<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: O Karcie i Poradniku Agitatora.</title>
	<atom:link href="http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/</link>
	<description>O Życiu, Rodzinie i Pracy.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 22:04:56 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: jasnaanielka</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41780</link>
		<dc:creator>jasnaanielka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 22:07:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41780</guid>
		<description>Zofio - wiem. I właściwie jedno, co czuję, jako osobisty żal i pretensje do losu, to właśnie fakt, że nie miałam żadnej możliwości rozwoju i pracy w dziedzinie, którą kochałam, wiem że miałam talent i niestety nie było takiej możliwości, abym robiła to, o czym marzyłam. Urodziłam się nie w porę. Wypędzenie mojego ojca na ziemie odzyskane, odebranie mu całego dorobku życia, skrajna bieda, w jakiej dorastałam ustawiły mnie w pozycji stałej gotowości do pracy, walki o przeżycie, życie i godność. Nigdy nie zniżyłam się do skorzystania z pomocy jakiejkolwiek instytucji socjalnej, ani socjalistycznej, ani kościelnej. Może dlatego tak się skłóciłam swego czasu z Leszkiem Sopot, aż się na mnie obraził śmiertelnie. Bo ja naprawdę tego swojego mieszkania dopracowałam się własnymi siłami, w warunkach, jakie były. I obraźliwe były dla mnie jego słowa, że trzeba się było pewnie z kimś przespać. Świętą Cecylią, to ja nie byłam, ale nigdy nie załatwiłam sobie czegokolwiek takim sposobem. Do dziś pracuję, bo emeryturę mam śmieszną. Urodziłam się nie w porę więc wyleciałam z pracy mając nie całe 55 lat i z bezrobotnej zostałam emerytką. Staż pracy mam więc zbyt mały. Jak długo jednak mam jakie takie zdrowie - zarobię na coś więcej, niż wyglądanie oknem.
A poezje czytam z wielkim sentymentem i miłością.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zofio &#8211; wiem. I właściwie jedno, co czuję, jako osobisty żal i pretensje do losu, to właśnie fakt, że nie miałam żadnej możliwości rozwoju i pracy w dziedzinie, którą kochałam, wiem że miałam talent i niestety nie było takiej możliwości, abym robiła to, o czym marzyłam. Urodziłam się nie w porę. Wypędzenie mojego ojca na ziemie odzyskane, odebranie mu całego dorobku życia, skrajna bieda, w jakiej dorastałam ustawiły mnie w pozycji stałej gotowości do pracy, walki o przeżycie, życie i godność. Nigdy nie zniżyłam się do skorzystania z pomocy jakiejkolwiek instytucji socjalnej, ani socjalistycznej, ani kościelnej. Może dlatego tak się skłóciłam swego czasu z Leszkiem Sopot, aż się na mnie obraził śmiertelnie. Bo ja naprawdę tego swojego mieszkania dopracowałam się własnymi siłami, w warunkach, jakie były. I obraźliwe były dla mnie jego słowa, że trzeba się było pewnie z kimś przespać. Świętą Cecylią, to ja nie byłam, ale nigdy nie załatwiłam sobie czegokolwiek takim sposobem. Do dziś pracuję, bo emeryturę mam śmieszną. Urodziłam się nie w porę więc wyleciałam z pracy mając nie całe 55 lat i z bezrobotnej zostałam emerytką. Staż pracy mam więc zbyt mały. Jak długo jednak mam jakie takie zdrowie &#8211; zarobię na coś więcej, niż wyglądanie oknem.<br />
A poezje czytam z wielkim sentymentem i miłością.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zofia</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41766</link>
		<dc:creator>Zofia</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 20:07:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41766</guid>
		<description>Jasna Anielko, 
ja czytam wiersze....
I czasem je piszę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jasna Anielko,<br />
ja czytam wiersze&#8230;.<br />
I czasem je piszę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: jasnaanielka</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41765</link>
		<dc:creator>jasnaanielka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 19:51:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41765</guid>
		<description>Bars!  Serdeczne dzięki za piękny wiersz. Wzruszyłaś mnie, nie zasłużyłam, ale bardzo, bardzo się ucieszyłam. Tłumaczenie, szczególnie poezji jest ogromnym wysiłkiem umysłu i wrażliwości, nie mówiąc już o rozumieniu ducha języka. Pamiętam taki felieton Tuwima, w którym opowiadał o pracy na jednym małym fragmentem wiersza Puszkina. Ile trzeba było prób i podejść, aby oddać pejzaż opisany przez poetę; &quot;U łukomoria dub zielionyj, Złotaja cep&#039; na dubie tom...&quot; no bo jak oddać to łukomorie? W tłumaczeniu jest; &quot;Na brzegu morza dąb zielony, łańcuch się wije wkoło pnia&quot;... Niestety, lata pracy w dziale handlowym, pisanie korespondencji biurowej nieźle mnie ogłupiło i tępawka mi została. Kiedyś czułam wprost fizycznie, jak głupieję. Ale z czasem przestało boleć. Nie miałam wyjścia. Jednak miłość do poezji mi została, no i miałam przyjaciółkę poetkę, która wyjechała na zawsze tuż po maturze. Nie mogła się pogodzić z rozstaniem z Polską, przecież &quot;ojczyzną jest język i mowa&quot;. Wiele lat pisała - po polsku - piękne, smutne i gorzkie czasami wiersze. Tomik tych wierszy kilkanaście lat po jej śmierci został staraniem jej, żyjącej jeszcze matki wydany w kraju.
