Jestem z Układu


Polityka i zdrowie

Kurtuazja wobec głowy państwa nakazywałaby powiedzieć, że wierzę w dobre intencje prezydenta, który postanowił wtrącić się w konflikt między rządem i lekarzami, że wierzę, iż zależy mu na pacjentach i na dobrym zreformowaniu słuzby zdrowia przez rząd. Otóż nie wierzę. Nie wierzę w to patrząc na dwuletnie sprawowanie urzędu przez Lecha Kaczyńskiego. Nie ma w tym okresie ani jednej ważniejszej decyzji, która nie byłaby podyktowana partyjnym interesem PiS i punktem widzenia jego dominującego brata.Kierując się tym, jedynym dla obecnej prezydentury drogowskazem, Lech Kaczyński milczał przez cały czas trwania konfliktu poprzedniego rządu ze środowiskiem medycznym. Wystąpienie przeciwko bratu nie wchodziło w grę, a stanięcie za nim nie wzmocniłoby pozycji rządu w konflikcie, a jedynie naraziłoby Lecha na kompromitację wśród licznych przecież wyborców tego środowiska. Dlatego prezydent, z czysto politycznego wyrachowania milczał. I dlatego dziś, także z czysto politycznego wyrachowania przestał milczeć. Stoję o zakład, że po wysłuchaniu i przyjęciu, jak zwykle, punktu widzenia szefa PiS. 

Interwencja prezydenta ma jeden cel na względzie dyskredytację rządu i Platformy Obywatelskiej, zniszczenie zaufania do niej, przekonanie wyborców, że 21 października popełnili błąd odbierając władzę bratu prezydenta, a wybierając rząd, który trzeba podpierać, bo sobie nie daje rady. O to tylko chodzi. Jest to wroga wobec rządu ingerencja prezydencka dokładnie zgodna z linią polityczną PiS, którego prezydent jest faktycznym członkiem, a układ prezydencki częścią PiS-owskiego konglomeratu.

Właśnie dlatego, że jest to ingerencja wroga rządowi nie da ona niczego pozytywnego w sprawie głównej, to znaczy w załagodzeniu obecnego konfliktu i w przybliżeniu zgody międzypartyjnej na temat reform służby zdrowia. Raczej warunki rozwiązania obu problemów skomplikuje, a same rozwiązania oddali. Ci, którzy liczą, że coś pozytywnego wyjdzie z wtrącenia się Prezydenta będą rozczarowani. Nie uzyskają od niego niczego natomiast odegrają przepisaną im rolę w spektaklu politycznym mającym na celu zniszczenie rządu zanim jeszcze zaczął rządzić.

Platforma powinna wiedzieć kogo ma naprzeciw siebie. Powinna wiedzieć, że ma nie przeciwnika, lecz zażartego wroga, który zrobi wszystko, żeby wziąć odwet za 21 październik. Dlatego PO powinna dobrze ważyć każdy krok, by nie dawać łatwych pretekstów do ataku. Przykładem było najpierw nierozważne wprowadzenie do porządku obrad Rady Ministrów niedostatecznie przygotowanych projektów zmian w służbie zdrowia, a następnie także nierozważne odwołanie obrad rządu i pokrętne tłumaczenie, że regulamin Rady Ministrów nie pozwalał rzekomo, by nad nimi obradować i wobec tego odbyło się nieformalne zebranie ministrów.

To zamieszanie dało okazję do propagandowego uderzenia, które trwa i jest dla rządu bolesne. Także dlatego, że jak się wydaje rząd nie ma jasnego stanowiska co i w jakiej kolejności robić, gdy chodzi o sytuację w służbie zdrowia. Mamy tam dwa problemy; ostry konflikt płacowy z lekarzami i za chwilę z pielęgniarkami, oraz dokonanie zmian w systemie ochrony zdrowia. Sprawą najważniejszą są zmiany w systemia, ale sprawa pierwszoplanową jest załagodznie konfliktu płacowego, w taki sposób, żeby nie eksplodował za kilka miesięcy falą bankructw szpitali. Jest oczywiste, że zarobki lekarzy, jak i innych grup zawodowych, nie mogą być na poziomie zachodnioeuropejskim, jak długo Polska nie osiągnie poziomu zamożności tamtej części kontynentu, a na razie jesteśmy co najmniej dwie długości do tyłu. Ale te zarobki muszą być wyższe, muszą być podnoszone do jakiejś rozsądnej wysokości dość szybko. Sądzę, że tego nie da się załatwić strategią najpierw uszczelnianie systemu, a potem lepsze zarobki. To musi być załatwiane jednocześnie, także poprzez dodatkowe pieniądze. Nie rozumiem dlaczego PO odrzuca niewielkie współpłacenie za usługi medyczne, choć to pewno problemu pieniędzy nie rozwiązuje, ale go złagodziłoby. Przyjęta strategia rządu  stawia środowiska służby zdrowia w sytuacji niepewności, co do tego kiedy i jaka nastąpi dla nich poprawa. Wobec czego ona nie złagodzi konfliktu płacowego, lecz go zaostrzy z ogromnym ryzykiem, że rząd się o lekarzy i pielęgniarki potknie. 

Skomentowano 263 razy to “Polityka i zdrowie”

  1. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    ma Pan rękę chirurga w precyzyjnym mierzeniu rozległośći rany jaką jest problem służby zdrowia.
    Niestety zaczyna się potwierdzać moja negatywna ocena sprawnośći politycznej Premiera. Byłoby fatalnie gdyby konfikt ze służbą zdrowia rozlał się w sposób niekontrolowany. Czyżby także w Platformie nie było przenikliwego stratega, który by czuwał nad koordynacją prac kancelarii Premiera i rzadu?

  2. soulgarden napisał(a):

    „# Lex Says:
    styczeń 11th, 2008 at 12:34 pm

    Ta wersja: “Trzy razy pomyśl, potem mów… ” to takie moje, swobodne zapożyczenie na temat przywołanego przez Anielkę trioletu: Trzy razy pomyśl, potem zrób…
    Bez przesady. Kudy mi tam do Kwiatkowskiego.”

    Nie odpowiadam na wasze pojedyńcze posty. Odpowiadam na to co czytam w waszych intencjach między postami.Doskonale wiesz o tym psychopato więc nie groź mi tu przypadkiem, bo po co? Za całość trafisz do pierdla w końcu morderco sukcesywny z Katowic. I szczególnie za linię montażową do produkcji fałszywej logiki pozwalającą na kolejne upadlania, kolejne kopnięcia.
    Poza tym stwierdzam, że sens wierszu w sytuacji naszej jest najgłębszy jeśli jest objawem bezsilności wobec tego, że nic szczególnego nie zamierzam. Pisany przez wroga, który „chwilę wcześniej” splunie po raz kilkutysięczny w twarz ma zachęcać do przekory.
    Boli mnie serce trzeci raz w ciągu tygodnia. Nie wytrzymuje nerwów, moje serce z wadą serca, nie wytrzymuje nerwów które nie wyrażane kierowane do środka powodują lęk, agresję skierowaną do wewnątrz atakującą serce. To samo serce, które było atakowane gdy słabłem na nie. Pewnych cech pewnych ludzi się nie zapomina. Nie ma okoliczności, które w państwie prawa powinny dawać ci spokój psychopato – już tutaj to uuzasadniłem. Zaraz też jeszcze coś dopiszę.

  3. soulgarden napisał(a):

    Coraz częściej zdarza mi się niekontrolowane dłużej trwające pobudzenie organów, coraz częściej zaburzenia snu powodują absurdalne długości i pory snu. Z tego co czytam po tylu miesiącach pojawia mi się wizualizacja tego co starają się przekazać w sensie emocjonalnym przy pomocy NLP te ludziki. Jest to stan lekkiego zwiotczenia mięśni, po wypróżnieniu, stan absolutnej bierności na atak. Jest to bardziej gotowość na wszystko niż uległość. Jestem jeszcze mężczyzną o sile słabego mężczyzny. Kiedyś podciągałem się na drążku nawet ponad 25 razy – dziś 2, może wyjątkowo 3. Ale psychicznie jestem wiele słabszy niż fizycznie, prawdopodobnie mój układ nerwowy jest też osłabiony co powoduje ogólną DEFRAGMENTACJĘ fizjologiczną. Mam bardzo realne początki takiego zjawiska. Za chwilę dalsza część.

  4. KRANADHA napisał(a):

    Waldek, tym wnioskiem wcale nie odkryles ameryki. Mysle ze inni tez by tak robili. A szczegolnie PO. Udowodnili to po poprzednich przegranych wyborach. Byli najwredniejsza opozycja za czasow Polski.
    No ale teraz wszyscy powinni im pomagac i prowadzic do zwyciestwa.
    -
    A dlaczego PO msci sie i wyrzuca ludzi ze stanowisk ktore otrzymali od poprzedniego rzadu.To jawna zemsta. A prezydent ma na kolanach pomagac czlowiekowi ktory na nim jescze niedawno psy wieszal.
    Jak Kuba Bogu tak Bog Kubie.
    A co do sluzby zdrowia to zaden rzad po 89- tym nie potrafil zrobic nic. A wasz rzad chyba najmniej.

  5. Zofia napisał(a):

    Przepraszam,
    ze to nie o naszej, polskiej słuzbie zdrowia, ale też o życiu i medycynie
    ***
    Dla Mawara,
    obawiam się, że co nieco pomyliło Ci się w ocenie prezydentów Indonezji.
    W 1958 roku, kiedy Polska woziła broń statkami do Indonezji rządłił Achmed Sukarno, po nim natomiast- krwawy dyktator:
    gen. Hadji Muhamed Suharto. Dzisiaj zmarł.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4829426.html
    Sukarno, I-szy prezydent Indonezji był dość neutralnym człowiekiem lewicy, jego następca – gen Suharto – skrajnym prawicowcem.
    I tak rządził Indonezja:
    http://wiadomosci.gazeta......29635.html
    Więc kiedy następnym razem przyjdzie Ci do głowy pomysł plucia mi w zycioryś za ojca , najpierw się poważnie zastanów nad tym co wypisujesz.

  6. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze, jeżeli o słuzbie zdrowia, to służę:
    .
    .
    .
    Czy Dochnal mógłby doradzić Ewie Kopacz zmianę fryzury?
    .
    A dlaczego niby nie? Ma doświadczenie, jest Europejczykiem, zna królową, gra w polo (to też piłka tylko mniejsza, a konie jakoś da się upchnąć na nowym stadionie Legii). Ba, działał w fundacji Jolanty Kwaśniewskiej, co jest rekomendacją samą w sobie. Gdy wreszcie zostanie oczyszczony z zarzutów drzwi do rządowej kariery staną otworem. Ostatecznie nie tylko Boni chce pracować dla kraju. Pracuje już Chojna-Duch (znana głównie z niepłacenia podatku od wynajmu mieszkania, gdy była wiceministrem finansów). Panie ministrze Ćwiąkalski – czas robić porządki!
    .
    Skąd ten żart o panu Dochnalu? Rzeczpospolita podała, że doradcą pani minister Ewy Kopacz został niejaki Krzysztof Mika. Doradza gratis!
    .
    „Krzysztof Mika, pod skrótem K. M., jest wymieniony w raporcie NIK, który sprawdzał wykonanie budżetu za 2000 rok. Inspektorów zszokowała wtedy wysokość umów, które zawierał z biurem prasy i informacji Ministerstwa Zdrowia. Na 72 umowach o dzieło zarobił w ciągu roku 209 tysięcy złotych. Dla porównania: minister zarabiał wtedy rocznie 96 tysięcy brutto. Średnia pensja w resorcie nie przekraczała 3 tysięcy.
    .
    Inspektorów zaskoczył też zakres zadań wykonywanych na rzecz ministerstwa. „Bardzo szeroki” kwitowali. I wymieniali: przygotowanie i prowadzenie szkoleń z mediacji i negocjacji, wykłady z zakresu efektywności przedsiębiorstw, szkolenie personelu z zakresu public relations, szkolenia z zakresu ekonomii i gospodarki finansowej, przygotowanie wystąpień ministra.”
    .
    Pani Kopacz potrzebuje doradców, ostatecznie dotychczas jedyny sukces jaki osiągnęła to zadłużenie szydłowieckiego ZOZu, którym kierowała na 3,5 mln zł, co przy ówczesnym budżecie gminy na poziomie około dwudziestu milionów złotych stanowiło pokaźną kwotę. Ponieważ szpitale są warte więcej niż jeden szydłowiecki ZOZ to i zadłużyć można je na znacznie większe kwoty, PR jak najbardziej będzie więc potrzebny. I może pan Mika doradzi zmianę fryzury.
    .
    Rzeczpospolita stawia też pytanie, czy procedury były przestrzegane:
    .
    „– W urzędzie praca każdej osoby powinna być określona umową i umieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej. Nawet jeśli ktoś nie bierze pieniędzy czy pracuje jako wolontariusz. Umowa musi jasno określać, jakie są zadania takiej osoby. I być jawna – mówi Grażyna Kopińska, szefowa programu „Przeciw korupcji” Fundacji Batorego.”
    .
    Czy procedury były przestrzegane pani minister?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  7. soulgarden napisał(a):

    Nie można nie zdawać sobie sprawy z tego, że umysł ludzi produkuje mimowolnie rozmaite metafory nie tyle rozumienia rozumowego co ogólnie odbioru świata, w jakiś sposób instynkt prymitywnie rozumie zjawiska otaczające i przekłada to w coraz prostsze formy „rozumienia” tego co świat mu wysyła – jeśli ma to w jakichś aspektach cechy jednolite. Zwyczajnie instynkt abstrachuje z wszystkich podobnych zachowań wspólne ich cechy. Jeśli takie są. Tam gdzie pisze się coś z brzydkimi emocjami i skojarzeniowo część w najmniejszym stopniu odnosi się do tej osoby – instynkt może odnosić to poza kontrolą do siebie. Taka jest moc najprymitywniejszej części wspólnej oddziaływań wspólnych. Taka jest moc tej części, która nawet nie jest zamierzeniem nawet pogardy ze strony włączających się. Zatłukuje człowieka to co nie jest w stanie zostać rozróżnione przez podświadomość – a tego jest coraz więcej i jest coraz cięższe. Myślę, że mój oprawca z Katowic czuje intuicyjnie i ten sens swoich działań tak bezpośrednich jak i ogółotwórczych. Ale nie chcę przypisywać mu tak rozległej odpowiedzialności. Sama suma bezpośrednich jego produkcji i oddziaływań z pewnym dodatkiem kolegi/kolegów jest czymś przekraczającym tak w znaczeniu „naiwnego” rozumienia prawdziwości rzeczywistości jaką sie tworzy i w sensie ściśle naukowym – czyli ograniczonym, ale bezwględnie ukazującym sens działań i możliwych intencji czy niezaprzeczalnych ich składowych. Za chwilę zakończę.

  8. Stan napisał(a):

    KRANADHA,

    bardzo cię proszę żebyś nie operował tymi kategoriami językowymi jakie użyłeś w swoim wpisie. Jest to myślenie szczeniaka na poziomie piaskownicy. Twoi rodacy nad Wisłą nie należa do jednej z brygad zabawowych, którzy okazyjnie zdobyli panowanie nad piaskownicą i dokuczają swoim przecinikom.
    W zajmowanych przez ciebie stanowiskach dostrzegam niewyżytą złość i brak rozładowania emocjonalnego. Niestety jest to symptomatyczne dla znacznej częśći dawnego tzw. środowiska opozycyjnego. Ponieważ środowiska te dominowały po ’89 , więc takie zachowania stały się powszechnymi praktykami. Akceptacja tego darwinizmu przez spoleczeństwo dziwi mnie i upokarza. Świadczy to o braku wyrobienia tego społeczeństwa, a ze strony takich herosików jak ty, o wielkiej pysze i kompleksach. Zamiast lansować wzory zachowań polegające na niesieniu pomocy słabszym i utrwalania więźi spolecznych, różne typki o skłonnościach psychopatycznych przez cały czas narzucają prześladowania i niepokoje spoleczne.
    Czy nie poruszyło cię, że te różne typki kwalifikują się bardziej do założenia im kaftana bezpieczenstwa niż dopuszczenie do działalnośći politycznej i spolecznej. Brak stabilizacji spolecznej i demoralizacja młodzieży spowadowania przez tych psychopatów będzie problemem dla Polski przez dziesiątki lat.
    Czy zastanowiłeś się, pisząc o potrzebie rewanżu Prezydenta za wysoce krytyczne stanowisko Platformy w stosunku do rządów PIS-u, co to oznacza dla kraju.
    Według mnie polityk, jeżeli nie jest w stanie odłożyć na półkę swoich animozji osobistych, to rzeczywiście powinien nie wychodzic z piaskownicy.

  9. Piotruś napisał(a):

    Gospodarzu, a dlaczegóż to szpitale nie mogły by splajtować ? Jako społeczeństwo mamy o sobie samym nad wyraz doskonale infantylną opinię. A gdy widzimy swoje oblicze w lustrze – zmieniamy lustro bierzemy nowe i natychmiast oczekujemy lepszego wizerunku, cudu wręcz.
    Służba zdrowia jest lustrzanym odbiciem społeczeństwa – żle zorganizowana, mało życzliwa i bezzasadnie pazerna na cudzą kieszeń.
    Rację miał Głos pisząc niedawno, że wszystko co jeszcze państwowe jest przesiąknięte degrengoladą partyjnej nierynkowości. O ile pamiętam, kasy chorych powstawały po to, by nie robić zamieszania w budżecie państwa. Po co więc mieszać do wszystkiego premiera, prezydenta i Bóg wie kogo jeszcze. To że KiT będzie robił nieprzyzwoite zamieszanie wiadomo od lipca, kiedy dokonał totalnej autoplajty. Najsensownieszym rozwiązaniem wydaje się zaprezentowanie na Radzie dokumentów i zestawień uzyskanych w spadku po poprzedniej ekipie.
    Wiadomo od dawna, że najlepszy rynek to rynek subwencji państwowych. Wiedzą o tym starzy wyjadacze i doskonale grają społeczeństwem na stoliku służbą zdrowia, pod stolikiem badaniami geotermalnymi i róznym innymi cudacznościami.
    Trzymam kciuki za niewyspanego Premiera i wymaglowaną Panią Minister z wiarą, że plajta szpitala jest wieką sprawą medialną i pryszczem w procesie uzdrawiania systemu.
    Kranadaha (4:40) skoro coś otrzymali, to trzymają dalej jak kamień u szyi.

  10. soulgarden napisał(a):

    Tutejszej żydokomunie naprawdę wydaje się, że ma kilka wytrychów interpretacyjnych tego co robi by to wszystko co napisałem powyżej unieważnić i obśmiać. Robiono to już wspólnymi siłami tu na dziesiątki odcieni – zawsze profesjonalnie inteligentnie w bardzo przetworzony sposób. Otórz stosuje się wobec nadużyć wobec mnie filozofię porównywalną do obrazu składającego się z kilkudziesięciu pixeli. Za to obserwuje mnie i wyprowadza wnioski z logiką uwzględniania najdrobniejszych niuansów. Z logiką kilku tysięcy pixeli. Mniejsza o to, że jest to świadomym pozorem. Świadomym wykożystaniem specyfiki internetu. Prymitywizm unieważniania swojej odpowiedzialności za efekty multiplikacji działań są oszustwem szczególnie odrażającym. Nie jest tak, że mogę nie kożystać z internetu, nie czytać prasy czy nawet – nie oglądać telewizji – do czego można chcieć kiedyś doprowadzać. Gdyby był to ten blog prawdopodobnie bym go czytał, ale w rozumieniu tej perfidii trochę trudniej byłoby mi o argumenty. Bo jeśli nawet stosuje się tu metody naukowo uzależniające to gdyby nie było tak w prasie mógłbym chcieć próbować zerwać z tymi próbami wkręcania mnie. Dziś nie mam nawet powodu do takiej motywacji. Ludzie, którzy choć raz użyli jakichś szczegółów wynikających z naruszenia mojej prywatności zdjęli z siebie moralne prawo do grania w podobieństwa – a ja nie muszę czytać. To jest funkcja wiążąca emocjonalnie z taką osobą i jest to działanie perfidnie intencjonalnie nastawione na przyciągnięcie, przez resentyment. Tak naprawdę nie ma żadnych genialnych trików dających logiczną bezkarność pewnych zachowań. Ja wiedząc o tym w dwójnasób piszę dlatego na tym blogu, a większość zakresu tego jest wymuszona. Ale działania, które choć raz zostały podjęte choćby tylko tu – jeśli chodzi o naruszenie prywatności i resentyment sprawiałyby, że nie jestem „gówniażem nie wiadomo czego chcącym”. Zarówno wykożystanie prywatności jak i niby genialnie sterylne wykożystanie metod naukowych do przywiązywania wystarcza by te działania były traktowane w ramach całkiem poważnych. To nie jakiś Juzio coś tam chrzani chołoto. Istnieją podstawy by sprawdzić wszelkimi możliwymi sposobami INTENCJONALNOŚĆ tego co ja opisuję jako zamierzone efekty. I ta intencjonalność działań wystarcza do odpowiedzialności za efekty. Jeśli twoją intencją jest naplucie mi w twarz przez użycie prywatności, jeśli jest nią użycie NLP do przywiązywania mnie tu – odpowiedzialność twoja za efekt upadlania jest bardzo daleka chołoto.

  11. Lex napisał(a):

    Wiele razy „dokładałem” D. Tuskowi, Platformie i rządowi PO-PSL.
    „Dokładałem”, bo życzę Tuskowi i rządowi obecnej koalicji jak najlepiej.
    „Dokładałem” ( i będę dokładał – jak będzie okazja), bo spełnienie przez D. Tuska i jego rząd obietnic, to właśnie jest to, czego oczekuję.
    Inicjatywy Prezydenta Kaczyńskiego to nic innego jak intensywne szukanie okazji do pozytywnego zaistnienia (negatywnych zaistnień Pana Prezydenta było aż za dużo) i jednocześnie wykazania, że rząd Tuska z problemami sobie nie radzi ( rząd PiS sobie poradził ? ).
    Intencje tych inicjatyw są grubym sznurkiem szyte…
    *
    Sprawa współpłacenia za usługi czy świadczenia medyczne.
    To nie jest takie proste, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało.
    Już w tej chwili mamy sytuację, że emeryci, renciści i w ogóle ludzie o niskich dochodach nie wykupują przepisywanych im lekarstw bo ich na nie nie stać.
    Wprowadzenie współpłacenia mogłoby wywołać taki sam skutek.
    Trzeba pamiętać, że NFOZ płaci przychodniom i szpitalom za procedury kalkulowane w tzw. punktach ergo za ilość pacjentów, gdyż każdy pacjent to x procedur i punktów. Wprowadzenie odpłatności za wizyty, wypisanie recept i pobyt w szpitalu (np. model czeski) spowoduje – to pewne – zmniejszenie liczby pacjentów. Mniej pacjentów w przychodniach i szpitalach to mniej punktów; mniej punktów to mniejsze wpłaty z NFOZ dla placówek.
    Ponadto, ludzie – unikając kosztów – przestali by chodzić do lekarza nawet wtedy gdy ich stan zdrowia rzeczywiście tego by wymagał (pomijam hipochodryków), – trafiali by do lekarza i szpitali w znacznie gorszym stanie zdrowia – leczenie ich byłoby bardziej długotrwałe i jednak chyba droższe.
    Wreszcie dopłacanie za ponadstandardowe usługi medyczne…
    Podawano przykład resekcji pęcherzyka żółciowego metodą tradycyjną (1000 zł) w standardzie i laparoskopową (1500 zł) Pacjent, decydując się na laparoskopię miałby dopłacić 500 zł.
    Rzecz w tym, że pacjent po laparoskopii pęcherzyka żółciowego wychodzi ze szpitala po 24 godzinach, a po tradycyjnej operacji po tygodniu. Ile kosztuje tygodniowy pobyt takiego chorego w szpitalu ? Czy ktoś policzył i porównał koszty ?
    A teraz o samej idei dopłacania. Nawet zrazu symboliczne opłaty mają dziwne tendencje do niekontrolowanego wzrostu ( wiadomo, wszystko drożeje). Może się okazać po jakimś czasie że takie opłaty staną się nieprzekraczalną dla wielu barierą do ochrony zdrowia i życia w ogóle.
    *
    Uwagi swoje na temat dopłacania do świadczeń medycznych napisałem z punktu widzenia człowieka, który ze służby zdrowia – nie z wyboru, czy z nudów, a z konieczności – musi korzystać bardzo często, 3-4 razy w kwartale.
    Zaznaczam, że na finansowaniu działalności placówek służby zdrowia nie znam się zupełnie. Te uwagi, które sobie pozwoliłem zamieścić to wynik obserwacji i tego co na ten temat mówią ludzie z którymi stykam się czekając w kolejkach w przychodniach . Sam
    (chociem emeryta) nie miałbym nic przeciwko temu, gdyż (jeszcze) na niewielką dopłatę stać by mnie było.
    Chociaż policzmy hipotetycznie:
    za wizytę (specjaliści) np. 15 zł, za wypisanie recepty 5 zł. Średnio lekarz wypisuje mi 2-3 recepty = 10-15 zł. W sumie ok. 30 zł. Jak mi się trafi w miesiącu: onkolog, laryngolog, urolog i chirurg naczyniowy:4 x 30 = 120 zł. Plus do tego wykupienie przepisanych lekarstw… Choroba. Mogłoby być krucho, zwłaszcza, że żonka też niedomaga.
    *
    PS. Ogrodzie,
    mój wpis z godz.12,34 i wcześniejszy z tą samą „wprawką” nie był aluzją do Ciebie, a do D. Tuska.
    Nie bądź egocentrykiem

  12. Lex napisał(a):

    I jeszcze jedno Ogrodzie,
    nie jestem „z Katowic”. Jestem z Sosnowca.
    To podobno jeszcze gorzej.
    Pozdrawiam.

  13. soulgarden napisał(a):

    Lex, twoje wpisy są zawsze aluzjami co najmniej podwójnymi. Nigdy nie są aluzjami same przez się. Są aluzjami przez sumę produkowanych aluzji z dwóch kilku względów: powtarzają się po raz n-ty, używane są charakterystyczniejsze by odbierane tak były zupełnie antycharakterystyczne. Suma podobieństw wszystkich nicków i wszystkich działań też w mediach jest podstawą interpretacji poszczególnych działań – zdań. Ta wypowiedź nie jest aż tak ważna byś się trudził do pokazania jak bardzo bawi cię to co piszę psycholu. Nawet nie myślisz jak dużo wstępnie mówią przemilczenia. Chcesz napisać, że nie rozumiesz całości tego co napisałem? Albo, że nie posługujesz się pismem metaforycznym?

  14. KRANADHA napisał(a):

    Stan – ja nie uwazam ze prezydent powinien sie za tamte sprawy rewanzowac. Ale jezeli czasem cos takiego sie zdarzyto niech Kuczynski nie wyraza swojego zdziwienia.
    -
    Prosze poczytac wypowiedzi Kuczynskiego na tym blogu.
    On walczy (za rzadow PiS) z Kaczynskimi bo ich zna z tego co kiedys robili.
    Stan – ja nigdzie nie napisalem o potrzebie rewanzu Prezydenta.
    Napisalem ze taki przypadek nie powinien dziwic. PRZYPADEK
    Stan Przeczytaj wypowiedz Kuczynskiego.
    -
    Prezydent wlaczyl sie, ale napewno dlatego ze tak zyczy sobie jego dominujacy brat
    Skad on to wie.
    -
    A moze by tak ” Wszystkiego najgorszego dla rzadu ” Panie Kuczynski.

  15. KRANADHA napisał(a):

    Stan. Ja jestem wlasnie z tych co walczyli o dobro Polski i Polakow, a nie z tych co walczyli o stolki i o prywate i robia to dalej.

  16. dark side napisał(a):

    Soul,
    Szczerze wspolczuje Ci odkad czytam Twoje wpisy. Przykro mi patrzec, gdy ktos tak sie meczy, dlatego pozwol, ze udziele Ci rady, bo mam wrazenie,ze problemy o ktorych piszesz i z ktorymi sie borykasz zostaly juz rozwiazane. Namawiam bys zainteresowal sie technikami medytacji. Zwlaszcza vipasana- bardzo stara buddyjska technika. http://en.wikipedia.org/wiki/Vipasana
    Ta technika przyszla mi do glowy jako pierwsza, gdy przeczytalam twoj passus o umysle produkujacym mimowolnie metafory swiata, dlatego, ze bardzo przypomna opinie wynalazcy tej techniki, ktory zaobserwowal ,ze umysl reagujac stale na bodzce pozytywne i negatywne sam sie warunkuje- najczesciej unika bodzcow negatywnych i podbarwia rzeczywistosc, zeby stala sie latwiej strawna, czyli tworzy falszywy obraz sytuacji. A raczej caly kalejdoskop falszywych obrazow. Do tego stopnia, ze nieraz nie ma on nic wspolnego z rzeczywistoscia. Czlowiek w stanie pobudzenia emocjonalnego dzialajac na podstawie falszywych przeslanek podejmuje najczesciej bledne decyzje, dziala nieracjonalnie, zatruwa zycie sobie i otoczeniu. Technika skupia sie na samoobserwacji i kontroli reakcji fizjologicznych wlasnego organizmu, tak by bodzce zewnetrzne nie byly w stanie wytracic nas z rownowagi i zaklucic stalego,obiektywnego ogladu rzeczywistosci. Z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze to bardzo trudne. Mnisi jednak potrafia medytowac nieporuszenie podczas pozaru, trzesienia ziemi, czy bezposredniego ataku. Osoby mocno emocjonalne jak ja odnosza jednak dosc szybko benefity z praktyk- traci sie znacznie mniej czasu i energii na uspokajanie sie w sytacjach trudnych i kryzysowych, gdy czlowiek jest w stanie wylapac u siebie pierwsze objawy pobudzenia :)Nie trzeba wtedy przechodzic calego cyklu od pobudzenia do odreagowania, by zaczac w miare rozsadnie dzialac, unika sie tez mowienia glupot podyktowanych emocja.
    Na polskich stronach znalazlam to:
    http://www.pl.dhamma.org/
    Szczerze polecam, bo mysle, ze mogloby Ci pomoc.

