Wedle jednej miary.
W moim pojęciu Zbigniew Herbert agentem nie był, ale nie wykluczone, że będąc wielkim poetą był jednocześnie niefrasobliwym chłoptasiem. Jedno drugiemu nie zaprzecza, przeciwnie może nawet to drugie uzasadniać. Trochę go znałem i nie wykluczam, że tak było. To co mnie oburza po ujawnieniu artykułu “Wprost”, do którego to tytułu nie żywię sympatii, to zatrzęsienie obron i tłumaczenia poety, tak, że jego rozmowy z bezpieką za chwilę okażą się szczególnym przypadkiem niezłomności, może nawet jej wyższym szczeblem. Ale nawet nie chodzi o obrony, lecz o różne miary.
Pani z IPN mówi, że musiał się z bezpieką spotykać. To bzdury, musiałby gdyby mu przysłali urzędowe wezwanie, a nie telefoniczne, czy jakieś zaproszenie do restauracji. Nie jest też prawdą, że do lat 70-tych nie było normy niegadania z SB, a powstała po roku 1970. Zawsze obowiązywał zdrowy rozsądek, przezorność, szczególnie niezłomnych z lat 50-tych, bo oni nie mogli mieć wątpliwości czym była bezpieka i po co z ludźmi rozmwiała. Niedawno jeden z IPN-owców i chyba też jeden z publicystycznych guru prawicy pisali, że każda rozmowa z SB była prawie donosem, kompromitującym rozmówcę, a teraz nagle lawina usprawiedliwień i ataków na czasopismo, że napisało inaczej. Ta sama historyczka z IPN powiedziała, że Herbert spotykał się z SB-kami, bo się ich bał. A kto się nie bał? Jeżeli strach tłumaczy, to wszystkich, albo nikogo. I jak to jest, że archiwa SB, wiarygodne, “prawda jest w nich”, nagle gdy chodzi o Kaczyńskiego, “Delegata”, a teraz Herberta okazują się niewiarygodne, pisane przez niedouczonych sbeków. A te wcześniejsze, wiarygodne to przez kogo były pisane?
Ani przez moment nie sugeruję, że Herbert był agentem, to powtarzam, ale oburza mnie nierówność miar. Tu natychmiast drużyny ekip ratunkowych spieszących na pomoc, i dobrze, nie mam nic przeciwko. Ale ta sama miara powinna być zastosowana do innych, na przykład do równie, a może jeszcze bardziej wątpliwej sprawy Małgorzaty Niezabitowskiej, a urządzono na niej publiczny, podły lincz. I linczowali ci sami, co dziś oburzają się na artykuł “Wprost”, no bo jasne Niezabitowska, to nie poetka, a co gorsze, czy w tym wypadku “co lepsze”, smakowitsze, rzecznik rządu “okrągłostołowego”, a tu nie tyle może nawet, że wielki poeta, co pierwszy kapłan prawicy. Mierzmy tą samą miarą, jeśli już tak bardzo chcemy mierzyć, a być może wielkich trzebaby mierzyć ostrzej, niż mniejszych, a nie odwrotnie. Wielkość zobowiązuje.

sierpień 16th, 2006 at 11:51 am
Święta prawda Panie Waldemarze.
Ciekawy jestem jak tę sprawę przedstawią dyżurni prawicowi komentatorzy (Karnowski, Zaremba et consortes). Spodziewam się także jednozancznego potępienia postawy Herberta przez niezłomnych z tego forum. Do roboty Panie i Panowie. IV Rzeczposposlita Kartoflano-Buraczana czeka
sierpień 16th, 2006 at 12:18 pm
Poeci, pisarze, nobliści, księża jak my wszyscy są i byli ludźmi.
Za młodu mogli jeszcze być nienajmądrzejszymi ludźmi. Mogli też posiadać średni zapas odwagi - wcale nie musieli być bohaterami…
Ładnie Ktoś kiedyś powiedział o rzucaniu kamieniem…
Teraz mamy całe armie odważnych brukarzy (ściągających na bruk) i kamieniarzy (tłukących kamienie na cudzych głowach)
sierpień 16th, 2006 at 12:27 pm
Jest, powiedzmy, dziesięciotysięczne miasteczko w “Polsce B”, druga połowa grudnia 1981 r. Aresztowany robotnik, działacz “Solidarności”, odważnie odmawia podpisania deklaracji o współpracy. Zostaje internowany, zostawia w domu niepracującą ciężarną żonę z dwójką dzieci, bez żadnego wsparcia ze strony mieszkającej na drugim końcu Polski rodziny. W domu nędza, pomoc ze strony kolegów ze związku niewystarczająca. Robotnik jest bohaterem.
Wariant drugi. Podpisuje lojalkę i deklarację współpracy, zostaje zwolniony. Współpracę z SB ledwie markuje, informacji na ogół nie udziela, a jeśli już - to bardzo ogólnych. Na pewno nikomu szkody nie wyrządza, a po pewnym czasie SB sama rezygnuje ze współpracy. Jest oparciem dla rodziny. Kim jest ten człowiek? Gnidą?
sierpień 16th, 2006 at 12:32 pm
“Kim jest ten człowiek? Gnidą?”
No to skoro nie zrobil nic zlego to nie ma sie czego wstydzic i nie powinien miec nic przeciwko temu zeby jego historie ujawnic. Proste.
sierpień 16th, 2006 at 12:40 pm
sciemniacz, bez urazy, ale słowa “skoro nie zrobil nic zlego to nie ma sie czego wstydzic ” to ściemnianie.
Nie widzisz, co się w kraju dzieje?
Pozdrowienia.
sierpień 16th, 2006 at 5:09 pm
Co do drużyn spieszących na pomoc lustrowanym “autorytetom”, panie K., to pańska ulubiona “GW” wystawia je każdemu delikwentowi. Niezabitowskiej również wystawiła, więc niech pan bzdur nie plecie. Dzisiaj Michnik napisał całą epistołę jakim to wspaniałym dobroczyńcą Polaków jest Grass, lecz ani słowem nie skomentował wieloletniego milczenia moralisty na wiadomy temat. Skupił się na tym , że w 1943 Grass był młody i głupi. Po 1945 natomiast, kiedy to przyznał się do SS, już zmądrzał i przez 60 lat milczał jak grób.
sierpień 16th, 2006 at 7:16 pm
Grass przyznal sie ze byl czlonkiem SS jeszcze w 1945:
http://service.spiegel.de/cach.....62,00.html
Wszystko bylo w archiwach US army. A ze potem Grass milczał? A kto by nie milczał? Miał sobie na czole napisac: “bylem w SS” czy co?
sierpień 16th, 2006 at 7:16 pm
Widzi pan, Waldi, oprocz tego kto sie jak zachowywal w latach 50tych, 60ych etc etc, istotne jest co robil w latach 90tych i pozniej.
I, dopiero biorac pod uwage c a l o s c, mozna kusic sie o oceny.
W tym konkretnym wypadku najistotniejsze jest, iz Herbert rozmow z SB nie ukrywal ( jak niejaki G. przygody z Waffen SS, na tyle, ze jego biograf jej nie znal!), a jaki mial do calej sprawy stosunek - tez jest dokladnie opisane. Bynajmniej nie kreuje sie na Wallenroda, ani swietego.
Panskim uwagom bardziej odpowiadaja proby wybielania Micewskiego, ale jakos nie jemu poswiecil pan swoje uwagi.
Kaska
sierpień 16th, 2006 at 7:27 pm
Jak wedle jednej miary, to wedle jednej miary:
“Nie jest też prawdą, że do lat 70-tych nie było normy niegadania z SB, a powstała po roku 1970. Zawsze obowiązywał zdrowy rozsądek, przezorność”
A to ze strony juz panskiej, o sobie:
“Natomiast moje pierwsze, bezpośrednie zetknięcie ze Służbą Bezpieczeństwa miało miejsce na początku marca 1968 roku, kiedy to bez podania powodu zostałem wezwany na Komendę MO w Pruszkowie (mieszkaliśmy wtedy w Ursusie). Przeprowadzono tam ze mną dziwną rozmowę, właściwie o niczym i wypuszczono mnie do domu. Myślę, że chodziło o obwąchanie gościa przez lokalnych bezpieczniaków”
Dziwne, Waldie, ze “przezornie” nie wiedzial pan, iz wezwanie bez podania powodu mozna bylo spokojnie wyrzucic do kosza.