Ale kto dziś czyta wiersze?...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bars!  Serdeczne dzięki za piękny wiersz. Wzruszyłaś mnie, nie zasłużyłam, ale bardzo, bardzo się ucieszyłam. Tłumaczenie, szczególnie poezji jest ogromnym wysiłkiem umysłu i wrażliwości, nie mówiąc już o rozumieniu ducha języka. Pamiętam taki felieton Tuwima, w którym opowiadał o pracy na jednym małym fragmentem wiersza Puszkina. Ile trzeba było prób i podejść, aby oddać pejzaż opisany przez poetę; &#8222;U łukomoria dub zielionyj, Złotaja cep&#8217; na dubie tom&#8230;&#8221; no bo jak oddać to łukomorie? W tłumaczeniu jest; &#8222;Na brzegu morza dąb zielony, łańcuch się wije wkoło pnia&#8221;&#8230; Niestety, lata pracy w dziale handlowym, pisanie korespondencji biurowej nieźle mnie ogłupiło i tępawka mi została. Kiedyś czułam wprost fizycznie, jak głupieję. Ale z czasem przestało boleć. Nie miałam wyjścia. Jednak miłość do poezji mi została, no i miałam przyjaciółkę poetkę, która wyjechała na zawsze tuż po maturze. Nie mogła się pogodzić z rozstaniem z Polską, przecież &#8222;ojczyzną jest język i mowa&#8221;. Wiele lat pisała &#8211; po polsku &#8211; piękne, smutne i gorzkie czasami wiersze. Tomik tych wierszy kilkanaście lat po jej śmierci został staraniem jej, żyjącej jeszcze matki wydany w kraju.<br />
Ale kto dziś czyta wiersze?&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: głos zwykły</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41751</link>
		<dc:creator>głos zwykły</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 16:30:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41751</guid>
		<description>Droga Bars,
Właśnie do ręki wziąłem książkę pt. &quot;o jedenastej powiada aktor sztuka jest skończona &quot;Stanisława Mackiewicza-Cata&quot; - i naszła mnie refleksja - z jaką swadą pisał autor o polityce dwudziestolecia międzywojennego i czasach wojny. Na każdej stronie jest COŚ i dla zwierzęcia politycznego i wielbiciela prozy jak np. &quot;Stresemann umarł...I oto przyszedł ten kto inny. Nazywał się Adolf Hitler&quot;. Myślę, że p. Waldemar Kuczyński mógłby prowadzić fascynującą dyskusję na blogu Stanisława Mackiewiczem-Cata, gdyby jakimś cudem mógł tenże autor - pisać blog o czasach dzisiejszych. Ale nie może, bowiem  wybiła godzina. Godzina bije na ludzi i na narody. Mam wrażenie, że pomimo niekiedy znakomitego towarzystwa, nie potrafiliśmy nawiązać właściwego dialogu z gospodarzem. Dla mnie dyskusja która kręci się wokół insynuacji jest wielce deprymująca. Pomyślałem wiec, że pora znikać, skoro przedstawiłem swój pogląd na wyższość demokracji złej i brudnej nad kaczyzmem. Myślę, że była to decyzja słuszna, bowiem jak na razie nie mam potrzeby, pisać cokolwiek na tematy społeczne, bądź polityczne, a nawet z spraw historii politycznej. Czas odpocząć. W samy środku zamętu Kaczyzmem, czytałem jak jeden po drugim z redaktorów Tygodnika Powszechnego z niechęcią deklarowali konieczność omawiania wypowiedzi naszych polityków w polskim sejmie i rządzie. W istocie rzeczy prezentują oni gremialnie żenujący poziom. Pod tym względem żadna z partii za bardzo się od siebie nie różni, a wszystkie razem nie odbiegają od przeoranej sloganami i komunałami umysłowości PRL działaczy PZPR, może dlatego dyskusja o elektrowniach wiatrowych wydaje ci się tak pociągająca... Dzisiaj jest 13 grudnia, a gospodarz nie dokonał okolicznościowego wpisu np. o www IPN stan wojenny! Dla mnie po 13 grudnia świat się nie zawalił, przeciwnie - kiedy jeszcze większość dysydentów siedziała w pierdlu, codziennie sobie chodziłem do teatru i opery oraz filharmonii, a resztą czasu spędzałem w bibliotece. Po kilku latach takiego oderwania trafiłem na jakiś koncert-kabareton w Sali Kongresowej największych gwiazd polskiej rozrywki i setnie się zanudziłem. Należy współczuć młodym pokoleniom stołecznym, że wysoka kultura stała się dla taka droga, że ich na to nie stać. TV i Majewski Show jest większym koszmarem niż &quot;tu mówi jedynka&quot; z czasów rozkwitu  PRL. A jak wspomniałem wcześniej współczesne sylwetki polityków i z konieczności ich nawet najwspanialsze omówienia, to jednak marna rozrywka. Czas więc wracać do tego co dobre, bez względu na czas i reżim polityczny. Podzielam twoją opinię o Barańczaku - przepadam za jego przekładami Szekspira. Niestety nie wszystko da się przetłumaczyć, stąd też najlepiej znać kilka języków dostatecznie dobrze, aby czytać poezję i prozę. Prozy rosyjskiej przecież nie da się przetłumaczyć na polski w sposób zadowalający, bez utraty niezwykłego kolorytu tych dzieł, wynikającego z samego piękna języka rosyjskiego. Gdzie nam do takiej mowy! O, w tym to oni są od wieków wielkim i niepokonanym jak dotąd mocarstwem. Co do zaś wiersza Roberta Frosta “STOPPING BY THE WOODS ON A SNOWY EVENING”, to bardzo ci dziękuje za przekład, ale będziesz musiała chyba próbować jeszcze wiele godzin wydobyć ten koloryt. Nakreślić właściwe Wędrowca, który zatrzymał się z dala od zabudowań w śnieżną i  ciemną noc. On patrzy i czuje tak bardzo tą noc i ten krajobraz, że odległość pomiędzy najbliższymi zabudowaniami a pustką w której się zatrzymał - oddala się niemal w nieskończoność i staje się nie do pokonania. Tak to odczuwam, że ten wiersz jest o głębi odczuwania, a więc, że aktor jest w centrum - a  nie krajobraz. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby obietnice które ma dotrzymać dotyczyły jego samego, stąd też, tak sobie to tłumaczę, czeka go wiele mil przed snem, a właściwe przed zaśnięciem na dobre. Myślę wiec, że popularność tego wiersza zasadza się na tym, iż jest to wiersz &quot;drogi&quot;, konceptu nader spłaszczonego przez  anglosaską pop-kulturę, który chyba wykoleił i twojego dwumetrowego Potomka, a właściwe Odnogi.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Droga Bars,<br />
