PiS przegra!
KALENDARZ POŚCIGU ZA UKŁADEM.
Minęło 725 dni od rozpoczęcia pościgu za układem!
a “UKŁADU” ANI ŚLADU, zaś o nowym GADU, GADU!
Część komentatorów przewiduje zwycięstwo PiS. Zauważam nawet powstawanie mini mody na jego wróżenie i z nieco masochistycznym cierpieniem robią to także zdecydowani przeciwnicy partii Kaczyńskich. Otóż ja uważam, że PiS przegra i robię tę wróżbę z przyjemnością, bo tego chcę. Ale nie wróżę na podstawie chcenia, lecz na podstawie tendencji wyborczych. Najpierw jednak o tym co będę uważał za przegraną PiS i sądzę, że mój punkt widzenia w tej sprawie pokrywa się dokładnie z tym co sądzi sam premier.
Przegraną PiS będzie powstanie takiej sytuacji w której ważniejszy Kaczyński, czyli Jarosław nie zdoła odtworzyć konstelacji podobnej do niedawnej koalicji, to znaczy takiej w której mógłby pełnić rolę dyktatora. Tylko taki wynik będzie wygraną PiS i tylko taki wynik za wygraną uważa jej lider. Każdy inny będzie porażką, dużą, albo straszną zależnie od szczegółów powyborczych. Pełna władza osobista, władza jednostki, jeżeli to możliwe niczym nie krępowana, a już najmniej Konstytucją, to jest marzenie i cel Kaczyńskiego. Już ją miał, choć kulejacą i się rozpadła przez porażkę prowokacji wymierzonej w Leppera, która miała owo kulenie wraz z liderem Samoobrony usunąć, zachowując w koalicji tę partię, ale zdekapitowaną.
Być może PiS zajmie pierwsze miejsce w wyścigu wyborczym. W nabijaniu wyborców w butelkę jest najsprawniejszy. Platforma, siła polityczna, której rządy są Polsce potrzebne aby odsunąć paranoję od władzy, daje sobie narzucać fałszywe, choć chwytliwe scenariusze gry, nie ma tego talentu, aby wymyślić własny, a jak coś wymyśli nie umie się tego trzymać. W najlepszym jak dotąd swoim przemówieniu Tusk rzucił trafne, bliskie prawdy przeciwstawienie – PiS to wschód, iść za PiS to uciekać od Europy, to marsz ku Mińskowi, to Putin jako patron IVRP, to Polska jako skansen, jako dziwadło kontynentu. I nie potrafił się tej prawdy trzymać. Więc PiS może przyjść pierwszy, ale to jeszcze nie będzie wygraną. Wygraną będzie zdobycie większości absolutnej, co wydaje się prawie niemożliwe, albo pojawienie się w sejmie kandydatów do roli przystawek, identycznej jak ta przećwiczona, także gdy chodzi o wynik. Czyli pojawienie się kandydatów do roli wasali partii kierowniczej trzymanych w posłuchu batem. Nie wykluczam, że Samoobrona i LPR wejdą do sejmu, choć to jest pod dużym znakiem zapytania. Ale czy będą gotowe do odegrania tej samej roli? Bardzo wątpię. A jeśli przystawek zabraknie do domknięcia dyktatorskiej konstrukcji dla Pierwszego Brata to będzie porażka nawet, gdy powstanie koalicja rządowa z udziałem PiS, bo będzie to musiała być koalicja partnerska, duopol, czy oligopol władzy, a więc jej zróżnicowanie, a nie monopol w rękach jednostki. Największe zagrożenie jakie PiS przez ostatnie dwa lata stwarzał dla demokracji w Polsce i dla wolności obywateli, a mianowicie władza jednostki, która na dodatek lekceważy konstytucję i chce zniszczyć ustrój polityczny kraju, przestanie istnieć. I to będzie klęska Kaczyńskiego, nawet gdyby został premierem, co wydaje się w takiej sytuacji niemożliwe.
Jestem prawie pewien, że Polacy nie dopuszczą do odtworzenia tego co zakończyło się kraksą wcześniejszych wyborów. Nie wykluczam, że po wyborach może powstać koalicja POPiS, ale na pewno nie będzie to koalicja z wiodącą rolą PiS. Sądzę, że obie te partie zostaną poddane próbom zwartości i trudno powiedzieć, jak to wszystko się skończy, ale szansy na powtórkę ostatnich dwu lat nie widzę. PiS więc przegra i przegra jego koncepcja polityczna, którą tu od początku nazywam chwastem, trującym chwastem.
Ten blog jest przedrukowywany przez lewicowy „Przegląd”, choć ja za lewicowca się nie uważam. Więc parę słów do czytelników „Przeglądu”, którzy są wyborcami. Uważam, że elektorat lewicowy może bardzo dopomóc w pokonaniu „kaczyzmu”. Po pierwsze nie zostając w domu w dniu wyborów. I po drugie oddając głos użyteczny, to znaczy na ugrupowanie środkowej i lewej strony sceny politycznej, jakim jest LiD. Zapewne LiD nie wszystkim ludziom o lewicowej orientacji się podoba, ale w dniu wyborów warto myśleć pragmatycznie, za kotarą odłożyć emocje i wybrać tych, którzy mają największe szanse przybliżyć nasze wyobrażenia o Polsce do tych, jakie mamy. Przybliżyć, a nie spełnić, bo to się zdarza rzadko. To może zrobić tylko LiD. Nie przybliży tego głos oddany na lewicowe kanapy, choćby się bardzo podobały. I nie przybliży tego głos na Samoobronę z Leszkiem Millerem na pierwszym miejscu. Takie głosy to będą głosy za „kaczyzmem”, za jego dalszym trwaniem.

26 września 2007, o godzinie 10:17
Trzymam Pana za słowo!!!
Traktują te słowa jako wiążącą obietnicę wyborczą…
Pozdrowienia i powodzenia
26 września 2007, o godzinie 10:21
Coz wypada podziekowac Gospodarzowi za glos pocieszenia.
Czulbym sie pocieszony calkiem, gdybym nie obawal sie ze mentalnosc i kultura tych na ktorych PIS sie opiera do ktorych odwoluje ma wielka destruktywna moc, sile przyciagania. Ze wielu politykom innych partii w imie uzyskania 1 lub drugiego procentu poparcia latwo bedzie odwolywac sie zlych emocji bo przyklad juz dany.
Oczywiscie w tak dramatycznej sytuacji bede glosowal, glosowal na LiD mimo ze podobno kandyduje z jego listy Blochowiak.
Tak wiec nakladam czerwone skarpetki i pionowym korytarzem….
Byle ten koszmar sie skonczyl.
26 września 2007, o godzinie 10:23
Mam też taką nadzieję, ze PiS przegra a społeczeństwo nie ulegnie kampanijno-wyborczej demagogii.
***
Kończąc wątek alkoholowy i salonów dla alkoholików z poprzedniego watku chciałabym przypomnieć, że na 8-miu noblistów rodem z USA, 5-ciu to alkoholicy: William Faukner, Enest Hamingway, Eugene O.Nell, Sincler Lewis i John Steinback.
Polskim alkoholikiem – noblistą był Reymont , który zresztą zmarł z powodu powikłań wynikających z jego nałogu.
Inny pisarz, niemiecki Ernst Junger, pijał dziennie 3 litry wina, bywał notorycznie na rauszu i zmarł w wieku 103 lat.
Mawar i Miner by ich do salonów nie wpuścili – bo to karły intelektualne i degeneraty.
Moi Panowie – do 21 października jeszcze zdążycie – zaproponujcie wywalenie z lektur szkolnych „Chłopów” Reymonta, bo autor należy, jak piszecie, do: grona karłów, garbusów, specjalistów od połykania płomieni, alchemików, innych szarlatanów, im bardziej dziwnych tym cenniejszych w salonach.
A dla podniesienia nastroju polecam Wam z całego serca lekturę dwóch powieści: „Dar Humbolta” Saula Bellowa, za która autor dostał Pulitzera i naszego, polskiego pisarza Jerzego Pilcha: „Pod Mocnym Aniołem”.
26 września 2007, o godzinie 10:25
„Wszystkie ręce na pokład” :) Teraz już rozumiem skąd ten brak odpowiedzi na głosy o Preziu płynące z Pańskiego środowiska.
26 września 2007, o godzinie 10:29
Zofia: proponuje jednak nie uciekać w kierunku pisarzy i nie udawać, że ktokolwiek ma pretensje do Prezia, że pije – bo to nieprawda. Reszta to czysta demagogia, której nawet nie warto komentować.
26 września 2007, o godzinie 10:37
Zofio
Zapomnialas o kims, zgadnij:
Moglby byc „twoim” premierem.
26 września 2007, o godzinie 10:40
Tez literacki Nobel
26 września 2007, o godzinie 10:49
Miner,
staram Ci się wytłumaczyć – że nadużywanie alkoholu aczkolwiek naganne, szkodzące zdrowiu itp., nie jest akurat równoznaczne z brakiem intelektu u pijącego.
Poza tym nie zaprzeczaj sam sobie, bo Ty akurat ujawniasz tutaj swoje pretensje, że Kwaśniewski pił podczas pobytu w Kijowie. I uważasz to bez mała za naruszenie polskiej racji stanu.
Ja natomiast – nie uważam tego za zbrodnię narodową, ale co najmniej za chorobę narodową.
Przypominam Ci, że na 38 mln obywateli polskich, ponad 4 mln ma poważne problemy alkoholowe. Wliczając w to nawet dzieciaki z podstawówek.
Mówiąc wprost, co 9-10 Polak z niemowlakami włącznie wymaga pomocy specjalisty w tej materii.
Więc Twoje święte oburzenie wobec Kwaśniewskiego jest śmieszne, bowiem polski rząd nie prowadzi żadnej skutecznej walki z ową plagą pijaństwa w narodzie. Dopiero niedawno raczono zauważyć, że pijane mamusie rodzą pijane noworodki.
Polskie pijaństwo narodowe politycy PiS najwyżej wykorzystują do celów propagandowych, jak Ty.
26 września 2007, o godzinie 10:50
Ja też będę głosował na LiD, wybiorę sobie jakiegoś z dawnej Unii Demokratycznej, może jakiegoś znajdę.
Ja jestem potwornym pesymistą. I nie pesymistą – Panie Waldemarze – na zasadzie, że PiS wygra, tylko przyszłego POPiSu. A będzie to tak:
Obojętne, kto wygrywa, różnice będą minimalne. Jarosław, tak jak to zrobił z SD i ZSLem, a później z SO i LPRem, zaproponuje PO koalicję z Rokitą jako Premierem, a Dornem jako Marszałkiem Sejmu, zeby upokorzyć LiD. PO będzie zajmować się bardziej gospodarką, a służby specjalne będą niby pod kontrolą obu partii, ale ku zdziwieniu wszystkich co rusz na temat osób z PO pracujących w tych urzędach znajdą się przecieki do „Wprost”.
I po 2 latach PO zostanie zjedzone jako przystawka. Ale PiS tworzy sobie w ten sposób olbrzymiego przeciwnika, ludzie po pewnym czasie będą mieli dość prawicy i jej obsesji.
A nawiązując do poprzedniej notki Pana Waldemara – nie lubię Bugaja, nie lubię jego stosunku do dawnej UD i UW, nie lubię jego poglądów gospodarczych, nie lubię jego stosunku do Balcerowicza. Dla mnie to jest mimoza. I co z tego, że uczciwy.
26 września 2007, o godzinie 10:56
Moim „premierem”?
Eward, nie kojarzę.
Znam kilka osób, które bardzo cenię za intelekt i wiedzę, a które mają kłopoty alkoholowe, co mnie bardzo smuci i martwi.
Nie ma w nich, niestety noblisty….
26 września 2007, o godzinie 11:01
Zofia
Churchill
26 września 2007, o godzinie 11:03
Torlin,
rozumiem, że można mieć jak najgorsze zdanie o PO, ale aż tak durni to chyba nie są. W moim mniemaniu, warunkiem koniecznym do powstania koalicji POPiS byłoby odsunięcie Kaczyńskiego i Ziobry (co najmniej). Ale to jest nierealne.
—
W uzupełnieniu Zofii. Nie ma co ukrywać, Kwaśniewski po prostu dołączył do „zakały” Europy, człowieka, który „hańbą okrył” na całe lata Francję ;-)
http://youtube.com/watch?v=I4u3449L5VI
26 września 2007, o godzinie 11:07
Dodam jeszcze, że we współczesnym świecie godnymi naśladowania wzorami mężów stanu są „kartofle” i „buraki” ;-).
26 września 2007, o godzinie 11:29
Jak sporadyczny gość deklaruje głosowanie za listę LiD .Jeszcze nie znam swojego faworyta.
Jestem pewien , że wysoka frekfencja zadecyduje , a to minium ponad 55 %.Ponad 60% to zdecydowana porażka PiSu .Zostanie jeszcze dziwny i nieobliczalny mruk w pałacu Prezydenckim ,i to bedzie problem główny Polski do jesieni 2010 roku . Słyszałem Prezydenta w rozmowie z reporterem TVN w Chicago lub NY -wystarczy , wylegitymował sie, co będzie robił w razie potrzeby . Będąc tam nad j. Michigan , zawsze nazywa to miasto CZYKAGO zamiast SZIKAGO.Nie napiszę kto wymawia Czykago .
26 września 2007, o godzinie 11:31
Sądzę, że wariant wyniku wyborczego opisany przez Torlina jest wielce prawdopodobny. I tego się obawiam.
Uważam, że każdy wariant koalicyjny (bo w zdecydowaną wygraną PO ani PiS nie wierzę) z udziałem PiS jest niebezpieczny i szkodliwy. Nie mogę podzielić więc optymistycznej nadziei Gospodarza co do ewentualnej koalicji PO – PiS. Koalicja PO – PiS będzie kontynuacją tego co jest, tyle, że w ładniejszym opakowaniu, takim bardziej ekologicznym.
Przegraną PiS upatruję w jej całkowitym odsunięciu od rządzenia lub współrządzenia. A więc: PO + PSL, a jeśli będzie mało + jednak LiD.
Z W. Pawlakiem jako Premierem.
26 września 2007, o godzinie 11:36
Ja tam optymistą nie jestem. Link z Rzepy, któy Andrzej wkleił we wcześniejszym wątku, jest przygnębiający. Diagnoza społeczna 2007 też nie pozostawia wątpliwości – przybywa postaw konserwatywnych, ksenofobicznych. Polska zwróciła z kursu zachodniego, nie wiadomo jak to odwrócić. Kaczyński ma swoje media, które wykorzystuje perfekcyjnie do prania naszych mózgów..
Miałem nadzieję na duże zwycięstwo PO i dobry wynik LiD, tymczasem PO nie ma pomysłu na kampanię i na przejęcie elektoratu prawicowego. Skupienie się PO na przejmowaniu byłych polityków PiS tylko zamazuje wizerunek PO jako opozycji i alternatywy. Wolałbym, żeby to PO reprezentowała wyborców konserwtywnych ale na to się nie zanosi.
Po ewentualnej dużej porażce PO może się podzielić, jest tam już duża pisowska V kolumna. Tusk utraci przywództwo, zniknie przeszkoda do POPiSu, doły PO będą chciały w końcu do władzy. Ta prawicowa koalicja bedzie mogła mieć większość do zmiany Konstytucji i obsadzenia TK swoimi ludźmi.
Dlatego też głosuję na LiD, poprę pewnie 2. w Szczecinie młodego politologa Popielę z PD.
26 września 2007, o godzinie 11:38
Oby się prognoza wyborcza gospodarza sprawdziła. Jednak w sprawie A. Kwaśniewskiego chciałbym zauważyć, że jednak jest to nieodpowiedzialny polityk. Tutaj się z Panem Waldemarem nie zgodzę, bowiem nie chodzi tutaj o to, że był Aleksander wstawiony, lecz że pojechał popierać blok Kuczmy, oraz że stwierdził, iż Rosja na pewno kiedyś trafi do NATO. Tutaj w Warszawie plakaty wyborcze z Kwaśniewskim jako alternatywą – zapewnię spokój, porządek są modyfikowane przez PiS dopiskiem – i chuj. Niewątpliwie celna riposta, bo trzeba mieć jednak olej we łbie, a nie mydliny.
26 września 2007, o godzinie 11:43
J.K. liczy na swój zwarty elektorat i sieroty po LiS-ie.
Gotów jest wzmocnić LiD, byleby odebrać PO kolejnych wyborców.
Temu służy zgoda na debatę. Marginalizowanie Tuska i lekceważenie to prowokacja obliczona na jakieś głupie ruchy w zdenerwowaniu. Na rękę PiS-owi będzie nawet rozdrobnienie Sejmu, w którym PiS będzie wyraźnym dominatorem, wszak J.K. uważa, że wszystko, co zdobędą inne partie, odbędzie się kosztem PO. Od dawna robi wszystko aby uniemożliwić koalicję POLiD, która miałaby szansę na większość. Niestety, zwycięstwem PiS-u będzie także uzyskanie pozycji silnej drugiej partii w Sejmie, co przy obecnym prezydencie stwarza olbrzymie możliwości destrukcyjne. Pamiętajmy, że J.K. to długodystansowiec, taką możliwość wkalkulował w koszty. Silna opozycja PiS z czasem doprowadzi do sytuacji, w której będą mogli krzyczeć: widzicie?, nie chcieliście byśmy dokończyli, co zaczęliśmy, to teraz macie… Itd. da capo…
Zapowiedzi destrukcyjnych działań w przypadku przegranej własnej formacji, padały z ust prezydenta i działaczy PiS – to nieznane w praktykach demokracji parlamentarnych działanie nie spotkało się z należytym odporem ze strony opozycji.
Teraz widać ile szkód narobiło kilkunastoletnie lekceważenie ciemnego ludu przez jasnogrodzian, kto wie, ile czasu trzeba będzie na wyjście z tego kotła a za wiele go nie mamy.
Liczę jednak na niespodzianki: PSL tradycyjnie lekceważone, zawsze jednak weryfikację wyborczą przechodzi a Pawlak coraz mądrzej rozgrywa. No i cieszy, że coraz mniej przestrzeni zostaje dla skrajności.
26 września 2007, o godzinie 11:47
Ten przypomijnajacy z wygladu rozjechanego diabla fanatyczny bufon… wieszczacy od 2 lat wszelkiego typu kataklizmy i krachy… znow daje popis swojej choroby… ten idiota naprawde mysli ze posiadl prawde absolutna… co za skretynialny nadety buc… jak mu nie wstyd… ze sie pod kazdym wzgledem pomylila ta idiota…
Kuczynski to czlowiek chory z nienawisci. Przypomina mi zaslepionych oprawcow hitlerowskich i stalinowskich. Jest jak bezwzgledna zezwierzęcona bestia rzadna krwi.
To bardzo zly człowiek.
26 września 2007, o godzinie 11:52
Zez
Spierdalaj na drzewo, bo tam jest twoje miejsce.
26 września 2007, o godzinie 11:54
Zeen
„Teraz widać ile szkód narobiło kilkunastoletnie lekceważenie ciemnego ludu przez jasnogrodzian.”
Z tym zdaniem się nie zgodzę. Napisałbym raczej lekceważenie ludzi, ich nadziei, praw i wolności przez grupy interesu, które szły za partiami III RP. No i poza tym, ciąg na kasę nigdy nie popłaca.
26 września 2007, o godzinie 11:59
Zez,
nienawiść – jak dżdżownica, przerabia mózg na kompost.
Z pewną różnicą jednak: z kompostu jest pożytek…
26 września 2007, o godzinie 12:01
Diagnoza społeczna 2007 mówi, że 61% Polaków przejawia postawy konserwatywne i ksenofobiczne zaś 39% postawy otwarte. Debata Kaczyński vs. Kwaśniewski to walka o podzielenie tego tortu. W interesie Kaczyńskiego jest wyłączenie Platformy z podziału o tę konserwatywną część torciku, dlatego zrobi wszystko by zmarginalizować znaczenie PO i by powyższa debata stała się najważniejszym wydarzeniem medialnym kampanii, przynajmniej w tej jej części.
26 września 2007, o godzinie 12:18
Głosie,
użyłem skrótu myślowego, który Ty wiernie przekazałeś innymi słowy, za co Ci dziękuję.
A dodam, że nie wyobrażam sobie, jak mogłoby dojść do koalicji POPiS wobec znacznych rozbieżności w kwestiach ideologicznych, ale boję się, że do niej dojść może, co tylko przy mocnej interwencji sił nadprzyrodzonych może przynieść pozytywne skutki. A te siły musiałyby znaleźć w krótkim czasie ocean oleju i tysiące lejków na rozmiar łepetyn popisowych.
26 września 2007, o godzinie 12:20
Uwaga Opozycjo,
Brytyjczycy podpowiadają, jak prowadzić kampanię wyborczą:
http://wiadomosci.gazeta......0.html?i=0
***
Edwar,
płonę ze wstydu za niewiedzę, mea cupla, mea maxima culpa….
26 września 2007, o godzinie 12:41
Nie za niewiedze, na Boga, za zapomnienie!!!
26 września 2007, o godzinie 12:44
zeen – takich lejków nie produkują. Tu potrzeba pipetki, jeśli wlewka ma odpowiadać rozmiarowi narzędzia, za pomocą którego się myśli, że się myśli.
Trafiłam – jadąc od końca po wpisach na odezwę głosa do zeza, w pierwszej chwili pomyślałam, że chodzi o zeena i zgłupiałam. Jednak po przeczytaniu wpisu zeza wszystko wróciło do normy. Głosie! jestem za!
To prawdziwy zez. Zbieżny.
;
Bardzo bym chciała, aby proroctwo Gospodarza okazało się trafne.
Jestem jednak pesymistką i nie wierzę, że po wyborach PiS będzie na przegranej pozycji. Sukcesem będzie, jeśli nie zdobędą takiej większości, ani nie zbudują takiej koalicji, która im pozwoli na zmianę konstytucji. Sukcesem będzie, kiedy wypadną im z rąk takie zabawki, jak MON i ABW, CBA. Ale coraz bardziej wątpię.
26 września 2007, o godzinie 12:45
Z niejakim zdumieniem, aćc, że tęgo nabroił i przy zmianie politycznej konstelacji w Polsce może ponieść konsekwencje m.in. za naruszanie konstytucji, że przed Trybunał Stanu trafi kilku ministrów.
http://wiadomosci.wp.pl/w.....802560.213
Szanowny Panie Premierze,
Pana czekają nie „represje” tylko ustawowe konsekwencje za notoryczne naruszania prawa. W tym także ustawy zasadniczej, jaką jest konstytucja RP.
Pan, jako prawnik doskonale o tym wie.
Jako polityk okazuje się Pan jednak d..ą wołową, bowiem z obawami tych konsekwencji nie powinien się Pan tak jawnie obnosić. I nie wołając do narodu – ratujcie, bo mi w tyłek wleją!!!
Tak nie postępuje żaden prawdziwy mężczyzna, a zwłaszcza mąż stanu!
Poza tym radziłabym Pany, Panie Premierze,
popisywać się mniejszą megalomanią, Kwaśniewski jako dwukrotny prezydent RP, który m.in. wprowadził Polskę do UE i NATO, nie jest jednak równorzędnym „szefem” wobec premiera z 2-letnią praktyką, który skłócił Polskę praktycznie z całą Unią Europejską, co Polsce w ogólnym rachunku się nie opłaciło, nie opłaca i nadal się opłacać nie będzie.
Nie wiem, jak moze sie tak wielu Polakom podobać człowiek, taki jak Pan, odgrywający rolę rozkapryszonego dziecka, które nabroiło a teraz woła – ratunku.
Nie wiem, może w naszym kraju lubi się infantylnych facetów, mnie tacy zupełnie nie odpowiadają.
26 września 2007, o godzinie 12:46
Zofia:
„poza tym nie zaprzeczaj sam sobie, bo Ty akurat ujawniasz tutaj swoje pretensje, że Kwaśniewski pił podczas pobytu w Kijowie. I uważasz to bez mała za naruszenie polskiej racji stanu.
Ja natomiast – nie uważam tego za zbrodnię narodową, ale co najmniej za chorobę narodową.
I dlatego napisałem, że „pić to trzeba umić”? Zaślepiona, skupiona na wywracaniu kota ogonem wyznawczyni Prezia :)
Skoro już obracamy się w oparach absurdu myślotoku Zofii, podrzucam ciekawostkę, może o to chodzi?
http://kobieta.gazeta.pl/.....54505.html
„Konkretnie – według raportu Dureksa z 2003 roku – najczęściej (kobiety marzą) o seksie z Aleksandrem Kwaśniewskim, chociaż to już chyba nieaktualne. „
Mówiąc wprost, co 9-10 Polak z niemowlakami włącznie wymaga pomocy specjalisty w tej materii.
Więc Twoje święte oburzenie wobec Kwaśniewskiego jest śmieszne, bowiem polski rząd nie prowadzi żadnej skutecznej walki z ową plagą pijaństwa w narodzie.
No i dobiliśmy do kolejnego rekordu świata w absurdalnej argumentacji. Kwaśniewski nie potrafi się powstrzymać od picia przed publicznym wystąpieniem. Czyja to wina? Jego? Może żony, która go nie upilnowała? A może doradców, którzy nie ograniczyli ilości drinków? Nie! To wina kaczystów. :) Ręce opadają
26 września 2007, o godzinie 12:49
O kurczę, ale mi komputer „wciął” początek.
Przepraszam, ma być:
‘
Z niejakim zdumieniem, aczkolwiek z nieukrywana radością, zauważam, że premier Kaczyński zaczyna mieć świadomość..
że tęgo nabroił i przy zmianie politycznej konstelacji w Polsce może ponieść konsekwencje m.in. za naruszanie konstytucji, że przed Trybunał Stanu trafi kilku ministrów.
26 września 2007, o godzinie 12:51
Miner,
wypiłeś co nieco, że piszesz bez składu i ładu?!
Winą „kaczystów” jest, że zajmują sie duperelami, a nie sprawami istotnymi dla państwa i jego obywateli.
Widzą żdźbło w oku bliźniego a kłody we własnym – nie widzą.
26 września 2007, o godzinie 13:12
Zofio
A propos duperel
ryb i rybakow:
http://www.rzeczpospolita.....wsId=22157
26 września 2007, o godzinie 13:20
Drobna sprawa rybacka:
Jest to klasyczny przyklad jak rzady narodowe w obronie wlasnej dupy szczuja na UE, dotyczy to nie tylko PL.
Co jest z Narciarzem?
26 września 2007, o godzinie 13:33
Pozwole sobie zacytowac z linku podeslanego przez miner:
„najczęściej (kobiety marzą) o seksie z Aleksandrem Kwaśniewskim, chociaż to już chyba nieaktualne” (wiec???)
„Bo fantazje erotyczne to odbicie naszej osobowości, która żywi się rzeczywistością, także polityczną. Poza tym osoba publiczna jest zawsze dużo bardziej apetyczna seksualnie.”
No co Panie na to? Mam na mysli Pierwszego Samca KaKaizmu.
26 września 2007, o godzinie 13:42
Zofionen, czy wierzysz, że kiedykolwiek jest możliwe odsunięcie (odciągnięcie) Michnika od władzy nad ludźmi? To niepokojące, że pełzający kaczyński podskoczył mu do kolana swą ratlerską chardością.
26 września 2007, o godzinie 13:44
Interesujące, czyli cudowne zycie Jarosława Kaczyńskiego wg matki-kurka
http://www.matka-kurka.net/post/?p=1051
26 września 2007, o godzinie 13:50
Ehhhh… Goebbelsy wy nasze kochane…
—-
Do radia TOK FM dzwoni facet i wyp. się na tematy polityczne:
Część 1: http://youtube.com/watch?v=c1AePmHk2Ug
Część 2: http://youtube.com/watch?v=hOKzjQZry3Q
26 września 2007, o godzinie 13:56
Edwar
a masz jakieś wizje erotyczne z jakąkolwiek posłanką?
Polki wyglądają mi na zboczone samice jeśli to Kwach miałby być ich łóżkowym idolem.
26 września 2007, o godzinie 14:00
Rzeczywiście: kijki stoją, narty stoją a szusanta nie ma….
Byle tylko nie pojechał obstalować nowych kijków w Kijowie ;)
26 września 2007, o godzinie 14:01
„Jestem prawie pewien …”, a „prawie” jak naucza reklama Żywca czyni wielką różnicę. Autor bloga jest prawie pewiem zwycięstwa PO. Skąd ta /prawie/ pewność. Ja może i jestem zbyt nerwowy, ale pamiętam też skutki „siły spokoju”. Premier Mazowiecki, spokojem silny, przegrywa wybory z Tymińskim i jego czarną teczką.
26 września 2007, o godzinie 14:03
Leszku
To nie takie proste. Wladza i znaczenie w grupie jest wielka atrakcja seksualna. Dla mezczyn tez jesli kobieta znaczaca.
Oczywiscie sa tchorze ktorzy boja sie znaczacych kobiet. Kobiety sa na ogol odwazniejsze.
Na pytanie skierowane do nmie nie odpowiem, odpowiedz byla by falszywa sugestja ze jeszcze…. za pozno.
26 września 2007, o godzinie 14:29
Zez wrzesień 26th, 2007 at 1:50 pm
dawaj więcej takich linków. Nic mi tak nie poprawia humoru, jak obraz ewidentnych idiotów w szeregach moich przeciwników politycznych :))
26 września 2007, o godzinie 14:35
Choc w pelnej zgodzie z Hallem przeszkadza mi to że we wszystkich wielkich ideowych sporach przebiegających dziś przez Europę, jestem po przeciwnej stronie w stosunku do tej, która moim zdaniem on reprezentuje, ze inaczej patrze na role narodowej wspolnoty,
uwazam jednak ze jego tekst jest godny polecenia i wazny:
http://www.gazetawyborcza.....;startsz=x
26 września 2007, o godzinie 14:36
Edwar,
wygląda na to, że Narciarz ma dość występowania obok skrajnie prawicowego bezmózgowia. Przecież gdyby Zofia nie miała ukończonego drugiego (a może to niezwykła odporność) fakultetu z psychiatrii, to ten nachalny pisowski aparatczyk, który dyskurs na blogu stara się doprowadzic do poziomu ścieku, też mógłby liczyć na weliminowanie jej, myślącej inaczej niż on.
26 września 2007, o godzinie 14:45
Stan
Ty naprawde wierzysz ze to apatatczyk (czy aparatczycy)?
Mnie sie wydaje ze jednak pasjonaci (podobnie jak my).
26 września 2007, o godzinie 15:08
Prawicowe bezmozgowie jest pozyteczne. Gdyby nie oni pis bylby w stanie nabrac znacznie wieksza czesc elektoratu na swoja rzekome standarty cywilizacyjne, moralne, proeuropejskosc (co do ktorej przekonywal mnie ostatnio Mawar), czy przedwojenne maniery. Prezydent i tych kilku czlonkow partii, ktorzy znaja jakis jezyk obcy staja na glowie by pokazac sie z jak najlepszej strony. A tu przychodzi taki zez i wszystko staje sie jasne. To jest prawdziwe oblicze pisu, tacy jak on czja sie za za odpicowana fasada wyborcza partii. Spychani dotad slusznie na margines, za rzadow pisu czuja sie jak paczki w masle- zawisc zapieklosc i nienawisc sa ich naturalnym srodowiskiem i programem wyborczym, na ktory beda glosowac.
26 września 2007, o godzinie 15:10
Narciarz2 z pewnością się pojawi. Nigdy w życiu nie uwierzę, że odszedłby bez pożegnania!
Bez niego blog wiele by stracił.
Do starych, zadomowionych trolli przywykliśmy, nowe się długo nie utrzymają to prawie pewne.
Wprawdzie dość już tu napisano o transferach międzypartyjnych, ale ja muszę przyznać, że w swych wpisach jednak przeceniłam K. Marcinkiewicza, gdy napisałam, że zmądrzał, siedzi w Brukseli, uczy się bankowości i języka. Okazuje się, że myliłam się głęboko, bo Kazio znów na scenie, rozdziela łaski i uśmiechy. On bez oklasków zwyczajnie nie może. Zwykła popelina.
26 września 2007, o godzinie 15:27
a jak PiS ot tak sobie po prostu wprowadzi 231 poslow do Sejmu? He? Tego strateg postkomunizmu nie przewidzial?
A jak mu zabraknie kilku poslow i sobie dobierze ZSL na koalicjanta?
Nota bene: to PO przetrwa kolejna porazke i sie nie rozpadnie?
Spoko, spoko. W sierotach po PO bedzie mozna wybierac jak w ulegalkach.
26 września 2007, o godzinie 15:28
Zaciekawiło mnie wmontowanie w migawce do nagrania „wujka samo zło” jakiejś budowli przypominającej krater. Również ktoś coś pisał o leju. Otóż od dobrych kilku dni myślę o napisaniu prostej analizy tego blogu. Uważam działalność wespół – zespół, która znajduje między innymi tu jeden z głównych przyczułków jako działalność, której najlepszą ogólną konstytucyjną metaforą jest lej. Lej sensów i znaczeń, które w pozornym chaosie przekierowują myślenie czytających w bardzo wąski zakres sensów. Oczywiście by to ukryć potrzebna jest rozmaitość. Ale chodzi o naprowadzanie czytelników na pewne tory myślenia, które mają skutkować wytworzeniem pewnych stereotypów odbierania i czytania innych tekstów. Ostatecznie efekt swoistej paranoi nie jest interpretowany jako paranoia i o to między innymi chodzi. Ale to nie wszystko. Naprowadzanie na pewne tory myślenia odbywa się na najdalej posuniętej zasadzie pośredniości by zrealizować zarówno postulat „czystych rąk”, ale również w celu niepomiernie ważniejszym, choć tak samo nieodzownym. I tu polecam skupienie się na tym co napiszę gdyż samo przelotne zrozumienie bez koncentracji na niuansach, na możliwych i koniecznych konsekwencjach mogłoby zostać zlekceważone, a bez tego koncepcja leja jest nic nie warta. Chodzi mianowicie o to, że znając techniki oparte na znajomości psychologii przeprowadza się działania kolosalne bardzo drobnymi środkami. Stąd trudno jest człowiekowi przyjąć, że można dokonywać czegoś o takiej sile tak śmiesznie niepozornymi sztuczkami. Otóż większość z tych sztuczek jest banalna i swoim obrazem odrzuca wyobrażenie potężnego skutku. Chodzi tu o budowanie skojarzeń i sugerowanie twierdzeń w taki sposób by czytający był zaangażowany w „odczytanie”, miał w pełni takie poczucie i w konsekwencji by odbierał te twierdzenia jako swoje przez to, że włożył świadomy wkład woli w „odczytanie”. Czytający zatraca w pewnym stopniu poczucie podmiotowości, codzienne poczucie tego co jest przyzwyczajony traktować jako „swoje”. I chodzi o manipulację na tym poczuciu. Można stwierdzić ostrożnie, że istotą tego oddziaływania jest „oszukanie” świadomego poczucia granicy między „moją analizą” a tym co jest mi „dane”, przesunięcie, nagięcie tej granicy. I o ile sugeruje to niewielki zakres jednak oddziaływanie długofalowe tych metod jest upiorne, ogromnie potężne również i co najważniejsze krańcowo szachrajskie. Jednak poza tym można w niektórych przypadkach mówić nie tyle o przesunięciu granicy, ale całkowitym wrzucaniu myśli, pomysłów, ocen, koncepcji w głowy czytających ze skutkiem pełnej asymilacji. Nawet gdy świadoma asymilacja jest niepełna. Dalej co bardzo ważne – świadomość stosowanych metod „uodparnia” na nie i ogranicza ich działanie, ale znosi skutki w najwyżej średnim stopniu. Najgłupszymi są ludzie wierzący, że inteligencją jest pełnym remedium i można być zupełnie poza wpływem. Otórz nawet pełna świadomość czego taka manipulacja dotyczy nie uwalnia od większości zamierzonych skutków. Zwyczajnie często zrozumienie w pełni czego ma manipulacja dotyczyć nawet może pogłębiać jej efekt. Trzeba bowiem najpierw odtworzyć pewną koncepcję w głowie by ją zanegować. A każde odtworzenie pozostawia ślad. Zatem świadoma obserwacja jest czymś na zasadzie równoważenia się co najwyżej sił, myśli, koncepcji. Tym co najbardziej zniewala „świadomego” manipulacji jest niewola regół myślenia jakie ona przedstawia, choćby zależność od jej negacji. Natomiast i to co jest wtłaczane u osoby „świadomej” przez uświadamianie sobie przez nią bardzo precyzyjnie i ostro tego co ma być zamanipulowane zostawia tym mocniejszy i precyzyjniejszy ślad nie tylko w zależnościach myślenia, ale i ogólnych tezach gdyż część jej psychiki akceptuje „gotowiec” („przez nią samą wyprodukowany”!…) w formie najprostszej, albo jeszcze prostszej niż najprostsza. Niestety nie jest to żart – prostsze od najprostszej myśli są emocje jakie zwykle takiej myśli towarzyszą. W każdym razie powtarzające się „rekonstrukcje” cudzych („swoich”) myśli wywierają wpływ nie tylko na logikę, ale również na odwrozowanie w jakimś stopniu lub kompromis między niezależną świadomością a tym co przyjął umysł jako niemalże organizm. Zatem świadomość tego co się dzieje powinna zapalać dodatkową „lampkę ostrzegawczą”. Czy jesteśmy w stanie nawet nie tyle w sposób maksymalnie intensywny i ciągły utrzymywać świadomość, że to „film”? I czy nawet taka świadomość załatwiałaby wszystko? Ludzie, którzy w jakimś mniejszym czy większym pośrednim stopniu dali się wciągnąć w zabawę nad istotą umysłu stąpają po bardzo cienkim lodzie pogranicza obłędu z najwyższym często pozorem normalności. Zło często fascynuje przez zasadę niedostępności. Na tym polega pokuszenie tych naukowych belzebubów, którzy z najzimniejszą świadomością zapraszają do skosztowania jabłka. Koszty tego są pozornie niewielkie. Jak by się to nie skończyło długo przyjdzie niektórym oczyszać swój mózg i sumienie lub utoną w świecie zła. Odcinającym kontakt z rzeczywistością, ale dającym jej jeszcze bardziej rzeczywisty obraz, choć złu-dzenie kosztem skuteczności.
26 września 2007, o godzinie 15:32
Edwar
Z tym pociagiem seksualnym do kwasniewskiego mylisz sie chyba. Nie znam ani jednej pani, ktora wzdychalaby po cichu do jego fotografii trzymanej na tapecie komorki, czy jako wygaszacz ekranu:)) Antonio lub Brad znacznie lepiej sprawdzaja sie w tej roli. Od biedy moze byc Putin, w Rosji jest dosc popularny. O Putinie przynajmniej piosenki spiewaja stawiajac go za wzor rosyjskiej meskosci („ja chatiela by tiebia kak putin”), a o kwasniewskim sza…
Tyle, ze w zestawieniu z naszymi blizniaczymi przywodcami jego akcje rosna skokowo.
26 września 2007, o godzinie 15:56
Waldemarze! dot. 11.29
Muszę wbrew sobie stanąć w obronie …, będąc zwolennikiem prawdy i obiektywizmu. Za moich młodych lat to miasto wymawiano Czikago lub Czykago. Tak mówiono. Tak jak po polsku jest Monachium i Norymberga, Paryż i Londyn, to było Czikago. A ponieważ pisano w sposób oryginalny, to teraz wszyscy wymawiają to z amerykańska.
W dawnych wiekach było to normalne, że nazywano jakieś państwo (miasto, krainę) po polsku. Dzisiaj owładnięci jesteśmy oryginałami, musi być tak, jak oni nazywają. Ostatnią chyba próbą było spolonizowanie w 1972 roku nazwy Banglasdesh na Ziemię Bengalską, ale wobec oporów ludzi mających w głowie tylko angielszczyznę sprawa spełzła na niczym,
26 września 2007, o godzinie 16:02
Edwar D. Dana
-
„Zofia – Churchill”
-
Ty to Edward masz dar przekonywania. Przekonałeś Zofię, że Churchill dostał nagrodę Nobla. Chylę czoła. :)
26 września 2007, o godzinie 16:06
Dla oszusta,szachraja kogoś kto świadomie weszedł po uszy w świat oszustwa dla szlachetnych celów (?) skutki działania „potwierdzające” jakiś stopień rozgrzeszenia oszustwa są tak dojmująco ważne i spełniające, że nie może powstrzymać z trudem ukrywanej radości. Uzależnienie totalne od pozoru pcha go do najdalszych opłacalnych manipulacji i tak samo uzależniony jest od wciągania jaknajwiększej ilości ludzi choć w połowie do poziomu bagna jakiego ma intuicję, że weszedł. Jeśli trudno wam zrozumieć pęd tego inżyniera – zrozumcie jak dalece mechanizm wewnętrznego podwyższania stawki może zawładnąć wpływowym człowiekiem. Najczęściej uzależniony od kuszenia do realizowania potrzeb wynikłych z niskich pobudek jest człowiek, który sam im uległ. Jest to twierdzenie nie konkurujące z możliwością pracy na konkretne zlecenia, potrzeby czy musy. Niezależne od esbeckich i zomowskich kożeni działań na zasadzie „cel uświęca środki w miarę opłacalności jawności środków”.
26 września 2007, o godzinie 16:07
O co Ci chodzi prawicowcze, przecież w 1953 r. został laureatem Literackiej Nagrody Nobla. Zdaje się, że się czepiasz.
26 września 2007, o godzinie 16:29
Ogrodzie,
Calkiem ciekawy tekst. Jednak wyroznienie tego akurat bloga jako srodowiska wyjatkowo skutecznej manipulacji to chyba nieporozumienie. Wiekszosc ludzi, ktorzy tu pisza to amatorzy, nie pracownicy pionu propagandy, to widac na pierwszy rzut oka-czesto wystepuja roznice zdan, nieporozumienia,a nawet klutnie, wyrazne sa roznice swiatopogladow.
Nie do konca rozumiem co masz na mysli piszac: „Lej sensów i znaczeń, które w pozornym chaosie przekierowują myślenie czytających w bardzo wąski zakres sensów.” W jakiz to waski zakres sensow wedlug ciebie przekierowuje sie cale nasze myslenie? Blog jest polityczny i opozycyjny w stosunku do partii rzadzacej.W sposob oczywisty trzon blogu stanawia ludzie o pogladach zblizonych do gospodarza. To w dosc istotny sposob ogranicza zakres poruszanych tematow i odniesien. Czytajac dajmy na to platforme Prometeusze, gdzie wymieniaja sie doswiadczeniem ludzie z chorobami watroby moglbys takze zaobserwowac bez problemu, ze pomimo calego wachlarza poruszanych tematow wszystko sprowadza sie do bardzo waskiego zakresu sensow.
Dlatego cala teoria wydaje mi sie skonstruowana nieco na wyrost.
26 września 2007, o godzinie 16:35
Zofia: nie urywam, że już powoli zapominałem jak Ty potrafisz wywijać piruety piśmienne byle tylko bronić swoich… Ale już sobie boleśnie przypomniałem :)
26 września 2007, o godzinie 17:17
dark side
egzegeza tekstów powolnego ogroda może okazać się daremna. Ogród jest bowiem posiadaczem prawdy niezrelatywizowanej, czyli jedynej prawdy. Z tego punktu widzenia ocenia GW jak i uczestników blogu jako manipulatorów. I poniekąd ma rację, gdyż destylujemy ogląd rzeczywistości wychodząc z pewnych założonych przesłanek, ergo naszym celem nie jest poznanie prawdy, lecz zajęcie stanowiska wobec przeciwnika politycznego. Taka jest istota sporu politycznego lewica nie chce, aby rządziła prawica i odwrotnie, ponieważ nie życzy sobie realizacji poszczególnych punktów programu politycznego przeciwnika ideowego. Tocząc spór z politycznym przeciwnikiem ponadto każda strona kreuje zapis stanu faktycznego, który także nie jest obiektywny, lecz wysoce subiektywny. Twierdzenie, że istnieje układ jest nie poparte żadnymi dowodami, podobnie twierdzenie, iż III RP zapewniało poszanowanie poszczególnych artykułów konstytucji RP, także jest nie do udowodnienia, jak i zresztą twierdzenie przeciwne. Ja powiem brutalnie, choć krytykuje gospodarza blogu, że zrobił bym na jego miejscu wszystko, nawet gdyby to było manipulacją i naginaniem zasad moralnych i prawa, aby chwast nie doszedł do władzy. Oczywiście nie posunąłbym się do fizycznego eliminowania czy zastraszania, ale byłbym jednak bezwzględny i bez serca dla chwasta. W przebrzmiałym języku marksistowskim oznacza to nagą walkę o władzę i świadomość klasowych interesów. Myślę, że tylko w tych kategoriach myśląc można popierać, albo jedną albo drugą stronę, choć pletą oni każdy z osobna i wszyscy razem nieliche banialuki.
26 września 2007, o godzinie 17:18
Miner,
jeśli trzeba by było, stanęłabym w Twojej obronie także.
Tak samo jak w obronie Jarosława Kaczyńskiego, gdyby zaistniała taka konieczność. Na razie premier sam nastawia dobrowolnie własny tyłek do kopniaków. Trudno mu pomagać, skoro taka jego wola.
Nie dzielę ludzi na swoich i obcych.
Jeśli już – to na głupich i mądrych.
26 września 2007, o godzinie 17:37
Co jest z Narciarzem?
Melduje sie poslusznie. Nie ukrywam, ze zaniedbalem ten blog. Bardzo mi przykro z tego powodu, i bardzo Panstwu dziekuje za wyrazy sympatii. Jesli chodzi o panow i panie na „M”, to przestalem czytac ich wypowiedzi, bo nie warto. Natomiast bardzo chetnie i z duza przyjemnoscia czytam wpisy innych dyskutantow.
-
Chwilowe zaniedbanie blogu ma lilka przyczyn. Po pierwsze, moim glownym zajeciem sa pomiary i przygotowanie aparatury do dwu waznych eksperymentow. Kazda godzina spedzona na dyskutowaniu o polityce to jest godzina stracona dla projektowania. Po drugie, zdaje sobie sprawe z ograniczonych mozliwosci oddzialywania. My sie tutaj dzielimy na osoby myslace racjonalnie oraz osoby o ograniczonej przepustowosci umyslowej. Tym pierwszym nie trzeba tlumaczyc oczywistosci, tym drugim zadna dyskusja nie pomoze. W ostatnich dniach przecwiczylem te prawde, dyskutujac z dwoma kolegami-fizykami z Uniwersytetu Warszawskiego. Jeden z nich ma otwarta glowe, i choc niekoniecznie sie zgadzamy, to dyskusja byla (i jest) interesujaca. Drugi ma glowe, ku mojemu zaskoczeniu, zaszpuntowana jakims radiomaryjnym kolkiem. Ani nie potrafil sie jasno wypowiedziec, ani nie zamierzal, po czym sie obrazil. Ten przyklad pokazuje, ze jesli ktos ma kolek w rozumie, to mozna sie co najwyzej za niego modlic, ale dyskutowac sie nie da. Majac to na uwadze, ja sie zamierzam modlic za, ale nie do, panstwa na „M”. Natomiast na rozmowy z nimi niestety nie mam czasu. Do konca listopada mam napiety harmonogram: skonczenie projektow, wizyta w Polsce, oraz przygotowania do stypy na zakonczenie demokracji w Ojczyznie. Moze macie Panstwo jakies sugestie na temat menu na te okazje? Pieczona kaczka albo dwie rozumie sie sama przez sie. Co jeszcze moznaby zjesc albo wypic po przegranych wyborach? Czy ktos wie, co zwykl byl pijac A.Kwasniewski?
26 września 2007, o godzinie 17:53
Narciarzu,
standardowo – czarnego jaśka wędrowniczka, a innymi łyskaczami nie gardzi. Byle markowe.
Poza tym, jak obyczaj każe – wina stosowne do podanych dań. Tu obowiązuje standard europejski.
Z piwem w ręku raczej go nie widywałam.
26 września 2007, o godzinie 17:55
Edwar,
niech zostanie, że są to „zaciekli” wolontariusze (tak ich będę nazywał). Trudno mi jednak otworzyć serce na ich obecne poglądy i oczekiwać, że za jakiś czas spłynie na nich gorzka refleksja, że się mylili.
Przecież wiedzą, że zarówno u nas jak i u naszych sąsiadów świństwa się działy nagminnie, ale wodzowie rzekomo o tym nie wiedzieli.
26 września 2007, o godzinie 17:56
Zofia: ciekawe czy jak napiszę kiedyś pustego posta, to tez się dowiem, że wszystko to wina kaczystów…
Bo że od zachowania Prezia do kaczystów łatwo przeszłaś to oczywiste :)
26 września 2007, o godzinie 18:04
Dla odprężenia i a propos politycznej atrakcji w relacjach damsko – męskich.
Za dawnej komuny pewien facio był Ministrem Górnictwa, nota bene w środowisku górniczym wspominają go sympatycznie.
Otóż, któregoś razu Pan Minister wrócił do domu po jakiejś imprezie Barbórkowej mocno spóźniony i w stanie wskazującym na mocne zużycie, a i ślady szminki mu się trafiły. Małżonka widząc męża w stanie mocno nie zadowalającym nie wiele myśląc huknęła męża w gębę z jednej strony, poprawiła z drugiej krzycząc (jak zwykle) za kogo ja biedna wyszłam.
Na to sponiewierany wielokrotnie Minister: a wiedziałaś kobieto, że będziesz miała satysfakcję lać Ministra po pysku ?
Taki dowcip ongiś na kopalniach opowiadano.
Ten dowcip ma też inną wersję, ale nie przy paniach.
26 września 2007, o godzinie 18:17
Narciarzu,
Niemcy podobno piją mocne trunki popijając je piwem. W ten sposób
kac eliminowany jest całkowicie. Być może buźka pozostaje taka jaką miał Kwaśniewski na zdjęciu w Fakcie, ale jasność umysłu i pionowa pozycja ciała pozostaje w normie. Być może Kwaśniewskiemu nie smakowało ukraińskie piwo.
Narciarzu, przyjęcie powinieneś urządzic w Sopocie. Pięknych lokali jest tu najwięcej w Polsce. Przy okazji zrobisz wizję postępu robót w Sheratonie i okolicy, gdzie będziesz miał swój prezydencki sztab wyborczy.
Podpowiadam: na końcu mola jest knajpa włoska z urzekającymi widokami na ląd i półwysep. Przy okazji sprawdzisz czy akwen nadaje się do pływania katamaranem.
26 września 2007, o godzinie 18:19
Miner,
a co ma pusty post do „kaczystów”, czy Ty myślisz, jak piszesz?
***
A propos westchnień miłosnych i marzeń erotycznych z AK w roli głównej, to mam swój obiekt pożądania, innych mi nie trzeba.
26 września 2007, o godzinie 18:22
Stan:
lzy ciekna po policzkach na wspomnienie licznych akwenow, po ktorych zeglowalem w Polsce. Po Zatoce jeszcze nie… wracam do Polski.
-
Co prawda zona mnie przekonuje, zebysmy sie przeniesli nie do Polski, bo tam straszy, tylko na Alaske. Tyz piknie.
-
Po obeschnieciu lez wracam do projektowania, bo musze zarobic na emeryture.
26 września 2007, o godzinie 18:23
Zofio,
oczywiście wolontariuszy należy bronić, wszak nie wiedzą co czynią.
26 września 2007, o godzinie 18:23
Stan
Na blogu w Paradowskiej:
http://paradowska.blog.po.....ment-29730
26 września 2007, o godzinie 18:35
Wyglada na to ze AK nawet jako obiekt fantazji zostal skreslony.
A jednak jest cos dziwnego w uwielbieniu jakim darzony jest przez panie KaKaistyczne premier.
Mysle ze AK to swoj chlop z ktorym i cos zrobic pozytywnego i wypic
mozna. Ot kobieta czyje ze to kumpel i tyle. W JK jego wielbicielki odczytuja psychicnego kata i okrutnika, to masochistki co nawet boso po szkle pojda.
26 września 2007, o godzinie 18:50
Edwar,
święta racja, tak traktuję AK.
26 września 2007, o godzinie 19:19
Godpodarzu wreszcie coś optymistycznego.
Ależ będziemy mieli cyrk i handel przystawkami.
W granicach dopuszczalnego absurdu stawiam na sojusz Kaczyńskiego z Millerem w szeregu propagandowo ideowej walki z korupcją.(z ministrem ninawiści jako spoiwem antyukładu).
W przeciwnym wypadku na co wskazywałaby postawa Płażyńskiego po wyborarach likwidacji ulegnie frakcja jakobińska PISu, a premier popłynie szlakiem swoich wicepremierów.
26 września 2007, o godzinie 19:25
Glosie,
Nie do konca moge sie z toba zgodzic. Urzeklo mnie centralne usytuowanie tego bloga w teorii ogroda, bo oznacza, ze ogrod czuje sie tu manipulowany skuteczniej niz gdzie indziej. Gratuluje gospodarzowi i gosciom sily przekonywania. Niestety ogrod postawiony wobec faktow i przemyslen swiadczacych o zgubnym wplywie chwasta na nasze ciala i umysly zamiast isc tym tropem lub bronic walecznie swojego pogladu bije sie w piersi (mea culpa, prawie dalem sie zmanipulowac) i ucieka do egzorcyzmow czy wymyslajania zawilych teorii stawiajacych bloga wraz z Michnikiem na szczycie manipulacyjnej piramidy.
Nie roszcze sobie prawa do obiektywizmu. Nikt z nas nie musi byc obiektywny, by mogla sie toczyc dyskusja. Uwazam tylko, ze w naszym kraju powinno byc miejsce dla wszystkich opinii lacznie z ogrodami, radiem-ma-w-ryja czy kaczynskimi -niestety uroki demokracji. Jedna z najgorszych rzeczy jaka sie stala w ciagu tych 2 lat rzadow jest zanik umiejetnosci sluchania. Jest to widoczne zwlaszcza w debatach politykow,gdzie klasyfikuje sie dyskutanta i dalej postepuje zgodnie z wytycznymi partii. dyskusja odbywa sie wedlug regol ringu, gdzie zwycieza bardziej bezczelny i glosniejszy zawodnik. Jej temat nie ma zadnego znaczenia i nikt malo kto traktuje go powaznie. Na blogi przenosi sie ta sama kultura dyskusji, nawet argumenty padaja te same.
Calkiem niedawno mialam kilku przyjaciol o prawicowych pogladach, z ktorymi toczylam liczne dyskusje ,lekcewazac obowiazki zawodowe. Ich efektem zadko bywalo przekonanie przeciwnika do swoich racji, choc obie strony rozchodzily sie w zgodzie i szcunku a nawet z poczuciem zysku-zyskiwaly wglad w inny punkt widzenia, spojrzenie na swiat innymi oczami z innej perspektywy. Dlatego boli mnie dzisiejsza przepasc miedzy dyskutantami i lekcewazenie okazywane oponentowi na wstepie, ktore ma dzialac jak czerwona dupa pawiana wystawiona innemu pawianowi po to by go rozwscieczyc i sprowokowac.
Kaczynscy zaczeli ta gre i wszyscy dzis gramy na ich ringu. Malo tego- nawet po wygranych wyborach stare podzialy pozostana i w tym sensie ta chora wizja naszego panstwa zwyciezy. Nie podoba mi sie ta swiadomosc. Wazniejsze niz wygranie wyborow wydaje mi sie znalezienie plaszczyzny porozumienia z naszymi oponentami. Dlatego z uwaga czytam, co maja do powiedzenia.
26 września 2007, o godzinie 19:29
W moim wpisie z 6.23 uciekł mi wyraz „blogowych” po wyrazie „oczywiście”, co spacza sens.
Przepraszam
26 września 2007, o godzinie 19:38
Stan. Nie radze popijac mocniejszych trunkow slabszymi. Kac murowany. Sprawdzalismy na wlasnej skorze rozne kombinacje i najlepiej sprawdza sie model wloski. zaczyna sie od slabych alkoholi przechodzac stopniowo do coraz mocniejszych :))) Milej zabawy.
26 września 2007, o godzinie 19:39
Bilboard: Spokój. By ludziom żyło się lepiej. Spot w TV: Zielona łączka.
Narodowy Program Walki z Nerwicą czy kampania wyborcza?
26 września 2007, o godzinie 19:39
Zofia Says:
wrzesień 26th, 2007 at 6:19 pm
a co ma pusty post do “kaczystów”, czy Ty myślisz, jak piszesz?
Dokładnie to samo co nawalony Prezio na Ukrainie ma do „kaczystów”. Sama sobie odpowiedz bo to Ty robisz takie przeskoki…
26 września 2007, o godzinie 19:51
Rozmawiałem ostatnio o opinii Urbana ,że na wiosnę będziemy mieli powtórkę wyborów po tym jak padnie budżet , i w nowym rozdaniu zwycięży LiD. Mimo wielu sprawdzających się twierdzeń Urbana bliżej mi do opinii gospodarza .
Często czytam opinie internautów na Onecie i widzę jak bardzo zmieniła się ostatnio proporcja piszących pozytywnie o PiSie i tych , którzy nie pozostawiają na nim suchej nitki. W ciągu ostatnich miesięcy właściwie zamilkli popierający najlepszego Premiera JK. Już nie mają argumentów w ręku , już nie potrafią bronić swoich racji. Być może najwierniejsi pretorianie są zajęci bieganiem po wsi i zachęcaniem do głosowaniem na swoich. Rozmawiam w sklepach w których robię zakupy i nikt już nie ma złudzeń co do charakteru i kwalifikacji rządzących. Mohery już nie wystarczą. A frekwencję z uporem maniaka przewiduję na 55 – 60%. Nie poddajmy się pesymizmowi bo o to im chodzi.
26 września 2007, o godzinie 19:58
Miner,
jeśli Ty nie jesteś „kaczystą”, który tutaj w blogu dostawał ekstazy z powodu wyczynów Kwaśniewskiego na Ukrainie, to ja jestem primabalerina Teatru Bolszoj.
Przeglądnij sobie poprzedni wątek i zobacz ile razy napisałeś o Kwaśniewskim i jego piciu.
Potem zastanów się, co taki „kaczysta”, jak Ty ma do Kwacha. I będziesz miał odpowiedź.
To nie takie trudne, poziom tzw. inteligencji żoliborskiej najzupełniej wystarczy.
Że też Ci muszę ciągle przypominać!. Kwach dawno wytrzeźwiał, kac mu minął a Ty ciągle z czkawką pijacką.
Ciężki przypadek.
Może jakiś Alka-Prim Ci porzucić albo coś na klina?
26 września 2007, o godzinie 20:05
Miner,
jeśli sie pan premier czegoś boi i ryczy na ratunek, bo czekają go „represje”, to m.in. za takie numery jego ministrów:
http://wiadomosci.gazeta......24164.html
Jeśli Pan Premier
nie wie, to podpowiadam – za takie numery ministrom Pana Premiera grozi nie tylko Trybunał Stanu, ale normalnie – prokurator, sąd i stosowny wyrok.
26 września 2007, o godzinie 20:15
dark side
Przyglądnij się więc dobrze oponentom:
http://youtube.com/watch?v=anW27FTdPQs&mode=related&search=
http://youtube.com/watch?v=wP2b3SjEWzo&mode=related&search=
http://youtube.com/watch?v=R-y9_zkqH5A&mode=related&search=
Przyglądnij się także swoim:
http://youtube.com/watch?.....mp;search=
26 września 2007, o godzinie 20:20
dark side,
sprawdzałem, oczywiście bez wielokrotnych powtórzeń, co dało by absolutną pewność moim twierdzeniom. Jednak autor tej sensacyjnej informacji podobno przekazał ją do wiadomości Rosjanom, a oni każdy darmowy patent sprawdzają i wyszło im na zdrowie.
Degustacja polega na czyszczeniu gardła piwem po wypiciu mocnego trunku, podobnie jak to się robi z kawą i wodą.
Przećwicz.
26 września 2007, o godzinie 20:21
Zofia:
„Przeglądnij sobie poprzedni wątek i zobacz ile razy napisałeś o Kwaśniewskim i jego piciu.” Przejrzałem:
.
pisałem o obrzydliwej argumentacji Kuczyńskiego i o Twoim kuriozalnym stwierdzeniu „był trzeźwy”, pisałem o tym, że Prezio się nie zapiera, że był „wypiwszy”, pisałem, że cała wierchuszka LiDu udaje, ze nie widzi problemu (w niedzielę), pisałem o opinii Bugaja, o opinii Frasyniuka, o próbach Borowskiego pomniejszenia znaczenia słów Frasyniuka,
.
tak to mniej więcej chronologicznie wyglądało. Rozumiem, że na potrzeby obrony swoich uznasz teraz, że cytowane wypowiedzi były słowami kaczystów. Nic mnie już nie zdziwi.
.
A co do kaca to jak widać nie minął wszystkim: http://www.dziennik.pl/De.....leId=61698
Widać alka prim nie działa na większość sumień. Tylko sumienia „zakonserwowane” latami obcowania ze „swoimi chłopami” są wrażliwe na radykalną metodę leczenia stosowaną chyba tylko na tym blogu.
.
26 września 2007, o godzinie 20:23
Po raz kolejny nawoluje na puszczy do puszczania mimo uszu bredni pisanych przez Minera.
26 września 2007, o godzinie 20:25
Teletubisiom
http://youtube.com/watch?.....mp;search=
26 września 2007, o godzinie 20:28
Zofia,
Edwar zaleca mi spolegliwość (załącza dokument pokory znaleźiony w amerykańskim kościele w XVII w.) w stosunku do naszych wolontariuszy, ale ta informacja, którą przytoczyłaś świadczy o bucie i sile rządzących, która znajduje oparcie głównie w wolontariuszach. I tak koło się zamyka.
26 września 2007, o godzinie 20:29
Dark:
nie kazdego oponenta warto sluchac z uwaga. W fizyce istnieja pojecia tzw. „sygnalu” oraz „szumu”. Szum, z defnicji, jet to ta czesc sygnalu, ktora z jakichs powodow decydujemy sie puszczac mimo uszu. Wbrew pozorom, jest to zabieg absolutnie niezbedny. Bez odfiltrowania szumu od sygnalu nie ma postepu w nauce.
-
I jeszcze pare regul czesto powtarzanych przez fizykow:
If you do not belong to the signal, then you belong to noise.
If you are not a part of the solution, then you are a part of the problem.
26 września 2007, o godzinie 20:36
Zofia:
co do Dukaczewskiego, to pragnę Ci zwrócić uwagę, że należałoby sprawdzić w dwóch źródłach przynajmniej. Nie wiesz tego? Ty? Gwiazda dziennikarska co to pija łiskacza z możnymi tego świata? Obciach!