  17. maciek g napisał(a):

    Myślę, że PO i Tusk doskonale wie kim dla nich jest PiS pod wodzą Kaczyńskich, i być może właśnie dlatego unikaja wielu zdecydowanych działań, choćby takich jak niewielka (groszowa) odpłatnośc za usługi medyczne na poziomie podstawowym z wyłączeniem operacjii i innych poważnych interwencji medycznych. Bo wiedzą jaki PiS wywołał by histeryczny wrzask o zabijaniu chorych . Taka „groszowa”, odpłatność mogła by diametralnie zmniejszyc obciążenie służby zdrowia (nie mając praktycznie wpływu na zdrowie klijentów) i tym jej koszty. Tak już jest, że jak coś jest za darmo to tego nie szanujemy i często bieżemy bo jest. Jak dawali na przykład na targach materiały za darmo to wszyscy je brali i częstp widziałem, że wyrzucali do najbliższych koszy na śmiecie.
    To że wszyscy płacą za usługi to nie widać bo to idzie do wspólnej kasy.
    Tak jak spodziewaliśmy się rząd Tuska nie będzie miał lekko z opozycją typu PiS, bo to nie konstrukcyjna opozycja, jak mówią o sobie , a destrukcyjna skierowana na swój interes i dołożenie PO , nawet kosztem swego interesu. Myślę, że na tej opozycji najwięcej zyska lewica , choć na razie ma bardzo kiepskiego lidera w postacj Olejniczaka. Ma jednak parę osobowości które skutecznie działają.
    PiS wie że na służbie zdrowia może się PO „przejechać” , więc będzie tu drążyc ile się da.
    Służba zdrowia i sprawy górników oczywiście dla Po najtrudniejsze, ale jest też wiele innych dziedzin które na razie nikną wobec tych spraw.
    Nie jestem pewien czy dobrze zaczyna P. minister Kudrycka tak wcześniej chwalona. Dochodzą mnie informacje o jej chamskim zachowaniu do poległych pracowników w tym i niższego strzebla. Nie wiem czy wszystkie jej działania w dziedzinie dotacjii są właściwe i czy nie przegięła. Może ktoś coś wie na ten temat. Bo mnie dochodzą niedobre informacje z KBN.

  18. soulgarden napisał(a):

    Dark side, nie uważam by startowanie w zawodach o zachowanie integralności i nie stanie się gównem dawały mi jakieś techniki. Tym bardziej sytuacja twojego męża jest mniej słodka niż mu się wydaje. W państwie prawa już wiele miesięcy temu straciłby możliwość kontynuacji. Twój mąż jak i ty będziecie kiedyś przesłuchiwani a ty go wysypiesz w kilku kwestiach, nawet jeśli będziesz uczyła się być jeszcze cwańsza niż prubujesz. Odpowiecie w tym samym rzędzie z Michnikiem za publiczne upadlenie. Odpowiecie po to choćby by pokazać, że KONSTYTUCJA nie jest świstkiem do podcierania tyłka czy w najlepszej sytuacji obchodzenia przemanipulowując ją w najbardziej pogardliwy dla niej sposób. KONSTYTUCJA została ustanowiona by wszyscy ludzie mieli prawa ludzi – nie zwierząt. To jest początek jakiegokolwiek prawa. Zacznijcie medytować nad moimi słowami lepiej codziennie cyberzomowszystkowolnoludki. :)

  19. Lex napisał(a):

    Koalicja w składzie Komisji d/s B. Blidy prezentuje się kiepściutko, w porównaniu do reprezentacji PiS.
    Czy to coś znaczy, czy nic nie znaczy ? Czy Kalisz wystarczy ?

  20. dark side napisał(a):

    Lex,
    Twoje uwagi sa bardzo sensowne, a obawy uzasadnione . Proste wprowadzenie oplat za wizyte u lekarza pierwszego kontaktu spowoduje tylko zmniejszenie liczby pacjentow, pogorszenie stanu zdrowia ludnosci ubogiej, powrot do znachorstwa i innych technik niekonwencjonalnych zarzuconych na poczatku wieku ubieglego.
    Sama mam doswiadczenia z brytyjskim i irlandzkim systemem opieki zdrowotnej- oba w pelni socjalistyczne (kazdy jest leczony choc nie na rownym poziomie) ,oba tez zdaje sie maja problemy finansowe.
    W Irlandii, ktora nasz rzad stawia za wzor, oplata za wizyte u lekarza pierwszego kontaktu wynosi 50 eu (duzo jak na polska kieszen), ale ubezpieczenie prywatne (nieobowiazkowe) zwraca od 30 eu , poza tym jest caly szereg ulg, a osoby o niskim dochodzie lub bez dochodu sa zwolnione z oplat (wlacznie ze stomatologiem). Poza tym najwieksza suma jaka mozna wydac na leki na recepte w aptece wynosi 80 eu miesiecznie- powyzej tej kwoty leki sa w pelni refundowane. Do szpitala kazdy ma dostep zgodnie ze skierowaniem lekarza, kazda choroba jest leczona z uzyciem najnowszych lekow i procedur (socjalizm), choc kolejki w publicznej sluzbie zdrowia sa dlugie. Osoby prywatnie ubezpieczone lub prywatnie sie leczace moga wybrac lepszy szpital, pojedyncza sale i przyspieszyc terapie, moga sie tez leczyc za granica- prywatne ubezpieczenie pokrywa od 25% do calosci kosztow.
    Wariantow ubezpieczenia prywatnego jest wiele, tak by spelnic mozliwie szerokie oczekiwania. Jest tez konkurencja na rynku, a firmy sa skrupulatnie skrupulatnie kontrolowane przez panstwo. osoby mlode i zdrowe wykupuja najtansze mozliwe ubezpieczenia,albo nie wykupuja wcale, w miare powiekszania rodziny i pojawiania sie problemow zdrowotnych przechodzi sie na coraz drozsze poziomy.
    Chcialabym tez zwrocic uwage na koniecznosc profilaktyki- mozliwosc wykonywania bezplatnych lub niskoplatnych badan okresowych w grupach zwiekszonego ryzyka, refundacja szczepien nieobowiazkowych i terapii niekonwencjonalnych (akupunktura, akupresura itp). Zapobieganie chorobom jest skuteczniejsze i tansze niz leczenie, a we wszystkich znanych mi systemach sa niedostatki w tej dziedzinie.

  21. soulgarden napisał(a):

    Masz jakąś odpowiedź? Ale nie znaczy to by cokolwiek co napisałem było choć mimimalnie przedmiotem do rozmowy.

  22. Torlin napisał(a):

    A w sprawie „wprowadzenie opłat za wizytę u lekarza pierwszego kontaktu” poczekajmy, jak to wyjdzie Czechom. Właśnie wprowadzili. Uczmy się na cudzych błędach. Ciekawe, czy ktoś w ministerstwie monitoruje sytuację u naszych południowych sąsiadów.

  23. dark side napisał(a):

    Soul
    Dla twojej wiadomosci- moj maz pochodzi z Malezji i bardzo slabo mowi po polsku , nie sadze, zebyscie kiedykolwiek mieli przyjemnosc wymiany zdan na jakimkolwiek forum :) Zdaje sie, ze w kalejdoskopie rzeczywistosci ustawily ci sie calkiem nie te szkielka.

  24. soulgarden napisał(a):

    dark side, też chcesz coś odpowiedzieć widzę

  25. Piotruś napisał(a):

    Lex (6:04 dużo zdrowia i odporności) Ochrona zdrowia jest bardzo kosztowna i nikt nie jest indywidualnie podołac kosztom własnego leczenia. Gdy ktos jest zdrowy nie myśli o złych chwilach. Im ktos jest bardziej chory, tym jest mniej zdolny do dbania o siebie. Dlatego wymyślony został system opieki zbiorowej, który ma to do siebie, że im bardziej prosty tym bardziej klarowny. Klarowność zapobiega robieniu mętnych interesów co jest zupełnie nie pomyśli wszystkich stron (służba zdrowia, farmaceutyka, nomenklatura partyjna) za wyjątkiem chorych.
    Najprościej – chory powinien otrzymać blankiet czeków na opłacanie usług zdrowotnych, refundowanych przez ubezpieczyciela. Za niewykorzystane blankiety ubezpieczony otrzymywałby gratyfikaję antyprzekrętową. Taki system szybko pokazałby jednak nagość króla.
    Prosto – zamiast blankietów chory na wejściu płaci drobną kwotę (paczka papierosów) dzieloną bez podatku według indywidualnego uzgodnienia pomiędzy lekarzem i pielęgniarką. (przynajmniej promuje finansowo wziętych lekarzy i reguluje relacje lekarz pielęgniarka).
    Wariantów jest wiele przy czym jak to w entropii panuje najgorszy – nikt nic nie wie, a wszyscy do wszystkich maja nie możliwe do spełnienia oczekiwania i pretensje współmierne do oczekiwań.

  26. Piotruś napisał(a):

    Torlin (7:23) na co czekać – od kilku lat opłaty funkcjonuja w Niemczech i Grecji. Na pewno można zasięgnąć informacji.

  27. Zofia napisał(a):

    Przyznam, że w polskiej służbie zdrowia męczy mnie nie tylko organizacja pracy ale cały system leczenia.
    U nas generalnie – leczy się objawy, a nie szuka przyczyn choroby, by zwalczać ją u podstaw.
    O profilaktyce już nawet nie wspominam.
    Mam pewien kłopot Najpierw zaczęły mnie drętwieć ostatnie palce lewej dłoni – więc zdjęcia kręgów szyjnych, badania serca, bo to lewa ręka.
    W efekcie zabiegi fizykoterapii, na które dostałam się 2 m-ce po skierowaniu i gimnastyka ponoć lecznicza, po której dostałam na 3 dzień zapalenia oskrzeli. Zabiegi oczywiście przepadły, bo zapalenia płuc nie chciałam ryzykować, na dodatek na soluks w 2007 się nie załapałam, bo nie było miejsc. teraz też nie wiadomo kiedy mogę przychodzić.
    Gimnastyką prymitywna, ot kilka ćwiczeń z byle fitnes’u – więc bez trudu ćwiczę sobie w domu te skłony itp. I to raczej by się nieco odchudzić, niż poprawić sprawność dłoni.
    Po cholerę mi takie zabiegi przepisuje ponoć specjalista. Za gimnastykę odchudzająca to ja mogę sobie zapłacić i chodzić do salonów piękności, mnie interesuje usprawnienie dłoni, a tego w gimnastyce nie przewidziano.
    W międzyczasie zaczęły nawalać ostatnie palce prawej ręki, tyle, ze mniej drętwieją a sygnalizuja wcale nie mały ból przy zginaniu.
    Na samą myśl, że mam iść do lekarza – dostaję skrętu kiszek.
    Bo jak mam wytłumaczyć lekarce, że najpierw trzeba zastanowić się i sprawdzić dlaczego mam ubytki w kręgach szyjnych, co to powoduje (może np. tarczyca, która wpływa na wypłukiwanie wapna z kości), że szyja składa się z luźnych kręgów, które uciskają jakieś nerwy.
    Kobitka patrzy się na mnie zdumionym wzrokiem i dziwi się, że mam takie wymagania od specjalisty neurologa.
    Jak wydusiłam wreszcie skierowanie do specjalisty od tarczycy, to mam wizytę za kilkanaście tygodni!
    A ja co miesiąc bardzo regularnie parę setek złotówek odprowadzam na fundusz zdrowia. Starczyło by mi na co najmniej dwóch płatnych specjalistów co miesiąc a może i na jakieś badania na dodatek.
    Więc już sama nie wiem – czy ta służba zdrowia jest darmowa, czy płatna.
    Płacę regularnie na NFZ i nie mam w zamian porządnej diagnostyki, leczenie prowadzone jest bez sensu, praktycznie są to pieniądze wywalane w błoto.
    Bo przychodnia fizykoterapeutyczna za te niewykorzystane zabiegi z NFZ skasowała co trzeba, karta zabiegów nie u pacjenta ale u fizykoterapeutki a zawijas jako podpis, to każdy może postawić.
    Takiego bałaganu w służbie zdrowia nie widziałam już dawno.

  28. Lex napisał(a):

    Jeszcze o składzie sejmowej komisji ds. B. Blidy:
    PiS reprezentują: adwokat (pos. Szrama) i administratywistka (pos.Kempa).
    PO – student (pos. Wójcik), nauczycielka (pos.Pietraszewska) i inżynier budownictwa (pos.Tomczykiewicz).
    PSL nauczyciel (pos.Sławecki)
    LiD adwokat (pos.Kalisz)

  29. Andrzej napisał(a):

    W kwestii dofinansowania służby zdrowia. Są dwie możliwości większa składka zdrowotna i dopłacanie pacjentów do usług medycznych. Uważam, że jedynie sensowna jest ta druga.
    W pierwszym przypadku wzrasta nasze obciążenie podatkowe i tak czy inaczej nasze wydatki na ochronę zdrowia wzrastają. Ponadto przykład Czech najlepiej świadczy o tym, ze jest to droga do nikąd. Tam składka wynosi 13%, a dodatkowo na służbę zdrowia przeznacza się 8% PKB. I maja dokładnie te same problemy co my. Stąd ich decyzja, żeby wprowadzić współpłacenie pacjentów do usług medycznych.
    W drugim przypadku poza większym dofinansowaniem służby zdrowia osiąga się cele dodatkowe. Brak pośredników dzięki czemu każda złotówka pacjenta trafia do placówek służby zdrowia. Ponadto w ten sposób najlepiej realizowana jest zasada, że pieniądze idą za pacjentem, co w połączeniu z komercjalizacją służby zdrowia wywrze zbawienny wpływ na jakość świadczonych usług medycznych. I co chyba jedno z najważniejszych nastąpi racjonalizacja wydatków. Lex ma rację, że współpłacenie wpłynie na mniejszą ilość pacjentów szukających porady medycznej. Ale na tym jego racje sie kończą. Nie sądzę, aby potrzebujący nie poszedł do lekarza bo go na to nie stać. Te dodatkowe opłaty nie muszą by przecież duże wręcz symboliczne, ale wystarczą aby zrezygnować z wizyty zbędnej. A że takich jest od liku świadczą nawet ostanie protesty w służbie zdrowia. Nawet na tym blogu zauważono, że drastyczne ograniczenie dostępu do usług medycznych nie przełożyło się na poziom zdrowotności społeczeństwa. Podam też przykład z najbliższego mi podwórka. Pewien znajomy zastanawiał sie przy mnie co by zrobić gdyż nie bardzo wiedział jak zagospodarować wolny czas. I po chwili stwierdził – pójdę do lekarza. Dodam, ze jest to całkiem żwawy jegomość, jeżdżący na saksy za ocean i …będący na rencie inwalidzkiej, którą sobie tymi licznymi wizytami u lekarzy wypracował. Takich osób jest w Polsce multum.
    Niepotrzebnie się też Lex martwi, że mniej pacjentów to mniej pieniędzy dla służby zdrowia. Nic podobnego. Zacznę od lekarzy pierwszego kontaktu. Oni otrzymują określony ekwiwalent od każdego zarejestrowanego pacjenta niezależnie od tego czy ile razy skorzysta z usługi lekarskiej. Im więcej wizyt tym mniejszy zysk lekarza. A co z usługami kontraktowanymi, gdzie placówka zdrowia ma płacone od każdej wizyty. Też proste. W tej chwili jest większy popyt na usługi medyczne niż ich podaż. Ograniczenie popytu spowoduje, ze nie będziemy czekać miesiącami w kolejkach. W ostateczności zawsze NFZ może płacić więcej za określone procedury medyczne (zwłaszcza, że przy obecnych stawkach placówki ledwo wychodzą, albo i nie wychodzą na swoje) i można rozszerzyć zakres finansowanych procedur.
    I na koniec. Jak raz w dzisiejszej GW ukazał się artykuł o służbie zdrowia w Czechach. Z niego zaczerpnąłem część zamieszczonych tu informacji. Warto się zapoznać.
    http://www.gazetawyborcza.....27530.html

  30. Stan napisał(a):

    Kochana Rodzino,

    powiem tak, trochę po żołniersku (proszę żeby w cieniu stał Andrzej jako znający się na tej profesji). Otóż moje wykształcenie wojskowe (kanonier) przypomina mi o pewnych spradzonych regułach stosowanych w walczących armiach. Gdy jednostka walcząca (przepraszam za nowatorskie nazewnictwo) ulegnie na polu walki demoralizacji (zamiast postępować do przodu, zmierza w sposób niekontrolowany dokładnie w odwrotnym kierunku), wówczas dowódcy rozformowują taką jednostkę (przy okazji odbywają się sądy polowe nad nieposłusznymi, czytaj uciekającymi), odsyłają na tyły, dzielą, łączą z innymi itp.
    Ten przydługi wstęp ma mi posłużyć do porównania prostego i skutecznego systemu wojskowego likwidującego problem demoralizacji.
    Każdy z nas widział co się w ostanich miesiącach dzieje w naszej służbie zdrowia. Przecież te ewakuacje ze szpitali ludzi chorych i, często starych, bo lekarze nie otrzymali wymyślonej przez siebie kwoty wynagrodzń przekraczających realne możliwośći płatnicze jednostek służby zdrowia, jest horrorem o posmaku działań wojennych z dramatycznymi ewakuacjami w tle. Jak lekarze i pielęgniarki mogą dopuszczać do sytuacji pozostawienia bez opieki chorego pacjenta, bo nie otrzymał żądanej przez siebie wygórowanej kwoty pieniędzy. Jest to już tak daleko posunięta demoralizacja, że przydałby się porządek wojskowy o ktorym pisałem wyżej. Na naszych oczach lekarze stosują już nie tylko szantaż na pacjętach, lecz narażają ich życie na niebezpieczeństwo. Jest to przestępstwo. W takiej sytuacji powinna być zastosowana przemoc w celu przywróceniu normalnego systemu opieki. Ponieważ lekarze i pielęgniarki, które porzuciły pacjętów są zdemoralizowane w takim stopniu, że w sposób nieodwracalny naryszyły normy etyczne, powinny się nimi zająć sady dyscyplinarne, a w stosunku do winnych naruszenia norm prawa karnego – wymiar sprawiedliwośći.
    Pytanie historyczne.
    Czy w PRL-u takie gorszace sceny ze służbą zdrowia byłyby możliwe?

    KRANADHA,

    czy w Kanadzie też tak walczy się o swoje?

    Dark,

    czy lekarze irlandcy i angielscy też w tak chamski sposób postępują ze swoimi pacjętami.

  31. maciek g napisał(a):

    A może lepiej z tych komisji zrezygnować? bo w tym składzie tylko dwoje ludzi zna się na prawie. Czy nie można było znaleźć wśród posłow ludzi znającycg prawniczy fach? A skoro nie można to ja wolę już profesjonalny sąd

  32. Andrzej napisał(a):

    Stan,
    z tym pozostawieniem pacjentów przez lekarzy i pielęgniarki to nie do końca masz rację. Mieszkamy w kraju demokratycznym i nie ma obowiązku pracy. A te ewakuacje jak choćby teraz ta w Kościerzynie to efekt braku porozumienia szpital – lekarze na dalszą pracę tychże lekarzy.
    Ale wnioski wyciągasz już jak najbardziej słuszne. Należy być konsekwentnym. Jak już dochodzi do ewakuacji, to należy przeprowadzić ją do końca, a dany szpital rozwiązać. Później ewentualnie można przystąpić do jego reorganizowania na nowych warunkach. A najlepiej sprywatyzować.
    Sądzę, że taka konsekwencja w działaniu szybko zadziałaby jak kubeł zimnej wody na rozpalone głowy.

  33. jasnaanielka napisał(a):

    Po zapoznaniu się ze składem komisji do sprawy wyjaśnienia kulis śmierci Barbary Blidy ogarnęło mnie totalne zniechęcenie. Wygląda na to, że PO i PSL kompletnie zlekceważyły sprawę delegując takich właśnie członków do komisji. Dobrze byłoby wiedzieć, czego i w jakich szkołach nauczali ci nauczyciele – polskiego, fizyki, czy wf-u? Czy znowu pojawi się kwestia korytarzy pionowych i kolorowych skarpetek? Wszystko na to wskazuje. Poseł Kalisz będzie się ścierał z posłanką Kępą i posłem Szramą, a reszta nie będzie wiedziała o co chodzi.
    Żenada.

  34. Lex napisał(a):

    Andrzeju,
    Ale ile miałoby wynosić to współpłacenie ?
    W swoim hipotetycznym wyliczeniu wysokości obciążeń nie ująłem następujących pozycji ( wszystko na swoim przykładzie):
    - przed każdą wizytą u chirurga naczyniowego (4 x w roku) muszę
    wykonać badanie drożności tętnic szyjnych (tzw. Dopplera ).
    W „wolnej sprzedaży” badanie takie w mojej przychodni kosztuje
    80 zł.
    - 2 x w roku muszę wykonać kompleksowe badanie morfologii krwi
    – łącznie 18 pozycji (zleca laryngolog),
    - 1 x w roku na zlecenie laryngologa lub onkologa – rtg płuc,
    - 1 x na 2 lata – usg układu moczowego – zleca urolog
    ( można nie liczyć ),
    - już na własny koszt 3 x w roku robię badanie krwi na tzw. zespół
    tłuszczowy ( cholesterol, frakcje LDL i HDL, trójglicerydy i cukier )
    – koszt 27 zł ( w związku ze złogami w tętnicach szyjnych te
    badanie powinien mi zlecać chirurg naczyniowy, a nie zleca).
    Do tego, o czym pisałem – dochodzą koszty zakupu lekarstw.
    Nie wiem czy jestem”typowym” emerytem. Być może są zdrowsi niż ja, być może są i tacy, których stan zdrowia jest jeszcze gorszy, a zaręczam, – nie wszyscy, z którymi się stykam w przychodniach chodzą do lekarza – jak twój znajomy – dlatego, gdyż nie wiedzą co z czasem zrobić. Wręcz przeciwnie, – chodzą tam z przykrej konieczności.
    Mówiąc o współpłaceniu za świadczenia medyczne nie można zapominać o tym, że dotyczyłoby ono głównie emerytów i rencistów
    (wiadomo jakie są emerytury i renty), a co z rodzinami wielodzietnymi, w których dochody na tzw. głowę nie przekraczają 200-300 zł miesięcznie ?
    Problem ten inaczej (prościej) wygląda z perspektywy człowieka zdrowego, zwłaszcza dobrze sytuowanego, a inaczej z punktu widzenia człowieka starego i schorowanego o więcej niż skromnych dochodach ( w tym przypadku nie siebie mam na myśli).

  35. Andrzej napisał(a):

    Lex,
    zakładam wariant czeski – szczegóły w podanym wyżej linku. Wydaje się być całkiem sensowny i uwzględnia zwolnienia z opłat.

  36. Lex napisał(a):

    Czytałem ten artykuł w Gazecie Wyborczej ( o współpłaceniu w Czechach). To właśnie ten artykuł skłonił mnie do napisania na ten temat. Znamienny był w tym artykule passus, że Czesi nie oczekują poprawy sytuacji finansowej placówek swojej służby zdrowia w związku z wprowadzeniem współpłacenia.
    PS. Panie Waldemarze, pański anty-spam nie umie liczyć do 10 -u. 3+5 to wg. antyspamu nie równa się 8. A ile ? Chętnie sie dowiem.

  37. Andrzej napisał(a):

    Lex,
    dokładniej rzecz biorąc to Czesi nie spodziewają się wielkiego zastrzyku pieniędzy dla służby zdrowia z tego tytułu. I jest to – przy takich dopłatach normalne.
    Ja uważam, że ważniejsze jest co innego. Takie dopłaty pomogą zracjonalizować koszty służby zdrowia. Znamienne jest, że w Czechach finansowanie służby zdrowia jest na dużo wyższym poziomie niż w Polsce, a mizeria panuje taka sama jak u nas. Jednoznacznie to świadczy, że pompowanie pieniędzy w publiczną służbę zdrowia niewiele daje. Wymagane są inne, dodatkowe działania.
    A co do tych niewielkich pieniędzy z dopłat pacjentów. Tak sobie myślę, że gdyby takie pieniądze pacjenta trafiały do lekarza jako dodatkowe pieniądze do wynagrodzenia to raz, że motywowałyby tego lekarza do lepszej pracy, a dwa – rozwiązałyby problem wynagradzania lekarzy.

