Jestem z "Układu"


Prawda, czy Rocznicowe Pustosłowie?

Słuchałem 1 sierpnia w “Poranku w TOK-u” rozmowy z Wiesławem Chrzanowskim o Powstaniu. Słyszałem mądry głos uczestnika. I słyszałem głos uczestniczki, która tonem piknikowym, jakby chodziło o udaną majówkę mówiła “jakie to były wspaniałe dni” i tak dalej. Tym, co stanęli do walki należy się szczególny szacunek. Ale szacunek nie może zamykac ust, a ja nie rozumiem piknikowego zachwytu kombatantki. Miała szczęście, przeżyła, ale jak można robić z Powstania wspaniałe dni, wiedząc, że kiedy po 63 dniach ludność opuszczała zburzoną stolicę została w niej wielotysięczna góra trupów, także trupów dzieci, którym nie dano przeżyć życia. Czy ta góra trupów, to atrybut wspaniałości? Czy ją można pominąć w szukaniu określeń dla powstańczych dni?

Jestem bardzo za tym, by pamięć o Powstaniu trwała, ale nie tylko pamięć z 1 Sierpnia, lecz nie słabsza pamięć z października. Dzień dzisiejszy, pamięć o tych co walczyli, o cywilach, co ginęli tuż przed końcem strasznej wojny, i dzieciach, co dopiero zaczęły oglądać świat, to właściwy moment w roku, by mówić nie tylko o bohaterstwie czynu, ale i o szaleństwie decyzji. Inaczej dwieście tysięcy śmierci będą oprawą dla rocznicowego pustosłowia i bezmyślności. Pierwszy Sierpnia fałszuje prawdę o Powstaniu, jeśli zapomina się o pamięci z jego końca. I tak się dzieje od dwu lat. Niech będą Wielkie Uroczystości, ale niech będzie w nich prawda, a nie sztampa, w jaką zmieniono tę rocznicę. Niech będzie, musi być pamięć o entuzjazmie ulicy warszawskiej w godzinie “W”, ale niech będzie też pamięć o niewyobrażalnym cierpieniu, jakie sprowokowała decyzja czterech generałów, kierujących się patriotyzmem, ale nie mądrością. Rok temu zrobiłem wpis tego właśnie co dziś dnia. Powtarzam go:

62 lata później 

Pierwszy Sierpnia, 62 lata od początku niewyobrażalnego heroizmu i cierpienia Warszawiaków i jednocześnie 62 lata od wprowadzenia w czyn zbrodniczej decyzji kilku generałów, których ostrzegano, w kraju i z Londynu, by powstania nie wywoływać, bo skończy się tragedią. Określenie “zbrodnicza” to nie moje określenie, lecz generała Władysława Andersa, dowódcy II Korpusu, który w depeszy do ministra obrony narodowej Rządu Londyńskiego (z 23. 8.1944 r. cytuję za Jan M. Ciechanowski -”Powstanie Warszawskie” s.428) tak pisał: “Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy, kto ponosi za to odpowiedzialność?”. 1680 zabitych Niemców i około 200 tysięcy Warszawiaków. Śmierć jednego okupanta to prawie 150 śmierci Warszawiaków, od niemowląt poczynając. Średnio codziennie ginęło 27 Niemców i ponad 3 tysiące Warszawiaków. I zniknęło miasto z niemałą częścią dorobku Narodu.
Na powstanie trzeba patrzeć przez pryzmat ostatnich jego dni, a nie pierwszych. Przez pryzmat ropy lejącej się z ran i much,  dla których Warszawa na 63 dni stała się rajem. To też nie ja. To uczestniczka powstania, która wypytywana wzniośle przez smarkulę telewizyjną - w roku ubiegłym -  z czym jej się powstanie kojarzy powiedziała, że z tym właśnie. Wyraźnie młoda dziennikarka nie tego oczekiwała.
Chwała łzy i żal, tym, za tych i po tych, co poginęli (o rannych i wypędzonych nie wspominam) i hańba za tę decyzję, prawdopodobnie najgorszą polską decyzję XX wieku.
A nauka jedna, nigdy więcej w ten sposób”.

I jeszcze jedna moja refleksja z ówczesnej dyskusji pod wpisem:  ”Gdyby Ci generałowie wtedy decyzji o powstaniu nie podjęli, co było tysiąc razy trudniejsze, właśnie niepodjęcie, to byliby bohaterami, niestety zapewne do dziś przeklinanymi i nazywanymi tchórzami, za to, że przepuścili ostatnią okazję wywalczenie niepodległości. Taki paradoks. I nie wykluczam, że świadomość, iż tak by zostali potraktowani pchnęła ich ku temu szaleńczemu dziełu. Nie wykluczam i tego motywu. Ale dzięki temu mają pomniki, zamiast złorzeczeń, choć  tuż po Powstaniu mieli ich nie mało ze strony ocalałych warszawiaków”. A o pułkownikach Kazimierzu Iranek-Osmeckim, Kazimierzu Plucie Czachowskim, czy Januszu Bokszczaninie, którzy próbowali zapobiec decyzji o godzinie “W” niewielu dziś wie, a to im się należy gloria.  

Skomentowano 499 razy to “Prawda, czy Rocznicowe Pustosłowie?”

  1. jasnaanielka Says:

    Miałam 6 lat, gdy do naszego domu trafił ranny w powstaniu młodszy brat mojej mamy. Mieszkaliśmy w tzw strefie wydzielonej. Miejscowość była otoczona strażą, wejście i wyjście za przepustką, mieszkańcy pracowali w dużym gospodarstwie ogrodniczym, był tam szpital dla niemieckich oficerów. Moi rodzice znali język niemiecki. Ojciec pracował na “przedwojennym” stanowisku - tym razem na potrzeby wroga. Mama bywała, w razie potrzeby tłumaczką. Wujek zamieszkał u nas, ale był operowany i leczony przez niemieckich lekarzy. Na tyle skutecznie, że wrócił do zdrowia, po wojnie ukończył studia, pracował i dziś jest na emeryturze. Niemcy wycofując się przekazali dla niego całą górę środków opatrunkowych i leków. A przecież wiedzieli, skąd te rany…
    Teraz z moim ukochanym wujkiem nie da się wprost rozmawiać. Coś się ludziom z wiekiem przestawia w myśleniu. Był cudownym, mądrym człowiekiem, był dla nas wzorem bohatera - jak on znosił to straszne cierpienie, ten gips na pół ciała… Jaką ogromną pracę włożył w swój powrót do zdrowia! Dziś jest zgorzkniały, zgryźliwy i nie da się z nim praktycznie dyskutować.
    Bywają rany, które się nigdy nie goją. Które w wieku dojrzałym się otwierają. Mam bardzo osobisty stosunek do powstania warszawskiego. To bardzo bolesne i nie przystoi takiej tragedii taka szopka i jasełka, jakie się robi.
    Na pewno nie będę stała jak wryta na ulicy o godzinie W.
    Moje uczucia nie są na pokaz.

  2. buridan Says:

    a do tego celebrowanie rocznicy powstania zlewa się z kultem młodości w jakąś paranoiczną makabrę - cały dzień słyszę : byli młodzi,poszli młodzi,ginęli młodzi,ginęli tacy młodzi,szkoda,że zginęli tak młodo,no ale w sumie to i tak by młodo zginęli,bo stalin kazałby ich zabić,więc już lepiej,że zginęli tak efektownie i na świeżym powietrzu… no a teraz niech młodzi pójdą do muzeum,zobaczyć jak ginęli młodzi i tak w kółko
    a przecież 90% ofiar powstania to ludność cywilna - dziady,baby i dzieciaki

  3. Bernard Says:

    Panie Waldemarze,
    powtórzę pytanie z poprzedniego postu:
    .
    Proszę o alternatywny scenariusz dla sierpnia 44.
    .
    Bernard

  4. J.S. Says:

    Szanowny Gospodarzu !
    Powstańcy mogą mówić wszystko co im się podoba,gdyż tak pamietają swoją młodość i tamte dni. Przeszli przez piekło i mogą w tamtych wydarzeniach widzieć także i wielkie chwile.
    Obecnie jednak Powstanie Warszawskie jest orężem propagandowym braci Kaczyńskich . I to jest podłe z ich strony,gdy jednocześnie boją się upomnieć o swój honor u ojca Rydzyka.
    Trzeżwe spojrzenie na powstanie będzie możliwe,gdy przestanie ono być wykorzystywane do celów bieżącej walki politycznej . A na to się nie zanosi .

  5. W.Kuczyński Says:

    J.S,
    oczywiście, że powstańcy, jak wszyscy maja prawo mówić to co myslą. A ja mam prawo mówić, że czego s co mówią nie rozumiem, czy nawet, że mnie to szokuje.

    Bernard,

    po prostu nie wywoływanie Powstania w Warszawie. To przecież scenariusz, prawdopodobnie bez 200 tys. trupów, miasta w ruinach, bez wielkiej traumy, choć zapewne z rodzajem narodowego kaca, ale lepsze to niż dwumiesięczny taniec śmierci. A reszta skutków byłaby podobna do tych co nastapiły, bo te skutki były przesądzone już wtedy kiedy Armia Czerwona ruszyła spod Kurska na zachód.  

  6. jasnaanielka Says:

    Mam bowiem wrazenie, że wszyscy bojownicy o wolność, którzy walczyli o wolna Polskę (i nikt im tego honoru nie odbiera), zapomnieli, że już nie ma o co tak zaciekle walczyć. Skończył sie czas podchodów, spisków i tajnych kompletów.
    Cała niezdrowa sytuacja w Polsce wynika z tego, że politykę i prasę opanowałi ludzie, którzy nie potrafią zwyczajnie pracować, obca jest im praca organiczna, codzienne zmaganie z nudną i zmudną pracą. Wszyscy o cos walcza i wszyscy cos zwalczają. Nie ma dnia, żeby ktos nie robił podchodów, tropił, snuł podejrzeń… Panowie w średnim wieku nie moga przyjąć do wiadomości, że czas zmienic mentalność opozycjonisty, na mentalność profesjonalisty i zwykłego pracownika, którego zadaniem jest rzetelne wykonywanie swojego zawodu.
    Myślę, że czas odwiesić oręże, przestać walczyc tylko wziąć się do normalnej i zwykłej pracy.
    Jeżeli ktos tego nie potrafi, to niech zostanie legendą, osoba zasłużona. I tyle.
    ;
    Pozwoliłam sobie skopiować wypowiedź jednego z uczestników dyskusji na blogu A. Szostkiewicza. Rzadko takie rzeczy robię, ale uważam tekst za ciekawy.

  7. Jarek Majewski Says:

    Ja do dziś nie moge zrozumieć czemu nie można w Polsce obchodzić hucznie rocznicy WYGRANEGO Powstania Wielkopolskiego, tylko mamy jakiś masochizm do zdarzeń kleskowych. Obchodźmy i pamiętajmy 1 sierpnia, ale zróbmy WIELKIE I NIEPOWTARZALNE obchody 15 sierpnia. Dnia Wielkiego Zwycięstwa. Budujmy przyszłość na zwycięstwach, a nie klęskach.

  8. Torlin Says:

    O tym problemie pisaliśmy wielokrotnie na tych łamach - jest to odwieczny problem w Polsce - kto ma rację - romantycy czy pragmatycy. Kaczyńscy są ludźmi, dla których ideały romantyczne są najważniejsze, nigdy żadnych rozmów z wrogiem, żadnego zastanawiania się nad kosztami i ofiarami. Najważniejsza jest walka, nawet wtedy, gdy nie ma to sensu, bez względu na ilość ofiar. A każdy z pragmatyków jest zdrajcą.
    Pisaliśmy już o tym, o działalności Czartoryskiego, Franciszka Ksawerego Drucki-Lubeckiego - i o powstaniach.
    Ja wiem, że młodzież dążyła do Powstania. Ale od tego są generalowie, aby móc przewidzieć skutki podejmowanych decyzji. I piszę to jako syn powstańca. A skutki widoczne są do dzisiaj, poległ kwiat warszawskiej inteligencji i to, co Polska sądzi na temat Warszawiaków jest dalekosiężnym skutkiem tej decyzji. Warszawiaków nie ma, są właściwie tylko przyjezdni, którzy to miasto traktują per noga, jak obce. Powstanie zabiło Warszawę i jej już nie ma - jest jedynie dziwne, kosmopolityczne miasto z dziwną architekturą, dziwnymi napływowymi ludźmi. Smutne, ale prawdziwe. warszawa została zabita w 1944 roku.

  9. Lex Says:

    Bernardzie,
    wzywasz Gospodarza do przedstawienia innej wersji sierpnia 1944 w Warszawie.
    Gospodarz Ci odpowiedział. A ja zapytam Ciebie - przedstaw swój scenariusz hipotetycznych wydarzeń, przy następujących założeniach:
    - 1.08.1944 - wybucha powstanie
    - ok. 10.08. 1944 Rosjanie (jednak) przeprawiają sie przez Wisłę -
    Niemcy odchodzą z Warszawy, (wersję, że Rosjanie nie wchodzą -
    znamy).
    - wcześniej, bo 22 o7. 1944 powstał PKWN uznawany jako rząd
    polski przez Stalina,
    - w oswobodzonej Warszawie działa delegatura rządu londyńskiego,
    którego z kolei Stalin nie uznawał,
    - wyzwolona Warszawa i wschodnie tereny Polski to strefa
    przyfrontowa - żadna armia prowadząca wojnę raczej nie toleruje
    na swym zapleczu uzbrojonych oddziałów o oględnie mówiąc
    bardzo niechętnej sobie orientacji politycznej.