Cały ten wrzask o tym czego to Premier nie wie wtedy byłby niepotrzebny. A przecież o wrzask chodzi właśnie.
.
Dziennik:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61839
Wassermann odparł, że w zamian za poprawę bezpieczeństwa państwa jest „gotów ponieść odpowiedzialność karną i odbyć karę pozbawienia wolności”. Na razie na pewno będzie się musiał ze swojego czynu wytłumaczyć przed prokuraturą. Bo gen. Dukaczewski, były oficer WSI, którego cała sprawa dotyczy, już zapowiedział, że złoży do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez Wassermanna przestępstwa.
26 września 2007, o godzinie 20:54
Wsadzenie Wasermanna za kratki faktycznie poprawiłoby bezpieczeństwo państwa. Jestem za przyjęciem tej oferty.
26 września 2007, o godzinie 21:13
Pawle (8:54) to tylko taka zmyła (brak wiary) jakby co nie wyszło.
To takie pitolenie faceta który troszczy się o kota, a bierze „odpowiedzialność za wszystko”
26 września 2007, o godzinie 21:56
dark side,
dupa pawiana – tak, wszyscy w zasadzie zaczynają rozmowę od dupy pawiana. Ustawianie sobie przeciwnika to obowiązkowy początek, reszta jest tego kontynuacją. Dotyczy to niestety także często mnie.
Oto moja dupa pawiana:
miner, Ty palancie!
26 września 2007, o godzinie 22:20
Miner,
to, że Wasserman wie co go czeka, za to wyprawia – nie oznacza, że premier o tym wie.
Gdyby wiedział i był prawnikiem za jakiego się ma, premierem z krwi i kości i uczciwym facetem – Wasserman miałby już dymisję.
Masz Miner tylko dwa wyjścia
1 – albo uznać, ze z premiera taki prawnik, jak z koziej dupy trąba i na premiera się nie nadaje, albo
2 – uznać że premier jest niedoinformowany, co mu ministry wyprawiają i jak mu autorytet podważają. Reasumując – nieco egzaltowany dupek*, który nie potrafi ujarzmić jakiego politycznego kamikadze ze swego gabinetu.
___
*dupek – nieco frywolne określenie nieporadnego faceta, nieudacznika, synonim – palanta, ciamajdy, frajera ect.
26 września 2007, o godzinie 22:20
Zeen, a fe!
ja bym napisal: Miner? A kto to taki? Taka postac nie istnieje.
26 września 2007, o godzinie 22:23
P.Zofio:
gdyby chodzilo o cokolwiek wiecej niz o stolki i porachunki, to Macierewicz mialby dymisje za skrot, Ziobro za publiczne oskarzenia, zas premier zdymisjonowalby sam siebie za szkodzenie Polsce. Nie oszukujmy sie. Szajka i tyle. Zadnych dymisji nie bedzie.
26 września 2007, o godzinie 22:25
Przyjmij synu święcenia cwelowskie od tych zacnych mężów. Przyjmij to jako znak pokory niezależnie od wszystkiego i wybacz tym wszystkim co prowadzą cię tu w miłości przeciw zatraceniu. To pomocne dłonie, których w ślepocie nie dostrzegasz. Tylko ja wiem jak uświęcona pałka policjanta i michnika może cię zbawić. To samo zdrowie duchowe. Przyjmij również zapomogę tego mego małego wikarego co przed każdym aktem pokłon czyni godności rytuału. Świętą rozkoszą czynię niniejszym los twój przymykając księgę żywota próżnego by cię tym od prawdziwych brudnych scwelaczy ocalić. To czyń na moją pamiątkę.
amen
26 września 2007, o godzinie 22:36
Narciarzu,
Nic na to nie poradzę, że nie podoba Ci się moja dupa pawiana…
Jak przyjedziesz do PL to chyba oczu nie będziesz otwierał, bo nie sposób przejść ulicą by nie spotkać minera. Dałbyś może wykład o rozminowywaniu, to tylko propozycja :)
26 września 2007, o godzinie 22:45
Zeen, ja wiem. Nawet na uniwersytecie, nawet wsrod fizykow, ktorych zawsze mialem za rozsadnych ludzi, tez zdarzaja sie minerzy. Jedyna skuteczna rada, jaka uslyszalem wiele lat temu, brzmi: „Nie podobaja ci sie znajomi? To wymień znajomych.” Nie „zmień”, bo tego sie nie da zrobic, ale „wymień na innych”.
-
A tak wo gole, to pytanie nie powinno brzmiec „jak przeciagnac wyborcow PiSu na nasza strone”, tylko „jak spowodowac, zeby wiecej ludzi poszlo glosowac”.
26 września 2007, o godzinie 22:47
Witaj Torlinie !
Twoj dzisiejszy miły komentarz w sprawie wymowy nazwy Chicago ,zmobilizował mnie do pójścia do żródła . Pozwól że przedstawię wyniki ;
Nazwa miasta pochodzi od dawniej mieszkających tam Indian którzy nazywali ten rejon Sheka:ko:haki -czyli krainy dzikiej cebuli albo Shika:konk- czyli krainy cuchnącej cebuli .
Prawidłowa wymowa brzmi dla ucha Polskiego SZIKAGO ,miejscowi irytują się kiedy słyszą CZIGAGO a już niedopuszczlane jest CZYKAGO ( to te Prezydenckie ),Podobnie jest z nazwą stanu ILLINOIS które wymawia sie bez literki s , Tubylcy irytują sie kiedy z innych stanów US mówi sie ILLINOS z wyrażnym S .
Pozwolę sobie podać Tobie link ;
http://www.m-w.com/cgi-bi.....av=Chicago -to żrodło ,
można posłuchać .
Należy sie Tobie Torlinie wyjaśnienie mojej nadwrażliwosci w tej sprawie . Otoż tam moje dzieci w latach 90-tych ukończyły uczelnie, i tam w Chicago i pobliskiej Indianie(60km) mieszkają ze swoimi najblizszymi, w tym moimi wnukami . Jestem tam zwykle na Boże Narodzenie od lat, a wigilię spedzamy Rodzinnie na północnych rejonach stanu Michigan na jeziorem gdzie zawsze jest zima snieg i mróz o tej porze roku ,a w Chicago różnie z tym bywa .
z Serdecznym Pozdrowieniem
ps.
CZYGAGO -tak wymawiaja w slamsach murzynskich o czym nie chciałem napisać poprzednio ,dlatego irytuje mnie, że mojemu Prezydentowi , jego Konsul RP nie podpowiada . CZIGAGO taka wymowa jest spotykane w Stanach ,też prawda .
26 września 2007, o godzinie 23:03
Komentatorzy polityczni dużą wagę przywiązują do „debaty” pomiędzy J.Kaczyńskim a Aleksandrem Kwaśniewskim.
Piotr Semka w Skanerze politycznym ze złośliwością ale i z żalem stwierdził, że Aleksander Kwaśniewski „o ile jest trzeżwy” jest lepszy w debatach od J.Kaczyńskiego.
J. Kaczyński podnieca się swoimi solowymi przemówieniami w miarę ich trwania, ale to już jest moja opinia.
Torlinie,
ja konsekwentnie „do ostatniego człowieka” będę głosowała na Demokratów w LiD i cieszę się, że powiększa się grono znajomych z takim samym zamiarem.
26 września 2007, o godzinie 23:08
„jak spowodowac, zeby wiecej ludzi poszlo glosowac”.
To dopiero wstęp Narciarzu. Długa droga przed nami.
Prawie 12 mln obywateli wzięło udział w wyborach 2005.
Jeśli weźmie udział 24 mln, tzn circa 85% to wynik może się zmienić, ale nie musi. Nie zapominaj o tym.
A mnie się marzy, by nawet przy niskiej frekwencji wynik był inny.
26 września 2007, o godzinie 23:30
Zofia,
na parkiecie na którym porusza się Premier i jego współpracownicy trwa ciągła rywalizacja o wpływy. Teraz, po osłabieniu Ziobry który zmarginalizował Wassermana, są te przysłowiowe pięć minut żeby się wstrzelic w łaski szefa i zająć miejsce gasnącej gwiazdy PIS-u. Jakim gagatkiem jest Waserman można było zobaczyć w czasie funkcjonowania sejmowej komisji śledczej w sprawie Orlenu. To Wasserman był główną postacią tej komisji i wymyślał (realizował podszepty obecnego szefa) nieprawdopodobne kierunki śledztwa, które czym się skończyło, każdy widzi. Mnie się szczególnie wryły w pamięć jego wypowiedzi o konieczności zwiększania dolegliwości w stosunku do osób objętych śledztwem. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Jeśli myślisz, że takie rzeczy dzieją się bez wiedzy szefa (patrz udział szefa w naradach w sprawie B. Blidy), to jesteś w błędzie. Ten rząd zajmuje się głównie takimi sprawami. Na gospodarkę, na szczęście, położył lachę.
26 września 2007, o godzinie 23:32
Zez — super to bylo BINGO
26 września 2007, o godzinie 23:33
Jestem pod wrażeniem! Właśnie obejrzałam godzinny program publicystyczny „Autografy” prowadzony przez Kubę Strzyczkowskiego.
Bohaterem był Jarosław Kaczyński. Tak gęstej wazeliny jeszcze w TVP chyba nie było. Program pewnie nie będzie uznany za reklamę przedwyborczą, bo to wywiad był przecież i komplementy starych znajomych i przyjaciół. Pan red. Kuba siedział w wygodnym fotelu, a pomimo to klęczał cały czas i wyraz zachwytu nie schodził z jego twarzy. Znajomi i przyjaciele mówili tylko z sympatią i wzruszeniem, miód lał się obficie. Występował nawet pies i kot. Też ZA – to oczywiste.
A pomyśleć, że Kuba S. był naprawdę bardzo sympatycznym redaktorem radiowej Trójki. Jego programy z udziałem dzieci były świetne, pełne dowcipu i kultury. A tu taki kanał…:-P
Mogę powiedzieć, że „Autografy” obejrzałam dwa razy w życiu… pierwszy i ostatni. Nigdy nie lubiłam lizusów.
W pamięci mi tańczy balecik z Kabaretu Olgi Lipińskiej pod sugestywną muzyczkę i skandowane:… i w mordę i kopa…
26 września 2007, o godzinie 23:39
Zofia: ja Ci piszę, że z Ciebie dziennikarka jak z koziej dupy trąba. Że Twoja wiarygodność i obiektywizm mają tyle wartości co szczerość intencji Józia Oleksego. A Ty znowu o swoich antykaczystowskich fobiach.
Kiedyś przynajmniej od czasu do czasu były autostrady jako zasłona dymna. Teraz już nie, tylko wrzask!
Spodziewam się, że wrzask będzie się nasilał w najbliższych tygodniach.
Próbkę mieliśmy własnie – jak Olejniczak w sporze z Lepperem o Millera nad Blidą. Wrzask, tłumaczenie „to co mówiłem to nie to co mówiłem” i cisza do wyroku… Jak usłyszałem jak się Olejniczak tłumaczy to od razu mi się przypomniał „walc angielski z bluesem w tle”…
26 września 2007, o godzinie 23:42
Do Zofi :
Dobry wieczór !, pisałem niedawno jako gość tego znakomitego blogu ( przyznaje ,że nie zawsze, ale jako gość blogu bez wskazań )uzupełnienie do opini Torlina i natknąłem sie na komentarze do Wasermanna i gen. Dukaczewskiego.
Oglądałem ten progam i mnie nie tyle zaskoczyło to , że ten Pan przyniósł wywleczony dokument tylko to – na jakiej podstawie Wasermann informował opinie publiczną , iż przedmiotem zajęć Gen .Dukaczewskiego były w Moskwie Tajemne wykłady ? Uzgodnienia ? dotyczące handlu bronią !!
Intryguje mnie ten Wassermann, bo łże jak BURA SUKA ogłaszając , że zna tematy szkolenia z przed lat . Podejżałem na witrynie TVN24 -kopie tego dokumentu znalezionego pod wycieraczką ? ( może wanny ?) i tam niema nic o tematyce ?
Czy Wasermann jest dzisiaj sługą Rosyjskich służb spec , jeśli nie, to po co „ciemnemu ludowi ” głosi takie OCZYWISTE głupotki . Premier ma rację, że po wyborach JEST SZANSA dobrać się Pisowczykom do d..py za popełnione przestepstwa i tyle .! Trzeba tylko pójść do Urny i każdy z jednym swoim głosem wydusic dużą frekfencję .
Z wieczornym Pozdrowieniem
Waldemar
27 września 2007, o godzinie 00:09
Nie do wiary! Teksty matki-kurki były abonowane przez biuro prasowe PiSu! http://www.matka-kurka.net/post/?p=1058
Teraz jednak przestali, bo to ponad ich siły. Ja się nie dziwię, bo matka-kurka ostatnio bardzo aktywna i zajadła.
Gdyby Jarosław ujrzał taki serwis, to być może ktoś straciłby posadę…
27 września 2007, o godzinie 00:43
Torlinie !
Przepraszam !!! popełniłem błąd, link brzmi;
http://www.m-w.com/cgi-bi.....av=Chicago.
Mam nadzieję, że tym razem prawidłowo skopiowałem .
Pozdrawiam
27 września 2007, o godzinie 01:02
Bożena
„-
„Piotr Semka w Skanerze politycznym ze złośliwością ale i z żalem stwierdził, że Aleksander Kwaśniewski “o ile jest trzeżwy” jest lepszy w debatach od J.Kaczyńskiego”.
-
Nie zwróciłaś uwagi na niuans: „o ile jest trzeźwy”. Ale przecież przez resztę kampanii prasa i co najmniej kilka sztabów wyborczych nie pozwolą Kwaśniewskiemu wytrzeźwieć. Taki już jego los, pozostanie pijany i bez dyplomu, bredzący o wciagnięciu Rosji do NATO. Poza tym czy Semka, jako prawicowy publicysta, moze byc wiarygodny?
-
„Ja konsekwentnie “do ostatniego człowieka” będę głosowała na Demokratów w LiD i cieszę się”.
-
Zdrowia życzę. Ale w jaki sposób powyjmujesz te rodzynki z postkomunistycznego zakalca? Tymy palcamy? Głosując na „demokratów” wybierasz Janika, Szmajdzińskiego, Sierakowską. To transakcja wiązna, żeby nie było złudzeń, w dodatku z pijanym premierem w perspektywie. Nie jest też pewne, czy demokraci dotrwają do wyborów, czy może wczesniej wybiora się na emeryturę. Ich młody dynamiczny lider, Janusz Onyszkiewicz, kończy w tym roku 70 lat. Piekny wiek. Życzmy mu stu lat, ale nie władzy. To za duzy ciężar na jego barki.
27 września 2007, o godzinie 07:50
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61797
„Fakt” siegnal do spizarni i znalazl w nie pozolkla slonine.
„jak sie oskrobie to moze cos z nie bedzie”.
Nie ma to oczywiscie zadnego zwiazku z wyborami. Ot tak, na rybke wyslal Fakt do IPN zapotrzebowanie na kilku politykow i dostal wlasnie teczke Kwasniewskiego, ktora dziennikarz Faktu przeczytal w scisku czytelni. Nie wiemy czy bylo duszno.
Tlok,a tu w teczce – figa. Nie ma w niej nic co by zwykly czytelnik prasy juz nie wiedzial. SB zapisalo ze Kwasniewski byl agentem i koniec.
Nie ma w niej nic co dla sadu moglo by byc dowodem. Oczywiscie prawo jak wiadomo sie stanowi, wiec ustanowic wiekszoscia mozna ze zapis SB jest dowodem niepodwazalnym. Bardzo prosze, zobaczymy jakie to bedzie mialo skutki.
Acha, jednak cos jest !!! Kwasniewski „nawet SB oszukal” w sprawie magistra – nieladnie.
Nie dowiadujemy sie z Dziennika nic nowego, ale jak nie ma nic to i stara slonina dobra, jak sie chce mozna zbudowac dziesiatki hipotez na temat zbrodni Kwasniewskiego. Jak nie ma nic, fantazja moze hulac.
Na szczescie Kwasniewski byl przez 10 lat przezydentem RP. Na tym stanowisku okazal sie byc politykiem i czlowiekiem wartym szacunku, madrym, sprawnym i dajacym sie lubic. I to jest prawda o nim, dzis dostepna.
27 września 2007, o godzinie 07:58
Droga Strono Ciemna!
Przez sympatię zapytam. A czy Ty w ogóle radia Maryja słuchasz??? Dla informacji podam, że ja nie.
Pani Zofio.
Ktoś, kto Kwaśniewskiego za pijaństwo „wykładowe” gani, to kaczysta? Ciekawe rozumowanie. Ale cokolwiek błędne. No ja żaden kaczysta.
A`propos dyskusji o dorszu. W najnowszym NCzasie akurat wydrukowali artykuł o tym. Ponieważ wersji online nie ma, zachęcam Panią do zakupu tegoż numeru NCzasu. Spokojnie! Niech się Pani nie denerwuje! Wszystkie pozostałe artykuły, dorsza nie dotyczące, przed czytaniem proszę spalić. A ten „rybny” przeczytać.
Drogi Arku.
Pisząc o niegodnych postawach „konserwatywnych i ksenofobicznych” zapomniałeś dodać: „antysemickich, faszystowskich i oszołomskich”. Mógłbyś tudzież jeszcze dodać: „ciemnogrodzkich”, ale to chyba już samo się przez się rozumie?
27 września 2007, o godzinie 08:22
Mawar,
Demokraci mają na listach całkiem sporo miejsc biorących, więc się nie martw. Głos na nich nie będzie stracony. Nie startują też starzy, z których tak szydzisz.
To raczej głos na Sikorskiego, Mężydłę, Gowina, Borusewicza, Płażyńskiego, Rokitę, Gilowską, Religę, Buzka, Komołowskiego i wielu innych jest ruletką, bo nie wiadomo czy to PO czy PiS, III czy IV RP.
27 września 2007, o godzinie 08:24
Miner,
wrask – to u Ciebie.
Twierdzisz, że mi zarzucasz – ale co?
Bo przecież faktem jest, ze Wasserman przekroczył prawo, faktem jest, ze Wasserman jest członkiem rządu Jarosława Kaczyńskiego i faktem jest, ze w normalnym kraju, normalny premier takiego ministra wywala na pysk.
I co? Wasserman wyleciał? Nie.
Więc kto tu wrzeszczy – ja?. Nie, to Ty wrzeszczysz. Nie jesteś tak głupi, by nie wiedzieć, ze za takie numery są określone konsekwencje.
Za to także czekają premiera „represje”:
http://wiadomosci.gazeta......24416.html
Obawiam sie, że im bliżej wyborów tym więcej takich „kwiatuszków” ujrzy światło dzienne, a wrzask premiera o ratunek dla własnego tyłka – będzie coraz głośniejszy.
Po drugie Miner,
blog p. Kuczyńskiego nie jest gazetą czy radiem tudzież telewizją ale jest forum dyskusyjnym, podkreślam też – prywatnym forum, na którym wymienia się osobiste poglądy polityczne. Jako jego uczestnik mam pełne prawo właśnie tutaj – ujawniać swoje poglądy. Co też czynie.
Tak jak Ty zresztą. Ty masz swoje, a ja mam swoje.
Nie muszę ich podzielać.
Jeśli natomiast mi zarzucasz brak rzetelności w zawodzie – to wskaż mi konkretne artykuły które napisałam w określonych mediach – które tę rzetelność naruszają. Wskaż dokładnie gdzie i w czym.
27 września 2007, o godzinie 08:27
Bekas,
nigdzie nie stwierdziłam, że ktoś, kto gani Kwaśniewskiego za picie – to „kaczysta”.
Ta teza jest autorstwa Minera!
Ja postawiłam tezę, że Miner jest „kaczystą” i na forum gani Kwaśniewskiego, a to już co innego.
W każdym razie nie to samo.
27 września 2007, o godzinie 08:31
Kurioza:
„podejrzane jest uczestniczenie JE Lecha Kaczyńskiego w zlocie SB i i jej agentów – z agentami „Wielkiego Wschodu” i „reformatorami z PZPR” w Magdalence pod Warszawą. Każdego, kogo dopuszczono na te obrady, uważam za agenta – lub członka jednej ze wspomnianych grup.”
pisze w swym blogu Korwin-Mikke
Dla uzupelnienia dodam,
ze w rozmowach w Magdalence uczestniczyli przedstawiciele Kościoła katolickiego – ks. Alojzy Orszulik, ks. abp Bronisław Wacław Dąbrowski, ks. bp Tadeusz Gocłowski.
ZAPOMNIEC O TAK WAZNYM „POWSZECHNYM SPISKU” !!!
27 września 2007, o godzinie 08:47
EdwarDzie.
Nie to, żebym się denerwował. Każdy swoje zdanie ma.
Ale jak już podajesz ks. bp Gocłowskiego, to nie zapominaj o tym:
http://gdansk.naszemiasto.....0536f98383
27 września 2007, o godzinie 08:58
Arku.
A`propos „tracenia” głosu w wyniku niegłosowania.
Jeśli – hipotetycznie, rzecz jasna – wejdę do towarzyskiej agencji, a tam na kanapie siedzą panie: jedna szczerbata, druga niemłoda, trzecia nieładna, a czwarta pijana, i ja z tej agencji wychodzę, to wg Ciebie dobrze zrobiłem czy też „straciłem” okazję do zabawy?
Teraz poważniej (ale tylko na tyle, na ile prawicowiec może być poważny). Skoro twierdzisz, że obecnie panuje u nas Wolność (pisze ją specjalnie przez „W” duże, bo to przecież nieograniczana Wolność), to czemu moją wolną decyzję, że nie głosuję na nikogo, bo nikt mi się nie podoba – chyba może? – od „straconych głosów” wyzywasz? Wytłumacz mi to proszę, jeśli tylko zechcesz z prawicowcem podyskutować.
Przyznaję się: ja tego nie rozumiem. Jeśli nie mam na kogo głosować, to CZEMU mam iść i głosować na kogoś, kogo nie lubię??? I czy wg Ciebie głosowanie zgodne ze swoimi przekonaniami jest w ogóle dozwolone, słuszne?
27 września 2007, o godzinie 08:59
Drogi Bekasie,
nie ozdabiałem „postaw konserwatywnych i ksenofobicznych” przymiotnikiem „niegodne”.
Poza tym to nie mój podział. O diagnozie społecznej 2007 i komentarzu prof. Czapińskiego pzreczytasz tutaj:
http://www.gazetawyborcza.....76505.html
„Konserwatyzmem nazwaliśmy skłonność do dzielenia ludzi i całych grup społecznych na „naszych”, czyli tych, którzy zasługują na szacunek, i „obcych” – czyli tych, którzy na niego nie zasługują. Nie myśmy wymyślili ten podział – powszechnie używa się go w badaniach nad mentalnością na całym świecie.
Jak zgodnie pokazują prowadzone na świecie badania z użyciem tej skali, odmawianie szacunku całym grupom „innych” bardzo silnie zbiega się z postawami wrogimi wobec homoseksualistów, z dyskryminacją obcych, słowem – z tym wszystkim, z czym kojarzy się skrajna prawica. To taki duch giertychowski: Nie lubię cię tylko dlatego, że jesteś nie swój, jesteś inny. Nie zasługujesz na szacunek, bo nie podzielasz mojego systemu wartości i nie należysz do mojej wspólnoty. Tę postawę nazwałem konserwatyzmem, bo o zakonserwowanie pewnego podziału społecznego w niej chodzi. Jedni mają większe prawa, inni mniejsze; jedni są lepsi, drudzy gorsi. Są gorsi z definicji – tylko dlatego że są inni, a nie dlatego że popełnili jakieś przestępstwa.
Jest uderzające, że w ciągu dwóch lat rządów PiS o jedną czwartą wzrosła liczba Polaków, którym bliska jest postawa konserwatywna. Ten wzrost objął wszystkie grupy społeczne niezależnie od wieku i wykształcenia. Najstarszych i najmłodszych. Co więcej, konserwatyzm najbardziej nasilił się wśród najmłodszych.”
27 września 2007, o godzinie 09:02
Alez Bekas
Oczywiscie spisek jest wszedzie. Wsyzstko uklada sie truchlo w trumnie.
JKM, aresztowany w 1965, w 1968, 1982 internowany, 1962-1982
czlonek SDemokratycznego czyli i FJN.
Pomysl jaki spiskowy scenariusz moze ulozyc byle idiota.
Wiecej dyscypliny intelektualnej panie JKM prosze.
27 września 2007, o godzinie 09:04
Bekasie,
ja chyba nic nie pisałem do Ciebie o „traceniu głosu” i „Wolności”,
a co do tych 4 przemiłych pań na kanapie w agencji to oczywiście kwestia gustu, nie znam Cię, więc nie mogę się wypowiedzieć, pozdrawiam
27 września 2007, o godzinie 09:27
Arku.
Podałeś świetny przykład zakłamywania pojęć! Najpierw odrywa się „konserwatyzm” od pierwotnego znaczenia, przylepia mu się takie, jakie chce, i dalej już leci. I wmawia się ludziom, że konserwatyzm to be, że wolny rynek to be, że prawica też be.
Takie zakłamywanie pojęć, to skuteczna broń Lewicy. Jak ono jest powszechne, można się przekonać czytając tutejsze komentarze. Ty (i nie tylko) nazywasz PiS prawicą, a obecną gospodarkę wolnorynkową. Za sprawiedliwość robi „sprawiedliwość społeczna”, a za prawo „prawo demokratyczne”. Gospodarz blogu, na zakończenie wyliczanki, nazwał tu kiedyś komunistę Moczara……prawicowcem, bo tak akurat Gospodarzowi się podobało.
A z tym „traceniem” głosu rzeczywiście się zagalopowałem. Mniejsza, że nie pisałeś do mnie, bo chyba mogę się włączyć do dyskusji czasami? Ważniejsze, że w rozmowie z Mawarem nie pisałeś o „traceniu” głosów w takim zanczeniu, w jakim ja to ująłem. Przepraszam. Widać za bardzo chciałem Cię przyłapać na tym.
A swoją drogą. Lubię garbate.
Pozdrawiam.
.
EdwarDzie.
I po co to piszesz? Dopiero co spisek PiSu prowadzący do wywalenia Lisa z Polsatu był pewny.
Dałem Ci sprawę Stelli Maris, w której wyprano 65 milinoów złotych, a bp Gocłowski twierdzi, że nic nie wiedział…..
27 września 2007, o godzinie 09:48
Złe przeszczepy „Wyborczej”
-
Co zaś do kryzysu polskiej transplantologii, to rzeczywiście ilość przeszczepów istotnie się zmniejszyła. Jednak dane statystyczne pokazują, że nie spadła liczba przeszczepów serca (doktor G. jest kardiochirurgiem), ale… wątroby. Co ciekawe, spadek ten miał najgwałtowniejszy przebieg przed… konferencją ministra Ziobry.
Co się więc stało i jakież to „medium” odpowiada za kryzys w polskiej transplantologii? Otóż wielu lekarzy uważa, że głównym powodem tego stanu rzeczy są… teksty w „Gazecie Wyborczej” z początku roku, opisujące w histerycznym tonie przypadki „zarażenia” białaczką trzech pacjentów po przeszczepach wątroby i nerek. O tonie tych publikacji mogą choćby świadczyć ich tytuły: „Zły przeszczep” („GW” 29.12.06), „Kolejny chory po przeszczepie” („GW” 30.12.06), „Przy przeszczepach potrzebna jest czujność” („GW” 5.01.07), „Białaczka na skutek przeszczepu” („GW” 8.02.07) lub na przykład „Czy to był błąd lekarzy?” („GW” 3.02.07). To właśnie po tych tekstach liczba przeszczepów wątroby spadła z 76 zabiegów (styczeń 2007) do 34 (kwiecień), a nerek z 22 do 9 (w tym samym okresie).
http://www.rzeczpospolita.....e_a_1.html
27 września 2007, o godzinie 09:54
Bekas
A moze skala lewicowosci i prawicowosci (linearna) i same terminy „lewicowosc” „prawicowosc” zaklanuja rzeczywistosc.
Uloz sobie to w koleczko, albo jescze lepiej w kule, bo polityka to sprawa wieloaspektowa.
Wtedy okaze ze jak blisko anarchizmowi lezy liberalizm, jak socjalizm zmierza do faszyzmu z nazizmem jako mostkiem.
Nic w tym zaskakujacego. Dlatego ludziom sie troche miesza i ida jezykowo na przelaj.
27 września 2007, o godzinie 09:54
Miner,
uważasz, że czepiam się Jarosława Kaczyńskiego, bo jestem ‘antykaczystką”.
Powiedz mi zatem, czy normalny premier, w normalnym kraju mianuje gajowego po technikum, ale bez matury – ministrem skarbu państwa?
http://gospodarka.gazeta......23621.html
I czy wytykanie Jarosławowi Kaczyńskiemu takich politycznych idiotyzmów – jest uprzedzeniem się do premiera, „antykaczyzmem” czy też może troską po kraj i polską rację sta i kto potem za to będzie odpowiadał?
I zastanów się przy okazji, jeśli potrafisz, szkód państwu może wyrządzić takie watażka i niedouk na ministerialnym stolcu.
Oraz nad tym, jak traktować premiera polskiego rządu, który dopuszcza się takich nominacji – jako totalnego idiotę czy może jako sabotażystę, który świadomie działa na szkodę kraju?
Oczekujesz, że ludzie będą premiera szanować i doceniać jego działania, ale zapominasz, ze ten Twój idol – popełnia tak skrajne głupoty – że nawet średnio rozgarnięty człowiek łapie się za głowę.
Nie ma dnia, by nie wywinął tego typu numeru.
A potem wrzeszczy – ratunku, czekają mnie „represje”!
Owszem czekają, sabotaż państwa nie ujdzie na sucho.
27 września 2007, o godzinie 09:55
Mawar
Nie wykluczm tez tego.
27 września 2007, o godzinie 09:57
Mój komputer głodny, znowu „wcina”, ma być:
…czy wytykanie Jarosławowi Kaczyńskiemu takich politycznych idiotyzmów – jest uprzedzeniem się do premiera, “antykaczyzmem” czy też może troską po kraj i polską rację stanu.
Powiedz mi też i kto potem za to będzie odpowiadał?
27 września 2007, o godzinie 10:03
„Fakt”: Z materiałów komunistycznej bezpieki wynika, że obecny lider lewicy był zarejestrowany jako tajny współpracownik „Alek”. Młody Kwaśniewski musiał czuć się bardzo pewnie. Nawet SB oszukiwał, że jest magistrem.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Ale nie to jest ciekawe. Bardziej interesujące jest kto i kiedy oczyścił te akta. I gdzie one są, bo że zostały zniszczone albo zjedzone przez białe myszki to bajka.
27 września 2007, o godzinie 10:08
Mawar
http://kuczyn.com/2007/09.....ment-35074
Wstawaj wczesniej!!!
27 września 2007, o godzinie 10:09
Przyczynkowo:
stwierdzenie Wassermana, że dokument z akt osobowych generała Dukaczewskiego znalazł pod wycieraczką dobitnie świadczy o stosunku do prawa ministrów z nominacji partii, która prawo ma w nazwie.
Świadczy również o poziomie etyki zawodowej tego pana, było nie było prawnika, a także o tym, że pan minister Wasserman społeczeństwo ma za zbiorowisko idiotów i tak je traktuje.
Mówią: jaki pan, taki kram.
Jaki szef taki i personel, jaki Premier tacy i jego ministrowie.
27 września 2007, o godzinie 10:14
Arek,
.
„Jest uderzające, że w ciągu dwóch lat rządów PiS o jedną czwartą wzrosła liczba Polaków, którym bliska jest postawa konserwatywna.”
.
To cytat z komentarza Czapińskiego?
Jakoś mi trudno uwierzyć w taką nagłą zmianę postawy. Ja bym raczej podejrzewał, że oni zawsze tak myśleli, tylko wcześniej się tego wstydzili. Nie przypadkiem przecież partie skrajne dostawały w wyborach więcej głosów niż w sondażach, a taka Unia Wolności – mniej.
27 września 2007, o godzinie 10:17
Mawar
A tak na zdrowy rozum w sprawie przeszczepow, to czy zabraklo sploszonych publikacjami GW biorcow czy tez dawcow.
To wazne.
Brakuje dawcow nie biorcow Mawar.
27 września 2007, o godzinie 10:17
Bekasie,
według mnie:
- buduje się w Polsce od lat społeczną gospodarkę rynkową, i z całą pewnością nie jest to 100% wolny rynek, tu nie będę nikomu wmawiał dziecka w brzuch;
- PiS odwołuje się do społecznej nauki Kościoła (gorzej z praktyką) i o ile się nie mylę, w gospodarce Kościół optuje za ordoliberalizmem i jeśli dodamy do tego konserwatywne podejście do spraw społecznych, to jednak PiS, mimo swych socjalnych (głównie w retoryce) obietnic jest prawicą, oczywiście wiem że dla zwolennika UPR (dobrze piszę?) wszystko na lewo od wolnej amerykanki jest lewicą;
- ja od lat głosuję na mniejsze zła, ideału nie będzie a zostając w domu oddaję swój głos innym, przecież Ty też możesz głosować na LPR (są tam wolnorynkowcy), zawsze jest to jakiś krok do przodu niż do tyłu, pozdrawiam
27 września 2007, o godzinie 10:25
Pawle
To jest tak jak z pluciem na podloge i smarkaniem w palce,
wielu by chcialo ale nie wypada. Teraz kiedy Kaczynscy gorsze rzeczy robia publicznie to i „maluczkim” wypada.
27 września 2007, o godzinie 10:27
Pawle,
ludzie są strasznie niekonsekwentni w swoich postawach, ciężko je czasami łączyć z sympatiami politycznymi, przykładowo moja żona niby jest konserwatywna, religijna, popiera godzinę policyjną dla dzieci, jest przeciwniczką aborcji a z drugiej strony uwielbia okrąglutkiego Kalisza i feministkę Senyszyn i z całą pewnością by na nich zagłosowała, gdyby startowali w jej okręgu;
jak to wytłumaczyć? chyba tylko tym, że ludzie to nie cyborgi nafaszerowane ideologią, pozdrawiam
27 września 2007, o godzinie 11:02
Arku.
Ad. 1)
Żeby być ścisłym – gospodarkę socjalistyczną.
Ad. 2)
Mówienie to jedno, robienie, to drugie. W sferze gospodarczej socjalizm jak panował, tak panuje, a nawet się rozszerza.
„UPR” udało Ci się dobrze napisać! Gratuluję! Tylko ciekawe skąd Ty wyciągnąłeś, że UPR to „wolna amerykanka”??? Czytałeś program?
Akurat wolna amerykanka jest teraz. Sejm MOŻE uchwalić DOWOLNĄ głupotę. I NIE PONOSI ŻADNEJ odpowiedzialności za to NIKT.
Ad. 3)
Okej, szanuję Twój wybór i głosowanie na „mniejsze zło” (cokolwiek to znaczy). Pozwól mi jednak wybrać niegłosowanie ani na zło, ani na zło mniejsze. Nieoddanie głosu, jest tak samo dobre, jeśli tak ująć to mogę, jak wybór tej czy tamtej partii. Człowiek jest wolny, a niewybieranie jest jedną z istniejących możliwości, więc wolny człowiek może chyba z niej skorzystać? Ja zresztą zalecam taki wybór, jako atrakcję niezwykłą, bo w takiej Belgii już udział w wyborach jest obowiązkowy, zatem kto wie, czy i u nas tego zaraz nie wprowadzą?
A szerzej, to obecnie to, czy zagłosuje ktoś na PiS, LiD, PO, SO PSL, partie, które były u rządów i miały siłę sprawczą, nie ma większego znaczenia. Wszystkie mają tak naprawdę jeden probram. Wycisnąć z ludzi ile się da (aktualnie jakieś 80%) i dobrze sobie żyć. Jednym słowem, ich program to Pasożytnictwo Doskonałe. Takie są fakty, takie są liczby. Niedostrzeganie tego nic tu nie zmieni.
Pozdrawiam!
27 września 2007, o godzinie 11:11
EdwarDzie.
Nie ludziom się miesza, bo się miesza, a dlatego im się miesza, bo im się miesza w głowach specjalnie. (ładne zdanie)
Podział na prawicę i lewicę i funkcjonował i jest potrzebny, by ludzie wiedzieli za czym idą. Teraz Lewica zwyczajnie pojęcia rozmywa i przejmuje, jednocześnie marginalizując prawicę. W efekcie ludzie dostają wybór: lewica bezbożna – lewica pobożna zwana prawicą. I nic więcej. I o to właśnie chodzi. By ludzie w ogóle o prawicy zapomnieli i głosowali raz to na jeden, raz to na drugi odłam lewicowy.
Nie podział na prawicę, lewicę, zakłamuje rzeczywistość, a ich brak właśnie.
27 września 2007, o godzinie 11:38
Arku,
Owszem, ludzie są niekonsekwentni, ale w – jeśli dobrze zrozumiałem – w Diagnozie społecznej była mowa nie tyle o wyborach czy sympatiach politycznych, co o postawie wobec rzeczywistości. W tym rozumieniu twoja żona była i jest konserwatywna, niezależnie od tego, jakich polityków lubi.
Sądzę, że większość Polaków zawsze była właśnie taka. Tyle że w pierwszych latach po 1989 roku opinia publiczna zachłysnęła się odzyskanymi swobodami politycznymi, gospodarczymi, a i obyczajowymi. Dla wielu ludzi przyznawanie się do konserwatyzmu stało się czymś niestosownym. Tym bardziej do obskurantyzmu czy wszelkiego rodzaju ideologii skrajnych. Dziś, jak słusznie zauważył Edwar, po wyczynach Kaczyńskich, po marszałku i wicepremierze Lepperze itp., nikt się już nie krępuje.
W wywiadzie w najnowszej „Polityce” Lis zestawia dyskusje na polskich forach internetowych z analogicznymi dyskusjami na Zachodzie (konkretnie – BBC). Porównanie poziomu wypada miażdżąco. Tam polemika ostra, ale merytoryczna, na argumenty. U nas obustronny bluzg.
27 września 2007, o godzinie 11:46
Wikipedia źródłem wiedzy dla IPN
http://wiadomosci.gazeta......23272.html
27 września 2007, o godzinie 12:09
Pawle i Arku
zwrócicie uwage ze „bunt prawicy” jest bunten przeciw „poprawnosci”. „Poprawnosc” dla prawicowych publicystow to wyzwisko. Oczywiscie z ta poprawnoscia bywa roznie. Na przykladzie smiechu:
Poprawnym jest w Italii, w Hiszpanii, Norwegii ze na widok
spota w ktorym zakonnica kopuluje z kanonikiem na porywistym wietrze publicznosc wybucha smiechem, reaguje poprawnie jak oczekiwal autor. W PL raczej by sie nie smiala choc nie jeden robil by z glupiego smiechu zwójki.
27 września 2007, o godzinie 13:07
„To jest kolejny skandal w wykonaniu Ludwika Donalda Tuska” (piękna nazwa). Jarosław Kaczyński choć zazdrości Ludwikowi siwieje za sprawą dużej części pokomunistycznych elit choć już dawno osiwiał. Piękne imię i nazwisko, tym razem „niech Donald Tusk publicznie zrzeknie się koalicji z LIDem”. Ta konferencja prawie mnie przekonała. Przemawia do mnie część argumentów JK. Gorzej z realizacją – i to już się nie zmieni. Boże chroń Polskę, prawo i sprawiedliwość. Nie tylko wobec PIS.
27 września 2007, o godzinie 13:33
Pawle,
wydaje mi się, że coś się wydarzyło w ostatnich 2 latach, co mogło wydobyć z Polaków odruchy konserwatywne: śmierć papieża Polaka i wymyślone pokolenie JPII, przestawienie się mediów na konserwatywne wartości (dzieniiki Rzeczpospolita i Fakt, Tv Trwam, Radio Maryja wsparte przez legalną władzę, TVP i Polskie Radio, także TVN24, niedługo będzie nowy program TVN-Religia czy jakoś tak), odważne odwoływanie się przez rządzących do wartości konserwatywnych i ich radykalna krytyka dotycząca proeuropejskich- kosmopolitycznych- antypolskich- nihilistycznych łżeelit broniących Salonu/Układu oraz rosnąca ksenofobia wynikająca ze strachu przed terrorystami mordującymi za Allaha (11.09.2001);
czy ten trend zostanie odwrócony?
27 września 2007, o godzinie 13:44
No, ale czemu w zasadzie michniczyzm i rydzykizm są tak wżarte w polski kościół? Czy aby nie w związku z nie dokonaniem pełnej lustracji? Nikt podatny kiedyś na szantaż i z tych samych względów osobowościowych jak i istnieniu przyczynków do szantażu nie powinien nauczać moralności. Nie jest to kwestia winy i miłosierdzia bo nie jest to kwestia sumień zwykłych śmiertelników. Doprowadza to globalnie do funkcjonowania wpływów polityki na kościół i podobnie zjawisk wynikających z prawideł masowości, które kształtują mentalność stadną. Słaby kręgosłup, który nakazuje kierowanie się normami zwyczaju kreowanego przez kreatorów.
27 września 2007, o godzinie 13:58
Arku,
W sferze publicznej zdarzyło się wiele. I właśnie „wydobyło z Polaków odruchy konserwatywne”, czyli te odruchy musiały w nich tkwić w postaci utajonej.
Może popełniam błąd, sądząc po sobie, ale jednak…
Moje poglądy przeszły w ciągu życia bardzo poważną ewolucję, lecz nie wyobrażam sobie, bym mógł je zmienić radykalnie w ciągu dwóch lat, dlatego tylko, że inna opcja doszła do władzy i nowe wiatry powiały w telewizji.
Co do perspektyw – na krótką metę źle to widzę, ale na dłuższą trend się z pewnością odwróci. Bo wyrośnie pokolenie od najmłodszych lat czujące się w Europie jak u siebie w domu. Również, mam nadzieję, nowe pokolenie polityków.
27 września 2007, o godzinie 14:48
Wazna wypowiedz Romanowskiego
http://www.gazetawyborcza.....;startsz=x
27 września 2007, o godzinie 15:10
glosie, narciarzu ,bekasie i zeenie
Moglam przewidziec, ze w obliczu nadchodzacej wojny oberwie mi sie od wszystkich za proponowanie rozwiazan lagodniejszych niz bezwzgledna slowna eksterminacja przeciwnika, wiec mam za swoje :)))
Nie zamierzam przeciagac wyborcow pis na nasza strone- prozny to bylby trud i zaplata marna. Orka na ugorze. Nie o to w ogole chodzi. Chodzi o to ,zebysmy ,przy wszystkich roznicach pogladow umieli znow rozmawiac spokojnie i z szacunkiem i wspolnie rozwiazywac problemy konkretne, ktorych jest bez liku. Dzis tracimy czas i energie na spektakularne i wymyslne pokazywanie dupy ku uciesze gawiedzi (zeen- pozdrawiam:))). Jesli juz mamy szafowac tym argumentem, to lepiej w konkretnej sprawie- jak ci brytyjscy emeryci (ktos juz wklejal ten link tutaj):
http://wiadomosci.gazeta......0.html?i=0
Narciarzu mozesz oczywiscie traktowac glos wszystkich pisowcow jako szum informacyjny, czy chaotyczne tlo dzwiekowe, ktore nalezy wylaczac , by zachowac zdrowie psychiczne. Bardzo wielu z nich na to zasluguje -zgadzam sie z Glosem. jedyny pozytyw jest taki, ze najbardziej zagozali pieniacze wkrotce wymra ze starosci. Narciarzu masz prawo sluchac tylko przyjemnych dla twego ucha tonow, ale w momencie kiedy glos 30% spoleczenstwa jest traktowany jako szum tla robi sie niebezpiecznie. Zawsze znajdzie sie jakis wodzus gotowy stanac na czele tlumu.
moim zdaniem 4 rp umrze w momencie, gdy wprowadzone przez kaczynskich podzialy na nas i zomo , prawdziwych polakow katolikow i postkomune straca swoja destrukcyjna moc. Bo jak by na to nie patrzec sa to podzialy sztuczne, istniejace w glowie garstki ludzi. Slabosc ideowa pisu jest latwa do wypunktowania.Kiedy wrocimy do zwyklych,europejskich, nie budzacych emocji podzialow na klasy spoleczne, lewice i prawice sytuacja wroci do normy. Dyskusja bedzie mozliwa. Walka o dostep do zrodel bedzie sie odbywac na znanym i sprawdzonym polu. do czasu nastepnej rewolucji :)
27 września 2007, o godzinie 15:11
Miliony liter pisanych pod tą samą tezę – wyjąć siebie poza nawias komentarzy – to klasa Michnika. Okrągły stół był w zbyt dużej mierze podziałem łupów przez wybranych. I IV RP mogłaby powstać jedynie przez nowy okrągły stół gdzie po jednej stronie byliby przedstawiciele beneficjentów i beneficjenci poprzedniego okrągłego stołu w sensie najwęższym. Ale niestety strona prawicowa byłaby reprezentantem interesu społecznego. Każda inna droga będzie w naturalny sposób bardziej krzywdząca dla tych, którzy są najdalej od piecyku. Odrzucenie tej prawdy jest przyczyną przekoślawienia działań i tak będącego na pograniczu schlebianiu swemu ego Kaczyńskiego. No cóż, taki lajf.
27 września 2007, o godzinie 15:26
Jestem przekonany, że jasnaanielka czy Zofionen nie byłyby w stanie skomentować, ale gdyby podniosło się ze dwa, trzy głosy dziennikarzy prawicowych to by było! „Same okrągłe stoły, same komisje w nieskończoność? :)”. Wyobrażacie sobie bardziej merytoryczne i nie wymijające komentarze? :)
27 września 2007, o godzinie 15:40
Czy Kaczynski chce aby jego przeciwnicy glosowali na LiD?
W zwiazku z tym, co napisal gospodarz:
„oddając głos użyteczny, to znaczy na ugrupowanie środkowej i lewej strony sceny politycznej, jakim jest LiD”
pragne zwrocic uwage na to, ze Kaczynski wolal debatowac z Kwasniewskim a nie z Tuskiem.
To jest czytelne – JK chce aby wyborcy wahajacy sie miedzy PO a LiD zaglosowali na LiD.
Jezeli tego Kaczynski chce, to nalezy glosowac na PO. Wbrew Gospodarzowi. Wbrew Kaczynskiemu zreszta tez.
27 września 2007, o godzinie 15:59
Zofia:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61891
Potraktuj losy bliskiego Ci ideologicznie Olejniczaka jako komentarz do Twoich wygibasów słowno-pismiennych („a to już co innego.
W każdym razie nie to samo.”). Zauważ, że nawet w tak „wrzeszczących” czasach jak okres przedwyborczy – odwracanie kota ogonem nie jest skuteczne.
Poza tym:
- dowodzenie w jednym poście, że wszystko co napisałaś jest zgodne z prawdą i natychmiastowe przejście do argumentacji, ze pisząc artykuły masz obowiązek być rzetelna a pisząc u Kuczyńskiego już nie – traktuję jako dowód silnego pobudzenia emocjonalnego, które ewidentnie Ci szkodzi
- kolejną próbę przerzucenia dyskusji z osi „wszystko co napiszę kojarzy Ci się z kaczyzmem” na ulubioną oś „a co mi powiesz na temat takiego to a takiego zachowania premiera” – traktuję jako dowód na to, że faktycznie wystarczy że w poście ujrzysz mojego nicka aby zacząć walić „a Kaczory to zrobiły to a to źle”
- zaprzeczenia kierowane do Bekasa jakoby nie wszystko Ci się kojarzyło z kaczyzmem wygenerowane w dzień po próbie zrzucenia odpowiedzialności za rozpicie Polaków (a co za tym idzie Prezia) na Kaczyńskich – po raz kolejny dowodzi silnego pobudzenia emocjonalnego.
.
Chyba, że uznamy że po prostu osiągnęłaś już tak wysoki poziom manipulanctwa słownego, że spokojnie możesz kandydować do sejmu.
.
Wybór zależy od Ciebie.
27 września 2007, o godzinie 16:17
Miła Ciemna Strono.
Wszystko to bardzo ładnie, ale ja prosiłem tylko o jedno. Byś mi odpowiedziała, czy radia Maryja słuchasz, czy w ogóle go słuchałaś. Ponieważ nie udzieliłaś mi odpowiedzi, a w swoim komentarzu zwracasz się z prośbą o to, by konkretne problemy rozpatrywać, ja zachęcony, raz jeszcze konkretnie pytam:
Ciemna Strono, słuchasz li Ty Radia Maryja?
27 września 2007, o godzinie 16:24
Edwar
Po przeczytaniu leadu tekstu Romanowskiego odechciało mi się czytać dalej. W pierwszych słowach czytam, że:
„W III Rzeczypospolitej to nie trud transformacji i nie niewydolność państwa były największymi polskimi bolączkami. Podstawowym problemem był irracjonalny niedosyt wroga. I wróg się znalazł”
i miałbym ochotę zacytować pełnej gorzkiej prawdy słowa Jacka Kuronia. Romanowski pokazuje w tych słowach (nie wiem czy w całym tekście), że po prostu odwrócił się plecami od zwykłych ludzkich spraw a głowę trzyma w obłokach.
27 września 2007, o godzinie 16:39
Jak się sam podkłada, to niech nie narzeka:
” Niech Donald Tusk publicznie stwierdzi, że nigdy, pod żadnym pozorem, nie zawrze sojuszu z LiD. Chciałbym, żeby to powiedział, wtedy będziemy mogli rozmawiać. Jeżeli tego nie powie, to jest tylko pomocnikiem pana Kwaśniewskiego – powiedział szef rządu na czwartkowej konferencji prasowej w Łodzi.
„Nigdy, pod żadnym pozorem nie będę premierem, gdy mój brat będzie prezydentem”
Donaldzie, chcesz gadać z tym typkiem?
To mu obiecaj, tyle samo to warte, ile jego słowa.
A widzisz przynajmniej czego pan premier się obawia serio.
27 września 2007, o godzinie 17:00
Miner,
a czytać Ty po polsku ze zrozumieniem umiesz?
Nigdzie nie napisałam, że mam obowiązek być rzetelna jako dziennikarz w swoich artykułach, a pisząc u Kuczyńskiego już nie.
Manipulujesz moją wypowiedzią albo jej nie rozumiesz.
Napisałam zupełnie coś innego.
Napisałam, że forum p. Kuczyńskiego pozwala mi na ujawnianie sympatii politycznych czy też opinii, stricte politycznych.
Sympatie polityczne, osobista opinia – to nierzetelność?
Racz zauważyć, opinia jest subiektywnym zdaniem na jakiś temat. Subiektywna – czyli osobista.
W swoich artykułach unikam osobistych opinii, co najwyżej dość wyraźnie wyodrębniam komentarz, stojąc w nim z reguły po stronie polskiej racji stanu.
W blogu p. Kuczyńskiego – pozwalam sobie natomiast na osobiste, subiektywne opinie, zwłaszcza polityczne pod adresem PiS, braci Kaczyńskich, rządu ect.
Pamiętaj – że opinia osobista – nie kłamstwem czy nierzetelnością, przedstawia wyłącznie mój, osobisty punkt widzenia na jakiś fakt, rzecz, zdarzenie itp. I absolutnie nie musi się on zgadzać z Twoim punktem widzenia. Czy kogokolwiek. Może być nawet jego zaprzeczeniem.
Umiesz to jakoś zrozumieć?
***
Nie wiem skąd Ci się zakodowało owo pobudzenie emocjonalne, pewnie gdzieś usłyszałeś, ale zapewniam Cię, że ani Ty, ani Jarosław Kaczyński ani też nikt z całego zbiorowiska ludzi w PiS – nie wywołują u mnie żadnych emocji, dla mnie to ludzie do których, personalnie nic nie czuję. Są mi najzupełniej obojętni.
Zatem nie pobudzają emocjonalnie, silnie czy słabo, ani też nie schładzają.
Z Jarosławem Kaczyńskim nawet chętnie bym osobiście porozmawiała, by wymienić poglądy na kilka spraw, poznać jego tok myślenia, jakość argumentacji, sposób prowadzenia dialogu, zakres spójności między tym co myśli, co mówi a co w końcu robi, jaki jest jego stosunek do samego siebie i swego postępowania, do przeszłości w kontekście osobistych przeżyć itp.
Bowiem mamy jedną wspólną rzecz – korzenie tj. aktywną PZPR-owską działalność ojców i rodziców walczących (u mnie obojga) w II wojnie światowej po stronie aliantów. Ja, w odróżnieniu od premiera mam jeszcze dodatkowy bagaż stalinowskiego więzienia matki.
Taka rozmowa o stosunku do przeszłości byłaby nader szokująca. zapewne dla nas obojga.
Na pewno – niezmiernie interesującą i ciekawa (dla mnie) rozmową, ale nie sadzę, że kiedykolwiek doszłaby do skutku.
Natomiast Miner,
nie jest mi obojętne PiS jako partia, a właściwie skutki działania tej partii z liderem włącznie, przez które cierpi organizm państwa, prestiż Polski, jej interesy zewnętrzne, obywatele. I to działanie wywołuje u mnie negatywne nastawienie wobec tej partii i stosowne reakcje.
27 września 2007, o godzinie 17:18
Zofia: dużo słów, bardzo dużo, treści jakby mniej, odniesienia się do tematu prawie wcale – rozumiem, że zdecydowałaś się na karierę polityczną, już zbierasz podpisy? :)
Piękna definicja subiektywizmu. Jakieś bajanie o tym jak to pogadałabyś sobie z Kaczyńskim. Fajnie, tylko co to ma do tego o czym ja do Ciebie pisałem? I tak na okrągło…
27 września 2007, o godzinie 17:34
Bekasie mily
Radyja slucham sporadycznie, a wlasciwie tego co maja nagrane w sieci. Mam zalinkowane http://www.radiomaryja.pl/.
Nie wiem czemu to takie wazne dla ciebie. Jak dla mnie radyjo jak radyjo. Nie ma sie czym ekscytowac.
Wlasnie bylam w trakcie pisania elaboratu dla ciebie na temat lewicowosci i prawicowosci. jego celem mialo by przekonanie cie, ze to nie lewica wykonuje krecia robote i celowo zaciera te pojecia (skad ci cos takiego przyszlo do glowy), ale, ze pojecia nigdy wlasciwie nie byly ostro zdefiniowane i ich pojemnosc znaczeniowa nie ewoluowala w tym samym tempie co nowoczesne spoleczenstwo, stad wiele niporozumien. Jednak przypomnialam sobie, ze gdzies juz toczyla sie dyskusja na ten temat i nie ma sensu wywazac drzwi otwartych juz i znalazlam ci to:
http://msoa.blog.onet.pl/.....index.html
http://msoa.blog.onet.pl/.....index.html
http://msoa.blog.onet.pl/.....index.html
Pierwszy link jest o definiowaniu lewicy i prawicy, drugi o prawicowej i lewicowej religijnosci, a trzeci o takimze ateizmie.
Milego czytania.
Swoja droga ciekawe jak ty sam definiujesz swoja prawicowosc.
27 września 2007, o godzinie 17:52
Zofio
Odnosze nieodparte wrazenie, ze miner rzucony na odcinek bloga ma postawione konkretne zadanie angazowania twojej osoby w niekonczace sie dyskusje o jednym i tym samym, tak by zawezic twoja aktywnosc wylacznie do odpowiadania na jego posty. Takie dzialanie w pilce noznej nazywa sie chyba kryciem zawodnika druzyny przeciwnej:) w takich wypadkach mawia sie tez, ze cos ci sie do butow przykleilo.
Zadanie miner wykonuje z godnym podziwu poswieceniem, zastanawiam sie nawet czy nie pracuje na premie.
27 września 2007, o godzinie 18:06
Szanowny Gospodarzu,
przeczytałem Pański dzisiejszy artykuł w GW pt. „Trzy nieprawdy wyborcze”. Ten artykuł może być ściągą dla Kwaśniewskiego na debatę z Kaczyńskim. Powinien nauczyć się tego tekstu na pamięć. Niezły jest Pan, po raz pierwszy od 2 lat poczułem DUMĘ z osiągnięć III RP. Wcześniej nawet nie zauważyłem jak została mi odebrana. Kwaśniewski mógłby to wykorzystać. Ale duma to za mało. Reformy gospodarcze i społeczne III RP, akcesja do UE a przede wszystkim dostosowywanie się do niej, były kosztowne, tranformacja ma też swoje ofiary, dlatego wielu Polaków nie poczuło tej dumy. Dlatego potrzebne jest nowe WYZWANIE, aby tę dumę poczuli dotychczasowi przegrani. Kaczyńscy przywracają tę dumę odbierając ją innym a chodzi by dawać ją nikomu jej nie odbierając. Oto nowe wyzwanie. Scalić podzielone społeczeństwo, nie zapomnieć o przegranych – jest to konieczne dla zapewnienia stabilności demokracji. Kwaśniewski nie jest z mojej bajki ale w tej chwili taka jest potrzeba chwili, bo on może dać odpór Kaczyńskiemu. Tusk nie ma charyzmy, intuicji politycznej i umiejętności wygrywania.
27 września 2007, o godzinie 18:10
Szczyt bezczelności Kaczyńskiego, zwracam uwagę na końcówkę materiału filmowego
http://www.tvn24.pl/-1,15.....omosc.html
27 września 2007, o godzinie 18:52
dark side: pogadaj z Torlinem – on każdy przejaw aktywności na blogu potrafi ubrać w spiskową teorię.
27 września 2007, o godzinie 19:13
Urocza Ciemna Strono.
Teraz krótko, bo uciekam do domu. Ile w biurze można siedzieć? I to w dodatku samemu????
Wracam do Radia Maryja.
Piszesz teraz do mnie: „Nie wiem czemu to takie wazne dla ciebie. Jak dla mnie radyjo jak radyjo. Nie ma sie czym ekscytowac.”
I bardzo to znów ładnie. Ja przyznam Ci się, że też się tym radiem nie ekscytuję. Więcej: ja go w ogóle nie słucham.
Ale Twoje wyznanie cokolwiek mnie jednak dziwi, bo wyżej, niedawno, na temat tegoż samego radia pisałaś:
„Uwazam tylko, ze w naszym kraju powinno byc miejsce dla wszystkich opinii lacznie z ogrodami, radiem-ma-w-ryja czy kaczynskimi -niestety uroki demokracji.”
Niby miejsce być powinno, ale ta nazwa: „Radiem-ma-w-ryja”?! Ładna. Pomijam, że cokolwiek bluźniercza,ale zdaje się, Ty nie jesteś wierząca. (nie piszę tego jako zarzutu) Ważne jest to, że bez ekscytacji się takiej nie umyśli. Więc, Ciemna Strono, słuchaj samej Siebie: mniej ekscytacji. I przede wszystkim: nie przejmuj sposobu mówienia pisowego! Trzymaj fason! Tym bardziej, żeś Kobieta.
Teraz już, jako wyżej rzekłem, biegnę do domu. Dzieci czekają, je pomęczę. Tobie życzę miłej dyskusji, miłego wieczoru. A przy okazji gratuluję zostania mamą. Wszystkiego dobrego z tej okazji.
Dobranoc!
PS
O prawicy poczytam, swoją wykładnię dam.
27 września 2007, o godzinie 19:29
Dark:
Narciarzu mozesz oczywiscie traktowac glos wszystkich pisowcow jako szum informacyjny
-
Mi glownie chodzilo o panow i panie na M, ktorych zadanie na tym blogu polega na zamulaniu dyskusji i kryciu przeciwnika. Gdyby wypowiedzi Minera pani Zofia traktowala tak, jak na to zasluguja, to bezwartosciowych wpisow byloby o polowe mniej. Naprawde nie rozumiem, czemu ona reaguje na idiotyczne teksty Minera zamiast ich po prostu nie czytac. Ja wpisy Minera przepuszczam w dol ekranu przy pomocy myszy.
-
Natomist niektorzy inni PiSowcy czasem wypowiadaja sie interesujaco. Moim zdaniem, problemem PiSu nie jest brak racji, ale raczej liderzy, ktorych ta partia posiada, i wynikajacy stad styl dzialania. Sa to moim zdaniem osoby odrazajace.
27 września 2007, o godzinie 19:30
Sa to moim zdaniem osoby odrazajace.
Mam na mysli wiekszosc liderow PiSu.
27 września 2007, o godzinie 20:26
Narciarz2 – 7;29 – Święte słowa! Też chwilami Zofii nie rozumiem, ale już się pogodziłam z tym, że ona jak się w dyskusję zaangażuje, to wojuje do wyczerpania siebie i argumentów a także możliwości percepcyjnych pozostałej reszty. Ja mam parę takich Nicków, które przelatuję nie czytając. Szkoda czasu i moich oczu. Nie chcę sobie zamulać umysłu i odpuszczam.
No, ale moje wpisy nie wnoszą szczególnie atrakcyjnych wartości w dyskusję na blogu. Ja tu przychodzę do mądrzejszych od siebie a tych, których za takich nie uważam omijam. Czasem tylko palnę jakąś złośliwostkę, jak te dziadki z loży w Mappetach. Mnie to wystarczy.
Ostatnie zdarzenia – bo wydarzenia to to nie są – okazały się na tyle żenujące, że nawet komentować się nie chce. Jak chociażby fakt sponsorowania przez KGHM uroczystego przyjęcia Lecha K. w Stanach. Okazuje się, że te balety – to za pieniądze polskiego podatnika. A to, że dyrektor kombinatu kandyduje do sejmu nie ma żadnego znaczenia. I znowu wspominam balecik z Kabaretu Olgi L….
I w mordę! i kopa! i w mordę! i kopa!
27 września 2007, o godzinie 20:30
Miner,
domyślam się, ze do Ciebie należy pisać zdaniem trzy wyrazowym, bo dłuższe niezrozumiale.
Następnym razem dostosuję się.
A na razie spróbuj przeczytać raz jeszcze to co napisałam, wolno, najlepiej na głos, może zrozumiesz jego treść tego tekstu.
***
Muszę Cię rozczarować, podpisów nie zbieram, na posła lub senatora nie kandyduję.
Dla mojego psa apartamenty przy Wiejskiej nie są stosowne.
***
Dark,
nie martw się, żaden Miner nie przeszkodzi mi w tym, co chcę w blogu napisać. Wiersz ile on musi się namęczyć z tym „kryciem”!
***
Narciarzu,
masz to jak w banku, do poniedziałku!!! Mam nieco roboty pilnej, weekend i ta cholernie urzekająca jesień.
Piórko sroczki, trzy kasztany, czerwony liść klonu….Skarby ze spaceru z psem do parku. Suka z błyskiem w oku i babim latem na nosie, mokra od porannej rosy.
