Moje oczekiwania od rządu.
Tuż przed expose premiera mnożą się oczekiwania od rządu i rady dla niego. Więc się dołączam.
Od rządu Donalda Tuska oczekuję w pierwszym rzędzie absolutnego respektu i szacunku dla Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, tak w ostatnich dwu latach szarganej w słowach i czynach. Powiem więcej, jako obywatel żądam tego, bo nasza wolność, nasze poczucie bezpieczeństwa od strony władzy, nie zależy od tego, jaka rządzi partia, premier, rząd, czy większość parlamentarna. Zależy od tego, czy szanowana jest i przestrzegana przez wszystkie władze Konstytucja. Nie chciałbym słyszeć ze strony członka rządu Tuska słów, które u progu nominacji na ministra pozwolił sobie publicznie powiedzieć Radosław Sikorski, jaką to mamy okropną konstytucję, bo dzieli uprawnienia władzy wykonawczej między rząd i prezydenta. A dzień, czy dwa później przysięgał na tę konstytucję. Od razu mówię, uważam powierzenie mu urzędu ministra spraw zagranicznych za dobrą decyzję i sądzę, że sprawdzi się na tym stanowisku. Ale póki jest się premierem, czy ministrem buzia na klucz, gdy chodzi o publiczne krytykowanie ustawy zasadniczej, a także Trybunału Konstytucyjnego, jej strażnika. Konstytucja jest tworem ludzkim, a więc oczywiście niedoskonałym. Można mieć o niej zdanie krytyczne, czy wręcz złe. Ale jak długo jest się poddanym tej Konstytucji wysokim urzędnikiem państwowym, tak długo nie wolno publicznie jej atakować. To wolno wszystkim innym obywatelom, ale nie ministrom, dopóki nimi są.
W związku z moim pierwszym oczekiwaniem, oczekuję od rządu Tuska, że ściśle w ramach prawa, odkładając na stronę złe uczucia do PiS i do rządu Kaczyńskiego oraz jego koalicjantów, choć to nie łatwe, zbada, bądź będzie domagał się zbadania praworządności i konstytucyjności działań poprzedniej ekipy, że nie zbagatelizuje tego, że nie zapomni o tym. Tu nie chodzi o odwet, lecz o przestrogę na przyszłość. Siły polityczne bowiem, które doszły do władzy w roku 2005, nie mając do tego wystarczającego mandatu wyborców, próbowały mimo tego zmieniać, obchodzić, naruszać konstytucyjne elementy ustroju, w ramach tzw. “budowy czwartej RP”. Takie praktyki nie mogą pójść w zapomnienie i nie mogą ujść bezkarnie. Musi być jasne raz na zawsze, że nikt nigdy, nie mając do tego mandatu narodu, w postaci większości konstytucyjnej w parlamencie nie może podnosić rękę na konstytucyjnie ustanowiony ustrój państwa w jakiejkolwiek jego części.
Podoba mi się to, że z kilku podjętych decyzji politycy Platformy potrafili się wycofać i otwarcie powiedzieć, że przemyśleli sprawę i zmienili zdanie. Mam na myśli decyzję marszałka Komorowskiego o niewygaszaniu mandatu dyrektora muzeum powstania warszawskiego, decyzję o rezygnacji z uprzywilejowanej pozycji swych posłów w sejmowej komisji do służb specjalnych, czy pewną już niemal zgodę na wybór Zbigniewa Romaszewskiego na wicemarszałka Senatu. Tutaj dodam, że rozumiem obiekcje Borusewicza wobec Romaszewskiego i podzielam je, ale to będzie dobrze świadczyło jeśli staną ponad nimi. Mówiąc ogólniej oczekuję od rządu Tuska i od polityków Platformy, że w komunikacji z obywatelami stosowali będą zwykłe normy przyzwoitości. Jeśli coś się nie da zrobić, a było obiecane, to powiedzą wprost i wytłumaczą zgodnie z prawdą. Ja wiem, że w polityce często nie można powiedzieć wszystkiego, czy powiedzieć czegoś wprost. Ale w większości przypadków można mówić prawdę, bez hipokryzji, cynizmu, odwracania kota ogonem, zwalania winy na innych. Mieliśmy tego nadmiar w ostatnich dwu latach. Potrzebna jest detoksykacja prawdą. Niech rząd i ministrowie mówią prawdę, nie kłamią, nie kluczą, a atakowani, bo już są i będą jeszcze bardziej, zachowują się, jak “rządząca siła spokoju”. Niech będzie tak, że pyskowanie to nie jest styl rządu, a zacięte i złe twarze to nie jest jego wizerunek.
Życzę rządowi Tuska, żeby zrobił to co nam i krajowi jest potrzebne, a da się zrobić i by nie bił głową o mur w sprawach, które choć może dobre, nie dadzą sie zrobić w układzie politycznym po ostatnich wyborach. Głowa to nie młot. Nie warto bić głową o liniowy podatek, czy o jednomandatowe okręgi wyborcze, czy może jeszcze o coś z programu PO, bo obiecywała to robić partia, a rządzi koalicja. Koalicja jest porozumieniem do realizacji tego co koalicjantów nie dzieli. Wybór jest taki, albo zrobi się część w koalicji, albo nie zrobi się nic. Koalicja jest wartością i nie wolno jej narażać na rozpad porozumiewając się w jakichś sprawach z opozycją ponad głową partnera, co suflują tu i ówdzie kiepscy znawcy polityki.
I na koniec, niech się premier i ministrowie strzegą pychy, najgorszego wroga polityków. Niech rząd nie ulega euforii początku oraz doskonałym notowaniom. Radzę patrzeć na koniec ekip i premierów z ostatnich 18 lat. Jest tam wiele do zapamiętania i przemyślenia. W Chinach cesarze mieli przy sobie sługę, który im codziennie szeptał, jak nikim mogą być i jak marnie mogą skończyć, właśnie po to, żeby ich nie poniosła pycha. Życzę szerokich dróg bez dziur, ale je zbudujcie!

Listopad 22nd, 2007 at 14:23
Rozliczenie z dzialan antykonstytucyjnych, czy podchodow ku takowym, powinna odbyc sie szybko i przejrzyscie. Powinno sie odbyc to tak by nie wyszlo na nękanie. Wyborca, obywatel ma te niemila ceche, ze ma krotka pamiec. Umeczony na oslej lawce Ziobro,czy Kaczynski z rozbieganymi oczkami osaczonego gryzonia, moze wzbudzic litosc, a “wychowawca” moze zamienic sie w oczach obywatela w oprawce. Tak wiec szybko i celnie za rzeczy wazne. Malostkowosc byla by najgorsza.
Listopad 22nd, 2007 at 14:24
Wspaniały artykuł i doskonale wyartykułowane życzenia do nowego rządu. Też bym chciała, aby te życzenia zostały spełnione. Wsparłam ten rząd na początku jego istnienia i nadal go wspieram, oczekując i mając nadzieję, że nas – wyborców nie zawiedzie.
;
Zofio! Spóźnione, ale serdeczne życzenia z okazjo kolejnej kreski na liczniku.
Listopad 22nd, 2007 at 14:37
Czyzby zadaniowanie Bernarda ktore zastosowal Pawel okazalo sie metoda na tegoz Bernarda eliminacje?
Jesli tak jest, to jest to chyba efekt niezamierzony.
Listopad 22nd, 2007 at 14:41
Podzielam życzenia i oczekiwania sprecyzowane pod adresem gabinetu Donalda Tuska przez Naszego Gospodarza.
Naszemu krajowi jest opoka na którym stoi – jest nią Konstytucja RP, być może nie podobająca się wszystkim, może nie w pełni doskonała – ale jest. To fundament, którego, tak samo jak p. Kuczyński – uważam – nie należy niszczyć. Jako obywatel RP, te konstytucje akceptuję. Dal mnie to granice w których czuje się bezpieczna. Dlatego oczekuje, ze polska władza wykonawca, bez względu z jakich ugrupowań politycznych się wywodzi przestrzegała te ustawę zasadniczą.
Gabinet Jarosława Kaczyńskiego miał nonszalancki stosunek do konstytucji, czasami można ulegać wrażeniu, że nie rozumie ani ej treści, ani ducha.
Jako obywatelka RP – oczekuje, że państwo i jego władze, będzie szanowało moją osobistą godność, moją osobistą wolność, moje osobiste prawa obywatelskie i człowiecze. Ze nie będzie mnie traktować jako bezimienną hołotę, czarna masę czy nielubiane małpy w czerwieni.
Nowemu rządowi w przeddzień wygłoszenia expose jego premiera – życzę przede wszystkim racjonalnego umiaru i mądrych kompromisów, opartych na wierności polskiej konstytucji.
Życzę mądrości, skromności i konsekwencji w działaniu.
Życzę też w pełni obywatelskiego społeczeństwa i dobrych z nim relacji.
Wszystkiego najlepszego!
***
Jasna Anielko – dziękuję.
Licznik bije, taka jego natura….
Listopad 22nd, 2007 at 14:49
Znowu odszedł wybitny, najwybitniejszy…
http://wiadomosci.wp.pl/wiadom.....caid=14dde
Mój Boże, a tak niedawno oglądałam to, co potrafi wykrzesać z tancerzy w Berlinie…
Pamiętam też niesamowity finał IX Symfonii Ludwiga van Beethovena w jego choreografii.
Kto teraz tak pięknie ruchem opowie o śmierci, miłości i innych wielkich pragnieniach człowieka?…
Listopad 22nd, 2007 at 14:58
Zofio
“śmierci, miłości i innych wielkich pragnieniach człowieka?”
Zofio chyba takiego, tego pierwszego, pragnienia nie masz?
Jesli tak, to alarm!!!
Listopad 22nd, 2007 at 15:02
Szanowna Zofio, Najmilszy Gospodarzu,
Przyjmijcie moje najlepsze zyczenia. Niech Wasza mlodosc ducha, otwartosc umyslu i swietne piora wznosza sie z czasem na nowe wyzyny. dark
.
Jesli chodzi o zyczenia dla rzadu to przyjme postawe roszczeniowa. Czyli zycze sobie, zeby rzad oprocz szacunku dla litery i ducha konstytucji, ktorej niedoskonalosci mozna przeciez wyprostowac legalnie, nie uciekajac sie do podstepnych i nieetycznych prob jej obalenia, ominiecia, czy zakwestionowania znaczenia, oprocz rozliczenia poprzedniej ekipy, okazywania umiaru i uczciwosci w kazdej sprawie, zajal sie reformowaniem gospodarki. Nadzieje spoleczne na bardziej syte i bezpieczne jutro zostaly rozbudzone. Nielatwo bedzie sprostac tym oczekiwaniom. Zycze konsekwencji i wytrwalosci.
Listopad 22nd, 2007 at 15:06
Warto wiedziec, bardzo, bardzo warto:
http://www.for.org.pl/pl/prezentacje-FOR
http://www.for.org.pl/
Listopad 22nd, 2007 at 15:09
i
http://www.for.org.pl/pl/raporty-FOR
Listopad 22nd, 2007 at 15:17
Chcial dobrze, mial takie checi. Wiec?
Na bruk…do piekla ;))
http://www.dziennik.pl/wydarze.....iobry.html
Listopad 22nd, 2007 at 15:56
Jasnaanielko, Stan, Bars, Lex, Dark side,
dziekuję za życzenia.
Listopad 22nd, 2007 at 16:16
Edwar,
mam świadomość śmierci, która jest nieodłącznym elementem życia. Im jestem starsza, tym się ona objawnia ta świadomość częściej.
***
Widziałam kilka baletów w choreograf Bejard’a, dwie czy trzy na scenie, resztę na filmach i telewizji, element śmierci był tam zawsze.
Jego inscenizacje zawsze zostawiały we mnie jakiś ślad – gest, układ, czy wręcz frazę baletową które kojarzą mi się z konkretnym zjawiskiem, ze śmiercią – także.
***
Wbrew pozorom – w życiu człowieka nadchodzi także czasami i taki moment, kiedy pragnie się śmierci, bo cierpienie jest już nie do wytrzymania. Kiedy nie ma się siły żyć.
Byłam świadkiem takich chwil u moich bliskich…
Śmierć przyjmowali z ulgą, odchodzili bez walki, bez protestów. Dobry Bóg dał im śmierć we śnie. Tak odeszła ze świata moja matka. Wiedziała, ze umiera, miała świadomość, że nie ma sił, by żyć. Miała 77 lat, 4 zawały za sobą, zawał nerki i kilkanaście dni wcześniej operację z powodu perforacji pęcherzyka żółciowego.
To było w dzień po moich urodzinach, dzisiaj mija od tego momentu dokładnie 25 lat…
Gdy mówiła mi, że to już koniec, że odchodzi, zażartowałam, by nie robłla tego w dniu moich urodzin. Powiedziała dobrze, umrę jutro.Ten dzień Ci daruje w prezencie. I umarła tak, jak zapowiedziała, nazajutrz, w czasie poobiedniej drzemki.
Listopad 22nd, 2007 at 16:50
Widocznie zrobiłem fopa bo złożyłem życzenia wszystkim solenizantom, choć Zofię mimochodem wyróżniłem. Jeśli Gospodarz dzieuje za życzenia wszystkim a nie mie, to poczuł się urażony albo nie zauważył. Więc jeszcze raz, ale tym razem osobno.
Panie Waldemarze, wszystkiego najlepszego i oby tych długości basenu nie było mniej a więcej.
Co do Pańskich życzeń dla rządu Tuska, to ja w zasadzie nie wiem co on miałby robić po tym, co mu pan z programu wykreślił (liniowy i jednomandatowe). W czymkolwiek innym program PO różnił się od programu PiS? Czy w jakimkolwiek głosowaniu, które skutkowało podejmowaniem przez PiS działań, które się panu nie podobały, PO było przeciw i czy gdzieś w jakiejś sprawie, w obronie Konstytucji czy Trybunału Konstytucyjnego było słychać ich protest? Ja nie pamiętam.
A gdyby tak życzyć Tuskowi wszystkiego co najgorsze, to może by go zmobilizowało, aby coś innego zrobić niż robił PiS? Jestem przekonany, że bez ciągłego deptania Donaldowi na odciski, to nie zrobi on nic, co ryzykowałaby utratę popularności i image partii centrowej (z odchyłem na mieszczańsko-konserwatywną prawicę). Jakość go od tego mieszczaństwa odciągnąć trzeba. Będzie go pewnie Pawlak ciągnął w stronę ludowości. Ludowcy będą walczyć o swoje a Donald będzie im ustępował. Będą też “roztropnie” powstrzymywac przed jakimkolwiek innym działaniem. Koniec końców rząd będzie trwał i dbał o image. Jeśli to przyczyni się do tego, że w kraju nie będzie afer i aferek na szczytach władzy, że władza nie będzie wyzywała społeczeństwa od zomowców, małp, ścierwojadów itp. to będzie znaczny postęp (Boże kochany! mówić o postępie w takim kontekście to koszmar, tu chodzi o wyciągnięcie spod “podedna”). Będę na pewno bardziej zadowolony niż byłem dotąd. Liczyc na więcej? Życzyć można, aby było więcej, ale liczyć, że to nastąpi… wątpię.
Listopad 22nd, 2007 at 16:52
Nie zwróciłem uwagi na krytykowaną przez Gospodarza wypowiedź Sikorskiego. To co teraz znalazłem to wypowiedź dla “Dziennika”:
Nie głosowałem za konstytucją, która wprowadza podział wewnątrz władzy wykonawczej, ale taką mamy i musimy z nią żyć.
Jeśli to o nią chodzi, to nie wydaje mi się aby przekroczył granice dobrego tonu.
Listopad 22nd, 2007 at 17:18
Oto problemy przed jakimi stoi PIS. Doradzam doczytac do konca.
Jeszcze zabawiej.
http://miasta.gazeta.pl/warsza.....94936.html
Listopad 22nd, 2007 at 17:21
Nie, nie daruje sobie cytatu z podanego poprzednio linka.
Niech nikt nie przegapi.
“Związek Żołnierzy AK chce teraz nazwy: “Pierwsza linia Warszawskiego Metra im. Polskiego Państwa Podziemnego”".
Listopad 22nd, 2007 at 17:23
Edwar
specjalistą od dzieci kwiatów jest Ludwik Dorn. We wszystkich wspomnieniach mówi się o nim jako o hippisie. Ja niedawno zdumiałem się, że czołowy RMPowiec Aram Rybicki na pczątku studiów też się ubierał jak hippis. U Zaremby w “Młodopolakach” o tym wspomina i zdradza, że uwielbiał Led Zeppelin.
Pisowcy tak obsmarowując hippisów kopali pod Drnem doły a dziś mu spokojnie dokopac mogą jeszcze bardziej.
Listopad 22nd, 2007 at 17:38
Leszku
Z moich lat, koniec 40 poczatek 50 itd w gore to: Kto nie byl hippis to teraz….
Trzeba dodac ze durny nie znaczy……..
Listopad 22nd, 2007 at 17:42
“Związek Żołnierzy AK chce teraz nazwy: “Pierwsza linia Warszawskiego Metra im. Polskiego Państwa Podziemnego””.
.
Jeszcze bardziej adekwatna byłaby nazwa: Warszawski System Kanalizacyjny im. Polskiego Państwa Podziemnego. To by przy okazji było nawiązanie do Powstania Warszawskiego, a na skrzyżowaniach burzowców można by uroczyście wmurować tablice pamiątkowe.
Listopad 22nd, 2007 at 17:53
Wszystkiego najlepszego Wszystkim Świętującym!
Panie Waldemarze!
Otóż po raz pierwszy od dawna nie podoba mi się Pana wpis. I nie ze względu na treść, tylko ze względu na kolejność. Przez całe życie walczę, aby historia i jej rozliczanie nie przeważała nad przyszłością. A u Pana w notce na pierwszym miejscu jest rozliczenie PiSu. Nie, Panie Waldemarze, na pierwszym miejscu jest to, co może zrobić dla Polski jako Premier, aby zrealizować swoją obietnicę, którą powszechnie i publicznie ogłosił.
Listopad 22nd, 2007 at 18:41
Leszku
Na wspomnienia mi sie zebralo i zaczalem sie zastanawiac co mi z hippisowania zostalo.
Troche zostalo, a jedna spawa musze sie podzielic.
Ilekroc bedac w Kraju natrafiam na swietujaca cos grupe nieznanych mi rowiesnikow ubranych w przyciasne garnitury i duszacych sie w krawatach, ktorzy po wodce i piwie zaczynaja spiewac:
” Nie zna zycia kto nie sluzyl w marynarce”
Wiem. To tajniacy z tamtych czasow.
Stereotypy, oj stereotypy.
Listopad 22nd, 2007 at 18:57
Leszku, oczywiście bardzo dziekuje za zyczenia. Móglbym wiecej, ale wystarczy mi ten kilometr.
Torlin,
dzieki za zyczenia. Problem rozliczenia jest na drugim miejscu wpisu. To nie jest historia, to teraźniejszość. A o spełnianiu obietnic będzie sie mówiło na prawo i na lewo. Nie widziałem powodu, żeby o tym pisać, co nie znaczy, że to nie istnieje. Sądzę, że Tusk wie o tym doskonale i nie muszę mu przypominać, jesli w ogóle cokolwiek z tego blogu do niego trafia.
Listopad 22nd, 2007 at 19:08
http://www.gazetawyborcza.pl/1.....94744.html
Torlin, nie cieszysz sie?
Listopad 22nd, 2007 at 19:18
Panie Waldemarze!
Racja, na drugim, ale w gruncie rzeczy też rzecz dotycząca walki z PiSem (vide Sikorski). A ja na pierwszym miejscu postawiłbym to, co przedstawił Edwar w swoim linku. Strasznie Ci jestem za to wdzięczny, bo siedzę zakopany i nie czytam gazet. I województwo jako poligon znakomite. O to mi chodzi Panie Waldemarze – przede wszystkim naprawa państwa, nie oglądając się (póki co!) na spadające słupki poparcia. Na to przyjdzie później czas. Póki co reforma państwa i dalsza jego demokratyzacja.
A rozliczenia w tle, jakby od niechcenia. Będą bardziej bolesne.
Listopad 22nd, 2007 at 19:23
Torlin,
ja nie uważam, żeby państwo polskie potrzebowalo jakichs straszliwych napraw i ogromnych reform. Uważam, że powinni dbac o słupki a poprawki w konstrukcji państwa i w gospodarce rozłożyć na te cztery lata i robic bez wstrząsów, bez szoków, mozliwie łagodnie. Po 18 latach reform czas na poprawki, a nie na kolejne reformy.
Listopad 22nd, 2007 at 19:45
Panie Waldemarze z calym szacunkiem dla panskiej opinii musze poprzec Torlina. Jest kilka obszarow, ktore az prosza sie o reforme. Mam na mysli sluzbe zdrowia, wprowadzenie spojnego pakietu ustaw dla przedsiebiorcow ulatwiajacego zalozenie i prowadzenie firmy, jak rowniez dochodzenie praw przed sadem przez przedsiebiorce, bo w tej chwili firmy bankrutuja dlugo przed zakonczeniem postepowania. Poza tym problem krusu. To nie sa sprawy drobne, ktore mozna zalatwic zmiana w ustawie. Wedlug mnie potrzebne sa zmiany rewolucyjne, ktore z pewnoscia przeloza sie na nizsze poparcie dla partii rzadzacej.
Listopad 22nd, 2007 at 19:56
Panie Waldemarze!
Potrzebne. I to spore reformy (już nic nie napiszę o reformie finansów) Przede wszystkim powrót do wolności gospodarowania, ulżenie pracodawcom w dziesiątkach papierów, ciągłego zmieniania prawa (nawet taki drobiazg jak brak tekstów jednolitych), ułatwienia proceduralne. Służba zdrowia (do naprawy, a nie do reformy). Sądownictwo, niewydolne, nieefektywne i – co najważniejsze – niesprawiedliwe. W tym wszystkim mieszczą się komornicy. O samorządzie terytorialnym już pisałem. Do poprawki edukacja i ubezpieczenia. Oj, jest tego sporo. I to jest najważniejsze.
Drogi panie Waldemarze!
Toż ja napisałem “przede wszystkim naprawa państwa”, a Pan, że ‘”straszliwych napraw i ogromnych reform”. Przyzna Pan, że to nie jest to samo. Ja mówię o naprawie państwa. Tylko. O poprawieniu takich rzeczy, na które ma się teraz bezwarunkowe poparcie społeczeństwa (i Holland w tym dopomogła). Poprawiać, co można teraz, bo ta idylla się wkrótce skończy. I to jest – moim zdaniem – najważniejsze.
Listopad 22nd, 2007 at 20:01
Żadnych rewolucji!
To w ogole powinna byc dewiza tej koalicji, żadnych, dość rewolucji. Spokojna systematyczna praca poprawiająca to co jest do poprawienia i co mozna poprawić bez rozwalania koalicji.
Listopad 22nd, 2007 at 20:27
Plan Rapackiego:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....97994.html
Listopad 22nd, 2007 at 21:36
Serdeczne życzenia wszystkim Solenizantom.
Gospodarzu a ustawa o planach zagospodarowania przestrzennego !!! – to tylko jeden z przykładów – stniejacy przepis to totalny gniot nie wiadomo czemu tolerowany od tylu lat.
Prawo decydujące o przyszłości społeczności lokalnych z uwagi na idiotyczne przepisy opracowane dla bardzo małych obszarów. (plany istnieją dla kilkanastu procent powierzchni to znaczy, że na reszcie obowiązuje “bezprawie” czyli ręczne strowanie decyzjami lokalizacyjnymi)
Oczywiście zgadzam sie – “żadnych rewolucji” – ale przyspieszona ewolucja przydała by sie w bardzo wielu obszarach. Ostatnia sześciolatka przypomina fotograficzny model zapijania wódki piwem, czyli SLD-wywoływacz, PIS-utrwalacz.
Listopad 22nd, 2007 at 21:43
Zofio i Panie Waldemarze gratuluje wam młodego jeszcze wieku i oczekuje, że będziecie dalej młodzi. Absolutnie zgadzam się, iż respekt i szacunek dla Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, to podstawowa zasada działania rządu i sejmu. A jeśli tak to jednak dużo jest do zrobienia. Nasze wolności, nasze prawa, nasze poczucie bezpieczeństwa od strony władzy nie tylko za kadencji Jarosława Kaczyńskiego były kulawą kaczuszką priorytetu władzy, ale i wcześniej. Nie wiem czy, aż rewolucji trzeba, aby to odmienić, no ale w każdym razie zupełnej zmiany mentalności nie tylko rządu, ale w ogóle elit społecznych, a nawet każdego obywatela RP. Wiem, że to się jednak nie stanie, ani w tej ani w następnej kadencji. Stan mało zadowalający będzie trwał, ale nam będzie się jednak żyło lepiej pod względem materialnym. Jednak jest nadzieja, bowiem jak napisał Adam Mickiewicz: “Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”. W dramacie dziadów “gorąca lawa” to był entuzjazm polskich demokratów, Młodzieży wileńskiej, która wyrastała w atmosferze filomackiej solidarności, koleżeństwa i przyjaźni. Gorąca Lawa to także Demokraci z Salonu warszawskiego – ludzie stojący przy drzwiach. Zastygła skorupa: są to ludzie przedstawieni w Salonie warszawskim; wysocy urzędnicy i wielcy literaci, damy z towarzystwa, generałowie, oficerowie. Mutatis mutandis historia ta przeniosła się o ponad półtora wieku do przodu. Potrzeba znowu entuzjazmu młodzieńczego, potrzeba młodości, aby ruszyć tą skorupę, stąd moje życzenia – pozostańcie młodzi, do końca i niech koniec za szybko nie nadchodzi.
Listopad 22nd, 2007 at 22:06
Glos
Nad ranem, 22 stycznia 1863 roku przysnil sie Piotrowi Wysockiemu lat 66 (uwaga co to za liczba) mlodzieniec 31 letni, czyli nieco starszy niz byl wtedy kiedy ostatni raz sie spotkali.
Mlodosc byla by najpieknieszym okresem w zyciu czlowieka gdyby nie to ze nieodlacznie towarzyszy jej glupota – powiedzial Mochnacki.
Tego dnia Piotr nie wstal z lozka.
Listopad 22nd, 2007 at 22:23
Edwardzie,
Jeśli chcesz dla siebie apoteozy starości to polecam tobie sztukę “Szalbierz” György Spiró. Nie jest to jednak sztuka o Wojciechu Bogusławskim, o który mówi się, iż był geniuszem i kabotynem, żywą legendą polskiej sceny i starym, zmęczonym życiem człowiekiem. W sztuce tej Bogusławski, któremu w stolicy wiedzie się nie lepiej, zgadza się wystąpić na prowincji, domagając się jednak wysokiego honorarium – “za sztukę trzeba płacić, ja z tego żyję”. W “Szalbierzu” nieustannie przechodzi się od postaci Bogusławskiego do roli Tartuffe’a i na odwrót. Sztuka ta także to przyczynek do analizy odwiecznych powiązań między teatrem a dworem, sztuką a polityką. Rzecz o mechanizmach władzy totalitarnej, nie tylko gnębiącej, ale i obłaskawiającej artystów, i o wilczych prawach, jakie panują w “świątyni sztuki”, którym ulegają nawet najwięksi. Sprytny szalbierz rozgrywa finał po swojemu, apoteozę caratu zmieniając w polityczną prowokację. Sztuka zyskuje wymowę patriotyczną, publiczność jest zachwycona. Gubernator opuszcza teatr. Dyrektor i aktorzy z obawą myślą o przyszłości tej jedynej ostoi polskości w mieście. Bogusławski w pośpiechu wyjeżdża z Wilna. Edwardzie, wiem że nie jesteś kabotynem, ale wiem, że nie poniesiesz także brzemienia geniuszu starości, więc i tobie jednak życzę, abyś pozostał młodym. Jeśli jednak chciałbyś uprzeć się by być starym na starość i w swoim mniemaniu także mądrym na starość, a masz nadzieję coś w tym kierunku jeszcze robić, to raczej czytaj Szekspira. Polecam szczególnie twojej uwadze Króla Leara.
Listopad 22nd, 2007 at 22:54
Cytatliwy jestes dzis Glosie. Wybacz, ale wzialem serio wyrazna ( po blizszym wczytaniu) kpine, ktora zawarles w streszczeniu Dziadow,
ironicznie uwypuklajac ogien ukryty w Skorupie.
Zreczne to, jakie bogactwo odwolan i aluzji. Ta Skorupa to prosto z Kabaly Lurianskiej.
Lud jako lawa nie ostyga i elity – duzy gliniany garnek. Twarda Glina. I Izabela, nie lalunia, lecz Izabela Scorupko.
Wizja premarksistowska, ba predmowska, bo jeszcze Dmowski foremki dla lawy nie zmajstrowal – tego prawidla dla odlewu.
Suma sumarum, nasza rodzima socjologia mistyczna.
Listopad 22nd, 2007 at 22:59
Ale, ale ,Dorn jako drugi Swiatlo?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....98824.html
Listopad 22nd, 2007 at 23:03
Dobranoc Jubilaci i wszyscy inni.
Listopad 22nd, 2007 at 23:23
Edwardzie,
Inkantacja. Zacznij na głos czytać wpisy główne gospodarza blogu. A zorientujesz się, że tam jest zawartych wiele różnych inspiracji. Sądzę, że wiele różnych osobowości dość ciekawych językowo, miały wpływ na gospodarza blogu. Mistycyzm zaś, no cóż, to bezpośrednie – wymówione – doznanie czegoś bardzo prostego i oczywistego. A Ja jestem głównie słuchający mowy.
Listopad 23rd, 2007 at 00:27
IMPERIUM UMYSŁÓW Noc przed ekspose nowego premiera Tuska AD 2007 http://gardensoulofsoulgarden......index.html
,
Serdeczne życzenia urodzinowe dla pana Waldemara Kuczyńskiego, gospodarza w blogu. 120 (max 254) lat w zdrowiu i z demokratycznym charakterem – aż do śmierci!
Listopad 23rd, 2007 at 00:31
Waldemar Kuczyński
Panie Ministrze, Pan najwyraźniej myli konstytucję z prawem naturalnym. Prosiłbym o nie fetyszyzowanie konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. Do tej pory jako państwo suwerenne mieliśmy 4 konstytucje, łącznie z ostatnią, ale nigdzie nie jest powiedziane, że ona jest w ogóle ostatnią. Historia się nie kończy. Konstytucja jest prawem stanowionym więc można planowac, nawoływać i zmierzać do stworzenia wiekszości konstytucyjnej w celu jej zmiany na drodze przewidzianej prawem. Konstytucja opisuje pewien porządek na który w danym momencie godzą się obywtele. W tym przypadku opisuje i sankcjnuje porządek z okresu przejściowego między komunizmem a państwem całkowicie suwerennym. Prosiłbym zatem aby pan zmienil ton i nie pisywał w stylu: “Kto podniesie rekę na konstytuycję temu tę rekę itd. …”. Już ubecy bywali bardziej liberalni. Jeden z moich znajomych opowiadał, że w latach 80. podczas jakiejś indagacji ubek zapytal go o stosunek do panującego porządku. W odpowiedzi stwierdził, że jest za konstytucją PRL, ale pod warunkiem, że się ją szybko zmieni, co ubek przyjął ze zrozumieniem. :) Z przykrością stwierdzam, że ów ubek był chyba bardziej liberalny od Pana, Panie Ministrze.
Listopad 23rd, 2007 at 00:35
soulgarden
A co, ty od macochy? Napisz kiedy obchodzisz urodziny, złożymy ci na blogu życzenia przy najbliższej okazji. Może nawet imieninowe, jeśłi napiszesz jak masz na imię, bo chyba nie Soulgarden. :)
Listopad 23rd, 2007 at 01:33
Mawar, legitymujesz mnie szczeniaku? W każdej chwili mogę wycofać życzenia jeśli okażesz podpis gospodarza Bernarda. A dopuki nie masz czemu chcesz moich danych?
Listopad 23rd, 2007 at 03:11
Maciej Rybiński, Frankofon to określenie dziwne jak na pierwszy tekst po pierwszym imiennym odzewie. Są określenia, które przez to, że również szczególnie mogą być źle odebrane to rzutują na siebie same i cały tekst. Nazywam takie elementy – znaczenia sterownikami ogólnymi. Ta kategoria umożliwia mi stwierdzenie obiektywne zamiaru negatywnego (zakładając, że ktoś pisze celowo, bo któryś raz). Za jednym tekstem się pan nieźe postarał i ja już nie potrzebuję więcej informacji. W zasadzie odpowiedzenie na tekst o nakręcaniu tekstem o nakręcaniu jest już w zw z tym drobiazgiem, ale stwierdzam i ten fakt. Wystarczy mi to w zupełności. :)
Listopad 23rd, 2007 at 08:15
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....99009.html
Kniaz Andrzej Michajłowicz Kurbski kontra Iwan Grozny?
Trocki kontra Stalin?
Nie, to farsa.
Listopad 23rd, 2007 at 09:27
http://freeyourmind.salon24.pl.....index.html
Listopad 23rd, 2007 at 10:53
“Cynicznego konformizmu III RP i cynicznego radykalizmu IV RP.”- powiedzial premier.
III RP jest zapisana w Konstytucji !!! Ale poczekajkmy, posluchajmy….
Listopad 23rd, 2007 at 10:58
“utrzymanie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego, także przez działanie Narodowego Banku Polskiego.” -premier powiedzial
Co ma premier do NBP, albo lepiej co premier ma na mysli?
Listopad 23rd, 2007 at 12:10
Mawarze!
Kręcisz się sam wokół własnej osi. Konstytucja jest prawem i musi być przestrzegana. Jak będzie inna, to się będzie innej przestrzegać. Nie można namawiać do nieprzestrzegania Konstytucji, bo nam się nie podoba. Ale to jest Wasz sposób rozumowania. Jak pewien pułkownik szpiegował na rzecz Amerykanów w 1981 roku, to było dobrze, jak teraz ktoś szpieguje, to źle. Kali w czystej postaci.
A co do prawa naturalnego. Jeżeli źródłem tego prawa – Twoim zdaniem – jest natura – to zgoda. Jeżeli Bóg – to tej zgody z mojej strony nie ma.
Listopad 23rd, 2007 at 12:29
Widzi pan Kuczyński tego karzełka w najniższych ławach PIS wciśniętego w siedzonko i zaspanego? To pański ulubieniec – niedawny Kaczungarow. Jest dość spokojny, ale nic go nie wzrusza. Nie zwracajmy zresztą na niego uwagi bo Donald Tusk mówi, a mówi całkiem normalnie, uczciwie i bardzo umiarkowanie do słuchu pewnym grupom. A teraz jeszcze cicho trochę, bo nie wiadomo jak całokształt.
Listopad 23rd, 2007 at 12:45
Czytajac streszczenia, wiecej powaznieszych kiksow (kiksow dla mnie) nie pochwycilem. “Planujemy zrobic to co mozliwe, zrobymy to co sie da zrobic” mozna podsumowac.
No i dobrze.
Oczekuje z perwersyjna ciekawoscia jak sie J.K. odkąsi.
Ale to na razie bedzie jak Burka (piesek) szczekanie na kolednikow.
Listopad 23rd, 2007 at 12:55
“Lech Kaczyński wziął udział w odsłonięciu pomnika Prometeusza w Tbilisi”
Czy jest to pomnik “tego” Prometeusza?
Czy pomnik Ruchu Prometejskiego?
Obu sie nalezy.
Listopad 23rd, 2007 at 13:00
Jak na trzy godziny to: zmiana, lepiej, więcej, wreszcie, dobrze, pomóc, właśnie w Polsce, promocja, naprawdę można – zajmują zbyt dużo miejsca na odkonkretnianie tego co za nimi.
Listopad 23rd, 2007 at 13:05
i wykraczyłem!
Listopad 23rd, 2007 at 13:15
No pora konczyc panie premierze chyba zes pan Gomulka lub Gomółka w nie opucji pan ani jednego Psalmu.
Listopad 23rd, 2007 at 13:25
9:11 – 12:16. Dziś już wiadomo: Expose zostało zakończone. Trudno dziś wiedzieć czy premier chciał powiedzieć coś delikatniej czy ma rzeczywiście gdzieś Rzeczepospolitą. Dobry nerw prof Rycharda. Ale trzeba też przypomnieć, że zaczęło się na samym początku mało wiarygodnym powtórzeniem kiksu “Polacy zadecydowali”. No lanie kurtuazji i zaangażowanie przyjęłem z uznaniem. Ale nie mając w poszanowaniu PIS nie wolno mówić Polacy wybrali. 40 % wybrało, 30 % dokładnie nie. I to chyba najważniejszy feler – dość mały jak na wysoką kulturę wystąpienia.
Listopad 23rd, 2007 at 13:42
Świetny początek by był gdyby było powiedziane: boleję nad 30 % co nie wybrali. Ja to piszę jako ktoś kto być może również boleje. Tusk im bardziej nudził tym mniej sztuczności było, ale muszę przyznać, że dwie ostatnie godziny możnaby było powiedzieć w niewiele ponad godzinę. Jednak na trzy godziny ciut za mało konkretów – ciut za mało odwagi. Wysoki profil ogólnohumanistyczny, ale drażni to unikanie zobowiązań. Jeśli mówiliśmy o miłości, zaufaniu, wartościach po to by uniknąć konkretów – to źle. Ale jeśli te konkrety się pojawią niedługo to należało będzie uznać ekspose za bardzo dobre.
Listopad 23rd, 2007 at 13:46
XI Konwent Wielkiego Wschodu Polski zebrany w dniu 16 listopada 2007 r. wybrał na stanowisko Wielkiego Mistrza Brata Waldemara Gniadka.
http://wolnomularstwo.pl/index.....;Itemid=40
Biedne Rodziny Radia Maryja: Jak taka biografie ugrysc?
