Materiał dla przyszłych komisji śledczych.
KALENDARZ POŚCIGU ZA UKŁADEM
Minęło 359 dni od rozpoczęcia pościgu za układem.
A “UKŁADU” ANI ŚLADU!
Pierwszym winowajcą w tak zwanej aferze PZU jest „patriotyczna” część polskiego sejmu, ta która uważa, że gospodarka narodowa powinna składać się z firm narodowych. Z narodowego górnika i hutnika, z narodowego operatora, z narodowego rolnika, z narodowego piekarza, z narodowego bimbrownika, z narodowego wytwórcy prezerwatyw i narodowego ubezpieczyciela też. Wszystko ma być rodzime, narodowe, oczywiście z udziałem inwestorów zagranicznych, ale mniejszościowych. I tak kilka lat temu Sejm zdecydował, że PZU może być sprywatyzowane tylko „mniejszościowo”, by pozostało narodowe.
Wtedy, wedle opinii specjalistów, PZU potrzebowało dobrego zagranicznego inwestora strategicznego z branży. Uchwała sejmowa rządu nie wiązała, ale rząd ze strachu się przed nią ugiął i zdecydował o prywatyzacji mniejszościowej. Rzecz w tym, że poważni inwestorzy do takiej prywatyzacji się nie palili i nie dziwota. Nikt na „patriotyczne” polskie oczy nie da forsy pozostając w roli figuranta. Wobec czego rząd, żeby nie podpaść sejmowi i zarazem zdobyć inwestora poważniejszego zaoferował, przy udziale mniejszościowym w akacjach, większe uprawnienia w zarządzie PZU. To nie było coś bez precedensu, takie przypadki zdarzały się w prywatyzacjach na świecie. Chodziło o to, żeby obejść sejmową bzdurę, szkodliwą dla firmy. Ale i to wielkiego entuzjazmu inwestorów nie wywołało. Sejm przetrącił prywatyzacji obie nogi na samym początku i postawił ministra w sytuacji, która była brzemienna w ciąg dalszy, który znamy. On prawie na pewno będzie kosztował Polskę duże pieniądze. Nie wykluczam, że Emil Wąsacz popełnił błąd wybierając Eureko, ale, jeśli tak, to pierwszymi winowajcami tego błędu są „posłowie – patrioci”.
Potem zaczął się tygiel i magiel, polityczna łomotanina, mieszanka ignoracji, popisów medialnych, a nawet czegoś, co przypominało chorobę psychiczną i na koniec z tego groteskowego, raz ponurego, raz śmiesznego cyrku wyskoczył, jako główny winowajca Emil Wąsacz. Co takiego zrobił złego do dziś dokładnie nie możnaby powiedzieć chociaż sprawa toczy się od kilku lat. Pewno czegoś „niedopatrzył” i coś „przekroczył”. To są enigmy, które pozwoliłyby zawlec przed Trybunał Stanu, albo przed oblicze prokuratora do Gdańska, nawet koty wałęsające się koło Sejmu, jeśli ma się odpowiednią większość poselską, spolegliwych prokuratorów i rozumienie sprawiedliwości, jak matka Pawlaka ze znanego filmu.
Powtarzam, być może Wąsacz popełnił błędy, nawet kwalifikujące się do sądu. To się zobaczy, ale to co wydarzyło się dzisiaj jest spektakularną propagandówą na polityczne zamówienie. I samo zatrzymanie człowieka, który stawiał się na przesłuchania i uzasadnienie nie wnoszące dokładnie niczego nowego do tego co było znane. Ja rozumiem, że prokuratura zdobywa dowód, wskazujący iż Wąsacz wziął łapówkę. To jest podstawa, ale raport firmy konsultingowej? To może być wspierający materiał dla prokuratora w sprawie sądowej, ale nie powód do zaproszenia mediów pod mieszkanie córki Wąsacza, wysłania ekipy w mundurach bojowych i pod bronią, dobrze, że nie zamaskowanej, wleczenie czlowieka przez całą Polskę, jakby nie można go wezwać na przesłuchanie. I od razu, jeszcze gościa nie dowlekli do Gdańska, a już minister Ziobro ze swoim Służbowym Basem w postaci prokuratora Kaczmarka zaczął obwieszczać, jaki to wielki sukces odniesiono uzyskawszy raport firmy konsultingowej. Ciekawe za ile? I może by dziennikarze zbadali jaka jest na rynku relacja między ta firmą i ABN Amro, czy aby nie wchodzą sobie w drogę? Oczywiście nie mogło obejść się bez napaści ministra Ziobry na dziennikarkę, jedyną która odważyła się zapytać, jakie to ważne nowe powody spowodowały zatrzymanie Wąsacza z rozgłosem na całą Polskę i na kilka dni medialnych. Było pokrzykiwanie, odpowiedzi na pytanie dziennikarki nie było.
Od pewnego czasu powtarzam, że obsesja, ocierająca się chwilami o paranoję „Układu”, może stworzyć sytuację, w której popełnione zostanie, przez organa ścigania przestępstw, niemało przestępstw przeciwko wolności jednostek. Że może ta obsesja pociągnąć władze i potulny wobec niej aparat do stosowania środków ponad potrzebę, a nawet do „dobierania z niewinnych”. Mam wrażenie, że narasta materiał dla przyszłych prokuratur i dla przyszłych komisji śledczych.

18 września 2006, o godzinie 20:28
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ten śledczy obłęd zakończą wcześniejsze wybory, bo w innym przypadku nowe komisje powstaną dopiero za kilka lat i do oczyszczenia będzie stajnia Augiasza. Szkoda naszego życia i szkoda Polski. A swoją drogą gdzie ta bolszewicka paranoja się przechowała? W spokojnych parafiach Polski B, ot co
18 września 2006, o godzinie 20:47
Gratuluję Adam nadziei. Jak sądzisz, jakie zmiany te wybory przyniosą?
Jedyny ewentualny pozytyw to wyeliminowanie LPR z Sejmu. Ale i to nie takie pewne, zawsze przecież można uchwalić jakąś „właściwą” zmianę w ordynacji, która „wzmocni demokrację”.
18 września 2006, o godzinie 20:52
Panie Waldemarze!
Niech Pan się zlituje. Przecież prawie w każdej sprawie jestem za Panem, mam te same poglądy, a Pan wybrał akurat tę Komisję Śledczą, która pokazała prawdziwe oblicze Pana Wąsacza. Byłem w domu i oglądałem jego odpowiedzi na pytania członków Komisji w WOT. Błagam, niech Pan tak nie pisze. Ten człowiek nic nie wiedział, nie umiał sensownie odpowiedzieć na żadne pytanie, jego abnegatyzm (właśnie to słowo wymyśliłem) był wstrząsający. Nie umiał powiedzieć, czy podpisał dokument, czy to jest jego parafka, dlaczego na dokumencie nie ma daty. Pamietam do dzisiaj odpowiedź Wasacza na pytanie, czy sprawdził jakąś tam decyzję.
Wąsacz – przekazałem sprawdzenie Dyr. Administracyjnemu,
Czł. Komisji -Ale przecież to był Pana ustawowy obowiązek. I spytał się Pan Dyrektora, czy on się zainteresował?
Wąsacz – ja wydałem polecenie, a dalej mnie to nie interesowało.
On nie umiał sensownie odpowiedzieć na żadne pytanie.
Panie Waldemarze! Nie brońmy nieudaczników, obojętne, z jakiego obozu politycznego się wywodzą. Z serdecznymi pozdrowieniami
Torlin
18 września 2006, o godzinie 21:01
Panie Torlin, ja nie bronię Wąsacza. To jest wyraźnie powiedziane w moim tekście. Nie wykluczam, że popełnił błędy. Jego zachowanie przed Komisją nie ma nic do rzeczy w sprawie jego winy czy niewinności. Ja odnoszę się do działań Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratury. Kaczmarek nie powiedział niczego, dosłownie niczego co by uzasadniało to co zrobili z tym człowiekiem dzisiaj. On nie może mataczyc, bo jakby miał to juz to zrobił przez kilka ubiegłych lat. Mój stosunek do Wąsacza jest obojętny, poza nie ukrywam pewnym współczuciem z powodu tej „dzielnej” operacji naszej prokuratury w dniu dzisiejszym. Ja bywałem w rękach władzy wiem, jak to smakuje.
18 września 2006, o godzinie 21:37
Panie Torlin łatwo Panu przychodzi krytykować min. Wąsacza, że „Nie umiał powiedzieć, czy podpisał dokument, czy to jest jego parafka, dlaczego na dokumencie nie ma daty.” itd. itd.
Aby spróbować przybliżyć Panu jak wygląda praca na szczytach władzy polecam lekturę wpisu na blogu Marcinkiewicza:
http://kmarcinkiewicz.blo.....index.html
ze szczególnym uwzględnieniem fragmentów:
„Przed obiadem mam jeszcze godzinę na podpisywanie dokumentów. Ręka boli.(…) Teraz sprawozdanie ze wszystkich najważniejszych inwestycji miejskich. Niestety dalej mamy problem z …. Kolejna porcja dokumentów. Jeszcze krótkie spotkania z dyrektorami.”
Sądzę, że po lekturze trochę inaczej Pan spojrzy na fakt, że min. Wąsacz po kilku latach nie pamięta tego o co go pytają.
18 września 2006, o godzinie 21:39
Pamiętajcie koledzy z Układu – jak was nawet za rękę złapią na gorącym uczynku to krzyczcie, że to nie wasza ręka! To wszystko paranoja katofaszystów, kaczorów i pisiorów z radia z ryjem. Jakoś się wybronimy towarzysze. Może Lepper wywali koalicję?
18 września 2006, o godzinie 21:59
Może min. Wąsacz nie był najlepszym na tym stanowisku, ale żeby czlowieka zamknąć to chyba trzeba mieć mocne podejrzenie przynajmniej korzyści majątkowej, a nie podejrzenie złamania procedury na podstawie ekspertyzy jakiejś firmy. Czy historia z Modrzejewskim niczego naszego aparatu ścigania nie nauczyła? Jeśli zamykają za nieudolność to dlaczego parę lat po fakcie, a nie natychmiast – niech zamkną ministra Giertycha z pożytkiem dla wszystkich.
18 września 2006, o godzinie 22:24
Ależ Pan bredzisz Panie Waldemarze.
Euroko to było zero. Krzaklewski jeździł do Portugalii na dziwne pogaduchy (ośrodek w którym się spotykali prowadzi polski Żyd z pochodzenia – był kiedyś program w telewizorze w którym opowiadał o tym po polsku).
Ale najciekawsze jest co innego – PZU ma pokaźny pakiet obligacji rządowych. Kto ma PZU może wpływać na rząd i na stan polskiego bilansu. Oddanie PZU nie wiadomo lomu jest po prostu niebezpieczne, mniej więcej tak, jak oddanie NBP Rosjanom w ajencję. Najpierw trzeba doprowadzić do zrównoważenia bilansu płatniczego, potem można PZU oddać.
18 września 2006, o godzinie 22:27
Ale ja nie o PZU chciałem tylko o NRD
W północnym NRD posthitlerowcy dochodzą do władzy. A Pan Panie Waldemarze milczy. Milczą ministrowie spraw zagranicznych, nie grzmią autorytety, PE nie wydaje rezolucji. Dlaczego? Pewnie faszyzm i hitleryzm u nas jeszcze gorszy.
PS
A na marginesie PZU – rykoszetem może uderzyć w PO, bo premier Buzek, któremu Pan doradzał nawet po wyjściu UW z rządu jakąś minę miał niewyraźną…
18 września 2006, o godzinie 22:29
Albo się Pan naćpałeś Panie Bernardzie, albo poprzednie teksty ktoś Panu pisał.
18 września 2006, o godzinie 22:49
Panie Andrzeju, Słońca mało, zima idzie, trza pić.
Może słowo bredzić, było niestosowne, cofam, z tym że dotyczyło to PZU a nie Wąsacza, z jednym muszę się z Panem Kuczńskim zgodzić – zatrzymanie Wąsacza było niepotrzebne i polityką pachnie na odległość. Kaczmarek też jakiś dziwnie był spocony. Mówiąc szczerze spodziewam się, że sąd wypuści Wąsacza (może jakieś poręczenie majątkowe), bo Wąsacz ani nie uciekał, ani się nie uchylał, ani też nie ma obawy matactwa (co miał ewentuanie zmataczyć, to przez te wszystkie miesiące i tak mógłby już zmataczyć).
Jeśli więc po wyborach PiS nie byłby przy władzy (a na dwoje babka wróżyła) to czystki w prokuraturach będą większe niż za Millera.
19 września 2006, o godzinie 01:00
Zwykle posty Bernarda przeskakuje bo tego rodzaju paranoiczne pseudo-myslenie przyprawia mnie o depresje i niestrawność, ale tym razem zahaczylem wzrokiem i widze cos o NRD. No i czytam:
.
„W północnym NRD posthitlerowcy dochodzą do władzy. A Pan Panie Waldemarze milczy. Milczą ministrowie spraw zagranicznych, nie grzmią autorytety, PE nie wydaje rezolucji. Dlaczego? Pewnie faszyzm i hitleryzm u nas jeszcze gorszy.”
.
A prawda jest taka że w Meklemburgii-Zachodnim Pomorzu NPD przekroczyła próg wyborczy zdobywajac 7,3% głosów i wreszcie będzie miała posłów w tym Landzie.
W Polsce neonaziści są w rządzie, gadają z telewizora do narodu, rozwalaja się w ministerialnych gabinetach. I co Pan Bernard na to? Nic.
No bo co?
19 września 2006, o godzinie 06:26
Panie mikey, ja nie o tym, ale o tym, że posthitlerowcy u bram a auuutorytety milczą… nie biją w dzwony, nie alarmują, nie pouczają Niemców, no straszne
„Kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem” – tak węgierski premier węgierskiego centrolewu podsumowuje rządy które przywiodły Węgry na skraj bankructwa. Nasi nie byli tacy szczerzy, a może lepiej pilnowali magnetofonów :), może też lepiej rządzili. Miller w porównaniu z Ferencem Gyurcsany’m wychodzi na męża stanu, i Miller obniżał podatki. Millerze wróć!