Takie są moje radości, a nie polemiki z Minerem.
On i tak będzie „zamulał”, nawet jeśli sobie zrobię od niego urlop na blogu i nie beę jak chłop krowie na rowie tlumaczyć co autor miał na mysli. jak chce byc takim mało rozgarniętym, niech sobie bedzie.
27 września 2007, o godzinie 21:01
Gospodarzu
Nie czesto sie zdarza by dwu ludzi zrobilo mi przyjemnosc tego samego dnia. Dzis byli to Gospodarz i Romanowski. Tak sie zlozylo ze oba artykuly przeczytalem dopiero dzis. Jakby ktos nie wiedzial to Romanowski z Bytnarow, tak z tych kolbuszowskich przez matke
wiec genetyczny akowiec.(Rudy, akcja pod Arsenalem).
O Gospodarzu nie musze.
Czytac,czytac i jeszcze raz czytac.
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4523896.html
http://www.gazetawyborcza.....10093.html
27 września 2007, o godzinie 21:09
Po odfiltrowaniu propagandy w „Faktach” TVNu dzisiaj o 19:00 dotrwałem do wypowiedzi na temat „wycieraczki Wassermana” że posłużę się stylistyką GazetyWyborczej :)
Dwóch byłych szefów WSI wypowiadało się coś na temat tego, że papier który pokazał Wasserman wczoraj nie był dokumentem tajnym bo pochodził z dokumentacji kadrowej. Generalnie komunikat z felietonu szedł taki: „to jakieś świstki, kilkanaście razy kserowane, nic nie znaczące”
Jeszcze nie wyciągam wniosków ostatecznych ale układa mi się to w taki obraz:
- Wasserman doskonale wiedział co pokazuje i co mu za to grozi (nic? może stad ta „wycieraczka” i deklaracje pełnej odpowiedzialności?)
- Kaczyński wiedział co robi W bądź po prostu ufa Wassermanowi (dzisiaj powiedział, że W ze swoim doświadczeniem wie co może zrobić nie łamiąc prawa)
- wszystko było obliczone na efekt, chodziło o reakcję Sikorskiego, który jakoś dziwnie nagle zaczął wchodzić w słowo jak się zorientował o co lata z tekstem: „ja chciałem zaznaczyć ŻE TO JA ZWOLNIŁEM PANA DUKACZEWSKIEGO”
- może jeszcze coś więcej się dowiemy
.
.
.
Ja sobie sprawę będę obserwował… zobaczymy co się z niej wykluje. Ciekawe jak blogowa „antykaczystka” Zofia zacznie się gimnastykować, żeby nie odwołać tych wszystkich bajek, które napisała na ten temat wraz z kolejnymi obelgami pod adresem kompetencji i inteligencji Kaczyńskich (co ją wyraźnie pobudza) a jednocześnie udowodnić całemu światu, że od początku wiedziała co jest na rzeczy :) No ale to nie mój problem…
27 września 2007, o godzinie 21:11
Zofia: widzę, że znowu dużo wyrazów wygenerowałaś. Mogłaś się postarać i zostawić same wyzwiska. Wtedy by było i konkretnie i na temat i trzywyrazowo
27 września 2007, o godzinie 21:23
Miner
Masz chyba obseje wokol Zofii.
Ale to nie szkodzi. Obsesja moze byc tworcza:
http://free.art.pl/keller/infantka.htm
27 września 2007, o godzinie 21:36
albo
http://helgavany.org/free.....runo04.jpg
27 września 2007, o godzinie 21:38
dobranoc
27 września 2007, o godzinie 21:41
Edwar: milych snow na temat Infantki.
27 września 2007, o godzinie 21:44
Pan Waldemar
słusznie skrytykował 3 kłamstwa PiS (dzięki Edwar za link), ale to wcale one nie są najważniejsze – przynajmniej dla mnie – w oszukiwaniu wyborców. Najważniejszym jest ta mówiąca o zbliżeniu rządzących do ludzi, o kierowaniu państwa w stronę idei solidarności.
Panie Waldemarze, wystarczyłby choć jeden akapit opisujący kompletnie upartyjnienie państwa, kilka słów o towarzyszach szmaciakach na wszystkich możliwych stołkach. Przecież to jest najbardziej wkurwiające wszystkich tych, którzy wiedzą, że państwo solidarne jest jest państwem dla partyjnej nomenklatury.
27 września 2007, o godzinie 23:30
Jakby ktoś jeszcze nie zauważył to można już oglądać nowy program Tomasza Lisa – Co z Polską
http://www1.cozpolska.pl/index.htm
28 września 2007, o godzinie 00:08
Miner, ale najlepsze była odraza jaka dziennikarze z TVN przyjeli ujawione przez Wassermanna informacje. Zamiast się cieszyć, że docierają one do odbiorcy chcieliby je ukryć. Bardzo oryginalne dziennikarstwo „informowania inaczej”.
28 września 2007, o godzinie 00:16
Elegancja – Francja made in Lech Kaczyński:
http://wiadomosci.gazeta......28070.html
Zbiera mi się na torsje…
28 września 2007, o godzinie 00:16
Mawar
a co jest sensacyjnego, że oficerowie LWP jeździeli na szkolenia do radzieckich uczelni wojskowych, że odbywali tam różne kursy i szkolenia? Na pewno zdobywali w ten sposób bezcenną dla zachodnich wywiadów wiedzę. Płk. Kukliński też był szkolony w ZSRR.
28 września 2007, o godzinie 00:31
A co jest sensacyjnego, że oficerowie LWP jeździeli na szkolenia do radzieckich uczelni wojskowych.
Leszku:
Jesli zdarzylo Ci sie odwiedzic jakis obcy kraj, powiedzmy Francje, USA, czy Rosje, to zapewne sie zgodzisz, ze sam pobyt tamze nie oznacza, ze zdradziles Ojczyzne. (A gdyby tak bylo, to chcialbym przypomniec, ze Prezydent bywa w USA.) Podobnie, Mickiewicz przez sam fakt pobytu w kraju ciemiezcy nie przestal byc Wieszczem. Przyklady mozna mnozyc, i kazdy racjonalnie myslacy czlowiek sie z nimi zgodzi. Jednak logika walki polityczno-religijnej jest inna. Wedlug partyjnych propagandzistow kazdy, kto dotknąl nieczystosci stopą albo reką, jest skazony. Uscisk dloni szatana nie daje sie zmyc. Trzeba takiego kogos wypedzic, zas pomieszczenie okadzic ku uciesze glosujacej gawiedzi. Tak nas usiluja przekonac politycy w przekonaniu, ze ciemny lud to kupi.
28 września 2007, o godzinie 00:53
Andrzej
o wiele bardziej mi się podobał ten program niż robiony w Polsacie. Chyba zgaduję jakim cudem udało się Lisowi ściągnąć do studia Jacka Kurskiego. Pewnie nie on go ściągnął lecz brat Jacka – Jarek.
Wydaje mi się, że jest za krótki, że jeszcze wiele ciekawych pytań mógł zadać, ale jak na pierwszą próbę jest to znakomite, gdyby jeszcze ci kamerzyści się lepiej spisali…
28 września 2007, o godzinie 00:59
narciarz
przecież ja wiem o tym oczym napisałeś, chciałem jedynie aby mawar napisał co on uważa. Wogóle to jakim sposobem będąc jeszcze wówczas członkiem układu warszawskiego, będąc pierwszą jaskółką końca komunizmu mieliśmy uprzedzać cały blok, że chcemy, aby się on rozpieprzył na kawałki. Nie byłoby to w interesie naszym, ani USA, ani wszystkich krajów w Europie. Trzeba było spokojnie drążyć i korzystać, że blok się sypie. Nie mogliśmy z dnia na dzień zerwać współpracy wojskowej. Zresztą wóczas armia radziecka to nie była ta armia, która zdobywała CSRS czy Afganistan. Wdrażany był układ o wzajemnym rozbrojeniu i już wówczas amerykańscy eksperci kontrolowali jak to rozbrojenie na miejscu wygląda.
28 września 2007, o godzinie 02:36
Zauważyłem od poniedziałku maksymalne ściśnięcie tekstów tytułów w niektórych tekstach wewnątrz GW. Nawet powinno dziwić, że mając wieloletnich specjalistów od składu zostawia się więcej spacji między literą a ramką niż wyrazem a wyrazem. Tak więc trudno wytłumaczyć to późnym przybyciem lub ubyciem iluś zdań. Podejżewam, że to konwencja gry estetycznej pod zadowolenie Michnika. Gdybym nie poznał się wcześniej na wyrafinowaniu tej gazety – uznałbym to za bałagan przedwyborczy. „Adam niezły Bill”. Wyborcza B jak wyżej – tyle, że niżej. :)
28 września 2007, o godzinie 02:44
Ciekawe czy tutejsi odbębniacze scen sprzeczki piszą do siebie poza kurtyną (kurtyką) per (do Zofionen) Władziu i (do miner) per Zdzisławo czy też zgoła różnie w zestawieniu z tym przypuszczeniem?
28 września 2007, o godzinie 08:10
A moze ich Pieronkiem?
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62020
28 września 2007, o godzinie 09:31
Nie mogę jakoś obejrzeć programu Lisa. Przerwy są tak częste, że zniechęcające. Przeczekałam aż całość z tymi pauzami się przewinie i miałam nadzieję, że da się oglądać, ale pauzy się powtarzają.
Czy ktoś wie – co z tym zrobić?
28 września 2007, o godzinie 09:56
Jasnaanielko,
pobierz i zainstaluj program FLV Player ze strony
http://www.idg.pl/ftp/pobierz/pc/11975.html
A następnie ściągnij sobie na dysk filmiki z programem Lisa. Linki na stronie
http://forum.gazeta.pl/fo.....a=69676538
28 września 2007, o godzinie 09:58
Gerhard Schroeder znów zaatakował Polskę z pozycji rosyjskich, tym razem za nacjonalizm. Tak naprawdę chodzi o sprzeciw Polski w sprawie gazociągu rosyjsko-niemieckiego na dnie Bałtyku. Jest on niebezpieczny również z powodów ekologicznych. W Bałtyku zatopiono po wojnie cały niemiecki zapas iperytu oraz nowego wówczas bardzo niebezpiecznego gazu sarinu, wynalezionego przez Gerhard Schradera.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61991
28 września 2007, o godzinie 10:14
leszek.sopot
„Mawar
a co jest sensacyjnego, że oficerowie LWP jeździeli na szkolenia do radzieckich uczelni wojskowych, że odbywali tam różne kursy i szkolenia? „.
-
Dukaczewski jeżdził tam jeszcze w lipcu 1989 r. My się tu entuzjazmowaliśmy rządem Mazowieckiego, Kuczyński wracał własnie z Francji, aby sobie tu mościć wygodne gniazdo, a tymczasem ruscy dziali juz długoplanowo. Wiedzieli, że kurica bedzie ptica, a Polsza zagranica, więc trzeba mieć na Wisłą jakieś wejścia. W Rosji później sporo się zmieniło, ale akurat nie aparat KGB. Putin nie jest przecież z Armii Zbawienia.
-
„Na pewno zdobywali w ten sposób bezcenną dla zachodnich wywiadów wiedzę.”
-
Nie traktuj zachodnich wywiadów jak organizacji złożonych z idiotów, w końcu i oni przyczynili się do zwyciestwa w zimnej wojnie. Tego ci nikt oficjalnie przyzna, bo to jest sprawa wewnetrzna Polski, ale likwidacja WSI miała mocne poparcie w NATO i USA. Zgadnij dlaczego?
28 września 2007, o godzinie 10:37
A może Schroeder robi to, czego prawicowcy oczekują od polskich polityków, czyli kieruje się po prostu racją stanu swojego kraju, zamiast jakąś tam durną solidarnością europejską?
28 września 2007, o godzinie 10:47
Edwar D. Dana
„A moze ich Pieronkiem”?
-
Raczej Pierniczonkiem. :) Równie skrajnym jak ks. Rydzyk. Ale wole tego ostatniego, jest bardziej autentyczny. Bp Pieronek jest niby duszpasterzem nieprzyjaciół Pana Boga, ale nie robi tego w porywającym stylu i jest raczej nieskuteczny. Tischner robił to o niebo lepiej.
28 września 2007, o godzinie 10:48
Mawar,
Dukaczewski jeżdził tam jeszcze w lipcu 1989 r. My się tu entuzjazmowaliśmy rządem Mazowieckiego, Kuczyński wracał własnie z Francji, aby sobie tu mościć wygodne gniazdo, a tymczasem ruscy dziali juz długoplanowo.
===
A co też opowiadasz. W lipcu 1989r. Kiszczak był w trakcie realizowania zakończonej fiaskiem misji tworzenia rządu. Rząd Mazowieckiego został powołany dopiero 24.08.1989r. a zatwierdzony 12.09.1989r. I kto wie, czy te wydarzenia nie spowodowały np. wywalenia Dukaczewskiego na zbity pysk z radzieckiego kursu. W końcu w radzieckim wywiadzie też nie siedzieli idioci.
28 września 2007, o godzinie 10:50
Paweł,
A może Schroeder (…) kieruje się po prostu racją stanu swojego kraju
—
Eeee,
jeśli już, to racją własnej kieszeni.
28 września 2007, o godzinie 10:52
Andrzej
„Jasnaanielko,
pobierz i zainstaluj program FLV Player ze strony
http://www.idg.pl/ftp/pob.....11975.html
A następnie ściągnij sobie na dysk filmiki z programem Lisa”.
-
I kobieta ma się katować tym sciąganiem, blokować sobie łącze, tylko po to aby obejrzeć Lisa w okienku? Żarty sobie stroisz. Żeby jeszcze chodziło o Misia w okienku?
28 września 2007, o godzinie 10:58
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62028
Nic dodać nic ująć. Chylę głowę. Jest to właściwy głos o opamiętanie.
28 września 2007, o godzinie 11:01
Andrzej
„A co też opowiadasz. W lipcu 1989 r. Kiszczak był w trakcie realizowania zakończonej fiaskiem misji tworzenia rządu. Rząd Mazowieckiego został powołany dopiero 24.08.1989r. a zatwierdzony 12.09.1989 r”.
-
No dobra, Dukaczewski był na tym kursie w lipcu i sierpni u 1989 r. . A że będzie rząd niekomunistyczny to wiadomo było już w lipcu. Że komuna chce podzielic się włądzą to juz wróbelki ćwierkały jesienią 1988 r.i nie tylko w Polsce.
„I kto wie, czy te wydarzenia nie spowodowały np. wywalenia Dukaczewskiego na zbity pysk z radzieckiego kursu. W końcu w radzieckim wywiadzie też nie siedzieli idioci”.
-
I dlatego przed „wywleniem” z pewnością chcieli się z Dukaczewskim zaprzyjaźnić.
28 września 2007, o godzinie 11:02
Andrzej i Mawar – dzięki za dobre słowo, ale muszę poczekać na bratanka, który mi manipuluje w komputerze. Jakoś nie mogę zadziałać z sukcesem. To nie na moje pokolenie. Ale moja sp-nia mieszkaniowa ogłosiła, że organizuje kurs dla takich analfabetów. Może się czegoś poduczę? Dochodzę do wniosku, że jestem odporna na wiedzę, bo mój program każe mi w nieskończoność podawać login, hasło, po czym wraca do ad remu. Ręce opadają.
28 września 2007, o godzinie 11:04
A matka-kurka od wczoraj Forbidden!!!
Musi, co się ktoś wkurzył i zablokował stronę. Ja się specjalnie nie dziwię. Można się było tego kroku spodziewać.
28 września 2007, o godzinie 11:23
Nieoceniony Edwar doniósł nam co powiedział abp Pieronek, a ja bez przejżenia wpisów zrobiłem to samo. Być może czytanie tego samego tekstu jest mało interesujące dla bolgowych wolontariuszy, ale głos hierachy jest godny upowszechnienia i stosowania w praktyce i dlatego warto go utrwalic dwukrotnym czytaniem.
28 września 2007, o godzinie 12:14
A matka-kurka od wczoraj Forbidden!!!
A od której godziny? Bo ja znalazłem takie oto najnowsze posty
http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,34999974,95117885,4149826,forum.html
http://wiadomosci.onet.pl.....forum.html
28 września 2007, o godzinie 12:29
Andrzeju,
Co do Schroedera to pewnie masz przynajmniej po części rację. Ja tylko chciałem wskazać na pewną asymetrię. Tzw. prawicowcy klaszczą, kiedy nasi politycy w imię jakoś tam rozumianej polskiej racji stanu grają Europie na nosie, a oburzają się, kiedy polityk niemiecki robi coś korzystnego dla Niemiec, lecz niekoniecznie dla Polski.
28 września 2007, o godzinie 12:48
Zofia 12.16,
z coraz większym niesmakiem obserwuję prostackie zachowania Prezydenta i Premiera. Nie wyobrażam sobie, żeby po wyborach ten tandem nadal rządził Polaką. Co więcej, wyje mi się, że także prawicowi wolontariusze szalejący na tym blogu zagłosują za kotarą
przeciw. Przecież to inteligentni ludzie, tylko brak im dobrego smaku.
28 września 2007, o godzinie 13:05
I
premier nie chce miec brata „dziada”. Jeszcze by ktos niepowolany braciszkowi droge wskazal.
http://wiadomosci.gazeta......29667.html
28 września 2007, o godzinie 13:05
Stan:
to przejęzyczenie jest znaczące, masz rację! „Wyje Ci się” :)
28 września 2007, o godzinie 13:14
Kreml dostal „wiatrow”, po PL szarzy sie PIS.
http://wiadomosci.gazeta......29676.html
28 września 2007, o godzinie 13:49
Andrzeju! Wczoraj około godz.21 czytałam chyba właśnie ten wpis, do którego podałeś drugi link, kiedy nagle padło… i pokazała się biała plansza. Teraz jeszcze nie sprawdzałam, ale do południa dziś strona była niedostępna.
Bardzo się spieszę, pędzę do pracy.
28 września 2007, o godzinie 13:58
Nawet mi sie podoba ta moja literowka „szarzy” zamiast „szerzy”.
W PL szarzy sie siec KaKa.
28 września 2007, o godzinie 14:29
Minister W. Kuczyński
-
The Economist, przyznaje, że układ istnieje, choć – jak ostrożnie pisze gazeta – nie udowodniono jeszcze, że jest tak groźny. Co pan na to? Chyba nie zostanie pan ostatnim Mohikaninem Ubekistanu?
-
The Economist „Zaznacza, że antykorupcyjne lekarstwo proponowane przez PiS może okazać się gorsze niż choroba, którą ma zwalczyć, a Jarosław Kaczyński jak dotąd nie udowodnił, iż „układ” rzeczywiście jest aż tak groźny i szkodliwy, jak go przedstawia”.
http://wiadomosci.onet.pl.....,news.html
28 września 2007, o godzinie 14:46
P. Luboński
„Tzw. prawicowcy klaszczą, kiedy nasi politycy w imię jakoś tam rozumianej polskiej racji stanu grają Europie na nosie, a oburzają się, kiedy polityk niemiecki robi coś korzystnego dla Niemiec, lecz niekoniecznie dla Polski”.
-
Nie wiem jak ty, ja klaszczę z powodów prozaicznych. Mieszkam w Polsce, mam polskie obywatelstwo, czuje się Polakiem. Nie mam zamiaru emigrować. A mówiąc dosadnie, jak Kali wysyła na przeszpiegi swojego człowieka do sasiedniego plemienia ludożerców to jest to agent Kalego. A jeśli to plemie ludożerców wyśle swojego agenta do kraju Kalego to Kali nazwie go szpiegiem. Co w tym dziwnego?
W tym konretnym przypadku to o tyle nie masz racji, że pogorszenie albo destabilizacja sytuacji w Polsce wcale Niemcom nie służy. Coś o tym Niemcy powinni wiedzieć. No i badźmy szczerzy, czy gaz przesyłany po dnie Bałtyku będzie dla Niemców tańszy niz byłby po wybudowaniu drugiej rury przez Polskę? Więc nie wiem czyj interes realizują Niemcy, może Schroedera?
28 września 2007, o godzinie 14:49
Niby wszystko cacy w tym wywiadzie z Pieronkiem, a jednak… Wypuszczany jest konstrukt retoryczny michników w postaci, że nie może być odpowiedzialności zbiorowej. I, samemu można również połączyć z tym drugą główną tezę wywiadu, że cel nie może uświęcać środków. Prawdopodobnie można, choć nie będzie to intencją Pieronka połączyć te hasła w znaczeniu. To też styl wypromowany przez Michnika – „należy polemizować z konkretami zawsze wygodnymi esencjami uniwersalnymi z domysłem dobrej woli” (by ominąć meritum). Wypowiedzi te są zwykle i na temat, i nie na temat. Czemu? Gdyż na temat są w sensie patronatu pewnej duchowej otoczki w jakiej wszystko należy przeprowadzać i dlatego są prawdziwe. No jak już są prawdziwe to z całą stanowczością używa się tego do rozwiązywania kwestii najbardziej szczegółowych. Zatem odpowiedzialnością zbiorową byłoby zrównanie emerytur esbeckich do zwyczajności; uniemożliwienie pracy w policji powyżej krawężnika ludzi mogących być kierowanymi interesem swojej grupy i uczonych pracy w duchu pogardy dla praw człowieka. Czy to jest podobne do odpowiedzialności czy odpowiedzialności karnej? W jakim znaczeniu tych słów? A może tylko do interesu społecznego? Dla mnie jest to swoista umowa: nie byłeś na tyle święty by nie wstąpić do niewyraźnej instytucji w niewyraźnym ustroju, ale nie dopuszczałeś się łamania praw człowieka – zaakceptuj to, że nie będziesz pracował w tej instytucji by wykluczyć możliwość pracy takich ludzi. Jeśli każdy były esbek dokona takiej operacji umysłowej to nie poczuje się szczególnie represjonowany. Czemu rozdziera się szaty nad czymś co nie musi prowadzić do logiki pogromów, a nawet przeciwnie? Naprawdę walczy się w sprawie dalszych skutków czy w sprawie jednak tych dosłownych konkretów? I kto zaprzęgnął aurę nabożności do tego? Żyd ateista, połowa episkopatu czy wszyscy razem? Czy potrafią udowodnić, że ich oponenci są za rozwiązaniami przeciwnymi ze względu na bezpośredni „represyjny” charakter rozwiązań czy na jakiś wzgląd wynikający z tego jako nażędzia. Czemu nie przypisuje się im wizji dalszych niż bezpośrednie? Przez tzw własną miarę?
28 września 2007, o godzinie 14:52
Stan
„Z coraz większym niesmakiem obserwuję prostackie zachowania Prezydenta i Premiera”.
-
Mnie sie wydaje, że bardziej prostackie jest publiczne upijanie się i deprawacja młodzieży. Podobno Kaczyński na wstepie poniedziałkowej debaty – w celu rozładowania napiecia – zwróci się do Kwaśniewskiego: „moczymordo ty moja”. :)
28 września 2007, o godzinie 16:08
Mawar,
może pojmiesz jednak różnicę między deprecjonowaniem przez urzędującego prezydenta RP uhonorowania polskiego sędziego najwyższym, oficjalnym odznaczeniem Francji – orderem Legii Honorowej a spotkaniem na luzie b. prezydenta RP z kijowskimi studentami.
Jeśli takich niuansów nie dostrzegasz, to z przykrością muszę stwierdzić, że Ci po prostu słoma z butów wychodzi.
Tak samo jak i urzędującemu prezydentowi.
Przy odrobinie rozsądku, byś się w tej materii nie wypowiadał.
28 września 2007, o godzinie 16:15
Mawar
Podobno Kaczyński na wstepie poniedziałkowej debaty – w celu rozładowania napiecia – zwróci się do Kwaśniewskiego: “moczymordo ty moja”.:)
Podobno, w rewanżu b. prezydent zaserwuje: „zakompleksiały kurdupelku ty nasz, wyobraź sobie – wytrzeźwiałem, a jak u ciebie?”
28 września 2007, o godzinie 16:24
Zofionen, znasz może ludzi będących mentalnymi maszynkami do wpasowywania wydażeń w przyjazne/nieprzyjazne komuś konteksty? Z polemik takich osób można wnioskować manichejski obraz świata: tu dobrzy my – tam zły PIS. Nie wiem, jaja ci urwie granatnik jeśli substancjalność instytucji demokratycznych zostanie jawnie wyprana z istoty? Jak można całe życie polemizowywać się z kimś o duperele z tych ich sejmów czy niesejmów? Chołoty nie ma co zakrzykiwać – ludzie widzą.
28 września 2007, o godzinie 17:49
Zofio, że czegoś nie zrobił to już normalka. Ale przy okazji braciszek nie odmówił sobie przyjemności nagadania głupot.
28 września 2007, o godzinie 18:16
Mawar napisal: Raczej Pierniczonkiem. :) Równie skrajnym jak ks. Rydzyk. Ale wole tego ostatniego, jest bardziej autentyczny. Bp Pieronek jest niby duszpasterzem nieprzyjaciół Pana Boga, ale nie robi tego w porywającym stylu i jest raczej nieskuteczny. Tischner robił to o niebo lepiej.
-
Jednakze nieskutecznoscia bp. Pieronek nie dorasta do piet Mawarowi. Ten to dopiero pierniczy.
28 września 2007, o godzinie 18:19
Mawar napisal: Kuczyński wracał własnie z Francji, aby sobie tu mościć wygodne gniazdo
-
Pierniczy to malo powiedziane. Truje i jadzi w typowym ubeckim stylu. Z butow nie tyle wylazi sloma, ile raczej stare szkolenia.
28 września 2007, o godzinie 18:26
Narciarz
Zostaw Mawara bo dostanie fiksacji wokol ciebie jak Miner wokol Zofii.
28 września 2007, o godzinie 18:37
Narciarzu – może krótka uwaga z wizyty W USA Głowy Państwa?
28 września 2007, o godzinie 19:26
Narciarz
mógłbyć mawarowi odpisać, że Kaczor wylazł z podziemia aby sobie umościć wygodne gniazdko. Mógł dalej siedzieć tam gdzie siedział.
28 września 2007, o godzinie 19:34
Mawar
uśmiechnij się:
http://video.google.pl/vi.....4241227099
28 września 2007, o godzinie 19:56
Leszku, to moje – nie czytasz!
A i tak dzień przeciw karze śmierci się odbędzie – mimo protestów gówniarzy.
Ktoś rzucił ideę : przeciw karze śmierci dzień – wszyscy zaakceptowali, ale jeden głupi rząd uważał, że to za mało, trzeba do tego dnia dopisać „szerszą ochronę życia”
Pomijam wypaczenie tej idei, bo o to pewnie też chodziło, ale czy można było zgodzić się na ten jeden dzień i zaproponować drugi – o tym poszerzonym aspekcie?
Kurrrrr…
Takie porażki przeradzają się w klęskę. Oby ich szlag trafił jak najprędzej!
28 września 2007, o godzinie 20:05
Andrzej,
kilka tygodni temu po amatorsku wypowiadałem się, że niepokój Rosjan w sprawie tarczy antyrakietowej musi mieć jakieś drugie dno. Argumentacja z Iranem w tle nie bardzo mnie przekonywała. Przed chwilą przeczytałem w Dzienniku opinię amerykańskich naukowców, którzy twierdzą, że tarcza jest wymierzona przeciwko Rosji. Stąd zapewne te histeryczne reakcje Putina. Wobec tego należy spojrzeć na tarczę jako korzystną inwestycję z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju. Wprawdzie wstępne rozmowy z amerykanami nie prowadzili kaczyńscy, ale i tak należy im się parę „plusów dodatnich”.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62127
***
Przed paroma godzinami czytałem Twoją polemikę z Mawarem w sprawie Dukaczewskiego. Dopiero po przeczytaniu Twojego wyjaśnienia (chodzi o termin) uzmysłowiłem sobie, że główny pomysłodawca (Waserman) szuka na siłę afery (zapewne żeby się przypodobać JK). Zaciętość Wasemana i dążenie do przebicia się w hierarchii pisowskiej świadczy, że jest to człowiek niebezpieczny, gotowy wywołać ferment polityczny z byle powodu, po to, żeby się wybic.
Uznanie za skandal wysłanie agenta do szkolenia w Rosji, gdy byliśmy sojusznikiem w Układzie Warszawskim, świadczy jedynie, że Koordynator, nie tylko ma miałko w głowie, ale także wykazuje skłonności do awantur politycznych. Warto tu zwrócic uwagę, że Polska w okresie przemian ustrojowych za bezdurno przekazała wszystkie informacje na temat wywiadu swojemu strategicznemu sojusznikowi, tym razem na zachodzie. Brak jest u naszych elit politycznych mentalności żydowskiej. Amerykanie szkolą wyższych oficerów wojskowych na własnych uczelniach, a Żydzi za to ich szpiegują. Dziwię się tylko mało stanowczej reakcji Sikorskiego w Polemice z Koordynatorem.
***
Mawar i miner,
tak między nami mówiąc, uśmiałem się jak norka, gdy JK w świetle jupiterów oznajmiał licznie zebranej publicznośći, że zastąpienie Leppera Mojzesowiczem jest zgodne z umową koalicyjną, bo ten ostatni wywodzi się z Samoobrony. Pomyślałem sobie wtedy, że Jędruś może dostać udaru. No, i, po pewnym czasie wicepremier zapadł na zdrowiu. Ubawiło mnie to, dokonane przez JK, uzasadnienie zmiany na stanowisku wicepremiera jeszcze bardziej niż ustawienie Tuska w roli pomocnika Kwaśniewskiego. Po prostu Lepperowi wydawało się, że wszystkie rozumy pozjadał z czym się nachalnie obnosił. W finale nie potrafił nawet ukryć rozczarowania, że jego geniusz polityczny został tak obnażony.
28 września 2007, o godzinie 20:07
Narciarzu – może krótka uwaga z wizyty W USA Głowy Państwa?
Nie sledze. Mieszkam w Rochester, czyli spory kawal drogi od Czykago, prasy polonijnej nie czytam, telewizji nie ogladam, a jedyny kontakt z Polska mam przez internet, telefon, oraz osobiste wizyty raz na dwa lata. Wiec na ten porazajacy temat nie mam nic wiecej do powiedzenia, niz drodzy blogowicze po przeczytaniu GW.
28 września 2007, o godzinie 20:09
leszek i Mawar,
JK zupełnie sympatyczny ochlapusek.
28 września 2007, o godzinie 20:12
bo ten ostatni wywodzi się z Samoobrony.
Ja mam lepsze uzasadnienie. Wszyscy wywodzimy sie od Adama i Ewy, wiec jestesmy rodzenstwem. Wiec kazdy moze byc powolany na kazde stanowisko. Poza tym, wysylanie Dukaczewskiego do Rosji, jak rowniez szpiegowanie przez Kuklinskiego na rzecz USA, to wszystko byly rozmowy braci z kuzynami, jak to w rodzinie. Nie ma sie o co obrazac. Kochajmy sie.
28 września 2007, o godzinie 20:55
Narciarz
kombinuje pod górkę – tak jak Maciej Gertych. Narciarzu, my wszyscy od małpy – największa i najsilniejsza stoi na czele stada, reszta jej służy. Ta w czerwonym natomiast nie ma żadnych szans
http://macdac.files.wordp...../malpa.jpg
28 września 2007, o godzinie 21:52
Stan,
w artykule Dziennika jedno jest prawdą. Niewątpliwie radar w Czechach pozwoli na szybsze przechwycenie potencjalnie wystrzelonych rakiet z terenu Rosji. Natomiast pisanie o zagrożeniu Rosji ze strony rakiet przechwytujących w Polsce jest co najmniej naiwne.
Bzdura pierwsza:
Co więcej, Amerykanie nie precyzują, ile rakiet przechwytujących ulokują w Polsce.
Tak mi się wydaje, że liczba ta jest ściśle określona i wynosi 10. A nie żyjemy w średniowieczu, żeby nie dało sie ukryć umieszczenie większej liczby rakiet.
Bzdura druga:
Może 30, a może nawet więcej. Wobec tego Rosja nie byłaby w stanie zagrozić USA, a to może zachwiać równowagą sił – tłumaczą specjaliści.
Co może zdziałać 30 antyrakiet wobec tysięcy głowic bojowych jakimi dysponuje Rosja?
Bzdura trzecia:
Koronnym argumentem przeciwników pomysłu administracji Busha jest oczywista – zdaniem specjalistów – prawda. Budowanie systemu antyrakietowego przeciw Iranowi jest głupie, bo kraj ten… nie ma żadnych rakiet.
Pewnie i nie ma, ale …. system ma być skierowany nie tylko przeciw Iranowi ale i innym krajom określanym jako rozbójnicze. A taka np. Korea Płn. rakiety ma. To, że Iran nie ma rakiet dzisiaj wcale nie znaczy, ze nie będzie miała ich wkrótce (choćby pozyskane od Korei). Istotne jest też, że budowa systemu antyrakietowego w sytuacji gdy Iran te rakiety będzie posiadał może być działaniem trochę zbyt późnym. I kwestia ostatnia. Wprawdzie o tym sie nie mówi ale osobiście uważam, że system będzie skierowany również przeciw rakietom rosyjskim. Tylko nie w znaczeniu, ze zagrozi bezpieczeństwu Rosji (bo to jak pisałem wcześniej jest niemożliwe). Zawsze może zaistnieć sytuacja, że jakiś szaleniec w – jak by nie patrzeć – wciąż niestabilnej Rosji zechce sobie odpalić rakietę z głowicą jądrową.
28 września 2007, o godzinie 22:20
Stan (do Andrzeja)
„… czytałem Twoją polemikę z Mawarem w sprawie Dukaczewskiego. Dopiero po przeczytaniu Twojego wyjaśnienia (chodzi o termin) uzmysłowiłem sobie, że główny pomysłodawca (Waserman) szuka na siłę afery (zapewne żeby się przypodobać JK).
-
Chyba jednak zgodisz się, że w społeczeństwie demokratycznym ludzie maja prawo wiedziec who is who. Skoro maja wybierać. A za Dukaczewskim stoi murem pewna siła polityczna. Co to ujawnienie (raczej przypomnienie) ma wspólnego z pozycja Wassermanna w PiS? Nic, i tak jest silna.
28 września 2007, o godzinie 22:28
Mawar,
Chyba jednak zgodisz się, że w społeczeństwie demokratycznym ludzie maja prawo wiedziec who is who. Skoro maja wybierać.
—
A z jakiej listy Dukaczewski startuje do wyborów?
28 września 2007, o godzinie 22:31
narciarz2
-
„Pierniczy to malo powiedziane. Truje i jadzi w typowym ubeckim stylu. Z butow nie tyle wylazi sloma, ile raczej stare szkolenia”.
-
Jeśli ktoś z nas dwóch ma jakieś komunistyczne lub poskomunistycne koneksje lub sympatie, to ty nie ja. Ustalmy to wreszcie. W mojej rodzinie były tradycje, związane z czynnym udziałem, POW, wojny z bolszewikami, AK i podziemia „S” – w przypadku niżej podpisanego. Nikt nie należał do PZPR. Dlatego takich jak ty to ja omijam, dla higieny psychicznej. Zawsze jakieś resentymenty i powikłania z nich wyłażą. Można im polecic psychologa – i tyle.
28 września 2007, o godzinie 22:45
leszek.sopot (do narciarza)
-
„Mógłbyć Mawarowi odpisać, że Kaczor wylazł z podziemia aby sobie umościć wygodne gniazdko. Mógł dalej siedzieć tam gdzie siedział”.
-
JK w latch 70. i 80. był nie tyle w podziemiu co opozycji, a w 1989 sklecił rząd, który objął Mazowiecki. W nagrodę miał zostac szefem cenzury lub wojewoda elbląskim. To się nazywa zarządzanie kadrami przez Ludzi Rozumnych. Można powiedzic JK mościł gniazda tym, którzy go później znienawidzili. To się nazywa wdzięczność. A propos Mazowieckiego, Mazower podobno dystansuje się od LiD i oczywiscie nie startuje. Można powiedziść – że względu na wiek i stan zdrowia, ale może nie chce już tego firmować. Zaczynał od sojuszu z czerwonymi w Paksie i miałby do tego wracać? Pełne kołko? Słusznie, że bardziej mysli już o historii niz politycznych hucpach Onyszkiewicza i Michnika.
28 września 2007, o godzinie 22:52
Andrzej,
Nie rżnij głupa tak ostentacyjnie. Kto zrobił tego gamonia, Dukaczewskiego, szefem WSI jak nie SLD-frakcja preziowa? Czy tak sobie wyobrażasz szefa wywiadu wojskowego. Przeciez to kompletny dureń, wystarczy jak sie odezwie staje sie to oczywiste. Co nie przeszkadza, ze jak by czerwoni wrócili do władzy to wróci i Dukaczewski, pewnie do SWW lub SKW, aby przeobrazic je w neo-WSI.
28 września 2007, o godzinie 23:00
Wcześniej dałem link, ale wobec peanów na cześć Jarosława Kaczyńskiego przytoczę całość. Otóż trzeba dodać, że nad Jarosławem Kaczyńskim nawet Opatrzność Boska czuwa. Oto 7 cudów w Jego życiu:
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława, to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.
2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie, gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce
3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji, z kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany.
5) Cud piaty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista, odmawiający władzy PRL, zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.
6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji ujawnia swoją teczkę dopiero po naciskach prasy.
7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym?
http://www.matka-kurka.net/post/?p=1051
28 września 2007, o godzinie 23:01
Mawar
Pod pseudonimami mozemy powiedziec wszystko. Narciarz nie jest calkiem anonimowy. Niedawno zostawilem tu w blogu link do artykulu Romanowskiego.
http://www.gazetawyborcza.....;startsz=x
Moge powiedziec o jego rodzinie ze ich „geny” geny w waszym KaKa pojeciu, sa tez dobre.
Dlaczego tak sie roznicie? A wlasciwie po co pytam.
Ty przecierz pieprzysz.
28 września 2007, o godzinie 23:04
Stan
„Po prostu Lepperowi wydawało się, że wszystkie rozumy pozjadał z czym się nachalnie obnosił. W finale nie potrafił nawet ukryć rozczarowania, że jego geniusz polityczny został tak obnażony”.
-
Lepper był mięsem armatnim, tylko o tym nie wiedział, bo jest zbyt mało refleksyjny – również z powodu braku wykształcenia (choć i tak jest zdolniejszy niż Wałęsa). W stosunku do JK był typowym amatorem. Wszystko na to wskazuje, że Samoobronie i LPR już podziękowalismy, więc jeśli ktoś Polsce dobrze życzy to powinien J. Kaczyńskiemu być wdzięcznym za dobrze wkonane zadanie, niezależnie od doraźnej polityki.
28 września 2007, o godzinie 23:06
Mawar,
a o co Ci chodzi? Pisałeś, że społeczeństwo ma prawo wiedzieć kogo wybiera, więc się pytam czy Dukaczewski kandyduje do parlamentu. Jeśli nie, to społeczeństwo wcale nie musi znać szczegółów jego kariery zawodowej. I nie ma chyba takiej demokracji, w której ministrowie odpowiedzialni w jakiś sposób za służby specjalne, upubliczniają szczegóły życiorysów swoich agentów, nawet gdy ci idą w odstawkę. Ich usuwanie odbywa się po cichu, a nie czyni elementem walki wyborczej.
28 września 2007, o godzinie 23:09
A swoją drogą jakiż marny poziom prezentuje PiS skoro jakiś kompletny dureń i gamoń stanowi dla nich takie zagrożenie :))
28 września 2007, o godzinie 23:20
Drogie Blogowisko,
Mawar i cała prawa flanka,
paskudnie leje, ale jestem zbudowany wywiadem abp Pieronka dla Dziennika.
W taki wieczór szkoda mi także JK, że straci władzę po wyborach, bo przecież bardzo się stara, a kpina Premiera z A. Leppera (przywódcy zadłużonych) bardzo mnie rozbawiła.
Życzę wszystkim, niezależnie od miejsca zamieszkania, dobrej nocy.
28 września 2007, o godzinie 23:23
Pani Z.
„Mawar: Podobno Kaczyński na wstepie poniedziałkowej debaty – w celu rozładowania napiecia – zwróci się do Kwaśniewskiego: “moczymordo ty moja”.:)
-
Pani Z.: Podobno, w rewanżu, b. prezydent zaserwuje: “zakompleksiały kurdupelku ty nasz, wyobraź sobie – wytrzeźwiałem, a jak u ciebie?”
-
Bądż pewna, że tego nie zrobi – z prostego powodu. Kwaśniewski sam jest grubym kurduplem ze spuchnietą od picia twarzą. Poza tym, jak się spekuluje, Kczyński może mu wręczyc alkomat, albo zażądać badania krwi na obecność alkoholu. Lub zapytać, czy ten kosztujący 60 tys. PLN złoty Franc Muller na ręku to od Dochnala? I czy to nie zbyt ekstrawaganckie jak na socjalistę? Możliwości jest dużo. Spin-doktorzy nie śpią tylko myślą. :)
28 września 2007, o godzinie 23:25
Stan
„W taki wieczór szkoda mi także JK, że straci władzę po wyborach, bo przecież bardzo się stara”…
-
Stan, nie życz źle Polsce.
28 września 2007, o godzinie 23:28
Mawar
masz rację żaden z braci Kaczyńskich nie spędził ani jednego dnia w podziemiu, nie ukrywali się. Może wiesz jak szybko ludzie tworzący później PC zaczęli organizować partyjny biznes, który nic nie miał wspólnego z „S”?
28 września 2007, o godzinie 23:28
Mawar,
pełna zgoda jeśli idzie o ocenę poziomu politycznego tych dwóch prawdziwków. Trzeba jednak uczciwie dodać, że kiedy schodził człowiekowi z grzbietu skórcz mięśni, po kolejnej inicjatywie politycznej, to umiał on (Wałęsa) wspaniale rozbawic nie tylko otoczenie polityczne.
Amen
28 września 2007, o godzinie 23:34
Mawar
jaka siła polityczna stoi za tym, który skazywał członków opozycji? Dla ułatwienia podam, że ta siła polityczna dziś rządzi.
28 września 2007, o godzinie 23:37
Mawar
kto dziś mówił o „dziadowskich politykach” a wcześniej o „mordach”? Czy to język „Solidarności”, czy może tych, z którymi „S” walczyła?
28 września 2007, o godzinie 23:47
Mawar
za prostactwo wobec narciarza:
No powiedz kto lepszy ty potomek POWu, Emili Plater i Kasztanki splodzony w podziemiu pospiesznie by zdazyc przed Kozakami.
Czy ja syn Piasta i myszy co zjadla Popiela?
Przestan ludziom zagladac w przodkow ktorych sie nie wstydza.
Jesli twoj Geniusz polityczny znosi „hanbe” bycia potomkiem carskich podoficerow bez wstydu, nie staraj sie byc lepszy.
28 września 2007, o godzinie 23:48
Andrzej
„I nie ma chyba takiej demokracji, w której ministrowie odpowiedzialni w jakiś sposób za służby specjalne, upubliczniają szczegóły życiorysów swoich agentów, nawet gdy ci idą w odstawkę. Ich usuwanie odbywa się po cichu, a nie czyni elementem walki wyborczej”.
-
Każdy szef CIA jest znaną postacią, wielkrotnie prześwietlaną przez media. Dotyczy to takze jego rodziny, nic niejasnego nie mogłoby być nie wykryte. Mimo że szef CIA nie staruje przecież w żadnych wyborach pełni tak specyficzną funkcje, że jest to konieczne. I oczywiscie nie jest żadnym agentem. W tym sensie i Dukaczewski nie był kierując WSI. (Po łacinie ago, agere znaczy: działać, a szef CIA nie tyle działa co kieruje działaniami innych – właśnie agentów, dobrze tego nie mylić). Zupełnie czym innym jest sytuacja, w której szef CIA wysyła agenta na Bliski Wschód, aby – na przykład – zakradł się w szeregi Beduinów. :) Danych osobowych takiego agenta, żywego lub martwego, nie ujawnia się nigdy. Niedawno w USA był skandal, bo ujawniono, mniejsza z jakich przyczyn, dane osobowe agentki CIA pracującej w ambasadzie USA w jakimś kraju zachodnioafrykańskim. Wybuchła megaafera na granicy histerii, demokraci wyciagneli z tego niemałe korzyści polityczne.
28 września 2007, o godzinie 23:51
leszek.sopot
„Mawar
masz rację żaden z braci Kaczyńskich nie spędził ani jednego dnia w podziemiu, nie ukrywali się”.
-
Napisz jeszcze po ile dni ukrywali sie Kuroń, Michnik, Geremek, Mazowiecki jak ich wypuszczono z internatu.
28 września 2007, o godzinie 23:54
Mawar
to ty podziemie utożsamiłeś z ukrywaniem się i obsioczyłeś mnie, że działali w opozycji. Ja jedynie przyznałem tobie rację.
28 września 2007, o godzinie 23:55
leszek.sopot
„Mawar
kto dziś mówił o “dziadowskich politykach” a wcześniej o “mordach”? Czy to język “Solidarności”, czy może tych, z którymi “S” walczyła?
-
Jak najbardziej, to jezyk „S”, zetknałem sie z nim na I Zjeździe S” w Hali Oliwii. Może i ty tam byłes? A festoiwal chamskiej agresji wobec kaczorów od 2 lat to kto? Zielone ludziki winne, czy krasnale ogorodowe?
29 września 2007, o godzinie 00:04
Mawar,
Każdy szef CIA jest znaną postacią, wielkrotnie prześwietlaną przez media. Dotyczy to takze jego rodziny, nic niejasnego nie mogłoby być nie wykryte. Mimo że szef CIA nie staruje przecież w żadnych wyborach pełni tak specyficzną funkcje, że jest to konieczne.
—-
Godne pochwały. I u nas by się to przydało. Należy tylko do tego dodać, że w Polsce odpowiednikiem szefa CIA jest bardziej min. Wasserman niż szef WSI
http://en.wikipedia.org/w.....telligence
29 września 2007, o godzinie 00:07
Edwar D. Dana
-
„Mawar
za prostactwo wobec narciarza”
-
Ty chyba tego blogu nie czytasz, zadowalajac się spijaniem z niektórych ust. Narciarz napisał do mnie (6:19 pm): „Pierniczy to malo powiedziane. Truje i jadzi w typowym ubeckim stylu. Z butow nie tyle wylazi sloma, ile raczej stare szkolenia”.
29 września 2007, o godzinie 00:10
Zgroza, korupcja w warszawskim ratuszu:
http://wiadomosci.gazeta......31472.html
Na szczęście pisopolicja i pisoprokuratura czuwa :)
29 września 2007, o godzinie 00:10
Mawar
zalecałbym Kaczyńskiemu, aby swoje odzywki kierował do konkretnych osób, anie oskarżał wszystkoch poza swoimi o dziadostwo. Dziś sponsonował jako prowokatorkę także kobietę z Łodzi, gdyż ta ośmieliła sie panu i władcy powiedzieć co myśli. Myślisz, że ta kobieta jest zadowolona z nazwanie jej prowokatorką, choć nie ma ona pojęcia kto za nią stoi? Kaczyński wie kto stoi – „wiadome siły”.
29 września 2007, o godzinie 00:23
Mawar
nie musisz na to reagowac drzewem genealogicznym. Tak moze postepuje szlachetka, ale nie prawdziwy PIS arystokrata gienietyczny*.
od prezydenckiej wymowy: Giensi, renke, gieniusz zoliborski, gieniealogia – nauka o potomkach Gieni.
29 września 2007, o godzinie 00:40
Leszek,
Dziś sponsonował jako prowokatorkę także kobietę z Łodzi, gdyż ta ośmieliła sie panu i władcy powiedzieć co myśli. Myślisz, że ta kobieta jest zadowolona z nazwanie jej prowokatorką
—
Ja tam byłbym ostrożny w ocenie tej pani. Jak by ją dobrze przycisnąć to by okazało się, ze zamachnęła się na premiera rzucając kapciem w ekran telewizora, gdy ten był akurat na wizji. Albo dopuściła, aby muchy srały na zdjęcie najjaśniejszego premiera zamieszczone w gazecie. A tego w „praworządnym i demokratycznym” kraju się nie wybacza ;)
29 września 2007, o godzinie 03:13
Ciekawe czy kiedyś doczekamy jak Jerzy Pilch [nie molestuje już 12 letniej wnuczki] przestanie kibicować i założy strój piłkarski (choćby do fotografii) i rozegra mecz w Cracovii, choćby na papierze. Pisze krytycznie, „felietony o kaczyźmie”. Z dwuch wywiadów udzielonych GW w odstępie miesiąca – niezłe, bardzo złe są obydwa, choć są rodzajem takiego blablania z dziennikarzem: ze środy, 29 sierpnia i czwartku, 27 września. Pierwszy nosi tytuł „Klasyka w paru egzemplarzach”, drugi „Lekką ręką ducha nie dotkniesz”. Jak tak dalej pójdzie to w następnym na zdjęciu będzie wyglądał jak babcia klozetowa, a przecież do osiemdziesiątki jeszcze daleko. Tu na zdjęciu gdzie widać koncentrację na gryzieniu pestek słonecznika podobny jest do Tomka Piątka; to z jesieni. Podobno, choć trudno to stwierdzić wierzy tylko w nieszczerość, ale z zastrzeżeniem – posuniętą do poziomu sztuki. gratulujemy
29 września 2007, o godzinie 03:55
Przy okazji – nie życzę nikomu czytającemu tego wybitnego mistrza pióra i przeprowadzającemu wywiad by produkował „rozmowa z… Jerzym Pilchem”, ale jeden tylko wystarczający wywiad. Pisarz nie ma możliwości udzielenia wywiadu gdy nikt prawdziwego wywiadu nie przeprowadza. Czyżby syntetyczność inteligencji Pilcha uniemożliwiała mu udzielania wywiadów w formie konkretnych zagadnień, egzystencjalizmu, egzystencjonizmu i wtedy dopiero będzie mógł się wypowiedzieć człowiek myślący, realny – nie wybitnie inteligentne zwierzę prozatorskie. Poza tym czasy sprzyjają nie tylko zwykłej twórczości, ale krzyczą niemal by ludzie sztuk wypowiadali się jakiego PIS, PO, LID dziś Polska potrzebuje. Ludzie nie związani zawodowo – intelektualnie z polityką są zbyt mało aktywni publicznie jako głos soli tej ziemi.
29 września 2007, o godzinie 08:34
Mawar,
nie dorabiaj sobie legendy podziemnej i AK-owskich genealogii, bo to lipa. Jestes przykładem antykomunisty „dni ostatnich”. I tyle.
29 września 2007, o godzinie 08:50
„Czyste ręce” PiS
http://wiadomosci.onet.pl/wybory2007/1614754,news.html
http://wiadomosci.onet.pl/1614753,11,1,1,item.html
A dla „ciemnego ludu” kiełbasa wyborcza
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
29 września 2007, o godzinie 08:57
Wymachuje drzewem genealogicznym nazywając byłego premiera Mazower….
Zwykły cham i tyle.
29 września 2007, o godzinie 09:14
Mawar przedstawia taką samą legendę jak legenda o Jarku i Leszku, którzy w żoliborskiej piaskownicy (ciekawe kiedy zostanie ogłoszona miejscem kultowym?) obmyślali przyszłe plany rządzenia krajem, w którym jeden będzie prezydentem, a drugi premierem; taka samą legendę jaką otoczony jest w Korei Płn. pewien głaz, przy którym Ojciec Narodu Kim Ir Sen w młodości obmyślał swoje wiekopomne teorie :)
29 września 2007, o godzinie 10:00
Mawar do narciarza2 – 10,31;
Dlatego takich jak ty to ja omijam, dla higieny psychicznej.
Mawarze – czyżbyś nie dostrzegał sprzeczności pomiędzy deklaracją i praktyką? Wykłócasz się z narciarzem z energią i uporem godnym lepszej sprawy. Co ty właściwie chcesz udowodnić?
29 września 2007, o godzinie 10:21
Cała dyskusja w jej ostatnim odcinku świadczy o dużym zmęczeniu wszystkich dyskutantów. Mam nadzieję, że kiedy już wszyscy się prześpią, wezmą prysznic i wypiją kawę – dyskusja powróci na swój normalny poziom. Bez niepotrzebnych wyzwisk, włażenia na drzewa – genealogiczne – i prostackiej pyskówki.
Może sprawdzi się maksyma Scarlet O`Hara – pomyślę o tym jutro.
29 września 2007, o godzinie 11:07
Mawar,11.23
Antykomunisto dni ostatnich. Hala Oliwii….mój boże!?
Wiem za to ze żródeł dobrze poinformowanych, że Aleksander Kwaśniewski napewno nie zapyta swego adwersarza o samopoczucie znanego nam kota.
29 września 2007, o godzinie 12:00
Jasnaanielka, jak idzie ten kawałek z „Budki Suflera” cośtam „znowu w drogę…”? Nie wiem czy chce mi się iść na wykład o strunach, ale jeśliby ktoś chciał mnie spotkać to będę jutro przed telebimem. No i co z tą kampanią? Komu notowania rosną, komu spadły? Czy stać ich tylko na szkalowanie posłanki Beger? Przecież premier wytrawnie już wyjaśnił na czym polega rzecz. Możemy oczywiście przekształcić demokrację na trybunałokrację, ale to „tylko na prośbę samego PIS”. I to jest ten faszyzm? Poprostu dziwny autorytarny rząd nam się trafił.
29 września 2007, o godzinie 12:05
Mawar
rysując b. pobieżnie życiorys J. Kaczyńskiego zasugerowałeś, że miał on być jedynie szefem cenzury lub woj. elbląskim. Chyba umkło tobie, że 10 października 1989 r. został on przez Wałęsę mianowani red. nacz. najważniejszego, legendarnego – bo jedynego ogólnopolskiego pisma „S” z 1981 r. – „Tygodnika Solidarność”. Wałęsa dał mu wolną rękę. Oburzyło to zatrudnionych tam ludzi. Część zespołu w proteście odeszła, gdyż ich zdaniem zmiana kierownictwa nastąpiła w sposób znany z PRL – szefa przywieziono im w teczce. Czy funkcja szefa tysola to było mało? Jeśli funkcja szefa dla Michnika to miałaby być zapowiedź mordu na niepodległości Polski, to funkcja Kaczyńskiego była pewnie zapowiedzią odrodzenia. Tylko dlaczego Kaczyński doprowadził tygodnik do upadku? Kaczyński mógł wypromować tygodnik na najbardziej opiniotwórcze pismo w Polsce. Mógł zdobyć taką samą pozycję jaką zdobył Michnik. No cóż, spieprzył swoją polityką dorobek tygodnika, który stał się niszowatym nic nie znaczącym pisemkiem, wciąż dojącym kasę z komisji zakładowych „S”. Tygodnik stał się w następnych tygodniach tym samym czym była „Trybuna Ludu” – organem partyjnym. Tak się skończyła walka Kaczyńskiego o wolność słowa w Polsce. Tygodnika używał tylko do tego by przysrać Mazowieckiemu i wzmacniać partyjną propagandę. Temu samemu celowi podporządkowano w Gdańsku „Tygodnik Gdański” i „Gazetę Gdańską”. Wolność prasy po 1989 skończyła się zanim się zaczęła. Prasą tzw. solidarnościową zaczęli rządzić polityczni decydenci.
29 września 2007, o godzinie 13:31
Leszku,
jakie to smutne….
Chciałoby się powiedzieć – miałeś chamie złoty róg.
29 września 2007, o godzinie 14:01
Narciarzu (8:07) dziwne, ale takiej odpowiedzi sie spodziewałem.
Leszku (12:05) co zostało z „Tysola” widzimy, ciekawe czym zakończy sie zarządzanie krajem. Na razie socjotechnika na potęgę, żeby tylko nie utracić władzy. Az ręce świerzbią, żeby zobaczyć co tam pod dywanem.
29 września 2007, o godzinie 15:45
Bartoszewski jest niesamowity, może gdzieś będzie jego przemówienie nagrane i do ściągnięcia w internecie – ściągnę go sobie na kompa:)
Właśnie oglądam i słucham jego przemówienie w Krakowie na konwencji PO.
29 września 2007, o godzinie 15:48
http://www.rzeczpospolita....._a_12.html
W Rzeczypospolitej tym razem Tomasz Burek.
Facet co kiedys dzielnie stawal (pisze to z cala powaga) ale ktory nadal „staje”. Jego waleczne pozy i ciosy w powietrze przyprawiaja o smutek i niepokoj.
Na poczatku rozmowy zdaje sie byc trzezwy, nie daje sie poderwac do lotu gziego pegaza wzorem Rymkiewicza, nie bezczesci pamieci wlasnej babki jak Killar, ktory to wlasnej babce przypisal postmortem pro Rydzykowe sympatie.
Zdaje sie ze sie troche wstydzi za kolegow, wzdycha:”trudno znaleźć odpowiednie słowa do opisania tego, co się dzieje”.
Ale znajduje slowa, co prawda brzmia nieomal neoklasycznie:”Życie stało się lepsze, życie stało się weselsze”. Ludzie maja weselsze oblicza. Nie tylko, bo oto „zniknęło ostatnimi czasy owo napięcie, które towarzyszyło rozwojowi społecznemu w pierwszej dekadzie po upadku komunizmu” Bajka po prostu. Znaleziono „symboliczny klucz do sekretnych mechanizmów rządzących rzeczywistością III RP”.
Bylo tak: Zloto weszlo do Srodmiescia, a lud musial z Lesnej Podkowy dojezdziac WKD. Ale Rywin te dewiacje obnazyl swym happeningiem.
” Zabrakło (za PRL)w koncesjonowanym obiegu publicznym dobrych wzorów zachowania się wobec komunizmu, polegających na jego radykalnym odrzuceniu”
skarzy sie Burek na PRL. Jeremjada burkowa to skarga odkrywcza na miare skargi na tchórzofretke, ze zabija kroliki.
„Uważałem III RP za swego rodzaju konieczność.” przyznaje chyba ze wstydem Burek. Ale otrzezwial Burek. Rozejrzal sie i co zobaczyl?
Zobaczyl ze III RP nie nadaje sie na cmentarz:
„mnie bardzo niepokoiło, że nie jest miejscem(III RP), w którym czulibyśmy się nie tylko my, żyjący, dobrze, ale w którym również czuliby się dobrze wszyscy nasi zmarli, tzn. wszyscy Polacy, którzy kiedykolwiek żyli.”
A no rozproszyc prochy przodkow po diasporze, a moze od razu pochowajmy w dolinie Jozafata. Ale emigracja przodkow sprawy nie rozwiazuje. A ci co po nas, nienarodzeni? Tez by sie czuli zle. Burek
podejmuje sie ciezaru reprezentacji wszystkich zygot ,ba nawet wszystkich haploidalne gamet, meskich i zenskich, po rowno, bo Burek meskim szowinista nie jest , panie przodem przepuszcza, nigdy tylem.
Z pewnym zaskoczeniem przyjmuje informacje Burka ze chocholy maja rece. No tak, jesli na skrzypeczkach potrafia zagrac…?
Za przyczyna tych raczastych chocholow Burek popiera PIS rownie goraco jak kiedys Olszewskiego,a jeszcze dawniej PPS Lipskiego.
Bo chocholy to „byty falszywe”, ktorym PIS wydziera z lap zycie narodowe. Chocholy to grozne stwory.Sa „pustym strojem, pustą skorupą, pałubą” „Chochoły, byty fałszywe posiadają naturalny dar fałszowania rzeczywistości”.
Tak oto przenosi nas Burek w swiat swej fantazji, gdzie puste stroje, skorupy, paluby, a moze i puszki po starych szprotach, nabieraja zycia. Z Podkowy Lesniej, przenosimy sie w krainie zaczarowana przez Zlego Kwacha, zmieniona w ponury Swiat Michnikowszczyzny. Jest Chochol i Strach na Wroble, Blaszany Drwal i co najwazniejsze Tchorzliwy Lew.
Terapeutka podajaca sie za Dziennikarke, ale moze tez i kolezanka z terapeutycznej grupy ( w tej konwencji nic nie wiadomo) pyta z cicha pekl:
„No tak, zaraz pan powie, że Kaczyński ma złoty róg”
Jak to, jak zawsze w takich wypadkach zwykle bywa, Burek staje sie czujny chytry blysk w oku i ….
„Nie, na użytek tej rozmowy wystarczą chochoły”
Burek jest oczytany. Wie ze zloty rog mozna zgubic. Nie to jednak go przeraza. On pamieta co na koniec zanucil Chochol Byt co prawda Pusty, ale dla Burka polonisty, realny jak Pies Baskerville’ow.
Oto okazac by sie moglo, ze to nie Kordian niesie zloty rog by
odkwasnic zmichniczona Kraine, a jak nie Kordian to kto?
Dziennikarka (?) odchodzi. Burek zostaje gleboko pograzony w swej glowie.
29 września 2007, o godzinie 16:42
Kolejny przedstawiciel „ideowej lewicy” w ciepłych słowach wypowiada się o LiD:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62168
W LiD są ludzie, którzy zaprzedali duszę. SLD stracił poparcie, to się uczepił kilku ludzi z opozycyjnego establishmentu. Uważają za zaszczyt, że mogli się przykleić do grupy bankrutów politycznych spod znaku dawnej Unii Wolności. Dla mnie to żenujące. Przoduje tu b. prezydent Kwaśniewski.
29 września 2007, o godzinie 16:46
I następny:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62165
„Polityk postanowił też dodatkowo dopiec Olejniczakowi. Jak? Wezwał wczoraj na debatę wszystkich swoich kontrkandydatów, którzy startują z numerem jeden z łódzkich list i – jak sam zaznaczył – mieszkają w Łodzi lub są z miastem związani. Wynika z tego, że były premier wezwał do debaty m.in. minister pracy Joannę Kluzik-Rostkowską z PiS, Mirosława Drzewieckiego z PO, Mirosława Orzechowskiego z LPR. Ale nie Wojciecha Olejniczaka, który z Łodzi kandyduje „gościnnie”.
Miło się patrzy jak lewactwo wszelkiej maści skacze sobie do gardeł…
Do tej pory charakterystyczną cechą polskiej prawicy były ciągłe podziały i wojenki. Teraz jakby nastąpiła zmiana. Ciekawe czemu…
29 września 2007, o godzinie 16:53
Premierowi na mózg padło
Właśnie obwieścił w Szczecinie, że Nimcy dążą do rozbiorów Polski i chcą ustanowić swoją granicę z 194 roku. Bartoszewski ma rację nawołując do usunięcia od władzy senne demony i matołów.
29 września 2007, o godzinie 16:55
Zjadło mi. Chodzi o Niemcy i granicę z 1914 roku.