    Moja prognoza: nic by sie nie zmieniło. Co najwyżej ofiar byłoby jeszcze więcej, bo niechętne Rosjanom oddziały AK, NSZ, częściowo BCh odmówiłyby złożenia broni, co doprowadziłoby do nieuchronnego konfliktu zbrojnego z Rosjanami. Z wiadomym skutkiem. Byłoby w jeszcze większym wymiarze: ” Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej….”.
    Opcja przedstawiona przez Gospodarza bardziej mi trafia do przekonania.
    Jest po prostu racjonalna.

  10. Lex Says:

    Pardon, PKWN powstał wcześniej.
    22.07.1944 opublikowano tzw. Manifest Lipcowy.

  11. leszek.sopot Says:

    Anders wydał swoją opinię dopiero 23. 8.1944 r., gdy było wiadome, że powstanie nie zakończy się powodzeniem. Wcześniej krajowe dowództwo zostało upoważnione do pdjęcia decyzji samodzielnie. Nie wiem jakie były stosunki między Borem a Andersem, ale czuję w tym także rywalizację między generałami.
    Myślę, że powstańcy wywalczyli nam łagodniejszą wersję komunizmu oraz to, że ruscy nigdy nie zdobyli się na interwencję wojskową w Polsce. Polska w ich opini to nie była Czechosłowacja ani nawet Węgry bo my w ich oczach byliśmy gotowi iść z butelkami z benzyną na czołgi. Gardzili Polakami i byli pewni swojej przewagi, wiedzieli, że moga zrobić co chcą, ale styłu głowy mieli pamięć o powstaniu, o tym, że do ostatniej kropli krwi…, że Polacy ich obwiniają o klęskę powstania.
    To tylko hipoteza, ale czy w ocenie skutków powstania, nie można jej brać pod uwagę, czy jeśliby się na nią zgodzić, to czy bilans nie wypadałby korzystniej?
    Akcja Burza na wileńszczyźnie zakończyła się militarnym powodzeniem, ale polityczną klęską. Dlatego też dzisiejsze oceny, oraz wydana post factum ocena Andersa, o niechybnej klęsce, są przesadzone. Militarnie powstanie mogło zakończyć się zwycięstwem i Warszawa mogła, tak jak Wilno, zostać oswobodzona przez powstańców. Na klęskę na pewno było skazane pod kątem politycznym - nic, poza tym, co napisałem w swojej hipotezie, nie zmieniłoby w kształcie PRL, na który to kształt zgodzili się zachodni alianci. To od aliantów, a nie powstańców i rządu londyńskiego zależał przyszły kształt Polski. Powstańcy w kraju wywołując powstanie chcieli pokazać, że nie wolno rezygnować z Polski. Alianci pozostali nieczuli na ten argument. Można więc być może powstańców, Andersa i AK krytykować za to, że jednak zrobili zbyt mało i nieskutecznie.
    Po co armia na Zachodzie dalej walczyła u boku USA i Wielkiej Brytani skoro wiedziano, że nie będzie Polski niepodległej. Można równie dobrze krytykować Andersa, że skazał tysiące polskich żołnierzy na śmierć pozostając dalej w koalicji z aliantami, skoro i tak nie walczyli już oni o wolną Polskę - czyż tego Anders nie wiedział 23. 8.1944 r.?

  12. W.Kuczyński Says:

    Leszku,
    powstanie nie moglo wygrac militarnie. Być może pamięc o nim jakies znaczenie powstrzymujące dla Rosjan miała po roku 1945, choc sądzę, że dlatego w Polsce nie interweniowali, bo w każdym wielkim kryzysie wewnętrznym znajdowalo sie - dzięki Bogu, a może Matce Boskiej - polskie rozwiązanie, choćby bolesne, ale nie wymagające interwencji metropolii imperium zła, co zawsze w historii bylo najgorsze. Gdyby go nie bylo byłaby interwencja, jak dlugo ZSRR był stabilny.

    Uwazam, że generalnie przecenia sie winę aliantów zachodnich za zostawienie Polski, bo źle ocenia się bilans sił ZSRR z jednej strony a Anglii i USA z drugiej. Bilans sił był potężnie na korzyść Stalina, tym bardziej że USA miały na głowie wojnę z Japonią. To nie zgoda Zachodu przesądziła o poddaniu Sowietom Polski. Przesądziła potęga Armii Czerwonej pod koniec wojny i zdecydowanie Stalina, że tam gdzie ja stawiam stopę tam ja dyktuję porządek. I na to żaden Zachód nie miał siły. Wycofanie polskiej armii na Zachodzie z wojny w drugiej połowie roku 1944 byloby dla Zachodu nawet wygodne. Po cichu by się cieszyli, że zniknąl klopotliwy sojusznik i zobowiązania wobec niego. Dla bilansu sił po lądowaniu w Normandii armia polska na Zachodzie nie miała znaczenia.

  13. J.S. Says:

    Gdyby wojnę przeżyła większość z warszawiaków to komunizm w Polsce byłby jeszcze mniej szkodliwy. Mało prawdopodobne,aby Stalin czy Gomułka czy Bierut mogli zdecydować się na nowy Katyń. Inaczej wyglądałaby odbudowa kraju i inaczej wyglądałby układ polityczny.
    Anders nie był Prezydentem RP i nie mógł wycofać żołnierzy z pola walki. Świadomość przyszłego podporządkowania ZSRR być może była jego udziałem,ale na pewno nie zwykłych żołnierzy. Jak sobie wyobrażasz Leszku strajk żołnierezy polskich w okopach we Włoszech czy Francji ?
    Generał Anders nie szafował żołnierską krwią. A Bór-Komorowski wydał rozkaz być może zbrodniczy lub w najlepszym wypadku zły.
    Wódz nie wysyła swoich żołnierzy na rzeż lecz do walki . I taka jest m.in.różnica pomiędzy Andersem,a Borem-Komorowskim.
    Szanowny Gospodarzu !
    Wyraziłem się nieumiejętnie.Odwołam się do Dżemu : W życiu piękne są tylko chwile! Piekło na ziemi,śmierć i pożary,a ONI walczą ,śmieją się i kochają i są młodzi i mają nadzieję i czują wolność !!!

  14. Paweł Luboński Says:

    Leszku,

    Powstanie n i e m o g ł o zakończyć się militarnym sukcesem bez odsieczy Sowietów. A pomoc ta, przy najlepszych chęciach z ich strony, nie mogła nadejść wcześniej niż w ostatniej dekadzie sierpnia.

    Warto wiedzieć, że na początku sierpnia na wschód od Warszawy kontratakujący Niemcy niemal całkowicie zniszczyli sowiecki korpus pancerny, ten sam, którego wysunięty patrol stał się bezpośrednim bodźcem do wybuchu Powstania. Zaś w dniach 9-14 sierpnia ważyły się jeszcze losy przyczółka warecko-magnuszewskiego i nie tak znowu wiele brakowało, by Sowieci zostali tam zepchnięci do Wisły.

    Tak więc nawet przy najbardziej pomyślnym rozwoju wydarzeń powstańcy nie uniknęliby kolosalnych strat w beznadziejnych szturmach pierwszych dni Powstania i doszłoby do rzezi ludności cywilnej na Ochocie i Woli.

    Co zaś do rozważań o tym, co nam powstańcy wywalczyli, to nie sądzę, by młodzi ludzie ruszający w 1944 roku do walki zamierzali oddać życie, by Polska miała łagodniejszą wersję socjalizmu. Oni chcieli zwyciężyć i moim zdaniem, dorabianie post factum argumentów na rzecz tezy, że klęska była w jakiś sposób zwycięstwem, uwłacza ich pamięci.

    PS. Witam wszystkich po dłuższej nieobecności.

  15. Bernard Says:

    Lex,
    dwa warianty, optymistyczny i pesymistyczny.
    .
    Optymistyczny
    Do miasta wkraczają Rosjanie a w mieście kilkadziesiąt tysięcy karnego, ostrzelanego wojska. Polacy formuja samodzielną dywizję podporządkowaną Londynowi i wraz z Rosjanami idą na Berlin (Armia Andersa Bis). Pod naciskiem aliantów Rosjanie podejmują ponowne negocjacje z rządem londyńskim. Polska zachowuje status przynajmniej Finlandii.
    .
    Pesymistyczny.
    Wchodzą Rosjanie, w Warszawie dwuwładza. Następuje konfrontacja. Powstanie Warszawskie trwa, tylko w wydaniu antysowieckim.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  16. Torlin Says:

    Sam z własnej woli znalazłem się w dziwnym miejscu, ale trudno.
    J.S.
    Wydaje mi się, że w ogólnikach trochę się zagalopowałeś - i piszę to Ci, chociaż jesteśmy z jednej drużyny. Nie wolno napisać tak jak Ty: “Gomułka czy Bierut mogli zdecydować się na nowy Katyń”. Obojętne, co sądzimy na temat Gomułki, na temat jego agenturalności, fałszowania historii (m.in. o Katyniu) i co złego jeszcze Ci przyjdzie na myśl - ale Gomułka Katynia nie zrobił (tylko Stalin z Berią).
    Nawet pisząc o przeciwniku politycznym, którego nie lubisz, należy - moim zdaniem - zachować obiektywność.

  17. W.Kuczyński Says:

    Bernard,
    optymistyczny czyli surrealistyczny. Poczytaj najpierw trochę książek o zdolności Zachodu do dyktowania czegokolwiek Stalinowi pod koniec wojny, a potem pisz. Niestety to co napisałeś dowodzi, że nie masz zielonego pojęcia, jaki był wtedy układ sił w Wielkiej Koalicji.

    Torlin,

    absolutnie zgadzam się z Tobą w sprawie Gomułki i w ogóle nie wiem skąd u J.S wziął sie drugi Katyń. Gomułka to był komunista z przekonań i polski patriota. Jedno nie wykluczało drugiego. To wybitny polityk, choć mający ciemne karty, ale na pewno nie sowiecki janczar, co być może dałoby się powiedzieć o Bierucie.  

  18. Piotruś Says:

    Bernardzie (1:09) weź pod uwagę wariant superoptymistyczny.
    Powstańcy wygrywają i zostają pozostawieni sami sobie do wiosny.
    Ciekawe kto by chciał ogrzać i wyżywić taką wielką liczbę ludności cywilnej?

  19. W.Kuczyński Says:

    Piotruś,
    ja mam wariant jeszcze bardziej optymistyczny -powstańcy wygrywaja z Niemcami i odrzucaja Sowietów aż pod Smoleńsk. Daj sobie spokój z zabawami w groteskę przy tej okazji. Ona nie pasuje do zabawy, jak w grze komputerowej.

  20. leszek.sopot Says:

    Panie Waldemarze,
    Polskiej armi na Zachodzie został się więc ino honor, tak samo jak powstańcom. Skutki ich walk były równie opłakane jak powstańców. Nie wiem niby dlaczego miałbym wyżej cenić Andersa od dowódzców AK. Wszyscy okazali się nieskuteczni - nie w konkretnych bitwach ale w planie politycznym. Czy należy potępiać z taką surowością dowódzców powstania, że Warszawę chcieli tak samo wyzwolić jak Wilno? Może można obwiniać za zbyt szybkie jego wywołanie, a może zbyt późne?, za niesprawne przygotowania ale ja nie obwiniałbym ich za decyzję. Łatwo jest oceniać post factum.

  21. Piotruś Says:

    Gospodarzu to nie groteska. Taka masa ludności cywilnej na lini frontu stanowi ogromny kłopot dla jednej i drugiej strony.
    Miasta równano z ziemią bez większych ceregieli, ale co zrobić z bezbronnymi cywilami?

  22. leszek.sopot Says:

    Bernardzie,
    zwycięskie powstanie zakończyłoby się tym samym co wyzwoleniem Wilna - tysiące partyznatów wywiezionych na Sybir, bo akowcy nie zgodzili się wcielić do LWP, a sowieci nie pozwoliliby na żadną armię Andersa bis. Zostałby aresztowany rząd podziemny i mielibyśmy taki sam proces w Moskwie jak mieliśmy. Żadnego skutku politycznego nie widze.
    Za bajdurzenie też mam przypuszczenia, że Bierutowi niezabici w powstaniu partyzanci utrudniliby wprowadzanie reformy rolnej, nacjonalizacji i dyktatury jedynej słusznej parti. To mżonki. Byłoby więcej ludzi w więzieniach, więcej było rozstrzelanych “bandytów”. Był to okres zimnej wojny i Bierut był bezwolnym wykonawcą polityki Kremla. Rosji byłoby łatwiej spodziwać się słusznych efektów swoich dyrektyw, bo byliby pewni, że Polacy to pokorne ciele, które każdy prikaz wykonają.
    Ze stenogramów, które wyniósł Bukowski z sowieckich archiwów, można dowiedzieć się, że ruscy właśnie ze względu na “nieobliczalność” reakcji Polaków na ewentualną interwencję w Polsce powiedzieli przed 13 grudnia, że do Polski na pewno nie wejdą. Czyż to nie ze względu właśnie na pamięć m.in. o Powstaniu Warszawskim?