Listopad 23rd, 2007 at 14:02
To czego nie powiedział, a co ja już dziś uznaję za święte słowa “Nie otoczę się zomowcami w walce o lustrację – upupiłbym w tenże sposób ideę, którą nie mam prawa się bawić”. Ciekawe, że nie powiedział dosłownie o lustracji. Odwróćmy się do morza! Autostrady, waluta, niepełnosprawni, koniec spektakularyzacji działań represyjnych, koniec upolitycznienia telewizji i słóżb, które zbadamy w komisjach, proszę o porozumienie w sprawach międzynarodowych, obetniemy nadmiar przywilejów, prywatyzacja cudowną metodą na wzrost i ucieczkę od korupcji, oparcie na Wałęsie i Bartoszewskim, mam dwójkę dzieci, ileś boisk w każdej gminie, dobre sygnały z Moskwy, z Iraku na pewno w rok, doinwestowanie 6 województw, budżetówka na godny żołd, nie grać konfliktami, nie będzie numerkowania RP, najjaśniejsza (nawiązanie do częstochowskiej), wiersze jako romantyzm i tradycja, duch Solidarności 80 jako wzorzec niezbywalny – podkreślenie rodowodu. To chyba najważniejsze?
Listopad 23rd, 2007 at 14:06
Edwar,
gdyby bracia Kaczyńscy i ich PiS nie rozwalili nam struktur państwa, Tusk miałby o wiele krótsze przemówienie. Bo było to, co jak widać mało kto raczył dostrzec – skrupulatne wyliczenie co porzednicy napsuli – i pokazanie publiczne – ile trzeba teraz sprzątać i naprawiać.
Tusk w expose, nie tylko pokazał to, co napsute, ale pokazał czym i dlaczego popsuto, oraz wykazał na tyle ile to molłiwe – sposoby naprawy.
Główne cele jakie sobie wyznaczyli koalicjanci – także zostały pokazane.
Opozycja dostała też wcale ładny materiał do rozliczania za jakiś czas gabinetu Tuska z pracy naprawczej państwa, jaką sobie nakreślił.
***
W sumie – dobre wystąpienie, choć dla niektórych zbyt długie.
Ale zawsze są tacy, którym trudno jest się skupić i słuchać ze zrozumieniem, co drugi człowiek ma do powiedzenia.
Jak się łapie jednym uchem a drugim wypuszcza – potem są trudności. Nie nadąża się za tokiem wypowiedzi. Ce la vie…
Dziennikarze i politycy nauczyli się w ostatnich latach reagować na sztampę propagandowa, na te hasła i slogany, okraszone impertynencjami.
Odwykli od słuchania ze skupieniem. Przy słuchaniu Tuska trzeba myśleć, a nie wyłapywać impertynencje i epitety pod adresem przeciwnika politycznego, by napisać news’a.
Ciężkie czasy nastały dla żurnalistyki…
Ale pocieszam – mylłenienie boli.
Listopad 23rd, 2007 at 14:23
Zofio
“Za duzo” bywa kontrproduktywne. Dostalo sie III RP: “Cynicznego konformizmu III RP i cynicznego radykalizmu IV RP”.
Tak wiec nie tylko jego zdaniem KaKa winni.
Jesli wystapienie Tuska bylo tylko krytyka (nie wprost) tego co zrobili KaKa bylo by powieleniem wiekopomnych wystapien tow. Wieslawa ktory nieraz 4 i 5 godzin mial za zle sanacji, wrogom i szkodnikom. Tak chyba nie bylo. Czytalem relacje nie sluchajac i podsumowalem tak:
http://kuczyn.com/2007/11/22/m.....ment-40317
Listopad 23rd, 2007 at 14:26
Miałem trochę zajęć dzisiaj od rana, więc całości expose Premiera Tuska nie wysłuchałem. Włączyłem tv na część, kiedy mówił o zwalczaniu korupcji.
Pierwsze wrażenia moje z tej części, którą słyszałem
( oglądałem w Superstacji): Tuski nie powiedział niczego czego nie powiedziałby J. Kaczyński. Zatem czyżby najlepiej skomentował expose w tejże Superstacji polityk PiS z Gdańska ( nazwisko mi umknęło ), który stwierdził, że rząd Tuska to rząd kontynuacji PiS. A ten pan wysłuchał całości wystąpienia Premiera.
Mnie uderzyło, że stawiając jako jeden z priorytetów swego rządu walkę z korupcją (słusznie) Tusk ani słowem nie zająknął sie jak to chce robić. Stwierdzenie, że jego rząd będzie usuwał korupcjogenne przyczyny to takie sobie opowiadanie, bo żadnych konkretów nie podał.
W szczególności nie zająknął się słowem o rozliczeniu CBA. Komentujący exspose red. Ziomecki wraz z prowadzącymi dziennikarzami Superstacji zwrócili uwagę na zupełne wyciszenia sprawy komisji śledczych, co może znaczyć, że PO i Tuski nie zamierzają rozliczyć Ziobry, Kamińskiego i generalnie rządu Kaczyńskiego z przejawów łamania praworządności i wykorzystywania instytucji państwa do załatwiania interesów partyjnych..
W sprawach międzynarodowych potwierdziło się całkowite odpuszczenie Karty Praw Podstawowych (dostał za to oklaski od PiS – znamienne). Uważam to za kapitulację wobec szantażu PiS odmowy ratyfikacji nowej umowy europejskiej, – kapitulacji, której nie rozumiem, bo nawet gdyby Prezydent ratyfikacji umowy z Kartą odmówił, to całe odium polityczne i propagandowe tego faktu spadłoby na Prezydenta ( kontekst reelekcji) i PiS. Można byłoby to politycznie, wizerunkowo i medialnie wygrać.Tak na marginesie: Francja i Holandia “uwaliły” Konstytucję Europejską. Czy spotkały je z tego powodu jakieś reperkusje ?).
Apel do Prezydenta o współpracę w sprawach polityki zagranicznej zabrzmiał niczym wiernopoddańczy adres.
Nie wiem co i o czym mówił Tusk wcześniej przez jakieś 2 i pół godziny wcześniej – bo nie słyszałem. Odnosząc się do opinii i recenzji dziennikarzy w Superstacji: mówił długo, ogólnikami i o wszystkim. Chyba zabrakło tylko pupy przysłowiowej Maryny.
Ciemno to widzę.
Listopad 23rd, 2007 at 14:31
Integracja autostradami i rozpoczęcie prac nad szybką koleją, szerokopasmowy internet, wsparcie nauki, budownictwo poza obowiązkiem państwa. Wywiad po expose godny szacunku. Warto podejść partnersko do osoby Donalda Tuska.
PS Wiedziałem, że jakaś Zofionen będzie się wymądrzać, ale ciekawi przychylność takich osób wobec Tuska.
Listopad 23rd, 2007 at 14:41
By ujac krotko u wezlowato:
Wyrazam lekki niepokoj, ale tylko lekki.
Czlowiek ktory ulega nieodpartej checi powiedzenia wszystkiego czesto ma trudnosci jako szef z “delegowaniem” spraw do zrobienia.
Nie znam Tuska, nie wiem jakim jest szefem. Oceniam tylko ten jednorazowy objaw.
Listopad 23rd, 2007 at 14:49
Zofio
komentujesz słowa Tuska a on przecież mówił jedynie o Polakach, a nie o Polkach. Nie wiem więc czy Polki mają kompetencje do komentowania słów premiera.
Listopad 23rd, 2007 at 14:58
KUCHNIA POLSKA
Witaj Tusku, z nami kwita, jesteś lepszy niż bandyta.
Listopad 23rd, 2007 at 15:09
Bush i Solana zrobili dobry wybór personalny prosząc o mediacje Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. Nasz prezydent ma dośwadczenie w tych sprawach, bo polski kryzys polityczny rozwiązał jednym pociągnięciem pióra, wydając zarządzenie o wyborach parlamentarnych, których rezultatem było wymiecenie z urzędu premiera jego brata.
P.S.
We wpisie zamieszczonym wyżej powinno być “jesteś cwańszy” zamiast “lepszy”
Listopad 23rd, 2007 at 15:31
Mnie się przydługie expose premiera Donalda Tuska podobało. Uważam, iż to jedno z najlepszych expose, jakie było wygłaszane w polskim sejmie. Wygląda ono jak rezultat pracy zespołowej, dobrze przedstawionej przez głównego projekt managera. Nie wiem dlaczego z taką krytyką na tym blogu spotyka się wypominanie błędów rządzącym w III RP. Przecież błądzić to rzecz ludzka. III RP jest przedmiotem bezkompromisowej krytyki wielu środowisk, nie tylko związanych z PiS.
o III RP np. pisze Ryszard Bugaj tak:
“LiD jest politycznym szwindlem. Pod rzekomo ideowym szyldem skupili po prostu elity III RP, które ponoszą odpowiedzialność (choć mają i ważne zasługi) za ukształtowanie oligarchicznego porządku w państwie. Szczęśliwie, mimo wielu błędów PiS, LiD boleśnie przegrał wybory. Prawdziwą zaś klęskę ponieśli ludzie PD. Mimo uwłaczających godności zachowań ich reprezentacji właściwie nie ma w parlamencie. I właśnie ta klęska jest pewnie impulsem skłaniającym PD do poszukiwania możliwości odróżnienia się od partnerów w LiD”.
http://www.dziennik.pl/opinie/.....wonym.html
Należy także przypomnieć, że Konstytucja RP funkcjonuje dopiero od kwietnia 1997 r. Wcześniej źródła prawa konstytucyjnego były podzielone pomiędzy różne akty prawne. Tak więc III RP nie równa się konstytucja i przestrzeganie zasad konstytucyjnych. Rzecz przedstawia się inaczej PiS frontalnie zaatakował podstawowe zasady ustrojowe wyrażone w Konstytucji RP, w szczególności zasadę trójpodziału władzy. W rezultacie poważnie zagroził wolnościom konstytucyjnym. Do tych praktyk powrotu, absolutnie być nie może! I doprawdy trzeba być uprzedzony do PO, aby takie treści dostrzegać w zachowaniu się polityków PO, a zwłaszcza obecnego premiera.
Listopad 23rd, 2007 at 15:32
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....00452.html
Polityczna odpowiedzialnosc za to ponosi ?????.
Listopad 23rd, 2007 at 15:45
Glosie
Oswiec mnie czego i komu Bugaj nie mial za zle?
Prawdopodobnie czulby sie zadowolonym gdyby PRL przedsiebiorstwa przeksztalcily sie w kolchozy czy falanstery
zarzadzane przez zaloge.
W rozpaczy watrobiarza poparl L.K. na prezydenta – bo.. socjalny.
Co prawda wnet tego pozalowal, nie mniej jest to dowod jak czesto sie myli.
Listopad 23rd, 2007 at 15:52
Ja R. Bugaja nie popieram, ale za to LiD też nie. Apoteozy III RP, też nie można się po mnie spodziewać. Sining off głos zwykły.
Listopad 23rd, 2007 at 16:16
[...] Muzykofilia wrote an interesting post today!.Here’s a quick excerpt [...]
Listopad 23rd, 2007 at 16:25
czemu blokujesz kato-wicki pedziuchu-fredziuchu, co? Chciałbyś coś morderusiu?
Listopad 23rd, 2007 at 17:10
Glosie
Chce ci tylko przypomniec ze:
http://kuczyn.com/2007/11/22/m.....ment-40317
Czyli jestem ogolnie za. Ja nie jestem maksymalista,
ale bylbym gleboko zaniepokojony gdyby premier i ekspoze podobalo mi sie bez zastrzezen. To by bylo chore.
Listopad 23rd, 2007 at 18:59
Expose mi się podobało. Spokojne, nieagresywne, rzeczowe. Bez niepotrzebnych obiecanek (chociaż te stadiony, to jak 100 szkół na 100-lecie), ale może dobrze wiedział, co mówi. Byłoby pięknie.
Podoba mi się zakończenie gry w numerki określające rzeczpospolitą. Nie ufam numerologii i bardzo mnie to raziło. Najjaśniejsza mi się podoba. Oby była nam przyjazna i “słuchała nas uchem, nie brzuchem”.
;
To, co zaprezentował J.K. nie dziwi. Jak zwykle mówił z głowy i jak zwykle wygrażał przeciwnikowi. Przed chwilą podsumował go – genialnie – poseł Niesiołowski, przytaczając /nie zapamiętałam czyje/ słowa; niech ktoś, kto przegrał nie udziela rad wygrywającemu.
Szczególnie nieuprawnione było “wywoływanie do tablicy” ministrów nowego rządu, których kwalifikacje J.K. podważał. Jeśli wspomnieć jego wcześniejsze nominacje, to można tylko wzruszyć ramionami.
;
Co najbardziej zapamiętam z tej debaty?
Minę – uśmiech sfinksa – Waldemara Pawlaka!!!
Listopad 23rd, 2007 at 19:00
Ale błąd! Oczywiście 1000 szkół na 1000-lecie!!!
Listopad 23rd, 2007 at 19:04
Wysłuchałem kontr-expose J. Kaczyńskiego. Takie jakieś “sofisticated”, efekciarskie (ale wcale nie efektowne w formie i w treści ). Te: petryfikacje, defamacje i semiotyki… Wyglądało to tak jakby ktoś chcąc “zabłysnąć” przepisał to i owo ze słownika wyrazów obcych lub z encyklopedii. Treści w tym nie było, a już personalne wycieczki co do składu rządu poniżej…
Olejniczak: populizm w czystej postaci. W graniu na tzw. instynktach chyba pobił Kaczyńskiego.
Wystąpienia przedstawiciela PSL nie słuchałem. To już było ponad moje możliwości wytrzymania zalewu pustosłowia
Wolałem posłuchać nagrań Jacka Teagardena ( nie mylić z naszym Soulgardenem) z przełomu lat 20-30 tych.
PS. Śledziennik ze mnie, co ???
Listopad 23rd, 2007 at 19:27
Czy to już przekroczenie granic śmieszności?
http://www.dziennik.pl/polityk.....e86033.ece
Listopad 23rd, 2007 at 19:31
Jasna Anielko,
przecież ludziom z PiS wszystko kojarzy się z PRL. Oni nadal tam tkwią i nie zauważyli, że czas PRL dawno minął.
Listopad 23rd, 2007 at 19:43
głosie,
wstydził byś się za tą wysoką oceną merytoryczną i retoryczną sejmowego expose Premiera. Gdybyś posłuchał wspaniałego wystąpiemia Tony Blaira w Parlamencie Europejskim na zakończenie prezydencji angielskiej, to byś nie mógł ochłonąć, jak ja, z estetycznych walorów arcymistrzostwa anglosaskiej sztuki krasomówczej.
Przecież Tusk nie ma prawie żadnej osobowośći, a poza tym ta jego wymowa. Fe!
Listopad 23rd, 2007 at 20:43
Stan,
Może i Donald Tusk nie ma takiej osobowości jak Tony Blair, tym nie mniej dzisiaj w trakcie wygłaszania expose pokusił się o dialogo-monolog ze społeczeństwem. Stwierdził kilka razy, że nie ustąpi silniejszym i lepiej zorganizowanym, a będzie starał się realizować potrzeby słabszych i niezdolnych do skandowania obraźliwych haseł w demonstracjach i strajkach. Myślę, że konfrontacja, próba sił z dużymi grupami pracowniczymi jest nieunikniona i nastąpi już wkrótce. Gdyby rząd się nie ugiął, ale podjął dialog z protestującymi, w trakcie którego znaleziono by racjonalne rozwiązanie problemów płacowych, nie polegające na prostym zwiększaniu świadczeń wypłacanych z budżetu, przy zachowaniu status quo, organizacji danego zawodu, branży lub środowiska, to to byłoby samo w sobie czymś wielkim na naszej scenie politycznej. Oto, byłby pierwszy taki rząd nie ustępujący natychmiast pod presją demonstracji i strajków, lecz wykorzystujący je do podjęcia reform, zmieniających zastany i niezadowalający stan rzeczy. Jeśli chodzi zaś o tych których najlepiej słyszałem, to mnie osobiście podobały się wystąpienia Billa Clintona. Lubię takie formy pogawędek, w które wplatywane są wielkie humanistyczne tematy i trzeźwe refleksje na temat kondycji człowieka i społeczeństwa. I bynajmniej nie mam na myśli tłumaczenia się z romansu z Moniki Lewiński, aczkolwiek i w tym względzie Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej pokazał, że jest doświadczonym politykiem, uprawiając seks w politycznie i publicznie ostrożnych i przez to wytłumaczalnych formach.
Listopad 23rd, 2007 at 21:04
Stan,
Paweł II to był dopiero mówca! Nadziwić się nie mogę, że nie znalazł jak dotąd godnych siebie oratorów. Oto próbka jego “mówionego” geniuszu, w którym wyraźnie pobrzmiewa dojrzała myśl Romana Dmowskiego :)))
“Plac Zwycięstwa w Warszawie, 2 czerwca 1979
Dzieje narodu zasługują na właściwą ocenę wedle tego, co wniósł on w rozwój człowieka i człowieczeństwa, w jego świadomość, serce, sumienie. To jest najgłębszy nurt kultury. To jej najmocniejszy zrąb. To jej rdzeń i siła. Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. “Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus” (Piotr Skarga “Kazania sejmowe”).
Trzeba iść po śladach tego, czym – a raczej kim – na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiarą Kościoła. Ale także i dla tych pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się.(…)”
Listopad 23rd, 2007 at 21:59
Trochę z innej beczki, jak zaświadcza bezpośredni uczestnik spotkania Pan Daniel Passent „Gazeta” zorganizowała dyskusję pod prowokacyjnym tytułem „Iwaszkiewicz – pozytywista czy kolaborant?”.
http://passent.blog.polityka.pl/?p=374#comments
Zabawne są tam komentarze blogowiczów: jak np.
Sam temat spotkania zaproponowany przez “GW” , podobnie jak wielu blogowiczów, uważam, nie tyle za prowokacyjny co, po prostu, głupi. Tak głupi, że aż żałosny.
http://passent.blog.polityka.pl/?p=374#comment-68850
Albo znakomity wpis Leśniczyny
“No i na koniec dictum red. Michnika o tym, jacy to jesteśmy wstrętni, bośmy “wszyscy” wyszliśmy skażeni “spaskudzeniem i znikczemnieniem” epoki. Mów pan za siebie. A najlepiej, trawestując słowa Młynarskiego, “to weź pan siekierkę i rąb SIĘ pan w łeb, i to już”.
http://passent.blog.polityka.p.....ment-68798
Muszę powiedzieć, że mnie osobiście nigdy by nie przyszło do głowy, aby zastanawiać się głębiej nad problematyką kolaboracji Iwaszkiewicza z władzami PRL. Dlaczego? Ponieważ to tak jakby oskarżać muzyka, zwłaszcza gdy ten ma zmysł profetyczny i potrafi mówić o przyszłości, której nigdy nie zapoznał, gdy te serce wschodu będzie tak bardzo żałowało rozłąki.
Z pieśni muezina szalonego do słów J. Iwaszkiewicza
Odeszłaś w Pustynię
O olio, o olio! Odeszłaś w pustynię zachodnią!
O olio! O tej godzinie już twe białe ciało
nie zna kropelek srebrnych wód.
W suchych piaskach swe ciało w zachodniej nurzasz pustyni,
i serce moje piasek rozłąki.
Miast wody słodkiej kochania pije!
O olio! O olio.
Listopad 23rd, 2007 at 22:05
Brawo Glos
Zrozumiales zagrzewajace do czynu pustoslowie ziemi. Tej ziemi.
Ale moze nie idzie o slowa, a o muzyke?
Listopad 23rd, 2007 at 22:24
Bynajmniej tak nie patrzę na nauki zmarłego JPII, drogi Stodolarzu. Nie można zaprzeczyć, bowiem że nasza kultura miejscami sięga szczytów większych niż rodzime Tatry.
Zabity w górach
Trawo, trawo zielona! szumiąca kołysko!
Żeby wzlecieć w obłoki, trzeba upaść nisko!
trzeba wspiąć się z mozołem na najwyższą turnię,
odpaść od niej i kozła wywinąć poczwórnie!
Trawo, trawo zielona! Wspólne mamy sprawy!
Tylko umarli wiedzą, o czym myślą trawy!
co szepcze kość do kości, która obok leży?
“Ach jak słodko jest leżeć! Ach jak słodko nie żyć!”
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Listopad 23rd, 2007 at 22:41
głosie,
daj Boże żeby Twoja wiara w Donalda Tuska mnie się udzieliła, bo, gdy na niego patrzę, to czuję wszechogarniającą pustkę kosmosu.
Pewnie jesteś człowiekiem głębokiego zawierzenia, jeżeli potrafisz sobie wyobrazic Premiera, który wychodzi naprzeciw rozjuszonym górnikom w kaskach.
Nie chcę zachwiać Twoją wiarą do końca, bo, w przeciwnym razie, odesłał bym Cię do leszka, który sporo obcował z takimi twardzielami jak Premier. Lepiej jednak śpij błogo.
Dobranoc
Listopad 23rd, 2007 at 22:42
Glosie to zaczyna byc nieczytelne dla niezainteresowanych.
Dobranoc
Listopad 23rd, 2007 at 23:25
Jakie to jest smutne, że rzeczywistość epoki stalinowskiej ma w dalszym ciągu taki wpływ na nasze widzenie świata. A Michnik? Jak zwykle, oskarżany jest albo za zbytnie atakowanie ludzi kolaborujących, albo za ich zbytnią obronę. Co by nie zrobił, zawsze będzie źle. Ale co ma Maria do Michnika?
Jakie to jest smutne. Już myślałem, że spoglądamy ku przyszłości. Miał rację Mojżesz. Całe nasze pokolenie musi wymrzeć, żeby było normalnie. Kiedy to się skończy?
Listopad 23rd, 2007 at 23:31
Maria ma coś do JPII.
“co szepcze kość do kości, która obok leży?
“Ach jak słodko jest leżeć! Ach jak słodko nie żyć!”
___________
Torlinie chodzi, krótko mówiąc o przesłanie wiary w J.Ch. Maria i JP II już wie, ewentualność jest i taka: “albo i nie”.
Listopad 24th, 2007 at 00:02
Głosie, zlituj się, jestem niewierzący i nic z tego nie rozumiem. Dlaczego ona mówi do JPII “jak słodko jest nie żyć”? Dlaczego “trzeba wspiąć się z mozołem na najwyższą turnię, odpaść od niej i kozła wywinąć poczwórnie!”. Co ma to wspólnego z wiarą?
Ja nie chcę Was w najmniejszym stopniu obrazić, ale moje podejrzenia – wydaje mi się – są słuszne. Wy w kontaktach z wiarą odkładacie rozum i logikę na bok. Coś podejrzewam, że nie ma między nami płaszczyzny dyskusji.
Listopad 24th, 2007 at 00:19
Torlinie,
To nie ma nic do wiary, to jest tylko gra skojarzeń zawiązywana poprzez przykłady z poezji. Ale jeśli chcesz wytłumaczę łopatologicznie. Maria Pawlikowska Jasnorzewska jako osoba ciężko chora na serce i nie mająca nadziei na założenie rodziny, a przy tym ateistka, zastanawiała się nad sprawami wiary. Z drugiej strony zaś JPII miłośnik Tatr, pieszych górskich wędrówek, a jednocześnie człowiek światowego formatu, także w wymiarze intelektu. Podstawowe przesłanie jakie niósł to właśnie nadziei na zmartchwywstanie. Daleko zaszedł. Na tron Piotrowy. Zmarł. Czy spełniło się jego życie i zmartchwywstał czy się też zabił na amen w przenośni w naszych Tatrach, które tak ukochał?
“Trawo, trawo zielona! szumiąca kołysko!
Żeby wzlecieć w obłoki, trzeba upaść nisko!
trzeba wspiąć się z mozołem na najwyższą turnię,
odpaść od niej i kozła wywinąć poczwórnie!
Trawo, trawo zielona! Wspólne mamy sprawy!
Tylko umarli wiedzą, o czym myślą trawy!”
_____________
Torlinie mam nadzieję, że nie traktujesz sprawy swojego ateizmu, ze śmiertelną powagą dogmatyka, bo to wtedy byłaby wiara, a ty jesteś niewierzący.
Listopad 24th, 2007 at 00:25
Głosie… nadzieja jest matką wynalazków, albo tak jakoś.
Listopad 24th, 2007 at 00:27
Dobranoc. I niech się wam przyśni dzisiejszy uśmiech Pawlaka. Nie do podrobienia. Sama nie wiem, czemu wcześniej nie zauważyłam, jaki on jest przystojny. Na swój sposób.
Listopad 24th, 2007 at 00:27
Głosie!
Nie jestem w najmniejszym stopniu dogmatykiem, ja to tylko usiłuję zrozumieć. Co ma ten wiersz do zmartwychwstania?
To jest dla mnie za trudne. Ja tego pewnie nie zrozumiem. Idę spać. Dobranoc.
Listopad 24th, 2007 at 00:44
“Trawo, trawo zielona! Wspólne mamy sprawy!
Tylko umarli wiedzą, o czym myślą trawy!”
A teraz weźmy rozważanie z tomika poezji wiersze ostatnie Czesława Miłosza:
“Co nam do tego – jeżeli w naszej krainie
milknie zgiełk świata
I wchodzimy w Inne, poza czas i przestrzeń
(…)
Nie odzywamy się, bo brak języka,
żeby porozumieć się z żywymi.”
W moim przekonaniu, jeżeli Maria pisze, że “Tylko umarli wiedzą, o czym myślą trawy”. A Czesław pisze to co pisze wyżej. To opowiadają się po stronie bycia rzeczą po śmierci, ale ożywioną, jak trawy, na poziomie trawy. Bo jak inaczej tylko umarli mogliby wiedzieć o czym myślą trawy, nie mogąc porozumieć się z żywymi, bo brak języka!
Listopad 24th, 2007 at 00:52
Z expose Premiera Donalda: “to co odrzuciliśmy dwa łata temu (wybierając kaczory), a więc nazwijmy ją, nazwijmy tę atmosferę, ten czas czasem cynicznego konformizmu elit władzy, często nazywany III Rzeczpospolitą. Niesłusznie, niesprawiedliwie, bo to był tylko fragment rzeczywistości, którą opisujemy mianem III Rzeczypospolita. Ale fragment niezwykle dotkliwy i istotny. Polacy odrzucili to dwa lata temu.”
A teraz nie żyje wolność! Wolność i swoboda! Niech żyje zabawa i dziewczyna młoda.
http://henio11.wrzuta.pl/audio.....je_wolnosc
Listopad 24th, 2007 at 01:08
Z expose Premiera Donalda: “Ale drugim członem tej fatalnej alternatywy, wydawało się, że tak musi być, jest cyniczny radykalizm. Polska i Polacy nie są skazani na ten fałszywy wybór między cynicznym konformizmem a cynicznym radykalizmem. Jest wielka przestrzeń, przestrzeń, w której żyją normalni ludzie. Przestrzeń, w której nie ma i nie powinno być miejsca na polityczny oportunizm, na cwaniactwo, na gotowość wykorzystywania władzy wyłącznie dla własnych interesów. I z drugiej strony władzy, która w imię czasami pięknych idei, czasami własnych obsesji, zamienia te najważniejsze wartości w takie pragnienie panowania nad wszystkimi. Polacy dobrze sobie radzą wtedy kiedy władza nie przeszkadza im żyć. Polacy mają prawo do władzy i do takiego państwa, i do takiego rządu, który traktuje swoją misję jako służbę, który uczciwość, przyzwoitość, bezinteresowność traktuje jako oczywistość, I równocześnie Polacy mają prawo do władzy, która nie ma zamiaru narzucać, kontrolować każdego fragmentu ich życia.”
http://www.wrzuta.pl/audio/pot.....ds_2007_55
Listopad 24th, 2007 at 01:18
http://www.dziennik.pl/polityk.....gmatu.html
No i niech ktoś spróbuje powiedzieć, że nie mamy do czynienia z człowiekiem wykształconym wszechstronnie. Aby jego słowa pojąć, trzeba zajrzeć do słownika. Właśnie dowiedziałam się, że 1+2 to nie jest 3. Zawsze byłam tępa w słupkach, ale żeby aż tak?
Listopad 24th, 2007 at 01:38
Już po północy więc można.
Piosenka o PiS krasnoludku, “bo to była zwykła kiła.”
http://www.wrzuta.pl/audio/8I7.....-_ale_jaja
Listopad 24th, 2007 at 02:12
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....02284.html
taką ciekawostkę znalazłam.
Już nie tylko Nelly znika jak sen jaki złoty.
Listopad 24th, 2007 at 02:33
Nie pamiętam już, kto prosił o informacje o Grzegorzu Schetynie.
Proszę uprzejmie.
http://miasta.gazeta.pl/wrocla.....96963.html
Dobranoc. Przyjdę jutro, choć nie znam godziny.
Listopad 24th, 2007 at 02:39
Ludwik Dorn i jego ziemniaczane insynuacje.
Nikt mnie nie rozumie. Jutro rano umrę, kupcie trumnę.
http://www.mp3p.pl/main/more/L...../id/140151
Listopad 24th, 2007 at 02:48
Z cyklu Pedziuch – fredziuch kato-wicki i jego “TAK, ALE”
“głos zwykły Says:
listopad 24th, 2007 at 1:08 am
Z expose Premiera Donalda: “Ale drugim członem tej fatalnej alternatywy, wydawało się, że tak musi być, jest cyniczny radykalizm. Polska i Polacy nie są skazani na ten fałszywy wybór między cynicznym konformizmem a cynicznym radykalizmem. Jest wielka przestrzeń, przestrzeń, w której żyją normalni ludzie. Przestrzeń, w której nie ma i nie powinno być miejsca na polityczny oportunizm, na cwaniactwo, na gotowość wykorzystywania władzy wyłącznie dla własnych interesów. I z drugiej strony władzy, która w imię czasami pięknych idei, czasami własnych obsesji, zamienia te najważniejsze wartości w takie pragnienie panowania nad wszystkimi. Polacy dobrze sobie radzą wtedy kiedy władza nie przeszkadza im żyć. Polacy mają prawo do władzy i do takiego państwa, i do takiego rządu, który traktuje swoją misję jako służbę, który uczciwość, przyzwoitość, bezinteresowność traktuje jako oczywistość, I równocześnie Polacy mają prawo do władzy, która nie ma zamiaru narzucać, kontrolować każdego fragmentu ich życia.””
TYLKO OWO TAK UMIE NAPISAć. TRUDNIEJ Z ALE.
Listopad 24th, 2007 at 02:58
Wzięte z stenogramu expose Premiera.
Ostatnie zdanie…
(Głos z sali: Nie kończ jeszcze!)
http://www.mp3p.pl/main/more/H...../id/125302
Dobranoc
Listopad 24th, 2007 at 03:02
I specjalnie dla powolnego ogroda
Inna piosenka o miłości
http://www.mp3p.pl/main/more/L...../id/140158
Listopad 24th, 2007 at 04:12
>między cynicznym konformizmem a cynicznym radykalizmem
To chyba rada jak mam tańczyć. (Wszystko jest wynikiem dalekich od bezpośrednich, co zrozumiałe, ale działań z intencją wymuszeń) No i zero odpowiedzi z odparciem wymijającym mój tekst. Filozofia chyba o dziwo doszła do tego – nauka teoretyczna! – że twoje twory i działania, Pilcha, Michnika – są faktycznie więcej mówiące niż się wam wydaje. Ściślej psychologia dopiero wraz z filozofią. Napomkną o tym Paweł Paliwoda. Nie tylko inteligentny sąd, ale jakikolwiek wymiar sprawiedliwości powinien zająć się tym z użędu.
Listopad 24th, 2007 at 04:37
Pilch pisze, że wszystkie moje rzucanie się będzie coraz słabiej dostrzegalne. Nie, że może być, pisze o nieuchronności. Tym składa laur u stóp twoich i Michnika. Pomaga wam sterować świadomością pomniejszych uczestników rytuału. Fiksuje ludziom mózgi na akceptowaniu – odrzucaniu lub na odwrót TAKIEGO LOSU. Jednak tą alternatywą wnosi kolejny kamień zasypujący mnie żywcem. Chcę podkreślić, że wszelkie podlizujące gesty udające w zasadzie coś, tak naprawdę są nieistotne. Są tylko metodą odwrócenia uwagi od tego co robi się w celu linczu. Tak “doskonale” starannie odpracowywaną jak poważnym jest kategoria LINCZ.
Listopad 24th, 2007 at 04:58
Poprzedni post był blokowany 10 minut. Dla stymulacji zapewne, ale wskazuję choć trudno zawsze pokazać co działa na blokującego.
Oczywiście odrzucaniu wśród gapiów. Nie może być tak, że de facto mam zostać ukrzyżowany za fakt, że twoje, Michnika czy pomniejszego Pilcha genitalia wiszą na krzyżu. Sprzedawanie nieuchronności wcale nie hamuje w danym momencie tego jak to się toczy. Jest tylko sprzedawaniem własnej fascynacji nieuchronnością zakatowywania powtarzaniem, pięknem zła. Doskonałe jest to, że można to sprzedać jako powstrzymujące. Ale choć trudno to rozstrzygnąć w umysłach zachęconych do “na niby powtarzania” to funkcja upadlania dyskretnym komunikowaniem swej radości z bezsilności, dysketnego sugerowania jak dobrze się widzi bezsilność prowadzi do refleksji u wielu: jak im wolno więcej – nam wolno to samo tylko, że mniej. I O TO CHODZI.
Listopad 24th, 2007 at 05:16
Ponieważ jakieś “tak to się będzie toczyć” jest sposobem aluzji, co da się dowieść, to większość współuczestników najpierw odtwarza “tak to będzie” by móc się ustosunkować to ważniejsze jest najpierw wczucie się w to a dopiero potem może krytyka, a może tylko rozmaite asystowanie z kosmetycznym wpływem nad tym co już przesądzone. Skoro tak sugestywne?
Jurku Pilch, to co odczuwasz jako żabę to może być kaszanka, świerza hodowla dzdzownic brudnych od piasku, ale czemu żaba? Jerzy daj sobie litości bo ten twój wyraz twarzy coraz mocniej jest wiadomy. No dobrze ,a może ty myślisz o żabie, ale to zwykła kupa i może już jakże dawno zjedzona? Wiem, że okropnie cię to stymuluje, ale musisz się wyjajić trochę.
Listopad 24th, 2007 at 05:29
Krzywo kojarzące się aluzje? Projekcja.
Listopad 24th, 2007 at 10:18
http://czytelnia.onet.pl/0,112.....tania.html
Karol Modzelewski
Życiodajny impuls chuligaństwa
Torlin zaprotestuje: ” Nie odwracajmy sie ku przeszlosci “- zawola.
Sadze jednak ze zapoznanie sie z fragmentami ksiazki Modzelewskiego nie zawadzi. Odswierzy pamiec i uwrazliwi.
Na zimne tez nalezy dmuchac.
To co opisuje Modzelewski jest posrednia pochwala PL po 89 roku.
Mimo podchodow i intryg niektorych wybitnych nieraz postaci PL
znalazla przeciwciala by zachowac i wzmocnic demokracje.
Listopad 24th, 2007 at 11:31
Karol Modzelewski o reprywatyzacji:
“Są to kwoty ogromne {na reprywatyzację wg jego szacunków 40 mld PLN} i nasuwa się pytanie, w imię czego wolna Polska ma być nimi obciążona.”
Najprościej byłoby odpowiedzieć w imię definitywnego odejścia od tej koncepcji, jak to opisał wcześniej: “skupienie w jednym ręku władzy nad wojskiem, policją, służbami specjalnymi i sądownictwem”, bo tylko taki poziom sterowalności sądownictwem, zapewnia Polsce – możność wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości w celu skutecznego blokowania roszczeń reprywatyzacyjnych na drodze sądowej.
Faktyczna niezależność Sądów i pozycja konstytucyjna trzeciej władzy tyle właśnie kosztuje, ale nie tylko to, bo w tej cenie mieści się też praworządność i demokracja. Innymi słowy dokonanie faktycznego rozdziału trzech władz, nawet w czasach rządów nie dokonujących zamachu na trójpodział, ma taką cenę. Właśnie w tym rzecz. Dobry polityk, (a niestety nie jest nim Karol Modzelewski), rozumie konsekwencje pewnych działań i zaniechań, które dotykają interesów materialnych dużej liczby ludzi. Tak więc generalnie refleksja Karola Modzelewskiego dot. niekonsekwentnego dokonania trójpodziału władzy, akurat przez Lecha Wałęsę, a rozumie się, iż także przez PiS – nie powinna być bezkrytycznie przyjmowana, bowiem tak na prawdę nigdy ten podział nie został w Polsce w pełni przeprowadzony po 89 r. przez żaden z rządów. Interesującą rzeczą dla mnie byłoby dopiero opisanie tego mechanizmu, jak generalnie władza wykonawcza steruje nieprzerwanie cały czas sądownictwem, przy milczącej aprobacie prasy w Polsce po 89 r.
Listopad 24th, 2007 at 11:36
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....02361.html
Listopad 24th, 2007 at 11:48
Ze swiata rzeczy milych:
http://miasta.gazeta.pl/krakow.....02559.html
Cos podobnego przydalo by sie w Cieszynie.
Na granicy PL i D to chyba jeszcze niemozliwe dla obu stron.
A moze? Co na to Szczecin?
Listopad 24th, 2007 at 12:58
O j! Pani Julia Minister Pitera jeszcze nie jednym podobnym pomysłem nas zaskoczy.
Jej wcześniejsze wypowiedzi, a przynajmniej niektóre z nich, zdają się świadczyć o tym.
W ogóle pani minister Pitera ma dość koślawe poglądy na temat funkcjonowania prawa, nie mówiąc o jego stanowieniu. Wielokrotnie dawała w przeszłości tego dowody.
Pożyjemy, zobaczymy.
A teraz przyczynkowo:
w piątkowej Gazecie Wyborczej jest zamieszczony duży wywiad red. M. Wielowieyskiej z Ludwikiem Dornem. Poruszano w nim różne sprawy, m. innymi działalność CBA i stosowanie tzw. prowokacji.
Wypowiedź Pana ex- Marszałka w “tym temacie” ilustruje jak PiS, a tym samym CBA i M. Kamiński “czytają” prawo.