Jeśli ktoś na blogu będzie twierdził, że Kaczyński nie rozbudza antyniemieckich, a więc i antyeuropejskich fobii to powiem, że jest ślepym osłem.
29 września 2007, o godzinie 17:05
Leszku,
to co gada Kaczyński to są slowa czlowieka śmiertelnie przerażonego, że straci władzę i że będzie mu wystawiony przez Rzeczpospolita rachunek za dwa lata niszczenia obrazu kraju i instytucji demokratycznych. On wie, że jak przegra to będzie musiał zapłacic za notoryczne gwałcenie prawa i Konstytucji. Jest przerazony i wzywa na pomoc wszystkie najbardziej absurdalne, głupie i szkodliwe dla kraju strachy, żeby jeszcze kogos przestraszyc Platformą i Tuskiem, żeby jeszcze jednego czy parę wyborców po prostu oszukać strachem. To jest paranoidalne przerażenie. To nie jest juz zimna kalkulacja. On sie boi i ma czego. Mam nadzieję, że zabrnie w takie głupstwa, że nawet dla matołków będą one oczywiste, choć może nie dla mawara i minera.
29 września 2007, o godzinie 17:06
Leszku
Z czternastego?
No to dla premiera dobrze. Warszawa przypadnie Bialorusi. Bedzie u siebie.
29 września 2007, o godzinie 17:21
Jakies oredzie w telewizji bedzie. Nie doslyszalem czy L czy J.
Wie ktos o co idzie?
29 września 2007, o godzinie 17:42
Panie Waldemarze
On nie jest przerażony. On jest w swoim żywiole, on po prostu tak chce żyć – przemawiać a lud ma mu klaskać. Zawsze o tym marzył. Ma rację Bartoszewski, że dla premiera potrzebny jest psychiatra i dlatego odsyła pytających go o opinię ludzi do europosła Klicha, który jest psychiatrą, a tylko psychaitra może wytłumaczyć to, co się u nas dzieje. Ma rację też gdy radzi, że jak najszybciej trzeba uzdrowić służbę zdrowia bo dla rządzących trzeba utworzyć placówkie specjalne.
Panie Waldemarze, to nie jest przerażenie. Jarosław Kaczyński taki był i jest. Zawzięty, arogancki, z pogardą mówiący o tych, którzy mu nie klaszczą. Będzie zawzięcie walczył. On nie ma pojęcia o polityce jako o pracy dla dobra wspólnego. Dla niego polityka to walka o władzę by władzę wykorzystać na walkę z opozycją. Argumentów dla tej walki szuka w każdym możliwym miejscu – w Niemczech i Rosji. Nie chce porozumienia, nie zna takiego słowa. On musi niezależnych zniszczyć i podporządkować.
29 września 2007, o godzinie 18:25
Propagandówka PiS -u
Jola Kowalewska w sobotniej wkładce regionalnej w Szczecinie do GW , przedstawia m.in. Leszka Dobrzyńskiego Szefa PiSu w regionie takimi słowy .
„Działacz podziemnej Solidarności Walczącej ,nieprzejednany antykomunista ” . Wszystko byłoby OK ,gdyby nie to, że to maturzysta z drugiej polowy lat 80-tych i anonimowa postać tamtego czasu .
Coż to mógł z niego za NIEPRZEJDNANY ATYKOMUNISTA .Słabiutki z matematyki ,może na tym polu odgrywał sie psychicznie? .On jest posłem tej kadencji
Znam pania Jolę , LD to jej kolega szkolny .
Kombatantów nam przybywa , co jest klasyczną prawidłowoscią w Polsce we wszystkich ruchach od prawicy do lewicy . Marszałek Piłsudzki wzychał ,ach gdybym Ja ich miał w tej I kadrowej wszystkich którzy mówią,że byli ze mną !.
29 września 2007, o godzinie 18:55
Waldemar
nie najwyższych lotów GW zatrudnia też w Gdańsku. Nikt z nich, że tak powiem, prochu nie wąchał, a raz po raz się mądrzą jakimś tekstem o bohaterach stanu wojennego. Ech, młodzi dziennikarze GW najczęściej po prostu przepisuyją gotowe życiorysy kandydatów i bez weryfikacji piszą to co oni mówią. Nikt w tych redakcjach nie jest w stanie cokolwiek zweryfikować.
29 września 2007, o godzinie 18:56
Piękne! Miner przedstawiający Ikonowicza jako autorytet! Tak trzymać. LiDka nie dość lewicowa – powiedzieli Bracia Syjamscy w wierze: Miner i Ikonowicz. Brawo!
Edwarze!
Ty nie masz co analizować, tylko teksty Joanny Lichockiej? Nie masz niczego ciekawszego do roboty?
Dla mnie Kaczyński tak chce władzy, że jak będzie musiał, to sprzymierzy się i z Lidką i z Millerem. A wytłumaczy wszystko ustami swoich wiernych wielbicieli, głównie na literę M.
29 września 2007, o godzinie 19:07
Torlinie
Burka ze tak powiem „znawalem” dawno, dawno temu. To po „zajomosci”. Jestem skorumpowany.
29 września 2007, o godzinie 19:32
Miner,
ad. wypowiedż 4:46 pm
- zapomniałeś o jednym, mianowicie o tym, że Miller publicznie oświadczył iż Olejniczak nie jest dla niego rywalem, on z nim nie walczy o wejście do Sejmu, czy gdziekolwiek ale idzie obok. Walczy z PiS i jest w opozycji wobec PO. Więc nie ma po co z nim debatować.
Miller nie chce stwarzać w kampanii wyborczej wrażenia dwóch zwalczających sie partii lewicowych, a przecież na to cała gawiedź czeka – na rzucenie się do gardeł Millera i Olejniczaka!
Nie doceniasz Millera. Jak go znam, w taki cyrk nie da się wciągnąć.
To doświadczony polityk.
29 września 2007, o godzinie 19:48
Ale mnie premier rozbawił!!!
Kaczyński z tymi granicami polsko-niemieckimi w Szczecinie trafił jak kulą w płot, bo szczecinianie nie raz i nie dwa stwierdzali żartobliwie, że im granica niepotrzebna, a do Niemiec chętnie się przyłączą.
Groźby premiera o polsko-niemieckiej granicy z 1914 roku akurat tutaj w Szczecinie, nikogo nie martwią a ich spełnienie wielu by nawet ucieszyły.
Tu, na co dzień, ludzie żyją w dużej symbiozie z sąsiadami zza Odry. Niemcy czują się tutaj jak u siebie, tak samo Polacy na drugiej stronie Odry Ba! nawet zakładają swoje firmy w Niemczech, wykupują mieszkania itp.
Przecież za nie całe 5 euro to ja mogę kilka razy dziennie autobusem ganiać te 30 km do Pasewalku na zakupy. Tak, jak Niemcy do fryzjera i na rynek czy koncerty do naszej filharmonii.
Że też premierowi nikt nie wytłumaczy, jak te sprawy transgraniczne wyglądają naprawdę.
Samych idiotów ma ten człowiek wokół siebie. A potem gada takie dyrdymały.
Średnioa wieku w Szczecinie to niewiele ponad 30 lat!!!
Kogo Pan straszy Panie Premierze?!
Toż to zaraz 3/4 mieszkańców miasta orzeknie że owszem, z chęcią, chcą mieć Szczecin w Niemczech.
29 września 2007, o godzinie 20:21
Zofio :
To dobrze , że Premier nic nie wie o pogłębiających się procesach osmozy w naszym regionie . Im głośniej wypowiada te głupstwa, tym bardziej śmieszny .Tylko go u nas w Szczecinie cytować i cytować , a to najlepsza wyborcza propaganda p-ko Pisowi . Pamiętam, a Ty sama pisałaś jak śmieszny był Gosiewski w swoim wystąpieniu na niezapomnianym zlocie żaglowców . Gosiewski i J.Kaczynski występując w Szczecinie zachowują sie jak Józef Beck, zapominaja jedank ,że to inne czasy ,inny wiek i nie o „Guziki” tu chodzi , tylko o dynamiczną rywalizację z pożytkami codziennymi dla mieszkańców Nadodrza po obu stronach .
29 września 2007, o godzinie 21:34
” On wie, że jak przegra to będzie musiał zapłacic za notoryczne gwałcenie prawa i Konstytucji.”
;
Czy uważa pan, że bardziej niż pan i żydowscy dziennikarze pańskiego przyjaciela? Brak panu elementarnego wstydu.
;
” Mam nadzieję, że zabrnie w takie głupstwa, że nawet dla matołków będą one oczywiste”
;
Nadzieja to uczucie ludzi bardzo zaangażowanych. Przemawia przez pana ślepy stadny instynkt przetrwania, waszej litej skały postesbeckiej i samozwańczej elity RP. Szkoda patrzeć.
29 września 2007, o godzinie 21:39
Torlinie (6:56), gdy „ojczyzna w niebezpieczeństwie” to walczyć trzeba ramię w ramię nawet z Lidką.
Nareszcie PO postarała się o kogoś „z jajami”.
Słuchanie Pana Bartoszewskiego to miód dla serca. Słuchanie jego adwersarzy w ciągu najbliższego tygodnia powinno zaspokoić najwybredniejsze gusta miłośników kabaretu.(to już tyle lat, a zawsze tak samo)
29 września 2007, o godzinie 22:05
Mały Józiu,
piszesz w odpowiedzi na stwierdzenie:
” On wie, że jak przegra to będzie musiał zapłacić za notoryczne gwałcenie prawa i Konstytucji.”
„Czy uważa pan, że bardziej niż pan i żydowscy dziennikarze pańskiego przyjaciela? Brak panu elementarnego wstydu.
Otóż z tymi żydowskimi dziennikarzami to Józiu raczej uważaj, bo możesz komuś nacisnąć na odcisk.
Otóż niejaki junkir, na forum Onetu.pl dość składnie dowodzi iż bracia Kaczyńscy, są ….potomkami Żydów-ewangelików reformowanych, zarówno po mieczu, jak i kądzieli a rodowód sięga Rosji i carskich oficerów tej nacji i wyznania.
Tak się składa, że bracia Kaczyńscy są rzeczywiście potomkami owych osób, jakie w swoim wywodzie wymienia ów junkir. Oficerowie rosyjscy w służbie cara – owszem byli.
Co do reszty – nie wiem, ale tak być może.
Mnie to zupełnie nie przeszkadza, ale co Ty poczniesz, jak sie okaże, ze to prawda iż Kaczyńscy zarówno ze strony matki, jak i ojca są po prostu Żydami lub ich potomkami.
29 września 2007, o godzinie 23:13
mały józiu – bądź grzeczny, bo zawołam ojca, a on ci odepnie klapę u spodenek i da parę klapsów na gołą…
Skoro wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy, to czego się dziecko czepiasz?
Tu piszą dorośli, którzy mają jakieś poglądy. Wszystko jedno jakie, ale je mają.
Moje oklaski dla EdwarDa za piękną recenzję wywiadu z Burkiem.
Ty mógłbyś książki pisać.
30 września 2007, o godzinie 06:31
Jasnaanielko
Dziekuje.
30 września 2007, o godzinie 07:26
Nie ma we mnie zlosliwej radosci z powodu wypowiedzi Bartoszewskiego, tej o dewiatach.
Poczulem raczej strach. Nie strach fizyczny, ale intelektualny.
Bartoszewski jest dla mnie rodzajem kaplana, swieckiego kaplana Rzeczypospolitej. Kaplana Rzeczypospolitej jako wspolnoty w kulturze, jezyku, historii. Swiadomie wybieram dla niego kaplanstwo Rzeczpospolitej, nie Polski. Patriotyzm wylacznie polski wydaje mi za ciasny, za szary. W nazwie naszego panstwa Polska to tylko przymiotnik, przypadlosc. Wazny naprawde jest rzeczownik. Tak to czuje.
Bartoszewski to zapalczywy Starzec, podobnie jak wielu innych Wielkich Starcow.
Ogarnia ich czasem gniew, na widok kiedy to czego strzega jest ponizane, brudzone, osmieszane.
Mozemy obecna wladze krytykowac, wymyslac na nia.
Tak czynia obywatele kazdej Rzeczypospolitej. To jest, zgoda ze czasem drastyczna, codziennosc.
Nie co dzien jednak sie zdarza, ze na mownice wychodzi Pontifex Maximus i przeklina, ekskomunikuje. Bartoszewski uczynil to po stokroc slusznie.
Boje sie jednak o skutecznosc tego przeklenstwa. Bo jesli okaze sie ono bezsilne, to Rzeczpospolitej bedzie jeszcze mniej, jesli wogole bedzie.
Wiecej za to bedzie plemiemia zgromadzonego w tlum razem ze swymi stadami bydla i swin. Bedzie jeszcze wiecej smierdzacych smieci.
30 września 2007, o godzinie 10:22
Edwar D. Dana (wrzesień 30th, 2007 at 7:26 am )
Nie podejrzewałem cię o taki potencjal grafomaństwa. :)
30 września 2007, o godzinie 10:58
Waldemar Kuczyński
-
„… to co gada Kaczyński to są slowa czlowieka śmiertelnie przerażonego, że straci władzę i że będzie mu wystawiony przez Rzeczpospolita rachunek za dwa lata niszczenia obrazu kraju i instytucji demokratycznych”.
-
Galopuje pan ostro, ale donikąd. Smiertelnie przerażony jest, powiedziałbym, raczej pan, panie ministrze, bo jak inaczej ocenić potok iracjonanych opinni jaki od dłuższego wylewa się pani spod pańskich palców. Proszę zerknać do ostatniego sondażu SMG/KRC (na próbce 1,5 tys. osób), który potwierdza stary trend:
„Wybory wygrałaby Platforma Obywatelska z 34,7 proc. poparciem. Na drugim miejscu znalazłoby się Prawo i Sprawiedliwość, na które chce głosować 33,8 proc. respondentów. Trzeci wynik uzyskałaby Lewica i Demokraci – 11,8 proc.
http://serwisy.gazeta.pl/.....32958.html
Czy z tego można wyciągnać wniosek o przerażeniu Kaczyńskiego, tym bardziej, że lektorat PiS jest tradycyjnie niedoszacowany?
Jest pewna paralela między dygnitarzami obozu sanacyjnego II RP i III RP. I jedni i drudzy do końca przekonani byli, że wszystko było jak w najlepszym porządku, naród po rękach powinien ich całować, a nie rozliczać za porażki.
30 września 2007, o godzinie 11:10
Polski parlament, Sejm i Senat stanowią przede wszystkim prawo i pod tym kątem winien mieć dobranych naszych przedstawicieli. Przeglądnęłam, co mi partie w tej materii oferują do wyboru z mojego, sczczecińskiego okręgu.
Można się załamać.
Oto, kogo mi partie wystawiają:
Jakaś kuriozalna partia pn. Polska Partia Pracy – kilku techników (analityki medycznej, chemii, medycyny), traktorzystę z Katowic, taksówkarza z Warszawy, inżyniera-górnika z Tych, sklepikarza z Rudy Śląskiej. Co oni maj wspólnego z okręgiem szczecińskim – nie mam pojęcia.
LPR – ex-ministra gospodarki morskiej występującego w roli adwokata. Jedyny prawnik w zestawie, poza tym – urzędniczka z miasteczka powiatowego, kilku studentów, technik budowlany, informatyk, kilku przedsiębiorców i 1 ekonomista.
PO – jedne ex-posel (zawód-polityk), drugi wpisał rzeczywisty zawód, tylko 1 prawnik, kilku studentów, techników i nauczycieli i cała bohema: muzyczka, art. plastyk, i aktor oraz swoiste kuriozum – politolożka ze wsi Błotno.
PiS wcale nie lepsze. Tylko 1 prawnik (adwokat ze Szczawna) i 1 nauczyciel akademicki, oraz inżynierowie („elektryczni”, rolnictwa, mechaniki), kilku nauczycieli z powiatów, lekarze, weterynarze oraz byli posłowie, określający się jako zawodowych politologów, w tym sekretarz generalny PiS.
,b>PSL – wystawia: 2 prawników, 2 bankowców, 2 naukowców, 1 oficera policji, kilku ekonomistów, rolników, lekarzy, weterynarzy, nauczycieli. Oraz 1 politologa, szefa lokalnych struktur partii oraz 1 artystę plastyka.
Samoobrona – 2 politologów, w tym jeden ex poseł, 2 prawników, 1 księgową oraz przedsiębiorców, rolników, ekonomistów i prawie 80-letniego emeryta.
LiD,/b> 2 politologów, w tym sekretarza generalnego SLD, dużo inżynierów i ekonomistów z wyższym wykształceniem, emerytowanego, blisko 70-letniego dziennikarza, jednego wilka morskiego (nawigatora) i znowu – tylko 1 prawnika.
Senatorowie: tu wybór jest tragiczny. Jest 1 prawnik (LiD), dziennikarz i obecny radny w Świnoujściu, znany nie tylko we własnym mieście jako człek raczej niepoczytalny (LPR), technik-lakiernik (LPR), rolnik (PO) oraz ex poseł, występujący jako politolog (PO) i ex senator – historyk (PiS).
30 września 2007, o godzinie 11:16
leszek.sopot
„Premierowi na mózg padło”.
-
A moze on Leszku tylko ciebie osobiście prowokował do tego wpisu na blogu Kuczyńskiego?
-
Właśnie obwieścił w Szczecinie, że Nimcy dążą do rozbiorów Polski i chcą ustanowić swoją granicę z 194 roku.
-
Naprawdę tak powiedział? W 194 r. w UE panowal komisarz Clodius Albinus, były dowódca legionów NATO w UK, a Germanie pokonani wczesniej przez innego komisarza UE, Marka Arelusza, nie byli już zbyt groźni. :)
-
Bartoszewski ma rację nawołując do usunięcia od władzy senne demony i matołów.
-
Bartoszewski jest juz stary i wiele można mu wybaczyc, ale ty Leszku jesteś w sile wieku i nie załuzyłeś na życie w Rywinlandii.
30 września 2007, o godzinie 11:41
Kolejny „gigant” myśli lewicowej:
http://lukaszfoltyn.salon.....index.html
Niestety dzisiaj poza sporem dotyczącym peryferiów głownych problemów społeczno-gospodarczych, nie ma różnic pomiędzy PiS, PO, a nawet LiD. Ludzie z PiS i PO sami przyznają że niewiele ich różni. Podobnie LiD i PO.
Jeżeli LiD to „PO bis” a PO to „PiS bis”, to jaka nadzieja z tego wybierania LiD przeciw PiS Szanowny Panie Waldemarze Kuczyński?
30 września 2007, o godzinie 11:59
Mawarze,
kulturalny człowiek,
po pierwsze – nie zagląda ludziom w metryki (oraz w rozporki),
po drugie – nie musi nikomu wybaczać, gdy ten mówi prawdę.
To a propos Twojego stosunku do p. Bartoszewskiego.
Czy musisz na każdym kroku publicznie udowadniać,że takim ludziom jak Bartoszewski nie dorastasz do pięt
Taki sadomasochizm, taka autosekcja – nie jest zbyt apetycznym widowiskiem, oszczędź go nam.
Jak musisz już mieć widownię, to rob to przed lustrem we własnej łazience.
***
Na temat prowadzenia polityki zagranicznej nie na kolanach, ale z hardym karkiem, jaką lansuje premier Kaczyński – polecam efekty owej polityki w sprawie łowienia dorszy na Bałtyku, bo w tej materii mamy istne Waterloo.
Oto efekty pojmowania polityki zagranicznej przez premiera Jarosława Kaczyńskiego.
http://sophico.blog.onet......index.html
Masz kliniczny pokaz jak Polska z premierem włącznie i jego gabinetem na własne życzenie zrobiła z siebie publicznie durnia, nie omijając nawet takiego widza jak – szef Komisji Europejskiej.
Lepiej już Polska nie mogła się ośmieszyć.
Zamiast dyskredytować prof. Bartoszewskiego głupimi uwagami na forum, raczej się zastanów kto wpuściła Jarosława Kaczyńskiego w takie maliny.
Mnie wcale nie cieszy ani bawi fakt, że premier polskiego rządu wychodzi na prowincjonalnego idiotę przed takim człowiekiem jak przewodniczący KE – komisarz Barroso.
30 września 2007, o godzinie 12:34
Mawar
rywinlad jest tożsamy kaczorlandem: czy układy i układziki, zasada „ręka rękę myje”, preferowanie dupowatych kolesi na stołkach, premiowanie „towarzysza szmaciaka” – nie zostały podniesiona do roli konstytuującej kaczorland?
30 września 2007, o godzinie 12:40
Znalazłem internetowe wydanie programu Tomasza Lisa „Co z Polską”. Nie potrafię umieszczać linków, ale chętni ogladnięcia na pewno znajdą.
30 września 2007, o godzinie 12:56
Światopogląd – również polityczny P. Ikonowicza nie przekroczył cezury końca XIX wieku, – czasów powstania SDKPiL oraz początków PPS.
Powoływanie się na jego przemyślenia i tezy przez niego głoszone jako na tezy ludzi prezentujących orientację lewicową obecnie, jest równie anachroniczne (eufemizm) jak i sam autor.
Pan Ikonowicz znalazł sobie miejsce poza murem wyznaczającym granice lewicowości anachronicznej.
Życie zresztą pokazało p. Ikonowiczowi gdzie jest jego miejsce. Tyle, że pan Ikonowicz nie może tego zrozumieć, nie może zrozumieć, że mamy już XXI wiek i lewica od 1893 r cokolwiek się zmieniła.
PS. „Ciekawe” spostrzeżenie: nie ma różnic pomiędzy PO i PiS; nie ma różnic pomiędzy PO i LiD. Ergo PiS, PO i LiD to to samo, – nie ma między nimi żadnych różnic.
Zostają: PSL, LPR i Samoobrona jako autentycznie wyróżniające się i odróżniające się między sobą partie.
Wywiódł ktoś bardziej kuriozalną konstatację ?
30 września 2007, o godzinie 13:51
Już od dłuższego czasu zastanawiałem się, kto głosuje na PiS. Miałem swoje podejrzenia, ale mój dzisiejszy pobyt w Lesie Kabackim wzbudził moje przerażenie. Jak zwykle po biegu poszedłem sobie na kaszankę i na piwo, a obok dwóch młodych ludzi z PO rozdawało swoje ulotki, gdyż kandydowali do Sejmu. Na szczęście dla nich dyskusje były przy stolikach, tak że nie musieli słuchać, ale do moich uszu to wszystko dochodziło i docierała do mnie powoli tragiczna prawda. Kaczyńscy poruszyli w narodzie bezmiar kompleksów, zawiści, nienawiści, obelg, kłamstw, mitów i beznadziei.
Wszyscy ludzie siedzący byli zgodni, przekrzykiwali się mówiąc to samo i wszyscy zgadzali się ze wszystkimi: to wszystko złodzieje, skąd tyle samochodów na ulicach, nakradli się, skąd tyle willi, emeryci nie mają na lekarstwa, Tusk to jest Niemiec, chce oddać pół Polski Niemcom, nawet ryb nie pozwalają nam łowić, to przez nich młodzież wyjeżdża. Należy im zabrać, zabronić, zakazać, wszyscy mają jednakowe żołądki, ja na lekarstwa nie mam, a on sobie, panie, co pół roku kupuje nowego mercedesa.
Tak, Droga Zofio. Tak Drogi Edwarze, Piotrusiu, zeenie, Narciarzu, Głosie, Andrzeju, Leszku, Lexie. To jest wyborca PiSu. I do niego żadne logiczne argumenty nie dojdą, bo Wam zawsze powie, że tamten ma, a on nie.
30 września 2007, o godzinie 14:15
Słuchałem prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego. Bardzo dobre przemówienie i przede wszystkim wizja Polski i program Polski zyczliwej dla siebie samej. Dwa lata rządów Kaczyńskich, bo nawet nie PiS pozbawiły Polskę tego koniecznego do normalnego zycia w kraju składnika. Mam nadzieje, że on wróci po 21 października.
30 września 2007, o godzinie 14:21
Postanowiłam pójść śladem Zofii i przejrzałam listy kandydatów do sejmu i senatu, którzy mają nam stanowić PRAWO.
PiS; na 28 kandydatów – 3 prawników.
Poza tym:polityk – 2; ekonomista – 3; nauczyciel -4; przedsiębiorca – 1; rolnik, urzędnik państwowy, lekarz wet. kierowca, kolejarz, inż. mech., tłumacz, kurator sądowy, administratywista?, geograf, filolog, pedagog.
- Do senatu – polityk, nauczyciel, lekarz.
……..
PO – 28 kandydatów – 3 prawników.
Poza tym; parlamentarzysta – 5; pracownik samorządowy – 1; inż.mat. – 1; politolog – 1; nauczyciel – 5; przedsiębiorca – 1; aktor, muzyk jazzowy, trener pływania,inż.elektryk, dziewiarz, leśniczy, dziennikarz i mgr ochrony środ. – po 1.
- Do senatu – parlamentarzysta – 2; nauczyciel akad. – 1.
………
LiD – 26 kandydatów – 2 prawników.
Poza tym; inspektor pracy – 1; administratywista – 1; księgowa – 1;
inż. geodeta,inż. rolnik, inż. melioracji, inż. leśnik, inż. kształt. środowiska – po 1; urzędnik państw. – 3; dziennikarz – 2; pedagog,
nauczyciel, politolog, matematyk, zootechnik, technik sztuk plastycznych, lekarz, ekonomista, zootechnik, przedsiębiorca – po 1.
- Do senatu – ekonomista i dziennikarz z Ubocza.
……..
Dalej już nie warto cytować, bo i po co?
Chyba tylko należy wznieść nasz staropolski, małorolny okrzyk:
A INO OLABOGA WCIÓRNOŚCI DELKO!!!
30 września 2007, o godzinie 14:48
Torlinie,
jest gorzej. Mam koleżankę mniej więcej w moim wieku, ongiś mieszkałyśmy po sąsiedzku mnóstwo lat, córka znanego profesora, arystokratą z obco brzmiącym nazwisku. Dziewczyna po studiach, ale przy mężu, matka jednego syna, mąż też wyższe studia, poniżej dyrektora czy prezesa w czasach komuny i po – nie schodził.
Jako, ze ongiś tez pływał, świat mu nie obcy.
Państwo już na emeryturach, mający wiejską rezydencję pod Szczecinem. Syn po studiach prawniczych w innym końcu Polski, żonaty z 4-ką dzieci i na intratnej posadzie w instytucji państwowej.
- Nie wiem, nie pamiętam jakie są Twoje poglądy polityczne – zagaja mnie, gdy wychodziła z mężem z konwencji PO, – ale wprawdzie mąż to, jak widzisz PO, ale ja jestem prawdziwa prawicówka, no wiesz taka stara inteligencja i jak Nelly Rokita, to ja z PiS!
- Przecież nie jesteś z Żoliborza – mówię patrząc się na nią osłupiała! Ona na to zupełnie poważnie:
- Nie ma w Polsce prawdziwej inteligencji, musimy się wspierać. – Nelly jest fantastyczna! Prawdziwa inteligencja.
Więc przyjmij, że w gronie wielbicieli PiS są paniusie z towarzystwa w wieku balzakowskim, córki różnych przedwojennych inteligentów i tzw. „dobrze urodzonych,” które wprawdzie popełniły mezalianse, ale swoich chłopów miał w komunie na wysokich stanowiskach, i jak Kaczyńscy nigdy nie zaznały krzywd ancien regime.
To specyficzny gatunek pieszcochów komuny.
30 września 2007, o godzinie 15:07
Lider LiD zwycięża!!! Tyle, że w kategorii „najprzystojniejszy polityk”
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62252
I co tu zrobić… przywódca jedynej partii, która jest szansą na „dekaczyzacje” Polski okazuje się być uważany za uczciwego przez 6,5% ankietowanych!! Paniw Waldemarze!! Więcej propagandy!! Przecież coś z tym musi Pan zrobić!!
30 września 2007, o godzinie 15:10
Torlin
„To jest wyborca PiSu. I do niego żadne logiczne argumenty nie dojdą, bo Wam zawsze powie, że tamten ma, a on nie”.
-
Materialnie i kulturowo wykluczeni. III RP kazała im żyć z zasiłków lub głdowych pensji i w ramach reedukacji kulturowej chodzić na parady gejowskie. A oni się bezczelnie zbuntowali i zagłosuja na PiS. Taka jest demokracja. Demos robi co chce, a nie co „powinien”.
Jeździłem sobie Torlinie przed południem po Lesie Kabackim (w drodze do Pyr) chyba musielismy się minąć. Tak czy owak pozdrowienia.
30 września 2007, o godzinie 15:13
Poszedłem w niedzielny poranek po bułki do sklepu. W sklepie dwóch brynoli rzucających „k..”, „ch..” i inne co drugi wyraz. W kolejce do kasy stały dzieci, kobiety… wszyscy terroryzowani chamstwem dwóch degeneratów: „A co ja k… będę robił za 600zł. Pier….ę! Nie chce mi się wstawać z łóżka! Niech stara zapier… na kasie w hipermarkecie jak jej się chce”.
Spojrzałem w kierunku „dyskutantów”. Od razu usłyszałem: „O! Patrz jaki oburzony, on pewnie z PiSu.” i po chwili „Co się tak k… patrzysz?! Przypier… ci?”
„Nie wątpię, że to pan potrafi” odparłem…
Tak, Droga Zofio. Tak Drogi Edwarze, Piotrusiu, zeenie, Narciarzu, Głosie, Andrzeju, Leszku, Lexie. To jest wyborca LiDu. I do niego żadne logiczne argumenty nie dojdą, bo Wam zawsze powie, że może przypier…ć.
30 września 2007, o godzinie 15:15
Tak, masz rację Zosiu!
Mam przyjaciela od 35 lat, dom, nowa Toyota, 2 języki (żona 4), w miarę wysokie stanowisko w instytucji rządowej, ale raczej apolitycznej, ostatnie wakacje na Dominikanie, wracali przez Bangkok, bo ona jeszcze chciała zrobić zakupy. Temu się za to wszystko kojarzy z Żydami. To oni są winni i Kaczyński z nimi walczy. To są wszystko ich knowania, obojętne jaki temat poruszysz: demonstracji w Gruzji, afery Birmańskiej, jak Challenger wyleci w powietrze, wszystkiemu są winni Żydzi.
Staram się unikać rozmów o polityce, znamy się tyle lat, ale jak widzę, jak mu twarz tężeje, jak tylko o tym pomyśli – to ja sobie mówię – i co ja się dziwię jakiemuś biednemu renciście. Jak to szaleństwo potrafi zatruć duszę człowieka. Jak protestuję i mówię, żeby się uspokoił, to mi tłumaczy, jak oni to wszystko robią w konspiracji, to wszystko jest poukrywane, nikt się do niczego nie przyzna.
Ps. A Nelly widziałem i słuchałem w „Autografach”. Jakie ona głupoty opowiadała. Ale już dzięki niej mówią, jak to sobie feministki na koszt państwa zbudowały olbrzymie ministerstwo z mnóstwem urzędników, a ja panie na lekarstwa nie mam.
30 września 2007, o godzinie 15:20
Miner
” … przywódca jedynej partii, która jest szansą na “dekaczyzacje” Polski okazuje się być uważany za uczciwego przez 6,5% ankietowanych!! Paniw Waldemarze!! Więcej propagandy!! Przecież coś z tym musi Pan zrobić”.
Patrz wpis W. Kuczyńskiego z 2:15 pm
„Słuchałem prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego. Bardzo dobre przemówienie i przede wszystkim wizja Polski i program Polski zyczliwej dla siebie samej”.
I tu się pan minister chyba zagalopował w swym uwielbieniu, „wizja Polski” to mi pachnie jakimś oszołomskim mesjanizmem, a może innym odjazdem. Polityk powinien trzymać sie realiów, zwłaszcza jeśli jest skompromitowany, a jego wewnetrznie niespójna partia moze liczyc na 10-11 proc. głosów.
30 września 2007, o godzinie 15:35
Mawar:
Prezio powiedział: „Nie pozwolę, aby te osiągnięcia zostały zniszczone przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Chcemy Polski Chopina, Skłodowskiej, Miłosza, Szymborskiej, Wałęsy i Jana Pawła II”
Przecież to jest totalny odlot!! W. Kuczyński wychwalając takie przemówienie pod niebiosa musi być straszliwie zdesperowany. Nawet nie ma żadnych złudzeń, że jutro w wyniku debaty TV dowiemy się, że „Kwaśniewski rozjechał Kaczyńskiego”. To jest jakiś parareligijne podejście.
30 września 2007, o godzinie 15:36
Mawar,
masz świętą rację z tym trzymaniem się realiów przez polityków.
Tylko przy okazji, powiedz premierowi, by nie prawił już dyrdymałów o tych granicach polsko-niemieckich z 1914 roku! Nie liczył po swojemu dorszy w Baltyku i nie robił innych, podobnych rzeczy bez sensu.
30 września 2007, o godzinie 15:52
Miner, cierpisz na amnezje?
A kto urządzał idiotyczne manifestacje przeciwko pogrzebowi Miłosza na Wawelu, Kto ma kłopoty z uznaniem wielkości Szymborskiej w polskiej poezji? Kto publicznie znieważa Wałęsę?
No kto, jak nie prawe skrzydło polskiej sceny politycznej., PiS też w tym ma swoje 3 grosze.
Mówisz odlot?
Odlot to mają Ci, którzy własnych noblistów nie potrafią uszanować.
***
Miner, tak przy okazji,
nie posądzałam Cię o wychodzenie rano w niedzielę po bułki do sklepu.
Szanujący się polski prawicowiec niedzielę świętą święci i nie zmusza do grzechu pracy bliźnich. Do sklepów nie łazi.
Ale skoro jużeś polazł, to przyjmij do wiadomości, że jaśnie pan Menel jest gatunkiem ponadpartyjnym a właściwie a-politycznym.
I jak powszechnie w Polsce wiadomo dzięki rządowi i mediom, rasowy menel jest notorycznie na bani, „ma w dupie Kaczorów”, bluzgać potrafi i PiS-u raczej nie cierpi, co udowodnił jeden prokurator ze stajni ministra Ziobry, kierując sprawę do sądu wniosek o skazanie za takie opinie niejakiego Huberta, też menela.
Zdecydowanie cierpisz przy niedzieli na kłopoty z pamięcią.
Cienko Ci dzisiaj idzie ta kampania anty-wyborcza.
30 września 2007, o godzinie 16:10
Miner,
odpowiem ci powaznie, choc na to nie zaslugujesz. Nie jestem zdesperowany. Po prostu chcę zyć w Polsce, która nie będzie rządzona przez partię organizującą spędy na ktorych partyjny motloch wyje jak na hitlerowskich partaitagach, albo na wiecach nienawiści w komunistycznej Polsce w latach 50-tych. Ty o tym marzysz? Jeżeli nie to popatrz i pomyśl. Zakładam, że nie wykonujesz tu zadania partyjnego, bo w tym wypadku myslenie już ci nie jest potrzebne.
30 września 2007, o godzinie 16:26
Zofia:
tyle razy ci tłumaczyłem, żebyś nie wrabiała mi w brzuch Twojego postrzegania wyborcy PiS! A Ty dalej swoje według schematu: Jak pisior, to katol. Jak katol to słuchacz RM. Jak słuchacz RM to moherowy beret.
Gadaj zdrowa dalej. Tylko po raz kolejny tłumaczę Ci, że rozmawiasz ze swoimi wyobrażeniami.
Przy okazji proponuję abyś przeprowadziła równie „wnikliwą” analizę opowieści Torlina o „wyborcach PiS”.
30 września 2007, o godzinie 16:32
Kuczyński:
po raz kolejny napiszę coś co już kiedyś tu pisałem
http://pl.wikipedia.org/w.....wo_Godwina
„W tradycji użytkowników wielu grup Usenetu wątek, w którym w jednej z wypowiedzi pojawia się porównanie do nazizmu lub Hitlera, uważany jest za skończony oraz uważa się, że osoba, która użyła porównania dyskusję „przegrała” [2]. Obecnie reguła ta rozciąga się na wszelkie inne internetowe sposoby wymiany zdań.”
Proponuję jednak, żeby się Pan wziął w garść bo ta propaganda, która Pan uprawia nie zapewni LiDowi ani pół procenta więcej. Kto wie, może nawet zaszkodzi, przecież tam też są myślący ludzie…
30 września 2007, o godzinie 16:35
Miner,
Piszesz:
Lider LiD zwycięża!!! Tyle, że w kategorii “najprzystojniejszy polityk”
Jestem załamana, na nic cała ta uroda Oleniczaka. Nie on ci tu najwspanialszy.
Nelly Rokita jest bezkonkurencyjna i gwiazdą tegorocznej kampanii wyborczej..
Ktoś z bloggieóow czy forumowiczów stwierdził iż to jądro całego PiS-u, wzorzec PiS-owskiego intelektu i zaproponował, by zamiast wydawać forsę na kampanię, powinno się puszczać na okrągło jej wystąpienia.
Pospisuję się pod tym apelem oburęcznie.
A oto perełki z wystąpień. C
Cytuję, oczywiście stronniczo i wybiórczo:
O Tusku i dzieciach:
… Szkoda, że Donald Tusk w telewizji swoim smutnym i strasznym wzrokiem straszy nasze dzieci!….
O współpracy z Tuskiem:
…. Ale mam wrażenie, że Donald Tusk zdecydował się na inne trio…
…Donaaaldzie! Niech pan to przemyśli….
O premierze i jego polityce zagranicznej:
…Panie premierze, dziękuję, że pan potrafi powiedzieć „nie”…
…Unia Europejska potrzebuje takich premierów, jak Jarosław Kaczyński…
O tym, kim jest:
….Jestem Niemką i wiem, że Niemcy szanują tych, którzy szanują własne obyczaje i tradycje….
…Niemcy nie lubią takich, którzy się kłaniają w pas…
O mężu, co ma pomagać:
…Jeśli mnie wybierzecie, będę tworzyć w Sejmie takie ustawy, jakie są dobre dla Polski. I jestem pewna, że pomoże mi w tym mój mąż…
O Tusku, co odrzuca męża Nelly:
…Szkoda, że Donald Tusk odrzucił jego pomoc..
***
No, co – nie słodziutka?! Cały Jarosław Kaczyński z cała tą przysłowiową charyzmą wysiada przy Nelly!
30 września 2007, o godzinie 16:48
Miner,
ależ ja ci niczego w brzuch nie wbijam, a zwłaszcza mego widzenia wyborcy PiS.
Nie wiesz, po co miałabym to robić?
Ja nie gadam ze swoim wyobrażeniem na temat Minera, ale polemizuję z tym, co jakiś tam człowiek skryty za nickiem Miner napisał. Z niczym więcej.
Moje wyobrażenie Minera, nawet jeśli by nawet istniało – nie posiada jeszcze umiejetności pisania w komputerze.
O ile pamiętam, to PiS i koalicjanci pracowali nad ustawą o ograniczeniu pracy sklepów w niedzielę, a nawet ich zamknięciu. Mylę się? To nie pomysł byłej koalicji rządowo-parlamentarnej?
Kto tu ma sklerozę, ja?…
30 września 2007, o godzinie 16:54
Zofia: nerwowa atmosfera przedwyborcza zdecydowanie Ci nie służy. Bełkoczesz
30 września 2007, o godzinie 17:03
Miner (4:32) prawdopodobnie Godwinowi nie przyszło do głowy, iż ktoś o tak dziwacznym oglądzie świata może wygrać demokratyczne wybory w 40 milionowym europejskim kraju.
Torlinie bezmiar zawiści, kompleksów i mitów istnieje w każdym kraju. Winą Kaczyńskich jest uczynienie z oczywistych głupot – przywar wymagających nagany – systemu cnót i wartości godnych pielęgnowania.
30 września 2007, o godzinie 17:12
To już nie pierwsza mijanka tego, co się mówi i o co walczy się z zapałem na forum publicznym – z tym co się praktykuje. Parę lat temu, gdy trwała gorąca dyskusja o konieczności zamykania supermarketów w niedzielę, o umożliwieniu biednym kasjerkom uczestnictwa w niedzielnym nabożeństwie – któryś z głównych piewców tej idei dał się złapać w niedzielę, w niepolskim supermarkecie, z koszem wyładowanym czubato. Już nie pamiętam, kto to był, ale śmiechu było co nie miara. Film leciał w TV wielokrotnie /wraz z głupim wyrazem twarzy przyłapanego/ … kto to był???
Występ Nelly na dzisiejszym wiecu? – sam cymes z farfelkami!!!
W Autografie jej nie oglądałam, bo po obejrzeniu programu z Jarosławem postanowiłam, że już tego programu oglądać nie będę. Tak mnie zbrzydziło. Trzeba dbać o samopoczucie.
Z utęsknieniem czekam na wynik wyborów – ileż to ona uzbiera?
I życzę jej jak najwięcej! Więcej od Jarosława! „Marzenia, jak ptaki szybują po niebie… kiedy nie pada. A jak pada, to nie szybują…
A mnie się marzy…” Wiem – nie powiem.
30 września 2007, o godzinie 17:16
Jasnaanielko
Przylapanym byl Romaszewski. Nie co go kryc.
30 września 2007, o godzinie 17:24
A tak, już poważnie. Jeśli jesteście ciekawi, kto jest potencjalnym wyborcą PiSu, to popatrzcie na ekran telewizora, popatrzcie na tych młodych, wykształconych, głodnych poklasku i pieniędzy. Oni zrobią wszystko, aby stanowiska raz podarowane utrzymać za wszelką cenę.
Przeanalizujcie sobie ostatnie i przedostatnie ruchy kadrowe…
To są idące w setki tysięcy małe i duże kariery okupione tylko podpisaniem lojalki. Jeśli nie formalnie, to z pewnością mentalnie.
Kariery nie poprzedzone żadnym doświadczeniem w pracy, kariery, gdzie nie trzeba się znać, nawet w przybliżeniu, na tym za co się /podobno/ bierze odpowiedzialność. To jest prawdziwy, żelazny elektorat PiSu. Ludzie kupieni. Tacy nie chwalą się na kogo zagłosują. Tacy nie zdradzą za kotarą. I namówią rodzinę i przyjaciół. To nie moherów należy się obawiać, bo sądząc po liczebności wiernych słuchaczy, nie są tak wielką siłą.
To nie menele będą głosować na inne partie. Oni mają całe głosowanie tam, gdzie pan majster może mnie… pocałować.
30 września 2007, o godzinie 17:27
Coś na temat realizmu politycznego:
- PO (ustami Tuska) mówi: „Jesteśmy gotowi na koalicję z PiS i LiD”
- PiS (ustami Kaczyńskiego) mówi: „wierzę w powstanie wielkiej koalicji PiS-PO. Ale tylko pod warunkiem, że to PiS będzie grało w niej pierwsze skrzypce.”
- LiD (ustami Kwaśniewskiego) mówi: „Możemy rządzić samodzielnie”
30 września 2007, o godzinie 17:47
Nigdy jeszcze zachowanie trenera sportowego mnie nie oburzyło w zbliżonym stopniu jak zachowanie Marco Bonitty. Oczywiście jest kilka innych ważnych przyczyn, ale ta jest chyba najważniejsza. Zawodnik grający ma prawo wyłączać się psychicznie, ma bowiem odpowiedzialność na boisku, która może tak działać na niego. Istotą fachu trenerskiego jest formalne zaangażowanie – włoski trener nawet nie maskował tego, że mu średnio zależy. To nie styl trenerski, to nie filozofia prowadzenia zawodniczek podczas meczu, to KURWA MAĆ, nie zawacham się użyć tego określenia: o l e w k a! Rozumiem, że mający skłonność do błyskawicznych reakcji Lozano bierze czas przy stanie powiedzmy 4:7, po dwuch – trzech przegranych piłkach. Jak to się dzieje, że trener pozwala na serię do 1:7 i wtedy przypomina sobie, że należy potrząsnąć zawodniczkami? Gdyby patrzył i się wachał co każdą piłkę – brać czas czy nie – gdyby łaził wściekle koło linii – rozumiem. Tu było to tylko ciut jaskrawszym przejawem mnustwa szczegółów pokazujących przejście obok meczu. Nie wzywa się zawodniczek też by podać jakąś jedną wskazówkę taktyczną lub same suche słowa mobilizacji przez cały mecz. Czasem w skrajnych momentach może być to celowe i kożystne, ale z wielu względów żadko. Trener nie może dawać pośrednio do zrozumienia zawodniczkom, że to nie jest kwestia życia lub śmierci, musi się wkurzać na nie i tym wskazywać im na złość na siebie. Oczywiście wszystko w stopniu nie za dużym by nie usztywniać, ale czy czy jego niezgody na sytuację na boisku było wystarczająco dużo. Po meczu był tylko troszkeńkę rozdrażniony, ale w meczu nie włożył choćby pół serca. Zawodniczki będąc z kilku względów zdemotywowane nie zostały nastawione na ten mecz i przeciwnie – trener wzmocnił w nich to. Są różni trenerzy i nie ważne, że większość włoskich angażuje się wewnętrznie i zewnętrznie ndzwyczaj. Ten człowiek nie ma wystarczającej motywacji by prowadzić tą dróżynę, ale nawet nie ma motywacji by to maskować. Ja dałbym mu natychmiastowego kopa na rozpęd. Poza tym ktoś kto dokonał takiej olewki byłby demoralizacją dla zespołu gdyby pozostał na stanowisku choć kilka dni dł€żej. To co było widać w meczach o stawkę wystarcza i żaden raport tego nie wymaże. Oczywiście ważna jest analiza błędów mentalnych i techniczno – taktycznych zawodniczek i należy jej dokonać również wyraźnie ze względów motywacyjnych jaknajszybciej. Natomiast Bonitta – WON!
30 września 2007, o godzinie 17:54
Zaczynasz znowu kilkuminutowe blokady bubku?
30 września 2007, o godzinie 18:01
Miner,
jednak wykonujesz zadanie partyjne. To konczy dyskusje, a nie Godwin.
30 września 2007, o godzinie 18:16
Apel do Jacka Kurskiego!
Panie Kurski! Ojczyzna w niebezpieczeństwie, a pan nie grzmisz!? Larum grają, a pan nie słyszysz!? Toż to już nie jakiś banalny „dziadek z Wehrmachtu „, a pełnej krwi nadwołżańska Niemka – KGB i V kolumna w jednym – takie zagrożenie, a pan nie widzisz!? Gdzie pański pisowski patriotyzm!? Gdzie pańska pisowska czujnośc!? Wszak pański wódz w Białymstoku dał wam, pisowcom, wskazówkę skrzecząc ” Polska dla Polaków!” (ein Volk, ein Reich…skąd my to znamy?) – a pan nic? Do roboty Kurski !!!
-
Nelly Rokita – takie przyżenione przez chorego ambicjonera Rokitę niemiecko-rosyjskie dwa w jednym, po prostu zwyczajne „wash and go” i kupa niepoważnego jazgotu pod kapeluszem. Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego – stara prawda.
30 września 2007, o godzinie 18:19
Jasnaanielko (5:24) chyba w maju napisałem o znajomych miłosnikach PISu, ze byc moze we wrzesniu zaczna sie wreszcie usmiechac. Nic z tego – na twarzy zaciecia moze mniej, za to niepewnosci wiecej. (Coz czlonkowsto w radzie nadzorczej nie jest dozywotnie). Cos tam bajdurzyli o tworzeniu nowych elit – na odleglosc widac jak z partii wierzacych i niepraktykujacych przeniesli sie do niewierzacych i praktykujacych. Sa miomi przyjaciołmi od 30 lat i duzo im wybaczam – nawet prezent w postaci „Michnikowszczyzny”.
30 września 2007, o godzinie 18:28
Nelu!
A ja jestem za zakazem handlu w te 12 dni. We wszystkie niedziele powinno być otwarte, ale w nasze święta narodowe, Boże Narodzenie, Wielkanoc i te kilka innych powinno być zamknięte. Można 10 razy do roku zrobić zakupy wcześniej. A w Wigilię i w Sylwestra sklepy powinny być czynne do 16.
W tym „Autografie” to nasza Nelly siedziała m.in. naprzeciwko Izabeli Jarugi – Nowackiej, która była kiedyś Pełnomocnikiem Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Bezskutecznie walczyła o stworzenie urzędu do tych spraw, a Nelly jej w oczy mówiła, że miała olbrzymie ministerstwo i wielką gromadę urzędników. Trzeba przyznać, że Jaruga – Nowacka się nie sprawdziła, bo ją zatkało i się zapowietrzyła. Zdążyła pod koniec ochłonąć i wyszeptać: „Pani mówi nieprawdę”, ale na to mój dawny ulubieniec z Trójki natychmiast zareagował, zabrał jej głos i w eter poszła jedyna prawda (objawiona).
30 września 2007, o godzinie 18:29
W. Kuczyński – i dalej! Heja! Byleby postawić na swoim… Jak malutkie dziecko :)
30 września 2007, o godzinie 18:41
Piotrusiu, zazdroszę znajomych. Ja musiałem sam zainwestować w „Michnikowszczyznę”. W końcu nie wypada pomstować na książkę, nie czytając.
.
Niech mi będzie wolno oświadczyć, że zniesmacza mnie trwająca na blogu (i nie tylko na tym) szermierka na obelgi, uszczypliwości i wzajemnie miażdżące charakterystyki elektoratów. Myślę, że to właśnie jest na rękę PiSowi: żeby z przedwyborczej debaty znikły wszelkie treści merytoryczne.
Głupcom i prowokatorom nie trzeba przecież koniecznie odpłacać pięknym za nadobne. Można ich po prostu nie czytać.
30 września 2007, o godzinie 18:42
Polkom w meczu z potwornie walecznymi Serbkami stanęło kilka synergizujących się czynników na drodze: broniły mistrzostwa w pierwszym decydującym meczu, broniły również w sytuacji po zwycięstwie 3:0 co pogłębiało psychologiczną uwarukowania „mienia wszystkiego do stracenia” – natomiast Serbkom potęgowało to sytuację „nic do stracenia”. Poziom gry Serbek w obronie mógł osłabiać, ale przy Niemczyku byłby to piękny bój. Polki zamiast zwalniać czas przed zagrywką gdy nie szło, trener zamiast brać szybko czas by chociaż to doradzić czekał i zbyt łatwo pozwalał zawodniczkom by mecz „przepłynął” niezauważony. Mentalność polska zdawała się w przypadku tej właśnie dróżyny niemal nie obowiązywać, ale Bonitta nie próbował nawet absorbować ich do koncentracji na taktyce, chociażby by odciążyć stres. Mentalność tego człowieka nie pasuje do tej dróżyny już tak całkiem poza tą niedopuszczalną olewką. Dzisiejszy mecz był tylko konsekwencją wczorajszego sposobu przegrania wczoraj. Przegraliśmy z słabiej o klasę co najmniej grającymi Rosjankami niż wczoraj Serbki i to po wygraniu pierwszego seta. Natomiast nie walnięcie pięścią w stół po wczorajszym pierwszym secie z Serbkami było początkiem olewki, do której dostosowały się zawodniczki. Szykuje się długi niezły finał, który miał wygrać Bonitta mający przecież sposób na rodaczki.
30 września 2007, o godzinie 18:50
Torlin! jestem za. Nie podoba mi się odkładanie podstawowych zakupów na niedzielę, ale jestem za tym, aby sklepy w niedzielę były czynne, bo komuś się takie zakupy mogą podobać, albo nie ma innych możliwości. W święta państwowe i ważne święta kościelne – oczywiście jestem za zamknięciem wszystkich sklepów, oprócz sklepików na stacjach benzynowych, gdzie można by kupić jakiś chleb, czy konserwę, jeśli ktoś w drodze. Byłam parę lat temu w Szwecji ponad rok i tam w niedzielę czynne są tylko stoiska z podstawowymi artykułami spożywczymi. Żadnych innych towarów w tym dniu się nie kupi. Nawet świeżej ryby, czy mięsa. Cała połać sklepu jest okratowana i można co najwyżej popatrzeć.
Mam wrażenie, że kiedy poziom życia u nas podniesie się na tyle, że ludzi stać będzie na prawdziwy wypoczynek – wyjazd za miasto, obiad w restauracji, czy klubie – problem sam się rozwiąże, bez bicia piany i wielkich przemówień w sejmie. Dziś, niestety, zakupy w supermarkecie i lody w galerii, to szczyt możliwości większości naszych rodaków. Niedziela po polsku.
30 września 2007, o godzinie 19:19
Gdyby ustawa nakazywała godziny otwarcia marketów na 14 – 17 w niedzielę to byłby to świetny kompromis między kapitalizmem i biednymi pracownikami. Czy coś stoi na przeszkodzie?
30 września 2007, o godzinie 19:47
Zasłyszane w słoneczną niedzielę na tarasie Orłowskiej Tawerny.
Przy sąsiednim stoliku mężczyzna w średnim wieku sącząc piwo, powiedział swojemu rówieśnikowi, że po zakończeniu jutrzejszej debaty Kwaśniewski vs Kaczyński, ten pierwszy wręczy liderowi PIS-u pudełko prezerwatyw (żeby nie zakłócic kadencji posłanki Szczypińskiej), a sam otrzyma flaszkę ukrainskiego samogonu.
30 września 2007, o godzinie 19:53
Miner,
zdaje się, że zadałam ci pytanie, a Ty co, wolta w bok?
Nie podniecam się wyborami, wiem na kogo zagłosuję, co najwyżej czasem oddaję sie obserwacjom, bo atmosferka raczej kabaretowa.
Mówisz, że bełkoczę. Człowieku, to niewinne igraszki słowne.
Bełkot to dzisiaj serwował Twój idol.
Czy pamiętasz doktrynę z ideologii opartej na marksizmie-leninizmie, zwaną komunistyczną:- każdemu równo
wg jego zasług,każdemu równo wg jego potrzeb?
I inną z tej samej ideologii: celem naszym – rozwój społeczeństwa, w którym zniknie całkowicie wyzysk człowieka przez człowieka, różnice miedzy miastem a wsią, między praca umysłową a fizyczną.
Przypominasz sobie?
A wiesz, kto dzisiaj serwował takie teksty:
…wybrali nas, byśmy pilnowali porządku, interesów socjalnych, bezpieczeństwa obrotów, państwa, by nie czyniło nadużyć i traktowali zwykłego człowieka jako kogoś ważniejszego niż przestępca. (…) zażądali od nas równości. Powiedzieli koniec z korporacjami…
Dawno tak czystej ideologi komunistycznej dawno nie słyszałam na żywo! Jak do tego dodać z części artystycznej – agitkę pewnej Niemki, ex komsomołki z ZSRR w infantylnym kostiumiki koloru damskich majtek – to akademie z okazji I Maja w radzieckiej Moskwie przy PiS – wysiadają.
30 września 2007, o godzinie 20:34
Edwardzie,
Polecany przez ciebie artykuł A. Romanowskiego był taki sobie, a szkoda bo to inteligenty i błyskotliwy publicysta. Nie można oczywiście zaprzeczyć, że insynuacje i brak wroga, to elementy psychologiczne które wystąpiły, ale i wystąpiło duże zróżnicowanie majątkowe i szans na sukces. III RP ma pewien fatalny rys, jest zbudowana na środowiskach opozycji, naukowców i akademików, którzy mają dobrą opinię o sobie i swoim środowisku, a nie dostrzegają, iż ich środowisko nie jest konkurencyjne. Kiedy natrafiają natomiast na środowiska konkurencyjne to przekrywają nawet z tzw. dyplomatomatołkami. Muszę natomiast pochwalić gospodarza bloga za artykuł o trzech nieprawdach, bo stara się operować cyframi i danymi ekonomicznym, a to do mnie przemawia, no i trafił w paradoks rządów PiS, Pan Waldemar Kuczyński z niedowierzaniem pisze: „po przyjściu PiS do władzy korupcja nadal rośnie”. Tak jest Panie Waldemarze nadal rośnie korupcja, choć lepiej się kamufluje, a przyczyny tego są takie jak wcześniej, brak profesjonalizmu i sprawowanie urzędów przez pociotów, a także cynizm i chamstwo oraz instrumentalne traktowanie prawa przez elity. Cieszy mnie także, że nawet Narciarz2 zwąchał o co z III RP i IV RP chodzi, pisząc, że Kaczyńscy to bardzo niewłaściwi ludzie, którzy zajęli się poważnymi problemami społecznymi, które faktycznie istnieją i dotykają różnych ludzi w ich codziennym życiu. No, ale etnonacjonalizm i antyglobalizm, oraz opowiadanie pierdół, które obrażają dobry smak przeciętnie wysmakowanego inteligenta, na pewno nie są właściwym remedium.
30 września 2007, o godzinie 21:15
Z „bankowych” dwuch medali nasi siatkarze i siatkarki nie wywalczyli choćby jednego brązu; był co prawda remis z Portugalią na wyjeździe i kolejny rekordowo denny sezon pucharowy. Czy jednak te wyniki sportowe nie mają minimalnego związku z notowaniami pewnej retoryki politycznej? Czy postawa walki Jarosława Kaczyńskiego nie jest jednak jakimś wzorcem mentalnym, przyjmowanym i odrzucanym przez większość – społeczeństwo również poprzez akceptację postaw zwycięzcy – poległego? Polska rządzona przez wiarę w zwycięstwo przegrywa – przegrywa wiara w moc optymizmu. Czy nie da się tego bez magii całkowicie racjonalnie socjologicznie powiązać (tzn zbadać związek)?
30 września 2007, o godzinie 21:49
głos.zwykły
-
„Pan Waldemar Kuczyński z niedowierzaniem pisze: “po przyjściu PiS do władzy korupcja nadal rośnie”.
-
Rok temu Kuczyński pisał i mówił, że wskaźniki korupcji są zawyżone, korupcja w służbie zdrowia to nie korupcja tylko miejscowy zwyczaj itd. I dlatego CBA jest zbedne i groźne dla demokracji.
-
„Tak jest Panie Waldemarze nadal rośnie korupcja, choć lepiej się kamufluje …”.
-
Jeśli lepiej się kamufluje niż kamuflowała to niby skąd wiadomo że rośnie, przecież zawsze jest kłopot z oceną jej wielkości?
-
Cieszy mnie także, że nawet Narciarz2 zwąchał o co z III RP i IV RP chodzi, pisząc, że Kaczyńscy to bardzo niewłaściwi ludzie, którzy zajęli się poważnymi problemami społecznymi, które faktycznie istnieją i dotykają różnych ludzi w ich codziennym życiu.
-
Prawie każdy dochodzi kiedyś do rozumu. Skoro narciarz wkroczył już na tę drogę to niech rozmyśla dalej: dlaczego elity III RP nie zdiagnozowały tego problemu i nie wzięły się roboty? Dlaczego czekały aż wezmą się do tego „niewłaściwi ludzie”? Czy narciarz pamieta, że tę diagnozę postawil już na początku lat 90. ten „najbarziej niewłaściwy z niewłasciwych”? Czy istnieją alternatywne i wiarygodne elity, które by podołały temu zadaniu?
30 września 2007, o godzinie 21:51
Soulgardenie!
Omijam Twoje wpisy szerokim łukiem, ale nie zdzierżyłem. Nasi siatkarze są wicemistrzami świata, nasi piłkarze ręczni są wicemistrzami świata, polscy laskarze są wicemistrzami świata w hali, nasi koszykarze wyszli z III ligi i zagrali w mistrzostwach Europy, nasze siatkarki są dwukrotnymi mistrzyniami Europy (a to jest ku mojemu zdziwieniu co 2 lata, a nie co 4 jak Bóg przykazał). Zajęły czwarte miejsce, były w półfinale. Czy my Polacy musimy zawsze narzekać? Jeszcze nam mało?
30 września 2007, o godzinie 21:59
Bars
„Nelly Rokita – takie przyżenione przez chorego ambicjonera Rokitę niemiecko-rosyjskie dwa w jednym, po prostu zwyczajne “wash and go” i kupa niepoważnego jazgotu pod kapeluszem”.
-
Tylko kobieta może tak nienawidzieć drugą kobietę. Daje się zauwazyć na tym blogu, że w niskich emocjach, resentymentach, przeważaja Ludzie Rozumni. Jeśli ktoś nie wierzy niech policzy.
30 września 2007, o godzinie 22:03
Glosie,
jak juz sie powolujesz na moj artykul to przeczytaj go uważnie. Po pierwsze nie pisałem niczego z niedowierzaniem. Po drugie nie twierdziłem, ze korupcja rośnie, przeciwnie twierdziłem, że wzrost liczby stwierdzanych przestepstw korupcyjnych wynika stad, że policja sobie znimi lepiej radzi i że tak bylo przed kaczynskimi i za nich. I po trzecie zawsze uważałem i uwazam nadal, że Polska jest krajem o wiele mniej skorumpowanym niz sie powszechnie uwaza.
30 września 2007, o godzinie 22:44
Zofia: tak, ustawę regulującą handel w 12 (o ile dobrze pamiętam) dni świątecznych w roku tworzył PiS.
