Czego nie życzę Premierowi.
KALENDARZ POŚCIGU ZA UKŁADEM
Minęło 435 dni od rozpoczęcia pościgu za układem!
A “UKŁADU” ANI ŚLADU!
Jeżeli prawdą okaże się, że liderzy Samoobrony, w tym jej szef Andrzej Lepper zatrudniali działaczki partii pod warunkiem, że będą z nimi sypiać, to będzie to największy skandal obyczajowy po roku 1989. Skandal bijący na głowę to co do tej pory było szczytem, a mianowicie przygody Anastazji P. W tych przygodach łowczynią była ona, właściwie zadawalając się satysfakcją z poderwania posła. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał; ani do podpisywania w łóżku umowy o pracę, ani do jej przedłużania także w łóżku. Była to niemoralność bez gwałtu, zapewne miła dla obu stron, przynajmniej do opublikowania dzieła owej Pani.
Niczego takiego nie można powiedzieć o tym przypadku, jeśli okaże się prawdą, co czytając reportaż wydaje się nader prawdopodobne. Mamy tu do czynienia z podejściem do kobiety, jak do prostytutki. Idziesz do łóżka i w zamian za to dostajesz wynagrodzenie. Tyle, że druga strona nie jest prostytutką, lecz osobą, która potrzebuje normalnej pracy i to bardzo i chce dostawać pieniądze za tę pracę, a nie za „kurewstwo”. Mamy tu więc faktycznie i szantaż i gwałt, gwałt w którym rolę siły fizycznej pokonującej opór i zamykającej usta ofierze gra jej trudna sytuacja życiowa, a jej rozwiązanie ma gwałciciel. To coś wyjątkowo obrzydliwego, to dno kloaki.
Ciekawy jestem, jakie wnioski wyciągnie z tych faktów Jarosław Kaczyński, jeżeli one się potwierdzą. Już jest faktem niepodważalnym, że współtwórcą IV RP jest partia, jedyna partia, której działacze dziwnie często zbiorowo „zamawiają piwo” za pomocą hitlerowskiego pozdrowienia i pijają je przy okrzykach sieg hail i przy blasku płonącej swastyki. To jest część zatrutej gleby, na którym się ten chwast zwany IV RP hoduje i na nim nic innego wyrosnąć nie może, jak właśnie chwast. Ale ta gleba zatruwa także tę zdrowszą, PiS-owską, rzutuje na nią – powiedz mi jakich masz wspólników, a powiem ci kim jesteś. PiS i jego lider nie mogą, bo to nic im nie da, udawać, że te podniesione dłonie, to sieg heil, ta płonąca swastyka, że to ich nie dotyczy. To Was dotyczy, jak długo jesteście wspólnikiem tej partii, z której wnętrza takie głosy, symbole i nastroje wychodzą, choćby się jej lider nie wiem, jak od tego odżegnywał. Takiego dokonaliście wyboru, z tą siłą chcecie „zmieniać” Polskę. I jeśli potwierdzą, się te obrzydliwstwa w wykonaniu czołowych liderów Samoobrony, to także będzie Was dotyczyło, jeśli w tym wspólnictwie pozostaniecie. Niewiele będzie wtedy przesady w powiedzeniu, że ów chwast zwany czwartą RP to mieszanka sentymentów faszystowskich, burdelu i nihilizmu moralnego w imię gołej władzy. Jeśli to się potwierdzi i jeśli w tym wspólnictwie zostanie Pan, Panie Premierze i Pana partia. Życzę Panu wielu porażek w Pana zamiarach, tego Panu nie życzę.

4 grudnia 2006, o godzinie 15:17
I właśnie z tej perspektywy widać, że Jarosław i Lech, bracia Kaczyńscy, zbyt mądrzy nie są, bowiem gdyby byli mądrzy to dogadaliby się z PO zaraz po wyborach i byliby nie do ruszenia, dzisiaj.
4 grudnia 2006, o godzinie 15:40
I załóżmy się, Panie Waldemarze, że nic nie będzie? Tak jak po swastyce, taśmach, karach Leppera. Już wszyscy mówią, że się właściwie nic nie stało. Sama poszła. Mogła nie pójść. Moralność IV RPRL.
4 grudnia 2006, o godzinie 15:44
To jest głos wołającego na puszczy Panie Waldemarze. Swastyki, hitlerowskie pozdrowienia czy też polityczne burdele – dla „troglodytów” nie ma to większego znaczenia wobec „porażającego” faktu, że ktoś tam powiedział, że Passent czy Toeplitz byli TW. A już się odzywają, że jest dwóch Lepperów – ten dobry współpracujący z PiS i ta szuja, która dała materiał dla TVN i przysporzyła zwolenników PO będąca jednocześnie zamieszana w polską aferę rozporkową. Ot takie rozdwojenie jaźni. A nam i tak zaraz zarzucą, że z rozpaczy w głowach nam się pomieszało.
4 grudnia 2006, o godzinie 15:44
Dobrze ze panie maja odwage mowic.
Doskonale charakteryzuje srodowisko SA. wypowiedz Lyzwinskiej, nawet jesli sprawa okaze sie deta
mamy „fotografie antropologiczna”
4 grudnia 2006, o godzinie 15:51
„Ale ta gleba zatruwa także tę zdrowszą, PiS-owską”
naprawde tak Pan sadzi?
Moze ma Pan racje w sprawach obyczajowych.
Dalej?Watpie.
4 grudnia 2006, o godzinie 16:04
stare ale dobre
http://www.hidebehind.com/97A653EE
4 grudnia 2006, o godzinie 16:09
Nie Miner, to nie jest dobre tylko do kitu i Ty dobrze to wiesz. Mógłbym powiedzieć, że płaci Ci Giertych za takie pośrednie odbrunatnianie jego „progenitury”. Też będzie dobre?
4 grudnia 2006, o godzinie 16:13
W. Kuczyński – po co te nerwy?
4 grudnia 2006, o godzinie 16:17
Miner,
żadne nerwy, w moim podeszłym wieku to szkodzi i ja je idealnie trzymam pod butem. Natomiast Ty dając to zdjęcie Kwaśniewskiego z ewidentnym podtektem denazyfikujesz nawet Niemców, bo o co chodzi, to przecież zwykly gest, jak wytarcie sobie nosa.
4 grudnia 2006, o godzinie 16:23
Edwardzie,
Być może autorowi chodziło o to, że nie cały PiS to nieświeże mięso.
Z takim stwierdzeniem nie wygrasz, bo nie cały PiS to kołtuny. Część świerzego PiS-u jest , a część nieświeżego. A poza PiS-em w Koalicji same kłaki.
4 grudnia 2006, o godzinie 16:31
….a ja stawiam dolary przeciw orzechom (jak to się kiedys ładnie mówiło, gdy dolar stał wyżej), że nic nie będzie. Nikomu włos z głowy nie spadnie, pomnniejsi działacze SO dostaną kopa, i wypłyną za pół roku w spółkach Skarbu Państwa. Wicepremier zarechocze, wspomni że „Panie pewnie same chciały, a poza tym mają jak najgorsze opinie”. Wojtuś powie że Franco i Pinochet są OK, Marek Jurek pogłaszcze po główce, a Jarosław Sellin Dijon powie że każdy popełnia błędy- on za młodu np. był hippisem, a Terlecki zadawał się cieleśnie z Korą. Platforma wyda parę gniewnych pomruków i tyle. Założy się ktoś?
4 grudnia 2006, o godzinie 16:34
…i sam sobie odpowiem- Lepper już twierdzi, że nie można wierzyć kobiecie, która ma trójkę dzieci i każde z kim innym- o to niemoralna i zepsuta baba, samotna matka. Tak ponoć w TVN24 tokował.
4 grudnia 2006, o godzinie 16:36
Do Gospodarza
Nie.Gleba PIS nie jest lepsza od gleby Sa.
Sa. reprezentuje to co prymitywne i podle u ludu,jesli slowo „lud”
jeszcze cos znaczy.PIS reprezentuje to co glupie i zle u czesci inteligencji.
Tej czesci inteligencji ktora nabyla w „procesie przetrwania” mentalnosc cwaniaka, dwulicowca,moze z koniecznosc.
Pozbawiona rzetelnej infornacji korzystala z plotki i insynuacji.
Budowala swoj obraz swiata na podstawie ulamkowych obserwacji przez filtr cenzury i resentymemtu.Nie ufac nikomu to bylo jej haslo.Mlodzi ludzie pozbawieni nieokaleczonych podrecznikow budowali obraz przeszlosci na podstawie „opowiesci Dziadunia” moze i szacownego osobnika,ale jego informacje nie wsparte, nie „kontrolowane” wyzszym poziomem analizy tworzyly u tych ludzi sieczke intelektualna.Ofiary zgoda,ale ofiary zle,podejrzliwe,
agresywne.
PIS jest tworem tej wlasnie czesci inteligencji.Jest jej mentalna projekcja.
4 grudnia 2006, o godzinie 16:38
W. Kuczynski –
„denazyfikujesz nawet Niemców” – hmm ciekawe…
odpowiem Lynchem: „sowy nie zawsze są tym czym się wydają” – tylko to chciałem pokazać.
4 grudnia 2006, o godzinie 16:40
Najmłodsza i najładniejsza z posłanek Samoobrony, 29-letnia Sandra Lewandowska: To odwet Bestrego, wyrzuconego z partii. Nie mieliśmy wątpliwości, co zrobić z człowiekiem, który molestował dziewczynki, a wcześniej koleżankę w pracy. Został wyrzucony, za nim z partii odeszła wierna jego przyjaciółka, była posłanka z Łodzi, Halina Molka.
4 grudnia 2006, o godzinie 17:22
I kto to mówi 3
http://wiadomosci.gazeta......71905.html
„Ciąg dalszy „seks-skandalu” w Samoobronie ujawnionego przez „Gazetę Wyborczą”. Aneta K. powiedziała TVN24, że Stanisław Łyźwiński z Samoobrony jest ojcem jej dziecka. Aneta K. jest byłą radną Samoobrony i byłą dyrektor biura poselskiego Łyżwińskiego.”
Wygląda coraz ciekawiej – czy to afera rozporkowa, czy może prywatna zemsta.
Tak czy inaczej Kaczyński ponosi odpowiedzialność za fakt współpracy z takimi indywiduami jak Łyżwiński, czy Filipek, to bez dwóch zdań.
Na otarcie łez zwolenników IV RP pozostaje tylko że Pan Kuczyński analogiczną odpowiedzialność ponosi za afery centrozlewów, różnych Sobotek, Długoszów, jednorękich bandytów. Millerów i Urbanów stojąccych na centrozlewnym zapleczu. Czarzastych i Kwiatkowskich czycghających w Ordynackiej i Jakubowskiej politycznie przesladowanej za łapówki.
Ach łza się w oku kręci gdy czyta się np. wspominki znajomych Kuronia, który jurny był i chętny do skoków na boki, ale nikogo nie zmuszał, choć proponował na lewo i prawo (vide teksty Zambrowskiego, o ile dobrze pamiętam).
Każdy kraj ma taką aferę rozporkową na jaką sobie zapracował.
pozdrawiam
Bernard
4 grudnia 2006, o godzinie 17:25
Miner albo ktos inny: o co na tym zdjeciu chodzi, bo nie jestem na biezaco? Ten ktos z podniesiona reka to kto? Prezydent Kwasniewski? Czy to byl gest zamierzony czy przypadkowy? Pytam z ciekawosci. Nie dam sobie wmowic, ze A.Kwasniewski pozdrawial po hitlerowsku. Ale jestem ciekaw, jak to zdjecie powstalo.
http://www.hidebehind.com/97A653EE
4 grudnia 2006, o godzinie 17:35
panie Bernard,
czy zna Pan przypadek kiedy Kuroń zmuszał kogoś do spania z nim pod groźbą wyrzucenia z pracy, albo obiecywał pracę za seks? Jak pan nie zna to niech się Pan odczepi od Kuronia. A stawianie go obok Łyżwińskiego, w tym kontekście, to całkiem w stylu Pana mentalności.
4 grudnia 2006, o godzinie 17:49
Poszę uwaznie przeczytać – napisałem, że nikogo nie zmuszał. Czytałem tekst bodajże Zambrowskiego o erotycznych przygodach Kuronia i jakoś nikt nie zaprzeczał ani sądami nie groził (a przynajmniej nic nie wiem o tym). O tym by ktoś sie na Kuronia skarżył (z tekstu wynikało, że Zambrowski nie był zachwycony) – nie słyszałem, może więc faktycznie nie było stosowne przypominanie jego postaci w kontekście Łyżwińskiego, ale gdy mowa o seksie i polityce, to jakoś mi się to przypomniało.
Sedno mojego wpisu jest inne – prawdą jest, że odium współpracy z takimi indywiduami jak Łyzzwiński, czy Filipek spada na Kaczyńskiego, ale jednoczesnie prawdą jest że odium współpracy z postkomunistycznymi przestępcami (często już z wyrokami) spada m. in. na Pana jako gorącego zwolennika Centrolewu.
pozdrawiam
Bernard
4 grudnia 2006, o godzinie 17:55
Pan Panie Bernardzie rozumuje dokładnie tak, jak sledczy UB z lat 50-tych – poniewaz byłes w armii Andersa to znaczy, że jesteś szpiegiem Dwójki, agentem CIA i Tito i na pewno chciałes zamordowac towarzysza Bieruta. Dokładnie ten sam styl. Pan na swoje nieszczęście rozminął sie ze swoim czasem, a namiastka jest CBA, może nawet wykryje Pan, że szef jakiejś rzeźni naraził ją na straty ćwierć miliarda złotych i pobije Pan ten „rekrod” o ktorym pieje dzisiaj ten polski Javert, już go policzywszy.
4 grudnia 2006, o godzinie 18:18
Być może czasem przesadzam, ale mnie najbardziej porusza brak symetrii. I tę symetrie pokazuję. Typu pan Passent wyśmiewa Kaczyńskich za coś tam, podczas gdy sam w PRLu zachowywał się nieporównywalnie gorzej. Gdy Pan krytykuje i zarzuca PiSowi różne błędy (czasem słusznie) jednocześnie pomijając błędy swojego środowiska.
Tak jak z krytyką faszyzmu w Polsce – OK, ale gdy zamiast słowa faszyzm wstawimy komunizm, a zamiast np. Farfał wstawimy np. Kuroń, to mamy właśnie sytuację symetryczną.
Czy też krytyka Giertycha za ojca – wystarczy wstawić zamiast nazwiska Giertycha nazwisko Michnik, a zamiast słowa ojciec użyć słowa brat – czyje przewiny były wieksze?
Ja błędów Kaczyńskich nie usprawiedliwiam, a czy Pan wytknął jakieś swoim przyjaciołom byłym stalinowcom? Czy napisał Pan krytycznie o postawie Mazowieckiego w tamtych mrocznych czasach? To jest właśnie brak symetrii – zasługi Kuronia, czy Mazowieckiego znamy, a o mniej chwalebnych okresach – cicho sza.
I jeszcze jedno, napisał Pan w poście do poprzedniego wpisu:
„A ja wojowałem z systemem a nie z ludźmi, ktorzy w jakims sensie byli z nim kojarzeni, czy mu sluzyli. System oceniałem zawsze jednoznacznie, jako zinstytucjonalizowane zlo w ktorym, musielismy żyć 45 lat i ktorego my sobie nie zafundowaliśmy.”
Czy mógłby Pan odnieść się w związku z tym do swojej przynależności do PZPR? Bo ja mam taka teorię na ten temat, że do PZPR mozna było się zapisać z trzech powodów: naiwności (dotyczy głównie ludzi młodych, chociaż nie tylko, wierzących w ideały socjalizmu), głupoty (to dotyczy różnych wojujących marksistów, głównie ludzi starszych), albo oportunistów (to dotyczy kadry kierowniczej – przydziały nomenklaturowe, oraz w znacznej mierze tzw. intelektualistów).
Jeżeli Pan zawsze system oceniał źle, to dlaczego Pan wstąpił do PZPR?
pozdrawiam
Bernard
4 grudnia 2006, o godzinie 18:21
Ewardzie,
Co ty tam znowuż chromolisz o glebie PiS, że jest taka sama jak gleba SA? Chyba za dużo pokrzyw zjadłeś na obiad i cię poparzyło, a od przystawek z trawy masz nudności i mroczki z przerwami świadomości. Nie zaprzeczaj, bowiem tylko to cię teraz tłumaczy.
Lech Kaczyński przez długie lata był Prezesem NIK, a potem przez jakiś czas pracował w MS, wcześniej zaś był szefem kancelarii Prezydenta RP. Ekonomiczne, prawne i zarządcze doświadczenie mają także jego współpracownicy. Sporo osób też do niego chyba przeszło z „S” i „AWS”.
Tak więc świadomość Kaczyńskich i ich współpracowników jest ukształtowana przez tajne raporty i analizy gospodarcze, a także znajomość prawa i realiów gospodarczych w mniejszym stopniu sprawy zagraniczne. Natomiast Sa jest ukształtowana przez pracę w stodole i wylewanie gnojówki na ulicę oraz przeświadczenie, że wszyscy kradną.
4 grudnia 2006, o godzinie 18:39
Zbyt poufale Glosie.
Przejsc to oni mogli przez wszystko.Ale jak Dulskich tak i Dulskimi zostali (nie musieli). Cale srodowisko PIS.
Zbigniew Twardowski, Twardowskim zostanie.
4 grudnia 2006, o godzinie 19:21
Ta kobieta twierdzi, ze Lyzwinski jest ojcem jej dziecka – to jest akurat b. latwe do udowodnienia.
Reszta – ano do udowodnienia nielatwa. Ani w Polsce, ani gdzie indziej.
Sprawa nadaje sie do prokuratury i ta sie nia zajela. Nie ma co prorokowac tylko czekac co z tego wyjdzie.
Dziwne tylko, ze zdecydowana reakcja prokuratury w takich kwestiach jak molestowanie w pracy ( prosze mi nawet nie probowac wmawiac, ze to wynalazek Samoobrony!), czy parahitlerowskei zabawy, akurat ma miejsce w okresie rzadow tych strasznych Kaczorow, co to „tylko Polske cofaja cywiizacyjnie”. Do tej pory, pod rozmaitego sorta rzadami „oswieconymi” takie sprawy byly trzymane pod kolderka, nawet jesli tu i owdzie prasa cos o nich wspomniala.
Kaska
4 grudnia 2006, o godzinie 19:34
Cała ta sprawa, niestety, świadczy o głębokim seksizmie i patriarchalnym charakterze części polskiego społeczeństwa. Dla Leppera i jego kolegów nie ma nic dziwnego w tym, że ktoś zgwałcił prostytutkę. Podobnie dla jednego z posłów PiS nie ma nic dziwnego w tym, że żonę wpisuje się w oświadczenie majątkowe. Wanda Łyżwińska komentując wyczyny swojego męża zdaje się być dumna – że Stanisław jeszcze może. Czyżbyśmy więc poznali wzorzec kobiety (baby?) IV RP?
4 grudnia 2006, o godzinie 20:18
Cała ta sprawa, niestety, to jest przejawem molestowania seksualnego i moralnego pracowników i świadczy i b. niskiej kulturze osobistej Polaków tak pracodawców jak i pracowników, ta sprawa to dno, ale to dno istnieje dzięki bezrobociu. Świadczyła usługi za 1200 złotych brutto pensji. Paradoksalnie to jest właśnie jeden z przejawów tej patologii, z powodu której PiS wygrał wybory i nadal utrzymuje swoją pozycję – frustracji wynikającej z zgnojenia pracownika i poniżenia jego godności osobistej do zera!
4 grudnia 2006, o godzinie 20:20
Przy okazji przypomnę, że Państwo Łyżwińscy to ci, którzy przywłaszczali sobie niemałe pieniądze z budżetu sejmu za rzekomo spaloną benzynś (jakieś setki kilometrów dziennie).
I co – czym się to skończyło? Niczym, bo SO jest potrzebna PiS-owi do utrzymania władzy. Natomiast gdyby SO zaczęła wierzgać, pewnie Łyżwińsckim zostałaby poświęcona spec-audycja w „Misji specjalnej” Anity Gargas, a następnie sprawą zainteresowałby się oberprokurator Ziobro.
Taka ich „moralna rewolucja”. Jaka rewolucja, taka pisia moralność.
4 grudnia 2006, o godzinie 20:27
Moroux, ta „baba” nie zostala wychowana, ani jest efektem IV RP, ale – PRL oraz IIIRzeczpospolitej.
Tylko nalezy sie zadumac, jakim cudem, przy totalnej kontroli zycia w PRL ten, ze sie wyraze, obszar mentalny praktycznie nie ulegl zadnym zmianiom. Jakim cudem, wszyscy wymadrzali i oswieceni publicysci, politycy, autorytety, cala ta elita IIIRzeczspospolitej tez nie zrobili NIC aby podobne nastawienia ulegly znaczacemu zanikowi? Przynajmniej na tyle, aby wypowiadajacy powyzsze poglady nie wypowiadali sie tak bez cienia zastanowienia, wstydu, watpliwosci czy wahania.
Co zrobily p. Sroda czy Senyszyn, sztandarowe postacie „feminizmu” aby problem dostrzec, zdefiniowac i adresowac, poza okazjonalnym natrzasaniem sie z ‘prostakow”? Do kogo chcialy one docierac z ta cala swoja „nowoczesnoscia”? Do juz nowoczesnych i przekonanych? Ile podobnych spraw ujawnila i spowodowala publiczna dyskuje ktorakolwiek z nich?
Kaska
4 grudnia 2006, o godzinie 20:37
Katarzyno, mam wrażenie, że „moralność socjalistyczna” zbyt liberalna nie była. Gomułka to mi jakoś obyczajowym konserwatyzmem podjeżdża. Więc przez 45 lat się zakonserwowało. A i w III RP nie było wielu szans na zmianę sytuacji – bo nawet lewica się z tradycjonalistami układała. Mimo to postęp był, a stare zwyczaje zachowały się raczej wśród ludzi pokroju Łyżwińskich niż ogółu społeczeństwa.
4 grudnia 2006, o godzinie 20:52
Moroux, a co tu ma do rzeczy liberalizm? Liberalizm to wrecz podpowiada, ze „wolnoc Tomku w swoim domku”, zas realny socjalizm mial w y z w a l a c – takze kobiety i nigdy sie tej misji nie wypieral. Patrz, jakie sukcesy odniosl chocby w dziedzinie rozwodow!
Bardzo cie prosze – nie probuj mi wmawiac, iz robienie kariery za pomoca roznych czesci ciala to domena wylacznie „ludzi pokroju Lyzwinskich”, a jesli jednak sprobujesz, to pozwol ze cie zostawie samego z ta glowka w piasku poboznych zyczen.
Kaska
4 grudnia 2006, o godzinie 21:06
Na pracodawców powinien być wywierany pewien nie tyle publicystyczny nacisk (choć ten by się przydał), ile społeczny, każdy powinien potępiać te zachowania, a jak idiota się zazwyczaj śmieje. Poza tym prawny nacisk procesy, odszkodowania za molestowanie, utrata twarzy w środowisku kierowniczym, ale to przecież niemożliwe, bo biznesmeni są utytłani, czasami w swoich samorządach mają dość ciemne postacie. Prawnicy natomiast są niedostępni cenowo dla pracowników i raczej osoby fizyczne jako potencjalnych klientów lekceważą. Poza tym jest w ogóle problem kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji, zwłaszcza gdy mają dzieci na wychowaniu. Ostatnio zauważyłem jak bardzo kobiety, które korzystają z tzw. kart socjalnych bankomatowych są znerwicowane, za grosze od miesiąca do miesiąca żyją. Zwalniałem całe zakłady młodych kobiet z pracy i ten strach, panikę, bardzo zapamiętałem, jak i to że po zwolnienie wszystkie przychodziły nieumyte. Piżmowe perfumy za darmo – nigdy się tyle nie nawąchałem. Kobiety, które nie dostają w ogóle alimentów, lepiej unikać w ich obecności w ogóle aluzji jakichkolwiek do seksu bowiem są przystępne na każdą propozycję i to od byle kogo. Polska jest na prawdę bardzo „jaskiniowym” krajem dla kobiety, ale też muszą powiedzieć, że widziałem w niektórych firmach prowadzonych przez gejów (a są takie!) odmienne sytuacje. Chciałem powiedzieć, że sytuacja kobiety, przeciętnej kobiety w pracy zwłaszcza poza dużymi ośrodkami miejskimi, ale i tu także może być niesłychanie ciężka. W wielu przypadkach to po prostu ofiary, które są atakowane w sposób nieprzyzwoity przez wielu mężczyzn naraz, nie tylko kierowników, ale przede wszystkim współpracowników. Ja tam w tych sprawach popieram Środę i inne osoby, broniące równego statusu kobiet. Tutaj linia czerwona jest wielokrotnie przekroczona. Tak to nie mieści w granicach słowa nie wypada, to wygląda jak lumpenploretariat…
4 grudnia 2006, o godzinie 21:08
Zastrzeżenie najpierw.
O SO mam takie samo zdanie jak o demokracji.
Czyn „polityków” haniebny.
.
Teraz mogę zadać pytanie.
Czy pani A.K. oddała zarobione w ramach pensji pieniądze przed złożeniem donosu (tudzież zwróciła za inne korzyści typu telefon komórkowy)???
.
Niektórym przypominam, że SO była hodowana i bezkarna na długo przed epoką PiSu.
4 grudnia 2006, o godzinie 21:08
Czy ja napisałem coś o robieniu kariery za pomocą różnych części ciała? Nie. Pisałem o przedmiotowym traktowaniu kobiet. Podobnie – nie pisałem, co miał robić realny socjalizm, ale jak go twórczo zmodernizowano w Polsce przykrajając do naszej narodowej tradycji. A nasza narodowa tradycja jest taka, że baba siedzi w domu, rodzi dzieci i trzyma gębę na kłódkę. A jak chłopu się chce, to nie protestuje tylko robi co do niej należy. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie takie rozumienie hasła: „wolnoc Tomku w swoim domku” niewiele ma wspólnego z liberalizmem. Chyba, że tym od Korwina.
4 grudnia 2006, o godzinie 21:12
Wiadomo: chłop to pijak, złodziej, bydlę i gwałciciel.
Że jeszcze te rodziny jakoś trwają?
4 grudnia 2006, o godzinie 21:19
Pst. Bekas. Ostatnio słyszałem taką rozmowę w pokoju pielęgniarek:
- Nie, no z chłopem nie idzie się dogadać, niech zrobi co trzeba i idzie w cholerę.
To jest także przejaw instrumentalnego traktowania ale z drugiej strony, bo jak chłopu się chce to baba często nie prostuje z innego powodu.
4 grudnia 2006, o godzinie 21:26
„Czy ja napisałem coś o robieniu kariery za pomocą różnych części ciała? Nie. Pisałem o przedmiotowym traktowaniu kobiet. ”
Alez robienie kariery za pomoca roznych czesci ciala to JEST traktowanie przedmiotowe!
I gledz, za przeproszeniem, o „naszej narodowej tradycji” kobiety „siedzacej w domu”, bo nie jest ona ani specjalnie nasza ani tym bardziej narodowa.
Kaska
4 grudnia 2006, o godzinie 21:33
No, nie jest nasza. Tak samo, jak nie jest naszą tradycja religii katolickiej. A jednak ją nasi przodkowie zaadoptowali i przyjęli. Więc… Patriarchat się u nas przyjął i jak widać ma się doskonale. Co więcej, wielu bardzo odpowiada. Na przykład takiemu Łyżwińskiemu.
4 grudnia 2006, o godzinie 21:40
Glos napisal: „muszą powiedzieć, że widziałem w niektórych firmach prowadzonych przez gejów (a są takie!) odmienne sytuacje.”
Glosie, czy mozesz rozwinac, o co Ci chodzi, bo napisales bardzo niejasno.
4 grudnia 2006, o godzinie 21:59
że przyjmowano ładnych chłopców o określonej orientacji w określonym celu. Co więcej narciarzu2 są także firmy, których właściciele organizuje sobie orgie z pracownikami lub kontrahentami. Wynajem prostytutek na spotkania, gdzie się załatwia kontrakty, pijaństwo i wspólne pożycie w celu zacieśnienia kontaktów handlowych, zdarza się częściej niż przypuszczać możesz. Zdarzają sie też takie cuda jak zamknie spotkaniach sędziów, prokuratorów, którzy mają takie same tatuaże, gdzie się też dużo pije, bawi z panienkami i ustawia sprawy klientów z profesjonalnymi doradcami. Tak jest Polska, nie cała, ale jest. Ona się opiera na wyrabianiu bezwzględnej lojalności wśród ludzi z pewnych kręgów, powiedzmy to sprawujących jakąś formę władzy. To nie jest specyfika nasze, podobne rzeczy do dawna są i na zachodzie, w USA, Japonii. Awansujesz to zobaczysz.
4 grudnia 2006, o godzinie 22:11
Katarzyna Makowska Says:
„Dziwne tylko, ze zdecydowana reakcja prokuratury w takich kwestiach jak molestowanie w pracy ( prosze mi nawet nie probowac wmawiac, ze to wynalazek Samoobrony!), czy parahitlerowskei zabawy, akurat ma miejsce w okresie rzadow tych strasznych Kaczorow, co to “tylko Polske cofaja cywiizacyjnie”. Do tej pory, pod rozmaitego sorta rzadami “oswieconymi” takie sprawy byly trzymane pod kolderka, nawet jesli tu i owdzie prasa cos o nich wspomniala.”
„Zdecydowana reakcja prokuratury” po wizycie prokuratora krajowego u premiera, idący ramię w ramię z Małymi Ludźmi kapitał niemiecki ujawniający posiadany już wcześniej (tj. przed wyborami samorządowymi, w których PiS liczył na zgarnięcie głosów LPR) materiał o MW – za tych Twoich Kaczorów takie sprawy są trzymane pod kołderką do czasu podjęcia decyzji o ujawnieniu przez Jacka Billboarda w celu zrobienia miejsca w rządzie dla Atrakcyjnego Kazimierza i – być może – JMR. Jak kto lubi, może się tym zachwycać … a propos co z aferą billboardową – Kaczmarek będzie prowadził śledztwo przeciwko szefowi komitetu miłościwie nam panującego prezydenta a swojemu obecnemu przełożonemu ? nie sądzę.
Bernard
„Czy też krytyka Giertycha za ojca – wystarczy wstawić zamiast nazwiska Giertycha nazwisko Michnik, a zamiast słowa ojciec użyć słowa brat – czyje przewiny były większe? ”
a do kompletu proponuję zamiast Michnik wstawić Kryże a zamiast słowa Andrzej użyć słowa Roman – i położyć winy na szalkach wagi.
4 grudnia 2006, o godzinie 22:14
głos zwykły Says: Awansujesz to zobaczysz.
Wykluczone. Ja pracuje na uniwersytecie. Przedtem pracowalem w laboratoriach narodowych i na innych uniwersytetach, zarowno w Polsce jak tez w USA. Przez dwa lata pracowalem tez w malej firmie w Silicon Valley, i bylo podobnie. W moim srodowisku zawodowym moralnie rzecz biorac obowiazuje nie to ze krawat, ale wrecz frak. Moge Cie zapewnic, ze istnieje tylko jedna, ale za to niezawodna metoda, zeby tzw. „tenured professor” (*) wylecial z uniwersytetu: sprawa rozporkowa. Mysle, ze nawet popelniajac oszustwo naukowe mozna by sie utrzymac w pracy, natomiast po sprawie rozporkowej nie. Taki jest kod. Tak wiec moge Cie zapewnic, ze opisanych przez Ciebie zjawisk nie zobacze w moim srodowisku zawodowym.
-
*) Ktorym nie jestem.
4 grudnia 2006, o godzinie 22:18
TVN24 – gwiazda dziennikarstwa polskiego Monika Olejnik mówi do najjaśniejszego polityka RP Andrzeja Leppera: „niech się pan przysięgnie na Boga, że pan nie spał z panią”.
MAGIEL! MAGIEL! MAGIEL!
Co dalej?
4 grudnia 2006, o godzinie 22:27
Glosie:
jeszcze o kodzie. Moj znajomy fizyk, Koreanczyk, opowiadal mi o zwyczajach w Korei Pld. Tam jest przyjete, ze po pracy w piatek cala zaloga wraz z szefem idzie do baru, gdzie sa alkohole i zdaje sie panienki (Koreanczyk nie chcial rozwijac tego watku, ale zasugerowal). Odmowa pojscia z kolegami bylaby smiertelna obraza. Zony o tym wiedza, i w piatek sa cierpliwe.
-
Co kraj, to obyczaj. Grecy mieli swoje bachanalia. Ja mysle, zozpusta sama w sobie nie jest zla, jesli ma tradycje i jest wpisana w kulture. Usankcjonowana rozpusta jest czynnikiem stabilizujacym. Rozpusta staje sie zla w wykonaniu nowobogackich, ktorzy chca sie predko nachapac. Zly jest prymityw.
-
A tak przy okazji, to nie bede na tym forum opowiadal, jak bawila sie mlodziez w Warszawie na Saskiej Kepie w latach ’70, ale do dzis lza sie w oku kreci. I nic zlego sie nie stalo. Ja zostalem miedzynarodowym naukowcem, moj kolega najwiekszy rozrabiaka jest architektem w Londynie, inny kolega zostal burmistrzem. Wyroslismy na pozytecznych obywateli.
4 grudnia 2006, o godzinie 22:33
Bernard: co do oskarżania Giertycha i np. Michnika o błędy ojców nie ma symetrii – z tego powodu że po prostu nie jest to sytuacja symetryczna. Czemu? Ano np. Michnik nie wystawił ojca jako kandydata na prezydenta RP w przeciwieństwie do Romana. Mogę się zgodzić że rodziny się nie wybiera i trudno obciążać synów odpowiedzialnością za błędy ojców – bo jak widzisz nie mam pretensji do Romana że jest synem Macieja czy wnukiem Jędrzeja. Problem tkwi raczej w tym że kiedy ktoś
(1) wystawia jako kandydata na najwyższe stanowisko w państwie gościa który współpracował z Jaruzelskim
(2) jednocześnie podkreślając potrzebę głębokiej dekomunizacji aż do stanowiska babci klozetowejitd.
to w tym momencie staje się co najmniej niesmacznym hipokrytą. Moralność Kalego również się kłania.
Aha, nie bronię tu Michnika który hipokryzją również się często wykazywał – a jedynie pokazuje brak symetrii w konkretnej sytuacji.
4 grudnia 2006, o godzinie 22:44
narciarz2
Z pewnością masz racje, że różnie się te sprawy w różnych krajach przedstawiają np. pracowałem dla Hiszpanów, którzy wyjaśnili mi, że w ich kraju zupełnie inaczej niż w Polsce przechodzi się inicjację. Ale to są sprawy obyczajowe. Natomiast zawiązywanie sprawami obyczajowymi więzi biznesowych, załatwianie spraw biznesowych, czy też nakłanianie pracowników do współżycia – wykracza poza dopuszczalną normę zachowania się. To jest przyjęte w krajach z definicji skorumpowanych lub nieuczciwych jak np. w Chinach, gdzie pracownice marketingu świadczą zwyczajowo usługi poza marketingowe, aby zachęcić kontrahentów do kupna usług lub towarów. A co do lat 70-tych, to słyszałem od pracowników handlu zagranicznego, że zachodnie koncerny potrafiły korumpować naszych przedstawicieli za 100 USD, albo tylko załatwiając im panienkę. Podobnież trochę długu napykano w ten sposób za Gierka.
4 grudnia 2006, o godzinie 22:53
Glos napisal: „Natomiast zawiązywanie sprawami obyczajowymi więzi biznesowych, załatwianie spraw biznesowych, czy też nakłanianie pracowników do współżycia – wykracza poza dopuszczalną normę zachowania się.”
-
Zgoda. Niedopuszczalne jest zamienianie spraw obyczajowych w lapowke. To wlasnie jest przedmiotem obecnej dyskusji. Jesli idzie o lata ’70, to bylismy czysci i niewinni, oczywiscie nie taka czystoscia, jaka wzbudzilaby poklask ojca profesora. Moim zdaniem, kazdy kto nie krzywdzi innego czlowieka jest czysty. Takie mam zdanie na temat moralnosci. Chcialbym kiedys uslyszec cos podobnego ze strony Kosciola.
-
Wracajac do mojego pytania o gejow. Tu w Rochester mamy troche przyjaciol gejow. Bardzo sympatyczni i przyzwoici ludzie. Dlatego zastrzyglem uszami z ciekawosci po Twojej wypowiedzi.
4 grudnia 2006, o godzinie 23:08
Glos napisal: „Hiszpanów, którzy wyjaśnili mi, że w ich kraju zupełnie inaczej niż w Polsce przechodzi się inicjację”
Jak? Pekam z ciekawosci….
-
Oraz drugie pytanie. Napisales, ze zwalniales cale zaklady z pracy i ze pracowales dla Hiszpanow. Czy mozesz cos napisac o sobie? Ciekaw jestem, z kim rozmawiam. (Wlasciwie, to wszyscy powinnismy sie w ktoryms momencie przedstawiac wspolblogowiczom w celu lepszego wzajemnego zrozumienia.)
4 grudnia 2006, o godzinie 23:18
Przedstawić się nie mogę, bowiem prawo nakłada na mnie obowiązek milczenia. W Hiszpanii młodzi mężczyźni są prawadzani albo dostają pieniądze od ojców, do domów publicznych, a kobiety tam pracujące są podobnież szanowane.
4 grudnia 2006, o godzinie 23:35
Glosie:
dziekuje za wyjasnienie o Hiszpanii. Jesli idzie o przedstawienie sie, to nie idzie o imie/nazwisko (kontakty, adresy ;-) ale raczej o tlo czyli „background”. To znaczy, kim jestes w sensie zawodowym i jakie sa Twoje doswiadczenia. Na przyklad, o Zofii wiemy, ze jest dziennikarka, o Kasce wiemy, ze jest aniolem, a ja jestem naukowcem (naukawcem). A kim Ty jestes? Jakie sa Twoje doswiadczenia?
4 grudnia 2006, o godzinie 23:38
Ataki na Prezydenta (brukowce niemieckie i media lewackie 2006-07-07)
.
SOLIDARNOŚC z osobą ZAATAKOWANĄ – przecież to śmieszne prosić, tę faszystowską lewacką hołotę wyplutą z wszelkich zasad i wartości, o solidarność… (Gosiewski prosił w TOK FM o solidarność z osobą zaatakowaną 2006-07-07)
.
Ci popaprańcy wcześniej liżący tyłek bogowi na Kremlu, teraz z największą gorliwością liżą tyłek BOGOWI rezydującemu w brukseli, zachodowi… zaś głęboko w DOOPEU mają… swój KRAJ, Naród, ważnych przedstawicieli Polski i Polaków…
.
Ci potomkowie największych ludobójców wyrzekną się własnej „MATKI”… a tylko dlatego, że trochę brzydsza… że mniej mądra od TAMTEJ… tej przecudnej, choć bez zasad i nieprawdopodobnie obłudnej lewackiej brukselskiej „mamuśki”…
.
wiec tym bardziej WSTYDZA się własnej „Matki”… WSTYDZA się do Niej przyznać… wstydzą się, że są Polakami…
.
Ci lewaccy FASZYŚCI mający mentalność zwykłej zeszmaconej KOORRWY… dla swych zdradzieckich interesów kopną własną „MATKĘ” w tyłek… będą JĄ opluwać, ZOHYDZAC… oczerniać wszędzie gdzie tylko mogą…
.
również OCZERNIAC w mediach światowych… a później skrajnie OBŁUDNIE (!) dziwią się, czemu media zachodnie tak ŹLE piszą o NAS…
.
Zrobią wszystko, posuną się do najgorszej podłości… byleby tylko zniszczyć JĄ… byleby zniszczyć za wszelka cenę własną „MATKĘ”…
.
bo oni koniecznie chcą własną „MATKĘ” zamienic na tamtą… na tę „przepiękną”, „przemądrą” matkę BRUKSELSKĄ…
.
dlatego z tym większą gorliwością, wszędzie gdzie tylko mogą… we wszystkich mediach WYŚMIEWAJĄ i OPLUWAJĄ tę własną „Matkę”… zaś z lubością kibicują plującym na Polskę…
.
A Gosiewski prosi naiwnie te skończone WYMIOTY moralne, te SZMATY bez zasad i honoru o SOLIDARNOŚC… hahahaha… koń by się uśmiał…
.
Do czołówki tych największych ŚMIECI bez zasad należy prawie cała redakcja radia TOK FM łącznie z jej naczelną E. Wanad… a są to ludzie WYCHOWANI na naukach o. MICHNIKA…
.
MICHNIKA – ojca największego TOTALITARNEGO IMPERIUM medialnego piorącego nam mózgi na okrągło, przez wszystkie godziny NASZEGO życia… Taki pozostawił nam spadek ten lewacki PROROK… to najgorsze szumowiny jakie można sobie wyobrazić…
4 grudnia 2006, o godzinie 23:45
A jeśli o to chodzi, to Ja jestem zielonym groszkiem, ziemskim wcieleniem Boga.
Widzę, że Bilizna wpadł w stan kataleptyczny.
4 grudnia 2006, o godzinie 23:57
Panie Waldemarze, ja bardzo Pana proszę, niech Pan nie pozwoli robić z tego blogu szamba.
4 grudnia 2006, o godzinie 23:59
Do Blizny
łu,łu
Mam dla ciebie polecenie od Najwyższego,
Najwyższy zakazuje ci jedzenia zużytego pumeksu i
spienionej piany po kąpieli
w większych ilościach
łu,łu
czekaj na dalsze znaki
łu,łu
5 grudnia 2006, o godzinie 00:43
Pan Waldemar Kuczyński
Panie Waldemarze, przełomu jaki pan oczekuje niestety nie będzie. Żeby nie było złudzeń. Co najwyżej J. Kaczyński odsunie Leppera i przejmie jego włości, więc nie rozumiem skąd u pana entuzjazm? Śledziłem kolejne doniesienia naszej rodzimej afery rozporkowej, ale dopiero wieczorem stało się jasne, że rzecz jest sprzed trzech lat. Nie wiem czy tyle lat trwało dzienikarskie śledztwo Gazety Wyborczej? W przypadku afery Rywina było to – jak pamietamy – szybkie pół roku, a tu całe trzy lata. Zostawmy te wątpliwości prokuratorum, na razie niczego nie da się rozstrzygnąć nie wiedząc, jak śpiewał J.K. Kelus, „kto szczuł i co było grane”. Nie mniej można już zauważyc, że dziś najbardziej moralizują liberałowie. Nie wiem czy szczerze, ale wyglądają na mocno zaaferowanych. Oni by znieśli najdziksze orgie sado-macho podczas parady miłości na Marszałkowskiej, ale panny z dzieckiem nie zniosą. Czy ten nasz liberalizm nie jest zbyt przaśny jak na standardy europejskie?
5 grudnia 2006, o godzinie 00:59
narciarz2
„Moim zdaniem, kazdy kto nie krzywdzi innego czlowieka jest czysty. Takie mam zdanie na temat moralnosci. Chcialbym kiedys uslyszec cos podobnego ze strony Kosciola”.
Nie oczekuj specjalnej adhortacji w swojej sprawie, niech ci wystarczy św. Augustyn,”Kochaj i rób co chcesz”. Ale może pojawić się problem z definicją miłości. Być może działacze Samoobrony przekonani byli, że kochają w znaczniu augustiańskim i nikogo nie krzywdzą, tylko raczej nagradzają, no a że robią co chcą – to oczywiste. :)
5 grudnia 2006, o godzinie 06:40
Narciarz, gangreno! Nie ja jestem aniolem, tylko z aniolami pracuje!
W latach 70tych probowano mnie ciagnac na te Saska Kepe, ale sie nie dalam – wyjatkowo mi to ogrodniczo -bananowe towarzystwo nie odpowiadalo. Hehehe.
Kaska
5 grudnia 2006, o godzinie 08:39
narciarz2
Ujawnienie bakrundow moglo by zamienic blog w salonik Wuja Waldemara.To nie byloby zabawne.Ostatecznie uczestniczymy w nim dla zabawy.Taka maskarada Panie Profe……
No widzisz cos narobil.
5 grudnia 2006, o godzinie 08:47
Z Kolberga
Udokumentowany twor kultury ludowej
„Cyraneczka nie ptok
Dziewczyna nie ludzie”
5 grudnia 2006, o godzinie 09:18
Blizna a w domu wszyscy zdrowi?
5 grudnia 2006, o godzinie 09:30
Edwardzie,
Molestowanie seksualne jest częścią problematyki, która nazywa się moralne molestowanie pracownika, a to jest o wiele bardziej drastyczny temat. Tak więc, przynajmniej w mojej ocenie, nie o Dulszczyznę w tym poparciu dla PiS, chodzi (oni aż tak dużo nie stracili, a podłość moralna postępowania Sa jest jak widzisz na tym forum do wytłumaczenia przez zwolenników PiS), lecz o głęboką frustrację, bynajmniej nie wynikającą tylko z oceny działania innych partii, czy polityków. Zauważ, że nazwanie partii partią prawa i sprawiedliwości, sugeruje przywrócenie tych dwu elementów w całą strukturę życia społecznego. Tak więc PiS sformułował program populistyczny, który musi się nazywać naprawa wszystkiego przez naszych ludzi i w ramach tego programu promuje m. in. donosicielstwo i judzenie. To jest także metoda postępowania związana z funkcjonowanie tajnych służb, a jakże efektywna. Gestapo na tym nieźle jechało i NKWD też.
5 grudnia 2006, o godzinie 09:31
Waldek,
Nie wywołuj Blizny, bo on w domu nawiedzonym przez Pana mieszka. Nie wiadomo tylko jaki to Pan.
5 grudnia 2006, o godzinie 10:24
A pojęcie przywracania sprawiedliwości to dopiero samograj: PIS przywraca sprawiedliwość w sądach, urzędach skarbowych, organach administracji państwowej „organach władzy państwowej”. Jeśli weźmiemy pod uwagę takie elementy jak to, że 90% społeczeństwa uzyskuje przychody rocznie do 30 tys złotych. To jeśli organ władzy państwowej popełni, gdziekolwiek błąd w sprawach majątkowych i osobistych obywateli, ta kwota dochodu tej wysokości nie daje podstaw ekonomicznych do skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika lub doradcy.
W rezultacie mamy te kilka procent spraw, gdzie obywatele korzystają z profesjonalnej ochrony swoich praw mająkowych i osobistych i tutaj nie chodzi tylko o prawników, ale i o specjalistów od wyceny, biegłych w różnych dziedzinach, doradców finansowych i podatkowych etc, etc.
I jeśli na to nałożymy to co osobiście zaobserwowali Ernest Skalski ze Zbigniewem Niemczyckim, po ogłoszeniu akcji monitorowania przestrzegania podstawowych zasad porządku prawnego przez organy władzy państwoej, że na przetworzenie jedynie samej informacji o domniemanych nieprawidłowościach, trzeba by zatrudnić dość pokaźną administrację. A krok numer dwa natomiast, czyli efektywna interwencja mógłby sparaliżować organy władzy państwowej, zupełnie.
No i to widzimy, że bez pudła taka sytuacja w Państwie jest to prawdziwy samograj dla partii populistycznej, bowiem sprawiedliwość w tym państwie można wprowadzać w nieskończoność, sobie. Na sąsiednim Blogu Pan Daniel Passent napisał do emirgantów wracajcie bo tylko tutaj jest na prawdę wesoło, albo zaczekajcie zaraz jedziemy do was! No i coś w tym jest.
5 grudnia 2006, o godzinie 11:01
Katarzyna Makowska
„W latach 70tych probowano mnie ciagnac na te Saska Kepe, ale sie nie dalam – wyjatkowo mi to ogrodniczo-bananowe towarzystwo nie odpowiadalo. Hehehe”.
Towarzystwo ogrodnicze to raczej były te najdalsze rejony Saskiej Kępy, przechodzące w pola uprawne – kapusty (Gocław, Żerżeń, Miedzeszyn). Kapusta kiszona oznaczała wtedy pieniądze, wino, kobiety i śpiew. To zrozumiałe, że towarzystwo ci nie odpowiadało, ale byli tam i tacy co uprawiali kwiaty, goździki i gerbery, niektórzy nawet róże.
5 grudnia 2006, o godzinie 11:57
Pozdrawiam!
Panie W.proszę aby Pan powstrzymał różnych zboczeńców od wpis
ów na swym blogu.To chorzy ludzie.Frustraci.W pełni Pana popieram w pańskiej wypowiedzi.J.P.
5 grudnia 2006, o godzinie 12:18
ciekawa wypowiedź Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Marka Kuchcińskiego o prawach ofiar, jednym z hasełek PiSu:
Gdyby to się miało potwierdzić, to Anetą K. w pierwszej kolejności powinien zająć się prokurator. Bo jest pytanie, dlaczego ona wcześniej nie zgłosiła doniesienia o przestępstwie? To oznacza, że ona zataiła popełnienie przestępstwa.
http://www.gazetawyborcza.....72633.html
5 grudnia 2006, o godzinie 12:24
a mnie najbardziej niepokoją komentarze zwolenników rządu. Otóż przyznają oni że czyn Łyżwińskiego jest karygodny ale równocześnie dodają że za III RP idą jeszcze gorsze skandale (zresztą odpowiada za nie Pan Kuczyński) i że o dziwo wykrywane one są teraz a wczesniej to nie były. Jak zwykle odwracanie kota ogonem argumentacją „u was też biją murzynów”.
Koalicja „chamów” z „warchołami”, rządowa limuzyna dla Rydzyka, taśmy Beger, Wierzejski na imprezie skinów, praca za seks. Ciekawe co musi się wydarzyć żeby „prosty lud” zrozumiał że odnowa moralna i troska o dobro państwa to zwykłe hasła. Fikcja i pustosłowie, nic więcej!
5 grudnia 2006, o godzinie 12:25
Poszukiwanie zaginonego od 435 dni Układu cd. – czyli afera tłuszczowa z rodzina L. Millera w tle.
Wczoraj CBA zatrzymało Roberta M. wieloletniego szefa rady nadzorczej Zakładów Tłuszczowych w Brzegu, podejrzanego o malwersacje 140 mln zł. Robert M. to mówiąc po ludzku Robert Mucha, w czasach PRL znany rajdowiec i przyjaciel Andrzeja Jaroszewicza (a dziś J. Kulczyka i paru innych oligarchów). Robert Mucha zaprzyjaźnony był z synem Leszka Millera. Z tego tyułu młody Miller zasiadał w radzie nadzorczej Zakładów Tłuszczowych w Bodaczowie. Co łączy zakłady w Brzegu i Bodaczowie? Współwłaściciel, firma o nazwie White Eagle Industries – w jej radzie nadzorczej zasiadal Waldemar Dąbrowski, w rządzie Leszka Millera minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego (sic!), oraz były wiceminister gospodarki w tymże rządzie – Maciej Leśny.
5 grudnia 2006, o godzinie 12:40
Mawar
„Waldemar Dąbrowski, w rządzie Leszka Millera minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego (sic!)”
Dlaczego „sic”?
5 grudnia 2006, o godzinie 12:57
Pytam bo:
Niezaleznie od jego orjetaci politycznej,
Klub Remnont Riviera chyba jest ci znany.
Teatr Studio chyba takze.
Na Harvard University studiowal z dobrym rezultatem.
Brak kwalifikacji? O co idzie
5 grudnia 2006, o godzinie 13:17
Edward
Przeskok od dziedzictwa narodowego – bibliotek, muzeów, teatru, pantonimy, baletu etc. do tłuszczu wytwarzanego na skalę przemysłową wydaje mi się cokolwiek ryzykowany. Chyba że chodzi o kasę? Jeśli tak to przepraszam. Co ja zrobię, że SLD tak się kojarzy z lewą kasą jak prostytutka z rzeżączką.
5 grudnia 2006, o godzinie 13:26
Niedobre masz doswiadczenia Mawar.
5 grudnia 2006, o godzinie 13:29
Mawar
Zgadnij na czym polega zasiadanie w Radzie Nadzorczej i kogo sie do nich „bierze” nie tylko w PL.
5 grudnia 2006, o godzinie 13:37
Mawar
Dlaczego facet ktory zaliczyl
Executive Programme for Leaders in Development na Uniwersytecie Harwardzkim nie moze zasiadac w Radzie nadzorczej
White Eagle Industries.
Jak widzisz nawet narodowe dziedzictwo uwzgledniono.
Nie przychodzi ci do glowy z twoj „przeciwnik” moze byc i kompetentny ,i wyksztalcony?
5 grudnia 2006, o godzinie 13:38
Mawar,
jedyne co moge napisać po Pana wywodzie o sieci „przyjacół”, którzy naciągnęli fabryke na 140 milionów to powtorzyc to co napisałem o dywagacjach Bernarda. Wy rozumujecie dokładnie wedle schematów oficerów śledczych UB z lat 50 -tych, tylko postacie sa inne. Byłes w Armii Andersa, to znaczy że na pewno jesteś agentem Dwójki, szpiegiem CIA nasłanym po to, żeby w spółce z renegatem Gomułka zamordowac towarzysza Bieruta.
Proponuję Panu pociągnąć śledztwo w sprawie tych zakładów tluszczowych na pewno doprowadzi Pana do „stolika brydzowego” przy Krakowskim Przedmieściu z Kwaśniewskim w roli glównej. Ja właśnie sie obawiam, że ludzie o takiej mentalności i upodobaniach UB-ckich tworzą siłę uderzeniową Ziobry i Kamińskiego. PRL i to z jej najgorszych lat sie tu i owdzie reinkarnuje w postaci prawicy. Ta historia „tłuszczowa” to nawiasem mówiąc jest prawie na pewno „gotowiec”, ktory na najwyższe polecenie CBS lub kto tam musial oddać Kamińskiemu, żeby ten mógl w telewizorze pokazać gości w kominiarkach jak wchodzą do mieszkania. Ta nowa firma to nadal PiS owski pic na wode. Ale trzeba bylo pokazać muskuły ciemnemu ludowi, może uwierzy.
5 grudnia 2006, o godzinie 13:54
Edward
Pisałem o skojarzeniach, nie doświadczeniach. Rozumiem, że chwytasz różnice tylko jeszcze nie piłeś kawy, a dzień dziś senny.
A co do drugiej kwestii, „o zasiadaniu w radzie nadzorczej” – no, to temat rzeka. Przypuszczam, że może miałeś na myśli kwalifikacje niejakiego Woyciechowskiego, z zawodu astronoma, rzuconego niedawno przez PiS na Orlen, potem wycofanego po medialnym starciu z M. Olejnik, a teraz w komisji ds. likwidacji WSI. Tyle że Woyciechowski przedtem pracował w służbach specjalnych. No to – powiesz – podobnie jak Anklewicz, którego SLD zrobiło 4 lata temu szefem pionu bezpieczeństwa w Orlenie?! Z tą jednak różnicą, że Anklewicz wcześniej pracował w SB (III Dep. – od opozycji), a Woyciechowski tylko UOP.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:05
Mawar
Odsylam cie do mojego komentarza u Szostkiewicz w sekwencji
Pięć mózgów polskiej polityki
Pisze tam co mysle o takim jak twoj sposobie wyjasniania WSZYSTKIEGO PRZEZ SKOJARZENIE.
dana 1 pisze:
2006-12-01 o godz. 11:29
Nie przychodzi ci do glowy z twoj “przeciwnik” moze nie jest senny.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:08
Panie Waldemarze
To gotowiec, w tym sensie, że miejscowa prokuratura od paru lat nie chciała lub nie mogła nic w tej sprawie zrobić. Teraz okazało się, że można i to szybko. A że sprawa zahacza o rodzinę L. Millera i byłego ministra W. Dąbrowskiego, a w tle pojawia się czystym przypadkiem Kulczyk, to może i przykre dla pana, ale symptomtyczne. Jeśli rzeczywistość jest sprzeczna z pańską teorią chwasta, to może teoria jest do bani i rzeczywistość ma rację? Całkiem jak z teorią komunizmu. Niech pan to jeszcze raz przemyśli.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:14
Edward
Rozumiem, że uważasz się za klasyka. Czy słusznie? – Nie mnie to sądzić. Gdybyś jeszcze odesłał mnie do A. Szostkiewicza, którego cenię za brak środowiskowej minoderii i pewną niezależność, to co innego. A tak? Nie chce mi się klikać.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:20
Przemyślałem Mawar, znam Dąbrowskiego, a nawet Kulczyka więc na pewno ssałem tłuszcz z zakładów w Brzegu, a Kamiński mi uniemozliwił i dlatego jest mi przykro. Ale spasłem sie na tym tluszczu tak, że moge teraz w układzie z rodzina Millera zatrudnić Anklewicza, żeby w medialnym starciu u Moniki Olejnik udowodnił, że Woyciechowski to agent Układu, ktory podsuwał dziewczyny Łyżwińskiemu, żeby rozwalic koalicję chwastotórczą pod kierunkiem J.K. Teraz znasz Mawar prawie cała prawdę.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:25
Edwardowi D. Dana, chodziło być może o to, że np. taki Oskar Kolberg, z którego dzieł Edward sporo mądrości życiowej czerpie, w życiu dorosłym pracował jako prywatny nauczyciel muzyki, księgowy, urzędnik bankowy i dyrekcji Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, więc niezrozumiałe się wydaje o co można się czepiać Waldemara Dąbrowskiego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, skoro ten biznesowe kursy skończył. Zaś zasiadanie w Radzie Nadzorczej Spółek Handlowych to już inna para kaloszy. Rady Nadzorcze niosą w sobie powiązania z innymi podmiotami gospodarczymi, jeśli wchodzi do nich osoba z służb specjalnych lub były minister, pojawić może pytanie po co? Czy też w zamian za co. W zasadzie tego rodzaju powiązania pomiędzy państwem a prywatnymi spółkami, niekoniecznie sygnalizować musza patologię (choć tutaj sygnału uwaga nie należy lekceważyć), trzeba bowiem zauważyć, że gdzieś od roku 1998 utrwaliła się tendencja konglomeratów gospodarczych. Jeśli ich częścią jest kluczowa spółka zagraniczna zwłaszcza z demoludów dawnych krajów, to udział w radzie nadzorczej członków służb specjalnych, członków rządu SLD lub nawet mamutów z PRL może być wskazany. Dzisiaj polski kapitał zbiera co prawda pieniądze na przedsięwzięcia gospodarcze w kraju i za granicą na giełdzie w Warszawie lub Londynie, ale żeby coś załatwić w Rumunii czy Kazachstanie, trzeba znać i coś obiecać odpowiednim osobom. No, a ten synek Millera to, gdzie on nie poszedł to tam wydarzała się malwersacja finansowa, z tego powodu także dochodziło do starć pomiędzy dawnymi towarzyszami partyjnymi, Kwaśniewskim i Millerem, lepiej jako towarzysz Szmaciak, słusznie, uznany.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:26
Mawar
Trudno.Nie dowiesz sie jak jasny i prosty jest twoj swiat.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:45
Panie Waldemarze,
widzę że się Pan pojawił. Pozwolę sobie zadać jeszcze raz moje pytanie podane wyżej:
jeszcze jedno, napisał Pan w poście do poprzedniego wpisu:
“A ja wojowałem z systemem a nie z ludźmi, ktorzy w jakims sensie byli z nim kojarzeni, czy mu sluzyli. System oceniałem zawsze jednoznacznie, jako zinstytucjonalizowane zlo w ktorym, musielismy żyć 45 lat i ktorego my sobie nie zafundowaliśmy.”
Czy mógłby Pan odnieść się w związku z tym do swojej przynależności do PZPR? Bo ja mam taka teorię na ten temat, że do PZPR mozna było się zapisać z trzech powodów: naiwności (dotyczy głównie ludzi młodych, chociaż nie tylko, wierzących w ideały socjalizmu), głupoty (to dotyczy różnych wojujących marksistów, głównie ludzi starszych), albo oportunistów (to dotyczy kadry kierowniczej – przydziały nomenklaturowe, oraz w znacznej mierze tzw. intelektualistów).
Jeżeli Pan zawsze system oceniał źle, to dlaczego Pan wstąpił do PZPR?”
pozdrawiam
Bernard
5 grudnia 2006, o godzinie 14:55
Mawar,
zastanawiam się (wierze że mi wyjaśnisz bo bliski Ci jest sposób myslenia obecnej władzy) czemu wlecze się wyjasnienie sprawy WBR. Czy aby nie dlatego że zamieszani w nią są koalicianci PISu? Czy to w ten sposób realizuje się prawo w IV RP ze niewygodne sprawy przeciąga się, zmienia prokuratury, załatwia gwarancję u Rydzyka?
Układ zastąpił Układ i tyle.
5 grudnia 2006, o godzinie 14:55
Panie Bernardzie,
nie mógłbym się odnieść bo zeznań odmawiam. Ale na stronie jest obszerny tekst na ten temat.
Do Pytania Przemo pod adresem Mawara dodał bym jeszcze tego, czy tych bomberów. „Złapano” jakiegos geja, wypuszczono go i co? Żeby zatkać uszy tym, co sądzą, że trzeba ich szukac kolo sztabu wyborczego Lecha K?
I jeszcze jedno dlaczego Pan Kaczmarek rozpoczął śledztwo przeciwko molestowniu kobiet przez liderów SO z artykulu o korupcji? Czyli w istocie przeciwko tym kobietom, ktore korumpowaly polityków swoimi wdziekami. Czy takie podejście, choc jest inny artykul o zmuszaniu do seksu, nie mialo na celu zastraszenie tych kobiet, żeby siedzialy cicho, bo pójdą do paki za korupcję? A koalicja będzie trwała.
5 grudnia 2006, o godzinie 15:04
I jeszcze taka uwaga że po wyrzuceniu Leppera z rządu Gosiewski powiedział że trzeba się przyjrzeć wszystkim osobom zasiadającym z ramienia Samoobrony we władzach spółek Skarbu Państwa, czym dowiódł że dobór kandydatów w IV RP odbywa się wg klucza partyjnego a nie wg kompetencji.
Taka to naprawa państwa.
Swoją drogą zastanawiam się czy gdy okaze się że przystanek Włoszczowa jest nierentowny ktoś wspomni o niegospodarności i przypomni sobie Gosiewskiego przecinającego wstęgę.
5 grudnia 2006, o godzinie 15:05
Czy może Pan powiedzieć o który tekst chodzi? (tytuł). W życiorysie Pan o tym nie wspomina.
PS
Przesłuchiwali to ludzie honoru w PRLu. Ja tylko pytam.
pozdrawiam
Bernard
5 grudnia 2006, o godzinie 15:10
PS
nie jestem biegły w prawie, ale z tego co piszą gazety, to nie one proponowały, tylko Łyzwiński, więc nie one korumpowały, nawet gdyby przyjąć absurdalność takiej interpretacji.
Może artykuł o stręczycielstwie – czerpanie korzyści z nierządu. Łyżwiński jako alfons stręczący Lepperowi kobiety w celu uzyskania korzyści osobistych.
Przypomina mi się historia z Fibakiem…
pozdrawiam
Bernard
5 grudnia 2006, o godzinie 15:13
Mawar
W niektorych wielkich aglomeracjach miejskich zaobserwowano spadek urodzen.Zaobserwowano takze w ich okolicach zanik gniazd bocianich.
Jaki z tego wyciagniesz wniosek Mawar?
