Jestem z Układu


Zróbmy najpierw dobrze EURO 2012.

Nie przyznano nam prawa do zorganizowania EXPO 2012 i trwa dyskusja kto zawinił, a także słychać płacz, że skrzywdzono Polskę, bo dołączono ileś tam krajów do gremium decydującego. Ja uważam, że nikt nas nie skrzywdził, że nie ma co robić awantury i wnosić o jakieś sprawdzania rzetelności procedur, o czym, wspomniał już minister Zdrojewski. Nic to nie pomoże, a wyjdziemy znów na skłonny do pieniactwa dziwaczny kraj nad Wisłą.

Nie stało się nic złego, że tej ogromnej, prestiżowej, lecz najczęściej deficytowej, imprezy nie będziemy organizowali w roku 2012. Myślę nawet, że stało się dobrze. Sporo miesięcy temu dostaliśmy wraz z Ukrainą prawo organizowania EURO 2012 i już piętrzą się trudności z przygotowaniami, dające podstawy nawet do obaw, że nie zdążymy i że nam odbiorą mistrzostwa. To byłaby potężna kompromitacja. Wśród licznych głosów żałujących przegranej i krytykujących najczęściej Tuska, że nie pojechał do Paryża polec w boju patriotycznym i beznadziejnym, nie usłyszałem ani jednego, któryby podniósł problem realności pieniężnej i logistycznej organizowania, w bardzo krótkim czasie, dwu mamucich imprez, takich, których nigdy wcześniej nie organizowaliśmy. Jakby ten problem nie istniał, jakby sam fakt przyznania nam prawa organizacji wszystko inne rozwiązywał, jakby sił, chyba tylko z nieba, przybywało wraz ze wzrostem zamiarów. Co raz to ktoś pisze, jakie to straciliśmy inwestycje, jaki to straciliśmy impuls rozwojowy, ile to dziesiątków tysięcy powstałoby miejsc pracy, jaką to promocję otrzymałaby Polska, a nikt nie zadaje pytania, ile na to trzebaby włożyć pieniędzy publicznych i kosztem czego? I to w sytuacji, gdy mamy wiele uzasadnionych oczekiwań wobec rządu, jak choćby poważne zwiększenie środków  w systemie publicznej ochrony zdrowia, czy w oświacie, a także wydatki związane właśnie z EURO2012.

Oczywiste jest, że część pieniędzy to byłyby inwestycje prywatne i część nakładów pokrywałaby się z realizacją mistrzostw piłkarskich, ale to byłoby o wiele za mało.
Nie znalazłem żadnych liczb, czy rachunków dotyczących organizacji tej imprezy, choć mogłem je przegapić, ale jeśli coś podano to półgębkiem, bo w debacie na ten temat nie ma wzmianki o kosztach. Wiem jednak co nieco o szacowanych przez władze Wrocławia kosztach organizacji EXPO2010, o które się Wrocław ubiegał sześć lat temu. Uczestniczyłem w obradach Rady Ministrów rządu Jerzego Buzka, kiedy w sierpniu i wrześniu roku 2001 ta sprawa była omawiana przez rząd. Władze Wrocławia szacowały wtedy, że koszt zorganizowania imprezy wyniesie 11 miliardów złotych, z czego rząd będzie musiał wykładać półmiliarda rocznie, czyli w sumie około 5 miliarów złotych. Jest wielce prawdopodobne, że były to już wtedy koszty poważnie zaniżone, a dzisiaj byłyby one o wiele większe. Głosy w Radzie Ministrów podzieliły się wtedy na przeciwne (nieliczne) – „nie stać nas na organizowanie tej imprezy”. Na romantyczne i patriotyczne (przeważające) – „wsiędziem na koń i jakoś to będzie”. Wreszcie na wyrachowane (dość liczne) – „jak nam nie przyznają tej imprezy, co jest prawdopodobne, to dzięki Bogu. Będziemy mieli promocję, a nie będziemy mieli problemu, ale jak, nie daj Bóg, nam ją przyznają to uchowaj nas Boże” (to prawie cytat). Podjęto decyzję o włączeniu rządu w starania, czyli wygrał, no nie tyle romantyzm, co przedwyborczy pragmatyzm – „nie możemy się od tego zamiaru dystansować na miesiąc przed wyborami”.

Dziś jest znacznie lepsza sytuacja gospodarcza i być może w sumie wysiłek finansowy, większy rachunkowo, okazałby się nawet mniejszym realnie, ale na pewno poważnie napiąłby finanse publiczne, już obecnie trzeszczące. O problemach logistycznych i organizacyjnych jednoczesności obu imprez nie wspominam, ale nie wolno od nich uciekać. Więc uważam, że lepiej się stało, iż będzie można skupić się na jednym. Zróbmy udane mistrzostwa piłkarskie, zdobądźmy doświadczenie w organizacji takich wielkich imprez, zróbmy je tak, żeby organizacja i przebieg przyniosły Polsce uznanie i oklaski na świecie i – nawet nie czekając roku 2012 – kiedy będzie już pewne, że idzie nam dobrze, że zdążymy z EURO2012, że coś ekstra pokażemy, wtedy startujmy o następne EXPO i wtedy szansa będzie o wiele większa. Będziemy mogli wyłożyć na stół sukces, coś bez porównanie ważniejszego niż papierkowa i medialna prezentacja.   

Skomentowano 533 razy to “Zróbmy najpierw dobrze EURO 2012.”

  1. soulgarden napisał(a):

    Należało pojechać Tuskowi i argumentować, że nieprzyznanie Polsce Expo wzmocni siły wsteczne w Polsce. Niestety lakoniczne wytłumaczenie, że ma jakieś ważniejsze sprawy uwidacznia asekurantyzm i kapitulanctwo. To stawia przed Tuskiem konieczność, która się będzie zagęszczała – kiedy po raz pierwszy w jakiejkolwiek sytuacji międzynarodowej „zawalczy”. Chyba przyznał pan wysokopunktowaną rundę Kaczungarowowi gospodarzu Kuczynow.

  2. Edwar D.Dana napisał(a):

    Sprawe uja najtrafniej Walesa. Czeki potrzebne, dla promocji i organizacji.

  3. soulgarden napisał(a):

    Edwar, piszesz od tyłu czy na wspak?

  4. Zofia napisał(a):

    Edwar
    http://konopki.ovh.org/ob.....ow-129.jpg
    …?…

  5. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://www.rp.pl/artykul/72172.html

    http://www.dziennik.pl/op....._EXPO.html

    Kiedys po prawdziwej klesce, rzad Sikorskiego czy raczej formalnie odpowiedni organ, Komisje do Zbadania Odpowiedzialnosc za Kleske Wrzeniowa. Ktos wtedy ujal to trafnie i zwiezle, odpowiadajac : III Rzesza.

  6. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofia
    Nikt sie nie oprze….

  7. soulgarden napisał(a):

    Dziś już było o Piekle i Niebie. Zofionen, co z tym EXPO? Nic?

  8. Zofia napisał(a):

    My tu o meczach, ekspozycjach i innych widowiskach typowo męskich
    a – First Lady made in Poland (aktualna i była) robią babską rewolucję ponad podziałami politycznymi.
    Nie tylko w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu, ale na świecie. Panie Kwa-Ka zaplanowały wynieść się ze swoimi działaniami do Paryża, bo gdzie by się mogły wynieść, jak nie tam! Biura z dala od ślubnych!
    Najlepiej w stolicy sztuki, mody i przybytków z udziałem pań, o których pełno w literaturze, dobrych win i perfum.
    http://wiadomosci.gazeta......10962.html
    Ślubnych zabiorą czasami jako przystawki na bal debiutantek do Ritza, albo jakiś kinderbalik dla przedszkolaków kilku pokoleń europejskich czy azjatyckich Pierwszych Dam w jakimś Disneylandzie.
    I tak to dzięki inicjatywie kobiecej prestiż naszego aktualnego i byłego pana prezydenta za granica będzie podtrzymany.

  9. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio.
    Co to?

    „Prawym bokiem wyczuwam luźnej ręki drżenie
    Barkiem, krzyżem i biodrem procy giętką szyję
    Która dłoń lewą co wierzchem styka się z ramieniem
    Łączy z prawą gdzie pocisk przed światem ukryłem”

    Inni tez moga zgagywac

  10. Zofia napisał(a):

    Edwar,
    przecież ja jestem anielski diabełek w ludzkiej skórze!….
    Wieczny, nieznośny i uwodzicielski.

  11. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofia.Oczywiscie. Ale zgadnij

  12. Edwar D.Dana napisał(a):

    O 15:30 ( u mnie nie w blogu) rozwiazanie.

  13. soulgarden napisał(a):

    Chyba mój spokój musiał kogoś wyraźnie drażnić (albo to metoda ustandardowiająca się caraz bardziej?) gdyż zablokowano mi sieć podczas wysyłania poprzedniego posta. Kto uważa, że moja reakcja jest „niewłaściwa na przypadkowość” niech zareaguje. Ja mam poczucie oczywistości serwowanych tu kodów. I dojmujące poczucie, że jeśli coś nie idzie to trzeba na siłę dopchnąć, PRZEMOCĄ banalną.

  14. Zofia napisał(a):

    Nie wiem,
    ale to piękny erotyk,
    przypomina mi jeden z moich wierszy.
    Nie mam w zwyczaju się popisywać własna poezją, ale zrobię dla Ciebie wyjątek.
    Pochodzi ze zbioru „Zauroczenie” .
    ***
    Adagio sostenuto
    (z sonaty op.27 nr 2″Moonlight” Ludwika van Beethovena)

    Ptak serca dygoce pod dłonią
    To było wczoraj?-
    Nie pamiętam…

    Rytm skrzydeł ptaka
    czuje palcami:
    klatka żeber, łuk lędźwi, skóra, pot
    i oddech chrapliwy
    spełnienia

    Fale
    powolne, szerokie
    jeszcze pulsują,
    jeszcze drgają
    spazmem nieoczekiwanym

    Noc otula kołdrą
    Spokój i sen
    Bliscy sobie?…

    Cisza
    niewidzialną ręką piękności
    gładzi zmięta pościel

    Odchodzę do drugiego pokoju…

  15. soulgarden napisał(a):

    Wysyła się do mnie z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień – coraz bardziej czytelny, w pewnym sensie ostentacyjny przekaz: Jak się nie upodobnisz do oczekiwań albo nie pokłonisz to będzie niemiło. Nie będę tu nazywał sensu tego działania, ale myślę, że jest oczywiste i większość czytających domyśli się co chcę przekazać.

  16. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tysz pikne.
    POczekany na innych.

  17. zeen napisał(a):

    Opis Dawida…

  18. Edwar D.Dana napisał(a):

    Czekamy na nastepnych

  19. soulgarden napisał(a):

    „Jak nie łykniesz – jak łykniesz?” – to jest komunikat zawierający bardzo dużo treści, paskudnej. Proszę dopowiedzieć sobie jakiej.

  20. soulgarden napisał(a):

    Niech się „inni” streszczają bo czekać wiecznie nikt nie będzie – i niech zagrają coś by nic o sobie nie powiedzieć. Raczej entuzjazmu do popisu nie widzę.

  21. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zagadka z:

    http://kuczyn.com/2007/11/27/zrobmy-najpierw-dobrze-euro-2012/#comment-40716

    prawidlowa odp:

    http://portalwiedzy.onet......haslo.html

    zeen!!!!

  22. zeen napisał(a):

    Ot, po prostu wklepałem w google….

  23. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wlasnie :)))

  24. zeen napisał(a):

    Nagrodę przeznaczam na szczytny cel – wyznaczony przez Edwara :)

  25. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ok zeen dziekuje
    bedzie dla Zofii Kwiat Vanilli

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wanilia

  26. leszek.sopot napisał(a):

    Na organizacji Expo od lat nikt już nie zarabia. Można co najwyżej liczyć na promocję kraju i miasta. Jednak i to się nie sprawdza. Jeśli z 0,01 proc. Polaków pamięta, że w 2000 roku, jaby nie było jubileuszowym, expo było w Hannoverze, to będzie dużo. Niemcy stracili przeszło 600 mln dolarów, spodziewali się przeszło 40 mln gości, a mieli jedynie 18 mln. Wielu drobnych przedsiębiorców, który liczyli, że na produkcji pamiątek, sprzedaży żywności itp. zarobi, przeciwnie – stracili. To przedsięwzięcie było największą klapą Niemiec od wielu lat. Jak z Hannowerem mógłby porównywac się Wrocław, na ile racjonalniej i oszczędniej mogliby to zrobić. To niewykonalne.
    Pomysł Expo we Wrocławiu był egoistycznym pomysłem włodarzy miasta, którzy chcieli cudzym (państwowym) kosztem się zmodernizować. Państwo nic na tym by nie zarobiło, ani się nie promowało. Do Wrocławia i tak nie możnaby było ani dolecieć ani dojechać, o noclegu też możnaby było jedynie pomarzyć. Po Expo tereny wystawiennicze zamieniłyby się w pustynię. Możnaby je jedynie wykorzystać jako scenerię do filmu, w którym jakiś terminator walczy z oddziałem cyborgów. Wszystko by mogło spłonąć i roztrzaskac się w drzazgi.
    Wrocław nie miał sans przy tak złej prasie Polski za granicą na wygranie głosowania. Jesteśmy chyba wciąż wstydem a nie dumą Europy.

  27. leszek.sopot napisał(a):

    Zez
    amnezję ma doskonałą. Jeszcze niedawno pewnie zachwycał się wicepremierem i ministrem Lepperem. Teraz z tęsknoty za nim usycha.

  28. zeen napisał(a):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zez

  29. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zez?
    A to zle jak sie nie umie powiedziec „r”?
    Zawodowo to chyba tylko furmanom szkodzi.

  30. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zeen
    Ja mam zeza!!! Czuje sie urazony!!!
    Mam zeza??? Ale gdzie???

  31. zeen napisał(a):

    Kolonoskopia wykaże…

  32. soulgarden napisał(a):

    No dobrze małe łachudry, ile razy planujecie zablokować mi komputer i co będziecie chcieli mi powiedzieć tym? Że to następny dzień dobry do głosowań? Czy, że i tak postawimy na swoim? Jak mam was czytać blokadowo? Może w kontraście do słów? Czyli odwracać podświadome ich znaczenie.

  33. Lex napisał(a):

    X-letni członkowie PZPR min. Jasiński i wicemin. Kryże
    ( czy oni jedni ? )Zezowi nie wadzili. Nic dziwnego.
    Zez przecież….

  34. soulgarden napisał(a):

    Nie po raz pierwszy i nie dziesiąty blokuje się mi komputer w reakcji na mój brak reakcji na napisane teksty. I to jest komunikat taki jakby ktoś komuś machał czymś przed nosem i z wkurzenia, że ten nic nie mówi w końcu tym czym machał walił. Taka powtarzająca się zbieżność związana głównie z pisaniem na blogu jest tu czyjąś formą wypowiedzi obiektywnie. Ile razy kurwo pedziu – fredziu z Kato-wic zechcesz mi jeszcze demonstrować, że możesz wszystko, a ja nic? Że jesteś nadczłowiekiem, a ja podczłowiekiem do publicznych czy jakichkolwiek doświadczeń z jakąkolwiek przemocą?

  35. Edwar D.Dana napisał(a):

    A moze to euro w 2012 jest wazniejsze?

    http://wiadomosci.gazeta......11519.html

  36. Zofia napisał(a):

    Za storczyka – dziękuję, choć stokrotka tez jest urocza, zwłaszcza zerwana w grudniu na trawniku (bywają).
    ale kto jest autorem wiersza o Dawidzie?
    ***
    Zez
    o ile dobrze słyszałam na własne uszy, to Tusk – mówi po angielsku.
    A „r”?, no cóż, kpina z czyjeś wymowy, świadczy o kpiącym.
    Jak mówi pan Roland (z bramy po sąsiedzku) – Musi cham, jak amen w pacierzu. Jak czego tam, to względem tego przyleję mu w ryja. Zawsze do usług, wystarczy powiedzieć .

  37. soulgarden napisał(a):

    Ale to takie jak napisałem „testowanie” jest założone jako norma, i jako norma czegoś co ma sens w powtarzaniu. Pomińmy kwestię przeorania pługiem mojej prywatności śmiecie z różnych stron – kiedyś adekwatnie prawnie pożałujecie. Do dziennikarzy – nie macie prawa nie reagować na przemoc jeśli tu zaglądacia czy gdziekolwiek gdzie się odbywa, w celu usunięcia jej. Albo lepiej udawajcie, że nie czytacie pierdolone cwaniaki. Całość sytuacji, wszystko co „się robi” jest absolutnym wyczerpującym warunkiem by nie lekceważyć przemocy jako banalnych oderwanych aktów albo nie związanych wydażeń. To nie jest coś jednorazowego by móc udać, że nie rozumiecie lub nie wierzycie co po co. Te blokady to są „końcówki mocy” do komunikowania nasłuchu z mieszkania, do plucia symbolami prywatności, to jest kurwa doskonale wiecie jedna wielka połączona całość. I nie udawajcie sk-syny dziennikarze jak tu już nos wsadzacie, że to zbiór przypadków.

  38. głos zwykły napisał(a):

    Dawid – Stanisław Korab-Brzozowski

    W łuszczastą karacenę odzian olbrzym hardy,
    Filistyńczyk z Geth, Goliath w miedzianym puklerzu,
    Trzymając Izraela na hańby pręgierzu,
    Ciska mu w twarz wyzwanie i słowa pogardy.

    Ku niemu szedł młodzieńczyk. Siłacz pełen wzgardy
    Patrzał, jak biegł ten pastuch na śmierć i żer zwierzu;
    Lecz on ci chłopiec z Panem Zastępów w przymierzu,
    Sięgnąwszy do swej torby, dobył kamień twardy,

    Wsadził w procę i kręgi zatoczył nią w koło:
    Kamień z świstem się wyrwał i wrył w groźne czoło;
    Olbrzym nagle się zachwiał i runął na ziemię. –

    A Dawid, przybieżawszy, w gardziel miecz mu wtłacza
    I wysoko wzniesionym ściętym łbem siłacza
    Sieje postrach ogromny w Filistynów plemię.

  39. głos zwykły napisał(a):

    http://billbordowy.blox.p.....-cola.html
    Z serii Dawida znalazłem jeszcze ciekawą stronę przeciwników Coca-Coli. A tam wspaniały wiersz Adama Ważyka wymierzony w sztandarowy produkt imperializmu, który został uznany za swój przez alter-globalistów i sucho-tyków.

    ****
    Imperialistyczne skurwysyny!
    Dobrze wam było pić Coca-Cola.
    Ssaliście naszą cukrową trzcinę,
    zjadali nasze ryżowe pola,
    żuliście kauczuk, złoto, platynę,
    dobrze wam było pić Coca – Cola.

    My komuniści, co z bagnistych piliśmy studzien,
    dzisiaj pijemy wodę nadziei,
    męstwo, którego źródło jest w ludzie,
    pijemy wodę w górach Korei,
    my, co z bagnistych piliśmy studzien.

    Po Coca-Cola błogo, różowo
    za parę centów amerykańskich
    śniliście naszą śmierć atomową,
    pięć kontynentów amerykańskich.
    Po Coca-Cola błogo, różowo!

    My Staliniści, co pijemy wodę nadziei,
    wiemy, gdzie sięga dziś nasza wola:
    wyszliście z Chin, wyjdziecie z Korei,
    my wam przerwiemy sen Coca-Cola
    my, co pijemy wodę nadziei.
    ______________
    Na razie w tej story nasz Dawidek skandalista przegrywa, ale kto wiem może się jeszcze odgryzie.

  40. soulgarden napisał(a):

    Kto głębiej patrzy ten rozumie, że ten akt perwersji jest doskonałym dowodem potwierdzającym to o czym pisałem, właśnie pokazywanie drugiej twarzy, humanisty – jest najważniejszym elementem tej supercwanej przemocy, dopełniającym najdalszą możliwą w tych okolicznościach degradację.

  41. jasnaanielka napisał(a):

    A ci lepsi piją Pepsi!!!

  42. zeen napisał(a):

    głosie,
    znalazłem, że Stanisław z Wincentym Dawida sprokurowali.

  43. soulgarden napisał(a):

    spowodowało kontynuację blokady

  44. Zofia napisał(a):

    Kto Apollo a kto…
    To pozostawiam czytającym.
    ja dedykuje tym, którzy uwierzyli w swoją boskośc, samo dobro i temu podobne

    Apollo i Marsjasz
    Herbert Zbigniew

    właściwy pojedynek Apollona
    z Marsjaszem
    (słuch absolutny
    kontra ogromna skala)

    odbywa się pod wieczór
    gdy jak już wiemy
    sędziowie
    przyznali zwycięstwo bogu

    mocno przywiązany do drzewa
    dokładnie odarty ze skóry
    Marsjasz
    krzyczy
    zanim krzyk jego dojdzie
    do jego wysokich uszu
    wypoczywa w cieniu tego krzyku

    wstrząsany dreszczem obrzydzenia
    Apollo czyści swój instrument

    tylko z pozoru
    głos Marsjasza
    jest monotonny
    i składa się z jednej samogłoski
    A

    w istocie
    opowiada
    Marsjasz
    nieprzebrane bogactwo
    swego ciała

    łyse góry wątroby
    pokarmów białe wąwozy
    szumiące lasy płuc
    słodkie pagórki mięśni
    stawy żółć krew i dreszcze
    zimowy wiatr kości
    nad solą pamięci

    wstrząsany dreszczem obrzydzenia
    Apollo czyści swój instrument

    teraz do chóru
    przyłącza się stos pacierzowy Marsjasza
    w zasadzie to samo A
    tylko głębsze z dodatkiem rdzy

    to już jest ponad wytrzymałość
    boga o nerwach z tworzyw sztucznych
    ,
    żwirową aleją
    wysadzaną bukszpanem
    odchodzi zwycięzca
    zastanawiając się
    czy z wycia Marsjasza
    nie powstanie z czasem
    nowa gałąź
    sztuki – powiedzmy – konkretnej

    nagle
    pod nogi upada mu
    skamieniały słowik

    odwraca głowę
    i widzi
    że drzewo do którego przywiązany był Marsjasz
    jest siwe

    zupełnie

  45. Zofia napisał(a):

    A to dedykuje naszym luminarzom nauki, zwłaszcza tym z tytułami profesorskimi, uczącymi naszą młodzież w szkołach wyższych:
    http://wiadomosci.gazeta......08655.html
    Nie wstyd Wam Panie i Panowie?
    Polska krajem matołków, szmiry i plagiatów, bezmyślnych konsumentów i rozhisteryzowanych politykierów?

  46. głos zwykły napisał(a):

    Ja wiem Zofio, o co chodzi. Apollo to ten co reformuje służbę zdrowia, od jakiegoś czasu, a Marsjasz to wszyscy jego pacjenci. Dzisiaj Donald Tusk w ramach beztroskich, spontanicznych i bezpośrednich wypowiedzi do ludu, stwierdził, że odpowiedzi na temat reformy służby zdrowia nie ma, bo PO żadnych planów nie zrobiło. Wiadomo zerwaliśmy już jakiś czas temu z gospodarką planową, choć zostawiliśmy w stanie nietkniętym, a niektórzy mówią „mocno nie tego” – publiczną służbę zdrowia w rezultacie czego już przed jej prywatyzacją, wszyscy chorzy zaczęli z własnej inicjatywy i to karnie jak jeden mąż chodzić do lekarzy specjalistów za własne pieniądze.

  47. Zofia napisał(a):

    Tusk jedzie 30 listopada na Litwę.
    „Andrzejkowa” wizyta będzie kilkugodzinna.

  48. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do mnie docieraja plotki ze nauka polska rzadzi gerontokracja.
    Informacja to moze jest tyle warta co info. Bernarda ale ?
    Czy jest w Blogu ktos z uczelni?

  49. głos zwykły napisał(a):

    Nie Edwardzie, aż tak starych ludzi tutaj nie ma….

  50. leszek.sopot napisał(a):

    Zez
    przedstawiłeś ideologię „prawdziwków”? Szukasz swojej wyższości w pogardzie dla ludzi inaczej myślących?

  51. Edwar D.Dana napisał(a):

    No Glosie, zaprotestujesz przeciw Zez´owi?

  52. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zez to zasluzony artysta cyrku. Wznosi piramide na czubku.

  53. głos zwykły napisał(a):

    Dlaczego mam protestować, skoro on z poetycką wizją nareszcie zawitał:
    „Mową truć z cicha, jak zgniłym wyziewem,
    Postać mieć skromną jako wąż wystygły”

  54. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wreszcie pojalem ten mechanizm. Jak Glosa nacisnac pod pacha
    to bedzie:

    Cha cha, chi chi, hejza, hola!

    Jak mu prawe ucho przekrecic 180 to:

    Na patrona z trybunału,
    Co milczkiem wypróżniał rondel,
    Zadzwonił kieską pomału,
    Z patrona robi się kondel.

    Zmyslna konstrukcja.

  55. głos zwykły napisał(a):

    Doświadczalnie sprawdzona.

  56. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ups!!!
    Wyszla mi Pani Twardowska…
    Niechcący….. Obraza Boska :))

  57. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Przysiąż jej miłość, szacunek
    I posłuszeństwo bez granic;
    Złamiesz choć jeden warunek,
    Już cała ugoda na nic

  58. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glos naprawde niechcacy.
    http://www.dziennik.pl/po.....i_PiS.html

    Jesli na tym ma polegac krytyka rzadu to ha,ha,hi,hi, hulaj dusza!!

  59. Bars napisał(a):

    Leszku,
    to nie jest odpowiedź – padam na nos ze zmęczenia i zaraz idę spac, odkładam ją więc na później. Chcę Ci tylko podziękowac za piosenkę. Bywam na księżycu bardzo często – lubię wychodzic nocą do ogrodu i patrzec w niebo – więc nie tylko wierzę w czlowieka na księżycu, ale jestem z nim blisko zaprzyjaźniona. Twardowski miewa się nieźle, nadal uprawia gusła i przesyła ukłony :-)
    Córkę masz nie tylko mądrą ale i czarującą – gratuluję! Rzeczywiście wygląda na szczęśliwą. Chciałabym, żeby jej się powiodło lepiej niż nam. Z Twoich postów wnoszę, że tak jak ja przywiązujesz ogromną wagę do pięknej kofucjanskiej cnoty jaką jest lojalnośc. Ja na niej zbudowałam całe moje życie i mimo nauczki jaką dostałam nadal na niej buduję. Mnie przyjaciele nie zawiedli nigdy, zawiedli najbliżsi, zawiódł mój ex i taka sobie koleżanka i to w chwilach największej grozy – w dniach walki o życie dziecka zaatakowanego przez złośliwy nowotwór. Do dziś się jeszcze nie pozbierałam, choc od tamtego koszmaru minęło już wiele, wiele lat. Chciałabym, żeby życie Twojej córeczki potoczyło się szczęśliwie, mądrze i dobrze, żeby nie popełniła błędu, o który tak łatwo kobiecie, kiedy kocha :
    Ze swojej drogi zejdę, będę z tobą.. .
    …ty, przed tobą świat, za tobą ja…
    Niech pomysli czasem także o sobie…
    http://teledyski.onet.pl/.....dyski.html
    Pozdrawiam.

  60. Zofia napisał(a):

    Zez – to taki „WUML – inaczej”.
    podaje piramidalne pseudointelektualne bzdety, z czego większość i to znakomita, to czyściutka ideologia …PiS
    Np.
    Podstawę piramidy stanowią osoby aspirujące do rangi inteligenta, które poprzez pogardę wobec katolicyzmu oraz idei konserwatywnych podnoszą własną samoocenę
    Czy Zez w ogóle rozumie to co napisał.
    ***
    Zez
    dla dyskusji, proszę o definicje pojęć:
    wykształciuch PiS i wykształciuch PO – z uwzględnieniem różnic. Np. czy poseł PiS ze średnim wykształceniem albo wicemarszałek Sejmu z PiS z wykształceniem zasadniczym – to wykształciuch czy nie.
    piramida ideologiczna – wyjaśnić czy to jest to samo, co jak mówi Jarosław Kaczyński, to wszyscy w PiS jak papuga powtarzają .
    quasi-intelektualiści i Wykształciuchy Producenci PiS i tacy sami z PO – podać różnice
    nakazy ideologicznej karności wyjaśnić, czy to jest to samo – gdy powie Jarosław Kaczyński, to nikt nie ośmieli się mieć odrębnego zdania.
    Wykształciuchy Kolporterzy – z wykazem mediów i wyjaśnieniem czy dziennikarze np. „Rzeczpospolitej” nalezą do tego gatunku czy nie.
    obowiązujący idiom wyznaczony przez poziom nadrzędny,
    podstawa piramidy – wyjaśnić różnice między wykształciuchem, człowiekiem wykształconym i inteligentem
    ranga inteligenta>,
    osoba aspirująca do rangi inteligenta – czym się różni od inteligenta, czy to jest awans jak przy stopniach wojskowych.
    samoocena – na czym to zjawisko polega i wg jakich kryteriów jednostka się sama ocenia.
    Proszę wyjaśnić, na czym polega wpływ pogardy wobec katolicyzmu oraz do idei konserwatywnych na samoocenę jednostki. Czy chodzi tu o polską wersje katolicyzmu czy powszechne wyznanie rzymsko-katolickie?
    Proszę też o dane statystyczne dot. osób słabo zorientowanych w sytuacji politycznej i kulturowej a płacących za gazety, kupujące książki i oglądające telewizje. Jak to wygląda na tle całego społeczeństwa wg wykształcenia.
    Proszę mi wyjaśnić zależności między popytem a podażą prasy, książek i programów telewizyjnych, a świadomością polityczną , oczytaniem czy znajomością sztuki u odbiorców usług medialnych czy ofert rynku czytelniczego (prasy, książek itp).
    Dlaczego trafienie w gust odbiorcy jest wg Ciebie Zez – jest zjawiskiem nagannym?
    I na koniec,
    od kiedy to ideologia i jej media sprawują funkcję nadzorczo-egzekutorską wobec społeczeństwa w państwie demokratycznym?
    Ustalają, kto powinien być ostracyzmowany (!?) , a kto lansowany w mediach, na uczelniach czy przy rozdawaniu grantów i prestiżowych nagród literackich.
    Czasy Stalinowskie Człowieku dawno już minęły.
    Ostatnio Jarosław Kaczyński zapragnął zbudować taka piramidę ideologiczną i co wyszło?
    Zbierz grono podobnych do Ciebie, zrzucie się do kapelusza i ustalcie swoją prestiżową nagrodę literacka, itp.
    Jak Ci polska uczelnie nie odpowiada, ucz się języków i gnaj na Zachód, może tam Ci się powiedzie.
    Były granty do wzięcia dla młodych naukowców w UE i co?
    Dupa zimna panie Zez.
    Jak sie okazuje w tych twoich gorzkich żalach i pretensjach – chodzi wyłącznie o szmal, który umyka obok nosa.Forsy nie ma, prestiż w rynsztoku a ludziska ponoć ogłupione przez media, mają waszeci, razem z katolicyzmem i ideą konserwatyzmu – tam gdzie plecy się kończą.
    Ot problem…

  61. Piotruś napisał(a):

    Zofio,(8:46) czy to aby nie mniemanologia stosowana ś.p. profesora Stanisławskiego

  62. Zofia napisał(a):

    Piotrusiu,
    od dawna. Odkąd PiS dorwało sie do władzy.
    Dobranocka wszystkim idę sie pławić w wannie w tonacji „Tesori d’Oriente – muschio bianco – bagno crema aromatico”.
    Czaserm odrobina perwersji zapachowej bardzo się przydaje dla dobrego samopoczucia. Do tego mydełko toaletowe i nawilżające „Sandalo sapone” firmy Acca Kappa (dal 1869) a po kąpieli delikatne muśniecie za uchem mojej ulubionej „Samsary” Guerlaina. Po kąpiółce, sok z pomarańczy i do pościeli, ale przedtem wrzucę do słuchania Wariacje Goldbergowskie Bacha, w wykonaniu Alexis Weissenberg, które dzisiaj wypatrzyłam.
    Kocham takie wieczory, zakopuję się w poduchy, sięgam po książkę, muzyka cicho szemrze i się wyłączam. Czysty odlot.

  63. głos zwykły napisał(a):

    Dla tych co mają dobre głośniki przy komputerze lub komputer podłączony do wzmacniacza.
    http://magnatune.com/arti...../hifi_play

  64. Bernard napisał(a):

    EDD
    Jesteś jag gówno, które koniecznie musi się przysrać do podeszwy. Ale trudno. Trzeba wytrzeć o trawę i iść dalej. Trochę tylko śmierdzi.

  65. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glos.
    Wjasnij dlaczego posel wedle Konstytucji reprezentuje narod a nie jak mylnie wielu sadzi okreg. Roznice miedzy federacja a panstwem zcentralizowanym jak PL. To nawiazanie do dyskusji z Pawlem i Andrzejem.

  66. Bars napisał(a):

    Głosie,
    Refleksja na temat formy i treści rzeczywiście zgrabna. Nie jestem wielbicielką poezji miernej, nie przepadam też za wyszukaną ekwilibrystyką formalną w poezji współczesnej.
    K. Przerwa-Tetmajer mistrzem sonetu niewątpliwie był i jest:
    ……
    Lubię ten mały kościół, w którym jednak może
    olbrzymi Bóg się zmieścic, jak w potężnym tumie;
    lubię to górne, wąskie, naskalne wydroże,
    skąd runie, kto stóp pewnie polożyc nie umie;
    lubię tę gwiazdę małą, co świeci jak zorze,
    dźwięk dzwonu, co nie głuchnie w huraganów szumie.

    Co do Iwaszkiewicza, cytuję z Twojego wpisu : „treść nie jest tak mocną stroną jego twórczości jak właśnie nienaganna forma”- i tu zgoda, choc poniżej znajdziesz i jedno i drugie. Chyba wiedzial on i doświadczył na sobie, że samorealizacja, o której mówiliśmy onegdaj, to krew, pot i łzy, w zamian za które można jednak dostąpic objawienia. A oto dowod jak sądzę:

    Kiedy chłodny deszcz pada, wchodzę między drzewa,
    I zimna, szmerna ciemnośc zaraz mnie uwięzi,
    Nie wiem, czy szumią liście, czy szumi ulewa
    I radośc moja wzrasta wśród mokrych gałęzi.
    Wszystko, czym co dzień żyję, gdzieś się zaprzepaszcza,
    Przytulam się do drzewa i chłód mnie przenika,
    Siostra noc mnie przygarnia połą swego płaszcza,
    I świat się odnajduje – w miarę jak świat znika.

    Tak można napisac tylko po radosnym przezyciu jedności z naturą, a czyż nie jest to epifania?
    To wiersz XXIV z tomiku Lato 1932
    Dobranoc.

  67. Zofia napisał(a):

    Miło mi Głosie,
    że nie tylko ja lubię Bacha.
    Tak sobie urządzłlam mieszkanie, że mam dwie strefy w mieszkaniu: jedną wyłącznie dla siebie, intymną – sypialnię z loggią pełną od wiosny do póżnej jesieni zieleni i kwiatów.
    Strefa pracy – to gabinet.
    Odtwarzacz do płyt z muzyką mam w sypialni, komputer i telewizor w gabinecie.
    Sypialnia to strefa relaksu, raczej poza zasięgiem gości w mieszkaniu. Bez ograniczeń może chodzić po mieszkaniu wyłącznie mój pies.
    Gabinet pełni także rolę biblioteki i saloniku, czasem gościnnego pokoju.
    Między nimi mam kuchnię na 2 m szeroka i 6 długą – jasną i też z zielenią.
    Aneks prywatny nie łączy się ze strefą pracy.
    Muzyka trafiła w sferę intymności….

  68. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie, być może wiele osób pamięta jeszcze ustrój PRL, bowiem do idei mandatu imperatywnego nawiązywała doktryna ustrojowa tzw. konstytucjonalizmu socjalistycznego, bo że średniowiecze, to nie sądzę, ale może i jest między nami taki Metuszelach.
    http://pl.wikipedia.org/w.....lamentarny
    W szczególności: Podział mandatów ze względu ma określenie stosunku przedstawiciela do swoich wyborców Mandat wolny. Mandat imperatywny.
    Mandat wolny
    Art. 104. Konstytucji RP
    Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.
    Przed rozpoczęciem sprawowania mandatu posłowie składają przed Sejmem następujące ślubowanie:
    „Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej.”
    Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg”.
    Odmowa złożenia ślubowania oznacza zrzeczenie się mandatu.

  69. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bernardzie
    Animizujesz wspomniana przez ciebie substancje. Ona nie moze zrobic tego o czym piszesz. Zrozum ze np „gora przyszla” to tylko srodek stylistyczny. Gora przyjsc nie moze.
    Jesli twoja stopa jest lepka to znaczy ze to ty uczyniles
    faux pas. Umyj nogi przed snem.

  70. Bernard napisał(a):

    EDD
    gówno w niektórych krajach jest towarem popularnym i porządanym, używa się go do wyrobu cegieł, również na opał.
    W Polsce głównie przylepia się do podeszwy. Więc odpitol się bo polecę prezydentem, ale Wałęsą.

  71. głos zwykły napisał(a):

    Bars,
    Jeśli Epifania jest kobietą to tak. Przeprasza w imieniu swoim i edwarda za panią twardowską.

  72. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glosie
    Dziekuje
    Wlasnie o to szlo. W I RZ.O.N. mandat posla byl imperatywny.

  73. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bernardzie boj sie Boga. Walesa jako miotla!!!

  74. głos zwykły napisał(a):

    Bernardzie,
    Rozmawiamy dzisiaj wieczorem o muzyce i poezji. W związku z tym mam do ciebie uprzejmą prośbę: czy nie mógłbyś uprzejmie zniknąć stąd czym prędzej z swoimi wstydliwymi zabrudzeniami i plamami grzybiczymi na języku. Innymi słowy czy nie mógłbyś: wpełznąć z powrotem pod ten kamień spod którego dziś rano wypełzłeś i przemyśleć starannie swoje postępowanie.

  75. jasnaanielka napisał(a):

    Nie wiem, jak inni, ale ja się cieszę, że mamy bogatego ministra finansów. Na tym stanowisku powinien być ktoś taki właśnie, co nie jest od rozumienia ubogiego człowieka, ale od myślenia perspektywicznego.
    Niech się pan minister nade mną nie pochyla. Niech odpowiednio, fachowo i z pomysłem na przyszłość zarządza finansami państwa.
    On powinien dobrze liczyć i mieć pomysł na budżet. A będąc bogatym, nie będzie się zajmował takimi drobiazgami, jak załatwianie sobie mieszkania, kolorem służbowego samochodu i jego wyposażeniem. Zajmie się tym, za co będzie brał dobre wynagrodzenie i oby się zajął skutecznie. Mojej sytuacji nie zmieni, bo jestem poza sferą zainteresowania rządu i pana ministra takoż. Muszę cieszyć się tym, co dostaję (mało!), dorabiać w miarę możliwości i sił, oraz nie za późno umrzeć – co już niezupełnie ode mnie zależy, ale będę się starała. Mnie zupełnie bezinteresownie zależy na tym, aby młodzi ludzie mogli tu, w Polsce nie numerowanej żyć, jak obywatele wolnego, dostatniego kraju. Aby z Polski wyjeżdżali z chęci poznania szerokiego świata, nie za lepszym zarobkiem, mieszkaniem, karierą. Chciałabym jeszcze zobaczyć, że mój ukochany kraj jest swoim obywatelom przyjazny i traktuje ich z szacunkiem. Może i jestem naiwna, ale to cecha młodości…
    Pomarzyć – dobra rzecz.
    Oj życie, życie nudne…
    Pomarzyć bardzo dobrze jest
    W jesienne popołudnie.
    ;
    Dobranoc wszystkim.

  76. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bernardzie nie wiem czy Glos sie z mna zgodzi ale:
    Bernardzie jestesmy twoim losem.

  77. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobranoc.

  78. głos zwykły napisał(a):

    „Pieśni na zakończenie”: Głoś Imię Pana, On twoim losem kieruje. Na skrzydłach niesie, jak orzeł się opiekuje….

  79. głos zwykły napisał(a):

    Alleluja! A kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem…

  80. jasnaanielka napisał(a):

    ***
    Z okruszynami młodości – co robić? Rozrzucić ptakom?
    Można i ptakom rozrzucić, można i w słowa powkładać.
    Odfruną, uradowane, żeby po nowe powrócić,
    Wrócą – i słowa i ptaki – nadzieją skrzydlate jednako.
    ;
    A co im powiesz? Że nie ma! Że nie ma, powiesz biedakom.
    Uwierzą? Nie, nie uwierzą. Do późnej, pochmurnej nocy
    Będą za oknem czekać, skrzydłami w szyby uderzą
    I padną, martwe i wierne. Ptaki i słowa, jednako.
    ***
    Moje ptaki już po pierwszym śniegu obsiadły kratę za oknem i zażądały otwarcia zimowej stołówki.
    Szaleją przy karmniku, biją się, przepędzają wzajemnie.
    Nie powiem im, że nie ma.

  81. zeen napisał(a):

    Dawnom tu nie był, odmianę widzę :)

  82. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    Panie Ministrze,

    czy w Departamencie Stanu nadal nas czytają? Może Condi zachwyca się fenomenalnymi skojarzeniami poetyckimi, dla wytchnienia, od problemów arabskiego piekła. Jankesom może podobać się ten sielankowy polski styl w czasie którego pijemy sobie z dzióbka i zmodyfikowaną metodą modliszki podgryzamy partnerom gardła.
    Dla urozmaicenia Bernard rzucił gównem i splunął w tę sielankę soczyście.
    Nasz strategiczny sojusznik powinien kupic nasz blog (i zapłacic), bo, a nóż da się z tego coś na ekran skręcic i zarobic sporą forsę. Pewnie to co dzieje się na blogu określiliby nierozszyfrowlanym tworem szczególnej odmiany katolickiej słowiańsczyzny, po skosztowaniu której część naszych rodakow w pośpiechu szuka normalnośći w Irlandii, gdzie są najbrzydsze kobiety w Europie. Naszemu przyjacielowi w Hameryce po prostu uszy zwiędły i pewnie korzysta teraz z pomocy jakiegoś psychoterapeuty, zubożając swój majątek, który chciał zainwestować w naszym raju podatkowym.
    Jedynie leszek częściowo się wyłamał i napisał krótki tekst, który najgłupszemu ministrowi powinien przemówic do rozumu.
    Trudno nie kochać tak genetycznie zakręconej rodziny.

  83. soulgarden napisał(a):

    „# Edwar D.Dana Says:
    listopad 27th, 2007 at 10:32 pm

    Bernardzie nie wiem czy Glos sie z mna zgodzi ale:
    Bernardzie jestesmy twoim losem.”
    ,
    Nie piszesz tego do kolegi. Wykorzystujesz kolegę tylko.

  84. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    ja też uważam, że z blogiem dzieją sie dziwne rzeczy.Może wyczerpał swoje siły.

  85. soulgarden napisał(a):

    Na mojej osobie wykonywana jest od niemal pięciu lat kara zaoczna. Polskie prawodawstwo nie przewiduje takich rozwiązań wykonywanych przez przedstawicieli jakiegokolwiek cechu. Oczywistym jest, że jakiś przedstawiciel władzy musiał czytać tutaj moje opisy. To z wielkim naddatkiem wystarczy do podjęcia konkretnego działania weryfikującego i klasyfikującego sumę tych działań. Nawet taki osobnik może nie czuć się dumny jeśli niezauważenie zostanie zauażone przez kogoś.

  86. Zez napisał(a):

    W Polsce i na świecie trwa wyścig transgresyjnych szczurów, które dokonują coraz to bardziej ekscentrycznych odkryć.

    Przeżytkiem jest tradycyjna rodzina, związki heteroseksualne, podział społecznych ról na męskie i kobiece, system sądowniczy i więzienniczny, system edukacji.

    Przeżytkiem są tradycyjne cnoty przyzwoitości i dobrego wychowania – jaskiniowa już kindersztuba, ograniczenia dotykające pornografię i obscena w miejscach publicznych, pojęcie obrazy uczuć religijnych itd.

    Kto wynajdzie i rozgłosi jakąś nową formę „antywolnościowej represji kulturowej”, zyskuje prestiż, pisze książki, otrzymuje tytuły i granty – w najgorszym razie dzwoni do „Szkła Powiększającego” (Wykształciuchy Szeregowe).

    Renesans myśli Fryderyka Nietzschego, Zygmunta Freuda i różnych form marksizmu obserwujemy w liberalnych demokracjach co najmniej od połowy lat 60.

    Ale w tej układance, jaką jest funkcjonowanie dużych społeczności świata zachodniego, pierwszeństwo w wywieraniu wpływu na umysły inteligencji przypisałbym Nietzschemu.

    To właśnie małpowanie tego myśliciela, naśladowanie Nietzschego a rebours, ułatwia dziś karierę w mediach i na uniwersytetach, zabłyśnięcie w świecie intelektualistów czy postępowych artystów happenerów.

  87. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    jeśli miałbym coś radzić (chociaż nie mam śmiałości doradzać wielokrotnemu doradcy :)) to sugerowałbym częściej włączać się do dysput, co siłą rzeczy będzie ogniskowało dyskusję na tematach Pana interesujących.
    .
    Dodatkowo może spowoduje to wówczas, że różne mendy internetowe nie będą zaczepiać ludzi, nawet wówczas, gdy ci nie zamieszczają żadnych komentarzy.

  88. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    może jeszcze coś bardziej pasującego do poprzedniego wpisu, czyli kwestii nowego rządu.
    .
    W dzisiejszej Rzepie informacje o planach, by nielegalne dochody (po ujawniniu) objąc zwykłą stawką podatkową, a nie 75% jak dotychczas.
    .
    W związku z tym rodzi się pytanie:
    Czy będa jeszcze jacyś frajerzy w tym kraju, którzy będą chcieli płacic podatki? Po co, jeśli złapią to zapłacą tyle ile by zapłacili gdyby płacili normalnie, a może wszak nie złapią?
    .
    Bo to, że szeroko rozumiany nomen omen „układ” pokomunistyczny (nie mylić z postkomunistycznym) chce zalegalizować swoje przekręcone pieniądze nawet mi przez myśl nie przechodzi.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  89. soulgarden napisał(a):

    Dziennikarze są zobowiązani do informowania społeczeństwa o łamaniu praw człowieka, oczywiście dbając o interes osób konkretnych – nie naruszając go. Jeśli dochodziło tu czy gdziekolwiek w przestrzeni publicznej do istotnych naruszeń mojej prywatności – dochodziło również do naruszeń praw człowieka. Jakikolwiek dziennikarz nie informujący ze względu innych zadań jakie nałożył mu ktokolwiek lub on sam w wyniku przyłączenia się do działań wbrew obiektywizmowi dziennikarskiemu przestaje być dziennikarzem – staje się stroną jakiegoś sporu – i tym samym traci przywileje wynikłe z społecznej misji mediów. Nie powiniem podejmować żadnych działań pozainformacyjnych by nie być zaangażowanym po jakiejś ze stron – i co za tym idzie możliwościowo obiektywnym. Wątpliwości powinna rozstrzygać naukowa analiza zasadności takiego ułożenia rzeczy. Działania sprawcze wykluczają potencjalną możliwość obiektywizmu i osoba taka powinna być wykluczona z praw informacyjnych. Ale przecież taki konflikt interesu występuje nie tylko w obrębie jednostki ludzkiej, ale i większych jednolitych podmiotów. To jest w zasadzie pogranicze dziennikarstwa. Dziennikarz nie ma prawa działać poza informowaniem. Najdrobniejsze działania informujące bezpośrednio przez nich są przy założeniu działania kuriozum. Jednocześnie istnieją inne ważne względy przeciw podejmowaniu działań kreatywnych pod płaszczykiem działań informacyjnych. Działania informacyjne mogą być kreatywne tylko pod jednym warunkiem – wartością nadżędną jest działanie informacyjne. Wykluczone jest ingerowanie w obiektywną warstwę informacyjną i zniekształcanie jej na rzecz kreacji czegokolwiek, właśnie by nawet nie zbliżyć się nawet na odległość do stania się stroną. O ile dopuszczalna jest delikatna chierarchizacja wagi poszczególnych informacji to jakiekolwiek świadome dofabularyzowywanie jest zbrodnią na istocie dziennikarstwa. Nie zrozumienie tych prostych prawd leży u podłoża patologii gdzie to różni ludzie władzy podejmują się działań dziennikarskich i dziennikarze władczych. W efekcie pewne grupy zawodowe zdobywają niebywałą siłę wpływu naruszającą równowagę demokratyczną. I nic z tego, że równowaga między nimi jest zachowana. Dysproporcja między tymi grupami a pozostałą częścią władzy jest zła, zaś szczególnie w stosunku do zwykłych obywateli.

  90. Zofia napisał(a):

    Drogi Gospodarzu, Stanie – bez obaw,
    to tylko lekkie wytchnienie, nie można cały czas trwać w atmosferze minionych lat.
    Jesteśmy ludźmi z krwi i kości, czasami czytamy wiersze, czasami szukamy podtekstów w pięknie marmurowego Dawida
    Pewnie w Hameryce zaczną nas czytać, jak się zabierzemy za polską politykę zagraniczną, po wizycie Putina w Polsce albo Tuska w Moskwie.
    Na razie trwa przegląd pobojowiska, tego jaki po PiS jest w kraju i tego co na zewnątrz, na to trzeba nieco czasu. Nam pozostaje się przyglądać z boku, bez tego cynicznego – a nie uprzedzaliśmy, a nie mówiliśmy itp.
    W Polsce i polityce dużo się dzieje, ale chyba się komentatorzy polityczni, zwłaszcza w mediach – pogubili.
    * Tusk wykonał ważny gest wobec Rosji a w mediach tylko pretensje Kaczyńskiego. I nic więcej.
    * Mamy poważny ju problem konstytucyjny z pytaniem odpowiada w Polsce za politykę zagraniczną – rząd czy prezydent. Zachowanie prezydenta jest tak samo szokujące jak jego oświadczenia …o szoku. Jeszcze kilka wypowiedzi – a nikt w Europie i w Rosji nie będzie go traktował na serio.
    Może ktoś z mediów przepyta pana prezydenta po co był w Gruzji i co tam robił, bo jakoś nie widać efektów jego misji w tym kraju. czyje tam interesu reprezentował – swoje, kancelarii prezydenta, USA, których jest gorącym wielbicielem czy Polski?
    A może miał delegację UE lub Rady Europy?
    Jakoś cichutko w mediach na ten temat. sam prezydent – także jak Sfinks.
    * NBP może mieć straty – więc i na tym froncie niebawem czekają nas zmiany. Balcerowicz musi wrócić, chciałoby się rzec.
    * Licho wie, kto namówił polskich rybaków by dzisiaj protestowali w Brukseli i domagali się odwołania komisarza Borga, bo chroni bałtyckie dorsze przed dewastacją. 100 facetów bez mała dawało przykład głupoty i warcholstwa, bo w Polsce nie ma nikogo, kto by tym ludziom wytłumaczył, prostymi słowami że dorsz wyginie bezpowrotnie jak dalej będą tak łowić jak łowili.
    * Mało kto zauważył, że Bułgaria nawet zdążyła dzisiaj podpisać zintegrowany program operacyjny „Infrastruktura i środowisko” z KE, który woej współfinansować budowę dróg, modernizacje kolei itp. Polska- mimo, że ma przyjęty taki program przez Radę Ministrów od równo roku – nie, bo rząd Kaczyńskiego do końca swego urzędowania nie przesłał ostatecznej wersji do Brukseli!!!
    W Brukseli nikt na Polskę nie czeka, komisarz Barrot ujawnia plany decyzji dot. inwestycji priorytetowych w sieci transportowej na lata 2007-2013, praktycznie bez inwestycji w Polsce, poza linia kolejową W budżecie UE na 2007 rok znalazły się niewielkie pieniądze na dokumentacje związane z drogą S19 (Brwinów-Rzeszów) – 3,45 mln euro, i S5 (Nowe Marzy-Bydgoszcz) 4,76 mln euro oraz 0,81 mln dla portu lotniczego w Katowicach.
    * O stanie polskiej nauki – już pisałam. jest fatalny.
    * Minister skarbu odwołał red. Andrzeja Liberadzkiego, jak do tej pory żelaznego przedstawiciela skarbu państwa (przy różnych opcjach politycznych od SD po AWS i PiS) w radach nadzorczych publicznych mediów – z RN „Rzeczpospolitej”, gdzie był rzecz jasna jej przewodniczącym.
    Należy się spodziewać wielu zmian w tym piśmie, z naczelnym włącznie i właścicielami, jak przypuszczam, włącznie.
    ***
    To tylko garść informacji dość istotnych dla naszego kraju z wczoraj.
    No cóż, a my mamy Zeza i jego WUML-PiS oraz Bernarda, który w coś tam włazi.