Pan ex-Marszałek powiedział był: ” Prowokacji nie stosuje się jedynie wobec osób, które podejrzewa się o popełnienie tego typu przestępstw (chodzi o łapówki – wyj. Lex) w przeszłości. Jeżeli istnieją poważne podejrzenia, że OBYWATEL, KTÓRY NIE MIAŁ DOTĄD NIC WSPÓLNEGO Z NARKOTYKAMI CHCE ZOSTAĆ DEALEREM to ani prawo ani zdrowy rozsądek nie zabrania zastosować wobec takiej osoby prowokacji policyjnej. I podobnie jest z łapówkarstwem” – mówi pan ex-Marszałek.
Otóż pan ex-Marszałek myli się i to dramatycznie. Właśnie prawo takiej działalności zabrania. I to wyraźnie !
Pan ex-Marszałek najwyraźniej mówi o zamiarze popełnienia przestępstwa (…chce zostać dealerem), natomiast Art. 7 pkt.4 ustawy o CBA jednoznacznie mówi, że czynności operacyjno – rozpoznawcze ( w tym tzw. prowokacje) CBA może podejmować: – “… jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa’”.
POPEŁNIENIA przestępstwa, Panie Marszałku – a nie zamiaru jego popełnienia. Pan ex-Marszałek opowiada wierutne bzdury albo nie wie, o czym mówi.
Pogląd pana ex-Marszałka wyjaśnia natomiast skąd się wzięły decyzje o prowokacjach w sprawie Min. Rolnictwa i B. Sawickiej. Jeżeli tak się czyta i rozumie przepisy ustaw…. to całe szczęście, że są ‘passe’.
PS.
PO intensywnie szuka podstaw prawnych uzasadniających odwołanie M. Kamińskiego z CBA.
Powołuje się PO na Art. 7, pkt. 4 ustawy o CBA, który mówi, że szef CBA- “… nie może być członkiem partii politycznej, uczestniczyć w jej działalności ani działać na jej rzecz”. Chodzi o konkluzję wypowiedzi Kamińskiego podczas prezentacji na konferencji prasowej materiałów w sprawie zatrzymania B. Sawickiej, w której stwierdził, że po tych informacjach nikt nie może mięć wątpliwości na którą partię glosować. To była supozycja szyta nawet nie nićmi a grubym sznurkiem.
Podpowiem PO: w czasie wczorajszej konferencji prasowej J. Kaczyńskiego po expose Tuska – obok Prezesa PiS siedział …Mariusz Kamiński.
Jeżeli zasiadanie na konferencji prasowej obok lidera partii, która nominowała na stanowisko nie jest “uczestniczeniem w działalności” określonej partii politycznej – to ja jestem Dziewica Orleańska.
Listopad 24th, 2007 at 13:25
Lex
Jak myslisz z czego sie bierze tak wielki brak kultury prawnej u takich ludzi jak Dorn?
Listopad 24th, 2007 at 13:58
Krew na rękach tuska.
.
TVN24:
“Do zdarzenia doszło w Ostaszewie. Opel Astra wpadł w poślizg i zjechał na przeciwległy pas. Wprost pod nadjeżdżającego tira.
Kierowca Astry zginął na miejscu. Troje jego pasażerów trafiło do szpitala. – Ja uciekałem ile się dało, uciekałem na pobocze. No ale nie zdążyłem. – mólwił roztrzęsiony kierowca tira. Jego zdaniem, winnym wypadku jest kierowca samochodu osobowego.
.
Piotr Kwiatkowski, policjant z sekcji ruchu drogowego w Toruniu, powiedział, że jak na razie nie wiadomo co oprócz złych warunków atmosferycznych spowodowało, że kierowca Astry wpadł w poślizg. “
Listopad 24th, 2007 at 14:01
Lex
“Pan ex-Marszałek najwyraźniej mówi o zamiarze popełnienia przestępstwa (…chce zostać dealerem), natomiast Art. 7 pkt.4 ustawy o CBA jednoznacznie mówi, że czynności operacyjno – rozpoznawcze ( w tym tzw. prowokacje) CBA może podejmować: – “… jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa”.
-
To jest kwestia interpretacyjna, czy uzasadnione są te podejrzenia – w zależności od ustaleń operacyjnych policji. Nie można tego rozpatrywac in abstracto. Dana osoba może być producentem komponentow do produkcji np. metamefetaminy i chce zająć się ich sprzedażą, w tym celu czyni przygotowania, np. poszukuje odbiorcy. Zatem podejrzenia o handel są w tym przypadku uzasadnione. Oczywiście, jeśli nie chce się scigać takich przestestw z powodu niechęci do prowokacji policyjnej to można to interpretowac tak: skoro do tej pory nie zajmował się dilerką narkotyków – w tm sensie, że nie był z tego powodu notowany przez policję, ani karany sądownie, to nie mamy podstaw do podejrzeń i zgarniamy klienta tylko za produkcję narkotyku. Ale to teoria, producenta zwykle trudno jest nakryć.
Listopad 24th, 2007 at 14:07
EDD do Lex’a
“Jak myslisz z czego sie bierze tak wielki brak kultury prawnej u takich ludzi jak Dorn”?
-
Z tego samego powodu z którego brak kultury socjologicznej, jak i kultury w ogóle, u prawników. Język pisany prawników to cymes na cymesami, a często kabaret o niebywałym poziomie. Z rzeczy śmiesznych absolutna czołówka. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich prawników. :)
Listopad 24th, 2007 at 14:10
Bernard
Powyzszym wpisem zszedles do poziomu tych dzienikarzy ktozy za rzadow AWS liczyli zamarznietych, jako ofiary nieludzcich rzadow libieralnych. Wiem ze to proba zartu z twojej strony, ale “nowy” czytelnik blogu moze pomyslec ze piszesz serio i bedzie to twoja wina.
Jest prawda ze ilosc wypadkow na drogach PL choc duza zmniejsza sie. Ja takze zareagowalem na demagogie PO w sprawie wypadkow. Jest gdzies slad w blogu ze statystyka.
Listopad 24th, 2007 at 14:11
Używaj sobie Bernard, używaj. Przynajmniej masz dowód, że w przestrzeganiu demokracji nic od zmiany rządu się nie zmieniło. Przez całe minione dwa lata można było psioczyć na Tuska. I teraz też można. :)
Listopad 24th, 2007 at 14:14
Mawar
“uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.” nie rowna sie
“zamiar popełnienia przestępstwa”
Tyle rozumiem ja, nie prawnik.
Listopad 24th, 2007 at 14:24
Torlin
“Ja nie chcę Was w najmniejszym stopniu obrazić, ale moje podejrzenia – wydaje mi się – są słuszne. Wy w kontaktach z wiarą odkładacie rozum i logikę na bok. Coś podejrzewam, że nie ma między nami płaszczyzny dyskusji”.
-
A to dlatego, że ty jesteś zanurzony w XIX wiecznym pozytywizmie, a my żyjemy w XXI wieku. Chyba że korzystając z rozumu i logiki dwuwartościowej wyjawisz nam naturę wszechrzeczy, sens istnienia świata i opowiesz nam jak powstał Wszechświat.
-
PS Pamietaj, że do rozwoju nowocesnej logiki w Śrdniowieczu w najwiekszym stopniu przyczyniły się osoby dochowne. A wcześńiej Arystoteles – intelektualny guru św. Tomasza z Akwinu (XIII w.). :)
Listopad 24th, 2007 at 14:37
EDD
“Uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.” nie rowna sie
“zamiar popełnienia przestępstwa”.
-
Wiem, że na swoje nieszczęście jesteś historykiem (coż to za pocieszny zawód). Uzasadnione podejrzenie pozwala na rozpoczęcie różnych procedur policyjnych i śledczych. O to chodziło. Oczywiście słowo “uzasadnione” otwiera przeogromne możliwości interpretacyjne. Wielu opozycjonistów przetestowało to w latach komuny na własnej skórze. Czlowiek drukujący bezdebitowe pisemko nie wiedział, że z chwilą umazania swych rąk w farbie informacje o próbie obalenia przez niego ustroju stawały dla SB jak najbardziej uzasadnione. :)
Listopad 24th, 2007 at 14:42
Mawar
O ile to co napisales o roli dla rozwoju logiki chrzescijanskich
filozofow srednowiecznych jest prawda, to juz twoje supozycje jakoby nature Wszechswiata mozna bylo wyjasnic za pomoca logiki wielowartosciowej, a za pomoca systemow filozoficznych krytycznych w stosunku do XIX wiecznych pomyslow, “opowiedziec” jak powstal Wszechswiat, pachnie nie tylko “herezja”. Pachnie elementarna nieznajomoscia spraw nowoczesnej nauki i filozofii
PS Mawar, ten co mnie pisze nie jest historykiem. To tylko jeden z fakultetow.
O umazaniu “rak w farbie ” i funkcjonariuszach mam zabawna pamiec.
Przy okazji sie z toba podziele. Kupa smiechu. Nie wiem czy dla ciebie.
Listopad 24th, 2007 at 14:49
głos.zwykły
“Muszę powiedzieć, że mnie osobiście nigdy by nie przyszło do głowy, aby zastanawiać się głębiej nad problematyką kolaboracji Iwaszkiewicza z władzami PRL”.
-
Nieczęsto się z tobą zgadzam, ale w tym przypadku – tak. Iwaszkiwicz był na tyle utalentowany, że nigdy nie musiał napisać żadnej powieści socrealistycznej czy wiersza o Stalinie, ani z drigiej strony podpisywać apeli do władz. – W tym specjaliowali się ludzie mniej utalentowani, zyskując na sławie. To chyba ostatni wielki polski (z naciskiem na to słowo) pisarz i poeta.
Oczywiście Passent pisząc ten swój głupawy felieton mrugał okiem, że on właściwie tez był pozytywistą, takim prawie Iwaszkiwiczem dziennikarstwa. Ale w rzeczywistości był zwykłym reżimowym pismakiem i kapusiem.
Listopad 24th, 2007 at 14:56
Mawar
Rozwin to co nacisnales.
Listopad 24th, 2007 at 15:00
Mawar:
.
“Do rozwoju nowoczesnej logiki w Średniowieczu w najwiekszym stopniu przyczyniły się osoby duchowne.”
.
To chyba zrozumiałe, skoro w średniowieczu ogromną większość ludzi wykształconych stanowili właśnie duchowni. Tyle że nie wynika z tego to, co byś chciał. Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że Ludwik Pasteur był głęboko wierzącym człowiekiem, więc szczepionka na wściekliznę jest zasługą chrześcijaństwa.
Listopad 24th, 2007 at 15:01
Co rozni pisarza polskiego od niepolskiego oprocz jezyka ktory jest dla niego tworzywem?
Listopad 24th, 2007 at 15:03
EDD
” … a za pomoca systemow filozoficznych krytycznych w stosunku do XIX wiecznych pomyslow, “opowiedziec” jak powstal Wszechswiat, pachnie nie tylko “herezja”. Pachnie elementarna nieznajomoscia spraw nowoczesnej nauki i filozofii”.
-
To byla ironiczna uwaga na wypowiedź Torlina-ateisty, że my (teiści) w kontaktach z wiarą odkładamy logikę i rozum na bok. Być może Torlin rozumem i logiką dobrze ogarnia coś do czego inni dochodzą na drodze wiary. Pytanie o początek Wszechświata jest zwykle dobrym testem dla ateistów. Moga wykazać się pomysłowościa. No Torlin, czekamy?
Listopad 24th, 2007 at 15:05
EDD
“Co rozni pisarza polskiego od niepolskiego oprocz jezyka ktory jest dla niego tworzywem”?
-
Może powiem co charakteryzuje “polskiego”. Klimat, epickość, wzięcie u A. Wajdy.
Listopad 24th, 2007 at 15:06
Mawar
Mam nadzieje ze do teistow mnie nie zaliczyles.
Listopad 24th, 2007 at 15:10
Luboński
-
“Tyle że nie wynika z tego to, co byś chciał. Równie dobrze mógłbyś twierdzić, że Ludwik Pasteur był głęboko wierzącym człowiekiem, więc szczepionka na wściekliznę jest zasługą chrześcijaństwa”.
-
Tego nie twierdzę, ale gdyby Pasteur był muzułmaninem i żyl w Turcji? W mojej wypowiedzi ważny byl kontekst, Torlin jak część ateistów sugeruje opozycję: wiara – nauka, wiara – logika, wiara – rozum. Co jest dramatycznym uproszczeniem.
Listopad 24th, 2007 at 15:12
Mawar
A do czego dochodza droga wiary?
Do tego jak powstal swiat?
Do tego jaka jest jego natura?
Listopad 24th, 2007 at 15:13
EDD
“Mam nadzieje ze do teistow mnie nie zaliczyles”.
-
Wybieraj: możesz być deistą, agnostykiem, panteistą. Polecam to ostatnie. Większość ateistów to tak na prawdę panteiści.
Listopad 24th, 2007 at 15:17
Tak Mawar masz racje. Mowiac jezykiem Wydzialu Prasy KC
ateisci to W ISTOCIE panteisci.
Listopad 24th, 2007 at 15:19
Mawar (2:24) w XXI wieku trudno nazwać przed Boolowskie spekulacje logiką, a Wszechświat po prostu jest i nie ma sensu.
Listopad 24th, 2007 at 15:26
EDD
‘Biedne Rodziny Radia Maryja: Jak taka biografie ugrysc”?
-
Obawiam się, że w grupach oporu RKW “Solidarni” to nikt tego misia nie zna. A poza tym jakie to ma znaczenie dzisiaj?
Listopad 24th, 2007 at 15:30
Mawar:
.
“Torlin jak część ateistów sugeruje opozycję: wiara – nauka, wiara – logika, wiara – rozum. Co jest dramatycznym uproszczeniem.”
.
Trudno nie upraszczać w dwuzdaniowym wpisie. Wszystkie te opozycje istnieją jednak realnie w tym sensie, że liczni całkiem niegłupi ludzie tak to właśnie postrzegają. Ja (też ateista) nie twierdzę, że wiara jest sprzeczna z rozumem, choćby dlatego, że mam dość pokory, by zauważyć, że wierzy w Boga wielu ludzi niezmiernie nade mną górujących pod względem intelektualnym. Natomiast chyba nie ulega wątpliwości, że wobec wielu prawd wiary logika jest bezsilna, który to fakt oczywiście każdy interpretuje zgodnie z własnym światopoglądem. Co do opozycji wiara-nauka, to również napięcie jest tu stale obecne, choć już od czasów Oświecenia próbuje się je rozładowywać na różne sposoby, na przykład przez stwierdzenie, że te dziedziny są rozłączne i każda zajmuje się inym fragmentem rzeczywistości.
.
Nawiasem mówiąc, nie wiem jak Torlin, ale ja już się przetestowałem tym testem dla ateistów. Otóż istnieją różne teorie kosmologiczne: teoria Wielkiego Wybuchu, teoria stanu stacjonarnego. Oczywiście odpowiadają one tylko na pytanie: jak? Nie odpowiadają natomiast i nigdy pewnie nie odpowiedzą na pytanie: dlaczego? Nie widzę jednak powodu do upierania się, że świat musiał powstać “dlaczegoś”. Przeświadczenie, że wszystko musi mieć przyczynę, istnieje w umysłach ludzkich, ale wcale nie musi odzwierciedlać prawdziwej natury naszego świata.
.
Czy znasz jakiś test dla chrześcijan?
Listopad 24th, 2007 at 15:30
Widzisz Mawar, powinienes sie lepiej kontrolowac.
“Wybieraj” proponujesz mi. To blad. Nawet na uzytek dyskusji ani ja ani ty nie musiny nic wybierac, nie musimy podpinac sie do wiekszej calosci.
Ty przynaleznosc do jakiegos zbioru czy klasy uwazasz za oczywistosc. To nie blad w logice. To “blad” w psychice.
Moje zastrzezenie bys mnie nie zaliczal dotyczylo “zaliczal do czego kolwiek”. Wbrew pozorom to zaliczenie utrudnilo by ci dyskusje.
Listopad 24th, 2007 at 15:37
Mawar
http://kuczyn.com/2007/11/22/m.....ment-40406
Objasniam: to byla drwina z obsesji antymasonskich i ironia w stosunku do wspolczesnych srodowisk masonskich.
Byles blisko. Nieomal dobrze zrozumiales.
Listopad 24th, 2007 at 15:37
Paweł (3:30) – co wspólnego ma Bóg z wiarą?
Weź do ręki kalkulator i pomnóż dwie liczby trzycyfrowe – myślę, że nie sprawdzasz wyniku tylko wierzysz. Niby matematyka, a jednak wiara.
Listopad 24th, 2007 at 15:41
Pawel
Jak to jest z asjomatami?
Listopad 24th, 2007 at 15:41
Czy znasz jakiś test dla chrześcijan?
Ja znam, ale na chrześcijan. Taki test czy jesteś psychologicznie teistą, czy przeciwnie panteistą. Tym papierkiem lakmusowym jest w moim przekonaniu własny wewnętrzny głos dialogu wyrażający głębokie przeświadczenie, że rozmawia się z Bogiem, oraz że widzi się i rozmawia ze zmarłymi, a także myślenie w kategoriach zadanych znaków do rozpoznania i drogi, którą należy przejść ku pełni wiary :)))
Listopad 24th, 2007 at 15:42
AKSJOMATAMI
Listopad 24th, 2007 at 15:45
Edwarze D;
pytasz: ” Jak myslisz z czego sie bierze tak wielki brak kultury prawnej u takich ludzi jak Dorn? “.
Prawdę mówiąc tak do końca nie wiem. Albo z niewiedzy albo z politycznego wyrachowania.
Co jest gorsze ?
Ad vocem:
Podejrzenie popełnienia przestępstwa a podejrzenie zamiaru popełnienia przestępstwa ( o to możemy być wszyscy podejrzewani, bo jak mówią kryminolodzy przestępstwo może popełnić każdy – zależy to od okoliczności; te CBA z lubością prokurowała sama ) to nie jest “kwestia interpretacyjna”. To kwestia dosłownej treści i litery prawa pisanego jasno, wyraźnie i po polsku.
Listopad 24th, 2007 at 15:47
Piotruś
“Mawar (2:24) w XXI wieku trudno nazwać przed Boolowskie spekulacje logiką, a Wszechświat po prostu jest i nie ma sensu”.
-
Arogancja w nauce, w odniesieniu do przeszłosci, jest lekkomyślnością, o ile nie czymś gorszym. Co powie o naszej nauce fizyk żyjący w XXV wieku, jeśli będzie arogancki? Strach pomysleć. Musisz sobie odpowiedziec na pytanie, czy byłaby możliwa logika rozmyta i wielowartosciowa bez wczesniejszej (średniowiecznej) logiki dwuwartosciowej. Pisząc, że “Wszechświat po prostu jest i nie ma sensu”, nie wiem czy odnieść się do twego sampoczucia czy poglądów. Możliwe, że chodzi ci o to, że nie ma sensu pytać o powstanie Wszechświata. Jest takie minimalistyczne stanowisko, dla mnie niezrozumiałe. Ja tam lubię się zpaytac, a skąd się to-to wzieło? Czamu takie duże?
Listopad 24th, 2007 at 15:47
Głosie, według tego testu niewielu by było prawdziwych chrześcijan!
.
Piotrusiu, wiara w prawdomówność kalkulatora to wiara w rzeczy sprawdzalne bez sprawdzania. Wiara w Boga jest niesprawdzalna.
.
Edwarze, nie rozumiem. Czego się chcesz dowiedzieć o aksjomatach?
Listopad 24th, 2007 at 15:50
Głosie (3:41) nie mieszaj rozmów z Bogiem, rozmową ze zmarłymi, bo wychodzi “mówił dziad obrazu..”
Listopad 24th, 2007 at 15:52
Mawar:
.
“Ja tam lubię się zapytac, a skąd się to-to wzieło? Czamu takie duże?”
.
Ciekawość jest rzeczą ludzką i godną pochwały. Co jednak z pytaniami, na które nie można z zasadniczych powodów uzyskać niepodważalnej odpowiedzi? Wzgardzeni przez ciebie XIX-wieczni pozytywiści twierdzili, że zadawanie takich pytań nie ma sensu. Z pewnymi zastrzeżeniami skłonny jestem z tym się zgodzić.
Listopad 24th, 2007 at 15:55
Mawar
Zgadzam sie z toba w sprawie arogancji. Sredniowiecze dla pewnych dziedzin filozofii mialo znaczenie ogromnie. Tyle ze to wiedza troche “tajemna” wiec nie dziw sie nieporozumieniom.
Inna sprawa z twoim maksymalizmem. Nie wchodzac na jezyk fachowy objasniam: Twoj maksymalizm prowadzi do “jeden (albo 100) most/ow za daleko. Czyli ladowanie na manowcach.
Listopad 24th, 2007 at 16:00
Pawle
Przyjecie czegos bez dowodu by isc dalej. O dziwo to mozliwe.
Potrzebna komus wiara w Boga jako zalozenie wstepne by rozumiec?
Szczesc Boze.
Listopad 24th, 2007 at 16:02
Paweł (3:47) nie ma wiary w rzeczy sprawdzalne – na tym własnie polega różnica pomiędzy logiką i spekulacjami umysłowymi. (wiarą i wiedzą)
Mawar (3:47) lekkomyślnością jest porównywanie zasobu wiedzy w wieku XIX, XXI i XXV – przeszłość zawsze jest komiczna jak nieme filmy. Jednak pomników w XIX , XXI i XXV wieku nie stawia się komikom lecz tytanom wiedzy.
Jestem katolikiem, wierzę w Adama i Ewę i wiem że pytanie o początek piłeczki nie ma sensu.
Listopad 24th, 2007 at 16:10
Paweł Luboński
-
“Otóż istnieją różne teorie kosmologiczne: teoria Wielkiego Wybuchu, teoria stanu stacjonarnego. Oczywiście odpowiadają one tylko na pytanie: jak? Nie odpowiadają natomiast i nigdy pewnie nie odpowiedzą na pytanie: dlaczego?
-
Teraz praktycznie tylko Big-Bang się liczy, nie wiadomo jak to będzie za lat 500. Ale i tak prowokuje pytania, skąd się wzieła materia? Z energii próżni hipotetycznego poprzedniego Wszechświata? Z jeszcze bardziej hipotetycznych wszechświató równległych lub wszechswiatów niemowlęcych (uwaga: to ciągle język fizyki wspołczesnej)? To już znacznie bardziej racjonalnie, wręcz pozytywistycznie, brzmi znane z Biblii creatio ex nihilo. :)
-
“Nie widzę jednak powodu do upierania się, że świat musiał powstać “dlaczegoś”. Przeświadczenie, że wszystko musi mieć przyczynę, istnieje w umysłach ludzkich, ale wcale nie musi odzwierciedlać prawdziwej natury naszego świata”.
-
Fizyk nie musi pytać się o sens istnienia (choć niektórzy to robią), filozof powinien.
-
“Czy znasz jakiś test dla chrześcijan”?
-
Pytaj ateistów lub antyteistów. :)
Listopad 24th, 2007 at 16:14
Mawar
Jestes podobno od komputerow.
Wiec mam pytanie:
Czy komputer da się zaprogramować tak, by zdolal on rozstrzygnac absolutnie wszystkie problemy matematyczne.
Listopad 24th, 2007 at 16:14
Piotruś:
.
“Nie ma wiary w rzeczy sprawdzalne.”
.
W takim razie jak nazywasz ten przypadek z kalkulatorem?
.
Edwar:
.
“Potrzebna komus wiara w Boga jako zalozenie wstepne by rozumiec? Szczesc Boze.”
.
Zgadzam się w stu procentach. Każdy światopogląd opiera się na jakimś apriorycznym założeniu i nie ma powodu by ludzie przyjmujący założenie x mieli poczucie wyższości nad tymi, którzy przyjmują założenie y. A to niestety jest powszechne po obu stronach.
Inna rzecz, że niewielu wierzących podchodzi do sprawy w ten sposób. Większość wierzy, bo tak ich wychowano, a nie dlatego, że potrzebują jakiegoś punktu oparcia. Co inteligentniejsi ewentualnie dorabiają sobie takie uzasadnienia post factum. Podejrzewam, że wsród ateistów jest jednak większy odsetek “świadomie niewierzących”.
Listopad 24th, 2007 at 16:16
Mawar:
.
“Fizyk nie musi pytać się o sens istnienia (choć niektórzy to robią), filozof powinien.”
.
Zgoda. Tyle że w moim przekonaniu filozofia nie tyle odkrywa sensy, co je tworzy. I dobrze, i tak trzymać.
Listopad 24th, 2007 at 16:18
Pawle
Tak. Ateizm wymaga wiekszego wysilku niz “wiara potoczna”.
Znam ludzi wierzacych ktorzy zawsze watpia i tych klasyfikuje jako “naprawde religijnych”.
Poczytajcie cos o religijnosci Matki Teresy.
Listopad 24th, 2007 at 16:26
O co mi szlo w pytaniu do Mawara o komputerze. Nie jestem matematykiem.
Jesli jednak jest w blogu ktos kompetentny to prosil bym o wyjasnienie czy Gödel , jego matematyczne odkrycia, mogly by w jakis sposob uzupelnic to o czym rozmawiamy.
Listopad 24th, 2007 at 16:38
Troche a propos
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4702609.html
http://miasta.gazeta.pl/warsza.....02607.html
Listopad 24th, 2007 at 16:40
Edwarze,
.
Odkrycia w dziedzinie matematyki odnoszą się do systemów formalnych, więc nie mogą przynieść rozstrzygnięć w dziedzinie filozofii. Od teorii matematycznej wymagamy, by była niesprzeczna, ale nie musi mieć analogii w świecie rzeczywistym, choć tylko wtedy jest użyteczna.
Co do komputera, odpowiedź brzmi: nie. Po pierwsze, istnieją w matematyce zagadnienia nierostrzygalne. O ile pamiętam, to właśnie Goedel udowodnił, że każda teoria zawierająca w sobie aksjomatykę liczb naturalnych jest niezupełna, tzn. można w jej języku sformułować twierdzenia, których nie da się ani udowodnić, ani sfalsyfikować.
Po drugie, pewne problemy matematyczne mają tak wielką złożoność obliczeniową, że ich rozstrzygnięcie za pomocą komputera jest fizycznie niemożliwe, nie tylko dziś, ale również w dowolnie odległej przyszłości (chyba że fizyka tego świata jest inna niż myślimy.
.
Muszę odejść od komputera, bo mam gości. Szkoda. Zaczęło być ciekawie.
Listopad 24th, 2007 at 16:54
Paweł (4:14) cały czas kombinuję (kalkulator to prosta sprawa) i wychodzi, że wiem tyle co nic, a wokół sama wiara.
Edwardzie z pytaniem o Goedla to do Lexa i Głosa – oni wiedza bo dlatego prawnicy sa tak sprytni. Poza tym co to znaczy “absolutnie wszystkie” – skoro “maszyna Turinga” ma wykonać skończoną ilość kroków.
Listopad 24th, 2007 at 17:10
Gödel udowodnil matematycznie ze: z Pawla “każda teoria zawierająca w sobie aksjomatykę liczb naturalnych jest niezupełna, tzn. można w jej języku sformułować twierdzenia, których nie da się ani udowodnić, ani sfalsyfikować.”
Czyli ze dazenie to budowy systemow niesprzecznych wewnetrznie jest niemozliwe.
Moje pytanie brzmi: Na ile uprawnionym jest wyciaganie (jesli to mozliwe) z tego odkrycja (wykluczajacego nadzieje) wnioskow dotyczacych niematematyki.
Listopad 24th, 2007 at 17:18
Ciekawe czy mam szansę na miejsce pośród galopujących tadów itp?
http://gardensoulofsoulgarden......index.html
Listopad 24th, 2007 at 17:33
Edwarze,
w Szczecinie i wzdłuz granicy równie radośnie
http://miasta.gazeta.pl/szczec.....02059.html
Od dawna jeżdżę przez granicę do Niemiec, praktycznie bez odprawy, czy to pociągiem czy busikami za kilka groszy na zakupy. Z mego domu w centrum miasta jest tyle samo km, do niemieckiego miasteczka Leknitz, co do dzielnic-sypialni na lewobrzeżu Odry i mniej km do Pasewalck niż do podszczecińskich Polic.
U nas do Niemiec jeździ się na zakupy autobusem, tak jak w mieści do różnych dzielnic miasta. Od 21 grudnia będzie ta jazda trwała o jakieś…2-5 min krócej.
Listopad 24th, 2007 at 17:37
To mile Zofio.
“Rabania” szlabanow nie bedzie?
Listopad 24th, 2007 at 17:43
Realiści, co twardo stąpają po ziemi i wiodą zajadłe polityczne spory o tu i teraz, podjęli dyskusję o początkach wszechświata. Jak się bawić to się bawić…
Metafizyczne wyjaśnienie początków wszechświata jest proste. Przecież przed stworzeniem nieba i Ziemi nic nie było. Był tylko Bóg z aniołami – nie wiadomo gdzie, ale był. Zanim Bóg stworzył wszechświat strącił zbuntowanego archanioła w pustkę, otchłań, która jest nazywana piekielną otchłanią. W pustce więc pojawił się szatan. Przed jego strąceniem był porządek, czystość: było nic, zero – w zasadzie to i tego nic nie było. Przecież, aby było nic to coś musi być co to nic opisze.
Z szatana więc się zrodził wszechświat – pełen chaosu, sprzeczności, ognia, pustki, mrozu, martwoty i zycia. Szatan jest pełen sprzeczności. Z jednej strony pełen nienawiści do Boga, co go strącił z miejsca świętego spokoju i stabilności, a z drugiej strony pełen chęci udowodnienia, że może stworzyć miejsce lepsze niż to boskie, gdzie zasiada Bóg. Rozdzierają go sprzeczności i dlatego mamy to, co mamy. Czy Bóg się wtrąca w dzieło szatana, nie wiadomo. Wiadomo, że Szatan jest naznaczony jego piętnem – może w połowie jest z niego, a w połowie jest czymś nowym. Szatan oczywiście poniesie klęskę bo energia (a nie materia, o któą ktoś pytał – skąd się wzięła) się rozpiechrznie po nieskończoności. Gdy zgęszczona w kwantach czasoprzestrzeń przestanie wirować wszystko w końcu pęknie jak bańka mydlana i będzie tak jak na początku, gdy niczego nie było, aż do momentu gdy Bóg znowu kogoś w otchłań nie zepchnie.
Jest i druga teoria, że szatana strącił, ale nic się wówczas nie stało, a szatan najwyraźniej gdzieś się w otchłani przyczaił i czekał na kolejny ruch Stwórcy. Bóg więc rzekł słowo “stań się” i wszystko powstało. Wówczas to przyczajony Szatan zaczął się Bogu we wszystko mieszać.
Swopją drogą czy coś jest czy nie ma to jak rzut monetą. Niby dlaczego stanem wyjściowym ma być zero a nie jeden? To rzut monetą. W każdym miejscu nieskończoności może być nic, a może być z równym prawdopodobieństwem cokolwiek – kolejny wszechświat. Wówczas nie trzeba pytać o to “dlaczego” coś powstało, ale i także dlaczego w tym czasie a nie innym. W pustce czasu nie ma. Rozpoczyna się gdy rzucona moneta wskaże na “stań się”, albo gdy w pustka zostanie czymkolwiek zakłócona – strąconym aniołem bądź słowem. Proporcje, czas, reguły, ruch są adekwatne tylko dla jednego wielkiego wybuchu. To co raz może wydać się przeogromne, z perspektywy innego wybuchu może być czymś co można dostrzec pod szkłami supermikroskopu.
Listopad 24th, 2007 at 18:29
Edwardzie starzejesz się – sięgaj gdzie wzrok nie sięga, łam czego rozum nie łamie- nigdy nie wiesz gdzie zaprowadzi cię dażenie.
To System jest albo otwarty, albo sprzeczny jego budowa nie. Na tym polega urok spekulacji myślowych, że zawsze można coś dolepić, ale nigdy objąć w całości.
Brawo Leszku przecież my o tym samym. Mam tylko jedną wątpliwość dotyczącą metafizycznego poczatku – zadecyduj albo Bóg, albo Nic.
Listopad 24th, 2007 at 18:32
Ubóstwiam dyskusje o wierze, bo doskonale daje obraz jak to jest ze zrozumieniem pojęć i logiką u dyskutantów.
Kochani,
może najpierw podajcie na wspólny użytek w dyskusji definicję wiary, czyli przyjmowania czegoś (faktu, rzeczy, zjawiska itp) bez możliwości zweryfikowania i sprawdzenia – zmysłami i rozumem.
Wiara, chcę zwrócić uwagę, to nie tylko czyjś stosunek do Absolutu, Boga czy bóstw itp. Można wierzyć w istnienie krasnoludków, trolli, kosmitów i św. Mikołaja, który mieszka w Laponii, czy też duchy przodków.
Istotą chrześcijaństwa, moim zdaniem, co szczególnie zaznaczam, jest wiara w dobro, przypisane również – człowiekowi.
Jak dokładniej przyglądniemy się chrześcijańskiemu Bogu, jest on absolutem w altruizmie, zaś zasady etyczne, jakie chrześcijaństwo wyprowadziło z zasad starożytnych żydów, generalnie reguluje tak stosunki międzyludzkie, by się ludzie nie pozabijali wzajemnie, by potrafili żyć w zorganizowanych grupach społecznych, choćby takiej jak rodzina, czy wspólnota (plemienna, rodzinna), społeczność lokalna itp.
Dlatego dla mnie – sednem całego chrześcijaństwa jest kazanie Joszuy z Nazaretu wygłoszone na Górze, zwane potocznie “kazaniem na Górze” (Nowy Testament) oraz dekalog mojżeszowy (Stary Testament).
Odniesienie do Boga, który dla Joszuy jest po prostu – mistycznym Ojcem – absolutnym Dobrem, – jest tym elementem, który ma uwiarygodnić słowa Jezusa i przekonać ludzi, że ma rację serwując swoje przesłanie ludzkości.
Pismo Święte, zarówno w warstwie starotestamentowej, jak i Nowy Testament – jest dla mnie znakomitym podręcznikiem psychologii. Jak do tej pory nikt lepszego, moim zdaniem – nie napisał.
Listopad 24th, 2007 at 18:35
Leszku
Po wyczerpujacej dyskusji z Mawarem, wzialem prysznic.
Kiedy suszylem wlosy, cos mnie sieplo, i kawalek zycia zostal mi odebrany. Nie na darmo jednak. Mialem widzenie. Z celi wyprowadzil mnie ks.Piotr prosto do swietlicy. ktora okazala sie Niebem.
Rozejrzalem sie i stwierdzilem ze w niebie nie ma Jana Pawla II.
Z niejakim zdziwieniem zapytalem ks. Piotra
- Ki Diabel?
Polazyl palec na ustach
- Tajemnic Stworzenia – szepnal.
Ale czy cos w naszym swiecie, zwanym z francuska Tout le Mode,
moze pozostac tajemnica. Poszedlem do Kuronia. Klebowisko cial (ups!!), duchow, i zaraz spotkalem znajomego.
Pytam
-O co chodzi? Gdzie masz Papa.
-O, nie wiesz- powiedzial z wyzszoscia wczesniejszego umarlaka.
Ale niedlugo wytrzymal.
-Cala Warszawa, tutejsza Warszawa, huczy. Jacka tez nie ma. Zbieraja ich na osobnym oddziale. Nie tu w Palacu Zbawienia, ale w Palacu Namiestnikowski od tytulu Wojtyly. Tam czekaja.
-Na co? – pytam
-Na reszte. Nie wiadomo jak dlugo, ale chca szerokiej Grupy Eksperckiej.
-Do czego?
- Wczoraj Rycerze Krola Artura przyturlali mebel.
-??????
- Okragly Stol.
-????????
- Jak tylko Polska Grupa Ekspercka sie zbierze, chyba musza sie zebrac wszyscy uczestnicy Tamtego, Bog i Archaniolowie zasiada do stolu z Lucyferem i Jego Swita.
I wszysko dzieki Polsce dobrze sie zakonczy!!! Juz niedlugo zbierze sie komplet.- dokonczyl z nadzieja.
………………
Bezbieczniki wysiadly, trzeba bylo wciskac na powrot, ale czego sie dowiedialem tego mi Nikt nie odbierze i dziele sie tym z wami natychmiast.
Listopad 24th, 2007 at 18:36
Eward,
będzie rzut młodych ciał na siatkę na plaży między Świnoujściem a Ahlbeckiem, która dzieli Polskę od Niemiec i Niemcy od Polski.
Młodzi mają się na nią rzucić z obu stron i ją rozrwać. Roznieść w strzępy.
Porąbać się jej nie da, niestety….
Listopad 24th, 2007 at 18:38
Zofia
Tys piknie!!!
Listopad 24th, 2007 at 18:42
Ale sobie poczytałem. Ja uwielbiam te wszystkie sugestie, że ludzie niewierzący w Boga muszą w coś wierzyć, a to w przyrodę, a to wierzą “że nie wierzą”,a to w kalkulator. A nie może Mawarze do Ciebie dotrzeć prosta prawda, że wszelcy Bogowie, od babilońskich, egipskich, greckich, słowiańskich do współczesnych wielkich religii zostali po prostu wymyśleni przez ludzi. I naprawdę, wierz mi, na to wpadli już wielcy myśliciele. A Tobie Mawarze epoki się pomyliły, jeżeli już wspominamy rozważania Bóg – rozum, to mnie do głowy nie przychodzą XIX-wieczni pozytywiści, tylko wiek Oświecenia przypadający przede wszystkim na wiek XVIII. Jak Ci się podoba uwaga Holbacha: “idea Boga jest tworem antropomorficznym umysłu nieoświeconego i zniewolonego przez złudzenia wyobraźni”.
Odpowiadam na Twoje pytanie. Nie wiem. Dawniej myślano, że Wszechświat to jest Ziemia jako dysk zawieszona na linach, później że Słońce jest centrum wszechświata. Teraz już nauka doszła do Wielkiego Wybuchu. Za 10 – 100 lat dojdzie jeszcze dalej. A może prawda jest taka, jak pokazano zdaje się w “Facetach w czerni”, że cały nasz wszechświat jest atomem w piłce olbrzymów, a nasze miliardy lat to jest ich sekunda.
