Jestem z Układu


Kaganiec na śledcze kły.

KALENDARZ POŚCIGU ZA UKŁADEM.

Minęło 593 dni od rozpoczęcia pościgu za układem!
a “UKŁADU” ANI ŚLADU, zaś o nowym GADU, GADU!

Obalając pierwszą uchwałę Sejmu o powołaniu bankowej komisji śledczej, Trybunał Konstytucyjny zrobił coś ważniejszego, niż jej uchylenie. Ustanowił kodeks dobrego prowadzenia się posłów w komisjach śledczych. Wyliczył wiele przypadków prawniczego chuligaństwa podczas przesłuchań i zabronił ich powtarzania. Wyśmiewanie, poniżanie, obrażanie, sugerowanie odpowiedzi, żądanie komentarzy i ocen, pytania nie związane ze sprawą, zostały zakazane z powołaniem się na kodeks postępowania karnego. Trybunał reagował na rozpasanie do jakiego doszło ze strony śledczych głównie  komisji Orlenu, którym wydawało się, że mogą wezwać każdego i robić z nim prawie wszystko. To był koszmar, rewia maccartystowskich karzełków w rodzimym stylu, nadętych, wyżywających się na ofiarach zwanych dla kpiny chyba świadkami. Oczywiście pod warunkiem, że to nie byli przestępcy lub podejrzani o przestępstwa. Tych traktowano z szacunkiem. Nakrzywdzili ludzi, zatruli klimat w kraju i się rozeszli, niektórzy na dobre posady, bez efektu. Jedni z największych szkodników 18 – lecia.

Dzięki Ci Trybunale, za kaganiec na poselskie kły. Wiele wskazuje na to, że obecna uchwała o komisji jest też sprzeczna z Konstytucją i pewno Trybunał i ją uchyli, na wniosek Platformy Obywatelskiej. Ale na razie widać, jak wielką pomocą dla ludzi wzywanych przed komisję stał się dokument zakazujący stosowania metod przypominających raczej zachowania chamskej części SB-ków z końcówki PRL, niż posłów Sejmu wolnej Polski. Działanie kagańca można było zobaczyć na przesłuchaniu Józefa Oleksego. Były premier przyszedł z pełnomocnikiem, jak to bywało i wcześniej, ale z dokumentem Trybunału Konstytucyjnego. I sporo pytań posłów zadawanych w stylu śledczych orlenowskich – na których odpowiedzi byłyby wcześniej wymuszane, także za pomocą usłużnych „ekspertów” - tym razem zawisło w próżni. Sami śledczy się nie zmienili. Oni też już wiedzą, że polski system bankowy zniszczyli Balcerowicz i Hanna Gronkiewicz-Waltz z poduszczenia „cappo de tutti cappi”, czyli Aleksandra Kwaśniewskiego. To się wyczuwało w ich pytaniach, ale bidule, tym razem co raz to gryźli kaganiec zamiast ofiarę. Dzięki Ci więc jeszcze raz Trybunale Konstytucyjny, prawdziwa perło polskiej demokracji, odróżnieniu od dotychczasowej sejmowej tandety śledczej, by nie rzec gorzej, którą perłą nazwał kiedyś znany, prawicowy dziennikarz. Widać perły nie widział.

Od strony cywilizacyjnego oddziaływania kodeksu przyzwoitości narzuconego posłom przesłuchanie Oleksego było pouczające. Natomiast od strony treści, w tym jego zachowania raczej przykre. Głównie prawił kazania, tonem i napuszeniem takim, jakby nadal był tym niezdewastowanym przez swe słynne wynurzenia Oleksym. Robił też wrażenie, jak by się tym komisarzom chciał przypodobać swoimi nieliberalnymi poglądami i przytakiwaniem wielu prawicowym bzdurom na temat transformacji systemu bankowego.

Zaś kompromitujące było jego gadanie, że w roku 1989 i 1990 zapomniano jakoby o zabiegach, by zredukować polskie zagraniczne długi. Przecież to był jeden z głównych celów rządów przedeseldowkich i długi zostały zredukowane, jeśli pamiętam o 50 %. To była wielka batalia i wielka, wyjątkowa redukcja, nagroda za wzorowe przeprowadzenie operacji Balcerowicza z roku 1990. Oleksego bardzo też zawiodła pamięć, kiedy twierdził, prawie z oburzeniem, że to w roku 1989 władze mówiły, że będziemy pluć krwią i płacić. Szanowny Panie niech Pan szuka cytatu? Znajdzie go Pan, ale nie w latach 1989-1990, bo on pochodzi z roku 1979 lub 1980. To były słowa PRL-owskiego ministra finansów Henryka Kisiela, chyba w rządzie Babiucha.  On kazał Polakom pluć krwią i płacić. Rządy po roku 1989 powiedziały, że Polacy będą spłacać wtedy kiedy nie będą musieli pluć krwią.   

Skomentowano 550 razy to “Kaganiec na śledcze kły.”

  1. Torlin napisał(a):

    A dzisiaj jak słyszałem usunęli Zawiszę. Główne ząbki zostały wyjęte.

  2. narciarz2 napisał(a):

    A mi sie wydaje, ze Trybunal to jest ostatni Mohikanin polskiej demokracji. Jeszcze sie trzyma, ale Kaczynscy i Dorn postaraja sie go upolowac. Obym sie mylil.

  3. JerzyK napisał(a):

    Najbardziej przykre jest jednak to, że komisja Zawiszy i innych „ekspertów” od spisku międzynarodowego przeciw Polsce (przypomina się książka „Wielki spisek przeciw ZSRR”) to niemal wszystko, co rządzący mają do zaproponowania w gospodarce. Za parę lat koniunktura się pogorszy i wtedy będzie trzeba gwałtownie ograniczać wydatki, teraz radośnie rozdęte. Czy naprawdę Polak musi być mądry dopiero po szkodzie (tzn. po Kaczyńskich)?

  4. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    muszę ze wstydem przyznać, że nie zauważyłem niektórych problemów podczas dzisiejszego przesłuchania J. Oleksego przez tzw. Komisję Bankową. Stało się tak, bo całą koncentrację skierowałem na formie, a nie na treśći. Trybem prac obu poprzednich komisji byłem zdruzgotany. Niezręcznie jest cytować siebie, więc przypomnę, że w nr 19 Przeglądu (prawdopodobnie 2006 r) zaatakowałem Nałęcza za to że uchylił ostatnią psychologiczną barierę i umożliwił wlanie się w życie polityczne i społeczne brutalnych metod niszczenia ludzi i środowisk. Potraktowałem takie działanie jako egoizm, który miał mu sprocentować wzrost popularnośći politycznej. W sumie brutalność pierwszej komisji wywołała jeszcze większą brutalność kolejnej, ktora na oczach widowni telewizyjnej nie gardziła nawet przestępstwami (casus Cimoszewicz). W sumie po profity polityczne ręce wyciągneli Rokita i Ziobro. Sprawa głośnej GTW dotychczas nie została wyjśniona, a standardy życia politycznego oscylują pomiędzy grozą, a infantylizmem (dzisiejsze przyspieszenie druku orzeczenia TK). Parę dni po wywiadzie prof. Nałęcza w Przeglądzie (o Piłsudzkim) wystąpiliście obaj w TVN. Podczas wywiadu Nałęcz coś dukał skonfundowany swoim wyczynem w Komisji Rywina, a Pan racjonalnie tłumaczył potrzebę równowagi na scenie politycznej.
    Od tego czasu mineło tak niewiele, a jednak cała epoka.
    I jeszcze jedno. Obserwując scenę polityczną w ostatnich kilkudziesięciu godzinach, mam wrażenie, że jeden z koalicjantów (Lepper) chce czmychnąć z tego padołu straceńców. Czy nie warto wykorzystać ten moment dla przejęcia władzy i rozpisania nowych wyborów. Zło nie jest aż tak duże żeby się nie opłacało ratować nim znacznie większe dobro. To co nazywamy Samoobroną powinno się samo rozpłynąć w Republice poprawnych stosunków społecznych i wzrastającym dobrobycie.

  5. leszek.sopot napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    ale po prawdzie to tylko Oleksego dało się słuchać bo członków komisji to już nijak. Pytania to były tezy takie jakbym słuchał TV Trwam – spisek liberałów zjadł Polskę.
    Oleksego i tak już nikt nie traktuje poważnie. Ja go przestałem po jego biesiadach z Ałganowem. Nie dowiemy się nigdy, o czym tak naprawdę rozmawiał Oleksy z Ałganowem podczas biesiad. – To było tak dawno – mówił Oleksy. Wiedział już wtedy, że najlepiej tłumaczyć się niepamięcią, a poza tym przecież nie poznaliśmy świadków tych rozmów (czy mówiliby oni dziś prawdę?). Powiedział, że rozmawiali o wielu sprawach – przede wszystkim o przemianach gospodarczych. Szkoda, że dziennikarze nie zapytali, gdzie i jak urządzane były towarzyskie biesiady. Przy ogórkach, wódce i kiełbaskach? Ałganow na konferencji prasowej w Moskwie nazwał Oleksego swoim przyjacielem. Ciekawe, czy szpieg, a nawet więcej – szef szpiegów KGB w Polsce, mógł mieć przyjaciół. Wiem, że jest to pytanie, które może postawić tylko niewinne dziecko, dla którego przyjaźń jest czymś czystym i naturalnym. Agent KGB miał przyjaciela w kraju, który miał kontrolować! Wiemy z historii, o kim radzieccy towarzysze mówili „przyjaciel”. Zasłużony agent KGB nazwał Oleksego przyjacielem… Jak wiele dobrej woli trzeba by mieć, aby uwierzyć w jego słowa i wyobrazić sobie, że „biedny” (uczuciowo) dyplomata, tak czuł się samotny i obcy w Polsce, że musiał szukać sobie przyjaciół nie w gronie pracowników ambasady, lecz wśród Polaków. Jakże wiele więc musiało łączyć parę długoletnich znajomych Oleksego i Ałganowa, którzy spotkali się po raz pierwszy w 1981 roku. W roku, w którym decydowało się to, czy sowieci wejdą czy nie. Po piętnastu latach usłyszeliśmy z Moskwy: mój przyjaciel Oleksy (mamy rozumieć: mój dobry znajomy) nie był żadnym agentem ani informatorem, to prowokacja polskich służb specjalnych. Przyjacielskie więzi umacniają się najlepiej podczas biesiad, podczas których partyjna elita ustawia partyjnych kolesi na odpowiednich dla nich stołkach – każdemu według oddania i lojalności. Dlatego partyjne doły (każdej partii) tak bardzo chcą sprawić wrażenie, że wierzą swym przywódcom.
    Wiara w słowa przywódców, którzy dziś mówią, że układ rozkradł Polskę będzie kazała członkom komisji bankowej jak mantra powtarzać tezy by je powiedzieć, a nie po to by przesłuchać świadków. Członkowie komisji pragną, aby podczas partyjnych biesiad nie zapomniano o nich.

  6. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli układ rozkradł Polskę to w komisji bankowej może być to rozumiane tylko tak, że Polskę rozkradają takie banki jak City Bank, Unicredito, ING etc. Tylko PKO BP nie rozkradł niczego, bo w zarządzie banku siedzą politycy mianowani przez PiS. Ale co będzie jak pojawią się długi…. Ks. T. Rydzyk znowuż weźmie od wiernych obligacje?

  7. PETREL napisał(a):

    Niezwykle jestem zbudowany postawą Trybunału Konstytucyjnego, a także pozytywnie zaskoczony zasadniczą postawą Profesora Stępnia z nadania miłościwie panujących nam braci jednojajowych. Ta instytucja naprawdę jawi się dzisiaj niepodważalną ostoją demokracji w Polsce. Nie śmieszna do bólu, bezpłciowa i bezprogramowa opozycja, ale właśnie Trybunał Konstytucyjny.

  8. Piotruś napisał(a):

    Szanowny Panie Gospodarzu proszę powiedzieć dlaczego ciągle musimy interesować się bankrutami? Dlaczego żadna osoba publiczna nie ma odwagi powiedzieć, że komuna sie nie skończyła tylko po prostu zbankrutowała. Taki był koniec tego systemu. Proszę nie pisać o 50% umorzeń, bo sytuacja wygladała – albo umorzenia i jakas nadzieja na odzyskanie części długów , albo figa z makiem.
    Zbankrutowała komuna razem ze swoim JO, zbankrutowała opozycja razem ze swoimi członkami komisji śledczych.
    Zbankrutowała UB razem ze swoimi TW, zbankrutował system bankowy razem ze swoimi zapyziałymi oddziałami.
    Zbankrutował system eksportu wewnetrznego razem komunistycznymi dolarami – o których mało kto juz pamięta.
    Dziwi mnie społeczeństwo zezwalające na chocholi taniec bankrutów i wyciąganie coraz to nowych zajaczków – ale widać na to zasługuje.
    Ostatni artykuł Gospodarza w końcówce został zasypany wpisami Pana Ukochanego.
    Szanowny Panie miłośniku silnego państwa rób pan coś, ale sensownego, bo stosując recepty KaKa nasza ojczyzna powoli staje się europejskim pośmiewiskiem, niewyobrażalnie słabszym niż w czasach plajtujacej komuny.
    Przy okazji.
    Czesi nazywali Trójkąt Wyszehradzki – gołodupki hop do kupki.
    Ogłaszam konkurs na nazwę ostatniego Szczytu Wawelskiego.

  9. uchachany napisał(a):

    „Ostatni artykuł Gospodarza w końcówce został zasypany wpisami Pana Ukochanego.”
    ;
    Spoko spoko – wrócę do swojej komyszy to znowu będziecie sobie mogli nawzajem z dzióbków spijać i zgodny unison kultywować :-). Albo przelecę się do jakichś prawiczków i ich stawek pomącę dla odmiany :-)…
    ;
    „Szanowny Panie miłośniku silnego państwa …”
    ;
    To na pewno do mnie…? Ja nie jestem miłośnikiem silnego państwa (co najwyżej logicznego). Ja tylko wyjaśniam, że Kaczyński jest takowym, a także jakie to zaskakujące dla standardowego antykaczysty implikacje niekiedy może za sobą pociągać :-).
    ;
    „rób pan coś, ale sensownego, … ”
    ;
    a po co, mało to mamy istnych gejzerów pomysłowości i politruckiego zapału…? Ja mam naturę raczej badacza: staram się zrozumieć, dlaczego coś ma miejsce, a nie od razu to coś piętnować czy apoteozować :-).
    ;
    „…bo stosując recepty KaKa nasza ojczyzna powoli staje się europejskim pośmiewiskiem,…”
    ;
    Za małom światowy, by tak twierdzić; jeśli cytuje się ze świata tylko głosy prześmiewcze, to co prawda może i innych nie ma, ale jest i druga ewentualność: że innych się nie cytuje :-)…
    ;
    „… niewyobrażalnie słabszym niż w czasach plajtujacej komuny.”
    ;
    Joj, niewyobrażalnie moherycznie to zabrzmiało! Bieda panie z nędzą, obcy wszystko wykupili, państwo słabe, świat cały czyha, Balcerowicz zniszczył gospodarkę (stąd taka słabe państwo….). No wypisz – wymaluj jakbym rydzykową babcię słyszał :-)!

  10. soulgarden napisał(a):

    Mam dziwne wrażenie,że W Kuczyński nie może przeżyć faktu,iż nie dałem się lekko zgnoić i stąd prawdopodobnie we wpisie jego może i kpina ze sposobu rozmowy w połączeniu z wycinką wpisów. No cóż, widać kraj nasz składa się głównie z grubej miedzy i małych skrawków wolnych od ingerencji wściekłych imperatora Michniczuka i świty oraz części stronników tu inszych. :)
    PS Tym samym zapytowywuje drobnych cwaniaczków: mrówki was oblazły ekscelencjo dyrektoriacie blogu?

  11. W.Kuczyński napisał(a):

    soulgarden,
    usuwam wpisy w ktorych bełkoczesz, rzucasz fekaliami i z ajmujesz sie orientacjami seksualnymi forumowiczów. Nie rób tego to nie będziesz usuwany.

  12. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Zofia,
    spóźnione nieco, ale serdeczne życzenia imieninowe. Wczoraj balowałem do późna na urodzinach „Gazety Wyborczej”, troche nadużyłem i nie złożyłem także imieninowych życzeń mojej wnuczce pierworodnej, też Zosi. Więc Pani Zofio dobrego zdrowia, humoru i weny. A do życzeń dołączam frazę na czasie z wpisu internauty podczas „Szkła kontaktowego” – „jak ciężko by się żyło gdyby każdy dzień zaczynał się normalnie”.

  13. zeen napisał(a):

    Rozmowa kwalifikacyjna na kierunek: nauki polityczne. Profesor
    rozmawia z kandydatka.
    - Co pani wiadomo na temat programu ekonomicznego dla Polski,
    realizowanego przez minister Gilowska?
    Dziewczyna milczy.
    - No to co pani wie o polityce spolecznej rzadu Jaroslawa
    Kaczyńskiego?
    Dziewczyna milczy.
    - A wie pani chociaz, kto to jest Kaczyński? Slyszala pani, ze ma
    brata blizniaka?
    Dziewczyna milczy….
    - A skad pani pochodzi?
    - Z Bieszczad, panie profesorze.
    Profesor podchodzi do okna, wyglada na ulicę, chwilę się zastanawia
    i mówi do siebie:
    - Kur….., moze by tak wszystko pier…..ąć i wyjechac w Bieszczady…?

  14. Arek napisał(a):

    …to jest jakaś myśl!

  15. Torlin napisał(a):

    O rany jaka plama!
    Zosiu! Nie gniewaj się, nie mam żadnej Zosi znajomej, siedzę jak ten durny cały dzień przy komputerze i pracuję, tak tylko przelecę blogi i dopiero teraz przeczytałem wpis Pana Waldemara. Wybacz.
    Składam Ci wszystkiego najlepszego, zdrowia, wytrwałości we wszystkim, co sobie zamierzyłaś i spełnienia wszystkich marzeń.

  16. Edwar D.Dana napisał(a):

    zeen, arek
    Zadnej nadziei Panowie:

    http://www.lukacijewska.pl/
    http://www.kuchcinskimarek.pl/

    zastalo Bora Bora.

  17. mw napisał(a):

    Uwaga: PiS i “Rz” manipuluja (jak zwykle).
    .
    “Dziennik Ustaw z wyrokiem Trybunału w sprawie lustracji ukazał się wczoraj po południu. Zasada, że obywateli nie wolno trzymać w niepewności co do treści prawa, nie została naruszona – pisze znany konstytucjonalista” i ekspert prawny “Rzeczpospolitej”, prof. Piotr Winczorek.
    .
    A więc wielokrotne stwierdzenia J. Kaczyńskiego (premiera) i jego rzecznika, że nie wiadomo, kiedy dokładnie będzie opublikowane orzeczenie TK (choc zależało to wyłącznie od premiera!), może za kilka dni, może wcześniej, zmienianie tych oświadczeń, raz na wcześniejsze, dające nadzieję, raz na późniejsze, odbierające nadzieję i dezorientujące, uzasadnianie ich argumentem wskazującym na nieznajomość konstytucji przez premiera (mówił, że każda ustawa, jak orzeczenie TK, musi być opublikowana niezwłocznie, podczas gdy okazało się, na co wskazał TK, że tylko urzeczenia TK mają taki warunek wpisany konstytucyjnie), oraz w oczywisty sposób uchylanie się od stwierdzenia, że publikacja nastąpi przed upływem terminu obowiązywania (sic!) niekonstytucyjnej ustawy -
    - a więc wszystko to, wg “Rz” i jej konstytucjonalisty, wskazuje na fakt, że obywatele NIE byli trzymani w niepewności przez rząd!
    .
    Potraficie wyobrazić sobie większy cynizm?

  18. W.Kuczyński napisał(a):

    mw,
    oceniasz Piotra Winczorka niesprawiedliwie. On nie jest konstytucjonalistą „Rzepy”. To prawnik bardzo solidny i dobry konstytucjonalista. Mocno krytyczny wobec PiS. Z punktu widzenia prawnego on ma rację. Skutek ustawy lustracyjnej zapadał od 15 maja i od wtedy nie byloby jasne, jaki stan rzeczy obowiązuje, byłaby prawna niepewność.

  19. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tak. Potrfie.
    Patrz wybor przez senat A.Gwiazdy.

  20. W.Kuczyński napisał(a):

    Znam Gwiazdę od lat. Nigdy nie grzeszył rozsądkiem, rozwagą i rzetelnością opinii. Największe głupoty opowiadał na tematy ekonomiczne o których nie mial zielonego pojęcia. Najgroźniejszy był w swoich zapędach politycznych, w roku 1980 był jak chłoptyś z zapałkami. Na szczęście nie potrafił zdominować Związku, bo byłoby niewesoło. Do żadnej funkcji państwowej się nie nadaje, ani w linii, ani w sztabie. Pozostaje mu wymyślanie na Wałęsę i na tych którzy potrafili wziąć ster państwa w ręce i poruszać nim odpowiedzialnie.

  21. zeen napisał(a):

    Edwar,
    masz rację, żadnej nadziei….
    http://lkgm.kedra.org/plf.....038;pos=59

  22. Edwar D.Dana napisał(a):

    Alez Gospodarzu, On to wszystko na swoim Kalkulatorku wyliczal
    Te papierosy i wodke co Jaruzel schowal by lud do rozpaczy doprowadzic. Wszystko na tym Kalkulatorku. On moze sie mylil, ale maszynka niemogla.

    Tak byl juz wtedy nowoczesny.

  23. Edwar D.Dana napisał(a):

    zeen
    Jak ty to znajdujesz?

  24. Edwar D.Dana napisał(a):

    Przyznaje ze wstydem ze w czasie Zjazdu S (nie bylem delegatem)
    bylem ze wzgledu na antyinteligenckosc Walesy, zwolennikiem Gwiazdy. Byl on moim kandydatem na Przewodniczacego.
    Jakos ten wstyd trzeba przezyc.

  25. jasnaanielka napisał(a):

    http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html
    Wałęsa wypowiedział się wreszcie dość obszernie o tej jaśniejącej gwieżdzie, jaką staje się A. Gwiazda. Od dawna uważałam, że jest to postać conajmniej nieciekawa i kontrowersyjna.
    Człowiek, któy nie potrafił się w życiu niczego dorobić i ma o to pretensję do tych, którzy potrafili, nie może być wzorem do podziwiania (bo o naśladowaniu mowy być nie może) dla społęczeństwa.
    Zresztą… namawiam do lektury.

  26. mw napisał(a):

    W. Kuczyński 10:21

    1. P. Winczorek nie jest konstytucjonalistą „Rz”. Nie pisze tego ani „Rz”, ani ja. Jest konstytucjonalistą UW i „ekspertem prawnym ‚Rz’” – jak pisze „Rz” i co miałem na myśli.
    2. Nie pisałem , że nie jest prawnikiem b. solidnym i dobrym konstytucjonalistą. Z jego artukułów wnoszę, że jest (ale jestem laikiem prawnym)
    3. Nie uważam, że jest mocno krytyczny wobec PiS, przynajmniej wnioskując z dostępnych ogólnie wypowiedzi (może w kręgu ciaśniejszym wyraża sprzeciw). Wydaje mi się, że jest wybitnie propaństwowo nastawiony, poważa b. silne państwo i nie jest skłonny uznawać szerokiego zakresu l i b e r a l n y c h praw i przywilejów, jeśli tylko sprzeciwiają się konserwatywnie pojętemu tzw. interesowi społecznemu czy „dobru wspólnemu”. Jako konserwatysta, P. Winczorek nie jest „mocno krytyczny wobec PiS-u”, co najwyżej nieco wobec jego „metodologii”.
    4. Uważam, że obywatel (a więc nie prawnik) BYŁ celowo trzymany w niepewności „co do treści prawa” jakie miało obowiązywać po 15 bm., ponieważ nie był pewien, kiedy nastąpi publikacja Orzeczenia, a z drugiej strony wiedział, że Orzeczenie TK już 11 bm. unieważniło legalność części Ustawy. Trudno o wyraźniejszy akt trzymania obywatela w niepewnosci „co do tresci prawa”.
    5. Jako inteligentny człowiek, P. Winczorek musi wiedzieć, ze to, co napisał może być zgodne tylko z b. wąsko pojętym prawnym rozumieniem rzeczywistości przez zawodowca. Musi wiedzieć, że nie dotyczy to przeciętnego obywatela (nawet z grupy objętej zaskarżonymi przepisami, a więc ludzi lepiej niż ogół wykształconych), tym bardziej, że sytuacja ta wpływała na stan świadomości społecznej wszystkich, także słabo wykształconych. Twierdzenie, że społeczeństwo NIE bylo trzymane w niepewności „co do treści prawa” jest – w danych okolicznościach – cynizmem.

  27. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tak to czasem po marcu bywa.

    http://wiadomosci.gazeta......34844.html

  28. Stan napisał(a):

    Premier w sprawie publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
    zachowywał sie infantylnie.

  29. jotesz napisał(a):

    Panie Waldemarze! Dawno do Pana nie zagladałem, zajęty potyczkami w Salonie24, gdzie bronię pozycji bolszewicko-lewackiej, którą prawomyślni mi przypisali…
    Na nic moja wewnętrzna duchowa centrowość i neutralna łagodność – nie jesteś z nami, to znaczy, że byłeś (i jesteś) po drugiej stronie barykady!

    Trybunał Konstytucyjny swym olimpijskim spokojem argumentowania przywraca nadzieje na jakąś normalność. Zwłaszcza sędzia Stępień, którego pamiętam jako polityka nie z moich sympatii i nominata nie mojego prezydenta (tu wypada się wytłumaczyć: Mój prezydent nie zameldowałby mojemu przeciwnikowi politycznemu wykonanie zadania – Mój prezydent zwróciłby się do mnie, meldując, że i moim prezydentem będzie się starał być także…) zadziwił mnie niewzruszoną neutralnością interpretowania obowiązującego prawa.

    Teraz tylko obawiam się o tworzenie korpusu neutralnych wykreślaczy informacji „wrażliwych” z przeznaczonych do ujawniania wszystkich teczek. Czy będą wybierani z klucza partyjnego? Jak do komisji sejmowych albo do rady radiofonii i telewizji? A głównym Wykreślaczem zostanie przyjaciel kryształowo uczciwego prezesa Kurtyki? Może ten poseł, co zapomniał dopowiedzieć istotne informacje Trybunałowi Konstytucyjnemu?

    Pozdrowienia i powodzenia

  30. W.Kuczyński napisał(a):

    W SPRAWIE TEKSTU PIOTRA WINCZORKA!!
    Wracam do sprawy tekstu Piotra Winczorka, którego skrytykował mw. Przeczytałem ten tekst. Nie ma w nim zdania „Zasada, że obywateli nie wolno trzymać w niepewności co do treści prawa, nie została naruszona”.

    To zdanie zostało doczepione do tekstu Winczorka w tak zwanym licie. Jest to skandaliczne nadużycie redakcji „Rzeczpospolitej”. Nie wyobrażam sobie, żeby ten autor zgodził się na dopisanie mu zdania, którego nie ma w tekście i które wypacza ton tekstu w sposób drastyczny. Tekst Winczorka nie ma nic z aprobaty dla rządu, zdanie w licie natomiast bardzo wyraźnie taki ton ma. To jest zwyczaj obecnej „Rzeczpospolitej”, skrzywianie wymowy tekstów w litach i wybijanych fragmentach, tak, żeby były bardziej pro.

  31. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bywaja nekrologi ktore czyta sie z przyjemnoscia

    http://www.gazetawyborcza.....30845.html

  32. Edwar D.Dana napisał(a):

    Musze przyznac sie, a raczej przypomniec, jeszcze jeden blad oprucz tego z przed lat z Gwiazda.
    Wczoraj wyrazilem podejrzenie ze zabawa w przeciaganie ogloszenia wyroku TK w Monitorze to nie tylko infantylizm. Podejrzewalem ze korzystajac z niejasnej sytacji prawniej IPN cos opublikuje jakas liste, jakiegos wildsteinka. Nic z tego. Sprawa okazala sie piaskownica.
    A moze jednak? Moze czegos w ostatniej chwili sie przestraszyli?
    Pewnie juz sie nie dowiem.

  33. Edwar D.Dana napisał(a):

    No i trzeci niewybaczalny blad. Mino wielu informacji o istnieniu
    Lozy(-)5, nie wierzylem. Teraz jak Niewierny Tomasz wycieram palce w papier toaletowy. Smierdzi!!!

    http://www.dziennik.pl/De.....leId=44543

  34. Bars napisał(a):

    Jasnaanielko!
    Nie bądź niesprawiedliwa, proszę. A.Gwiazda nie jest, jak piszesz, postacią nieciekawą, choć kontrowersyjną, a nawet dziwną jest na pewno. Podczas karnawału Solidarności w Gdańsku, wśród ludzi w różny sposób związanych z przywództwem stoczniowego strajku sierpniowego, dość powszechnie panowała opinia, że Gwiazda jest poniekąd ideologicznym ojcem, tworcą, czy nauczycielem Wałęsy. Przed „najazdem doradców z Warszawy”, zanim ktokolwiek był w stanie przewidzieć, co z tego wszystkiego wyniknie, Gwiazda należał do ścisłego grona twórców i przywódców strajku. Był idealistą, może nawet fantastą, nienawidząc systemu z całego serca (m.in.skutek doświadczeń rodzinnych), stał po stronie krzywdzonych przez system. Będąc radykałem, nie godził się na kompromisy. Gospodarz ma chyba rację pisząc, że był „chłoptysiem z zapałkami”. (Tylko po co ta pogarda, Gospodarzu? Czy bierze się ona stąd, że Gwiazda w koncu zdziwaczał? Mnie jest z tego powodu wyłącznie smutno!) Ale zapałek tych użył na pewno tylko jeden raz – do rozpalenia strajku sierpniowego! Gwiazda miał inną wizję Polski posierpniowej – ot, i wszystko. Pamiętam, że próbował stworzyc jakis własny ruch czy stronnictwo, ale odzew był nikły. Większość skupiła się wokół Wałęsy i zalegalizowanej Solidarności. Twierdzę, że nie tylko z powodów ideowych i możliwości wcielenia w życie, czyli praktycznej realizacji postanowień sierpniowych. Nie zapominajmy i o tym, (w końcu nie jesteśmy aniołami), że związek Solidarność był wtedy także półką, na której stały konfitury. Myślę, że Gwiazda mógł się czuć zdradzony, odepchniety, nidoceniony, niepotrzebny, czy co tam jeszcze…jeśli poczuwał się przy tym do ojcostwa Solidarności, to tym gorzej dla niego. Może to zapiekły żal, może chęć rewanżu za rzeczywiste, czy domniemane krzywdy motywują go w obecnym działaniu. A może to objawy chorobliwej idee fix, czy starczej demencji… Jedno wydaje mi się pewne – wciągnięcie Gwiazdy do współpracy przez braci KK jest im na rękę, jakoś legitymizuje ich obu jako tych jedynych sprawiedliwych, którzy bronią prawa i sprawiedliwości przed „wszawym układem pookrągłostołowym”. Jednak dla mnie to instrumentalne wykorzystywanie Gwiazdy i jego aberracji świadczy jedynie o ich braku poczucia przyzwoitości.
    Piszesz, cytuję:>> Człowiek, któy nie potrafił się w życiu niczego dorobić i ma o to pretensję do tych, którzy potrafili, nie może być wzorem do podziwiania (bo o naśladowaniu mowy być nie może) dla społęczeństwa

  35. uchachany napisał(a):

    -> Jotesz

    „… zajęty potyczkami w Salonie24, gdzie bronię pozycji bolszewicko-lewackiej, którą prawomyślni mi przypisali…
    Na nic moja wewnętrzna duchowa centrowość i neutralna łagodność – nie jesteś z nami, to znaczy, że byłeś (i jesteś) po drugiej stronie barykady!”
    ;
    Eee, to uniwersalna reguła blogowa :-)! Lewomyślni w takich okolicznościach lubią przypisywać agenturalność kato *) -bolszewicko *) -kaczo *) -faszystowsko *) -moheroidalną *) :-)… Dla odmiany…
    ;
    *) – niepotrzebne skreślić :-).

  36. Paweł Luboński napisał(a):

    Polecam w dzisiejszej „Polityce” artykuł Żakowskiego, który przekonująco dowodzi, że pełne otwarcie archiwów IPN nie oczyści atmosfery. Ze względów czysto technicznych.

  37. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Odnosnie naszej niedawnej dyskusji. Zwrocilem sie o informacje do Kraju. Jak tylko dostane odpowiedz powiadomie.
    pozdro

  38. Bars napisał(a):

    Coś mi „ścięło” posta! W tej chwili nie mogę, ale skończę go raz jeszcze później. Pozdrawiam.
    Ps.Moje posty „wylatują” często, nawet juz po wejściu na blog. Czy to program antyspamowy?

  39. W.Kuczyński napisał(a):

    Bars,
    nie sadze, żeby to byl program antyspamowy, bo on mnie informuje o blokadach. ja niczego nie usuwam, poza niektorymi wpisami soulgardena

  40. zeen napisał(a):

    Edwar,
    no w końcu się przyznałeś żeś wielbłąd…

  41. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ten 5 krag Piekiel. Smakowite. Ale jednoczesnie pocieszajace
    jak szerokie mozliwosci awansu stwozyla III RP. Rzeczywiscie
    „kazdy” mogl zostac milionerem. Osiol takze.

  42. dark side napisał(a):

    Dosc ciekawy artykul na temat roli trybunalu konstytucyjnego autorstwa Marka Safiana
    http://www.newsweek.pl/wy.....ykul=18671

    Cieszy mnie, ze nie tylko u nas wladza ma apetyt na ujarzmienie trubunalu. Ale jeszcze bardziej to, ze poki co w demokratycznym swiecie standarty prawa wyznaczane przez trybunal biora gore nad doraznym interesem politycznym.
    Wyjatkiem jest bialorus , gdzie „niepokorny sąd konstytucyjny został rozpędzony i zastąpiony nowym, powolnym składem sędziowskim. ”
    Fraza pobrzmiewa mi jakos znajomo…

  43. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars
    Moim zdanie masz racje. Gwiazda jest legenda ciekawa, warta refleksji. Czlowiek legenda ktory wykorzystuje w ten sposob swa pozycje jest czlowiekiem, albo nieuczciwym, albo niemadrym. Coraz bardziej jestem przekonany ze nie jest to postac dynamiczna, zmieniajaca sie w miare uplywu czasu. Brak madrosci albo brak poczucia sprawiedliwosci towarzyszl mu chyba od prologu.

    Jozef Mackiewicz napisal kiedys tekst zatytulowany ” Watykan w cieniu czerwonej gwiazdy”. Kiedy redaktor zwrocil mu uwage ze gwiazda nie rzuca cienia, mial odpowiedziec ze czerwona gwiazda to wyjatek. Okazuje sie ze wyjatkow jest wiecej.

  44. Bars napisał(a):

    Drogi Gospodarzu!
    Ani mi przez myśl nie przeszło winić Pana za znikanie moich postów! Ale to się naprawdę dzieje. Post do Jasnejanielki, po cytacie z Jej wpisu, zawierający jeszcze kawałek komentarza do jasnoanielkowych słów, został gładko ścięty.
    Przykro mi, że o Gwieździe mówi się dziś z lekceważeniem lub pogardą. Myślę, że sobie na to nie zasłużył. Jeśli nawet zachowywał się jak nawiedzony siedząc w swoich „okopach Świętej Trójcy”, to nie mając istotnego wpływu na cokolwiek, nie był w stanie wiele nabroić. Pewnie lepiej by było, żeby w tych okopach pozostał i nie dał się uwieść czy zwieść braciom KK, ale i tak nie jest dziś w stanie komuś czy czemuś zaszkodzić w istotny sposób. Serdecznie pozdrawiam.

  45. głos zwykły napisał(a):

    Gwiazda jest mało interesujący na temat do rozmowy. Ja osobiście uważam, że jest b. wiele osób z Solidarności i ruchu niepodległościowego, nawet o wiele bardziej udanych niż A. Gwiazda, którzy po prostu nie nadają się na sprawowane przez nich funkcje, a szczególnie, aby pokazywać ich w TV z fonią. Wielu działaczy Solidarności powinno przejść do zaszczytnej historii, nieodwołanie już w 1989 r. Jak mawia jeden z wnuków znajomych moich rodziców: „Dziadek jus cas do kosa”.

  46. Bars napisał(a):

    Edwarze!
    Gwiazda nie jest nieuczciwy, już predzej jest niemądry, naiwny czy nawet, zaryzykowałabym slowo, dziecinny. On się chyba spetryfikował w poczuciu niezrozumienia, niedocenienia i krzywdy. Odnoszę wrażnie, że to pełen niezrealizowanych ideałów chłopczyk, któremu zabrano ukochaną, przez niego samego zrobioną zabawkę, który kiedyś tupał i krzyczał w poczuciu dziejącej mu się niesprawiedliwości, a teraz nie rozumiejąc tego, że jest cynicznie wykorzystywany, próbuje bawić się jakąś z tej zabawki śrubką, którą mu oddano. Sądzę, że on się łudzi, że jest znowu potrzebny Polsce i to jest naprawdę smutne.

  47. mw napisał(a):

    W. Kuczyński 1:22 p.m.

    A więc to manipulacja tylko „Rz”. Ciekaw jestem, czy prof. Winczorek napisze sprostowanie. . .

  48. Bars napisał(a):

    Głosie!
    Zgadzam się z Tobą! Podobnie myślałam o Wałęsie i to już w okresie I-szych wyborów prezydenckich (moim kandydatem był p.Mazowiecki) Czas robi swoje – z jego biegiem jakoś przyzwyczaiłam się i do Wałęsy… Nawiasem mówiąc, o czym, na litość boską, rozmawiają znajomi Twoich Rodziców w obecności wnuka???

  49. soulgarden napisał(a):

    >soulgarden,
    >usuwam wpisy w ktorych bełkoczesz,
    W Kuczyński, panie były ministrze! Ten Pański pogardliwy kalambur,który w swej pogardliwej esencji był dotąd na pograniczu klasy bycia mężczyzną w tym momencie ma już znaczenie godnością dorównujące tym wszelkim orientacjom. Tylko przez wzgląd na fakt,iż to pański blog czuję się w dystansie na tyle by nie nazwać po imieniu tego czego jest pan współorganizatorem,w judaistycznym najznamienitszym stylu. Jestem w stanie znieść jeszcze trochę pańskiej pseudohomoseksualnej postawy,ale ostrzegam,że nie osiągnie pan za dużo za wszelką cenę starając się ingerować w coś czego jest pan w jakiejś mierze animatorem. Wierzę w pańską inteligencję i minimum godności osobistej,że doskonale rozumie pan dwuznaczność swojej postawy i zreflektuje pan swoją dotychczasową postawę nie godną nie tylko byłego ministra,ale także człowieka honoru,jakim był ponoć,i pozostanie zapewne na zawsze pewien Czesław.

  50. głos zwykły napisał(a):

    Bars,
    To jest taki prawicowy dziadek – zwolennik, ojca dyrektora i PiS-u, antysemita i inne podobne kwiatki. Bardzo żarliwie nakłania wnuka do manifestowania uczuć religijnych.

  51. głos zwykły napisał(a):

    Ogrodzie, nie chcę abyś odebrał to jako atak na twoją niezależność światopoglądową, ale oglądanie meczy piłkarskich i innych zawodów sportowych, tylko po to, bo są tam rośli policjanci jest wyjątkowo niezdrowe….

  52. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars
    Pal 6 Gwiazdy troske o Polske. On splugawil na forum senatu
    czlowieka. Senat zatwierdzil go. Gwiazda pokazal sie jako blazen,
    publicznosc rozpoznala sie w swojej roli. Borusewicz zrobi jak zechce, ale mysle ze dalsze marszalkowanie cyrkowi nie ma sensu.

    Piszesz glupota. Moze. Tyle ze dyskredytacja Borusewicza ktory „podpalil stocznie” sluzyc moze wyeksponowaniu roli
    pomawiajacego. Motyw jest. Swiadomej nieuczciwosci moze niema.

  53. Bars napisał(a):

    Głosie!
    Tylko powinszować dziadkowi takiej religijności. Powinno się chyba powiedzieć – dobrze mu tak!

  54. soulgarden napisał(a):

    Głos zwykły, przybliż swoją myśl,suponujesz że oglądam zawody sportowe tylko lub nie tylko po to „bo są tam rośli policjanci”.
    Może jednak jest tu ukryte jakieś założenie? Może gdyby to założenie usunąć okazałoby się,że lubie oglądać zawody sportowe ze względu na rywalizację sportową? I jeszcze jedna możliwość: twuj tekst jest reakcją na samopoczucie człowieka,który nigdy nie był na meczu piłkarskim. I dlatego kręci cię homodominacja w necie?

  55. Zofia napisał(a):

    Polska polityka zagraniczna:
    Niemcy konsultują się z Rosjanami ( w sprawie rosyjskiego embarga na polskie mięcho):
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4136455.html
    A minister Fotyga zachowuje się po chamsku wobec szefa rosyjskiej dyplomacji:
    http://wiadomosci.gazeta......36533.html
    Tak więc na otwarcie Domu Polskiego z udziałem prezydentowej Rosji p. Ludmiły Putin, która przyjęła zaproszenie Marii Kaczyńskiej – należy patrzeć z nieco innej perspektywy.
    Zrozumiałe stają się te wszystkie niepewności, te obawy, że żona Putina może się w Sankt Petersburgu nie zjawić.
    Rosja w ramach retorsji na zachowanie Fotygi mogła odpłacić pięknym za nadobne, albo pokazać, kto tu rzeczywiście jest dyplomatą i dobrze wychowanym człowiekiem.
    No ale, skoro mamy takiego, a nie innego szefa dyplomacji …
    No i kto tu jest bardziej Europejczykiem żona prezydenta Rosji czy polska minister spraw zagranicznych?….
    Fotyga na zaproszenie Ławrowa mogła do Rosji nie jechać, jej wola – ale należało to stronie rosyjakiej zakomunikować w przyzwoity sposób a nie wywalać zaproszenie do kosza bez słowa.
    Fochy pani minister, jak zdeflorowanej dziewicy po 40-tce, są wysoce nie na miejscu.

  56. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    Co do Pani Minister Fotygi to nie bądź taka szybka z tak późną defloracją, gdyż jest znane jeszcze takie powiedzenie: „każda potwora znajdzie swojego amatora”. Okazuje się, że ludzi podnieca często nietypowość.

  57. Edwar D.Dana napisał(a):

    Z pierwszego linku od Zofii

    „Źródło podkreśla, że nie ma różnic między stanowiskiem Polski a stanowiskiem UE w sprawie rosyjskiego embarga. „Niemcy reprezentują jedno unijne stanowisko, wypracowane na podstawie rozmów z Polską i Komisją Europejską” – podkreślił przedstawiciel urzędu kanclerskiego. Dodał, że Berlin sprzeciwia się „bilateralizacji” stosunków krajów Unii z Rosją.”

    Tak byc POWINNO.

    Tez wolal bym aby stosunkami z Rosja i polityka zagraniczna zajmowal sie kto inny niz KaKa.
    Savoir-vivre (jesli zostal naruszony(?), w przeciekach czesto wystepuje klamstwo) obowiazuje wszystkich i niekoniecznie ma to cos wspolnego z europejskoscia.

  58. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    Pańska Gazeta się rozwija. Ma doskonały poziom komentarzy politycznych. Czytają ją w sposób bardziej lub mniej utajniony różne osobistośći życia publicznego w kraju i zagranicą. Jako facet, który dzień rozpoczyna nie od kawy, lecz od zerknięcia do kuczyna, myślę, że w tym przekaźiorze publicznym zbyt jednowymiarowo komentowane są wydarzenia polityczne (w tym emocjonalnie, np. przestał się odzywać wyzwalający adrenalinę Mawar, pozdrawiam). Sądzę, że oprócz „zasłużonej” złości, powinno być miejsce na żart, a nawet melancholię. Ten ostatni powód mógłby być wyrażany, na przykład, w pańskim wstępniaku następującym zwrotem: „proszę o chwilę zażenowania”. Wyobrażam sobie, że po srogiej dyskusji, w następnym wpisie wspomniał by Pan jej temperaturę i zwocił się o chwilę żażenowania. Ileż melancholii skłaniającej do refleksji jest zawarte w tym zwrocie. Jako pomysłodawca proponuję:

    Chwilę zażenowania

    nad ciepłym jeszcze wyczynem Pana Premiera związanym z tłoczeniem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

    ***
    Druga sprawa, która nie daje mi spać po nocach to problem Leppera i jego przystawki (Samoobrony). Mimo, że kiedyś na łamach Przeglądu usiłowałem dać mu w p…., to nie zmienia to faktu, że zrodzony przez duet Balcerowicz – Kuczyński syn marnotrawny z Zieleniewa (?) ma się dobrze. To ja omal nie dostałem od jego fanów w Przeglądzie w dumną część mojego ciała, którą sam chciałem u Leppera złośliwie zbrukać. Nurtuje mnie pytanie:
    Kiedy pochmurno-deszczowa republika nad Bałtykiem stworzy warunki żeby to Tworzywo (lepperowisko) wreszcie się rozpuściło w otaczjącej nas przyrodzie?

  59. soulgarden napisał(a):

    To było tzw Irasiad! :)

  60. narciarz2 napisał(a):

    Dla mnie najbardziej znamienne jest to, ze (jak pisze GW) popularnosc PiSu nie spadla po wydarzeniach wokol TK. Pokazali pogarde dla prawa (i sprawiedliwosci) i sa tak samo popularni.
    -
    Problemem Polski nie jest PiS, tylko wyborcy.

  61. Bars napisał(a):

    Edwarze!
    W „obciętym” poście było m.in. o Borusewiczu. On, jego żona A.Pienkowska i pp.Gwiazdowie byli bardzo blisko związani. W Stanie Wojennym, kiedy B. się ukrywał, to po wyjsciu z „internatu” właśnie m.in. p. Joanna była z B. w kontakcie i to ona także organizowała mu spotkania z ludźmi, oraz kontakt ze swiatem. Jedno z takich spotkan miało sie odbyć w moim starym domu, skrytym pośród ogrodów i jednocześnie dostępnym z czterech różych ulic. Nie wiem, co w międzyczasie zaszlo miedzy tymi ludźmi, że dziś owocuje takimi gorszącymi zajściami. Nawiasem mówiąc o „Gwieździe – dzis” wiem tylko tyle, że jest członkiem prawie nieistniejącej kapituły orderu O.B., oraz od paru dni pracownikiem IPN-u, a także że w stosunku do Borusewicza zachował sie obrzydliwie. Żadnych szczegółów nie znam, bo TV nie oglądam z założenia, komputer padł mi w przeddzień weekendu całkowicie i ostatecznie, a ja sama także padłam i zajęłam się „spoglądaniem na księżą stodołę”(ciężki przypadek kardiologiczny) Czy mógłbyś wskazac mi jakieś linki do artykułów dotyczących tej afery? Będę Ci bardzo wdzięczna!

  62. głos zwykły napisał(a):

    A propos jeszcze „judaistycznego najznamienitszego stylu” i męczenia dzieci fundamentalistycznym podejściem do religii katolickiej, to chcę powiedzieć, że znalazło to odzwierciedlenie już w Hollywoodzko żydowskim nurcie popularnego kina. Po wielkich fajerwerkach Borata, w Polsce pokazywany był obraz pt. Zwartboek przetłumaczony jako „czarna księga”. Film Paula Verhoevena, reklamowany, jako „Powrót Verhoevena do formy”, z pewnością zasługuje w ocenie inteligentnego widza na jedną gwiazdkę, ale nie byle jaką, bowiem jest tam znakomita scena: Jak amerykański bombowiec z uszkodzonym silnikiem, aby się wznieść spuszcza bomby z luku, jedna z bomb trafia w dom w którym u wielodzietnej rodziny ukrywa się główna bohaterka filmu Rachela Stain, która nota bene w dalszym ciągu po rozstrzelaniu i obrabowaniu, na barce, w finale ukartowanej przez Szmalcownika z Gestapo ucieczki z Danii, całej jej rodziny. Wraca w trumnie do miasta i przefarbowywuje sobie cipkę z czarnej na blond, a następnie zostaje kochanką szefa miejscowego gestapo Ludwiga Müntze, który okazuje się nie będzie jej do końca obojętny. W każdym razie w tym znakomitym filmie reklamowany jako oparty na prawdziwych faktach, oraz polecanym przez dział kultury GW. Aby nie było niedomówień: równie dobrze można by polecać wpisy powolnego ogroda, jako wartościowe w dziale kultury GW. Pada następująca refleksja Racheli Stain po przypadkowym zbombardowaniu domu w którym się ukryła u religijnego gospodarza: „I plus za dodatkowy efekt.|- Jaki? – Nie muszę wkuwać Biblii,|żeby dostać jedzenie.” Czy można uwierzyć, że rzecz nie dzieje się w Polsce, lecz w Danii, gdzie podobno Duńczycy uratowali na prawdę bardzo wielu swoich żydów. Głupota chyba nie zna granic ani narodowości, a na tym tle ogród wcale tak źle nie wygląda.

  63. uchachany napisał(a):

    -> Stan

    „Kiedy pochmurno-deszczowa republika nad Bałtykiem stworzy warunki żeby to Tworzywo (lepperowisko) wreszcie się rozpuściło w otaczjącej nas przyrodzie?”
    .
    Lepper dostał propozycję nadstawienia karku do pogłaskania przez rękę, która mu zafundowała kiedyś elegancki garnitur i karnet do solarium :-)…
    ;
    Więc jako Jasnogrodzianin-antykaczysta pomyśl lepiej nad dylematem, który być może Ciebie i innych antykaczystów dotknie: dylematem konieczności polubienia Leppera jako jednego ze zworników Wielkiej Koalicji Antykaczej…
    Dylematem, jaki był wcześniej udziałem kaczystów, którzy musieli polubić Leppera jako jednego z filarów IV RP…

  64. narciarz2 napisał(a):

    Stan Says: Premier w sprawie publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zachowywał sie infantylnie.
    A ja mysle, ze zachowal sie pogardliwie. Moim zdaniem, on chcial pokazac swoja pogarde dla przeciwnikow, bo TK w tym momencie stal sie przeciwnikiem. On chcial pokazac, ze moze sobie pozwolic na pogardliwe zachowanie i wypowiedzi. Moim zdaniem, nie jest tez przypadkiem, ze dokladnie w tym samym momencie zasugerowal, ze A.Michnik wspieral stalinizm.
    -
    Przemier chce nas przyzwyczaic, ze jesli chce, to moze kazdemu dac w jape. W przypadku publikacji orzeczenia TK ustapil i opublikowal, zeby nie spowodowac dalszej eskalacji konfliktu, bo nieopublikowanie byloby jednak lamaniem Konstytucji i moglyby byc konsekwencje. W ten sposob osiagnal swoj cel: ponizyl Trybunal okazujac mu krancowy brak szacunku, jednakze bez konsekwencji prawnych, bo jednak opublikowal.
    -
    To nie byl infantylizm. To bylo zwykle lajdactwo w celu osiagniecia celu politycznego, jakim bylo okazanie pogardy przeciwnikom. Stan, nie doceniasz Kaczynskich.

  65. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars

    Jak narazie odszukalem:

    http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4134334.html
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....caid=13c11

    Walesa odpowiedziel z wlasciwym sobie wdziekiem.

  66. uchachany napisał(a):

    -> Edwar, Bars

    Cóż, Gwiazdowie żywią spore pretensje do Borusewicza:
    http://www.obywatel.org.p.....borusewicz

  67. Bars napisał(a):

    Edwarze, wielkie dzięki!

  68. narciarz2 napisał(a):

    Bars:
    w celu polepszenia stanu swojego serca przestan czytac gazety oraz ten blog, przynajmniej na jakis czas. Mnie natychmiast za czyna kłuc po jewej stronie po spojrzeniu na portal GW. Pytanie brzmi „co dzisiaj Kaczynscy, Kurski, etc. zrobili ohydnego”, i niestety codziennie jest odpowiedz. To nie pomaga kardiologicznie. Lepiej zyc dluzej acz nieswiadomie, niz zejsc bedac w stanie poinformowania.

  69. narciarz2 napisał(a):

    Uchachany napisal: Więc jako Jasnogrodzianin-antykaczysta pomyśl lepiej nad dylematem, który być może Ciebie i innych antykaczystów dotknie: dylematem konieczności polubienia Leppera jako jednego ze zworników Wielkiej Koalicji Antykaczej…
    Ja sie obawiam, ze Uchachany ma racje. Sam jestem ciekaw, czy to jest prawda, ze wsrod parady łajdakow obecnej w polskim rzadzie, Lepper zachowuje sie stosunkowo najprzyzwoiciej. Czy to jest tylko moje wrazenie, czy wynik selektywnych informacji w GW? Czy istnieja jakies przemilczane łajdactwa Leppera?

  70. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dotyczy Leppera tylko posrednio ale zabawne:
    http://www.gazetawyborcza.....28388.html

  71. soulgarden napisał(a):

    Proponuję znaleźć zawód,który pogodzi zarobkowanie,realizację erotyczną i dowartościuje. Nagle okazuje się,że uniknięcie rozmowy w rozmowie staje się objawem sukcesu. Sukces jednak zapewnia samo sprowadzenie rozmowy do normalności,czyli wtłaczanie w przestrzeń akceptacji pewnych męskich gestów. Sztuka dominacji odbywa się przez cienki przesmyk sypiącego się piasku w klepsydrze. Aż trudno ocenić co jest sukcesem największym,ale „wszysto pracuje dla nas,tylko jeszcze o tym nie wiemy ile w tym genialnych możliwości”? :)

  72. narciarz2 napisał(a):

    Edwar:
    ja wiem, ze Samoobrona to jest szczegolna partia. Maja swojego profersora-oszusta, i maja swoj instutut naukowy bodajze w Lodzi, ktory dostarcza podstaw intelektualnych poczynaniom Lyzwinskiego, jakby nie wystarczalo mu zwykłe łózko. Czlonkow Samoobrony trudno okreslic inaczej niz Chór Wujów. Jednakze, wuj to niekoniecznie łajdak. Obaj sa szkodliwi dla panstwa, ale moim zdaniem z dwojga zlego łajdak jest duzo bardziej szkodliwy. Wuj sprowadza zycie publiczne do poziomu rozporka, natomiast łajdak uczy pogardy i nienawisci. Z dwojga złego lepsze to pierwsze niz to drugie.
    -
    Moim zdaniem, wujowie naginaja prawo, ale go nie niszcza. (Byc moze dlatego, bo ich nie stac intelektualnie.) W panstwie prawa Lepper i jego wuje byliby zwiazani prawem i dlatego niezbyt szkodliwi. Natomiast Kaczynscy (*) to co innego. Kaczynscy to jest gangrena, ktora chce zniszczyc sama substancje panstwa prawa i zastapic ja modelem bialoruskim.
    -
    *) Pisze „Kaczynscy” w sensie symbolicznym, ale chodzi mi o cala formacje, ktorej oni skupili wokol siebie.

  73. uchachany napisał(a):

    -> Narciarz2

    „…Czy to jest tylko moje wrazenie, czy wynik selektywnych informacji w GW? Czy istnieja jakies przemilczane łajdactwa Leppera? ”
    ;
    W zależności od potrzeb bieżącego etapu walki obraz Leppera w GW może ulegać daleko idącym zmianom :-).
    Pamiętasz może, jak zareagowała GW na chwilowe wyrzucenie Leppera z rządu? Wtedy, kiedy zakulisowo porozumiewał się z Tuskiem, a Kaczory kaptowały cichcem jondrusiowe bestiarium (na czym się zresztą przejechali – sprawa Begertape :-D)?
    Zaraz według „anonimowego informatora z Brukseli okazał się „bardzo kompetentnym ministrem rolnictwa” :-)…
    Zaś kiedy wrócił na kacze łono – patronem chuci, rui i poróbstwa w Szamboobronie i potencjalnym tatusiem Córki Partii p. Krawczyk :-)…
    Już wtedy szykowała się Wielka Koalicja Antykacza, ale czegoś Tusk zdrefił albo nie dogadał się z innymi kontrahentami. Nieźle się wtedy z proplatfusów nabijałem, wieszcząc im, że chociaż tak wypominali Kaczorom mezalians z Jondrusiem, to może i im samym przyjdzie takowy zaakceptować :-).
    Rekomendowałem im, żeby się w takim przypadku – jako patentowani, jasnogrodzcy Ynteligenci – usprawiedliwiali gombrowiczowskim poszukiwaniem parobka…
    ;
    A Lepcio został ukarany za nielojalność sprawą Krawczyk, ale z drugiej stronu GW i we własną stopę tym samym strzeliła, bo przecież Jarkacz nigdy nie krył swych kanibalskich skłonności względem przystawek, i sprawą Krawczyk dostał mimowolny prezent od Michnika – w postaci prokuratorskiego batoga na jondrusiowy grzbiet…

  74. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na rzecz Sa przemawia takze jej sarmackosc. Gdyby ktos krecil film kostiumowy z scena sejmiku w Sochaczewie czy Sudowej Wiszni
    nie musial by dlugo szukac statystow. Wojewodzki zjazd Sa w Koszalinie wystarczyloby odpowiednio ubrac.

    Kosc z kosci, krew z krwi.

  75. Bars napisał(a):

    Uchachany!
    Po stokroć dzięki! Przeczytałam spory kawałek zawartości ukrytej pod tym linkiem i teraz męczy mnie potworny ból głowy. To nie licencia poetica, tylko szczera prawda. Ja chyba zupełnie nie potrafię się zdystansować! Tak duża porcja informacji tego typu jest dla mnie nie do strawienia. Raz jeszcze dziękuję.

  76. Edwar D.Dana napisał(a):

    Rzady Komisarzy !!!

    http://wiadomosci.gazeta......37312.html

  77. Piotruś napisał(a):

    Jestem całym sercem po stronie Pana Wałęsy, chociażby z powodu jasności wypowiedzi i klarownego osądu sytuacji.

  78. Bars napisał(a):

    Narciarzu!
    Każdy nowy dzień zaczynam dokładnie tym samym pytaniem. TV przestałam oglądać, numery nieprzeczytanej, ba, nawet nie przejrzanej GW tworzą juz calkiem przyzwoity stosik, radio skryło się pod stertą książek – pozostały mi internet i blog, z których przynajmniej na razie nie umiem zrezygnować. Podejrzewam uzależnienie. Podejrzenie jets tym bardziej uzasadnione, że nie mając z kim rozmawiać, jako że wśród osób, z którymi sie kontaktuję, sporo jest niestety „kaczystów”, ograniczyłam moje „polityczne kontakty” do blogu. Co prawda ostatnio to się wyraźnie zmienia – moi znajomi poczuli wreszcie niemiły odorek i przeżywają właśnie „zawód miłosny”. Nie wyobrażasz sobie ilu światłym i wykształconym ludziom zależało na rozliczeniach z komuną ! Bracia KK im to gwarantowali, więc znaleźli w nich wyborców. Teraz, poniewczasie plują sobie w brodę. Mój stosunek do teczek i wszystkiego co z nimi związane był i jest „blogowy”, więc dość długo „robiłam” za parszywą owcę, a kilka osób wręcz się na mnie obraziło. Nic to, powoli się przeproszą… Dziękuje za dobrą radę – masz rację, nie warto przyspieszac tego co nieuniknione, czyniąc zadość zaspokajaniu ciekawości

  79. głos zwykły napisał(a):

    http://prawo.money.pl/akt.....41488.html

    Kaczyści ograniczyć zarobki najlepszych i najgorszych prawników. Dotychczas obowiązuje zgodna z etyką zawodową maksymalna stawka minimalna poniżej której adwokat zejść nie może. Nie wypada. Absolutnie jest to nieetyczne.

  80. uchachany napisał(a):

    -> Bars

    Nie ma za co :-).
    .
    Ale warto przeczytać pełny stenogram wystąpienia Gwiazdy w Senacie:
    ;
    http://www.senat.gov.pl/k6/dok/sten/033/33sten2.pdf
    albo
    http://www.senat.gov.pl/k6/dok/sten/033/22.HTM
    ;
    Bo zupełnie inaczej wygląda to niż na wyrwanym z szerszego kontekstu kawałku przytaczanym przez GW pod tezę o oszołomstwie Gwiazdy:
    http://serwisy.gazeta.pl/.....25784.html
    ;
    Wystąpienie Gwiazdy jest w ogóle ciekawe, stawia pewne tezy (zgadzam się, ze dyskusyjne), o tym że niekiedy strajki były inspirowane przez władzę dla wewnętrznych rozgrywek w jej łonie, ale ponieważ istniało autentyczne niezadowolenie społeczne – występowała sytuacja „ucznia czarnoksiężnika”i wymykały się spod kontroli.
    ;
    Natomiast pytanie Borusewicza wyglądało mi na świadome „wcięcie” się w dialog między senatorem Sidorowiczem a Gwiazdą, skierowane na wytrącenie Gwiazdy z toku narracji i zdeprymowanie go;
    Gwiazda refleksem się co prawda nie wykazał: cóż prostszego było odpowiedzić Borusewiczowi coś w stylu:
    „Owszem, żywię przekonanie, że strajk byl sprowokowany przez władzę, ale wcale nie oznacza to, że oskarżam Pana Marszałka o bycie prowokatorem; co najwyżej pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie, że i Pan Marszałek mógł stać się ofiarą prowokacji”
    Natomiast Gwiazda się zacukał, zbił z pantałyku, i dał ustawić w pozycji chłopca do bicia. Cwany ten Borsuk…
    ;
    Zaś GW pisząc „Gwiazda oskarża Borusewicza” popełniła typową dla siebie manipulacyjkę; Gwiazda nie powiedział, że Borsuk jest prowokatorem, ale że „…strajk sierpniowy był prowokowany”.
    ;
    Manipulacje GW są coraz tandetniejsze… Ta akurat jest łatwa do zdemaskowania poprzez lekturę całego stenogramu wypowiedzi Gwiazdy, by ową kontrowersyjną jej część ujrzeć w kontekście całości, a nie zaserwowanego kawałka.
    ;
    Zresztą w ogóle media manipulują coraz tandetniej. Może wyznają parafrazę starej stalinowskiej tezy „W miarę postępów w budowie komunizmu zaostrza się walka klasowa” do postaci „W miarę zaostrzania walki politycznej rośnie ciemnota ciemnych ludów poszczególnych stron konfliktu” (i można ordynarniej rżnąć ich w bambuko)…? Czy co?

  81. Piotruś napisał(a):

    Edwar D (3:21) bardziej przemawia do mnie brak 5 klepki. Ale co ma robic ze sobą facet którego nikt nie chce.(albo przynajmniej udaje, że nie chce)
    Dużo zabawniejsze jest wypłynięcie na szkło byłego starszego szeregowego posła Pęka. Bardzo żałuje, że z powodu małej ilości czasu nie moge ogladać pełnej wersji komisyjnego szoł. Aktorzy szykują si wyśmienici. Jak się panu Balcerowiczowi powiedzie może byc kolejny ubaw na miarę świtową.

  82. Edwar D.Dana napisał(a):

    Odnosnie Komisarz z Bialegostoku

    Panie Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego
    Kazimierzu Ujazdowski

    Po pobieznym sprawdzeniu teatrow IV RP donosze ze teatr w Rzeszowie nosi nadal imie Wandy Siemaszkowej ktora nie baczac na to co z tego wynika grala rozliczne role (jaka role, chcialoby sie zapytac) w Teatrze Dramatycznym we Lwowie w sezonie 1940/41.

    Co Pan na to jako intelektualista i pisowiec.

  83. Edwar D.Dana napisał(a):

    Piotrus
    daj to, bo nudno, prosze.

  84. Piotruś napisał(a):

    Bars (8:23) wśród moich znajomych „kaczystów” otrzeźwienie przyszło gdzieś pod koniec ubiegłego roku. Minęlo kilka miesięcy i znowu zaczynaja się uśmiechac, co prawda niesmiało, ale postępy widać wyraźne. Z twarzy znikneło zacięcie (sami to zauważali, ale nic na to nie umieli poradzić) i na razie można małe co nieco na różne tematy. Mam nadzieję, że nie udają i po wakacjach będzie można poruszyć jakiś temat polityczny. (na razie na wszelki wypadek nie próbuję)
    Dla mnie największym sukcesem politycznym bedzie zejście niektórych postaci (przywoływanych czesto na blogu) ze sceny w kaftanach bezpieczeństwa.

  85. Piotruś napisał(a):

    Edwar D polecam blog Pana Passenta.
    Sory, ale nie umiem dawać, tylko klepie w tym małym okienku. Jak cos dłuzszego to nawet nie potrafię sprawdzić.

  86. jasnaanielka napisał(a):

    Bars! Dbaj o siebie i staraj się nie brać na serio tych wszystkich cudów, których jesteśmy świadkami. Wyobraż sobie, że siedzisz w loży w kinie – takim prawdziwym, starym kinie -, że za chwile pokażą się napisy końcowe i zabłyśnie światło. A taper przygrywa na fortepianie….
    Bo tego, co się dzieje nie można traktować ze zbytnią powagą. Choć z drugiej strony, ja też jestem uzależniona i w każdej wolnej chwili na blog zaglądam. A że jeszcze równie interesujące są dla mnie trzy blogi „Polityki”, to czasem dostaję lekkiego kręćka.
    Jeśli chodzi o A. Gwiazdę, to nieciekawym nazwałam go nie dlatego, że nie jest wart uwagi, tylko, że postać ta nie budzi mojej sympatii i to od początku. Nie byłam związana z ruchem S ani z opozycją jako taką, zawsze trzymałam się z dala od zorganizowanych grup. Takie zbączenie. (I pośród bąków są zbączenia)! Owszem, kibicowałam, w miarę możności wspierałam finansowo, ale nie byłam w żaden sposób związana, co nie znaczy, że się nie interesowałam. Wprost przeciwnie, bardzo pilnie czytałam wszelkie, drukowane materiały – miałam do nich dostęp – i to na ich podstawie wyrobiłam sobie zdanie, że S dla tzw inteligencji pracującej nie ma żadnej propozycji.Gwiazda wydawał mi się zbyt radykalny, potem na długo znikł z pola widzenia i myślałam, że pop5rostu rzucił to wszystko i zajął się pracą w zawodzie, bo przecież jest człowiekiem wykształconym. Po latach okazało się, że cały czas pielęgnował jakieś żale, zapiekłe pretensje, jego nieczęste wypowiedzi były coraz bardziej pełne goryczy, że koledzy wsiedli do pociągu, a on z walizką na trzecim peronie… Oskarżał wszystkich o własne niepowodzenie i czekał na sprawiedliwość dziejową.
    A całkowicie w moich oczach pogrążył go niedawny epizod górski, gdy naraził dużą grupę GOPRowców i straży granicznej na poszukiwanie go wraz z małżonką w górach. Takiego lekceważenia wszelkich reguł turystyki górskiej, a także braku wyobrażni i pełnej pogardy dla tych, którzy ich z narażeniem własnego bezpieczeństwa szukali nie można darować ludziom gór, za jakich oni się podają. W moich oczach zdyskredytował się AG kompletnie.
    ;
    Co do zjadania postów, to przypuszczam że może to być spowodowane próbą dosłownego cytowania innego tekstu. Kiedyś coś takiego zdarzyło się Zofii i takie tłumaczenie podał admin w blogu Passenta, albo Paradowskiej.
    System potrafi wykasować taki tekst – nie zawsze, ale warto sprawdzić.

  87. maciek g napisał(a):

    Bars, dla mnie P. Gwiazda jest fanatykiem, który obecnie zaczyna gonic w ‚piętkę’. Gospodarz słusznie mówił o nim jak o ‚chłopcu z zapałkami’, bo była by tragedia gdyby on stanął na czele solidarności. Słuchałem jego wypowiedzi – on myśli zupełnie nierealistycznie i nielogicznie. Jak pisał Gogol ‚Ludzie ograniczeni i przy tym fanatycy są nieszczęściem ludzkości, i biada temu krajowi w którym tacy ludzie obejmą władzę’.
    Gdyby był to człowiek mądry, myślący logicznie – nigdy by nie dał się wmanipulować Bracim do ich polityki i słuzyc ża uzytecznego ‚idiotę’

  88. Piotruś napisał(a):

    Przepraszam, czy ktoś wie co to jest Ruch Gospodarczy im Edwarda Gierka?

  89. jasnaanielka napisał(a):

    Obserwując ostatnie wydarzenia i szukając jakiejś pociechy odszukałam w książce Mariusza Wilka pewne zdani, które zapamiętałam…
    Na kolacji u korespondenta Rzepy w Moskwie, na pytanie czemu zamieszkał na Północy odpowiedział:
    „- Krąg Polarny to w sam raz taka odległość od polskiej sceny politycznej, jakiej należy się trzymać.”
    Uważam że coś w tym jest. Wprawdzie taka zdesperowana nie jestem, ale dystans warto trzymać i nie dać się zwariować.