  91. Zofia napisał(a):

    No i cymesik na deserek
    dr hab. nauk prawniczych, który jest aktualnie prezydentem Polski zapyta Trybunał Konstytucyjny …. jakie ma prawa na tym urzędzie.
    http://wiadomosci.gazeta......13315.html
    Kurczę, jak na tym Uniwersytecie Warszawskim uczyli i kogo tam zatrudniają – skoro ich wykładowca (w filii białostockiej) ma problemy z interpretacją ustawy zasadniczej?!!!

  92. jasnaanielka napisał(a):

    Dodać wypada, że drugi doktor nauk prawniczych – specjalista od prawa pracy – wraz z tym pierwszym, habilitowanym, postawił ministrów swego rządu i ich współpracowników w sytuacji, nie do pozazdroszczenia. Uszczuplił im znacznie odprawy, związane z dymisją rządu po przegranych wyborach. Bo chcąc uniknąć niewygodnej dyskusji i głosowania pozbawił ich ciągłości pracy. Błąd, czy brak wyobraźni? Bo nie śmiem pomyśleć, że to przewidział.

  93. zeen napisał(a):

    Głowa państwa czy łeb zwykły
    Jam rozstrzygać nienawykły
    Niech ktoś wreszcie mi odpowie
    Co dolega państwa głowie?
    Wzdęcia ma i niestrawności
    Rzadko też przyjmuje gości
    Chodzi jakiś nabzdyczony
    (Nie odnosi się do żony)
    Rządzić chce chociaż nie umie
    Dosyć śmieszny jest w swej dumie
    Niech by chociaż siedział cicho
    Bo wymowę ma dość lichą
    Że też to skaranie boskie
    Że trafiło właśnie Polskę…

  94. zeen napisał(a):

    Puk, puk, no to pytam: kto tam?
    CBŚ, nie hipopotam!

  95. Zofia napisał(a):

    A propos pytań prezydenta RP do TK.
    ***
    Szanowny Panie Premierze
    Donaldzie Tusku
    ,
    Jako podatnik, zwracam się z uprzejma prośbą o zweryfikowanie dotacji budżetowych, przeznaczonych na wynagrodzenia pracownicze kancelarii prezydneta RP i wyraźne ich ograniczenie.
    Jest Pan, Panie Donaldzie Tusk
    – jako premier polskiego rządu – dysponentem moich osobistych pieniędzy wpłacanych tytułem podatków bezpośrednich i pośrednich do budżetu państwa.
    Ja natomiast nie widzę potrzeby utrzymywała z własnej kieszeni zatrudnionych w kancelarii prezydenta RP- prawników, doradców i ekspertów oraz ponoszenia kosztów zamawianych przez kancelarie prezydenta RP ekspertyz na zewnątrz – skoro cały ten sztab ludzi nie potrafił w ciągu minionych kilkunastu miesięcy przeczytać ze zrozumieniem ustawy zasadniczej jaką jest Konstytucja RP i nie potrafił przez 2 lata wytłumaczyć dr hab. prawa Lechowi Kaczyńskiemu, piastującemu z woli społeczeństwa urząd prezydenta RP – na czym polegają jego konstytucyjne obowiązki.
    Zaoszczędzone w ten sposób środki finansowe z budżetu państwa sugeruje przeznaczyć na dożywianie ubogich dzieci w polskich szkołach, akcję „szklanka mleka dla każdego dziecka”, stypendia uczniowskie i studenckie, lub temu podobne świadczenia skierowane ku dzieciom i młodzieży.
    Będę miała wtedy świadomość, że cześć zarobionych przeze mnie pieniędzy oddawanych do wspólnej kasy państwa jest wydawana sensownie na edukację i wyrównanie szans młodego pokolenia Polaków a nie na bezużytecznych pasożytów dekujących się przy najwyższym urzędzie w państwie.
    Z wyrazami szacunku i sympatii
    Zofia

  96. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://www.gazetawyborcza.....13430.html
    Wyglada na to ze rzad Tuska ma zbyt wielu ministrow.

  97. Edwar D.Dana napisał(a):

    „A może miał delegację UE lub Rady Europy?”
    Nie wiem jak prezydent ale:

    http://www.gazetawyborcza.....12602.html

  98. Edwar D.Dana napisał(a):

    Konstytucja pod ktora dzialamy jako obywatele powstala w wyniku konsensusu. Poddaje ona nas pewnym regulom, byc moze nie zawsze wygodnym i porecznym, to jednak narzucajacym klarownosc i przewidywalnosc dzialania organom panstwa.
    Wszelkie, podkreslam wszelkie proby „wyprostowania”, „wyminiencia tych regul sa niebezpieczne, niezaleznie przez kogo sa czynione. Najlepiej przypatrzyc sie temu poprzez „algebraizacje” :)) problemu, by wyeliminowac wplyw aktualnych sympatii politycznych.
    Prezydent = X.
    X ma przypisane przez Konstytucje uprawnienia. Konstytucja formułuje te uprawnienia na pewnym poziomie abstrakcji.
    Niezaleznie do wyksztalcenie Xa, jest rzecza pozyteczna iz zwraca sie do innego konstytucyjnego organu uprawnianego do interpretacji K. o uszczegolowienie zakresu jego uprawnien.
    Czy profesorowie medycyny nie zwracaja sie do konsylium?
    X ma uprawnienia w zakresie polityki zagranicznej. Niezaleznie czy realizuje te uprawnienia zgodnie z naszymi upodobaniani i z zamierzeniami organu Y, nalezy te problematyke pomiedzy X i Y uzgadniac.
    W przeciwnym wypadku wszelkie dzialania Y sa nieskuteczne, czy wrecz kontrproduktywne. Jesli posuniecia Y nie byly uzgadniane z X, lub byly a X rznie glupa, w obu wypadkach to gruby blad.

    Uprawnienia X i Y uprawnienia wykonawcze dubluja sie. Moze to wada regul, nie mniej ten fakt moze miec efekty pozytywne.
    X ma wobec Y funkcje moderujaca.
    Y nie jest swiety. Juz kilka kiksow sie zdazylo. Niech X i Y „ucieraja miedzy soba swa polityke.
    To trudne? Tak ale wiedzialy galy co braly.

    Nawalywanie by Y „udusil finansowo” X jest nieporozumieniem.
    To niedawny pomysl Walesy. X potrzebuje na swa dzialalnosc srodkow finansowych jak kazdy inny organ panstwa. Moze ma ich za wiele. Mozna to kontrolowac. Nie wolno jednak po zadnym pozorem wykorzystywac presji finansowe by osiagnac droga tego szantazu pozadane decyzje polityczne. to bylo by swinstwo ze strony Y.
    Argument o „mleku dla dzieci” jest tyle wart co „zabierzmy bogatym i dajny biednym”. W tym wypadku jest zwykla zlosliwoscia. Rownie dobrze mozna by zaproponowac lekarzom by swe podwyzki przezaczyli na to przyslowieowe juz „mleko”.
    —————————
    Gospodarz ma racje, formula blogu chyba ulegla wyczerpaniu.
    Gospodarz jest samowladca, zgoda ze samowladca samooraniczajacym sie. To Gospodarza (z calym szacunkiem sprawa)
    Co moge ja prosty nick?
    Moge podzielic sie refleksja.
    Blogerzy dziela sie na czesci trzy.
    1. Nalogowcy. Nalogowiec cierpi ale musi. Aby zakonczyc cierpienia najlepiej jest przerwac od jednego razu, bez zagladania i narazania sie na pokusy.
    Mozena takze pokonac nalog przez wzbudzenie u siebie wstretu do tego czemu nalogowiec ulega. Na przyklad wielu konsumentow meksykanskiego piwa na podstawie prawdziwej lub wyimaginowanej obserwacji niehigienicznych zachowan robotnikow produkujacych piwo odstapilo od nalogu czyniac dramatyczne gesty w imie higieny.Nalogowiec nie ponosi odpowiedzialnosci za estetyke swej nieraz dramatycznej walki.
    Nalezy mu sie szacunek.
    2. Majacy misje. Nie ma co komentowac, to sprawa przekonan
    nieomal religijnych glownie na temat swojej osoby i tylko troche na temat otoczenie. Nie do dyskusji. Tylko zamkniecie bloga, awaria komputera, lub ciezka choroba moze ich powstrzymac.
    3. Zabawowcy
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zabawa
    Niechetnie przyjmowani przez obie poprzednie kategorie.
    Niepokoja samym faktem ze bywaja. Tym radze choc nie musze radzic nie przejmowac sie i kiedy trzeba wyjsc ,cicho zamykajac drzwi.

  99. soulgarden napisał(a):

    Niestety dopuki będzie atakowany moje połączenie w necie będę informował tutaj. Ze względu na nie rozpraszanie informacji i przez to m innymi zaburzenie obrazu. Zresztą również dopuki ostatniej stalówki nie złamie michnicka prasa na mojej głowie to jedyne logiczne miejsce. Nikt nie jest w stanie uprzedzić moich decyzji. Już zacząłem czytać zdawkowo poza porami w jakich piszę. Mam zamiar w niedługim czasie ograniczyć obecność w blogu do trzech razy na tydzień – po maksymalnie trzy – cztery godz czuwania. Moja nieobecność oznacza już teraz, że najprawdopodobniej nie czytam lub czytam superpobierznie wpisy poza wpisami okołoobecnościowymi. Nikt już nie nakłoni mnie do inhalowania umysłowego „związków siarki” w zakresie ponaddziesięciokrotnego dopuszczalnego stężenia. Raczej teraz maksimum do trzykrotnego przekroczenia zalecanej bezpiecznej dawki smoły presupozycyjnoidalnej.

  100. jasnaanielka napisał(a):

    O rety! Ja chyba jestem zabawowiec/zabawowiczka.
    Mam wyjść???

  101. soulgarden napisał(a):

    w jakim sensie?

  102. jasnaanielka napisał(a):

    http://paradowska.blog.po.....ment-39703
    My tu sobie gwarzymy beztrosko, a tymczasem nad nami prawdziwa groźba i już pewnie nie do odkręcenia. Kto za to zapłaci?

  103. soulgarden napisał(a):

    Jasnaanielka, co ma wisieć nie utonie jak mawiał pan Płatek ugniatając ciasto. To co ważne – techniki presupozycjoidalne jak je tu określiłem są zbrodnią i w stosownym czasie ujawnię prawdę odnośnie prawdziwego znaczenia i prawdziwych intencji ludzi, którzy propagują zbrodnię jako lekarstwo, młot jako narzędzie badań. Rozumiem, że mocność tych sformuować może razić. Ale ja piszę o wykonywaniu, propagowaniu i przyzwalaniu na działania ustawiczne. Kilka takich „zabaw w doktora” byłoby zwykłym przestępstwem. Ten wymiar jest zbrodnią i proszę nie powielać teorii Michnika bo on wie co mu grozi do spółki z głos zwykły. Oswójcie się z tym, że prawdziwi naukowcy zajmą się bardzo żmudną analizą całościową tych działań. Tak łatwo Michnik się nie wykpi – a jeśli propaguje koncepcję obojętności dla umysłu lub „utwardzania” wśród was – to jest głupcem. pozdrawiam

  104. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    Jasnaanielka,

    szkoda, że takie tematy jak te o których pisze bolgowiczka (pielnia 1) z Twojego linku są tematem dnia tylko dla blogowiczów. Wydaje mi się, że powinno się ustalic odpowiedzialnośc przede wszystkim tych, którzy podczas tajnych spotkań w Paryżu i Portugalii przehandlowali PZU. Prokuratura nigdy nie zainteresowała się rolą jaką odegrał w tej sprawie Marian Krzaklewski, faktyczny władca Polski w tamtym czasie. Nie wierzę, że uda się ukarać nawiedzonych członków komisji, bo nie udowodni się im działań przestępczych. Rząd Tuska powinien teraz dyskretnie dogadać się z Eureko w ten sposób żeby maksymalnie zmniejszyć wysokość odszkodowania. Jedynym atuten rządu jest, moim zdaniem, zagrożenie Eureko, że w przyszłości będzie piętrzył jej trudności w normalnym funkcjonowaniu na polskim rynku. To sporo, ale także niewiele.
    Dopiero potem sprawę odpowiedzialności należy nagłosnic, oczywiście jeżeli firma holenderska nie będzie temu przeciwna, bo może zechcie bronic tych, którzy na jej rzecz lobbowali.

    Zosiu,

    myślę, że wystąpienie Pana Prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego o sprecyzowanie jego kompetencji jest zapowiedzią wojny na górze.

  105. soulgarden napisał(a):

    „Jednak w państwie demokratycznym, zagrożenia dla wolności słowa niekoniecznie i nie zawsze pochodzą od strony panstwa. Państwo w ogóle, w zglobalizowanym swiecie, oddaje wiele swoich tradycyjnych funkcji podmiotom o charakterze formalnie „prywatnym”, a zatem nie poddanym normalnej, demokratycznej kontroli i niekoniecznie związanym konstytucyjnymi gwarancjami praw obywatelskich.
    Wojciech Sadurski”
    Uważam te słowa za tak ważne w rzeczywistości kapitalistycznej i szczególnie w polskiej, pokomunistycznej, że powinny zostać uświetnione wyryciem w jakimś budynku o elewacji kamiennej lub jakiejkolwiek dłutowalnej. Tablica na bibliotece to za mało, poważnie.

  106. Bars napisał(a):

    Ja też chyba jestem zabawowiczką!? Z całą pewnością nie panuję nad skłonnością do dygresji. Potomek wrócił – już mnie nie ma.
    Ps. Jest też inna sprawa skrzętnie zamiatana pod dywan, która jednak wciąż „odbija się czkawką” i kiedyś chyba spod dywanu wylezie, mianowicie Laboratorium Frakcjonowania Osocza. Nadal porusza się ją w kontekście winy niekoniecznie tych osób, które za tę aferę są naprawdę odpowiedzialne. Jest to sprawa najlepiej znana red. Solskiej z Polityki.

  107. Andrzej napisał(a):

    Stan.
    Wydaje mi się, że powinno się ustalic odpowiedzialnośc przede wszystkim tych, którzy podczas tajnych spotkań w Paryżu i Portugalii przehandlowali PZU. Prokuratura nigdy nie zainteresowała się rolą jaką odegrał w tej sprawie Marian Krzaklewski

    Czyżbyś wstąpił do PiS i realizujesz pierwsze zadanie? Bo niby na jakiej podstawie ferujesz wyroki w tej sprawie stosując niskie sztuczki socjotechniczne. Piszesz „przehandlowali”, które to słowo ma wydźwięk zdecydowanie pejoratywny, nie omieszkałeś też zauważyć, że nastąpiło to podczas „tajnych spotkań” (a niby jaki charakter maja rozmowy biznesowe?), no i oczywiście piszesz o ustalaniu odpowiedzialności. A co, niby popełniono jakieś przestępstwo? Jeśli tak to mnie uświadom, bo ja o niczym takim nie słyszałem. A że prokuratura się nie zainteresowała. No cóż prokuratura na ogół interesuje się sprawami gdzie zachodzi podejrzenie przestępstwa. Widać tu nie było takowego.

  108. jasnaanielka napisał(a):

    soulgarden – nie pomyśl sobie, że cię pomijam, ale ja na prawdę nie rozumiem o co ci chodzi i dlaczego się właśnie do mnie zwracasz. Poddaję się, a ty nie miej pretensji.

  109. Lex napisał(a):

    Andrzej,

    Wszyscy (prawie) analitycy i specjaliści „od prawa do lewa” (którzy lepiej ode mnie znają się na rzeczy) krytycznie wypowiadają się o opłacalności umowy z Eureko z punktu widzenia naszych – państwowych i nie tylko interesów.
    Wąsacz strzelił „głupotę”, – Kamela – Sowińska go przebiła.
    Za głupotę trzeba płacić . Zapłacimy.
    W przeszłości, niezbyt odległej, prokuratura miała szczególną właściwość doszukiwania się przestępstw tam gdzie ich nie było, zwłaszcza gdy miały one dotyczyć działaczy SLD. W innych sprawach, gdzie przestępstwa były prawdopodobne, jakoś ich nie dostrzegała lub nie dostrzegała szkodliwości społecznej czynów i umarzała postępowanie na samym wstępie.
    Przypadki na tyle znane i opisywane, że nie będę ich przytaczał.
    Z tego względu, Twój argument: ” A co, niby popełniono jakieś przestępstwo? Jeśli tak to mnie uświadom, bo ja o niczym takim nie słyszałem.” – jest cokolwiek chybiony.
    Nawet jeśli przestępstwa nie było, bo głupota ( na ogół ) nie jest karalna, zapłacimy za to wszyscy. Na to się realnie zanosi.
    Krzaklewski z tej sprawy wywinął się bardzo tanim kosztem, za tanim. Jego kontakty z prominentnymi przedstawicielami Eureko to fakt „oczywiście oczywisty”. Czy tylko Panowie popili i pojedli ?

  110. Zofia napisał(a):

    Koszmarny sen prezesa Kaczyńskiego…
    http://fakty.interia.pl/g.....3131,1,269
    …się ziścił.
    Babska zmowa stała się faktem.
    Wyobrażacie sobie – p. Jolanta zaprasza na wigilię p. Marię z małżonkiem; ma praktykę, na wigiliach gościła nawet koronowane głowy.
    Potem rewanż p. Marii i zaproszenie na I-szy dzień swiąt p. Jolanty z małżonkiem.
    Co gorsze, panie się dogadują, że Boże Narodzenie to najlepiej w prezydenckiej rezydencji w Wiśle. I raz jedna jest gospodynią a raz druga, żeby było sprawiedliwie.
    Przy okazji pan Olek panu Leszkowi wyjaśni zawiłości polskiej konstytucji, no bo kto lepiej potrafi, jak nie jej współautor.
    Przy okazji da prywatnej numer komórki, na wypadek gdyby w przyszłości p. Lech miał problemy z jej interpretacja.
    W wolnych chwilach panowie potrenują języki obce, pan Olek przepyta ze słówek p. Lecha a pan Lech będzie próbował z panem Olkiem po angielsku pogadać o polityce z Rosją .
    Potem obaj zadzwonią do pana Donka, by przyznać, że ten pomysł z miłością braterską w narodzie to nie taki znowu zły pomysł.

  111. soulgarden napisał(a):

    Jasnaanielka, twój tekst jest tylko badawczy czy uwodzisz w słóżbie michnickiej?

  112. Zofia napisał(a):

    Ach, zapomniałam dodać iż, miłość w narodzie – świąteczne wzmocniona jet przez dwie córki obu pań, dwie wnuczki pani Marii oraz aktualnych partnerów obu pan młodszych.

  113. soulgarden napisał(a):

    blokada

  114. Andrzej napisał(a):

    Lex,
    jest takie powiedzenie „wszyscy” znaczy „nikt”. Owszem jest wiele opinii krytycznych, są tez opinie mniej krytyczne. Ich cechą wspólną jest to, że wszyscy są mądrzy po fakcie. Decyzje natomiast należy podejmować przed. Stąd sa decyzje dobrze trafione, mniej trafione i całkowicie chybione. I wcale to nie oznacza, że w tych chybionych zaraz dopuszczono sie przestępstwa albo były dokonane pod wpływem głupoty. Ta w sprawie PZU należy chyba do tych mniej trafionych.
    No i gdzie widzisz tą cenę jaka nam przyjdzie za płacić za transakcję z Eureko? Bo ta, którą przyjdzie nam zapłacić wcale nie wynika z decyzji Wąsacza, tylko ze skrajnie nieodpowiedzialnego i pieniackiego zachowania się rządu PiS.

  115. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    Andrzej,

    w sprawie Eureko rzetelnie wypowiedział się Lex, więc nie będę rozwijał tego tematu. Dodam tylko, że prokuratura powinna wszczynać postępowania, gdy istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa. Jeśli czytałeś prasę, to nie powinno ujść Twojej uwadze, że kilkakrotnie wszczynano postępowania w sprawie dyplomu A. Kwaśniewskiego. Na ogół działo się to w sezonie ogórkowym, w wyniku słusznego oburzenia obywatelskiego, które publikowała niezależna prasa. Było to ewidentne nadużycie przepisów prawa przez prokuraturę i, oczywiście, przez polityków, którzy taką hucpę inspirowali. Jednak formalnie wszystko było w porządku. W sprawie PZU przez cały czas pod kotłem wrzało, więc powinno być oczywistą oczywistością podjęcie przez prokuraturę jakichś czynnośći sprawdzających. Prokuratura dobiera się do Krauzego, choć ja nie bardzo wiem dlaczego, w czym dodatkowo upewnił mnie mecenas Ćwiąkalski, który zna szczegóły sprawy. Takie zagrywy w półświatku mają często charakter wymuszający określone zachowanie poprzez demonstrację siły.
    Dzisiaj odniosłem wrażenie, że jeszcze nie wystąpiłeś z AWS-u, bo Twoje serce wyraźnie tyka szybciej, gdy o tym plemieniu mowa.

  116. jasnaanielka napisał(a):

    Jezu! jak się cieszę!!!
    http://www.gazetawyborcza.....13432.html
    Przypomniały mi się czasy działalności Pomarańczowej Alternatywy we Wrocławiu :) Moja koleżanka została zgarnięta z ulicy i dowieziona, wraz z córką na ul. Łąkową, gdzie ich potrzymano i przesłuchiwano. Jej pech polegał na tym, że obie z córką miały modne wówczas, sprowadzane z Węgier czerwone czapeczki i takież szaliczki z dzianiny. A Major dowodził właśnie obchodami ku czci Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej! Na ulicę Świdnicką wyjechał ogromny czołg z tektury, grzmiały salwy z Aurory, było głośno i uroczyście. A uczestnicy mieli się ze zwykłego tłumu wyróżniać czerwonymi akcentami w ubiorze. Nawet pieski chodziły z czerwonymi kokardami. Koleżankę śmiertelnie wystraszoną i jej rozbawioną córkę wypuszczono na osobistą interwencję Majora, ale zanim to nastąpiło, nasłuchała się wykładu o wszechświatowej rewolucji, wielu pieśni rewolucyjnych przy akompaniamencie gitary i gdyby się tak nie bała, że wyleci z pracy (był stan wojenny) to śmiała by się głośniej, niż córeczka.
    Milicjanci też chichotali nerwowo, bo trudno się było powstrzymać…
    ;
    Historia zatoczyła koło…:)

  117. Andrzej napisał(a):

    Stan,
    czyżbyś więc był zwolennikiem istnienia Układu, i to rozumianego w znacznie szerszym zakresie nawet niż rozumianym przez Kaczyńskich? Bo i SLD, i PiS był zainteresowany by dobrać się decydentom w sprawie PZU do tyłka. I ani u jednych, ani u drugich (a Ci wyjątkowo się starali) to się nie udało. A zatem albo twierdzenie o przestępstwie było baaardzo mocno naciągane, albo działa w naszym kraju Układ tak wszechmocny, że nawet przerasta wyobrażenie Kaczyńskich.
    A z tym AWS-em to pewnie masz rację. Biorąc pod uwagę moje wystąpienia na lokalnym forum jak również i tutaj, to ani chybi jestem lekarzem na etacie dyrektora szkoły będącym przy tym zaangażowanym członkiem AWS.

  118. petrel napisał(a):

    Dziwne. Wcale nie czuję się skrzywdzony. Wrocław i bez expo jest znany, szanowany i dobrze się rozwija.
    A jeśli ktoś namawia do głosowania za Wrocławiem, odwołując się do moralności, czystości i argumentów martyrologicznych, niech idzie na cmentarz. Budowanie nowej Polski wymaga wiedzy, umiejętności i pracowitości.
    Przeszło połowa krajów UE oddała głosy przeciwko Wrocławiowi. Widać mają nas dosyć przez nasze fobie i pretensje.
    Najpierw pokażmy co potrafimy, a dopiero potem dyskutujmy ze światem.
    Wiadomość dnia – żaden z polskich projektów badawczych nie został zaakceptowany przez naukowy areopag UE. I to jest sprawa do rozwiązania a nie jakieś deficytowe expo.

  119. soulgarden napisał(a):

    koniec blokady

  120. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    Andrzej,

    z tym sprawdzaniem przez prokuraturę niektórych osobistości związanych z transakcją takiego brylantu jakim dla gospodarki jest PZU, to nie staraj się wmawiać, że białe jest białe.
    Raczej staraj się takie sytuacje interpretować jak to robią starzy kauzyperdzi.
    Otóż Panie Dyrektorze (ja też byłem przez dwa lata belfrem), ponieważ nasz piękny kraj wszedł na przyspieszoną drogę rozwoju gospodarczego, a główną siłą inspirującą jest pieniądz (co się sprawdza), to niezależnie od barwy politycznej ma on taką moc sprawczą, że każdemu może w głowie zawróćic (Pęczak, Kolasiński, Lipiec, Lepper czy Buchacz). Dlatego tak strasznie rozbudowano system wczesnego ostrzegania, a prokuratura powinna wręcz nosic na nosie papierek lakmusowy.
    A swoją drogą dziwi mnie jak możesz pisząc na blogu obok takich gwiazd jak Zofia, Narciarz, Edwar,Lex, Torlin, Mawar, błyskotliwa Dark czy estetka, Bars, Soulgarden (pierwsi z wielkich) nie być uwrażliwiony na rózne konteksty występujące w takich sytuacjach.
    Przecież nawet Czyrakowi postawiono zarzuty o przekręty.

    P.S.

    Chyba tylko geniuszowi Waldemara Kuczyńskiego zawdzięczamy, że możemy się wszyscy zmieśćic na tym blogu.

  121. soulgarden napisał(a):

    Spodziewałem się, że blokada zostanie dziś przeprowadzona porównawczo. Jako rodzaj badania. Można tylko wymiotować gdy się pomyśli o tym potę-żnym bublu – killerze z Katowic i jego umyśle i koncepcji. Dużo się wyklarowało od wczoraj.

  122. soulgarden napisał(a):

    Ale może jednak lepiej łopatologicznie: nie dziwi mnie potraktowanie wczorajszego dnia jak badania, które trzeba ukontekstowić. Przeraża to i obrzydza w podobnym stopniu. Jak ten mały pierdzioch – fredzioch wierzy, że tą konstrukcję wiarygodnie sprzeda. Goły morderca.
    A ty Stan, stul mordę i nie pieprz bez sensu – nie upodabniaj się przezroczystością do morderofreda!

  123. W.Kuczyński napisał(a):

    Moim zdaniem u źrodeł całej sprawy PZU lezy źle pojmowany patriotyzm. Dawno temu, żeby zachęcić do wejścia inwestora zagranicznego na udział mniejszościowy (bo wiekszościowy zablokowali „patriotyczni” poslowie postanowiono logicznie i zrozumiale dać wieksze uprawnienia takiemu mniejszościowemu inwestorowi. Wybrano Eureko i nie sądzę, żeby byla tu jakakolwiek afera, po prostu dawali najlepsze warunki. Jak sie poslowie dowiedzieli, że mniejszosciowy udzialowiec dostal nieproporcjonalne uprawnienia to ich ogarnal „patriotyczny szał” i zaczeli weszyc niewiadomo jaka afera. Powolano komiesje sledcza, ktora do niczego nie doszła. Zablokowano ciag dalszy prywatyzacji co wywolalao konflikt z Eureko, za ktory teraz slono bekniemy. To bedzie cena za wyczyny patriotycznych głupców.

  124. soulgarden napisał(a):

    Bądźmy precyzyjniejsi. Mnie trzeba rzucić w mordę, że jestem tyle wart ile można mi wcisnąć jako „badanie”. I w tym sensie powtórzenie blokady jest demonstracją pewnego działania mającego wywołać konkretne emocje. Skończy się ubecja. Taki rodzaj metarozmowy jest podstawą wszystkiego co się wydaża, a nie jakieś tutejsze teksty – nieteksty. Każdy uczciwy człowiek musi to wiedzieć. I o nikczemności dążenia do pewnych moich emocji również i bardzo dokładnie jak mówię. No. Stan, wypastuj buty komu trzeba Staszek kurwa fa.

  125. Andrzej napisał(a):

    Stan,
    (…)
    nie staraj się wmawiać, że białe jest białe.
    (…)
    Raczej staraj się takie sytuacje interpretować jak to robią starzy kauzyperdzi.
    (…)
    Otóż Panie Dyrektorze

    —-
    :))))))
    PS
    Nie bądź taki skromny i zamieszczaj Stana na pierwszym miejscu takich gwiazd

  126. Bernard napisał(a):

    PZU,
    .
    Panie Waldemarze
    .
    Czy to nie Buzek był premierwem, gdy Krzaklewski balował po portugalskich lususach o ile pamietam, i spotykał sie z dziwnymi ludźmi związanymi z Eureko? Czy to nie Pan był doradcą Buzka wówczas? Czy kiedykolwiek doradzał Pan Buzkowi na ten temat? Czy były jakieś dyskusje wewnątrzrządowe? Pamięta Pan cos z tamtych czasów?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  127. Andrzej napisał(a):

    Gospodarzu,
    to nie byli patrioci to byli „prawdziwi patrioci” – „prawdziwi’ czyni różnicę ;-)
    PS
    Teraz się pewnie dowiem, że jestem u Gospodarza na etacie ;-)

  128. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    nie wiem z kim sie spotykał Krzaklewski. Wiem, że mimo zajadłych usilowań żadnej afery w PZU nie wykryto. Za to dzieki tym „poszukiwaczom i prawdziwym, genetycznym patriotom” bekniemy pare miliardow z naszej kieszeni. To oni sa najwiekszymi aferzystami. Na „śledcze” pytania nie odpowiadam, gdzies od lat 60-tych.

  129. narciarz2 napisał(a):

    Petrel napisal: Wiadomość dnia – żaden z polskich projektów badawczych nie został zaakceptowany przez naukowy areopag UE. I to jest sprawa do rozwiązania a nie jakieś deficytowe expo.
    -
    Na ten temat sa dwie wypowiedzi w GW:
    http://www.gazetawyborcza.....08664.html
    http://www.gazetawyborcza.....08664.html
    -
    Ja sie drapie w glowe. Z jednej strony, to mnie nie dziwi. Miesiac temu, w czasie wizyty w jednym z istotnych uniwersyteckich osrodkow badawczych, zauwazylem to samo, co dotad: okolo 5-tej po poludniu w budynku nie bylo nikogo poza moim dawnym promotorem, dzis dyrektorem osrodka, z ktorym sobie serdecznie porozmawialismy. Nie bylo nikogo z mlodych, zdolnych, a zajadlych naukowcow, dla ktorych pieniadze EU byly przeznaczone. Tak wiec trudno sie dziwic, ze mlodzi zdolni nie wyslali propozycji i nie wygrali w konkursie.
    -
    Jestem w kontakcie z kilkoma osobami z pokolenia mojego promotora, i zauwazam ich nieslabnaca aktywnosc badawcza mimo formalnego stanu emerytalnego. Kiedys, jako mlodzi zdolni, budowali Swierk pod warszawa oraz podobny instytut w Krakowie. Teraz jako starsi panstwo dalej badaja, przeprowadzaja eksperymenty, i publikuja. Natomiast gdzie sa mlodzi i najmlodsi, skory w budynku wzniesionym przez starszych nie pala sie swiatla po godzinie 17-tej?
    -
    Cos jest nie tak w polskiej nauce, nawet tej z najwyzszej polki.

  130. Andrzej napisał(a):

    Narciarz,
    Natomiast gdzie sa mlodzi i najmlodsi, skory w budynku wzniesionym przez starszych nie pala sie swiatla po godzinie 17-tej?

    Sądzę, że wiem, a odpowiedź wiąże się z artykułem w GW. Oni po prostu zarabiają na byt swojej rodziny. Potwierdzają to też moje doświadczenia ze studiów podyplomowych w Politechnice Koszalińskiej. Młody naukowiec z tej uczelni przyznał sie ile zarabia – niewiele więcej niż pielęgniarka. Ale dodał zaraz, ze na ten zarobek musi poświęcić ok. jednego dnia pracy na uczelni. Drugi dzień dorabia jako administrator sieci komputerowej i ma za to drugie tyle. I pozostaje mu jeszcze 3 dni na dorabianie gdzie indziej. W dalszej rozmowie dodał, że odwleka robienie doktoratu tak długo jak to tylko możliwe, gdyż po jego zrobieniu drastycznie mu rośnie ilość obowiązków na uczelni (a tym samym maleje ilość wolnego czasu na dorabianie), a zarobki wrastają tylko symbolicznie. Oto i odpowiedź dlaczego w polskiej nauce jest tak, a nie inaczej.

  131. narciarz2 napisał(a):

    Oto i odpowiedź dlaczego w polskiej nauce jest tak, a nie inaczej.
    Mysle, ze to czesciowa odpowiedz. Zauwaz prosze, ze grant to sa spore pieniadze, ktore (jak sadze) pozwalaja dolozyc do skromnej pensji. Wiec dlaczego mlodzi nie probowali otrzymac grantow?

  132. Lex napisał(a):

    Ostatni raz (póki co ) o PZU;
    nie twierdziłem i nie twierdzę, że PZU sprywatyzowano „aferalnie” – nie są mi znane żadne dowody na poparcie takiego zarzutu.
    Moim zdaniem PZU sprywatyzowano niezbyt mądrze (eufemizm) – patrząc na kasę i zapominając o innych, poza finansowych warunkach. Wyszedł z tego niezły pasztet, którego się nie udało „odkręcić” ani Millerowi i Belce ani Marcinkiewiczowi i Kaczyńskiemu.
    A że pasztet stary to i śmierdzi.
    Stare porzekadło polskie mówi: głupi dwa razy traci. Więc stracimy po wielokroć.
    Rzecz jednak w tym kto tę głupotę „strzelił” i kiedy; czy wtedy kiedy źle prywatyzowano, czy wtedy kiedy próbowano odkręcić to czego odkręcić się nie dało.

  133. Andrzej napisał(a):

    Narciarzu, nie przeczę, że jest to częściowa odpowiedź tym bardziej, że opisana przeze mnie sytuacja pochodzi sprzed ładnych paru lat. Ale… dlaczego młodzi nie próbują otrzymać grantów? Nie znam sie na grantach naukowych więc może się mylę. Ale czy granty nie służą przypadkiem tylko do sfinansowania badań? Bo jeśli tak to chyba nie bardzo mogą służyć na dodatkowe wynagrodzenia. No i sytuacja dużo istotniejsza. Ilu naukowców w Polsce może otrzymać granty? Kilku, kilkunastu może kilkudziesięciu i to bez żadnej gwarancji ich otrzymania. W takiej sytuacji nie dziwię się, że zamiast się o nie ubiegać wolą chałturzyć. A Ci najambitniejsi po prostu emigrują żeby pracować naukowo za granicą. I jak mi się wydają osiągają niezłe sukcesy. Czyli z nauką polską wcale nie jest źle tylko w kraju nie bardzo ma możłiwości na rozwinięcie skrzydeł.

  134. Andrzej napisał(a):

    Lexie,
    jaki znowu pasztet? To, że ktoś sobie wymyślił, ze stworzy narodowe konsorcjum finansowe pod państwowym zarządem. Może właśnie wtedy wysmażylibyśmy sobie pasztet. Nie sądzę, aby nam był potrzebny jakiś narodowy ubezpieczyciel.

  135. narciarz2 napisał(a):

    Granty chyba nie bardzo mogą służyć na dodatkowe wynagrodzenia.
    To zalezy od przepisow i od konkretnych grantow. W USA system grantow jest niezwykle rozbudowany. Istnieja male granty w wysokosci kilku albo kilkunastu tysiecy $, udzielane przez rozmaite organizacje non-profit. takie granty finansuja cos bardzo konkretnego, jak na przyklad aparature albo lekcje w szkolach. Istnieja granty duze, a takze ogromne, i z tych jak najbardziej placi sie pensje. Cala rzesza naukowcow jest placona czesciowo albo wrecz calkowicie z grantow (co powoduje obawy o przyszlosc, ktore znam z wlasnej praktyki).
    -
    Ilu naukowców w Polsce może otrzymać granty? Kilku, kilkunastu może kilkudziesięciu…
    System grantow powinien byc taki, ze w zasadzie kazdy naukowiec powinien miec mozliwosc otrzymania grantu w jakiejs tam wysokosci, badz malego badz duzego, w zaleznosci od wagi problemu.
    -
    i to bez żadnej gwarancji ich otrzymania.
    Ci, ktorzy przez dlugi czas nie sa w stanie otrzymac grantu, powinny byc wypychani z systemu naukowego. Przykre, ale prawdziwe: podobnie jak system rynkowy, system naukowy opiera sie na konkurencji. System rynkowy bez konkurencji okazal sie niewydolny i upadl. Podbnie, system naukowy oparty na braku konkurencji i bezpieczenstwie socjalnym okazuje sie niewydolny.
    -
    I jeszcze taka uwaga: Twoj rozmowca-naukowiec dodał zaraz, ze na ten zarobek musi poświęcić ok. jednego dnia pracy na uczelni.
    tacy ludzie powinni byc zwalniani. W ich miejsce powinni byc zatrudniani ludzie, ktorzy chca i potrafia stawac do konkursu o granty w warunkach konkurencyjnego rynku grantow. Tacy ludzie nie musieliby chalturzyc poza uczelnia, bo ich chaltura stalaby sie nauka. Oczywiscie, konkurencyjny i uczciwy rynek grantow musi istniec, aby konkurencyjni naukowcy mogli na nim wygrywac.
    -
    Czyli z nauką polską wcale nie jest źle tylko w kraju nie bardzo ma możłiwości na rozwinięcie skrzydeł.
    czyli z polska nauka jest fatalnie, skoro najlepiej wyksztalceni opuszczaja kraj i gdzie indziej rozwijaja skrzydla. Zadne panstwo nie wychodzi dobrze na odplywie talentow.

  136. głos zwykły napisał(a):

    Narciarz2
    Użył tutaj zgrabnego terminu: system naukowy, opierający się na konkurencji i w konsekwencji braku bezpieczeństwa socjalnego. To jest właśnie termin który należałoby spopularyzować i odnieść nie tylko do nauki, ale i służby zdrowia i właśnie korporacji. Czyli wszystkich tych służb (trudno mi tutaj znaleźć nadrzędną kategorię ontologiczną), które nie mogą z definicji swojej działalności zostać w pełni urynkowione. W tych służbach musi być element współzawodnictwa, który wiąże się z nadprodukcją podmiotów. Z tego powodu, odebrał bym niektórym korporacjom możność faktycznego ograniczania liczby jej członków. Na przykładzie służby zdrowia widzimy, że zniesienie możliwości wyzysku pracownika i z drugiej strony potrzeba zaspokojenia potrzeb społecznych w zakresie usług medycznych, powoduje iż zaczynamy dostrzegać to co jest oczywiste, że system korporacyjny nie kształci wystarczającej ilości członków danego zawodu, a tych którzy się często wykształcili poza system po prostu niszczy lub nie daje szans na rozwój, w ten sposób zmuszając do emigracji zarobkowej lub migracji zawodowej. Natomiast jeśli chodzi o administrację państwową, szkolnictwo, służby porządkowe, to powinien być stworzony system oceniania przez obywateli jej efektywności. Proszę bardzo niech obywatele nie tylko wybierają przedstawicieli do samorządów, ale i oceniają merytoryczną pracę jednostek budżetowych. Myślę, że gdyby taki system funkcjonował wielu urzędników i funkcjonariuszy publicznych musiałoby stracić pracę. Bezwzględnie brak tutaj ekwiwalentu konsumenta, a przecież na różnych tłuków i tłu-kinie się płaci z podatków. Tak więc trzeba zawsze patrzeć od strony zaspokajania potrzeb konsumenta, a z drugiej strony pytać się o kryterium konkurencyjności, jakości i efektywności.

  137. głos zwykły napisał(a):

    Co do zaś Eureko to oczywistą rzeczą jest nie tylko błąd AWS-u, SLD i PiS-u, ale coś jeszcze jest widoczne – zupełny brak poczucia odpowiedzialności i bezkarność. Załóżmy, że spełni się najgorszy z możliwych scenariuszy i trzeba będzie wypłacić Eureko kilka miliardów dolarów odszkodowania. Pytanie jest proste. Kto za niewykonanie umowy prywatyzacyjnej poniesie odpowiedzialność? Który z polityków i jaką? A kto poniesie odpowiedzialność, za to że mniejszościowy udziałowiec uzyskał zbyt dużo praw w stosunku do wartości swojego finansowego zaangażowania. Odpowiedź jest właśnie taka, że żaden. I to jest właśnie clou.

  138. jasnaanielka napisał(a):

    A najśmieszniejsze jest – albo najtragiczniejsze – że wszyscy kolejno prześwietlani osobnicy nie okażą się złodziejami, bo się nie dorobili na tej transakcji osobiście, tylko głupio, bezmyślnie i bezkarnie roztrwonili ogromny, a przez to abstrakcyjny majątek.
    Ale wysokie pobory brali w tym czasie z kasy państwowej, bo to byli niezastąpieni fachowcy, podejmowali strategiczne decyzje i ciążyła na nich przeogromna odpowiedzialność. Śmiechu warte.

  139. narciarz2 napisał(a):

    Bodajze Parkinson (a moze Peter, ten od Prawa Petera) opisuje, jak w czasie zebrania zarzadu decyzja za kilka milionow dolarow jest podejmowana w piec minut, zas potem zakup siatki do tenisa jest dyskutowany pol godziny. Mechanizm jest prosty: przy duzych wydatkach decydenci wola sie nie wychylac ze swoim zdaniem i nie narzac, zas przy malych wydatkach kazdy moze cos powiedziec i robic wrazenie zaangazowanego. To sa normalne mechanizmy w zarzadach wielkich organizacji. Za zaniechanie nie ponosi sie odpowiedzialnosci.

  140. narciarz2 napisał(a):

    A wracajac do nauki, to zeby nie wylewac dziecka z kapiela, nalezy odroznic nauke od szkolnictwa wyzszego. W USA to jest rozwiazane jakos tak: profesor jest zatrudniony na stale i w zasadzie nieusuwalny, chyba ze zacznie podszczypywac studentki. Profesor dostaje pensje przez 9 miesiecy w roku za uczenie studentow (wyklady, itp). Przez trzy miesiace moze jechac na wakacje. Jednakze, wiekszosc profesorow ma granty, i przez pozostale trzy miesiace placa sobie z grantu za uprawianie nauki.
    -
    Istnieja dwa rodzaje szkol wyzszych: tzw. „teaching college”, gdzie obowiazuje opisana sytuacja, i tzw. „research universities”, gdzie do obowiazkow profesora nalezy uprawianie nauki na najwyzszym poziomie swiatowym. W „teaching college” profesor moze, ale nie musi uprawiac nauki. Natomiast w „research university” musi, i za to jest rozliczany (publikacje, granty, etc. takze wchodza do rozliczenia). Obciazenie dydaktyczne w „research university” jest nieco nizsze po to, zeby pozostawic czas na uprawianie nauki takze w czasie wspomnianych 9 miesiecy. Trzeba takze zauwazyc, ze zarowno przestiz jak tez zarobki sa wyzsze w „research university”.
    -
    W Polsce takim „research university” bylby Uniwersytet Warszawski czy tez Jagiellonski, natomiast „teaching college” to bylaby powiedzmy jakas Wyzsza Szkola Pedagogiczna, albo (za przeproszeniem) wyzsza szkola medialna ojdyra.
    -
    I w ten sposob mozna pogodzic ambicje jak tez mozliwosci rozmaitych profesorow i naukowcow. Ci, ktorzy wola spokojne zycie, nie lubia sie wystawiac na niepewnosc, albo po prostu lubia dydaktyke, pracuja w „teaching college”, gdzie moga sobie takze robic nauke, jesli chca. Natomiast tzw. „uczeni” sa zatrudniani w bardziej przestizowych „research universities”, gdzie musza sie bardziej starac naukowo, wystawiaja na stresy i konkurencje, sa rozliczani z wynikow zarowno naukowych jak tez dydaktycznych, a takze lepiej zarabiaja.

  141. Andrzej napisał(a):

    I ten opisany przez Narciarza system podziału szkolnictwa wyższego byłby znakomity. Tylko musiałby za tym pójść odpowiedni system finansowania, bo ten opisany przez Niego system grantów to chyba u nas nie istnieje. Co najwyżej w jakiejś szczątkowej formie.

  142. Andrzej napisał(a):

    Bieda po europejsku.
    „Dzieci żyjących w biedzie (…) jest w całych Niemczech 2,5 mln. (…) W ich rodzinach dochód na osobę nie przekracza 800 euro miesięcznie. Zajmuje się nimi opieka społeczna.”
    —-
    W Polsce przy dochodach 800 euro miesięcznie na osobę rodzina 2-osobowa płaciła podatek z drugiej wyższej skali podatkowej. Rodzina 3-osobowa ze skali najwyższej. Waloryzowanie progów podatkowych i kwoty wolnej od podatku, nie mówiąc już o podatku liniowym (wg PO) lub dwóch skalach podatkowych z wysokim progiem (wg PiS) polska lewica uważa za zamach na biednych, bo „bogaci” za dużo na tym zyskują.
    To taki mój wpis wyjaśniający do wcześniejszej dyskusji skierowany m.in. do Dark Side, dlaczego jestem za podatkiem liniowym.

  143. Andrzej napisał(a):

    Link do poprzedniego wpisu
    http://wiadomosci.gazeta......15720.html

  144. Paweł Luboński napisał(a):

    800 euro to jest mniej więcej tyle, ile przypada na osobę w mojej rodzinie. Z takimi dochodami zwykle przekraczamy pierwszy próg podatkowy, ale nie za mocno.
    Ja tam nie jestem za podatkiem liniowym, progresywnym, tajnym, widnym czy dwupłciowym. Jestem za podatkiem możliwie prostym i jednoznacznym, dopuszczającym jak najmniej przypadków szczególnych. A nad jego szczegółową formą niech się głowią eksperci.
    Jakoś mi trudno zdobyć się na współczucie dla osób bardzo majętnych, które z powodu progresji podatkowej zarobią nie dziesięć razy, tylko powiedzmy – osiem razy więcej niż przeciętny obywatel. Od tego, czy państwo zabierze mi te dodatkowe kilkaset albo parę tysięcy złotych rocznie, czy nie, ważniejsze jest dla mnie, by te pieniądze wydawało z sensem.
    Po obu stronach podatkowego sporu dostrzegam niestety wiele ideologicznego dogmatyzmu, odległego od realiów życia codziennego.

  145. Zofia napisał(a):

    Ad Narciarz
    na temat dydaktyki i nauki:
    Jak się okazuje istnieja doskonale rozwiązania na swiecie, ale czy możliwe w Polsce?
    U nas cała „praca naukowa’ – to z reguły albo wydanie książki na temat, na który napisano tomy, albo podręcznika akademickiego.
    Oczywiście – są chwalebne wyjątki, ale jak patrzeć na stopień innowacyjności, technologie jakie we naszym kraju się stosuje, odkrycia w zakresie nauk przyrodniczych, medycznych itp – to już jest gorzej.
    ***
    Przyjazne państwo – to temat każdego polityka.
    Obłędem w oczach notuję absurdy:
    * Biurokracja i nadmierne obciążenia fiskusa.
    Np. by dysponować spadkiem nie wystarczy decyzja urzędu skarbowego, że można i dowód opłaty należności fiskusowi za spadek. Trzeba mieć zaświadczenie z urzędu skarbowego, na którym jest napisane, że zapadła decyzja (pismo z decyzją masz w garści) i wniesiona oplata (dowód wpłaty masz w garści), inaczej nic u notariusza sie nie załatwi. Bez zaświadczenia ani rusz. Koszt zaświadczenia – 17 zł.
    By je dostać musiałam – udać sie do urzędu skarbowego, dostać druczek wniosku, wypełnić, iść do urzęu miejskiego, bo w urzędzie skarbowym wnieść opłaty nie da rady, trzeba w miejskim
    circa 300 m obok,
    Tam w dziale obsługi klienta dowiedziałam się, że mam iść do kancelarii biura obsługi klienta (wszędzie stoi się w kolejce), potem w kancelarii panienka wstukała w komputer dane potrzebne do wpisu na dowód wpłaty i kazała iść do kasy, wpłacić 17 zł.
    Kiedy wpłaciłam, kasjerka z komputera dostała dowód wpłaty. Mogłam wracać do urzędu skarbowego (kolejna kolejka0 i wręczyć wniosek z dowodem uiszczenia owych 17 zł. na rzecz fiskusa. Zaświadczenie za tydzień do odbioru. To tylko droga jednego dokumentu.
    * Niepełnosprawnosć w naszym państwie
    Mam kłopoty ze słuchem (wada genetyczna w rodzinie) i od kilkunastu lat korzystam z aparatu słuchowego. Mogę egzystować bez niego, bo ubytek słuchu nie jest zbyt dokuczliwy, słyszę wszystko poza szeptem, rozmawiam normalnie, ale w pracy jest nieodzowny, bo trudno pchać ciągle do I-go rzędu by słyszeć co kto mówi. Poza tym cechą mej ułomności jest szum w uszach a to powoduje, że przy cichszej mowie mam kłopot z rozróżnieniem dźwięków.
    Proza życia, i tak się cieszę, bo kuzyni muszą mieć implanty lub prawie nic nie słyszą.
    Akurat przyszła pora na zmianę aparatu słuchowego. Należy teoretycznie co kilka lat (ok.5-ciu), ja zmieniam po 8 latach
    To droga przez mękę – najpierw czekanie w kolejce u specjalisty, który wystawi wniosek do NFZ – kilka tygodni. Potem wniosek leży minimum circa 2 miesiące w NFZ po przyznanie częściowej refundacji.
    To ważne, bowiem średniej klasy aparat słuchowy (cyfrowy i zaprogramowany pod indywidualne potrzeby korzystającego z niego człowieka) to wydatek rzędu … 2 tys. zł. Z bajerami – 3- 4 tys. zł. Z kasy NFZ można dostać, jak mi mówiono ok. 600 zł. Kogo z niepełnosprawnych na to stać?
    Można, jak mnie poinformowano, starać się jeszcze o refundacje z innych źródeł, z funduszu wyrównywania szans zawodowych (dla osób z niskimi dochodami) – a to kolejne czekanie i kolejki.
    Wybrałam wersję – kupna za gotówkę i potem wojowanie o refundację z NFZ.
    Mało kto tak postępuje, jak mi powiedziano w Polskim Związku Głuchych, ludzi na to po prostu nie stać.
    No bo jeśli ktoś nosi aparat na obu uszach, każdy po 2 tys. zł. – to jak taki niepełnosprawny z głębokim niedosłuchem – ma sobie poradzić finansowo?
    Najtańszy z aparatów, bez programu indywidualnego, to wydatek circa 700 zł. I nawet jak im z tego te 500-600 zł odda NFZ, to i tak mają kłopoty z zakupem sprzętu rehabilitacyjnego.
    Jeśli niedosłuch jest niepełnosprawnością dziecka – to co mają zrobić rodzice?
    Pierwszy, szwajcarski aparat słuchowy dostałam nieodpłatnie w 1991 r. czekałam na niego tylko 6 tyg. Wszystko załatwiałam w przychodni wojewódzkiej w ciągu dwóch wizyt – u specjalisty i laboratorium badań słuchu – trzecia wizyta była po odbiór aparatu.
    Kolejny załatwiałam w 1999 r. – z taką samą procedurą.
    Teraz trwa to miesiącami, z utrudnieniami i słono kosztuje.
    * O oszustwach bankowych napisze następnym razem, bo to dosłownie zwala z nóg.
    Co niektóre, pozwalają sobie nawet na fałszowanie umów kredytowych przez pracowników banku. Co gorsza – praktycznie nie bardzo nawet można z takim bankiem wojować, bo nie ma stosownych do tego instancji kontrolnych w naszym państwie. Jak człek sie uprze – to i to pokona, ale przeciętny człowiek w takim wypadku jest dość bezradny.
    Trzeba mieć żelazne nerwy, znać całą bankową legislaturę, cholernie konsekwentnie postępować i nie dać się ‘zakrzyczeć”.
    No i trzymać ewidentne dowody fałszerstw w garści.