  38. soulgarden napisał(a):

    Chciałbym żebyście wiedziały hieny Michnika: Milewicz, jasnaanielka (nie wiem kto), Kuczyński znacznie mniej, ale w ważnych momentach. Jest w piśmie świętym, że człowiek grzeszy myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Ale dziś wiemy więcej o naturze zła dzięki psychologii i socjologii. Na zimno gracie moim losem licząc, że może nie ulegnę pragnieniu ubicji i nie zmaterializuję się w to co jest potrzebne, ale potrzeba wam tyle mojej krwi, taki stopień rozgniecenia psychicznego i zmielenia bym okazał się choć w połowie tak odpychający i zasługujący na wasze uczynki – bo to naturalnie od pewnego momentu już musowy wasz interes. Tak samo jak moje zwycięstwo i pełna klęska (co daje pełne przemielenie mózgu i pełne upodlenie) są wam strasznie nie na rękę – i tak będziecie wiedzeni intuicją sprawę rozgrywać. Otóż perfidia planu Michnika tak zakochanego przez lata w dystansowaniu się od ohydy ludzkiej natury stawia go w bardzo ostro kontrastującym świetle. Podjęliście decyzję o stoczeniu kamienia z ogromnej góry i jednoczesnego żucania kłód mających go wychamowywać by nie rozstrzaskał się o inne. Podjęcie filozofii, w której nie trzeba co i raz na nowo podejmować decyzji co do istoty pomysłu jest wygodnie minimalnie obciążające sumienie i można się w pełni oddać działaniom żywym i autentycznym przeciwdziałającym temu czego częścią jądra postanowiliście być by „przekierować je”. Tak można odczytywać jedynie z najlepszą możliwą wolą oczywistość, naturalność, jawność i oficjalność sterowania linczem. Wasze zachowanie tu jest potworną promocją linczu i doskonale małe żydki o tym wiecie. Lepicie kulkę złych instynktów innych uczestniczących by ostatecznie zachować największy umiar, pokazać co „nosi w sobie” konkurencja i zostać jedynymi gwarantami niezwierzęcości i etyki. I będziecie próbowali też z tego prześcieradła najwięcej wycisnąć – a potencjał i szanse zawsze będą. Gra toczy się równocześnie o to kto będzie mniej zły i za mniejszą optycznie podłość przy pomocy potwornych bezmyślnych mechanizmów społecznych odbije chorągiew dobra. Gra jednak musi dawać wszystkim stronom poczucie, że nie będą mimo wszystko złe i do tego potrzeba mnie jednak w pewnym stopniu udupić – na co są podkładki. Michnik nie siedział w pierdlu głównie ze szlachetności, ale w tej samej mierze przez: przypadek, przerost ego, świadomość, że nie wykańcza się krewnych tych, którzy dla systemu się poświęcili. I Michnik tak złożony podlegał obróbce przez rozmowy z SB i więźniami – dopompowywał w sobie kult siły. Prawdopodobnie w jakiś subtelny sposób częściowo go poniżano, ale źle to przepracował. Wszyskie przeżycia duchowe gdy są na smyczy prymitywnego niedowartościowanego ego potrafią się błyskawicznie cofać. Poza tym to dziś można powiedzieć, że to fascynacja siłą była tym minimalnie najsilniejszym motorem jego filmowej drogi herosa. Fascynacja rolą jaką wobec niego przyjęli esbecy w jakiejś cząstkowej-niecząstkowej formie wraca „zdając nam relację” jak to było z Michnikiem z zimną precyzją – porażająco głęboka lektura źródła memów przemocy i tej subtelniejszej też. Warsztat praktyczny i pewnie wiele pozycji lektóry machiavellicznej pożarte przez niego. Ten człowiek na milimetr nie może nie wiedzieć co robi i co mu powinno być wolno. Chcę byście wiedzieli, że cokolwiek mi się może stać – wasza odpowiedzialność jest na tym gruncie udowadnialna i na gruncie nauki. Doprowadzenie do tego by zamknąć gembę wszystkim mediom przez fakt najmniejszego współudziału jest superzabezpieczeniem na wypadek komplikacji. Tu każdy szczegół gra rolę opłacalności w waszym wyrafinowaniu. Dehumanizację trudno jest zatrzymać, a tym bardziej w pełni cofnąć. Nie tylko człowiek fizycznie w więzieni scwelony podświadomie jest szanowany w pełni tylko przez garsteczkę. Leppera już zawsze będzie łatwiej walnąć – abstrahuję czy zasłużył, odnoszę się absolutnie tylko do pożądanego skutku politycznego. I Michnik nie może nie znać milimetr po milimetrze logiki upodlenia. To co z ogromną maestrią robicie w tym kierunku nie zostanie ukryte. Potwornym byłoby dla mnie trafić w łapy ubicji, ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest uprzednie nakręcenie „wystarczającego filmu” (co będzie bardzo trudne) i zaangażowanie innych na tyle by móc łatwo zamknąć im mordę. Wy zasypujecie mnie żywcem w świetle potwornych praw: mediów, tego-takiego kraju, linczu. Z wielką sumiennością dbacie o schizofreniczność tego działania, ale to niby właściwe jest wypełniaczowe i odwrotnie. Przyzwolenie na upadlanie i udział w nim w tak odrażający sposób, poziom wyrafinowania produkowania coraz głębszych warstw relatywizacji do których zapraszacie inne media to najpaskudniejsze MORDERCZE w logice działanie. Tylko poziom instynktowności jaki obudziliści wyklucza niemal zimną analizę ludziom w czym naprawdę uczestniczą – a co dla was jest tlenem tej sytuacji. Nie ma takiej możliwości żebyś ty Milewicz i Michnik nie zostali superprecyzyjnie przesłuchani wstępnie pod tym kątem i kiedyś musi to zostać powtórzone. Bawicie się w najlepszym przypadku czymś czym bawić się nikomu nie wolno, ale ja wierzę w coś smutniejszego. Na was trzeba przygotować bardzo złożoną serię pytań na wykrywaczu kłamstw bardziej psychoanalitycznych niż faktograficznych – większość porozumienia w waszym supersystemie odbywa się bez słów lub przy ich dalekiej pośredniości i jest to ze zbyt dużym wyrafinowaniem. Jestem gotów przekazać te prawo nawet Jarosławowi Kaczyńskiemu, którego uważam za osobnika o cechach również dużego zaburzenia. Ale jeśli nie będzie innej możliwości, a ja nie będę miał możliwości się upomnieć – przekazuję te prawoniniejszym jakiejkolwiek realnej wam przeciwnej sile politycznej. Pozostawanie w rolach formalnie wymiennych i w formalnej współpracy z kimś kto upadla i wspólne upadlanie między innymi atakami na prywatność jest poruszaniem się w bardzo głębokich poziomach psychiki i manipulacją tamże. Będące jedynie odpryskiem tej potwornej z psychologicznego punktu widzenia logiki działań przyzwolenie tutaj na forum jest bardzo poważnym działaniem. Najmniej nieproporcjonalny protest jest przyzwoleniem i wielokroć większą wagę ma mniejsze, a trwałe przyzwolenie niż pojedyńcze błędy. Wy w sposób stały wkładacie potwornie ogromny wkład w całóść obrazu wydażeń. Co mówić o przyzwoleniu jeśli jesteście zaangażowani w metody i techniki w przestępcze z pkt widzenia tak samo niedopuszczalnej detaliczności i świadomego promowania efektów powtarzania. Jesteście w każdym sensie superstroną tych wydażeń i nie macie prawa pełnić przywilejów mediów nawet nie do informacji nt tego w czym uczestniczycie, ale głównie pośredniego urabiania opinii na pośrednie tematy i niuanse przez fakt swojego zaangażowania. Fakt stopnia udziału powinien zabrać wam nażędzie arbitralności i ochrony praw ludzkich. Jesteście absolutnie w sprzecznej roli i tylko dzięki bezczelności stanowionego przez siebie Ubekistanu i siłowe grupy interesu z którymi jesteście w supersojuszniczej niechęci. To jest nieformalna dyktatura instrumentalizująca konstytucję w tak wiele głębszych pokładach niż PIS, że wy dymacie KONSTYTUCJĘ z odkształceniem powrotnym. Poziom akcji jest tak poważny, że wasze przyzwolenie jest totalnie poważnym czynem i pozostawania w jakiejkolwiek współpracy nie mogąc PROPORCJONALNIE protestować jest celowym zapędzeniem się w wygodną sytuację. Wszystko jest taką logiką i u was i u nich naznaczone. Występując przeciw sobie z pozycji autonomicznych druga str nie byłaby w stanie na ćwierć tego co już dokonano „samo się” i nie wiadomo ile jeszcze genialnego nieograniczenia. Jesteście superduetem instytucjonalnym uzasadniającym swe nadużycia wspólnikami. To genialny absurd. Ale być może kiedyś ktoś udowodni wam to jako zamiar. powodzenia brawuro linczu :)

  39. Lex napisał(a):

    „Dymanie Konstytucji z odkształceniem powrotnym”.
    Fajne !

  40. jasnaanielka napisał(a):

    Lex… No…

  41. W.Kuczyński napisał(a):

    Lex,
    moj antyspam jest pod wylaczna kontrola Bartka, a Bartek zniknąl.

  42. Stan napisał(a):

    Rozumiem, że dyskusja o służbie zdrowia w Polsce nie może uniknąć problemu uszczelniania systemu, bo jest w nim duża rozrzutność, na co nie może sobie pozwolić kraj niezamożny. Dostrzegam jednak jakieś zapętlenie w myśleniu o zmianie systemu funkcjonowania służby zdrowia. Szczególnie widoczne to jest u ludzi uważających się za wyznających system wartości liberalnych. Chcę powiedzieć, że w Polsce, co najwyżej są środowiska, ktore w formie bardzo ograniczonej uznają ten system w pełnej skali. Platforma jest prawie klerykalna, że nie powiem tchórzliwa i nawet nie stara się zbytnio maskować ograniczeń praw obywatelskich, które ten system ma bardzo rozbudowane. Przy takim postępowaniu jaki liderzy tego ugrupowania politycznego stosują w stosunku do Ojca Rydzyka ośmieszają Tuska w oczach zwolenników tego Imperium, a u pozostałych wzbydzają irytację. Co by nie powiedzieć o Jarosławie Kaczyńskim, to trzeba przyznać, że przynajmniej z hierarchami kośćielnymi (z Rydzykiem bardzo łagodnie) postępował twardo.
    Po tym co wymieniłem rząd i formacja polityczna nie jest wiarygodna twierdząc, że współplacenie jest konieczne bo brak środków w systemie. Jak można na siłę takie pierdoły wciskać chorym ludziomi, którzy nie mają pieniędzy na pokrycie niezbędnych potrzeb życiowych rodziny. System polityczny, ktory dopuścił do tak wielkiego rozwarstwienia spolecznego, którego politycy używają takich argumentów na pogłębienie tego rozwarstwienie, sami prowokują kryteria uliczne i zanik zaufania spolecznego. Zawsze coś jest ważniejsze, jak choćby bardzo duży wzrost środków finansowych na obronę. Czy nie jest dobry czas żeby w wydatkach na obronę największe środki finansowe skierować na edukację i niezbędne reformy kosztem (czasowo)zakupu drogiego sprzętu?
    Porusza mnie grubiaństwo JK, który mówi, ze Ewa Kopacz nie ma odpowiedniego przygotowania na stanowisko ministra zdrowia. Jednak pierwsze kroki w reformie służby zdrowia, jak i zapowiedziany przez nią program pachną z daleka skrywaniem istoty bolesnych (dla przeciętnego obywatela) zmian w służbie zdrowia. Aż ściska mnie w dołku na myśl czy w wypowiedziach Sawickiej nie było coś z istoty tej „reformy”.
    W tej chwili można już z ze sporą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że Donald Tusk będzie premierem bez chrakteru, który wszystko obieca, ale niczego nie będzie w stanie zrealizować. Można to stwierdzic po tym jak ośmiesza się w sprawie toruńskiego Rasputina, komisji w sprawie Blidy do której Platforma skierowała studenta, czy służbie zdrowia, której reforma miała być opracowana, ale wygląda jakby niezupełnie.
    Tusk i jego ekipa musi być konsekwentnie i na bieżąco rozliczny z programu wyborczego.

  43. soulgarden napisał(a):

    „# Lex Says:
    styczeń 12th, 2008 at 9:45 am

    “Dymanie Konstytucji z odkształceniem powrotnym”.
    Fajne !”
    Tu jest zawarta ważna informacja, która po raz drugi dziś upewnia mnie co do oblicza pewnej istoty, u której wyczytałem subtelne oznaki transpozycji sytuacji rodzinnych mogące być wynikiem podsłuchu lub relacji – mam wrażenie, że mimo to jest ten paskudny gest wystarczający do domknięcia tej do niedawna ulotnej ewentualności. Trzeba będzie przeczytać pustkę wewnętrzną (dziś powiedziałbym tego czegoś „na siłę”) na nowo. :)

  44. marysia napisał(a):

    Soulgarden, jesteś wg wszelkiego prawdopodobieństwa grafomanem, bełkoczesz, nie mówiąc o rudymentarnych błędach gramatycznych.

  45. Zofia napisał(a):

    Nie bezie o zdrowiu, ministrach i rzadzie Tuska.
    Będzie o tym, co można nazwać wyrazem patriotyzmu, pojmowanego we współczesny sposób.
    Uff, kamień z serca spadł. Udało się!
    Wieża na katerze w Szczecinie jest na swoim miejscu, czyli posadowiona i już w całości. Trwa zespawanie elementów.
    Wczoraj nie było warunków a szczyt wieży był niechybnie za ciężki, bo zdjęto z niego część brązowych blach i podniesiono częściowo ażurowego. Ma blachy od góry do mniej więcej na 3/4 powierzchni.
    Wieżę budowano równolegle – na stałej bryle wystającej nad dachem katedry pnąc się ku górze i kolejne kilkadziesiąt metów wieży – sam szczyt z krzyżem – na placu przed kościołem. Teraz trzeba było połączyć oba elementy.
    Mnie cieszy z tego powodu wiele rzeczy – ale chyba najbardzie to że to sami Polacy, przy pomocy polskich firm i to z regionu, przy pomocy ich inżynierów, ich sprzętu dokonano tej karkołomnej i szalenie precyzyjnej operacji. Bo nic tak nie cieszy, jak coś zrobione własnymi rękami.
    Pejzażyk zaokienny zmienił sie bezpowrotnie, oczy cieszą sie teraz dwoma wieżami kościelnymi, które przywołuja świetność tego miasta z dawnych wieków.
    Okna mego gabinetu dają widoki szczególne, po lewej ręce mam widok na port, statki, kawałek Odry, okno południowe, na wprost daje widok gmachu policji i dawnej milicji, patrząc nieco w prawo – zabytkowe obiekty sakralne. Wszystko skąpane w zieleni. Jak przejdę do sypialni, wyjdę do logi to mam widok nieco szerszy, obejmujący plac Solidarności, gdzie historia znaczyła swoje ślady polskimi grudniami i sierpniami, ale też w tle piękną renesansową Bramę Królewska, maszt rybackiego statku-przetwórni to m/s „Kaszuby”, potem użytkowanego jako liceum morskie (m./s „Maciejewicz”) i zacumowane przy Walach Chrobrego.
    W zieleni na placu stoi sobie pomnik Aniołka-Koszmarka o fizjonomii Kopernika, do którego się już jakoś przyzwyczaiłam, bo wokoło pyszne wiosną wiśnie japońskie, których urokowi trudno nie ulegać.
    Widok zaokienny, którego się nie zapomina i który towarzyszy mi przez całe dorosłe życie.Taka esencja mojej małej ojczyzny jaką jest Szczecin i całe Pomorze Zachodnie, moje miejsce na świecie, mój dom.
    Miejsce, do którego zawsze najchętniej wracam.

  46. Stan napisał(a):

    Ogrodniku,

    wczoraj skarciłeś wrażliwą i kruchą Dark. Pewnie z tego powodu przestała się wypowiadać w sprawie służby zdrowia. Niepokoją mnie twoje konszachty i wzrastająca sympatia dla Zofii. Jesteś nygusem.

  47. Piotruś napisał(a):

    Lex nie lękaj się – problemem nie jest odpłatność za wizyty lekarskie – przez lata pracy zgromadziłeś odpowiednio dużo środków na pokrycie leczenia. Problem w tym, że zapłaciłeś za towar przed dostawą, a teraz dostawca usiłuje Ci wcisnąć „robaczywe jabłka”.
    Jak rozumiem, opłata wstępna służyć powinna eliminacji niepotrzebnych wizyt porad-pogawędek zajmujących czas lekarzowi.
    Jeżeli tak nie jest to znaczy, że nastąpiła plajta całego systemu, a współfinansowanie nie ma zbytniego sensu.
    Tyle o systemie teraz o lekarzach. Proszę zauważyć, że roszczenia płacowe pojawiły sie po dość długim maglu propagandowym dotyczącym doskonałej konunktury gospodarczej.
    Kiedy więc się mieli upomnieć o podwyżki ?
    Czy ktoś próbowal racjonalizować apetyty zarobkowe ? a strajki trwają od maja.
    Odnoszę wrażenie, że wszyscy doskonale bawią sie w służbę zdrowia, a pacjenci jako piąte koło u wozu mają czelność głośno sie żalić. No i jeszcze ci sprytni lekarze zamiast po cichu ciułać i cieszyć się brakiem zainteresowania ze strony CBA zaczęli się domagać respektowania jakichś unijnych legalizacji.

  48. Andrzej napisał(a):

    Stan
    Po tym co wymieniłem rząd i formacja polityczna nie jest wiarygodna twierdząc, że współplacenie jest konieczne bo brak środków w systemie. Jak można na siłę takie pierdoły wciskać chorym ludziomi, którzy nie mają pieniędzy na pokrycie niezbędnych potrzeb życiowych rodziny.

    Pierdoły to sam wciskasz takimi stwierdzeniami. Przecież ma to się nijak to tego co napisałeś przed tym fragmentem wpisu. Zresztą jak pisałem wcześniej i co potwierdzają doświadczenia czeskie proste pompowanie pieniędzy w służbę zdrowia poprzez budżet jest bez sensu. Współpłacenie przede wszystkim pomoże w racjonalizowaniu wydatków i uszczelnieniu systemu w najprostszy sposób. Nie wydaje mi sie też, żeby te 3 zł za wizytę i 6 zł za dzień pobytu w szpitalu (wg wzorca czeskiego) było jakimś strasznym obciążeniem dla budżetów domowych – nawet biednych (ci najbiedniejsi mogliby liczyć na pomoc społeczną). Poza tym zawsze można rozpatrywać rekompensatę takich wydatków np. poprzez odpowiednie wyższe dopłaty budżetu do leków.

    Zawsze coś jest ważniejsze, jak choćby bardzo duży wzrost środków finansowych na obronę. Czy nie jest dobry czas żeby w wydatkach na obronę największe środki finansowe skierować na edukację i niezbędne reformy kosztem (czasowo)zakupu drogiego sprzętu?

    I znowu wciskasz pierdoły (skoro już tak lubisz tego typu określenia), bo wydatki na obronę prawie się nie zmieniają i wynoszą od lat niecałe 2% PKB (wobec 2,25% w 1991r). I nic tu nie uszczkniesz, bo na wskutek przynależności do NATO mamy określone zobowiązania międzynarodowe.
    Co do budżetu MON, to znowu pierdoły wciskasz. Co prawda jeśli chodzi o racjonalizację wydatków MON to jest dużo do zrobienia, ale zakup nowoczesnego i drogiego sprzętu to akurat najsensowniej wydawane przez MON pieniądze.

  49. soulgarden napisał(a):

    Stan, sugerujesz zapraszaczu do towarzyskiego rozpuszczenia rzeczywistości, że mam ogród? Czy co w zasadzie? Że mam dwa wyjścia:
    1. Pozwolić się upokarzać ukrywając to.
    2. Pozwolić się upokorzyć bardziej by to skończyć. (Ale co najwyżej z kontrybucją, że jak nie w pełni to wracamu do pkt 1?)
    Czy wiesz, że mogę ci stłuc pyskacz? Ile chcesz myśleć? Nie chcę cię krzywdzić złym słowem, ale pisz co trzeba.

  50. Stan napisał(a):

    Piotruś,

    wyniku panoszenia się kościoła w polityce, zgłaszam tezę, że w okresie po ’89 tylko rządy Mazowieckiego i Kaczyńskiego relizowały
    własną politykę.
    Oczywiście sytuacja materialna lekarzy i pielęgniarek jest żałosna, tak jak kodycja całej służby zdrowia, za co odpowiedzialność ponoszą rządy (wyłączam ze zrozumiałych względów rząd Mazowieckiego), ale w funkcjonującym realnie w Polsce układzie sił politycznych coś, co w demokracjach jest rządem, u nas jest zaledwie jego cieniem.
    Nie jest to tylko sprawa konstytucji, ktorą trzeba poprawić, ale koniecznośći skierowania kościoła do uprawiania praktyk religijnych, a nie politycznych, jak to ma miejsce w krajach położonych na zachód od Odry.

  51. soulgarden napisał(a):

    Ile interesów chcesz ubić za jednym pismem? Jesteś chorążym kontrwywiadu? To rzeczywiście prawda?

  52. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    podobne przedsięwzięcie (choc na mniejsza skalę) miało miejsce niedawno w Słupsku.
    Kościół Mariacki przed wojną
    http://www.muzeum.slupsk.pl/grafika/galeria/duze/hp332.jpg
    przed 2003
    http://www.mieszkanie.slupsk.pl/kosciolmariacki.jpeg
    i obecnie, po odzyskaniu wieży
    http://www.ssi.slupsk.pl/obrazki/tematy/kosciol_mariacki.jpg
    No i zdjęcie najbardziej nieprzyjemne. Widok po pijackiej orgii radzieckich sołdatów
    http://www.powiatslupsk.info/nmp2.jpg

  53. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    współpłacenie jest sprawą marginalną w złożonym problemie reformy służby zdrowia. Odbierane jest jedynie jako arogancja rządzących i ma znaczenie psychologiczne przy dalszych reformach polegających na ponoszeniu kosztów przez grupy najuboższych.
    Ponieważ jesteś byłym wojskowym, więc pewnie jesteś emocjonalnie związany z wojskiem i nie zdajesz sobie sprawy jak wielka korupcja i rozrzutność panoszy się w armii.
    Partyjna żonglerka kadrami pogłębia tylko zapaść wojska i sprawia, że sami wojskowi nic sensownego nie są w stanie w armii zrobic.
    Na mój wpis zareagowałeś jak aparatczyk Platformy, którego ośmielono się skrytykować. Przyznaję, że sądziłem iż stać cię na więcej.
    Sądzę, że w niedługim czasie będziesz się mógł przekonać jaką czarną dziurą jest to środowisko Platformy. Przypomnij sobie KLD.
    Żartobliwie mówiąc zepchnąłeś mnie na pozycje PIS-u, ale trudno mi jest się nie zgodzic z Religą, który jest bardziej wiarygodny niż Kopacz, gdy mówi o kosztach.

  54. Andrzej napisał(a):

    Stan,
    współpłacenie nie jest sprawą marginalną lecz pierwszorzędną. Nic bardziej nie demoralizuje jak wszelkie „darmowe” świadczenia.
    Właśnie jako były wojskowy doskonale zdaje sobie sprawę z bagna jakie panuje w wojsku (m.in. dlatego jestem byłym wojskowym), ale bez przesady. Wojsko toczą te same bolączki co i inne instytucje państwowe. Korupcja jest ani większa, ani mniejsza. Od partyjnej żonglerki kadrami dużo gorszy jest brak jakiejkolwiek sensownej polityki kadrowej. Skutkuje to m.in. tym, że często przypadkowi wojskowi na wysokich stanowiskach rzeczywiście niczego sensownego nie są w stanie zrobić. Problem w tym, ze nikt spoza wojska też nic sensownego nie potrafi zrobić, a wręcz pogarsza sytuację (jak choćby typowo polityczna, bezsensowna decyzja o przyjęciu z Niemiec samolotów MiG-29).
    Nie wiem jakie sa Twoje kryteria aparatczyka Platformy, ale pragnę zwrócić uwagę, ze Platforma jakoś nie garnie się do wprowadzenia współpłacenia za służbę zdrowia. W tym względzie mogę być więc aparatczykiem reprezentującym samego siebie. A nie kto inny, jak właśnie środowiska PiS owskie straszą Platformą jako partią, która zmierza do tego, ze służna zdrowia będzie dostępna tylko dla bogatych a więc na pozycje PiS-u sam się spychasz.
    I jak zwykle jesteś wysoce nieprecyzyjny piszą bardzo enigmatycznie:c
    trudno mi jest się nie zgodzic z Religą, który jest bardziej wiarygodny niż Kopacz, gdy mówi o kosztach.
    Nie możesz precyzyjniej.

  55. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    to zdjęcia jeszcze przed wzniesieniem iglicy na wieżę:
    http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/tngallery?Site=GS&Date=20080111&Category=GALERIA_AUT&ArtNo=248765134&Ref=PH
    a to już katedra z wierzą w komplecie:
    http://www.gs24.pl/apps/p...../722936634
    W wieży- wszystko, co prostokątne – to stare, to co jest ostrobokiem – to już nowe.
    Jak popatrzysz na zdjęciach a front katedry (bazyliki arcykatedralnej), to zobaczysz, że ma ona przy wieży po bokach dwie małe wieżyczki.
    Od ich poziomu jest odbudowana,nowa wieża, którą dzisiaj połączono w całość.

  56. Zofia napisał(a):

    Rany Boskie co napisałm! – Oczywiście z wieżą – przez „Ż”

  57. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    te zdjęcia są jeszcze lepsze, nasza katedra wyraźnie zyskała na urodzie!
    http://miasta.gazeta.pl/s.....0.html?i=0

  58. KRANADHA napisał(a):

    Stan Wiadomo ze tutaj pielegniarki nie zarabiaja zle, ale i nie bardzo dobrze. Przez ostatnie pietnascie lat nie slyszalem o zadnych strajkach w szpitalach. Kiedys zastrajkowaly pielegniarki w domu spokojnej starosci. W czasie strajku przyjeto na ich miejsce nowe pielegniarki.
    Kiedys juz na ten temat pisalem . Sprobujcie dawac w Kanadzie lapowki, w sluzbie zdrowia lub policjantowi, czy gdziekolwiek.
    Kilka miesiecy temu rodzila moja synowa. Dostala pojedynczy pokoj tak jak kazda rodzaca, no i oczywiscie cala wyprawke do tego bez jakichkolwiek wdziecznosci. Pieluszki i butelki do karmienia na kilka dni. Tutaj nikt zle nie spojrzy, nie chrzaknie lub w jakikolwiek sposob nie da ci do zrozumienia ze cos powinienes.
    Moje dzieci rodzily sie trzydziesci lat temu w Polsce.
    Najpierw dostalem wyklad co komu nalezy dac i ile.
    Bez pominiecia oczywiscie pielegniarki ktora przyniesie ci dziecko do drzwi kiedy odbierasz do domu.

  59. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    szło mi o podwyższoną składkę zdrowotną Religi, ktorą zamierzał „wrzucic” w system.

    Kolejnym problemem w „polskiej reformie służby zdrowia”, sprawiającym, że jest ona nieuleczalnie chora są intrygi polityków.
    Właśnie zaczytywałem się dziełem Pipsa, Rosja Bolszewików, gdy żona poinformowała mnie, że 16 stycznia rozpocznie się strajk lekarzy pierwszego kontaktu tzw. Porozumienia Jeleniogórskiego obejmującego 70% lekarzy. Powód mało ważny, ale pod wrzącym kotłem ktoś wzniecił ogień.

  60. Andrzej napisał(a):

    Stan,
    pisałem o tym wcześniej. Czesi już przerobili wariant wyższej stawki zdrowotnej. Właśnie na poziomie 13%, czyli takiej jakiej docelowo planował Religa i dodatkowo 2 razy wyższe niż w Polsce dotacje z budżetu do służby zdrowia. Efekt – żaden. W tej chwili próbują współpłacenia za służbę zdrowia. Przypominam artykuł:
    http://www.gazetawyborcza.....27530.html

  61. mw napisał(a):

    No to na zdrowie:
    .
    Manipulacja „Rzepy”!
    .
    „Rz” właśnie opublikowała stenogramy rozmów telefonicznych dr Garlickiego z lekarzem dyżurnym. „Rz” na tej podstawie twierdzi, że dr Garlicki miał „świadomość, że decyzja o przeszczepie serca u pacjenta (…) była błędem”. Wg stenogramu, dr Garlicki, przed sugestią czy poleceniem odłączenia respiratora, powiedział w tej rozmowie do lekarza dyżurnego: „I powiem ci uczciwie, trzeba było tego chorego nie przeszczepiać, tylko tydzień trzymać i wyrównać i dopiero wtedy”.
    .
    Ale rozmowa ta miała miejsce już PO zabiegu przeszczepienia. Z niej nie można wywnioskować, czy świadomość błędu dr Garlicki miał już PRZED zabiegiem, czy powziął ją dopiero PO zabiegu, w wyniku komplikacji. Każdy z nas, gdy widzi niepowodzenie swej akcji, mówi (a w każdym razie myśli), „trzeba było inaczej…” lub „nie trzeba było…”
    .
    Nie wierzę, żeby „Rz” wykazała się taką płytkością myślenia. Sądzę raczej, że – jak zwykle – manipuluje ordynarnie. Co prawda, „Rz” nie pisze, że dr Garlicki miał świadomość błędu PRZED zabiegiem, ale pisze za to, że to „przypadek tego pacjenta sprawił, że ówczesny minister sprawiedliwości w odniesieniu do dr. G użył słów ‚nikt więcej nie będzie przez tego pana życia pozbawiony’.” Biorąc pod uwagę, że zdanie wypowiedziane przez b. min. Ziobrę zaczynało sie od „już” (co „Rz” pomija), insynuacyjny charakter artykułu jest oczywisty.

  62. Torlin napisał(a):

    Zosiu! A właściwie identyczne pytanie chcę zadać Andrzejowi!
    Czy te budowle jak wieża katedralna to są nowe inwestycje (nowozaprojektowane), czy odbudowa czegoś (rekonstrukcja) co stało już przed wiekami? Nie mogę w tych artykułach znaleźć odpowiedzi.

  63. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    i tak i nie. Jest postawiona na tym samym miejscu i mniej więcej tej samej wysokoś, co stara. Pod tym względem to rekonstrukcja, ale sama konstrukcja, materiały itp – to już nowe technologie.
    Fundamenty wieży są wzmocnione, bo mury na skutek nalotów dywanowych zostały poważnie uszkodzone, cały bok (płlnocny) katedry – to nowoczesna konstrukcja żelbetonowa i cegła, ale z zachowaniem proporcji i układów starego obiektu.

  64. Torlin napisał(a):

    To w porządku, dla mnie to jest rekonstrukcja. Ja nie jestem fundamentalistą zabytkowym, uważam że należy odbudowywać posługując się najnowocześniejszymi rozwiązaniami technicznymi.

  65. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    tu nieco historii obiektu, z punktu widzenia proboszcza katedry, wychodzi na to, ze ostatnia wieża, ta przedwojenna były tylko o 5 m wyższa od tej nowej.
    http://www.katedra.szczec.....&id=6
    Może gdzieś znajdę bardziej obszerne opracowanie. Mam w domu w książkach, też muszę poszperać.

  66. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    czytałem. Nie wiem jaka jest skala tej „nadwyżki popytu” na usługi lekarskie w Polsce. Każdą anomalię trzeba eleminować. Jednak jest to niewielki margines olbrzymiego problemu z jakim boryka się polska służba zdrowia. Dlaczego ci „reformatorzy” nie wpadli na pomysł żeby to lekarz ocenił zasadność wizyty i odpłatność za nią.
    To administracyjne cięcie uderzy głównie w starszych schorowanych nie radzących sobie z chorobą ludzi.
    Jeśli się głębiej zastanowic, to udało by się zauważyć pewną grupę „pacjentów” dla których najważnieszym celem wizyty są pogaduchy z lekarzem.

    Ogrodniku,

    to Fidel w Wigilię dał głos i nazwał cię Ogrodnikiem. Okloiczności były takie wyjątkowe, że niech tak zostanie. Ja byłbym dumny gdyby ktoś podczas moich prac w ogródku tak się do mnie zwracał.
    Póki co, powinieneś przeprosic Dark.

  67. Torlin napisał(a):

    Zosiu! Dzięki! Z przyjemnością przeczytałem, ja to lubię czytać o dawnych zabytkach. Szkoda tylko, że organy się nie odnalazły. Bazylika bez organów? Ale rzeczywiście stara jest ona niebywale, nawet się nie spodziewałem.

  68. Andrzej napisał(a):

    Torlin,
    rekonstrukcja z zastrzeżeniami, o których pisała Zofia. Widać to zresztą na zdjęciach, do których linki zamieściłem.
    Stan,
    zadajesz trudne pytania. Nie ma tak bogatego kraju na świecie, który wytrzymałby finansowanie wszystkich zasadnych usług medycznych i to jeszcze wg ceny ustalonej przez lekarza. A jak znajdziesz dobry pomysł na wyeliminowanie bezzasadnych wizyt lekarskich to się nim podziel na forum, a odpowiednio nagłośniony może dotrze do decydentów. Ja ni lepszego jak jakaś forma ryczałtowych opłat nie potrafię wymyślić.