5 grudnia 2006, o godzinie 15:20
panie waldemarze jedyne honorowe wyjscie dla rządu z tej afery rozporkowej to delegalizacja samoobrony i lpr-u i przedterminowe wybory… wężykiem wężykiem
hipokryzja gw i lewactwa internetowego bije kolejne rekordy, szkoda że na tvn nie emitują kolejnych taśm prawdy tym razem z lepperem i aneta krawczyk w roli głównej, ze słowami pani anety andrzej ja robie to tylko dla dobra polski.
nie wiem tylko czy kwik medialny nad pania aneta wynika z tego, że łyżwiński taki brzydki, czy też nagrodą za usługi była panstwowa posada, czy też andru lepper po aferze taśmowej jest zgraną kartą bo na pewno nie z tego że młoda kobieta robiła karierę wykorzystując wszystkie talenta jakie bozia dała.
panie waldku póki nie wyrwiemy tego chwasta jest po co życ prawda, dlatego życzę panu żeby pan go jak najdluzej wyrywał oczywiscie przypominam o badaniach okresowych
5 grudnia 2006, o godzinie 15:32
Dla miłośników afer gospodarczych i w ogóle śledzenia
http://www.cba.gov.pl/bip.....tion=nabor
5 grudnia 2006, o godzinie 15:41
anderek
„hipokryzja gw i lewactwa internetowego bije kolejne rekordy”
Wyjasnij.Prosze.
5 grudnia 2006, o godzinie 15:43
PRZECIEZ TO ROZPUSTA WYCHODOWANA W III RP
TO EFEKTY WASZEJ PRACY KUCZYNSKI.
5 grudnia 2006, o godzinie 15:48
Edward
„W niektorych wielkich aglomeracjach miejskich zaobserwowano spadek urodzen.Zaobserwowano takze w ich okolicach zanik gniazd bocianich. Jaki z tego wyciagniesz wniosek Mawar”?
Jest ciekawszy przykład. Jaki wpływ ma liczba kotów we wsi na zbiory koniczyny okolicznych pól? Umysł prostoduszy powie, że – żaden. A tymczasem, koty polują na myszy, te zaś niszczą gniazda trzmieli, które z kolei zapylają koniczynę. Świat nie jest taki prosty jak ci sie wydaje. Niemcy mają wszystkie koty kastrowane no i w domach. Teraz tamtejsi zieloni twierdzą, że to głupie i planują import naszych bezdomnych kocurów. I fajnie.
5 grudnia 2006, o godzinie 15:55
No i wreszcie wszystko jasne!!!
Ale naszych kotow to nie damy.Niech wezma z Rosji.
Czemu tobie sie wszystko z seksem (te prostytutki) i z Niemcami
asocjuje?
5 grudnia 2006, o godzinie 16:06
Mawar,
Jam mam 10 polnych kotów na działce k/wa-wa, dobrze odchowanych, chętnie komuś odstąpię, nawet niemieckim zielonym.
A co do seksu i SLD to b. niesprawiedliwe, nie wszyscy członkowie SLD są złodziejami, faktem jest jednak, że SLD niechętnie ujawniała afery z udziałem swoich.
A generalnie co do współżycia Anny K. to weźmy sobie inną pozycję, tylnymi drzwiczkami, chłopcy i dziewczynki, sex za pracę 2 razy u Leppera, co tydzień z Łyżwińskim. No, kto uważa, że to błahostki i by się na to zgodził.
5 grudnia 2006, o godzinie 16:16
Zenujące jest to ze skandal obyczajowy jest dla pisiorków „kwikiem medialnym” i ze ta rozpusta to niby wychodowana zostala w III RP. Sluszne sa slowa ze wyborcy PISu zamienili sie w wyznawcow Kaczynskich. Slepych i gluchych.
Wszystko co zle to „oni” nie „my”. Dobrze chociaz ze III RP dala nam Lozano (choc o tym nikt glosno nie mowi) bo teraz Kaczynscy moga przyjmowac u siebie siatkarzy.
5 grudnia 2006, o godzinie 16:17
Panie Waldemarze
Przeczytałem pański wpis o ssaniu tłuszczu z zakładu w Brzegu i tylko ten fragment wydał mi się dowcipny. Z pańskiej twórczości najlepiej wspominam wystąpienia w Radiu Wolna Europa, ale to było dość dawno. Teraz gdzieś pan odpłynął. Gdyby jednak poćwiczył pan lekkie formy miałby może i szansę zostać Rybińskim lewicy. Biedaczka cierpi na deficyt dobrych piór.
5 grudnia 2006, o godzinie 16:22
głos
„Ja mam 10 polnych kotów na działce k/wa-wa, dobrze odchowanych, chętnie komuś odstąpię, nawet niemieckim zielonym”.
Dbaj o nie koniecznie, zima się zbliża.
5 grudnia 2006, o godzinie 16:26
Blizna
No, przecież nikt ciebie nie czyta. Wracaj do zakładu, już po zachodzie słońca.
5 grudnia 2006, o godzinie 16:33
No, to teraz pożegnaj się z bananem na kolacje…
5 grudnia 2006, o godzinie 16:47
Blizna?
Czyli juz po lobotomii????
Ponowic.
5 grudnia 2006, o godzinie 17:27
Szanowni Państwo,
pojawił się tutaj Blizna. W drodze calkowitego wyjątku usuwam jego posty. Wygląda na to, że to jakis chory czlowiek. Jeśli sie tu pojawi sugeruję nie odpowiadac, bo to nie ma sensu. Tresc tych postów wskazuje na chorobe psychiczną i to bez żartów.
5 grudnia 2006, o godzinie 18:06
KUCZYNSKI Waldi tnie mi posty niczym Beria przeciwnikow komuny…
ma chlopak pare… i jak widze swiete zaciecie… do oczyszczania tej swojej stajni augiasza… szkoda tylko, ze nie ze swojego goowna…
wyraznie sie boi prawdy…. ten zakichany „experto” gospodarczy… wrozacy z fusow…
ktory zawsze sie mylil…
zadne jego proroctwo… tej nieomylnej pytii.. sie nie sprawdzilo…
ale to niewazne… wazne ze przez tyle lat robil bezkarnie ludziom wode z mogow… i cwaniaczek…
nawet nie uwaza za stosowne, by przeprosci tych wszystkich ludzi ktorym klamal w zywe oczy…
Ale ten kolejny nieomylny bog lewacki ma przeciez zawsze racje…. tylko ONI wiedza, tylko ONI znaja sie na wszystkim…
a cala reszta ktora nie zgadza sie z nimi, to koltuny… nieuki… dno spoleczne ktore rzuca klody pod nogi tym nieomylnym nadetym a bezmyslnym bucom… oswieconym cala geba europejczykom… dupki…
5 grudnia 2006, o godzinie 18:08
Gospodarz: „dlaczego Pan Kaczmarek rozpoczął śledztwo przeciwko molestowniu kobiet przez liderów SO z artykulu o korupcji? Czyli w istocie przeciwko tym kobietom, ktore korumpowaly polityków swoimi wdziekami. Czy takie podejście, choc jest inny artykul o zmuszaniu do seksu, nie mialo na celu zastraszenie tych kobiet, żeby siedzialy cicho, bo pójdą do paki za korupcję?”
Nie jestem prawnikiem, ale z tego co zrozumiałam do ścigania z artykułu X o molestowaniu prokuraturze potrzebny jest wniosek ofiary, a takowego nie było…
Pan Kaczmarek znalazł więc inna podstawe prawną, by móc wszcząć postępowanie z urzędu
5 grudnia 2006, o godzinie 18:10
Być może Kryska masz rację, nie upieram się.
5 grudnia 2006, o godzinie 18:53
Proponuję poczytać, co mówi „bohatrerka”:
.
- Dlaczego po tylu latach postanowiła pani o tym powiedzieć?
- Czuję rozgoryczenie. Czuję się wykorzystana. Oszukana.
- Ale startowała pani w obecnych wyborach. I znów do sejmiku.
- Tak, z drugiego miejsca na liście. I nie weszłam do rady. Próbowałam skontaktować się z posłem Łyżwińskim, ale zostałam już odsunięta na margines polityczny jako przegrana. Jestem bez środków do życia, ale mam zamiar znaleźć normalną pracę. Bez upokorzeń.
- A gdyby się pani dostała do sejmiku, to nadal by pani milczała?
- Nie wiem. Ale wiem, że mam dzieci i nie mam z czego żyć. Wiem, że to będzie odbierane jako zemsta, ale muszę to z siebie wyrzucić.
- Szefowie Samoobrony często pokazują się w towarzystwie młodych kobiet. Nie widać po nich przymusu.
- Bo wiem, że polityka kusi. Pieniądze kuszą. Ja jestem dzisiaj kobietą upokorzoną, a życie wystawiło mi rachunek.
- Ale robiła to pani świadomie. Ktoś może powiedzieć: robiła karierę w Samoobronie, teraz jest odstawiona na bok, więc się mści.
- Pięć lat temu byłam na zakręcie finansowym i mówiłam sobie: tysiące kobiet tak robi, ja zrobię to raz i wymażę z pamięci. Ale nie mogę.
- A co będzie, jeśli zadzwoni zaraz poseł Łyżwiński i powie: masz tu kasę, odszczekaj to, co powiedziałaś. Co pani zrobi?
- Nie wiem. Ale chcę powiedzieć młodym dziewczynom, aby unikały Samoobrony, bo zostaną skrzywdzone.
.
- Czy po awansie na dyrektora nadal musiała pani sypiać z posłem Łyżwińskim?
- Tak, choć coraz rzadziej.
- Ale to był dopiero początek pani kariery w partii.
- No tak. W wyborach samorządowych w 2002 roku poseł wstawił mnie na pierwsze miejsce listy wyborczej Samoobrony do sejmiku woj. łódzkiego. Wygrałam i zostałam radną.
- Duży awans.
- Sama byłam zaskoczona. Nie mierzyłam tak wysoko. Chciałam tylko mieć pracę i utrzymać dzieci. I wtedy miałam. Moimi obowiązkami były prace biurowe i seks z posłem. Teraz awansowałam do sejmiku.
- Ile dostała pani głosów?
- Około 15 tysięcy.
- To popularna pani była.
- Myślę, że to raczej magia pierwszego miejsca na liście. Byłam radną, ale nadal zajmowałam się biurem. Do czasu, gdy poseł nie wypatrzył jednej z tych sióstr. Wtedy ona przejęła w większości moje obowiązki.
.
Zapytaliśmy Anetę K., czy to ona była tą pracownicą, o której mówi Dominika.
- To ja.
- Nie ostrzegła jej pani?
- Wręcz przeciwnie. Łyżwiński kazał mi wtedy znaleźć dziewczynę do seksu. Wskazałam na Dominikę, która pracowała w biurze na czarno. Chciała etat, a ja czułam się jak stręczycielka. Jezu, jak dobrze, że ona się nie zgodziła. Pamiętam, że była zdruzgotana po propozycji posła. Zupełnie inaczej niż moja następczyni w biurze. Zastąpiła mnie w usługach seksualnych dla posła.
.
Proponuję nie robić więc z pani AKa ofiary ani bohaterki. Przegrała w wyborach, to sypie. I tyle. Do tego była tak wredna, że inne dziewczyny w to wciągała.
5 grudnia 2006, o godzinie 19:02
I jeszcze raz. Najważniejsze.
„Chciałam tylko mieć pracę i utrzymać dzieci.”
oraz
„I wtedy miałam. Moimi obowiązkami były prace biurowe i seks z posłem.”
.
I to by było na tyle. Panie Waldemarze. Mam pytanie. Gdzie Pan się tutaj gwałtu dopatrzył???
5 grudnia 2006, o godzinie 19:04
Bekas napisal: „Proponuję nie robić więc z pani AKa ofiary ani bohaterki. Przegrała w wyborach, to sypie. I tyle. Do tego była tak wredna, że inne dziewczyny w to wciągała.”
-
Jak spiewal Mlynarski „..mysli sa predkie, slowa sa ostre. I rania.” Tyle mozna powiedziec o Bekasie, oraz o innych sedziach-amatorach. Regularnie dowiadujemy sie, jak to latwo jest zyc bedac samozwanczym sedzia. Nie ma moralnych problemow, nie ma rozterek, a winni sa inni. Latwo potepic agentow prawdziwych albo wymyslonych. Latwo potepic nieznana kobiete.
-
Na tym sie opiera IV rzeczpospolita (*). Pomowienie, potepienie, szybka egzekucja moralna. Bez zbednych rozwazan i bez watpliwosci.
-
*) Napisalo mi sie z malej litery. Niech tak zostanie.
5 grudnia 2006, o godzinie 19:10
Narciarzu.
Czytaj, CO KOBIETA mówi, a potem mnie oskarżaj, okej?
1) Ktoś ją zmuszał do oddawania się brzydalowi (do tego) z SO? Nie! Inne kobiety rezygnowały.
2) Wciągała z tę ohydę inne dziewczyny? Tak!
3) Chciała miec na dzieci utrzymanie i to miała? Tak!
4) Złożyła donos kiedy???? PO PRZEGRANEJ W WYBORACH. Tu proponuje zapoznać się z treścią całego z nią wywiadu w GW. Dostępne w internecie.
5) Pieniądze z pensji i diet sejmikowych oddała? Nie!
Więc o co Ci chodzi???
.
Najzabawniejsze jest to podciąganie tej sprawy pod IV RP. Ciekawe ZA CO IV RP NIE JEST ODPOWIEDZIALNA???
.
Aha. Jest CIEPŁO. Niniejszym ogłaszam, ŻE JEST TO ZASŁUGA PiSU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
5 grudnia 2006, o godzinie 19:50
Mawar, zapewniam cie, ze
„towarzystwo ogrodnicze” miewalo mieszkania znacznie blizej centrum SK, albo wynajmowalo je tam dla buszujacych po Wwie dzieci.
Kaska
5 grudnia 2006, o godzinie 19:50
@bekas: pani aneta k. jest ofiara przemocy. zostal naruszony art. 207 KK. lepper i lyzwinski beda w zwiazku z tym siedziec. nic dziwnego ze tak sie andru piekli. dlaczego kobieta mowi tak pozno? jest to typowe dla ofiar przemocy (kazdej, nie tylko seksualnej). czasem mowia po 20 latach, lub w ogole nie mowia. ofiarom nalezy pomagac, a nie dodatkowo je kopac – jak ty to robisz-zachowujesz sie jak typowy faszysta lub komunista – kopiesz lezacego [tu lezaca i upokorzona kobiete]
@waldemar kuczynski. uprzejmie prosze o usuwanie kolejnych wpisow bekasa, ktore bronia przestepcow z Sa, i jednoczesnie po raz kolejny krzywdza ofiare przemocy [ a wiec w jakims sensie gwalca ta/te kobiete/y] .
PiSowi wypada pogratulowac koalicjanta. ciekawe czy to zemsta kaczorow za tasmy? moze nie – tylko dostali prezent od losu. mysle ze jutro, najdalej pojutrze lepper bedzie zdymisjonowany. PiS sie wzmocni i na wiosne mamy wybory, ktore wbrew pozorom PiS moze wygrac.
5 grudnia 2006, o godzinie 19:52
Bekasie:
pani Aneta oddawala sie procederowi i z niego korzystala, nie ma dwu zdan. Ale do tego akurat procederu potrzeba dwu stron. To naprawde jest sprawa dla komisji etyki Sejmu, jesli Sejma ma takowa. Etyke, nie komisje. Jest to sprawa dla prokuratora i dla adwokata. Natomiast my, zwykli ludzie, powinnismy raczej milczec na temat osoby, a co najwyzej wypowiadac sie na temat zjawiska. Ja uwazam, ze latwo jest strzelac zza wegla do nieznanej kobiety, winnej czy niewinnej. Dlatego lepiej tego nie robic.
-
Natomiast zjawisko rysuje sie dosc wyraznie. Od oskarzen Macierewicza, poprzez rozmaite szafy, bezpodstawne oskarzenia w mediach i blogach, tasmy prawdy, i wiece pod swastyka. Teraz zagladamy za kulisy biur poselskich, i jak sie okazuje, rowniez sypialni. Nie wiem, czy mi sie tylko wydaje na podstawie tendencyjnych wiadomosci, czy tez rysuje sie coraz wyrazniejszy obraz IV Rzplitej jako zinstytucjonalizowanej dintojry.
5 grudnia 2006, o godzinie 20:07
Daavid, Co ci nie pasuje? PO tez kazala sie tlumaczyc Kaczynskiemu czy poinformowal prokurature o probach wreczenia mu lapowki.
Z polecenia premiera wszczeto sledztwo w sprawie ew. molestowania – czegoz jeszcze oczekujecie? Publicznej egzekucji bez wyroku?
A dlaczego tylko na Lepperze, a na lustrowanych TW nie? Dlaczego kiedy historycy w opraciu o dokomenty ujawniaja, ze ten i ow donosil to jest wielki krzyk o „pomawianiu”, ze sad, ze trzeba udowodnic, ze dopoki nie skazany to niewinny etc – a tutaj nagle z mety wszystko jest jasne, oczywiste i od razu do Colosseum rzucic na pozarcie lwom?
Bo co? Bo samozwanczym „elitom” to sie sad nalezy, a prostakom z SO juz nie?
To jak sie na to prostactwo o d p r o s t a c z y c ?
Kaska
5 grudnia 2006, o godzinie 20:41
Nie bardzo rozumiem, dlaczego wyciągnięcie natychmiastowych konsekwencji wobec prominentnych członków partii politycznej Katarzyna nazywa egzekucją bez wyroku. Po takim skandalu sex za pracę Samoobrony, ale i LPR z szeregiem nie do zaakceptowania anachronicznych wypowiedzi i zachowań, nasz system polityczny jest ośmieszony i utytłany w bagnie. Wicepremier, któremu przywozi się posłanki do łóżka. Nie wiem, ale chyba nic takiego nie zdarzyło się dotychczas w cywilizowanych krajach. A rodacy problemu nie widzą, czekać będą cierpliwie na wyniki śledztwa i może nawet potem sprawę sądową. Gdzie tutaj w ogóle jest choćby tylko werbalnie miejsce na hasła prawa i sprawiedliwości. Nie wiem, ale Roman Dmowski, chybaby się w grobie przewrócił, jakby zobaczył tak wychowane następne pokolenia. Tymiński teraz ty prowadź -wodzu naród do Peru!, bo się najbardziej pod twoją komendę nadają twoi rodacy. A z drugiej strony, jak to nie mieć pretensji do III RP za takie wychowanie obywateli, poziom jak z PGR-u.
5 grudnia 2006, o godzinie 21:05
Panie Waldemarze!
Napisał Pan: „Szanowni Państwo, pojawił się tutaj Blizna. W drodze całkowitego wyjątku usuwam jego posty. Wygląda na to, że to jakiś chory czlowiek. Jeśli się tu pojawi sugeruję nie odpowiadać, bo to nie ma sensu. Treść tych postów wskazuje na chorobę psychiczną i to bez żartów”.
Ja proponuję, żeby Pan jednak zastosował pierwszą metodę. Przecież to jest bełkot (8.26).
Bekasie!
Już raz rozmawialiśmy wszyscy na ten temat przy „taśmach prawdy”. Mówiłem wtedy, że nie ma znaczenia, kto nagrywał, kto sugerował, kto namawiał i kto za tym stał. Najważniejsze były słowa wypowiadane (dobrowolnie) przez dwóch gladiatorów PiSu.
Moim zdaniem mamy podobną sytuację. Nie jest ważne, czy ona się zgodziła, czy kogoś namawiała, czy przypadkiem za późno nie powiedziała, że się mści. Zrozum, to są tematy poboczne. Jeżeli to się oczywiście potwierdzi, to skandalem jest, że osoby z I stron gazet w ogóle o tym pomyślały i kombinowały „przy temacie”. Nawet, jeżeli ona jest winna (w pewnym sensie), to nic nie usprawiedliwia mężów stanu.
Niestety, muszę z bólem serca stwierdzić, że usługi seksualne w zamian za pracę zaczynają (szczególnie w malutkich, kilkuosobowych firmach) być coraz popularniejsze. To robi bezrobocie.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
5 grudnia 2006, o godzinie 21:39
Glosie, gdzies ty sie nauczyl praktykowania sankcji zaraz po pomowieniu, bez udowodnienia winy?
BARDZO bym chciala, aby SO i LPR wylecialy z rzadu. Chyba tak samo bardzo jak Kaczynscy i to dokladnie z tych samych powodow, a nie na skutek afer, ktore ujrzaly swiatlo dzienne d z i s, choc mialy miejsce co najmniej kilka lat temu, po cichu i pod kolderka i prasa nie byla zainteresowana do zagladania pod nia. Dzis nagle okazuje sie,ze nawet niejaki Misztal jest dobrym rozmowca dla mediow kiedy mowi o obmacywaniu w Samoobronie( bo, przeciez nie ma do powiedzenia dokladnie n i c w konkretnej sprawie wymuszania seksualnych uslug od Anity K.) To moze tak idzmy za uderzeniem i dajmy sobie czadu z zatajaniem „romansow” poodnotywowanymi przez SB wsrod d. opozycji? Dlaczego media bez zenady daja okazje roznym ludziom do opowiadania – jak sami definiuja – plotek, a plotki o roznych nader opiniotworczych osobach z srodowisk mniej „prostackich” niz SO maja byc „Be!”? Bo co? Bo dzis nie ma ich w Sejmie? Ale przeciez b y l i kiedys i CO zrobili, aby zlikwidowac zwyczaje „wypozyczania ” sluzbowych samochodow ( z policjantami), czy zatrudniania osob mniej lub bardziej romantycznie powiazanych z zatrudniajacymi? Poprzez ciagle, publiczne ujawnianie i pietnowanie, natychmiastowe reagowanie budowac lepsze wzorce kulturowe….
Mozesz mi wyjasnic dlaczego b. ubekom czy posadzonym o wspolprace z SB sad sie nalezy, a posadzonym o nieobyczajowe zachowania poslom SO – nie?
Ja jestem coraz bardziej zadowolona, ze srodowiska SO i LPR zaszly tak wysoko. Bo pomogly spolecznosci zdrzec sobie z oczu rozowe okulary rzeczywistosci, w ktorej nie buzuje sie mrowie najrozmaitszych nieprzyzwoitosci i namietnosci cokolwiek nagannych.
Az przychodzi mi po raz kolejny zapytac: gdziez i jakie sa te nasz e polskie elity, jezeli lud, ciagle, bywa, ze az tak bladzi?
Dlaczego tak lekka reka zdejmujemy odpowiedzialnosc z k ulturotworczych elit PRL za to niekiedy potworne zacofanie?
Zeromski, Prus, Konopnicka – kto dzis jest gotow kontynuowac ich dzielo zdzierania masek z obludy, pychy i pogardy dla ludu elit?
( terminu „lud” uzywam za definicja H. Arendt).
Kaska
5 grudnia 2006, o godzinie 21:43
@torlin: ofiara nigdy nie jest winna. winny jest sprawca przestepstwa. ta dosc oczywista prawda, jest trudna do przyjecia w naszym spoleczenstwie, skoro nawet inteligentna osoba jaka wydajesz sie byc, pisze ze „kobieta w pewnym sensie jest winna”. jest ona tak samo winna jak ofiary lamane przez ub-ekow za komuny. winne temu ze daly sie zlamac? winny jest ten kto łamal – wtedy ubek, teraz poslowie z Sa. a zreszta lyzwinski byl przeciez TW – wspolpracownikiem ub-ekow. ma za soba stara „dobra” szkole lamania ludzi. ciekawe dlaczego kaczorom nie przeszkadzali ub-ecy z Sa, a przeszkadzaja rzekomi Tw z mediow?
5 grudnia 2006, o godzinie 22:15
Katarzyno,
Mówimy o sankcjach politycznych związanych z przyzwoitością, chyba o ile dobrze pamiętam obecnie jesteś w Kanadzie. Czy coś takiego mogłoby tam mieć miejsce, a wicepremier zachowałyby choć przez moment posadę? Pytanie retoryczne, prawda? Kwestia natomiast sprawiedliwości społecznej, równego traktowania UB-eków z wybrykami LPR-u, to jest dla mnie kwestia sprawności państwowego aparatu władzy, który przecież od początku transformacji był obsadzony w 99% przez ludzi, którzy funkcje swe sprawowali w PRL. Na szczycie tego wszystkiego dopiero była grupka inteligentów, początkowo, nie bardzo rozumiejących, jak funkcjonuje państwo, bądźmy uczciwi – na pewno narobili masę błędów, ale do dochodzenia tej faktycznej prawdy i sprawiedliwości, chyba jednak nadal nie mamy środków, ale wciąż próby realizacji takiej idei jest podejmowana przez roszczeniową część społeczeństwa, której lekarstwo na chorobę jest jeszcze większą zarazą. Niestety na sprawiedliwość i demokrację z prawdziwego zdarzenia potrzeba masę pieniędzy, to kosztuje. Andrew Lepper przecież całkiem słusznie się nabijał, że mamy Konstytucję RP, a nie jesteśmy w stanie egzekwować jej zapisów. To jest prawda. Takie są powody frustracji, faktycznie siedzimy w gównie po uszy, ale to jeszcze nie powód, aby fundować sobie partie prowadzące do autodestrukcji państwa i społeczeństwa.
5 grudnia 2006, o godzinie 22:30
Katarzyno,
Jeszcze słowo o samym PiS-sie. Pewne kierunki działania tego rządu popieram w szczególności zwalczanie korporacjonizmu podbijającego cenę i ograniczającego zatrudnienie, nie jestem przeciwko ujawnianiu nazwisk współpracowników UB, nie jestem też i przeciwko instytucji centralnego biura antykorupcyjnego. Nie popieram tych wszystkich pomysłów PiS, które dotyczą pozycji nadzoru finansowego, polityki makroekonomicznej, NBP, polityki zagranicznej, nauki, tego wprowadzania standardów obyczajowych, które obiektywnie godzą w wolności zapisane w ustawę zasadniczą. Ale nade wszystko jestem przeciwko jednemu, co robił też rząd Olszewskiego, próbie wykoszenia aferowymi i agenturalnymi zarzutami całej opozycji i rządzenia samodzielnego prawicy w pustce i bez kontroli społecznej, która przecież musi być sprawowana przez inne partie. Katolicyzm Polski też ma lepszą i gorszą część, nie jestem zwolennikiem mieszania w strukturę rządzenia elementów ludowego katolicyzmu, a najchętniej przyjąłbym taki rozdział kościoła od państwa jaki ma miejsce we Francji i USA, bo to jest po prostu zdrowe dla społeczeństwa i państwa.
5 grudnia 2006, o godzinie 23:05
Glosie, czy wicepremier zachowaly stanowisko na skutek golosownego pomowienia?
Tak, zachowalby.
Nie zachowalby po udokumentowaniu prawdziwosci zarzutow , badz wyroku sadowym jasno okreslajacym jego wine.
Podaj mi przyklad, aby postapiono inaczej.
Czy Bill Clinton stracil automatycznie stanowisko po wiadomej sprawie? Nawet w impeachmencie nie chodzilo o sam sex, czy byl czy nie byl i jego okolicznosci, ale o klamstwo pod przysiega.
Pamietasz sprawe Anity Hill?
W kazdej sprawie o molestowanie przeprowadza sie najpierw sledztwo, a potem wyciaga konsekwencje. Inna sprawa jest to, ze powazna prasa nie zajmuje sie tabloidalnym ujawnieniam spraw, ktorych dokladnie nie sprawdzila i nie ma dowodow na ich prawdziwosc.
Kaska
5 grudnia 2006, o godzinie 23:14
Wyglada mi na to, ze tajemniczy Glos dochodzacy do nas z otchlani dziejow oraz nasz drogi Aniol (aniol, ale z mieczem w reku) zgadzaja sie ze soba dosc dokladnie. Wiec o co klotnia?
5 grudnia 2006, o godzinie 23:17
Glosie, kosciolom oraz spoleczestwom w USA czy Francji szczesliwie los oszczedzil totalitaryzmu, ktory w Polsce, sila rozpedu silniej wcisnal go do polityki, wtedy, kiedy spolecznosci nieobarczone totalitarnym garbem spokojnie rozwijaly sie do deklerykizacji zycia publicznego. Ale to tez trwalo l a t a m i i nie dokonalo sie za pomoca jednej ustawy parlamentarnej. Poki co, to nie Rydzyk ujarzmil Kaczynskiego, ale wyglada, ze dokladnie na odwrot – i tak trzymac!
Mnie, heretyczce, katolickosc PiS nie przeszkadza i nie widze zadnego w niej zagrozenia. Wyglupy typu prezentowanego niekiedy przez niejakiego posla Pilke maja swoje odpowiedniki wszedzie i wszedzie sa wyborcy, ktorzy im przyklaskuja ( ze juz nie skomentuje gatunku katolicyzmu prezentowanego przez co poniektorych koalicjantow).
Inne tresci z twego postu skomentuje moze innym razem, bo wymagaja wiecej czasu, sorry.
Kaska
5 grudnia 2006, o godzinie 23:25
Katarzyno
Nie łączył bym wcześniejszej sprawy Anity Hill czy Billa Clintona z wybrykami Samoobrony. Tam w sprawie Anity Hill, chodziło o słowne zaczepki, a Bill Clinton odbywał jedynie seks oralny i to w taki sposób, aby nie można mu było zarzucić, że zmuszał Panienkę Lewiński. Natomiast w Samoobronie mamy zwykłe kurwienie kobiet. To jest jakościowa różnica – tylko z przekory nie chcesz tego zauważyć. Ja gdybym był kobietą w Polsce zrobiłbym wszystko, aby tego rodzaju zdarzenia były potępiane, a osoba która jest oskarżana o to traciła szacunek publiczny i prawo do pełnienia funkcji publicznych. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że zdania takie jak twoje tworzą atmosferę przyzwolenia publicznego dla takich brudnych szowinistycznych, prymitywnych, chamskich, ćwoków, aby poniżali kobietę i traktowali ją jak brudną szmatę podłogową do spuszczania się z półdarmo. Obrzydliwe, fe.
6 grudnia 2006, o godzinie 00:03
Katarzyna Makowska
grudzień 5th, 2006 at 9:39 pm
„BARDZO bym chciala, aby SO i LPR wylecialy z rzadu. Chyba tak samo bardzo jak Kaczynscy”
W Twoje chęci Katarzyno wierzę, ale z Kaczyńskimi to mocno przegięłaś.
6 grudnia 2006, o godzinie 05:16
Glosie, jasne, ze w eleganckim towarzystwie to sie inaczej zalatwia: panienka po prostu w i e, ze jesli bedzie „lojalna” to sie jej pomoze w karierze, ale sens zostaje ten sam. Kobiety wywalczyly sobie tzw. zero tolerancji dla umizgow, aby zapobiegac sytuacjom dla nich klopotliwym, ale przeciezze te umizgi to sa sygnaly stricte seksualne. Traktujace seks jako warunek hmmm, nazwijmy to: poblazliwosci i zyczliwosci szefa.
Andrzeju, opinie Kaczynskiego o LPR i SO sa doskonale znane a i przyczyny wprowadzenia ich do koalicji oczywiste. Jego decyzja – jego udreki, ale nie mam cienia watpliwosci, ze gdyby mogl zastapic te „pare szabel” kims innym, zrobilby to z najwieksza przyjemnoscia. Faktem jest, poza tym, ze oba srodowiska ulegly znacznemu ucywilizowaniu od czasu, kiedy je z koniecznosci, zaadoptowal do swoich planow. Och, oczywiscie, ze w wiekszosci sa to zmiany czysto kosmetyczne, ale i „ucywilizowanie” innych srodowisk tez w wielu wypadkach sprawa kosmetyki. Przypomnj sobie chocby jezyk, jakim rozmawial Michnik z Rywinem, czy Gudzowaty z Michnikiem. Przypomnij sobie gatunek poczucia humoru Siwca, czy nieszczesna „golen” Kwasniewskiego – a to tylko kilka smakowitszych kawalkow, ktore ujrzaly swiatlo dzienne – bo trzeba przyznac, iz media ani w 1/10 nie byly zainteresowane wyciaganiem takowych w SLD czy srodowisku UW. Np. skad taka obawa przed wyciaganiem szczegolow z zycia intymnego d. opozycjonistow, zapisanego w ubeckich archiwach? Naprawe stad, ze owe zdradzane zony nie wiedzialy i dzis groza im zawaly serca jak sie dowiedza?
Taaak, eleganckie towarzystwo i t o robi znacznie bardziej elegancko – ale istota sprawy pozostaje taka sama, a twierdzenie, ze jest tu jakas istotna roznica to zwykla obluda.
Kogoz nasladuja polityczni nuworysze z SO? Gdziez sie nauczyli takich wzorow? Slysze, ze zdemoralizowala ich kariera, miasto – czyli…. konkretnie: kto?
Taka pani Sroda umie dostrzec przyczyny zniewolenia kobiety w katolickiej doktrynie. A gdziez ona dzisiaj jest, kiedy na swiatlo dzienne wychodzi taka paskudna sprawa? Gdziez te wszystkie wyszczekane feministki i eleganckie kobiety „wyzwolone”? Ze smaczkiem ogladaja to upokorzajace – dla kazdej kobiety – widowisko stricte politycznych rozgrywek? Czgo sie nauczyla to prosta, malo rozgarnieta dziewczyna obserwujac „wielki swiat’ w polskim telewizorze? Ze powinna byla na te wyuzdane hopki-klopki miec ukryta kamere – jak to sie wyrazila:”na przyszlosc”? Na „unowoczesniona” wersje programu : „Z kamera wsrod zwierzat”??????
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 06:17
„Nie popieram tych wszystkich pomysłów PiS, które dotyczą pozycji nadzoru finansowego, polityki makroekonomicznej, NBP, polityki zagranicznej,”
Glosie, dopoki wszystkie w/w srodowiska przezarte sa korupcja i tzw. ukladami – tylko panstwo jest w stanie te praktyki ujawnic, udowodnic, ukarac, a to bader istotny aspekt z a p o b i e g a n i a naduzyciom na przyszlosc.
Nikt w pojedynke nie ma srodkow, aby postawic czolo temu bajzlowi.
Czy panstwo bedzie umialo w odpowiednim momencie juz sie wycofac z n a d m i e r n e go ( sic!) nadzoru – to kwestia przyszlosci. Sadze, ze bedzie, bo tyle wymusi rzeczywistosc, niezaleznie od tego kto bedzie rzadzil. Ale i tak, zawsze dla jednych bedzie to nadzor nadmierny, dla innych – niewystarczajacy. I badz tu madry:)
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 07:58
Narciarzu.
Podciąganie skandalu obyczajowego pod jakieś „zinstytucjalizowane dintojry” sobie naprawdę odpuść. Dopuścili się Samoobroniacy czynu haniebnego? To niech odpowiadają. I tyle.
.
Kobieta może być wykończona dramatem, może się czuć podle, ja nawet ją zrozumieć może zrozumiem, ale nie zmienia to faktu, że jej „cnota” została przez nia samą wyceniona – kosztowała pensje za „dyrektorowanie” i za „sejmikowanie” (przy okazji wychodzi prawda o naszej „młodej demokracji”), a jej cierpienia przerwało dopiero odrzucenie przez Łyżwińskiego. I nie wiem, dlaczego nie wolno mi tego powiedzieć?
6 grudnia 2006, o godzinie 08:07
Torlinie.
Ja naprawdę tu pisałem, że czyn jest haniebny i że winni winę ponieść muszą. Ale nie zmienia to mojego zdania o pani A.K. Przyznaję – gdym zasiadał do lektury jej wywiadu w GW, serce me obsiadły wątpliwości, że być może za surowo ją oceniłem. Że być może ta kobieta przyzna, że czerpała z tego korzyści, że mogła zrezygnować. Niestety, nic takiego nie powiedziała. Co więcej. Odrzekła, że gdyby Łyżwiński przyszedł do niej teraz z pieniędzmi za odwołanie oskarżeń, to ona „nie wie” co by zrobiła. No i to wszystko wyjaśnia. I w tej sytuacji drażni mnie robienie z niej cierpiącej straszliwie kobiety, rozdzierającej na sobie szaty jak to jej cnota i kobiecość zostały pogwałcone.
Pozdrawiam.
6 grudnia 2006, o godzinie 08:35
Bekas, bo tu mamy do czynienia z dwoma sprawami: jedna jest postepowanie wymuszajacego omawiane uslugi, druga – reakcja prostej, zaciukanej w klopoty finansowe i marzacej o wyciagnieciu sie z nich ( a pewnie i o „wielkm swiecie”) dziewczyny.
Eleganckie towarzystwo radzi sobie lepiej: nie zostawia takiej niepotrzebnej juz „lojalnej” na lodzie. Taki np. oslawiony ” w temacie” min. Sokorski – zadna z bohaterek jego licznych romansow nie zostala odstawiona bez zabezpieczenia, no ale to byly inne czasy: nikt sie przed nikim nie musial tlumaczyc, a media nie smialyby bziaknac o tym kto z kim kiedy, zas posady to min. Sokorski wytrzasal lekko z partyjnego rekawa.
Nie stalo sie nic nowego, nic, co by sie od lat – nastu, -dziesieciu -stu nie dzialo. Dobrze ze zaczeto mowic, zle, ze od razu wskazuje sie palcem winnych, pomijajac caly zlozony kulturowy kontekst. Mila odmiennoscia, jako komentarz, zaskoczyl dzis material w telewizyjnych „Wiadomosciach”.
Mnie ciekawi j a k GW dotarla do tej kobiety, kto ja „odkryl”, co za kanalia podpuscila na pokazywanie swojej twarzy i operowania nazwiskiem publicznie. Ja to ja mam dokladnie w nosie, jest doroslym czlowiekiem, ale dzieci – te jej dzieci, a zwlaszcza corka, ktora matka, przecieze nie zwiazana i ubezwlasnowolniona godzila sie na „spedzanie” weterynaryjnymi srodkami poronnymi.
Czy my naprawde musimy byc epatowani takimi szczegolami?
To sie robi coraz bardziej wstretne, podczas kiedy miejsce powinno miec dokladnie tyle ile zlecil premier: dokladne sledztwo.
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 08:56
Katarzyna Makowska (wpis 5.16)
100 proc. racji. Dobrze, że to pisze kobieta. Poraża cynizm komentatorów tzw. liberalnego nurtu z GW na czele.
6 grudnia 2006, o godzinie 09:08
-Mieciek! Słuchaj! Mam plana!
Mężczyzna, do którego kierował swe słowa, nie drgnął nawet. Dalej spał jak zabity. Heniek podskoczył więc do niego i szarpnął go mocno za ramię.
-K…..! Co chcesz, pętaku! – wrzasnął rozbudzony i zły jak żona Mieciek.
Zamachnął się nawet w stronę kolegi pięścią, ale krążąca wciąż w żyłach woda brzozowa z pobliskiego kiosku spowodowała, że z ciosu wyszła parodia. Ręka miękko i niezdarnie zatoczyła łuk w powietrzu i opadła na walające się wokoło papiery i puste flaszki. Mężczyzna podniósł dłonią jedną z nich i rzucił w stronę Heńka.
-Idź precz – dorzucił słownie.
Heniek nie przejął się. Raz, że butelka po bałtyckiej minęła go o całe wieki, a dwa – był podekscytowany swoim pomysłem. I jedyne czego chciał tego słonecznego, lipcowego ranka, to podzielić się nim ze swoim szefem.
-Mieciu, przestań! Mam genialnego plana jak zdobyć paliwo! – wypalił podekscytowany.
Na to hasło, mimo że pijany, Mieciek zareagował od razu. Twarz jego nabrała, w granicach możliwości rzec jasna, ostrości, a z ust wygramoliło się już niewrogie pytanie:
-Znaczy…będziemy mieć brzozówkę? No to wal, Heniu, ja cie słucham! Trza było tak od razu!
Heniu obciągnął kurtkę, wyprasował dłonią zagięte kołnierz i klapę lewej kieszeni i zaczął mówić.
-Pamiętasz, Mieciu, ten sklep z paliwem, co to za rogiem Warszawskiej stoi?
-Pamiętam, i co?
-Ano se weźmiesz jedną z pustych flaszek, pójdziesz se tam o zmroku, pieprzniesz w szybę, wleziesz do środka i zza pazuchy wyciągniesz tego worka, co my go w tamtym roku Halickiej z ogródka działkowego podprowadzili. Do wora wsadzisz butelki z paliwem i mię pełen worek oddasz. A ja szybko się od sklepu oddalę. Ty za to…..
Nie dokończył, bo szef wrzasnął:
-Ty jesteś, Heniek, pierd…..! Debil i paproch! Przecież tam mają syreny, posterunek za rogiem i zaraz niebieski się pojawią, i mie zapuszkują, kretynie!! No pojeb……Cię!
-Mieciu, spokój! Daj skończyć! Ja wiem, że się smerfy pojawią zaraz, ale Ty mi zdążysz jeszcze tego wora oddać. Ja to wszystko mam wyliczone. Ciebie, co prawda złapią, ale nic się nie martw. To jest w planie moim.
-Jak to się nie martw, patałachu!? Recydywe mam, obszczykiochu! Przywalą mi….
-Mietek!!!!! Daj dokończyć!!!!!!
-K…..! Dobra, ale uważaj! Jak sie mie nie spodoba, to ryja masz obitego!
-Heniu. Ciebie złapią, ale Ty powiesz, że ja cie do tej kradzieży zmusiłem szantażem.
-Szantażem??? Ty mie??? Ty, knypel taki???
-Szefie!!
-Dobra, dobra, wal…
-Szantażem, że jak nie ukradniesz, to ja Twoją starą w Maślance utopię.
-Moją starą utopisz, Heniu??? Naprawdę??? – na twarzy mężczyzny pojawił się szczery uśmiech.
-Szefie, nie czas na żarty! Sprawa poważna! – skarcił go Heniek.
-No dobra, wal dalej.
-Więc mówisz smerfom, że to był szantaż, że inaczej nie mogłeś. No i wychodzisz na ofiarę. A ofiara, wiadomo, nie jest winna niczego, co zrobi. Tak jest, szefuniu.
-Naprawde?
-Naprawdę!
-No dobra, parchu, wierze. Mie puszczo, ale Ciebie przecie zamkno, debilu! Za tego szantaża, idioto!
-Mieciek! Nie zamkną, bo ty im powiesz, że ja jestem generał SB. A u nas generał SB, to człowiek honoru. I wszystko, co robi, uczciwe i fajne jest. Nie zamkną. I jeszcze kwiaty dadzą!
Oczy Mietka rozszerzyły się i wyglądały teraz jak dwa spodki. Mężczyzna podniósł do czupryny prawą dłoń, podrapał się w zadumie i przemówił:
-Heniek. Ty, k……, jesteś genialny! Mie puszczo, ciebie nawet nie bedo o nic pytać, a worek z brzozówką nasz! No, k….., ja cie pie…., ty się tu, Heniu, nie poznaje! Marnujesz się tu na tym naszym śmietnisku. Według mie powinieneś iść do rządu.
6 grudnia 2006, o godzinie 09:13
Kasiu.
Niejedna z dziewczyn odmówiła.
6 grudnia 2006, o godzinie 09:17
To dobrze ze ofiara pokazala twarz.Jest to ofiara bedacej w odwrocie w wielu miejscach na swiecie patyjarchalnej kultury,obyczaju.
Wiele wypowiedzi w mediach i „na blogach” pochodzi ze swiata opisanego przez Zapolska.Nie sledztwo pod kocykiem, a otwarte pokazanie poskudztwa i twarzy ofiary moze zmusic do refleksji
wspolczesnego koltuna.
Tak dzieci sa zagrozone.Ale nie przez postawe matki.Zagraza i srodowisko niedojrzale mentalnie.
6 grudnia 2006, o godzinie 09:39
Panie Bekas.
Pozwolę sobie powtórzyć za Panem:
„…Marnujesz się tu na tym naszym śmietnisku. Według mie powinieneś iść do rządu…”
Masz pan niewątpliwy talent do bajdurzenia, a to klucz do kariery.
A może już Pan jesteś na tej drodze?
Z Pańskich wypowiedzi wnioskuję, że (zawsze) w opozycji.
6 grudnia 2006, o godzinie 09:42
Pani Julito.
Ależ gdzie mi tam do naszych „polityków”????
6 grudnia 2006, o godzinie 09:43
Czy Uklad-Chwast zadziala?
„Zdaniem naszych informatorów, Samoobrona jest gotowa zablokować ujawnienie raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, jeżeli premier Jarosław Kaczyński nie „wyciszy” afery związanej z rzekomym wykorzystywaniem seksualnym kobiet przez liderów tej partii.”
„Nasz Dziennik”
Środa, 6 grudnia 2006, Nr 284 (2694)
6 grudnia 2006, o godzinie 09:58
Katarzyno,
Kaczyńscy wydaje się, że jednak poprzestali na pewnych ogólnikach.
Artykuł jest z września do dzisiaj postępu nie widać.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=15526
6 grudnia 2006, o godzinie 10:07
Kobieta zawsze na specjalnych prawach
Seweryn Blumsztajn
http://www.gazetawyborcza.....75261.html
6 grudnia 2006, o godzinie 10:14
Tingri i Bekasie!
Atakowany jestem z dwóch stron, kiedy – moim zdaniem – niesłusznie, gdyż dosyć jasno wyklarowałem rzecz całą. Szefom ABSOLUTNIE nie powinny przyjść w ogóle takie myśli do głowy i – jeżeli to się oczywiście potwierdzi, a dzisiaj mówią, że to jest początek lawiny – ich wina jest podmiotowa i bezsporna, powiedziałbym fundamentalna. Oni i tylko oni są wtedy winni. W tym momencie kobieta jest na drugim planie.
Ale Droga Tingri, ja bardzo szanuję kobiety, jestem z tego pokolenia, które kobiety całuje w rękę i przepuszcza w drzwiach. Staromodny ze mnie typ. I nie możesz mi zabronić refleksji. Jeżeli to, co napisałem w poprzednim akapicie zostanie załatwione, to pozostanie osad (zgłoszenie przypominające zemstę, namawianie koleżanek do tego samego). Spróbuj być najpierw obiektywna, a dopiero później kobietą.
6 grudnia 2006, o godzinie 10:23
Wiesz Kaśka, dopiero teraz zobaczyłem Twój wpis o 8.35. Wprawdzie Mawar pisze, że poraża go cynizm komentatorów, ale pozwolisz, że po poprzednim wpisie zabawię się trochę w cynika. Takie rzeczy zdarzają się na całym świecie i we wszystkich epokach. Madonna w ten sposób została gwiazdą i wiele, wiele innych. Ale mężczyzna w takich momentach musi pokazać klasę. Ja nic nie wiem na temat Sikorskiego, ale dla mnie ten facet ma klasę w przeciwieństwie do młotów z SO.
6 grudnia 2006, o godzinie 10:46
A gdzie ja Cię, Torlinie, atakuję?
6 grudnia 2006, o godzinie 14:30
Przyznaję. Tego dowcipu nie słyszałem. Dobry.
„A pani K. czegoś mi przypomniała stary kawał o panience kupującej kosmetyki w Pewexie. Ależ proszę pani, mówi do niej kasjerka, ten banknot jest fałszywy. Na co ona: o mój Boże, zostałam zgwałcona!”
http://rafalziemkiewicz.s.....index.html
6 grudnia 2006, o godzinie 14:36
Bekas
To dowcip samoobronny.
6 grudnia 2006, o godzinie 14:58
Edward
Dowcip samoobronny mówisz?
Z tego wynika, że WSW, poprzednioczka WSI, planowała założenie partii Leppera w odległej przeszłości, chyba jeszcze z Gierka. Godna podziwu dalekowzroczność albo spisek.
6 grudnia 2006, o godzinie 15:06
Torlin!!!!
To wazne ,wiec wykrzyknik.
„Taki np. oslawiony ” w temacie” min. Sokorski – zadna z bohaterek jego licznych romansow nie zostala odstawiona bez zabezpieczenia”
To nie Sikorski.Tamten mial zart rubaszny i seksowny, jak do niedawna niektorzy nasi koledzy na blogu.Jakos przycichli jak sie w lusterku Sa. zobaczyli.Ale sie podniosa i jeszcze pokaza.
No nie?
6 grudnia 2006, o godzinie 15:11
Mawar
Nie Mawar idzie o smaczek i klimacik.Oczywiscie w stylu pieczenia barana przez zaloge i egzekutywe Panstwowych Zakladow Produkcji Przedmiotow Niepotrzebnych.
6 grudnia 2006, o godzinie 16:14
Za PAP
„Wiceszef Samoobrony dodał, że jeśli znalazłby się na bezludnej wyspie z tą panią i od niego zależałyby dalsze losy ludzkości, „to ludzkość musiałaby wyginąć”.”
Wspolbudowniczowie IV RZ. sypia sie przy kazdej wypowiedzi.
Ale,uwaga, to jezyk i styl znacznej czesci elektoratu.Moze sie podoba?
6 grudnia 2006, o godzinie 16:24
A czy nie jest to poetyka i estetyka (zycie na gorąco, bigbradery etc.) telewizji komercyjnych, które, tak się przypadkiem składa, wprost przepadają za dyskretnym urokiem III RP? TVN i PolSat.
6 grudnia 2006, o godzinie 16:44
To poetyka przasna.Poetyka Tartuffe’a dla ktorego seks jest brudna
dziedzina aktywnosci ludzkiej.
Tartuffe to prawzor nowego kaczynskiego czlowieka.
Caluje raczki.
6 grudnia 2006, o godzinie 16:47
Mawar
Nasz blogerski IPN jest dostepny dla kazdego.Idz i poczytaj.
6 grudnia 2006, o godzinie 16:54
Widzisz. Uklad dziala.Kwity.
Przynajmniej ci sie w blogu twoje wyobrazenia spelniaja.
6 grudnia 2006, o godzinie 16:59
Nie musisz odpowiadac.Nie bedzie mnie troszke.
6 grudnia 2006, o godzinie 17:15
Kaska napisala: „opinie Kaczynskiego o LPR i SO sa doskonale znane a i przyczyny wprowadzenia ich do koalicji oczywiste. Jego decyzja – jego udreki, ale nie mam cienia watpliwosci, ze gdyby mogl zastapic te “pare szabel” kims innym, zrobilby to z najwieksza przyjemnoscia. ”
Dawno, dawno temu I Sekretarz byl dobrym czlowiekiem, i nie bylo cienia watpliwosci, ze gdyby tylko wiedzial o nieprawidlowosciach, to by przyjechal i zmienil z najwieksza przyjemnoscia. Natomiast ostatnio Wujek Sam i Tony Blair przezywali udreki na mysl o niezbednych ofiarach, ale mimo to najechali w slusznej sprawie i trzeba im wybaczyc. Ogolnie, mit dobrego wladcy, ktory przezywa udreki, ma bardzo twardy zywot. Wiec nic dziwnego, ze dobry wujek premier przezywa udreki, nie moze spac po nocach, i zmienilby z najwieksza przyjemnoscia gdyby tylko mogl. Alleluja.
6 grudnia 2006, o godzinie 17:55
Reaf chciał, że mniejwiećej w tym samym czasie obejrzałam przypadkiem dwa programy telewizyjne.
Teraz MY – z niesczesną Aneta K, a potem ( nie pamietam na jakim programie) dialogi poselskie Brudzinskiego (PIS) i napieralskiego SLD, obaj ze Szczecina.
O tym, że panowie na eksponowanych stanowiskach po 45 rokiem życia, tj w czasie tzw. łabędziego śpiewu ganiają za spódnicami – nie nowina. To, że zatrudniają atrakcyjne panienki ze swiadczeniem usług dodatkowych jako warunek sine qua non – też jest dość powszechnym obyczajemm, co gorsza w gronie meskim tematem do chwalenia się wszem i wobec. Samotni iz locum w Domu Poselskim – używają i nie ma co tu uwdawać Greków, bo tak jest. Znam nie ejden taki epizod i ganiajacą małżonkę z parasolka w garści takze. Będę miła i nazwisk posłów aktualnych i byłych – nie podam.
Gratisy były rozne – jak facet na ministerialnym stołku – to jakaś asystentura, rzecznik prasowy i ze dwie rady nadzorcze na dodatek.
Rozstania zawsze dramatyczne, bo panowie made in Poland gentelmanami nie są i konsekwencji skoków w bok nie ciepią
Mnie zastanowiło co innego – realcja tzrech „ciotek rewolucji”, ktore pastwiły sie nad Aneta K. Z gory założyły, że dziewczyna to taka z tych lekkich obyczajów, że to prowokacja itp.
A sprawa jest bardzo prozaiczna – najpierw szantaż – paraca za „uslugi”, potem bywa, nawet jakieś uczuciebo dziewczynom faceci an stanowiskach zawsze imponuja, praca dla ukochanego, no bo on pzreci8eż taki cudowny i mediach go pełno, jakieś gratyfikacje, a jak dziecko – to nogi za pas. Bez mała standard.
Parszywe jest w tym wszystkim wykorzstywanie piastowanego stanowiska do wabienia dziewczyn i sznataż, jak dasz mi d..y.to dam ci pracę,nie dasz, to fora ze dwora…
Jeszcze gorsze -to te przechwałki w męskim gronie o zdobyczach, „zaliczaniach”, tak jak by zaliczanie panienek było premią w posłowaniu czy piastowaniu panstwowego stanowiska.
Kultura erotyczna i poczucie odpowiedzialności – równe zeru, zresztą podobnie jak cała kultura polityczna w naszym kraju.
I tu przcehodze do drugiego programu.
Brudzinski jako argument dla Napieralskiego w dyskusji o wyjatkowo nieudanej minister Fotydze miał jedno stwierdzenie – poeęł N. cierpi na zwidu, urojenia paranoidalne, i posęł Bryudziński gotow mu podrzucić jakiego dobrego psychoanalityka czy psychiatre.
Rozmowa dwóch sekretarzy partii na oczach widzów tvp byl;a zenujaca. Miałam do tej pory Joachima Brudzinskiego za człowieka poważnego i nie uciekajacego się do takich rynsztokowych argumentów.
Jeśłi na krytyczne uwagi swego odpowiednika z partii opozycyjnej prominentny polityk PiS odpowiada – lecz sie pan!, i innych argumentów nie jest w stanie pzredtsawić to poziom życia.
polityczneg”złyżwi” się już doszczętnie.
Politycy zapominaja, ze polską telewizje ogladają zagraniczni dyplomaci, spziedzi i cała światowa żurnalistyka. Więc niech sienie dziwa, ze po Polsce i jej politykach mówi sie jak o kartoflisku i wykopkach.
6 grudnia 2006, o godzinie 18:14
Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał niepoważnych opinii z niepoważnego blogu to polecam RAZa: http://rafalziemkiewicz.s.....index.html
6 grudnia 2006, o godzinie 19:06
Bekas – wszystkie p o w i n n y odmowic.
Ale przeciez wyrastaly wsrod radosnych wykrzykiwam, z e „pierwszy milion trzeba ukrasc”. Krasc nie umialy, nie mialy okazji, nie mogly ( niepotrzebne skresl), no to radzily sobie …jak radzily.
Tuz przed rozerwaniem medialnego granatu Anity K. podano informacje o pierwszym zatrzymaniu przez CBA. Dlubie po mediach, aby dowiedziec sie czegos wiecej o zatrzymanych – cisza. Za to pelno opowiesci o erotyzmach SO ( n.b.tak jakby tylko poslowie SO mieli zycie erotyczne).
Ok. jest skandal – niech mowia, ale moze tak odrobine balansu w doniesieniach medialnych? Moze dziennikarze sledczy GW zajeliby sie sylwetkami bohaterow w/w zatrzymania, a nie tylko z luboscia grzebali w majtkach Samoobrony? Czy na pewno fakt, ze jakas dziewczyna siedziala na kolanach poslowi takiemu a takiemu jest wazniejszy od wyprowadzenia ze skarbu panstwa ciezkich milionow, ktore „trzeba bylo ukrasc”? A tych afer jest na peczki!
Nie widzisz zwiazku pomiedzy jednym i drugim? A jest on prosty – jezeli toleruje sie wszystkie chwyty w dochodzeniu do dobr materialnych, jezeli szemrane interesy uchodza bezkarnie, jezeli niesposob jest doprowadzic do skazania dziesiatkow aferzystow – to niby dlaczego akurat swiadczenie „romantycznych” uslug przez niezbyt rozgarnieta dziewczyne wzbudza tyle emocji i potepienczego tonu?
Lyzwinski, Lepper czy ktos tam jeszcze naduzyl stanowiska przymuszajac dziewczyne do nieetycznych zachowan? Ok.
Tylko dlaczego te ciezko oburzone srodowiska wykazuja niezwykla spolegliwosc wobec komunistycznego rezymu, ktory przymuszal ludzi nie do takich posuniec? Dlaczego jeden ubek, ktory oferowal pomoc wladzy w zamian za donoszenie czy udzial w zadaniach operacyjnych i drugi, ktory za te pomoc zarliwie wypelnial swoje „obowiazki” – to jakosc inna, wymagajaca jesli nie dyskrecji, to przynajmniej sadu? Posel Lyzwinski proponujacy prace za seks to postac godna najwyzszego potepienia i publicznego rozdzierania wszelkich szczegolow, bez zenady sewrowanych opinii publicznej, ale juz- temu samemu! – poslowi Lyzwinskiemu, agentowi SB takiej publicity oszczedzono.
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 19:18
Pani Zofio, jezeli Napieralski twierdzi, ze Fotyga jest winna rosyjskiego embarga na mieso, a Dorn odpowiedzialny za smierc dwojki policjantow – to mamy tu do czynienia co najmniej z przerostem emocji nad inteligencja, a to, owszem, juz dzialka dla psychologa.
Tak sie sklada, ze opozycja przypisuje wiele obsesji roznych dzialaczom PiSu, publicysci debatuja nad psychika Kaczynskich, niejeden polityk zarzuca im najrozmaitsze stany mentalne – czy wtedy pani tez protestuje wobec „rynsztokowych argumentow”?
My God! A ilez sie pani, wlasnie pani takich na tym – i innych – blogu wobec mnie ( a i nie tylko mnie) nauzywala! Zapomniala juz pani?
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 19:27
Narciarz, Kaczynski podjal decyzje i teraz musi sie zmagac z jej konsekwencjami, ale twierdzenie, ze nie widzial nic niewlasciwego w SO czy LRP jest, zwyczajnie, nieprawdziwe – a od tego wyszlismy.
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 19:30
Katarzyna Makowska
Dorn jest odpowiedzialny za obsade stanowisk dyrektorow departamentow w swoim ministerstwie.
Fotyga jest odpowiedzialna za sabotowanie przez bezdecyzyjnosc pracy swego ministerstwa.Cecha ministra spraw zagranicznych powinna byc komunikatywnosc.To co pokazuje z siebie Fotyga w mediach swiadczy o braku umiejetnosci komunikacji.
Chyba ze w sytacjach kameralnych rozluznia sie i wiadomym staje sie dla rozmowcy po co ta pani jest.Staram sie wierzyc w cuda.
6 grudnia 2006, o godzinie 19:44
Kasiu.
Pewnie powinny, ale wiesz jak to w życiu jest…
A cała reszta….hmmm……nie obrażaj się, ale nie do mnie powinnaś to pisać. Mnie nie przekonuj, ja przekonany. A sprawę afer możnaby uciąć natychmiast – odciąć polityków od możliwości grzebania w gospodarce.
Co zaś do donosicieli, to pozwolę sobie zauważyć, że kolejny, p. Grynberg, najpierw się do współpracy z SB przyznał, a zaraz potem wydrukował w GW (z 5 grudnia) wyjaśnienie, że on nie podpisał zobowiązania do współpracy tylko……zgodę na współpracę!!! I to nie jest tożsame ze współpracą! Fajnie!
6 grudnia 2006, o godzinie 19:54
Edwardzie, no i dyrektor wylecial z pracy, ale tobie to nie wystarcza, zadnys jeszcze dornowskiej glowy. Bo uzywanie sluzbowych samochodow do prywatnych podrozy to wynalazek Dorna i caly witz polega na tym,ze „sie wydalo” – tak?
Ok. Pozwole sobie miec nieco inna opinie.
Minister spraw zagranicznych ma z a l a t w i a c sprawy a nie li tylko brylowac przed kamerami i jesli mam wybierac – wybiore skutecznego na tym pierwszym polu, niz drugim.
Zas zarzut o „bezdecyzyjnosc” osoby, ktorej wszelkie decyzje natychmiast ma sie za zle, wydaje mi sie cokolwiek schizofreniczny.
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 20:15
Kaska napisala: „Nie widzisz zwiazku pomiedzy jednym i drugim? A jest on prosty – jezeli toleruje sie wszystkie chwyty w dochodzeniu do dobr materialnych, jezeli szemrane interesy uchodza bezkarnie..”
-
Jezeli toleruje sie vce-ministra Macierewicza, ktory bez dowodow opluwa bylych dygnitarzy i pozostaje na stanowisku… jesli toleruje sie vce-premiera, ktory opluwa zmarlych i pozostaje na stanowisku… jesli przyjmuje sie do rzadu vce-premiera, ktory powiedzial „chamstwo, chamstwo”… Przyklady mozna mnozyc. One wszystkie pokazuja jedno: lekarstwo jest gorsze od choroby.
-
> te ciezko oburzone srodowiska wykazuja niezwykla spolegliwosc wobec komunistycznego rezymu
-
Byc moze dlatego, ze gentleman nie kopie lezacego. Byc moze cos w tym jest, ze Michnik, Kuron, i Kuczynski, ktorzy odsluzyli swoj czas w wiezieniu za walke z Generalem, gdy ten byl potezny, bronili go pozniej, gdy General byl slaby. Natomiast Katarzyna Makowska (wedle jej wlasnych wypowiedzi) milczala w pokoju nauczycielskim, gdy General byl potezny, ale atakuje go teraz, gdy jest slaby.
-
Atakowanie wladzy, ktora rzadzi, to moze byc czasem odwaga, zas czasem glupota. Zalezy od jakosci tejze wladzy. Natomiast atakowanie przegranych to jest taniocha. Komunisci przegrali i odeszli. Tanio jest dzis atakowac Generala.
6 grudnia 2006, o godzinie 20:19
Katarzyna Makowska
„publicysci debatuja nad psychika Kaczynskich, niejeden polityk zarzuca im najrozmaitsze stany mentalne”
Widzisz jak trudno bez terminologii psychiatrycznej kiedy rozmawia sie o IVRZ.
A na co mi ta Dorna glowa.Ja chce by oni wszyscy odeszli,nawet Religa choc do niego nic nie mam.
„ktorej wszelkie decyzje natychmiast ma sie za zle”
Chcialo by sie napisac swiete slowa, ale to za latwe.Jej decyzje jak juz zapadna sa przez czesc opinii publicznej krytykowane – to
demokracja.Jesli pania Fotyge to stresuje i paralizuje niech odejdzie.
6 grudnia 2006, o godzinie 20:36
Katarzyna Makowska
Kazdy ruch polityczny ktory idze do wladzy glownie pod haslem walki z korupcja z wszechogarniajacym spiskiem i ktore to haslo stanowi o jego dynamice budzi moj lek.Takie ruchy zbyt latwo wyrodnieja, przeradzaja sie w Frankensteina. To jest glowna przyczyna dla ktorej jestem przeciw PIS.
Pod tym wzgledem PO jest tyko niewiele lepsze.Dysponuja moze „lepszymi” kulturowo ludzmi, ale czy to starczy na dulszczyzne Rokitow? Nie wiem.
6 grudnia 2006, o godzinie 21:10
Katarzyna
„Moze dziennikarze sledczy GW zajeliby sie sylwetkami bohaterow w/w zatrzymania”
A może po prostu nie bardzo jest czym się zajmować. Poza tym sądzę, że to bardziej robota dla dziennikarzy „Dziennika”.
Edward
Może i nic nie masz do Religi. Ale rzeczywiście to człowiek, który nie nadaje się na ministra zdrowia. Ot choćby ostatnia sprawa. Kierowane przez niego ministerstwa było kompletnie sparaliżowane „bo wszyscy zajmowali się corhydronem”. Wystarczy zresztą przeczytać
http://serwisy.gazeta.pl/.....55801.html
aby ocenić „fachowość” Religi jako ministra.
6 grudnia 2006, o godzinie 21:21
Andrzej
Umknelo mi.
Tak to rzady „paniczne”.