30 września 2007, o godzinie 23:05
Panie Waldemarze,
Polska jest skorumpowana jak cholera, tyle że wręczanie łapówek to wierzchołek góry lodowej. My Polacy jesteśmy znani z załatwiania. Dzięki załatwianiu przeżyliśmy PRL. A załatwianie to wymiana usług. Dzięki temu byliśmy w stanie pokonać nonsensy komunizmu i dzięki temu rozkwitała prywatna inicjatywa. Przecież jeśli hasłem PRL było „radźcie sobie sami” to oczywiste jest na czym m. in. polegało „radzenie sobie”. Jeśli państwo w latach 90. nakładało na przedsiębiorców coraz większe obciążenia, to odbierali to jako grę nie fair i radzili sobie. Jeśli korporacje były przez PRL sprowadzone do nędznego odżywiania się odpadkami, to w III RP rozkwitły, i nierzadko ich członkowie z pojedynczych wynagrodzeń przesiadali się do zachodnich samochodów, odstawiając przy tym chałturę taką samą, jak w PRL-u. Nie wiem czy oglądał Pan amerykański film „Firma” o młodym adwokacie, który nie mógł przyznać się do brania udziału w łapówkarskich działaniach kancelarii w której pracował, bo straciłby reputację. Człowiek ten poradził sobie tylko w ten sposób, iż wykazał, iż „firma” naliczała nieuzasadnione koszty klientom. Naliczanie nadmiernych kosztów, w ramach nawet najwyższych światowych stawek za doradztwo i reprezentowanie, w Polskim biznesie prawnym i finansowym jest tymczasem normą, ale nikt tego nie jest w stanie zakwestionować, bo nie ma takich regulacji, nie ma takich kodeksów etyki i nie ma takich organów korporacyjnych, które mogłyby i chciały ten problem zauważyć i potraktować jako problem etyki i naruszenia prawa. Muszę Panu powiedzieć, że kiedy z chłopcami z fairplay próbowaliśmy zainteresować problemem gry nie fair korporacji -prasę. W redakcji Newsweeka wylano nam kubeł zimnej wody na rozpalone łby wyjaśniając jak funkcjonuje rynek prawny w USA, który jawił nam się jako ideał, bo tam nie ma aplikacji, a egzaminy przyjmuje Sąd Najwyższy. Rozpad firmy Artur Andersen oraz afera Enronu wtajemniczonym w biznes międzynarodowy też wiele mówi, bez zbędnych słów. I to się stało na rynku Stanów Zjednoczonych, najlepiej regulowanym rynku. Polska nie ma takich narzędzi prawnych, a prokuratorzy doświadczenia i wiedzy, aby tego typu afery wykrywać. Polskie rybackie rzeczne załatwiactwo w dłubance III RP zetknęło się z okrętami atomowymi państw najlepiej rozwiniętych. I współpraca z pewnością była i jest owocna, bo my tak jak żydzi, taki sam mamy charakter, na prostej drodze moglibyśmy się przewrócić. No, niestety Polska nie ma szans poradzić sobie sama z tym problemem przeciwstawiając się UE i nie współpracując z prokuratorami i prawnikami reprezentującymi organy ścigania najpotężniejszych państw. Nieprofesjonalna ekipa Kamińskiego i Ziobry, wzbudza śmiech politowania nie tylko wśród specjalistów na świecie, ale i w rodzimy kręgach polskich korporacji. PiS jako kandydat na branie za mordę rodzimych załatwiaczy to jest szczerbaty wyliniały wilk impotent z niedorozwojem mózgu i miniaturowymi łapami, który zamiast zdolności wycia posiadł umiejętność puszczania zaflegmionych baniek nosem. Tylko dzięki temu może Pan głosić z takim przekonaniem swoje teorie. Gdyby miał Pan do czynienia z prawdziwym i profesjonalnym przeciwnikiem politycznym to obawiam się, że kamień na kamieniu by nie pozostał z Pana dumy z III RP. Zdmuchnąłby waszą formację jak świeczkę. Polska może być dumna z postępu ekonomicznego, ale z budowy demokratycznego państwa prawa już nie. Zresztą to było niemożliwe, nie w tak krótkim czasie. Dzięki PiS-omatołkom natomiast mit III RP, będzie trwał dalej. Właściwie powinien Pan im podziękować. Chyba nie można wyobrazić sobie lepszego przeciwnika jak chwast czyli PiS. Śmiałbym powiedzieć, że to jest taki przeciwnik jak Etiopia dla USA.
30 września 2007, o godzinie 23:55
miner, 3.13,
ależ tandeta. Mimo, że czasem nie mogłem do końca przeczytać twojego tekstu, to jednak oceniałem cię lepiej.
1 października 2007, o godzinie 00:20
>puszczania zaflegmionych baniek nosem.
Czemu taka metafora? Przypadkowa czy wykożystująca podsłuchany fakt długich okresów kataru siennego?
>
Nawiązujesz tą Etiopią zapewne do tych dni kiedy się wczołgiwałem na krzesło???, ale doskonale wiesz, ze moje osłabienie fizyczne w lecie i na jesieni jest prawie zawsze totalnie minimalne. Zatem kompletny Wiesław Gołas z ciebie wychodzi Zbździsiu Kilder. :)
1 października 2007, o godzinie 00:49
Znowu jestem pozbawiona dostępu do komputera.
Potomek został wylany z pracy. Szef oświadczył mu, że zamierza robic oszczędności w drodze redukcji zatrudnienia. Uszczęśliwiony tym faktem potomek stwierdził, że musi odpocząc, zasiadł do komputera i wstał od niego po trzech dobach. Właściwie nie tyle wstał, co padł ze zmęczenia a komputer niestety razem z nim i to na kolejne dwa dni. Mnie nie wolno grzebac w sprzęcie potomka, ponieważ jestem podejrzewana o to, że mogłabym go przerobic na zegar z kukułką, albo nie daj Boże, fontannę, więc nie było rady – musiałam czekac aż wstanie i osobiście postawi system. Trwało to kolejne dwie doby, po czym historia się powtórzyła. Podejrzewam, że tak już będzie przez dłuższy czas, chyba że doprowadzę lodówkę do takiego stanu, że będą w niej wyłącznie światło i półki. W tej chwili potomek śpi – kota nie ma, mysz buszuje…
-
Droga Zosiu,
Serdecznie dziękuję za piękny wiersz Achmatowej. Wyobraż Sobie, że ja wciąż, w antraktach pomiędzy innymi lekturami, poczytuję tejże autorki „Poemat bez bohatera”. Poezja mnie wycisza, a bardzo tego potrzebuję.
-
Padł „garażowy telewizor sąsiada” z którego korzystam, ponieważ nie zamierzam kupowac nader rzadko używanego przeze mnie sprzętu. Działa już tylko TVP3 – wazelina leje się strumieniami! Ktoś jednak pilnuje tego z braci, który myśli że myśli, bo po białostockiej wpadce z „Polską dla Polaków” wódz wymienił dziś wszystkie nacje, które kiedykolwiek zamieszkiwały Rzeczpospolitą, nie zapominając nawet o Ormianach. Chociaż nie pamiętam, czy wspomniał o Tatarach. Podejrzewam, że ściągaczkę miał wypisaną na dłoni. Ktoś też powściągnął Ziobrę, który w każdym zdaniu używał inwokacji „ja-jako-prokurator generalny” i pozbawił mnie tym samym możliwości prowadzenia zapisów statystycznych oraz zabawy w domowego lotka pt. „ile razy tym razem”. Nawiasem mówiąc zarówno mistrz jak uczeń cierpią chyba na logoreę, a to składowa poważniejszych patologii psychicznych.
-
Pawle Luboński – 6,41 –
niewątpliwie masz dużo racji, ale ja już nie radzę sobie z gniewem, który ogarnia mnie gdy słyszę ordynarne, prostackie kłamstwa pisowskiej ekipy i jej wodzów ! Nie radzę sobie z ogarniającym mnie obrzydzeniem, kiedy całkiem bezradna patrzę na to, jak ci pełni nienawiści, niedokształceni frustraci robią wodę z mózgu Bogu ducha winnym ludziom, kiedy oskarżają wszystkich wokół o to, co sami stale robią! Podobnie jak nasz Gospodarz, nie mogę spokojnie patrzec na wrzeszczące pisowskie spędy, ktore kojarzą mi się jak najgorzej. Szlag mnie trafia, kiedy słyszę slogany żywcem zapożyczone z czasów Gomułki czy Gierka. Dotychczas starałam się nie reagowac na to, że mi ci „żoliborscy” cwiercinteligenci „rękie odetnom czy też odgryzom”, ale więcej, ja autentyczny, genetyczny inteligent z Powstaniem Warszawskim i nie tylko w tle, już nie zniosę!
Bracia wraz ze swym dworem mnie zdeprawowali ! Zaczęłam używac słów kwalifikujących, czego z zasady dotychczas nie robiłam. W moim pierwszym, po długiej przerwie, wpisie, użyłam słowa „łajdak” i samą mnie to zdziwiło, ale zdałam sobie sprawę z tego, że od pewnego czasu ciśnie mi się ono na usta gdy na ekranie tv pojawia się wykrzywiona twarz JK a z głośnika dobywa jego skrzeczący, agresywny glos. We wpisie poświęconym „gwieździe” pis, pani Nelly Rokicie, „poszłam po bandzie” jak mawia potomek. I ani trochę tego nie żałuję! Mam dośc festiwalu kłamstw, pomówień i oniemiającego nastajaszczego chamstwa! Bracia KK i ich paputczicy obrażają moje potrzeby estetyczn i dobry smak, poczucie przyzwoitości i potrzebę harmonii, o potrzebie zachowania przyzwoitego poziomu intelektualnego nie wspominając.
Chyba powinnam wystąpic do pis o zadoścuczynienie za krzywdy moralne.
-
Głosie,
Wielkie dzięki za historyjkę o rybkach, ktore dają się głaskac. Kiedys, dawno temu znalazłam na trawniku przy szkole potomka białą myszkę, którą jakieś dzieci musiały skrzywdzic, bo jej tylne nóżki były dośc niesprawne a samo zwierzątko sprawiało wrażenie zmaltretowanego. Zabrałam ją do domu i odchuchałam. Myszka przyzwyczaiła się wychodzic z domku na dźwięk mojego głosu i uwielbiala pic mleko zlizując je z mojego palca. Bardzo żeśmy się zżyły. Niestety, myszki żyją bardzo krótko. Czasem, kiedy myślę o niej i o innych moich zwierzaczkach, ktore odeszly, staram się przekonac samą siebie, że jest teraz w jakimś mysim raju. To zapewne infantylne, ale mnie ostatnio nie opuszczają smutki i tęsknota, więc radzę sobie jak potrafię…
Wiesz, Głosie, ja nie jestem zmarźlak – całą zimę spędzam w swetrze i z gołą głową, lubię też zimny prysznic. To upały męczą mnie nieznośnie. Grube płaszcze czy kurtki irytują mnie, gdyż są niewygodne i ograniczają swobodę ruchu. Ale potomek marznie. On przy swoim ponad dwumetrowym wzroście ma zdaje się kłopoty z krążeniem obwodowym, stąd problem. Przez całą zimę jestem złą matką, bo twardo obstaję przy temperaturze 17C. Potomek oczywiście walczy ze mną, ale to ja w tej wojnie wygrywam. Sprawił więc sobie taki dziwny przyodziewek – olbrzymi ciepły koc zapinany na napy – i opatulony nim od stóp do głów snuje się po domu oczekując wiosny. Twój pomysł z ciepłą norką bardzo mi się podoba – to dobre miejsce dla kogoś, komu smutno i komu doskwiera samotnośc, mimo tłumu dookoła.
-
Piszę w antraktach pomiędzy odwiedzinami w kuchni, gdzie gotują się ozorki w szarym sosie i z przerażeniem myślę, że potomek lada chwila się obudzi i wyprosi mnie sprzed komputera. W dodatku zamiast „c z kreseczką” po naciśnięciu altu i litery C na ekran wpełza mi jakiś „catalyst control center” którego nie potrafię wyprosic. I znowu będzie na mnie… Czy ktoś wie co z tym fantem zrobic?
-
A propos Glosa brzóz i sosen we mgle, tudzież minionego wyjątkowo pięknego weekendu, rymowanka na cześc lata, co odchodzi i dla chocby chwilowego odtrucia nas wszystkich…
Jesień nadeszła,
Jesień w świecie całym…
Jeszcze się sady złocą
Owocem dojrzałym,
Lecz już dębów korony
Malują się henną,
A trawy kolię z rosy
Wkładają bezcenną
Z pereł mgły, dżdżu brylantów,
Z wrześniowego złota…
W drzew konarach się snuje
Jesienna tęsknota…
O poranku mgły mleko
Leją między trawy,
A niebo się przystraja
Błękitem bladawym.
Dzień zakłada płomienną,
Purpurową robę,
A noc się stroi kirem,
Noc wkłada żałobę
Po zmarłym lecie…
-
Droga Nelu,
pan premier chyba ma takie głosowe ubranko michelinkowe. Sama widziałam wyraźne dwie oponki, jedna powyżej, druga poniżej paska od spodni, przy czym guzik od marynarki znajdujący się pomiędzy nimi wyraźnie zamierzał się urwac!
-
Drogi Stan,
Ja mieszkam dziś nie tyle w lepszym, co w innym świecie. A do Gdańska, czy raczej Trójmiasta bardzo tęsknię. Przeniosłam się tu przede wszystkim z rodzinnych względów, ale kto wie -może jeszcze wrócę… Mój gdański dom, to nie tyle Przymorze, co znajdująca się po drugiej stronie torów kolejki mała dzielnica willowa z lat 20-30-tych minionego stulecia. Znasz ją napewno… A co do ogródka – służę pomocą w każdej chwili.
-
Drogi Andrzeju,
Dziękuję za dobre słowo. Powoli, ale wracam do siebie…
1 października 2007, o godzinie 00:50
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62306
Zaczyna się szum medialny wokół debaty Kaczyński-Kwaśniewski. Oto co mozna przeczytać w Dzienniku:
„Aleksander Kwaśniewski też ma cały czas jakieś spotkania. Ale widać, że energia go roznosi” – mówi z kolei DZIENNIKOWI szef SLD Wojciech Olejniczak. Zaznacza, że Kwaśniewski jakoś szczególnie do debaty się nie przygotowywał. Politycy lewicy nieoficjalnie jednak przyznają, że Kwaśniewski – jak sami mówią – odświeżał ostatnio swoją wiedzę. „Pan prezydent czytał różne materiały, książki” – mówi jeden z informatorów DZIENNIKA. Nieoficjalnie sztabowcy LiD mówią, że była głowa państwa szykuje coś niezwykle zaskakującego na to spotkanie.
Czyżby Kwaśniewski czytał biografię Ribbentropa?
1 października 2007, o godzinie 00:59
Jest szansa na brązowy medal! Wszystko wreszcie zależy od Kamińskiego i CBA – trzeba zatrudnić błyskawicznie i zaprzysiężyć w służbie tłumaczkę włoską by podsłuchiwała trenera Bonittę. Śmiem przypuszczać, że Włosi zapłacili mu bagatela 10 mln $ (cóż to za tytuł dla srających baksami członków G8?) byle tylko nie trafić na Polki. Jeśli tak złą sławą okryte polskie CBA udowodni sprzedaż Bonitcie sytuacja PIS w Europie ulegnie drastycznej poprawie. Apeluję do dziennikarzy o nie nagłaśnianie tego – by nie zaszkodzić PIS. Śmiem przypuszczać, że Bonitta musiał położyć także mecz z Rosjankami by ukryć dziwną zniżkę poziomu i motywacji z Serbią – co zresztą było prostsze przy rozbitych zawodniczkach.
1 października 2007, o godzinie 02:05
Zebrałam się w sobie i obejrzałam w TVP2 „Króla Rogera”. Zamierzałam się wybrać na przedstawienie, ale skoro było w TV… Zrozumiałam czemu nie jest to popularna pozycja w repertuarze operowym. Ale czasu mi nie szkoda, choć powtórnie nie obejrzę. Jednak ja lubię aby opera była operą. To samo pomyślałam kiedyś o „Czarnej Masce”.
Penderecki też dla mnie niezrozumiały i nie przyzwyczaję się i nie polubię. Pewnie nie dorastam, ale tyle innych rzeczy mi się podoba, że tym się akurat nie martwię.
Choć na chwilę oderwałam się od skrzekota w różowym, od pana premiera i jego odzywek, od całej tej żałosnej sceny politycznej.
Jutro prawdziwe wyzwanie – debata. Będę oglądała.
Bars! – rozbawiłaś mnie! Głos w swoim locie w moim wyobrażeniu wyglądał majestatycznie, natomiast JK… ? Kupa śmiechu – z przewagą tej pierwszej. To już raczej ten balonik, co go Puchatek pękł, śpiewając piosenkę; „Jak to miło chmurką być, niebem płynąć, jak po wodzie”… Ech bzdurki mi w głowie, bo wychodzę z anginy, jestem wyspana, bo się wyleguję już trzeci dzień, śpię – kiedy mi na to przyjdzie ochota, a teraz czuję się już na tyle dobrze, że świat znowu jest piękny.
W sprawie komputera… Czy nie mogłabyś podziałać na potomka siłom charakteru? Tobie jest potrzebny komputer, bo musisz się troszkę wypisać, zająć palce, umysł, wyobraźnię, dać nam troszkę radości z obcowania z Twoimi tekstami. Wprowadź w domu element terroryzmu. Zaskocz go jakimś niespodziewanym zachowaniem…
Uświadom, że jazda na rowerze jest bardzo zdrowa na krążenie.
Zrób coś i nie znikaj.
1 października 2007, o godzinie 03:23
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam zaprzyjaźnionego od lat lekarza, na którego zawsze i w każdej sytuacji mogę liczyć. Choroba dopadła mnie w piątkowe popołudnie – najgorszy z możliwych terminów.
Pan doktor mieszka dość daleko, poza Wrocławiem. Telefonicznie uzgodniliśmy, co mi jest potrzebne – angina to moja choroba dyżurna
-
i dzięki sąsiadce, która zna panią z apteki, w sobotę przed południem miałam już w domu lek, które mnie ratuje a jest tylko na receptę, którą dostarczę dopiero we wtorek, bo pan doktor ma dyżur i nie strajkuje, bo już jako emeryt prowadzi praktykę prywatną. Tak więc leczenie rozpoczęłam natychmiast po stwierdzeniu objawów choroby.
Nawet myśleć mi się nie chce, co by ze mną było, gdyby nie ten prywatny „układ”. Szczególnie w obecnie zaistniałej sytuacji. W kraju, którego premier i prezydent chwalą się walką o godne życie od poczęcia, do kary śmierci. Tą karę wykonuje się teraz w blasku fleszy, transportując ciężko chorych, bezradnych ludzi do jakichś odległych od miejsca zamieszkania szpitali. Moim zdaniem jest to eutanazja i znęcanie się nad chorymi, bezradnymi ludźmi. Pozbawienie ich opieki rodziny (kto będzie w stanie dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów do chorego, którego trzeba umyć, przebrać, nakarmić, pocieszyć, poprawić poduszki?), jest skazaniem ich na ogromne cierpienie, samotność w chorobie i brak podstawowej pielęgnacji. Nie oszukujmy się, pielęgnacją chorych zajmuje się najczęściej rodzina, kiedy jej brak, chory jest opuszczony, pozbawiony godności, brudny i głodny. A pan minister opowiada bajki przy aplauzie opłaconej klaki, że żaden chory nie zostanie pozbawiony opieki. Cynizm, graniczący z bezczelnością. Sam nie wierzy w to, co mówi a nie krępuje się ludzi, którzy go słuchają.
Jak to możliwe, że w XXI wieku, w średniej wielkości europejskim kraju, mamy do czynienia z sytuacją, jak z czasów wojny!?
Ile zapłacimy za te transporty i przenosiny? Bo to my wszyscy zapłacimy. Ciekawa jestem, czy ten temat zostanie jutro poruszony w dyskusji obu gigantów? Bo ja jestem poruszona, mało – jestem wstrząśnięta obrazami pokazywanymi dziś w serwisach informacyjnych. KTO ZA TO ODPOWIE?!
1 października 2007, o godzinie 05:36
Dobry choć nieco infantylny tekst z obiektywnego pkt widzenia:
http://gardensoulofsoulga.....index.html
1 października 2007, o godzinie 08:44
Głosie,
nie podzielam twojego przekonania o tym, że Polska jest skorumpowana jak cholera. To ciekawe, że jako jedyne fakty o skorumpowaniu Polski podajesz Enron i amerykański film. Bo na przykład Fundacja Freedom House w badaniu sprzed kilku lat (faktycznej korupcji a nie postrzegania korupcji) wskazała Polskę jaki kraj o wyraźnie mniejszym niz w regionie skorumpowaniu. Legenda o Polsce jako korupcyjnym zagłebiu to jedno z najbardziej podłych kłamstw po 1989 roku.
Miner,
ja mam Godwina w …duzym powazaniu ale Ty nie. Cytuję z Twojego wspisu o Kwasniewskim:
„Czyżby Kwaśniewski czytał biografię Ribbentropa?”. Godwin ci sie kłania funkcjonariuszu PiS.
1 października 2007, o godzinie 08:58
PiS tak tworzył tę ustawę, jak i inne – jak to celnie ujął Giertych w swoim słynnym wystąpieniu sejmowym. Konie kują, a żaba nogę podstawia.
1 października 2007, o godzinie 09:08
Gospodarzu
Oczywiscie ze mniemania o wielkiej korupcji w PL to tylko mniemania, ale jak kazdy zabobon realnie wplywaja one na postawy i dzialania Polakow.
Mozna by wymienic wiele innych obszarow zycia spolecznego w PL,
wiele innych jego aspektow, w ktorych jest o wiele lepiej niz sie ludziom zdaje. Nie leczy sie jednak glebokiego hipochondryka przez zaprzeczenie wprost i odrazu, nie uwierzy.
Problemem dla PL mediow, dla srodowisk intelektalnych jest jak
odrobic to co sie nabroilo. Czerniac co tylko sie dalo poczernic.
Poczernic z lewa i z prawa, po rowno.
1 października 2007, o godzinie 09:15
Edward,
no właśnie i jednym z takich „hipochondryków” jest Głos. Ale ja nie umiem przeciwstawiac sie zabobono inaczej jak probujac walczyc z nimi faktami, w tym statystykami, bo przypadki jednostkowe to mozna znalezc w kazdym kraju na potwierdzenie, czy na „dowodzenie”, ze jest najgorszym sukinsynstwem na globie. I tak sie robi czesto ta technika, przypadek i generalizacja, gebę Polsce.
1 października 2007, o godzinie 09:20
Jeśli już powoływać się na prawo Godwina, to Miner poległ na tym polu zanim jeszcze zaczął. Zjawisko bowiem ma charakter znacznie szerszy niż Miner chciałby przyznać.
Z wikipedii:
Prawo Godwina nie wspomina o innych potępianych ideologiach lub osobach, lecz analogiczne jest zjawisko przyrównywania do komunizmu i komunistów na polskich forach. Zależy to od regionów świata.
1 października 2007, o godzinie 09:27
Edwarze!
Ale bądźmy obiektywni, nie zwracając uwagi na wyjących PiSowców, porozmawiajmy, jakby ich nie było. Znasz mnie i wiesz, że nie jestem człowiekiem przeciwnym III RP. Ale Głos ma bardzo dużo racji.
1. Przede wszystkim łapówkarstwo. Opowiadał mi duży przedsiębiorca, jak bierze się duże kredyty z banków, również prywatnych, ile trzeba odpalić za zrobienie jakiegoś dokumentu, analizy, sporządzenia ekspertyzy. Ci wszyscy ludzie nie żądają łapówki. Oni tylko mówią: „Zgłosi się pan za dwa miesiące”, mimo że mogą to zrobić w 5 dni .
2. Wielkim polskim problemem jest powstanie fortun, szczególnie na styku państwo – przedsiębiorstwa prywatne. Masz przykład Gawronika. Skąd wiedział, że 1 stycznia o północy będzie mógł ustawić swoje kantory wymiany na wszystkich przejściach granicznych? O systemach komputerowych Krauzego i szybkości ich wdrażania krążą legendy w środowisku.
3. Dla mnie jednym z podstawowych błędów III RP jest odejście od ustawy Wilczka i Rakowskiego o wolności gospodarczej. Te działania, szczególnie w epoce zsyłkowej (a może nie zsyłkowej!!!!!!!) unieruchomiły Polaków i ich aktywność. Teraz mój syn dostał etat w amerykańskiej firmie, gdzie jest informatykiem, ale postanowił dalej prowadzić swoją firmę. Ja, który kiedyś to zrobiłem, powiedziałem mu w dobrej wierze, że jak Amerykanie płacą za niego ZUS, to on już nie musi (powiedziałem to z własnego doświadczenia). A bzdura. Musi płacić z własnej kieszeni 180 zł. Dlaczego w Polsce funkcjonuje podwójne ubezpieczenie? Jakim prawem?
Pozdrawiam
1 października 2007, o godzinie 09:45
Torlin,
no oczywiście, jakis biznesmen cos tam mówi i co z tego? Co to mówi o łapówkarstwie? Nic. Na takich opowiastkach nie można niczego budować.
No i co z tego, że Gawronik sie czegos dowiedział, że ktos mu cos powiedział? Co z tego wynika dla obrazu Polski w ciagu 18 lat? I gdzie jest ta jego fortuna? Gdzie jest on sam?
O Krauzym krążą legendy? A o kim kto czegoś sie dorobil nie krążą, w Polsce jak sie dorobił dużo i wokół niego jak ma mniej?
I co, z tego powodu, że Twoj syn musi płacic dodatkowo 180 zł, bo albo jest jakas luka w prawie, albo ma to jakies uzasadnienie, to wszystko jest do luftu?
Co to za argumenty?
bardzo mocno podkreslam, nigdy nie uwazałem Polski po roku 1989 za kraj wolny od korupcji, przekrętów, przestepstw, zbrodni, gwałtow i innego łajdactwa. Ale robienie z 18lecia jednej wielkiej czarnej bryji, z najlepszego od wieków może okresu w historii kraju niemal nieszczęścia, pozbawianie narodu poczucia sukcesu, tro uważam za głupotę, podlość, małość, albo i jeszcze gorzej. To nie do Ciebie Torlin, to do tej armii opluwaczy z polityki i mediów.
1 października 2007, o godzinie 09:48
Torlinie
Z rzeczywistoscia jest jak z Biblia i Kapitalem Marxa), mozna znalesc cytat na kazda okazje i zawsze autentyczny.
Glos ze swego miejsca widzi tak jak widzi.
Dla mnie bardzo znaczace sa roznice jakie wystepuja kiedy Polak
ocenia swoja indywidualna sytacje zyciowa i sytuacje w kraju. Zawsze nieomal sytuacja kraju oceniana jest gorzej.
Swoja sytuacje Polak zna z doswiadczenia, sytuacje kraju z „czytanki” lub „obrazka”.
Plus ze:
Emocjonalnie naladowane sady wartosciujace sa latwiej czytelne niz twarda statystyka.
Wiec nie tylko media sa winne. Winien tez system wychowania ku obywatelstwu. Szkola na codzien powinna wbijac do glowy umiejetnosc czytania statystyki, uczyc budzetu i jego konstrukcji.
Uczyc ze za wszystko „ktos” placi itd, itd…..
1 października 2007, o godzinie 09:51
Edward,
dokładnie tak jak mówisz.
1 października 2007, o godzinie 10:25
Panowie,
W sprawie korupcji nie ma twardych faktów. Nie powiem wam przecież ile razy w życiu prywatnym i zawodowym spotkałem się z przypadkami korupcji. Nie pójdą do prokuratura, ani nie dam mu powodu, aby przyszedł do mnie. Bo ja z góry oświadczam, że oficjalnie NIC NIE WIEM. Jednak nieoficjalnie powiem, że tylko w okresie ostatniego miesiąca zetknąłem się z takimi trzema sprawami, które można zakwalifikować jako symptom korupcji. Co do zaś hipochondrii to muszę powiedzieć, że najlepiej przekonać się o jakości III RP, występując przeciwko ustalonym tam interesom. Walka z instytucjami III RP w obranie praw i wolności zmienia obraz w istotny sposób. Ale i zwykła obserwacja pewnych faktów, które są dostępne w powszechnych publikatorach i źródłach wiedzy, też prowadzi do pewnych konkluzji. Otóż wiele rzeczy jest powszechnie znanych, że wyżsi pracownicy organów administracji państwowej łatwo przechodzą z kierowniczych stanowisk, ze stanowisk, gdzie podejmują decyzję do prywatnego biznesu, gdzie doradzają lub świadczą inne usługi w obszarach, gdzie poprzednio sprawowali władzę. A weźmy choćby Krzysztofa Bieleckiego – premiera Polski. Czy to jest normalna praktyka, aby były premier zostawał po upływie kadencji prezesem Banku, przecież to jest tyle co posada byłego kanclerza Niemiec w projekcie rury bałtyckiej. Takich karier jak K. Bieleckiego jest w Polsce tysiące, a wcześniej władza była prawnie i faktycznie chroniona przed ponoszeniem jakiejkolwiek odpowiedzialności. Panowie jak są sprzyjające warunki dla powstanie pleśni to pleśń powstaje. Nie ma w tym żadnej podłości, że obserwujemy ten proces i opisujemy, bo to jest proces naturalny. I tak samo jest w życiu społecznym. PIS natomiast tego procesu nie opisuje nie walczy z nim, on go instrumenalizuje do walki politycznej. Dzięki PiS-owi faktycznie walka z korupcją staje się niemożliwa. Ja nie jestem zwolennikiem oczerniania elit III RP, lecz mówię o swoich przekonaniach i doświadczeniach. Kto żyje w kraju może sam z własnych doświadczeń wysnuć odpowiednie wnioski. Ciekawe tylko, że za gospodarzem stoją, a właściwie stoi murem już tylko jeden emigrant – Edward. Z czasem i ten mur runie…, bo ja wiem, że Edward nie jest fanatykiem, tylko rozsądnym chłopcem. Zrozumiał pośmiertne zwycięstwo Endecji w PRL, a więc i że Roman Dmowski miał olej w głowie, skoro odniósł zwycięstwo miażdżące, takie którego nie mógł w najbardziej optymistycznych snach sobie wyśnić; zrozumie i problem korupcji w Polsce. Tyle że napisze o tym na innym blogu. Np. Szostkiewicza.
1 października 2007, o godzinie 10:35
O systemach komputerowych Krauzego i szybkości ich wdrażania krążą legendy w środowisku.
—
Częściowo Gospodarz już tu odpowiedział. Nikt, kto się wybił nie jest w środowisku lubiany. Wystarczy choćby wsłuchać się w legendy o Billy Gatesie.
Co do szybkości wdrażania systemów. Tu też sprawa jest prosta. Jeśli Ty nie wiesz, to syn Ci podpowie, że komputer to taki elektroniczny imbecyl, który za diabła nie chce sie dostosować do tego co dla ludzi wydaje się czasem oczywiste. Toteż przed projektowaniem systemu komputerowego należałoby najpierw tak zmienić system organizacji pracy w przedsiębiorstwie, aby ten ograniczony elektroniczny imbecyl z tym systemem sobie poradził. W przypadku systemów Krauzego – a chodzi tu jak sądzę głownie o informatyzację ZUS – jest jeszcze gorzej. Nie dość, że programiści musieli się zmierzyć z potężnym molochem, w którym organizacja pracy nijak się miała do możliwości komputerów, to jeszcze w trakcie ich pracy co chwila zmieniały się warunki jakie miał projektowany system spełniać. Cudem jest zatem, że w ogóle Krauzemu udało się jakiś tam system stworzyć.
—
W jednym czuję się natomiast zobowiązany, aby Cię poprzeć. Dla mnie tez swoistym wzorem ustaw jest to, co swego czasu stworzył Wilczek.
1 października 2007, o godzinie 10:38
Ja muszę pracować, a nie pisać w blogu. A więc krótko.
Panie Waldemarze!
Strasznie emocjonalny ten Pana wpis. Dobrze, że dodał Pan ostatnie zdanie, bo trochę poczułem się dziwnie, jakie zwroty wkłada mi Pan w usta. Nigdy czegoś takiego nie powiedziałem.
Reasumując: okres 18 lat jest jednym z najwspanialszych w historii Polski, zostało zrobione niewiarygodnie dużo, a dla mnie postacią nr 1 był Balcerowicz, który zasłużył na pomnik ze szczerego złota. Ja wiem, że gdy obok stoją prawicowi ekstremiści nie wolno jednego złego słowa powiedzieć na temat III RP, bo to jest podkładanie się. Ale ja twierdzę, że możemy czasami porozmawiać nie zwracając najmniejszej uwagi na wpisy osób na literę M. Czasami warto sobie powiedzieć kilka słów prawdy, może bolesnej, ale oczyszczającej.
Przypominam, że jestem zwolennikiem do dnia dzisiejszego Unii Demokratycznej i z jej kręgów nie mam zamiaru odchodzić.
1 października 2007, o godzinie 10:41
Zacznijmy od R.Dmowskiego.
Poglad ktory wyrazilem u Szostkiewicza : ze PRL byla spelnieniem snu endeka posiadlem dobrych kilkadziesiat lat temu.
PRL nielubilem jako narzuconej koniecznosci. To tylko wzmacnialo moja niechec do endecji. Tak to bylo zwyciestwo z za grobu, jak wiesz nie miazdzace. Nie naleze tez do tych ktorzy zwyciescy przyznaja racje, bo niby dlaczego.
Glosie
Nie czytasz uwaznie. Wiec jeszcze raz:
” Dla mnie bardzo znaczace sa roznice jakie wystepuja kiedy Polak ocenia swoja indywidualna sytacje zyciowa i sytuacje w kraju. Zawsze nieomal sytuacja kraju oceniana jest gorzej.”
To sa fakty. Jak ty oceniasz swoja sytuacje?
1 października 2007, o godzinie 10:44
Mam wrażenie, że „korupcyjny” spór idzie o subiektywne oceny i sfomułowania, a nie o fakty. Stwierdzenia, że „Polska jest przeżarta korupcją” oraz że „Korupcja jest na umiarkowanym poziomie w porównaniu z innymi krajami Europy wschodniej” mogą przecież doskonale dotyczyć tej samej rzeczywistości. One jej nie opisują, tylko wyrażają emocjonalną postawę mówiącego.
Czy istnieje w ogóle jakaś obiektywna miara, pozwalająca stwierdzić, czy korupcja jest „ogromna”, „umiarowana” czy „znikoma”? A tym bardziej, czy istnieją efektywne metody jej pomiaru?
Gdyby przyjąć za kryterium osobiste doświadczenie, to ja na przykład musiałbym uznać, że w Polsce korupcji nie ma. Moje bezpośrednie pole obserwacji to pole małego człowieka. Prowadzę drobną działalność gospodarczą, w ciągu ostatnich lat przebudowywałem dom, co wymagało szeregu zezwoleń, a także leżałem w szpitalu. Ani razu nie żądano ode mnie łapówki ani nawet nie sugerowano, że powinienem ją wręczyć.
Głos ma inne doświadczenia, ale czy mniej subiektywne niż moje?
1 października 2007, o godzinie 10:50
W sprawie korupcji mam podobne zdanie do Głosa i Torlina, sam się z tym problemem stykam w obszarze prywatnego biznesu. Nie tylko styk państwa z prywatnym iskrzy korupcją, na polu prywatnej gospodarki też to istnieje i o tym niewiele się pisze i mówi. Być może pan Kuczyński nie zaliczyłby tego do korupcji, bo skoro nie uczestniczy w tym państwo, to nam nic do tego. Otóż nie, to niszczy tkankę społeczną nie gorzej od styku państwo – biznes.
A w kwestii obrony dobrego imienia korupcyjnego IIIRP odnoszę wrażenie panie ministrze, że odpowiada Pan Kubusiopuchatkowo:
im bardziej PiS wali korupcją po oczach, tym bardziej jej wg Pana nie ma….
1 października 2007, o godzinie 10:56
Otóż wiele rzeczy jest powszechnie znanych, że wyżsi pracownicy organów administracji państwowej łatwo przechodzą z kierowniczych stanowisk, ze stanowisk, gdzie podejmują decyzję do prywatnego biznesu, gdzie doradzają lub świadczą inne usługi w obszarach, gdzie poprzednio sprawowali władzę.
—
I cóż w tym jest złego? Że firmy zatrudniają osoby, które najlepiej orientują się w obszarach ich działalności? Zdziwiłbym się gdyby było inaczej. Problem zaczyna się gdy osoba z kierowniczego stanowiska w administracji państwowej podejmuje jednocześnie pracę w firmie, której działalność zależna jest od decyzji, które tenże urzędnik jest władny podejmować.
—
A weźmy choćby Krzysztofa Bieleckiego – premiera Polski. Czy to jest normalna praktyka, aby były premier zostawał po upływie kadencji prezesem Banku
Podany dalej przykład Schroedera najlepiej chyba świadczy, że jest to jednak normalna praktyka, skoro nikt tego nie kwestionuje. Przy czym i tak sytuacja jest nieadekwatna – na korzyść Bieleckiego oczywiście. Bielecki bowiem premierem był w 1991r. a prezesem banku został w 2003r. Trzeba naprawdę bardzo dużo złej woli, aby doszukiwać się w tym jakichś nienormalności.
1 października 2007, o godzinie 11:04
zeen,
niech mi Pan pokaze gdzie napisałem, ze korupcji w Polsce nie ma? Powtarzam po raz setny – ja nie polemizuje z faktem istnienia korupcji w Polsce, ja polemizuje z nastepującym idiotycznym schematem – skoro w Polsce są chorzy na AIDS, to znaczy, ze Polska umiera na AIDS. Czy jest tak trudno zrozumiec roznice?
Torlin,
ja nie bronie Trzeciej Rzeczpospolitej jako anielicy bez skazy. Ja nie zgadzam sie na nieprawdy. Na przykład na robienie z wątpliwego wskaźnika Transparency International – i nawiedzonych komentarzy robionych przez szefów polskiego oddziału, łącznie z Piterą – przesądzającego dowodu o stopniu skorumpowania Polski. I tak dalej.
1 października 2007, o godzinie 11:05
Zeen,
wydaje mi się, ze należy odróżnić dwie sprawy. Nikt nie kwestionuje istnienia korupcji w Polsce. Jest jednak różnica między stwierdzeniem, że w Polsce jest korupcja – nawet na dużą skalę (ale nie odbiegającą znacznie od skali korupcji w innych krajach), a stwierdzeniem, że Polska jest krajem przeżartym korupcją na skalę gdzie indziej nie spotykaną – co usiłują wmówić nam obecnie rządzący.
—
No i za diabła nie potrafię wyobrazić sobie korupcyjnych sytuacji na polu gospodarki prywatnej.
1 października 2007, o godzinie 11:07
To co robi Transparency International to mierzenie opinii o korupcji.
Istniej dosc skomplikowane sposoby mierzenia stopnia korupcji, juz kiedys przytaczane w blogu.
Postaram sie odszukac. Pamietam ze tam PL nie wypada zle.
Moze Glos jako szczegolnie zainteresowany zadba by te inne metody tu w blogu sie pojawiily.
1 października 2007, o godzinie 11:13
Edward,
sa badania Freedom House w ksiażce Marii Jarosz, całkiem dla Polski dobre. Problem nawet nie tyle we wskaźniku tylko w skandalicznym interpretowaniu go i w tym, że polski oddzial tej organizacji składa sie z ludzi niekompetentnych albo nawiedzonych, ktorzy nie pisza wyraźnie, że ten wskaźnik to wskaźnik postrzegania korupcji a nie korupcji i że między jednym i drugim, w tym między zmianami wskaźnika i rzeczywistości może w ogole nie być związku. Niefachowe czy nawiedzone uzywanie tego wskaźnika narobilo ogromnie duzo szkody. Wystarczy, że wybuchnie taka medialna histeria korupcyjna jak po aferze Rywina, żeby kraj w tym wskaźniku zdolować niewyobrażalnie – także w oglądzie zewnętrznym, podczas gdy w samej korupcji nic sie nie zmienia.
1 października 2007, o godzinie 11:14
Na polu gospodarki prywatnej moze zaistniec sytuacja korupcyjna.
Sam przed laty uczetniczylem w wywaleniu na zbity pysk faceta odpowiedzialnego za nieruchomosci firmy, ktory zawieral nienajlepsze umowy konserwacyjne i utrzymania w zamian za podroze urlopowe fundowane przez zatrudniane firmy. Dzialo sie to w kraju maloskorumpowanym.
1 października 2007, o godzinie 11:20
Władza. Przywileje. Korupcja
. Maria Jarosz
Wydawca: PWN, Instytut Studiów Politycznych PAN
Warszawa 2004, format 210*148 mm, oprawa twarda, s. 263, summary
ISBN: 83-01-14207-3 Cena: 26,00 PLN
1 października 2007, o godzinie 11:20
Edwar,
przykład przez Ciebie podany to przestępstwo ocierające się o korupcję (będącą nadużyciem stanowiska publicznego w celu uzyskania prywatnych korzyści) ale korupcją nie będące.
1 października 2007, o godzinie 11:26
To dzielanie na niekorzysc pracodawcy (wlasciciela) ktorego motywem bylo upodobanie do krajow slonecznych realizowanie kosztem interesu pracodawcy.
Moze to nie korupcja. Zgoda.
1 października 2007, o godzinie 11:29
Panowie,
Widzę, że się wywiązała dyskusja, w której na razie nie mogą wziąć głosu, bo mam ważne sprawy do załatwienia, ale wieczorem znajdę trochę czasu na polemikę. Tutaj nie chodzi w każdym razie tylko o korupcję w sensie zwykłym, ale i o standardy profesjonalnego zachowania się, które są odczuwane jako korupcyjne.
1 października 2007, o godzinie 11:52
Z raportu za 2006 Freedom House
Corruption. Corruption seems to have a permanent place in Poland’s social landscape. For years, roughly 15 percent of Poles have confirmed that they have participated in corruption. The most corrupt sector is health care. In 2005, corruption scandals were unveiled in professional soccer and the military draft. Parliamentary investigative commissions unearthed traces of corruption at the highest levels of political life, but their work was not concluded. The new government pledged to fight corruption with a new creation, the Central Anticorruption Agency, devoted solely to eradicating corruption from the top down. Owing to the growing number of cases, new spheres affected, and lack of effective countermeasures, Poland’s corruption rating worsens from 3.00 to 3.25.
Skala 1- 7
National Democratic Governance. Poland passed high standards of national democratic governance when it achieved EU membership in 2004, but certain holes remain in its democratic consolidation. The elections of 2005 confirmed the stability of the parliamentary democracy. The transfer of power, both in government and in the presidency, went smoothly and, especially in the latter, with a level of politeness not present before. The new prime minister was quickly established in the office, and the minority government began to create parliamentary coalitions. However, some old threats to democratic governance have not been eradicated, and a few new ones were visible. The privatization of industry, which provides thousands of politically hot positions in 1,600 treasury-owned enterprises, has been slowed by the influence of nationalist parties close to the ruling PiS. The new government tried to dismantle the civil service system, and some scandals involving the former ruling Democratic Left Alliance are still unfinished. New challenges to the rule of democracy are rising, including the illegal and traumatic hunt for Communist-era agents placed on a stolen list of 170,000 names of victims and agents; the politically biased work of parliamentary investigative commissions; and, last, the „upper hand” manner of the new government’s political actions. Poland’s national democratic governance rating worsens from 2.50 to 2.75 owing to the tendency to concentrate power in the executive branch, which is dominating the political process.
1 października 2007, o godzinie 11:56
Oczywiscie w porownaniu z 2005
1 października 2007, o godzinie 12:10
Panie Ministrze,
Oczywiście, że nie neguje Pan istnienia korupcji, tego nie twierdzę, użycie Kubusia mogłoby rzeczywiście na to wskazywać, intencją moją było wskazanie, że reaguje Pan z równą przesadą na przesadne oskarżenia. Spotyka się tu, jak pisze Edward, tylko indywidualne odczucie stopnia korupcji, które w opisywanych przypadkach bierze się z doświadczenia piszących, nie z czytania zestawień. A te odczucia skądś się biorą i przeciwstawianie im oficjalnych statystyk nie skutkuje zmianą opinii, co najwyżej odnoszę wrażenie, że mam pecha częściej niż inni to zjawisko obserwować. Podobnie może być u Głosa, Torlina i innych. To tworzy sumę naszych opinii o wyższym poziomie korupcji, niż opisują to statystyki. Jednak odczucie dużego poziomu korupcji jest powszechne i daje oręż głoszącym walkę z nią. I jeśli mamy ten oręż wytrącać z ręki przeciwnika, nie możemy zbytnio zaprzeczać jego istnieniu, bo sami nie będziemy wiarygodni.
Andrzeju,
Jeżeli będziemy się trzymali literalnie definicji korupcji, to masz rację, w prywatnym biznesie żadne zachowania nie są korupcją, tylko przekonaj o tym Polaków.
1 października 2007, o godzinie 12:13
Linka
do tabeli krajow podobnych
http://ekonom.univ.gda.pl.....1c62613b36
1 października 2007, o godzinie 12:19
Może nas różni kwestia nazewnicza? Bo dla mnie, jeżeli facet – pracownik w prywatnej firmie – żąda forsy za załatwienie (przyspieszenie, wydanie, ułatwienie) – to to jest dla mnie korupcja.
1 października 2007, o godzinie 12:26
6 miejsce na 19, 3,25 !!! kiedy najlepszy ma 2,25, najgorszy 6,25
sredniaarytmetyczna :4,23
1 października 2007, o godzinie 12:26
Droga Bars,
poproś swego Potomka, by pokazał Ci jak wejść na stronę radia RMF Classic, czasami, puszczają tam pewien uroczy utwór który Ci dedykuje z przyjemnościa – jest to temat miłosny z płyty „Color of Night”, Dominic Frontiere (z 1994 r.) W tym radio jest mnóstwo innej wspaniałej muzyki, działającej kojąco, wyciszająco i relaksowo. Polecam, sdama słucham i jestem usatysfakcjonowana.
1 października 2007, o godzinie 12:27
Dlaczego dzisiejszą debatę wygra Aleksander Kwasniewski
1. Jest lepiej wykształcony niż Kaczyński
2. Merytorycznie, erudycyjnie i intelektualnie stoi wyżej niż Kaczyński
3. Swobodnie czuje się jako mówca, potrafi długo mówić bez kartki
4. Znany jest z ciętego języka i sformułowań, które wchodzą do obiegu politycznego
5. Lepiej reprezentuje Polskę za granicą, a ostatnio miał szczególnie dobra passę.
6. Ma nienaganną przeszłość polityczną i zasługi w walce o niepodległość
7. Znany jest ze skromności w życiu
8. Zawsze unikał podejrzanych kontaktów z wielkim biznesem
9. Błyskotliwie zdiagnozował w 1995 r. błędy III RP rzucając hasło: wybierzmy przyszłość
10. Jego 10 letnie rządy były pozbawione afer i skandali
11.Jest znacznie wyższy i szczuplejszy niż Kaczyński
1 października 2007, o godzinie 12:37
W. Kuczyński:
„Miner,
ja mam Godwina w …duzym powazaniu ale Ty nie. Cytuję z Twojego wspisu o Kwasniewskim:
“Czyżby Kwaśniewski czytał biografię Ribbentropa?”. Godwin ci sie kłania funkcjonariuszu PiS. „
O Rany! Ależ Pan jest rozemocjonowany! Wali Pan na oślep, bez sensu, bez ładu, bez składu. Ja generalnie zauważam, że Pan ma „w dużym poważaniu” wszystkich, którzy nie zgadzają się z pańskim oglądem świata. Zarzuca Pan mi bycie „funkcjonariuszem PiS” bo już nic innego nie jest Pan w stanie poza obelgami wymyślić. I do tego wszystkiego, na dokładkę wierzga Pan bez sensu…
Ribbentrop – minister spraw zagranicznych III Rzeszy. Jego książkowy życiorys miał ukazywać, że Aleksander Kwaśniewski czyta i ma rozległe horyzonty. On sam bowiem, pytany o lektury, wyznał kiedyś, że czyta właśnie biografię Ribbentropa. Niestety, wiele miesięcy później podobne pytanie zadano prezydenckiej małżonce. Bez wahania stwierdziła ona, że mąż czyta właśnie biografię Ribbentropa. Niewykluczone, że obecnie Aleksandr Kwaśniewski czyta biografię Ribbentropa.
http://sem.jogger.pl/startid/319988
1 października 2007, o godzinie 12:37
Bo dla mnie, jeżeli facet – pracownik w prywatnej firmie – żąda forsy za załatwienie (przyspieszenie, wydanie, ułatwienie) – to to jest dla mnie korupcja.
-
Prawdę mówiąc to nie bardzo rozumiem. Bo w takiej sytuacji to ja idę do właściciela firmy i mam sprawę załatwione bez „łapówki”, a pracownik z miejsca wylatuje na zbity pysk.
1 października 2007, o godzinie 12:39
Andrzej:
„Jeśli już powoływać się na prawo Godwina, to Miner poległ na tym polu zanim jeszcze zaczął. Zjawisko bowiem ma charakter znacznie szerszy niż Miner chciałby przyznać.”
Rozwiń proszę swoją „porażającą” myśl.
1 października 2007, o godzinie 12:41
Andrzej
Wlasnie tak bylo
1 października 2007, o godzinie 12:55
Edward,
dziekuje za ta tabelę. Moze napisze cos do wyborczej w oparciu o nia, az sie dziwie, ze nie trafilem na nią.I te dane sa calkowicie nieznane za to Transparency jak bóstwo, czczone na kolanach, bez cienia refleksji.
1 października 2007, o godzinie 13:04
Gospodarzu
Mnie wydaje sie najwazniejsze ze co prawda „gorzej” zaczelo byc przed KaKa ale pod nimi mimo wrzasku pogarsza sie nadal.
Takze National Democratic Governance z 2,5 w 2005 na 2,75 w 2006.
1 października 2007, o godzinie 13:25
Andrzeju!
Masz rację, w wypadku małych firm, a nie wielkich korporacji. Zobacz wielkie megasklepy, banki, firmy o znaczeniu globalnym. Jak znajdziesz właściciela? Sam z własnego doświadczenia wiem, że korupcja może być nawet w magazynie firmy wydającej np. piwo, którego jest mało na składzie.
1 października 2007, o godzinie 13:27
Olejniczak nie musi jednak przepraszać Leppera
krzyczą wszystkie portale na stronach głównych i TVN24 na czerwonym pasku.
Odwołał się i wygrał. Wojciech Olejniczak nie musi przepraszać Andrzeja Leppera za słowa, że były wicepremier jest odpowiedzialny za śmierć Barbary Blidy. Tak zdecydował sąd apelacyjny, choć wcześniej sędziowie uznali, że Lepperowi należą się przeprosiny
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62369
a dalej (już wewnątrz dokumentu) czytamy:
„Olejniczak musi jednak zamieścić sprostowanie w „Rzeczpospolitej”. Co będzie wyjaśniał? Swoją wypowiedź, w której jasno dał do zrozumienia, że na Lepperze ciąży odpowiedzialność za samobójczą śmierć Barbary Blidy, byłej SLD-owskiej minister budownictwa. „Był w rządzie i na to wszystko pozwalał” – mówił lider Lewicy i Demokratów.”
Ciekawe…
1 października 2007, o godzinie 13:50
No proszę, kolejna niespodzianka. Trzon jedynej nadziei dla „antykaczystów” – SLD jednak nie potrafił się wytłumaczyć z lewizn w finansowaniu partii (jakieś auta sprzedawali na boku, oza oficjalnym kontem)
.
.
.
Niedobry PiS po raz kolejny zrobił coś skandalicznego: udowodnił, że wpłata od na przykład D. Hübner nie jest tożsama ze złamaniem prawa i finansowaniem partii przez obcokrajowców, bo czasem obce nazwiska noszą Polacy. Poza tym udowodnił, że wpłata z konta: PPHU „Krzak” Jan Kowalski nie jest jednoznaczna ze złamaniem prawa i finansowaniem partii przez firmę – to po prostu pan Jan Kowalski wpłacił kasę ze swojego konta, które służy mu również do prowadzenia działalności gospodarczej.
.
.
A tyle było wrzasku, że kaczyści przyspieszyli wybory aby nie stracić subwencji, poniżej mała próbka z tego blogu:
Chwast jeszcze się nie skompromitował, potrzeba jeszcze przynajmniej roku, by komisje śledcze dały szansę obnażyć prawdę o państwie policyjno-prokuratorskim, by PiS stracił ostatecznie subwencje by nie mógł zarzucać Polaków kłamliwymi spotami, jak to dobrze się Polakom dzieje dzięki tej partii.
1 października 2007, o godzinie 14:01
Andrzeju!
Zrobiłem sobie chwilę przerwy, żeby trochę szerzej Ci odpowiedzieć. Mało mam wiadomości na temat dużej korupcji, ja wiem, że mała jest przekleństwem zarówno naszych czasów, jak PRL.
Pracowałem w dużym handlu zarówno w PRLu, jak i w latach 90. Większość zatrudnionych jest nastawiona na jakieś dodatkowe wpływy pieniężne, inicjatywa wychodzi również od zainteresowanych. Jaki towar będzie na wysokości wzroku, a jaki na samym dole, która firma namaluje reklamę (jeżeli się nie ma własnych służb), wysyłanie mebli służbowymi samochodami, a branie pieniędzy za dowóz, przywożenie piwa do magazynu TIRem, z którego 3/4 idzie do magazynu, a po pozostałą część zgłasza się inna prywatna hurtownia. Ilość i cena się zgadza, ale kosztem transportu obciążona jest macierzysta firma, a tamten to ma za darmo. Ojej, takich przykładów to Ci mogę dać setkę, tylko nie wiem, czy to jest jeszcze korupcja, czy to już jest oszustwo.
Ps. Piękne jest sprzedawanie w pawilonie meblowym mebli ze zdjęcia, których w magazynie … w ogóle nie ma (salon w ogóle z tą firmą nie współpracuje). Właściciel firmy umawia się z pracownikiem, aby ten grymaszącym klientom proponował meble ze zdjęcia wraz z dowózką. Za każdą sprzedaż leci forsa.
1 października 2007, o godzinie 14:04
Z Duzego Formatu GW
„Kutry poszły na wojnę o 7 rano. – Dorsz albo śmierć! – krzyczeli rybacy. Mimo unijnego zakazu połowów nie zamierzali wrócić z pustymi sieciami. Otuchy dodawał im sam premier. On też rozpoczął łowy. Na kogo? Na rybaków.”
Mam tylko dostep do internetowego wydania a DF bedzie tam dopiero jutro. Moze ktos krotko opowie?
1 października 2007, o godzinie 14:09
Miner,
…jedna pani drugiej pani powiedziała…
Santa Lucia! Co za fascynacja maglem!
To jest teraz trendy w PiS-ie?
Ależ ta Nelly ma szatański wpływ na aktyw!!! Od razu wydać te intelektualne wyżyny komsomolskie.
Miner – czekam na jeszcze.
***
Mawar,
dzisiejszą debatę wygra Aleksander Kwaśniewski, bowiem:
1. Jest lepiej wykształcony niż Kaczyński - mimo, że nie ma magistra, a Kaczyński jest dr nauk prawniczych.
2. Merytorycznie, erudycyjnie i intelektualnie stoi wyżej niż Kaczyński – niewątpliwie, nie nazywa ludzi małpami w czerwonym, holotą itp.
3. Swobodnie czuje się jako mówca, potrafi długo mówić bez kartki – oczywiście na dodatek po angielsku, rosyjsku, czego nie potrafi obecny premier.
4. Znany jest z ciętego języka i sformułowań, które wchodzą do obiegu politycznego – to przywilej premiera Kaczyńskiego, po który b. prezydent nie sięga, bowiem posługuje się poprawną polszczyzną i w swoich publicznych tekstach nie narusza ludzkiej godności w przeciwieństwie do premiera. Tego typu walor nie jest mu potrzebny w karierze politycznej, ma inne.
5. Lepiej reprezentuje Polskę za granicą, a ostatnio miał szczególnie dobra passę – niewątpliwie. Bycie na rauszu jest przywilejem nietuzinkowych i wielkich vide Sarkozy, Churchill, ect Obecny premier na rauszu byłby nie do strawienia.
6. Ma nienaganną przeszłość polityczną i zasługi w walce o niepodległość – i dzięki temu Polska jest w NATO i UE.
7. Znany jest ze skromności w życiu – to minoderia ze stylu obecnego premiera, b. prezydent zna swoją wartość, nie musi odgrywać publicznie bohaterów Moliera.
8. Zawsze unikał podejrzanych kontaktów z wielkim biznesem, – nie musiał i nie unikał, za to obecny premier ma, ale się do nich nie przyznaje.
9. Błyskotliwie zdiagnozował w 1995 r. błędy III RP rzucając hasło: wybierzmy przyszłość – historia wskazuje, że miał absolutną racąe.
10. Jego 10 letnie rządy były pozbawione afer i skandali – na pewno nie tak wielkich jak w ciągu 2 lat panowania PiS !!! B. prezydent konstytucji własnego kraju nie łamał.
11.Jest znacznie wyższy i szczuplejszy niż Kaczyński – owszem, ma ponad 170 cm wzrostu, premier jest niższy, ale doskonale wie, że o sukcesie politycznym nie decyduje postura fizyczna. Kompleksów nie poiada z tego tytułu, a nawet lubi nieco żartować z siebie.. W każdym razie nikt o nim nie mówi – małe to to, okrągłe i wywrotne!
,
Mawar,
jak zwykle wysiliłeś się i kulą w płot.
1 października 2007, o godzinie 14:17
Zofia Says:
październik 1st, 2007 at 2:09 pm
Miner,
…jedna pani drugiej pani powiedziała…
Santa Lucia! Co za fascynacja maglem!
To jest teraz trendy w PiS-ie?
Ależ ta Nelly ma szatański wpływ na aktyw!!! Od razu wydać te intelektualne wyżyny komsomolskie.
Miner – czekam na jeszcze.
A to o czym? Boże przeciw kaczystom to wiem.
1 października 2007, o godzinie 14:18
Boże= bo, że :)
1 października 2007, o godzinie 14:18
Edwear,
nieco na ten temat:
www. sophico.blog.onet.pl
(druga pozycja)
Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk wydał polecenie polskim rybakom, by meldowali do resortu jakie kutry duńskie, niemieckie i szwedzkie łamią zakaz połowów dorszy na Bałtyku z powodu wyczerpania limitów.
Polskim kutrom, mimo, że też mają unijny zakaz połowów z tego samego powodu – nie kazał zostać w portach.
Ciekawa jestem jak mają zamiar polscy rybacy sprawdzać co mają w ładowniach rybacy innych państw – abordaż?
Cała ta awantura skończy się w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości bardzo boleśnie dla Polaków. Dzisiaj w tej sprawie kontynuuje rozmowy duńska minister rybołówstwa z komisarzem Borgiem. Dania jest maksymalnie wkurzona na polską niesubordynację i Komisja Europejska raczej jest gotowa podjąć bardzo drastyczne kroki wobec Polski.
1 października 2007, o godzinie 14:21
Edwar;
poprawny link:
http://sophico.blog.onet......index.html
1 października 2007, o godzinie 14:28
zofia
Dzieki
A Mawara i Minera
szpicruta i w cwal.
1 października 2007, o godzinie 14:43
Miner,
Nelly i Ty przeciw „Kaczystom” – czy aby Ci się co nieco z tej gorączki przed meczem Kaczyński (J) contra Kwaśniewski(A) nie poplątało?
Złotko – proszę o jeszcze z Twego frontu kampanijnego, PIS-oskiego, bo piszesz takie śliczności, że zasmakowałam.
1 października 2007, o godzinie 14:49
Zofia:
napisz co kryło się pod określeniem „jedna pani drugiej pani powiedziała…” i „Co za fascynacja maglem!” a nie bełkocz.
Widzę, że coś Ci się dokładnie pozajączkowało ale standardowo nie potrafisz się do tego przyznać.
1 października 2007, o godzinie 14:50
To wygra Kwa czy Kac?
1 października 2007, o godzinie 15:19
Torlin,
sprawę w zasadzie wyjaśnił Zeen
http://kuczyn.com/2007/09.....ment-35342
W żadnym z opisanych przez Ciebie przypadków nieuczciwy pracownik nie byłby sądzony za korupcję. I tylko o to mi chodziło.
1 października 2007, o godzinie 15:21
Trudno uciec od korupcji!
Pojechałem samochodem do powiatowego Urzędu Skarbowego aby pobrać dla syna jakiś formularz. Parking był tylko płatny – chyba 2 zł za godzinę. Ruch był duży, żona wysiadła pierwsza i powiedziała, że na krótko. Wtedy parkingowy powiedział, że jak na krótko, to należy się 1zł. Żona zapłaciła, ale kwitu nie dostała. Oczywiście można było zażądać pokwitowania, zapłacić ile się nalezy, ale parkingowy był zajęty, ustawiał inne samochody itp.
W ten oto sposób zostaliśmy skorumpowani!
Od tej pory mam wyrzuty i chyba wpłacę 2zł na jakiś cel dobroczynny.
1 października 2007, o godzinie 15:25
Miner,
udajesz głupka czy tak z natury?…
To ja się zajmuje tym, co jedna pani (Olejniczak) gadał(a) drugiej pani (media) o trzeciej pani (Lepperze), czy Ty?
Skleroza, amnezja, czy napięcie nerwowe?
Lepiej daj sobie już spokój do tej 20-tej, bo nawet nie pamiętasz już o czym tutaj piszesz. Z kojarzeniem też problemy.
Inteligencja szwankuje
Wyluzuj.
Idż na spacer z psem lub kotem.
1 października 2007, o godzinie 15:31
Ale Wy się dajecie łatwo podprowadzać. Już zaczęliśmy rozmawiać i spierać na inne tematy, weszli 2 x M, zaczęli prowokować, a Wy jak te barany na rzeź jak za Panią Matką. Już im odpowiadacie, usiłujecie w sposób logiczny i perfekcyjny ukazać, że oni nie mają racji. A 2 x M śmieją się w kułak i w nagrodę dostaną premię za dobrze wykonaną pracę. Nie możecie ich wpisów omijać szerokim łukiem? Ja od pewnego czasu tak robię.
1 października 2007, o godzinie 15:44
Zofia:
miło się czyta jak w imię powszechnego umniejszania wartości wygłupów tych, którzy mają Cię uratować przed „kaczyzmem” szarżujesz jak krowa ugryziona w zadek przez gza.
Robisz z informacji o wyniku procesu magiel i za wszelką cenę starasz się zakrzyczeć fakt, że piękny Wojtuś musi prostować co nakłapał dziobem. Rozumiem, że jest to dla Ciebie trudne z dwóch powodów:
- to przywódca jedynej słusznej, antykaczystowskiej partii
- sama stosujesz identyczne metody kłapania dziobem bez sensu a potem odkręcania kota ogonem
„Skleroza, amnezja, czy napięcie nerwowe?” – nie, konsekwentne i ciągłe wyłapywanie Twoich manipulacji, kłamstw, niewiedzy, nieumiejętności przyznania się do błędu.
1 października 2007, o godzinie 15:53
Naczelny zamordysta blogowy (co to ma ochotę kierować: kogo warto cytować, kogo warto słuchać, z kim można rozmawiać, o czym można rozmawiać, jakie poglądy wyznawać, kto pisze od siebie a kto z polecenia, itp) wygenerował:
„Już im odpowiadacie, usiłujecie w sposób logiczny i perfekcyjny ukazać, że oni nie mają racji” A 2 x M śmieją się w kułak i w nagrodę dostaną premię za dobrze wykonaną pracę.