  90. Edwar D.Dana napisał(a):

    Piotrus
    Prosze oto:
    http://pl.wikipedia.org/w.....rda_Gierka

  91. narciarz2 napisał(a):

    Proponuje zalozyc Ruch Poszanowania Przeciwnika Imienia Dwóch Takich Co Ukradli Ksiezyc (RPPIDTCUK)

  92. uchachany napisał(a):

    -> Piotruś

    „Ruch Gospodarczy im Edwarda Gierka” (a właściwie „Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka”)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_Odrodzenia_Gospodarczego_im._Edwarda_Gierka
    http://www.rog.com.pl/
    to demokrację miłująca partia socjalistyczna złożona przez prof. Bożyka, znakomitego ekonomistę mlekiem i miodem płynącej epoki Tow. Gierka.
    Wraz z takimi podmiotami jak LiD, weterani LWP, OPZZ, Stowarzyszeniem Ordynacka, Krajową Radą Weteranów Lewicy i być może niedługo i Samoobroną -
    pod przewodem Prezydentów Kwaśniewskiego, Wałęsy i (niedoszłego Prezydenta) Olechowskiego
    http://wiadomosci.onet.pl/1536721,11,item.html
    poprowadzą do zwycięskiego boju z kaczyzmem!
    ;
    Powinien ich poprzeć każdy demokrację miłujący inteligent pracujący, któren razem z robotnikiem i chłopem stanowi „ZDROWY RDZEŃ NARODU”!
    ;
    A może uda się jeszcze uzyskać pomoc samego Ojca Dyrektora (już mu raz nieźle kaczki podpadły za szambo w Pałacu Prezydenckim)…? Wszak (zdaniem Leppera) nie ma zasadniczej sprzeczności między rydzykizmem a gierkizmem. Patrz:
    http://www.samoobrona.org.....t=/80.html
    :-))

  93. Bars napisał(a):

    Przeczytałam powoli i bardzo uważnie stenogram z posiedzenia senatu. Moje pierwsze wrażenie jest takie: p.Gwiazda stara się uczciwie i szczerze odpowiedzieć na zadawane mu pytania. W swojej szczerości jest nieco naiwny, w tym sensie, że liczy na to, iż słuchacze docenią, zrozumieją i uwierzą w jego szczerość. Wyraźnie czułam, ze liczy także na życzliwy odbiór swojej wypowiedzi. Zachowanie marszałka Borusewicza nie jest comme il faut. Zachowanie senatora Niesiołowskiego jest jeszcze gorsze.
    -
    Jeśli nie chcę znaleźć się na stole operacyjnym w czasach, gdy kardiochirurgom drżą ręce, (co świadczyłoby jak najgorzej o mojej inteligencji), to muszę się już pożegnać, resztę komentarza pozostawiając na jutro. Dobranoc wszystkim. Życzę spokojnej nocy.

  94. uchachany napisał(a):

    -> Bars

    :-))

  95. soulgarden napisał(a):

    Bars w obecnej sytuacji jesteś więcej niż dzielna.
    Jak oceniacie drugi już puchar UEFA zdobyty przez drużynę z Hiszpanii? Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tak dobrego widowiska. Początek meczu pokazał,że w karnych Sevilla będzie miała dużą przewagę przez supersolidnego bramkarza. Jednak większość meczu przeważał Espanyol,który mógł przygotować się do meczu nie myśląc o mistrzostwie kraju. Wydawałoby się,że stara piłkarska reguła,że niewykorzystane sytuacje się mszczą została zbyt wiele razy potwierdzana przez jakby nie wkładających pełnej koncentracji i determinacji piłkarzy zdobywcy pucharu. Nie wiem jak obstawiacie zwycięzcę LM,ale ja nie potrafiłbym nigdy kibicować AC Milan jako najbardziej mafijnemu klubowi w Europie i dlatego uważam,że Liverpool zwycięży dzięki duchowi walki fair. Jest to drużyna na pewno wybitniejsza od tej,którą pogrążyli Platini i Boniek w pamiętnym meczu na Heysel.
    Jeśli chodzi o Gwiazdę to nie uważam by jego uraz wobec Wałęsy był zbyt duży jak na historyczne koleje losu,które tak spolaryzowały losy tych osób. Byłbym ostrożny z przypisywaniem Gwieździe świadomej współpracy z SB. Obecna sytuacja jest raczej głównie dla mnie dowodem na to jak ktoś pieczołowicie opiekuje się szlifowaniem urazy w człowieku mniejszej klasy od Wałęsy,którego los jeszcze tym naznaczył. Jest jakaś prawidłowość w produkowanych kiedyś teczkach i ich faktycznym zastosowaniem dzisiaj. Jakże mądrzy byli ci wszyscy aparatczycy pilnujący niewinnych ubeków by pisali mogące dobrze się uwiarygadniać paszkwile. Jakże głębokie zrozumienie człowieka i mechanizmów społecznych musiało leżeć u podstaw systemowości tych działań. Jak uniwersalne są to dziś – można nawet powiedzieć – „samograje”. I sama zasada zmechanizowania manipulacji,umechanicznienia jej przez jednoczesne poruszanie całymi złożonymi strukturalnymi sekwencjami to dorobek nauki lat żywych badań socjoinżynierii PRL. Ale teczek zabetonować się nie da,a powszechne otwarcie (z wieloma korektami) jest prawdziwym,realnym mniejszym złem.

  96. muchomor podróżny napisał(a):

    Głupków też zabetonować się nie da, niestety. A przecież zabetonowanie ich razem z teczkami rozwiązałoby obecny kryzys w sposób trwały. Dobre ruchy w polityce mają niekiedy mało wspólnego z humanizmem.

  97. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4137940.html

    http://www.gazetawyborcza.....37977.html

    Wypowiedz Rotfelda:
    „Polskie elity nie są zarażone żadnym bakcylem rusofobii – mówi „Gazecie” Adam Daniel Rotfeld, b. minister spraw zagranicznych. – W Polsce rusofobii nie ma. Wręcz przeciwnie, nasze społeczeństwo ma dużo sympatii do Rosjan, ale nie znajduje ona odzwierciedlenia w polityce Moskwy wobec Polski. Mamy prawo oczekiwać od Rosjan partnerskiego traktowania. W wypowiedzi pana Jastrzembskiego widzę próbę szukania winnych obecnego kryzysu w stosunkach Rosji z UE, takiego Czarnego Piotrusia. Najłatwiej zrobić go z Estonii czy Polski, krajów, które bezskutecznie oczekują od Moskwy, by być traktowane na tych samych zasadach co reszta członków UE.”

  98. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gwiazda i Pek. Dysproporcja. Zestawienie nieprzystojne.
    A jednak jest wiele wspolnego w ich funkcjonowaniu na forum publicznym. Laczy ich obsesja. Pierwszy hoduje manie po to by utrzymac sie w swiadomosci spolecznej, drugi by wogole zaistniec.
    Sama ambicje by „byc” trzeba uszanowac. Niepokoi paliwo tego „bycia”. Obaj panowie wierza w wampiry. Wiara jak wiara, na pewno szczera, odzwierciedla intelektualne i emocjonalne mozliwosci. Obaj probuja uzgodnic swa wiare z rozumem. Dochodzi do zblizenia wiary w wampiry z rozumem, takim jaki jest i jak to zwykle bywa po takim zblizeniu, bez odpowiednich zabezpieczen, rodzi sie uwodzicielski zebaty potworek ktory potrafi wyjasnic wszystko, do dna. Przed takimi koszmarkami wyposazonymi w kly chronia nasza nieopierzona demokracje takie organy jak Tybunal Konstytucyjny.
    Trybunal nie jest areopagiem swietych i genialnych. Jest przeszkoda.
    Swego rodzaju garbem na drodze po ktorej pedza szaleni kierowcy,
    ktorych umietnosci czesto sa zbyt male w stosunku do mozliwosci technicznych pojazdu. „Zdradziecki garb” na chwile przywoluje ich do porzadku.

    Walesa zareagowal w zwyklym dla siebie stylu. Jest niewychowalny. Borusewicz po decyzji izby, moim zdaniem, powinien ustapic. Bronil swej mlodosci, najwazniejszej przygody zycia. To tez rodzaj manii. Manii trudno zaradzic, nikt nie jest od niej wolny. Trzeba ja sublimowac. Niektorym sie to udaje.

    http://www.gazetawyborcza.....37954.html

  99. Arek napisał(a):

    Dziś sporo będzie o demokracji (mój ulubiony temat). Kwaśniewski, Olechowski i Wałęsa organizują konferencję.
    Na dzień dobry link do Raportu „Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość” o stanie demokracji w Polsce, o którym mówił wczoraj prof. Safjan w TVN24:
    kilka konkluzji z raportu
    http://www.dip.org.pl/raporty.htm
    i pełna wersja:
    http://www.dip.org.pl/Raport_01.pdf

  100. Paweł Luboński napisał(a):

    Jasnaanielko,
    Może to sprawa uboczna, ale muszę wziąć w obronę Gwiazdów w kwestii górskiej. Cóż takiego się stało? Starzy, doświadczeni turyści, nie żadne nastoletnie pacany, poszli sobie w góry i pozostali w nich dłużej, niż planowali, nikogo o tym nie informując. To powinna być wyłącznie ich sprawa i ich ryzyko. Histeria, jaką to wywołało, wzbudziła we mnie pusty śmiech. Nie widzę powodu, by to ich oskarżać o to, że zorganizowano na ich cześć bezsensowną akcję poszukiwawczą.
    Tak się składa, że też jestem człowiekiem gór i wielokrotnie zdarzało mi się znikać gdzieś w ostępach Karpat na parę tygodni bez utrzymywania kontaktu z kimkolwiek. Także między innymi na Ukrainie i w Rumunii, które to kraje, jak powszechnie wiadomo, dzikie są i pełne zbójców oraz krwiożerczych zwierząt. No, ale ja nie jestem postacią publiczną.

  101. uchachany napisał(a):

    -> Edwar D.Dana Says:

    maj 17th, 2007 at 6:36 am

    Aż się nawet zdziwiłem nieco, że GW nagle spróbowała trochę obiektywizmu w zalinkowanych przez Ciebie wiadomościach :-.
    Wstyd im się zrobiło po tej hucpie dla „ciemnego ludu Jasnogrodu”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4136533.html
    którą się tak napawała nasza niesiona „sadystycznym jadem nienawiści (antykaczej)” nieoceniona Zosia :-)…?
    ;
    Tutaj
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=62577064&a=62578644
    wymieniliśmy z hrabią.mileyskim parę uwag na temat różnych niuansów i aspektów mięsnej wojny polsko-rosyjskiej w szerszym kontekście stosunków wenątrzunijnych i UE-Rosja oraz Polska-Rosja, jak i pracy naszej dyplomacji na tej niwie :-).
    ;
    W każdym razie wygląda na to, że ku mojemu zdziwieniu kaczo-fotygowa dyplomacja zaczyna wyrastać z pieluszek i śliniaczków :-).
    No – chyba że pewne pesymistyczne moje przypuszczenia, którym również dałem tam wyraz są trafniejsze :-). Mam wszelako nadzieję, że ten pesymizm jest niecelny :-)…
    ;
    P.S. Ciekawy aspekt poruszył również olias tutaj:
    http://forum.gazeta.pl/fo.....a=62569405

  102. uchachany napisał(a):

    -> Edwar D.Dana Says:

    maj 17th, 2007 at 7:49 am

    „… Walesa zareagowal w zwyklym dla siebie stylu. Jest niewychowalny…”

    Wałęsa w maniakalnie masochistyczny sposób demonstruje co i raz argumenty na swój „bolkizm” :-).
    Pamiętasz może, jak w którejś z tych stajenek niebetlejemskich – u Lisa czy u Sekielskiego&Morozowskiego – spotkał się z Jaruzelskim i żebrał o „świadectwo moralności” że nie nie żaden tam Bolek, jeno czystej wody Pogromca Komuny…?
    ;
    Wielce to żenujące było widowisko, przypominało stary cyrk z czasów stanu wojennego, kiedy „solidarnościowi terroryści” „zaatakowali” polską ambasadę (w Wiedniu? Nie pamiętam) i ambasador przed kamerami wroniej TV opowiadał z przejęciem: „Broniliśmy!” Tymy ręcamy broniliśmy” („I tymy palcyma!” – jak parodiował Pietrzak) :-DDD.

  103. uchachany napisał(a):

    -> Paweł Luboński Says:

    maj 17th, 2007 at 8:43 am
    „… muszę wziąć w obronę Gwiazdów w kwestii górskiej. …”

    Ja z kolei pamiętam, jaka histeria zapanowała wtedy na prawackich blogach: esbecy dopadli gdzieś w górskich komyszach Gwiazdów!
    Tak nawiasem mówiąc, jeżeli jego tezy zaczną się potwierdzać, to Premier powinien przydzielić mu ochronę…

  104. Zofia napisał(a):

    Drodzy Państwo,
    Serdecznie dziękuję za pamięć i życzenia. Sprawiły mi wiele radości.
    Tym z Państwa, których znam adres e-mailowy – odpowiem osobiście.
    Raz jeszcze sedecznie dzięki.
    Pozdrawiam z życzeniami młlego dnia i udanego, nadchodzącego weekendu.

  105. Edwar D.Dana napisał(a):

    Duzo dzis sie mowi o PL fobiach. Dla rownowagi chce dzis napisac o czyms przeciwnym. O filiach.

    Polak wyksztalcony ma „filie” trzy.

    Na poczatek wywodzaca sie z myslenia pozytywistycznego czechofilia. Polega na idealizacji cech i funkcjonowania pokrewnych jezykowo sasiadow ktorzy kiedys, dawno, dawno temu, byli pomostem miedzy tym co pozniej stalo sie Polska a zachodnia cywilizacja. Nieracjonalnosc tej filii bije po oczach. Dysproporcja tego co po klesce pod Biala Gora zostalo ze spoleczenstwa czeskiego, a wejsciem PL w okres rozbiorowy jest ogromna. Czesi
    nasi ” starsi bracia” przestali byc „narodem historycznym”. Historia potraktowala ich okrutnej niz Polakow. Spolecznstwo czeskie zostalo pozbawione swych elit, zostalo zredukowane do ludu. Kultura zeszla na poziom folkloru. Budowac musieli prawie wszysko od poczatku.
    Nabyli w tej odbudowie cech ktorych im niektorzy zawidza. tyle ze jest to tak, jakby czlowiek po przejsciach, ktory jednak zachowal wszystkie czlonki, zazdroscil inwalidzie po amputacji nogi sprawnosci z jaka pokonuje schody lub bezrekiemu umiejetnosci skrecenia papierosa.
    W swej filii jestesmy slepi na bledy braci. Na prosty fakt ze np uklad monachijski byl inicjatywa Czeskiego rzadu. Ze akceptacja Protektoratu byla rowna francuskiemu szczesciu z Vichy. Ze Czesi, w wolnych wyborach, bez falszerstwa zastosowanego w PL, w ogromnym stopniu poparli partie komunistyczna, a potem, ze komunizm Czeski przerastal o glowe okrucienstwem komunizm Polski. Moze byl to efekt Czeskiej spolegliwosci?
    Podkreslam nie krytykuje, nie wytykam niczego. Podsuwam tylko material do refleksji.

    „Filia” druga zwie sie okcydentalizm. Czerpie pozywke z zapoznienia.
    Nie bylismy nigdy czescia Imperium Rzymskiego, nie wzieli nas Karolingowie (pozytki z imperializmu sie klaniaja). Do zachodu weszlismy pozno. Ale na tyle by zintegrowac nieco romanizmu, przezyc gotyk, renesans i wszystko co potem. Swiadomosc tego opoznienia kaze nam obsesyjnie sprawdzac sie w oczach zachodu
    zachowywac sie jak ubodzy krewni. Tyle ze zapominamy iz ubogich krewnych,”ubogich” na rozne sposoby, jest w swiecie zachodnim ktorego jestesmy od naszego Polskiego zarania uczestnikami, multum.
    Obok nas plasuja sie kraje skandynawskie, ze o nadbaltyckich nie wspomne. „Ubogim” krewnym byla Irlandia.
    Wstarczy nawet pobiezne zapoznamie sie z fantazmami francuskiej literatury by wiedziec gdzie w hierarchi dziobania umieszone byly kraje iberyjskie. Wstarczy troche wiedziec o kulturze Hiszpanskiej
    by zoriantowac sie w sile Hiszpanskiego „orienalizmu”, w sile Hiszpanskiej frankofilii. Nie jestesmy sami i jestesmy Zachodem. Wystarczy popatrzec na Sandomierz i Krakow, pochodzic po Lubelskich zaulkach, zobaczyc sylwetki warszawskich kosciolow.
    Kiedys byla to dla mnie mysl egzotyczna, ale dzis wiem ze nie bylo by nic dziwnego w tym by idac od krakowskiego rynku ulica sw.Jana po wejsciu na resztke murow obronych zobaczyc Morze, morze Srodziemne. Demokracja szlachecka wspierala sie o tradycje republikanskiego Rzymu. Lacina byla jezykiem urzedowym, w miastach rzadzil samorzad. Okcydentalizm jak wszystkie filie jest wyrazem tesknoty, pozadania czegos czego nam brak. Nie, nie musimy uprawiac tej filii. My jestesmy z Zachodu.

    Rusofilia. Ta u nas Polakow przybiera perwersyjne formy. Bardzo czesto podszyta jest hipokryzja. Czul to Dostojewski. Filia z koniecznosci. Przybierala rozliczne formy. A to milosci do Wiekiej Rosji w ktorej Polacy mieli by odegrac role tak jak Grecy w starozytnym Rzymie, to znowu marzenia srodowiska Druckiego-Lubeckiego ze przeciez, centrum Rosyjsko- Polskiej wspolnoty kiedys przesunie sie na zachod a Warszawa stonie sie jej stolica.

    Rusofilia Dmowskiego, ktory otwartym kodem walil w Rosyjskiej Dumie ze my Polacy wybieramy Rosje bo sie jej nie boimy, nie boimy sie bo reprezentujemy wyzsza cywilizacje. Wystepuje tez rusofilia bedaca efektem syndromu sztokholmskiego, kiedy ofiara popada w emocjonalna zaleznosc od kidnapera. Tu przykladem jest general Jaruzelski. Jest on jednoczesnie ladnym przykladem jak stan patologiczny mozna obrocic ku dobremu.

    ———————-
    Ten swiadomie niedomkniety szkic traktuje jako zachete do rozmowy.

  106. Torlin napisał(a):

    Coraz bardziej mnie nuży rozmowa z oficerami prowadzącymi. Jeszcze to wszystko czytam, ale te głębokie aluzje, przypuszczenia obelżywe, pragnienie za wszelką cenę umoczyć już na wstępie człowieka inaczej myślącego – odstręcza mnie.
    Jeden z oficerów odkomenderowanych do naszego blogu przez reżim pisze: „Wraz z takimi podmiotami jak LiD, weterani LWP, OPZZ, Stowarzyszeniem Ordynacka, Krajową Radą Weteranów Lewicy i być może niedługo i Samoobroną -
    pod przewodem Prezydentów Kwaśniewskiego, Wałęsy i (niedoszłego Prezydenta) Olechowskiego”. I już – mamy powiązanie Olechowskiego z Samoobroną i OPZZ, Wałęsy z weteranami LWP. Byleby opluć, może chociaż fragment plwociny przyczepi się.
    Znudziły i znużyły mnie te prowokacje, a tu widzę i Bars została przeciągnięta na drugą stronę.
    Edwarze! Ja nie rozumiem, co Ty chcesz od Borusewicza?

  107. Edwar D.Dana napisał(a):

    Torlin
    NIC NIE MAM DO ZARZUCENIA BORUSEWICZOWI
    to senat jest niegodny by mu marszalkowal!

  108. zeen napisał(a):

    Lepiej milczeć powoli, niż za szybko gadać :))
    wielce pouczająca lektura, dzięki uchachany.

  109. Edwar D.Dana napisał(a):

    Uchachany
    Jak jestem niekrajowy. Wiec pewne rzeczy uchodza mojej uwadze.
    To skamlenie L.W akuratnie widzialem. Pomietam tez kiedy do naszego internatu doszla wiesc o liscie podpisanym
    „Kapral Walesa”. Niby tyz prawda. Ale to byla „gowno prawda” i smak gowna w ustach zostal.

  110. Edwar D.Dana napisał(a):

    Przy koniecznym uznaniu bylych zaslug, wybor Gwiazdy do kolegium IPN, a takze niedoszly wybor Czumy, uwazam za wpuszczanie slonia do szklarni. A czemu by nie p. Walentynowicz lub Wyszkowski.

  111. jasnaanielka napisał(a):

    Pawle L. – temat wprawdzie drugoplanowy, ale warto pociągnąć.
    Starzy, doświadczeni turyści, jakimi są Gwiazdowie powinni wiedzieć, że GOPR ma obowiązek poszukiwać tych, co poszli w góry i nie wrócili w rozsądnym terminie. Jeśli zawiadomili rodzinę i znajomych, że wrócą po tygodniu, czy trzech, a nie ma ich kolejne dwa tygodnie, to powinni w jakikolwiek sposób dać znać, że żyją i nic im się nie stało. W dobie telefonów komórkowych to jest proste. Całe zamieszanie wynikło z faktu, że rodzina, czy przyjaciele – nie pomnę – zgłosiła oficjalnie ich zaginięcie! Koszty związane z ich poszukiwaniem były niebagatelne, bo zaangażowano wszelki możliwy do użycia sprzęt.
    Turyści powrócili, syci wrażeń i zdrowi.
    Nie zauważyłam wzmianki o tym, że choćby wyrazili zażenowanie spowodowanym przez własne zaniedbanie zamieszaniem.
    Nie przypominam też sobie, by w jakiś dostrzegalny sposób podziękowali GOPRowcom za narażanie zdrowiaq i życia w bezsensownej akcji.
    W tym samym czasie ktoś inny mógł naprawdę potrzebować pomocy.
    Tyle i tylko tyle.

  112. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze,
    Z okcydentalizmem zgoda, ale nie bardzo wiem, gdzie ty dostrzegasz czechofilię. Jeśli idzie o stosunek do Czechów, to u znanych mi ludzi wykształconych jest albo obojętny, albo lekceważący. Lekceważenie to wynika chyba głównie z braku u Czechów „bohaterskiej” historii najnowszej. Pamiętam, jak przed laty moja licealna nauczycielka historii, skądinąd bardzo porządny pedagog starej daty, z satysfakcją opowiadała o jakiejś praskiej restauracji, w której z pietyzmem przechowuje się lustro stłuczone przez pocisk podczas powstania praskiego w 1945 roku. Tudzież o tamtejszym „klubie barykadników” zbierającym się przy jednym stoliku w piwiarni. Może mam inny punkt widzenia, ale wydaje mi się, że właśnie takie „szwejkowskie” stereotypy dominują w polskiej świadomości, jeśli nie liczyć elity czytującej Hrabala i Kunderę.
    Nie rozumiem też, co masz na myśli, pisząc o rusofilii. Jeśli idzie o fascynację rosyjską kulturą, to sam jestem takim rusofilem. Ale wymienione przez Ciebie przykłady nie przekonują (nie mówiąc o tym, że dotyczą czasów minionych). Czy przeświadczenie Dmowskiego o naszej wyższości kulturowej i wyciąganie z tego wniosków politycznych można nazwać filią? I znowu, ja wokół siebie takiej filii nie dostrzegam. Prędzej niechęć i lekką pogardę podszytą lękiem.

  113. zeen napisał(a):

    Jasnaanielko,
    mam dziwne przeczucie, że gdyby to nie dotyczyło Gwiazdów, przeczytalibyśmy o obciążeniu kosztami akcji poszukiwawczej zgłaszających lub może nawet anonimowych wędrowników.
    Czytałem o takim przypadku, ludzie odpowiadali z paragrafu „fałszywy alarm bombowy”, jak sobie przypomnę to zalinkuję.

  114. Paweł Luboński napisał(a):

    Janaanielko,
    GOPR nie ma obowiązku poszukiwania ludzi na terytorium innego państwa. Również na terenie polskich gór taka akcja ma sens pod warunkiem, że chodzi o w miarę dokładnie określony teren. Wyobraźmy sobie, że ktoś powiedział rodzinie po prostu: jadę w góry, po czym więcej się nie odezwał. I co, obowiązkiem GOPRu będzie wówczas przeczesywanie całych Tatr, Beskidów i Sudetów? Moim zdaniem sprawa została absurdalnie rozdmuchana z uwagi na osobę Gwiazdy. Samemu Gwieździe można najwyżej zarzucić niepotrzebne denerwowanie bliskich. Dalszy ciąg to już nie jego wina.
    Nie przesadzaj też z tym narażaniem zdrowia i życia. W porze letniej Karpaty poza paroma najwyższymi pasmami typu Tatr nie są dla ludzi sprawnych i doświadczonych bardziej niebezpieczne niż, powiedzmy, Puszcza Świętokrzyska.
    Można postawić problem ogólny: do jakiego stopnia człowiek ma prawo ryzykować własnym zdrowiem i życiem, skoro w razie wypadku ratowanie go będzie oznaczało poważne koszty. Niekoniecznie finansowe, także w postaci czasu, wysiłku, a niekiedy narażania się ratowników. Ja jestem pod tym względem bardzo liberalny.
    Pewna moja znajoma, również doświadczona turystka, chodziła kiedyś samotnie po Bieszczadach i miała nieszczęście zwichnąć czy złamać sobie nogę w dość odludnym miejscu. Kiedy ją znaleziono i ładowano do śmigłowca, goprowiec zaczął od tego, że straszliwie ją zwymyślał za rzekomą lekkomyślność. Od tego czasu moje uczucia do GOPRu mocno oziębły.

  115. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobrze Pawle odpowiadam:
    Bardzo czesto w PL dyskursie politycznym, tym bazujacym na historii wystepuja odwolania do Czeskiego rozsadku, zawisc ze przezyli okupacje bez powaznych strat (za wyjatkiem Czeskich Zydow). Moze tez na moja recepcje wplywa fakt ze wychowywalem sie w srodowisku ludzi starszych niz rodzice + wychownie bylo galicyjskie gdzie zwiazki z Czechami byly blizsze. Zapewniam cie ze czesto stykam sie i dzis z opinia ze Czesi powinni byc dla nas wzorem. Czy Hrabal i Kundera (ten zwlaszcza jest moim ulubiencem)
    to elitarna zabawa? Chyba na tyle na ile czytelnictwo jest elitarna zabawa.
    Jestem wielbicielem Rosyjskiej literatury. Piszac nieco prowokacyjnie o tej „filii” mialem na mysli ze nie wynika ona z poczucia braku, tesknoty. Ze jest proba zaakceptowania niepozadanej potrawy ktora trzeba przelkac. Dzis przybiera ona forme apriorycznej akceptacji uroszczen Rosyjskich. Forme traktowania polskiej polityki kiedy nie chce sie ona podporzadkowac interesom Rosji, jako wyrazu rusofobii.

    PS
    Kuzyn mieszkajacy w Polsce ktorego prosilem by przez swoje literackie kontakty wysadowal Ukraincow w naszej (twojej i mojej) kontrowersji, zadzwonil i nakazuje mi przyznac ci w tej sprawie racje. Inteligentni Ukraincy sadza ze jest to tylko rozpowszechnione w Ukrainskiej Galicji mniemanie. Chapeau bas!

  116. Edwar D.Dana napisał(a):

    Z ideologicznego frontu:

    http://www.dziennik.pl/De.....leId=44678

  117. Andrzej napisał(a):

    Rozszerzenie informacji, która podał Edwar:
    http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070517/REGION/70516032
    oraz kolejne porażające sukcesy policji:
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  118. uchachany napisał(a):

    -> Edwar D.Dana Says:

    maj 17th, 2007 at 11:07 am
    „Z ideologicznego frontu: …”

    A na froncie:

    ” „Ależ zapewniam, że będzie krytyka władzy!” – ripostuje Marcin Wolski, autor scenariusza Kabaretonu i jednocześnie doradca prezesa TVP. ”
    ;
    Ex tow. Marcin Wolski miał zapewne na myśli, że „Kritika, wicie – musi być konstruktiwna!” I będzie taka „kritika konstruktiwna” w wykonaniu obecnie przyojdyrowego Rosiewicza :-)…

    Chociaż trzeba mu przyznać, że w ITR i „60 minutach na godzinę” umiał stworzyć parasol ochronny nad prześmiewcami. Tyle że w warunkach cenzury byli to bardzo inteligentni prześmiewcy…

    Niemniej jego obecna kariera nieodparcie nasuwa skojarzenia z piosenką Młynarskiego o starych fotografiach, których bohaterem był tata, co to „w pierwszym szerego znów się zmieścił!”

  119. zeen napisał(a):

    „Niemniej jego obecna kariera nieodparcie nasuwa skojarzenia z piosenką Młynarskiego o starych fotografiach, których bohaterem był tata, co to “w pierwszym szerego znów się zmieścił!”

    A mnie ta kariera wygląda na inną piosenkę klasyka, w której śpiewa o pewnej substancji przyczepionej do kadłuba statku nucąc: hej, płyniemy!

  120. Stan napisał(a):

    Narciarzu,

    z przyjemnością czytam Twoje krótkie, błyskotliwe wypowiedzi na temat wydarzeń politycznych w Deszczowej Republice Nadbałtyckiej.
    Nie mogę się jednak zgodzic, że zachowanie czynników rządowych w sprawie tłoczenia orzeczenia TK miało wyłącznie znamiona chamstwa. Dostrzegam w zachowaniu tych czynników także objawy paraliżującego strachu, co przy braku kultury powoduje takie, a nie inne „zuchowskie” odruchy.
    Dlatego też moje wezwanie do chwili zażenowania uważam za zasadne.

    ***
    P.S.
    Zosiu, z okazji imienin, proszę Cię, nie sypiaj z laptopem. Stać Cię na więcej.
    Poza tym przyjmij moje bezgraniczne uwielbienie.

  121. uchachany napisał(a):

    -> Torlin Says:

    maj 17th, 2007 at 9:58 am
    „Coraz bardziej mnie nuży rozmowa z oficerami prowadzącymi. …”
    Nader wytłuszczona karta… Na więcej Cię nie stać..?

  122. uchachany napisał(a):

    -> zeen Says:

    maj 17th, 2007 at 12:26 pm

    „A mnie ta kariera wygląda na inną piosenkę klasyka, w której śpiewa o pewnej substancji przyczepionej do kadłuba statku nucąc: hej, płyniemy! ”

    Tyż, tyż :-)…

  123. Edwar D.Dana napisał(a):

    Poczucia wagi slowa p.Fotyga nie ma za grosz.
    To chyba ja zupelnie dyskwalifikuje jako ministra spraw zagranicznych.

    http://wiadomosci.gazeta......38661.html

  124. uchachany napisał(a):

    -> Edwar D.Dana Says:

    maj 17th, 2007 at 12:52 pm

    „Poczucia wagi slowa p.Fotyga nie ma za grosz. …”
    ;
    „Co się polepszy, to się popieprzy” :-).
    O ile „uunijnienie” „mięsnego” konfliktu z Rosją oceniam jako sukces, o tyle takie chlapnięcie ozorem przypomina, że jednak proces wydobywania się kaczych Metternichów z tych pieluszek i śliniaczków linearny nie jest :-).
    Chyba że, tak jak pisałem w zalinkowanej rozmowie na forum GW – ten sukces był przypadkowy i wynikał z uporu natury arefleksyjnej i potrząseniowo – szabelkowej :-).

  125. zeen napisał(a):

    Kobieta się fatyguje dla was, a wy niewdzięcznicy nic, tylko piasek w tryby…
    Jeżeli już, to nie szabelką a ściereczką do kurzu…

  126. jasnaanielka napisał(a):

    zeen – mieszasz pojęcia i kompetencje…
    GOPR nie ma prawa obciążyć żadnymi kosztami swoch intwrwencji. Ani panienki, co się z chłopakiem zawieruszyła, opuszczając schronisko i zostawiając plecak, ani doświadczonego starego turysty, który;;;;;;;
    Panienka znaleziona po trzech dniach może co najwyżej usłyszeć, co panowie sobie o niej myślą. Ten konkretny stary, doświadczony nawet tego nie usłyszał, bo ktoby znieważał taki symbol!!!
    Za akcję ratunkową GOPRu każdorazowo płaci podatnik. Ty i ja.
    Za spowodowanie alarmu bombowego można dostać wyrok i płacić długo. Z własnej kieszeni.
    A symbol nami, podatnikami gardzi głęboko.

  127. uchachany napisał(a):

    Ciekawa wypowiedź Warzechy
    http://lukaszwarzecha.sal.....index.html
    poruszająca pewne aspekty ewentualnego powrotu do władzy lewicy zjednoczonej pod egidą Kwaśniewskiego.
    Szczególnie interesujące:
    „„Układ prezia” wykorzysta bez pardonu wszystkie instrumenty i preteksty do bezwzględności, jakie od miesięcy tworzy duet braci Kaczyńskich. Ludzie, którzy „mają Polskę w dupie”, znów dostaną do ręki instrumenty psucia państwa. W olbrzymiej mierze dzięki PiS-owi, który poszedł na niezliczone kompromisy i lekceważył kwestię tworzenia instytucji jak najodporniejszych na polityczne wahnięcia. ”
    ;
    Przypomina mi to relacje w zawłaszczaniu państwa między pierwszą koalicją SLD/PSL kadencji ’93/97, następną koalicją AWS/UW i jeszcze następną znowu SLD/PSL (później tylko SLD).
    Ta pierwsza, oszołomiona i jeszcze trochę zawstydzona niespodziewanym sukcesem („wróć komuno, bo naród kuno!”) zachowywała się dosyć powściągliwie, druga leciała TKM-em (bo „moralnie wyżsi” wrócili do władzy i się należało), trzecia wstydu się wyzbyła (skoro ci lepsi też?) i rwała jak leci.
    ;
    Kacza władza praktykę tę pogłębiła, więc rzeczywiście jak się „układ prezia” dorwie do waadzuchny, będzie niezła dintojra…

  128. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na jutro Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP zaplanowalo Gest Symboliczny.
    Ministr Fotyga uda sie w tym celu do Kut nad Prutem i symbolicznym krokiem przejdzie symbolicznie most na szumiacym Czeremoszu. Czynnosc symboliczna symbolizawac bedzie symboliczny stan niewypowiedzianej wojny, symbolicznie nawiazujacy do owego wrzesnia roku pamietnego 39, w jakim znalazly sie symboliczne stosunki Polsko Rosyjskie.
    Ukrainski mer miasta Kuty przewiduje wreczenie Pani Minister symbolicznego gozdzika, moze beda symboliczne rajstopy.

  129. Edwar D.Dana napisał(a):

    Podobno w Kutach minister Ujazdowski planuje budowe symbolicznego mauzoleum Nikodema Dyzmy, moze zreszta idzie o Dolege Mostowicza.

  130. Bars napisał(a):

    Torlinie!
    Na miłość boską, kto i gdzie mnie przeciągnął? Dlaczego ja nic o tym nie wiem? Czytałeś moje posty? Ja po prostu uważam PP.Gwiazdów za ludzi bezwzględnie uczciwych i raczej nie widzę, przynajmniej na razie, dostatecznych powodów, by zmienić zdanie. P.AG. nigdy nie poznałam osobiście. Z p.JG. zostałyśmy sobie przedstawione, ale „small talk”, jaką z tej okazji odbyłyśmy, nie upoważnia mnie do twierdzenia, że ją znam. Natomiast bardzo blisko i od wielu lat znam osobę z najbliższego kręgu rodzinnego pp.G., a więc prywatny krąg rodzinny ww. osób jest mi znany całkiem nieźle i na tej wiedzy między inymi buduję swoje opinie. Nie lubię pohopnie oceniać czegokolwiek, bo łatwo wówczas o niesprawiedliwość. Czy przeczytałeś stenogram z posiedzenia senatu? Chodzi o strony od 26 do 39. Nadal utrzymuję, że Gwiazda absolutnie szczerze i z jakąś dziecinną naiwnością odpowiada na zadawane mu pytania. To Borusewicz atakuje i to agresywnie, przy czym osiąga, jak myślę, zamierzony cel – zbija Gwiazdę z pantałyku i zmusza do niezręcznej, „niepolitycznej” odpowiedzi. W tej scenie to Borusewicz mi sie nie podoba, nie Gwiazda. Jeszcze gorzej wypada Niesiołowski. Jego wystąpienie to wręcz „chamski najazd”. Zreszta mniejsza o tenor i styl tego posiedzenia senatu. Ważna jest jedynie kwestia co wyniknie z zaangazowania Gwiazdy na stanowisko w IPN-ie. Jaki wpływ na pracę tej, dla mnie osobiście podejrzanej co do charakteru i uczciwości instytucji, może wywrzeć osoba podejrzliwa i chyba ulegająca wierze w spiskową teorię dziejów. Odnoszę wrażenie, że intencje Gwiazdy są czyste, ale obawiam się, że bardzo łatwo da się on wykorzystać w charakterze „pożytecznego idioty”. Żałuję, że Gwiazda dał się w tę hecę wciągnąć. Myślę, żę to nie niezaspokojone ambicje, ani chęć odegrania się zdecydowały o jego zgodzie na przyjęcie funkcji w IPN-ie. On chyba naprawdę sądzi, że w tym szambie bez dna leżą odpowiedzi na zasadnicze pytania z naszej historii najnowszej. Szkoda mi Gwizdy i tyle. To „naiwny prostaczek” o dobrych intencjach, boję się jednak, że w myśl przysłowia o piekle wybrukowanym takimi dobrymi intencjami, nic dobrego i dla nikogo z tego nie wyniknie.

  131. W.Kuczyński napisał(a):

    Torlin, czyzbys tego oficera prowadzącego odnosil do uchachanego? To calkiem rowny gosc, wiec chyba nie o niego ci chodzilo?

  132. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze,
    W którą stronę będzie pani minister ten most w Kutach przechodzić? Jeśli w tę samą, co rząd polski w 1939 roku, to powinien ją witać raczej mer Wyżnicy.

  133. Bars napisał(a):

    Jestem tego samego zdania co Gospodarz!
    Uchachany, podobasz mi się i bardzo lubię Twoje posty!

  134. Torlin napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    Zarobiony jestem i nie mam czasu przeglądać wszystkich postów Uchachanego. Jeden zacytowałem – powtórzę:”“Wraz z takimi podmiotami jak LiD, weterani LWP, OPZZ, Stowarzyszeniem Ordynacka, Krajową Radą Weteranów Lewicy i być może niedługo i Samoobroną – pod przewodem Prezydentów Kwaśniewskiego, Wałęsy i (niedoszłego Prezydenta) Olechowskiego”. Dla mnie to jest obrzydliwe. Pisanie o Wałęsie „bolkizm”, o Kwaśniewskim „Prezio” – ja się tym człowiekiem (mówię o Uch…) nie zachwycam, a nawet wbrew odwrotnie na odwrót.
    Bars!
    Ja już kiedyś pisałem na ten temat, W zamierzchłych czasach Wałęsa był chłopcem na posyłki dla Gwiazdy, on teraz nie może tego znieść, pokazywał to już w 1980 roku i trwa to do dzisiaj.
    A ja miałem kiedyś taką samą sytuację w swoim żuciu. Dzięki mojej interwencji pewna grupa nie dostała tego, co chciała, uratowałem sporo środków dla firmy. Zrobiono zebranie i zrobiono ze mnie szmatę, broniłem się tak samo nieszczęśliwie jak Borusewicz. Człowiek jest bezradny wobec wulgarnych ataków i zawsze zrobi jakieś głupstwo, które jest natychmiast wykorzystane przez bezwzglednego, nieprzebierającego w środkach, przeciwnika.
    Wracam do roboty. Cześć.

  135. Bars napisał(a):

    Torlinie!
    Chyba każdy dorosły człowiek przynajmniej raz w życiu znalazł sie w sytuacji, kiedy musiał tłumaczyć, że nie jest wielbłądem. To obrzydliwa sytuacja, znam to. Nie ma gorszego uczucia niż uczucie bezradności jakie opanowuje czlowieka w takich chwilach. Ręce ci opadają, wszystko opada… Sam sobie zaczynasz sie wydawać niewiarygodny. Co do Uchachanego, to moim zdaniem nie jest on ani anty- ani prokaczystowski. Jego to wszystko co się dzieje nieźle bawi. Wyszukuje przeróżne smakowite kąski na naszej krajowej łączce politycznej i podsuwa blogowi do obejrzenia i spróbowania, sam zaś stara się utrzymać w równowadze przyjetą przez siebie pozycję w „szpagacie” i „pomiędzy”, przyznaję, że nieco ryzykowną i karkołomną, ale ciekawą . Tak widzę Uchachanego. Jest o wiele inteligentniejszy niż Mawar, Miner i Bernard do kupy wzięci, a przy tym to nie prokaczystowski wojownik, lecz w miarę neutralny obserwator. Pozdrawiam Cię serdecznie. Nie zamartwiaj się i nie przepracowuj!

  136. Bars napisał(a):

    Drodzy Blogowicze!
    Potrzebuję na cito, na już, jak najwięcej materiałów o Chile i Pinochecie, oczywiście poza tymi, które można od ręki znaleźć w Wikipedii. Chodzi mi o znajdujące się gdzieś w internecie ciekawe opracowania, materiały reportarzowe, krytyczne itp. Jeśli ktoś coś wie, gorąco proszę o linki. Najmocniej przepraszam Gospodarza i Was wszystkich za prywatę, ale to dla mnie niezmiernie ważne!

  137. zeen napisał(a):

    - Po prostu w to nie wierzę. To jakieś przekłamanie – powiedział premier Jarosław Kaczyński komentując doniesienia „Nowej Trybuny Opolskiej”, wg której niektórzy satyrycy zrezygnowali z występu na festiwalu w Opolu, gdy zakazano im śmiać się z władzy.
    Oto co naprawdę się wydarzyło:
    Substancja posiadająca wzorzec satyry politycznej (wypożyczony z Zielonki pod W-wą) przykładał kolejne programy satyryków do wzorca i obcinał wystające nadmiary. Tak przykrojone wystąpienia odesłała satyrykom do realizacji na koncercie.
    Satyrycy będąc zawodowcami zauważyli, że zginęły im bombowe wstępy na początku i wybuchowe pointy na końcu, w wyniku czego ich wystąpienia upodobniły się do przemówień sołtysa na otwarciu nowej remizy. Jako, że nie umawiali się na wiejską zabawę, tylko na poważną imprezę, nieźle płatną, doszli do wniosku, że niemoralne jest branie pieniędzy za marną pracę, jaką mieliby wykonać i zrezygnowali, tym samym ratując budżet TVP mocno szarpany niedopłatami abonentów, jak również obolały od decyzji KRRiT.
    Wzruszony tą patriotyczną postawą pan premier już zapowiedział przyspieszenie prac nad nowym, znacznie większym wzorcem satyry politycznej, który tym razem spocznie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Nasza dyplomacja już dostała zadanie upowszechnienia w zjednoczonej Europie wspomnianego wzorca, który na zasadzie użyczenia ma objechać całą UE. Dochodzą już pierwsze entuzjastyczne sygnały z Brukseli, świadczące o nagłym zwrocie w opiniach na temat Rzeczypospolitej i jej władz. Kanclerz Angela Merkel wystosowała jako pierwsza prośbę o użyczenie wzorca, w kolejce stoi już Nicolas Sarkozy, który nakazał przeniesienie starego francuskiego wzorca z Sevres do muzeum i przygotowanie miejsca na kopię polskiego wzorca.
    Nic natomiast nie wskazuje na rezygnację z budowy tarczy antysatyrycznej, którą Waszyngton planuje w porozumieniu z Pragą i Warszawą.

  138. Torlin napisał(a):

    Powiedziałem, że idę do roboty, ale tak się zdenerwowałem kłótnią z Tobą, że poszedłem sobie zrobić coś zjeść. I słuchajcie, w trakcie posłuchałem sobie na Trójce wypowiedzi Trzech Tenorów na spotkaniu demokratycznym. Balsam dla ucha. Wszystko to, co myślę, co sądzę, tam zostało powiedziane. Tak się cieszę, że Kwaśniewski, Olechowski i Wałęsa (kolejność alfabetyczna) siedzieli przy jednym stole i mówili jednym głosem. I już przestało mnie obchodzić, że ten obiektywny siedzący szpagatem nazywa ich jak nazywa.
    I to by było na tyle, jak mawiał nieodżałowany profesor mniemanologii stosowanej.

  139. zeen napisał(a):

    - Dziękuję Jarosławowi i Lechowi Kaczyńskim za aktywny udział w obradach Okrągłego Stołu – powiedział Aleksander Kwaśniewski podczas konferencji poświęconej europejskim standardom demokratycznym.
    To wstrętna potwarz, nigdy, przenigdy pan premier i pan prezydent nie zniżyliby się do siadania przy jednym stole ze zdrajcami ojczyzny, sprzedawczykami, wszelkiej maści komuchami, choćby to miało być przy krągłym, czy przy kanciastym stole czy innym meblu.
    To nie do pomyslenia co ten aparatczyk wygaduje, a do tego siedzi w towarzystwie byłego agenta Olechowskiego i agenta Bolka, którzy powinni przecież siedzieć chyba gdzie indziej i pod strażą.
    Ministrze Ziobro! Ruszaj waszeć, Rzeczypospolita Cię wzywa, ratuj honor Polaków.

  140. Stan napisał(a):

    Ooochch Bars,

    nie oceniaj tak nisko inteligencji Mawara i Bernarda. Trochę ich lubiłem, ale z pazurami do oczu skakaliśmy sobie także w Polityce.
    Więc może ja to ten ….

  141. Stan napisał(a):

    Pytanie retoryczne. Czy parzenie kawy swojemu politycznemu szefowi, to edukacja odpowiednia do piastowania funkcji wicemarszałka sejmu i ministra spraw zagranicznych (nawet jeśli zna się język angielski) ?

  142. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Ona przejdzie i niestety wroci.

  143. soulgarden napisał(a):

    Widzę,że między innymi rozmowy o Zioberce Fa – największym przestępcy IV RP – zostały wstrzymane.
    PS Czy nikogo nie ciekawi czy te tutejsze rozmowy są bezcelowe gdy nie ma konkretnego tematu,czy wręcz przeciwnie – wiele osób ciekawi lub są tak samo celowe? :)

  144. mw napisał(a):

    Prasa donosi, ze na opolskim kabaretonie nie będzie wolno żartować z władzy, przynajmniej w nieaprobowany sposób. Ale, jak pisze “GW”, Marcin Wolski, autor scenariusza kabaretonu, doradca prezesa TVP, zaprzecza jednak pogłoskom: “Ależ zapewniam, że będzie krytyka władzy!”
    .
    A więc będzie krytyka władzy! Zaaprobowana przez władzę.
    .
    Jakieś wątpliwości jeszcze gdzieś?

  145. Zofia napisał(a):

    Właśnie wróciłam ze spotkania naukowo-gospodarczego, gdzie omawiano dynamiczne zmiany jakie zachodzą w obrębie globalnego, europejskiego i obszaru nadbałtyckiego w handlu zagraniczny, co go determinuje, jak ewoluują się łańcuchy dostaw i co na to wpływa, o zagrożeniach wobec jakich staje Polska wobec tych dynamicznych zmian.
    Gdy czytam o rewelacyjnych odkryciach minister Fotrygi, że Rosja jest z nami w stanie wojny, bo …ma gdzieś handel z Polską, zastanawiam się, czy w gronie aktualnie rządzących jest ktokolwiek, kto racjonalnie myśli i dostrzega to, co naprawdę się wokół Polski dzieje.
    Zwłaszcza w dziedzinie handlu zagranicznego i dystrybucji towarów.
    Polsce nie są potrzebne idiotyczne pyskówki ministra spraw zagranicznych z Rosją o wyższości polskiej świniny nad z innych państw – ale nadrabianie zaległości wobec rynku.
    Np. wobec rynku usług logistycznych, który zajmuje się dystrybucją towarów w skali globalnej czy europejskiej, poprawą w kraju infrastruktury transportowej, budowa centrów magazynowo-dystrybucyjnych (logistycznych) ze stosownym oprzyrządowaniem technicznym, wprowadzenie zintegrowanego systemu monitorowania przewożonych ładunków np. kolejami, jaki wprowadzają wszystkie państwa przygraniczne z Polską. Potrzebne są horrendalne nakłady na kolej – zarówno na jego infrastrukturę jak i tabor oraz oprzyrządowanie techniczne.
    Polska na razie ma dziurę w kasie na te sprawy i mentalnie jest jakieś 6-8 lat do tyłu, nawet wobec takich państw jak Czechy, Słowacja czy Węgry.
    Rosji nie jest potrzebne polskie mięso. Ma je z innych państw dostarczone szybciej, sprawniej, taniej i przy większej kontroli nad ładunkiem. Sama jakość oferowanego towaru już nie wystarcza.
    Dobrze byłoby, żeby o takich sprawach jednak pani minister wiedziała nim postanowi stwierdzić na forum publicznym, że Federacja Rosyjska jest w stanie wojny z Rzeczpospolitą Polską!
    Radziłabym więcej liczyć się ze słowami, chylić głowę przed wiedzą i nie kompromitować naszego kraju po raz któryś tam z rzędu.

  146. Piotruś napisał(a):

    Dziękuje za wyjasnienia w sprawie Ruchu Miłosników Edwarda G.- myslałem, ze to nowy kabaret.
    Ukochany (1:51) nie bądź pesymistą Belka przywrócił przepisy o słuzbie cywilnej. Gorszym wariantem bedzie sukces stronników Lepera – w zdobywaniu dyplomów sa bezkonkurencyjni.
    Potem mała ustawka o stanowiskach dla sztukmistrzów sztuk wszelakich i wszystkie stołki do obsadzenia – bez wstydu najmniejszego i zgodnie z prawem.
    Bars (2:10) podobno polityka jest sztuką realizowania możliwości. Pan AG jest zupełnym przeciwieństwem powyższej tezy. Mam wrażenie, że w obecnej sytuacji stał sie kolejnym listkiem figowym kliki cyników i ju z niedługo albo pryśnie jego uczciwość, albo będzie kreował kolejny stek prawd prawdziwych.
    Edwarze (5:17) dobrze, że wróci. Gorzej gdyby nas pociągnęła za sobą.

  147. Piotruś napisał(a):

    Zofio (6:40) znasz jakieś plany dotyczace Linii Hutniczo Siarkowej z szerokimi torami prosto do Chin przez cała Azję Środkową.
    Ja nic o tym nie wiem, ale podobno Słowacy budują terminale przeładunkowe bo maja podobne połaczenie?

  148. Madzia napisał(a):

    Dzień dobry, cześć i czołem.
    *
    Jakie jest zdanie szanownego towarzystwa na ten temat?
    http://www.rzeczpospolita.....a_a_1.html
    Ciekawe ZA CO Piękny Olo otrzymał te pieniądze? No i jak tam te standarty europejskie? (chyba takie trochę na warunki moskiewsko-putinowskie).
    *
    A propos spotkania krewnych i znajomych króliczka, którego gonią Kaczory.
    Gdzieś znalazłam zdanie, że listy agentów nie trzeba już ujawniać. Wystarczy wydrukować listę obecności z uniwerka … :DDD
    Hymn Narodowy na koniec tego seansu spirytystycznego brzmiał b. patetycznie lecz nieco smętnie. Leciało to trochę w rytmie „My ze spalonych WSI”
    Pozdrawiam wszystkich.

  149. narciarz2 napisał(a):

    P.Zofio:
    mnie zastanowił wywiad z premierem opublikowany w Rzepie tuz przed ogloszeniem wyroku TK. Premier mowil o ludziach, o inteligencji, o srodowiskach, natomiast nie mowil o panstwie, o gospodarce, czy tez o mechanizmach. Mi sie to wydaje symptomatyczne. Premier, jak kazdy dyktator, działa w sferze „kto”. Jest w tej działalnosci całkiem sprawny. Sprawnie identyfikuje wrogow, albo ich sam stwarza, a potem z nimi skutecznie walczy. Natomiast zupełnie na boku zostawia „co”, czyli substancje panstwa i gospodarki.
    -
    Obawiam sie, ze sfera „kto” znacznie skuteczniej dociera do wyborcow, niz sfera „co”. Kazdy rydzyk (*) jest w stanie zrozumiec zdanie „Jasiu podpisał”, natomiast mocno nie kazdy rozumie sens slowa „infrastruktura”.
    -
    *) „Rydzyk”, kiedys „głąb”.

  150. soulgarden napisał(a):

    Zofionenie pozwolisz,że ze spóźnionymi życzeniami imieniowymi sprezentuję ci te oto dwa prawdziwe teksty,umeszone na blogu pana Janke jeszcze dziś rano:
    # Michnik to człowiek z całą nadwyżką cech typowo naturalnych delikatnie ujmując

    Niech się pan tak nie wycofuje,w tym absurdzie jest coś bardzo chłodnie logicznego. Michnik napisał swój tekst tuż po zdruzgotaniu ustawy,nie w przeddzień czy w dniu wyroku,ale po. Michnik wstrzelił się w umysły społeczeństwa w momencie pewnego haosu,w najlepszym momencie by z wyroku uczynić uzasadnienie dla prawidłowości,logiczności,czyli innymi słowy gdy da się takim wystąpieniem w świadomości społecznej więcej niż dnia powszedniego. Dlatego zdystansowanie tekstu uważam za nieprawdziwe. Już wieczorem gdy ukazała się pierwsza wersja na stronie zastanawiałem się czy ostatecznie będzie to przekaz wprost czy do podświadomości. Tekst jest wyważony,a nieświadomy wybór mają spowodować emocje,które ma obudzić rysunek. To było takie oddziaływanie na bydło. Oczywiście Michnik chce się wycofać ze stanowiska,które może okazać się dla jego polityki porażką,chce wymazać częściowo swoje zaangażowanie. Ale jest już na tyle doskonały,że potrafi jednak za jednym zamachem robić jeszcze jeden mocny gest „ofiarnej walki”. Jest to argument za otwarciem teczek dla przeciwników jego i jego środowiska,częstokroć zasłużonego,ale również może czasami często,choć nie tak bardzo splamionego prawdziwą współpracą. Faktem jest,że jego opcji politycznej może najbardziej niesprawiedliwie oberwać się od otworzonych teczek. Michnik zrobił jednak z tematu tak ogromną świętość ogólnie humanistyczną,że mierzi właśnie ta adresowana do podświadomości świętość. Tzn robienie wielkiego ALBO – ALBO i celowe unikanie konstruktywnej współpracy przy tworzeniu lustracji bardziej ludzką. Być może gdyby postawa Michnika była od dawna konstruktywna – nie dostarczyłby on tylu dowodów zdziczenia polskiego katospołeczeństwa. Moim zdaniem Michnik w dość dużym stopniu na chłodno od dawna steruje dowodami koszmarności powszechnej lustracji – i nie wacha się grania ludźmi. Nawet tym starcem Jaruzelskim,którego jako święty broni. Sposób obrony Jaruzelskiego uważam,że mógł być wielokrotnie właśnie jątrzący i podtrzymujący żywą nienawiść do owego starca. Dla mnie Michnik jest człowiekiem,który miał wielki pozytywny wpływ na losy Polski. Ale jakoś jestem zbyt trzeźwy by przyjąć,że to dało mu abonament na świętość i jakiś przedziwny nadludziki autorytet z jakim walczą jego oponenci. Michnik się może wtedy śmiać – gdyż walczą wtedy ze świętością. A dla mnie jest ordynarnie przyziemnie motywowany,a czasem nawet przez rozbudowany instynkt samozachowawczy może być i jest potwornie nikczemny przez dalece wcześnie zapobiegliwą obronę własnego interesu.
    2007-05-17 02:09soulgarden031ogródwww.ogrod.salon24.pl
    link do komentarzazgłoś do usunięcia
    # Uwaga na wściekły fałsz wiecznie broniących Michnikowców

    Oto tekst z mnustwem wklejonych aktywnych linków do rozmaitych uzasadnień:

    Premier chce sprawdzać, o co walczył Michnik
    rind
    2007-05-15, ostatnia aktualizacja 2007-05-15 17:18
    W Programie Pierwszym Polskiego Radia Jarosław Kaczyński postawił pod znakiem zapytania walkę Adama Michnika o niepodległą Polskę
    Zobacz powiekszenie
    Fot. Jerzy Gumowski / AG
    Adam Michnik
    ZOBACZ TAKŻE

    * Adam Michnik: Otwórzmy teczki (13-05-07, 23:51)
    * J. Kaczyński w Radiu Maryja: KPP atakuje (16-03-06, 02:00)
    * Komentuje Ewa Milewicz (16-03-06, 02:00)

    Podczas rozmowy o lustracji i propozycji likwidacji IPN Kaczyński stwierdził, że słowa Michnika o „wszechwładzy koszmarnej policji pamięci i szantażu” wpisują się w plan SLD i że naczelny Gazety Wyborczej jest „człowiekiem w istocie z tej samej formacji co SLD”.

    Jarosław Kaczyński na wspomnienie, że Michnik spędził sporo lat w więzieniu powiedział: „O co walczył? Mówiąc najkrócej, czy walczył o zwycięstwo „Puław” nad „Natolinem”, czy o niepodległą Polskę? To jest pytanie, na które by trzeba było sobie dzisiaj, biorąc pod uwagę jego aktywność w ciągu ostatnich osiemnastu, co najmniej osiemnastu lat, odpowiedzieć (…). Ludzie poświęcali się dla bardzo różnych idei, nie zawsze najlepszych (źródło wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego: polskieradio.pl )

    Komentarze redaktorów GW do wypowiedzi Kaczyńskiego

    Piotr Stasiński, zastępca redaktora naczelnego ”Gazety Wyborczej”:

    Myśl Jarosława Kaczyńskiego nie jest nowa. Dokładnie to samo głosili w 1968 r. moczarowcy. Mianowicie, że takim ludziom jak Michnik nie chodziło o nic innego tylko o przywrócenie stalinowców do władzy. Pogratulować premierowi Kaczyńskiemu tak znakomitych inspiratorów.

    Seweryn Blumsztajn, szef stołecznego wydania „Gazety”

    Pan Premier powinien świetnie wiedzieć, że przekreśla wszystko to, z czego się wywodzi, jest związany, do czego się przyznaje… I że to bardzo szkodliwe dla nas wszystkich, dla Polski obejrzyj cały komentarz

    To nie pierwszy bezprzykładny atak premiera na szefostwo GW

    W marcu ub.r. Jarosław Kaczyński oskarżył Helenę Łuczywo, zastępcę redaktora GW, że reprezentuje siły wywodzące się z KPP

    Wtedy Ewa Milewicz zarzuciła Kaczyńskiemu kłamstwo. I napisała, że choć opierał się w PRL marcowej propagandzie (…) dzisiaj sam te metody stosuje. ”
    >
    >
    Jestem przeciwny żądom PIS jako ćwierćdyktaturze z szansami na półdyktaturę ubeków. Jednak w tej kwestii psychol J Kaczyński wypowiedział się jedynie o ostatnich 18 latach,przyznając zasługi Michnika. Na to następuje atak obrony,tak wściekły tzw „atak obrony” gdyż to pojęcie za Szeregami Michnika powinno wejść do powszechnego użytku,określającego agresywność i interesowność obrońców uniżonej świętości. W obronie dobrego imienia Adama rzuca się cały koncern koncentracyjny świętych. Gotowi są i rozszarpują opinię bliźniego pozostawiając wrażenie ograniczonych do kontry. W ten sam chory sposób zniszczono kiedyś Wałęsę – robiono z urywków jego pojedyńczych wypowiedzi – uczynki na poziomie kampanii – przeprowadzając całą kampanię przeciw temu. To ta wiecznie tylko obronna GW zmiażdzyła w świadomości społecznej Wałęsę,na którego pluł w końcu cały naród od Inteligenta po ówczesny mocher tak katolicki jak i pokomuszy.

  151. narciarz2 napisał(a):

    Po dlugiej nieobecnosci witam Madzie. To milo, ze jestes czujna. Bedac szanownym towarzystwem mam na ten temat podobne zdanie, jakie mialem na temat komisji posla Zawiszy. A mianowicie, kiedy ktos sprawia klopot rzadowi, wtedy polegaj na Rzeczpospolitej jak na Zawiszy. Pospieszyla na ratunek. Jesli idzie o meritum sprawy, moze to prawda, a moze i nie. Wrocily dawno zapomniane czasy prawdomownej prasy pro-rzadowej. Proponuje przyznac Rzeczpospolitej przydomek „imienia Jerzego Urbana” zeby podkreslic jej wiarygodnosc.

  152. Zofia napisał(a):

    Soulgarden,
    dziękuję za życzenia.
    Musisz mi wybaczyć, ale bardziej interesuje mnie dziura w państwowej kasie i brak horrendalnych pieniędzy na budowę dróg krajowych, torów kolejowych i mostów przez rzeki oraz to, jak ma zamiar gabinet Jarosława Kaczyńskiego wybrnąć z tego skandalu – niż pisanie red. Janke o red.Michniku.

  153. Zofia napisał(a):

    Piotrusiu, poczekaj z dzień lub dwa – dam pełną informację. O’K – porównam rozwój naszego „portu suchego” w Sławkowie z czeskim Bohuminem, ciągi logistyczne, przepływ ładunków, jak wyglądają wokół nich drogi i torowiska (infrastruktura), jak funkcjonuje transport intermodalny(łączony, np. kolejowy z samochodowym) czy kombinowany.
    Coś tam kombinujemy, ale słabo. Czesi i Słowacy są lepiej zorganizowani, działają kompleksowo i ściągają do siebie liczących się inwestorów, np. znane formy logistyczne.
    Generalnie Rosjanie narzekają na polskie koleje i dlatego w oparciu o żeglugę bałtycką zbudowali sobie bałtycki system transportowy Rosja – Niemcy (UE) i unikają tranzytu przez Polskę. A jeśli już, to doskonałymi autostradami lub koleją od portów północnej Europy, gdzie trafia towar z innych kontynentów przeznaczony dla Rosji i państw azjatyckich – do Bohumina, a stamtąd szerokotorową koleją w głąb Rosji i Azji.

  154. Arek napisał(a):

    Doktor habilitowany nauk prawnych przemówił. „Chcielibyśmy, aby system w Polsce zakładał zasadę równoważenia władz, której w naszym kraju nie ma; są dwie władze, które się jakoś równoważą: ustawodawcza i wykonawcza, i trzecia władza kompletnie autonomiczna” – powiedział Lech Kaczyński.
    Kto uważa, że to skandal, że Bracia nie mogą mianować i zwalniać sędziów w dowolnej chwili? Kiedy wreszcie prawo będzie Prawo i Sprawiedliwość znaczyć?

  155. Stan napisał(a):

    Pojawienie się Madzi od razu odświeżyło mi humor, ktory uległ załamaniu z powodu napływu nad zatokę ciężkich chmur deszczowych.
    Madzia jest urodzoną inkwizytorką i lubi dobre towarzystwo, czyli cały blog kuczyna.
    Wydaje się, że po postawieniu pod murem Kwaśniewskiego w następnej kolejnośći tłumaczyć będzie się musiał z tego samego Bill Clinton, a na końcu Madzia wyjaśni nam jakie fundusze przekazywały instytucje państwowe na rzecz fundacji nieomylnych (mineły już od tego czasu lata) i co by było gdyby p. Zalewski posiedział ze dwa lata w tzw. areszcie wydobywczym?

  156. soulgarden napisał(a):

    Zofionenie dostałaś moje opinie i to może być dla ciebie wartościowe jako rzeczywiście materiał,od którego możesz się odciąć poprzez włożenie wysiłku w ochronę polskiej gospodarki,co niniejszym czynisz. Zatem nie możesz wprost ustosunkować się do pewnych opinii przez jedyne najlepsze wyjście – bagatelizację i wymówkę. Jednak ja wcale przecież nie zamierzałem cię nakłaniać na siłę do pisania wymówki.

  157. narciarz2 napisał(a):

    Stan:
    pomyliles sie. Bill Clinton to Monika, a nie Madzia.

  158. J.S. napisał(a):

    Torlin.
    Borusewicz nie zareagował stanowczo,gdy opluskwiano Kuronia czy innych członków KOR-u.Bał się ,że Kwakwa zabierze mu stołek.Ale i tak jest lepszy niż Romaszewski,który broni oszczerców.

  159. uchachany napisał(a):

    -> narciarz2 Says:

    maj 17th, 2007 at 7:00 pm
    ;
    „…wywiad z premierem opublikowany w Rzepie tuz przed ogloszeniem wyroku TK. Premier mowil o ludziach, o inteligencji, o srodowiskach, natomiast nie mowil o panstwie, o gospodarce, czy tez o mechanizmach. Mi sie to wydaje symptomatyczne. Premier, jak kazdy dyktator, działa w sferze “kto”. Jest w tej działalnosci całkiem sprawny. Sprawnie identyfikuje wrogow, albo ich sam stwarza, a potem z nimi skutecznie walczy. Natomiast zupełnie na boku zostawia “co”, czyli substancje panstwa i gospodarki.”
    ;
    Bardzo trafne. W tym sensie Putin jest rzeczywiście lepszym gospodarzem (ukłon dla Zosi).
    ;
    „Obawiam sie, ze sfera “kto” znacznie skuteczniej dociera do wyborcow, niz sfera “co”.
    ;
    Również celne :-). Szczególnie w społeczeństwie, które jakby zawsze na bakier było z „mędrca szkiełkiem i okiem”, wyraźnie preferując raczej „czucie i wiarę” :-)…
    ;
    „*) “Rydzyk”, kiedys “głąb”.
    ;
    Bardzo płaskie. Rydzyk to piekielnie zdolny demiurg społeczny, który z wprawą zawodowego human resourcher’a zidentyfikował i zagospodarował grupę zawiedzionych kontestatorów przemian.
    Poniekąd powielił sukcesy Michnika. Wychował sobie grono, które równie bezkrytycznie „myśli Rydzykiem” jak grono najbardziej fanatycznych michnikofilów „myśli Michnikiem”. :-).

  160. Bars napisał(a):

    Stan!
    Dobrze, niech już będzie po Twojemu. Ale ja jednak wolę Uchachanego, który nie przypina się do tematu jak rzep, nie wbija zębów w poszczególne imponderabilia i nie wyciska siódmych potów z oponenta udając, że nie do końca go rozumie, wciąż mnożąc błahe, niewiele warte argumenty. Chyba dwukrotnie dałam sie wciągnąć w taką dyskusję i pamiętam, że nie sprawilo mi to żadnej przyjemności.
    -
    Mój wpis z godz. 4,19 pm. nadal oczekuje na zatwierdzenie. Wysłany w międzyczasie dopisek do postu do Torlina zniknął jak sen złoty… W takiej sytuacji trudno prowadzić rozmowę. Ten post pewnie także gdzieś zawiśnie, niemniej spróbuję go wysłać

  161. W.Kuczyński napisał(a):

    Niejaka Pani madziu, napisala pani tak:

    „A propos spotkania krewnych i znajomych króliczka, którego gonią Kaczory. Gdzieś znalazłam zdanie, że listy agentów nie trzeba już ujawniać. Wystarczy wydrukować listę obecności z uniwerka … :DDD”

    Jak Pani śmie rzucac takie potwarze, chocby powtarzając po kimś? Co Panią do tego upoważnia? Jeśli Pani jeszcze raz pozwoli sobie na taką podlość będzie Pani stąd wycinana konsekwentnie. Nie zyczę sobie na moim blogu takiego łajdactwa.

  162. Piotruś napisał(a):

    a

  163. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    ostatni akapit z wpisu maj 17th, 2007 at 6:40 pm zaczynający sie od Rosji nie jest potrzebne polskie mięso. nie do końca trzyma się kupy. Gdyby było tak jak piszesz, to żadne embargo na polskie mięso nie byłoby potrzebne – wszystko załatwiłby wolny rynek, a Polska straciłaby wszelkie argumenty w dyskusji. Tymczasem Rosja uparcie podtrzymuje swoje embargo, co ewidentnie świadczy, że chodzi tu wcale nie o kwestie logistyczne, a o danie nam prztyczka w nos.