Chcialem na sile znalesc kogos wobec kogo jestem „neutralny”.
pozdro.
6 grudnia 2006, o godzinie 21:44
Narciarzu, Kuron i Michnik w wiezieniu nie zadzialaliby wiele, gdyby nie tysiace „katarzyn makowskich”. Swiat i Bog by o nich zapomnial i tylko od czasu do czasu, z okazji jakiejs rocznicy kilku intelektualistow na Zachodzie podpisaloby kilka oburzonych oswiadczen. Pisalam juz tu nieraz – ani nie mam kompleksow, ani mnie licytacja ” na wyroki” wzrusza. Gomulka tez swoje wysiedzial.
…………………………………………………………
Jakiez ty masz argumenty? Ze Macierewicz powiedzial, ze minister powiedzial i jeszcze ktos powiedzial?
A dosluchales sie, co i j a k Michnik powiedzial Gudzowatemu, Gudzowaty Michnikowi?
A Geremek powiedzial, ze Polacy nie dorosli do demokracji… po czym wystartowal w kolejnych wyborach. Demokratycznych, a jakze. Kwasniewski powiedzial, ze ukonczyl studia.
Zas Kurski, zapewne nieraz powiedzil, ze jest szosta i akurat byla!
Aneta powiedziala, ze Lyzwiski, a Lyzwinski powiedzial, ze Aneta….
Zobaczymy co powiedza badania DNA, spojrzmy co mowia dokumenty edukacyjne Kwasniewskiego i przyjrzyjmy sie co mowia te z rozlicznych konkretnych afer, w ktorych miliony panstwowych pieniedzy przeciekly na prywatne konta, inne miliony prawem kaduka zwolniono z podatku, a jeszcze inne wyladowaly na utajnionych zagranicznych kontach.
To sa pieniadze, ktorych zabraklo na sluzbe zdrowia, sprawne samochody i sprzet dla policji oraz elementarna pomoc dla tych spolecznie najslabszych jak np. samotne matki. To sa pieniadze, ktorych zabraklo na badania naukowe, na przyzwoite pensje dla lekarzy i nauczycieli, na podnoszenie standardu zycia i mozliwosci rozwoju soli kazdej ziemi: klasy sredniej.
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 22:09
Kaska:
dochodzenia policyjne i prokuratorskie nie sa metoda zwiekszania funduszow na badania naukowe, ani fundowania sluzby zdrowia, etc, ktore powinny byc powazna czescia budzetu. Jesli chcesz powiedziec, ze w Polsce zabraklo na te dziedziny zycia publicznego, bo te pieniadze rozkradziono, to Polska bylaby ewenementem w Europie. Takie twierdzenie trzeba poprzec liczbami. Zakladam, ze masz stosowne liczby i potrafisz je przytoczyc. Ile mianowicie rozkradziono, w milionach i w procentach budzetu?
-
Rozliczanie afer i sprawny system scigania to sa atrybuty normalnego praworzadnego panstwa. Trudno sie nie zgodzic, ze praworzadnosc jest dobra, ale tez nie nalezy z tego robic glownego punktu programu politycznego. Przeczytaj wpis E.Dany nieco powyzej.
-
Natomiast Twoj wpis mi sie nie podoba, bo jest skonstruowany zgodnie ze schematem: „To sa pieniadze, ktorych zabraklo pielegniarkom. Jesli sie ze mna nie zgadzasz, to (w domysle) jestes przeciwko pielegniarkom.” W Twoim wpisie nie ma konkretnych liczb, nie ma dowodow. Natomiast jest najzupelniej goloslowne powiazanie sprawy, ktora chcesz wygrac (scigac aferzystow) ze spolecznie pozytywnymi haslami (sluzba zdrowia, samotne matki, nauka). Tak wlasnie konstruuja swoje wypowiedzi politycy. Nie poprzez logiczne wynikanie, tylko poprzez zgromadzenie wielu pozytywnych slow w jednym akapicie ze swoja teza badz nazwiskiem.
-
Na taka technike wypowiedzi jest nazwa: propaganda.
6 grudnia 2006, o godzinie 22:12
Kaśka!
Wszystko dobrze, tylko Ty jesteś z lekka … na punkcie Kwaśniewskiego. Jeżeli piszesz: „przyjrzyjmy się, co mówią te z rozlicznych konkretnych afer, w których miliony państwowych pieniędzy przeciekły na prywatne konta” itd. – co ma do tego Kwaśniewski? Taki trochę na siłę przyczepiony, bo go nie lubisz, prawda?
A jeżeli chodzi o ścisłość, to Kwaśniewski nie mówił, że ukończył studia, tylko, że ma wyższe wykształcenie i tu się z nim zgadzam. Ma! Nie ma tylko dyplomu.
A po drugie. To co piszesz, przykro jest mi to przyznać, ale to jest demagogia: „To są pieniądze, ktorych zabrakło na służbę zdrowia, sprawne samochody i sprzęt dla policji oraz elementarna pomoc dla tych społecznie najsłabszych jak np. samotne matki” itd. Otóż zaręczam Ci, gdyby nawet nie było żadnych oszustw i przekrętów policja, służba zdrowia i samotne matki nie miałyby nawet ciupkę lepiej. Bo suma bezwzględna oszustw ma się nijak do potrzeb policji, służby zdrowia i samotnych matek.
Ludzie lubią takie okrągłe teksty: „Jakby te łobuzy tyle nie zarabiały w Sejmie, jakby im to wszystko zabrać, toby się wszystkim poprawiło”.
6 grudnia 2006, o godzinie 22:13
Narciarzu nie wybrzydzaj na swojego Anioła Stróża, który zapamiętale broni także Ciebie przed Układem i walczy o lustrację środowisk polonijnych ;)
6 grudnia 2006, o godzinie 22:16
Katarzyno,
To są mity, uproszczona bardzo wizja dziejów, piszesz tak jakbyśmy byli w Rosji lub na Ukrainie, a państwowe przedsiębiorstwa przejęła: nomenklatura, UB dawne i gangi. I jakby każdy polski przedsiębiorca taki jak Kulczyk, Niemczycki, Guzowaty, Sołowiow, Solorz dorobili się tylko i wyłącznie okradając polskie społeczeństwo, nic zupełnie do gospodarki nie wnosząc.
Tymczasem prawda jest trochę inna: te pieniądze, których zabrakło służbie zdrowia zostały wypłacone na zasiłki, renty, emerytury wcześniejsze, fundusze celowe niewiadomego przeznaczenia, spłaty długów przedsiębiorstw państwowych i państwowych banków. Poza tym służba zdrowia za którą pacjent nie płaci lub tylko ubezpieczenie płaci to worek bez dna. Wiedzą o tym i bogate kraje jak USA. Pieniędzy tych także zabrakło i z powodów, zmarnowania kapitału ludzkiego przez państwo i grupy interesu takie jak związki zawodowe i korporacje zawodowe. Po co niby kształcić ludzi bezpłatnie za duże pieniądze, jak później okazuje się, że nie jest w stanie ich przyjąć gospodarka ani publiczne służby jak np. służba zdrowia. Kształci się ludzi, bo uczelnie prywatne i publiczne chcą zarabiać i egzystować, ale do rynku pracy nie dopuszcza się, bo ktoś nie chce konkurencji, albo administracja publiczna jest bezużyteczna w zakresie wspomagania rozwoju bazy dla zatrudnienia.
6 grudnia 2006, o godzinie 22:17
Katarzyna Makowska
„To sa pieniadze, ktorych zabraklo na sluzbe zdrowia, sprawne samochody i sprzet dla policji oraz elementarna pomoc dla tych spolecznie najslabszych jak np. samotne matki. To sa pieniadze, ktorych zabraklo na badania naukowe, na przyzwoite pensje dla lekarzy i nauczycieli”
Wez olowek i policz ile to kosztuje.Wylicz ile „ukradziono”.Staraj sie to zrobic starannie.
Postaraj sie emocjonalnie zrozumiec roznice miedzy milionen a miliardem,emocjonalnie podkreslam, bo ze intelektualnie te roznice rozumiesz to wiem.Najlepiej wstrzymac oddech na na 1sek=1 000 000 a potem zatrzymac oddech na „miliard”.
Tak przestepczosc gospodarcza trzeba zwalczac,Kwasniewski palnal gafe, a Gieremek to mial racjie. ale jedynym sposobem wyuczenia demokracji jest jej uprawianie i ponoszenie odpowiedzialnosci za te uprawe.
PS na publiczna sluzbe zdrowia WSZEDZIE brakuje pieniedzy.
6 grudnia 2006, o godzinie 22:38
Edward
„Widzisz jak trudno bez terminologii psychiatrycznej kiedy rozmawia sie o IVRZ”.
Publicyści to uczestnicy wojen prasowych więc używaja różnej terminologii, zależnie od kalibru dział medialnych i ich zorientowania na cel. Jeśli twoja rozpacz za utraconym rajem III RP jest istotnie bardziej szczera niż niektórych publicystów, to pozostaje ci juz tylko ćwiczyć poczucie humoru. A humor może być nawet wisielczy, jak w czeskim dowcipie z poźnych lat 40. – Pane Novake, komunizm u nas będzie. – Ja się nie boję, mam raka.
A na co mi ta Dorna glowa.Ja chce by oni wszyscy odeszli,nawet Religa choc do niego nic nie mam.
Otwórz okno i krzyknij, a paszoł wy won. Może okaże się skuteczne?
6 grudnia 2006, o godzinie 22:40
Mawarze!
Sądzę, że wątpię.
6 grudnia 2006, o godzinie 22:53
„gdyby nie tysiace “katarzyn makowskich”"
O nie.Na „poczatku” w czasach „malej stabilizacji” byl chaos,
szalenstwo czastek elementarnych (czy nie tak profesorze)
amorficzne spoleczenstwo. Nazywalo sie to MY.Ci MY w czesci znacznej opieralo sie o klecznik w kosciele i to byl ich opor.Inna czesc opowiadala naogol nie wyszukane dowcipy i to byl ich opor.
Zgoda byla co do tego ze MY to nie ONI.Tak myslal tez aktyw partyjny.
Dopiero pozniej zaczely zwolna powstawac srodowiska nazywane
„podkulturowymi” albo „grupy alternatywne”.Nastepnie, po procesie”krystalizacji ” (czy nie tak prof.)zaczela rodzic sie siec bardzo niegesta „oporu”.
A potem byl festiwal S.Reszta to emocjonalne projekcje spoznionej dobrej woli.
Pozdro.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:03
narciarz2
„Trudno sie nie zgodzic, ze praworzadnosc jest dobra, ale tez nie nalezy z tego robic glownego punktu programu politycznego”.
Z pewnością Carter z Brzezińskim słyszeli podobne rady kiedy szli do wyborów pod hasłami odnowy moralnej, a mówiąc dosadnie – posprzątania po Niksonie. Takie rady częściej padały ze strony republikanów, którzy mieli coś tam na sumieniu albo i w zanadrzu. By the way, jesteś pewien, że praworządności jest istotnie dobra, ale nie na tyle dobra aby robić z niej główny punktu programu? Mam nadzieję, że zgadzamy się przynajmniej w tym, iż praworządność dobra jest sama w sobie, niezaleznie od tego kto rządzi, a kto jest w opozycji.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:07
torlin
„Mawarze!
Sądzę, że wątpię”.
Ale może się okazać skuteczne jako psychoterapia, nie lekceważ tego torlinie.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:10
Mawar
Jak sie domyslasz ja jestem tylko w PL turysta (dom letni na niecale lato).W PL dokonala sie po 89 ogromna zmiana na lepsze.
Rodzaj „zycia” jakie prowadze umozliwia mi porownanie na „dotyk”
przynajmniej z reszta Europy.To w czym zyjecie to cud.Potwierdzaja to ci z moich cudzoziemskich znajomych,ktorzy PL poznali wczoraj i obserwuja go dzis.
Jednak jest lyzka dziegciu w tym miodzie-rozdete do patologii malkontenctwo.
Co do twojego cytatu z klasyka: “Widzisz jak trudno bez terminologii psychiatrycznej kiedy rozmawia sie o IVRZ”
to gdybys zrozumial kontekst i adres wiedzial bys ze byla to uwaga do „Katarzyna Makowska” ktora nie moze sie wyzwolic z terminologii psychiatrycznej ,sama majac o to zal do Zofii”
6 grudnia 2006, o godzinie 23:17
Z czego zostala oddana tzw. pozyczka moskiewska ( i dlaczego w ogole wzieta???)? – to tylko kilka z wielu pytan do Kwasniewskiego w sprawie pieniedzy, a i to z laboratorium osocza nie bedzie ostatnim.
A w dokumentach napisal o swoim wyksztalceniu „Mgr” – ktorego nie mial.
Na publiczna sluzbe zdrowia wszedzie brakuje pieniedzy, ale nie AZ TAK, poza tym wspomniana klasa srednia nie ma tam statusu pariasow, ktorzy bez dodatkowej pracy nie sa w stanie wiazac konca z koncem na poziomie placenia podstawowych rachunkow. Mam ci porownac nasze dochody z dochodami zaprzyjaznionych naukowcow w Polsce? (u mnie w domu podstawa sa dochody najdrozszego, ja pracuje tyle ile chce i moje pieniadze dla naszego dochodu maja znacznie mniejsze znaczenie)
Mam ci policzyc na co nas z czystych pensji stac – a na co naszych kolegow, ktorzy pozostali w Polsce? A przeciez zaczynalismy w 1990 r. tak samo od zera: my, w nowym kraju i oni – tez w nowym kraju. A do kraj, do ktorego przybylismy, byl akurat pograzony w ciezkiej recesji – najciezszej od czasow tej Wielkiej z poczatku lat 30tych, a rzad cial wszystko co popadnie na lewo i na prawo (do dzisnp. mimo juz wieloletniego boomu gospodarczego i surplusu w budzecie nie wyrownano np. transferow na zdrowie do prowincji chocby do wysokosci sprzed tej recesji, bo juz nie mowie o zwiekszeniu ich).
Policzyc z olowkiem w reku ile ukradziono jest w tej chwili trudno, bo wyspecjalizowane organa dopiero niedawno zaczely liczyc i liczyc beda jeszcze dlugo. Wtedy podsumujemy. Takze w ramach nauki demokracji:
„jedynym sposobem wyuczenia demokracji jest jej uprawianie i ponoszenie odpowiedzialnosci za te uprawe.”
Ja niczego innego jak ponoszenia odpowiedzialnosci nie oczekuje. Ale jednakowo od wszystkich.
Glosie, co wniesli przez ciebie wymienieni? Ilu ludziom dali i jakie zatrudnienie? Gudzowaty jak sie doczytalam az….38!
Kto mogl, jak Solorz dostac te „zasmarkane” 100 mln pozyczki z FOZZ? Wiesz, akurat w czasie kiedy pan Solorz rozwijal swoj „byznes” my tez prowadzilismy „byznes” w PRL i sporo mam na temat prowadzenia w tamtych czasach do powiedzenia. Tyle, ze w naszym przypadku PRL zatrzymala nam wszelki przeplyw pieniedzy ( to bylo bardzo sprytne i wlasciwie nie do zaskarzenia), co oczywiscie nie moglo miec zadnego zwiazku z tym, ze zatrudnialismy ludzi pozbawionych z przyczyn politycznych pracy i wspieralismy podziemie – ale z powodu naszej „nieudolnosci” businessowej, na ktora pan Solorz akurat nie zalegal. Zalegal za to pan Kluska.
Ach, przestalibyscie sie wyglupiac, bo sami nie wierzycie w to co piszecie.
Kaska
6 grudnia 2006, o godzinie 23:19
Torlin
“przyjrzyjmy się, co mówią te z rozlicznych konkretnych afer, w których miliony państwowych pieniędzy przeciekły na prywatne konta” itd. – co ma do tego Kwaśniewski? Taki trochę na siłę przyczepiony …
Dzis Kaczmarek w TVN24 u M. Olejnik powiedział, po rozmowie z głównym prokuratorem Lichtensteinu, że jest wola i decyzja obu stron na współpracę. Dla układu to chyba czytelny sygnał. Oczywiście Olejnej to nie zainteresowało, dla niej ważne sa „konkrety”, jest ile razy Łyżwiński z jakąś panienką, a ile razy Lepper.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:30
Wez olowek i policz.
Dochod Narodowy na glowe.
Srednia krajowa.
To samo w innych krajach.
Zestaw. Moze byc tak ze zarobki w PL sa zawyzone.
Zobacz o ile od 89 wydluzyla sie srednia zycia.
Trudno mi sie dzis od Moliera uwolnic ale ta Polska to kraj
„Chory z urojenia” i przez sline nawet emigrantow zaraza.
To urojenie dalo wladze Chwastowi.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:34
Proponuje byscie cale pieniadze odzyskane z Lichtensteinu przeznaczyli na powyzki dla pielegniarek.
Dziewczyny was pobija.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:46
KAtarzyno,
nie wydurniaj się i nie pisz, ze start w 1990 r. w Kanadzie był taki sam jak start w 1990 r. w Polsce i nie insynuuj, ze sytuacja gospodarcza Kanady w tym czasie była równie ciężka jak sytuacja gospodarcza Polski.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:46
Dobranoc.
6 grudnia 2006, o godzinie 23:59
kaska
„Ach, przestalibyscie sie wyglupiac, bo sami nie wierzycie w to co piszecie.”
Kaska, problem w tym, że bardzo wielu w to wierzy albo nabyło fałszywą świadomość, tracąc zdolnośc do rozróżniania. W samolotach NATO jest urządzenie identyfikujące wroga: swój – obcy. I oni to mają. Jaskiernia, swój – dobry, Ziobro – zero. Kwaśniewski, swój – mąż stanu, L. Kaczyński – kartofel, Geremek, swój – maż stanu, Fotyga, a kto to taki? – Nie znamy, eo ipso niedobra, itd. Najzabawniejsze, że ta sama fałszywa świadomość emanuje co jakiś czas ostrzeżeniami i protestami przeciw czarno-białej wizji świata.
7 grudnia 2006, o godzinie 00:03
„A w dokumentach napisal o swoim wyksztalceniu “Mgr” – ktorego nie mial.”
Też czytałem propagandzistów piszących np.
„W informatorze z II kadencji Sejmu o Kwaśniewskim podawano wykształcenie wyższe mgr ekomomii.”
Ponieważ pamięć bywa zawodna zajrzałem na
http://orka.sejm.gov.pl/A.....Glowny2kad
I magistra się nie dopatrzyłem.
7 grudnia 2006, o godzinie 00:08
Interesujaca linka:
http://www.asme.pl/116542246464204.shtml
7 grudnia 2006, o godzinie 00:12
Edwar D.
Już to było za Gomułki i Gierka, ile razy wzrosło „coś tam” od czasów sanacji. Na Zachodzie też wzrosło, a w PRL jakby duzo mniej, a właściwie to całkiem mało aż oparło się o półki z octem. Estonia tez się szybciej rozwijała, a III RP jakby wolniej. Ale może to czysty przypadek. :)
7 grudnia 2006, o godzinie 00:17
„bardzo wielu w to wierzy albo nabyło fałszywą świadomość, tracąc zdolnośc do rozróżniania. W samolotach NATO jest urządzenie identyfikujące wroga: swój – obcy. I oni to mają.”
Trudno o lepszy przykład nielogiczności.
- Jak mozna identyfikowac wroga jako swój-obcy?
- Skoro mamy to urządzenie IFF to niby dlaczego straciliśmy zdolność rozróżniania? O ile mi wiadomo, urządzenia te są skuteczne w działaniu.
7 grudnia 2006, o godzinie 00:25
Andrzeju, smiem nawet twierdzic, ze start w Kanadzie dla nowoupieczonego emigranta Polaka w 1990 r. byl nawet trudniejszy niz dla Polaka w odkomunizowujacej sie Polsce.
Sensownej pracy nie bylo w ogole, a prawa do zadnej pomocy socjalnej nie mielismy, jako „sponsorowani” przez Kongres Polonii Kanadyjskiej, ktory nam w znalezieniu pracy nie pomogl, ani im bylo w glowie.
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 00:33
„smiem nawet twierdzic, ze start w Kanadzie dla nowoupieczonego emigranta Polaka w 1990 r. byl nawet trudniejszy niz dla Polaka w odkomunizowujacej sie Polsce.”
To dlaczego wyjeżdżaliście? Nie lepiej było odkomunizowywać Polskę?
7 grudnia 2006, o godzinie 00:46
Edwar D
„W PL dokonala sie po 89 ogromna zmiana na lepsze.
Rodzaj “zycia” jakie prowadze umozliwia mi porownanie na “dotyk”
przynajmniej z reszta Europy.To w czym zyjecie to cud.Potwierdzaja to ci z moich cudzoziemskich znajomych,ktorzy PL poznali wczoraj i obserwuja go dzis.
Jednak jest lyzka dziegciu w tym miodzie-rozdete do patologii malkontenctwo”.
Przyjeżdżasz – wyjeżdżasz, widzisz świat jak w kinie. I tak go opisujesz. Może to nie twoja wina.
7 grudnia 2006, o godzinie 00:47
adasko – to BARDZO WAZNA „linka”, a nie po prostu interesujaca.
Ciekawam czy nasz Gospodarz podpisze – hehehe ( ja podpisalam)
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 01:02
Andrzej
„Trudno o lepszy przykład nielogiczności.
- Jak mozna identyfikowac wroga jako swój-obcy?”
W warunkach bojowych lub ćwiczebnych na zasadzie rozróżnienia, jeśli nie jesteś „swój” to jestes „obcy”. Stąd techniczne określenie, swój – obcy.
-” Skoro mamy to urządzenie IFF to niby dlaczego straciliśmy zdolność rozróżniania? O ile mi wiadomo, urządzenia te są skuteczne w działaniu”.
Nie zaprzeczam.
Chodzi o rzeczywiste rozróżnienie, czy ktos jest dobry czy nie, nie zaś na podstawie przynależności środowiskowej lub koteryjnej (zły – dobry, swój – obcy).Na tej zasadzie cały rząd PiS jest niefachowy ponieważ fachowcy są w lewej stronie politycznej sceny. A jeśli ktos przejdzie stamtąd do PiS to z dnia na dzien traci kwalifikacje i fachowość. Takie fatum. :).
7 grudnia 2006, o godzinie 01:05
Dawno nie zaglądałam na blog, bo wydarzenia bieżące zasypały mnie, jak ta lawina kamienna. Jak nie Rokita, to afera seksowna (z gumofilcem w tle, jak to ktoś u Passenta zauważył), albo taxi-997…
Właściwie ręce opadają – już myślałam, że jest gorzej, niż żle – a tu takie wydarzenia… Kołtun polski w całej okazałości i we wszystkich możliwych odmianach. A PiS po to zdobył władzę, aby nam wreszcie podwyższyć standardy – a już te moralne szczególnie. No i cel uświęca środki. Najobrzydliwszy łajdak i wielokrotnie skazany prawomocnym wyrokiem jest do zaakceptowania, jeżeli podniesie rękę, głosując razem z PiSem. Warto mu dać najwyższe stanowisko w państwie i wszelkie przywileje… Jest wszak pożyteczny.
Hipokryzja zwalająca z nóg.
I te komentarze… O zaginionych policjantach, że pewnie zaszyli się gdzieś i się „kochają”, o sponiewieranej kobiecie, że gdyby nie chciała… a nawet, że powinna oddać zarobione w tak podły sposób pieniądze. A czy przypadkiem nie prowadziła ona za te pieniądze biura pana posła (oprócz świadczenia w naturze?) – to miało być za darmo? Ten „czerep rubaszny” nie pęka przez stulecia…
Traktowanie pracownika, traktowanie kobiety, jak własności bez żadnej wartości, pogardliwe. Na zasadzie „hojny dziad z cudzej torby” – bo z własnej kieszeni nie wydał grosza. Ale na pogardę nie zasługuje w oczach dużej części komentujących ten, od którego ta osoba była zależna. Co z tego, że była bez pracy i miała dzieci, na które jakiś wspaniały mężczyzna nie płacił? Mogła odmówić. No pewnie, że mogła! Nie pochwalam jej postępowania, ale po ludzku ją rozumiem. W naszym społeczeństwie to kobieta musi podjąć odpowiedzialność za chwilę lekkomyślności, za zawierzenie komuś. Mężczyzna jest z zasady niewinny i nie ponosi odpowiedzialności ani we własnym sumieniu, ani w opinii publicznej. Ocenia się (zwyczajowo) kobietę. I przerwanie milczenia przez tę jedną jest tak bardzo bulwersujące, że dyskusja przybiera poziom wręcz farsowy. Nie doprowadzi do żadnych wspólnych wniosków, bo każdy przy swoim pozostanie. Wszelkie głosy „feministek” będą wyśmiewane i lekceważone jeszcze bardzo długo, bo nasze społeczeństwo nie dojrzało do poważnej dyskusji na ten newralgiczny temat. Jeszcze długo mężczyżni (bo to oni stanowią prawo) będą bronić swej dominującej pozycji w społeczeństwie i nie pozwolą ani na kształcenie świadomości seksualnej, ani na antykoncepcje, ani też na złagodzenie ustawy o dopuszczalności…
No, ale to całkiem nie jest temat do dyskusji…
7 grudnia 2006, o godzinie 01:16
Andrzeju, wyjechalismy w 1987 poniewaz pozbawiono nas srodkow do zycia – pisze o tym oczko wyzej.
Masz jeszcze jakies osobiste pytania, czy laskawie zadowolisz sie tym co sama zechce napisac?
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 01:18
katarzyna
„Napiszmy petycję do Gospodarza aby sie podpisał”.
Dobry pomysł – i na czasie. Zatem piszmy.
Pan minister Waldemar Kuczyński,
Panie Ministrze
My niżej podpisani uczstnicy Pańskiego interesującego blogu uprzejmie prosimy o podpisanie petycji Stowarzyszenia Wolnego Słowa – w nadziei, że ten krok przyczyni się o do rzeczywistego odcięcia się Polski od totalitarnej przeszłości, czyli realizacji postulatu zawartego w programie rządu Tadusza Mazowieckiego.
szczegóły petycji SWS w linku:
http://www.asme.pl/116542246464204.shtml
Jak już się podpisuję pod petycją do Gospodarza:
1. Mawar
2.
3.
4.
5.
7 grudnia 2006, o godzinie 01:25
Edwardzie, nie zrozumiales: ja nie mam zalu do pani Zofii, tylko zwracam jej uwage, iz krytykuje czyjes postepowanie a sama robi to samo. To nie kwestia zalu, ale logiki – w ktorej n.b. pani Zofia tez sie szczycila osiagnieciami.
Mnie wszelkie uwagi osobiste pod moim adresem szczerze bawia, jezeli w ogoel zwracam na nie uwage – zwlaszcza te nieprzyjazne. Czlowieku, urzedowanie na necie rozpoczelam od tzw. „sciepy” ( ( soc.pol.culture) – czegoz ja sie tam nie nasluchalam o sobie! Autobiografie ( sic!!!) mi napisano nawet. Naprawde, jestem calkowicie zaszczepiona na wszelkie zale pod adresem pogryzajacych mnie po lydkach ( heteroseksualnym mezczyznom i homoseksualnym kobietom to nawet wybaczam ; piekne mam te lydki, nie da sie ukryc;)
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 01:39
Andrzeju, ja Ci radzę z dobrego serca; bądż zadowolony z tego co Kaska sama zechce napisać i nie składaj reklamacji. Ona jest kombatantką i cichą bohaterką naszych czasów. Bez takich, jak ona Michnik razem z tym…. nooo… Kuroniem, że o naszym Gospodarzu nie wspomnę nie mieliby szans, by zaistnieć.
To ONA – gdy już się stało to co stać się miało – z bohaterskim okrzykiem; UCIEKĘ A NIE USTĄPIĘ!!! udała się na poniewierkę do Kanady! Ta od Łyżwy też tak mogła, ale wybrała lekkie prowadzenie!
I jeszcze ma pretensje i żal! Co za żenada…
Z daleka widać lepiej i teraz Kaska nas, miejscowych poucza i robi za autorytet moralny, nie mając do tego kwalifikacji, bo jej wpisy już dawno tego dowiodły.
Poczekaj na rocznicę stanu wojennego. Dopiero zobaczysz Kaskę w uniesieniu. Dopiero się zdziwisz…
7 grudnia 2006, o godzinie 01:51
Pchelko, pies cie ugryzl?
Zmien mieszkanie.
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 01:53
Mawar, wpisuj Pyzola pod dwojke!;)
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 01:57
Wyslalam Passentowi:
Pyzol pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
2006-12-07 o godz. 00:53
Drogi Autorze, pan tak energicznie odzegnowuje sie od zwiazkow z SB, ze pozwole sobie liczyc na panski podpis pod zalaczonym apelem:
http://www.sws.org.pl/index.htm
Kaska
………………….
Myslisz, Mawar, ze moze mu jeszcze wyslac petycje w sprawie podpisu naszego Gospodarza?
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 02:18
List – apel SWS jest bez sensu
Funkcjonariusze SB nie byli „państwem w państwie”. Ich pracę regulowała ustawa. Sami jej sobie esbecy nie napisali.
W swoim apelu sygnotariusze napisali także o „snacji moralnej”. Byłoby o wiele właściwsze aby tę sanację upatrywali w obrzydliwych zjawiskach dnia codziennego gdyż młodemu pokoleniu nic tak nie obrzydza Polski jak warchoły, chamy i łyse pały na koncertach „patriotycznych pieśni”.
SWS młode pokolenie ma pewnie za wapniaków, którzy tak jak nasi przodkowioe ciągle o tym rozmarynie czy sokołach by śpiewali. Czego oni chcą bronić, jakiej prawdy o przeszłości, czy tę, którą to ta esbcja sterowała „Solidarnością”, robiła co chciała z każdym opozycjonistą, że dziś aż strach cokolwiek powiedzieć i przyznać się, że się kiedyś działoało by nie usłyszeć po kątach szeptów „może coś ma na sumieniu?” – jak pani prokurato z IPN.
W czasie takiego szmba politycznego, tej gnojowicy wylanej na polski parlament, nie szanowania żadnych wartości moralnych, SWS wyskakuje jak filip z konopi. Coż to da? Nic. Póki ta cała swołocz będzie rządzić apele Stowarzyszenia są nic nie warta bo komuś się chce przejmować pięknem róż, gdy obsypane zostały gnojem. I to nie PRL, nie III RP jest temu winna, ale ten kto z taką swołączą zdecydował się wspórządzić.
7 grudnia 2006, o godzinie 02:29
leszku, normalnie – kamien u szyi i do jeziora….
Jak ty sam ze soba wytrzymujesz tak wiecznie tylko smedzac????
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 03:30
Kasiu,
a co mi po agentach, jak mnie dziś z telewizora straszą knury, warchołu i chamy. Powiedz co gorsze: dżuma i cholera dziś czy dziuma i cholera ćwierć wieku temu?
Kogo dziś obchodzi agent skoro dziś ludzie myślą o tym jakie to klawe życie miał Łyżwiński a tylko, że był głupi dał się tak wyrolować. Stosowałby gumkę i mógłby kobietę spuścić ze schodów.
W tak moralnym gównie to ja w czasach PRL nie żyłem. Wokoło pełno było ludzi przepełnionych ideałami i poświęcających się dla przyszłości. Dziś, do qrwy nędzi, każdy z tych wieprzów politycznych poświęca się tylko dla siebie.
7 grudnia 2006, o godzinie 05:57
Katarzyna Makowska grudzień 7th, 2006 at 1:25 am
Nie bylo uwag osobistych do ciebie.Byly uwagi odnoszace sie do
„tysiecy K.M”.
7 grudnia 2006, o godzinie 08:32
Leszek, no widzisz, tobie byloby lepiej, gdybys „knurow” nie widzial i z czystym sercem mogl nawet nie domyslac ich istnienia. Ja kieruje sie realizmem: wszedzie sa rozne „knury” i tylko staniecie twarza w twarz z rzeczywistoscia pozwoli nam sobie z nimi radzic. Tylko jawnosc i mowienie o patologiach spowoduja szukanie srodkow zaradczych na nie, a chocby odrzucenie przez wyborcow tych kandydatow na poslow, ktorzy najrozmaitsze grzeszki utajniaja, a do swiata wystawiaja szeroko usmiechniete, pewne siebie, wyszczekane, a nawet opalone, twarzyczki.
Takie problemy ma kazdy kraj – istotne jest to jak sobie z nimi radzi i na ile ma wole radzenia sobie.
Ja, jak pisalam, ciesze sie, ze Polsce przytrafil sie epizod z SO i LPR. Nie mam zludzen, ze to epizod!
Na szeroko pojete „knurostwo” najrozmaitszego sorta nie pomoze czyste obrazanie sie, zadete epistoly i zatykanie nosa: tak dlugo, jak dlugo bedzie znajdowalo chetnych do wprowadzania go na salony zycia publicznego.
Glowa do gory! Naprawde, sa na swiecie gorsze miejsca od Polski a idealnego NIE MA.
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 08:46
Edwardzie, pytanie „Dlaczego wyjezdzaliscie?” potraktowalam moze zbyt osobiscie, ale skoro zadane do mnie – odpowiedziec moglam tylko we wlasnym imieniu. Mam znajomych, ktorych do wyjazdu „zachecano” grozba zgwalcenia corki. Ojciec siedzial wtedy w wiezieniu. Kiedy dziewczyne raz zatrzymal i z lekka potarmosil jakis „nieznany sprawca” zdecydowali sie na wyjazd.
Z roznych powodow ludzie wyjezdzali, ale, szczerze mowiac, tez mam wrazenie, ze wielu z nich niezbyt dokladnie sobie przemyslalo zarowno dlaczego, jak i po co to zrobili. No, ale to juz zupelnie inny temat.
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 09:03
“Dlaczego wyjezdzaliscie?” A kiedy ja oto pytalem?
7 grudnia 2006, o godzinie 09:04
A ja nie podpiszę. Ponieważ nie odpowiada mi w ogóle kategoria „organizacji przestępczej”. Pachnie to odpowiedzialnością zbiorową.
Człowiek powinien odpowiadać za własne czyny, a nie za to, że gdzieś tam należał czy też gdzieś pracował.
7 grudnia 2006, o godzinie 09:36
Pani Katarzyno, Mawar,
nie nie podpiszę tej petycji SWS, tak jak nie podpisalem poprzedniej przeciwko generałoowi Jaruzelskiemu.
Nie podpisze jej bo choć jest tam sporo okresleń pod adresem SB z którymi sie zgadzam, to sama petycję uważam za odruch stetryczałego odwetu i kontynuowania wojny z komuna, która dla mnie jest skończona od dawna.
A petycji w sprawie generała Jaruzelskiego nie podpisałem, bo się zasadniczo różnię z jej autorami poglądem na stan wojenny i na decyzję Generała. Łączy mnie z tymi sygnatariuszami ważny kawał biografii i głeboko dzieli dzień dzisiejszy.
Leszku Sopot, podpisuje sie pod tym co napisałeś w sprawie tej petycji.
W najbliższym chyba numerze lewicowego „Przeglądu” ukaże się duzy wywiad ze mna, którego główną treścia będzie właśnie mój stosunek do PRL i moje pretensje pod adresem polskiego postkomunizmu co do ich rozliczenia się z Polską Ludową.
7 grudnia 2006, o godzinie 09:42
Pawle!
Ja również nie podpiszę, bo to jest typowa intryga skrajnej prawicy. Tak charakterystyczna, że aż podręcznikowa. Zauważ, co pisze Mawar: „My niżej podpisani uczestnicy Pańskiego interesującego blogu uprzejmie prosimy o podpisanie petycji Stowarzyszenia Wolnego Słowa – w nadziei, że ten krok przyczyni się o do rzeczywistego odcięcia się Polski od totalitarnej przeszłości, czyli realizacji postulatu zawartego w programie rządu Tadusza Mazowieckiego”. Niby wszystko w porządku, jakby człowiek nie miał doświadczeń z tą formacją, podpisałby bez słowa sprzeciwu. Zagląda człowiek do podanego linku i co czyta?
ASME – Antysocjalistyczne Mazowsze – zauważcie, nie antykomunistyczne, nie antySBeckie, tylko antysocjalistyczne. Mawarze, może Ty nie rozróżniasz socjalizmu od komunizmu?
A po drugie – w apelu w ASME jest napisane: „List dotyczy rozliczenia esbeków i twórców stanu wojennego”, a na to zgody nie ma.
po trzecie – szukam w apelu nazwiska Mazowieckiego. NIE MA. To nazwisko celem zmylenia nas zostało dopisane przez Mawara. Patrzę na podpisy pod apelem. I kogóż tam widzimy, proszę wycieczki? Bojowników o wolność słowa? Marcin Wolski? Wojciech Borowik? Mirosław Chojecki? Wolne żarty.
A nie uważasz, że prowadzenie Stowarzyszenia pod tak ogólnoludzkim tytułem: „Stowarzyszenie Wolnego Słowa” na portalu Antysocjalistyczne Mazowsze jest trochę niemoralne?
Krótko mówiąc apel jest tak napisany, że każdy przyzwoity człowiek podpisałby się pod nim obydwoma rękami. Ale niestety w kontaktach ze skrajną prawicą należy się pilnować jak z reklamą pożyczek w bankach i regulaminem wycieczek zagranicznych z biur podróży. Najważniejsze napisane jest na samym dnie i to malutkimi literami
7 grudnia 2006, o godzinie 09:53
Torlin,
sporo przesadziłes umieszczając Mirka Chojeckiego obok Wolskiego, jako wątpliwych bojowników o wolność. Mirek to bardzo ważna postać opozycji i wcale nie ekstremista. Sa tam tez podpisane inne osoby o niewątpliwej biografii opozycyjnej i ważnej, jak na przykład Konrad Bieliński.
To nie jest petycja skrajnej prawicy, tak bym nie nazwał, raczej petycja kombatantów” (piszę w cudzyslowie, bo my nie jesteśmy kombatantami, mysmy nie walczyli z bronia w ręku), ktorzy nie moga pozbyć się uczuć z tamtego czasu i nabrać dystansu także do tego co sami robilismy. Oczywiście wyłączam z tego grona oportunistów, takich jak Wolski. To zreszta jest dodatkowy, choć malutki powód by obok niego nie umieszczać swojego nazwiska.
7 grudnia 2006, o godzinie 10:04
Panie Waldemarze!
Pomyliłem Pawła Chojeckiego z Mirosławem Chojeckim. Sorry.
7 grudnia 2006, o godzinie 10:27
Panie Waldemarze – pytanie chwilowo niezaczepne o PZPR
Czy mógłby Pan wskazać tekst opisujacy motywy Pana przynależności do PZPR? W życiorysie nie ma nic na ten temat, a chwilowo nie mam czasu na czytanie wszystkich Pana publikacji.
pozdrawiam
Bernard
7 grudnia 2006, o godzinie 10:39
bernard
Czemu w I licealnej laziles za pyskata Mariolka,w ktorej juz w II lic. dostrzegles wredna Babe Jage.
7 grudnia 2006, o godzinie 10:52
Mawar
grudzień 7th, 2006 at 1:02 am
nadal nie wyjaśniłeś jak w terminologii wojskowej wróg może być „swoim”.
7 grudnia 2006, o godzinie 10:53
Edi,
w pierwszej licealnej łaziłem za całkiem kim innym, a Baby Jagi nie dostrzegłem w niej nigdy, gdzy czar prysł – zwykła babę, ale też znacznie później…
7 grudnia 2006, o godzinie 11:22
Z jednym z sygnotariuszy listu do Prezydenta bylem zmuszony spedzic troche czasu.Trwala „wojna” a on goraczkowo szukal pojednania .Moze kadra oficerska? Moze partyjna kadra menadzerska? Wypatrywal czy z za lasu nie jedzie godziec wzywajacy na rozmowy z tymi albo tamtymi.
A goniec z jego wyobrazni mial byc od……(zgroza)…. Geremka.
Zamudzal.
Na koniec dostal wezwanie.Chodzil napiety i tajemniczy, ale widac ze szczesliwy.
Koledzy zlitowali sie po kilku dniach, wyznali ze to zart.
Rozumiem ze zamiast oddac sie teraz w pelni pracy zawodowej,doradzac samorzadom ,gminom wiejskim itp. uprawia odwet. Odwet za zart.
Wybacz kolego Doktorze, to bylismy my, nie General (przypominam).
7 grudnia 2006, o godzinie 11:23
Czar pryska Bernardzie.
7 grudnia 2006, o godzinie 11:48
leszek.sopot
„Funkcjonariusze SB nie byli “państwem w państwie”. Ich pracę regulowała ustawa. Sami jej sobie esbecy nie napisali”.
Ładnie napisane – SB działała na mocy ustawy. Uchwalil ja z pewnością peerelowski parlament w wolnych i demokratycznych wyborach. Jedna z partii uzyskała wówczas 99,9 proc. głosów. Leszek, czy ty należysz do jakiegoś stowarzyszenia prawdziwych komunistów, czy jak?
7 grudnia 2006, o godzinie 11:54
torlin
„nie uważasz, że prowadzenie Stowarzyszenia pod tak ogólnoludzkim tytułem: “Stowarzyszenie Wolnego Słowa” na portalu Antysocjalistyczne Mazowsze jest trochę niemoralne”?
Traktuj socjalizm jako jego realną odmianę, obowiązującą w PRL.
Apel masz jeszcze na oficjalnej stronie Stwarzyszenia. Polecam.
http://www.sws.org.pl/
7 grudnia 2006, o godzinie 11:57
Andrzej
Widzisz różncę „swój – obcy” a „swój=obcy”?
7 grudnia 2006, o godzinie 12:08
torlin
” apel jest tak napisany, że każdy przyzwoity człowiek podpisałby się pod nim obydwoma rękami. Ale niestety w kontaktach ze skrajną prawicą należy się pilnować jak z reklamą pożyczek w bankach i regulaminem wycieczek zagranicznych.”
Nikogo ze skrajnej prawicy tam nie ma, podobnie jak ze skrajnej lewicy. Jest głównie rozsądek i umiarkowanie. Jeśli inicjatywę firmuje Konrad Bieliński to możesz być pewien spokoju swojego sumienia.
7 grudnia 2006, o godzinie 14:05
Mawar,
chamstwem się ciągle musisz popisywać czy też tym, że brakuje tobie 5 klepki? Dziecko może nie zrozumieć, że SB sobie sama nie istaniał i że była częścią systemu. Gdy dorosły człowiek tego nie rozumie to wstyd.
7 grudnia 2006, o godzinie 14:43
leszek.sopot
Przeczytałem jeszcze raz twój wcześniejszy wpis i jeśli mój monitor (Eizo 19″) dobrze wyświetla, to napisałeś to co napisałeś – że SB działała na mocy ustawy. A że była częścią systemu, czy to nieboszczkę SB rozgrzesza albo cokolwiek zmienia? Ja się tylko zdziwiłem twoim sposobem rozumienia komunizmu, stąd moja reakcja, przyznaję, być może przesadna. Więc sorry i bez obrazy.
7 grudnia 2006, o godzinie 15:04
Katarzyna
„Wyslalam Passentowi:
Pyzol pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
2006-12-07 o godz. 00:53
Drogi Autorze, pan tak energicznie odzegnowuje sie od zwiazkow z SB, ze pozwole sobie liczyc na panski podpis pod zalaczonym apelem:
http://www.sws.org.pl/index.htm”
Wystawiłaś pana Daniela Passenta na ciężką próbę, ale zniósł ją mężnie, jak na oficera wywiadu PRL przystało. Twój wpis nie został ocenzurowany i jest na blogu – jako pierwszy. Teraz u pana Daniela pełny liberalizm, nie to co dawniej, kiedy rządził fan-club pozytywnie myślących o III RP i PRl-u. Odnoszę wrażenie, że blog Daniela Passenta przechodzi podobne cykle polityczne jak peerelowski komunizm: zamordyzm – odwilż – liberalizm – rewizjonizm – anarchia i z powrotem: zamordyzm – odwilż – liberalizm … itd. Już Oswald Spengler twierdził, że historia się powtarza.
7 grudnia 2006, o godzinie 15:56
Katarzyna Makowska & Mawar
„Kto nie z nami, ten przeciw nam”?
Czy „chlop zywemu nie przepusci”?
7 grudnia 2006, o godzinie 16:05
Mawarze!
Dopiero teraz siadłem przy komputerze i Ci odpowiadam.
W tytule wortalu jest „Antysocjalistyczne Mazowsze”. Tu i teraz. W 2006 roku. A tytuł nie brzmi „Antysocjalistyczne Mazowsze w czasach komunistycznych”, więc nie widzę odniesienia do czasów przeszłych. Naprawdę nie uważasz, że pisanie przeciwko socjalizmowi w 2006 roku i to odnosząc do UB i stanu wojennego jest nadużyciem etycznym? Nie odpowiedziałeś mi w ogóle na pytanie, czy rozróżniasz socjalizm od komunizmu (dzisiaj).
Ja poczułem trwogę zobaczywszy nazwisko Marcina Wolskiego oraz Chojeckiego (ale w tym wypadku pomyliłem Pawła z Mirosławem, za co przeprosiłem). Ale a propos Wolskiego – nie uważasz to za znak czasów – sekretarz KZ PZPR w III Pr. PR stałym felietonistą w „Gazecie Polskiej”. Żydzi na to powiedzieliby – cymesik.
7 grudnia 2006, o godzinie 16:08
Mawarze!
Piszesz: „przechodzi podobne cykle polityczne jak peerelowski komunizm: zamordyzm – odwilż – liberalizm – rewizjonizm – anarchia i z powrotem: zamordyzm – odwilż – liberalizm … itd.”. Mam do Ciebie prośbę, bo zapomniałem na śmierć, jak brzmi nazwisko Generała, co przerwał te cykle i powtarzanie się historii? Zobacz, jaka pamięć jest zawodna.
7 grudnia 2006, o godzinie 17:29
Żeby się chamom we łbach nie poprzewracało…
Demokracja jest cool, ale tylko gdy wychodzi na nasze, ale chodzi o to, żeby chołocie się we łbach nie poprzewracało, jak prof. Geremek się w chwili szczerości wypowiadał, że „społeczeństwo nie dorosło”
I dlatego: „Prezes NBP Leszek Balcerowicz powiedział, że referendum w kwestii przystąpienia do strefy euro jest niepotrzebne.”
http://waluty.onet.pl/144.....mosci.html
7 grudnia 2006, o godzinie 17:39
I sądzę, że Balcerowicz ma rację. Referendum nie jest niezbędnym atrybutem demokracji. Sprawdza się dobrze w polityce lokalnej, gdy chodzi o to, czy budować drogę, czy oczyszczalnię ścieków. Kiedy natomiast idzie o decyzje wymagające specjalistycznej wiedzy, może to być narzędzie niebezpieczne.
Osobiście wolę, aby o przyjęciu lub nieprzyjęciu euro zadecydował – po wysłuchaniu fachowców – Sejm, który (przynajmniej w założeniu) składa się z ludzi bardziej kompetentnych, a na pewno znacznie lepiej poinformowanych niż całość społeczeństwa.
7 grudnia 2006, o godzinie 17:51
Panie Pawle,
wybory też nie są niezbedne. np. Geremek z Mazowieckim i Kuczynskim woleli sejm niedemokratyczny chodzący na pasku, niż wolne wybory. Jeżeli rządzą nasi, to po cholerę wybory?
Tak samo z Euro – jeszcze ludzie powiedzą nie? Po cholerę referendum, wszak Balcerowicz wie lepiej, tak jak i Geremek unikajacy wyborów wiedział lepiej. A najlepiej wiedział PZPR, tylko społeczeństwo się nie sprawdziło…
7 grudnia 2006, o godzinie 17:55
Powiem więcej. Jestem pewien, że Balcerowicz ma rację. Przystępując do UE m.in. zobowiązaliśmy się do wstąpienia do strefy euro. Teraz co najwyżej możemy robić referendum, czy występujemy z UE. Paplanie o konieczności referendum w sprawie przystąpienia do strefy euro jest dowodem niekompetencji prezydenta albo jego skrajnej nieodpowiedzialności (wydawanie pieniędzy na referendum, które i tak nie ma żadnego znaczenia).
7 grudnia 2006, o godzinie 17:59
Polska przystępując do Unii Europejskiej zaakceptowała traktat akcesyjny w referendum. Traktat zakłada, że Polska przystąpi do strefy euro, kiedy będzie gotowa.
Proste jak drut Łyżwy
7 grudnia 2006, o godzinie 18:04
Aby uprzedzic glupie argumenty:przecie Szwecja!!
Swobode wprowadzenia wspolnej waluty zatrzegly sobie tylko W.Brytania i Dania.Szwedzkie referendum bylo naruszeniem regul.(Szwedzkie referenda sa NIEWIAZACE dla parlamentu.)
7 grudnia 2006, o godzinie 18:09
Mawar,
Pytasz: „A że była częścią systemu, czy to nieboszczkę SB rozgrzesza albo cokolwiek zmienia?”
To świadczy o systemie i wybiórcze traktowanie SB jest bez sensu. Bez SB system by nie istniał, no chyba, że ty zakładasz, ze ludzie z własnej woli wznosiliby pomniku ku czci „wyzwolicieli” i przewodniej siły. Niby dlaczego też „sprawcy stanu wojennego” mieliby być bardziej wyróżnieni niż Bierut i spółka, albo Moczar i Gomułka?
Jest bezsporne, że wprowadzając stan wojenny junta złamała nawet wówczas obowiązujące prawo i wronę można w świetle komunistycznego prawa traktować jako tajny spisek zbrojny. Jednak osądzenie motywów może wzbudzać uzasadnione dyskusje i oceny nie są jednoznaczne – choć nie dla mnie.
7 grudnia 2006, o godzinie 18:09
Bernardzie!
Paweł ma rację. 90 % polskiego społeczeństwa nie wie, jakie będą dla nich skutki przyjęcia euro. Ty masz prawo się zżymac, że Ciebie nikt nie pyta o zdanie, bo masz wyrobioną opinię opartą na lekturze fachowych artykułów, umiesz przedstawić argumenty za i przeciw. A teraz weź swoich sąsiadów, względnie ludzi, których znasz, a którzy (z całym dla nich szacunkiem) nie sa orłami intelektu ekonomicznego. Co oni mogą powiedzieć na ten temat?
Sam wiesz doskonale o tym, że referenda wymagające specjalistycznej wiedzy od razu spotykają się z demagogią. Tym się różnisz od innych ludzi, że na pytanie referendalne: „Czy Polska ma podpisać umowę z Wyspami Alandzkimi w sprawie limitu połowu dorsza przez kutry polskie?” najpierw zainteresujesz sie dotychczasowymi umowami, innymi limitami, zapotrzebowaniem rynkowym, dostępnością importu, zyskownością rybaków itd. A co może powiedzieć na ten temat Ciotka Malwina? Usłyszy, że biedni rybacy gnębieni są przez limity, a więc przez Unię.
7 grudnia 2006, o godzinie 18:43
Katarzyno,
nie chcesz słuchać bardziej doświadczonych kolegów z Polonii i zainteresować się liczbami tylko ciągle karmisz się stereotypami. Zatem podam Ci kilka liczb. W Kanadzie w 1990r., a więc w czasie tego „strasznego” kryzysu gospodarczego PKB na głowę mieszkańca wynosił 27 tys. $, więc tylko trochę mniej niż obecnie w takich krajach jak Francja czy Niemcy. A ty śmiesz twierdzić, że startowaliście w takich samych warunkach jak Twoi koledzy w Polsce, a to, że za swoją pensję możesz obecnie kupić znacznie więcej niż Twoi koledzy w Polsce ma byc dowodem niesłychanego złodziejstwa w III RP. Jakiś czas temu napisałaś co „osiągnęłaś” w Kanadzie. Nawet na warunki Polskie nie są to osiągnięcia oszałamiające, a uwzględniając poziom życia w Kanadzie to jest po prostu „dno”. Zgodnie z Twoją logiką należałoby napisać, że w Kanadzie można wręcz mówić o jakimś hiperzłodziejstwie. Nawiasem mówiąc, jak kiedyś również napisałaś, Twoi koledzy w Polsce mają antykacze nastawienie. Czyżby z perspektywy Kanady lepiej widać co jest dla nich lepsze? I kto tu jest pchłą-szachrajką?
—
Mawar
grudzień 7th, 2006 at 12:12 am
oraz inni twierdzący jak to III RP słabo się rozwijała. Na stronach typu
http://www.unicef.org/inf.....oland.html
można m.in. przeczytać jak zmieniał się wskaźnik GDP per capita w latach 1990-2005. Dla Polski wzrastał o średnio 4,3% rocznie, Czech – 1,9%, Estonii – 4,2%, Węgier – 3,1%, Słowacji – 2,8%, Łotwy – 3,6%, Litwy – 1,9%, Słowenii – 3,2%. Przestańcie więc z łaski swojej karmić nas bzdurami jak to źle w II RP było w porównaniu z innymi krajami.
7 grudnia 2006, o godzinie 18:47
W sprawie referendum: proponuje zrobic referendum, co sie dookola czego kreci: Ziemia wokol Slonca czy na odwrot? Podobnie z Ksiezycem. Sprawa nie jest oczywista. Golym okiem widac, ze jednak kreca sie wokol Ziemi. Znaczna czesc Wlochow ponoc uwaza, ze tak wlasnie jest. Warto to demokratycznie ustalic i wpisac do ustawy zasadniczej. I prosze pozniej nie mowic, ze spoleczenstwo nie doroslo do waznych decyzji. Jesli spoleczenstwo zadecyduje, ze kreca sie dookola Ziemi, to tak wlasnie jest. A tzw. astronomowie i inni tzw. fachowcy pilnuja swojego interesu i warto sie przyjrzec, kto za tym stoi.
-
Jesli idzie o apel SWS, to ja oswiadczam, ze nie podpisze, choc ze zdumieniem rozpoznaje kilka nazwisk. Nie znam osobiscie zadnego z podpisanych, ale rozpoznaje Chojeckiego i Borowika. Moze wiek robi swoje. Jak pisal poeta „bo paraliz postepowy najzacniejsze trafia glowy”.
-
Jeszcze o apelu. Widze tam zaprzanstwo, do ktorego nalezy sie odniesc. Co to jest „zaprzanstwo”? Czy nie jest to przypadkiem cecha, ktorej mozna sie latwo doszukac u przeciwnika politycznego? Na przyklad, ja juz zaczynam widziec „zaprzanstwo” u W.Kuczynskiego, Torlina, L.Sopota, oraz u siebie. Nie podpisali. A wiec sa przeciwko „walce z korupcja”, „autorytetowi i prestizowi panstwa”, i tak dalej. Nie chca rozliczac przestepcow, czyli popieraja organizacje przestepcza, za jaka niewatpliwie nalezy uznac … (i tak dalej). Zaprzancy cala geba. Logicznie rozumujac, trzeba bedzie sie temu przyjrzec i wyciagnac stosowne wnioski. To jest nastepny, logiczny krok.
7 grudnia 2006, o godzinie 19:09
Minister finansów Zyta Gilowska złożyła dymisję – podało Radio Zet.
7 grudnia 2006, o godzinie 19:14
Pani Katarzyno,
Problem nie leży w tym, co twierdził w rozmowie z posłem Brudzińskim poseł Napieralski, ale w reakcji posła Brudzińskiego. Jeśli poseł Napieralski, uważa jak Pani pisze, że…
„ze Fotyga jest winna rosyjskiego embarga na mieso, a Dorn odpowiedzialny za smierć dwojki policjantow” – to ma rację.
Minister Fotyga „zapomniała” zapoznać się ze sprawami polskiego eksportu mięsa do Rosji i wszelkimi dochodzeniami polskiej prokuratury, które w tej sprawie są prowadzone co najmniej od 2004 roku i wszelkimi przekrętami, jakie w tym handlu robiono. Nie znając kontekstu całej tej awantury i dotychczasowych uzgodnień organów ścigania – wywołała potężną awanturę w UE.
Owszem, minister – odpowiada za podległą mu policję oraz resort i jej durne pomysły resortowych dyrektorów. Tak i więc za bezsensowną śmierć policjantów
I nie mamy ze strony posła Napieralskiego z żadnym …”
przerostem emocji nad inteligencja,” a raczej większą wiedzą na temat afery mięsnej i pani Fotrygi, niż poseł Brudziński.
Jeśli już „działka dla psychologa”, to na pewno nie w stosunku do niego.
W przypadku ministra Dorna, Napieralski powiedział tylko prawdę o kompetencjach resortowych ministrów.
Odsyłanie z tego powodu do psychologa, jako jedyny argument ze strony posła Brudzińskiego, którego znam osobiście i do tej pory miałam za rozsądnego człowieka – uważam za argument rynsztokowy.
Pisze Pani,
….że opozycja przypisuje wiele obsesji rożnych działaczom PiSu, publicyści debatują nad psychika Kaczynskich, niejeden polityk zarzuca im najrozmaitsze stany mentalne – czy wtedy pani tez protestuje wobec “rynsztokowych argumentów”?
Odpowiadam – w bardzo wielu przypadkach działanie obu braci Kaczyńskich, oparte na mogą budzić niepokój o stan mentalny. Np. koalicje z wielokrotnie skazywanym przez sądy Lepperem, czy z Giertychem, który reaktywował Młodzież Wszechpolską z jej tradycjami neofaszystowskimi, a teraz schował głowę w piasek i udaje strusia, gdy Polska pogrąża się kloace obyczajowej polityków w męskim klimakterium.
***
Pani Katarzyno, na Pani temat „naużywałam” się znacznie mniej niż inni Pani antagoniści, polecam forum u Passenta!
Niczego nie zapomniałam.
Za to pani zapomina, ze my prowadzimy sobie, może i ostre, dyskusje w blogach i różnych forach internetowych, i są to dyskusje PRYWATNE.
Natomiast politycy prowadzą swoje dyskusje na poziomie szamba publicznie i w publicznych mediach. I mnie się to po prostu nie podoba.
Owi politycy, bez względu z jakiej partii pochodzą, czy rządowej koalicji, czy z opozycji, Pani Katarzyno, są ma moim i innych podatników UTRZYMANIU.
Proszę zauważyć, że ja i wielu ludzi w Polsce, swoją pracą muszę wykonać takie dobro, które się sprzeda, bym dostała swoje wynagrodzenie. Praca musi być produktywna i rynek decyduje, że mam pieniądze.
Politycy nie tworzą dóbr, które można sprzedać i mieć pieniądze na ich pensje, siedzą w kieszeniach podatników.
Więc skoro płacę parlamentarzystom z własnej kieszeni wymierne kwoty, mam prawo oczekiwać od nich, a nawet kategorycznie żądać – przynajmniej minimum kultury i przyzwoitości w tej dyskusji.
Publiczne media także utrzymuje w jakimś tam stopniu płacąc na nie abonament.
W Polsce politycy zapominają bardzo szybko kto im płaci żywą, wyliczalną gotówką, na ich parlamentarne wygłupi, orgie, wojaże, kawki i inne nieproduktywne czynności.
My God! A ilez sie pani, wlasnie pani takich na tym – i innych – blogu wobec mnie ( a i nie tylko mnie) nauzywala! Zapomniala juz pani?
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 19:26
Gilowska: Zostaję w rządzie
7 grudnia 2006, o godzinie 19:55
Andrzeju.
Zamist podawać jakieś urzędnicze wskaźniki rozwoju powiedz mi, czemu to ludzie uciekają z Polski. Tylko oszczędź mi, proszę, argumentu, że to PiS winien (tylko).
7 grudnia 2006, o godzinie 19:59
Narciarzu!
Gratuluję! Ja bym lepiej demokracyji nie ośmieszył! Buziaki!!!
„W sprawie referendum: proponuje zrobic referendum, co sie dookola czego kreci: Ziemia wokol Slonca czy na odwrot? Podobnie z Ksiezycem. Sprawa nie jest oczywista. Golym okiem widac, ze jednak kreca sie wokol Ziemi. Znaczna czesc Wlochow ponoc uwaza, ze tak wlasnie jest. Warto to demokratycznie ustalic i wpisac do ustawy zasadniczej. I prosze pozniej nie mowic, ze spoleczenstwo nie doroslo do waznych decyzji. Jesli spoleczenstwo zadecyduje, ze kreca sie dookola Ziemi, to tak wlasnie jest. A tzw. astronomowie i inni tzw. fachowcy pilnuja swojego interesu i warto sie przyjrzec, kto za tym stoi.”
7 grudnia 2006, o godzinie 20:03
Torlinie.
Też Ci gratuluję osmieszenia demokracji! Naprawdę! Gdybym ja to napisał, byłoby milczenie albo „awantura”, a tak – proszę:
90 % polskiego społeczeństwa nie wie, jakie będą dla nich skutki przyjęcia euro.”
Zgadzam się! Co więcej: 90% społeczeństwa nie wie o co chodzi w większośći spraw. Rodzi się zatem pytanie: Po co temu niewiedzącemu społeczeństwu dawać możliwość zabierania głosu???
Torlinie, po co?
7 grudnia 2006, o godzinie 20:11
Bekasie:
mylisz demokracje bezposrednia z demokracja przedstawicielska. Ta pierwsza dobrze dziala w malych spolecznosciach na poziomie spraw lokalnych. (Na przyklad, mieszkancy miasteczka wypowiadaja sie „czy wybudowac parking”.) Natomiast ta druga jest niezbedna w wiekszych spolecznosciach i przy bardziej skomplikowanych i/lub specjalistycznych sprawach.
-
Troche mnie dziwi, ze bedac gramotnym na poziomie obslugi komputera wydajesz sie byc niegramotnym na poziomie elementarza demokracji. Gdzie byles przez ostatnie 15 lat? A moze po prostu wlacz myslenie, zanim cos napiszesz?
7 grudnia 2006, o godzinie 20:13
Bekas
„czemu to ludzie uciekają z Polski”
Nie uciekaja tyko wyjezdzaja,a wyjezdzaja bo
1)dochod narodowy brutto na glowe jest nizszy niz tam gdzie jada.
2)sa tam tez wyzsze zarobki.To konsekwencja w pewnym uproszczeniu 1.
Granice sa otwarte.W kilku krajach moga pracowac legalnie.
Zarobki w PL jeszcze kilkanascie lat beda nizsze niz w starej Unii.
Nawiasem mowiac sa sygnaly ze wyjazdy do USA staja sie nieoplacalne dla niektorych kategorii.
TO WSZYSTKO WIESZ PRZECIEZ, WIEC PO CO PYTASZ?
7 grudnia 2006, o godzinie 20:17
Mawar, od czasu jak opublikowalam tutaj kilka moich wycietych wpisow, juz ich u Passenta nie usuwaja, a ten ostatni sprowadzilam tu b. szybko.
Edwardzie, dlaczego wyciagasz takie trywialne wnioski z tego co pisze?
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 20:18
Lista spraw, których nie należy poddawać referendum zdaniem światłych postępowców (bo naród na tyle głupi, że może podjąć złą decyzję):
- wprowadzenie kary śmierci;
- wprowadzenie Euro;
- wprowadzenie konstytucji europejskiej (tu była lekka obsuwa, pozwolono podjąć złą decyzję, na szczęście w porę zablokowano możliwość);
można dopisywać kolejne pozycje…
7 grudnia 2006, o godzinie 20:21
Narciarzu.
Faktycznie. Jak ktoś tylko o demokacji marzy, to trudno mu inne rzeczy zauważyć. Ale zapewniam Cię: obok demokracji inne stany też istnieją.
.
To demokracja przedstawicielska dobrze działa??? To, cholera! – za wyrażansa przepraszam! – z jakich powodów krytykujesz PiS????
7 grudnia 2006, o godzinie 20:22
miner
narciarz2 Says:
grudzień 7th, 2006 at 8:11 pm
I NIE ZAWRACAJ GLOWY
7 grudnia 2006, o godzinie 20:22
Ano po to, Edwardzie, że ludzie głosują za krajem nogami.
Skoro wskaźniki takie dobre, to czemu krytykować PiS?