19 września 2006, o godzinie 08:13
Panie Kuczyński, odpowiedz pan wreszcie na pytanie jak to Belka z Kwasem ścigali Układ (wniosek z pańskiego kalendarza pościgu za Układem)?
PS. Zapraszam na moją nową stronę gdzie na dobry początek zastanawiamy się co A.Michnik zrobił z pieniędzmi z nagrody dla ks. Jerzego. Bo jego rodzicom ich nie przekazał…
http://galba.net.pl
19 września 2006, o godzinie 08:50
Czemu tak spektakularna akcja żeby zatrzymać człowieka… którego w zasadzie nie było potrzeby zatrzymywać? No właśnie, wbrew pozorom odpowiedź jest już zawarta w pytaniu. Po prostu w kolejnym odcinku walki z układem trzeba coś pokazać, a żeby „ciemny lud” (który przecież generalnie nie interesuje się istotą władzy) to kupił trzeba było zapewnić odpowiednią oprawę. W ten sposób kółko się zamyka, bo skoro Wąsacza zwineli w asyście TV, uzbrojonych antyterrorystów itp. to pewnie jest wielkim zbrodniarzem – a skoro jest zbrodniarzem to przecież zwołanie TV i antyterrorystów jest normalne.
19 września 2006, o godzinie 08:53
Najpierw do Pana Andrzeja!
Bardzo Pana szanuję, ale podpisywanie prywatyzacji PZU to nie jest ileś tam dokumentów w teczce do podpisu. Toutes proportions gardées. To jest w końcu jedna z największych firm ubezpieczeniowych w Europie.
Teraz z szacunkiem do Pana Waldemara.
Właściwie generalnie powinienem się z Panem zgodzić. Jeżeli będziemy patrzeć na to chłodnym okiem. Ale dla mnie była to jedna z cegiełek upadku UW. I nie potrafię być obiektywny. Pamiętam swoje olbrzymie zażenowanie przed telewizorem, tą absolutną ignorancją, niewiedzą, lekceważeniem faktów. Mówiłem sobie – oto jest minister, który współtworzy rząd z UW. Co ja tutaj robię? Dlatego nie mogę się z Panem zgodzić, że Minister Wąsacz robił „pewne błędy”. To jest pomniejszanie jego winy, on robił błędy bardzo poważne. Firmowanie przez UW tego typu działalności skończyło się tym, czym się skończyło. Nie zmienia to oczywiście faktów, że zatrzymanie jest koniunkturalne, polityczne.
Ja wiem, że nie wolno tak pisać, że powinienem być roztropny, obiektywny i szlachetny, ale ja oglądając jego popisy w telewizji miałem ochotę zachować się jak hunwejbin, nie dawałbym go przed Trybunał Stanu, tylko wysłał na 10 lat na roboty publiczne na wieś.
19 września 2006, o godzinie 09:08
Panie Waldemarze! Pisanie komentarzy do Pańskich wątków zaczyna być sportem ekstremalnym, podbijającym poziom adrenaliny oraz cukru… Zgadzanie się z Pańskimi ocenami na innych blogach prowokuje anonymousów do zajadle galbokulturalnych ataków. I od razu rośnie ilość komentarzy!
U Pana ta mnogość komentarzy bywa męcząca i zaczyna bić rekordy, a przeczytanie 240 komentarzy bywa czasochłonne i nadmiernie emocjonujące. Ale niekiedy można się zmieścić w pierwszej albo drugiej dziesiątce.
Żal mi Emila Ministra Wąsacza i też zacząłem się zastanawiać, co podpisywałem parę lat temu… To już i rząd Jerzego Premiera Buzka znalazł się na celowniku? A jak się zabiorą za rządy Jana Premiera Olszewskiego?
19 września 2006, o godzinie 09:13
Jotesz – zlituj się, to były podpisy prywatyzacyjne PZU, a nie zakup 12 butelek wody mineralnej. Ja wiem, że macie mnie dość, więcej się w tej sprawie nie odezwę
19 września 2006, o godzinie 09:26
No i jak przypuszczałem Wąsacza puścili. Doprawdy nie wiem po co była ta szopka. Może żeby przestraszyć Buzka i Krzaklewskiego? Bo niestety nie znajduję merytorycznego uzasadnienia, tylko ewentualnie to, lub polityczne. No chyba, że jest coś o czym nie wiemy – śledztwo toczy się też w Portugali. Ale wątpię, bo gdyby coś mieli, to Ziobro nie utrzymałby języka za zębami tylko od razu poleciał do dziennikarzy. Wcale mi się to nie podoba, chociaż niespecjalnie współczuję Wąsaczowi. Przydałby się jakiś koronny, nie tylko w tej sprawie, ale też np. w aferze paliwowej, aferze z Gudzowatym i paru innych.
19 września 2006, o godzinie 09:31
Zgadzam się z opinią, że prywatyzacja w Polsce była i jest kulawa. I to że procedury zawsze były naginane, że wokół każdej większej prywatyzcji jest smród
Dlaczego ? A dlatego m.in. że nie sprywatyzwoano giełdy… i nie pozwolono jej połaczyć się z inną giełdą np. w Budapeszcie.
Gdyby prywatyzacja PZU, i innych instytcji szła przez giełdę – to i nie byłoby sprawy Eureco, i wartość PZU = też by była inna
Azrael
19 września 2006, o godzinie 09:36
Węgry! Rozliczyć PiS i kaczystów!
19 września 2006, o godzinie 09:53
torlin – lituję się! Akurat twoja argumentacja, choć bezlitosna to częściowo do mnie trafia. Ale ja nawet cholernie dla mnie ważnego zeznanie pit sprzed paru lat nic nie potrafiłbym opowiedzieć nawet ogólnie. Jedyny dokument do którego mogę się, wyrwany ze snu w nocy, przyznać to podpis na akcie ślubu! Co do innych – pustka…
19 września 2006, o godzinie 10:10
Torlin, na Boga nie wpadaj w panikę. Masz swoje poglądy i skoro z Tobą tu polemizuja to dobrze, ale ty wiesz, że masz solidny procent racji i nalezy sie cieszyć, jak powiedział cadyk z motta do „Zniewolonego umysłu” Milosza. Nie cytuję ale sens taki” Jak dwóch się kłóci, a jeden ma solidne 55 % racji, to dobrze i trzeba się cieszyć”. To świetne motto, „a co jak ktoś mówi, że ma 100 % racji? O, taki ktoś to jest straszny rabuśnik i złodziej”. Przekonanie, że mam solidne 55% racji skłoniło mnie do uruchomienia tego forum, żeby i te 45 % mogło się ujawniać. Gdyby tu zawitała, jakaś osoba o niskim poczuciu humoru informuję, że poza apelem do Torlina wpis jest półżartem, a nie pod wpływem pychy właściwej dawnej UW.
Jotesz, dziekuję za komplement z tą adrenaliną i cukrem. Postaram się nie zawodzić.
19 września 2006, o godzinie 10:16
Panie Bernardzie,
Proszę czytać dokładnie, Wąsacza puścili błyskawicznie, ale za kucją 100 tys. PLN. Może koledzy parytyjni z UW się zrzucili? Może i nasz szanowny gospodarz się dołożył? Może specjalny fundusz był już na to przygotowany? Dziś widać, że największym skandalem była nie tyle sprzedaż PZU firmie typu krzak, a zamknięcie sprzedającego – Emila Wąsacza, ministra z poręczenia UW (dziś PD). Termin aresztowania prokuratura powinna oczywiście konsultować z opozycją, byłaby to dobra europejska praktyka. :) Swego czasu na Słowacji tamtejszy Układ próbował sprzedać koncern paliwowy Nafta Gibely firmie o równie sympatycznej nazwie co Eureko, której siedziba mieściła się w … domku jednorodzinnym pod Bratysławą. Nasze Eureko było jednak bardziej cwane i schowało się w Portugalii.
19 września 2006, o godzinie 10:36
Do serwusa. serwisa.
Moja opinia o tej mizernej kaucji. Ona w proporcji do przestepstw, ktorych zdaniem Ziobry i Kaczmarka dopuścił się Wąsacz, jest niczym. Ona została ustanowiona nie po to, by cokolwiek zabezpieczyć, ale po to, żeby nędznie, bo nędznie, ale jakoś uwiarygodnić to „pajacowe” i bezpodstawne zatrzymanie i wleczenie człowieka pod bronią przez całą Polskę. To jest jedyna rola tej kaucji, potwierdzająca czysto polityczny motyw zatrzymania i niestety także potulność policji i prokuratorów wobec pokazówy. Trochę będzie o tym w moim jutrzejszym chyba artykule w „Gazecie”, choć nie jest on o Wąsaczu. Polecam.
19 września 2006, o godzinie 10:58
No i miałem się nie odzywać. Ale nie mogę.
serwus.serwis!
Emil Wąsacz NIGDY nie był związany ani z UD, UW ani PD, ani nie był przez tę partię rekomendowany. Był człwiekiem Solidarności, AWSu, Buzka i Krzaklewskiego. Poczytaj sobie jego biografie.
Zabieram się do roboty, bo niczego nie napiszę, jak ciągle będę spoglądał na stronę Pana Waldemara.
19 września 2006, o godzinie 11:12
Panie Torlin,
Wierzę, że min. Wąsacz marnie wypadł przed komisja śledczą, skoro uznano, że powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.
Gdy pisał Pan:
“Nie umiał powiedzieć, czy podpisał dokument, czy to jest jego parafka, dlaczego na dokumencie nie ma daty.”
nie sądziłem, że chodzi o dokument prywatyzacyjny PZU, a że z oberwacji wiem jak potrafią wyglądać takie komisje stąd taki mój komentarz. Gdy wyjaśnił Pan to w kolejnym wpisie w pierwszej chwili też bym go „wysłał na 10 lat na roboty publiczne”
Potem uznalem to za tak niewiarygodne, że zajrzałem do stenogramu z przesłuchania min. Wąsacza. Dla zainteresowanych link:
http://gospodarka.gazeta......12681.html
I stwierdziłem, że mija się Pan z prawdą: Oto uzasadnienie:
Pana wpis
“Nie umiał powiedzieć, czy podpisał dokument”
ze stenogramu:
„Ja jeszcze, korespondując z tym, o co pytał i o czym mówił pan poseł Cezary Grabarczyk, chciałbym się pana zapytać, prosić z sekretariatu osobę jakąś – proszę bardzo, któregoś z panów – żeby nam tu pan stwierdził, czy na kopii umowy sprzedaży akcji PZU SA to jest pański podpis. Tutaj, to drugie miejsce.”
Pan Emil Wąsacz:
Jednoznacznie, to nie jest mój podpis ani parafa.”
Może też Panu chodzić o wcześniejszą wypowiedź
„Ja w tej chwili powiem szczerze: mimo że to była ważna decyzja, nie pamiętam. I tu są dwie możliwości: albo ja osobiście, albo upełnomocniony zastępca.”
Może to Pana bulwersować, ale to jest normalne. Min. Jasiński, jeśli mu się udać dokonać choć jednej prywatyzacji pewnie będzie jej szczegóły pamiętał do końca życia. Dla min. Wąsacza była to jedna z bardzo wielu i nie było w niej niczego szczególnego aby miał na nią zwrócić szczególną uwagę, a fakt kto ja ostatecznie podpisał jest bez znaczenia wobec faktu, że za całośc i tak odpowiedzialny jest min. Wąsacz.
Pana wpis:
„czy to jest jego parafka”:
ze stenogramu:
„Pan Emil Wąsacz:
Nie wiem. Ja tutaj na tym nie na pewno, bo to jest na tyle niewyraźne, że nie. Gdyby była moja, to bez problemu bym ją rozpoznał, bo raczej nie zmieniłem w ostatnim okresie czasu…”
- tu mój komentarz może trochę manipulacyjny jak to zwykle z komentrzami bywa:) – chodziło o kserokopię oryginału (a każdy chyba wie jak potrafia wyglądać takie kserokopie), a składanie fałszywych zeznań jest karalne, trudno zatem o inną odpowiedź
Pana wpis:
„dlaczego na dokumencie nie ma daty”
Tu już kompletne nieporozumienie bowiem chodziło o zmianę dnia wykonania umowy z 15 na 10
Dodam, że stenogramu nie wynika, żeby to dla warunków Umowy miało jakieś wielkie znaczenie. Chodziło tylko o próbę udowodnienia przez przesłuchującego, że Umowa została sfałszowana i tym samym, ze nie ma żadnej mocy prawnej.
W świetle powyższego nadal podtrzymuję to co napisałem wcześniej.
Wystąpienie min Wąsacza mogło i miało pełne prawo się Panu nie podobać. Nie chcę też tu gloryfikować min. Wąsacza bo rzeczywiście wiele rzeczy można mu zarzucić. Niemniej zaprezentowana tu przez Pana jego ocena jest w moim mniemaniu przesadzona.
19 września 2006, o godzinie 11:26
Panie Bernardzie, pisze Pan
„Doprawdy nie wiem po co była ta szopka.” Jej cel był taki sam jak w przypadku „afery” bilboardowej. Wtedy trzeba było rzucic wielkiego newsa aby zamknąć w końcu w mediach sprawę mianowanego przez PiS nowego prezesa PZU. Teraz trzeba było ukręcic łeb sprawie coraz głośniejszych doniesień o wykorzystywaniu organów śledczych do walki przedwyborczej.
19 września 2006, o godzinie 11:49
z tego ze nie pozwolono polaczyc sie naszej gieldzie z budapesztanska wypada sie tylko cieszyc dzis :))) a tak serio to znam z autopsji kilka przypadkow prywatyzacji roznych instytucji na slasku- m innymi oslawionych targow katowickich, gieldy towarowej i za kazdym razem odbywalo sie to wedlug tego samego scenariusza- rada nadzorcza po maksymalnym zanizeniu wartosci przedsiebiorstwa wykupuje go na wlasnosc lub przejmuje pakiet kontrolny,a po jakims czasie sprzedaje po wielokrotnie wyzszej cenie zagranicznym udzialowcom. Wiekszosc lokalnych fortun ma takie wlasnie korzenie. Pytanie ktore dreczy mnie: Czy to musialo tak wygladac? czy na prawde nie dalo sie zabezpieczyc majatku narodowego przed jawna kradzieza i zadbac o interesy grupy szerszej niz kilkunastu dyrektorow, ktorzy kariere zrobili z ramienia partii.