  69. Andrzej napisał(a):

    A jako zdemaskowany przez Stana, uchylam rąbka tajemnicy i daję namiary na moje zdjęcia w mundurze. Na poniższym zdjęciu jestem na samym skraju pierwszy od lewej
    http://www.eduapple.pl/lo1ostroleka/historia/grafika/zmft1.jpg
    A na tym jestem gdzieś trudny do zidentyfikowania, jako płaszczący się przed „władzą ludową”.
    http://www.eostroleka.pl/.....ge0126.JPG
    Teraz mnie macie ;)

  70. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    wydaje mi się, że ten obiecujący młodzian „z lewej” został „zdjęty” nawet nie na orwowskiej kliszy, lecz na fotopanie.
    Resztą niech zajmą się damy.

  71. mw napisał(a):

    Blog pana Waldemara Kuczyńskiego z forum dyskusji politycznych i „ogólnorozwojowych” zamienia się w „Naszą Klasę”! O wciórności! O drobnomieszczańska estetyko! O potrzebo swojskości! Jak to się stało, że PiS przegrał? Nie mogę tego zrozumieć.

  72. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju – byłeś dość przepięknym młodzieńcem, jak z zespołu „Trubadurzy”!!! Mam nadzieję, że dojrzały wiek tylko podkreślił prezentowane walory. I włosy nie były tym, co ci w życiu wyszło najlepiej. Zresztą w swoich wyobrażeniach pozostajemy właśnie tacy; pełni wdzięku i urody. I tylko to się liczy!

  73. jasnaanielka napisał(a):

    mw – czy ty się przypadkiem nie czepiasz? Poważnie też tu jest, gdy Gospodarz popełni nowy wpis, albo ktoś wpadnie na ciekawy temat.
    Wtedy bywa i poważnie i mądrze. Ale czasem można się dowiedzieć, jak przesadzać kwiatki albo pogadać z psem. I tak jest dobrze.

  74. Biseptol napisał(a):

    Gospodarz szczuje PO na prezydenta twierdząc że ma w nim „nie przeciwnika, lecz zażartego wroga, który zrobi wszystko, żeby wziąć odwet za 21 październik”. Uważam że jest to stwierdzenie krzywdzące i fałszywe. Nie bierze ono pod uwagę faktu że oba obozy, rządowy i prezydencki mają wspólne korzenie – wywodzą się z „Solidarności”. Zwrócił na to uwagę premier Buzek w wypowiedzi w TVN, porównując swoją sytuację z czasów AWS z obecną sytuacją Tuska. Powiedział że obecnemu premierowi jest łatwiej niż jemu bo on musiał kohabitować z prezydentem Kwaśniewskim , natomiast premier Tusk wywodzi się z tego samego pnia co Lech Kaczyński. Obaj mają wspólny rodowód. Z wypowiedzi premiera Buzka wynikało że w polityce życiorysy są ważniejsze niż poglądy . Uważam że jest to bardzo trafne spostrzeżenie mądrego i doświadczonego polityka. Wynika z niego że w żadnym wypadku prezydent Kaczyński nie może być zażartym wrogiem PO. Niestety gospodarz o tym zapomina i dlatego warto mu na to zwrócić uwagę. Dobrze byłoby żeby wziął sobie do serca słowa premiera Buzka i przestał pleść bzdury.

  75. W.Kuczyński napisał(a):

    Biseptol,
    niestety Buzek nie ma racji. Nie miał żadnych istotnych kłopotów z Kwaśniewskim. Kwaśniewski choć wywodził sie z SLD zrobił wiele, żeby pokazać się jako prezydent państwa, a nie prezydent SLD. Z tego powodu nawet bardzo stracił w swoim środowisku politycznycm. Kaczyński nie jest żadnym prezydentem, jest działaczem PiS i Sanczo Pansą swego brata. Podobieństwo biografii Tuska i Kaczyńskiego nie ma żadnego znaczenia, dokładnie żadnego. Ja tez mam wspolny rodowod z Kaczynskimi i dziś dzieli mnie z nimi przepaść o wiele wieksza niz z wieloma pollitykami SLD. PiS to zagrożenie dla wolności, to nie jest partia porządku demokratycznego i jakie to może mieć znaczenie, że ten potworek wyłonił się z ruchu „Solidarności”. W końcu potworek komunizmu też był zdegenerowana formą wielkiego ruchu socjalistycznego i jego największym wrogiem.     

  76. Piotruś napisał(a):

    Stan (:19) nie za bardzo rozumiem.
    Stawianie w jednym rzędzie Mazowieckiego z Kaczyńskim nie ma wiekszego sensu. Pierwszy zrobił dwa razy więcej niż mógł, drugi dwa razy mniej niż powinien.

  77. Torlin napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    Do Pana odpowiedzi można dodać, że styropian świetnie łączy ideowo – tak jak Wałęsę z Gwiazdą.
    Biseptol – to myślenie obiektywne, a nie życzeniowe, ma kolosalną przyszłość.

  78. jasnaanielka napisał(a):

    Wczoraj byłam zbyt śpiąca, aby Biseptolowi odpowiedzieć, dziś widzę, że Gospodarz, Piotruś i Torlin zrobili to akurat tak, jak należało.
    Wychodzę z domu, na spotkanie wolontariuszy.

  79. Bernard napisał(a):

    Tylko jeden wpis i nie wdaję się w dyskusje. Pozwolę sobie zacytować ckwadrata:
    .
    .
    Uczniowie doktora Mengele
    .
    Nawet mnie, jak to w każdym poście powtarza Łukasz Warzecha – „fanatycznemu zwolennikowi PiS”, wydawało się, że Ziobro przesadził, wypowiadając pamiętne słowa na konferencji prasowej po zatrzymaniu dr. G.: „nikt więcej nie będzie przez tego pana życia pozbawiony”. Podobne odczucie miałem, gdy bodaj Wyborcza „ujawniła”, że kryptonim, jaki nadało tej sprawie CBA to „Mengele”.
    .
    Po opublikowaniu przez dzisiejszą „Rzeczpospolitą” stenogramów z rozmów telefonicznych dr. G. i lekarza dyżurnego w szpitalu MSWiA nie mam już żadnych wątpliwości, co do celności obu zacytowanych wyrażeń. Z rozmów tych wynika bowiem jasno, że dr G. zlecił pozbawienie życia pacjenta pod pozorem przeprowadzenia fikcyjnego zabiegu. Ciekaw jestem, co teraz na to Wyborcza, która broniła dr. G. jak niepodległości Izraela, a Ziobrę linczowała za jedno zacytowane wyżej zdanie przez wiele miesięcy..
    .
    Stenogram pierwszy
    .
    X to lekarz dyżurujący
    .
    dr G: No i co. Po co Jasiek tam siedzi, przecież pan może siedzieć przy tej pompie, przecież nie ma problemu.
    .
    X: To nie o to chodzi, doktorze, żeby siedzieć. Jest osiemset na godzinę drenażu, to się odsysa. Jasiek to później z powrotem recyrkuluje. To jest jeden wielki bełt. No dla mnie…
    .
    dr G: Jakoś se to weźcie Wojdyłę i spróbujcie odłączyć to, a jak się nie uda to tyle, no bo co, przecież nie będziecie siedzieć cały weekend
    .
    X: Ja odłączymy to będzie pa, od razu
    .
    dr G: Ale na sali operacyjnej to trzeba zrobić
    .
    X: Woda ucieka poza łożysko, no wszystko…
    .
    dr G: Słuchaj trzeba odłączyć, słuchaj to co mówię
    .
    X: Tak jest
    .
    .
    Stenogram drugi
    .
    X to lekarz dyżurujący
    .
    dr G: Wojdyga, sala operacyjna. To się nazywa próba usunięcia centryfugi, nieskuteczna i trudno, no bo co więcej zrobić
    .
    X: No właśnie..
    .
    dr G: Przecież nie możesz tego odłączyć
    .
    X: Nie, ale ja właśnie do doktora dzwonię, żeby powiedzieć…
    .
    dr G: Wiem, ale nie możesz odłączyć tego na IT
    .
    X: Nie
    .
    dr G: Tylko musisz na sali, no trudno i wiesz
    .
    X: Tak jest
    .
    dr G: I powiem ci uczciwie, trzeba było tego chorego nie przeszczepiać, tylko tydzień trzymać i wyrównać i dopiero wtedy
    .
    http://dokwadratu.salon24.....index.html

  80. Stan napisał(a):

    Piotrusiu,

    pewnie, że nie można porównywać rządu Mazowieckiego do rządu Kaczyńskiego, tak jak nie można porównywać Tadeusza Mazowieckiego do Jarosława Kaczyńskiego. Mnie szło o to, że te dwa rządy wykazywały dużą niezależność, nazwijmy od, nazwijmy to czynnika zewnętrznego.
    Porównanie moje jest kopią tego co robi od lat amerykański tygodnik Time, nagradzając osobistośći, które miały wpływ na losy świata. Ostatnio był wyróżniony Putin, a wcześniej byli także Hitler ze Stalinem.

  81. Zofia napisał(a):

    No proszę, znowu kłopoty z alkoholem u głowy państwa:
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    Pytanko postawione publicznie i pod własnym nazwiskiem parlamentarzysty, trudno zaliczyć do ploteczek politycznych, chyba należy oczekiwać jakiegoś wyjaśnienia.
    Swoją drogą nie słyszałam, by jakiś człowiek w Polsce na wysokim publicznym stanowisku przyznał się, że ma kłopoty z alkoholem. Do tego trzeba cholernej odwagi.
    Kwaśniewsk, któremu publicznie pluje się w życiorys za drinkowanie, przynajmniej miał odwagę publicznie przeprosić za niedyspozycję.

  82. Stan napisał(a):

    W PIS-e ma być tak samo, tylko bardziej.
    http://wiadomosci.gazeta......32238.html
    Swoją drogą, Dorn swoim postępowaniem wzbudza szacunek.

  83. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! dzięki za link! Już dawno podejrzewałam, że długie okresy nieobecności pana LK , unikanie publicznego pokazywania się, np. po ogłoszeniu wyniku wyborów, świadczą o ukrywaniu jakiejś tajemnicy. Po ogłoszeniu przez HG-W wydatków na alkohole, poniesionych przez kancelarię prezydenta Warszawy LK napisałam, że chyba jest on – jak i AK – uzależniony, tylko sprytniejszy. Jego bełkotliwa mowa, na trzeżwo też, pozwala na lepszy kamuflaż. I tyle.
    Ale komunikat o stanie zdrowia głowy państwa powinie się ukazać.
    W krajach o utrwalonej demokracji nie jest to sensacją.
    A zawsze lepiej wiedzieć, jaki jest stan zdrowia naszego reprezentanta, bo jeśli stan ogólny odpowiada stanowi uzębienia, to …. lepiej nie myśleć!!!

  84. Lex napisał(a):

    Stan ( do :12.01. g. 9,14 pm);
    ależ to lekarze oceniają zasadność wizyt. Do specjalisty bez skierowania lekarza pierwszego kontaktu lub rodzinnego się nie dostaniesz. Chyba, że „prywatnie” za ca 100-150 zł ( z wyjątkiem onkologa oraz ginekologa i pediatry (?) ,- do nich można iść bez skierowania. Nie wiem czy wymieniłem wszystkie specjalności ).
    O konieczności i terminach późniejszych wizyt również decydują lekarze, tym razem specjaliści, do których trafiasz na podstawie wcześniej otrzymanego skierowania.
    Uwagi Andrzeja o nadwyżce „popytu” nad „podażą” – jeśli są prawdziwe (zwłaszcza w kontekście „multum” przykładów) mogą odnosić się do lekarzy pierwszego kontaktu lub rodzinnych, do których – rzeczywiście – można chodzić „z marszu”.
    *
    Bernardzie,
    lekarze o procedurach medycznych, stanie zdrowia pacjentów itp. w dyskusjach między sobą potrafią mówić z porażającą bezpośredniością.
    Zacytowane dialogi tę znaną prawdę potwierdzają. Nic więcej.

  85. Zofia napisał(a):

    Anielko jasna,
    będzie komunikat pt. niedyspozycja żołądkowa na tle wegetatywnym, jak ongiś, gdy nie pojechał na obrady Trójkąta Weimarskiego czy coś w tym stylu.
    Swoją droga to drinkowanie Kwaśniewskiego było mniej widoczne, jakieś trzy wypadki publiczne – wizyta w Katyniu i drinkowanie z bp. Głódziem, wizyta na Ukrainie i drinkowanie z Wiktorami Janukowyczem i Juszczenko oraz wizyta w Szczecinie i drinkowanie z Grześkiem Napieralskim.
    W sumie – nieszkodliwe dla Polski wypadki. Konsekwencji politycznych z tego powodu nie było i nie ma.
    Kaczyński (prezydent) robi wrażenie niedysponowanego non stop, opuszcza wizyty międzynarodowe, orędzia do narodu wygłasza przedziwne a rachunki z kasy państwa lub samorządu za trunki, jak wykryto – horrendalne!
    Konsekwencje polityczne prezydentury Kaczyńskiego są widoczne gołym okiem.
    Z dwojga złego – wolę drinkowanie Kwaśniewskiego.

  86. Bernard napisał(a):

    Lex
    gdy wybuchła afera łowców skór (a lekarze z tego jakoś się wykręcili), to poiem szczerze nie wierzyłem. Uważałem, że to pogoń za sensacją. Że biorą w łapę od zakładów – to wiadomo, ale że zabijają – to presada. Potem szydło wylazło z worka. Co innego jest mówić językiem rynsztokowym, co innego nakłaniać do zrobienia fikcyjnego zabiegu, aby uniknąć konieczności przeprowadzenia koniecznych zabiegów. Michnika też wyśmiewam za bluzgi chama spod budki z piwem, ale krytykuję za rozliczne kłamstwa jego gazety, i generalnie „linię” a nie za wulgarny język.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  87. Bernard napisał(a):

    ERRATA
    .
    „aby uniknąć konieczności przeprowadzenia koniecznych zabiegów.”
    .
    powinno być:
    aby uniknąć konieczności przeprowadzenia koniecznych PROCEDUR.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  88. W.Kuczyński napisał(a):

    Moim zdaniem skandalem jest raczej artykuł w „Rzepie” a nie te podsłuchy z których nie wiadomo o co chodzi dokładnie. Decydujaca jest opinia specjalisty z Niemiec zlecona przez wrogów tego lekarza za grube pieniądze publiczne i bardzo dla niego korzystna. Warzecha to raczej nie jest wzorzec mądrości.

  89. Piotruś napisał(a):

    Stan Kościół w Polsce nigdy nie był czynnikiem zewnetrznym. Przed tysiącem lat nasi przodkowie mieli do wyboru zaistnienie na arenie europejskiej przez koligacje z Konstantynopolem, Rzymem lub Brukselą. Wybrali co wybrali i tak juz kohabitujemy przez wieki z mniejszym lub większym szczęściem. Zauważ przy tym, że o wiele wiecej razy państwo wymagało podparcia ze strony kościoła niż odwrotnie, a udział przedstawicieli kościoła w okrągłym stole historycznie nie był niczym wyjatkowym. W ostatnim dwudziestoleciu to raczej politycy żwawo garneli sie pod kropidło (wypomnę przy okazji ostatni zajazd na Częstochowę). Trudno się dziwić postawie gospodarczej kościoła – w końcu propaguje ideę dobrego pasterza. Czymś zupełnie innym jest osobiste podejście polityków, gdzie wyróżniaja się dwie postawy.
    Ludzie znajacy kościół, którzy próbują formułować jasne zasady w relacjach ołtarza z tronem.
    Ludzie z kompleksami podchodzący hierarchów na kolanch dla osiągania doraźnych celów politycznych.
    To tyle.
    W trakcie pisania uświadomiłem sobie jak dziwne są meandry historii – przeciez za sto lat jedynym powodem dla którego w podrecznikach historii wspomniany zostanie polski komunizm będzie wybór papieża.

  90. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    a coi by Pan powiedział, gdyby lekarz odłączył np. pana żonę, lub córkę, bo po jaką cholerę lekarze mają zarywać weekend? I to na sali operacyjnej, bo tam się po prostu odłącza, a nie na OIOMie, bo tam muszą być procedury, a procedury są dla frajerów.
    .
    Ewidentnie z nich wynika, że G. zlecał fikcyjny zabieg operacyjny po to by gościa odłączyć (czyli natychmiastowo uśmiercić). Być może nie było szans na uratowanie człowieka, ale po to są procedury na OIOMie, by ich przestrzegać.
    .
    Rozumiem Panie Waldemarze, że nienawiść Panu zaburza wzrok, ale obowiązuje chyba też jakaś przyzwoitość.
    .
    Ogłoszenie:
    „Odłączanie, szybkie, bezbolesne i bez procedur. Tylko u nas na sali operacyjnej zamiast na OIOMie. Zakład doktora Mengele 24 godziny na dobę. Płatne gotówką, lub w naturze, seks mile widziany.”

  91. Piotruś napisał(a):

    Gospodarzu (1:36) w zupełności się z Panem zgadzam- skandal.
    Proszę jeszcze dodać, że konieczność zasięgania opnii za granicą wynikała z braku (strachu ?) specjalistów rodzimych mało skłonnych do wyrazania opinii niezgodnych z poglądami ministra.

  92. WKPB napisał(a):

    http://fakty.interia.pl/k.....sp,1041105

    Przepyszne!!

  93. Biseptol napisał(a):

    Gospodarz pisze :
    „Podobieństwo biografii Tuska i Kaczyńskiego nie ma żadnego znaczenia, dokładnie żadnego. Ja tez mam wspolny rodowod z Kaczynskimi i dziś dzieli mnie z nimi przepaść o wiele wieksza niz z wieloma pollitykami SLD. PiS to zagrożenie dla wolności, to nie jest partia porządku”
    Otóż nie do końca sie z tym zgadzam. Między Tuskiem i Kaczyskim istnieje jeszcze silna więź emocjonalna która mam nadzieję jeszcze nie wygasła.
    Bronisław Łagowski który nie jest moim bohaterem z mojej bajki tak pisze na ten temat :
    W „Solidarności” rozkosz polegała na „byciu razem” – powtarza wiele osób, które przez to przeszły. Był to ruch emocjonalnie bardzo spójny, jednostki udzielały sobie poczucia świętej jedności, wszystkich solidaryzował wspólny wróg i niczego tak się nie obawiano jak zróżnicowania stosunku do wroga, wyłomu w nienawiści do niego. Różnice poglądów, animozje na tle rywalizacji istniały, ale to nie było ważne. Podejrzany i obcy stawał się dopiero ten, kto wroga rozpatrywał „z jednej strony, z drugiej strony”, i tacy relatywiści odpadali od świętej wspólnoty. Z nimi już nie „było się razem”.
    „Solidarność” rozpadła się na partie, ale wszystkie one nadal czują się jednością, jedyną wspólnotą uprawnioną do panowania w Polsce. Jeżeli muszą dobrać sobie do rządzenia np. Samoobronę, albo na mocy werdyktu wyborczego ustąpić na parę lat miejsca partii „postkomunistycznej”, to czują się upokorzone i nie mogą opanować swojej złości. Rozkosz przynależenia do „Solidarności” była tak głęboka, że kto jej zaznał, pragnie, aby „Solidarność” zawsze istniała, a to znaczy miała ciągle tego samego wroga i ciągle z nim walczyła”.
    Powyższy opis który wydaje mi sie trafny , przemawia za tym że w żadnym wypadku Kaczyński nie nie może być, choć chciałby tego gospodarz „zażartym wrogiem” Tuska. Myślenie życzeniowe o którym pisze Torlin dotyczy zatem nie mnie lecz kogoś innego.

  94. jasnaanielka napisał(a):

    Przypomnę jeszcze, że istnieje coś takiego, jak „uporczywa terapia”, czego żadnemu pacjentowi, a przede wszystkim sobie nigdy bym nie życzyła. I to na lekarzu ciąży obowiązek uznania, kiedy ta terapia staje się właśnie już uporczywa. To trudny zawód, wymagający trudnych decyzji, które lekarz, a już chirurg w szczególności musi podejmować i to „na codzień”. Bywa, że banalna operacja wyrostka robaczkowego kończy się zejściem śmiertelnym, lub ciężkimi komplikacjami. Nie sposób przewidzieć, jak indywidualny pacjent zareaguje na kurację – na narkozę, specjalistyczne leki. Zawsze istnieje pewien procent ryzyka i nie wolno lekarza nazywać mordercą, jeśli nawet sam przyzna, że można było coś zrobić inaczej, lepiej, albo nie zrobić nic – to ostatnie bezpieczne w 100%.

  95. Bernard napisał(a):

    nie chodzi o „uporczywą terapię”. Być może człowieka nie można było wówczas uratować (chcociaż być może wcześniej była taka szansa: „I powiem ci uczciwie, trzeba było tego chorego nie przeszczepiać, tylko tydzień trzymać i wyrównać i dopiero wtedy”).
    .
    Chodzi o to, że pan G. pokrętnie zleca zrobienie fikcyjnego zabiegu po to by lekarze nie musieli dyżurować (czyli, że pacjent kopnie w kalendarz, bo gdyby zabieg miał się udać to musieliby dyżurować), ponieważ na sali można odłączyć bez procedur. A powinno się to odbyć na OIOMie, ze wszystkimi procedurami. I to jest problem i skandal. A Pan waldemar oburza się na przecieki a nie na takie ścierwojadzkie praktyki.

  96. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    gadasz co ci jad na język przyniesie. Gdyby zrobil cos zlego z punktu wiodzenia medycznego to mialby negatywana opinie specjalisty z Niemiec. Koniec kropka. Ale Ty oczywiscie wiesz już wszystko do konca i jeszcze kawałek. Idź do łazienki wbij kieł jadowy w gąbke strzyknij nadmiarem trucizny i dopiero wtedy wyglaszaj opinie.

  97. W.Kuczyński napisał(a):

    Biseptol,
    juz ci tu ktos podał przykład „silnej więzi emocjonalnej” między Gwiazda, Walentynowiczową a Wałęsą. Moge podac parę nastepnych np. między Celińskim a Kaczyńskimi, między Michnikiem a Kaczyńskimi, między Geremkiem, czy Mazowieckim a Kaczyńskimi, Między Konradem Morawieckim i prawie wszystkimi z „Solidarnosci”, między prałatem Jankowskim a z polową działaczy „S” i tak dalej i tak dalej. Ja mam fakty a Ty Łagowskiego.

  98. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Pan G.: “I powiem ci uczciwie, trzeba było tego chorego nie przeszczepiać, tylko tydzień trzymać i wyrównać i dopiero wtedy”
    .
    A za podżeganie do fikcyjnego zabiegu po to, by odłączyć pacjenta bez stosownych procedur (sala operacyjna ich nie wymaga), czyli za namawianie do natychmiastowego pozbawienia życia pacjenta (którego być może i tak nie udałoby się uratować) pan G. powinien zostać pozbawoiony prawa wykonywania zawodu.
    .
    PS
    Czy gdyby np. pana żona znajdowała się w takim stanie też by pan chciał by przeszczep był robiony natychmiast (a nie „po wyrównaniu”), i żeby Pana zona była natychmiast odłączana bez stosownych procedur, żeby lekarze nie zarywali weekendu? Śmiało, niech Pan powie.

  99. mw napisał(a):

    Jan T. Gross nas nie obraża. On nas OBNAŻA.

  100. jasnaanielka napisał(a):

    Bardzo na czasie i na temat wpis u matki-kurki. Ten to ma fantazję ułańską! I poczucie humoru!
    . Co do zasadności pytań uważam, że kto jak kto, ale poseł Palikot ma monopol spirytusowy na wyczuwanie bazy klientów. Bardzo odradzałbym kancelarii konesera podejmowanie tematu, oficjalny komunikat w kwestii, że namiestnik nie pije, byłby śmieszniejszy niż blogowy wpis Palikota.

    Znając życie i spożywającego taki komunikat się ukaże, przewiduje syndrom Huberta, z głupiej sprawy kupa śmiechu.

  101. jasnaanielka napisał(a):

    Bernard na RPO!!!

  102. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    nie wypowiadam się co i kiedy powinno byc robione w leczeniu choroby bo sie na tym nie znam. Wystarcza mi opinia eksperta wynajetego raczej po to, zeby opinie Ziobry potwierdził. I jej nie potwierdził. Nie masz żadnych kwalifikacji do oceny tego dialogu. Żadnych. Nie znasz nawet żargonu medycznego w takich sytuacjach, a sie mądrzysz.

  103. Biseptol napisał(a):

    Panie Waldemarze.

    Pan ma fakty a ja mam Buzka który mówi co innego. Komu mam wierzyć ?

  104. jasnaanielka napisał(a):

    Biseptol! A może spróbuj wyrobić sobie własne zdanie? Wiara albo jest człowiekowi dana, albo i nie. Do wiary należy dojrzeć nie oczekując, aż ktoś za nas zdecyduje, komu i w co mamy wierzyć. Skoro – jak piszesz – masz Buzka, to go przepytaj na okoliczność, podając argumenty strony przeciwnej. Może to Buzek zmieni zdanie? Życie jest pełne niespodzianek.

  105. Biseptol napisał(a):

    Jasna Anielka

    Dziekuję za dobra radę. Jak będę miał okazję to zapytam Buzka o tę jego wypowiedź w TVN która kłóci się z tym co pisze gospodarz. Ostatnio widziałem Buzka na zjeździe absolwentów liceum im. Batorego w Chorzowie. Wpadł tam jako gość na zaproszenie organizatorów. Następnym razem zapytam go jak to jest z tą „zażartą wrogością” prezydenta Kaczyńskiego do PO o której pisze szanowny gospodarz.

  106. Stan napisał(a):

    Lex,

    oczywiście chodziło mi o lekarza pierwszego kontaktu. Zdarzyło mi się dwa lub trzy razy (na kilkadziesią lat) zwrócic uwagę na przedłużającą się pogaduchę pacjęta z lekarzem. Fakt, że coś takiego występuje jest winą lekarza. Jednak, pewnie sporo jest przypadków bezzasadnych wizyt. Wówczas lekarz powinien zbadać pacjęta, obciążyć go niewielkim ryczałtem i nie zapisywać lekarstw. Wpis można zrobic do książeczki zdrowia. Mnie się wydaje, że te różne wybiegi stwierdzające „winę pacjęta” są przygotowaniem psychologicznym żeby krok po kroku wprowadzic w szerokim zakresie zasadę współpłacenia od wszyskich po równo, bo istnieje równa odpowiedzialność wobec państwa. Równość w przychodach, bo mamy jednakowe żołądki, już zlikwidowaliśmy.

  107. mw napisał(a):

    Jeszcze raz chciałbym uzmysłowić P.T. Blogowiczom, że na podstawie zapisu wypowiedzi dra Garlickiego w rozmowie telefonicznej z lekarzem dyżurnym, nie można zakładać, że miał on (dr G.) świadomość popełnienia błędu PRZED zabiegiem transplantacji. Równie dobrze wypowiedź ta może świadczyć o tym, że dr G. powziął taką świadomość dopiero PO zabiegu (np. na skutek powikłań). Gdy coś się nam nie uda, zazwyczaj myślimy (a jeśli jesteśmy odważni lub lekkomyślni, to mówimy): „trzeba było zrobić inaczej…”, albo „nie trzeba było tego robić”. Dochodzimy do tego wniosku PO fakcie, ale manipulant („Rz”) będzie starał się wmówić innym, że to przyznanie się do wiedzy SPRZED faktu.

  108. Paweł Luboński napisał(a):

    Zabawna jest ta dyskusja z Bernardem o procedurach medycznych. Przecież widać gołym okiem, że jemu nie chodzi o winę lub niewinność doktora G. Ta sprawa jest mu zupełnie obojętna. Chodzi o Ziobrę. Złapał się za ten stenogram kurczowo, bo gdyby jego interpretacja była prawdziwa, oznaczałoby to, że pan minister miał rację i znikłby bolesny dysonans poznawczy.

  109. Stan napisał(a):

    Biseptol,

    to co Bronisław Łagowski pisze jest analizą stanu psychologicznego opozycji znajdującej się w zagrożeniu. Po wyjściu z podziemia przed ludzmi Solidarnośći staneły nowe wyzwania. Każdy człowiek jest zjawiskiem niepowtarzalnym, więc i jego reakcje na te same bodźce są zróznicowane. Zwłaszcza w polityce, każdego dnia politycy wręcz są bombardowani nowymi zjawiskami i sytuacjami w stosunku do których muszą, często natychmiast, zajmować jakieś stanowisko. To różnicuje lub zbliża ludzi. Gdy bodźców niosących zagrożenie jest parę i, na dodatek, gdy płyną one z jednego źródła, wszystko jest proste. Po ’89 życie zrobiło się bardziej somplikowane. Jak zuważyłeś powstały nowe partie polityczne, które świadczą o zróżnicowaniu poglądów, a nie o ich unifikowaniu.
    Co się tyczy wymienionych przez ciebie polityków, to byli oni na głębokim zapleczu Solidarnośći i czas stanu wojennego nie był dla nich przeżyciem traumatycznym. Podzielili się bo weszli w różne środowiska i reprezentują różne interesy.