Co prawda dzisiaj dopiero pierwszy dzień października ale coś mi się wydaje, że mam kandydata do cytatu miesiąca :)
1 października 2007, o godzinie 16:01
Edwardzie,
Jeśli chodzi o moją sytuację materialną to zarobiłem samodzielnie w ciągu 18 lecia na doradztwie prawnym i podatkowym oraz na na transakcjach majątkowych około 1 mln. złotych i taki jest obecnie mój majątek. W dobrym okresie z własnej samodzielnej pracy miałem przychodu rocznego od 150 tys. PLN do 200 tys. PLN. Tak więc jestem beneficjentem netto przemian i nie zawdzięczam tego żadnym znajomościom. Wchodziłem w życie zawodowe bez żadnego poparcia i żadnego doświadczenia. O korupcji wypowiadają się nie tylko frustraci, ale i ludzie o znakomitym doświadczeniu zawodowym. Firmy które korzystały z takich praktyk wg. mojej wiedzy nigdy specjalnie się nie kryły przed pracownikami, co i jak robią, a w szczególności doskonale obeznani byli z tym praktykami specjaliści i managerowie. Wśród biznesmenów także nie specjalnie tego rodzaju tematy są ukrywane, gdyż wymieniają oni między sobą informację tego rodzaju. Myślę, że można było o tym zawsze mówić, gdyż tego rodzaju sprawy są nie do wykrycia. Służby specjalne nie mają agentów zbierających informacje tego rodzaju po firmach i w biznesie. Wreszcie doskonale zdawali sobie sprawę z praktyk korupcyjnym zagraniczni i krajowi inwestorzy. Problem polskiej korupcji może być właściwie naświetlony tylko poprzez zrobienie bilansu otwarcia stanu spraw w roku 1989. Mamy więc adwokaturę, radców prawnych i notariat, gdzie w sposób otwarty dziedziczyło się pozycję a środowisko w gruncie rzeczy kooptowało nowych członków, mamy sądownictwo, prokuraturę i policję, które było obsadzone przez ludzi dających rękojmię wierności ustroju PRL. Mamy środowiska naukowe, które także było oparte na zasadzie swoistej kooptacji. Mamy nieuczciwe nabory na studia. Zwłaszcza w zakresie nauk społecznych. Mamy całą służbę dyplomatyczną złożoną z grzechotników i karierowiczów. Mamy administrację państwową, gdzie nierzadko schronienia znajdowali byli Ubecy i ludzie zasłużeni dla PRL. I mamy całą PRL-owską gospodarkę, która była kierowana poprzez zależności personalne i zasadę lojalności. A na czubku tego mieliśmy paru nawiedzonych akademików i publicystów, którzy uważali w swoim mniemaniu, że tym wszystkim rządzą. Reformatorów poddanych ogromnej presji roszczeń społecznych, którzy musieli posiłkować się ludźmi niesprawdzonymi i przypadkowymi. Reformatorów, którzy co chwili konfrontowani byli ze zmianą sytuacji politycznej i nowymi nomenklaturami. Nie da się ukryć, że politycznie Polska przez te osiemnaście ostatnich lat szła od bandy do bandy, a tam gdzie można było zarobić pieniądze przez większość czasu Panowało bezkrólewie, czyli hasło róbta co chceta i radźcie sobie sami. Sukno wydzierano sobie w tą i z powrotem. W pewnym momencie do Polski zaczął napływać większy kapitał za prywatyzacją i inwestycjami w papiery wartościowe i bezpośrednimi inwestycjami. Weszły korporacje zdolne zmienić nasze pojęcie konsumpcji i pracy, ale jednocześnie zdolne do koncentracji i dominacji. Korporacje te bardzo szybko zaczęły zdobywać nasz rynek, racjonalizując go, ale jednocześnie eliminując szczękowy biznes. Małe i średnie przedsiębiorstwa. Konsument nie miał praw, którymi mógł cieszyć się na zachodzie. Wszyscy co mogliby mu pomóc pracowali po przeciwnej stronie. etc. etc. Ten obraz możemy rozszerzać uszczegóławiać, analizować co się działo pomiędzy poszczególnymi jego elementami, ale rzecz jest jedna, ci którzy skorzystali wykorzystując sytuację i sposobność jeśli naruszyli prawo i etykę, nigdy się do tego publicznie nie przyznają, gdyż byliby szaleńcami. Skala natomiast różnych nadużyć jest tak duża, że przerasta nie tylko zdolności ścigania, ale nawet dokonania uczciwej analizy. Taką sytuację można tylko normalizować w dłuższym okresie czasu i to przy zapewnieniu spokoju i współpracy krajowej i międzynarodowej. Tymczasem takiej normalizacji nie ma. Co więc się dzieje no oczywiście to co obserwuje i w co nie wierzy gospodarz blogu – Korupcja rośnie jak cholera!
1 października 2007, o godzinie 16:11
A teraz wyjdz poza twoje doswadczenie idz do Freedom House
http://ekonom.univ.gda.pl/esw-online/tabela.html?ao=1.2.2.4&PHPSESSID=dd4aa39bee6bd18614ee171c62613b36
http://kuczyn.com/2007/09.....ment-35340
tak wzrasta ale czy jest jak cholera?
PS Skurczowe rzucenie Dmowskim swiadczy ze wpisu u SZ. nie przeczytales albo o pospiechu: „by cos odpowiedziec”.
To przyjazna uwaga.
1 października 2007, o godzinie 16:19
Andrzeju,
Schroeder postąpił etycznie, to może i Berlusconi też? Jeśli postępowali w twoim odczuciu etycznie były kanclerz Niemiec i premier Włoch, to może prawda jest taka, że w krajach tych nie przestrzega się ściśle pewnych standardów antykorupcyjnych. Wiadomo, jak działa przemysł i handel niemiecki, łapówkarstwo i robienie lewych interesów nie jest tam zabronione poza terenem Niemiec, a i na terenie Niemiec znane są skandale świadczące o demoralizacji i degrengoladzie. Włochy, włosi i Berlusconi były akurat powszechnie krytykowane, a ich problemy z korupcją, a także mafią są powszechnie znane. Ja uważam, że z wyższych szczebli administracji i polityki nie powinno przechodzi się do biznesu. Politycy, partie polityczne, grupy interesu nie powinny mieć wpływu na obsadę stanowisk w kluczowych firmach, bo to grozi w krańcowych nacjonalistycznych formach Czebolami, jak w Korei PŁD i nacjonalizacją strategicznych gałęzi przemysłu i usług jak w Polsce, a to jest nikomu poza politykami i ich pociotom w Polsce nie potrzebne. A może Zofia opowie jak W. Putin zagonił w kozi róg Rosyjskich demokratów? Jak wykorzystując ich błędy odwołał się w końcu do nacjonalizmu i jak teraz buduje wg. rosyjskiej tradycji gospodarkę kierowaną przez struktury partyjne i służby specjalne?
1 października 2007, o godzinie 16:34
Węgiel górniczy zanieczyszcza powietrze na śląsku i właśnie dzięki poważnemu lobby nie zbudowano jeszcze elektrowni atomowej w Polsce. Solidarność złodziei i pokrewne zjawiska to pozostałości po transformacji opartej na logice nadużyć konceptualnych związanych z pojęciami ogólej zgody i demokracjoretorykopatii użytkowej.
1 października 2007, o godzinie 16:40
Edwardzie,
Oczywiście traktuje cię jak dyskutanta przyjaciela mającego przeciwne zdanie. Z twojego cytatu: „Poland’s national democratic governance rating worsens from 2.50 to 2.75 owing to the tendency to concentrate power in the executive branch, which is dominating the political process.” Właśnie to jest istota problemu, tak gdzie egzekutywa gromadzi władzę rośnie korupcja, gdy głosi ona hasła nacjonalistyczne rośnie ona do kwadratu. PiS nie walczył nigdy w Polsce z korupcją, on tą walkę paraliżował zawsze bardzo skutecznie. PiS dopiero korupcję zamierzał wprowadzić! Jeśli krytykowaliśmy poszczególne punkty polityki rządów PiS, to mogliśmy pójść krok dalej i pokusić się o refleksję, że prowadzenie takiej polityki w innych krajach prowadziło zawsze do rozrostu praktyk korupcyjnych, wzrostu deficytu i inflacji. A Polska po 16 latach transformacji, bardzo szybko destabilizowała się – oznacza to, że PiS faktycznie wykorzystał wszystkie istniejące mentalnie i instytucjonalne mechanizmy korupcyjne dla realizacji swojej szalonej polityki kieszonkowego nacjonalizmu i populizmu. PiS nie poprawił standardu przestrzegania praw człowieka w Polsce, lecz zaatakował konstytucję, a więc marginalizował prawa każdego z nas wzmacniając i chroniąc przed kontrolą społeczną swoją władzę. PiS jedynie dążył do przejęcia władzy nad wymiarem sprawiedliwości do grup interesu. Nie zrobił nic, aby zapewnić przestrzeganie kryterium obiektywności orzeczeń, wprost przeciwnie premier polecił stosować zasadę nacjonalistycznego stosowania prawa! Ludzie to się mi we łbie nie mieści. Także i to, że gospodarz blogu mówi, że tutaj się nie pali, że nie było i nie ma problemu korupcji. No więc ja się pytam – co robi PiS? Stabilizuje czy destabilizuje społeczeństwo i państwo. Ja się pytam jest chwast czy go nie ma i czym on się żywił i żywi? Co nam chwast podżera, podgryza i podkopuje, czy tylko mit III RP? Czy przypadkiem nie coś jeszcze?
1 października 2007, o godzinie 16:42
Głosie,
pytałeś czy postępowanie typu Schroedera jest normalne, a nie czy etyczne. Toteż i odpowiedziałem, że normalne co wcale nie znaczy, że mi się to podoba, a tym bardziej nie znaczy, ze uważam je za etyczne. Mimo wszystko bliska jest mi zasada, że wszystko co nie jest zabronione jest dozwolone.
1 października 2007, o godzinie 16:58
Miner, Złotko
to Ty się podniecasz jak cholera procesami „magielnymi”, a nie ja.
Nie dociera do Ciebie?
Pyskówki typu: jedne pan drugiemu panu o trzecim panu powiedział… – absolutnie nie interesują. Nawet jeśli kończą sie w sądzie.
Pojmij to w końcu!
To Twój małomiasteczkowy świat pieniactwa, nie mój.
O niczym innym nie trujesz. I tak przenosisz magiel z Koziej Wólki na salony polityczne IV RP.
***
Poza tym, sama się będę ratowała przed Twoimi pupilami idąc na wybory.
A teraz wybacz, muszę przygotować nieco wytworną kolację, bo wieczorem wpadnie kilka osób zapowiedzianych na wspólne oglądanie meczu, jak to ktoś określił wśród internautów – dzika z kaczorem.
Żeby było pod temat – na stole pojawi się pieczona kaczka z jabłkami, podam też wino czerwone, zgodnie z orientacją (smakową), może zrobię ukłon wobec premiera i podam winko made in dawne demoludy. A europejskiego (francuskiego) burgunda zostawię na deser.
Chciałabym, by moi goście mogli porównać smaki.
1 października 2007, o godzinie 17:01
http://paradowska.blog.polityka.pl/
Dla podgrzania nastrojów przed wieczorną debatą:
1 października 2007, o godzinie 17:08
Pawle
„Głos ma inne doświadczenia, ale czy mniej subiektywne niż moje?”
Ja mam doświadczenie zbudowane na dużej liczbie spraw z którymi się zetknąłem. Z detalami, kto, co, ile lub za co. Tak jak Torlin. Powtarzam, najlepsza droga do doświadczenia to postawić się najsilniejszym i świętym krowom RP. Chciałem powiedzieć, że skorumpowany przeciwnik, często będzie cię chciał upokorzyć, udowadniając, że przepchnie największą bzdurę, bo on w ten sposób, w swoim mniemaniu, ON cię kształci, ON pokazuje swą władzę nad tobą. Stąd jestem za analizą orzeczeń i dokumentów przez CBA, bo tam są popisane bzdury, nonsensy, i wystarczy zapytać się kto i dlaczego, mając taką funkcję, doświadczenie i wiedzę, coś takiego podpisuje. Tego się nie da ukryć, a nikt się tym nie interesuje. Jestem pewien, że jest sporo prawomocnych orzeczeń w archiwach, których treści nie dałoby się nijak wytłumaczyć, bo to zwykły bełkot, pisany pod zamówienie jednej ze stron postępowania.
1 października 2007, o godzinie 17:19
Andrzej,
Normalny polityk nie zachowałby jak Schroeder, bo wynika z tego jedno, że Rosjanie płacą mu dziś szczodrze za przychylność dla ich interesów politycznych i gospodarczych gdy był kanclerzem. Niestety SPD ma nasze interesy głęboko w poważaniu i nie można wykluczyć, że interesy polityczne i gospodarcze Niemiec i Rosji były tożsame, a to oznacza ze strony Niemiec rozgrywkę poza formułą UE w duchu tradycyjnej Niemieckiej polityki opartej na zasadzie marginalizowania znaczenia politycznego i gospodarczego krajów środkowej europy.
1 października 2007, o godzinie 17:44
Głosie,
W porządku, masz rację. A teraz wrócę do punktu wyjścia i spytam co to ma wspólnego z faktem, że były (1991r.) premier Bielecki został w 2003r. prezesem banku?
1 października 2007, o godzinie 17:49
Glosie,
Rosjanie i Niemcy mają kasę i wspólne interesy gospodarcze, nie mają ani czasu ani ochoty zajmować się duperelami, czyli Polską między nimi położoną. Taka jest ta nasze geopolityczna prawda. Gdyby ta Polska była jeszcze w miarę rozsądnym partnerem politycznym (bo gospodarczym jest dla Niemiec, a nie dla Rosji, jak na razie) to by z tego układu polityczno-gospodarczego Niemiec i Rosji coś korzystnego dla siebie uszczknęła.
Póki co, to Niemcy i Rosja, a właściwie ich narodowi kolejowi przewoźnicy (RDŻ i DB) mają zamiar wspólnie kupić …polską kolejową spółkę PKP SA – PKP Cargo. A jak nie kupią, to i tak puszczą swoje ładunki poza Polską – przez Bałtyk promami kolejowymi, lub dołem szerokim torem z pominięciem Sławkowa.
No i jakie będa wyniki negocjacji?
Co zwycięży – pragmatyzm i wpuszczenie rosyjsko-niemieckiego inwestora do PKP Cargo czy stawanie okoniem wobec pomysłów naszych sąsiadów?
Ponieważ liberalizacja usług kolejowych w UE jest faktem, a dostęp do sieci kolejowej – otwarty, żadne szlabany nie pomogą. Rosjanie po naszych torach pod szyldem niemieckim i tak będą jeździć. Tyle, ze polski przewoźnik na tym straci, bo wiadomo iż ładunki do Rosji Niemcy swoimi kolejami a nie obcymi, czyli polskimi.
A największym kooperantem handlowym dla Rosji są Niemcy.
Schroeder siedząc w Rosji jest zabezpieczeniem interesów niemieckich w tym kraju. I żeby nie wiem jak to interpretować, wykazuje się daleko idącym niemieckim patriotyzmem, zwłaszcza gospodarczym. Nie można mieć mu tego za złe.
Należy tylko marzyć, by mieć takiego Polaka w Rosji i w rosyjskich strukturach strategicznych gałęzi gospodarki rosyjskiej, który by tak, jak Schroeder pilnował polskich interesów w Rosji.
Na pociechę podam, ze mój ulubieniec Putin nie idzie na polityczną emeryturę ale kreuje sie na premiera Rosji. I dalej będzie rządził Rosja. Dla swoich potrzeb wzmocni pozycje tego urzędu, nieco osłabi prezydenturę do funkcji reprezentacyjnych i dalej będzie numer one.
1 października 2007, o godzinie 18:01
Dziwne, kilka godzin Salon 24 wyświetlał mi się w postaci białego pola tylko z górnym paskiem. Natomiast od niedawna zdecentrowało mi samo jakieś coś monitor i mam czarną ramkę od góry i z boku.
1 października 2007, o godzinie 18:01
Glosie
Na stronie Freedom House znajdziesz takze raporty z lat poprzednich.
Jest takze juz w blogu tabela krajow „podobnych”.
Aby wartosciowac trzeba porownywac. PL nie wypada zle. Rozumiem ze chcesz lepiej.
1 października 2007, o godzinie 18:05
Pogorszenia wskaznikow nie zostaly przez KaKa zatrzymane.
1 października 2007, o godzinie 18:33
Zofia: przeczytałem Twój kolejny wpis zawierający standardową dawkę ekshibicjonizmu wymieszanego z narcyzmem. Poza tym – pustka. No, może poza zwiększoną dawką agresji (rozumiem, że kolejne gzy dały się we znaki) nie masz już nic do zaproponowania. Powtórzę! Miło patrzeć jak się miotasz, świetna argumentacja:
- podniecenie
- procesy “magielne”,
- małomiasteczkowy świat pieniactwa.
- przenosisz magiel z Koziej Wólki na salony polityczne IV RP.
I wszystko to wywołane jednym wpisem, w którym po prostu przekazałem informację o wyniku procesu wyborczego i o nieco zadziwiającym sposobie przedstawienia jednego wyniku.
.
Zaczynam się zastanawiać, czy po jeszcze kilku „błyskotliwych” wystąpieniach reprezentantów LiDu, po 21.10 kiedy ich wynik spadnie poniżej wszelkich sondaży z tych emocji po prostu nie rozerwie Cię własna wścieklica, ta którą tak sukcesywnie w sobie hodujesz prawiąc banialuki na tym blogu…
1 października 2007, o godzinie 18:33
Super dyskusja.
Dawno temu podróżowałem kolejami państwowymi po przodującym kraju III świata. Połowe plecaka zajmowały długopisy i zapalniczki gazowe zabrane w podróż dzięki radom bliźnich. Bakszysz w postaci drobiazgu otwierał sezamy – na przykład drzwi pustego wagonu kolejowego do którego nie było biletów i innej możliwości wejścia. (A tak panu bogu bilet, a diabłu długopis). Był to jednak trzeci świat w którym nikomu nie przychodziło do głowy, by ktoś o kwalifikacjach karbowego w ramach walki z korupcją obejmował tekę wicepremiera.
Głosie (11:05) z któregoś afrykańskiego kraju marines zostali wygonieni przy pomocy patyków i kamieni. Myslę, że dla zachodniej technologii korupcyjnej nasz kraj okazał się pustynią trudną do pokonania. Stosunkowo niewiele załatwiali swoimi specjalnymi funduszami i małoefektywnymi procedurami, a wybałuszali oczy na skutecznego szwagra z półlitrem i zagrychą. (Stąd cała ta nadinterpretacja korupcji – po prostu nieco żeśmy się rozminęli mentalnie)
1 października 2007, o godzinie 18:33
Głosie,
podoba mi się Twoja analiza spraw korupcji. I „stanu otwarcia” na ’89r.
Ja posunąłbym się nawet dalej: rzekłbym (i tu wyjątkowo wcale sobie jej nie robię), że korupcja stała się u nas komponentem ustrojowym.
Sądzę, że to poniekąd naturalny efekt przemian: przy składaniu z zupy rybnej socjalizmu ryby kapitalizmu bez naturalnego w tym systemie etapu akumulacji pierwotnej kapitału musiał to być kapitalizm polityczny, w którym korupcja jest czymś immanentnym.
.
PiS próbuje ten komponent zakwestionować, oczywiście robiąc przy tym i polityczny interes, tj. szukając korupcji przede wszystkim w obozie politycznych przeciwników :-).
.
Miewa to i skutki uboczne, jak w przypadku protestów w służbie zdrowia: wszystkie dotychczasowe rządy udawały że płacą, ale i pilnowały się by nie naruszać korupcyjnych tradycji wspomagania wynagrodzeń lekarzy :-).
PiS swoimi akcjami antykorupcyjnymi zrobił tak złą atmosferę wobec tego niepisanego status quo, że lekarze zażądali podwyżek i zapiekle przy nich obstają :-).
.
Wcześniej modelowym przykładem było zamarcie inwestycji warszawskich za prezydentury Lecha Kaczyńskiego w porównaniu z czasami „układu warszawskiego”. Urzędnicy sparaliżowani strachem przed podejrzeniami i zbulwersowani ucięciem się kubanów wyspecjalizowali się w nienaruszających całość ich zadków odmowach :-)…
.
Teraz korupcja, na zasadzie odwiecznej walki tarczy z mieczem szuka sobie nowych kanałów. Pewnie znajdzie – niełatwo zwalczyć zasadę ustrojową tak splecioną z ludzką naturą i tak uświęconą tradycją…
1 października 2007, o godzinie 18:40
Miner,
nie łudź się: bez względu na przebieg Konkursu Dwóch Preziów – zwarte szeregi ich wyznawców gromko ogłoszą huczne zwycięstwo SWOJEGO faworyta :-)…
1 października 2007, o godzinie 18:46
Nastąpiło właśnie samoczynne naprawienie – gratulacje dla cyberzomo machers. :)
1 października 2007, o godzinie 18:50
Uchachany
Czy nie mecza sie spostrzezenia czynione z wysokosci lotu ptaka, a wychodzace jakby z kwasnych trzewi, o tresci:
„Jutro zarowno wzejdzie jak i zajdzie slonce”
1 października 2007, o godzinie 18:53
Uchachany
To bylo a propos
http://kuczyn.com/2007/09.....ment-35392
1 października 2007, o godzinie 19:00
Andrzej,
Z dawnego zarządu Banku PKO SA znałem osobiście dwie osoby: Igora Chalupca i Przemysława Figarskiego i wiem, że Bank ten był zapleczem dla jednej z partii, która najlepiej wyszła na przekształceniach gospodarki, biorąc pod uwagę posady, jakie zajęli. Więc jeśli Krzysztof Bielecki został dyrektorem w EBOR to raczej jego doświadczenie jakie zdobył przemawia za objęciem funkcji nie w banku komercyjnym, reprezentującym na dodatek bardzo silną grupę kapitałową w Europie, lecz w banku centralnym, albo wyspecjalizowanym w działalności nie obliczonej na zysk. Jeśli natomiast Krzysztof Bielecki obejmuje funkcję w PKO SA, to pojawia się pytanie o to, jaką politykę kadrową będzie w nim prowadził i jeśli będzie obsadzał funkcje ziomalami z własnego ugrupowania, to jaki to może mieć wpływ na regulacje ustawowe, które potencjalnie mogą poprzez przydanie większych praw konsumentom i zwiększeniu konkurencyjności, zmniejszyć marżę zysku tego i innych banków komercyjnych, które należą już do sieci Banków ponadnarodowych. Muszę powiedzieć, że ja znam regulacje bankowe VISA i EUROPAY, które przez oba systemy rozliczeniowe zostały utajnione i wiem, na czym polegała sprawa z nieformalnym forum ds rozliczeń z tych kart. Wiem na czym polega także wykorzystywanie praw banku w innych sferach działalności komercyjnej banku, i wiem, że gazety o tych sprawach nie pisały i nie piszą, a koła naukowe problematyki nie omawiają. Dodam, że Przemysław Figarski przeszedł do PKO SA z firmy EUROPAY i zajmował się hybrydalnymi instrumentami finansowymi, które są także dużym źródłem banków. Innymi słowy obawiam się takiej sytuacji jaka jest, że klient dużo płaci i nie wie o co w tym wszystkim, chodzi, a bank go tnie na każdym kroku. A wszyscy jak grób milczą. To jest bardzo charakterystyczna sytuacja w Polsce, unikanie rozmów o tym, że ktoś świetnie zarabia, ale na konsumentach i dzięki politykom. To co się akurat w Bankach działo i dzieje to nie jest żadna korpucja, ale robienie frajerów czyli populacji w konia.
1 października 2007, o godzinie 19:05
Zofia
„…. Póki co, to Niemcy i Rosja, a właściwie ich narodowi kolejowi przewoźnicy (RDŻ i DB) mają zamiar wspólnie kupić …polską kolejową spółkę PKP SA – PKP Cargo.”
.
Cooo?! Szwaby i kacapy chcą podkupić nasze etośne kolejowe DOBRO NARODOWE?!
A takiego wała: prędzej tory wysadzimy niż sprzedamy!
.
Lepiej byłoby co prawda samemu zainwestować w PKP Cargo i ciagnąć zyski z tranzytu, ale myślę że rosyjska agentura wpływu uniemożliwi zarówno taki wariant, jak i wejście kapitałowe Niemców i Rosjan w PKP Cargo; Putin nie przegapi takiej okazaji, by i na tym przykładzie dorabiać gębę irracjonalnego nacjonalizm kaczystanowi.
A stać go na tu :-)…
1 października 2007, o godzinie 19:06
Miner,
nie oceniaj ludzi wg swoich stanów emocjonalnych.
Ja na razie czuję się jak na niezłym spektaklu kabaretowym.
Jeszcze nie słyszałam, by ktoś kto się świetnie bawi, ironizuje, kpi z upodobań do magli takich facetów jak Ty itp – miał objawy politycznej wścieklicy.
Miner,
na świecie a nawet w Polsce jest tyle fantastycznych zdarzeń, że polską scenę polityczną mogę traktować w kategorii tragi-farsy lub kabaretu. To taki luksus na jaki mnie stać.
Dlatego m. in. kolacja w gronie przyjaciół i oglądanie występków Twojego idola.
Sądzisz, że z desperacji piekę kaczkę z jabłkami i wydaję forsę na francuskie wytworne trunki dla przyjaciół?
Nawet spodziewam się, iż premier jako asa z rękawa wyciągnie owe notatki Gudzowatego na Kwaśniewskiego, które jego ochrona dopiero co przekazała prokuraturze, by „skompromitować” b. prezydenta. Albo coś podobnego.
Debata nie jest taka nieprzewidywalna, jak Ci się wydaje Kochanieńki.
Kaczyński (premier) nigdy dżentelmenem nie był, nie jest i nigdy nie będzie. Rzeczowej, eleganckiej i merytorycznej dyskusji z jego strony raczej się nie spodziewam.
Nie ważne czy premiera lubię, czy nie lubię. Ale dlatego – że po wrodzonego taktu – nie ma i żadnej kindersztuby nie posiada. Za to jest tęgim megalomanem i cechuje go, w moim mniemaniu, dość duża buta i pogarda do ludzi.
Moje oczekiwania zatem są raczej pod tym względem skromne.
Spodziewam się, że głównym celem premiera w nadchodzącej debacie będzie pokazanie sobie i swoim, ze jest człowiekiem na pomniku, o większym znaczeniu dla Polski niż jej prezydent z 10-letnim stażem w prezydenturze.
W sumie spodziewam się raczej parodii jakiego duce czy fuhlera z bananowej republiki.
Sondaże LiD przed i po debacie też mi są właściwie obojętne. Nie zwracam na nie z reguły uwagi.
1 października 2007, o godzinie 19:08
Zofio,
Jeśli chodzi o koleje to ja jestem za liberalizacją tego rynku i niech wchodzą na ten rynek Niemcy i Rosjanie, jako jedna z kilku spółek konkurujących ze sobą, byleby nie polegało to na tym, że spółka utrzymująca tory, nie może utrzymać się inaczej jak dzięki wielkim dotacjom państwa. Przyznam się, że już dość dawno czytałem o problemach restrukturyzacji polskich kolei, ale w każdym razie czytałem, że im się to nie udaje. Generalnie jednak zwiększenie przewozów, zwiększenie komfortu, szybkości i nie dotowanie cen biletów to jest coś czego bym sobie życzył, choć wiem, że to jest niemożliwe, bo tylko niektóre segmenty tego rynku nie mogą być dochodowe. Z pewnością takie segementy z chęcią oddałbym Niemcom i Rosjanom. Ale czy wezmą?
1 października 2007, o godzinie 19:08
Własnie słucham Brzezińskiego z Gdańska. Zmasakrowal postkomunizm, Polska wg niego rozwija sie dobrze. Chyba Ludzie Rozumni już załuja, że go zaprosili.
1 października 2007, o godzinie 19:09
Edwar,
liczyłem po prostu na to, że nikt mnie nie zaatakuje za truizm :-).
1 października 2007, o godzinie 19:11
Uchachany
OK
1 października 2007, o godzinie 19:21
Edwardzie,
W statyce oczywiście PL nie wypada źle. Chciałbym abyś zrozumiał mój tok myślenia. Statystyki przecież poprawiały się w miarę zwiększania odległości czasowej od granicznego roku 1989. A potem znowu pogorszyły się, gdy zaczęliśmy zaprzepaszczać dorobek 18. lecia. Ale pomimo wszystko za rządów PiS statystycznie sytuacja Polski jest lepsza niż na początku lat 90. Było tak, że przez te wszystkie lata egzekutywa wyzbywała się swojej władzy, a na początku była jeszcze większa niż dzisiaj. Wiem, że jesteś człowiekiem inteligentnym i resztę zrozumiesz sam, bo nie chcę, aby zaraz się na mnie rzucił gospodarz blogu z oskarżeniami, że szkaluje III RP, podczas gdy ja tylko sobie szkaluje grupy interesu, które znam. A szkaluje sobie bo wiem, że tutaj nie zaglądają ich przedstawiciele inaczej z pewnością by się mi dobrali do dupy.
1 października 2007, o godzinie 19:26
Glosie
Tyle ze z organizacji pozarzadowych, ktore powinny sie takim sprawami jak w bankach i w innych dziedzinach zajmowac wylaza pokraki w rodzaju Ziobry. Przecie on sie poczal z organizacji ofiar przestepstw.
Gdzie wtedy byles?
1 października 2007, o godzinie 19:29
Mawar,
źle słuchałes. Te skutki destrukcyjne komunizmu odnosiły sie do Kaczorów, że ich one poraziły. I to samo o tym, że nie wolno budowac stosunków z Niemcami, ktore są kluczowe dla pozycji Polski w Unii na resentymentach, na przeszlości. Dzielnie spelniasz polecenia partyjne w odwracaniu kota ogonem. Pewno korzystasz z „poradnika Agitatora”.
1 października 2007, o godzinie 19:30
Glosie
Nie widzalem twego wpisu z 7:21
Wiec wyszlo bez zwiazku.
Musze opuscic Komputer.
1 października 2007, o godzinie 19:33
Piotruś,
Nie doceniasz ich, oni sobie dobrali odpowiednich ludzi do robienia interesów w Polsce. Może znajdziesz gdzieś w internecie relacje Petera Drescolla, Partnera Zarządzającego przez kilkanaście lat firmą PriceWater House, a później PriceWaterHouseCoopers w Polsce. Peter Drescoll był lingwistą mówił mi, że zna 20 języków, a w swojej relacji wydał się, że wybrali go szefowie kilku europejskich firm wcale nie dlatego, że był tak dobrym audytorem i lingwistą, lecz dlatego, że uznali go w pewnym sensie za ograniczonego i niesamodzielnego człowieka z dużym zacięciem do psycholigozowania. Warto też zobaczyć jakie stanowiska firmy tego rodzaju i kim obsadzają z Polskich partnerów. Pytanie retoryczne jest takie: czy ze względu na kompetencję czy stosunki?
1 października 2007, o godzinie 19:47
Zofia: a ten jad, obraźliwe skojarzenia i inwektywy sączą Ci się spod palców tak całkiem spontanicznie.
Próbujesz mnie przekonać, że Twoje zachowanie to zwykłe chamstwo? Nie podbudowane politycznym ideolo? Tylko wrodzony narcyzm i ekshibicjonizm wymieszany z pogardą dla „ludzi nierozumnych”?
Nie wierzę.
To samo dzieje się z W. Kuczyńskim (ten się zafiksował na „wypełnianiu poleceń politycznych mocodawców”). Popuszczają Wam resztki samokontroli :)
1 października 2007, o godzinie 20:26
Dni plyna, ale nic sie nie zmienia. Miner nadal adoruje panią Zofie. Pamietam, jak tez, kiedy bylem troche mlodszy, w czasie lekcji rzucalem w kolezanki gumką-myszką. Jesli mi sie udalo trafic, to czulem sie odrobine blizej przedmiotu moich marzen.
1 października 2007, o godzinie 20:30
Nie mam czasu czytac dyskusji, wiec tylko na wszelki wypadek rekomenduje wpis pani Paradowskiej. Miazdzaca krytyka rzadow „prawa i nieudolnosci”. Jesli ktos juz zarekomendowal, to najmocniej przepraszam.
http://paradowska.blog.po......pl/?p=120
1 października 2007, o godzinie 20:36
Wyszlo szydlo z worka. Donals Tusk jednak chce tworzyc „wielka kolaicje”, czyli Front Jednosci Narodowej, czyli w praktyce POPiS. A niektorzy mowili, ze nie bylo handelku przy butelce wina. (Jesli ktos to juz skomentowal, to przepraszam.)
http://wiadomosci.gazeta......36883.html
1 października 2007, o godzinie 21:00
Miner ocknij się,
bo wydaje mi się, że prowadzisz dialog z własnym odbiciem w lustrze.
Zbyt wiele oczekujesz ode mnie. Tak po ludzku Ci radzę, nie oczekuj, że dla wszystkich będziesz słodziutkim aniołeczkiem do głaskania po główce.
Nic nie poradzę, że nie jesteś przygotowany do słów krytyki i każde słowo nie po Twojej myśli – to jad, chamstwo, obraźliwe skojarzenia i inwektywy, wrodzony narcyzm i ekshibicjonizm wymieszany z pogardą dla “ludzi nierozumnych” ect. na dodatek podlane sosem ideologicznym.
1 października 2007, o godzinie 21:18
Debata Kaczyński Kwasniewski i fantastyczna końcówka – Kaczyński znalazł układ w gronie własnych ministrów własnej partii- brawo
1 października 2007, o godzinie 21:20
Tam mozesz glosowac.
Kto wygral?
http://wiadomosci.gazeta......38646.html
1 października 2007, o godzinie 21:21
Zofia: widzę, że się szybko uczysz, próbując odbijać piłeczkę metodą „na Prezia”. On tez zaczął się wcinać Kaczyńskiemu po chamsku w wypowiedź a potem postanowił punktować Kaczyńskiego za to, że raz mu się wciął w wypowiedź. Ty teraz analogicznie ze swojej agresji próbujesz uczynić mój problem. A ja Ci i tak nie uwierzę, że przemawia przez Ciebie zwykła chamstwo bez podbudowy ideologicznej…
No ale myślę, że możesz pójść dalej ta samą metodą, zacznij się zachowywać ja Prezio pod koniec: zatkaj uszy i powtarzaj w koło jakiś wyraz.
1 października 2007, o godzinie 21:22
Czekam na głosy zachwytu nad miażdżącym zwycięstwem Kwaśniewskiego *) / Kaczyńskiego *)…
.
*) – niepotrzebne skreślić
1 października 2007, o godzinie 21:26
Wielokrotnie pisałem, że nie jestem zwolennikiem Aleksandra Kwaśniewskiego, a także Jarosława Kaczyńskiego. Obaj Panowie nie potrafili w pierwszej części debaty odpowiedzieć na konkretne pytania o program partii. Debata mnie osobiście rozczarowała. Przyznam jednak, że lepiej zaprezentował się Jarosław Kaczyński, bo choć chory coś tam próbował konkretnie mówić. No i konkluzja była niezła. Choć ja nie dam się na to złapać. Nie przyłożę ręki do budowania polskich czeboli i zaostrzenia represji karnej. Nie zaakceptuje takiego poziomu kultury osobistej polityków rządzącej partii oraz takiej polityki zagranicznej, a także polityki krajowej. Chyba wygranym w tej debacie wbrew zamierzeniu organizatorów, będzie Donald Tusk. Jego hasło wyborcze – koniec z socjalizmem do mnie przemawia. Gdyby jeszcze wywalił Krzysia Bieleckiego z PKO SA i zostawił ten bank tylko nowym właścicielom, to by było to.
1 października 2007, o godzinie 21:28
Wszystko zależy czy pytanie jest o zwycięstwo bezwzględne wśród elektoratu, zwycięstwo relatywne – zysk głosów wyborczych, własne opinie czy też opinie o tym jak odebrało to społeczeństwo, a nawet co społeczeństwo uważa na temat tego kto wygrał w oczach społeczeństwa. :)
1 października 2007, o godzinie 21:32
Narciarzu,
Donaldu Tusku nie mogło od razu otwarcie zadeklarować POPiS, bo by go przesyceni antykaczyzmem akolici zeżarli, więc mówi póki co o „wielkiej” koalicji.
Także samo zarówno PiS na razie mówi ustami Kurskiego i JarKacza o „możliwej” koalicji z „częścią PO”, bo antyplatfusio wytresowani kaczyści też by tego mogli nie łyknąć.
.
Jeżeli jest kalkulacja na POPiS, to oba wodze będą musieli stopniowo dawkować ten szok swoim ciemnym ludom, bo za bardzo ich ponapuszczały wcześniej na siebie :-)
1 października 2007, o godzinie 21:39
Głosie (7:33) klapki z oczu (dotyczące ideologii i kompetencji) opadły jakieś 15 lat temu i obecnie mało co mnie dziwi. – w końcu nie święci garnki lepią. Nie możesz chyba jednak zaprzeczyc, by w robieniu „akuku” przez międzynarodowe koncerny brano pod uwagę względy narodowe. Polacy są robieni w konia i biorą udział w robieniu innych według zupełnie identycznych reguł. Ja to nazywam pokazywaniem globalnego wała – a co z tego wyniknie okaże się po olimpiadzie.
1 października 2007, o godzinie 21:43
Jarolaw Kaczynski okazuje sie byc lepszym od Kwasniewskiego,
jest od niego lepszy jesli idzie o to by sprzedawac masc na szczury.
Kwasniewskiego na pewno wspieral bym, gdyby juz nie byl prezydentem, na szefa sprzedazy skomplikowanego sprzetu medycznego , takiego od ktorego jakosci zalezy zdrowie.
1 października 2007, o godzinie 21:44
Głosie,
największym wygranym debaty jest Kwaśniewski :-).
Nie przez to, jak na niej wypadł, ale przez to, że się odbyła i został tym sosobem potraktowany jako poważny konkurent polityczny, a nie exPrezio-aferał, który maluczko, a pójdzie siedzieć za swoje przekręty :-). Co do tej pory było oficjalną kaczą wykładnią jego pozycji :-).
.
Jarkacz zdecydował się na tę debatę by osłabić znaczenie Tuska w rysującym się POPiSie poprzez wzmocnienie wzorem Wałęsy „lewej nogi”.
Ciekawe, czy się aby na tym nie przewiezie…?
1 października 2007, o godzinie 21:44
Smętnie wyszła ta debata, wbrew pełnym samozadowolenia słowom Urbańskiego na zakończenie. To przede wszystkim wina idiotycznej formuły, uzgodnionej ponoć przez sztaby. Dyskutanci nie mieli szans na rozwinięcie polemicznych skrzydeł, a prowadzący niestety przywiązywali większą wagę do zegara niż do tego, by zmusić obu panów do udzielania odpowiedzi konkretnych i na temat.
Nieco lepsze wrażenie ogólne rzeczywiście zrobił chyba Kaczyński, tylko że w kwestiach merytorycznych nie wyszedł poza swój stały zbiór oczywistych oczywistości, powtarzanych zgodnie z goebbelsowską receptą aż do znudzenia, bez oglądania się na fakty.
1 października 2007, o godzinie 21:45
Głosie (9:26) a mnie coś sie widzi PISLID bez obydwu panów K.
Własnie w imie etacików w czebolach. Obym się mylił.
1 października 2007, o godzinie 21:45
Debata była nieciekawa przez to, że wcisnięto ją w sztywny gorset minut i kawałków. W złośliwościach lepszy był Kaczyński natomiast w rozsądku i rozwadze gorszy od byłego prezydenta. Kwaśniewski mnie nie zachwycił, mógł chwilami być bardziej stanowczy, i bardziej zwięzły. A Kaczor, jak zwykle, ten sam styl tylko bez wrzasku.
1 października 2007, o godzinie 21:48
Delegat, widziałem jak pisałeś do kołcza ministra ser Kuczyńskiego, że Kaczyński jest wymażonymdla nich do obalenia Etipczykiem politycznym. Niestety wydaje się, że to ty jesteś przedstawicielem grupy, która chce skasować rozliczenie z przeszłością przez różne długofalowe techniki tuningowania pokraczności antymafijności pokomunistycznej. I nawet nie ma komu tego opisać gangsterze jawny za pulpitem.
1 października 2007, o godzinie 21:59
Gospodarzu (9:45) nieciekawość była wynikiem braku istotnych róznic między rozmówcami liczącymi na głosy tego samego elektoratu.
Na takim tle dziennikarze wydawali się agentami liberalnego układu.
1 października 2007, o godzinie 22:00
Kiedys, w jakims wywiadzie Kwasniewski chlapnal ze zaluje iz w latach 70/80 nie byl z opozycja. Przyjeto to z duzym sceptycyzmem. Dzis „trafiany” „komuchem” prawie mnie przekonal ze mowil szczerze.
1 października 2007, o godzinie 22:03
Tu K. Leski pisze jak było:
http://krzysztofleski.sal.....index.html
Nie ucieka się do sztuczek:
- skoro lepszy był Kaczyński to znaczy, że wygrał Tusk (głos zwykły)
- skoro lepszy był Kaczyński to i tak źle bo nie powiedział nic nowego i dodatkowo stosował goebbelsowskie metody(P. Luboński)
- skoro lepszy był Kaczyński to w złośliwościach (W. Kuczyński)
.
Uchachany: pełna zgoda z tym wyciągnięciem Prezia z niebytu.
.
Dla mnie największą przegraną debaty była M. Olejnik – ta kobieta jest po prostu chamska, nie potrafi prowadzić rozmowy inaczej, niż nie dopuszczając dyskutanta do głosu.
1 października 2007, o godzinie 22:07
A ja debaty Prezydencko – Premierowskiej nie oglądałem.
Wiem co ma do powiedzenia Premier, – wiem co ma do powiedzenia
b. Prezydent.
Po co więc miałbym tracić czas na odsłuchiwanie tego samego, w koło Wojtek i po raz któryś, i dzielić rozczarowanie miałkością argumentacji obu polemistów z tymi, którzy debatę oglądali ?
W dyskusjach, kto był lepszy głosy dzielą się mniej więcej po równo: jedni optują za Moniką Olejnik drudzy za Krzysztofem Skowrońskim.
1 października 2007, o godzinie 22:26
Pawle,
ale Skowroński niby Zeus Gromowładny przywołujący „ustalonym przez oba sztaby regulaminem” do porządku już trochę rozognionych dyskutantów – czy to nie piękny widok…?
Ciemne ludy mogły odnieść wrażenie o wszechmocy „IVtej władzy” :-).
Z punktu widzenia skuteczności ich właściwej, czyli politruczej roli – czysty zysk!
1 października 2007, o godzinie 22:34
Głos,
Jeśli natomiast Krzysztof Bielecki obejmuje funkcję w PKO SA, to pojawia się pytanie o to, jaką politykę kadrową będzie w nim prowadził i jeśli będzie obsadzał funkcje ziomalami z własnego ugrupowania, to jaki to może mieć wpływ na regulacje ustawowe
—
Jestem widać zbyt wielkim dyletantem, bo jest to dla mnie kompletnie nieczytelne. Według mojej wiedzy o Pekao SA decyduje UniCredito Italiano posiadające ok 53% akcji tego banku, Skarb Państwa posiadający ok. 4% akcji praktycznie nie ma na ten bank żadnego wpływu, więc niby kto im wcisnął tego Bieleckiego. I co ma polityka kadrowa Bieleckiego w tym banku (w tym obsadzanie funkcji ziomalami) na regulacje ustawowe będące w gestii Sejmu zdominowanego przez ludzi co najmniej niechętnych UniCredito. I jeszcze, w jakimże to układzie (UKŁADZIE?) funkcjonuje Tusk, że może decydować o wywaleniu Bieleckiego z Pekao SA? Za trudne to dla mnie :((
1 października 2007, o godzinie 22:35
Miner,
Monika to politruczka żałosna, bo politruczenie sygnalizuje bardzo otwarcie: ciągle przerywa zwalczanemu interlekutorowi :-)!
1 października 2007, o godzinie 22:49
Co to są czebole????????????????
1 października 2007, o godzinie 22:52
Eeeeeeeeeeee tam! Nudne było jak cholera
1 października 2007, o godzinie 22:55
Jestem przeciwny by sadzać przy sobie osobę przesyconą sprawowaniem władzy z kimś kto się nią jeszcze nie nacieszył, mimo tego, że Kaczyński jest starszy. Obydwaj mieli tego poczucie, że zwycięża lepszy. Powinniście się zastanowić czy wystawianie człowieka wypalonego naprzeciw człowieka o wampirzej bobaskowatości jest dla was rozwiązaniem. Raziła indolencja w napadzie. Obydwaj zawodnicy starali się głównie nie stracić bramki. Nawet nie zbliżyli się do elektoratu Tuska. Kaczyński zgodził się na walkę z przebrzmiałym challengerem – co mogło kosztować go pewną utratę głosów. Jesteście słabi, ale to wypracował Kaczyński przez dwa lata. Teraz pozostaje debata Tusk – Kaczyński, która prawdopodobnie wyniknie z sondaży. Zadaniem dziennikarzy jest naprawienie krutkiego czasu na wypowiedzi i doprowadzenie do jaknajszybszego terminu pojedynku. PO musi się wyjaić i Kaczyński również. Naród czeka.
1 października 2007, o godzinie 22:56
Nelu!
http://pl.wikipedia.org/wiki/Czebol
Czebole są to wielkie korporacje koreańskie (południowe), które zajmowały się wszystkim, od produkcji statków, samochodów, elektronikę po zegarki. Były pod ochroną państwa, korzystały z preferencyjnych kredytów państwowych banków.
1 października 2007, o godzinie 22:56
Piotruś,
Nie bardzo zrozumiałem twojego wpisu. Firmy międzynarodowe mają wyraźne cechy nacjonalistyczne. Pamiętam jak dość dawno temu rozmawiałem z Panem Fletcherem partnerem zarządzającym firmy Clifford Chance w Polsce, który powiedział mi, że takie traktowanie interesów własnego kraju jak w Polsce przez jednego z polskich partnerów w międzynarodowej firmie prawnej nie byłoby do zaakceptowania w Wlk. Brytanii. Z ciekawości zapytałem tego partnera, co myśli o współpracy z Clifford Chance, a ten mi odpowiedział, że mu dobrze płacą, ale nienawidzi z nimi robić interesów. Widocznie dawali mu odczuć…Sam osobiście w kontaktach z Niemiecką firmą prawną reprezentując Chase Manhattan Bank spotykałem się z jawną niechęcią o podłożu nacjonalistycznym. Tak więc z pewnością międzynarodowy biznes ma narodową twarz, ale co ciekawe kobiety międzynarodowego biznesu mają twarz, nogi, pupę i oczy oraz buforki tylko i wyłącznie kobiet. Prezentowałem także rodzimych kapitalistów w kontaktach handlowych z firmami Izraelskimi, Amerykańskimi, Szwedzkimi, Hiszpańskimi, Niemieckimi i Francuskimi oraz z byłych demoludów Czeskimi, z Azji tylko z Chińskimi i Tajwańskimi. Firmy zachodnie były w tych kontaktach tak silne, że trudno było je jakoś wykorzystać. Nie wiem co myśleć o Chińczykach, strasznie to przylepne i bardzo kalkulujące towarzystwo. Ktoś mi mówił, że Szwedzi są nacjonalistycznie nastawieni. Hiszpan, że to samo jest w Hiszpanii, ale sam tego nie stwierdziłem. Natomiast podobały mi się Hiszpanki, choć fizycznie są trochę za bardzo szerokolistne i krowiaste. Nie wiem natomiast czy Czesi są nacjonalistami, ale że są zdolni do bezkompromisowych i świńskich praktyk to wiem. Nie wiem natomiast czy są tacy pomiędzy sobą, czy tylko są nielojalni wobec innych nacji. Czeszki natomiast są zupełnie inne, bardzo kontaktowe. Francuzki też daleko lepsze wrażenie robiły na mnie niż Francuzi. Ci ostatni robili na mnie wrażenie arabów, nie wiem dlaczego. Izraelskie firmy działające w Polsce są także nacjonalistyczne, ale lojalne wobec Polskich partnerów. Jeśli chodzi o Amerykanów to spotykałem się z prezentowaniem takich łzawych patriotycznych emocji.
1 października 2007, o godzinie 23:00
Wbrew opini dyskutantów na tym forum widzowie super stacji wytypowali miażdżące zwycięstwo Kwaśniewskiego 97:3.
Ciekawa dla mnie była wypowiedź Kaczyńskiego , że chce zawrzeć koalicję z częścią PO. Wiadomo, że koalicją zawiera się z całą partią a nie jej fragmentami, a więc jak on sobie tąką koalicję wyobraża to tylko jego tajemnica
1 października 2007, o godzinie 23:03
W kwestii debaty zgadzam sie z przedmówcami – nudna i nieciekawa. W sumie wielkie rozczarowanie. Rzeczywiście największym wygranym mógłby być Tusk. Mógłby, ale znowu muszę się zgodzić z opinią panującą w tym blogu, wątpię aby potrafił wykorzystać tą okazję.
1 października 2007, o godzinie 23:04
Andrzej,
W sprawie wywalenia Bieleckiego przez Tuska napisałem żartem, bo Donald takiej władzy nie ma. Natomiast jak nie znasz układów personalnych w PKO SA, to ja ci tego nie będę tłumaczył. W każdym razie banki prowadzą aktywny lobbing swoich interesów. Po to właśnie Unicredito jest K. Bielecki i ewentualnie jego polityczni przyjaciele. Ja tam nie wierzę, aby taki miś znał się na bankowości. Tutaj ewidentnie chodzi o jego krajowe i zagraniczne kontakty i pozycje.
1 października 2007, o godzinie 23:10
Glosie,
być może Bielecki sie na bankowości nie znał, ale juz sie chyba poznał. A ponadto ci co zdecydowali go zatrudnić chyba sie na bankowości znali? Więc skoro go zatrudnili to widocznie uznali, że taki ktoś będzie bankowi przydatny. I tak jest nie tylko w Polsce i nie tylko w Europie Centralnej. Ludzie z pozycja i kontaktami to osoby o duzym kapitale, wszędzie. I nie ma w tym niczego niezwykłego, że są poszukiwani. To jest natura zycia spolecznego, politycznego, gospodarczego. Normalka.
1 października 2007, o godzinie 23:19
Miner,
widzę, że masz nowego idola – Aleksandra Kwaśniewskiego. A właściwie ideę fix.
Mnie porównanie z Kwaśniewskim wyłącznie cieszy.
***
Jeśli mam ocenić debatę – to podzielam zdanie, że była nudna z oczywistych względów, bowiem była to raczej była prezentacja stanowisk a nie debata. zabrakło rzeczowej polemiki. Szatkowana pytaniami i wyliczaniem czasu.
Poza szatkowaniem czasu – dziennikarze spartolili debatę oszczętnie, stawiając nader idiotyczne pytania, które właściwie donikąd nie prowadziły. Olejnik – denna jak nigdy.
Dziennikarze nie przygotowali logicznego scenariusza debaty.
Ze strony Kwaśniewskiego zabrakło mi przyciśniecia do ściany Kaczyńskiego w kwestii polityki zagranicznej konkretnymi wpadkam rządu, zaczynając od ostatniego szczytu UE i odmitologizowania sukcesu Polski, który żadnym sukcesem nie by. Polska jako kraj nic nowego na szczytowych awanturach nie zyskała. Aż po wojnę dorszową na Bałtyku z Komisja Europejską.
Na konkretnych decyzjach premiera, punkt po punkcie na miejscu Kwaśniewskiego uwaliłabym każdy „sukces” wg PiS polskiej dyplomacji.
Choć rozumiem Kwaśniewskiego, dlaczego tego nie zrobił.
Wynik na korzyść Kwaśniewskiego.
Kaczyński nie zaskoczył.
Był taki, jaki przewidywałam, ani elegancki w dyskusji, ani też merytoryczny. Nie umie panować nad emocjami i dialog i polemika nie są jego najmocniejszą stroną. To była bardzo wyraźnie widać. Brak umiejętności dyskusji czy rzeczowej polemiki – dyskwalifikuje jednak polityka.
Ale dobrze, ze się ta debata odbyła.
No cóż, jej poziom był taki, jaka jest obecnie polityka w Polsce – na dość miernym poziomie.
***
Panom od pilnowania garderoby pana premiera podpowiadam – garnitur mniej opięty, krawat nieco dłuższy, lepiej dobierać koszule do krawatów a krawaty do garnituru i do urody premiera.
Bo prezencja była raczej fatalna.
Jeśli studio w kolorze błękitu i srebra – to po diabla premier wdział bordowy krawat, który skupiał uwagę i podkreślał nieco niechlujny wygląd premiera?
Premierowi podpowiadam – popracować nad rękami i nie chodzić z nimi jak ze skrzydełkami kaczymi, odchylonymi na zewnątrz.
Premier jest taki jaki jest, urody nie zmieni, ale nie musi robić z siebie karykatury. Nie musi być supermenem – ma być zadbanym facetem o stosownej do urzędu prezencji.
Chyba za coś płaci tym dwóm swoim asystentom-kamerdynerom z kasy państwa.
1 października 2007, o godzinie 23:20
Panie Waldemarze,
To dlaczego prof. Leszek Balcerowicz nie idzie w takie kontakty, przecież Bank taki jak Unicredito by go kupił, prawda?. Jednak Balcerowicz wie co przystoi politykowi i zajmuje się pracą wykładowcy. Polityk powinien po skończonej karierze raczej być wykładowcą, czy też pisać książki, a nie jak Pawlak grasować na giełdzie towarowej, a potem wracać do polityki. Takie przejścia w tą i z powrotem nie są w moim guście.
1 października 2007, o godzinie 23:27
No wreszcie doczekałem się na stosowny zachwyt!
Na Zosię zawsze można liczyć :-)….
Co prawda Olejnik raz wykazała się esprit:
Kwaśniewski:
„Czy pani PIJE do mnie?”
Olejnik:
„Nie, ja PYTAM!”
1 października 2007, o godzinie 23:29
Jeżeli notowanie pójdą wyraźnie w górę waszemu LIDowi to następna debata będzie Kaczyński – Tusk. Nikt nie patrzy na to, że Kaczyński miał średnie argumenty w polityce zagranicznej. Kwaśniewski zachowaniem przyznał, że Polska droga do Nato i Unii nie była superwyczynem. Kaczyński obronił tytuł, choćby przez remis – czyli zwyciężył.
1 października 2007, o godzinie 23:31
oczywiście jeśli notowania nie pójdą w górę LIDowi
1 października 2007, o godzinie 23:36
Zofia:
jak zwykle ocena rzeczywistości totalnie od niej oderwana. Ale po linii… I o to chodzi, o to chodzi…
Plus oczywiście odrobina (jak na jej standardy) egocentryzmu: „Był taki, jaki przewidywałam, ani elegancki w dyskusji, ani też merytoryczny. Nie umie panować nad emocjami i dialog i polemika nie są jego najmocniejszą stroną. To była bardzo wyraźnie widać. Brak umiejętności dyskusji czy rzeczowej polemiki – dyskwalifikuje jednak polityka.”
A jaki miał być, skoro Ty go nie widziałaś. Ty znowu widziałaś swoją projekcję rzeczywistości.
Miner,
widzę, że masz nowego idola – Aleksandra Kwaśniewskiego. A właściwie ideę fix. Mnie porównanie z Kwaśniewskim wyłącznie cieszy.
Oczywiście doskonale wiesz o co chodzi ale jak zwykle udajesz, że jesteś tak bezdennie głupia, że nie masz zielonego pojęcia. Ale skoro czujesz się ucieszona porównaniem z Preziem to przyjmuję do wiadomości, że lubisz takie pszenno-buraczane zachowania jak to, które przytoczyłem.
1 października 2007, o godzinie 23:38
Uchachany,
a gdzie te zachwyty. Określenie nudna dyskusja – to zachwyt?
Uwagi pod adresem Kwaśniewskiego – to zachwyt?
Mnie ta „debata” nic nie dala.
To nie była debata.
1 października 2007, o godzinie 23:43
wiesz o co chodzi ale jak zwykle udajesz, że jesteś tak bezdennie głupia
Kiedy miałem 11 lat to rzucałem gumką-myszką, ale obiektow moich marzen jednak nie wyzywałem od głupich. Z tego by wynikało, ze Miner ma mniej niz 11 lat. Gdybym był jego ojcem, to odciąłbym mu dostep do internetu.
1 października 2007, o godzinie 23:54
Miner,
nie noszę Ciebie jako okularów i nie muszę premiera widzieć takim, jakim go Ty widzisz.
Wybacz, ale z przyczyn naturalnych nie mogę, a nawet nie chce być Twoim klonem.
Miner,
wybacz, ale nie rozumiem – zachowanie pszenno-buraczane – to widzenie premiera nie takim, jak go Ty widzisz?
A może przypadkiem zauważysz, że proponujesz mi absurdalny kult jednostki, a ja na to nie mam żadnej ochoty.
Nie widzę w Jarosławie Kaczyńskim ani opacznościowego męża stanu, ani rasowego polityka, ani też zadbanego mężczyzny.
Mnie w tym człowieku, zrozum, nic nie pociąga – ani intelekt, ani działalność, ani poglądy ani wygląd – dlaczego mam się nim zachwycać?
I to jest to pszenno-buraczane zachowanie z mojej strony?
Mam wg Ciebie na jego widok lub na dźwięk zdania wypowiedzianego być cała w pąsach i szeptać jak posłanka Jola Sz. – Kocham pana, panie Jarku?
Wtedy moje zachowanie nie będzie pszenno-buraczane, a landrynkowate?
Więc Ci powiem Miner – nie cierpię landrynek.
1 października 2007, o godzinie 23:59
Miner
„Dla mnie największą przegraną debaty była M. Olejnik – ta kobieta jest po prostu chamska, nie potrafi prowadzić rozmowy inaczej, niż nie dopuszczając dyskutanta do głosu”.
-
Czego spodziewać się po córce peerelowskiego pułkownika MSW, kobiecie z wykształceniem zootechnicznym, przypadkiem zaplatanej w świecie mediów i polityki? To zesztą przejdzie do historii ze wzgledu na niebywałą amatorszczyznę jednej z dziennikarek prowadzącej debatę, czyli MO. Żadna normalna stacja TV przy okazji debaty na tym szczeblu nie pozwala sobie na lekceważenie detali, a tu porwadząca blok tematyczny gubi się i nie wie komu pytanie zadać. Albo zadaje jakieś dodatkowe bzdetne pytania (a przeciez to nie „Kropka na i”) prowokując pyskówkę, w sytuacji kiedy polityk ma 3 miniuty na odpowiedź. Żenada, amatroszczyzna i zgroza. TVP źle wyszła na tej spółce z prywatnymi stacjami.
Debatę oczywiście wygrał Kaczyński, rozjechal Kwaśniewskiego łatwiej niz sądziłem. Widac, że AK niewiele miał do powiedzenia, a na twarzy oznaki niepewności i to nawet podczas bloku dotyczącego spraw zagranicznych, co akurat najwyraźniej przegrał.
1 października 2007, o godzinie 23:59
Głosie,
układów personalnych w Pekao SA to ja nie znam, co nie znaczy, ze nie znaczy, że jestem też kompletnym dyletantem w mechanizmach przez Ciebie opisanych. I jestem przekonany, że nikt rozsądny nie zatrudniłby dyletanta na stanowisku prezesa banku tylko dla jego kontaktów i znajomości. Tym bardziej, że te znajomości Bieleckiego (przynajmniej krajowe) w 2003r. były raczej mało przydatne. Dlatego odrzucam tezę, że został zatrudniony głownie po to, aby poprzez niego głowni akcjonariusze banku mogli wpływać na proces legislacyjny w Sejmie.
Poza tym ponownie przypominam, że jest przepaść między sytuacją Schroedera, który bezpośrednio po opuszczeniu stanowiska politycznego otrzymał intratną pozycję w firmie na rzecz której działał jako polityk, a sytuacją Bieleckiego, który otrzymał stanowisko 12 lat po zakończeniu premierowania w instytucji, z którą jako premier nie miał nic wspólnego.
Także bez sensu jest porównywanie Bieleckiego i Balcerowicza. Bielecki to tylko biznesmen dla którego niecały rok bycia premierem to tylko epizod w życiu zawodowym. Balcerowicz natomiast to wybitny naukowiec, wieloletni prezes banku centralnego, człowiek o bardzo wysokiej pozycji w środowiskach naukowych. Dać się kupić przez jakiś komercyjny bank to byłby dla niego dyshonor. I to raczej, a nie to co przystoi, a co nie politykowi decyduje wg mnie o decyzjach Balcerowicza.
2 października 2007, o godzinie 00:07
Soulgarden
„Jeżeli notowanie pójdą wyraźnie w górę waszemu LIDowi to następna debata będzie Kaczyński – Tusk”.
-
Ja bym obstawial raczej Tusk – Rokita. A tak! Rokita wraca do polityki no to PiS go deleguje do rozmowy. Czyms mus sie wkupić, zona to za mało. Znają się z Tuskiem jak bracia, więc pojedynek będzie zaciety, ale jednak elokwencja Rokity weźmie górę. Oczywiście, Tusk może się nie zgodzić, ale uwaga, to juz będzie druga odmowa. Tydzień temu odmówil Giertychowi.
2 października 2007, o godzinie 00:09
Andrzej
„Balcerowicz natomiast to wybitny naukowiec, wieloletni prezes banku centralnego, człowiek o bardzo wysokiej pozycji w środowiskach naukowych”.
-
Kiedy go jego paria delegowała do NBP mial coś wspólnego z bankami?
2 października 2007, o godzinie 00:15
Waldemar Kuczyński
„Kwaśniewski mnie nie zachwycił, mógł chwilami być bardziej stanowczy, i bardziej zwięzły”.
-
No strasznie pan posponuje nasze dobro narodowe. Obowiązujacą wykładnię daje przecież Żakowski zwięzłym sofizmatem: nawet jak Kwasniewski przegra to wygra. Powiedzial to jescze przed debatą, żeby do wszystkich dotarło.
2 października 2007, o godzinie 00:16
Kochani,
żeby było już wiadomo, skąd takie, a nie inne u mnie postawy wobec rzeczywistości, to donoszę, ze jestem z grona tych pań, a one są dość przebojowe:
http://miasta.gazeta.pl/w.....35556.html
Ta drobna brunetka na zdjęciu, do lipca była jeszcze w Szczecinie, więc trening w dochodzeniu do swego, przechodziłam pod wykwalifikowanym kierunkiem.
2 października 2007, o godzinie 00:23
Mawar, to ty jesteś z LID? Kaczyński był w trudnej roli – nie mógł atakować bo miał potwierdzić, że Kwaśniewski jest dla niego przegrańcem. Ludzie zapamiętają jak pastwi się nad zwłokami Kwaśniewskiego niczym krwiożerczy potwór. Tusk i Rokita są wiele mniej szurnięci od Kaczyńskiego.
2 października 2007, o godzinie 00:31
No to mamy zagowzdkę a pan premier szczególną.
Co niektórzy publicyści i tzw. eksperci, czyli tzw. elity czy też salony – orzekli, że debata to wygrana Kaczyńskiego lub remis ze wskazaniem na niego.
Pan premier w debacie orzekł, że go salony i elity nie interesują, bo on stworzył partię dla zwykłych Polaków.