  164. narciarz2 napisał(a):

    Gospodarzu:
    zdanie Madzi o liscie obecnosci mozna rozumiec dwojako. Mozna rozumiec, ze to jest jej wlasne zdanie, albo ze jest to zaslyszana opinia, ktora powtarzaja tzw. „wszyscy” w kregach, w ktorych obraca sie Madzia. Jesli to pierwsze, to moim zdaniem byloby to zdanie bardzo plaskie. Ale jesli to drugie, to jest to wskaznik anty-inteligenckosci wspomnianych srodowisk na miare Moczara. Jednak wcale nie jest jasne z jej wpisu, ze Madzia sie pod takim zdaniem podpisuje.

  165. narciarz2 napisał(a):

    Uchachany:
    jesli idzie o Rydzyka, to ja sie z Toba zgadzam. To jest wybitny businessman oraz demagog. Piszac “rydzyk”, kiedys “głąb” mialem na mysli jego ofiary.

  166. Zofia napisał(a):

    Soulgarden,
    jak na razie nie ma siły, która zmusiłaby mnie do czytania wyznaczonych treści na rozkaz. Nie muszę.
    Mamy poważny skandal na styku resort finansów – resorty gospodarcze, mamy nie ujawniany publicznie konflikt z UE nt. co z budownictwa infrastrukturalnego transportu jest ważniejsze dla Polski- czy trasy pan-europejskie, sprzyjające rozwojowi gospodarki polskiej i unijnej czy drogi dojazdowe na mecze piłki nożnej.
    mamy coraz bardziej widoczną dziurę w budżecie, której łatanie idzie coraz bardziej opornie. Wyobraź sobie co będzie się działo na jesieni, im bliżej bezie do zamknięcia budżetu.
    Mamy prezydenta, któremu marzy się ograniczona niezależność polskiego sądownictwa i podobne działania zdążające prostą drogą ku dyktaturze.
    Mamy szefa dyplomacji, który w bezdennej swojej głupocie na forum międzynarodowym ogłasza stan wojny między Rosją a Polską. Dzięki czemu wszelkie mozolne negocjacje z Rosją np. o transporcie morskim czy o wznowieniu żeglugi morskiej przez Zalew Wiślany mogą się przeciągać w nieskończoność, no bo jak tu negocjować z kimś z kim jesteśmy na stopie wojennej?!
    Mamy jak widzisz bardzo poważne problemy w państwie i nie mam głowy do czytania dyrdymałów jednego dziennikarza na drugiego.

  167. uchachany napisał(a):

    -> Bars, Gospodarz
    ;
    Serdecznie dziękuję za wsparcie , ale tu słówko do Bars: taka klasyfikacja mojej skromnej osoby, jakiej dokonałaś w swoim poście wprawiła mnie w duże zażenowanie i nie uważam jej za zbyt szczęśliwy pomysł :-). Tego typu klasyfikacji w blogowej rozmowie lepiej unikać, chociaż przyznaję samokrytycznie że i sam tu nie jestem bez grzechu :-).
    ;
    Neutralność w rzeczy samej staram się zachować, świadom wszak tego, że w PEŁNI OBIEKTYWNYM być nie można, bo subiektywizm jest wręcz immanentną cechą procesów poznania.
    Więc pozycję szydercy „w szpagacie” przyjąłem zupełnie świadomie, widząc wszędzie dookoła siebie zatrzęsienie zacietrzewionych bojowników o najrozmaitsze sprawy i zastanawiający deficyt ich badaczy.
    A także wielce ujemny wpływ, jaki owo zacietrzewienie wywiera na umiejętności badawcze. Staram się więc raczej zrozumieć istotę spraw, niż walczyć za nie czy przeciw nim.
    Więc też i wszędzie jestem zawykle odbierany jako co najmniej NIE SWÓJ, a nader często atakowany jako nasłany przez jakieś ciemne moce OBCY :-).
    Wcale mnie to nie uraża ani nie dziwi; taką reakcję w świetle wszechmocnego upolitycznienia uważam wręcz za naturalną :-).
    Co najwyżej bawi mnie to czy nawet wprawia w stan pewnego (przyznaję, że nie pozbawionego dozy megalomanii) politowania nad standardowością manifestujących się tym sposobem postaw :).

  168. głos zwykły napisał(a):

    „bardziej interesuje mnie dziura w państwowej kasie i brak horrendalnych pieniędzy na budowę dróg krajowych, torów kolejowych i mostów przez rzeki”
    _______________________
    Otóż to Zofio, są ciekawsze rzeczy niż ciągle stanie pod szambiarką, pociąganie nosem i dumanie czy cieknie czy nie cieknie. Niestety, od lat jesteśmy zmuszani, aby żyć nie polityką, ale politycznymi pierdołami.

  169. Zofia napisał(a):

    Andrzej,
    oczywiście, że Rosja korzysta z możliwości prztyka w nos Polsce. Prawdą jest natomiast, że owszem zakłady(co niektóre) produkcyjne i ubojnie, spełniają normy europejskie (ale nie zawsze np. rosyjskie), ale już z transportem, odprawami, dokumentacją a zwłaszcza kontrolą weterynaryjną czy sanitarną różnie bywa.
    Jak Rosjanie mają podstawy przyczepić się o byle co, to się będą czepiać.
    I im więcej Polska będzie się obnosić z tym embargiem po Europie – tym bardziej Rosja będzie się czepiać.
    A czepia się – bo Polsce zależy jak cholera na zniesieniu embarga i zrobiła z tego aferę miedzynarodową. Używa też embarga do swojej antyrosyjskiej polityki na arenie UE.
    Gdyby Rosji zależało na polskim mięchu czy innych produktach żywnościowych – dawno by to embargo zniosła.
    Gdyby Rosja chciała inaczej prowadzić negocjacje z UE – też by embargo zniosła. Ale jej całe te polskie podskakiwanie z embargiem na arenie UE – zupełnie nie przeszkadza. I tak ugra to, co chce. Jak na razie to Polska jest na minusie, wkurzone są Niemcy, bo im Polska przewraca szyki w prezydencji.
    Reszta UE ma po uszy całej tej awantury z Polską w roli głównej.

  170. Bożena napisał(a):

    Podobie jak Torlin przeżyłam dzisiaj przyjemny dzień wysłuchując wykładów „trzech tenorów” na konferencji dot. europejskim standardom demokratycznym. Od wielu, wielu miesięcy słuchałam tych dyskusji z wielką przyjemnością a przede wszystkim z najdzieją….I szczęśliwym trafem właśnie dzisiaj przeczytałam obszerny wywiad, jakiego po bardzo długim czasie udzielił Adam Michnik Tygodnikowi Powszechnemu. /w internecie będzie opublikowany w niedzielę/. Oba te wydarzenia, to mówiąc słowami Torlina, balsam na uszy i na samopoczucie, nadzieja, że polskie elity przerwą milczenie. Zatłoczona sala Colegium Maximum UW zawsze wzbudza moje najlepsze emocje.

  171. głos zwykły napisał(a):

    *I tak ugra to, co chce.
    ____________
    No, to jeszcze napisz Zofio, dla pełnego obrazu, co ten zacofany kraj, którego gospodarka opiera się o eksport surowców, a rządy polityczne sprawuje SFB. Słowem, co taki idiota polityczny może chcieć?

  172. Stan napisał(a):

    Bars,

    wreszcie ktoś, acz niechętnie, przyznał mi rację. Nie robi tego własna żona, nie mówiąc o Gospodarzu.
    Jest ciemno i pada obfity deszcz. Obaj z Fidelem wróciśmy ze spaceru niezadowoleni. Idę spać z nadzieją, że zanim przytulę się do poduszki zajrzę do wywiadu z samą sobą Agnieszki Osieckiej.
    Fragment o stoliku w kawiarni Czytelnika przesunął moją wrażliwość o kilkadziesiąt lat. Myślałem, że nic i nikt nie potrafi tego dokonać.
    Dobranoc. Pozdrowienia dla blogowiczów ze wszystkich kontynentów, a zwłaszcza zamieszkujących u naszego partnera strategicznego.

  173. Stan napisał(a):

    Cholera, kuczyn ma rację. Czasem trzeba się oburzyć na bezeceństwa i walnąć pięścią, niekoniecznie w stół.

  174. Zofia napisał(a):

    Tak wygląda gospodarzenie a la PiS:
    http://gospodarka.gazeta......40583.html
    I jak to wytlumaczysz Soulgarden,
    te kłopoty zarządu PGNiG na poziomie 3 klasy podstawówki z dodawaniem i odejmowaniem?

  175. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    a propos Rosji.
    Polecam te dane, są pouczające:
    http://www.gks.ru/wps/portal/english

  176. narciarz2 napisał(a):

    Jesli mozna wierzyc informacjom GW, to Chór Wujów jest w ataku i bedzie odzyskiwał. Zycze owocnego ogladania polskiej telewizji pod swiatłym kierownictwem LPRu.
    http://wiadomosci.gazeta......40169.html

  177. Andrzej napisał(a):

    Narciarzu,
    to tylko dowód, że PiS składa się z ludzi honoru zawsze spłacających swoje długi:
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  178. narciarz2 napisał(a):

    Zdaniem Uchachanego GW skutecznie manipuluje. Tym razem posunela sie w manipulacjach do tego, zeby zrobic zwolennika kary smierci z jej zagorzalego przeciwnika Jaroslawa Kaczynskiego. Ciekawostka jest pierwsze zdanie z tekstu GW, ktore musi byc najoczywisciej nieprawdziwe wobec swieckosci panstwa polskiego i niemieszania sie Kosciola do polityki: Mimo obecności na tej sali ekscelencji biskupów, muszę powiedzieć, że należy rozważyć przywrócenie kary śmierci – powiedział premier. Zadnych biskupow nie moglo byc na politycznym spotkaniu, poniewaz Kosciol katolicki nie miesza sie do polityki. Poza tym GW zapomniala dodac, ze powyzsze slowa wypowiedzial premier jakiegos panstwa afrykanskiego. Przeciez polski premier nie moze wystepowac w obronie barbarzynstwa przeciwko prawom UE.
    http://wiadomosci.gazeta......41074.html

  179. narciarz2 napisał(a):

    Jestem pewien, ze poglady afrykanskiego premiera beda sie podobac rydzykom. Natomiast prawdziwy Rydzyk na pewno je potepi, bo podobno oprocz zawodu biznesmana ma jeszcze drugi zawod ksiedza katolickiego. Wiec na pewno wystapi w obronie zycia i przeciw karze smierci.

  180. soulgarden napisał(a):

    Zofionen odbieranie moich słów jako zmuszania oznaczałoby,że chyba ci się coś narzuca – nawet nie prubowałem pośredniego przez powtarzanie w rozmaity sposób cię nakłaniać. Nie wiem natomiast co mam wytłumaczyć,musisz sprecyzować pod jakim kontem mam tłumacyć ci i co (jeśli poprosisz).
    PS Zastanawia mnie czy bylibyście w stanie z Michniczukiem opłacić sobie podsłuch telefoniczny. Bo o włamaniu do komputera nie macie odwagi pisać bardziej otwarcie niż Tomek Lis metaforzycznie. :)

  181. jasnaanielka napisał(a):

    Obejrzałam program Lisa z Wałęsą a następnie Girzyńskim i Kaliszem.
    Poziomem wypowiedzi Girzyńskiego jestem wręcz zdruzgotana. Takiego chamstwa, zaciekłości, podłości i czego tam jeszcze to chory na tyfus wariat by nie wymyślił. Chyba pierwszy raz się zdarzyło, aby Lis na zakończenie programu powiedział gościowi, że przekroczył wszelkie granice. Mam wrażenie, że PiSowcy wyczerpali wszelkie argumenty, których nie mieli w nadmiarze i zostało im tylko szambo, z którego czerpią już nie garściami, ale wiadrem.
    ;
    Konferencja o standardach demokracji była, jak widać bardzo potrzebna i odbyta we właściwym czasie i miejscu, skoro wyzwoliła taki atak. Na blogu też jest już madzia, lada chwila wpadną pozostali, którzy zbierali siły. Nie warto z nimi podejmować dyskusji, bo mają jeden tekst w kilku wersjach.
    Oby nie skończyło się tylko na tej jednej konferencji.
    Dobranoc.

  182. soulgarden napisał(a):

    A ja w tym czasie oglądałem telewizję reżymową! :(

  183. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    to tylko taka dziecinna reakcja na bezsilność wobec wyroku TK i jawne wygarnięcie, że o demokracji rządzący mają blade pojecie. A że „dziecko” PiS fatalnie wychowane i chamskie z natury – to i reakcja chamska.
    Takie rozwydrzone bachory (polityczne – też) z reguły wywala się z salonu do dziecinnego pokoju i red. Lis, jakby był chłop z jajami, to by przerwał program i faceta kazał wyprowadzić. Najlepiej za …ucho, jak gówniarza. Albo sam to zrobił.
    Ja bym właśnie tak w czasie tej audycji postąpiła – za ucho i za drzwi.
    Nie ma obowiązku tolerowania chamstwa. Czasami trzeba w takich wypadkach wybrać działanie bez precedensu.
    Zadziałać przez zaskoczenie.

  184. soulgarden napisał(a):

    Separatystka niby jaka? :)

  185. Andrzej napisał(a):

    Posłanie do polskiej opinii publicznej
    http://www.obywatele.org.pl/
    —-
    rozwinięcie mojej poprzedniej informacji:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4138386.html
    i komentarz Jarosława Lipszyca
    http://jaroslawlipszyc.sa.....index.html

  186. Zofia napisał(a):

    Soulgarden
    No wiesz, mam sobie opłacać podsłuch w telefonie – a po cholerę?
    Wiem bez opłat – co gadam i do kogo, oraz kto i co gada do mnie. Też za darmo. Jak ktoś podsłuchuje – to jego sprawa i jego koszty. Nie moje.

  187. soulgarden napisał(a):

    Zofionen sobie w sensie „dla siebie” też przecież. Ja zaobserwowałem detale mogące świadczyć,że moja rodzina jest podsłuchiwana gdyż obserwuję detale,które nie padają w moich rozmowach z rodziną ,a które znam skądindąd. Miałem na myśli nie to czy podsłuchujecie z Michniczukiem,ale z jaką łatwością by to wam przyszło – i na to pani zareagowała.

  188. soulgarden napisał(a):

    Zapraszam wszystkich Polaków do tworzenia darmowego Koła Obrony Premiera. Jeśli kto był w OPZZ,ZOMO,SB itp to informacja ważna dla każdego z nich: oni stoją tam gdzie stał pemier. Tam znajdziesz teścia,wójka,miodka i innego pociotka. Natomiast światli esbecy krążą ponoć rotacyjnie: grupa bliźniacza – grupa antybliźniacza (i odwrotnie jaknajbardziej). Sceny pocałunków Wałęsy z Kwaśniewskim obiegną niedługo cały świat „jak się z bratem brata brat”! Wszystko wygląda jak w niebie niemal (to taki dom wariatów). Lecą napisy końcowe;w kierunku ziemi mknie wielka planetoida,na której siedzą zaśmiewające się tyranozaury celem zwędzenia prażynek i skożystania z taryfy Kupali w roamingu,w Turcji. Nawet Lenin wstaje na chwilę by pokazać znak tip-top. Marcinkiewicz jedzie wreszcie na wczasy do Chorwacji gdzie będą mu prawdopodobnie gratulowali Żywca. Zanim następuje kolejny program po Teleekspressie nadawana jest jeszcze reklama Dziennika i ogłoszeń w GW. :)

  189. Zofia napisał(a):

    Soulgarden,
    a kimże Ty jesteś, że ktoś miałby Cie z GW i na użytek GW – podsłuchiwać a potem z detalami opisywać?
    Zarejestruj numer telefoniczny na mamę.
    Premier np. swoje oszczędności trzyma u mamy i nie otworzył sobie, jak normalny facet – konta w banku. Boi się, żeby mu broń Panie Boże ktoś jakiejś darowizny na konto nie podesłał, z której nie musiałby się tłumaczyć publicznie.
    Premier myśli, że każdy może sobie sprawdzać cudze konta w banku a potem publikować w mediach, ile to sobie oszczędził grosików. Bo pan premier nie ma zielonego pojęcia jak funkcjonuje bank.
    Tak jak Ty – że każdy może wisieć na Twoim telefonie a potem publikuje w blogu albo u red. Michnika Twoje telefoniczne gadanie.

  190. Zofia napisał(a):

    Madzi w odpowiedzi:
    Rzeczpospolita nie wie jakie ma znaczenie w języku polskim słówko „oligarcha”.
    A tak na marginesie – Kwaśniewski jest bardzo dobrym ambasadorem Ukrainy i wiele dobrego dla tego państwa zrobił.
    Nie korzysta jego fundacja z żadnych państwowych, czy to polskich czy ukraińskich dotacji, wiec nie musi się tłumaczyć, dlaczego jakiś ukraiński biznesmen ma ochotę być darczyńcą dla jego fundacji.
    Ważne, że jego mediacje na Ukrainie – przynoszą pożądane skutki. Nie jest stroną w ukraińskim konflikcie i skutecznie eliminuje jego nasilania się.
    Chwalą go za to Ukraińcy szanują zwaśnione strony, wdzięczna jest mu Rada Europy i Komisja Europejska.
    Polski establishment z prawej strony sceny politycznej – zamiast cieszyć się, że były prezydent RP jest zręcznym i szanowanym w UE dyplomatą, że działa działa na rzecz pokoju i rozwoju demokracji w Europie – opluwa go i wylewa wiadra pomyj.
    Madziu, jak zwykle masz klapki na oczach.
    Lepiej się zastanów dlaczego prezydent Juszczenko nie skorzystał z oferty prezydenta Lecha Kaczyńskiego, mimo, ze ponoć się przyjaźnią i jego sobie na mediatora nie wybrał, a z Kwaśniewskim rozmawiał i na mediacje Kwaśniewskiego przystał.

  191. Zofia napisał(a):

    Właśnie ubawiłam się niemiłosiernie.
    Prezydent ma zamiar uhonorować najwyższymi orderami państwowymi wdowę po gen. Andersie za wybitną działaność w ….
    No właśnie, pytam za co?
    Pani Irenka była w kręgach wojskowych zbliżonych do sztabu gen Sikorskiego w Londynie uważaną za osobką o wątpliwej, dwuznacznej renomie. Powiedzmy – do towarzystwa się nie nadawała.
    Wiem o tym doskonale, bo jak wiele razy wspominałam, w czasie wojny moja matka pracowała w sztabie gen. Sikorskiego a ze względy na udział młodszego brata Zbigniewa w formacji RAF, miała stały kontakt z polskim wojskiem w Wielkiej Brytanii.
    Opowieści o pani Irence były w moim domu bardzo barwne i nie dla dziecięcych uszu.
    Pani Irena urodziła się w maju 20 roku, do września 1939 była studentką uczelni muzycznych, a w czasie wojny początkującą piosenkarką nieco podkasanej muzy. W 1940 r rozpoczęła wojaże z trupą wodewilową Warsa po …całej Rosji. Występowała pod pseudonimem Renaty Bogdańskiej. Miała zaledwie 20 lat. Z armią gen. Andersa zetknęła się w 1941 r, gdy trupa „wcieliła” się do jego wojska i nadal umilała wolne chwile żołnierskiej braci. W różny zresztą sposób nie tylko na scenie. W 1942 r. takie trupy i zespoliki złączoną pod wspólnym mianem – Teatru Parada z repertuarem oczywiście wodewilowym.
    Kiedy dokładnie związała się z gen. Andersem – nie wiem, ale ślubu nie mieli aż do 1948 roku, czyli grubo po wojnie zalegalizowali swój związek.
    Pani Irenka cały czas była artystką wodewilową i śpiewała ckliwie „Czerwone maki pod Monte Cassino”.
    Pani Irenka, była oczywiście młodsza od generała, dokładnie …28 lat a generał Anders( ur. w 1992 r) był oczywiście żonaty. Jego pierwszą żoną , poślubioną w 1923 r. była Irena Prószyńską z którą miał dwójkę dzieci Annę i Jerzego. Pani Irence – generał machnął córeczkę Annę Marię.
    Jakie zasługi bojowe ma ta aktoreczka z variette, poza tym, że umilała życie wojenne generałowi a potem została jego ślubną połowicą – nikt nie wie.

  192. głos zwykły napisał(a):

    Na pewno wzmacniała ducha bojowego polskich oddziałów, oraz pozytywnie stymulowała samego generała. Jeśli w małżeństwie połowa majątku należy do żony, to dlaczego połowa splendoru i zasług, także nie może do niej należeć?

  193. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    pani Irena nie była w czasie wojny żoną generała Andersa.
    Żoną była pani Prószyńska.
    Pani Irenka umilała życie – nielegalnie i niemoralne, jakby rzekła obecna nasza prawica, gdyby wszystkich sądziła jedna miarą.
    Była po prostu kochanką o 28 lat starszego faceta, który z racji stanowiska wykorzystywał aktoreczkę z wojskowego variette.
    Co było jednoznacznie komentowane i w armii Andersa i w polskim rządzie na emigracji i w londyńskim sztabie wojskowym.
    Panienka uchodziła za dziwkę a jej zachowanie określano z dezaprobatą.

  194. Zofia napisał(a):

    Kommersant komentuje pomysły minister Fotygi
    (po angielsku)
    http://www.kommersant.com.....Lithuania/

  195. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Andersowa jak najbardziej zasluguje na najwyższe odznaczenie ale IVRP, jako wybitna znawczyni tego, czego potrzebuja Polacy, a co Prezydent IVRp i swojego brata ochoczo pewno by Nam zaaplikował, jak by mógł. Ta damulka w roku 1991 powiedziała do kamer i mikrofonów tu w Warszawie, będąc pierwszy raz od wybuchu wojny, że „Wam demokracji nie trzeba, Was trzeba mocno ująć i poprowadzić”. I ona to mówiła nam, których po mocnym ujęciu prowadzono przez 45 lat. Taka „myślicielka” to w sam raz wedle miary Chwasta i jego liderów. Trudno znaleźć niewulgarne slowo na okreslenie takiej mądralinki. Więc na tym poprzestanę.

  196. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Wśród moich znajomych popularne było powiedzonko odrastanie wianka, charakteryzujące młode panie, które po ślubie – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – okazywały się niezłomne w cnocie (od zawsze!) i czuły się upoważnione do prawienia morałów tym innym, które nie zaznały małżeńskiego szczęścia. Oznaczało to, a pewnie i dziś oznacza, że mąż zrobił z niej uczciwą kobietę. Bardzo lubię takie cudowne przemiany!!!
    Ja niestety na opinię musiałam pracować sama i tylko sobie ją zawdzięczam – jaka by nie była…
    Andrzeju – dzięki za link do deklaracji. Natychmiast podpisałam.

  197. Zofia napisał(a):

    Już nie mogę!
    Nie tylko w Polsce świruje prawica.
    We Francji także. Nowy prezydent Żabojadów – Sarkozy powołał rząd a w nim ministra transportu – byłego premiera Alaina Juppé, który został skazany w lutym 2004 roku na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu i na 10 lat utraty biernego prawa wyborczego za udział w skandalu związanym z nielegalnym finansowaniem byłej partii Jacques’a Chiraca.
    Jego adwokaci złożyli apelację od wyroku, która automatycznie zawiesza wykonanie kary. Oczywiście dzisiejszy szef francuskiego transportu zaprzeczył, że był zamieszany w sprawę nadużyć w merostwie Paryża, gdzie jego szefem był Chirac, a on sam odpowiadał za finanse.
    Natomiast ówczesny prezydent Chirac, komentując wyrok, powiedział, że Francja potrzebuje takich ludzi, polityków o tak wyjątkowych kwalifikacjach.
    Alain Juppé, stanął w 1998 r. przed sądem pod zarzutem sprzeniewierzenia publicznych pieniędzy. Juppé oskarżany był o nielegalne finansowanie partii w czasie, gdy zarządzał funduszami stolicy. Podejrzany był też o tworzenie fikcyjnych stanowisk w administracji paryskiej.

  198. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    Madzia wprowadziła Pana w tak bojowy nastrój, że teraz każda babcia może zostać skopana bez ostrzeżenia. Co tam powiedziała to powiedziała, widocznie niezbyt mądra była. Ale po 80. to już chyba powinien być rozejm.
    Zofio, Jasnaanielko,
    Wstydźcie się wyzywania od dziwek starych babci.

  199. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ech Zofio
    Pani Renata Buczynska na pewno nie byla Ordonka czy Marlena.
    Pani Renata Buczynska sluzyla jednak podobnie jak wymienione w „taborach”.
    Skad u ciebie tyle pogardy dla taborow. Mam niejakie podejrzenia
    ze gdyby KaKa odznaczyc zamierzali jakiegos zasluzonego piechura
    nadasala bys sie: ” a czemu nie ulana”.
    Zadziwia tez jednoznaczna pogarda dla „podkasanej muzy”.
    Wodewil i operetka ci sie nie podoba? A kankan!!! Cala parafia mdleje.
    Nie, ty lubisz wodewile i operetki i kankana, byle nie razem z KaKa.

    I ten niesmak obyczajowy. Juz widze biedniutki „salonik” emigracji londynskiej, w ktorym Dulskich tyle co pluskiew w Kielcach. Te szepty, zgorszenia, wznoszenie oczek ku niebu.
    General wpadl w pulapke. Za wybawienie z Lubianki przeszedl na katolicyzm. Chuc chyza go dopadla, jak sie z tego wyplatal nie wiem.
    W kazdym razie grob mu kropili.
    Kiedys Hemar chylac glowe przed Irena Krzywicka nazwal ja
    „nasze Wielkie PoBoyowisko”.
    Orderow nie ubedzie pozwol KaKa uczcic Pobojowisko.

  200. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    w telegazecie piszą wyraźnie o zasługach Ireny Anders ;). Brzmi to w skrócie tak:
    Irena Anders jest wdową po gen. Andersie. Władysław Anders (1892-1970)…. i dalej długo o zasługach Andersa.
    —-
    Mnie to przypomina usłyszany niegdyś dowcip. Pewien student miał zdawać egzamin u profesora – specjalisty od robaków. W związku z tym ów student przygotował sie tylko z tematu robaki. Na egzaminie padło jednak pytanie: Co może Pan powiedzieć o słoniu? Niespeszony student odpowiada: Słoń jest to zwierzę, które ma trąbę podobną do robaka. Robaki dzielimy na ….

  201. Torlin napisał(a):

    Nelu i Andrzeju!
    Nie wiem, czy zauważyliście, że głosując u Trzech Nowych Tenorów, czy jesteś za nimi, więcej jest ich przeciwników. IVRPRL jest sprawna swoimi bojownikami. Bo tak sobie myślę, czy mnie chciałoby się wejść na stronę np. LPRu i głosować przeciw nim. Ile to trzeba mieć w sobie samozaparcia i nienawiści.
    Też się zapisałem.
    I poprosiłem o e-maile.

  202. Andrzej napisał(a):

    Kolejne doniesienia z prowincji:
    http://www.gp24.pl/apps/p.....O/70517030

  203. J.S. napisał(a):

    Embargo embargiem,ale rośnie eksport do Rosji i to w bardzo szybkim tempie.Zmalała sprzedaż mięsa(oprócz przemytu),ale wzrosła sprzedaż żywca.
    Czy Rosja zniosła embargo na polskie zboża i inne wyroby roślinne ?

  204. jasnaanielka napisał(a):

    Torlinie! Oczywiście, zauważyłam zaangażowanie rycerzy IV RP w wyniki sondażu… (rycerz – z powodu zakuty łeb). To się dość często powtarza i wg mego skromnego zdania, powinno nas mobilizować do czynnego udziału w wydarzeniach typu wybory, referenda, popieranie mądrych inicjatyw. Nasz głos powinien być wyrażny i słyszalny.
    Bo uduszą nas moherem. Z miłości oczywiście.
    ;
    Też się czasem zastanawiam, co tych ludzi madziowatych, minerów i mawarów pcha na blogi takie, jak ten, czy w Polityce. I jestem przekonana (sama siebie przekonałam sic!), że jest to zorganizowana grupa, która wykonuje określone zadania. Niektórzy z głupoty, niektórzy napewno za pieniądze. Dostają impuls i !!! pełno ich wszędzie. Ja poprostu omijam, gdy dostrzegę.
    ;
    głosie zwykły – czy przypadkiem nie wyolbrzymiłeś sensu mego wpisu o odrastaniu?

  205. Zofia napisał(a):

    Kochani,
    mnie ta cala Andersowa ani ziębi ani grzeje – ale wybaczcie, za dawanie dupy ważnemu generałowi przez szansonistkę – honorować po 60 latach – Orłem Białym?
    Czy to nie przypadkiem nie jest splugawienie najwyższego polskiego odznaczenia.
    Edwar,
    ja znam świat operetki, jak mało kto. Dziadek, ojciec taty był aktorem i reżyserem od takich jak ta panna Irenka z Lwowa, lekki swawolny, mało obyczajny wobec mieszczanskich stęchlych salonikow.
    Mój tata jest autentycznym nieśłubnym dzieckiem zmachanym garderobianej, która służyła u Ireny Solskiej przez reżysera u którego Solska grała. A był nim mój dziadek. Dziadek ożenił się z babcią, jak ojciec miał równy miesiąc. Babcie wykreował na aktorkę. Potem się rozwiódł a ojca chowały różne „ciocie” z wodewilowych, variette, teatrzyków ogrodowych i wędrownych. Siostry ojca, do końca nie wiadomo czy córki dziadka czy innych geniuszy scen podkasanej muzy – chowała babcia.
    Te wszystkie „ciocie” poznawałam w Domu Zasłużonego Aktora w podwarszawskim Skolimowie swego czasu. Tam jest nb. pochowana babcia.
    Jedne były urocze, inne, większość – jak Andersowa – bezdennie głupie, ze śladami urody i w wiecznych pretensjach. Jak moja babcia zresztą, która po śmierci dziadka … używała jego pseudonimu scenicznego! I uznawała: on – to ja!. Choć było dokładnie odwrotnie i wcale się nie dziwię, że dziadek od niej po prostu zwiał.
    Edwar,
    po prostu znam ten światek, a w przypadku Ireny Anders- pomnożony przez tę starą emigracje londyńską (którą też znam, bo w końcu się z niej wywodzę).
    Kto, jak kto, ale ja akurat – mogę sobie pozwolić na uszczypliwe uwagi.
    Pani Anders jest zaledwie 9 lat młodsza od mojej nie żyjącej już mamy.

  206. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Podróże kształcą – nawet na blog!
    Twoim ostatnim wpisem jestem zachwycona. Brawo!!!
    Skoro w kapitule orderu zasiada Gwiazda i (nie do końca to pewne?)
    Chrzanowski a może do niej dołączyć A. Walentynowicz, to zupełnie normalne, że do orderu nadstawi bohaterską pierś pani Irena A.
    I zaraz potem do kapituły!!!

  207. Zofia napisał(a):

    Żeby już wszystkich dobić, mam kilka pikatnych szczegółów z życia generała Andersa, które mu chwały jako wojskowemu raczej nie przynoszą.
    W grudniu 1943 roku podczas konferencji w Teheranie, Roosevelt i Churchill dali Stalinowi wolną rękę i zgodę na zabranie wschodnich dzielnic dawnej Polski. 22 lutego 1944 r. Churchill w Izbie Gmin, mówiąc o wschodnich granicach Polski, określał je na tzw. linii Curzona.
    Oświadczenie to wywołało szok, generał Anders wkurzył się na aliantów, ale zdecydował prowadzić nadal walkę z Niemcami, u ich boku.
    Gdy l sierpnia 1944 r. wybucha w Warszawie powstanie, walczący w stolicy zwrócili się z apelem do dowództwa alianckiego o pomoc w zaopatrzeniu w broń i o osłonę lotniczą. Generał Anders był od początku przeciwny powstaniu w Warszawie i więc niewiele dostali.
    30 września 1944 prezydent Raczkiewicz, na życzenie Rady Jedności Narodowej, jak i Anglików, zdymisjonował gen. Sosnkowskiemu z funkcji Naczelnego Wodza. I mianował gen. Bór-Komorowskigo, dowódcę AK.
    12 lutego 1945 zostaje ogłoszony układ aliantów w Jałcie, według którego Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Rosja wyznaczyły Polsce granicę wschodnią na linii Curzona, zostawiając wytyczenie granicy zachodniej do załatwienia na konferencji pokojowej.
    Generał Anders, z tego powodu wystosował 13 lutego do prezydenta Raczkiewicza telegram, w którym oświadczył, dosłownie, że: wobec tragicznego komunikatu ostatniej konferencji trzech w Jałcie, melduję, że 2-gi Korpus nie może uznać jednostronnej decyzji, oddającej Polskę i naród na łup bolszewikom. Zwróciłem się do władz sojuszniczych o wycofanie korpusu z odcinków bojowych, bo nie mam sumienia żądać w obecnej chwili od żołnierza ofiary krwi. czyli mówić – prościej generał odmówił dalszej walki dowodzonych przez siebie jednostek na froncie.
    Podobne oświadczenie skierował gen. Anders do dowódcy 8-ej Armii.
    15 lutego zostaje wezwany do kwatery 8-ej Armii i przyjęty przez gen. McCreery. Ten go ochrzanił aż kapcie spadały z nóg, i stwierdził jednoznacznie, że ze względów operacyjnych jest rzeczą niemożliwą wycofać II-gi Korpus Armii Polskiej z frontu. To samo powiedział generał Mark Clark, dowódca 5-ej Armii Amerykańskiej.
    Opieprzony Anders decyduje się utrzymać wiec działalność II-ego Korpusu. I na wezwanie prezydenta Raczkiewicza udaje się do Londynu. Bo Amerykanie naskarżyli na niego do polskich władz na emigracji.
    21 lutego ma spotkanie z Churchillem. Angielski premier mówi mu prosto w oczy, że rząd brytyjski nigdy nie gwarantował Polsce jej granic wschodnich. Anglia ma dosyć własnego wojska i nie potrzebuje pomocy żołnierzy polskich. I jak się stawia, to może zabrać swoje zabawki i iśc do domu. Może Pan generał zabrać swoje dywizje – obejdziemy się bez nich zakończył rozmowę Churchill.
    Trzy dni później – 24 lutego 1945 spotyka generał Anders w Londynie premiera Mikołajczyka i ma z nim rozmowę o przebiegu równie dramatycznym. Premier Mikołajczyk powziął decyzję powrotu do kraju i przystąpienia do Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, uformowanego pod egidą Rosji. Generał Anders starał się wyperswadować Mikołajczykowi tę decyzję, twierdząc, że jego krok jest wielkim błędem politycznym. Niestety, nie przekonał Mikołajczyka, który wierzył w możność dogadania się z Rosją, co mu wyszło jak wiemy bokiem.
    26 lutego 1945 r. generał Anders obejmuje obowiązki Wodza Naczelnego, w miejsce generała Bór-Komorowskiego, który, będąc w niewoli niemieckiej, nie mógł wykonywać swoich obowiązków.
    28 kwietnia 1945 r. wojska niemieckie kapitulują we Włoszech, a w parę dni później, 8 maja, ma miejsce ogólna kapitulacja Niemiec.
    10 maja generał Anders spotyka generała Eisenhowera i jego szefa sztabu, generała Smitha, dla omówienia spraw związanych z opieką nad polskimi uchodźcami. W końcu maja 1945 r. generał Anders przekazuje swe funkcje Naczelnego Wodza wracającemu z niewoli niemieckiej gen. Bór-Komorowskiemu, udaje się do Włoch gdzie zajmuje się polskimi uchodźcami.
    22 maja 1946 r. premier Bevin oznajmia w Izbie Gmin decyzję Rządu Brytyjskiego, demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem brytyjskim. Władze brytyjskie tworzą specjalną organizację pod nazwą Polish Resettlement Corps, mającą na celu przygotowanie do życia cywilnego zdemobilizowanych żołnierzy polskich, którzy zdecydowali się zostać na terenie Zjednoczonego Królestwa.
    Potem przeniósł się do Londynu, wolny od armii generał w 1948 roku żeni się z Irenką szansonistką.
    Polonia jak zwykle kłóciła się i rozrabiała we własnym gronie. W roku 1953 miał miejsce poważny kryzys w polskich kołach niepodległościowych w Londynie. Została utworzona Tymczasowa Rada Jedności Narodowej, która wybrała, jako organ nadrzędny Radę Trzech. Do rady tej wszedł generał Anders wraz z Tomaszem Arciszewskim i ambasadorem Raczyńskim.
    Anders zmarł 12 maja 1970 roku w Londynie. Stosownie do woli zmarłego, pochowany na cmentarzu w Monte Cassino.

  208. soulgarden napisał(a):

    >Soulgarden,
    >a kimże Ty jesteś, że ktoś miałby Cie z GW i na użytek GW – >podsłuchiwać a potem z detalami opisywać?
    >
    Czy istnieje taka teoretyczna możliwość,że właśnie dlatego,że nikim? :)
    >
    >Zarejestruj numer telefoniczny na mamę.
    >
    I wtedy co jak już zarejestruję? Odbieram to jako kpinę z wypowiedzi,że jest inwigilowana moja rodzina. Co w tym do kpienia?
    >
    Widzę,że już drugi raz powtarzasz niejasny tekst o pieniądzach. Nie jestem na tyle paranoiczny by natarczywą mowę o pieniądzach rozumieć jako próbę przekupstwa. Ale może zatem np interesuje cię moja nędza?
    PS Jeśli to przypadek to napisz wyraźnie: nie chciałam cię obrazić Soulgardenie i niczego nie insynuowałam.

  209. leszek.sopot napisał(a):

    Zofio,
    spadłem z krzesła za to „dawanie dupy”. Oj ty, jak ty nie znasz męskich serc i nawet nie zgadujesz jak na wojnie taka dupa to musi być cenna rzecz? Polecam Nabokova „Lolitę”. W męskie trzewia po 40. nowy duch rośnie gdy jakaś Lolita się przypałęta. W przypadku generała mogło to mieć większe znaczenie dla jego hartu ducha niż jakiś dobrze uzbrojony nowy oddział.

  210. Zofia napisał(a):

    Soulgarden
    - cierpisz na jakieś paranoje i zwidy, podobne do premierowych .
    Ja Ci niczego nie sugeruje.
    Poza tym – dlaczego mam Cię korumpować?
    Mnie nie jesteś potrzebny do szczęścia. Ani to co gdziekolwiek i cokolwiek robisz. Również do szczęścia nie są mi potrzebne Twoje materialne i nie materialne dobra.
    Rzecz była o pieniądzach premiera RP chomikowanych u jego mamy, a nie Twoich.
    Utożsamiasz się z premierem?

  211. Zofia napisał(a):

    Leszek,
    znam Lolitę.
    Ale na Boga – dawanie dupy facetowi o 30 lat bez mała starszemu, to nie powód do nadawania najwyższych odznaczeń państwowych!!! To byłe „panienka” we francuskim burdelu czy Hamburgu potrafi.
    Niebawem Polska man w agencję towarzyską zamieni, gdzie leciwym Lolitkom za zasługi sprzed dziesiątków wieków na polu walk erotycznych medale dają z rak samego prezydenta!
    Ale jeśli już – to jawnie, czysto i przejrzyście.
    Proponuję ustanowić w Sejmie specjalne nowe odznaczenie – Order Wielkiej Podwiązki, oraz powołać nowa Kapitułę, gdzie leciwe i utytułowane córy Koryntu będą zatwierdzały kandydatury.

  212. Zofia napisał(a):

    Hart ducha to Anders miał taki, że, mu Churchill i Amerykańcy życiorys podsumowali.
    Pamiętaj, że Bitwa pod Cassino, to nie tak jak opisuje się na ogół.
    II korpus gen.Andersa wszedł dopiero w końcowy atak. Polacy szli w 4-tym szturmie, przed nimi poległo tam ok. 53 tys. żołnierzy alianckich. Polacy stracili ok. 1 tys. ludzi. ok. 3 tys. zostało rannych. Poszli na końcówkę do wyniszczonego trzema poprzednimi cholernie krwawymi szturmami aliantów wroga.
    U nas, jak zwykle wiele jest przerysowane, nie potrafimy chłodno i z dystansem oceniać historii.
    Generał był? Był. Walczył? walczył. Jak wielu innych. Ale z okazji rocznicy walk o pod Monte Cassino odznaczać jego dupencję – to już przesada. Anders miał dzieci, legalną żonę – gdy ta bitwa trwała.
    Nie można robić sobie w Polsce ze wszystkiego jaj.

  213. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Gdzie to dobicie? Zestawione fakty zna przecietnie oczytany „wyksztalciuch”.
    Decyzja o wycofaniu sie z udzialu w walkach byla by ryzykowna dla powojennego statusu zolnierzy PL na zachodzie, ale dla zolnierzy
    Andersa w duzej czesci pochodzacych ze wschodu byla moralnie jak najbardziej uzasadniona.
    Zofio. To ze Anders byl przeciwny powstaniu to dobrze o nim swiadczy. Sugerowanie ze to z jego powodu powstanie nie otrzymalo pomocy budzi niepokoj, niepokoj nie dotyczacy Andersa.

  214. soulgarden napisał(a):

    Zofinen sądząc po błyskawicznej odpowiedzi zwłaszcza twoje teksty nie miały związku ze sobą ,ok. Natomiast ty w jakimś celu utożsamiłaś mnie z premierem – w jakim celu? Jeszcze raz zapytowywuję o cel twej bezczelności – co jest do kpiny w tym,że uważam iż ktoś inwigiluje moją rodzinę?
    >Mnie nie jesteś potrzebny do szczęścia. Ani to co gdziekolwiek i >cokolwiek robisz.
    >
    To chyba jakiś nowy wątek twojej wypowiedzi,ponieważ nie mogę go skojarzyć jako odpowiedzi na któekolwiek pytanie – jeśli mam się tu czegoś domyślać – rozwiń.

  215. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Bylem pewny ze lubisz operetke. Ja tylko chcialem przypomniec
    ze moze Ta Pani jednak zasluguje na Kolko lub Krzyzyk.
    To przecierz Ostatnia Taka.
    Choc sama zbyt mlodzutka by to w pelni przezyc, pozno wybrana, to jednak zrecznie chwycila paleczke od poprzedniej zmiamy.

    Jest zywym pomnikiem sanacyjnego garnizonu w jakims Garwolinie czy Lidzie. Perfumy szansonistek, konskie gowno, zapach wyprawionej skory i oficerskiej spermy.

    To narodowe dziedzictwo, mamy od tego ministerstwo jak kiedys ministerstwo gornictwa. Wydobyc to zloze. Niech zarza konie.
    Choc koni kawaleryjskich juz nie ma, ale i tak zostanie kupa. Kupa smiechu.

  216. Zofia napisał(a):

    Edwar,
    sprawa się nieco wyprostowała. Szansonistka dostała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi dla niepodległości RP oraz działalność polonijną i społeczną”.
    Panią Irenę zaprezentowano jako:
    wdowę po generale Władysławie Andersie, która w czasie wojny występowała wraz z zespołem „Warsa”. Dwa dni po bitwie o Monte Cassino, razem z innymi polskimi artystami, wykonała po raz pierwszy piosenkę „Czerwone maki”. Po wojnie Irena Anders zamieszkała w Londynie, gdzie aktywnie uczestniczyła w życiu politycznym, społecznym i kulturalnym uchodźctwa polskiego. Występowała w programach artystycznych Radia Wolna Europa i BBC, koncertowała w Izraelu i Francji. Włożyła wiele wysiłku w upamiętnienie postaci gen. Władysława Andersa. Jest ambasadorem polskości poza granicami Kraju
    Pan prezydent Kaczyński nie omieszkał coś bąknąć o Andersie na białym koniu.
    Widzę, że kancelaria prezydencka jakoś wybrnęła z dość głupawej sytuacji.
    ***
    Edwar,
    wzmianka o powstaniu warszawskim – to było po to, by komuś nie przyszło do głowy wlepić go w …zasługi generała.

  217. Bożena napisał(a):

    Uwaga. Sąd Apelacyjny orzekł, że chirurg może wyjść za kaucją 350.000 na wolność!

  218. soulgarden napisał(a):

    Brak odpowiedzi poza komunikatem o pogardliwym stosunku do rozmówcy podkreśla insynuacyjny charakter wypowiedzi.

  219. narciarz2 napisał(a):

    Zdumiala mnie niejaka zacieklosc p.Zofii w sprawie p.Ireny. Wciaz mam w pamieci swawolne wpisy p.Zofii dotyczace jej wlasnych doswiadczen. Na tej podstawie spodziewalbym sie wiecej wyrozumialosci i zrozumienia dla p.Ireny.

  220. Bożena napisał(a):

    Oczywiście chodzi o kardiochirurga Mirosława G.

  221. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ja tam mysle ze zamiast mowic o wojnie fotyckiej
    powinnismy na Rosyjskie proby konfliktowania UE odpowiedziec
    solidarna konsumpcja guzinskiego wina.
    GW, Rzeczpospolita, Dziennik, Przekroj, Polityka
    juz powinny propagowac haslo:
    Beczka gruzinskiego w kazdym PL domu.
    Kosciol Lagiewnicki powinien przekonac wszystkie swoje parafie do
    do gruzinskiego mszalnego, torunski nich uzywa to co lubi- miczurinowskie kwasne z Czukotki.
    Gdyby sie udalo
    bylby to autentyczny ruch obywatelski.

    Zdrowie wznosze i pije
    SAPERAVI

  222. soulgarden napisał(a):

    Chodzi o ostentacyjną instumentalizację prawa przy zastosowaniu czystych rąk. Nie macie takiego wrażenia? No chyba,że istnieje w prawie coś takiego jak stopień bycia podejżanym. Na pewno takie rozumowanie występuje u Ziobry,co jest pochodną domniemania winy.
    Natomiast w temacie pokrewnym – Konstytucji – wg mnie najsłabszą stroną uzasadnienia Stępnia jest traktowanie lustracji i związanej z nią niemożności kożystania z pewnych najwyższych przywilejów w państwie jako represji czy nawet kary. To jest moja wskazówka nie dla PIS,ale dla wszystkich o innej optyce niż ludzie pokroju totaloantylustratoro-totalolustratorów.

  223. głos zwykły napisał(a):

    Ja chyba nie muszę zaznaczać, że jednak jestem za dawaniem orderu orła białego za bzykanie się z orłem. A im młodsza tym lepiej, oczywiście w granicach wieku dozwolonego.

  224. Zofia napisał(a):

    NMarciarzu,
    mylisz się. To nie zaciekłość, ale zwrócenie uwagi, na pewne zjawisko. Lech Kaczyński kreują polską historie nicując ją na wylot. najpierw była własna matka przerobiona na bohaterkę powstania warszawskiego, chociaż jej w tym czasie w ogóle w Warszawie nie było; teraz z kochanki a potem żony generała Andersa robi się bohaterkę narodową, choć nie trudno dociec, że całe jej wojenne bohaterstwo, bo banalny romans starego faceta z aktoreczką wodewilową. wart może jakiegoś harlekina czy romansidła sfilmowanego, ale nie orderów. jest mniej więcej na poziomie Rosiewicza, kolejnej gwiazdy PiS.
    Tak traktowana historia staje się historią zakłamaną, honory państwa sprowadzone do poziomu rynsztokowego.
    Było wiele wspaniałych kobiet w samej armii Andersa i w innych formacjach polskich wojsk na frontach II wojny światowej, bohaterskich wartych odznaczenia które dostała Irena Anders. One rzeczywiście walczyły na froncie, czasem z niego nie wracały. A nie dawały dupy jakiemu generałowi.
    Nie można ośmieszać własnego państwa jak robi to prezydent RP.
    Mnie pani Anders ani ziębi ani grzeje, ale cyrk z odznaczeniem natomiast obraża Polskę.

  225. Madzia napisał(a):

    @W.Kuczyński (maj 17th, 2007 at 9:30 pm)
    Przepraszam Pana Kuczyńskiego myślałam, że to dowcip.
    *
    Ostatnio dużo, takich podśmiechujek, pojawia się zresztą w sferze publicznej. A to Olbrychski w ruskiej TV dowcipkuje, że IPN jest jak KGB, a to „Dany le rouge” określa panujący w Polsce ustrój jako faszystowsko-stalinowski (przy zerowej reakcji Wielce Czcigodnego B. Geremka, więc rozumiem, że to takie kolejne nieszkodliwe żarciki) a to Uniwerkon 2007 i Trzej Tenorzy. Generalnie ubaw po pachy.
    *
    Drogi Narciarzu, tvn24.pl jako 1-a zdaje się podała informację o naszym byłym prezydencie. Rzepa była później.
    *
    http://www.tvn24.pl/-1,7625,raport.html
    „Fundacja Pinczuka będzie finansować Amicus Europae jeszcze w tym oraz przyszłym roku. Nie udało nam się jednak ustalić, jakie będą to kwoty.
    Członkowie rady fundacji – Waldemar Dubaniowski ani Adam Daniel Rotfeld – powiedzieli tvn24.pl, że o wpłatach od Fundacji Pinczuka nie wiedzieli.
    Miesiąc temu Kwaśniewski był na zaproszenie Pinczuka na Ukrainie, a przy okazji mediował w sporze premiera Janukowycza i prezydenta Juszczenki. Za przelot zapłaciła fundacja Pinczuka. – Przyleciałem samolotem, który należy do polskiej linii prywatnej, natomiast został wynajęty przez organizatora spotkań – tłumaczył radiu RMF. Kwaśniewski ma także inne powiązania z Pinczukiem – zasiada w zarządzie jego fundacji Yalta Europe Strategy.”
    *
    Jak widzisz Zofii to nie przeszkadza, więc jest OK : )))
    A tak na marginesie Madame la Baronne generalnie stosuje dwójmyślenie nawet w sprawach obyczajowych jak widzę :))

  226. Edwar D.Dana napisał(a):

    Podobno doszlo do powaznego konfliktu na linii Mama Zoliborska
    i minister Ujazdowski. Minister planowal na miejscu po Czterech Smutnych pomnik Nikodema Dyzmy, Mama upiera sie przy Stefanii
    Rudeckiej.

  227. Madzia napisał(a):

    http://www.rzeczpospolita.....a_a_2.html
    (…)
    Rz: Rzecznik praw obywatelskich zaalarmował marszałka Sejmu, że zamknięcie archiwów przed dziennikarzami i naukowcami jest niezgodne z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny złamał konstytucję?
    -
    WIESŁAW JOHANN, SĘDZIA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO W LATACH 1997 – 2006: Moim zdaniem Trybunał złamał konstytucyjną zasadę jawności życia publicznego. Nie może być sytuacji, że dziennikarze nie mają dostępu do informacji.
    *
    Rzecznik praw obywatelskich zaalarmował marszałka Sejmu, że zamknięcie archiwów przed dziennikarzami i naukowcami jest niezgodne z konstytucją. Trybunał Konstytucyjny złamał konstytucję?
    -
    Moim zdaniem Trybunał złamał konstytucyjną zasadę jawności życia publicznego. Nie może być takiej sytuacji, że dziennikarze nie mają dostępu do informacji.
    *
    Jak pan wyjaśni takie zachowanie Trybunału? Kilka miesięcy temu orzekł, że dziennikarze i naukowcy mają prawo dostępu.
    -
    Rozmawialiśmy z kolegami, z byłymi sędziami Trybunału. Wszyscy jesteśmy zaskoczeni tym orzeczeniem i jego uzasadnieniem przez prezesa Jerzego Stępnia.
    *
    Co pana zaskoczyło najbardziej?
    -
    Już sam początek uzasadnienia. Prezes Stępień zaczął od pouczania, jak ma być publikowany wyrok.
    *
    Chodzi o „niezwłoczną” publikacji orzeczenia?
    -
    To ewenement. Dziewięć lat byłem sędzią Trybunału i Trybunał tego nigdy nie robił. Bo i po co. Wszyscy wiedzą, jak mają być ogłaszane akty normatywne i orzeczenia.
    *
    A zaskoczyło pana określenie w ustach sędziego Trybunału, że prawo nie może być narzędziem zemsty?
    -
    To czysta publicystyka. Co to ma wspólnego z badaniem zgodności ustawy z konstytucją? Tej publicystyki w uzasadnieniu było zbyt wiele.
    *
    Publicystyki czy polityki?
    -
    Może i polityki. To jeszcze gorzej. Prezes Stępień jest moim przyjacielem. Ale wysłuchałem uzasadnienia z rosnącą niechęcią. To była polityczna publicystyka. Ciekawe, jak będzie brzmiało pisemne uzasadnienie. Przyjmuję każdy zakład, że pewnych określeń z uzasadnienia ustnego w nim nie będzie.
    *
    Wie pan, z jakiego powodu rektor uczelni publicznej ma zupełnie inne prawa niż rektor uczelni niepublicznej? Jeden podlega obowiązkowi lustracji, a drugi nie.
    -
    To totalna bzdura. Uczyłem na uczelni państwowej, teraz uczę na prywatnej. I nie widzę różnicy. Nie mogą młodzieży uczyć czy być rektorami osoby, które mają zszarganą przeszłość albo kłamią w oświadczeniu lustracyjnym. Ale według Trybunału w niepublicznych mogą, a w publicznych nie. Tu nastąpiło naruszenie konstytucyjnej zasady równości.
    *
    Czy prezes Stępień miał prawo wyłączyć z rozprawy dwóch sędziów na podstawie notatki posła Mularczyka?
    -
    To kolejne wielkie nieporozumienie albo totalna głupota. W ustawie o Trybunale jest ściśle określone, w jakich sytuacjach można wyłączyć sędziego. To nie prezes powinien taką decyzję podjąć, tylko Trybunał w przynajmniej trzyosobowym składzie. Moim zdaniem jego atak na posła Mularczyka był po to, by odwrócić uwagę od własnego błędu.
    (…)

  228. Lex napisał(a):

    Zofio,

    w uzupełnieniu Twojego postu z godz. 4.43.

    Żołnierze II Korpusu Monte Cassino tak naprawdę nie zdobyli, a zajęli.
    Niemcy się bowiem z klasztoru wycofali na skutek przełamania przez wojska francuskie ich obrony na lewej flance atakujących Polaków, -groziło im ( Niemcom ) otoczenie.
    Nie umniejsza to w niczym ofiary krwi i poświęcenia żołnierzy
    II Korpusu.

    Co do odznaczenia dla pani Bogdańskiej – Andersowej; – nic dodać, nic ująć. Chociaż ja – jako były chłop – ująłbym to ciut delikatniej, uczono mnie bowiem, że o kobietach, – albo dobrze, albo wcale !
    Ale co racja to racja !
    Żeby to był chociaż jakiś Krzyż Zasługi ! Okazuje się, że nie ma granic śmieszności, których K & K by nie przekroczyli !

    PS. Czytam Pani posty – jestem zachwycony, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam !.
    Pozdrowienia !

  229. Edwar D.Dana napisał(a):

    Madzia
    Czy nie wstarczy podac link?
    Pisz co TY sadzisz. Wlasnymi slowami i calymi zdaniami.

    Jesli grupa wyrostkow usiluje wlamac sie do sklepu to sklep jest pozniej przez pewien czas nieczynny.Mysle ze w takiej sytuacji
    respektujesz fakt ze jabola dzis nie bedzie.

  230. Paweł Luboński napisał(a):

    Rozwijając uwagę Edwara:
    Madziu, rad bym dowiedzieć się, jakie właściwie TY wyciągasz wnioski z faktu, iż pewien były sędzia TK kwestionuje właściwie wszystko, co uczynili aktualni sędziowie TK w pełnym składzie.

  231. Edwar D.Dana napisał(a):

    Rozwijajac obszerna note informacyjna Zofii:
    Co prawda na Monte Cassino byli wszyscy, ale gdyby ktos zapomnial
    to przypominam: tamtejsi mnisi zadbali by niczyjej uwagi nie uszlo ze klasztor zostal niszczony nie raz, najpierw przez barbarzynskich Longobardow, potem Saracenow a ostatnio przez Aliantow.
    Jak widac pojecie „wyzwolenia” jest relatywne, co moze nieliczni rosyjscy turysci odwiedzajacy klasztor rozumieja.
    Ale gdzie Rzym a gdzie Krym. A dzis z Krymu do Rosji jeszcze kawalek puti zostalo.

  232. jasnaanielka napisał(a):

    Pocieszająca wiadomość; dr Mirosław G. przed dwoma godzinami wyszedł z aresztu za kaucją. Będzie odpowiadał z wolnej stopy.
    Przed aresztem czekała grupa jego byłych pacjentów – jedna pani aż z Rzeszowa – aby go podtrzymać na duchu.
    Doktor nie krył twarzy i mówił, że czuje się niewinny.
    Ja mu życzę wiele zdrowia i uczciwego procesu.

  233. Piotruś napisał(a):

    Ach, ta zawiść niewieścia..

  234. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ach ta durnota Rzeczpospolitej

    http://wiadomosci.gazeta......43838.html

  235. jasnaanielka napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......43855.html

    a tu więcej na temat wyjścia doktora G.

  236. narciarz2 napisał(a):

    Imie Madzia budzi we mnie sympatie prawie rownie silna, jak antypatia p.Zofii do imienia Irena. Nie wiem, dlaczego, ale mi sie dobrze kojarzy. Moze mam dobre wspomnienia ze szkoły sredniej? Mielismy Madzie w klasie, i tez byla słodka. Jesli idzie o meritum sprawy, to Edwar zwrocił uwage na to, co powinno byc w miare oczywiste nawet dla słodkiej Madzi, ze orzeczenie TK nie zamyka dostepu do akt na zawsze, ale jedynie uchyla pewne fragmenty niekonstytucyjnej ustawy do czasu uchwalenia nowej poprawionej ustawy. Taka jest rola tego Trybunału. On sie własnie dlatego nazywa Trybunał Konstytucyjny, zeby spełnial taka role. Mysle, ze na nastepnej maturze z przedmiotu „wychowanie obywatelskie” dobrze byloby wprowadzic temat „Co to jest Trybunał Konstytucyjny i dlaczego?” W razie braku takiego tematu i takiego przedmiotu w Polsce bedzie wiecej słodkich obywatelek.

  237. narciarz2 napisał(a):

    Rzeczpospolita stosuje w praktyce zasade polityczna premiera „dam w japę kazdemu komu mam ochote dać”. W danym przypadku papiezowi.

  238. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie z danie Nie może być sytuacji, że dziennikarze nie mają dostępu do informacji, to dziennikarze nie maja dostepu do rozmaitych informacji. Na przyklad, nie maja oni dostepu do informacji na temat stanu zdrowia Madzi, ktore znajduja sie w posiadaniu lokalnej przychodni. Droga Madziu, jak myslisz, czy to jest niekonstytucyjne? Jesli tak myslisz, to zawiadom prosze Rzecznika Praw Obywatelskich, ze Konstytucja jest lamana.

  239. narciarz2 napisał(a):

    Premier o strajku: Narażanie chorych jest nieodpowiedzialne. Ale jesli idzie o wsadzenie kardiochirurga do aresztu, to jest to odpowiedzialne i nie naraza pacjentow. Poza tym, rząd pamięta o problemach służby zdrowia. Ja to gdzies juz slyszalem. Rzady PRLu tez na ogol pamietaly o problemach. No, i wreszcie warto przypomniec, ze swego czasu tu strajkowal przyszly premier, a tam stalo owczesne ZOMO. Teraz czasy sie zmienily. Tu strajkuja lekarze, a tam stoi obecny premier. W sumie, trudno sie polapac, gdzie ZOMO a gdzie premier. Orwell juz to kiedys opisal w „Fowarku zwierzat”: i juz nie bylo wiadomo, gdzie ludzie a gdzie swinie. Orwell na pewno byl inspirowany przez SB, kiedy to pisal.

  240. zeen napisał(a):

    „Zestaw neseserów podróżnych, maczugę i kosze kwiatów otrzymał wicepremier Przemysław Gosiewski od świętokrzyskich działaczy PiS, którzy w Kielcach pogratulowali mu awansu i odśpiewali: „Premier Gosiewski naszym przyjacielem jest”.”
    \
    Po czym wysłali go nocnym expresem relacji Włoszczowa – W-wa, gdzie maczuga jest ważniejsza od biletu. Kwiaty na okoliczność bezradności maczugi.
    Dobry wieczór i chyba dobranoc.

  241. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o nasz słodki Rzad, to jest jeszcze długofalowy aspekt jego działalnosci, ktory w uproszczeniu sformułowałbym jakos tak: kraj, ktory walczy z własna inteligencja, nie bedzie eksportował mikroprocesorow. To jest oczywiscie pewne uproszczenie. Niemniej jednak, wydaje mi sie, ze zastraszeni lekarze gorzej lecza oraz zastraszeni inzynierowie gorzej mysla. A takze czesciej wyjezdzaja, czemu chyba trudno sie dziwic. Przypomnijmy, ze komunizm zbankrutowal nie tylko na skutek nadmiernych pozyczek, ale przede wszystkim na skutek niskiej innowacyjnosci. Wydaje mi sie, ze nasz słodki Rzad czyni sporo, zeby te lekcje powtorzyc w niezbyt odległej przyszlosci, choc prawdopodobnie juz po swoim odejsciu. Mi sie wydaje, ze takie poczynania, jak zniesienie konkursow, mianowanie wykidajłow na stanowiska prezesow, albo nocnych panienek na stanowiska doradcow ministra, to jest bomba z opoznionym zapłonem podłozona pod gospodarke. Warto tez pamietac, ze nieco madrzejsze sojusznicze rzady z rozkosza przyjma co lepszych polskich inzynierow i naukowcow, ktorzy wyjada za ocean, pozostawiajac w kraju prezesow-wykidajłow oraz profesorow z Samoobrony.
    http://www.pbs.org/newsho.....05-17.html

  242. leszek.sopot napisał(a):

    narciarzu,
    nie strach czy odwaga jest przeszkodą lub pomocą w produkcji procesorów czy czegokolwiek innego, Ludzie produkują bądź nie dla szmalu. Jeśli w Stanach więcej płacą to nie z obrzydzenia dla Kaczyńskich lecz dla pieniędzy stąd wyjeżdżają. Dotyczy to każdego. Nie tylko speców od procesorów, ale i od kafelek, mycia naczyń, wynoszenia śmieci czy kręcenia tyłkiem w nocnych barach. Zresztą z zachodniej Europy też wyjeżdżają za ocean gdy jakiś koncern tylko kiwnie palcem. To jest nie tylko sprawa Polski ale całej Europy i jej długofalowej polityki. Bez dobrej europejskiej strategii Polska nic nie zdziała.

  243. Edwar D.Dana napisał(a):

    Narciarz
    Co ty wiesz o Polskim mikroprocesorze.
    Jestes tylko fizyk, nie metafizyk. Niby niewielka roznica a jednak.
    Jak Pan Bog dopusci byle komu pusci.
    Wedle metafizycznej szkoly torunskiej mikroprocesor mozna zrobic byle jak, z byle czego, na byle czym. Zaden krzem.Bo prawda jest jedna, zadne tam AND XOR OR NOT, zadnych Boze bron przesunienc, a w lewo to napewno nie. Wystarczy rura. Wpuszczasz i wychodzi.
    Inspiracja byl przewod pokarmowy. Efekt identyczny.

  244. narciarz2 napisał(a):

    leszek.sopot napisal: Ludzie produkują bądź nie dla szmalu. Moze i produkują dla szmalu, ale tworzą dla satysfakcji. Projektowanie mikroprocesora albo czegokolwiek innego to jest proces tworczy. Tworca musi miec głowe wolną od strachu, frustracji, nienawisci, oraz innych negatywnych emocji. Ja mam troche doswiadczenia w projektowaniu oraz innej podobnej technologicznej pracy tworczej, i z wlasnego doswiadczenia moge Cie zapewnic, ze negatywne emocje sa przeszkodą. Nie wyobrazam sobie pracy tworczej w atmosferze oczekiwania, ze ktos mi podsunie smierdzącą lojalke do podpisania, i ze bede musial wybierac pomiedzy szacunkiem dla siebie albo utratą pracy. Mysle, ze nie jestem jedyny z takim nastawieniem. Zauwaz prosze, ze najbardziej tworczy ludzie sa takze najbardziej niezalezni, i nie jest to przypadek. Wynalazczosc polega na odrzucaniu starego i wymyslaniu nowego, co jest takze istota niezaleznosci. Rząd uderzajac w najbardziej niezaleznych politycznie, jednoczesnie uderza w najbardziej tworczych technologicznie i naukowo.
    -
    Uderzenie w inteligencje to byla ulubiona zagrywka najezdzcow. Teraz tak sie zachowują Kaczynscy i kierowana przez nich formacja. Gdyby oni zrealizowali swoje pomysły, to pewna czesc tworcow wyjedzie, a inna czesc pozostanie w kraju ale bez mozliwosci tworzenia. Taka perspektywa budzi najgorsze skojarzenia z hitleryzmem i stalinizmem. Pomysł, ze mozna pozbawic lekarzy, naukowcow, i technologow mozliwosci wykonywania ich zawodow, jest barbarzynstwem i zbrodnią przeciwko przyszłosci kraju.

  245. głos zwykły napisał(a):

    Sukces USA jest wieloaspektowy. Wysoka innowacyjności to zaledwie jeden z wielu elementów. USA mają na zdecydowanie wyższym poziomie niż kraje UE postawioną organizację pracy, finanse i bankowość. Z tego powodu amerykańskie firmy globalne powiększają cały czas udział w rynkach światowych. Nie wiem czy to prawda, ale słyszałem, że można w USA znaleźć dwóch inżynierów, którzy mają większy potencjał innowacyjności niż wszyscy Polscy inżynierowie. To oczywiście nie świadczy tylko o potencjale samych inżynierów, ale mówi coś jeszcze o środowisku. Dzisiaj to środowisko się już zmieniło na bardziej przyjazne innowacyjności, ale nadal, dla większości pracowników rozwój zawodowy polega na raczej przełamywaniu szeregu barier, niż korzystaniu z „dźwigni wzrostu”. Szczególną katastrofą jest wszystko to co opiera się na finansowaniu z budżetu, lub też własności państwowej, albo komunalnej. Czynnikiem wzrostu i przemian są z pewnością wszystkie środowiska związane z usługami czy produkcją lub handlem globalnym.

  246. głos zwykły napisał(a):

    PiS i przystawki to wyjątkowo podłe i prymitywne okazy (np. poseł Karski lub Girzyński). Już dawno czegoś takiego nie widziałem w tak nieprzebranych ilościach. To jednak świadczy jak bardzo Polska była upośledzona w komunizmie. Obok bowiem Polski próbującej utrzymać kontakt ze światem, cały czas istniała Polska całkowicie ciemna, wyizolowana, zaściankowa i archaiczna. PRL w gruncie rzeczy opierał się na ciemnocie, więc ją hodował nie tylko w szeregach towarzyszy partyjnych, ale i także w szeregach systemowej opozycji.

  247. soulgarden napisał(a):

    Czy Rzeczpospolita starała się jakoś to znaczenie nazimu zilustrować lub ukryć,przemycić w jakiejś sekwencji,opisie,analizie nie wprost czy idzie o to,że zwyczajnie literalnie nijako „przy okazji” nazwała papieża i Guntera Grassa nazistami? Może warto umieszczać jednak dwa artykuły – przyczynowy i reakcyjny. To byłoby żetelne i obiektywne przedstawienie istoty zagadnienia. Czy nazwanie tych ludzi nazistami jest z ducha nazistowskie? Może jest to reakcja patriotyczna na Polskie Obozy Zagłady? W sensie literalnym użycie tego określenia do tych osób nie może podlegać zarzutowi jak POZ,jest to niestety poprawne stwierdzenie faktów. Zatem jeżeli „Rz” nie nadała przez kontekst intencji dalszej niż literalna to w ogóle nie ma czego im zarzucać. Dopiero jeśli uznamy za celowy podtekst przestępczości tych ludzi,w sensie oczywiście wyznawanych przez nich systemów wartości,to można się oburzać i polemizować. Nie żecz bowiem w tym,że mogli się dopuścić wykonania rozkazów wojennych,ale w tym na co się godzili samym przystąpieniem do określonych organizacji. W przypadku Grassa więc zostanie nazistą było akceptacją ewentualnych rozkazów jakie będzie musiał wykonywać pod groźbą praw i zasad sądu polowego. Natomiast w przypadku papieża sprawa jest złożona bo nazistą można go nazwać o ile wstąpienie do hitlerjugend wymuszało uczestniczenie w przestępstwach nazistowskich (inaczej możnaby było go nazwać co najwyżej przejściowym wyznawcą nazizmu,ale nie nazistą samym). Z kolei o ile papieżowi nie przysługuje prawidłowość tego określenia w sensie zwyczajnie literalnym to jest coś takiego (a przynajmniej powinno być) jak szczególne zaostrzenie kryteriów. Tzn tą samą osobę można byłoby nie móc nazwać nazistą jako osobę świecką,ale o ile miałby ktoś taki zostać kiedyś autorytetem absolutnym (jeśli kościół wewnętrznie wyznaje nieomylność papieża) to nie powinien spełniać jedynie wymogów bycia człowiekiem prawym. W takim sensie należy wymagać od papieża bardzo dużo. Przypomnę,że o ile prawie cała pielgrzymka do Polski miała cechy ogromnej łaski,atmosfery która nie dała się nie odczuć jako głęboko mistycznie dobra – to jednak już sama obecność papieża w obozie pozostawiła jakąś pustkę i niezgodę na tę pustkę. Z tego pkt widzenia wypominanie papieżowi,że był w organizacji nazistowskiej nic by nie znaczyło. Zatem ważne jest w jakim kontekście napisano tak o papieżu. Sama krytyka określeń jako takich jest nominalizmem,na który medium michnikowe nie wiem czy powinna sobie pozwalać,zanim nie dowiedzie,że nie stała za tym metafora lub intencja niedosłowna. Inaczej bowiem GW naraża się na bezprecedensową logikę domniemania dosłowności intencji,do którego to absurdalizmu nie tyle się przyczynia,co jest jego twórcą w najdalej idącym sensie.