19 września 2006, o godzinie 11:50
Panie Andrzeju,
pozornie niby tak, ale przecież nie gasi się pożaru benzyną. Jeżeli ma to bezpośredni związek z wyborami to przesłuchają Buzka w ciągu najblizszych dwóch tygodni i to nagłośnią.
19 września 2006, o godzinie 12:42
Tak a’ propos, czy jest gdzieś źródło mówiące że Wąsacz był ministrem z rekomendacji UW? Z tego co pamiętam działał w jakiejś organizacji rodzin katolickich i hucie Katowice.
19 września 2006, o godzinie 15:29
Z tego co pamiętam Wąsacz był z rekomendacji UW. Swego czasu Gazeta Wyborcza poświęciła mu hagiograficzną cover story w nieistniejącym już kolorowym dodadtku „Duży Format”, skąd pewnie zaczerpnąl pan informacje o jego związkach z organizacjami katolickimi i Hutą Katowice. Zresztą, nawet pan Kuczyński nie zaprzecza o konszachtach Wąsacza z UW, co chyba dobrze świadczy o jego pamięci.
19 września 2006, o godzinie 18:45
Emil Wąsacz nie miał z UW nic wspólnego. Stanowisko ministra skarbu było przypisane do AWS i on był z ich rekomendacji. O ile pamiętam był ministrem także po wyjściu UW z koalicji. Więc Panie serwus jego „konszachty”, jak Pan pisze z UW są tylko w Pana pamięci. Dziekuję za troskę o stan mojej pamięci.
19 września 2006, o godzinie 19:30
To wiadomość z pierwszej ręki, więc wypada ją przyjąć z pokorą dając wiarę panu W. Kuczyńskiemu. Nie mniej nadal nurtuje mnie obszerny panegiryk opublikowany na cześć Wąsacza w GW, który dość dobrze pamiętam. Ale być może świadczy on tylko o tym, że środowisko UW świadomie lub nieświadomie popierało Wąsacza w tym, za co teraz ściga go policja, prokuratura, komisja sejmowa i Trybunał Konstytucyjny. Trzeba przyznać, że jak na absolutnie niewinnego to dośc liczne i zróżnicowane siły aby można było mówić o przedwyborczym spisku.
19 września 2006, o godzinie 20:24
Szanowny Serwus, po pierwsze zalecam lekturę Konstytucji RP gdzie znajdziesz Serwus różnicę między Trybunałem Konstytucyjnym i Trybunałem Stanu. Ten drugi chyba już został „spisowany”. Masz też Serwusie zupełnie opaczny, typowy dla obywatela IV RP, czyli „państwa powszechnej podejrzliwości i domniemania winy” pogląd na relacje między UW i „Gazetą Wyborczą”. Możesz wierzyć, albo nie, ale „Gazeta” miała w d…użym poważaniu to co od niej oczekiwała UW. Ja to wiem, ja tego doświadczałem. Ale masz rację, my UW podświadomie marzyliśmy o tym, żeby ten Wąsacz popełnił jak najwięcej przestępstw, żeby się nimi oblepił, żeby wyłaziły ze wszystkich naturalnych otworów jego ciała. Tacy byliśmy my z UW! No bo co ja, były UWOL, mam odpowiedzieć na Twój tak przenikliwy komentarz.
19 września 2006, o godzinie 22:08
Panie Serwus, w Duzym Formacie, który jak najbardziej istnieje i dalej jest bardzo ciekawy było i jest więcej „panegiryków” – i o śp. ministrze Dębskim, i o ministrze Kaliszu i o innych osobach o różnych politycznych odcieniach, które to „panegiryki” opisywały tych ludzi z innej, może nieco ciekawszej niż publiczna strony. W ostatnim DF opisani są członkowie KOR, wszyscy i sympatycznie. Życzyłbym sobie, aby pisma uważające GW za wroga zdobyły się na publikację tak szerokiego spektrum poglądów. Szczególnie te z miłością chrześcijańską na sztandarach.
19 września 2006, o godzinie 22:53
Lucjang – rozbawił mnie szczerze Twój post. Teksty w GW prezentujące członków KOR-u są przykładem chamskiej manipulacji i niezdolności do „odpuszczenia” swoim „wrogom” nawet w święto KOR-u.
Notka o Macierewiczu to zwyczajny paszkwil! Porównaj ją sobie z zamieszczoną obok hagiografią Kuronia czy peanem na cześć Michnika :-)
Bardzo nierzetelnie obeszła się GW z rocznicą KOR-u. Nic na temat samej 14-stki, która założyła KOR (z żyjących: Barańczak, Macierewicz, Naimski), w zamian za to mowa o 38 osobach, które założyły KOR, co jest zwyczajnym kłamstwem (np. Michnik dołączył rok później, po powrocie z międzynarodowego tournee).
Jeśli to dla Ciebie „szerokie spektrum poglądów” i przykłąd rzetelności to musiałeś dotychczas czytywać wyłącznie Trybunę (z Ludem lub bez).
19 września 2006, o godzinie 23:06
Tym razem trochę z innej beczki. Na blogu znowu pojawił się Galba, aby zareklamować swoją nową witrynę internetową wraz z nowa „sensacyjną” wiadomością. Cytuję:
„Zapraszam na moją nową stronę gdzie na dobry początek zastanawiamy się co A.Michnik zrobił z pieniędzmi z nagrody dla ks. Jerzego. Bo jego rodzicom ich nie przekazał…”
Można co prawda Galbę ignorować, ale warto czasami poświęcić trochę czasu aby wytropić i ujawnić metody jakimi się posługuje aby omamić „ciemny lud”.
W skrócie: Galba „wytropił” nowe „łajdactwo” Michnika, który wespół z Bujakiem zagarnął część nagrody pieniężnej, która rzekomo należała się ks. Popiełuszce. Powołuje sie przy tym na informację NYT, w której rzeczywiście mowa o tym, że tym trzem osobom w 1986r. przyznano nagrodę „Robert F. Kennedy Human Rights Award”. I byłoby wszystko pięknie, gdyby nie drobny fakt, że na stronie internetowej Robert F. Kennedy Memorial
http://www.rfkmemorial.or.....laureates/
czyli organizacji przyznającej te nagrody, wśród lauratów tej nagrody jest Michnik, jest Bujak ale nie ma nic o ks. Popiełuszce. Oto jak Galba tworzy nowe fakty.
20 września 2006, o godzinie 01:36
Galbie proponuje, aby przestał myśleć, co bywa uciążliwe i zajmuje czas, który możnaby poświęcić na kolejne cenne wpisy do paru blogów. Sprawę rzeczonej nagrody przedstawić najbliższemu, właściwemu sądowi z powiadomieniem o powzięciu podejrzenia o możliwej ewentualności wystąpienia prawdopodobnego popełnienia ewentualnego przestępstwa na skalę bliżej nieokreśloną.
I niech to sąd się martwi!!!
20 września 2006, o godzinie 06:38
galba galbi oraz szerzy galbokulturę…
Tylko tyle.
Bez wstrętnego Układu, GW, Michnika, Kuczyńskiego, łże-elit by nie zaistniał. Sama wirtualna IVRP to trochę za mało…
Pozdrowienia i powodzenia
20 września 2006, o godzinie 06:40
Dziś z drugiej mańki
„Kaczyński nie będzie już bronił Wildsteina” donosi ŻW
i t jest pierwsza niepokojąca wiadomość. Cały ten bełkot że tak powiem łże-elit o faszyzmie itd jest komiczny, przez Ziemkiewicza nazwany „małpim rozumem”, ja dodałbym nawet „lisim rozumem” (lisia rzetelności dziennikarska), że o nienawiści pana Waldemara nie wspomnę. Odwołanie Wildsteina będzie dużym błędem i poważnym sygnałem ostrzegawczym.
Drugim sygnałem ostrzegawczym jest brak reformy finansów, co widać przy projekcie budżetu – chyba że Zyta zdąży coś jeszcze odkręcić.
20 września 2006, o godzinie 07:17
Panie Waldemarze
Nie było mnie tu trochę, bo obowiązki…..
Wpadłem na blog przed chwilą i zdołałem ledwie komentarze odnośnie do jatki przeczytać. I tak mnie to zafascynowało (ta jatka, com ją miał tu zrobić – mam nóż pod ręką), że bardzo proszę. Jaki to Pan błąd popełnił?
Aha. Proszę też, by Pan to napisał w co drugiej linijce.
20 września 2006, o godzinie 07:24
Panie Andrzeju
Odnośnie do wpisu o nagrodzie, Michniku….
Proszę poczytać w komentarzach i nie zacierać faktów.
„Przedruk”:
Re: Czy A.Michnik zawłaszczył pieniądze rodziców ks. Jerzego?
Anonymous
Tue 19 Sep 2006 11:46 AM CEST | Link
A ja proponuję znaleźć tutaj nazwisko Jerzego Pupiełuszki.
http://www.rfkmemorial.or.....laureates/
Odpowiedz
Re: Re: Czy A.Michnik zawłaszczył pieniądze rodziców ks. Jerzego?
Galba | Profil
Tue 19 Sep 2006 11:50 AM CEST | Link
A ja proponuję zwrócić uwagę na fakt, że lista stworzona została dobrych parę lat po fakcie. Chyba wiarygodniejsze są tysiące źródeł z roku 1986?
Ponadto mam kolejną niespodziankę – zapytałem mailowo fundację RFK o to brakujące nazwisko. Przyznali mi rację i obiecali korektę. Jak widać jeszcze jej nie ma.
20 września 2006, o godzinie 07:29
Gdyby PZU z licytacji sprzedali, to nie byłoby żadnej afery…..
20 września 2006, o godzinie 07:43
Panie Andrzeju!
Za życzenia złapania ryby dziękuję. I od razu wyjaśniam. Ja jestem (sprawdzone doświadczalnie) wędkarz-ekolog. Rybom żadna krzywda z moich rąk nie grozi. Na rybach byłem dwa razy i dwa razy wędki ruszyć się nie chciały. Standard.
Ale za to grzybów nazbierałem.
Niech Pan łapie borowika, rzucam!
20 września 2006, o godzinie 07:46
Panie Pawle
Odrabiam zaległości.
Obalam demokrację i ustanawiam monarchię dziedziczną. Kto na króla? Znajdzie sie jakiś arystokrata. Choć ja obstawałbym za Korwin-Mikkem, ale szczerze powiedziawszy, i bez urazy, Pan takoż królem zostać by mógł.
A moimi pieniędzmi, to ja chciałbym – wiem, to obecnie wprost kretyństwo! – sam dysponować.
Teraz wracam do roboty. Dziś jadę do Krakowa, a materiał do rozmów jeszcze niegotowy….
20 września 2006, o godzinie 07:49
Szanowny Bekasie, pomyliłem Pana z johndoe, ale poprawiłem.
Natomiast gdy chodzi o nagrodę wykluczam, by Adam Michnik przywłaszczył sobie czyjekolwiek pieniądze.
I jeszcze jedno do Pana Bernarda. Wielokrotnie pisałem, że nie odczuwam żadnych złych uczuć do Kaczyńskich. Jarosław, to też wiele razy pisałem, nawet mnie fascynuje. Nie ma nic osobistego w moich atakach. Ale nie ukrywam, czuję bardzo silną, złą emocję w stosunku do ich planu politycznego zwanego IV RP. Widzę w nim próbę zbudowania na początku XXI wieku Polski sanacyjno-endeckiej bis. Nie chcę żyć w takiej Polsce. Uważam IV RP za chwast zagrażający wolności i zatruwający atmosferę w kraju. Nie ja jeden tak uważam, jestem dziś w licznym, bardzo dobrym towarzystwie. Byłem jednym z pierwszych, którzy to niebezpieczeństwo dostrzegli i podniesli alarm. Jestem wrogiem IV RP, ale nie Kaczyńskich.
20 września 2006, o godzinie 08:10
Dzięki Bekas za borowika, powiesiłem go do obsuszenia i wykorzystam do zrobienia porcji wirtualnego bigosu.
Co do Galby, rzeczywiście nie przeczytałem wcześniej komentarzy, o których Pan pisze. Tym niemniej nadal stawiam pytanie: Dlaczego Galba pisze paszkwil nie sprawdziwszy najpierw sprawy u źródeł, tylko opierając się na informacjach gazet o wątpliwej wiarygodności?
Dalej, słowa:
„A ja proponuję zwrócić uwagę na fakt, że lista stworzona została dobrych parę lat po fakcie. Chyba wiarygodniejsze są tysiące źródeł z roku 1986?”
są kolejna manipulacją, bo gdzie te tysiące źródeł? Na razie mamy tylko jedno konkretne źródło – lista nagrodzonych na stronie Robert F. Kennedy Memorial, na której wbrew zapewnieniom Galby nadal nie ukazało sie obiecane sprostowanie.
I na koniec. Założywszy nawet, że ks. Popiełuszko rzeczywiście otrzymał tą nagrodę, tylko przez przeoczenie nie został umieszczony na liście laureatów, pozostał do wyjaśnienia kolejny wątek poruszony u Galby – wątek praktycznego wypłacenia nagrody. A mianowicie, czy rzeczywiście tryb wypłacenia i podziału nagrody był taki jak sugeruje Galba. Myślę, że sporo wyjaśnia tu tekst NYT:
http://query.nytimes.com/.....A960948260
20 września 2006, o godzinie 08:17
Dziękuję za odpowiedź, Panie Bekasie. Już traciłem nadzieję.
No to bawimy się dalej, za Pana pozwoleniem oczywiście, choć to trochę nie na temat w tym wątku (niezainteresowanych z góry przepraszam). Mam pytania uściślające.
1. Dlaczego kandydatem ma być akurat arystokrata? Ja arystokratą nie jestem, wywodzę się ze średniej, jedno- czy kilkuwioskowej szlachty.