Właśnie do ręki wziąłem książkę pt. &#8222;o jedenastej powiada aktor sztuka jest skończona &#8222;Stanisława Mackiewicza-Cata&#8221; &#8211; i naszła mnie refleksja &#8211; z jaką swadą pisał autor o polityce dwudziestolecia międzywojennego i czasach wojny. Na każdej stronie jest COŚ i dla zwierzęcia politycznego i wielbiciela prozy jak np. &#8222;Stresemann umarł&#8230;I oto przyszedł ten kto inny. Nazywał się Adolf Hitler&#8221;. Myślę, że p. Waldemar Kuczyński mógłby prowadzić fascynującą dyskusję na blogu Stanisława Mackiewiczem-Cata, gdyby jakimś cudem mógł tenże autor &#8211; pisać blog o czasach dzisiejszych. Ale nie może, bowiem  wybiła godzina. Godzina bije na ludzi i na narody. Mam wrażenie, że pomimo niekiedy znakomitego towarzystwa, nie potrafiliśmy nawiązać właściwego dialogu z gospodarzem. Dla mnie dyskusja która kręci się wokół insynuacji jest wielce deprymująca. Pomyślałem wiec, że pora znikać, skoro przedstawiłem swój pogląd na wyższość demokracji złej i brudnej nad kaczyzmem. Myślę, że była to decyzja słuszna, bowiem jak na razie nie mam potrzeby, pisać cokolwiek na tematy społeczne, bądź polityczne, a nawet z spraw historii politycznej. Czas odpocząć. W samy środku zamętu Kaczyzmem, czytałem jak jeden po drugim z redaktorów Tygodnika Powszechnego z niechęcią deklarowali konieczność omawiania wypowiedzi naszych polityków w polskim sejmie i rządzie. W istocie rzeczy prezentują oni gremialnie żenujący poziom. Pod tym względem żadna z partii za bardzo się od siebie nie różni, a wszystkie razem nie odbiegają od przeoranej sloganami i komunałami umysłowości PRL działaczy PZPR, może dlatego dyskusja o elektrowniach wiatrowych wydaje ci się tak pociągająca&#8230; Dzisiaj jest 13 grudnia, a gospodarz nie dokonał okolicznościowego wpisu np. o www IPN stan wojenny! Dla mnie po 13 grudnia świat się nie zawalił, przeciwnie &#8211; kiedy jeszcze większość dysydentów siedziała w pierdlu, codziennie sobie chodziłem do teatru i opery oraz filharmonii, a resztą czasu spędzałem w bibliotece. Po kilku latach takiego oderwania trafiłem na jakiś koncert-kabareton w Sali Kongresowej największych gwiazd polskiej rozrywki i setnie się zanudziłem. Należy współczuć młodym pokoleniom stołecznym, że wysoka kultura stała się dla taka droga, że ich na to nie stać. TV i Majewski Show jest większym koszmarem niż &#8222;tu mówi jedynka&#8221; z czasów rozkwitu  PRL. A jak wspomniałem wcześniej współczesne sylwetki polityków i z konieczności ich nawet najwspanialsze omówienia, to jednak marna rozrywka. Czas więc wracać do tego co dobre, bez względu na czas i reżim polityczny. Podzielam twoją opinię o Barańczaku &#8211; przepadam za jego przekładami Szekspira. Niestety nie wszystko da się przetłumaczyć, stąd też najlepiej znać kilka języków dostatecznie dobrze, aby czytać poezję i prozę. Prozy rosyjskiej przecież nie da się przetłumaczyć na polski w sposób zadowalający, bez utraty niezwykłego kolorytu tych dzieł, wynikającego z samego piękna języka rosyjskiego. Gdzie nam do takiej mowy! O, w tym to oni są od wieków wielkim i niepokonanym jak dotąd mocarstwem. Co do zaś wiersza Roberta Frosta “STOPPING BY THE WOODS ON A SNOWY EVENING”, to bardzo ci dziękuje za przekład, ale będziesz musiała chyba próbować jeszcze wiele godzin wydobyć ten koloryt. Nakreślić właściwe Wędrowca, który zatrzymał się z dala od zabudowań w śnieżną i  ciemną noc. On patrzy i czuje tak bardzo tą noc i ten krajobraz, że odległość pomiędzy najbliższymi zabudowaniami a pustką w której się zatrzymał &#8211; oddala się niemal w nieskończoność i staje się nie do pokonania. Tak to odczuwam, że ten wiersz jest o głębi odczuwania, a więc, że aktor jest w centrum &#8211; a  nie krajobraz. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby obietnice które ma dotrzymać dotyczyły jego samego, stąd też, tak sobie to tłumaczę, czeka go wiele mil przed snem, a właściwe przed zaśnięciem na dobre. Myślę wiec, że popularność tego wiersza zasadza się na tym, iż jest to wiersz &#8222;drogi&#8221;, konceptu nader spłaszczonego przez  anglosaską pop-kulturę, który chyba wykoleił i twojego dwumetrowego Potomka, a właściwe Odnogi.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dark side</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41750</link>
		<dc:creator>dark side</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 16:23:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41750</guid>
		<description>Powinnam pisac wentylacji mechanicznej (w opozycji do grawitacyjnej), nie elektrycznej. Przepraszam za blad.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Powinnam pisac wentylacji mechanicznej (w opozycji do grawitacyjnej), nie elektrycznej. Przepraszam za blad.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dark side</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41749</link>
		<dc:creator>dark side</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 16:17:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41749</guid>
		<description>Bars,
Piekne tlumaczenie :)
Anielko,
Jak najbardziej popieram wykorzystywanie alternatywnych zrodel energii. Zwlaszcza tych odnawialnych.To zreszta bardzo medialny temat, dziwie sie, ze u nas tak malo sie o tym mowi i pisze, tak, ze wielu ludzi wciaz uwaza alternatywne zrodla energii za egzotyke. Przeciez w innych krajach wiele gospodarstw domowych instaluje sobie kolektory sloneczne do podgrzewania wody. Sa niewielkie, malo awaryjne i zwracaja sie po kilku latach uzytkowania. Polska tez lezy w strefie klimatycznej, w ktorej oplaca sie instalacja kolektorow. Nie beda one na tyle wydajne, zeby wytworzyc cala potrzebna domowi energie, ale do podgrzewania wody sa swietne. Niemal rownie popularne sa pompy ciepla, choc mniej oplacalne. Rynek zdobywaja tez kotly na biopaliwa- najpopularniejsza roslina wykorzystywana do wytwarzania energii jest elefant grass- ma ponoc najwiecej metanu ze znanych roslin. u nas chyba nie rosnie, ale mamy za to rzepak.