  248. soulgarden napisał(a):

    Nie można krytykować Agory i Gazety Wyborczej bo jest to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego”. Stanisław Remuszko
    Jest to uważam piękna poezja. Oglądałem powtórkę programu z 7 Grudnia w pulsie i gość opowiadał o początkach Agory w majątku państwa,a ja dotąd myślałem,że to był prywatny kapitał założycielski. Trochę się ten obraz wszystkiego załamuje w ten sposób,szybka samodzielna polityka informacyjna itp. Chcę zatem zapytać Zofionena czy ma Zofionen odwagę cokolwiek powiedzieć o tej osobie i jej książce. Może jakieś be,me lub kukuryku? Pozdrawiam.

  249. Edwar D.Dana napisał(a):

    W razie czego trzeba bronic Rosji:
    http://www.gazetawyborcza.....43864.html

  250. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wazne:
    http://wiadomosci.gazeta......44411.html

  251. Zofia napisał(a):

    Soulgardne,
    przyjmij wreszcie do wiadomości, że dla mnie priorytetem są sprawy gospodarcze w kraju związane z transportem, gospodarka morska i energetyką, oraz polityka rządu z nimi związana, a nie stare filmy, pan Remuszko czy wydawnictwo Agora.
    Są w naszym kraju sprawy pryncypialne i duperelne. Nie mam czasu ani ochoty zawracać sobie głowy tymi drugimi.
    Też pozdrawiam.

  252. W.Kuczyński napisał(a):

    Edward,
    no właśnie, ten tekst z „Rzepy” mówiąc językiem piewców chwasta jest „porażający”. Wiele wiele razy i to juz od dawa pisałem, że paranoja u władzy doprowadzi do „dobierania z niewinnych”. I być może Barbara Blida jest pierwszą ofiarą, ale nie ostatnią. To co prokuratura wyprawia z Garlickim wygląda na nieco tylko mniejsze łajdactwo niz to, ktore zabilo Blidę. Oni wiedzą, że się wpieprzyli w super skandal i teraz chcą za wszelką cene tego czlowieka zgnoic, żeby wyszlo na ich, żeby obronić siebie i tego – no nie wiem, jak go okreslić – na czele ministerstwa sprawiedliwości. Oglądałem wypowiedź gościa, ktorego prokuratorzy, jak SB, zastraszali, ze ma, bez względu na fakty, zeznać o tym, ze lekarz wziął łapówkę. Koszmar. Takiego złajdaczenia prokuratury nie bylo od roku 1989.

  253. Stan napisał(a):

    Edwar,

    myślę, że aplikant prokuratorski Ziobro uzbierał już odpowiedni bagaż przewin aby, co sugerował prezes TK Stępień, postawic go przed Trybunałem Stanu.
    Byłby piewrwszy w kolejce za łamanie zasad państwa prawnego.

  254. Stan napisał(a):

    Jesteśmy, na tym blogu, grupą obywateli zatroskanych funkcjonowaniem naszego państwa prawnego. Ze zgrozą obserwujemy ciągłe naruszanie jego standardów. Gniciu struktur państwa nie może sprostać mechanizm konstytucyjny, bo wszystkie organy władzy powołane do przestrzegania zasad poprawności jego funkcjonowania wykonują polecenia partyjne mające na celu jego destrukcję, która w efekcie zalegalizuje jego zmianę na państwo wyznaniowo-autorytarne.
    Łamanie i lekceważenie prawa jest tak ostentacyjne wśród establiszmentu politycznego, że wskazana jest moblilizacja społeczna w celu zatrzymania tej złej tendencji.
    Myślę, że na tym blogu można by powołać Trybunał Obywatelski dla obnażania niegodziwości władzy.
    Gazeta Blogowa mogła by zwracać się do poszkodowanych, prawników, psychologów, socjologów o wypowiedzi w konkretnej sprawie. Korzystając z uprawnień jakie daje prawo prasowe można żądać wyjaśnień do ministrów i wysokich urzędników w konkretnej sprawie. Odmowa odpowiedzi skutkowała by zwróceniem się otwartym tekstem do Premiera o dyscyplinowanie podległego mu aparatu władzy. Szeroko dostępne jest orzecznictwo prawne, więc można w oparciu o stwierdzone fakty przeprowadzać kwalifikację prawną zdarzenia. Od obywateli zależy czy dadzą się zagnać do kurnika w którym jest dziura dla lisa, czy poczują się gospodarzmi we własnym domu i dobiorą sobie służbę (wybrana władza to służba społeczna), ktora będzie pełniła rolę usługową dla dobra swojego suwerena.
    Nie możemy się godzic z argumentacją, że obecnie jest więcej swobód obywatelskich niż przed 1989 r.
    Naszym celem powinno być zahamowanie systematycznego ograniczania tych ciężko wywalczonych swobód i utrzymanie w tym zakresie standardów europejskich o które walczyły pokolenia Polaków.

  255. Zofia napisał(a):

    Stan,
    musiałby to zrobić Sejm – ale chyba nie wierzysz, ze zrobi?!
    Władza przekroczyła już dawno granice tolerancji.
    * Mamy brzytwę w rekach małpy (Ziobro) i to co pisze p. Kuczyński o złajdaczeniu się prokuratury, jest faktem. Prokuratura stosuje wręcz bolszewickie, UB-owskie metody .
    * Mamy premiera, który nie rozumie elementarnych mechanizmów gospodarki czy finansów, ubezwłasnowolnionego przez własną rodzicielkę i paranoicznym stosunkiem do historii kraju, której notabene dokładnie nie zna, tak jak zwrotek hymnu narodowego.
    * Mamy prezydenta, któremu patriotyzm i kultura kojarzą się z leciwymi aktoreczkami z teatrzyków wodewilowych wystepujacych dla żółnierzy w czasie wojny,
    * Mamy szefa dyplomacji, który komisarzom UE ogłasza stan wojny z Rosją.
    * Mamy ministra transportu, który obiecuje gigantyczne budowy dróg a ma komorników na kontach za niezapłacone rachunki drogowcom liczone w setkach milionów złotych.
    * Mamy ministra finansów, który nie ma zielonego pojęcia czym jest perspektywa budżetowa 2007-2013 UE i nie wie jak to jest skorelowane z budżetem narodowym.
    * Mamy ministra środowiska – który nie wie jak chroni się przyrodę w UE, za co mamy na karku KE i trybunały.
    * Mamy ministra gospodarki, który udaje, że zna się na polityce energetycznej a nie wie jak mu z PGNiG wyparowało ok. 300 mln z ale za to buduje iluzoryczne gazociągi po dnie Bałtyku, choć np.rzad Norwegi publicznie stwierdza, że to nonsens.
    * Mamy ministra zdrowia, profesora, który bez żenady pluje publicznie koledze kardiochirurgowi w życiorys i ma strajk generalny w całym szpitalnictwie krajowym.
    * Mamy ministra obrony narodowej, który trzyma wojsko w Afganistanie na linii frontu bez należytego wyposażenia w sprzęt wojskowy,. np. w helikoptery a reszta to raczej złom z demobilu.
    * Mamy ministra edukacji narodowej, który ze swoimi poglądami i swoich kolegów narzucanym szkołom – winien znaleźć się w skansenie jako ciekawostka archeologiczna.
    * Mamy wiceministra rybołówstwa, który nie ma żadnego człowieka, żadnego resortowego departamentu – bo te są w resorcie….rolnictwa.
    Itp, itd.
    Takiego braku kompetencji Rady Ministrów – dawno Polska nie widziała.

  256. głos zwykły napisał(a):

    Stan
    blog nie ma takiej „pojemności”, aby robić to o czym myślisz musiałaby zaistnieć organizacja społeczna i to jeszcze o dobrych źródłach finansowania. Tego rodzaju inicjatywy już istnieją – wystarczy więc je swoją aktywnością wzbogacić.

  257. Torlin napisał(a):

    Stan!
    A może przy Nowym Ruchu coś takiego powstanie? Oni napewno inicjatywę przywitaliby z zadowoleniem, ale trzeba jeszcze mieć na to czas. Pzdr

  258. Bars napisał(a):

    Poniżej link do artykułu Żakowskiego „Nasze cierpienia w lustracyjnym piekle” drukowanego w Rzepie.
    http://www.rzeczpospolita.....e_a_3.html
    A tu cytata z powyższego dotycząca poziomu i atmosfery w jakiej odbywa się dyskusja publiczna w kraju:
    „W normalnych społeczeństwach oszczerstwo – i oszczercza insynuacja także – pozbawia oszczercę zdolności honorowych, skazuje go na infamię i banicję z życia publicznego. U nas nie. Oszczercy i insynuatorzy traktowani są tak, jakby nic złego nie zrobili. Więc oszczerstwa i insynuacje, pochopne oskarżenia i uogólnienia lekko rzucane i bezkrytycznie powtarzane w mediach bezkarnie zatruwają przestrzeń publicznej debaty. To one są głównym źródłem patologizowania polskiej pamięci historycznej.
    Dopóki nie uporamy się z cyniczną instrumentalizacją wiedzy i niewiedzy na temat przeszłości, żadne ustawowe sztuczki nie uwolnią nas od bezowocnych cierpień w lustracyjnym piekle”
    -
    Do grona panów Karskiego i Girzyńskiego można zaliczyć Stanisława Janowskiego, który wczoraj w TVP3 dał pokaz bezprzykładnego chamstwa (rozmowa z p. Paradowską) Myślę, że taki tenor dyskursu publicznego będzie panował w PL aż do końca kadencji obecnej władzy albo i dłużej, bo prowadzący i publiczność telewizyjna, jak się wydaje, już się do tego powoli przyzwyczajają. Wylansowany przez braci KK i ich akolitów styl, zyskał niestety pewne społeczne przyzwolenie, a lada moment gotów zostac uznany za normę. Przerażające, ale prawdziwe.
    -
    Przedwczoraj (?) zadziwiła mnie p. Pitera, która z zacietrzewieniem dowodziła, że UB-ckie archiwa to żródła najnowszej historii Polski, więcej, żródła na podstawie których powstaną przyszłe podręczniki. Przyznaję, że z lekka mną to wstrząsnęło. Leszeksopot pisał gdzieś bardzo słusznie, żę czas najwyższy tworzyć nowe archiwa złożone z wywiadów i wspomnień wszystkich ludzi byłej opozycji poświęcone czasom walki o demokrację i wyzwolenie spod dominacji radzieckiej. Świadkowie tych czasów odchodzą. Nie wszystkim chce się pisać wspomnienia czy pamiętniki. Lada chwila może się okazać, że już nie ma kogo o to pytać.

  259. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars
    Jest Osrodek Fundacji Karta. Chetnie przyjma kazdy material.
    http://www.karta.org.pl/

  260. Lex napisał(a):

    Madziu,
    jeżeli fundację Kwaśniewskiego wspomógł Pińczuk to „be”. A gdyby wspomogła boska Julia Tymoszenko to byłoby „cacy”?
    Pochodzenie jej majątku jest jeszcze bardziej tajemnicze (eufemizm), niż majątku Pińczuka.
    Czy Pińczuka ma „skreślać” fakt, że jest zięciem Kuczmy ?
    A Pan Prezydent jest teściem ….. I też go skreślasz ?

  261. Bars napisał(a):

    Stan!
    Twój dzisiejszy post z 10:50 am. i zawarty w nim pomysł utworzenia Trybunału Obywatelskiego są świetne! Sądzę, że powinieneś go wysłać na forum RRD. To właściwe miejsce dla takiej inicjatywy. RRD widzę jako zorganizowany ruch obywatelski, pod auspicjami którego taka instytucja powinna i może zaistnieć. To świetny pomysł, wart realizacji ! Tylko taka instytucja obywatelska będzie władna pokazać publicznie i oficjalnie, jak prawo i społeczeńswo osądzają wybryki i występki władzy, które tylko dlatego pozostają bezkarne, że chroni ona swoich urzędników przed prawnymi i karnymi konsekwencjami uprawianego przez nich bezprawia.
    -
    Podobno Francuzi uprzykrzają życie swoim władzom zasypując je dosłownie listami interwencyjnymi dopóty, dopóki nie sparaliżują ich działania tonami nadesłanego papieru i nie zmuszą tym w końcu władz do dzialania. Niezły sposób, listy plus maile – chyba władze nie mogłyby takiej akcji lekceważyć w nieskończoność, szczególnie jeśli by taką akcję nagłośniała prasa.

  262. Waldemar napisał(a):

    Zaczęłem czytać blog od końca wpisów do góry i zpowrotem . Wysiłki ZOFI o skierowanie dyskusji na gospodarcze tory nie uzyskały dużego Odzewu .Dlatego zdanko o Irenie Anders ;
    Nie wiedziałem , że Prezydent IVRP zamierza odznaczyć I.Andres Orderem – żartobliwy wyczyn ,tym bardziej że Generał ni egodził się na Powstanie wWarszawie -Pomnik Kaczynskich wXXI wieku Taka gwiazda orderu z inż. Gwiazdą w Kapitule -śmiechu warte .
    Z tej żywej wymiany zdań o Andersie jako symbolu tamtego wysiłku zbrojnego dodaję takie ;
    Nasi na Zachodzie dzielni żołnierze ,Podoficerowie ,Oficerowie i Generalowie wywojowali Linię Curzona .
    Nasi na Wschodzie dzielni żołnierze ,Podoficerowie ,Oficerowie i Generałowie wywojowali Linię Odry, Nysy Łużyckiej ,Szczecina i Świnoujscia .
    Prawie 20 lat po zakończeniu wojny z własnego wyboru wybrałem Szczecin -bardzo lubie to moje miasto , miasto nie wykorzystanych szans gospodarczych .

  263. Edwar D.Dana napisał(a):

    Waldemar
    „Wywojowali”? Tak, napewno mieli dobre checi. „Wywojowaliscie”,
    „wygralismy” itp stwierdzenia to dobre jako terapia. Nietrafnie jednak opisuja to co sie zdazylo. To nie znaczy ze trzeba skomlec o narodowych nieszczesciach, ba nawet dobrze jest polubic to co sie ma.
    Co do zolnierzy Andersa i znad Oki to mysle ze dla nich samych
    najwazniejszym bylo ze ta czy tamta armia stworzyla im mozliwosc wyjscia z piekla czy czysca, zalezy gdzie kto w CCCP wyladowal.
    Nigdy o ucieczce opowiadac nie lubi, wiec lepiej jest czuc sie uczestnikiem zwyciestwa. Historia obu wojsk to dla mnie historia o eksodusie.
    Potem dopiero byla Ziemia Obiecana, dla jednych Szczecin dla innych Nowa Zelandia. Oba miejsca ladne.

    Z Twoim Szczecinem to tak jak z dziewczyna, to nawet ladnie gdy wierzy sie ze to ta jedyna. Dobre jest takze przekonanie o nieprzypadkowosci poznania wlasnie tej, a nie innej.

    Ze nikt sie na gospodarcza dyskusje sie nie zalapal, to nie dziwne.
    Widac nie ma w blogu kompetentnych. Nie swiadczy to o ekonomicznym nieuctwie uczestnikow, raczej o niepewnosci w sprawach zbyt szczegolowych.

  264. Piotruś napisał(a):

    Szanowni Państwo ja jak zwykle mam zupełnie inne spostrzeżenie na tematy gospodarcze. Myślę, że struktura polityki i gospodarki rozeszły sie zupełnie. Jedyny obszar wspólny – rady nadzorcze spółek z udziałem skarbu państwa pełnią w większosci wypadków funkcję synekury polityczno ekonomicznej pozbawionej znaczenia gospodarczego. Strumienie przepływu kapitałowego połozone sa poza polem obserwacji instytucji politycznych.
    Istnieje jeszcze strumień dotacji z funduszy europejskich, ale coraz wyrażniej widać kulawy system sterowania (byc może jak sugeruje Edwar to paniczny strach przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji).
    Szanowni dyskutanci sytuacji tej na pewno nie zmienia „ruchy ludzi inteligentnych’ bo oto moje kolejne spostrzezenie.
    Opina publiczna (elektorat) nie jest kształtowana przez blogi internetowe, ale przez masowo rozdawane darmowe dzienniki uliczne, bo w interesie kapitału globalnego jest wybór „głupiego” ustawodawcy lokalnego. Taki to może żądzić, układać póste rury wypowidać wojny i robic wiele nic nie znaczących bzdetów. W razie czego i tak przyjdzie gajowy i posprząta.
    Ale z innej beczki słyszałem, że na Mazowszu chłopi masowo farbują konie, bo następna do odznaczenia ma byc Kasztanka, ale na razie nie wiadomo która.

  265. mw napisał(a):

    Bars 02:06 pm.

    Problem w tym, że RRD nie ma i nie będzie miało forum. Informuje o tym rzecznik RRD, prof. Jan Kozlowski, na stronie ruchu.

    Można napisać do RRD, przypuszczam, że ciekawy tekst byłby opublikowany (?).

  266. Piotruś napisał(a):

    Waldemarze (2:43) ktos, kto miał w 1945 roku 18 lat (był pełnoletni) urodził się w roku 1927 i ma dzisiaj lat 80.
    Nie jest ważne gdzie walczył o co walczył i po co. Jest polskim kombatantem i powinien otrzymać od Wolnego Państwa dożywotnią opiekę w kazdym wymiarze. Pod jednym warunkiem.
    Z racji wieku nie powinien ujawniać sympatii politycznej.

  267. Waldemar napisał(a):

    Do Piotrusia ;
    Oczywiscie !! pełna zgoda zTwoją opinia , gdyby nawet ktoś ujawniał symapatie ,to w tym wieku bez znaczenia .
    Takich tuzów , jak prof Bartoszewski nie sieją często to wyjątki Obyśmy dożyli takiego granicznego wieku – 80Lat , byłoby OK!
    Pozdrawiam

  268. Bars napisał(a):

    mw.godz.5:42pm.
    Napisałam „forum” z rozpędu, ale na myśli miałam miejsce na korespondencję. Myślę, że Stan powinien zgłosić Swój pomysł. Gdyby powstał, Trybunał Obywatelski mógłby sie zająć prawną i moralną oceną działalności rządzących, tak by zrozumieli wreszcie, że to koniec bezkarnego szarpania tkanki społecznej, że nie ma na takie działania i zachowania przyzwolenia i że kiedyś trzeba będzie ponieść jego konsekwencje. RRD jako organizacja społeczna zarejestrowana i działająca legalnie, na pewno wkrótce będzie dysponowała jakimiś środkami umożliwiającymi nagłaśnianie jej działalności (poza stroną internetową ma sie rozumieć). Najistotniejsze jest to, że jak mam nadzieję, RRD stanie się silnym ośrodkiem opiniotwórczym, z którym władze zmuszone będą sie liczyć.

  269. zeen napisał(a):

    Wróciłem z pleneru i sprawozdaję:
    Osobiście nie widziałem, ale przyjaciel z żoną obserwowali zajączka w całkiem prywatnej sytuacji. Robił on mianowicie digu-digu-digu kuperkiem o piasek, w tym samym czasie łapki przednie były uniesione w górę. Na skraju lasu przyjaciel ma działkę, za bramą której biegnie droga gruntowa, miejscami dość piszczysta. Okolica jes bezludna, za działką ciągną się pola, łaki i stawy. Dużo zieleni, do drugiego lasu (ten, przy którym jest działka jest iglasty) liściastego jest kilkaset metrów – warunki wymarzone dla szaraków.
    Zając zatrzymał się tuż przy bramie i dawaj: digu-digu-digu….
    Jak mi to pokazała przyjaciółka, naśladując z rękami uniesionymi potrząsając pupą w lewo-prawo-lewo – padłem ze śmiechu. A zając nic nie robiąc sobie z publiczności (2 osoby) robił swoje nieskrępowany. Okazuje się, że to często się zdarza. Zajączki wpadają wytarzać się w piachu. Żałuję, że nie widziałem osobiście, ale będę jutro, to może zobaczę!
    A kiciuś jak zwykle po powrocie do domu rodziny (został biedny sam, nie znosi podróży samochodem) cały w pretensjach, udobruchać się dał po ca 1 godzinie, co jest wynikiem w normie.
    Teraz już leży i mruczy – wszystko O.K.
    Dzięki temu mogę do Was napisać. Jutro też będzie ładnie i życzę wszystkim miłego wypoczynku.

  270. Bars napisał(a):

    Zosiu!
    Moj syn, komputerowy „arcymajster”, tak przemeblował mojego pegaza, że mail do Ciebie nie daje się wysłac za żadne skarby świata. Musze czekac do jego powrotu, czyli do jutrzejszego wieczora. Och, jak mnie ręka swędzi… Żałuję, że nie dałam nigdy w pupę, jak był czas po temu. Pozdrawiam serdecznie.

  271. Zofia napisał(a):

    Bars,
    poczekam, nie ma sprawy!
    Miłej niedzieli – zapowiada się przepiękny dzień! Zaraz wybywam z futrzakiem penetrować jakiś lasek, pola czy stare lotnisko, jeszcze nie wiem co, ale na pewno gdzieś dojedziemy.
    Pozdrawiam serdecznie.

  272. Stan napisał(a):

    Szanowne Blogowisko,

    Jest śliczne, słoneczne przepołudnie. Wymarzona okazja na
    słoneczną wydmową kąpiel lub leżakowanie gdzieś na skraju lasu przy akompaniamencie ptasiej muzyki.

    Ja wracam do swojego projektu stopniowego tworzenia gazety internetowej. Formy dialogu taniego i szybkiego. Coś takiego praktykują już, jako odmianę mało chodliwej i drogiej gazety papierowej, nasi sąsiedzi zza Odry. Z braku środków finansowych możemy „wdepnąć” w supernowoczesne (jak na warunki Polskie, i nie tylko) rozwiązania technologiczne i organizacyjne.
    W obecnym stanie technicznym naszego „przekaziora” (blogu) szereg problemów nie może się przebić (np. Zosia z problematyką gospodarczą), bo blog to taki piknikowy gawędziarz.

    Tymczasem w kraju dzieją się rzeczy, które przyprawiają o nieustający ból zębów. Faktem jest, że problemy będą zawsze, ale najistotniesze jest to czy będziemy mieli do wydarzeń stosunek aktywny, i przez to zechcemy oddziaływać w sposób zrównoważony na świadomość tych, którzy nie godzą się z obecną polską rzeczywistośćią.
    Nie mogę się zgodzic z pasywną postawą głosa zwykłego, bo uważam, że bierność w sprawach zasadniczych dla kraju, to oddanie pola elementom skrajnym, co właśnie obecnie przeżywamy.
    Dosyć mam słuchania i czytania redaktora Zaremby, który najpierw mówi, a potem myśli. Znając jego sympatie polityczne, wiem, zanim otworzy usta żeby wyartykułować pierwsze zdanie, jaka będzie konkluzja jego wypowiedzi.
    Podobnie zuniformizowany światek mediów i polityki był jedynie w PRL-u. Jednak pogrzeb tamtych mechanizmów politycznych mamy już dawno za sobą. W bardzo poważnym stopniu przyczyny obecnego kryzysu doszukuję się w języku, tj. w regresie komunikowania się ze spoleczeństwem.

    Po upadku Unii Demokratycznej, żadna partia, obecna w sposób znaczący na scenie politycznej, nie wnosiła tak dużo świeżych i oryginalnych pomysłów politycznych jak Unia. Niestety łączyło się to z brakiem otwarcia na inne środowiska społeczne oraz zbytnią ufnością we własną nieomylność.
    Moja incjatywa sprowadza się do zasadniczego pytania, które brzmi:

    Czy mamy coś nowego do powiedzenia (jeśli idzie o treść i formę) temu upokarzanemu ustawicznie społeczeństwu?

  273. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    To nie jest kwestia bierności, ale wyobraźni. Dokonywanie ocen prawnych jakichkolwiek stanów rzeczy, to po prostu szalenie kosztowna rzecz, jeśli to ma być profesjonalne przedsięwzięcie. Po drugie przy złożonych tematach wymagana jest praca zespołowa, aby to miało ręce i nogi. Jeśli myślisz o gazecie on-line to „go ahead”, ale takie przedsięwzięcie wykracza jednak poza blog, prawda? I wreszcie ostatnia kwestia zróżnicowania poglądów. Nie trudno zauważyć, że mamy bardzo różne poglądy polityczne. Prezentujemy nie tylko poglądy lewicowe, ale i centrowe, a nawet prawicowe i konserwatywne. Nie można też powiedzieć, aby wszyscy byli zwolennikami opcji liberalnych. Poza tym różni blogowicze prezentują zróżnicowany poziom w zależności od tematu, który poruszają. Jedni znają się lepiej na kulturze i sztuce, a mają bardzo ogóle wyobrażenie o gospodarce, a inni odwrotnie. To samo z racjonalnością i idealizmem. Stan chcesz najwyraźniej cofnąć czas do 89 r. Jednak system polityczny się zmienił i jeśli ktoś nie chce pogadać, a działać, to jednak powinien szukać jednolitych grup światopoglądowo i wyspecjalizowanych tematycznie. Odrzucam więc twoją krytykę jako wprawdzie przyjazną, ale merytorycznie bezzasadną.

  274. Zofia napisał(a):

    Stan,
    problem nie leży ma jakości czy rodzaju forum z poglądami, np. moimi, gospodarczymi – ale z wolą polityczną decydentów i polityków opozycji, by coś w tej materii zrobić. A tej woli po prostu – nie ma.
    O sprawie np. fatalnego finansowania budownuictwa drogowego na poziomie krajowym pisałam na swoim blogu jeszcze w styczniu tego roku. Czyta go regularnie m.in. sekretarz PiS – Joachim Brudziński – i co z tego wynika, ano nic, skoro w 5 miesięcy później sytuacja staje się dramatyczna i są komornicy na kontach generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad!
    Nie powiem, że nie było w styczniu reakcji – była, ale na tyle byle jaka, że problem istnieje nadal i to w większym natężeniu.
    Wiem jak dotrzeć z taką informacją i docieram, nie tylko na łamach pism, na forum, w blogu ale nawet specjalnym e-mailem na biurko konkretnego polityka, czyli wszędzie tam, gdzie trzeba.
    I na tym kończy się moja, dziennikarska powinność.
    Alarm, teraz ten majowy na temat fatalnego finansowania budownictwa drogowego w naszym kraju w postaci swego rodzaju raportu – wysyłam sukcesywnie do konkretnych polityków opozycji. Przygotuję też taki sam i wywalę go do premiera i prezydenta.
    I teraz powiedz – co można jeszcze więcej zrobić?! Skoro i tak wicepremier „Gosiu” wywali rzecz do kosza i będzie budował na kredyt kolejny peron w jakieś pipidówce!
    Sorry – ale najpierw trzeba w Polsce zmienić rząd na kompetentny i myślący, premiera na człowieka odpowiedzialnego i myślącego perspektywicznie a nie wstecznie, metody zarządzania państwem na bardziej skoordynowane i współgrające nie tylko między resortami ale z opracowanymi politykami gospodarczymi UE a opozycję na bardziej konstruktywną, bardziej zdecydowaną, także myślącą perspektywicznie i odpowiedzialną za losy kraju.
    Na razie mamy wszystko na poziomie tęczowej parady kochających inaczej, czyli – elity polityczne z prezerwatywą na mózgu.

  275. Zofia napisał(a):

    Stan,
    w Polsce dla polityków wszelkiej maści, od lewa do prawa – ważniejsze jest finansowanie fundacji Kwaśniewskiego niż finansowanie budowy i remontów krajowych dróg czy torów!
    Na tym polega paranoja i debilizm polskiej klasy politycznej.
    Zajmuje się generalnie koszmarnymi pierdułami puszczając parę w gwizdek. To poziom zaścianka.

  276. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Oczywiscie twoj zamiar, organizacji internetowego pisma jest chwalebny i pozostaje tylko zyczyc ci powodzenia w organizacji,
    a potem poczytnosci.
    Ja mysle ze formula blogu, tego blogu, jest zadowalajaca. Nie przesadzam z jego znaczeniem opiniotworczym, ale zapewne ma jakis waski zakres oddzialywania. Wazny jest przez osobe Gospodarza ktory napewno nie gospodarzy nim „bezkarnie”.
    Piszac bezkarnie mam na mysli ze czas ktory blogowi poswieca nie jest dla niego czasem zmarnowanym. Nasze komentarze pozytywnie lub negatywnie musza go inspirowac, stawiac przed pytaniami ktorych moze by sobie nie postawil, pokazuja mu czasem (podkreslam czasem) nieoczekiwane aspekty zjawisk, sygnalizuja
    mniej znane fakty.Gospodarz jest publicysta, osoba ktora jest sluchana i czytana. Jesli cos z naszej pisaniny do jego wypowiedzi przecieklo, w czyms mu pomoglo, to osiagnelismy bardzo duzo. Spotykaja sie tu ludzie bardzo rozni, o roznym stopniu poinformowania, roznych historiach, roznych perspektywach,
    czasami bardzo egzotycznie zawieszeni i PL spoleczenstwie i PL historii. Zgadzamy sie co do pewnych wartosci wychodzac z bardzo roznych pozycji. W swoich srodowiskach mamy pewien krag na ktory wywieramy wplyw. Blog inspiruje nas tak samo jak inspiruje gospodarza. Jest rodzajem gimnastyki polepszajacej naszemu niewielkiemu gronu kondycje intelektualna. Nie wiem czy to duzo.

    pozdro i sukcesu

  277. soulgarden napisał(a):

    Edwar, gdybyś w całościowym oglądzie obrazu,sensu,logiki,celu i sposobu istnienia tego blogu dodał też „z jakiej pozycji się traktujemy” wypowiedz nie byłaby już kpiną z przeciętnej inteligencji,ale wyrafinowanym odkręcaniem sensów na własną ,sobie znaną kożyść. W obecnej formie jednak może czynisz to i doskonalej,właśnie przez odwrócenie koncentracji i zwrócenie uwagi czytającego na bezczelność pominięcia z jakich pozycji się traktujemy. Gdyby było to twoim zasadniczym celem nie wydaliłbyś tylu głosek – wystarczyłoby np: robimy wszystko poza upodlaniem kogokolwiek na najrozmaitsze, również bardzo wyrafinowane,wymyślne sposoby.

  278. mw napisał(a):

    Zofia o 12:23 pyta:

    „. . .co można jeszcze więcej zrobić?!”

    Sytuacja dojrzewa! Takie samo pytanie zadałem przedwczoraj, w komentarzu pod ostatnim wpisem A. Szostkiewicza na jego blogu w „Polityce”. I w podobnym, co Zofia, kontekście: po wyliczeniu tego, co już zrobiłem i co robię, i po wyrażeniu frustracji z tegoż działania bezskuteczności (bo i to wyczytuję w komentarzy Zofii).

    Zofia pisze, że nawet wysyła specjalne maile do polityków w konkretnej sprawie, i że traktuje to jako powinność dziennikarza. Zastanawiam się, czy jeszcze bliżej tej powinności nie byłoby informowanie społeczności o każdym takim mailu wysłanym do polityka i o jego odpowiedzi czy jej braku oraz o wszelkich, znanych dziennikarzowi, konsekswencjach takiej korespondencji.
    Bo zadaniem dziennikarza jest może nie tylko stymulowanie polityków, ale przede wszystkim skłanianie obywateli do stawiania politykom pytań, domagania się odpowiedzi, aktywności z ich strony, i to aktywności okreslanej przez obywateli, a nie wygodnej dla polityków.
    Więc może Zofia, jako dziennikarz, ma nieco łatwiejsze zadanie w znalezieniu odpowiedzi na sławne pytanie „co robć?” niż zwykły obywatel – nie dziennikarz. Dziennikarz powinien niezwłocznie, wiernie i szczegółowo zdawać sprawę ze swej wiedzy o działaniach i wypowiedziach polityków i ze swych z nimi kontaktów, opartych na tegoż dzienikarza rozpoznaniu kwestii nękających „masy”, niemające sposobów dotarcia do polityka (poza nielicznymi procedurami).
    Pomijam problemy interpretacji, ksztaltowania postaw i opinii społeczeństwa – w jakiejś mierze też zadania dziennikarzy.

  279. Zofia napisał(a):

    MW
    bywa, że informuję, np. w blogu – że tekst tam prezentowany np. jest wysłany pod adres takiego a takiego polityka.
    Jeśli jest odpowiedź (na ogół nie ma, ale bywają wyjątki) – to także informuję.
    Jak widać, że odniósł skutek – tez zamieszczam informację.
    Robię to w przypadkach, kiedy inne formy dotarcia z informacja do decydentów zawiodły.
    Jest jednak czasem problem – bo gdy mój rozmówca czy informator, polityk także może nim przecież być – zastrzeże sobie poufność – to ja muszę ją zachować. I zachowuję. Nawet jeśli ta rozmowa przebiega elektronicznie.
    Takie są zasady naszej dziennikarskiej roboty.
    Wtedy – zawsze dobro kraju, czyli mówiąc patetycznie nieco – polska racja stanu bierze górę.
    Politycy różnych opcji, mimo opluwania się notorycznego w mediach – bywa, że rozmawiają ze sobą, konsultują, załatwiają, wspólnie rozwiązują problem z korzyścią dla kraju czy regionu, branży polskiej gospodarki.
    Ale nie życzą sobie, by o tym pisano. I to też szanuję.
    Nie zawsze i nie wszystko jest takie proste, jakby się wydawało z zewnątrz.
    Jest taka zasada, którą staram się zawsze przestrzegać – gdy atakuję i to bardzo ostro, a robie to dość często – zawsze zostawiam furtkę, dla honorowego wyjścia dla atakowanej strony.
    Zdarza mi się, że mam odmienne zdanie niż establishment polityczny. Do tego niezbite dowody, że racja jest po mojej stronie, przygotowany materiał czy nawet raport, analiza i tego typu dokument oparty na niepodważalnych źródłach wiedzy – wtedy zawsze stawiam sobie pytanie, co jest ważniejsze – publiczne dokopanie jakiemuś ministrowi, premierowi czy prezydentowi i postawienie pod ścianą, czy może przekonanie do swoich racji, bez tego frontalnego ataku. Im prawa poważniejszy, tym się bardziej zastanawiam. Dokopać na jakiś lamach zawsze mogę, więc w takich przypadkach, gdy chodzi o tzw. polska rację stanu – staram się od przekonania do swoich racji.
    Nie zawsze i nie każda sprawa, ze względu na dobro kraju musi się zaczynać od stawiania pod ścianę.
    Ciężar tych decyzji spoczywa wyłącznie na mnie. I zapewniam Cię, nie są to proste decyzje.
    Jestem tzw. free journalist, dziennikarz niezależny, nie związany żadnymi etatami, umowami o pracę z określoną redakcją. Mający stale formy współpracy z określonymi tytułami mediów gospodarczych na określonych wzajemnie zasadach, ale mający jednocześnie generalną możliwość publikacji gdzie chcę i co chcę.
    Z reguły redakcje zamawiają u mnie konkretne artykuły na konkretne tematy a instytucje – konkretne raporty i analizy na konkretne tematy.
    Na mnie samej więc spoczywa obowiązek stałego monitoringu spraw wchodzących w zakres moich zainteresowań, budowania sieci rzetelnych i wiarygodnych informatorów, kontaktów itp. Dziennikarz jak tajniak – musi wiedzieć wiele, ale nie zawsze tę wiedzę może wykorzsytać.

  280. Zofia napisał(a):

    Co Wam
    to przypomina, bo mnie pierwsze lata po wojnie, gdzie lud z wojskiem a wojsko z ludem odbudowywało stolice, jeździło na wykopki, siało zboże i uczyło pisać literki analfabetów.
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....caid=13c70
    Minister Polaczek objawia wyjątkową głupotę i chyba nic nie umie dostrzec, jak wizytuje budowy drogowe w kraju.
    Drogi budują specjaliści, wysoce specjalistycznym sprzętem i z wysoko kwalifikowaną kadrą ludzi.A nie chłopi od łopaty.

  281. Edwar D.Dana napisał(a):

    Brakuje tylko ozywienia idei robot publicznych, warsztatow narodowych.
    Obym w zla godzine nie wykrakal.

  282. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofia
    maj 20th, 2007 at 4:46 pm

    Tak z czysto poznawczego zainteresowania:
    Daje sie z tego wyzyc? Oczywiscie to bardzo indywidualna sprawa, sprawa pozycji zawodowej. Pytam bo interesuje mnie pozycja
    wolnego dziennikarstwa w Kraju.

  283. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......46560.html

    REM chce przywrocic PRLowskie pojecie dziennikarza jako funkcjonarjusza.

  284. Zofia napisał(a):

    Edwar,
    gdyby nie renta rodzinna po małżonku – by się nie dało wyżyć!
    Ale w porywach, gdy renty nie było, kilka lat temu wyciągałam wg PiT ok. 3,5 tys. miesięcznie – w tym jedno stale doradztwo na jakiś ułamku etatu, jakaś stała współpraca na ryczałcie. teraz mam mniej, na rękę gwarantowanych przez ZUS 1,6 tys. zł. resztę muszę dopisać.

  285. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofia
    No tak ale przecierz masz koszty? Uprawianie tego zawodu to nie tylko wolnosc ale i wydatki.

  286. soulgarden napisał(a):

    >>
    REM: Pozbawienie dziennikarzy dostępu do dokumentów IPN godzi w wolność słowa
    mig, PAP
    2007-05-20, ostatnia aktualizacja 51 minut temu
    Pozbawienie dziennikarzy dostępu do dokumentów, przechowywanych w Instytucie Pamięci Narodowej, oznacza poważne ograniczenie dostępu do informacji, tym samym także godzi w wolność słowa – napisała Rada Etyki Mediów w oświadczeniu.
    Trybunał Konstytucyjny 11 maja, w wyroku oceniającym zgodność z konstytucją przepisów ustawy lustracyjnej, uznał za sprzeczne z ustawą zasadniczą, udostępnianie dokumentów IPN naukowcom i dziennikarzom za zgodą prezesa IPN, ponieważ ustawa nie określiła kryteriów dotyczących takiego udostępniania. W związku z tym, do czasu nowelizacji ustawy o IPN, archiwa te są dla nich zamknięte.

    Ponadto REM, w nawiązaniu do orzeczenia TK, kwestionującego konieczność lustracji dziennikarzy, stwierdziła, że są dziennikarze osobami publicznymi, ponieważ ich działalność jest misją publiczną. „W związku z tym mają uprawnienia i powinności, których pozbawione są osoby, nie pełniące żadnych funkcji publicznych. Odmowa uznania dziennikarzy za osoby publiczne (przez TK) oznacza pozbawienie ich tych uprawnień i zatem godzi w wolność słowa, a w szczególności w misję mediów” – pisze REM.

    Prezes TK Jerzy Stępień, uzasadniając wykrok, mówił, że dziennikarze byli osobami pełniącymi funkcję publiczną „w szeroko rozumianym resorcie propagandy PRL” ale nie pełnią funkcji publicznej w Rzeczpospolitej. W związku z tym zakwestionowany został przepis przewidujący lustrację ogółu dziennikarzy.

  287. soulgarden napisał(a):

    „Obcięto” mi tekst zapytania (pewnie taka najłagodniejsza forma szyderstwa).
    Pytam jeszcze raz,czy wersja „beta” w GW to jest taka,która może ulegać zmianie i jak się takową odnajduje?

  288. Zofia napisał(a):

    Edwar,
    pewnie, że mam wydatki – ale mój zawód to prawie hobby.
    Nikt mi nie zwraca za internet – dopiero teraz odliczam sobie od podatków, opłacam dwa telefony, stacjonalny i komórkowy, przejazdy po mieście, konserwuję i inwestuje w sprzęt, opłacam serwisy informacyjne, materiały biurowe, kupuje potrzebna literaturę, roczniki statystyczne itp.
    Mam własny indywidualny przez siebie opłacany warsztat pracy – np. naukowiec w który inwestuje. Ale to jest inwestycja właściwie w samą siebie, więc niewymierna.
    Jeśli np. chodzi o konferencje naukowe czy specjalistyczne, seminaria itp. itp – to tutaj jest wyższa jazda, nic mnie nie kosztują obecnie, nawet pisze na nie referaty oczywiście pod własnym nazwiskiem.
    Jak zagraniczne, czy prestiżowe w kraju, poza Szczecinem – to mam stałych sponsorów – oni dostają w zamian bardzo dokładne sprawozdanie, uwagi ect.
    Dostają też na zamówienie analizy, jak chcą. Taka mniej więcej transakcja wiązana. Oni mają swoje korzyści a ja swoje. Generalnie – w ten sposób zdobywam wiedzę merytoryczną i kontakty.
    Ale o sponsorach i ich firmach – nie piszę w mediach.
    Taka zasada, którą wynegocjowałam.
    Edwar,
    Polska to nie Zachód, u nas liczy się twarzyczka w telewizji. Najważniejsze, co kto nagadał politycznie w stosownym nośnym medium.
    Ludzie i tak nie czytają, poza Super ekspresem czy Fatem. Inne nie wchodzą w rachubę.
    Pisma są elitarne, a gospodarcze – tym bardziej. Odbiorca tego co robię nie liczy się w setkach tysięcy, ale kilku tysięcy co najwyżej.
    raczej dbam, by w tych tysiącach byli Ci, na których mi zależy.

  289. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofia

    Polska pod tym wzgledem nie wiele od Zachodu sie rozni. Sa zreszta duze roznice pomiedzy poszczegolnymi krajami.
    Pozwol mi kontynuowac przez chwile ten wywiad. Czytelnictwo jest jakie jest, recepcja mediow taka jaka jest. Jak jednak wyglada
    wychowanie ku demokracji w szkolach?
    Czy dzieci oprocz wiedzy o godle i barwach uczone sa roznicy miedzy budzetem a dochodem narodowym, gdzie konczy sie wladza wykonawcza a zaczyna sadowa
    itd, itd…
    Poslowie maja z tym klopoty.

  290. soulgarden napisał(a):

    Edwar jak się tak dalej będzie lustrował to się może wreszcie zlustruje do końca. Zanim przeanalizuję tekst o mediach,mam pytanie – czy widzieliście rysunek umieszczony pod tekstem Rafała Ziemkiewicza w sobotniej Rzeczpospolitej i czy macie jakąś opinię o tym rysunku – tzn co ilustruje albo jakie znaczenie mu można przypisać? Może Zofionen jako dziennikarz rozumie? :)

  291. głos zwykły napisał(a):

    Bardzo podobał mi się tekst Wiktora Osiatyńskiego
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4140874.html
    „Solidarne powinno być przede wszystkim społeczeństwo, a nie państwo. A państwo powinno pozostawać liberalne”
    O tym, że nie każdy o każdym musi wiedzieć wszystko, czyli innymi słowy o prawie do prywatności:
    „Prawo do prywatności oznacza także, że władze publiczne mogą gromadzić tylko takie informacje o obywatelach, które są niezbędne do funkcjonowania demokratycznego państwa prawa”.
    Wart komentarza jest także artykuł Witolda Gadomskiego
    http://www.gazetawyborcza.....40875.html
    „Kluczem do sukcesu będzie język, w jakim Ruch będzie przedstawiał swe argumenty.[...]Twórcy Ruchu to w większości inteligenci, często pracownicy naukowi, nawykli do pisania esejów i wygłaszania wykładów. Teraz muszą znaleźć sposób, by przełożyć mądre myśli na prosty język. Muszą przekonać wyborców, że jakość demokracji i miejsce Polski w Europie to sprawy co najmniej równie ważne jak walka z korupcją czy wzrost dobrobytu.”
    I mój temat w którym prezentuje odmienne zdanie od gospodarza blogu w sprawie „poziomu korupcji”. Moim zdaniem właśnie odczuwalny poziom korupcji przez obywateli, wepchnął wiele mniej stabilnych intelektualnie i emocjonalnie osób w ramiona wszechkaczystanuzgirzałego.
    „Walka z korupcją wśród polityków i osobistości publicznych wymaga dużej ostrożności, profesjonalizmu i uczciwości. Niemal zawsze opinia publiczna zwraca się przeciwko znanej osobie, którą służby specjalne zatrzymują w świetle kamer. Bardzo łatwo też manipulować mediami, przekazując im szczątkowe informacje, rzekomo potwierdzające winę oskarżonego. Tym sposobem władza może bezkarnie niszczyć swoich przeciwników. Z drugiej strony nikt chyba nie ma wątpliwości, że poziom korupcji w Polsce jest wysoki, a rządy SLD obfitowały w skandale z udziałem polityków tej partii.
    Dlatego działacze Ruchu na rzecz Demokracji, ścierając się z ministrem Ziobro, muszą bardzo precyzyjnie przedstawiać argumenty na rzecz jednoczesnej walki z korupcją i z nadużyciami wymiaru sprawiedliwości. To trudne zadanie. ”
    I bardzo mnie cieszy, że czołowy publicysta GW rozumie istotę problemu. Jak trzeba walczyć, aby kaczymwołkom odebrać inicjatywę.

  292. Piotruś napisał(a):

    Zofio gratuluję pasji – mam wrażenie, iz w wiekszosci zawodów powierzchowność jest lepiej opłacana. Ja to nazywam komitywą dyletantów, tj laikom łatwiej sie porozumieć w tematach których nie są specjalistami. Na tym chyba żerują politycy.
    Edwarze (7:13) chyba różni sie bardzo – mam wiele przykładów.
    Najbardziej wymowny to koledzy ze szkół, których prawie połowa jest rozrzucona po świecie. Róznice w karierach widac wyraźne.
    „Dyletanci” za granicą wielkich karier nie porobili, w kraju może nie na 100% ale preferencje są odwrócone.
    Ale co ciekawe jedni i drudzy wracać za bardzo nie chcą. Byc może wyjeżdżali w innych czasach, ale nie za bardzo chce mi się wierzyć w masowe powroty emigracji obecnej.
    Cztelnictwo papierowe jest już przeżytkiem. Znasz kogos kto przepisywał ksiązki od chwili wymyślenia druku. W informacji też działa zasada panspermii – ilość informacji wysłanej w świat sposobem elektronicznym jest niewspółmierna do mozliwości papieru. Stan (11:28) ma w rym zakresie zupełną rację. Ale najważniejsza sprawa to otwarcie masowego okna odbioru informacji. Najlepszym rozwiazaniem jest wprowadzenie obowiązku prowadzenia blogu przez kazdą osobe publiczną.
    Zwielokrotni to potencjał „mądrości zbiorowej” i wynikającą stąd synergię, oraz wyeliminuje mozliwośc zasłaniania się niewiedzą.

  293. Edwar D.Dana napisał(a):

    Piotrus
    Wlasnie dlatego nie bardzo mnie niepokoi „niskie” czytelnictwo.
    Wspolczesne spoleczenstwa sa poinformowane ” inaczej”.
    Mysle ze w PL ( nie mieszkam w PL ale czesto bywam) proces zmiany techniki informowania trwa.
    Jestem zaiteresowany jak do zycia w demokracji przygotowuje szkola?

  294. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......47440.html

  295. głos zwykły napisał(a):

    A co do dziennikarstwa to muszę powiedzieć, że właśnie kiedy trafiłem do Ministerstwa Przekształceń Własnościowych. Poszedłem do zespołu dziennikarskiego. Chciałem pracować jako dziennikarz, ale ponieważ świeżo przyjechałem z Cambridge, odesłano mnie do Krzysztofa Lisa, który chciał, aby pracował razem z jego asystentem Krzysztofem Zakrzewskim, który jest obecnie partnerem w największej spółce prawnej w Warszawie. Jednak „Puzon” tak go nazywano jeszcze w szkole średniej, nie miał dla mnie nigdy czasu, ani zadań. Więc odbyłem wszystkie możliwe szkolenia w Ministerstwie m.in pierwsze szkolenie maklerów papierów wartościowych, gdzie poznałem m. in. Igora Chalupca. Z którym jednak się nie zaprzyjaźniłem, choć on wydawał się otwarty, bo wydawał mi się b. zarozumiałym człowiekiem. Jednak jego późniejsza kariera była oszałamiająca i nawet żałuję tego, choć nie tak bardzo. Wcześniej W. Lamentowicz koniecznie chciał, aby zajął sprawami Bezpieczeństwa Zbiorowego (to jest tematyka z zakresu polityki zagranicznej i prawa międzynarodowego publicznego), jak wiadomo lewicowe poglądy W. Lamentowicza, spowodowały, że trafił do Kancelarii Prezydenta A. Kwaśniewskiego. Ja natomiast nigdy nie byłem sympatykiem tej „racjonalnej” opcji politycznej i dalej nie jestem.

  296. Piotruś napisał(a):

    Głosie (8:42) jestes obywatelem – powiedz mi jaki jest twój osobisty odbiór poziomu korupcji (rzeczywisty, nie medialny).
    Ja i moi bliscy zdawalismy ogromna ilośc różnorakich egzaminów (poczynajć od prawa jazdy) i nigdy nie doswiadczyłem jakiegokolwiek „pozamerytorycznego uwarunkowania wyniku”.
    Ale na temat łapówek to sie nasłuchałem tyle, że gdybym sam nie brał udziału pozwoliłbym sie zbałamucić
    Po latach stwierdzam prawidłowość – większość takich opinii wygłaszaja ludzie którzy ze strachu do żadnych egzaminów nie przystępowali. Łapówki stały sie łatwym usprawiedliwieniem własnego, niezrealizowanego „chciejstwa”.

  297. Piotruś napisał(a):

    Edwar (9:04) – do demokracji szkoła publiczna przygotowuje tak jak kiedys do życia w rodzinie socjalistycznej (miałem taki przedmiot).

  298. Edwar D.Dana napisał(a):

    Co prawda pytanie jest do glosa ale pozwol ze odpowiem, na podstawie mego doswiadczenia. Inestowalem w PL a takze budowalem. Téoretycznie bylem dobrym materialem na ofiare.
    Nigdy nigdy nie sugerowal lapowki. Trudnosci formalne pokonywala perswazja. Pewnie gdzies biora. Ale gdzie nie wiem.
    Moje oswiadczenie jest tym bardziej wiarygodne ze anonimowe.

  299. głos zwykły napisał(a):

    Piotruś napisał: „“Dyletanci” za granicą wielkich karier nie porobili”. I niestety się myli, bowiem nie rozumie istoty zachodniego systemu korporacyjnego, który jest oparty na zasobie. Kiedy stajesz się członkiem zachodniej korporacji, stykasz się z zupełnie inną filozofią działania wymiennych śrubek w wielkim mechanizmie wspólnego działania. Wymienność śrubek jest tak ważna, że korporacja będzie skłonna do wymiany nawet b. fachowych śrubek, byle zapewnić ich wymienność. Tym się różni system zachodni od rodzimego. Zachód jest oparty na zasobie firmy czy też instytucji. Nagi przychodzisz do firmy. Wystarczy potencjał. Zasób jest w środku. System ten kształci w znakomity sposób w drodze szkolenia zawodowego, ogromną ilość śrubek i potem w ramach ogromnych rotacji kadr cały czas je wymienia. W związku z powyższym może sie czasami wydawać, że w pracy siedzi nieprzeciętna ilość idiotów (ta obserwacja jest jednak dość powierzchowna, drążenie i poznawanie tych osób okaże w końcu ich statystycznie większe zalety w wielu więcej wymiarach, niż u rodaków). Tak powinna działać nasza administracja państwowa, korporacje itd, a nie jak dotychczas, tj jak rozklapciana dupa… Myślę, że żaden rząd, ani kręgi intelektualne, nie miały nigdy wizji, że wraz z wprowadzaniem systemu kapitalistycznego, trzeba go oprzeć na idei zasobu, bo ten system w sprawnej postaci jest jak glista, obcięte końcówki cały czas odtwarza w zwrotnym tempie, i z taką samą doskonałą funkcjonalnością.

  300. Andrzej napisał(a):

    Gomułkowszyzna pierwszej klasy:
    Aleksander Szczygło twierdzi, że w Polsce podejmowane są próby „kontrrewolucji”. – Stoją za tym ludzie, którym się dobrze żyło w III RP. Ci, którzy potrafili pływać w najbardziej mętnej wodzie – mówi szef MON. O kogo chodzi? – To Aleksander Kwaśniewski i jego totumfaccy – wyjaśnia Szczygło.
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  301. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na podstawie moich obserwacji duzych organizacji (koncernow)
    ich zasob kadrowy w duzym stopniu przypomina funkcjonowanie
    nomenklatury w krajach demokracji ludowej. Oczywiscie inne sa kryteria doboru, ale mechanizm ten sam. Jak juz jestes wewnatrz twoja pozycja zalezy od ciebie, ale zeby calkiem wyleciec z obiegu
    trzeba naprawde sie starac lub miec wmontowany w psyche silny mechanizm autodestrukcyjny.

  302. głos zwykły napisał(a):

    Ja odbieram poziom korupcji za bardzo wysoki, ale ten poziom nie polega na wręczeniu fizycznie łapówki, lecz na nieuczciwym lobbowaniu swoich interesów przez mocne podmioty. Wobec tego lobbowania państwo jest bezradne. Jak wiadomo, mamy bardzo rozchwiany system prawny i zróżnicowane orzecznictwo/decyzje w zależności od tego kto je wydaje W przypadku gdy lobbowanie ma np. postać strukturyzowania dealu, można w osnowie tego samego stanu faktycznego, bardzo dowolnie go kształtować w zależności od interesów beneficjenta. Stąd w moim przekonaniu płynie faktyczna nie równoprawność graczy rynkowych. Nie ma możliwości, aby udowodnić komukolwiek korupcję w tym profesjonalnym schemacie. Jeśli państwo orientuje się, że daje dupy negocjuje, ale to i tak nie jest korzystne dla państwa, bo ono nie ma tej siły zasadzającej się na dobrej organizacji i profesjonalizmie. Bardzo charakterystycznym przejawem takiej korupcji jest realizowanie interesów korporacyjnych grup zawodowych. Lekarze chirurdzy np. zarabiają stosunkowo niewiele, bo siedzą na państwowym garnuszku (w związku z tym nie można wykluczyć łapownictwa na poziomie dawania pieniędzy lub wykorzystywania lokali i sprzętu szpitalnego w prywatnych przedsięwzięciach), ale już urynkowienie innych zawodów, powodowało natychmiastowe ich zamknięcie i bogacenie się ich członków. Przy czym nie produkowali oni dobrej jakości kadry. W mojej ocenie Polska na prawdę dobrych fachowców, za dużo nie ma, bo bycie dobrym jest w dużej mierze zasługą otoczenia instytucjonalnego. A przyzwoitych jest mniej niż 10% w każdej dziedzinie. Korupcja nie oznacza po prostu dawania łapówek, ale bardziej – pasożytowanie, życie z przywileju (w skrajnych przypadkach feudalizm, lenno). I tak rozumiana korupcja w ramach niewydolności sytemu jest rzeczywistym problemem. Nie ma jednego układu, ale jest wiele małych bardzo świńskich i skutecznych układzików, poprzez które faktycznie utrzymuje się bałagan i okradane jest to i przyszłe pokolenie.

  303. głos zwykły napisał(a):

    Jeszcze zaznaczę, że ten system lobbowania doskonale wykorzystywała właśnie Solidarność i inne związki zawodowe. Te wszystkie benefity i roszczenia to wielkie kurewstwo pod szczytnymi hasłami. A przecież tak naprawdę chodzi o to, aby ze względu na własną nieefektywność lub lenistwo, żyć z przywileju czyli najczęściej z budżetu i szans tych i przyszłych pokoleń. W Polsce mamy po prostu bardzo silne jak to się mówi po angielsku „vested interest”
    http://en.wikipedia.org/w.....d_interest

  304. Stan napisał(a):

    Edwar, głos zwykły,

    z grubsza biorąc mam podobną do Edwara linię rozumowania. Muszę powiedzieć, że głos nieco mnie (w sposób niezamierzony) uszczypnął
    swoją wypowiedzią, że zamierzam dokonać powrotu w końcówkę lat osiemdziesiątych ubw. Może to i dobrze, bo spowodowało to przypływ adrenaliny w tym słonecznym dniu którym zachwycona była, zwykle pochmurna, Deszczowa Republika Nadbałtycka. Doszło do tego, że bardzo dobry film Mentzla p.t. Obsługiwałem angielskiego króla szybko, po seansie zszedł, w moim myśleniu, na dalszy plan.
    Pozwolę sobie wyjasnic jakie inspiracje pchneły mnie do wyartykułownia swojej ideii.
    Przede wszystkim chcę przypomniec, że weszliśmy w XXI w. w czasie trwania rewolucji technologicznej, która czasem wręcz rujnuje nauki, ktore pobieraliśmy w latach naszej młodości. Dotyczy to głównie „szoku” komunikacyjnego jaki spowodował internet. Częstokroć wiedza zdobyta w poprzedniej epoce jest po prostu balastem. Brutalnie mówiąc dni słowa pisanego na papierze są policzone. Blogi są nowym zjawiskiem kulturowym i masowym, szybszym i „czyściejszym” sposobem komunikowania się na skalę masową. Myślałem, że warto zbudować pogłębioną formę blogową z uwagi na jej niskie koszty. W żadnym wypadku nie należy likwidować lub zmieniać tego znakomitego bloga, który swojej misji nie wypełnił. Poza tym przyjaciołom nie daje się ot tak kosza.
    Ponieważ w moim wyobrażeniu miałby to być dialog obywatelski, więc powinny się na nim wypowiadać (merytorycznie) ludzie różnych opcji (koniecznie). Jedyną przeszkodą uniemożliwiającą publikacje blogowe powinno być zakócanie dialogu. Wydaje mi się, że ta forma kontaktów na blogowym forum powinna być lekko sterowana przez Gospodarza w zakresie organizacyjnym (np. zlecenie komuś napisania jakiegoś artykułu do dyskusji). Chcę od razu uspokoic Głosa, że mówiąc o korzystaniu z oprzecznictwa miałem na myśli poziom operowania prawem stosowany w publicystyce.
    Najogólniej mówiąc zależy mi na pobudzeniu ludzi myślących (niezależnie od poglądów) do wyrażenia i podkreślenia swojej autonomii i niezgody na dziewiętnastowieczne myślenie i postępowanie. Materia może być różna od kultury poprzez politykę na gospodarce kończąc.
    Gdyby się udało (myślę, że cały interes kręcił by się przez jakis czas za fryko), to Gospodarz swoim czarem osobistym mógłby (także za fryko) poprosic osobistości pióra (klawiatury) i polityki do wejścia w okienko komputera.
    Wszystko to technicznie jest możliwe (nie musimy naśladować gazet papierowych) i, jak to w takich przedsięwzięciach bywa powinno się ono docierać w trakcie realizacji.

  305. Stan napisał(a):

    Zosiu,
    w swoim wpisie nie dodałem, że taka gazeta powinna być skuteczniejsza z uwagi na swój zasięg niż niezorganizowane protesty i odosobnione interwencje.

  306. głos zwykły napisał(a):

    Stan a taki pomysł to byłby ciekawy. Gdyby osoby prowadzące swoje blogi jako uznane autorytety, chciały podyskutować na jednym wybranym blogu.

  307. głos zwykły napisał(a):

    http://en.wikipedia.org/w.....corruption
    I jeszcze o korupcji. Trzeba zawsze wyjść od wyrafinowanego pojęcia opisującego dane zjawisko, aby z sensem dyskutować. Tam jest bardzo interesująca mapka, gdzie Polska jest przed Rosją, ale Razem z Krajami Arabskimi i „lepszymi” krajami latynoamerykańskimi. No i są tam bardziej zniuansowane kryteria niż proste dawanie kasy.

  308. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glos
    Problem w tym ze korupcje trudno mierzyc.
    Zgadzam sie ze Polacy mniemaja ze sa skopumpowani.
    Wzmacniaja to przekonanie media i demagodzy.
    Moze to przekonanie o powszechnej korupcji wyplywa z niskiego stopnia wzajemnego waufania cechujacego Polakow. To akuratnie latwo mierzyc.

  309. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobranoc Panstwu.

  310. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    A może korupcja jest największym kosztem transformacji i jednocześnie społecznym długiem o wielu ratach, wysoko oprocentowanych, związanych z zmianą systemu polityczno-gospodarczego, który społeczeństwo płaci tym, którym się udało ?

  311. soulgarden napisał(a):

    Tłumaczę tekst „przetłumaczony z polskiego z na nasze” na polski (jakkolwiek by to śmiesznie nie brzmiało przy mojej ortografii,a czasami i gramatyce.
    Rada Etyki Mediów tym razem nie staje jako nakładająca restrykcje, (jak w przypadku wypowiedzi Kazimiery Szczuki) ale jako rzecznik środowiska i samych dziennikarzy.
    >oznacza poważne ograniczenie dostępu do informacji, tym samym >także godzi w wolność słowa
    Poważne ograniczenie jest faktem,no może faktem jednak jest samo ograniczenie. Określenie „poważne” jako przymiotnikowo-wartościujące należąc do najmniej wymiernych i treściwych,bardziej służy do podkreślenia jakiejś negatywności.Czy jednak ograniczenie dostępu może w zależności od tego jak jest poważne godzić w wolność słowa? Może godzić w transparentność instytucji państwowych i okołopaństwowych,może zaburzać jakąś równowagę w państwie,która realizuje się przez transparentność instytucji,funkcjonariuszy instytucji itd. Coś może GODZIĆ w dobro wspólne jakim jest przejżystość instytucji,ich celów i sposobów realizacji tych celów. Żeby jednak przerabiać wszystko na najświętsze hasło naszego ustroju (świętsze od wszelkich innych wartości razem wziętych) i to przez REM pani Kruk? Logiczne jest jednak to,że REM musi żyć w jakiejś równowadze z mediami,jakie by one nie były – jeśli nie chce zebrać środowiska przeciw sobie. Wolność do zdobywania czy też sposobu pozyskiwania informacji jest związana z wolnością słowa tylko przez pojęcie wolności. Można by użyć porównania,że wolność życia jest zbyt ograniczona przez ograniczenia wolność zabijania i udeża w wolność zycia tym samym. Związek logiczny taki sam czyli związany z wolnością. Ważne jest zatem by nie nadużywać pewnych pojęć,by nie stawać się śmiesznym.
    >Ponadto REM, w nawiązaniu do orzeczenia TK, kwestionującego >konieczność lustracji dziennikarzy, stwierdziła, że są dziennikarze >osobami publicznymi, ponieważ ich działalność jest misją publiczną.
    >
    Ich działalność jest ograniczona wymogami misji publicznej. Nie można bowiem wymagać by każdy tekst dziennikarski niósł w sobie wartość misji publicznej w znaczeniu pozytywnym,czyli niósł pozytywną etycznie wartość. Nie mogą tego spełniać w pełni wybiórczo dobierane informacje czy dziennikarstwo hobbystyczne. Zatem chodzi o nie działanie przeciw wartościom misji publicznej. (Jednak najważniejszym nieporozumieniem wynikającym z określenia „jest misją publiczną” to kompletnie wymienne znaczenie przywileju i zobowiązania). Wygląda to tak jakby bycie osobą publiczną miało tylko jedno znaczenie i nie trzeba było żadnego dookreślenia,by z jakiegokolwiek sensu bycia osobą publiczną postulować bycie nią automatycznie w każdym innym. Jednak to nie jedyny błąd tego rozumowania REM. Wg mnie np aktorzy są osobami publicznymi,ale nie powinni się lustrować gdyż ich uprawnienia użycia środków wpływu (na innych ludzi) nie mają charakteru dającego możliwości masowych nadużyć. Zatem jedno co powinno regulować zakres przywilejów to zakres obowiązków. Tylko w takiej proporcji można rozumieć nasz ustrój jako w miarę wewnętrznie niesprzeczny.
    >Prezes TK Jerzy Stępień, uzasadniając wykrok, mówił, że >dziennikarze byli osobami pełniącymi funkcję publiczną “w szeroko >rozumianym resorcie propagandy PRL” ale nie pełnią funkcji >publicznej w Rzeczpospolitej. W związku z tym zakwestionowany >został przepis przewidujący lustrację ogółu dziennikarzy.
    >
    Prezesowi Stępniowi może trochę za bardzo zależało na zakresie wyroku. Jeśliby wnioskować przytaczanie opinii prezesa i REM jako pożądanych przez GW to sprzeczność nie byłaby jaskrawa. GW jest za dostępem do akt przez dziennikarzy ponieważ przedstawia uzasadnienie na to w postaci opinii REM,jednak GW tym bardziej przytacza tą część wypowiedzi stępnia,która odnosi się do nich samych. Nie można zupełnie wprost wnioskować celowości przytaczania poglądów w różnych aspektach będących utwierdzaniem w swoich chciejstwach,ale umieszczanie tego w jednym tekście chyba wypływa z traktowania czytelnika jako głupca gdyż nie występuje żaden związek między wypowiedzią REM i Stępnia pozwalający zestawiać te fakty jako jakby kolejne argumenty na jakieś coś. A takie wrażenie sprawia konsekwencja. Jest w tym tekście coś z najgorszej manipulacji – choćby wymuszenia zaakceptowania koniecznie logicznie choć jednej z przytoczonych opinii. Żadna jednak nie jest uargumentowana i wg mnie są skrajnie instrumentalne. Odnośnie Stępnia należy stwierdzić na podstawie początkowego mojego wywodu,że jest to prymitywna zaangażowana nowomowa branżowa,instrumentalne wykożystanie przedstawionej tu już przeze mnie wieloznaczności pojęcia osoby publicznej. Ciekawe czy GW coś skoryguje. Zofionen rozumiesz co tu zostało napisane,czy jest to bełkot?

  312. Waldemar napisał(a):

    Glosie zwykly ! z 20 maja
    Twoj wpis o samym sobie jest Twoja osobistą kompromitacją !!. Żeby tak sie samooskażać, to w Średniowieczu kołem łamano a tu w XXI wystarczy być anonimowym Internautą .
    Brzydka osobowość tkwi w panu .

  313. głos zwykły napisał(a):

    Waldemarze,
    Nie zaczyna się nigdy dyskusji od epitetu, zwłaszcza personalnego, który w zamierzeniu ma urazić, bo to pokazuje, że masz przekonania, a nie potrafisz ich uzasadnić. I w związku z tym przeciwników, czy osoby prezentujące inne poglądy zwalczasz manifestując swoje emocje. Postawa krytyczna do granicy nieprzyjemnego malkontenctwa i usilnego zadawania kłopotliwych pytań, zwłaszcza, gdy jest się niekwestionowanym beneficjentem przemian, a ja właśnie taki jestem, jest właśnie b. trudna. Jak bardzo trudna jest i jak łatwo się zeszmacić, pokazuje paradoksalnie, to co w gruncie rzeczy, robią aktywiści PiS i przystawek. (Przecież to są też niekwestionowani beneficjenci przemian, a nie ich ofiary). Bynajmniej nie oskarżam siebie, ile traktuje korupcję jako element tkwiący w zachowaniach się wielkiej ilości osób, coś co wręcz, jako element społecznej (nie tylko poszczególnych elit) mentalności, wyrasta z poprzedniego ustroju, który poprzestawiał w sposób dość swobodny reguły gospodarowania, a także argumentowania, a nawet zbudował swoją siatkę pojęciową. Nie pudruję czasów przeszłych, bo nie widzę w świadomości powszechnej korupcji takiego zagrożenia jak gospodarz blogu. W moim przekonaniu zawsze groźniejsza jest nieświadomość toczących się procesów korupcyjnych, głupoty, braku logiki w sprzecznych działaniach i bałaganu. Poza tym unikanie i umniejszanie analizowania spraw korupcji, tym oto stwierdzeniem, że jest to byt wymyślony w chorych głowach społeczeństwa, to jest droga na zbyt duże skróty. A jednocześnie z mojego podejścia do korupcji jasno wynika, że PiS jest tym lekarstwem, gdzie kiłę leczy się rzeżączką. Oni nie zbudowali mocnej władzy i państwa, lecz b. słabe. A swoją pozycję opierają na lustracji i śledztwach w sprawach fikcyjnych, czyli obsmradzaniu i zastraszaniu wszystkich, oraz na publicznym przedstawianiu korupcji jako nie korupcji i uleganiu roszczeniowym grupom wpływu. Kaczyński i reszta to żadne potwory tylko matoły. Od początku prezentowałem takie poglądy.