2. Kto będzie decydował, czy królem mam zostać ja, czy Korwin-Mikke?
3. „Monarchia dziedziczna” to ogólnik. Mamy w Europie sporo państw będących formalnie monarchiami dziedzicznymi, ale chyba nie o to Panu chodzi. Więc jak ma wyglądać Pana wymarzony ustrój? Absolutyzm oświecony? Monarchia konstytucyjna? Coś jeszcze innego? Kto będzie stanowił prawo? Czy obywatele (a właściwie poddani) będą mieli jakieś przedstawicielstwo? W jaki sposób powoływane i z jakimi kompetencjami?
Co zaś do pieniędzy… Pisze Pan:
„A moimi pieniędzmi, to ja chciałbym – wiem, to obecnie wprost kretyństwo! – sam dysponować.”
Tylko że to fałszywa dychotomia. W monarchii Pana pieniędzmi zamiast ludu może w skrajnym wypadku dysponować jakiś półgłówek, którego jedyną zasługą będzie to, że był jedynym synem swego ojca. No, chyba że postuluje Pan całkowite zniesienie podatków. Tylko z czego wtedy utrzyma się dwór?
20 września 2006, o godzinie 08:25
W.Kuczyński Says:
> Uchwała sejmowa rządu nie wiązała, ale rząd ze strachu się przed nią ugiął i zdecydował o prywatyzacji mniejszościowej.
—–
moze Pan to zdanie rozwinac? to znaczy sie, jak? sejm rzadu do niczego nie zobowiazal, ale rzad i tak sie temu podporzadkowal? byl w tym rzadzie ktos, kto mial logike na studiach? albo chociaz w UW?
—-
> Wobec czego rząd, żeby nie podpaść sejmow
——
to mielismy wtedy rzad mniejszosciowy? nie slyszalem, ale dobrze, ze juz wiem. caly czas myslalem, ze rzad mial zaplecze sejmowe w postaci AWS i UW.
—-
> Sejm przetrącił prywatyzacji obie nogi na samym początku i postawił ministra w sytuacji….. Nie wykluczam, że Emil Wąsacz popełnił błąd wybierając Eureko, ale, jeśli tak, to pierwszymi winowajcami tego błędu są “posłowie – patrioci”.
—-
wie Pan, jak nie wiadomo jak sie zachowac, to nalezy zachowywyac sie przyzwoicie, np. skladajac dymisje. to tez nie jest w swiecie niespotykane. chyba, ze do ministerialnego stolka jest sie przyspawanym, a stolek ow blisko koryta stoi /ze sie wyraze wulgarnie/.
przypomne Panu /bo moze Panu umsknelo/ fakt wyjscia z rzadu UW motywowany mniej wiecej w ten wlasnie sposob.
i jeszcze jedno
—–
>Trybunałem Stanu. Ten drugi chyba już został “spisowany”.
—–
nie slyszalem zeby TS zostal ‘spisowany’. powiem wiecej. np. sedzia TS, ktory bije zone, nie ma z pisem nic wspolnego.
20 września 2006, o godzinie 08:30
Po raz pierwszy pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem, Panie Waldemarze. Chodzi mi o Pana deklarację, że nie żywi Pan wrogości do Kaczyńskich, tylko do ich planu politycznego. Nie sądzę bowiem by można było tak jednoznacznie oddzielić osobę polityka od jego dzieła. Zwłaszcza w tym przypadku, bo w moim odczuciu kształt projektu IV Rzeczypospolitej jest w bardzo znacznym stopniu pochodną poglądów i osobowości jednego człowieka – Jarosława Kaczyńskiego. Szereg zaś
cech jego osobowości, ujawnianych w wystąpieniach publicznych i wywiadach, rysuje się w moich oczach, i podejrzewam, że w Pańskich jednak też, bardzo nieciekawie. Nie widzę niczego niestosownego w przyznaniu, że źle się myśli o człowieku, a nie tylko o jego działaniach politycznych.
20 września 2006, o godzinie 09:06
Panie Tutu, Pan też czytywał Trybunę Ludu? Miała świetny dział sportowy, prawda?
20 września 2006, o godzinie 09:16
Leszek.Sopot jeszcze się tu nie pojawił, więc pozwalam sobie wkleić tu jego post o paszkwilu galby.
–
Ciekawy jestem jaki to był ów „oficjalny komunikat”. Ja znam taki z wręczenia Nagród im. R. Kennedy,ego:
„Zbigniewa Bujaka i Adama Michnika – tegorocznych laureatów nagród fundacji im. R. Kennedyego za działalność w obronie praw człowieka – reprezentował 20 XI na uroczystości w Uniwersytecie Georgetown Czesław Miłosz. Przemówienia nagrodzonych odtworzono z taśmy video. Otwarto wystawę upamiętającą stan wojenny w Polsce oraz życie i działalność ks. J. Popiełuszki, któremu przyznano pośmiertnie nagrodę honorową. »Oddajemy dzisiaj cześć trzem ludziom: robotnikowi, pisarzowi i kapłanowi. Oddając im cześć składamy hołd całemu narodowi polskiemu« – oświadczył senator Edward Kennedy”.
Tekst ten został opublikowany w podziemnej prasie w kraju. Wynika z niego, że ks. Popiełuszko otrzymał jedynie nagrodę honorową. Dlatego też na oficjalnej stronie fundacji Kennedyego
http://www.rfkmemorial.or.....laureates/
wśród laureatów nie ma ks. Popiełuszki.
20 września 2006, o godzinie 09:48
Pan Kuczyński, Pan Lucjan,
Sorry za pomyłkę z Trybunałem Konstytucyjnym, chodzi oczywiście o Trybunał Stanu (poza roztargnieniem nic mnie nie tłumaczy). Co do Dużego Formatu GW, istotnie nie wiedzaiałem, że jeszcze się ukazuje, Agora ledwie dyszy a tu taka rozrzutność. Ale w końcu to nie mój cyrk … Po obniżce ceny z 2,80 na 1,50 PLN poczułem, że jako konsument przez wiele lat byłem oszukiwany przez Agorę więc nie bacząc na pochodzenie kapitału, przed czym ostrzegała redakcja Gazety, przerzuciłem się na springerowski Dziennik. Cena ta sama, ale lektura ciekawsza. Dziennik zaskakuje ciekawymi autorami, GW jest monotonna jak piaszczysta droga. O tłumaczeniach, że GW nie ma nic wspólnego z UW i jej kolejnymi mutacjami słyszę od lat, krztusząc się ze smiechu. Wyjaśnienie pana Kuczyńskiego traktuję jako „nielegalne rozpowszechnianie fałszywych informacji” za które pod rządami PiS raczej nic nie grozi. :)
20 września 2006, o godzinie 10:16
No straszne te Kaczory. Tak psują że hej. Przestraszeni inwestorzy uciekają do Chin, Centrolew się zapłacze:
Kolejny raport — tym razem przygotowany przez IBM Global Business Services — potwierdza, że Polska jest na topie w przyciąganiu inwestycji zagranicznych.
Nasz kraj wskoczył na siódme miejsce na świecie pod względem liczby projektów inwestycyjnych zrealizowanych w 2005 roku, podczas gdy w 2004 roku nie było go w pierwszej 15. Jest jeszcze lepiej: Polska jest trzecia pod względem ogólnej liczby projektów w Europie, po Wielkiej Brytanii i Francji. Tylko ta pierwsza trójka znacząco zwiększyła liczbę inwestycji. To nie wszystkie dobre wieści: Polska zajęła pierwsze miejsce pod względem inwestycji produkcyjnych w Europie Wschodniej: (w 2005 roku trafiło tu 148 projektów).
20 września 2006, o godzinie 10:24
Jednak ma Pan problem z politycznym okiem, raz prawym raz lewym. Jak już przypisujemy zasługi, to raczej Centrolew powinien wolac hurra, bo przynajmniej 9 miesięcy 2005 to rządy Belki. A gdyby Pan się choćby odrobine znał na ekonomii, to wiedzialby Pan, że są w niej tak zwane „odroczenia czasowe” i caly rok 2005 , a nawet duza część 2006 to efekt procesów i decyzji wcześniejszych często o wiele, wiele miesięcy. Chciał Pan komuś dogryźć a wyszła ignorancja ekonomiczna.
20 września 2006, o godzinie 10:34
Chciałbym niniejszym podpisać się, nawet oburącz, pod Pańskim stwierdzeniem:
„(…) czuję bardzo silną, złą emocję w stosunku do ich planu politycznego zwanego IV RP. Widzę w nim próbę zbudowania na początku XXI wieku Polski sanacyjno-endeckiej bis. Nie chcę żyć w takiej Polsce. Uważam IV RP za chwast zagrażający wolności i zatruwający atmosferę w kraju”.
Uważam też, że gdyby więcej z nas wykazywało się aktywnością w życiu publicznym, PISS nie mógłby tak bezkarnie przepoczwarzać nasz kraj.
20 września 2006, o godzinie 11:02
Panie Waldemarze.
PiS rządzi od prawie roku. Ostatnio co tydzień podpisywane są umowy a to na jakąś nowoczesną fabrykę, a to jakieś centrum obsługi itd. Proszę pokazać mi w moim tekście miejsce w którym napisałem, że miejsce Polski w rankingu to zasługa PiSu? Nie znalazł Pan? Bo niczego takiego nie napisałem, ale zawsze to łatwiej polemizować z wypowiedziami które nie padły, niż z tymi które padły. Chodzi o to, że inwestorzy jakoś nie spanikowali. I o ile wypracowanie czegoś zabiera sporo czasu, o tyle spieprzyc można dużo szybciej, a tu proszę walą drzwiami i oknami. To wkopują kamienie węgielne, to przecinają wstęgi, firmom brakuje fachowców (będą musiały podnosić pensje).
I z zaległych spraw – co skłania Pana do przyjęcia bolszewickich poglądów na reprywatyzację – że nie trzeba było oddawać byłym okradzionym przez PRL właścicielom ich mienia (tylko po złotówce)?
I drugie pytanie – bez złośliwości – ponawiam prośbę – podawał Pan statystykę zakładów włączonych do NFI – czy ZPDz „Mewa” w Biłgoraju zaliczone zostało zaliczone przez Pana do tych które uzyskały inwestora strategicznego?
pozdrawiam
Bernard
20 września 2006, o godzinie 11:04
linka: http://biznes.onet.pl/1,1.....prasa.html
b.
20 września 2006, o godzinie 11:40
Panie Bernardzie, nic nie spieprzyli, bo nic nie robią poza przestawianiem pionków na personalnej szachownicy. Proszę uzbroić sie w cierpliwość.
Panie Serwus – „monotonna jak piaszczysta droga” – jak można nie kochać mazowieckiego krajobrazu. I ten springerowski kapitał. Coś z patriotyzmem nie tak?
20 września 2006, o godzinie 13:31
Panie Bernardzie znowu sie Pan ośmiesza. Na początek. Lekką przesadą jest twierdzenie „Ostatnio co tydzień podpisywane są umowy a to na jakąś nowoczesną fabrykę, a to jakieś centrum obsługi itd”, co nie zmienia faktu, że nowych inwestycji ostatnio trochę u nas się pojawiło. Ale jak moi poprzednicy napisali jest to zasługą decyzji (m.in. o wsparciu tych inwestycji przez nasz kraj) poprzedniego rządu. A obecny rząd w sferze gospodarczej rzeczywiście jeszcze nic takiego nie uczynił, aby przedsiębiorcy porzucali swoje wcześniejsze plany i uciekali stąd z inwestycjami. To, że brakuje fachowców to z kolei nie efekt ilości nowych inwestycji, tylko wyjazdu tych fachowców za granicę.
Niestety obawiam się, że ilość nowych iwestycji może wkrótce drastycznie spaść, gdyż nie wyobrażam sobie obecnego rządu udzielającego publicznego wsparcia zagranicznym inwestorom. A jest to warunek niezbędny, aby chcieli tu inwestować. Pewną nadzieją mogłyby być lokalne władze samorządowe, ale takie akcje jak ta z min. Wąsaczem mogą skutecznie je zniechęcić do podejmowania jakiegokolwiek ryzyka. Lepiej tak jak min. Jasiński nic nie robić.
I kwestia ostatniego Pana pytania:
„co skłania Pana do przyjęcia bolszewickich poglądów na reprywatyzację – że nie trzeba było oddawać byłym okradzionym przez PRL właścicielom ich mienia (tylko po złotówce)?”
Z całym szacunkiem, ale czy udaje Pan durnia, czy też uważa Pan, że dyskutanci dadzą się nabrać. Gdzie Pan widział taki wpis Pana Waldemara? Przypomnę – na Pana, łagodnie mówiąc głupi pomysł, że trzeba było zrobić ekspresową reprywatyzację Gospodarz odpowiedział:
„Owszem, jeżeli to by była jednozdaniowa ustawa, że nie reprywatyzujemy, lub dajemy po złotówce. I gdyby była na to zgoda polityczna. Inna nie jest ekspresowa.”
Tak się składa, że finanse ówczesnego państwa pozwalały tylko na to dawanie po złotówce, stąd taka odpowiedź. Tylko Pan w swoich wizjach widział ogromny majątek narodowy, który rzekomo w 1989r mieliśmy. Próbowałem wtedy, stopniowo wykazać bezsensowność Pana „dobrych rad”, ale Pan w natchnieniu płodził tylko nowe, coraz to głupsze pomysły i praktycznie nie podejmował z nikim żadnej polemiki.
20 września 2006, o godzinie 13:55
„Tak się składa, że finanse ówczesnego państwa pozwalały tylko na to dawanie po złotówce, stąd taka odpowiedź.”