Poza tym najwiekszy nacisk kladziony jest na oszczedzanie energii. Straty ciepla mozna zminimalizowac nawet do 0. Izolacja scian, okien i tzw. miejsc trudnych w budynku (tarasy,balkony) jest juz wymogiem prawnym. systemy wentylacji zapobiegajace stratom ciepla (od 65%do 100% odzyskiwanego ciepla) maja byc standardem od przyszlego roku zgodnie z normami europejskimi,od 2006 sa rekomendowane . Dobry system wentylacji elektrycznej  (nie mylic z klima) jest w stanie utrzymac w domu temperature ok. 20 stc nawet przy 0 st na zewnatrz, zapewniajac rownomierny naplyw swiezego powietrza, dziala tez jak odkurzacz- filtruje kurz i alergeny.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bars,<br />
Piekne tlumaczenie :)<br />
Anielko,<br />
Jak najbardziej popieram wykorzystywanie alternatywnych zrodel energii. Zwlaszcza tych odnawialnych.To zreszta bardzo medialny temat, dziwie sie, ze u nas tak malo sie o tym mowi i pisze, tak, ze wielu ludzi wciaz uwaza alternatywne zrodla energii za egzotyke. Przeciez w innych krajach wiele gospodarstw domowych instaluje sobie kolektory sloneczne do podgrzewania wody. Sa niewielkie, malo awaryjne i zwracaja sie po kilku latach uzytkowania. Polska tez lezy w strefie klimatycznej, w ktorej oplaca sie instalacja kolektorow. Nie beda one na tyle wydajne, zeby wytworzyc cala potrzebna domowi energie, ale do podgrzewania wody sa swietne. Niemal rownie popularne sa pompy ciepla, choc mniej oplacalne. Rynek zdobywaja tez kotly na biopaliwa- najpopularniejsza roslina wykorzystywana do wytwarzania energii jest elefant grass- ma ponoc najwiecej metanu ze znanych roslin. u nas chyba nie rosnie, ale mamy za to rzepak.<br />
Poza tym najwiekszy nacisk kladziony jest na oszczedzanie energii. Straty ciepla mozna zminimalizowac nawet do 0. Izolacja scian, okien i tzw. miejsc trudnych w budynku (tarasy,balkony) jest juz wymogiem prawnym. systemy wentylacji zapobiegajace stratom ciepla (od 65%do 100% odzyskiwanego ciepla) maja byc standardem od przyszlego roku zgodnie z normami europejskimi,od 2006 sa rekomendowane . Dobry system wentylacji elektrycznej  (nie mylic z klima) jest w stanie utrzymac w domu temperature ok. 20 stc nawet przy 0 st na zewnatrz, zapewniajac rownomierny naplyw swiezego powietrza, dziala tez jak odkurzacz- filtruje kurz i alergeny.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Lex</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41748</link>
		<dc:creator>Lex</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 14:50:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41748</guid>
		<description>Nieco spóźniony odpowiadam ( dot. moich wpisów w sprawie 
B. Blidy ).
Mawarze, jeżeli już się powołuję na wypowiedź to albo ją cytuję albo przed przytoczeniem dokładnie czytam kto i co zacz.
W swoim komentarzu powołałem się na wypowiedź pani prokurator  Marty Dybek, rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Katowicach, która stwierdziła ( za Gazetą Wyborczą z12.12. br, str 9): -
&quot; Uznaliśmy, że nie ma podstaw do wniesienia przeciwko nim aktu oskarżenia...&quot;. 
Wypowiedzi Z. Baranowskiego rzeczywiście nie znałem. Z tego co wiem nie jest on prawnikiem, - to raz. Po drugie w swojej sprawie może mówić co chce, bez silenia się na precyzję wypowiedzi. O pani prokurator tego raczej powiedzieć nie można. Kobieta wie co mówi.
Chociaż, wyjaśnienie spraw nie dających się logicznie wyjaśnić i prokuratorowi może sprawić trudności ( to w nawiązaniu do jej stwierdzenia, że w kwietniu były podstawy do zatrzymania B. Blidy, a w grudniu już nie).
*
PS. A już nazywanie Z. Baranowskiego, byłego Prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej &quot;prostym gościem&quot; to chyba jakiś &quot;dżołk&quot; jak pisze Bernard. A kłamać umie każdy. 
Mam palcem wskazać ?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nieco spóźniony odpowiadam ( dot. moich wpisów w sprawie<br />
B. Blidy ).<br />
Mawarze, jeżeli już się powołuję na wypowiedź to albo ją cytuję albo przed przytoczeniem dokładnie czytam kto i co zacz.<br />
W swoim komentarzu powołałem się na wypowiedź pani prokurator  Marty Dybek, rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Katowicach, która stwierdziła ( za Gazetą Wyborczą z12.12. br, str 9): -<br />
&#8221; Uznaliśmy, że nie ma podstaw do wniesienia przeciwko nim aktu oskarżenia&#8230;&#8221;.<br />
Wypowiedzi Z. Baranowskiego rzeczywiście nie znałem. Z tego co wiem nie jest on prawnikiem, &#8211; to raz. Po drugie w swojej sprawie może mówić co chce, bez silenia się na precyzję wypowiedzi. O pani prokurator tego raczej powiedzieć nie można. Kobieta wie co mówi.<br />
Chociaż, wyjaśnienie spraw nie dających się logicznie wyjaśnić i prokuratorowi może sprawić trudności ( to w nawiązaniu do jej stwierdzenia, że w kwietniu były podstawy do zatrzymania B. Blidy, a w grudniu już nie).<br />
*<br />
PS. A już nazywanie Z. Baranowskiego, byłego Prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej &#8222;prostym gościem&#8221; to chyba jakiś &#8222;dżołk&#8221; jak pisze Bernard. A kłamać umie każdy.<br />
Mam palcem wskazać ?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bars</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41747</link>
		<dc:creator>Bars</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 12:37:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41747</guid>
		<description>A ja jak zwykle nie na temat, bo wrzuciłam tylko odpowiedź na post Głosa z 11-XII, wklejając tekst z note-booka i nie czytając uprzednio bloga. A tu temat bardzo mnie interesujący, czyli alternatywne źródła energii. Warto ten temat rozwinąc szerzej - same elektrownie wiatrowe to  ułamek zagadnienia9. Ja niestety znikam - oddaję PC potomkowi. Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A ja jak zwykle nie na temat, bo wrzuciłam tylko odpowiedź na post Głosa z 11-XII, wklejając tekst z note-booka i nie czytając uprzednio bloga. A tu temat bardzo mnie interesujący, czyli alternatywne źródła energii. Warto ten temat rozwinąc szerzej &#8211; same elektrownie wiatrowe to  ułamek zagadnienia9. Ja niestety znikam &#8211; oddaję PC potomkowi. Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dark side</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41746</link>
		<dc:creator>dark side</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 12:07:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41746</guid>
		<description>Drogi Mawarze ,
niechetnie ciagna dalej watek przedsiebiorczo-ekonomiczny, bo nie jestem ekonomista. Ty najwyrazniej tez nie. Zdaje sie, ze Twoja domena jest historia i na tym polu Twoje komentarze wiele wnosza do dyskusji.