  23. J.S. Says:

    Torlin! Szanowny Gospodarz!
    Z tego co wiem ,to Gomułka odpowiadał za aparat bezpieczeństwa z ramienia PPR-u. Moim zdaniem musiał znać i akceptować metody walki z podziemiem antykomunistycznym. O ile nie gorzej.Gomułkę pamiętamy z Pażdziernika,ale wpierw była Polska lubelska i walka z podziemiem.Nie znam dokładnie udziału Gomułki w tamtych wydarzeniach - czytałem tylko nieprzyjazne aluzje. Natomiast o Bierucie mam bardzo złe zdanie. W drugim obiegu było opublikowane podsumowanie próśb o ułaskawienie skazanych na śmierć z tamtych lat.Prezydent Bierut bardzo rzadko korzystał ze swojego prawa. Apóżniej był jeszcze gorszy-w Polityce była kiedyś dyskusja:Bierut polskim Stalinem.

    Drugi Katyń -to skrót myślowy. Gdyby nie było Powstania Warszawskiego to inteligencja polska byłaby dla Stalina naturalnym i śmiertelnym wrogiem.Najprawdopodobniej może postąpiłby tak ,jak z rosyjską . Ale coś musiałby zrobić. I stąd ten drugi Katyń - miejsce represji wobec polskiej inteligencji. Sformułowanie niezbyt szczęśliwe,ale problem byłby realny,gdyby nie doszło do powstania.

  24. W.Kuczyński Says:

    Piotruś,
    no na prawde co Ty gadasz, o jakiejs wygranej o czekaniu do wiosny. Podaruj sobie takie abstrakcje i nie wpuszczaj dyskusji w groteskowy kanał. O to mi chodzi.

    Leszek,
    Rosjanie przed 13 grudnia mogli pieprzyć, że nie wejdą bo wiedzieli, że Jaruzelski przygotował machinę stanu wojennego i tylko się waha. Gdyby sie zawahał to by nas rozjechali w tydzień ku wielkiej uldze zachodniej Europy trzęsącej się ze strachu przed Ruskimi. O zamiarach Rosjan świadczy ich postepowanie nie przed 13 Grudnia, lecz w Grudniu 1980 kiedy byli godziny przed wejściem i tylko Kania z Jaruzelskim - dzięki Bogu, a może i Matrce Boskiej - przekonali Breżniewa, by poczekał, że sami to załatwią. To było patriotyczne, czasami tak to sie przejawia.

    J.S,
    Gomułka nie tylko znał metody postepowania ze zbrojnym podziemiem, ale je stosował. Był przeciwnikiem Polski londyńskiej, a ponadto wiedział, że powstac moze tylko Polska “uzgodniona” ze Stalinem i ona ustrojowo akurat mu odpowiadała, choć nie do końca w tej postaci, jaka była w ZSRR.

  25. zeen Says:

    Gospodarzu,
    Gomółka to był komunista i przy okazji patriota. Tylko z tą wybitnością jako polityka nie mogę sobie poradzić…

  26. W.Kuczyński Says:

    zeen,
    Gomułka był komunista i rozumował kategoriami komunisty. W przelożeniu na nasze można napisac, że wiedział iz Polska może powstać tylko, jako Polska przy boku ZSRR, sprzymierzona z nim państwowo, wojskowo i ideowo, ale powinna zachować swoje specyficzności, ktore potem nazwalismy “najweselszym barakiem w obozie”. W 1948 roku, jako jedyny polityk będący w łapach Stalina potrafił mu sie postawić “oko w oko” wiedząc, że może za to zapłacić życiem. Nie dał sie złamać w wiezieniu i wyprowadził Polskę z październikowego zakrętu bez tragedii, jak na Węgrzech. A potem zafundował nam “najweselszy barak”, który trwał aż konca PRL. Ale miał też dramat grudniowy na koncie, zgodę na strzelanie do ludzi, daną dlatego, żeby stłumić w zarodku mozliwy wybuch, który skończyłby sie interwencją. To był błąd, powinien ustapić zamiast strzelać. To wraz z wycofaniem podwyzki cen uspokoiłoby kraj, jak to zresztą stalo sie po grudniowej tragedii.

  27. leszek.sopot Says:

    Gospodarzu,
    sowieci chcieli już wejść w sierpniu 1980 r., później w grudniu 1980, w marcu 1981 r., straszyli przez cały 1981 r. Kanię i Jaruzelskiego. Nie weszli. Jaruzelski pękł, Kania się rozpił ale nie pękł bo uważał, że w ówczesnych realiach ruskie gadanie to strachy na Lachy. Nie wiem niby dlaczego Jaruzelski miałby być dla mnie bardziej wiarygodny od Kani i kremlowskich stenogramów.
    jaruzelski powołuje się jedynie na sugestie ruskich wojskowych. To jednak nie od nich zależała decyzja, tym bardziej, że im dłużej byli w Afganistanie, tym bardziej się w oczach kierownictwa politycznego kompromitowali. To politbiuro podejmowało decyzje a nie sztab sowieckiej armi. Jaruzelski przedstawia nam optykę sztabu a Kania politbiura.
    A że w grudniu 1980 r. nie było agresji to głównie efekt polityki USA, która wbrew Zachodniej Europie wcele z ulgą by nie odetchnęła. Tylko dzięki Kuklińskiemu Amerykanie powstrzymali się od reakcji i interwencji dyplomatycznej w 1981 r. Bo to przecież Kukliński przekonał, że stan wojenny to najlepsze wyjście. W grudniu 1980 r. Kuklińskiego w stanach nie było i nie było komu powstrzymać Amerykanów i Papieża od dyplomatycznych interwencji. Przez cały 1981 r. sytuacja polityczna w ZSRR także się zmieniała. To nie był constans poglądów. Pewne nieznaczne zmiany są, na podstawie stenogramów, widoczne. Szczególnie w wypowiedziach Andropowa i Susłowa, a Kulikow wprost się wił, płaszczył i tłumaczył, że on wcale nie zapewnił Jaruzelskiego, że ZSRR przyjdzie mu z pomocą, że on tylko straszył.

  28. W.Kuczyński Says:

    Leszku,
    pozostajemy przy swoim, jak wielu innych sprawach. Generałowie z 1944 roku widzieli Armie Czerwona juz wchodzącą do Warszawy, choc jej nie bylo, a ludzie myslący jak Ty nie widzieli sowieckich tanków i nigdy ich nie zobaczą, choć były pod nosem. Obrazki rozne, ale myślenie identyczne, oparte na złudzeniach.  

  29. leszek.sopot Says:

    Gospodarzu
    wiara w czarnego luda lub diabła a widok tego czarnego luda bądź diabła to, co innego. Wiara to też złudzenie. Obrazek ruskich czołgów pod Stocznią Gdańską to nie rzeczywistość lecz złudzenie.

  30. Lex Says:

    Bernardzie,

    Twój wariant optymistyczny bardzo trudno mi ocenić jako realny, znając stanowisko Stalina: gdzie moje wojska tam moja wola.
    Na poparcie Zachodu nie liczyłbym. Zachód już wcześniej poświęcił Polskę w lutym 1944 r Jałcie.
    Odwołując się do realiów roku 1944 ten wariant -wybacz - jest abstrakcyjnie fantastyczny.
    Wariant pesymistyczny jest natomiast realny - bo osadzony w tamtej rzeczywistości. Czym by się takie powstanie ogólnonarodowe skończyło, z góry wiadomo.
    Wypada dziękować Opatrzności i historii, że nam tego oszczędzono. Stalin nie musiałby zachowywać żadnych pozorów. Kto wie, może nie mielibyśmy nawet tej namiastki “suwerenności”, jaką mieliśmy po 1945 r.
    A Zachód ? Zachód zachowałby sie dokładnie tak jak się zachował: w Jałcie, w czasie Powstania i potem, w Poczdamie.

  31. W.Kuczyński Says:

    Leszku,
    ja sie tego złudzenia bardzo bałem w Sierpniu 1980 i nie ukrywam tego. Bałem sie bo wiedziałem, że te tanki pod stocznią muszą stać się rzeczywistością. I stały się 16 miesięcy później, tyle, że w lżejszym wariancie niż z moich obaw. A porównanie z czarnym ludem, czy diabłem jest niedobre, bo ich nie ma więc nie moga stać się rzeczywistością, a ruskie tanki (albo polskie w ich zastępstwie) były całkiem realne. Ale chyba nie ma sensu ciągnąć tę dyskusję, bo do niczego nie dojdziemy.

  32. zeen Says:

    Pozostanę przy swoich wątpliwościach.
    Stalin wymieniał ludzi jak rękawiczki, w szachu trzymał wszystkich. Jedyne co Stalina trzymało w szachu, to problem stabilizacji imperium powstałego w wyniku IIwś.
    Do pewnego stopnia historia Gomułki jest paralelna z historią Janosa Kadara - też więziony i wyklęty, po czym przywrócony do łask jak Gomułka, po śmierci wielkiego językoznawcy.
    Gdyby Stalin żył prawdopodobnie obaj by zgnili w lochu lub skończyli na sznurze. Stalin nie zostawił sukcesora, wszyscy przy nim byli malutcy i nie mieli tej siły co on. Musiało się skończyć rozluźnieniem i szukaniem pomysłów na utrzymanie imperium w ryzach bez zbędnego wojowania z przyjaciółmi w obozie.
    A kraje były wymęczone wojną i odbudową, głód i bieda były powszechne. Jak wiemy nie obyło się bez użycia armii (Węgry, później Czechosłowacja), ale to chwilę później. Stalin nie wykończył Gomułki i Kadara z wyrachowania: mogli mu się przydać. Przydali się jego następcom. Przecież zmiana przywódctwa w państwach obozu to była metoda na uspokojenie nastrojów i stabilizację, sukcesów gospodarczych nie mogło wystarczyć dla wszystkich.
    Gomułka nie był chyba traktowany w więzieniu zbyt drastycznie, Kadar zresztą też. Mieli przeżyć.
    Dalsze losy Gomułki świadczą o wydarzeniach, które go wyniosły bardziej, niż o nim samym. Zasługą jego było wykorzystanie entuzjazmu ‘56 do ustabilizowania sytuacji. Przypominam, że w czasie czerwca’56 nie miał nic do powiedzenia i przypisywanie mu zasługi powstrzymania się od użycia siły, jest mylnym błędem.
    Jego “zasługą” zaś był marzec’68 i grudzień’70, co zakończyło jego karierę.
    Twierdzę, że to wydarzenia bardziej go niosły niż on je kreował.
    Pozostaję z szacunkiem

  33. jotesz Says:

    Panie Waldemarze, proszę się nie obrazić, ale pochodzę z miasta profesora Miodka i przy takim mądrym tekście razi mnie ten Pierwszy Sierpień, więc gdyby Pan go poprawił na Pierwszy Sierpnia, to byłoby to z korzyscią dla Pana, tekstu i młodzieży, o mnie nie wspominając…
    :)

  34. leszek.sopot Says:

    Panie Waldemarze,
    racja, bo będziemy i tak obstawać przy swoim. Jednak trzy słowa jeszcze dorzucę…. bo nie można wzruszać ramionami na argumenty Kani oraz znane dziś stenogrmy posiedzień swieckiego Politbiura. Gdyby pod stocznią 13 grudnia stanęły ruskie tanki też bym był z chłopakami w stoczni i też byśmy bronili wolności. Polskie czołgi spod stoczni zostały wycofane - wszystkie miały przylepione na wieżyczkach plakietki “S” a w lufach kwiaty. Żołnierze zbratali się z ludźmi. Gdyby weszli ruscy skierowaliby lufy nie na stocznię lecz na agresorów - sowieci wiedzieli jakie są nastroje w polskiej armii. Ta kalkulacja przeważyła w ich decyzji nie wkaraczania do Polski. Jedynym ich wyjściem było zastraszenie polskiego rządu i polskiej armi groźbą interwencji. Co innego byłoby gdyby Polacy chcieli ogłosić wyjście z układu warszawskiego, wyrzucić ruskie bazy wojskowe z Polski, ogłosić pełną niezależność. Pewnie wówczas by się inaczej zachowali. Tak długo jak długo Polska nie deklarowała wyjścia spod ruskich wpływów tak długo nie groziła nam przy wsparciu dyplomacji Waszyngtonu i Watykanu interwencja. Gdyby nie było stanu wojennego szybciej doszłoby do OS i do demokratyzacji kraju - już na samym początku rządów Gorbaczowa. Testem na możliwość interwencji i granicę możliwych działań politycznych w Polsce był marzec 1981 r.
    Więcej już na temat możliwej ruskiej interwencji w 1981 r. się nie odezwę.