Reprywatyzacja polega na oddawaniu zagrabionego majątku i stan finansów jest sprawą drugorzędną. Bo nawet jeżeli nie byłoby możliwości zwrócenia dokładnie tego samego co zostało zagrabione, to można było w naturze oddać jakiś substytut. Przypominam, że wcale prywatyzacja kapitałowa nie ruszyła z kopyta. Poza uwłaszczającą się nomenklaturą prywatyzacja początkowo szła dość opornie, z czasem nabierając rozpędu. Poza tym reprywatyzacja tak na prawdę nie została zrealizowana w całej swej masie do dziś i ze względu na to, że majątku zostało już stosunkowo mało, zapewne nie zostanie, a w 89/90 roku mogła być zrealizowana. Czyli postulat, by oddać po złotówce pokazuje stan mentalny rządzących, bez względu na ekspresowość. Nie było nie tylko ekspresowo, ale wręcz wcale.
20 września 2006, o godzinie 15:02
To ja tylko rzucę kawałeczek z fachowej prasy (wiem, jestem wykształciuchem, ale to takie w lekkiej formie jest, więc nawet humaniści winni zrozumieć):
„Dzisiaj przed południem premier Jarosław Kaczyński ogłosi najnowszy sukces rządu, czyli ściągnięcie do Polski inwestycji Della. (…) Sukces większy, że według naszych nieoficjalnych informacji, premier ogłosi, iż do Łodzi z Irlandii będą wracać Polacy zatrudnieni w fabryce Della w Limerick. W tym irlandzkim miasteczku pracuje ich 400. Po takim wystąpieniu premiera nikt nie będzie pamiętać, że do pierwszych rozmów z Dellem przystąpił nader życzliwy Łodzi rząd Belki (prawdę mówiąc, nam też ten byt polityczny zatarł się w pamięci).
http://bywalec.computerwo.....99547.html
To tak w temacie ściągania inwestycji. BTW- jako że siedzę w branży IT, to wiem, ile czasu zajmuje podjęcie decyzji inwestycyjnych. Dlatego uważam, że największą zasługą IV RP jest to, że PóKI CO, nic nie spieprzyli.
Pzdr!
Szyba
20 września 2006, o godzinie 15:17
Szybo,
zgadzam się co do joty, tylko czytając różne persony o małpim, albo lisim rozumku to mozna dojść do wniosku, że tu faszyzm i populizm chodzi po ulicach, więc inwestorzy powinni uciekać gdzie pieprz rośnie, czyli do Indii, a ci nic twardo podpisją umowy. Negocjacje trwają długo, ale zerwać można je szybko.
20 września 2006, o godzinie 15:23
Do Bernarda
oczywiście, że nie było reprywatyzacji. A nie było, bo niby co i jak miano reprywatyzować. Pałac w Wilanowie, Pałac w Łańcucie, a może oddać kamienice komunalne z lokatorami? A co z kamienicami, które zostały wyburzone? Może więc w ramach rekompensaty kilka wieżowców spółdzielczych, które na ich miejscu wybudowano? Dalej gospodarstwa rolne. Nalezałoby pewnie wywłaszczyć obecnych właścicieli, którzy bezprawnie zajęłi te ziemie w ramach reformy rolnej. Można by powiedzieć, że można to zrekompensować majątkiem byłych PGR. Można, tylko tego majątku było za mało. I co? Zrobić losowanie komu zwrócic, a komu nie. Sprawa ewentualnych substytutów. Rozumiem , że zamiast pałacu w Wilanowie należałoby oddać właścicielom, czy też ich spadkobiercom np. Hutę Warszawa. Czy tak? Jeśli tak, to gratuluję pomysłu. Przykłady takie można by ciągnąć w nieskończoność.
Nie znaczy to, że chwalę brak reprywatyzacji. Również uważam, że to co zagrabiono wypadałoby oddać. Ale na pewno nie mogło to odbyć sie w tempie ekspresowym i na pewno nie w 1989r. Bo wtedy były dużo pilniejsze zadania niż zajmowanie się problemem reprywatyzacji.
20 września 2006, o godzinie 15:31
359 dni ANI SKLADU ANI LADU
20 września 2006, o godzinie 15:50
Panie Lucjanie, „springerowski Dziennik” to kategoria opisowa nie emocjonalna. A także przekornie ironiczna. Po drugie, czy to ja pomstowałem na kapitał niemiecki w mediach, czy może środowisko z pewnością panu bliższe? Kłania sie redaktor Piotr Stasiński z Gazety Wyborczej, który w publicznej wypowiedzi, bodajże w TVN, całkiem poważnie uzywał określenia Der Dziennik.
Panie Kuczyński, oczywiście sukcesy gospodarcze to zasługa tego nieboraka Belki, współczesnej reinkarnacji naszego tymczasowego króla Henryka Walezjusza. Ale co będzie jutro, kiedy klęska pisowskiego rządu, za co zdaje się ściska pan kciuki, nie ziści się i nadal będziemy mieć wysoki wzrost PKB? Pewnie przyzna pan w końcu, że Układ jednak istnieje, ale jest zjawiskiem pozytywnym. Wysokie obroty Układu z Kajmanami, Cyprem itp. wpływają na nasz dodatnki bilans i stymulują rozwój gospodarczy. Kaczory przeszkadzają, ale wolna ręka rynku swoje robi .
20 września 2006, o godzinie 19:49
Panie Andrzeju,
bolszewik z Pana wyłazi. Jeżeli złodziej zabrałby Panu Pana własność, czy też by Pan wysuwał argumenty, że jak to – Wilanów oddać? Jeżeli przed wojną był prywatny (a chyba był, nie pamiętam – Braniccy?), to dlaczego nie należy go oddawać? Jeżeli ktoś był właścicielem kamienicy, to dlaczego mu nie oddać?
Jeżeli Jaruzelski mieszka w kradzionym domu, to czy dlatego że Michnik uznał go za człowieka honoru, a pan Kuczyńskie patriotę nie należy tego domu zwrócić prawowitym właścicielom? Czy jeżeli na kradzionym gruncie wybudowała się ambasada USA?
Towarzysz Lenin, Stalin i bierut są z Pana dumni.
20 września 2006, o godzinie 20:58
Panie Waldemarze
U nas minęło 359 dni na poszukiwanie Układu (który według pańskiej hipotezy raczej nie istnieje), a tymczasem na Węgrzech od 4 dni trwa powstanie przeciw tamtejszemu Ukladowi. Polityczną przykrywką jest dla niego węgierska odmiana Centrolewu, czyli postkomuniści (alias socjaldemokraci) sprzymierzeni z tamtejszą odmianą Partii Demokratycznej, czyli Węgierskim Forum Demokratycznym. Zbieżność nazw jak widać nie jest przypadkowa. Ciekawe jak to się skończy, ale węgierski PiS (Fidesz) już powinien szykować się do władzy. W swym własnym interesie Bruksela powinna poprzeć demontaż postkomunizmu w nowych państwach UE.
20 września 2006, o godzinie 21:00
Bernard Says:
wrzesień 20th, 2006 at 7:49 pm
„Towarzysz Lenin, Stalin i bierut są z Pana dumni.”
Już nie są. Sam Pan stwierdził „bolszewik z Pana wyłazi”. I do tej pory już wylazł. W tej chwili ukrywa się gdzieś po kątach, bo Kaczyńskich pokazują w TV. A tow. Lenin, Stalin i Bierut znowu obeszli się smakiem i tylko tow. Dzierżyński się cieszy obserwując co się w kraju dzieje i powtarza z dumą – moja szkoła.
20 września 2006, o godzinie 21:22
Panie Bernardzie, a teraz poważniej. Jeśli okradziony nie reaguje ze strachu przed złodziejem, to nie może oczekiwać, że uczciwy już spadkobierca tego złodzieja, odziedziciwszy po nim długi i zdewastowane mieszkanie pierwsze co zrobi to zrekompensuje okradzionemu straty. Najpierw trzeba „wyjść na prostą”, a potem dopiero myśleć o zadośćuczynieniu.
Sprawa druga. Pan Kuczyńskich po zapoznaniu sie z Pana „radami” od razu stwierdził „Już Pan oblał posadę”. Ja dodam. Wkrótce po Pana ekspresowej reprywatyzacji ma Pan na ulicach nie Budapeszt nawet, a Bukareszt.
21 września 2006, o godzinie 07:00
Panie Andrzeju,
nie wątpię że oblałem: reprywatyzować, zapewnić środki funduszom emerytalnym i resztę prywatyzować, a w kwestii politycznej zrobić szybko wolne wybory (jeszcze przed rozpadem solidarności) i dekomunizację. To faktycznie lepiej było się bratać z komunistami, lepiej było uwłaszczać nomenklaturę i sprzedawać w dziwnych okolicznościach majątek narodowy (proszę zerknąć na prywatyzacje, w których np. uczestniczył Dochnal, a ilu było takich dochnali? po co Kulczyk jechał do Wiednia?, a o małych prywatyzacjach to w dużej części zdanie mam wyrobione – NFI). Czy bony, czy obligacje itd to sprawa techniczna i drugorzędna, ważna praktycznie, lecz chodzi o kierunek działania.
A kierunek Pana, Panie Andrzeju i Pana Kuczyńskiego jest taki. Oddać właścicielom? A g*. Rozwalić nomenklaturowe spółdzielnie mieszkaniowe i przyspieszyć uwłaszczenie spółdzielców (pełna własność mieszkań itd o czym pisałem – to nie, ale np. uwłaszczenie mieszkań komunalnych – to bardzo chętnie (zresztą zgodnie z przyjętym prawem), skorzystali na tym mieszkańcuy Zatoki Czerwonych Świń (pod nich było to zrobione), przy okazji tysiące Polaków i Pan Kuczyński chyba w tym samym czasie też, i to OK. Ale gdyby Kwach był spółdzielcą, to już dawno mieszkania spółdzielcze byłyby prywatne.
Najpierw Panie Andrzeju to trzeba oddać było to co komunniści ukradli. To sprawa i prawna i moralna, a majątyek był i można było to robić w naturze. Ale mam takie wrażenie – bo i Pan Kuczyński i Kuroń i Modzelewski i Balcerowicz, Geremek i wielu wielu innych to są renegaci z partii komunistycznej (unięci, lub sami odeszli), która tej grabierzy dokonała, więc stąd zapewne opór mentalny przed reprywatyzacją, podskórnie zapewne uważają że wywłaszczenia były OK, a przedwojenna „burżuazja” to byli wredni wyzyskiwacze, którym należało zrobić kuku.
21 września 2006, o godzinie 07:38
Szyba Says:
wrzesień 20th, 2006 at 3:02 pm
>“Dzisiaj przed południem premier Jarosław Kaczyński ogłosi najnowszy sukces rządu, czyli ściągnięcie do Polski inwestycji Della….. Po takim wystąpieniu premiera nikt nie będzie pamiętać, że do pierwszych rozmów z Dellem przystąpił nader życzliwy Łodzi rząd Belki
—–
oprocz della rzad Belki mial tez innych partnerow do rozmow. hyundai, toyota, psa na ten przyklad. i rozmowy tez wyjatkowo zaawansowane byly. i jakos w ostatniej chwili wszyscy przeniesli sie na Slowacje. i jakies pierdu, pierdu o korupcjogennych ukladach w naszym kraju przebakiwali. a ostatnimi czasy w tej konkurencji /korupcji w kraju/ przesuwamy sie z czuba w regiony tabeli, gdzie mieszcza siepanstwa cywilizowane.
po drugie, geniusz Belki to niech Pan przedstawi na podstawie jego sukcesow w Iraku.
21 września 2006, o godzinie 07:49
Andrzej Says:
wrzesień 20th, 2006 at 9:22 pm
> Jeśli okradziony nie reaguje ze strachu przed złodziejem, to nie może oczekiwać, że uczciwy już spadkobierca tego złodzieja, odziedziciwszy po nim długi i zdewastowane mieszkanie pierwsze co zrobi to zrekompensuje okradzionemu straty…..
——–
moze Pan mnie, prostemu chlopu ze wsi wyjasnic, co Pan mial na mysli?
bo mnie wydaje sie, ze okradzeni domagaja sie rekompensaty od panstwa polskiego, ktore nie oglosilo jeszcze nieciaglosci wladzy w tym kraju i zobowiazania PRL-u honoruje. no chyba, ze z PRL-u bierzemy aktywa, a pasywa zostawiamy innnym. takie sld juz to przecwiczylo z powodzeniem. czy mam rozumiec, ze taki model ekonomii Panu odpowiada? jak Panu ukradne dom albo samochod, lub jeszcze lepiej wyczyszcze Panskie konto i przeleje pieniazki na konto mojej uczciwej zony, to co Pan zrobi? poczeka, az zona na prosta wyjdzie?
jak to sie fajnie decyduje o cudzych pieniadzach, prawda?
21 września 2006, o godzinie 08:34
Belka cudotwórca
I pomysleć, że przez najbliższe lata, dopóki rządzić będzie PiS to tylko Belka i Belka, a gdy w końcu PO z Centrolewem dojdą do władzy to tylko Belka i Belka. A gdy potem znowu wygra PiS to tylko Belka i Belka. Jakis wizard z krainy Oz czy co ten Belka?
>>
„Dz”: Polskę dopiero czeka potężny boom
Zachodnie koncerny coraz więcej pieniędzy lokują w Europie Wschodniej, w tym w Polsce. Europa po raz pierwszy od kilku lat wygrała wyścig z Azją w przyciąganiu zagranicznych inwestorów – pisze „Dziennik”.
Potwierdzeniem prawdziwości analizy IBM są słowa ministra gospodarki Piotra Woźniaka, który zapewnił niedawno, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy Polska podpisze około piętnastu znaczących umów z inwestorami zagranicznymi. Tylko w tym roku nad Wisłę ma trafić 10 mld dolarów. Przedsamkiem boomu jaki czeka Polskę, może być 100 mln euro, które zainwestuje Dell w Łodzi, czy 167 mln zł Toshiby w budowę telewizorów LCD w fabrykę w Kobierzycach.
21 września 2006, o godzinie 08:35
Belka oczywiście w komentarzach blogowiczów i Pana Gospodarza
21 września 2006, o godzinie 09:00
Panie Bernardzie, i Pan się dziwi, że Pana wypowiedzi wzbudzają agresję?