  146. Lex napisał(a):

    A teraz o czymś innym;
    środowisko pisowsko – prezydenckie jest w najwyższym stopniu zaskoczone, zbulwersowane (itd.itp.) faktem, że Premier rządu pozwolił sobie ( o zgrozo ! )na podjęcie samodzielnej decyzji w sprawie odstąpienia od blokowania rozmów Unia-Rosja w związku z jej przystąpieniem do OECD i jej ogłoszenie bez konsultacji z Panem Prezydentem.
    Nie pierwszy raz Pan Prezydent i jego otoczenie ( a zwłaszcza służby prawne w jego Kancelarii ) potwierdzają nieznajomość zapisów Konstytucji, której zresztą przestrzegania Pan Prezydent jest strażnikiem.
    Potwierdza to zresztą fakt zwrócenia sie do TK, aby to (podobno całkiem niekompetentne gremium) powiedziało Panu Prezydentowi co może, a czego nie.
    Panie Prezydencie, zalecam lekturę Art.133 Konstytucji oraz Art. 146, pkt.1 tejże. Przepisy te są krótkie, precyzyjne i jasne. Politykę zagraniczną prowadzi rząd i odpowiedni minister, Panie Prezydencie. Pan natomiast ma konstytucyjny obowiązek współpracy z rządem w tym zakresie. I tyle, aż tyle i tylko – zarazem – tyle.
    Z treści tych przepisów w żaden sposób nie da się wyinterpretować tezy o przewodniej roli Prezydenta w tej dziedzinie. Raczej wręcz przeciwnie.
    Pan Prezydent, jego Kancelaria i zaplecze pisowskie chcą petryfikować ( a co, ja też potrafię ) sprzeczny z Konstytucją zwyczaj jaki praktykowany był za rządów PiS, że to Prezydent prowadzi politykę zagraniczną przy pomocy bezwolnej decyzyjnie pani minister, przy biernej postawie Premiera.
    A to jest dokładnie odwrotność tego co czarno na białym (TAK !) zapisano w Konstytucji.

  147. Andrzej napisał(a):

    Lex jako fachowiec podtrzymał mnie na duchu jeśli chodzi o moje rozumienie prawa, bo wczoraj doszedłem do identycznych wniosków. Też zauważyłem, że kompetencje Prezydenta RP w zakresie kształtowania polityki zagranicznej są mocno ograniczone i określone w Art. 133 pkt.1. I co więcej – pkt. 3 tego artykułu wyraźnie nakazuje Jemuwspółpracować w tej dziedzinie z Premierem, a nie odwrotnie.

  148. soulgarden napisał(a):

    Oto tekst Eli Bardbura z Salon24.
    „Przystanek Annapolis

    Przydługie milczenie al-Kaidy zaczęło mnie już z lekka irytować, ale na szczęście odezwała się znowu – i to zgrubej rury – nawiązujac do aktualnych wydarzeń w sennym miasteczku, oddalonym o niecałą godzinę jazdy od Waszyngtonu DC. Tym razem na swoich portalach błysnęła gustowną rymowanką “Annapolis nie uratuje Metropolis”. Ta sugestywna erupcja świadczy, że numer 2 al-Kaidy, dr Ajman al-Zwahiri, nadal nie ma krzywdy, tkwiąc gdzieś w jaskini w górzystym Waziristanie. Pewnie z nudów puszcza sobie krążki DVD ze składa nkami Fritza Langa, zastępując genialny skądinąd podkład muzyczny Huppertza sprzed 80 lat – przewlekłymi solówami arabskimi. Katakumbowe wrzaski doktorka Z. są miłe dla ucha, gdyż zwiastować mogą rosnącą…bezsilność. Dawniej al-Kaida była finansowana przez zatokowych (głównie saudyjskich) szejków naftowych, którzy w ten sposób kupowali sobie spokój. Petrodolce zaczęły jednak płynąć cieńszym ciurkiem, bo szejkowie trzęsą galabijami przed Teheranem. Najwidoczniej mułłów irańskich nie da się jednak podkupić; dlatego Saudyjczycy wolą już raczej podlizać się Amerykanom – a nawet… Izraelowi – niż zostać wchłoniętym przez Ahmadineżada. Widać to wyraźnie w Annapolis, dokąd Saudia – pod presją USA – wysłała delegację wysokiej rangi, deklarujac, że jest to “ważny przystanek”. To wszystko może zapowiadać pozytywne tsunami na Bliskim Wscho dzie. Saudyjczycy mogliby np. przekupić i uratować świecki reżim w Damaszku, odrywając go od Iranu i podcinajac wpływy Teheranu w Strefie Gazy i w Libanie. Mogliby też dać kasę na resocjalizację Palestyńczyków, włączając do tego inne drżące przed Iranem reżimy arabskie. Wykpiwana z wielu stron bliskowschodnia konferencja pokojowa w Annapolis może odpalić takie właśnie procesy, choć równie dobrze może zakończyć się byle czym. W mediach izraelskich pojawił się już nawet w ostatnim czasie nowy czasownik “lekondel” – od Condoleezzy Rice – oznaczający robienie dobrego wrażenia i bicie piany. ”
    Jakie refleksje się wam po takim tekście nasuwają?

  149. maciek g napisał(a):

    Panie Pawle, dziwne to pana stwierdzenie o współczuciu dla osób majętnych, bo rozpatrując podatki nie można myśleć metodą ” najlepiej nich wszyscy dostaję tyle samo i podatek ma to w przybliżeniu zapewnić. Podatek dla opodatkowanych zawsze jest czymś niepożądanym i dla nich złym, bo zmniejsza ich dochody, ale ludzie rozumieją, że jest koniecznym by Państwo miało środki na cele ogólnospołeczne (wojsko,policja, drogi itd). Już dawno stwierdzono, że zbyt wysokie podatki niszczą kraj gospodarczo. Stwierdzono też, że starając się równo dzielić zysk jaki przynoszą obywatele – równo dzielimy biedę. Tak się składa, że miejsca pracy tworzą ludzie mający pieniądze i tworzą je dlatego, że chcą ich więcej. Skutecznie zmniejszając ich zyski, skutecznie również zmniejszamy ich zainteresowanie w inwestowanie i rozwój prowadzonych przez nich przedsiębiorstw i skutecznie dopingujemy ich do inwestowania poza krajem – tam gdzie zyski będą większe.
    Rządzący krajem powinni z tego zdawać sobie sprawę /bo jeśli nie to fatalnie im to rokuje/. Ponieważ Państwo jest bogate bogactwem swych obywateli, myśląc racjonalnie najlepiej by było tak pobierać podatek, by jak najmniej pieniędzy było marnowanych ( chodzi o to by koszt poboru podatku był jak najniższy, i straty wynikające z poboru jak najmniejsze). Niestety nad racjonalnym podejściem do sprawy podatków góruje zwykle podejście „polityczne”, gdzie chodzi o doraźne zyski partii. Dlatego mamy tak rozbudowane i drogie, i psujące gospodarkę systemy podatkowe, bo polityk chce przy nich manipulować dla wywarcia odpowiedniego wrażenia na wyborcach (oczywiście wrażenia, że jest dobrodziejem dla większości – bo większość to większe poparcie dla partii i większe szanse liderowania)
    Wracając do podatków to model liniowy jest jednym z najmniej kosztownych sposobów pobierania podatku, bardzo ułatwiający gospodarowanie i ze względu na swą prostotę ułatwiający skuteczny pobór i wykrywanie nadużyć podatkowych. Nic dziwnego, że ekonomiści chętnie go by widzieli. Problemy społeczne wynikające ze zbyt niskich zarobków pewnej grupy obywateli lepiej i skuteczniej można (i należy) rozwiązywać nie łącząc ich z podatkami. Niewiele bowiem pomoże rodzinie wielodzietnej mającej 1000 zł dochodu możliwość odpisu nawet całego podatku (u nas około stu kilkunastu złotych miesięcznie). Dzieci w tej rodzinie i tak będą głodować i rodziców nie będzie stać nawet na konieczne minimum dla egzystencji rodziny. I odwrotnie przy zarobkach 30 000 zł zabranie około 10 000zł skutecznie zmniejszy możliwość inwestowania i zwiększania zatrudnienia, co ma bezpośredni wpływ na możliwości lepszych zarobków tych biednych. Bzdurą jest twierdzenie że bogaci dodatkowe pieniądze zużyją na konsumpcję.

  150. soulgarden napisał(a):

    Eli Barbura oczywiście

  151. Andrzej napisał(a):

    Zofia,
    Jeśli niedosłuch jest niepełnosprawnością dziecka – to co mają zrobić rodzice?

    Niestety przerabiałem to osobiście, więc mogę Cię zapewnić, że rodzice przechodzą wtedy horror. Przy okazji chcę dodać, że nie istnieje praktycznie żaden sensowny system kształcenia tych dzieci, a podczas przeprowadzenia reformy szkolnictwa przez rząd Buzka po prostu zapomniano, że takie dzieci istnieją. Ostatnie rządy lewicy „załatwiły” – w sensie negatywnym rzecz jasna – na ładnych kilka miesięcy dojazdy niepełnosprawnych dzieci do szkól. A po mojej prywatnej korespondencji z kancelarią prezydencką w tej sprawie do dzisiaj czuję wyjątkową niechęć do Kwaśniewskiego.

  152. soulgarden napisał(a):

    blokady minut 7 było już

  153. maciek g napisał(a):

    Zofio,
    Z problemem załatwienia sobie aparatu słuchowego zetknąłem się osobiście, bowiem mam też osłabienie słuchu polegające na osłabieniu słyszenia wysokich dźwięków, przez co mam utrudnione rozumienie mowy, szczególnie gdy wiele osób mówi na raz, lub rozmówca mówiąc nie zwraca się bezpośrednio do mnie. Uzyskany drogą którą opisujesz aparat niestety nie okazał się zbyt dobry, mimo, że nie był tani /koszt prawie 2000zł/ (coś bardzo szybko siadają baterie i pomaga mnie w niewielkim stopniu). Ponieważ serwisy upierają się, że aparat jest sprawny powinienem ponownie starać się o przebadanie i ocenę czy jest jakaś lepsza proteza dla mnie. Koszt jednak tego przedsięwzięcia i rozmiar kłopotów z jego realizacja skutecznie mnie zniechęciły i na razie zrezygnowałem z działań w tym temacie. Ja też miałem szumy uszne, ale u mnie były one objawem chorobowym i szkoda, że je zlekceważyłem bo wcześniejsze leczenie zmniejszyło by poziom uszkodzenia słuchu – no ale teraz już po herbacie – szumów już nie mam a ubytek słuchu niestety jest. U mnie mama też w miała podobne osłabienie słuchu jak ja – więc wydaje się że przenoszenie tej wady jest często dziedziczne.

  154. Paweł Luboński napisał(a):

    Maćku,
    Z większością tego, co piszesz, zgadzam się w zupełności. Jeśli pisałem o braku współczucia, to dlatego, że podatek progresywny często przedstawia się w kategoriach dramatu ludzi bogatych, którym państwo wydziera ICH PIENIĄDZE. Otóż takie stawianie sprawy nie budzi we mnie sympatii. Natomiast naprawdę wcale nie chcę, żeby wszyscy mieli po równo.
    Nie oceniałbym tak kategorycznie polityków. O tym, jaki jest system podatkowy, decydują bowiem (i powinny decydować) nie tylko względy czysto ekonomiczne. Najdoskonalszy z punktu widzenia wydajności ekonomicznej system będzie miał fatalne skutki, jeśli jego wprowadzeniu będzie towarzyszyło powszechne poczucie niesprawiedliwości. To rzecz jasna czynnik subiektywny, ale w skali społecznej jakoś się obiektywizujący. Ktoś może na przykład uważać, że podatek sprawiedliwy to taki, który jest w przybliżeniu jednakowo uciążliwy dla wszystkich. I nie jest to stanowisko absurdalne. „Czysty” podatek liniowy (bez kwoty zwolnionej) z pewnością byłby znacznie bardziej uciążliwy dla ludzi ubogich niż bogatych.
    Miejsca pracy stwarzają głównie duże spółki, których progresja podatkowa nie dotyczy, a nie ludzie prowadzący jednoosobowo działalność gospodarczą. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że doskonale zarabiający przedstawiciel wolnego zawodu, na przykład adwokat, jeśli mu obniżyć podatek, wyda zaoszczędzone pieniądze na zatrudnienie dodatkowego asystenta. Sądzę, że w ogóle wysokość i struktura PIT ma niewielki wpływ na tempo wzrostu gospodarczego. Decydujące są nawet nie tyle podatki jako takie, co warunki prowadzenia działalności gospodarczej, które są u nas, delikatnie mówiąc, odległe od ideału.
    Oczywiście zwiększona konsumpcja też pośrednio stwarza nowe miejsca pracy, bo ktoś musi te zwiększone potrzeby zaspokajać.

  155. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,ł
    kiedy po zwaleniu muru berlińskiego po raz pierwszy byłam w zachodnim Berlinie, doznałam szoku, jak na Zachodzie funkcjonuje człowiek niepełnosprawny. I to ze względu na wszelkie podjazdy, czy rzesze starszych ludzi na samobieżnych wózkach inwalidzkich, robiących w marketach zakupy, ale właśnie szkolnictwo, rehabilitacje, podejście do człowieka z inwalidztwem.
    Poznawałam wtedy działania protestanckiej diakonii – zakłady opieki społecznej, szkoły, świetlice dla dzieciaków. Całe systemy wsparcia dla ludzi ułomnych. Prowadzone przez państwo albo kościół ewangelicko-augsburski przy pomocy państwa.
    Mamy olbrzymią drogę przed sobą.
    Najbardziej mnie wtedy zdumiało, że tam nikt się nie lituje nad głuchym, ślepym czy chromym człowiekiem.
    Jest traktowany jak normalny człowiek, za to wymagającym technicznego, że tak powiem, wsparcia, tak by nie obciążał swoim kalectwem zbytnio innych, by był najdalej jak może – samodzielnym człowiekiem.
    To nie są nienormalni, ubezwłasnowolnieni ludzie! W Polsce, jak zdążyłam zaobserwować, np. w Polskim Związku Głuchych – traktowani są jak nieco upośledzeni na …umyśle, za których trzeba myśleć. Takie duże dzieci wymagające opieki.
    Bidulki – instruktorki w związku głuchych były przerażone, jak im na to zwróciłam uwagę twierdząc, że jest to bardzo irytujące dla mnie zjawisko.
    - To biedni ludzie, przecież oni nie słyszą – stwierdzily.
    – No i co z tego, pokaż im migowym albo napisz, to co masz do powiedzenia – ja im na to. – Tak, jakbyś miała cudzoziemca przed sobą, który nie rozumie po polsku. Są głusi a nie głupi.
    Inny – w naszym kraju – znaczy się – nienormalny!
    To zamknięte koło – bo głusi tak traktowani, z wygody, bo za nich ktoś myśli – mało starają być samodzielni i kodują w pamięci – jestem głuchy, mam niedosłuch, jestem, ofiara choroby lub losu, więc mi się więcej od życia należy, nie muszę się wysilać.
    Na Zachodzie tego nie ma – tam jest my (państwo, opieka społeczna, kościół) ci pomożemy, damy naukę, pomożemy zdobyć zawód, dostaniesz dobrany aparat słuchowy – ale w życiu radź sobie sam. Jesteś normalnym człowiekiem.

  156. Bernard napisał(a):

    Zmarł Andrzej Kern
    .
    Chciałem poświęcić mu, a właściwie historii tzw. „uprowadzenia” osobny wpis. UBolskie metody niszczenia człowieka… Ciekawe nazwiskanp. nazwisko… Bortnowska, Piwowski… Odkładałem z braku czasu…
    .
    Pojawiły się też pogłoski, że Kern miał kandydować z Łodzi do Sejmu z listy PiSu. Ale nie kandydował.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  157. soulgarden napisał(a):

    Ktoś blokadami nie pozostawia złudzeń co do tego co mówi. Mówi tylko tyle żebym sobie skojarzył i przyjął jak ma być. Dodatkowo używa jeszcze transmisji z użycia siły. Ponieważ wie, że ignorancja uwspólni odpowiedzialność za przemoc – wie co robi. Wrabia wszystkich dziennikarzy, którzy czytają tą akcję we współsprawstwo. Jeśli się wydają z tym, że czytają kolegom lub w piśmie to już są obiektywnie tymi przyzwalającymi gapiami. Chodzi tu zatem o kilka ważnych motywów na raz. Nie tylko coś w rodzaju przedstawienie czegoś oczywistszego niż świerze symboliczne prezentacje – i cios w nos dla wzmocnienia skojarzenia, że to do bitego.

  158. soulgarden napisał(a):

    Człowiek co stwierdził Pawłow łączy wydażenia bliskie czasowo jako powiązane i tą wiedzę wykożystują wyciskacze by spowodować odbiór u człowieka zwykle pomijającego lub niemal zawsze bagatelizującego to by wywołać poczucie przyczyny wewnątrz człowieka. Ale czasem celowo nie są w tym choć trochę skryci, ale ostentacyjni, by pokazać pogardę i WOLĘ.

  159. soulgarden napisał(a):

    Współsprawca zaś podświadomie nie reagując z niejednej przyczyny jest wrabiany nie tylko w konkretne działanie, ale i konkretnie postawę, której nie odrzuca u kogoś. To „wyższa szkoła jazdy”, do linczu. To jest banalne i nie wychodząc z sensu oczywistości tych zagrań nie zajdzie się daleko w zrozumieniu długofalowego zjawiska. A zjawisko w przeważającej ogromnie części jest podżeganiem do linczu. Również oddzielnie podżeganie do nienawiści jest przeprowadzane. To jeden z wielu aspektów wyczerpujących w całości znamię przestępstwa. W sumie tych wszystkich działań jest przestępstwo. Ludzie, którzy nie powinni z względów zawodowych tego zignorować mogą kiedyś żałować.

  160. Zofia napisał(a):

    Maciek,
    na razie nie wiem, jak ten nowy aparat słuchowy będzie się sprawował, będę go miała w przyszłym tygodniu.
    Używałam do tej pory zwyczajnego Pico (szwajcarski), był przydatny, ale musiałam przejść pewien proces adaptacji, nauczyć się sluchać przy jego pomocy.
    Na początku był szok. Usłyszałam skowronka na polu!!! Zawsze mnie zachwycał, potem go latami nie słyszałam.
    I mnóstwo innych dźwięków, co mi przeszkadzało.
    Potem nauczyłam się je selekcjonować. Poza tym nie noszę aparatu non stop. W domu wyłącznie gdy słucham telewizji lub muzyki.
    Do telewizji mam zresztą słuchawki.
    Za sygnałówkę w domu „robi” pies – a szczekanie ma donośne, słyszę go nawet z watą w uszach!
    Moja suka – „odbiera” – telefony, dzwonek domofonu, wyłączanie się czajnika elektrycznego, zmiany pracy pralki, kipiący garnek, itp.
    Jak coś jej nie gra – szczeka i ciągnie mnie za rękaw. Owczarki są cholernie inteligentne.
    Pies jest zawsze w zasięgu metra ode mnie, tak sobie upodobała. Nikt tego jej nie uczył.
    ***
    Jeśli chodzi o genetyczne kłopoty ze słuchem – to wyszło przy wywiadzie chorobowym. Jak sprawdziłam , to cała linia po kądzieli – ma poważne problemy ze słuchem. Objawiają się one gdzieś w połowie życia, od ok. 30-40 roku życia. Mama, jej rodzeństwo, całe drugie pokolenie. Jedni silniejsze objawy, inni mniejsze.
    ***
    Wiec może spróbuj z tym aparatem jeszcze raz.

  161. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    pisząc o systemie szkolnictwa dla dzieci głuchych zbulwersowało mnie to. o czym piszesz. Te dzieci uczą się wg programu opracowanego dla dzieci niepełnosprawnych … intelektualnie. I nie było siły aby zmienić ten stan rzeczy.

  162. soulgarden napisał(a):

    Dowodem jest doprowadzenie niektórych dziennikarzy do współreżyserii czyli świadomego promowania tej przemocy wraz z jej tajnikami. Uzyskuje się przez to grupę superwiernych współsprawców, którzy gdy raz spróbowali upodobnić się do nauczyciela nie muszą już być specjalnie kształtowani, wystarczą im niewielkie dawki wspierania racjonalizacji zachowania. Ale są też ludzie Michnika, którzy od początku są superzakamuflowanymi współsprawcami. Kamuflarz jest konieczny przy tak poważnej intencji. Do niego wykorzystuje się zasadę nazwijmy to 9/10. Trzeba ciągle wykonywać mnustwo niebanalnych gestów przeciwnych celowi. Kierunek jest jednak jeden – kroczki w tył to tylko torowanie kroczków w przód. Nigdy na siłę wobec „koniunktury sytuacyjnej”.

  163. Andrzej napisał(a):

    Pawle,
    trochę teoretyzujesz, a ja starałem się wskazać na polskie realia. Pomińmy chwilowo tych naprawdę bogatych. Skupiłem się na niemieckim kryterium biedy, bo co dla nas z tego wynika. Rozwinę wcześniejszą myśl. W znajdującej się na skraju biedy rodzinie modelu 2+2 rodzic zarabia przeciętnie ponad 69 120 zł rocznie, w modelu 2+3 – ponad 86 400 zł, a 2+4 – ponad 103 680 zł. Progi podatkowe to 43 405, 85 528 zł, a lewica (która jakby nie patrzeć już 2 kadencje rządziła w tym kraju) najchętniej by wprowadziła jeszcze jeden próg (do której załapać mogliby się np. rodzice z mojego modelu 2+4). A tego widać, ze w polskich realiach, przy rządzącej lewicy rodzina żyjąca na skraju biedy opodatkowana byłaby wyższą lub nawet najwyższą stawką opodatkowania.
    I pytanie czy byłoby to społecznie sprawiedliwe opodatkowanie bogatych, czy raczej ściąganie biednych do poziomu jeszcze biedniejszych?

  164. soulgarden napisał(a):

    Jawność kopania jest nie objawem szczerości i otwartości wobec „kasty sędziów”, ale cedzeniem ukrytego przekazu „to zwyczajne i niema w tym nic złego”. Jeśli ktoś nie potafi dostrzec wagi tego działania – nie potrafi również zobaczyć tego co jest przez oczywistośćnie ukrywane. To poczucie ślepoty na tak ordynarną intencję spowodowało tak gigantyczne poczucie bezkarności i ten surrealistyczny naturalizm „piardów i chrząknięć zomodziada w swej satysfakcji”. Ta cała pogarda jest przepojona poczuciem niewidzialności w swej banalności jawnego kata.

  165. soulgarden napisał(a):

    Proszę niech jakiś dziennikarz odważy się na gest bezstronności. W tej sytuacji jest tylko jeden: oczywistość tych działań i rozmawianie z ich nickami „językiem siły”. Proszę nie wchodząc w żadne zakulisowe porozumienia podjąć dyskusję w formie bokserskiej z tą chołotą. Czemu nikomu nie przyszło to do głowy?

  166. soulgarden napisał(a):

    Niech ktoś udeży w ich poczucie wypracowanej społecznej pozycji cherarchicznej i nawet w poczucie bezpieczeństwa. Niech się znajdzie choć na tyle odważny śmiałek by 100 % anonimowo zawalczyć. Proszę im dać poczucie, że chcesz „się sprawdzić” i dążyć do tego by wykluczyć możliwość podania ręki „po walce”. W obecnym położeniu ich przewaga psychologiczna powoduje, że występują w innej konkurencji i rzeczywistości. Możesz gościa intelektualnie zaginać, ale jego pozycja ma cechy relaksu wobec ciebie, dopuki może bezkarnie pluć jest w przewadze, i w ten sposób się broni i atakuje. Świadomość przewagi dowodzenia „kto ma rację” polega na świadomości walki rycerza na koniu z pastuchem. Bezsilność intelektualna jest tylko przedłużeniem realnej dysproporcji. Rzeczywistość jest banalna pod tym względem. Rządzą silni bezpośrednio lub występujący w imieniu siły. I oni kształtują prawdę i bieg wydażeń. Jakimi bucami by nie byli.

  167. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    ja też przeżyłam ow tym Polskim Związku Głuchych.
    Dyrektorem biura wojewódzkiego oddziału związku jest moja koleżanka ze studiów i do niej się udałam po wiedzę nt. obecnej procedury kupna nowego aparatu słuchowego.
    Wtedy niejako z autopsji poczułam jak traktuje się w Polsce niepełnosprawnych.
    Rozmowa z moją koleżanką-kierownik była trudna, znamy się od lat, prywatnie. Wprawdzie wiedziała, ze źle słyszę, ale nie traktowała mnie do tej pory jako …swojej podopiecznej. Czyli tej z lekka nienormalnej, bo źle słyszy.
    Kiedy zwróciłam jej uwagę, że podopieczni związku – to tacy sami ludzie jak ja, była konsternacja.
    Poznałam przy jej pomocy – domy dziennego pobyty dla głuchych, jakieś imprezy wycieczkowe. I wszędzie to samo – traktowanie głuchych i niedosłyszących na równi z „muminkami” – jak dzieci, które niewiele rozumieją z odrobina litości lub niepełnosprawnych intelektualnie.
    Wycieczka – jak w klasie, za rączki i parami. Nigdzie się nie oddalać, pan przewodnik wszystkim wytłumaczy, nie rozchodzić się, bo się pogubicie, itd. Tak wygląda wyjazd dorosłych z „opiekunem” w związku głuchych.
    Miałam z tego zrobić materiał o działaniach na rzecz biednych-głuchych do pisemka związkowego. Odmówiłam. Powiedziałam koleżance, że jeśli napiszę to wyłącznie prawdę, a ta będzie nader bolesna, zwłaszcza gdy zacytuje wypowiedzi ludzi.
    Nie zgodziła sie na taki tekst, miałaby być laurka jak jest cudownie i ile to dobrego dla głuchych robi ich związek.
    A ja nie zgodziłam się na laurkę.
    W Polsce trzeba od podstaw – zmienić mentalnośćl i nauczyć wreszcie ludzi tolerancji oraz szacunku godności drugiego człowieka, a nie ugruntowywać leczenie ludzkich kompleksów kosztem dyskredytowania tzw. „innych” – ułomnych, innych orientacji seksualnych, barwie skóry czy wyznania.

  168. soulgarden napisał(a):

    Piszę to zrelaksowany wykożystując to, że buc się cieszy, że dużo piszę. Inaczej, gdybym pisał jeden post, zostałbym zablokowany – choć post by przeszedł. Wielokrotnie muszę karmić pedzia – fredzia w podobny sposób.

  169. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzeju, przecież pojęcie „skraju biedy” jest bardzo względne, zrelatywizowane do średniego poziomu zamożności danego społeczeństwa. Można wskazać kraje, w których kontekście skrajnie ubogi Polak żyjący z pomocy społecznej byłby prawdziwym paniskiem. Tylko co z tego?
    Człowiek, który musi oddawać państwu sporą część zarobionych pieniędzy, zawsze będzie twierdził, że podatki są za wysokie. Ale nie istnieje kryterium pozwalające stwierdzić, czy te jego roszczenia są słuszne, czy nie. To zależy od przyjętych wartości i hierarchii celów.

  170. maciek g napisał(a):

    Zofio,
    może się zmobilizuje, ale pewnie nie wcześnie niż w przyszłym roku.
    Ja też przy pomocy aparatu usłyszałem dźwięki których nie słyszałem, ale na pewno mam wadę daleko mniej uciążliwą niż twoja i pewnie dlatego mnie nie mobilizuje do zwalczania problemów z uzyskaniem lepszego aparatu

  171. Bars napisał(a):

    Zofio, o czym tu w ogóle mówic, jesteśmy chyba sto lat za starą Unią, a może i więcej… W późnych latach 70-tych, czy wczesnych 80-tych, sąsiadów moich w-wskich znajomych spotkało nieszczęście – ich trzej mali synkowie pomimo szczepień ochronnych rozchorowali się na odrę. Okazało się, że skutkiem jakichś dziedzicznych skłonności w ich przypadku szczepionka nie zadziałała. Dwóch starszych chłopców wyszło z choroby obronną ręką, natomiast najmłodszy, wówczas 6-ciomiesięczny, zamienił się w roślinkę – stracił wzrok, słuch i został całkowicie sparaliżowany. Los zdarzył, że po kilku miesiącach przeżywania koszmaru, ojciec chłopców dostał roczne stypendium w Bonn, na które mógł wyjechac z całą rodziną. Wyjechali. Na miejscu okazało się, że ich maleństwu przysługuje cały szereg całkowicie bezpłatnych świadczeń i prerogatyw z pobytem dziennym w specjalnym ośrodku opiekuńczym i rehabilitacyjnym na czele. Pod ich dom każdego ranka zaczął podjeżdżac specjalny, przystosowany busik, a w nim wózki z dziecmi równie przez los skrzywdzonymi jak ich synek i opiekunkami tych dzieci, po jednej opiekunce na każde dziecko. O opiece medycznej, rehabilitacyjnej, bezpłatnych pieluchach jednorazowych itd. nie warto nawet wspominac. Ciekawe było natomiast jedno, mianowicie fundowane tym dzieciom wg. potocznych standardów nie mającym żadnego kontaktu ze światem, coroczne 2-tygodniowe wyjazdy do Szwajcarii, na które maluchy latały specjalnie wyczarterowanym samolotem. Że rodzina ta do Polski już nie wróciła nie muszę chyba pisac.
    I jeszcze jedno, coś, co było możliwe za głebokiej komuny i co pewnie „se ne vrati” jeszcze przez długie lata. Otóż za czasów Gierka fabryka w Tychach rozpoczęła produkcję Fiatów 126p w wersji inwalidzkiej, przystosowanych do prowadzenia ręcznego. Samochód ten był przyznawany przez jakąś instytucję związaną z MZ i pierwszeństwo mieli tu oczywiście inwalidzi z upośledzeniem narządów ruchu, ale korzystali z niego także ludzie o innych problemach zdrowotnych. Samochodzik w tej wersji był tańszy o mniej więcej 1/4 ceny i czekało się na jego przydział dośc długo, ale był i co więcej, jego koszt mieścił się na ogół w granicach możliwości finansowych pracujądego inwalidy, tym bardziej, że banki bez oporów przyznawały na jego zakup trzyletni kredyt. Kiedy Tychy kończyły produkcję tego samochodu cena jego inwalidzkiej wersji nadal była niższa i o ile się nie mylę oscylowała w granicach 12000zlp. Fiat 126p to była 500-ka – nowa 500-ka, samochód roku, kosztuje ponad 40 000, dostępna jest na zachodzie a u nas na razie już niekoniecznie, natomiast o jakiejś wersji przystosowanej i w dostępnej cenie to sobie inwalidzi ewentualnie mogą pomarzyc. W swoim expose Tusk poświęcił kilka ciepłych zdań tej grupie społecznej – no cóż, słowa niewiele kosztują, rząd ma na pewno dużo ważniejsze sprawy na głowie, a wolny rynek to jest to…

  172. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    to dobra wiadomość.
    dzisiaj Parlament Europejski zatwierdził tzw. dyrektywę audiowizualna, Polska ma tylko 2 lata na jej wprowadzenie.
    Zapewnia ona m.in. dostęp osób niepełnosprawnych do usług medialnych i niedyskryminację.
    Państwa członkowskie, w tym też Polska, są zobowiązane zapewnić, że reklamy emitowane przez nadawców w mediach nie zawierają podburzania do nienawiści, ani treści dyskryminujących ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną lub narodowość.
    Państwa członkowskie, w tym też Polska muszą zapewnić dostępność medialnych usług audiowizualnych (np. telewizji) osobom niepełnosprawnym.
    ostępność tych usług powinna obejmować m.in. język migowy, napisy, dźwiękowy opis obrazu, napisy dźwiękowe i łatwo zrozumiałe menu. czyli to wszystko, co w starych państwach UE funkcjonuje – a w nowych jest absolutną nowością.

  173. Andrzej napisał(a):

    Paweł,
    Można wskazać kraje, w których kontekście skrajnie ubogi Polak żyjący z pomocy społecznej byłby prawdziwym paniskiem. Tylko co z tego?

    Ano to, że w takim kraju nie można traktować kogoś kto żyje na poziomie skrajnie ubogiego Polaka jako krezusa i w majestacie prawa zabrać mu, aby dać biedniejszym od niego.

  174. soulgarden napisał(a):

    Miesiącami uprawiana jest brudna insynuologia, z której zawsze coś zostaje. Nie reaguję i nie będę reagował na to mimo, iż wielokrotnie obserwowałem to wraz zefektami, widząc te efekty oczyma wyobraźni – one przychodziły. To strasznie podłe uczucie. Poza tym uczy akceptacji deformując osobowość. Z człowieka można wypłukać poczucie godności szczególnie systematycznym i bardzo stopniowym działaniem. To zostało podjęte przez Michnika i jego akolitów w „służbach”.

  175. Andrzej napisał(a):

    Bars,
    Samochodzik w tej wersji był tańszy o mniej więcej 1/4 ceny i czekało się na jego przydział dośc długo, ale był i co więcej, jego koszt mieścił się na ogół w granicach możliwości finansowych pracujądego inwalidy

    w 1973r zwykły Fiat 126p kosztował w sklepie 69 tys. zł (oczywiście w teorii, bo w praktyce w sklepie był nieosiągalny – cena rynkowa co najmniej 50% wyższa). Przeciętne wynagrodzenie w tym roku wynosiło poniżej 3 tys. zł. Pozwolisz Bars, że ta informację włożę między bajki.

  176. Bars napisał(a):

    Mój Boże, ja tu o samochodzie, a przecież w dodatku tv do GW aż roi się od próśb o pomoc – wynika z nich, że nawet za wózki inwalidzkie i protezy, sprzęt za komuny dostępny bezpłatnie i obwarowany jedynie limitem czasowym, dziś trzeba płacic i to sporo, tak że wielu na to nie stac.

  177. Zofia napisał(a):

    Europa do Polski
    (z wczoraj)
    Parlament Europejski apeluje do Polski o przyjęcie Karty Praw Podstawowych
    *
    Parlament Europejski zatwierdził Kartę Praw Podstawowych Unii Europejskiej, która jest dokumentem wyszczególniającym podstawowe prawa obywateli UE oraz wartości, na których opiera się funkcjonowanie Unii Europejskiej.
    Karta Praw Podstawowych, choć w zdecydowanej większości odzwierciedla jedynie prawa zapisane już wcześniej w innych dokumentach międzynarodowych, to jednak pozwoli obywatelom Unii Europejskiej na dochodzenie swoich praw przed sądami krajowymi.
    Do Traktatu Lizbońskiego załączono szereg protokołów, z których jeden przewiduje ograniczenie stosowania niektórych zapisów Karty w stosunku do Wielkiej Brytanii i Polski. Protokół ogranicza na przykład możliwość powoływania się na prawa i zasady zawarte w Karcie, tylko do przypadków, gdy zostały one dookreślone w prawie krajowym, i w takim zakresie, w jakim funkcjonują w prawie krajowym.
    PE przyjął wczoraj znakomitą większością głosów (534 za, 85 przeciw i 21 wstrzymujących się), rezolucję zatwierdzająca Kartę i upoważnił przewodniczącego PE do jej podpisania,.Parlament Europejski zwrócił się jednocześnie z gorącym apelem do Polski i Wielkiej Brytanii „o podjęcie wszelkich starań, aby osiągnąć porozumienie w kwestii nieograniczonego obowiązywania Karty”.
    *
    Kartę Praw Podstawowych UE podpisano i ogłoszono w Nicei 7 grudnia 2000 r.
    Na czerwcowym szczycie Rady Europejskiej uzgadniając mandat Konferencji Międzyrządowej, postanowiono, że Karta nie będzie częścią nowego Traktatu, lecz będzie do niego dołączona w formie deklaracji.
    Choć nie zmienia to jej statusu prawnego, Parlament Europejski postanowił nadać ogłoszeniu Karty uroczystą oprawę i dlatego jej podpisanie przez przewodniczących trzech instytucji europejskich nastąpi podczas specjalnej uroczystości w trakcie obrad Parlamentu w Strasburgu, 12 grudnia br.
    Proklamowanie Karty Praw Podstawowych, zdaniem Parlamentu, podkreśli jej wyjątkowy charakter i znaczenie. Prawny charakter Karcie nadaje odwołujący do niej artykuł w Traktacie Lizbońskim, co sprawia, że nie będzie już potrzebna odrębna deklaracja.

  178. Zofia napisał(a):

    Polska – Europie
    nt. Karty wypowiedzi polskich eurodeputowanych w PE:
    Przeciwko Karcie:
    Konrad SZYMAŃSKI
    W 2000 roku Karta Praw Podstawowych została spisana jako deklaracja wartości, która miała wyznaczać kierunek polityki Unii. Sama Unia miała przystąpić do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Europejski Trybunał Sprawiedliwości miał przy okazji zaprzestać orzekania na podstawie ogólnych zasad prawa, wywiedzionych z konstytucji państw członkowskich.
    Mamy rok 2007, Unia przystąpi do konwencji europejskiej, ale nie po to, by stała się ona jedynym europejskim system ochrony praw człowieka. Budujemy alternatywny, pod wieloma względami nowatorski system oparty o prawnie wiążącą kartę praw. Ogólne zasady prawa pozostaną trzecią podstawą do orzekania w sprawach praw podstawowych.
    Wszystko to komplikuje system ochrony praw podstawowych w Europie. Czyni go jeszcze mniej zrozumiałym dla obywateli i to są wątpliwości wielu Europejczyków.
    To są w końcu powody, dla których dwa państwa członkowskie zdecydowały się na protokoły zabezpieczające przed nieoczekiwanymi skutkami działania karty.
    *
    Bernard WOJCIECHOWSKI
    Debata nad tym sprawozdaniem dotyka wielu aspektów, a pośrednio podstawy do tworzenia nowych norm prawa. Mówił o tym w sierpniu 2007 roku przewodniczący tego Parlamentu na zjeździe przesiedlonych. Powiedział on, że źródła prawa do stron ojczystych należy upatrywać w prawie do godności, a tym samym prawo do stron ojczystych stanowi fundamentalne prawo człowieka.
    Prawo do godności zawiera artykuł pierwszy karty. Tezę przewodniczącego skrytykowano w polskim parlamencie. Niemiecki związek użala się nad przesiedlonymi z Polski.
    Co by się stało, gdyby niemieckie użalanie i swoiste postrzeganie godności człowieka odnosiło się do Alzacji i Lotaryngii? Czy w tej sprawie też będzie centrum wypędzonych czy pojednania? Doszukiwanie się prawa do ziem ojczystych w prawie do godności jest naruszeniem, jak mówił poseł sejmu polskiego, Karol Karski, aksjologii praw człowieka. Dozwolona jest bowiem interpretacja precyzująca element prawa głównego, a nie jego rozszerzenie.
    Przewodniczący Parlamentu Europejskiego powołał się na Jana Pawła II. Otóż przypominam temu Parlamentowi i Przewodniczącemu, że w 1965 roku arcybiskup Karol Wojtyła napisał publicznie, że biskupi niemieccy stwierdzają wyraźnie, iż Niemcy przesiedleni z Ziem Zachodnich muszą i chcą sobie uświadomić, że wyrasta tam teraz młoda generacja polska, która ziemie przekazane ich ojcom za swoje rodzinne strony uważa. W tym względzie żadne moralno-prawne wywody ani ich sentymentalni interpretatorzy nie są potrzebni.
    Myślę jednak, że karta może tutaj uzyskać jednomyślność. Chociaż prezydent Sarkozy sugerował niedawno, że jednomyślność jest zaprzeczeniem demokracji.
    Płonne nadzieje, M. Président, skoro nawet metra w Paryżu nie może Pan przekonać.
    Argumenty za
    Bronisław GEREMEK:
    Myślę, że Karta Praw Podstawowych jest elementem niezbędnym dla każdej wspólnoty, która chce działać zgodnie ze światem wartości, który wywodzi się z poszanowania godności osoby ludzkiej i z tego wyprowadza zasady wolności, równości i solidarności.
    Sądzę, że nie ma podstaw, ażeby jakikolwiek kraj, czy to Wielka Brytania, czy Polska, chcąc być we Wspólnocie, jednocześnie odmawiał uczestnictwa w tym, co stanowi zasadę wspólnego działania.
    Jest to karta, która zapowiada odniesienie do wartości społecznych, do modelu społecznego Europy.
    Jest to karta, która jednocześnie mówi jednoznacznie, że w sprawach dotyczących problematyki kultury obyczajowej, to prawo wewnętrzne i narodowe jest właściwe.
    Z tego wynika, że nie ma podstaw do tego, ażeby jakiekolwiek opt-out było w tej sprawie stosowane i oczekuję, że opt-in zostanie przez oba kraje – Wielką Brytanie i Polskę – zastosowane.
    *
    Józef PINIOR
    : Karta Praw Podstawowych jest odpowiednikiem na początku XXI wieku wielkich, XVIII, XIX, XX wiecznych deklaracji praw człowieka i obywatela. Wielkich manifestów wolności i rządów prawa, które tworzyły demokracje współczesne. Jest odpowiednikiem tego, co wydarzyło się w przeciągu ostatnich 200 lat w tworzeniu demokracji i dzisiejszego systemu demokracji liberalnej.
    Nie widzę żadnego uzasadnienia dla nieprzyjmowania tej karty w niektórych krajach europejskich.
    Panie pośle Szymański, jak można na poważnie argumentować przeciwko karcie w kraju, w którym powstała „Solidarność”, która wskazywała drogę całej Europie, dzisiejszemu rozumieniu praw: wolności, rządów prawa i demokracji.
    Zwracam się
    do rządu polskiego w Warszawie,
    do premiera Tusk:
    Panie Premierze,
    Pana ugrupowanie zwyciężyło w wyborach miesiąc temu, dlatego, że głosowała na Pana Polska, która chce tej karty w europejskim traktacie reformującym.
    Niech Pan nie zawodzi tych, którzy głosowali na Pana przed miesiącem.
    Domagam się, aby rząd w Warszawie wprowadził Kartę Praw Podstawowych do traktatu reformującego, aby ona obowiązywała także w mojej ojczyźnie.
    Polska Solidarności, Polska europejska, Polska tolerancji i otwarcia uważa Kartę Praw Podstawowych za fundament traktatu reformującego.
    Nie pozwolimy szantażować się prawicy konserwatywnej, aby nie wprowadzać tej karty w naszej ojczyźnie.

  179. Andrzej napisał(a):

    Bars,
    nawet za wózki inwalidzkie i protezy, sprzęt za komuny dostępny bezpłatnie i obwarowany jedynie limitem czasowym, dziś trzeba płacic i to sporo, tak że wielu na to nie stac.

    Pragnę Cię zapewnić, że sprzęt ten i dzisiaj jest bezpłatny i to lepszej niż w PRL-u jakości. Tyle, że tak jak wówczas obwarowany limitem czasowym choć też krótszym jak w czasach PRL-u

  180. jasnaanielka napisał(a):

    Będąc parę lat temu w Szwecji (prawie rok) obserwowałam, jak w zwykłym przedszkolu był chłopczyk na wózku inwalidzkim. Nie poruszał się zupełnie, nawet nie mógł samodzielnie jeść. Apteka miejscowa miała dla niego specjalny zestaw żywieniowy, podawany sondą. Dziecko uczestniczyło we wszystkich zajęciach. Było na podwórku, na boisku, przy piaskownicy. Oczywiście miało osobistą opiekunkę. Z socjalu! To, czego potrzebowało do pielęgnacji, poruszania się, żywienia, otrzymywało z ubezpieczenia. Podobno tam to normalne. A widok osób maszerujących po zakupy z balkonikami, czy na wózkach jest tak normalny, jak nasz rodzimy, drobny pijaczek na ławeczce pod sklepem.

  181. maciek g napisał(a):

    Pawle,
    piszesz „podatek progresywny często przedstawia się w kategoriach dramatu ludzi bogatych”
    Chyba bardzo przesadzasz, ja też czytam i jakoś takiego sformułowania sobie nie przypominam.
    Nie zgadzam się z twoim twierdzenie, że o podatkach nie powinny decydować czynniki ekonomiczne, a „poczucie sprawiedliwości” (piszesz „towarzyszyło powszechne poczucie niesprawiedliwości”)
    Przecież to, jak to nazywasz poczucie jest „wytwarzane” przez polityków ich propagandą (po rewolucji październikowej przekonano ludzi, że bogaci to szuje i krwiopijcy, żerujący na biedakach i ich pracy i sprawiedliwe jest im te bogactwo zabrać – i ludzie natychmiast to kupili) . Gdy pojawiło się hasło 3×15 to natychmiast PiS rozpoczął propagandę, że to przepompuje pieniądze biednych do kieszeni bogatych, że biednym zabraknie pieniędzy, ich lodówki opustoszeją itd. Nie operowano na liczbach, na tym jak wypadnie teraz budżet statystycznego Kowalskiego, z określonej grupy zarobków. Ludzie najczęściej sami nie liczą i często się na tym nie znając wpadają w panikę i dalej sprawa sama się napędza, a politycy zadowoleni – cel osiągnięty. Ja policzyłem – z PiT nie miałem żadnego problemu, tu mimo, że nasze zarobki (żona i ja) należą raczej do średnich zdecydowanie zarabiałem, z Vat miałem sporo problemów, ale też udało się ustalić – też zarabiamy (tylko zacząłem się zastanawiać skąd rządzący uzyskają jednocześnie wystarczające wpływy do budżetu). Przy okazji byłem zaskoczony jak niskie statystycznie podatki płacą ludzie mający podobne i większe ode mnie dochody (jak skutecznie wykorzystują ulgi). Obliczyłem też jakie straty finansowe poniosą najubożsi z powodu 15% PiT linowego bez ulg (bo tylko taki jest rozsądny ekonomicznie) zamiast systemu dotychczasowego. Naprawdę ciekawie wygląda to na konkretnych liczbach. Okazuje się, że najubożsi wcale nie korzystają z ulg!m (nic to dziwnego, nie mają pieniędzy na inwestycje) . Myślę, że gdyby podano tę informację tak obiektywnie, naukowo, na cyfrach, PiS straciło by bardzo wiele głosów i to z rzeszy tych mało zarabiających.
    Pawle – liniowy z ulgami to zupełnie co innego, to popsucie, taki podatek niewiele różni się od progresywnego prawie wszystkie wady tego drugiego zostają. Podatek liniowy jak ma być to tylko w czystej postaci bez kwoty wolnej i ulg.
    Pawle – nie wszyscy zatrudniający płacą podatek liniowy CiT, – płacą go zwykle większe firmy, bo dla nich zdecydowanie korzystniejszy, ci mali też ludzi zatrudniają, a często płacą PiT. Zresztą zwykle firmę budując od zera inwestuje się prywatne pieniądze i bierze kredyty pod własne możliwości finansowe.
    Tu rozmawiamy jedynie o systemie podatkowym – a na robienie biznesu wpływ ma bardzo wiele czynników i podatki są jedynie jednym z wielu i jak się okazuje w naszej rzeczywistości nie najważniejszym czynnikiem.

  182. Zofia napisał(a):

    Polska – Polsce
    w sprawie karty:
    * ex szef MSZ – minister Fotyga, szefem gabinetu prezydenta RP,
    * spór prezydenta RP z premierem o prowadzenie polityki zagranicznej z opcją skargi do TK.
    Reasumując, obecny prezydent RP nie przyjął do wiadomości iż to nie PiS kreuje polską politykę zagraniczną ani też, ze spoczywa to na barkach prezydenta.
    Pan Lech Kaczyński ma ciągle problem z faktem, że premierem nie jest już jego brat- Jarosław, który swoje obowiązki premierowskie niezbyt prawnie scedował na urząd prezydencki swego brata.
    Dlatego tworzy państwo w państwie bez państwa. W pewnym momencie skończy sie to dość boleśnie dla Lecha Kaczyńskiego, bo w Polsce nie może być ani dwuwładzy ani też prezydenta, który nie akceptuje porządku konstytucyjnego.
    Panie Premierze Donaldzie Tusk,
    Nim pojedzie Pan do Lizbony razem z ministrem Sikorskim podpisać traktat lizboński – musi Pan choć w części rozwiązać problem z prezydentem i jego kłopotami z Konstytucją RP, z prezydentem – który ma kłopot z akceptacją rzeczywistości.
    Im szybciej Pan to zrobi, tym mniej będzie do sprzątania.

  183. soulgarden napisał(a):

    Podejżewam, że KPP jest niekompletna i nie zawiera zapisów o działaniach ograniczających nieformalne uprzywilejowanie informacyjne obcych grup etnicznych w środkach masowego przekazu. Oddziałujące na demokratycznie wybrane rządy w kieruknu manipulacji ich popularnością w zależności od realizowania interesów politycznych polityki globalnej zgodnych z intresem tych nacji, a sprzecznych lub obojętnych (i przez to o niższej wartości) z interesem państwowości ludności rdzennej. Tylko dlatego, że nie zawiera to prostych wartości zamykających się w jednym słowie lub zdaniu. Trudno byłoby też wpisać promowanie zastępowania prawa stanowionego obyczajem związanym z kulturą, szczególnie sprzeczną z kulturą, która wydała prawo stanowione. To są problemy w skali europejskiej mało uniwersalne gdyż nie przytrafiające się w określonym natężeniu. Należy zatem pamiętać, że KPP nie może być traktowana jako wyczerpująca możliwe zapisy zabezpieczające prawa podstawowe w sytuacjach, których ważnymi źródłami składowymi są interesy partykularne rozmaitych grup: zawodowych, etnicznych – we wszelkich aspektach stawiających interes jednostki dokładnie naprzeciw interesowi grupy.

  184. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzej:
    .
    „Ano to, że w takim kraju nie można traktować kogoś kto żyje na poziomie skrajnie ubogiego Polaka jako krezusa i w majestacie prawa zabrać mu, aby dać biedniejszym od niego.”
    .
    I słusznie.
    Możemy oczywiście uznać, że najbiedniejszym nie należy w ogóle nic dawać, bez względu na okoliczności. Muszą sobie radzić sami, tak jak radzą sobie ci bogatsi. Jest to postawa konsekwentna, lecz trudna do pogodzenia z wymogami humanitaryzmu.
    Uogólniając, wszelka działalność państwa polega na redystrybucji dochodów, bo na cokolwiek wpływy z podatków są wydawane, nie wszyscy obywatele odnoszą z tego korzyści proporcjonalne do swoich wpłat. Komuś się zabiera, żeby za te pieniądze zbudować drogę, którą on może nigdy nie pojedzie, komuś innemu – żeby zorganizować ambasadę w jakimś afrykańskim państwie, o którym w życiu nie słyszał. Dlaczego więc akurat wspomaganie najuboższych miałoby być niewłaściwym celem? Powtórzę: dla mnie problemem nie jest „zabieranie”, tylko sensowne wydawanie.