  35. zeen Says:

    To “przywódctwo” - to mi się udało :))

  36. dark side Says:

    a ja przytocze opinie matki kurki, zgodna z moja wlasna jak rzadko, jeno ubrana w ladniejsza forme wyrazu:
    “Gdyby podobne szaleństwa odbyły się w innych polskich miastach, mielibyśmy dziś więcej cynicznych notabli, przypinających ordery cudem ocalałym, mięlibyśmy więcej grobów i więcej patriotyzmu’. Kraków został odebrany Niemcom praktycznie bez zadraśnięcia. Dzięki rozsądkowi Krakusów, ocalało tysiące młodych ludzi i wszystkie największe zabytki, cała historia i dziedzictwo kulturowe Polski, zebrane w tym mieście. Po wojnie to młodzież z ocalałego Krakowa przynosiła Polsce chwałę. Kraków stał się enklawą artystów i elity narodu. Kraków przyciągał do siebie, a potem dał Polsce i światu, Szymborską, Mrożka, Wajdę, Preisnera, Komedę, Pendereckiego, Przybosia, dziesiątki innych i w końcu JPII. Tych wszystkich Mrożków, te wszystkie Szymborskie, a już na pewno Baczyńskiego, fanatycy taniego patriotyzmu wypuścili na niemieckie Tygrysy z flaszkami benzyny, to nie jest patriotyczna postawa, to sztabowa sadystyczna bezmyślność, to jest zbrodnia na narodzie. Tylko barbarzyńcy i fanatycy mogli posłać na pewną śmierć dzieci i młodzież, która miała zupełnie inne i ważniejsze zadania do wypełnienia. Miała skończyć szkoły i walczyć z komuną, pisząc wiersze, komponując muzykę, tworząc nowe projekty i przekazując swoim dzieciom wiarę, że z bolszewikami i wszelkim innym barbarzyństwem można wygrać rozumem i konsekwentną pracą, nie zakrwawionymi sztandarami przemycanymi kanałami, by po latach jakiś mlaskający kacyk ten czy inny mógł sobie nimi wytrzeć gębę, przy okazji nudnej akademii, gdzie nie o szacunek dla poległych chodzi, ale o przedłużenie kadencji.”

  37. J.S. Says:

    Leszku !
    Czytałeś w Polityce fragmenty dziennika Reagana poświęcone Polsce ? Wynika z nich,że znaczenie Kuklińskiego jest wydumane przez polskich pogromców ZSRR.

  38. leszek.sopot Says:

    J.S.
    nie czytałem, masz może link?
    Czytałem w innych książkach i doszedłem do wniosku, że głównym zadaniem Kuklińskiego było przekonanie Amerykanów, że stan wojenny wprowadzony przez Jaruzelskiego będzie jedynym i najleszym wyjściem. Dziś gen. Jaruzelski mógłby spokojnie powoływac się na opinie Kuklińskiego, który też twierdził, że interwencja to tylko kwestia czasu.

  39. leszek.sopot Says:

    matka kurka
    znacząco przesadziła ze znaczeniem Krakusów, co czyni jej tekst niewiarygodnym i godnym etykietki lokalnego szowinizmu.

  40. leszek.sopot Says:

    Ha, Krakusy: Ziobro, Wasermann, Rokita, Kurtyka, Wildstein…

  41. zeen Says:

    leszku,
    m-k jest z piastowskiego Breslau…

  42. leszek.sopot Says:

    Jeśli on z miasta zalanago przez powódź z winy Cimoszki, który narzekał, że się naród nie ubezpieczył, to powinien powoływać się na Lwowiaków i Wilniaków a nie Krakusów, oraz wyrzekać na sowietów, że ogromną część polskiej inteligencji wywieźli za Ural.

  43. zeen Says:

    Cieszę się, że Ci humor dopisuje :))

  44. dark side Says:

    leszku przesadzasz- zeby tak od razu Ziobra i Wasermanem mi w oczy swiecic (tez jestem z krakowa- pewnie dlatego tekst szczegolnie do gustu mi przypadl :))) Krakow ksztalcil, mial szanse ksztalcic, studentow na zywych zabytkach i zywych osobach.na wybrzezu tez znajdzie sie kilka wielkich i waznych postaci,podobnie na slasku czy gdziekolwiek indziej. warszwa zostala okaleczona na zawsze zarowno pod wzgledem estetycznym (pomijajac zniszczone zabytki-przedwojenny plan miasta wielu urbanistow dzis ocenia jako niedoscigly wzor) jak i spolecznym. Stracilismy ogromny potencjal. ktos tu slusznie napisal, ze warszawa do dzis nosi gebe warszawki- stolicy ludzi przyjezdnych,dorobkiewiczow i cwaniakow.

  45. dark side Says:

    niewazne skad m-k pochodzi - ciesze sie, ze moj grod chwali :)
    Ruscy wywozili i rozstrzeliwali , bo taka juz parszywa natura pionierow ustroju. ale nasze dowodztwo wysylalo z butelkami benzyny na czolgi, a tych co przezyli wydalo na pastwe ruskich, po czym obserwowalo dalszy rozwoj sytuacji z bezpiecznego azylu w Wielkiej Brytanii

  46. leszek.sopot Says:

    Tak sobie myślę, że Polska to zabytki natury i kultury. Skoro tak boleśnie odczuwamy spalenie Warszawy to powinniśmy wszyscy murem stanąć w obronie Raspudy, ale i mieszkańców Augustowa. Niech sobie TIRy jadą na Litwę przez Królewiec, lub promami i koleją.
    A może by tak odtworzyć dla żeglugi - naprawdę jedno z najwspanialszych polskich osiągnięć inżynierskich - kanał Augustowski i nie tiry niech jeżdż lecz barki z tirami? Kanał jest dobrym przykładem na to czym powinno być wojsko - nie pięścią, którą się wymachuje przed nosem sąsiadów lecz nie kopią i budują. Gdzie ci teraz generałowie co i strzelać potrafili i budowę kanału potrafili nadzorować? Dlaczego obwodnica ma być betonowa - nie może być wodna?

  47. mw Says:

    63 dni walk, 63 lata temu. W ich wyniku zginęła najmłodsza elita społeczeństwa. Gdy dodamy utratę elity w wyniku pozostania jej przedstawicieli na Zachodzie (i emigracji), eksterminacji jej przez hitlerowców na początku wojny oraz wywózki w głąb ZSRR (na wiele lat, często bezpowrotnie) i masowych mordów - ujrzymy jedną z najistotniejszych przyczyn absurdów politycznych i społecznych dnia dzisiejszego: wyrwę w “puli genetycznej” polskiego społeczeństwa tam, gdzie powinna znajdować się jego elita. Naprawa takiego braku to dzisiątki, ba setki pokoleń (prawa genetyki) lub otwarcie na imigrację elit z zewnątrz (możliwe tylko w kilku najbogatszych państwach świata). Długo jeszcze będą trwać skutki ostatniej wojny.

  48. soulgarden Says:

    Czy liczby ofiar po obu stronach przytoczone przez gospodarza są na pewno w prawdziwej proporcji? Czy Polacy organizując powstanie w zwasalizowanej, pewnie mniejszej polsce przeciw Stalinowi ponieśli by więcej ofiar? Czy nie było grzechem nie organizowanie przez długi czas pomocy wiele większej? Czy tylko Anglicy mogli nam pomóc i czy nie powinna działać propaganda na całym świecie by mobilizować aliantów do pomocy? Czy nie można było rozpocząć powstania gdy ruscy byli bliżej i Niemcy musieliby głębiej wycofywać odwody na innych częściach linii frontu? Czy szczególnie ważne było by wygrać zanim wkroczą Rosjanie, ale i jeszcze bardziej naiwnie optymistyczne? Czy ważniejszę są spory o te “drugożędne” kwestie czy ich już w ogóle nie należy toczyć?

  49. Bernard Says:

    Bartoszewski w rozmowie ze skowrońskim:
    “- Miał Pan taki moment w życiu - przez te 63 lata, które upłynęły od powstania - kiedy Pan nie w pełni mógł powiedzieć - warto było?

    - Nie. Nigdy mnie do tego nie doprowadzono, do takiego stopnia rozpaczy, załamania wewnętrznego. Dlatego, że zawsze warto jest cenić ofiarę, a ta ofiara była największa, jaką można sobie wyobrazić. I ponadto z jeszcze jednego bardzo przekornego powodu. Zrobiono niesłychanie dużo - szczególnie w latach 1945-55 - aby powstanie zohydzać, aby kalumniami obrzucać powstańców. Później taktyka władzy ludowej zmieniła się, później usiłowano zawłaszczać cierpienia i mękę szeregowych, wyklinać tylko ich dowódców. Później taktyka się jeszcze bardziej zmieniła i w latach 70. już nawet kompania honorowa ówczesnego Wojska Polskiego chodziła na Powązki wojskowe. Ale ja nie zapomniałem siedmiu lat więzień komunistycznych, gdzie jako były uczestnik powstania i były AK-owiec, byłem automatycznie implicite podejrzany o wszystko zło i traktowany jak pół-wyrzutek, jak obywatel najniższej kategorii. Moją odpowiedzią było przywiązanie do tych wartości, za które inni zginęli, a za które tysiące z nas cierpiało. To była jedyna odpowiedź pozytywna - nie wyrwiecie nam z serc i mózgów naszych wartości.”
    .
    A co Pan myślał w latach 60 tych o Powstaniu, gdy należał Pan do ZMS i PZPR? To samo co dzisiaj? Czy w ogóle o tym rozmawialiście półprywatnie (a może oficjalnie) w gronie partyjnych towarzyszy? Jakie myślenie dominowało? Takie o którym mówi Bartoszewski? Czy też wiedzieliście że władza ludowa łże, ale nic się nie da zrobić?
    .
    I jeszcze fragmencik:
    “- A za jakie wartości cierpieliśmy, za jakie wartości Pana przyjaciele umierali w czasie powstania?

    - Dokładnie za te, które były objęte przysięgą AK. A ta przysięga była bardzo krótka, ona zawierała tylko jedno zdanie - Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej Rzeczypospolitej, stać nieugięcie na straży jej honoru i o wyzwolenie jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary z mojego życia. Kropka. Tam nie było powiedziane, żebyśmy przysięgali walczyć z Niemcami. Myśmy przysięgali walczyć o wyzwolenie Polski z niewoli. My żyjemy dziś w Polsce wolnej. Ale myśmy żyli setkami tysięcy w poczuciu w latach 1944-45, do roku 1989-90, że nie żyliśmy w Polsce suwerennej.”
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  50. W.Kuczyński Says:

    Widzisz Bernard, gdybyś zadawał to pytanie w dobrych intencjach to bym ci odpowiedział, ale przecież zadajesz je w typowych dla Ciebie jadowitych intencjach, więc powiem ci krótko i po żołniersku g…o Cię to obchodzi.

  51. Paweł Luboński Says:

    Leszku,

    Jeśli wypowiadasz się serio o otwieraniu Kanału Augustowskiego, to najwyraźniej nie wiesz, o czym mówisz. W pierwszej połowie XIX wieku to było duże osiągnięcie techniczne, dziś tylko zabytek techniki. Żeby go udostępnić dla współczesnej żeglugi śródlądowej, należałoby de facto zbudować go od nowa. A ponadto pogłębić i skanalizować Biebrzę (łącznie z jej odcinkiem przez park narodowy) i Narew, nie mówiąc już o Wiśle, którą w obecnym stanie mogą pływać jedynie nieco większe motorówki.

  52. soulgarden Says:

    By oderwać się na chwilę od PW proponuję artykół o Michnika artykóle “Pełzający zamach stanu”: http://gardensoulofsoulgarden......index.html

  53. miner Says:

    “Gdyby nie wybuch powstania, Rosjanie nacieraliby dużo szybciej i zdobyliby prawdopodobnie większą część Niemiec - a nie oddawali Polsce ziemie zachodnie. Może wtedy Polska nie zostałaby wcale państwem satelickim ZSRR, ale stała by się jedną z republik tak jak państwa bałtyckie?”

    “Nie zapominajmy, że Warszawa miała stać się fortecą, w której Niemcy chcieli powstrzymać nacierającą Armię Czerwoną”

    Wojciech Roszkowski (2005)

  54. Stan Says:

    Czytanie dzisiaj tak zwyrodniach wypowiedzi jakie przedstawia blogowicz wykopany z blogu wybitnego felietonisty Polityki, napawa mnie obrzydzeniem i mdłościami.
    Kompletny brak wrażliwości i temperament bandziora.
    Będę unikał tej zdegenerowanej zakały, bo można się ubrudzic.
    Przepraszam blogowiczów za tą furię w ten niezwykłydzień.

  55. miner Says:

    Semka w Rzepie:

    http://blog.rp.pl/blog/2007/08.....la-polske/

    “Ten duchowy testament czynił wszystkich Polaków odporniejszymi na uznanie rzeczywistości PRL za normalność. Dziś możemy za to podziękować cieniom bohaterów walki sprzed 63 lat.