  314. mw napisał(a):

    RPO – rzecznikiem interesu PiS.

    W dzisiejszym wywiadzie prasowym (w „Rz”), dr J. Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich (sic!) wyłożył swe, jako RPO (sic!), poglądy polityczne, tożsame z partyjnym i ideologicznym programem PiS.

    Oto osoba na stanowisku konstytucyjnie (sic!) niezależnym (sic!) od władzy wykonawczej wypowiada się i – skutkiem tego – działa jako wykonawca programu ideowego partii rządzącej, jako – w istocie – rzecznik interesu ideowego partii rządzącej. Ombudsman!

    Dr J. Kochanowski, być może nie w pełni zdając sobie z tego sprawę (?) – jest jednym z najklarowniejszych obecnie dowodów na to, że PiS już teraz jest z zasady wrogi demokracji i buduje państwo autorytarno-totalitarne.

  315. Zofia napisał(a):

    Paranoja,
    80-letni starzec z udarem mózgu – ma być doprowadzony przez żandarmerię wojskową na salę rozpraw, bo wymiar sprawiedliwości uznał iż udar mózgu to żadna przeszkoda i nieobecność z tego powodu nie jest nie może być usprawiedliwiona:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4148122.html
    Inna prokuratura prowadzi śledztwo, mimo, ze podejrzana – nie żyje i kodeks karny nakazuje je zamknąć.
    http://wiadomosci.gazeta......47814.html
    Chyba niedługo policja lub wojskowi żandarmi będzie dowozić trupy w trumnach przed oblicze polskiej Temidy, bo śmierć nie będzie dla tych prawych i sprawiedliwych – usprawiedliwieniem jakiejkolwiek nieobecności.
    Resort Ziobry dostał amoku.

  316. Stan napisał(a):

    Głos zwykły,

    w Twoim wpisie z godz. 9.28 zmienił bym przedostatnie zdanie w ten sposób żeby bardziej uwypuklic cechy osobowościowe bohatera wpisu.
    Po zmianie brzmiało by ono następująco:
    „Kaczyński i cała reszta, to żadne potwory tylko matoły, które na dodatek rzadko myją zęby, co spowodowało ich głęboką próchnicę i w efekcie seplenienie”.

  317. głos zwykły napisał(a):

    Stan jak najbardziej jestem za metaforyczną obrazowością opisu. Myślenie obrazowe jest zdecydowanie szybsze. Patrz Tony Buzan „Mapy myśli”, „pamięć na zawołanie”.

  318. głos zwykły napisał(a):

    Z blogu Daniela Passenta z dzisiejszego wpisu o PiS-sie:
    „Dobrze zidentyfikowali elektorat „wykluczonych” przez transformację, celnie wskazali słabe punkty (korupcja), ale też i nie stronią od demagogii i populizmu, stąd wskazywanie palcem na winnych, na łże-elity, spiski, układy, na Niemcy, Rosję i Bóg wie kogo”.

  319. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Wydaje mi się, że znasz moje poglądy, znamy się internetowo dłuższy czas. Obejrzałem sobie linki przez Ciebie podane i nie łączyłbym tych dwóch tematów ze sobą.
    Znasz mnie na tyle, że nie jestem żarłocznym antykomunistą, ale jednej grupy ludzi nie trawię. To są sędziowie i prokuratorzy stalinowscy. Ja akurat mam opowieści rodzinne, jak kazali klęczeć człowiekowi całymi tygodniami na betonie.
    Ja jestem nawet gotów bronić poszczególnych ludzi z okresu PRL, którzy mieli kretyńskie poglądy i wcielali je w życie, ale okrutników i sadystów bronić nie będę – więcej – teraz jemu powinni kazać klęczeć, po udarze mózgu.

  320. Edwar D.Dana napisał(a):

    Torlin
    To nawet dosc lagodnie bohatrow z twojej historii potraktowali.
    Tyle ze za to kary juz nie bedzie. Oni juz tak swoje zbrodnie otorbili, zbudowali taki system usprawiedliwien, przezyli tyle innych rzeczy. Oni moze nawet wiedza za co kara ale nie czuja tego emocjonalnie. A wnuczki jak kochaja! Prawie jak wladze ludowa.
    Troche glupio starca nawet jesli przy pomocy lekarza symuluje gonic.
    Moze gdyby w 56 to barachlo padlo?

  321. Zofia napisał(a):

    Torlin,
    nie ważne kogo sądzą, ale jeśli człowiek ma 80 lat i jest po udarze mózgu – to go w ramach odwetu za winy sprzed dziesiątków lat – nie wozi się go w takim stanie do sądu.
    To powtarzanie praktyk, o które ten człowiek jest podejrzany.
    Nie wyznaję zasady oko za oko, ząb za ząb. I to jeszcze przed wyrokiem.
    Decyzja sądu jest decyzją, która zagraża w stopniu bezpośrednim życiu człowieka.
    Takie zachowanie prawne – jest cywilizacyjnym barbarzyństwem i ja mu się zdecydowanie, jako obywatel mego kraju – sprzeciwiam.
    Twoje rozumowanie – jest także barbarzyńskie. I dla mnie – zupełnie niezrozumiałe.
    Wybacz, ale mamy XXI wiek i jesteśmy krajem Wspólnoty Europejskiej i to do czegoś zobowiązuje. M.in. do humanitarnego stosunku wobec oskarżonego, bez względu na skale jego win.
    Decyzja sądu – jest decyzją, która zagraża w sposób bezpośredni jego życiu. Grozi mu śmiercią po prostu. I ta decyzja jest skandalem.
    Ty znasz stalinizm z opowieści – ja z autopsji, bo to moja matka była przesłuchiwana w 1953 i późniejszych latach przez SB.
    ***
    Przykro, że nie widzisz związku między oboma sprawami – barbarzyńskim zachowaniem wobec sądzonego i prowadzeniem śledztwa wobec nie żyjacej osoby.
    Oba te przypadki mają co najmniej trzy wspólne mianowniki – inspiracje polityczne, łamanie zasad prawa i naruszanie godności ludzkiej.
    Nie ma usprawiedliwienia na takie działanie.
    Mnie represje stalinowskie – dotykają osobiście. Ale nie mam zamiaru kierować się w życiu odwetem i zemstą.
    To jest poniżej mojej godności i zasad etycznych, jakie wyznaje.
    Między zemstą i odwetem a sprawiedliwością jest zasadnicza różnica – i dziwię się, że tego nie widzisz.
    Ani moja matka, już nie żyjącą, ani też ja, będącą jej sukcesorką – nie upoważniałyśmy, ani nadal nie upoważniam – nikogo – to takich zachowań.

  322. Edwar D.Dana napisał(a):

    „Uczelnia zmusza wszystkie studentki do robienia testów ciążowych”!!!!

    Juz mialem nadzieje ze dowale KaKa, ale to w Chinach zadaja. SZKODA.
    Chinczycy zreszta w Harbinie przeniesli pomnik Zolnierza Radzieckiego z centrum na cmentarz i nic. Chinczykom to dobrze.

    PS
    Torlin
    Harbin temat do twego blogu jak znalazl!!

  323. zeen napisał(a):

    Siedzę przy kompie, okno otwarte na oścież, za oknem kwitnie akacja i pięknie pachnie. Słońce świeci, ptaszki śpiewają, głodny nie jestem a w perspektywie wieczorem mam ulubionego kosza.
    I żadne kacze odchody mi tego nie zepsują!

  324. jasnaanielka napisał(a):

    Nie znam zasad postępowanie prawnego w tym zakresie, ale z doświadczenia osobistego wiem, że jeśli stan zdrowia świadka nie pozwala na stawienie się osobiste w sądzie, może on być przesłuchany w domu. Tak była przesłuchiwana moja sąsiadka kilka lat temu, nieważne w jakiej sprawie.
    Czy nie można było tego prawa zastosować wobec 80-letniego, chorego człowieka? To, że on był w młodości podły i bezwzględny, nie upoważnia tych, co sądzą go obecnie do stosowania tamtych metod. Przynajmniej ja w ten sposób prawa nie pojmuję.
    Mamy być tacy, jak oni, albo gorsi?
    Torlinie, nie jestem w stanie cię zrozumieć i głęboko się z tobą nie zgadzam tym razem.

  325. Bars napisał(a):

    Zeen!
    Tobie to dobrze! Moje akacje dopiero dzisiejszej nocy ruszyły porażone kwietniowym mrozem(-8C!) W ciągu jednej nocy na różach parkowych pojawiły sie pączki – niestety mszyce także, przemarzniete sumaki do wczoraj nagie i rosochate, przyozdobiły się pióropuszami liści, zakwitł tamaryszek, zakwitł cynobrową kulą pierwszy wschodni mak, a trawa urosla wyższa o połowę! Pośród trawy czerwieni sie zatrzęsienie małych sumaczków, które trzeba bedzie niestety unieszkodliwić, bo i bez nich ogród przypomina akacjowo- sumakową dżunglę. Akacje i sumaki rozrastają sie blyskawicznie dając corocznie mase odrostów korzeniowych, a poniewaz są żarloczne, to tłamsza i tlumią innych mieszkanców ogrodu. Dobraly sie nawet do srebrnych świerków i jakby nigdy nic przerastaja pomiedzy ich gałęziami. A propos akacje – moje kwitną w kolorze biskupiego fioletu! Czy wiesz, że kiście białej akacji można smażyć po uprzednim zanurzeniu ich w cieście nalesnikowym i po ocukrzeniu zjadać?

  326. narciarz2 napisał(a):

    Glos napisal: Jak trzeba walczyć, aby kaczymwołkom odebrać inicjatywę. Kaczewołki nie sa głupie. Kaczewołki sa sprytne. Kacza prokuratura juz sie zajela „fundacja Kwasniewskiego”. Taki przypadek sie zdarzyl, ze Kwasniewski strworzyl ruch polityczny, i juz ma prokurature na karku.
    -
    To jest drobny przyklad, ktory pokazuje, przed czym ten ruch ma bronic. Przypomina mi sie stary PRL-owski dowcip. Przytaczam w skrocie:
    Obywatelu, przede wszystkim nie mysl. Jesli myslisz, to nie mow. Jesli mowisz, to nie pisz. Jesli napiszesz, to nie podpisuj. Jesli podpisales, to sie nie dziw.

  327. Bars napisał(a):

    Torlinie!
    Ja także Cie nie rozumiem. Nie uznaję zasady ząb za ząb, oko za oko. Nauczono mnie wybaczać. Nie potrafie zrozumieć zajadłości, a mściwośc jest mi całkowicie obca.

  328. narciarz2 napisał(a):

    Głos napisał: Kaczyński i reszta to żadne potwory tylko matoły. Moge sie z tym zgodzic, ale nie tu jest der Hund begruben. Problem jest w ogromnej rzeszy wyborcow, ktorych nazwałem rydzykami. To dla nich jest ten spektakl. Rydzykowie to sa miłosierni chrzescijanie zagospodarowani przez Ojca Rydzyka. Inni rydzykowie ciesza sie z samobojstwa Blidy, i pewnie chetnie ogladaliby w telewizji jej publiczne pocwiartowanie. Biskupi-rydzykowie byli na konwencji PiSu, i uslyszawszy od premiera o przywroceniu kary smierci, nie wyszli trzasnawszy drzwiami. I tak dalej. Każdy czytelnik tego blogu potrafi podac wlasne przyklady rydzykow.
    -
    To nieważne, czy Kaczyński i reszta to potwory czy matoły. Ważne, ze jest wystarczajaca rzesza rydzykow, ktorym to nie sprawia żadnej roznicy.

  329. narciarz2 napisał(a):

    Po Blidzie, osiemdziesiacioletni podsadny po udarze mozgu moze sie stac kolejna publiczna ofiara kaczyzmu. Jesli umrze na sali rozpraw, to jego upadek i agonia zapewne zostana zarejestrowane na wideo i pokazane w telewizji. Emisja tasmy bedzie przyjeta z rozkosza przez milosiernych rydzykow. Bedzie to kolejny triumf Ziobry i Kaczynskiego.
    -
    Przypomina sie tasma wideo z egzekucji Saddama, ktora byla triumfem amerykanskiej demokracji i praworzadnosci, choc sama egzekucja byla wykonanan rekami wiernych irackich hunwejbinow. Standardy praworzadnosci uprawiane w USA przez pana Gonzalesa sa w pelni zgodne ze standardami uprawianymi w Polsce przez pana ministra Ziobro.

  330. Piotruś napisał(a):

    Oj cos klasie politycznej szczęka opadła.
    Większość zdolna zmienić konstytucję właśnie ogłosiła
    – brać zabawki i sio na własne podwóko, my gramy w innej lidze.
    Jeszcze musi przyjść refleksja – za czyje pieniądze te wygłupy ostatnich lat ?

  331. mw napisał(a):

    Olejniczak ujawnia dziś, że na skutek odmowy PO utworzenia bloku wyborczego z LiD opozycja straciła szansę wysadzenia z siodła PiS-u na Podlasiu.
    .
    Jakkolwiek rozumiem starania Platformy o zabezpieczenie swojej pozycji, to w obecnej sytuacji jej działanie staje się niewiele mniej destrukcyjne niż koalicji rządzącej. Nie ma usprawiedliwienia dla postawy PO – odmowy współdziałania z LiD dla uzyskania wygranej z PiS, a dziś, w wywiadzie Schetyny, planów koalicji PO-PiS na Podlasiu. Nie wierzę w Wallenrodyzm Platformy. PO w istocie upodabnia się do PiS. Organizowanie się centrolewicy nie tłumaczy destrukcyjnej postawy PO.

  332. narciarz2 napisał(a):

    PiS oraz Platforma Obywatelska to sa dwa skrzydla tego samego, cos jak jak partie Republikanska i Demokratyczna w USA. Zadna z nich nie nie reprezentuje obywateli. Przypominam, ze kiedy w USA znalazl sie autentyczny przywodca obywateli (M.L.King) to zostal zastrzelony, zas jego masowy ruch predko obumarl. W czasie powodzi w Nowym Orleanie ogladalismy, jak bezradni sa obywatele, i jak wladze zostawily ich pod woda w najdoslowniejszym sensie tego wyrazenia. Cos podobnego dzieje sie w Polsce, jesli idzie o piS oraz PO. Moim zdaniem, PO jest rownie obrzydliwa formacja jak PiS.

  333. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ech!
    http://wiadomosci.gazeta......49873.html

  334. Piotruś napisał(a):

    Głosie teraz dopiero „dojechałem” do wczorajszych wpisów na temat korupcji. Prawdopodobnie wrzucamy do jednego worka dwa różne pojęcia – wyjasnię na przykładzie.
    1. Przychodzi baba do lekarza gdzie dokonuje się nieopodatkowana wymiana handlowa.
    2. Lekarz nie przestrzega procedur zalecanych przez Fundusz
    - stosuje leczenie wykraczające ponad procedurę (łapówka)
    - stosuje leczenie poniżej wymaganych procedur (brak łapówki)
    O ile władze szalenie staraja się karać proceder Nr 1, o tyle jak ognia unikają wprowadzania czytelnych procedur.
    Wprowadzenie jasnych powszechnie znanych procedur zdyscyplinowałoby przede wszystkim klasę rządzącą – dlatego unikają tego jak ognia. Tym własnie różnimy sie od Zachodu.
    Ogladałes Matrixa to wiesz – współczesna konkurencja to walka pomiędzy programami komputerowymi (procedurami), a sterowanie reczne nie ma najmnieszej szansy powodzenia.

  335. Madzia napisał(a):

    @MW(sic!) maj 21st, 2007 at 9:54 am
    Proszę oświeć mnie, w którym miejscu Kochanowski wypowiada się w sposób nieadekwatny do swojej roli? Bo rozumiem, że chodzi ci o ten artykuł:
    „Broniąc konstytucji, Trybunał ją naruszył”
    http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070521/opinie_a_2.html
    Czy zadając np takie pytania:
    (…)
    Jak daleko sięga legitymizacja tworzenia prawa przez parlament, a jak daleko sięga legitymizacja tworzenia prawa przez Trybunał? Czy konstytucja jest tworem ustawodawcy zaakceptowanym w referendum, czy jest tworem stale ewoluującym w wyniku działań Trybunału? I do jakich granic? Na ile Trybunał Konstytucyjny jest do tego legitymizowany?
    (…)
    Albo w takim stwierdzeniu:
    (…)
    Trybunał ma niesłychaną władzę w tworzeniu prawa, ale także w oddziaływaniu na politykę. Kształtuje system instytucjonalny państwa, na przykład przez to, że ograniczył funkcję kontrolną Sejmu, osłabiając rolę komisji śledczych. W związku z tym tak ważne są poglądy sędziów na różnego rodzaju fundamentalne sprawy – jaką rolę ma spełniać państwo, czy kara śmierci lub aborcja są dopuszczalne. Dlatego właśnie, gdy sam prezes Trybunału, czyli jeden z najważniejszych lub może najważniejszy prawnik w państwie, powiedział: „nie prawda, lecz godność człowieka”, wszyscy zastrzygliśmy uszami, a ja pierwszy stanąłem dęba, bo okazało się, że obracamy się na kompletnie różnych orbitach.
    (…)
    A tu przy okazji co nieco o bezstronności sędziego TK prof. Mirosława Wyrzykowskiego
    http://www.kos.media.pl/?page_id=105
    http://www.finanse.wp.pl/.....caid=13c89

  336. jasnaanielka napisał(a):

    Madziu! usiądż na wszystkich czterech literkach, wyłącz radio i telewizor, poczytaj i wyciągnij samodzielne wnioski. Potem włącz się do dyskusji. Tak będzie prościej. Nie każ za siebie odrabiać zadania domowego. Nie licz na to, że kogoś do takiej roboty zagonisz.
    I to za friko.

  337. Edwar D.Dana napisał(a):

    Madzia
    Jak powinno sie moderowac pochopnie podjete przez wiekszosc decyzje?
    Jak rozwiazac to instytucjonalnie?

    Tylko „wlasnymi slowami” prosze. Tak jak myslisz.

  338. Madzia napisał(a):

    Jasnaanielko i Edwarze nie was się pytałam.
    MW(sic) przedstawił swoją tezę a ja tylko proszę o jej udowodnienie (własnymi słowami). Chyba nie ma w tym nic złego, moi drodzy? Po co się tak gwałtownie unosić na swoich czterech literkach?
    A tu dla Zofii do poczytania, z uprzejmą prośbą o obiektywny komentarz (własnymi słowami).
    http://www.vremya.ru/2007.....78546.html

  339. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ty nie nas, ale my ciebie pytamy?

  340. Edwar D.Dana napisał(a):

    Madzia
    A poza tym, przestan blaznowac. Nawet jesli kamentarze w blogu przybieraja forme dialogu, czy wymiany listow, to nadal sa publikacja. Tekstem podlegajacym kamentarzawi kazdego kto ma na to ochote. Nie podoba sie? Pisz prywatne maile do mw. i nie zawracaj glowy.

  341. Torlin napisał(a):

    Jak czytałem link Madzi, to w „Czasach” argumenty są tak samo podawane, jak u Kaczyńskich.
    Zosiu! Nelu! Bars!
    Nie jestem zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej, ale gdyby udowodnione zostało przed sądem, co ten człowiek robił w czasach stalinowskich, powinien odpowiadać nawet przy kłopotach z mózgiem.

  342. mw napisał(a):

    Madzia 6:09 pm

    Odpowiadam. Najpierw cytat, potem komentarz. Zdaję sobie sprawę, że „całokształt” działalnosci RPO ma o wiele większe znaczenie dla oceny dyskwalifikującej go niż te kilka jego wypowiedzi. I że nie sposób zmienić niczyich zapatrywań, więc to tylko tak dla Twojej ciekawości:

    „Dziennikarze są zawodem zaufania publicznego i mają prawo do lustracji.
    Zawody zaufania publicznego mają prawo domagać się lustracji.
    - Praw domaga się społeczeństwo obywatelskie. RPO mówiąc „prawo do” mysli o „obowiazku” lustracji (bo taka była intencja Ustawy). A więc wypowiada się w interesie partii rządzacej, a nie obywateli.
    .
    „Ale jeśli traktujemy władztwo publiczne w sposób merytoryczny, a nie werbalny, to wątpliwości budzi wyłączenie z lustracji rektorów czy prorektorów prywatnych uczelni, mimo że w ustawie nazywane są one szkołami „niepublicznymi”.
    Gdyż te osoby pełnią, merytorycznie czy też funkcjonalnie rzecz biorąc, władztwo publiczne. Nie ma żadnej różnicy między rektorami szkół państwowych a niepublicznych w tym zakresie.”
    - RPO przedstawia tu idee zawłaszczania całej struktury społecznej przez państwo i czynienia z niej sobie podległej poprzez maksymalne rozszerzenie pojecia „publiczny”, definiowany przez ideologie partii autorytarnej. RPO nie wypowiada się więc w imieniu praw autonomicznych obywateli, ale w imieniu interesu partii rządzacej.
    .
    „To przecież oni (dziennikarze) często decydują o rozwoju wydarzeń politycznych, a nawet obalają rządy.”
    - Rządy obalaja społeczeństwa. Czy więc one to maja z tego tytulu być objete obowiazkiem lustracji? RPO wypowiada tu autorytarną ideę: kto jest władny obalic rząd (sic!) ten podlagac musi wyjatkowej procedurze restrykcji i inwigilacji (np. lustracji). Jest to wystepowanie w imieniu partii rządzacej, a nie obywateli, którzy rąd taki mogliby obalić (i w istocie obala podczas którychs tam wyborów – na tym polega demokracja).
    .
    „godność jest ważniejsza od prawdy? Po raz pierwszy prezes Trybunału Jerzy Stępień powiedział to w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”. Czy członek składu powinien wypowiadaćwcześniej opinie, zdradzające jego stanowisko w przedmiocie, który będzie orzekał?”
    - jeśli wypowiadanie się takiej kwestii jest dla RPO tozsame z wypowiadaniem się w kwestii orzekanego przedmiotu, to by znaczyło, ze sędziom TK nie wolno wypowiadac się w ogole, na żaden temat. Jest to apel RPO, rozumiejacego restrykcyjnie TK, jako ciało ubezwłasnowolnione, a wiec zgodnie z poglądami partii sprawujacej władze, a nie zgodnie z pogladami obywateli (których RPO winien reprezentować), zainteresowanych w jak najszerszym kontrolowaniu tej partii przez ciała o pogladach niesprzecznych z pogladami społeczeństwa.
    .
    „W żaden sposób nie mogę tego przyjąć ze zrozumieniem (o zamknieciu archiwow dla naukowców i dziennikarzy).”
    - Mowi to RPO już po wyjasnieniu przez TK, ze nie zamknął on dostepu do akt dziennikarzom i naukowcom, a tylko ocenil jako niekonstytucyjny zapis upowazniajacy do arbitralnego okreslania tego dostepu, z pominieciem zsady bezstronnego udostepniania. Albo to niekompetencja RPO, albo jego zła wola. W obu przypadkach dyskwalifikuje go jako rzecznika praw obywateli.
    .
    „Jak daleko sięga legitymizacja tworzenia prawa przez parlament, a jak daleko sięga legitymizacja tworzenia prawa przez Trybunał?”
    - dyskusja taka toczy się we wszystkich krajach demokratycznych. W żadnym jednak ombudsman nie opowiada się po stronie ograniczenia praw instytucjio kontrolnej, a na rzecz interesu partii rządzacej. Posługiwanie się sformułowaniem „parlament” przez RPO nie może ukryc faktu, ze w kontekscie jego działalnosci i wyroków TK – chodzi o legitymizowanie prawa tworzonego przez PiS.
    .
    „Sądzę, że pewne rzeczy dotyczące sfery takiej czy innej polityki niekoniecznie należą do kompetencji Trybunału,”
    - W istocie, gdyby RPO rzeczywiscie wypowiadal się w interesie praw obywateli, a nie prawa partii rządzącej – bylby za jak najszerszym otwarciem calej sfery polityki na oceny TK. Bo w istocie każdy element sfery polityki bezpośrednio dotyczy wszystkich obywateli.
    .
    „a pierwszy stanąłem dęba, bo okazało się, że obracamy się na kompletnie różnych orbitach.”
    - RPO winien posilkowac się w swych ocenach racjonbalnie rozumianym interesem obywateli (weryfikacja działalnosci państwa), a nie własnymi upodobaniami.
    .
    „Obywatele mają roszczenie do sędziów, by byli niezawiśli i bezstronni. Czy ja jako rzecznik powinienem mówić: „obywatele tego kraju mają roszczenie do was”? „
    - Oczywiście, ze powinien. Ale bezstronnie. Nie wypowiadal się tymczasem ani słowem, gdy wszystkich nowych sędziów TK powolywała wyłacznie koalicja rządzaca (w istocie więc PiS), reprezentujaca tylko połowe społeczeństwa 9no, niech będzie – 51%). Nie wypowiadal się tez w kwestii bezstronnosci sędzi T. Liszcz. RPO wystepuje wiec, lejac krokodylowe łzy, w intereresie bezstronosci, ale tylko jeśli jest to na rękę partii rządzacej. Nigdy – gdy wmagałby tego interes obywateli, któego jestrzekomo reprezentantem.

  343. Piotruś napisał(a):

    Bars. Mam nadzieję, że moich magnolii nie wymroziło na amen – na razie maja drobne paczki liściowe.(kwiaty zmarzły w okresie kwitnienia). Dla równowagi w pełni kwitna rododendrony i azalie, zauwżyłem też pierwsze róże. Zmiany klimatu najwyraźniej widać na ogrodzie.

  344. Zofia napisał(a):

    Torlin,
    a kto mówi, by ten prokurator nie odpowiadał za to co zrobił.
    Mówimy, że jest w takim stanie zdrowia, w którym barbarzyństwem i bezprawiem jest doprowadzanie go na siłę przez żandarmów do sądu.
    Madzia,
    wiele razy pisałam na tym forum, że nie czytam „zadanych” mi „czytanek”, a tym bardziej nie będę robić tłumaczeń z rosyjskiego na polski.
    Postaw tezę, udowodnij, a jak się podpierasz czymkolwiek – to napisz i daj odsyłacz do źródła. Na tym polega dialog, dyskusja i polemika.

  345. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o Trybunał Konstytucyjny, to nie tylko ombudsman ma uzasadnione watpliwosci. Takze Minister Obrony Narodowej powiedział, ze rrzynajmniej niektórzy sędziowieu uchodzą za autorytety, a nie powinni nimi być. Na przykład prezes Jerzy Stępień. A takze: niektórzy członkowie Trybunału Konstytucyjnego to poplecznicy komunizmu. Minister Obrony przeciez wie, co mowi, bo mu wywiad opowiada. Wywiad, jak wiadomo, został odzyskany, i teraz mowi prawde, cała prawde, i tylko prawde. Poza tym, Aleksander Szczygło twierdzi, że w Polsce podejmowane są próby „kontrrewolucji”, i ze stoją za tym ludzie, którym się dobrze żyło w III RP, którzy potrafili pływać w najbardziej mętnej wodzie, a konkretnie Aleksander Kwaśniewski i jego totumfaccy.
    -
    Powyzsze twierdzenie pan Minister powinien udowodnic. Jego obowiazkiem, jako Ministra Obrony, jest poslac komandosow, bo kontrrewolucja to rzecz powazna. Komunisci takich rzeczy nie puszczali płazem, i pan Minister tez nie powinien. Dowodem prawdziwosci jego słow powinno byc aresztowanie kontrrewolucjonistow, a konkretnie Aleksandra Kwaśniewskiego i jego totumfackich.
    -
    Minister Szczyglo postawił tezę, jak dotad nie udowodnil, a ja na wszelki wypadek daje odsyłacz do źródła.
    http://www.wprost.pl/ar/?O=106847

  346. wój kola napisał(a):

    Edwar, jesteś specjalistą od “my” mind? Czy neti-neti?

  347. narciarz2 napisał(a):

    Wydaje mi sie ogromnie interesujace, ze na przeciwnikow władzy ruszaja słuzby specjalne oraz resorty siłowe. A mianowicie, TK wydał wyrok, o ktory go poproszono zgodnie z prawem, choc sam wyrok nie jest zgodny z zyczeniami władzy. Ledwo sie wyrok ukazał, a dziwnym trafem Minister Obrony Narodowej chce naraz bronic narod przed Trybunałem, jak na razie tylko werbalnie wypowiadajac sie na temat sedziow osobiscie, oraz Trybunalu jako takiego. Z drugiej strony, A.Kwasniewski robi polityke, do czego ma prawo jak kazdy obywatel, i tenze Minister twierdzi, ze Kwaśniewski jest groźny dla Polski, zas prokuratura juz rozpoczela sledztwo w sprawie fundacji Kwasniewskiego.
    -
    Czy ktos ma jeszcze jakies watpliwosci? Słodka Madziu , czy Ty masz jakies watpliwosci, ze nasza ukochana władza jest dziwnie podobna do komunistow?

  348. Torlin napisał(a):

    Bardzo ciekawą rzecz przeczytałem w Wiki, że Jerzy Stępień to: „W latach 1989-1993 senator I i II kadencji z województwa kieleckiego z listy Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” i Porozumienia Obywatelskiego Centrum”. Koniec cytatu.

  349. Arek napisał(a):

    Brednie ministra Szczygło fajnie spuentował Waldemar Pawlak, że Szczygło stoi chyba na czele Ministerstwa Wojny i Propagandy.
    Zadziwiające jest, że bardzo trudno znaleźć w PiSie ludzi merytorycznych, stroniących od chlapania jęzorem. Tam każdy czuje się rewolucjonistą.
    Wg mnie mister od spraw obronnych powinien trzymać się z dala od bieżącej nawalanki. Armia to poważna sprawa.

  350. narciarz2 napisał(a):

    Gdyby armia byla powazna, to Macierewicz nie pracowalby w Ministerstwie Obrony.

  351. Lex napisał(a):

    Madziu,

    pytanie RPO: „… jak daleko sięga legitymizm tworzenia prawa przez Trybunał…” i dalej „… Trybunał ma niesłychana moc w tworzeniu prawa… ” Rzecznika kompromitują i w pełni potwierdzają tezę, że był, jest i będzie Rzecznikiem politycznych interesów PIS. Kompromituje się dlatego, że wypowiada się nie zadawszy sobie trudu zajrzenia do Konstytucji i ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Trybunał nie tworzy prawa, – Trybunał bada zgodność konkretnych ustaw i ich przepisów z postanowieniami Konstytucji. Badanie zaś zgodności ustaw z Konstytucją to nie tworzenie prawa. Trybunał nie napisał ani jednego przepisu w ustawie lustracyjnej. Jeśli nie jesteś prawniczką – to Twoje rozumowanie – aczkolwiek błędne – jest zrozumiałe. W przypadku Rzecznika Praw OBYWATELSKICH jest niedopuszczalne. Pan dr Kochanowski powtarza niczym mantrę bezpodstawne zarzuty Prezydenta i Premiera wobec TK ! Jest to dla nich – było nie było prawników – tym bardziej bolesne, że ta nauczka na temat stanowienia dobrego prawa została im udzielona publicznie. A tego oni ani Trybunałowi, ani osobiście Jerzemu Stępniowi nie podarują ! Jestem pełen obaw co będzie gdy skończy się kadencja kolejnych sędziów Trybunału i na ich miejsce wybrani zostaną w pełni dyspozycyjni, w rodzaju Pani prof. Liszcz, Pana Hermelińskiego i im podobnych. Znamienne jest bowiem, że trzej ostatnio wybrani sędziowie Trybunału (nazwisko trzeciej pani sędzi wyleciało mi z pamięci) głosowali za konstytucyjnością ustawy lustracyjnej. Wtedy każda bzdura po myśli PIS, obleczona w kształt ustawy będzie „konstytucyjna”.

  352. narciarz2 napisał(a):

    Lex:
    problem polega na tym, ze zadna demokracja nie jest calkowicie odporna na proces zawlaszczenia kolejnych organow wladzy przez wladze wykonawcza, jesli tylko dac wladzy wykonawczej dosc czasu. Przykladem jest stopniowe zawlaszczanie Sadu Najwyzszego w USA przez Republikanow poprzez proces nominacji sedziow. Jesli dac Republikanom dosc czasu, na co sie na szczescie nie zanosi, to zawlaszcza caly Sad Najwyzszy. W Polsce jest podobnie z TK, tylko proces zawlaszczania bedzie szybszy z powodu kadencyjnosci sedziow. I tutaj widac, ze wzmacnianie demokracji powinno polagac na tworzeniu skutecznych barier przeciwko zawlaszczaniu.

  353. narciarz2 napisał(a):

    Warto przeczytac, za co wylatuja prokurator generalny USA Gonzales, oraz prezes Banku Swiatowego Wolfowitz. Gdyby ich porownywac z polskimi politykami typu Ziobro, Macierewicz, czy Szczyglo, to obaj wylatujacy wygladaliby na gentlemanow. Takie porownanie pokazaloby, ze polskie standardy personalne sa bardzo niskie, skoro wspomniani polscy politycy wciaz siedza mocno w siodle.
    http://www.pbs.org/newsho.....05-18.html

  354. narciarz2 napisał(a):

    Warto zapamietac takie zdanie z powyzszej dyskusji: Understandable that the attorney general is a representative of an administration, elections count, and politics establishes priorities of the department, but it doesn’t determine justice. Jest zrozumiale, ze minister sprawiedliwosci jest przedstawicielem rzadu, wyniki wyborow maja znaczenie, i polityka okresla priorytety ministerstwa. Jednakze powyzsze czynniki nie przesadzaja, czym jest sprawiedliwosc.

  355. narciarz2 napisał(a):

    Uwaga: nieoceniona Rzeczpospolita doniosla, ze Kapuscinski wspopracowal. Czekam(y) na wnikliwe pytania i komentarze Madzi.

  356. uchachany napisał(a):

    -> głos zwykły Says:

    maj 20th, 2007 at 9:50 pm

    http://kuczyn.com/2007/05.....ment-24106

    Horror!
    ;
    ” odbieram poziom korupcji za bardzo wysoki, ale ten poziom nie polega na wręczeniu fizycznie łapówki, lecz na nieuczciwym lobbowaniu swoich interesów przez mocne podmioty.”
    ;
    „… Jak wiadomo, mamy bardzo rozchwiany system prawny i zróżnicowane orzecznictwo/decyzje w zależności od tego kto je wydaje…”
    ;
    „Bardzo charakterystycznym przejawem takiej korupcji jest realizowanie interesów korporacyjnych grup zawodowych….”
    ;
    „… ale już urynkowienie innych zawodów, powodowało natychmiastowe ich zamknięcie i bogacenie się ich członków. Przy czym nie produkowali oni dobrej jakości kadry.”
    ;
    „Korupcja nie oznacza po prostu dawania łapówek, ale bardziej – pasożytowanie, życie z przywileju (w skrajnych przypadkach feudalizm, lenno). …”
    ;
    Joj, Głosie, toż Ty tutaj zaprezentowałeś pisiorski wręcz rewizjonizm!
    Bądź czujny i stosuj autocenzurę, bo jeszcze parę takich postów – a i Ty zasłużysz na miano „oficera prowadzącego” ;-)..!
    Szczególniy niepolityczny w kontekście głośniego wyroku TK był passus o orzecznictwie zróżnicowanym w zależności od tego, kto je wydaje… A fe, wstydź się ;-)!

  357. Andrzej napisał(a):

    W sprawie Kapuścińskiego już od rana trwa ożywiona dyskusja na internetowym tabloidzie zwanym dla niepoznaki Salonem 24. Zaczęło sie od wpisu „mędrca”, który szczyci się m.in. tym, że żadnej książki Kapuścińskiego nie czytał:
    http://adamichnik.salon24.pl/index.html
    Ale doczekał sie licznych ripost, z których najciekawsza chyba jest blogera Igły:
    http://igla.salon24.pl/16083,index.html

  358. uchachany napisał(a):

    ->

    „Kompromituje się dlatego, że wypowiada się nie zadawszy sobie trudu zajrzenia do Konstytucji i ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.”
    ;
    Uważasz, że RPO Kochanowski jest tak ciemnym prawnikiem, że nie wie po co jest TK ;-)…? Inaczej: uważasz, że prawnik W OGÓLE może być aż tak ciemny :-)…? To masz jakieś bardzo złe zdanie o prawnikach… Czyżbyś zaiste podzielał poglądy PiSu o nędznej konduicie tego zawodu :-)?
    ;
    „Trybunał nie tworzy prawa, – Trybunał bada zgodność konkretnych ustaw i ich przepisów z postanowieniami Konstytucji. Badanie zaś zgodności ustaw z Konstytucją to nie tworzenie prawa. …”
    ;
    A nie pomyślałeś, że w ten POŚREDNI sposób właśnie tworzy prawo? Bo jest władny zakwestionować prawo, które uzna za niezgodne z Konstytucją, i jego głos powoduje wyeliminowanie tego prawa z porządku prawnego. Czy podmiot, który co prawda sam aktów prawa nie tworzy, ale może je anihilować nie ma wpływu na tworzenie prawa, skoro po jego interwencji jest inne niż przed?
    Co więcej: skoro jego orzecznictwo jest (a przynajmniej powinno być) brane pod uwagę przy tworzeniu prawa – czy to nie oznacza bezpośredniego wpływu na tworzenie prawa?
    Dla mnie jest to dosyć oczywiste.
    A DOSŁOWNIE – oczywiście nie tworzy… Bo nie pisze ustaw…

  359. uchachany napisał(a):

    To powyższe oczywiście do Lexa:

    Lex Says:

    maj 21st, 2007 at 9:15 pm

    Omieszkałem nagłówek umieścić.

  360. narciarz2 napisał(a):

    Andrzeju, z jedna wypowiedzia Igly trudno sie zgodzic: dzięki takim ludziom jak Kapuściński, to polski wywiad zagraniczny był, jest i będzie, w czołówce wywiadów na swiecie?
    Moze i byl, ale chyba juz nie jest ani predko nie bedzie, dzieki osiagnieciom Prezydenta oraz A.Macierewicza.

  361. narciarz2 napisał(a):

    Igla napisal na wspomnianym blogu: wywiadowcą był np mistrz olimpijski Pawłowski, który odmówił przejścia na amerykańską stronę w zamian za kilkudziesięciu szpiegów amerykańskich. Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem. Mi sie wydawalo, ze Pawlowskiego wsadzili do ciupy za bycie szpiegiem jakiegos obcego wywiadu, chyba amerykanskiego. Czy dobrze mi sie wydaje?

  362. narciarz2 napisał(a):

    Uchachany:
    slyszales moze o instytucji recenzenta? Recenzent to taki ktoś, kto ocenia prace, na przyklad doktorska, i albo ja przepuszcza albo nie. Wedle Twojej logiki recenzent jest wspolautorem. Coś mi sie ta Twoja logika wydaje mocno naciagana.

  363. Tbg napisał(a):

    @ Narciarz
    polski wywiad zagraniczny był, jest i będzie, w czołówce wywiadów na swiecie?
    Moze i byl, ale chyba juz nie jest ani predko nie bedzie, dzieki osiagnieciom Prezydenta oraz A.Macierewicza.
    -
    Sukcesy miał wywiad cywilny, a Macierewicz rozwiązał wojskowy – różnica jest dość istotna np w Iraku wywiad cywilny ocalił kilku agentów CIA w czasie pierwszej wojny irackiej, a wojskowy był zamieszany w afere bakszyszową w czasie drugiej.
    -
    Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem. Mi sie wydawalo, ze Pawlowskiego wsadzili do ciupy za bycie szpiegiem jakiegos obcego wywiadu, chyba amerykanskiego. Czy dobrze mi sie wydaje?
    -
    Dobrze Ci się wydaje – Igła pisał o fakcie późniejszym – Amerykanie później chcieli go wymienić go za Zacharskiego. Pawłowski jednak zdecydował się na pozostanie w Polsce.

  364. uchachany napisał(a):

    -> narciarz2 Says:

    maj 22nd, 2007 at 5:51 am

    „… slyszales moze o instytucji recenzenta? Recenzent to taki ktoś, kto ocenia prace, na przyklad doktorska, i albo ja przepuszcza albo nie. Wedle Twojej logiki recenzent jest wspolautorem. ”

    Jeżeli doktorant świadomy podejścia rezenzenta do problemów naukowych pisze doktorat pod kątem tegoż podejścia (tak, by doktorat „przeszedł”) to jak najbardziej :-).
    ;
    W przypadku TK tak właśnie jest (a raczej – powinno być); w przypadkach, w których konstytucyjność prawa określana jest przez TK za pomocą wykładni funkcjonalnej Konstytucji, dokonanej w kontekscie rozpatrywanego prawa, znajomość wcześniejszego orzecznictwa TK w przypadkach spornych, a podobnych, w których ustawy były zaskarżane do TK jest (powinna być) istotną wskazówką dla legislatywy, jak pisać prawo, by „przeszło” przez TK.
    ;
    Zresztą przytaczana przez Ciebie analogia jest o tyle chybiona, że bardzo często TK nie działa zerojedynkowo (odrzuca/przyjmuje ustawę w całości), tylko właśnie wybiórczo: część przepisów ustawy uznaje za konstytucyjne, a część nie.
    W związku z tym jej nowelizacja zmusza ustawodawcę albo do zrezygnowania z odrzuconych przepisów, albo do takiego ich przeformułowania, by spełniały kryteria, którymi kieruje się TK przy wykładni konstytucyjności przepisów. Innymi słowy – by „przeszły” przez TK.
    Stąd i oczywistość (przynajmniej dla mnie :-D) wpływu TK na legislatywę.

  365. maciek g napisał(a):

    W internecie na ONET pod art. „ŻW”: prokuratorski awans za sprawę Blidy? Znalazłem taki wpis

    Pan minister Ziobro dwa dni po śmierci pani Blidy oznajmił z trybuny sejmowej ni mniej ni więcej, że mamy do czynienia z aferą korupcyjną na niespotykaną skalę. Pani Blida zdaniem naszego niezłomnego Zbynia przyjęła w zamian za lobowanie interesów Barbary Kmiecik 100 tyś złotych na remont chałupy w Szczyrku, dalej luksusowy samochód marki mercedes, aż 500 tyś złotych w formie prezentów rzeczowych na które składały się garsonki, perfumy i kosmetyki i na dokładkę jeszcze luksusowe wczasy zagraniczne. Na uwagę, że te rewelacje oparte są na zeznaniach dwóch niewiarygodnych świadków odpowiedział, że prokuratura dysponuje jeszcze twardymi dowodami bezpośrednimi i zeznaniami prezesów spółek węglowych. To tytułem przypomnienia.
    A teraz co z tego pozostało. Po pierwsze jest śmierć zaszczutej niewinnej osoby. Nie ma łapówki na remont chałupy w Szczyrku. Jest natomiast dokument w tej sprawie czyli umowa cywilno-prawna z 1998 roku na pożyczkę w tej kwocie, spłacaną rocznie po 10 tyś złotych tytułem użytkowania dwóch pomieszczeń w tym domu przez okres 10 lat. Mało tego, jest potwierdzenie odbioru 40 tyś złotych jako zwrotu tej pożyczki, ponieważ pani Kmiecik korzystała z lokalu tylko przez sześć lat. Nie było zakupu mercedesa i jego przekazania jako łapówki. Pani Blida nigdy takiego samochodu nie posiadała i dysponowała pełnym udokumentowaniem finansowym na dwa samochody, nawet na ten, który na stacji benzynowej ukradł jej swego czasu podwarszawski gangster. Nie ma łapówki w formie prezentów na gigantyczną kwotę 500 tyś złotych. Barbara Kmiecik nigdy takich obciążających zeznań w prokuraturze nie składała. Obydwie panie znały się od najmłodszych lat i były zaprzyjaźnione. Obdarowywały się wzajemnie prezentami imieninowymi na barbórkę no i urodzinowymi dwukrotnie w ciągu roku. W okresie ostatnich dziesięciu lat wzajemnie się skorumpowały na sumę około 10 tyś złotych każda. Tyle warte były te prezenty. Za 500 tyś złotych to można sobie zafundować minimum dwie niezłe hurtownie kosmetyków i perfum.
    Pan minister Ziobro wygłaszając w sejmie swoje rewelacje na ten temat kłamał. Ale było to kłamstwo szczególnego rodzaju. To nie były nawet insynuacje, to było chamstwo, wykraczające poza etyczną i moralną ocenę, jaką dysponuje normalny człowiek. Przecież oczerniana kobieta nie żyła, a sprawcą tego jest nie kto inny, a ten który te kalumnie ogłaszał. To się po prostu nie mieści w głowie.
    No i teraz dowiadujemy się, że przeciwko pani Blidzie prowadzone było dochodzenie nie w sprawie korupcji, a pośrednictwa przy przekazaniu łapówki, pośrednictwa powtarzam. To dochodzenie jest oparte na zeznaniach niejakiego Zająca, przeciwko któremu aktualnie toczy się kilka postępowań z powództwa cywilnego o pomówienia i oszczerstwa oraz kilka z urzędu o składanie fałszywych zeznań. Takim to rewelacyjnym świadkiem dysponował i dysponuje nasz Zbynio. W dodatku ta łapówka w wysokości 80 tyś złotych miała być przeznaczona do załatwienia anulowania odsetek z tytułu zadłużenia. Okazuje się, że odsetek w tej sprawie nie było i taka łapówka nie była wcale potrzebna. Tak więc pani Blida zdaniem naszego Zbynia pośredniczyła w łapówkarskiej sprawie, której fizycznie nie było i która nie potrzebowała łapówki. Zresztą były prezes Rudzkiej Spółki Węglowej który miał tą łapówkę otrzymać jako jedyny wezwany był do złożenia wyjaśnień poprzez przekaz pocztowy i natychmiast zwolniony
    Umorzenie postępowania z tytułu śmierci osoby podejrzanej daje rodzinie podstawę do złożenia pozwu przeciwko naszemu kochanemu Zbyniowi ministrowi no i pan prokurator Tadla także na to zasługuje. Niezależnie od tego obydwu panów dobrze przeczołga komisja sejmowa, którą mają jak w banku za dwa lata, kiedy to pisowskie oszołomstwo zostanie odłączone od koryta.
    Ta bezsensowna śmierć paradoksalnie dała jednak pewną nadzieję i szczyptę optymizmu. Jest jednak w Polsce miejsce na elementarne poczucie godności i honor. W tym dni kiedy padł ten samobójczy strzał honor Polaków uchodził z duszą tej Ślązaczki z Michałkowic.

    ~Idzi O., 22.05.2007 07:29

    Nie jestem w stanie sprawdzić wszystkich informacji podanych przez autora, ale parę z nich jest mi znanych. Jestem coraz bardziej sceptyczny co do wersji samobójstwa, bowiem zabójstwo przy takich faktach było by dużo bardziej logiczne

  366. Paweł Luboński napisał(a):

    Maćku,
    Zabójstwo dokonane przez funkcjonariuszy przy okazji oficjalnie wykonywanego przeszukania? To by była scenka z kiepskiej powieści political fiction. Gdyby ktoś chciał zamordować Blidę, to mógłby znaleźć dyskretniejszy sposób.
    Niemniej sprawa jest nadal tajemnicza i pewnie taka pozostanie. Czy Blida miała coś na sumieniu, czy nie – samobójstwo popełnione ad hoc, jakby pod wpływem impulsu, jest psychologicznie mało zrozumiałe.

  367. Zofia napisał(a):

    Ostatnio wzywają mnie różne urzędy – a to prezes sądu okręgowego bym, się lustrowała jako wydawca, którym nie jestem a to urząd skarbowy, bym udowodniła na to jakim papiórku firmy dla ktorych pracowałam odnotowały moje składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Oczywiście zawsze pod groźba kar, jakie mnie czekają.
    Urząd wezwał mnie wczoraj i nie bardzo wiem po co.
    Wynika bowiem z wezwania, że urząd nie ma, choć zostały wysłane (sprawdzałam, nawet adresy urzędu, czy aby się nie pomylono) – PIT-ów z firm dla których pracowałam. I w związku z tym oczekuje ode mnie okazania lub złożenia fotokopii tychże. Bo nie wie nic o moich składkach na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. I jak pisze nie jest w stanie zweryfikować prawdziwość rozliczenia zeznania podatkowego.,
    Rzecz w tym, że współpracuję od lat z tymi samymi firmami. Co roku wysyłają ,jak trzeba dokumentację do tego samego urzędu skarbowego, to firmy renomowane, bez żadnych kłopotów finansowych. Zeznanie składam na ich podstawie. Co roku urząd sprawdza, zwłaszcza jak jest nadpłata. W tym roku – w wysokości 1 zł.
    Jestem w 100% przekonana, że te dokumenty …są w urzędzie skarbowym. Takie same jak wysłane do mnie.
    A że co roku moje zeznania podatkowe szykuje specjalista, od lat ten sam – jestem dziwnie spokojna, że wszystko jest w porządku. jak do tej pory.
    Ciekawi mnie, jaki poda rzeczywisty powód wzywania mnie przed swe oblicze referentka „skarbówki”.

  368. głos zwykły napisał(a):

    Uchachany,
    My tutaj z Zofią i innymi dyskutantami już wcześniej rozszerzyliśmy definicję korupcji, tak aby obejmowała działania PiS. Jak przeczytasz odnośniki do definicji w Wikipedii, i weźmiesz pod uwagę kryteria korupcji, które zastosowałem, jak w mordę strzelił oficerowi prowadzącemu wyjdzie, że walcząc z korporacjami, po to aby tylko poddać je kontroli państwa, czyli ograniczyć ich niezależność i samorządność, a także w dziedzinie zachowania się samych władz państwowych i samorządowych. Kryteria działań korupcyjnych PiS spełnia w o wiele większym stopniu niż inne rządy III RP. Można powiedzieć, że w dziedzinie korupcji to oni są już w IV RP. A w dziedzinie świniakowatości w V 1/2RP.
    Ja jestem tylko zdania, że po 89 r. wszystkie grupy interesu, niezależnie od tego czy reprezentowały robotnicze, chłopskie czy też interesy inteligenckich zawodów, popierając w bardzo specyficzny sposób, który naruszał fundamenty demokratycznego państwa prawnego, swoje grupowe interesy, korumpowały państwo. Chciały w gruncie rzeczy rozdawnictwa z budżetu i przywilejów świętej krowy, oraz pełnego korytka. Wątpię, abym w tej sytuacji został uznany, za posiadający „dobry charakter” przez kogokolwiek, komu drogie są partykularyzmy i roszczeniowy sposób myślenia oraz solidarność mafijna-grupowa.

  369. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Sprawa wygląda poważnie! Radzę wziąć kosmetyczkę z podstawowymi kosmetykami – fabrycznie zamkniętymi – a także szczoteczkę do zębów i pastę. Przydadzą się zapasowe gaciusie, bo nie wiesz, kiedy wrócisz do domu….
    Oczywiście, że to żart, ale czy to takie niemożliwe?
    Odwagi… odwagi…

  370. Lex napisał(a):

    Uchachany,

    Pan Rzecznik mówił wyraźnie o TWORZENIU prawa przez TK a nie o WPŁYWANIU na tworzenie prawa.
    Wpływ TK na tworzenie (dobrego) prawa jest pozadyskusyjny!
    Nigdzie nie napisałem, że TK działa zero-jedynkowo. Wyraźnie napisałem, że badanie konstytucyjności odnosi sie nie tylko do całych ustaw ale i do poszczególnych ich przepisów.
    Nigdzie nie napisałem, że dr Kochanowski jest „ciemnym prawnikiem”.
    Dałem jasno do zrozumienia, że był i jest dyspozycyjnym prawnikiem PIS. Teraz to artykułuję w sposób jasny.
    Twoje uwagi ad meritum są jakby obok, ad personam (dr Kochanowski) są insynuacją!.

  371. Lex napisał(a):

    Konkretnie: RPO mówił o „legitymizacji do tworzenia prawa”.
    Wg. mnie mieć legitymizację do czegoś to być uprawnionym do czegoś. W tym przypadku :legitymowany do tworzenia prawa=uprawniony do tworzenia prawa. Co jest oczywistym nonsensem w świetle przepisów Konstytucji, ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i dotychczasowej praktyki orzeczniczej Trybunału.
    c.b.d.o.

  372. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    nie boję, bo niby czego? Finanse od lat mam przejrzyste jak kryształ, bo to zawsze jest tzw. miękkie podbrzusze i jak się chce komuś dowali, to się zagląda do portfela. Zwłaszcza takim upierdliwym pismakom, jak ja. Dla mnie nie nowina.
    Dlatego od lat kupuję przy pomocy kart kredytowych, wszystko jest na rachunkach bankowych a czuwa nad tym mój osobisty bankowy doradca. Wszelkie rachunki też tak reguluję.Nawet na papier do WC – są stosowne wydruki kasowe. Wszelkie dochody także docierają do mnie przez bank.
    I choć nie jestem osobą publiczną i nie piastuję żadnej publicznej funkcji opłacanej z budżetu państwa – tym się różnię m.in. od miłościwie nam panującego pana premiera – moje finanse są transparentne.
    Ale pół dnia mam z głowy a nie lubię, jak ktoś mi dyktuje co mam robić z własnym czasem.
    Przecież to nie chodzi o sprawdzanie rzeczy oczywistych, ale wzywanie, nękanie itp. Urząd jest tylko narzędziem władzy, która usiłuje pokazać kto tu rządzi.
    Tyle, że rządzić się mną nie da. Moi rodzice wiedzieli to bez mała zaraz po moim urodzeniu. Szybko pojęli, że negocjacje i dogadanie się – owszem, narzucanie woli – mowy nie ma.

  373. Lex napisał(a):

    Uchachany,

    jeżeli mi wskażesz choć jedno orzeczenie TK, które stało się PRAWEM, tak jak ustawy czy rozporządzenia wydawane z mocy ustawowych delegacji – wszystko odszczekam.
    Już łopatologicznie: chodzi mi o formułę: ” na podstawie art… ustawy/ rozporządzenia … /.
    Widziałeś kiedykolwiek formułę: na podstawie wyroku TK …..

  374. soulgarden napisał(a):

    Odnośnie śmierci Blidy wypada żec jeszcze kilka zdań. Wyobraźmy sobie,że jednak coś miała na sumieniu,ale niewiele. I teraz postawmy taką osobę w obliczu takiego nalotu i odpowiedzmy sobie czy to nie są akurat okoliczności do najbardziej nagatywnego,wrogiego odbioru takich działań? I czy w umyśle takiej osoby WŁAŚNIE nie pojawi się najczęściej,najprędzej równie irracjonalna mieszanka paniki z agresją? Jeśli ostatnim przeciekiem był proch na ręce jako dowód przeważający to coś musiało być zatuszowane. Czemu? Bo to wyklucza jedynie by miała ręce daleko od rewolweru i secundo najłatwiej proch na dłoń przenieść. Natomiast wszystkie opcje z jakimś rodzajem szamotaniny i zbyt szybkiej decyzji funkcjonariuszki o konieczności śmiertelnego (być może przypadkowo) użycia broni przeciw osobie w panice są okolicznościami do panicznej decyzji zafałszowania dowodów jaknajbardziej. To może być zatuszowanie na miarę 5-10% pkt sondażowych,ale dla Ziobry przy „chciejsko” poważnym materiale dowodowym przeciw niej może nie? I może to zrozumielibywszyscy,którzy mieliby coś zatuszowywać. Zwracam uwagę tylko na okoliczności,które powodują,że śledztwo nigdy nie będzie mogło być dla Blidy traktowane tu bez uwzględnienia na każdym kroku możliwych interesów i złej woli. I obowiązkiem mediów jest zrozumienie tego faktu przy masowym relacjonowaniu czynności wobec zmarłej. Tego wymaga zdrowy rozsądek i elementarna uczciwość.

  375. Jednorazowy napisał(a):

    Uchachany 8.51
    Wydało się (dzieki twojej polemice z narciarzem), że nie masz zielonego pojęcia o systemie recenzowania prac naukowych. Doktorant czy magistrant piszą prace pod promotora, bo to on na bieżaco czyta i poprawia pracę, a nie pod recenzenta (ów) ponieważ recenzenta wybiera się już po ukończeniu pracy. Życzę sukcesów na maturze.

  376. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! I właśnie to mi się w tobie podoba, że nie dasz się nakryć jakimś formularzem. Ale co czasu zabiorą i krwi napsują, to nie do wyjęcia.
    Ja podobnie dociebie urzędnikom się nie daję. zawsze jeśli jest możliwość, siadam wygodnie. Jeśli uznam, że chcą mnie zbyć – zdejmuję płaszcz, lub żakiet i siadam bardzo wygodnie. Nie pozwalam nigdy potraktować się z góry.
    Ale pożartować zawsze można – byle nie z ważnymi urzędnikami.

  377. maciek g napisał(a):

    Wyczytałem w Trybunie,że podobno rozkradziono 30% sprzętu wysłanego z Polski do Afganistanu. Transport zapewniali amerykanie, i jak zwykle takie transporty są utajnione. Za poprzednich rządów zdarzały się jedynie incydentalne kradzieże drobiazgów. Wygląda na to ,że ministerstwo w ogóle nie panuje nad przesyłaniem amunicji i broni, a zabezpieczenie wywiadowcze jest praktycznie żadne. /Co zresztą nic dziwnego, bo Maciarewicz rozwalił wywiad/. Na razie w naszej TV rządowej cicho o tych faktach.
    Wygląda na to że rządowi zaczyna się sypać wszystko / Dzieje się tak jak wielu blogowiczów na tum forum przewidywało/.
    Panie Luboński
    Czy ja napisałem,że podejrzewam planowane zabójstwo dokonane przez funkcjonariuszy!. To zabójstwo mogło być przypadkowe, /dokonane na przykład przez spanikowanego funkcjonariusza/ Chęć ukrycia tego faktu mogła powodować taką lawiną niespójnych komunikatów o zajściu /To jak najbardziej pasuje do ciągle zmieniających się informacji na temat zdarzenia/ . Gdyby zabójstwo było zaplanowane, to zaplanowana była by też informacja o przebiegu zdarzenia, by jak najbardziej uwiarygodnić samobójstwo. Wtedy ludziom bardzo dokładnie analizującym fakty trudno byłoby podważać zeznania.

  378. uchachany napisał(a):

    -> głos zwykły Says:

    maj 22nd, 2007 at 10:49 am
    „Uchachany,
    My tutaj z Zofią i innymi dyskutantami już wcześniej rozszerzyliśmy definicję korupcji, tak aby obejmowała działania PiS. Jak przeczytasz odnośniki do definicji w Wikipedii, i weźmiesz pod uwagę kryteria korupcji, które zastosowałem, jak w mordę strzelił oficerowi prowadzącemu wyjdzie, że walcząc z korporacjami, po to aby tylko poddać je kontroli państwa, czyli ograniczyć ich niezależność i samorządność, a także w dziedzinie zachowania się samych władz państwowych i samorządowych.”
    ;
    Częściowo się z tym zgadzam, pisałem już o „przeginaniu pały” przez PiS, czyli próbie przejścia z jednej skrajności (wszechwładza korporacji w pilnowaniu przywilejów „cechowych”) w drugą (wszechwładza państwa). Co w sumie TK zawetował w przypadku ustawy o dostępie do zawodów prawniczych (czy jak tam się ona nazywała). Szkopuł w tym, ze u nas panuje tradycja „sprzedaży wiązanej” (oprócz idei społecznie wartościowej dołącza się „w pakiecie” trochę kitu odautorskiego, nieraz z innej parafii) oraz „wylewania dziecka z kąpielą” – jak się kogoś czy coś potępia, to automatycznie zakłada się, że wszystko co mówi czy robi jest be :-).
    Więc w sumie nader często pozostaje tylko wybór mniejszego zła, co w przełożeniu na sprawę korporacyjnych barier w dostępie do różnych zawodów sprowadza się do rozstrzygnięcia dylematu co społecznie lepsze: bezwzględna władza korporacji czy bezwględna władza państwa? W pierwszym skrajnym przypadku może to być (i nader często jest) powiązane z tą formą korupcji o której celnie mówiłeś „…nieuczciwe lobbowanie swoich interesów przez mocne podmioty.”, w drugim z klasyczną korupcją typu „w łapę za pozytywnie zdany egzamin”.
    Natomiast wielce godne pożałowania są zamachy na prawa samorządów. Ale zdaje się że od tej poprawki przewidującej wojewodzińskie weto wobec sejmikowego planu podziału srodków unijnych już po krytyce Brukseli odstąpiono. Tak że większość zamachów na samorzady pozostaje w sferze deklaracji (o „korupcyjnym charakterze wielu samorządów” etc.)
    ;
    ” Kryteria działań korupcyjnych PiS spełnia w o wiele większym stopniu niż inne rządy III RP. Można powiedzieć, że w dziedzinie korupcji to oni są już w IV RP. A w dziedzinie świniakowatości w V 1/2RP.”
    ;
    A ja bym tak nie powiedział. Po prostu od kilku kadencji proces zawłaszczania państwa przez aktualnie rządzące kamaryle się pogłębia i tyle. Nie ma między nimi jakiejś strukturalnej różnicy w tym aspekcie. Jest we frazeologii – te poprzednie ładniej deklamowały o demokracji i szacunku dla prawa, a ta ostatnia z bolszewicką brutalnością zarzuca tym dawnym że pod przykrywką tych deklamacji robiły swoje interesy. No i w ramach „transakcji wiązanej” dokłada deklaracje homofobiczne czy kwestionuje nieależność sądów. Przy czym w przypadku PiSu traktuję to akurat jako PR: walcząc o ciemny lud z LPRem i wspierając się na Radyju muszą im wygadzać takimi deklaracjami. Co innego LPR czy różne Jurki – dla nich to sedno sprawy :-)…
    ;
    Czym się różni Kwaśniewski strofujący Millera „Dlaczego przeszkadzasz Jankowi (Kulczykowi)?!” od Kaczyńskiego strofującego Marcinkiewicza za bąknięcie o możliwości podłączenia się do rury północnej? Tylko tym, że w pierwszym przypadku chodziło o prywatny biznes przyjaciela Pana Prezydenta, a w drugim o koncepcje prowadzenia polityki zagranicznej.
    Urban twierdził nieraz, że przewaga lewizny nad prawizną polega tym, że ta pierwsza już się zdążyła ucywilizować i szczerze szanuje demokrację i jej zasady, a ta druga ogarnięta mesjanizmem i przekonaniem o swoich najczystszych intencjach jest gotowa na ich łamanie w myśl zasady „cel uświęca środki”.
    Uważam, że Urban się w połowie myli: zgoda, że taka jest prawizna, ale jakoś nie mogę uwierzyć w szczerą metamorfozę dawnych pezetpeerowskich aparatczyków i nagłe wzbudzenie w nich umiłowanie do demokratycznych procedur zamiast wypróbowanego przez cały PRL koteryjnego sposobu sprawowania władzy :-).
    Oni sa na tyle wytrawnymi politykami, że wiedzą doskonale, że najważniejszy jest PR, bo to ich ciemny lud kupuje. Skoro bierze się na gadki o umiłowaniu demokracji i szacunku dla jej instytucji, to nie trzeba ich żałować… Ale z drugiej strony – jak Kwaśniewski „rzutem na taśmę”ułaskawiał Sobotkę, to ani Polityka, ani NIE nie były takie znowu powściągliwe w krytyce wyroku na Sobotkę :-). Wręcz przeciwnie – bardzo podkreślano tam wątłość dowodów i uznaniowość orzeczenia.
    ;
    Oczywiście z czysto praktycznego względu problemem jest jakość BMW kolejnych ekip; jeżeli ona z tytułu krótkiej „ławki rezerwowej” pogorszy się w sposób rażący, mogą być kłopoty z prowadzeniem spraw państwa. A to jest zdaje się właśnie przypadek PiSu, a już na pewno przystawek (tam to są dopiero artefakty!). Ale o właściwej skali tego zjawiska w porównaniu z wpadkami i zaniechaniami innych kamaryl (koalicji rządzących) trudno coś miarodajnego powiedzieć bez dogłębnej i dość detalicznej znajomości procesu sprawowania władzy kiedyś a teraz. Zarówno w aspekcie administrowania państwem, jak i rządów w spółkach skarbu państwa. Zosi tu nie końca wierzę – zieje zbyt zoologiczna antypisiaczością :-).
    ;
    „Ja jestem tylko zdania, że po 89 r. wszystkie grupy interesu, niezależnie od tego czy reprezentowały robotnicze, chłopskie czy też interesy inteligenckich zawodów, popierając w bardzo specyficzny sposób, który naruszał fundamenty demokratycznego państwa prawnego, swoje grupowe interesy, korumpowały państwo. Chciały w gruncie rzeczy rozdawnictwa z budżetu i przywilejów świętej krowy, oraz pełnego korytka.
    ;
    Święta racja, ale zwróć uwagę, że w równie dobrze można to traktować jako naturalną w państwie demokratycznym walkę grup społecznych o swoje zespołowo wyartykułowane interesy. I tu niestety rola państwa jest nie do przecenienia – ono musi pilnować reguł według ktorych rozstrzygane są te walki :-). I jest główny mankament władzy PiSu: oni nie rozumieją, że współczesne państwo nie da się ręcznie sterować według przepisów dawnych sekretarzy partyjnych. Ono musi przede wszystkim harmonizować tę walkę buldogów pod dywanem i nadawać jej możliwie cywilizowany charakter. Bo spora część tych buldogów jest po prostu ustrojowo wyjęta spod kompetencji państwa.
    ;
    „Wątpię, abym w tej sytuacji został uznany, za posiadający “dobry charakter” przez kogokolwiek, komu drogie są partykularyzmy i roszczeniowy sposób myślenia oraz solidarność mafijna-grupowa.”
    ;
    Reszta później :-).