Tak, tak wiem - pan byl “mlody i glupi”, a Herbert “niezlomny”.
Tak to w praktyce wyglada panska “jedna miara”.
Kaska
sierpień 16th, 2006 at 7:27 pm
Moj boze sprawa jest jasna - parafrazująć klasyka - o tym kto jest agentem decyduje anty-salon. Potrzebujemy Gilowskiej? Uczciwa. Potrzebujemy Herberta. Fajny, on tylko sie bał. Przecież oboje bili w czerwonego po 1989 jak się patrzy. A jak ktoś powie że po tym 1989 odwaga potaniała to juz tylko dowodzi jego agenturalności.
sierpień 16th, 2006 at 7:29 pm
Można się ciężkiej mizantropii nabawić, kiedy się obserwuje, z jaką satysfakcją i skwapliwością mali ludzie depczą tych, którzy ich przerastają o głowę, kiedy zdołają ich przyłapać czy to na drobnym kłamstewku bądź przemilczeniu, czy na wstydliwym epizodzie w życiorysie.
Nie widzę potrzeby by bronić Herberta czy Grassa. Broni ich cały życiowy dorobek. Odpowiedzią na takie małostkowe zarzuty powinno być pogardliwe milczenie.
sierpień 16th, 2006 at 7:43 pm
wezwanie bez podania powodu mozna bylo spokojnie wyrzucic do kosza.
Doprawdy Katarzyno?? :)) Zabawna jesteś. Nawet dzisiaj Policja moze cie zatrzymać bez podawania powodu na 24 h - potem mozesz ich ścigać przed sadem za “nieuzasadnione zatrzymanie”, zycze szczescia. Sprobowalabys wtedy wyrzucac do kosza urzedowe papiery. Chyba ze sie lubilo jak trzech osilkow pakowalo czlowieka do nyski na oczach sasiadow i odwoziło na komisariat :) No i Pan WK został wezwany jak pisze przez MO, czyli na policje, a nie do SB.
sierpień 16th, 2006 at 8:12 pm
Doprawdy, Mikey, tak bylo.
Kaska
sierpień 16th, 2006 at 8:28 pm
Pani Katarzyno, moje kontakty z bezpieką są na tej stronie, można sobie policzyć rewizje, zatrzymania, odsiadki. I to jest tylko część udokumentowana materiałami z IPN. Ja nigdy sie nie spotykałem w knajpach. I zawsze po wezwaniu na druku. A na tym pierwszym było ” w sprawie urzędowej”.
Zanim Pani zacznie mnie oceniać, może Pani tutaj zrobi bilans własnych kontaktów z SB. I proszę sobie podarować określenia Waldi, bo nie piliśmy brunderszaftu.
sierpień 16th, 2006 at 9:11 pm
Kaska nie rób z siebie blazna
W.K napisał ‘musiał gdyby mu przysłali urzedowe wezwanie” a swojej biorafii o tym ze go “Mo wzywala”.
Myslisz, że MO wysyłała gołebia pocztowego albo puszczała gońca. Było urzedowe pismo tak jak jet dziś m.in. po to zeby dodatkowo wzbudzic strach i uniemozliwic odmowę.Nawet ty jak zechcesz potrafisz to zrozumiec.
Co do meritum. Nie wiadomo czy Herbert byl agentem , ale wiadomo o jego spotkanich z wladza i o tym , ze na nich co najmiej plotkowal. I to jes fakt ktory w swietle wczesniejszej wypowiedzi prawicy kompromituje jedynego niezlomnego. Jezeli wczesniej prawica piala o nieskazitelnosci charakteru Herberta i o tym ze samo spotykanie z SB jest niemoralne to teraz widac ze strzelil a sobie w stope. W swych pokretnych tlumaczeniach jest po prostu zalosna. W “Polityce” biograf Herberta wspominal o tych spotkanich i o tym, ze gdy dowiedzial sie tym Gustaw Herling Grudziński to odseparowal ze dziwne bo zawsze mial Herberta za porządnego czlowieka.
sierpień 16th, 2006 at 10:34 pm
Z góry przepraszam, ale zacznę od zacytowania jednego zdania z dzisiejszego swego wpisu. W południe napisałem, ironizując “Spodziewam się także jednozancznego potępienia postawy Herberta przez niezłomnych z tego forum”. Napisałem z góry wiedząc, że będzie dokładnie odwrotnie. I nie myliłem się. Tak jak się spodziewałem, nie ma żadnego potępienia dla głupiej i nieprzemyślanej postawy Herberta. Pan Poeta trzy lata spotyka sie na gruncie neutralnym z SB-ekami. Gawędzi o swoich kolegach, Kulturze Paryskiej i Wolnej Europie i jest w porządku. Bo On jest nasz, niezłomny. On jest sztandarem, którym możemy wymachiwać przed oczami wszelkiej maści lewakom. To forum zawsze pełne prawicowych Forumowiczów - dzisiaj dziwnie puste. Nawet Kaska nie znajduje słowa wątpliwości dla swojego Idola. Podobnie zresztą jak dla swojej Idolki Zyty. Natomiast nie zabrakło słów potępienia dla innych lustrowanych. Choćby ostatnio Guntera Grass. Kwestia smaku Pani Kaska.
sierpień 16th, 2006 at 11:27 pm
Nie utozsamiam sie ze skrajna prawica, ale cala ta sprawa mnie zniesmacza. Lapy precz od Herberta!!! A Wprost po raz kolejny pokazal jakim jest szmatlawcem.
sierpień 17th, 2006 at 6:18 am
Majorze, po pierwsze, owszem, wiadomo, ze Herbert NIE byl agentem.
Po drugie, wezwanie “bez podania powodu” bylo - z punktu widzenia prawa - niewazne. ( a tak ujal sprawe p.Kuczynski).
O czym nasz Gospodarz, oczywiscie mogl nie wiedziec ( wtedy) i sie, najzwyczajniej, wystraszyl. Ludzkie. Tak u niego jak u Herberta.
Po trzecie i najwazniejsze: kazda sprawa jest indywidualna!
Czyby srodowisko d. UW juz zrezygnowalo z tego zalozenia???? I jakich wiec “jednych miarach” pisze nasz Gospodarz?!
Po kolejne, wreszcie pragne zwrocic uwage, ze nie zwracam sie per “ty Waldi” ale per “pan Waldi”. Bruderszaftu nie pilismy i pic nie bedziemy.
Po jeszcze kolejne: ja pana, Waldi najmniej oceniam po panskiej teczce, najbardziej po tym czego pan dokonal po 1989. Nie jest pan jedynym, do ktorego mam morze zalu. I nie tylko ja, jak widac po wynikach zarownio sondazy, jak i wyborow parlamentarnych. I choc ciagle mam jakas taka - przyznaje: dosc infantylna - nadzieje, ze sie opamietacie, kazdy panski wpis starannie mi uzmyslawia, jak bardzo to infantylna nadzieja.
Ale ja jej i tak nie porzuce. L e p i e j jest zyc wierzac w ludzi, niz domyslac sie o nich jak najgorszych rzeczy.
Kaska
sierpień 17th, 2006 at 6:24 am
Mak, a kto lustrowal Grassa?
A to ciekawostka…
Kaska
sierpień 17th, 2006 at 8:42 am
Podal pan interesujac kontrprzyklad w sprawie Herberta: Niezabitowska. No, ale przeciez jeszcze nie wiemy jak dalece jej pogawedki z esbecja byly albo nie “gra”. Kiedy sie dowiemy, wtedy bedziemy oceniac. Jest Panska przyjaciolka (pisal Pan o tym), wiec i Panska intuicja moze byc calkowicie mylna.
sierpień 17th, 2006 at 1:56 pm
“Po jeszcze kolejne: ja pana, Waldi najmniej oceniam po panskiej teczce, najbardziej po tym czego pan dokonal po 1989. Nie jest pan jedynym, do ktorego mam morze zalu. I nie tylko ja, jak widac po wynikach zarownio sondazy, jak i wyborow parlamentarnych. I choc ciagle mam jakas taka - przyznaje: dosc infantylna - nadzieje, ze sie opamietacie, kazdy panski wpis starannie mi uzmyslawia, jak bardzo to infantylna nadzieja.”