  110. Torlin napisał(a):

    Wiesz Stanie, Biseptol nie może zrozumieć jeszcze jednej kwestii, że zawsze największymi wrogami byli … najbliżsi sojusznicy. Największym wrogiem Lenina w 1917 roku, większym niż upadły carat, byli eserowcy i mienszewicy. Zaraz potem nie było większego wroga nad Trockiego. Dla Stalina Hitler to był pryszcz, Kirow to był przeciwnik. A Buzek zachowuje się nieelegancko, bo Kwaśniewski podpisał mu cztery największe reformy. Jacy mali są nasi politycy! (I nie mówię o wzroście fizycznym!).
    Zosiu!
    Pozwolisz, że nie zgodzę się z Tobą w sprawie Kwaśniewskiego i jego alkoholu. On naprawdę dużo przegrał, był pokazywany w telewizjach na całym świecie i jeszcze do tego podstawił się naszej prawicy i teraz reżimowa telewizja bez końca będzie się podpierała zdjęciami „Ludwiku Dorn i Sabo! Nie idźcie tą drogą!”. Chciałem uzgodnić miejsce urodzenia Kwaśniewskiego, żeby znowu nie zrobić pomyłki i nie napisać o Starogardzie i na pierwszym miejscu po wpisaniu „Kwaśniewski” ukazało się YouTube z pijanym K. na Ukrainie.
    A rzecz cała leży w psychice. Ja Ci kiedyś pisałem, że Aleksander Kwaśniewski pozostał chłopcem z Białogardu, on mentalnie poszedł za daleko. Przekroczył granicę swoich – nie intelektualnych – ale psychicznych możliwości. To wszystko go przerosło.
    Z Kaczyńskim jest coś innego, to jest fundamentalista, jego myśl jest owładnięta jednym tematem. Jeżeli wszyscy zaprotestują w jego najważniejszej sprawie, lub poniesie porażkę, zawala mu się świat. Dla niego życie ze świadomością porażki jest o wiele gorsze niż dla każdego innego człowieka, on uznaje to za rzecz niemożliwą, za skandal, a pogodzenie się z rzeczywistością nie wchodzi w grę. Pozostaje alkohol.

  111. jasnaanielka napisał(a):

    Nie przeczytałam artykułu w Rz. więc nie mam pojęcia, skąd w ogóle wziął się ten stenogram? Czy stenotypistka siedzi zwyczajowo w pokoju lekarskim i spisuje, jak leci wszystkie rozmowy? Czy już odpowiednio wcześniej założono podsłuchy, „szyjąc buty” na miarę dla dra Garlickiego, na potrzeby planowanego procesu? Co to za procedury???
    Czy obowiązują we wszystkich gabinetach ordynatorów? Kto za to płaci? Z jakiego funduszu? Gdzie my żyjemy?

  112. mw napisał(a):

    jasnaanielka 7:29 pm

    Stenogram rzekomo wyciekł z CBA, pochodzi z podsłuchów założonych drowi G. w trakcie rozpracowywania go przez rzeczoną służbę. Płacimy za to my, podatnicy. Z budżetu. Żyjemy w Polsce, a gdy ten podsłuch działał, żyliśmy w IV RP, marzeniu Rzecznika Praw Obywatelskich, dra Janusza Kochanowskiego (ujawnił to w piątek w prasie).

  113. Zofia napisał(a):

    Torlin,
    trochę znam Kwaśniewskiego. Osobiście. I to dobre kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt, lat.
    Owszem, urodził sie u nas na Pomorzu Zachodnim, w Białogardzie, ale jeśli już niego wieczny, to nie chłopak ale student, i nie z Białogardu, ale z Gdańska.
    Trudno mi rzec czy u Kwaśniewskiego intelekt poszedł dalej niż rozwój psychiki, ale każdy kto rządzi naszym krajem a chce rządzić na poważnie – może dostać nerwicy.
    Nie wiem co mu akurat w Szczecinie zaszkodziło – leki które wtedy brał czy kilka drinków do obiadu. Moim zdaniem – ich mieszanka. Poniósł tego bardzo ostre konsekwencje, przede wszystkim osobiste, mniej polityczne. Prawica i tak daje mu popalić za „flaszkowanie” z Głódziem w Katyniu.
    Ze zdjęciami „Olka na bani” – to lekka przesada w Twojej ich interpelacji.
    Sarkozego pokazywali tuż po drinkowaniu z Putinem a jak widać było na filmach, popijali wcale, wcale… z tego co zaprezentował w swoim zachowaiu prezydent Francji – to raczej tęgo. Bełkocik miał rozkoszny, nóżki też jakoś mu się nieco rozjeżdżały.
    Teraz żeni się, bo musi, bo zmalował przypadkowe dziecko modelce a media ujeżdżają sobie na nim z tego powodu jak na łysej kobyle. Ale prestiż Francji na tym nie ucierpi.

  114. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Ale się zmienił świat. Przypominasz sobie Mitterranda i Mazarine Pingeot? Tyle lat utrzymywał w tajemnicy. A teraz?

  115. Stan napisał(a):

    Torlin, 7.25,

    kiedyś żartowałem wśród znajomych, że z A. Kwaśniewskim mamy podobne dolegliwośći kręgosłupa. Z tą różnicą, że moja była bolesna, ale przejściowa, natomiast u byłego Prezydenta choroba była rozwojowa. Miałem dużo uznania i sympatii, a także uważałem, że jest najzdoniejszym politykiem elity politycznej po ’89.
    To wszysko zakończyło się zrobieniem „jednego kroku za daleko” w Szczecinie.

    Jeśli idzie o drugą postać, o której piszesz, to po wywindowaniu oszołoma na swojego zastępcę, który powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, skóra mi cierpnie na myśl jaki rewanż przygotowuje.

  116. zniesmaczony napisał(a):

    Cholerne Kaczory: nie dosyć, że totalitaryści szykujący zamach stanu i wyposażeni w policję polityczną gorszą od Securitate (wg Grasia) – to jeszcze i alkoholiki przepijające pieniądze podatnika :-)!!
    -
    KUCZYŃSKI – BRAAAWO!!
    -
    Stopień zidiocenia, który osiągnąłeś u swoich wiernych szabesgojów przekroczył chyba oczekiwania, które żywiłeś podejmując się politruckiej roboty Goebbelsa michnikowszczyzny!

  117. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowni Forumowicze,
    smakowity ten zniesmaczony, co? Powinienem go wywalic, ale zostawiam go tu jako wzorzec Prawdziwego Polaka w koncentracie!

  118. Stan napisał(a):

    Anielka i Lex,

    dzisiaj przy rozchmurzonym niebie zrobiłem sobie spacer w Orłowie, na trasie, gdzie mama i tata Zosii przed wojną trzymali się za ręce.
    Zatrzymałem się w Domku Żeromskiego w którym zrobiono gustowną kawiarnię z widokiem na zatokę. Tylko na krótko oderwałem się od polityki, bo wziąłem leżącęgo na stoliku Newsweeka, a tam od razu o osaczaniu kardynała Dziwisza, a dalej o lustracji księży itd. Później, już bez powodu, wskoczyła mi do głowy sprawa komisji śledzcej, którą poruszaliśćie na blogu. Przypomniał mi się wywiad w Trybunie Marka Borowskiego, który zdumiony zastanawiał się dlaczego Platforma wymusiła w Sejmie tak szeroki zakres uchwały w sprawie komisji śledczej (w skrócie o naciskach w prokuraturze i fałszywkach CBA) skoro sama doprowadziła do uwalenia przed Trybunałem Konstytucyjnym zbyt szerokiego zakresu działania tzw. komisji bankowej zainspirowanej przez PIS.
    I nagle między łykiem kawy z ekspresu a przełknięciem jabłecznika wpadło mi do głowy, że politycy Platformy chcą wszystkie numery PIS-u zamieść pod dywan. Tusk wyraźnie uznaje, że wyborcy mają wyraźnie niższy niż on iloraz inteligencji, ale nieco wyższy niż szacował Jacek Kurski. Stąd podwyższony próg zrozumienia jego dzialań. Więc profesor od ochrony środowiska tłumaczy nam, że umowa z Rasputinem o wyłudzone pieniądze wiąże, mimo że Rydzyk naruszył prawo i wyłudził pieniądze od państwa. Zwolniono paru urzędników i koniec. Wyborcy mają uwierzyć, że pieniędzy w polskim prawie nie da się wyegzekwować.
    Mimo, że Trybunał Konstytucyjny poważnie ograniczył działania (komisje w sprawie Rywina i Orlenu, które dopuszczały się łamania praw obywatelskich, a ta ostania ocierała się o próbę zamachu stanu), to żeby jeszcze utrudnić wyjasnienie zarzutów nadużycia organów prokuratury, do komisji podrzucił wybitnego specjalistę problematyki karnej, studenta.
    O tym, że celowo rozszerzono zakres przedmiotowy komisji mającej zbadać skandal w Ministerstwie Rolnictwa oraz naciski na prokuraturę, tak żeby uchwała sejmowa o jej powołaniu została uchylona już pisałem wyżej. Po co Tusk to robi? Czy chce bezkonfliktowo przejść do prezydentury suchą stopą (może wie, że ze względu na stan zdrowia Lech Kaczyński nie wystartuje ponownie)?
    Pewnie już uzgodnił z kim trzeba sprzątnięcie pod dywan wyczynów PIS-u, ale zapomniał, jak bardzo Kaczyńscy są lojalni (o wyborcach nie mówię, bo to motłoch).
    Jedyny argument przekonywujący mnie do ośmieszającej Platformę uchwały Sejmu w sprawie powołania tej ostatniej komisji może być chęć ukrycia afery Sawickiej i wątków ubocznych. A sprawa szefa CBA. Był czy nie był zaangażowany politycznie? A może Tuskowi z innych powodów trzęsą się łydki?

  119. jasnaanielka napisał(a):

    Stan! Ja mam słabe nerwy. Nie żartuj tak strasznie. A może przed szarlotką jadłeś jakieś grzybki??? To, co wymyśliłeś jest i śmieszne i straszne zarazem. Te komisje mi się nie podobają a już szczególnie ich skład. Tusk zaczyna grać, jak Atrakcyjny Kazimierz… tu mecz, tam choinka na własnym ramieniu do domu targana, tu znowu potrząsanie skarbonką WOŚP. A w tle cały czas powraca sprawa jego przyszłej prezydentury. Do cholery! jeszcze nie pobył premierem! Jeszcze nie rozwiązał żadnego problemu! Co on sobie wyobraża, że wszedł na trampolinę? Jeżeli zbłaźni się jako premier, a coraz mu bliżej do tego, to skończy, jak Krzaklewski i Miller czego mu nie życzę, bo na niego liczyłam. Wygląda zaś na to, że czeka nas chyba okres wielkiej smuty.
    Nie ma nikogo, kto mógłby zapanować nad tym wszechogarniającym rozprzężeniem. Protesty lekarzy zaczynają przypominać akcje z czasów wczesnego Leppera, niech się tylko ociepli a górnicy przyjadą pod sejm i siedzibę rządu, pielęgniarki ustawią białe miasteczko i będą za darmochę mierzyć ciśnienie gawiedzi, a Tusk z kompanionami, w kawiarni „Pod obłoczkiem” marzą o prezydenturze. Tylko co my z tego będziemy mieli?

  120. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu! Wpis zniesmaczonego powinien pozostać na wieczną rzeczy pamiątkę, jako głos prawdziwie, bezinteresownie zaangażowanego, prawicowego Polaka – Katolika.
    Proponuję nawet, aby od czasu do czasu był przywoływany.
    Dla pamięci.
    Abyśmy mogli na własne oczy zobaczyć i zapamiętać, jak mówi prawdziwy polski patriota – idiota.

  121. Biseptol napisał(a):

    Znam osobiście paru ludzi takich jak Zniesmaczony. W pierwszym odruchu pomyślałem nawet o jednym konkretnym do którego takie bluzgi pasują jak ulał. Zniesmaczony z ust mu wyjął to co ja mam okazję słyszeć dosyć często. Osobiście mam swoje wytłumaczenie takiego zachowania. Myślę że gospodarz zbyt upraszcza sprawę ograniczając ją do stereotypu Polaka w koncentracie. Takie wybuchy agresji jak ten, mają swoje racjonalne powody i nie biorą się same z siebie. W przypadku mojego znajomego (kolega z dzieciństwa) ich powodem jest ogromna frustracja powodowana swoją osobistą sytuacją życiową. Generalnie sedno sprawy tkwi w tym że ten człowiek absolutnie nie czuje się beneficjentem przemian po 1989 r. Ma ogromne subiektywne poczucie krzywdy i osobistego zawodu. Uważa że inni dorobili się bo kradli a on nie ma z tego nic. Zwiódł się na wszystkich po kolei – Wałęsie, Krzaklewskim, Millerze , Kwaśniewskim itd. Na koniec zostali mu tylko Kaczyńscy w których pokładał całą nadziej i ich przegrana jest jego osobistą klęską. Jest wkurzony do granic ostateczności i obwinia za to ich przeciwników – komunistów, żydów , liberałów, agentów, Wyborczą itd. Często to słyszę zwłaszcza kiedy rozmowa schodzi na temat bieżącej polityki. Osoba Waldemara Kuczyńskiego działa na niego jak płachta na byka na zasadzie prostego skojarzenia : Mazowiecki – Balcerowicz – Kuczyński – żydzi – antyPolacy. Najbardziej znienawidzonymi osobami są Michnik i Wałęsa. Mój kolega z dzieciństwa w życiu prywatnym jest jednak normalnym człowiekiem, osobiście uczciwym i bardzo koleżeńskim. Przyzwyczaiłem się do jego paranoicznych wybuchów i przestałem na nie reagować. To samo radziłbym naszemu gospodarzowi. Tacy ludzi istnieją i nic ich nie zmieni. Mają swoje subiektywne powody do swoich zachowań, swoją indywidualną osobowość ukształtowaną przez doświadczenia zyciowe i nie można generalizować że stanowią jakiś koncentrat Polaka. Można oczywiście zastanawiać się nad tym ile w nich skoncentrowanego zła i szkodliwego działania ale uważam że takie oceny moralne jako bezproduktywne mijają się z celem.

  122. soulgarden napisał(a):

    Stan, twoja zawiść mnie mało obchodzi jako sugerowany twój motyw nibyspontanicznego postępowania. To jest głównym celem twoim, ale ja wiem, ze jesteś fałszywym chujkiem robiącym za dobrą twarz swoich karmicieli i istotnie pomagającym w niby małych szczegółach. Nie pisz do mnie w konwencji „możesz mi zrobić” bo ci buzią asfalt wytrę malutki, spocznij. siema

  123. zniesmaczony napisał(a):

    Wybitnej zaiste trzeba (ćwierć)inteligencji, żeby przejaw pogardliwego rozbawienia wziąć za:
    -
    - „wzorzec Prawdziwego Polaka w koncentracie!”
    - „głos prawdziwie, bezinteresownie zaangażowanego, prawicowego Polaka – Katolika. / prawdziwego polskiego patrioty – idioty.”
    - „wybuch agresji” „spowodowany ogromną frustracją powodowaną sytuacją życiową..” „…poczuciem krzywdy i osobistego zawodu”
    .
    :-)))
    A przecież zostały jeszcze tak odkrywcze przyczyny jak:
    - paranoja
    - uporczywy świąd
    - ciężkie migreny
    - bóle reumatyczne
    - Alzheimer
    - skleroza
    - lektura Dmowskiego
    :-)))…
    .
    Kuczyński, na czym polega Twoja tak zadziwiająca umiejętność ściągania na swój blog arcyzabawnych artefaktów umysłowych…?
    -
    Czy to coś na kształt prestidigitatorskich umiejętności kapłanów voodoo, czy może raczej atawizm, jaki żuczki-gnojarki wykazują wobec odchodów (umysłowych w tym wypadku, umysłowych :-D)?

  124. Biseptol napisał(a):

    Zniesmaczony.

    Wśród przyczyn twojego zachowania widzę jeszcze wszy na zębach które dostały się tam z twojego krocza. Kiedy dotrą wyżej, twoje pogardliwe rozbawienie osiągnie poziom sraczki umysłowej która – mam nadzieję – rozbawiać nas będzie wiecznie.

  125. Stan napisał(a):

    Ogrodniku,

    życzę dobrej nocy.

  126. Zofia napisał(a):

    Rzeczywiście Zniesmaczony daje popisy, ale przede wszystkim prostactwa,by nie rzec chamstwa. Te zwroty rodem z socrealu, np.{Wy} Kuczyński…, ta ledwo skrywana pogarda, ta nieuzasadniona niczym wyższośc, to mówienie z nadmiarem słów obcych, rany ile tego w kilku zdaniach!
    Okaz prymitywu jakich mało!

  127. W.Kuczyński napisał(a):

    Biseptol,
    odpuśc zniesmaczonemu, jako i my odpuszczamy i uwazaj, żeby Cie nie zainfekował swoim stylem. Niech sobie tu posiedzi i pobluzga. To mu odciązy wątrobe i woreczewk zólciowy. Zrobimy dobry uczynek na SO, jak mawiały kiedyś moje dzieci (na Sąd Ostateczny).

  128. zniesmaczony napisał(a):

    Biseptol,
    nie licz na „wieczność” tego rozbawiania :-).
    .
    Idiotyzmy, które tu wypisujecie powtarzają się z tak nużącą cyklicznością, że nie zasługują na ciągły monitoring :-).
    .
    A ich wąski repertuar to już efekt lenistwa Waszych gurów, którzy zaopatrzyli Was w kilka zaledwie rodzajów tandetnej kalki pojęciowej i stereotypów skonstruowanych z finezją cepa, którymi wymachujecie z poczuciem wyższości wynikłym z głębokiego przekonania o umiejętności dostrzeżenia sedna otaczających Was spraw.
    -
    Chociaż tak naprawdę to zaledwie umiejętność pozytywki: bezmyślnego powtarzania zaprogramowanych Wam przez Waszych mentorów melodyjek :-).

  129. Zofia napisał(a):

    Coś mi się widzi, że nasz ulubieniec Mawar się…zniesmaczył!
    A już myślałam, że przeniósł się do siebie i lada dzień otworzy a pompą patriotyczno-narodową internetową tv PiS.
    Widać słabo te strony internetowe PiS są czytane, dyskusji porządnej nie ma, skoro nam się znowu tutaj pispluskwiaki pojawiły.
    To taki gatunek robactwa, które ginie, jak nie ma komu nabluzgać, a swoim włazidupkom nie wypada…

  130. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.gazetawyborcza.....30866.html

    Garlicki mi zawsze mówił, że kardiochirurgia to jest jak loty kosmiczne – nie każdy się do tych lotów nadaje, a większość odpada w procesie selekcji.

    To trzeba koniecznie! przeczytać!!!
    Przerażający opis zniszczenia człowieka i zniszczenia jego dzieła. W imię czyjegoś widzimisię.
    Jak to dobrze, że IV RP padła, zanim się na dobre rozwinęła.
    To zamiast wszystkich komentarzy na wpisy Bernarda w sprawie dr Garlickiego. Jeżeli on jeszcze będzie miał coś do dodania, to ja się zdziwię. Z blogiem p. red. Paradowskiej już się pożegnał, bo poczuł się urażony, dotknięty i zraniony. Zaznaczam, że mojego udziału w tym linczu nie było. To inni blogowicze go wreszcie wypinkowali i sam się pożegnał. Może i tu zrezygnuje?

  131. zniesmaczony napisał(a):

    No tak,
    Zofii się jak zwykle popierniczyło i widzi per „Wy” tam gdzie mówię per „Ty”…
    -
    Jakieś freudowski omam, zrozumiały przy TAKIEJ biografii; można z tytułu jej posiadania tęsknić podświadomie za „Pluralis Partyjniatis”, czyli swojskim „Wicie, rozumicie, Tarzyszu(Tarzyszko)”, nieprawdaż :-)?

  132. Biseptol napisał(a):

    Pani Zofio jest pani jasnowidzem.
    Coś mi się zdaje że ma pani rację. Zniesmaczony zmartwił mnie swoją pogróżką że nie możemy liczyć na wieczność rozbawienia jego osobą. Niestety idę już spać bo jutro poniedziałek i musze wczesnie wstać do pracy. Szkoda , bo pewnie zniesmaczony uraczy nas jeszcze swoją dogłębną wiedzą na temat teorii działania cepów. Opis ich działania zrobił na mnie duże wrażenie.
    Dobranoc.

  133. soulgarden napisał(a):

    Stan, nie nawiązuj do jakiejkolwiek czynności wykonywanej przeze mnie gdyż nawiązujesz siłą rzeczy do świadomości, że mnie podsłuchujesz – co wielokrotnie zasugerowaliście. Niby genialne, a wychodzi z ciebie ten mały zomolek.
    Przeczytałem tu o Dmowskim – ciekawe, że któryś raz skojarzeniowe sformułowanie pasuje do rzeczywistości – postanowiłem przeczytać Michnikowszczyznę (zacząłem wczoraj, jestem w połowie – jutro może skończę; swoją drogą dobrze, że nie czytałem wcześniej, bo niektóre opinie widać wynikają z uniwersalnych cech trzeźwego rozumu, z jakimś 5 się nie zgadzam, ale najwięcej z logiką pewnych zależności) i nie po raz pierwszy ktoś „zgaduje” czy też jak to nazwać? co czytam.

  134. Zofia napisał(a):

    Wy mi tu Mawar zniesmaczony,
    nie odwracajcie kota ogonem, bo się Alik wkurzy a moja Diorka w ramach solidarności międzygatunkowej rąbnie Was Mawar w ten tłusty narodowo-socjalistyczny zadek.
    Nawet nie zauważacie Mawar, jak głęboko jesteście nasiąknieci ancien regime. Zadne zmienianie nicka Wam Mawar nie pomoże, żadne tam zniesmaczenie. Na likometry Was rozpoznam Mawar, tak od Was czuć Mawar.
    Teraz rozumiesz?

  135. soulgarden napisał(a):

    powinno być: z jakimś %

  136. soulgarden napisał(a):

    Oczywiście najwięcej zgadzam się z logiką – co wynika z tego co wielokritnie pisałem.
    W.Kuczyński, polecam panu Michnikowszyznę. Jako kontrapunkt jest nieodzowna – bierze na siebie niewdzięczną rolę całościowej „odpowiedzi” na sumę prawdy ustalonej i miejscami musi być antyzniuansowana, a nawet odrobinę jednostronna, ale równocześnie pokazując tę samą cechę w monopolu prawdy. Zatem zostawia podstawę do pluralistycznej dyskusji. Czy Michnik lub ktokolwiek od was zdobył się na jakąkolwiek merytoryczną choćby prostą poważną polemikę z książką? Nawet jeśli uznaje się wygodnie kogoś za osobistą wściekliznę najlepiej udowodnić to argumentami. Czy Michnik pisze książkę by odpowiedzieć „mimochodem” z obawy przed możliwością jakiejkolwiek wymiany argumentów? Z kim Michnik podjąłby polemikę w Polsce? Jest ktoś godny? Wg mnie chcąc pozostawać niezlustrowanym najbardziej wpływowym politykiem musi chcieć komuś odpowiedzieć czemu. Ale czy ktokolwiek po prawicy jest w stanie być godnym? Może dojść do tego, że ktoś zorganizuje sondaż – czy to jest wskazane (na opanowane demoskopy nie ma co liczyć) i co wtedy?

  137. zniesmaczony napisał(a):

    http://www.gazetawyborcza.....30866.html
    „To trzeba koniecznie! przeczytać!!!”
    -
    Joł!
    Pozytywka przypomina innym pozytywkom, że Główny Karbowy Mentalny wydał nowoobowiązującą melodię do wykucia „na izuś” :-)?
    -
    Alleluja i do przodu :-)!

  138. W.Kuczyński napisał(a):

    Zofio,
    obrażasz Mawara. Mawar to kultura i intelekt na tle tego pospolitego trolla wątrobo-żółciowego. Niech sobie popluje.

  139. Zofia napisał(a):

    Zniesmaczony double M,
    tak się składa, że tutejsi Forumowicze, poza Tobą i innymi pispluskwiakami, które się czasem pojawiają, nie potrzebują wzorem PiS wskazówek co mają czytać.
    Czytają to, na co mają ochotę, a jak im się coś spodoba – to się dzielą opiniami.
    Ale Ty tego Robaczku nie pojmujesz, bo nie ma tego w Waszej instrukcji.
    Nie zauważyłeś, że oceniasz uczestników bloga wg siebie i swojego postępowania?
    Gdybyś był odrobinę bardziej spostrzegawczy, to byś sie tak publicznie nie obnażał.Grzebanie wokół Ziobry, Kamiński na wylocie, odpływanie ludzi z PiS-u itp. sprawy są szalenie denerwujące, ale ale niech Cię nie zawodzi instynkt samozachowawczy, bo niebawem każdy skarb na ulicy będzie wołał – O! Mamo popatrz, ten tłusty dupek jest zupełnie nagi!

  140. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.gazetawyborcza.....33645.html
    Trzeba przyznać, że też jestem zniesmaczona. Joł-op!
    Kto chce, niech czyta. Obowiązku nie ma.

    Pragnę poinformować, że z blogów Polityki odchodzi dziś kolejny rewolucjonista – wyznawca i piewca PiSu. Po Bernardzie, niejaki 10-7.
    Czyżby wycofywanie się na z góry upatrzone pozycje? Pewnie gdzieś tam, w cyberprzestrzeni mają szansę spotkać się z Kaską – Pyzolem.

  141. Torlin napisał(a):

    Stanie – Ty mały zomolku!!! :)

  142. Zofia napisał(a):

    Odnoszę wrażenie,
    że w Polsce na tematy polityczne, cokolwiek by to nie było, mówi się w stanie skrajnych emocji, od rządzących polityków wymaga się natychmiastowych reakcji i decyzji, jakby to było możliwe, a nie jest. tak naprawdę nikt nikogo nie słucha, tylko coraz głośniej artykułuje swoje racje. Z góry zakładając iż wie doskonale, co rząd myśli, zrobi, co miał na celu itp.
    Tak jest m.in. ze służbą zdrowia, czy wymiarem sprawiedliwości. O histerii nt pytań o popijającego prezydenta już nie wspomnę.
    Prawda jest dość prosta ale i brutalna.
    Służba zdrowia kuleje nie od dzisiaj i nic się nie załatwi z dnia na dzień. Awantury o przyspieszenie nic nie dadzą.
    Rząd Donalda Tuska musi przeanalizować to co wymyślił Religa, bo nikt nie będzie otwierał otwartych drzwi, zobaczyć co z tego jest rozsądne, skonfrontować z własnymi pomysłami i pogadać na ten temat ze środowiskiem, sprawdzić jakie są społeczne potrzeby (klientów służby zdrowia), policzyć kasę i dopiero podjąć decyzje.
    Decyzję na na dzisiaj a na kilkanaście lat co najmniej. tego się nie da załatwić w miesiąc czy dwa.
    Muszą to zrozumieć wszyscy i strona lekarsko-pielęgniarska i klienci tych ludzi, czyli społeczeństwo i opozycja.
    Społeczeństwo polskie się starzeje, zmieniają sie potrzeby zdrowotne Polaków, są inne wymagania wobec profilaktyki, mamy zmianę klimatu i inne wyzwania np. ptasią grypę, czy salmonellę. Starzejące się społeczeństwo – to zakłady opieki dla przewlekle chorych, to geriatria na wysokim poziomie, by starsi byli nadal , brzydko mówiąc – produktywni i zarabiali na emerytury, to mniej szpitali a więcej domów opieki. Dla młodych i „produktywnych” – to nowa, doskonalsza diagnostyka i profilaktyka,by zapobiegać a nie leczyć w ostateczności.
    Reforma służby zdrowia musi te aspekty także brać pod uwagę, bo nie można polskiej służby zdrowia reformować do 5 min, bo to nonsens i horrendalne koszty.
    Generalnie, bez względu na fakt, że żyjemy coraz dłużej, w coraz to gorszych warunkach naturalnych (co kosztuje) – polskie społeczeństwo winno być zdrowe i zdolne do pracy, by zarabiało na swoje potrzeby. czyli profilaktyka, oświata zdrowotna, stosowne programy zdrowotne dla każdego wieku, aktywność fizyczna, sprzęt rehabilitacyjny itp.
    Leczenie nie objawów choroby, ale eliminowanie przyczyn chorób, co w Polsce jest totalnie lekceważone przez świat medyczny, bo na chorym się przede wszystkim – zarabia.
    ***
    Dyskusja o doktorze G. z natury jest idiotyczna. każdy ma prawo, a nawet obowiązek, jeśli poważnie traktuje pracę – przeanalizować jej efekt i jak trzeba zauważyć, to co mogłoby być zrobione inaczej, lepiej czy doskonalej.
    Lekarz pracuje na delikatnej materii – jakim jest żywy człowiek i nigdy do końca nie wie, co znajdzie w jego wnętrzu, jak pacjent zareaguje na zabieg czy leczenie. Tego nikt do końca nie jest w stanie przewidzieć, nawet gdyby był geniuszem.
    Lekarz zawsze wkracza w nieznane. I zawsze podejmuje ryzyko.
    Jeśli mu pacjent umarł, to musi znaleźć tej śmierci przyczyny, choć nie byl w stanie tej śmierci przewidzieć, bo wszystkiego o człowieku nie wie, nawet jeśli by go najnowocześniej przebadał za pomocą ultranowoczesnej diagnostyki.
    Jeżeli dziennikarze z rozmów doktora G na temat leczenia i pacjenta – zrobili medialne przedstawienie, to przekroczyli wszelkie granice etyczne, jakie są wyznaczone dla zawodu dziennikarskiego.
    Za taki numer głowa naczelnego Rzeczpospolitej winna leżeć pod gilotyną. M
    Mam nadzieje, że to się niebawem stanie i dziennik otrzyma w końcu profesjonalne kierownictwo.