  379. narciarz2 napisał(a):

    Referendum ogólnokrajowe w sprawie odwołania z urzędu Prezydenta RP i rozwiązania Sejmu RP.
    http://www.referendum2007.org/

  380. uchachany napisał(a):

    -> Lex Says:

    maj 22nd, 2007 at 12:06 pm
    „Uchachany,

    „Pan Rzecznik mówił wyraźnie o TWORZENIU prawa przez TK a nie o WPŁYWANIU na tworzenie prawa.”
    ;
    To co, proponujesz jakieś ezoteryczne rozważania o semantyce słów :-)? Można by powiedzić, że wpływanie jest słabszą formą tworzenia :-).
    ;
    „Wpływ TK na tworzenie (dobrego) prawa jest pozadyskusyjny!”
    ;
    To oczywiste. Kwestia jest tylko w tym, do jakiego stopnia orzecznictwo TK jest algorytmizowalne ogólnym stanem prawa, a na ile może może być także pewnym efektem idiosynkrazji światopoglądowych i politycznych sędziów. Jako że przy analizie funkcjonalnej zasad konstytucyjnych ten drugi czynnik nie może być całkowicie pominięty. Namawiam tu ponownie do lektury ciekawej dyskusji u Sadurskiego i Czabańskiego na salonie24.
    http://wojciechsadurski.salon24.pl/14970,index.html
    http://jacekczabanski.salon24.pl/index.html
    i wcześniejsze:
    http://jacekczabanski.salon24.pl/14656,index.html
    ;
    „Nigdzie nie napisałem, że TK działa zero-jedynkowo. Wyraźnie napisałem, że badanie konstytucyjności odnosi sie nie tylko do całych ustaw ale i do poszczególnych ich przepisów.”
    ;
    Zaszła tu najwyraźniej pomyłka. To nie było do Ciebie. Niezerojedynkowość działania TK była moim argumentem skierowanym do Narciarza w odpowiedzi na jego post
    http://kuczyn.com/2007/05/15/kaganiec-na-sledcze-kly/#comment-24209
    Argumentem podważającym celowość przytoczonej przez Niego analogii między działaniem recenzenta prac naukowych a działaniem TK. Odpowiedź tę zaadresowałem wyraźnie:
    „-> narciarz2 Says:

    maj 22nd, 2007 at 5:51 am”

    patrz:
    http://kuczyn.com/2007/05/15/kaganiec-na-sledcze-kly/#comment-24215
    Ta strzałka -> połączona z nickiem oznacza, do kogo kieruję wypowiedź. Zresztą mam zwyczaj gwoli jasności cytować słowa interlekutora.
    ;
    „Nigdzie nie napisałem, że dr Kochanowski jest “ciemnym prawnikiem”.”
    ;
    Ależ oczywiście :-). Napisałeś zaledwie, że
    „Kompromituje się dlatego, że wypowiada się nie zadawszy sobie trudu zajrzenia do Konstytucji i ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. ”
    http://kuczyn.com/2007/05.....ment-24187
    Z czego wynika wniosek, że gdyby zajrzał, to by się (może) nie kompromitował. Czyli jest prawnikiem, który musi zajrzeć do Konstytucji i ustawy o TK, by się nie kompromitować swoimi wypowiedziami o nim. Jak inaczej można nazwać prawnika, który nie zna podstaw ustrojowych państwa, w którym prowadzi dzialalność zawodową?
    ;
    „Dałem jasno do zrozumienia, że był i jest dyspozycyjnym prawnikiem PIS. Teraz to artykułuję w sposób jasny.”
    ;
    Z tym się jestem w stanie zgodzić. Pytanie tylko, na ile jest bardziej dyspozycyjny na tle swoich kolegów :-).
    ;
    „Twoje uwagi ad meritum są jakby obok, ….”
    Niech Ci będzie :-).
    ;
    „… ad personam (dr Kochanowski) są insynuacją!. ”
    ;
    Czyżby? Przecież to nie moje stwierdzenie, tylko pytanie retoryczne do Ciebie odnoszące się do Twojego passusu o „kompromitującym się Kochanowskim”: cytuję :
    „Uważasz, że RPO Kochanowski jest tak ciemnym prawnikiem, że nie wie po co jest TK ;-)…? Inaczej: uważasz, że prawnik W OGÓLE może być aż tak ciemny :-)…?”
    koniec cytatu.
    ;
    Dziwaczna rozmowa: potraktować wypowiedź skierowaną do kogo innego jako wypowiedź skierowaną do siebie i podjąć z nią polemikę, a potem pytanie retoryczne pomylić z uwagą ad personam…

  381. Zofia napisał(a):

    Uchachany,
    niczym nie zieję, a zwłaszcza zoologiczną antypisiaczością :-).
    Nie wmawiaj mi emocji, bo ja żadnych emocji wobec PiS i jej członków – nie przejawiam.
    Opisuje rzeczywistość, tak jak ją widzę. A że PiS dostarcza tematyki do krytyki, to moja wina?
    Ani partii nie zwalczam, ani nie mam zamiaru jej popierać. Ale skoro rządzi PiS, bo tego chce – to moje zbójeckie prawo to rządzenie oceniać.
    Jak mi znajdziesz cokolwiek, co PiS jako partia robi dobrze, z pożytkiem dla państwa i jego obywateli – to Cię poprę.
    Ale mnie najpierw oświeć, bo ja niczego takiego nie umiem dostrzec.
    Powiem Ci otwartym tekstem:
    mam pełną świadomość, że potrafię wyjątkowo szybko i niezwykle celnie wypunktować wszystkie słabe strony rządzącego establishmentu. Że posiadam wyjątkową zdolność kojarzenia faktów i bywam czasem wyjątkowo złośliwa. Bez względu zresztą, kto rządzi.
    Ale to nie cechy nienawiści czy „zoologicznej antyPiS-owości”, ale …inteligencji. Być może ten walor intelektualny jest objawem antyPiS-owatości, ale czy to jest objaw wręcz „zoologiczny”.
    Śmiem wątpić. Chociaż obaj panowie Kaczyńscy zdefiniowali na użytek polskiego społeczeństwa – inteligencję, ale nie jako walor intelektualny – lecz jako przede wszystkim grupę społeczną, którą cechuje adoracja PIS i jakieś tam korzenie.

  382. uchachany napisał(a):

    -> Jednorazowy Says:

    maj 22nd, 2007 at 1:56 pm
    „Uchachany 8.51
    Wydało się (dzieki twojej polemice z narciarzem), że nie masz zielonego pojęcia o systemie recenzowania prac naukowych.”
    ;
    TO STRASZNE! Ale wiesz – już Dobry Wojak Szwejk mawiał, że „wszyscy ludzie nie mogą być madrzy, bo wtedy na świecie byłoby tyle mądrości, że i tak co drugi zgłupiałby z tego :-)!”
    ;
    „Doktorant czy magistrant piszą prace pod promotora, bo to on na bieżaco czyta i poprawia pracę, a nie pod recenzenta (ów) ponieważ recenzenta wybiera się już po ukończeniu pracy.”
    ;
    A promotor zwykle ma zaprzyjaźnionych recenzentów, którzy pozytywnie recenzują prace jego doktorantów czy magistrantów w słusznej nadziei, że spotka ich za to rewanż: teraźniejszy promotor wystąpi jako recenzent magisteriów czy doktoratów pisanych w przyszłości pod kierunkiem obecnych recenzentów :-).
    Tę praktykę omawiała Polityka lata całe temu wstecz. Ale może teraz się to zmieniło :-)…
    ;
    „Życzę sukcesów na maturze. ”
    ;
    A dziękuję, ale nie ma się co przejmować: minister Giertych dla takich kretynów jak ja na pewno zarządzi jakąś amnezję…

  383. Jednorazowy napisał(a):

    Uchachany 5.19
    Brawo, zdemaskowałeś i dokopałeś tym łżenaukowcom ! Dowal teraz jeszcze transplantologom którzy mordują pacjentów, żeby mieć części zamienne, dziennikarzom, którzy zrzynają jeden od drugiego, ze szczególnym uwzględnieniem Maciusia Rybińskiego i Elki Michalik, a na koniec adwokatom, którzy dogadują się z sędziami i bedzie komplet. Narazie. Jak ty możesz wytrzymac w tej Sodomie i Gomorze ?

  384. narciarz2 napisał(a):

    Uchachany:
    z Twojego akapitu A promotor zwykle ma zaprzyjaźnionych recenzentów… wylania sie obraz calkowitej nieznajomosci funkcjonowania systemu naukowego. Wiec moze dobrze bys zrobil, gdybys sie nie popisywal niewiedza i nie przywolywal Wojaka Szwejka na pomoc. To jednak byl temat poboczny. Uzywajac analogii chcialem zwrocic uwage, ze Twoja wizja na temat autorstwa i odpowiedzialnosci za prawo jest odrobine naciagana. Jesli mimo to uwazasz, ze masz racje – Twoje prawo.

  385. narciarz2 napisał(a):

    Moim zdaniem, sa wazniejsze pytania, niz spieranie sie z Uchachanym na temat pisania doktoratow. Na to bedzie czas w normalnym kraju. Moim zdaniem, teraz w Polsce coraz bardziej wieje groza. Pozwole sobie zacytowac (z niewielkimi zmianami) pytania, ktore zadalem na blogu D.Passenta. W ponizszym cytacie slowo Pan moze oznaczac kazdego czytelnika tego blogu. Kazdy rozsadny czlowiek powinien sobie zadawac pytania „jak do tego doszlo” oraz „jak z tego wyjsc”.
    -
    W jaki sposob doszło do takiej degeneracji? Minister Sprawiedliwosci grozi linczem, Minister Edukacji pomawia zmarlego Kuronia o zdrade, wiceminister Edukacji chce usunąc ewolucje ze szkoł, poseł na Sejm na zamowienie Marszalka Sejmu bezczelnie kłamie przed Trybunalem Konstytucyjnym, Prezydent rozwala wywiad własnego panstwa. To tylko kilka przykładow. Jak moglo dojsc do tego, ze rząd nie upada po jednym takim wydarzeniu? Dlaczego ci ludzie sa bezkarni? W kazdym kraju znajdzie sie grupka łajdakow i załozy partie podobna do PiSu. Ale dlaczego PiS rządzi? Co sie stało pomiedzy rokiem 1989 a 2007, ze publiczne łajdactwo stało sie mozliwe i nic nie zapowiada konca ohydy?
    -
    Pan jest obserwatorem od dawna. Pan obserwowal komune, festiwal Solidarnosci, stan wojenny, zmiane systemu w roku 1989, a teraz Pan obserwuje degeneracje rządu i klasy rządzacej. Jakie wnioski? Jak to jest mozliwe? Kto zawinił? Czy Koscioł, ktory przykrywa degeneracje długą sutanną? Lewica, ktora dostarczyła przykładow małostkowosci podczas swoich własnych rządow? Oswiecona prawica, czyli PO, ktora niekoniecznie jest oswiecona? Co sie takiego stalo w zyciu publicznym, ze do władzy doszli degeneraci i nic nie zapowiada ich odejscia? Na czym polega ta choroba, i w jaki sposob spoleczenstwo moze z niej wyjsc?

  386. Madzia napisał(a):

    Narciarzu, widzę, że mnie doceniasz. To miłe.:))))
    Nie wiem czy wystarczająco cię usatysfakcjonuję, ale współpracy (oczywiście takiej, co to „nikomu nie szkodziła”) p. Kapuścińskiego domyślałam się już dawno (nawet będąc posiadaczką niewielkiej ilości szarych komórek i znając pobieżnie realia PRL’u : ))) ).
    Zastanowiło mnie, co innego. Otóż red. Wróbel w dzisiejszej Trójce powiedział, że on też nie dowiedział się niczego nowego, bo to była tajemnicą poliszynela już od dawna. Tak, więc przez 17 lat żaden dziennikarz się o to Kapuścińskiego nie spytał, (uznał, że ten temat nikogo nie zainteresuje?), pisarz też ani mru mru. Dlaczego?
    Wczoraj u Pospieszalskiego Braun stwierdził, że jest rok 2007 a my ciągle nie potrafimy mówić otwartym tekstem. To się oczywiście powoli zmienia, ale na niektóre pytania czy stwierdzenia jest totalny szlaban (chyba, że ktoś ma tyle odwagi cywilnej by nie bać się wdeptania w błoto przez ludzi rozumnych, którzy nazywają siebie demokratami i kochają się pięknie różnić).
    Pewnych pytań, pewnym ludziom (lub na temat, pewnych ludzi) nie zadaje się i już, (bo to „nie wypada”, bo to podłe itd.).
    @ MW i Lex.
    Dzięki za odpowiedź. Jedna tylko uwaga do Lexa. Ustosunkowujesz się do mojego rozumowania (negatywnie), którego nie przedstawiłam. Ja tylko zadałam pytanie, podałam link i jakieś cytaty. A prawnikiem rzeczywiście nie jestem i dlatego pytam się tych, co mają na ten temat coś do powiedzenia.
    NB co sądzisz o „nadmiernym” przestrzeganiu prawa? Czy np. jadąc ulicami W-wy gdzie jest ograniczenie do 50 km/h powinnam zachować się jak Geremek i dokonać obywatelskiego nieposłuszeństwa i nieco przyspieszyć, czy też ściśle go przestrzegać (tak jak to robię teraz) doprowadzając, co bardziej „absorbująco agresywnych” przedstawicieli „rodzaju drugiego” do białej gorączki? : ))))
    @Zofio
    Źle skopiowałam link. Chodziło mi o:
    http://www.vremya.ru/2007.....78563.html
    (Oczywiście zrobisz, co zechcesz a ja, pozwolisz, że żadnych tez nie przedstawię)

  387. Lex napisał(a):

    Uchachany,

    1. Określenia: „tworzenie prawa” a „wpływanie na tworzenie prawa” mają konkretne znaczenia, – bynajmniej nie tożsame i w analizie tych pojęć nie ma żadnej tajemniczości. Ja je rozumiem dosłownie.

    2. Słowa, że dr Kochanowski jest „ciemnym prawnikiem ” są Twoimi słowami będącymi wnioskowaniem z mojego stwierdzenia, że się skompromitował mówiąc to co powiedział.
    Uważam, że Twój wniosek był równie pochopny co za daleko idący.To co dr Kochanowski powiedział uważam za nadużycie (stąd mój zarzut kompromitacji) – przypisanie TK kompetencji, których TK nigdy sobie nie przypisywał.
    Przeciwnie, – to Prezydent i Premier „na siłę” przypisują TK funkcje tworzenia prawa.
    Polityczne intencje Braci w przypadku takich twierdzeń są oczywiste. Jakie są intencje dr Kochanowskiego ?
    Moim zdaniem, jeżeli TK stwierdza, że jakiś przepis jest sprzeczny z Konstytucją, to MUSI powiedzieć na czym ta sprzeczność polega. Jeżeli dla Ciebie, – podobnie jak dla Prezydenta , Premiera i
    dr Kochanowskiego jest to równoznaczne z tworzeniem prawa to dyskusja staje się bezprzedmiotowa, przynajmniej na ten temat.

    3. Zakładam,ze dr. Kochanowski wie „po co jest TK ” – stąd zarzut dyspozycyjności. Oceniam, to co powiedział.
    Czy zbieżność jego oceny z oceną Braci jest przypadkowa, czy koniunkturalna ?
    Moja opinia w tej sprawie chyba nie budzi wątpliwości.

    Co do jednego zgoda! Rzeczywiście o jednokierunkowości pisałeś w odniesieniu do postu Narciarza. Przepraszam !

  388. narciarz2 napisał(a):

    Madziu:
    [Kapuscinski]: nie bardzo rozumiem, co mianowicie Cie zastanowilo i dlaczego? Kto pyta, nie bladzi. Jesli chcesz wiedziec, to pytaj u zrodel, a nie zadawaj retorycznych pytan na tym blogu. Pytaj dziennikarzy, pytaj red. Wrobla, pytaj rodziny Zmarlego, skoro jego samego zapytac juz nie mozesz. Nie zawracaj glowy tu obecnym retorycznymi pytaniami nie skierowanymi do nas.
    [Pospieszalski]: Pewnych pytań, pewnym ludziom… Z Twojej wypowiedzi wynika jedynie to, ze to Ty ciągle nie potrafisz mówić otwartym tekstem. O co Ci chodzi? Chcesz nas poinformowac o wypowiedzi Pospieszalskiego? Czy tak sobie piszesz, bez zwiazku z niczym?
    -
    Jesli idzie o pytanie do mw i Lex, to ja nie odpowiem, ale skomentuje. Czy Ty naprawde nie widzisz roznicy pomiedzy sprawa, o ktora zawalczyl Geremek, a ruchem ulicznym? Kpisz sobie czy co?

  389. Arek napisał(a):

    Madziu,
    Geremek stosując nieposłuszeństwo obywatelskie nikomu krzywdy wyrządzić nie mógł, do tego dzięki swojemu protestowi pokazał absurdalność ustawy i dołożył cegiełkę do obrony naszej prywatności i wolności, naruszonej przez ustawę, co potwierdził TK.
    Natomiast przekraczając przepisy drogowe można narazić cudze życie, do tego jest mała szansa, że TK uzna kodeks drogowy za niezgodny z konstytucją.
    Podobno nie ma głupich pytań, więc napisałem tę odpowiedź.

  390. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowni państwo, właśnie wrócilismy ze wsi. Melduję się, żebyście nie mysleli, że zapomniałem o blogu i o Was. Muszę teraz wasze komenmtarze przeczytać, ale to jutro od rana. Mam nadzieje, że przy najblizszym wyjeździe będe miał juz internet pzrez komórkę i stały kontakt z salonem.

  391. Piotruś napisał(a):

    Ukochany odpowiedz sobie
    Trybunał Kucharzy przygotowuje kremy?
    TK bada smak kremu i jego ogólną przydatność do smaku tortu ?
    Madziu (6:29) próbowałem ci to już wyjaśnić – PRL to nie sama biel i czerń.
    Nikt nie zapytał Pana Kapuscińskiego, bo nikomu do niczego nie była potrzebna odpowiedź?
    Gdyby odpowiedział twierdząco, niczego by to zmieniło zarówno wśród wielbicieli jak i niedowiarków.
    Gdyby zaprzeczył postawił by w głupiej sytuacji pytającego.
    Wielokrotnie pisalem o miałkiej wadze całych tych ipeenów lustracji i innych bzdetów, Tu masz kolejny przykład.
    Jeśli to prawda co mówiła Pani Torańska to mamy kolejna ofiarę Kakaizmu.
    Pożyjesz jeszcze parę lat zasiądziesz w fotelu zamkniesz oczy i zobaczysz przy lekturze Kapuścińskiego świat końca XX wieku
    Emocje opadną na szalce położysz dokonania pisarza i jego oprawców, wtedy byc może dokonasz sprawiedliwej oceny.

  392. Arek napisał(a):

    narciarzu2,
    dlaczego do tego doszło?
    1. młody kapitalizm w biednym państwie tworzy wygranych i przegranych
    2. przegrani uznali, że czas, by zemścić się na wygranych i odkuć się
    3. znalazły się siły polityczne, które wskazały winnych ich biedy
    4. populiści zwykle nie mają szans na dojście do władzy, ale PO postanowiło uwiarygodnić PiS obietnicą koalicji PO-PiS
    5. centrum i lewica zostało zniszczone przez PO-PiS, wynik wyborów był znany dużo przed, ludzie nie poszli na wybory, mała frekwencja pomogła populistom z SO i LPR
    6. populiści postanowili skumać się i PO znalazło się na wylocie
    7. populiści nie walczą o elektorat elit, środowisk opiniotwórczych, propaństwowców tylko o poklask rozsierdzonej Polski B
    8. populiści dążą do zniszczenia tych elit i zamiany ich swoimi ludźmi, którzy nigdy by nie dostali szansy na kariery i stanowiska państwowe
    9. specyfika PRL powoduje, że każdy urodzony przed 1972 jest do wymiany, jeszcze sporo nas oburzy, mamy wielką wymianę elit, podobną chyba do początków PRL

  393. jasnaanielka napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......47099.html
    Szokujące oświadczenie min. Ziobry.
    Pan minister wyrażnie zapowiada wprowadzenie linczu – albo ja nie potrafię czytać ze zrozumieniem.

  394. Paweł Luboński napisał(a):

    -> Madzia
    .
    „To się oczywiście powoli zmienia, ale na niektóre pytania czy stwierdzenia jest totalny szlaban (chyba, że ktoś ma tyle odwagi cywilnej by nie bać się wdeptania w błoto przez ludzi rozumnych, którzy nazywają siebie demokratami i kochają się pięknie różnić).
    Pewnych pytań, pewnym ludziom (lub na temat, pewnych ludzi) nie zadaje się i już, (bo to nie wypada, bo to podłe itd.).”
    .
    To niepojęte. Przecież ludzie myślący tak jak TY wygrali wszystko. Macie premiera, prezydenta, marszałka Sejmu, większość w obu izbach parlamentu, macie telewizję publiczną, radio publiczne, kilka spośród czołowych gazet i czasopism, stwierdzacie co chcecie, piętnujecie kogo chcecie.
    I ciągle czujecie się prześladowani? I to WY jesteście wdeptywani w błoto? Na czym polega to wdeptywanie? Że w „Wyborczej” albo w „Polityce” pojawi się zjadliwy komentarz? Że jeszcze nie wszyscy was kochają?

  395. Paweł Luboński napisał(a):

    Jasnaanielko,
    Nie podbijaj sobie nadmiernie bębenka. Ziobro do linczu nie wzywa. Co nie zmienia faktu, że robi rzecz u ministra sprawiedliwości całkowicie niedopuszczalną: próbuje za pośrednictwem opinii publicznej wywrzeć nacisk na niezawisły sąd. W porządnej demokracji już by nie był ministrem.
    Oddajmy mu wszakże sprawiedliwość: facet walczy, może nie o życie, ale o karierę na pewno. Bo jeśli sprawa doktora G. okaże się dęta, to chyba nawet Kaczyński będzie zmuszony wykopać go z rządu.

  396. jasnaanielka napisał(a):

    Przepraszam, za prędko kliknęłam i nie dopisałam, co miałąm dopisać. Pan minister sprawiedliwości zapowiada sąd nad sądem, który wypuścił z aresztu dra G. To ogół obywateli po zapoznaniu się z materiałami śledztwa osądzi niezależnie od wyroku sądu, czyny dra G.
    Czy my jeszcze żyjemy w praworządnym kraju, czy już zaczynamy dojrzewać do samosądów na rynkach? Czy zobaczymy szubienice na rynkach naszych miast i miasteczek, gdzie naród będzie mógł oglądać na własne oczy, jak surowo i sprawiedliwie karze się złoczyńców, nie licząc się z wyrokami sądów?
    Czy będzie się karać złodziei obcinaniem rąk, a za inne przestępstwa uszu? Chyba czas wprowadzić nową specjalizację na studiach medycznych tylko jak ją nazwać… amputator n-tego stopnia?

  397. głos zwykły napisał(a):

    Uchachany:
    „A ja bym tak nie powiedział. Po prostu od kilku kadencji proces zawłaszczania państwa przez aktualnie rządzące kamaryle się pogłębia i tyle. Nie ma między nimi jakiejś strukturalnej różnicy w tym aspekcie.”
    ______________________
    No to wygląda tak jakbyś raczej powiedział, że PiS jest nowym leaderem w dziedzinie korupcji politycznej. W roku 89 zaczęto reformy, które opierały się na idei upowszechnienia własności prywatnej, budowania konkurencyjnej gospodarki i państwa demokratycznego. Reformy te jak wiadomo skończyły się częściowym sukcesem z uwagi na szereg zewnętrznych i wewnętrznych czynników. Reformy zainicjowane przez UD były kontynuowane przez inne partie, nie wyłączając PiS, który też ma swoją agendę. Każdy z fundamentów tych reform był jednocześnie wprowadzany i ograniczany. W rezultacie wiele elementów jest częściowym sukcesem: częściowy sukcesem jest fundament własności, demokratycznych instytucji i konkurencyjności. A jednocześnie w kategoriach rozwoju gospodarki, nastąpił ogromny postęp. Wzrost jest niekwestionowany, optymizm gospodarstw domowych także. Tyle, że wzrost to potrafił osiągnąć i Władymir Putin, a wcześniej jeszcze Arabia Saudyjska, a ostatnio także Chiny, jeszcze wcześniej Korea Południowa. Wzrost gospodarczy nie jest więc tożsamy z zmniejszeniem wskaźnika korupcji politycznej. W szczególności sprowadza się to w Azji mniejszej i większej oraz współczesnym królestwie pieczyngów, czyli Rosji. Jeśli więc dyskutujemy o PiS w kontekście korupcji politycznej to musimy zbadać, czy władza tej partii demontuje filary reform tj . własności, konkurencyjności oraz instytucji demokratycznych. Mnie się wydaje i większości z dyskutantów na tym forum, także – łącznie z jego gospodarzem, że następuje regres, któremu wszakże towarzyszy wzrost gospodarczy.
    A jeśli tak to wg definicji korupcji politycznej (jest i strona po polsku)http://pl.wikipedia.org/wiki/Korupcja_polityczna . Powinniśmy z tak niskiego miejsca jakie zajmujemy po rządach SLD, a wcześniej AWS spaść jeszcze niżej w następnych sondażach obejmujących analizę poczynań PiS i przystawek.

  398. głos zwykły napisał(a):

    Uchachany,
    Posługując się słowem kamaryla używasz nieadekwatnego pojęcia. Kamaryla to bowiem klika wykorzystująca swe stanowiska (najczęściej polityczne) do budowania własnej strefy wpływów, nierzadko przy wykorzystaniu intryg i kłamstw.
    Źródło: „http://pl.wikipedia.org/wiki/Kamaryla”
    A tutaj chodzi o coś więcej o pewną filozofię czy też skromniej sposób organizowania państwa i gospodarki. Ja odbieram nasze b. niskie miejsce w rankingu transparency international jako w istocie rzeczy zarzut prymitywizmu, skierowany tak do jednostek społeczeństwa a także wobec sposobu funkcjonowania i organizacji państwa i gospodarki.

  399. Torlin napisał(a):

    Czytam akurat poprzedni numer „Newsweeka” i trzy rzeczy zwróciły moją uwagę:
    1. Ostatnie zdanie wstępniaka redaktora naczelnego Michała Kobosko: „A już tak zupełnie na koniec, czy Państwa nie dziwi, że w ostatni piątek rola jedynych skutecznych obrońców demokracji przypadła spadkobiercom partii komunistycznej? Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. IV RP nie mogła dać PRL-owi lepszego prezentu”.
    2. Koniec artykułu „Wojna na szczyty” (o szczycie krakowskim i u Turkmenbaszy): „I drugi sukces, którego nie zauważono: w składzie delegacji ukraińskiej znalazł się wicepremier Klujew, co oznacza, że idea szczytu była akceptowana przez obie strony podzielonej Ukrainy”,
    3. Znakomity wprost artykuł profesora Marka Safjana o trybunałach konstytucyjnych (w ogóle), naprawdę, godny przeczytania
    http://www.newsweek.pl/wy.....ykul=18671
    Ps. Uprasza się Madzię o jego nieczytanie.

  400. jasnaanielka napisał(a):

    Pawle L. Oczywiście, że podbijam bębenka i nie tylko sobie. Jednak mam wrażenie, że ta wypowiedż ma już jakąś brzegową wartość, że za nią już tylko… no właśnie co???
    To mówi minister sprawiedliwości w rządzie Prawa i Sprawiedliwości!
    Co jeszcze może powiedzieć i wszystko będzie ok?
    Nie głosowałam na tego prezydenta i na ten rząd (nie pierwszy raz).
    Jestem jednak praworządna i chciałabym ten rząd i tego prezydenta szanować, ale się nie da. Co gorsza zaczynam się bać i nie tylko ja jedna jak mi się wydaje. Ta ekipa codziennie sprawia, że czuję się w moim ukochanym kraju intruzem, jakimś zbędnym przedmiotem, którym wybrany przez niewielką większość rząd próbuje się bawić w sposób bardzo niebezpieczny. Jest mi z tym żle i wg moich skromnych możliwości, staram się to wyrazić.
    Mam wrażenie, że będzie jeszcze gorzej.
    Nawet z takich, jak Madzie nie chce mi się już śmiać.

  401. Lex napisał(a):

    Madziu,

    być może Cię rozczaruję, ale przekroczenie zakazu jazdy z szybkością większą niż 50 km/godz. jest najzwyklejszym naruszeniem prawa, a nie obywatelskim nieposłuszeństwem.
    Dura lex sed lex.

    Sprawa postawy prof. Geremka już jest passe. Wypowiadałem sie na ten temat na innych blogach jakieś dwa tygodnie temu, gdy była „tematem gorącym”. Nie mam chęci do tego tematu wracać.

    Byłem i jestem daleki od przypisywania Ci stwierdzeń
    dr Kochanowskiego, które cytowałaś. Zrozumiałem, być może błędnie, że się z tymi stwierdzeniami utożsamiasz. I tylko to skłoniło mnie do zabrania głosu polemicznego ” w sprawie”. Zapytałaś – udzieliłem odpowiedzi zgodnie ze swoją wiedzą i przekonaniami.
    Nie było w tym nic osobistego.

  402. narciarz2 napisał(a):

    Madzia dostarcza przykladu kleski wychowania obywatelskiego. Oto osoba, ktora myli naruszenie prawa z obywatelskim nieposłuszeństwem. Dajac taki przyklad, wydaje sie mowic, ze jesli ktos wie, jak sie zachowac na ulicy, to ma kwalifikacje do wypowiadania sie, jak nalezy sie zachowac w Parlamencie Europejskim. Sprawy male i lokalne myla sie z wielkimi i panstwowymi. W sumie, na takiego wyborce liczy PiS i przystawki, i takiego wyborce stara sie wychowac Roman Giertych.

  403. Piotruś napisał(a):

    Narciarzu (6:28) do żadnej degeneracji nie doszło, ona była u samego źródła. Mało kto z owych legendarnych 10 milionów oprotestował slogan > Socjalizm tak, wypaczenia nie Panu Bogu świeczkę…

  404. uchachany napisał(a):

    -> głos zwykły Says:

    maj 22nd, 2007 at 9:10 pm

    „No to wygląda tak jakbyś raczej powiedział, że PiS jest nowym leaderem w dziedzinie korupcji politycznej.”

    No dokładnie! Tyle że nazywają to zaprowadzaniem prawa i sprawiedliwości… Trzeba to było jakoś nazwać; dla niektórych wielbicieli poprzednich ekip dla odmiany było Michnik=demokracja (coś jak Majakowskiego „mówimy Partia – myślimy Lenin!”).
    To takie trochę gombrowiczowskie: tak jak nie istnieje ucieczka od jednej gęby inna niż w drugą gębę, tak i nie istnieje ucieczka od jednego układu inna niż w drugi układ :-)..

  405. Zofia napisał(a):

    Madzia,
    Ty jak ten pacjent z Tworek przesypujący piasek z kupki na kupkę – działanie bez celu i sensu. Podajesz mi co raz to inny link do Wremii a nie nie mówisz dlaczego, Twoim zdaniem mam po niego sięgnąć.
    Jest tam jakiś artykuł na który zwróciłaś uwagę i oczekujesz mego komentarza?

  406. Piotruś napisał(a):

    Przepraszam bardzo – cos błysnęło i na blogu pojawił sie początek i koniec.
    Narciarzu (6:28) do żadnej degeneracji nie doszło, ona była u samego źródła. Mało kto z owych legendarnych 10 milionów oprotestował slogan „Socjalizm tak wypaczenia nie” i nikt sie nie zastanawiał że w latach 70 XX w oznaczał on ” Panu Bogu świeczkę…”. Każdy myslał o własnej świeczce i zupełnie różnych ogarkach, a ostatnie lata (różne opcje u władzy) wyraźnie to pokazują. Miejmy nadzieję, że dzisiejsza opcja będzie już ostatnią (jak zwykle niedołęgi na końcu) i wreszcie rozpocznie sie profesjonalizm w rządach i polityce.

  407. narciarz2 napisał(a):

    wreszcie rozpocznie sie profesjonalizm w rządach i polityce. Nie widze mechanizmu, ktory mialby do tego doprowadzic. A takze, nie urazajac nikogo, jak dotad nie widze poglebionych i przekonujacych odpowiedzi na moje pytania. Zwracam uwage, ze we wszystkich krajach regionu nastapila transformacja, ale degrengolada moralna jest w tej chwili glownie w Polsce, jesli sie nie myle. (A moze sie myle?) Pytam, dlaczego? A jeszcze wazniejsze pytanie: co dalej?

  408. narciarz2 napisał(a):

    Każdy myslał o własnej świeczce i zupełnie różnych ogarkach. To jest istota zycia spolecznego, ze sa bardzo rozmaite interesy. Jeden najlepszy i moralnie sluszny interes istnieje tylko u Leszka Sopota, nie urazajac go oczywiscie. Natomiast w praktyce kazda grupa spoleczna ma swoj interes. Ekolodzy i kajakarze chca czystych Jezior Mazurskich, rybacy chca je wszystkie zarybic leszczem, a okoliczna ludnosc chce za darmo wywozic smiecie, najlepiej do najblizszego lasu. Trzeba to jakos pogodzic w cywilizowany sposob. Tak juz niestety jest, ze smiecie tez trzeba wywiezc, ale oczywiscie nie do lasu. Wiec nie ma nic zlego w przeciwstawnych interesach. Pytanie jednak, w jaki sposob i dlaczego z tej prostej prawdy zrobilo sie mordobicie.

  409. uchachany napisał(a):

    -> narciarz2 Says:

    maj 22nd, 2007 at 6:28 pm

    „…w Polsce coraz bardziej wieje groza. Pozwole sobie zacytowac (z niewielkimi zmianami) pytania, ktore zadalem na blogu D.Passenta. W ponizszym cytacie slowo Pan moze oznaczac kazdego czytelnika tego blogu. Kazdy rozsadny czlowiek powinien sobie zadawac pytania “jak do tego doszlo” oraz “jak z tego wyjsc”.
    -
    W jaki sposob doszło do takiej degeneracji? Minister Sprawiedliwosci grozi linczem,…”
    ;
    No bez jaj, przecież Ziobrze chodzi o tak zwany „osąd ogółu” :-). Fakt, ciut bolszewickie to jest…
    ;
    „… Minister Edukacji pomawia zmarlego Kuronia o zdrade, wiceminister Edukacji chce usunąc ewolucje ze szkoł,…
    ;
    no, ten to rzeczywiście wybitny jajcarz… To koszty uboczne koalicji, czyli tzw. „dobrodziejstwo inwentarza”
    ;
    „… Jak moglo dojsc do tego, ze rząd nie upada po jednym takim wydarzeniu? Dlaczego ci ludzie sa bezkarni? W kazdym kraju znajdzie sie grupka łajdakow i załozy partie podobna do PiSu. Ale dlaczego PiS rządzi? Co sie stało pomiedzy rokiem 1989 a 2007, ze publiczne łajdactwo stało sie mozliwe i nic nie zapowiada konca ohydy?… Jak to jest mozliwe? Kto zawinił? ”
    ;
    A cóż to za dziwne pytania? Arek odpowiedział Ci całkiem do rzeczy, a w syntetycznym skrócie stała się rzecz w demokracji najoczywistsza: ci, co nie akceptowali efektu przemian (zresztą z różnych pozycji: od ich totalnej negacji do negacji tylko ich wynaturzeń) zostali politycznie zagospodarowani i ich reprezentacja najzwyczajniej w świecie wygrała wybory :-). Oczywiście dokonano potem manewru dla sporej części wyborców oszukańczego: nie powstała koalicja PO-PiS. Ale to już inna sprawa.
    Reakcja na to i Twoja, i większości gości Pana Waldemara jako żywo dobrze ilustruje moje posty:
    http://kuczyn.com/2007/04/26/trup-zamiast-ukladu/#comment-21443
    http://kuczyn.com/2007/04.....ment-21517
    No i właśnie dotychczasowe elity, tak utożsamiane w oczach fanów PiSu i innych rozczarowanych (w ten czy inny sposób) przemianami są, jak pisałem wskutek polskiego obyczaju politycznego wylewania dziecka z kąpielą wylewane razem z tym, co w nich cenne: z (deklaratywnym przynajmniej) szacunkiem dla prawa, tolerancją, akceptacją wolnego rynku etc.
    Stąd i poparcie dla PiSu ciągle się utrzymuje.

  410. zeen napisał(a):

    Widziałem urywki konferencji prasowej lekarzy, przyznam, że z niesmakiem słuchałem ich wypowiedzi.
    Jak nie lubię kaczolandu, tak nie sympatyzuję z lekarzami.
    Żaden rząd nie poradził sobie z problemami służby zdrowia i obecny niczym tu się nie różni, a urasta w oczach lekarzy na głównego sprawcę ich problemu. Ich problem nazywa się woluntaryzm.
    Nie liczą się lekarze z niczyim zdaniem tak, jak nie liczyli się nigdy.
    Od lat kilkudziesięciu obracam się wśród lekarzy i pielęgniarek, znam to środowisko znacznie lepiej niż przeciętny pacjent. Prywatnie nawet się przyjaźnię z nimi, ba, korzystam z ich protekcji, bo inaczej bym sobie nie poradził. Jako „zwykły” pacjent doznawałem z ich strony niemalże samych upokorzeń, w bardzo nielicznych przypadkach byłem traktowany poważnie i z sercem. Widziałem jak lekarze lekceważą swoich pacjentów, jak powtarzają za nimi to traktowanie pielęgniarki. Ten wiecznie protekcjonalny ton, to mówienie per „ty”, to szydzenie z ludzi nie potrafiących sobie poradzić w sytuacji choroby. Niestety, nasi lekarze nigdy nie byli aniołami i niech teraz ich z siebie nie robią, bo wciąż nimi nie są.
    Dziś kto silniejszy, wyszarpuje dla siebie kawał sukna. Co mają zrobić miliony pracowników, którzy pracują przeważnie w prywatnych firmach? Zwolnić się? Tylko nieliczni wysoko kwalifikowani mają pozycję przetargową i korzystają z koniunktury, wywalczają podwyżki, czyli ze wzrostu korzysta kilka procentów społeczeństwa (w sposób bezpośredni, w pośredni – całe). Mam w dupie lekarzy. Czy strajkują i ja nie mogę się leczyć, czy się zwolnią i będę miał to samo, co za różnica? Osobiście sądzę: niech się zwolnią.
    Nigdy przysięga Hipokratesa nie była dla nich czymś ważnym, teraz też mają ją w dupie. Górnicy wywalczyli – to teraz lekarze walczą. Tylko siła liczy się. Interes pacjenta tak jak tylko deklaratywnie był najważniejszy, tak teraz jest już pomijany całkowicie.
    Przykład woluntarystycznej postawy lekarzy pokazuje jak daleko nam do cywilizowanych krajów, gdzie taka postawa spotkałaby się ze społecznym potępieniem i szybko musieliby lekarze zamknąć gęby. Oczywiście, nigdy by nie pozwolili sobie na taką retorykę jak nasi.
    Przez czas jakiś obserwowałem pracę służby zdrowia w BRD, jeśli lekarz pozwoliłby sobie na lekceważenie pacjenta tak, jak obserwowałem to u nas, nie znalzłby prędko zajęcia.
    Chcę, aby spełnili swoją „groźbę”: niech się zwolnią. Będzie o iluś drani mniej. Na ich miejsce przyjdą inni, którzy będą mieli szansę odzyskać moje zaufanie.
    Że stosuję odpowiedzialność zbiorową? A słuchaliście reprezentanta lekarzy o nazwisku Radziwiłł? Kiedy bronił ewidentnych partaczy przed odpowiedzialnością zawodową to gdzieście byli? Nigdy – a uważnie śledziłem jego wystąpienia – nie spotkałem się ze skromnym chociaż walnięciem się w piersi…..
    Mam przyjaciela – przewodniczącego sądu lekarskiego – to, czego się dowiedziałem o lekarzach z jego praktyki to koszmar nad koszmary! Wręcz niewyobrażalne rzeczy.
    Zresztą o korporacjach lepiej pisze głos.
    Natura próżni nie znosi i znajdą się lekarze choćby z Ukrainy i może wreszcie zacznę być traktowany jak człowiek.
    A jak czytam te głosy poparcia dla lekarzy, z których aż wyje chęć dokopania kaczorom, to mi się rzygać chce.
    Oczywiste, że lekarze zarabiają (oficjalnie) za mało. A kto zarabia za dużo?
    Tylko czy ich postępowanie jest w porządku w sytuacji obecnej? Daleko nam jeszcze do bogactwa starej Europy i ten dystans powinniśmy utrzymywać wszyscy solidarnie. Lekarze się z tego wyłamują i dlatego mam ich w dupie.

  411. Andrzej napisał(a):

    Odpowiedź na liczne pytania Narciarza – Dlaczego?
    http://www.nifl.gov/nifl/facts/IALS.html
    Nakłada się to na kilkadziesiąt lat odpowiedniego „wychowania”

  412. głos zwykły napisał(a):

    Dla Zeen i Narciarza2
    Pozwolę sobie przytoczyć artykuł lekarza anestezjologa który pracuje w USA myślę, że konkluzja jej myślenia jest kapitalna i można ją odnieść do reprezentantów innych elitarnych zawodów w Polsce.
    http://www.gazetawyborcza.....46834.html
    „W czym jeszcze się Pani nie zgadza z prof. Jędrzejczakiem?
    - Profesor opisuje sytuację, kiedy poszedł do sąsiadki, zbadał ją, poradził, by poddała się operacji, nie wziął pieniędzy i wyszedł. Pacjentka doszła do wniosku, że skoro słynny docent nie chce pieniędzy, to znaczy, że ona jest beznadziejnie chora – i nie podjęła leczenia. W rezultacie umarła.
    Dla mnie jest to karykatura relacji między lekarzem a pacjentem. Nie działa się na rzecz pacjenta bez założenia mu karty chorobowej, bez skierowania na badania i bez dopilnowania, czy te zalecenia wykonał. Może mam to wbite w głowę ze względu na wszystkie konsekwencje prawne, jakie grożą lekarzowi w USA, ale dla mnie jak ktoś zajmuje się pacjentem, to musi ponosić wszystkie tego konsekwencje. Nie może zbadać na pół gwizdka i wypuścić. Albo się wchodzi w układ pacjent – lekarz, albo się odmawia. Jeśli już lekarz wszedł w ten układ, to za trzy dni ma obowiązek sprawdzić, co pacjentka zrobiła. W przeciwnym razie grzeszy brakiem profesjonalizmu. Polskim lekarzom tego właśnie najbardziej brakuje.”
    Myślę, że ważne jest to stwierdzenie „dla mnie jest to karykatura relacji pomiędzy”. Nie wiem czy ktoś oglądał film Babilon, pokazujące biedne kraje i tą sytuację pozostawienie człowieka samemu sobie. Coś w tym jest także bardzo polskiego. Pacjent często jest bardzo pozostawiony samemu sobie. W tym roku mojego ojca na poważnie zaatakował rak. Muszę powiedzieć, że by nie przeżył początku roku, bez pomocy znajomej lekarki, gdyż szpital onkologiczny nie był w stanie zareagować na jego problemy związane z infekcją zapalenia płuc. Wydaje mi się także, że chodzenie na terapię do tego szpitala, to raczej wymaga, żelaznego zdrowia. Te wszystkie kolejki, rejestracje, czekanie. Ja z zasady nie leczę się w placówkach publicznych, gdyż one mnie z lekka przerażają. Podobnie jest i w innych zawodach, każdy może nas przerazić jeśli jesteśmy jego klientem… Ot takie wesołe miasteczko z wielką bramą strachu za którą jest tylko gorzej. I jak tutaj nie czuć się sfrustrowany. Trzeba tylko wyjść z domu i potrzebować czegoś…. A frustracja cię sama znajdzie. Zofia np. trafiła do skarbówki. A to wybitni psychologowie. Mnie np. ostatnio koszty określili jako przychód i doliczyli jeszcze raz do przychodu. Czwarty rok się z nimi procesują. Uchyliłem ich trzy decyzję. Czwarta przetrwała i jest jeszcze bzdurniejsza niż pozostałe. Czeka mnie rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. I powiem, że wcale nie mam nadziei, że sąd uzna że koszt to koszt, przychód to przychód. Ale za to doskonale wiem, że sąd wyznaczy mi termin na lipiec albo sierpień względnie dzień przed świętami Bożego Narodzenia, feriami, albo Nowym Rokiem. Na szczęcie jestem wyposażony w wiedzę, że od 200 lat a może od początku naszej państwowości racjonalnie zachowując się i myśląc, nic od państwa, społeczeństwa i jego funkcjonariuszy nie można wymagać. I muszą powiedzieć, że ta świadomość mi jednak pomaga. Po prostu wiem z kim ma do czynienia.

  413. głos zwykły napisał(a):

    Dla Zofii,
    Słowem Zofio nie martw się jeśli chodzi o skarbówkę. Nikt na ciebie nie nastaje na 99.9%. Na twoje życie, zdrowie, majątek. To tylko skarbowy Frankenstein, będzie klawo, jak w wierszach Grochowiaka.

  414. zeen napisał(a):

    Głosie,
    niby wiem, ale nie jestem w stanie tego znieść. Twój chłód wydaje się tylko z pozoru chłopski, on jest w swej chłopskości kością z kości.
    Zazdroszczę Ci.
    Dziękuję Tobie.
    Pozdrawiam serdecznie

  415. soulgarden napisał(a):

    Przypomniała mi się piosenka z jakiejś akademii z początków poprzedniej dekady. Wtedy raczej znaczyła mniej niż dziś. Za to dziś dla każdego będzie miała znaczenie optymistyczne i dlatego należy by nucili ją wszyscy dzisiejsi rywale polityczni. Piosenka pochodzi z okresu kształtowania się niepodległości – oto refren:
    Już zachodzi czerwone słoneczko,czerwone słoneczko za zielonym gajem. Ubodzy powstańcy,śląscy szeregowcy idą na bój krwawy.
    No i tak ze trzy razy idzie ten refren; niemal ciurkiem.
    PS Jeśli kto zna całe dzieło to może by przytoczył? :)

  416. narciarz2 napisał(a):

    Nonsensy zdarzaja sie wszedzie. Jednak przy ich rozwiazywaniu liczy sie sprawna procedura i profesjonalnosc urzednika. Podam przyklad z USA. Razem z zona prowadzimy drobna dzialalnosc gospodarcza (projektowanie zaawansowanej elektroniki). Urzad doszedl do wniosku, ze powinnismy placic ubezpieczenie za zatrudnionych pracownikow, choc nigdy nikogo nie zatrudnialismy. Naliczyli nam 20 tysiecy dolarow oplat, kar, i odsetek. Dzwonilismy, pisalismy listy, ale ponaglenia nadal przychodzily co kwartal. Za trzecim czy czwartym razem ktorys nasz list wreszcie dotarl na wlasciwe biurko. Wszystkie kary i oplaty umorzono. Dostalismy stosowne zawiadomienie, i sprawa sie skonczyla. Nigdzie nie musielismy chodzic. Tu w USA wszystko sie zalatwia listownie, faxem albo przez telefon.

  417. narciarz2 napisał(a):

    Glosie:
    do opisu amerykanskiej pani doktor trzeba dodac, ze amerykanski doktor przyjmuje w malej prywatnej mini-klinice liczacej ze cztery-piec pokojow w tzw. „professional building”, i ma okolo czterech-pieciu osob do pomocy, wlaczajac w to pielegniarke albo dwie. Jego dzialalnosc przypomina raczej dyrektora malej prowincjonalnej placowki zdrowia niz polskiego doktora z wielkiego miasta. Tak wiec dokonujac ocen i porownan trzeba tez znac realia danego kraju. Jesli ich nie znasz, to mozesz wyciagnac zupelnie mylne wnioski.

  418. Arek napisał(a):

    Andrzeju,
    właściwie nic dodać, oto przyczyna

  419. głos zwykły napisał(a):

    Narciarz2
    Jak wiesz posługuję się terminem Makkaczyści, ale Maccarthy kiedy wszczął nieprzytomną kampanię antykomunistyczną działał w takiej sytuacji, że USA było jednak dość swobodnie penetrowane przez komunistyczne siatki, a inteligencja amerykańska często, brała za dobrą monetę propagandę stalinowską. Wcześniej zadałeś pytanie jak do tego mogło dojść w Polsce, że władzę objęli tacy ludzie {takie niedorozwoje emocjonalne i intelektualne}. Moim zdaniem z jednej strony istniały cały czas b. poważne problemy związane z cywilizacyjnym awansem Polski, a z drugiej od początku od 89 r. nóżka religijna i związkowa usilnie pracowała nad powołaniem do życia nowej ideologii, która miała kierować gospodarką i państwem. Nikt nie ma wątpliwości, że Kaczyści, którzy mianują się obrońcą mas przed bogatymi, a jednocześnie mas przed ich własnymi elitami, to są ludzie idei. Którzy nawet jeśli biorą kasę i obsadzają stanowiska swoim członkami i przystawkami, to i tak robią to dla idei, bo tylko oni mają rację. A jeśli ktoś ma absolutną rację to jest ojcem. Może to być ojciec dyrektor, ojciec premier, albo jak w tym wierszyku z bacą we wstępie do dzieła Czesława Miłosza – łajdak. Ponadto pragnę zauważyć, że 2 dni temu wysłuchałem w Radiu Józef audycji o szatanie, które jest tu i teraz. Materializuje się. I jedyna rada na niego to modlitwą go bęc. A jak przeżyje 77 zdrowasiek to jeszcze Jezusem go bęc. I tak na zmianę. Nie muszą dodawać, że w czasie słuchania audycji miałem wrażenie, że sam jestem niemal dobrym domem dla Szatana. To samą chyba receptę mają na gospodarkę i właściwe funkcjonowanie instytucji państwowych. Mnie się wydaje, że niesłusznie na tym blogu, atakujecie PO, choć przyznam się, że nie znam na tyle programu tej partii, ale i jej poczynań, aby mieć dobrze przemyślane zdanie. PO zajmuje jednak postawę partii alternatywnego rozwoju dla wszelkich ideologi, dystansuje się do interesów grupowych, do niszczenia państwa i jego instytucji etc. A nade wszystko ma wpisane w program hasła liberalne. Ja osobiście podzielam sporo poglądów B. Gieremka, choć razi mnie jego mentorski zawodzący ton, z którego powinien zrezygnować jeśli w ogóle myśli o strawnym image polityka. Liberalizm nie jest zły, nie jest tą hydrą, która tutaj posiała spustoszenie. Odwrotnie jest lekarstwem, którego nie udało się nigdy społeczeństwu i państwu właściwie zaaplikować.

  420. Zofia napisał(a):

    Manii prześladowczej ciąg dalszy.
    Każdy, kto kupił w Polsce np. 2-pokojowe mieszkanie jest traktowany przez polskie państwo i jego obecny aparat fiskalny jako …potencjalny przestępca.
    http://wiadomosci.gazeta......55180.html
    Poza układem, SB-kami, hołotą, resztę społeczeństwa, tę nieco bogatszą lub zaradniejszą – stanowią przestępcy.
    Nieliczni porządni obywatele – niezbyt posażna to „kaczyńska” inteligencja, rodziny radiomaryjne i członkowie PiS.
    Tak ocenia obywateli polskich obecny rząd i jego przewodnia partia.
    Dzięki polityce fiskusa – niebawem radykalnie spadnie zapotrzebowanie na budownictwo mieszkalne, co zaradniejszy Polak wyemigruje zagranicę a napływowej ludności ze wschodu wystarczą postPRLowskie slamsy.
    O ile zechce napłynąć np. z Armenii czy w ramach repatriacji z Kazachstanu.

  421. głos zwykły napisał(a):

    W dyskusję nad „reformą” służby zdrowia, ostatnio włączyła się SLD. Mają jedną tradycyjną receptę na wszystko: podnieść składki oraz zwiększyć obciążenia podatkowe. Ich polityka to jest też ideologia. TRUPA ZASILAĆ składkami i podatkami.

  422. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://pl.wikipedia.org/w.....ropejskiej

    Pod tym linkiem mozna dowiedziec sie jaka jest wielkosc produktu krajowego brutto ważonego parytetem siły nabywczej per capita.
    Mysle ze zarobki lekarzy i nauczycieli powiny ksztaltowac sie zgodnie z ta wielkoscia.
    O ile PKB PSN na osobę we Francji wynosi w tys. dolarow 30,2
    zas w PL ksztaltuje sie w granicach 14,4 to rozsadnym jest by zarobki lekarzy w PL byly polowa tego co zarabiaja ich koledzy we Francji.

    Oczywiscie to grube uproszczenie ale jakies obiektywne kryterium w tej naladowanej emocjami sprawie jest niezbedne.

  423. Edwar D.Dana napisał(a):

    Lepiej jednak bez korekty sily nabywczej
    czyli 9/33,9 =0,269

  424. Lex napisał(a):

    Zeen,

    dzięki za poruszenie tematu strajku lekarzy.
    W pełni zgadzam się z Twoją oceną. Nie mam wprawdzie znajomych w środowisku lekarzy, ale mam mnóstwo obserwacji jako pacjent znajdujący się pod stałą opieką: onkologa, laryngologa, urologa, chirurga naczyniowego, nie mówiąc o lekarzu rodzinnym.
    Najpierw dwa wspomnienia:
    1. koniec 1980 r początek 1981 r. – cała Polska strajkuje z wyjątkiem: milicji, wojska i …. służby zdrowia.
    Dlaczego służba zdrowia ie strajkowała? Uważali wtedy (lekarze),że ich powołaniem – jest niesienie pomocy ludziom chorym, a strajk oznaczałby właśnie odmowę udzielania tym ludziom pomocy lekarskiej, co byłoby niezgodne z podstawową zasadą lekarskiego kodeksu etycznego;
    2. koniec roku 1988 początek 1989 r – cała Polska strajkuje z wyjątkiem: milicji, wojska i …. służby zdrowia. Służba zdrowia nie strajkuje -powód – jak wyżej.

    Co się stało z etosem zawodu lekarza, że dla dochodzenia swoich słusznych żądań płacowych ( postulat reformy służby zdrowia został do żądań płacowych dodany tylko po to aby osłonić jednoznaczną wymowę postulatu płacowego ) zdecydowali się odmawiać pomocy ludziom chorym ?
    Twierdzą, że ludziom znajdującym się w stanie zagrażającym utratą życia pomoc będzie udzielana. A ile przypadków tych stanów zagrożenia zostanie wywołanych odmową przyjęcia na umówione wcześniej badania kontrolne ? Dzisiaj będą „z poświęceniem” ratować życie człowiekowi, który dostał zawału ale gdyby ten chory był przyjęty w poniedziałek na umówione badanie kontrolne, to może stan przedzawałowy zostałby wcześniej wykryty i do zawału by nie doszło ? Ile ludzi w takiej sytuacji skończy życie ?
    Krzyczą, że chodzi im o nas, pacjentów. G…o prawda !
    ( przepraszam za wulgaryzm ). Na przełomie ubiegłego i bieżącego roku lekarze dostali podwyżki. Czy wpłynęły one na najmniejszą choćby poprawę sytuacji nas – pacjentów ? Oto przykład tej poprawy:
    Przychodnia przyszpitalna – poradnia chirurgii naczyń. Lekarz powinien przyjmować od godz. 12-ej. Godz. 12,30 lekarza nie ma.
    Godz. 13,oo – lekarza nie ma. Godz. 13,30 – lekarza nie ma.
    Godz. 13 ,45 Hurra !! Pan doktor raczył przyjść.
    Podobnie jest w innej przychodni przyszpitalnej – poradni laryngologicznej.
    Przychodnia przyszpitalna – poradnia urologiczna. Rejestrują tylko
    20 pacjentów (lekarz przyjmuje w dniu rejestracji ). Żeby się zapisać muszę wstać o 5,oo rano, jechać do przychodni. Mam samochód – w przychodni jestem ok. 5,30. Jestem już 4 – 5 w kolejce. O godz. 6,15 kolejka jest „pełna”. Spóźnieni nie mają szans na rejestrację. Całe szczęście,że lekarz urolog jest punktualny ( spóźnienia są ok. 15 minutowe ) – zaczyna +/- o godz. 9,oo. Czekamy do 7,oo na otwarcie rejestracji, a potem na lekarza do godz. 9,oo.

    Tak wygląda wpływ podwyżek wynagrodzeń lekarzy na poprawę obsługi pacjentów.
    Tak było, tak jest i tak będzie.

    Lekarze mogą zarabiać nawet po 10 tys. zł. Dalej będą trzymać te wszystkie 1/8, 1/4, 1/3 i co tam jeszcze etatu, bo jeżeli mam 10 tys., to dlaczego tanim (pacjentów ) kosztem mam nie mieć 15 tys. ?
    A czas pracy ? Ciekawe za ile godzin pracy w przychodni płacą chirurgowi z mojego przykładu skoro z wymiaru czasu pracy w poradni „urwał” prawie 2 godziny? A w tym samym czasie na pełny etat zatrudniony jest w szpitalu!
    Twierdzą, że strajk nie jest wymierzony w nas- chorych. A w kogo ?
    W rządzących ? Kliniki rządowe nie strajkują ! To nam się odmawia pomocy, – nie premierowi, ministrom, posłom itp.
    Lekarze zarabiają mało. Jest to poza wszelką dyskusją. Ale żądanie aby lekarz- rezydent ( dawniej to się nazywało chyba stażysta) zarabiał 5 tys . Dlaczego inżynier-stażysta, prawnik- stażysta i
    przedstawiciele wszystkie innych zawodów, gdzie jest wymagane wyższe wykształcenie, mają na stażu zarabiać tyle ile zarabiają, czyli kilkaset złotych, a lekarze tyle ile żądają ?
    Sprawa korupcji wśród lekarzy ? Przecież to jest zjawisko nagminne i jak się okazuje wysokość zarobków lekarzy nie ma żadnego wpływu na tą sytuację. Przykład dr G jest tu znaczący. Przywołuję osobę dr G, gdyż raczej zarzuty korupcji – sądząc po doniesieniach prasowych – choćby w części zostaną potwierdzone przed sądem, a Pan dr G chyba zarabiał więcej niż 17oo zł miesięcznie.
    Ale co się dziwić. Koryfeusz polskiej hematologii, Pan prof. Jędrzejczak uważa, że branie łapówek przez lekarzy to nic nagannego, bo jest to tylko „dokupywanie” sobie usługi. Jeżeli Pan profesor w tym duchu wychowuje swoich studentów… Szkoda słów!

    I jeszcze o mediach. Takiej ordynarnej manipulacji dawno nie widziałem i nie słyszałem. Wszyscy popierają strajki lekarzy.
    W poniedziałek TVN 24 przed południem kilka razy pokazywała Pańcię ( podobno pacjentkę), która, a jakże popierała strajk lekarzy, bo oni mało zarabiają a pacjentom nic się nie dzieje złego. Pańcia w czasie wypowiedzi wygadała się, że jest… pielęgniarką. TVN się zreflektowała widocznie, bo po południu tej Pani już nie było. Byli za to chorzy na łóżkach szpitalnych podpięci do jakichś urządzeń, którzy – a jakże – popierają strajk. Ciekawe, że żurnaliści nie zapytali o opinię tych, którzy np. ze szpitali przed strajkiem zostali wyrzuceni ( pardon – wypisani ).
    Dużo tego z siebie wyrzuciłem ale jestem człowiekiem starszawym (68 lat), schorowanym i emerytem. Mnie nie stać na opłacanie leczenia w prywatnych gabinetach lekarskich. A tą sytuacją jestem PRZERAŻONY !
    PS. Mam nadzieję, że Gospodarz nie będzie miał nam za złe ale jest to temat jak najbardziej aktualny i dotykający rzeszy kilkuset tysięcy chorych, którzy z dnia na dzień pozbawieni zostali specjalistycznej opieki lekarskiej.

  425. mw napisał(a):

    To prawda, istnieje ciągle w naszym społeczeństwie, może niezupełnie uświadomione, przekonanie, że niska płaca usprawiedliwia niejako łapówki, albo, odwotnie, że jeśli ktoś bierze (albo choćby ma taką możliwość), to wyższa płaca mu się nie należy.
    .
    To myślenie „homo sovieticusa” i wcale niełatwo je skorygować. Po raz pierwszy zetknąłem się z nim, a w każdym razie zdałem sobie z tego sprawę, jesienią 1980 r., gdy, jako delegat ‚związkowy’ do Komisji Służby Zdrowia „S” przysłuchiwałem się rozmowom z delegacją ministerstwa zdrowia (zakończonych strajkiem w Sali Herbowej ówczesnego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku). Podczas tych „negocjacji” wiceminister (chyba) zdrowia, zdaje się o nazwisku Gręda (czy podobnie) tak właśnie oficjalnie (!) wyjaśniał jeden z powodów niskich zarobków lekarzy. Ponieważ dorabiają łapówkami. Byliśmy tym stwierdzeniem oburzeni, ale dziś widzę jak trwałe myslenie społeczne ono reprezentowało. Wydaje mi się, że słyszę ten argument, między wierszami, niewypowiadany expressis verbis, i u dzisiejszych polityków.
    .
    Zdemoralizowane to nasze społeczeństwo.

  426. Zofia napisał(a):

    Z ukłonami dla Minera:
    http://wiadomosci.onet.pl.....skart.html
    Polecam szczególnie ten akapit:
    „Burza w Niemczech: rząd w Berlinie przyznał, że od dwóch lat tamtejsze tajne służby przeszukują przez internet komputery obywateli. Bez nakazu, bez wiedzy inwigilowanych i nawet bez konkretnych podejrzeń. Czy podobnie postępują polskie organa ścigania i służby specjalne? Zebraliśmy dość poszlak, żeby stwierdzić: tak. Z tą różnicą, że w Niemczech się o tym ostro dyskutuje. W Polsce nie”.

  427. maciek g napisał(a):

    Lex:
    To oczywiste, że poziom usług nie zależy od wysokości zarobków. Zęby usługi były lepsze trzeba uruchomić odpowiednie mechanizmy motywujące. Jednym z nich jest wolny wybór i płacenie za usługę i jest to chyba najskuteczniejsze, bo na dodatek eliminuje złych. Jasnym jest że może się okazać że wielu wówczas nie będzie stać na usługę. Jednak przy rozsądnym systemie ubezpieczeniowym z minimalną gwarancją państwa zwrotu kosztu leczenia w nagłych wypadkach gdy okazało by się, że leczony nie miał ubezpieczenia lub miał go zbyt mało system opieki zdrowotnej powinien skutecznie funkcjonować przy kosztach praktycznie zbliżonych do obecnie pobieranych na służbę zdrowia (te 8,5%) Z ubezpieczenia były by opłacane zabiegi i usługi lekarskie w podobny sposób jak opłaca się naprawy samochodów uszkodzonych w wypadkach. Trzeba by oczywiści wycenić „koszyk usług” (ile można wypłacić z ubezpieczenia na dany zabieg , poradę itp) Oczywiści nic nie stało by na przeszkodzie by dopłacać za droższe usługi z własnej kieszeni lub wykupywać droższą polisę. Trudno mnie tu w trzech zdaniach opisać dokładnie taki system, niemniej on będzie działał i na dodatek eliminował łapówki – bo po co brać i narażać się jak można oficjalnie zarobić. System taki eliminuje automatycznie żądania płacowe służby medycznej bo przecież rynek ustali ile zarobią – jak się będą drożyć to stracą pacjentów którzy przejdą do tych tańszych i też dobrych. Przedsiębiorczy założą szpitale i kliniki i z nimi będą negocjować płace lekarze i pielęgniarki. Dopóki służba zdrowia będzie „państwowa” dopóty będzie zła. Opowiadano mnie że z powodu strajku lekarzy żaden szpital nie chciał przyjąć dziecka z grypą żołądkową, a ono już chłodło i rodzice zdawali sobie sprawę z krytycznej sytuacji. wreszcie szukając po znajomych udało się załatwić szpital. A więc nie jest tak że przyjmują wszystkich z zagrożeniem życia (lekarze w opisanym prze zemnie wypadku nie chcieli nawet zobaczyć co się dzieje z chorą). Poinformowano mnie -jak będzie nagła potrzeba wzywać karetkę. Samemu nie wieść do szpitala bo może się skończyć jak w opisywanym przypadku.

  428. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    może to zabrzmi nieco arogancko, ale wielokrotnie pisałem na blgach, że obecnie inwigilacja społeczeństwa jest wielokrotnie większa niż kiedykolwiek przedtem. Dzieje się tak dzięki tzw. szokowi komunikacyjnemy, który spowodował wypływ większej ilośći informacji i „higieniczny” sposób jej kontroli. Sprawdzając kilkakrotnie swój komputer naliczyłem średnio 79 szpiegowskich inwigilacji. Częśći z nich wogóle nie mogłem się pozbyć. Obecnie władze dysponują takimi formami inwigilacji, że te opisane wyżej są wręcz prostackie. Mogę Ci doradzic jedynie, że zamiast próbować obejść wywiadowców, lepiej daj im do zrozumienia, że się ich nie boisz. I na litość boską nie dawaj się przekonać jakimś podporucznikom, że wszystko jest cacy.

  429. Zofia napisał(a):

    Ależ Stan,
    ależ ja się nie boję.
    Doskonale wiem, nawet czasem dokładnie kto – buszuje mi w komputerze.
    Tyle, że Miner cały czas dowodził, że mi się mnożą króliczki w mózgu, gdy pisałam iż komputer mi „krasnoludy” penetrują. Więc mu podsyłam informację – że racja jest po mojej stronie.
    Kiedy chcę dotrzeć z informacja gdzie trzeba – to docieram i żaden „krasnolud” mi w tym nie przeszkodzi. A czytać sobie może do woli. Tego, co chciałby wyczytać – w komputerze nie znajdzie.

  430. Lex napisał(a):

    Również przeczytałem „Burzę w Niemczech” i w „żywy kamień” nie wierzę w zapewnienia naszych oficjeli. Ale niech im wyjdzie na zdrowie. Na twardym nic nie mam – mogą sobie zaglądać. Co mam do powiedzenia to mówię (piszę) na blogach. Mogą mi naskoczyć.

  431. Andrzej napisał(a):

    Przerażeniem mnie napawają ostatnie teksty Zeena i Lexa. Znaczą one, że rządy (nie tylko te kaczystowskie, ale równiez poprzednie) odniosły sukces. Udało im sie skutecznie zaszczuć lekarzy. Nie twierdze, ze w służbie zdrowia jest cacy. To bagno i w tym zgadzam sie z Zeenem i Lexem. I na pewno tego bagna nie zlikwiduje się prostym podnoszeniem płac. Tu Lex ma rację – nawet zarobki lekarzy 10 000 tys. zł nie spowodują, że będzie lepiej. Potrzebne sa głębokie reformy. Zapoczątkował je rząd Buzka, ale szybko ich zaniechał, a potem było juz tylko gorzej. A już szczególne „zasługi” ma w tym rząd obecny. Dlaczego? Pisze o tym red. Żakowski:
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4146818.html

    A teraz kilka spostrzeżeń. Zarobki lekarzy. Owszem są tacy, którym powodzi sie znakomicie, tacy którym udało sie wpisać w „układ” i zrobią wszystko, aby tak pozostało. Ci na pewno nie wyjadą. Ale są i inni. Ci poza „układem”. Ile taki lekarz zarabia? Proponuję tabelkę ze strony:
    http://www.gazetawyborcza.....50980.html
    Fajna co? Zarobki lekarza trochę powyżej zarobków kasjerki w supermarkecie i poniżej zarobków nauczyciela gimnazjum. I dziwić, że 30% podwyżka (po kilku latach braków jakichkolwiek podwyżek) nie przekłada się na polepszenie funkcjonowania służby zdrowia? Jak wiec sobie lekarze radzą? Ano prosto, poprzednie rządy zafundowały lekarzom „ratunek” czyli system kontraktów. Wcześniej istniał ustawowy brak możliwości przedłużania lekarzom czasu pracy. Kontrakty to zmieniły. Pracodawca lekarza jest sam lekarz, który podpisuje kontrakty z placówkami służby zdrowia. I stąd mamy sytuacje opisana prze Lexa. Lekarz, który powinien w przychodni przyjmować pacjentów od 10 do 15 pojawia się o 11, bo do 10.30 pełnił dyżur w szpitalu, a wychodzi o 14.30 bo musi zdążyć na 15 na dyżur w pogotowiu. Czy winny jest lekarz? Dla mnie nie bardzo, uważam, że winne są kolejne rządy, które doprowadziły do takiej sytuacji.
    Sprawa wyjazdów lekarzy za granicę, co Zeen komentuje: „A niech sobie jadą”. Problem w tym, ze oni rzeczywiście tak zrobią, a nawet juz robią. Oczywiście, jak wspomniałem wcześniej, nie wszyscy. Zostanie sitwa słusznie przez Zeena i Lexa skrytykowana – lekarze dla których rozwój medycyny zatrzymał sie lata temu, lekarze skorumpowani i znakomicie usytuowani w obecnym „układzie” czyli krótko mówiąc ci, którzy wrośli w system. Ci pozostaną. Czy zadowoli to Zeena czy Lexa? Wątpię.

  432. Andrzej napisał(a):

    W sprawie opisanej przez Zofię. Zainteresowanym polecam program Peer Guardian:
    http://phoenixlabs.org/pg2/
    Zadaniem tego programu jest blokowaniu pakietów przychodzących od adresów IP, które zostały rozpoznane jako wykorzystywane przez szeroko pojęte „służby”. Baza tych adresów jest na bieżąco uaktualniana. W wolnej chwili mozna sobie obejrzeć historię zablokowanych prób wejścia.

  433. Zofia napisał(a):

    PiS drzey pysk o szacunku dla „słusznych” weteranów, a za 5 minut na ich dokładnie w dupie.
    Jak PiS szanuje weteranów:
    Jak ustaliło Polskie Radio Szczecin i reporter „Kuriera Szczecińskiego”, 33 Sybiraków w kamieniu Pomorskim nie doczekało się przez kilka godzin Krzyży Zasługi. Miał je im dziś wręczyć wicewojewoda zachodniopomorski Marcin Sychowski, który się rozchorował. Nikt poza nim nie miał uprawnień do wręczania odznaczeń. Sybiracy czekali kilka godzin na upoważnienie z kancelarii Prezydenta RP dla starosty kamieńskiego Pawła Czapkina, Pktóry wręczyłby odznaczenia.
    Ostatecznie starosta zakończył uroczystość a Sybiracy rozeszli się do domów. Bez orderów. Upoważnienie dotarło kwadrans po zakończeniu uroczystości. Kancelaria nie lubi sie spieszyć, no bo i po co….
    ***
    Ale to nie koniec dziwacznych poczynań owej kancelarii. Attache w „Notesie dyplomatycznym” (Przegląd) donosi o innych cymeliach made in PiS.
    * Kiedy Nicola Sarkozy został prezydentem Żabojadów, kancelaria wysłała depeszę gratulacyjna od prezydenta RP. Pisząc nazwisko nowego prezydenta Francji ….z będem.
    * Za jakieś 5 tygodni, prezydencję w UE pzrejmuje Portugalia. Wiadomo o tym od kilku miesiecy. Ale widać za krotko. Ulubienica pana prezydenta RP, minister Fortyga nie pofatygowała się do tej pory …mianować tam ambasadora.
    * Jak sie okazuje, to nie minister Fotyga rządzi polskim MSZ ale, jak za czasów komuny- agentura. Faceci z ABW.
    Teraz jest taka praktyka, że jak jakiś dyplomata nie dostanie certyfikatu dopuszczenia do tajemnic państwowych – wylatuje z firmy. Tak pozbyto się z MSZ Krzysztofa Jakubowskiego. ABW zabrała mu certyfikat. Więc od sierpnia leci na zieloną trawkę. Podobnie swego czasu stracił certyfikat Witold Waszczykowski . Nikt go z MSZ nie wywalał, rządzili MSZ-em wtedy kolejno Cimoszewicz i Rotfeld. Waszczykowski jest dzisiaj …wiceministrem MSZ-u!
    Tak to bezpieka przejęła kontrolę nad MSZ. Więc nie należy się dziwić, że obecna bezpieka wywala współpracowników poprzedniej bezpieki.
    Tylko po co ten cały szum, ta propagandowa awantura, że tajniaki mają nie zrazić państwem. Rządzą nadal, tyle że „swoje” – PiS-owskie. Co gorsza robią to bardziej po bolszewicku nic komuna z lat 80 czy 90-tych.