Pani Katarzyno.
Infantylne są nie tylko pani nadzieje, ale wogole całe pani rozumienie otaczającej rzeczywistości i sądy, które na jej temat Pani tutaj umieszcza.
I w tym cały kłopot.
pozostaję z szacunkiem
ps. A zwracanie się do gospodarza Valdi też jest infantylne tak jak infantylne byłoby zwracanie się do Pani Kate
sierpień 17th, 2006 at 2:01 pm
Szanowna Pani Katarzyno, ma Pani morze żalów do mnie to może je Pani PRECYZYJNIE wypunktuje, przynajmniej te najważniejsze to pogadamy. Może być ciekawe.
I jeszcze jedno, ponieważ Pani tak dobrze wie, które sformułowanie na wezwaniu w PRL było zgodne, a które niezgodne z prawem, i zarzuca mi tchórzostwo, to może Pani jednak opisze swoje przygody z bezpieką i wezwaniami, które Pani odrzucała, jako niezgodne z prawem. Bo jakoś przemilczała Pani moją sugestię. Co Pani na to?
sierpień 17th, 2006 at 2:05 pm
Kasko!
Miałam już się tobą nie zajmować, ale znów mi podpadłaś!
Skoro przychodzisz do Gospodarza blogu, na Jego zaproszenie, to nie traktuj Go “z waszecia”, skoro wyrażnie powiedział, że sobie tego nie życzy. Każdą myśl - nawet NIECO SZERSZĄ - można wyartykułować w sposób przyzwoity i czytelny, bez wyzwisk i niechcianej, niegrzecznej poufałości. Postaraj się być elegancką, ja wiem, że to nie jest proste, ale WARTO SIĘ STARAĆ!
Co zaś do postaci Zbigniewa Herberta, to nie sądzę, aby ci, którzy tak ochoczo poddają Go krytyce, byli jednocześnie znawcami jego twórczości. I to wystarczy, aby nie przejmować się ich opiniami. Karawana idzie dalej. Za parę lat temat będzie zapomniany, a wiersze jednego z lepszych poetów naszych czasów (wiadomo, że niełatwych) pozostaną i będą czytane. Zaś nazwiska tych energicznych i natchnionych lustratorów przeminą……………….
sierpień 17th, 2006 at 3:10 pm
Drodzy Państwo,
WK zwraca uwagę, że problemem jest nieprzykładanie tej samej miary do ludzi o poglądach prawicowych. Herbert z pewnością żadnym agentem nie był, lecz mimo to prze te trzy nieszczęsne lata wręcz zasypał esbeków informacjami i podławymi uwagami na temat swych przyjaciół. A to, że proponował swym interlokutorom zwerbowanie Tadeusza Nowakowskiego na agenta - to trąci już Maleszką!
Skrajnej prawicy to jednak nie przeszkadza. Treścią wywodów Herberta można by obdzielić pewnie z dziesięć Niezabitowskich, ale to się nie liczy. Byłą rzeczniczkę rządu Mazowieckiego należy wdeptać w ziemię, bo skrajna prawica nienawidzi przedstawicieli tej centrowo-liberalnej orientacji.
Herbert (a także Micewski i wielu innych) był postacią wielowymiarową, czego zwolennicy komiksowego spojrzenia na świat pojąć nie mogą i nigdy niestety pojąć nie będą w stanie. Pod koniec życia jego poglądy, a zwłaszcza prymitywna forma, w jakiej je przekazywał, wzbudzały niesmak. Nie przekreśla to jednak wcześniejszego dzieła tego twórcy (aczkolwiek od czasu do czasu i Herbert grafomanił… :-)
sierpień 17th, 2006 at 3:27 pm
Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zmasowany atak na “Wprost”, który obecnie ma miejsce ze wszystkich stron, jest skądinąd rzeczą pożyteczną.
Redakcja tego bardzo przeze mnie nielubianego tygodnika popełniła, pisząc o świętej krowie tak jak to mają oni w zwyczaju pisać o lewicy, dziecinny błąd polityczny. I teraz nawet skrajna prawica musi przemawiać językiem Gazety Wyborczej :-)
sierpień 17th, 2006 at 6:44 pm
Panie Waldemarze, nie zarzucam panu tchorzostwa, wysmiewam panskie argumenty, panska “jedna miare” - to przeciez roznica.
Wszyscy balismy sie SB i jesli ktos dzis twierdzi,ze sie nie bal, to albo klamie, albo jest niezrownowazony psychicznie. Bylo sie czego bac.
Na temat zalu bedzie, ale nie ciurkiem i nie wszsytko naraz.. Nie chodzi tylko o pana, ale o cale srodowisko - mial pan, wszak, na nie jakis wplyw a i skoro nie opuscil go, znaczy, ze sie pan z nim utozsamia. Na poczatek jedno pytanie:
- Dlaczegoscie zgodzili sie na reglamentowana demokracje na 1/3 gwizdka? Poniewaz jakis pan taki nerwowy i straszliwie wrazliwy podkreslam: nie mam intencji atakowania pana, pytam i oczekuje rzeczowej odpowiedzi.
Kaska
sierpień 17th, 2006 at 6:49 pm
Dokladnie tak to odbieram Satch.
Czekam teraz na komentarze Ziemkiewicza Rybinskiego itd. Czekam na te wyrafinowane opinie, że stają po stronie uczuc ofiar donosow ( w tym przypadku informacji). jak lewica laicka czy liberalowie plota głupstwa to znaczy ze kapusie jak Herbert to zanczy ze wyszedł zwycięsko.
Proponuje prolustratorom lekture archiwum Wyborczej to znajda wiecej swietnego materialu na obrone Herberta
sierpień 17th, 2006 at 6:57 pm
SB ze mna obchodzila sie bardzo elegancko - na zaproszenie do wspolpracy wyslala d. kolege z podworka mojego owczesnego narzeczonego. Rozmowa byla mila i sympatyczna, glownie o ich dawniejszych psikusach, ale - z punktu widzenia - SB, zupelnie nieowocna. Nie interesowala mnie praca w TV ani mieszkanie ( choc z malenkim dzieckiem mieszkalismy wowczas wsrod ociekajacych zmarzlinami scianach, strychu), ktore mi oferowano.
Wprawdzie i tak probowano zrobic ze mnie ubeczke, aranzujac publiczny proces na uniwersytecie, ale jakos przezylam, mam sie swietnie i calym sercem popieram lustracje. Moja teczka, jesli w ogole jest, moze znajdzie sie kiedys w jakiejs szopie, poki co IPN jej nie znalazl.
Tyle panu wystarczy, czy bedzie pan dalej kontynuowal to przesluchanie?
Kaska
sierpień 17th, 2006 at 9:15 pm
Nie po to PiS wygrał wybory, żeby jednakowo traktować swoiaków i przeciwników. Twierdzenie, że w IV RP ma być równo i sprawiedliwie nigdy chyba nie padło, a jeśli padło to w kampanii wyborczej, co oznacza, że należy je włożyć między bajki. Wg twinsów Polska ma być tak urządzona, żeby nasi byli górą, ponieważ oni stanowią gwarancję odnowy moralnej. Jeśli nawet chwilowo się ześwinią, to w dobrej sprawie, a po trzebieży przeciwników będzie prawie i sprawiedliwie i można będzie powrócić do pięknych ale bardzo mało praktycznych zasad. Twinsy od dawna zaczytują się w Machiawelim ale w praktyce jakby nie patrzeć wychodzi im bolszewizm.
sierpień 17th, 2006 at 9:55 pm
To oczywiste, że jednej miary do wszystkich przykładać nie będą nasi wspaniali moralizatorzy. Wystarczy popatrzeć na przypadek Grassa i porównać z potraktowaniem niewinnych młodzieńczych incydentów takiego (przepraszam) Farfała, albo mającego prawo do pomyłek Kurskiego, który teraz w imieniu całego narodu oburza się na incydent sprzed 60 lat. Grass nie był młody i nieukształtowany! O nie! Nigdy! Podwójna moralność, cynizm i bezczelność kwitną na potęgę i nikomu to szczególnie nie przeszkadza. Nawet krzywa im rośnie w sondażach, więc tyle naszego, że sobie trochę wspólnie ponarzekamy i popróbujemy zrozumieć tą niewiarygodną sytuację. Tylko nam się wydaje, że ludzie powinni wreszcie przejrzeć na oczy, ale ludzi nie daje się przekonać - za to można ich do czegoś namówić. I właśnie w tym obecna ekipa jest dobra! To oni rozdają karty na nasze (i tej namówionej większości) nieszczęście. Ciekawa jestem tylko, jak długo będzie im się udawało, bo że ’szajba’ odbije w przeciwnym kierunku, jest pewne.