  56. J.S. Says:

    Leszku !
    Te czołgi w 1981 roku stały kilkadziesiąt kilometrów od mojego miasta. A inne stały w różnych miejscach Polski.
    Jak znajdę Politykę (są wc zytaniu u wykształciuchów),to dam Ci znak.
    Nie chcę być adwokatem Cimoszki,gdyż go po prostu nie lubię . Ale jego wypowiedż po powodzi została pocięta i zmanipulowana. Najpierw stwierdził,że rząd oczywiście pomoże i dodał,że najlepiej było się ubiezpieczyć. Co jest chyba oczywiste. W mediach zaś zaistniała tylko druga część jego wypowiedzi.
    Tak na marginesie to patrząc z perspektywy 2007 roku żałuję, że 10 lat wcześniej nie powstała koalicja UW-SLD. Wówczas byłby to najlepszy rząd w historii Polski po rządzie T.Mazowieckiego.

    miner !
    Oszczędż sobie cytowania “historyka “Roszkowskiego. To jest poniżej wszelkiego poziomu fantastyka .

  57. narciarz2 Says:

    Bernard mnie zdumiewa. Ma circa 40 lat. Zyje Powstaniem. Jest gotow spalic sie zywym ogniem na tym blogu w sprawie wydarzen sprzed 63 lat. Ciekaw jestem, czy oprocz tej jakze slusznej roli Bernard robi w zyciu cos uzytecznego? Projektuje domy, ktorych w Kraju pilnie potrzeba? A moze stadiony, potrzebne przed rokiem 2012? A moze autostrady? A moze stara sie ocalic przyrode, pracujac nad projektami drog, ktore maja sens? Cokolwiek pozytecznego i konstruktywnego?
    -
    A oprocz tego i przy okazji nasz Sprawiedliwy Bernard swoim przeciwnikom politycznym potrafi zarzucic ot tak, przy okazji, ze zrownali katow i ofiary obozow koncentracyjnych. Nie przedstawia ani dowodow pomowien, ani nie przeprasza. Nastepnego dnia po opublikowaniu ohydnego zdania, jakby nigdy nic dalej dmie w narodowa trabe. To tez charakterystyczne, ze Wielcy i Sprawiedliwi, dmac w swoje traby jakos nie zauwazaja smrodu, jaki przy okazji sa laskawi produkowac.

  58. dark side Says:

    Bernard ,uderzasz w wysokie patriotyczne nuty i probujesz brac gospodarza pod romantyczny wlos. Jednak jako osoba inteligentna na pewno widzisz roznice miedzy motywowaniem zolnierzy do walki (patriotyczna przysiega AK),ktore jest fragmentem dobrego przygotowania taktycznego, a mysleniem strategicznym. Zolnierze wykonali swoj obowiazek, czci i chwaly nie odbierze im nikt i nikt dzis nie kwestionuje ich bohaterstwa. Jednak strategia dowodztwa okazala sie zbrodnicza glupota. Zacytuje ci tu Wieslawa Chrzanowskiego z wywiadu dla tok fm. http://serwisy.gazeta.pl/tokfm.....;startsz=x
    Wiesław Chrzanowski: “Ja rozumiem, że ci, którzy brali udział, to dla nich było takie przeżycie, że ich niesamowicie rani jakiekolwiek kwestionowanie sensu. To pokolenie ma prawo z tym dotrwać do końca. Natomiast młodzieży trzeba pokazywać ten wielki zryw, ale trzeba też uczyć myślenia o udziale w historii, o racjonalności tego udziału, co nie jest kwestionowaniem pewnych nadrzędnych wartości.”

    I jeszcze jedno. Niepokoi mnie, ze ten sposob myslenia- patriotyczna galopada na czolgi na czele choragwi bez ogladania sie nawet czy aby choragiew nie galopuje w druga strone- swieci dzis triumfy polityczne. Ta strategia najczesciej konczyla sie hekatomba.

  59. Bernard Says:

    Panie Waldemarze,
    jakoś będę musiał z tym żyć, to juz nie pierwszy temat na który się Pan nie wypowiada, ale jeśli mogę coś doradzić - niech Pan to opisze w pamiętnikach i kiedyś opublikuje. Czytał Pan wspominki Tejchmy? Niezłe.
    .
    A co do tego, czy mnie to obchodzi czy nie to powiem Panu że obchodzi. Dość interesuję się historią w miarę najnowszą, stąd też moja odpowiedź leszkowiu.sopotowi o ALowcach wstępujących do milicji, bo po prostu mam tę książkę na półce i wiem o czym mówię. Stąd też moje zainteresowanie tematyką rozmów Mazowieckiego z Michnikim przed wyjazdem do delegacji rządowej do Moskwy. Myślę, że nie tylko ja się tym interesuję i gdyby to zostało opublikowane zainteresowałby się tym też np. Dudek (Reglamentowana Rewolucja). A to kto namawiał Balcerowicza do zamiany mieszkania - tez jest ciekawe, bo daje jakiś obraz wchodzenia nowej elity w buty starej elity itd. itd.
    .
    Jeśli Gosiewski założy bloga to tez będę miał do niego sporo pytań, może nawet więcej niz do Pana.
    .
    Co Pan sądzi o wypowiedzi Bartoszewskiego tez Pan pewnie nie powie,. Jeśli ma Pan “Dni Walczącej Stolicy” Bartoszewskiego (a ja mam) to polecam to co jest w niej zamiast wstępu, a mianowicie fragmenty “Dziennik Podróży” Wysockiego.
    .
    pozdrawiam
    Bernard
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  60. leszek.sopot Says:

    Ja się zgadzam z tymi wszystkimi głosami, które twierdzą, że łatwiej było sobie radzić z PRL ze świadomością, że komuna nie dopadła nas bez walki, bo przecież w powszechnej świadomości powstanie to nie była tylko walka z Niemcami, ale przede wszystkim o niezależnośći iniepodległość. Można sobie było powtarzać, skoro przed nami byli ludzie, którzy nie wahali się walczyć to i nas stac jest na to samo. Różne manipulacje komunistów tego poczucia, najczęściej niewypowiedzianego, nie mogły zniszczyć.
    Bartoszewski przypomina jak zmieniało się stanowisko propagandy władz wobec powstańczej tradycji. Czyż nie dlatego, że wiedzili iż w społeczeństwie im bardziej manipulują legendą powstania tym bardziej ta legenda jest motorem napędzającym społeczną wobec nich niechęć. Piszę o niechęci a nie woli oporu - bo tej nie było. Ale włądza była przecież powszechnie nielubiana, czuło się do niej obrzydzenie.
    Mogła mieć jednak pamięć o powstaniu i inny skutek. Wielu mogło powtarzać sobie: skoro im się nie udało, a mieli za sobą zachodnich aliantów, to po co ja mam się narażać. Z niedźwiedziem nie wygram i nawet poległym nie zapalę świeczki bo i po co o przegranych pamiętać. Ta pamięć przecież boli.
    Z polską pamięcią nasi wschodni prześladowcy od wieków mieli problemy. Bowiem na masowe poparcie przez ludność stolicy podchorążych, którzy w listopadową noc biegali po mieście i bezskutecznie wołali do broni, aż do chwili gdy Mochnacki wraz z innymi spiskowcami w biedniejszej, niereprezentacyjnej dzielnicy krzyknął “Do broni, Moskale naszych mordują” na ulice wyległy tłumy i zdobyły Arsenał. Kilka tygodni wcześniej przed tą nocą, na początku listopada 1830 r., w nocy z 3 na 5 listopada, nad Warszawą przeszedł ogromny huragan z potwornymi opadami deszczu. Ulewa odsłoniła płytko pogrzebane kości pomordowanych na Pradze prawie 40 lat wcześniej w 1794 r. Warszawiaków. Spontanicznie w miejsce skrywanego miejsca masowego pochówku zaczęły przychodzić procesje mieszkańców stolicy. Ułożono ku pamięci mały kopiec, na szczycie którego postawiono krzyż, na którym zatknięto polskiego orła. Ksiądz odprawił mszę. Przez wiele dni ludzie przychodzili i modlili się. Dlatego bogata Warszawa przed powstańcami zatrzaskiwała drzwi i okna. Spiskowców wspomogli zwykli mieszczanie, z pewnością ci, którzy pamiętali o praskiej rzezi urządzonej przez Suworowa, o którym Paweł Jasiennica pisał, że biegał po Pradze trzymając pod pachami dwa indyki i wołał, aby przynajmniej one ocalały.
    Pamięć dla kłamców, zbrodniarzy i stosujących przemoc jest niebezpieczna. Wystarczy iskra, aby ci, co pamiętają podniesli pochylone głowy i podtrzymali przerwaną kiedyś walkę. Jeśli prześladowcy sami nie czynią pokuty, nie próbują naprawić swych win, butą i arogancją próbują podtrzymać swoją władzę, nie chcą świata uczynić bardziej sprawiedliwym i dać satysfakcję skrzywdzonych, to niech się nie dziwią, że “niosący przesłanie Pana Cogito” mogą ich potraktować tak samo jak oni ich. Tak jak to zrobili np. Rumuni w Bukareszcie.
    Mało kto chyba zdaje sobie sprawę, że Delegatura rządu na kraj to były, tak to dzisiejsza prawica by określiła, rządy lewicowe, które wypierały się przedwojennej endeckiej tradycji. Mało kto pamięta, a może i pamięta ale nie przypomina, że planowano po wojnie zrobić radykalną reformę rolną i wprowdzić faktyczną a nie malowaną na styl międzywojenny demokrację z Berezą Kartuską. Gajcy i Baczyński pisali w lewicowych pismach. Związki zawodowe i spółdzielnie miały otrzymać nowe przywileje. Powstanie chciało wywalczyć dla nas prawdziwe demokratyczne państwo, a nie endecki zamordyzm, co z uporem próbowano wmawiać przez cały okres PRL. Dlaczego dziś się tego nie przypomina, czy socjalistyczna tradycja i rys podziemnego polskiego rządu w kraju to plama na pamięci powstania?
    Nie jest prawdą, że w PRL było wiele książek, w których przedstawionoby prawdę o powstaniu. Ja prawdę o powstaniu odkryłem na kartach książki 63 dni walczącej stolicy Bartoszewskiego. Prawdę o powstaniu w Wilnie poznałem z relacji naocznych uczestników: prof. Adolfa Popławskiego (tytuł grzecznościowy - nauczyciel z liceum plastycznego, który w 1956 r. wrócił z Syberii) i od ówczesnej sanitariuszki prof. Alfredy Starostki (wydałem jej książkę ze wspomnieniami, jej brat wylądował za kołem polarnym).
    Bez pamięci o powstaniu, bez legend opowiadanych w czasach PRL, że na powązkach 1 sierpnia palone są świeczki, że w Warszawie czuje się tego dnia elektryzujące napięcie, duszniej i ciężęj byłoby w PRL. Duch poległych pomagał żyć i walczyć o lepszą Polskę.

  61. Zofia Says:

    Plagiat
    Właśnie oglądnęłam reklamówkę przedwyborczą PiS z pluszakiem , w ramach walki z obłudą. I dziwnie kogoś mi on przypomina:
    http://sylvester.tabbie.net
    Mam słabość do kota Garfielda, Sylvester, to jeden z jego uroczych filmowych konkurentów.
    Nie wiedziałam, że sie zatrudnił jako propagandzista u Kaczyńskiego!
    Tak przy okazji - jak z prawami autorskimi do wizerunku tego kota? Kot się zgodził?

  62. soulgarden Says:

    Zofionen, walczysz z Kaczyńskimi dzielnie, nieustępliwie i nieustannie - to jest charakter. Charakter na miarę Planety Wyborczej. Wyobrażasz sobie taką planetę? Opsz jak by wyglądało na niej życie, jaki byłby ustrój itp. :)

  63. Zofia Says:

    Na miejscu PiS uważałabym z tym Sylvestrem:
    http://sylvester.tabbie.net/?pictures=collectibles&view=g442049920412c
    http://sylvester.tabbie.net/in.....y=pictures|g442049588c639|syltw1.gif
    http://sylvester.tabbie.net/in.....y=pictures|g42a8a2567b5da|kd.jpg…

  64. narciarz2 Says:

    Prezydent Polski powiedzial tak: Ja bardzo nie lubię, gdy ktoś jest oskarżany o rzeczy, których nie popełnił.
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4355111.html
    -
    Obywatel Bernard napisal tak: dojdziemy do wniosku, że , ważne jakimi są ludźmi i cy kochają psy, koty i dzieci. Na taką postawę rodem z kwasniewszczyzny i michnikowszczyzny ja się nie godzę.
    http://kuczyn.com/2007/07/24/w.....ment-30201
    -
    Gdzie konkretnie A.Kwasniewski oraz A.Michnik “doszli do wniosku, ze nie ważne czy ktoś był w obozie i nosił np. żółty trójkącik, czy na wierzyczce i trupia główkę”? Gdzie konkretnie oni popelnili cos, o co Bernard ich oskarza?
    -
    Czy czlowiek, ktory bezczelnie klamie i oczernia innych, ma jakiekolwiek moralne prawo dyskutowac o powstaniu, albo wypytywac Gospodarza o jego poglady i polityczna przeszlosc?