Pana stałą metodą dyskusji jest nieuzasadnione uogólnianie i ekstrapolowanie cudzych wypowiedzi, co pozwala sprowadzić je do absurdu. Tu na przykład na oczywistą uwagę, iż gospodarka reaguje na działania polityków z wielomiesięcznym opóźnieniem, a zatem bieżące sukcesy ekonomiczne, jeśli w ogóle są zasługą jakiegoś rządu, to raczej poprzedniego, odpowiada Pan tak:
„I pomysleć, że przez najbliższe lata, dopóki rządzić będzie PiS to tylko Belka i Belka, a gdy w końcu PO z Centrolewem dojdą do władzy to tylko Belka i Belka. A gdy potem znowu wygra PiS to tylko Belka i Belka. Jakis wizard z krainy Oz czy co ten Belka?”
Nie polemizuje Pan z rzeczywistymi ludźmi, tylko ze swoimi chorymi wyobrażeniami o przeciwniku. W taki sposób można ośmieszyć nawet Ewangelię.
Nawiasem mówiąc, wizard to po polsku czarownik.
21 września 2006, o godzinie 09:55
Bardzo rzeczowa dyskusja. Tylko klaskać!!!!!
Już widzę tych szczęśliwych włościan, kłaniającym się w pas panom dziedzicom i dziedziczkom. Będą z radością pracować na pańskim za łyżkę strawy i okrycie na grzbiet. Z radością przeniosą się do czworaków i będą nosić chrust na opał do kuchni. Takie samo szczęście ogarnie rzesze pracowitych łódzkich prządek, które tłumnie będą szturmować bramy przędzalni w Łodzi, bo wrócił na swoje pan Szajbler!
No i łysek wróci do pokładu Idy i gónicy będą mieli idyllę!
Johndoe! z całym szacunkiem – czy ty czasem myślisz?
O Bernardzie nawet nie wspominam…
21 września 2006, o godzinie 10:01
Do Pana Johndoe,
przyznaję, że cytowane przez Pana zdanie jest obrzydliwym, rozbudowanym monstrum, które przez to może być mało czytelne. Nic na to nie poradzę. Do talentu pisarskiego Łysiaka mi daleko, nie mam też czasu, aby tak jak on długo i szczegółowo rozpracowywać każde zdanie, a z języka polskiego na maturze miałem 2/3 w skali ocen 2-5 (to przy okazji do wiadomości KRYŚKI, która niegdyś i mnie m.in. tłumaczyła w formie zarzutu, że nie każdy miał 5/6 z jęz. polskiego).
Ale do rzeczy, z pozostałych częsci mojego komentarza jasno chyba wynika, że nie jestem przeciwnikiem reprywatyzacji. Tu dobitniej dodam – skandalem jest, że 17 lat po transformacji, sprawa reprywatyzacji jest praktycznie nadal „w lesie”. Uwagi moje dotyczą stwierdzenia Pana Bernarda, że pierwsze co należało zrobić w 1989r. to dokonać ekspresowej reprywatyzacji. Ja zaś konsekwentnie uważam, że najpierw należało przywrócić normalnośc w kraju, a potem dopiero zająć sie realizacją zobowiązań PRL. I oto też chodziło w – cytowanym przez Pana – fragmencie mojej wypowiedzi.
Jeśli Pan nadal się ze mną nie zgadza, to może taki przykład. Jaka byłaby Pana – prostego chłopa ze wsi – reakcja na takie zdarzenie? W 1989r. wpada do Pana domu policja i daje 2h na jego opuszczenie bo prawowity właściciel ziemi, którą Pan do tej pory uprawiał, a którą Pana przodkowie uzyskali w drodze reformy rolnej chce odzyskać swoją własność. Zostawiony przez Pana majątek byłby przy tym zarekwirowany na poczet opłat należnych byłemu właścicielowi za wieloletnie, bezprawne użytkowanie jego własności. A taki byłby niewątpliwie rezultat sugerowanej przez Pana Bernarda ekspresowej reprywatyzacji. Bo ja – równiez prosty chłop ze wsi – zabrałbym jedynie kosę, postawił ja na sztorc i ruszył na Warszawę. No ale Pan może jest bardziej świadomy niz tak prosty chłop jak ja, chłop, który nie widzi różnicy między wyrazami „nuż” i „nóż” :-).
21 września 2006, o godzinie 10:16
Do Pana Bernarda,
nasza dyskusja jest chyba jałowa, gdyż różnimy się w zasadniczej kwestii. Ja uważam, że w 1989r. mieliśmy głownie: podupadłą gospodarkę i zobowiązania wobec innych, Pan natomiast uważa, że po poprzednim systemie odziedziczyliśmy olbrzymi majątek, który z nawiązką wystarczyłby na realizację tych zobowiązań (w tym m.in. reprywatyzację i rozwiązanie problemu emerytur). Tylko jeśli przyjąć Pana punkt widzenia, to skoro było tak dobrze, to czemu było tak źle, że komuniści oddali władzę?
Co do wspaniałej sytuacji gospodarczej kraju. Niewątpliwie jest niezła. We wcześniejszych komentarzach napisano dlaczego. A teraz wyjaśnienie, dlaczego takie wykształciuchy jak ja mimo wszystko czują niepokój. W dzisiejszym felietonie Gadomskiego wyczytałem:
„Wczoraj poseł PiS Karol Karski (…) twierdził, że Węgrzy, deklarując chęć wstąpienia do strefy euro, nusieli ujawnić prawdziwy stan finansów i stąd ich cały kłopot. A Polska do euro się nie pcha”
Wystarczy?
21 września 2006, o godzinie 10:21
„oprocz della rzad Belki mial tez innych partnerow do rozmow. hyundai, toyota, psa na ten przyklad. i rozmowy tez wyjatkowo zaawansowane byly. i jakos w ostatniej chwili wszyscy przeniesli sie na Slowacje. i jakies pierdu, pierdu o korupcjogennych ukladach w naszym kraju przebakiwali. a ostatnimi czasy w tej konkurencji /korupcji w kraju/ przesuwamy sie z czuba w regiony tabeli, gdzie mieszcza siepanstwa cywilizowane”
….to ja czegos nie rozumiem. To rząd Belki był skorumpowany, czy nie? A jeśli był, to czemu teraz wszyscy nie wracają na kolanach do rządu nieskorumpowanego?
„po drugie, geniusz Belki to niech Pan przedstawi na podstawie jego sukcesow w Iraku”
To znaczy? Może jakieś konkrety? Czy za czasów bytności Belki wzrosła lub zmalała tam korupcja? Może wydobycie ropy naftowej na głowę? Jakoś nie rozumiem….
Pzdr!
Szyba
21 września 2006, o godzinie 10:27
Pani Jasnaanielko,
sądzę, że jest Pani zbytnią optymistką. Uważam, że reprywatyzacja wg koncepcji Pana Bernarda skończyłaby sie totalną ruiną tak sprywatyzowanego majątku. Nowi właściciele nie bardzo by wiedzieli co z nim zrobić i zostawiliby go samemu sobie. Wszak dzisiaj obserwujemy takie sytuacje.
Co do wypowiedzi Johndoe. W tym przypadku on naprawdę nie napisał nic niestosownego (poza typowym dla niego wypaczaniu czyjejś wypowiedzi). Zobowiązania należy regulować i już. Tylko z głową, aby nie doprowadzić do Pani – „optymistycznego” i mojego – pesymistycznego scenariusza.
21 września 2006, o godzinie 10:41
Interesujaca linka:
http://www.asme.pl/115874988581475.shtml
21 września 2006, o godzinie 10:44
I w kwestii głownego tematu wątku, od którego znacznie odbiegliśmy. Polecam artykuł Gadomskiego
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3629501.html
oraz dla równowagi artykuł min Szałamachy
http://gospodarka.gazeta......30338.html
nie komentuję, bo komentarz zawsze zawiera elementy manipulacji, a każdy z tu obecnych ma własny rozum i potrafi wyciągać wnioski.
21 września 2006, o godzinie 11:24
Andrzeju!
To może tak… Aby nie wyprowadzać w trybie ekspresowym wszystkich obywateli, zajmujących aktualnie miejsca im nienależne (bo cudza własność to rzecz święta), a jednocześnie oddać sprawiedliwie dawnym właścicielom to, co im wojna i komunizm odebrały, należałoby wycenić te majątki wg wartości sprzed wojny, przeliczyć na PLN wzgl euro a następnie WYPŁACIĆ tę równowartość wszystkim poszkodowanym
Z BUDŻETU państwa, które odpowiada za wszelkie szkody, poniesione przez właścicieli czegokolwiek… Prawda, jakie to proste?
…
I byli szczęśliwi… i pojechali nad morze…
A to już z pięknego filmu „Nigdy w niedzielę”
…
Że nie ma sensu?
Trudno panie…
Za to praw3a…
Uszanowanie…”
…
Pozwoliłam sobie nieco dostosować w tym miejscu tekst Tuwima.
Pozdrawiam
…
21 września 2006, o godzinie 12:06
Jasnaanielko,
sama więc Pani widzi, że jak się chce to wszystko jest łatwe i proste ;-)
No, ale koniec ironii. Tak naprawdę to większość z nas jest w jakiś sposób „obrabowana” przez komunistyczne państwo. Najbardziej trywialnym przykładem są choćby emerytury. No ale tu BUDZET państwa (czyli my) jednak w jakiś sposób rekompensuje straty. I najwyższy czas, aby zgodnie z zasadą równości obywateli wobec prawa również inni „obrabowani” doczekali się jakichś rekompensat (na pewno nie ma przy tym mowy o pełnej rekompensacie). Nie jest to sprawa łatwa, ale niezbędna. W przeciwnym przypadku (niezależnie juz od zasad elementarnej uczciwości) czeka nas na wielka skalę to co już ma miejsce – procesy sądowe. Wobec braku jakichkolwiek uregulowań prawnych dotyczących zwrotu utraconego niegdyś majątku, zapadają wyroki jedyne jakie zapaść mogą – nakaz pełnego zrekompensowania przez BUDZET strat. W rezultacie obecnie jeden ma wszysko, a inni nic. A docelowo czeka nas rozsadzenie tego budżetu.
21 września 2006, o godzinie 12:12
Andrzej Says:
wrzesień 21st, 2006 at 10:01 am
>Do Pana Johndoe,
przyznaję, że cytowane p
rzez Pana zdanie jest obrzydliwym, rozbudowanym monstrum, które przez to może być mało czytelne. Nic na to nie poradzę.
—–
jezeli ma Pan problem z analiza 3 zdan podrzednie zlozonych i jednego wspolrzednie zlozonego, to ja tez nic na to nie poradze. trzeba bylo w szkole uwazac.
—–
>…. nie jestem przeciwnikiem reprywatyzacji. Tu dobitniej dodam – skandalem jest, że 17 lat po transformacji, sprawa reprywatyzacji jest praktycznie nadal “w lesie”. Uwagi moje dotyczą stwierdzenia Pana Bernarda, że pierwsze co należało zrobić w 1989r. to dokonać ekspresowej reprywatyzacji.
—-
no o ja czegos widocznie nie doczytalem /a wracac juz mi sie nie chce/ i opatrznie zrozumialem. moj blad.
ps. przyklad z reforma rolna nietrafiony
21 września 2006, o godzinie 12:27
Szyba Says:
wrzesień 21st, 2006 at 10:21 am
>….to ja czegos nie rozumiem. To rząd Belki był skorumpowany, czy nie?
—-
zapewne /byc moze/ byl. jak cala ta formacja. a na pewno skorumpowana byla administracja. co potwierdzaja wszyscy z prawa i lewa. a teraz jakos ku lepszemu idzie.
—–
>To znaczy? Może jakieś konkrety?
—-
tak, wlasnie konkrety. co konkrtetni Belka zwojowal dla naszego kraju w Iraku. a mialo byc tak pieknie. morze kontraktow mialo byc.
—-
> Jakoś nie rozumiem….
—-
i co mam z tym zrobic?
21 września 2006, o godzinie 12:31
jasnaanielka Says:
wrzesień 21st, 2006 at 9:55 am
>….
najpierw zobrazuj konkretnie ‘szambo w mojej glowie’ lub przepros. potem mozemy zajac sie meritum.
21 września 2006, o godzinie 12:32
Jako córka wroga ludu, który po wojnie został właściwie zesłany na Ziemie Odzyskane – przy czym dopilnowano, aby nikt z bliskiej rodziny ani znajomych nie znalazł sie w pobliżu zostałam praktycznie wydziedziczona ze wszystkiego, co mój ojciec jako pracownik kancelarii prezydenta miał kiedyś zapewnione, a więc służbowe, piękne mieszkanie, wysokie pobory, parę deputatów, stanęłam w Polsce Ludowej dosłownie goła i bosa. Mój ojciec bardzo prędko zostawił nas samych na świecie, bo zwyczajnie nie przeżył tego, co nas spotkało. Wszystkigo musieliśmy się dorobić własnymu siłami i jakoś żyjemy. Ja uważam, że zapłaciliśmy koszty wojny i przemian. Nigdy też nie uważałam, że coś by mi się należało za niewątpliwe straty, jakie moja rodzina poniosła.
Mieszkam na ziemiach, które przez stulecia nie były nasze, a jednak czuję się u siebie. Widziałam, jak niwelowane były niemieckie cmentarze, zawłaszczane poniemieckie mienie… Ludezie się z własnej woli lub przymusowo przemieszczają… tracą wszystko, zyskują cudze…. ponoszą przeróżne koszty transformacji. Nie można wszystkim zrekompensow3ać strat, to jest niemożliwe od początku, do końca.
Zresztą w miarę upływu lat MAJĄTKI utracone na wschodzie i zachodzie dziwnie zyskują na wartości…
A ja pamiętam ludzi „zza Buga” na ziemiach zachodnich z lat 1947 i dalej. Naprawdę nie byli potomkami wielkich fortun. Zamieszkali w poniemieckich willach i świetnie niejednokrotnie wyposażonych gospodarstwach rolnych. Zadeptali to, zniszczyli do fundamentów, zgnoili… przez wiele lat mieszkali „na walizkach”.
Teraz ich dzieci i wnuki domagają się odszkodowań za utracone mienie… Nawet nie chce mi się tego komentować.