Teraz ja mam pytanie do Ciebie. W jaki sposób człowiek żyjący 200 lat przed narodzeniem Chrystusa miał żyć zgodnie z jego naukami? Skąd wiedział, co jest dobre, a co złe? Jak mógł żyć bez tych wskazówek, uczyć się, rodzić dzieci, walczyć, myśleć, konać? Dlaczego pan Bóg zaczął ustawiać ludzi do pionu akurat w 0 roku, a nie od początku istnienia wszechświata? Jeżeli pragniesz innych pytań, to się zgłoś.
Listopad 24th, 2007 at 18:43
Edwar,
uważaj pod prysznicem!!! A szczególnie z suszarką, wodą itp, po Cię “prónd” porazi na amen.
Zwłaszcza jak masz widzenie niebiańskich planów wobec Polaków i je publicznie zdradzasz.
Tego nawet najbardziej dobrotliwy z bogów w dziejach ludzkości nie ścierpi.
Listopad 24th, 2007 at 18:47
Torlin
A Sodoma i Gomora to Slup Soli czy Wieliczka?
Listopad 24th, 2007 at 18:56
Zosiu!
ciekawy jestem, czy sobie wezmą po kawałku tej siatki na pamiątkę.
Listopad 24th, 2007 at 18:59
Edwarze,
Wpadłem na chwilę w przerwie pomiędzy zakończeniem przygotowań kulinarnych a przybyciem gości.
.
“Czyli ze dazenie to budowy systemow niesprzecznych wewnetrznie jest niemozliwe.”
.
To nie tak. System może być niesprzeczny, ale nieuchronnie jest niezupełny, czyli istnieją zagadnienia, których na jego gruncie nie daje się rozstrzygnąć ani na tak, ani na nie. Niesprzeczność i zupełność to dwa różne pojęcia.
Znowu znikam.
Listopad 24th, 2007 at 19:21
KUCHNIA POLSKA
na pytanie Edwara co różni polskiego pisarza od niepolskiego, Mawar
odpowiada: “…wzięcie u Wajdy”. Zapisuję tę ripostę w swoim notesie.
P.S.
Po dwóch złożonych wcześniej, otrzymałem kolejne wezwanie do złożenia oświadczenia lustracyjnego. Czy, gdy za czwartym razem się przyznam, to dadzą mi wreszcie spokój?
Listopad 24th, 2007 at 19:29
Stan
Jeszcze wiecej klopotow.
Po 5 latach IPN stwierdzi ze sie falszywie oskarzyles i pojedziesz do Wronek albo do Strzec opolskich.
Listopad 24th, 2007 at 19:37
Piotruś
Może być jednocześnie Bóg i Nic. A jak? Wyobrazić sobie trzeba, co jest nieskończenie trudne, a co nieraz ze strachem i drżeniem próbowałem, że poza moim ciałem, poza tym, co fizycznie czuję – nie ma nic. Moje zmysły odbierają tylko to co się we mnie dzieję, a ja nie mam nawet świadomości tego, że coś jest poza mną. To jest najgorszy moment – uświadomienie sobie, że poza mną NIC nie ma. To nic nie jest ani wielkie ani małe, ani nieskończone ani ograniczone – po prostu tego nie ma. Gdy w to NIC byłbym w stanie wyrzucić cokolwiek to dopiero stworzę przestrzeń bo poza mną jest punkt odniesienia, ale jeśli między mną a tym czymś nie pozostanie jakakolwiek więź, to to coś ciśnięte w otchłań nicości zniknie, przepadnie i chociaż to coś tam gdzieś będzie to dla mnie nicość nicością zostanie. Skąd mam wiedzieć, gdzie coś ciśnięte w tej nicości jest, i skąd to coś ma wiedzieć gdzie ja jestem? To coś żyje swoim życiem i jedynie pamięta, że coś je cisnęło w otchłań.
Tak więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby był Bóg i NIC. Zagadką pozostaje jaki jest związek Boga z nicością, tym, co w tej nicości jest. Jeśli Bóg cisnął w nicość Szatana i stracił z nim kontakt, to tenże mógł dojrzeć i swym ogromem przerosnąć Stórcę (tak jak wiele rzeczy ciśniętych gdzieś tam puchnie i ogromnieje – jak choćby niezjedzona sałatka warzywna, która nie dość, że odstawiona w zakamarek lodówki zaczyna się ruszać to jeszcze niesamowicie po zdjęciu foli cuchnie).
Wierzymy, że Bóg nie stracił więzi z ciśniętym Szatanem, kontroluje jego ruchy, ale przez to, że go cisnął nie może go zwalczyć, aż tenże sam nie wyczerpie swych sił bo wszędzie będzie samo dobro i nigdzie nie będzie żadnego chaosu. Sceptycy jednak twierdzą, że to nie chaos jest piekłem lecz jego odwrotność – może tak szepcą inni szatani? Może jest tak, że Bóg stworzył wszechświat, aby szatanowi dać lekcję by ten przekonał się, że Bogiem nie jest być łatwo, że nie jest w stanie być od niego mądrzejszy, że on jest omylny i błądzi. Ten jego najlepszy z najlepszych uczniów. Jeśli jednak stworzony wszechświat jest dziełem Boga, któremu szatan przeszkadza, to chyba jesteśmy między młotem i kowadłem, igraszką w walce dwóch sił, które udowadniają sobie na wzajem kto ma rację. Szatan chce poprawiać dzieło Stwórcy, bo wierzy, że wie lepiej.
Bóg się więc na Szatana gniewa i goni po nieprzepastnej otchłani, tylko po co go wyrzucił spod swojego tronu? Nie było go lepiej zamknąć w lochu? Bóg widocznie nie miał lochu, był sam w sobie i dopiero jak czymś w otchłań cisnął narobił sobie bałaganu. Jednak jak długo można być bogiem dla samego siebie? Kategoria “długości” jest oczywiście umowna, bo gdy nic nie ma i nie ma długości czasu z czymkolwiek porównać, to pytanie jak długo Bóg był dla samego siebie bogiem jest absurdalne. Mogła być to sekunda i tryliony lat. Wszystko jedno dla nicości to nieistotne – nic się przecież nie starzało. Nicość może się starzeć?
Podsumowując. Była oczywiście nicość. Bóg był jak bąbel, poza którym nic nie ma. Czas i przestrzeń była tylko domeną wnętrza bańki mydlanej. Wszystko toczyło się w jej objętości. Na pytanie skąd się bańka wzięła też łatwo odpowiedź można znaleźć – na chłopski rozum, o którym tyle nowa władza dziś opowiada. Niby dlaczego jak jest nic nie może być bańka. I NIC i bańka to kategorie fizyczne. Raz może być to a raz tamto. Kwestia przypadku bądź boskich praw.
Listopad 24th, 2007 at 19:41
listopad 24th, 2007 at 2:56 pm EdwarD prosi;
Mawar
Rozwin to co nacisnales.
To ja pytam EdwarDa… Jak u licha rozwinąć to, co naciśnięte?
;
“I zamilkł rycerz – dumnie i godnie -
I po dawnemu leżał wygodnie.”
Listopad 24th, 2007 at 19:48
Jasnaanielka
Alez rozwinal i to jak, az Stan do notatnika schowal:
http://kuczyn.com/2007/11/22/m.....ment-40446
Listopad 24th, 2007 at 20:06
leszek.sopot
Z drżeniem i strachem będziesz czytał dzieła Baruchy Spinozy, aby w pełni rozwinąć swoje poglądy na nic nie istniejące poza sobą, czyli jak rozumiem na substancjonalność.
Spinoza definiuje substancję, jako to, „…co istnieje samo w sobie i pojmowane jest samo przez siebie, czyli to, czego pojęcie nie wymaga pojęcia innej rzeczy, za pomocą którego musiałoby być utworzone” Tak rozumiana substancja jest causa sui — przyczyną samej siebie. Aby tego dowieść Spinoza zestawia definicję substancji z aksjomatem mówiącym o tym, że znajomość skutku zależy od znajomości przyczyny. W tym przyda się dogłębne poznania Talmudu i kabalistyki. A imię moje czterdzieści i cztery, uuuuuu….
Listopad 24th, 2007 at 20:06
Edwar
siepło ciebie suszarką? Ha, ja mam lepszy sposób, który przez wymóg natury muszę stosować. Po suszeniu suszarką włosy mi sterczą i nijak je można ułożyć. Preferuję więc schnięcie naturalne. Włosy sie układają i leżą jak powinny. Zwidów i majaków nie miewam. Mniemam jednak, że w twoim wypadku to było coś na miarę objawienia.
Eksperci zgromadzeni w świetlicy oczywiście, ze orzeklilby, że okrągły stół to dzieło polskiego papieża i za to dzieło wrota niebieskie kazaliby mu przed nosem zatrzasnąć. Nie wiem skąd u ciebie nadzieja, że wszystko się dobrze skończy. Bóg wyniosły i miłosierny, Lucyfer walczący i gorąco podnoszący rangę okrągłego stołu w dziele nieskończonych sporów i zajadłych nienawiści. Polscy eksperci… z pewnego radyja wsparliby diabła, podpowiadaliby, że oczywistą oczywistością jest, że to diabelski mebel. Ich głos by przeważył.
Listopad 24th, 2007 at 20:07
Madrosc lezy w starych dowcipach i w Gorach.
-Baco. A cemu to Slonecko roz z ty strony a potym z drugiej swici?
-Bo sie Ziemo krynci juchasie.
Po chwili:
-Baco, a jak ona sie kynci?
- A z ty strony na te strone
Po dluzszej chwili:
-Baco, a na cym ona sie kynci?
-Na oskach sie krynci
Po wiecej niz chwili:
-Baco, a na cym te oski som?
-Juhas, chcesz w pysk?!!!
Listopad 24th, 2007 at 20:21
Głosie
Byt sam w sobie nie musi rozpatrywac ani skutków ani przyczyn. Czyżbyś zakładał, że w takim bycie coś się dzieje?
My jesteśmy ze sfery bytu rzeczywistego. Nie mamy narzędzi do mówienia i rozumienia “bytów samych w sobie”. Nasz byt to “bycie”.
Mówienie o Bogu bądź bycie jest w zasadzie niemożliwe – mówiąc prostacko, to inna półka. Mamy inne zmysły, mamy swój język – jaka jest jego przystawalność do momentu sprzed wielkiego wybuchu?
Tylko język sztuki, poetów – jak uczył Heidegger np. analizując twórczość Holderlina, jest w stanie przeczuć, wskazać, próbowac uchwyćić to coś niepojętego. Skutek i przyczyna to takie materialistyczne. Nic z ducha, a tu chodzi o uchwycenie “duchowości” bycia w bycie.
Listopad 24th, 2007 at 20:28
Dzięki Zofio za przywołanie kazania na Górze. Jako ubogi duchem wycofuję sie z dyskusji by nie oglądać piekła w spółce z teologami i innymi absolwentami KULu.,
Listopad 24th, 2007 at 20:33
leszek.sopot
No, nie przeciwnie – mamy takie narzędzia do poznania samego Boga.
No, kto jednocześnie rozpoznaje skutki i przyczyny, jak nie mistyk?
A kto jak nie mistyk bezpośrednio rozmawia z Bogiem
“Poszedłem do Ogrodu Miłości,
i ujrzałem czegom dotąd nie widział,
wzniesiono tam bowiem Kaplicę,
gdziem się jako dziecię bawił,
podwoje Kaplicy zamknięte były,
słowa “Nie wolno ci” je zdobiły,
więc zawróciłem do Ogrodu Miłości,
pełnego kwietnej słodyczy,
lecz ujrzałem same mogiły,
gdzie kwiaty – grobowce już były,
kapłani w czarnych sukniach krążyli wśród cierni,
i powrósłami wiązali radości i żądze”
Wiliam Blake
****
Zdarza się, że kapłani kradną złoto i srebro swoim bogom i obracają na własne potrzeby, dają je też nierządnicom spod dachu. (10) Ubierają w szaty, jak ludzi, bogów srebrnych, złotych i drewnianych, którzy nie mogą obronić się przed rdzą i robakami. (11) Gdy przywdziewają ich w szkarłatne szaty, ścierają z ich twarzy kurz świątyni, który w wielkiej obfitości na nich osiada. (12) Ten trzyma berło, jakby jaki rządca kraju, ale nie może zabić, jeśliby kto przeciw niemu wykroczył. (13) Ow trzyma w prawicy miecz i siekierę, ale nie obroni siebie w czasie wojny ani przed złodziejami. (14) Stąd jasną jest rzeczą, że nie są bogami; więc się ich nie bójcie! (15) Jak naczynie stłuczone staje się dla człowieka niepożyteczne, tak się rzecz ma z ich bogami, umieszczonymi w świątyniach. (16) Oczy mają pełne kurzu, unoszącego się spod nóg chodzących. (17) Jak ten, co obraził króla, wokół ma zamknięte dziedzińce, jako skazany na śmierć, tak kapłani obwarowują ich świątynie drzwiami, zamkami i zasuwami, aby nie byli ograbieni przez złodziei. (18) Światła zapalają i to w większej liczbie niż dla siebie, a żadnego z nich ci bogowie ujrzeć nie mogą. (19) Są oni jak belka w domu: wnętrze ich, jak powiadają, jest stoczone, bo robactwo, wychodzące z ziemi, pożera ich wraz z ubiorem, a oni tego nie czują. (20) Oblicze mają czarne od dymu unoszącego się ze świątyni. (21) Na ciała i głowy ich zlatują nietoperze, jaskółki i inne ptaki, i koty po nich łażą. (22) Stąd poznajecie, że nie są bogami, dlatego się ich nie bójcie. (23) Złoto, którym dla ozdoby są pokryci, nie będzie błyszczeć, jeśli ktoś śniedzi z niego nie zetrze. Ani nie czuli oni, kiedy ich odlano. (24) I chociażby byli kupieni nie wiedzieć za jak wielką cenę, nie ma w nich ducha. (25) Ponieważ nie mają nóg, na ramionach muszą być noszeni, pokazując w ten sposób ludziom swą nicość
Ks. Barucha (w) 6:1-72, Biblia Tysiąclecia)
Listopad 24th, 2007 at 20:47
Głosie
poeta nieraz ma takie stany jak mistyk – to podobny sposób poznania. Jednak ani mistyk ani poeta nie może być precyzyjny. Mają objawienia – czyli są świadectwem tego co jest poza poznaniem, może i samego Boga.
Listopad 24th, 2007 at 20:52
“mamy swój język”- pisze Leszek
A od razu slysze (to nie do ciebie Leszku) glos Gnoma, tow. Wieslawa:
“My nie zadamy od Biskupow by przemawiali jezykiem marksistowskim, oni maja swoj wlasny jezyk” – mowil dalej godzina za godzina. Mowil Dziad do obrazy chlopskiego rozumu, do konca.
————————–
Na pewnej Uczelni, pewien profesor zajmujacy sie “bytem jako bytem”mial asysystentke, siostre zakonna, ona tez robila w bycie.
Studenci mowili o niej “Siostra od bytu”
Listopad 24th, 2007 at 20:55
Mawar
jako tamtejszy bywalec moze potwierdzic lub zaprzeczyc.
Listopad 24th, 2007 at 21:10
leszek.sopot
W moim przekonaniu niepotrzebnie rozdziela się wiarę od wiedzy, ba nawet od poznania naukowego. A jak myśli np. geniusz matematyczny. On widzi rozwiązanie, nie kalkuluje metodą prób i błędów jak to czyni większość z nas, korzysta wiec z rodzaju natchnienia, kto wie może i jest przepełniony w jakieś części duchem poznania. Wszak kim są ci którzy poznają, jak nie tymi którzy rozpoznają nieznane dotychczas słowa, czyli tworzącymi nowe pojęcia, najpierw mniej a potem o wiele bardziej precyzyjne? Dlatego być może, poza poetą i mistykiem, jest o wiele więcej osób zdolnych do poznania bezpośredniego objawiającego prawdy wg. paradygmatu poznania religijnego i mając to na uwadze, właśnie JP II pokusił się o stworzenie encykliki Fides et ratio. Świat działa przecież w oparciu o pewne okazuje się zawsze występujące zasady, takie same dla wszystkiego co istnieje. Tak rozwija się życie na bezludnej wyspie, także ziemi i w ten sam sposób rozwija się myśl, czyli poznanie, przecież niezależnie od kultury i cywilizacji, wszędzie wiedzę gromadzili i rozwijali święci mędrcy, szamani, magowie, kapłani, to jest taki pierwszy zawiązek poznania, w projekcji 10 tysiąca lat, na 1 mld rozwoju życia organicznego, hm… może bezkręgowiec. Ha więc co będzie, kiedy pojawi się w ewolucji poznania odpowiednik człowieka. Ecce homo poznania – człowiek, jeszcze nas czeka, za przeproszeniem, muszko leszko.owocówko poznania obecnego.
Listopad 24th, 2007 at 21:23
Cudowna dyskusja! Bernard odpadł, Mawar odpadł, Torlin się zapodział.
A ja czytam i się napawam.
Listopad 24th, 2007 at 21:43
Ja zaczynam mieć kłopoty ze zrozumieniem tekstów Leszka i Głosa (Głosu?). A już drugiej części Głosu Zwykłego w ogóle nie zrozumiałem. Co ma człowiek przyszłości, który ma przyjść, do Chrystusa w koronie cierniowej? Jaki to jest człowiek poznania? A w ogóle Ty czytałeś “Fides et ratio”? Ja dałem radę tylko wprowadzeniu. Ta encyklika jest napisana w normalny sposób charakterystyczny dla Kościoła. Rozum, prawda, dążenie do poznania, a zaraz po tym – to właśnie Kościół głosi prawdę. Tak możemy rozmawiać do końca świata.
Listopad 24th, 2007 at 21:46
To o czym pisza Glos i Leszek to “peak experiences” przezycie poczucia jednosci ze swiatem.
Przecietnemu czlekowi zdarzaja sie rzadko.
TYLKO LUDZIE SAMOREALIZUJACY SIE dostaja je czesto.
Zatem moge z cala odpowiedzialnoscia zdiagnozowac: Glosa i Leszka
pisza szczesciarze i sukcesiarze !!!
Maskuja sie zrecznie!!!
Listopad 24th, 2007 at 22:11
Glos
lektura do lozka:
Pierre Teilhard de Chardin , od Alfy (nie mylic z ALFem -Obca Forma Zycia – postac z serialu)
do Omegi ( nie mylic z czasomierzem).
Rano Nietzsche do sniadania z konskiej kielbasy, pokarmu
Nadczłowieka
Listopad 24th, 2007 at 22:14
Dobrej nocy. Niech sie wam przysni to na co slusznie zasluzyliscie.
Mnie takze.
Listopad 24th, 2007 at 22:42
Tak jest Tolinie czytałem Fides et ratio i gdybyś sam przeczytał tą encyklikę ze zrozumieniem to nie zdawałbyś dziś pytań o punkt -0 w sprawach zbawienia ode zła wiecznego amen. Ja już na pierwszych stronach tam znajduje wyjaśnienie, że: “Wezwanie «poznaj samego siebie», wyryte na architrawie świątyni w Delfach, stanowi świadectwo fundamentalnej prawdy». Czy to mało? Zastanów się co mają wspólnego Delfy z Watykanem?
Ale problem jest inny, czego ty uparcie nie dostrzegasz, a jak wynika z twoich stron b. interesujesz się kulturą. Problem jest mianowicie taki, że nie da się wyją-ciąć religii, ot tak ciach z poznania naukowego jak i z samej kultury. Z poznania naukowego, trudniej byłoby to udowodnić, więc się nie pokuszę dziś na to, ale weźmy sobie koncerty fortepianowe: d-moll op. 15, B-dur op. 83 Johannesa Brahms, jestem pewien, że słuchając ich jako chrześcijanin i wierzący w Boga, zobaczysz i usłyszysz w gruncie rzeczy co innego, niż słuchając jako ateista. I tak samo jest z wieloma innymi dziełami kultury. I właśnie m. in. o tym mówił JPII, że nie da wydrzeć się religii z kultury i z wychowanego w niej człowieka i tak samo rozumiem flirt z katolicyzmem Czesława Miłosza. Nawet, jeśli w ostatnich wierszach pisze o zbawieniu, że został zbawiony od istnienia.
Zbawiony dóbr i honorów,
Zbawiony szczęścia i troski,
Zbawiony życia i trwania,
Zbawiony.
To wcale nie uznaje to za akt wiary. Wyzbyty życia, czy jednak ocalony, zbawiony? To jest jakieś pytanie, ale ja nie odczytywałem nigdy aktu wiary w wierszach Cz. Miłosza. Przeciwnie. Może jednak się mylę, urodziłem się, bowiem w innym miejscu i czasie. Torlinie ja nie zamierza z tobą polemizować na tematy religijne, ani też do czegokolwiek cię przekonywać. Wczoraj żartowałem sobie z tego, co łączyło niektóre elementy obrazowania z wierszy F. Holderina i Tryptyku Rzymskiego JP II, że trzeba iść pod górę rzeką, koło lasu po prawdę. Kpiłem sobie jawnie, że co jeśli na końcu górskiej ścieżki, jednak się spadnie i wywinie w locie cztery fikołki przez prawdę związaną z doświadczeniem samego umierania, albo i nie- doświadczenia tego, a więc i spadnie się między trawy i substancjalnie tylko się z nią połączy.
“Trawo, trawo zielona! Wspólne mamy sprawy!
Tylko umarli wiedzą, o czym myślą trawy!”
Nie zrozumiałeś tego, trudno. Ale dlaczego z tego robić taki wielki dramat?
Listopad 24th, 2007 at 23:18
Drodzy Panie Dyskutanci,
śledzę Waszą dyskusje z przyjemnością, ale odnoszę wrażenie, że istnieje tutaj niejakie pomylenie pojęć.
Religia, a właściwie wyznanie rzymsko-katolickie jest traktowane jako wiara, choć to co innego.
Religia, jako taka, związana z człowiekiem i jego aktywnością społeczną na pewno podlega ocenie nauki na wielu płaszczyznach, natomiast wiara – jako stan ludzkiej świadomości – znacznie mniej, bo wyłącznie w zakresie psychologii wierzącego.
Dyskusja o Bogu, sprowadza się w sumie do dokonania wyboru między wiarą że istnieje i próbach udawodniania tego faktu a brakiem wiary w jego istnienie.
Religie – to już ludzkie “ubranie” wiary w istnienie Boga, to dogmatyka, teologia, liturgia, etyka adekwatna do wyznania itp.
Trzecim błedem dyskusji – jest prowadzenie jej w sposób mało przejrzysty. Nie wiem tak na serio – który z Panów wypowiada się z pozycji wierzącego katolika, czy też znawcy literatury katolickiej, w tym homilii Jana Pawła II, a kto mówi o wierze z pozycji ateisty, agnostyka czy innowiercy.
Z Panów wypowiedzi nie zawsze to wynika.
Czwartym błędem jest traktowanie dyskutantów jako tych, którym katolicyzm z całą teologią i dogmatyką jest doskonale znany.
A to jest ewidentnym błędem.
Mogę z własnego doświadczenia stwierdzić, że – homilie Jana Pawła II znacznie się różnią od pism teologicznych kard. Ratzinegra (Benedykta XVI), z ukłonem za jakość w stronę Ratzingera.
Kart. Ratzinger jest szalenie precyzyjny, niepolityczny, chrystocentryczny, mniej rozgadany. Jego teksty są szalenie zdyscyplinowane logicznie. Tego u Jana Pawła II – nie ma.
Dla mnie, protestantki – Karol Wojtyła jest bardziej wierzącym poetą niż teologiem.
Dlatego w kwestiach teologicznych, tj. dot. Boga, wiary, katolicyzmu – cenię bardziej Ratzingera.
Listopad 24th, 2007 at 23:32
leszek sopot,
Edwar “oskarżył” Ciebie, że masz własny język. Ja życzę Ci żeby był on rozpoznawalny i rozchwytywany na rozległych obszarach matki Ziemi, na których poddani królowej angielskiej szerzyli “ład i dobrobyt”, czyli na obszarach, gdzie słońce nigdy nie zachodzi.
Listopad 24th, 2007 at 23:40
Zosiu (bez złośliwości w stosunku do JPII, na dobranoc),
dodajmy, że według Artura Sandauera Karol Wojtyła był przeciętnym poetą, a według ksiedza Bonieckiego (jego studenta), mało porywającym wykładowcą.
Listopad 24th, 2007 at 23:47
Ok. dla uporządkowania terminologii.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara
http://pl.wikipedia.org/wiki/Religia#ahimsa
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyznanie
Listopad 25th, 2007 at 00:04
Zofio
ty nas uraczyłaś wiedzą książkową, a my tu o niepoznawalnym, czyli o tym, czego w książkach nie ma. Wiedza o tym, co było “przed” nie istnieje. To sfera objawień, geniuszu. Można więc sobie dywagować w wysokich stanach abstrakcji, pół żartem i pół serio, czyli tak jakby po żydowsku wieść spór z Bogiem.
Zapewniam ciebie, że przed wielkim wybuchem nie było wiary. Pytaniem jest czy był Bóg, gdzie był i co robił, jak to było z tym szatanem, czy wszechświat jest wielki czy mały (od razu odpowiem: każda odpowiedź jest dobra, zależy od punktu widzenia lub inaczej mówiąc od odległości, bo pustka przecież nie zna granic) itp. Ja wierzę, za mistykami, że każdy z nas może poznać jego naturę nie ruszając się z domu, choć są miejsca na ziemi, które poznaniu sprzyjają bardziej.
Prawdę mówiąc nie znam żadnej dobrej książki o Bogu. One raczej straszą nim, odpędzają od niego. Tym bardziej więc książkowe rozważania o wierze katolickiej, anglikańskiej, luterańskiej, ariańskiej itd. itp. To taka sama wiedza jak o rodzaju kartofli. Można ją nazwać klasyfikacją gatunków. Klasyfikacja nie zbliży nas do poznania tajemnicy bytu. Każdy mistyk mógłby tobie powiedzieć, że przed poznaniem Boga musiał w niego zwątpić. Po objawieniu wie, że najważniejsze, jedyne przykazanie, to to pierwsze, ale tylko on wie co naprawdę się pod nim kryje. Nikt tego “naukowo” nie opisał. To co się pod tym kryje nie zależy od rodzaju obrządku, wyznania, religi.
Listopad 25th, 2007 at 00:10
Stan
nie zauważyłem. Pewnie, że mam język! Czasem mi się on zaschnie. Nie z gdadania lecz z powodu zbyt wielu wypitych kaw. Jednak to, co napisał nie przystaje absolutnie do mojej rzeczywistości. Nijak się samozrealizować nie mogę. Brak mi umiejętności, odwagi, talentu i szczęścia. Jednak jak mi się przyśni rozwiąznie zagadki wszechświata to oczywiście mogę to spróbować opisać.
Listopad 25th, 2007 at 01:06
Ja nie umiem rozmawiać na tak wysokim poziomie abstrakcji, jak te fikołki. A w Encyklice na początku czytamy: “ludzie równocześnie zaczynali stawiać sobie podstawowe pytania towarzyszące całej ludzkiej egzystencji: Kim jestem? Skąd przychodzę i dokąd zmierzam? Dlaczego istnieje zło? Co czeka mnie po tym życiu? Pytania te są obecne w świętych pismach Izraela, znajdujemy je w Wedach, jak również w Awestach; spotykamy je w pismach Konfucjusza czy Lao-Tse, w przepowiadaniu Tirthankhary i Buddy; są obecne w poematach Homera czy w tragediach Eurypidesa i Sofoklesa, podobnie jak w pismach filozoficznych Platona i Arystotelesa. Wspólnym źródłem tych pytań jest potrzeba sensu, którą człowiek od początku bardzo mocno odczuwa w swoim sercu: od odpowiedzi na te pytania zależy bowiem, jaki kierunek winien nadać własnemu życiu. Ten proces poszukiwania nie jest — i nie może być — obcy Kościołowi. Od chwili, kiedy w Tajemnicy Paschalnej otrzymał w darze ostateczną prawdę o życiu człowieka, Kościół pielgrzymuje drogami świata, aby głosić, że Jezus Chrystus jest ‘drogą i prawdą, i życiem’ ” itd.
To po co opisywać Konfucjusza, Lao – Tse czy Homera, jak i tak otrzymaliśmy w darze ostateczną prawdę i jedyną drogę? Jak można dyskutować z ostateczną prawdą?
Głosie!
Nigdy w życiu nie udowodnisz, że poznanie naukowe ma jakikolwiek związek z wiarą. Robisz ten błąd, że to naukowiec może być wierzący, a nauka jest ateistyczna z samej swej zasady. Jak mawiał Tym w niezapomnianym STSie, zeszyt w kratkę nie może być socjalistyczny lub kapitalistyczny, to tylko treść może być taka.
A prawda jest taka, że wszystkie religie dopasowują swoje poglądy do aktualnego stanu nauki. Jak jeszcze człowiek nic nie wiedział, to Bóg stworzył niebo (?), Ziemię, człowieka i wszystko inne w 7 dni. Później zaczęto tłumaczyć, że to jest metafora. Na przykład o stworzeniu człowieka to przeciętny wierzący wolałby w ogóle nie mówić, bo gdzie tu ewolucja? Teraz słyszę, że Pan Bóg stworzył Wielki Wybuch, a jak naukowcy coś nowego odkryją, to Kościół się dopasuje. Jak słusznie pisze Wabbl w książce “Życie we Wszechświecie” – co Kościół zrobi, jeżeli okaże się, że są inne życia na świecie, np. w postaci purpurowej mgły? One też są stworzone na podobieństwo?
A może byś nie unikał moich pytań i chociaż na niektóre odpowiedział, np. to dotyczące człowieka żyjącego 200 lat przed narodzeniem Chrystusa.
Leszku!
“przed wielkim wybuchem nie było wiary” – a skąd wiesz?
“każdy z nas może poznać jego naturę nie ruszając się z domu” – a skąd wiesz, że poznajesz?
Listopad 25th, 2007 at 01:07
Pierwszy raz mnie to spotkało. Wg antyspamu 2 + 3 to nie jest 5.
Listopad 25th, 2007 at 01:17
Drogi Leszku,
przed Wielkim Wybuchem, nie było Ziemi ani jej mieszkańców a pojęcie Boga czy Nierozpoznawalnego – jest czymś adekwatnym do ludzkiego pojmowania świata.
I chyba to jest jasne, przynajmniej dla mnie.
Leszku, samorealizacja tj. bycie sobą – a chyba na to Cię stać! Więc nie wykręcaj się brakiem umiejętności (nie wierzę – na pewno jakieś masz i na pewno od niejednego /nie jednej – znacznie większe), brakiem odwago ( w to też nie wierze – wszak wygłasza tutaj własne zdanie, zapomniałeś, że się czasami kłócimy z tego powodu, więc Ci odwagi nie brak!!!), talentu (znowu nie wierzę – bo talent, choć y do ciekawego przekazania informacji – posiadasz) czy braku szczęścia (tu już zalewasz na całego – czy to nie Ty pisałeś tak uroczo o swojej córce?).
Wiesz co, Drogi Leszku,
naucz się cieszyć z rzeczy zwykłych – porannego wróbla, który stuka Ci w parapet, bo godny, z płatka śniegu, który spadł Ci na nos, z filiżanki kawy, którą sobie zaparzyłeś, i która przyjemnie pachnie i skłania do sięgnięcia po jakąś książkę czy ciekawe nagranie.
Zrób sobie prysznic i pośpiewaj fałszywie na ile tylko ci sil starczy, to lubisz. Tylko nie po 22-giej, bo Cię sąsiedzi zlinczują.
Polub nieco siebie, zrób sobie jakąś przyjemność – zobaczysz, świat się sam do Ciebie uśmiechnie cała gębą!!!
Zawsze jutro może być gorzej niż dzisiaj, więc się ciesz tym co jest. Tu i teraz.
Ja Ci życzę – wszystkiego co najlepsze i żeby jutro było lepsze niż dzisiaj.
A teraz – spij dobrze, chociaż chyba pełnia….
Listopad 25th, 2007 at 01:37
Torlin
Jak przed wielkim wybuchem miała być wiara? W tej bańce mydlanej z Bogiem… może i tak. Musiał wierzyc sam w siebie. Po co jednak w samego siebie wierzyć, skoro niczego innego nie ma i nic nie podważa tego, że się jest. Od początku, którego nigdy nie było, czyli od zawsze był potencjał. Potencjał jakoś sobie uświadomił swoją potencjalność, stał się bańką i bogiem. Gdy zaczął wierzyć sam w siebie to zaczął się kręcić bo chciał sam siebie zobaczyć a nie mógł, coraz szybciej, aż się rozpęknął i powstał wszechświat.
Listopad 25th, 2007 at 01:40
leszek.sopot
‘Prawdę mówiąc nie znam żadnej dobrej książki o Bogu. One raczej straszą nim, odpędzają od niego”.
-
Poczytaj Chestertona.
Listopad 25th, 2007 at 01:48
stan
“… według Artura Sandauera Karol Wojtyła był przeciętnym poetą, …”
-
A na dobrą sprawe kto to jest A. Sandauer?
-
“… a według ksiedza Bonieckiego (jego studenta), mało porywającym wykładowcą”.
-
Ksiądz Boniecki jeśli tak powiedział to mija się z prawda. Bylem na jednym publicznym wykładzie ks. Wojtyły, wówczas kardynała, i był on porywający. Reakcja sali taka jak podczas pierwszych audiencji w 1978-79 roku w Rzymie.
Listopad 25th, 2007 at 01:49
Zofio
dziękuję za ciepłe słowa. Życie to jednak nie bombonierka z czekoladkami jak u Garpa.
Listopad 25th, 2007 at 01:58
EDD
“Pierre Teilhard de Chardin , od Alfy (nie mylic z ALFem -Obca Forma Zycia – postac z serialu) do Omegi ( nie mylic z czasomierzem). Rano Nietzsche do sniadania z konskiej kielbasy, pokarmu Nadczłowieka.”
-
EDD z pewnością przed spożyciem najpierw całujesz tę końską kiełbasę, przez wzgląd na filozoficzną tradycję (o której ty wiesz a ja rozumiem), po czym lekko szumi ci w głowie, nieporawdaż? :)
Ciekawszy jest twój watek dotyczący Omegi, bo w ten sposób możemy powrócić do rzeczy ambitniejszych – krajowej polityki. Czy znany kolekcjoner A. Kwaśniewski miał jekies czasomierze Omegi? :)
Listopad 25th, 2007 at 02:05
Zofia
‘Dlatego w kwestiach teologicznych, tj. dot. Boga, wiary, katolicyzmu – cenię bardziej Ratzingera”.
-
Myśłałem, że ty jako heretyczka bardziej cenisz Lutra, do którego z kolei więcej serca miał JPII niż obecny Papież. A tak w ogóle to nie zgrywaj się twoją rzekomą znajomością teologii, bo to troche krepujące na tym blogu.
Listopad 25th, 2007 at 02:11
EDD
“Na pewnej Uczelni, pewien profesor zajmujacy sie “bytem jako bytem”mial asysystentke, siostre zakonna, ona tez robila w bycie.
Studenci mowili o niej “Siostra od bytu”.
-
Po konsultacji z moją żoną, która ma dobrą pamięć, mogę to potwierdzić, z tym że w wersji zradykalizowanej było to: “siostra odbytnica”. :) Miała z nią zajęcia.
Listopad 25th, 2007 at 02:24
EDD
Baco, a na cym ona sie kynci?
-Na oskach sie krynci
Po wiecej niz chwili:
-Baco, a na cym te oski som?
-Juhas, chcesz w pysk?!!!
-
To jest góralska wersja przykładu, który podał S. Hawking w “Krótkiej historii czasu”. Podczas publicznego wykładu pewnego astrofizyka starsza kobieta zaczyna kwestionować istnienie grawitacji i kulistości ziemi, która wedle niej jest płaska. – To co zdaniem pani utrzymuje ziemię, pyta sie astrofizyk? – Ziemia opiera się na gogantycznym żółwiu, odpowiada sytarsza pani. – A na czym opiera się ten żółw, pyta spokojnie astrofizyk? Na drugim żółwiu, a ten drugi na trzecim i tak w nieskończoność. :)
Listopad 25th, 2007 at 02:25
Torlin
“Nigdy w życiu nie udowodnisz, że poznanie naukowe ma jakikolwiek związek z wiarą.”
Zapominasz, że jest wiele rodzajów nauk, a także wiele Religi. Religia to nic innego jak teoria wyjaśniająca to co jest jej przedmiotem. Nauki i religie opierają się na pewnych założeniach, które zmienne są w czasie w miarę doskonalenia narzędzi poznawczych. Założenia te zaś to nic innego jak dogmaty. Nauki więc ewoluują, ale religie także. Nikt dzisiaj nie wyznaje już wiary w greckich bogów, ale i treści religijne wyznania katolickiego także się zmieniają właśnie w sferze dogmatyki. Dogmaty jak wiadomo są w gruncie rzeczy produktem kościoła zinstytucjonalizowanego. To do czego jednak odwoływał się JPII w Fides et ratio to jest proces poznania przez człowieka samego siebie na przestrzeni wielu wieków, wielu kultur, wielu nauk i wielu religii. To jest proces ewolucyjny. Nie da się zaprzeczyć, że materia istnieje na takich samych zasadach jak myśli. A więc istnieje materia i energia, która jest formą właśnie tego co nazywamy intelektem. Energia ta co więcej jest przechowywana w postaci materialnej i energii przez nasz organizm i naszą cywilizację. Nie można więc wykluczyć, że intelekt rozpoznaje strukturalną prawdę wszechświata, nie tylko na poziomie zasad, którymi zajmuje się nauka, ale i zasad którymi zajmują się religie. Religie bowiem mają daleko bardziej idące ambicje niż nauki, religie zadają pytania o istotę rzeczy. Te zaś pytania zadawane są o wiele za wcześnie w stosunku do naszych narzędzi poznawczych, czyli aparatu pojęciowego, i puszek mózgowych, jakimi dysponujemy na tym etapie ewolucji. Torlinie człowiek w przyszłości się zmieni. Kości nasze, jeśli będą zachowane, znajdą się w muzeum, obok kości pitekantropa. Tak jest niestety prawda. Więc zarówno do naszej nauki jak i religii powinniśmy podchodzić z pewnym dystansem.