Jednak nie moge pozostawic Twoich przemyslen ekonomicznych bez komentarza. Na obrone swoich racji wypowiadania sie w temacie moge powiedziec tyle, ze interesuje mnie rynek kapitalowy-  sledze kursy walut, trendy na gieldach swiatowych, ceny surowcow i rynek nieruchomosci i umiem powiazac zmiany na tych rynkach z niektorymi wydarzeniami politycznymi. Oczywiscie dla bezpieczenstwa wlasnych pieniedzy korzystam z uslug doradcy finansowego, ktorego wiedza i doswiadczenie znacznie przekracza moja, a ktory jest dla mnie skarbnica wiedzy w tym zakresie.
Dlatego jestem bolesnie swiadoma, ze zeby wlasciwie interpretowac wskazniki ekonomiczne trzeba miec wiedze ekonomiczna. Ekonomia nie jest bowiem nauka scisla. Historyk czy urbanista rownie dobrze moze interpretowc sobie zdjecia roentgenowskie.  z takim samym skutkiem dla pacjenta.
Z Toba jednak zaczac trzeba jak widze od podstaw.
&quot;Pisząc “przedsiebiorca” miałem na mysli przedsiebiorcę, nie szemranego typka, który dobrze pływa jedynie w metnej wodzie.&quot;
Mawar, przedsiebiorca to nie harcerz salutujacy rano przed flaga narodowa, nie pracuje na rzecz panstwa i najczesciej nie panstwo mu placi. Przedsiebiorca ma zarabiac pieniadze.
Panstwo jest najwiekszym wrogiem przedsiebiorcy w zarabianiu pieniedzy- wprowadza ograniczenia: podatki, koncesje, ochrona srodowiska, kontrole, zusy itd. Panstwo to pijawka, ktora utrzymuje sie z pieniedzy wytworzonych przez przedsiebiorce, nie moze jednak sobie pozwolic na to, by przedsiebiorce wyssac do konca, bo zostanie bez zywiciela.
Ten balans- ile mozna wziasc by przedsiebiorcy sie jeszcze oplacalo - jest polem zmagan miedzy przedsiebiorca a panstwem. Panstwo ma w tej grze wiekszosc atutow w rekawie: aparat administracyjny, kontrole skarbowe i policje polityczne.
Prawem, ale i moralnym obowiazkiem przedsiebiorcy jest unikanie podatkow i wszelkich innych kosztow i haraczy. W krajach praworzadnych przedsiebiorca potraktowany nieuczciwie przez machine biurokratyczna, nieuczciwa konkurencje itd. moze isc do sadu i walczyc o odszkodowanie. W krajach aspirujacych do miana praworzadnych (jak Polska), gdzie sady nie dzialaja, a biurokracja jest bezkarna przedsiebiorca jest zdany na wlasna inteligencje i pomyslowosc i kontakty. Bo tu chodzi o jego przetrwanie.Zmagania z panstwem, to walka o byt w czystej postaci. Jesli stan nierownowagi miedzy panstwem a biznesem utrzymuje sie dlugo (jak w panstwach totalitarnych) nieuchronnie doprowadza to do demoralizacji biznesu i korupcji.
Zeby odwrocic sytuacje oprocz aparatow represji -kolejnych sluzb antykorupcyjnych konieczna jest zmiana przepisow- przedsiebiorca nie moze tracic 90% sil i srodkow na zmagania z ta piekielna machina , bo w iekszosc wybierze droge na skroty.
Pis nie zrobil nic w tym kierunku, pogorszyl jedynie sytuacje upolityczniajac prokurature i wprowadzajac tradycje linczu medialnego. W  dodatku kaczynski wprowadzil atmosfere niepewnosci swoimi nieprzemyslanymi wypowiedziami, z ktorych wynikalo, ze kazdy przedsiebiorca poprzedniego okresu to zlodziej i bandyta, ktorego nalezy przyskrzynic. 
Polska jest krajem wielkich mozliwosci, wiele firm wchodzi na nasz rynek nawet mimo ryzyka, podobnie jak na rynek rosyjski, czy rynki afrykanskie- nie oznacza to jednak, ze te rynki sa stabilne, a sytuacja przedsiebiorcow wspaniala. Ryzyko jest wpisane w dzialalnosc przedsiebiorcza, a najlepsze interesy jak wiadomo robi sie, tam, gdzie sytuacja nie jest stabilna. Na rynkach ustabilizowanych mozna liczyc na niewielkie zyski, a przy tym konkurencja jest mordercza.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Drogi Mawarze ,<br />
niechetnie ciagna dalej watek przedsiebiorczo-ekonomiczny, bo nie jestem ekonomista. Ty najwyrazniej tez nie. Zdaje sie, ze Twoja domena jest historia i na tym polu Twoje komentarze wiele wnosza do dyskusji.<br />
Jednak nie moge pozostawic Twoich przemyslen ekonomicznych bez komentarza. Na obrone swoich racji wypowiadania sie w temacie moge powiedziec tyle, ze interesuje mnie rynek kapitalowy-  sledze kursy walut, trendy na gieldach swiatowych, ceny surowcow i rynek nieruchomosci i umiem powiazac zmiany na tych rynkach z niektorymi wydarzeniami politycznymi. Oczywiscie dla bezpieczenstwa wlasnych pieniedzy korzystam z uslug doradcy finansowego, ktorego wiedza i doswiadczenie znacznie przekracza moja, a ktory jest dla mnie skarbnica wiedzy w tym zakresie.<br />
Dlatego jestem bolesnie swiadoma, ze zeby wlasciwie interpretowac wskazniki ekonomiczne trzeba miec wiedze ekonomiczna. Ekonomia nie jest bowiem nauka scisla. Historyk czy urbanista rownie dobrze moze interpretowc sobie zdjecia roentgenowskie.  z takim samym skutkiem dla pacjenta.<br />