  185. Bars napisał(a):

    Andrzeju, to nie bajka, tylko informacja z pierwszej ręki. Jeszcze na początku lat 90-tych po wpłaceniu kilkunastu tysięcy zlp (16000 ?), opłaceniu oc i wymaganego przez bank auto-casco, oraz uzykuzyskaniu 3-letniego kredytu w PKO można było taki samochód kupic, oczywiście na podstawie przydzialu ze specjalnej puli, bo inwalidzkiej wersji nigdy nie było w wolnej sprzedaży i po dośc długim czekaniu w kolejce. Rata w banku była wysoka i wynosiła wówczas ok. 3000zl miesięcznie. W latach 1979/1980 fiat126p-I kosztował bodaj 90 czy 91 tysięcy, ale był tańszy o ok. 20 tys. od wersji standardowej – tłumaczono to tym, że od ceny oficjalnej (nie rynkowej, bo w tamtych czasach sprzedając samochód po kilku latach eksploatacji zawsze się na nim zarabiało) podobno odejmowano kwotę tzw. podatku od luksusu. Słyszałam też, że w którymś momencie tę różnicę w cenie zaczął pokrywac PFRON. Tak to zapamiętałam, a byłam osobiście dwukrotnie obecna przy takim zakupie.

  186. Bars napisał(a):

    Amdrzeju,
    no to Bogu dzięki, pewnie coś źle przeczytałam, choc rzadko mi się to zdarza.
    Pozdrawiam serdecznie!

  187. W.Kuczyński napisał(a):

    Moim zdaniem Tusk postapil rozważnie zapowiadajac ratyfikowanie traktatu europejskiego bez dołaczania Polski do karty praw podstawowych. Nie ma w sejmie wiekszości konstytucyjnej, ktora pozwoliłaby obalic weto prezydenta. Nie mozna wykluczyc, ze ono by bylo. Nie mozna tez ryzykowac referendum, bo w razie gdyby nie dopisala frekwencja traktat nie zostałby ratyfikowany przez Polske, czyli nie wszedłby w zycie w całej Unii. Nie wolno czegos takiego ryzykowac. Sprawe karty praw podstawowych nalezy odsunac. To madre stanowisko nie warto isc o to na tak powazne zderzenie.

  188. Andrzej napisał(a):

    Bars,
    nie załapałaś. Pokażę jeszcze raz na Twoich liczbach. W latach 79/80 kosztował ten Fiat 70 tys. Przeciętna pensja w tym czasie to 5 tys. Inwalidzi w PRLu dostawali tak samo w kość jak teraz.
    Konkluzja.
    Pracujący inwalida w PRL-u nawet nie miał co marzyć o zakupie takiego samochodu.

  189. Andrzej napisał(a):

    Paweł,
    Możemy oczywiście uznać, że najbiedniejszym nie należy w ogóle nic dawać, bez względu na okoliczności.

    Mam wrażenie, że chcesz mi wmówić coś czego nie napisałem. No chyba, że nie wyraziłem się jasno. Ja nie uważam, żeby nie pomagać najuboższym. Ja wyrażam sprzeciw, aby biednego opodatkować z wyższej stawki podatkowej niż podstawowa po to aby wspomóc jeszcze biedniejszego. To do niczego nie prowadzi poza sprawiedliwym dzieleniem biedy.

  190. Zofia napisał(a):

    We wtore, 4 grudnia Donald Tusk będzie przebywać z jednodniową wizytą roboczą w Brukseli oraz w instytucjach europejskich.
    Co ciekawsze – udaje się do Brukseli samolotem rejsowym, jak każdy inny pasażer, który wykupił bilet na ten samolot (odlot 7-ma rano z Okęcia).
    Podczas wizyty planowane są między innymi poranne spotkania:
    z premierem Belgii Guy Verhofstadtem potem z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Hansem G. Poetteringiem
    W porze obiadowej zje …śniadanie robocze wydane przez przewodniczącego Komisji Europejskiej José M. Barroso z okazji wizyty Tuska w Brukseli.
    Po lunchu premier spotka się z szefami frakcji w PE oraz ponownie z Hansem G. Poetteringiem
    Wczesnym popołudniem Tusk ma spotkanie prezesa z sekretarzem generalnym NATO Jaap de Hoop Schefferem.

  191. Lex napisał(a):

    A teraz aktualia:
    1. w Superstacji hołubiony przez niektóre media i dziennikarzy poseł PiS Paweł (?) Zaleski powiedział, że decyzja Premiera Tuska o podpisaniu traktatu z tzw. protokołem londyńskim to dobry kompromis.
    Zaglądam do słownika, czytam” – „kompromis = załatwienie sporu na podstawie wzajemnych ustępstw.”
    Myślę, myślę i za cholerę nie mogę wpaść na czym w tej sprawie miałoby polegać ustępstwo PiS i Prezydenta.
    A jeżeli ustępstwa z tamtej strony nie było, to co było – dyktat i ustępstwo przed dyktatem ?
    Ile jeszcze i w jakich sprawach ?
    Póki co 2:0 dla PiS. (Karta i Romaszewski). Macierewicza też odpuszczą. Będzie 3:0.
    *
    2. W tejże Superstacji pan poseł Suski powiedział o Karcie, że jest ona sprzeczna z oczekiwaniami większości narodu polskiego.
    O kurna ! Przespałem referendum w tej sprawie, czy co ?
    Naród się negatywnie wypowiedział, a tu oprócz pana posła Suskiego nikt nic wie… Jak w czeskim filmie.

  192. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzej:
    .
    „Ja nie uważam, żeby nie pomagać najuboższym. Ja wyrażam sprzeciw, aby biednego opodatkować z wyższej stawki podatkowej niż podstawowa po to aby wspomóc jeszcze biedniejszego.”
    .
    Zdawało mi się, że ustaliśmy, iż bieda jest pojęciem względnym. Jeżeli chcemy wspomagać biedniejszych, to musimy opodatkować na ich rzecz bogatszych, bo kogo? A że ten bogatszy może według kryteriów kraju lepiej rozwiniętego być biedakiem, to nie ma nic do rzeczy. Co to za różnica, czy stawka będzie podstawowa, czy podwyższona? Istota sprawy pozostanie ta sama: ktoś musi dać,
    żeby ktoś inny mógł dostać.
    Co właściwie by się zmieniło, gdybyśmy wprowadzili podatek liniowy, zakładając, że pozostałe elementy systemu pozostają bez zmian, w szczególności wpływy z podatków mają pozostać na tym samym poziomie? To, że ci bogatsi (choć według stawek niemieckich będący biedakami) płaciliby trochę mniej, a ubożsi trochę więcej.
    To wszystko nie znaczy, że jestem pryncypialnym przeciwnikiem podatku liniowego. Owszem, podoba mi się jego prostota, która oszczędziłaby sporo pracy obywatelom, a jeszcze więcej – urzędnikom. Ja tylko nie postrzegam go jako jakiegoś szczególnego dobrodziejstwa w porównaniu z tym, co mamy.

  193. Paweł Luboński napisał(a):

    „W tejże Superstacji pan poseł Suski powiedział o Karcie, że jest ona sprzeczna z oczekiwaniami większości narodu polskiego.”
    .
    Lex, to był taki skrót myślowy. Suski chciał powiedzieć, że większość narodu polskiego nie lubi pedałów.

  194. Andrzej napisał(a):

    Pawle,
    jeszcze raz aby wyrazić sie jaśniej. Do niedawna, przynajmniej z punktu widzenia fiskusa przy wyznaczaniu skali opodatkowania nie miało znaczenia czy mamy do czynienia z rodziną bezdzietną czy też rodziną 2+7. W obu przypadkach podatek był taki sam. No może prawie taki sam, bo rodzinę bezdzietną stać było na odliczenia, więc pewnie zapłaci mniej. Albo jeszcze inaczej. Pisałeś, że masz dochody w granicach 800 euro na osobę i ocierasz się o drugą skale podatkową. Ja również ocieram sie o druga skalę podatkową, ale o takich dochodach na osobę jak Ty mogę tylko pomarzyć. Uważam, że jest to wystarczający powód za podatkiem liniowym.

  195. Zofia napisał(a):

    Zabawki dużych chłopców:
    http://fakty.interia.pl/g.....4178,1,191

  196. soulgarden napisał(a):

    Jednym z najpotworniejszych rodzajów gwałtu na człowieku jest gwałt „dobrego serca” tj nie wnikając już w źródło przeprowadzanie działania „muszącego” mu się kojarzyć z dobrą wolą z kompletnym olaniem i opluciem jego podmiotowości. Gwałt mający wokół nibybrutalności, nanibeństwa i cudzysłowu-niecudzysłowu doskonałą otoczkę łagodności, miłości, współczucia itp. Potworność ludzi uważających, że w świecie ludzkim każde dobro da się odtworzyć intelektualnie jest totalnie szokująca. Najgorszy pisjonaryzm nie posiada w sobie takiej nadczłowieczej pychy i bezwzględności. To można nazwać tylko gwałtem duchowym. To jest upokorzenie wzorcowe. Ten pneumatyczny szept jakim Michnik kieruje zatłukiwanie nieżywego trupa czyjejś prywatności. Ta potęga dyktowania wszystkiego. Ten psychopata musi być jakimś potwornym pokurczem genetycznym, potwornym kaleką. Trudno mi sobie wyobrazić kogoś tak zniewolonego pragnieniem potęgi nad innymi. Prawdopodobnie rekompensującej mu jego doskonałość.

  197. Lex napisał(a):

    Pawle,
    karta nie tylko o „homo” traktuje. Ba, na ile znam jej treść to nawet ich nie wymienia. Traktat to nie tylko ewentualność małżeństw homoseksualnych; damskich i męskich ale wezwanie do tolerancji ludzkich wyborów, także i w tej dziedzinie.
    Co komu do tego kto, z kim i jak żyje (z wyjątkiem dzieci ) ?
    Ale rozumiem, Twój wpis był z lekką nutką drwiny.
    PS. Odnoszę wrażenie, że procesy myślowe pana Suskiego, Karskiego i paru jeszcze innych przebiegają wyłącznie „na skróty”.

  198. Bars napisał(a):

    Andrzeju,
    przepraszam, ale się uprę przy swoim. Fiat inwalidzki 126p-I, ten z 1991 lub 92 roku właśnie zatarasował mi wjazd do garazu. To już nie samochód a rzeszoto, ale jeździ. Jego poprzednik został kupiony przed rokiem 1980, a mój osobisty inwalida zarabiał wówczas ok. 7000zlp miesięcznie, będąc jednocześnie rencistą otrzymującym rentę odszkodowawczą. Samochodzik został zresztą kupiony za pieniądze uzyskane ze sprzedaży jego poprzednika, Trabanta-combi, oczywiście sprzedaży z zyskiem jak to wtedy bywało. Jak pamiętam, raty za jego następcę, to sito, w którym jakieś glony porastają półkę pod tylnym oknem, były niexwykle uciążliwe. No cóż, czasy się właśnie zmieniały.
    -
    Sprawa dotyczy mniej więcej połowy lat 90-tych – moja kuzynka, właścicielka dwóch nieźle prosperujacych firm, pomogła finansowo młodemu człowiekowi mieszkającemu gdzieś pod rosyjską granicą w zakupie wózka inwalidzkiego – na pewno nie chodziło o wózek elektryczny. Może wówczas było gorzej?

  199. Paweł Luboński napisał(a):

    Lex:
    .
    „Ale rozumiem, Twój wpis był z lekką nutką drwiny.”
    .
    Był z dużą nutką drwiny. Tylko że taka jest smutna prawda: jeśli PiSowcy (a i Kościół) przeciwstawiają się Karcie, to jednym z zasadniczych powodów jest właśnie to, że przy pewnej interpretacji, kiedyś, gdzieś tam, za górami, za lasami, mogłaby ona dać podstawę do żądania małżeństw homoseksualnych. I niestety prawdą jest również, że większość Polaków temu przyklaśnie. Mam tego przykłady we własnym, raczej światłym środowisku.

  200. Andrzej napisał(a):

    Bars,
    nie wiem przy czym sie upierasz. Jeśli ja piszę, że w latach 78/79 średnia płaca wynosiła 5 tys zł
    http://www.reprywatyzacja.info.pl/b_wsk_fin_od_1939.htm#_Toc47854278
    a Ty piszesz, że znajomy inwalida zarabiał 7 tys. i równocześnie dostawał rentę odszkodowawczą ,to musisz przyznać, że ten inwalida musiał baaardzo odbiegać od przeciętnego inwalidy.

    A tu informacja o przysługujących przedmiotach ortopedycznych:
    http://www.spes.org.pl/?m.....038;id=294

  201. Zofia napisał(a):

    Paweł,
    żeby nie było niedomówień – karta zajął sie Episkopat Polski (Kościoła rzymsko-katolickiego) 22 listopada tego roku, czyli kilka dni temu.
    Oto jego oficjalne stanowisko :
    (>>>)
    W części obrad poświęconej problematyce miejsca i roli Polski w zjednoczonej Europie biskupi zajęli stanowisko wobec projektu Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.
    Zwłaszcza w części dotyczących wartości religijno-moralnych dokument ten, stanowiący zbiór fundamentalnych praw człowieka, ma zostać podpisany 13 grudnia br. i po ewentualnej ratyfikacji w krajach Unii ma wejść w życie w 2009 r.
    Episkopat Polski pozytywnie ocenia wysiłki instytucjonalnego zabezpieczania procesu jednoczenia Europy przez tworzenie prawa odwołującego się zwłaszcza do tych wartości, które mają genezę chrześcijańską i stanowią, jak właśnie w przypadku praw człowieka, najbardziej wartościową część religijnej, moralnej, kulturowej i obywatelskiej tradycji Europy.
    Dlatego z uznaniem odnoszą się do tych zapisów Karty, które mają ścisły związek z zasadami etyczno-społecznymi, takimi jak niezbywalna godność człowieka, solidarność, zasada pomocniczości, szacunek dla tożsamości narodowych i inne. Episkopat Polski z zadowoleniem przyjmuje fakt, że w Traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej uznaje ona tożsamość i status przyznany Kościołom, stowarzyszeniom i wspólnotom religijnym w państwach członkowskich i go nie narusza (por. art. 15b).
    W Preambule zabrakło niestety odwołania do Boga. Zastrzeżenie a nawet sprzeciw budzą niepełne, a w niektórych wypadkach nawet nie do przyjęcia, sformułowania, zwłaszcza ograniczenie zakazu klonowania ludzkiego życia jedynie do klonowania reprodukcyjnego.
    Istotne jest również pojmowanie małżeństwa jako trwałego związku kobiety i mężczyzny opierającego się na prawie naturalnym, mającym swoje źródło w akcie stwórczym Boga.
    Pociąga to za sobą konsekwencje, na które zwrócił uwagę Ojciec Święty Benedykt XVI: „(…) z całą pewnością istnieje ludzka natura niezmienna i trwała, źródło praw wspólnych wszystkim jednostkom, także tym, którzy je negują. W tym kontekście musi być chronione prawo do sprzeciwu sumienia, ilekroć dochodzi do pogwałcenia podstawowych praw człowieka” (Benedykt XVI, Przemówienie z 24 marca 2007 r.)
    Biskupi są przekonani, że odwołanie się w preambule do „duchowo-religijnego i moralnego” dziedzictwa historycznego Europy pozwala, aby zawarte w Karcie Praw Podstawowych wartości, prawa, wolności i zasady rozumieć w duchu wielowiekowej, chrześcijańskiej tradycji, stanowiącej jeden z istotnych elementów cywilizacji europejskiej.
    Z zadowoleniem przyjmują do wiadomości, że negocjacje w sprawie Traktatu Reformującego dobiegają końca a także fakt, że wszystkie rządy Unii Europejskiej zaakceptowały stanowisko Polski (por. Protokół nr 7), gwarantujące niezależność prawodawstwa polskiego w sprawach moralnych.
    Jest ono nie tylko wyrazem uszanowania najbardziej autentycznych wartości Europy, ale także kultury i ustawodawstwa krajowego.
    ***
    Czyli Karta nam (Episkopatowi) się podoba, ale opór Polski wobec niej …także.

  202. maciek g napisał(a):

    Pawle.
    odpowiadając Andrzejowi „Co właściwie by się zmieniło, gdybyśmy wprowadzili podatek liniowy, zakładając, że pozostałe elementy systemu pozostają bez zmian” pokazujesz, że nie rozumiesz tego problemu. Siłą podatku liniowego jest fakt znacznie mniejszych nakładów na pobieranie podatku, a więc przy tych samych dochodach budżetu więcej pieniędzy pozostaje u obywateli. Na dodatek poprawia się ściągalność podatków i koszty pośrednie związane z minimalizacją oszustw podatkowych (a więc i związanymi z tym kosztami). Więcej pieniędzy w Państwie = bogatsze Państwo. Natomiast inną kwestią jest sytuacja najsłabiej zarabiających i ich los szczególnie na początku takiej reformy. Tu aby uzyskać te same wpływy do budżetu, mimo korzyści o których pisałem ta grupa na pewno by straciła. I oczywiście to trzeba jasno powiedzieć.
    W państwie bogatym ochrona najsłabszych jest poważnym, bardzo trudnym i bardzo kosztownym problemem. W państwie ubogim to nieomalże „kwadratura koła”, żeby coś dalekosiężnie naprawić trzeba najpierw zaszkodzić najsłabszym którzy i tak wegetują i to jest wielki problem który wykorzystują niemoralni politycy.

  203. soulgarden napisał(a):

    >blokada

  204. Zofia napisał(a):

    Andrzeju-
    refundacja z NFZ np. aparatu słuchowego, a są drogie – to tylko 30% raz na 5 lat!
    Więc się pytam, gdy najtańszy aparat kosztuje (na 1 ucho) 700-800 zł, to czy przeciętnego niedosłyszącego na to stać, szczególnie gdy człowiek musi wyłożyc gotówką ponad 500 zł!
    Znajdź mi emeryta, który cierpiał na ciężki niedosłuch, czy nawet w stopniu średnim i miał w Polsce godziwe zarobki a teraz godziwą emeryturę. Ci ludzie są wykluczeni z życia.
    Tylko młodzież do 18-tu lat korzysta z aparatów bezpłatnie.
    Dorośli z niedosłuchem, w większej masie skazani są w Polsce na wykluczenie społeczne.
    Ludzie z wiekiem w wielu przypadkach tracą słuch, niejedna starsza kobieta czy mężczyzna powinni nosić aparaty słuchowe – a nie noszą.
    Owszem – są aparaty, naprawdę dobre, ale niedostępne dla potrzebujących. Nawet te z najtańszej półki. Klasyczny polski emeryt może sobie tylko o nich pomarzyć.
    Polska jest generalnie krajem biednych lub niezamożnych ludzi.

  205. Paweł Luboński napisał(a):

    Maćku, rozumiem problem. Dyskusja szła o pewnej zasadzie, a nie o jej praktycznej realizacji, dlatego w swoich rozważaniach abstrahowałem od spraw, o których jak najsłuszniej piszesz.
    Zgadzam się, że podatek liniowy ma poważne zalety, ale nie jest też bez wad, a przede wszystkim na pewno nie ma tak zbawiennego działania, jak przekonują jego zajadli zwolennicy. Jestem za tym, żeby go wprowadzić, ale nie spodziewam się po tym jakiegoś skokowego wzrostu mojego własnego dobrobytu, obawiam się również, że nie zmaleją znacząco koszty utrzymania aparatu skarbowego i wcale nie jestem pewien, czy istotnie zmaleje liczba oszustw podatkowych.
    Nawiasem mówiąc, choć wchodzę w drugi próg podatkowy, dodatkowa kwota, jaką z tego tytułu płacę fiskusowi, jest znikoma w stosunku do całego podatku. Jeśli więc idzie o mój własny interes, to korzystniejsze byłoby obniżenie wszystkich stóp podatkowych, a progresywność mogłaby sobie nawet zostać.

  206. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    masz rację ale ja odpowiadałem Bars w kwestii bezpłatnych protez kończyn i wózków inwalidzkich

  207. Bars napisał(a):

    Andrzeju,
    rzeczywiście był nietypowy, świetnie wykształcony, erudyta, nie pracował w zawodzie, tylko zatrudniony jako chałupnik w spółdzielni inwalidzkiej pracowal na akord, robiąc plastikowe korki na wtryskarce. Dawało mu to dochód wyższy niż gdyby pracował w swoim fachu i umożliwialo np. robienie ogromnych zakupów w księgarni, jako ze nie wyobrażał sobie życia bez książek. To był jego własny wybór. Nawiasem mówiąc aż po kres komuny dostawał też dodatek na benzynę – było to chyba 300zł miesięcznie.

  208. Zofia napisał(a):

    Maniery pana prezydenta – inteligenta z Żolibor
    Lech Kaczyński, gdy powoływał gabinet Donalda Tuska, nie raczył dać choćby złamanego goździka paniom ministrom,. Prezydent Kwaśniewski takich gaf nie robił i kobiety – ministrów w swoich progach traktował z atencja.
    Pozwoliłam sobie wtedy na uszczypliwe uwagi, że z tą elegancja, to krucho u pana prezydenta Kaczyńskiego, chociaż inteligent z Żoliborza..
    Jak widać wziął sobie uwago do serca, bo przy mianowaniu ministra – kobiety do swojej kancelarii, o kwiatach już nie zapomniał:
    http://wiadomosci.gazeta......6.html?i=0
    Lepiej późno na dobre maniery, niż wcale Panie Prezydencie.
    Mam nadzieję, że te objawy nienagannych manier i taktu ma Pan na co dzień i dla wszystkich, nie tylko tych „swoich”.
    Człowiek z klasą ma nienaganne maniery w każdej okoliczności a nie wybiórczo.
    No, chyba, ze na Żoliborzu wśród inteligencji, panują inne obyczaje….Wtedy się już niczemu nie dziwie.

  209. Paweł Luboński napisał(a):

    Zofio, nie obrażaj Żoliborza, ja tu właśnie mieszkam. Co prawda w żoliborską inteligencję to się tylko wżeniłem, z urodzenia jestem inteligencją saskokępską, a po mieczu wileńską…

  210. soulgarden napisał(a):

    Zofionen to może i kaleka Milewicz, ale ma to małe znaczenie – jest supercwanym michnikoidem. Bierze bardzo ważny udział w gnojeniu mnie przez promowanie akceptacji mówiąc, że „oj nieładnie – sugeruję subtelnie” – w rzeczywistości ona akceptuje przemoc i rozgrzesza z niej przez rozmycie odpowiedzialności. To jest polityka ze świadomością homeopatycznego efektu dalekosiężnego, nieprzewidywalnego w żadnym aspekcie poza totalnością. To bardzo cwany ubicki karzeł. Mam nadzieję, że kiedyś dostanie zakaz wykonywania zawodu dziennikarskiego.

  211. soulgarden napisał(a):

    Dziennikarz ma obowiązek dociekać czy przemoc ewidentna (nie potrzebująca dowodu, że jest przemocą) zachodzi i informować o tym w sposób uszanowójący oczywiście prywatność – czyli w sposób ogólny. Takie powinno być prawo dziennikarza. Ograniczone, ale za to w tym zakresie mocno zobowiązujące. Dziennikarz jeśli nadaje sobie rolę oceniającą czy to jest ładnie czy nie wchodzi w rolę sędziowską. To niebezpieczny proceder praktykowany i promowany przez zaplute karły. Ma bardzo poważne interferencje ogólnospołeczne.

  212. Zofia napisał(a):

    Pawełku,
    ja nikogo nie obrażam, a jeśli już, to sami panowie Kaczyńscy obrazili ludzi z Żoliborza zaliczaj siebie do enigmatycznie uprzywilejowanej warstwy tzw.”inteligentów z Żoliborza bez zabaw na podwórku”.
    Ja tam wolę chłopaków z podwórka, chłopców z Placu Broni i innych normalnych mężczyzn, którm rozum nie szwankuje.

  213. Paweł Luboński napisał(a):

    Zosiu, przecież to żarty. Czy już w internecie bez emotikonów ani rusz?

  214. Zofia napisał(a):

    Pawelku,
    wiem, że żarty!!! ;) Inaczej bym nie wyciągała Chłopców z Palcu Broni na odsiecz!!!!

  215. głos zwykły napisał(a):

    Jakiś czas temu toczyła się na tym blogu dyskusja na temat: dlaczego politycy z prawniczym wykształceniem tak lekceważąco się do tego prawa odnoszą. Zdaniem jednej z Niemieckiej Gazet nie jest to tylko Polska przypadłość.
    http://wiadomosci.onet.pl.....skart.html

  216. Lex napisał(a):

    Bars i Andrzeju,
    dzięki Waszej wymianie zdań o maluchach dla inwalidów dowiedziałem się (link wskazany przez Andrzeja), że przysługuje mi bezpłatnie aparat – krtań elektroniczna i to raz na 5 lat.
    Od 6 lat co 3 miesiące chodzę na badania kontrolne do laryngologa (ostatnio co 6 m-cy) a co roku do Centrum Onkologicznego w Gliwicach. Ani laryngolodzy (zajmowali się mną trzej ) ani onkolodzy ni słowem nie zająknęli się przez cały ten czas o takiej możliwości. A i rurkę do oddychania musiałem kupić za własne pieniądze (90 zł) chociaż też mi przysługuje jedna w roku i też bezpłatnie.
    Co myśleć mam o „moich” lekarzach ?
    Stokrotne dzięki, zwłaszcza Andrzejowi za link !!!!!!!!!!!!!

  217. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    z jedną uwagą, Putin wprawdzie skończył prawo na Leningradzkim Uniwersytecie, przydało mu się jak rezydentem KGB w Niemczech, potem doktoryzował się jednak w ekonomii .
    http://www.kremlin.ru/eng....._eng.shtml

  218. Zofia napisał(a):

    Lex,
    mogę Ci powiedzieć, że zmuszenie pani specjalisty laryngolog, by dla mi skierowanie na komisję lekarska stwierdzającej inwalidztwo słuchu było niesamowitą wojna. I graniczyło z cudem.
    Dopiero kiedy zapewniłam, że nie staram się o żadną rentę – ale o sprzęt rehabilitacyjny – dała, ale z wielkimi oporami i z pokazywanie wpłat z ZUS renty po mężu i wyciągu bankowego o moich zarobkach, by udowodnić jej iż żadna renta inwalidzka mnie nie interesuje.
    Czułam się obrzydliwie, tak, jakbym wyłudzała przy jej udziale jakieś świadczenia do państwa, które mi się nie należą.
    Ta wizyta była dla mnie upokarzająca.
    Komisja lekarska natomiast na podstawie przedstawionych badań – nie miała żadnych obiekcji.
    Inwalidztwo stwierdzono mi w dwóch zespołach lekarskich w ciągu kilku minut na podstawie wyników laboratoryjnych z badań słuchu.
    Jak dostałam już zaświadczenie z wojewódzkiej komisji lekarskiej że jestem inwalidą słuchu – musiała mi wydać w końcu kolejne zaświadczenie do NFZ że potrzebuję aparatu słuchowego i stosownej wkładki usznej do niego.
    ***
    Nie wiem dlaczego, ale u wielu ludzi, którzy świadczą usługi dla innych i od ich decyzji zależy coś istotnego w czyimś życiu – takie zachowanie jest u nas dość nagminne.
    Ta nieuzasadniona demonstracji władzy nad drugim człowiekiem, jakakolwiek by ona nie była, to upokarzanie, to sprowadzanie do parteru, do poziomu błagającego o litość petenta…
    Pani doktór i wiele jej podobnych – w ten sposób wzmacniała swoje nadwątlone ego. Czuła się ważna jak cholera, bo ktoś zabiegał o coś, co mu się należy z racji stanu zdrowia.
    Funkcjonowanie w społeczeństwie zakompleksionych ludzi jest koszmarem.

  219. Zofia napisał(a):

    Przed chwilą w InfoTV oglądnęłam i wysłuchałam nową szefową kancelarii prezydenta – minister Fotygę.
    Teraz już wiem dlaczego premier Tusk ucieszył się, że jest tam zatrudniona.
    No bo jak nie cieszyć się i tarzać się ze śmiechu – gdy ponury babsztyl z zaciśniętymi szczękami, odziany w spodium koloru niemowlęcej kupki – dowodzi wszem i wobec, że prezydent RP jest głowa państwa jak królowa brytyjska i „któremu należy się najwyższy szacunek” a minister Radek Sikorski jest „tylko ministrem” spraw zagranicznych i ma w świętym obowiązku przybywać na każde wezwanie i raportować. O czym wie każdy w Unii Europejskiej.
    Uprzejmie wyjaśniam Pani Minister,
    że królowa Elżbieta II nie kreuje polityki zagranicznej Wielkiej Brytanii, Bermudów i zamorskich innych dominiów, ale pełni funkcje „dekoracyjne” a jedynym jej zaangażowaniem politycznym jest wygłoszenie mowy tronowej w parlamencie na inauguracji jego obrad. Na dodatek nie królowa do dzisiaj czyta je z kartki.
    Tradycja zabrania królowej zabierania głosu w sprawach polityki zagranicznej – tradycja wymaga, by jako monarcha konstytucyjny królowa Elżbieta nie wyrażała swoich osobistych opinii na tematy polityczne.
    Co nie oznacza, że się nie orientuje w polityce.Od czasu wstąpienia na tron Elżbieta spędza co najmniej 3 godziny dziennie czytając dokumenty przesyłane jej z ministerstw, ambasad i urzędów rządowych. Jeśli nie podróżuje, w każdy wtorek spotyka się z premierem i omawia bieżące sprawy polityczne. Ale głosu publicznie – nie zabiera.
    Na dodatek królowa Elżbieta II rzadko udziela wywiadów, a jej poglądy polityczne znane są tylko kilku szefom rządów, którzy cieszą się jej zaufaniem.
    W kwietniu ub. roku skończyła 80 lat, na tronie jest…55 lat (od lutego 1952 r.)
    ***
    Warto by było, by ex szefowa polskiej dyplomacji w wypowiedziach publicznych popisywała się większa wiedz nt. Europy i nie gadała nonsensów.

  220. Zofia napisał(a):

    Widzę,
    że ex premier – prezes PiS upodobał sobie Szczecin do wizyt.
    Właśnie bawi.
    Ciekawa jestem, co mi tu knuje w regionie?
    Niebawem się dowiemy. Niechybnie będą tajne manewry polityczne z powodu niezadowolenia stoczniowców, którym grozi plajta.
    Jakieś wróbelki zwiastuny mi dzisiaj ćwierkały na ten temat.
    Stara metoda – wykorzystać bunt ludu dla swoich politycznych celów, tyle, że polityk (PiS) zapomina, że jest powodem tego buntu.
    Trzeba będzie ludowi o tym przypomnieć, kto im naważył piwa.

  221. głos zwykły napisał(a):

    Z uwagą przeczytałem wasze wpisy dotyczące ułomności. Jako swoiście pojmowane elitarne wojsko opinii publicznej szanownego p. Waldemara Kuczyńskiego faktycznie prezentujecie się więc dość niezwykle. Ale dzięki temu jesteście właśnie interesujący, bo potraficie sięgnąć głębiej, zobaczyć więcej, usłyszeć lepiej, powiedzieć więcej. Nasze społeczeństwo niestety i w tym względzie jest niedojrzałe, podobnie jak władza, która jest jego emanacją. Niestety pomimo wysiłków Ap-pola wy Marsjasze żyjecie dłużej, a wasze aaaa sięga swoją doskonałością muzyki sfer. Zbigniew Herbert słusznie podniósł, że wczorajszy dzisiejszy Apollo czyli człowiek sukcesu, człowiek młody, człowiek przebojowy, jest brzydki i prymitywny, mało interesujący, jak dylemat opiekunki, która się brzydzi swoją matką.
    http://partnerstwo.onet.p.....tykul.html

  222. głos zwykły napisał(a):

    http://tygodnik.onet.pl/4.....dzial.html
    George Clooney Mówiąc krótko: gra prawnika, wynajętego przez wielką korporację (równie dobrze mógłby i grać w Polsce!). Pierwsze ujęcia filmu od razu wprowadzają główny temat: przeciwstawienie błyszczącej fasady skorumpowanemu wnętrzu. Idealnie czyste i wypolerowane powierzchnie nowoczesnego biurowca uzupełnione są plugawym monologiem, dobiegającym zza kadru. Wniosek nasuwa się sam: świat, który oglądamy, wygląda na solidny i niezniszczalny, ale tylko dlatego, że ktoś broni go przed destrukcją. Musi być ktoś, kto łata dziury i zalepia pęknięcia – inaczej wszystko dawno by się rozpadło.
    Takimi łataczami są oczywiście prawnicy. Co jednak, jeśli łatacz się zbuntuje; jeśli zamiast naprawiać – zacznie rozbierać na części? Wówczas korporacja wzywa łatacza drugiego stopnia, mającego zażegnać bunt kolegi – i kimś takim właśnie, nadmajstrem od kłamstwa, jest tytułowy Clayton.”
    U nas takim łataczem były zawsze władze korporacji prawniczych. Ale nie tylko Ministrowie też i posłowie, także w rezultacie jeden adwokat przypada w Polsce na 4,5 tys. obywateli, a np. w Niemczech jeden adwokat na 127. Ciekawe, jak odniesie się do tego Minister Z.Ćwiąkalski, czy stanie na straży jakości, która ma swoją cenę? (A cena jest taka, że ani obsłużonym być należycie człowiek nie może, ani na zapłatę tej prawdziwie chromej nierzadko usługi go nie stać). Nie liczyłby w każdym razie w naszym grajdołku na proces odrodzenia się sumienia w ludziach, który dawno temu postanowił je zignorować – kompromis tutaj będzie zawsze przykrywaniem brudów. A brudów jest tyle, ze starczyłoby na zgrabną śmieciową górkę – wymiarami odpowiadającą tej na Warszawskich Szczęśliwicach.

  223. głos zwykły napisał(a):

    Errata
    Nie liczyłbym w każdym razie w naszym grajdołku na proces odrodzenia się sumienia w ludziach, którzy dawno temu postanowili je zignorować.

  224. głos zwykły napisał(a):

    Kadrowe trzęsienie ziemi w ZUS
    Dyrektorzy zostali zaproszeni na szkolenie, dotyczące problemów osób niepełnosprawnych:)))
    http://biznes.onet.pl/0,1.....mosci.html

  225. Piotruś napisał(a):

    Zofio wpisy z 8:01 i 9:44 dotyczą identycznej postawy wobec rzeczywistości, bo nie chce się wierzyć by pani laryngolog i pani minister to ta sama osoba. Na codzień spotykam wielu takich ludzi i określam ich mianem pudla ogrodniczego. Nie dość, że głupi jak pies ogrodnika to jeszcze nadęty jak rodowodowy pudel.

  226. policjant napisał(a):

    Wy go katujecie. Ty nadęty pozerski skurwielu. Nie cierpię takich meneli.

  227. policjant napisał(a):

    Ty nadęty pozerski skurwielu. Nie cierpię takich meneli.

  228. narciarz2 napisał(a):

    Czytajac wypowiedzi Panstwa na temat swiadczen przyslugujacych osobom niepelnosprawnym oraz poszkodowanym, zyczylbym tylko sobie, aby ktos na podstawie tej jednej dyskusji napisal duzy artykul w GW albo Polityce. Gospodarzu, moze Pan? A moze wskaze Pan te materialy znajomemu dziennikarzowi?
    -
    Przy okazji chcialbym Panstwu serdecznie podziekowac za doprowadzenie dyskusji do poziomu, ktorego inteligent nie musi sie wstydzic. Dwa tematy temu bylem bardzo zniesmaczony wypowiedziami paru dyskutantow, oraz przyzwoleniem udzielonym przez pozostalych. Nie chce tamtych wypowiedzi przypominac. A teraz czytam wypowiedzi Panstwa z duza przyjemnoscia. Bardzo Panstwu dziekuje.

  229. narciarz2 napisał(a):

    Drogi Policjancie, nie ukrywaj sie za nowym pseudonimem. Jesli akurat sie gorzej czujesz, to wez leki.
    -
    A tak przy okazji, drogi Policjant vel Soulgarden to tez jest ilustracja wspomnianego tematu. Moim zdaniem, poziom opieki psychiatrycznej w Polsce tez daleko odbiega od standardow. Tak sie zlozylo, ze w czasie ostatniej wizyty w PL mialem okazje rozmawiac z paroma lekarzami tej specjalnosci, i moje wrazenia nie byly optymistyczne.

  230. jork napisał(a):

    narciarz2, czemu odnosisz się pogardliwie do domniemanego? I czemu sądzisz, że to ktoś kogo opluwasz? Bo np jesteś małą ciocią? To nie łasnie chłopie.

  231. jasnaanielka napisał(a):

    Dobranoc wszystkim.

  232. narciarz2 napisał(a):

    narciarz2, czemu odnosisz się pogardliwie do domniemanego?
    Soulgarden,
    nie pogardliwie, tylko ze wspolczuciem. Poza tym, nie domniemanego. Sam pisales, ze cierpisz na depresje. Wiec nie ma zadnego domniemania.

  233. głos zwykły napisał(a):

    A może czas już najwyższy zmienić nick na: „Czubas Maximus REX”, hę?

  234. narciarz2 napisał(a):

    Glos:

    do kogo piszesz tak elokwentnie?

    Nie wysmiewaj sie z osoby cierpiacej na tzw. zaburzenia. Gdybys mial kogos takiego w rodzinie, to bys inaczej spiewal. Zapewniam Cie, ze to nie sa latwe sprawy.

  235. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu,
    Wiemy tylko to, że ogród jest z innej parafii i to wszystko.

  236. narciarz2 napisał(a):

    Soulgarden napisal kiedys o sobie, ze ma depresje. To jest dosc ogolny termin, ktory moze oznaczac wiele rozmaitych problemow. Nie chce publicznie roztrzasac tych spraw, bo to byloby bardzo niedelikatne wobec niego. Natomiast chcialbym prosic Ciebie i innych tez, zeby podejsc do sprawy z wyrozumialoscia i szacunkiem dla osoby, a nie kwitowac jej przycinkami. Jesli chcesz wiedziec wiecej na temat rozmaitych zaburzen, to przyslij mi e-mail albo poszukaj sobie w wikipedii.

  237. soulgarden napisał(a):

    Narciarz2, co cię skłoniło by odezwać się do kogoś kogo uważasz za Soulgardena? Ty jesteś tym znanym pederastą DrWARS?

  238. W.Kuczyński napisał(a):

    Narciarz, daj spokoj soulgardenowi. Na jakiej podstawie twierdzisz, ze policjant i jork to soulgarden?

    Głos, bylo czyms niesmacznym wymyslanie mu nowego nicka.

  239. Bernard napisał(a):

    Co robił PiS?
    .
    Głównie „zawłaszczał” i to skandalicznie.
    .
    Co robi Platforma – Platforma „Czyści” – na pierwszej stronie GW – wywalenie hurtem dyrektorów.
    .
    Jak będzie – jak w Warszawie. Pani HGW nie przeprowadza konkursów, tylko mianuje p.o., a właściwie PO :) Dlaczego? Bo nie spełniaja kryteriów, w dodatku mogliby nie jeszcze nie wygrać konkursu :). Więc kolesie z PO, SLD, PSLu robotę mają. Idzie nowe, teraz w całej Polsce :)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  240. Bernard napisał(a):

    LiD jest tani
    .
    Pani Chojna-Duch została wiceministrem finansów. Znana głównie z wynajmowania mieszkania (siostry ponoć) Wietnamczykom, i nie płacenia podatków :)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  241. Andrzej napisał(a):

    Bernard,
    chrzanisz jak nigdy. PO w ZUSie jak na razie powróciła do stanu sprzed kilku miesięcy (czyli jakby nie patrzeć z okresu rządów PiS) więc trudno to nazwać czystkami. Nie wnikam czy słusznie czy nie, bo nie wiem. Na razie zakładam, że miała ku temu jakieś podstawy. Co będzie dalej to sie okaże, być może przyznam Ci rację, ale to na razie przyszłość.

    Natomiast Twoje tłumaczenie dlaczego HGW mianuje p.o. jest żałosne. Mianuje p.o. dlatego bo na etatach siedzą zaufani Lecha Kaczyńskiego, którzy wraz z nim przeszli do Kancelarii Prezydenta i na ten okres wzięli urlopy bezpłatne. Inaczej więc się nie da.

  242. Andrzej napisał(a):

    Pani Chojna-Duch została wiceministrem finansów. Znana głównie z wynajmowania mieszkania (siostry ponoć) Wietnamczykom, i nie płacenia podatków

    Zainteresował mnie ta historia. Zacząłem szukać. Google wypluło mi kilka linków. Wszystkie zawierały powyższą informację jako komentarze kilku internautów pod bieżącą informacją o nominacji.
    Starania Bernarda zostały w końcu docenione. Załapał się na etat partyjny :))

  243. Bernard napisał(a):

    Andrzeju,
    1. Przypomnij sobie wypowiedź pani z Fundacji Batorego po ogłoszeniu jakiegos raportu o korupcji – mówiła o Warszawie właśnie i HGW, chyba w Tok’u. Poszperaj.
    .
    2. Przypadek Chojny-Duch po prostu pamiętam – poszukaj bardziej wnikliwie, na pewno znajdziesz. Poszperaj.
    .
    Jak poszperasz, będziemy mogli pogadać, bo na razie poza bluzganiem nic nie potrafisz napisać. Czyżbyś był na etacie PO?

  244. Bernard napisał(a):

    Andrzej,
    Specjanie się nie naszukałeś:
    http://gospodarka.gazeta......81286.html
    .
    przeprosisz?

  245. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    co pan o tym sądzi:
    .
    „Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zapewnił w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika „Kommiersant”, że koncerny energetyczne z Rosji nie będą dyskryminowane na polskim rynku.
    Poproszony o skomentowanie deklaracji polskiego wiceministra skarbu („Kommiersant” nie precyzuje, którego z wiceministrów – PAP), że rosyjskie koncerny zostaną dopuszczone do udziału w prywatyzacji polskich obiektów energetycznych, Pawlak oświadczył, że „rząd Polski przestrzega zasady pełnej otwartości w sprawach prywatyzacyjnych”.”
    .
    Jeździł Kulczyk do Ałganowa handlować rafineriami, czy prądami, a sprzedawać będzie Tusk :) LiD rules! :)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  246. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    Zamierzałem odnieść się do wpisu Gospodarza na temat Expo ’12 z którego głównymi wątkami się zgadzam, ale przeczytałem zachwalany przez Passenta wpis anettkh na jego blogu i stwierdziłem, że jest on wyczerpujący i napisany bez uszczyliwośći, których ja nie mogę się pozbyć, co słusznie mi Andrzej, nasz blogowy Makarenko wypomina.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=377

    W swoim drugim, krótkim wpisie Gospodarz klarownie wyjaśnił dlaczego rząd Tuska zgodził się podpisać Traktat unijny w wersji wynegocjowanej przez rząd swojego poprzednika. Dobrze, że zostało to objaśnione prosto i klarownie. Jednocześnie włosy stają na głowie na myśl co będzie się działo w najbliższym czasie na szczytach władzy. Wydaje się, że wytaczanie dział na pozycje zostało już zakończone, a niektóre harce już się zaczeły (popisy prowincjonalnego spin doktora Kominskiego). JK awanturami chce doprowadzic do zużycia się moralnego obecnego rządu, a Tuska w szczególności. Tusk popełnił błąd zostając premierem. Nie utrzyma zbyt długo wysokich notowań, więc nie ma co liczyć na prezydenturę. Poza tym jego ugrupowanie polityczne też się zużyje, więc PIS będzie mogł z panną młodą z PSL-u wstąpic w nowy związek małżeński.
    Pawlak już się zdynstansował od PO w sprawie Macierewicza.
    Alternatywą polityczną na wypadek upadku Platformy może być tylko LiD (jeżeli się nie rozpadnie.

  247. Bernard napisał(a):

    I na koniec:
    „Produkt Krajowy Brutto wzrósł w III kwartale 2007 roku o 6,4 proc., po takim samym wzroście w II kwartale 2007 roku i 6,6 proc. w III kwartale 2006 roku – podał w piątek Główny Urząd Statystyczny
    Większość ekonomistów spodziewała się wzrostu na poziomie 5,7 – 5,9 proc.”
    .
    Czekając na cud spodziewam się w I kwartale 2008 jakichs 11%-13%. :) Czego sobie i tuskowi życzę.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  248. W.Kuczyński napisał(a):

    Andrzeju,
    nie ma żadnego spin doktora Kamińskiego. Wszyscy oni włącznie z prezydentem są tylko papugami jednego jedynego spin doktora, jakim jest brat prezydenta. To jest najbardziej oczywista, ze wszystkich oczywistych oczywistości i tylko mając ja w pamięci można trafnie interpretować wszelkie posunięcia konglomeratu „PiS”, ktorego częścia jest prezydent, jego pałac i wszyscy jego pracownicy.

    I jestem pewien, że PiS pod kierownictwem Kaczyńskich do władzy nie wróci, bo trauma dwu lat ich rządów nie ma precedensu w całym 18-leciu i każda wizja powrotu tego koszmarku popędzi do wyborów ludzi z Polski Zachodu żeby ich nie dopuścic do władzy. Te dwa lata zycia w Polsce z parą Kaczyńskich u władzy były tym samym, co życie z capem w mieszkaniu w znanym zydowskim dowcipie. 21 X capa wyprowadzono z mieszkania i nagle Trzecia Rzeczpospolita zamieniła sie w Najjaśniejszą. Tego sie tak łatwo nie z apomni. 

  249. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    przeciez życzysz Tuskowi tego samego co ja życzyłem Kaczyńskiemu, tylko nie masz odwagi tego powiedzieć, wolisz ukrywać się za kłamstwem, że zyczysz dobrze.
    Ty najpierw wieszasz, a potem ewentualnie sprawdzasz. I na dodatek zupełnie nie znasz sie na gospodarce.

  250. Andrzej napisał(a):

    Andrzej,
    Specjanie się nie naszukałeś:
    przeprosisz?


    Przepraszam, co nie zmienia faktu, ze raczej trudno uznać, że Chojna-Duch znana jest głównie z tego wynajmu.

  251. W.Kuczyński napisał(a):

    Andrzeju,
    Pani Chojna – Duch to nie jest moim zdaniem trafna decyzja.

  252. głos zwykły napisał(a):

    Stan
    A oto cytat z Antona Makarenki, stanowiący jednocześnie dygresję dot. twojego charakteru, jak i twojego wpływu na nas z sąsiedztwa:
    „Nie ma nic bardziej niebezpiecznego od biernego sąsiedztwa z dobrym człowiekiem, ponieważ stanowi ono najlepszą atmosferę dla rozwoju egoizmu.”

  253. Andrzej napisał(a):

    Gospodarzu,
    być może – nie wiem. Jeśli tak to na pewno nie pierwsza i nie ostatnia chybiona decyzja kadrowa. Tym niemniej życzyłbym sobie, żeby przytaczać rzeczowe argumenty przeciw, a nie pojedyncze insynuacje. Gdyby Bernard tak zrobił i uzupełnił to nawet wpisem typu: a ponadto zamieszana jest w niejasną sprawę wynajmowania mieszkania z unikaniem płacenia podatków, to bym słowa nie pisnął.

  254. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    nie podoba mi sie Tusk i jego kadrowe decyzje, nie podoba mi sie wypowiedź Pawlaka o sprzedaży sektora energetycznego Rosji itd.
    .
    Ale zaiste pamiętam gdy bezrobocie sięgało 25% i widzę sytuację na rynku pracy dzisiaj. Pamiętam inflacje 50% z lat 90-tych i 3 procentową dzisiaj. Może mi pan nie wierzyć, ale nie życzę ani sobie, ani nikomu by to się powtórzyło. Powiem więcej niektóre posunięcia Tuska napawają głębokim niepokojem. Inne moga sie powieść (odbiurokratyzowanie gospodarki).
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  255. Bernard napisał(a):

    Andrzeju
    OK, może trochę nieczytelnie się wyraziłem, ale zdawało mi się, że wszyscy o tym pamietają.
    .
    Szacunek
    pozdrawiam
    Bernard

  256. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    głosie, 12.27,

    gdyby nie twoja wrodzona ociężałość umysłowa, to należałoby ci powiedzieć coś więcej od serca.
    A tak przyjmuję, że w celach terapeutycznych, jak zwykle, najpierw uruchomiłeś język, a dopiero później móżg.

  257. maciek g napisał(a):

    Pawle,
    Oczywiście, że patrząć z punktu widzenia twojego osobistego interesu bardziej korzystne byłoby zmniejszenie procentu podatku, lub podwyższenie progu. Jednak z punktu widzenia budżetu ta zmiana nie jest kożystna bo zmniejsza wpływy i nie upraszcza poboru podatku, a zatem i koszty z tym związane pozostają niezmienne. Uproszczeniem podatku z progami jest na pewno likwidacja ulg /odpada wtedy dużo pracy w US s ta kwestią związanych/ Oczywiście, że przy nie zmienionym procencie podatku wpływy do budżetu rosną , rosną równiez obciążenia podatników. Sensownym przy takim uproszczeniu byłaby obniżka procentowa taka by utrzymać wływy budżetowe na dotychczasowym poziomie. (ale obawiam się że minister skorzystał by z okazji i poprawł wpływy budżetu, PiS już to praktycznie zrobił i ulgi są szczątkowe, a procenty zostały- wpływy więc wzrosną, a obciążenia podatników również )
    Większość ludzi nie zna działań US od środka i nie wiedzą jakie są obciążenia i koszty wynikające z określonych działań, więc trudno ich przekonać o zyskach wynikających z uproszczeń w tym zakresie działań. Masz rację pisząc, że Podatek liniowy nie jest panaceum na Polską gospodarkę i że diametralnie wyników nie poprawi (szczególnie jeśli będzie dotyczył tylko PiT). Jednak aby ci pokazać jak przy podatku progresywnym można kombinować by nie zapłacić państwu – podam ci przykład:
    Pan X zarabia na umowach zleceniach w pewnej firmie i bardzo dobrze na tym zarabia. Pod koniec roku dostaje ofertę zrobienia pracy za 20000 zł i wie, że wrzuci go to w trzeci próg , a więc z zarobionej kwoty musi oddać Państwu 8000zł (40%). ma dobrego znajomego mającego bardzo kiepskie dochody rzędu 15000 rocznie więc proponuje mu, że wystawi zlecenie na niego i sam wykona pracę i za fatygę zapłaci mu 400 zł ponad podatek, który będzie musiał popnieść z tytułu zarobku (układy z szefem firmy pozwalają mu tak zrobić bo tamtego interesuje wynik który X gwarentuje). Znajomy zgadza się. Wylicza koszt swego podatku na 3800zł .Po wykonaniu pracy otrzymuje od pana X 4200zł , co powoduje zysk X 8000-4200=3800zł.Te pieniądze stracił fiskus.
    To tylko jeden przykład. Możliwości jest na prawdę dużo, a oprócz tego może się zdarzyć, że ludzie nie podejmują działań, lub przenoszą je na następny rok bo są dla nich nieopłacalne (nakłady pracy do zysku). Przy podatku liniowym te problemy przestają istnieć bo płaci się zawsze proporcjonalnie do zysku. System progowy na prawdę nie jest dobrym dla państwa systemem podatkowym.

  258. Lex napisał(a):

    Pan Prezydent znowu poczuł się śmiertelnie obrażony.
    Tym razem na min. Sikorskiego, bo ten nie zastosował się do wezwania „na dywanik” na godz. 16,oo mając inne „rządowe” obowiązki, o czym Kancelarię Pana Prezydenta zresztą poinformowano.
    Panu Prezydentowi wydaje się, że to on, a nie Premier jest szefem ministrów. (Znajomość Konstytucji się kłania ).
    Prezydencki Kamiński od razu strzelił „z grubej rury” nie bacząc, że ośmieszając siebie, ośmiesza również Prezydenta.
    Takie pytanie mi się z związku z tym ( i nie tylko) nasuwa: a może by Pan Prezydent te wszystkie „obrazy swego majestatu” potraktował poważnie i zrezygnował z funkcji.
    Bo obcowanie z tymi z ZOMO, dziadami itp. motłochem jest dla niego w najwyższym stopniu dołujące psychicznie i intelektualnie.
    Oszczędziłby tym samym sobie i wszystkim kłopotów z impeachmentem.
    *
    W związku, ale luźnym:
    Zofia w poście z godz. 9,44 (29.11) porównała Prezydenta i jego dworskie obyczaje do obyczajów panujących w W. Brytanii.
    Zofio ! To są rzeczy nieporównywalne. Na tej zasadzie można porównywać np. krowę z samolotem odrzutowym biorąc za punkt odniesienia fakt, że krowa i samolot przemieszczają się w czasie i przestrzeni.
    Elżbieta II ma klasę wynikającą z długiej, liczącej setki lat tradycji i nie tylko. Nie ma natomiast wychowania „żoliborskiego” omijającego podwórka, co zresztą o Królowej zdaje świadczyć jak najgorzej.
    A różnice widać, słychać i (niemal) czuć.
    O Pani Fotydze nie piszę. Nauczono mnie bowiem, że o paniach albo dobrze, albo wcale.