Listopad 25th, 2007 at 02:57
znów coś pedzia – fredzia – killera kato-wickiego tego?
Listopad 25th, 2007 at 03:12
Torlin
“Teraz ja mam pytanie do Ciebie. W jaki sposób człowiek żyjący 200 lat przed narodzeniem Chrystusa miał żyć zgodnie z jego naukami”?
-
Jeśli był dobrym człowiekiem, obojetnie – żydem lub Grekiem, to z pewnością już od dawna jest w raju.
Listopad 25th, 2007 at 03:13
Zofia
“Z mego domu w centrum miasta jest tyle samo km, do niemieckiego miasteczka Leknitz, co do dzielnic-sypialni na lewobrzeżu Odry i mniej km do Pasewalck niż do podszczecińskich Polic”.
-
Pasewalck??? Nie ma takiego miasta. “Jest natomiast Pasewalk w Meklemburgii , o co prawdopodobnie ci chodzi. Zdecyduj się, albo używasz nazwy niemieckiej (wtedy pisz poprawnie), albo polskiej: Pozdawilk, Pazdawilk, ewentualnie w “narzeczu pomorskim” Pòzdewôłk. Nie mówi się raczej Bremen tylko Brema, nie Köln
tylko Kolonia. Jeśli istnieją polskie nazwy to nalezy ich używać. Nic mnie tak nie złości jak polscy turyści mówiący w tatrach Słowackich: Tatranská Polianka (zamiast Tatrzańska Polanka) lub Vyšné Hágy (Wyżne lub Górne Hagi), mimo że w literaturze polskiej aż roi się od polskich nazw z czasów kiedy te góry były wspólne. Żeromski z rodziną jeżdził do Tatrzańskiej Polanki na wakacje.
EDD
“‘Czy komputer da się zaprogramować tak, by zdolal on rozstrzygnac absolutnie wszystkie problemy matematyczne”.
-
Musiałbyś zdefiniować co oznaczają słowa: “absolutnie wszystkie” i “rozstrzygnąć”. Komputery są teraz “zaprogramowane”, kupujesz je z gotowym systemem operacyjnym. Współczesne superkomputery pracuja na Linuksie, który i ja mam na dysku, choć jest to zupełnie inna wersja. Chodzi ci pewnie o to, czy komputer jest w stanie rozwiązywać problemy matematyczne i udowadniać twierdzenia matematyczne. Nadal robia to ludzie, choć z użyciem komputerów. Niektóre odkrycia i tak zachowywane są w dyskrecji bo mają znaczenia w kryptografii. Poza tym, zarówno komputer jak i oprohramowanie jest dziełem czlowieka więc ja bym się tak nie emocjonowal tym co mogą wspołczesne komputery. To nadal szybkie bardzo liczydła.
Listopad 25th, 2007 at 09:26
Mawar
W istocie z tym komputerem szlo o mozliwosci stystemow sformalizowanych. Szlo o “najostrzejsze” narzedzia poznania jakimi ludzie dysponuja.
Nasza wspolna “tajemnica” jest historyczna rola spekulacji okoloreligijnych dla rozwoju logiki. Np beznadziejna proba ulogicznienia Trojcy Swietej dala uboczne produkty, bezcenne dla naszego naukowego myslenia. Bez intensynej pracy scholastykow, bez sporu nominalistow i realistani* i last but not least spekulacji kababalistycznych majacych na celu odczytanie ukrytych znaczen Ksiegi bylibysmy zupelnie kims innym niz jestesmy. To jest dziedzictwo Europy bo to tu dojrzewalo i z Europy zostalo rozpowszechnione.
Oczywiscie to zadna tajemnica, tylko na poziomie popularnym niechetnie sie to eksponuje. Ze uzyje przykladow drastycznych:
nazista za Boga :)) sie nie przyzna jak wiele zawdziecza Leninowi,
leninista jak wiele mistrz zapozyczyl od jezuitow czy i w innej dziedzinie od Henry Forda.
Niezbadane sa sciezki jakimi wedruja ide ((:)).
* Zofio. Ciebie tez niepokoi ze niewiadomo z kim rozmawiasz “agnostyk czy buddysta?”. Po co ci ta wiedza? Czy nie wystarczy ze piszemy madrze lub glupio?
Wystarczy ze ty mozesz, na podstawie naszych wypowiedzi, umiescic nas nas w gablotce wedle klasyfikacji takiej jaka wybierzesz.
Ale za dlugo sie znamy bym ci nie powiedzial. W sporze realistow z nominalistani jestem po stronie nominalistow. Obiecuje ci ze ma to cholernie wazne konsekwencje.
Acha, jezutow i ich dorobek intelektualy, ich zaslugi dla nowoczesnego szkolnictwa bardzo sobie cenie Zofio.
Listopad 25th, 2007 at 09:33
Mawar
Nietzsche i konska kielbasa? Jesli tego nie wiesz Mawar, to przestane cie lubic i juz nie bede mial z toba zadnych wspolnych tajemnic.
Listopad 25th, 2007 at 10:06
Mawar,
to klasyczna “literówka” w nazwie Pasewalk, najpierw z nawyku napisałam “c” zamiast “k”, potem poprawnie “k” i nie wycięłam “c”.
Zdarza się.
Czy Ty naprawdę nie potrafisz skupić się na meritum dyskusji zamiast czepiać się pierduł?
W życiu nie spotkałam, poza Jarosławem Kaczyńskim, faceta tak małostkowego jak Ty. Musisz być cholernie męczącym człowiekiem na co dzień, współczuje twoim bliskim….
***
Ewarze,
mnie nie interesuje czyjeś wyznanie – ale pozycja z której rozmawia o wierze. Z prozaicznego powodu. Wierzący np. katolik z reguły mówi o wierze religijnej jako o czymś ewidentnym, zakładając, że każdy wierzy w jakiś ideał postawiony na pozycji Boga.
Rozmowa z takim dyskutantem z natury rzeczy przebiega inaczej niż z ateista a nawet innowiercą czy agnostykiem.
Poza tym wiara religijna jest sprawą dość intymną sferą życia człowieka i wymaga taktownej dyskusji.
I to co dla mnie np. głupie – dla mojego partnera w dyskusji może być sednem jego wiary.
Dyskutantów nie szufladkuję w celu etykietowania. Raczej staram sie ujednolicić pewne pojęcia w naszych dyskusjach, byśmy mówiąc np. wiara – rozumieli pod tym pojęciem mniej więcej to samo.
***
Też sobie cenie dorobek jezuitów w szkolnictwie, ale pamiętam także o ich historycznym dorobku w rozwój …służb wywiadowczych na świecie.
Listopad 25th, 2007 at 10:09
Mawar
Nie przesadzaj z puryzmem w nazewnictwie. Zofia na tyle sprawnie posluguje sie klawiatura ze piszac jak pisala UWYPUKLILA ze jedzie do Niemiec bez granicy.
A gdyby chciala napisac ze ze Zgorzelca jedzie przez “niegraniczny”
most to jakby miala napisac?
Mawar, ze tez tobie ciagle ten Kwasniewski z klawiatury wylazi???
Chwilami przypominasz XVII wiecznego protestanckiego ( za przeproszeniem Zofii) zoldaka ktory po wdarciu sie do kosciola gdzies w Bawarii czy Wielkopolsce ze zgroza patrzyl na wota zgromadzone przy obrazie Maryji. Potem zerkajac czy kompanioni nie widza zaczal polykac co mniejsze sztuki gromadzac w ten sposob
kapital potrzebny by wyslac syna na nauki do Wittenbergii.
Upil sie z szczecia potem. W okolicznym lasku dopadli go miejscowi chlopi. Szybko za pomoca sierpa odzyskali wota. Polowa skarbu wrocila do Maryji. Wioska odbudowala sie szybko. Syn zoldaka po odbyciu nauki w jezuickim Kolegium w Braniewie zostal pastorem w
Pasewalk.
Zofio. Zostaw w kosciele w Pasewalk (jesli tam jakis jest) kwiatek ku pamieci ich wszystkich ludzi, przedmiotow i instytucji ktore wspomnialem.
Listopad 25th, 2007 at 10:20
A moze z Pasewalk zrobimy miejsce pielgrzymek.
Podobno Polacy bardzo wykupuja mieszkania w b.NRD.
Nie pamientam kto, ale jakis chyba Brytyjczyk napisal kiedys ze za 20, 30 lat okolice Berlina moga byc polskojezyczne.
Czyzby Brytyjskie fobie i resentymenty?
Listopad 25th, 2007 at 10:49
W Pasewalku stoi gotycki kościół maryjny, bardzo ładny, w samym środku miasteczka. zadbany i puściutki.
Onegdaj kupiłam tak kilka. ..drobiazgów afrykańskiej “cepelii”, jaką wystawiają tam do sprzedaży studenci Czarnego Lądu, których subsydiują na studiach w RFN kościoły ewangelickie.
Tak więc mam solniczkę i pieprzniczkę z tykwy (dla przyjaciół pod choinkę) i lwa z drzewa sandałowego, który stoi sobie obok konterfektu mego przyjaciela, z natury lwa salonowego i wielbiciela płci niewieściej w nadmiarze.
***
Polaków w dawnym NRD rzeczywiście coraz więcej i coraz częściej pogranicze jest dwujęzyczne.
Berlin z Polakami, a cóż w tym dziwnego? Berlin z natury jest miastem …słowiańskim
Został założony w IX wieku przez plemiona słowiańskie.
Serce i zalążek dzisiejszego Berlina to słowiański gród Kopanica przy ujściu rzeki Dahme do Szprewy (dziś dzielnica Köpenick) i określany łacińską nazwą Berolina.
Listopad 25th, 2007 at 10:57
Köpenick (?). Mysle ze proces polonizacji mozna tam przyspieszyc.
Zofio, udaj sie tam przebrana za jakas sluzbe mundurowa. Wydaj kilka rozkazow burmistrzowi i dzielnica nasza!!!.
Ten scenariusz stworzyl “tajny agent” slowianszczyzny Carl Zuckmayer kryptujac swoj pomysl w “Kapitanie z Köpenick”.
Listopad 25th, 2007 at 11:07
Edwarze,
nie cierpię sie przebierać za kogokolwiek, zwłaszcza służby mundurowe!!!
Ja jestem – ja. I bardzo to lubię, tj być sobą.
Listopad 25th, 2007 at 11:10
To tym bardziej Köpenick miasto niegdys nasze znowu bedzie nasze ((:))
Listopad 25th, 2007 at 11:19
Ach ta pani Pitera
Zle na swiat spoziera
Wielka jej subcepcja
korupcji recepcja
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....03894.html
Listopad 25th, 2007 at 11:30
Dlaczego ja tak tej p.Pitera nie lubie?
Wiem. Jakby to ona uczyla mnie polskiego to nigdy bym nie przeszedl z klasy do klasy. Ot co.
Polonistka od korupcji odda sprawe do obdukcji.
Listopad 25th, 2007 at 11:42
Tusk rządzi, a trup się ściele gęsto.
.
Jak długo jeszcze?! Ty nieydolny Tusku! Cudów żądam natychmiast!
“Tragiczna niedziela na polskich drogach”
http://www.tvn24.pl/-1,1529804,wiadomosc.html
a dopiero poranek
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 25th, 2007 at 11:43
EDD
“Nietzsche i konska kielbasa? Jesli tego nie wiesz Mawar, to przestane cie lubic i juz nie bede mial z toba zadnych wspolnych tajemnic”.
-
Przeciez pisałem ci, że kumam. Nietzsche szedł ulicą i nagle pocałował w głowę konia. Od tego czasu uznawany jest za szaleńca – wedle schematu, że wszystko musi mieć swoją cezurę, niesłusznie. Raz do roku przy szczególnie wysokim ciśnieniu atmosferycznym podobno wracały mu władze umysłowe, co – jeśli nie jest legendą – było szczególnym okrucieństwem losu. Inni powiedzą: karą za uśmiercenie Boga. Ale z drugiej strony, jak sam pisał w “Also Sprach Zarathustra”, w każdym saleństwie jest sporo sensu. Nietzsche nie miał tyle siły by wydobyć się ze swego szaleństwa, co udało się C. G. Jungowi, choć był już prawie na dnie.
Listopad 25th, 2007 at 11:49
À propos Nietzschego i smierci Boga, dziś niedziela, właśnie wybieram się do koscioła.
Listopad 25th, 2007 at 11:50
Ło raju!
Zamach na demokrację! Grzmieć! Protestować!
Rząd bezczelnie atakuje TK! Chamstwo i drobnomieszczaństwo!
.
“Julia Pitera – od wczoraj sekretarz stanu w kancelarii premiera do spraw walki z korupcją – ostro zabiera się do pracy. Na pierwszy ogień wzięła sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jej zdaniem, są tam osoby niekompetentne i powiązane z podejrzanymi środowiskami. Z tego powodu co najmniej dwóch sędziów powinno natychmiast zrezygnować z pełnionych funkcji.”
.
http://www.dziennik.pl/polityk.....cyjny.html
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 25th, 2007 at 11:54
EdwarD – Nie namawiaj Zofii na przebieranki, ani Torlina na dyskusje abstrakcyjne. To poważni ludzie.
Wiara to wg SJP; przyjmowanie czego za prawdę; wierzenie.
A Torlin chce wyliczenia, udowodnienia. To z samej natury słowa “wiara” jest niemożliwe. Horyzontu też nikt nie dotknął, a on jednak jest. I przyjmujemy to jako coś pewnego. No – chyba że ktoś chce polemizować! Ja uwielbiam takie z lekka abstrakcyjne dyskusje, gdzie duże oczytanie wspierane jest poczuciem humoru i umiejętnością barwnej wypowiedzi. Niestety, pracując w biurze nie ćwiczyłam własnej elokwencji i nie potrafię się włączyć w taką wymianę zdań, choć bardzo bym chciała. Ale kibic ze mnie wierny!
A najbardziej mnie cieszy, że w toku tej dyskusji odpadły nasze ulubione trolle. Idę na babskie plotki, połączone ze spacerem po lesie, popijaniem kawy i mojej nalewki (debiut rocznika!) oraz jakimś jeszcze smacznym jedzonkiem. Do widzenia!!!
Listopad 25th, 2007 at 11:55
Głosie!
Ja rozumiem. “Czucie i wiara silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”.
Mawarze!
Jak zwykle nie odpowiedziałeś na moje pytanie, więc je powtarzam. Skąd ten człowiek wiedział, co jest dobre, a co złe, jak nie znał 10 przykazań?
Listopad 25th, 2007 at 11:56
Podczas gdy wpisywałam powyższy tekst muchy upstrzyły portret Najjaśniejszego Pana. Trudno… muchy, to muchy, jak mawiał wybitny poeta.
Listopad 25th, 2007 at 12:00
Bernardzie!
Ty w ogóle spoglądasz do blogu, o czym się dyskutuje, czy traktujesz ten blog jak tablicę ogłoszeń (nie trzeba czytać wszystkich, aby powiesić nowe). I pewnie – jak Cię znam – komentarz tej samej treści rozrzuciłeś po wszystkich blogach. Powiem Ci – to jest lekceważenie współblogowiczów.
Listopad 25th, 2007 at 12:04
Bernardzie
Jestem ci wdzieczny za wsparcie w sprawie Pitery. Ona widzi korupcje podobnie do was i za to ja nie lubie.
Listopad 25th, 2007 at 12:36
http://fakty.interia.pl/prasa/.....ie,1014000
Listopad 25th, 2007 at 12:41
Bernardzie, skoro już jesteś: czy przygotowałeś już swoje przemyślenia w sprawie poziomu moralnego i intelektualnego polskiego środowqiska dziennikarskiego? Czekam.
Listopad 25th, 2007 at 13:01
Torlinie
Twoj postulat tolerancji, gdyby zostal spelniony zniweczyl by calkowicie przyjemnosc jaka jest bycie dziwolagiem.
Ja czulbym sie wtedy jak zanuzony w wodzie o temp. ciala.
tylko “zasnac, zasnac, umrzec…”.
Listopad 25th, 2007 at 13:31
Co do Julii Minister Pitery; -
- niefortunna wypowiedź ( Chlebowski) – to o sędziach TK,
- niefortunna kandydatura, niestety “spełniona” ( Lex ) – to o
p. Minister Piterze.
Czyżby takich było więcej ( i wypowiedzi, i ministrów ) ?
Listopad 25th, 2007 at 13:35
PS . Tragiczna niedziela na polskich drogach – pisze Bernard.
Czyżby to była wina Tuska ? Tak zdaje się wynikać z kontekstu jego posta.
Ciekawe.
Za Piterę jest “winny”, ale za wypadki ?
Listopad 25th, 2007 at 13:46
Torlinie!
Zgodnie z tytułem wpisu Gospodarza przedstawiam oczekiwania od rządu. czyli oczekuję cudu. Tusk liczył ofiary na drogach od dnia przejęcia władzy przez PiS. Ja sodziewałem się, że wypadków już nie będzie, a tu są! I tuskologię stosowaną mam na uwadze.
Pawle,
gdy znajdę trochę czasu to może taki tekst przygotuję, na razie mam ciekawsze rzeczy na widelcu. Niestety to wymaga przejrzenia sporej porcji prasy z ostatnich trzech lat i wyprawy do czytelni na Koszykową. chyba, że nieco ograniczę zakres i zajmę się np. dwoma tygodniami – tydzień przed wyborami i tydzień po. Byłoby łatwiej i szybciej. Pomyslę jeszcze.
Lex’ie
przypomnij sobie populistyczne teksty Tuska i spoty reklamowe. Drżę z niecierpliwości, kiedy wreszcie wypadki zostaną ostatecznie zlikwidowane. Tusk liczył fiary od pierwszego dnia rządów PiSu. Czekam. tusku! musisz!
Listopad 25th, 2007 at 13:47
Proponuję okres wyrozumialości dla Bernarda. Leczy się z 21 października. Trzeba mu dać czas. Najlepiej przymknąć oczy i uszy.
Pitera, jako “przekupka z sejmie” jeszcze jakos uchodzila, ale jako “przekupka w rządzie” może być dla rządu bardzo kłopotliwa. Chyba, że zmieni sposob bycia. To moim zdaniem kontrowersyjna nominacja, ale zobaczymy.
Listopad 25th, 2007 at 14:02
Zofionen, czemu piszesz tylko tu? Pisz na innych blogach w internecie. Jeśli będą jasne godziny i dni tygodnia zaglądania tu przez osoby z jasnymi nickami – wiadomo, że będzie można odpuścić czytanie goebbelsoczynu. Mimo, że jak każdy żydek z kim się nie zadajesz (lubisz czy nieznosisz, chcesz dobrze czy zniszczyć) zawsze będziesz po godzinie ubijać kokosy z takimi osobami. Jeśli już tak jest zachowuj się odrobinę dyskretniej i chodź po necie. Na zasadzie jawności nie ukryjesz bezczelnego grania ról naiwnej blogerki. Za twoim nickiem stoi konkretna osoba, która rozgrzesza w sensie odpowiedzialności społecznej czyli realnym grupę wiadomą. Jesteś wielokrotnie świadkiem jak piszę, że jest mi blokowany internet. Twoje granie roli “dziennikarza niezauważającego” jest ważne.
Listopad 25th, 2007 at 14:03
Panie Waldemarze,
dziękuję za wyrozumiałość :).
Mam nadzieję, że od 21 października już nie zasłużę u Pana na określenie agenta CBA (wszak teraz byłby to chyba komplement, no może jeszcze nie teraz, ale gdy tylko wywalą Kamińskiego).
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 25th, 2007 at 14:07
Pawle,
nieco nie na temat, ale zerknij:
TVN rezygnuje z procesu karnego przeciwko Sakiewiczowi”
http://www.tvn24.pl/-1,1529808,wiadomosc.html
.
Tak oto TVN wycofuje się rakiem. Ciekawy byłem jakie miny będa mieli dziennikarze TVNu 13 grudnia, ale nie zobaczę :(.
.
Tak czy inaczej tzw. środowiko dziennikarskie protestowało przeciw paragrafowi ścigającemu karnie i krytykowało Ziobrę (może i słusznie), że ów paragraf nie został wywalony. Przytyki, że dziedzictwo stalinizmu itd. I jednoczeeśnie TVN z tego paragrafu korzystał.
Najśmieszniejszy i obciachowy był apel TVNu do sądu, by Sakiewicza nie zamykać na dwa dni, a jednocześnie TVN chciał zamknąc go na dwa lata :).
.
Nie znaczy to, że uważam, że dziennikarze nie moga się ciągać po sądach. Mogą, ale mają do tego drogę cywilną.
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 25th, 2007 at 14:38
Bernardzie, to chyba zasługuje na uznanie, że TVN potrafi wycofać się z błędu. Obawiam się jednak, że o tym szybko zapomnisz, natomiast przez najbliższe kilka miesięcy będziesz im wypominał to, że w ogóle błąd popełnili.
Na podobne posunięcia jakoś nie stać twoich ulubieńców.
.
Co do dziennikarzy – to naprawdę nie oczekuję, że urządzisz mi prasówkę z ostatnic trzech lat czy choćby trzech tygodni. Sam potrafię znaleźć w dowolnej gazecie, zarówno miłej, jak i niemiłej mojemu sercu, niemało głupstw, kiksów i fopasów. Zgromadzone w jednym miejscu z pewnością robią wrażenie, jeśli się zapomni o tym, że w tych samych pismach ukazało się w międzyczasie również wiele tekstów rozumnych i wyważonych.
Chciałem tylko, żebyś rozwinął i uzasadnił swoje niepochlebne syntetyczne opinie o dziennikarzach i mediach. Oraz wskazał przyczyny takiego stanu rzeczy. A pisząc “uzasadnił” nie mam na myśli przytoczenia pewnej liczby negatywnych przykładów, tylko raczej przedstawienie twojego sposobu rozumowania.
Listopad 25th, 2007 at 15:53
Bernardzie
Dziekuje za to ze potrafisz byc obiektywny i podeslac informacje
niezbyt mila dla “twojej strony”.
Wychodzi na to ze:
1).Sluszna decyzja sadu zostala podtrzymana. Sluszna bo juz dosc od uchylania sie od wstawiennictwa, dobrza bo dotyczyla osob publicznych moze wiec byc to decyzja i sluszna z prawnego punktu widzenia jak i sluszna pedagogicznie.
2). TVN pokazala swa “szlachetnosc”.
3). Dziennikarze GP mogli by tej sytuacji uniknac wycofujac sie i mowiac “przepraszam”. Nie zrobili tego, bedzie proces cywilny.
Listopad 25th, 2007 at 15:55
Ten raport o praworządności w Polsce (dot. działania wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju, zwłaszcza w ostatnich 2-ch latach) polecam szczególnie , nie tylko państwu na MiB, ale wszystkim tym, którzy zechcą poznać prawdę o rządach PiS i ich skutkach, a przede wszystkim Platformie Obywatelskiej:
http://www.ibanet.org/images/d.....Polish.pdf
Jest to sprawozdanie wysoce profesjonalne przygotowane przez International Bar Assocciation Human Rights Institute (Council of Bar and Law Societies of Europe) z Londynu.
Ten raport jest smutnym zapisem, bowiem dot. spraw, które w większości zgotował nam rząd pod kierunkiem człowieka z tytułem doktora nauk prawniczych.
Listopad 25th, 2007 at 16:13
Sygnalizowany Raport szczerzę radzę starannie przeczytać, bardzo ważne są pierwsze akapity.
Stwierdzenia w nich są wręcz bulwersujące.
W raporcie napisano wręcz:
Wydaje się, iż poprzedni rząd – Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął kampanię mającą na celu zyskanie kontroli nad całym systemem sądowniczym. Poprzedni rząd najwyraźniej nie respektował ograniczeń konstytucyjnych oraz obowiązującego prawa międzynarodowego i otwarcie deklarował swoją wrogość
wobec sądownictwa, zawodów prawniczych oraz prokuratorów.
Ten brak poszanowania praw konstytucyjnych i międzynarodowych, a także brak szacunku wobec sędziów, prawników i prokuratorów ze strony byłego rząd polskiego jest wysoce niepokojący.
Organizacje IBAHRI i CCBE nie mogły stwierdzić, by rząd wprowadził zmiany dla celów innych, niż wyłącznie dla zapewnienia podporządkowania wszystkich uczestników ustroju sądowniczego woli organów państwowych.
Ta krytyka jest druzgocąca!!!
Ci, którzy Polskę kontrolowali to wybitni prawnicy europejscy:
• Lady Cosgrove, była Sędzia Pierwszego Wydziału Izby Wyższej Najwyższego Sądu Cywilnego, Szkocja, Wielka Brytania;
• p. Martin Solc, Przewodniczący IBA Public and Professional Interest Division, były przewodniczący Czeskiej Izby Adwokackiej, Republika Czeska;
• Dr Rupert Wolff, Przewodniczący CCBE 2001, Vice-Przewodniczący Austriackiej Izby Adwokackiej, Austria;
• p. John Fish, Przewodniczący CCBE 2002, Irlandia;
• p. Felicia Johnston prawnik programu IBAHRI, Wielka Brytania; oraz
• p. Brooke Hartigan, sprawozdawca, Wielka Brytania.
Listopad 25th, 2007 at 16:29
Na zakończenie dodam – ten raport jest powszechnie znany w środowiskach prawniczych Europy i w resortach sprawiedliwości krajów UE.
Ukazał się także w języku angielskim i francuskim, jest powszechnie dostępny:
http://www.ibanet.org/humanrig.....eports.cfm
Gdybym nazywała się dr nauk prawniczych Jarosław lub Lech Kaczyński, lubiący się nazywać profesorem prawa – po takim raporcie, zapadłabym się ze wstydu pod ziemie.
Od strony zawodowej – obaj panowie skompromitowali się totalnie.
Ich uwagi kierowane pod adresem nowego ministra sprawiedliwości na tle tego raportu co co najmniej śmieszne, o ile nie głupie i nie odpowiednie.
Ciekawa jestem, czy znajdzie sie choć jeden dziennikarz w naszym kraju, który pokusi się o merytoryczną rozmowę z b.premierem na temat tego raportu i na jego tle ukaże Jarosława Kaczyńskiego jako człowieka, który mimo doktoratu, o prawie- nie ma zielonego pojęcia! A tym bardziej – nie ma kwalifikacji do pełnienia jakichkolwiek wyższych funkcji w centralnej administracji państwa, od ministra sprawiedliwości i premiera poczynając.
Listopad 25th, 2007 at 16:42
Dzieki Zofio ze wyszperalas raport. Mysle ze powinien sluzyc jako staly odnosnik do rozmowy o rzadach PIS.
—————————–
Jako uzupelnienie naszej wczorajszej rozmowy pragne przypomniec niektorym na pewno doskonale znana sprawe “Mistyfikacji Sokala”
kompromitujacy wielu practical joke.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sokal_hoax
Alan Sokal. 1996 “Transgressing the boundaries: towards a transformative hermeneutics of quantum gravity” Social Text 1996
http://physics.nyu.edu/~as2/transgress_v2/transgress_v2_singlefile.html
W ksiazce wspolautorstwa Sokala “Modne bzdury” obrywaja tacy jak, Jacques Lacan, Julia Kristeva,Gilles Deleuze, Stephen Hawking.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Modne_bzdury
Listopad 25th, 2007 at 17:00
Odnosnie “Raportu Zofii”. Str.62 Ustawy o adwokaturze, notariacie i radcach prawnych usilowano juz zmienic w 2004 roku, a wiec przed rzadami PIS. Trybunal Konstytucyjny je zastopowal. Potrzeby zmian w tej materii dostrzegali wiec nie tylko ludzie PIS. Co jest wiec chyba na rzeczy.
To pierwsza uwaga. Zaczalem czytac od srodka.
Listopad 25th, 2007 at 17:22
Bernard,
niestety nie mozna powaznie traktowac Twoich ostatnich wpisow. Wiele wczesniejszych także. Wiec odpowiem Ci stosownie do onych wpisow, moje okreslenie bedzie dla Ciebie komplementem, jak cie pozytywnie zweryfikuje nastepca Kaminskiego.
Listopad 25th, 2007 at 17:26
Zaznaczam ze moje pytanie jest pogladem, jest tylko pytaniem:
Jak po dobroci, szanujac niezaleznosc prawnikow doprowadzic do obnizenia cen uslug prawnych? Jak otworzyc te zawody dla wiekszej ilosci absolwentow prawa?
Listopad 25th, 2007 at 17:35
Bernard nie jest “agentem”, ale zastanawiam sie czy kwalifikacje prawdziwych agentow CBA nie sa mniejwiecej na poziomie umiejetnosci Bernarda. Zwlaszcza “pion” analityczny
PISowej policji moze byc podobny do B.
Nie dziwi wiec ze te ogary zaprowadzily swych panow tam gdzie sa.
Zostalo mi tylko ujadac, panom i ogarom pospolu.
Listopad 25th, 2007 at 18:06
Zosiu,
Twoim komentarzem do raportu o prawnikach (przy przychylnym stosunku do adwokatów) z pewnością naraźisz się głosowi, który nie kocha dwunożnych papug.
Mawar,
nie zadzieraj z Zofią, bo skończysz jak miner. Żałuję, bo widzę ciebie w nowym rządzie na eksponowanym stanowisku.
Listopad 25th, 2007 at 18:06
Torlin
-
Jak zwykle nie odpowiedziałeś na moje pytanie, więc je powtarzam. Skąd ten człowiek wiedział, co jest dobre, a co złe, jak nie znał 10 przykazań?
-
A ty Torlin skąd wiesz, co dobre a co złe? Niebo gwaiździste nade mną … itd.
Listopad 25th, 2007 at 18:14
Stan (a może Tusk)
-
“Mawar nie zadzieraj z Zofią, bo skończysz jak miner. Żałuję, bo widzę ciebie w nowym rządzie na eksponowanym stanowisku.
-
Miner jeszcze nie skończył, może jest na urlopie. Zofia jest poczciwa. Dzieki za dobre słowo, ale ja nie mam do tego żadnych kwalifikacji, nawet na ministra robót publicznych. Co innego Waldemar Kuczyński, przy dobrym premierze byłby niezłym ministrem.
Listopad 25th, 2007 at 18:58
EDD
“Nasza wspolna “tajemnica” jest historyczna rola spekulacji okoloreligijnych dla rozwoju logiki. Np beznadziejna proba ulogicznienia Trojcy Swietej dala uboczne produkty, bezcenne dla naszego naukowego myslenia”.
-
Może sprawił to Duch Świety, trzecia Osoba Trójcy? :) Georges Dumézil, znany specjalista od aryjskich mitologii, ustalił, że bóstwa indoeuropejskie wystepowały w parach lub większych zespołach, np. trójcach. Wprowadzenie idei Trójcy Świętej w IV w. było wyrafinowaną spekulacją teologiczną pod wpływem myśłi greckej, w Biblii nie ma śladu o Trójcy Świętej. Kościołowi i cywilizacji idea Trójcy wyszła w sumie na dobre (piszesz o tym ciekawie), mimo licznych wstrząsów z tego powodu. Do dziś kryterium przyjęcia do Światowej Rady Kościołów, zrzeszającej ponad 300 wspólnot chrzescijańskich, jest akceptacja Trójcy Świętej. Nawet rosyjscy ateisci wiedzą dobrze, że “”Boh trojcu lubit”, czemu dają wyraz przy różnych okazjach. :)
Listopad 25th, 2007 at 19:21
Mawar
Gdyby Giertych senior mial racje, to szewska spekulacja “jak
rozpieprzyc Smoka?” na pewno pchnela by do przodu krajowa technologie opakowan. Biada Baranom!!!
Ba, gdyby dinozaurow bylo wiecej to kto wie, moze siarke tarnobrzeska zaczeto by wydobywac wczesniej.
Tak, o tak!!! Niezbadany, nieodgadniony jest lot golebia krakowskiego.
Siada byle gdzie i byle gdzie swe pietno porzuca.
Listopad 25th, 2007 at 19:57
Naukowa analiza cudu
http://www.rp.pl/artykul/2,71825.html
Listopad 25th, 2007 at 20:21
Raport wskazany przez Zofię ( o stanie praworządności w Polsce )
przeczytałem – nie cały wprawdzie bo ma chyba 119 stron, – ale przecież to co w nim zapisano to nic innego jak to, o czym okazyjnie i “na czasie” opisywaliśmy krytycznie, prześmiewczo, a czasem wykpiwając.
Te wszystkie pomysły i innowacje wprowadzone przez min. Ziobro nadają się do kosza i tam możliwie najszybciej powinny się znaleźć.
O dostępności do zawodów prawniczych już pisałem. Nie twierdzę, że moje enuncjacje są sposobem na załatwienie tej sprawy. Dostęp do różnego rodzaju aplikacji (sądowej, prokuratorskiej, adwokackiej, radcowskiej, notarialnej itp. powinien być możliwie najszerszy – chodzi o powszechne umożliwienie szkolenia do zawodu) za to egzamin końcowy/kwalifikacyjny powinien być sakramencko trudny.
Podoba mi się pomysł aby funkcja/stanowisko sędziego było ukoronowaniem kariery prawniczej. Ale wtedy sędziowie musieliby zarabiać tyle, aby ich uposażenia były atrakcyjne na równi z uposażeniami adwokatów, radców prawnych czy notariuszy. Bez tego – pomysł nie do zrealizowania, bo nie będzie chętnych. Już teraz obserwuje się feminizację zawodu sędziego, podobnie w prokuraturach. (Broń Panie Boże, nie mam nic przeciwko kobietom, ale fakty są takie, że mężowie pań sędziów i prokuratorów zarabiają na utrzymanie domów i rodzin, a wynagrodzenie pań jest dodatkiem do pensji mężowskich).
Szans na obniżenie kosztów pomocy prawnej – przy reglamentowanym dostępie do zawodów prawniczych – nie widzę.
Listopad 25th, 2007 at 20:44
Edwar,
jakiego klamienia mądrości oczekujesz w sprawie korporacji adwokackiej? Są to ludzie o wyjątkowych umiejętnościach i predyspozycjach (z rzeczy niemożliwej i nierealnej muszą twożyć byty traktowane realnie). Poza hochsztaplerami, są to wirtłoźi, o czym świadczy fakt, że wpis do korporacji mógł otrzymać ktoś na poziomie doktora habilitowanego. Korporację rozkładają zakompleksieni prawnicy, którzy nie zostali do niej dopuszczeni (Ziobro, Rokita, czy ludzie o nieprawdopodobnej dykcji, jak kaczyńscy). Adwokaci, ze względu na obyczaje panujące w korporacji, byli prawdziwą arystokracją. Obowiązywał styl i klasa. Pozwalało im to przetrwać niejedną zawieruchę polityczną, bo ich blask nobilitował i wzbudzał podziw.
Żeby do korporacji trafic spoza pewnej sfery społecznej, trzeba było do nich przemawiać pewnego rodzaju “szeptem artystycznym”, czego nie może pojąć głos.
Kiedyś na spotkaniu z senatorem Piesiewiczem, którego gospodarzem był Daniel Passent, powiedziałem, że lustracją powinni być objęci jedynie adwokaci i księża z tych samych powodów. Wyczułem zrozumienie senatora jedynie jeśli idzie o lustrację tych pierwszych, bo senator jest głęboko wierzący.
Mit mecenasów w Polsce szarzeje, a dobije go rewolucja pogrobowców tych, którym okazali największą pomoc w trudnym okresie politycznym.
Trzeba jednak przyznać, że jest to stado wilków, które ma zawodową umiejętność przetrwania najcięższych chwil.
Listopad 25th, 2007 at 20:47
CBA?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....04812.html
Nie zdziwiłoby mnie to….
***
Mawar:
Miner jeszcze nie skończył, może jest na urlopie. O! A skad wiesz, że nie skończył, i że na urlopie? Może tam pozostać, bo ja sobie głowy nim zawracać nie mam zamiaru.
Zofia jest poczciwa. Czyżby? Pozory mylą. Zwłaszcza jeśli chodzi o skorpiony zodiakalne.
***
Stan,
zwierzyłeś się, ze czeka Cię ponowna lustracja.
Poszedłeś w ministry? Jeśli tak – to gratuluje!
Listopad 25th, 2007 at 21:27
http://www.matka-kurka.net/post/?p=1185
Tym razem to już przeszedł samego siebie i odleciał. Kurcze blade!
Listopad 25th, 2007 at 21:41
Poniekąd bynajmniej, w rzeczy samej – jestem pod wrażeniem.
Matki Kurki, rzecz jasna.
Listopad 25th, 2007 at 21:43
Ma byż w podpisie Zofia, “i” się zaplątało. Z wrażenia.
Listopad 25th, 2007 at 21:50
Ona, Matka, go, Dorna, chyba nie lubi.
Listopad 25th, 2007 at 22:02
dobranoc 25 XI 2007
Listopad 25th, 2007 at 22:03
Zosiu,
żałuję. ale obecnie nie wykonuję żadnego zawodu, a co najwyżej z rozrzewnieniem spoglądam na rekwizyty wiszące w szafie, które przypominają mi lepsze czasy. Jeśli idzie o wysokie urzędy, to, wydaje mi się, że zdecydowanie bardziej perspektywicznym kandydatem na wysoki urząd w przyszłym rozdaniu jest ktoś, kto ma 14 odniesień w dziele prof. Friszke, o przywracaniu Polski Niepodległej niż ja, który, co najwyżej, wąchał pyłochłon w legendarnym hotelu we Wrzeszczu.
To nie był madrycki cyniczny Gaylord opisany przez Hemingweya w Komu bije dzwon.