Bardzo bym chciała zobaczyć tę piękną katastrofę!
I jeszcze prośba do Kaski…
Też jestem ciekawa twojej martyrologii. Napisz coś więcej i przystępniej, bo jak narazie, to nie mam pojęcia, co ci ta komuna zrobiła. Czemu tak fatalnie mieszkałaś - czy za karę? Czy byłaś zesłana?Czy nie miałaś nikogo bliskiego? Ani stypendium?
Same niedopowiedzenia. Prosimy o szczegóły!
sierpień 18th, 2006 at 10:19 am
Co to znaczy Katarzyno: “wiadmo że nie był agentem”
Precyzyjna definicja agenta nie istnieje póki co. Na pewno był OZI, co zresztą dowodzi słabości projektowanej nowelizacji. W przypadku Herberta wpowiada się mnóstwo autorytetów we wszelkich możliwych mediach. Kowalski z Pierdziszewa będzie bez szans. On po prostu zostanie w oczach znajomych “agentem” i pies z kulawą nogą nie będzie się zastanawiał czy udzielał informacji ze strachu, za mieszkanie, z głupoty czy z czystej złośliwości.
sierpień 18th, 2006 at 3:41 pm
Gromek, wiadomo, bo wiadomo.
Gdyby Kowalski z Pierdziszewa pisal jak Herbert tez na jego temat wypowiadalyby sie liczne autorytety, a i przecietni ludzie byliby jego tematem zajeci. Jezeli znajomi uznaja go za agenta, to coz - sam sobie takich znajomych wybral.
Kaska
sierpień 18th, 2006 at 3:47 pm
Jasnaanielko, martyrologia, to Treblinka, Zamojszczyzna i Koble. Uwazaj na slowa, bo moze ci ich zabraknac. Naprawde uwazasz,z e warto jest naduzywac takiego wielkiego, aby po oprostu kogos wysmiac?
Zadana martyrologia, potworne klopoty mieszkaniowe byly chlebem powszednim w PRL dla absolutnej wiekszosci jej mieszkancow. Zapomnialas, czy nie wiesz?
Kaska
sierpień 18th, 2006 at 4:56 pm
Proponuję, by odtąd w kwestii, kto był, a kto nie był agentem, naród wypowiadał się poprzez referendum. Do dnia głosowania zostałaby ułożona lista delikwentów, obok których głosujący stawialiby + lub -.
sierpień 18th, 2006 at 5:02 pm
Proponuje aby ujawnic kto był agentem SB i miał wpływ na decyzję przed 89 i po.
sierpień 18th, 2006 at 6:05 pm
kaska
Przestan sie osmieszac na forum. Sprawa Herberta to gwóźdz dla obecnego projektu lustracji. Twierdzi to i prawica( np.Antoni Dudek) i centrum i lewica. Spór toczy sie raczej o to czy sprawa Herberta byla wywolana przypadkowo czy byla to typowa gra teczka. W mysl ustawy Herbert byl OŹI , a naród moze sobie teraz typowac czy kapus czy nie.
“Jezeli znajomi uznaja go za agenta, to coz - sam sobie takich znajomych wybral.”
Co za brednie, znajomych sobie nie wybierasz to nie przyjaciele. Jak sobie wyobrażasz ze ktos wpracy wybiera sobie znajomych albo sasiadow w bloku. Jak zwykle próbujesz sie odgryżc a jeszcze sie pograzasz
sierpień 18th, 2006 at 7:37 pm
Kaska!
Ty naprawdę gonisz w piętkę! I nie możesz powiedzieć, że tylko ja się czepiam. Zastanów się nad sobą. Kłopoty mieszkaniowe w PRL są mi znane z autopsji. Dość długo musiałam mieszkać u mamy z dwoma braćmi, z czego jeden żonaty i dzieciaty. On pierwszy się wyprowadził do spółdzielczego M3. Ja kilka lat po nim. Na książeczkę mieszkaniową wpłacałam 10 lat z pensji mniej niż średnia krajowa. Potem wprowadziłam się do własnego (nie od razu) mieszkania. Mieszkam tu do dziś, sporo udoskonaliłam, poprawiłam, spłaciłam kredyt i jestem na swoim. Na załozenie telefonu czekałam 18 lat i dostałam go po sfinansowaniu linii telefonicznej i centralki w mojej dzielnicy. Moja sytuacja była o tyle prosta, że w latach, w których warto byłoby zmienić kraj na trochę bardziej ludzki - nie było takich możliwości. Starałam się więc żyć najlepiej, jak umiałam w tych dziwnych czasach. Za to mogłam prawie za darmo chodzić po górach,co robiłam z pasją i radością. Nauczyłam się cieszyć drobiazgami, mam paru przyjaciół i znajomych w kraju i poza nim. I stosuję zasadę z Poematu Pedagogicznego Makarenki: NIE KWĘKAĆ!
Nie jestem więc w stanie zrozumieć twoich stałych utyskiwań na PRL, który wyrządził ci takie krzywdy, że odczuwasz “morze żalu” personalnie do naszego Gospodarza i wielu, wielu innych podobnych. Stąd moja ciekawość - co też (poza mazurskimi komarami i niedogrzanym mieszkaniem) spowodowało u ciebie taką traumę, że żyjąc teraz godnie i wygodnie za morzem wciąż nie możesz wybaczyć tym, co tu zostali i nie narzekają, że polska ziemia ich nosi - bo wg ciebie chyba nie powinna. Stąd moja rada: uspokój się, to nie twoja broszka!
A dla pełnej satysfakcji sprawdż sobie jak kształtuje się w IV RP średni zarobek (dobrze byłoby przy tym pominąć tzw kominy) i jaka jest cena niewielkiego mieszkania niekoniecznie w Warszawie.
Mam wrażenie, że się uspokoisz i lepiej będziesz znosić emigrację.
Życzę ci tego serdecznie.
A wracając do twego wpisu - co to jest Koble?
sierpień 18th, 2006 at 7:49 pm
Ja do Galopującego Majora.
Jestem, co prawda,nawet i nie szeregowcem, ale przecież tu nie wojsko, więc może mogę zapytać?
Tak? To pytam: Czemu to sprawa p. Herberta jest gwoździem do trumny kryjącej lustrację???
A w oczekiwaniu na odpowiedź wszystkim zwolennikom poglądu, że teczki SB zostały sfałszowane czy wręcz są fikcyjne, polecam świetny felieton p. Ziemkiewicza:
http://beta.fakty.interia.pl/f.....iej,735393
Miłej lektury!
sierpień 18th, 2006 at 8:00 pm
Mam pytanie do JasnejAnielki.
A jak się średnie zarobki i ceny mieszkań (w Warszawie) kształtowały za III RP???
Wszystkim zwolennikom IV RP przypominam zaś, że za rządów PiSu wystąpiła skandaliczna susza. Tak być nie może, że rząd nic w tej sprawie nie robi!