Z Toba jednak zaczac trzeba jak widze od podstaw.<br />
&#8222;Pisząc “przedsiebiorca” miałem na mysli przedsiebiorcę, nie szemranego typka, który dobrze pływa jedynie w metnej wodzie.&#8221;<br />
Mawar, przedsiebiorca to nie harcerz salutujacy rano przed flaga narodowa, nie pracuje na rzecz panstwa i najczesciej nie panstwo mu placi. Przedsiebiorca ma zarabiac pieniadze.<br />
Panstwo jest najwiekszym wrogiem przedsiebiorcy w zarabianiu pieniedzy- wprowadza ograniczenia: podatki, koncesje, ochrona srodowiska, kontrole, zusy itd. Panstwo to pijawka, ktora utrzymuje sie z pieniedzy wytworzonych przez przedsiebiorce, nie moze jednak sobie pozwolic na to, by przedsiebiorce wyssac do konca, bo zostanie bez zywiciela.<br />
Ten balans- ile mozna wziasc by przedsiebiorcy sie jeszcze oplacalo &#8211; jest polem zmagan miedzy przedsiebiorca a panstwem. Panstwo ma w tej grze wiekszosc atutow w rekawie: aparat administracyjny, kontrole skarbowe i policje polityczne.<br />
Prawem, ale i moralnym obowiazkiem przedsiebiorcy jest unikanie podatkow i wszelkich innych kosztow i haraczy. W krajach praworzadnych przedsiebiorca potraktowany nieuczciwie przez machine biurokratyczna, nieuczciwa konkurencje itd. moze isc do sadu i walczyc o odszkodowanie. W krajach aspirujacych do miana praworzadnych (jak Polska), gdzie sady nie dzialaja, a biurokracja jest bezkarna przedsiebiorca jest zdany na wlasna inteligencje i pomyslowosc i kontakty. Bo tu chodzi o jego przetrwanie.Zmagania z panstwem, to walka o byt w czystej postaci. Jesli stan nierownowagi miedzy panstwem a biznesem utrzymuje sie dlugo (jak w panstwach totalitarnych) nieuchronnie doprowadza to do demoralizacji biznesu i korupcji.<br />
Zeby odwrocic sytuacje oprocz aparatow represji -kolejnych sluzb antykorupcyjnych konieczna jest zmiana przepisow- przedsiebiorca nie moze tracic 90% sil i srodkow na zmagania z ta piekielna machina , bo w iekszosc wybierze droge na skroty.<br />
Pis nie zrobil nic w tym kierunku, pogorszyl jedynie sytuacje upolityczniajac prokurature i wprowadzajac tradycje linczu medialnego. W  dodatku kaczynski wprowadzil atmosfere niepewnosci swoimi nieprzemyslanymi wypowiedziami, z ktorych wynikalo, ze kazdy przedsiebiorca poprzedniego okresu to zlodziej i bandyta, ktorego nalezy przyskrzynic.<br />
Polska jest krajem wielkich mozliwosci, wiele firm wchodzi na nasz rynek nawet mimo ryzyka, podobnie jak na rynek rosyjski, czy rynki afrykanskie- nie oznacza to jednak, ze te rynki sa stabilne, a sytuacja przedsiebiorcow wspaniala. Ryzyko jest wpisane w dzialalnosc przedsiebiorcza, a najlepsze interesy jak wiadomo robi sie, tam, gdzie sytuacja nie jest stabilna. Na rynkach ustabilizowanych mozna liczyc na niewielkie zyski, a przy tym konkurencja jest mordercza.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bars</title>
		<link>http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/comment-page-10/#comment-41745</link>
		<dc:creator>Bars</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 12:07:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/2007/12/05/o-karcie-i-poradniku-agitatora/#comment-41745</guid>
		<description>Drogi Głosie, 
jak to miło z Twojej strony, że się odezwałeś. Mój problem polega na tym, że lubiąc ludzi w ogóle, stosunkowo łatwo i szybko się z nimi zżywam, więc kiedy znikają niespodziewanie robi mi się smutno i ogarnia mnie niepokój. Okazało się, że ta właściwośc dotyczy także blogu. Przez dwie doby byłam odcięta od komputera, oczywiście dzięki potomkowi. Pomimo moich przyjaznych starań, a może właśnie dzięki nim, bo jak sądzę uznał je za moją kapitulację, zaczął się zachowywac skandalicznie - dowiedziałam się od niego różnych &quot;miłych&quot; rzeczy, między innymi tego, że jestem idiotką. Jestem 100% zodiakalną wagą z jej potrzebą współpracy, harmonii i skłonnością do kompromisu, więc natychmiast wycofałam się z tej konfrontacji, ale zdenerwowałam się strasznie. Moje uszkodzone serce zareagowało natychmiast migotaniem i trzepoce się tak już trzecią dobę. Jest literalnie wszędzie, nawet w opuszkach palców. Pisałeś kiedyś, że jesteś ciekaw, czy odspawam potomka od PC i zawłaszczę komputer dla siebie. Otóż nie mam takiego zamiaru. Ja po prostu przestałam płacic za telefon i neostradę i czekam na odcięcie tego medium. Umowę mam podpisaną do końca przyszłego roku i powiedziano mi, że nie ma takiego sposobu na zawieszenie działania neostrady, którego potomek nie mógłby obejśc. Zobaczę jak zareaguje, może wreszcie pójdzie do pracy, lub wróci na studia. Utrzymując nic nie robiącego starego konia tylko go deprawuję. Robi się z niego socjopata.