  434. głos zwykły napisał(a):

    Andrzej
    Rzecz w tym, że w tych składkach na prawdę dużo się płaci służbie zdrowia. A służba ta źle płaci zarówno lekarzom, pielęgniarkom jak i zrobiła koszmar z porad u specjalistów. Na prawdę trzeba być zdrowym jak byk, żeby robić to co LeX, aby się leczyć. Wiele osób gdyby zatrzymało te składki, to mogłyby za swoje pieniądze leczyć w ekskluzywnych prywatnych klinikach. Zmarły niedawno ekonomista, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomi, skrytykował system ubezpieczeń zdrowotnych w USA, stwierdzając iż wysokie koszty leczenia i brak dostępu do leczenia, jest wynikiem tego, że jednak nie działa w tej dziedzinie rynek. Podobnie można sobie oglądnąć Anglików, znaczna część z nich jest szczerbatych i podupadniętych na zdrowiu, bo wszystko jest tam za drogie. Wynika stąd, że te zawody, które umknęły z różnych powodów rynkowi, nie dają satysfakcjonujących usług konsumentom. Ja osobiście uważam, że nie jest sprawiedliwe zaszczycać prywatyzacją i bezrobociem robotników z wielkich zakładów pracy, a inne segmenty gospodarki i powszechnych usług od zmiany mentalności i metod pracy uparcie chronić.

  435. Lex napisał(a):

    Andrzeju,

    Nie czuję się poszczuty na lekarzy.
    Ja tylko opisałem swoje wieloletnie doświadczenia człowieka chorego, płynące z kontaktów ze służbą zdrowia. Opisałem to co na własnej skórze doświadczam od 6 lat ( wtedy zachorowałem na tyle poważnie, że obecnie nie jestem zdolny do jakiejkolwiek pracy zawodowej ). W swoim poście dwukrotnie stwierdziłem, że lekarze zarabiają za mało. Nie wierzę jednak, że podwyżki wynagrodzenia coś tu zmienią. Nie widzę też żadnej woli zmienienia tego stanu rzeczy. Propozycje dodatkowych ubezpieczeń czy odpłatności za świadczenia nie są propozycjami dla emerytów, którym brakuje pieniędzy na wykupywanie lekarstw. A właśnie emeryci są głównie klientami publicznej służby zdrowia.
    Ja nie widzę wyjścia z tej sytuacji i dlatego mnie ona przeraża.
    Ale co by nie powiedzieć; strajk lekarzy uderza w ludzi chorych. Wymowa moralna tego faktu jest oczywista. I żadne zaklęcia pana Bukiela, Radziwiłła i innych tego nie zmienią.

  436. Andrzej napisał(a):

    Głosie, nie widzę sprzeczności. W końcu pisałem, że służba zdrowia to bagno, wyrażając w tym względzie solidarność z Zeenem i Lexem, oraz że niezbędne są głębokie reformy w służbie zdrowia, a nie zwykła podwyżka pensji.
    Nie zgadzam sie natomiast z nagonka na lekarzy i obarczaniem ich winą za całe zło panujące w służbie zdrowia. Winny jest obłędny system i kolejne rządy, które nie robią nic, aby ten system zmienić.
    Znamienny jest tu opis u red. Leskiego:
    Jarosław Kaczyński wyznał, że wie, iż są ludzie, którzy chodzą do lekarza dla przyjemności, a przychodnie bywają miejscem spotkań towarzyskich. Dał do zrozumienia, że wprowadzenie symbolicznej opłaty za wizyty lekarskie mogłoby tę sytuację zmienić. Po czym oznajmił, że byłoby to w 100% sprzeczne z linią jego rządu i zasadą solidarności społecznej, zatem nie wchodzi w grę. Innymi słowy premier widzi patologię, ale jest ideologicznie przeciwny jej zwalczaniu i mówi to publicznie.
    http://krzysztofleski.sal.....index.html

  437. leszek.sopot napisał(a):

    Polska „zaraza” w Anglii:
    http://www.dziennik.pl/De.....leId=25390

    Narciarz zarzucił mi gdzieś powyżej, że nie dostrzegam gry i walki ze sobą grup różnych interesów bo uważam, że powinien wszystkich jednoczyć jeden interes. Narciarzu, ty chyba myślisz w kategoriach materialistycznych i rozumiesz ideę solidarności jako solidarności np. w biedzie lub w wyznawaniu jednej i tej samej ideologii. Gdzieś ty to u mnie przeczytałeś. Ja twierdziłem, że ideał państwa obywatelskiego, który stanowił etos „S” jest podstawą dla wszystkich i ci, którzy wyłamują się z tego etosu i próbują zawłaszczyć z państwa jak najwięcej dla siebie są niczym innym jak wrogiem idee solidarności. „S”, jak i NZS, walczyła z państwem nomenklaturowym, państwem partyjnych układów, kłamstwem i przywilejami dla wybranych. Nie wmawiaj mi w brzuch, że ja twierdziłem np., że ludzi ma spajać wiara w jednego wodza, tym razem nie w Lenina ale np. w Wałęsę, Kaczyńskiego czy Kwaśniewskiego. Narciarzu, państwo solidarne to takie, w którym każdy ma równe szanse, równe obowiązki i prawa. To takie, w którym własne umiejętności a nie partyjno-biznesowo-koleżeńskie układy pozwalają robić karierę. To także takie państwo, w którym ze wstrętem nie pisze się o kapitalistach czy robolach, komuchach czy faszystach gdy dotyczy to po prostu konkurentów politycznych.
    Lex,
    masz niepełne informacje na temat strajków służby zdrowia w 1980 r. Przypomnę tobie, że przedstawiciele służby zdrowia jesienią 1980 r. okupowali salę urzędu wojewódzkiego w Gdańsku a ich protest poparli strajkiem okupacyjnym studenci AMG. Razem z nimi strajkowali przedstawiciele kultury i oświaty. Na pewno nie pamiętasz o co wówczas strajkowano i treści podpisanych wówczas porozumień. „Budżetówka” walczyła o zwiększenie procentowego udziału w budżecie państwa. Nie mam teraz pod ręką danych o jaki procent walczono – oczywiście bezskutecznie. Byłbym bardzo ciekawy, czy dziś ten procent jest większy niż w czasach PRL – wątpię. Wówczas nie mógł być większy a bo armia, a to zależność od ZSRR, a to coś tam. Wówczas policjant zarabiał więcej od nauczyciela. Dziś chyba to się zminiło i zarabiają podobnie. Czy to znaczy, że w myśl słów Lenina już nie żyjemy w państwie policyjnym, w którym stóż porządku zarabia więcej niż nauczyciel? Co dziś zjada budżet państwa, że procentowe nakłady na służbę zdrowia nie mogą być większe? Czy zjadają nowe siedziby kas chorych, nowe tabory służbowych limuzyn (największy w Europie), nowe tajne służby, nowe siedziby skarbówek i znowu armia – F16 oraz wyprawy wojenne?

  438. leszek.sopot napisał(a):

    Co chwilę ktoś tu wkleja jakiś polityczny link, który powoduje jedynie złość i irytację. Pogarsza samopoczucie i sprawia, że znika z twarzy uśmiech.
    Dla odmiany wkleję coś przeciwnego. Z poniższego tekstu morał można wyciągnąć taki, że Polakowi potrzebna jest Japonka znająca karate by pieniędzy nie wydawał bez sensu, i drugi, że narciarz jest dla takiej kobity partnerem idealnym. Acha, jeszcze jedno, ten Leszek to nie ja:
    http://wiadomosci.o2.pl/?.....038;t=8934
    „- Ja byłem żonaty z Japonką – opowiada Leszek – przez 18 miesięcy, bo w końcu chciałem się rozwieść, ale byłem. To było najpiękniejsze 18 miesięcy w moim życiu. Poznałem ją przez sieć, korespondowaliśmy w języku angielskim, a ja władam tym językiem tak sobie. Okazało się, że ona też nie najlepiej. Ale co z tego, dla prawdziwego szczęścia nie ma żadnych przeszkód. Nie myślałem, żeby ją tu sprowadzać, ale kiedyś tak z głupia frant ją o to zapytałem: czy nie przyjechałaby do Polski? Miesiąc później już była. Żadnych tam gier wstępnych, trzymania się za rączkę czy czegoś podobnego nie było. Oboje wiedzieliśmy, o co nam chodzi. Poszliśmy do łóżka, a potem wzięliśmy ślub. W trakcie pożycia okazało się jednak, że bardzo wiele nas dzieli. Japonki to osoby niesłychanie serio, one na przykład nie rozumieją, że masz taką potrzebę, by raz na tydzień spotkać się z kolegami w lokalu i potrzeba ci na to 3 stów ze wspólnej małżeńskiej kasy. Takie rzeczy nie wchodzą w grę. Ta moja cholera, kiedy się upierałem i próbowałem stawiać, waliła mnie nogą w splot słoneczny, bo trenowała jakieś machanie nogami. Dostałem tak raz i drugi i zacząłem myśleć. Było fajnie, bo w łóżku to była po prostu niesamowita, ale pomyślałem: a jeśli mnie kiedyś tak kopnie, że jej noga wejdzie do środka? No i rozwiedliśmy się. Ona ma nowego męża, też Polaka, bardzo spokojny człowiek, pracownik naukowy – intelektualista, podobno są szczęśliwi. Jego chyba tak nie kopie”.
    .
    Nie ma co, kobieta z jajami, potrafi dbac o swoje interesy. Rozpustnika wywaliła i znalazła sobie informatyka.

  439. dark side napisał(a):

    Co do strajku lekarzy- opinia myslacej czesci populacji – czyli wszystkich niemal komentatorow tego bloga jest trafna. Podniesienie pensji lekarzom stazystom nawet o 100% nie posunie o milimetr sluzby zdrowia we wlasciwym kierunku. Dlatego strajku tego nie popieram. Uwazam wrecz, ze lekarze w lajdacki sposob wykorzystuja swoja pozycje zeby wyszarpac z budzetu tyle ile sie da do wlasnej kieszeni kosztem pacjentow.
    Nie bez znaczenia jest tu tez rzadowa propaganda, ktora codziennie zalewa nas dokladnie spreparowana papka doniesien o wzroscie gospodarczym , spadku bezrobocia, deszczu pieniedzy z unii, podwyzkach plac i wzroscie konsumpcji. Innymi slowy rzad codziennie chwali sie, ze ma kupe kasy, ktora spada mu z nieba, co dla zorganizowanych grup zawodowych (lekarze czy nauczyciele) jest jak smuga swierzej krwi dla rekina w morzu.
    Problem sluzby zdrowia w kapitalistycznym kraju ma tylko jedno rozwiazanie- prywatne ubezpieczenia zdrowotne . Z kilkoma opcjami oplat i uslug jakie kupuje sie, ze te pieniadze. Ode mnie ma zalezec czy wybieram skladke miesieczna 300 euro, ktora gwarantuje mi jednoosobowy pokoj w prywatnej klinice najwyzszych technologii, czy tez wole placic 30 euro miesiecznie, tyle zeby nie trafic do socjalnego szpitala, a reszte wydawac na wodke.
    Problem w tym, ze nawet najdrozsze ubezpieczenie super ekstra plus nie gwarantuje pacjentowi wszystkich zabiegow. Dzisiaj medycyna moze zdzialac niemal wszystko, jednak im nowsze technologie tym drozsze. Swiatowej klasy specjalisci tez sie cenia wysoko.zaden ubezpieczyciel nie zagwarantuje pelnego dostepu do nich w ramach ubezpieczenia.
    Nie stac cie na zabieg,to dostajesz morfinke, bo sluzba zdrowia to przedsiebiorstwo, a nie instytucja charytatywna, gdzie pracuja wolontariusze pragnacy zbawic swiat.
    Tylko jak dotrzec z ta prosta prawda do polskiego wyborcy z koziej wolki. To jest zdaje sie glowny problem.

  440. dark side napisał(a):

    Na polepszenie samopoczucia leszkowi z bloga Wojciech Wierzejskiego (zeby nie bylo calkiem niepolitycznie:

    Gosiewski w wywiadzie dla Echodnia.eu.:”Na drugie imię mam Edgar. Moja mama była zamiłowaną harcerką i nadała to imię na cześć Edgara Poe, czyli twórcy skautingu. “Gosiu” jest pewnym zdrobnieniem mojego nazwiska, rzadko się ktoś do mnie zwraca per Edgar. Tak stara się czynić głównie pan Ryszard Kalisz.”
    Wierzejski:
    „Przeczytałem ostatnio bardzo interesujący wywiad z panem ministrem Przemysławem Gosiewskim na http://www.echodnia.eu – takim internetowym dzienniku świętokrzyskim. Twierdzi w nim m.in., że swoje drugie imię – Edgar otrzymał, ponieważ jego matka była zamiłowaną harcerką i dała mu je “na cześć Edgara Poe – twórcy skautingu”. Otóż niejaki Edgar Allan Poe był – po pierwsze – poetą, nie zaś żadnym twórcą skautingu, a do tego pijakiem i narkomanem. Po drugie zmarł w 1849, a zatem prawie 60 lat przed założeniem skautingu przez Roberta Baden-Powella (1908!). Różne słyszałem wywody z ust pana Gosiewskiego, ale przyznam, że ten popis jego erudycji wprawił mnie w prawdziwe osłupienie”

  441. Piotruś napisał(a):

    Z racji tego, że moja żona jest lekarzem widzę te sprawy tak trochę z boku, ale i od środka. Jak wszedzie sa ludzie i ludziska dlatego uogólnienia większego sensu nie mają.
    Tak dla zapiekłości Zeena – w większości lekarze to ludzie pracowici i zdyscyplinowani i żadnej przyjemności sobie nie sprawią spóźnieniem na spotkanie kimś z chorym, a więc rozdrażnionym. A zauważ przy tym, że nie można precyzyjnie określić czasu dyżuru, zabiegu, operacji.
    Jedno wszakże jest pewne – byli dobrzy w podstawówce dostali sie do liceum, byli dobrzy w liceum dostali się na medycynę. Harowali na studiach, po studiach i pokonali w tak modnym obecnie wyścigu szczurów większość swoich rówieśników – dlatego maja pełne prawo do satysfakcji materialnej. Jężeli społeczeństwo im tego odmawia za czas nieodległy będzie leczone wodą święconą w klinice św. Łazarza. Bo niestety moi mili tak to juz jest, albo lekarz, albo grabarz. ( a marmurowych nagrobków coraz więcej)
    Aha jeszcze jedno – podejmowaliście kiedyś w 3 minuty diagnozę decydującą o życiu lub śmierci nieprzytomnego nastolatka – nie życzę wam tego.
    Aha jeszcze drugie – lekarze naprawde zarabiaja grosze i nie sa na utrzymaniu mamy.

  442. leszek.sopot napisał(a):

    dark side,
    Edgarowi dedykowałbym moją ulubioną opowieść Allana Poe „Upadek domu Usherów”.
    Skąd się Przemolowi wziął skauting trudno dociec, można jedynie podejrzewać, że z jego skłonności, jak i jego kumpla prezesa, do mitologizowania własnego życiorysu. Gosiu i prezio się zmartwią. Wszystko wskazuje na to, że do końca roku powstanie książka o środowisku opozycji demokratycznej związanej z UG.

  443. Zofia napisał(a):

    Kochani,
    Edgar Allan Poe – to przede wszystkim twórca noweli kryminalnej i dziennikarz niż poeta. I do historii literatury przeszedł generalnie właśnie jako znakomity autor psychologicznej noweli kryminalnej.
    Czy był pijakiem? Nie wiem, to raczej o nim tak pisano po jego śmierci. Tak samo jak o tym, że palił opium.

  444. Piotruś napisał(a):

    Dark Side (6:39) lekarze stażyści domagają sie wzrostu płac o 300% by nie chodzic w dziurawych butach.
    100% juz dawno niczego nie zmieni – to jest skala problemu.
    Z góry przepraszam, nie chcę wpisami urazić nikogo z chorych.
    Byc może wystarczyły by czeki refundowane przez Ubezpieczyciela i szczelniejszy system kontroli.
    Ale wtedy wyszłoby szydło z worka:
    - bieda ogólna
    - mało chętnych do wzajemnych ubezpieczeń (solidarność)
    - wielkie, niczym nie uzasadnione oczekiwania
    - czytelność systemu.
    Ojej – jak się rozpisałem to doszedłem do wniosku – posłać IPN w struktury słuzby zdrowia toż to żywa skamielina komuny.

  445. narciarz2 napisał(a):

    Leszku:
    mowiac o jedynie slusznej ideologii mialem na mysli Twoj idealizm. Ty ciagle wierzysz w ludzka dobroć i w trzecia droge inspirowana przez JPII.
    -
    Moim zdaniem taka idealistyczna droga nie jest realna. Ludzie robia to, co im sie oplaca. Pytanie stojace przed swiatlym rzadem i przed madra partia polityczna powinno wiec brzmiec w jaki sposob zrobic tak, zeby uczciwosc oplacala sie bardziej niz cwaniactwo? Pytanie jest proste. Chyba nawet rydzyk je zrozumie. Odpowiedz jest skomplikowana. Odpowiedzi rydzyk ani nie zrozumie ani nie chce zrozumiec. Jednakze to nie znaczy, ze odpowiedz nie istnieje. Rola wyksztalciuchow powinno byc szukanie tej odpowiedzi.

  446. narciarz2 napisał(a):

    Edgar Allan Poe, jak slyszalem, byl chory na depresje.

  447. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    „Pytanie stojace przed swiatlym rzadem i przed madra partia polityczna powinno wiec brzmiec w jaki sposob zrobic tak, zeby uczciwosc oplacala sie bardziej niz cwaniactwo?”
    ______________________
    Jak najbardziej to jest zasadnicza kwestia, bowiem egzekucja prawa jest niewydolna. Nawet zwykły złodziej wie, że zanim zostanie złapany, przy tej organizacji pracy policji, prokuratury i sądów jest w stanie bezkarnie wykonać 40-100 skoków. A co dopiero cwaniak… Teraz na pewno zapisałby się do Samoobrony…

  448. narciarz2 napisał(a):

    Przeczytałem w GW o koncie bankowym premiera, a raczej o braku konta i o stwierdzeniu premiera, dlaczego konta nie posiada. Zakładając, ze premier nie wygłaszal tekstow satyrycznych na swoj własny temat, nasuwa sie kilka prostych wnioskow. Po pierwsze, jest rzeczą dosc niezwykłą, aby wykształcony czlowiek w srednim wieku nie miał oszczędnosci i nie miał konta w banku. System bankowy i jego usługi dla obywateli sa jedną z podstaw funkcjonowania nowoczesnego społeczenstwa. Kierownik duzego przedsiebiorstwa (a rząd jest takim przedsiebiorstwem) powinien wiedziec z własnej praktyki, jak się korzysta z usług bankowych. Kierownik, ktory tego nie wie, jest po prostu niekompetentny. Po drugie, wizja premiera, ze ktos mogłby mu cichcem wpłacic na konto i potem zrobic z tego aferę, nie ma zadnego uzasadnienia w realnie istniejacej rzeczywistosci. Ktos, kto zyje z takimi wizjami, jest najzwyczajniej chory. I wreszcie po trzecie, kazdy sądzi intencje innych ludzi po własnych intencjach. Jesli premier boi się manipulacji, to oznacza, ze sam takie manipulacje planuje.
    -
    Podsumowując: na czele rzadu stoi osobnik owładnięty manią przesladowcza, ktora kaze mu obawiac sie nieistniejących zagrozen, i podejmowac irracjonalne decyzje podyktowane obawami, ktore są wytworem jego własnej chorej wyobrazni.

  449. leszek.sopot napisał(a):

    Propozycja dla psiącących na lekarzy
    .
    Mam prosty pomysł, aby ci, których rażą postulaty lekarzy, aby postulowali proste rozwiązanie prawne. Prosze się domagać zwolnienia z płacenia składki na kasy chorych, ale w zamian za to wszystkie interwencje lekarskie będą płacić w cenach rynkowych w prywatnych gabinetach. Jeśli też drażnią ich postulaty nauczycieli to też niech domagają się obniżenia podatku, ale w zamian za to ich dzieci będą musiały płacić za naukę od przedszkola do studiów wyższych. To samo może dotyczyć postulatów policjantów – niech zwolennicy wolnego rynku korzystają tylko z firm ochraniarskich i prywatnych dedektywów, a policja niech będzie tylko dla plebsu.
    Byłoby to chyba zgodne ze zdrowym rozsądkiem oraz z wolnością osobistą. Jestem bardzo ciekawy co by zrobił taki yuppies gdy go jakiś koncern kopnie w 4 litery i wyląduje z żoną i dzieckiem na bruku. Pewnie byłby taki zapobiegliwy i odkładał w banku by w razie niepowodzenia zapłacić zaległe składki aby skorzystać z darmowej opieki zdrowotnej.
    Nie podoba się radykalnym liberałom utrzymywanie z ich kasy obdartuchów to niech sobie sami za wszystko płacą. W zamian obtartuchy nie będą chcieli ich podatków.
    .
    Narciarzu,
    ja wierzę jak Jan Jakub Rousseau, że człowiek rodzi się dobry, a niestety staje się zły dopiero pod wpływem otoczenia. Skoro to otoczenie, które sam człowiek sobie kształtuje, a nie natura, na którą człowiek ma mały wpływ, to znaczy, że jest tu sporo do zrobienia, że postęp w dziedzinie szukania sprawiedliwszego systemu społecznego będzie trwał jeszcze bardzo długo. Demokracja zaczęła się rodzić gdzieś tak z 200 lat temu. Jest więc bardzo młoda. Trzeba krytykowac to co złe, nie godzić się na zło. Nie można stawiać sobie za Boga złotego cielca bo świat zamienia się w piekło – jak w USA, gdzie ok. 40 mln ludzi jest pozbawionych ubezpieczenia a średnia życia mężczyzn jest niższa niż w Polsce – jak podał pisowski wiceminister zdrowia.

  450. leszek.sopot napisał(a):

    głosie,
    rząd, a w praktyce urzędy skarbowe, własnie podjął akcję, którą już krytykują wszytkie media, aby uczciwość bardziej się opłacała niż cwaniactwo.
    Ja akcję wyrywkowego sprawdzania obywateli skąd mają pieniądze na np. kupno domu, popieram. Krytykowałem rządzących za bezczynność w tym temacie i planowanie lustracji majątkowej jedynie polityków, czy też urzędy skarbowe za siedzenie na tyłku i sprawdzanie jedynie pitów.

  451. narciarz2 napisał(a):

    Leszku:
    mozesz sobie wierzyc. Ja natomiast wierze, ze egoizm i agresja sa cechami wrodzonymi czlowieka oraz innych zwierzat stadnych. Altruizm takze jest wrodzony. Istnieja badania, pokazujace, ze altruizm jest skorelowany ze stopniem pokrewienstwa. Krotko mowiac, samolubne geny.
    -
    Natomiast oprocz genow istnieje takze rozum, ktorego mozna uzywac w bardzo rozmaity sposob. Mozna go uzyc w celu mozliwie najskuteczniejszego przykopania teczką w splot sloneczny. Ale mozna go takze uzyc w celu ustanowienia mozliwie przjrzystych i uczciwych regul gry. Moje pytanie powyzej dotyczylo tej drugiej ewentualnosci.

  452. narciarz2 napisał(a):

    Leszku:
    obawiam sie, ze odpowiedz rzadu na powyzsze pytanie jest na miare mozliwosci umyslowych radzu, ktore nie sa wielkie. Obawiam sie, ze prawidlowa odpowiedz nie prowadzi poprzez kontrole.

  453. leszek.sopot napisał(a):

    Zwierzęta stadne są agresywne????
    Gdzieś to wyczytał? Najbardziej agresywne są samotne drapieżniki!

  454. leszek.sopot napisał(a):

    Narciarzu,
    co do stadnych, to może trochę masz racji. Do dziś pamiętam, że gdy byłem małym dzieckiem, jak napadło na mnie u ciutki w Przywidzu stado gęsi.

  455. maciek g napisał(a):

    głosie zwykły – tu nie o karanie chodzi, a o system. Zaostrzaniem kar i komplikowaniem prawa można jedynie zadusić gospodarkę (bo jak rząd dostrzega, że ominięto prawo i ktoś zarobił, bo prawodawca takiego faktu nie przewidział, to natychmiast rząda od swych prawników by prawo uszczelnili i oni to czynią i znów jak ta woda zagradzana gdzie indziej sie przelewa), Tu trzeba uprościć możliwie prawa , sprawić by było jasne dla przeciętnego obywatela , by ten był świadomy znaczenia przepisów, usunąś złe przepisy poprawić te kiepskie ale niezbędne, i zapewnić skuteczna i sprawną egzekucję (jeśli nie daje się skutecznie egzekwować lepiej przepisu nie wydawać. Przepisy powinny być łatwe do kontroli i możliwie szeroko skuteczne (przykładem takiego prawa jest nakaz pobierania wody do produkcji poniżej własnych scieków). Następnie trzeba dać mozliwie dużo „marchewki” bo to skuteczniej napędza gospodarke niz karanie. Trzeba zapewnić stabilność zasad (na ruchomych piaskach nic się nie zbuduje). Trzeba doceniać bogacących się obywateli i dawać ich za przykład, Bowiem jak pisał Konfucjusz -w kraju dobrze rządzonym wstyd być biednym. Trzeba szanować obywateli i starać się by byli dumi ze swego kraju /wyrabiać u nich postawę obywatelską ) itd itp

  456. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o uczciwosc, oplacalnosc takowej, oraz kontrole. Moim zdaniem, jednym z najbardziej demoralizujacych systemow jaki znam jest system kontroli biletow w polskich autobusach i tramwajach, ktory zamienia jazde bez biletu w chwalebny akt obywatelskiego nieposluszenstwa, zas uchylanie sie od zaplacenia w gre hazardowa. Na tym przykladzie widzimy, ze kontrola staje sie metoda tworzenia sytuacji konfliktowych, oraz metoada wychowania anty-obywatelskiego.
    -
    Prawidlowa odpowiedz w tym przypadku polega nie na kontroli, ale na tworzeniu mechanizmow zachecajacych do pozadanego zachowania. Takim mechanizmem sa na przyklad jednokierunkowe bramki przy wejsciu do metra. W autobusach w Rochester istnieje podobny mechanizm: wysiadamy tylnymi drzwiami, zas wsiadamy przednimi, mijajac kierowce, ktory sprzedaje bilety. Mozna tez uzyc karty magnetycznej przy wejsciu do autobusu. W tm przypadku role jednokierunkowej bramki spelnia kierowca.
    -
    Ja wiem, ze w zatloczonej Warszawie musi to wygladac troche inaczej. Jednakze mozna by ten problem rozwiazac, poslugujac sie glowa, wyobraznia, oraz nowoczesna technologia, ktora moglaby po prostu uniemozliwic wchodzenie niewlasciwym wejsciem.

  457. narciarz2 napisał(a):

    Zwierzęta stadne są agresywne???? Gdzieś to wyczytał? Najbardziej agresywne są samotne drapieżniki!
    Leszku,
    polecam samoksztalcenie oraz rozmowe z biologami. Samotne drapieżniki, z malymi wyjatkami (rosomak), sa malo agresywne. One atakuja tylko w celu zaspokojenia glodu. Natomiast u zwierzat spolecznych ma miejsce agresja, ktora jest sposobem ustalenia hierarchii. Poczytaj troche ksiazek Konrada Lorentza.

  458. narciarz2 napisał(a):

    Odmeldowuje sie do odwolania, bo mam cos do zrobienia w pracy.

  459. jednorazowy napisał(a):

    dark side 6.39
    Przykro to powiedzieć, ale bzdury jakie piszesz są obezwładniające. Nie piszę tego jako teoretyk, ale jako osoba która osobiście zetknęła sie z amerykańskimi prywatnymi ubezpieczeniami chorobowymi, które dla ciebie są takim ideałem. Na moich oczach na skutek „blędu w sztuce” umierał w wspaniałym amerykańskim szpitalu najbliższy członek mojej rodziny, a towarzystwo ubezpieczeniowe walczyło nie o jego zdrowie, tylko o to by nie zapłacić odszkodowania. W tej chwili te towarzystwa tak sie wycwaniły, że gotowe są badać DNA do 10 pokolenia, aby pozbyć sie wszystkich potencjalnych poważnych chorych, a chętnie ubezpieczą i to za maksymalna forsę ( obiecując izolatkę z własnym jakuzzi) ludzi którzy nie mają żadnych potencjalnych wad genetycznych i szanse aby dożyć 150 lat. A myślisz że u nas byłoby inaczej ? Kto ci prywatnie ubezpieczy i za ile, 70 – latka rencistę, którego rodzice zmarli na zawał lub na raka i który ma 1000 zł emerytury ? ( mimo że już przez całę życie płacił składki ?
    Życzę dużo zdrowia , bo na rozum za późno.

  460. głos zwykły napisał(a):

    leszek.sopot
    Ja bym wolał, aby system bronił przed cwaniactwem. A nie posługiwał się represją. Szukał złodzieja po wyrządzeniu już szkody. Aby każdy przedsiębiorca lub też właściciel był podgrzewany przez Urząd Skarbowy, że to „cwaniak” i miał w perspektywie nie kończące się kontrole. W praktyce wyglądać będzie to zawsze tak, że cwaniak się wywinie, a uczciwego zaszlachtują za byle co. Korupcja w urzędach skarbowych i wśród ławników w sądach pojawiła się natychmiast po 89 r. i miała b. dużą skalę. Obciążenia podatkowe od początku były duże, a pomimo to i tak ludzie nie płacąc podatków robili kolosalne fortuny, i nikt tego nie zobaczył. Ale dzięki temu, był też pewien wzrost gospodarczy. Wówczas robotnikom zwalnianym z pracy w wielkich zakładach mogło się wydawać, że zyskuję tylko cwaniacy. Zyskiwali jednak cwaniacy i ludzie przedsiębiorczy, często wykształceni. Sytuacja zaś społecznych placówek medycznych jest dokładnie taka sama jak państwowych zakładów pracy. Nie ma właściciela. Nie ma zysku. Nie ma bodźca do lepszej pracy i oszczędniejszego zarządzania zasobami. Związki zawodowe należy popierać, powinny być tak mocne, aby potrafiły wobec groźby zwolnienia z pracy za samo przeciwstawienie się kierownikowi lub właścicielowi, wywalczyć jednak podwyżki i zapewnienie poszanowania praw pracowniczych. Bez związków zawodowych, organizacji społecznych chroniących prawa pracowników, liberalne państwo może być tylko nędzną manufakturą . Jednak związki zawodowe w państwie, które nie ma liberalnej gospodarki, nie ma hamulcowego wyzyskiwacza, są niebezpieczne. Przecież w ten sposób zdaje się Solidarność wykończyła w dawnym ustroju rząd reformatorski Wilczka i Rakowskiego; wyszarpując powszechną indeksację, Rzecz samobójczą, która z innymi negatywnymi elementami zaowocowała hiperinflacją w 89 r. I otworzyła drogę – już nie wielkim cwaniakom, ale zwykłym bandytom, zorganizowanym grupom przestępczym – do robienia wielkich interesów. Pytanie jest takie: czy sektor publiczny uspołeczniony w współczesnej Polsce nie jest zdolny poprzez swoje roszczenia płacowe np. do zachwiania budżetem w taki sposób, aby inflacja była dwu cyfrowa? Mamy przecież Leppera. No dajcie ludziom. Mamy Giertycha. NO dajcie narodowi lekarzom i pracownikom służby zdrowia. Oto i rzecz cała nie tylko Jaruzel wykończył gospodarkę ludową, ale i Solidarność. Oczywiście mówię o praktyce, a nie teorii. Zaś reformy i wprowadzeni gospodarki kapitalistycznej natrafiały na roszczeniowy opór OPZZ, SLD. ZSL i Solidarności. I jeszcze tym wszystkim bezmuzgowym hienom gospodarczym udało się przypiąć na koniec łatkę Balcerowiczowi, UD, UW, że to wszystko jest ich wina i cwaniaków, których niby promowali. A było wręcz odwrotnie cwaniakom utorowały środowisko do wzrostu grupy roszczeniowe, partykularyzmy, wszelkie zdelegalizowane grupy stosujące kryteria poza ekonomiczne jak właśnie np. prawo, sprawiedliwość, solidarność. Wszelkie antyrynkowe nurty. I tą prawdę, jeśli jest się człowiekiem kościoła czy też Solidarności trzeba widzieć, bowiem w pełni można zrealizować pewne ideały w mechanizmie, który ma ręce i nogi. Mechanizm zaś który jest postawiony na głowie, a służba zdrowia jest może być tylko karykaturą roszczeniową, potworkiem organizacyjnym. Może mieć jedynie roszczenia płacowe, co oznacza w praktyce chęć życia kosztem podatników. Nie bardzo rozumiem dlaczego publiczna służba zdrowia lub też szkolnictwo zwłaszcza wyższe nie miałoby być poddane mechanizmom rynkowym. Mamy przecież wyraźny stan nierównowagi popyt nie równoważy podaży, a o jakości w ogóle w tym stanie rzeczy nie ma mowy.

  461. Piotruś napisał(a):

    Edgary jak widać maja skłonności do stwarzania klimatów.

  462. leszek.sopot napisał(a):

    głosie,
    nie bardzo rozumiem jaki masz pomysł na wolnorynkowe szkolnictwo i służbę zdrowia. Z czymś takim mieliśmy do czynienia w XIX wieku. Od tego czasu wyznawcy wolnego rynku trochę zmądrzeli bo im ten „zdrowy kapitalizm” popsuł Marks i Engels oraz inne lewactwo i socjaliści. Dziś staje im na drodze nawet Kościół, który w wykonaniu papieży stara się być Kościołem ubogich. Chcesz powrotu do tamtych dziewiętnastowiecznych zasad? Świat ułożony na modę Korwina-Mikke to otwarta wojna pomiędzy nędzarzami a milionerami.
    Coś ci się kompletnie pomerdało z tymi bohaterskimi działaniami Rakowskiego. Nie będę się sam wymądrzał, proponuję tobie abyś sam odświerzył sobie pamięć. Według mnie wynika z niego, że tzw. reformy Rakowskiego trafił szlag z powodu braku społecznego poparcia, a plan Balcerowicza mógł być realizowany bo rząd Mazowieckiego cieszył się zaufaniem (do czasu rozpętania wony na górze):
    http://gospodarka.gazeta......53376.html
    Zastanawia mnie ten fragment tekstu Gadomskiego:
    „Czy dałoby się wprowadzić bardziej radykalną wersję reform? Trudno powiedzieć. Zapewne inflacja byłaby jeszcze wyższa, gdyż plan Beksiaka nie przewidywał „kotwic” – stałego kursu złotego i podatku od wzrostu wynagrodzeń. Wiosną 1990 r. rozpoczęłaby się masowa prywatyzacja kuponowa i przejmowanie zakładów pracy przez spółki pracownicze. Jednakże „kuponówka” nie zdała egzaminu w krajach sąsiednich, a inflację wcześniej czy później trzeba byłoby hamować ostrzejszą polityką pieniężną. Konsekwencją musiałby być spadek produkcji, masowe bezrobocie (wyższe niż w wariancie Balcerowicza) i wzrost niezadowolenia. Szybciej zapewne rozwijałby się sektor małych form prywatnych. Czy to wystarczyłoby do osiągnięcia stabilizacji? Chyba nie”.
    Nota bene Gadomski przywołuje zachwyty Kuronia z 1989 r. dotyczące radykalnych zmian rynkowych, ale nie zająknął się ani słowem, że po latach Jacek za ten swój zachwyt publicznie przepraszał. Ponieważ to, co napisał Gadomski w cytowanym fragmencie, wcale się nie zgadzało z rzeczywistością. Nie rozumiem stwierdzenia Gadomskiego, że „kuponówka” nie sprawdziła się u sąsiadów – za jej pomocą przecież tam uniknięto niepokojów społecznych i dano popróbować się z własnością samym pracobiorcom, a końcowe efekty prywatyzacyjne na pewno nie były gorsze niż w Polsce. Gadomski mysli się też pisząc, że „byłoby” wyższe bezrobocie niż założone w planie Balcerowicza – bo ono było wyższe, a spadek produkcji profesora też zaskoczył – nie oczekiwał tego, że będzie aż tak gwałtowny. Jednak wówczas to był moment kiedy można było spróbowac zrobić jeszcze ostrzejsze reformy, ale konieczne musiałoby być to skorelowane z jakimś genialnym planem reform prawa oraz w zakresie tzw. pomocy społecznej – by nie dawać zasiłków ale wędkę. Tylko jak można było „z niczego” wyczarować owe wędki? Chyba tymi wędkami mogła być albo proponowana przez Janusza Lewandowskiego „kuponówka” albo też renacjonalizacja i reprywatyzacja państwowego majątku. Ja sam osobiście pofatygowałem się głosowac w referendum za powszechnym uwłaszczeniem bo byłbym szczęśliwy gdybym stał się np. właścicielem czy współwłaścicielem jakiegoś skrawka państwowej ziemi czy firmy i pilnowałbym aby ten skrawek błyszczał i był piękny – bo mój. Czy podobnie postępowaliby inni obdarowania, który zamiast tego na bezrobociu wpadli na dno alkoholizmu? Jak wychodzić z gospodarki państwej w wolnorynkową dla wybranych bez wędek dla odrzuconych przez kapitalizm? Dając tylko zasiłki i krzywiąc się z obrzydzenia, że ci, którzy je otrzymują chcą więcej, przepijają, sami nie są przedsiębiorczy, lenią się, noszą moherowe berety itp. A co to łaska? Kapitalistami żyjącymi dostatnio może być tak z 10 proc. społeczeństwa, pozostała część w połowie żyje lepiej lub gorzej a druga połowa stacza się w nędzę. By ktoś żył dostatniej ktoś inny musi żyć poniżej średniej, gorzej niż w czasach komunizmu. Pogłębiające się rozwarstwienie społeczeństwa jest nieodłącznym atrybutem gospodarki wolnorynkowej. Można było łatwo przewidzieć, że to rozwarstwienie, a nie tyle sama bieda, będzie powodem w warunkach demokracji, że w wyborach będą wygrywali populiści. Jak przekonasz karpie by same wskoczyły na suto zastawiony przez yuppies stół? Można więc było na pewno w tym jedynym momencie dokonać jeszcze radykalniejszych reform, ale reakcja niezadowolonej części społeczeństwa byłby jeszcze większa – rządziłby dziś nie Kaczyński ale Tymiński, Lepper czy szaman z Torunia. Można też było wybrać drogę, z której kpi Gadomski – łagodniejszego przejścia – wskazując na przykłady Rosji i Ukrainy. Jednego jednak nie bierze pod uwagę. W tamtych krajach nie było tak dobrze jak u nas zorganizowanej opozycji i niezależnych związków zawodowych, w których na początku wcale nie dominowali oszołomy spod znaku Wrzodaka lecz ludzie, z którymi UW zrobiła w 1997 r. kilka znaczących reform.

  463. Andrzej napisał(a):

    Leszku,
    pomysł na wolnorynkowe szkolnictwo lub służbę zdrowia? A choćby taki jak obiecywał rząd Buzka, czyli pieniądze idą za pacjentem. Pacjent wybiera sobie placówkę służby zdrowia (lekarza) gdzie chce sie leczyć i NFZ tej placówce za to płaci. A nie tak jak teraz gdzie placówka służby zdrowia (lekarz) wyczerpała limit przydzielony przez NFZ, a ja muszę leczyć sie tam gdzie limity nie są jeszcze wyczerpane, a nie są bo tam jest gorzej i nikt wcześniej nie chciał sie tam leczyć. Tak samo ze szkolnictwem. Istniał kiedyś projekt bonu oświatowego, którym uczeń miał płacić za naukę, a szkoła miała być zainteresowana pozyskaniem największej ilości uczniów.

  464. soulgarden napisał(a):

    Mieczysławie, niemal posprzątane,przyjdź i rozprawiajmy. :)

  465. leszek.sopot napisał(a):

    Andrzeju,
    ten sposób „urynkowienia” służby zdrowia przecież już funkcjonuje w przypadku lekarzy rodzinnych. Z tym, że nie o takim urynkowieniu pewnie głos myśli bo to nie lekarz pobiera rynkowe opłaty od pacjenta tylko państwo mu płaci odgórnie ustaloną stawkę od zarejestrowanegop pacjenta.
    Ja uważam, że procent wydatków z budżetu na służbę zdrowia powinien być taki jaki zapsał w swoim programie wyborczym PiS – czyli co najmniej 6 proc. a nie 3,5 proc. W tym celu szukał bym oszczędności w okrojeniu wszelakiej administracji czy zbędnych wydatkach na luksusy. Okrojenie administracji to uproszczenie wszelkich przepisów, jak chce głos, a nie mnożenie przepisów co zwielokrotnia administrację. Tu nie chodzi o podwyższanie podatków tylko ograniczenie roli państwa w państwie i inny podział budżetu. Gdyby cokolwiek zrobiono w kierunku popisowego sloganu „taniego państwa” to pieniądze na podwyżki tragicznie niskich zarobków „inteligencji pracującej” w budżetówce na pewno by się znalazły.

  466. Andrzej napisał(a):

    Leszku,
    masz rację w przypadku lekarzy rodzinnych taki system już częściowo funkcjonuje i dzięki temu część bardziej rzutkich lekarzy całkiem nieźle z tego żyje. Pora na całą służbę zdrowia.
    Zeen,
    mam dla Ciebie „dobrą” wiadomość. Twoje życzenia się spełniają:
    http://www.gp24.pl/apps/p.....K/70524005
    Wszyscy lekarze asystenci z Kliniki Hematologii w Gdańsku złożyli wypowiedzenia z pracy. Województwo pomorskie może zostać bez lekarzy robiących m.in. przeszczepy szpiku kostnego. Do kliniki trafia bardzo dużo pacjentów ze Słupska. Nad decyzją masowego zwolnienia się z pracy zastanawiają się też lekarze ze Słupska.

  467. narciarz2 napisał(a):

    Leszku:
    czy wierzysz, ze administracja moze sama siebie ograniczyc w jakikolwiek sposob? Przeciez PiS i przystawki placa przywilejami i stanowiskami za lojalnosc. Obecny system ma wiec wbudowany mechanizm niekontrolowanego wzrostu administracji. Krotko mowiac, nastapilo „zrakowacenie administracji”. Skad na to sie biora srodki? Ano biora sie z cięc gdzie indziej. Proste jak drut.
    -
    Za kazdym razem, gdy wyborca slyszy o kolejnym wykidajle z LPR zatrudnionym na stanowisku prezesa, albo nocnej panience z Samoobrony zatrudnionej w ministerstwie, wyborca powinien pytac „kto za to placi?” Tak naprawde, nie powinien nawet pytac, bo odpowiedz jest znana. Jestem zdumiony, ze takie pytania nie padaja. Jestem zdumiony, ze wyborcy nie ruszaja na Belweder z rachunkami w rekach.
    -
    Rydzyk i PiS wychowali juz sobie bierne spoleczenstwo karmione lustracja, zlozone ze slodkich obywateli/ek typu Madzia. Marzenie kazdego autokraty.

  468. leszek.sopot napisał(a):

    cd. o polskiej zarazie w Anglii:
    http://serwisy.gazeta.pl/.....60643.html
    .
    Anglia jest najbardziej wolnorynkowym krajem na kontynencie o wiekowych demokratycznych tradycjach. BBC nie jest telewizją opanowaną przez oszołomów. U nas, gdy podobne sprawy relacjonuje „Ekspres Reporterów” bądź Jaworowicz, to krytykuje się za populizm i utrudnianie reform prorynkowych. Mam nadzieję, że brytyjskie związki zawodowe i dziennikarze pomogą Polakom a proliberalni biznesmeni położą uszy po sobie a nie jak w Polsce będą się wyżywać na plebsie i oszołomach. Ech, wolny rynek bez granic i kontroli – to się tobie głosie marzyło? Oczywiście, że obrotny bizmesmen na bananach może zrobić i w Polsce fortunę (kilku na pewno zrobiło) ale takim kosztem? Świat nie może być postawiony na głowie, że ten kto ma pieniądze ten może wszystko bo może za wszystko zapłacić a innych skazać na cierpienia.
    Oburzacie się na mnie, że podkreślam rolę kontroli, syndykalizmu, prawa i przepisów regulujących zasady współżycia społecznego, ale i chyba Was skręca gdy czytacie takie teksty? Niby płace reguluje wolny rynek – popyt i podaż. Człowiek ma niby wolną wolę i może się godzić lub nie na 10-12 godzinny dzień pracy, ale jak się nie godzi to nie ma pracy i tych kilku funtów więcej na życie. Lepiej tak pracować czy lepiej umierać, a może buntować się lub głosować na Leppera, PiS czy coś podobnego? Jaki wybór ma człowiek pracujący w takich warunkach?

  469. soulgarden napisał(a):

    Pisałem coś godzinę i wyłączyło mi jakieś g komputer. Czy to ty cipku-bździągiewko?

  470. głos zwykły napisał(a):

    Leszek.Sopot
    W jaki sposób wyobrażam sobie wolnorynkowe szkolnictwo i służbę zdrowia? Ano przez popieranie nóżki prywatnej, prywatnych właścicieli i generalnie przez zwiększanie opłat ponoszonych samodzielnie przez pacjentów i uczniów oraz studentów. Musi być moim zdaniem nadmiar konkurujących ze sobą podmiotów o jednego konsumenta. Więc proszę bardzo jeśli są przerosty w łóżkach szpitalnych, to jak najbardziej zachować! Podobnie jeśli jest więcej uczelni i szkół niż studentów. Wolałby jednak, aby szpital czy też placówka zdrowia miała innego właściciela niż państwo. Zakłady pracy przecież także mogą wykupywać pakiety usług medycznych i włączać je do pakietu wynagrodzenia. Można wreszcie uprzywilejować oświatę i służbę zdrowia poprzez odpowiednio skonstruowane przepisy podatkowe. Najgorszym jednak rozwiązaniem jest podnosić składkę, która jest formą podatku, aby wypłacać więcej wszystkim z budżetu. Bezrobotny bez prawa do zasiłku i tak nie ma prawa do bezpłatnego lecznictwa. Pewne rozwiązania po prostu pną koszty i ceny do góry i to jest zauważalne także w bogatych państwach, aby sprowadzać te elementy na dół trzeba poddać je grze podaży i popytu, a więc im więcej płacenia z własnej kieszeni tym lepiej. Korwin-Mikke natomiast nigdy mnie nie interesował, różnica pomiędzy czasami wczesnego liberalizmu opiera się jednak na innym poziomie dochodu narodowego, wykształceniu mas ludzkich, oraz radykalnie wyższej ilości instytucji i regulacji rynkowych, które stoją na straży praw podmiotowych obywateli i ich wolności. Wydaje się, że przyjmując gry reguły obowiązujące w UE jasno widać, że korzystają najbardziej z jej mechanizmów liberalniejsze otwarte gospodarki.
    Co do zaś upadku rządu Rakowskiego, no to czym był wówczas brak akceptacji społecznej, jak nie brakiem akceptacji przez Solidarność. Gdyby nie powszechna indeksacja, być może mielibyśmy chiński model kapitalizmu, a Leszek Miller i jego synek jeździli by Porschakiem, a nie tam żyli z jednego miliona USD pokrętnie ukręconych. Ale kto wie może mielibyśmy wzrost produktu GNP rocznie 15%. Brak kondomów i zabezpieczenia socjalnego plus polityka kościoła mogła by zaowocować wielkim przyrostem naturalnym, a ten z kolei pozwolił przez dłuższy czas utrzymać wynagrodzenie na poziomie np. 100 dolarów miesięcznie. Przy czym wysoka śmiertelność wśród emerytów, ba kto by dożył do emerytury ten chwat. Zdjęły by z głowy decydentów wydatki na służbę zdrowia i dopłaty do rent i emerytur.

  471. Zofia napisał(a):

    Narciarzu
    ad:
    maj 24th, 2007 at 1:09 am
    ***
    To o czym piszesz – nazywa się korupcją polityczną, zdefiniowała ją bardzo dokładnie i bardzo precyzyjnie NIK w 2000 r. w specjalnym raporcie nt. korupcji w Polsce.
    Totalną i bezczelna korupcją polityczna, czyli frymaczeniem stanowiskami za lojalność – PiS zwalcza….korupcję!
    Rozpoczęła z gruber rury – najpierw prezes PiS wystawił brata na funkcję prezydenta RP, potem prezydent RP obdarzył brata prezesa PiS bezprawnie BOR-em i innymi przywilejami. Potem obaj sięgnęli po najwyższe stanowiska w państwie.
    Swoje działania korupcyjne wzmogli bezprzykładnym nepotyzmem.
    Jak sprawdzisz np. kład personalny kancelarii premiera – to tam są zatrudnione całe rodziny.
    Mnie zastanawia – czy ludzie w PiS przekroczyli granice cynizmu i absurdu, czy też są aż tak debilowaci.
    Wprawdzie Uchachany zarzuca mi „zoologiczną anypisowatość”, ale ma bielmo na oczach i nie dostrzega koszmarnych wynaturzeń w sferze polityki do jakich dopuszcza się rodzeństwo Kaczyńskich i że powód mojej nader ostrej krytyki jest – nader oczywisty.

  472. Torlin napisał(a):

    Głosie!
    Piszesz; „Bezrobotny bez prawa do zasiłku i tak nie ma prawa do bezpłatnego lecznictwa”. To jest nieprawda. Ma!

  473. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    Gdybyś miała link do tego raportu NIK z 2000 to z pewnością nie tylko ja bym był zainteresowany.
    Torlin,
    A wiesz jaka jest podstawa prawna, tego że ma. Budżet płacić za niego składki zdrowotne i rentowe i emerytalne?

  474. Andrzej napisał(a):

    Głosie,
    wejdź na stronę:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Korupcja
    a tam w rozdziale Linki zewnętrzne masz linki do 4 raportów NIK dot. korupcji (w tym ten z 2000r.)

  475. Lex napisał(a):

    Wczoraj wieczorem moje komentarze blokował filtr spamowy. Swoją drogą udział w forum dyskusyjnym spamem ?
    Ten post jest próba, czy moja „kara” się skończyła.

  476. Lex napisał(a):

    Panie Redaktorze,
    cenię Pana i szanuję za niezależność i obiektywizm ocen.

  477. Zofia napisał(a):

    Torlin,
    nie wiem jaki jest link, bo mam w formie drukowanej, otrzymałam dzięki uprzejmości posłów, którym NIK dał to do garści.
    Chyba trzeba poszukać na stronach NIK:
    http://www.nik.gov.pl
    Podaję pełne parametry tego dokumentu:
    NIK, Departament Strategii Kontrolnej „Zagrożenie korupcją w świetle badań Najwyższej Izby Kontroli” wraz z załącznikiem do opracowania NIK pt.”Przegląd wyników najważniejszych kontroli”. Dokument zatwierdzony 24 marca 2000 przez prezesa NIK Janusza Wojciechowskiego, posiada dwie części.Cz.I – „Pojęcie korupcji” , oprac. przez członka Kolegium NIK – prof. Oktawię Górniok z Uniwersytetu Śląskiego.
    Cz. II – „Charakterystyka regulacji prawnych” opr. przez doradców Prezesa NIK: Jerzego Breitkopfa i Ryszarda Grodzickiego.
    Dokument ten pismem prezesa (DP/WSP/07-43/2000 z 21 maja 2000)) skierowanym na ręce marszałka Sejmu RP Macieja Płażyńskiego o zgodę na dystrybucje – został przekazany wszystkim parlamentarzystom.
    Wcześniej (24 maja 2000) otrzymali go członkowie ówczesnych komisji sejmowych: ds. kontroli państwowej, ds. administracji i spraw wewnętrznych oraz przewodniczący wszystkich stałych komisji sejmowych.
    Na pewno jest w sejmowej bibliotece.
    I każdy polski parlamentarzysta powinien go (teoretycznie ) znać.

  478. dark side napisał(a):

    Do Piotrusia.(wczoraj 7.46)
    Rozumiem problemy finansowe mlodych lekarzy. Zgadzam sie, ze zarabiaja za malo w stosunku do pracy jaka wlozyli w zdobycie wyksztalcenia i podejmowanej odpowiedzialnosci. Jednak wiekszosc z nas tak zaczyna. Moja pierwsza pensja wynosila 700 zl- 5 lat studiow wyzszych, 2 lata doswiadczenia, kursy zawodowe,jezyki. Nie kazdy jednak ma mozliwosc zaszantazowac spoleczenstwo strajkiem domagajac sie 300% podwyzki od zaraz. Taki ruch jest nieracjonalny- podwyzki powinny byc wprowadzane stopniowo i w miare rownomiernie. Jesli dzis rzad da lekarzom 300% jutro tego samego zaczna sie domagac inne grupy zawodowe.

  479. Edwar D.Dana napisał(a):

    Aby troche oderwac Panstwa od sciany placzu jaka stal sie blog
    przesylam link:

    http://wiadomosci.gazeta......72357.html

    Jak widac trzeci blizniak, ten Hiszpanski, tez szaleje.

  480. Arek napisał(a):

    Gra polityczna to walka o obsadzenie ról policjanta i złodzieja. PiS obsadził sie w roli Policjanta, zaś w roli Złodzieja obsadził początkowo tylko SLD. Normalna walka polityczna. Potem jednak w miarę rosnącego apetytu Policjanta do roli Złodzieja włączani zaczęli być: Układ, opozycja stojąca tam gdzie kiedyś ZOMO, prawnicy, lekarze, nauczyciele, ostatnio nawet ludzie kupujący domy. Policjant ma ochotę na władzę absolutną, więc każdy może zostać Złodziejem. Panowie z komisji sejmowych, resortów siłowych, MS, MEN, CBA, CBŚ, ABW, IPN, US, TVP, gazet prorządowych mają duże apetyty i rosnące możliwości.
    Oczywiście możliwe jest to dzęki wsparciu tej części społeczeństwa, które kupuje hasełko Policjanta: „uczciwi mogą być spokojni”. Nie wiedzą ludzie, że są tylko chwilowo „uczciwymi”.
    W imię walki z patologiami, które uszczuplały budżet państwa tworzy się państwo Policjanta, który pożera coraz więcej pieniędzy z budżetu a ze zwykłych ludzi robi potencjalnych Złodziei. Nawet nie zastanawiamy się, że własnymi podatkami karmimy największego Złodzieja, który nie marzy o niczym innym tylko o tym, żeby to z nas zrobić Zlodzieja, bo jest to sensem jego istnienia i legitymacją do władzy nad nami.

  481. Zofia napisał(a):

    Edwear,
    to wszystko pestka wobec wczorajszej projekcji filmu w TVP na I-szym programie.
    Tarzałam sie ze śmiechy, jak nigdy.
    Nasza pro PiS-wska telewizja, po dzienniku uraczyła umoralniająca opowieścią filmową prod. USA dla dorastającej dziatwy i rodziców, rzecz jasna o tym, ze jak sie uprawia w wieku 14 lat seks oralny to można dostać kily czyli syfcia. I mieć wrzody na podniebieniu.
    Sprawa została potraktowana realistycznie, 14-latka obciąga na ekranie rzecz jasna „loda” swemu koledze z klasy wyżej. Filmowano tę scenę oczywiście dyskretne bez szczegółów, ale jednoznacznie.
    Film uroczo zachęca do dalszego szkolnego seksu oralnego na poziomie gimnazjum, no bo syfka można uleczyć jednym zastrzykiem a inne praktyki erotyczne uznano w filmie jako niewskazane dla młodzieży w tym wieku. 14-latki były w filmie programowo – dziewicze.

  482. Lex napisał(a):

    Panie Redaktorze,

    dlaczego od wczoraj nie mogę wejść ze swoimi komentarzami na Pana blog ?

  483. dark side napisał(a):

    Do jednorazowego,
    Przykro mi, ze nieszczescie spotkalo bliska ci osobe i twoje zetkniecie sie z prywatnym ubezpieczycielem bylo bolesne. Mysle jednak, ze poczucie krzywdy odbiera ci zdolnosc trzezwego oceniania sytuacji.
    Czy mamy odrzucic caly system dlatego, ze prywatny ubezpieczyciel moze nas oszukac i trzeba bedzie go pozywac do sadu? Kazdy z nas ubezpiecza mieszkanie czy samochod korzystajac z uslug prywatnych ubezpieczycieli. Jak myslisz dlaczego sprywatyzowano panstwowe ubezpieczalnie? Nie kazdy jest zadowolony z uslug firm prywatnych, bo probuja oszczedzic gdzie sie da. dlatego trzeba dokladnie czytac umowy, wyjasniac wszystkie szczegoly i porownywac oferty konkurencyjnych firm. To jest abecadlo.Gwarantem powodzenia jest panstwo prawa a w szczegolnosci dzialajajace ustawy antykorporacyjne.
    Niewiele wiem o systemie amerykanskim, jednak w europie nie zdarza sie, by firmy sprawdzaly twoje dna. Ankieta zdrowotna jesli w ogole jest to bardzo prosta.Dzialanie ubezpieczycieli jest objete niezwykle restrykcyjnym systemem regulacji prawnych. Musza cie dokladnie poinformowac co kupujesz i za ile. Jesli jednak czujesz sie oszukany w panstwie prawa zawsze mozesz krzyknac faul i isc do sadu.
    Sama krzystam z ubezpieczenia i nie mam powodow do narzekan. W szpitalu to na razie tylko porod,a moj maz mial prosty zabieg chirurgiczny, lecz bylismy oboje pod wrazeniem warunkow, profesjonalizmu i uprzejmosci kadry i szybkosci rehabilitacji. Wiekszosc ludzi jest zadowolona, choc oczywiscie mogloby byc taniej i wiecej:)))

  484. Edwar D.Dana napisał(a):

    Szkoda ze zrezygnowalem z Polonii (nie dalo sie patrzec),
    Moze puszcza dla dzieci polonijnych po „Plebanii”.

  485. Zofia napisał(a):

    Edwar,
    wiesz co mnie ubawiło najbardziej?
    Otoż pokazano jakąś szkole w USA, we której zabawy „lodowe” były tak powszechne, że kiłą zaraziła się bez mała cala szkoła!
    Jedna z zarażonych dziewczyn, powiedziała to dyrekcji szkoły, by uprzedzić inne dziewczyny. Zostały zarządzone ogólnoszkolne badanie na stwierdzenie kiły u dzieciaków. I okazało się, że praktycznie cala ta szkoła miała „lodowego” syfa.
    Do tego przeróżni rodzice i ich reakcje. Oraz zebranie rodziców , na które mało kto przyszedł. Rodzice koncertowo olali problem, za to władze szkolne tłumaczyły poglądowo na planszach i przeźroczach jak jeden zarażony syfem chłopak może zarazić cala szkołę. Okazało sie bowiem, że szkolny amant miał w porywach i ze 30 partnerek miesięcznie, każdego dnia inną. Albo grupowo, po kilka.Jakby nie patrzeć to amerykańska szkoła – to istna „lodziarnia”.
    Był też jeden pryszczatek 15-letni mniej więcej, który kochał się w tytułowej 14-latce, owszem nawet ją pocałował, ale na „loda” nie miał ochoty. To znaczy miałby i owszem, ale uznał że jeszcze maja czas, choć małolata zapewniała iż kiły to ona już nie ma, bo jest po zastrzykach.
    Cały ten film to taki Makarenko i Korczak w wersji amerykańskiej ze stosownym „smrodkiem dydaktycznym”.
    Teraz wyobraź sobie przed ekranem cale to nasze bogobojne i pruderyjne kierownictwo resortu edukacji narodowej z rodzinami io potomstwem!
    Prezes Urbański zrobił im setną siupryzę, lepszą niż kabareton z Rosiewiczem.

  486. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofia
    Rozumiem te LPR sa mlodzi i cale czucie moralne idzie im w rozporek. Ale przeciez sa jacys moderatorzy, jakies stare endeki,
    ktorzy mogli by powiedziec: to nie tu.

  487. jasnaanielka napisał(a):

    EdwarD – nie żałuj, bo nie ma czego. Po parunastu latach zachwyt nad amerykańskim filmem przeszedł mi całkowicie. Takich bzdur, jakie serwuje nam TVP z amerykańskiej filmowej tfurczości nie da się bez szkody na umyśle oglądać. … Mam problem… czy chcesz o tym porozmawiać?… kocham cię… ja ciebie też… Ja już mam autentyczne uczulenie na takie dialogi i problemy.
    To już radzieckie filmy były o niebo lepsze!
    I można było oglądać w kinach naprawdę dobre folmy włoskie, francuskie, a polskie też były na poziomie. Jesteśmy skazani na tandetę, zasypani jakimś śmierdzącym popcornem, zalani keczupem, dławieni piętrowymi klanapkami z Mac Donalda. Kotlecika z takiej kanapki mój pies nie tknął!!!
    TVP Polonia powinno się dawno zlikwidować, bo to, co serwują, to czysta żenada.
    Wczorajszy film o nastolatkach wyłączyłam po kilku pierwszych minutach. Mnie nawet nie rozśmieszył.

  488. dark side napisał(a):

    Jeszcze do jednorazowego.
    System prywatnych ubezpieczen jakkolwiek pelen wad , jest jednak wciaz mirazem zludnym, czy niedosciglym idealem majaczacym na horyzoncie naszej sluzby zdrowia. Wady tego systemu to drobny pryszcz w porownaniu z obecna sytuacja. Prawdziwy problem to znalezienie sprawiedliwego spolecznie rozwiazania dla tych osob, ktore przez lata wplacaly skladki do publicznej kasy. Nie wiem jak taki przejsciowy system moglby funkcjonowac, ale tez nie startuje na ministra.

  489. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofia
    Kropla ktora zdecydowala o mojej rezygnacji z Polonii bylo
    wstrzymanie reemisji „Bozej Podszewki” Cywinskiej
    Agnieszka Romaszewska uzasadnila to ze jej, Agnieszki patriotyzm rozni sie od patiotyzmu Cywinskiej.

  490. Edwar D.Dana napisał(a):

    jasnaanielko
    Programy publicystyczne staly sie lodziarnia.

  491. W.Kuczyński napisał(a):

    Lex,
    to nie moja wina lecz mojego antyspamowego idioty. Ja niczego nie blokuje. On cie za słabo zna, jak tu pobedziesz problemy znikną. Przepraszam.

  492. Zofia napisał(a):

    Edwar,
    praktycznie mnie nie bawi polska tv, bo albo ramoty najpośledniejszego gatunku z amerykańskiej rupieciarni filmowej albo mydlane opery. A publicystyka jest nachalna propagandą jedynie słusznych idei.
    Nie ma ani dobrego teatru, ani wysokogatunkowych produkcji kulturalnych ani też ambitnego filmu światowego. wszystko na poziomie jarmarcznym lub tej kiły szkolnej.
    Z jednej strony nasi decydenci polityczni szukają po pływalniach gejów, bo to obraza boska, a z drugiej serwują sobie po dzienniku filmik o szkolnym syfilisie.
    Wychodzi na to, że nasz obecny establishment prawicowy ma jakieś kłopoty seksualne, chyba jeszcze z czasów dzieciństwa czy młodości z którymi nie potrafi sobie dać rady. Wszystko im się koncentruje w granicach majtek i rozporka i to w kontekście, jak nie grzechu, to wynaturzeń, jak nie chorób wenerycznych to zboczeń. Na dodatek wszystko im sie myli, jak Wierzejskiemu pederastia z pedofilią a obie dewiacje z homoseksualizmem.
    Stanowczo za dużo starych kawalerów zabrało się za rządzenie. Nie wiedzą co to znaczy dla człowieka udany, satysfakcjonujący seks, bez względu na to czy męsko-męski, damsko-męski czy damsko-damski. Co oznacza udany erotyczny związek między ludzki, nie ważne czy formalny czy mniej formalny, z którym nie trzeba się kryć po kątach.

  493. Torlin napisał(a):

    Drogi Głosie!
    Tym razem legislacyjnie jestem jak nowonarodzone dziecię, nie wiem i … nie mam czasu szukać. Znam to po prostu z doświadczenia. Człowiek jest bez zasiłku, ale jest zarejestrowany jako bezrobotny, jak mu wyznaczą termin to idzie i podstemplowują mu w „Książeczce zdrowia” stempelkiem Urzędu Pracy i może hasać po doktorach. Pzdr.

  494. Torlin napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    A możeby tak nowy wpis, co? Można prosić?

  495. Edwar D.Dana napisał(a):

    Z Polonia to troche inaczej, dominuje PL produkcja. Wiele starych
    programow. Oczywiscie „rezimowka”. Informacje i publicystyke wybralem z Polsatu.

  496. Zofia napisał(a):

    A to najnowszy przykład tej seksualnej paranoi u polityków prawicy:
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    Dla niewtajemniczonych – pornografia ogranicza się generalnie do mózgu człowieka, który w czymkolwiek widzi i odczuwa podniety erotyczne.
    „Lolita” Nabokova czy Biblia pełna erotyzmu – to czysta pornografia, którą trzeba by skonfiskować. W końcu w wydaniu książkowym są przedmiotem handlu. A ich zawartość „pornoigraficzna” nie ulega zakwestionowaniu.

  497. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to Benedykt stanie przed polskim sadem za udostepnianie w Sykstynskiej Sadu Ostatecznego.

  498. Zofia napisał(a):

    Tak Benedykt XVI – pod sąd i grzywna! I na koszt Watykanu wszelkie nieobyczajne golizny pozakrywać!!! Bo się polskim parlamentarzystom kojarzą i prowokują doznania erotyczne swoim bezwstydem. Trzeba też zakazać pielgrzymek do tego bezecnego miejsca!!! Matka Boska Trybunalska wystarczy, jest należycie odziana i się nie kojarzy. Pielgrzymki skierować na Wiejską w Warszawie. Bilet wstępu jak do cyrku, dla emerytów i dziatwy szkolnej – zniżki. Na bilecie zaznaczyć, ze uprasza się nie drażnić parlamentarzystów i nie dokarmiać.

  499. Edwar D.Dana napisał(a):

    Cos dla Jurka

    „Święta Wilgefortis – Virgo Fortis – Niezłomna Dziewica – to legendarna postać uznana za świętą męczennicę w XVI wieku. Według legendy – Wilgefortis – młodą dziewczynę z bogatej rodziny, ojciec – wbrew jej woli – postanowił wydać za mąż za poganina. Panna modliła się długo i żarliwie do Boga, aby uratował ją przed niechcianym ślubem. Jej prośby zostały wysłuchane, Wilgefortis urosła broda i pogański władca zrezygnował z ożenku. Rozwścieczony ojciec kazał córkę srogo ukarać. Wilgefortis została ukrzyżowana. Jej kult rozpowszechnił się niemal w całej Europie. W Polsce Wilgefortis związana jest z miejscowością Wambierzyce.”

    Przedstawienie Teatru Wierszalin z Suprasla oparte na zywocie tej swietej wywolalo paroksym u radnych LPR w sejmiku podlaskim.

    http://www.e-teatr.pl/pl/.....22901.html

  500. Edwar D.Dana napisał(a):

    Troche reklamy dla Teatru mam nadzieje Gospodarzowi nie zawadzi
    http://www.wierszalin.pl/.....lDetails=3

  501. soulgarden napisał(a):

    Pytanie ewentualnie retoryczne: czy gej może być odrażający przez radość?

  502. Lex napisał(a):

    Zofio,

    tym panom i paniom wszystko sie kojarzy z d…. Jak w koszarowym dowcipie.
    Nie chcą przyjąć do wiadomości, że gdyby nie pewne podniety, wg. nich o jednoznacznie pornograficznym wyrazie, to na świecie nie byłoby ich, a i oni nie mieliby dzieci. Zostałoby „in vitro”. A tą metodę też zwalczają.