  143. Bernard napisał(a):

    Zofio
    Ogłoszenie:
    “Odłączanie, szybkie, bezbolesne i bez procedur. Tylko u nas na sali operacyjnej zamiast na OIOMie. Zakład doktora Mengele 24 godziny na dobę. Płatne gotówką, lub w naturze, seks mile widziany.”
    .
    Superpromocja:
    Jeśli masz dość – np. tesciowej, albo męża alkoholika dodatkowe zniżki. tylko u nas, tylko do końca stycznia.

  144. Zofia napisał(a):

    Bernard,
    przekraczasz wszelkie granice!
    Dla mnie jesteś zdegenerowanym intelektualnie indywiduum.

  145. Lex napisał(a):

    Bernardzie,

    stać Cię na więcej ( g.12,13). Zagustowałeś w Zniesmaczonym ?

  146. Zofia napisał(a):

    Lex, ktoś,
    kto w argumentacji używa dr Mengele jest idiotą lub cynicznym, intelektualnym degeneratem. Bernard pod obie kategorie się kwalifikuje, z czym – idiota, to niemalże pieszczotliwe określenie dla niego.
    Wybieram to drugie.
    W cywilizowanym świecie, są granice, których przyzwoity człowiek nie przekracza.
    Bernard – przekracza.

  147. Stan napisał(a):

    Torlin,

    informuję cię, że Ogrodnik, po ostanich rozkapryszonych wypowiedziach, ma przechlapane u Fidela. Powinien sobie zabezpieczyć pośladki i wisiorek przed jego zębami.

  148. Bernard napisał(a):

    Zofio, Lex’ie
    powiedzcie to rodzinie człowieka. którego pan G. polecił odłączyć używając fikcyjnego zabiegu operacyjnego, żeby koledzy lekarze nie musieli zarywać weekendu. Wbrew procedurom. Być może należało człowieka odłączyć, ale na to są procedury zezwalające na odłączenie (czyli smierć fizyczną), by mieć pewność największą z możliwych, że mózg już nie żyje. Pan G tych procedur przestrzegać nie chciał.
    .
    Pana G nie nazwałem zaś nigdy Mengele, to była Zofio tylko pewna złośliwość, wyolbrzymiająca problem w celu uświadomienia Tobie (wam) totalnej moralnej degrengolady polegającej na bronieniu takiego faceta jak G za wszelką cenę i wbrew faktom.
    .
    I to na tyle o panu G. Obiecywałem sobie już o tym nie dyskutować, ale podsłuchy z Rzepy mnie zbulwersowały.
    .
    Współczuję Ci Zofio.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  149. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Nie dokuczaj Bernardowi. On ostatnio strasznie się zrobił wrażliwy i na skutek przytyków różnych blogowiczów tam piszących postanowił opuścić gościnne dotąd łamy blogu pani Janiny Paradowskiej. Nawet anielska cierpliwość pani JP nie wynagrodziła mu poczucia zaszczucia. Jak ty dalej będziesz tak na niego nalatywać, to on zrobi to samo tutaj. A to byłaby wielka sromota i nienagrodzona szkoda…. Ja zresztą zauważam w jego ostatnich wpisach jakoweś konwulsje. Czyżby poprzedzające… no nie! Tak źle to jeszcze chyba nie jest.

  150. Lex napisał(a):

    Bernardzie,
    powtarzam po raz n-ty. Poczekaj z oskarżeniami dr G na akt oskarżenia, a jeszcze lepiej – na prawomocny wyrok skazujący. Będziemy wiedzieli czy i za co należy potępić dr G. I potępimy go wtedy wspólnie.
    To nie kto inny, tylko Ty – po każdej publikacji na temat dr. G do sprawy wracasz, i to w sposób jednoznacznie tendencyjny nie szczędząc przy tym inwektyw pod jego adresem i nie tylko pod jego adresem. Przykładem tego jest Twoje pseudo-ogłoszenie z godz.12,13.
    PS. Rozgoryczenie, żal, a nawet pretensje ludzi, którzy stracili bliską osobę na skutek decyzji lekarza o odłączeniu od aparatury podtrzymującej biologiczne życie jest dla mnie zrozumiałe. Ale od emaptii wobec odczuć tych ludzi do posądzania lekarza o zabójstwo jestem b. daleki.

  151. Lex napisał(a):

    Bernardzie,
    powtarzam po raz n-ty. Poczekaj z oskarżeniami dr G na akt oskarżenia, a jeszcze lepiej – na prawomocny wyrok skazujący. Będziemy wiedzieli czy i za co należy potępić dr G. I potępimy go wtedy wspólnie.
    To nie kto inny, tylko Ty – po każdej publikacji na temat dr. G do sprawy wracasz, i to w sposób jednoznacznie tendencyjny nie szczędząc przy tym inwektyw pod jego adresem i nie tylko pod jego adresem. Przykładem tego jest Twoje pseudo-ogłoszenie z godz.12,13.
    PS. Rozgoryczenie, żal, a nawet pretensje ludzi, którzy stracili bliską osobę na skutek decyzji lekarza o odłączeniu od aparatury podtrzymującej biologiczne życie jest dla mnie zrozumiałe. Ale od emaptii wobec odczuć tych ludzi do posądzania lekarza o zabójstwo jestem b. daleki.
    Dr G wbrew Twoim sugestiom , nie broniłem i nie bronię, – od tego ma swojego adwokata. Czekam na prawomocny wyrok skazujący w jego sprawie. Tyle, tylko tyle i aż tyle.

  152. Bernard napisał(a):

    Lex’ie
    nigdy nie oskarżałem pana G. o morderstwo. Uważałem, że Ziobro się zagalopował, ale powiem szczerze bardzo mnie te podsłuchy zbulwersowały. Nie rozstrzygam, czy pacjent maił szanse na przezycie, czy nie. być może należało go odłączyć, być może nawet gdyby G. poczekał tydzień, czy dwa na „wyrownanie” i tak nie zostałby uratowany. Tego nikt dzisiaj przesądzić nie może. Ale ewidentnie G. nakłaniał do odłączenia pacjenta bez niezbędnych procedur i do wykonania fikcyjnego zabiegu, żeby lekarze nie zarywali weekendów. I do tego naprawdę nie potrzeba mi żadnych wyroków sądu. Sąd może ocenić, czy jest winny, czy nie winny popełnienia przestepstwa. Ja nie mam wątpliwości, że powinien zostać pozbawiony prawa wykonywania zawodu, jeżeli nie dożywotnio, to przynajmniej na parę lat.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  153. Bernard napisał(a):

    jasnaanielko
    Na S24 jest b. ciekawy tekst Chodakiewicza o żydowskich żołnierzach Hitlera, szacuje się ich liczbę na 150 tys. Jak tam twoje badania nad niebieskookimi Żydami? Mogą mieć kluczowe znaczenie dla tego zagadnienia. Podziel się czym prędzej wnioskami, mogą mieć Żydzi niebieskie oczy, czy ty im arbitralnie tego zabraniasz?

  154. Zofia napisał(a):

    Jak podają media i rząd odbyła się …45 minutowa rada gabinetowa nt służby zdrowia!
    Tyle co tzw. godzina lekcyjna.
    Na więcej już nie starczyło prezydentowi RP czasu ani ochoty.
    Pozostawiam to bez komentarza, poza pytaniem – po cholerę ją zwołał?!

  155. soulgarden napisał(a):

    Zofionen, owszem, niedługo każde dziecko będzie widziało, że zostałem spedalony. Dlatego zamierzam spowodować byście odpowiedzieli wspólnie za to. I jeśli znajdzie się kilku chrześcijan na tym padołku medialnym zrobią pożądek z grupą waszej Ligi Mistrzów. I tak się skończy panowanie żydokomuny i ubicji.

  156. Zofia napisał(a):

    Anielko Jasna,
    nie dokuczam Bernardowi, ale zdecydowanie protestuję przeciwko zachowaniu, które urąga ludzkiej przyzwoitości.
    Nazywam sprawę wprost i po imieniu.
    Na takie zachowanie, jakie prezentuje Bernard na tym blogu – nie powinno być nigdy przyzwolenia ani pobłażliwości.
    Inaczej grozi nam, jako społeczeństwu, totalne zdziczenie.

  157. Bernard napisał(a):

    Zofio,
    zaiste postawa pana G to szczyt kultury i dobrego smaku

  158. Zofia napisał(a):

    Ogrodze Powolny,
    jak im nie powiesz, żeś „spedalony”, to sie nie dowiedzą.
    Poza tym – nie ma odpowiedzialności zbiorowej.
    Jak sie dałeś uwieść, gdy byleś szczeniakiem jakiemuś zboczkowi – to Twoja i jego sprawa, Twoich rodziców i nauczycieli, że Cię nie wyedukowali itp. ale na pewno – nie moja.
    Jeślii wolisz chłopaków – to tym bardziej Twoja sprawa, bo mnie niczyje skłonności łóżkowe nie obchodzą poza tego, z kim sama mam ochotę znaleźć się w pościeli.
    Poza tym przestań zachowywać się rynsztokowo i wyzywać od żydokomuny i ubecji, bo sie ośmieszasz.
    Masz porąbane czasem pod sufitem, ale nigdy nie byłeś prymitywnym menelem, więc niech to się nie zmienia.
    Pozdrawiam.

  159. jasnaanielka napisał(a):

    Cały Bernard! Kręci się za własnym ogonem, od czego można dostać zawrotu głowy, czyli kręćka. Powtarza do znudzenia jakąś wymyśloną przez siebie historyjkę i liczy na to, że ktoś mu uwierzy. Nie potrafi nawet wskazać źródła swej niewątpliwej obsesji, o co go kiedyś prosiłam. Ale widać tak można. Bez żadnej podstawy obrzucać kogoś błotkiem – zawsze coś się przylepi. Jednak przy takiej robocie brudzi się własne rączki. Bernardzie czas na kąpiel.

  160. Lex napisał(a):

    O Radzie Gabinetowej.
    Obaj Panowie; Prezydent i Premier wykazali zadziwiającą zgodność oceny jej przebiegu i wyników. Rozczarowująca.
    Obaj Panowie są również zgodni ( czy ta zgodność ocen nie obiecuje zbyt wiele ?) co do przyczyn tego rozczarowania. Powód rozczarowania to brak konkretów. Brak konkretów zarzuca Pan Prezydent Panu Premierowi i jego ministrowi i vice versa.
    Tym razem muszę stanąć po stronie Prezydenta. To nie do Prezydenta należy rozwiązywanie problemów państwa i w ogóle problemów związanych z rządzeniem. Prezydent nie rządzi. Przedstawienia konkretów zatem należało oczekiwać ze strony Premiera i rządu.
    Prezydent twierdzi, że rząd konkretów nie przedstawił zbywając problem ogólnikami. Premier twierdzi, że Prezydent nie przedstawiając własnych propozycji (?) nie chciał konkretów słuchać.
    Pozostaje, w ślad za Zofią, zadać pytanie. Po co to było ?
    *
    PS. Bernardzie,
    nigdy i nigdzie nie przypisywałem Tobie autorstwa twierdzeń, że
    dr G jest zabójcą. Faktem jednak jest, że takie, formułowane przez innych zarzuty, powtarzasz w sposób cokolwiek bezrefleksyjny.

  161. Bernard napisał(a):

    zmieniając temat
    .
    Balcerowicz:
    „Należało podwyższać stopy procentowe już w 2006 roku tak, aby zapobiec narastaniu inflacji rok czy 1,5 roku później. Dalekowzroczność polega na tym, że działamy z wyprzedzeniem, a niezależność banku centralnego jest potrzebna właśnie po to, by móc działać z wyprzedzeniem i odpierać różne naciski polityków” – powiedział Balcerowicz w w radiu TOK FM.”
    .
    Sęk w tym, że wówczas Balcerowicz przewodził RPP :( Jakiś nieudaczny ten Balcerowicz:
    „Za poziom inflacji odpowiada głównie Rada Polityki Pieniężnej, a nie rząd” – podkreślił Balcerowicz. Przypomniał, że jeszcze w 2006 roku przekonywał RPP, by podwyższać stopy procentowe, bo już wtedy można było przewidzieć wzrost inflacji. Dodał, że nie znalazł wówczas poparcia w Radzie.”
    .
    Poza tym zmarnowaliśmy dwa lata:
    „Prof. Balcerowicz ocenił także, że ostatnie dwa lata zostały zmarnowane dla przeprowadzenia reformy finansów publicznych. „Zwiększano wydatki (…) konsumując bardzo dobrą koniunkturę, nie patrząc co się może zdarzyć, gdy będzie wolniejszy wzrost gospodarczy (…). To była skrajna nieodpowiedzialność” – powiedział Balcerowicz.”
    .
    Sęk w tym, że deficyt w zeszłym roku zamiast 30 mld wyniósł… 15 mld :), a Gilowska jako chyba pierwsza minister od roku 89 obniżyła słynny klin (podatki obniżał też Miller, ale klina chyba nikt). Co prawda Donald chciał dalsze obniżanie (to które weszło od 1 stycznia) ludziom zabrać, ale całe szczęście Tuskowi to sie nie udało.
    .
    Czekam więc teraz na reformy finansów i sprowadzenie deficytu o dalsze 15 mld czyli do zera. Póki co straszą krachem na giełdzie, czyżby inwestorzy nie wierzyli w cuda? Może Tusk powinien ich zrugać jak dziennikarzy, to zaczną znowu inwestować. Przecież czas miłości panuje…
    .
    PS
    jaanaanielko wskazywałem kilka razy

  162. soulgarden napisał(a):

    Zofionen, dziś masz zapewne pracowity dzień więc nie ędę cię odrywał od zajęć zagadując szczegółami swych exhibicjonistycznych opowieści. Miłej pracy Bonifacy i Pankracy.

  163. Bernard napisał(a):

    Lex’ie nigdzie i nigdy nie powtarzałem zarzutów, że G. jest mordercą (podaj jakikolwiek link). Czepiałem się korupcji, molestowania, niewykształcenia następców na oddziale i etyki (wydzieranie serca między pacjentami). Nawet teraz nie zarzucam panu (bo nie nazywam go juz doktorem) G. morderstwa – bo morderstwo, to powinien byc taki świadomy zamiar, a nie sądzę, by operując przewidywał, że na 100% się to nie uda. Niewątpliwie podżegał do natychmiastowego odłączenia pacjenta, czyli spowodowania natychmiastowej śmierci, z tym, że nie ma pewności, czy pacjenta dałoby się uratować, biorąc pod uwagę doświadczenie lekarzy, być może nie, ale o tym, nie powienien decydowac G. przez telefon, tylko powinny być przeprowadzone odpowiednie procedury, których G. chciał uniknąć zalecając fikcyjny zabieg. Po prostu wszystko się we mnie gotuje jak to czytam i jak czytam kretyńskie argumenty obrony (być może faktycznie nie twoje, może się zagalopowałem włączając cię do grona tych którzy beatyfikują złote ręce pana G., sorki)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  164. soulgarden napisał(a):

    i to by było na tyle :)

  165. Piotruś napisał(a):

    Zofio z twoich wpisów wnioskuję, że nie słyszałaś o najnowszym cudzie techniki:
    samolepiące się bałwany zostały wyposażone w umiejętność pisania.

  166. soulgarden napisał(a):

    Choć większość się trochę stopiła przy ostatniej odwilży. Kiedyś bałwanom lepiono guziki, nos, oczy, usta, miotłę i na kreskówkach nawet czasem meloniki.

  167. Bernard napisał(a):

    Kuczyński: Polakom puściły nerwy
    .
    Kuczyński, Piotr Kuczyński.
    .
    „Znacznymi spadkami cen akcji i poziomów indeksów zakończyła dzisiejszą sesję Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Pod koniec sesji główne indeksy odrobiły jednak część strat z jej środkowej części.”
    .
    „- Kolejny dzień spadków na warszawskim parkiecie oznacza, że Polakom puściły nerwy – ocenia ekonomista Piotr Kuczyński. Zdaniem eksperta atmosfera wśród inwestorów jest napięta, a sytuacja w ostatnim czasie świadczy o tym, że Polacy niemal panicznie sprzedają akcje.”
    .
    A miało być tak dobrze, co jest do jasnej ciasnej!. Inwestorzy! kochać Tuska i kupować akcje!
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  168. soulgarden napisał(a):

    Mazowiecki

  169. Torlin napisał(a):

    Bernardzie!
    Przestań. To jest bełkot. Wypisujesz, co Ci ślina na język przyniesie (i co najgorsze kopiujesz później swoje wypociny i wklejasz w inne blogi), a nie znasz się na ekonomii w ogóle. Ja widzę minę Pana Kuczyńskiego, ale musi być rozbawiona.
    Powiem Ci tylko tyle, że bardzo dobrze że giełda poszła w dół. O tym mówi podstawowa zasada inwestora: „Jak usłyszę o giełdzie w maglu, natychmiast sprzedaję akcje”. O Balcerowiczu też sobie przeczytaj odpowiednią ustawę (zgaduj – zgadula – którą).

  170. Bernard napisał(a):

    Torlinie:
    „Zdaniem eksperta atmosfera wśród inwestorów jest napięta, a sytuacja w ostatnim czasie świadczy o tym, że Polacy niemal panicznie sprzedają akcje”
    .
    Tak bardzo to cie cieszy? Idziesz drogą Kuczyńskiego, Waldemara Kuczyńskiego z czasów życzeń porażek gospodarczych.
    .
    a co do wklejania to nie wiem o co ci chodzi, pokaż gdzie wkleiłem informacje o Balcerowiczu, lub Kuczyńskim?

  171. Zofia napisał(a):

    Pan b. premier o aktualnym prezydencie ( w Białogardzie, miejscu urodzenia Kwaśniewskiego dzisiaj):
    - Nie jest abstynentem. Jak większość Polaków pije alkohol. Przyrównać go do alkoholika, to tak, jak do wysokiego blondyna.
    ***
    Znaczy się – no to siup w ten głupi dziób i w Polskę idziemy drodzy panowie, w Polskę idziemy… (cd. wg niezastąpionego Wiesława Gołasa)
    I niech nikt nie wybrzydza na te rachunki za trunki w warszawskim magistracie.
    Pan prezydent pija jak każdy prawdziwy Polak.
    O czym zaświadczył publicznie rodzony brat pana prezydenta RP.

  172. Torlin napisał(a):

    Akurat tych nie zdążyłeś.
    Tak, cieszę się. Bo jeżeli chociaż odrobinę znasz się na giełdzie, to wiesz o tym, że cały ten wzrost miał się nijak do rzeczywistej wartości przedsiębiorstw. Była to typowa bańka spekulacyjna i im wcześniej ten wrzód pękł, tym lepiej. To powiedzenie o maglu ma swoją głęboką mądrość. ludzie nieznający się na giełdzie powinni wpłacać do funduszy inwestycyjnych, a nie grać. Po wtóre, trzeba rozróżnić grę na giełdzie od inwestowania. Grać trzeba umieć, mieć wyczucie, dużo czasu i pieniędzy. Można bardzo dużo zarobić, ale również można bardzo dużo stracić. Tymczasem jeżeli inwestujesz na giełdzie, to kupujesz dobre spółki i na 10 lat wyrzucasz gazety z wynikami notowań akcji i w ogóle do nich nie zaglądasz.
    Identycznie jest z olbrzymim skokiem gospodarczym Polski w ostatnim okresie. W związku z za dużym wzrostem konsumpcji w Polsce spada eksport, który utrzymywał wzrost gospodarczy. Musi być schłodzona gospodarka, żeby się mogła podźwignąć.
    Jejku, co jo godom, co jo godom. trzeba rozdać wszystkie pieniądze potrzebującym. I po co ja kończyłem finanse?

  173. Andrzej napisał(a):

    Torlinie,
    nie dziw się Bernardowi. On reprezentuje pisowską szkołę ekonomiczną, której guru jest wybitny ekspert finansowy Sławomir Skrzypczak – człowiek, którego pierwszy rok kadencji jako prezesa NBP został w skrócie podsumowany przez „The Wall Street Journal Polska” słowami Błędne prognozy inflacyjne, chaos informacyjny i fatalna polityka kadrowa.
    Oczywiście jest to opanowana przez Układ gazeta reżimowa, która za wszelką cenę usiłuje zdyskredytować najlepszego po 1989r. prezesa NBP, tak samo jak reakcyjne Towarzystwo Ekonomistów Polskich, którego przedstawiciel – Jan Winiecki – śmie twierdzić, że:
    Sławomir Skrzypek jest prezesem z przypadku, urzędnikiem nieposiadającym kompetencji do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji. Jego opinie na temat przyszłej inflacji są kompromitujące
    Nawisem mówiąc Bernard i tak jest oszczędny w krytyce Tuska, bo nie dodał, że polityka Tuska budzi przerażenie już w całej Europie i świecie nawet, gdyż nerwy puszczają inwestorom nie tylko na giełdzie warszawskiej. Tak destrukcyjnego premiera nie mieliśmy jeszcze w historii ;)

  174. narciarz2 napisał(a):

    Zajrzalem tu po dluzszej nieobecnosci, i znow napotkalem Bernarda, z ktorego ostatnich wpisow wynika, ze on zna sie na prawie, medycynie, polityce, gieldzie, oraz finansach. Nie tylko sie zna, ale takze sie wypowiada. Jak to mąz stanu w stanie wirtualnym. Gdyby zostal premierem, to wszystkie wyz/wym dziedziny natychmiast doznalyby znacznych uszczerbkow. Ale poniewaz realna dzialalnosc w zadnej z wymienionych dziedzin Bernardowi nie zagraza, to moze on wypowiadac sie do woli na kazdy z wyz/wym tematow.

  175. narciarz2 napisał(a):

    A poza tym, przegladajac znienawidzoną gazete, zauwazylem liczne komentarze i i doniesienia na temat dyktafonu. To tez jest interesujace, ze zawodowy prokurator pokazuje dowod publicznosci, po czym dowod po dostarczeniu do prokuratury okazuje sie pusty w srodku. Najciekawsze w tym nowym serialu jest dla mnie mianowanie wyz/wym prokuratora wiceszefem naszej ulubionej partii akurat w momencie, gdy prawda na jego temat wydaje sie wylazic jak szydlo z worka. Ciekawe, na co liczy pan Prezes? Ze jego glowny totumfacki jednak sie wyslizgnie?
    -
    Od dawna twierdzilem, ze w poprzedniej kadencji Polska rzadzila zwyczajna szajka. Gospodarz zrugal mnie kiedys za uzycie slow takich jak „szajka” oraz „szuja”, proponujac lagodniejsze wedlug niego slowo „chwast”. Ale ja dalej twierdze, ze dzialania poprzedniego rzadu mozna zrozumiec jedynie uzywajac pojec z dziedziny przestepczosci zorganizowanej.
    -
    To wszystko juz na pewno bylo tu dyskutowane, ale ja nie mam czasu czytac, bo wzialem sobie na glowe kilka nowych obowiazkow.

  176. narciarz2 napisał(a):

    Natomiast ze spraw powaznych nalezy odnotowac publikacje ksiazki Grossa, natychmiastowe jej zaskarzenie do prokuratury pod zarzutem zniewazania, komentarze naukowcow z Radia Maryja na temat ksiazki i autora, oraz dzisiejszą publikacje w znienawidzonej gazecie na temat kopalni zlota pod Treblinką. Ta ostatnia publikacja to oczywiscie tez jest komentarz, chociaz nie wprost. Komentarz mianowicie na temat Najjasnieszego Narodu Zamieskujacego Nad Wislą, ktorego nikomu i nigdy krytykowac nie wolno, bo ten Narod jest jak wiadomo Chrystusem Narodow, wiec kazdy komentarz to swietokradztwo.
    -
    Byloby wspaniale, gdyby Grossa osądzono i skazano na trzy lata w wiezieniu za napisanie ksiazki „Strach”. Co prawda nie jest dla mnie jasne, dlaczego trzeba bylo czekac na polskie wydanie. Czyzby prokuratura nie dysponowala umiejetnoscia czytania po angielsku? Czyzby polskie sądownictwo nie moglo wystapic do USA o ekstradycje, nie czekając na polskie wydanie? Poprzedni prokurator generalny pokazal, jak to robic, choc nie do konca skutecznie. I dlaczego oskarzac tylko Grossa, zas oszczedzac tlumacza, ktory przeciez ma swoj wspoludzial w zniewazaniu? Moim zdaniem, dobrze byloby skazac obydwu, po czym wsadzic ich do jednej celi. Moze w wyniku takiej odsiadki tlumacz napisalby bestseller pod tytulem „Rozmowy z Profesorem”. Jaka szkoda, ze IV Rzeczpospolita jednak odchodzi w niebyt, i stosownego procesu jednak zapewne nie bedzie.

  177. narciarz2 napisał(a):

    Interesujaca jest takze publikacja na lamach naszej ulubionej gazety „Czwarta Rzeczpospolita” stenogramu podsluchow zalozonych w szpitalu. Gazety, jak wiadomo, calkowicie niezaleznej, apolitycznej, oraz bezstronnej. Gazeta owa dysponuje najwyrazniej dostepem do dyktafonu, ktorego zawartosc jak raz nie zostala wymazana. Zawartosc owa okazala sie porazająca. W kazdym razie, porazająca dla niektorych. Podejrzewam, ze publikacja na lamach ma cos wspolnego z szydlem wylazacym z worka z napisem „minister Ziobro”. Tak sie niestety sklada, ze najlepsza metodą obrony wspomnianego worka przed calkowitym rozpruciem byloby udowodnienie, ze jego pokazowa ofiara jednak jest potworem. Co tez bezstronna i apolityczna gazeta stara sie czynic najlepiej, jak moze.
    -
    Ciekawe, ze prokuratura jakos tym razem nie docieka, gdzie „Czwarta Rzeczpospolita” zdobyla dyktafon z nagranym podsluchem telefonicznym. A to przeciez takie ciekawe, ze bezstronna gazeta ujawnia dowody ze sledztwa. Byc moze prokuratura jest zajeta lektura ksiazek o strachu sprzed 50 lat, i dlatego sie boi byc zbyt dociekliwa dzisiaj? Bo a noz a widelec Przezes i jego minister jednak powroca, i co wtedy? Bedąc prokuratorem lepiej jest myslec na zapas.

  178. Bernard napisał(a):

    Graś pofrunął,
    to wiele tłumaczy
    - a mianowicie tłumaczy w komisji służb w Sejmie poprzedniej kadencji – i te wystąpienia Grasia po przesłuchaniach Kaczmarka
    - tłumaczy też atak wstępnym bojem na Kowala
    - tłumaczy WSIowy charakter nowego rządu – przypominam pielgrzymki byłych chłopaków ze wsi, chociaż przyznać trzeba że może do Pawlaka nawet częściej niż do Tuska.
    .
    jak widzicie, na służbach też się znam :)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  179. narciarz2 napisał(a):

    Jak Panstwo widzicie, materialu do komentarzy dostarczyla mi poprzednia ekipa. O obecnej nie bardzo mi sie chce pisac. Niech sobie chlopcy i dziewczeta pracuja, i za jakis czas zobaczymy. Natomiast poprzednia szajka w dalszym ciagu dostarcza soczystych kawalkow. Co powiedziawszy, zegnam sie na jakis czas, bo obowiazki gonią.
    -
    Dzieki upzrejmosci antyspama Bernard mi sie wslizgnal pomiedzy wpisy. Okazuje sie, ze on zna sie na sluzbach! Czy istnieje cos, na czym Bernard sie nie zna?
    -
    Tak czy inaczej, na razie.

  180. soulgarden napisał(a):

    PIS ma nowego rzecznika. Znowu jakiś Mariusz Kamiński. Tym razem przynajmniej imiona te same.
    A co tymczasem u wielkiej konspiry? Wiecie, że ubicy z ubikami już nawet konspirują? Przynajmniej ja tak piszę i to na podstawie obserwacji blogowych o czym już zresztą kiedyś pisałem, ale nie czytaliście.

  181. zniesmaczony napisał(a):

    Bernardzie,
    to zaiste drobiazg, że szef sejmowej komisji służb specjalnych był na służbie jednej z tych służb (i to tej, w projektowaniu rozwiązywania której brał udział *)
    -
    w
    -
    zestawieniu z tym,
    -
    że mamy
    -
    prezydenta-alkoholika :-)))…
    -
    -
    *) „… W Sejmie IV kadencji był m.in. członkiem Komisji Nadzwyczajnej ds. rządowego projektu ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu. W Sejmie V kadencji jako członek Komisji Obrony Narodowej przewodniczył stałej Podkomisji ds. Współpracy z Zagranicą i NATO. Od kwietnia do czerwca 2006 był wiceprzewodniczącym Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego (jednocześnie likwidujących Wojskowe Służby Informacyjne).