Ludzie, którzy chodzili w tym hotelu po podniszczonych deskach podłogowych, zostali już prze życie zaszufladkowani, częściowo wyniesieni i odesłani na pobocze bieżących wydarzeń społecznych.
Są częścią składową wygranej historycznej bitwy.
Ciekawe by było zapytać bohaterów czołowych szeregów, czy są szczęśliwi ze swojego dzieła.
Listopad 25th, 2007 at 22:15
A propos Matki Kurki
Opinie o nowym rządzie i jego drogich przywódcach. Znalezione w sieci: http://faxflash.salon24.pl/48722,index.html
Kim-Ir-Sen z małżonka i mediami ogladali “domki do wynajecia”
Sprawy wagi państwowej – kult jednostki w tefałen.
Zenujący spektakl – chmara kamer, fotografów, Tusk -Sen z mała małżonka w Wielkiej Sypialni.
W studio TVN 24 – dekorator z radami.
Obejście wszystkich pomieszczeń – wielkie “oooooo…”
na widok garderoby (normalnego wyposazenia w nowoczesnym budownictwie).
Czekałam na uwagi typu z lat 50-tych – a w wannie prosiaczka sie uchowa na święta.
Dno dna.
Ale społeczeństwo wybrało.
Borusewicz? Im więcej o nim wiem i obserwuje jego zachowania, tym bardziej sie dziwie .
Ale cóz – Fundacja Batorego zobowiązuje.alezione w sieci
Listopad 25th, 2007 at 22:19
Acha. Stan, jako poinformowany, mam mus podzielic sie z toba informacja. Rokita (nie klamie jak go nie lubie) byl dobrym studentem prawa UJ. Nawet wiecej niz dobrym. Do aplikantury
nie dopuszczono go ze wzgledow czysto politycznych. Sam chyba na nia nie liczyl, choc zabiegal.
Byl to jeden z grzechow, a raczej grzeszkow PRL. Dzis zareczam ze moglby byc ozdoba krakowskiej palestry. A tak…..???.
Listopad 25th, 2007 at 22:21
I naprawde dobranoc
Listopad 25th, 2007 at 22:35
Całkiem niezły ten raport. Muszę powiedzieć, że nie popierałem reform PiS, nawet w zakresie aplikacji prawniczych, gdyż jestem za dostępem na aplikację prawniczą w związku z podjęciem określonego zawodu prawniczego, tj. w moim przekonaniu jeśli ktoś podejmuje pracę w kancelarii adwokackiej lub radcowskiej po studiach, to powinien jednocześnie mieć swobodny dostęp do aplikacji. Tak samo rzecz się powinna mieć z notariatem lub komornikami. Nie przesadzałbym także z ostrością egzaminów końcowych, gdyż sytuacją pożądaną jest nadmiar prawników na rynku, a nie ich niedobór, gdyż tylko wyraźny nadmiar może wymusić konkurencyjne postawy. Nie uważam poza tym obecnych urzędowych stawek wynagrodzenia za usługi prawnicze za zaniżone. One nie są takie złe, można się z nich utrzymać mając kilka spraw w miesiącu (nie kilkanaście, – kilka). Tak czy inaczej strona wygrywająca powinna mieć prawo do zwrotu od strony przeciwnej, także skarbu państwa pełnej kwoty kosztów sądowych, w skład których wchodzą także koszty reprezentacji w pełnej wysokości (to jest jedyne sprawiedliwe rozwiązanie). Poza tym jest kwestia prawa do obrony. Jeśli ktoś przyjdzie do adwokata, radcy prawnego lub doradcy prawnego z prośbą o wniesienie kasacji, a osoba uprawniona mu odmówi, to będzie to czyn w zasadzie sprzeczny z zasadami etyki zawodowej i naruszający jego prawa do obrony swoich praw. W zasadzie, gdyż należy uwzględnić te przepadki, gdy prawnik nie ma fizycznie czasu ze względu na obłożenie klientami, co obecnie na rynku nie zachodzi. No, ale rozmowy są inne. Rozmowy są takie, że nie wniosę kasacji, jeśli nie umówimy się o kwotę od 3000 złotych w górę, albo takie, że wydatki na moje wynagrodzenie nie zostaną Panu/Pani zwrócone przez stronę przeciwną. Takie gadki świadczą już o tym, że cały system jest chory. Oczywiście może się zdarzyć i zdarzyło się, że ktoś jeszcze bardziej chory, niż choroba, którą ma leczyć, okazuje się być faktycznie konowałem, a nie lekarzem, ale to już zupełnie inna historia, za którą nota bene środowiska korporacyjne, także w dużej mierze ponoszą odpowiedzialność.
Listopad 25th, 2007 at 22:42
Jeśli ktoś miał maleńkie mieszkanko w bloku, potem trochę większe, ale też nie wysokostandardowe, to może się zachwycić nowym, pięknym i obszernym. Ja się nie dziwię.
Są tacy, co tak polubili, że nie chcą wracać na stare, podobno wygodne, ale jednak nie aż tak. Mawarze, ty to jak nie wjedziesz z wózkiem inwalidzkim, to z czymś równie tu, w tym miejscu nie pasującym do całości. Aż dziw bierze, że człowiek wykształcony, chcący innych przekonać do własnych poglądów, posługuje się chwytami tak prostackimi. Jesteś człowiekiem pełnym sprzeczności, albo uważasz tu piszących za głupich. Zmień ton. Spróbuj dyskutować, a nie wrzucać granaty do szamba, bo już się treść wychlapała.
Listopad 25th, 2007 at 22:46
Edwar,
pełna zgoda. Rokita był świetny z Komisji Rywina, chociaż łamał procedurę i poniżał ludzi, za co brtalnie naskoczyłem na Nałęcza w 2005 roku w Przeglądzie. Nie zmienia to postaci rzeczy, że później się odgrywał jak mógł.
Listopad 25th, 2007 at 23:18
Co do sądów zaś, to środowisko sędziowskie bywa także bardzo zawistne i małostkowe. Wiem to od jednej z pań, która zarządza czołową kancelarią adwokacką w Warszawie, a przeszła do zawodu adwokackiego właśnie z zawodu sędziowskiego. Podobne doświadczenia mają też starzy komornicy, którzy bardzo dobrze pamiętają czasy, gdy byli bezpośrednio podlegli sędziom. Ale problemem sądów też zazwyczaj bywa zła administracja. Kuriozalne zachowania się biegłych sądowych. Orzecznictwo sądów, też bardzo wiele zostawia do życzenia. W ogóle w pewnym momencie wielu doświadczonych sędziów odeszło do zawodu sędziego do zawodów prawniczych, zostawiając lukę pokoleniową. Nieuzasadniona przewlekłość postępowań, nieudolność składów sędziowskich, korupcja wśród ławników, brak sprawnej egzekucji, to są dość powszechnie znane opinii publicznej problemy. Są one wspomagane tym, że właśnie wielu adwokatów i radców prawnych, także rekrutujących się z szeregów byłych sędziów, a obecnie kauzyperdów lubi stosować różne sztuczki i kruczki, które są w istocie swej zachowaniami nieetycznymi. Sędziowie poza tym potrafią utrzymywać bardzo szerokie kontakty osobiste z osobami, których powinni unikać. Oczywiście tego wszystkiego nie da się załatwić nadzorem Ministra Sprawiedliwości. I takie kierunki reform jak to zaprezentował nam PiS, to znajduje oddźwięk chyba tylko u ciemnego luda, że Kaczyński lub Ziobro, teraz robią porządek. Myślę, że trzeba publicznej i środowiskowej dyskusji, a nawet mieszania się czynnika zagranicznego. Publicystyka natomiast powinna bliżej i w formie przystępnej prezentować opinii publicznej, jak te sprawy są rozwiązywane w krajach, gdzie wymiar sprawiedliwości i korporacje prawnicze, faktycznie zapewniają elementarne poszanowanie wolności i praw obywatelskich. W dziedzinie prawa karnego można jeszcze dodać problematykę nieudolnego prowadzenia śledztw przez policję pod nadzorem przygłupawego prokuratora. W domenie działań policji i straży miejskiej zaś to jakieś przypadki wyjątkowej nieskuteczności. Nie wiem czy ktoś tutaj zwracał się kiedykolwiek o coś do policji, poza leszkiem.sopotem i jakie ma związane z tym doświadczenia. Zapraszam na dowolny z Warszawskich komisariatów, gdzie już w recepcji, petent jest pozbawiony prawa do prywatności, bo recepcja jest tak zorganizowana, że inni oczekujący na audiencję go mają możność słyszeć.
Listopad 26th, 2007 at 05:38
Losowanie el MŚ jest dla nas pozornie bardzo dobre. Najważniejsze to to, że trafiliśmy na Czechy, które są najtrudniejszym przeciwnikiem w eliminacjach. Na mniej pracowitym ciułaniu punktów wyłożyli się z Czechami wielokrotnie najwięksi potentaci. Dlatego najważniejszy pkt losowania to duży minus. Nie jest w stanie zrównoważyć tego wylosowanie będącej na fali Irlandii Płn, która mimo wszystko jest w abstrakcyjnie wysokim koszyku. Z następnych dwu koszyków wylosowaliśmy silne jak na te koszyki – zwłaszcza na własnym boisku – Słowację i Słowenię. To też wzmacnia tą psychologiczną przewagę Czechów. My będziemy grać ze świadomością, że strata jakichkolwiek punktów z dróżynami z koszyków 3-5 może okazać się skazująca na baraże. Można powiedzieć, że sumaryczna siła ekip z tych koszyków to średnia, Czesi to wbrew pozorom pech. To wszystko teoretycznie oczywiście o ile nie trafimy na jakąś ich niżującą sinusoidę. Wg mnie w eliminacjach ze względów umiejętności ogrywania słabszych Czesi byli wiele gorsi od największych potentatów. Jestem przekonany, że np Portugalia, Francja, Niemcy a nawet Szwecja jakieś punkty by pogubiły z tymi rywalami. Nie możemy dopuścić do grania z Czechami obu meczów w dwumeczach, to z powyższych względów może być zabójcze. Najlepiej drugi mecz z Czechami grać jako ostatni, i na wiosnę oraz w lecie grać łatwiejsze mecze. Słowacy mają czeski kompleks i to też nie jest dobre. Co wy na to obrońcy, napastnicy, rozgrywający, bramkarze z klubów Szombierek Bytom, Śląska Wrocław, Gwardii Warszawa?
Listopad 26th, 2007 at 05:59
Grupa bardzo silna: Portugalia, Szwecja, Dania, Węgry, Albania, Malta.
Grupa raczej słabsza: Grecja, Izrael, Szwajcaria, Mołdawia, Łotwa, Luksemburg.
Listopad 26th, 2007 at 08:29
Rozni bywali skrzypkowie:
Wedle Winogradowa “Potępienie Paganiniego” trybunal miasta Nicei, uchwalil na zadanie biskupa Galvaniegoco nastepuje:
“Niech nie będzie pochowany w ziemi cmentarnej, miejskiej, prywatnej lub państwowej, dworskiej czy też chłopskiej, szlacheckiej i hrabiowskiej, w lasach ani na polach, w winnicach, w sadach, u szlachty w majątkach ani u kupców w miastach, ani gdziekolwiek indziej, pod żadnym pozorem, a jeśli potajemnie miałoby to nastąpić, oby uzyskał wtedy odpuszczenie wszystkich grzechów ten wierny syn Kościoła, który wykopie to diabelskie ciało z ziemi, wyrzuci z mogiły i prochy rozwieje na wietrze”.
Calkiem slusznie, tyle po nim zostalo Kaprysow.
Ale wracając do naszych baranów co bedzie z naszy Skrzypkiem.
http://www.gazetawyborcza.pl/1.....04996.html
Listopad 26th, 2007 at 10:07
Dziękuję Leszkowi, Glosowi, Edwardowi i wszystkim pozostalym uczestnikom rozmowy, która toczyła się w blogu przez ostatnie kilka dni. Kibicowałam jej, a jakże, i tym razem niemal nieprzerwanie, jako że komputer pod nieobecnośc potomka mam na wyłącznośc. Palce świerzbiły mnie bez przerwy, ponieważ poruszaliście tematy dla mnie ważne, może nawet zasadnicze, wręcz palące, ale udało mi się powstrzymac od pisania, bo zdałam sobie sprawę, że moje enuncjacje byłyby czymś na kształt striptisu w bigosie, czyli pośpiesznym obnażaniem się pośród nadmiaru tematów i wynikających z nich skojąrzeń. Już sam fakt, że piszę dośc wolno sprawił, że wiedziałam, że nie uda mi się nadążyc za Wami, więc lepiej było poprzestac na uważnym słuchaniu. Poza tym, chociaż od pewnego czasu na życie zarabiam piórem, to mam spore kłopoty z werbalizacją z nikim nie dzielonych mysli. Na włąsny użytek wystarcza mi sfera nie koniecznie wymiennych na słowa pojęc, uczuc, swoistych skrótów myślowych, krótko mówiąc – wystarczy mi że ja wiem. Żyjąc wśród ludzi inteligentnych i miłych, w gruncie rzeczy uprawiam raczej formę niż treśc, bo ta druga nikogo nie interesuje. Moi znajomi mają dzieci, niektóre z tych dzieci mają już także potomstwo, więc nolens volens progenitura staje się głównym tematem rozmów. Od polityki raczej stronią, jako że temat do estetycznych nie należy, tematy zawodowe, a i owszem, poruszamy, ale raczej w kontekście ich narzekań na stosunki w pracy. Moja praca zarobkowa, czy raczej dorabianie do renty, której zawrotna wysokośc nie pozwala nawet godnie umrzec, o godnym życiu nie wspominając, to tłumaczenia, recenzje itp. Niewątpliwie angażuje mnie intelektualnie, ale niekoniecznie w głebszym znaczeniu tego słowa, osobiście. Chociaż nawet mnie, przycupniętej jak cykoria na poboczu drogi, którą pędzi życie, zdarza się czasem przypadek sprawiający, że moje najbardziej nawet osobiste przemyślenia czy przeżycia stają się komuś potrzebne, stają się materią twórczą. Jakiś czas temu ucięłam sobie “flirt” z łódzką filmówką. Mój ulubiony młodziutki kuzynek, który po ukończeniu summa cum laude wydziału literatury na Columbia Univercity miał problem, czy zostac kucharzem czy reżyserem, zdecydowałsię na to drugie i na dalsze studia przyjechał do Polski. Tu okazało się, że jest ogromnie utalentowany, twórczy i całą duszą oddany sztuce. Rozumiemy się w pół słowa, dokładnie odwrotnie niż z potomkiem i urządzamy sobie kucharskie happeningi, przestawiając przy okazji świat “górymi nogami”. Otóż ten młodzieniec wygrał wewnętrzny szkolny konkurs na scenariusz, w którym nagrodą była fundowana przez szkołę realizacja i zaproponował mi zagranie niewielkiej rólki. Byłam w obsadzie jedynym naturszczykiem, choc nie do końca, bo podczas studiów bawiłam się w teatrzyk studecki, a dykcję mam z natury wyśmienitą. Oczywiście propozycję przyjęłam wdzięcznym sercem, bo jestem ciekawska i poznanie spraw filmu od kuchni wydawało mi się niezwykle atrakcyjne. Skutkiem oczywistym tej przygody było poznanie nie tylko arkanów sztuki filmowej, ale także wielu ciekawych ludzi, wśród nich młodziutkiej producentki, która zaimponowała mi nieprawdopodobną wręcz organizacją pracy – pomimo panującego rozgardiaszu umiała wszystko sprawnie utrzymac w garsci. To właśnie ta młoda osoba, znająca od mego kuzyna trochę dziwaczne koleje mojego życia, jakiś rok temu poprosiła mnie o współpracę przy kolejnym, tym razem dyplomowym filmie. I tu wreszcie koniec tej przydługiej dystrakcji. Zgodziłam się oczywiście z radością, bo co przygoda, to przygoda. Scenariusz dostarczono mi pocztą, a obie panie, producentka i scenarzystka i reżyser w jednej osobie przyjechały z wizytą. Nasza rozmowa trwała wiele godzin. Na początku musiałam się maksymalnie koncentrowac i zmuszac do nazwania dotychczas nienazwanego, ale wraz z upływem czasu poszło łatwiej, choc skończyło dla mnie gigantyczną migreną. Nieco póżniej biorąc udział w kilku dniach zdjęciowych, dowiedziałam się, że obie panie spotkanie ze mną także przypłaciły bólem głowy, a autorka filmu przez niemal dwa tygodnie przerabiała scenariusz przy okazji zatruwając życie rodzinie opowiadaniem wrażeń z naszego spotkania. Kilka dni temu byłam na uroczystej premierze filmu. Przed pokazem autorkę poproszono o kilka słów na jego temat. Ze zdziwieniem usłyszałam, że gdyby nie ja, film by nie powstał. A jednak…Pierwotny scenariusz filmu pozostał jako sztafaż, sam film jest jednak zupełnie inny. Opowiada o strefie milczenia, jaka dzieli nas ludzi, o niemożności werbalnego porozumienia nawet najbliższych sobie i pełnych najlepszej woli by tę strefę przekroczyc. Mówi o roli i wadze drobnych nawet gestów, a nade wszystko o roli współodczuwania, o roli naszej czułej obecności w życiu bliźnich. W jednej ze scen aktorka grająca główną rolę cytuje mnie doslownie. Mówi o zlekceważonym przeze mnie “kamieniu milowym”, o zakręcie, na którym należało przystanąc w skupieniu i dopiero po głębokim namyśle podjąc decyzję. Ja ten zakręt pokonałam biegiem, przekonana, że mnie się musi udac, że jakoś to będzie…Gdybym przystanęła choc na chwilę, zaoszczędziłabym sobie wielu nieszczęśc, a życie dostarczyłoby mi więcej satysfakcji. Te ostatnie zdania dedykuję Twojej wspaniałej córce, Leszku. Miłośc, to cudowne uczucie a Szwajcaria jest piękna, ale… Prof. Maria Ossowska napisała kiedyś mądre zdanie: “Dobro świadczone dostatecznie długo staje się przedmiotem roszczeń”. Jego prawdziwości doświadczyłam niejednokrotnie boleśnie na własnej skórze, choc to co robiłam, robiłam zawsze świadomie i nie oczekując niczego w zamian. Wiedziona hojnością serca powtarzałam sobie, że czemu nie, ja przecież jeszcze zdąrzę…Nie zdąrzyłam. Zabrakło mi czasu dla mnie samej. Obawiam się Leszku, że Twoja córka może popełni ten sam błąd. Dobrze by było, żebyś ją przed tym ostrzegł.
I to na razie “na tyle”
Listopad 26th, 2007 at 10:51
Bars
Ja tam mam lekkiego katza, bo grubo naruszylem goscinnosc Gospoderza dajac upust instynktowi towarzyskiemu i konfersujac
tu jak w salonie u ksieznej Rohatyny z Modliszkow Bogobrzuchatej- Gadulskiej.
Bylo grubo nie na temat.
Bars
Problem nazaretanski -” nikt prorokiem u siebie!!!” to dosc zwykla przypadlosc, prawie banalna.
Na szczescie potomkowie spotykaja innych doroslych, a my spotykamy innych mlodszych i to sie jakos wyrownuje.
Listopad 26th, 2007 at 10:52
Pada śnieg,wieje wiatr, le jest bardziej jesiennie niż zimowo, śnieg topnieje, tylko dachy są przyprószone i trawniki.
Typowa aura do pracy przy komputerze….
Listopad 26th, 2007 at 11:10
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....06199.html
Moze sie myle ale nie zdziwilbym sie gdyby do Rady Nosiciel Majestatu powolal Jaroslawa Kaczynskiego zwanego w przyszlych moich wpisach Przegrancem.
Listopad 26th, 2007 at 11:15
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....06225.html
Tak, obciazanie wina poprzedniego rzadu jeszcze przez jakis czas jest wpelni uzasadnione Bernardzie.
Listopad 26th, 2007 at 11:49
Edwarze,
oczywiscie masz rację, że nie na temat! Mój kac jest stokroc większy od Twojego, bo ja niestety nie pierwszy raz. Mam do tego wyjątkowe skłonności, z każdego tematu potrafię uciec w dystrakcję, podążając za rozkosznie rozbrykanymi skojarzeniami. A swoją drogą ponieważ jestem taki trochę babski Leszek, to chyba wybiorę się na jego blog, żeby pogadac nie obciążając kolejnymi dystrakcjami blogu naszego gościnnego Gospodarza.
Ale Ty mnie także wodzisz na pokuszenie ! Ja to przez Ciebie wymienione pojezuickie kolegium w Braniewie, kiedy jeszcze było ogromną ruiną ( podobno zostalo odbudowane ) inwentaryzowałam w ramach praktyk wakacyjnych z historii architektury polskiej. I byłoby się to dla mnie skończylo doktoratem, gdyby nie moja rejterada z milości do… urbanistyki.
Jednym z tematów na blogu była niedawno tak dla mnie fascynująca Łódż i jej ewentualna urbanistyczna sanacja przez Kriera. Pomyśl tylko jaką okazałam wspaniałą powściągliwośc zaplatajac paluszki i nie odzywając się ani słowem. A mogłabym długo i duzo. Na szczęście jest na blogu duzo młodsza ode mnie Dark Side, z której obecności bardzo się cieszę, a która pisze mądrze, treściwie i nie popada w dystrakcyjne gadulstwo tak jak ja.
Co do potomka – to obyś miał rację. Pozdrawiam.
Listopad 26th, 2007 at 11:54
Bars ja nie do ciebie ja do siebie. Niedlugie dygresje sa jak twoje sa uzasadnione ba konieczne. Tamta moze byla za dluga, ale Gospodarz sie nie zbuntowal wiec brykalismy.
Listopad 26th, 2007 at 12:19
Bars co do formy i treści to znalazłem w internecie bardzo zgrabną refleksję, iż: “Wszyscy, którzy twierdzą, że pisanie regularnych utworów jest tylko sentymentem za minionymi epokami, zapominają, jak bardzo w naszym odbieraniu świata jest obecny Szekspir, Mickiewicz i inni wielcy poeci. Wszystkim, którzy uważają, że regularna forma upośledza treść i ogranicza poetę, przyznamy rację pod jednym warunkiem: ów poeta musi być kiepski; Kazimierz Przerwa-Tetmajer pisał o sonecie:
„to górne, wąskie, naskalne wydroże,
skąd runie, kto stóp pewnie położyć nie umie”
____________
Na marginesie pragnę zauważyć, iż w odróżnieniu do Mawara nie sądzę, żeby J. Iwaszkiewicz był ostatnim polskim poetą posługującym się w sposób mistrzowski jednocześnie formą i treścią. Prawdę mówiąc w ogóle uważam, że treść nie jest tak mocną stroną jego twórczości jak właśnie nienaganna forma.
Listopad 26th, 2007 at 12:39
Co do zaś przyszłych rządów Platformy Obywatelskiej i samego expose premiera, które jawi się jeszcze trochę inaczej po kilkukrotnym przeczytaniu stenogramu, to muszę przyznać trochę racji Stanowi. Rzeczywiście trąci to miszmaszem i amatorszczyzną, i to nie trochę. Brak umowy koalicyjnej pomiędzy PSL a PO, był głupią wymówką, i kto wie, czy nie uczynioną, po to, aby zakryć dwa głąby, które może i wiele się nauczyły, ale przed którymi droga jeszcze daleko do stanu lekkiego dogotowania. W moim przekonaniu można by na poważnie brać rząd Donalda, tylko wtedy, gdyby był w stanie zaprezentować opinii publicznej konkretny projekt, plan. Program polityczny Donalda powinien liczyć z 2 tysiące stron, co najmniej, projekt Pawlaka z 1 tysiąc, co najmniej. A umowa koalicyjna powinna mieć minimum pięćset stron, co najmniej. Wtedy to wszystko by trzymało się kupy, a tak istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że będziemy mieli powielenie “fachowych” rządów SLD. Oczywiście bez tych afer, bo kaczory czuwają i są żądne odwetu.
Listopad 26th, 2007 at 12:45
Głos zwygkły, nie będę dziś odnosił się do twojej potentackiej katowickości czy choćby znajomości podstaw twego “fachu”. Zapytam wprost: czy jest szansa, że kiedyś napiszesz, nie ważne w jakich okoliecznościach “Sztukę Zabijania”? :)
Listopad 26th, 2007 at 12:47
2000+1000 = 3000
Glosie wyjasnij o co ci idzie zart czy zly humor?
Listopad 26th, 2007 at 12:55
Trochę nie na temat…
Seks-przypadki Lecha Wałęsy
.
Głośna stała się ostatnio sprawa przygotowywanej w IPN książki o Lechu Wałęsie i domniemanej próby zablokowania wydania tejże książki. Skąd zdenerwowanie Donalda Tuska? O co chodzi? O domniemaną współpracę Wałęsy z SB z lat siedemdziesiątych? Może o lata osiemdziesiąte? Rozliczenia finansowe? A może o sprawy obyczajowe?
.
Zamiast wstępu
.
Rzeczpospolita napisała: „Wysłannik Donalda Tuska miał przekonywać Janusza Kurtykę, aby wstrzymał prace nad publikacją – dowiedziała się „Rz”". Publikację o kontaktach Lecha Wałęsy z SB przygotowują, według tej relacji dwaj historycy z IPNu Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk.
.
Donald Tusk oburzył się: „Komuś przychodzą do głowy głupie pomysły toczenia ciągłej wojny politycznej i na pewno zrobię z tym porządek [...] Ludzie, którzy usiłują niszczyć autorytet Polski i życia publicznego w Polsce wewnątrz i za granicą, zostaną z tego bezlitośnie rozliczeni. Takich rzeczy nie wolno robić”
.
Jak słusznie zauważa Marek Magierowski Tusk nie sprecyzował, czy chce „rozliczyć” dziennikarzy Rzeczpospolitej, czy też „zrobić porządek” w IPN.
.
Ja obawiam się że rozliczenie może dotyczyć zarówno dziennikarzy, jak i historyków.
.
IPN ustami Andrzeja Arseniuka zaprzeczył: „W związku z informacją podaną przez dziennik „Rzeczpospolita” („Kto nie chce książki o Wałęsie?”, 7.11.2007 r.), jakoby „tajemniczy emisariusz Tuska miał nalegać, aby Kurtyka powstrzymał publikację książki o kontaktach Lecha Wałęsy z SB, którą przygotowują dwaj historycy IPN”, Instytut Pamięci Narodowej informuje, iż jest to informacja nieprawdziwa. Nie było żadnego spotkania, rozmów czy nacisków z żadnej strony w sprawie jakiejkolwiek publikacji IPN.”
.
Skąd tak gwałtowna reakcja Tuska?
.
Może dlatego, że Wałęsa popiera Tuska teraz, popierał go w wyborach parlamentarnych i prezydenckich, a Tusk z kolei lansuje Wałęsę na swego mentora:
GW: „Nie mamy aż tak wielu sławnych osób, żeby móc pozwolić sobie na marnotrawienie takich diamentów, jak Wałęsa.”
WP: „Koalicja PO z PSL może przetrwać całą kadencję – twierdzi Lech Wałęsa. Były prezydent dodaje, że Donald Tusk może okazać się najlepszym premierem”
.
Wałęsa niewinny
.
Lech Wałęsa został uznany za pokrzywdzonego i otrzymał stosowny status w listopadzie 2005 roku.
.
Wątpliwości pozostają
.
Jednocześnie jest powszechnie wiadomo, że pewne związki z SB Wałęsa miał:
Nocna zmiana: “Po pierwszym strajku w stoczni w grudniu 1970 r. przysiągłem Bogu i sobie, że będę walczył aż do zwycięstwa nad komunizmem. Byłem przywódcą strajku, próbowałem różnych możliwości i różnych sposobów walki. Aresztowano mnie wiele razy. Za pierwszym razem, w grudniu 1970 r. podpisałem 3 albo 4 dokumenty.”
O domniemanej współpracy Wałęsy z SB mówi też najsłynniejszy „półkownik” III/IV RP, czyli „Plusy dodatnie, plusy ujemne”.
.
O co może chodzić?
.
Można by się więc zastanawiać, jakie znaczenie ma praca historyków, która zapewne ukaże się w niskim nakładzie. Czy może wzbudzić to czyjekolwiek zainteresowanie, jeżeli wszystko na ten temat zostało już powiedziane?
.
Tu rodzi się pytanie, czy faktycznie zostało powiedziane wszystko? Może historycy dokopali się do jakichś nowych materiałów źródłowych? Może pojawiły się nowe wątki? Sprawy finansowe? (Krzysztof Wyszkowski ostatnio przegrał proces z Lechem Wałęsą o domniemane przywłaszczenie przez Wałęsę pieniędzy związkowych). Pozostają również pytania o niemal zerwany strajk sierpniowy z roku 80, który uratowały Alina Pieńkowska i Henryka Krzywonos.
.
A może chodzi o sprawy obyczajowe?
.
Rodzi się pytanie czy o kwestiach obyczajowych w ogóle można rozmawiać? Czy jeżeli są to prywatne sprawy to należy pozostawiać je w sferze niedomówień? Trochę to chyba zależy od kalibru tych spraw. Trzeba przyznać, że ostatnio w Polsce wiele się zmieniło i to co jeszcze 15 lat temu uchodziłoby za rzecz, jeżeli nie normalną, to przynajmniej taką na którą się nie reaguje dziś już takim nie jest. Przykładem niech będzie seksafera w Samoobronie i kwestia molestowania działaczek i pracownic tej partii. Czy też to, że jeszcze 20 lat temu ksiądz molestujący ministrantów byłby pewnie celem werbunku SB, a dzisiaj jest celem działań prokuratorskich. A co jeżeli sprawa dotyczy prezydenta kraju i wiedzą o niej służby obcych, nieprzyjaznych Polsce państw? Czy należy o tym mówić, czy nie, nawet jeżeli miało to miejsce w przeszłości?
.
II Seks-przypadki Lecha Wałęsy
.
Who is who.
.
Inga Rosińska (słynna „małpa w czerwonym”) jest znaną dziennikarką, korespondentką TVN w Brukseli.
.
Paweł Rabiej kilkanaście lat temu współpracował z Jarosławem Kaczyńskim, od 2003 r. jest dyrektorem ds. rozwoju w polskiej edycji magazynu “Harvard Business Review”.
.
Wasilij Mitrochin – archiwista KGB, wykradł obszerne archiwum tej służby i przekazał je Brytyjczykom. Wykradzione dokumenty znane są jako „Archiwum Mitrochina”.
.
Christopher Andrew – współautor książki “Archiwum Mitrochina”.
.
Droga Cienia
.
W 1993 roku nakładem wydawnictwa Axel ukazała się książeczka pt. „Droga Cienia” autorstwa Rabieja i Rosińskiej. Z podtytułem „Wachowski bez cenzury”. Jak piszą autorzy: „Książka ta jest dopełnieniem książki naszego autorstwa pt. “Kim pan jest, panie Wachowski?” i zawiera treści, które Polska Oficyna Wydawnicza BGW uznała za “mało istotne” i skreśliła cenzurując tamten tekst.”
.
GRY I ZABAWY
.
Poniżej fragment rozdziału GRY I ZABAWY, opis sytuacji dotyczy czasów pierwszej Solidarności:
.
“W “Solidarności” Wachowski odnowił swoje kontakty sutenerskie. Na początku dostarczał Wałęsie “panienki”, potem organizował i nadzorował kontakty z obcymi kobietami. W tamtym okresie Wałęsa cieszył się szczególnym powodzeniem u kobiet. Zgłaszały się do niego same. Były to kobiety, które widywały Wałęsę na wiecach albo w telewizji i które dostrzegały w nim symbol władzy. Wałęsa otrzymywał szereg propozycji i chętnie z nich korzystał. Znane były jego zaloty do swoich sekretarek – Bożeny Rybickiej i Iwony Kuczyńskiej. Kobiety zgłaszały się do Wałęsy także do gmachu “Solidarności”, w godzinach urzędowania. Utrudniającym dostęp do Wałęsy filtrem był Wachowski. Wiele o tych sprawach wie Henryk Mazul, ochroniarz Wałęsy, który wielokrotnie denerwował się, że musi pilnować drzwi, za którymi odbywają się intymne spotkania jego przełożonego. Zdarzało się widywać spoconego Wodza, który ocierając pot z czoła obwieszczał, ile interesantek udało mu się przyjąć. Wachowski dostarczał, inspirował. Nie tylko w Gdańsku, gdzie takie wyskoki były bardziej niebezpieczne ze względu na małżonkę przewodniczącego, ale także w Warszawie. Sztandarowym lokalem był hotel “Solec”. Ówczesne wyczyny były członkom “Solidarności” doskonale znane i tylko ówczesnym warunkom należy zawdzięczać, że nie powstała w tamtym okresie książka o pokroju wspomnień P. W “Solcu” nakręcono za to obciążający Lecha Wałęsę film.[...]
Wachowski rozpoczął też nadzorowanie sfery finansów Wałęsy. Zajmował się prowadzeniem kasy Związku. Szybko przejął nadzór nad finansami rodziny przewodniczącego. Prowadzenie tej działalności akurat przez Wachowskiego – osobę z resortu – zapewniało Wałęsie bezpieczeństwo jego majątku. Już wówczas pieniądze rodziny Wałęsów były przechowywane na kontach w zagranicznych bankach.”
.
Archiwum Mitrochina
.
Do tego typu relacji nie popartych głębszymi dowodami mam raczej stosunek krytyczny i pewnie bym ich nie cytował, gdyby nie to co znalazłem w Archiwum Mitrochina.
.
Na stronie 928 można znaleźć takie zdanie: „Natomiast Jaruzelski poinformował Aristowa o przygotowaniu materiałów oczerniających Wałęsę, w tym pornograficznych (przypuszczalnie Wałęsa z kochanką), które przedstawiają go jako „chamskiego intryganta o gigantycznych ambicjach”.” Jest mało prawdopodobne, aby Jaruzelski oszukiwał Aristowa, tym bardziej Mitrochin nie miał powodów by to robić.
.
O współpracy Wałęsy z SB na tej samej stronie można znaleźć taki fragment:
„Archiwa KGB oglądane przez Mitrochina nie ujawniały zakresu współpracy Wałęsy z SB w latach siedemdziesiątych. Była w nich jednak notatka, że po internowaniu SB usiłowała zastraszyć Wałęsę, „przypominając mu, że pobierał pieniądze i dostarczał informacji”. Jeśli Wałęsa rzeczywiście pracował kiedyś jako płatny informator SB, to łatwo sobie wyobrazić rozmiar presji, jaką wywarto na niego, żeby się zgodził zostać jednym z milionów donosicieli organów bezpieczeństwa państw bloku sowieckiego. Kiszczak powiedział KGB, że Wałęsę skonfrontowano z jednym z jego byłych oficerów prowadzących SB i rozmowa została nagrana.”
.
Zamiast zakończenia
.
Najnowsza historia Polski skrywa zapewne jeszcze niejedną tajemnicę. Czy część z nich wyświetli książka Cenckiewicza i Gontarczyka? Jeżeli dotyczy tylko lat siedemdziesiątych, to nie sądzę. Może jednak zawiera materiały dotychczas nieznane? Lata osiemdziesiąte? Sprawy finansowe? Obyczajowe?
.
Domniemana współpraca Wałęsy z lat siedemdziesiątych byłaby mało sensacyjna, a w świetle zachowania Wałęsy z początku stanu wojennego wręcz drugorzędna. Gdyby Wałęsa 13 grudnia chodził na pasku SB zapewne wystąpiłby w telewizji wzywając do pokoju, spokoju i pojednania, a nic takiego się nie zdarzyło.
.
Skąd więc zdenerwowanie Tuska? Czy Donald Tusk wie coś więcej? Może warto przypomnieć sobie opowieści Małgorzaty Niezabitowskiej o tajemniczej osobie, która ją informowała? Czy ktoś informuje Donalda Tuska?
.
———————————————————————-
.
linki
http://www.rp.pl/artykul/67404.html
http://blog.rp.pl/magierowski/2007/11/08/czego-nie-wolno-robic-historykom-ipn/
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/6069/
http://www.gazetawyborcza.pl/1,85996,4652862.html
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=9376355&ticaid=14e31
http://smdkrakow.wordpress.com/tag/teczka-walesy/
http://www.youtube.com/watch?v=af9BkS5xA8s
http://www.youtube.com/watch?v=hucjMVPjclY
http://www.gazetawyborcza.pl/1.....28081.html
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 26th, 2007 at 12:58
Edwardzie,
Mnie chodzi tylko o to, że nie polecam, przy ważniejszych kontraktach: umawiania się na gębę.
Listopad 26th, 2007 at 13:06
Bernardzie,
Tuskowi przypisano … ( ingerencję w IPN).
Tusk zareagował, bo jeśli kłamano – to musiał.
IPN zdementował.
Sprawa powinna być skończona.
Skończona nie jest, bo J.K. i PiS ciągle o tym mówią
( exemplum:kontr-expose Kaczyńskiego w Sejmie + choćby Twój post).
Czy to wmawianie wbrew dementi nie może zdenerwować ?
Jest taka stara łacińska paremia: Qui tacet consentire videtur. Stąd reakcja zainteresowanego i pomówionego.
To powinno Twoje wątpliwości wyjaśnić.
Listopad 26th, 2007 at 13:09
Lex’ie
Sugerujesz, że “Rzepa” to sobie wymyśliła?
.
B.
Listopad 26th, 2007 at 13:11
Bernardzie,
dementi IPN powinno sprawę wyjaśnić i zakończyć.
Dlaczego nie wyjaśnia i nie kończy ?
PS. Daj mi spokój z “Rzepą”.
Listopad 26th, 2007 at 13:14
Mawar,
masz krótka pamięć, bo zapomniałeś jak media relacjonowały bardzo obszernie uszczelnianie płotu w rezydencji rządowej przez BOR żeby premierowy kotek Alik nie zwiał na ksiuty.
Zapomniałeś jak media epatowały nas o dylemacie Jarosława Kaczyńskiego, czy się z mama przenieść z Żoliborza do wilii czy nie ani tez pełnego pokazu w jakim to łóżeczku sypiał nasz były premier w swojej rzadowej rezydencji.