Uważam, że do odszkodowań za utracone mienie powinniśmy podchodzić z wielką ostrożnościa. Bo płacić będziemy MY WSZYSCY!
21 września 2006, o godzinie 12:37
Panie Pawle,
czarownik to z reklamy, albo z polskich bajek. Belka to wizard z krainy OZ, albo i OZI. Ja faktycznie wyśmiewam zaślepienie zwolenników lisiego rozumu, o czym już wyżej wspominałem.
Pani jasnaanielko
To może odda Pani bezdomnym swoje mieszkanie, po jaka cholerę pani np. 3 pokoje? może ekstra 25% dochodów na bezrobotne prządki pani przeznaczy? A co do włościan, proszę nie mylić ewentualnej reformy rolnej (np. przed wojną była reforma rolna) od kradzieży i grabienia. O zabużanach się nie wypowiadam, bo tu płacić powinna Rosja, niektórzy uzyskali zadośćuczynienie na Ziemiach Zachodnich – wówczas reprywatyzacji nie podlegają.
Panie „wykształciuchu” Andrzeju,
Majątek był jeszcze niesprywatyzowany, więc można było oddać właścicielom to co towarzysze pozabierali, można też było przeznaczyć część na fundusze emerytalne (co by nieco zrównoważyło dzisiejszy ZUS). Nigdy nie twierdziłem, że sytuacja gospodarcza była dobra, ale majątku trochę było, do dziś nie wszystko jeszcze sprzedane. No ale wszyscy bolszewicy umieją tylko zabierać (znaczy się kraść), ale oddawać już nie. Przypominam, że reformy w Polsce przeprowadzane były w znacznej mierze przez byłych członków partii która dokonywała tego zaboru mienia.
Dzisiaj to już musztarda po obiedzie i żadna reprywatyzacja nie nastąpi, bo budżet musiałby płacić żywą gotówką, a w 89/90/91 roku mógł zwracać w naturze.
A na marginesie pytanie do Pana Waldemara:
Jakie jest Pana zdanie – dlaczego w Polsce bezrobocie osiągnęło tak wysokie rozmiary? (i czekam na info w sprawie „Mewy”.
21 września 2006, o godzinie 12:54
jasnaanielka,
zgadzam się z Twoją opinią. Nie wiem, dlaczego skromnie na ogół zarabiający obywatele mają wypłacać odszkodowania dla ludzi, którzy w następstwie różnych wydarzeń historycznych stracili część majątku kilkadziesiąt lat temu. Poza tym – jeżeli już, to dlaczego odszkodowania mają być wypłacane przede wszystkim właścicielom nieruchomości? A jeśli ktoś stracił auto? Furmankę? Szansę na dobrą pracę i płacę? To jakaś paranoja.
21 września 2006, o godzinie 13:00
jasnaanielka Says:
wrzesień 21st, 2006 at 12:32 pm
„Uważam, że do odszkodowań za utracone mienie powinniśmy podchodzić z wielką ostrożnościa. Bo płacić będziemy MY WSZYSCY!”
100% racji i dlatego najwyższy czas (choc i tak już triche za późno) na poważnie zająć się tym problemem.
21 września 2006, o godzinie 13:06
johndoe Says:
wrzesień 21st, 2006 at 12:27 pm
„tak, wlasnie konkrety. co konkrtetni Belka zwojowal dla naszego kraju w Iraku. a mialo byc tak pieknie. morze kontraktow mialo byc.
—-
> Jakoś nie rozumiem….
—-
i co mam z tym zrobic?”
Wyleżć z zaścianka i popatrzeć bezstronnie na świat. Belka był w Iraku nie po to aby pilnować polskich interesów gospodarczych tylko irackich.
21 września 2006, o godzinie 13:06
Panie Andrzeju,
„”Uważam, że do odszkodowań za utracone mienie powinniśmy podchodzić z wielką ostrożnościa. Bo płacić będziemy MY WSZYSCY!”
100% racji i dlatego najwyższy czas (choc i tak już triche za późno) na poważnie zająć się tym problemem. ”
Już jest za późno, o jakieś 15 lat. Gdyby zrobiono to wtedy, dziś nie byłoby problemu i byłoby w dodatku sprawiedliwie i moralnie. A tak to proszę dziękować rządzącym na początku lat 90tych za potencjalne kłopoty, które sie szykują.
21 września 2006, o godzinie 13:11
Panie Bernardzie wyjaśniłem już na czym polega w tej kwestii różnica między nami i nadal to podtrzymuję. A przy okazji, prosze zauważyć, że bolszewizm pragnie Pan zwalczać metodami bolszewickimi. To naprawdę do niczego nie prowadzi.
21 września 2006, o godzinie 13:25
Andrzej Says:
wrzesień 21st, 2006 at 1:06 pm
>Wyleżć z zaścianka i popatrzeć bezstronnie na świat. Belka był w Iraku nie po to aby pilnować polskich interesów gospodarczych tylko irackich.
—–
Pan napisze do ambasady amerykasnkiej i niemieckiej np., ze oni sa zascianek, Polska to pepek swiata, a Belka to geniusz ekonomii.
21 września 2006, o godzinie 13:42
johndoe Says:
wrzesień 21st, 2006 at 1:25 pm
„Pan napisze do ambasady amerykasnkiej i niemieckiej np., ze oni sa zascianek, Polska to pepek swiata, a Belka to geniusz ekonomii.”
To Pana poglądy więc niech Pan napisze.
21 września 2006, o godzinie 14:02
„Czarownik to z reklamy, albo z polskich bajek. Belka to wizard z krainy OZ, albo i OZI. Ja faktycznie wyśmiewam zaślepienie zwolenników lisiego rozumu, o czym już wyżej wspominałem.”
Owszem, Pan wyśmiewa, Panie Bernardzie, tylko że obiekt tego wyśmiewania nie istnieje poza Pańskim umysłem. Jeśli Pan jest innego zdania, to proszę o cytaty konkretnych wypowiedzi konkretnych osób, które dają Panu podstawę do takich szyderstw. Naśmiewać się z jakichś bliżej nieokreślonych „zwolenników lisiego rozumu” jest bardzo łatwo. Ja też mogę sobie wymyślić prawicowego oszołoma, nadać mu wygodne dla mnie cechy, po czym się z niego nabijać.
Co zaś do wizarda, to podtrzymuję pogląd, że takiego słowa w języku polskim nie ma. Odpowiada mu właśnie czarownik. Proszę wybaczyć, ale ze względu na wykonywany zawód jestem wyczulony na makaronizmy i w ogóle zaśmiecanie języka ojczystego.
21 września 2006, o godzinie 14:26
Panie Pawle,
język jest zywy i wciąż się rozwija, kto jeszcze pamieta, że słowo kościół nie jest polskie, albo że tak powiem kartofel. wizard nie jest ładny, ale do Belki pasuje :)
21 września 2006, o godzinie 15:12
Andrzej Says:
wrzesień 21st, 2006 at 1:42 pm
johndoe Says:
wrzesień 21st, 2006 at 1:25 pm
“Pan napisze do ambasady amerykasnkiej i niemieckiej np., ze oni sa zascianek, Polska to pepek swiata, a Belka to geniusz ekonomii.”
>To Pana poglądy więc niech Pan napisze.
Wyleżć z zaścianka i popatrzeć bezstronnie na świat. Belka był w Iraku nie po to aby pilnować polskich interesów gospodarczych tylko irackich.
—–
skoro myslenie w tych kategoriach to zascianek, to najbardziej zasciankowi sa Amerykanie. oni jak najbardziej sa zainteresowani, co wysocy urzednicy z amerykanskim paszportem rozbia dla USA. skoro jest to myslenie zasciankowe, to poglad przeciwstawny, czyli ‘tumiwisizm’ w kwestii przydatnosci rodakow przebywajacych akurat poza granicami kraju, ale poniekad kraj reprezentujacych, musi byc wielce postepowe. z czego wynika, ze skoro nam ‘wisi’ w przeciwienstwie do innnych narodow, to jestesmy naj naj naj postepowi na swiecie, co implikuje z kolei, ze jestesmy tego swiata pepkiem. CBDU.
o Panskim szacunku dla Marka Belki -ekonomisty nie pisze, bo to sa
mo z Panskich postow wyplywa.
Wiec teza o zasciankowosci USA, geniuszu Polski i Polakow, a w szczegolnowsci Belki, to Panska teza, jakby nie patrzec. co tez BDU
21 września 2006, o godzinie 15:26
Panie Bernardzie,
Jeśli się ten wizard utrwali, to za dwadzieścia lat będzie poprawnym słowem polskim. Ale d z i ś jest śmieciem językowym. Równie dobrze można pisać „krul Kazimież” i bronić się, że ortografia przecież też ewoluuje…
A wracając do meritum, przyznam, że nie rozumiem, dlaczego to określenie pasuje do Belki i dlaczego uważa je Pan za niepochlebne.
21 września 2006, o godzinie 16:23
ależ nie jest negatywna! Wizard z OZI wizardował (czarował), a potem się okazało, że nie był żadnym wizardem, a sukces odnieśli blaszany drwal, lew, strach na wróble i Dorotka (?). Ot i cała historia z OZI. Na końcu czarnoksiężnik się przyznał że nie jest żadnym czarnoksiężnikiem i wszystko skończyła sie happy-endem (znów śmieć językowy). Więc postać pozytywna, czego i panu Belce życzę.
21 września 2006, o godzinie 16:28
Bernardzie! zadziwiasz mnie!
Starałam się w moim wpisie wyrazić swoje zdanie o odszkodowaniach za… w ten mniej więcej sposób, że JA nie domagam się rekompensaty za krzywdy, które spotkały moją rodzinę, a więc i mnie.
Nie czuje się także w obowiązku finansować z mojej mizernej emerytury odszkodowań dla byłych właścicieli czegokolwiek. To co posiadam wypracowałam przy pomocy własnej głowy i rąk i nie widzę potrzeby oddawania tego jakimś bezdomnym, lub niezaradnym.
Czytasz, co napisano, rozumiesz, jak chcesz. Stąd ta łopatologia w aktualnym wpisie.
Uważam, że w ponad 60 lat po wojnie, każdy powinien żyć na WŁASNY RACHUNEK. I tyle.
21 września 2006, o godzinie 16:52
Panie Waldemarze!
Ten materiał został już skomentowany (w chwili pisania tych słów) 104 razy. Czas napisać nowy materiał, bo trudno się odnaleźć w odwołaniach do czyichś wpisów. Drogi Panie Waldemarze – to jest żart – ale czas zabrać się do roboty
21 września 2006, o godzinie 18:43
Szanowny panie Torin, dziekuje za zachętę do pracy, ale prosze o jeszcze trochę cierpliwości. Na razie polecam mój artykuł z kwietnia, jest w dziale publicystyka, „Koalicja zamętu”, który pasuje do tego co się dzieje.
Do Pana Bernarda, nie mam pojęcia co to była Mewa z Biłgoraja, a gdy chodzi o bezrobocie to polecam moj artykul w dziale „Publicystyka” pod tytułem „Nasze bezrobocie naturalne”. Nie mam nic do dodania.
21 września 2006, o godzinie 19:15
jasnaanielko
to byłironiczny komentarz do kłaniających się w pas włościan
Panie Waldemarze,
podał Pan w którymś wpisie statystykę zakładów włączonych do NFI (ile zyskało startegicznych inwestorów, ile upadło, itd), ja znam przypadek ZPDz „Mewa” z Biłgoraja i jestem ciekaw do której kategorii jest zaliczony. Pytanie bez podtekstów.
pozdrawiam
Bernard
21 września 2006, o godzinie 21:10
Bardzo rzeczowa dyskusja. Tylko klaskać!!!!!
Już widzę tych szczęśliwych włościan, kłaniającym się w pas panom dziedzicom i dziedziczkom. Będą z radością pracować na pańskim za łyżkę strawy i okrycie na grzbiet. Z radością przeniosą się do czworaków i będą nosić chrust na opał do kuchni. Takie samo szczęście ogarnie rzesze pracowitych łódzkich prządek, które tłumnie będą szturmować bramy przędzalni w Łodzi, bo wrócił na swoje pan Szajbler!
No i łysek wróci do pokładu Idy i gónicy będą mieli idyllę!
Johndoe! z całym szacunkiem – czy ty czasem myślisz?
I WASZE ULICE NASZE KAMIENICE.
21 września 2006, o godzinie 21:26
johndoe Says:
wrzesień 21st, 2006 at 3:12 pm
„oni (Amerykanie) jak najbardziej sa zainteresowani, co wysocy urzednicy z amerykanskim paszportem rozbia dla USA.”
—
Szczera prawda, Amerykanie mają wręcz obsesję na punkcie tego jak wydawane są ich dolary przekazane za granicę. A ich urzędnicy pilnują ich wydawania aż do bólu. I robią to dla dobra kraju, a nie firm amerykańskich.
W przypadku Iraku wydatki USA na prowadzenie wojny szacowane są na setki miliardów dolarów
http://www.msnbc.msn.com/id/11880954/
Te koszty nigdy się im nie zwrócą. A zadaniem amerykańskich urzędników jest tak działać, aby jak najszybciej doprowadzić do stabilizacji w Iraku m.in. poprzez wzmacnienie ich gospodarki, bo to jest w interesie USA. I to jest godne szacunku.
A jak jest w Polsce? Udział Polski w wojnie w Iraku rozpatruje się tylko w kategoriach:
- a co nasze firmy będą z tego miały?
- a ile dolarów uda sie nam z tego tytułu od Amerykanów wyciągnąć
- itd. itd.
I to jest zaściankowość. Zaściankowość, którą Pan też reprezentuje pisząc:
„co konkrtetni Belka zwojowal dla naszego kraju w Iraku. a mialo byc tak pieknie. morze kontraktow mialo byc.”
—
„o Panskim szacunku dla Marka Belki -ekonomisty nie pisze”
I nie musi Pan pisać, bo wcale się tego nie wypieram. Ale od szacunku dla ekonomisty, do uznania go za geniusza droga daleka, bardzo daleka.
Tak więc nic Pan nie dowiódł, Panie Johndoe.