  259. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    w jaki sposób wywiodłeś na podstawie cytowanej informacji, że Pawlak podjął decyzję o sprzedaży Rosji wszystkiego co wiąże się z energetyką?

  260. leszek.sopot napisał(a):

    W związku z wyżej toczoną wymianą zdań o zdolnościach pijarskich grubaska od Pinocheta z Kancelarii Prezydenta, jego wpływu lub braku wpływu na prezydenta, chciałbym zauważyć, że jest jasne jak słońce, że został on ustanowiony w roli policjanta nad prezydentem przez jego brata Jarosława. Oczywistą oczywistością jest, że nasz Gospodarz wskazując na Jarosława Kaczyńskiego, jako na jedynego autora wszelkich posunięć w obozie pisowców ma rację.
    Hucpę, którą wczoraj urządził policmajster Pinocheta wspaniale opisał Krzysiek Leski w swoim blogu w salonie24. Wpisałem mu się pod nim z jeszcze (moim zdaniem) zjadliwszym i celniejszym komentarzem poczynań grubaska i pisowców. Po pięciu minutach łączność z salonem została trwale zerwana. Oczywiście mylnie zgaduję, że ma to związek z urażoną dumą grubaska oraz jego mocodawcy.
    Na przyszłość radziłbym Sikorskiemu odpowiadać na listy prezydenta w ustawowym terminie dwóch tygodni.

  261. Paweł Luboński napisał(a):

    Maćku, pozwolę sobie jednak zauważyć, że podatki progresywne obowiązują od bardzo dawna w większości wysoko rozwiniętych krajów Europy, a także m.in. w Stanach Zjednoczonych i jakoś im to dotąd nie wadziło. Entuzjazm dla podatku liniowego to stosunkowo świeża sprawa, którą postrzegam trochę w kategoriach intelektualnej mody na neoliberalizm. W następnym pokoleniu ta tendencja może się odwrócić.
    Jak już pisałem, to, jaki system podatkowy jest dla danego kraju „właściwy”, nie zależy jedynie od ekonomicznego rachunku zysków i strat, ale również np. poziomu świadomości społeczeństwa, lokalnych tradycji i przyzwyczajeń. Ignorowanie tych aspektów z kalkulatorem w ręku to przegięcie technokratyczne.
    Nawiasem mówiąc, w twoim przykładzie trudno mówić, że fiskus stracił. W końcu od całej zarobionej kwoty podatek został zapłacony, tyle że niższy niż gdyby podatnicy nie kombinowali.

  262. Torlin napisał(a):

    Tydzień mnie nie było – nie dam rady wszystkiego przeczytać. Ale z początku spotkałem link Zosi o Paniach Prezydentowych i mam pytanie – a Pani Barbara Jaruzelska?
    I mam wiadomość dla Neli!
    Otóż w niedzielę byłem na Rubensie w Muzeum Narodowym w Warszawie, było dużo ludzi, więc się wszyscy przemieszczali – bym powiedział – nurtowo. I obok mnie szła cały czas Nelly, w swoim kapelusiku, ze słuchawką w uchu, słuchając zapewne informacji i wystawie, smutna i tak samotna, że aż strach. Ludzie zazwyczaj z kimś przychodzą, że mieć z kim wymienić spostrzeżenia, a tu…

  263. Bernard napisał(a):

    leszku.sopocie
    nie udawaj naiwniaka:
    http://www.dziennik.pl/go.....yczne.html
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  264. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    Jeszcze raz wytłumacz mi matołkowi, jak ty wywiodłeś, że Pawlak zadecydował o sprzedaży wszystkiego Rosji. Ja jestem za tępy by to znaleźć w tym cytacie:
    „Rząd Polski przestrzega zasady pełnej otwartości w sprawach prywatyzacyjnych. W tej dziedzinie postępujemy w pełnej zgodzie ze standardami przyjętymi w Unii Europejskiej” – obiecuje Waldemar Pawlak w wywiadzie dla moskiewskiej gazety.
    Wicepremier tłumaczy, że zgodnie z unijnymi przepisami dostęp do rynku energetycznego powinien być równy dla wszystkich przedsiębiorstw, niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzą. „Dyrektywy Unii Europejskiej szczególnie baczną uwagą zwracają na to, by operatorzy sieci energetycznych dawali jednakowy dostęp wszystkim uczestnikom rynku” – dodaje szef Polskiego Stronnictwa Ludowego”.

  265. leszek.sopot napisał(a):

    Dopiero teraz to wykryto?:
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html

  266. Zofia napisał(a):

    Lex, na Boga!
    To nie ja, ale pani minister Fotyga stwierdziła, iż pan prezydent to królowa brytyjska w Polsce!!!
    I należy mu się z tego tytułu – „najwyższy szacunek”. A szef dyplomacji – to „tylko minister”.
    Przy takim publicznym stwierdzeniu poczułam konieczność zaserwowania pewnych wyjaśnień pani minister.

  267. Bernard napisał(a):

    leszku.sopocie
    .
    nie twierdzę, że Pawlak chce wszystko sprzedać Rosji. Nie wykluczone, że na mniejszościowe pakiety załapia siee np. Francuzi, niemcy albo jakies wyspy – np. Dziewicze, Owcze, albo jakieś na kanale.
    .
    Pawlak oczywiście rosji nic nie chce ssprzedać, a Kulczyk nie miał pojecia, że jedzie na spotkanie z Ałganowem. A ja jestem „mała dziewczynka” :)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  268. Torlin napisał(a):

    Tu się zgadzam z Bernardem. Ale nie na zasadzie, że to Rosja – to nie wpuszczamy. Ale uczestniczyć w naszej prywatyzacji powinny tylko te państwa, które same u siebie dopuszczają na równych prawach firmy zagraniczne do sektora surowcowo – energetycznego. Nie można postępować jak Kali. Ale to nie jest wymysł Rosji, przypominam sobie, jak były odrzucane firmy amerykańskie, które były niedopuszczane do przetargów na budowę lotniska w Tokio ze względu na … nieznajomość gleby japońskiej.

  269. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    W Iraku USA z Rosją ręka w rękę cyckają arabów z ropy. Polacy jedynie nadstawiają tam swoje tyłki.
    Czy ty wolisz rurę po dnie Bałtyku czy też drugą nitkę rurociągu jamalskiego przez Polskę? Jak to uzyskac nie współpracując z Rosją, jak rozwijać handel z tym krajem bez udostępnienia im możliwości handlu na równym wszystkim zasadach? Inni na biznesach z Rosją zarobią miliardy. My musimy w nich widzieć wroga z powodu durnej opcji katolo-endeko-patriotów?

  270. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie, wysłów to wprost. Uważasz, że Pawlak jest zdrajcą narodu na żołdzie Moskwy. Tak czy nie?

  271. petrel napisał(a):

    LEX-ie! Co sądzisz o możliwości okrojenia budżetu personalnie rozdętej już do granic nieprzyzwoitości Kancelarii Prezydenta RP? Czy mylę się, sądząc, że budżet tej instytucji jest w rękach Sejmu? Jeśli się nie mylę, nadarza się wspaniała okazja sprawdzenia lojalności wszystkich pracowników Pana Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Praca za darmo lub za półdarmo uszlachetnia i uczy pokory, a instytucja z okrojonym budżetem jest zmuszona przystąpić do racjonalizacji swoich wydatków, a w ślad za tym do racjonalizacji swoich działań. Może się nawet okazać, że impeachment nie będzie potrzebny. Dwa ośrodki władzy wykonawczej to o jeden za dużo, o ten, który nie ponosi konstytucyjnej odpowiedzialności za realizację budżetu państwa.

  272. Bars napisał(a):

    Niepokoi mnie nieobecnoś Edwara!
    EDWARZE,GDZIE JESTEŚ? Odezwij się, proszę!

  273. Lex napisał(a):

    Zofio,
    nie było moją intencją przypisanie Ci porównania Pana Jego Majestatu Prezydenta do Elżbiety II. Odwołałem się tylko do przytoczonego przez Ciebie porównania autorstwa innej, wiadomej osoby.
    Za nieporozumienie, przepraszam pięknie.
    *
    Petrel,
    nie wypowiadam się na temat okrojenia budżetu Kancelarii Prezydenta bo nie znam preliminarza wydatków tejże.
    Z drugiej strony, – bizantynizm w połączeniu z doprowadzoną do granic śmieszności ceremonialnością tzw. opraw kosztować musi. Utrzymanie swoistego salonu „odrzuconych” również.
    Chociaż, zgadzam – się mogłoby to kosztować mniej.

  274. Bernard napisał(a):

    leszku
    1. rosja to ie jest państwo które ma słuzby, to są słuzby, które mają państwo. Było takie zestawienie wyższych i nizszych urzędników rosyjskich będaacych KGBowcami, wychodziło cos ponadd 75% o ile dobrze pamiętam.
    .
    2. Uważam, że strategia, by zasłonic sie UE była optymalna. Handel miesem jako problem unijny. W innym wypadku stajemy się, za przeproszeniem, członkiem Unii drugiej kategorii. Tak samo jak nie Rosjanie powinni decydować czy i gdzie budujemy bazy wojskowe na swoim terenie. Nie przypominam sobie, żeby Polska decydowała o rozmieszczeniu rosyjskich wojsk w Kaliningradzie.
    .
    3. Rurę zaoordynował niejaki Schroder, człowiek niegodziwy,a mówiąc wprost skurwysyn pełniący w przeszłości funkcję premiera Niemiec, a teraz na usługach Putina, czyli KGB (Putin to oficer KGB przypominam).
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  275. Torlin napisał(a):

    Lexie!
    „bizantynizm w połączeniu z doprowadzoną do granic śmieszności ceremonialnością tzw. opraw” – czy mówisz o chwili przekazania Tuskowi misji sformowania nowego rządu?

  276. Bernard napisał(a):

    Pawle
    Pawlak nie jest na żołdzie moskwy, ale przez wiele lat był na żołdzie Komorowskiego. Komorowski to KO ze słowa BAKOMA, a MA to Mazur, Edward Mazur wstrząśnięty nie zmieszany, zresztaa Mazur to znajomy Pawlaka. Pawlak to człowiek wokół którego kręca się ludzie z SB i ze WSI i których nominuje teraz do różznych fuinkcji. Pawlak to facet zamieszany w tzw. „Trójkąt Buchacza”, sprawę InterAms i jeszcze jedną sprawę o której Staniszkis pisała, że to jedna z pierwszych postkomunistycznych nomenklaturowych akcji – w tej chwili nie pamiętam, ale do sprawdzenia.
    .
    Więc Pawle Pawle Pawlak jak najbardziej nadaje się do ssprzedania energetyki Rosji. Myślę, że kompetencje ma. Ale na żołzie moskwy? Ja nic o tym nie wiem.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  277. Torlin napisał(a):

    Bernardzie!
    „Tak samo jak nie Rosjanie powinni decydować czy i gdzie budujemy bazy wojskowe na swoim terenie”. Generalnie to ja się z Tobą zgadzam. Tylko widzisz… Przy odzyskiwaniu niepodległości coś za wycofanie się z Polski żeśmy im obiecali. Ja wiem, że z dzisiejszego punktu widzenia to brzmi strasznie, ale… pacta sunt servanda.

  278. jasnaanielka napisał(a):

    ***Tak jak to bywało kiedyś w monarchiach – była taka grupa, wobec której król miał ograniczone uprawnienia (…) To nie chodzi o demokrację tylko o stworzenie pewnego rodzaju oligarchii. Ja się na to nie zgodziłem – powiedział szef PiS. ***
    To dosłowny cytat!
    Te słowa wypowiedział JK tłumacząc, czemu zawiesił w prawach członków PiS trzech barytonów – tenorzy już byli.
    Mają jednak nasze zjawiska biologiczne jakieś ciągoty monarchiczne.
    Tylko z podtrzymaniem dynastii coś cieniutko. Ale ja nie żałuję.

  279. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    To, co napisałeś, co ma wspólnego z traktowaniem Rosji jako partnera handlowego? Cóż z tego, że tam państwo reprezentują agenci? Mogą reprezentować. Taka jest uroda tego kraju.
    Swoją drogą ja jestem przeciwnikiem tarczy antyrakietowej w Polsce. Niech ten, kto chce ją tu postawić słono za to zapłaci, wtedy może zmienię zdanie. Turcja za zgodę na interwencję w Iraku dostała kilka miliardów dolarów, Pakistan też. My do tej wojny dopłacami – to jest słuszne partnerstwo?

  280. jasnaanielka napisał(a):

    http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html
    A tu link do całości, bo nie potrafię dać w jednym i cytatu i linku.

  281. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie, w takim razie jeszcze raz, tylko się nie wywijaj.
    .
    Twoim zdaniem: wicepremier Rzeczpospolitej Polskiej Waldemar Pawlak jest skorumpowanym łajdakiem, gotowym dla osobistej korzyści poświęcić polski interes narodowy.
    .
    TAK CZY NIE? Jednym słowem.
    .
    A jeśli nie potrafisz odpowiedzieć jasno, to bądź łaskaw powstrzymać się od swoich parszywych insynuacji. Albo spłyń stąd.

  282. Bars napisał(a):

    Lexie,
    coś a propos bizantynizmu…Kiedy po raz pierwszy w latach 60-tych wyjechałam na zachód, spędzałam dnie na intensywnym zwiedzaniu, a noce na równie intensywnym czytaniu książek wydawanych przez paryską Kulturę. Zapamiętałam wyczytaną w jednej z nich ( nazwisko autora, czy też raczej jego pseudo brzmiało chyba Fielding ?) pouczającą anegdotę, pochodzącą bodajże z okresu międzywojennego, co zresztą nie ma większego znaczenia dla morału, jaki z niej wynika. Otóż któryś z wysokich państwowych urzędników polskich podczas oficjalnej wizyty u dygnitarza francuskiego, niezbyt taktownie zauważył, że oświetlająca zbytkowne, pałacowe wnętrze, za przeproszeniem klozetowa naga żarówka, osłonieta jedynie zwykłym, nasadzonym na nią metalowym talerzykim, nie najlepiej prezentuje się w tak wspaniałym wnętrzu. Odpowiedź Francuza była krótka – Mój kraj ma istotniejsze wydatki i w tej chwili na stosowne kandelabry nas nie stac. Czy Polska jako kraj niebogaty i na dorobku nie powinna wystawności i bizantynizmu unikac ? Czy prezydent nie wie o tym, że zasiadając w ogromnym złoconym fotelu, z którego ledwie sięga nóżętami podłogi, wygląda śmiesznie?

  283. Bernard napisał(a):

    Pawle Luboński
    czy przestałeś bić juz żonę?
    .
    TAK CZY NIE? Jednym słowem.
    .
    Sam se spłyń

  284. Torlin napisał(a):

    Nelu!
    To wszystko można zrobić w jednym komentarzu. Ja osobiście to cytaty daję w cudzysłowie, kopiuję cytat, wklejam z znaczkach ” – „, naciskam Enter, wchodzę na stronę gazety, kopiuję jej adres, wracam do Pana Waldemara i wklejam (od nowego wiersza).
    Jak się zdarzy, że nie mam możliwości powrotu, to najpierw kopiuję adres strony, wklejam go do nowego wiersza komentarza i nadpisuję tekst „popychając” link w dół.

  285. Torlin napisał(a):

    Bars!
    Edwar wpisał mi się dzisiaj do blogu, tak że nie martw się o niego. Żyje.

  286. Lex napisał(a):

    Torlinie,
    słusznie zwróciłeś mi uwagę.
    Powinienem zastrzec, że ów „biznatynizm i ceremonialność” nie dotyczy relacji Pan Prezydent – Rząd RP. (Kolejność wymienienia celowa).
    Jeden z moich śp. dziadków miał zwyczaj mówić, że chamowi zawsze słoma z butów wyjdzie choćby się we frak i lakierki oblekł.
    Żoliborz nic do tego nie ma.

  287. Bars napisał(a):

    Torlinie,
    wielkie dzięki! Brakuje mi Edwara – blogowego skowronka! Boję się, że uznał się za zabawowicza i zniknął po angielsku. Bez Niego i bez Jego wspaniałej fantazji blog straci wiele wdzieku. Może jesteśmy niesforni, za co raz Jeszcze przepraszam Gospodarza, ale my tu rozmawiamy, dyskutujemy, dzielimy się poglądami i wiedzą itd. W innych blogach, np. p. Paradowskiej, p. Passenta itp. wpisy są raczej oświadczeniami, rzadko rozmową. Sądzę, że blog nie powinien zmieniac swego charakteru. Oczywiście wszystko zależy od Gospodarza, on tu jest panem i władcą. Pragnę tylko zaznaczyc, że aktualnośc wielu wpisów sięga najwyżej 24 godzin, potem się wypalają, więc nolens volens nasza rozmowa schodzi na pojawiające się nowości lub drogą wolnych skojarzeń całkiem zbacza na zdrożne, miestety, manowce.
    Pozdrawiam.

  288. Paweł Luboński napisał(a):

    W porządku, Bernardzie. Przez kilka dni usiłowałem podejmować z tobą dyskusję jak z poważnym człowiekiem. Odtąd będę miał dla ciebie co najwyżej szyderstwo. Co i innym radzę.

  289. soulgarden napisał(a):

    Ponieważ pisałem tekst weszedłem do netu niedawno. Pozwolono mi zamieścić teks po czym zablokowano – takie dobroduszne pogrożenie paluszkiem. Nie mogę tu walczyć czy podskakiwać do pana boga z kato-wickiego zomo gdyż gdy chcę go rzeczywiście pyknąć to mogę – i za to wtedy jest kara i warunkowanie. W zasadzie „kulturalne” porażki tego typka mają pośrednie efekty. Logika jest taka, że „nie idzie wygrać”. Mało ważne, że to objawy cioto-psycho-kata. Poza tym oczywiście porażki czy pampersy powodują dodatkowo maskowanie przyczyn czyli dostaje się cały ciąg „dni rozkoszy”.

  290. jasnaanielka napisał(a):

    Torlinie! dzięki. Będę próbowała. Aktualnie uczęszczam na kurs komputerowy dla seniorów, który zorganizowała nam moja sp-nia mieszkaniowa, ale jak dotąd uczą tego, na co już sama wpadłam metodą prób i błędów. No, trochę jednak się wzbogaciłam., ale to drobiazgi, ułatwiające korzystanie z tego cudu.
    Za informację o Nelly też dziękuję. Swoją drogą trochę mi i jej i JMR żal. Zmarnowali sobie wspólne życie. Na wzajem. Mam wrażenie, że w ogólnym rozrachunku – stracili oboje.
    ;
    A nawiązując do ostatnich, żałosnych w formie i treści wydarzeń, to jak to możliwe, aby ludzie – poważni i odpowiedzialni za wizerunek Polski – karmili nas takimi idiotycznymi problemami? Jak można aż tak lekce sobie ważyć, jak wygląda nasz prezydent, nasz rząd w oczach zagranicznych obserwatorów? To jakiś horror. Że nas mają za nic, to już pomału przywykliśmy, choć protestujemy. Ale jak mogą wyglądać jakiekolwiek negocjacje na forum zagranicznym?
    Mam wrażenie, że będzie, jak w rodzinie, gdzie jak tatuś się nie zgadza, to się idzie do mamusi. Smutne.

  291. soulgarden napisał(a):

    W.Kuczyński, zauważyłem u pana delikatne inklinacje, do rozmowy na blogach pana Kuczyńskiego, czy to prawda? Ale jakiejś dłuższej wymiany w postaci np: W.Kuczyński,Stan,W.Kuczyński,Stan,W.Kuczyński,Stan,W.Kuczyński,Stan,W.Kuczyński,Stan itd to nie widziałem. Co pan tak cały tydzień gimnastyka i gimnastyka? Czas trochę odpocząć przy komputerze. pozdrawiam

  292. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Widzę, że nie możesz wybaczyć mnie, tego co sobie łatwo wybaczasz. Mnie ten cytat z Makarenki się bardzo spodobał.
    Pozdrawiam
    zombi_zwykłe.

  293. Bernard napisał(a):

    Pawle
    Twoja merytoryczna dyskusja, cytuję: „Albo spłyń stąd.”

  294. soulgarden napisał(a):

    http://gardensoulofsoulga.....index.html

  295. maciek g napisał(a):

    Pawle,
    Oczywiście że fiskus stracił, bo podatek został zapłacony znacznie niższy. Masz rację, że na razie na świecie zdecydowaną przewagę mają systemy progresywne co wg mnie wskazuje na to, że politycy skutecznie je wspieraja bo są dla nich jest korzystnę. Wielu polityków nie jest mocnych w ekonomi , a niektórzy tak jak przykładowo Kaczyński zupełnie jej nie rozumieją, i tych trudno przekonać racjami ekonomicznymi. Jednak ostatnio wyniki wprowadzania systemu liniowego wykazują, że system ten jest ekonomicznie lepszy. Wg mnie wygrają ci którzy pierwsi odważą siego wprowadzić

  296. Zofia napisał(a):

    Czesi mają poczucie humoru.
    Wręcz – angielskie!
    Pan prezydent RP, jak zwykle z nadęciem, patriotycznie i patetycznie do ambasadorów, którzy nauczyli się gadać w naszym języku, a tu taki jeden Pepiczek jaja sobie robi z pana prezydenta! w biały dzień.
    Podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim L.Kaczyński odznaczył Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP ambasadora Czech Bedricha Kopeckiego.
    Ten przyjmując odznaczenie powiedział, że język polski jest…sexy i trendy!
    Ciekawe, czy pan prezydent zauważył niesamowity komizm tej scenki i wyłapał ironię Czecha!
    Rej z Kochanowskim pewnie przewracają się w trumnach ze śmiechu!
    Pałacowi z LK na czele do roli narodowego błazna nadają się jak nikt.

  297. Zofia napisał(a):

    Jaki ten nasz obecny prezydent nie numerowanej już Polski – nieszczęśliwy!
    Musi przestrzegać konstytucji, musi wyznaczyć spotkanie z ministrem Radkiem Sikotrskim, chociaż go nie znosi, bo nie odnosi się do prezydenta z„najwyższym szacunkiem, musi, bo tego wymaga od niego konstytucja, której też nie znosi., musi, ale nie wie kiedy to uczyni, bo….
    U nas życie polityczne od rana do wieczora jest czystym kabaretem.

  298. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    głosie,

    być może zbyt mocno zareagowałem, ale poczułem się urażony kontekstem wypowiedzi.
    Jako stary kauzyperda z aglosaskimi upodobaniami skreślam słowa ” ociężałość umysłowa” i zastępuje je słowem „gadatliwość”.

  299. maciek g napisał(a):

    PiS bez kandydata do TK, władze zapomniały o terminie
    ale jaja

  300. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    „Ociężałość umysłowa” kojarzy mi się z moim ulubionym dialogiem z filmu: Zombies „a teraz wmieszajmy się w tłum, e!, e!!, e!, e!!! e!!!!”- więc bardzo dobrze odbieram ten epitet i w ogóle takiego rodzaju jakość. Z jednej strony powiedziałbym, że ociężałość wiąże się z byciem rasowym. A to i Ociężałość wiąże się także z oporem. Znany jest mi jeszcze jeden z cytatów Antona Makarenki, który tym razem przekaże w taki sposób, aby cię niespecjalnie urazić. Makarenko onegdaj miał zapytać: ” towarzysze komuniści!!! Dlaczego w wyższych szkołach technicznych uczymy się o oporze materiałów, a w pedagogiczny nie wykłada się o oporze istoty ludzkiej?”. Ten cytat jest także ważny dla dziennikarza, komentatora, polemisty, i jak piszesz sam – byłego prawnika, byłego pracownika NIK, szczebla kierowniczego. Ten cytat jest ważny z tego powodu, że wymaga takiej oto refleksji, iż ludzie więcej niż przeciętni nigdy nie grają w gry zero jedynkowe, bowiem aby przełamać czyjś opór potrzebna jest zazwyczaj dobra wola strony przeciwnej, a przynajmniej współpraca strony przeciwnej jest pożądana z punktu widzenia wszelkiej ekonomiki działań. Dziwne, że ty jako sympatyk lewicy, ani sama lewicy, której jesteś sympatykiem tego jak dotąd nie zrozumiała.

  301. głos zwykły napisał(a):

    Przebieg zajęć dla ociężałych umysłowo:

    Powitanie ucznia piosenką „Witaj Jacek…”
    Ćwiczenia rozwijające umiejętność pracy obiema rękami jednocześnie:
    postukiwanie o siebie przedmiotami- klockami, kręglami, drewnianymi pałeczkami, plastikowymi piłkami;
    klaskanie w dłonie;
    ślizganie klocka po gładkiej powierzchni- po chodniczku, materacu, kartonie;
    zginanie papierów i kartonów;
    rozciąganie gum;
    próby łączenia plastikowych klocków;
    wkładanie poszczególnych rekwizytów biorących udział w zajęciach do pojemnika;
    próby układania układanki „Baba”.

    Ćwiczenia:

    kołysanie się;
    wymachiwanie rękami;
    pocieranie dłoni;
    zaciskanie i otwieranie dłoni;
    klaskanie;
    poklepywanie się po policzkach;
    klepanie się po brzuchu;
    klepanie się po udach;
    poruszanie palcami u nóg;
    położenie się na plecach;
    poruszanie nogami;
    przewracanie się;
    odpoczywanie.

    Ćwiczenia oddechowe:
    wprawianie w ruch lekkich przedmiotów: papierowych kul, kawałków waty, piłek ping- pongowych;
    bulgotanie przez słomkę;
    dmuchanie unoszących się na wodzie styropianowych ryb, łódek z łupin orzecha, piłek ping- pongowych.

  302. Zofia napisał(a):

    Głosiku,
    zy serwujesz zestaw ćwiczeń relaksujących dla naszego politycznego byłego establishmentu?

  303. soulgarden napisał(a):

    Dziś smarzyłem rybę. Od kilku dni rozłupuję sobie orzechy. Znów odkleiła mi się proteza i kilka razy wypadła. To wszystko n-te „przypadki” wykluczające przypadkowość. To zagęszczenie jest niemal dowodem ostentacyjnego plucia mi w twarz „nie masz prywatności”. Wszyscy dziennikarze, którzy tu zaglądają powinni chcąc kiedykolwiek pisać między zdaniami o tej zabawie – sprawdzić czy jedynym pewnym punktem wyjścia nie jest przypadkiem przestępstwo związane z publicznym gnojeniem.

  304. Mawar napisał(a):

    Bernard
    Zmarł Andrzej Kern
    .
    „Chciałem poświęcić mu, a właściwie historii tzw. “uprowadzenia” osobny wpis. UBolskie metody niszczenia człowieka… Ciekawe nazwiskanp. nazwisko… Bortnowska, Piwowski…”.
    -
    Człowiek zaszczuty w nowej Polsce o którą walczył. Ciekawa jest lista osobistości osobiście go flekujących i tytyłów gazet uczestniczących w nagonce.

  305. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    Oczywiście, dobry terapeuta bardzo by się im przydał…

  306. Mawar napisał(a):

    Zofia (dziewczyna z Peerelu)
    „nie raczył [L.Kaczyński] dać choćby złamanego goździka paniom ministrom”.
    -
    W UK też przy takich okazjach nie dostają żadnych gożdzików. Jacyż oni prowincjonalni, a jacy nieinteligenccy? Monty Python
    miał rację chłostając tę próżniaczą klasę biczem satyry. Chłoszcz dalej Zofio, od swego nie boli. Może gdzieś na strychu wśród pamiatek znajdziesz ormowską pałkę? Przyłóż tym Kaczorm aż im pióra polecą.

  307. Mawar napisał(a):

    Kuczynski (do Bernarda)
    „I na dodatek zupełnie nie znasz sie na gospodarce”.
    -
    Ja sądzę, panie Waldemarze, że pan dobrze zna się na gospodarce komunistycznej i ma pewne doświadczenia w sprawach transformacji – ze skutkiem takim sobie. Acha, no jeszcze na Kaczyńskich się pan zna, choć jest to wiedza dość subiektywna, sądząc po pańskich tekstach w ciagu ostatnich lat.

  308. soulgarden napisał(a):

    Mawar Says:listopad 30th, 2007 at 11:52 pm
    To są standardowe przygotowane neutralizatory. Żeby łatwiej można było powtarzać – totalny cynizm i system.

  309. Mawar napisał(a):

    Bernard
    „Więc Pawle Pawle Pawlak jak najbardziej nadaje się do ssprzedania energetyki Rosji. Myślę, że kompetencje ma. Ale na żołzie moskwy? Ja nic o tym nie wiem”.
    -
    Myślę, że jak się Pawlak postara to – już po wszystkim – Rosjanie zastosują wobec niego scenariusz podobny jak w przypadku Schroedera. Ciepła posadka w Gazpromie za milion EUR rocznie, z zakresem obowiązków pilnowania rosyjskich interesów w Polsce. Ciekawe czy to co Pawlak powiedział było uzgodnione z Tuskiem i Sikorskim? W TVN24 nawet Siwiec był zaskoczony „fatalnym timingiem” pawlakowej wypowiedzi. O ewentualnym stanowisku negocjacyjnym nie należy wspominać zanim nie rozpoczęły się rozmowy. Zresztą jak te cieniasy z PO zaczną gadać z ruskimi to ci natychmiast zrobią z nich marmoladę. To ma być ten profesjonalizm w polityce zagranicznej? A to kabaret. Litwinienkę i Politkowską mordują, Kasparowa i Bukowskiego zamykają, z wyborów zrobili żałosną farsę, zrywają właśnie układ CFE, kontynuuują ludobójstwo w Czeczenii (w Polsce bardzo wzrosła liczba uchodźców z rejonu Kaukazu), w wielkoruskim stylu pogrywają z Gruzją, a tymczasem Tusk z Pawlakiem bezwarunkowo deklarują pokój, zgodę, współpracę, pojednanie i dodatkowo trybut w postaci rosyjskich inwestycji w polską energetykę. Od kiedy to tak się z Rosją rozmawia? To są dopiero amatorzy, to są dopiero dyplomatołki. Bartoszewski częściowo miał rację, tyle że nie tam tkwią pokłady dyplomatołectwa gdzie on sądził, tylko tam gdzie się tego nie spodziewał – we własnych platformianych szeregach. Dziś chyba już to widzi, bo coś się nie odzywa. Parę tygodni temu Bartoszewski był w Niemczech i A. Merkel demonstracyjnie nie chciała go przyjąć. Coś z tą dyplomatyczną wunderwaffe nietęgo.
    .

  310. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    Dostają.
    Sprawdź jak wita się z Merkel np. Putin. Nigdy nie zapomina o stosownych kwiatach. nawet, jeśli jest jej gościem, w Niemczech.
    Pan prezydent Kaczyński daje bukiety kwiatów wyłącznie swoim paniom-minister, bo jak ładnie to określił dzisiaj Aleksander Kwaśniewski – Lech Kaczyński jest prezydentem partyjnym – PiSu, a nie wszystkich Polaków.
    Moim nie jest, choć go wybrano w powszechnym glosowaniu.
    I mogę Cię zapewnić, że gdybym była ministrem, tak jak Sikorski, przy tak zastosowanej procedurze wzywania – równie bym nie poszła. Chociaż w tej sprawie np. Al. Kwaśniewski ma inna opinię niż ja.
    Po pierwsze – gdy przyszło „zaproszenie” (nie wiemy w jakiej formie, pisemne czy tylko był to telefon urzędnika kancelaryjnego) – minister Sikorski był poza Polską. Zaproszenie przyszło w środę późnym popołudniem . Mniej niż 24 h przed terminem spotkania. W tym czasie szef dyplomacji bawił w USA.
    Po drugie – jk wiemy MSZ kontaktował się z prezydencka kancelaria i tłumaczył, że szef dyplomacji w zagranicznej podroży i nie zdąży na spotkanie.
    Radek Sikorski wrócił z USA przed południem w czwartek i dowiedział się, że ma spotkanie u premiera – swego szefa w pracy. W tym samym czasie co wezwanie, bo jak to inaczej nazwać – do prezydenta.
    Po trzecie – szef polskiej dyplomacji podlega premierowi a nie prezydentowi. I ma swoje określone obowiązki wobec niego.
    Tu nie ma dylematu – gdzie ma iść – do prezydenta czy do premiera.
    Pan prezydent został uprzedzony, że wizyta Radka Sikorskiego nie dojdzie do skutku. O 16.03 dostał faksem jego osobiste wyjaśnienie i przeprosiny iż być nie może.
    Pan prezydent poczuł się urażony i rozpoczął ogólnonarodową, publicvzną histerię z tego powodu.
    Histeryczne wystąpienie Kamińskiego, kretyńskie Fotygi,w końcu – małostkowa, urażona duma samego prezydenta w dzisiejszym telewizyjnym wywiadzie – ośmieszają urząd prezydencki do cna.
    Myli się Aleksander Kwaśniewski twierdząc, ze ma racje Kaczyński – moim zdaniem, nie ma żadnej racji. Kaczyński na urzędzie prezydenta sie po prostu ośmiesza, nie dorósł do tego urzędu.
    Prezydent ma dwie możliwości spotykania sie z członkami rządu kiedy chce – są to posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, na co zwrócił już uwagę Donald Tusk, jest tez rada gabinetowa – czyli posiedzenie Rady Ministrów z prezydentem.
    Ale pan prezydent RP woli w RBB trzymać byłych szefów resortów i swego brata, niż zmienić jej skład wg aktualnych potrzeb, czyli powołać w jej skład premiera i wybranych ministrów.
    To wolny wybór prezydenta Kaczyńskiego. Ma instrumenty a nie potrafi z niego korzystać. A skoro nie potrafi, woli histerie publiczne – więc niech nie narzeka.
    Histeryków – nikt nie szanuje.
    Wzywanie na dywanik ministrów premiera, bez uzgodnienia na dodatek z premierem, przez prezydenta – jest po prostu głupim zagraniem. Dziecinadą.
    Minister Klich doszedł, bo był w kraju i jak obie strony przyznały – prezydent dociekał jakie są ….kompetencje prezydenta. Minister Sikorski nie doszedł – bo był w podroży a potem na nieformalnym posiedzeniu rządu.
    ***
    Nie pierwszy to przypadek wymuszania i to właśnie w sposób nader emocjonalny, wręcz histeryczny – szacunku dla Lecha Kaczyńskiego w roli prezydenta.
    Takie wymuszanie zawsze przyniesie odwrotny skutek. Na szacunek trzeba zapracować. Zapracować osobistym wysiłkiem, osobistą postawą a nie szantażem i histerią. I nie ważne czy się jest zamiataczem ulic, czy prezydentem w Polsce.
    Lech Kaczyński zapomina – że nie jest urzędem prezydenckim – ale człowiekiem piastującym ten urząd.
    Urząd w Polsce ludzie szanują – ale osoby, która go piastuje – niekoniecznie.
    Ja np. nie odczuwam szacunku do Lecha Kaczyńskiego, najczęściej wywołuje on u mnie poczucie wstydu za to, że swoim zachowanie ośmiesza ten urząd. Gdybym dostała zaproszenie na jakiekolwiek spotkanie z prezydentem Kaczyńskim – nie poszłabym i wcale nie wykluczone, w piśmie odmawiającym napisałabym uczciwie – dlaczego nie mam ochoty na spotkanie z nim.
    Raczej nie bawiłabym się w kurtuazyjne wybiegi.
    Kurtuazja moja polegałaby wyłącznie na tym, ze list byłby nie publiczny, napisany z zachowaniem reguł eleganckiej korespondencji, dostarczony co najmniej 24 h przed zaplanowaną wizytą.
    Oczywiście, oczywistą oczywistością – pan prezydent poczułby się nim obrażony, ale mnie to by zupełnie nie wzruszało, wszak jest prezydentem PiS, a nie wszystkich Polaków, więc – nie moim.
    Obrażanie się pana prezydenta zupełnie mnie nie obchodzi. Zwłaszcza w wersji histerycznej.

    ***
    Mawar,
    Podziwiam te Twoje ciągłe skojarzenia z PRL
    Nie możesz iść na jakiś „detoks” , przecież Ty się nawet pocisz PRL-em. Masz zakodowany ten ponoć upierdliwy ancien regime w każdym jądrze komórki.

  311. jasnaanielka napisał(a):

    Morfeusz do mnie wcale nie przychodzi, więc zerkam na ulubiony blog.
    Niestety, muchy znowu popstrzyły portret Najjaśniejszego Pana.
    Lepiej kontynuować robotę niebieskiego sweterka. Dobranoc.

  312. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    głosie,

    gdybyś miał lepszy styl i większą klasę nie wchodziłbyś zapewne nieproszony w cudze sprawy. Pewnie dlatego zostałeś odrzucony przez korporację adwokacką.
    Nadal jednak nie opuszcza cię dobre samopoczucie i serwujesz nam na blogu lawinę swoich przemyśleń i koncepcji, które są po prostu eklektycznym zlepkiem, co wykazują ci blogowi wyjadacze.
    U ciebie uruchomiony proces myślowy przebiega podobnie jak u pewnego znanego polityka proces biegunkowy spowodowany stresem. Efekt końcowi jest także podobny.
    Twoją charakterystykę napisałem w dwóch zdaniach, po czym dwa słowa, ze względów humanitarnych, wycofałem, co nie oznacza, że pierwotna ocena była błędna.
    Ubolewam, że musiałem to wszytko tak jednoznacznie opisać, ale kuracja wstrząsowa daje czasem pozytywne wyniki.
    Przepraszam wszystkich za ten niemiły incydent blogowy, którego zostałem stroną w okolicznościach wymuszających samoobronę.

  313. Zofia napisał(a):

    Muszę przyznać, że nowy minister infrastruktury ma niezłe pomysły i na stanowisko wiceministra ds. gospodarki morskiej powołał osobę nader kompetentną.
    Nikt z branży morskiej nie będzie wybrzydzał iż nowy wiceminister się na morzu nie zna, nie wie gdzie na statku dziób a gdzie rufa, choć mogą być nieco skonsternowani, bowiem decyzja ministra Grabarczyka postawiła na mostku …kobietę!
    Wiceministrem infrastruktury ds. gospodarki morskiej została Anna Wypych-Namiotko, kobieta z dyplomem kapitana żeglugi wielkiej, pracowicie wypływanym na morzu.
    To lata praktyki morskie i stania na mostku.
    Nowa minister (żeglugi, mówiąc kolokwialnie) ma 50 lat, jest absolwentką Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, ukończyła studia na wydziale nawigacyjnym i legitymuje się dyplomem magistra inż. nawigatora.
    Pływała nie tylko u polskich armatorów (PLO), a take u Willie
    Shipping i Paal Wilson Co. Norway.
    Od 1995 r. pracowała w Urzędzie Morskim w Gdyni jako Krajowy Koordynator Port State Control, tak więc problematyka portowa i bezpieczeństwa morskiego jest jej znana na wylot.
    Uczestniczyła w licznych kursach i szkoleniach organizowanych w Polsce i za granicą, m.in. ukończyła kurs Audytora Volountary IMO Member State Audit Scheme, szkolenia w zakresie zarządzania statkami etc. u niej jest biegła.
    Gratuluję nowej Pani Minister, życząc jej tradycyjnie – stopy wody pod kilem i pomyślnych wiatrów.

  314. Zofia napisał(a):

    Znajomość jęz. angielskiego – jest u niej biegła.
    „Kompek” u mnie znowu niedojedzony!

  315. Bernard napisał(a):

    Mawarze,
    .
    miałem sprawę Kerna na widelcu, tylko czasu mi nie styknęło, ale chyba jednak siądę i wydłubię te nazwiska i tytuły. Jakiś niezalezny dziennikarz mógłby listę nazwisk (zamieszczoną przez Kerna w swojej ksiązce) przelecieć w IPNie, mogłyby być ciekawe wnioski.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  316. Bernard napisał(a):

    LiD jest tani
    .
    paru wiceministrów, parę stołków w wyższej i niższej administracji, parę stołków w samorządach. Paru kumpli w biznesie odsapnie. Konsumpcja LiDowej przystawki rozpoczęta.
    .
    Wojciechu Olejniczaku! Jurku Szmajdziński!
    nie idźcie tą drogą!
    Bo dojdziecie tam gdzie LPR i SO.
    .
    A są na prostej do tego drodze. Albo oficjalna koalicja i samostanowienie, albo opozycja – inaczej mogą skończyć marnie. Ale są chyba mądrzejsi od Giertycha i Leppera i też to widzą.
    .
    Pożiwiom, uwidim,
    jak mawiali towarzysze.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  317. Zofia napisał(a):

    Bernard,
    a dlaczego tak martwisz się lewicą i demokratami, skoro jesteś sympatykiem, a może członkiem PiSu?
    Nie uważasz, że to ich problem, jak mają zamiar egzystować na scenie politycznej.
    Wychodzi na to, że Cię martwią ich nieformalne wsparcia LiD dla PO i ich współpraca pozakoalicyjna.

  318. Bernard napisał(a):

    Zofio
    los LiDu mnie nie martwi, podrwiwam z nich sobie.
    .
    Złośliwcy mówią, że jedyną zasługą PiSu była konsumpcja przystawek. Jedyną zasługą PO może być konsumpcja LiDu :)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  319. Zofia napisał(a):

    Publicyści negatywnie komentują „czystki” w ZUS,
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....caid=14eb5
    ja reprezentuje nieco odmienne zdanie.
    Nie wchodząc w szczegóły – chcę zwrócić uwagę, ze ZUS było ostatnio obiektem bardzo aktywnego zainteresowania …CBA, a właściwie jego archiwa i dane osobowe o świadczeniobiorcach. NB. bardzo wspieranego legislacyjnie przez gabinet Jarosława Kaczyńskiego.
    I to jest, moim zdaniem powód pewnych działań obecnego rządu wobec ZUS.
    Wymiana prezesa, potem ograniczenie CBA dostępu do akt osobowych emerytów i rencistów oraz innych świadczeniobiorców, zaostrzona procedura. A teraz wymiana powołanych ostatnim rzutem przez PiS dyrektorów w oddziałach ZUS. Niby w konkursie – ale „naszych” PiS-owskich., dyspozycyjnych wobec CBA.
    O tym, ze CBA – było policją polityczną PiS – nikogo nie trzeba przekonywać, o tym jak niecnie CBA mogłoby wykorzystywać akta ZUS – także.
    Każdy człowiek w ZUS ma tam całą udokumentowaną historię zawodowego życia – świadectwa pracy ze wszystkich lat pracy z wykazem firm, stanowisk jakie piastował, zarobków jakie otrzymywał, opiniami o pracy, czasem historie choroby, świadectwa pracyrzreba wielkiej inteligencji i wyobraźni co to oznacza w rękach takich ludzi, jak funkcjonariusze CBA!
    Mnie ostatnie decyzje związane z ZUS absolutnie nie dziwią. przyjmuje je z wielkim zadowoleniem i zrozumieniem.
    Natomiast dziwi mnie polskie dziennikarstwo – które nie potrafi po skutkach dociec przyczyny zdarzeń i reprezentuje stereotypowe, wręcz szablonowe myślenie.
    Jak polecieli dyrektorzy – to „czystka”.
    A racjonalnie wydedukować – dlaczego – to już nie łaska?
    Myślenie nie boli…

  320. soulgarden napisał(a):

    Strasznie wyglądają te umierające lub wyławiane ptaki. Jednak zwierzęta też cierpią wbrew pozorom i ich śmierć wygląda źle.

  321. Zofia napisał(a):

    Ogrodzie,
    żadna śmierć nie wygląda dobrze….ani ludzka, ani zwierzęca, choć to zjawisko nieuchronne i dotyczy każdego organizmu żywego.
    Śmierć oceniania w kategoriach estetycznych, to już pewnego rodzaju perwersja intelektualna.
    Każdy organizm żywy, posiadający układ nerwowy i zmysł czucia – odczuwa ból. Nie obcy jest zwierzętom strach i cierpienie.
    To nie pozory, to fakt.

  322. Piotruś napisał(a):

    Gospodarzu (12:14) też zauważam, że KIT szybko zmierza do samounicestwienia. Tylko co dalej?

  323. Zofia napisał(a):

    Z linii Polska-Rosja
    Miło się to czyta i konstatuje:
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....511870.722
    Ciekawe, czy byłoby to możliwe przy gabinecie poprzedniego premiera?…
    Chyba jednak – nie.

  324. Piotruś napisał(a):

    Zofio (12:47) jakis czas temu na blogu toczyła sie dyskusja o patologiach wynikających z rodzinnych powiazań wysokich urzędników państwowych. Twój dzisiejszy wpis ilustruje ile trzeba będzie wysiłku włożyć by sie z tego błotka wydostać. Mając nadzieję, że rządowi nie zabraknie determinacji postuluję powołanie minstra specjalnego do spraw fochów i głupich min, mającego kompetencje do błyskawicznego składania wyjaśnień i przeprosin.

  325. soulgarden napisał(a):

    Zofionen, „strasznie” to kategoria pozaestetyczna. Wyraża to jakie budzi emocje w sposób obiektywizujący – i w tym sensie określa to, że wrażliwość powinna występować. Niestety rzeczy nazbyt oczywiste bywają niewygodne, a unika się ich realności właśnie przez argument oczywistości. Ludzie potrafiący się podzielić tak elementarnym przeżyciem jakiegokowiek odczucia mają już wspólne punkty. Choć nie ukrywam, że jesteś dla mnie michnikoidem więc raczej inny jest powód, że pierwszy raz wykazujesz inicjatywę rozmowy wózkowcze. Co zatem skłoniło cię do wymiany poglądów? Odwalasz dobrą robotę dla waszej paczki – jeśli już rozmawiamy Milewicz.

  326. Bars napisał(a):

    Pamiętam światnie jak któregoś dnia, mając mniej więcej trzy latka, obraziłam się na wszystkich. Nadęłam się i nabzdyczyłam okropnie. Mój niezwykły i bardzo mądry Papa postawił mnie wówczas przed sobą, zajrzał mi głęboko w oczy i powiedział zdanie, którego nie zapomnę do końca życia : córeńko, pamiętaj, że obrażają się tylko ludzie głupi. Z wrażenia jakie to na mnie zrobiło natychmiast „sklęsłam”. Za żadne skarby świata nie chciałam uchodzic za głupią! Lat mi przybywało, a ja coraz lepiej pojmowałam, że pod zrozumiałym dla dziecka słowem „glupia” mój wspaniały Ojciec zmieścił wiele niezrozumiałych dla mnie wówczas pojęc, takich jak małostkowośc, źle pojęta miłośc własna, przesadne mniemanie o sobie, pycha itd. Nigdy też więcej nie obraziłam się na nikogo. Jak każdy z nas, wielokrotnie w życiu znalazłam się w sytuacji, w której ludzie zazwyczaj się obrażają, ale moją reakcją od tamtej pory było zawsze rzetelne przyjrzenie się faktom i spokojne wyjaśnienie sprawy, a nie popadanie w dąsy i fochy. Wielka szkoda, że panom K. nikt nie wyjaśnił niestosowności odymania się i że wszyscy będziemy musieli znosic podobne demonstracje jeszcze przez długi czas.

  327. soulgarden napisał(a):

    Bars, ważniejsza jest informacja dnia o ptasiej grypie niż powtarzanie pouczeń wobec odrzucającego zachowaniem prezydenta, który jednak ma dzięki temu szansę na superprezydenturę.

  328. Zofia napisał(a):

    Powód jest Ogrodzie prosty
    - od lat mam zwierzęta w domu, kilkoro z nich oddawało życie na moich rękach. Przeżywałam ich smierć, czasem odchodzily po kilkunastiu latach wspólnego życia pod jednym dachem.
    Może dlatego nigdy nie oceniam śmierci w kategoriach estetycznych, ale ostatecznych.
    Kiedyś ratowałam, zresztą z mizernym skutkiem, potrąconego przez samochód młodego gołębia. Niestety, kiedy go zabrałam z jezdni, by uchronić przed rozjechaniem, nie miał, jak się okazało, szans na przeżycie.
    W domu dostał za lokum pudło z wyściółką, nieco pić, jakiś pokarm typowy dla ptactwa, konsultowałam się u weterynarza jak z nim postępować. Nawet z tego skorzystał, nieco popił, nieco jadł. Pudło przykrylam siatką i postawiłam w loggi, w zacisznym kąciku. Wokół miał moje balkonowe krzewy.
    Niestety, rano był już w agonii. Widać odniósł jakieś obrażenia wewnętrzne, bo na dzióbu zastygła mu kropelka krwi. Odszedł cichutko…
    Kiedy napisałeś o ptakach, przypomniał mi się ten gołąbek, a właściwie młodziutka synogarlica.
    ***
    Nie we wszystkim Ciebie rozumiem – co to są rozmowy „wózkowcze”?

  329. Zofia napisał(a):

    Niestety Bars,
    te nasze oba Zjawiska Biologiczne – miały fatalne dzieciństwo – nikt ich, jak widać nie wychowywał, nie uczył jakie zachowanie jest mądre a jakie głupie. Teraz to wyłazi.
    Smutne to.

  330. soulgarden napisał(a):

    Zofionen, wózkowiec to osoba niepełnosprawna (kiedyś pewien policjant lubił tak określać niepełnosprawnych psychicznie, np Iwonkę).
    Czy balkonowe krzewy są w stanie dobrze rosnąć w loggi? Wyjaśnieniem określenia wózkowiec wobec ciebie jest, podobnie jak wiele przeszłych, również twój ostatni post – ja mam loggię, choć kiedyś miałem balkon porośnięty pnączem.
    Co sądzisz o statystycznym podejściu do życia i cierpienia zwierząt? Czy np praktykowana w większości krajów metoda wrzucania setkami żywych ptaków do ognia tylko dlatego, że wystąpiły wyodrębnione stwierdzenia choroby jest wg ciebie zwyczajne?
    PS To ładnie, że ratowałaś zwierzęta. Jednak pamiętajmy, że na przestrzeni czasów gołębie serce miało wielu potężnych władców.

  331. jasnaanielka napisał(a):

    Ile zarabia polityk, występując w telewizji?
    http://www.pardon.pl/tag/Nelly_Rokita
    Zastanawiające. Promuje siebie, swoją partię i jeszcze bierze za to pieniądze. Okazuje się – niestety – że od zawsze chyba mijam się z powołaniem. A dziś już za późno.

  332. Zofia napisał(a):

    Ogrodzie,
    od wiosny bez mała do listopada moje domowe r, od wiosny do głębokiej jesieni są wystawione do logi, która mam od południa. Na zimę stoją w kuchni lub w gabinecie. Na zimę wprowadzają sie do mieszkania, stoją też obok okna, mieszkanie mam na południowej stronie budynku.
    W gabinecie, gdy pracuje przy komputerze – mam ponad nad głową 2 metry zieleniny – bo obok krzesła stoi sobie fikus beniamin.
    Za za monitorem, na parapecie -są 2 gwiazdy betlejemskie liczące sobie dobre kilka lat, wielkości ok 70 cm, na regale stoi jakieś „zielsko”, nie wiem jak sie nazywa, ale zwisa do ziemi pełne liści, oraz rośnie też w gorę, czyli mam jakieś 2,5 m – 3 m ściany zieleni, z drugiego regału zwisają pnącza czegoś tam, jak mierzyłam ostatnio circa …6 m. Zawijam je w obręcze.
    Pracuje jak w parku, pełno liści, gałęzi, brakuje tylko wróbli…
    ***
    Soulgarden,
    mam nadzieję, że gdy likwidowana jest ferma kur, indyków czy kaczek zarażonych ptasią grypą kur – to najpierw je czymś usypiają, a potem palą nieżywe już ptaki.
    Inaczej byłoby to bestialstwo!
    Zarażone ptaki cierpią. Trzeba je uśpić i spalić.
    ***
    Ogrodzie,
    ja jestem sama sobie okrętem, sterem i żeglarzem. nikt mną nie włada.
    ****
    Jasna Anielko,
    na Boga – nie przymierzaj się do Nelly!!! Mamy już dwie takie „polityczki” specjalnej trosk, do Nelly doszła teraz Fotyga – – trzeciej nam nie trzeba.