-
Pewne rzeczy można jednak pogodzic, szczególnie jeśli się ma, tak jak ja, podzielną uwagę. Czytając słucham muzyki, oglądając TV rozwiązuję krzyżówki  (jolki, jako antidotum przeciw Alzheimerowi, który mi raczej nie grozi, bo jestem nałogowym palaczem codziennie rzucającym palenie), albo zajmuję się jakąś pracą - inaczej bym tego nie zniosła. Nawet rozmawiając przez telefon robię coś dodatkowego - np. tę rymowankę, która zrobiła taką karierę, że znalazła się w ZAiKS-ie, napisałam gaworząc z koleżanką. Nawiasem mówiąc, te rymowanki, to takie &quot;malowanie słowem&quot;. Powinnam to robic pędzlem, farbami, węglem itd. bo przecież uczono mnie tego na studiach, ale po pierwsze - tak wysoko ustawiłam sobie poprzeczkę, że nigdy nie jestem zadowolona z tego co robię, a po drugie jest potem tyle sprzątania, no i trzeba dopucowac zielone włosy i fioletowo-niebieski nos. Poezja, no cóż, wycisza mnie znakomicie, więc czytam ją codziennie z nadzieją, często płonną, na sen. Ostatnio jest to Heine - &quot;Wiersze o morzu&quot; w tłumaczeniu Stillera, lub wiersze poetów rosyjskich ze zbioru tłumaczeń p. Woroszylskiego &quot;Moi Moskale&quot; - to nowośc, którą Ci bardzo polecam. Wart polecenia jest też duży zbiór wierszy Barańczaka, także wydany ostatnio - ten człowiek jest dla mnie przede wszystkim genialnym tłumaczem, ale i poeta z niego dobry i ciekawy. Moja księgarnia nie ryzykuje pozycji, które nie idą jak bułeczki, więc takie książki trzeba w niej zamawiac. Właśnie czekam na kolejną nowośc : &quot;Drogą wszystkiej ziemi&quot;- Achmatowej, pod red. Pomorskiego, który uchodzi za tłumacza kongenialnego (wyd. Open) 
- 
A poza tym, wiadomo, że opera i balet, to najlepiej w Teatrze Wielkim, koncerty symfoniczne w Filharmonii Narodowej, malarstwo itp. w muzeach i galeriach, ale mnie rzadko udaje się taki wypad, a ceny biletów chocby w Operze są rujnujące. Kiedy mieszkałam w Wiedniu miałam to wszystko za darmo, dzięki sympatii ówczesnego dyrektora teatrów wiedeńskich i przyjażni jaką obdarzyła mnie pani MC, pierwszy sopran tamtajszej opery. Móc obejrzec spektakle Wiener Festwochen czy byc na światowej prapremierze &quot;Odwiedzin starszej pani&quot; von Einhem&#039;a to niezapomniane przeżycie. Opera wiedeńska ma w sezonie w programie ok.40-tu oper. Przy niej repertuar opery w-wskiej wygląda nader skromnie.
-
Ja GW i Politykę prenumeruję (teczka) od bardzo dawna. Do zeszłego roku przychodził także &quot;Der Spiegel&quot;, ale zrezygnowałam z niego, bo jest w internecie, a zaoszczędzone na tym pieniądze wydaję na książki. Resztę prasy mam w sieci - to mi wystarcza.
-
Oczywiście nie możesz zaniedbywac Roberta Frosta! Czy zauważyłeś, że Frost, nomen omen, napisał wiele pięknych wierszy o mrozie i zimie i chyba lubił ten temat? ;-) A całkiem serio - ten wiersz jest wspaniały w swojej prostocie, ale jego konstrukcja jest prosta tylko z pozoru. Czy zwróciłeś uwagę na rymy, na to jak wspaniale, jak misternie się przeplatają? Gdzieś w latach 90-tych wydano spory zbiór wierszy Frosta. Mam go, ale tkwi w którejś z licznych nierozpakowanych paczek. Czy ten wiersz był w ogóle tłumaczony na język polski, tego nie wiem, ale jestem pewna, że Barańczak zrobiłby to jak zwykle znakomicie, tym bardziej, że już zajmował się Frostem. Tymczasem zanim weźmie się za niego prawdziwie utalentowany tłumacz i poeta, sama pozwoliłam sobie na to świętokradztwo. Zajęło mi to ok. godziny, więcej czasu nie miałam, ale było świetną zabawą, czymś pomiędzy zadaniem matematycznym a anagramową jolką, ale przesyconymi wzruszeniem. Już mam kilka wersji, które muszą się &quot;ucukrowac&quot;, ale widzę, że utrzymanie reżimu 8-iozgłoskowego wersu i tych misternie zakręconych rymów będzie niezmiernie trudne. Ta moja wersja, bardzo niestety kostropata, to mój rewanż dla Ciebie za &quot;STOPPING BY THE WOODS ON A SNOWY EVENING&quot; i jeśli pozwolisz, także podarunek dla Jasnej Anielki i Torlina, którzy o ile pamiętam, nie znają angielskiego.
-    
&quot;Wieczorny popas w ośnieżonych lasach&quot;
Czyje to lasy - zdradzę ci -
Właściciel mieszka w tamtej wsi;
On nie wypatrzy tutaj mnie 
W tych lasach zanurzonych w śnieg.
Mój koń zdrożony tuli uszy
Dziwi go popas w leśnej głuszy
Gdzie zmarzłe stawy, lasy wokół 
W ten najciemniejszy wieczór w roku.
Potrząsa więc dzwonkami szleji
Jakby chciał spytac co się dzieje.
Jedyne dźwięki jakie słyszy
To wiatr i śniegu szmer wśród ciszy.
Mroczne głębokie piękne lasy.
Lecz obiecałem - pora wstac i
Mil wiele przebyc by pójśc spac.
Szmat drogi przebyc by iśc spac.