A ci wredoty jedne, jak jeden mąż, we wszystkich sondażach na różnych portalach internetowych liczonych w dziesiątkach tysięcy glosujących – uznali, że w debacie lepszy był …Kwaśniewski.
Zwykłych Polaków (internautów) pan premier jak widać nie przekonał do siebie, choć się tak dla niego starał.
Teraz pytanie – zmieni zwykłych Polaków na elity, czy stwierdzi, że trzeba zmienić naród, bo zrobił się jasny i nie kupił.
2 października 2007, o godzinie 00:35
Andrzej,
A co z opiniami o robieniu interesów na styku z państwem, a co jeśli pozycja K. Bieleckiego byłaby gratyfikacją za przychylne stanowisko komisji nadzoru bankowego w sprawie zgody na fuzję BPH i PKO SA. Mielibyśmy przykład korupcji. Mielibyśmy sytuację, gdzie duże ugrupowanie polityczne lub grupa interesu negocjuje stanowiska i wpływy w banku w zamian z zgodę na fuzję. Czy takiego rodzaju sytuacja nie mogłaby się wydarzyć. To nic, że się najprawdopodobniej nie wydarzyła, ale to identyfikuje sytuacje korupcyjne. Zachowanie się poniżej standardów, tak jak w przypadku Gerharda Schrödera i Berlusconiego. Tak samo Waldemar Pawlak kiedy wszedł na g warszawską giełdę towarową prawdopodobnie nie rządził tam sam, lecz wziął kogoś z PSL, a komuś zablokował zupełnie możliwość awansu. Warszawska giełda towarowa była finansowana z pieniędzy państwa, to jest ogromny obiekt. Jeśli W. Pawlak brał udział w łańcuchu decyzyjnym dot. jej powstania, a następnie tytułem gratyfikacji został jej prezesem, to mamy przykład zachowania korupcyjnego. Gdzie stosować te standardy rozdzielania służby państwowej od biznesu jest właśnie nie tutaj. A jeśli premierzy mogli to wszyscy inni są też rozgrzeszeni. A kto da gwarancję np. że bank inwestycyjny nie dał funkcji jednemu z dyrektorów w MPW lub lukratywne zlecenie dla prawników w MPW lub MF, którzy przeszli następnie do prywatnego biznesu w zamian za korzystną decyzję prywatyzacyjną dla swojego klienta. Czy nie jest to sytuacja korupcyjna. Oczywiście, że jest. Wprawdzie Minister podpisuje, ale sam nie decyduje, sam nie przygotowuje decyzji od A do Z, robią to jego urzędnicy i doradcy. Takich przykładów przejścia z polityki do biznesu znam wiele. Przecież wszyscy Prezesi Orlenu pochodzą z rozdania politycznego, ostatni dwaj byli wcześniej pracownikami MF i NiK. Czy jeżeli w zamian za nominację czy utrzymanie nominacji nie oczekiwano jak mówił borsuk np. finansowania Radia Ma ryja to to nie jest korupcja. No jest. I wiele jest takich zachowań które na pewno histeryczka Pitera i Hipochondryk glos zwykły podnoszą. Trzeba więc wszystkim dać odpowiednią nalepkę na czułki i sprawa załatwiona. Wszak jak był zdolny, aby zostać premierem to dlaczego nie prezesem w prywatnej firmie. To takie oczywiste…
2 października 2007, o godzinie 00:51
Zofio,
ja bym tak jednoznacznie nie przesądzał o wyniku debaty. Osobiście stawiam na remis i jestem prawie przekonany, że takie bardziej wiarygodne sondaże jakie się wkrótce ukażą będą na zmianę pokazywać to minimalną przewagę Kaczyńskiego to Kwaśniewskiego. Sondaże na portalach internetowych są tyle samo warto co sondaże w programach Lisa.
Głosie,
tym razem nie będę oponował. Poruszyłeś bowiem zagadnienie równie ważkie co chyba nierozwiązywalne. W tym kontekście niepotrzebnie chyba poruszaliśmy sprawę Bieleckiego, która choć zahacza o ten temat, to jednak nie do końca jest reprezentatywna.
2 października 2007, o godzinie 01:00
Mawar
ma rację:
Panie Waldemarze,
spytam po gombrowiczowsku – czemuż to Kwaśniewski Pana nie zachwycił kiedy powinien zachwycać?!
2 października 2007, o godzinie 01:20
Andrzeju,
jako ciekawostkę podam, że w kwestii korupcji moje odczucia, aczkolwiek w nawet najmniejszej mierze nie biorące się z autopsji, ale z różnych lektur i dedukcji bardzo pokrywają się ze znacznie dokładniejszymi i naocznymi obserwacjami Głosa :-).
Dlatego właśnie twierdzę że korupcja stała się zasadą ustrojową III RP :-).
2 października 2007, o godzinie 07:58
Zofio
Uwazaj na psa! Trzymaj go krotko na spacerach!
Miedzy Minerem, a toba zachodzi dysproporcja. Ty mimo nicka
jestes cielesna i krwista. Nawet fotke Miner moze zobaczyc. Miner jest nickiem – nikim, nie wazy, nie jest ani krotki, ani dlugi, ani smierdzi, ani cuchnie. To spodnie wypelnione niczym – nickiem. Minerowi nickowi w tych spodniach ciasno.
Miota sie w nich jak ryba w kaluzy. Minera ciagnie do zywych. Miner zafiksowal sie na tobie. Szczypie, kasa, podpluwa, ale zauwaz, glownie twoja forme, a nie tresc. Bo Miner to tylko tresc, ktorej nature nie tylko lekarz moze latwo okreslic.
Jako rozlazlej tresci Minerowi brakuje formy. Bo chcialby ci sie pokazac, chcialby ci pokazac swa forme. Oj, oj jak bardzo. I kto wie czy swych ambicji nie zadowoli. Zdaje mi sie ze nawet niebawem to uczyni.
Zofio
Uwazaj na psa! Trzymaj go krotko na spacerach!
Nick Miner moze namowic Tego Co Go Pisze na wycieczke do Szczecina.
Zofio
Uwazaj na psa! Trzymaj go krotko na spacerach!
Moze juz za chwile, na szlaku twoich spacerow z za krzaka wyloni sie sylwetka obuta w zle zasznurowane meszty i okryta dlugim plaszczem. Zanim zamkniesz oczy, pokaze. Ze on ma! Ma forme. Pokaze biale pole z strachem na pchly w srodeczku.
Nie utrzymalas psa Zofio!!!
Kwik jak na wsi w czas swiniobicia. Oto twoj pies biegnie ku tobie z ochlapem w zembach. Ot takie przezute sniadanie chlopo-robotnika, co to i kury mial, i swinke dwa razy na rok wychowal.
Zofio to straszne!!!
Co prawda psu mozna umyc zeby, zdezynfekowac paszcze, ale kiedy oto psina bedzie chcial okazac ci przyjazn i oddanie ,kiedy ufnie zblizy sie do ciebie, ty nie wytrzymasz. Ty psa odepchniesz.
Biedny pies.
To tylko „czlowiek czlowieka oglada przez lupe”, co znany nam inny nick, Mowar, lacno przelozy na:
homo homini lupus.
2 października 2007, o godzinie 08:20
Mawar,
ja nie jestem funkcjonariuszem partyjnym i mogę sobie pozwolic na grymas z powodu Kwaśniewskiego. Ty niestety musisz zarobić na swoje partyjne gratyfikacje, więc musisz trzymac linię „kaljebatsja wmiestie s liniej PiS”.
Uchachany,
patrz wyżej.
2 października 2007, o godzinie 08:34
Glosie
Bylo by mi milo gdybys odniosl sie do raportu i tabeli FH.
Przesledzil w czasie i przestrzeni zjawisko ktore cie posjonuje, a i innych ciekawi.
Wlasciwie to nie odpowiedziales mi na pytanie:
Jak oceniasz twoja sytuacje? Nie szlo deklaracje podatkowa, choc i to ciekawe, ale o to czy jest ona twoim zdaniem dobra, czy dobra mimo wszystko, czy niedobra, czy zla mimo wszystko.
2 października 2007, o godzinie 08:38
http://wiadomosci.gazeta......39141.html
Z jakiej partii jest Posłanka Beata S.?
2 października 2007, o godzinie 08:49
Edward,
moze byc z PiS lub z PO bo sa dwie Beaty S. Jedna Beata, druga Beata Dorota. Żadna nie jest z Pomorza lecz z południa. Jedna (Po) jest nauczycielką, druga (PiS) pracownikiem samorządowym.
2 października 2007, o godzinie 08:51
Dziekuje.
2 października 2007, o godzinie 08:55
Rzepa podaje, że to posłanka PO Beata Sawicka.
2 października 2007, o godzinie 08:56
Edwar
Zdaniem TVN chodzi o Beatę Sawicką, która wydaje się być z PO ale od lipca jest członkiem Rady Służby Publicznej przy Prezesie Rady Ministrów.
http://pl.wikipedia.org/w.....ta_Sawicka
2 października 2007, o godzinie 08:58
http://pl.wikipedia.org/w.....ta_Sawicka
Wikipedia juz wie.
2 października 2007, o godzinie 09:19
Andrzej , ale oprócz sondaży internetowych , były jeszcze sondaże uliczne i sondaże sms’owe np super stacji i innych tv i wszystkie one pokazują że ludzie oceniają, że wygrał Kwaśniewski, a widzowie super stacji ocenili to jako miażdżące zwycięstwo (97:3). Kaczyński ośmieszył się mówiąc że znalazł układ w swym rządzie i wśród własnych ministrów, i praktycznie był bezradny na atak Kwaśniewskiego który mówił, że to najbardziej zdemoralizowany rząd w historii Polski po przebudowie. Na tej debacie wg mnie wygrał Tusk (a w założeniu Panów dyskutantów miał stracić). LID może nieco zyskać bo się o nim mówi, oraz na tym że wyborcy PIS mogą zobaczyć, że nie ma przepaści miedzy PIS i LID, a PIS bardziej oszukuje swoich wyborców.
2 października 2007, o godzinie 09:31
Edwardzie,
Tabeli i raportowi przyjże się później, bo zaraz muszę wyjść. Zaś jeśli chodzi o moją sytuację zawodową, czyli konkurencyjność to korupcja i korporacje powodują, że jest zła. Zresztą zawsze była zła, bo nie mogłem mieć tego rodzaju wpływów co moi koledzy i koleżanki z rodzin osadzonych w zawodach prawniczych. Tak więc była blokada wejścia i blokada rozwoju. Układ stosunków w wymiarze sprawiedliwości i administracji podatkowej jest mniej więcej taki, że urzędnicy i sędziowie reagują na nazwiska, weźmy sobie kancelarię syna Lecha Gardockiego, który jest pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego. Jego syn nie jest zły, ale i nie jest dobry, lecz z racji pozycji ojca znajduje się na liście banków komercyjnych i nie musi się reklamować. Klient korporacyjny doskonale orientuje się w wpływach jakimi dysponuję adwokat, radca prawny lub doradca podatkowy, względnie audytor. Tak więc jest pewien układ personalnych zależności pomiędzy sędziami, adwokatami, notariuszami, nauczycielami akademickimi, radcami prawnymi i komornikami, który wyłącza możność swobodnego konkurowania. Wiadomo, także że układ tych stosunków zasadza się także na odpowiednich kontaktach z politykami. Wielu spraw za które bogaty klient płaci nie załatwia się w ten sposób, że oczekuje się tylko na orzeczenie sądu lub organu administracji. To by zbyt długo trwało. A nawet jeśli trzeba poddać się osądowi władzy, to liczy się to czy władza może mnie zlekceważyć czy też nie. Tak więc moim zdaniem jest wiele elementów, które nie są ujęte w raporcie Freedom House,a wpływają w moim zawodzie jak i zwykłym biznesie na możność konkurowania. Kraje feudalnych zależności, takie jak Polska po prostu blokują wchodzących na rynek, a grupy interesu nie są zainteresowane rozwojem pracowników lecz ich eksploatowaniem. Tak więc nie są w stanie wykorzystać potencjału kapitału ludzkiej pracy. Stąd bierze się duża część chaosu.
2 października 2007, o godzinie 09:40
Edwardzie,
Jeszcze dodam, że potencjał nie możności zlekceważenia kogoś jest bardzo ważny w Polsce i bynajmniej nie opiera się na wiedzy, doświadczeniu etc. Władza sądowa, egzekucyjna i podatkowa nie jest kontrolowana faktycznie nie ponosi odpowiedzialności za nieobiektywne decyzje, więc to co się często liczy to nie argumenty lecz realny układ sił, czyli naga władza.
2 października 2007, o godzinie 09:40
Dzieki Glosie za wyjasnienie
ale to co opisales wystepuje takze w innych nie okreslanych jako
korupcyjne kraje, pozwala mi to powiedziec pewna orientacja w swiatach o ktorych akurat piszesz poza PL.
Jestem gotow przyjac ze to kwestia gestosci wystepowania tych zjawisk.
2 października 2007, o godzinie 09:41
maciek_g
Od sondaży sms-owych super stacji dla mnie bardziej wiarygodne są sondaże takie jak:
http://wiadomosci.onet.pl/wybory2007/1616062,news.html
A te po uwzględnieniu poziomu poparcia społecznego Kwaśniewskiego i Kaczyńskiego nie pozostawiają złudzeń. W debacie nie było zwycięzcy. Inna rzecz, że taki remis (i to raczej ze wskazaniem na Kwaśniewskiego) jest chyba dla Kaczyńskiego potężnym ciosem. Co do Tuska to pisałem o tym:
http://kuczyn.com/2007/09.....ment-35440
2 października 2007, o godzinie 09:45
Edwar,
kupiłam psu nowy kaganiec, bo może się Minerem zatruć, ale taki, żeby mógł w tyłek ugryźć.
2 października 2007, o godzinie 09:48
Glosie,
to co ty opisujesz to jest natura zycia, a nie patologia. W niej moga być elementy patologii, ale to jest zycie. Korporacja to inna nazwa samorządu. Jak wszystko ona ma plusy i minusy, ale zniszczenie korporacji to zniszczenie samorządu i na jego miejsce wchodzi albo jakis inny zywiolowo powstający samorząd albo dyktator z centrum.
2 października 2007, o godzinie 09:49
Zofio
Ale kaganiec na „rzepy”?
2 października 2007, o godzinie 10:06
Głos
Władza sądowa, egzekucyjna i podatkowa nie jest kontrolowana faktycznie nie ponosi odpowiedzialności za nieobiektywne decyzje
—
Raczysz żartować. Z mojego regionu. Był sobie mocno kontrowersyjny komornik Andrzej C., na którego było mnóstwo skarg. I zawsze były one „rzetelnie” rozpatrywane przez sędziego Piotra C. – prywatnie ojca Andrzeja C. ;-)
2 października 2007, o godzinie 10:21
Andrzej
Jak dlugo to trwalo, czy trwa nadal?
2 października 2007, o godzinie 10:29
Bo Andrzeju
Przed kilku laty u was w Kraju bylo slychac o napadach na pasazerow nocnych pociagow (gdzies na Slasku).
Latem tego roku przed kasa na Dworcu Glownym w Krakowie
uslyszalem jak starsza pani ( wcale nie moher czy to czerwony, czy modr), zapytala kupujac bilet do Wroclawia:
Czy to ten pociag w ktorym napadaja?
2 października 2007, o godzinie 10:39
Mawar i miner, 11.59,
co do Olejnik, to pełna zgoda. Jeśli idzie o wskazanie zwyciężcy, to nie jest ważna ocena amatorów „specjalistów” od maketingu politycznego, lecz sondaże opinii publicznej, dla której ta debata była prowadzona. Tu wskazania są jednoznaczne na A. Kwaśniewskiego. Kaczyński popełnił błąd decydując się na taki pojedynek. Jest to polityk skuteczny i przenikliwy, ale jego cechy osobowościowe których nie może wytłumic ograniczją go w takich pojedynkach i powinien ich unikać. Ten pojedynek, który ustawiali prowincjonalni spin doctorzy Kaczyńskiego, tak faktycznie blokował możliwość swobodnej dyskusji. Gdy na poczatku debaty Kwaśniewski wspomniał, że dyskusja powinna być swobodna, bo jest wiele do omówienia, kamera przez chwilę pokazała przstraszoną twarz Kaczyńskiego. Wszystko jednak poszło zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, które ustawiały tą debatę w szeregu popularnych quizów nadawanych w godzinach przepołudniowych dla gospodyń domowych. Po czym spin doctorzy wydali oczekiwaną (ale rozbieżną z ocenami widzów) opinię. Moim zdaniem ta debata nada nowej dynamiki toczącej się kampanii wyborczej, a największym jej beneficjentem będzie Wojciech Oleniczak, którego b. Prezydent promuje.
Na marginesie tej debaty rzuca się w oczy przenikliwość JK, który krok po kroku zgarnia nowe przestrzenie władzy. Panu Waldemarowi Kuczyńskiemu zwracam uwagę, że środowisko Unii Demokratycznej wykazuje pod tym względem jakąś zastanawiającą amatorszczyznę. Środowisko to samo się zmarginalizowało, bo źle czytało nastroje społeczne i bez wyczucia je realizowało. Przecież wczoraj żaden z demokratów nawet nie zbliżył się do kamery telewizyjnej żeby wsprzeć Kwaśniewskiego, który ich ponownie promował. Wydaje mi się, że oni ciągle żyją minionymi zasługami dla kraju z okresu transformacji, a tymczasem skrajna prawica chce ich zaciągnąć na szafot. Czy Pan nie ma wyrzutów sumienia, że przy swoim wybitnym przygotowaniu teoretycznym i praktycznym siedzi Pan w maraźmie i czeka ze swoim środowiskiem aż się szala przechyli.
Szalę trzeba dociążyć, bo zrobią to inni. Władza nigdy długo nie leży na ulicy.
2 października 2007, o godzinie 10:41
Edwarze,
bardzo słuszna uwaga: to kwestia GĘSTOŚCI występowania tego typu zjawisk. Na całym świecie spotykanych (w Chinach określanych np. mianem „guanxi” :-D), także w najbardziej „koszernie” antykorupcyjnych krajach.
.
I dyskusja między krytykami a apologetami III RP tak naprawdę odbywa się na płaszczyźnie oceny tej gęstości:
apologeci twierdzą, że w zasadzie „byczo jest – to wszędzie normalka!”.
Krytycy, ze owszem: to normalka, ale nie w takim stężeniu :-)…
.
A że Ty patrzysz na polski grajdołek z oddali, to chyba nie możesz tu być wielce konkurencyjny wobec Głosa z celnością obserwacji tego poletka :-)…
2 października 2007, o godzinie 10:44
Uchachany z laski swojej zajrzyj do Freedom House, to znaczy przeczytaj co bylo przed i wypowiadaj sie potem.
2 października 2007, o godzinie 10:52
Uchachany
Idzie o to ze nalezy opierac sie na twardych danych a nie dzielic sie „doswadczeniem zyciowym” jak Babka z Dziadkiem w lozku w niedzielny poranek.
Cofnij sie zapoznaj. Do wczoraj rano.
2 października 2007, o godzinie 10:53
Edwar,
ta konkretna sprawa jest już nieaktualna. Komornik nie wytrzymał presji mediów i ostatecznie po latach braku jakichkolwiek sensownych działań ze strony korporacji komorniczej sam zrezygnował. A o ojcu od czasu czystek w gdańskim sądzie
http://www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=sady&id=194
też nie słychać.
Problem jednak istnieje nadal, o czym świadczą choćby wpisy Głosa, bądź sprawa z mojego niedalekiego sąsiedztwa:
http://superwizjer.onet.p.....hiwum.html
2 października 2007, o godzinie 11:02
Stan,
ja nie tkwię w marazmie, lecz staram sie szalę dociążać tym, co mam najlepsze – piórem i glosem. Dopiero co był mój duzy tekst w Wyborczej, za chwilę będzie nastepny w Rzeczpospolitej. Jutro będę w „Poranku w toku”. Ten blog ma 1300 gości dziennie i idzie w „Przeglądzie”. Na warsztacie mam nastepne teksty. Co mam robic jeszcze?
Nie zgadzam sie, że Kaczyński idzie do przodu. Fakty tego nie potwierdzają. Właśnie doszedł do ściany. A jesli juz to idzie na skraj – traci elektorat centrowy zyskuje prawicową, nacjonalistyczną kołtunerię. Nie zbuduje wielkiej partii prawicowej. Częśc jego elektoratu to wędrowne ptaki, przy pierwszym zawodzie odfruną na inne drzewo jak odfrunęły z SLD.
Myslę, że przegra 21 października, nawet jak przyjdzie pierwszy.
Edward,
oni nie moga przyjąć do wiadomości tych liczb z FH bo to załamie ich świat. Więc nie namawiaj, żeby patrzyli bo tylko im wzrośnie ciśnienie. Przecież dla nich Polska pierwszych 16 lat musi byc gównem, bez względu na fakty, bo jakby inaczej uzasadnić potrzebe Chwasta.
2 października 2007, o godzinie 11:03
Problem nie tylko istnieje, ale i bedzie istnial. Urzednicy nigdy nie beda idealni, zlodzieje beda kradli, mordercy mordowali a ludziom nie siegajacym po statystyke bedzie sie wydawac ze jest coraz gorzej.
Oczywiscie urzednicy powinni byc pod nieparalizujaca ich kontrola,
wlasnosc powinna byc i ubezpieczona i chroniona a zlodzieje i mordercy karani skutecznie.
Ale i tak swiat bedzie zmierzal ku gorszemu.
2 października 2007, o godzinie 11:12
Stan,
Kaczyński uległ po prostu urodzonemu fajterowi i wybitnej osobowości Kwaśniewskiemu :-)), chłe chłe…
2 października 2007, o godzinie 11:17
O wynik debaty trzeba by zapytać widzów serialu „M jak miłość”, bo to oni zapewne przyciągnęli tłumnie przed telewizory o 20. w poniedziałek. Jak znam życie to dla nich lepiej wypadł Kwaśniewski, bo co widzów telenoweli może obchodzić pisowska walka z systemem korupcyjno-korporacyjnym, już prędzej „kupią” ludzką postawę Kwaśniewskiego, który mówił o swoich słabościach, chętnie chwalił innych polityków, poprzednio rządzących, mówił o zgodzie, otwartości.
Dla pozostałych widzów – typowych pożeraczy pojedynków politycznych, którzy mają sprecyzowane poglądy i czekali na konkrety, debata była po prostu nudna i męcząca. Ale to nie do nich chyba był kierowany przekaz.
2 października 2007, o godzinie 11:25
Gospodarzu
Jesli sie nie myle to rodowodu Apokalipsy mozna juz szukac u Sumerow.
2 października 2007, o godzinie 11:31
Kurioza:
http://wiadomosci.gazeta......38507.html
2 października 2007, o godzinie 11:32
Stanie!
całkowicie się podpisuję pod Twoim tekstem.
Panie Waldemarze!
Ja Pana proszę, żeby Pan nie reagował jak przysłowiowy pies Pawłowa. Mnie to często spotyka, teraz dotknęło to Stana. Toż on nie pisze o Panu personalnie, tylko o środowisku mojej Unii Demokratycznej. Nikt nie mówi, że Pan nic nie robi, ale niech Pan z ręką na sercu powie, jakie Pana teksty mają odbicie w świadomości milionów. Unia popełnia cały czas błędy. Ja wielokrotnie na temat pisałem, próbowałem analizować przyczyny jej upadku.
Jeżeli chodzi o debatę, była nudna jak flaki z olejem, zdecydowani nie zmienili sympatii politycznych, niezdecydowani są tak samo głupi jak byli.
Teraz numer Kaczyńskiemu może wywinąć Tusk (dla mnie prawdziwy zwycięzca debaty) i zaproponować Kwaśniewskiemu debatę jako ze zwycięzcą tej poprzedniej.
2 października 2007, o godzinie 11:46
Panie Ministrze,
zgadzam się z Panem, że Kaczyński jest w odwrocie, ale problem pozostaje. Opinia publiczna faszerowana jest na okrągło kołtuniarsko – mafijnym przekładańcem a ludzie, którzy przeprowadzili niespotykaną w historii transformację ustrojowo – społeczną siedzą po kątach i popiskują. Jeżeli już się zużyli, to niech chociaż wypromują swoich następców, ale do tego potrzebna jest aktywność także medialna, której, na dobrą sprawę, prawie nie widać.
2 października 2007, o godzinie 11:49
Zeby sie nam weselej zrobilo:
http://www.nie.com.pl/art9460.htm
http://www.naszdziennik.p.....d=my11.txt
2 października 2007, o godzinie 12:00
Panie Waldemarze,
Kaczyński nie jest pod żadną ścianą, tylko ustawia sobie powyborczą scenę polityczną :-).
.
Ta debata miała dwa cele: by mógł zarekomendować się jako naturalny przywódca obozu Polski antypostkomunistycznej, deprecjonując pretensje Tuska do tej fuchy, i by przenieś oś sporu politycznego na płaszczyznę „precz-z-ko-mu-ną!”.
.
Ma to przynieść wzmocnienie pozycji LiDu kosztem PO (mogą tam przejść ci wyborcy PO, którzy nie brzydzą się współpracy z postkomuną i są zdegustowani nieskutecznością Tuska) i wzmocnienie pozycji PiSu również kosztem PO: antykomunistycznie natawionym wyborcom PO, nie akceptującym wersji PO-LiD Jarkacz przedstawia ofertę Artura Ui: „Wybierzcie mnie – tylko JA obronię wasze stragany przed komuszymi rabuśnikami, wasz Tusk gotów się z nimi pokumać!”
.
JarKacz szykuje następujące warianty:
- albo osłabione kolejnymi przegranymi wyborami PO zgodzi się na rolę przystawki PiSu,
- albo zostanie wepchnięte w sojusz z LiDem, i wtedy silny w opozycji PiS, mając w odwodzie prywatnego pisowskiego prezydenta rozniesie taką koalicję w drobny mak :-).
.
Warunkiem jest kolejna wyraźna wygrana PiSu z PO :-).
.
I właściwym celem debaty było obniżenie pozycji PO – by do ewentualnego PiS-PO (lub PiS-”część PO”) weszła jako przystawka :-).
.
Ten pomysł sens ma: ileż czasu może się PO będąc w opozycji bepłodnie oblizywać na myśl o apanażach władzy…?
Jeżeli PO wyraźnie przerżnie z PiSem kolejne wybory (wzmacniając LiD), będzie „miększe” w kwestii zrealizowania przysłowia „lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu” :-).
A Tusk albo się ukorzy i weźmie co dają, albo zostanie obalony przez głodnych stołków puczystów :-).
Bo pierwsze jaskółki już są:
Tusk deklaruje „wielką koalicję POPiS-LiD-PSL”, Jarkacz i Kurski „Nie wykluczają koalicji z CZĘŚCIĄ PO”. Lub, jak oświadczył na debacie – jeżli Tusk zmienie zdanie, to z całą PO :-).
Na razie musi być skromnie i po kawałku ta perspektywa rysowana, bo jest konieczność stopniowego oswajania ciemnych ludów obu partii z taką ewentualnością. Uprzednio zostały już na siebie tak poszczute, że mogłyby nie przełknąć nagłych przebąknięć o przyszłej amicycji w wersji czystej, czyli PO-PiS :-).
Więc w przypadku takiego wariantu będą się znowu musiały poćwiczyć w dialektyce. Kaczyści mają tu większą wprawę – wszak musieli już przełknąć zaserwowaną im przez JarKacza żabę elpeerowsko-szamboobronną :-). Ciekawe, czy przełkną platfusowską…?
2 października 2007, o godzinie 12:49
Edwar,
stary cynik Urban w formie: „Sobecka – Doda Elekroda Radyja” :-))!
Cacuszko :-).
A JRN poważnie się rąbnął: zacytował Miłosza, któren jest wszak Patentowany AntyPolak, błeee, niekoszerne to całkiem jak dla kręgów radyjomaryjnych :-)…
2 października 2007, o godzinie 12:51
Mnie tylko szlo zeby zestawic „jaja” swiadome i „jaja” nieswiadome.
2 października 2007, o godzinie 13:02
Edwarze,
w warunkach gospodarki rynkowej i demokracji popyt jest na jedne i na drugie :-)!
2 października 2007, o godzinie 13:05
Jak CBA upolowało posłankę
Z informacji rzecznika CBA można wywnioskować, że akcja prowokacji została rozpoczęta już po decyzji powziętej przez PiS, że wszelkimi sposobami będą dążyli do skrócenia kadencji. Rzecznik zdradził, że połowę łapówki pani Beata wzięła w dzień rozwiązaniu parlamentu, a drugą część – wczoraj.
Beata to nie Ewa, ale jak widać skusić się dała za 250 tys. zł.
Jestem ciekaw za iloma posłami z opozycji biegali agenci a za iloma pisowskimi. Jaki procent w przeliczeniu na łeb posła postanowiono poświęcić z kasy państwa na łapówki dla opozycji a jaki dla rządzących.
Jak sprawiedliwość to sprawiedliwość, tyle samo powinno się oferować tym z PiS, LPR, PO i SLD.
2 października 2007, o godzinie 13:08
swoją drogą
Kiedy CBA nie za pomocą prowokacji lecz prawdziwą aferę wytropi – wśród polityków rzecz jasna.
Stawiam każdy pieniądz, że każdego posła można kupić – choćby pisowską metodą stołek za stołek a nie tylko przy pomocy łapówkarzy z CBA.
2 października 2007, o godzinie 13:14
uchachany
Dlatego jako wolnorynkowiec czyli wolny na rynku umiescilem
linki 2
2 października 2007, o godzinie 13:15
leszku
Ona wziela czy ona przekazala?
2 października 2007, o godzinie 13:25
Nie ma jak silne wewnetrzne przekonanie oparte na zyciowym doswiadczeniu:
http://www.gazetawyborcza.....30645.html
2 października 2007, o godzinie 13:43
Edwar
cholera wie, rzecznik powiedział, że przekazano jej w parku koło Sejmu w dzień rozwiązania Sejmu połowę kwoty a wczoraj drugą połowę – gdy jej to w hotelu w Gdańsku przekazywano to ją przymknięto. Jednocześnie w Gdyni przymknięto burmistrza Helu, który miał drałować z wypchaną torbą pełną pieniądzy pod pachą. Być może burmistrz miał pod pachą tą drugą połowę? Nie wiem, nie wiem też co z pierwszą połową zrobiła posłanka.
2 października 2007, o godzinie 13:46
To znaczy ze nie zlapano ich razem?
2 października 2007, o godzinie 13:46
Leszku,
CBA i nie tylko dostały już przedwyborcze zadanie partyjne upolować co się tylko da z polityków antykaczych, więc owiż politycy, jakby mieli chociaż deko oleju w głowach, to w czasie kampanii wyborczej powinni być świętojebliwi do wypęku, a nie standardowo wypatrywać zwyczajowych kubanów :-)!
.
Bo wszak U NASZ tylko ryba nie bierze, więc wystarczy się cierpliwie zasadzić czy też sprytnie sprowokować polityków dowolnej partii, by coś znaleźć :-).
2 października 2007, o godzinie 13:50
Edwar,
znakomity tekst o kurach:)
przeczytałem z wielką przyjemnością. Także ten fragment, że układem steruje Michnik: „Dwa lata temu problemem polskich jaj musiał się zająć Adam Michnik. Na jego biurku wylądował protest Krajowej Izby Producentów Drobiu. „Opublikowany przez »Gazetę « artykuł jest atakiem na polskie jaja” – napisali drobiarze. O co poszło? „Gazeta” kilka dni wcześniej ujawniła, że nawet połowa jaj kupowanych w sklepach jest nieświeża”.
2 października 2007, o godzinie 13:51
Edwar
z wypowiedzie rzecznika wynikało, że nie.
2 października 2007, o godzinie 13:52
Edwarze,
„Kury nasze, idąc śladem bohaterskich kur radzieckich zniosły dwa koma trzy procenta jaj więcej od kur Zgniłego Zachodu!”
2 października 2007, o godzinie 13:54
uchachany
ja już dawno wymyśliłem i proponowałem to czytającym ten bloog funkcjonariuszom tajnych służb, że powinni jako prowokacją wykorzystywać talenty funkcjonariuszek, które szukałyby pracy w pokojach sejmowych zamieszkiwanych przez samców poselskich. Któż by jej nie zatrudnił w zamian za seks? Nawet marszałek Zych swego czasu twierdził, że mu staje. CBA mogłaby za pomocą panieniek wykosić całą opozycję.
2 października 2007, o godzinie 14:19
Leszku,
to już chyba norma, że co akcja CBA to zaraz powstają wątpliwości. Ja też wiele rzeczy nie rozumiem. O jednej trochę napomknąłeś. Dlaczego zatrzymano posłankę dopiero po przyjęciu drugiej transzy łapówki? Aby uzyskać wyższy wyrok? Ale to i tak drobiazg wobec faktów do których dotarł Dziennik:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62507
Tego już w ogóle nie rozumiem. Okazuje się, że łapówka została wręczona, aby …. zwiększyć wartość gruntów wystawionych na przetarg. Jak dla mnie to kuriozum. Mechanizm łapownictwa wyobrażałbym sobie jednak inaczej. Celowo nie robić planów zagospodarowania przestrzennego, aby upatrzony inwestor mógł je możliwie tanio kupić, z potem przygotować plan pod tego inwestora. Takie działanie wydaje mi się logiczne. Ale przygotować plan zagospodarowania przestrzennego, zwiększając tym samym wartość gruntu po to, aby go w ten sposób przygotować pod upatrzonego inwestora? I do licha, w przypadku gruntów na Helu jaki to może być plan, że umożliwi ustawienie przetargu przeprowadzanego przez AMW, na który burmistrz Helu nie ma żadnego wpływu?
Mój biedny umysł nie jest w stanie tego pojąć. A może ktoś na blogu mnie oświeci.
2 października 2007, o godzinie 14:27
Bedzie II runda Kwasniewski/Kaczynski
Kwa/Ka
2 października 2007, o godzinie 14:31
Andrzeju
Jedno co idzie do glowy to to ze albo ona durna albo CBA znowu cos chwasci
2 października 2007, o godzinie 14:33
Leszek –
chłe chłe :-))!
2 października 2007, o godzinie 14:40
Bonitta mógł wziąść i 25 000 000 $ za nie wejście do finału. Napędził stracha swojej drużynie w turniejach w Azji. Wywiad z nim jaki ukazał się wczoraj jakoś dziwnie pokazuje, że łatwo pogodził się z tym odwrotem – tłumacząc, że dwa mecze rzutują na cały turniej – a graliśmy bardzo dobrze większość turnieju. Ale to jest były mistrz świata i obecny trener dwukrotnych mistrzyń Europy, przedstawiciel nacji fanatycznie i perfekcjonistycznie oddającej się sportowi, z kraju, w którym pełen profesjonalizm w sporcie ma maksymalnie długą tradycję. Coś tu nie pasuje. I błyskawicznie, bez wachania znajduje się dzika karta. Jeśli dostał obstawiony zakład na mistrzostwo Włoszek to sprawa byłaby nie do udowodnienia. Uprzejmie proszę Jarkacza Kaczungarowa o zajęcie się tą sprawą – dzięki w imieniu narodu Jarosławie.
2 października 2007, o godzinie 14:43
Panie Waldemarze,
UWole też biora w łapę.
.
Świat sie kończy pani Popiołkowa. Do tej pory uważałem, że to ofermy*, ale uczciwi, jestem poważnie rozczarowny.
.
*ofermy – stonowany, merytoryczny język krytyków PiSu
.
pozdrawiam
Bernard
2 października 2007, o godzinie 14:47
Jesli o mnie chodzi to te miliony wydane na kampanie to pieniadz stracony bezpowrotnie, przypadajaca na mnie czesc wydatkow kampanijnych powinna isc na dom dziecka lub inny zbozny cel. Wiem na kogo glosowac i cyrkowe sztuczki politykow budza moje zainteresowanie tylko jako konkurs sprawnosci politycznej i medialnej. I w tej konkurencji zwycieza kwasniewski. Belkoczacy nieskladnie kaczynski z zestawem tych samych komunalow i ta sama co zawsze puenta ” ty byles w pzpr i to dyskwalifikuje cie jako czlowieka i polityka, niewazne co zrobiles, lub chcesz zrobic” jest nudny.
Jesli chodzi o korupcje w naszym kraju to mam jak najgorsze doswiadczenia. Pracowalam w Polsce niecale 2 lata przy opracowywaniu i realizacji projektow dla 3 miast/gmin. I za kazdym razem spotykalam sie z nieuczciwoscia urzednikow- zazwyczaj ustawione przetargi na wykonawcow i producentow. Latwo poznac ustawionego wykonawce. Wykonawca taki zwykle nie spelnia standartow, nie jest w stanie wykonac zadania w czasie i za podana cene, a rownoczesnie czuje sie bardzo pewnie jako ten, ktory ma burmistrza w kieszeni. Lapowke odbija sobie oszczedzajac na jakosci materialow i kosztach wykonania. Dla laika prawie nie ma roznicy, burmistrz syty i wykonawca caly, traci tylko miasto:)
Bywaly i sprawy wiekszego kalibru, typu nagla zmiana w planie zagospodarowania przestrzennego, lub wykonanie do niego wariantow (co kosztuje gmine kilka milionow) w celu umozliwienia budowy hipermarketu czy stacji benzynowej. Raz nawet dyletanctwo bylo posuniete do tego stopnia, ze poproszono mnie o udzial w negocjacjach z ramienai projektanta, jako, ze gmina nie dysponowala nikim z przyzwoitym angielskim.
Kilka lat pracy na styku duzy biznes- wladze samorzadowe pozbawia czlowieka zludzen co do korupcji. Nie czarujmy sie – gdy w gre wchodza duze pieniadze inwestor chce miec pewnosc co do oplacalnosci inwestycji. Projekt lezacy latami w urzedzie to duze straty. Pierwsze co robi to szuka odpowiedniej osoby, ktorej nalezy wlaczyc lapowke, potem zostaje poinstruowany kto ma mu przygotowac projekt, zeby uzyskal on szybko pozwolenie na budowe i kto ma go wykonac. Innej drogi nie ma. Obcy nie maja tu czego szukac. To jest jak przedsiebiorstwo- kazdy zarabia. Albo jestes in albo out.
Moje wnioski sa takie, ze w wypadku drobnych rzeczy jak budowa domku, czy legalizacja samowolnie dobudowanego garazu korupcji prawie nie ma lub jest na bardzo niskim poziomie- w najgorszym razie urzedniczka moze wskazac firme swojego meza (zony, ziecia) jako te, ktora ma przygotowac dokumentacje (konsultacje, ekspertyzy). dlatego wiekszosc z nas nie ma szans zetknac sie na codzien z korupcja. Jednak przy duzych inwestycjach, ktore stanowia kilka procent wszystkich inwestycji niewiele jest pozostawiane przypadkowi. Nie ma przypadkowego urzednika, projektanta i wykonawcy. Zarabiaja ci co maja zarabiac. I z moich doswiadczen wynika, ze tak jest wszedzie na swiecie (w niektorych krajach negocjacje sa jawne i usankcjonowane tradycja )i niezwykle trudno z tym walczyc.
2 października 2007, o godzinie 14:56
dark
Czytajac twoj wpis czekalem na wlasnie to:
„I z moich doswiadczen wynika, ze tak jest wszedzie na swiecie (w niektorych krajach negocjacje sa jawne i usankcjonowane tradycja )i niezwykle trudno z tym walczyc. ”
Uff
2 października 2007, o godzinie 14:59
Łże-minister,
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Zgodnie z zał. nr 1 do Ustawy o Ochronie Informacji Niejawnych w wykazie informacji mogących mieć klauzulę TAJNE mamy pkt:
31. System ewidencji danych o funkcjonariuszach, żołnierzach i pracownikach służb, o których mowa w części I w pkt 16, chyba że zawiera informacje oznaczone wyższą klauzulą tajności.
W p-cie 16 mamy wyszczególnione
Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencję Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz były Urząd Ochrony Państwa i byłe Wojskowe Służby Informacyjne
A może minister „tylko” nie wie jakie informacje mają charakter niejawny. Tak czy inaczej do d… a takim ministrem.
2 października 2007, o godzinie 15:05
Powtórka debaty Kwaśniewski vs Kaczyński?
Przestaje mi się to podobać. LiD zaczyna niebezpiecznie bawić się w grę pisowców, którzy chcą zdominować przestrzeń debaty publicznej w najgorętszym okresie kampanii wyborczej. To niedemokratyczne. LiD powinien zaapelować o równy dostęp do debat dla innych partii, i od tego uzależnić zgodę na debatę z Kaczyńskim. W przeciwnym razie zaprzeczy demokratycznym ideom, które głosi. Bo to, że PiS chce zniszczyć PO to rozumiem, ale dla LiD to żaden interes.
Takie zawłaszczenie debaty jest bardzo niebezpieczne. Jestem zdecydowanie przeciwny, i piszę to jako wyborca LiD.
2 października 2007, o godzinie 15:17
Bernard, nie przyznawaj się do braku zainteresowania wynikiem siatkarek i Marco Bonitty – napisz otwarcie co uważasz, ok? Jest potrzeba debaty. Zresztą jako znawca korupcji może rozwiejesz wątpliwości?
2 października 2007, o godzinie 15:22
Andrzeju. Sprobuje wyjasnic twoje watpliwosci odnosnie planow.
Za malo mamy danych , zeby odtworzyc rozwoj wypadkow, jednak zmiana w planie zagospodarowania moze znacznie zwiekszyc wartosc gruntow. Wystarczy, ze zmieni sie klasyfikacje gruntu z rekreacyjnego na rekreacyjno-budowlany, lub z budowlanego na budowlany z mozliwoscia wprowadzenia drobnych uslug lub nieuciazliwego przemyslu (niebo sie wtedy otwiera, cena rosnie wpostepie geometrycznym).
Mozna sobie jednak wyobrazic taka mozliwosc : wezmy inwestora, ktory chce kupic grunt za cene 1X, a z inwestycji spodziewa sie zysku 2X i postawmy przed wyborem czy nie woli kupic tego samego gruntu za 3X co zagwarantuje zysk 10X. Ma to tez ta zalete, ze urzednik jest kryty, bo zmiana klasyfikacji gruntu odbyla sie przed zakupem.
2 października 2007, o godzinie 15:29
Mam prośbę do zwolenników LiD. Otóż ktoś kiedyś powiedział, że
w polskiej polityce jedno jest pewne – Jarosław Kaczyński zawsze
cię wykołuje. Więc jeśli cieszycie się, że zabierzecie głosy Platformie poprzez reaktywację Kwaśniewskiego to popełniacie
błąd. Kaczyński was też wyrokułe. Napierw wykończy PO, a potem
zabierze się za Was. Dlatego jedynym wyjściem jest odsunięcie
Kaczyńskiego od władzy. Wy tego nie zrobicie ani teraz ani za
4 lata. Mimo wszystko może to zrobić Platforma. I nikt inny.
Więc zastanówcie się nad tym.
2 października 2007, o godzinie 15:42
Dark side,
po pierwsze w opisanym przeze mnie przypadku nie mamy do czynienia ze zmianą w planie zagospodarowania tylko dopiero z powstaniem takiego planu; po drugie, czy potrafisz uzasadnić jak poprzez utworzenie planu zagospodarowania terenu można ustawić przetarg, który będzie przeprowadzany przez instytucję niezależną od samorządu? A kto da łapówkę za utworzenie korzystnego dla siebie planu zagospodarowania przestrzennego terenu nie mając żadnej gwarancji, że uda mu się ten teren zakupić?
2 października 2007, o godzinie 16:12
Edwarze,
powracając do tematu „kura, a sprawa polska”, albo inaczej „nieodparta przewaga obiektywnych narzędzi poznawczych nad ciemnogrodzkim zadufaniem” przytoczę parę uwag o charakterze historycznym.
.
Otóż w drugiej połowie XX w. nastąpił triumfalny marsz techniki tranzystorowej w dziedzinie elektroakustyki. Inzynierowie naukowo i czarno na białym, posługując się obiektywnymi danymi przyrządów pomiarowych udowodniali jej niedościglą wyższość nad wsteczną i reakcyjną, a do tej pory dominującą techniką lampową.
Niestety, siły reakcji audiofilskiej, wiedzione ciemnotą, kołtuństwem i ciemnogrodzkim audiomoheryzmem, a impregnowane na obiektywizm danych z oślim uporem twierdziły, że „to nie to”.
.
W triumfalnym pochodzie cyfryzacji w zakresie odczytywania danych postępowi inżynierowie skonstruowali kokpity lotnicze, w których dane z urządzeń pokładowych prezentowane były na licznych cyfrowych wyświetlaczach siedmiosegmentowych.
Niestety – siły reakcji pilotniczej, wiedzione ciemnotą, kołtuństwem, aeromoheryzmem etc. znowuż nie stanęły na wysokości zadania i stwierdziły, że takimi samolotami lata im się o wiele gorzej…
.
W postępie techniki cyfrowej postępowi inżynierowie wynaleźli płytę CD audio – Św. Graala i „pacaneum” na niedostatki analogowego zapisu dźwięku – niski odstęp od szumów, trzaski, podatność na uszkodzenia mechaniczne płyt i rozmagnesowanie taśm…
Odwieczne kołtuństwo audiofili i tu nie doceniło dobrodziejstw nowej techniki i zaczęło wybrzydzać, że tak przechowywany dźwięk jest nienaturalny i fałszywy…
.
.
I cóż to się okazało po latach beznadziejnej walki kołtuństwa z postępem…?
.
- wzmacniacze tranzystorowe, używające znacznie głębszego sprzężenia zwrotnego niż lampowe generowały zniekształcenia dynamiczne związane z opóźnieniami propagacji sygnału przez tor sprzężania zwrotnego niewykrywalne przez klasyczne pomiary sygnalem sinusoidalnym.
.
Zaś łatwow wychwytywalne przez audiomohera kierującego się własnym słuchem i bezczelnego do tego stopnia, by kwestionować konieczność zachwycania się tranzystorem, chociaż miał kawę na ławę wyłożone, że ma się zachwycać i już, bo jak nie – to czereśniak zeń i wstecznik!
Oczywiście odkrycie tego zjawisko (tak ca późne lata 70-te czy wczesne 80-te) wpłynęło na konstruktorów wzmacniaczy, i obecnie są one optymalizowane pod kątem minimalizacji tej ich wady, ale co się biedni konstruktorzy uszarpali z tą ciemnotą, to się uszarapali… I musieli zmienić technikę pomiarową na odpowiednią kombinację sygnału sinusoidalnego z prostokątnym, by owe zależności uchwycić ilościowo :-)
A audioortodoksi do tej pory twierdzą, że nic nie przewyższy brzmienia klasycznej końcówki lampowej single-ended..
-
Specjaliści zajmujący się ergonomią po latach stwierdzili, że pilot muszący odczytać ileś tam wskazań cyfrowych traci na to mnóstwo czasu, bo każde z nich musi PRZECZYTAĆ i chwilę się zastanowić, czy mieści się w granicach prawidłowosci danego parametru. A w stanach zagrożenia ten czas może być bardzo cenny.
Natomiast na kokpit klasyczny, z klasycznymi analogowymi wskaźnikami wychyłowymi wystarczył jeden rzut oka pilota, by stwierdził, że wszystkie wskazówki znajdują się w polach prawidłowego działania lub że któraś z nich je opuściła.
Oczywiście i tu dokonano stosownych korekt i połączono obie techniki – odczyt zgrubny analogowo, a odczyt dokładny (gdy była potrzeba skupienia się nad konkretnym parametrem) – cyfrowo.
Potem jeszcze weszła komputeryzacja kokpitów… ale to już osobny temat-rzeka :-
Tu ciekawostka: i producenci samolotów bojowych, i NASA skupywały swego czasu stare, prymitywne procesory 286 i 386 aby je stosować w systemach komputerowych samolotów i statków kosmicznych; one dzięki swojemu zacofaniu – grubych ścieżkach – były znacznie odporniejsze na puls elektromagnetyczny i promieniowanie kosmiczne niż najnowsze cudeńka Intela :-D)
.
- sprawa płyt CD: i tu okazało się dopiero po latach, że podwójna konwersja pierwotnego sygnału muzycznego: na postać cyfrową na płycie CD i z powrotem na analogową w odtwarzaczu gubi pewne imponderabilijne natury szczegóły jego zawartości (osobliwie w zakresie czół fali dźwiękowej, szczególnie podatnej na zniekształcenia wynikające z filtrowania harmonicznych wyższego rzędu pozostałych po drugiej konwersji: z zapisu cyfrowego płyty CD na zapis analogowy odtwarzacza, przekazywany do wzmacniacza i przezeń do głośników).
Oczywiście i tu wyciągnięto wnioski,; zresztą każdy, komu słoń na ucho nie nadepnął przyzna, że każdy odtwarzacz CD brzmi inaczej, i „poważne” „wieżowe” odtwarzacze z lat 90-tych brzmią czasem gorzej niż popularnej klasy sprzęty obecne :-).
W każdym razie okazało się, że by owe „imponderabilia dźwiękowe” nie zagubić, technika CD-audio poszła bardzo daleko, także w koszty :-).
A i tak ortodoks-wsteczniak stwierdzi, że nic nie przewyższy „czaru czarnej płyty” odtwarzanej z klasycznego, tyle że topowego gramofonu :-)…
.
.
Nie bez kozery te moje dywagacje: otóż nader wątpliwie przyjmuję tezę o niezachwianym prymacie „mędrca szkiełka i oka” nad „czuciem głębokim” :-))).
.
Bo „szkiełko” się zmieni – i może się nagle okazać, że „mędrzec” wcale nie był taki mądry, tylko zaledwie nazbyt zadufany w moc swego dotychczasowego „szkiełka” :-))
2 października 2007, o godzinie 16:13
Andrzej
może wchodzić w grę to, aby burmistrz nie opracował planu zagospodarowania bo to podwyższyłoby cenę gruntu, który w AMW chciał kupić jakiś podstawiony kupiec z CBA. Być może CBA najpierw podpuściła posłankę a ta burmistrza, że można zarobić ćwierć miliona jeśli się pogrozi zrobienie planu AMW. Sugerowano pewnie, że inwestorowi bardziej się opłaca dać 250 tys. niż 3 mln zł więcej za działkę.
2 października 2007, o godzinie 16:21
Andrzej,
Wygląda to w praktyce m. in tak, że do kancelarii prawnej przychodzi osoba z samorządu i mówi mam to a to do sprzedania, znajdzie mi nabywcę. Kancelaria szuka nabywcy. Jeśli nabywca jest zainteresowany towarem. Negocjuje się cenę uwzględniającą wszystkie łapówki, bo wiadomo, co i ile kosztuje. Tak więc mamy punkt wyjścia i punkt dojścia oraz wiadomo, kto ile i za co dostanie pieniądze. Fachowcy załatwiają wszystkie kolejne kroki. Konkurencję zawsze można załatwić, bo nie spełniają kryteriów przetargowych lub są niekompetentni nie doświadczeni. W ostateczności można szermować oskarżeniem o korupcję, albo nasłać na nich służby finansowe. Jeśli przeciwnik ma jaja i nie odpadnie w przedbiegach może iść do sądu i się sądzić. Wtedy ewentualnie trzeba będzie jeszcze opłacić sędziego. A jak sprawa trafi do prokuratury i prokurator coś wywęszy, to daje się w łapę prokuratorowi. Sprawa jest na końcu czysta, organizatorzy nie do wykrycia. Są jednak dokumenty, z których analityk mógłby wyłowić, że sprawa takiej to a takiej inwestycji dziwnie się rozwijała od początku do końca. I tutaj mamy sprawę woli politycznej, ale przecież cały proceder ma oparcie w niejasnych powiązaniach różnych osób. I tylko czasami okazuje się, że Prezydent miasta wygrywa milion w kasynie, albo zarabia na antykach, względnie dobrze zainwestował na giełdzie. No więc takiego polityka się usuwa wraz z „układem”, nie ponosi żadnej odpowiedzialności, a na jego miejsce przychodzi inny. Jednak to nie polityk organizował cały deal, on był jednym z opłacanych. Kim był organizator pokerowej rozgrywki – wszyscy milczą i nikt nic nie wie. Tylko lokalny pijaczek widzi, jak jakiś stary piernik przyjeżdża nowym Mercedesem, do zajazdu w Czosnowie u Witaszka postawić obiadek swojej nowej kochance, a po obiadku idą na pięterko do Hoteliku. I pijaczek dziwi się skąd taki ma tyle kasy i taką wytlenioną i wybuforowaną cizię młodszą od niego o 45 lat…. Potem idzie na przystanek wyciąga z śmietnika jakiś poplamiony numer GW i czyta artykuł, że są ludzie udani i nie udani, ludzie sukcesu i frustraci i ci ostatni strasznie leją gnojówką na ostatnie 16 lecie. Na przystanku spotyka głosa zwykłego i bełkoce to niego prośbę o 3 złote na alpagę. Głos zwykły daje mu drobne bez słowa i podaje rękę na pożegnanie. Szybko odchodzi, bo nie chce słuchać kolejnej opowieści, że pijaczek był w PRL-u szczęśliwym człowiekiem, bo miał żonę i pracę na Hucie Warszawa. Zresztą w ten dzień głos zwykły się spieszył do biura, aby przeczytać statystyki Freedom House za ostatnie 16 lat, bo prosił go o to gospodarz pewnego blogu, i pewien emigrant Edward, który uznaje za powierzchnie normalne zjawisko, że “I z moich doswiadczen wynika, ze tak jest wszedzie na swiecie (w niektorych krajach negocjacje sa jawne i usankcjonowane tradycja )i niezwykle trudno z tym walczyc. ”
Uff
2 października 2007, o godzinie 16:28
Dark Side -
nie stawaj po stronie kaczystów w propagacji tezy zdrożnaj a moherowej, jakoby III RP to ostoja korupcji i kolesiostwa!
.
Tu, w gronie kuczynistów, mamy „zabezpieczoną (przez Gospodarza) tę jasność”, że to przypadki marginalne i w zasadzie światowej proweniencji, a ogólnie to „byczo było!” :-)).
-
Tylko wlazły kaczki do kałuży i opryskują wszystkich błotem :-((…
2 października 2007, o godzinie 16:32
Leszku, Głosie,
przy założeniu, że Dziennik pisze bzdury wszystko pozostałe jest możliwe.
2 października 2007, o godzinie 16:38
Głosie,
Ty Ciemnogrodzianinie moherowy jeden, jak śmiesz szerzyć tu, na blogu Pana Waldemara, pełnym Światłych a Postępowych Jasnogrodzian – Kuczynistów taki ohydny, kaczystowskiej natury defetyzm wobec prometeizmu przemian III RP??!!
Wstydź się :-))))!!!!
2 października 2007, o godzinie 16:39
Andrzeju ja opisywalam tylko ogolny mechanizm. Na podstawie danych z dziennika nie jestem w stanie stwierdzic w jaki sposob i ile burmistrz lub inwestor mogli zarobic. Nie nasza rzecza jest wydawanie wyrokow. Mozemy tylko spekulowac.
Na dobra sprawe nie wiemy nawet czy chodzi o dzialke 5 hektarowa czy 2-hektarowa. Jedno jest pewne- teren jest atrakcyjny i dopiero wchodzi na rynek.Poza tym nalezy do AMW, czyli gmina ma tu nic do powiedzenia- AMW podlega MON, srodki ze zbywania mienia powojskowego są przekazywane na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych i Fundusz Modernizacji Bezpieczeństwa Publicznego.
Jednak zaangazowanie burmistrza nie oznacza od razu korupcji. W negocjacjach z przyszlym inwestorem gmina moze wiele uzyskac, jesli zostanie do nich dopuszczona – np. nowa obwodnice, park, czy muzeum za pieniadze inwestora. Takie negocjacje sa rzecza normalna.
Z drugiej strony jesli AMW zdecyduje sie zlecic gminie przygotowanie planu zagospodarowania rowniez moze wiele na tym zyskac. Odpowiednia klasyfikacja gruntu moze zwiekszyc znacznie jego wartosc. Poza tym plan mozna przygotowac do pewnego stopnia pod potrzeby konkretnego inwestora-kazda, nawet mala przewaga nad rywalem ma znaczenie w negocjacjach, kazda informacja jest na wage zlota.
Jesli miasto bedzie strona w negocjacjach, burmistrz bedzie bral w nich udzial. Jest tez mozliwosc, ze burmistrz ma dojscie do kogos w AMW, kto moze pomoc naszemu inwestorowi.
2 października 2007, o godzinie 16:50
Uchachany
Itd, itd….
Prognozy meteorologiczne przez pewien czas mogly sie zdawac bardzej zawodne niz chlopski nos. Dlatego ten link umiescilem.
Mniemania i zabobony w sprawach spolecznych, ekonomicznych, politycznych i podobnych odgrywaja ogromna role, w demokracjach musimy sie z tym zgodzic , jest to cena warta zaplaty.
Niemniej istnieje koniecznosc kwantytatywnej oceny zjawisk i procesow spolecznych chocby dlatego zeby ocenic gdzie jestesmy w stosunku do innych czy nie wlazimy w bagno. Takze dlatego by ustosunkowac sie do potoczych przekonan i je korygowac kiedy sa kuku. Nie ma miar doskonalych zwlaszcza w tak nieprostej sferze jak sprawy spoleczne, tranzystory to sprawa jednak mniej zlozona. Niemniej uleganie emocjonalmym sadom wartosciujacym bez proby „zmierzenia” jest skandalicznym niedopatrzeniem.
Po dokonaniu „pomiaru” trzeba go zaprezentowac elektoratowi i chyba to jest jeszcze trudniejsze, bo zawsze znajda sie intuicjonisci ktorym sie zdaje inaczej. Ale warto probowac.
2 października 2007, o godzinie 17:03
dark side
„Lapowke odbija sobie oszczedzajac na jakosci materialow i kosztach wykonania”. Niekoniecznie. Łapówka wchodzi w koszty ogólne. Inwestor natomiast może być w sytuacji, że z całej inwestycji może się wycofać, renegocjować jej cenę np. na budowę 1 km autostrady lub w przypadku inwestycji w biura np. zmienić ilość kondygnacji budynku. Inwestor duży może poza tym mieć całkiem inną kalkulację niż mały, bowiem on może np. tworzyć dopiero konsorcjum kapitałowe na większe inwestycje i wtedy ważna jest jego skuteczność. Koszty łapówek nie koniecznie musi sobie potrącać. Może też robić jeszcze coś innego tworzyć spółkę budowlaną, a potem wchodzić w fuzje z większymi przedsiębiorstwami, podbijając ceny swoich aktywów nawet kilka razy, albo puszczać emisje akcji na giełdę i zbierać pieniądze, a później wykorzystując słabą wykrywalność na polskiej giełdzie transakcji insider trading, w większych jeszcze grupach inwestorów spekulować na różnych papierach wartościowych. Od lat wiadomo, ze na Polskiej giełdzie poszczególne akcje dziwnie się zachowują, wbrew wszelkim analizom. Dlaczego. Prokuratura nie potrafi wykryć. Fakt pozostaje faktem, że niektórzy prywatni inwestorzy samodzielnie inwestujący w różne papiery mają nosa i ich portfele akcji stale rosną.
2 października 2007, o godzinie 17:08
Boże Edward straci dla mnie cały szacunek (jeśli go kiedykolwiek tylko miał), jak będę tak cały czas paplał i nie zapoznam się w końcu z raportem Freedom House na temat korupcji w Polsce za ostatnie 16 lat.
2 października 2007, o godzinie 17:14
Zaremba w dzisiejszym „Dzienniku” pisze o debacie. Jak zwykle na odpowiednim poziomie obiektywizmu, poziomie nieosiągalnym dla większości obecnych tu „wyznawców” LiDu:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62479
2 października 2007, o godzinie 17:18
Arek, 3.05,
myślę, że takie debaty w przyszłości powinna zlecać Komisja Wyborcza. To co oglądamy obecnie jest demokracją wschodnią.
Warto zwrócic uwagę na dość trywialne wypowiedzi uchachanego. Trudno odmówic mu spostrzegawczości. Drugi pojedynek panów K może mieć daleko idące znaczenie historyczne aż do dwubiegunowego podziłu sceny politycznej z małymi przystawkami w dalekim tle. Upadek Platformy jest możliwy, bo ona tak naprawdę różni się od PIS-u tylko kulturą wypowiedzi swoich prominentnych przedstawicieli, a niedojście do koalicji między tymi partiami było spowodowane jedynie cechami osobowoćiowymi liderów tych partii.
Gdyby do tego doszło, to panowie K, a zwłaszcza JK byliby sprawcami historycznego zwrotu na scenie politycznej. Jarosławowi Kaczyńskiemu z jego poglądami oraz stylem funkcjonowania na scenie politycznej taki wariant z pewnością by odpowiadał, bo opozycja byłaby rachityczna z powodu niejednorodnej gleby na której wyrosła.
2 października 2007, o godzinie 17:27
Uchachany,
W sprawie kur
Widać nie doczytałeś jakie to badania przeprowadzał KBN, więc cytuję:
Przez kilka tygodni porównywano ich jaja. Wielkość, grubość skorupki, skład chemiczny. No i smak. Jaja gotowano na twardo i karmiono nimi komisyjnie ośmiu naukowców. Jedli bez soli, po każdym jaju odpluwali i płukali usta („jak przy degustacji wina, inaczej nie dalibyśmy rady tyle zjeść”)
….
W sprawie tranzystorów
triumfalny marsz techniki tranzystorowej w dziedzinie elektroakustyki to tylko odłam triumfalnego marszu techniki tranzystorowej w ogóle. I o ile pamiętam to nikt nie twierdził, że tranzystory miały w elektroakustyce lepsze parametry od lamp. Wręcz odwrotnie ich wadą był bardzo duży rozrzut parametrów między „identycznymi” egzemplarzami mający wysoce niekorzystny wpływ zwłaszcza w dziedzinie elektroakustyki, a owo sprzężenie zwrotne miało w jakiś sposób kompensować niedoskonałości techniki tranzystorowej. I spróbuj przekonać przeciętnego słuchacza muzyki, żeby zamienił swój nowoczesny tani odtwarzacz na lepszy topowy gramofon wartości wysokiej klasy samochodu
—
płyty audio a płyty CD
Podobna sytuacja. Powtórz to co napisałeś przeciętnemu śmiertelnikowi, że jego analogowa płyta marki PRONIT czy WIFON, którą dla poprawy jakości odtwarzania trzeba było pastować pastą do butów, była lepsza od płyty CD. Nie mówiąc już o tym, że CD doczekała się przekształcenia w SACD czy DVD-Audio, a tu już można dyskutować czy nawet znakomita płyta analogowa jest lepsza.