  333. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! spokojnie, jestem stanowczo za stara. Pozostałoby mi jedyne źródło wzbogacenia się – wygrana na jakiejś loterii. Ale ja, jak to ja nie mam szczęścia ani w miłości, ani w grze. Takie 2 w jednym.
    Zazdroszczę ci trochę tej zieleni w domu. bo w moim mieszkaniu na parterze drzewa, które urosły wysoko zasłaniają słońce i latem mam ciemno, bo liście, zimą zaś ciemno, bo ciemno. Kiedy się wprowadziłam, hodowałam cissusa na całej ścianie, wielkiego fikusa i filodendron, nie licząc pomniejszych roślin. Te wyrośnięte poszły do sąsiedniej szkoły i mogę je oglądać z okazji kolejnych wyborów. Teraz by się nie zmieściły w moim pokoju. Te mniejsze udają się jedynie w przedpokoju, bo tam jest duże okno i za nim tylko brzoza, która nie daje tak głębokiego cienia.
    Tylko pelargonie i komarzyca na szerokim parapecie za oknem pokoju mają się dobrze, do pierwszych mrozów. Dziś je trochę przycięłam, bo już ucierpiały, ale wciąż jeszcze cieszą oczy.
    Zwierząt domowych nie mogę mieć, bo zbyt długo nie ma mnie w domu. Za to całą zimę dokarmiam ptaki i za oknem mam ptasi rejwach i bijatykę. Istna chuliganeria. Wolę to, od telewizji, bo ciekawsze. Chyba będzie ostra zima, bo ta czereda cipirytek chce mnie puścić z torbami. Dawno nie pamiętam, aby były tak żarłoczne.

  334. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Wybacz, że nie będę z tobą prowadził dyskusji, wydaje się bowiem, żem zupełnie niegodny. Nabawiłeś mnie tak wielu kompleksów swoją eurydycją i horyzontami intelektualnymi w krótkim czasie, że będę musiał chyba przez miesiąc odreagowywać na nadmuchiwanej panience ubranej w togę adwokatki. Ona z pewnością mnie nie odrzuci!

  335. soulgarden napisał(a):

    Ewo Milewicz, czyżbyś dostała informację, że mój opis mieszkaniowy jest nieprawdziwy i to jakoś przemycasz? Upewnij się.
    Zofionen, stwierdzam, że nie potrafisz zrozumieć pytania lub choćby nie miło ci gadać o paleniu żywych i/lub zdrowych ptaków. W Polsce nie wiem jak to się odbędzie. Pytałem co sądzisz o tym jak robiono w Azji.
    Milewicz – Zofionen, ależ nigdy bym nie pomyślał, że nie masz wystarczająco podobnej motywacji by musiała ci się udzielać od kogoś. Metody GWowiec są podobne w swej „łyżeczkotopielności” do tutejszych uczniów ludzi doświadczonych. Trudno mi sobie wyobrazić, że nieszeregowy przedstawiciel mediów, w Polsce grupy ludzi szczególnie uprzywilejowanych przez specyfikę pookrągłostołową, pozwala sobie na takie wykożystanie swojej pozycjo-roli jak czynisz to choćby ty. I jestem głęboko przekonany, że to gangsterstwo ogólne i medialne musi się skończyć. Obyście tak dalej brnęli, oby – dla kraju, bo dupniecie z tym nadczłowieczeństwem.

  336. Bars napisał(a):

    Jasna Anielko,
    w ciemnym pokoju na parapecie możesz hodowac paprocie, bluszcze, skrzydlokwiaty, storczyki, a także ozdobny szczawik, musisz tylko pamiętac o dodatkowym ich nawilżaniu jeśli pod parapetem masz kaloryfer. Poza tym w sklepach „elektrycznych” można kupic specjalne żarówki, które pozwalają wyrównac roślinom deficyt światła dziennego.
    -
    A Edwara jak nie było, tak nie ma. Szkoda.
    Pozdrawiam serdecznie.

  337. Stan napisał(a):

    Mawar, 11.53,

    we wpisie tym odniosłeś się do wymiany zdań między Waldemarem Kuczyńskim i Bernardem. W. Kuczyński stwierdzał w nim, że Bernard nie zna się na gospodarce czemu on nie zaprzeczył, a co widać gołym okiem.
    Nie idzie mi o tę wymianę, ale o armatę jaką wytoczłeś przeciwko Kuczyńskiemu, mówiąc, że zna się na gospodarce komunistycznej i na transformacji „..ze skutkiem, takim sobie”. Muszę powiedzieć, że Twój lapidarny zapis trawiłem długo, bo najpierw podczas długiego deszczowego przejścia z sopockich lasów do plażowej knajpy Przystań, która jest jedyną w swoim rodzaju, bo nie chce się z niej wyjść. Dla Ciebie umniejszeniem jej wartości będzie fakt, że pochwaił ją także kiedyś Adam Michnik.
    Wracając do meritum zarzutu, to, żeby ustrzelic Kuczyńskiego wybrałeś zły kaliber broni, a ponadtto z uszkodzonym celownikiem.
    Znajomość ekonomiki gospodarki sterowanej centralnie musiała być gruntownie znana wśród opozycjonistów, bo ona była jądrem całego zła tamtego systemu. Oceny miałkośći poprzedniego systemu nie można było dokonać, porównując go do jakiegoś abstrakcyjnego systemu, lecz do realnie istniejąceo i skutecznego, czyli gospodarki rynkowej. Do tego dochodzi takiże konieczność znajomośći szeregu innych dyscyplin wiedzy, bez których lepiej niczego nie ruszać. Poza tym sama transformacja, to oprócz wiedzy także umiejętności praktyczne oraz pewnego rodzaju geniusz, bo nikt na świecie tego nie przerabiał. Być może można było transformację przeprowadzic w nieco zmodyfikowanej formie, ale tempo jej przeprowadzania miało kluczowe znaczenie, bo,jak pamiętasz, kredyt zaufania dla ekipy Balcerowicza zaczął topnieć już po sześciu miesiącach. Gdyby ekipa reformatorów próbowała robic coś takiego jak referendum, przeprowadzone przez cieszącego się przez Ciebie niezmienną sympatią gen. Jaruzelskiego, to dzisiaj nie byłbyś tam, gdzie jesteś, a za cztery lata ministrem spraw zagranicznych w rządzie Ludwika Dorna.
    Świat się zachwycał oryginalną transformacją, a w Polsce rozległ się głośny skowyt, zapewne dlatego że bolało. Ekipa reformatorów wykazała się naprawdę nadzwyczajnymi umiejętnościami, determinacją i, miała także znakomite wyczucie psychologiczne.
    Widziałem ból rolników, bo w tym czasie byłem doradcą prawnym NSZZ RI woj gdańskiego. Była to rzecz okropna, ale przeciąganie tego wszystkiego w czasie zakończyło by się buntem społecznym, którego skutów trudno sobie nawet wyobraźic.

    Dlatego zamist strzelać jak z armaty do Kuczyńskiego, lepiej wpadnij latem do sopociej Przystani, skąd nie chce się wyjść, i wypij drinka za jego zdrowie. Przy okazji zobaczysz jak wygląda latem najładniejsze, według Humbolta, miejsce w Europie.
    Jod zatokowy zmieni Twoje myślenie o polityce.

  338. jasnaanielka napisał(a):

    Bars! dzięki za dobre słowo. W pokoju mam parapet szeroki na 15 cm, za to za oknem cały metr i tam hoduję kwiecie w lecie, aż do mrozów.
    Okno co i rusz otwieram,więc parapet odpada. Skrzydłokwiat hodowałam, ale się wyrodził. Mam taki czerwony szczawik, ale teraz coś traci listki. Ładnie się trzyma na koszu, przy drzwiach balkonowych filodendron pnący, który już mocno wybujał i wyjął drabinkę z ziemi, więc szykuję się do jego skrócenia, ale to chyba nie jest dobra pora?
    Przy zachodnim oknie w przedpokoju pyszni się poinsecja, świeży nabytek, zaś na parapecie odpoczywają dwa amarylisy, coś, jak „głupi jasio” tylko czerwone i lekko kosmate, a także niecierpek, który kwitł jak wariat całe lato. Na ścianie w koszyku wisi jeszcze jeden dość pospolity, ale śliczny pnącz owinięty wokół dwóch drewnianych widelców /takich do kapusty/. Staram się, ale warunki trudne. Grzejnik pod oknem z kwiatami wyłączony na amen.
    ;
    Jak to dobrze, że jesteś Bars! Czyżby potomek skruszał?
    EdwarDa też mi brak, ale on się zjeżył. Mam nadzieję, że mu minie.

  339. Zofia napisał(a):

    Dziewczyny,
    nie martwcie sie Edwarem, objawi się po weekendzie!
    Pewnie balował na andrzejkach, teraz odpoczywa.

  340. Zofia napisał(a):

    Wywiad premiera Tuska dla FT
    Wersja polska:
    http://ft.onet.pl/9,4207,wywiad_premiera_donalda_tuska_dla_ft,artykul.html
    wersja angielska:
    http://www.ft.com/cms/s/0.....ck_check=1
    Warto przeczytać.

  341. soulgarden napisał(a):

    >Grzejnik pod oknem z kwiatami wyłączony na amen.
    Dzisiaj naprawiłem piec gazowy i wreszcie grzeją mi grzejniki. To taka mała analiza porównawcza.
    Zofionen, rozumiem, że w twoim poście zawarłaś jakimś kodem odpowiedź na jakieś inne odczytane przez siebie pytanie. I to uważam za wymowne. Jestem dziwnie przekonany jednak, że w sposób nieknajacki nie potrafiłabyś zdobyć się na wyjaśnienie. Mimo, że chyba nie masz więcej zbytnio nic do powiedzenia. To wymowne.
    PS W normalnym kraju wasze „dyskutanctwo” nie tylko byłoby uznane za oficjalną klęskę, ale również sens tej klęski uzyskałby przełóżenie na ważne fakty. Niestety podtrzymywana konwencja gry do jednej bramki powoduje, że wy dopisujecie sobie punkty i prawa. W najgorszym wypadku jesteście na 0. Ale to się skończy. :)

  342. Zofia napisał(a):

    Prezes Kaczyński był w Szczecinie, nie chadzamy tymi samymi drogami.
    No i dzięki Bogu, bo bym JK pomylłla z …Oleksym. Kochają takie same nakrycia głowy:
    http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/gallery?Site=GS&Date=20071130&Category=GALERIA_AUT&ArtNo=1130001&Ref=PH&Params=Itemnr=19#foto_up
    A to moje ulubione zdjęcie pana prezesa:
    http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/gallery?Site=GS&Date=20071130&Category=GALERIA_AUT&ArtNo=1130001&Ref=PH&Params=Itemnr=4
    a to jeszcze bardziej:
    http://www.gs24.pl/apps/p.....=1#foto_up

  343. jasnaanielka napisał(a):

    Taki sobie komentarz do awantury na szczycie…
    http://www.pardon.pl/arty.....agraniczna

  344. jasnaanielka napisał(a):

    To i ja się dołożę do Zofii…
    http://www.pardon.pl/arty.....uwaja_foto

  345. Bars napisał(a):

    Nelu,
    skrzydłokwiaty rzeczywiście się wyradzają i ja także nie zgłębiłam tajemnicy dlaczego, szczawik po prostu przysypia na zimę, ale na wiosnę wigor powinien mu powrócic. Filodendron można by skrócic nawet teraz, ale lepiej poczekac do wiosny, a przycięte pędy ukorzenic choby wstawiając je po prostu do wody. Ten „głupi jasio” to odmiana trzykrotki, na niecierpka uważaj bo są bardzo chorowite – łatwo łapią wirusa. Mam nadzieję, że nie marzniesz poświęcając własny komfort dla roślinek? Potomek niestety skruszał tylko odrobinę. W tej chwili wyszedł na moment, więc korzystam z okazji. Życzę dobrej nocy.

  346. Zofia napisał(a):

    Drogi Ogrodzie,
    nie nadążam intelektualnie za Tobą, stąd moje milczenie, wybacz.
    Po prostu czasem nie bardzo wiem o co pytasz….
    .

  347. jasnaanielka napisał(a):

    Bars – moje mieszkanie jest ciepłe, mam 22 stopnie, non stop rozszczelnione okno w pokoju i często otwieram je w ciągu dnia, bo na parapecie mam zimową lodówkę. Kiedyś było u mnie wściekle zimno, ale ściany zostały ocieplone, ja we własnym zakresie wstawiłam nowoczesne okna i teraz mogę spokojnie wyłączyć jeden z grzejników.
    Siedzę w bluzce z krótkim rękawem i nawet często bez skarpetek, w wygodnych klapkach /Scholl/. Bardzo lubię to moje mieszkanie, jest nieduże /42 m/ ale wygodne i urządzone wg moich własnych pomysłów, potrzeb i gustu. Jedyny mankament, to brak drugiego pokoju, za to ten jeden duży, przedpokój z oknem, kuchnia takoż, ale na oknie w kuchni zieleni się tylko bazylia i cebula, gdy porasta. Niestety utrzymanie tego mieszkania plus rachunki za media pochłaniają ponad połowę mojej emerytury. No, ale przynajmniej jest mi ciepło. Idę spać, może mi się dziś uda do rana przespać. Pełnia się chyba skończyła. Dobranoc.

  348. Mawar napisał(a):

    „75 procent zakażeń wirusem HIV w Polsce może mieć swoje źródło w gabinetach stomatologicznych, kosmetycznych oraz salonach tatuażu, gdzie nie sterylizuje się narzędzi” – pisze dzisiejszy „Dziennik”. O co chodzi? – Spokojnie, to tylko 1 grudnia, światowy dzień AIDS. W tym roku obchodzony mniej hucznie, ale nadal pomysłowo. PR to mocna strona biznesu medycznego. Idiotyzm argumentu o salonach tatuażu (przecież istniały od zawsze) każe zastanowić się komu i do czego służyła wieloletnia histeria na temat AIDS i katastroficzne prognozy na temat rozwoju tej rzekomej epidemii. Najpierw zagrożeni byli homoseksualisci, potem heteroseksualisci, złaszcza nieużywający prezerwatyw, narkomani posługujący się strzykawkami, wreszcie miliony mieszkańców środkowej Afryki, choć akurat tam testów na HIV nie robiono, bo niby za drogie, zaliczając hurtem chorych na gruźlicę do ofiar AIDS. Za chwilę mieliśmy wszyscy zachorować i w mękach umrzeć, o ile rządy nie wyłożą kolejnych miliardów dolarów na walkę z AIDS. Ciekawe że mniej mówio o narkomanach, zwłaszcza wąchających i łykających, oraz konsumentach środków psychotropowych, którzy jak wiadomo z tego powodu mają obniżoną odporność, czyli właśnie syndromy AIDS. Za to słyszeliśmy, że sa trudności z wyprodukowaniem szczepionki bo wirus ciągle mutuje i jest coraz groxniejszy, więc rządy powinny wyłożyc dodatkową kasę na biznes medyczno-farmacutyczny i jego laboratoria. Nie mówiono dlaczego akurat w przypadku AIDS nie można wyprodukować szczepionki skoro inne zarazki, na przykład grypy, też gwałtownie mutują, a szczepionki istnieją. Nie mówiono też dlaczego AIDS jedyną epidemią na świecie w której ofiarą pada znacznie więcej mężczyzn niż kobiet, choć epidemia ta miałaby się przenosić głównie drogą płciową. W tym roku odpowiedzialni za światową epidemie AIDS są dentyści i właściciele salonów tatuażu. Któż to będzie czarownicą w „święto AIDS” w roku przyszłym? Może fryzjerzy albo szewcy? W każdym razie można być pewnym, wirus będzie oczywiście dalej mutował, nadal trwać będą prace nad szczepionką, której oczywiście nadal nie będzie. Będą natomiast nad nią pracować liczne laboratoria korzystając z subsydiów rządowych lub WHO. Po staremu istnieć będą coraz liczniejsze grupy ryzyka, będziemy słyszeć o milionach nowych zachorowań w krajach biednych, leżących na tyle daleko, że dane stamtąd są trudne lub niemożliwe do zweryfikowania. Liczne NGO’s korzystając z naszych podatków nadal będą uczyć tolerancji na przykładzie AIDS, a firmy farmaceutyczne po staremu żądać będą wysokich cen (refundowanych w Afryce przez bogate państwa lub ONZ) za swoje lekarstwa na chorobę, która jak wszystko wskazuje po prostu nie istnieje. Jednym słowem „lody będą kręcone” i to międzynarodowo, a ludzie straszeni jak dzieci Babą Jagą.
    O co chodzi z AIDS na stronie amerykańskiego biochemika:
    http://www.duesberg.com/

  349. Mawar napisał(a):

    Stan
    „Dlatego zamist strzelać jak z armaty do Kuczyńskiego, lepiej wpadnij latem do sopociej Przystani, skąd nie chce się wyjść, i wypij drinka za jego zdrowie. Przy okazji zobaczysz jak wygląda latem najładniejsze, według Humbolta, miejsce w Europie.
    Jod zatokowy zmieni Twoje myślenie o polityce”.
    -
    Dzieki za zaproszenie, zwykle jeżdżę w przeciwnym kierunku – w Tatry. Kilka miesięcy temu byłem s Sopocie, jest piękny.

  350. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Mawar. Podziwiam te Twoje ciągłe skojarzenia z PRL
    Nie możesz iść na jakiś “detoks” , przecież Ty się nawet pocisz PRL-em. Masz zakodowany ten ponoć upierdliwy ancien regime w każdym jądrze komórki”.
    -
    Użyj argumentu, jakiegokolwiek. Np. w domu powieszonego nie mówi się o sznurze.

  351. Zofia napisał(a):

    Mawar
    Po co?
    Jak chcesz się pocić PRL, Twoja sprawa, ja tylko sygnalizuję, że to czuć, nic więcej.
    Jak z menela przedwczorajszą wódką.

  352. głos zwykły napisał(a):

    Morze – to nie rzeka, a ptak – to nie krowa!
    Szczęśliwy, kto kocha rymowane słowa!
    Rymuj mi się, rymuj, drogi mój wierszyku!
    Stój w miejscu cierpliwie, składany stoliku!
    Stoi stolik, stoi, zachwiewa się nieco,
    Za stolikiem – morze, za morzem – Bóg wie co!
    Wuj Tarabuk

  353. W.Kuczyński napisał(a):

    Mawar,
    na te bezsilne próby ukłucia mnie, jak to jestem ograniczony w mojej wiedzy ekonomicznej tylko do gospodarki planbowej moglbym nie odpowiadac, ale odpowiem bo moze ci sie to przyda. Jest na tej stronie dział Radio Wolna Europa a w nim 80 moich audycji gospodarczych, ktore szly przez to radio i ocalaly. Rzuc na nie okiem. Znajdziesz tam wiele wiedzy o historii gospodarczej świata, Europy i roznych krajów. A także zapowiedź tego co zaczelo sie dziac w polskich reformach od roku 1989. Sporo sie nauczysz.

     

    Drogie Panie, Zofio, Bars, jasnaanielko,
    widze, ze dyskusja zeszla na kwiaty i karmienie ptaków. Bliskie mi tematy, choc takiej wiedzy o roslinach, jak Wy, na przykład Bars, nie mam. Ale codzienne dbanie o zielen to moje zadanie domowe, a mamy tego sporo. Ponadto kazdej wiosny ukwiecamy nasze trzy balkony, maleńki, średni i loggie. Na zmiane sa surfinie i pelargonie, ostatnio pelargonie, bo mozna je zostawic bez opieki na kilka dni kiedy wyjezdzamy do naszego letniego domu niedawno nabytego. Loggia do niedawna była obrosnieta glicynia przepieknie kwitnaca wczesna wiosna, ale dwa lata temu zmrozila ja zima. To bardzo ofensywna roslina i zdazyla sporo odrosnac, ale jeszcze nie na tyle, zeby pozwolic mi pracowac na balkonie, bez upieczenia. Od wiosny, jak tylko sie da pracuje wlasnie na balkonie.

    Od wielu lat prowadzimy restauracje dla ptaków. Mamy karmik zbudowany wedlug projektu mojej średniej córki Doroty dla malych ptaków; sikorek, wróbli, dzwońców. Karmimy nielupanym slonecznikiem (6 zl. kilo od kilku lat – w sezonie idzie okolo 12 kg, czasem wiecej). Wyrzucamy tez przez okno, kiedy spadną sniegi i przychodzi mroz, jabłka dla drozdów i kosów oraz chleb dla bazanta. Od trzech lat jak tylko zrobi sie snieznie i zimno przychodzi pod nasze okno Pan bazant, czasami z zona, zeby pozywic sie chlebem. Jesli go rano nie ma po prostu wrzeszczy – co do cholery Kuczynscy, a gdzie sniadanie? Jest tez para sójek, ktora takze korzyysta z dokarmiania. No i mamy rzeczywiscie teatr z ta ptaszarnia, a od poznej zimy obserwujemy wedrowki ptasie, bo wiedza o tej restauracji sprawila, ze stala sie ona przystankiem dla ptactwa migrujacego. Na przyklad zatrzymuja sie jery i jemiołuszki. Rozpisalem sie, wystarczy.

  354. Mawar napisał(a):

    Zofia
    Taka sobie metafora z tą wódką, ale zauważ, od biografii się nie ucieknie. To co nagryzmoliłaś w reżimowej prasie pozostanie, w bibliotece do wglądu.

  355. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    może trudno Ci zrozumieć, ale:
    * nie wstydzę się życiorysu d niego nie uciekam, metryki nie fałszuje, nie udaję, że urodziłam się po 1989 r.;
    * cokolwiek napisałam i gdziekolwiek wydrukowałam – do 1989r, przeszło weryfikację czasu i nie muszę się żadnego tekstu wstydzić. Po 1989 – także;
    * Racz uprzejmie zauważyć, że w moich publicznych tekstach prasowych, referatach czy innych publicznych publikacjach nie ma żadnych odniesień np. do wodza Wielkiej Rewolucji Październikowej – Lenina, i innych idoli epoki socjalizmu i komunizmu, jak w pracach obu panów Kaczyńskich.
    * Wybacz – ale ja oceniam inaczej niż Ty czas PRL i nie przekreślam tego okresu z historii Polski ani też nie mam zamiaru wszystkiego w co powstało w tym okresie osądzać negatywnie.

  356. Zofia napisał(a):

    Lechowi Kaczyńskiemu pomyliły się rola brata prezesa partii opozycyjnej z byciem prezydentem kraju.
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....caid=14ecc
    a potem narzeka, że społeczeństwo ocenia go negatywnie.
    Taki wywiad, jaki udzielił – jest jaskrawym przykładem partyjniactwa prezydenta, który jest stroną jednego ugrupowania.
    Obawiam się, że ten dr hab. nauk prawniczych nadal ma bardzo poważne kłopoty ze zrozumieniem konstytucji RP jak i swojej funkcji, do której został powołany wola wyborców.
    Prezydent – nie jest od tego typu oceniania partii opozycyjnej, bo sam stawia się na pozycji …opozycji wobec rzadu i większosci parlamentarnej.
    A to jest już absurdem politycznym.
    Ze też nikt nie potrafi Lechowi Kaczyńskiemu wytłumaczyć prostymi zdaniami, stosownie do jego poziomu percepcji intelektualnej – na czym polegają jego kardynalne błędy w sprawowaniu urzędu prezydenckiego. Nikt też nie potrafi zrobić mu ściągawki nt co wypada, a co nie wypada mówić publicznie do mediów.
    Gdyby zatrudniał w swej kancelarii bardziej inteligentnych ludzi, nie trzeba błloby mu zwracać publicznie uwagi.
    Ale jaki pan, taki kram.

  357. jasnaanielka napisał(a):

    Kończąc wątek ptactwa… nie możemy sobie pozwolić na karmienie suchym ziarnem, bo natychmiast dowiadują się o tym gołębie, które dokarmiają od lat lokatorzy nieodległego bloku. Tam pod blokiem jest wydeptane czarne klepisko, a pod moim oknem i balkonem mam gęsto zarośnięty i wypielęgnowany przez sąsiadkę obok, ogródek. Jako że poczuwam się do wdzięczności za taki luksus pod oknami, dokładam się pieniężnie do roślin, ale co do kompozycji i pielęgnacji się nie wypowiadam, choć czasem mnie korci… Ale skoro nie pracuję, to i nie krytykuję. Moje cipirytki dostają płatki owsiane, siemię lniane, mak, dynię, słonecznik, czasem drobną kaszę jęczmienną – to wszystko wciśnięte do granic możliwości w smalec i powieszone w pudełeczku na haczyku na kracie okiennej. Niestety, po dwóch kolejnych włamaniach, przed laty bułam zmuszona zamontować to paskudztwo, ale pomalowane na biało, jakoś się łączy optycznie z firanką. Jak człowiek musi – to przywyknie.
    Za oknem mam wróble, sikorki – różne, dzwońce, Czasem trafi się dzięcioł pstry…

  358. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    leszek-sopot, 30. 5.41,

    w drugim akapicie wpisu napisałeś, że Turacja wzieła kilka miliardów dolarów za udział w irackiej interwencji oraz, że dla Ciebie tarcza antyrakietowa jest akceptowalna pod warunkiem otrzymania przez Polskę szmalu za zgodę na budowę bazy antyrakietowej pod Słupskiem.
    O ile dobrze pamiętam, to Turcja nie przyjeła oferty finansowej oferowanej przez Stany Zjednoczone za udział w interwencji, czy też użyczenie baz do tej interwencji. Rząd turecki obawiał się reakcji świata muzułmńskiego na takie zachowanie Turcji.
    Po prostu rząd turecki zachował się zgodnie z racją stanu, co nie przeszkadza mu obecnie przekraczać granice państwa irackiego i czyśćic tereny przygraniczne z nieprzyjaznych Turcji wojowników kurdyjskich.
    Amerykanie to rozumieją, chociaż dla własnych korzyści, za spory szmal, chcieli Turków poważnie umoczyć.

    Z Polską dzieje się coś nienormalnego, co zaznaczyłeś w paru słowach. Dlaczego Polska daje się zepchnąć do roli agresywnego policjanta przeciwko Rosji? – Bo leży to w interesie jankesów? A na dodatek, wygląda na to, że do tego interesu pod Słupskiem gotowi jesteśmy dopłacic. Kiedyś pisałem na blogu, używając zasłyszanej i nietrafnej argumentacji (wyprostował to fachową argumentacją Andrzej), że to czeski radar obejmując terytorium rosyjskie po Ural jest dla nich zagrożeniem. Widzę, że intuicja mnie nie zmyliła, bo rosjanie nadal czują się zaniepokojeni umniejszenieniem ich zdolnośći do odstraszania w wyniku umieszczenia bazy antyrakietowej w Polsce i radaru w Czechach. Jasne jest, że jankesi co innego myślą, a co innego robią, bo dla nich najważniejsza jest obrona własnego terytorum. Ala naszym już, niestety, najważnieszym interesem jest żeby dopiec Moskwie. Jeżeli baza pod Słupskiem ma służyć do odstraszania, to Polska zyskuje niewiele, bo spotyka się z ciągłymi atakami Moskwy, która, korzystając z okazji, zwiększyła swój potencjał ofensywny w Królewcu i na Białorusi.
    Polskie rządy, które godziły się na taką rolę zaoferowaną nam przez naszego strategicznego sojusznika, pozwoliły zepchnąć nasz kraj do roli wasala jankesów, tj. do roli jaką spełnia Białoruś przy swoim strategicznym sojuszniku – Rosji.

    Kilka miesięcy temu przytoczyłem na blogu fragment ostatniej książki Kałużyńskiego wydanej na krótko przed śmiercią tego znakomitego krytyka filmowego. Pisał on, że kraje zachodnie traktują słowian w tym Polskę z pogardą i nie liczą się z jej interesami. Na potwierdzenie tego prztaczał rozmowy Sempołowskiego z dyplomatami francuskimi. Jako przykład przytoczył reakcję społeczeństwa angielskiego, które wymusiło na rządzie JKM wypowiedzenie wojny ( pierwszej światowej) i wzięcie w niej udziały po zaatakowaniu przez Niemców Belgii. Reakcja ta wynikała ze świadomości, że zaatakowano kraj o podobej kulturze z którym się prowadzi interesy handlowe i należy on do tzw. dobrego towarzystwa. Reakcję rządu JKM w 1939 r na napaść hitlerowców na Polskę pozostawiam bez komentarza.

    Rozumię, że nasz sojusznik strategiczny często i gęsto rozmawia z rosjanami, bo są silni, ale nie rozumię dlaczego amerykańska rodzina krzaków wspiera ( i umacnia) w sposób zakamuflowany Rosję w przerażjącym bogaceniu się na ropie naftowej i gazie. Przecież Regan robił wręcz coś odwrotnego. Czyżby interes rodzinny przeważał nad interesem narodowym?

    Dlaczego nasz premier krytykujący wewnętrzne stronnictwa białej flagi, sam żebrze o pięćiominutowe spotkanie (przedłużone następnie do dziesięciu minut, bo tłumacz się jąkał) z Bushem, co równoznaczne, dla mnie, jest ze zwykłym opluciem. Gdzie ci politycy mają godność? Jak teraz Polska może domagać się opłaty za bazę, która będzie chroniła głównie Stany Zjednoczone, skoro przez cały czas premier i ministrowie proszą o wybudowanie takiej bazy. Wydaje mi się, że głównym motywem zabiegów poprzedniego rządu była chęć uzyskania poparcia Białego Domu na użytek wewnętrzny.
    Skąd my to znamy?
    leszku, nie tylko chłopiec Twojej córki jest traktowany jako ktoś z niższej kategorii, ale gdy się spojrzy na naszych sportowców, to widać szczególnie dobitnie tę dyskryminację. Matusiak został sprzedany do Palermo i po kilku miesiącach został odsprzedany za znacznie wyższe pieniądze. To samo z Jerzym Dudkiem, który z Polski do Holandii przeszedł za bezcen, a awartość jego wzrosła, gdy obracał nim zachodni rynek piłkarski.
    Przykłady można mnożyć. Ponieważ nie możemy zachodowi postawic się tak jak rosjanie, którzy swoją siłą wymuszają szacunek, to chociaż miejmy swoją dumę i nie bądźmy głupkami.

  359. Piotruś napisał(a):

    Mili moi, mimo że już od kliku laty jestem mieszkańcem przyleśnych peryferii w dalszym ciągu pozostaję przyrodniczym analfabetą. Całą zimę dokarmiam ptaszki, ale dla mnie to takie mniejsze i większe wróbelki. Kupiłem kilka atlasów, a w nich opisy bocianów, orłów, łabędzi i tym podobnych ptaków polskich. Czy ktoś mógłby mi polecić atlas dla poczatkujących z opisem i zdjęciami naszych małych szarych fruwaczy ogrodowych.
    Zofio (12:53) to już nawet nie są problemy partyjne, ale wręcz wewnątrz partyjne. Trzeba przyznać trafność jednemu spostrzeżeniu – nie ma ludzi niezastąpionych – trzymajmy więc kciuki.
    Stan (1:08) każda sójka swoje piórka chwali – to bardziej naturalna postawa życiowa niż paw narodów.

  360. soulgarden napisał(a):

    Gospodarzu, dobrze gdyby pan wiedział, że na pańskim blogu pisuje nijaki W.Kuczyński, pisał nawet o audycjach gospodarczych, które ponoć pan prowadził. Mimo tego, że jak wiemy nicki szczególnie tu na blogu są ściemą uważam to za niestosowne dopuszczać ludzi legitymujących się dowodem Waldemara Kuczyńskiego (którego swoją drogą nie okazali).
    Losowanie grup ME było umiarkowanie dobre. Poza Austrią – najsłabszą dróżyną z pierwszego wylosowaliśmy średnio. Ciekawe czy Chorwaci utrzymają dyspozycję z eliminacji w mistrzostwach? Trochę martwi wylosowanie Niemiec. Rumunia czy wciąż nie mogąca się odblokować w wielkich imprezach Hiszpania byłyby wiele lepszym przeciwnikiem. Uważam jednak wylosowanie Austrii za trochę większy plus – niż to minus. Gdybyśmy jednak w pierwszym meczu mieli Niemców i osiągnęli remis, po późniejszym zwycięstwie z Austrią do meczu z Chorwatami przystępowalibyśmy gdy wystarczałby nam remis. Mimo mądrości Beenhakkera uważam jednak wylosowanie Austrii za ważne – co nie znaczy, że miałby być to spacerek. Trzeba teraz zakontraktować sparringi z najmocniejszymi drużynami skandynawskimi i słowiańskimi.

  361. soulgarden napisał(a):

    Dopiero co napisałem i okazało się, że terminarz jest taki jak „wymodliłem”! Szanowni czytelnicy, sądzę, że grać w pierwszym meczu z nieropędzonymi Niemcami to ogromna szansa – można poważniej wierzyć w remis, a nawet przygotować się na gryzienie trawy. Polska skazana na pożarcie i nie musząca szukać w tym meczu zwycięstwa będzie w świetnej sytuacji psychologicznej. W równoległym meczu Austriacy mogą też osiągnąć dobry wynik – nawet remis. Przy zwycięstwie z Austrią i przystępowalibyśmy również do meczu z Chorwacją z przewagą psychologiczną. Każdy mecz z mniejszą presją niż przeciwnik. Natomiast zwycięstwo z Niemcami daje nam prognozę w 90 % awansu.

  362. Stan napisał(a):

    Soulgardem,

    dawno nie czytałem takiej analizy.

  363. soulgarden napisał(a):

    Stan, czyli jakiej? To najbardziej możliwa hitlerowska grupa. Może polakom to nie zaszkodzi.

  364. soulgarden napisał(a):

    Stan, oczywiście Polakom.

  365. Stan napisał(a):

    Soulgarden,

    nie łap mnie za słowo. Czytam Cię (i podziwiam) bardzo uważnie. Idzie o grupę B. Polacy z Benhakerem na czele mają szanse, ale nie widzę możliwości żeby mogli przeskoczyć niemców. Zawsze braliśmy od nich manto w starciach militarnych, gospodarczych, a jedynie w boksie i lekkoatletyce waliliśmy ich skutecznie po buźi.
    jednak zgadzam się z Tobą, że remis z nimi jest możliwy.

  366. Lex napisał(a):

    Onetowe wiadomości donoszą,że PO złożyła w Sejmie wniosek w sprawie powołania komisji śledcze w sprawie CBA ( Min. Rolnictwa i B. Sawicka ).
    Wreszcie coś drgnęło. Pozostała jeszcze sprawa B. Blidy.
    A już myślałem, że Tusk te sprawy „odpuści”.
    Chciałbym się tak mylić częściej – jeśli news sie potwierdzi.

  367. soulgarden napisał(a):

    Stan, zupełnie nie łapię.
    PS Bitwy pod Głogowem i Grunwaldem to pies? Potem jeszcze mieli rozbicie dzielnicowe i dopiero Bismarck wprowadził linię produkcji parówek.

  368. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    Soulgarden,

    to prawda. Jestem pod wrażeniem ostatnich lań zarówno militarnych, jak i sportowych. Czy nie robi na Tobie wrażenia niemiecki kombajn piłkarski, w którym wszystko funkcjonuje jak w szwajcarskim zegarku?

    Lex,

    jeżeli Tusk ma choćby odrobinę instynktu samozachowawczego, to musi się wziąć ostro do rozliczenia PIS-u i to natychmiast.
    Być może najtęższe umysły w PIS-ie znowu nietrafnie wybrały czas i teren walki.

  369. soulgarden napisał(a):

    Stan, tobie chodzi o II wojnę św, przyznaj. No wiesz Ballack to jeden z garstki zaledwie najlepszych rozgrywających świata, bardzo wybiegany boczny obrońca Lahm. Nie muszę dodawać nic o kopycie Bastiana Schwainsteingera. Z przodu polski duecik Klose – Podolski i żyć nie umierać. Ponieważ my gramy po holendersku czyli dużo bokami – będzie ciężko – jak kosa o kamień. Paradoksalnie bramkarz może być słabszym punktem Niemców. Lehman to już niemal parodia bramkarza, a Kahn najlepsze ma za sobą. Tylko jak się przedrzeć by Smolarek lub Krzynówek mogli coś ukąsić? Wygląda to gorzej niż beznadziejnie.

  370. soulgarden napisał(a):

    Jeszcze taki śniady tam biega po skrzydle z żelaznymi płucami. To on wyłożył piłkę gdy Niemcy strzelili gola w 93 minucie jeśli pamiętasz.

  371. Stan napisał(a):

    Soulgarden,

    nie tylko o II wojnę światową. Począwszy od Bismarka w polityce rozum był równorzędny sile militarnej. To żelazny kanclerz podpuścił
    Katarzynę II do wykonania brudnej roboty (rozbioru), po czym zgarnął najlepszy kęsek z ubitego zwierza.

    Jeśli idze o piłkarzy niemieckich, to kiedyś podobał mi się Ballak, ale w Angielsim deszczy stracił dużo ze swoich walorów. Nie lubie Klose, bo to nawrócony Miemiec i prowokator (doprowadził do usunięcia z boiska Sobolewskiego podczas Mundialu). Wolę podoskiego, który nas się nie wstydzi i jest niezwykle skuteczny.
    Niech Ci się przyśni puchar dla Polski.
    Dobranoc

  372. jasnaanielka napisał(a):

    Jeśli Gospodarz nie zamieści kolejnego felietonu, to kto wie na jakie jeszcze tematy potoczy się dyskusja. Na sporcie się nie znam, ale pasja i znawstwo prezentowane przez jego miłośników są fascynujące.
    Dobranoc…

  373. dark side napisał(a):

    Mawar, zdumiewa mnie twoj proces myslowy. chodzi mi o ten wywod na temat aids oparty na HIPOTEZIE sprzed 10-ciu lat bez mala. Do dzis nie udowodnionej .
    Stezenie ignorancji, absurdu i zlej woli zmusza mnie do reakcji.
    Jesli HiV jest wymyslem cwanych korporacji ,biochemikow i virologow czerpiacych profity z badan i ubiegajacych sie o dotacje,to czy to samo dotyczy w twojej opinii innych retrovirusow -HTLV (leukemia), HCV, HGV itd (zapalenie watroby), wirusy wywolujace nowotwory coraz liczniej odkrywane?
    Wszystkie to wirusy zaliczane sa do tej samej grupy, przenosza sie przez krew, wszystkie choroby przez dlugie lata (HCV do 30 lat) przebiegajadaja bezobjawowo, potem daja niespecyficzne objawy chorobowe, trudno tu mowic o typowej epidemii jak w przypadku grypy, maja wiele mutacji, badania nad szczepionkami trwaja do dzis. Podobienstw zreszta jest cala lista.
    Czy przyjmujesz, ze zadna z tych chorob nie istnieje?
    Ta droga doszlibysmy wkrotce do linczu na Ludwiku Pasteurze, ktory dla podejrzanych celow (zwiazanych zapewne z malwersacjami finansowymi) wynalazl szczepionke w czasach, gdy kazdy wiedzial, ze choroba to kara boza, a robaki rodza sie z ziemi.
    Dzis tacy jak ty nie poddaja juz w watpliwosc istnienia pratkow gruzlicy. Jest szansa, ze uznajecie tez zapalenie watroby czy bialaczke. Z calego spektrum retrowirusow macie problem tylko z jednym. Dlaczego Mawar?
    Czy dlatego, ze to choroba homoseksualistow i narkomanow? Ze przenosi sie droga plciowa?
    Clue twojego wywodu jest to zdanie:
    „Liczne NGO’s korzystając z naszych podatków nadal będą uczyć tolerancji na przykładzie AIDS”
    to zdanie wydaje mi sie absurdalne, a przede wszystkim obrzydliwe.
    Absurdalne dlatego, ze to swiadomosc zagrozenia aids i strach przed ta choroba ukrocil obyczajowe rozpasani lat 60-tych i 70- tych. Wolna milosc, dzieci kwiaty, sex drugs&rock’n'roll- ten styl zycia stal sie bardzo ryzykowny. Zmienila sie swiadomosc , ikonografia, wzorzec kulturowy.
    Obrzydliwe jest przeslanie twojego tekstu, ktoreda sie strescic w dwuch zdaniach. Przestanmy tolerowac chorych na aids (bo to glownie homosie brudasy lub cpuny), najlepiej zaprzeczmy istnieniu choroby, obetnijmy srodki na badania, przestanmy o tym mowic, pisac, organizowac obchody. I jeszcze jedno- odczepcie sie od dentystow i fryzjerow,po co w ogole maja sterylizowac narzedzia.
    Mawarze nie lubie pisac takich rzeczy: z twojego tekstu wyziera dosc ponura geba.

  374. dark side napisał(a):

    I jeszcze cos dla Bars, ktorej syn oglada ponoc namietnie animy (mangi). Ostatnio zainteresowalam sie tym gatunkiem ze wzgledu na siostre. obejrzalam kilkanascie odcinkow (kropla w morzu, niektore animy maja ich po kilka tysiecy) ze stronki :http://www.animecrunch.co.....eath-note/
    Perypetie siedmioogonowego lisa, czi innych bohaterow o niezwyklych mocach interesowaly mnie jednak mniej niz sama mitologia i ikonografia. Bajki te pochodza wyraznie z innej kultury, maja oparcie w japonskim systemie wierzen i promuja inne postawy i wzorce zachowan u dzieci niz nasza sierotka Marysia, kopciuszek czy czerwony kapturek. Najwazniejsze zdaja sie byc : ambicja, pracowitosc- nalezy byc najlepszym w grupie, wykonywac 200% normy, patriotyzm jest tez silnie akcentowany. Poza tym egoizm zwiazany z dazeniem do celu za wszelka cene.
    Droga Bars, twoj syn po takiej strawie duchowej ma szanse osiagnac sukces w kazdej korporacji :) pozdrawiam serdecznie

  375. soulgarden napisał(a):

    Stan, oczywiście, ale były też wojny między zaborcami. To napastliwe nacje. Jest szansa na wielki rewanż w Wiedniu. Mam nadzieję, że kibice legii tego nie odpuszczą. Jeśli bój na Praterze da nam drugie zwycięstwo nad germańcami Leon będzie musiał myśleć o Czechach lub Portugalii. Trzeba do tego wyprodukować jednego centralnego napastnika – dotąd załatanego Smolarkiem, młodym Smolarkiem (ojciec bardzo mobilizuje syna). Klose jest typowym pracownikiem fabryki – po strzeleniu bramki złapałbym gościa za kołnierz pytając w płaszczu gestapowskim i szarpiąc- co zrobiłeś Mirosław? On rozumie tylko świerzy swąd śrutu – wtedy faktycznie może odstąpić. Jednak ja liczę na taktycznie dobrą grę Bąka na libero.

  376. soulgarden napisał(a):

    Niemcy to też ludzie

  377. Zofia napisał(a):

    2 minuty temu skończyła oglądać w TVP1 „Mefista” Istvana Szabo ze znakomitym Klausem Brandauerem.
    Uważam, że tego typu film ludzie oglądać w normalnej porze a nie od 2-giej w nocy do 4-tej nad ranem.
    Szczególnie polecałabym go obu panom Kaczyńskim i ich dworom, w tym kancelarii prezydenckiej. A właściwie, gdybym mogla – byłby to pokaz przymusowy.
    Jest to film znakomity, tej samej klasy ci „Zmierzch bogów” Viscontiego.
    Oglądałam „Mefista” teraz, po raz drugi w życiu, już inaczej niż ongiś, te 25 lat temu, przez pryzmat ostatnich dwóch lat dziejów Polski.
    To był już inny film i niósł mi już inne treści…
    Ale tak samo, jak ćwierć wieku temu – wstrząsający.

  378. Mawar napisał(a):

    dark side (grudzień 3rd, 2007 at 2:06 am)
    -
    Tylko prawda jest ciekawa. Przeciez chodzi o brak związków między obecnością w organiźmie retrowirusa HIV i tzw. AIDS. Przejrzałeś podany link? Polemizuje z Dusbergim, on jest swiatowej sławy biochemikiem, nie ja. A jeśli twierdisz , że obecne czasy są mniej rozpasane to się oczywiście mylisz. Jeśli zaś chodzi bezpieczeństwo ludzi to 20 lat temu należało mówić, że narkomania jest ryzykowana pod każda postacią. Pamietasz jakie środowiska mówiły, ze należy używać jednorazowych igieł i prezerwatyw i nadal powinno być ok. Kto zachęcał do „eksperymentowania z miękimi narkotykami”, kto utożasmial pornografię z wolnoscią słowa? Czy przypadkiem nie środowiska libaralne?
    -
    „Mawarze nie lubie pisac takich rzeczy: z twojego tekstu wyziera dosc ponura geba”.
    -
    No to nie przyprawiaj mi geby, raczej zastanów się jakie gęby mają macherzy i macherki od biznesu farmaceutycznego i ich forpoczta w mediach.

  379. Mawar napisał(a):

    errata
    W trzecim zdaniu powinien byc uzyty wołacz, nie „polemizuje z Duesbergiem”, tylko: „Polemizuj z Duesbergiem …”. – Zdanie skierowane jest do polemisty, dark side’a.

  380. soulgarden napisał(a):

    Mawar, widział ty kiedy pornografię?
    ,
    Dziś Kuczynow w swej najświetniejszej chardości prawił o wielkim bracie – jedynym prucz pozornych spin-doctorów gościu władającym i prezydenturą i 31 % posłów w Sejmie.
    ,
    Czy spalenie samochodu Pitery to ostrzeżenie szarej sieci przed lustracją? Ciekawe jak potoczy się śledztwo.

  381. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar:
    .
    Nie chciało mi sięczytać Duisberga, ale wierzę ci na słowo, że jest poważnym uczonym światowej sławy. Tylko czy nie jest tak, że sam Duisberg polemizuje z całą rzeszą innych poważnych uczonych światowej sławy?
    Ty upodobałeś sobie Duisberga nie dlatego, że jego stanowisko jest w nauce dominujące, tylko dlatego, że mówi to, co miłe twojemu sercu, co schlebia twoim uprzedzeniom i ideologicznym założeniom. Tylko że prawdziwa nauka jest wolna od ideologii.
    .
    „Pamietasz jakie środowiska mówiły, ze należy używać jednorazowych igieł i prezerwatyw i nadal powinno być ok. Kto zachęcał do eksperymentowania z miękimi narkotykami, kto utożasmial pornografię z wolnoscią słowa? Czy przypadkiem nie środowiska liberalne?”
    .
    Przykro mi, ale przedstawiasz poglądy niemiłych ci ludzi w sposób złośliwie zniekształcony. Być może nawet w to wierzysz. Spróbuję sprostować.
    .
    1. Nikt nigdy nie twierdził, że wystarczy używać jednorazowych igieł i narkotyki będą OK. Narkomania była i jest faktem, niezależnie od tego, czy ją potępiamy czy nie. A skoro mimo wszystkich wysiłków w walce z narkotykami nadal są ludzie, którzy dają sobie w żyłę, to nie jest obojętne, jaką strzykawką to robią. I taki był sens promocji jednorazowych strzykawek.
    2. Nikt nie zachęcał do eksperymentowania z miękkimi narkotykami. Były jedynie głosy, by zaniechać karania za takie narkotyki, podpierające się całkiem sensowną argumentacją. Przy czym nawet wśród liberałów nie były one powszechne.
    3. Nikt nie utożsamiał wolności słowa z pornografią. Twierdzono jedynie – z czym i ja się zgodzę – że wolność słowa to wolność również dla treści, które nam się bardzo nie podobają. W tym i pornografii.
    .
    Tak więc z tą gębą coś jest na rzeczy.

  382. W.Kuczyński napisał(a):

    Soulgarden
    dziekuje za komplement „kuczynow w swej najswietniejszej chardosci”. Zupelnie niezaleznie od tego podziekowania dodam, ze jak cie nie „blokuje” te zomowiec, to mozna znaleźć w twoich komentarzach sporo perełek, takze jezykowych.

    jasnaanielko,
    niestety moje mozliwosci pisarstwa blokowego nie pozwalaja mi na zbyt czeste wpisy. Wiec niech tak bedzie, ze blog staje sie tez hajdparkiem i kawiarenka, choc bez kawy. To ma tez dobre strony, bo potrafi wybuchnac dyskusja ciekawsza niż temat zadany przeze mnie.

  383. Zofia napisał(a):

    Piotrze,
    cala dyskusja z Mawarem polega na tym, iż jego głównym problemem jest dylemat – jak traktować człowieka i jego osobistą wolność, w tym wolność wyboru, decyzji czy opinii.
    Ma też kłopoty jak z taki wolnym człowiekiem sobie radzić na linii jednostka-społeczeństwo.
    To jest problem ludzi, którzy w rozwoju osobowościowym no dotarli do poziomu uświadomienia sobie własnej wolności.
    Nie wiedzą na czym ona polega i czym jest w życiu człowieka. Nie potrafią z niej korzystać.
    Dlatego w ich rozumienia świata nie ma miejsca dla autonomii jednostki.
    Z takiego traktowania człowieka – wypływa uzurpowanie sobie prawa decyzji, a nawet myślenia, w imieniu takich jednostek z pozycji np. przywódcy jakieś społeczności – np.grupy rówieśniczej, gangu partii, a nawet państwa.
    To dążenie do spacyfikowania takiej grupy, rządów autorytatywnych a nie demokratycznych, to wprowadzanie kultu jednostki (wodza, guru, prezesa partii itp).
    Dlatego mnie np. tak ciężko rozmawia się czy dyskutuje z Mawarem.
    Ponieważ on nie pojmuje argumentów, wypływających z wolności człowieka lub jak kto woli – z legalnych, ujętych prawem unijnym i , ONZ-owskim podstawowych praw człowieka.

  384. soulgarden napisał(a):

    W.Kuczyński, tak szybko pan wrócił z miasta? Kuczynow nie pisałby o sobie per „kuczynow”. Dziękuję za pochwałę panie Kuczyński. Może Kaczungarow nie chce by brat prowadził politykę na kolanach. Zjawisko jest mocne, ale z oceną jego sensu chyba lepiej poczekać kilka lat.

  385. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu szanowny – nieskromnie przypominam, że to ja proponowałam, aby pański blog ochrzcić mianem KLUBU DYSKUSYJNEGO – bo on w rzeczy samej stał się takim klubem. Ilość stałych dyskutantów osiągnęła pewien poziom, który podlega tylko niewielkim wahaniom. Ktoś ma mniej czasu, interesuje się bądź nie aktualnym wątkiem dyskusji, albo się chwilowo zniechęcił, bo blogowe trolle bywają wyjątkowo męczliwe. Jednak stali bywalce pozostają wierni i dyskusje bardzo wartościowe, na wysokim poziomie profesjonalizmu; czasem zaś myśl wolna, jak się zerwie z uwięzi, potrafi zabłądzić w zupełnie nieoczekiwane rejony. To, że poszczególne wpisy ukazują się na bieżąco, bez długotrwałego wyczekiwania, sprawia, że dyskusje bywają żywe i błyskotliwe.
    Nie ma drugiego, takiego klubu dyskusyjnego, gdzie można poczytać o znajomości prawa, ekonomii, historii nowszej i starszej, sporcie, kwiatach i zwierzętach. Tu można spotkać najciekawsze komentarze do aktualnych wydarzeń – czasem bardzo oderwane od „zadanego” tematu. Dla mnie ten blog stanowi źródło wielu informacji, których trudno szukać po całym internecie.
    Dziękuję.