-
Pozdrawiam
Bars.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Drogi Głosie,<br />
jak to miło z Twojej strony, że się odezwałeś. Mój problem polega na tym, że lubiąc ludzi w ogóle, stosunkowo łatwo i szybko się z nimi zżywam, więc kiedy znikają niespodziewanie robi mi się smutno i ogarnia mnie niepokój. Okazało się, że ta właściwośc dotyczy także blogu. Przez dwie doby byłam odcięta od komputera, oczywiście dzięki potomkowi. Pomimo moich przyjaznych starań, a może właśnie dzięki nim, bo jak sądzę uznał je za moją kapitulację, zaczął się zachowywac skandalicznie &#8211; dowiedziałam się od niego różnych &#8222;miłych&#8221; rzeczy, między innymi tego, że jestem idiotką. Jestem 100% zodiakalną wagą z jej potrzebą współpracy, harmonii i skłonnością do kompromisu, więc natychmiast wycofałam się z tej konfrontacji, ale zdenerwowałam się strasznie. Moje uszkodzone serce zareagowało natychmiast migotaniem i trzepoce się tak już trzecią dobę. Jest literalnie wszędzie, nawet w opuszkach palców. Pisałeś kiedyś, że jesteś ciekaw, czy odspawam potomka od PC i zawłaszczę komputer dla siebie. Otóż nie mam takiego zamiaru. Ja po prostu przestałam płacic za telefon i neostradę i czekam na odcięcie tego medium. Umowę mam podpisaną do końca przyszłego roku i powiedziano mi, że nie ma takiego sposobu na zawieszenie działania neostrady, którego potomek nie mógłby obejśc. Zobaczę jak zareaguje, może wreszcie pójdzie do pracy, lub wróci na studia. Utrzymując nic nie robiącego starego konia tylko go deprawuję. Robi się z niego socjopata.<br />
-<br />
Pewne rzeczy można jednak pogodzic, szczególnie jeśli się ma, tak jak ja, podzielną uwagę. Czytając słucham muzyki, oglądając TV rozwiązuję krzyżówki  (jolki, jako antidotum przeciw Alzheimerowi, który mi raczej nie grozi, bo jestem nałogowym palaczem codziennie rzucającym palenie), albo zajmuję się jakąś pracą &#8211; inaczej bym tego nie zniosła. Nawet rozmawiając przez telefon robię coś dodatkowego &#8211; np. tę rymowankę, która zrobiła taką karierę, że znalazła się w ZAiKS-ie, napisałam gaworząc z koleżanką. Nawiasem mówiąc, te rymowanki, to takie &#8222;malowanie słowem&#8221;. Powinnam to robic pędzlem, farbami, węglem itd. bo przecież uczono mnie tego na studiach, ale po pierwsze &#8211; tak wysoko ustawiłam sobie poprzeczkę, że nigdy nie jestem zadowolona z tego co robię, a po drugie jest potem tyle sprzątania, no i trzeba dopucowac zielone włosy i fioletowo-niebieski nos. Poezja, no cóż, wycisza mnie znakomicie, więc czytam ją codziennie z nadzieją, często płonną, na sen. Ostatnio jest to Heine &#8211; &#8222;Wiersze o morzu&#8221; w tłumaczeniu Stillera, lub wiersze poetów rosyjskich ze zbioru tłumaczeń p. Woroszylskiego &#8222;Moi Moskale&#8221; &#8211; to nowośc, którą Ci bardzo polecam. Wart polecenia jest też duży zbiór wierszy Barańczaka, także wydany ostatnio &#8211; ten człowiek jest dla mnie przede wszystkim genialnym tłumaczem, ale i poeta z niego dobry i ciekawy. Moja księgarnia nie ryzykuje pozycji, które nie idą jak bułeczki, więc takie książki trzeba w niej zamawiac. Właśnie czekam na kolejną nowośc : &#8222;Drogą wszystkiej ziemi&#8221;- Achmatowej, pod red. Pomorskiego, który uchodzi za tłumacza kongenialnego (wyd. Open)<br />
-<br />
A poza tym, wiadomo, że opera i balet, to najlepiej w Teatrze Wielkim, koncerty symfoniczne w Filharmonii Narodowej, malarstwo itp. w muzeach i galeriach, ale mnie rzadko udaje się taki wypad, a ceny biletów chocby w Operze są rujnujące. Kiedy mieszkałam w Wiedniu miałam to wszystko za darmo, dzięki sympatii ówczesnego dyrektora teatrów wiedeńskich i przyjażni jaką obdarzyła mnie pani MC, pierwszy sopran tamtajszej opery. Móc obejrzec spektakle Wiener Festwochen czy byc na światowej prapremierze &#8222;Odwiedzin starszej pani&#8221; von Einhem&#8217;a to niezapomniane przeżycie. Opera wiedeńska ma w sezonie w programie ok.40-tu oper. Przy niej repertuar opery w-wskiej wygląda nader skromnie.<br />
-<br />
Ja GW i Politykę prenumeruję (teczka) od bardzo dawna. Do zeszłego roku przychodził także &#8222;Der Spiegel&#8221;, ale zrezygnowałam z niego, bo jest w internecie, a zaoszczędzone na tym pieniądze wydaję na książki. Resztę prasy mam w sieci &#8211; to mi wystarcza.<br />
-<br />
Oczywiście nie możesz zaniedbywac Roberta Frosta! Czy zauważyłeś, że Frost, nomen omen, napisał wiele pięknych wierszy o mrozie i zimie i chyba lubił ten temat? ;-) A całkiem serio &#8211; ten wiersz jest wspaniały w swojej prostocie, ale jego konstrukcja jest prosta tylko z pozoru. Czy zwróciłeś uwagę na rymy, na to jak wspaniale, jak misternie się przeplatają? Gdzieś w latach 90-tych wydano spory zbiór wierszy Frosta. Mam go, ale tkwi w którejś z licznych nierozpakowanych paczek. Czy ten wiersz był w ogóle tłumaczony na język polski, tego nie wiem, ale jestem pewna, że Barańczak zrobiłby to jak zwykle znakomicie, tym bardziej, że już zajmował się Frostem. Tymczasem zanim weźmie się za niego prawdziwie utalentowany tłumacz i poeta, sama pozwoliłam sobie na to świętokradztwo. Zajęło mi to ok. godziny, więcej czasu nie miałam, ale było świetną zabawą, czymś pomiędzy zadaniem matematycznym a anagramową jolką, ale przesyconymi wzruszeniem. Już mam kilka wersji, które muszą się &#8222;ucukrowac&#8221;, ale widzę, że utrzymanie reżimu 8-iozgłoskowego wersu i tych misternie zakręconych rymów będzie niezmiernie trudne. Ta moja wersja, bardzo niestety kostropata, to mój rewanż dla Ciebie za &#8222;STOPPING BY THE WOODS ON A SNOWY EVENING&#8221; i jeśli pozwolisz, także podarunek dla Jasnej Anielki i Torlina, którzy o ile pamiętam, nie znają angielskiego.<br />
-<br />
&#8222;Wieczorny popas w ośnieżonych lasach&#8221;<br />
Czyje to lasy &#8211; zdradzę ci -<br />
Właściciel mieszka w tamtej wsi;<br />
On nie wypatrzy tutaj mnie<br />
W tych lasach zanurzonych w śnieg.<br />
Mój koń zdrożony tuli uszy<br />
Dziwi go popas w leśnej głuszy<br />
Gdzie zmarzłe stawy, lasy wokół<br />
W ten najciemniejszy wieczór w roku.<br />
Potrząsa więc dzwonkami szleji<br />
Jakby chciał spytac co się dzieje.<br />
Jedyne dźwięki jakie słyszy<br />
To wiatr i śniegu szmer wśród ciszy.<br />
Mroczne głębokie piękne lasy.<br />
Lecz obiecałem &#8211; pora wstac i<br />
Mil wiele przebyc by pójśc spac.<br />
Szmat drogi przebyc by iśc spac.<br />
-<br />
Pozdrawiam<br />
Bars.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