  503. Lex napisał(a):

    Zofio,

    tym panom i paniom wszystko kojarzy się z d…. Jak w koszarowym dowcipie. A d….. to wiadomo – pornografia.
    Nie chcą przyjąć do wiadomości, że gdyby nie pewne podniety, wg. nich o jednoznacznie pornograficznym wyrazie, to na świecie nie byłoby ich, a i oni nie mieliby dzieci. Zostałoby „in vitro”. A tę metodę też zwalczają.

  504. Zofia napisał(a):

    Ziobro and company pasjonują sie majątkami SLD-owców, które ponoć zachomikowali na szwajcarskich kontach, ktore zdaniem naszego wymiaru sprawiedliwosci niechybnie pochodzą z niezbyt legalnych źródeł.
    Więc zajrzałam na oświadczenie majątkowe premiera, żeby zobaczyć jak wygląda stan majątkowy prawdziwego polityka, który żyje z legalnie zarobinych pieniędzy. z 11 marca tego roku, a dot. 2006 roku.
    http://kprm.gov.pl/oswiad.....i_2006.pdf
    Wychodzi na to, ze pan premier należy do polskich …milionerów i na koncie posiada zgromadzone środki w walucie polskiej w wysokości 1461 tys. zł lub 1460 tys.. zł. (ostatniej cyfry nie umiem należycie odczytać. Więc ma 1 mln 460 tys. zł, czyli półtora miliona złotych!
    Wcześniejsze oświadczenie, z 9 sierpnia 2006 r. opiewa na oszczędności nieco mniejsze (o 35 tys. zł) tj na kwotę 1 mln 425 tys. zł.
    Czy można wiedzieć jakie jest pochodzenie tych pieniędzy?

  505. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mama w ponczoche wkladala.

  506. soulgarden napisał(a):

    Zofionen lubisz/lubicie być blisko? hehehe,my się musimy polubić i na pewno coś z tego stosunku z Agorą wyniknie. Jestem więcej niż pewien. :)

  507. Zofia napisał(a):

    Edwar,
    jak ma się konto bankowe, wpłaty i wypłaty via bank, wtedy Twoje, moje czy kogokolwiek finanse są przejrzyste.
    Łatwo ustalić skąd pieniądze wpłynęły, na co zostały wydane ect.
    Teraz zaczynam powoli rozumieć niechęć premiera do kont bankowych.
    Oczekuję, że lustrację majątkową PiS – rozpocznie od siebie i swego prezesa.
    Mnie to interesuje, bo pan premier Jarosław Kaczyński, oświadczam to publicznie, generalnie był i jest od lat on moim utrzymankiem. Czy to jako poseł, czy to jako premier, czy to jako wykładowca akademicki – opłacanym z moich zarobionych ciężką pracą pieniędzy, czyli z moich podatków, więc chcę wiedzieć skąd ma ten swój majątek, ile wydaje na życie a ile jeszcze wyciąga z mojej kieszeni bez mojej wiedzy.
    Przecież za mieszkanie jego i jego mamy – także teraz łożę, na wożenie mamy z BOR po zakupy – także wydaję ze swojej kieszeni. Kawki i ciasteczka w pracy – także, na chmarę przydupasów i nierobów.
    Płacę, to mam prawo wiedzieć na co.

  508. Piotruś napisał(a):

    Zofio widać zarówno jedna jak i druga opcja trafnie przewidziała wyniki wyborów.

  509. narciarz2 napisał(a):

    P.Zofia:
    Płacę [na rzad i politykow], to mam prawo wiedzieć na co. To jest wlasnie obywatelskie myslenie. Ale brakuje mechanizmu. Politycy wszystkich orientacji zyja z tego, ze spoleczenstwo ich nie rozlicza. W jaki sposob chce Pani osiagnac to, co nie zostalo dotad osiagniete, i z czym politycy beda walczyc do upadlego, czyli mechanizm kontroli politykow?

  510. narciarz2 napisał(a):

    Oczekuję, że lustrację majątkową PiS – rozpocznie od siebie i swego prezesa. To oczywiscie zart. Lustrowac to my, ale nie nas.

  511. Piotruś napisał(a):

    Zapach zakamarków Kotliny Kłodzkiej najlepiej oddaje twórczość Pani Olgi Tokarczuk.

  512. narciarz2 napisał(a):

    Rząd bierze sie za rozkradanie fundacji. Taka jest logika kazdej zarazy, ze mechanizmy obronne zostaja powoli zjedzone i choroba opanowuje kolejne narzady. Ten jest kolejny na liscie.
    http://gospodarka.gazeta......65874.html

  513. narciarz2 napisał(a):

    A poza tym, strajki i podwyzki. Anty-komunistycznny rzad pada ofiara tego samego mechanizmu, ktorego ofiara padli komunisci. A mianowicie, skoro panstwo jest przedsiebiorstwem i zatrudnia pracownikow, to pracownicy zadaja podwyzek od pracodawcy. Pracodawca przez pewien czas moze mataczyc, ale w koncu musi ustapic. Tak dlugo, jak dlugo nastepna kadencja rzadu zalezy od glosow wyborcow, obecne rzady sa jescze bardziej bezbronne wobec zadan, niz byli komunisci, ktorych nastepna kadencja nie decydowala sie w wyborach.
    -
    Mozna przewidywac, ze niedlugo zacznie sie inflacja napedzana politycznymi ustepstwami rzadu. Rzad, wobec braku realnych osiagniec, jechal na lustracji, homofobii, oraz innej paranoi. Jednakze te pseudo-osiagniecia sie wyprztykaly. Po pierwsze, tu i owdzie tame postawil TK oraz intelektualisci. Po drugie, i co znacznie wazniejsze, nastepuje inflacja doznan u odbiorcy. To troche tak, jak z pornografia. Pierwszy i drugi porno-film robia wrazenie, a trzeci czy czwarty juz nie. Podobny mechanizm dziala w pornografii politycznej serwowanej spoleczenstwu przez rzad. Kolejne afery beda coraz mniej skuteczne. Tak wiec nastapi kolejna faza, a mianowicie kupowanie poparcia spolecznego. Mysle, ze rzad moze sobie kupic nastepne wybory. Po wyborach, rzad bedzie usiolowal powtorzyc ten sam scenariusz, bo innych pomyslow ten rzad nie posiada. W czasie drugiej kadencji nastapi potezna inflacja, i gdzies tak w polowie nastepnej kadencji kompletna kompromitacja rzadu.
    -
    Bieda jedynie w tym, ze w kraju nie istnieje opozycja godna tej nazwy. Szefem nastepnego rzadu bedzie Rokita. Z deszczu pod rynne.

  514. Piotruś napisał(a):

    Dark side (12:03) młodzi lekarze gonią zajączka obiecanek stopniowych podwyżek od co najmniej 17 lat – dawno sie zestarzeli i życza powodzenia adeptom.

  515. składak napisał(a):

    Zofio,
    Pan premier nie jest milionerem. On w swoim oświadczeniu napisał nie „1 460 tys. zł ” a „ok. 60 tys. zł”. Chyba, że zrobiłas sobie jaja albo też był to test na poczucie humoru.
    pozdrowienia, Składak

  516. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to kiepsko mama w ponczoche wkladala.
    Tak czy siak, zle to o premierze swiadczy.

  517. mw napisał(a):

    Juszczenko: mamy do czynienia z cichym zamachem stanu.
    .
    Ja: ditto.

  518. Zofia napisał(a):

    Skladak –
    ja w oświadczeniu nie widzę żadnego „ok” ale cyfrę „14″. I na moje oko jest tam napisane „14 61 tys”. zł albo „14 62 tys. zł.”
    Oświadczenie w załączonym linku.
    Poza tym skąd wiesz, co napisał tam pan premier,he?
    Jeśli pan premier bazgrze jak kura pazurem po dokumentach, to niech się nie dziwi, że odczytać nie można.
    „Jaj” sobie nie robię, to pan premier robi sobie „jaja.”

  519. Zofia napisał(a):

    Czy mamy w gronie jakiegoś speca bankowca?
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....038747.033
    Nie bardzo mogę zrozumieć jak rząd Szwajcarii może wydać numery kont i zapisy operacji bankowych poszczególnych klientów banków komercyjnych w swoim państwie polskiemu ministrowi sprawiedliwości?
    Na jakiejże to podstawie? Bo tak chce minister Ziobro? Zaiste dziwne….
    A skąd to minister Ziobro wie kto i w jakim banku szwajcarskim ma konto? Wszak banki mają swoje file na całym świecie? Rząd Szwajcarii na życzenie Polaków sprawdzał wszystkie banki na całym świecie i szukał konta Kwaśniewskiego, Piechoty czy Ungiera, bo jakiś skazaniec coś napluł do protokołu? A na jakiej to podstawie prawnej?
    Może mi to ktoś nieco obyty w bankowości wytłumaczyć?

  520. składak napisał(a):

    Zofio,
    Dla porządku, nie jestem sympatykiem PIS, odwrotnie jestem zdecydowanym przeciwnikiem tej partii i jej metody rządzenia a najgorszym członkiem obecnego rządu jest dla mnie Ziobro. On bowiem spowodował załamanie polskiej transplantologii a ja jestem żywym sukcesem tej dziedziny medycyny; w 1977 roku obecny szef organizacji Poltransplant prof. Wałaszewski przeszczepił mi nerkę, która pracuje do dziś.
    Jeśli jednak chodzi o to oświadczenie majątkowe J.K. to spójrz, proszę, wyżej, gdzie znajduje się informacja o powierzchni domu. Nagryzmolono tam „ok 150″, stąd moje przypuszczenie co do tych „ok. 60 tys.”. Upierać się jednak nie będę bo to nie mój polityk, nie mój rząd a czasami myslę, że i nie moje państwo.
    Dobranoc, składak

  521. Zofia napisał(a):

    Jak znam sie na bankach – bank centralny – nie prowadzi operacji dla indywidualnych klientów.
    Minister Ziobro, obawiam się – chyba nie do końca wie co mówi.
    Szwajcaria jest federacją kantonów o b. dużej autonomii a banki szwajcarskie słyną z żelaznej zasady zachowania tajemnicy bankowej i nienaruszalności kont.
    ***
    Tajemnica bankowa w bankach szwajcarskich
    Unikanie płacenia podatków nie jest w Szwajcarii wy kroczeniem karnym, a jedynie administracyjnym (Steu erhinterziehung). Zeznania podatkowe majà tutaj charakter deklaratywny bez wartości dowodowej. Ściganie karnie są tylko oszustwa podatkowe, fałszowanie załączników i bilansów (Steuerbetrug).
    Rozróżnienia takiego nie ma w prawie innych krajów europejskich.
    Szwajcarska tajemnica bankowa chroni także tego, kto
    unika płacenia podatków.
    W rezultacie Szwajcaria odmawia pomocy prawnej zagranicznym organom podatkowym ścigającym ucieczki podatkowe; może ją świadczyć tylko w odniesieniu do oszustw podatkowych.
    Obowiązkiem banku szwajcarskiego jest dochowanie tajemnicy jej naruszenie jest karalne
    Jako uzasadnienie podaje się że społeczeństwo szwajcarskie akceptuje swój system podatkowy i nie istnieje potrzeba kryminalizowania rzadkich tutaj przypadków „zaniechań” podatkowych, a tajemnica bankowa jako taka jest częścią wolności i swobód obywatelskich
    Zwalczając ucieczki kapitałów przed opodatkowaniem, Unia Europejska oczekuje od Szwajcarii udziału w systemie wymiany informacji międzybankowej o poziomie naliczonych odsetek na kontach obywateli swoich krajów i pomocy prawnej przy ściganiu wykroczeń podatkowych. Ale nic z tego.
    Szwajcaria uważa to za naruszenie, perforacji tajemnicy bankowej, prowadzącej do utraty atrakcyjności jej systemu bankowego.
    Jest skłonna zaoferować opodatkowanie odsetek na kontach osób zagranicznych (czego teraz nie stosuje) i przekazywać ten podatek do kraju pochodzenia kapitał, jednak bez uczestnictwa w systemie informacyjnym.
    Szwajcaria zezwala na pomoc prawną tylko w odniesieniu do bardzo konkretnych i wymienionych w przepisach deliktów, jak np. szmugiel papierosów na dużą skalę.
    Oczekuje się przy tym wymiany informacji przy ściganiu wszelkich nadużyć podatkowych i celnych swoich obywateli, np. przy zwrotach podatku VAT i subwencji eksportowych.
    *
    Szwajcaria zajmuje tu sztywne stanowisko uważając, że nie jest jej sprawą troszczenie się o podatki Unii tylko dlatego, że ktoś ma konto w szwajcarskim banku.
    Ten sam problem ujawnił się przy negocjowaniu członkostwa Szwajcarii w konwencji Schengen, wymagającej automatycznego świadczenia pomocy prawnej i wglądu w rachunki bankowe w postępowaniach podatkowych.
    Art. 51a konwencji Schengen nie dzieli nadużyć podatkowych na „ściągane” karnie (oszustwa podatkowe) i „nieścigane karnie” (unikanie podatków), jak to ma miejsce w Szwajcarii.

  522. jednorazowy napisał(a):

    Dark side 1.03
    Czy ty naprawdę nie rozumiesz że ubezpieczenia prywatne, podobnie jak kredyty w bankach są dla młodych, zdrowych pieknych, i bogatych ? Zastanów się jakie stawki kredytowe są dla milionerów i jakie w Providencie !!! Nie zyczę ci źle, ale jezeli twoja firma ubezpieczeniowa dowie się o tym że masz poważne zagrożenia dziedziczne, to sie nie pozbierasz że śmiechu na widok twojej stawki ubezpieczeniowej. Zapamietaj sobie: ani banki, ani towarzystwa ubezpieczeniowe to nie są firmy charytatywne. INTEResuje JE ZYSK ZYSK I jeszcze raz ZYSK, a nie wypłaty dla ubezpieczonych. Moją koleżankę firma Alianz oskarzyła, że ukradła własny samochód spod domu, zeby jej nie wypłacić AC. Wygrała proces i nie moze dostać forsy, bo Alianz się odwołuje. Okazało się że odwołuje się ZAWSZE.

  523. narciarz2 napisał(a):

    Dura-Lex,
    zamiesciles publiczna skarge na Gospodarza, ze cenzuruje Twoje teksty. A czy nie pomyslales, ze to zwykly blad w programie blogowym? Programy blogowe sa pelne bledow. Zawiadom Gospodarza o problemie, zanim poskarzysz sie publicznie, ze wolnośc wyrażania poglądów i opinii w demokratycznej Polsce jest zagrozona.
    -
    W najgorszym razie mozesz poslac swoj odrzucony tekst e-mailem do Gospodarza albo do mnie z prosba umieszczenie na blogu.
    http://passent.blog.polit.....ment-34252

  524. soulgarden napisał(a):

    Ciekawy warty uwagi artykół – arówno dla paramafii prasowej jak i innych masowych producentów medialnych:

    drukuj
    Polityka – nr 20 (2604) z dnia 19-05-2007; s. 114 Passent
    Kryminał polityczny
    Daniel Passent

    Nie istnieje gumka Myszka, która ze zwojów mózgowych społeczeństwa wymaże raz zapisane oskarżenie. Wokół książki Małgorzaty Niezabitowskiej „Prawdy jak chleba” panuje milczenie. Wydawałoby się – sensacja: rzeczniczka pierwszego rządu „S”, dziennikarka „Tysola”, po latach oskarżona o to, że była kapusiem, wygrywa i opisuje długotrwały proces, a tu – cisza. Dlaczego?

    Dlatego że większość mediów, polityków i historyków IPN nadaje na fali lustracyjnej. Gdyby rzeczniczka Mazowieckiego była agentką, to książka o tym, jak donosiła, królowałaby dziś w mediach. Natomiast kiedy opisuje, jak powstały kwity, jak fabrykowano dokumenty, jak rzecznik interesu publicznego i IPN utrudniali sądowi drogę do prawdy, to książka okazuje się niewygodna. A warto, by zabrali głos ludzie, którym autorka nie pobłaża: Antoni Dudek, Grzegorz Majchrzak, Leon Kieres, Krzysztof Kozłowski. Chyba nie tylko dla mnie, objętego podobnym jak Niezabitowska oskarżeniem, to książka rewelacyjna i sensacyjna. Oby w oparciu o nią powstał film, polskie „Życie na podsłuchu”.

    Strzelista blondynka, z solidarnościową przeszłością, miała być antytezą Urbana. Tymczasem 11 grudnia 2004 r., po 15 latach, dowiedziała się, że w IPN odnaleziono jej teczki jako TW. To gorzej niż w boksie K.O. W odróżnieniu od wielu osób w podobnej sytuacji, które poszłyby za radą przyjaciół („Olewaj to, daj sobie spokój, pluń na wszystko”), wykazała godną podziwu energię i odwagę. Krok po kroku dochodziła, jak zrobiono z niej TW. „Zabijanie »teczką« jest obecnie powszechnie stosowaną formą morderstwa. (…) Wtedy natomiast byłam tylko ja. Jedyna, pierwsza, skazana bez wyroku, atakowana z równą pasją przez media i przez historyków z IPN, napiętnowana publicznie”. M.N. miała świadomość, że jej przypadek nie jest wyjątkowy. Jeśli obali papiery bezpieki wytworzone na nią, „obali dogmat o ich prawdziwości, stuprocentowej i w każdych okolicznościach”.

    Jak zrobiono z niej Nowaka? Bezpieka pracowała na akord i potrzebowała coraz więcej zarejestrowanych informatorów. Mogła dokonać rejestracji, włącznie z nadaniem pseudonimu, zaocznie, bez udziału osoby zainteresowanej. Oficer prowadzący por. Grzelak tworzył raporty ze spotkań w Warszawie, które nawet nie mogły mieć miejsca, gdyż N. była np. w Kołobrzegu. Wreszcie M.N. i jej adwokaci dotarli do kluczowego zarządzenia min. Kiszczaka z 1982 r.: Informacje uzyskane z podsłuchu lub z innych źródeł można wkładać w cudze usta, a źródła należy „konspirować”, niszczyć.

    To – pisze M.N. – „podważa podstawowe twierdzenie, na którym opiera się IPN, że każde słowo w esbeckich papierach jest święte. Wedle Instytutu, jeżeli funkcjonariusz napisał, że Kowalski powiedział – to powiedział i to stanowi niepodważalny dowód, że K. był agentem. A teraz okazuje się, że równie dobrze te słowa mogły pochodzić z przechwyconego listu albo z podsłuchu telefonicznego czy pokojowego”. Grzelak, twórca i oficer prowadzący Nowaka (czyli M.N.), opowiedział w sądzie, jak tworzono raporty z informacji z podsłuchu telefonicznego, a zapisy niszczono, żeby w teczce nie pozostał najmniejszy ślad. W usta fikcyjnego agenta wkładano również wiadomości zasłyszane. „Nie mogłem przecież napisać, że wiem od kolegi, że gdzieś tam usłyszałem, musiałem to przypisać do jakiegoś źródła” – zeznał świadek ppor. Kardaszewski. Świadek Minkowicz: „My tylko przesuwaliśmy źródła, zamiast technicznych wpisywaliśmy osobowe, ale zawartość była prawdziwa”. W tym świetle „zachowanie Grzelaka, tworzenie przez niego raportów, wpisywało się jako normalne, a nie wyjątkowe” – pisze M.N.

    N. została źle wybrana. Płk Florian Uryzaj, przełożony Grzelaka: „Do pani Niezabitowskiej trafiono bez głębszego rozpoznania operacyjnego, bez rozpoznania ani osobowości, ani cech charakteru, ani możliwości operacyjnych, a tym bardziej nie rozpoznano jej ewentualnych predyspozycji do współpracy z naszymi organami. (…) Była jednoznaczna odmowa”. Jednak z powodu „nacisków naszego kierownictwa, które domagało się intensyfikacji działań na odcinku pozyskań” i z uwagi na zapał por. Grzelaka płk Uryzaj podjął „przedwczesną decyzję o rejestracji pani Niezabitowskiej jako tw”. Ponieważ okazała się „martwą duszą na szachownicy gry operacyjnej”, z czasem „podjął decyzję, że rezygnujemy z tej sprawy”.

    Wieść o równaniu M.N. = TW obiegła Polskę i świat lotem błyskawicy. Wyrok śmierci cywilnej jest wykonywany od razu i skutkuje natychmiast. Jej świat się zawalił. Jej twarz jako agentki biła z okładek czasopism i ich reklam na billboardach. „Trudno mi było uwierzyć, że w moim kraju została stworzona pewna prawna konstrukcja, która w praktyce jest zbrodnią w majestacie prawa, gdyż postępowanie według jej reguł skazuje na karę najbardziej dotkliwą, na śmierć cywilną” – pisze M.N. Nie miała dostępu do swojej teczki, więc nie mogła się oczyścić, a gdyby nawet dostęp miała, to z jednej strony byłaby Biblia, jaką są dokumenty SB (jak się okazało po dwóch latach – fałszywe), wiarygodne dla IPN, dla rzecznika, dla mediów, dla całego świata, a z drugiej – ona sama.

    Ta książka to kronika walki Dawida z Goliatem. Najpierw tym Goliatem jest stan wojenny, potem jest nim kompleks lustracyjny: IPN, rzecznik interesu publicznego, media. Książka ma wielu negatywnych i potężnych bohaterów. W rozdziale „Czciciele bezpieki” czytamy: „Historycy IPN, medialne gwiazdy tych czterech tygodni, dwoili się i troili, nie wybrzydzali, nie oszczędzali się. Brukowiec, program dla działkowców, szósta rano lub koło północy, nie odmawiali nigdy ani nikomu, zawsze gotowi, by jeszcze raz potwierdzić świętość esbeckich papierów”.

    Kiedy prezes upublicznił jej teczkę, a historycy z IPN „ogłosili świętość ubeckich papierów”, M.N. zrozumiała, że Instytutowi „nie chodzi o żadną prawdę, lecz o niszczenie człowieka”. Kiedy w sądzie teczka Nowaka pruła się w szwach, historyk IPN ogłosił w „Gazecie Polskiej” artykuł „Esbek z Tysola” (czyli Niezabitowska!), w którym przedstawia Grzelaka jako ambitnego, pracowitego, lojalnego pracownika aparatu bezpieczeństwa. Tymczasem przed sądem M.N. doczekała się przeprosin!

    Zanim dotknęło ją zło, Niezabitowska wierzyła w IPN i media. Tym bardziej była zaskoczona, kiedy „na samej czołówce »Rzeczpospolitej« wydrukowano mój duży kolorowy portret, a obok wielkimi czcionkami PSEUDONIM NOWAK”. W telewizorze szoł. „Niezabitowska nie chce wystąpić? Tym lepiej, wykonamy proces zaoczny”. Rozpoczął się lincz.

    Niezabitowska jest – łagodnie pisząc – naiwna ze swoim rozczarowaniem do mediów. Na nic zdał się solidarnościowy rodowód, lojalność zawodowa, elementarna przyzwoitość, kiedy w grę weszły potężne siły: zaangażowanie ideowe i polityczne oraz interesy, walka o byt. Gdyby M.N. nie była „kimś”, jej lustracja nie byłaby tematem. Media przehandlowały ją za parę groszy i dziś nie chcą zwrócić reszty.

    Daniel Passent

  525. Zofia napisał(a):

    Dalej o bankach szwajcarskich
    Bardzo wysoka wartość depozytów zagranicznych ulokowanych w szwajcarskim systemie bankowym wynosiła, według danych oficjalnych na koniec 2002 roku , równowartość 3.500 mld franków szwajcarskich.
    Banki szwajcarskie administrują ok. 1/3 światowych rezerw pieniężych oraz majątkowych
    Przypominam, bo to ważne – szwajcarski system finansowy, w tym specyficznie rozumiane zasady tajemnicy bankowej, został dostosowany do potrzeb tych właśnie klientów, tj elit światowych.
    Tak wysoką penetrację rynku światowego gwarantuje sprawna infrastruktura bankowa, niskie podatki, bezpieczeństwo i stabilność prawna, zachęcająca do lokat w Szwajcarii. Ponadto depozyty osób zagranicznych nie podlegają szwajcarskiemu 35% podatkowi od
    odsetek, ale dla wielu (jeśli nie większości) klientów zagranicznych decydującym elementem jest bezpieczeństwo wkładów chronionych tajemnicą bankową i ucieczka przed podatkiem dochodowym we własnym kraju, a nie stopa zwrotu kapitału czy brak podatku od
    bardzo niskich zresztą odsetek.
    Centralnym ogniwem międzynarodowej konkurencji banków szwajcarskich pozostaje od lat specyficznie praktykowana tajemnica bankowa.
    Kwestia ta stała się w 2002 r. jak wspomniałam wcześniej -przedmiotem kontrowersji i nacisków Unii Europejskiej, domagającej się od Szwajcarii udziału w przyszłym mechanizmie automatycznej informacji międzybankowej.
    Bezskutecznie.

  526. Zofia napisał(a):

    Ostatnie uwagi o trzymaniu pieniędzy na kontach szwajcarskich czyli mocne fundamenty
    Pełne poszanowanie własności prywatnej, będące filarem szwajcarskiego prawodawstwa i niezależność banków od wpływów politycznych to fundament systemu finansowego tego kraju.
    Każdy klient banku ma zagwarantowaną :
    * dyskrecję odnośnie zdeponowanych aktywów,
    * dochodów,
    * adresu
    * oraz wielu innych danych osobistych,
    co jest szczególnie istotne w private bankingu, gdzie bank jest czymś więcej, niż miejscem lokaty aktywów.
    Wbrew obiegowym opiniom, Szwajcaria nie jest miejscem przechowywania środków finansowych osób anonimowych.
    Każdy, kto lokuje aktywa w bankach w tym kraju, musi przedstawić swe dane osobowe.
    Jednak tajemnica obejmująca takie informacje oraz relacje między bankiem a klientem banku jest w Szwajcarii bardzo dobrze zabezpieczona przedinstytucji jakiegokolwiek państwa.
    Nazwiska, adresy klientów oraz numery ich kont są znane tylko ograniczonemu i zaufanemu kręgowi pracowników banku.
    Zasady przestrzegania tajemnicy dotyczącej danych klientów i ich kont są formalnie określone w federalnym prawie bankowym, które przewiduje nakładanie ostrych sankcji dla banku za ich naruszenie. Ponadto naruszenie tajemnicy bankowej powoduje definitywną utratę reputacji banku.
    Szwajcaria jest krajem o najwyższej kulturze bankowej, zapewniającej ponadprzeciętne standardy bezpieczeństwa i prywatności, dlatego od lat istniały tam doskonałe warunki do rozwoju bankowości prywatnej.
    *
    Granice tajemnicy bankowej
    Jednak błędem byłoby mniemanie, że szwajcarski system bankowy może być spokojną przystanią dla osób zdobywających fortunę w nielegalny sposób.
    Szwajcarskie prawo określa przypadki, gdy tajemnica bankowa może być uchylona.
    Na przykład, jeżeli w Szwajcarii zostało wszczęte postępowanie śledcze, wówczas bank nie może zasłaniać się tajemnicą bankową i odmawiać udostępnienia organom ścigania niezbędnych informacji.
    W ten sam sposób, jeżeli wymagają tego międzynarodowe przepisy prawa, właściwy urząd w Szwajcarii może być zobowiązany do udostępnienia zagranicznym organom śledczym informacji dotyczących konta bankowego osoby, wobec której toczy się postępowanie.
    Czyli mówiąc prościej – musi być wszczęte oficjalne postępowanie śledcze w sprawach regulowanych międzynarodowymi przepisami prawa.
    Szwajcarskie banki nie przekazują organom skarbowym innych państw informacji o osobach, które posiadają lokaty w tym kraju. Niemniej oszustwa podatkowe są traktowane tam jako przestępstwa kryminalne.
    Jak pokazują dane statystyczne, wiodąca rola szwajcarskiej bankowości prywatnej w ostatnich latach została zagrożona. Oprócz tradycyjnych centrów finansowych na świecie rozwijają się dynamicznie nowe ośrodki, na przykład w Singapurze. Zostało to już dostrzeżone i obecnie w Szwajcarii trwa dyskusja nad koniecznością wprowadzenia usprawnień w istniejącym systemie private banking, dostosowanych do wymogów obecnych czasów.

  527. Zofia napisał(a):

    No już wiadomo.
    Minister Ziobro – nic w Szwajcarii nie załatwił, nic widział – żadnych wykazów kont, żadnych nazwisk i nic nie dostał do łapy!
    Teraz plecie dla odmiany – że ma to nadejść pocztą dyplomatyczną. Bo tak go poinformowali Szwajcarzy.
    No ciekawe, skąd te pismaki z Naszego Dziennika i innych piśmidełek propagandowych oraz ministry – takie poinformowane – że Ziobro listy na oczęta listy kont oglądał, nazwiska zna, ba nawet ilość i wielkość przelewów. No i rzecz jasna ich pochodzenie jest lewe.

  528. soulgarden napisał(a):

    Zofionen nakrył kapeluszem ciekawy artykół,ale może zostawmy go gdyż zapowiada się dyskusja o systemie bankowym i kasie SLD. To bardziej podnieca Kaczyńskich niż najpoważniejsi przestępstwa komunistów. Bo o tym czy takowych nie ma w ich szeregach raczej nie chcą tak ochoczo wiedzieć. I to jest ludzkie,ale proporcje tego nie powinny zadowalać publicystów byleprawicowych. Za to taka GW prawdopodobnie jest za utrwalaniem się tej dysproporcji przez obojętność.

  529. Bars napisał(a):

    Narciarzu!
    A może ktoś wreszcie odważy sie powiedzieć Rokicie, że jest nadętym megalomanem, a nie doskonalym materiałem na męża stanu?
    -
    Piotrusiu!
    Twoje magnolie odżyją – jestem pewna! Szkoda tylko tegorocznych kwiatów. U mnie, w ogrodach po sąsiedzku, mróz równie poważnie uszkodził drzewa orzechowe, ale już pokazują się na nich liście. Są marniutkie, ale są. Moje sumaki też nie będą takie piękne jak bywały, ale trudno…
    -
    Zeen, oooch, Zeen!
    Ileż zapiekłej goryczy w Twoim poście na temat lekarzy! A oni są i tacy i tacy, normalnie, jak to ludzie. Czterdzieści lat temu uratowali mi życie choć nie musieli. Do nie będącej na dyżurze kliniki AM przywieźli taksówką mnie, ofiarę koszmarnego wypadku komunikacyjnego, przypadkowi dobrzy ludzie. Nie czekali na pogotowie, zorientowali się, że jesli można jeszcze coś dla mnie zrobić to trzeba działać natychmiast. Zanim pojawił się lekarz dyżurny, do samochodu podszedl sympatyczny starszy pan z jamnikiem pod pachą, pochylił sie nade mną, nad ociekającym krwią ludzkim łachmankiem i powiedzial, że wszystko będzie w porządku, bo on się mną zajmie…a ja uwierzyłam, że wszystko będzie dobrze. Rosłam i wychowywałam się dosłownie w szpitalu i pośród lekarzy, widzialam ich poświęcenie i pracę. nigdy nie wątpiłam w ich etykę. Wiedzialam że będzie dobrze…12-cie godzin trwało doprowadzanie mnie do stanu, w którym można było zaryzykować operację. Przetoczono mi 8 litrow krwi, czyli zrobiono pełną wymianę „z górką”, bo byłam całkowicie wykrwawiona. Krew, której klinika nie będąca na dyżurze nie miała sprowadzono z innych szpitali. Anestezjologa i asystę ściągnięto telefonicznie…Do szpitala, ktory miał ostry dyżur nie dojechałabym żywa – znajdował się na drugim końcu miasta. Starszy pan z jamnikiem o dobrych, porośniętych zabawnymi, siwymi wloskami rękach, ktory obiecał mi, że wszystko będzie dobrze i który mnie operował, okazał się chirurgiem, profesorem i szefem sąsiedniej, także nie będącej na dyżurze, kliniki. Czy był jakikolwiek racjonalny powod, żeby przerwał spacer z pieskiem i zamiast spokojnie wrócić do domu na kolację zajmował się przez całą noc ratowaniem życia i operowaniem w cudzej, nie swojej, klinice, osóbki przywiezionej z ulicy, o której nic nie wiedział poza tym, że ma 18 lat, bo tylko o to i o imię mnie zapytał? A wyciągnięci z domów anestezjolog i asystenci? A zbierająca po innych szpitalach krew karetka transportowa? Czy był jakiś powod, żeby to robić? Kiedy przez kilka nastepych dni moje życie wisialo na wlosku i lekarze nie odstępowali ode mnie ani na chwilę, kiedy do kazdego oddechu trzeba było mnie zmuszać, poprzez mgłę maligny docierał do mnie spokojny, kobiecy lub męski, glos powtarzający zdecydowanym tonem dwa slowa: oddychaj głęboko… i mimo że tak dobrze było mi rozpływac się w nicość, a tak trudno zdobyć na wysiłek zaczerpnięcia powietrza…oddychałam głęboko i znów oddychałam i… Lekarze nie tylko uratowali mi życie, oni także zmusili mnie z kazdym wymuszonym oddechem do podjęcia go na nowo. Prof. D wraz z jamnikiem odwiedzał mnie do końca mego pobytu w klinice, mimo że nie byłam Jego pacjentką i pożyczał mi moją ulubioną A.Christie w oryginale. Szef „mojej” kliniki dał się „złamać” i zezwolił moim koleżankom i kolegom na odwiedziny o nieregulaminowych porach, tudzież wyraził zgodę na przynoszone przez nich nieprawdopodobne bukiety kwiatów, w tym dwa ogromne kubły bialego i fioletowego bzu, czyli dwa krzewy, ktore jeden z chłopcow wyciął w ogrodzie po to, żebym i ja mogła sie wiosną nacieszyć, a ktore na noc, z powodu odurzającego zapachu, trzeba bylo wynosic do łazienki. Wszystkie te dzialania i pozaregulaminowe zezwolenia mialy służyć i rzeczywiście służyły mojemu szybszemu powrotowi do zdrowia. W zamian zostawiłam po sobie w klinice legendę, która jak wiem pomogła wielu chorym – legendę o dziewczynie, ktora podczas niezmiernie bolesnych zabiegów i opatrunków czasem mdlała z bólu, ale nigdy nie jękneła i nie przestała się uśmiechać.
    Ci lekarze tego wszystkiego robić nie musieli, a jednak to zrobili i ja nigdy o tym nie zapomnę. Przechowam Ich na zawsze, póki życia, we wdzięcznej pamięci.
    Dwa lata temu znowu i to trzykrotnie znalazlam się w szpitalu tym razem z powodu poważnego urazu serca. I teraz także byłam pacjentką „z ulicy”, ponieważ podchodząc do wszystkiego na zasadzie „co ma być, to będzie” nawet nie starałam się wykorzystac niezlych w sumie układów towarzyskich. I nie mogę powiedziec złego slowa – wszystko co należalo zrobić, zrobiono szybko, fachowo i z przyjaznym uśmiechem. Co wiecej, mimo że nie byłam pacjentką leżącą, personel pielegniarski interesował sie moją wygodą, samopoczuciem i tym, czy mam wszystko, co mi potrzebne. Ta trzykrotna hospitalizacja dotyczyła jednego z niewielkich szpitali podwarszawskich i specjalistycznej kliniki w w-wskim Instytucie.
    Nigdy w życiu nikomu nie dałam łapówki. co więcej nawet nie wiedziałabym jak to sie robi. Kiedy myślę o tym procederze, to czuję, że wręczając komuś łapówkę miałabym uczucie, że obrażam osobę, ktorej próbuję ją dać. Taki stosunek do łapówkarstwa, jako do czegoś niezwykle żenującego, wynioslam z domu. A jestem córką wziętego chirurga! Wziętego ale nie biorącego. Pacjenci mojego Ojca wiedzieli, że nawet ofiarowane kwiaty zostawia w pracy. Ojciec mój to co prawda stara, przedwojenna szkoła, ale czynny byl zawodowo do końca, czyli do 1980 roku. Tacy sami byli moi prawdziwi i przyszywani Wujowie, też lekarze. Pamietam kłopoty, jakie miał jeden ze szpitali, w ktorym kolega Papy, świetny chirurg, ale nerwus i impetyk, zwykł ludzi proponujących łapówkę spuszczać po schodach. Pamiętam mojego drogiego Papę, wówczas 70-letniego, płaczącego po wizycie u śmiertelnie chorej pacjentki, 14-letniej dziewczynki, ktora powiedziała Mu, ze zazdrości koleżance tego, że już umarła. Ojciec nie mógł pogodzić sie z takimi słowami w ustach dziecka i z własną kompletna bezradnością wobec okrutnej choroby.
    Czy dzisiejsi lekarze są z innej gliny? A może skoro obserwujemy ogólny upadek dobrych obyczajów, to zaniżanie etycznych standardów zawodowych trzeba uznać za symptomatyczne dla naszych czasów, w myśl maksymy „tempora mutantur et nos mutamur in illis”? Ja na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Zaufanie do lekarzy mam niejako wmontowane w psychikę i chyba jestem za stara, żeby coś w tym zmienić, tym bardziej, że lekarze z mojej generacji, ktorych znam to ludzie o nieposzlakowanej uczciwości.
    -
    Mialo być krótko, a zrobilo się baaardzo długo… Udałam się na wewnętrzną emigrację, bo muszę trochę uspokoić „figlujące” serce. Narciarz udzielił mi kiedyś wielce wartościowej rady, mianowicie że lepiej pożyć dłużej w nieświadomości, niz krócej będąc dobrze poinformowanym i własnie się do niej stosuję.
    -
    Wiadomość z ostatniej chwili i prosto z Wiednia. Otóż Wiedeńczycy martwią się, że lada moment skutkiem zmian klimatycznych z Wiednia zrobi się Neapol. Jeśli chodzi o Polskę, to możemy spodziewać się temperatur letnich takich jak w Rzymie. Jednak dobrze wymysliłam tę Norwegię! Bylam kiedyś w Rzymie w czerwcu i przeżyłam tylko dlatego, że dnie spędzałam leżąc na marmurowej posadzce zawinięta w prześcieradło i polewana lodowatą wodą z akweduktu.
    -
    Cały szanowny blog pozdrawiam najserdeczniej! Emigrantka Bars

  530. głos zwykły napisał(a):

    Leszek.Sopot pisze iż: „Nota bene Gadomski przywołuje zachwyty Kuronia z 1989 r. dotyczące radykalnych zmian rynkowych, ale nie zająknął się ani słowem, że po latach Jacek za ten swój zachwyt publicznie przepraszał.”, a później piszę, iż: „Mam nadzieję, że brytyjskie związki zawodowe i dziennikarze pomogą Polakom a pro liberalni biznesmeni położą uszy po sobie a nie jak w Polsce będą się wyżywać na plebsie i oszołomach. Ech, wolny rynek bez granic i kontroli – to się tobie głosie marzyło?”.
    I tutaj jestem zdumiony, za co niby Jacek Kuroń przepraszał i kogo Andrzeja Gwiazdę, Wrzodaka, Walentynowicz i innych wielce odpowiedzialnych ludzi za reformy Leszka Balcerowicza? Czy też przepraszał ludzi odrzuconych i tych którzy ponieśli klęskę, sfrustrowanych za efekty reform czy też wprowadzania ustroju kapitalistycznego, które właśnie ich dotknęły. A jaka była alternatywa, że zaniechanie jeszcze bardziej by tych właśnie ludzi dotknęło. Potem Leszek wyciąga przykład, że GW broni ludzi zatrudnionych i wykorzystywanych za granicą. Ludzi których w Anglii bardziej liberalnej niż Polska bronią instytucje społeczne i państwowe oraz media. GW jest za liberalnym kształtem gospodarki i jeśli broni ludzi przed wyzyskiem czy też złym traktowaniem, to pojawia się zawsze pytanie czy wyzysk i złe traktowanie to przymiot państwa liberalnego? A jeśli tak to dlaczego pojawił się on w Polsce, które na drogę liberalnej gospodarki bynajmniej nigdy nie wkroczyła. A jeżeli w Przedsiębiorstwie państwowym traktuje się pracownika tak samo, a nawet jeszcze gorzej niż w prywatnym, podam od razu przykład PEKAESU, gdzie za nic miano kierowców, a tłuki z poszczególnych partii od ZCHN po SLD zarabiali spore pieniądze, bez żadnych kwalifikacji i kompetencji to co? Obawiam się, że taki sposób prowadzenia dyskusji jest znowuż formą uprawiania propagandy, albo dawania upustu frustracji. A przecież za tym wszystkim jeszcze wisi najważniejsze z oskarżeń ludu pracującego, że kto dobrze wyszedł na prywatyzacji, kto przejął zakłady państwowe ten złodziej. Oczywiście o tym samym mówił dzisiaj poseł Kurski, a także cały czas o tym mówi Wicepremier Lepper i Giertych. Prywatyzacja to jedno wielkie złodziejstwo, szukajmy więc złodzieja niech nam odda wszystko!!! Jednak Leszek obrazi się za samą aluzję porównującą jego wypowiedzi do wypowiedzi tych osób z PiS-u i przystawek. Problem jednak polega na tym, że w zasadzie pisze to samo, co oni mówią. Oni też są za prawami najbiedniejszych, znękanego obcym i krajowym kapitałem narodu. Chłopy kto to słyszał, aby kredyt brać, a potem żeby trzeba było go oddawać. Tego nawet w PRL-u za Gierka i Jaruzela nie było, taki skandal chłopy, trzeba napisać do programu pani Jaworowicz. A gdyby na skutek wprowadzenia w życie swoich iluzji Leszek i jego kumple i koleżanki mieli zasiłek wysokości 5 dolarów to i tak przedstawialiby to jako wina liberałów, za politykę których Jacek Kuroń miałby obowiązek pokrzywdzonych jeszcze bardziej przepraszać.

  531. miner napisał(a):

    I teraz jezeli ktoś jest chętny podjąć dialog z notoryczną kłamczuchą – to po raz kolejny zobaczymy jak to mozna się zapierać i wywijać kota ogonem, zeby wykazać, że „ok” = „14″.

    ++

    Oczywiście wszystkiemu winny będzie kaczystowsko-faszystowski Kaczor (tak samo jak za poziom amerykańskich filmów emitowanych w TVPP), który pisze tak, ze podglądana przez WSI stanie na głowie aby nie przyjac do wiadomości, ze w dokumencie stoi „ok”.

    +++++

    Jezeli ktoś chce się pobawić w przymuszanie Zofii do przyznania racji to zapraszam. Ja sie jednak juz troche boje – kiedyś zrobiła ze mnie dziennikarza, teraz posądza mnie o bycie „uchachanym”. Z takimi osobowosciami lepiej nie zadzierać

    Znikam…

    +++++

  532. Zofia napisał(a):

    Miner,
    jak zwykle się czepiasz bez powodu.
    Gdzie skłamałam?
    Załączyłam oświadczenie premiera? Załączyłam.
    Autentyczne? Autentyczne.
    Pisze premier jak kura pazurem? Pisze.
    Można odczytać nabazgrane znaczki jako „14″ a nie „ok.”? Można.
    Więc o co Ci chodzi?

  533. miner napisał(a):

    no własnie o to mi chodzi…

    o to odwracanie kota ogonem

    o ten lęk przed przyznaniem sie do pomyłki (w tym konkretnym przypadku raczej nie pomyłki tylko ewidentnej złej woli)…

    Ale mialem juz się nie odzywać. Bo po co, przeciez sie nie przyznasz.

  534. Zofia napisał(a):

    Na Boga a do czego mam się Miner przyznać?
    Do jakiej pomyłki.?
    Niby skąd mam wiedzieć, że te bazgroły to akurat „ok”, bo Ty tak widzisz? A nie np. 14, jak ja to widzę? I jest tam zapisane nie „ok 60 tys.zł” a nie „1460 tys. zł”.
    Jak premier napisze kwotę słownie, tak jak się robi na wszelkich dokumentach, by była jasność, to nie będę się upierać.

  535. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nie jest zle, czytaja naszych.

    http://wiadomosci.gazeta......75221.html

  536. Edwar D.Dana napisał(a):

    To jest „pelzajacy zamach stanu”.

    http://www.gazetawyborcza.....74977.html

  537. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://bi.gazeta.pl/im/2/.....174922.jpg

    Czyli spoleczne marzenie o inteligentnej, zaradnej i madrej kochance z pejczem.
    Tyle, ze jest to na plaszczyznie indywidualnej, nie masochizm lecz sadyzm. Statystyczny Polak oczekuje podniecony na chloste, ale na choloste innego. Przezywa wtedy patriotyczna erekcje.

  538. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nawet jesli to Rokita to warto go przeczytac:
    http://www.rzeczpospolita.....e_a_2.html

  539. jasnaanielka napisał(a):

    miner – to w oświadczeniu majątkowym można i należy podawać sumę oszczędności życia sumą „pi razy drzwi?”, albo „coś tam z hakiem?”
    Co na to odpowiednie instancje?
    Czy taki standard jest obowiązujący dla każdego podatnika, czy tylko dla premiera i prezydenta?
    Mam jeszcze parę innych wątpliwości, ale poczekam, aż mi odpowiesz na pytania, które zadałam w tym wpisie.
    Jeżeli odpowiedzi się nie doczekam – też cię zrozumiem. Ty tak masz.

  540. Arek napisał(a):

    ciekawy jest ten artykuł Passenta o książce i lustracji Niezabitowskiej, na szczęście była rzeczniczka okazała się wystarczająco twarda (wręcz godna swojego nazwiska), by to przetrwać;
    warto by wykorzystać jej doświadczenia i wiedzę o manipulacjach esbeków do walki z kłamstwem o Prawdzie z teczek, które lansują historycy z IPN (wiadomo że IPN broni tezy o Prawdzie w teczkach bo to podwyższa rangę instytucji, siłę politycznego rażenia a i władza się odwdzięczy wyższymi zarobkami);

  541. leszek.sopot napisał(a):

    głosie,
    myślałem, że już cytowałem fragment tekstu Jacka Kuronia „Jak upadł realny socjalizm”, ale być może cytowałem coś innego. Nadrabiam więc zaległości:
    „[...]
    Mogło być inaczej
    Upadek bloku sowieckiego wywołał na całym świecie złudzenie kompromitacji idei wyzwolenia pracy i triumfu idei liberalno-konserwatywnych. W krajach posowieckich ludzie oczekiwali strumienia dóbr konsumpcyjnych, a stary i nowy aparat wierzył, że można to osiągnąć, wprowadzając reguły wolnego rynku i szybką prywatyzację. Prywatyzacja jednak – w sytuacji odrzucenia idei samorządu pracowniczego i braku kapitalistów – musiała oznaczać uwłaszczenie nomenklatury, dawnej biurokracji.
    Proces ów następował tym szerzej, im słabsze były tradycje ruchów społecznych i instytucji demokratycznych; wystarczy spojrzeć na Rosję. W krajach o względnie mocnej tradycji ruchów społecznych – w Czechach, Polsce, na Węgrzech – przy braku samorządności pracowniczej czynnikiem ograniczającym uwłaszczenie starej nomenklatury było uwłaszczanie się nowej biurokracji.
    Gdybyśmy my, działacze dawnej „Solidarności”, potrafili na progu niepodległości zainicjować ruch samorządności pracowniczej i szeroki społeczny ruch transformacji własnościowej, wówczas mielibyśmy szansę nie dopuścić do uwłaszczenia biurokracji. Odwołuję się tu do znanej także w Polsce „demokracji właścicielskiej”, której różne odmiany są wciąż na świecie wypróbowywane (uczestnictwo pracowników we władzy i własności przedsiębiorstwa). Nie wdaję się tu w pytanie, czy chodzi o model docelowy, czy o społeczną kontrolę procesu prywatyzacji. Nie musi to bynajmniej prowadzić do spadku wydajności pracy, a może się nawet przyczynić do jej wzrostu.
    Niestety, nie umieliśmy tego zrobić. Negocjacje nad „Paktem o przedsiębiorstwie” rozpoczęliśmy zbyt późno i zbyt nieśmiało. Co gorsza, pozwoliliśmy starej i nowej biurokracji, by podczas głosowań w parlamencie usunęła z Paktu najważniejszy element – reprezentację załóg w radach nadzorczych przedsiębiorstw.
    W rezultacie wspólnymi siłami budowaliśmy nie ład obywatelski, lecz biurokratyczny na modłę kapitalistyczno-quasi-demokratyczną. To my, politycy, ponosimy zatem odpowiedzialność za wszechobecną dziś korupcję, niesprawiedliwe stosunki społeczne i rozkład życia politycznego”.
    http://www.abcnet.com.pl/pl/artykul_zas.php?art_id=169&w=p&token=
    .
    Jackowi odpowiedział Adam w tekście „Dlaczego upadł komunizm”:
    „[...] Z pewnością idea samorządności pracowniczej jest odpowiedzią na wielką potrzebę ludzką – godności pracy i godności człowieka. Nie jest jednak przypadkiem, że ruch samorządności pracowniczej po 1989 r. okazał się słaby i rachityczny. Ale może w tym momencie historycznym musiał być tak słaby? I może przegrał dlatego, że musiał przegrać, gdyż warunki zewnętrzne wymuszały szokową terapię i filozofię zaciskania pasa?
    I wreszcie: kto wybrał tę drogę? Czy był to spisek elit solidarnościowych, które zdradziły świat pracy? Ależ nie, tę drogę wybrało w kolejnych wyborach głosujące społeczeństwo polskie. Dlatego zastanawiam się: a może do obywatelskiego ładu demokratycznego prowadzi dziś inna droga niż odrodzenie idei władzy rad robotniczych?
    Kuroń zarzuca posłom, że nie przyjęli ustawy stanowiącej istotny fragment „Paktu o przedsiębiorstwie”, gwarantującej reprezentacji pracowników miejsca w radach nadzorczych przedsiębiorstw. W toku negocjacji nad Paktem jego zwolennicy argumentowali, że podobne rozwiązanie obowiązuje w dużych firmach niemieckich. Jestem skłonny się zgodzić, że przyznanie pracownikom puli miejsc w radach nadzorczych pozwoliłoby nam uniknąć pewnej liczby konfliktów i strajków. Nie zmienia to jednak istoty problemu. Nikt przecież nie będzie twierdził, że w niemieckich kopalniach czy stalowniach rządzą samorządy pracownicze.
    Konserwatysta powie, że wyzwolenie pracy to ułuda. Liberał doda, że z ekonomicznego punktu widzenia idea ta nie ma sensu. Zdeklarowany socjalista będzie zdania, że to jedyna droga do sprawiedliwości i wyzwolenia świata pracy. A cóż powie na ten temat konserwatywno-liberalny socjalista, którego postać stworzył przed laty Leszek Kołakowski? Powie zapewne, że pełne wyzwolenie pracy jest mrzonką; powie też, że dzisiaj idea ta nie broni się w ramach gospodarki rynkowej, opartej na prywatnej własności. Ale dorzuci przecież, że ta idea odradza się w kolejnych epokach jak Feniks z popiołów. Co oznacza, że jest ona ludziom potrzebna, zaś o ludzkie potrzeby należy się troszczyć. Dlatego, mimo refleksji polemicznej, składam hołd intuicji Jacka Kuronia”.

    http://www.abcnet.com.pl/.....038;token=

  542. głos zwykły napisał(a):

    Owszem Leszku mogło być inaczej, ale musisz rozważyć i ewentualność, że realizacja tego o czym pisał Jacek Kuroń mogła pociągnąć za sobą większe problemy niż te które mamy. Przede wszystkim forma prywatyzacji nie jest panaceum na wszystkie bolączki. Czy rady pracownicze, własność pracownicza jest silna, czy też słaba to jest dopiero część układanki. Wyzysk pracownika nie jest funkcją psychologi właściciela, lecz wynikiem tego co mu się opłaca. Jeśli pracodawca ma wypłacać miesięcznie pracownikowi np. 2600 złotych netto to jego obciążenie brutto wynosi 4300 złotych. Przy otwartej gospodarce, gdzie towary i usługi muszą konkurować z dostawcami wewnętrznymi i zewnętrznymi impuls jest do płacenia mniej pracownikowi. I jest to impuls ekonomiczny, głównie. Jeśli jednak pracodawca egzystuje w takim systemie, że będzie w stanie reagować pozytywnie na żądania płacowe pomimo wysokich obciążeń, to dojdzie do nierównowagi w podaży towarów usług i popytu na nie. Efektem będzie inflacja, nierównowaga budżetowa, kolejki, i kolejne kryzysy. W krańcowym przypadku państwo może zbankrutować. Z dzisiejszego przykładu widzimy, że takie zorganizowanie przedsiębiorstw mogłoby sprzyjać politykom populistycznym, schizofrenicznym i anachronicznym. To jest ewidentnie sytuacja otwierania się na siły wsteczne, które zjadają prędzej czy później samą rewolucję. Jacek Kuroń w moim przekonaniu mylił się, a jeśli jesteś tego samego zdania co i on mylisz się i ty, gdyż obydwaj nie dostrzegacie, że sprawnie funkcjonująca gospodarka decyduje w większym stopniu o poziomie wolności niż ideologiczne założenia o sprawiedliwym podziale dóbr usług i w ogóle bene-fitów. Korupcja polityczna była cechą wbudowaną w system władzy PRL, i została przeniesiona w transformującą się gospodarkę, i zostałaby przeniesiona nawet jeszcze bardziej, gdyby zmierzała ona bardziej w kierunku syndykalizmu, społecznych form własności. Dla mnie problem rysuje się zresztą zupełnie inaczej. Ja uważam, że Polska nie powinna wspinać się pod falę globalizmu i stawać jej opór, tylko płynąć z tą falą, wykorzystywać ją dla rozwoju kraju i potencjału, szans życiowych jednostek. Walka z globalizmem to bowiem walka z najbogatszymi państwami i jest to walka w której nie mamy żadnych szans. Jedyne co można zrobić to włączyć się w struktury globalne własnościowe, rynkowe i szukać w nich stabilności, oraz rozwoju. W ramach tej logiki konkurować. Z tego punktu wiedzenia, jestem za koncentracją władzy ekonomicznej w ręku właściciela większościowego, którym nie jest załoga przedsiębiorstw. Zresztą wiesz co się stało z zakładami pracy, gdzie związki były silne i wywalczyły dla siebie przywileje. Większość z nich nie istnieje, a reszta się wyprzedaje pojedynczemu właścicielowi. Co innego jest natomiast przeciwstawienie silnemu właścicielowi silnej reprezentacji pracowników, ale tylko w relacji pracodawca pracownicy, a nie pracownicy, pracodawca, samorząd terytorialny, administracja państwowa. To jest OK. bo ofiarą może być tylko przedsiębiorstwo jeśli pracownicy i pracodawca nie osiągną rozsądnego kompromisu. Wydaje się że dzisiejszy system polityczny i gospodarczy, aby sprawnie funkcjonować musi mieć reguły wg. których w sposób racjonalny strony posiadające sprzeczne interesy dochodzą do kompromisu, w obliczu zagrożenia zewnętrznego konkurencją. A zagrożenie zewnętrzną konkurencją polityczną i ekonomiczną, to w ogóle jako imperatyw nakłada dbanie o racjonalną politykę pieniężną i budżetową.

  543. leszek.sopot napisał(a):

    głosie,
    ja, jak i pewnie Jacek, rozróżniam funkcjonariuszy związku zawodowego od przedstawicieli samorządu pracowniczego. Być może moje skrzywione widzenie świata wynika z tego, że byłem jednym z twórców idei samorządu studenckiego i w praktyce widziałem jak wielkie znaczenie ma praktyka samorządowa dla życia uczelni. Działacze samorządowi nie są opłacani z żadnych składek, ich byt zależy od bytu zakładu. Natomiast działacz związkowy ma konflikt interesów – musi dbac o związek, o członków związku, a dopiero na końcu liczy się z dobrem zakładu pracy. Dla mnie idea samorządowa jest wyższa od idei walki o interesy pracobiorców przez związki zawodowe. Samorządowcy powinni być z reguły uczciwsi i bardziej odpowiedzialni.
    Nie zgadzam się jednak z generalną krytyką związków zawodowych w zakładach pracy. Jest wiele przykładów dowodzących zupełnie inną tezę niż twoja o zgudbnym wpływie.

  544. głos zwykły napisał(a):

    leszek.sopot.
    Ja ich też rozróżniam i sądzę, że członkowie Rad Pracowniczych to niby pion mający wpływ na zarządzanie przedsiębiorstwem, a związki zawodowe, bardziej koncentrują się na ochronie praw pracowniczych i płacy. W praktyce jednak było trochę inaczej, ale mniejsza o to. Zasadniczy problem to jednak na jakich podstawach należy oprzeć gospodarkę, aby funkcjonowała należycie, zaspakajała potrzeby i była w stanie walczyć z konkurencją z zewnątrz. Poza tym mamy nie tylko dzisiejszą Polskę, ale i jutrzejszą Polskę, a w niej jutrzejsze zakłady pracy. Stoczni w tym obrazie już nie będzie, FSO nie będzie. Nie ma wcale takiej alternatywy, żeby była Polska biedniejsza, ale za to sprawiedliwsza czy bardziej demokratyczna, albo jeszcze przesycona chrześcijańskimi wartościami. Tylko taka jest, że będzie bardziej bogatsza, a wówczas dopiero pojawi się szansa na wprowadzenie w życie, lepszych praw i zabezpieczeń, szansa na rzeczywiste poszanowanie praw i wolności zapisanych w konstytucji etc. Natomiast jeszcze raz podkreślam nie jestem przeciw silnym związkom zawodowym jak mają silną przeciwwagę w postaci właściciela większościowego i profesjonalnego zarządu. A popatrzmy jeszcze na Piaseczyński Pol kolor. To była udana prywatyzacja został sprzedany Thomsonowi. Zakład się rozwinął ludzie dostali pracę, a teraz Thomoson sprzedać chce zakład inwestorowi, który nie tak jak fabryce Orion, chce składać części, ale robić produkcję taką jak w zaawansowanych technologicznie fabrykach w Azji. I to jest sukces. Wątpię aby spółce w formie akcjonariatu pracowniczego tego rodzaju technologię i sposób produkcję udało się wdrożyć w Polsce. I na tym polega niższość szerokiego frontu własności i zarządzania. Zresztą można poczytać sobie o czołowych polskich kapitalistach. Ci ludzie robili pieniądze i zarabiali na rzeczach, na których w tych samych warunkach inni nie potrafili zarobić. Zarabiali dzięki temu, że byli nie skrępowani. Szybko podejmowali decyzje ekonomiczne i szybko je realizowali.

  545. leszek.sopot napisał(a):

    Głosie,
    postaram się podkopać twoją wiarę w cudowną, niewidzialną rękę wolnego rynku, która decyduje o sprawności prywatnych firm.
    http://www.bankier.pl/wia.....89019.html
    i najważniejszy fragment:
    „Chyba nikt nie może zazdrościć Loeserowi czekającego go zadania. Na zewnątrz musi się uporać ze skutkami niekończących się afer korupcyjnych i odbudową zaufania do firmy ze strony władz, giełd, klientów oraz akcjonariuszy. Również nie będzie mu łatwo znaleźć wspólnego języka z załogą. Z napływających doniesień wynika, że trudności zewnętrzne koncernu szybko się nie zakończą. Zarówno prokuratorzy i prawnicy oraz eksperci finansowi – tak ci zatrudnieni przez organa ścigania, jak ci zatrudnieni przez koncern – muszą przegrzebać się przez stosy dokumentów, w tym przez około 10 tysięcy podejrzanych umów w sprawach pośrednictwa lub konsultacji.
    W Stanach Zjednoczonych Security & Exchange Commission coraz głębiej sięga w wewnętrzne sprawy Siemensa.
    Niedawno „Spiegel” podał do wiadomości, że suma wypłat korupcyjnych u Siemensa może osiągnąć 1 miliard euro, a w ostatni weekend niemiecki „Focus” podał, że może ona sięgnąć nawet astronomicznej kwoty 3 miliardów, z czego jeden miliard ma przypaść na samą niesławną branżę telekomunikacyjną.
    Pomimo że niektóre koła prawnicze twierdzą, iż są to cyfry „wyciągnięte z kapelusza”, to jednak można już dzisiaj być pewnym, że suma pieniędzy korupcyjnych u Siemensa znacznie przekroczy oficjalnie podane 426 milionów euro, tym bardziej, że oczekuje się, iż natężenie dochodzeń prokuratorskich i wynikających z nich spraw sądowych trwać jeszcze będzie przez co najmniej następne cztery lata.
    Wykrywanie korupcji Siemensa staje się sprawą coraz bardziej skomplikowaną, ponieważ niektórzy pracownicy koncernu nie zaniechali tego procederu, a tylko go bardziej zakamuflowali.
    Wobec zbyt dociekliwych konkurentów, szczególnie tych, którzy w nie zawsze jasnych okolicznościach zostali odrzuceni przy różnego rodzaju przetargach i konkursach, gdy chodziło o intratne zamówienia publiczne, zastosowano bardzo ciekawy chwyt. Otóż ostatnio nagminną stała się praktyka, że tam, gdzie Siemens otrzymał takie zamówienie publiczne, aby przeciwdziałać ewentualnym doniesieniom o korupcję, proponuje się podwykonawstwo na niezwykle korzystnych warunkach odrzuconym poprzednio konkurentom.
    Natomiast cała rzesza podejrzanych pośredników i konsultantów, szczególnie ci, którzy działali jednoosobowo lub w małych zespołach, ukryła się jako podzleceniobiorcy pod płaszczykiem większych i renomowanych firm marketingowych i konsultacyjnych”.
    .
    Ucziwość, zasady wolnego handlu, przewaga prywatnego biznesu nad spółdzielczym czy samorządowym? W tym i wielu innych przypadkach na pewno nie.

  546. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Zofio,
    wydaje mi sie, że sie Pani pomyliła w ocenie oszczednosci Kaczyńskiego. Tam jest napisane ok. 61 tys, czyli okolo 61 tysięcy. na pewno nie milion.

  547. głos zwykły napisał(a):

    Simens AG zatrudnia 436,000 pracowników. Jego dochód netto to 2-3 mld EURO przy przychodach 75-90 mld EURO. I to jest właśnie skala problemu rachunkowego i innych. No, jestem ciekawy jaka spółdzielnia lub spółka pracownicza mogłaby wypracować taką pozycję i zysk. Myślę, że komisja finansowa giełdy z jednej strony, z drugiej urzędy skarbowe, a jeśli chodzi o przejęcia urzędy antymonopolowe, to właściwe instytucja, które muszą kontrolować takiego molocha. Jednak moloch ten ma zysk i jest kontrolowany, lepiej czy gorzej. Ale kwestia jest jeszcze taka, że przecież państwo z takimi koncernami jak Simens nie jest w stanie skutecznie wojować. To w jaki sposób mogłyby to czynić polskie spółki pracownicze i spółdzielnie? Myślę, jednak że wiele spółek po oddojeniu sporej kasy z budżetu państwa i tak by musiało upaść. Biznes to też rodzaj wojny, która nazywa się konkurencją, a fuzje i przejęcia to jest ekwiwalent sojuszników i właśnie w tej kategorii mieści się prywatyzacja. Natomiast koncepcja J. Kuronia i związków zawodowych czy też samorządów pracowniczych, nazywa się walką mrówki bez sojusznika z słoniem, albo nawet wielorybem.

  548. leszek.sopot napisał(a):

    głosie,
    czyli opowiadasz się za sztucznym, nomenklaturowo-kolesiowskim uwłaszczeniem gospodarki? Nie chodzi tylko o konkurencyjność z Simensem, z którym żaden polski państwowy, prywatny czy spółdzielczy biznes nie ma szans, ale o sposób wyjścia z socjalizmu. Jedni mieli szansę stać się kapitalistami a innym tę szansę nie stworzono. Stąd chyba na trwałe wpisało się poczucie niesprawiedliwości. Nie do zdefiniowania są też straty gospodarcze – w sferze tworzenia się drobnego i małego biznesu, któremu nie sprzyjało raptowne pojawienie się z niczego wielumilionowych fortun. Można też tylko zgadywać czy byłoby więcej upadłości firm pracowniczych od nietrafionych prywatyzacji, wrogich przejęć zakładów czy ich trzymania na państwowej uwięzi.

  549. głos zwykły napisał(a):

    leszek.sopot
    Nie wchodząc w detale opowiadam się za prywatyzacją gospodarki w tych dziedzinach, gdzie jest to tylko możliwe. Myślę, że nomenklatura typu Pan Przywieczerski, szybko i tak straciłaby majątek. A co do możliwości bycia kapitalistą, to bywa i tak, że jest się nim do czasu. Potem przychodzi komornik lub syndyk masy upadłościowej. Jedni się podnoszą a inni znowuż nie. Przy takim ogromnym tempie zmian technologicznych w gospodarce światowej, nie można by było być pewnym, że wiele z zakładów pracy po prostu straci rację bytu, gdyż produkt okaże się przestarzały lub usługa już niepotrzebna. Co do zaś małego i średniego biznesu, to należy ubolewać nad odwróceniem się trendu. Rodzinny biznes, mała firma to w ogóle najprzyjemniejsze środowisko pracy. Sądzę, że raczej padł on ofiarą restrykcyjnej polityki pieniężnej banku centralnego i nierównowagi budżetowej spowodowanej nadmiernym importem i deficytem oraz kryzysami zewnętrznymi. W każdym razie biznes ten ma szansę się odrodzić. W Warszawie np. postawiono ileś tam mega blaszaków, a poznikało wiele drobnych sklepów i widać, że były one potrzebne. Poczucie niesprawiedliwości i frustracji ma nie tylko robotnik, ale i inteligent i jest ono związane ze złą organizacją państwa i życia społecznego oraz gospodarki, jak to się mówi brakiem gospodarza. To są bardzo powszechne odczucia. Była potrzebna terapia, aby odreagować i znalazł się PiS, Samoobrona, LPR. Wykonali świetną pracę, bo mnie wszystkie w.w poczucia minęły, albo zostały stłumione. Za to pojawił się niesmak. A co do nietrafionych prywatyzacji, to trzeba ostrożnie do tematu podchodzić. Wiele firm w otwartej gospodarce po prostu nie ma szans długo pobyć. Nie można wykluczyć więc dobrej prywatyzacji po której ludzie jednak stracili pracę. Moim zdaniem, bardzo biurokratycznie i nieudolnie działa ta cała sfera usług państwowych, która powinna pozwalać ludziom bez pracy na przekwalifikowanie się, zdobywanie nowej wiedzy. Osobiście wolałabym większą rotację wykonywanych prac. Rutyna niestety jest degradująca, ale stabilność pracy i zarobków z drugiej strony jest podstawą rodziny. Myślę, także iż przyłączenie się do UE i ogromny wzrost inwestycji zagranicznych, a i rozwój polskich firm jako firm światowych, musi zatrzeć stare dylematy, bowiem jesteśmy w tym miejscu tu i teraz. I ta obecna sytuacja wymaga, aby sobie jakoś radzić. A jeszcze wracając do kwestii wyzysku i pogardy. Ona była okazywana nie tylko robotnikom przez pseudo przedsiębiorców, ale i inteligencji w różnych zawodach przez tych, którzy korzystali z różnych przywilejów. I chciałem powiedzieć, że o tym w zasadzie prasa w Polsce nigdy nie pisała, a jeśli już to w kategoriach, że to jest normalne. A bynajmniej zarabianie pensji minimalnej przez 10 lat na stażu naukowym, czy aplikacji prawniczej nie jest niczym normalnym. Tak więc widzimy, że dochodzenie do wypełniania treścią, że nie jest nam obojętny los czytelnika, to jednak długi proces. I jakoś temu jednak pomaga konkurencja o czytelnika. Mam nadzieję, że zamkniemy już ten wątek, tym bardziej, że i tak na 3 dni znikam za Warszawę, do miejsca, gdzie nie mam komputera z stałym łączem do sieci, a radio linia nie ma imponującej przepustowości, więc lepiej ograniczyć się do obierania poczty elektronicznej.
    Pozdrawiam
    głos zwykły

  550. Stara Żaba napisał(a):

    Miałam wielkie szczęście, że byłam w harcerstwie prowadzonym przez niedobitki Walterowców (240 WDH i WDZ). Jacek już wtedy siedział.
    Co wyniosłam jako najcenniejsze naukę? Że największym dobrem (a tym samym nagrodą) jest praca – prawo do niej i mozliwość jej wykonywania. Karą była nie dodatkowa praca, czy też bieganie pod górke w pełnym umundurowaniu z plecakiem i saperka, jak w sasiednim obozie, a wręcz przeciwnie -odsunięcie od jakiejkolwiek pracy.
    Psia kość! Przez te Jacka makarenkowskie pomysły zasuwam na emeryturze tak, że tchu nie moge złapać!
    Pozdrawiam
    Stara Żaba

Skomentuj