7 grudnia 2006, o godzinie 20:23
Pawle, okreslenie grupy politycznej jako organizacji przestepczej, po raz pierwszy w miedzynarodowym prawie wykorzystano w Norymberdze.
Dosc skutecznie, jak wiesz. Pozwolilo to oddzielic winnych aktywnych i decyzyjnych w paskudnym procederze od tych, ktorzy wen zostali mniej lub bardziej automatycznie wplatani przez okolicznosci stworzone wlasnie przez te grupe, na ktorej potege nie mieli wplywu, a ktora operowala terrorem wobec wszystkich, w ten sposob zmuszajac ich do uleglosci.
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 20:27
Bekas
Dlatego ze demokracja to nie sa despotyczne rzady wiekszosc.
Caly czas trwac powinna krytyka i kontrola rzadzacych.
BEKAS???!!!
7 grudnia 2006, o godzinie 20:27
Jej, Edwardzie, najszczersze przeprosiny! Pytal Andrzej nie ty.
Wyyyybaczysz slabej kobiecie?;)
(Naprawde b. mi przykro)
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 20:27
Minerze (Saperze czy może – Górniku?)
Nie bardzo wiem, szczerze powiedziawszy, z jakich pozycji Ty to piszesz” czy wyśmiewasz demokrację w ogóle???
W każdym razie chciałem zauważyć, że jak ktoś zatrudni malarza, który mu robote spartoli, to drugi raz juz go nie weźmie. Natomiast politykierów, którzy rolują z zasady, Ci sami ludzie wybierają po sto razy. Ot, demokracja.
7 grudnia 2006, o godzinie 20:30
Edwardzie!
To Kazimirus Wielki, Jan III Sobieski, Chrobry…..do kosza się nadają???? (przykłady można mnożyć)
7 grudnia 2006, o godzinie 20:32
I jeszcze jedno. Na koniec, bo jadę do domu.
Edwardzie.
To dzieci mają rodziców kontrolować???
7 grudnia 2006, o godzinie 20:33
Bekas
Bo sa zagrozeniem dla demokracji.
Patrz np objecie kontrola pieniedzy dla samorzadow.
Tego nie powinien robic rzad przez wojewode -swego urzednika.
7 grudnia 2006, o godzinie 20:37
„To Kazimirus Wielki, Jan III Sobieski, Chrobry…..do kosza się nadają???? (przykłady można mnożyć)”
?????????????????????????????????????????????????????????
?????????????????????????????????????????????????????????
CO TO?
7 grudnia 2006, o godzinie 20:39
Bekasie:
Chrobry? Jan II Sobieski? Nie zauwazyles, ze oni juz nie rzadza od pewnego czasu? Krolowa Bona tez nie zyje, niestety. Gdzie byles przez ostatnie kilkaset lat?
-
Trudno dyskutowac z kims, kto nie rozroznia rodzajow demokracji, nie zauwazyl zasady kontroli wladzy, i myli mu sie PiS z Poczetem Krolow Polskich. Albo nie myslisz, albo probujesz robic balona z rozmowcy, czym robisz balona sam z siebie.
7 grudnia 2006, o godzinie 20:40
Katarzyna Makowska
Ja nie patryjarchalny, wiec nie kryj sie samoobronnie za plec.
7 grudnia 2006, o godzinie 20:53
narciarz2
„Jesli idzie o apel SWS”
Jest tam kilku naprawde zasluzonych ludzi.
Chyba jednak do „stanu wojennego” pewne osobowasci sie przywiazuja.Trudno jest wyjsc z lesniczowki.Chyba najlepiej jest nie marudzic i rzucic sie w jakies intensywne zajecie,w nowa pasje.
Szkoda ich.
7 grudnia 2006, o godzinie 21:00
torlin,
nas Gospodarz sporo ci juz wytlumaczyl, ja zas chce dodac pare slow o witrynie, z ktorej zaczerpnieto apel ( choc mozna bylo sprowadzic link z ze zrodla, czyli strony SWS).
Nigdy nie poparlabym zadnej inicjatywy ludzi prowadzacych te witryne. Pisalam o tym, ze swoje buszowanie po necie rozpoczelam od tzw. „sciepy”. Tam to spotkalam p. Krzysztofa Pawlaka, ktory prowadzi te witryne i mialam okazje dobrze go poznac. Przede wszystkim – to antysemita, a ja traktuje antysemityzm m.in jako cos w rodzaju papierka lakmusowego dla oceny czyjejs zdolnosci do samodzielnego myslenia i n i g d y sie na tym kryterium nie zawiodlam. Inne poglady kpawlaka ( jak sie podpisywal) sa dla mnie rownie egzotyczne i niedporzeczne, jak i poglady jego guru – Korwina Mikke. No, ale tutaj to jeszcz e mozna byloby prowadzic jakas merytoryczna rozmowe, tyle ze z p. Pawlakiem sie n i e d a, bo b. szybko urochomia inwektywy i to klasy, ze sie wyraze „wczesnego Leppera”. Ostatnio probowal atakowac mnie kiedy sie pojawilam na prawica.net , ale efekt byl taki, ze to jego wyciszono ( ja oddalilam sie od tego miejsca nieco pozniej, stwerdziwszy, iz niestety, nie jest to gatunek „prawicy” ktory lubia tygrysy;)
Oto probka tfurczosci szefa tej witryny ( pierwszy tekst jaki mi sie wyguglowal ( pisane do mnie):
„Czy umie cos pani poza powtarzaniem sloganow lewiznowej prasy?
Prosze o cytaty w pani wykonaniu – odnalezione wypowiedzi Haidera, ktore
sa mu imputowane lewiznowe mass media… :)))
Niech przestanie pani byc t a k a wymowna – tylko podaje przyklady – bo
inaczej bede przez pania zmuszony do jej zaliczenia do tuby Stalinowj
propagandy, kontynuowanej prze politpoprawnych spadkobiercow z ZSRE –
czyli nowych faszystow z UE… :)))
……………
No sami widzicie panstwo, na necie bylam juz „tuba Stalina”!:):):) I to w okresie, kiedy kpawlak jeszcze „mnie lubil”!
http://groups-beta.google.....6d0292a731
7 grudnia 2006, o godzinie 21:10
Skupienie sie na dzialalnosci „kombatanckiej” dokumentalizacja,propagowanie przezyc,bale wspomnien, tez chyba na glowe dobrze nie robia.
7 grudnia 2006, o godzinie 21:27
Andrzeju, kanadyjskie statystyki z 1990 r. mialy sie n i j a k do naszej osobistej sytuacji. Musielismy zaczynac zycie w nowym kraju, nowej kulturze, ktora znalismy b. slabo, a jeszcze gorzej rozumielismy, nie mielismy oszczednosci ani w miare bliskich perspektyw na przyzwoita prace. W kraju przybycia rozpoczynal sie wielki kryzys,rzad cial co popadnie, firmy uciekaly za granice, wdrazano trudne do przyjecia spolecznie reformy, a wsrod ludzi – tych, jak najbardziej miejscowych – panowal poploch „Ratuj sie, kto moze”.
W podobnej sytuacji rozpoczynalo nowa Polske b. wielu Polakow, tyle, ze nie mieli klopotow jezykowych, mieli na miejscu rodziny, przyjaciol, jakas zrozumiala dla innych historie zyciowa – i zawodowa. A, przede wszystkim: nie musieli harowac za grosz e, aby zaplacic za sam dach nad glowa ( bo juz nie wspomne o gimnastyce pozwalajacej zaplacic rachunki za prad i gaz – a tu litosci nie bylo: odcinano je po kilku upomnieniach i trzeba bylo slono placic za powtorne podlaczenie; na szczescie nam udalo sie uniknac takich problemow, ale za jaka cene, to juz nawet nie chce mi sie myslec). Wierz, mi, przezylismy wiele potwornych chwil, kiedy zawiodla nawet nadzieja….
W tym sensie pisze o podobienstwach. Oczywiscie, ze zdaje sobie sprawe z roznic, ale z pozycji takiego zwyklego szaraka, nie byly one az tak istotne, aby owe podobienstwa zupelnie wykluczyc.
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 21:28
Kaśka! dot. 8.23.
Wracamy bez przerwy do tego samego tematu, aż do znudzenia. Nie wiem, czy zauważyłaś, że w drodze wyjątku Międzynarodowy Trybunał Wojskowy uznał w Norymberdze niektóre organizacje (?) za zbrodnicze: SD (Sicherheitsdienst), SS (Schutzstaffel) oraz Gestapo. Byli to Niemcy, niemieckie było i SD i SS i Gestapo. Doprowadzili do śmierci z 50 mln ludzi, tworzyli obozy koncentracyjne, organizowali łapanki, getta, palili i bombardowali miasta. Chciałem przypomnieć Ci, że odpowiedniki tych instytucji w państwach satelickich (Węgry, Rumunia, Włochy itd) nie zostały tak ukarane przez MTW.
Per analogiam za zbrodniczą należy uznać NKWD, GRU i GUŁag (Gławnoje Uprawlenije Isprawitielno-Trudowych Łagieriej), ale nie nasze UB czy SB, bo mimo że byli niebywale paskudni i czuję do nich wstręt, nie wsadzali milionami ludzi do lagrów, nie rozstrzeliwali, nie zmuszali do katorżniczej pracy na Syberii w 40 stopniowym mrozie.
Kaśka! Ja naprawdę nie jestem obrońcą SBeków czy UBeków, wywodzę się z kultury Unii Demokratycznej i dla Twojej wiadomości nigdy nie byłem członkiem żadnej partii i nie ma mnie na Liście Wildsteina. Mnie chodzi tylko i wyłącznie o prawdę i obiektywizm. Ja człowieka, który ukradł, nazywam złodziejem, a nie mordercą, mimo, że obydwaj są przestępcami. Ale zbrodniarzem jest tylko ten drugi.
7 grudnia 2006, o godzinie 21:32
Edwardzie, moglabym ci odpowiedziec: skupianie sie na samej przyszlosci tez nie robi dobrze na glowe, czego przykladem moze byc klientela wrozek.
Balans.
A balans, to umiejetnosc dostrzegania zwiazkow pomiedzy przeszloscia i terazniejszoscia, i wyciagania z nich wnioskow na przyszlosc.
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 21:35
Bekas,
podane przeze mnie wskaźniki są jak dla mnie kiepskie i podając je wcale nie miałem zamiaru udowadniać, że tak dobrze się rozwijamy. One są tylko odpowiedzią na stawiane tu zarzuty, że III RP rozwija się słabo w porównaniu do krajów ościennych i sugerowanie, że jest to wynikiem występujących u nas patologii, które u innych nie występują. Jak z nich widać nie odróżniamy się zbytnio od innych, a jeśli już to na plus. A, że wskaźniki wzrostu mogłyby i powinny być wyższe to już inna sprawa.
7 grudnia 2006, o godzinie 21:36
Bekas: po prostu zadziwia mnie, że prawie za każdym razem gdy „opinia publiczna”, na którą tak chętnie powołują sie wszelkiej masci miłośnicy demokracji, ma czelność mieć zdanie inne niż przywódcy tej demokracji (w rozumieniu ludzi, którzy uważają się za tych, którzy maja prawo mówić co należy myślec) natychmiast pojawia się argument o niedojrzałości tych, którym chwile wcześniej dawało się prawo do stanowienia.
Referendum w sprawie wstapienia do UE – cool (bo naród jest wystarczająco odpowiedzialny aby po masowej indoktrynacji podjąc oczekiwana decyzję).
Referendum w sprawie konstytucji – uncool (bo naród podjął decyzje na „nie” co samo w sobie dowodzi jego niedojrzałosci)
BTW: ani saper ani górnik
Dana: Prosze na mnie nie krzyczeć, BO JA SIE PANA NIE BOJĘ!
7 grudnia 2006, o godzinie 21:51
miner
Ale co to demokracja przedstawicielska, i po co,i kiedy,i gdzie przyjales do wiadomosci?
7 grudnia 2006, o godzinie 22:02
Katarzyno,
Norymberga była sądem zwycięzców nad pokonanymi. Ci, których w niej osądzono, zasłużyli na taki los, ale to nie znaczy, że zastosowane rozwiązania prawne były nieskazitelne i godne naśladowania w innych, mniej drastycznych przypadkach.
Powtórzę: mnie w ogóle nie podoba się pojęcie organizacji przestępczej, czyli takiej, do której sama przynależność jest czynem karalnym. I nie robię nawet wyjątku dla SS.
Jeśli ktoś z was czytał „Pięć lat kacetu” Grzesiuka, to pamięta zapewne postać esesmana z załogi obozu, który dobrze traktował więźniów i w miarę swoich możliwości im pomagał. Zwykły, prosty, poczciwy człowiek, który zaciągnął się do oddziałów strażniczych SS, żeby uniknąć poboru do Wehrmachtu i wysłania na front wschodni. Ale był członkiem organizacji przestępczej…
7 grudnia 2006, o godzinie 22:03
Andrzeju! dot. 6.43 i 9.35.
Nie to, że występuję przeciwko Tobie, albo żebym Cię krytykował, ale mnie bawią takie porównania. Piszesz: „Dla Polski wzrastał o średnio 4,3% rocznie, Czech – 1,9%, Estonii – 4,2%, Węgier – 3,1%, Słowacji – 2,8%, Łotwy – 3,6%, Litwy – 1,9%, Słowenii – 3,2%”. Zgoda. Ale spójrzmy na to z innej strony: Estonia – 1,3 mln mieszk., Łotwa – 2,3 (razem 3,6), Litwa – 3,6 (7,2), Słowenia – 2,0 (summa summarum 9, 2 mln). O czym my mówimy! To są państwa wielkości Warszawy.
Nie jestem pewien tej informacji dotyczącej hutnictwa na Łotwie, ale podam jako ciekawostkę, to co słyszałem. W momencie naszych starań o wejście do Unii stawiano nam zarzut: „Juz nawet Łotwa podpisała blok porozumień w sprawie hutnictwa, a Polska jeszcze nie”. Tylko, że na Łotwie nie było ani jednej huty!
A nawet jeżeli dodamy pozostałe wymienione przez Ciebie państwa: Czechy – 10, 3 (19,5), Węgry – 10,0 (29,5) i Słowacja – 5,4, to daje nam w sumie 34,9 mln mieszkańców, czyli dalej mniej niż Polska. To pokazuje ogrom problemów naszego kraju i ciągłe mówienie (to nie o Tobie), jak to sobie Estonia wspaniale daje radę jest dla mnie śmieszne. Co my porównujemy, kanarka z hipopotamem?
7 grudnia 2006, o godzinie 22:05
Torlin, to co nazywasz wyjatkiem mozna takz eokrslic jako precedens i odwolac sie do niego w sytuacji podobnej.
Nie mamy zadnych mozliwosci siegniecia do GRU czy KGB, ale mamy – do organizacji przez nie stworzonych, prowadzonych i kierujacych sie ich wytycznymi, ktore zbudowano w PRL. To sa nasze brudy i nikt za nas ich nie posprzata. SB i jej wczesniejsze formacje spokojnie da sie przyrownac do SS.
Dzisiejszych neonazistow traktujemy b. ostro, a przeciez ani nie maja wladzy, ani nie pakuja przeciwnikow do obozow koncentracyjnych. Ale wiemy c z ym p a c h n a.
PRLowskie sluzby bezpieczenstwa, owszem, maja w swoym parszywym dorobku i zbrodnie, i obozy koncentracyjne. I zamykanie przeciwnikow w wiezieniach, i zabojstwa, ale nade wszystko – wszechwladze, z ktorej n i g d y nie zostaly rozliczone jako calosc, jako wlasnie przestepcza organizacja, ktora w swej istocie byly – tak jak SS czy Gestapo.
Bo nie zabily milionow? Wspieraly system, ktory zabil, a poza tym: czy fakt, iz wymordowaly mniej ofiar i zniewolily do stadium wystraszonych zwierzat cale spoleczenstwo to juz pryszcz?
Twoim zdaniem o przestepczym charakterze ma decydowac ot, ilosc fizycznie wykonczonych ofiar?
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 22:06
Dana: to badź teraz uprzejmy w oparciu o definicje demokracji bezpośredniej uzasadnić referendum w sprawie przystapienia do UE. Bo o ile dobrze odczytuje Twoją wypowiedź starasz się udowodnic mi, ze nie wiem o co chodzi i mieszam pojecia, tak?
I postaraj sie pozbyć tego protekcjonalnego tonu bo to nie służy dyskusji….
7 grudnia 2006, o godzinie 22:16
TVN nie ma litości, pracuje ze sprawnościa gilotyny z czasów rewolucji francuskiej. Beethoven mawiał, że symfonia jest jak wszechświat. W wykonaniu TVN inaczej – rozporkowa afera jest jak symfonia. Wieczorem coraz ciekawsze rzeczy dzieją się w polskiej polityce. Kaczyński odkłada wizytę na Litwie. PO już (chyba) na razie nie planuje sojuszu z GTW i chce porozumienia z PiS na temat terminu wyborów. Radio Z zwolniło z pracy Gilowską, co sekundę później podał TVN (Morozowski upierał się, że plotka to prawda), ale wicepremier wcale nie poczuła się zwolniona tylko zdziwiona zakresem władzy tej popularnej rozgłośni. Wszystko zmierza do likwidacji Smoobrony, a przy okazji i LPR. Trudno się tym martwić, no może poza metodami, bo jednak wolałbym, aby to wyborcy skasowali Leppera, a nie rodzina Walterów rękami Justyny Pochanke. A tak elektorat otrzymuje sygnał, że w demokracji najlepiej sprawdza się medialna manipulacja faktami sprzed kilku lat. Nowy duch wstąpił w wyposzczony od władzy Salon, perspektywa wiosennych wyborów to dla niego dobra wiadomość przed nadejściem zimy. Przestrzegał bym jednak optymistów, sądzących, że w tej niewyraźnej sytuacji lewica z Tuskiem wyskoczą i zgarną władzę. Grać będą wszyscy, ale jak zwykle wygra Kaczyński. Zwłaszcza że on rozgrywać będzie swój scenariusz (sytem bipolarny – reszta bez znaczenia). Nie zdziwiłbym się, ale i nie zmartwił, gdyby głównym przegranym okazała się lewica.
7 grudnia 2006, o godzinie 22:20
Katarzyno,
mam świadomość, że zaczynać od zera i do tego w obcym kraju (dodatkowo bodącym w stanie kryzysu) jest ciężko. Natomiast cały czas podkreślam, że niczym nie jest uprawnione porównywanie sytuacji w Kanadzie do sytuacji w Polsce.
Następne liczby. W czasie „strasznego” kryzysu w Kanadzie nastąpił spadek PKB o ok. 7% w ciągu ok. 3 lat (przypominam przy ok. 27tys $ PKB na głowę). W Polsce w 1990r, spadek PKB przekroczył 10%, w roku następnym 7% (przy ok. 5tys. $ PKB na głowę). Co w tym dziwnego, że przy takich różnicach Polak za swoja pensje kupi mniej niż Kanadyjczyk.
I sprawa kolejna. Sama piszesz, że przy takim „kryzysie”:
rzad cial co popadnie, firmy uciekaly za granice, wdrazano trudne do przyjecia spolecznie reformy, a wsrod ludzi – tych, jak najbardziej miejscowych – panowal poploch “Ratuj sie, kto moze”.
A w Polsce przy „troche” większym kryzysie przy działaniach naprawczych od razu krzyk: kradną, oszukują, wyprzedają. I z miejsca pojawiają się „nawiedzeni” twierdzący, że sa możliwe drogi na skróty, a w ogóle to trzeba najpierw lustrowac, dekomunizować, a sytuacja gospodarcza cudownie sama się naprawi.
7 grudnia 2006, o godzinie 22:28
torlin
„Mam do Ciebie prośbę, bo zapomniałem na śmierć, jak brzmi nazwisko Generała, co przerwał te cykle i powtarzanie się historii? Zobacz, jaka pamięć jest zawodna.”
A to ci podpowiem – General Motors, nieżle symbolizujący zachodni kapitalizm i demokrację, do czego wzdychało społeczeństwo zjednoczone w Solidarności. Natomiast inny generał (nie będe wymawiał jego nazwiska) zapewniał, że Polska może być komunistyczna albo nie będzie jej wcale. Na szczęście Polacy mu nie uwierzyli.
7 grudnia 2006, o godzinie 22:39
Torlinie,
wydaje mi się, że o 9.35 wyjaśniłem po co w ogóle podałem wskaźniki. A z Twojego wpisu jednoznacznie wynika, że w rzeczywistości osiągnięcia Polski w stosunku do sąsiadów są jeszcze większe niż to wynika z suchych statystyk. Dla uzupełnienia Twoich wywodów dodam, że jedna większa obca inwestycja w takim kraju jak Estonia znacząco wpływa na PKB całego kraju (w Polsce nie ma większego znaczenia). Wracając zaś do skali bardziej mikro możemy wziąć takie np. województwo mazowieckie, które z powodów o których piszesz jest już porównywalne z makroregionami UE. Uwzględniając zaś, że Mazowsze jako takie jest jednak dość biednym regionem, uzyskamy, że Warszawa (ciągnąca we wskaźnikach całe województwo) jest już typowo europejskim miastem.
A co do naszego rozwoju. Sam chyba przyznasz, że mógłby on być duuużo większy. A że nie był, to nie winię za to osób takich jak Balcerowicz czy nasz Gospodarz, a osoby, które dość skutecznie im w tym przeszkadzały (nazwiska sam możesz sobie dopowiedzieć, a ja sie z tym raczej zgodzę)
7 grudnia 2006, o godzinie 22:53
Katarzyno.
jeszcze w kwestii wpisu grudzień 7th, 2006 at 9:00 pm. Na własnej skórze przekonałaś się jak łatwo zostać „tubą Stalina” tylko dlatego, że ośmieliłaś się mieć i zaprezentować odmienne zdanie. Czy nie widzisz, że to są dokładnie te same metody co stosowane przez Kaczyńskiego i jego wyznawców (z Tobą niestety włącznie) – kto nie z nami to komuch, zwolennik lub wręcz agent układu i pewnie ma coś do ukrycia skoro występuje przeciw „jedynej” prawej i sprawiedliwej partii.
7 grudnia 2006, o godzinie 23:03
Andrzeju!
I niechcący poruszyłeś bardzo, bardzo ważną sprawę. Czesi i Węgrzy już dawno wpadli na pomysł, aby swoje stolice zrobić osobnymi województwami. Właśnie dlatego, żeby nie zawyżać osiągnięć biednych województw. Bo przez Warszawę (a dokładnie mówiąc przez naszych … wężykiem …decydentów) Mazowsze nie jest uznane za najbiedniejszy region Unii i nie dostaje z tego powodu dotacji unijnych.
Mawarze!
Co, nie mamy odwagi?
Kiedy powiedział, wtedy powiedział. Ale na końcu zrobił to, za co go szanuję, starając się nie pamiętać niegodziwości.
Kaśka!
Taka rozmowa jest bez sensu. Czy o człowieku, który zabił i o doktorze Mengele też powiesz, że to są tacy sami mordercy, bo nie jest ważna ilość. Kaśka! Toż to demagogia czystej wody.
Idę spać. Dobranoc!
7 grudnia 2006, o godzinie 23:23
„Grać będą wszyscy, ale jak zwykle wygra Kaczyński.”
Obys mial, Mawar, racje!
Kaska
7 grudnia 2006, o godzinie 23:45
Andrzeju, zwroc jeszcze uwage na to, jak ja reaguje na „tube Stalina”, a jak reaguja „wyksztalciuchy”. Mnie takie zagrywki smiesza i je kompletnie – przepraszam za kolokwializm, ale najdobitniej oddaje sprawe: olewam. Nie probuje udowodniac, ze nie jestem sloniem, a jak juz mi sie znudzi poblazliwe draznienie sie z nadetymi oponentami zegnam ich czule:”Ja tez za toba przepadam: Buzi!”
Tak, zreszta, powinni byli zareagowac Kaczynscy na oslawiony artykul w TZ, ale jak sadze, z rownowagi wyprowadzila ich uwag a o matce. Ktos wiedzial i podpowiedzial TZ jaki moze byc najbardziej czuly punkt, ktory „zadziala”? Wiesz, ogladam rozne przesmiewcze programy, Leno, Lettermana, Stewarta i inne, ale nie zauwazylam, aby uciekali sie do sugestii w takim stylu, jaki zaprezentowala TZ.
Natomiast te wszystkie pospolite ruszenia ciezko obrazonych „wyksztalciuchami”, „lze-elitami” czy „po ktorej stronie bylo ZOMO” wydaja mi sie reakcja propagandowa, a w czesci tez – takim swietym uniesieniem panny sluzacej, ktorej zwrocono uwage, ze je pani miala pognieciona sukienke, a ta odebrala to jako osobista obelge.
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 00:23
Katarzyna Makowska napisala: „SB i jej wczesniejsze formacje spokojnie da sie przyrownac do SS….jako wlasnie przestepcza organizacja, ktora w swej istocie byly – tak jak SS czy Gestapo.”
-
Jak sie okazuje, bedac Katarzyna, „spokojnie” mozna powiedziec absolutnie wszystko. Piszemy „w istocie rzeczy” i to juz starczy za dowod.
-
>PRLowskie sluzby bezpieczenstwa, owszem, maja w swoym parszywym dorobku i zbrodnie, i obozy koncentracyjne.
Gdzie byly obozy koncentracyjne (w liczbie mnogiej) prowadzone przez SB? W jakich latach dzialaly? Prosze o konkretna odpowiedz, bez ogolnikow. Chcialbym sie doksztalcic z historii mojego ojczystego kraju, ktorej jak sie okazuje nie znam.
-
> zniewolily do stadium wystraszonych zwierzat cale spoleczenstwo
-
Mieszkalem w Polsce do 35-go roku zycia. Zaswiadcze przed sadem, ze „cale spoleczenstwo” nie bylo „zniewolone do stadium”. Prosze mowic za siebie. Jesli Katarzyna sie tak czula, to wspolczuje. Ale prosze mowic „ja”, a nie „cale spoleczenstwo”.
-
>Twoim zdaniem o przestepczym charakterze ma decydowac ot, ilosc fizycznie wykonczonych ofiar?
-
O przestepczym charakterze decyduje widzimisie Katarzyny, ktora decyduje i obwieszcza, ze „w istocie rzeczy” SB byla rowna Gestapo, zas „cale spoleczenstwo” to byly zwierzeta. Po czym maja poleciec glowy, i Katarzyna tego zdecydowanie zada od prezydenta.
-
Ciekawe, skad taka zajadlosc?
8 grudnia 2006, o godzinie 00:38
Narciarzu, to zadna zajadlosc.
Jezeli t y sie nie czules w PRL zniewolony, to t y stanowiles wyjatek, nie ja.
Nie ma sensu nad tym dalej debatowac. Nawet biedny gen. Jaruzelski czul sie zniewolony „zagrozeniem Armia Czerwona”, ale ty – akurat niczym i nie. Ok.
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 01:17
Chcę powrócić do głównego wątku naszej dyskusji i przypomnieć czym grozi myślenie u polityków końcem penisa i nie o aferze ale o skutkach ekonomicznych.
***
Szaleństwa panów w pewnym wieku zna praktycznie każda żona, czy stała przyjaciółka i od zarania dziejów nic się w tej materii nie zmieniło. Męskie klimakterium, czy jak to się nazywa – łabędzi śpiew samczyków homo sapiens, jest pewnego rodzaju spazmatyczną próbą udowodnienia sobie, być może ostatni raz, że jest się jeszcze KIMŚ i jak nie wychodzi w pracy czy w biznesie, to chociażby w łóżku.
Problem zaczyna się, jeśli do tego dochodzi posiadana jakakolwiek władza i możliwość używania jej jako przynęty, form nacisku czy gratyfikacji, bo do tanga trzeba dwojga, nieprawdaż?…
Polscy panowie z kulturą erotyczną są generalnie na bakier. Dzięki mediom, internetowi i powszechnemu dostępowi do wszelakich wydawnictw i innych nośników informacji ze słynnymi filmami porno, wprawdzie w sex-technikach nieco się podciągnęli, ale z tą kulturą ciągle jest nie tak.
Kolejnym problemem, i to nie tylko polskich samczyków w wieku łabędzich śpiewów, ale w różnym wieku i na różnych płaszczyznach, nie tylko pościelowej – jest totalny brak odpowiedzialności za to, co robią.
Do tego dorzućmy bezkarność polityków w gremiach u władzy, społeczne przyzwolenie na nonszalancję wobec kobiet i traktowanie ich przedmiotowo a nie podmiotowo i mentalność patriarchalną – to mamy mniej więcej społeczno-psychologiczne tło sex-afery w rządzie.
Mamy, więc, posłankę z kurwikami w oczach, eurodeputowanego, któremu nie mieści się w głowie, że można zgwałcić prostytutkę a teraz posła, który daje zatrudnienie w swoim biurze pod warunkiem świadczenia usług seksualnych.
Mówienie, że to są epizody, jest wierutną bzdurą, bo obyczaje te w polskim parlamencie czy sferach rządowych, może nie tak oczywiste jak teraz, były od dawna tolerowane, bez względu na orientacje polityczne. Co najwyżej szeptały korytarze o tajemnicach Poliszynela.
Władza, a władza polityczna szczególnie, jest afrodyzjakiem. O tym także nie należy zapominać. Wielu kobietom imponuje stanowisko, rekwizyty władzy i zasobny portfel. Wiele polskich dziewcząt wychowywanych jest w duchu bez mała prostytuowania się w związkach małżeńskich. Dlatego każdy polityk nieco bardziej urodziwy od miotły, jest wart grzechu, nie ważne czy tylko grzechu przygody, czy małżeństwa. Jedne angażują się emocjonalnie, pracują oddanie a potem mają złamane serca, czasem „problem w pieluszkach”, z którym nie wiedzą potem, co zrobić. Inne są po prostu wyrachowane doskonale dając sobie radę w tej odwiecznej wojnie damsko-męskiej.
Natomiast na wielu polityków, wianuszek zapatrzonych jak sroki w gnat dziewcząt i kobiet działa jak balsam na nadwątlone ego wieku przejściowego. Tych mądrych, wyrachowanych – boją się, więc wolą te zaangażowane, ufne i oddane. Naiwnych czy zdesperowanych brakiem pracy i środków na życie – w Polsce nie brakuje.
I wykorzystują je niemiłosiernie. Potem w gronie równie zblazowanych facetów, opowiadają sobie pieprzne anegdotki i pikantne szczególiki, jeśli się już znudzili, „ofiarę” podrzucają koledze. To te sex-szaleństwa są dla nich swoistym sportem, który podnosi poziom adrenaliny. Jak trafi się jakaś legalna połowica zazdrosna i szpiegująca swego rozpustnego partnera – zabawa zaczyna przysparzać jeszcze większych emocji.
Opisuję rzeczy wręcz trywialne i stare jak świat. Nie jesteśmy społeczeństwem aniołów a etyczne wartości chrześcijańskie nie cieszą się żadnym prestiżem. Elity polityczne mamy fatalne a ich poziom zachowania dawno sięgnął poziomu kloaki.
Politycy wykorzystujący swoją pozycję w sposób niegodny zdarzają się wszędzie.
Mądre państwa, o dojrzałych demokracjach mające problem z politykiem – lowelasem, wycofuje go natychmiast z obiegu. Nie ma czekania czy jest winien, czy tylko trochę, czy wcale. Prestiż rządu czy parlamentu jest racją stanu i sprawą nadrzędną.
Ofiary zbereźnika nie piętnuje się publicznie, ale stara się zadośćuczynić doznanym krzywdom. Te standardy w Polsce są jak widać trudne do osiągnięcia.
Premier, któremu bryka wicepremier a posłowie z „Samoobrony:” w sprawach łóżkowych wykazują się wyjątkowo prymitywnymi manierami – zachowuje się jak struś, chowa głowę w piasek i wytyka kuper do kopniaka. Zamiast natychmiast epizod nazwać po imieniu, zamieszanych w sex-aferę polityków wywalić na zbity pysk, wyrazić ubolewanie i słowa współczucia wobec poszkodowanej kobiety i zapewnić, że organa prokuratorskie sprawę wyjaśnią. Po prostu zamiast zamknąć natychmiast aferę, pozwala jej rozwijać się w najlepsze. Bo odwoływanie wizyty na Litwie i zwoływanie posiedzenia biura politycznego PiS w kilka dni po skandalu jest musztardą po obiedzie.
Możliwe, że premier nie ma doświadczenia kobietami, ale jest premierem i odpowiada za państwo. I jego psim obowiązkiem jest, by nie było ono wiecznie ośmieszane wybrykami polityków z rządzącej koalicji.
Przecież ledwo, co mieliśmy epizody z zachowaniami neofaszystowskimi!
Polska ma poważne problemy. Bardzo poważne. Te poniżej pochodzą w z pierwszych dni grudnia! Oto one:
• Na dyskryminację kobiet w Polsce zwracał uwagę rzecznik praw człowieka Rady Europy Thomas Hammarberg, który był z wizytą w Warszawie. Stwierdził, że Ustawa lustracyjna, którą dopiero, co podpisał prawnik – prezydent RP i którą teraz nowelizuje, nadaje się wyłącznie do kosza – uważa rzecznik, trzeba napisać nową, bo ta dyskryminuje i krzywdzi ludzi. Więzienia mamy zbyt pełne, nie szanujemy praw mniejszości a w sprzedaży są publikacje antysemickie i neofaszystowskie. – Nikt nie może czerpać korzyści z siania nienawiści – stwierdził rzecznik w kontekście tych publikacji. Po wizycie specjalnego Polsce zabrał się do napisania specjalnego raportu na temat naszego kraju i nie przestrzegania w nim praw człowieka. Przedstawi go osobiście w Warszawie.
• Komisja Europejska żąda kolejnych wyjaśnień od Polski nt. publicznej pomocy dla stoczni, bo dokument, jaki Polska wysłała do Brukseli we wrześniu można wywalić do kosza, nie zwierał konkretów. Jak Polska się należycie nie wytłumaczy, nie przedstawi odpowiedniej dokumentacji – to stocznie pójdą pod młotek powodu bankructwa.
• Podobne tlumaczenie dot. hut.
• Znacznie większym problemem są polskie finanse publiczne. A właściwiej zarządzanie nimi przez państwo. Komisja Europejska w specjalnym raporcie wytyka, że Polska nie spełnia tzw. kryteriów z Maastricht w sprawie wprowadzenia euro.
o Mamy zbyt duży deficyt budżetowy, który wg KE przekroczy 4% a ma być do 3%,
o Nasze kursy wymiany walut są niestabilne.
o Prawodawstwo w sprawie banku centralnego nie zgodne z prawodawstwem unijnym i także nadaje się do kosza! Nie gwarantuje należytej niezależności banku centralnego i rady Polityki Pieniężnej, jest zbyt upolitycznione.
• Kraje tzw. Pribaltiki tj. Łotwa i Estonia nie chcą Polski jako wspólnika w budowie elektrowni atomowej.
• W świetle przyjętej wczoraj ustawy przez sejm RP, rozwój regionalny nie będzie już intencją mieszkańców tego regionu, lecz rządową wizją realizowaną przez przedstawicieli rządu w terenie – wojewodów. Ustawa w przyjętym kształcie zaprzecza Konwencji Madryckiej Rady Europy, Europejskiej Karcie Samorządu Terytorialnego i innym dokumentom opracowanym przez Komisję Europejską. Jest to po prostu zaprzeczenie idei samorządności. Znamienne jest to, że poprawkę dającą wojewodom prawo weta wobec wyłanianych w drodze konkursu projektów rozwoju regionów, finansowanych ze środków publicznych i unijnych po 2007 r., Sejm przyjął ustawę jednym głosem.
• Sekretarz OECD ostrzega, że lada moment polska gospodarka zastopuje, a światowi eksperci, że bezrobocie nie będzie tak szybko malało.
Tak, więc, mamy z jednie strony bardzo poważne problemy o charakterze wręcz makroekonomicznym, niezgodność polskiego prawa z ustawodawstwem Unii Europejskiej, łamanie w Polsce prawa człowieka – a z drugiej strony polityków myślących końcem penisa i premiera z głową w piasku, świętującego 15-lecie rozgłośni radiowej, która również ma w głębokiej pogardzie szacunek dla człowieka i sieje nienawiść.
***
PS. Czy Szanowny Nasz Gospodarz i jego Admin wykasowali mi ten tekst za pierwszym razem, czy „wyparował” samoistnie?
8 grudnia 2006, o godzinie 01:52
Przytomnie przedstawila pani, Zofio, polskie bolaczki. Pani wypowiedz bylaby jeszcze ciekawsza, gdyby, procz diagnozy, przedstawila pani chocby ogolny zarys terapii.
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 02:59
Torlin, kurka! dopiero teraz doczytalam sie.
Nie o SIkorskim pisalam, ale o SOkorskim. Wlodzimierzu Sokorskim.
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 07:22
Pani Zofio,
nic nie bylo wykasowywane. Nie wiem co sie stalo.
8 grudnia 2006, o godzinie 07:29
Narciarzu.
Mam pytanie.
W jaki sposób TY kontorlujesz w naszej „młodej demokracji” władzę???
.
A odpowiedź do „odróźniania demokracji” masz u Minera (sękju!).
Jak naród głosuje zgodnie z oczekiwaniami władzuchny, to jest „dojrzały i cudowny”, (przed referendum ws. wejścia do WE też mówiłeś, że to niepotrzebne?) i zabierać głos może. Jak głosuje niezgodnie, to jest „niedojrzały, ciemnogrodzki, niepostępowy……”. Przypomina mi się tu dyskusja na temat referendum ws. konstutycji UE. Gdy okazało się, że we Francji i Kraju Płaskim ludziska się do demokracji nie nadają, to natychmiast w naszej prasie pojawiły się głosy, że referendum przeprowadzać nie można, bo przecież ludzie się na konstytucji nie znają, nie mają zielonego pojęcia o niej. I ja się tu zgadzam. Ludzie nie mają zielonego pojęcia na spraw wiele. I nie widzę powodów, by pozwalać im w tych sprawach głos zabierać. W końcu narty smarować idziesz do fachowca, a nie ludzia z ulicy, Narciarzu.
.
Mylisz się. Zauważam brak monarchów. Widzę natomiast, że ich miejsce zajęli zwykłe chamy.
8 grudnia 2006, o godzinie 07:31
Aha. Zapomniałem dopisać.
Narciarzu.
Jest w jednym z ostatnich numerów NCzasu! artykuł o demokracji. Bardzo ciekawy. „Przedrukuję” Ci go tutaj. Ale musisz poczekać. Nie mam pod ręką gazety.
8 grudnia 2006, o godzinie 07:38
Edwardzie.
Hmmm……………..no…..nie wiem, do czego tych monarchów naszych dałem.
.
„Dlatego ze demokracja to nie sa despotyczne rzady wiekszosc.” Ależ właśnie są to despotyczne rzady większości. Ty tego nie wiesz, Edwardzie??? Cała „Twoja” demokracja opiera się na rządach Większości. Co Większość uważa za stosowane, to przegłosuje i w życie wprowadza. Gwałcąc Mniejszość.
8 grudnia 2006, o godzinie 08:09
Zofia
Kamyczek do ogrodka
Ponoc poslanki Sa takze wykorzystywaly (Zycie W-wy)
A co do reszty to wlasnie o to idzie. Dzieki za przejrzyste zestawienie.
8 grudnia 2006, o godzinie 08:13
Bekas
Wlazimy w „Elementarz”.
Pozwol ze nie bede uczestniczyl w definiowaniu na nowo trojkata prostokatnego.
8 grudnia 2006, o godzinie 08:23
Edwardzie.
Dziecku nie wytłumaczysz?
8 grudnia 2006, o godzinie 09:14
Bekas
Jeli chce przeniesc dyskusje na poziom metpolityczy to chba nie na tym blogu.
Sa publicysci np Jaroslaw Zadecki „najwybitniejszy publicysta swego pokolenia” wedle posla Cymanskiego, sa inni .Ja tam nie latam.
8 grudnia 2006, o godzinie 09:25
Ja się chciałem tylko dowiedzieć, co to jest, ten elementarz. Ale skoro to oznacza wylatywanie poza świat realny, to wybacz, Edwardzie, wycofuję się!
8 grudnia 2006, o godzinie 09:29
Droga Kaśko!
Masz refleks szachisty albo czytasz tylko swoje wpisy. Patrz:
Edwar D.Dana Says:
grudzień 6th, 2006 at 3:06 pm
8 grudnia 2006, o godzinie 09:29
Katarzyna
Narciarz, o ile nie brał środków rozweselających, to musiał żyć w jakimś alternatywnym PRL-u o którym my nie mamy pojęcia lub ma jakąś specyficzną definicję wolności.
8 grudnia 2006, o godzinie 09:37
Panie Bekas, wykazuje Pan albo ogromną ignorancję, albo jeszcze większą niewiedzę. Demokracja to NIE rządy większości. Przynajmniej NIE TYLKO. Demokracja to NIE rządy większości gwałcące mniejszości. Polecam Panu wybranie się na zajęcia dr (a może już dzisiaj prof.) Jaremy Jaruckiego na Szamarzewie, Wydział Nauk Społecznych, Ogrody, Uam, Poznań. Gorąco polecam. Dowie się Pan w końcu, czym jest demokracja, bo na pewno nie tym, co Pan pisze. Demokracja, to sankcjonowane rządy większości z uszanowaniem praw mniejszości. To bardzo skrótowa definicja, ale o wiele bliższa prawdy, niż Pańska. A to, że w praktyce wygląda to inaczej, to tak samo, jak chyba z wszystkimi pięknymi ideami społeczno politycznymi – komunizm też pięknie wygląda na papierze, a jak wyglądał w praktyce, wszyscy wiemy. Więc proszę Pana bardzo, niechże się Pan dokształci, a z dr Jarugą zrobi to Pan z wielką przyjemnością, bo jest to jeden z lepszych wykładowców, jakich poznałem na studiach, i niech Pan porzuci tę fałszywą, anarchistyczno nihilistyczną retorykę.
Pozdrawiam,
Pan Wołodyjowski
8 grudnia 2006, o godzinie 09:39
narciarz
>PRLowskie sluzby bezpieczenstwa, owszem, maja w swoym parszywym dorobku i zbrodnie, i obozy koncentracyjne
8 grudnia 2006, o godzinie 09:40
Katarzyna Makowska
grudzień 8th, 2006 at 1:52 am
Oto wypowiedź charakterystyczna dla obozu pisowskiego. Oto PiS wypełnia historyczna misję dziejową, a opozycja zamiast dzielnie wspomagac rząd i dbać w tym czasie o gospodarkę (wprawdzie nie bardzo wiadomo jak, ale ma dbać) robi wszystko, aby rzucać temu rządowi kłody pod nogi. I gdy w końcu wszystko się zawali to będzie oczywiście wina „skrajnie nieodpowiedzialnej” opozycji, a nie rządu który przecież nie miał czasu zajmować się takimi duperelami jak gospodarka.
8 grudnia 2006, o godzinie 09:40
Bekasie, skoro Edward nie chce, to ja się pokłócę.
„Ależ właśnie są to despotyczne rzady większości. Ty tego nie wiesz, Edwardzie??? Cała “Twoja” demokracja opiera się na rządach Większości. Co Większość uważa za stosowane, to przegłosuje i w życie wprowadza. Gwałcąc Mniejszość.”
Otóż tak byłoby w najprymitywniejszej formie demokracji. Nie wiem, czy zauważyłeś, że mamy parę dodatkowych instytucji, które nie pozwalają większości robić wszystkiego, co jej się podoba. Jest konstytucja, którą nie tak łatwo zmienić. Jest Trybunał Konstytucyjny, Rzecznik Praw Obywatelskich, są wreszcie międzynarodowe konwencje, których co prawda większość nie musi ratyfikować, ale z jakiegoś powodu to robi. Więc gdzie te despotyczne rządy?
Ja mam zaś pytanie do ciebie. Nawet zakładając, że współczesna demokracja odpowiada twojej jakże prymitywnej definicji, czy to znaczy, że twoim zdaniem lepsze byłoby gwałcenie większości przez mniejszość?
Zawsze ktoś kogoś będzie gwałcił. Chyba że uda się doprowadzić do całkowitej jedności moralno-politycznej narodu (skąd mi się wzięło to określenie?). Ale zdaje się, że zaczynam prawić truizmy.
8 grudnia 2006, o godzinie 10:00
oops ucięło mi część wpisu, więc raz jeszcze –
>kaśka >PRLowskie sluzby bezpieczenstwa, owszem, maja w swoym parszywym dorobku i zbrodnie, i obozy koncentracyjne>.
narciarz „Gdzie byly obozy koncentracyjne (w liczbie mnogiej) prowadzone przez SB? W jakich latach dzialaly? Prosze o konkretna odpowiedz, bez ogolnikow. Chcialbym sie doksztalcic z historii mojego ojczystego kraju, ktorej jak sie okazuje nie znam”.
Łambinowice, Jaworzno, Świętochłowice, Mysłowice – były to obozy pod nadzorem sowieckim, później UB. Komendantem jednego z nich był S. Morel przeciwko któremu IPN prowadzi śłedztwo.
http://www.ipn.gov.pl/odd.....swiet.html
8 grudnia 2006, o godzinie 10:03
Paweł Luboński
Dzieki.Ja juz nie dalem rady.
8 grudnia 2006, o godzinie 10:05
Katarzyna Makowska
grudzień 7th, 2006 at 11:45 pm
Szalenie ciekawa wypowiedź do rozpatrzenia w dwóch płaszczyznach.
Po pierwsze:
Mnie takie zagrywki smiesza i je kompletnie – przepraszam za kolokwializm, ale najdobitniej oddaje sprawe: olewam. Nie probuje udowodniac, ze nie jestem sloniem
Wyobraź sobie, ze zdecydowana większość z nas robi w takiej sytuacji dokładnie to samo myśląc o swoich dyskutantach to, co i Ty myślisz. Wnioski możesz sobie z tego sama wyciągnąć.
Po drugie:
Natomiast te wszystkie pospolite ruszenia ciezko obrazonych “wyksztalciuchami”, “lze-elitami” czy “po ktorej stronie bylo ZOMO” wydaja mi sie reakcja propagandowa, a w czesci tez – takim swietym uniesieniem panny sluzacej, ktorej zwrocono uwage, ze je pani miala pognieciona sukienke, a ta odebrala to jako osobista obelge.
Tu sprawa jest dużo bardziej poważna. Gdy dyskutuja sobie prywatne osoby na prywatnych forach to można sobie (choc nie powinno) na wiele pozwolić. Gdy Prezydent czy Premier RP publicznie ogłaszają, że wszyscy, którzy nie są z nimi to ZOMO, agenci bezpieki czy Układu i oni nie dopuszczą, aby te osoby kiedykolwiek w naszym kraju coś znaczyły to zabawne to juz nie jest. W tym przypadku mentalnie niczym sie już nie różnią od władców PRL. A jak to się kończy to chyba sama wiesz najlepiej.
8 grudnia 2006, o godzinie 10:12
Mawar
Dodaj wylapywanie Podziemia i przekazywanie w rece NKWD
do wywozki.
Trzeba jednak z gorycza zauwazyc ze obozy koncentracyjne Polski stalinowskiej jesli dotyczyly prawdziwych czy pozornych kolaborantow i mniejszosci Ukrainskiej, cieszyly sie duzym poparciem spolecznym.Nie twierdze ze powszechnym.
Ale nie mieszajmy tego z PRL ktory nas dotyczyl.
8 grudnia 2006, o godzinie 10:13
Mawar,
miały byc obozy prowadzone przez SB, a nie UB. Dośc jasno zostało tu już napisane, że należy odróżnić Polskę do 56r i Polskę od 56r. A Ty podajesz patologie które miały miejsce do 46. Bardziej adekwatnym linkiem byłby tu zresztą:
http://www.ipn.gov.pl/odd....._hist.html
8 grudnia 2006, o godzinie 10:40
Pawle.
Ale powiedz. Kto te „zabezpieczające” instytucje wybiera? Mnie się wydaje, że ci, co to ich wcześniej ludzie wybrali. Ta Większość Ludu. Mylę się?
.
Zgadzam się. Nigdy jeszcze tak nie było i nie będzie, by nikt nikogo nie gwałcił. Mnie jednak drażni, że w wypadku demokracji jej zwolennicy za cholerę nie dają sobie powiedzieć, że gwałt w niej występuje. I tyle.
.
Obecnie „przedstawiciele Większości” mogą z nami zrobić dokładnie wszystko. Zakazać noszenia dzinsów??? A czemu nie??? Piszemy ustawę, przegłosowujemy i jest! Nakazać noszenie różowych sukienek w prywatnych firmach??? A proszę bardzo! Już ustawę piszemy!
Że co? Że absurdalne przykłady? Sądząc po obowiązujących już przepisach, nie powiedziałbym tego.
Po dygresji. Wracam na szlak. „Przedstawiciele większości” mogą obecnie zrobić z nami wszystko, co im do głowy przyjdzie. A ponieważ ci „przedstawiciele” wybrani zostali przez Większość, to robi z nami, co chce, Większość.
.
UWAGA: Powinienem napisać „większość” w cudzysłowie. Bo wiadomo, że w wyborach bierze udział mniej niż 50% UPRAWIONYCH do głosowania (a więc znów nie 100% ludzi). Więc rządzący wybierani są przez…..MNIEJSZOŚĆ! I tu dochodzimy do wniosku, że obecnie Mniejszość gwałci Większość. Czy to dobre, sam sobie możesz odpowiedzieć, Pawle.
8 grudnia 2006, o godzinie 10:41
Yeap, panowie. Nazizm z pewnoscia tez z lekka by sie ucywilizowal, gdyby wygral, i po wymordowaniu wszystkich swoich wrogow – i wychowaniu nowego narybku po swojemu.
Czemuz mialby im wtedy sluzyc taki otwarty terror?
Wasze serdeczne wspomnienia z PRL i o PRL – coz, mam inne. Moze pochodzimy od zupelnie innej malpy – ze sobie pozwole przypomniec dawne powiedzonko Jacka Fedorowicza. Moze, po prostu to o s o b n i c z e: lubicie to, co we mnie budzi obrzydzenie i bunt. I na odwrot.
Coz, panowie – bywa.
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 10:41
Edwardzie.
Nic nie napisałeś, a się zmeczyłeś??? I to tak, że „już nie dajesz rady”???
Zalecam redbulla.
8 grudnia 2006, o godzinie 10:47
Panie Wołodyjowski.
Pan to na poważnie napisała???
>>”Demokracja to NIE rządy większości”
>>”Demokracja, to sankcjonowane rządy większości….”
Na poważnie? No to niezły z Pana żartowniś…
Dwa.
>>”Demokracja, to sankcjonowane rządy większości z uszanowaniem praw mniejszości.” – przyjmuję to ze zdziwieniem, bo przecież wiadomo (powszechnie), że demokracja = każdy jest równy wobec prawa. Tak nie jest?
8 grudnia 2006, o godzinie 10:56
Katarzyna Makowska
PRL po 56 to przedewszystkim szarosc,nuda i durnota na wszyskich plaszczyznach.Opresyjny fizycznie byl w stopniu nie tak duzym.
Przypomne ci ze dzialnosc opozycyjna powodowala mniejsze fizyczne zagrozenie niz obecnie wyjazd na weekend samochodem. (statystycznie)
8 grudnia 2006, o godzinie 11:00
Pani Katarzyno
jak powinien zachować się premier – napisałam, jakie standardy zachowań obowiązują przy ujawnianych sex aferach w rządzie czy parlamencie w normalnych krajach – także.
Problemami męskiego przekwitania zajmuje się z reguły seksuolog i nie mnie udzielać tutaj rad i polecać jakiekolwiek terapie.
Poza tym politycy w omawianym wieku z reguły mają już rodziny i swoich partyjnych szefów. I to do nich należy eliminowanie ich skandalicznych zachowań.
Sorry, ale nie jestem od wychowywania dorosłych polityków, którym sperma uderza do mózg.
8 grudnia 2006, o godzinie 11:01
Zofio- dzięki za doskonały, wielowątkowy tekst. Masz mój podziw i akceptację. Zawsze z zainteresowaniem odczytuję Twoje wpisy, choć nie zawsze podzielam w pełni Twoje zdanie, a bywa i tak, że nie mam
wiedzy w jakiejś dziedzinie, o której się wypowiadasz (prawo morskie np.). Tym razem jednak Twoja ocena kondycji polskiego społeczeństwa w dziedzinie zasad moralnych jest dokładnie taka, jak i moja.
U nas się mawiało, że panowie (trzecie zęby-druga młodość) siedzą na głowie… Bo czym innym wytłumaczyć pewne zachowania i ich efekty?
Jeśli do tego dochodzi brak podstaw dobrego wychowania i tradycje rodzinne… szkoda gadać. Lata pracy nad zmianą takiej mentalności i będzie to wdużym stopniu orka na ugorze, bo taka mentalność jest bardzo podnosząca na duchu i wygodna. Po co zmieniać???
Andrzej, narciarz i Torlin wraz z Panią wypowiedzieli się na temat zjawiska, zwanego Kaska wystarczająco, więc nie będę dodawała własnego głosu, bo dawno już uznałam, że jest ona produktem skończonym i nie podlega żadnym przekształceniom. Słucha tylko siebie i solidaryzuje się tylko z takimi, jak ona sama, więc starczy jej teksty od czasu do czasu czytać, ale dyskusji z nią nie ma – bo być nie może.
8 grudnia 2006, o godzinie 11:12
Bekas
Oczywiscie mozna choroby i dolegliwosci opisywac i rozumiec tak jak je widzial Galen.Mozna uzywac Arystotelesa do interpretacji
zjawisk fizycznych.
Oczywiscie wolno ci to robic, ale nie rob tego „na innych”.
8 grudnia 2006, o godzinie 11:33
Bekas
Wiekszosc nie ma prawa w demokracji zdecydowac by, zabronic wszystkim blizniakom pelnienia funkcji politycznych,by mezczyzn po 40 poddac kastracji,by wazne panie po cztedziestce nie uprawialy seksu z 20latkami,by zabronic naszenia moherowych beretow. Nie, tego wiekszosc w DEMOKRACJI zrobic nie moze.
8 grudnia 2006, o godzinie 11:43
Andrzej
„miały byc obozy prowadzone przez SB, a nie UB. Dośc jasno zostało tu już napisane, że należy odróżnić Polskę do 56r i Polskę od 56r. A Ty podajesz patologie które miały miejsce do 46 ”
.
Widzisz jakąś istotną różnicę, poza tym że do 1955-56 r. robiono to co robiono otwarcie, z intencją zastraszenia. Póżniej inwigilacja, szantaż, pobicia, skrytobójstwa robione byly dyskretniej, co nie znaczy że z mniejszym entuzjazmem i niższą skutecznością. Afera „Żelazo” (napady i zbójstwa w Niemczech) to wcale nie lata stalinowskie, tylko lata 60 i nie jakaś okropna UB tylko „cywilizowany” wywiad cywilny w którym widzimy Daniela Passenta, Ernesta Skalskiego jako pracowników lub współpracowników. Podobnie w Rosji, to jest nadal ten sam aparat, tylko logo inne – OGPU, GPU, NKWD, KGB, FSB. Ale jeśli chodzi o GRU to nawet nazwy nie zmieniono, tak saądo niej przywiązani. Jak mordowano przeciwników politycznych na Zachodzie w latach 30. Tak robiono to po wojnie i robi sie to nadal po upadku ZSRR. I zdaje się robi to GRU. U nas też miałeś pratycznie ciągłość instytucjonalną i personalną od Informacji Wojskowej przez WSW do WSI. W WSW nie było żadnej weryfikacji i cały personel przeszedł w 1990 do WSI, które bez ustawy działały do 2002 r.
” Bardziej adekwatnym linkiem byłby tu zresztą:
http://www.ipn.gov.pl/odd....._hist.html”
No wlaśnie ten link podałem :)
8 grudnia 2006, o godzinie 11:51
Zofia,jasnaanielka
Jesli chialybyscie by w Polskiej kulturze, obyczaju i jezyku w sprawach plci cos sie zmienilo to nieosiagniecie tego przez prosty atak na obyczaje meskie przez skarge na „chlopa”.
To przypomina troche bunt proletariatu przeciw fabryce.Wybic szyby, wychlostac maszyny.Szanowne Panie (wybaczcie ten seksistowski i patryjarchalny tytul) stac Was na wiecej.
8 grudnia 2006, o godzinie 12:03
Panie Bekas, na serio, bez żartów – Pan nie chce zrozumieć, czy naprawdę nie rozumie? W Pana definicji jest kropka. W ‘mojej’ definicji jest jeszcze kawałeczek do kropki, cholernie istotny kawałeczek, czego dowiedziałby się Pan z rzeczonych wykładów, lub odpowiedniej literatury, którą z chęcią Panu wyszperam ze ‘studyjnych’ szpargałów i pożyczę. Co do realizacji tejże idei, i tego, że w praktyce nie wygląda to tak fajnie jak powinno, to już wina tylko nasza, wyborców. A raczej tych, którzy do wyborów nie idą. Czy mają oni prawo narzekać?
Ma Pan ewidentnie nihilistyczne zapędy, i rozbija się Pan o stary problem: kto przypilnuje pilnujących. Kto więc przypilnuje proponowaną przez Pana niedawno monarchię? I czy to już nie jest szczyt ucisku?
8 grudnia 2006, o godzinie 12:04
Edward D
„czywiscie mozna choroby i dolegliwosci opisywac i rozumiec tak jak je widzial Galen. Mozna uzywac Arystotelesa do interpretacji
zjawisk fizycznych. Oczywiscie wolno ci to robic, ale nie rob tego “na innych”.
To jest argument z cyklu, „fortepian nie jest znany w Japonii” lub „Średniowiecze było prymitywne.” Edward, albo to jakaś mimikra, albo naprawdę należysz do elektoratu Samoobrony lub SLD. Kto jak nie Arystoteles jest ojcem logiki, kto autorem reguł wnioskowania czy teorii sylogizmów? Czy możliwy byłby opis zjawisk fizycznych i rozwój nauki bez logiki? W średniowieczu tę logikę dalej rozwijano – z sympatii do Arystotelesa. :)
8 grudnia 2006, o godzinie 12:14
Mawar,
jednak widzę różnicę. Jeśli zaś chodzi o metody działania SB, to nie sądzę aby znacząco różniły się od działań służb specjalnych innych krajów, w tym uważanych za demokratyczne jak choćby USA. Narciarz pewnie mógłby napisać na ten temat bardzo dużo, tylko po co. Nikt jakoś nie zamierza występować do prezydenta USA o uznanie CIA za organizacje zbrodniczą. Rzecz nie w tym, aby wrzucać wszystko do jednego worka, tylko aby wyłuskiwać autentycznych zbrodniarzy, czy to z SB czy CIA i indywidualnie ich osądzać.
Co do linków jest drobna różnica między nimi. Choć dotyczą tego samego źródła to wskazują na inne strony. Twój link pokazuje obóz i nic więcej. Gdy ktoś nie zainteresuje się informacjami dodatkowymi może wyciągnąć fałszywe wnioski. Ten ode mnie go opisuje i dopiero na podstawie tego opisu można sobie wyrobić właściwe stanowisko – nieco jednak odbiegające od tego jakie chciałbyś zasugerować. Pisał zresztą wcześniej o tym Edward.
8 grudnia 2006, o godzinie 12:21
Mawar
„uzywac Arystotelesa do interpretacji
zjawisk fizycznych”
Czytaj ze zrozumieniem, a potem przypomnij sobie jak A. wyjasnial zjawiska fizyczne. Iaczej pomysle ze twoja wiedza o nim jest ulomna.
8 grudnia 2006, o godzinie 12:42
Ależ Edwardzie! skąd przypuszczenie, że ja jestem tym zbuntowanym niewolnikiem, chłoszczącym maszyny? Czy przypadkiem nie stawiasz się w sytuacji tego króla, który kazał chłostać morze? Uspokój się i jeszcze raz przeczytaj, co napisałam, ze zrozumieniem, jeśli możesz…Kiedyś bardzo nie lubiłam, gdy panowie w stosunku do mnie zachowywali się, jakby byli panami stworzenia… Niebrzydka kobieta – w dodatku samodzielna – to wyzwanie dla wielu prawdziwych mężczyzn. Niejeden traktuje „uszczęśliwienie” jej nieomal jak historyczny obowiązek, a brak chęci skorzystania z takiego przywileju można wytłumaczyć jedynie:
1. lesbijka
2. chora (wenerycznie)
3. głupia
I zapewniam cię miły Edwardzie, że takie „standardy” mogą wystąpić w środowiskach kulturowo znacznie wyższych niż pszenno – buraczane. Zjawisko jest mocno zakorzenione i nieprędko ulegnie zmianie. Chyba, że kobiety przestaną się wsydzić głośno o takich przypadkach mówić i głośno będą się upominać o poszanowanie przysługujących im praw. Chyba, że zaczniemy kształcić poczucie odpowiedzialności za czyny u naszych kochanych (naprawdę) mężczyzn. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni i nia ma powodu, aby któraś ze stron była krzywdzona tylko za płeć. Szacunek i zrozumienie należą się obu stronom. Jednakowo.
Ale o to niech już walczą młode kpbiety i młodzi mężczyżni, bo życie przed nimi. Ja osobiście mam te sprawy „z głowy” i nie mam zamiaru ani się buntować, ani chłostać maszyn prostych np. orczyków i cepów.
8 grudnia 2006, o godzinie 12:56
Mysle ze o zmane obyczaju i jezyka powinnismy zabiegac wszyscy
niezaleznie od wieku.Na seksizm i machochizm zwracalem na blogu uwage wczesniej.
„U nas się mawiało, że panowie (trzecie zęby-druga młodość) siedzą na głowie… Bo czym innym wytłumaczyć pewne zachowania i ich efekty?
Jeśli do tego dochodzi brak podstaw dobrego wychowania i tradycje rodzinne… szkoda gadać.”
Myslalem ze „u nas sie mawialo” znaczy u ciebie „ja sadze” ale jesli to tylko chwyt retoryczny to wybacz.
8 grudnia 2006, o godzinie 13:25
Edwardzie – „u nas” – to znaczy; tam, gdzie pracowałam, tam, gdzie bywałam w towarzystwie i wśród znajomych. To było popularne powiedzonko. Jak wiele innych.
8 grudnia 2006, o godzinie 13:28
Rozumiem ze wybaczylas w takim razie nieporozumienie?
8 grudnia 2006, o godzinie 13:54
Edward D.
„Czytaj ze zrozumieniem, a potem przypomnij sobie jak A. wyjasnial zjawiska fizyczne. Iaczej pomysle ze twoja wiedza o nim jest ulomna.”
Lubię uwagi o czytaniu ze zrozumieniem, często oznaczają one, że polemiście właśnie kończą się argumenty. :) Wtedy dobrze jest nakłonić kota, aby przespacerował się po klawiaturzez. Jego delikatne łapki zaopatrzone w miękie poduszeczki z pewnością coś tam wystukają, co może okazać się całkiem interesujące. :) Arystoteles wyjaśniał zjawiska fizyczne jak na swoje czasy nowatorsko, choć nie za to najbardziej go cenimy. Przed nim wyjaśniano świat przy pomocy mitologii (teogonii) Hezjoda lub Homera. Bez odkrycia logiki nie byłby możliwy późniejszy rozwój matematyki, a dzis informatyki. W tym sensie Arystoteles od 2300 lat pomagając nam wyjaśniać zjawiska fizyczne, słusznie uważany jest za ojca nauki. To miałem na myśli, a nie koncepcje, że Ziemia spoczywa na grzbiecie dużego żółwia. :)
8 grudnia 2006, o godzinie 13:56
Bekasie,
„Kto te zabezpieczające instytucje wybiera? Mnie się wydaje, że ci, co to ich wcześniej ludzie wybrali. Ta Większość Ludu. Mylę się?”