  386. Stan napisał(a):

    KUCHNIA POLSKA

    Zosiu,

    kiedy Ty dzielnie oglądałaś Mefista, ja zapadłem w głęboki sen. Śnił mi się Edwar, który na jednej ze stron naszego blogu stworzył taki współczesny Bim Bom. Wokól naszego maga, panie wyglądające jak aniołki rybki poruszały się w powietrzu i dotykały jego włosów. W pewnym momęcie nasz mag zmarsczył brwi i zwócił się do Ciebie: zostaw s t a r e n i a.

    Z Twoich oczu wyskoczyły strumienie iskier, a zza kurtyny rozległ się nerwowy głos Gospodarza: teraz musisz mediować.
    Obudziłem się spocony.

  387. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    nie będzie konkursu w PZU. Uuuu co za szkoda. Ale dobrze, bo jeszcze „nasi” by nie wygrali, jakieś bydło wygrałoby konkurs i co w tedy? W ZUSie też sobie poradzono z tym ryzykiem i bydła żadnego nie dopuszczono, tylko mianowani, często przywracani z SLDowskich czasów. No nareszcie jakaś normalność, nie Panie Waldemarze :)
    .
    Akcjonariusze wszystkich spółek łączcie się !
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  388. Zofia napisał(a):

    Stan, to okropny sen!!!
    Wiele jestem w stanie znieść, ale siebie w roli aniołka – za nic.
    A w gronie anielic muskających włosy Edwar – już w ogóle.
    Ja w haremie tych pierzastych bezpłciowców?
    Niemożliwe.
    Mediowanie z Edwarem nt muskania jego czupryny w moim wykonaniu – musiało być rzeczywiście koszmarem!!!
    Nie dziwię sie, żeś się obudził spocony!
    Uspakajam – nie mam zamiaru być fryzjerką Edwara!
    Pozostawiam go w rękach anielic.
    Mam 100 lat i jeden dzień więcej, w moim wieku panie gustują wyłącznie w ratownikach na pływalni, trenerach narciarskich i zawodnikach drużyny koszykarskiej.

  389. soulgarden napisał(a):

    A ja mam wachania cukru i budzę się po np godzinie musząc cokolwiek spożyć.
    PS Myślę, że to czysty zbieg okoliczności, ale ta żyłka wspólna z profesorem jednak u Leszka występuje. Gdybym miał obdzielać role w filmie to wiele osób przydzieliłbym do jednej armii i wiele do innych – zjednoczonych.

  390. Andrzej napisał(a):

    Stan
    wygląda na to, że do tego interesu pod Słupskiem gotowi jesteśmy dopłacic.

    Jest kilka opcji budowy Tarczy. Według jednej z nich miałaby to być baza polsko-amerykańska. Tylko w takim przypadku rzeczywiście w jakiś sposób moglibyśmy partycypować w kosztach.

    intuicja mnie nie zmyliła, bo rosjanie nadal czują się zaniepokojeni umniejszenieniem ich zdolnośći do odstraszania w wyniku umieszczenia bazy antyrakietowej w Polsce i radaru w Czechach.

    Rzeczywiście, antyrakiety z umieszczonej w Polsce bazie mogłyby zniszczyć kilkadziesiąt odpalonych z terenu Rosji rakiet. W wyniku tego drastycznie zmalałaby rosyjska zdolność odstraszania gdyż ich pociski zamiast 5- krotnie zniszczyć całe życie na ziemi uczyniłyby to tylko 4,95 raza. To już nie niepokój, to wręcz panika ;-)

    Jeżeli baza pod Słupskiem ma służyć do odstraszania, to Polska zyskuje niewiele, bo spotyka się z ciągłymi atakami Moskwy, która, korzystając z okazji, zwiększyła swój potencjał ofensywny w Królewcu i na Białorusi.

    Najbardziej do tego przyczyniło sie przystąpienie Polski do NATO. Jak rozumiem należałoby rozważyć wystąpienie z tego sojuszu.

    Jak teraz Polska może domagać się opłaty za bazę, która będzie chroniła głównie Stany Zjednoczone, skoro przez cały czas premier i ministrowie proszą o wybudowanie takiej bazy.

    Który premier i który rząd? Czy ten?
    http://www.rp.pl/artykul/73731.html

  391. Zofia napisał(a):

    Jeśli to okaże się prawdą:
    http://wiadomosci.gazeta......27269.html
    tj celowe podpalenie samochodu pani minister, to jest to ciąg zdarzeń nieprzypadkowych, wszak niedawno otrzymała pogróżki.
    Chciałam przypomnieć pewien epizod, który moim zdaniem powinien być także publicznie wyjaśniony a mało kto, o nim pamięta. wskazuje on na pewne analogie, które należy traktować jako potencjalne działania bandyckie na polityczne zlecenie. I których nie radziłabym lekceważyć, a mieć się na baczności.
    Otóż chyba w przeddzień czy też dwa dni, nie pamiętam już dokładnie przed posiedzeniem Trybunału Konstytucyjnego , który miał się zająć ustawą lustracyjną, podczas nocnej podróży samochód wiodący przewodniczącego trybunału został …staranowany przez inny samochód
    Stępień wyszedł z opresji cało, spędził tylko kilka godzin w szpitalu, po czym – zabrał się ….pracę w trybunale i skargą na ustawę lustracyjną.
    Sprawę natychmiast wyciszono, nikt nic nie wie, publiczne media dyskretnie milczały nt. sprawców wypadku i prowadzonego śledztwa.
    Wypadek poprzedziły także groźby zarówno anonimowe, jak i potężne awantury polityczne PiS-u.
    Teraz z minister Piterą – mamy podobne działania. groźby, atak na mienie – to seria ostrzeżeń przed kontrolą CBA.

  392. Andrzej napisał(a):

    A jednak nowe województwo. Jestem za, gdyż jest to zgodne z tym co było kiedyś dyskutowane na tym blogu.
    http://tinyurl.com/268w6v

  393. soulgarden napisał(a):

    Wobec mnie też używa się quasi – gróżb. Jeśli dziennikarze pozwalają sobie na powtarzające sygnały nakręcenia i pogardy w postaci sugerowania mi cech miejsca zamieszkania na tle innych, mniej znaczących przecieków od „wszechmocnych w majestacie” to jest to w przypadku ciągłości już poważne przestępstwo zastraszania „demonstracją woli”. Ja piszę o ustawicznej pogardzie przedzielanej szczególniejszymi wzmocnieniami. Nie muszę dodawać, że osoba o nicku Zofia brała w tym udział wielokrotnie. Ludzi ci zdają sobie sprawę dodatkowo z powagi działania w masie. Jednak niektóre prowokacje przez szczególną pogardliwość i poczucie bezkarności muszą mieć element chęci zastraszania. Mam nadzieję, że niezależnie od jakichkolwiek wydażeń znajdą się osoby na tyle odważne, które to obserwują by nie spocząć dopuki nie uzyskają odpowiedzi na serię przemyślanych pytań na wykrywaczu kłamstw wobec grupy kluczowych w tej zabawie osób.

  394. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    Poprzedni.

  395. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    zapomniałem dodać, że wszystko to działo się w kolorystyce i scenerii Chagala. A więc pięknej. Dodać też muszę, że Gospodarz ze zgrozy nie zasyczał lecz zawarczał.

  396. Zofia napisał(a):

    Soulgarden
    przesadzasz. Nigdy nie kierowałam żadnych gróźb pod twoim adresem. A tym bardziej nie kieruję się żadną pogardą wobec osoby skrytej pod nickiem Soulgarden.
    Czasami tylko Ciebie nie rozumiem. To wszystko.

  397. dark side napisał(a):

    Mawar,
    Widze, ze Pawel mnie uprzedzil. Dodam wiec tylko kilka zdan. Po pierwsze alkoholizm jest nieporownanie wiekszym problemem spolecznym niz narkomania, dotyczy wiekszej ilosci ludzi, pochlania wiecej ofiar, koszty ponoszone przez nas na leczenie sa wieksze. Probowano temu zaradzic twoja metoda i co sie okazalo? ze nic tak nie wzmaga pragnienia jak pelna lub czesciowa prohibicja. Podobnie rzecz ma sie z prostytucja.
    A zwaz, ze alkoholizm nie jest choroba zakazna. W wypadku chorob zakaznych musimy minimalizowac ryzyko za kazda cene, bo za kilkadziesiat lat wszyscy bedziemy zakazeni. Edukacja spoleczna, ktora tak cie razi jest waznym elementem tej strategii. Jescze wazniejsze jest prowadzenie badan. Do dzis choroby powodowane przez retrovirusy leczy sie srodkami produkowanymi na bazie naturalnych substancji wytwarzanych przez nasz organizm do walki z wirusami, tyle, ze w wielokrotnie wyzszym stezeniu. Nie wymyslilismy nic nowego. Rozumiesz na pewno, ze jesli uda sie znalezc skuteczne lekarstwo przeciwko HIV ludzie z HCV i podobnymi chorobami rowniez zyskaja szanse. Chodzi o dokonanie przelomu.
    Poza tym nie zgadzam sie z twoim pogladem na nasze dzisiejsze rozpasanie. Nie wykluczam, ze jest to skutkiem tego, ze przez ostatnie lata przebywam glownie na wyspach brytyjskich lub w krajach muzulmanskich (gdzie pokazanie nagiego ramienia w tv jest zbrodnia). W brytyjskiej telewizji sceny seksu sa skrupulatnie wycinane, nawet biustu nie uswiadczysz , bo zamazany. Maja co prawda kanal porno, ale tam nie wyglada to wiele lepiej. Genitalia sa zakazane wiec w kluczowych mometach kamera zjezdza na stopy lub paprotke :))Model brytyjski zreszta uwazam za skutecxzny. wystawy nie przyciagaja wzroku malolatow golymi posladkami. Dorosla osoba jesli ma ochote moze kupic wszystko w zamknietych sklepach od lat 18. Oczywiscie sa inne zrodla jak internet, dlatego lepiej zeby dziecko zapoznawalo sie z tematem w szkole na lekcji i u rodzicow, niz by wiedze czerpalo z internetowych filmow porno po kryjomu.

  398. soulgarden napisał(a):

    Zofia, nie, zachowuję bardzo wyważoną proporcję. Pogardą jest sama uzurpacja konkretnych gestów.
    W kontekście masowym jest też współudziałem w próbie zastraszenia. To co robicie przekroczyło już próg obiektywności zawarty wystarczająco w samym geście.

  399. Andrzej napisał(a):

    Po co nam Sanepid?
    http://wiadomosci.gazeta......25507.html
    Wcześniej Sanepid utajnił producenta skażonej grzybami mąki. Inne instytucje utajniały stacje benzynowe sprzedające fałszowane paliwa.
    To po co właściwie utrzymywać te Sanepidy, PIHy itp?

  400. Zofia napisał(a):

    Stan,
    przepadam za Chagallem i klimatem jego obrazów!
    Tak potrafił malować tylko francuski malarz, który był żydem urodzonym i wychowanym w Rosji.
    To połączenie kultur jest u niego wprost fascynujące i ile wydobywa na zewnątrz
    Dla mnie jest taką esencją romantycznej Europy, o francuskim wdzięku, żydowskiej inteligencji i emocjach rosyjskiej duszy.

  401. Zofia napisał(a):

    I jeszcze jedno a propos spalenia samochodu minister Pitery.
    CBA nadal jest wykorzystywane przez PiS, – vide sprawa b.wiceministra zdrowia, skierowana do CBA przez PiS w ostatnich dniach, dzisiaj – zapowiedź b.szefa MON, ze do CBA skieruje sprawę któregoś z generałów hołubionych przez obecnego ministra obrony narodowej.
    Z praktyki politycznej PiS należy domniemywać iż dla tej partii CBA jest nadal orężem do walki z przeciwnikiem politycznym.
    Proponuje natychmiast zlikwidować CBA, jako służbę upolitycznioną i dyspozycyjną wobec jednej partii – PiS i na jego miejsce, jak z WSI – tworzyć nowy organ od podstaw.
    Inaczej się nie da.
    W całym kraju o godzinie”O” zamknąć wszelkie agendy CBA w sensie dosłownym, wyłączyć sieć telefoniczną, internet, sieci komórkowe i ludzi wypuszczać wyłącznie z rzeczami osobistymi a wszelkie zgłoszone jako prywatne laptopy i inne nośniki informacji zatrzymać do sprawdzenia.
    Po pełnej inwentaryzacji i kontr o specjalny wydział.
    Ludzie z CBA musieliby być poddani pełnej weryfikacji.
    Uprawnienia CBA na czas rekonstrukcji CBA – powierzyć należałoby ABW, tworząc z jej funkcjonariuszy wyodrębniony wydział do walki z korupcją.

  402. Zofia napisał(a):

    Trzeci akapit od dołu:
    Po pełnej inwentaryzacji i kontroli, trzeba by rekonstruować CBA od podstaw, z nowymi ludźmi lub poszerzyć ABW o specjalny wydział.

  403. jasnaanielka napisał(a):

    Na chwilkę się oddaliłam, a tu Zofia dekret o stanie wojennym pisze!
    Aż strach pomyśleć, co będzie dalej, jeśli to się będzie twórczo rozwijać…
    Ale popieram! Będzie wreszcie porządek.

  404. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    a jak inaczej można zrobić porządek z upolitycznionym CBA, wyposażonym w broń, sprzęt szpiegowski i Bóg wie co jeszcze?!
    Przecież to elitarna jednostka bojowa PiS. Obecnie partii opozycyjnej.
    Jak sobie wyobrażasz państwo, które łoży z własnego budżetu na takie cudo.
    Trzeba być samobójcą, by tolerować taki stan rzeczy. dzisiaj zastraszanie, prowokowanie i wciąganie w afery korupcyjne polityków, podpalanie samochodów i jakieś bliżej nie określone wypadki, jutro może być coś gorszego. takie paskudztwo dławi się w zarodku, potem może być za późno.
    Wiele brakowało do śmiertelnego wypadku prezesa Trybunału konstytucyjnego? Niewiele.
    Jego śmierć była w zasięgu ręki. Wyjaśnień tego epizodu, jak na razie – nie ma.
    Czy policja wyjaśniła już pogróżki kierowane pod adresem minister Pitery – nie.
    Czy w Polsce grozi bandytyzm polityczny – moim zdaniem grozi.

  405. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    ja zatrzymałem się na etapie, gdy świat można było zniszczyć trzykrotnie, a Breżniew zapowiadał, ze już wkrótce będzie można będzie dojśc do czterokrotnośći. Zaznaczam, że ojciec narodów radzieckich mówił to z przekąsem pod adresem amerykanów.
    Nasuwa się pytanie. Skoro to i tak nie ma znaczenia, to dlaczego Putin wywija tak szabelką, nie tylko pod adresem Polski. Musi być w tym jakieś drugie dno za pomocą ktorego jankesi chcą osłabic naszych byłych strategicznych partnerów. Przecież nie chodzi o Persów. Gdyby jednak, to wtedy wychodzi na ogromną rosyjską przewrotność.

  406. Stan napisał(a):

    Zofia,

    pełna zgoda, że CBA jest policją polityczną partii, która miała nigdy nie oddać władzy. Oczywiste jest, że trzeba z tą formacją zrobic natychmiast porządek. Tylko czy przegłosowując projekt ustawy o powołaniu CBA posłowie byli na haju?

  407. Lex napisał(a):

    Stanie,

    głosując za utworzeniem CBA posłowie nie byli na haju. Posłowie
    ( z wyjątkiem chyba SLD) kalkulowali na zimno, że tworzą coś w rodzaju „młota na czarownice”, rzecz jasna komunistyczne i postkomunistyczne.
    Posłowie tzw. postsolidarnościowi przekalkulowali (jak zwykle). Ukręcili bat na własne tyłki.
    Teraz, zamiast to całe CBA – owskie towarzystwo rozkurzyć na cztery wiatry, a agendy przekazać do ABW, CBŚ, Policji Skarbowej, Policji i gdzie tam jeszcze ( bo jest ci u nas tego dostatek, a nawet nadmiar) to PO z Tuskiem zaczynają kombinować jak CBA „ucywilizować” – ergo, przekręcić na swoją spec-policję.
    „Żenua” – jak pisał Edwar o kimś innym i w innym kontekście.
    To „bawitko” (CBA) ma dużą atrakcyjność użyteczno-polityczną. Podobnie, jak np; KRRTV, – ale to już zupełnie inna sprawa.

  408. Andrzej napisał(a):

    Stan
    Musi być w tym jakieś drugie dno za pomocą ktorego jankesi chcą osłabic naszych byłych strategicznych partnerów.

    Ja z kolei bym powiedział, ze musi być w tym jakieś drugie dno, że Rosjanom tak bardzo zależy, aby Amerykanie byli bezbronni wobec potencjalnego terrorystycznego ataku rakietowego.
    I jak sądzę nie będę daleko od prawdy. Raczej mało prawdopodobne jest, aby USA chciały zaatakować Rosję lub odwrotnie. Natomiast w przeszłości oba te kraje toczyły między sobą wojnę, tylko trochę inaczej. Z jednej strony USA np. zbroiły i szkoliły Afgańczyków, aby ci skutecznie dawali łupnia Rosjanom, z drugiej strony Rosjanie skutecznie dbali o destabilizację Zachodu zbrojąc i wspierając liczne grupy terrorystyczne. W walce tej Rosja poniosła klęskę i sytuacja na parę lat się uspokoiła. Teraz Rosja odbiła sie od dna i ambicje mocarstwowe powracają. Niewątpliwie byłoby im bardzo na rękę, gdyby nastąpił atak rakietowy (najlepiej jądrowy) na USA. A tu nagle wszelkie nadzieje diabli biorą.
    Oczywiście jest to pewne uproszczenie. Sytuacja jest niewątpliwie dużo bardziej złożona. A da się ją streścić w słowach. Rosja nic nie zyskuje na Tarczy, może tylko stracić. Dlatego protestuje.

  409. W.Kuczyński napisał(a):

    Soulgarden,
    „zastraszanie demonstracją woli” – śliczne, gratulacje.

    Szanowni Bywalcy,
    ośmielam się zawiadomić, że w jutrzejszej papierowej „Wyborczej” będzie mój artykuł. Tytuł początkowy miał brzmieć „Prezydent, Dudek i Jagielloński Gródek”, ale nie zmieścił sie na kolumnie i go skrócili psując niestety, lecz nie bylo miejsca. Będzie „Prezydent, Dudek i Gródek”.

    Ciagle szukam nowej nazwy dla tego „Jarmarku myśli” ? Może mi podpowiecie coś co sie nada? Klub Dyskusyjny wedle Jasnejanielki to troche za urzędowe.

  410. Zofia napisał(a):

    Kochani Mawar, Bernard, Zez i inni z grupy:
    dotarliśmy do instrukcji:
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....700268.102
    Tak więc wasze wypowiedzi serwowane z instrukcją – będę opatrywać natychmiast jednym znaniem ” Instrukcja PiS”, żeby nie zawracać sobie głowy polemikami z jałową agitka propagandową.
    Co oznacza, ze sami się zaszeregujecie i naznaczycie dobrowolnie etykietką bezmózgowców, tj ludzi ze szwadronu propagandy politycznej, inaczej mówiąc – ciotek rewolucji.

  411. Zez napisał(a):

    TUSK, to cham, mentalny dresiarz, wręcz kibol pozbawiony zasad i honoru. Nie brzydzi sie kłamstwem, perfidną manipulacją, oszczerstwem. Prezydent, by sie zabezpieczyć przed kłamstwami i manipulacjami Tuska musiał nagrać ich wspólną rozmowę. Do tego te jego oczy… lisie, nieszczere i ten obłudny uśmieszek.

    Wylukrowana maska przez którą wyraźnie przebija prawdziwe oblicze tego małego człowieczka o przeogromnych ambicjach i wystających wilczych zębach. Człowieczka gotowego na każdą podłość byleby tylko dorwać się do władzy. Ten ateista wziął nawet ślub kościelny przed poprzednimi wyborami, by otumanić wyborców, bo uznał, że Paryż wart jest mszy. Okłamywał i nadal bedzie okłamywał ludzi, wyborców.

  412. Bernard napisał(a):

    Jarmark myśli? Hmmm
    Mam propozycję:
    „Wielbimy Was komuchy, a tymczasowo Tuska?”
    .
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Na poligonie w Biedrusku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za lizanie de* Rusków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za rynek w Pułtusku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za rosnące ceny klusków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za Eureko po Buzku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za mowę w języku usku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za prawie wygraną w Busku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za to, że nie nosisz rajtuzków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za Kaczory na powrózku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za Ordnung w Platformie po prusku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za bydło po staruszku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za wyrżnięte watahy chytrusków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za to, że się przejedziesz po złym Mariuszku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za to że po prostu jesteś, nasz Ty Okruszku
    Wielbimy Cię, wielbimy ponad wszystko nasz Tusku
    .
    .
    Wydrukować, oprawić w antyramę, powiesić na ścianie
    .
    .
    SUPLEMENT (dziękli internautom):
    .
    Za Piterę co kocha lewusków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za Platformę pełną nerwusków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za Waldka obrońcę KRUZ-ków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za tanie przeloty do brukselskich tuzków
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za Bronka co jamajską prasę czyta w łóżku
    Wielbimy Cię Tusku
    .
    Za podróż rządową w ciasnym autobusku
    Wielbimy Cię Tusku

  413. Bernard napisał(a):

    zofio
    a w PZPRze byłaś? Bo pan Waldemar przez kilka lat – tam to dopiero były instrukcje. Stalina kochać, Trockiego nienawidzieć itd.

  414. Zofia napisał(a):

    Kochane PIS-many
    Do stu tysięcy zdechłych wielorybów, napisałam wyraźnie i najprościej jak można było, że instrukcję macie napisać o tym, jak ma się zachować brat prezesa PiS na urzędzie prezydenta kraju i co jest głupie a co mądre w gadaniu do mediów, a nie instrukcję – co mają gadać parlamentarne i kancelaryjne PiS-many pismakom i innym żurnalistom na temat premiera Tuska!
    Zupełnie Was porąbało, mózgi Wam się lasują od tego myślenia!
    Napisałam wyraźnie, że ma to być napisane prostym językiem dostosowanym do percepcji intelektualnych pana prezydenta.
    A Wy co?
    Najpierw zaczynacie o siebie darmozjady jedne a nie od pana prezydenta?
    Nie znacie swego miejsca w szeregu zakute pały?!
    Minister Fotyga Wam nie wystarcza, jeszcze Wam nie wytłumaczyła tępaki sakramenckie, czym się różni prezydent od premiera Tuska, ministrów premierowych i kancelaryjnych i całej reszty?
    Za karę macie napisać, każdy z osobna twórca instrukcji po 100 razy – Nie będę obrażać pana prezydenta RP i bardzo go przepraszam.
    Jasne!
    Do jutra rana ma być też gotowa i leżeć na biurku pani Fotygi – instrukcja dla pana prezydenta RP, jak ma się zachowywać i co ma mądrze mówić do mediów.
    ***
    Człowiek się napracuje, tłumaczy takim niedoukom jak chłop krowie przy rowie a te tłuki kuchenne – myślą tylko o sobie i w głowie tylko jednio: przeć na ekran, by składnie i jednym głosem pluć na Tuska w mediach.
    Jutro podam subkonto na moim kocie bankowym, gdzie patafiany macie za porady – wpłacać godziwe honoraria.
    I jeszcze jedno.
    Wszelkie określenia jakie używam pod Waszym adresem śmierdzące śledzie bałtyckie, są zaczerpnięte z bogatego słownictwa jakie serwuje się na mostku kapitańskim wobec mało rozgarniętej załogi. Mam zamiar z niego często korzystać.

  415. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! czy ty przypadkiem nie jesteś medium? Ledwie napisałaś i już mamy Zeza w całej okazałości! Zanim skończę ten wpis, gotów się pojawić drugi i trzeci z przywołanych. I będzie, jak w „Gospodzie pod Kalichem” – muchy zapaskudzą wiadomy portret :(((
    Przywołana przez ciebie instrukcja już od początku ma zastosowanie, to widać i słychać.
    Czas przygotować dekret… Mówiłam, że jestem za…
    Lepiej pomyśleć, o nazwie dla tego blogu, bo moja propozycja chyba na prawdę zbyt poważna. Przydałby się EdwarD, albo Bars. Chociaż Stan też ostatnio ma przebłyski. Nie traćmy nadziei.

  416. Zofia napisał(a):

    Mam!
    Panie Waldemarze, Drogi Nasz Gospodarzu – „Skwerek Dyskusyjny – O’hyda” – spolszczona wersja the Hyde Park

  417. Bernard napisał(a):

    Instrukcja.
    .
    Zofio, jak myslisz, jak autorytety Tuska wolałyby być nazywane (wszystko cytaty):
    Skurwysyn, dewiant, bydło, wyrżnąć.
    .
    Czy może prościej, po szwejkowsku, „stary pierdoła”?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  418. jasnaanielka napisał(a):

    Oby się moje słowa w g…o zamieniły! Jest! jest! litania do Tuska już w kolejnym blogu zamieszczona! Co za pracowitość…
    Uprzedzając uwagi – Bernarda już przepraszałam.

  419. Bernard napisał(a):

    jasnaanielko
    nie wiem czy twoje słowa się w g. zaminiają – samie wiesz chyba najlepiej, ale niewątpliwie przylepiasz sie do podeszwy (jak EDD). Odpierwiastkuj się.
    .
    w którym miejsscu?
    .
    pozdrawiam to ja, niebieskooki Żyd
    Bernard

  420. jasnaanielka napisał(a):

    http://kuczyn.com/2007/11.....ment-40688
    Bernardzie, chyba musisz kupić nowe buty.
    Mam nadzieję, że cię stać.

  421. Zofia napisał(a):

    ZEZ i Bernard
    instrukcja PiS

  422. Bernard napisał(a):

    Przykro mi Jasnaanielko,
    ale nie dostrzegam tam przeprosin, tylko kpinę, więc lepiej trzymaj się z daleka.
    .
    pozdrawiam mimo wszystko
    Bernard

  423. Bernard napisał(a):

    Zofio
    był taki dowcip o milicjantach – jeden umiał czytać, drugi umiał pisać. Ty bardziej czytasz, czy bardziej piszesz? Bo nie widze związku?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  424. Dobra Rada napisał(a):

    Tytuł dla Blogu:
    Kucza – mały ciemny pokój (z gwary lwowskiej)

  425. jasnaanielka napisał(a):

    Bernard… ty wiesz…

  426. Bernard napisał(a):

    Aż trzech dziennikarzy protestowało przed TVP. Czy TVN zrobi z tego news numer jeden? (Chyba nie bo tusk na Śląsku rządowym samolotem poleciał), więc może chociaż numer dwa lub trzy? Rozwiązabnie konkursu już dzisiaj:)

  427. Bernard napisał(a):

    Ups juz po 19 – ogląda ktoś może? Którym newsem było trzech dziennikarzy przed TVP? bo nie mam telewizora :(

  428. dark side napisał(a):

    Anielko,
    niech sobie zamieszcza ta litanie. Nawet zabawna, choc niewyrafinowana :))) Musza jakos odreagowac przeciez. Tusku na glowe bije poprzedniego premiera . I to w kazdej konkurencji, co media szeroko komentuja. Niz dziwnego, ze towarzystwo takie sfrustrowane chodzi. Lepsze to niz zamachy bombowe lub palenie samochodow ministrow.
    Tuskowi tez dobrze zrobi odrobina krytyki, by nie tracil proporcji :)

  429. Lex napisał(a):

    A może wystarczy ( to o tytule blogu ): „Jarmark myśli… różnych” ?
    Bez pretensji przesadnych, a zdaje się oddawać to o czym piszemy.
    Piszemy zaś różnie i na różne tematy; od polityki po kwiatki, ptaszki i różne takie tam, od filozofii też nie stroniąc.

  430. Lex napisał(a):

    Ad vocem:
    słyszałem taki kawał o policjantach: jeden umie pisać, drugi umie czytać, a ten trzeci rozumie co mówione i pisane.

  431. jasnaanielka napisał(a):

    Lex – ten trzeci, to ochrona uczonych!

  432. W.Kuczyński napisał(a):

    Edwarze,
    widze, ze antyblogowa kuracja odwykowa peka! To dobrze bo tęsknia tu za Tobą. Ale tytuł mi sie nie podoba. Stać cię na lepszy, myśl dalej i porzuć beznadziejne zamiary.

    Bernard,
    to Ty wymysliłes ten wierszyk? Całkiem niezły. I nerwy po 21.X koi niektorym. Szcvzególnie podoba mi się „Za Kaczory na powrózku
    Wielbimy Cię Tusku”.

    Czekam na dalsze propozycje.

  433. Bars napisał(a):

    Drogi Edwarze,
    jeśli to Ty jesteś Dobrą Radą, na co wskazuje nie tylko pomysł na tytuł blogu, ale i wpis naszego drogiego i wielce tolerancyjnego Gospodarza, ktory chyba pogodził się z tym, że Mu trzódka niesfornie hasa, to bardzo serdecznie proszę Cię w imieniu własnym i pozostałych blogowiczów – WRACAJ ! Jutro są moje imieniny – wracając do nas sprawiłbyś mi naprawdę piękny imieninowy prezent. Bez Twojego poczucia humoru i wspaniałych dykteryjek zrobiło się smutno. Poza tym mam w tym obrzydliwie egoistyczny interes, mianowicie jako osoba przez potomka prawie odcięta od sieci, korzystałam zazwyczaj z podawanych przez Ciebie juz od świtu linków, (stąd ten skowronek), a teraz skazana na samodzielne przekopywanie się przez net wyraźnie z tym nie nadąrzam. Pozdrawiam Cię najserdeczniej i czekam na Twój powrót.

  434. Bars napisał(a):

    Ojejejej! Oczytwiście : nadążam! przepraszam!

  435. Mawar napisał(a):

    dark siede
    „Tusku na glowe bije poprzedniego premiera . I to w kazdej konkurencji, co media szeroko komentuja. Nic dziwnego, ze towarzystwo takie sfrustrowane chodzi”.
    -
    Przypomnij mi, czy za poprzednich rządów wy też byliście tak sfrustrowani jak – według ciebie – my teraz, czy może bardziej? Bo te jęki i złorzeczenia były wówczas tak głośne, że mierzony w tuskach poziom frustracji tuż po wyborach prezydenckich sięgał zapewne wartości krytycznych.

  436. Mawar napisał(a):

    Dobra Rada
    ‘Tytuł dla Blogu:
    Kucza – mały ciemny pokój (z gwary lwowskiej)”
    -
    Można to kupić w ciemno. :)

  437. narciarz2 napisał(a):

    Mawar napisal: kto utożasmial pornografię z wolnoscią słowa? Czy przypadkiem nie środowiska liberalne?
    -
    Mawarowi i innym prawicowym – konserwatystom mozna polecic taki oto przyklad: Konserwatywny senator Larry Craig, bohater skandalu seksualnego, został oskarżony przez kolejnych ośmiu mężczyzn. Jak moze powinno byc to wiadomym ludziom bez prawicowo – konserwatywnej piany na oczach, istnieje slaby zwiazek pomiedzy wartosciami gloszonymi oficjalnie oraz wyznawanymi prywatnie. Te prawde mozna sobie odswiezyc czytajac Balzaka. Mozna tez przypomniec sobie pewna partie z nazwa „sprawiedliwosc” w nazwie, ktora w swoich poczatkach wzbogacila sie na kradziezy mienia publicznego, zas po dojsciu do wladzy chciala tropic podobne afery, tyle, ze u innych. Tak wlasnie wygladaja wartosci prawicowo – konserwatywne w praktyce. Majac to na uwadze, lepiej byc liberalem albo wrecz libertynem.
    http://wiadomosci.gazeta......28662.html
    -
    Kto nie byl libertynem za mlodu, ten zostaje Mawarem na starosc.

  438. Zofia napisał(a):

    Edwar
    Basieńce w dniu imienin się nie odmawia!!!
    Pobryluj nam tu trochę!
    Już sie zgodzę na te anielice chagallowskie wokół Ciebie pląsające, ktore wypatrzył nieostrożnie Stan, i ręce będę trzymać przy sobe, za głaskanie Ci włosów się brać nie będę, ino tylko wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóć!
    Babski ród Cię o to prosi.

  439. dark side napisał(a):

    Wzielam sobie do serca polecenie gospodarza.
    Z wlasciwym sobie podejsciem metodycznym wypisalam wszystkie wyrazy, ktore kojarza mi sie z blogiem. Z jednej strony mam: jarmark, targowisko, ring, labolatorium. Z drugiej: polityczny, antykaczy, liberalny, sympatyczny, zielony (kolor paska), dyskusyjny
    Po zsumowaniu otrzymamy cos na ksztalt:
    antykaczy, sympatyczny jarmark polityczny :)
    tudziez: liberalny ring dyskusyjny
    moze byc tez labolatorium antykaczyzmu z nutka liberalizmu.
    Ogolnie dobra zabawa :)

  440. Mawar napisał(a):

    Bernard
    „zofio
    a w PZPRze byłaś? Bo pan Waldemar przez kilka lat – tam to dopiero były instrukcje. Stalina kochać, Trockiego nienawidzieć itd”.
    -
    … Breżniewa pożądać, te jego słynne gejowskie pocałunki z bratnimi przywódcami. To się pani Zosi musiało podobać, bez żadnych instrukcji. :)

  441. dark side napisał(a):

    PS. czy edwar to dobra rada?
    Hop Hop Edwarze, nie udawaj, ze cie nie ma jak jestes :)

  442. narciarz2 napisał(a):

    Mawar popisal sie jak nigdy. A moze raczej, jak zwykle:
    http://kuczyn.com/2007/11.....ment-41064
    Polemiczne echa tej wypowiedzi odnalazlem we wpisie Dark Side, wiec z ciekawosci doralem do oryginalu. Przeszedl moje najsmielsze oczekiwania. Czyzbysmy mieli na blogu goracego wyznawce ojca Rydzyka? Polemizowac z absurdem mi sie nie chce, wiec tylko podrzucam Mawarowi kolejne tematy: „kulistosc Ziemi to wymysl srodowisk liberalnych”, oraz „Ksiezyc zostal przez komunistow zrobiony z zoltego sera.”

  443. Zofia napisał(a):

    Mawar
    jeśli już – to nie Breżniew, ale Gorbaczow, nie pożądanie, ale spotkanie , nie z bratnimi przywódcami, ale z ludzmi w Szczecinie i nie oglądanie „pedalskich pocałunków” (głodnemu chleb na myśli?…), ale książkę, którą napisał.
    Jak zwykle jesteś niedoinformowany albo znowu nie w tę teczkę zaglądasz. Pewnie w swoją, bo na pewno nie w moją.
    Coś Ci te polemiki ze mną nie wychodzą, lepiej już nie zawracaj sobie głowy lecz pisz w końcu tę instrukcję dla brata prezesa, co nam za „prezy-dęta” robi w kraju.

  444. dark side napisał(a):

    Mawar,
    Jesli chodzi o stan psychiczny-moge pisac tylko o sobie. Po wygranych wyborach kaczynskich (2005)bylam cholerrrrrnie sfrustrowana :)) Do tego stopnia, ze ja pacyfistka z wieloletnim stazem budzilam sie co rano z okrzykiem : bagnet na bron trzeba krwi i rzucalam na fora internetowe do kolportazu co lepszych dowcipow o nowym rezymie:) Wnikajac nieco glebiej w przyczyny zjawiska- nie chodzilo o to, ze nie wygrala konkretna, ulubiona moja opcja polityczna (nie bylo az takich orlow na naszej scenie), tylko o to, ze wygrala opcja najgorsza z mozliwych (pis+lpr+ samoobrona). To bylo dno, nie zasluzylismy na to. Ten cios wytracil mnie z rownowagi :)))
    Dzis bron zlozona, walka wygrana, mozna odejsc od polityki i zajac sie innymi sprawami.
    I to by bylo na tyle.

  445. Bars napisał(a):

    Droga Dark,
    w tym zainteresowaniu potomka mangą nie byłoby może nic złego, gdyby nie to, że ostatnio ściąganie i oglądanie tych filmów stało się jego jedyną pasją. Rzucił studia i powoli pogrąża się w wyimaginowanym świecie. Swego czasu bawiło go tłumaczenie napisów z wersji angielskiej na język polski i wysyłanie ich do sieci, więc przynajmniej cwiczył język, choc robił to po najmniejszej linii oporu, wykorzystując mnie w charakterze żywego, podręcznego słownika, ale ostatnio zaniechał i tego. Nie mogąc z tym walczyc, a pragnąc mu pomóc i nadac jego zainteresowaniom nieco więcej sensu, oraz chcąc, skoro tak go to rajcuje, żeby choc trochę pogłębił swoją wiedzę o japońskiej kulturze, tradycji i ikonografii, powyciągałam z biblioteki wszystko, co w niej na ten temat było. A było całkiem sporo. Przeczytac, przeczytał i owszem, ale nic z tego nie wyniklo. Ja na jego miejscu mówiłabym już zapewne po japońsku i kończyłabym japonistykę, bo jeśli coś mnie zauroczy, to staję na głowie żeby dowiedziec i nauczyc się jak najwięcej. Ze wszystkich wymienionych przez Ciebie wartości jakie można odnaleźc w mandze, postrzegam u potomka tylko jedną, mianowicie egoizm związany z dążeniem do celu za wszelką cenę, przy czym niestety, tym celem jak na razie jest wyłącznie posiadanie jak największej ilości tych filmów. Tylko tyle, nic więcej. Dlatego właśnie się martwię. Pozdrawiam serdecznie.

  446. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    „Mozna tez przypomniec sobie pewna partie z nazwa “sprawiedliwosc” w nazwie, ktora w swoich poczatkach wzbogacila sie na kradziezy mienia publicznego …”.
    -
    W USA jeśli dzienikarz skłamie i kogoś obsmaruje w prasie to i tak w sądzie z pewnoscią wygra, chyba że ktos mu udowodni, że wiedział jaka była prawda i zrobił to z czystą premedytacją, świadomie skłamał aby kogoś ponizyć. Przeważnie okazuje się to niemożliwe i sprawa kończy się tym, że dzienikarz co prawda pomylił się, ale działał w dobrej wierze mając na wzgledzie wolność prasy jako podstawę demokratycznego ładu. W amerykańskich sądach praktycznie nie ma więc spraw o prasowe pomówienia. To są koszty wolności słowa i Ameryka gotowa jest je płacić. Na blogach i forach internetowych ta wolna amerykanka jest z pewnoscią nie mniejsza, raczej większa. Podobnie i ty narcarzu, możesz kłamac do woli, ile zechcesz, kłam ile zdołasz nakłamać, udając, że nie wiesz, iż majatek po partyjnym koncernie prasowym RSW Prasa był na początku lat 90. podzielony między różne partie. Argumentacja wówczas była taka: majątek RSW nie powstał ze składek partyjnych, ale zawłaszczony został społeczeństu przez PZPR należy więc dokonać jego redystrybucji i prywatyzacji. W komisji rozdzielającej tytuły był niejaki Donald Tusk. Co partie robią z własnym majątkiem to ich sprawa. Na zakończenie pzypomnę ci, że i u was biją Murzynów: PSL, współkoalicjant PO sprzedał niedawno swoją partyjną siedzibę przy ulicy Grzybowskiej w Warszawie (skądinąd świetne miejsce) za ponad 60 milionów złotych. W tym miejscu, po jej zburzeniu, powstaje teraz gustowny lecz bardzo drogi apartamentowiec. Ta transakcja była zwieńczeniem kilkuletnich starań PSL o przejęcie gruntów od miasta wartych majątek i nie miało to nic współnego z podziałem i likwidacją RSW. Spadkobiercy ZSL wyszli na tym nieźle, miasto gorzej. Ale oczywiście Polska to nie USA, nie tylko z braku Murzynów. Jak pisał dwa lata temu Ryszard Bugaj, nie w tym problem, że gazety piszą o różnych rzeczach. Z niepokojącą dla demokracji sytuacją mamy do czynienia wówczas, kiedy te same tresci są przez wieszość tytułów przmilczane, a inne treści przez te same tytuły nagłaśniane.

  447. Mawar napisał(a):

    dark siede
    „tylko o to, ze wygrala opcja najgorsza z mozliwych (pis+lpr+ samoobrona)”.
    -
    Bywa że Pan Bóg pisze prosto po liniach krzywych. W ten sposób świat został uwolniony od Samoobrony i LPR. Ale przecież nie jest to zasługa Ludzi Rozumnych” tylko zasługa ich śmiertelnego wroga. Wczesniej Samoobrona powstała w wyniku serii blędów „Ludzi Rozumnych” i ktoś musiał po nich posprzątać. Powinnaś to decenić.

  448. Zofia napisał(a):

    Jak widzę Mawar,
    przygotowujcie propagandowy grunt pt. „Hasłem – PSL też sprzedał siedzibę i zarobił”, gdy zaczną pisać o dochodzeniu prokuratorskim dot. sprzedaży siedziby PiS przy ul Nowogrodzkiej.
    I oczywiście ze smrodzikiem – pewnie też niezbyt zgodnie z prawem.
    Wiesz co Mawar,
    to takie typowo szujowate zagrani, które ma odwrócić uwagę.
    Jak znam się na psychologii, to jest to wyraźny sygnał dla śledczych, by przy transakcji przy Nowogrodzkiej – poszperali dokładniej.
    Akcje odwracania kota ogonem może są i dobre, ale jeśli chodzi o wydźwięk propagandowy, za to zupełnym falstartem jeślii chodzi o ukrycie niewygodnej rzeczywistości.
    To raczej bezmyślne odkrywanie się, zdemaskowanie na własne życzenie.
    Przyjmij do wiadomości – ze każde działanie jest przez człowieka czynione w jakimś celu, czasem doraźnym, czasem dalekosiężnym, czasem mniej a czasem więcej czytelnym i każde działanie niesie jakiś skutek.
    Reszta – to już tylko inteligencja i doświadczenie śledczych. To tylko kwestia czasu.

  449. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Coś Ci te polemiki ze mną nie wychodzą, …”.
    -
    Rozumiem, ze również pierwsza śmiejesz się z własnych dowcipów.
    -
    … “pedalskich pocałunków” …
    -
    Czy „Ludzie Rozumni” używaja na trzeźwo takich słów wykluczających? O, nieładnie. Panie Ministrze, zgłaszam to do moderacji. Narciarz wysmiewa się na tym blogu z niepełnosprawnych, ty z kolei masz kłopoty ze współczesnym paradygmatem tolerancji. Wyjedźcie gdzieś wspólnie na obóz reedukacyjny, może jakieś granty na gender studies by was zainteresowały? :)

  450. Stan napisał(a):

    Jeśli idzie o nazwę tego zbigowiska, to podtrzymuję swoją propozycję, którą przemycam od czasu do czasu: KUCHNIA POLSKA. Jarmark Próżności (lub bez drugiego członu) zaproponowany przez Gospodara też jest niezła prowokacją. Określenie tego co się tu dzieje nazwą ZBIEGOWISKO także jest adekwatne.
    Najlepiej będzie jeżeli o znalezienie nazwy zwrócicie się do Soulgardena, ale przedtem pozwólcie się mu wyspać, bo zablokuje się jego komputer.
    Wychodzę z psami.
    Dpbranoc

    P.S.

    Pozdrawiam Narciarza

  451. dark side napisał(a):

    Doceniam Mawarze,
    Jednak nie laze plackiem z tego powodu przed Jaroslawem i dlatego patrze na te rzecz z innej perspektywy niz zabia.
    Po pierwsze partia to ludzie, a calkiem sporo czlonkow tych pogardzanych przez was ugrupowan przeszlo do pisu, za namowa, przekupstwem lub z wyrachowania.
    Po drugie dwa wazne resorty zdrowie i edukacja na dwa lata dostaly sie w rece slynacej z uczciwosci i wysokich standartow moralnych bandy Lepera i ekspertow w mlodym wieku zamawiajacych zwykle cztery piwa i palacych sfastyki na dzialkach. Nie wspominajac juz o innych ustepstwach na rzecz koalicjantow w tym najwiekszej liczbie ministrow, wiceministrow i podsekretarzy stanu w dziejach.
    Mam takie nieprzyjemne wrazenie, ze doszlo tu do trefnej tranzakcji. Jaroslaw by zdobyc wiekszosc parlamentarna i stworzyc rzad posluzyl sie naszym krajem jako zastawem kredytu. Oddal go w rece ludzi, o ktorych wiedzial, ze nic dobrego z ich rzadow nie wyniknie. Ludzil sie zapewne, ze bedzie w stanie kontrolowac sytuacje. Oszukal rownoczesnie i wyborcow, ktorzy mieli prawo spodziewac sie ludzi najlepszych z mozliwych na stanowiskach ministerialnych, i swoich trefnych partnerow koalicyjnych, ktorzy mieli prawo spodziewac sie wspolpracy i posznowania podpisywanych kilkakrotnie zobowiazan.
    Rowniez i rezultat tej zabawy jest mierny. LPR i samoobrona stracily sporo punktow, ale maja ten swoj zelazny elektorat i moga nas jeszcze zaskoczyc. Najwiecej stracil pis. Jaroslaw decydujac sie na wybory w pazdzierniku podjal szalone ryzyko i przegral wszystko. Wasza partia juz sie nie podniesie po tej porazce. W sporej czesci jest to zbieranina uciekinierow z innych partii, ktorzy przeszli tam liczac na stanowiska. Rozlamy juz sa widoczne.Po nastepnych wyborach prezydenckich pis skurczy sie do partii kanapowej z 10% poparcia. Jesli Tusk nie popelni kardynalnych bledow ma szanse na 3 kadencje tak jak Bertie z Fianna Fail (rzadzaca od 10 lat partia w Irlandii), warunki ekonomiczne sa podobne.
    Reasumujac- nie ufam politykom, ktorzy swoj kraj i ludzi, ktorzy im zaufali traktuja jak zastaw w szulerni. Dobry polityk nie moze isc na takie ryzyko jak jaroslaw ani w polityce krajowej, ani tym bardziej zagraniczne. gra nie toczy sie tu o milion.

  452. jasnaanielka napisał(a):

    No to ja jeszcze raz spróbuję – może głupio, ale za to krótko;
    ZIELONYM DO GÓRY!

  453. Mawar napisał(a):

    Pawel Luboński
    -
    „Nikt nigdy nie twierdził, że wystarczy używać jednorazowych igieł i narkotyki będą OK. Narkomania była i jest faktem, niezależnie od tego, czy ją potępiamy czy nie. A skoro mimo wszystkich wysiłków w walce z narkotykami nadal są ludzie, którzy dają sobie w żyłę, to nie jest obojętne, jaką strzykawką to robią. I taki był sens promocji jednorazowych strzykawek”.
    -
    Owszem, tak twierdzono. Podstawą była najwyraźniej błędna opinia, że skoro HIV powoduje AIDS (syndrom obniżonej odpornosci), a zarazić się retrowirusem można używając niesterylnych igieł to problem jest czysto techniczny – własnie ze sterylnymi strzykawkami. Ale mając te sterylne strzykawki i tak rujnujemy sobie układ odporonosiowy przez sam fakt używania narkotyków. Konsumpcja narkotyków pod każdą postacią (równiez wdychanych i połykanych), środkow psychotropowych, substancji niebezpiecznych (np. syntetycznych afrodyzjaków) powoduje zrujnowanie systemu immunologicznego, co wiadomo od dawna, czyli to co się teraz nazywa AIDS. Mapa zachorowań na AIDS (nie licząc Środkowej Afryki – tam to głównei gruźlica) generalnie pokrywa się obszarami konsumpcji narokotyków. Duża konsumpcja – wysoki wskaźnik ludzi z obniżoną odpornoscią. Prostytutki jakoś nie chorują i nie wymierją. W Japonii na przykład AIDS praktycznie nie jest znane, ale tam narkomania wystepuje w śladowo.

    „Nikt nie zachęcał do eksperymentowania z miękkimi narkotykami. Były jedynie głosy, by zaniechać karania za takie narkotyki, podpierające się całkiem sensowną argumentacją. Przy czym nawet wśród liberałów nie były one powszechne.”
    -
    Można ci polecić stare roczniki Gazety Wyborczej, teksty Werensteina-Żurawskiego, reportaże Smoleńskiego z Christianii (Kopenhaga) lub Amsterdamu, zwierzenia marszałka Sejmu Mikołaja Kozakiewicza itd. Nikt wprost nie namwiał, ale atmosfera fascynacji, ograniczonego przyzwolenia owszem była. Bylismy na etapie intesywnej i bezrefleksyjnej imitacji Zachodu we wszystkim. Gazeta nadawała ton. Miała wychować nowego wyborcę. Do pewnego stopnia to się udało.
    -
    „Nikt nie utożsamiał wolności słowa z pornografią. Twierdzono jedynie – z czym i ja się zgodzę – że wolność słowa to wolność również dla treści, które nam się bardzo nie podobają. W tym i pornografii”.
    -
    No tak, mniej dbało się o wolność od pornografii, własciwie sam to przyznajesz.
    -
    „Tak więc z tą gębą coś jest na rzeczy”.
    -
    Widzisz Luboński, w naszym wieku każdy ma taką twarz na jaką sobie zasłużył.

  454. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    Mawar popisal sie jak nigdy. A moze raczej, jak zwykle:
    http://kuczyn.com/2007/11/27/z…..ment-41064
    Polemiczne echa tej wypowiedzi odnalazlem we wpisie Dark Side, wiec z ciekawosci doralem do oryginalu. Przeszedl moje najsmielsze oczekiwania. Czyzbysmy mieli na blogu goracego wyznawce ojca Rydzyka? Polemizowac z absurdem mi sie nie chce, …”.
    -
    Nie udawaj, że nie czytasz po angielsku. Pij ze źródła, zatem once more.
    http://www.duesberg.com/
    FAQ jest niezły, gdybys miał mało czasu.
    -
    „… wiec tylko podrzucam Mawarowi kolejne tematy: “kulistosc Ziemi to wymysl srodowisk liberalnych”, oraz “Ksiezyc zostal przez komunistow zrobiony z zoltego sera.”
    -
    Szanując twoje wysublimowane poczucie humoru czuję się w obowiązku zrewanzować ci się nowym dowcipem o Tusku i byłej szefowej MSZ, Fotydze. Otóż Fotyga jako tako włada angielskim, Tusk natomiast dobrze włada różdżką.

  455. Zofia napisał(a):

    Mawar
    to Twoje słowa:
    „… Breżniewa pożądać, te jego słynne gejowskie pocałunki z bratnimi przywódcami”
    W Twoich ustach słowo „gej” ma to samo pejoratywne znaczenie co -”pedał”.
    :)

  456. narciarz2 napisał(a):

    Mawar stwierdzil, co nastepuje: najwyraźniej błędna opinia, że skoro HIV powoduje AIDSKonsumpcja narkotyków… powoduje zrujnowanie systemu immunologicznego, co wiadomo od dawna, czyli to co się teraz nazywa AIDS… Prostytutki jakoś nie chorują i nie wymierją.
    -
    Na wszelki wypadek zglaszam Mawara do nagrody. Poniewaz Nobla za brednie sie nie przyznaje, to pozostaje IgNobel.

  457. Mawar napisał(a):

    Zofia
    -
    W Twoich ustach słowo “gej” ma to samo pejoratywne znaczenie co -”pedał”.
    -
    W twoich natomiast „pedał” to, poztywnie rzecz jasna, „gej”. Jako neofitka, a kiedys reżimówka, musisz być teraz bardzo gorliwa, co i zrozumiałe.

  458. Torlin napisał(a):

    Muszę Wam powiedzieć, że chociaż nie głosowałem na Tuska, to jednak wyniki wyborów przeobraziły nie tylko całą Polskę, ale również i mnie. Jeszcze niedawno walczyłbym z Mawarem o każde jego słowo, teraz tylko z uśmiechem i pobłażaniem śledzę jego wywody.
    Panie Mawarze! Mówię to Panu, bo jest Pan z poprzedniej epoki. Plucie na przeciwników jest passé. Nastąpiły inne czasy.