  65. narciarz2 Says:

    Przeprasza, w poprzednim wpisie cytat z Jedynego Sprawiedliwego powinien brzmiec tak: nie ważne czy ktoś był w obozie i nosił np. żółty trójkącik, czy na wierzyczce i trupia główkę, ważne jakimi są ludźmi i cy kochają psy, koty i dzieci. Na taką postawę rodem z kwasniewszczyzny i michnikowszczyzny ja się nie godzę.
    http://kuczyn.com/2007/07/24/w.....ment-30201
    -
    Przypominam ten cytat, poniewaz publiczne klamstwo budzi moje obrzydzenie, a juz zwlaszcza ze strony czlowieka, ktory usiluje robic wrazenie uczciwego i grzecznego.

  66. soulgarden Says:

    Narciarz, zartował sobie pewnie bo myślał ze moze wnikac cemu ja nie ukrywam cułości wobec kota. Ty tes jestes taka sama pies cota. Tak uwazam ze niepsypatkowo kot jest tu uzywany na ruzne sposoby. Wsystkie takie same ludzie porobione pses was - nadejdzie was cas.

  67. soulgarden Says:

    Wsyscy byście w USA mieli jus dawno obroncki slubne, powaznie. :)

  68. narciarz2 Says:

    Kontynuujac temat publicznego klamstwa, warto przeczytac wywiad z Prezydentem, ktory w swoich publicznych wypowiedziach jawi sie jako taki Bernard do kwadratu. Gdybym nie czytal tych wypowiedzi Prezydenta, to bym nie uwierzyl, ze najwyzszy urzednik i reprezentant kraju moze byc az tak bezczelny.

    http://www.gazetawyborcza.pl/1.....55111.html
    -
    Prezydent: Biorę bowiem pod uwagę różne rzeczy, które wydarzyły się w Polsce w ostatnim roku, a w których podniosły się głosy “w obronie demokracji”. Choć z obroną demokracji miało to tyle wspólnego, co - bo ja wiem? - stłumienie powstania węgierskiego w 1956 r. [..] Później mamy sprawę doktora G., człowieka z ewidentnie udokumentowanym łapówkarstwem. [O zarzucie zabojstwa Prezydent jakos zapomnial.] Następnie mamy ustawę lustracyjną - i okazuje się, że są problemy ze składaniem oświadczeń lustracyjnych, chociaż wcześniej setki osób je składało i to było w porządku. [Prezydent zapomnial, ze ustawa okazala sie niekonstytucyjna.]
    -
    No i taki kwiatek: Za to, że Lepper i Giertych zostali wicepremierami, odpowiedzialność ponosi PO. To oczywiste.
    -
    Ciekawe, czy to Bernard pisze wypowiedzi Prezydenta?

  69. Bernard Says:

    narciarzu,
    to Kaczyński pisze moje posty na bloga

  70. Bernard Says:

    PS
    i jeszcze poczytaj sobie Michnika pod rękę z Cimoszewiczem to odpowiedź na poprzednie “pytania”).

  71. Zofia Says:

    Soulgarden,
    plagiaty są tępione, to złodziejstwo.
    Na wykorzystywanie znaku firmowego, a kot Sylvester takim jest - należy mieć zgodę właściciela i za to na dodatek zapłacić.
    ***
    Planeta Wyborcza - mnie nie interesuje, wolę Ziemię, tu i teraz. A Ty poczytaj sobie “Małego Księcia” w ramach opisów ustroju planet.

  72. narciarz2 Says:

    No, i taki kwiatuszek z dziedziny prawa i sprawiedliwosci.
    Pytanie: Dlaczego PiS nie chce się zgodzić na sejmową komisję śledczą w tej sprawie? [W sprawie CBA.]
    Odpowiedz: Co łączy doktora G. i Huberta H.? Wydawałoby się, że nic - jeden to bardzo utalentowany kardiochirurg, a drugi to menel z dworca. Ale łączy ich jedno: Oni w konkretnej sytuacji okazali się tymi silniejszymi. I to jest istota owej “obrony demokracji”, którą w tej chwili głosi się, broniąc Andrzeja Leppera.
    -
    Doktor Garlicki wyszedl z aresztu wydobywczego dzieki ofiarnosci wielu ludzi, jest nadal bez pracy, i nie moze niesc pomocy pacjentom. Nadal ciaza na nim nieudowodnione zarzuty. I w ten sposob “okazal sie silniejszy”. Z calego wywiadu widac, ze Pan prezydent wolalby, gdyby ludzie byli skazywani bez zadnej obrony, a byc moze nawet bez postawienia zarzutow.

  73. miner Says:

    Zofia po dwóch latach od wyborów odkryła, że pluszak z reklamówek PiS jest podobny do Sylwestra… Cóż za przenikliwość :)

    I jak zwykle nawet w tak błahej sprawie jak to myli pojęcia… Co ma Sylwester do Garfielda? Przecież to są postaci z innej bajki (dosłownie i w przenośni).

  74. narciarz2 Says:

    PS: Napisalem o Prezydencie, bo to jest temat duzo bardziej “tu i teraz”, niz Powstanie Warszawskie, ktore jest wykorzystywane przez wladze jako zaslona dymna dla odwracania uwagi.

  75. miner Says:

    Bernard: o! wypraszam sobie! To ja jestem alter ego Kaczyńskiego! :)

  76. Bernard Says:

    “Powstanie Warszawskie, ktore jest wykorzystywane przez wladze jako zaslona dymna dla odwracania uwagi. ”
    .
    Kaczyński wywołał powstanie (prenatalnie) żeby postawić zasłonę dymna przed CBA, a teraz pisze posty na mojego bloga (i minera też) - w końcu jest ich dwóch :) Tylko co tam robiła HGW? Od czego odwracała uwagę?
    .
    B.

  77. soulgarden Says:

    Naniben,Michniken,Zofionen,Spluwackonen,Ciotengow. To cołuwka pochodzących od Psyłonconena psestempcuf. Zobacycie mordercowie jesce.

  78. Bernard Says:

    leszku.sopocie
    W pamiętnikach Klukowskiego, które tu już zachwalałem też są takie zapisy, w których Klukowski spodziewa się i oczekuje zmian w powojennej Polsce, choć bynajmniej nie na modłę sowiecką.
    .
    Klukowski to był lekarz, inteligent, bibliofil i historyk medycyny, którego los rzucił po pierwszej wojnie do Szczebrzeszyna na Zamojszczyźnie.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  79. soulgarden Says:

    Kazde zachowanie oparte na powtazaniu do wycerpania,kazde polegające na upokazaniu - są psestempstwem. Publicne zachowanie polegające na powtazaniu upokazania jest KURWA MAĆ Z B R O D N I Ą ! MUSICIE ODPOWIEDZIEĆ ZA TO! PROWODYŻY ODPOWIEDZĄ ! P R Z Y S I Ę G A M !!!

  80. soulgarden Says:

    Kaczyńscy mają z tym wspólnego tyle co nic

  81. soulgarden Says:

    PUBLICZNE
    PWTARZANIE
    UPOKORZENIA
    DO WYCZERPANIA!
    ATMOSFERA CELEBRACJI
    ZBRODNIA!
    MICHNIK!
    SKOJARZENIA!

  82. Piotruś Says:

    Gospodarzu (1:57)- przepraszam - gdybanie jak zwykle prowadziło na manowce. Niemniej bliżej mi do pogladów Leszka.

  83. jasnaanielka Says:

    Ludzie Jeśli na serio nie zaczniecie ignorować wpisów Bernarda i jemu podobnych, to blog zrobi się zupełnie bezsensowny. Rozumiem, że gospodarz jest cierpliwy i pewnie nie chce mu się interweniować, ale nie dajcie się zwariować. Prowokatorów i ludzi złej woli nie należy utrzymywać na powierzchni. Oni tu są służbowo a większość blogowiczów nie. Poślijcie ich na inną, wysuniętą placówkę. Proszę!
    Dzisiejszy dzień skłania do powagi, refleksji, modlitwy - jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę. A tu jakiś bazar, bo magle już nie funkcjonują.
    Przypominam złotą myśl, która czasem się tu i ówdzie pojawia;
    Nie dyskutuj z głupcem. Ściągnie cię do swego poziomu i pokona doświadczeniem.
    Dobranoc wszystkim.

  84. soulgarden Says:

    Jansaanielko, gdyby teraz wzięli was za mordę to by była sanacja. Nie ma żadnych przeciwwskazań do zrobienia pożądku z tymi którzy tak jak wy plują na godność ludzką! Doktor G to prysz w porównaniu z tym co wy robicie! Zadyszani w swym dziele!

  85. Zofia Says:

    Miner,
    oba koty-bohaterzy kreskówek i filmów animowanych, czasem razem występują np. na plakatach imprez dla dzieci. Oba koty tak zarabiają dla swoich właścicieli wcale nie małe pieniądze. Cały przemysł zabawkarski jest oparty na takich kreskówkowych bohaterach.
    I ja np. taki plakacik z dwoma kocurami mam. Po prostu. To z kolekcji takich “kocich” gadżetów, którą posiadam.
    Kot Sylvester (pochodzi z 1945 roku) i kot Garfield (znacznie młodszy) mają swoje filmy, gadżety, wizerunki-pluszaki itp. To ich łączy - filmy rysunkowe i animowane, powstanie jako rysunek, udział w przemyśle zabawkarskim, ochrona wizerunku patentem.
    ***
    A reklamówkę propagandową z kotem Sylvestrem - zobaczyłam dopiero dzisiaj!
    Więc dzisiaj zareagowałam. To proste.
    Dziwić się powinieneś raczej plagiatowaniem niż moim spostrzeżeniem kota Sylwestra w kampanii propagandowej.

  86. Bernard Says:

    jasnaanielko,
    please nie! bo nie dostanę wypłaty, a mam zonę i dzieci zlituj się!
    (mam rozumieć, że niniejszym zgłaszasz swój akces na społecznego cenzora bloga pana Waldemara).
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  87. soulgarden Says:

    Zofionem, mam dziwne przeświadczenie,że coś udawadniasz. Michnik dawno już udowodnił,że wszystko można uzasadnić lub odwrotnie. I tu dziwi mnie to,że udowadniasz cokolwiek - jeśli on już to zrobił na zapas,na zawsze. Oj żebym cię nie psyłapał na doskonałości kutwa cholerność . Cemu jestesce takie doskonalensony? cio? Powiecciesz,niech nie muszem zgadywać - jakieś cuś somthing lub inne owusz, tak? No widzisz jak ja cię i cię rozszyfrowałem? Mówi się cuś kutwa mać Nanibenowie!

  88. zeen Says:

    To proste: Bernard nie ma przeszłości i to go boli. Zazdrości nawet ZMS-u byłym członkom. Większość tu obecnych ma jakąś historię, było świadkami wielu zakrętów, niektórzy są byłymi opozycjonistami. A Bernard jaką opozycją mógł być?
    Zadrość o historię przejawiają Kaczyńscy, są malutcy w porównaniu z wielkimi postaciami opozycji, dzięki nim - karłom pod każdym względem - na powierzchnię wypływa wszelka substancja…
    To znane zjawisko i występuje wszędzie, gdzie ciemności kryją ziemię….

  89. Andrzej Says:

    Biedny Prezydent.
    W wywiadzie z Agnieszką Kublik i Moniką Olejnik powołując się na dane z 2006r. zdążył sie pochwalić jak to dzięki PiS spada liczba ofiar wypadków na drogach
    http://wiadomosci.onet.pl/1581590,11,1,0,120,686,item.html
    A tu klops. W dniu kiedy opublikowano wywiad w Pałacu Prezydenckim odbyło się seminarium dotyczące bezpieczeństwa na polskich drogach po którym Prezydent zmuszony był powiedzieć w kwestii bezpieczeństwa na drogach:
    Pierwsza sprawa, to sprawa sytuacji w tym roku. Ona się pogorszyła.
    http://www.prezydent.pl/x.node?id=1011848&eventId=13027866
    I rzeczywiście według danych KGP, w pierwszych 5 miesiącach 2007r. liczba ofiar wypadków wzrosła o blisko 20% w porównaniu do analogicznego okresu 2006r.
    http://www.policja.pl/portal/pol/1/7399/
    Los okrutnie zadrwił z Prezydenta.

  90. JUR. Says:

    Panie Gospodarzu.
    Jak to się dzieje w państwie króla, pardon, KRÓLÓW Ubu, że największy sukces w dziejach współczesnych naszego Narodu - OKRĄGŁY STÓŁ i jego skutki, rok za rokiem przemija bez echa. Zero obchodów, żadnych medali, żadnych bohaterów.
    Dni największej zaś klęski w dziejach Narodu ( ” Za zniszczoną zburzona stolice i za zgliszcza Jej, i za trupów jej pełne ulice… za powstańczą krew”) obchodzone są bezmyślnie, z nacjonalistycznym zadęciem, z wypominkami wobec tych, którzy nam nie pomogli. Bez cienia refleksji, kto tak naprawdę skazał na zagładę Miasto i jej mieszkańców. Kto podjął decyzję o godz. “W”, mimo doświadczeń “Burzy” na Kresach. Bez cienia krytyki patriotyzmu bezrozumnego.
    Winni tragedii POWSTANIA nadal są wynoszeni na pomniki. Ale Naród w swej mądrości jakoś się broni. Mało jest ulic “Montera”, “BORA”, “Kobry”. Mało jest miejsc, poza Warszawą, gdzie upamiętnia się tych przerażajacych patriotów i żadnych żołnierzy.
    Na stos rzucili nie tylko swoje życie ( pal licho ), ale i życie miliona warszawiaków, kobiet, starców, dzieci. O dorobku cywilizacyjny kilku pokoleń, o zniszczonych przez Niemców skarbach kultury narodowej nie będę wspominał. Dlaczego w Wolnej i Niepodległej symbolicznym świętem POLAKÓW ma być największa klęska w dziejach Narodu. Trzymając się narodowej symboliki 1 listopada powinniśmy przenieś na 1 sierpnia. A hucznie obchodzić wspomniany Okrągły Stół,
    11 listopada, 3 maja. I wystarczy.