Nie mylisz się. Ale jednak jakoś te instytucje działają i przekonałbyś się o tym, gdyby Sejm próbował zabronić noszenia dżinsów. Szczerze mówiąc, nie wiem, o co masz pretensje do demokracji? Że nie jest ideałem? Owszem, nie jest. Bo ideału po prostu nie ma.
Skoro wskazywanie na instytucjonalne zabezpieczenia przed samowolą większości i inne podobne argumenty spływają po tobie jak krytyka po… przepraszam, jak woda po kaczce, spróbujmy argumentacji bardziej materialnej.
Czy próbowałeś się kiedykolwiek zastanowić, dlaczego w dzisiejszym świecie państwa o najwyższym poziomie rozwoju ekonomicznego, oferujące obywatelom najwyższy dobrobyt i jakość życia, to w ogromnej większości przykładne demokracje? A w dziedzinie kultury i nauki ta przewaga jest jeszcze wyraźniej widoczna. Dlaczego nie widać jakoś tych kwitnących, szczęśliwych monarchii absolutnych, dyktatur czy choćby państw autorytarnych? Niezwykły zbieg okoliczności?
8 grudnia 2006, o godzinie 14:01
Mawar
Dobrze uwazales
8 grudnia 2006, o godzinie 14:06
Andrzej
„Jeśli zaś chodzi o metody działania SB, to nie sądzę aby znacząco różniły się od działań służb specjalnych innych krajów, w tym uważanych za demokratyczne jak choćby USA”.
Nie wiem, czy nie należałoby zapytac jakiegos byłego korespondenta, może redaktora Passenta? A tak poważnie, to argument powlający z którym trudno polemizować. Więc krótko: wojsko w Szwecji i Chile ma i miało podobne uzbrojenie i metody działania. Za Pinocheta w Chile i Palmego w Szwecji do zupełnie różnych celów te wojska służyły.
8 grudnia 2006, o godzinie 14:09
Pisowska ustawa „o duszeniu samorzadu” przeszla 1 glosem.
23 poslow PO bylo nieobecnych.
Czyzby blogowali o Lepperze i Rokicie?
A moze UKLAD???
8 grudnia 2006, o godzinie 14:53
Pawle.
Na razie krótko.
Ty nie zauważasz paradoksu?
Demokracja to rządzy ludu, rzady większości. Więc jeśli lud ma rzadzić, to skąd te zabezpieczenia przed samowolą większości? I kto określa, że to samowola, skoro to….ta większość rządzi!
Bardzo ciekawy arktykuł napisał nieznany mi pan w NCzasie! i ja go tutaj, co już obiecałem, przedrukuję. Ku zadumie.
.
Kiedyś same monarchie panowały…
8 grudnia 2006, o godzinie 15:29
Bekas,
znasz takie nielubiane choć modne wśród elity IV RP słowo „imposybilizm”?
Nasz niedoszły dyktatorek Samo Dobro, który najlepiej wie, czego pragną Polacy, który przecież jest tą Większością powyborczą, właśnie by chciał narzucić swoje pomysły Mniejszości stojącej tam gdzie kiedyś ZOMO – ale właśnie nie może! To jest właśnie to zabezpieczenie demokracji. Że nie może zrobić z Mniejszością, czego sobie zapragnie. Konstytucja, Konwencja Praw Człowieka itd. Poczytaj jeszcze o demokracji.
8 grudnia 2006, o godzinie 15:41
„Ty nie zauważasz paradoksu?
Demokracja to rządzy ludu, rzady większości. Więc jeśli lud ma rzadzić, to skąd te zabezpieczenia przed samowolą większości? I kto określa, że to samowola, skoro to….ta większość rządzi!”
Bekasie,
W rzeczywistości społecznej słabo sprawdzają się klasyczna logika dwuwartościowa, tudzież matematyczna teoria gier o sumie zerowej.
Dla mnie wszakże istotne jest co innego: logiczne czy nielogiczne, paradoksalne czy nie paradoksalne – ale t o d z i a ł a! W przeciwieństwie do paru innych ustrojów, zbudowanych na znacznie logiczniejszych podstawach.
„Kiedyś same monarchie panowały…”
Były, były, i się zmyły.
8 grudnia 2006, o godzinie 15:59
P. Luboński
„Dlaczego nie widać jakoś tych kwitnących, szczęśliwych monarchii absolutnych, dyktatur czy choćby państw autorytarnych? Niezwykły zbieg okoliczności”?
Zbieg niezwykle uproszczony, prawie jak „Zbieg z Alcatraz”. Singapur kwitnie, a w praktyce jest państwem autorytarnym. Daj Boże każdemu takie szkolnictwo jak w Singapurze. Próżno w singapurskich liceach szukać parlamentów uczniowskich, łatwiej o dyscyplinę, nowoczesne pomoce naukowe i dobrze opłacanych nauczycieli.
8 grudnia 2006, o godzinie 16:02
Edward D.
„Mawar
Dobrze uwazaleś”.
Mógłbyś rozwinąć tę myśl – na co (lub kiedy) dobrze uważałem?
8 grudnia 2006, o godzinie 16:07
Mawar
„Za Pinocheta w Chile i Palmego w Szwecji do zupełnie różnych celów te wojska służyły.”
Czy to znaczy, że należy armię Chile uznać za organizację zbrodniczą, czy też sygnał, żeby ukarać osoby winne sytuacji jaka miała tam miejsce, a w zwłaszcza żołnierzy, którzy wyróżniali się „szczególną gorliwością w wypełnianiu zadań”?
8 grudnia 2006, o godzinie 16:44
A pis w cieniu seksafery po cichutko przyjmuje ustawe o wojewodach, zwana rowniez zamachem na samozadnosc w naszym kraju.
Nie wiem jak wy, ale ja mam dosc bezpardonowego marszu kaczynskich po wladza w imie ktorego robi sie z sejmu burdel i niszczy wszystkie zdobycze demokracji. Mam nadzieje ze nie jestem osamotniona. protest przeciwko ustawie jest tu:
http://www.gazetawyborcza.....78965.html
8 grudnia 2006, o godzinie 16:53
Mawar
By zakonczyc o Arystotelesie.
8 grudnia 2006, o godzinie 17:57
dark side – podpisałam natychmiast. Powiem znajomym. To jest zwykła, odrdynarna granda i skandal!
Czego jednak można się spodziewać po takiej ekipie „SAMO DOBRO”?
Niezależnie od wyniku tego protestu – niech wiedzą, że PROTESTUJEMY!
8 grudnia 2006, o godzinie 18:07
Jasna Anielka napisala: Andrzej, narciarz i Torlin wraz z Panią wypowiedzieli się na temat zjawiska, zwanego Kaska wystarczająco…”
-
Ja zaczynam sie obawiac, ze to nie Kaska, ale Kanada. Tam musza byc jakies wyziewy, grzyby, czy inne trujace jagody, po spozyciu ktorych ludzie wierza, ze w PRL dzialalo rodzime gestapo, byly obozy koncentracyjne, zas tzw. „wszyscy” byli na poziomie zwierzat. Spozycie owych jagod czy grzybow odbiera ofiarom zdolnosc rozroznienia lat (myli im sie rok 1948 i 1978) oraz liczenia pieniedzy (rzekomo rozkradziono tyle, ze nie starcza na sluzbe zdrowia i nauke). Ofiary owych halucynacji nie potrafia podac szczegolow, ale za to gorliwie zapewniaja, ze „w istocie rzeczy” ich urojenia sa prawdziwe, i dlatego zadaja lustracji Polonii albo ukarania „zaprzanstwa”, ktore podobno jest istotnym problemem.
-
Pisze „osoby”, a nie „osoba”, bo sa juz dwie ofiary zatrucia: Pyzol i Katarzyna Makowska. Obie z Kanady. Wniosek chyba jasny: Kanada jest niebezpieczna dla zdrowia psychicznego. Lepiej unikac wizyt w tym skadinad pieknym kraju, przynajmniej do czasu znalezienia jakiegos lekarstwa na halucynacje.
-
Natomiast problemem tego blogu, a czaszem moim wlasnym tez, jest dyskusja z takimi wypowiedziami. Jak to zwykle przy urojeniach, wiekszosc wypowiedzi wyglada logicznie na poziomie pojedynczych zdan czy nawet akapitow. Czytam taka pseudo-logiczna wypowiedz, i dopiero widzac „gestapo” czy „oboz koncentracyjny” sprawa staje sie jasna: przeciez to psychoza. Co prawda zadna przypadlosc nie hanbi, wiec trzeba byc wyrozumialym, ale zgadzam sie z toba, Anielko: dyskusja jest bezcelowa. Obozy koncentracyjne, zezwierzecenie spoleczenstwa… Diagnoza jest oczywista.
8 grudnia 2006, o godzinie 18:25
Edwar D.Dana Says:
Pisowska ustawa “o duszeniu samorzadu” przeszla 1 glosem.
23 poslow PO bylo nieobecnych. Czyzby blogowali o Lepperze i Rokicie? A moze UKLAD???
-
Przyszlo mi do glowy taka luzna mysl, ze Tusk mial ponoc propozycje dla premiera w duchu zrozumienia i wspolpracy. Byc moze nieobecnosc poslow to byl gest dobrej woli ze strony PO pod adresem PiSu: „my wam damy ustawe o duszeniu samorzadow, a potem sobie razem troszke porzadzimy, OK?”.
-
Generala Jaruzelskiego w podobny sposob wybrano prezydentem, i nie byl to przypadek. Pewnie i tym razem nie jest. Takie sa mechanizmy dzialania demokracji. Parlament to targ. Na ogol to dobrze. A czasem nie targ, ale Targowica. Uprzedzajac komentarze: moim zdaniem, wybor Generala na prezydenta to byl madry targ, jak na owe czasy. Natomiast duszenie samorzadow to raczej Targowica, jak na dzisiejsze czasy.
-
Coraz bardziej nie lubie Tuska.
8 grudnia 2006, o godzinie 18:38
Do pani Zofii i Anielki:
kiedy ja pobieralem nauki w rzeczonej tematyce z ksiazek Kozakiewicza, meska menopauza nie byla jeszcze znana nauce. Byc moze jest to nowe osiagniecie naukowe. Nie sledze literatury w tej akurat dziedzinie. Jednak moje obserwacje wydaja sie sugerowac, ze meska menopauza jest nieznana w przyrodzie, przynajmniej w gatunku Homo Sapiens. Na temat damskiej menopauzy mozna natomiast powiedziec dwie rzeczy: po pierwsze, istnieje. Po drugie, jest zjawiskiem biologicznie unikalnym. Z punktu widzenia ewolucji nie ma wielkiego sensu przedluzanie zycia osobnika/osobnicy ponad jego/jej okres zdolnosci prokreacyjnej. Tak wiec damska menopauza jest zapewne dowodem slusznosci kreacjonizmu. Prawdopodobnie jedynym.
-
Natomiast w sprawie poslow i ich rozporkow, to zrodlo afery byc moze lezy w slabej swiadomosci wyborcow, ze ich reprezentant nie jest ich krolem. Gdyby wyborcy kontrolowali poslow, to byc moze poslowie czuliby sie kontrolowani, a nie bezkarni.
8 grudnia 2006, o godzinie 18:43
Panie Ministrze, Mam dla Pana dobrą (?) wiadomość. Nie będzie rurociągu bałtyckiego. To ta głupia Minister SZ załatwiła.
8 grudnia 2006, o godzinie 19:07
Może Platforma myśli już o tym, ża taka ustawa o wetowaniu inwestycji przez wojewodów jej się przyda, jak już w końcu wygra te wybory?
Platforma czyli PiS-bis nie walczy z PiS-em o imponderabilia, myśli teraz tylko o jednym – przejąć władzę. Reszta się nie liczy.
Na PO więc w sprawach ważnych dla kraju nie liczę. Może TK zawetuje ten przepis?
8 grudnia 2006, o godzinie 19:32
POLFIC,
chyba Ci się przyśniło.
8 grudnia 2006, o godzinie 19:38
Panie Waldemarze,
Nie wiedziałem, że na tym gorącym blogu można także serdecznie się pośmiać. Tak jednoznacznie zarysowane postacie jak Bernard czy Mawar nadają się, po artystycznej obróbce, do radosnego rechotu, co skutecznie odpędza melancholię grudniowego popołudnia.
8 grudnia 2006, o godzinie 20:07
Mawarze,
„Singapur kwitnie, a w praktyce jest państwem autorytarnym.”
Dziwnie spokojny byłem, że zaraz usłyszymy o Singapurze. Tylko że ja napisałem wyraźnie: ogromna większość wysoko rozwiniętych państw to demokracje. Nie twierdziłem, że wszystkie bez wyjątku, więc twoja replika jest chybiona.
Mogę ci podsunąć inne przykłady krajów niedemokratycznych, w których żyje się nieźle. Na przykład Arabia Saudyjska – też dobry wzór do naśladowania. Tylko skąd by tu, cholera, wziąć ropy?
Ja bym jednak ani w Singapurze, ani w Arabii mieszkać nie chciał.
8 grudnia 2006, o godzinie 20:09
Pani Zofio, uscisle: nie pytalam jak leczyc Kaczynskiego, ale te wszystkie nieszczescia jakie pani wymienila w Rzeczpospolitej.
Doceniajac pani inteligncje, sadze iz dobrze zrozumiala pani moje pytanie, zas fakt, iz wymiguje sie pani z zaadresowania zagadnienia drog naprawy wymienionych przez pana problemow, pozwole sobie zrozumiec, iz sama pani nie zna na to odpowiedzi.
Bywa. Zapewne i w rzadzie maja trudnosci z porzadkowaniem tej ponurej rzeczywistosci, zarysowanej przez pania, zapewne, ze i opozycja nie dysponuje zlotymi rozwiazaniami, wiec – co dalej? Bedziemy sie dalej napawac seksskandalami? Pozwole sobie uzyc liczby mnogiej, bo jak przypuszczam, raz ten dzin wypuszczony z butelki nie bedzie sie karmil wylacznie Samoobrona, zwlaszcza, z e dosc to lykowata dieta.
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 20:10
Bardzo podoba mi się kalendarium pościgu za układem. Jest to bardzo mocny dowód teorii Einsteina. Nikt, kto jedzie w jednym pociągu nazwanym „układ” nie dostrzeże jego ułomności.
Przecież nobilitacja ministerialna i balangi w Moskwie zobowiązują.
Proponuję nagrać kogoś ze składu konduktorskiego, na chwilę wysiąść i na peronie ujawnić taśmę. Słuchając wspólnie dojdziemy do oczywistych wniosków i powie Pan „jednak był układ”. Czas w Pana kalendarium jest relatywistyczny.
8 grudnia 2006, o godzinie 20:13
dark side
„A pis w cieniu seksafery po cichutko przyjmuje ustawe o wojewodach, zwana rowniez zamachem na samozadnosc w naszym kraju”.
W demokracji jedna władza kontroluje drugą. Decyduje samorząd, wojewoda ma tylko prawo weta. Możesz to precyzyjnie nazwać zamachem na Kutscherę.
8 grudnia 2006, o godzinie 20:19
„Pisowska ustawa “o duszeniu samorzadu” przeszla 1 glosem.
23 poslow PO bylo nieobecnych.
Czyzby blogowali o Lepperze i Rokicie?
A moze UKLAD??? ”
A moze juz sa przekonani, ze wygraja nastepne wybory i taka ustawa i im sie p r z y d a?
Fenomenalne zagraneie PO z poparciem dla budzetu. Tego strasznego budzetu tej strasznej koalicji!
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 20:31
Strasznei duzo wpisow leci, nie sposob odpodiadac chocby tylko na te, ktore dotycza moich wypowiedzi, bo robi sie z tego czysty Hyde Park, ale tutaj to mnie z lekka zamurowalo:
„Trzeba jednak z gorycza zauwazyc ze obozy koncentracyjne Polski stalinowskiej jesli dotyczyly prawdziwych czy pozornych kolaborantow i mniejszosci Ukrainskiej, cieszyly sie duzym poparciem spolecznym”
A to spolecznosc w ogole wiedziala o ich istnieniu?????? Prasa opisywala, a Min Bezpieczenstwo Publicznego skladalo regularne raporty dostepne owemu spoleczenstwu? Na jakiej podstawie, Edwardzie piszesz o DUZYM poparciu spolecznym?
Lubisz cyfry i statystyki, powiedz mi wiec, i udokumentuja jak bylo ono DUZE i mniejsze czy wieksze do tego, jakiego dzis spoleczenstwo udziela inicjatywom rozliczenia PRLowskiej rpzeszlosci?
Jakie bylo stanowisko opozycji wobec tych obozow? W czym sie wyrazal wspomniany brak powszechnosci owego poparcia?
Kaska
Kaska
8 grudnia 2006, o godzinie 20:31
Stan
„Nie wiedziałem, że na tym gorącym blogu można także serdecznie się pośmiać. Tak jednoznacznie zarysowane postacie jak Bernard czy Mawar nadają się, po artystycznej obróbce, do radosnego rechotu, co skutecznie odpędza melancholię grudniowego popołudnia”.
No to czekamy z Bernardem na twoją „artystyczną obróbkę”. Ponieważ nobiles obligit to trzymamy za słowo, Cepelią się nie zadowolimy.
8 grudnia 2006, o godzinie 20:44
Katarzyna
„Fenomenalne zagraneie PO z poparciem dla budzetu. Tego strasznego budzetu tej strasznej koalicji”.
:)
Widocznie seksafera działa na nich tak ekscytująco, że tracą resztki rozumu. Dorn od niechcenia rzucił dziś bon motem, że PiS kupuje całą propozycje PO, z wyjatkiem wyborów. :) Platformersi zostali z tymi wyborami jak Hiemilsbach z angielskim. Znacie to? Po „Rejsie” radzono Hiemilsbachowi, żeby poduczył się trochę angielskiego to może dostanie jakąś rolę w zagranicznym filmie. Hiemilsbach był jednak sceptyczny. – E tam, – powiedział – nauczę się języka, do filmu mnie nie wezmą i zostanę jak ten głupi z tym angielskim.
8 grudnia 2006, o godzinie 20:46
Mawarze!
Będę zawsze Cię poprawiał, aż nauczysz się korzystać z innostrańskich jazyków.
Mawarze!
noblesse oblige
8 grudnia 2006, o godzinie 20:50
>POLFIC
>Panie Ministrze, Mam dla Pana dobrą (?) wiadomość. Nie będzie >rurociągu bałtyckiego. To ta głupia Minister SZ załatwiła.
>W.Kuczyński Says:
>grudzień 8th, 2006 at 7:32 pm
>POLFIC,
>chyba Ci się przyśniło.
Panie Waldemarze
Nie wierzę, aby pan, minister w rządzie T. Mazowieckiego, też o tym nie marzył, aby taka rzecz zdarzyła się temu rządowi – dla dobra Polski.
8 grudnia 2006, o godzinie 21:04
Dark side! Nelu!
Ja równiez podpisałem, jak najszybciej mogłem. Odczuwam tę ustawę jak jakąś prywatna tragedię. Jak już Wam pisałem jeździłem i jeżdżę sporo po gminach i obserwuję wprost niewiarygodny wysyp inwestycji związanych z dotacjami unijnymi. I teraz to się wszystko skonczy, o wszystkim znowu będzie decydować Rada Narodowa z Przewodniczącym na czele, jako w sposób naturalny (powołanie przez odpowiedni organ) mądrzejsza od samorzadu. Ale to nie będzie bezpośrednio powiedziane NIE. Oni nie są taki głupi. Będą sugestie, w czym specjalizuje się prawica. Ja wam zezwolę na to, jeżeli wy zrobicie to, o co was poproszę.
Nie wiem, może to jest sprzeczne z Konstytucją, może z art. 165.1 „Samodzielność jednostek samorządu terytorialnego podlega ochronie sądowej”. a może art. 171 „1. Działalność samorządu terytorialnego podlega nadzorowi z punktu widzenia legalności. 2. Organami nadzoru nad działalnością jednostek samorządu terytorialnego są Prezes Rady Ministrów i wojewodowie, a w zakresie spraw finansowych regionalne izby obrachunkowe”.
Jest jeszcze szansa, że Unia się na to nie zgodzi. W niej jedyna nadzieja. I powraca moja stara myśl, że najlepiej, gdyby sędziowali w polskich sądach Holendrzy, policja na drogach była niemiecka, administrację prowadzili Szwedzi, a zamiast PiSu byli konserwatyści brytyjscy.
8 grudnia 2006, o godzinie 21:06
torlin
„Mawarze!
Będę zawsze Cię poprawiał, aż nauczysz się korzystać z innostrańskich jazyków.
Mawarze!
noblesse oblige”
Może będzie to dla ciebie pociechą, że nie ty pierwszy wpadłeś w tę pułapkę. Nobiles obligit to nie jest po francusku. To jest po łacinie!
W Hotelu Zacisze (Fawlty Towers) jest scena, jak John Cleese mruczy pod nosem na widok wychodzącej z hotelu żony, która przed chwilą jak zwykle go poirytowała. – Tylko nie wejdź na minę, kochanie. :)
8 grudnia 2006, o godzinie 21:08
narciarzu2 – co do Tuska – mam takie samo zdanie. Zawsze był nijaki, po incydencie z Jarucką zaczęłam go nie lubić i tak mi zostało. Jest blady i bezbarwny, jak siódma woda po kisielu.
Kaska i Pyzol, to ta sama osoba.
Kanada ma na tym i innych blogach (Polityki) silną i bardzo wartościową reprezentację. Zajrzyj do tamtych blogów, to sam ocenisz.Kaska-Pyzol jest wyjątkowym wyjątkiem.
Tutaj prowokuje Zofię, aby rozwiązała za premiera problemy jego kadencji… Przypomnę może przy tej okazji, co Słonimski odpowiedział, gdy poproszono go o ocenę sytuacji politycznej: „…od polityki, to ja mam Piłsudskiego…” Właśnie… pan premier na własne życzenie wydostał się na wyżyny rządzenia. On jest pewien, że potrafi. Niech pracuje! (za nasze pieniądze zresztą).
8 grudnia 2006, o godzinie 21:19
narciarz2
„Czytam taka pseudo-logiczna wypowiedz, i dopiero widzac “gestapo” czy “oboz koncentracyjny” sprawa staje sie jasna: przeciez to psychoza.”
Przeciez już ci wykazano, że komuniści mieli w Polsce obozy koncentracyjne. Wymienione były cztery obozy na Śląsku. Jeśli masz kłopoty z terminologia, to podpowiem, że koncentracyjne to takie, gdzie koncentruje się dużą liczbę ludzi na stosunkowo niewielkim obszarze. Nie należy tego mylić z obozami zagłady. Rosyjskie łagry to teoretycznie nie były obozy zagłady, ale warunki jakie tam stworzono usmiercały ludzi z nie mniejszą skutecznością niz obozy niemieckie.
8 grudnia 2006, o godzinie 21:35
Andrzej
„>Mawar
“>Za Pinocheta w Chile i Palmego w Szwecji do zupełnie różnych celów >te wojska służyły.”
„Czy to znaczy, że należy armię Chile uznać za organizację zbrodniczą, czy też sygnał, żeby ukarać osoby winne sytuacji jaka miała tam miejsce, a w zwłaszcza żołnierzy, którzy wyróżniali się “szczególną gorliwością w wypełnianiu zadań”?
To był jedynie przykład, być może zbyt abstrakcyjny. Inaczej mówiąc, różnica między komunistyczną służbą specjalną, a służbą panstwa demokratycznego nie leży w technikach zbierania informacji tylko sposobach i celach działania. Służby zachodnie nie mordują dysydentów, obawiając się choćby opinii publicznej.
8 grudnia 2006, o godzinie 21:41
P. Luboński
Skoro pytałeś się, cytat z twojego wpisu: “Dlaczego nie widać jakoś tych kwitnących, szczęśliwych monarchii absolutnych, dyktatur czy choćby państw autorytarnych? Niezwykły zbieg okoliczności”?
…. to otrzymałeś odpowiedź, że takim kwitnącym państwem jest Singapour, a niewątpliwie autorytarnym. A że znałeś odpowiedź? W takim razie czemu się pytałeś.
8 grudnia 2006, o godzinie 21:57
Torlin
Fantazjujesz na temat samorządów. Nadal to one decydują, ale będzie istniał zawór bezpieczeństwa w postaci weta wojewody. Wyobraż sobie, że lokalna sitwa, pod nazwą Miasto Twoich Marzeń, dochodzi do władzy jako samorząd, ale realizuje tylko swoje, sitwowe marzenia. Nawet część PO to rozumie, ale ty Torlin będziesz jecha z tym do Brukseli. Z Brukseli blisko do Paryża, po drodze przyjrzyj się rozwiązaniom francuskim.
8 grudnia 2006, o godzinie 22:45
„Kwitnące państwo autorytarne”? Czyli taka złota klatka. Dla ludzi o mentalności niewolnika to może dobre. Ja dziękuję.
8 grudnia 2006, o godzinie 22:52
Szkoda, że Pisowski Wojewoda nie zablokował Peronu we Włoszczowie. Skoro tego nie zrobił tzn. że wprowadzenie weta wojewody to zwyczajna zemsta za wyniki wyborów.
Może być tak, że w województwach, gdzie rządzą sejmiki nie-pisowskie będą „marne inwestycje” a tam, gdzie rządzi PiS będzie prawdziwy deszcz pieniędzy.
A Polska miała być nasza, Polaków. Niestety PiS preferuje centralizm i gospodarkę zakazowo-rozdzielczą.
8 grudnia 2006, o godzinie 22:53
Arek
Singapur nie jest dla wszystkich, tylko dla koneserów.
8 grudnia 2006, o godzinie 22:53
Pani Katarzyno,
Chyba myli mnie Pani z premierem i jego gabinetem oraz całym parlamentem do kupy razem.
Przecież nie ja ustanawiam w Polsce prawo koślawe i złe prawo, ale Sejm i Senat – 560 osób, z czego większość jest nieodpowiedzialnymi błaznami.
Nie ja zatrudniam w Sejmie niekompetentnych prawników i ekspertów.
Nie ja odpowiadam za relacje rządu z Komisją Europejską i całą UE!
Dlaczego, Pani zdaniem, mam rozwiązywać polskie problemy za kogoś komu nb płacę, czy chce czy nie, z własnej kieszeni?
Proszę swoje pretensje i uwagi kierować pod adres Jarosława Kaczyńskiego.
Chciał rządzić, więc rządzi.
Jest polskim premierem, stworzył rząd, jaki chciał i z kim chciał – co mu stoi na przeszkodzie uczciwie i rzetelnie pracować?
Sam sobie dobrał do rządu idiotów, kryminalistów, dziwkarzy, wszechpolaków, narodowców i podobną nie kompetentną ferajnę.
Sam kreuje wizerunek naszego państwa.
I mamy to, co mamy – szambo i smród na cały świat.
Mnie się o zdanie – nie pytał.
8 grudnia 2006, o godzinie 22:56
Arek
„Niestety PiS preferuje centralizm i gospodarkę zakazowo-rozdzielczą.”
A co konkretnie PiS ci zakazał i czego nie przydzielił?
8 grudnia 2006, o godzinie 23:34
jasnaanielka Says: Kaska i Pyzol, to ta sama osoba.
-
Naprawde? Tak czy inaczej, podejrzewam trujace grzyby. Z jej wpisow, i w mniejszym stopniu z wpisow Mawara, wylania sie obraz Polski jako panstwa totalitarnego, ktorego majatek jest masowo rozkradany, ze zniewolonym i zezwierzeconym spoleczenstwem, z obozami koncentracyjnymi,
rzadzonego przez organizacje przestepcza porownywalna z gestapo. Terror rzekomo mial miejsce w czasie calego okresu powojennego, zas rozkradanie zaczelo sie na masowa skale w 1989 roku i trwa do dzis. Winni zarowno jednego jak drugiego nie zostali pociagnieci do odpowiedzialnosci, wiec Kaska/Pyzol walczy o sprawiedliwosc i zadoscuczynienie. Ktokolwiek smie poddac te wizje w watpliwosc, zostaje okrzykniety wyjatkiem, poniewaz tzw. „cale spoleczenstwo” bylo zniewolone i cierpialo katusze, co do czego nie moze byc watpliwosci.
-
Smiem twierdzic, ze takie wizje sa albo wyrazem zlej woli, albo zatrucia. Podejrzewam zatrucie.
9 grudnia 2006, o godzinie 00:04
Mawar,
Myślałem, że ci wystarczą okłady (czyt. siniaki pod oczami) czynione delkatną rączką wielbionej przeze mnie Pani Zofii i Gospodarza, którego styl i forma cechują się świeżością i lekkością.
Ja jestem facetem zgryźliwym, a obecna pogoda (polityczna) dodatkowo mnie dołuje. Poczekajmy aż słońce będzie nieco wyżej, co, być może, osłabi wszechobecne zarazki panoszącej się wszędzie cholery i klimat stanie się łagodniejszy oraz bardziej twórczy.
9 grudnia 2006, o godzinie 00:47
W.Kuczyński
grudzień 8th, 2006 at 7:32 pm
„POLFIC,
chyba Ci się przyśniło.”
To raczej te kanadyjskie grzybki o których pisał Narciarz
—
Mawar
„Służby zachodnie nie mordują dysydentów, obawiając się choćby opinii publicznej.”
To w krajach zachodnich (rozumiem, że demokratycznych) maja dysydentów?
9 grudnia 2006, o godzinie 01:02
Alez pani Zofio!
Jakze ja moglabym pania z premierem pomylic!
Ja tylko spodziewalam sie, ze jako oredowniczka spoleczenstwa obywatelskiego, bedzie pani umiala po obywatelsku sformulowac przynajmniej zarys planu naprawy tych straszliwosci, jakie pani opisala, a pani tylko chciala sobie ponarzekac.
Sorry, nie pomyslalam o tym.
Kaska
P.S. Narciarzu, to ty jeszcze nie doczytales sie ze Kaska, to Pyzol? Nigdy tego nie ukrywalam, ale jezeli dla ciebie stanowilo to zaskoczenie, to – mea culpa. Mozliwe, ze fakt iz u mnie pojawia sie moj adres z „pyzolem” spowodowal, ze nie podkreslalam Pyzola w podpisie, nie pomyslalam o tym, ze wy go nie widzicie. Mam wrazenie, ze juz raz rozmawialismy na ten temat, a nawet tlumaczylam, ze Pyzol sie wzial od mojego ukochanego psa ( od dawna juz Psim Niebie), ale moze sie myle. Cytowalam s w o j e wpisy z blogu u Passenta, a tam wyraznie „Pyzol” stoi. Wrzucilam link to „sciepy” gdzie i Pyzol i Katarzyna Makowska w jednym stoja domku. Dodam jeszcze, ze w polskiej wersji pod „a” w nazwisku jest ogonek.
9 grudnia 2006, o godzinie 01:09
Mawar,
zanim stwierdzisz, że dysydenci to znów był zbyt abstrakcyjny przykład, przypomnij sobie choćby sprawę statku Rainbow Warrior.
9 grudnia 2006, o godzinie 02:34
Pani Katarzyno,
świadomy członek społeczeństwa obywatelskiego nie wyręcza w robocie premiera!
Sorry, ale czy Pani, jako świadoma, z obywatelskim podejściem do państwa jako takiego, i jako poddana JKM Elżbiety II, mieszkająca wprawdzie w kolonii brytyjskiej z gubernatorem na czele, ale rządzonej demokratycznie, wyręcza w rozwiązywaniu problemów państwa – premiera Kanady czy też premierów prowincji?
***
Nie narzekam, ale wyrażam po prostu troskę o własny kraj.
***
Pani na serio uważa, że moją powinnością jest „…po obywatelsku sformułować przynajmniej zarys planu naprawy” państwa?! Bo optuję za społeczeństwem obywatelskim…
Pani Katarzyno!!!
Przysięgam!, na serio – nie nazywam się Jarosław Kaczyński, nie stoję na czele partii rządzącej w kraju i słowo honoru – naprawdę – nie jestem premierem w naszym kraju!
9 grudnia 2006, o godzinie 03:43
Pani Zofio! Chwileczke, spokojnie – tylko rozmawiamy. Spytac nie mozna?
Nie mowie, ze az „powinnoscia”, ale skoro sie tak pani o obywatelskosc spoleczenstwa troszczy, to myslalam, ze moze da pani innym przyklad.
Kaczynscy tez wyrazaja troske o kraj, ale za to maja pomysl jak go naprawic. I to wlasnie dlatego to oni sa premierem i prezydentem, a nie pani – ale ja o tym doskonale wiem!
Bardzo wzruszajace,ze sie tak pani troszczy, ale bez chocby swiatelka w tunelu to w ciezka depresje mozna wpasc. Przeciez pani wie, tyle pani o stanach psychicznych innych pisze, ze cos tam u siebie tez musiala zauwazyc.
Pani Zofio – czy pani rozumie,ze ja wyrazam troske o pania??????
Halloooooo?
I taka cala zatroskana, z calego serca zycze pani -
– Milego weekendu!
Kaska
9 grudnia 2006, o godzinie 09:10
Zofio i narciarzu2 – jest takie powiedzonko; mądry głupiemu ustępuje… c.d. – i dlatego ten świat tak wygląda. Moim skromnym zdaniem czas dać sobie spokój z „naprawianiem świata” czyli dyskusją personalnie z Kaską. Proponuję przypomnieć sobie znany rysunek Mleczki… Podpis pod nim brzmi; Obywatelu! Nie pieprz bez sensu! Co rysunek przedstawia? Kto chce, ten wie.
9 grudnia 2006, o godzinie 09:11
Mawar,
dobrze wiesz jak skończył się centralizm i gospodarka nakazowo-rozdzielcza za komuny. Nie wiem po co Kaczyńscy wchodzą znowu do tej samej rzeki.
Ja wiem, ze w IVRP sądzi się, że „władza wie lepiej”, ale co będzie jak Kaczyński straci tę władzę? Będzie żądał odkręcania tego wszystkiego jak do władzy dojdą SLD-owscy baronowie?
Kaczyński dużo mówi o państwie prawa, ale zachowuje się jakby nie wierzył w siłę tego prawa. Prawo nie wystarczy? Musi dodatkowo wojewoda oceniać, co jest nieprawidłowością? Większa część zła w Polsce to „uznaniowość urzędników”. Dodajmy do tego zlikwidowanie korpusu służby cywilnej i wprowadzenie państwowego zasobu urzędników (do którego załapują się ludzie z partyjnego zaciągu, częśto bez żadnego przygotowania merytorycznego) i można sobie wyobrazić jaki chaos nas czeka.
Pracuję w administracji od 10 lat i wiem, jakie dno przyszło za SLD i jakie dno przychodzi za PiS, SO i LPR. Totalna niewiedza połączona z niepasującą do tego arogancją. Można by o tym książkę pisać.
9 grudnia 2006, o godzinie 09:26
Arek
To interesujace co piszesz,szczegolnie dlatego ze pracujesz w administracji.Czy moglbys (oczywiscie na tyle na ile to mozliwe w blogu) opowiedziec cos blizej o wyczynach PIS i koalicjantow
w tej dziedzinie.
9 grudnia 2006, o godzinie 10:03
Edwar D.Dana,
faktycznie, wolę się nie rozpisywać w miejscu ogólnodostępnym. Po prostu przychodzą ludzie z politycznego nadania, kompletnie bez wiedzy, szef mówi: wiecie musimy go przyjąć bo on jest z … , musimy stworzyć dla niego nowy etat itd. Tyle się mówi o problemie korupcji, że to takie straty dla państwa i gospodarki, ale ja myślę, że upolitycznienie różnych segmentów państwa kosztem fachowości i doświadczenia jest dużo gorsze i kosztowniejsze. Tak było za SLD a teraz jest jeszcze gorzej, bo kompetencje nie są już żadnym warunkiem. Dużo zła wynika też z tego, że PiS potrzebuje koalicjantów i daje wolną rękę swoim przystawkom zbyt dużo swobody, na którą ewidentnie nie zasługują. Po prostu nie mają kompetentnych, merytorycznie i etycznie przygotowanych ludzi. Do tego są kompletnie zideologizowani i nie potrafią myśleć w kategoriach prawa, procedury to dla nich totalna abstrakcja.
9 grudnia 2006, o godzinie 10:10
Dzieki za „glos” z pierwszej reki.
Pozdrawiam
9 grudnia 2006, o godzinie 10:26
Tak się dzieje w gruncie rzeczy na całym świecie z małymi wyjątkami. Ale mnie oburzają te teksty o „odnowie moralnej IV RP”. Po co to było wszystko mówić. Dla mnie to jest obrzydliwe.
9 grudnia 2006, o godzinie 10:47
Może nie jest to głos z pierwszej ręki a raczej z zaplecza, od kuchni. Niestety nie mam odwagi napisać więcej. Jeżeli ta „kuchnia polityczna” się nie zmieni, to w naszym kraju nie będzie lepiej. Jak się zna tę kuchnię to ta „wielka polityka w TV” wygląda na teatr, wielką maskaradę. Jak czołowi politycy mówią o teczkach, przeszlości, rewolucji moralnej to ogarnia mnie pusty śmiech. Czy oni nie znają rzeczywistości kreowanej przez siebie i swoich przybocznych tu i teraz? Okłamują siebie czy nas?
Też pozdrawiam.
9 grudnia 2006, o godzinie 10:52
>zlikwidowanie korpusu służby cywilnej i wprowadzenie >państwowego zasobu urzędników
Oczywiście należy negatywnie ocenić tą zamianę, jednak ja mam generalnie duże zastrzeżenie do jakości wszystkich środowisk profesjonalnych w Polsce. Zazwyczaj spotykam pojedyncze osoby, które posiadają odpowiednią wiedzę, inteligencję i doświadczenie do wykonywania powierzonych zadań. Dobór więc działa wadliwie niejako w związku, ale i obok zmieniających się rządów. Mam oczywiście swoją opinię dlaczego tak się dzieje, że brak należytej konkurencji i bariery wejścia do zawodu przesądzają o niskiej jakości kadr, jednak wyjściem z sytuacji niekoniecznie musi być zapewnienie stabilności zatrudnienia, lecz raczej wyznaczenie i egzekwowanie określonego standardu pracy. Pytanie jak kto zrobić, pozostaje bez satysfakcjonującej odpowiedzi.
9 grudnia 2006, o godzinie 11:06
Pytanie pozostaje bez satysfakcjonującej odpowiedzi, oczywiście poza pilną koniecznością popularyzowania pojęcia człowieka cywilizowanego tak jak rozumiał go Roman Dmowski,
9 grudnia 2006, o godzinie 11:15
Katarzyna Makowska
Zofia w kom.grudzień 8th, 2006 at 1:17 am
wyliczyla kilkanacie problemow jakie ma PL pod rzadami PIS i Spolkowiczow
Ta wyliczanka, sama w sobie jest odpowiedzia na pytanie „Co robic ?”
Nie potrafia? Tu lezy kot pogrzebany.
Polityk z prawdziwego zdarzenia przed podjeciem walki o wladze rozwaza jakimi dysponuje srodkami by osiagnac upragnione cele.
Do takich srodkow naleza ludzie ktorymi dysponuje, ich kompetencja,kultura,inteligencja itd.
Umiejetnosc oceny swoich, to jedna z bardziej pozadanych zalet polityka.
Kaczynscy powinni wiedziec (gdyby ambicje nie otepily ich inteligencji) ze nie potrafia skupic wokol siebie kompetencji.
Z jednej strony ludzie laczacy kompetecje ze smakiem i zasadami do nich nie przyjda z drugiej oni sami, z powodow sobie nieznanych bo osobowosciowych, eliminuja tych ktorzy sa zdolni do czegos wiecej niz do malych intryg,insynuacji,krotko terminowej taktyki.
Nie dysponuje PIS wiekszoscia sejmowa.Nie moze rzadzic sam.
Na koalicjantow wybieraja tych ktorymi pogardza, czy to nie symptomatyczne?
O kompetencji koalicjantow chyba nawet Cymanski nie ma nic dobrego do powiedzenia (gdyby zechcial mowic ludzkim glosem).
9 grudnia 2006, o godzinie 11:41
Cała Polska przeżywa seks-aferę i jej możliwe konsekwencje, a tymczasem jej bohater Łyżwiński sobie spokojnie leży na kanapie… i czyta „dobrą książkę”. Aż jest ciekawy, co konkretnie.
9 grudnia 2006, o godzinie 11:58
Moze to tak jak w opowiesci weterana dla pionierow o Czapajewie?
„Kiedy weszlismy do jego kwatery spal z czolem na blacie stolu.
Przed nim stala napoczeta ale nie dokonczona ksiazka.Na podlodze walalo sie kilka juz przeczytanych a pod prycza znalezlismy kilka jeszcze nierozcietych egzemplarzy.
W powietrzu umosil sie zapach swiezo przetrawionej wiedzy.”
9 grudnia 2006, o godzinie 12:23
Kaczyńskich cechuje nieufność, wszędzie wietrzą zdradę. Naprawdę są z nimi jedynie ludzie pochodzący jeszcze z Porozumienia Centrum. Ani Marcinkiewicz, ani Jurek, ani Ujazdowski nie są ludźmi pewnymi. Można dać im jakieś stanowiska, ale od tego są pretorianie, aby ich pilnowali. I tu jest dramat Braci Mniejszych. Pretorianów jest za mało, aby wszystkiego przypilnowali, a jak zwykle do partii rządzącej zapisują się nagminnie szubrawcy chcący łyknąć trochę miodu z tego kielicha.
9 grudnia 2006, o godzinie 12:39
Ja mialem na mysli tych ktorych zebrali wczesniej.
9 grudnia 2006, o godzinie 12:52
„Marcinkiewicz, ani Jurek, ani Ujazdowski”
Wybor jakiego dokonali (wybor przywodcy) swiadczy kim sa.
Ujazdowski jakby sie wstydzil, nie widac go.
9 grudnia 2006, o godzinie 13:22
Co dziś napisałby Bursa…
Poseł pracuje za miliony
od 10 do 13.20
o 11.10 uwiera go penis
wychodzi
rozpina rozporek
bzyka asystentkę
zapina rozporek
Wraca chrząka
i apiat
pracuje za miliony
A asystenetek mnogo – i u Celińskiego się poniewierały i Iwiński po dupsku tłumaczkę uklepywał i posłowie PSLu wyrzucali kobitę przez okno, i Anastazja P. się poniewierała i Kuroń przywalał się do „nieswoich” kobiet.
Że o takich banałach jak rozliczne żony i kochanki posłów różnych opcji nie wspomnę…
Seks i polityka mają wiele wspólnego jak widać, nie tylko w USA…
9 grudnia 2006, o godzinie 13:47
Bernard
Seks i zycie mają wiele wspólnego jak widać, nie tylko w USA
asystentki u Celińskiego się NIE poniewierały.
Iwinski wywolal skandal (opisany i pokazany)
Kuron seksu nie unikal, bo nie o to chodzi.
Nie idzie o to ze uprawiano seks ale pod jakimi warunkami,
a jesze wazniejsze jak sie o tym mowi.”Mowa” o seksie „mowi” wiecej o „mowiacym” niz o „mowionym”.
9 grudnia 2006, o godzinie 14:00
Szczególnie podoba mi się „mowa” autorytetu Kościoła Katolickiego – Frakcji Rewolucyjnej Ojca Dyrektora Rydzyka:
„- Stało się coś tam, tego, Samoobrona. Nawet gdyby były jakieś tam – jak to się nazywa – no nie brudy nawet, jakieś obyczajowe sytuacje niewłaściwe, to po grzechu pierworodnym wszystko może być!”.
Liberał?!
9 grudnia 2006, o godzinie 14:01
Torlin
Tak Jurek np:
Madry,kulturalny i dzentelmen ponoc.
Czy sadzisz ze pelni funkcje Marszalka jak powinien?
Dal tyle przykladow nieuczciwego kierowania Sejmem
ze z listy dzentelmenow mozesz go spokojnie skreslic.
9 grudnia 2006, o godzinie 14:02
Droga JasnaAnielko,
mam świadomość, że dialogi z Kaską to kopanie się z koniem.
Ale ona w jakimś sensie reprezentuje mentalność ludzi związanych z PiS i czasami świerzbi mnie ręka, by pokazać cała „urodę” tej mentalności.
Gdyby dziewczyna miała jakieś racjonalne argumenty, można się z nimi nie zgadzać, dyskutować, ale ją, jako kontrpartnera w dyskusji i poglądach szanować.
Niestety, serwuje najczęściej jakieś zbitki sloganów i frazesów, generalizowane strzępy epizodów z historii, przyprawione nutą złośliwości, braku taktu, nieuzasadnionej wyższości i arogancji.
To objawiła nb dość drastycznie w blogu red. Passenta, wręcz po chamsku atakując jego najbliższą rodzinę.
Czasami trudno przejść obojętnie wobec takiego człowieka i wyzwala się jakaś reakcja buntu wobec czyjegoś chamstwa, cynizmu czy bezczelności.
***
Pani Katarzyno,
To co Pani napisała zwala mnie z nóg. Ironia wobec czyjejś troski o państwo. Własne państwo….
Cynizm, czy totalna głupota?….
W przeciwieństwie do Pani, poza werbalną troska o dobro naszego kraju objawianą w blogu p. Kuczyńskiego, mogę się wylegitymować realnym działaniem, konkretnym i wymiernym – położonym na biurku obecnego premiera czy prezydenta, mimo że obaj nie z mojej bajki, z analizą określonej sytuacji gospodarczo-politycznej w sferze szeroko pojętego transportu czy gospodarki morskiej, ze wskazaniem tego co złe i z ewentualnymi środkami działania.
Zadałam sobie nie bagatelny trud, by dotrzeć do adresatów.
To wszystko nie wypływa z zawartych umów czy kontraktów, ale z mojej nieprzymuszonej woli. Nie jest też działaniem stricte politycznym, bo choć mam określone poglądy socjal-liberalne, do żadnej partii nie należę.
I to jest diametralną różnicą między nami.
Z satysfakcją mogę powiedzieć, że uwagi zostały przyjęte a przedstawione sugestie przeanalizowane i zaakceptowane. Przynosząc pożytek państwu, a nie braciom Kaczyńskim. Bo to nie oni są podmiotem mojej obywatelskiej troski, ale państwo i polska racja stanu.
Z równą satysfakcją przyjmuje napływające do mnie informacje, że w obszarze spraw którymi się zajęłam – widać owe światełko w tunelu. Cieszę się, że moja konkretna wiedza na określony, konkretny temat, przynosi wymierne korzyści i się przydała. I to dla mnie jest najważniejsze.
W mniejszym zakresie, co jest oczywiste ze względu na ograniczenia powierzchni pism, te same tematy znajdzie Pani w moich artykułach i publikacjach w prasie branżowej.
Dla mnie Pani Katarzyno,
państwo polskie jest wartością nadrzędną i przyjmuję je z całym dobrodziejstwem inwentarza, łącznie ze znienawidzonym przez Panią PRL-em i nie akceptowanym przez ze mnie u władzy – PiS-em z koalicjantami.
Patrząc się na to państwo, staram się widzieć przede wszystkim jego przyszłość. Reaguje na to, co dla tej przyszłości, moim zdaniem, może mieć fatalne skutki. Bo rządy się zmieniają, prezydenci także a państwo, jako takie – istnieje nadal.
Przeszłość naszego państwa – zostawiam historykom, analitykom, politologom, muzeom i archiwistom.
Na tym polega moja obywatelska postawa wobec własnego kraju.
Ten blog, prowadzony przez naszego Gospodarza, p. Kuczyńskiego, człowieka, który ma za sobą rządowe doświadczenie i nie podważalną wiedzę ekonomiczną – jest także takim obywatelskim, świadomym działaniem wobec naszego państwa ze strony Gospodarza.
Wiele osób, które tutaj wypowiadają się, wypowiada – z troską o nasze państwo. I wiele ich uwag, niesie konkretne sugestie dla rządzących.
Dla mądrego polityka u steru obecnej władzy – ten blog jest doskonałym materiałem analitycznym, zawierajacym wiele mądrych wskazówek.
Trzeba tylko umieć z nich korzystać.
I na tym kończę dialogi z Panią, Pani Katarzyno.
Po prostu, nie mam nic więcej Pani do powiedzenia.
Równie życzę miłego weekendu.
9 grudnia 2006, o godzinie 15:21
Ależ Edwarze!
Przecież ja niczego takiego nie napisałem. Sam zacytuję siebie: „Ani Marcinkiewicz, ani Jurek, ani Ujazdowski nie są ludźmi pewnymi”. Nic nie było o przyzwoitości. Ja wymieniłem po prostu pierwszych z brzegu trzech polityków na świeczniku, którzy nie pochodzą z jedynie prawomocnego źródła. A Jurka nie bronię już w najmniejszym stopniu. Żaden marszałek nawet z SLD nie był tak upolityczniony. Tylko widzisz – nawet całe działanie Jurka było robione po to, aby wprowadzić nowe standardy moralne, których – zdaniem Braci Mniejszych – przy starych układach i zwyczajach w III RP nie dałoby się poprostu wprowadzić. I na to mnie największy szlag trafia. I nie dziwię się, że JK jest zdenerwowany.
Zosiu!
Piękny tekst. Gratuluję.
9 grudnia 2006, o godzinie 17:37
Torlin
Masz racje, ale wykorzystalem Cie(wybacz) by sie o Panach wywnetrzyc.
Zofia
Nie masz racji odmawiajac dialogu z K.Dyskusja nie sluzy glownie temu by przekonac (chyba dyskusja pozorna, majaca cel dydaktyczny).Dyskusja z nawet twoim zdaniem najglupszym partnerem jest okazja do prezentacji TWOJEGO zdania, twojej opinii.Ci najbardziej uparci PARTNERZY wydobywaja z nas nioczekiwane sformolowania i pomysly.Inspiruja.
pozdrawiam
9 grudnia 2006, o godzinie 18:08
Wiesz Edwarze, akurat nie ma zdaje się żadnego z prawicowców, to mogę spokojnie do Ciebie napisać. Widzisz, mnie ta dyskusja do niczego nie inspiruje, nie wydobywa ze mnie nieoczekiwanych sformułowań i pomysłów. Ja jestem nią w sposób maksymalny zdegustowany.
Jestem człowiekiem, który ma w końcu 55 lat i za czasów Gomułki już byłem dorosły. Przez całe swoje życie w czasach komunistycznych nie byłem wielkim opozycjonistą, byłem po prostu przeciw…, tak pewnie jak większość społeczeństwa.
I w życiu mi do głowy wtedy nie przyszło, że takie prawicowe osobniki ustawią mnie pod ścianą, tam gdzie wcale nie mam ochoty stać i będa do mnie strzelali z grubej armaty.
Czuję się tą dyskusją zażenowany i zniesmaczony, wcale się w tej roli dobrze nie czując. Nie umiem im przekazać tego co czuję, bo zmuszony jestem stać pod tą ścianą, pod którą mnie postawili i się bronić. A dokładniej bronić czegoś, czego wcale nie chcę bronić. Ale jestem zmuszony, zmuszony przez prawdę, obiektywizm i normalne ludzkie człowieczeństwo. Ja wolałbym być atakującym, kompromitującym poprzedni ustrój, bezlitośnie obnażając wszystkie sk…a. A tak wychodzę na obrońcę PZPR, SB i Jaruzelskiego.
Jak widzisz obok dyskusji normalnej i pozornej jest jeszcze dyskusja fałszywa.
9 grudnia 2006, o godzinie 18:38
Torlin, nie masz powodu, żeby czuc zażenowanie broniąc Jaruzelskiego. On na obrone zasługuje, bo tylko calkowity polityczny idiota może twierdzić, że gdyby nie stan wojenny to bylibysmy wolni w roku 1981. Bylibysmy zmiażdżeni. On zasługuje na obrone tak jak general Okulicki nie zasluguje na peany, bo – mimo ostrzeżeń, że mu tu nie wyląduje brygada Sosabowskiego itd – posłał mlodziez warszawską na śmierć mówiąc, że „żołnierz zdobywa broń na wrogu”. Tu mamy murowane uchronienie od katastrofy i pręgierz, a tam zamiane Warszawy na 63 dni w królestwo much i ropy a potem w grobowiec i ruiny i miejsce w narodowym panteonie. Kompletne porąbanie. I sądząc po tekstach o stanie wojennym, które zaczęly sie ukazywać będzie kolejne parę dni medialnego łomotania Jaruzelskiego, festiwal inwektyw wymieszanych z wznioslym pustosłowiem.
9 grudnia 2006, o godzinie 18:52
Edwardzie, problemow jakie ma Polska jest duzo wiecej niz kilkanascie. Zaden z wymienionych przez Zofie nie stanowi jakies szczegolnej nowosci. Z trudem radzily z nimi sobie i inne rzady.
Kazdemu mozna wyliczyc jakies nieudolnosci, zle rozwiazania, niekompetencje, czy niewlasciwych ludzi, ale tylko u PiSu sa to grzechy niewybaczalne i zaslugujace na wieczne i totalne potepienie.
Ja uwazam, ze najwiekszym problemem w Polsce jest korupcja, a poza tym wiele fatalnych nawykow, ktore zostaly przewleczone jeszcze z PRL. Obie te sprawy jasno zaadresowal PiS i niewiele mam mu do zarzucenia w kwestii realizowania ich planu.
A koalicjanci?
Pisalam juz, ze jestem coraz bardziej zadowolona, ze te dwa, dosc skrajne srodowsika reprezentujace dwa rozne, ale w obu wypadkach patologiczne, ze pozwole sobie uzyc terminu: filozofie, znalazly sie na widoku. Zadnemu z nich PiS nie pozwolil na merytoryczny wplyw na sprawy najwazniejsze, zas sam, obcujac z nimi odebral bolesna, ale pozyteczna lekcje poczucia rzeczywistosci.
Udzial w rzadzie LPR i SO traktuje jako rodzaj szczepionki: LPR reprezentuje najgorsze elementy tradycji parlamentyzmu przedwojennego, SO- PRLowskiego. To sa tradycje, z ktorymi trzeba sie rozstac i , jak latwo zauwazyc, rozumieja to juz nawet ich wyborcy. Szczepionka, mimo czasowego wywolania s y m p t o m o w choroby, skutkuje. Organizm odrzuca smiercionosne zarazki.
Demokracja, to wladza ludu, ktory te wladze sprawuje poprzez samodzielnie wybrane elity. Elitom, zas, nie wolno zapominac skad przyszly i przestawic sie na role nieomynych mentorow, ukrywajacych brudy pod eleganckim garniturem i wypudrowana twarza, bo lud i t a k kiedys zedrze z nich ten plastykowy kostium. Czasami pochopnie, czasami po zdarciu nie zobaczy tego, co podejrzewal, to prawda – ale lud ma zawsze racje, nawet wtedy kiedy sie myli.
Moga – i mnie sie tez b a r d z o nie podobaja – nie podobac sie co poniektorzy wybrani do Sejmu. Ale oni sa, stoja za nimi miliony wyborcow.
Mozna sie na demokracje obrazac, mozna koncentrowac na jej – kazdy to przyzna: licznych. slabosciach i wadach, ale poki co, jest to najlepszy system sprawowania wladzy. Wladzy, o ktorej decyduje l u d, a ktorej typ zostal tak zdegenerowany, osmieszony i wykoslawiony przez znana nam „demokracje ludowa”, ze dzis wielu wyborcow ma klopoty z przyjeciem do wiadomosci, czym ta nieprzymiotnikowa jest.
Proces wychodzenia z tych zaleglosci uwazam za znacznie istotniejszy niz pojedyncze potkniecia poszczegolnych rzadow. Taka filozofia, jak sadze, kierowali sie i uczestnicy strony opozycyjnej Okraglego Stolu. Mazowiecki jednego dnia szczerze przyznal, ze strona ta nie byla przygotowana do objecia wladzy, a w kilka dni pozniej zgadza sie na objecie teki premiera. Lepper i Giertych byli pewni, ze sie do wladzy nadaja – do parteru sprowadza ich rzeczywistosc.
Demokracja to proces. Troszczmy sie o niego m a d r z e, a nie poprzez propagandowe szpile, ktorych celem jest „wyrwanie chwasta”, a pojdzie on w pozadanym kierunku.
Nie widze nic niewlasciwego w poszukiwaniu rozwiazan przez szeregowego wyborce. Nie uwazam, ze dyskusja na temat radzenia sobie z bolaczkami to „wyreczanie rzadu”. Uwazam, ze jest to sedno i sol spoleczenstwa obywatelskiego, ktore poprzez te dyskusje s i e wychowuje do poczucia wplywu na to co sie w kraju dzieje i rzeczowosci w wychodzeniu z tarapatow, w miejsce smetliwego narzekania i nieprzyjmowania do wiadomosci, ze jaki to by nie byl rzad – to jest rzad wspolny.
Pani Zofia, z niewiadomych mi przyczyn wyskoczyla z „informacja”, ze Kanada jest kolonia. Nie jest, ale byla. Tak Polska dzis nie jest niczyja kolonia – ale byla. Nie podejmuje sie dyskusji, ktory kraj w jakim stopniu ta kolonia jeszcze jest, ale nie zdarzylo sie mnie – emigrantce! – w Kanadzie uslyszec, ze pomysly na pokonywanie trudnosci to „wyreczanie rzadu”, zas zbiorowego nie produktywnego jojczenia, to tu w debacie publicznej nie slyszalam nigdzie, poza srodowiskami separatystow quebekanskich i to tez nie wszystkimi.
W polityce osrodkiem fermentu dyskusyjnego jest opozycja. Typ tego fermentu jaki generuje dzisiejsza opozycja w Polsce wlasciwie sprowadza sie do hasla „wyrwac chwasta”. I posiac – co? To na czym „chwast” wyrosl?
Kaska
9 grudnia 2006, o godzinie 19:21
Pani Zofia pisze:
„W przeciwieństwie do Pani, poza werbalną troska o dobro naszego kraju objawianą w blogu p. Kuczyńskiego, mogę się wylegitymować realnym działaniem, konkretnym i wymiernym – położonym na biurku obecnego premiera czy prezydenta, mimo że obaj nie z mojej bajki, z analizą określonej sytuacji gospodarczo-politycznej w sferze szeroko pojętego transportu czy gospodarki morskiej, ze wskazaniem tego co złe i z ewentualnymi środkami działania.”
No, przeciezze ja wlasnie o to pytalam! Czy sa to jakies informacje tak tajne, ze chocby w zarysie nie mogla ich pani tutaj ujawnic?
„Z satysfakcją mogę powiedzieć, że uwagi zostały przyjęte a przedstawione sugestie przeanalizowane i zaakceptowane”
No i o to chodzi. Gdyby tak pani odpowiedziala od razu, krotko zarysowujac zawartosc merytoryczna tych uwag – nie byloby problemu. Na moje zwykle pytanie jednak, prychnela pani ze „nie bedzie wyreczac premiera”.
Okazuje sie, ze jednak pani „wyreczyla”.
No i do kogo ma teraz ma pretensje, ze rozmowa zamienila sie w pyskowke? Czy to nie pani ja rozpoczela w/w prychnieciem? Po co pani wrzucala do tego „kolonializm” Kanady i jej gubernatora? Na ten temat tez pisze pani opracowania i analizy dla….rzadu RP????
Na jakiej podstawie pisze pani, ze „zaatakowalam po chamsku rodzine Passenta”? Bo tak sie pani w y d a j e? Napisalam, ze Passent bedzie sie tlumaczyc przed rodzina, bo bedzie. I ze jest to dla niego – moim zdaniem – wystarczajaca kara. Bo nie jest to przyjemne. Nie zadam glowy Passenta, niemniej, w jego zapewnienia nie wierze.
……………………………………………………………………
Co prawda i tak nie dowiedzialam sie, czy i jakie ma pani propozycje na pokonywanie wymienionych przez siebie problemow, ale przynajmniej dowiedzialam sie, ze owszem, jednak „wyrecza ” pani premiera, a w dodatku – ten sie wcale nie obraza.
Sadze, i mam wystarczajaco wiele powodow, aby tak sadzic, ze i w tematach poruszanych przez pania sa ludzie chetni do „wyreczania premiera”. Na szczescie, nie sa tak tajemniczy i aroganccy jak pani.
Kaska
9 grudnia 2006, o godzinie 20:00
Nie sposób nie zgodzić się, że kraj jest skorumpowany, ale nie jest we władzy gangu, układu. Poza tym, co już dostrzega GW jest to ->korupcja nie łapówkarska, ale w szerszym znaczeniu korupcja (zepsucie) państwa i społeczeństwa. Uważam to za całkiem logiczne, biorąc pod uwagę, że po wprowadzeniu stanu wojennego proces destrukcji państwa i społeczeństwa nasilił się.Jednak PiS wpisuje się w proces korupcyjny swoimi działaniami, a nie przeciwstawia się temu zjawisku. To jest oczywiste, że walka z układami i prywatyzacją posła Leppera, Filipiaka, Hojarskiej, Giertycha, oraz PiS nie służy walce z korupcją, a przejmowaniu zarządu majątkiem państwowym i otwarcie sobie drogi do zarabiania pieniędzy w prywatnym biznesie. Natomiast walka z korupcją to farsa, każdy to widzi.
9 grudnia 2006, o godzinie 20:30
Co do opinii gospodarza blogu dot. powstania warszawskiego, to jej nie podzielam. Obrona niepodległości Polski nie ma oczywiście „każdej ceny”, ale stalinizm był ogromnym zagrożeniem. Nie wierzę w opaczność Bożą, ani w determinizm, najwyżej pewne tendencję. Mogło się Panowanie Moskwy tym razem b. źle skończyć dla nas, ale skończyło lepiej. Tego gen. Okulicki wiedzieć nie mógł. Poza tym PRL nie był dla inteligencji dobrym miejscem, szczerze mówiąc wyceniałem go zawsze jako dziurę w dupie z generałem W. Jaruzelskim obrazowo mówiąc „na topie”.
9 grudnia 2006, o godzinie 20:42
P.Katarzyna
Gwoli uzupełnienia, zgodnie z moją wiedzą o Kanadzie – jest ona częścią dominium brytyjskiej Wspólnoty Narodów, głową państwa jest JKM Elżbieta II, w jej imieniu występuje w Kanadzie gubernator – pan Jean Michaelle.
Ustrojem politycznym Kanady jest monarchia konstytucyjna.
W praktyce nazwa „Kanada” używana była jako skrótowe określenie na The Dominion of Canada – „Dominium Kanady”.
Począwszy od lat pięćdziesiątych XX wieku władze Kanady zaczęły wycofywać z użycia nazwę „Dominium Kanady” na rzecz nazwy „Kanada”.
Jednakże pierwotne określenie ciągle jest używane w oficjalnych dokumentach, w szczególności gdy chodzi o wyraźne odróżnienie rządu federalnego od rządów prowincjonalnych.
W latach 90. XX wieku słowo „dominium” stało się coraz mniej popularne i obecnie wychodzi już z użycia.
***
Dominium, to suwerenne państwo, wchodzące w skład brytyjskiej Wspólnoty Narodów, oraz uznające monarchę brytyjskiego za głowę państwa, a będące ongiś brytyjską kolonią.
Poza Kanadą dominium brytyjskim jest także Australia i Nowa Zelandia.
***
Pani Katarzyno,
* nie wyręczam premiera w jego konstytucyjnych obowiązkach,
* nie widzę powodu tłumaczenia się przed Panią ze swojej pracy, nie jest ona tajemnicza, ale też nie do Pani wiadomości.
W Polsce obowiązuje zasada, że w każdej korespondencji, przy jej ujawnieniu wymagana jest zgoda obu stron: i nadawcy i adresata. I tych zasad nie mam zamiaru naruszać.
Ci którzy znają mnie z nazwiska, wiedzą gdzie szukać publikacji i artykułów.
* moja arogancja polega na mówieniu wprost. Wobec Pani sposobu traktowania ludzi, jest wręcz ambrozją i anielskim pieniem.