Przy okazji. Skoro już linkami sypię. Sypnę i kolejnym. Tym razem do strony p. prof. Stępniewskiego z jego czytankami (prawicowymi). Bardzo ciekawe, więc wszystkich do lektury zapraszam.
http://www.czytanki.hox.pl/
Miłęj lektury raz jeszcze!
sierpień 18th, 2006 at 8:41 pm
Do Bekasa,
ależ oczywiście że nie wszystkie teczki zostały sfałszowane. Fałszowano jedynie teczki prawicowych guru, z premierem na czele. Wszystkie inne są jak najbardziej prawdziwe. Także byli esbecy w procesach tychże guru mówią najprawdziwszą prawdę vide casus Gilowska. W pozostałych sprawach łżą jak najęci. A tak przy okazji Ziemkiewicz to chyba ten znany pisarz science fiction?
sierpień 18th, 2006 at 9:02 pm
Do Lucjana.
Premier obecny jest na pewno “prawicowy”. A co do fałszowania teczek. Ja chciałbym usłyszeć dlaczego SB miało fałszować SWOJE własne dokumenty, które NIE MIAŁY nigdy ujrzeć światła dziennego.
Co do komentatorów. Wiadomo we wszechświecie, że jedynie lewicowi komentatorzy, to zródło prawdy i mądrości. Cała reszta, to banda oszołomów, antysemitów, ciemiaków, chamów…..
A`propos antysemity i oszołoma. Zapraszam na stronę jednego z nich. Tam jest kilka nienawistych i bzdurnych felietonów na temat lustracji.
www.michalkiewicz.pl
Szeroko rozwartych ust i hektolitrów łez z oczu płynących!
(z powodu śmiechu szczerego oczywiście)
PS
Ciekawe, że akurat w wypadku Herberta zeznania SBków są prawdziwe i teczki takoż. W każdym innym Sbecy kłamią, a teczki na kilometr fikcyjnością zalatują.
Tylko czemu w takim razie supernadzorca tego cyrku fałszu i obłudy u samego Michnika “człowiekiem honoru” został???
Aha. Jeszcze jedno. Skoro cała SBecja, to był pic na wodę, fotomontaż, a zatrudnieni tam funkcjonariusze, to nieudacznicy i debile niepotrafiący nikogo zwerbować, to czemu wszyscy mieli się SB bać???
sierpień 18th, 2006 at 9:30 pm
–> Bekas
>Ja chciałbym usłyszeć dlaczego SB miało fałszować SWOJE własne dokumenty, które NIE MIAŁY nigdy ujrzeć światła dziennego.
Chyba nawet na tym blogu WK napisał zwięzła i prostą odpowiedz na tak postawione pytanie: SB jako instytucja nie miała zadnego interesu zeby fałszować własne dane, ale to nie INSTYTUCJA pisala raporty, tylko jej pracownicy, a oni mieli takie same powody do klamania jak wszyscy “tworcy” socjalistycznej sprawozdawczości. Nie pytaj: czy SB okłamawałaby sama siebie, bo to pytanie nie ma sensu. Szeregowi esbecy okłamywali swoich przelozonych, a ci z kolei swoich itd. Kontrola w tego rodzaju ogromnych biurokracjach nigdy nie moze byc w pelni skuteczna, a co dopiero w tamtym systemie.
>Ciekawe, że akurat w wypadku Herberta zeznania SBków są prawdziwe i teczki takoż. W każdym innym Sbecy kłamią, a teczki na kilometr fikcyjnością zalatują.
A może bysmy sie tak Panie Bekas od czasu wczytali w to co mowią nasi oponenci a nie wykrecali kota ogonem jak nam wygodnie?
sierpień 18th, 2006 at 9:33 pm
O, wlasnie znalazlem ten tekst WK wiec sluze linkiem:
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3542202.html
sierpień 18th, 2006 at 9:50 pm
Bekasie!
W sprawie suszy rząd nie musiał się specjalnie starać, bo zrobił coś sejm.
Zmówili mszę w intencji deszczu….
No i proszę!
sierpień 18th, 2006 at 9:57 pm
Do wszystkich wrogów ujawniania prawdy mam pytanie - czemu zgodnym chórem kłamiecie, że Herbert był osobowym źródłem informacji SB skoro nim NIE BYŁ! To podłe kłamstwo. Herbert nie był przez SB sklasyfikowany jako OZI bo nim po prostu nie był. Tak trudno to zrozumieć?
Uzyskał status pokrzywdzonego, był obiektem inwigilacji SB.
To są fakty.
Reszta to wasze próby umazania go g… żeby łatwiej wytłumaczyć własne zafajdanie jako rzekomą normę.
sierpień 18th, 2006 at 9:58 pm
Głownych liderów opozycji esbeka na pewno miala rozpracowanych bardzo dobrze, i na pewno miala sporo wartosciowych z jej puntu widzenia agentów, ale trzeba sobie zdawać sprawe z rozmiarow działania tej instytucji, to byl moloch kontrolujacy caly kraj, wszystkie urzedy, zaklady pracy uczelnie itd. Ile takich nic nie znaczacych Gilowskich wpisal sobie jakis prowincjonalny esbek do papierow zeby poprawic statystyke? A jak wygladala wewnetrzna kontrola to moglismy zobaczyc na procesie Zyty.
sierpień 18th, 2006 at 10:06 pm
Często przywoływany jest tu Gross i pojawiają sie próby wytłumaczenia faktu ochotniczego wstąpienia do Waffen SS jego mlodościa. Wiem, że chciał do łodzi podwodnych, ale zglosił się na ochotnika. Ale dobrze jest wiedzieć, że przewodniczący Bundestagu ostro dziś skrytykował postawę Grossa i jego milczenie w tej sprawie, powiedział wręcż, że Gross był przez te lata hipokrytą, bo kreował się na wielkiego moralistę, uzurpował sobie prawo do pouczania innych, przemawiał ex cathedra a sam okazał się malutkim czlowieczkiem. I tej opinii nie zmienia fakt, że jest Noblistą. A jesli- dodał- to przyznanie się ma charakter komercyjny, bowiem jego ostatnia ksiązka nie sprzedawała się do dnia przyznania się, teraz nagle cały nakład rozszedł się błyskawicznie, to jest to tym wieksza hańba.
Tyle powiedział przedsyawiciel elit niemieckich. A my jakich mamy moralistów? Czy im także nie nalezy się nieco krytyczniej przyjrzeć?
sierpień 18th, 2006 at 10:06 pm
Bekas,
jeśli Mickey cię nie może przekonać - może słyszałeś, był taki radziecki przyrodnik Łysenko. On wymyslił technologię jarowizacji pszenicy. Pozwalała ona rzekomo skrócić okres wegetacji. Technologia była kompletnym niewypałem, ale partia nakazała wprowadzać ją w kołchozach i składać sprawozdania. Na papierze plony rosły do niespotykanych rozmiarów, mimo że w rzeczywistości nie było z tego ani ziarnka.No bo jak - technologia polecana przez Partię a tu same plewy. Łyseko stał sie tak sławny jak Miczurin. Można założyć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że w takim samym stopniu, jak króliki Lejzorka Rojsztwańca, mnożyły się pozyskane źródła informacji w raportach SB zwłaszcza, że przy okazji można było skręcić spore fundusze na utrzymanie TW i opić się gorzałki. Patrz: casus Gilowska. Kto tego nie rozumie, to znaczy że nie rozumie niczego z polskiej PRL-owej rzeczywistości.
sierpień 18th, 2006 at 10:22 pm
do Skorpiona4
A my mamy arcybiskupa Michalika, który mówi: “Oto noblista niemiecki Guenter Grass przyznał się, że zgłosił się sam do SS, formacji najbardziej nazistowskiej. Dzisiaj jest starym człowiekiem, a jednak chce się oczyścić. Myślę, że większym jest człowiekiem dzisiaj, przyznając się do tego i przepraszając innych, większym jest autorytetem i pisarzem, niż wtedy, gdy zdobywał Nobla”.