Tak samo podrabiany “ludwik”, jak w tej willi prezentowanej Tuskowi! Wcale sie nie dziwię, że im sie ta rezydencja mało podobała. Mnie tez by sie nie podobała.
Wyznania sprzątaczki woskującej poręcze przy schodach też były. Tyle, ze już w tym przypadku nie pamiętam czy w willi premiera Kaczyńskiego czy pałacu prezydenta Kaczyńskiego.
Jesteś po prostu śmieszny z tym wyszukiwaniem “sensacji”.
Lepiej mi wytłumacz,po co ustępujący gabinet tudzież agendy rządowe, zamówiły sobie na odchodnym 170 nowiutkich luksusowych limuzynek, zwłaszcza CBA!!!
Listopad 26th, 2007 at 13:17
Lex,
Jak ty wierzysz w dementi instytucji! Czy we wszelkie inne dementi tez tak wierzysz, czy tylko w to konkretne?
Listopad 26th, 2007 at 13:17
Donald Tusk oburzył się: „Komuś przychodzą do głowy głupie pomysły toczenia ciągłej wojny politycznej i na pewno zrobię z tym porządek […] Ludzie, którzy usiłują niszczyć autorytet Polski i życia publicznego w Polsce wewnątrz i za granicą, zostaną z tego bezlitośnie rozliczeni. Takich rzeczy nie wolno robić”
,
Święte słowa, w rzeczy samej jest właśnie tak. Bernardzie twoje próby mieszania zgównem Wałęsy i Tuska są przejżyste i zrozumiałe. Brak wam wstydu i poczucia rzeczywistości chyba również.
Pomijam ewentualne przygotowanie tekstów z Wałęsą pod pociągnięcie mnie do pisania gdyż nie wystarcza to by uzasadnić politykę zgówniania Wałęsy i PO, co nie dziwi.
Listopad 26th, 2007 at 13:41
Bernardzie, napracowałeś się strasznie, przygotowując dla nas to zestawienie. Zazdroszczę dużej ilości wolengo czasu.
Ale po co właściwie?
Czy chcesz nas przekonać, że w życiorysie Lecha Wałęsy prawdopodobnie są nieznane dotąd, a wstydliwe fakty? Nie musisz przekonywać. Wierzę, że są. Jak w życiorysie prawie każdego człowieka, nie wyłączając wielu świętych, nie wyłączając także Jarosława Kaczyńskiego.
A może grzebiesz się w przeszłości tylko po to, by móc w konkluzji napisać: “Skąd więc zdenerwowanie Tuska? Czy Donald Tusk wie coś więcej?”. Ot, takie małostkowe podkopy pod nielubianego przez siebie polityka.
Jeśli tak, to jesteś dobrym uczniem swojego mistrza, który sztukę insynuacji wzniósł na niespotykane wcześniej wyżyny. A może, jak on, wiesz o czymś porażającym, tylko nie możesz powiedzieć?
Więc po co, pytam?
Listopad 26th, 2007 at 13:42
Bernard
Tu zadne dementi nie pomoze!!!
Bernarda nikt nie moze spotkac w Murowanej Goslinie woj WLK.
Powodem nieobecnosci Bernarda w Murowanej Goslinie jest skandal.
Skandal ktory mial miejsce kilka lat temu, ale ktorego skutki rosna. W Murowanej Goslinie huczy. Mlyn? Syrena OSP?
Nie moge ujawnic szegolow, ale pewna pani i Bernard zrobili to co robia mlodzi ludzie kiedy oboje maja ochote i wole na skarpie.
Bylo po bozemu, i moze wlasnie dlatego, skandal.
Wszystko bylo by dobrze, ale Bernard sie uchylil i uchyla.
Murowana Goslina czeka!!!
Nie przyjmuje zadnego dementi Bernardzie.
Listopad 26th, 2007 at 13:53
Edwarze,
Ja chyba między innymi dlatego tak ten blog lubię, że wszyscy po trosze mamy skłonności do zbaczania z tematu, a nasz madry i czarujący Gospodarz nie przejawia szczegolnego zapalu w dyscyplinowaniu swoich gości. Blogi Polityki są świetne i jesli tylko mogę to na nich bywam, ale gdzie tam im do tego ! Nie mają jego wdzięku, nie mówiąc już o tym, że rownie pomyslowych i dowcipnych dykteryjek jak Twoje nie uświadczysz tam nawet na lekarstwo.
Wracając do polityki…Antypatyczny wrzaskun i sensat, okoloprezydencki, Min. Kamiński, sączy “smródkę”( to zapożyczenie z naszego nieocenionego Ogroda) ale nie robi to już na mnie takiego wrażenia jak poprzednio. Takie występy nauczyłam się przyjmowa wzruszeniem ramion. W sumie zrobiło się spokojnie, a może nawet nieco nudnawo – no i dobrze.
-
Mam świetną pamięc i jestem spostrzegawcza, tak więc nawet drobne grzeszki naszych polityków nie uchodzą mojej uwagi, niemniej, pomijając kwestie merytoryczne, na użytek własny w ich ocenie stosuję coś co nazywam ‘kryterium herbatki’, a co polega na daniu sobie odpowiedzi na proste pytanie, mianowicie czy zaprosiłabym tego/tą, pana/panią, na podwieczorek? Tu żaden kłamczuszek, krętacz, arogant czy bufon itp. nie ma szans. Nawiasem mówiąc, jestem też purystką językową (mam to w genach) i do pasji doprowadzają mnie bracia KK używający np. końcówki “om” w miejsce prawidlowego dla polszczyzny “ą”. To jakieś przerażające niechlujstwo – nie uwierzę, że dorosły człowiek nie może narzucic sobie w tym względzie samokontroli i podejrzewam, że mamy tu doczynienia ze swoistym lekceważeniem norm a także ludzi. Chyba jestem malostkowa, nieprawdaż?
-
Mam problem z zagadnieniami związanymi z szeroko pojętą ekonomią. Co prawda podczas studiów miałam z niej przez rok wykłady, a następnie musiałam zdac egzamin i zdałam go na bdb., ale zupełnie nie potrafię wykrzesac z siebie entuzjazmu dla tych spraw, chyba że dotyczą problemów budownictwa czy szeroko pojętych zagadnień zagospodarowania przestrzennego. Dlatego niezmiernie podziwiam Zofię, jej zapal i doskonałą orientację w tej dziedzinie. Tak jak Nela uczę się i poszerzam swoją skromną wiedzę. Zresztą dowiaduję się i uczę wielu ciekawych rzeczy od Was wszystkich, mam też wielką frajdę, kiedy rozmawiacie o sprawach dobrze mi znanych i kiedy znajduję potwierdzenie mojego zdania w Waszych opiniach -nie odzywam się wtedy, bo i po co?
Listopad 26th, 2007 at 14:06
http://www.naskarpie.wm.pl/
No i co o tym Bernardzie X. Panstwo sadzicie?
Listopad 26th, 2007 at 14:09
Bernard,
jest taka zasada w cywilizwanym świecie, że się ludziom pod kołdrę nie zagląda, zwłaszcza gdy jeszcze żyją.
Jeden z niedawno zmarłych prezydentów Francji miał kochankę i córkę pozamałżeńską, obie panie mieszkały w pomieszczeniach prezydenckich.
Prezydent miał też legalną rodzinę. Wszyscy o tym we Francji wiedzieli, ale w mediach panowała niepisana umowa, ze jest to sprawa prywatna prezydenta Francji i za jego życia nikt publicznie na ten temat nie posnął słowa. Po raz pierwszy Francja oficjalnie dowiedziała się o córce z lewego łoza, podczas pogrzebu prezydenta. Legalna żona prezydenta zaprosiła oficjalnie dziewczynę na pogrzeb ojca. Stały przy trumnie ramię w ramie.
Prasa i tym razem zachowała sie z taktowna powściągliwością. Odnotowała fakt jej obecności, napisały, że to córka, ale nie wdały się w szczegóły życia pozamałżeńskiego zmarłej głowy państwa.
Ty, jak i i Rzeczpospolita – poziomem wychowania daleko odbiegacie od europejskich standardów życia publicznego.
PS.
Tym prezydentem był Francois Mitterrand (zm. w 1996r.), miał dwóch “legalnych” synów, Jean-Christophe’a i Gilberta Córką z nieślubnego łożą jest Mazarine Pingeot (ur. 1974).
Listopad 26th, 2007 at 14:12
Pawle,
nie przypominam sobie, żeby Wałęsa ciągał Rosińską po sądach. Jeżeli było inaczej – podrzuć linkę.
.
Nic mi niewiadomo, żeby Mitrochin fałszował KGBowskie archiwa antywałęsizmem.
.
Przedstawiłem to co jest publicznie dostępne i to od paru lat.
.
Tusk chce ponownie wciągnąć Wałęsę do bieżącej polityki, więc zdenerwowanie premiera może być uzasadnione… Człowiek wchodzący do biezacej polityki i grający ostro podlega takim samym prawom, jak inni zawodnicy na boisku.
.
Listopad 26th, 2007 at 14:12
Dykteryjkowcy sa w blogach o niebo lepsi niz ja.
Np wczorajsza Matka Kurka – link przez Jasnaanielke.
Autor siedzi w postmodernizmie jak Kwoka na jajach i co rusz mu sie wykluwa.
http://www.matka-kurka.net/post/?p=1185
Listopad 26th, 2007 at 14:14
http://kuczyn.com/2007/11/22/m.....ment-40579
To bylo do Bars
Listopad 26th, 2007 at 14:17
Zofio,
owszem, nie zaglądam nikomu pod kołdrę. Pod kołdrę Wałęsie zajrzało KGB i Rosińska z Rabiejem. nic mi nie wiadomo, żeby pornomateriały na prezydenta Francji były odnotowane w KGB, a może nawet się tam znajdowały. ale może sie mylę. wiesz cos o tym?
.
A teraz przypomnij sobie skandal z sowieckimi bazami w Polsce i wyjazdem Wałęsy do Moskwy. skandal powstrzymany w ostatniej chwili przez Olszewskiego. Zbierz informacje o Wałęsie, dorzuc o Skubiszewskim i kocioł czarownic gotowy.
.
poza tym Francja nie graniczy z rosją.
.
Bernard
Listopad 26th, 2007 at 14:17
Bernard
“Przedstawiłem to co jest publicznie dostępne i to od paru lat.”
JEST DOSTEPNE. Nawet czytalem.
I co z tego ma wynikac?
Listopad 26th, 2007 at 14:23
Bernardzie, zdaje się, że nie chcesz rozumieć, co się do ciebie pisze. Przyłączam siędo pytania Edwara: CO Z TEGO MA WYNIKAC? Oraz: PO CO NAM TU TO PISZESZ?
Listopad 26th, 2007 at 14:25
Zofio, ale to jest właśnie Francja. W USA by taki numer nie przeszedł. Nie uszły na sucho Clintonowi figle w Gabinecie Oralnym. Standardy życia publicznego są różne w różńych krajach. Mnie akurat ten francuski się podoba…
Listopad 26th, 2007 at 14:39
Myślę, że Bernardowi może chodzic o napaskudzenie na ten nasz zywy pomnik – w ten sposob, zdaniem Bernarda, stanie się zadośc sprawiedliwości społecznej. No bo dlaczego niby jakiś Wałęsa ma byc wielki i nieskazitelny? Ot, zwykłe polskie piekielko .
Listopad 26th, 2007 at 14:47
Bernardzie
Opowiem ci prawdziwa historyjke z ktorej nic nie wynika.
Bohaterowie:
PPiN-Prawicowy, Patriotyczny i Nabozny publicysta ktorego poglady lustracyjne i historyczne sa ci bardzo, bardzo niedalekie.
Dawniej zaciekly kontrkulturowiec.
JA EDD wiele wiele lat mlodszy.
POMNIK Prymasa Tysiaclecia gdzies w PL
Didaskalia: Duzo wodki.
PPiN: Zobaczyl pomnik. Zaryczal z pijackiej nienawisci. Podskoczyl i kulakiem zaczal raz po raz wanic w mosiądz twarzy.
EDD: widzac zgorszenie chwycilem go za portki i wpakowalem sie z nim do taksowki.
PPiN: Dlugo nosil opatrunek na kulaku.Od lat nie rozmawiamy z powodu roznicy pogladow. Ale pamieta.
Listopad 26th, 2007 at 14:50
Bernardowi chodzi o tę PRAWDĘ. która od osiemnastu lat ni cholery nie chce go wyzwolić.
Listopad 26th, 2007 at 14:58
czy ktoś znający się na dzikich stronach może wytłumaczyć co to za dzbuki?
http://qbutkovy.blox.pl/2007/01/dlaczego-ludzie-tak-duzo-pluja.html
http://osdir.com/ml/science.li.....-01/msg001
Listopad 26th, 2007 at 14:59
Pawle
Nie. Nie o prawde. Jest taki jakim jest moj byly znajomy.
Jest PUSTY W SRODKU. Te pustke goraczkowo chce wypelnic pozowana emocja, zaangazowaniem. Pozuje przed samym soba.
Moj znajomy wtedy przy pomniku plakal ze swojej fabrykowanej nienawisci.
Listopad 26th, 2007 at 15:05
Bernardzie,
po raz ostatni “w tym temacie”:
akurat w te dementi wieżę, bo dlaczego nie ? Czy dlatego miałbym nie wierzyć, że jest sprzeczne z wersją upierdliwie powtarzaną przez Kaczyńskiego (Prezesa ) i Ciebie ?
I Kaczyński (J) i Ty (wybacz) nie jesteście dla mnie “krynicami” prawdy.
Wręcz przeciwnie !
Jesteście obaj – w mojej ocenie – wręcz wzorcami manipulacji, – podobnie jak paru innych na tym blogu.
Listopad 26th, 2007 at 15:12
Bernard,
w Salonie nie chcą się Tobą interesować, to próbujesz sie prezentować tutaj ze skutkiem zresztą identycznym. Toteż aby zachować efekt ,za RRK powtórzę, że wyciągając Rabieja (znanego też jako “męża Kaczyńskiego”) stąpasz po grząskim gruncie. Tylko link dosadniejszy przytoczę:
http://gaylife.pl/artykul.php?id=815
Listopad 26th, 2007 at 15:13
Lex’ie
Udaj się do Rosińskiej i Mitrochina. Może mają jakies nowe przemyslenia? Zwłaszcza Rosińska, pracuje przecież dla człowieka, który się nie kłaniał.
.
A w dementi możesz wierzyć w te lub w tamte. ciekawe czy w dementi MS wierzysz? Pewnie nie :)
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 26th, 2007 at 15:17
Andrzeju,
czyżbyś sugerował, że homoseksualne lobby w Polsce umiesciło pornokwity na Wałęsę w KGBowskich archiwach? Co to ma do rzeczy? Homofobia wyłazi. A fe.
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 26th, 2007 at 15:20
Bernard
Udaj się do Rosińskiej i Mitrochina. Może mają jakies nowe przemyslenia?
—
To Rosińska i Mitrochin byli przy tym jak Tusk rzekomo ingerował w działania IPN???
Listopad 26th, 2007 at 15:20
Edwarze, z wyzwalającą prawdą to był żart. Lecz skoro już dokonujemy korespondencyjnej psychoanalizy Bernarda, to powiem ci, że ja to widzę inaczej. Moim zdaniem należy on do bardzo rozpowszechnionego gatunku ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z ambiwalencją naszego świata. Muszą mieć zawsze wyraźnie oddzielone owce od baranów, a dobro od zła. Gdy komuś wierzą, to wierzą we wszystkim, a gdy się zawiodą, zaczynają nienawidzić. W pojęciu Bernarda – skoro Kaczyński jest dobrem, to jego wrogowie muszą być złem. Nie szczędzi więc wysiłku na tropienie tego zła. Co go rzeczywiście wyróżnia wśród jemu podobnych, to wytrwałość, z jaką pełni swą apostolską misję w nieprzyjaznym mu środowisku, takim jak ten blog.
Listopad 26th, 2007 at 15:21
Bernardzie!!!
A alimenty do Murowanej Gosliny kiedy?
Listopad 26th, 2007 at 15:23
Paweł
chcesz o tym pogadać?
Listopad 26th, 2007 at 15:25
Bernard,
a co ma piernik do wiatraka? Czy ja albo Lex mamy jakieś uwagi do Twoich “rewelacji” o Wałęsie? My piszemy o czym innym, a Ty na siłę próbujesz nam wmówić coś innego.
A co do homofobii. Mnie akurat wiszą czyjeś orientacje seksualne. To raczej problem Twojego środowiska (choć nie twierdzę, że i Twój bo nie wiem). Dlatego zwracam tylko grzecznie uwagę, że stąpasz po grząskim gruncie.
Listopad 26th, 2007 at 15:30
Katarzyna Kolenda-Zalewska pisze dziś tekst komentatorski, w którym znajduje się pochyły tekst (the day after). Ja mam od tygodnia automatycznie otwierający się w zakładkach utwór “a day before tomorow”. Taki nic nie znaczący znak światowej sieci stron?
http://www.youtube.com/watch?v.....re=related
Listopad 26th, 2007 at 15:30
Andrzeju,
sam stąpasz po grząskim gruncie. W srodowisku lewicowym homofobia (a czymże innym jest tropienie gejów i lesbijek?) to gorzej niż morderstwo. Za pokutę będziesz musiał w worze pieszo na paradę do Berlina sie udać.
Listopad 26th, 2007 at 15:31
Pawle
Wlasnie w tej wytrwalosci widze “nieautentycznosc”.
Ale jak to z psychoanaliza zaoczna moze to ty masz racje.
Ja mam propozycje. Spalmy Bernarda. Jesli ze stosu zacznie wolac ze sie KaKa wypiera, ze nie chce lustrowac, to znaczy ze jest tak jak piszesz. Jesli da sie spalic heroicznie to znaczy ze jego zapal wynika z faktu ze nie lubi siebie jak PUSTAKA i chce sie goraczkowo czys wypchac. Chce byc kims.
Listopad 26th, 2007 at 15:34
Czemu nie napisała “New Test Lepper”? Przecież taki też mi się otwiera od tygodnia. http://www.youtube.com/watch?v=A03kiKt4wUM
Listopad 26th, 2007 at 15:36
Edwarze,
Sądząc po reakcji Bernarda, to chyba trafiłem.
Z tym stosem to niegłupi pomysł, bo została mi po remoncie masa drewna, która zawala piwnicę. W kominku bym to palił przez parę lat.
Listopad 26th, 2007 at 15:39
Pawle
To moze zaboire do mojego “letniego domu”. Jest w czym spalic ;)))
Listopad 26th, 2007 at 15:40
EDD & Pawle
ja akurat mam poczucie humoru, ale bywaja tacy którym go brakuje :)
.
Co spotkało jednego blogera ze strony kogos kto poczucia humoru nie miał:
http://crusader.salon24.pl/27010,index.html
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 26th, 2007 at 15:51
No, faktycznie, Bernardzie, blog Nicponia jest tak dowcipny, że się tarzałem za śmiechu. Ale rzeczywiście nasyłanie na niego policji to idiotyzm. Za dawnych lat takiemu dawało się publicznie w papę, najlepiej w obecności prasy, bo wyzywać go na pojedynek Boziewicz nie pozwalał.
.
Żegnam się na razie i wracam w ciekawsze rejony: na ulicę Łyczakowską. Już jestem przy kościele św. Antoniego.
Listopad 26th, 2007 at 15:52
Bernard,
czy Ty próbujesz w ogóle zrozumieć, co czytasz? Bo mam wrażenie, że nie bardzo i wszystko co napisane próbujesz na siłę dopasować do z góry ułożonego w swojej głowie schematu. Efekty bywają co najmniej “zaskakujące”.
Listopad 26th, 2007 at 15:52
Pawle
To moze ukryjmy sie w tej piwnicy zamiast ja pustoszyc?
Listopad 26th, 2007 at 15:58
Nie podrażniło mnie znowu 10 minut blokady ciociu z Katowic. Gdybyś był mężczyzną stanąłbyś na polu? :)
Listopad 26th, 2007 at 16:02
Pawel jest egoista. Ja tam sie z wami podziele sw.Antonim.
http://www.lwow.home.pl/lwow2002/sw1.html
Listopad 26th, 2007 at 16:09
Andrzeju,
no wybacz, ja o tym, że są informacje o pornokwitach w KGB na Wałęsę, poza tym być może molestował swoje sekretarki, a Ty, że Kaczyński to gej. Litości. Nawet gdyby był, czy od tego kwity na Wałęsę zniknęły? A może to by go dyskwalifikowało? Czy Twoim zdaniem homoseksualiści w Polsce nie powinni piastować funkcji państwowych? Po grząskim gruncie sstapasz.
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 26th, 2007 at 16:14
Na miłośc boską, Bernardzie – czy Ty wiesz o czym piszesz, o czym czytasz i gdzie nas wysyłasz swoim linkiem? Przeceniliśmy Cię, mimo wszystko, Bernardzie!
Listopad 26th, 2007 at 16:16
Edwarze, dziękuję w imieniu służby! O tej tablicy upamiętniającej Herberta mój autor nie wiedział. Pewnie coś świeżego.
Listopad 26th, 2007 at 16:37
Od jakiegoś czasu zrezygnowano z dłuższych blokad. W zamian są co najwyżej kilkuminutowe blokady z przewagą smoliście ładujących się stron. Natomiast ogólne wzmożenie ataku podstołowego czyli głównie netowego wraz z bombardowaniem sugestiami uspakajającymi zaczęło się krutko przed wyborami. Wystąpiła próba uzyskania jakichś zmian nie mających w obrazie nic wskazującego na zaangażowanie. Technika się udoskonala. Kojarzy mi się to z Białym Aniołem na filmie “Maratończyk” pytającym “czy jest bezpiecznie?”
Listopad 26th, 2007 at 19:23
Onetowe wiadomości donoszą;
“Umorzenie sprawy Edwarda Mazura”.
Jeszcze jedna kompromitacja ziobrowej prokuratury czy rozpaczliwa próba ratowania twarzy ?
Listopad 26th, 2007 at 19:29
Lex
Kto umorzyl? W kraju czy Amerykanie?
Listopad 26th, 2007 at 19:33
EDD; – W kraju.
Listopad 26th, 2007 at 19:39
Pzecyzuję informację dot. E. Mazura.
Chodzi o sprawę domniemanego spisku, który umożliwił Mazurowi zwolnienie z aresztu i wyjazd do Stanów.
Listopad 26th, 2007 at 19:44
Bernard !!! Pospiesz sie. Jakos to trzeba wyjasnic.
Mawar, Czuj duch, Darz Bór!”
Listopad 26th, 2007 at 19:52
Bernard, Mawar jest praca jak ulal dla was.
http://praca.gazeta.pl/gazetap.....01361.html
Listopad 26th, 2007 at 19:54
Tu jest napisane jak wół skąd pani Sawicka wzięła pieniądze na kaucję. Bernard znów strzelił bez prochu.
http://www.dziennik.pl/polityk.....ckiej.html
Wypada tylko spytać, po co? Przecież wiadomo, że nie pozostanie to tajemnicą. Ale zamieszać zawsze warto???
Listopad 26th, 2007 at 20:03
Jasnaanielko
Bernard alias Żenua: A od kogo adwokat je dostal?
Listopad 26th, 2007 at 20:15
http://kuczyn.com/2007/11/22/m.....ment-40622
ale gdybysmy zafundowali sobie gre fabularna w naszym gronie
oczywiscie takze z udzialem Mawara i Bernarda, to jaka?
Listopad 26th, 2007 at 20:25
Bernard.
Choćbyś się, ty i twoi idole, zesr..li z zawiści, to i tak nie zniszczycie legendy L.Wałęsy. Zbyt wielu pamięta rolę L.Wałęsy, nie tylko w czasie strajku w 1980, ale przede wszystkim, w latach stanu wojennego. I choćbyście się zes..li, to co najwyżej zniszczycie te niewielkie zasługi swoich idoli.
I na co ci np. było kilkanaście miesięcy temu, latać po blogach dziennikarzy z pytaniem, czy złożyli oświadczenia lustracyjne. Twoi idole najpierw 2 razy spartolili ustawy lustracyjne, a potem olali i całą tę lustracje i takich jak ty. A ty od tego biegania ani nie zacząłeś pisać lepiej, ani dziennikarze, niezależnie czy złozyli czy nie złozyli oswiadczeń, nie stali się ani lepsi ani gorsi niż przed.
Może się zajmnij tematami na swoja miarę. Np. śledzeniem, czy sąsiadki dobrze się prowadzą, czy sąsiad nie sprowadza panienek, gdy sąsiadka u rodziny. To są tematy w sam raz na twoje uzdolnienia i twoje możliwości. Podejrzewam, zejuż jesteś z tego znany wśród swoich sąsiadów i już nie masz żadnych znajomych. Dlatego jako anonimowy bloger znów możesz udawać pryncypialnego.
Obrzydlistwo.
Listopad 26th, 2007 at 21:49
Zanim rozpeta sie jakas nowa groza medialna w jakiejs PL szkole,
w ktorej dzieci beda laczyc swoja naturalna ciekawosc z dzieciecym
okrucienstwem chcialbym zaspokoic moja ciekawosc:
Co sadzicie Panstwo o bonach szkolnych?
Listopad 26th, 2007 at 21:50
Dobrej spokojnej nocy.
Listopad 26th, 2007 at 22:15
“Co sadzicie Panstwo o bonach szkolnych?”
.
Sądzę, że rzecz się może sprawdzić w miastach więcej niż średnich. Ale to nie jest cała Polska. A poza tym ta koncepcja jest cokolwiek idealistyczna. Za prosta i za piękna na mój gust. Diabeł tkwi w szczegółach i da o sobie znać, gdy przyjdzie do szczegółów.
Listopad 26th, 2007 at 22:25
Bony szkolne – idea piękna, ale jak Paweł słusznie stwierdził diabeł tkwi w szczegółach. Osobiście jestem za, jako krok w dobrym kierunku urynkowienia szkół. Ale zanim się te bony wprowadzi, to trzeba się tysiąc razy dobrze zastanowić. PSL ma dużo racji martwiąc się o szkoły wiejskie. W tym przypadku (a także małych miast – o czym z kolei wspomniał Paweł) bon może przynieść więcej szkody niż pożytku. W każdym razie możliwość wprowadzenia bonu szkolnego warto przemyśleć.
Listopad 26th, 2007 at 22:39
Osobiście podobały by mi się bony weryfikujące przyznawane każdemu nauczycielowi przez rodziców. – moje pierwsze olśnienie.
Byłem na kilku wywiadówkach – na samo wspomnienie olsnienie prysnęło jak bańka mydlana.
Andrzeju – ostatnia rzecz jaką mogę sobie wyobrazić to urynkowienie szkolnictwa. Dowolność wyboru – jak najbardziej.
Listopad 26th, 2007 at 22:47
Piotruś,
oczywiście pełne urynkowienie jest niemożliwe. Ale czymże wg Ciebie jest wolność wyboru, jeśli nie urynkowieniem właśnie.
Listopad 26th, 2007 at 23:07
Andrzeju mam na mysli różne aspekty rynku. Przy zakładanej równowadze wyobrażam sobie szalony popyt na szkoły dla fryzjerek przy oczekiwnej przez społeczeństwo (sugerowanej przez państwo) podaży na informatyków lub pilotów F-16.
Listopad 26th, 2007 at 23:23
Piotruś,
nie odpowiem, bo prawdę mówiąc nie bardzo Cię rozumiem.
Listopad 26th, 2007 at 23:42
I jeszcze jedna korzyść z bonu oświatowego. Generalnie w społeczeństwie panuje bardzo niska świadomość tego, że nie ma darmowego lunchu i sądzą, że nauka jest darmowym prezentem od państwa. Kto wie, czy nie jest to jeden z najistotniejszych powodów tego, ze w płatnych prywatnych szkołach generalnie są znacznie mniejsze problemy z uczniami niż w szkołach publicznych. Po prostu jak się za coś płaci to szanuje. Bon oświatowy byłby takim ekwiwalentem pieniądza dającym ludziom poczucie płacenia za naukę, a jak wcześniej pisałem, szanuje się to, za co sie płaci.
Listopad 27th, 2007 at 00:38
Mogę spokojnie iść spać. Nelly się odnalazła w programie Teraz My. Mówiła sporo, ale raczej nic nie powiedziała, za to miała ładną bluzeczkę z koronkowym kołnierzykiem.
Dobranoc wszystkim.
Listopad 27th, 2007 at 00:44
Bars
o tym, że się przeleciało przez zakręt, który był niezwykle ważnym zakrętem, przekonujemy się po czasie, długim czasie. Wtedy, gdy się przez taki zakręt biegło szukało się szczęścia (przynajmniej wielu). O cóż by chodzić miało w życiu jeśli nie o szczęście?
A ona wygląda teraz na szczęśliwą:
http://picasaweb.google.pl/pesoko/Verbier1107
nie wiem więc czy widzi jakieś zakręty. Odniosłem chyba jeden sukces, bo jesli czytałaś to wiesz, że widziwiałem, że będąc w Szwajcarii jedzie na narty do Włoch, w których kilka razy na nartach już była, a nie poszła szusować na górce za płotem (to oczywiście przenośnia, w końcu mieszka w sporym miescie a nie pod Gubałówką), w kraju, w którym nigdy nie jeździła. Coś może w niej drgnęło. Może jakaś telepatia, bo przecież tego, co ja tu wypisuję nawet się nie domyśla i nie był to z pewnością jej odzew na moje tutejsze marudzenie. Wjechała jednak na górkę w niedzielę i pojeździła ze swoim chłopakiem. Prawda, że cudne górki i pagórki? Para z nich chyba też fajna. Ja w jej wieku nie miałem żadnej szansy zakosztować zagranicznych wyjazdów. Dziś tylk wyobrażać sobie mogę, jakie może to być cudowne uczucie. Cieszę się, że ona się cieszy. Martwię się, że ona mną się martwi. Mówię jej, że ma się mną nie przejmować, że do niej należy przyszłość, że jest już na swojej drodze i że sama musi wybrać. To ona wie lepiej, a nie ja. Każda decyzja niesie ryzyko. Wcal;e nie jest powiedziane, że jeśli zatrzymalibyśmy się przed zakrętem i pomyślelibyśmy, czy warto go wziąć ostro idąc po bandzie, byłoby w przyszłości lepiej. Może jedynie ciut lepiej, ale jeślibyśmy nie wyrżneli wychodząc z zakrętu w mur, drzewo, lecz szusowalibyśmy dalej, śmiało, z pełną fantazją, z wiarą w siebie i w swych najbliższych przyjaciół, że nie zdradzą, albo też nie przejelibyśmy się zdradą, to przecież cel, do którego zdążaliśmy, i który w końcu udałoby się dosięgnąć byłby o wiele pełniejszy, cudowny. Roztropne dreptanie w miejscu przed zakrętem przeciez najczęściej oznacza paskudnie nudne, sztuczne życie w przyszłości. Może dostatne, bezpieczne i w piórka moglibyśmy się stroić, ale czyż to większa byłaby przyjemność od zachowanych w naszej pamięci marzeń o szczęściu? Pal diabli, przechlapaliśmy szczęście dostatek, bezpieczeństwo itp. Ja czasem klnę na wszystko, wpdam w depresję i zniechęcenie… Ba!, ale wiem, że zakręty brałem ostro.
Listopad 27th, 2007 at 01:02
Bernard
zanim zaczniesz przepisywać bzdety Pawła Rabieja i małpy w czerwonym pomyśl, dlaczego prezydent małpą ją nazwał. Nie myślisz przypadkiem, że dlatego, że ona jak małpa po kimś małpowała to co usłyszała? O każdym szefie w każdej firmie się powtarza, że sypia z każdą podwładną. Każda taka informacja to prawda? Kto takie plotki mógł rozpuszczać w MKZ w Gdańsku? Pomyśl. Nie wiesz… Po pierwsze, tak zwany gwiazdozbiór – wówczas spór wcale nie polegał na tym, że ktoś o nim plotkował, że agent, zdrajca itp. Tylko o to, że nie szanuje demokracji, że zachowuje się jak wódz, niemal dyktator. Po drugie, agenci. IPN podaje, że nie wśród działaczy, ale w administracji MKZ, było 5 TW. Czyż oni tylko donosili, czy też roznosili plotki i skłócali ludzi – co jest zwylkłą czynnością agenta?
Czy autorzy tego tekstu podają gdziekolwiek źródła informacji? Nie. A więc wiesz, co to jest warte.
Co do strajku. To już tyle razy było wyjaśnianne. DObrze też było wytłumaczone przez Walentynowicz i Gwiazdę w sierpniu, którzy dziś zupełnie inaczej twierdzą. Strajk wymyślili wspólnie działacze WZZ. Były tylko 4 postulaty. Borsuk wyznaczył termin. Strajk wybuchł i po trzech dniach wszystkie postulaty były załatwione. Lech był szczęśliwy. Spełnił zadanie, które wyznaczył WZZ. O co miał strajkowac dalej? Ogłosił zakończenie strajku. Dopiero w tym czasie narodził sie pomysł strajku solidarnościowego. Takiego pomysłu wcześniej nie było! Powstał on w trakcie a nie przed strajkiem. Nie powstał na zebraniu WZZ lecz w głowach tylko kilku członków WZZ. Przecież Wałęsę wystawił Borsuk a nie Gwiazdowie czy Walentynowicz. Skąd Lechu miał być pewny, że to także decyzja Bogdana? Dopiero, gdy zaczęła mu Alina, wówczas dziewczyna Bogdana, tłumaczyć to przekonał się, że należy strajk solidarnościowy podjąć. Ha, pomyśl jeszcze o tym, że gdyby solidarnościowego strajku nie było w Stoczni Gdańskiej, ale np. MKS powstałby w Stoczni w Gdyni, to nie byłoby takiego Lecha Wałęsy jakiego go dziś znamy. Komu przyszło do głowy, kontynuować strajk i namwaiać Wałęsę, aby dalej był jego szefem?
Listopad 27th, 2007 at 01:09
Bars
zapomniałem. Chciałem tobie jeszcze na końcu postu do Ciebie, zadedykowac piosenkę, która przypomina o marzeniach, które się miało w chwili pokonywania w pełnym pędzie ostrego wirażu:
http://www.youtube.com/watch?v=bs4pTCqhTfY
Listopad 27th, 2007 at 05:24
Skarga, nie on i nie filozof:
http://www.gazetawyborcza.pl/1.....09151.html
Listopad 27th, 2007 at 05:32
Ogary poszly w las
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....09532.html
Listopad 27th, 2007 at 05:57
http://www.zw.com.pl/zw2/index.....;page=text
Warto pamietac:
“Polska z chwilą akcesji do Wspólnoty – jak każdy inny kraj – zobowiązała się do przyjęcia euro.”
Za wyjatkiem Danii i GB trzeba dodac. Szwedzckie referendum w tej sprawie bylo sprzeczne regulami przystapienia tego kraju do Unii.
Listopad 27th, 2007 at 07:35
Losowanie el MŚ jest dla nas pozornie bardzo dobre. Najważniejsze to to, że trafiliśmy na Czechy, które są najtrudniejszym przeciwnikiem w eliminacjach. Na mniej pracowitym ciułaniu punktów wyłożyli się z Czechami wielokrotnie najwięksi potentaci. Dlatego najważniejszy pkt losowania to duży minus. Nie jest w stanie zrównoważyć tego wylosowanie będącej na fali Irlandii Płn, która mimo wszystko jest w abstrakcyjnie wysokim koszyku. Z następnych dwu koszyków wylosowaliśmy silne jak na te koszyki – zwłaszcza na własnym boisku – Słowację i Słowenię. To też wzmacnia tą psychologiczną przewagę Czechów. My będziemy grać ze świadomością, że strata jakichkolwiek punktów z dróżynami z koszyków 3-5 może okazać się skazująca na baraże. Można powiedzieć, że sumaryczna siła ekip z tych koszyków to średnia, Czesi to wbrew pozorom pech. To wszystko teoretycznie oczywiście o ile nie trafimy na jakąś ich niżującą sinusoidę. Wg mnie w eliminacjach ze względów umiejętności ogrywania słabszych Czesi byli wiele gorsi od największych potentatów. Jestem przekonany, że np Portugalia, Francja, Niemcy a nawet Szwecja jakieś punkty by pogubiły z tymi rywalami. Nie możemy dopuścić do grania z Czechami obu meczów w dwumeczach, to z powyższych względów może być zabójcze. Najlepiej drugi mecz z Czechami grać jako ostatni, i na wiosnę oraz w lecie grać łatwiejsze mecze. Słowacy mają czeski kompleks i to też nie jest dobre. Co wy na to obrońcy, napastnicy, rozgrywający, bramkarze z klubów: Szombierek Bytom, Śląska Wrocław, Gwardii Warszawa?
Listopad 27th, 2007 at 07:43
Głos zwykły, nie będę dziś odnosił się do twojej potentackiej katowickości czy choćby znajomości podstaw twego “fachu”. Zapytam wprost: czy jest szansa, że kiedyś napiszesz, nie ważne w jakich okolicznościach “Sztukę Zabijania”? :)
Listopad 27th, 2007 at 08:28
EDD
jesteś głupszy niż myślałem
Listopad 27th, 2007 at 08:31
jasnaanielko
ciągle nie przeprosiłaś za swoje głupie słowa… nawet tego nie potrafisz…
.
Cudowna ta Sawicka, i jakich ma adwokatów. Zapewne obsługują ją za darmo, przecież nie ma szmalu. Czy jest jakieś stowarzyszeie charytatywne na rzecz skorumpowanych posłów PO? Przeczytaj sobie co Mikołaj Wójcik pisał o adwokatach Sawickiej i kto za nich płacił.
.
B.
Listopad 27th, 2007 at 08:42
leszku.sopocie
O wątpliwościach sam napisałem. W “Drodze Cienia” padają konkretne nazwiska. Czy dziennikarze zrobili z nimi wywiady w tej sprawie? (Podrzuć linkę) Czy Wałęsa podał do sądu Rabieja i Rosińską? Nie pisałbym o tym gdyby nie trop w Archiwum Mitrochina.