9 grudnia 2006, o godzinie 20:46
Katarzyna Makowska
grudzień 9th, 2006 at 6:52 pm
Piękny tekst o koalicjantach PiS. Zapisałem sobie do niego link i wkrótce będę Ci go do znudzenia przypominać.
—
Ja uwazam, ze najwiekszym problemem w Polsce jest korupcja, a poza tym wiele fatalnych nawykow, ktore zostaly przewleczone jeszcze z PRL. Obie te sprawy jasno zaadresowal PiS i niewiele mam mu do zarzucenia w kwestii realizowania ich planu.
Z drugiego zdania rozumiem, że fatalne są tylko te nawyki, z którymi PiS deklaruje walkę, natomiast te fatalne nawyki rodem z PRL, którymi posługuje się PiS są tylko w pełni usprawiedliwionymi formami walki z opozycją … znaczy z Układem.
9 grudnia 2006, o godzinie 20:51
Nie tylko Mazowiecki.Nikt na swiecie nie byl przygotowany na tak
szybki i skuteczny upadek komunizmu.Ja na przyklad pomylilem sie sromotnie,myslalem ze to potrwa po 13.XII jeszcze 20,25 lat.
Wyemigrowalem.Nikt nie grozil mojemu dziecku,zyciowo poradzilbym sobie niezle.Dostalem prezent od „Jaruzela” paszport emigracyjny i azyl automatyczny na zachodzie.Dodatkowym motywem bylo mniemanie ze po upadku komunizmu wladze obejmie „ciemnogrod”.Procesy zachodzace w S przed stanem wojennym kazaly mi tak sadzic .Pomylilem sie.PL bylo…jeszcze jest, krajem sukcesu. Do ubieglorocznych wyborow,nie mialem racji.Teraz wydaje mi sie ze ja mialem, tylko w innym planie czasowym. Chcialbym nie miec racji.
9 grudnia 2006, o godzinie 21:25
Co zaś obozów dla Ukraińskiej ludności, to trzeba odróżnić obozy koncentracyjne od obozów śmierci, no i jeszcze stopniować reżim obozów koncentracyjnych, aby wiedzieć co skłonne było popierać polskie społeczeństwo zaraz po wojnie. Ja tam nic dobrego nie słyszałem o metodach walki ukraińskich chłopów w okresie, przed 45 r. i po 45 r., byli zaangażowani w czystki etniczne, bardzo okrutnie traktowali ludność Żydowską. Walczyli z Polakami, po to aby przejąć ziemię i majątek. W tym czasie zabić Lacha to było dla nich tyle co zabić psa (i odwrotnie Polacy nie widzieli, także w Ukraińcach nikogo innego, jak prymitywnych fanatyków).To było i jest b. patriarchalne społeczeństwo, bez poczucia winy i chęci dokonywania ocen moralnych swojego postępowania.
Generalnie, chciałem się zastrzec, że nie jestem za wysiedleniami, zwłaszcza Łemków, ale myślę, że ówczesnym władzom stalinowskiej Polski, chodziło raczej o zastraszenie ludności ukraińskiej, a nie fizyczną likwidację. Poza tym Stalinizm, traktował wszystkie narodowości poza Żydowską b. źle i chyba przez te obozy koncentracyjne poprzechodziły wszystkie mniejszości. W totalitarnie zarządzanym kraju, gdzie propaganda szczuje cały czas na obcego i nawet obcego i wroga i agenta cały czas kreuje, nie jest do końca adekwatne mówienie o tym, że Polacy popierali spontanicznie obozy koncentracyjne dla Ukraińców, czy innych narodowości. To już nie był nasz kraj i nie nasze małpy w nim rządziły.
9 grudnia 2006, o godzinie 21:53
Tak glosie
Zawsze rezimy despotyczne wykorzystuja to co zlego w nas siedzi.Po wojnie silna byla chec zemsty i dlatego napisalem ze znacza czesci popierala to co robiono z Ukraincami,Niemcami lub tymi ktorych za takich uwazano.To nie ladny ale naturalny odruch.
Na ogol wygasa po kilku latach.
Ale na Boga nie traktuj Polakow drugiej polowy lat 40 jak zniewolone kukly.Wladza uwczesna nie tylko terrorem (chyba najbardziej ograniczonym w naszym obozie) zabiegala o ich wzgledy.Podziemie tez nie bylo powszechnie kochane szczegolnie na wsi. Choc AK zostalo formalnie rozwiazane,to rozne grupy lesne nadal sie nazwa poslugiwaly. We wsiach ktore musialy zywic nieprzejednanych, rozczytywano to jako A kury? A kaczki?
Rozgromienie takiego oddzialu przez UB;KBW(do wyboru) przyjmowano z ulga.Tak bylo.
9 grudnia 2006, o godzinie 22:25
Edwardzie,
No, pewnie że nie traktuje Polaków z tych czasów jak kukły. Walki z narodem Ukraińskim można określić jako rodzaj wojny domowej. Wojna domowa nie jest regulowana żadnymi konwencjami. Prawo wojenne pozwala rozstrzeliwać bez sądu schwytanych z bronią w ręku. Poza tym przeciwnik był konkretny i bezwzględny. Mój krewny, który mieszkał pod Sanokiem został schwytany bez broni na swoim polu, przez miejscowego dowódce UPA, którego znał zresztą z dzieciństwa i ten kazał mu się położyć i strzelił mu w głowę. Kula jednak przeszła w jakiś sposób przez oko. Krewny przeżył i wyjechał na ziemie odzyskane do czasu zakończenia akcji Wisła, bowiem inaczej by zginął. Podziemia Ukraińskiego na wsiach bardzo się bano. Na Ukrainie nacjonaliści Ukraiński zaczęli mordować Polaków w roku chyba 1944. Po wojnie nie zaprzestali walki, także na terenach granicznych należących do Polski. Nie możemy do tych czasów przystawiać dzisiejszych standardów poprawnego zachowania się. Dla nas zabicie człowieka to morderstwo. Strach jednak i ofiary wyzwala z głębin naszego jestestwa innego człowieka. Wojna to jest rytuał zabijania, a człowiek jest zwierzęciem rytualnym. Ale jest jeszcze i inny aspekt dla mnie dość zaskakujący. Niedawno rozmawiałem z dwiema osobami, które po wojnie służyły w wojskach ochrony pogranicza. Oni relacjonują zgodnie, że tamte lokalne społeczności żyły w bardzo prymitywnych warunkach, były pod każdym względem zacofane. Tam były kurne chaty, a pszenice żęły kobiety sierpami. Gospodarz wskazywał kobiecie co robić. Wydaje się, że był ogromny dystans kulturowy pomiędzy naszymi narodowościami, co nie sprzyja wzajemnemu zrozumieniu.
9 grudnia 2006, o godzinie 22:37
Tak test DNA wykluczyl Lyzwinskiego.Test kulturowy wykluczyl Sa
(raczej powinien wykluczyc) z zycia politycznego.Nie wykluczy.
Sa i PIS reprezentuja te sama mentalnosc: to demagodzy(nie rozumiem dlaczgo zastepowac to slowo populizmem) odwolujacy sie do ochlosu.Zeruja na roszczeniowych postawach wyksztalconych w PRL na analfabetyzmie w sprawach demokracji
i metod zarzadania, i trzeba przyznac glupocie opozycji – PO.
Sa i PIS zostana razem do konca,oby rychlego.
9 grudnia 2006, o godzinie 22:54
glos
Mysle ze wies ukrainska i polska nie wiele sie roznily.
Jesli idzie o tereny ktore zostaly w PRL to tez trudno je generalnie w sposob jednoznaczny opisac (w kazdym razie w blogu).
Byly tam obszary relatywnie dobrze rozwiniete (zaglebie naftowe)
byly gory.Z moich bezposrednich obserwacji (oczywiscie pozniejszych)pas sacz -jaslo-krosno-sanok wygladal lepiej niz Mazowsze i Kieleckie, na poludnie ku granicy .jesli nie pustki po wysiedleniach to szkieletczyzna.
9 grudnia 2006, o godzinie 23:00
Lepper dodał, że będzie się domagał zamknięcia „Gazety”.
A co na to Radio Ma Ryja?
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
9 grudnia 2006, o godzinie 23:09
glos
Po piorunujacej degrengoladzie episkopatu Radio Maryja to oblicze polskiego kosciola katolickiego.Co ono na to? W to mu graj.
9 grudnia 2006, o godzinie 23:18
Andrzej
“Służby zachodnie nie mordują dysydentów, obawiając się choćby opinii publicznej.”
To w krajach zachodnich (rozumiem, że demokratycznych) maja dysydentów”?
Prawdziwi (groźni) dysydenci uciekali z Zachodu na Wschód – Kim Philby np. Było wiele podobnych przykładów, ale oczywiście nie tyle co uciekinierów z bloku sowieckiego.
9 grudnia 2006, o godzinie 23:23
Pani Zofio, pani interpretacje ( soc!) na temat Kanady pozwalaja mi przypuszczac, ze lekko umie pani wypowiadac opinie i to dosc kategorycznie, nie zapoznawszy sie z tematem na tyle, aby sie nie osmieszyc niewiedza. Dobijac pani nie mam zamaru, a i nie widze potrzeby. Kanadyjska „kolonialnosc” w pani wersji mozna byloby porownac ze „zniewoleniem” Polski poprzez przystapienie do UE – a sama pani najlepiej wie, czyje to argumenty.
Poza tym, zapowiadala pani, ze nie bedzie ze mna wiecej dyskutowac. Widac slowa dotrzymuje pani tez tylko wg swego uznania. Oczywiscie, wolno pani.
Ocena nalezy do obserwatorow.
Kaska
9 grudnia 2006, o godzinie 23:33
głos zwykły
„A co na to Radio Ma Ryja”?
Szczerze mowiąc wyżej cię oceniałem. A tu ideologiczna słoma z butów.
9 grudnia 2006, o godzinie 23:40
Katarzyna Makowska
Jakiś czas temu zakończyłem rozmowę z tą panią – z braku czasu. Ponieważ pisuje długie teksty zbyt wiele jest do prostowania i wyjaśniania.
9 grudnia 2006, o godzinie 23:48
Stan
„Myślałem, że ci wystarczą okłady (czyt. siniaki pod oczami) czynione delkatną rączką wielbionej przeze mnie Pani Zofii i Gospodarza, którego styl i forma cechują się świeżością i lekkością.
Ja jestem facetem zgryźliwym.”
Stan, myślę, że jesteś także niezłym ironistą i zgrywusem.
10 grudnia 2006, o godzinie 00:07
Edward D.
„Tak test DNA wykluczyl Lyzwinskiego”.
Coż, Gazecie Wyborczej wyszedł coitus iterruptus. Nie po raz pierwszy. A tak się redakcja starała.
„Test kulturowy wykluczyl”.
Na jednym z blogów poddano testowi kulturowemu inne ugrupowania polityczne. W świetle tego co słyszeliśmy przez ostatni tydzień wyniki są doprawdy zaskakujące.
http://perlyprzedwieprze.blox.pl
10 grudnia 2006, o godzinie 00:26
Mawar, a mnie fascynuja ludzie, ktorzy pisza peany pod adresem Jaruzelskiego. Dlatego zatrzymalam sie przy tym blogu i dlatego interesuja mnie wypowiedzi p. Zofii.
Nie odbieram im prawa do zachwytow nad Jaruzelskim, ale zachwycajacy sie nim to dla mnie zjawisko nad wyraz egzotyczne a tym samym: ciekawe. A ja ciekawska jestem:)
Dodam, dla scislosci, ze za rownie fascynujace uwazam postawy zachwycone Pinochetem ( zebys sobie nie myslal!;)
Kaska
10 grudnia 2006, o godzinie 00:30
Mawar
Ja tam zgadzam się z Mr. Ogórkiem, że jedyną właściwą w Samoobronie rzeczą jest to, że opiekę nad tą partią sprawuje weterynarz. Radio Ma Ryja jest dla mnie takim samym zoologicznym przypadkiem. Oba kręgi opiniotwórcze, które chyba nieznacznie różnią się od siebie kulturowo, mają we mnie nieprzejednanego wroga. A za epitet odwdzięczę się konstatacją, że twoje wypowiedzi dot. sex skandalu w Samoobronie są cyniczne i pozbawione wyczucia tego jak zachowywać się przystoi kulturalnej osobie z wykształceniem podstawowym.
10 grudnia 2006, o godzinie 01:46
głos zwykły
„A za epitet odwdzięczę się konstatacją, że twoje wypowiedzi dot. sex skandalu w Samoobronie są cyniczne ….”
A nie wydaje ci się, że mało dociekliwa i cyniczna była tu Gazeta Wyborcza i TVN rozdzierając przez tydzień szaty nad biedną Anetą K. ? Gdzie byli dziennikarze śledczy obu tych mediów, którzy swego czasu wytropili aferę Rywina i zorganizowali tasmy Begerowej?
To znasz? (Rzeczpospolita)
„Już na początku kadencji Aneta Krawczyk nie mogła narzekać na brak środków do życia. Była nie tylko radną (zarobki – ponad 2 tys. zł miesięcznie) i dyrektorką biura poselskiego Łyżwińskiego (1,6 tys. zł). Od grudnia 2002 r. zasiadała także w radzie nadzorczej oczyszczalni ścieków w Tomaszowie Mazowieckim (966 zł). W sumie co miesiąc Krawczyk zarabiała brutto ok. 4,6 tys. zł. To znaczna kwota jak na Radomsko, gdzie mieszka.
Już wtedy w oświadczeniu majątkowym Krawczyk podała, że ma mieszkanie własnościowe o powierzchni 48,17 mkw. Jego wartość oszacowała na 50 tys. zł. Na jego zakup zaciągnęła 30 tys. zł kredytu.
W kolejnym oświadczeniu – z kwietnia 2004 r. – w majątku Krawczyk pojawia się dodatkowo działka rekreacyjna o powierzchni 1405 mkw. Jej wartość ówczesna radna oszacowała na 26 tys. zł. W porównaniu z początkiem kadencji na jej koncie pojawiły się także oszczędności – 1300 euro. Regularnie spłacała kredyt mieszkaniowy, redukując zadłużenie do 16,5 tys. zł.
W kolejnym roku sytuacja finansowa Krawczyk się pogarsza. W sprawozdaniu datowanym na 30 kwietnia 2005 r. ze źródeł dochodów wykreśla ona pracę dla posła i radę nadzorczą. Nie deklaruje już żadnych oszczędności i nadal spłaca kredyt. Ostatecznie Krawczyk spłaca pożyczkę na mieszkanie w ciągu następnego roku.”
10 grudnia 2006, o godzinie 02:09
Edwar. D. Dana
uległam Twoje sugestii, odpowiedziałam p. Katarzynie i co wynikło….
Na serio, nie da rady z kobietą dyskutować.
P. Katarzyna traktuje ludzi o odmiennych poglądach jak egzotykę, zoo, okazy do wiwisekcji, lub coś w tym rodzaju.
A zwłaszcza takich, którzy np. wyrażają się z szacunkiem o gen. Jaruzelskim, bo szacunek dla człowieka, zwłaszcza o odmiennych postawach czy poglądach jest dla niej czymś niepojętym.
Trochę przypomina mi smutnego spaniela, który niucha nosem po trawie i obsikuje wszystkie krzaczki, w myśl zasady „moje na wierzchu”…
10 grudnia 2006, o godzinie 10:01
Zofia
Mam nadzieje ze to nie oznacza rezygnacji z udzialu w blogu.
10 grudnia 2006, o godzinie 10:58
Mawar,
Owszem, pojawiło się kilka tego rodzajów artykułów sugerujących, że kobieta cnotliwa zawsze może zostać sprzątaczką. Obok Rafała Ziemkiewicza można postawić wypowiedzi Przemysława Szubartowicza publikującego Trybunie. Ten ostatni przy tym nawiązuje do wierszy Stanisława Grochowiaka. Dla mnie jednak to pisanina w stylu miesięcznika Odra, gdzie np. w czasach PRL-u można było m. in. znaleźć dialog, dokumentujący doświadczenia erotyczne dwu podstarzałych Panów, zastanawiających się jak skutecznie uwieść młodą dziewczynę, którzy odkrywają, że najlepszym sposobem jest zaproszenie jej w jakieś ustronne miejsce (może być i biuro) i pokazanie swych breloków. Takim myśleniem posługuje się najwyraźniej, także Andrzej Lepper, skoro Pani Annetka Krawczyk zna szczególne znaki jego przyrodzenia. Myślę, że dla polityków i komentatorów myślących w tych kategoriach jedynym słusznym krokiem, byłoby udokumentowanie na wysokiej rozdzielczości fotografiach cech szczególnych ich penisów. I wywieszenie zdjęć w dużym formacie na głównych deptakach naszych ulic.
Co jednak na to Ojciec Dyrektor z Radia Ma Ryja?
Czy felieton Stanisława Michalkiewicza
i tym razem byłby przypochlebny?
10 grudnia 2006, o godzinie 11:03
Katarzyna Makowska
„Nie odbieram im prawa do zachwytow nad Jaruzelskim, ale zachwycajacy sie nim to dla mnie zjawisko nad wyraz egzotyczne a tym samym: ciekawe.”
Dawno,dawno temu,za jedna rzeka i za druga,za lasami w Zulowie
przyszlo na swiat chlopie.Chlopie „wyssalo z mlekiem matki” kult 1863.Nic tylko partie lesne,szykany i represje,Wieszatiel.
Chlopie podroslo ,walczylo,ale to nie przycmilo jego zdolnosci do refleksji.
Jak kazdemu dziecku wiadomo, za Babe Jage popowstaniowa robil niejaki margrabia,to on spowodowal „branke”.
Okola 12 tys. mezczyzn w nocy 14/15 stycznia.
Warto wiedziec jak dojrzaly juz chopiec przewartosciowal swe poglady na margrabiego.
Oczywiscie obie epoki trudno porownywac, ale zarowno Wielopolski jak i Jaruzelski to postacie tragiczne.
10 grudnia 2006, o godzinie 12:04
Edwarze!
W Twojej konwencji. Trochę wczesniej na świat przyszło dziecię, które samo od dzieciństwa nie wiedziało, dokąd pójść, co robić, po której stać stronie. Brał udział w wojnie 1792 przeciwko Rosji, a już w powstaniu 1794 nie, bo został … przyjacielem cara (który zresztą był polonofilem). Był rosyjskim ministrem spraw zagranicznych, współtworzył na Kongresie Wiedeńskim Królestwo Polskie, a zaraz potem stanął na czele powstania Listopadowego. Czartoryski dwojga imion: Adam i Jerzy.
A co sądzicie o takich postaciach jak Hieronim Augustyn Lubomirski czy Stanisław August Poniatowski?
10 grudnia 2006, o godzinie 12:14
Torlinie
No wlasnie.Ale zaraz zaczna wolac ze Jaruzelski takich zaslug nie mial.
Nie, nie mial takich, ale: wspoluczestniczyl (znaczaco) w szczesliwym zakonczeniu jednej sekwencji serialu „Historia Polski”.I ZA TO GO CENIMY.
Prawda Torlinie?
pozdro
10 grudnia 2006, o godzinie 12:44
Zofio, JasnaAnielko – dziękuję za obnażanie demagogii i obronę ważnych dla mnie wartości
Z Katarzyną Mąkowską zgadzam się tylko w jednym, gdy pisze: W polityce osrodkiem fermentu dyskusyjnego jest opozycja. Typ tego fermentu jaki generuje dzisiejsza opozycja w Polsce wlasciwie sprowadza sie do hasla “wyrwac chwasta”. I posiac – co?”
- Niestety, PO coraz bardziej mnie rozczarowuje, wdaje się w pyskówki, nie umie wyjść z tego magla
—-
A że to nie Dzień Kobiet to i oklaski dla Arka o premierze: „dużo mówi o państwie prawa, ale zachowuje się jakby nie wierzył w siłę tego prawa. Prawo nie wystarczy? Musi dodatkowo wojewoda oceniać, co jest nieprawidłowością? Większa część zła w Polsce to “uznaniowość urzędników”.
- W sprawie weta wojewodów prezydent chyba Jarosława trochę powstrzyma. Słyszałam w radiu, jak Marek Szczygło z kancelarii prezydenta uznał określenie „nieprawidłowości” za niedopuszczalne, zbyt rozmyte. Jest więc szansa, że Senat doprecyzuje, kiedy wojewoda będzie mógł wkroczyć na teren kompetencji samorządowców
10 grudnia 2006, o godzinie 13:26
Edward D.
„Oczywiscie obie epoki trudno porownywac, ale zarowno Wielopolski jak i Jaruzelski to postacie tragiczne.”
A czy Pinochet, Salazar, Franco to też postacie tragiczne?
10 grudnia 2006, o godzinie 13:27
Jarucka jest ojcem dziecka Anety Krawczyk?
Ostatnio była Seksmisja w telewizorze. Dziecko Krawczyk to dziewczynka. Więc to Jarucka jest ojcem dziecka Anety Krawczyk. Albo Michnik, więc Łuczywo powinna zrezygnować z redagowania GW. Albo jeszcze kjtoś inny, ale i tak Łuczywo powinna zrezygnować.
10 grudnia 2006, o godzinie 14:06
Bernard! albo coś zażyj, albo się wyśpij, bo dziwnie piszesz…
Nieustalenie ojcostwa nie oznacza, że nie było całej sprawy! Bądżmy poważni. Pani Aneta ma kłopoty z rachunkami, co nie dziwi – po prawie 4-ch latach i tak intensywnych doznaniach… Nie jest to śmieszne, ale za to jeszcze bardziej brudne, niż wyglądało początkowo. Ja się zastanawiam nad losem dzieci Anety, które nie prosiły się na ten świat. Będą napiętnowane na całe życie, jeśli wraz z udaną mamą nie wyjadą „na koniec świata”. A nie wygląda na to, że uzyska ona dostatecznie wysokie (jeśli wogóle jakieś) odszkodowania za doznane krzywdy i ew. alimenty. Nie będzie jej stać na wywiezienie dzieci poza krąg znajomych. Już film zrobiony przed badaniem pokazał, jak ciężko zniosła sytuacje córeczka Anety. Są ludzie, którzy pod żadnym pozorem nie powinni mieć dzieci. Ani jednego!
10 grudnia 2006, o godzinie 14:12
A jezeli to jest dziecko kilku ojcow.
10 grudnia 2006, o godzinie 16:55
Mawar
Pinochet – Jaruzelski
Jest podobienstwo.Udzial we wprowadzeniu demokracji.
Skala represji nieporownywalna.Do tego te lepkie raczki u Pinocheta.Nawet Macierewicz u Jaruzelskiego w tej sprawie nic nie znajdzie.Pielgrzymka prawicy do Pinocheta byla dzialaniem nielogicznym:jesli J.zboj to jak mozna wielbic P.
Tak, stanal przed tragicznym wyborem, ale to zlodziejstwo?
Franko
Historia wojny domowej jest silnie zaklamana po obu stronach.
Na to naklada sie to co w Hiszpanii dzieje sie dzis.Obecne wladze wybrane na fali strachu ,traumy po zamachowej i po sukcesach poprzedniej ekipy czuja, ze musza cos jeszcze spoleczenstwu dac.Daja mu wirtualne przeduzenie la Guerra Civil troche tak jak u nas robi chwast.
Aby ci zrobic przyjemnosc (nalezysz przecie do Frontu Myslacych Niepoprawnie) to powiem ci ze w polnocno-hispanskim miasteczu gdzie bywam staruszkowie z rozrzewnieniem wspominaja F. Jeden ze staruszkow, nawiasem mowiac, jest przekonany ze Hitler byl Polakiem.
Hiszpanie w latach trzydziestych musieli dokonywac wyborow tragicznych, F. takze.
Nie porownuj Guerra Civil ze stanem wojennym.
Salazar
Nie byl postacia tragiczna.Byl doktrynerem.Wprowadzil w swoim kraju ustroj ktory byl realizacja uwczesnej nauki spolecznej kosciola.Nazywanie go skrajnym chrzescijanskim demokrata czy faszyta to w obu wypadkach glupota.Jego rzady byly dla P. strata czasu.Nie byl postacia tragiczna, byl intelektualista poboznym wykonawca trujacej doktryny.Zblizenie sie chwasta do R.Maryja ktore w chce uczynic z PL salazarowska Portugalie niepokoi mnie.
10 grudnia 2006, o godzinie 17:13
Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz. Od piątku wieczór po raz pierwszy włączyłem komputer. Wprawdzie ten temat odpłynął już dość daleko, ale wydaje mi się ciekawszy niż dyskusja o budowie ciała Leppera.
Mawarze, piszesz mi:
„Otrzymałeś odpowiedź, że takim kwitnącym państwem jest Singapour, a niewątpliwie autorytarnym.”
Tak, przyznaję Ci całkowitą rację, byłem w głębokim błędzie. Jest! Jest na świecie jedno państwo rządzone autorytarnie, w którym materialny poziom życia jest bardzo wysoki, na ulicach jest czysto i bezpiecznie, i w ogóle panuje porządek.
I to jest ten dowód na wyższość ustrojów autorytarnych nad demokracją?
10 grudnia 2006, o godzinie 17:27
Skąd to oburzenie na Bernarda, on próbował jedynie oddać stan ducha polskich mediów. Może redakcje gazet i stacje TV powinny mieć swoich psychologów albo i psychiatrów?
KRANDAHA
„A jezeli to jest dziecko kilku ojcow”? Do tej pory zjawisko to znane było w świecie kotów. W miocie kotki mogą byc kocięta od kilku kocurów. Nic nie wiadomo o tym, że w świecie Samoobrony może byc podobnie.
10 grudnia 2006, o godzinie 17:33
Luboński
„I to jest ten dowód na wyższość ustrojów autorytarnych nad demokracją”?
Zależy kto czego szuka w życiu. Dla kogos komu arabska młodzierz spalila w Paryżu samochód może być niedostateczna pociechą fakt, że żyje we wzorcowej demokracji. Dla jednych Singapur jest rajem, dla innych – nudny. Ale ostatnio, jak czytam, także i tam powstaje duże centrum kasyn do gry.
10 grudnia 2006, o godzinie 17:39
Edwar D.
„powiem ci ze w polnocno-hispanskim miasteczu gdzie bywam staruszkowie z rozrzewnieniem wspominaja F. ”
U nas na tym blogu też jest kołko różańcowe, które adoruje Jaruzelskiego. I nawet Gospodarz do niego należy. Już sam nie wiem, czy Jaruzelski był postacią tragiczną, czy też może oni są tragiczni?
10 grudnia 2006, o godzinie 17:58
Mawar
Zmieniam zdanie. Jaruzelski nie jest postacia tragiczna.
To byl przeciez happy end.
10 grudnia 2006, o godzinie 20:12
„Oczywiscie obie epoki trudno porownywac, ale zarowno Wielopolski jak i Jaruzelski to postacie tragiczne. ”
Edwardzie, tragizmu im nie odbieram, ale zachwycac sie w wiernopoddanczym tonie i bronic – nie bede.
Kaska
10 grudnia 2006, o godzinie 20:24
Katarzyna Makowska
Na tym blogu mozesz znalesc raczej zrozumienie dla jego decyzji
niz „wieropoddancze(?)zachwyty”.Przyprawiasz adwersarzom gebe.
10 grudnia 2006, o godzinie 20:26
Zaczekamy i zobaczymy czy ktos zamiesci na blogu nekrolog
Pinocheta.
10 grudnia 2006, o godzinie 20:36
„Zależy kto czego szuka w życiu. Dla kogos komu arabska młodzierz spalila w Paryżu samochód może być niedostateczna pociechą fakt, że żyje we wzorcowej demokracji. Dla jednych Singapur jest rajem, dla innych – nudny.”
Jakoś nie slyszałem o Francuzach masowo emigrujących do Singapuru po tym, jak im spalono samochody…
A na poważnie: masz, Mawarze, wyraźną skłonność do rozmydlania dyskusji. Przypomnę ci więc, od czego się zaczęła ta wymiana zdań. Otóż była to pierwotnie (przynajmniej z mojej strony) polemika z Bekasem, który jest zdecydowanym przeciwnikiem demokracji. Nic z tego, co napisałeś, nie podważa faktu kluczowego: iż ogromna większość krajów najwyżej rozwiniętych i zapewniających obywatelom najwyższą jakość życia to demokracje. I tylko o to mi chodziło.
Nie wątpię, że są ludzie, dla których Singapur jest rajem. Z pewnością istnieją również tacy, którzy świetnie by się czuli w ustroju niewolniczym, i to nawet w roli niewolników. Tyle że z tego zupełnie nic nie wynika dla głównego przedmiotu sporu.
10 grudnia 2006, o godzinie 20:44
Jaruzelski gorszy niż Gomułka. ale Brzeziński to sie gówno zna. Jaruzel gierojem, patriotą i człekiem honoru jest i basta. Tako rzecze Michnik i Kuczyński, a kto się nie zgadza to genetyczny UBek i tyle.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
„Zbigniew Brzeziński uważa, że wprowadzając stan wojenny gen. Wojciech Jaruzelski zmarnował historyczną szansę na porozumienie z Solidarnością i przyspieszenie przemian w Polsce, które doprowadziły do upadku komunizmu i wyzwolenia spod dominacji ZSRR.
Zdaniem byłego doradcy prezydenta USA Jimmy’ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego, Jaruzelski wypada tu niekorzystnie w porównaniu z Władysławem Gomułką, który po dojściu do władzy w październiku 1956 roku, potrafił uzyskać dla Polski częściową suwerenność po epoce stalinizmu.”
10 grudnia 2006, o godzinie 20:58
„Jaruzelski łajdakiem i zbrodniarzem jest. Tako rzecze Łysiak i Michalkiewicz, a kto się nie zgadza to genetyczny UBek i tyle.”
Tak mniej więcej smakuje twój komentarz, Bernardzie, jeśli zmienić znak na przeciwny. Podoba ci się? Uważasz, że to jest trafna ocena twojej postawy? A jeśli nie, to dlaczego w ten sposo traktujesz swoich adwersarzy?
10 grudnia 2006, o godzinie 21:02
Brzezinski nie docena dynamiki procesow jakie zachodzily w S.
Kierownictwo S. ktore by poszlo na konieczny kompromis zostalo by zmiecione przez radykalow (chyba ze ukrylo by sie za ZOMO)
i byla by to inna forma stanu wojennego.Do Jaruzelskiego mozna miec duze pretensje ze pod „oslona ZOMO” nie zreformowal gospodarki.
Ale czy to bylo mozliwe? Nie wiem.
10 grudnia 2006, o godzinie 21:07
Panie Pawle,
to Pan Waldemar Kuczyński murem stoi za generałem, i bluzgał na mnie od genetycznych UBeków, a nie ja. Ostatnio jakby przestał uzywać słowa „genetyka” (wstyd się zrobiło? genetyka to prawie rasizm antysemityzm i homofobia).
Panie Edwardzie,
Brzeziński zwrócił uwagę na ciekawy wątek. Gomułka miał sytuację nieporównywalnie gorszą, a zachował się bardziej przyzwoicie i bardziej odważnie. Ot i taka jest prawda o „TW Wolskim”.
pozdrawiam
Bernard
10 grudnia 2006, o godzinie 21:14
Bernard
„Ot i taka jest prawda o “TW Wolskim”.”
O TW Wolskim nawet IPN dziwnie milczy.
Papiery na stol to porozmawiamy.
„genetycznych UBeków” to jak pamietasz nawiazanie do wypowiedzi przedstawiciela PIS o „genetycznych AKowcach”
10 grudnia 2006, o godzinie 21:23
Edwardzie,
Jeśli nasze dzieci dożyja upadku zamordyzmu w Rosji i rządów krwawych KGBistów, to być może jacyś przyzwoici Rosjanie otworzą archiwa i wtedy całą prawda o „Wolskim” wyjdzie na powierzchnię. Ale zmiany musiałyby być gruntowne, a nie kosmetyczne.
10 grudnia 2006, o godzinie 21:28
Bernardzie,
Przychylam się do opinii Edwara. Teza Brzezińskiego, iż Jaruzelski mógł w 1981 roku dogadać się z Solidarnością, brzmi naiwnie. Każda ze stron takiego porozumienia zostałaby usunięta przez własnych radykałów. Jak sądzisz, po czyjej stronie stanęłaby Moskwa, gdyby w PZPR nastąpił rozłam na jastrzębi i ugodowców?
Oczywiście nie dowiemy się już nigdy, co by się stało, gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego. I choćby z uwagi na owo „nigdy” warto zdobyć się na pewną powściągliwość ocen.
A swoją drogą zabawne, że celem pogrążenia Jaruzelskiego gotów prawie jesteś wysunąć na piedestał Gomułkę. Tymczasem życiowa droga tych panów różni się zasadniczo: Gomułka po wzlocie w 1956 roku potem już tylko się obsuwał, Jaruzelski ewoluował w przeciwnym kierunku. To chyba przemawia na jego korzyść?
Dodajmy, że rozważanie, czy lepszy Gomułka, czy Jaruzelski, ma mniej więcej tyle sensu, co zastanawianie się, czy lepszym wodzem był Napoleon, czy Aleksander Wielki.
10 grudnia 2006, o godzinie 21:32
Gomułka był w zupełnie innej sytuacji, gdyż byliśmy zupełnie zależni od Rosji. Jaruzelski natomiast ryzykował niezależność. Historycznie każde wystąpienie niepodległościowe przeciwko Rosji kończyło się ograniczaniem samodzielności. ZSRR prowadził analogiczną politykę. Tego rodzaju polityka w końcu obróciła się przeciwko Rosji i Rosja straciła cały obszar środkowej Europy. Aby Jaruzulski mógł zrobić to co Gomułka musiałby w samej ZSRR nastąpić zwrot w kierunku innej niż tradycyjna Wielkorosyjska Polityka. Zwrot ten z kolei tylko uwięził by nas przy systemie, który w dobie wielkiego postępu dalej nas by utrzymywał w biedzie i bezwładzie. Nie bardzo rozumiem po co Zbigniew Brzeziński snuje takie rozważania, skoro wydarzenia przerosły najśmielsze oczekiwania Polaków. Na tyle przerosły, że można by było amnestiować wszystkich komunistów i nie zajmować sie rozliczaniem przeszłości, która wpycha nas w anachronizm narodowej polityków prowadzonej przez kretynów, względnie pół idiotów różnej maści.
10 grudnia 2006, o godzinie 21:32
Paweł Luboński
grudzień 10th, 2006 at 9:28 pm
„A swoją drogą zabawne, że celem pogrążenia Jaruzelskiego gotów prawie jesteś wysunąć na piedestał Gomułkę.”
Chyba się mylisz. Toż to święto dla Bernarda, który w końcu nie musi sie wstydzić, że jego guru tak przypomina mentalnie Gomułkę.
10 grudnia 2006, o godzinie 21:41
Edwardzie, to jest kwestia interpretacji. Wg mnie to wiernopoddancze zachwyty, bo jesli „zrozumieniu” towarzyszy poparcie i to tak zarliwe, jak to, ktore zaprezentowal nas Gospodarz w tekscie o „odmowie odpowiedzi”, to juz pojawia sie t e m p e r a t u r a.
A zrozumienie, to proces intelektualny nie emocjonalny. Zrozumienie, ktoremu towarzyszy poblazliwosc np. wobec lamania prawa – i to przez tych, ktorzy sami to prawo stanowili! – to zacheta do… lamania prawa. Zrozumienie, ktore zupelnie zaklada klapki na oczy na dokumentacje – w tym wypadku ze zrodel sowieckich – to wylaczenie procesu logicznego myslenia na rzecz obrony, a nie mozolnego docierania do prawdy.
Nie odmawiam Jaruzelskiemu prawa obrony ani jego zwolennikom wspierania go w tym dziele. Analizuje gatunek i rzetelnosc argumentow. W dodatku caly czas biorac pod uwage swoja emocjonalna niechec to generala – bo, jezeli chce byc obiektywna to nie wolno mi jej ignorowac i wmawiac w siebie, ze jej nie ma.
Zyczylabym Jaruzelskiemu, aby mial wiecej takich przeciwnikow jak ja – ktorzy rzeczywiscie probuja go zrozumiec, ale bez stosowania taryfy ulgowej dla faktow. Te fakty to nie tylko debatowanie „co by bylo gdyby bylo”, ale, i to przede wszystkim, zebranie informacji i analiza tego co BYLO, co rzeczywiscie mialo miejsce i w jakim stopniu dawne decyzje mialy wplyw na wydarzenia pozniejsze – oraz na terazniejszosc.
Kaska
10 grudnia 2006, o godzinie 21:45
Ależ ja nie bronię Gomułki. Brzeziński tylko zwrócił uwagę, że w niezwykle trudnej sytuacji okazało się, że Gomułka zachował się bardziej godnie i odważnie, a Jaruzelski nie. Ale ani jeden, ani drugi nie zamierzał wybijać Polski na niepodległość. Chwałą Jaruzelskiemu, że w 81 kazał strzelać mało, a w 88 dostał prikaz, by się dogadać i nie strzelać wcale. W 70 strzelał więcej co na zdrowie mu nie wyszło.
10 grudnia 2006, o godzinie 21:58
Kaska!, Bernard!, Mawar! wystrzelacie się przedwcześnie! Główne obchody dopiero w środę, a wy już na pełnych obrotach…
Życzę zdrowia i kondycji!!!
10 grudnia 2006, o godzinie 22:02
Katarzyna Makowska
grudzień 10th, 2006 at 9:41 pm
„Zrozumienie, ktore zupelnie zaklada klapki na oczy na dokumentacje – w tym wypadku ze zrodel sowieckich – to wylaczenie procesu logicznego myslenia na rzecz obrony, a nie mozolnego docierania do prawdy.”
A zatem „chwała” PRLowskim historykom, którzy nie mieli klapek na oczach i opierając się na dokumentacji ze źródeł sowieckich z całą pewnościa orzekli, że zbrodnia katyńska była dziełem hitlerowców.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:03
Edward napisał, że jest ciekawy kto na tym blogu zamieści nekrolog dla generała Pinocheta. Nie zamieszczam takiego nekrologu, ale muszę szczerze powiedzieć, że gdybym był chilijczykiem z moja wiedza o komunizmie, to nie mógłbym potepic Go za zamach stanu. Byc może byłbym jego zwolennikiem. To był początek mojej pisarskiej przygody. Śledziłem wydarzenia w Chile i moj pierwszy dłuższy opublikowany tekst to był własnie tekst o wydarzeniach chilijskich, jeszcze przed puczem. Nie ulegalo dla mnie wtedy żadnej wątpliwości, że Allende, zapewe czlowiek dobrej woli pchał ten kraj w objęcia komunistycznej dyktatury. Pinochet był przez dlugi czas bardzo lojalnym jego wspólpracownikiem, ale sytuacja zmierzała do komunistycznego finału. Nie usprawiedliwiam okrucieństw dyktatury wojskowej, ale nie wykluczam, że gdyby nie zamach to okrucieństwa byłyby nie mniejsze, zapewne wieksze, a Chile mogloby trwać w zapyziałej dyktaturze komunistycznej do dziś, jak Kuba. Zło zostalo uzyte do zwalczenia zła. Moim zdaniem w sumie Chile wyszlo na tym lepiej niz gdyby zamachu nie bylo. Tego jestem pewien, dlatego nie mogę Pinocheta uważać za postać negatywną.
Zupełnie nie zgadzam się z opiniami Brzezińskiego. Ja w tym uczestniczyłem w samym środku, a on patrzył na to z daleka nie mając żadnego doświadczenia z zyciem w systemie toralitarnym. On nie rozumie tego co się wtedy dzialo w Polsce i jakie były pola manewru dla obu stron.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:11
Andrzeju nie bede komentowac twojego ostatniego wpisu. Jest on ponizej t w o j e j godnosci i nie mam ochoty przykladac do tego reki.
Kaska
10 grudnia 2006, o godzinie 22:12
Panie Waldemarze,
kontrowersyjny i odważny tekst o Pinochecie. Mam podobne zdanie co do Allende. Gdyby nie zbrodnie systemu to mój obraz Pinocheta też byłby pozytywny. Jednak trudno się godzić na metodę, że cel uswięca środki. I chociaż Chile na Pinotchecie wyszło zdecydowanie lepiej niz Kuba na Castro, to czy jednak nie było mozliwości zablokowania komunizmu i nie wiem banicji komunistów, zamiat dokonywania niepotrzebnych mordów? Czy zawsze musi być stosowany terror? Mam nadieję, że nie musi. Nie chodzi o pobłażanie i akceptowanie słabości państwa, ale jakoś nie mogę przejść do porządku dziennego nad ofiarami systemu.
No chyba, że tkwi we mnie jeszcze PRLowska propaganda…
10 grudnia 2006, o godzinie 22:21
Katarzyno wcale nie oczekuję Twojego komentarza. Chciałbym tylko abyś raczyła zdjąć klapki ze swoich oczu i przestała traktować to, co podrzucili Sowieci do wiadomości publicznej, jako prawdę ostateczną tylko dlatego, że to pasuje do Twoich wyobrażeń. Do czego to prowadzi napisałem własnie w poprzednim komentarzu.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:26
Luboński
„Dodajmy, że rozważanie, czy lepszy Gomułka, czy Jaruzelski, ma mniej więcej tyle sensu, co zastanawianie się, czy lepszym wodzem był Napoleon, czy Aleksander Wielki.”.
Cezar spokojnie dał by sobie radę z falangą Aleksandra jak i Napoleon z legionami Cezara. Ale „czystych” umiejętności strategicznych nie da się porównać, chyba że w szachach. Napoleon grał w nie bardzo dobrze, tamci rzecz jasna nie mieli okazji w nie pograć.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:26
„Zupełnie nie zgadzam się z opiniami Brzezińskiego. Ja w tym uczestniczyłem w samym środku, a on patrzył na to z daleka nie mając żadnego doświadczenia z zyciem w systemie toralitarnym. On nie rozumie tego co się wtedy dzialo w Polsce i jakie były pola manewru dla obu stron. Gada bo gada. ”
Ech, gada pan bo gada;)
Ja tez uczestniczylam ” w samym srodku” i mam doswiadczenie systemu totalitarnego i sie z Brzezinskim zgadzam.
Dlaczego?
Dlatego ze oceny wynikajace z kryteriow jakie wytycza totalitaryzm zawsze beda nim skazone. Idac za uderzeniem panskiej logiki, kazdy kto porywa sie na oceny zachowan totalitarnych wladcow, a na wlasnej skorze nie zaznal totalitaryzmu, „gada bo gada”. To po kiego grzyba siegaliscie po rozwiazania doradcow zupelnie niemajacych doswiadczenia z gospodarka centralna, porywajac sie na proces przeksztalcen wlasnosciowych?
Kaska
10 grudnia 2006, o godzinie 22:27
Nie wiem, nie byłem w Chile, tam była sytuacja o krok od wojny domowej, czy już jej początek i wiekszość społeczeństwa przeciwna rządom Allende.
Wracam do porównania Gomułki z Jaruzelskim. To co gada Brzeziński to sa bzdury, dowód ignorancji. Gomułka w tych krytycznych dniach października przekonał Chruszczowa, mówiąc mu mniej więcej tak; Towarzyszu Chruszczow, gwarantuję Wam, że Polska pozostanie krajem socjalistycznym, z kierownicza rola partii i lojalnym członkiem wspolnoty socjalistycznej. Ale odejdziemy od stalinizmu i mamy swoje specyfiki. To mu obiecał Gomułka i pierwsze co zaczął robić nastepnego dnia po objęciu władzy to pacyfikowanie październikowego ruchu. Jego najwiekszym zmartwieniem bylo to ogromne poparcie narodu, o ktorym wiedzial, że musi je zawieść.
Jaruzelski mial naprzeciwko potęzny ruch rewolucyjny, ktory jego raczej identyfikował, jako przeciwnika. To zupełnie inna sytaucja niż Gomułki. On musiał Ruskim powiedziec to samo co Gomułka, ja to załatwię sam, bez Was, i Polska pozostanie socjalistyczna, ale on nie mógl tego ruchu spacyfikowac takimi środkami, jak mógl to zrobic Gomułka. Brzeziński robiąc takie porównanie, jak zrobił dowodzi, że może rozumie stytuacje globalne, ale tego co wtedy dzialo się w Polsce w ogole nie rozumie.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:32
Luboński
„Jakoś nie slyszałem o Francuzach masowo emigrujących do Singapuru po tym, jak im spalono samochody…”
Nie słyszałeś ponieważ wyjeżdżaja do USA i to masowo. Paryż gorączkowo zastanawia się jak powstrzymac ten eksodus. Podobnie w Niemczech.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:41
Mój ojciec w tym czasie był w Chile. Tam na bardzo poważnie byli zaangażowani doradcy z ZSRR, ZSRR dostarczał tez broń. No, i potem, gdy było wiadomo, że się nie utrzymają, wywozili sporo sprzętu tymi ciężkimi antonowami. Być może terror na taką dużą skalę był spowodowany, wolą uniknięcia długotrwałej wojny domowej, powstania partyzantki etc. Mieli po prostu silną armię w Chile. Poza tym prawica w tych krajach były zawsze przychylna hitleryzmowi i idei silnego człowieka.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:49
Chile akurat nie. To była wzorowa demokracja nie tylko jak na standardy Ameryki Łacińskiej, a armia trzymała sie w koszarach. Trzeba tez powiedziec, że ci represjonowani – byc może zbyt okrutnie – to w wiekszości nie byli aniolowie, lecz ludzie, ktorzy dążyli do rozprawy nie mniej krwawej ze swoimi wrogami. W każdym razie obraz Pinocheta, jako krwawego watażki, to jest uproszczenie robione przez jego lewicowych przeciwników. Był to bez wątpienia chilijski patriota, ktory niechciał, żeby kraj wpadł w ręce komuny.Bo na pweno by wpadl i Ruscy ostrzyli sobie na niego zęby, bo przeciez Chile to baza ciągnąca sie wzdłuz całej prawie Ameryki Łacińskiej.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:51
Gospodarzu, nawet by sie zgodzila z panskimi argumentami, gdyby nie fakt, iz pomija pan zupelnie nieco szersze, a bardzoistotne, tlo, miedzynarodowe.
Sytuacja ZSRR w 1981 r. byla cokolwiek inna niz w 1956.
Przede wszystkim w 1981 ZSRR przegrywal zimna, ale calkowicie militarna wojne z USA – co w 1956 nie bylo takie jeszcze jasne. Okolicznosci tych jest znacznie wiecej, moze inni wymienia przynajmniej czesc pozostalych – pogadamy. Bo pogadamy;)
Kaska
10 grudnia 2006, o godzinie 22:56
W roku 1981 ZSRR jeszcze niczego nie przegrywał. Przeciwnie był u szczytu potęgi. Europa Zachodnia robiła w spodnie ze strachu, że jak USA rozmieści Pershingi na jej terytorium to Ruscy ich napadną. Przecie to wtedy kariere robiło hasło „better red then dead” i setki tysięcy ludzi demonstrowalo przeciwko amerykańskim rakietowm. I marzyli o tym, żeby Jaruzelski jak najszybciej zaprowadzil porządek, żeby Ruscy nie weszli bo mogliby sie zatrzymać nad Oceanem Atlantyckim. Ruscy nawet wtedy nie mieli jeszcze wrażenia, że Afganistan uwiązl im w gardle. Mieli tam 5 % swoje potencjalu. O czym tu w ogole gadać.
To jest kanon, ktory trzeba sobie wbić do glowy – Rosja mająca w rękach Polskę i nie będąca w stanie smuty, rozkładu, jak w roku 1917 i w roku 1989 nigdy, przenigdy Polski by nie oddała! Bo to najważniejszy kraj dla jej imperialnego panowania w Europie Centralnej.
10 grudnia 2006, o godzinie 22:58
Panie Waldemarze,
Czy byli Aniołami czy nie. Chodziło o to, aby śmiertelnie zastraszyć przeciwników. Inaczej by wojsko nie mordowało na taką skalę. Tak czy inaczej na tle Augusto nasz Wojciech dobrze się prezentuje.
10 grudnia 2006, o godzinie 23:00
Andrzej
„A zatem “chwała” PRLowskim historykom, którzy nie mieli klapek na oczach i opierając się na dokumentacji ze źródeł sowieckich z całą pewnościa orzekli, że zbrodnia katyńska była dziełem hitlerowców”.
To co piszesz to zwykła manipulacja, dość prościutka aby nie być uznana za wredną. Historycy w PRL w ogóle nie zajmowali się Katyniem, z prostego powodu – nie było wolno. Zajmowali się tym propagandyści, a i to rzadko. Generalnie temat był przemilczany. Z kolei Wł. Bartoszewski w 1973 r. tak o Katyniu mówił publicznie w KIK (sam słuchałem), „Nie ma żadnych dowodów na to, że zbrodni tej mogli dokonać Niemcy, bo ich do połowy 1941 w rejonie Smoleńska po prostu nie było”. Tylko tyle i aż tyle. Niezależnie od twojej wyobraźni, a raczej jej braku, sowieckieachiwa aparatu bezpieczeństwa będą w przyszłości kapitalnymi źródłami do historii Polski. Podobnie jak np. są do historii GUŁG-u.
10 grudnia 2006, o godzinie 23:06
Głosie zwykły – 3 tysiące ofiar przez 17 lat dyktatury to duzo, ale to była sytuacja wojny domowej, część tych ludzi zginęła w walce. No to jednak nie jest jakiś holokaust, tam były uzbrojone lewicowe „armie”. Tego nie bylo w Polsce. Dzieki Bogu i dzięki Bogu, że ludzie w ta mroźna zimę zostali w domach zamiast stawiac opór. Dzieki temu obręcz stanu wojennego była wyjątkowo łagodna – to sie czulo nawet w więzieniach – i dzieki temu mogl się tak rozwinąć ruch konnspiracyjny.
10 grudnia 2006, o godzinie 23:08
Panie Waldemarze,
A jeśli chodzi o idee silnego człowieka i prawicę, to co się działo w Chile było częścią rozprawy prawicy Argentyny, Boliwii, Brazylii, Chile, Paragwaju i Urugwaju, a w mniejszym stopniu Kolumbii, Peru i Wenezueli z opozycją polityczną. Amerykanie popierali prawicę bo się bali wpływów marksizmu, ale to co budowała prawica, mieściło się w pojęciach władzy oligarchii i nacjonalizmu, a nie patriotyzmu.
10 grudnia 2006, o godzinie 23:11
Glosie zwykly, nie zgadzam sie. Chile na prawde jest krajem wyjątkowym. To kraj o solidnych demokratycznych, nowoczenych tradycjach. Mysle, że Polska mogłaby mu pozazdrościć.
10 grudnia 2006, o godzinie 23:11
Hm…
Panie Waldemarze,
zaskoczył mnie Pan rozsądnym podejściem do Chile i Pinocheta. Już myślałem, że reprezentuje Pan wyłącznie politporawne lewactwo (w ramach wspierania Centrolewu). A wszelkie lewactwo wielbi Allende i bezrefleksyjnie potępia Pinocheta. Może im dalej od Polski i bieżących wydarzeń, tym większa ilość zdrowego rozsądku?
Bo jeżeli jesteśmy przy kontrowersyjnych tematach, to zdaje się, że w Wietnamie Amerykanie mieli rację i gdyby nie naciski opinii publicznej (będącej pod silnym wpływem sowieckiej propagandy) to mieli duże szanse tę wojne wygrać.
pozdrawiam
Bernard
10 grudnia 2006, o godzinie 23:13
Dla zainteresowanych skalą terroru w Chile linki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Raport_Valecha
http://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Kondor
http://pl.wikipedia.org/wiki/Archiwa_terroru
http://pl.wikipedia.org/w.....o_Pinochet
10 grudnia 2006, o godzinie 23:17
Głos Zwykły
„Mój ojciec w tym czasie był w Chile”.
O, to ciekawy wątek, nie sądzę, aby tam był turystycznie. Wtedy turystycznie to mozna było co najwyżej na Słowację pojechać lub pociągiem przyjażni. Skoro tak, to znaczy … To może być interesujący przyczynek do dzisiejszych twoich poglądów. Mój dziadek był ranny od kozackiej szabli w wojnie bolszewickiej. Czy ma to wpływ na moje poglądy? Pośrednio – tak. Ale większy wpływ miały akowskie tradycje następnego pokolenia. Zatem może być tak, że jesli chodzi o poglądy to na tym blogu wszyscy jesteśmy zdeterminowani historycznie. I wobec tego może trudno mieć pretensje do wielbicieli Jaruzelskiego?
10 grudnia 2006, o godzinie 23:33
Ojciec począwszy od Wietnamu był we wszystkich miejscach, gdzie zbrojnie ścierały sie interesy bloku wschodniego z zachodnim. On na pewno uważa za wielkiego człowieka Wojciecha Jaruzelskiego, no ale też bardzo tęskni za PRL. Denerwuje go ten pluralizm i kościół katolicki u władzy oraz sojusz z USA. Na pewno w pewnym stopniu mnie ukształtował.
10 grudnia 2006, o godzinie 23:41
Waldemar Kuczyński
„W roku 1981 ZSRR jeszcze niczego nie przegrywał. Przeciwnie był u szczytu potęgi. Europa Zachodnia robiła w spodnie ze strachu, że jak USA rozmieści Pershingi na jej terytorium to Ruscy ich napadną. Przecie to wtedy kariere robiło hasło “better red then dead” i setki tysięcy ludzi demonstrowalo przeciwko amerykańskim rakietowm. I marzyli o tym, żeby Jaruzelski jak najszybciej zaprowadzil porządek, żeby Ruscy nie weszli bo mogliby sie zatrzymać nad Oceanem Atlantyckim”.
Pan wybaczy, ale to co pan napisał jest nonsensem. Atmosferę na Zachodzie podsycała Rosja przy pomocy starych sztuczek, agentów wpływu, pożyteznych idiotów z lewicy, często nieświadomych. Ale ostatecznie, mimo protestów ulicznych, demokratyczne wybory wygrywali tam (nawet w Niemczech) realiści, którzy wiedzieli, że Rosja dogorywa. Przecież w tymże roku 1981 ukazały się komputery IBM PC, które zmieniły wszystko. Było jasne, że pociski rakietowe i samoloty bez mikroprocesora to kupa złomu. Pięć lat później wschód (konkretnie Robotron w NRD) produkował gorsze i wolniejsze klony prościutkich procesorów (takich jak w Spectrum), podczas gdy Zachód wytwarzał już 32- bitowe procesory. No i byl ten nieszczęsny dla wschodu COCOM, Rosja miała swój Wietnam, czyli Afganistan. Militarnie to na początku lat 80. zimną wojnę wygrał już Zachód, a Reagan zrobił tylko z tego polityczny użytek.
10 grudnia 2006, o godzinie 23:52
Mawar,
„sowieckieachiwa aparatu bezpieczeństwa będą w przyszłości kapitalnymi źródłami do historii Polski. Podobnie jak np. są do historii GUŁG-u.”
I w pełni sie z tym zgadzam, ze szczególnym akcentem na „w przyszłości” Na chwilę obecną życzyłbym raczej sobie, aby nie wyrażać kategorycznych sądów na podstawie strzępów archiwów, które Sowieci raczyli ujawnić. (w tym przypadku chodzi mi o to czy planowali wkroczenie do Polski, czy też nie)
11 grudnia 2006, o godzinie 00:44
„Dlatego smialo mozna powiedziec,ze sytuacja Polski bylaby diametralnie inna, gdyby transformacja ustrojowana nastapila bezposrdnio po sierpniu 1980 roku, a nie po dziesieciu latach balaganu i prawdziwego zastoju gospodarczego”.
I dalej:
„Polska w tamtych latach ( 80tych – K.M) stala sie prawdziwie chorym gospodarczo i politycznie krajem Europy. (…) W latach rezymu Jaruzelskiego na stale opuscilo Polske 830 tysiecy obywateli polskich. Wsrod nch bylo 94 tysiace osob z wyzszym wyksztalceniem. Stanowili oni wowczas az 10 procent ludzi z dyplomami akademickimi.
Byly to przeto nad Wisla lata zupelnej utraty zludzen co do wartosci komunizmu i pelnego bankrucwa politycznego, moralnego i gospodarczego Polski Ludowej. Lata straszliwego regresu cywilizacyjnego Polski. Na skutek wstrzymania importu i produkcji srodkow czystosci kraj zostal doslownie zakaraluszony, stal sie brudny jak nigdy, a salmonella i dur brzuszny staly sie chorobami wrecz powszechnymi. Powrocila gruzlica jako choroba spoleczna. Bilans wladzy generala byl przerazajacy i wystawial fatalne swiadectwo sprawnosci jego ekipy. Zycie w Polsce stalo s ie nieznosne. Zmniejszyla sie tez solidarnosc miedzyludzka, a na jej miejsce pojawil sie kult wszechobecnego cwaniactwa. Gdyby rzecz ograniczyla sie tylko do kompromitacji samego systemu politycznego – pal to licho, tymczasem w tamtych latach ukrecono kark spoleczesntwu, a zaklamanie gospodarcze bylo tak glebokie, ze wraz ze zmiana ustroju trudno bylo oczekiwac jakiegokolwiek cudu”.
Powyzsze to cytat z jednego z najlepiej poinformowanych ludzi w PRL i to, bynajmniej, nie ze srodowisk opozycyjnych.
Ciekaw, czy ktos odgadnie nazwisko autora. Gospodarz powinien – jest cytowany w ksiazce.
Kaska
11 grudnia 2006, o godzinie 01:14
Bernard
„Panie Waldemarze, zaskoczył mnie Pan rozsądnym podejściem do Chile i Pinocheta”.
Kuczyński z niejednego pieca chleb jadł i dobrze wie, że należy unikać podwójnej miary. Nie można chwalić Jaruzelskiego i potępiać Pinocheta bez narażenia się na zarzut obłudy. Większość kapłanów kultu Jaruzelskiego na tym blogu w ogóle tego nie dostrzega, teraz może się to zmieni – zobaczymy. Według nich świat jest prosty i swoiście symetryczny: dyktatura prawicowa – żle, lewicowa – dobrze. Nie tylko dla światowej lewicy Pinochet stał się symbolem dyktatora w ogóle. Słowo Pinochet automatycznie kojarzy się ze słowem dyktator, jak Cezar z cesarstwem. To niewątpliwy sukces lewicy w dziedzinie manipulacji językiem. Niewykluczone, że i u nas za czas jakiś Jaruzelski będzie się kojarzył ze Stefanem Czarnieckim.
11 grudnia 2006, o godzinie 03:15
Katarzyno i Mawarze
Tutaj nikt nie głosi kultu Jaruzelskiego Wojciecha. Podkreśla się jedynie, że nie nie powinien być sądzony. Natomiast, że przyczyniła się jego polityka w czasie gdy był u władzy do zupełnego upadku materialnego PRL i degrengolady społeczeństwa, to tylko osoby, które popierały go w PRL twierdzić mogą inaczej. Akurat takich na tym blogu nie zauważyłem. To raczej zwolennicy sądzenia Jaruzela posługują się kryteriami czarne, białe. Białe prawica, czarne lewica? Tyle, że lewicy w Polsce w zasadzie nie ma, a prawica jest prawicą uznawana, chyba tylko dlatego, że jest przeciwko prywatyzacji, za ciągłym rozliczaniem wszystkiego, za hasłem wszyscy, którzy są pracodawcami lub coś posiadają to złodzieje, oraz za skrajnymi poglądami obyczajowymi ludowego katolicyzmu etc, etc. W zasadzie to podziały w Polsce biegną inaczej, pomiędzy ciemnogrodem, a osobami, które myślą racjonalnie. Ciemnogród przy tym kojarzy mi się z poglądami różnymi od lewa do prawa. Zaryzykowałbym nawet pójście dalej, że w wielu umysłach, które uważają się za postępowe, jedno oczko jest ciemne, a drugie białe. Tylko niejaki blizna jest constans. Na żółtych papierach.
11 grudnia 2006, o godzinie 07:46
W związku z dyskusja na tym blogu, czy i o ile ograniczyć kompetencje samorządów w niektórych sprawach na rzecz wojewodów.
ZAKĄSKA?
Z dzisiejszej GW
„Nowi radni jeszcze nic nie zrobili, a już wyciągają ręce po pieniądze. Na pierwszych sesjach uchwalają podwyżki swoich diet ….”
11 grudnia 2006, o godzinie 09:02
„Większość kapłanów kultu Jaruzelskiego na tym blogu w ogóle tego nie dostrzega, teraz może się to zmieni – zobaczymy. Według nich świat jest prosty i swoiście symetryczny: dyktatura prawicowa – żle, lewicowa – dobrze.”
Wiesz, Mawarze, co psychologowie nazywają projekcją? To właśnie demonstrujesz w tym miejscu w sposób jaskrawy.
11 grudnia 2006, o godzinie 09:30
P. Luboński
„Wiesz …. co psychologowie nazywają projekcją? To właśnie demonstrujesz w tym miejscu w sposób jaskrawy”.
Teza może i ciekawa, ale lepiej aby poprzedzona była argumentami, przykładami itp.
11 grudnia 2006, o godzinie 09:51
W związku z dyskusją o Jaruzelskim i stanie wojennym:
http://www.rzeczpospolita.....e_a_3.html
11 grudnia 2006, o godzinie 09:55
Pani Katarzyno, nie wiem co to za autor pisał, ale uważam koloryt tego opisu za bardzo przesadzony. Ja też mam swój obraz lat 80-tych wiele o tym czasie pisalem i dla RWE i dla Aneksu. Obraz mocno krytyczny, ale nie az tak. Polecam moja ksiażkę „Agonia systemu”, czasami można ja kupic na Allegro a także moje audycje dla RWE na tej stronie.
Mawar, z jakich to ja roznych pieców jadłem chleb? I ciągle nie doczekałem sie odpowiedzi, jak to ja antyszambruje w przedpokojach Centrolewu?
Przy okazji polecam rozmowę jaka ze mna przeprowadził Robert Walenciak z „Przeglądu” : http://www.przeglad-tygodnik.pl/
11 grudnia 2006, o godzinie 10:00
Od ściany do ściany – bez sensu. Tak nie można. Żyłam w Polsce przez cały okres PRL-u dorastałam, kształciłam się, pracowałam. Nowy, wymarzony porządek zmył mnie z rynku pracu, bo dobiegałam odpowiedniego wieku, ale zdążyłam jeszcze parę m-cy pobyć bezrobotną. Nigdy nie chciałam stąd wyjechać, bo tylko tu jestem u siebie na dobry i na zły los. Miałam okazję, bo przyjaciele namawiali mnie usilnie na opuszczenie kraju – jestem więc tu świadomie i na własne życzenie, nie dlatego, że nie miałam innych możliwości. Uważam, że mimo wszelkich przeciwności losu, a było ich niemało – moje życie było udane i uwzględniając okoliczności i warunki – powtórzyłabym je z bardzo małymi korektami, ale to tylko w paśmie osobistym. Polska jest moją ojczyzną – niezależnie od tego, w jakiej kondycji się znajduje i kto Nią rządzi. Mogą mi się rządy nie podobać, ale to mój kraj i moje miejsce. A rządy przychodzą i – na szczęście odchodzą.
Przekreślając dorobek PRL-u skreślałabym całe swoje życie. Pewnie, że inni w tym czasie osiągnęli więcej, ale żyli w innych realiach, nie zostali przehandlowani przez sojuszników ani wyzwoleni przez przyjaciół. W tym całym nieszczęściu, w jakim znależliśmy się po wojnie powiem przekornie, że mieliśmy szczęście do rządzących – no poza Bierutem…
Nawiązując zaś do przytoczonego przez Kaske tekstu – nie wiem czyjego, nie ważne. W 1952 roku mój tata zmarł na grużlicę. Miałam wtedy 13 lat, mój brat 6. Przez kilka lat co rok byliśmy wysyłani do prewentorium, gdzie nas odkarmiano i leczono profilaktycznie – klimatycznie. Co roku cała rodzina była przymusowo kierowana na badania rtg. Na szczęście tata był w rodzinie jedynym grużlikiem…
Ta straszna choroba właśnie teraz w e współczesnej Polsce zbiera żniwo, ale takiej opieki, jak ja miałam w najgorszych czasach PRL-u współczesne dzieci nie mogą się spodziewać. Co zaś do brudu , to ja pamiętam pluskwy i karaluchy bezpośrednio po wojnie i to w Warszawie ale już potem ich nie widywałam. To jest kwestia zwyczajów higienicznych i pewnej świadomości u ludzi.