21 września 2006, o godzinie 22:49
NO NIE!!! KRANADHA w całości zacytował mój wpis, dodając od siebie jedno zdanie na końcu!:-P
…
Idę popełnić sepuku:’-(
21 września 2006, o godzinie 23:58
SZANOWNY GOSPODARZU BLOGU!
Bardzo proszę o interwencję w sprawie wykorzystania tekstu mojego wpisu do niniejszego blogu przez p.KRANADHE. Zacytował on ów tekst w całości, dodając od siebie ostatnie zdanie, które całkowicie zmienia sens mojego wpisu i obraża dobre obyczaje. Nie zaznaczył też, że tekst jest cytatem.
Otóż – jeśli ten pan pisze swoje opinie na temat moich wpisów – jego prawo i odpowiadam mu lub nie. Ale nie godzę się na wykorzystywanie moich wpisów do obrzydliwych celów. Niech każdy pisze własne teksty, we własnym imieniu, albo podaje żródło. Uważam, że Pański blog nie powinien być miejscem, gdzie – tak sobie – można poprostu kraść.
Liczę na Pański komentarz.
22 września 2006, o godzinie 00:06
Jasnaanielko,
Witaj w elitarnym klubie „prześladowców” Pana Kranadhy ;-)
22 września 2006, o godzinie 06:47
Wpadła mi w ręke Gazeta Polska i ciekawe newsy, pomnięte przez inne media (albo przoczyłem). A mianowicie:
SLD podpisało porozumienie, zgodnie z którym z list Wspólnej Polski wystartuje m. in:
BTSK z Janem Syczewskim znanym miłośnikiem demokracji białoruskiej i Łukaszenki w szczególności, UChS – Kazimierz Morawski (w 1968 roku zajmował się antysemicką propagandą), Towarzystwo Kultury Świeckiej, (Jerzy Wiatr), Ordynacka (ZSYPowcy Czarzastego), Pokolenie (ZSMPowcy Szmajdzińskiego).
Waldemarowi Kuczyńskiemu gratulujemy Centrolewu.
Proponuje hasło wyborcze – głosując na Onyszkiewicza, głosujesz na Prawdziwych Polaków i Prawdziwych Komunistów – dobre nie, i nie trzeba nikomu zadnych kalek wytykać, bo tu antysemitów ma Pan na talerzu.
22 września 2006, o godzinie 08:01
KRANDAHA jeśli się cytuje czyjś tekst to się wyraźnie mówi, że jest to tekst cytowany danej osoby. Wbij sobie to do głowy.
Po drugie nie życzę sobie na tym blogu treści ani nawet aluzji treści rasistowskich, antysemickich i faszystowskich. Nie obsrywaj mi blogu tym gównem, trzymaj je przy sobie i syć się nim sam.
Do Bernarda, nie ma na polskiej scenie politycznej sily groźniejszej dla wolności i bardziej wstecznej niż PiS i jego wasal LPR. Centrolew, do którego nie należę, ale może będę na niego glosował, to dobra alternatywa dla prawicowego wstecznictwa i dla rządów polityków chaosu i zamętu. Co widać, słychac i nawet czuć.
22 września 2006, o godzinie 08:44
Gospodarzu – dzięki.
Andrzeju – jako nowy członek elitarnego klubu czuje się zaszczycona.
Na otrzęsiny wieczorem postawię sobie kieliszeczek przedniego likieru – odpowiednio oprocentowanego!
22 września 2006, o godzinie 09:24
Panie Pawle
Przepraszam za zwłokę. Obowiązki….
Co do pytania o monarchię. Mnie chodzi o monarchię dziedziczną, absolutną. Kto miałby ja tu ustanowić? A Sejm po prostu (uwaga do Pani JasnejAnielki: „po prostu” pisze się osobno).
Ewentualnie, gdyby Sejm nie chciał, ja to zrobię, jak tylko do władzy dojdę.
Prawo stanowić będzie Rada Stanu.
Teraz odbiegam już od tematu (naszego) i wracam do tematu przewodniego tego blogu. Znalazłem właśnie bowiem ładną definicję układu:
„Ten sposób sprawowania władzy, to wszechpotęga urzędników plus system powiązań i świadczeń koleżeńsko – kumoterskich. W gospodarce święci triumfy system koncesyjny, koncesji udzielają urzędnicy, urzędnicy udzielają koncesji wedle niejasnych kryteriów, często po znajomości. Odbudowuje się system nakazowo – rozdzielczy. Siłą bezwładu wracają dawne nie zawsze jasne powiązania, odbudowują się kontakty, rekonstruuje się system świadczeń wzajemnych. Centralizm eseldemokratyczny.”
Przy okazji. Znalazłem jeszcze to:
„Kiedyś letnie, skwarne miesiące były w prasie tak zwanym „sezonem ogórkowym”. Teraz są „sezonem agentowym”, jak o tym świadczą tytuły takie jak „Wakacje z agentem”. Można się pytać: dlaczego?
Wydaje się, że dzieje się tak dlatego, że nie dokonaliśmy oceny PRL-u. Miedzy drugą i trzecią Rzeczpospolitą zieje półwieczna dziura. Dziura ma charakter tak czasowy, jak i moralny – nikną w niej wszelkie próby ocen i budowania wzorów osobowych. Bo jak tłumaczyć dzieciom słowo „patriotyzm” kiedy nie wiemy, czym przez pięćdziesiąt lat była nasza Ojczyzna. Kto był w niej zdrajcą, a kto bohaterem. Więc czym była PRL?
Jest jasne, że była państwem niesuwerennym. Powstała z sowieckiego nakazu, realizując moskiewskie aspiracje imperialne i pod osłoną rosyjskich bagnetów. Na marginesie spieszę przypomnieć, że ostatni oddział Armii – już wtedy – Rosyjskiej opuścił Rzeczpospolitą dnia 17 września (ciekawa data) 1993 roku. W dwa dni później koalicja SLD/PSL miażdżącą przewagą wygrała wybory. Dwa dni, to nie tak dużo – ale wracajmy do PRL-u. Była państwem okupowanym, niesuwerennym, a więc państwem agenturalnym – to jest państwem działającym nie we własnym interesie, ale w interesie obcego mocarstwa. Ale ja – urodzony w 1943 roku – innej Polski nie znałem.
Czy zatem w takiej Polsce można było robić każde świństwo, bo i tak nic od nas nie zależało, a o wszystkim decydował Wielki Brat w Moskwie, albowiem inni wielcy bracia sprzedali mu nas w Jałcie (taka jest, na przykład, linia obrony władz byłej NRD, oskarżonych o strzelanie do uciekinierów). Otóż nie! Od zachowywania się jak porządny człowiek nie zwalnia żadna sytuacja międzynarodowa. Nic od tego nie zwalnia.
Należy dokonać oceny minionego czasu. Należy stwierdzić, co było działaniem w czyim interesie. Wiadomo, że rządziła nomenklatura partyjne. Ta, z kolei, rządziła w interesie Kremla, z jego nadania i wedle jego instrukcji. Niektórzy więc – ci bardziej ambitni – towarzysze szli na skróty. Udawali się od razu do źródła władzy. Protekcja towarzyszy radzieckich znakomicie ułatwiała karierę. Tak jak pupilek naszej pani informuje, co klasa robi na przerwie, tak i ambitni towarzysze informowali radzieckich druhów o sytuacji w kraju. Przysługa za przysługę.
Kiedy Polska zaczęła się wybijać na niezależność przysługi zaczęły rosnąć w cenie. Ponieważ sytuacją w międzynarodowym ruchu komunistycznym zajmowały się Wydział Zagraniczny KC KPZR i KGB – obie te instytucje wychodziły ze skóry aby utrzymywać stare kontakty. Niech mi nikt nie wmawia, że jakiś wywiad mówi, aby kogoś nie werbować. Nie dajmy się zwariować – dla wywiadu każde źródło jest cenne. A im bliżej władzy, tym cenniejsze. Wywiadowi Rosji nie ma się co dziwić, że jest tak aktywny „na kierunku polskim”. To dla nich newralgiczny kierunek. Nie dziwi też, że podtrzymują stare znajomości – z wywiadu się nie odchodzi. Do kogo miał się zwrócić Ałganow jak nie do starych wypróbowanych towarzyszy.
Niektórzy powiadają, że może nam to zaszkodzić w drodze do NATO więc lepiej ani mru,mru.. Ano, jak się z tym nie uporamy, to może. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, że jak nic z tym nie zrobimy, jak my będziemy siedzieć cicho, to się NATO nie dowie. Nie traktujmy naszych potencjalnych sojuszników jak dzieci specjalnej troski. CIA i NSA mają większą wiedzę na temat penetracji naszego kraju przez KGB niż my uzyskamy kiedykolwiek. Jeżeli już nie wiedzą, to dowiedzą się z całą pewnością – tylko, że wtedy my wyjdziemy na durniów. A z durnym nikomu nie po drodze.
Dlatego trzeba wyciągnąć te kościotrupy z szafy. Ocenić PRL – wskazać, kto był zdrajcą, a kto patriotą. Wykazać, gdzie są granice zdrady. Bo tak to już jest, że żeby wybrać przyszłość trzeba ocenić przeszłość. Inaczej będzie tak, że skończą się upały, a sezon agentowy – ku naszemu utrapieniu – będzie trwał dalej.”
Na zakończenie. Panie Pawle, tu adres strony o monarchii.
http://www.konserwatyzm.pl
Jeszcze jedno. Tym razem do Pana Rafała. Traktowałem ostatnio Pana po macoszemu, proszę o wybaczenie. Na podanej właśnie stronie znajdują się materiały o gen. Franco. Proszę poczytać. To a`propos „złych” dyktatur.
22 września 2006, o godzinie 09:34
Panie Andrzeju
W sprawie nagrody. Tego, że Galba napisał, że są tysiące zródeł – wg mnie – dosłownie traktować nie można. Znaczy to tylko, że tych źródeł jest wiele. I to żadna manipulacja.
A jedno z takich źródeł wskazał Pan sam (zamieszczony link do niego prowadzi). Z gazety dowiadujemy się, że ks. Popiełuszko był odznaczony pośmiertnie.
Natomiast jak nagroda była wręczana i jak dzielona, tego z tej notki ja się nie dowiedziałem. Nic na ten temat tam nie ma.
22 września 2006, o godzinie 09:51
No to macie coś, co zależy od aktualnej władzy. Wiem, wiem wizard Belka w 2005 cudotwórca (chociaż spieprzył), a Kaczory pieprzą teraz, chociaż się poprawiło… Niektórzy będą zmartwieni, siąść i płakać, przecież miało się zawalić!
>>W roku 2006 Polska przyspieszyła wykorzystywanie unijnych funduszy strukturalnych w porównaniu z rokiem 2005, który był „nieudany” – powiedziała komisarz UE ds. regionalnych Danuta Huebner.
„Ale rok 2006 jest rokiem przyspieszenia” – powiedziała polska komisarz.
Odniosła się tym samym do czwartkowych informacji Komisji Europejskiej, która przedstawiła sprawozdanie z realizacji budżetu UE w 2005 roku. Wynika z niego, że obok Czech, Polska ma najgorsze wyniki w wykorzystaniu funduszy strukturalnych. W efekcie do Polski trafiło w ubiegłym roku zaledwie 787 mln euro w ramach tych funduszy, czyli nawet mniej niż w roku 2004, kiedy otrzymaliśmy ponad 840 mln euro.
„Po nieudanym roku 2005 nastąpiła mobilizacja i w ministerstwie transportu, i w ministerstwie rozwoju regionalnego. Uproszczono niektóre procedury, znowelizowano ustawę o zamówieniach publicznych” – zapewniła Huebner.
22 września 2006, o godzinie 10:31
Szanowny Panie Bekas!
O ile dobrze zrozumiałem w powyższym wpisie (tym długim) cytuje Pan cudzy tekst. Zainteresował mnie następujący urywek:
„Wydaje się, że dzieje się tak dlatego, że nie dokonaliśmy oceny PRL-u.”
Czy mógłby Pan dokonać krótkiej egzegezy tego zdania i wyjaśnić kogo autor miał na myśli pisząc „my”.
22 września 2006, o godzinie 10:37
Panie Jeffa!
Autorem jest p. Wałęsa Lech ps. „Bolek”. I pewnie pisze o sobie i całej reszcie będącej wtedy u steru władzy. Ale – rzecz jasna – jego by o to trzeba pytać.
A tak przy okazji. Ta „egzegeza”, jak dla mnie, tu się bez powodu znalazła.
22 września 2006, o godzinie 10:47
Panie Bekas!
Tym bardziej nie pojmuję po co cytuje Pan teksty, których Pan nie rozumie?
P.S. Być może Wałęsa był pod tym tekstem podpisany, ale raczej to nie on był autorem :-)
22 września 2006, o godzinie 11:02
Panie Jeffa!
Nie wiem, po co mnie Pan obraża. Ja Panu „egzegezą” po oczach nie biję. Ale mniejsza…
TW „Bolek” w rzeczy samej sam nic nie pisze („do gazet”). On podpisuje.
22 września 2006, o godzinie 11:25
Szanowny Panie Bekas!
Jeżeli poczuł się Pan urażony, to serdecznie przepraszam.
Świadectwem mojej skruchy niech będzie obietnica, że z dniem dzisiejszym usuwam słowo „egzegeza” z mojego słownika.
22 września 2006, o godzinie 11:42
Panie Jeffa!
A dlaczegóż to? Może się kiedyś przyda….
23 września 2006, o godzinie 19:52
Przepraszam jasnaanielke za cztery zapomniane kreseczki cytatu. Wyjasnialem juz wiele razy i jasnejanielce i Panu Andrzejowi zem nieksztalcony. Co chyba nie dyskwalifikuje mnie z dyskusji.
Chcialem przedluzyc tylko Pani wyliczanke, jeszcze raz przepraszam. Znam sie troche na kulturze.
Sorry Kuczynski za moja ciemnote, nie dane mi bylo zostac magistrem.
Cytuje slowa panskiej mamy oraz ciotek.
” WASZE ULICE NASZE KAMIENICE”
Czy teraz tez bedzie zle.