Jestem za tym zeby sie krytyczniej przyjrzeć temi Michalikowi :)
sierpień 18th, 2006 at 10:46 pm
A propos Grassa. Wisi mi i powiewa to , co robił w młodości. To chyba dobrze, że się nie dekował, że nie było mu wszystko jedno. Skąd niby miał brać swoją wiedzę o zbrodniczej organizacji jaką była SS. W swoich książkach napisał wiele pozytywnych rzeczy i uznawany był za autorytet na ich podstawie a nie za moralizowanie ex cathaedra i uzurpowanie sobie prawa do bycia autorytetem, jak pisze Skorpion. Chyba nie ma na świecie człowieka bez skazy, bo wówczas nie byłby to człowiek. Podobnie jak wspominany wielokrotnie na tym blogu Maleszka, który jak pamiętam napisał wiele mądrych rzeczy. Czy to, że był TW oznacza, że te rzeczy ex post stały sie głupie? Co ma pisanie mądrych esejów, powieści czy artykułów do moralności? A jak patrzeć na Josefa Ratzingera?. Czy wielu było ludzi przed jego wyborem na papieża, którzy znali jego wojenną przeszłość? Czy o niej mówił dostatecznie często? A czy Grass ukrywał swoją, czy kłamał jak Kurt Waldheim?
sierpień 19th, 2006 at 12:29 am
Czy w Radomiu palono akta SB?
Były agent dziś może oskarżać!
Majowa noc 1992 r., nieczynne wyrobisko piachu w lesie gdzieś pod Radomiem. Nocną ciszę przeszywa jedynie trzaskanie ognia. Kilkunastu mężczyzn w milczeniu przygląda się, jak ogień trawi opasłe tekturowe teczki. Wiedzą, że płonie historia, ale ta historia, o której nie chcieliby w przyszłości czytać w gazetach. Część z nich tę historię tworzyła, wprawdzie po różnych stronach barykady, ale dziś mają wspólny cel. Są zgodni, że to co za chwilę stanie się tylko popiołem, na półkach archiwum stanowiłoby bombę z opóźnionym zapłonem…
To scena zbliżona do tej z filmu “Psy”. Czy mogła mieć miejsce naprawdę? Oczywiście, bowiem w okresie od sierpnia 1989 roku do czerwca 1992 roku zniszczono ok. 646 000 materiałów ogólnoinformacyjnych z inwentarza MSW. Spalono kartotekę czynnych i wyeliminowanych osobowych źródeł informacji SB MSW, przy czym udało się uratować zaledwie około 50% jej dawnych zasobów. W pierwszej kolejności niszczono dokumenty Departamentów III i IV, zajmujących się zwalczaniem opozycji i Kościoła. Oficjalne źródła podają, że do grudnia 1992 r. wyrejestrowano 88 tysięcy kart, a dalsze 470 tysięcy było przygotowane do wyrejestrowania. Co ciekawe, wszystkie te karty oznaczono literą “Z”. Oznacza to, iż akta z nimi związane zostały zniszczone przez jednostki operacyjne, zarówno w centrali, jak i w terenie*. A więc wymyślona przez nas scena z majowego wieczoru w sposób bardzo prawdopodobny mogła zaistnieć w przeszłości!
Dziś, tuż po uchwaleniu przez Sejm ustawy lustracyjnej, ci, którzy palili akta SB mogą spać spokojnie. Spokojnie mogą też spać niektórzy przedstawiciele dawnej opozycji, pewni, że jej dokumenty dostępne są już jedynie w atmosferze. Sami mogą oskarżać tych, których dane wciąż zalegają na archiwalnych półkach. Przypomnijmy, że pierwszy “solidarnościowy” premier Tadeusz Mazowiecki złożył wniosek o odwołanie szefa MSW Czesław Kiszczaka, który Sejm przyjął 6 lipca 1990 roku, powołując na jego miejsce Krzysztofa Kozłowskiego. Wynika z tego, że co najmniej kilkadziesiąt tysięcy akt zniszczono przez dwa lata pod nadzorem władzy wywodzącej się z antypeerelowkiej opozycji!
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Radomiu poseł Marek Suski z PiS zwrócił się w czasie polemiki do eksczłonka tej partii radnego Andrzeja Langowskiego takimi oto słowami: “Pan Langowski nie odszedł z naszej partii, tylko został usunięty. Przypominam mu, że teraz trzeba będzie się wykazać certyfikatem z IPN, poświadczającym, że nie było się współpracownikiem bezpieki. Z tego co wiem, panie Langowski, to takiego oświadczenia do tej pory pan nie złożył.”** Skąd ta wiedza “piątej osoby w kraju”***, iż radny nie wystąpił do IPN (czyżby poseł miał wgląd w bieżącą korespondencję IPN?) i bijące zeń przekonanie, że Andrzej Langowski był współpracownikiem bezpieki? Pomijam już oczywistą manipulację posła, iż radny wyleciał z PiS nie za brak oświadczenia z IPN, ale za ujawniony w mediach fakt złożenia autografu na jego samorządowej legitymacji przez ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego… Sama dyskusja podczas obrad odbywanych na zupełnie inny temat dowodzi jednak, jak mocną bronią w walce politycznej może być lustracja. No i teczki, a także ich… brak!
Sami funkcjonariusze SB z Radomia wolą na temat niszczenia archiwów milczeć, choć żaden z kilku przez nas indagowanych nie zaprzeczył, że takowe miało miejsce. Trudno się dziwić ich powściągliwości, dziś większość prowadzi własną działalność gospodarczą i woli, aby o ich przeszłości zapomniano. Ci, którzy są na emeryturze pragną natomiast głównie spokoju. Być może przyjdzie jednak czas, że okoliczności, albo po prostu zwykła chęć zrobienia rachunku sumienia w końcowym etapie swojego życia doprowadzą do tego, iż poznamy chociaż część prawdy.
Teoretycznie więc każdy, kto dziś szafuje retoryką lustracyjną mógł być powiązany z tajnymi służbami PRL, ale tego już raczej się nie dowiemy. Niektórzy - być może - do dziś są agentami tajnych służb, mając zapewnioną pełną anonimowość. Otwarcie puszki Pandory może przynieść kłopoty niewinnym, a za takiego uważa się przecież sam szef PiS Jarosław Kaczyński, który ujawnił swoją teczkę dopiero 11 miesięcy po obietnicy ukazania jej zawartości! Czyżby dlatego dopiero teraz zgodził się zostać premierem? Media zresztą zarzucały Kaczyńskiemu niekonsekwencję, gdy dowodził, że dokumentacja SB w sprawie tajnych współpracowników jest w pełni wiarygodna, po czym twierdził, iż dwie lojalki w jego teczce nie są autentyczne. Tyle, że Kaczyński uruchomił całą administracyjną machinę, by tego dowieść, zaś zwykły Kowalski zanim dowiedzie czegokolwiek, może stracić swoją pozycję zawodową i społeczną, zostać zwolnionym z pracy, przeżyć wiele niezasłużonych upokorzeń i podupaść na zdrowiu. Tak jak np. wiceprezydent Radomia Krzysztof Gajewski, który z pracy nie wyleciał tylko dzięki zaufaniu prezydenta Zdzisława Marcinkowskiego, byłego długoletniego pracownika Milicji Obywatelskiej, choć - jak sam twierdził - kilka osób na to naciskało.
I jak ulał jako puenta do tego artykułu pasuje cytat ze wspomnianych “Psów”, w którym Olo mówi do Nowego: “Jak dorośniesz, to zrozumiesz, że polityka to nie jest dziennik telewizyjny! Polityka to jesteśmy my! Tu na tym wysypisku śmieci!”…
Franz Maurer
PS: Poniedziałkowe “Echo Dnia” zamieściło wypowiedź na konferencji prasowej bohaterki strajku gdańskich robotników z 1980 roku Anny Walentynowicz, że “tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie “Karol”, który był zamieszany w próbę otrucia mnie podczas mojego pobytu w Radomiu jest Ewa Soból”. Mimo że Ewa Soból stanowczo zaprzecza temu, że ona była agentką o pseudonimie “Karol” i wyraziła oburzenie rewelacjami Anny Walentynowicz, łata “agentki” na trwałe przylgnie do jej osoby. Teraz ona będzie musiała udowadniać, że oskarżenie skierowane pod jej adresem nie jest zgodne z prawdą. Chyba, że rzeczywiście ma coś na sumieniu i pogodzi się z przedwczesnym wyrokiem przyjaciół z opozycji.
Franz Maurer
* Wszystkie dane prezentowane w niniejszym artykule pochodzą z tajnych zasobów archiwalnych MSW publikowanych w Internecie.