—
kokpity samolotów
owa paskudna cyfryzacja spowodowała, że pilot samolotu bojowego, który przy wskaźnikach tradycyjnych 70% uwagi skupiał na pilotowaniu, a 30% na wykonaniu zadania, obecnie 30% uwagi skupia na pilotowaniu a 70% na wykonaniu zadania. Pilot Boeinga natomiast po starcie włącza sobie po prostu autopilota i do momentu lądowania zabawia się ze stewardessą (autentyczne!!!)
—
I ciekawostka: rzeczywiście stare i prymitywne procesory 286 i 386 oparte na technice lampowej ;-) okazały się lepsze od najnowszych cudów techniki. Ale znowu drobna uwaga – głównie ze względu na dopracowanie i tym samym niezawodność działania, której brakuje nowoczesnym procesorom produkowanym byle jak najszybciej i byle wyprzedzić konkurencję, a ich dopracowanie zostawiano na później.
—
A wszystko jak zwykle trzeba wypośrodkować. Należy szanować „szkiełko i oko mędrca” pamiętając, zarazem o tradycyjnym „czuciu”
2 października 2007, o godzinie 17:28
Edwarze,
te tranzystory to tylko drobny przykład, zresztą zrozumiały może bardziej dla kogoś z wykształceniem technicznym :-).
.
Ale rzecz w czym innym: otóż o ile oczywiście podzialam Twoje zdanie na temat konieczności stosowania owej kwantytatywnej oceny zjawisk i procesow spolecznych, o tyle usiłuję zwrócić uwagę, że nie można popaść w bałwochwalstwo wobec niej :-).
Szczególnie w dziedzinie procesów społecznych, tak bogatych i wieloznacznych, w którym błąd metody może owocować diametralnie różnymi wynikami.
Ba, tu nawet trudno mówić o „błędzie” metody – celniejsze może byłoby wspomnieć o rodzaju metody.
.
I tutaj możemy natknąć się na granicę słabo może uświadamianą, ale realną: wpływu na efekt działania narzędzia czy metody różnic kulturowych między społeczeństwem, w którym je stworzono, a społeczeństwem, w którym próbuje się je stosować :-).
Czy za pomocą których próbuje się je badać.
.
Szczególnie jaskarawo wychodzi to w sprawach ustrojowych. Ot na przykład kolonialiści zostawiali na ogół swoim wybijającym sie na niepodległość kolonim ustroje panujące w metropolii, i nawet zaopatrywali je w elity tamże wykształcone.
I co z tego, skoro najczęściej zwyciężały „tradycje lokalne”?
I wzorowy demokrata po Harvardzie czy Sorbonie okazywał się krwawym satrapą, a sędzia przyodziany w jak najklasyczniejsze togi i peruki plemiennym kacykiem sądzącym wedle plemiennej „mentalności Kalego” :-))??
I to samo występuje w przypadku narzędzi badawczych, szczególnie w naukach społecznych, jak domniemywam.
2 października 2007, o godzinie 17:32
dark side
październik 2nd, 2007 at 4:39 pm
—
Tyle to ja wiem, tylko to się nijak ma do artykułu w Dzienniku. Ale jak ustaliliśmy, przy obecnej stanie naszej wiedzy można sobie tylko spekulować, co nie zmienia faktu, ze znowu akcja CBA przynosi więcej wątpliwości niż odpowiedzi. Poczekamy, może coś się wyjaśni.
2 października 2007, o godzinie 17:34
Uchachany
nigdy nie pisalam, ze 3 rp to ostoja korupcji i kolesiostwa. Nie taka byla puenta mojej wypowidzi. Napisalam przeciez wyraznie, ze tego typu duze inwestycje to znikomy procent wszystkich inwestycji i przecietny kowalski stawiajacy nowy plot wokol ogrodka nie bedzie wodzony na pokuszenie.
Lapanie skorumpowanych urzednikow na lapowkowe prowokacje to leczenie objawow nie przyczyn.
W wypadku duzych inwestycji problem polega na czym innym. Przy stole negocjacyjnym zasiadaja naprzeciwko siebie ludzie o razacej dysproporcji w dochodach. I kazdy przy tym stole ma tego swiadomosc, staje sie to waznym elementem gry. Nie moze byc tak, zeby decydent zarabial 10-krotnie mniej niz petent, to musi sie skonczyc korupcja. W krajach, gdzie urzednicy sa wysoko oplacani korupcja jest mniejsza- urzednik nie ma takiego parcia na kase i jednoczesnie wyzej ceni swoja posade, ewentualny zysk ze zlamania prawa wydaje sie znacznie mniej atrakcyjny.
2 października 2007, o godzinie 17:38
Zofia:
- poniższe zdania proponuję czytać łącznie:
„…widzę, że się szybko uczysz, próbując odbijać piłeczkę metodą “na Prezia”. On tez zaczął się wcinać Kaczyńskiemu po chamsku w wypowiedź a potem postanowił punktować Kaczyńskiego za to, że raz mu się wciął w wypowiedź. Ty teraz analogicznie ze swojej agresji próbujesz uczynić mój problem.”
„…ale skoro czujesz się ucieszona porównaniem z Preziem to przyjmuję do wiadomości, że lubisz takie pszenno-buraczane zachowania jak to, które przytoczyłem.”
wtedy zrozumiesz istotę pszenno-buraczanych zachowań, którym hołdujesz.
- proponuję poznać znaczenie słów „opatrzność” i „opaczny” – wtedy nie będziesz się ośmieszać
„A może przypadkiem zauważysz, że proponujesz mi absurdalny kult jednostki, a ja na to nie mam żadnej ochoty.”
Posługując się Twoją nomenklaturą – dowodzę jedynie, że Ty wyznajesz antykult jednostki i to jest Twój problem.
Reszta to znowu nadmiar słów bez znaczenia wypływający spod Twoich palców – demagogia w czystej postaci…
2 października 2007, o godzinie 17:41
W istocie. Ta sprawa korupcji na Helu jest mocno zagmatwana i w gruncie rzeczy nie wiadomo o co chodzi, czego miała dotyczyć łapówka.
Namówienia faceta z Agencji Mienia Wojskowego aby poczekał ze sprzedażą gruntu do czasu opracowania planu zagospodarowania przestrzennego i tym samym podniesienia jego ceny ? ( Też tak zrozumiałem informację pod linkiem wskazanym przez Andrzeja ).
Rzeczywiście sprawa kuriozalna.
Przecież w takiej sytuacji należałoby wziąć za d… faceta z AMW, który nie godząc się na podniesienie, za darmo, bo plan zagospodarowania przestrzennego finansowałaby gmina, ceny gruntu najwyraźniej działał na szkodę Agencji i wojska.
A może chłopcy z CBA zadziałali w tym przypadku z równą fachowością jak w przypadku tej działki pod Olsztynem ?
Coś mi się wydaje, że lepiej byłoby, gdyby CBA za podstawę swoich działań prowokacyjnych czy antykorupcyjnych obrała inną domenę niż obrót nieruchomościami, gdyż najwyraźniej na tym biznesie się nie znają.
A już zupełnie nie wiadomo na czym miałaby polegać rola tej posłanki z Oławy, czy Wrocławia.
2 października 2007, o godzinie 17:44
Tak czy inaczej, informacje na temat helskiej korupcji póki co przypominają te z Radia Erewań.
2 października 2007, o godzinie 17:45
Stan:
„Ten pojedynek, który ustawiali prowincjonalni spin doctorzy Kaczyńskiego, tak faktycznie blokował możliwość swobodnej dyskusji. Gdy na początku debaty Kwaśniewski wspomniał, że dyskusja powinna być swobodna, bo jest wiele do omówienia, kamera przez chwilę pokazała przestraszoną twarz Kaczyńskiego. Wszystko jednak poszło zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, które ustawiały tą debatę w szeregu popularnych quizów nadawanych w godzinach przedpołudniowych dla gospodyń domowych. Po czym spin doctorzy wydali oczekiwaną (ale rozbieżną z ocenami widzów) opinię. Moim zdaniem ta debata nada nowej dynamiki toczącej się kampanii wyborczej, a największym jej beneficjentem będzie Wojciech Oleniczak, którego b. Prezydent promuje.”
Czy ja dobrze odczytuję Twoje intencje? Sugerujesz, że ze strony Prezia nie było ani jednej osoby, która potrafiłaby profesjonalnie wy pertraktować zadowalające warunki debaty tak aby Prezio mógł błyszczeć? Jeżeli tak, to czyja to wina?
2 października 2007, o godzinie 17:45
Ja akurat Zarembę lubię, ale nazywanie go człowiekiem na „odpowiednim poziomie obiektywizmu, poziomie nieosiągalnym dla większości obecnych tu “wyznawców” LiDu” jest absolutnym szczytem demagogii. Oto kilka „obiektywnych ocen:
1. Już sam tytuł: „Remis, ze wskazaniem na Kaczyńskiego”. Jeżeli już ktoś wygrał, to Tusk,
2. „co tak naprawdę zobaczyliśmy? Na pewno żywy dramaturgicznie spektakl”. Chyba oglądaliśmy inne programy,
3. „Jak naprawiać chore państwo?” – ta choroba wmawiania sobie choroby nazywa się hipochondria,
4. „W tym sporze Kwaśniewski i Kaczyński reprezentują wyraźne bieguny. Ten pierwszy przez lata pudrował brzydką twarz III Rzeczpospolitej,” – niech żyje obiektywizm, nieosiągalny absolutnie dla wyznawców LiDu
5. „gdy na liście państw skorumpowanych przygotowywanej przez Transparency International Polska zajmuje poczesną pozycję” – Edwarze, coś dla Ciebie – ten poziom obiektywizmu nie jest dla Ciebie osiągalny, bardzo mi przykro, to jest tylko dla Wybrańców,
6. „dlaczego ułaskawił Zbigniewa Sobotkę” – kłamstwo rozpowszechniane przez PiSowców, takie typowe dla nich kłamstwo, bo pozornie nie można się przyczepić. Dla przeciętnego człowieka słowo „ułaskawić” znaczy zdjąć z niego karę i wypuścić na wolność. Ludzie nie muszą znać niuansów prawnych. A prawda jest taka – cytat z Wiki „prezydent w drodze ułaskawienia zmniejszył karę do 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na 2 lata.”. Ten poziom obiektywizmu jest nieosiągalny dla mnie
7. „Jego ogłoszony parę godzin wcześniej infantylny” – czy obiektywni ludzie rozumieją słowo infantylny. A może to jest trochę za trudne? Współpraca PiSu z SO nie jest infantylna, a z LiDem jest?
Tak wygląda obiektywny artykuł, stek kłamstw, pomówień, treści życzeniowych, pełen niechęci do Tuska i Kwaśniewskiego. Ja oczywiście bym się nie dziwił, że ktoś pisze takie teksty, to jest normalne (sic!!!!), ale nazywanie tego tekstu ” na odpowiednim poziomie obiektywizmu, poziomie nieosiągalnym dla większości obecnych tu “wyznawców” LiDu” jest szczytem ……………..infantylizmu.
2 października 2007, o godzinie 17:54
Andrzeju,
zawsze powtarzałem za starym Fredrą „znaj proporcjum mociumpanie!”, tak że zgadzam się z Tobą :-). Smieszy mnie tylko hunwejbiństwo i to z każej strony – zarówno „szkiełka” jak i „czucia”.
.
„Czuciu” skłonny jestem jednak przyznać pewien prymat, choćby ze względu na to, że było pierwotne; „szkiełko” powstało poniekąd na jego zamówienie.
I jako nuworysz – czasem uzurpuje sobie prymat nad swoim twórcą, niczym przysłowiowy „uczeń czarnoksiężnika”, zapominając o obowiązku poznawczej pokory, niby to wpisanej jego etos :-)…
2 października 2007, o godzinie 17:55
Jeszcze zanim zabiorę się za czytanie raportu Freedom House, to chciałbym nawiązać do problemu Terminala2 na Warszawskim Okęciu. Z relacji w wczorajszym TVN odniosłem nieodparte wrażenie, że konsorcjum budujące terminal nie boi się rozprawy w sądzie, choć budowali, budowali i zbudowali Terminal2 niezdatny do użytku i posiadający tyle wad i usterek, iż nie wiadomo kiedy dadzą się one usunąć, a sam Terminal2 uda się oddać w końcu do użytku publicznego. Niewątpliwie konsorcjum Ferrovial Agroman SA, Budimex SA i Estudio Lamela SL czeka rozprawa sądowa za spartolone wykonawstwo. Wtedy będzie można ocenić kontrakt na rozbudowę terminala2. Czy daje temu konsorcjum możliwość uchylenie się od odpowiedzialności, czy też nie. Sprawa w sądzie będzie z pewnością długo trwała. A jakie jest ryzyko kontraktowe, a takie: „Jak poinformował PAP Krzysztof Kozioł, rzecznik prasowy Budimeksu, wyniki grupy w pierwszym półroczu 2007 roku to efekt m.in. zaksięgowania 10 mln zł straty na kontrakcie Terminal 2 na warszawskim Okęciu oraz strata na kilku kontraktach budowlanych zawartych na początku okresu koniunktury 2005/ 2006.
„Wyjątkowo duży wzrost cen materiałów i kosztów robocizny niejako +skonsumował+ zakładane marże i per saldo wygenerował stratę, pomimo odnotowywania zysków na nowych, rentownych kontraktach. Rentowność nowych kontraktów to średnio 7-10 proc. na poziomie marży brutto. Rynek się stabilizuje i w tym roku spodziewamy się zakończyć realizację nierentownych kontraktów” – powiedział PAP Krzysztof Kozioł.”
Większe straty mógł zanotować Dr. Jan Kulczyk na Autostradach Wielkopolskich, skoro ostatnio renegocjował cenę 1 km autostrady z 6,1 mln euro za kilometr. Ale nic się nie działo, bo ciągle zmieniały się przepisy. He he.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Dlaczego więc minister Jerzy Polaczek zgodził się na tak wysoką kwotę tj. 9,6 mln euro za kilometr? Czyż nie dlatego, że dostał opinię prawną w resorcie, iż wynegocjowana w 2004 r. umowa dawała Kulczykowi możność wycofania się z realizacji bez odszkodowania? A więc, że w dniu Olimpiady Autostrady nie będzie, jak nie zapłaci się połowę więcej.
Czyż uważny czytelnik nie dostrzeże za tymi przykładami, że jednak warto dawać łapówki i zatrudniać polityków. lub doraców polityków, względnie firmy, których partnerzy znają osobiście polityków i jakie to ma przełożenie na wynik spółki? A czy uważny czytelnik nie zorientuje się kto w końcu zapłaci cenę wyższą w formie podatków, za dobre posady polityków i dobre kontrakty ich pracodawców?
2 października 2007, o godzinie 18:00
miner,
po prostu siła złego na jednego, a poza tym Kwaśniewski nie lubi upierać się przy drobiazgach.
P.S.
Po obejrzeniu po raz drugi tej debaty jestem zaskpczony niechlujstwem i bezczelnością Moniki Olenik.
2 października 2007, o godzinie 18:04
Dark Side -
każdy omawiany przyklad korupcji to „woda na młyn kaczych odwetowców” :-)))!!
2 października 2007, o godzinie 18:04
Glosie,
Z tym odbijaniem sobie lapowki na kosztach materialow to byl przyklad najbardziej prymitywny, wlasciwy dla firmy garazowej szwagra wojta, niemniej jak najbardziej autentyczny:) Duze firmy z renoma maja znacznie szersze spektrum mozliwosci. Jednak mechanizm zawsze jest podobny. duza inwestycja budzetowa to trampolina do lepszej przyszlosci. A tworzenie przez firmy konsorcjow dla celow realizacji jednej inwestycji jest niestety koniecznoscia. Przy takich warunkach przetargow na duze obiekty jakie sa w naszym kraju niewiele krajowych firm w pojedynke mialoby szanse w ogole stanac do przetargu.
2 października 2007, o godzinie 18:11
Nie mam czasu regularnie czytac i komentowac, ale niektore kwiatki sa warte odnotowania.
-
2-go październik A.D. 2007 o godzinie 4:12 po poludniu Uchachany przytoczyl parę uwag o charakterze historycznym.
sprawa płyt CD: i tu okazało się dopiero po latach, że podwójna konwersja pierwotnego sygnału muzycznego: na postać cyfrową na płycie CD i z powrotem na analogową w odtwarzaczu gubi pewne imponderabilijne natury szczegóły jego zawartości (osobliwie w zakresie czół fali dźwiękowej, szczególnie podatnej na zniekształcenia wynikające z filtrowania harmonicznych wyższego rzędu pozostałych po drugiej konwersji: z zapisu cyfrowego płyty CD na zapis analogowy odtwarzacza, przekazywany do wzmacniacza i przezeń do głośników).
Przytoczylem ten fragment in extenso, poniewaz Uchachany wydaje sie wiedziec, co pisze, moze poza slowem „imponderabilijne”. Trudno jest nie pasc plackiem przed tak uczonym tekstem. Jednakze, jak powinien wiedziec specjalista, ludzki sluch jest calkowicie nieczuly na szczegoly „czół fali dźwiękowej”, czyli inaczej mowiac na zaleznosci fazowe pomiedzy skladowymi sygnalu. Z powodu tej nieczulosci, w torach audio (takich jak telefony komorkowe albo radiofonia) do filtrowania sygnalu uzywane sa filtry Chebyszewa, ktore bardzo skutecznie tlumia szumy, jednoczesnie wprowadzajac ogromne znieksztalcenia „czół fali dźwiękowej”, co jednak nikomu nie przeszkadza. Istnieja natomiast inne zastosowania, jak na przyklad telewizja, gdzie szczegoly „czół fali” maja ogromne znaczenie, co wymaga stosowania filtrow z charakterystyka Bessela, ktore kiepsko tlumia szumy, ale za to nie psuja zaleznosci fazowych i dlatego zachowuja ksztalt „czół fali”. Ja sam stosuje takie filtry w mojej wlasnej elektronice, ktora przetwarza impulsy z detektorow jadrowych.
-
Otóż w drugiej połowie XX w. nastąpił triumfalny marsz techniki tranzystorowej w dziedzinie elektroakustyki. Inzynierowie naukowo i czarno na białym, posługując się obiektywnymi danymi… Jesli idzie o wzmacniacze tranzystorowe oraz lampowe, to w czasach, gdy wprowadzano tranzystory, popularne wzmacniacze wprowadzaly do 10% znieksztalcen, co bylo slychac „golym uchem”. Takie popularne wzmacniacze, zarowno tranzystorowe jak tez lampowe, byly po prostu bardzo kiepskie. Natomiast typowy wzmacniacz Hi-Fi wprowadzal znieksztalcenia rzedu 1%. Takie znieksztalcenia moga byc slyszalne oraz przeszkadzac audiofilowi, wiec mozna zrozumiec, ze „barwa dzwieku” wzmacniaczy tranzystorowych mogla uchodzic za gorsza od „barwy dzwieku” wzmacniaczy lampowych. (Znieksztalcenia nieliniowe sa mierzone stosunkiem czestosci harmonicznych do czestosci podstawowej.) Natomiast obecnie, w dobie wzmacniaczy operacyjnych oraz wzmacniaczy cyfrowych (wzmacniaczy klasy D), dobry wzmacniacz wprowadza duzo ponizej 0.1% znieksztalcen, i tego zadne ucho nie uslyszy.
-
wzmacniacze tranzystorowe, używające znacznie głębszego sprzężenia zwrotnego niż lampowe generowały zniekształcenia dynamiczne związane z opóźnieniami propagacji sygnału przez tor sprzężania zwrotnego.. Inaczej mowiac, znieksztalcenia fazowe, ktore prowadza do znieksztalcen „czół fali dźwiękowej”. Byla juz o tym mowa. Ludzkie uszy nie slysza takich znieksztalcen, poniewaz ludzkie uszy dzialaja na zasadzie analizatora czestotliwosci, ktory znajduje sie w uchu srodkowym w trabce Eustachiusza.
-
niewykrywalne przez klasyczne pomiary sygnalem sinusoidalnym. Niewykrywalne, poniewaz sygnal sinusoidalny ma stala faze. Jednakze, znieksztalcenia fazowe nie maja znaczenia. Co mogloby ewentualnie miec znaczenie, to nie tyle znieksztalcenia fazowe, ile mieszanie czestotliwosci (czyli znieksztalcenia nieliniowe), ktore oczywiscie mozna wykryc doprowadzajac czysta sinusoide na wejscie, i analizujac zawartosc
harmoniczna po wzmacniaczu. Sluza do tego urzadzenia nazywane „analizatorami harmonicznymi”, zas w obecnych cyfrowych czasach sluzy do tego transformata Fouriera.
-
Podsumowujac. Drogi Uchachany, byc moze cos wiesz na omawiane przez Ciebie tematy, ale Twoj tekst jest usiany niescislosciami podlanymi zlosliwym sosem. Gdybys przypadkiem chcial zajac sie projektowaniem elektroniki dla mnie, albo sprzedaza mojej elektroniki w krajach bylego RWPG, to chetnie polece Ci kilka tekstow do przeczytania. Musisz sobie ulozyc w glowie roznice pomiedzy „dziedzina czestotliwosci” oraz „dziedzina czasowa” (ang. frequency domain versus time domain), poniewaz Twoja wiedza w tej materii wydaje sie byc mocno niekompletna.
2 października 2007, o godzinie 18:12
Glosie,
się zorientuje taki czytelnik, ale pod warunkiem, że nie żywi apriorycznego założenia że tak ogólnie „W temacie korupcji III RP” to przecież właściwie „byczo jest” i nie ma co szukać dziury w całym :-)…
2 października 2007, o godzinie 18:14
W drugim segmencie, trzeci akapit od slow „Przytoczylem ten fragment” nie powinien byc kursywa. Przepraszam. Cytat z Uchachanego konczy sie na slowach „do głośników”.
2 października 2007, o godzinie 18:16
Czwarta sekcja powinna byc taka:
wzmacniacze tranzystorowe, używające znacznie głębszego sprzężenia zwrotnego niż lampowe generowały zniekształcenia dynamiczne związane z opóźnieniami propagacji sygnału przez tor sprzężania zwrotnego.. (Tu sie konczy cytat z Uchachanego)
Inaczej mowiac, znieksztalcenia fazowe, ktore prowadza do znieksztalcen “czół fali dźwiękowej”. Byla juz o tym mowa. Ludzkie uszy nie slysza takich znieksztalcen, poniewaz ludzkie uszy dzialaja na zasadzie analizatora czestotliwosci, ktory znajduje sie w uchu srodkowym w trabce Eustachiusza.
2 października 2007, o godzinie 18:34
Stan:
„po prostu siła złego na jednego, a poza tym Kwaśniewski nie lubi upierać się przy drobiazgach.”
Czyli co? Prezio nie lubi się upierać przy drobiazgach a potem ma z nimi problem? Tak robi sierota a nie skuteczny polityk. Do kogo masz o to pretensje?
2 października 2007, o godzinie 18:39
A teraz z innej beczki:
http://wiadomosci.onet.pl.....,news.html
sprawa niewpuszczenia do studia programu FORUM Janusza Korwin-Mikke.
To jest dopiero ciekawa zagadka i jednocześnie test na niezależność mediów:
- z jednej strony pokusa uwalenia „pisowskiej telewizji”
- z drugiej strony pokusa dalszego „zamilczania na śmierć” JKM
Wcześniej było łatwiej: krzyczeć na TVP za to, że promuje PiS to żadna sztuka, ignorować poglądy JKM to też była żadna sztuka. A teraz stało się coś nieoczekiwanego – właściwie pozostaje tylko opowiedzenie się po stronie TV albo JKM. Jak na razie – cisza…
2 października 2007, o godzinie 18:54
Zeby nie bylo ze Korwin Mikke jest przemilczany wysylam linki dla tych co maja ochote, wole, radosc i falenice:
UPR
pogram
http://www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=79&aid=390
Klub Zachowawczo-Monarchistyczny ktorego czlonkiem jest Korwin Mikke:
http://pl.wikipedia.org/w.....chistyczny
2 października 2007, o godzinie 18:57
Oczekuję równego dostępu do debat w czasie kampanii, szczególnie w telewizji publicznej, która jest dobrem wszystkim Polaków. Jest chyba PKW, RPO, KRRiT (ha ha) czy jakieś stowarzyszenie, które może zadać pytanie TVP, ile czasu poświęca się poszczególnym partiom politycznym w czasie antenowym? Jest 7 komitetów wyborczych, trzeba chyba apelać o równy dostęp i wywierać presję na telewizję publiczną by nie była reżimową w tak wielkim stopniu.
Niedopuszczalne jest, że sztab PiS i kierownictwo TVP, te dwa naczynia połączone mogły dobierać sobie do debaty kogo sobie zechcą a marginalizować innych. W poprzedniej kampanii były tylko PO i PiS a teraz jest ryzyko następnego wypaczenia sceny politycznej i dokonania manipulacji na wyborcach. Bardzo mnie to martwi.
—
LiD popełnia błąd chcąc marginalizować PO, która w przeciwieństwie do PiS, mimo złych głosowań w sejmie w kilku sprawach, jest partią pro-demokratyczną. LiD powinien próbować nakreślić spór prawica – lewica, pokazać pomysły lewicowe i zabrać się do ciężkiej pracy zamiast grać w grę PiS.
Aby nasza demokracja była stabilna trzeba przeciągnąć roszczeniowy wykluczony elektorat z PiS i SO do LiDu czyli demokratycznej centrolewicy. Łaszenie się Kwaśniewskiego do elektoratu PO jest błędem, to mieszanie herbaty bez dodawania cukru, siła opozycji antypisowskiej pozostaje stała.
—
Jestem też oburzony wyrzuceniem JKM z programu „FORUM” w TVP. Formuła tego programu, że prowadząca program ingeruje w reprezentantów partii jest niebezpieczna. O tym też tzeba krzyczeć.
2 października 2007, o godzinie 18:58
TVP c d
http://wiadomosci.gazeta......41139.html
2 października 2007, o godzinie 19:01
Dobrej nocy Panstwu
2 października 2007, o godzinie 19:09
Jeszcze w sprawie JKM – partie polityczne powinne wykonać jakiś wspóny gest, może wspólną konferencję prasową (bez udziału PiS) i ostro skrytykować działania TVP. Trzeba się dorwać do telewizji reżimowej. I zlikwidować abonament.
2 października 2007, o godzinie 19:32
Jeśli chodzi o Freedom House, to drodzy Panowie, jeśli chcemy dyskutować to trzeba zacząć od metodologi. I tutaj od razu zobaczymy, że Freedom House w odróżnieniu od Transparency International mierzy prawa i wolności obywatelskie, a tylko marginalnie zajmuje się korupcją. Polska nawet w PRL-u miała tutaj dobre ratingi bo na poziomie 4.0 Co jest dziwne, bo nie mogliśmy wybrać reprezentacji takiej jaką chcieliśmy, a jak wiadomo Konstytucja z roku 1952 po nowelizacjach miała zapisane nie wolności i prawa obywatelskie lecz głównie prawa socjalne. Dopiero w roku 1997 zapisano w niej prawa i wolności obywatelskie, które wcześniej funkcjonowały w aktach niższego rzędu. Tak więc wskaźniki Freedom House odnoszą się do tego co ja określam, za prof. M. Safianem jako demokracja reprezentatywna i o czym ja także mam dobre zdanie. Gospodarz blogu natomiast interesuje się najwyraźniej Konstytucją RP tylko w takim zakresie w jakim naruszają ją Kaczyńscy, ale nie już w takim zakresie na ile była ona tylko deklaratywnym zakresem praw i wolności dla zwykłych obywateli. A już sprawy korupcji, a właściwie percepcji jak przytomnie zauważyła dark side to sprawy postrzegane przez margines populacji, rozumiejące co i kto konkretnie w większej i małej polityce robił i uczestniczące w pewnych procesach gospodarczych i administracyjnych. Ja wcześniej cały czas podkreślałem że brak profesjonalizmu i częste zmiany w administracji państwowej, połączone z roszczeniowym stosunkiem polaków i ich brakiem szacunku dla prawa, mogły oprócz faktycznych działań korupcyjnych mieć efekt nieporadności w obronie interesów państwa i obywatela, postrzegany jako korupcja. Granica ta jest dla mnie płynna. Pisałem o różnych sprawach to napiszę o polityce Lecha Wałęsy jak był Prezydentem RP. Otóż kancelaria prezydenta w owym czasie, gdy był w niej Lech i Jarosław Kaczyński, aktywnie lobbowała za akcjonariatem pracowniczym, poza swoim zakresem ustawowych kompetencji. Tak więc w moim pojęciu spółki pracownicze, które prywatyzowały się dzięki decyzjom obozu prezydenckiego, były także wynikiem procesu, który nosi cechy korupcyjne. Ale przecież w tym przypadku nie przyprawiłbym, tego że Prezydent działał z chęci zysku. Efekt korupcyjny kapitalizowali pracownicy sprywatyzowanych spółek i ich zarząd. Taki sam mechanizm wykorzystuje dzisiaj i Jarosław Kaczyński za pieniądze podatników obdarowywuje pracowników elektrowni, czy też wcześniej upaństwawiając stocznie. Demokracja opiera się na podziale kompetencji. Korupcją demokracji jest wkraczanie różnych innych władz państwowych w te kompetencje jak i różnych grup interesów. W tym świetle oceniałby Polską prywatyzację i polską elitę zawodową i polityczną, że przekracza ona różne granice, które powinny oddzielać od siebie niezależne władze wyposażone w odpowiednie kompetencję. Przykładem korupcyjnych działań są także działania korporacji zawodowych czyli w rozumieniu przepisu art. 17 para 2 Konstytucji RP samorządów zaufania publicznego. TK przydał im w krytykowanym przez PiS orzeczenia prawo do kwalifikowania prawa do wyboru i wykonywania poszczególnych zwodów prawniczych. Jest wątpliwe czy takie orzeczenie miało charakter konstytucyjny, bowiem samorząd grupujący osoby wykonujące dany zawód zaufania publicznego, dzięki takiej interpretacji nabył prawo do decydowania o tym prawie wyboru i wykonywania zawodu, a przecież oczywistą rzeczą jest, że w Konstytucji RP nie ma żadnego przepisu delegującego samorządom takie prawo. Jeśli prawo wyboru zawodu jest zapisane w Konstytucji to i kompetencja musi w być wyraźnie w konstytucji delegowana. Takie są zasady prawa. Wcześniej korporacje prawnicze bez delegacji ustawowej organizowały także egzaminy na aplikacje i nigdy nie udało się nikomu unieważnić uchwał samorządowych odmawiających wpisu, choć odmowy nie miały żadnej podstawy ustawowej. Nie było nawet możliwości uzyskania wyroku sądowego, który nakazywałby korporacją dokonanie wpisu, ani uzyskania odszkodowań, ani pociągnięcia do odpowiedzialności dyscyplinarnej władz Krajowych, Naczelnych i okręgowych korporacji. Mnie samego miał bronić taki zapalony młody adwokat, ale kiedy uświadomiłem mu, że jego tata z którym prowadzi kilku osobową kancelarię faktycznie powinien podlegać odpowiedzialności dyscyplinarnej, zrezygnował, aby nie występować przeciw swojej własnej głowie wielopokoleniowej rodziny prawniczej. Po wstąpieniu do Polski UE powstał paradoks taki, że można było nabyć prawa do wykonywania zawodów prawniczych za granicą i zawód wykonywać w Polsce. Tak więc to jest śmieszne, że wiele osób wykonuje zawód adwokata w Polsce jako adwokat Szkocki, Brytyjski czy Francuski, będąc jednocześnie tylko obywatelem Polskim. Prawda jest taka, że łatwiej zdobyć uprawnienia zawodowe za granicą. Uprawnienia respektowane na mocy regulacji UE w całej Europie i na mocy umów międzynarodowych w USA oraz Kanadzie, niż uprawnienia zawodowe w Polsce obejmujące obszar w Polsce. Z takich spraw widać jak bardzo sprawa praw i wolności jest w Polsce postawiona na głowie i jak silne są korporacje, broniące swoich interesów. Samorząd zawodowy owszem ma swoje funkcje, ale jest nimi zapewnienie pewnych standardów profesjonalnych wykonywania zawodu, chodzi głównie o etykę o reprezentowani opinii środowisk samorządowych. A tak w ogóle to już poza dyskusją o prawie wolność wyboru i wykonywania zawodów prawniczych jest w Polsce iluzoryczna. I były na ten temat publikowane dane statystyczne ukazujące, że istnieje w Polsce gatunek genetycznego adwokata, radcy prawnego, notariusza, a także sędziego i komornika. Byłoby rzeczą fałszywą, gdybyśmy z dystansem patrzyli na wysiłki wykreowania przez PiS genetycznego patrioty, a akceptowali możliwość bycia genetycznym, prawnikiem, sędziom, nauczycielem akademickim, czy też komornikiem. A do tego to się sprowadza. Dane te są uchwytne w publikacjach statycznych i były prezentowane w Rzepie.
2 października 2007, o godzinie 19:52
miner, 6.34,
mam zastrzeżenia o tyle, że chciałbym żeby prezesem nie był Urbański, polityk z wysokiej pułki pałacowej, czyli człowiek ekipy rządzącej, lecz wybraniec z grona kilku twórców zaproponowanych przez ich związek lub stowarzyszenie. Oczywiście musiałby to być ktoś, kto zna się na TV.
W takiej sytuacji nawet jakiś knot organizacyjny nie budzi podejrzeń, a co najwyżej zniesmaczenie.
Jeżeli przeczytałeś poprzednie wpisy, to zapewne zuważyłeś coś na kształt protestu na sposób organizacji debat przez TVP.
Technicznie zorganizować poprawnie taką debatę nie jest trudno. Można przecież zmałpować sprawdzone wzory u naszych strategicznych, zachodnich sojuszników. Nie ma potrzeby naśladować sąsiadów zza wschodniej granicy.
2 października 2007, o godzinie 20:06
Stan:
czy Ty dalej piszesz o tym?
„Ten pojedynek, który ustawiali prowincjonalni spin doctorzy Kaczyńskiego, tak faktycznie blokował możliwość swobodnej dyskusji…”
i
„…po prostu siła złego na jednego, a poza tym Kwaśniewski nie lubi upierać się przy drobiazgach.”
i
bo odnoszę wrażenie, że przenosisz dyskusję na totalnie inne pole
2 października 2007, o godzinie 20:21
Torlin
„Ludzie nie muszą znać niuansów prawnych. A prawda jest taka – cytat z Wiki “prezydent w drodze ułaskawienia zmniejszył karę do 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na 2 lata.”. Ten poziom obiektywizmu jest nieosiągalny dla mnie”.
-
Torlin, nie przemyślałes tego. Sobotka został skazany za ujawnienie informacji niejawnych. Dodatkowo sąd dodatkowo orzekł zakaz pełnienia przez 5 lat stanowisk w administracji publicznej związanych z dostępem do informacji niejawnych. Chodziło o to, aby nie trafił do więzienia. Drugi raz popełnić podobnego przestepstwo nie bedzie miał okazji. A nie jest to kryminalista.
2 października 2007, o godzinie 20:21
Arek:
„Jeszcze w sprawie JKM – partie polityczne powinne wykonać jakiś wspóny gest, może wspólną konferencję prasową (bez udziału PiS) i ostro skrytykować działania TVP. Trzeba się dorwać do telewizji reżimowej. I zlikwidować abonament.”
Wykonali wspólny gest, dorwali się do telewizji, nie zlikwidowali abonamentu :)
http://piechocinski.blog......index.html
Tuż przed wejściem na antenę M .Raczyńska informuje nas ,ze decyzją Prezesa TVP program ze wzgledu na emocje zostaje z anteny zdjęty.
W ostrych słowach wzywam do spotkania z Prezesem Urbańskim i po konsultacji z pozostałymi uczestnikami Programu informujemy ze za chwilę zwołamy w składzie bez przedstawiciela Pis konferencję prasową pod budynkiem TVP.
W kilka minut pod wpływem tej grozby nowa decyzja wchodzimy na antenę
2 października 2007, o godzinie 20:49
Michał
„Dlatego jedynym wyjściem jest odsunięcie
Kaczyńskiego od władzy. Wy tego nie zrobicie ani teraz ani za 4 lata. Mimo wszystko może to zrobić Platforma. I nikt inny. Więc zastanówcie się nad tym”.
-
Najtęższe głowy III RP myślały już o tym, kiedy nikomu o Platformie O. jeszcze się nie śniło. Poza próbą mianowania J. Kaczyńskiego wojewodą elblaskim niczego nie wymyslono. :) A przecież recepta była dziecinnie prosta: nie dopuścić do proklamacji Rywinlandu. Teraz pozostaje czekać na lidera, ale nie „charyzmatycznego inaczej”, jak Tusk, tylko „full wypas”. A i tak niczego to nie gwarantuje. Siła lidera bierze się z nastrojów elektoratu, pewnie i heglowskiego ducha czasu. Przecież J. Kaczyński w polityce jest od czasów korowskich, ale dopiero teraz staje się wielkim liderem. A po debacie: „W wyborach do Sejmu na kandydatów Prawa o Sprawiedliwości głosowałoby 35 proc. badanych, na przedstawicieli Platformy Obywatelskiej – 30 proc. – wynika z sondażu SMG/KRC dla wtorkowych „Faktów” TVN i Radia Zet”.
http://wiadomosci.gazeta......41692.html
Kuczyniści (piękny neologizm) powinni więc „porzucić wszelkie nadzieje”. :) Sotnie CBA będa szaleć jak dziś, siejąc strach i zwątpienie wśród uczciwych i Rozumnych.
2 października 2007, o godzinie 21:02
Waldemar Kuczyński
„Nie zgadzam sie, że Kaczyński idzie do przodu. Fakty tego nie potwierdzają”.
-
To jeszcze raz: z sondażu SMG/KRC dla wtorkowych “Faktów”,
“W wyborach do Sejmu na kandydatów Prawa o Sprawiedliwości głosowałoby 35 proc. badanych, na przedstawicieli Platformy Obywatelskiej – 30 proc”.
-
„Właśnie doszedł do ściany”.
-
A pamięa pan: „A mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat”.
-
A jesli już to idzie na skraj – traci elektorat centrowy zyskuje prawicową, nacjonalistyczną kołtunerię.
-
Ach gdyby tak ją można było do obozów reedukacyjnych zamknąć, chocby na czas wyborów?
-
Nie zbuduje wielkiej partii prawicowej.
-
Już zbudował, nie zauważył pan tego?
2 października 2007, o godzinie 21:59
Nie zbuduje wielkiej partii prawicowej.
Już zbudował, nie zauważył pan tego?
-
Jesli JK powinie sie noga, to partia zniknie. A moze nie zniknie, moze polaczy sie z PO. Z punktu widzenia budowania partii prawicowej w Polsce, PiS i Kaczynski to jest krok do tylu.
2 października 2007, o godzinie 22:05
Mawar,
wystarczy babci schować dowód osobisty.
miner,
w całej tej sprawie idzie o to, że debatę od strony organizacyjnej spieprzyli organizatorzy, czyli TVP.
Oczekiwałem po debacie, że wojownicy, po wymianie słownej, przejdą na jakis czas do argumentacji ręcznej, bez używania kończyn dolnych.
2 października 2007, o godzinie 22:22
Stan:
„w całej tej sprawie idzie o to, że debatę od strony organizacyjnej spieprzyli organizatorzy, czyli TVP.”
i dlatego piszesz o „prowincjonalnych spin doktorach” i o Preziu, który nie przejmuje się szczegółami (rozumiem, że tymi szczegółami mają być warunki prowadzenia debaty)?? Po to by zaraz TVP obarczyć odpowiedzialnością, że jednak Preziowi k’sażalieniu nie pawiezło tak jak byś chciał?
A ja widzę coś takiego:
„W studio przy Woronicza wiele osób napracowało się, aby technicznie debata odbyła się bez zakłóceń. Największa pracę wykonał jednak ktoś inny, choć z całą pewnością za wszelką cenę starał się, aby wszyscy myśleli inaczej. To szefowie sztabu obu dyskutantów. Współpracownik Aleksandra Kwaśniewskiego Waldemar Dubaniowski i Tomasz Dudziński ze strony szefa rządu do końca omawiali szczegóły debaty.”
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=62478
a tu jeszcze jeden komentarz z Rozbrat:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=62481
„Gdy na ekranie pojawił się Kwaśniewski, na sali rozbrzmiały gromkie brawa. Politycy LiD za wszelką cenę starali się pokazać, że o wynik debaty są spokojni. Z uśmiechami na twarzach pozowali fotoreporterom i przekonywali o zwycięstwie Kwaśniewskiego. Gdy z sali zniknęły kamery, miejsce uśmiechu zastąpił wyraz skupienia i niepewności. Najżywsze reakcje wywoływały co dowcipniejsze uszczypliwości pod adresem obecnego premiera.”
2 października 2007, o godzinie 22:50
Min. Szczygło już całkiem pokręciło.
http://www.gp24.pl/apps/p.....I/71002034
2 października 2007, o godzinie 23:28
Andrzej chyba się dobrze bawi w tym Słupsku.
http://interwencja.interia.pl/news?inf=695184
http://www.gp24.pl/apps/p.....yTo=411174
Powinniśmy zrobić jakiś zupełnie osobną dyskusję pod komentarzem gospodarza: „Glosie, to co ty opisujesz to jest natura życia, a nie patologia. W niej mogą być elementy patologii, ale to jest życie. Korporacja to inna nazwa samorządu. Jak wszystko ona ma plusy i minusy”. Ja by tylko jedno zmienił w tym komentarzu. Jeśli gospodarz się zgodzi zmodyfikował ostatnie zdanie na takie, w moim odczuciu lepiej brzmiące: „Jak wszystko ona ma plusy dodatnie i minusy ujemne, a także nie można wykluczyć, że plusy ujemne i minusy dodatnie”.
2 października 2007, o godzinie 23:40
Głosie,
dodam, że Prezesem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku jest Piotr Ciemnoczołowski – ojciec braci Andrzeja i Krzysztofa opisanych w podanym przez Ciebie linku
2 października 2007, o godzinie 23:52
Andrzeju,
Aby dalej drążyć sprawę życiowych ujemnych plusów korporacji sędziowskiej w Polsce proponuje zapoznać się następnym materiałem poglądowym.
http://interwencja.interi.....inf=972355
2 października 2007, o godzinie 23:58
Głosie,
w rewanżu kolejna ciekawostka z sędzią Ciemnoczołowskim w tle
http://www.gp24.pl/apps/p.....K/61227016
3 października 2007, o godzinie 00:13
Stan
„Po to chyba przyjada obserwatorzy, aby nie było oszóstw wyborczych. A poza tym, wnuczek czesto po babci dziedziczy mieszkanie, albo i nie. Zalezy od okoliczności. :)
3 października 2007, o godzinie 00:15
12.13 sorry powinno byc „oszustw”, kot znowu spaceruje po klawiaturze. :)
3 października 2007, o godzinie 00:16
Andrzeju,
Właśnie z takiego rodzaju sędziami spotykaliśmy się nie raz broniąc swoich praw przed korporacjami w Polsce. Tak jest znam to z własnego doświadczenia i nie raz osobiście się z takimi postawami zetknąłem. Nie tylko w sądzie cywilnym i administracyjnym, ale także w organach podatkowych i egzekucyjnych. To są tacy cynicy i co tu dużo mówić zwykłe gnoje, bo wiedzą, że ich nikt tutaj nie ruszy. Andrzeju, to co ty opisujesz jako ciekawostkę to jest natura życia urzędowego w Polsce, a nie patologia, inaczej by nie było ciekawostką. W niej ciekawostce tej mogą być elementy patologii, ale to jest życie w Polsce i trzeba się z tym pogodzić, bo nie prędko się coś zmieni, niezależnie od tego czy wygra opcja gospodarza blogu czy jego przeciwnika.
3 października 2007, o godzinie 00:41
Torlin
„3. “Jak naprawiać chore państwo?” – ta choroba wmawiania sobie choroby nazywa się hipochondria”
Nasze państwo jest chore od czasów PRL. Od 1989 przystąpiono do leczenia. Każdy widzi jednak, że 17 lat terapii po „realnym socjalizmie” gangrena w społecznym organizmie wciąż się rozwija. Państwo jest chore i to nie jest żadna hipochondra. Można co najwyżej ulec niezdrowym mirażom. Tę chorobę widzieli politycy UD i UW chodzący realnie po ziemi, lecz nie ci, których głowy tkwiły we wskaźnikach statystycznych i ekonomicznych. Chorobę kraju celnie opisuje w powyższym wątku głos zwykły. Czują ją także wyborcy wszystkich partii. Czyż UW nie widziało tych błędów idąc w 1997 r. do wyborów, a za co krytykowano wcześniejsze rządy SLD?
Większość (zdecydowana) dała sobie wmówić podział na 3 i 4 RP, co jest bzdurą. To co było złe dawniej jest złe nadal. Za sprawą PiS nic nie drgnęło. Nie drgnie nadal. Gdy rozbito etos, zasady promowane przez „S” poszły w niepamięć, to pozostał jedyny do naśladowania wzór życia – ten znany z PRL. Dotyczy on i miałkich dyskusji politycznych, „załatwiania” spraw, „fuch”, układów, powszechności krętactwa kłamstw i obłudy – so w sumie daje poczucie głębokiej niesprawiedliwość, takiego samego odczucia, które znane było w PRL. Tego poczucia nie mają jedynie ci, którzy są na swoim, nie nie interesują się polityką oraz wiedzą jak najskuteczniej radzić sobie w życiu. W Polsce od 1989 r. zabrakło dobrego przykładu do naśladowania idącego od góry. Klasa polityczna daje taki sam przykład złego postępowania jak klasa polityczna PRL. W czym niby lepszy jest Kaczyński od Kwaśniewskiego i odwrotnie? Jaką nową jakość uprawiania polityki oni prezentują. Nie jest ważne to, że mogą prezentować odmienne poglądy, ale najważniejsze jest to jak prezentują i jak ją uprawiają w praktyce. Praktyka jest dziadowsko podobna do lat PRL. Te same pozory, mimikra, obłuda i gra. Z jedną różnicą, że przymus ideologiczny zamieniono na przymus ekonomiczny – przyczyna inna ale skutek ten sam: upadek zasad moralnych współżycia społecznego. To jest choroba państwa, a roznoszą ją partie polityczne, które są przecież kastami. Wsporze Leszek Miller reszta świata to, o ironio, Miller miał rację argumentując, że to nie czapa partyjna ale doły partyjne w demokracji mają bezwględne prawo wybierać swoich reprezentantów do Sejmu. W każdym elemencie kształtowania się jakichkolwiek grup zainteresowań, stowarzyszeń, partii powiiny decyzje zapadać nie odgórnie lecz oddolnie. Każda obsada samorządowych i państwowych stołków w administracji musi być oparta na wyborze a nie doborze na zasadach jawnych i zrozumiałych dla każdego. Państwo jako całość nie daje takiego przykładu. Partie tworzą czapy i narzuczają czapy na administrację państwową. Nie rządzą nami najlepsi, nie rządzą nami nasi reprezentanci, lecz niedemokratyczne powiązania – czyli układ. Wodzowie partyjni nie zrezygnują ze swoich pozycji i władzy kształtowania partyjnych struktur. Będą swoją władzę umacniać. Zwyczaje panujące w partiach będą zarazać publiczną administrację i media, a dalej – życie społeczne.
Być może tego Zaremba tak nie widzi, ale jak tak widzę chorobę drążącą Polskę – nazwałbym ją „antysamorządność”. Jest to brak poczucia wartości, a przez to brak poczucia odpowiedzialności – bo władze ma góra, bo władzę mają ci ze szmalem.
Mamy po prostu zły system partyjny, zły system polityczny, złych polityków. Polityków (rozumianych jako konkretnych osobników homo sapiens) nie samych w sobie, lecz działających w określonym systemie – „firmie”. Firma wciąga, jeśli w firmie coś od zarania źle zaprojektowano, to pierwotnie mała wada z biegiem czasu przekształcić się może w katastrofę. Zależy to od tego, czy ktoś z wadliwie isteniejącej struktury potrafi korzystać, a ten który traci czy potrafi ją naprawić. Władza jednak wciąga i nikt nie naprawia. Stąd w Polsce ruchy obywatelskie zdechły. Może poza jednym – Jurka Owsiaka, ale są to jedynie akce a nie ruch ciągły. Przy takiej władzy i przy zasadach ekonomicznych rządzących wolnym rynkiem ruch obywateslki, który uzdrowiłby Polską się nie pojawi.
3 października 2007, o godzinie 01:38
Czytając w przelocie jednego gościa z lekkim rozwolnieniem odnoszę wrażenie lekkiej chęci emanacji obrzydzeniem i pogardą (może nieuświadomione). W ogóle jak wróciłem najpierw się komp „testowo” powiesił. Dla mnie jesteś ogólnie golaskowaty zomolku. :)
3 października 2007, o godzinie 07:49
Glosie
Dziekuje za to co napisales, ale takze za to czego nie napisales.
Metodologie zrecznie(?) pomieszales z zakresem. Nigdzie, mimo moich dyskretnych sugestii nie wspomniales o pozytku z badan
Transparency International (stan ducha, ktory tez warto znac).
Tak dark side pisala o tym ze ” wiekszosc z nas nie ma szans zetknac sie na codzien z korupcja”. To troche uproszczenie, sprowadzenie problemu do jednego obszaru inwestycji komunalnych.
Korupcja istnieje, trzeba sie jej opierac. Tylko w jakiej skali to korupcja? Czym ta okropna PL rozni sie od innych krajow?
Przypominam, jak juz wisimy na dark side, ze napisala:
„Uchachany
nigdy nie pisalam, ze 3 rp to ostoja korupcji i kolesiostwa. Nie taka byla puenta mojej wypowidzi.”
W dalszym ciagu twej wypowiedzi idziesz w kazusy i budujesz swoj pitaval ( oczywiscie pitaval fututrologiczny, jeszcze nie osadzeni). To ciekawe. Gdyby juz nie zaistniala takowa, bylby to doskonaly material dla powiesci w stylu realizmu krytycznego.
Jasne ze to obraz prawdziwy, nie klamiesz. Ale traktowac to co piszasz mozna tylko jako cenny material pomocniczy. Cos jak Bazac czy Stendhal dla historyka FR I polowy XIX wieku.
Choc bylo to dawno, przyjm to jako komplement.
3 października 2007, o godzinie 07:58
Obserwatorzy OBWE jednak zobaczą nasze wybory. To dobra wiadomość dla wszystkich. Absurdalna Fotyga, która apelowała do Narodu by zjednoczył się w oporze przeciw OBWE, musiala w końcu wrócić do rzeczywistości. Całe szczęście, zdążyła przed wyborami.
3 października 2007, o godzinie 08:19
Docen Glosie
fakt ze nie napisalem: „Cos jak film „Czesc Tereska” czy serial „Ekstradycja”.
3 października 2007, o godzinie 08:42
Oto fragment recenzji ksiazki Andrzeja Lubowskiego „Kontuzjowane mocarstwo. Siła i słabość Ameryki”
ktora znalazlem w Polityce
„długoletni doradca obecnego prezydenta tłumaczył obrazowo: „Uważasz, że on (prezydent) to idiota, nieprawdaż? Wy wszyscy tak uważacie. Na Zachodnim Wybrzeżu, na Wschodnim Wybrzeżu, na kilku ulicach południowego Manhattanu zwanych Wall Street. Mam dla ciebie nowinę. Nas to nie obchodzi. Jest was o połowę mniej niż ludzi na środkowym Zachodzie, zagonionych ludzi pracy, którzy nie czytają »New York Timesa« ani »Washington Post«… A wiesz, co się tym ludziom podoba? Podoba im się, jak on chodzi, jak gestykuluje, jak z niego emanuje pewność. Wierzą mu. A kiedy go atakujecie za jego niezręczności językowe, nam w to graj. Bo wiesz, czego ci ludzie nie lubią? Nie lubią takich jak wy”.
„To oni – liberałowie (czytaj: demokraci) – naprawdę rządzą krajem. Tyrania liberalizmu trwa, a więc konserwatyzm pozostaje doktryną uciskanej większości.”
Wiec moze w PL juz nieaktualna jest zaspiewka:
„Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco”
lecz
„Na to sciernisko nie wpuscimy San Francisco”
3 października 2007, o godzinie 08:50
Kurioza:
http://wiadomosci.gazeta......42168.html
z linku:
„pomocą w prowadzeniu lekcji ma być gra symulacyjna. Były ubek, dziś właściciel firmy deweloperskiej, stawia w miejscu ubeckiego aresztu osiedle. Protestuje młody człowiek z transparentem: „Zabiliście mojego dziadka, a teraz zabijacie pamięć o nim. Chcecie zabić również mnie!”. Uczniowie mają zagrać role mieszkańców: jedni chcą ocalić budynek jako miejsce pamięci, drudzy wolą osiedle. Do wykorzystania w dyskusji IPN podsuwa życiorysy akowców oraz autentyczne listy ich dzieci do rodziców w więzieniu. Z drugiej strony jest wymyślony życiorys ubeka dewelopera”
3 października 2007, o godzinie 08:59
Arek,
cała ta awantura z obserwatorami była zbyteczna, a polska szefowa dyplomacji wyszła na idiotkę, która nie potrafi czytać ze zrozumieniem i trzeba jej parę razy tłumaczyć „oczywistą oczywistość”, by w końcu zrozumiała.
To się nazywa, jak powiedział pan premier w ostatniej debacie panów K. – prowadzeniem polityki zagranicznej nie na kolanach i nie -”grzecznej” .
Z oglądu wynika, że za to z z wypiętym tyłkiem do lania.
Okazji, by grać w dupnika z polską dyplomacją – skolko ugodno, jak widać.
No, ale skoro minister Fotyga czerpie satysfakcję z lania po siedzeniu ?….
Różne są formy doznawania rozkoszy.
3 października 2007, o godzinie 09:21
Internetowa GW dzial: Kraj
„Człowiekowi Rydzyka CBA nie straszne”
3 października 2007, o godzinie 09:34
Eward!
Przecież CBA ma prowadzić na manowce, prowokować i korumpować polityków, oraz zakuwać ich w kajdanki pod czujnym okiem mediów – a nie ganiać za jakimiś rzeczywistymi przekrętasami, a na pewno już nie za takimi z powiązanymi z Radiem Maryja i wywodzącymi się z kancelarii PIS-owskiego premiera!!!
Polecenie partyjne jasno określa kogo ma to całe CBA ganiać.
3 października 2007, o godzinie 09:41
Panie Waldemarze !
W pełni podzielam Panskie oburzenie ( ranek w TOKFM)z beszczelnego wykorzystania Przestrzelonej Czaszki Katynskiej w kampani wyborczej PiS-u . W listopadzie , za niedługo np. w wigilę 11 listopada dzień byłby odpowiedni i uroczysty .
Słyszę ,że po latach ,nawet polskie czaszki z bitwy pod Lenino ( 12 pazdziernika ) znajdą zauwazenie . PiS robi sobie SPOTY wyborcze z tragedi wojennej tamtych żołnierzy .
Taki contra SPOT przeciwko PiSowi, w imieniu jeńców z Katynia i żołnierzy zpod Lenino byłby jak najbardziej na miejscu .
ps.
Nikt z mojej liczbowo wielkiej rodziny, nie został zamordowany w Katyniu ani nie zginął pod Lenino .
3 października 2007, o godzinie 09:44
Eward,
przecież w innym przypadku CBA musiałoby prawie cały gabinet Kaczyńskiego wsadzić do ciupy za korupcję, zwłaszcza polityczną. A przynajmniej wywalić dyscyplinarnie na zbity pysk.
Chłopcy CBA nie odważą się nawet w myślach znać definicji korupcji politycznej i wyliczać w złotówkach wszystkie nieprawne profity, jakie czerpią ci ludzie, dewastując budżet lub spółek skarbu państwa.
Dla nich korupcja – to „kopertówka”, którą sami wręczają.
Podpowiadam CBA – jest taka definicja, jasno określona, opublikowana w 2000 r. przez NIK i jest ona na pewno w sejmowej bibliotece. Każdy poseł ja dostał do łapy, w tamtym czasie. Premier jest w Sejmie od 2001, więc powinien ten dokument, znać. W każdym razie był w zasięgu ręki każdego posła.
3 października 2007, o godzinie 09:44
Zofio
Mimo wszystko glupota poslanki zadziwia? Mnie zadziwia.
3 października 2007, o godzinie 09:47
Edwardzie,
Ja staram się jedynie pokazać szersze spektrum naturalnego życia w Polsce. Rzucam trochę więcej światła na udatność i nieudatność. A że te zjawiska występują i w rozwiniętych krajach, nie przeczę, że tak jest tyle że tam, podobnie jak w przypadku antysemityzmu, ktoś kto wyraziłby aprobatę skompromitowałby się publicznie. W Polsce natomiast wypowiada się różne faktycznie kompromitujące sądy i nadal ma autorytet. Np. Korporacje głosiły, że osoba która kończy studia wyższe jest nikim i dopiero owe korporacje tą glinę dopiero formują w prawdziwego fachowca. Tymczasem prawda jest taka, że poza korporacjami zawsze istniały osoby będące lepszymi fachowcami niż członkowie korporacji, a przykład można znaleźć w międzynarodowych firmach prawnych czy też audytorskich, gdzie pracownicy świeżo po studiach często w krótkim czasie, dzięki własnej pracy na rynku, stają się bardzo dobrymi fachowcami. Natomiast oczywistą rzeczą jest, że jeśli korporacje zabiorą absolwentom studenckim możność pracy i nauki, to ci którzy nie będą pracowali będą nikim. Jeszcze raz powtórzę, że ja nie jestem przeciw korporacjom, a już na pewno nie za tym, aby w ich role wchodziło państwo, urzędnicy i politycy (słyszałem, że Prezes jednej z korporacji wygłosił pogląd, że to nic nie pomoże, bo wszystkich w Polsce można skorumpować), ale jestem przeciw faktycznemu daniu im prawa do decydowania, kto może skorzystać z konstytucyjnej wolności wyboru zawodu. To jest szalenie niebezpieczna władza i są przykłady ogromnej patologii jaką ona wytworzyła. Natomiast nie należy oczekiwać zbyt wiele od PiS, gdyż ich prawicowy program budowy narodowych koncernów, nie może być zrealizowany inaczej, jak poprzez utrzymanie status quo. Wymaga faktycznego utrzymania status quo ten program i wymiany tylko niektórych aktorów, gdyż to jest faktycznie wielki program inżyniersko-socjalny, którego realizacja wymaga zuniformizowanych narzędzi. No, a te struktury, elity, instytucje i zwyczaje ograniczające potencjał, przedsiębiorczość i blokujące rozwój, właśnie zawsze produkowały w Polsce takie narzędzia. Ja nie wiem w moim środowisku wszyscy wiedzą, że jest korupcja i że to jest oczywiste, że sądy i urzędy nie działają w sposób właściwy, no ale nikt z tym nie walczy, bo w gruncie rzeczy się z tego żyje, i dzięki temu można naszym pociechom zapewnić godną przyszłość, dzięki naszym pieniądzom, stosunkom, czy też znajomościom. Słowem byczo i naturalnie jest. Takie jest życie, nie przeczę, dlatego sporo osób wyemigrowało.
3 października 2007, o godzinie 10:05
Waldemarze
Spot:
Z pomnika przy Belwederze schodzi Naczelnik i wolnym kroriem zmierza na Al. Ujazdowskie 1/3 . Oslupialy wartownik Go przepuszcza, Gosiewski ktory spotyka Go na korytarzu traktuje go jako oczywista, oczywistosc bo premier wczoraj mowil ze wie ze ktos przyjdzie ale nie moze powiedziec kto.
Sekretarka dlawi sie pizza. Naczelnik staje przed biurkiem premiera, wali go zrolowanym dekretem o natychniastowym odwolaniu premiera i odeslaniu do wszystkich kotow, w glowke i mowi wolno i wyraznie:
„zapluty karle na krzywych nóżkach, wypluwający swą brudną duszę, opluwający, śledzący, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie; ty potworny karle pełzajacy za mymi zolnierzami i za mną jak nieodłączny duch, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie”
WON!!”
3 października 2007, o godzinie 10:11
Glosie
Mnie nie musisz przekonywac ze zjawiska o ktorych piszesz wystepuja!!!
Mnie idzie o proporcje,
3 października 2007, o godzinie 10:28
Edwar,
mnie totalnie zadziwia, bo ja żadnej gotówki do łapy nie biorę, mam bank, doradcę bankowego, konto VIP, stan finansów transparentny i do wglądu. Realnie miewam przy sobie niewiele pieniędzy, co najwyżej 100 zł albo ze 200 euro jak jestem zagranicą.
A nie jestem ani posłanką ani premierem.
Mnie takie zjawiska jak branie do ręki tak wielkiej gotówki czy chodzenie z torbą pełną gotówki – nawet na myśl by nie przyszły. Chyba żyję w innej rzczywistości.
3 października 2007, o godzinie 10:32
Zofio
Wlasnie
CBA i wpadajacy w ich pulapki zachowuja sie jak „aferzysci” z opowiesci Leppera.
To jest samospelniajaca sie bajka Leppera.
3 października 2007, o godzinie 10:33
Aby dowiedzieć się o proporcjach, Edwardzie nie musisz inwestować. Wystarczy ze zrozumieniem zapoznawać się z artykułami prasy, jeśli masz zaufanie do GW to wszystko co potrzeba wyczytasz z ich artykułów. Masz przykład Terminalu2 na Warszawskim Okęciu, czy też koncesji na budowę autostrady A-2 przez Autostrady Wielkopolskie, gdzie wykonawca ma ogromną przewagę kontraktową nad inwestorem, czyli skarbem państwa, czyli nami Polakami mieszkającymi w Polsce. Masz przykład Giełdy Warszawskiej, gdzie możesz się dowiedzieć, że prokuratura odrzucała oskarżenia zarządu giełdy o insider trading, jako że były to czyny o małym społecznym wymiarze zagrożenia. W nieruchomościach masz spore proporcje tego zjawiska i nie musisz wiedzieć kto co i za ile. Wystarczy że zaobserwujesz, iż ograniczona podaż ziemi. a także dostępność kredytów hipotecznych i lepsze zarobki Polaków windują ceny gruntów, a zarabiają na tym duże firmy deweloperskie. Czy nie było możliwa lepsza gospodarka gruntami? Na pewno nakłady z publicznych podatków na plany zagospodarowania przestrzennego bardzo by się zwróciły nam wszystkim. Ale rzecz w tym, że nie o to chodzi, aby nam szarym obywatelom się opłacało…