  91. soulgarden Says:

    ALE NIE DO POLAKÓW, POLSKI
    MÓWIŁEM
    DO “MICHNIKÓW” I NIBYNIEPODLEGŁYCH
    BYŁYCH TW, ESBEKÓW I MILICJANTÓW
    ORAZ PRZEDSTAWICIELI
    CZĘŚCI Z BOGATSZYCH
    CHOŁOTY
    TO POLAND
    TO WASZ KRAJ
    I TYLKO
    KIEDY KOSYNIERZY LEPPERA ZAŁOMOCĄ
    wtedy dopiero
    bo potem
    michnik powie (ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiii)
    bagnet na broń trzeeeeebaaaaaa krwiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
    wiem,że ładne to co piszę
    ale ważniejsze,że prawdziwe

  92. maciek g Says:

    Nie zgadzam się z gospodarzem i blogowiczani którzy twierdzą, że nie było by praktycznie ofiar gdyby nie powstanie

    Zdaniem historyków, zniszczenia Warszawy i wymordowanie dużej części jej mieszkańców nastąpiłoby niezależnie od powstania- taki rozkaz Hitler wydał 1 sierpnia, kiedy jeszcze nie było wiadomo, czy to, co się stało w Warszawie, było rzeczywiście powstaniem, czy tylko nie wielkim i przejściowym zrywem ludności. Ewentualna bezczynność dowództwa AK pozwoliłaby natomiast Stalinowi rozpętać nagonkę przeciwko „stojącym z bronią u nogi” oddziałom AK i legalnym władzom polskim. Prawdopodobnie szybko posuwające się jednostki Armii Czerwonej zdobyły wtedy nie tylko Berlina, ale i całe Niemcy, powojenna granica dominacji komunizmu przesunęłaby się więc daleko na zachód.
    Rozbicie korpusu sowieckiego o którym wspomina gospodarz nie przeszkodziło Stalinowi w pchnieciu olbrzymich sił w innym kierunku , a więc nie bał się przełamania frontu na kierunku Warszawy. A więc jest wiele niejasności i długo nie dojdziemy do ładu jak to naprawdę było z tymi walkami .

    Również nie jest całkiem pozbawione sensu twierdzenie, że Niemcy chcieli zamienić Warszawę w potężny punkt oporu. Wezwanie setek tysięcy mężczyzn do pracy przy umacnianiu pozycji jest faktem i nie wiemy jakby to dalej się toczyło gdyby nie powstanie.

    Obecnie znająć fakty łatwo wydawać wyroki, ale teoretycznie możliwe było wiele rozwiązań. Również samo powstanie mogło mieć różny przebieg i trudno było przewidzieć, że Hitler tracący rozsądek na skutek niepomyslnych wydarzeń wyda rozkaz zdobycia możliwie szybko Warszawy, by propagandowo roztrąbić to jako wielki sukces, i gdy to się nie udawało wpadł we wściekłość i bez sensu angażował znaczne siły w bitwie , zamiast wykorzystać je gdzie indziej. Widać było wyraźnie, że Stalin nie kwapi się pomagać powstańcom i wchodzić do Warszawy, zależało mu na upadku powstania (robił co się dało by uniemożliwic alianto niesienie wsparcia i w rozmowach z aliantami nazywał powstanie awanturą i odmawiał jakiegokolwiek angażowania się w pomoc, bo późniejsza pomoc to tylko stwarzanie pozorów). Hitler mógł to wykorzystać i przedłużac trwanie powstania jak długo by się dawało. Oczywiście nie było by to korzystne dla powstańców i ludności Warszawy.
    Zgadzam się z Gospodarzem, że gdyby powstanie wyzwoliło Warszawę to i tak socjalizm sowiecki by nas nie ominął i politycznie przegralibyśmy, bo Ameryka która decydowała już “ubiła interes ze Stalinem” i wcale tu nie chodziło o to, że ZSRR było tak silne militarnie, a o to by Ameryka poniosła możliwie małe straty. Konflikt ze Stalinem po prostu się nie opłacał, tym bardziej, że wielu polityków amerykańskich i angielskich było pod wrażenie działań lądowych i skuteczności Stalina.
    Niestety przywódcy walki podziemnej nie wiedzieli tego. Oni i nie tylko oni nie wiedzieli tego o czym dzis mamy pełną jasność.
    Historii się nie odwróci i można z niej wyciągac tylko wnioski na przyszłość, ale by były one prawdziuwe musimy starac sie by poznać prawdziwe fakty i sprzeciwiac się politykom manipulującym “historia “. Powstanie na pewno było wielka tragedią i nie ma powodu by robić z tego swięto narodowe. Możemy podziwiać patriotyzm, odwage i konsekwencję w działaniu powstańców , współczuć im tragicznego losu i parząc w przyszłośc tak działac by nie douścic do powtórki. Oczywiście bardziej od powstańców ucierpiała ludność cywilna i o tym tez należy pamiętać

  93. Bernard Says:

    Jur,
    prawdopodobnie Indianie też są winni, że byli mordowani przez Corteza. Zwróć uwagę, że klęska Burzy nie polegała na klęsce militarnej, lecz na klęsce politycznej - sowiecki terror, aresztowania itd.
    .
    Fragment z Dni Walczącej Stolicy:
    .
    “Tego dnia [30 lipca] odgłosowi dział radzieckich spod Otwocka i Radzymina towarzyszy krzepiący głos radiostacji im. Tadeusza Kościuszki, która o godz. 15.00, 20.55, 21.55 i 23.00 czterokrotnie głosi:
    Warszawa drży w posadach od ryku dział. Wojska radzieckie naciskają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść nam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłowali bronić się w Warszawie. Zechcą zniszczyć wszystko. W Białymstoku burzyli wszystko przez sześć dni. Wymordowali tysiące naszych braci. Uczyńmy, co tylko w naszej mocy, by nie zdołali powtórzyć tego samego w Warszawie.
    Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej.
    Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę, przysyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi. Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność.”
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  94. Bernard Says:

    I jeszcze może ów wiersz Wysockiego cytowany w książce Bartoszewskiego:
    .
    .
    Włodzimierz Wysocki
    .
    Dziennik podróżny (fragmenty)
    .
    (…) Tam, na granicy, stanę i odetchnę,
    pokażę paszport
    i stempelki i żołnierz na mój widok się uśmiechnie
    i szlaban w pozdrowieniu wzniesie wzwyż.
    .
    Jeszcze parę pytań
    ma do mnie Kraj Rad
    i ruszam z kopyta
    w nie znany mi świat,
    jeszcze prosi celnik
    o autograf — i
    tyle nas widzieli!
    Wyjechaliśmy!
    .
    W lusterku z zewnątrz państwo widzę nasze.
    Oj, za granicą jestem pierwszy raz!
    Na złość niektórym jestem i zobaczę
    Warszawę, Paryż i sto innych miast! (…)
    .
    I nagle mózg rozsadzać zaczął czaszkę,
    wróciło to, co wraca nie od dziś:
    Powstanie przypomniało się Warszawskie
    i polski ból w rosyjską wtargnął myśl.
    .
    Wzywali pomocy,
    błagali o broń,
    a nasi sztabowcy
    zatrzymali front.
    Chcieliśmy przez Wisłę
    z marszu, jak się da…
    I płakali wszyscy
    słysząc wciąż:
    „Nielzia!”
    .
    Było — minęło, lecz do dzisiaj w sercu
    niczym odłamek tamte sprawy tkwią:
    bezsilny szloch naszych krasnoarmiejców
    i ten haniebnie zatrzymany front…
    .
    Czemu stały armie
    sześćdziesiąt trzy dni,
    patrząc, jak Powstanie
    nurza się we krwi?
    Ponoć był to akt,
    taka nasza gra,
    żeby wiedział Zachód,
    kto tu rację ma.
    .
    A może sztab miał wtedy inne sprawy?
    Może za późno zameldował zwiad?
    Dociskam gaz — zbliżam się do Warszawy.
    Nadrobić chcę spóźnienie z tamtych lat.
    .
    cz. III
    .
    Koniec lasu, zmiana widoków,
    coraz więcej domów i bloków,
    cień za cieniem wystrzela z boku,
    przeskakuje miękko samochód.
    Autostrada i miasto w tle: —
    Pany, zdrawstwujtie! Pani, zdrawstwujtie!
    I ci, którzy życzą nam źle —
    wszyscy zdrawstwujtie, wszyscy zdrawstwujtie!
    Chyląc głowę w pokłonie, jadę
    przez Warszawę,- polską Warszawę.
    Czuję, wierzę i śnię na jawie,
    że w Warszawie jestem, w Warszawie…
    Oto ona- — odbudowana,
    i ta sama, i nie ta sama,
    przez szaleńców z ziemią zrównana,
    niezrównana, nieporównana!
    .
    Inne kraje i obyczaje —
    strzałki, ronda, światła, tramwaje —
    przed staruszką pokornie staję,
    chcę zapytać, jak jechać dalej.
    Dukam polskie zdanie-pytanie,
    a staruszka: „Prosto, kochani!”
    Potem drepcząc przez skrzyżowanie
    powtórzyła: „Prosto, kochani!”
    .
    Pańskiej, hardej Rzeczpospolitej,
    Polsce twardej i Polsce sprytnej,
    od zachodu i wschodu bitej,
    lecz zadziornej i niespożytej —
    i Warszawie, bliskiej od dawna,
    tak skrzywdzonej podczas Powstania,
    legendarnej, pięknej jak panna —
    do swidanja wam, do swidanja!
    .
    1973
    Tłumczył Michał B. Jagiełło

  95. Mawar Says:

    Bernard
    “Panie Waldemarze,
    powtórzę pytanie z poprzedniego postu:
    Proszę o alternatywny scenariusz dla sierpnia 44″.
    -
    Pan Waldemar jest ekonomistą. Pytając go o niuanse gospodarki komunistycznej można dowiedziec się ciekawych rzeczy. Ja nigdy nie pytam szewca o sens bytu i przyszły los Wszechświata, natomiast z przyjemnością pogadam z nim o tym jak się robi buty, aby były wygodne. Myślenie Kuczyńskiego o Powstanie Warszawskie naznaczone jest z jednej strony swoistą “ekonomią polityczną”, a z drugiej - stygmatem postkomunizmu. Nie twierdze, ze wychodzi z tego Zenon Kliszko ze swoja ksiązką o powstaniu, ale to te okolice.
    Ale twoje pytanie o alternatywny scenariusz jest ciekawe. Możliwe, że ludnośc cywilna byłaby zmasakrowana podczas walk sowietow z Niemcami o Warszawę, a później inteligencja zostałaby zesłana i też zgineła, tyle ze mniej bohaterską śmercią - w gułagach, bez broni w ręku. Straty te same, minus legenda.

  96. Mawar Says:

    JS
    “Obecnie jednak Powstanie Warszawskie jest orężem propagandowym braci Kaczyńskich. I to jest podłe z ich strony,gdy jednocześnie boją się upomnieć o swój honor u ojca Rydzyka”.
    -
    Durne i i łajdackie.
    -
    (z innego wpisu) “Natomiast o Bierucie mam bardzo złe zdanie”.
    -
    Wzruszające jest to “natomiasat”. :)

  97. Mawar Says:

    Kuczyński
    “Gomułka to był komunista z przekonań i polski patriota. Jedno nie wykluczało drugiego”.
    -
    Teraz już sam nie wiem, czy Władysław “Wiesław” Gomułka bliższy jest panu, panie ministrze, czy J. Kaczyńskiemu?

  98. Mawar Says:

    narciarz2
    “Doktor Garlicki wyszedl z aresztu wydobywczego dzieki ofiarnosci wielu ludzi, jest nadal bez pracy, i nie moze niesc pomocy pacjentom”.
    -
    Zawsze byłem przeciwny kaucjom, uważam je za wybitnie demoralizujące. Zbyt czesto przestępca wychodzi z aresztu dzięki środkom zgromadzonym podczas dokonywania przestępstw. Oczywiście zawsze słyszymy tę samą bajeczkę, objetnie, czy chodzi o gangsterów, aferzystów finansowych, czy przestępców w białych kitlach: ja nic nie mam, jestem biedy jak przysłowiowa mysz koscielna, przyjaciele się złożyli.
    -
    “Nadal ciaza na nim nieudowodnione zarzuty”.
    -
    Do czasu aż zarzuty zostaną udowodnione (bądź nie) podczas procesu sądowego na podejrzanym ciążą zarzuty nieudowodnione. Tak jest w państwie prawa, co w tym sensacyjnego?