** Cytat za tygodnikiem “7 dni”.
*** Wg radnego Langowskiego jest nią właśnie poseł Suski
sierpień 19th, 2006 at 10:37 am
Do pp. Lucjana i Mickiego.
Zacznę od tematu niezwiązanego bezpośrednio z lustarcją. Niebezpośrednio, ale pośrednio już tak. Pan Lucjan dał przykład zbożowy o fałszowaniu. A ja - za p. Michalkiewiczem - podaję link do….GW. Proszę sobie poczytać o sondażu.
http://www.michalkiewicz.pl/grafika/sytuacja.gif
Ładne, prawda?
sierpień 19th, 2006 at 11:28 am
Panie Bekas, dzieki za link, zestawienie nagłowka z trescia artykulu rzeczywiscie zabawne, ale zwiazku z lustracja nie widze nawet posredniego.
Chcial Pan chyba pokazac, ze GW klamie , ale pokazał Pan tylko tyle ze nie mozna opierac swej wiedzy o swiecie czytajac wyłącznie nagłowki gazet (jakichkolwiek, nie tylko GW). Pozdrawiam.
sierpień 19th, 2006 at 11:42 am
Do pp. Lucjana i Mickiego.
Czytam sobie, coście napisali. Panie Lucjanie. Ten przykład o zbożu jest jak te plony. Nic niewart. Statystyki czy inne dane fałszowane były w demoludach na potęgę, jak najbardziej. Miały wszak ukazać ludowi, a więc WSZYSTKIM, że kraj coraz to bogatszy, a ludziom żyje się dostatniej i szcześliwiej. Jeśli tego się nie wiem, to co o zrozumieniu tamtych czasów innym pisać??? Jaki mają te dane związek z TAJNYMI dokumentami bezpieki, dali Bóg nie wiem!
Wszystkie Wasze opinie streszczają się w jednym. SB, to było gniazdo fałszu, pijaństwa, debilizmu. Pogląd śmieszny.
Jeszcze raz zapytam. Czemu ludzie SBcji się w tej sytuacji bali??? (zauważył to sam p. Kucvzyński) Jakim cudem te pijaki i debile zwerbowali na TW księdza Czajkowskiego, księdza Malinowskiego, ojca Hejmę, p. Maleszkę, p. Jurczyka???? Autorytety moralne przecież. Proszę mi to powiedzieć!
I czemu to p. Wałęsa dopiero co powiedział w wywiadzie, że z SB to nie były przelewki i on nikogo nie zna, kogo SB by nie złamała. (http://wiadomosci.onet.pl/1370609,11,1,1,item.html - tu znajdziecie wywiad) Co prawda p. Wałęsa przesadził, że każdego SB łamała, bo przecież jego samego nie, prawda??? Ale jednak. Skoro p. Wałęsa twierdzi, że łamała, to chyba wie, co mówi???
I jeszcze jedno. Jeśli te dokumenty bezpieki, to jeden wielki szmelc nie wart złamanego szeląga, to czemu p Michnik z trzema kolegami-profesorami zamknęli się w roku 1991 bodajże na ponad miesiąc w archiwach SB??? Może odfałszowywali teczki???
I czemu ich nie spalili??? Taką możliwość wszak mieli.
I wreszcie. Z uporem maniaka. Czemu teczka Herberta jest wg Was prawdziwa skoro twierdzicie (szczególnie p. Lucjan ma tu prawie 100% pewność, czemu “PRAWIE”???), że teczki są fałszywe???
Kotu ogona nie wykręcam. Ani ze mnie sadysta, ani kotów miłośnik. W domu ze zwierząt mam tylko siebie i mole w szafie. Aha! Jeszcze rybiki cukrowe w łazience. Niezła menażeria, prawda?!
Do Pani JasnejAnielki.
Ja rozumiem, że modlitwę do Boga wyśmiewa się teraz łatwo, bo to modne.
Ale nie rozumiem czemu to Pani tych cen z III RP nie podaje?
sierpień 19th, 2006 at 11:45 am
Do Mickiego.
Zabawna Pańska uwaga. Ja dałem link do nagłówka w GW???? Zajrzyj Pan tam jeszcze raz, bo zapewniam! Cały artykuł się pod linkiem kryje!
I dokładnie. Na tym przykładzie widać, że GW kłamie.
Też pozdrawiam.
sierpień 19th, 2006 at 11:53 am
Panie Bekas, o co Panu chodzi? Wiem do czego to byl link i wiem co czytalem, ale moze Pan nie wie co Pan sam czyta. Michalkiewicz pokazal, ze naglowek artykulu z GW jest sprzeczny z jego trescia. Tez mi wielka afera. Pozdrawiam jeszcze raz.
sierpień 19th, 2006 at 11:57 am
przeczytalem tekst jeszcze raz i teraz widze, ze nawet stwierdzenie iz naglowek jest nieprawdziwy jest manipulacja Michalkiwicza. Dalem sie zasugerowac. Tekst GW jest calkowice OK. Tylko taki paranoik jak S.M. mogl sie tam czegos dopatrzyc.
sierpień 19th, 2006 at 12:30 pm
Panie Miki.
Masz Pan rację. To, że tytuł, a więc to co się w oczy rzuca i sugeruje odbiór artykułu, jest sprzeczny z jego treścią, to żadna afera. Oczywiście chyba tylko w wypadku GW, prawda??? Bo jakby inna (nielewicowa) gazeta została na czymś takim złapana, to ho, ho!
Co do paranoika Michalkiewicza. Jest już dwóch paranoików. Ja też niestety dopatruje się tam kłamstwa. Ale masz Pan rację. Jak to u paranoików całkiem niesłusznie. Bo coż z tego, że ludzie coś tam lepiej oceniają, skoro w tytule stoi jak byk, że jest gorzej??!!
Jeśli GW twierdzi, że jest gorzej, to tak ma być i koniec!!!
Pozdrawiam.
PS
Polecam stronę p. prof. Lecha Stępniwskiego. Na chorobę czerwonych oczu bardzo dobra.
sierpień 19th, 2006 at 12:36 pm
Mikey, sorry Bekas moim zdaniem ma rację. Tytuł w “Gazecie” idzie wyraźnie pod prąd treści. Nie powinni dać takiego tytułu. Prawidłowy tytuł byłby “Lekka poprawa”.
sierpień 19th, 2006 at 12:37 pm
Jeszcze jedno, Panie Miki.
Pisze Pan: “…nawet stwierdzenie, iż nagłówek jest NIEPRAWDZIWY jest manipulacją Michalkiewicza.” A ja pytam. W którym to miesjcu Michalkiewicz napisał, że ten nagłowek JEST NIEPRAWDZIWY????
I nagłówek, i treść artykułu są prawdziwe. (w tym sensie, że wydrukowane przez GW w podanym kształcie)
Pozdrawiam
sierpień 19th, 2006 at 12:42 pm
Bekas Says:
> zbożowy o fałszowaniu. A ja - za p. Michalkiewiczem - podaję link do….GW. Proszę sobie poczytać o sondażu.
> http://www.michalkiewicz.pl/grafika/sytuacja.gif
Znaczy pogarsza się! P. Kuczyński powinien być wniebowzięty!
sierpień 19th, 2006 at 12:42 pm
Lekka poprawa “opinii” Polakow o sytuacji w Polsce - to prawda. Ale w dalszym ciagu zdecydowana wiekszosc uwaza ze sytuacja w Polsce sie pogarsza (53%).
sierpień 19th, 2006 at 12:48 pm
Do P. Mickiego.
Na zakończenie. Jak się psa chce uderzyć, to kij się znajdzie.
Ja pokazałem tylko, że GW kłamie dając taki tytuł. Dopiero taka sama opnia p. Kuczyńskiego pozwoliła Panu się przed sobą przyznać, że tak w istocie jest. Cóż, nie każdy ma własne zdanie, nie każdy umie czytać.
Co do samego niezadowolenia. Przypominam, że za czasów rządów SLD niezadowolonych było WIĘCEJ.
sierpień 19th, 2006 at 12:58 pm
Panie Bekas, znowu pisze Pan od rzeczy. Ja sie właśnie z Panem Kuczyńskim NIE ZGADZAM. Moim zdanie tytuł w Gazecie jest jak najbardziej prawidłowy. Wiekszosc respondentów stwierdzila, ze sytuacja sie pogarsza i tytul to wlasnie mowi.