Szyby można wybłyszczeć gazetą i wodą, a umyć się w misce wody i nie śmierdzieć. Flejtuch zawsze znajdzie usprawiedliwienie. To nie jest kwestia dostępności różnych środków (od kiedy zresztą te wspaniałości pokazały się u nas?), to jest kwestia zwykłej potrzeby.
;
Stanem wojennym byłam przez parę lat zdruzgotana, ale po latach jestem pewna, że był potrzebny i że uchronił nas przed katastrofą. Pamiętam, jak St.Ciosek opowiadał, jak wyglądał dokument, który przesądził o wojnie w Afganistanie. Był to skrawek jakiejś koperty, na którym napisano: w sprawie A.- zgoda. I trzy podpisy.
Nie wiązałabym przesadnych nadziei na zawartość i treść dokumentów z archiwów ZSRR.
11 grudnia 2006, o godzinie 10:02
Mawarze,
Przykład zacytowałem powyżej. Projekcja polega na tym, że swój sposób myślenia imputujesz swoim adwersarzom. Jeśli komuś na tym blogu można zarzucić, że jego świat „jest prosty i swoiście symetryczny”, to jesteś jednym z głównych kandydatów, może jeszcze obok Bernarda.
Jeśli się z powyższą oceną nie zgadzasz, to odpowiedz, proszę, kto tutaj twierdził, że lewicowa dyktatura jest dobra, kto twoim zdaniem otacza kultem Jaruzelskiego i w czym konkretnie przejawia się ten kult. A z drugiej strony – czy ty sam kiedykolwiek napisałeś coś przychylnego o lewicy czy chociażby centrowych liberałach z kręgu dawnej Unii Wolności.
Czekam niecierpliwie.
11 grudnia 2006, o godzinie 10:15
Na forach internetowych pełno jest wpisów sympatyków prawicy (lewicy) jaki to dobry i patriotyczny był dyktator prawicowy (lewicowy) a jaki okropny był ten lewicowy (prawicowy). Jeśli uznajemy, że dopuszczalne są sytuacje, w których Dyktator może wziąć Naród za mordę bo On wie lepiej co jest Dobre, to stwarzamy alibi kolejnym takim Dyktatorom. Byle lepsze (nasze) było na górze.
Na przykład u nas. Taki Jarosław Kaczyński jest Czystym Dobrem, on wie najlepiej co jest dobre a co złe dla Polaków. Oczywiście nie zamierza On wprowadzać Dyktatury, ale w wielu sprawach podważa liberalną zachodnią demokrację. Ale nawet gdyby chciał kiedyś zagrać ostrzej, to nie przeciwstawiajmy się mu w takim razie i zrozumiejmy Jego zwolenników, Oni są patriotami i chcą dobra Polski, może to oni mają rację? I bądźmy przygotowani na ograniczenie demokracji, wszak najważniejsze jest dobro kraju a nie takie abstrakcyjne (dla niektórych wręcz kojarzące się z nudą) pojęcia jak wolność jednostki, demokracja, pluralizm, konsensus – fuj!
Broniąc Generałów cofamy się w rozwoju cywilizacyjnym. Bo po co nam ta cholerna kiczowata demokracja, w której głupki bez wiedzy i moralności dochodzą do władzy, w której trzeba wszystko uzgadniać, do wszystkiego mozolnie przekonywać, pozyskiwać społeczne poparcie, tracić czas na negocjacje? …a świat ucieka! Wprowadźmy mądrą oświeconą dyktaturę! Ks. Bartnik pisał niedawno w Naszym Dzienniku o konieczności dokonania przewrotu wojskowego. Może da się przekonać do tego Polaków? Wystarczy doszczętnie obrzydzic dzisiejszą rzeczywistość, postraszyć wrogami polskości i stworzyć dostatecznie piękną wizję przyszłości. Do dzieła!
11 grudnia 2006, o godzinie 10:32
Mnie zastanawia od dawna, dlaczego Amerykanie nie poinformowali Solidarności o dacie wprowadzenia stanu wojennego? Przecież wiedzieli.
11 grudnia 2006, o godzinie 10:53
No, nie, Arku.
Tak radykalne stawianie sprawy to woda na młyn dla Mawara i Bekasa, przed którymi tylko co musiałem bronić demokracji. Możemy wierzyć w wyższość demokracji i potępiać samą zasadę dyktatury, ale trzeba też uznać, że w konkretnych przypadkach za postępowaniem dyktatora mogą stać poważne racje, nawet jeśli tych racji nie akceptujemy. Tak było i z Jaruzelskim, i z Pinochetem.
Oczywiście głęboka wiara autorytarnego przywódcy w to, że to właśnie on wie najlepiej, co jest dla kraju i narodu najlepsze, to ciężki grzech pychy. Nie twierdzę, że ktokolwiek ma prawo w imię jakkolwiek rozumianego wyższego dobra brać nas za mordę. Możliwe są wszakże sytuacje, gdy post factum okazuje się, że było to zbawienne.
11 grudnia 2006, o godzinie 10:59
Torlin
Gdyby nawet poinformowali (nie jest wykluczone ze kogos poinformowali) to taka osoba (grupa) jesli miala rozum lub tylko instynkt polityczny powinna zmilczec.Ogloszenie takiej wiadomosci moglo dopowadzic do 100 „Wujkow”,koktaili Molotowa,
itp.
Wszystko potoczylo sie optymalnie.Jedni poszli siedziec,inni do podziemnych znowu drukarni,jeszcze inni grzali zzieble rece nad koksownikami.PRL nudny,durny i plugawy staruch, popadl w stan epileptyczny.Niechcacy prawie wszystkim sie udalo w dluzszej perspektywie.
Nie udalo sie tym kilkudzesieciu co zgineli.Trzeba z szacunkiem o nich pamietac.
11 grudnia 2006, o godzinie 11:13
I jeszcze refleksja bokiem (za aferę z Krawczykową odpowiada Waldemar Kuczyński ;).
Krawczykowa miała dylemat – sprzątać, czy rządzić. wybrała rządzenie (radna, rada nadzorcza itd). I to jest kolejny dowód na głupotę reformy samorządowej. Wcześniej były pokazane już powazniejsze afery – Starachowice, Opole. Zreszta w Opolu, gdyby jedna pani nie sypnęła rozeszłoby się po kościach. Zdrowy rozsądek każe sądzić, że Opole to nie wyjątek lecz reguła.
Dziesiątki tysięcy radnych, firm lokalnych i wszędzie pieniadze do ukradzenia. dziękujemy ci essidżonson za doskonałą reformę samorządową. Dzięki tej reformie takie mendy jak Piskorski moga teraz kupować lasy…
11 grudnia 2006, o godzinie 11:27
W.Kuczyński Says:
grudzień 10th, 2006 at 10:56 pm
>W roku 1981 ZSRR jeszcze niczego nie przegrywał. Przeciwnie był u szczytu potęgi.
to ciekawe co Pan pisze /jak zwykle zreszta/. byl u szczytu potegi a cztery ata pozniej juz uschylku? tak migusiem? te potege to odczulismy w 1980 jak ‘pomagalismy’ olimpiade organizowac.
> Ruscy nawet wtedy nie mieli jeszcze wrażenia, że Afganistan uwiązl im w gardle. Mieli tam 5 % swoje potencjalu. O czym tu w ogole gadać.
nie, no wogole nie miei wrazenia. po prosu swietoali sukces afganski /niemalze jak Hitler w Stalingradzie/. gdzie Pan to wyczytal? we wspomnieniach Jaruzelskiego? czy w dzielach Brzechwy? w 1981 sztab rosyjski /czy tez radziecki/ dokonale sobie zdawal sprawe z sytuacji.
>To jest kanon, ktory trzeba sobie wbić do glowy – Rosja …przenigdy Polski by nie oddała!
pytanie brzmi: czy byla w stanie ja utrzymac? i czy chciala interwecji w Polsce? Polska tonie czechoslowacja. tu nikt nie witalby rosja kwiatkami.
wie Pan cos o radzieckiej doktrynie militarnej?
o tym jak armia czerwona przygowywala sie do wojny w Afganistanie?
wie Pan dlaczego w 1979 roku sluzbe wojskowa przedluzono o kilka miesiecy, a w 1981 nie? wie Pan jakie byly ruchy wojsk rosyjskich jesienia i zima 1981? jak Pan bedzie cos z poyzsych wiedzial, to Pan przestanie moze glupoty ciemnemu ludow wciskac.
> On musiał Ruskim powiedziec to samo co Gomułka, ja to załatwię sam, bez Was, i Polska pozostanie socjalistyczna, ale on nie mógl tego ruchu spacyfikowac takimi środkami, jak mógl to zrobic Gomułka
moze trzymajmy sie faktow, co? to Rosjanie nie przystali na zaproszenie Jaruzelskiego i kazali mu robic porzadek wlasnymi rekami. on nie mowil tego co Gomulka, on prosil, czy nawet blagal o interwencje wojskowa. moze, zeby miec „umyte rece” jak w 1970. tyle mowia /na razie/ archiwa rosyjskie. a przypuszczam, ze moga powiedziec wiele wiecej.
11 grudnia 2006, o godzinie 11:43
Bernard
Alternatywa dla samorzadow sa rzady urzednikow, albo samorzady kontrolowane scisle przez urzednikow (samorzad pozorny,patrz PRL).
Na jakiej podstawie sadzisz ze to lepsze rozwazanie?
Lepper mial do wyboru prowadzic gospodarstwo rolne albo rzadzic
Kaczynski mial do wyboru pozostac prawnikiem albo rzadzic.
Rzadzi, to jego wina i tych co go wybrali.
11 grudnia 2006, o godzinie 12:04
Pawle,
wg mnie mówienie, że „w konkretnych przypadkach za postępowaniem dyktatora mogą stać poważne racje” jest właśnie wodą na młyn przeciwników demokracji.
Bo te racje zwolennicy dyktatury mogą mnożyć:
- obrona Tradycji, Moralności i Religii,
- przeprowadzenie koniecznych ale drastycznych reform gospodarczych, które w systemie demokratycznym nie chcą przejść,
- walka ze zniewoleniem klasowym, z kapitalizmem
- zagrożenie demokracji (!?) np. terroryzmem
- obrona większości przed dyktatem mniejszości (!?) itd.
Na świecie pełno jest idealistów wierzących w Sprawiedliwy Świat, przekonanych o tym, że za nimi stoją jedynie słuszne racje i że trzeba dać im absolutną władzę a oni już zaprowadzą dobrobyt. Byle im „nie przeszkadzać”.
Nie przyjmuję tego, że cel uświęca środki. Nie wolno głosić zasad i samemu je łamać. Droga jest celem. Dlatego też jestem przeciwnikiem obecnej władzy.
11 grudnia 2006, o godzinie 12:10
Bernard,
mnóstwo kobiet ma ten i podobne dylematy np. pracować czy być molestowaną.
Czy to znaczy, że kobieta ma siedzieć w domu albo że jest podludziem, który ma dodatkowo świadczyć usługi seksualne lub chociażby ładnie wyglądać? Czy to dowód na głupotę kapitalizmu?
11 grudnia 2006, o godzinie 12:27
Arku,
Sądzę, że przynajmniej niektóre z podanych przez Ciebie przykładów, jak np. „przeprowadzenie koniecznych ale drastycznych reform gospodarczych” zasługują na miano poważnych racji.
Mój pogląd na tę sprawę jest dialektyczny: jeśli ktoś tu i teraz chce obalać czy ograniczać demokrację, to jest moim wrogiem, niezależnie od tego, w imię czego to czyni. I tu się zgadzamy. Ale jeśli to mu się powiedzie, to dopuszczam możliwość, że historia przyzna mu kiedyś rację, czy choćby część racji.
11 grudnia 2006, o godzinie 12:31
Bernard,
jak myślisz, po co utworzono CBA? Załóżmy że do walki z korupcją. Jest jeszcze samo prawo, policja, CBŚ, urzędy kontrolne, wolne media. To mało? Jeśli to mało to po co istnieje państwo? Myślę, że jest już dość narzędzi kontrolnych by pozwolić ludziom rządzic się po swojemu. No, chyba że minister Gosiewski wie lepiej czego ludziom na dole potrzeba… a każdy Polak to potencjalny złodziej.
11 grudnia 2006, o godzinie 12:33
Bernardzie!
Bo zaczynam tracić do Ciebie sympatię. To jest demagogia. Co to są za argumenty? W czterdziestomilionowym kraju znajdę Ci i złodzieja i mnicha i rudą niefałszywą. Po co dajesz kilka przykładów i na tej bazie uogólniasz na całość? Pojeździj po wsiach, małych miasteczkach tak jak ja, to zobaczysz, co zrobiły samorządy. Ja po wielkich nie jeżdżę, ale ludzie mi opowiadają, jak wygląda Wrocław, Poznań, Szczecin, Jelenia Góra, byłem ostatnio w Trójmieście i w Krakowie. Taka ilość robót, że hej!
I po to są wybory, aby takie pluskwy eliminować, ale mają to zrobić ludzie przy pomocy kartki do głosowania, a nie Kaczyńscy swoim administracyjnym autorytetem.
11 grudnia 2006, o godzinie 12:53
W dyskusji o wyzszosci demokracji nad dyktatura opowiadam sie po stronie demokracji. Zgadzam sie przy tym sie z Baudrillardem („W cieniu milczacej wiekszosci”)ze tak zwane masy spoleczne, ktorych wola rzekomo jest realizowana reprezentuja sile bezwladu, inercje i potencjal zerowy zdolny zneutralizowac kazdy impuls. Bezwlad ten wynika z ogromnej ilosci sprzecznych ze soba nieraz interesow realizujacych sie wewnatrz masy. Bezwlad jest gwarantem pluralizmu,w jego ramach dzialaja nasze wolnosci obywatelskie. Ta masa bywa w szczegolnych momentach dziejowych osiaga punkt krytyczny, bywa rzucona na szale historii i wowczas dochodzi do przewrotow. Dyktatura zawsze dazy do tego, by ta sile skanalizowac, zaprzac do pracy nad Celem, podporzadkowac mu tysiace malych aktywnosci. Pomijam fakt, ze czesto Cel jest celem pozornym, postawionym niczym fasada przed oczami tlumu, a za ta fasada najczesciej kryja sie male prywatne interesy. Wady demokracji wynikaja z jej inercji, dyktator jest w stanie wprowadzac w zycie decyzje szybciej i sprawniej. Dlatego oddawanie wladzy w rece jednostki jest w niektorych momentach dziejowych niezbedne. Jednak nawet okresy dyktatury moim zdaniem powinny podlegac zasadom demokracji, powinny byc uzywane jak trucizna w roli lekarstwa,byc wprowadzane swiadomie i pod kontrola, miec swoj cel i co najwazniejsze restrykcyjnie ograniczony czas do osiagniecia tego celu. Skanalizowana na chwile energia masy powinna jak najszybciej wrocic do stanu poczatkowego rozdrobnienia interesow, bowiem ten stan wyzwala w ludziach najpelniej potencjal przedsiebiorczosci, pomyslowosci i pozwala na samorozwoj. Przeciaganie dyktatury ponad konieczne miniumum prowadzi nieuchronnie do wypaczen w swiadomosci spoleczenstwa. Dowodow na to jest az nazbyt wiele, az nazbyt wiele spoleczenstw ubezwlasnowolnionych i niezdolnych do demokracji akceptuje bez szemrania zbrodnie dyktatorow, rezimow czy hunt. W tym temacie wzorem jest dla mnie postawa Anglikow, ktorzy po wygraniu 2 wojny zdecydowali sie odsunac Churchilla od wladzy wychodzac z zalozenia, ze jego dyktatorskie zapedy skuteczne w czasie wojny bylyby destrukcyjne w czasie pokoju.
11 grudnia 2006, o godzinie 12:56
Moi drodzy,
uważam (i pisałem juz o tym wcześniej), że reforma samorządowa ma poważne wady. Być może ma to związek z mentalnością?
W USA mozna wybrać sobie szeryfa, w Polsce uczciwe i sprawne samorządy to wciąż raczej wyjątek niz reguła. Szeryfem w Polsce pewnie zostałby Perszing…
Regułą jest praca za seks, albo za znajomości, ustawianie przetargów pod lokalne firmy, przydziały mieszkań itd. a przede wszystkim przerost liczby radnych (jak spiewał kiedys Kazik Los angeles ma 70 radnych, a Warszawa 700).
dostrzegam też pozytywy – nawet jeżeli jest lokalna korupcja to samorządność wyłania lokalne elity polityczne, a jest też kilka bardzo pozytywnych przykładów sprawnego i uczciwego funkcjonowania samorządów.
Tak czy inaczej powiaty to pieniądze wyrzucone w błoto, a i samorządy wojewódzkie chyba też. Gmina na początek by wystarczyła.
pozdrawiam
Bernard
11 grudnia 2006, o godzinie 13:02
Torlin
„Mnie zastanawia od dawna, dlaczego Amerykanie nie poinformowali Solidarności o dacie wprowadzenia stanu wojennego? Przecież wiedzieli.”
Jesteś epigonem J. Urbana, który już postawił to pytanie w 1982 r. Odpowiedź jest prosta – Budapeszt 56. USA juz to ćwiczyły na przykładzie audycji węgierskiej sekcji RFE w 1956 r.
11 grudnia 2006, o godzinie 13:37
No, Bernardzie. nareszcie. Oczywiście, że masz rację, ale sam obiektywnie przeczytaj swój wpis przedostatni i ostatni i sam sobie zadaj pytanie, jaka jest korelacja pomiędzy tymi wpisami. Już to zauważyłem, że Ciebie trzeba zmusić do pisania mądrych tekstów. Ot – leniuszek.
Mawarze!
Ja jak Pan Jourdain nie wiedziałem, że to powiedział Urban. Ale co – wyszło na moje!!!!!! Amerykanie krótko mówiąc bali sie dokładnie tego samego co ja!!!!!!!! Powtórki z Budapesztu. Ot co!
11 grudnia 2006, o godzinie 13:46
Torlin
Musiałeś wiedzieć, w 1981 r. miałes 30 lat. Wszyscy o tym wiedzieli.
11 grudnia 2006, o godzinie 14:05
Mawar
„Musiałeś wiedzieć, w 1981 r. miałes 30 lat. Wszyscy o tym wiedzieli”- piszesz to Torlina.
To dosc niejasne.O co idzie?
11 grudnia 2006, o godzinie 14:17
Edwar D.
„To dosc niejasne.O co idzie”?
Kwestia dotyczyła, czy Torlin wiedział o tym, że jego wątpliwości dlaczego USA nie ostrzegły w 1981 „S” zgłosił juz 25 lat temu J. Urban, na początku stanu wojennego.
Ja: “Musiałeś wiedzieć, w 1981 r. miałes 30 lat. Wszyscy o tym wiedzieli””.
Torlin: „Ja jak Pan Jourdain nie wiedziałem, że to powiedział Urban. Ale co – wyszło na moje!!!!!! Amerykanie krótko mówiąc bali sie dokładnie tego samego co ja!!!!!!!! Powtórki z Budapesztu. Ot co”!
11 grudnia 2006, o godzinie 14:31
Mawar
“Ja jak Pan Jourdain nie wiedziałem, że to powiedział Urban.”
To byla ironia Torlina
Pana Jourdain to postac z komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem”
„Więc ja już 40 przeszło lat mówię prozą, nie mając o tym najmniejszego pojęcia!” – to jedna z najsłynniejszych kwestii pana Jourdain. Świeżo nabytą wiedzą dzieli się z małżonką. – „To jest proza, ciemna kobieto!”
11 grudnia 2006, o godzinie 14:34
Bernard – do twoich uwag o samorządach
Mam podobne odczucia, ale u nas (i na tym blogu) obowiązuje wersja, że samorządy maja być i to jak najszersze. Nikt tego nie weryfikuje, wystarczy mantra: mają być, mają być, maja być. Przy naszych skłonnościach do kombinowania ja by raczej zachował pewne elementy centralnej kontroli. Rano podalem link, (który gdzieś teraz zanikł) do informacją z GW o tym od czego samorządy zaczynają swoje urzędowanie.
Z dzisiejszej GW
“Nowi radni jeszcze nic nie zrobili, a już wyciągają ręce po pieniądze. Na pierwszych sesjach uchwalają podwyżki swoich diet ….”
Ta informacja jak teraz widzę została zdjeta z portalu Wyborczej jako w oczywisty sposób niesłuszna, zamieszczona tam rano przez bardzo niedoświadczonego redaktora.
11 grudnia 2006, o godzinie 14:58
Niestety nie zgadzam się z próbami uwiarygadniania dyktatur poprzez szukanie „poważnych racji” i mierzenie „masy krytycznej” do przewrotu.
Tak ten świat jest ułożony, że każdy mysli, że to właśnie on ma rację. Mieć rację (uważać, że się ją ma) to za mało, by brać naród za mordę. Trzeba ten naród przekonać do zmian. Tworzyć partie polityczne i czekać na uzyskanie większości.
Jeśli masa krytyczna się zbierze do radykalnych zmian to idee zostaną wcielone w życie. Demokratycznie, bez przemocy. A że bezwład, „inercja”, strata czasu? A gdzie się śpieszymy? Czy pośpiech to powód by brać resztę za mordę, wprowadzać terror, przemoc, ograniczać wolności? Dyktatura realizując jakiś szczytny cel zawsze odbiera ludziom i społeczności coś innego, równie wartościowego. Na przykład odbiera wolność, godność, zaufanie. Polaryzuje społeczeństwo, niszczy więzi.
11 grudnia 2006, o godzinie 16:01
Arku, pofantazjujmy.
Jak wiemy, Hitler doszedł do władzy zgodnie z procedurami demokratycznymi. Przypuśćmy, że ktoś (armia?) uniemożliwił to, dokonując puczu i delegalizując NSDAP. Byłoby to złamanie zasad demokracji, ale czy światu by się to nie opłaciło?
To samo można powiedzieć o przejęciu władzy przez komunistów w Czechosłowacji w 1948 roku (inna rzecz, że nie było tam wtedy siły zdolnej im się przeciwstawić).
W Turcji armia dokonała w 1980 roku przewrotu, by nie dopuścić do władzy islamistów. Tu sprawa jest mniej oczywista, ale wolno sądzić, że Turcji się to opłaciło. Mniej się opłaciło w podobnych okolicznościach Algierii, ale i tu bilans nie jest jednoznacznie negatywny.
Ja naprawdę nie postuluję obliczania zawczasu “masy krytycznej”, kiedy już można odrzucić demokrację. Twierdzę tylko, że zdarzają się, choć rzadko, sytuacje, z którymi demokracja nie potrafi sobie poradzić, i wtedy ludzie poczuwający się do odpowiedzialności za kraj stają przed dramatycznym wyborem, obciążonym dużą możliwością tragicznej pomyłki.
11 grudnia 2006, o godzinie 16:24
Mawarze!
Od dawna dyskutujemy w taki sam sposób. Ty dajesz przykłady na nie, a ja Ci tłumaczę, że trzeba na sprawę spojrzeć szerzej. To tak jak ze „Sprawą dla Reportera” Pani Redaktor Pokazującej Swoje Nogi (PRPSN) w latach 90. Nic nie mówiła o pozytywach prywatyzacji, tylko o samych brudach. PRPSN sama załatwiła Balcerowicza w społecznym odbiorze prywatyzacji. Nie można dopuścić, żeby taki sposób myślenia zawładnął Polską, jeżeli chodzi o samorządy.
Większość propozycji Bernarda ma ręce i nogi, przypuszczalnie sprawa tych diet jest też prawdą, bo to są Polacy. Mawarze, ale nie można wylewać dziecka z kąpielą. Samorządy są jak tlen dla małych ojczyzn, dla lokalnych zbiorowości.
Dam Ci przykład: mieszkam na obrzeżu Warszawy i wszyscy w okolicy wiemy, na kogo konkretnie głosować, bo ten człowiek tyle dobrego zrobił dla naszej okolicy, że wszyscy głosowaliby na niego, nawet gdyby zapisał się do LPRu czy SO. Bardzo cenimy jego pracę i przy każdych wyborach bije rekordy poparcia nawet w skali całego kraju. A zobacz prezydentów miast.
Piszesz: „obowiązuje wersja, że samorządy mają być i to jak najszersze”. Nieprawda, moim zdaniem nie powinno być powiatowych i wojeówdzkich, tylko ułatwienie organizacji koalicji międzygminnych zarówno stałych, jak i stworzonych ad hoc w celu realizacji np. jakiejś inwestycji.
Piszesz: „ja bym raczej zachował pewne elementy centralnej kontroli”. Jeżeli chodzi o zgodność decyzji samorządu z prawem, to masz rację. Ale jeżeli chodzi o inne decyzje pozostające w kompetencji gminy, to jedyną weryfikatorką jest karta do głosowania.
11 grudnia 2006, o godzinie 16:55
„Teza Brzezińskiego, iż Jaruzelski mógł w 1981 roku dogadać się z Solidarnością, brzmi naiwnie”
Powtorze jeden z zamieszonych wyzej przeze mnie cytatow:
“Dlatego smialo mozna powiedziec,ze sytuacja Polski bylaby diametralnie inna, gdyby transformacja ustrojowana nastapila bezposrdnio po sierpniu 1980 roku, a nie po dziesieciu latach balaganu i prawdziwego zastoju gospodarczego”.
Rolicki wyraznie zaklada, ze transformacja ustrojowa juz po Sierpniu byla mozliwa.
Niedoinformowany?
Bez osobistego doswiadczenia systemu totalitarnego?
Tak tak, Rolicki – b. redaktor nacz. Trybuny Ludu. To on jest autorem zamieszczonych przeze mnie slow (w biografii Gierka).
Kaska
11 grudnia 2006, o godzinie 17:03
Wiesz Kaśka, chyba masz rację. Pamiętam, byłem na jakimś spotkaniu na SGPiSie, to był 1983 lub 4, nawet partyjni mówili wtedy, że powinno się wprowadzić coś takiego, co później było ustawą o wolności gospodarczej. W ich ustach to oczywiście brzmiało: „Ludzie zajmą się czymś pożytecznym i głupoty nie będą im chodzić po głowie”.
Przecież tak samo robił Gomułka, zezwalał wszystkim firmom dawanie prac do domu i wszyscy Polacy chcąc utrzymać rodziny harowali do wieczora (kto nie pamięta tych czasów, niech zobaczy Rudzkiego w „Wojnie domowej”). Ale z dzisiejszego punktu widzenia istniało niebezpieczeństwo „drogi chińskiej”, czyli wolność ekonomiczna bez wolności politycznej, osobistej i samorządowej.
11 grudnia 2006, o godzinie 17:03
Katarzyna napisala: „dwa, dosc skrajne srodowsika reprezentujace dwa rozne, ale w obu wypadkach patologiczne, ze pozwole sobie uzyc terminu: filozofie, znalazly sie na widoku. Zadnemu z nich PiS nie pozwolil na merytoryczny wplyw na sprawy najwazniejsze,”.
-
Edukacja jest najwazniejsza. Oddanie edukacji w piecze Giertychowi to jest kpina z Kollataja.
11 grudnia 2006, o godzinie 17:10
Glosa napisal: „Co do opinii gospodarza blogu dot. powstania warszawskiego, to jej nie podzielam. Obrona niepodległości Polski nie ma oczywiście “każdej ceny”, ale stalinizm był ogromnym zagrożeniem. Nie wierzę w opaczność Bożą, ani w determinizm, najwyżej pewne tendencję. Mogło się Panowanie Moskwy tym razem b. źle skończyć dla nas, ale skończyło lepiej. Tego gen. Okulicki wiedzieć nie mógł.”
-
Jan Nowak Jezioranski napisal, ze tuz przed Powstaniem dowodztwo AK nie bardzo panowalo nad nastrojami. Powstanie moglo wiec wybuchnac „oddolnie”. Nie chce sie wiecej wypowiadac, bo na ten temat nie wiem nic wiecej poza przytoczonym zdaniem z „Kuriera z Warszawy”.
-
> Poza tym PRL nie był dla inteligencji dobrym miejscem
-
Byl(a) znakomitym. Inteligencja mogla narzekac na „onych” z pelnym poczuciem slusznosci. Poza tym, filmy, teatr, a nawet telewizja byly na wysokim poziomie. Raj dla inteligencji, choc kieszen byla dziurawa.
11 grudnia 2006, o godzinie 17:45
Narciarz2
Owszem przy Urzędzie Kinematografii działała komisja, która kupowała dobre filmy. W teatrze, operze, filharmonii widziałem dobre rzeczy. Nauki humanistyczne były ograniczone cenzurą i to denerwowało, poza tym brak wolnej prasy. Miałem codzienny dostęp do prasy Brytyjskiej i Amerykańskiej, wiec przerzuciłem się na angielski. W zasadzie wiele rzeczy wartościowych, które kształtowały mój światopogląd czytałem po angielsku. Poza tym regularnie czytałem emigracyjne publikacje. Dopiero teraz jednak jestem zadowolony z wolności intelektualnej, wcześniej nie.To była gospodarka i sytuacja psychologiczna niedoboru. W każdym razie nie tęsknię z tym „rajem”, a wprost przeciwnie broniłbym się rękami i nogami przed jego wprowadzeniem powtórnym. A nie wiem, czy wiesz, że beneficjenci poprzedniego ustroju tęsknią w Polsce za porządkami Aleksandra Łukaszenki. Polska to jest też kraj demokratyczny, także „ormowców”, a ci mają niezmienne nawyki.
11 grudnia 2006, o godzinie 17:47
W.Kuczynski napisal: „Dzieki temu obręcz stanu wojennego była wyjątkowo łagodna – to sie czulo nawet w więzieniach – i dzieki temu mogl się tak rozwinąć ruch konnspiracyjny.”
-
Dorzuce swoja mala cegielke. Z LWP zostalem zwolniony w kwietniu 1981, i powrocilem do pracy w Instytucie Badan Jadrowych w Swierku. Instytut zostal przetrzebiony. Zwolniono okolo 20-30 najbardziej „podpadnietych” kolegow. Smutno mylo wracac do Zakladu IA, gdzie straszyly puste biurka. W moim wlasnym biurku otworzylem biblioteczke bibuly. Mialem okolo 30-40 egzemplarzy (Kultura, rozmaite ksiazki wydane pod ziemia, czasopisma) ktore wypozyczalem pracownikom. Biblioteczka dzialala przez dobrych pare lat. Zaden ubek z kulawa noga sie nigdy nie przyczepil. Nie wiedzieli? Jestem przekonany, ze wiedzieli (nie mam dowodow ani za, ani przeciw). Ale pozwalali biblioteczce funkcjonowac.
-
To jest drobny i jednostkowy przyklad tego, ze „obręcz stanu wojennego była wyjątkowo łagodna”. Warto o tym pamietac w czasie rytualnego palenia kukly Generala.
11 grudnia 2006, o godzinie 17:55
narciarz2
Tak byl to raj dla inteligencji ktorej nie wadzily:
czystki na uczelniach,cenzuravolksdocenci po 68,prohibity,kontrola wyjazdow zagranicznych,kontrolowana prasa,kontrola publikacji i tego teatru,filmu i telewizji „na wysokim poziomie”.
11 grudnia 2006, o godzinie 17:58
Glos zwykly napisal: „Miałem codzienny dostęp do prasy Brytyjskiej i Amerykańskiej, wiec przerzuciłem się na angielski.”
-
Oczywiscie. Ja tez. Moja glowna lektura „popularna” byl Scientific American. Glowna stacja radiowa byla Wolna Europa, plus „60 minut na godzine”. Ja tez nie chcialbym zobaczyc tego raju jeszcze raz. Z drugiej strony, nie potepiajmy w czambul wzorem Katarzyny. Byly dobre reczy tez, jak na przyklad mlodosc, Mazury, oraz wino Mavro Daphne. Jak rowniez swiadomosc, ze istnieje raj pod nazwa „kapitalizm”, do ktorego warto czasem wyjechac na wakacje albo na stypendium. Byl podzial na dobrych „nas” i zlych „onych”. Bylo inteligenckie poczucie slusznosci. Raj dla inteligenta.
-
Od tego czasu raj sie zmaterializowal w sensie polityczno- gospodarczym, a ja sam nawet przenioslem sie do „raju wlasciwego”. W ten sposob odkrylem nastepujace prawo Natury: wierzcholek gory, widziany z dolu, wydaje sie wzniosly, natomiast po dotarciu doń okazuje sie plaski.
11 grudnia 2006, o godzinie 18:00
A co do niezmiennych nawyków to dzisiaj byłem w Ministerstwie Sprawiedliwości, i przez 10 minut pojawiło się z czerech emerytów i emerytek i o tego Kamińskiego pytali, o Centralne Biuro Antykorupcyjne. Ach te czasy młodości, kiedy można donosiki było pisać bez ustanku i raporciki. A w CBA mamy regularne wojsko i atmosferę rewolucyjną. No, więc koło budynku Komitetu Integracji Europejskiej wielu emerytów obecnie się kręci, może nie mają komputera, aby sobie pogadać, a też chcą budować podstawy państwa powszechnej sprawiedliwości.
11 grudnia 2006, o godzinie 18:00
Edwardzie: wadzily. Dzieki temu bylo z czym walczyc. Czulismy sie lepsi od tych, ktorzy cenzuruja.
11 grudnia 2006, o godzinie 18:06
Mawar napisal: „Militarnie to na początku lat 80. zimną wojnę wygrał już Zachód, a Reagan zrobił tylko z tego polityczny użytek.”
-
Jak sie tu mowi, hindsight is 20/20. To znaczy: 25 lat pozniej kazdy jest madry.
11 grudnia 2006, o godzinie 18:09
A pamięta Pan jak Galba na swoim blogu zamieścił antysemickie zdjęcie? Sam go Pan zdemaskował. Gratuluję czujności rewolucyjnej.
Przy okazji – czy przygotował Pan już laurkę dla Generała? Bo to już lada dzień…
11 grudnia 2006, o godzinie 18:10
Mawar Says: „Kuczyński z niejednego pieca chleb jadł i dobrze wie, że należy unikać podwójnej miary. Nie można chwalić Jaruzelskiego i potępiać Pinocheta bez narażenia się na zarzut obłudy.”
-
Mawar, co powiesz na nastepujace liczby. Jaruzelski i jego stan wojenny: 100 ofiar w 10 lat (podobno). Pilsudski i jego zamach majowy: 500 ofiar w 4 dni (wedlug Wikipedii). Jaki wniosek?
-
Kiedys przytoczylem te liczby na blogu p.Ewy Milewicz i zapytalem o wnioski, po czym blogowicze wylali na mnie kubel pomyj. Najbardziej oburzona byla Kaska aka Pyzol.
11 grudnia 2006, o godzinie 18:17
narciarz2
Nie szlo glownie o to by czuc sie lepszym.Ten PRL lat 70 byl koszmarnie nudny.Jesli mialbym odpowiedziec dlaczego „aktywizowalem sie” w taki czy inny sposob to odpowiedz jest prosta: z nudow.
A Swierk? To bylo bardzo specyficzne srodowisko tworzace pewien rodzaj podkultury.Tez sie chlopcy nudzili.
11 grudnia 2006, o godzinie 18:24
Arku ja nie probuje uwiarygodniac dyktatury. Mysle, ze nikt tutaj nie jest specjalnym entuzjasta takiej metody rzadzenia. Zauwaz jednak, ze mechanizm oddawania wladzy w rece prezydenta lub innej rady wojennej w wypadku zagrozenia kraju jest wpisany w model kazdej demokracji na swiecie. Mozna sie spierac czy i kiedy jest to zasadne lub czy nie jest to zaprzeczenie samej idei demokracji. Ja uwazam, ze nie jest, dla mnie jest to objaw spolecznego zdrowego rozsadku (ze wzgledu na skutecznosc) i jedno z szerokiej palety narzedzi demokracji. I nie przekonuja mnie argumenty, ze niektorzy takiej wladzy naduzyli, a inni (Bush, Putin) staraja sie sztucznie wywolac poczucie zagrozenia u obywateli po to by maksymalnie rozszerzac pozyskane uprawnienia. Tak argumentowac nie wolno. Na takiej zasadzie argumentuje obecny tutaj Mwar w sprawie samorzadow- samorzadowcy moga byc przekupni i nieuczciwi (w przeciwienstwie do wladzy centralnej, ktora z zalozenia taka nie jest:), wiec nalezy ich podporzadkowac tej wladzy. Tak jakby takie rozwiazanie mialo byc remedium na wszystkie nieprawidlowosci (widac tu wyraznie spuscizne umyslowa po poprzedniej epoce- „partia wie lepiej”) Nie baczac na to, ze samorzady powstaly po to, by lokalne problemy rozwiazywane byly bez kazdorazowej dyrektywy niezorientowanych w temacie ludzi z centrali. Doswiadczenia (np. wloskie) wskazuja na to, ze samorzady dzialaja najlepiej, gdy sa nie poddawane centralnemu politycznemu sterowaniu, rowniez i korupcja jest mniejsza. Z dala od burzy glownej sceny politycznej, gdzie sojusze zmieniaja sie jak w kalejdoskopie, samorzady powinny spokojnie pracowac i realizowac plany i inwestycji obliczone na dziesiatki lat, a nie jak to u nas bywa na czas kadencji -gdzie glownym miernikiem stosowanym przy wyborze inwestycji jest kwestia czy da sie ja zrealizowac w 4 lata, by miec co pokazac przed nastepnymi wyborami.
Drogi Mwarze, drogi Bernardzie bedzie sie nam znacznie lepiej dyskutowac, gdy zalozymy, ze mieszkamy w panstwie prawa, gdzie od malwersacji i przekretow (rowniez w jednostkach samorzadu terytorialnego) jest policja i prokuratura,a nie premier we wlasnej osobie, sady sa niezawisle i zaden cwaniak z prawa czy lewa nie ujdzie sprawiedliwosci. Ludzie wybrani do samorzadow dostali od swoich spolecznosci kredyt zaufania, wiec nie widze powodu dla ktorego rzadzaca partia mialaby im ten kredyt odbierac. Nalezy przy tym kontrolowac co ci ludzie robia i naglasniac nieprawidlowosci (jak nieuzasadnione podnoszenie sobie diet) by wyeliminowac szuje i menty w przyszlych wyborach. To jest rola prasy i tv, ktora rowniez powinna byc niezalezna od wladzy i mozliwie roznorodna. Demokracja to ustroj bardzo wrazliwy, bo wszystkie elementy panstwa demokratycznego zazebiaja sie wzajemnie i wzajemnie kontroluja. Wiec gdy ktos naruszy jeden (np. niezaleznosc samorzadow czy prasy) cala machina sie zacina. Dlatego z takim niepokojem obserwuje technike drobnych kroczkow ktora stosuja w tej materii kaczynscy (znane narzedzie manipulacji- znacznie latwiej jest uzyskac 10 malych ustepstw rozlozonych w czasie niz jedno duze,chocby nawet te drobne po zsumowaniu okazaly sie bardziej znaczace).
11 grudnia 2006, o godzinie 18:31
narciarz2
Ale wydaje mi sie ze mozemy miec wspolnego znajomego niezyjacego juz Marka Nowickiego
Oto jego „przezycie” obozu soc.
„Ważnym momentem była dla mnie połowa lat siedemdziesiątych. Oddelegowany z Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie wówczas pracowałem, do Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej koło Moskwy – obejrzałem sobie dobrze, jak głębokie spustoszenie w głowach, mózgach ludzi – skądinąd wybitnych i mądrych – potrafił robić ten system.
Obejrzałem sobie też prawdziwe życie człowieka radzieckiego. I to naprawdę nieźle. W tym czasie cudzoziemcy nie docierali na rosyjską prowincję, ja mówiłem dobrze po rosyjsku, kupiłem sobie rosyjskie ciuchy, rosyjski rower i przejechałem całe to „podmoskowie”. Gadałem z ludźmi, oglądałem. Byłem przerażony, do jakiego upodlenia może doprowadzić system polityczny. Wcześniej nigdy nie zajmowałem się sprawami społecznymi czy politycznymi, ale wtedy poczułem, że muszę coś zrobić. Tu nie chodziło o brak papieru toaletowego czy bimber sprzedawany w pięciolitrowych słoikach po dżemie – chodziło o upodlenie człowieka, które tam było dużo bardziej widoczne niż w Polsce. Kiedy wróciłem, pełną parą działało już podziemie KOR-owskie – to było kilka miesięcy przed powstaniem Solidarności – i okazało się, że większość moich przyjaciół, i z gór, i z Fizyki, siedzi w tym głęboko, przyłączyłem się jakoś naturalnie i dość szybko.”
Ze strony „Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka”
11 grudnia 2006, o godzinie 19:12
T-800
jesli to uznasz za laurke to juz jest:
http://www.przeglad-tygodnik.pl/
polecam Ci, możesz to rozpropagowac.
Polecam to też wszystkim Państwu.
11 grudnia 2006, o godzinie 19:54
JasnaAnielko.
Doczytałem teraz, gdzieś na górze.
Jak wzięła pięniądze za odannie się, a teraz zwrotu się domaga, to dobrze???
No i co po wynikach badań DNA (oka?) powiesz?
Lubiący Cię (nie wiedzieć czemu) Sandomierzanin.
11 grudnia 2006, o godzinie 20:03
Pawle.
Ostatnio takem robotą zagoniony, że w ogóle czasu nie mam, by cos popisać. A uwierz – naprawdę tego chcę. Więc nie denerwuj się. Popiszemy jeszcze (jeśli chcieć będziesz). Tu tylko zaczpenie napiszę, że jeszcze niedawno (potwierdzi Gospodarz) wszyscy nie dopuszczali do siebie myśli, że komunizm, ZSRR się rozpadną. (to apropos argumentu, że teraz same demokracje)
11 grudnia 2006, o godzinie 20:41
Do
Kuczyńskiego, Mawara i Bernarda,
Podoba mi się wasza studencka dyskusja o wyczynach Pinocheta, ale ja się naprawdę obawiam, że któryś w was naprawdę dostanie niedługo w papę od Leppera lub Giertycha. Gęstniejący smród, który wydobywa się z niezapiętych rozporków utrwala atmosferę stęchlizny i przemocy, której Kuczyński przeciwstawiał się tak heroicznie pod koniec lat sześćdziesiątych. Pan Waldemar zrozumiał, że historia zatacza złośliwe koło i postanowił rzucic na blogu wszystko co ma najlepszego. Okazuje się, że byłby z niego znacznie lepszy belfer niż polityk, bo blog i poziom sporu nie ma sobie równych w internetowych sporach politycznych. Muszę go jednak zmartwic. Według prof Czapińskiego siła oddziaływania artykółu prasowego wynosi 5% siły paplaniny, która toczy się na ekranach telewizyjnych. Moc internetu jest jeszcze mniejsza. Kuczyński jest doskonale przygotowany do tego typu dyskusji, a poza tym jest świetnym belfrem. Szkoda, że jego życie nie potoczyło się innym torem. Wychowanie i ukształtowanie grupy intelektualistów, to nie to samo, co patrzenie na agonię ideałów młodości.
P.S.
Panie Waldemarze, gdy minie rocznica stanu wojennego, a próba zbrodni sądowej na jego autorze wejdzie w zaawansowaną fazę, proponuję żeby Pan skłonił refleksyjnych blogowiczów do zastanowienia się nad przyczynami marnej, od wieków, kondycji intelektualnej i moralnej naszych rodaków. Parę lat temu zaszokowała mnie wypowiedź niemieckiego historyka, który w sposób delikatny, lecz jednoznaczny stwierdził, że z polskimi wyższymi dowódcami wojskowymi jest coś nie tak, bo nie wygrali żadnej żadnej wojny ani poważnej bitwy. Oburzyło mnie to, ale po przemyśleniu, doszedłem do wniosku, że jedyną naszą zasługą w Powstaniu Warszawskim jest zaangażowanie dzieci do bezpośrednich walk zbrojnych, co posłużyło za wzór w krajach arabskich. Sukces odnieśliśmy wówczas, gdy nic nie robiliśmy. Mam na myśli Powstanie Wielkopolskie i, po części, odzyskanie niepodległośći. Nie jestem historykiem, więc zapewne to co powiedziałem w paru zdaniach jest daleko idącym uproszczeniem. Jednak nie zmienia to faktu, że przez wieki braliśmy manto aż staliśmy się narodem wybranym. Wracam do pytania postawionego na wstępie. Dlaczego…..? Dlaczego Pan Waldemar Kuczyński przegrał swoje piękne ideały młodości. Dodam, że o takie ideały szereg nacji nie musiało nawet walczyć.
11 grudnia 2006, o godzinie 20:51
Gospodarzu:
przeczytalem laurke. Pan sie wypowiada totalitarnie. „Wizja PRL, w której są plusy i minusy, jest fałszem.” Stosujac logike dwu-wartosciowa, jesli „wizja jest falszem”, to jej zaprzeczenie jest prawda, czy nie tak? Czyli „w PRL nie bylo mieszaniny plusow i minusow”. Skoro nie bylo mieszaniny, to pozostaja dwie mozliwosci. Albo byly same plusy, albo same minusy. Zgodzimy sie, ze pierwsze jest wykluczone. Pozostaje wiec drugie. To znaczy, ze byly same minusy. Dokladnie tak, jak twierdzi Katarzyna.
-
Analizujac Pana tekst z punktu widzenia elementarnej logiki, zgrzyta mi miedzy zebami. Bedac wykladowca uniwersytetu, moglby Pan przeprowadzic taka analize, po czym wypowiadac sie zgodnie z logika.
11 grudnia 2006, o godzinie 20:56
Edwardzie:
znalem Marka Nowickiego bardzo przelotnie. On zdaje sie przeszedl przez Swierk, a potem byl na Uniwersytecie w grupie spektroskopii jadrowej, skad przeszedl do Fundacji Helsinskiej. Nie wiedzialem, ze juz nie zyje.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:13
Stan
Ma czym twoim zdaniem polega przegrana Kuczynskiego?
Napisales spory kawalek z ktorego nie wynika o co ci idzie.
Rozumiem tylko jedno:
Blogi nie maja sily razenia TV. To nie odkrycie.Wiec dlaczego tyle goryczy.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:16
Zmarl 3 lata temu.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:19
Stan,
niemieckiemu historykowi mógłbyś przypomnieć np. Monte Cassino oraz to, że my bolszewików znad Wisły przegoniliśmy natomiast oni przed nimi Berlina nie obronili.
Obrońcom Pinocheta,
Mierzi mnie ważenie ludzkiego życia i krzywd przez rachuby polityczne. Prostemu człowiekowi jest wszystko jedno czy zakatrupi mu syna lewicowy bądź prawicowy oprawca. W świecie, w którym od przeszło 100 lat toczą ze sobą bój ideologiie, niknie człowiek, jego cierpienie i prawa. Jakże wiele słów teraz czytam, że dla prawicy lewica powinna być wymordowana, torturowana lub choćby pozamykana. I odwrotnie – jacyś lewicowcy życzą śmierci prawicowcom. A ponad nimi pewnie jakiś diabełek radośnie chichocze i zaciera ręce, że w imię ideoloogi ludzie urządzają sobie piekło na Ziemi.
Pinochet nie zasługuje z punktu widzenia „szarego człowieka” na żadną obronę. Jest bezdusznym mordercą, który skazał na nędzę i poniewierkię miliony ludzi. Fikcją jest „cud gospodarczy”, fikcją jest także zagrożenie dyktaturą komunistyczną. Każda dyktatura oparta na ideologii głosiła, że broniła wyższej racji. Dyktatury kłamią. Wymyślają na usprawiedliwienie przelania morza krwi i spowodowania ogromnych cierpień rozlicznie, najczęściej oparte na racjach politycznych, argumenty. Polityka to „w krysztale pomyje” i ten kto takie argumenty powtarza jest tyle samo wart, co ten kto dla „wyższychg racji” mordował. To potencjalny morderca. Obrona ideologii to nie obrona niepodległości, to nie wojna obronna to tylko zadufane i bezczelne okłamywanie ludzi, że dla ich dobra trzeba było narodowi przekręcić kark.
Nie jest prawdą, że w Chile zdarzył się jakiś „cud gospodarczy”. Tam, jak i w Polsce” po zaprowadzeniu dyktatury dramatycznie spadł dochód narodowy. Dopiero po 15 latach doprowadzono do poziomu z okresu rządów Allende, którego to rząd przecież fatalnie kierował gospodarką kraju poddając się zbyt łatwo związkowcom i populistom. Ale rządy Allende zapobiegały pogłębieniu się zapaści gospodarczej i ogromnej biedzie. Jego rządu po raz pierwszy wprowadziły dokarmianie najbiedniejszych dzieci w szkołach by mogły one je ukończyć – czy to lewactwo? Dziś też w Polsce mamy do czynienia z biedą i dokarmianiem dzieci. Też mamy do czynienia z ogromnym rozwarstwieniem społecznym, które z roku na rok się pogłębia bo bieda rodzi biedę – bez szans na wyjście z zaklętego kręgu. Za Pinocheta zerwano z „lewacką” opieką społeczną i biedni stali się jeszcze biedniejsi a bogaci mogli grabić biedne społeczeńśtwo bezkarnie. W biznesie zaczęło się liczyć tylkoto czy ma się dobry układ z juntą. Dla liberałów był to raj – państwo bez związków zawodowych i partii politycznych… Nic dziwnego, że po kilku latach Chile było krajem dotkniętym największym kryzysem gospodarczym w Ameryce Południowej. Wszystko w imię ideologii, z braku szacunku dla godności człowieka – szczególnie tego biednego. No bo jakże prawicowiec lub liberał miałby się przejmować jakimś biednym śmieciem, którey na pewno jest sympatykiem lewicy a więc należy mu się, gdy będzie niegzeczny, kula w łeb lub co najmniej 220 volt na genitaliach. Trzeba tych biednych wytresować by nie podskakiwali, by w żadnym wypadku nie myśleli, że prawa człowieka są także dla nich a nie tylko dla bogatych.
Wszystkim chwalcom Pinocheta a zarazem piszących coś o wspaniałej walce „S” z juntą Jaruzelskiego, przypomnę list TKK „S” z 18 września 1983 r. do związkowców w Chile:
„Na ręce Pana Emanuela Bustos, kierownika Biura Zagranicznego Chilijskich Związków Zawodowych, Rzym
List Otwarty TKK NSZZ Solidarność do Związków Zawodowych i Ludzi Pracy w Chile
Przesyłamy Bratniemu Narodowi Chilijskiemu wyrazy uznania i solidarności polskich związkowców z naszą walką o podstawowe prawa ludzkie i obywatelskie. Totalitaryzm i dyktatury – bez względu na formę, którą prezentują – boją się własnych społeczeństw, boją się organizacji ludzi pracy. To strach przed własnym narodem każe im pozbawiać naród wszelkich praw. Jednakże żądza władzy absolutnej prędzej lub później, ale nieuchronnie, prowadzi systemy totalitarne do upadku.
Nie można bowiem rządzić wbrew oczywistym interesom i wbrew woli narodu. Polacy po 40 latach panowania dyktatury wierzą w to głęboko. Jesteśmy przekonani, że droga do sprawiedliwego systemu społecznego prowadzi przez urzeczywistnienie zasad demokracji, a nie ma demokracji bez prawa do swobód ludzkich i obywatelskich. Dlatego popieramy Waszą walkę. Wiemy dobrze jak wygląda rozpędzanie manifestacji, strzelanie do bezbronnych.
Wiemy co oznaczają przepełnione więzienia i ile kosztuje w takiej sytuacji odwaga w głoszeniu demokratycznych przekonań. Ale właśnie dlatego, że nie poddaliście się, że zdecydowaliście się ponosić koszty prowadzenia walki – wygracie!
Wasz sukces ograniczy ilość zła istniejącego na świecie, a więc będzie też sukcesem wszystkich ludzi działających na rzecz praw człowieka. Wierzymy również w nasze zwycięstwo, zwycięstwo Solidarności. Wiarę naszą umacniają wszyscy, którzy na całym świecie nie godzą się z niesprawiedliwością społeczną, wszystkie narody nie pozwalające deptać własnej godności i suwerenności, społeczeństwa nie godzące się na pozbawienie ich podstawowych praw. Dzielimy się z Wami naszą wiarą i nadzieją na lepsze jutro. Szczerze życzymy szybkiego i ostatecznego zwycięstwa”.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:24
Narciarz2
Także przeczytałem ten artykuł w Tygodniku Pana Waldemara Kuczyńskiego i uważam, że te plusy i minusy to są takie plusy i minusy, które można odnieść do każdego totalitarnego ustroju. W końcu kiedyś upadnie Państwo Słonecznego Słoneczka w Korei Południowej i też tam będą mówili, że były owszem minusy, ale i plusy też. Tak samo mogą mówić Polpotowcy w Kambodży itd. Ja tam widzę zasadniczą różnicę pomiędzy PRL,a Polską po 89 r., a jest nią wolność, może nie w sensie braku całkowitego uzależnienia od różnych czynników, ale wolność intelektualna i polityczna, możność dokonania wyboru swoich reprezentantów i ich rozliczenia przy następnych wyborach.
Generalnie mnie taka publicystyka bardziej odpowiada, bo to jest kij w mrowisko, wszystkie mrówki lewicowe i prawicowe oraz środkowe będą, kurwa, nabuzowane – teraz. Tak jest dolać im spirytusu do kopca kościuszki, jaruzelskiego, piłsudckiego i wzniecić mały ogień. To zdecydowanie lubię.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:33
Narciarzu:
‘Dowód’ Twój niestety nie nadaje się do niczego. Albo nie posiadasz znajomości tej, jak to okreśasz, elementarnej logiki, albo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Z punktu widzenia semantyki zdania, człon ‘jest fałszem’ czyli zaprzeczenie odnosi się do całego zdania, a nie do przed ostatniej jego części. Ergo, cały Twój wywód się tutaj rypie, a nawet dalej popełniasz jeszcze błędy logiczne. Mógłbym pokusić się o rozłożenie tego zdania, które podałeś na czynniki pierwsze i skonstruowania jego desygnatu logicznego w rachunku predykatów, alem za leniwy. Polecam Ci gorąco podręcznik Profesora Batóga ‘Podstawy Logiki’ i zapraszam na jesiennej sesji poprawkowej. Bo tak logiki zdać szans nie miałbyś żadnych.
Pozdrawiam,
P.Wołodyjowski
11 grudnia 2006, o godzinie 21:35
Ach i byłbym zapomniał: nie wspomnę już o tym, że nasz Gospodarz tyle razy odżegnywał się od dwubiegunowego i czano-białego spojrzenia na historię, świat, gospodarkę i ludzi, że aż dziw bierze, jak można to przeoczyć. Chyba tylko intencjonalnie.
P.W.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:38
leszek.sopot
Nie interesowałem się za bardzo sytuacją w Chile, Pan Waldemar Kuczyński twierdzi, że tam funkcjonowała sprawnie demokracja, a Pinochet był patriotą. Więc, trzeba by najpierw zweryfikować to twierdzenie dotyczące demokracji, gdyż jak się zabija i zastrasza tak sporą ilość osób to raczej nie po to, aby można było swobodnie dyskutować i dokonywać wyboru. Poza tym najwyraźniej ów patriota zagarnął z kilkadziesiąt milionów. Mnie tam się wydaje, że racje miała Solidarność w tej sprawie.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:41
Glosie:
ja sie zgadzam z przeslaniem Gospodarza, ale przyczepilem sie do sformulowan, ktore sa po prostu metne i niejednoznaczne, moim skromnym zdaniem. Ja takze widze roznice miedzy „wtedy” i „teraz”, ale ta roznica jest troche bardziej skomplikowana. Byc moze niepotrzebnie sie czepiam jednego artykulu tam, gdzie trzeba by napisac ksiazke. Nasz Gospodarz takie ksiazki napisal, ale ja nie czytalem. Przyczepilem sie wiec do konkretnej wypowiedzi.
-
Wole nie zabierac glosu w sporze na temat Pinocheta, bo malo wiem, ale moja sympatia jest po stronie L.Sopota. Jak slyszalem, w Chile wyrzucano ludzi z helikopterow, i do dzis matki nie wiedza, co sie stalo z ich dziecmi. Tak wiec jestem zbulwersowany laurkami dla Pinocheta. Moim zdaniem, nie ma usprawiedliwien dla zbrodni. W swoim tekscie Gospodarz popelnil blad „gdybania”, i na tej podstawie usprawiedliwia zbrodnie. Moim zdaniem, istnieje wielka roznica pomiedzy Jaruzelskim i Pinochetem, i dlatego jestem negatywnie zaskoczony wypowiedziami Gospodarza i innych na tym blogu.
11 grudnia 2006, o godzinie 21:53
Edwar D.
„Pana Jourdain to postac z komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem.”
??? Zdaje się Edwar D. , że masz pewne braki erudycyjne, może byś to jednak sprawdził. :)
11 grudnia 2006, o godzinie 22:05
Mawar
Tak to literowka, powinno byc:
„Pan Jourdain to postac z komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem”"
11 grudnia 2006, o godzinie 22:06
narciarz2
„Jak sie tu mowi, hindsight is 20/20. To znaczy: 25 lat pozniej kazdy jest madry”.
To już obojętne, czy Reagan w 1982 r. wszczynając konfrontację z sowietami był tak przewidujący, że wiedział, że w CCCP za parę lat upadnie komunizm, czy też podjął w tym kierunku wysiłek tylko dlatego, iż nie był zbyt lotny i nie wiedział, że tego niby nie da się zrobić. Są jednak przesłanki, że robił to świadomie. Tak czy inaczej przyczynił się do upadku komunizmu.
11 grudnia 2006, o godzinie 22:10
Narciarzu,
ja się sytuacją w Chile interesowałem m.in. dlatego, że na moim wydziale studiował Chilijczyk, który współpracował z „S” i NZS a po 13 grudnia bez wahania wziął się za rozrzucanie ulotek antyjaruzelskich. Był to uciekinier, któremu udało się zwiać spod dyktatury i gdy tylko wybuchła w Polsce „S” od razu ją poparł – bo przejmował się prawami człowieka a nie lewicowością czy prawicowością. Oczywiście dla chwalców Pinocheta był to lewak, którego szkoda, że Pinochet nie zabił… Natomiast ja tego wroga chilijskiego dyktatora poznałem. Dla mnie ten „wróg” to konkretny człowiek, który gdy my byliśmy w potrzebie nie wahał się ani sekundy. Wpadł po kilku dniach złapany przez zomowców. Został chyba wyrzucony z Polski.
Zacytuję jeszcze tekst „kanapona” z portalu historycy.org, który już podrzuciłem na blok Warzechy, a z którym ja się w pełni zgadzam:
O Chile, Allende i Pinochecie
Pinocheta w 1998 r. nie zatrzymano w Londynie z byle błahego powodu. Uczynili to Brytyjczycy bo hiszpański sędzia przedstawił wystarczające dowody na popełnione zbrodnie przeciwko ludzkości, odebranie życia kilkudziesięciu cudzoziemcom, a także współdziałanie z czeredą tyranów Ameryki Południowej (i nie tylko) w polowaniu na przeciwników politycznych na terenach obu Ameryk (zbrodnicza operacja „Kondor”). Warto pamiętać, że tak w 1998, jak i obecnie w przypadku Pinocheta uwzględnia się np. stan zdrowia, gwarancje procesowe, i szereg innych cywilizowanych procedur, których to sam Pinochet odmówił tysiącom swych współobywateli 30 lat wcześniej.
Pinochet stworzył ustrój, w którym głównym narzędziem kontroli społeczeństwa były tortury i tzw. zniknięcia osób władzy nieprzychylnych. W Chile zamordowano do ok. 5 tys. osób, a kilkaset tysięcy musiało przejść przez tortury, które były nieodłączną częścią systemu. Około miliona osób musiało emigrować. Sygnały o łamaniu praw człowieka w Chile Pinocheta pojawiały się wielokrotnie już w 1973 i to na łamach pracy tradycyjnie utożsamianej z prawicą („New York Times”, „Le Figaro”).
Pinochet wraz ze swymi zwolennikami powołują się obecnie na alternatywne wizje historii jako usprawiedliwienie swych poczynań. Czynią to bezpodstawne. Pinochet wyszedł z założenia, że wolność polityczna jest ostatnią, jakiej potrzebują ludzie.
Trudno za wiążący akt normatywny traktować uchwałę niższej izby Kongresu Narodowego Chile wzywającą do działania (puczu wojskowego), które miałoby „załatwić problemy” związane z demokratycznie wybranymi władzami kraju. Od kiedy to takie wezwanie można traktować jako usprawiedliwienie do działań po prostu nielegalnych? Od kiedy to można taki akt traktować za usprawiedliwienie „odwołania” legalnie wybranego i legalnie urzędującego prezydenta, mimo wszystkich wad jego i jego ekipy? Można także zapytać, jak to jest, że zwolennicy Allende wygrywają wybory a następnie wydają uchwałę go potępiającą? To dlaczegóż nie odwołano rządu, w drodze konstytucyjnej, który tak źle się sprawował. Ano dlatego, że ludzie głosowali na lewicę i to mimo tego, iż sytuacja się pogarszała. Po to by wydać uchwałę potrzeba było znacznie mniej głosów niż by odwołać rząd i stad uchwała była uprawnionym wołaniem na puszczy mniejszości (opozycji) parlamentarnej. Pinochet podlegał prezydentowi jako szefowi sił zbrojnych Chile a nie parlamentowi. I to sam Allende powołał go na głównodowodzącego armii, na własną zgubę…
Współczesne Chile musi godzić zderzenie ludzkich cierpień z pragmatyką niesprawiedliwej logiki paktu społecznego, dzięki któremu Pinochet oddał władzę za bezkarność dla siebie i swoich zauszników. Jest faktem, że większość obywateli Chile, zwolenników Allende, nie miała i nie ma tak naprawdę pojęcia, czym jest realny socjalizm, władza ludowa i nie przyjmuje do wiadomości bankructwa socjalizmu, jakie nastąpiło w naszej części Europy. Oni zupełnie inaczej niż my postrzegają też Fidela Castro, USA i wielu po dziś dzień nie przemyślało zupełnie tego, co mógł przynieść ze sobą komunizm.
Trzyletnie rządy Allende to był skomplikowany czas społecznego awansu chilijskiej biedoty oraz robotników i jej konfrontacji z finansową i gospodarczą elita społeczeństwa. To był czas strajków tak przeciw rządowi socjalistów, często organizowanych za pieniądze Amerykanów (miało to miejsce np. w przypadku strajku transportowców), jak i przeciw właścicielom prywatnych zakładów. To czas konfliktu prezydenta Allende z radykalną lewicą i prawicą połączoną sojuszem z chadecją z drugiej strony. Puste sklepy stały się codziennością, zamachy i walki bojówek lewicowych z prawicowymi a także obu kolorów z policją także. Mimo tego partie popierające Allende uzyskały większe poparcie w sondażach niż on sam trzy lata wcześniej.