.
Co do strajku, pozwól, że chwilowo zostanę przy swoim zdaniu. Od przywódcy strajku będę miał nieco większe oczekiwania. Ostatecznie wszak strajk nie został skończony i to nie dzięki inspiracji jego szefa.
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 27th, 2007 at 08:48
leszku.sopocie
Ciekawy trop z tymi TW. Może by tak w końcu wszystkich ujawnić? Czego więć boi się Tusk, jeżeli jest tak dobrze? Książka może tylko Lechowi wszak pomóc…
Listopad 27th, 2007 at 08:51
Popelnilem wczoraj faux pas. Bony? I…spac. Nieladnie. Juz sie poprawiam.
Jestem za. Jestem za, bo to rynek. Rynek rynkowi jednak nie rowny. Pisze to z drzeniem i trwoga, bo pisze to w blogu ekonomisty nie w kij dmuchal…(ups!!! “nie w kij…” to dziwna fraza po polsku. Jesli nie w kij to w co? W fujarke? W trombe?)
Pisze wiec to u ekonomisty znamienitego.
Potencjalny rynek oswiatowy przypomina mi bardzo rynek rolny.
To rynek podazy i popytu kultury. “Kultura” od “cultus agri” . Pasuje az za dobrze.
“Uprawa produktu” czy “chodowla” wymaga dlugiego okresu czasu. Tu nie ma “on line”. Mysle ze rynek oswiaty wymaga poduszki kapitalowej. Jakiejs instytucji finansowej, czy wielu takowych, ktore tworzyly by rezerwe i bezbieczenstwo dla “producenta” i gwarancje kontynuacji uprawy w sposob nie zaklocony dla konsumenta.
Bon tworzy takze realna szanse (ale tylko szanse) dla powstania sieci szkol niekonfesyjnych. To wazne w sytuacji kiedy szkoly publiczne de facto staly sie szkolami wyznaniowymi.
Wies+male miasta. Sytuacja wyjsciowa nie jest chyba tak zla.
Siec szkol jest w PL dosc gesta, a opracowanie systemu bonow dojazdowych, systemu uwzgledniajacego potrzeby terenow wiejskich nie bylo by chyba trudna.Sadze ze organizacja tych dojazdow winny zajmowac sie same szkoly, organizujac je tak by zapewnione bylo bezpieczenstwo i opieka wychowcza.
O ile zrozumialem system bonow obejmowal by nauczanie az do matury. Mysle wiec ze dla tych ktorym nieudalo by sie jej uzyskac w terminie, powinna istniec rezerwa bonowa do wykorzystania w zyciu doroslym, tak by kazdy w dowolnym momencie zycia mogl uzyskac uprawnienia do studiow wyzszych.
Listopad 27th, 2007 at 09:10
Bernard
Czy dlatego z dostrzegam nieautentycznosc twojej troski o “prawde”?
“A od kogo adwokat je dostal?” – widzisz jaki jestes przewidywalny.
“Tamwaj za taramwajem, za tramwajem tramwaj, a za tym tramwajem jeszcze jeden tramwaj”
“Czy Wałęsa podał do sądu Rabieja i Rosińską?”
Czy podanie do sadu kazdego kto napisze brednie jest obowiazkiem pomowionego?
“Od przywódcy strajku będę miał nieco większe oczekiwania.”
Czy zdajesz sobie sprawe ze tym sformulowaniem odbierasz sobie
intelektualne prawo do interpretacji jakiegokolwiek zdarzenia.
Oczywiscie intelektualne, bo ogolno ludzkie to masz nadal jak kazdy z gapiow w tlumie ulicznym.
Listopad 27th, 2007 at 09:44
A wydawalo by sie ze PO/PSl juz zrobilo dostateczna ilosc kiksow by Bernard mogl cos sensownego napisac.
Teraz jeszcze episkopat robi Bernardowi przykrosc. Od nich tez niewiele sie dowie.
Listopad 27th, 2007 at 09:48
http://polska2007.wp.pl/gid,91.....page%5D=17
Czyżby oznakowanie rezydencji prezydenckiej na Helu?
***
Edwar,
ogary poszły w las, i dobrze.
Jarosław Kaczyński tak jest opętany walką z całym światem a z PO szczególnie, że nawet nie zauważa iż w tej swojej namiętności – bardzo pomoże PO.
Dobry król ma swego Stańczyka. Wytykanie błędów oraz potknięć rządzących tylko na dobre wyjdzie PO. PiS do roli narodowego błazna doskonale się nadaje.
Ważne tylko, by PO uważnie analizowała to, co wykrzykuje PiS w Sejmie, ale nie wdawała się za żadne skarby z PiS w awantury i polemiki.
Spokojna i krotka riposta – jeśli PiS serwuje kłamstwa, przyznanie się do błędu i jego naprawa – jeśli mają rację.
Przy okazji nie zapominając o eleganckim podziękowaniu im za troskę o państwo i wyrażenie żalu, że PiS nie zrobił tego sam, jak rządził krajem. Ale zawsze lepiej później niż wcale, i td w tym stylu.
Jeśli każda ze stron ma odmienny punkt widzenia na dobro kraju – także spokojnie wytłumaczyć PiS, że teraz nie rządzi, miało swój czas, a PO ma odrębne w danej kwestii zdanie poparte – tu kilka racjonalnych i merytorycznych argumentów.
Przede wszystkim nie należy ulegać “krzykaczom”, nie podejmować ich retoryki i gdy wrzeszczą, niech wrzeszczą aż im głos wysiądzie.
Jak nie pomaga, to jak z histerykami w XIX wiecznym szpitalu psychiatrycznym – mokry ręcznik na buzię i kilka ciosów na odlew, by znormalnieli.
To znaczy – sugeruje skorzystać z przycisku przez marszałka Sejmu, wyłączyć głos i zwrócić uwagę rozhisteryzowanemu “krzykaczowi” PiS np. na czas gadania, na odbieganie od tematu, na użyte słownictwo, na ustawę o języku polskim, na używanie impertynencji itp.
Wachlarz klapsów jest ogromny. Po kilku takich interwencjach – “krzykaczowi” odechce się przemawiać. Straci wątek.
I albo zrezygnuje, albo ulegnie całkowitej histerii.
W tym drugim przypadku, w apogeum ataku histerycznego marszałek powinien, moim zdaniem, ogłosić przerwę w obradach i albo wezwać pogotowie dla posła, albo straż marszałkowską, by delikwenta delikatnie odtransportowała do ambulatorium, wyrażając publicznie głęboka troskę o jego zdrowie.
Listopad 27th, 2007 at 10:01
Jeszcze o bonach.
Jakie mogą być ich pozytywy? O jednym pisał Andrzej: uświadomienie obywatelom, że szkoła nie jest darmowym obiadem, tylko czymś, za co się w taki czy inny sposób płaci. Drugi to pobudzenie konkurencji, szturchaniec dla części szkół, wciąż pogrążonych w letargu i nie odczuwających potrzeby rozwoju. Trzeci to bardziej przejrzysty i mniej uznaniowy system finansowania oświaty. Zwłaszcza to trzecie znaczy dla mnie niemało.
Ale jaką właściwie korzyść odniesie z tego systemu prosty obywatel, zbyt mało zasobny, by posyłać dzieci do elitarnej szkoły z wysokim czesnym? Zapewne zaniesie swój bon do najbliższej miejsca zamieszkania, a jeśli mieszka na wsi – to jedynej okolicznej podstawówki. Czyli tak, jak jest teraz. Skorzystają raczej ci bogatsi: dzięki bonom będą mogli kształcić potomstwo w wybranej, dobrej szkole, nie płacąc za to gotówką lub płacąc mniej niż dotychczas. Nie wydaje się, by dzięki bonom szkoła zaczęła lepiej spełniać jedno ze swoich podstawowych zadań: wyrównywania życiowych szans młodzieży z różnych środowisk.
Listopad 27th, 2007 at 10:02
Zofio
Ja jestem troche rozczarowany chaosem w PIS opozycji. Jesli sprzeciw to jakis taki bez sensu.
Np Komisja tylko z A.M. (tym A.M. o oczach jak Alpejskie Jeziora w ktorych jak w lustrach Zeus wyciska sobie wagry z tylka).
Sami sobie w stope mierza.
Wojna z przyglupiastym (zgoda) Dornem.
Listopad 27th, 2007 at 10:12
Pawle
Bywajac w PL duzo czasu spedzam na wsi. Troche masz pesymistyczne na te wies patrzenie. Tam dopiero jest parcie na lepsze szkoly na edukacje dzieci. Mowe o prawdziwej zyjacej wsi a nie rezerwatach post PRLowskich a takich jest coraz mniej.
Warto jeszcze przypomniec ze na PL wsi rolnicy stanowia na razie jeszcze wiekszosc ale malejaca. Tam juz mieszka kupa inteligencji, rzemieslnikow, przedsiebiorcow. To zmienia stosunek do edukacji.
Pawle wies PL to nie gory. “Gory” stanowia raczej jej margines.
Listopad 27th, 2007 at 10:16
Żaden człowiek w Polsce nie sądzi, ze szkoła w Polsce jest za darmo. To błąd w myśleniu Moi Panowie.
Szkoła kosztuje i to bardzo dużo. Zwłaszcza ta dla młodzieży przed akademickiej.
Co roku wyposażam jakieś anonimowe dziecko (znam tylko wiek, klasę do której ma iść, płeć i jakieś wymiary, jeśli chodzi o ubranie, więcej nie chce wiedzieć) z domu samotnej matki w wyprawkę szkolną (bez podręczników) i doskonale wiem ile takie wyposażenie szkolne kosztuje, łącznie ze strojem na wf i fartuszkiem (czy jakimś innym stroikiem teraz obowiązkowym).
Dziecko w szkole kosztuje. I to dużo. Poza wyprawką – trzeba kupić podręczniki i pomoce naukowe, opłacić komitet rodzicielski, w ciągu roku dać kilka groszy na różne składki szkolne. Dokupować zeszyty i inne wyposażenie.
Szkoła jest tak droga, że generalnie ok. połowy rodziców w Polsce ma problemy finansowe z tego tytułu. Jak dodać, że 1/3 dzieci w Polsce jest w szkole podstawowej jest po prostu głodna – to masz obraz jak to szkolnictwo wygląda od strony kieszeni rodziców.
Listopad 27th, 2007 at 10:32
Edwarze, to prawda, że wieś znam słabo, górską czy nie górską. Przyjmuję więc twoje uwagi z pokorą. Zresztą to wątek uboczny. Głowna moja myśl jest taka: bony oświatowe to niegłupi pomysł, tylko nie zaczynajmy ich traktować jako panaceum. Rozwiążą tylko pewną, moim zdaniem niewielką część problemów polskiej oświaty.
Niestety, w polskim życiu publicznym istnieje tendencja do zastępowania systematycznej, żmudnej pracy u podstaw jedną błyskotliwą koncepcją. Inny przykład to mit jednomandatowych okręgów wyborczych. Jeśłi wierzyć niektórym publicystom, po ich wprowadzeniu mielibyśmy od razu klasę polityczną paluszki lizać. Czyżby?
Listopad 27th, 2007 at 10:33
EDD
nie, po prostu dlatego że jesteś zarozumiały i zachowujesz się jak głupiec zapewne uważasz że stajesz się w ten sposób dowcipny.
Przeczytaj wpisy Wójcika – a dowiesz się kto zapłacił za bardzo drogiego adwokata Sawickiej.
.
Żenua EDD, żenua
.
Bernard
Listopad 27th, 2007 at 10:42
JOW to moim zdaniem zabawa w beltanie w stawie. Zupelnie sie z toba zgadzam. Choc nalezalo by moze kiedys pomyslec by usensownic bardziej Senat. Jego sensownosc jest wieksza wtedy kiedy wylaniany jest w “innym czasie” i w “inny sposob” niz izba sejmowa.
W inym czasie mozna by osiagnac np przez wybory czesciowe:
1/2, 1/3 skladu. Odniennosc przez nadanie tej izbie charakteru reprezentacji samorzadow.
Nie pojmuje dlaczego JOW mialy by uzdrowic. Nie jest wykluczone
ze przyniosly by wieksze rozdrobnienie.
Wyrazna wada JOW jest to ze posel (senatorow zostawiam tu na boku) stalby sie reprezentantem okregu, nie jak kultura parlamentarna nakazuje reprezentantem calego spoleczenstwa.
Listopad 27th, 2007 at 10:44
może spróbuj nie plaskać – szczególnie na blogu
Listopad 27th, 2007 at 10:47
Bernardzie
Czy o to idzie?
http://www.wojcik.com.pl/
Listopad 27th, 2007 at 10:49
Bernard,
adwokat pani S stwierdza, że przelał z własnego konta te 300 tys. zł. Można sprawdzić w sądzie.
Jak płacę z własnego osobistego konta, to ja, a nikt inny jest płatnikiem.
***
Bernard, w języku polskim słówko “żenada” a nie ‘żenua”.
“Żenua” – to slang, taka gwara więzienna czy gangów młodzieźowych, nie wypada Ci posługiwać się takim językiem….
Mnie zawsze śmieszą ludzie, którzy mają pełna gębę frazesów o patriotyzmie, umiłowaniu Ojczyzny, Narodzie Polskim itp. a posługiwać sie ojczystym języiem nie potrafią.
.
Listopad 27th, 2007 at 10:51
jak wy się kochacie
Listopad 27th, 2007 at 10:53
Bon oświatowy
ma dobre i złe strony oraz jeden cel.
.
Cel główny jest jeden: finansowanie szkół społecznych i prywatnych z państwowej kasy.
.
Plusy dodatnie:
kasa podąża do szkół przyjmujących więcej uczniów.
.
Plusy ujemne:
- Liczy się ilość, już dzisiaj trudno postawić uczniowi jedynkę na koniec roku by nie narazic się dyrekcji, w systemie bonów będize jeszcze gorzej – będzie to wymagało dużej odwagi cywilnej nauczycieli.
- Fluktuacje wyżowo-niżowe
- Obnizenie jakości nauczania – obniżanie kosztów to np. więcej uczniów w szkole i klasach, mniej nauczycieli, tniemy po pracowniach, obsadzie itd.
.
Generalnie skorzystają nieliczni (prywatni i społeczni) pozostali – nie wiadomo, część skorzyta, część straci. Małe szkoły zdechną.
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 27th, 2007 at 10:54
Zofio
To nie slang. Juz tu pisalem ze “Żenua” to zgrubienie od “żony”.
Za siedmioma blogami i 777 komentarzami pojawil sie nick
“Zona Bernarda” bylo by moze ciekawie ale zniknal.
Listopad 27th, 2007 at 10:55
EDD
nie wiem czy sobie robisz żarty, ale Ci odpowiem. W Salonie24 jest blog Mikołaja Wójcika z Dziennika. Poszukaj u niego, (lub w jego wpisach na cudzych blogach, ale też w salonie).
Listopad 27th, 2007 at 10:56
społeczeństwo
Listopad 27th, 2007 at 10:58
Pawle
Moze sie przyda. Bylem.
http://www.castles.com.ua/?bakota
Listopad 27th, 2007 at 11:07
Bernard:
.
U Wójcika znalazłem jedno zdanie: “A ptaszki ćwierkają, że to Schetyna i PO zapłacili za adwokata dla Sawickiej”.
.
Nie wiedziałem, że ornitofauna jest dla ciebie takim autorytetem.
Listopad 27th, 2007 at 11:11
Edwarze,
Ja niestety tylko prawie byłem. Bo wycieczka autokarowa, w której uczestniczyłem, nie dotarła do Bakoty z powodu deszczów, które rozmyły drogę.
Na razie, jako się rzekło, na warsztacie Lwów, potem będą ukraińskie Karpaty. Poza Zbrucz na razie się wydawniczo nie wypuszczam. Wyjątek: Kamieniec (por. Grzegorz Rąkowski: “Podole”).
Listopad 27th, 2007 at 11:11
demawaryzacja.pl
Listopad 27th, 2007 at 11:12
Podziwiam Cię Edwar,
za ekwilibrystykę językową!!!
Wieść żonę do żenuy – to majstersztyk.
Listopad 27th, 2007 at 11:17
Wójcik: “podobnie jak ciekawa informacja o tym kto jest adwokatem Beaty Sawickiej”
.
No kto? Pamiętasz? A było to 17 października
.
pozdrawiam
Bernard
Listopad 27th, 2007 at 11:17
Zofia
bachor – dziecko plci meskiej w jidisz
bachura – dziewczynka
Listopad 27th, 2007 at 11:24
bach, bach
Listopad 27th, 2007 at 11:40
Bernard aż piszczy, tak mu się chce, żeby się okazało, że Schetyna jest zamieszany w łapownictwo razem z Sawicką. A gdyby jeszcze udało się podczepić do tego Tuska – to już pełny orgazm.
Cóż, moja diagnoza się potwierdza. To ten sposób myślenia: jest naszym przeciwnikiem, więc na pewno jest łajdakiem.
Bernardzie, z góry deklaruję, że nie chcę o tym pogadać.
Listopad 27th, 2007 at 11:41
Zofio
Zreszta to proste Zofio dla krakauera. Siedzisz w ktoryms ogrodku na Plycie, patrzysz a tu z Grodzkiej wychodzi Rokita
Wychodzi nie sam, ale z…. ???? no, kobita.
Listopad 27th, 2007 at 11:41
i zakończona dyskusja
Listopad 27th, 2007 at 11:45
Pawle
Cos mi sie zdaje ze walczymy o dusze (psyche) jak dwa zazdrosne Diably. Zostawmy. I tak sam z siebie do Piekla pojdzie.
Listopad 27th, 2007 at 11:52
Jak sie nazywa ktoś kto czepia się tzw. “pierdół” ?
Chyba “pierdoła”.
To było takie nie adresowane do nikogo.
PS. Dla Szwejka wicepierdołą był porucznik Dub.
Listopad 27th, 2007 at 11:55
Piekla lub Nieba
Listopad 27th, 2007 at 11:58
Edwar,
Nie pojmuje dlaczego JOW mialy by uzdrowic.
—-
A bo mielibyśmy coś w rodzaju wyborów do samorządów lokalnych. Powszechna opinia jest taka, że na poziomie samorządów lokalnych Polacy sobie zdecydowanie lepiej radzą, niż na poziomie całego państwa.
—-
Wyrazna wada JOW jest to ze posel (…) stalby sie reprezentantem okregu, nie jak kultura parlamentarna nakazuje reprezentantem calego spoleczenstwa.
—
A teraz niby jak jest? Weź choćby przypadek Gosiewskiego.
Listopad 27th, 2007 at 12:18
Edwar,
bachor, bachura…żenua! czyli żona?!….
Nie chciałabym być Twoją żona.
Słuchać rozmówek – kochana żenuo, odwróć się, będę cię używał albo – żenua a gdzie są moje skarpety! – to poza granicą mojej tolerancji dla mężczyzn.
Listopad 27th, 2007 at 12:28
Andrzeju
Wiem ze tak jest i tak byc niepowinno. To opisuje konstytucja, o tym trzeba mowic i przypominac. Tak samo jest z perlamentarzystami w parlamencie UE. Nie wybieramy reprezentantow PL.
JOW wcale nie sa gwarancja ze nie bedzie rozdrobnienia partyjnego. Sejm Andrzeju nie moze byc w nowoczesnym panstwie “Izba Samorzadowa” Sejm ma zcalac. Tu wlasnie warto pomyslec w spokojnym czasie o roli Senatu, oczywiscie jesli proces decentralizacji bedzie sie rozwijal.
Listopad 27th, 2007 at 12:30
Zofionen, też uważasz, że Bernard powinien pójść do piekła w przeciwieństwie do innych? Bo ma żółty nick czy prowadzi jawny propagandowy blog?
Listopad 27th, 2007 at 12:34
Zofio
To o cudzych zonach tak cudzozenuje.
O Panachtoflarzach mowi sie Zenulce, ot co.
Listopad 27th, 2007 at 12:41
Soulgarden
- nie, nie uważam. Sprawa piekła nie leży w mojej jurysdykcji. Z tym pytaniem to do pana Boga (Jahwe, Allaha itp).
***
Edwar,
gentalmen o cudzych żonach taktownie milczy!
I nie zdradza tajemnic swojej alkowy.
Listopad 27th, 2007 at 12:47
Bernard wciąż czeka…listopad 27th, 2007 at 8:31 am
jasnaanielko
ciągle nie przeprosiłaś za swoje głupie słowa… nawet tego nie potrafisz…
;
Bernardzie, jeśli czujesz się obrażony… jeśli nie daje ci to spokojnie się wyspać… jeśli nie smakuje ci z tego powodu poranna kawa a nawet ew. papieros…
Przepraszam!
Przepraszam, że ci życie zatrułam!
Przepraszam, że zaistniałam na tym blogu, aby ci odebrać spokój ducha.
Przyznaj jednak, że głupota, jako taka jest kalectwem.
A z drugiej strony…
Złe sobie daje świadectwo
Gdy kto wyszydza kalectwo.
Mawar ci tego nie daruje, bo on na taką duskryminację pies!
;
Czy możesz się ode mnie raz na zawsze odbernardowić? Proszę.
Listopad 27th, 2007 at 13:00
Zofio!!!
Ja gentalmenem??? Umarl bym z nudow. Jestem co prawda rentierem, ale zlosliwym.
Andrzeju
Sa tu w blogu prawnicy i potrafia to lepiej.
I RP byla federacja nawet nie Dwojgo Narodow ale poszczegolnych Ziem. Dlatego “instrukcje” i kosekwencja takze liberum veto.
II RP federacja nie byla, a szkoda.
III RP nie jest federacja bo nie ma powodu nia byc. Dlatego poslowie nie sa reprezentantami okregow.
Listopad 27th, 2007 at 13:03
Eedwarze,
przecież w tej chwili mamy, wprawdzie nie jednomandatowe lecz trzymandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Senatu. I jakoś nie zauważyłem, aby Senat był rozdrobniony.
Co do Sejmu. Co niby ma scalać, bo dla mnie nie jest to jasne. NIe bardzo też rozumiem, że “Sejm nie moze byc w nowoczesnym panstwie Izba Samorzadowa. Przecież w każdym kraju demokratycznym tak chyba jest.
Listopad 27th, 2007 at 13:08
Prawdę mówiąc, sprawa pani Sawickiej zaintersuje mnie, gdy sprawa będzie w toku i ogłoszą wyrok. Do tego czasu, nie się sąd martwi.
To odprysk i szkoda czasu.
Ciekawsze są aktualne przetasowania w samym PiSie.
Wprawdzie Dorn i s-ka twierdzą, że nadal są w PiSie, ale jednak – jako zawieszeni – jednocześnie nie są. Tako rzecze JK a reszta mu wierzy. Wprawdzie nie rozumiałam, skąd do Dorna przylgnął mit intelektualisty.
Jest znakomicie oczytany, jednak postawa, którą prezentował w ostatnim okresie, zupełnie do miana inteligenta nie pasuje. Wygląda na człowieka, który stracił kontrolę nad własnym wizerunkiem, cała wiedza zgromadzona w głowie przestaje mu służyć i sprawia on wrażenie człowieka mijającego się z własnymi poglądami i działającego mimowolnie na własną zgubę. To się zdarza wybitnym umysłom, ale odwrotu raczej nie ma. W polityce już nie będzie miał wiele do powiedzenia, w przeciwieństwie do dwóch pozostałych, bo ci gdzieś się podczepią. A Ludwik wyleczy kolano, przestanie jeździć na rolkach i zajmie się tym, co mu lepiej wychodzi, czyli pisaniem opowiadań dla dzieci. Będzie miłym wujkiem/dziadkiem Ludkiem.
Listopad 27th, 2007 at 13:12
Dlatego poslowie nie sa reprezentantami okregow.
—
A niby dlaczego? Posłowie są i mają być reprezentantami okręgów, a w swojej działalności mają kierować się interesami kraju. W przeciwnym wypadku na kartce do głosowania mielibyśmy nie nazwiska posłów, a tylko nazwy partii na które głosujemy. I dopiero byśmy mieli. Takie PO wstawiłoby np. do Sejmu gros posłów z rejonu gdańskiego. I co? Uważasz, ze region gdański nie byłby faworyzowany? A tak mamy reprezentantów regionów w takim rozdrobnieniu (a przy JOW jeszcze większym), że mimo najlepszych chęci i tak nie są w stanie faworyzować regionu z którego pochodzą. Działalność Gosiewskiego jest jakby nie patrzeć niechlubnym wyjątkiem.
Listopad 27th, 2007 at 13:18
Zofionen; Sziwa, Wisznu byli najpierw – nie galopój tak.
PS Odwiedzili mnie Świadkowie Jechowy w Niedzielę – tu uśmiech do Bernarda Passenta.
Listopad 27th, 2007 at 13:20
Andrzeju
No wlasnie. Tu potrzebny prawnik.
Ja mysle ze tak nie jest. Popatrz do Konstytucji.
Izba Samorzadowa jest naogol wylaniana posrodnio przynajmniej historycznie tak bylo.
Tak masz racje z Senatem i ten nieJOW daje w wyniku powielenie po raz drugi juz chyba wyniku wyborow Sejmowych.
Aby Senat efektywnie i w pelni odgrywal role (swa podstawowa role) izby moderujacej trzeba by wybory te przeprowadzac w innym czasie, albo stopniowo dobierac sklad ( efekt opozniajacy zmienne nastroje elektoratu, panike skandalowa i inne zjawiska z zakresu psychologii tlumu).
Mozna takze mandat wyboru Senatu powierzyc juz wybranym samorzadowcom, wymagac tak jak jest cenzusu wieku a moze takze pelnienia wczesniej mandatu radnego.
Ale to wszystko chyba na spokojniejszy czas dla PL demokracji.
Listopad 27th, 2007 at 13:25
Edwar,
Stronienie od chamstwa (domena dżentelmenów) to objaw nudy?
Zadziwiasz mnie niesamowicie.
No cóż, widać dla niektórych mężczyzn gadanie o cudzych żonach-żenuach, jest objawem wykwitu intelektu. Inaczej się nudzą. Biedactwa…
Dla mnie natomiast – takie gadulstwo jest objawem raczej prymitywnego chwalenia się z upolowanej zdobyczy.
Lubię zabawy damsko-męskie i nie stronię od nich, ale na próg domu nie wpuszczę takiego “gaduły”.
Nie po to człowiek używa całej swojej inteligencji, by damsko-męskie igraszki (nie tylko pościelowe) były radosną zabawą we dwoje i sprawiały obu stronom maksimum satysfakcji, by potem taki zadufany samczyk plótł pikantne opowieści kumplom przy wódeczce.
Jak taki palant nie potrafi tego uszanować, to jego miejsce jest na mojej wycieraczce.
Listopad 27th, 2007 at 13:31
I wręczyli mi to swoje “Przebudźcie się” i powiedzieli:
- chyba ma pan remont
- owszem
- nie przeszkadzamy, ale wie pan ile młodych ludzi popełnia dziś samobójstwo? Żyjemy w ciekawych czasach. Zna pan to powiedzenie?
- tak, dziękuję za broszurę, nie mam czasu
- proszę przeczytać
- dziękuję, do widzenia
- do widzenia
Listopad 27th, 2007 at 13:32
Panowie, to ja wywołałem sprawę Jowów (Jow – po rusku Hiob), więc niech mi będzie wolno wtrącić dwa grosze. Otóż nie chodziło mi o to, że Jowy są czymś niewłaściwym, tylko że nie należy w nich pokładać zbyt wielkich nadziei, a to właśnie czynią często ich zwolennicy.
Dla mnie ważną ich zaletą jest wzmocnienie podmiotowości obywatela. Obecnie głosując na kandydata X mogę przyczynić się mimo woli do wybrania kandydata Y, którego wcale sobie w Sejmie nie życzyłem. Poza tym JOWy sprzyjają oddolnemu wyłanianiu elit politycznych – kto chce robić karierę w Sejmie, musi być najpierw znany i popularny w swoim miasteczku. Nie muszą przy tym wcale prowadzić do rozdrobnienia, czego przykładem kraje anglosaskie.
Wadę natomiast widzę w tym, że zbytnio personalizują politykę. Nawet najwspanialszy wybrany przeze mnie kandydat w pojedynkę i tak nie jest w stanie nic zdziałać, cokolwiek by obiecywał w kampanii wyborczej. Dlatego osobiście wolę głosować na partię, która jako całość ma znaczący wpływ na kształt polityki, nawet będąc w opozycji.
Listopad 27th, 2007 at 13:32
Andrzeju
Art 104 Konstytucji
http://isip.sejm.gov.pl/servle.....970483.pdf
Zofio
A kto tu opowiada o jakichs przygodach z zonami cudzymi i nie cudzymi ???
Prosze, zobacz blog dokladnie.
Listopad 27th, 2007 at 13:47
A tak powaznie Zofio, jesli juz sprawdzilas i wiesz ze nic takiego tu w blogu nie mialo miejsca to:
Klasyfikowanie siebie i innych w kategorii damy czy dżentelmena,
co to jest i jak sie to nazywa?
A juz szczegolowy opis co jako dżentelmen zrobilbym to tylko czlonek partii Dulskich moze.
Listopad 27th, 2007 at 13:57
Zofio, Zofio! – Jesteś, jak zwykle i w każdym przypadku precyzyjna
i dokładna. Jednak można dopuścić i taką ewentualność, że ktoś, wyglądający na dżentelmena aż po same końce wypastowanych butów z pierwszorzędnej skóry, opuściwszy gościnny dom i jego gospodynię, napisze pamiętnik, albo pogada sobie z przyjaciółmi przy koniaku i fajeczce z kłącza pnącza… Życie bywa pełne niespodzianek.
I co z tego, że jego miejsce będzie odtąd na wycieraczce, skoro już zrobił swoje? I raczej nie trafi już na tą właśnie wycieraczkę? Nie bądź aż taka zasadnicza i pryncypialna – bo u ciebie to 2 w jednym – czasem warto się zwyczajnie pośmiać. A ty z jednego, złośliwego powiedzonka wysnułaś dyskusję zupełnie na serio.
Uśmiechnij się!
Listopad 27th, 2007 at 14:04
Zofio
Sprowokowalem.
Usmiechnij sie.
Listopad 27th, 2007 at 14:25
Edwarze,
to przecież Ty powiedziałeś, iż o cudzych żonach mówisz – żenua!!!
Sam zaczynasz, a potem raczkiem, raczkiem do tylu?!
Ja Ci pod kołdrę nie zgladam, nie moja sprawa, ale skoro już o żonach i to cudzych prawisz, to reaguję.
W końcu też byłam do niedawna przez 20 lat czyjaś żoną i jak sądzisz, byłabym zadowolona gdybyś o mnie mówił – “żenua”, zważywszy, że w języku potocznym, “żenua” jest używane jako – żenująca, niskiego lotu , poniżej krytyki itp.
***
Nie klasyfikuję Cię w kategoriach, ale przywołuje pewien rodzaj zachowań, które potocznie nazywa się dżentelmeńskimi, od angielskiego słówek – gentle ( dobry, miły, uprzejmy, delikatny, przyjazny), gentlility (elegancja, kultura, zamożność, dyskrecja) itp.
Czy jest w tym, że preferuję ludzi uprzejmych, kulturalnych, dyskretnych i przyjaznych – coś dziwnego?
Jest taka pewna, dość subtelna i to mocno, granica między wulgaryzmem a perwersją, między elegancją a szmirą, itp.
Trzeba wiedzieć gdzie ona jest Drogi Edwarze.
***
Sądzę, to moje osobiste zdanie, że zabawach słownych także chyba trzeba mieć pewien umiar, jak we wszystkim zresztą. Umiar, który pozwala nie naruszać godności np. cudzych żon, bez względu kim są i z kim związane oraz co robią w cudzych ramionach.
My na co dzień cholernie mało uwagi zwracamy na to, jak odnosimy się do innych ludzi w myślach, mowie i uczynkach, za to bardzo mocno na to – jak nas ludzie traktują.
Jesteś jak Jarosław Kaczyński, który obraża sie za określenie “bydło” i żąda publicznie, by Tusk go przeprosił za to, co ktoś, bo nie Tusk przecież powiedział, o ludziach z PiS – a sam zupełnie zapomina, iż wyzywa ludzi w przeróżny sposób i to nagminnie.
Listopad 27th, 2007 at 14:31
Szanowna Pani Zofio
Jak tak, to niech Pani popatrzy w swoje wpisy, dokladnie i gleboko wstecz. Ja tego nie bede robil.
To tyle jesli o mnie idzie.
Listopad 27th, 2007 at 14:51
Drogi Edwarze,
nie musisz.
Doskonale wiem, że potrafię być dosadna i mało przyjemna w określeniach.
Ba, powiem więcej – bywam bardzo wredna i potrafię dopiec do białości.
Ale tu też jest ta pewna subtelna różnica – której nie widzisz.
Jeśli oceniam, bo do tego mam prawo, to nie człowieka jako takiego, ale jego określony czyn – wypowiedź, zachowanie, tekst, który napisał czy skutki tego co zrobił.
Widać to na tych dwóch zdaniach poniżej:
1 – Kowalski jest idiotą
2 – Kowalski zachował się jak idiota.
Ty używasz – pierwszego zdania, ja drugiego.
Na tym polega ta różnica.
Osądzam czyn człowieka a nie człowieka.
***
A teraz buzi Szanowny Panie Edwarze D. Dana – bez kłótni i obrażania się.
Listopad 27th, 2007 at 15:00
Czy ten rytuał jest wam niezbędny do takiego kłucenia się i godzenia? Może rozmawiacie o tym co będzie w miesiącu January? Na razie jest Nowember.
Listopad 27th, 2007 at 15:09
Jasna Anielko,
ja właśnie się uśmiecham całą gębą!!! Od ucha do ucha, niczym norka!!!
Listopad 27th, 2007 at 16:12
jasnaanielko
honoru nie masz, za kłamstwa nie przepraszasz, wiesz dobrze kto jest Żydem, a kto ma prawo mieć niebieskie oczy.
.
przypominam: “Tu jest napisane jak wół skąd pani Sawicka wzięła pieniądze na kaucję. Bernard znów strzelił bez prochu.”
.
Więc to ty się odpierwiastkuj ode mnie, raz a dobrze i potem nie kwękaj
Listopad 27th, 2007 at 16:36
Zaprawde powiadam wam jako stoi w Pismie.
Juz nawet nie moge Bernarda nazwac wyznawca Pisma.
To wyznawca Bloga.
Listopad 27th, 2007 at 17:01
Drodzy moi,
Ja tu tylko na chwilę wpadłam i oczom nie wierzę!!!Czy jest na blogu psychiatra?! Cofnijcie się i przeczytajcie wszystkie wpisy po kolei, naszej słodko pachnącej łąki, której kawałki czyta się jak swoistą inkantację, nie omijając ! No i co Wy na to? Rozbuchana eskalacja, “cóś” z niczego, paskudnie, nieprawdaż? Trochę śmieszno, więcej straszno! Zamknijcie temat, poprzepraszajcie się nawzajem, skończcie z tą tragifarsą jak najszybciej.
A ja, żeby dac dobry przykład, przepraszam niniejszym następujące ofiary mojego poirytowania i braku humoru : p.Nelly, za to, że na nią niezbyt elegancko napadłam w chwili gniewu, po obejrzeniu jej wywiadu w TOK-FM, okołoprezydenckiego tłuścioszka – min Kamińskiego, za to, że nazwałam go bodaj wrzaskunem i coś tam jeszcze, oraz naszego nieocenionego Bernarda, za podejrzenie o niecną chęc pokalania Wałęsy – chociaż, tak Bogiem a prawdą, to czyż on tego nie próbuje robic?
Za pozostałe grzechy, których nie pamiętam, przepraszam także. Zofio, proszę, bądź czarująca, jak zwykle i błagam, odstaw ten helikon do kąta! Edwarze, jesteś najurokliwszym złosliwcem z jakim przyszło mi miec doczynienia – nie czuj się dotkniety! No i na koniec dla dobra wspólnego – kochajmy się!
Listopad 27th, 2007 at 17:08
Zezie, Zezie – Czy wiesz jak pięknia grasejujący ludzie mówią po francusku? Czy do Sarkozy’ego też byś się o to przyczepił?
-
Jest nowy wpis Gospodarza!
Listopad 27th, 2007 at 19:36
Wykształciuch to budulec piramidy ideologicznej, na szczycie której sytuują się quasi-intelektualiści – Wykształciuchy Producenci – formułujący nakazy ideologicznej karności (political correctness).
Niższy poziom to znaczna część ludzi mediów: Wykształciuchy Kolporterzy – propagujący te idee na skalę masową, w uproszczonej i komunikatywnej formie, alarmując zarazem o przekroczeniach obowiązującego idiomu wyznaczonego przez poziom nadrzędny.
Podstawę piramidy stanowią osoby apirujące do rangi inteligenta, które poprzez pogardę wobec katolicyzmu oraz ideii konserwatywnych podnoszą własną samoocenę.
To Wykształciuchy Szeregowe, słabo zorientowane w sytuacji politycznej i kulturowej, ale tworzące publikę, która płaci za gazety i książki oraz oklaskuje programy telewizyjne. To dzięki nim prestiż i pieniądze stają się łupem wykształciuchów dwóch wyższych poziomów.
Klasycznym tego przykładem jest znaczna część widzów programów typu – nazwijmy je tak zbiorczo – “Szkło Powiększające”, którzy dzwonią do telewizji, aby otrzymać nobilitującą pochwałę od prowadzących program.
To ich nagroda za manifestacyjną karność (nagrodą dla twórców i gości programu są wielotysięczne gaże). W serwilistycznym kontakcie z mediami Wykształciuch Szeregowy rośnie. Buduje własną tożsamość i dobre samopoczucie.
Tymczasem dwa górne poziomy sprawują funkcję nadzorczo-egzekutorską wobec społeczeństwa. Ustalają, kto powinien być ostracyzmowany, a kto lansowany w mediach, na uczelniach czy przy rozdawaniu grantów i prestiżowych nagród literackich.