  459. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    o to już spytaj moich kolegów-gejów.

  460. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    „Na wszelki wypadek zglaszam Mawara do nagrody. Poniewaz Nobla za brednie sie nie przyznaje, to pozostaje IgNobel”.
    -
    Jak na pracownika nauki masz inteligencję zbyt mało wątpiącą w rzeczy zastane. Całkiem to nielewicowe. W tym przypadku chodzi o drobiazg, brak korelacji między wirusem HIV a AIDS. Duesberg to wyjaśnia, nie on jeden. Skoro jednak większość koncernów medycznych nie popiera tej teorii jako zupełnie nieopłacalnej to przecież nie bedziesz szedł pod prąd. W ten sposób nie zdobywa się środków na badania, czyż nie? :)

  461. narciarz2 napisał(a):

    Torlinie:
    Mawar jest z epoki glebokiego sredniowiecza, jak o tym dobitnie swiadcza jego wpisy na temat AIDS i tematow pokrewnych. Chyba po raz pierwszy pokazal tutaj tak wyraznie swoja twarz fanatycznego fundamentalisty. Tacy ludzie sa smieszni, jesli sa w mniejszosci, ale staja sie grozni, jesli sie dorwa do decydowania o publicznych wydatkach na sluzbe zdrowia, na zapobieganie chorobom przenoszonym droga plciowa, albo na wychowanie seksualne. Miejmy nadzieje, ze od ostatnich wyborow nastaly troche bardziej oswiecone czasy i ze niewyksztalcony fanatyzm jest w chwilowym odwrocie.

  462. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Panie Mawarze! Mówię to Panu, bo jest Pan z poprzedniej epoki. Plucie na przeciwników jest passé. Nastąpiły inne czasy”.
    -
    Nie zaduście aby Tuska, to jedyny wasz skarb, jak jego nie stanie znów będziecie twarza w twarz J. Kaczyńskim. I powiadam wam, trwoga ogarnie cały Ubekistan, większa aniżeli była. I nie pozostanie z niego kamień na kamieniu. :)
    -
    PS
    Z wielka przyjenoscią zauważyłem Torlin, że udało ci się poprawnie napisać trudne francuskie słowo: passé. :)

  463. narciarz2 napisał(a):

    drobiazg, brak korelacji między wirusem HIV a AIDS
    -
    Drogi Mawarze, doradzam pojsc z tym drobiazgiem do Ministerstwa Zdrowia albo na najblizsza uczelnie medyczna. Jesli prawda, to beda Ci wdzieczni. czemu tracisz czas na przekonywanie fizyka? Idz na calosc, czyli przekonuj lekarzy i biologow. Jesli Ci sie uda, to dostaniesz prawdziwego Nobla i Ojczyzna wystawi Ci pomnik. Idz, nie zwlekaj.

  464. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    „Chyba po raz pierwszy pokazal tutaj tak wyraznie swoja twarz fanatycznego fundamentalisty”.
    -
    Narciarzu, 1 kwietnia obchodzimy wPolsce Prima Aprilis. Obiecuje, że tego dnia w przyszłym roku zmienię swoje nienawistne oblicze. Na jeden dzień stanę się fanatycznym liberalnym fundamentalistą. Zauważ, że używam tu metajęzyka, wiec nie możesz twierdzić, że zdanie to jest pozbawione sensu.

  465. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar jak już rzuci dowcip, to jak gołąb na parapet. Skoro on żenujący dowcip o Tusku i Fotydze, to ja równie żenujący… Dwaj bracia idąc przez ciemny las, spotkali czarownicę z kotem. Jeden wziął kota, drugi czarownicę… Prawda, jakie śmieszne?
    Mawarze myślę, że stać cię na coś lepszego.

  466. Zofia napisał(a):

    Dobranoc wszystkim,
    jutro raczej nie wpadnę i przez najbliższe dni nieco rzadziej, może nocą…
    W kalendarzu nieco sie zagęściło od seminariów i konferencji, kilka spraw pilnych do załatwienia, czyli dom na głowie a święta niebawem. Przed wyjazdem za granicę muszę przeprogramować jeszcze laptop i przygotować stacjonarny komputer do gruntownego czyszczenia przez informatyków i przeprogramowania przez informatyków (oddaję go na „kurację” na czas wyjazdu) informatyków, i zrobić zakupy przedświąteczne z porządkami włącznie, bo wrócę na trzy dni przed wigilią.
    No i pies, który zostaje w domu na straży, pod opieką sąsiadki i rodziny (ktoś musi tego cielaka wyprowadzać na spacery, sąsiadka nie da rady, to jest 60 kg żywiołowego futra na końcu smyczy) – czyli pełne zaopatrzenie nie tylko w żarełko, ale w to co psy lubią najbardziej – psie krakersy, „paszteciki”, gryzaki dentystyczne, smakołyki z dzienną porcją witamin i biotyny na sierść itp.
    Mój futrzak doskonale rozróżnia wszystkie te pyszności, i jak nie dostanie tego, co musi codziennie zjeść – potrafi się nieźle awanturować.
    Teraz zwierzaki mają istne delikatesy, żadna tam micha z kaszą raz dziennie. Kasza owszem, zjada się, ale gryzaka dentystycznego co rano także. Pałeczkę wołową z witaminkami także. Po spacerze czy zabawie obowiązkowo krakersik, inaczej demolka w kuchni i pyskowanie.
    A jak w kuchni micha bez chrupek albo druga bez wody – to samo. Miska pusta w pysk i ostentacyjny rzut pod nogi, gdy człowiek w najlepsze pracuje albo ogląda tv albo siedzi w wannie. a jak są goście to leci wersja specjalna, bo najpierw je
    Wszyscy dają sie na to nabrać.
    Tu dygresyjka na dobranoc. Autentyczna.
    Wyobraźcie sobie rozkoszny wiecóor, dobrego burgunda, świece w lichtarzach, słodziutkie sam na sam w pachnącej pościeli, gdy drzwi się nagle rozwalają z hukiem i wpada te 60 kg futra, wskakuje na łoże, staje nad człowiekiem z michą w w pysku i pomrukiem między kłami?
    Nie? No to wyobraźcie sobie następnie faceta, który najpierw zakrywa się kołdrą po czubek włosów, a potem jak dostaje miską w w głowę wylatuje nagi i barykaduje się łazience z wrzaskiem – zabierz tę bestię!
    A ja zamiast zabrać psa, skręcam się z śmiechu, bo widok mężczyzny z wdziękami na baczność w sprincie przez pokój i plączącymi się slipkami między nogami – to widok raczej niesamowity!

  467. Saya napisał(a):

    dark side
    ubawił mnie twój post do bars o mandze (animach). jest w nim pełno rozkosznych błędów w podstawowych kwestiach. :)
    mylisz mangę (książka) z anime (a nie animami wyraz raczej nie odmienny, film) :D
    nazywasz anime bajkami a w linku podajesz odnośnik do Death-Note (który jest horrorem o ile pamiętam od lat 15) ale nawet jeśli to na obronę bajek przytoczę cytat (niestety nie pamiętam czyj może ktoś mi przypomni):
    Bajka częstokroć sens moralny mieści
    Stąd Ezop bajaż sprawiedliwie słynie
    Źle czyni który gardzi przypowieści
    Smaczny to owoc choć w podłej łupinie

    swoje wnioski wyciągasz na podstawie kilkunastu (jak pisałaś) odcinków (wspomniany Death-Note ma ich 37 po 20 minuty).
    cóż może nie wszystkie są te wnioski całkowicie błędnie ale tu gdzie nie są całkowicie błędne są zbyt daleko idące i przejaskrawione
    nie dziwę się twojej wypowiedzi ale podchodząc do anime jak do bajek (tzn podgatunku filmu przeznaczonego dla dzieci) zakładasz sobie swego rodzaju przepaskę na oczy i nie zauważasz że ta forma przekazu przeznaczona jest dla bardzo szerokiej kategorii wiekowej widzów (że wspomnę choćby ekranizacje powieści Agaty Christie czy siedmiu samurajów)
    zachęcam cię do dalszego zgłębiania tematu tylko tym razem nie tak na chybił trafił a z jakimś sensownym planem i najlepiej gdybyś zaczęła od jakiegoś naprawdę dobrego przedstawiciela twojego ulubionego gatunku filmowego (tzn dramat, romans, akcja itp) to by pomogło przełamać stereotyp bajki w twoim hmmm…. umyśle

  468. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio – Wesołych Świąt, gdybyśmy się minęły. U mnie wielkich przygotowań nie będzie, ale pasztet z dziczyzny, karp cebulowy i piernik to moja działka. No i jeszcze pierożki z grzybami. To niosę do domu brata, gdzie zostaję do drugiego dnia. U siebie też muszę posprzątać, choć bez specjalnego entuzjazmu. Nie jestem entuzjastką akcji specjalnych. Drugiego dnia koniecznie długi spacer gdzieś po lesie.
    Acha – jeszcze nalewka… W tym roku udana. Wiśnie, czarne jagody, czarne porzeczki i maliny zalane płynnym miodem, a następnie spirytusikiem. To się zlewa, owoce traktuje spirytusem już odpowiednio rozprowadzonym, musi się odstać i jest ściągane cienką rureczką, taką od kroplówki. Kolor cudny, zapach fantastyczny, smak…. mniam.

  469. Bernard napisał(a):

    Ja Panie Waldemarze, ja
    Inna moja próbka polityczna to „Murzynek Bambo 2005″, ale nie wiem, czy się Panu spodoba. Na wszelki wypadek podam (mam też w szufladzie parę limeryków przy okazji konkursu Wróbla, pamlef na odejście Lisia, a nawet coś a la Bursa, ale to przy innej okazji:))
    .
    Murzynek Bambo 2005
    .
    Lesław Maleszka w Agorze mieszka
    Czarne ma serce ten ich koleżka.
    Uczył się pilnie przez całe ranki
    Ze swej ubeckiej pierwszej czytanki.
    .
    I gdy do kumpli z ubecji wracał
    Mącił, donosił – to jego praca.
    Nawet gdy wokół padały strzały,
    Strzały te jego nie przerażały.
    .
    Aż Bronek krzyknął, mam cię łobuzie!
    A Lesław tylko wydyma buzię.
    Bo ma kolegów w kilku redakcjach,
    Szkołach, kościołach, partyjnych frakcjach.
    .
    Chodzić do pracy nawet nie musi
    Agora kasą co miesiąc kusi.
    Byle pan Lesław cichutko siedział,
    Zapomniał wszystko co kiedyś wiedział.
    .
    Ale ten Wildstein! Barbarus istny!
    Potwarca wredny i nienawistny!
    Ujawnił jawne! Tak być nie może!
    Gazetą z klasą jemu przyłożę!
    .
    Patrzcie, jak zła jest prawda! Bronek przebrał miarę
    Musiał wiec nieboraczek srogą ponieść karę.
    Tak się i z wami, dziateczki stać może:
    Od złych teczek strzeż was Boże!

  470. Bernard napisał(a):

    Albo jeden limeryk przypomnę o pewnej posłance-pijaczce, w młodości czerwonej antysemitce, a potem zagorzałej UDeczce:
    .
    Raz posłanka PeO z miasta Łodzi
    Nie wiedziała że lek jej zaszkodził
    w pomroczności przez chwilę
    wydychała promile
    bo o „sto lat” i „zdrowie” tu chodzi

  471. Bernard napisał(a):

    Wersja „podrasowana”:
    .
    Raz posłanka PeO z miasta Łodzi
    Nie wiedziała że lek jej zaszkodził
    W pomroczności przez chwilę
    Wydychała promile
    No bo przecież o „zdrowie” tu chodzi

  472. Saya napisał(a):

    Bars
    twoje posty malują twój wizerunek jako osoby o dużej wiedzy, inteligentnej i bardzo twórczej a ponieważ twój syn jest studentem dochodzi do tego jeszcze pewnie praca i być może obowiązki domowe. to z kolei maluje obraz osoby bardzo zajętej i tu rodzi mi się pytanie:
    co ty o nim tak naprawdę wiesz? ile razy w tygodniu jecie razem obiad? jak często oglądacie razem coś w telewizji? o czym między sobą rozmawiacie i ile? ile wysiłku włożyłaś w poznanie jego hobby? ile mang przeczytałaś? ile anime widziałaś? czy oglądałaś je z nim?
    bo widzisz nie chce mi się wierzyć że oglądając takie ilości anime nie funkcjonuje w żaden sposób w społeczności anime ot choćby tak jak my teraz przez internet
    napisałaś że przestał tłumaczyć a ja zapytam przestał tłumaczyć czy przestał cię wypytywać?
    chodzi o to czy go rozumiesz i czy poświęcasz jemu (jemu samemu a nie jego okolicom) wystarczająco dużo uwagi bo z moich obserwacji wynika że to ostatnio najczęściej popełniany błąd przez rodziców

  473. Saya napisał(a):

    A pana Waldemara Kuczyńskiego pozwolę sobie przeprosić za zbaczanie z tematu;)

  474. soulgarden napisał(a):

    W.Kuczyński, zastraszanie demonstracją woli można przeczytać śmiesznie, żałośnie i pociesznie – np „zastraszanie tym, że ja chcę tak i tak” – zgoda, samo ostentacyjne przekazanie, że ktoś chce tak i tak, a nie inaczej to zbyt mało by obiektywnie samo w sobie było to zastraszające. Jednak nie chodzi mi o konkretną takoś, a nie inność woli, ale nateżenie woli takiej a nie innej. I nie demonstracją, której jedyną cechą jest demonstracyjność – bo tu prześmiewca powiedziałby – i co z tego, że ktoś tam coś tam sę chce? Ale demonstracja „krocząca”, która mówi czynem w imieniu osoby ten czyn wykonującej – „jestem gotów łamać prawo by dopiąć swego bo mam ku temu środki by z prawa drwić”. Jeśli nie widzi pan wystarczającego wyczerpującego wytłumaczenia wykonywania jakichś czynów samą ich bezpośrednią celowością to istnieje podejżenie, że ostentacja jest ważnym czynem-komunikatem dodatkowo zawartym. Ostentacja może być w relacji osoba-osoba i może nie być publiczna. Myślę, że Blidę zabiła mieszanka tego co było psychologicznie w niej i właśnie coś w rodzaju demonstracji woli, woli Ziobry i plutonu wytypowójących „do odstrzału” politycznego. Nawet łagodne formalnie czynności mogły odbywać się przy kontrastującym „promieniowaniu” chcenia. Może akurat nie zamierzonemu, ale jednak dojmującemu, choćby przez kontrast z pewnym aspektem łagodności. Może lepiej gdybym napisał „demonstracja stopnia woli zawarta w kroczącym charakterze czynu ostentacyjnego nadużycia władzy, przy jednoczesnym długotrwałym potwierdzaniu samego faktu woli”. Chodzi o demonstrację woli jako specyficzną ostentację czynu, poprzez czyn. Czynem jest akurat między innymi sposób naruszania mojej prywatności.

  475. jasnaanielka napisał(a):

    Bars Wszystkiego najlepszego w dniu imienin!!!
    Ta piękna żółta róża na wysokiej łodydze – dla Ciebie.
    Mam nadzieję, że domowy terrorysta choć dziś dopuści cię do komputera bez awantury i dąsów. Wychowałaś go na wielkiego samoluba, dla ciebie to problem, ale może poradzi on sobie kiedyś w życiu i sam trochę wygładzi. Dziś już wiele w tym zakresie nie dokonasz, więc jeśli nie pasjonują cię te jego gry – niech sobie grywa a ty zajmij się własnymi pasjami. Ja nigdy nie czułam potrzeby i żałowałam czasu na karty, mecze i telewizję. Nie odczuwałam z tego powodu niedosytu, więc nie jestem w stanie wczuć się w sytuację twego potomka, jednak mam wrażenie, że będziesz się musiała z problemem zmierzyć, bo zaczyna to wyglądać na uzależnienie.
    Być może sam nie potrafi się już wygrzebać?
    Bo bywa tak, że chłopaki nie chcą wyrosnąć z krótkich spodenek?
    Zresztą, coraz więcej starych koni w takich śmiesznych majtkach chodzi po ulicy, wyglądając jak nie boskie stworzenie.
    Coś w tym jest, bo tu nie tylko o wygodę chodzi.

  476. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    na pewno przed świętami sie objawie, za opis smakowitości – serdeczne dzięki!
    ***
    Drodzy Panowie,
    dziwnie jetem przekonana, że niewątpliwie w ramach męskiej solidarności chętnie zamordowalibyście mi futrzaka – zatem przejmie informuje, że:
    po wygłupach mego psa, we wszystkich drzwiach mam zamontowałam od strony korytarza zamiast klamek – gałki. Dzięki temu futrzak nie ma możliwości wtargnięcia do sypialni!
    A nawet do gabinetu, północy zapewne.

  477. Torlin napisał(a):

    Do Mawara!
    Jak nie wiesz, jak napisać, to skopiuj ze stron mądrzejszych od siebie. W tym wypadku ja sobie wziąłem z Kopalińskiego.
    Bernardzie!
    Po pierwsze powtórzę, to co napisałem Mawarowi. Era teczek, aluzji, obrażania, plucia, się naprawdę skończyła. Możesz mi powiedzieć, czy wydarzyło się coś nowego w sprawie Maleszki, że raptem zrobiłeś na ten temat wpis? Czy to jest jedynie ciągłe mieszanie w kotle, aby się nie ustało?
    Po drugie – nie gniewaj się za te słowa, ale Twoje limeryki obrażają moją polonistyczną naturę, nie mają układu limerykowego, ich wdzięku, rytmiczności, nie do rymu, są po prostu źle napisane, wbrew zasadom. Nie wiem, czy blog Pana Waldemara jest najlepszym miejscem do publikacji – jeszcze raz proszę o wybaczenie – czegoś tak żałosnego z punktu widzenia językowego

  478. Zofia napisał(a):

    Saya,
    przekraczasz granice w stosunku do dziewczyn blogowych. Tutaj obowiązuje pewna niepisana umowa, ze na tematy osobiste rozmawiamy, gdy tego ktoś z nas wyraźnie zaprosi.
    W innym przypadku jest to objaw dużego nie taktu. Nie masz żadnego prawa osądzać postępowanie dziewczyn wobec ich dzieci. A tym bardziej mentorsko pouczać.
    Wchodzisz nieproszona tam, gdzie nikt Cię nie zapraszał. jak intruz.
    Jesteś nowa i zaczynasz od smrodku dydaktycznego zbędnych kazań. Przyhamuj.
    Pozdrawiam.

  479. Zofia napisał(a):

    Bars, Basienko,
    pięknego dnia, w oczach bliżniech – ciepła i milości, od przyjaciół – radości, od wrogów – szlachetności w pojedynkach!!!
    Wszystkiego najlepszego wraz z moją sympatią!

  480. Torlin napisał(a):

    Bars!
    Wszystkiego najlepszego.
    A inna sprawa, że zadam pytanie z blogu pana Adamczewskiego: Skąd Wy u licha wiecie, jak ktoś ma na imię, kiedy obchodzi urodziny, imieniny

  481. jasnaanielka napisał(a):

    Torlin – Bars sama się wczoraj przyznała…

  482. jasnaanielka napisał(a):

    Torlin! A gdybyś ty wyczarował u siebie piękną różę dla Bars?
    Czy to zły pomysł?

  483. Torlin napisał(a):

    Na Bars czeka u mnie Błękitna Róża wraz z życzeniami

  484. dark side napisał(a):

    Kochana Bars,
    Wszystkiego co najlepsze. Malych radosci, ale codziennie. I wielkich pieniedzy.
    .
    Problemy z potomkiem w ostatecznosci mozesz rozwiazac na sposob bocianow. Metoda ta wiaze sie z pewna historia.
    Kiedys podczas pobytu na wsi wiosna znalazlam na drodze mlodego bociana, ktory kulal wyraznie. Wzielismy go z tata do domu babci, zeby go nie potracil samochod. Dziadek powiedzial wtedy, ze dorosle bociany wypychaja swoje „nastoletnie” dzieci z gniazda, gdy te za dlugo w nim siedza. Mlode bociany musza same sobie radzic – to jedyny sposob, by nauczyly sie jak przetrwac. Bocian mieszkal na podworku kilka miesiecy , jesienia odlecial. jesli nic zlego go nie spotkalo, dzis jest pieknym, doroslym bocianem z wlasnym gniazdem.
    Tacie podejrzanie spodobala sie historia z wypychaniem . Zaczal sie rozwodzic na d ptasia madroscia, wiec go zapytalam, czy mnie tez wypchnie zaraz po studiach.Swiadomosc okrucienstwa natury i strach przed wypchnieciem kolataly sie gdzies w mojej podswiadomosci i na pewno przyczynily sie do szybkiego uniezaleznienia sie.
    Ta metoda to ostatecznosc i zycze ci, zeby nigdy nie musialo do tego dojsc- mlody bocian moglby nie wybaczyc rodzicom. jednak dobrze, zeby mial swiadomosc, ze moze zostac wypchniety.

  485. jasnaanielka napisał(a):

    dark side – historia o bocianie piękna i pouczająca.
    Ciekawe, co na to Bars?
    ;
    Torlin – jesteś niezawodny.

  486. dark side napisał(a):

    Droga Sayo (czy to imie ktoregos z bohaterow animek?)
    Musisz wybaczyc mi ogrom niewiedzy o tym gatunku.
    Ogladnelam po kilka odcinkow z kilku roznych filmikow, tyle, zeby wyrobic sobie opinie, za malo by sie wciagnac w akcje. 37 odcinkow po 20 min. to za duzo czasu dla kogos kto wychowuje kilkulatka, nawet z pomoca opiekunki :)
    Interesuja mnie nasza cywilizacja- nowe zjawiska w sztuce , nauce, filozofii i polityce, zderzanie sie kultur i idace za nim przenikanie wzorcow. Nowe sposoby postrzegania i przedstawiania swiata. Rowniez te calkiem swieze, na temat ktorych nie ma opracowan, a ktore zdobywaja sobie popularnosc wsrod mlodych ludzi. Ogladjac niesamowita ilosc kiczu : programow rozrywkowych,sitcomow ,reality show musze wybierac po kilka odcinkow. Po co ogladac 2000 czesci „bold& beautiful” kiedy po dwuch juz wiadomo o co chodzi. Animy sa dla mnie czescia mozaiki.
    Niepotrzebnie obruszasz sie o nazwanie przeze mnie anime bajkami. Nie uwazam bajki za gatunek podrzedny i tylko dla dzieci. Wrecz przeciwnie i to z wielu powodow. nie ma miejsca tu by sie rozpisywac na ten temat, napisze wiec tylko, ze animy maja swoj charakterystyczny sposob animacji, sposob operowania kamera, ktory wszedl juz do kanonu i bywa wykorzystywany wprzez rezyserow (Q.Tarantino „Kill Bill 1″, zeby daleko nie szukac). Poza tym bajki niosa przeciez ogromny ladunek wzorcow i pragnien epoki.

    Jesli chodzi o reguly gramatyczne i nazewnictwo, to wazniejsza niz pelna poprawnosc jest dla mnie pelna komunikacyjnosc, zwlaszcza gdy w gre wchodza zjawiska nowe, nienazwane jeszcze w jezyku polskim. Bars uzywala pojecia manga, chcialam, zeby nie miala watpilwosci o czym jej pisze.

  487. Bernard napisał(a):

    Tusk, cuda, cuda!
    “Tusk podkreślił, że “wystarczyła mu jedna minuta”, by przekonać belgijskiego premiera do swojej decyzji w sprawie ratyfikacji nowego Traktatu Reformującego UE wraz z tzw. brytyjskim protokołem ograniczającym stosowanie Karty Praw Podstawowych w Polsce.”
    .
    Tusku! Użyj swoich darów i w minutę, no może w dwie minuty przekonaj bin Ladena, by zastosował Twą filozofię miłości; Putina, by przestał zabijać Czeczenów; Kamińskiego, że Sawicka jest cool babka; a Palestyńczyków by zapisali się hurtem do Mossadu.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  488. Bernard napisał(a):

    Ćwiakalski dla Krauzego (nie za darmo chyba) smarował ekspertyzki.
    .
    Engelking Krauzego tropił i nawet publicznie o tym mówił.
    .
    Ćwiakalski wywalił Engelkinga. (Zgłupiał? Powinien Engelkingowi podziękować, takie ekspertyzki to nie w kij dmuchał)
    .
    Jak to przypadki chodzą po ludziach.

  489. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    Engelking przejdzie do historii wymiaru sprawiedliwości, jako „model” politycznego służalstwa prokuratora. Będzie w niej „ciemniał” ciemnią pierwszej ciemności. I paskudztwa. Byloby obelga gdyby zachował stanowisko.

  490. W.Kuczyński napisał(a):

    Bars, Pani Barbaro,
    samych dobroci z okazji imienin. Dobrego zdrowia na pierwszym miejscu, a dobrego trunku, zakąsek i towarzystwa w dniu dzisiejszym
    życzy
    Waldemar Kuczyński

  491. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar:
    .
    Dla uporządkowania dyskursu przytaczam swoje odpowiedzi i twoje repliki.
    .
    Ja: Nikt nigdy nie twierdził, że wystarczy używać jednorazowych igieł i narkotyki będą OK.
    .
    Ty: Owszem, tak twierdzono.
    .
    Kto twierdził? Poproszę nazwiska i cytaty, na podstawie których rzucasz kalumnie na całą niemiłą ci formację polityczną.
    ———————————————————
    Ja: Nikt nie zachęcał do eksperymentowania z miękkimi narkotykami. Były jedynie głosy, by zaniechać karania za takie narkotyki, podpierające się całkiem sensowną argumentacją. Przy czym nawet wśród liberałów nie były one powszechne.
    .
    Ty: Można ci polecić stare roczniki Gazety Wyborczej, teksty Werensteina-Żurawskiego, reportaże Smoleńskiego z Christianii (Kopenhaga) lub Amsterdamu, zwierzenia marszałka Sejmu Mikołaja Kozakiewicza itd. Nikt wprost nie namawiał, ale atmosfera fascynacji, ograniczonego przyzwolenia owszem była. Bylismy na etapie intesywnej i bezrefleksyjnej imitacji Zachodu we wszystkim. Gazeta nadawała ton. Miała wychować nowego wyborcę. Do pewnego stopnia to się udało.
    .
    Ach, więc jednak nikt nie zachęcał? Tylko ATMOSFERA OGRANICZONEGO PRZYZWOLENIA była? (to brzmi prawie jak „ograniczony kontyngent” Armii Czerwonej w Afganistanie). To czemu napisałeś wcześniej łgarstwo?
    No i oczywiście żadna podłość nie mogła się obejść bez brudnych politycznych machinacji Michnika. To w jego interesie było zapewne, żeby wyborca był narkomanem? Bredzisz, człowieku!
    —————————————————————-
    Ja: Nikt nie utożsamiał wolności słowa z pornografią. Twierdzono jedynie – z czym i ja się zgodzę – że wolność słowa to wolność również dla treści, które nam się bardzo nie podobają.
    .
    Ty: No tak, mniej dbało się o wolność od pornografii, własciwie sam to przyznajesz.
    .
    Tak, nie dbano o wiele rzeczy, na przykład o wolność od Gazety Wyborczej, która dla wielu jest przecież zarazą gorszą od pornografii. Nie dbano o wolność od ateizmu, o wolność od homoseksualizmu itp.
    Ale jeśli tylko „nie dbało się o wolność od”, to dlaczego napisałeś o „utożsamianiu wolności słowa z pornografią”? Może masz ochotę coś odszczekać?
    ————————————————————————-
    Reasumując, posługujesz się, Mawarski, brzydkimi insynuacjami, a kiedy cię trochę przycisnąć, wychodzą od razu na jaw tzw. skróty myślowe, a w normalnej polszczyźnie – kłamstwa.

  492. Torlin napisał(a):

    I ja również powtórzę pytanie: Czy w sprawie Maleszki są jakieś nowiny, już nie mówię sensacje, ale w każdym razie coś nowego, co usprawiedliwiałoby powrót do tego tematu? Czy chodzi Ci Bernardzie tylko o to, aby opluć GW?

  493. Bernard napisał(a):

    Ciekawostka:
    Postęp napotyka na przeszkody. W Brytani. Dałeś spermę – możesz zapłacić alimenty :)
    .
    http://wiadomosci.gazeta......31313.html
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  494. soulgarden napisał(a):

    Mawarski? Jesteście, jak towarzysze, na TY z Dzierżyńskim??

  495. Bernard napisał(a):

    Torlinie
    O Maleszce nie zapomnę. Np. o Goebelsie też nic ostanio nowego nie było, a ludzie wciąz się wyzywają od Goebelsów.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  496. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    „Engelking przejdzie do historii wymiaru sprawiedliwości, jako “model” politycznego służalstwa prokuratora. Będzie w niej “ciemniał” ciemnią pierwszej ciemności. I paskudztwa. Byloby obelga gdyby zachował stanowisko. ”
    .
    Lepiej by było, gdyby kłamstwa Kaczmarka schowali pod dywan? Może lepiej by było, gdyby kłamstwa Krtauzego schowali pod dywan? Czy też lepeij by było gdyby pomimo oburzenia opinii publicznej i wszystkich mediów nie ujawnili dowodów?
    .
    Zapewne zrobili to za dobrze, a tego wybaczyc nie można i dlatego eksperciarz Krauzego (za kaske jak mniemam ekspertyzy piszący) Engelkinga posunął :) I już można się poczuyć jak w czasach prokuratora z Żoliborza, który przedawnił docchodzenie przeciw Ungierowi :)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  497. Paweł Luboński napisał(a):

    „O Maleszce nie zapomnę.”
    .
    Никто не забыт, ничто не забыто!

  498. Paweł Luboński napisał(a):

    PS. Myślałem, że Bernard, to Bernard Żenuła. A to chyba jest Bernard Javert.

  499. Stan napisał(a):

    Basiu,

    życzę Ci żebyś tak lekko fruwała, jak dotychczas.
    Jeśli idzie o metodę wychowawczą zalecaną przez Dark, to pełna zgoda. Wierzę jednak, że coś tak pięknego i kruchego jak ona nie zostało gwałtownie strącone z komina.

  500. Stan napisał(a):

    Po raz pierwszy w życiu serdecznie się uśmiałem z wpisu Bernarda (2.06).

  501. Bernard napisał(a):

    Pawle,
    już jednemu tu radziłem, by swe intymne potrzeby załatwiał w łazience, a nie publicznie. Dal ciebie ta sama rada.
    .
    B.

  502. Stan napisał(a):

    KOSZAŁKI (dla Bars),

    opowiedziałem swoim psom o wieczornym wpisie Zofii. Fidel się szeroko roześmiał z tego, że facet z sypialni goły uciekał przed suką do łazienki. Rosa jednak z całą powagą powiedziała, że nie ma w tym nic śmiesznego, skoro facet nie jest ratownikiem ani nawet koszykarzem.
    Chwilę popatrzyły na mnie uważnie i, Rosa, mająca w domu pierwszeństwo, zapytała czy bym je zostawił dla jakiejś spódniczki.
    W życiu, odpaliłem szybko. Pieski jeszcze chwilę patrzyły na mnie z niedowierzaniem i, powoli, w ponurych nastrojach, poszły spać.

  503. Paweł Luboński napisał(a):

    Barnardzie,
    Ja ci radziłem, żebyś sobie stąd poszedł. Andzia rady nie słuchała, ukłuła się i płakała.

  504. Bernard napisał(a):

    Pawełku,
    ubierz majteczki, bo nie przystoi.

  505. Stan napisał(a):

    Gospodarzu,

    wczoraj, a właściwie dziasiaj napisałem dwa krótkie wpisy (do Andrzeja i Lexa). Ten ostatni był dla mnie ważny, bo dotyczył moich przewidywań jak bracia K chcieli rozwiązać problem lewicy.
    Myślę, że częśc mojego mózgu odpowiedzialna za liczenie była mało sprawna i dlatego miałem trudności z wprowadzeniem tekstów na stronę.

  506. Andrzej napisał(a):

    Bars,
    przyjmij również ode mnie najlepsze życzenia imieninowe. A w prezencie:

    Róża

  507. Paweł Luboński napisał(a):

    Jaki ten Bernard Żenuła jest pocieszny, kiedy usiłuje być złośliwy!

  508. Lex napisał(a):

    Pani Bars oraz wszystkim Barbarom, Basiom i Basieńkom ( jeśli takie są na blogu ) najlepsze życzenia szczęścia i wszelkiej pomyślności życzę,
    Lex

  509. jasnaanielka napisał(a):

    A ja zostawiam całe blogowe towarzystwo z Bernardem, choć uważam, że nie zasłużyliście. No, ale życie bywa brutalne.
    Idę na imieniny do Barbary>>>>>>> tup, tup, tup…..

  510. narciarz2 napisał(a):

    Serdeczne zyczenia dla Bars i dla wszystkich Barbar na tym blogu.

  511. Mawar napisał(a):

    Bernard
    „Zapewne zrobili to za dobrze, a tego wybaczyc nie można i dlatego eksperciarz Krauzego (za kaske jak mniemam ekspertyzy piszący) Engelkinga posunął :) I już można się poczuyć jak w czasach prokuratora z Żoliborza, który przedawnił docchodzenie przeciw Ungierowi” :)
    -
    Ubekistan odzyskał ważny przyczułek. PZU już odzyskane – po desancie politycznych mianowańców i usunięciu stamtąd ludzi z konkursu. Małe lody można już kręcić, na duże przyjdzie pora. Ubekistan jak wiadomo jest nienasycony i spodziewa się dużych żniw. Wystarczy spojrzeć na byłą posłankę Sawicką z PO (wczesniej UW) i jej konsumpcyjne apetyty. Przyszłe komisje sejmowe po upadku premiera-cudotwórcy bedą miały co robić. :)

  512. Mawar napisał(a):

    P. Lubonsky
    -
    „Ja: Nikt nigdy nie twierdził, że wystarczy używać jednorazowych igieł i narkotyki będą OK”.
    -
    „Nikt nigdy” – podwójne przeczenie daje mocne twierdzenie. :) O używaniu jednorazowych igiel były dziesiątki tekstów, wiele kampanii, Zagórski, Kuratowska, Kotański, Pacewicz i wielu pomniejszych, tu masz niektóre przykłady:
    Ideologia i AIDS (2004-07-20)
    SŁAWOMIR ZAGÓRSKI GW TEMATY DNIA str.2 2
    Moja heroina (2003-07-03)
    MACIEJ KOZŁOWSKI; ANNA BEDYŃSKA GWDF DUŻY FORMAT str.4 3
    Szkolne ONZ (2001-03-31)
    STAN; DANIEL ADAMSKI, DANIEL ADAMSKI, DANIEL ADAMSKI ZIZ AKTUALNOŚCI str.2 4
    Lewa jeszcze śpi (2000-01-17)
    ALEKSANDRA BOĆKOWSKA; ARKADIUSZ ŚCICHOCKI WAW str.10 5
    Ryzyko Z Głową (1998-12-01)
    ROZMAWIAŁ GRZEGORZ SZARO GDG AKTUALNOŚCI str.2 6
    W oczekiwaniu na szczepionkę (1998-06-30)
    zag GW NAUKA str.10 7
    Wystarczy jedna krwinka (1998-03-12)
    Katarzyna Lubiniecka; Współpraca Zygmunt Mułek, Legnica; Rys. Mirosław Owczarek GW REPORTAŻ str.18 8
    Wydział chroniony / UNIWERSYTET ŚLĄSKI. Uzbrojeni ludzie pilnują porządku (1998-03-03)
    SŁawomir Starzyński KAK str.1 9
    Miasto wysokiego ryzyka (1996-10-07)
    Cezary Goliński, Mińsk GW ŚWIAT str.10 10
    HIV-owcy w podziemiu (1993-10-15)
    Dariusz ROSTKOWSKI GW str.1 11
    Kuchnia piracka (1993-03-05)
    Anna KACPERSKA; Fot. Sławomir Kamiński WAW str.3

  513. Mawar napisał(a):

    Bernar uderzył w stół:
    „Prokuratura cofnęła nakaz zatrzymania Krauzego” – GW
    http://wiadomosci.gazeta......33588.html

  514. Mawar napisał(a):

    Minister Waldemar Kuczyński
    „Engelking przejdzie do historii wymiaru sprawiedliwości, jako “model” politycznego służalstwa prokuratora. Będzie w niej “ciemniał” ciemnią pierwszej ciemności. I paskudztwa. Byloby obelga gdyby zachował stanowisko”.
    -
    Rozumien pańskie przesłanie, Panie Ministrze. Prawnik Ryszarda Krauzego, niejaki Ćwiąkaliski, będzie od dziś jaśniał na firnamencie prawa – w miejsce z gruntu niesłusznych i odrażaących: Engelkinga i ZIobry. Kojarzy Pan Ryszarda Krauze – klienta Ćwiąkalskiego z tym Ryszardem Krauze, któremu prokuratura cofnęła dziś nakaz zatrzymania? Doprawdy, czy jest możliwe, że chodzi o tego samego Ryszarda Karuze? Tego, który mimo wezwań od kilku miesięcy unikał kontaktów z polskim wymiarem sprawiedliwości? Czy zdaniem Pana Ministra był to dobry powód cofnięcia nakazu zatrzymania? No i to jest cały Waldemar Kuczyński, nieodrodny minister III RP. Tylko przez wzglad na pańską opozycyjną przeszłość
    http://www.slownik-niezal.....664&s=
    nie nazwę pana publicznie aparatczykiem Ubekistanu.

  515. Zofia napisał(a):

    Mawar
    przepisuje bibliografię i chyba bezmyślnie, bo wlepił w to …fotografa., a Bernard na tropie Krauzego.
    I tylko tyle ma do powiedzenia ta nasza konserwatywna prawica?
    A tymczasem:
    * Tusk brylował dzisiaj z powodzeniem w Brukseli i został I-szym Pieszczochem Unii. Przy okazji nasi wytargowali bez politycznych awantur , choć dyskusja była wśród ministrów finansów merytoryczna i ostra nawet – zerowy VAT na książki do 2010 i niski VAT na materiały budowane, mięso tudzież mleko.
    Media jak zwykle – mało kumate i mało zauważyły.
    * Ministra Sawickiego do Moskwy zaproszono i to na wniosek samego Putina. Takich względów to Polska raczej ostatnio w Rosji nie miała.
    Tu już w ogóle – prawie bez echa.
    * Samochód minister Pitery padł jednak ofiarą politycznego terroru, a rząd podjął na tym tle i pewnie na skutek (jakoś mało kto spostrzegawczy, by zobaczyć, media jakoś ślepie, choć czasem coś tam bąkną)) kilka istotnych decyzji i domyślam się nawet dlaczego.
    Media nieco zdziwione, ż nie samozapłon, ale pożar pokazały i coś tam popisały.
    * Kancelaryjny od prezydenta – minister Kamiński – jakoś taki uprzejmy i bez histerii, choć Tusk lata samolotem, na który w kolejce musiał niespodzianie czekać nasz brat prezesa.
    To media odnotowały nader skrupulatnie.
    Bo media publiczne i inne „telewizorki” tudzież gazety w wersji elektronicznej – skupiają się na duperelach – czyli wizytach w pałacu na Krakowskim Przedmieściu. Kto tam zawitał dzisiaj tajemniczo a kto dojdzie tam jutro oficjalnie.
    Zapomniały bidule zauważyć, że to wizyty w pałacu , to „po ptokach”, bowiem nowa wizja polityki zagranicznej została już jasno przez rząd nakreślona, dzisiaj w Brukseli obecnością i rozmowami premiera Tuska niejako przypieczętowana i w UE i w NATO.
    Przy okazji cala instrukcja PiS jak gadać o Tusku można o kant stołu…., no bo jak tu mówić, że facet mało doświadczony i ma się uczyć od prezydenta RP, skoro akurat taki Tusk, najbardziej się w Europie podoba.
    Dogaduje się z innymi (premierami, szefami KE i PE tudzież NATO itp.) w pół zdania.
    Po prostu, dla nich to – nasz europejski chłopak i z naszego europejskiego podwórka.
    I czego on ma się uczyć od obecnego prezydenta, zwłaszcza w kontaktach zagranicznych? Tusk jest u siebie a nie na obcym podwórku.
    ***
    No tak, ale o tym w instrukcji PiS nie ma słowa, wiec Mawar z bibliografią o igiełkach, a Bernard o Krauze.

  516. Mawar napisał(a):

    Przebój w polskim Internecie:
    Wirtualne Media w obronie Sakiewicza!
    O korzyściach płynących z wolnej prasy.
    http://lista-obecnosci.bl.....apisz.html

  517. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Media jak zwykle – mało kumate i mało zauważyły”.
    -
    Pisząc te ckliwe kawałki nie zuważyłaś, że media zajęte są właśnie atakowaniem opozycji i brak mocy przerobowej. Tematem dnia jest, który zwolennik PiS-u podpalil samochód Pitery. Medialną kontrolą rządu może więc ty się zajmiesz? W tym celu musiałabyś jednak zdusić w sobie temperament reżimowej dziennikarki, co raczej byłoby trudne.

  518. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! to zwyczajni kosmici. Normalni ludzie czegoś takiego by nie wymyślili. To chyba niemożliwe.
    Mówiłam. 10 i 3 to nie jest 13…
    Zobaczę, czy 1 i 6 to jest 7?

  519. dark side napisał(a):

    http://fakty.interia.pl/s.....ny,1021945
    Mam nadzieje, ze to pojedyncza opinia zatwardzialego konserwatysty z poprzedniej epoki, a nie oficjalne stanowisko washinghtonu. W przeciwnym razie i na naszych ulicach wkrotce pojawi sie dobrze znane haslo „Bush is not welcome”.
    .
    Swoja droga co jest z tym antyspamem? Dlaczego 2+7 to nie 9?

  520. jasnaanielka napisał(a):

    dark – antyspam się zatarł po ponad 500 wpisach. Przestał się znać na dodawaniu i tyle. Trzeba poczekać na nowy wpis. Pewnie wtedy się wyprostuje. Rety, jak późno… dobranoc.

  521. Mawar napisał(a):

    dark side
    -
    2 plus 7 to zawsze 9, komputer (jeśli działa) to się nie myli. Myli się ewentualnie człowiek. Ale jest coś takiego jak ograniczony czas wypełniania formularza. Być może jest on przydzielany dynamicznie, zależnie od liczby zalogowanych uczestników – raz krócej a innym razem dłużej mozna zwlekać z jego wypełnieniem i wysłaniem. Być to może. Jeśli wpis nie wchodzi to nalezy go skopiować do pamięci (koniecznie – bo inaczej zniknie na amen) i nacisnąć klawisz funkcyjny F5 (odśwież, refresh). Pojawi się nowy forlmularz z nowymi cyferkami. Teraz kopiujemy tekst do formularza, przliczamy ceferki i Viśta wio (jak kto ma Windows Vista – jak niżej podpisany ). W innych systemach operacyjnych na szczęście podobnie. :)
    -
    Powodzenia – Mawar

  522. soulgarden napisał(a):

    Waldi Kuczynow jest nieco pobudzony – napisał pierwszy tekst z pewną taką ironią do Lidowych Nowin. Z tekstu wynika, że Jarek Kaczyński to psuja i podpożądkował sobie cały PIS i prezydenta. A to ci! Czyli nic nowego.
    Gospodarzu, proszę zająć stanowisko w sprawie samochodu Pitery. Kto i dlaczego. Albo inaczej: kto mógłby? I odpowiedzieć mogą też Bernard czy reszta. Czemu nie ma analizy, opinii u osób tak odważnie tworzących przypuszczologię polityczną?

  523. jasnaanielka napisał(a):

    Bardzo mi się podoba nowe określenie, którego twórczo użył soulgarden – przypuszczologia polityczna… pięknie!
    Ze swej strony dodałabym jeszcze takąż podpuszczologię.

  524. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar:
    .
    “Nikt nigdy – podwójne przeczenie daje mocne twierdzenie.”
    .
    Ale po angielsku, nie po polsku.
    .
    „O używaniu jednorazowych igiel były dziesiątki tekstów, wiele kampanii, Zagórski, Kuratowska, Kotański, Pacewicz i wielu pomniejszych.”
    .
    Nie twierdziłem, że nie propagowano jednorazowych strzykawek, bo to robiono. Chciałbym jednak, abyś mi zacytował konkretne teksty, na początek – powiedzmy – Kuratowskiej i Kotańskiego, z których wynikałby sens, jaki we wcześniejszej fazie dyskusji raczyłeś imputować liberałom. Taki lub podobny:
    .
    „Narkotyki są OK, tylko pamiętajcie, żeby używać jednorazowych strzykawek.”
    .
    Zechciej z większym zrozumieniem czytać słowa rozmówcy i nie zniekształcać ich sensu pokrętną interpretacją. Choć boję się, że jest to głos wołającego na puszczy, bo to twoja stała metoda, bez której twoje wywody zupełnie by się rozsypały.

  525. W.Kuczyński napisał(a):

    Proponuję wyławiać językowe perełki z komentarzy soulgardena. Jasnaanielka zlapala kolejny.

    Mawar,
    nie hamuj się. To co Ty nazywasz Ubekistanem, ja kocham i napisałem to juz dawno w tekście „Kocham Trzecią Rzeczpospolitą”. I powiem Ci jeszcze coś, wystarczyły dwa lata rządów Kaczyńskich, żeby Trzecia Rzeczpospolita zamieniła sie w Najjaśniejszą i to dla większości narodu, o czym świadczą niebywale wysokie notowania PO, za to własnie, że wykarczowała chwast zwany IVRP. Tak jestem orędownikiem „Ubekistanu” i zdeklarowanym wrogiem „Kaczystanu”, niech szczeźnie raz na zawsze i zostanie też na zawsze w złej pamięci.
    Żadna decyzja prokuratury Ziobrowskiej nie jest dla mnie wiarygodna, z zasady! Także ta o zatrzymaniu Krauzego. Miałem i mam do niej taki sam stosunek, jak do prokuratury PRL-owskiej, choc oczywiście wiedzę korzystną róznicę między IVRP i PRL, na korzysc Chwasta.

  526. Lex napisał(a):

    Zainteresowanym polecam wywiad red. E. Siedleckiej z Prezesem Trybunału Konstytucyjnego, prof. Stępniem z wczorajszego numeru (papierowego) Gazety Wyborczej
    (chyba jest dostępny w e-wydaniu).
    Wywiad dotyka wielu spraw, o których dyskutowaliśmy w swoim czasie na temat kondycji prokuratury, reformy zawodów prawniczych, komisji śledczych itp.
    Natomiast odpowiadając na pytanie o swoistą frakcyjność w Trybunale (sędziowie „starzy” i z naboru PiS) uwidaczniającą się w tym kto składa zdania odrębne od orzeczeń oraz o szybkość rozpatrywania niektórych spraw (np. ustawy o CBA czy weryfikacji WSI i innych, które jakoś na wokandę TK trafić nie mogą) pan Prezes jest bardzo, ale to bardzo dyplomatyczny.
    Tak czy inaczej, zainteresowanym polecam.

  527. Bernard napisał(a):

    No proszę i Krauze juz nie ścigany.
    „Papuga” w akcji. Czy Stokłosa ma szansę odpracować swe błędy, np. w rządzie? Może zostanie wiceminisrtrrem u Ćwiąkalskiego od PG?
    .
    Dla chętnych – Ćwiąkalski bronił nie tylko Krauzego i Stokłosę. Ciekawych person tam więcej. Czekam na następne wieści z frontu walki z walką.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  528. Torlin napisał(a):

    Ale przebój w polskim Internecie. Obrona tego ***** Sakiewicza. Rzeczywiście, jak można nie zauważyć takiego przeboju, w którym są dwa (słownie 2) komentarze. Przebój jak ta la la. I z tych dwóch komentarzy jeden zdroworozsądkowy, mówiący o tym, że Pan Sakiewicz olewa polskie sądy i stawia się ponad prawem. Drugi komentarz jest Venissy – jeszcze bardziej gratuluję obiektywizmu.
    Jeżeli Mawarze notka z dwoma komentarzami jest przebojem, to co powiedzieć o większości blogów prowadzonych przez osoby zaprzyjaźnione z Panem Waldemarem i „Polityką”?
    Ja Ci Mawarze momentami współczuję, co nie strzelisz, to kulą w płot. Ale ja rozumiem Twoje zdenerwowanie, chciało się swoim ideom podporządkować wszystkich Polaków, a tu się nie udało. Żal serce ściska, co?

  529. Bernard napisał(a):

    W. Kuczyński:
    „To co Ty nazywasz Ubekistanem, ja kocham i napisałem to juz dawno w tekście “Kocham Trzecią Rzeczpospolitą”. I powiem Ci jeszcze coś, wystarczyły dwa lata rządów Kaczyńskich, żeby Trzecia Rzeczpospolita zamieniła sie w Najjaśniejszą i to dla większości narodu, o czym świadczą niebywale wysokie notowania PO, za to własnie, że wykarczowała chwast zwany IVRP. Tak jestem orędownikiem “Ubekistanu” i zdeklarowanym wrogiem “Kaczystanu”, niech szczeźnie raz na zawsze i zostanie też na zawsze w złej pamięci.”
    .
    Pan Waldemar kocha III RP, poniżej kilka rzeczy za które można kochać III RP:
    1. Za Rywina
    2. Za służbowe mieszkania które niektórzy dostali od państwa i wykupili za grosze (np. Leszek Miller, i nie tylko).
    3. Za nędzę i bezrobocie ponad 25 % społeczeństwa.
    4. Za alkoholika Kwaśniewskiego w Katyniu.
    5. Za brak reprywatyzacji.
    6. Za przekręty prywatyzacyjne (NFI).
    7. Za firanki w luksusowych mercedesach Dochnala.
    8. Za Michnika grzebiącego w UBeckich teczkach.
    9. Za jednego pana piszącego w GW o AKowcach wytłukujących Żydów w Powstaniu.
    10. Za moskiewskie pieniądze na SDRP i podróż Kulczyka do Ałganowa.
    .
    Powiesić na scianie i kochać.
    I wiele wiele więcej.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  530. jasnaanielka napisał(a):

    Ależ ten Bernard monotonny i marudny… Ciurka, jak nieszczelny kranik . I jakoś nie zauważyłam, by go ktoś próbował zrozumieć i wspierać, poza Mawarem i minerem tu i paru również nastrojonych na jedno pasmo odbioru i nadawania. Nuda. Ale jedno trzeba i należy jemu i tym kilku jeszcze przyznać. Nie zrażają się brakiem aplauzu.
    Mnie przypominają tego japońskiego żołnierza, który przez kilkadziesiąt lat od wojny ukrywał się w dżungli. Taki przypadek. Ale wierność na medal.

  531. Lex napisał(a):

    Ciekawostka:
    Równania Waldemara Kuczyńskiego:
    1. Prezydent + PiS = Jarosław Kaczyński
    2. Rząd + PO + PSL + LiD = Prezydent + PiS.

    (W ślad za D. Passentem).

  532. dark side napisał(a):

    Dzieki Mawar,
    Pewnie za dlugo zwlekalam z wyslaniem :)

    Bernardzie, trzymaj reke na pulsie, ale nie wyciagaj zbyt pochopnych wnioskow. Jako doswiadczony obserwator sceny politycznej wiesz co to jest prowokacja , lincz medialny i jak dziala prokuratura na uslugach partii politycznej. Wielu ludziom zniszczono zycie na dlugo przed procesem. Na miejscu krauzego tez unikalabym jak ognia stawienia sie przed obliczem Temidy, jesli to oblicze mialoby rysy Ziobry.

  533. soulgarden napisał(a):

    W.Kuczyński, uczestnicy blogu, przyjmijmy, że Kaczystan nie był mutacją Ubekistanu, ale konkurencyjną jakością. Jaki „-stan” mamy obecnie?

Skomentuj