Możliwość ustanowienia dyktatury w stylu sowieckim to mrzonki. Polityczne oparcie Allende nie było w stanie tego przegłosować a pierwszy nieudany pucz w wojsku miał miejsce już w czerwcu 1973. Stojący cały czas w rozkroku Allende nie byłby w stanie zaprowadzić jakąkolwiek „twardą” dyktaturę marksistowską. Klęska jego rządów wynikała m.in. z tego, iż ówczesne Chile cechowały silne antagonizmy społeczne oraz brak politycznego centrum. Od wyborów w marcu 1973 Allende raczej prędzej by upadł niż doprowadził do drugiej Kuby. Zapobieżenie marksistowskiej dyktaturze wymyślono dopiero po udanym puczu, a tym, który podeptał godność Chilijczyka nie był bynajmniej Allende, ale gen. Pinochet. Prawica nie wygrałaby bowiem nawet następnych wyborów i na pokojową zmianę u steru raczej nadziei mieć nie mogła. Tyle, że to nie usprawiedliwia działań Pinocheta i poparcia dla nich ze strony prawicy.
Allende, który całe życie spędził w parlamencie, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa ani nie chciał ani nie mógł zaprowadzić w swym kraju realnego socjalizmu. Nie miał zapędów dyktatorskich (tak twierdzi faktyczny dyktator Pinochet i to też jest znamienne), bo popierała go (to irracjonalne ale tak było) większość ówczesnej sceny politycznej. Nie ograniczał też demokracji, nie próbował nawet ograniczyć roli opozycji będącej w parlamencie czy poza nim. Socjalizm w Chile nie miał też rysów realnego socjalizmu znanego z PRL czy też Kuby, a ci, którym się takowy marzył, byli niebezpiecznym marginesem, z którym Allende dogadać się nie mógł i się nie dogadywał, ani nie dogadał. Po stronie opozycji była mniejszość, ale jej siłą była zdecydowana na wszystko część dowódców armii. I dzięki nim uzbrojona mniejszość zatriumfowała nad nieuzbrojoną większością.
Sam generał Arellano (prawa ręka Pinocheta) stwierdził w wywiadzie dla najpoczytniejszej prawicowej gazety Chile „El Mercurio” iż żadnej domowej wojny uzasadniającej pucz nigdy w Chile nie było. Na tle walki o władzę, jaka wówczas miała miejsce „samousprawiedliwiające” wypowiedzi Pinocheta brzmią tak samo wiarygodnie jak wynurzenia naszego rodzimego gen. Jaruzelskiego. Jak wobec tego wszystkiego wygląda odnalezienie jak na zawołanie „tajemniczego planu Z”, zakładającego gruntowne skubanizowanie Argentyny a idealnie uzasadniającego zachowanie wojskowych. Poza wszystkim, żadne kłopoty gospodarcze nie uzasadniały bestialstw, jakich dopuściła się ekipa Pinocheta. Nie sposób poprawiać kursu własnej waluty z torturami i egzekucjami w tle, a jednak taki program wdrożono. Nawet pałac prezydencki wojsko postanowiło zbombardować, mimo że prezydenta broniło ledwie kilku uzbrojonych w karabiny ochroniarzy. Gdzież były te bojówki, gwardie, masoni, ultralewicowi pieroni… Gdzież były te zastępy otwarcie ponoć wspieranych (krypto)komunistów. To wręcz Allende ograniczał ich radykalny margines jak mógł, nie wahał się wysyłać przeciw nim policji.
Pinochet właściwie całe życie pędził na czołganiu się w oczekiwaniu na kluczowy moment swej kariery. Gdy ta chwila nadeszła generał prezydenta wykończył, rozpędził parlament, partie, uderzył i w kościół upominający się o ludzką godność. W kraju rządziła osławiona policja polityczna Pinocheta – DINA. Za jej sprawą, i przy współpracy z armią zwłoki ich ofiar grzebano w masowych grobach bądź wyrzucano do Pacyfiku, nigdy nie informując o tym cierpiących rodzin. Zinstytucjonalizowane i masowe tortury też zrobiły swoje. Ponad pół miliona ludzi musiało emigrować, media poddano cenzurze, niewłaściwe książki spalono a historię napisano od nowa. Torturowani nigdy nie doczekali się uznania swych cierpień i do dziś spotykają swych oprawców na ulicach chilijskich miast. Pinochet tych, którzy z nim konkurowali „eliminował”, a dotyczyło to zwłaszcza wysokich wojskowych. Po dziś dzień rodziny zamordowanych i „znikniętych” mogą oglądać coroczne obchody rocznic puczu, wypełnione wyrazami uwielbienia składanymi katowi ich najbliższych…
Cóż z tego, że Pinochet przyznaje (obecnie), że były błędy i wypaczenia. Tak postępując nie różni się niczym od czerwonych siepaczy ery stalinowskiej w Polsce. On powinien odpowiedzieć za swych, było nie było, podwładnych, dzięki którym jego władza trwała i trwała. Cóż z tego, że zdecydował się ogłosić w 1988 plebiscyt skoro nie zamierzał nawet uznać negatywnych wyników głosowania i zrobił to dopiero w obliczu gróźb dowódców sił zbrojnych. Władzę oddał a na emeryturę i tak nie odszedł kontrolując armię przez kolejną dekadę. Cóż z tego, że nie podlegała mu formalnie władza sądownicza. A czy torturowani i ich rodziny, rodziny zabijanych oraz zaginionych mieli szansę na sprawiedliwość i mogli liczyć na niezawisłość jej sprawowania? Nie mieli, a w praktyce, w imię „pojednania” do dziś go nie mają. I dopiero kłopoty generała w Londynie odważyły rodziny ofiar junty by domagać się osądzenia winnych zbrodni, które przecież popełniono.
10 lat po zamachu Chile wygladało mniej więcej jak Polska teraz i było oczywiście bogatsze w porównaniu na mieszkańca niż PRL 25 lat temu… I cały problem w tym, że obecnie (ponad ćwierć wieku od „uzdrawiającego puczu”) Chile wygląda dalej tak samo… jak Polska teraz (http://geoinfo.amu.edu.pl.....os/ci.html – GPD na mieszkańca). Pierwsze korekty neoliberalnych recept Chicago Boys nastąpiły już na początku lat 80., bo to właśnie gospodarki najsilniej neoliberalne najmocniej odczuwają zapaści koniunktury międzynarodowej. Państwo uratowały wówczas prywatne banki zadłużając się u zagranicznych właścicieli. I tak to długi prywatnych posiadaczy banków „socjalistycznie” spłacają wszyscy Chilijczycy. Samo odbudowanie produkcji do poziomu z prezydentury Allende zajęło juncie 15 lat, a nie należy przy tym zapominać o nieporównywalnym rozwarstwieniu dochodów między biednymi i bogatymi. Opis nawet najbardziej dramatycznej demonstracji głodnych kobiet (2 lata temu odbyły się podobne w Argentynie mającej wszak gospodarkę ultraneoliberalną) nie wytrzymają nigdy porównania z opisem tortur, które były administracyjną codziennością zwłaszcza za Pinocheta.
Czy tzw. cud gospodarczy można usprawiedliwić zabójstwami, torturami i porwaniami niewinnych? Czy można ilości ofiar i ludzkie tragedie przykładać do innych ludzkich tragedii po to by (w dodatku ewentualnymi a nie faktycznymi) większymi usprawiedliwić te mniejsze ale prawdziwe? Argument iż 3 tys. ofiar… to małe koszta świetlanej sytuacji gospodarczej oraz zapobieżenia czerwonej inwazji jest bliźniaczo podobny do argumentów pt. „cóż tam represja, i ofiary stanu wojennego” – ważne że spokój nastał, spokój własnymi rękami wprowadzony. Dyktatura jest zawsze dyktaturą a krwawa rozprawa z przeciwnikami jest zawsze krwawą (i nawet mniejsze znaczenie ma tu to czy brutalność była elementem planu w Chile, czy też godzono się na nią, licząc się z ofiarami jak w Polsce) bez względu na to czy junta jest czerwona czy wręcz przeciwnie.
Prawo moralne, jako obrona godności człowieka, nie może zostać z żadnej przyczyny, nawet w imię bezpieczeństwa, prawa, czy porządku, odsunięte przez żadną osobę albo grupę, czy też samo państwo. Mimo że są trudności, które mogą wymagać sięgania po środki szczególne nigdy nie usprawiedliwiają one naruszania godności ludzkiej i praw tą godność chroniących. Tortury są torturami we wszystkich okolicznościach. Jeżeli w pewnych okolicznościach na tortury się zgadzamy to wówczas nie można za nie potępiać już nikogo bo zgoda oznacza tu założenie, że tortury nie są złem w każdych okolicznościach. Tak samo jest z terroryzmem, był i lewicowy, ale terroryzm państwowy jest dla przeciętnego obywatela znacznie gorszy bo wobec niego nie ma już znikąd obrony.
Krytykując komunizm, potępiając stan wojenny, trzeba uważać by nie zapędzić się w kozi róg ślepych uproszczeń… Polacy w praktyce nie uświadamiają sobie prostego faktu, iż Ameryka Łacińska ma swojego wielkiego brata – Stany Zjednoczone. Ten rejon był obszarem najbardziej mrocznych i nieciekawych poczynań amerykańskiej dyplomacji. Przecież to nie nikt inny jak CIA zaplanowała a w końcu nawet wypłaciła premie dla zabójców legalistycznego dowódcy chilijskiej armii Shneidera. Nie ma jednak bezpośrednich dowodów na to, że Amerykanie zmontowali zamach stanu w Chile, byli jednak mocno zaangażowani w wywrócenie rządów Allende.
Nie można cenić tyranów i dyktatur, bez względu na to w jakie uzasadnienia i kolory ustroju się przyobleką. Dyktatury i przewroty są zawsze dyktaturami w każdej sytuacji, tak samo jest z cierpieniami ludzi. Nie ma znaczenia czy winni ich są czerwoni czy nie-czerwoni.
Autor: Kanapon
http ://www.historycy.org/General_Augusto_Pinochet-t1482.html
11 grudnia 2006, o godzinie 22:17
Nie rozgrzeszam Pinocheta ze zbrodni. Ale w Chile, ktore przed rządami Allende bylo najsolidniejszą chyba demokracja Ameryki Łacińskiej, doszło w skutek tychże rządów do calkowitego chaosu gospodarczego oraz do początków wojny domowej. Za plecami Allendego, który był politykiem dość naiwnym, takim ideowcem socjalistycznym narastała druga zmiana – komunistyczny przewrót inspirowany z Moskwy i hawany. I on byłby jedna z jego pierwszych ofiar. Pucz Pinocheta to nie był stan wojenny Jaruzelskiego, bo tam po drugiej stronie były „armie” uzbrojone. Tam pucz dokonał sie w istocie w toku rozpoczynającej sie wojny domowej. Gdyby tego nie przerwano byłaby prawie na pewno o wiele większa rzeź tylko nie strony lewej lecz prawej i kolejny kraj socjalistyczny na drugiej półkuli. To też trzeba widzieć, kiedy sie ocenia Pinocheta. Słyszałem w TVN24 wypowiedzi Passenta i Marka Nowakowskiego. Z Nowakowskim nie tak często bylo mi po drodze, ale tym razem bardziej jego niz Passenta stanowisko bylo mi bliskie. Jestem pewien,że Chile nie moglo na początku lat 70 – tych uniknąć dyktatury. Mogła być pinochetowska lub komunistyczna. Nie bylo innej mozliwości wyjścia z kryzysu wywołanego przez rządy Allendego. Przykład Kuby pokazuje, że bilans tej drugiej byłby dla Chile o wiele cięższy.
11 grudnia 2006, o godzinie 22:18
narciarz2
Z estetycznego punktu, tak jak estetyzm w polityce widzi Pan Władysław Bartoszewski, widzenia trudno jest popierać Augusto Pinocheta. Natomiast uzasadnione jest pytanie przed czym profesjonalny polityk broni swój naród, przed dyktaturą, czy przed chaosem. Czy też sam niesie swą polityką tego rodzaju zagrożenia.
Don Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco y Bahamonde Salgado Pardo w skrócie gen. Franco, także bronił kraju przed komunistami. Obie strony prowadziły konflikt wojskowy w sposób mało estetyczny. Dzisiaj jednak Hiszpania i Chile to kraje demokratyczne. Takiego rodzaju patroni jak Pinochet, Franco są obciążeniem dla demokracji, są apoteozą zupełnie innego ustroju, podanie tak jak i Wojciech Jaruzelski. To po prostu postacie z innej bajki o wilku i czerwonym kapturku.
11 grudnia 2006, o godzinie 22:18
Edwar D.
Sorry, jestem okropny, to był drobna prowokacja. Chodziło o to abyś powtórzył rzecz obiegową jako zaskakującą prawdę. Lubię jak mi się przez sieć tłumaczy kto napisał „Balladynę” albo „Poemat dla dorosłych”. Wtedy zapewniam rozmówcę, że banał nie istnieje. Jeśli warto o czymś powiedzieć choć raz to z pewnością warto i powtórzyć.
11 grudnia 2006, o godzinie 22:29
Zrecznie wybrnales z trudnej sytacji.Uznanie.
11 grudnia 2006, o godzinie 22:32
Stan
Dyskusje publicystyczne o Powstaniu Warszawskim uważam za jałowe, jako że najczęściej przefiltrowane przez obecne poglądy polityczne. Historyczne są ciekawsze, a tych jest niewiele.
„Dlaczego Pan Waldemar Kuczyński przegrał swoje piękne ideały młodości. Dodam, że o takie ideały szereg nacji nie musiało nawet walczyć”.
Pytanie ciekawe, ale należałoby je sprecyzować. Nasz Gospodarz walczyl w swoim życiu o bardzo różne ideały, stąd moja wcześniejsza uwaga, że z niejednego pieca chleb jadł. Z grubsza można wymienic trzy rodzaje tych ideałów: komunistyczne – kiedy zapisał sie do PZPR, opozycyjno-solidarnościowe i obecne tzw. centrowo-lewicowe lub lewicowo-liberalne (w moim przekonaniu postkomunistyczne).
11 grudnia 2006, o godzinie 22:41
Panie Waldemarze,
O jakiej armi pan napisał? Armia bez nowoczesnej broni, lotnictwa, artylerii, czołgów… Było kilka nielicznych oddziałów jako tako uzbrojonych. Trochę broni była w posiadaniu straży robotniczej. O żadnej armii nie było mowy – Pinochet „zaprowadził porządek” szybciej niż Jaruzelski w Polsce gdyż komunistyczna „armia” została głównie wymyślona przez CIA, która to tworzyła całą prodyktatorską propagandę. Coś podobnego wymyśliła komunistyczna propaganda Jaruzelskiego, który to zresztą wspólnie z Kiszczakiem żądał od służb by wykryc i sfilmować te składy broni, którą przygotowywała eksterema „S” by obalić rząd. W Polsce zginął z rąk zapeleńców sierżant Karos. W Chile robotnicy ostrzeliwali się broniąc się przed atakiem wojsk strzelających z helikopterów, czołgów i automatów. Nie mieli żadnych szans, ale walczyli o wolność wbrew amerykańskim właścicielom koncernów miedziowych, którzy troszczyli się o własne zyski a nie o Chile.
Zacytuję jeszcze z jednego źródła:
„Chile – Jak było z tym cudem gospodarczym?
Faktyczne skutki wolnorynkowej polityki wprowadzonej przez dyktaturę były o wiele skromniejsze niż „cud” głoszony przez Friedmana i rzeszę innych „libertarian”. Początkowym skutkiem wprowadzenia wolnorynkowej polityki w 1975 roku był gospodarczy szok i wywołana nim depresja, która zaowocowała spadkiem produkcji krajowej o około 15 procent, spadkiem płac o jedną trzecią w porównaniu z poziomem z 1970 roku i wzrostem bezrobocia do 20 procent [Elton Rayack, Wybór nie taki znów wolny]. Znaczyło to, że w przeliczeniu na głowę, produkt krajowy brutto Chile w okresie 1974–80 wzrastał tylko o 1,5% każdego roku. To było znacznie mniej niż 2,3% osiągnięte w latach sześćdziesiątych. Przeciętny przyrost produktu krajowego brutto wynosił 1,5% na rok między 1974 a 1982, co stanowiło mniej niż przeciętne tempo wzrostu w krajach Ameryki Łacińskiej w tym okresie (4,3%) i tempo wzrostu w Chile w latach sześćdziesiątych (4,5%). W okresie od 1970 do 1980 roku produkt krajowy brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrósł tylko o 8%, podczas gdy w całej Ameryce Łacińskiej o 40%. Między 1980 a 1982 rokiem, kiedy to cała Ameryka Łacińska pogrążyła się w gospodarczej depresji, produkt krajowy na jednego mieszkańca spadł w Chile o 12,9%, a – dla porównania – w całej Ameryce Łacińskiej tylko o 4,3%. [Op. Cit.].
W 1982 roku, po siedmiu latach wolnorynkowego kapitalizmu, Chile doświadczyło jeszcze jednego kryzysu gospodarczego, który pod względem bezrobocia i spadku całkowitego dochodu narodowego był nawet większy niż tamten przeżywany podczas straszliwej kuracji szokowej 1975 roku. Gwałtownie spadły płace realne, schodząc w 1983 roku do wartości o 14 procent niższej od tej z 1970 roku. W zawrotnym tempie mnożyły się bankructwa, podobnie jak zagraniczne zadłużenie i bezrobocie. W roku 1983 chilijska gospodarka była zrujnowana i dopiero pod koniec 1986 roku produkt krajowy brutto (zaledwie) dorównał temu z 1970.”
[Thomas Skidmore i Peter Smith, "Reżim Pinocheta", Współczesna Ameryka Łacińska]
11 grudnia 2006, o godzinie 22:42
Mawar
„z niejednego pieca chleb jadł”
Nie nuzy cie monotonia twojego jadlospisu.
11 grudnia 2006, o godzinie 22:43
leszek.sopot
Tnij posty, bo to już przesada. Twój ostatni wpis miał 4 znormalizowane strony (1 895 wyrazow, 11 385 znaków bez spacji, 13 255 znaków ze spacjami, 22 akapity i 165 wiersze). Każdy tekst da się skrócić i poprawić, łącznie z Panem Tadeuszem A. Mickiewicza. W większości wychodzi im to na dobre – Pan Tadeusz jest wyjątkiem. :)
11 grudnia 2006, o godzinie 22:47
Edwar D.
Staram się być tylko uprzejmy wobec Gospodarza, który w nawiązaniu do mojego wcześniejszego wpisu, dopytywał się, z jakich to on pieców jadał chleb.
11 grudnia 2006, o godzinie 22:58
Mawar,
coś odpowiedniego dla cibie
http://ale.gratka.pl/oglo.....o_dla.html
jest tam aż 600 gotowych prac i skróty lektur!
11 grudnia 2006, o godzinie 22:59
Czuje ze tone w tym morzu lez nad odwieczna krzywda prostego czlowieka uciskanego przez mniej prostych.
Dobranoc
11 grudnia 2006, o godzinie 23:02
Panie Waldemarze,
szkoda, że nie zbudował Pan ze swej wypowiedzi „chilijskiej” osobnego wpisu na blogu. Na tym wątku poruszono już tak dużo tematów, że całość staje się mało czytelna i chaotyczna.
Szanowni Państwo, bijemy rekord w zakresie liczby komentarzy???
11 grudnia 2006, o godzinie 23:11
Gospodarzu, Panie Leszku:
my zwykli ludzie nie powinnismy w swoich wypowiedziach gdybaniem usprawiedliwiac tortur i zbrodni. My powinnismy mowic „nie” bez wzgledu na usprawiedliwienia. Jesli raz sie powie „nie, ale…”, wtedy wychodzi z tego „w zasadzie tak”. Dlatego mi sie nie podoba gdybanie, ze gdyby nie Pinochet, to byloby znacznie gorzej. Tego nikt nie wie.
-
Natomiast prezydent czy inny polityk, majac przeciwko sobie Bin Ladena czy kogos w tym stylu, zas do dyspozycji sluzby specjalne, musi czasem podjac paskudne decyzje. Potem powinien sie z nich wyspowiadac przed niezawislym sadem, ktory moze uznac specjalne okolicznosci w drodze wyjatku. Paskudne praktyki zawsze powinny byc wyjatkiem, a nie regula, i polityk zawsze powinien odpowiedziec przed sadem *).
-
Jesli idzie o Jaruzelskiego, to o ile wiemy, on sie zachowal stosunkowo przyzwoicie i nie kazal nikogo wrzucac do Baltyku. Dlatego dzis najprawdopodbniej nalezy mu sie uniewinnienie. To nie ja ani Gospodarz ma go uniewinnic, ale sad. Inna rzecz, ze w obecnej atmosferze politycznej proces Jaruzela bylby prawdopodobnie igrzyskami dla ludu, a nie sprawiedliwoscia.
-
*) I dlatego miejsce Busha jest moim zdaniem w Hadze.
11 grudnia 2006, o godzinie 23:47
Lubie ten blog.
Jakze czesto rozmowe zaczyna sie od powaznych tematow, a konczy na gadaniu o d…
Tutaj od …. sie rozpoczelo, a skonczylo na dyskusji o dyktaturach, Pinochecie, Jaruzelskim, Bushu.
I naprawde, ciekawie sie to czyta, niezaleznie od tego, iz mam w wielu sprawach rozne poglady od zabierajacych tu glos ( nie w a z t a k wielu, jakby z pozoru moglo sie wydwac i to bynajmniej nie z tego powodu ze tez mialam znajomych w Swierku i podziemnej Fundacji Helsinskiej!:)
Jak myslicie, czy jest w Polsce mozliwe, ze kiedys pojawi sie tam partia, w ktorej wiekszosxc z nas moglaby sie spotkac – jednoczesnie nie rezygnujac z indywidualnego podejscia do kilku poszczegolnych spraw?
Ja jestem przekonana,ze bedzie i to m.in z wypracuja ja takie dyskusje „dinozaurow” jak te, ktore tutaj prowadzimy. Powolutku Krakow tez nie od razu zbudowano:)
Kaska
12 grudnia 2006, o godzinie 09:13
Narciarzu, piszesz
„My zwykli ludzie nie powinnismy w swoich wypowiedziach gdybaniem usprawiedliwiac tortur i zbrodni. My powinnismy mowic nie bez wzgledu na usprawiedliwienia.”
Ja bym powiedział, że jest to pozycja dogmatyczna. Zgoda, że nie wolno usprawiedliwiać zbrodni jako takiej. Lecz dla mnie przy ocenie polityka liczy się przede wszystkim bilans jego działalności. Można w historii odnaleźć bez liku wybitnych i powszechnie szanowanych mężów stanu mających na sumieniu zbrodnie, jak i takich, którzy niczym brzydkim się nie splamili, ale skutki ich działań były fatalne.
Tu zadałbym prowokacyjne pytanie: czy wolno z zimną krwią zabić niewinnego człowieka, by uratować życie dziesięciu innych?
Prowadzi to do prastarego pytania, czy cel uświęca środki. Ja bym na nie odpowiedział tak: cel nie uświęca, natomiast mogą je uświęcić rezultaty. Tylko niestety możemy się o tym przekonać dopiero po fakcie i jest to ryzyko nieusuwalne. Męża stanu czyni umiejętność trafnej oceny i gotowość podjęcia tego ryzyka.
W konkretnej zaś sprawie Chile popadłem pod wpływem tej dyskusji w rozterkę. Widać gołym okiem, że prawda Gospodarza różni się od prawdy Leszka Sopota, a która z tych prawd jest bliższa prawdy – nie będąc ekspertem w tej dziedzinie, ocenić nie potrafię.
12 grudnia 2006, o godzinie 10:50
W moim odczuciu nic nie usprawiedliwia zabicie drugiego człowieka w imię idei politycznych ani jego torturowanie.
Norma chrześcijańska, ale także w innych religiach i przy innych światopoglądach – „nie zabijaj” – jest oczywiście normą wysoce relatywną, ale w cywilizowanych społeczeństwach i ustrojach – zabijanie i torturowanie ludzi dla osiągnięcia politycznych profitów jest po po prostu zbrodnią ludobójstwa.
Nie mówię tutaj o strzałach np. grupy wojska czy policji w trakcie szarszy tłumu, bo trzeba z góry założyć, że w takich sytuacjach komuś mogą po prostu, po obu stronach zresztą, puścić nerwy. Wchodzi w rachubę aspekt obrony.
Nie jestem znawczynią historii Chile i dyktatury Piniocheta, ale zarówno jego zwolennicy, jak i przeciwnicy – nie zaprzeczają, iż stosował ludobójstwo. Czyli zabijanie w celu wyeliminowania człowieka raz na zawsze.
A tego żaden normalny człowiek nie aprobuje. I nie ma celu, który by takie metody sprawowania władzy uznawał za dozwolone.
Cała ta dyskusja o Chile wywołuje u mnie pewnego rodzaju zdumienie.
Bo to co my w Polsce piętnujemy z cała surowością, a było to morderstwo ks. Popiełuszki, dość lekko aprobujemy w Chile.
Tam w taki sam sposób ginęły tysiące ludzi….
Pytam – dlaczego mamy inny osąd tego typu działań dla Chile, a inny dla Polski?
Czyże różni się zamordowany i wrzucony do morza na pożarcie rekinom bezimienny Chilijczyk od zamordowanego polskiego księdza wrzuconego do rzeki?
12 grudnia 2006, o godzinie 11:40
Zofia
Ludobojstwo to pojecie dosc scisle zdefinowane prawnie.
Jesli uzylas tego terminu „tak sobie” w znaczeniu mord na wielu to sie nie czepiam.Idzie mi tylko o zrozumienie „co mialas na mysli”,a bez tego dyskusja jest niemozliwa.
We wczesniejszym komentarzu (grudzień 10th, 2006 at 4:55 pm)
Zadalem pytanie jak mozna ostro potepiac Jaruzelskiego i jednoczesnie akceptowac Pinocheta.
Za malo wiem by odpowiedziec sobie na pytanie dlaczego w Chile zabito kilka tysiecy.Wiem za to ze spora czesc Chilijczykow czula sie zagrozona (takze fizycznie) przez dzialania grupy Allende wbrew wiekszosci parlamentarnej.Czy zamach byl obrona konieczna? MOZE.Zle ze zabijano.
Co do statystyki opisujacej ekonomie Pinocheta to wydaje mi sie „dziwna” ,ale tylko wydaje.Gospodarz jest fachowcem.
Moze cos powie.
12 grudnia 2006, o godzinie 12:00
Pawle,
jeśli chodzi o Pańskie prowokacyjne pytanie to rozpoczynając przewrót nigdy nie wiadomo, czy to będzie 1 czy 5 zabitych dla ratowania 10, poza tym dla celów polityki proponuję te pytanie przerobić:
Czy wolno z zimną krwią zabić niewinnego człowieka, by uratować ludzi… od komunizmu (bo nam się wydaje, że nastanie niszczący wszystko komunizm), od kapitalizmu i wyzysku klasowego (bo nam się wydaje, że nastanie dziki kapitalizm, który sprowadzi ludzi do roli niewolników posiadaczy środków pracy), od biedy (bo mamy doskonałe pomysły gospodarcze, które raz na zawsze zakończą biedę), od dyskryminacji (bo chcemy zakończyć dyskryminację np. kobiet czy różnych mniejszości), od niemoralności i nihilizmu (bo chcemy zaprowadzić prawo naturalne, rządy wiary), od niepokojów społecznych i chaosu (bo główne siły polityczne nie potrafią się dogadać), od zagrożenia terrorystycznego itd?
Polityk rzucając się na demokratyczny ład, zaprowadzając dyktaturę, MUSI sie liczyć z ofiarami i innymi kosztami. Dyktator oczywiście zawsze przedstawia społeczeństwu to zagrożenie, któremu trzeba sie przeciwstawić. Oczywiście jest ono groźniejsze niż „środki zaradcze”. Warto jednak być świadomym kilku spraw. 1 – co ci dyktatorzy zrobili wcześniej, żeby unknąć przewrotu? 2 – nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w trakcie przewrotu, ile będzie ofiar, czy zabije się 1 dla ratowania 10 czy też znacznie gorzej. 3 – nie sposób przewidzieć wariantu alternatywnego dla przewrotu tzn. czy faktycznie te zagrożenia stałyby się faktem.
Pofantazjujmy:
Polska AD 2005 – wybory wygrywaja PO i PiS i zgodnie z obietnicami powstaje koalicja prawicowa, robi ona reformy i jest dobrze…Ale Tusk i Kaczyński się nie lubią i nie chcą się dzielić władzą.
Polska AD 2006 albo później, po następnych wyborach. Pat. PO i PiS oddalają się od siebie coraz bardziej. Nienawiść między partiami i elektoratami coraz wieksza. PiS nie może rządzić sam, Platforma za słaba, przystawki się kończą, lewica trendowata, politycy rozmawiają i nie współpracują, media histeryzują. Chaos. Z każdym miesiącem coraz gorzej. Czy w przypadku dalszego rozkładu politycznego mamy zaakceptować jakąś formę dyktatury, ograniczenie wolności politycznych, rządów niedemokratycznych.
Czy niezdolność polityków do współpracy albo ich niezdolność do przekonania wyborców do swojego programu ma stanowić alibi dla nich samych do wprowadzenia dyktatury? Czy mamy kupować ich argumenty?
Wg mnie powinniśmy robić wszystko by uświadomić polityków, że my jako społeczeństwo nie zaakceptujemy żadnych powodów do złamania demokracji. Oni muszą być całkowicie przekonani, że są skazani na dialog, szukanie porozumienia, kompromis i że nigdy nie uda im się urządzić świata wyłącznie na ich sposób. Dyktatura to ślepa uliczka. Po jej zakończeniu i zaprowadzeniu demokracji stare podziały wracają nasilone po wielokroć. Stajemy przed tymi samymi albo i większymi problemami. Nie ma innej recepty niż mozolne uczenie się demokracji. Niech politycy odrzucą wszelkie drogi na skróty.
Zachód już sie to chyba zrozumiał. Nie potrafię sobie wyobrazić, by społeczeństwo zachodnie zaakceptowało ograniczenie demokracji i rządy autorytarne. Władze amerykańskie walczą z terrorystami, postraszyły społeczeństwo, wprowadziły Patriot Acts, mają Guantanamo – ale Bush i Republikanie są już na wylocie. To doby prognostyk.
12 grudnia 2006, o godzinie 12:10
A co jesli spoleczenstwo wybiera krwawych dyktatorow samo,
na skutek silnie przezywanego kryzysu,upokorzenia?
12 grudnia 2006, o godzinie 12:23
Zofio i Edwardzie,
To jest całkiem proste. To są wszystko duże projekty przebudowy lub zachowania społeczeństw w pewnych strukturach. Duże projekty = duże ofiary. Jeśli ktoś protestuje przeciwko zamachowi na życie ks. Popiełuszki a jest za Augustem Pinochetem, czy też Franco (należy zaznaczyć, że ustalił się w krajach hiszpańskojęzycznych silny nurt zachowawczo konserwatywny), to jest przeciwko projektowi inżynieryjnemu, który nazywa sie światowe mocarstwo robotników i chłopów pod przywództwem Moskwy, a za projektem globalny demokratyczny rynek pod przywództwem Waszyngtonu D.C.
A co do pytania jak można zabijać. To znam odpowiedź. Mam czasami sny, w których dopuszczam się czynów zgoła niegodnych człowieka. To przesłanie od moich przodków. Żeby żyć trzeba zabijać, także w stadzie, także siebie nawzajem. Zofio, niestety gotowanie posiłków oddala cię od istoty rzeczy, a gdybyś tak musiała jeść żywe myszy i dopiero co złapane karaluchy, aby nasycić siebie i dzieci, na pewno była byś zdrowsza, gospodarka ludzi byłaby mniej marnotrawna i miała byś mniej niemądrych pytań.
12 grudnia 2006, o godzinie 12:33
Arku,
Podpisuję się z całym przekonaniem pod Twoimi stwierdzeniami z przedostatniego akapitu wypowiedzi. Tak być powinno. A jednak – potrafię sobie wyobrazić tak daleko posunięty rozkład systemu demokratycznego, że ja sam stałbym się zwolennikiem rządów silnej ręki. Wolność, w szczególności wolność polityczna, jest wartością wysokiej rangi, ale nie wartością absolutną. Gdy zaczyna być w sprzeczności z innymi ludzkimi potrzebami, na przykład potrzebą bezpieczeństwa, sprawa przestaje być oczywista. Gdybym, jak to jest w Bagdadzie, bał się wyjść parę ulic poza własną dzielnicę, by nie paść ofiarą zamachu, to pewnie modliłbym się o silnego człowieka, który z tym zrobi porządek, nawet drastycznymi metodami. Dyktatury niszcząc niepokorną mniejszość, zazwyczaj zapewniają bezpieczeństwo pokornej większości.
„Czy wolno z zimną krwią zabić niewinnego człowieka, by uratować ludzi od…”? Odpowiadam: nie wolno, ale robi się to niekiedy i niekiedy z dobrym skutkiem. Kilka przykładów z historii podałem wcześniej.
A jeśli zamiast wymienionych przez Ciebie -izmów (komunizmu, kapitalizmu itp.) podstawić coś innego i pytanie będzie brzmiało: Czy wolno zabijać niewinnych ludzi w imię niepodległości narodu? Albo co gorsza – w imię demokracji? Robiono jedno i drugie, w Polsce i gdzie indziej. Potępimy?
12 grudnia 2006, o godzinie 12:33
Głosie,
człowiek jest jedynym stworzeniem na świecie, które zabija dla zabijania, a nie w obronie własnej lub głodu.
Moje pytanie nie jest głupie, ale fundamentalne.
Nie mam zamiaru być ofiarą zabitą by „stado” pod nazwą jego elity polityczne czy jakikolwiek dyktator mogli żyć.
12 grudnia 2006, o godzinie 12:51
Ciekawe pytanie:
Za co bylbym gotow dac sie zabic?
12 grudnia 2006, o godzinie 12:54
Zofio,
Człowiek jest jedynym stworzeniem na ziemi, które ma tak rozwinięty mózg, że tak zdominował faunę i florę tego świata, że nie musi zabijać w obronie własnej. Z głodu zaś zabija, ale nie w Polsce. Stado zaś realizuje wielkie projekty inżynieryjne, a kierownikiem jest ktoś więcej niż jeden dyktator. Jak twoje albo inne stado tak zadecyduje zostaniesz zabita jak pies i nic nie będziesz miała do gadania.
12 grudnia 2006, o godzinie 12:56
Pawle, zawsze będę potępiał zabijanie NIEWINNYCH ludzi, w czegokolwiek i czyjekolwiek imię. Nie zamierzam bronić żadnego systemu, który musi zabijać NIEWINNYCH ludzi, by samemu przetrwać.
Nie wypowiadam się na temat wojen, w których walczą i giną żółnierze. Tu problem jest skomplkowany. Choć na przykład JP II jednoznacznie potępiał wszelkie wojny.
12 grudnia 2006, o godzinie 13:00
Prof. Andrzej Grajewski podjal w latach 90 chwalebna dzielalnosc na rzecz WSW. Nie powinnismy o tym wiedziec, ale juz wiemy.
Tylko tak dalej chlopcy Pisowcy.
12 grudnia 2006, o godzinie 14:07
Edward D.Dana zadał pytanie: „A co jesli społeczeństwo wybiera krwawych dyktatorow samo, na skutek silnie przezywanego kryzysu, upokorzenia?”
Dobre pytanie. Tylko czy społeczeństwo wybiera tych osobników wiedząc, że są/będą krwawymi dyktatorami? A jak wiedzą, to czy można taki wybór pochwalać? Zrozumieć można, ale nie pochwalać. Zło jest złem bez względu na przyczynę. A ze świadomym wyborem dyktatora należy wiązać odpowiedzialność społeczeństwa za skutki dyktatury. Społeczeństwo staje się współwinne późniejszych zbrodni.
12 grudnia 2006, o godzinie 14:27
Arek
Wlasnie. Tu dochodzimy do problemu odpowiedzialnosci zbiorowej.
Tlum,a elektorat czasami zmiena sie w tlum, lubi krew, a w kazdym razie radykalne rozwiazania ktorych krwawy charakter jest latwo przewidywalny dla jednostki.
12 grudnia 2006, o godzinie 14:52
Arek
Dochodzimy tez do odpowiedzialnosci z zachowania i dynamike tlumu zbuntowanego,ktory poda ofiara sily.
Na blogu Szostkiewicza jest interesujacy wpis nicka” z innej paczki” W grudniu 81 byl czynnym oficerem LWP.Pozwole sobie zacytowac fragment.
„Niewątpliwie był to najlepiej przygotowany zamach stanu w XX w. Inne nacje mogą chyba wiele nauczyć się od gen. Jaruzelskiego. I wtedy przyszła tragedia w Wujku. Od kilkunastu lat śledzę procesy fdunkcjonariuszy pacyfikujących kopalnię i wciąż mam nieodparte wrażenie, że na ławie oskarżonych siedzą nie wszyscy winni – a siedzieć powinni ci wszyscy, którzy z bezpiecznych radiostacji nawoływali górników Wujka do oporu i dwóch księży, co to odprawiali msze na terenie kopalni, także w kazaniach utwierdzający strajkujących w “prawdzie” i kilku działaczy związkowych. Powiecie może Państwo, że przecież oni nie strzelali? A widział ktoś z Was kroniki z owych dni na Wujku? To narastające napoięcie?”
„No i dlaczego padli ci, którzy dali sobie wmówić, że ich opór jest dowodem patriotyzmu, a nie ci, którzy im to wmawiali? Ano, znamy to “A najmocniej biją króle, a najgęściej giną chłopy”. Do dziś pamiętam goryucz i złość po tym wydarzeniu.”
12 grudnia 2006, o godzinie 14:52
Wybacz, Głosie, ale ŻĄDNE stado nie będzie decydowało o tym czy mam żyć, czy nie!
Po pierwsze – jestem w stadzie do pewnego momentu z przymusi – rodzice, elementarne wykształcenie – potem sama decyduję w którym stadzie będę egzystować.
Po drugie, każde cywilizowane stado ustala granice w których członek stada się porusza (np. normy prawne) i ode mnie zależy, czy je naruszę czy nie. I czy w tym stadzie mam zamiar być czy nie.
Jednostka a społeczeństwo – to kwestia wielu wyborów, przynajmniej dla mnie.
Po trzecie – mogę stracić życie, bo jakiś bandyta z własnej woli lub na zamówienie zabije mnie, jakiś kretyn po pijaku przejedzie mnie na jezdni lub inny jeszcze spowoduje jakiś inny kataklizm. Może mnie zabrać zawał lub inna choroba, na którą być może sama sobie zapracuję.
Tak czy inaczej – w większości, na to co dzieje z moim życiem się między narodzinami a zgonem mam osobisty wpływ.
I im mniej jakiekolwiek stado o nim decyduje tym lepiej dla mnie.
Zachowuję sobie przywilej utożsamiania się ze stadem na tyle na ile mi wygodnie i na ile jest to korzystne dla mnie. Pojęcie „stada” odnosi się w moim życiu, do rodziny, grupy społecznej, całego społeczeństwa, a nawet państwa.
Mam bardzo silnie rozwinięte poczucie własnej osobowości a takich ludzi jest trudno komukolwiek ślepo podporządkować.
Dlatego nigdy nie identyfikuję się całkowicie z jakimkolwiek stadem w którym egzystuje i to z wyboru.
Wchodzę w międzyludzkie interakcje i układy na zasadzie porozumienia, zawartej umowy i kompromisów. Na tym kończy się moje życie społeczne. Nie zawsze osiągam czego chcę, czasem muszę rezygnować, ale zawsze jest to mój świadomy wybór.
Jedyną rzeczą jaka dostałam poza moją wolą – to jest moje życie i ja sama.
Dlatego mam zamiar swoje życie bardzo świadomie przeżyć i je kreować.
12 grudnia 2006, o godzinie 14:59
Edwar D.Dana
Święta prawda. Ale jest pociecha, że we współczesnych zachodnich demokracjach nie tak łatwo zamienić zatomizowany elektorat w tłum. Mamy pluralizm mediów, pluralizm partii politycznych. Cywilny nadzór na wojskiem. Konstytucje. Rozpasany konsumpcjonizm i dobrobyt, który jest zbyt pożądany aby ryzykować chaos.
Choć widzę różnicę między USA a Eoropą. Mawiają, że Amerykanie są z Marsa a Europejczycy z Wenus. Przykład 11 września pokazał, że nawet tak wolnościowe społeczeństwo jak amerykańskie da się przerobić na zwolenników przemocy, da się zastraszyć i godzi się na odebranie swoich praw. Atak na WTC, manipulacja CIA, histeria medialna, zraniona amerykańska duma, patriotyczna poprawność polityczna, mit przedstawiający amerykańskie misje jako go zaprowadzanie amerykańskiej czyli najlepzsej demokracji w „nieszczęśliwych” regionach i sprawa załatwiona. Na szczęście predzej czy później w demokratycznym kraju media odzyskują równowagę, wychodzą na jaw kłamstwa. Ale nie ulega wątpliwości, że przemoc wciąż sie tli. I może wybuchnąć.
12 grudnia 2006, o godzinie 15:20
Edwar D.
„Zadalem pytanie jak mozna ostro potepiac Jaruzelskiego i jednoczesnie akceptowac Pinocheta”.
A czy można potępiać Pinocheta i akceptować Jaruzelskiego?
12 grudnia 2006, o godzinie 15:29
O J. i P. juz sie wypowiedzialem,wiec po co to pytanie?
12 grudnia 2006, o godzinie 15:37
Edwar D.Dana Says:
grudzień 12th, 2006 at 2:52 pm
>W grudniu 81 byl czynnym oficerem LWP.Pozwole sobie zacytowac fragment.
“…że na ławie oskarżonych siedzą nie wszyscy winni – a siedzieć powinni ci wszyscy, którzy z bezpiecznych radiostacji nawoływali górników Wujka do oporu i dwóch księży, co to odprawiali msze na terenie kopalni,…
—-
genialne, no po prostu genialne. szkoda tylko, ze malo oryginalne. juz kiedys, duzeo wczesniej niz w Wujku tez jedni ‘podkrecali’ drugich, nadajac przez radio ‘Westerplatte trzyma sie jeszcze”.
ale dawniej nie bylo bloga Szostakiewicza i niestety winnych szukano gdzie indziej. jaaaka szkoda.
12 grudnia 2006, o godzinie 15:47
johndoe
Na tym Westerplatte dowodzca podjal sluszna i zgodna z rozkazem decyzje o kapitulacji po 24 g..Zostal ubezwlasnowolniony przez swego zastepce.Potem jeszcze musial robic za bohatera narodowego.Tajemnica pozostaje jak sie z tym czul.
12 grudnia 2006, o godzinie 15:54
Edwar D.Dana Says:
grudzień 12th, 2006 at 3:47 pm
>Na tym Westerplatt…..
——-
a jakie to ma znaczenie w omawianej kwestii? nie zrozumiales czegos?
12 grudnia 2006, o godzinie 16:08
johndoe
Nie.Moze to ironia?
Mnie szlo o poczucie odpowiedzialnosci za ludzi.
12 grudnia 2006, o godzinie 17:29
Gdyby wilki z innego stada pojawiły się śliniąc się z głodu, to taka Zosia Samosia w pierwszej kolejności by padła ofiarą. Choć nie jest to pewne, bowiem nie można wykluczyć, że z taką świadomością mogłabyś szybko przyłączać się to do jednego to do innego stada w zależności od tego, które jest w danym momencie silniejsze. Widzę z tego że jesteś gotowym półproduktem do procesu globalizacji. I w ten sposób z własnego sobkostwa doświadczenia jest przejście do zrozumienia tej gry o przetrwanie poszczególnych stad, którą nam zaprezentował Pan Waldemar Kuczyński w jednym szeregu stawiając i Jaruzelskiego i Pinocheta. Myślę, że uciekając przed komunizmem Franco i Augusto Pinochet, piekli w gruncie rzeczy dwie pieczenie. Chronili swój naród przed obcymi wypływami i kapitałem, oraz zamykali pole do tego, aby konfrontacja pomiędzy globalnymi graczami odbywała się na ich terenie. Oni wybrali po prostu mocniejsze stado. To samo zrobił Wojciech Jaruzelski. ZSRR przecież gwarantowało nam pokój, a tam gdzie pole gry przebiega przez terytorium, naród, czy też społeczność zadumująca je jest na pozycji przegranej. Jednakże od stada Rosyjskiego jest mocniejsze stado amerykańskie, więc rozsądniej było przejść pod jego wypływy, i tutaj rację miała Solidarność zwracając się do amerykańskiego systemu wartości. A jest on dwoisty, dla przeciwników ma napalm, a dla sojuszników prawa obywatelskie (stąd też w swoim czasie USA szantażowała nas przecięciem szlaków komunikacyjnych w Polsce bronią atomową). Rosja natomiast dla sojuszników jest mniej atrakcyjna i nawet nie stara się być czymś więcej niż kiedyś, tylko obiecuje, że jeszcze do nas wróci, a wtedy za „zdradę” się sowicie odpłaci. W interesie Polski jest więc odłączyć od Rosji stado Białoruskie i Ukraińskie, głęboko integrować się z Unią Europejską, mieszać się jak najgłębiej z kapitałem światowym i uzbroić armię.
12 grudnia 2006, o godzinie 18:23
Mawarze!
Wiesz, co zostaje w wyniku odejmowania „Pinochet” – „Jaruzelski”? Stadion w Santiago de Chile.
12 grudnia 2006, o godzinie 19:00
Ja tylko nieśmiało przypominam, że śp. generał Pinochet tuż przed śmiercią powiedział, że całą odpowiedzialność bierze na siebie, a wszystko co robił, robił w imię dobra dla ludzi.
Czy w tej sytuacji nie powinniście mu wybaczyć, tak jak Jaruzelskiemu wybaczacie???
.
Druga sprawa. Tu ciągle się przewija: „mordowanie niewinnych ludzi”. Zastanawiam się, a skąd wiadomo, że oni wszyscy byli niewinni? Ktoś to piszącym powiedział?
.
Czy Dyskutanci pamiętają, ilu zabitych mają na sumieniu Czerwoni? Ja przypomnę tylko nazwiska „najsłynniejsze”: Stalin, Lenin, Hitler, Pol-Pot, Kim Ir Sen (nie wiem, czy dobrze piszę), jego syn, Castro….
Czy pamiętają, że Jaruzelski, to sowiecki agent, to Czerwony realizujący całe swe życie rozkazy naszego wroga??? Pamiętają, że na swych rękach nosi krew wielu ofiar??? Pamiętają???
W czasie kazania podczas ostatniej, niedzielnej mszy, zakonnik ją celebrujący powiedział: stan wojenny wprowadzony został nie po to, by ratować Ojczyznę, ale po to, by ratować zbrodniczy system. Pamiętajmy o tym.
Właśnie. Czy wszyscy tu dyskutujący o tym pamiętają?
12 grudnia 2006, o godzinie 19:08
Siedzę w robocie i musze się odprężyć.
Mam (prowokacyjne, a jak!) pytanie do wszystkich LD (Lewicowych Dyskutantów):
Co powiecie na postulat zamknięcia GW w związku z jej artykułami nt. afery nieobyczajnej? Powinni ją zamknąć czy nie?
12 grudnia 2006, o godzinie 19:25
Zakonnik ten jest po prostu matołem, Bekasie. Weź różaniec do ręki i módl się aby Pan Bóg wlał mu trochę oleju do pustego łba. Właśnie, a może byśmy się pomodlili za słuchaczy Radia Ma Ryja. O to, aby Matka Niebieska wstawiła się za nich u Jezusa Chrystusa, a Jezus Chrystus aby samego Boga poprosił, aby ten krąg radia Toruńskiego słuchaczy raczył oświecić zwykłą ludzką inteligencją. Niczym przesadnym. Aby zobaczyli, sferę nieobyczajną w rozpiętym rozporku Leppera, przez Poznanie Pana Głębin, którego muszą przejść kandydatki do pracy w Samoobronie.
12 grudnia 2006, o godzinie 19:28
Moi Drodzy Dyskutanci,
piszę po wypiciu jakichs 150 gram Żubrówki i doprawieniu jakimis 100 gramami superkoniaku Camus wykradzionego mojej Żonie, która chowa go przedemną wiedząc, że żaden alkohol wyższej rangi długo w mojej obecności się nie uchowa.
Nie mam pomysłu na wpis, a ilość komentarzy jest już taka, że powinienem coś napisać, ale na razie nie mogę więc będziecie musieli sie jeszcze sami sobą zadowolić, co zreszta całkiem nieźle Wam wychodzi.
Katarzyna – Pyzol postawiła tu bardzo ciekawe pytanie, czy My łomocząc się tutaj moglibysmy pewnego dnia znaleźć się w jednej partii. Pani Katarzyno, to fajne pytanie. Ja chyba mógłbym z jednym, czy dwoma wyjątkami. Może by ten temat pociągnąć?
12 grudnia 2006, o godzinie 19:41
Panie Waldemarze!
Oto, jaki w takim razie powinien być Pana wpis:
„Oto jest mój wpis. Hulaj dusza, piekła nie ma”.
Musi Pan cos zrobić, bo ja mam wolnego laptopa i coraz dłużej mi się to wszystko wgrywa. Niech Pan ma nade mną litość.
12 grudnia 2006, o godzinie 19:50
No, to ja bym jeszcze tej Pani zaproponował akces do naszej partii:
http://praca.gazeta.pl/ga.....84697.html
12 grudnia 2006, o godzinie 19:51
Bekasie!
Odpowiedź brzmi – nie. Chciałbyś, co? A w ogóle temat był o sprawach łóżkowych, a nie o dziecku. Jak za takie rzeczy zamykaliby gazety, to by się nawet „Przyjaciółka” nie ostała, że nie wspomnę o „Gazecie Polskiej”.
Kaśka!
W drodze wyjątku – wybacz – przekopiuję część swojego wpisu do red. Paradowskiej.
„I dlatego tak cenię wybory samorządowe, bo ci ludzie na dole są mądrzejsi od tych z góry, którym wątroba produkuje tylko nienawiść.
Chcesz przykładów? Wbiłem do gugla wyrażenie “koalicja PiS SLD” i wyrzuciło mi 14.100 odpowiedzi, tylko z pierwszej strony, bo nie mam czasu: warszawskie Włochy, powiat ropczycko – sedziszowski, Czeladź, Świdwin, powiat sanocki, nysa, powiat zgierski”.
Okazuje się, że są mądrzy ludzie w Polsce, ale na dole, w gminach. Ale z ludźmi, którzy tylko nienawidzą, w jednej partii na pewno się nie znajdę. Tak, ale tylko pod jednym warunkiem – mówić bedziemy wyłącznie o przyszłości Polski.
12 grudnia 2006, o godzinie 20:35
Torlin czy moglbys skopiowac wiecej, ew. cala strone z tym wpisem przeslac mi na priva:
kaska-pyzol@shaw. ca
Plizzz ( mnie mi sie szukac na blogu Paradowskiej straszliwie nie chce a w dodatku, chodzi o drobiazg i przezyje bez sprawzania go).
Gospodarzu, moglabym sie zastanowic nad zapisaniem sie do partii, w ktorej pan tez jest, pod warunkiem, ze w statucie zapewniono by mi prawo , abym na kazde uzycie przez pana slowa „chwast” mogla ( bez obaw o reperkusje!) reagowac : Nie lzia, Waldi, nie lzia….:)
( zakladam, ze czyta pan to nadal odczuwajac rozkoszne cieplo brandy w zakamarkach duszy swojej:)
Kaska
12 grudnia 2006, o godzinie 20:47
Świat się kończy. LPR zrywa stosunki z Młodzieżą Wszechpolską. Samoobrona z pracownicami biur poselskich. Demokracja jest okrutna. Prędzej czy później wszyscy muszą przyjąć twarz poprawnego politycznie cywilizowanego demokraty. Chyba dobrze…
12 grudnia 2006, o godzinie 20:50
No właśnie, Torlinie! To czemu radio maryja zamykać?
12 grudnia 2006, o godzinie 20:52
Głosie.
Obiecuję: pomodlę się za Ciebie!
12 grudnia 2006, o godzinie 20:54
Pani Katarzyno, jakie tam brandy, to obelga dla Camusa i to Grand VSOP. Pijam głównie czerwone wytrwane, od 24 lat co wieczór. Zacząłem we Francji w klimacie emigracyjnej nostalgii 1982 roku i w panice, że córce, z ktora wyjechałem na emigracje dla leczenia, odnowi sie białaczka i tak juz to trwa chociaz sytaucja sie zmieniła na dobre. Białaczka sie nie odnowiła, za to mam od tejże Dorotki dwoje wnuków z ktorych młodszy Krzys (3 lata) mówi mi; „dziadku masz okulary. Mam. To załóż. Moge zdjąć „nie moźeś”. Pijam wino, a z mocniejszych naszą wódkę, rum do herbaty, i koniak oraz burbona. Burbona lubie bardziej niz whisky.
Ma Pani prawo za każdym razem kiedy uzyje słusznego, jedynie slusznego okreslenia na IV RP słowa „chwast” (najłagodniejsze jakie używam ze względu na moja wrodzoną tolerancyjnośc) mówic „Nie lzia Waldi, nie lzia..”.
Torlin,
hulac trzeba wiedząc, że piekło jest, bo tam nam nie dadzą. Jutro już się sprężę bo blog jawi mi się, jak głodny pies (kocham psy, do dziś nie możemy z Zoną zapomnieć Znajdy, kundla cesarskiego, od 10 pokoleń bez kontaktu z rasą, który przezył z nami 19 lat, szczekała w wielu europejskich językach), ktory kąsa mnie za mankiety od portek, że do miski od zbyt dawna nic nie rzucili mówiąc językiem PRL. Pamiętacie to; „Proszę Pani, czy jest jakies ludzkie mięso? Nie nie ma, ale może jutro coś rzucą”.
12 grudnia 2006, o godzinie 21:17
Panie Waldemarze!
Wpis może być wspominkowy z życia i prawie osobisty, jak Pan nie ma pomysłu. My coś wymyślimy.
Kaśka!
Esencję Ci skopiowałem, tam w reszcie mojego wpisu u red. Paradowskiej nic ciekawego nie ma. A ze mną chciałabyś być w jednej partii?
Bekasie!
Nigdy, zapomniałeś już, że jestem demokratą? Wielbiciele radia maryja mają takie same prawo słuchać, czego chcą, tak jak i ja. Ale ja mam prawo zarzucać nietolerancję, złośliwość, antysemityzm, szerzenie nienawiści, bo to jest moje konstytucyjne prawo. Ale zamykać – nigdy – nie pozwalam.
Arku!
Mimo, że nie było w tym nawet źdźbła Twojej winy, wybuchnąłem śmiechem w trakcie czytania Twojego wpisu. Otóż czytam ja: ” LPR zrywa stosunki z Młodzieżą Wszechpolską. Samoobrona z pracownicami biur poselskich. Demokracja”… zrywa z demokratami. Tak mi się przeczytało. Śmiszne.
12 grudnia 2006, o godzinie 21:20
Torlin
„Wiesz, co zostaje w wyniku odejmowania “Pinochet” – “Jaruzelski”? Stadion w Santiago de Chile”.
Masz duszę sensata. Czy stadion w Santiago był lepszy/gorszy od Barczewa w grudniu? Czy u nas policzono rzeczywistą liczbe ofiar stanu wojennego? Karetki nie dojechały z powodu, wyłączonych telefonów, brakowało lekarstw, środków czystości, żywności. Ale to oczywiście nie jest tak spektakularne jak obóz na stadionie, nawet w łagodnym klimacie Chile.
Torlin
„Musi Pan coś zrobić, bo ja mam wolnego laptopa i coraz dłużej mi się to wszystko wgrywa. Niech Pan ma nade mną litość”.
Świetny pomysł Torlin, popieram. Najprostszym, ale i najbardziej efektywnym rozwiązaniem byłoby zastosowanie filtru, który by automatycznie wrzucał do jakiegoś przepastnego bufora bardzo długie posty, które są specjalnością radykalnie lewicowej frakcji na tym blogu. Frakcja umiarkowana zachowuje tu zdrowy rozsądek. :)
12 grudnia 2006, o godzinie 21:33
Mam, Bekasie, do Ciebie nieprowokacyjne pytanie: według jakiego kryterium zaliczasz dyskutantów do Lewicowych? Naprawdę jestem tego ciekaw. Na odpowiedź mogę poczekać do jutra, bo i tak już wyłączam komputer. Mam jeszcze dziś w programie mołdawskie białe słodkie, skoro już mowa o tym, co kto pije.
Ja tam nie wiem, czy jestem LD, czy nie LD, ale nie zamykałbym ani Wyborczej, ani Radia Maryja, ani nawet Leszka Bubla.
12 grudnia 2006, o godzinie 22:31
To ja wyjaśnię, co to znaczy VSOP na flaszce (wg Tuwima) – a był to znawca wyjątkowy
VAĆPAN SOBIE OCZYWIŚCIE POPIJE…
Życzę miłych snów. Zaraz „Teraz my”.
12 grudnia 2006, o godzinie 22:36
Panie Waldemarze. Noc z 12/13 grudnia. Temat na wpis gotowy!
Bartoszewski:
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
„Prof. Władysław Bartoszewski uważa, że generał Wojciech Jaruzelski jest „jednym z największych przestępców w historii Polski”. Decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego określił jako „ogromną katastrofę społeczną i klęskę psychologiczną”.”
I jak tu salon będize mógł godzić Bartoszewskiego z człowiekiem honoru Jaruzelskim, dla przyjaciół TW Wolski.
pozdrawiam
Bernard
12 grudnia 2006, o godzinie 22:41
Drugi temat:
Dla miłośników sowietów i postsowieckiego rosyjskiego państwa na tym blogu. Towarzysze równajmy w górę! W Polsce UBoli i TW nie aż tak wielu :)
http://fakty.interia.pl/f.....46255,2943
„78 proc. ludzi na arenie politycznej Rosji w taki czy inny sposób było związanych w swej karierze zawodowej z KGB lub organizacjami, które są jego spadkobiercami – wynika z analizy moskiewskiego Centrum Badania Elit.”
12 grudnia 2006, o godzinie 23:03
Bernardzie,
a teraz tak bardziej normalnie. O co Ci właściwie chodzi?
12 grudnia 2006, o godzinie 23:12
Kupił Pan na jutro kwiatki dla generała?
12 grudnia 2006, o godzinie 23:41
„śmierć jednego człowieka to tragedia, śmierć milionów to statystyka” powiedzieć miał jeden z największych zbrodniarzy w historii ludzkości. Dowodzenie, który dyktator był „gorszy” (np. Jaruzelski czy Pinochet), na podstawie liczby ofiar ich rządów jest obrzydliwe. Nie ma czegoś takiego jak „konieczne ofiary” czy też „usprawiedliwiona cena za zatrzymanie pochodu komunistów/ zapobieżenie obcej interwencji”. Są jedynie zamordowani i ten, kto za te morderstwa ponosi odpowiedzialność, nieważne komunista czy prawicowiec.
12 grudnia 2006, o godzinie 23:56
YKW: dobrze, ze sie wypowiedziales. Poprosze skomentuj 500 ofiar w 4 dni przewrotu majowego. Kim byl Pilsudski?
12 grudnia 2006, o godzinie 23:59
Ciekawy tekst na temat Rosji. Polska ma i miala klopotliwego sasiada. Dwie mysli: 1) ten sasiad byl jeszcze gorszy w 1981 roku, bo jego wojska stacjonowaly w Polsce i pod granicami. 2) Sasiad na moment oslabl, i szansa zostala wspaniale wykorzystana 1 989 roku, ale teraz znow idzie w swoim zwyklym kierunku. Warto sie przygotowac.
-
http://www.pbs.org/newsho.....12-11.html
13 grudnia 2006, o godzinie 00:01
Ostatnia uwaga: pojawil sie niejaki T-800, przedstawiciel „dziczy internetowej”, ktory zwykle szalal na blogu Ewy Milewicz. Bardzo niesympatyczna osobistosc.
13 grudnia 2006, o godzinie 00:02
Ale sliwowica jest najlepsza.
Slowacka.
Niech zyje Zjednoczona Europa
Dobranoc.
13 grudnia 2006, o godzinie 00:10
YKW
Nie ma czegoś takiego jak “konieczne ofiary”
A jak skomentujesz potencjalną decyzję o zestrzeleniu samolotu pasażerskiego, o którym wiadomo, że ma być wykorzystany tak jak 11 września w NY?
13 grudnia 2006, o godzinie 00:20
Torlib, na Boga! Domyslam sie, ze „esensje” mi zacytoales ale prosilam ciebie o calosc.
I jak ja moge byc z toba w jednej partii jesli takiego malego zyczenia slabej kobiecie spelnic nie mozesz?;) Przeciez nie o stolek poprosilam!;););)
Kaska
13 grudnia 2006, o godzinie 00:25
Wroooooooc!
Torlin, znowu nawalilam. Pomylilo mi sie. Sorry.
Kaska
13 grudnia 2006, o godzinie 08:56
Andrzej,
Ludzie zamordowani przez reżim Pinocheta czy też Jaruzelskiego to według Ciebie ludzie, którzy zginęli w celu uniknięcia skutków ataku terrorystycznego /agresji z zewnątrz ? Dla mnie są oni ofiarami wojny domowej toczonej o władzę, dla której nie widzę usprawiedliwienia.
A co do samolotu – dzięki Panu nie jestem ani pilotem ani osobą uprawnioną do wydania takiego rozkazu.
13 grudnia 2006, o godzinie 09:09
Edwarze,
Zmuszony jestem polemizować, bo nie przepadam za mocnymi alkoholami. Ze słowackich lubiłem kiedyś pospolitą borowiczkę. Ja głosuję na Proszek, choć jeszcze nie jest w Unii. Ciekawe, czy ktoś tu wie, co to takiego. Dobre też jest Cotnari (za dwa tygodnie w Unii) oraz oczywiście dwójniak „Kurpiowski”.
13 grudnia 2006, o godzinie 09:36
YKW,
JA się odniosłem tylko do cytowanego zdania. To, że „dzięki Panu nie jesteś ani pilotem ani osobą uprawnioną do wydania takiego rozkazu” nie zmienia faktu, że są ludzie, którzy z racji pełnionych funkcji muszą podejmować tego typu decyzje i takie komentarze jak Twój na pewno im nie pomagają.
A wracając do Pinocheta czy Jaruzelskiego. Nie dysponuję odpowiednią wiedzą (a uważam, że również większość z nas), żeby zająć jednoznaczne stanowisko wobec tych osób. Niemniej proponuje przyjąć tymczasowo założenie (które mnie wydaje się wysoce prawdopodobne), że w 1981r Jaruzelski stanął wobec wyboru: stan wojenny, przekazanie władzy opozycji i w konsekwencji interwencja Sowietów, kontynuować dotychczasową politykę, która prowadziła do coraz bardziej pogłębiającej się anarchizacji kraju i w konsekwencji musiała się zakończyć albo rewolucja albo zamachem stanu ze strony „najtwardszego betonu”. I pytanie jaka należałoby podjąć decyzję, aby uniknąć zarzutu o godzenie sie z „koniecznymi ofiarami”.
13 grudnia 2006, o godzinie 12:21
Andrzej,
odpowiedź brzmi: Jaruzelski nie mógł podjąć decyzji pozwalającej uniknąć mu zarzutu godzenia się z „koniecznymi ofiarami”. Cokolwiek by postanowił, wiązałoby się to z ryzykiem „wystąpienia ofiar” i zarzutami wobec Jaruzelskiego. Generał był w sytuacji oficera wachtowego na Titanicu, który chciał uniknąć zderzenia z górą lodową i dał lewo na burt. Gdyby pozwolił statkowi uderzyć w górę dziobem to najprawdopodobniej Titanic nie zatonąłby, tyle że ofiar wśród pasażerów nie dałoby się uniknąć. A oficer odpowiedzialności za ich śmierć by nie uniknął.
Czasami myślę, że Grecy mieli rację zakładając że człowiek jest skazany na swój los.
29 stycznia 2007, o godzinie 13:26
ja myślę o tym że to jest bardzo połuczające i mozna się duzo dowiedziec