    Od 26 czerwca 2007 był przewodniczącym Komisji ds. Służb Specjalnych. 22 i 24 sierpnia 2007 brał udział w wysłuchaniu informacji byłego MSWiA Janusza Kaczmarka ws. okoliczności śmierci Barbary Blidy oraz akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Ministerstwie Rolnictwa (tzw. afera gruntowa). Po wysłuchaniu ministra Komisja wniosła o powołanie komisji śledczych do rozpatrzenia obu tych spraw. …”
    Za Wikipedią…

  182. soulgarden napisał(a):

    Widziałem dziś w telewizji jak Jarosław Kaczyński (ten sam któego brat zbliżał się i oddalał od pewnej ściany, ponoć też kradzione) udzielał wywiadu na temat swego udziału w internecie. Muszę przyznać, że zachowywał się całkiem normalnie – i tu mnie wkurwił. Okazuje się, że gdy ma świadomość kameralnośći i nie szczególnej ważności wywiadu zachowuje się jak człowiek z poczuciem humoru, dystansem (gdzieżby tam „Psychoński”). Nadal nie wiecie czemu mnie tak wkurzył? Otórz okazuje się to Żyd, który zamiast walczyć o dekomunizację i lustrację doszedł do władzy wykożystując wierzących w to tylko po to by pod przykryciem ugryźć żubra w dupę. Nawet Kuczyński się trochę uniósł jego tupetem. Zmarnowano nadzieje na lepszą polskę przez taką prywatę. I co, chcecie mu drugi raz pozwolić tak się zaatakować niehonorowo??

  183. soulgarden napisał(a):

    Może „Żelazny Ludwik” mu podpowiedział (znaczy ten to już zupełnie uczciwy jeśli chodzi o domieszkę), co?

  184. jasnaanielka napisał(a):

    Ciekawostka przyrodnicza…
    http://www.gazetawyborcza.....32931.html

  185. Bernard napisał(a):

    narciarz2
    tak hinduskie kino, przestrzenie Banacha i teoria względności Einsteina.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  186. Bernard napisał(a):

    PS
    ale na przestrzeniach Banacha zna się moja zona, na hinduskim kinie moje córki, a teorii względności mogę w ostatecności się nauczyć.

  187. soulgarden napisał(a):

    „Przypadki pana prezydenta
    Jacek Żakowski, Tygodnik „Polityka”
    2008-01-14, ostatnia aktualizacja 2008-01-13 16:25
    To może być tylko zbieg okoliczności. Przypadek. Nieszczęśliwa seria zdarzeń w żaden logiczny czy przyczynowy sposób ze sobą niezwiązanych. Ale im dłuższa seria, im więcej tych zdarzeń, tym takie wytłumaczenie jest mniej prawdopodobne.
    O ile pamiętam, zaczęło się od Andrzeja Krawczyka – prezydenckiego ministra od spraw międzynarodowych, usuniętego z Pałacu za współpracę z SB, której nigdy nie podjął. Potem pod zarzutem udziału w nieistniejącej spółce z Pałacu usunięto szefa kancelarii Andrzeja Urbańskiego. Następny w kolejce był – o ile pamiętam – min. Artur Piłka oskarżany o handel narkotykami, który ostatnio okazał się zakupem najwyżej na własne potrzeby. Po nim przyszedł czas na trzech panów K., czyli grupę gdańskich przyjaciół i protegowanych Lecha Kaczyńskiego – szefa MSW Janusza Karczmarka, szefa policji Konrada Kornatowskiego i Ryszarda Krauzego, jedynego wielkiego przedsiębiorcę, którego prezydent publicznie komplementował. Po nich legł Tomasz Lipiec – protegowany Lecha Kaczyńskiego jeszcze z czasów, gdy rządził on Warszawą.

    Teraz padło na min. Pawła Kowala, bliskiego prezydentowi współtwórcę Muzeum Powstania Warszawskiego, który ledwie wywinął się od politycznego stryczka ścigany pod pretekstem współpracy z WSI, której nigdy nie podjął. A wcześniej z rozmaitych powodów na bocznym torze znalazł się także zaprzyjaźniony z panem prezydentem min. Zbigniew Wasserman, którego ABW próbowało podpuścić nawet w sprawie Blidy. W międzyczasie stopniowo, pod ciężarem rozmaitych zarzutów, insynuacji, pomówień znikał Ludwik Dorn – też od niepamiętnych czasów bliski prezydentowi. I na dodatek całkiem niepostrzeżenie zgasła gwiazda Adama Bielana – współtwórcy zwycięstw wyborczych sprzed dwóch lat i alter ego Michała Kamińskiego, jednego z najbliższych współpracowników prezydenta.

    W otoczeniu żadnego z wcześniejszych prezydentów nie było tak wielu afer, skandali, publicznie ujawnianych napięć i dramatycznych, połączonych z poważnymi zarzutami lub podejrzeniami rozstań. Po blisko dwóch latach tego procesu trudno już uniknąć intrygujących pytań. W języku IV RP pytanie podstawowe nabrałoby wyrazistej formy: czy (lub może: po co?) prezydent stworzył wokół siebie patologiczny, agenturalno-kryminalny układ? Bardziej rzetelne pytanie też brzmi ciekawie: jak to się właściwie dzieje, że Pałac Prezydencki – lub, szerzej, otoczenie Lecha Kaczyńskiego – okazuje się jedynym PiS-owskim środowiskiem pełnym osób „niegodnych”, „nieuczciwych”, „niewiarygodnych” albo „niemoralnych” lub w najlepszym razie „nieodpowiednich” do tego, by stać na czele politycznej formacji czy grać w niej jakąś istotną rolę?

    We własnym obozie politycznym prezydent nigdy nie miał zbyt wielu przyjaciół. Można więc oczywiście przyjąć, że Lech Kaczyński – znany przecież z gołębiego serca – jako człowiek otwarty i relatywnie samotny zbyt łatwo daje się nabierać rozmaitym cwaniakom, karierowiczom, oszustom i innym wykolejeńcom. To jest jakoś możliwe. Ale, szczerze mówiąc, takie wytłumaczenie mnie nie przekonuje. Nie tylko ze względu na liczbę i okoliczności ujawnienia kolejnych przypadków. Także dlatego, że niezwykle poważne w pierwszej chwili zarzuty powodujące usunięcie kolejnych osób z nielicznej galaktyki pana prezydenta z reguły szybko okazują się mocno przesadzone lub zmanipulowane, a często są w sposób ewidentny sztucznie nadmuchiwane.

    Trzeba więc pytać dalej. A następne pytanie brzmi: kto i dlaczego stosuje wobec Lecha Kaczyńskiego strategię salami, przycinając jego osobiste zaplecze plasterek po plasterku, minister po ministrze, osoba po osobie? Kto może mieć interes w tym, by prezydent został w polityce sam jak mały palec i żeby pod ciężarem serii bulwersujących skandali zniechęcił się do odgrywania roli w polityce lub żeby się z niej wycofał? Jedna odpowiedź narzuca się w sposób oczywisty: ten, kto chce zająć miejsce Lecha Kaczyńskiego w Pałacu Prezydenckim i zdolny jest do takiej brutalności w politycznej walce. Na miejscu Lecha Kaczyńskiego, a także jego brata, uważnie zweryfikowałbym taką hipotezę. Bo przypadek przypadkiem, zbiegi okoliczności zbiegami okoliczności, ale przynajmniej dwie potencjalne kandydatury dwóch polityków z Krakowa warto jednak rozpatrzyć, jeśli chce się uniknąć kolejnych, może znacznie większych przykrości.”

    Ciekawe, właśnie obmyślałem skecz z Pawłem Kowalem. Kilka dni temu podczytywałem książkę „Błysk” gdzie jest coś o plasterkach. Oj, tylko datownik jakby zmylający. :)

  188. Bernard napisał(a):

    Bunt w Tygodniku Powszechnym
    .
    Cóż, gdy TP rządzi ITI (wiadomo kim był pan Walter), a redagują panowie z GW (wiadomo jaka jest linia tej gazety), to naprawdę ccieszę się, że nie czytam tegoż, bo dzięki temu nie muszę przeżywać rozczarowań :).
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  189. Andrzej napisał(a):

    Wrażliwość społeczna wg SLD
    http://www.dziennik.pl/wy.....awnym.html
    Komuna wiecznie żywa :(

  190. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzeju, nie uogólniaj. To nie jest wrażliwość społeczna SLD, tylko jeden idiota.
    JasnaAnielko, myślę, że tym razem Żakowski się zagalopował. Akurat „Wyborcza” mogłaby sobie dać spokój z tropieniem spisków i układów.

  191. Torlin napisał(a):

    Andrzeju!
    Uważaj! To wygląda na prowokację „Dziennika”. Ten artykuł się kupy nie trzyma. Przeczytałem go specjalnie 2 razy i widzę w nim podstawowe niekonsekwencje. W zajawce artykułu dziennik pisze: „Ubezwłasnowolnić, przekazać do domu pomocy społecznej. Mieszkania i pozostały majątek przejąć na rzecz gminy, po czym sprzedać”, a w samym artykule nic na ten temat nie ma, jest tylko „o wielomiesięcznym pobycie niepełnosprawnych w szpitalu”. Da liegt der Hund begraben. Może rzeczywiście jest to problem, który trzeba rozwiązać? Mnie cały ten artykuł pachnie prowokacją, bo SLD nie jest tak beznadziejnie głupie, a i bohaterowie akcji nie zaprotestowali (przypuszczam, że radni PiS również nie). Pachnie to wyszukiwaniem kija na SLD.
    Ps. Co tak Bernard zamilkł o giełdzie?

  192. Stan napisał(a):

    Z dużym zaciekawieniem przeczytałem tekst Żakowskiego z Polityki, który wyżej przytacza Ogrodnik. Przyznaję, że lekturę prasową zawsze zaczynam od tekstów Ogrodnika.
    W tekscie tym Żakowski pisze o serii skandali personalnych wokół Prezydenta, mających na celu jego izolację. Ciekawa jest hipoteza Żakowskiego. Twierdzi on, że Prezydentowi szkodzi ten, kto ma aspiracje prezydenckie.
    Hmm, temat do przemyślenia.

  193. Zofia napisał(a):

    Stanie,
    czyżby wiceszef PiS, niejaki „double zero” z Krakowa?
    Jak tak, to będzie istny festiwal skandali na łonie PiS.

  194. soulgarden napisał(a):

    http://gardensoulofsoulga.....index.html
    Ciekawe, że jak zamieściłem i po zamieszczeniu przez moderatora na SG Salon24 liczba licznika była ta sama – mam przypuszczenie, że może być ilość odświerzeń ograniczana.

  195. soulgarden napisał(a):

    Jednocześnie ciekawi mnie rozwiązanie testu przez obu panów symultanicznie czyli wklejenie odpowiedzi o godz 12:88.
    Znajdź nie pasujący element i podkreśl:

    1. poseł Kowal
    2. Paweł Paliwoda
    3. ksiądz Palimąka
    4. Janusz Palikot

  196. Torlin napisał(a):

    Podoba mi się ta godzina: 12:88

  197. soulgarden napisał(a):

    estetycznie?

  198. głos zwykły napisał(a):

    http://wiadomosci.onet.pl.....skart.html
    Narciarzu2, a po co importować T. Grossa i może innych historyków analizujących sprawę odpowiedzialności za holocaust, skoro i w stanach mają co robić… Generalnie nie ma nie odpowiedzialnych. Odpowiedzialni są wszyscy. Teraz wystarczy tą samą metodę przedstawiania swoich krzywd wobec narodu polskiego zastosować wobec wszystkich naszych bliższych i dalszych narodów sąsiadów i mamy jak wypisz wymaluj, powtórkę z polityki Fotygi. Obawiam się, że T. Gross pisząc, tak jednostronnie książkę pt. Strach postawił się w jednym szeregu takich eseistów co „intelektualiści” jak to on określa kato-endeccy, czy też islamscy fundamentaliści. Wczoraj oglądałem rozmowę Adama Michnika z Leszkiem Kołakowskim, gdzie L. Kołakowski powiedział, że były dwie strony medalu, a Adam Michnik tyle, że nasza historia to jest nadal apologetyka, czasów minionych. Gdyby T. Gross nie stawiał tezy o odpowiedzialności narodu polskiego za eksterminację narodu żydowskiego w Polsce, to można byłoby rozsądnie pogadać. Niestety stało się inaczej. Dzisiaj wiemy, że wszyscy uparli się, aby wykończyć żydów, kto jednak wykończył i wygnał z własnej ziemi Palestyńczyków. O tym się niestety milczy, by uniknąć zarzutu o antysemityzm.

  199. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    w tekście Żakowskiego jest wręcz mowa o dwóch politykach z Krakowa. Ostre czyszczenie ideologiczne obu partii prawicowych może wskazywać, że pretendenta wspiera Ministerstwo Ideologii.

  200. soulgarden napisał(a):

    a) 12:00
    b) 122:88
    c) 13:28
    d) estetycznie
    e) nazi = HH
    f) „100″
    g) nieistniejąca godzina
    inne możliwości?

  201. Bernard napisał(a):

    Torlinie,
    „Na warszawskiej giełdzie kolejna nerwowa sesja. Większość indeksów notuje spadki po serii złych danych makroekonomicznych z Polski i z USA. O godz. 15.00 indeks WIG20 zniżkuje o 2,8 proc., indeks WIG traci 2,5 proc. ”
    .
    jak tam twoja radość? czy cieszysz się coraz bardziej? bo ja akurat nie.
    .
    Bernard

  202. Zofia napisał(a):

    Co niektórym ku przemyśleniom.
    Z dedykacją, by potrafili podobnie postrzegać świat religii i cywilizacji..
    Dzisiaj w Parlamencie Europejskim niemalże przed chwilą: odbyło się uroczyste posiedzenie z udziałem Wielkiego Mufti Syrii
    ***
    Wystąpieniem Wielkiego Mufti Syrii Ahmada Badra Al-Din Hassouna Parlament Europejski zainaugurował cykl debat parlamentarnych stanowiących część obchodów Europejskiego Roku Dialogu Międzykulturowego (2008). W swoim wystąpieniu gość podkreślił, że kultura stanowi łącznik między wyznawcami różnych religii i decyduje o ich wzajemnym zrozumieniu.
    „Pokojowe współistnienie kultur i religii w Unii Europejskiej i na całym świecie, zwłaszcza na drugim brzegu Morza Śródziemnego, na Bliskim Wschodzie, jest możliwe i konieczne” - powiedział przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert PÖTTERING (EPP-ED, DE) witając gościa na sesji plenarnej w Strasburgu. „Nasza wspólna przyszłość zależy od umiejętności pokojowego współistnienia. Powinniśmy razem budować intelektualny i kulturowy pomost nad Morzem Śródziemnym wsparty na wspólnym bogactwie kulturowym i wspólnych wartościach” – podkreślił przewodniczący.
    „W sercu dialogu między kulturami tkwi tolerancja. Tolerancja nie oznacza jednak obojętności. Tolerancja oznacza obronę innych poglądów, wsłuchiwanie się w racje innych i poszanowanie dla ich przekonań” – stwierdził Hans-Gert Pöttering.
    „Nie wierzymy w konflikt cywilizacji, bo cywilizacja jest tylko jedna” - powiedział Wielki Mufti Ahmad Badr Al-Din Hassoun w wystąpieniu na forum Parlamentu Europejskiego – „Jeśli konflikt kultur istnieje to jest to konflikt, u którego podłoża leżą niewiedza, terroryzm, zacofanie„.
    Święty może być tylko pokój
    „Czy cywilizacja ma religię?” – pytał Wielki Mufti i odpowiadał, że nie ma cywilizacji islamu, chrześcijańskiej, czy żydowskiej. „Religia daje kulturze wartości moralne, ale to ludzie budują cywilizację. Religia pochodzi od Boga, kultura pochodzi od człowieka” .
    Gość wielokrotnie podkreślał wspólnotę religijną wyznawców chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. „W moim regionie nie wierzymy w wielość religii. Abraham, Mojżesz, Jezus i Mahomet nieśli jedną religię” i dlatego „nie wierzymy w świętą wojnę, bo święty może być tylko pokój”.
    „Nauczmy nasze dzieci, że to, co naprawdę jest święte to człowiek”, gdyż to „człowiek jest dziełem Stwórcy”. Jeśli zależy nam na pokoju, na przykład między Palestyną i Izraelem, należy zamiast budowania murów, budować „mosty pokoju”. Wielki Mufti podkreślił także, że nie należy budować państw na bazie religii. „Ja nie narzucam mojej religii Wam, a Wy nie narzucacie swojej mnie”.
    Ciekawa jestem czy ktokolwiek pojmuje te sprawy w naszym kraju!
    Na zakończenie swojego wystąpienia Wielki Mufti wyraził uznanie dla projektu europejskiej integracji określając ją jako „cud”, który pozwolił przezwyciężyć rany dwóch wojen i zburzyć mur berliński bez rozlewu krwi. Zaproponował także zwołanie posiedzenia Parlamentu Europejskiego w Damaszku, który w tym roku uzyskał miano Stolicy Kultury Świata Arabskiego.
    ***
    Ahmad Badr Al-Din Hassoun został mianowany Wielkim Mufti Syrii w 2005 roku. Urodzony w 1949 roku w Aleppo, uzyskał dyplom z literatury arabskiej Uniwersytetu Al-Azhar w Kairze. Był wykładowcą akademickim i szanowanym kaznodzieją. W latach 1990-94 oraz 1994-98 był członkiem Najwyższej Rady Religijnej Syryjskiej Republiki Arabskiej.

    Zaproszenia do udziału w cyklu debat dla uświetnienia Europejskiego Roku Dialogu Międzykulturowego Parlament Europejski wystosował również na ręce Mahmuda Abbasa, prezydenta Autonomii Palestyńskiej, Szymona Peresa, prezydenta Izraela oraz papieża Benedykta XVI. Konferencja Przewodniczących PE podjęła również decyzję o zaproszeniu przewodniczącego Unii Afrykańskiej, prezydenta Ghany, Johna Kufuora, sekretarza generalnego ONZ Ban-Ki Moona, Dalaj Lamy oraz naczelnego rabina Brytyjskiej Wspólnoty Narodów Jonathana Sacksa.

  203. Bernard napisał(a):

    Torlinie,
    chcę jeszcze bardziej poprawić ci humor:
    .
    Onet:
    „Czarny wtorek na giełdzie w Warszawie
    (Inf. Własna, ISB, PAP, pr/15.01.2008, godz. 16:40)
    .
    Na warszawskiej giełdzie kolejna nerwowa sesja. Większość indeksów zanotowała spadki po serii złych danych makroekonomicznych z Polski i z USA. Na zamknięciu indeks WIG20 spadł o 4,3 proc., indeks WIG stracił 3,6 proc. ”
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  204. Torlin napisał(a):

    Jesteś złośliwy i zupełnie niepotrzebnie. Jeszcze raz Ci powtarzam, że giełda na tym właśnie polega. Raz jest w górę, raz jest w dół. Rozsądni ludzie posprzedawali w momencie, jak na zakupy wybrali się emeryci, a teraz zaczną kupować. I świetnie o tym wiesz, że moja radość nie wynika z zawiści, że ludzie potracili pieniądze, tylko z tego, że pękł ten nieprzerwany, nienormalny wzrost giełdy. Na giełdzie – powtarzam – to jest normalne.
    A za parametry i wskaźniki polskiej gospodarki Tusk i niestety Skrzypek powinni się wziąć jak najszybciej, zaczynają być niedobre tendencje. Oczywiście powiesz Bernardzie, że ja się cieszę, że ludzie będą mieli mniej (relatywnie) pieniędzy. Tak, ale coraz wolniej rośnie eksport, import dóbr konsumpcyjnych zaczyna przeważać nad inwestycyjnym. powinny zostać ostro podniesione stopy, bo zeżre nas inflacja. No ale jeżeli Wielki Finansista nie odróżnia M1 od M2, to co można po nim oczekiwać.

  205. Andrzej napisał(a):

    A że Bernard ma rację, podaję kolejne wskaźniki
    - londyński FTSE 100 – spadek o 3,1%
    - niemiecki DAX – spadek o 2,1%
    - francuski CAC 40 – spadek o 2,83%
    - Dow Jones Euro Stox 50 – spadek o 2,3%
    Tuskowa zaraza rozszerza się na całą Europę. Już chyba nikt na naszym kontynencie nie wierzy w jego cuda ;)

  206. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Ja nie wierzę w żadne takie gesty, oni mówią tylko to, co my chcielibyśmy usłyszeć. To jest wada europejskiej lewicy, że za wszelką cenę chce się bratać z innymi kulturami, a później narzekają, że tamci są tacy niedobrzy, a my chcieliśmy jak najlepiej.
    Ciekawy jestem, czy Ahmad Badr Al-Din Hassoun powiedział tę całą przemowę również do Baszara Asada, poprosił go, aby nie wysyłał terrorystów do Iraku, dał spokój Libanowi i zerwał z Rosją.

  207. soulgarden napisał(a):

    http://bsd.miki.eu.org/albums/Beksinski/beks1.thumb.jpg
    http://bsd.miki.eu.org/gallery/Beksinski/beks19
    http://bsd.miki.eu.org/albums/Beksinski/beks41.thumb.jpg
    http://bsd.miki.eu.org/albums/Beksinski/beks43.thumb.jpg
    http://bsd.miki.eu.org/albums/Beksinski/beks59.thumb.jpg
    http://bsd.miki.eu.org/albums/Beksinski/beks70.thumb.jpg
    http://bsd.miki.eu.org/al......sized.jpg

  208. Bernard napisał(a):

    Torlinie, kolejny powód do radości, pada już słowo „panika”. nie wiem w jakim jesteś wieku, ale emerytom wyparowało pewnie parę złotych…
    .
    Onet:
    „Panika na GPW, preludium do korekty
    (ISB, pr/15.01.2008, godz. 17:29)

    We wtorek na warszawskiej giełdzie panowała panika. Na wartości straciły wszystkie indeksy, a WIG 20 spadł aż o ponad 4%. To preludium do korekty, która będzie gwałtowna, ale niestabilna, uważają analitycy.

    „W tej chwili na rynku panuje panika. Krążą plotki, że klienci masowo dokonują umorzeń jednostek uczestnictwa, a do banków ustawiają się kolejki. Wydawałoby się, że wraz z początkiem Nowego Roku będzie próba wydźwignięcia indeksów, jednak widać, że drobni inwestorzy spanikowali, a zarządzający muszą sprzedawać akcje”- powiedział Mirosław Saj, analityk banku DnB Nord.
    .
    Dodał, że styczeń będzie rekordowy pod względem wartości umorzeń jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych, która może sięgnąć kilka miliardów złotych. „

  209. Torlin napisał(a):

    56.
    Gdzie panika, tam panika. Prawdziwy inwestor czy gracz giełdowy, jeżeli ma papiery spółek, które nie zbankrutują, siedzi sobie spokojnie w wiklinowym fotelu, pali cygaro i popija whisky bez wody. I jak nie zdążył sprzedać, to siedzi i czeka na lepsze czasy. One wrócą już niebawem, tylko najpierw muszą pożreć emerytów. Po co tam poleźli, jak się na tym nie znają? Wszystkie gazety, od codziennych po specjalistyczne, bębnią, że na giełdzie się trzeba znać i nie jest to maszynka do zarabiania pieniędzy. A jakby czytali artykuły fachowe, to od dawna specjaliści twierdzą, że nasze akcje są przewartościowane (ja nie chcę robić wykładu, ale spowodowane jest to m.in. zbyt dużą ilością pieniędzy wrzucanych na naszą giełdę przez fundusze emerytalne. Ustawa, która ograniczała możność inwestowania za granicą tych funduszy, chcąc wzmocnić giełdę, dzisiaj działa na jej niekorzyść).

  210. Piotruś napisał(a):

    Zofio (6:33) przemówienia brzmią dla nas groźnie, (groźniej dla Ukrainy) gdyż pokazuja kierunek rozwoju jaki jest sondowany przez UE. (to kolejny sygnał po Muhomorze Kaddafi)
    Torlin (7:34) wszędzie są ludzie i ludziska. Polacy z okresu Gierka raczej sobie pracę w krajach arabskich chwalili, a współcześni turyści też w większości wracają zadowoleni – widać nie taki muzułmanin straszny jak go malują.

  211. jasnaanielka napisał(a):

    Bardzo ciekawa o barwna wymiana poglądów na blogu Azraela. Ubawił mnie szczególnie taki wpis;
    #

    Co to jest za “urzędujący prezydent”? W czym się jego “urzędowanie” przejawia? Że zwoła jakieś zgromadzenie a potem przemawia w TV u kumpla jak Cyrankiewicz w PRL? To tylko medialny pajac drugiego medialnego pajaca, a nie żaden prezydent, a już tym bardziej urzędujący.
    Po raz kolejny apeluję o więcej powagi na tym blogu (i tak jednym z poważniejszych, gdzie dyskutuje się o problemach, a nie o medialnych kreacjach) i kawałek myśli programowej, bo tego nam brakuje (nie nam, czytelnikom, telewidzom, tylko nam, Polakom, w końcu o Polskę chyba chodzi – a może tylko ja się tak drastycznie pogubiłem?)
    WTF is Jarosław Kaczyński mówiący w TV, że prezydent nie był naburmuszony? Ja widziałem – był! A Jarosław nie widział – niech idzie gdziekolwiek i przyciąga młodzież. Ale umówmy się co do jednej rzeczy: jeśli już głosowałem PRZECIWKO tym karaluchom, a głosowałem i to nie sam! to niech te łebki mają tyle miejsca, ile im wyszło w wyborach, po uwzględnieniu frekwencji, a nie tyle, ile im daje leniwy dziennikarz, czyli 70%! Gdybym chciał oglądać bez przerwy Jarka i Leszka i słuchać, jakie to mądre są żoliborskie inteligenty, tobym sobie na nich zagłosował i miałbym teraz w TV Tuska w kajdanach.
    Wolałbym zamiast tego parę słów o tym, co ZAMIAST kaczek. A jeśli to dla nas wszystkich, jak się tu na tym blogu spotykamy, za trudne, to pomówmy o Dodzie! Duża dupa jest, a cycki, że ja cię mogę!
    #
    Ale felieton Azraela i inne głosy – na poważnie.

  212. Torlin napisał(a):

    Ależ Piotrusiu, ja nawet słowem nie bąknąłem na temat Arabów – normalnych ludzi. Są tak gościnni, sympatyczni. Nigdy. Nie wkładaj mi w usta słów, których nie wypowiedziałem.
    Wielkiemu Muftiemu nie wierzę nawet na jedno słowo. Człowiek, który ma specjalizację w zakresie szariatu uzyskaną na kairskim uniwersytecie Al-Azhar i jest kaznodzieją muzułmańskim, nie może nie być fundamentalistycznym muzułmaninem.
    Przypominam Ci do dzisiaj uwielbianą postać, Mohammada Amina al-Husajni, Muftiego Jerozolimy. Propagował wizję Wielkiej Syrii (Syria, Liban, Transjordania i Palestyna jako południowa prowincja), przewodził Najwyższej Rady Muzułmańskiej kontrolującej sądy szariackie, doprowadził do tłumaczenia na język arabski „Protokołów Mędrców Syjonu”, w wyniku których doszło do masakry Żydów w Hebronie i Safed.

  213. Stan napisał(a):

    Do Zofii,

    Kiedy się ma dobre cygaro, to jest się kompletnie bezpiecznym i literalnie nic się nie może przytrafic. Zupełnie tak samo, jak kiedy się leży nad morzem – leży się wtedy właśnie nad morzem i nie pragnie się niczego więcej, ani pracy, ani rozrywki. Morze należy do sfery metafizyki, jest symbolem nieskończonośći, zatarciem odległości czasoprzestrzennych. Czas jest złudzeniem, prawdziwy zaś byt rzeczy jest nieruchomą teraźniejszośćią.
    I dalej. Leżąc nad morzem smakuje, się wieczność. Palenie jest czynnością religijną, bezwarynkowym oddaniem, zatarciem materialnośći, zaczarowaniem, przeniesieniem się do nieskończonośći.
    I na koniec.
    Palenie uduchawia.
    Zaczerpnięte z biografi Tomasza Manna napisanej przez Hermanna Kurzke.
    Czy nie sądzisz, że gdyby prawicowe wilki tak odbierały rzeczywistość między Odrą a Bugiem, to Polska stała by się Edenem?

  214. Bernard napisał(a):

    Onet:
    Fatalny początek notowań na GPW
    (PAP, ISB, XTB, inf. wł., pb/16.01.2008, godz. 11:01)
    .
    Dzisiejsza sesja na warszawskiej giełdzie rozpoczęła się gorzej niż oczekiwali analitycy. Na rozpoczęciu sesji główne indeksy GPW notowały ponad czteroprocentowe spadki.
    .
    WIG otworzył się o 4,34 proc. poniżej wczorajszego zamknięcia, WIG20 zniżkował aż o 4,60 proc. Podobnie źle otworzyły się pozostałe indeksy – TechWIG o 3,34 proc. gorzej niż na wczorajszym zamknięciu, mWIG40 tracił 4,87 proc. a indeks sWIG80 3,72 proc.
    .
    Dlaczego ci piep*ni inwestorzy nie wierzą Tuskowi na słowo? Przecież powiedział, że będą cuda. No to kurcze są. Emerytom wyparowało kolejne parę miliardów.
    .
    Miejmy nadzieję, że sytuacja się uspokoi, zanim zaczną wycofywać się poważne instytucje finansowe, na razie pewnie uruchoiły się stoplosty, czy jakoś tak się to nazywa.
    Ale po co komu emerytura – Kulczyk wraca !!! :)

  215. Piotruś napisał(a):

    Sory Torlinie nie interesuję się biografiami mułłów – myślałem, że „oni” i „tamci” dotyczy wszystkich.
    Bernardzie wyobraź sobie co by się działo po czterech latach tak wspaniałych rządów.