Zegnam bo ta dyskusja zaczyna przypominac rozmowe gesi z prosieciem.
sierpień 19th, 2006 at 1:01 pm
Panie Mickey.
Z prosięciem, Pan mówisz??? A ja myślałam, żeś Pan Myszek. Cóż, widać się pomyliłam….
sierpień 19th, 2006 at 1:02 pm
W sprawie “kłamstwa” w tytule. Swego czasu amerykański politolog Fukuyama wydał książkę zatytułowaną “Koniec historii”. W treści tej książki wcale nie było napisane, że historia się kończy, a jedynie że kapitalizm i liberalna-demokracja zwyciężyły w walce idei.
Pytanie do pana Bekasa: Czy Fukuyama skłamał?
sierpień 19th, 2006 at 1:03 pm
Przepraszam - teraz widzę, że chodzi o Panią Bekas.
Sorry.
sierpień 19th, 2006 at 1:04 pm
Nie przeczytałam całości, bo twierdzenie, że Herbert był ,,niefrasobliwym'’ zapowiada, że nie warto. Wystawia świadectwo całej tej pisaninie.
sierpień 19th, 2006 at 1:09 pm
Pnie Jeffie.
Książki nie czytałem, więc nic nie odpowiem.
sierpień 19th, 2006 at 1:20 pm
Gdyby tytuł omawianego artykułu brzmiał tak jak proponuje pan Kuczyński “Lekka poprawa”, wówczas Pan/Pani Bekas również nazwałaby go kłamliwym, gdyż stałby on w sprzeczności z pierwszym zdaniem. Problem w tym, że badania opinii publicznej często są wewnętrznie sprzeczne i z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia.
A jakiś tytuł dać trzeba.
sierpień 19th, 2006 at 1:37 pm
Panie Jeffie.
Żeby wątpliwości nie było. Jestem mężczyzną (przynajmniej sam tak myślę).
A wracając do sprawy. Nie bardzo wiem, o co Panu chodzi. I widzę, że bez cytatów tego nie rozbieriosz. A więc proszę:
“Opinie o kierunku przemian w Polsce utrzymują się NA NIEZMIENIONYM poziomie od lipca” - to zdanie pierwsze artykułu inkryminowanego.
“LEPSZE, niż w lipcu, są opinie o sytuacji politycznej” - to zdanie sąsiednie, drugie.
Teraz niech mi Pan wytłumaczy (może Pani???). Jeśli coś jest lepsze, niż było, a więc się poprawiło, jak może w takim razie być niezmienione????
I co do zarzutu. Pierwsze zdanie artykułu JEST SPRZECZNE nie z moim zdaniem, a ze zdaniami kolejnymi tegoż samego artykułu. Jest on więc SPRZECZNY WEWNĘTRZNIE. I tyle.
Na zakończenie test matematyczny (dla tych, którzy uważają tak samo, jak Pan Mickey).
Jeśli wskaźnik NIEZADOWOLENIA (tylko odnoście do gospodarki), a więc czym większy, tym gorszy, wynosił w lipcu 38%, a teraz 33%, to poprawił się czy nie????
Odpowiedzi w nieprzezroczystej kopercie proszę przesyłać do redakcji GW.
sierpień 19th, 2006 at 1:46 pm
Odnośnie faktów - pierwsze zdanie artykułu brzmi:
“53proc. Polaków uważa, że sprawy krajowe idą w złym kierunku - wynika z najnowszego badania CBOS.”
Czyli jednak się pogarsza :))))).
sierpień 19th, 2006 at 1:54 pm
Moi Drodzy, ta dyskusja kręci sie w kołko. Ten tytuł jest na prawdę nietrafny. To, że 53 % respondentów twierdzi, że sytuacja idzie w złym kierunku świadczy tylko o tym, że większość pytanych tak uważa. Ale z badania CBOS wynika wyraźnie, że poprawia się opinia o sytuacji w kraju, czyli jest tutaj polepszenie (Panie T-800 podaruj sobie Pan pogaduszki o mojej radości z pogorszenia, bo stają się monotonne), podczas gdy tytuł sugeruje coś odwrotnego. Proponuje przerwać dyskusję i ewentualnie pozostać przy swoim.
sierpień 19th, 2006 at 2:37 pm
Lucjanie!
Oprócz jarowizacji zbóż Łysenko obiecywał nam pszenicę krzaczastą - był już o krok od produkcji masowej - tak mnie uczono w szkole. Oraz o osiągnięciach wielkiej biolog radzieckiej Olgi Lepieszyńskiej, która dowiodła za pomocą prostego doświadczenie ze stułbią bałtycką, że życie może powstać z niczego. Były to piękne czasy i dobrze pamiętam te dowcipy, które wówczas o tych sukcesach krążyły - oczywiście nie na lekcjach. Jakoś dziwnie wiedzieliśmy, że to bezsens i głupota. I tak się składało, że nigdy nasi profesorowie nie pytali z tego na egzaminach. Warto wiedzieć, że ludzie (przynajmniej niektórzy) myślą.
Woody - na temat wielkiej suwnicowej już kiedyś wspominałam, przy okazji ujawnienia jej teczki, gdy stwierdziła, że nie znalazła tam wzmianki o agencie Bolku. Bardzo byłam ciekawa, czy ona przeprosi Wałęsę, ale stawiałam na to, że nie. I proszę! następny kwiatek - Ewa Soból. Oskarżenia płyną wartkim strumieniem i teraz pomówieni mogą sobie robić z tym, co zechcą. Legenda Solidarności i przykład patriotki, katoliczki, przybrana (na złość Bolkowi) w błękitną wstęgę orderu rzuca błotem, gdzie się jej podoba i “co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”! Ohyda!!!!!!!!
I na koniec do Bekasa…
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy wyśmiewać się z modlitwy! Nie o to chodziło. Nie mam jednak odrobiny szacunku dla tych, co swoją modlitwę traktują instrumentalnie. Pilnie zważając - czy kamera i mikrofon są odpowiednio ustawione.
Jest to zresztą problem stary, jak ludzkość. Wyjątkowo celnie i zjadliwie opisał takie postawy Xsiąże biskup warmiński już w XVIII w. w Monachomachii. Wolę nie cytować, bo okażę się jawnogrzesznicą, a biskupowi ujdzie.
Bekasie chodziło mi o to, że władza powinna się zająć rządzeniem, sejm stanowieniem prawa a ludzie pracą, za godziwe wynagrodzenie. Wtedy może ubezpieczenia byłyby lepsze i ludzie nie tracili na suszy, lub powodzi tak strasznie. Może byłyby oczyszczone rowy melioracyjne i zbudowane zbiorniki retencyjne tam, gdzie należy? I niechby ta praca była z modlitwą na ustach i w imie Boże! Bo Bóg chętniej pomaga tym, co się starają i proszą o pomoc w uczciwej pracy. Wierzę w to głęboko. A do dewotów nikt mnie nie przekona.
sierpień 19th, 2006 at 7:17 pm
Do JasnejAnielki.
Z modlitwą jednak wyszło ironicznie. Ale wybaczam.
Co do rządu. Rzeczywiście. Ma rządzić. Ale dla mnie oznacza to, że ma zrezygnować z tysiąca innych spraw. Służby zdrowia, nauki, energetyki, telekomunikacji, kontroli, nadzoru…..
Co do sejmu stanowiącego prawa. Tak niby jest, ale tak naprawdę prawo stanowi…..rząd. Proszę się przyjrzeć, kto składa projekty nowych ustaw??? Egzekutywa przeęła funkcje legislatury, a posłowie są tylko jako listek figowy.
sierpień 19th, 2006 at 9:40 pm
Bekasie!
W porządku - może nie byłam precyzyjna, ale ja jestem starsz pani i bywam roztargniona, albo niezbyt dokładna (zawsze byłam tępa w słupkach), ale mam nadzieję, że prawidłowo odczytałeś o co mi chodziło. I o to chodzi! Pozdrawiam…