  99. Mawar Says:

    Bernard
    -
    “Tylko co tam robiła HGW? Od czego odwracała uwagę”?
    -
    Od swojej nadwagi. :)

  100. soulgarden Says:

    Bernadrd, 1616 - umierają jednego dnia Shakespeare i Cervantes. Dziś jest 63 rocznica 63-dniowego powstania. Kilka dni temu umarli dzień po dniu dwaj z może pięciu najwybitniejszych reżyserów. Jak to się dzieje?

  101. totentanz Says:

    ciekawe, czy bernard i soulgarden też umrą tego samego dnia…

  102. narciarz2 Says:

    Andrzeju:
    wywiad z Prezydentem jest moim zdaniem przerazajacy. Wlasciwie kazda jego wypowiedz jest na poziomie mentalnym Bernarda albo Minera, a chyba nawet ponizej. Poczynając od tego, ze za trudnosci rządu w/g Prezydenta są odpowiedzialni ci, ktorzy nie rządza, poprzez jasne przyznanie, ze Lepper i Giertych byli niezdatni do rządzenia, ale mimo to zostali dookoptowani, az do przyznania, ze u ojca Rydzyka liczą sie tylko glosy. Znow mamy atak na doktora Garlickiego bez sladu domniemania niewinnosci, o ktorym prawnik powinien jednak pamietac. To samo w przypadku Leppera, choc tu Prezydent przyznaje, ze w jakiejs nieokreslonej przyszlosci moglby ewentualnie rozwazyc “kwestię naprawienia krzywdy”. (Ciekawe, ze jakos zapomnial wspomniec o naprawieniu krzywdy w przypadku Garlickiego, gdzie krzywda i lekarza i pacjentow jest duzo wieksza.)
    -
    Wedlug Prezydenta, Trybunal Konstytucyjny “gotów jest uznać za niekonstytucyjne tego rodzaju normy prawne, które nie są sprzeczne z żadnym przepisem konstytucji,” poniewaz wedlug Prezydenta “gdyby Trybunał Konstytucyjny działał wyłącznie w oparciu o przepisy konstytucji, żadną miarą nie mógłby zakwestionować ustawy lustracyjnej.”.Tym samym Prezydent mianowal samego siebie arbitrem od rozstrzygania, co jest konstytucyjne, i czy TK ma racje w swoich orzeczeniach. To jest zamach na sama Konstytucje, ktora nie przyznaje prezydentowi takich uprawnien. Dalej, wedlug Prezydenta sedziowie maja kierowac sie racją stanu a nie prawem, albowiem powtarzam: Każdy sędzia przysięga na wierność Rzeczypospolitej. Dyspozycyjnosc sadow ma sie realizowac poprzez zastosowanie “określonej interpretacji”. (Ja slowo “okreslona” juz slyszalem w PRLu. Na przyklad pamietam “okreslone sily”.) Prezydent uwaza, ze w sprawie sadownictwa “ten stan rzeczy należy w Polsce zmienić”, ale jeszcze nie teraz, bo on “zdaje sobie sprawę, że nie da się kopać z koniem”.
    -
    W sumie, ten wywiad zawiera nie maskowane niczym wyznania autokraty.

  103. narciarz2 Says:

    Mawar, nikomu zle nie zycze, ale skoro “Zawsze byłem przeciwny kaucjom”, to zycze Ci aresztowania pod nieslusznym zarzutem, i zebys wtedy przypomnial sobie swoje wlasne slowa.

  104. soulgarden Says:

    Gdybym nie napisał,że będę Lenin to bym był Lenin. Wyobraźcie sobie te tytuły… I porównajmy czy te inne wygodne trzewiki są szyte ręcznie? Wierzycie,że jest w tym coś istotnie spontanicznego? Wyobrażacie sobie po co to się uostentacyjnia? To jest technologia nienawiści. I to wymyślili coś takiego ci co nie powąchali esbeckich czasów? Przecież to nie może nie mieć związku z memami kulturowymi. Ale to trzeba nazywać od strony decyzyjnej, układ się nie urodził z wysiadywania przez Kaczyńskich. Tak działali esbecy, tylko,że internetu nie było - istota zachowana jak bliźnięta.

  105. soulgarden Says:

    Ale powiem więcej, to nie może być sam esbecki duch. To jest wspate przez bardzo wysoką inteligencję. Tylko bardzo wysoka inteligencja może być tak perwersyjnie podle przemyślna. To jest nawet nie samosąd zbiorowy bo w tym nie ma spontaniczności. W tym jest najgłębsza esencja podłości i nienawiści. Bo istotą największej nienawiści jest unicestwianie. To nie jest dowiedne. Albo się to komuś jawi albo nie. Taki jest duch tej zabawy. Najprawdopodobniej osadzonej na jakichś potwornych kompleksach. Interesowny biznes nie byłby tak wyrafinowany. To nie mix okoliczności jest najważniejszy. To okazja zwyczajnie świetna. I dopiero po drugie jest to wynik mechanizmu tej sytuacji politycznej,której polaryzację interesu znamy doskonale. To potworne kompleksy ludzi,którzy często bezwstydnie wyzierają swoimi mordami codziennie. Większość. Ale prawdziwie podłych osób jest kilka - czyli kilka razy mniej.

  106. Paweł Luboński Says:

    “W sumie, ten wywiad zawiera nie maskowane niczym wyznania autokraty.”
    .
    Narciarzu,
    Ja to widzę inaczej. Bo zwróć uwagę, że z tych wszystkich groźnych deklaracji obu Kaczyńskich w gruncie rzeczy nigdy nic nie wynika. To tylko słowa. Nie sądzę, by ideałem Braci była dyktatura. We własnym przekonaniu są zapewne szczerymi demokratami. Moim zdaniem (i coraz bardziej się w nim utwierdzam) demonstrują oni syndrom rozpieszczonego dziecka, które wpada we wściekłość, kiedy coś idzie nie po jego myśli, i przestaje wtedy panować nad tym, co mówi. W postępowaniu, a zwłaszcza w wypowiedziach obu Kaczyńskich nie dostrzegam żadnego diabolicznego, dalekosiężnego planu, raczej spontaniczne i nieprzemyślane reakcje ludzi z jednej strony zakompleksionych i podejrzliwych, a z drugiej zadufanych i pozbawionych dystansu do własnej osoby.

  107. maciek g Says:

    Dziś znalazłem ciekawą wypowiedź blogowicza na ONET pod artykułem opisującym wypowiedź Kaczyńskiego na temat koalicji LID-PO
    przytaczam
    “Może coś o własnych sukcesach lepiej. Najpierw walka z “układem” i ciemnymi mocami zmaterializowanymi w słynnej szafie Lesiaka. Skończyło się na stwierdzeniu Lesiaka że z Kaczyńskiego to żadna opozycja o czym świadczy podpisana lojalka i brak działalności. Słynny “układ” jakoś szybko wypadł z zainteresowań bojownika. Potem rozwiązywano WSI. Skończyło się mankiem na 130 mln złotych i zanikiem wywiadu. Trzeba było poszukać czegoś innego. Dekomunizacja ! To jest to. Po krótkiej szarpaninie i próbie nakłonienia kilkuset tysięcy Polaków do podpisania lojalki nazwanej dla zmyły oświadczeniem lustracyjnym skończyło się na śmiechu. Ukochane dziecko jakim jest CBA zżarło 25 milionów złotych i kiszka. Jedno samobójstwo, jeden złapany i wypuszczony lekarz i jedna, ale za to całkowita, kompromitacja w sprawie Leppera. Widać że wielki dekomunizator jakoś poniechał wielkich celów i postanowił zniszczyć Leppera jako cel łatwiejszy a też widoczny. W gospodarce poza obniżeniem składki rentowej i podniesieniem podatków o tzw. podatek Religi nic się nie wydarzyło. Smętny bilans 2 lat rządów PiS to 22-krotne straszenie wcześniejszymi wyborami. Zero działań w gospodarce wg zasady chłop śpi a w polu samo rośnie. Do kompletu nieustające wojny z wszystkimi, kompromitacja i całkowita ruina wizerunku Polski. Opozycja siedzi cicho jak mysz pod miotłą a Kaczyński bredzi że przy tak agresywnej opozycji rządzić się nie da. Kłamstwo i nazywanie czarnego białym stało się codziennością a kompletnie oderwana od faktów propaganda sukcesu przybrała formy i rozmiary tej z epoki Gierka. Płaszczenie się przed Rydzykiem dopełnia żałosnego obrazu “odnowy moralnej”.

    ~piinokio, 02.08.2007 01:33″

    zainteresowało mnie,że pod tytułem tej wypowiedzi jest aż 122 wpisy

  108. Mawar Says:

    narciarz2
    “Wywiad z Prezydentem jest moim zdaniem przerazajacy. Wlasciwie kazda jego wypowiedz jest na poziomie mentalnym Bernarda albo Minera, a chyba nawet ponizej”.
    -
    Wywiad z byłym prezydentem jest moim zdaniem przerażajacy. Własciwie kazda jego wypowiedź jest na poziomie mentalnym narciarza2 albo Andrzeja, a chyba nawet poniżej.

  109. J.S. Says:

    zeen!
    Bernard ma kompleks Michnika,ponieważ Michnik jako malolat był juz przedmiotem propagandowych ataków Gomułki i fizycznych ataków milicji. A Bernard nawet nie plunął Urbanowi na buty(jak podobno uczynił to Cejrowski).

    Mawar !
    Jak przeprosisz za swoje haniebne zachowanie to poproszę Cię , abyś starał się zrozumieć teksty,które czytasz. Wprawdzie od politruków w PiS-ie wymaga się tylko potakiwania ,ale to jest blog W.Kuczyńskiego ,a nie L.Kaczyńskiego czy też J.Kaczyńskiego.
    I jeszcze raz powtórzę : jest kpiną z powstańczej martyrologii,że chowają się za nią tchórze bojący się oszalałego z nienawiści i chciwości mnicha.

  110. Bernard Says:

    Mawar
    “Wywiad z byłym prezydentem jest moim zdaniem przerażajacy. Własciwie kazda jego wypowiedź jest na poziomie mentalnym narciarza2 albo Andrzeja, a chyba nawet poniżej. ”
    .
    A wypowiedź byłego prezydenta w Charkowie, to dopiero. Prawdopodobnie bełkoczący (do kamer!) Kwaśniewski powoduje orgazm, a Kaczyński świętujący Powstanie zgorszenie…

  111. Bernard Says:

    Panie Waldemarze.
    Zmieniając temat i zupełnie niezaczepnie.
    .
    Było sporo porównań Kaczyńskich, i tego co się dzieje w Polsce do marca 68. Z ciekawości więc sięgnąłem do dostępnych materiałów na ten temat (książki, opracowania, wspomnienia, nie zaś dokumenty źródłowe). To zaś sprowadzio mnie do lat jeszcze wcześniejszych - aż do 56 roku i przełomu lat 50/60. Historie te jako dość odległe nie budzą już takich emocji, jak np. lata 80. Będę miał do Pana parę pytań, o to jak to wyglądało na dole, wśród zwykłych ludzi, czy zwykłych członków partii. Czy i jakie echa wielkiej polityki na szczytach władzy docierały na dół. Jak i czy w ogóle o tym się rozmawiało, po stronie której frakcji opowiadały sie partyjne doły, czy w ogóle była świadomość frakcji w PZPRze. Ale to dopiero po urlopie, chcę jeszcze przejrzećć przynajmniej “Prosto w oczy” Olszewskiego.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  112. J.S. Says:

    Bernardzie
    Kiedy przeprosisz za swoje haniebne zachowanie ? Zanim zaczniesz wydawać wyroki na innych ludzi,dokonaj rachunku sumienia i przeproś .

  113. J.S. Says:

    Chyba dwa tygodnie temu dziennikarze podązyłi śladami helikoptera z Giertychem i Lepperem do posiadłości arcybiskupa Głódzia w Bobrówce na skraju Puszczy Knyszyńskiej. Tubylcy wyprowadzili ich z błędu : do Głódzia helikopterem przylatywał tylko prezydent Kwaśniewski. Widocznie poprawiny po popijawie w Charkowie trwały i trwały.

  114. jasnaanielka Says:

    Czekałam, aż Bernard przypomni sprawę Charkowa i jest!
    To ja przypomnę starą opowiastkę o brudnym pijaku, który siedział w tramwaju i mu się ooodbiło. .. Pani siedząca naprzeciw , ze wstrętem, głośno wykrzyknęła; Co za obrzydliwy pijak!, na co ten spokojnie odpowiedział… A pani jest brzydka… A ja jutro będę trzeźwy…
    Dla mnie lepszy od czasu do czasu nietrzeźwy Kwaśniewski od zawsze trzeźwego, ale nie bardzo przytomnego tego w dwóch osobach, bo już nie wiadomo, który coś bardziej groteskowego powiedział tak “z niczego