  216. Bernard napisał(a):

    Piotrusiu,
    biorąc pod uwagę tempo wzrostu gospodarczego z ostanic dwóch lat, przyrost inwestycji zaganicznych, wzrost liczby nowych miejsc pracy, spadek deficytu, zmniejszanie obciążeń pozapłacowych to po kolejnych dwóch latach znacznie zbliżylibyśmy do Irlandii, a tak są cuda, póki co cuda na kiju.

  217. Torlin napisał(a):

    Stop loss!
    Ciekaw jestem, po co ja to wszystko piszę! Miliony emerytom wyparowały.
    Proponuję wprowadzić zarząd komisaryczny na giełdę i trójki robotniczo – chłopskie. Precz ze spadkami na giełdzie. Już nigdy więcej. Zabrać burżujom żywiącym się krwawicą emerytom. Wprowadzić ustawę, że na giełdzie akcje mają prawo tylko rosnąć.

  218. Bernard napisał(a):

    Torlinie,
    drwić już nie będę, ale wszystkim miłosnikom nowej, populitycznej twarzy Tuska polecam pod rozwagę:
    TVN24:
    „We wtorek indeks WIG20 stracił 4,33 proc. – najwięcej od półtora roku. Efekt? – Z giełdy wyparowało 16,5 mld zł. W sumie od początku roku z parkietu znikło 107 mld zł. Głównie za sprawą przyszłych emerytów i oszczędzających w funduszach inwestycyjnych.”
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  219. Piotruś napisał(a):

    Bernardzie jaki twoim zdaniem jest średni okres „wyprodukowania” nowego miejsca pracy?
    Ile czasu potrzebuje mniej więcej inwestor zagraniczny na realizacje niespekulacyjnej inwestycji?
    Nie sądzisz chyba, że Tusk to zły czarownik? – a jesli nawet tak myślisz to obserwuj jak jednym pstryczkiem rozwala kitowe imperium.

  220. soulgarden napisał(a):

    http://wojciechsadurski.s.....index.html

  221. andiboz napisał(a):

    Soulgarden (6,07am),
    napisał coś długiego do”hien Michnika i małych żydków”, było tam też o „żucaniu” kłód. Nic z tego nie zrozumiałem.
    Następnie o 4,33pm, napisał:
    „I jeśli znajdzie się kilku chrześcijan na tym padołku medialnym zrobią pożądek z grupą waszej Ligi Mistrzów. I tak się skończy panowanie żydokomuny i ubicji”.

    Soulgarden, gdyby teraz rządziła ubecja, to prawdopodobnie siedziałbyś w pierdlu i uczył się ortografii.

  222. Zofia napisał(a):

    Stan,
    przepraszam, ze odpowiadam teraz, ale siedzę nad ksiazką, jestem albo gdzieś na Oceanie Indyjskim albo szperam po starych dokumentach statkowych, pismach do armatora itp. Ciągle coś tam w tych moich pudlach po tacie odnajduje, coś nowego wyskakuje.
    Dzisiaj opracowuje dokumenty, dot załadunku statku, szukałam je miesiącami w stertach papierzysk i wreszcie odnalazłam. Intuicja mnie nie zawiodła. Jak ich ktoś nie zna, nie ma pojęcia jak koszmarny był rejs, jaki opisuje. Spieszę się, bo w marcu winnam tekst dać wydawcy do redakcyjnej obróbki. cześć roboty redakcyjnej robię sama, (co dla jakości publikacji nie powinno być stosowane, zawsze lepiej, jak ktoś z zewnątrz to robi), ale i tak wiele spadnie na wydawcę.Więc czasu wolnego mam mało, a na dodatek zaczynają mi zjeżdżać graty do domu, w piątek nowa sypialnia,w przyszłym tygodniu – meble kuchenne. Istny kociokwik.
    Ale wracajmy do twojej wizji plażowo-morskiej.
    Powiem tak, młodym wilczkom z prawicy nic nie pomoże a Edenu w Polsce nie będzie, bo jesteśmy takim narodkiem, który sam się usmaży we własnym sosie.
    Nam generalnie, jako społeczeństwu brak cywilnej odwagi by prawdzie (historycznej czy codzienności) spoglądać w oczy i żyjemy w jakiś urojeniach pełnych mitów, półprawd i niezrealizowanych marzeń traktowanych jako rzeczywistość.
    To zawsze kończy się frustracją i zrodzoną z niej agresją.

  223. Stan napisał(a):

    Od dłuższego czasu brak na blogu leszka. Szkoda. Być może robi znacznie coś pożyteczniejszego niż blogging. Ponieważ chodzi po piaskach najładnieszego miejsca w Europie, a na dodatek wdycha zatokowy jod, to najpewniej wkrótce będziemy stali w kolejkach po jego książki. Jeżeli miałbym mu czegoś życzyć, to większego poczucia humoru i dystansu do wszelkiego typu ideii, które zwykle są ulotne i, na dodatek, często zawodne.

    Dzisiejszą absencję Zofii na blogu przypisuję fascynacji poglądami Tomasza Manna, które przytoczyłem wyżej. Zofia jest damą z fantazją, więc dzisiaj z pewnością z cygarem marki Mancini w ustach spacerowała na najbliższej plaży i myślała o książkach, które obiecała nam zadedykować pod koniec wiosny.

    Wpisy te brzmią trochę, jak wieczorny apel poległych, ale w sumie są optymistyczne.

  224. Stan napisał(a):

    Hmm, trochę inaczej, ale prawie przewidziałem czym się Zosia zajmuje.

  225. Zofia napisał(a):

    Stan,
    prawie, prawie…
    Z małym ale.
    Cygar nie cierpię. Ojciec kiedyś, jak mnie z bratem przyłapał na pierwszym w życiu papierosie za palonym śmietnikiem to zaprosił nas do gabinetu, wyciagnął cygara hawajskie i kazał wypalić do końca. skończyło się torsjami, obejmowaniem czule miski klozetowej i wezwaniem przez mamę domowego lekarza na ratunek. Do dzisiaj nie pale i na zapach cygara reaguje odruchem wymiotnym. Zostało na cale życie.
    Plaży też nie było, bo nad morze to mam te kilkanaście km. Ale zaprosiłam dzisiaj przyjaciółkę, która się objawiła z głębi Polski na 22 piętro budynku szczecińskiego armatora, gdzie jest kawiarnia i pyszny widok z okien. Morza nie dostrzegła, choć bardzo chciała, ale port widać było wspaniale. Mimo, że było już ciemno.
    Więc intuicja Cię właściwie nie zawiodła, byleś tuz, tuz.
    Zamiast cygara w ustach, miałam na sobie nowiutki garnitur, prawie męski, w najmodniejszym fasonie (taki dla pań, rzecz jasna), kolorze grafitowym i stosownymi dodatkami. Kaszmirowy szal w kolorze pięknej, głębokiej purpury, nabytek z peregrynacji brukselskiej. Cygaro możesz sobie wyobrazić.
    Prawie George Sand.

  226. Zofia napisał(a):

    Stan, sorry,
    nie kilkanaście, ale kilkadziesiąt km mam do tego morza!
    Leszka też mi brakuje. Ale jak pisze, to trzymam kciuki, by wyszło mu coś wspaniałego.
    Do George Sand brakowało Chopina i muzyki, ale można wytrzymać.

  227. soulgarden napisał(a):

    andiboz, czemu? Powaga? Wyrażaj się jaśniej – jeśli nie jesteś tym słoniowatym homo – mordercą, dobrze?

  228. soulgarden napisał(a):

    http://kuczyn.com/2008/01.....ment-42751
    soulgarden Says:
    styczeń 12th, 2008 at 6:07 am

  229. soulgarden napisał(a):

    http://galopujacymajor.sa.....index.html

  230. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Pana życzenia dla Polski (ku zadowoleniu Torlina) zaczynają się spełniać. widział Pan pierwsza strone GW i Rzepy?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  231. maciek g napisał(a):

    Zofia Says:
    styczeń 17th, 2008 at 12:10 am

    Swym wpisem potwierdzasz skuteczność tej metody. Chodzi mianowicie o palenie. Mąż mojej siostry ciotecznej jak przyłapał swego syna na paleniu to kazał mu zaciągając się wypalić dwa papierosy. Wynik podobny do tego co opisujesz. Chłopaka trzeba było intensywnie ratować medycznie, żona miała pretensje o to do męża, ale Wojtek (ich syn) do dziś nie pali i też pamięta doskonale to wydarzenie.
    A do słów muftiego -słowa piękne , ale ważniejsze są czyny. Katolicy w Polsce co chwila mówią piękne słowa /np o miłości bliźniego/ a potem czynami kompletnie temu zaprzeczają.

  232. Zofia napisał(a):

    Maciek,
    metoda parszywa i skuteczna, ale nie dla wszystkich. Brat palił i to tęgo,nawet gdy miał po zawale torbiel na mięśniu sercowym. W końcu pękła a on zmarł i to w czasie prowadzenia zajęć ze studentami z ratownictwa morskiego. Na wodzie. Ojcowskie cygaro niczego go nie nauczyło.
    ***
    Bernardzie,
    ten Tusk narozrabiał na światowych giełdach, jak cholera. Doprowadził do globalnego amoku:
    Warszawska giełda na tle 9 największych parkietów świata (zmiana wartości indeksów od Połowy lipca 2007).
    Podaję za Rzeczpospolitą:
    Japonia – Nikkei 225
    -29,2 proc.
    Gospodarka japońska jest silnie związana z rynkiem amerykańskim. To właśnie do USA trafia najwięcej dóbr produkowanych na eksport w kraju Kwitnącej Wiśni. Nie dziwi więc, że widmo recesji w USA budzi lęk tamtejszych inwestorów. Indeks Nikkei znajduje się obecnie na najniższym poziomie od dwóch lat. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy spośród 225 firm przed spadkami obroniło się tylko 28.
    Szwecja – OMXS30
    -26 proc.
    Tylko czterem firmom udało się zakończyć ostatnie półrocze na plusie. Wśród nich znalazła się fińska Nokia, na której papierach można było zarobić około 10 proc. Najwięcej (30 proc.) zyskał jednak Vostok Gas. Na przeciwległym biegunie znalazł się między innymi gigant telefoniczny Ericsson. Ponad 40-proc. spadek wartości akcji to rezultat słabszych wyników w trzecim kwartale.
    Polska – WIG20
    -24 proc.
    Wyprzedaż akcji w Warszawie sprowadziła wskaźnik największych spółek do poziomu z września 2006 roku. Na wynikach WIG20 odbiła się zarówno sytuacja na rynkach światowych, jak i niespotykana w historii fala umorzeń jednostek uczestnictwa. Najbardziej przeceniono akcje Polnordu i Biotonu. Notowania obu firm obniżyły się o ponad 50 proc. Tylko kursy akcji dwóch spółek Agory i CEZ nie spadły.
    Francja, Portugalia, Belgia, Holandia – EURONEXT 100
    -15,2 proc.
    Indeks Euronext 100 grupujący największe firmy z czterech europejskich państw spadł o ponad 15 proc. Jedynie 26 spółkom udało się uchronić przed przeceną. Pozostałe straciły od 0,2 do ponad 55 proc. Tu również, podobnie jak na wszystkich giełdach świata, inwestorzy najbardziej obawiają się przyszłości amerykańskiej gospodarki.
    Szwajcaria -Swiss Market
    -14,5 proc.
    Przecena akcji w Szwajcarii sprowadziła tamtejszy indeks blue chips do poziomu nienotowanego od sierpnia 2006 roku. Zdecydowanie najgorzej wypadła chemiczna firma Clariant, której akcje potaniały o ponad 50 proc. Słabo wiodło się też bankom. Kurs akcji Credit Swiss i UBS jest obecnie o jedną trzecią niższy niż sześć miesięcy temu.
    Wielka brytania – FTSE 100
    -13,2 proc.
    Spośród 100 firm tworzących najważniejszy indeks giełdy londyńskiej FTSE 100 tylko 22 wyszły obronną ręką z trwającej już kilka miesięcy korekty. Wśród nich najmocniej zwyżkowały Cairn Energy (o 40 proc.) i Rio Tinto (o 34 proc). Na przeciwnym biegunie znalazły się Taylor Wimpey i International Hotel. Akcje tych firm staniały po ok. 50 proc.
    Stany Zjednoczone – Dow Jones Industrial
    -11 proc.
    Sytuacja na giełdzie amerykańskiej wygląda dużo lepiej, niż opisuje to zachodnia prasa. Na tle największych rynków na świecie amerykański parkiet stracił stosunkowo niewiele. Ostrą przecenę w sektorze banków (akcje Citigroup potaniały o 44 proc.) i handlowym (Home Depot straciło 37 proc.) równoważyły zwyżki notowań Coca-Coli (o 21 proc.) i biofarmaceutycznej firmy Merck (o 17 proc.).
    Hiszpania – IBEX 35
    -8,6 proc.
    Wśród spółek tworzących najważniejszy wskaźnik giełdy hiszpańskiej zdecydowanie najgorzej wypadły firmy budowlane. Notowania Gruppo Ferrovial spadły o blisko 40 proc. Z drugiej strony znalazły się papiery Telefoniki, której akcje podrożały o prawie jedną trzecią. Spośród 35 firm tworzących indeks wzrost zanotowało tylko pięć. Zdaniem hiszpańskich analityków w 2008 r. wartość Ibex 35 wzrośnie o około 12 proc.
    Niemcy – Xetra DAX
    -8,3 proc.
    Chociaż wskaźnik ZEW obrazujący zaufanie niemieckich analityków i inwestorów instytucjonalnych spadł w styczniu do najniższego poziomu od 15 lat, sytuacja na tamtejszej giełdzie nie wygląda najgorzej. Indeks DAX notuje stosunkowo niewielkie straty. Wśród niemieckich blue chips najgorsza inwestycja to bank Hypo Real Estate (-57 proc.). Na akcjach Deutsche Borse można było zarobić 36 proc.
    Hongkong – Hang Seng
    - 1,2 proc.
    To był najgorszy dzień od 2001 roku. Tylko wczoraj wskaźnik Hang Seng spadł o 5,7 proc., niwelując znaczną cześć zysków wygenerowanych w ciągu ostatniego półrocza. Zdaniem analityków sytuacja wcale nie wygląda dobrze. Z jednej strony widmo recesji w USA, z drugiej – schłodzenia gospodarki Chin.

  233. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    czy naprawdę sądzisz, ze tymi Twoimi neurotycznymi prztyczkami ktos sie zdenerwuje? Przeciez o to Ci chodzi, o troche radości z cudzych nerwów. Tak już marnie z Tobą, że nie masz innych sposobów na nieco radości w życiu? I daremne trudy. Na dodatek poptwierdzasz, ze jesteś ignorantem w sprawach ekonomii. Poczytaj wpis Zofii.

  234. Stan napisał(a):

    Na mój wpis o pożytkach palenia eksluzywnych cygar prawie same krytyczne wypowiedzi. Świadczy to, że blogowicze nieco odstają od wyrafinowanych światowców (sam nie palę). Z pewnością Gospodarzowi z kubańskim cygarem w ustach i szklaneczką dobrego trunku łatwiej czyta się wysublimowane teksty Ogrodnika.
    Mawara, ktory porzucił już JK dla Dorna, także nie mogę sobie wyobrazić, że skończył głaskać swojego prawicowego kota i siedzi w niebieskiej koszuli bez markowego cygara.
    Tylko Torlin i Bernard zerkający ustawicznie na notowania giełdowe robią to rzadziej, albo nawet (o zgrozo) sztachają się papierosami.

  235. Paweł Luboński napisał(a):

    Panie Waldemarze, Bernard to człowiek stracony.
    Niedawno ktoś wywiesił na tablicy ogłoszeń przy moim kościele parafialnym wycinek z jakiegoś endekoidalnego pisemka z sążnistym artykułem postponującym Piłsudskiego, a gloryfikującym prawdziwego zwycięzcę w Bitwie Warszawskiej – generała Rozwadowskiego.
    Tak sobie wyobrażam przyszłość Bernarda. Za jakieś trzydzieści lat, gdy o bliźniakach i o Tusku nikt już nie będzie pamiętał, a Polska będzie żyła problemami, których dziś jeszcze nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, zgrzybiały Bernard, grzejąc stare kości przy kominku, będzie czytał gazetę, a trafiwszy na niepomyślną wiadomość, będzie mruczał: „Ech, nie doszłoby do tego, gdyby rządził Kaczyński”. Po czym pogrąży się w smętnym rozpamiętywaniu tragicznego roku 2007.

  236. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    wreszcie sie spełniają Pana życzenia, to ile ci ludzie w końcu zapłacą?:
    .
    „BIEC: gwałtowny spadek wskaźnika dobrobytu
    (PAP, pb/17.01.2008, godz. 12:22)
    .
    Wskaźnik dobrobytu, odzwierciedlający nastroje konsumentów, w styczniu dość istotnie spadł – wynika z badań instytutu BIEC.
    .
    Nastąpiło to po ponad rocznym okresie zdecydowanej i dynamicznej poprawy ekonomicznej kondycji naszego społeczeństwa. Do spadku Wskaźnika Dobrobytu przyczyniły się głównie: rosnące ceny dóbr i usług, wolniejszy wzrost liczby nowych miejsc pracy oraz spadek realnych wynagrodzeń” – wyjaśnili ekonomiści BIEC w czwartkowym komentarzu. ”
    .
    .
    Poza tym, zaiste Tusk to istny Hudini, tupnął nogą i pierdziu, rąbnęło w całym swiecie. Ja sie tylko dziwię, taki porządny ten Tusk, to powinno zrównoważyć światowe trendy, tak jak wzmocnienie złotówki względem dolara rekompensowało dotychczas wzrost cen ropy. A tu nic… Niewdzięczni ci inwestorzy. Nie pokochali Tuska dogłębnie tylko powierzchownie, chyba wolą gotówkę niz usmiechnietego kibica Lechii.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  237. jasnaanielka napisał(a):

    Bernard zaczyna gonić, jak ten chomik w klateczce, w takim specjalnym kółeczku. Nie chce, a nawet już by nie potrafił z tego układu wyjść.
    Pawle! mam wrażenie, że prognoza 30-letnia nie bardzo się sprawdzi. Skąd niby Bernard weźmie ten kominek – bądź co bądź symbol dobrobytu – skoro nie będą rządzić Kaczyńscy, a Tusk doprowadzi kraj do kataklizmu ekonomicznego? Kominek wszak, to symbol dobrobytu, który będzie niemożliwy. Jak to dobrze, że ja już 30 lat nie pożyję i nie doczekam tego nieszczęścia.

  238. Bernard napisał(a):

    jasnaanielko
    z wygranego z toba procesu za opublikowanie przez ciebie wiekopomnego dzieła, które niechybnie napiszesz: „Jak rozpoznać Żyda ze zdjęcia i dlaczego nie moze mieć niebieskich oczu”.

  239. jasnaanielka napisał(a):

    Cyrkuluj Bernardzie… cyrkuluj… I często myj rączki.

  240. Zofia napisał(a):

    Bernard,
    zerknij sobie w lustro, to zobaczysz pajaca o niebo żałosniejszego niż Palikot.
    Masz mistrzostwo Kosmosu w wypisywaniu bredni.

  241. Bernard napisał(a):

    Zofio, czy masz na mysli wyniki BIECu?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  242. narciarz2 napisał(a):

    Skoro trwa rozmowa o gieldzie o inwestowaniu, ktora rozgrzewa Bernard swoimi durnymi wpisami (po angielsku mowi sie „moronic”, zas Bernard to jest typowy „moron”), to dla podwyzszenia poziomu pozwole sobie odeslac szanowne blogowisko na strone http://www.fool.com
    -
    Ciekaw jestem, czy strony podobne do fool.com istnieja w Polsce. Na pewno istnieja, a w kazdym razie powinny.

  243. narciarz2 napisał(a):

    Czytajac wpisy Bernarda pomyslalem sobie, ze slowo „prawica” juz sie przezylo. Od dzis proponuje nową nazwę „prawdziwkowica”.

  244. jasnaanielka napisał(a):

    A to opinia z blogu red. Paradowskiej do tekstu, który Bernard zamieścił na tutejszym blogu, bo z blogu red. Paradowskiej został wyparty;
    http://paradowska.blog.po.....ment-43159
    Ja też uważam, że jest to człowiek chory z nienawiści i nie wnosi żadnej pozytywnej wartości, gdziekolwiek się pojawi. Żadnej próby dyskusji, żadnej wymiany poglądów, tylko jątrzenie, ferment i obrzucanie błotem każdego, kto się mu narazi. Dyskusja z nim jest jałowa. YERMA!!!

  245. jasnaanielka napisał(a):

    http://paradowska.blog.po.....ment-43176
    A tu jeszcze rozwinięcie poprzedniego wpisu.
    Myślę, że komentarz zbyteczny.

  246. Zofia napisał(a):

    Oponuję Narciarzu,
    prawdziwkowiec, ma w swym rdzeniu słowo – prawda, prawdziwek, a to już nie pasuje do naszych specjalistów od giełdy. Chyba, że będzie to synonim najprawdziwszej głupoty. Takiej 100 proc. surówki idiotyzmu.
    Spokojnie obserwuję scenę polityczną i z podziwem, bowiem w trudnej sytuacja, a jest trudna – rząd daje sobie wcale nie źle radę. Nie ulega PiS-owskiej propagandzie, jest spokojny i dość systematyczny. Powoli porządkuje to co trzeba – o. Rydzyk może się oblizać tylko na myśl o 27 mln. Geszefciarze, którym marzyło się wypasanie tej kreatury katolickiego duchownego mają prokuratora na karku i to bez specjalnych konferencji medialnych, Intratnych posadek też już nie mają. Lada moment okaże sie że CBA i Kamiński będą mieli postawione niepodważalne zarzuty na podstawie legalnej kontroli ABW itd. Pawlak dał sobie radę z kobitkami górników wcale zręcznie, choć media jak mogły to nakręcały spirale napięcia. powoli opada napięcie w służbie zdrowia, choć dyskusja ze środowiskiem na temat jej usprawnienia będzie cholernie trudna. Minister Hall dyskutuje o religii w szkole nie tylko z hierarchią rzymsko-katolickim, ale też z Polską Radą Ekumeniczną, co mnie cieszy. Mam nadzieję,że przedyskutuje ten problem też z wyznaniami nie chrześcijańskimi i z ateistami czy gnostykami, Traktując wszystkich zgodnie z konstytucją – równo.
    Trwa coraz bardziej spokojna dyskusja nt. prof. Grossa i jego książki. Polska powoli normalnieje.
    Można spokojnie nieco więcej czasu poświecić osobistym pasjom, jak pisanie książek, czytanie itp.
    Takich powolnych objawów wracania kraju do stanu równowagi jest wiele, choć media starają się, jak mogą we wszystkim widzieć niezbyt zdrową sensacje. nawet poseł Palikot nieco wyhamował swoje przedstawienia.
    ł już zupełnie z wielkim zdziwieniem przeczytałam słowa prezydenta pod adresem Rosji w czasie spotkania z korpusem dyplomatycznym, na które nawet zaprosił premiera z małżonką.Tylko nie wiem czy prezydent zaprosił szefa polskiej dyplomacji, bowiem nasza żurnalistyka obecna na etykiecie sie nie zna i nie raczyła odnotować takiego faktu.

  247. Stan napisał(a):

    kunszt dyplomatyczny a la polacco.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=397

    * * *

    P.S.

    Zosiu, tymi 27 mil. złotych do zwrotu przez Rasputina, to nic pewnego, ale świadczy, że rząd wreszcie przestał się kunktatorsko zachowywać. Widać, że reagują na reakcje opinii publicznej.
    Jeśli zaś idzie o spokój pod oliwkami, który pozwoli ci skupic się na pisaniu książek, to mam poważne wątpliwośći, ale byłbym nieszczęśliwy gdybym namawiał cię do zawieszenia pracy twórczej. Tak czy inaczej obecnie jest inny czas i inni ludzie za sterem.
    Biorę głębszy oddech i zamiast do Izraela jadę na wiosnę do Edenu, czyl nad Lazurowe Wybrzeże. Jeżeli wolno Narciarzowi szusować na stokach Gór Skalistych, to dlaczego nie mnie?

  248. narciarz2 napisał(a):

    Wyjasniam, ze nazwe „prawdziwkowica” proponuje dla PiSu i innych srodowisk radiomaryjnych, ktore sa zlozone z „prawdziwkow” zdefiowanych przez A.Gwiazde. Na temat obecnego rzadu sie nie wypowiadam, bo jak napisala p.Zofia, wydaje sie postepowac rozsadnie i zapobiegliwie. W takiej sytuacji brak komentarzy jest najlepszym komentarzem.
    -
    Jeszcze o „prawdziwkowicy”. Wydaje mi sie, ze nazwy „lewica” i „prawica” juz sie przezyly. Niedawno przeczytalem, ze wyznacznikiem „lewicy” byla chec przeprowadzania rewolucji w imie sprawiedliwosci spolecznej. Takie dazenia mialy nosnosc jakies 100 lat temu, ale potem sie okazalo, ze nie prowadza do niczego dobrego. Dazenia stracily nosnosc do tego stopnia, ze dzis partie „lewicowe” sa ostoja systemu parlamentarnego, i o co jak o co, ale o wymachiwanie tow. Mauzerem nie mozna ich podejrzewac (chyba, ze sie jest Bernardem). Wiec co to za lewica, ktora nie dazy do rewolucji, ale jest podpora i ostoja parlamentarnego status quo? Trzeba ich przestac nazywac „lewica”, zas zaczac nazywac zgodnie z ich rola „partie liberalno-parlamentarne” czy jakos tak. (Zgodnie z nomenklatura „prawica-lewica” bylyby to partie umiarkowanie prawicowe.) Z kolei PO nalezaloby nazwac „partia konserwatywno-liberalna”, zas PiS „partia populistyczno-demagogiczna”, a dla celow tego blogu „prawdziwkowica”.
    -
    Podsumowujac: podzial „prawica” i „lewica” moim zdaniem jest dawno nieaktualny. Sa to terminy juz tylko mylace.

  249. narciarz2 napisał(a):

    Stan napisal:
    Jeżeli wolno Narciarzowi szusować na stokach Gór Skalistych, to dlaczego nie mnie?
    Tobie tez wolno. Spotkajmy sie w Aspen w pierwszym tygodniu marca.
    -
    na wiosnę do Edenu, czyl nad Lazurowe Wybrzeże.
    Czy Gór Skaliste sa nad Lazurowym Wybrzeżem?

  250. jasnaanielka napisał(a):

    Narciarz2 – coś ty taki drobiazgowy? Tu i tam jest pięknie. Dobrze by było pobyć i tu i tam.

  251. narciarz2 napisał(a):

    Anielko:
    a tak sie przyczepilem. Mam zly dzien. Jestem od rana nie w sosie. Powinienem pekac z radosci, bo wczoraj moje uklady elektroniczne byly pokazywane na tutejszym wydziale fizyki, zas moj student podobno zrobil furore pokazem ich dzialania na spotkaniu kolaboracji (*) w Providence. Powiniem sie cieszyc, ale zamiast tego jakos mi smutno.
    -
    *) Kolaboracja jest brzydkim slowem w Polsce, ale tutaj ma znaczenie pozytywne. Oznacza „grupe naukowcow i inzynierow pracujacych nad wspolnym projektem”.

  252. Stan napisał(a):

    Narciarzu,

    Aspen i Lazurowe Wybrzeże to jak skrajne klawisze boskiego instrumentu jakim jest fortepian. Uczucie jakie ma narciarz na stoku z deskami przypiętymi do butów jest niewyobrażalne dla tych z nizin. Nawet jak na poczatku lat siedemdziesiątych podczas mgły i zadymy na Goryczkowej wykładałem się średnio co 40 metrów, czułem, że to jest to.
    Ostatnia byłem na deskach (na ślizgawce w Sopocie) dwa lata temu.
    Także z innych względów, ograniczyłem się jedynie do „wyczynów” żeglarskich we Wdzydzach i śledzenia procesu inwestycyjnego w Dolnym Sopocie, gdzie (mam taką nadzieję) ulokujesz swoją flotę jachtów, ktore będą zacumowane przy molo i budowanego, w stylu amerykańskim, nowego portu jachtowego.

    Przesyłam pozdrowienia dla Ciebie, naszego strategicznego sojusznika i całej Hameryki.

  253. Stan napisał(a):

    Powinno być: „budowanym … nowym porcie jachtowym”.

  254. narciarz2 napisał(a):

    Uczucie jakie ma narciarz na stoku z deskami przypiętymi do butów jest niewyobrażalne dla tych z nizin.
    To prawda. Trzeba jednak zaznaczyc, ze koniecznym warunkiem naprawde boskich uczuc jest sprawnosc fizyczna i uzycie sprzetu adekwatnie do warunkow i swoich umiejetnosci. Najwieksza przyjemnosc jest wtedy, gdy uda sie gladko i plynnie przejechac po stromym stoku pokrytym muldami, albo przez wezykiem las z choinkami i o zadna nie zaczepic. Tutaj nasuwa mi sie spostrzezenie. Ostatnimi laty przemysl narciarski robi wiele, aby zamienic narciarstwo w jazde po slizgawce. Do tego sluzy wynalazek nart profilowanych, czyli szerokich na obu koncach a waskich w talii. Narty takie byly ostatnio zachwalane w naszej znienawidzonej Gazecie. Moi znajomi takze takie narty zachwalaja, zwlaszcza ci troche starsi ode mnie. Podobno mozna na nich jezdzic bez (zbednego ich zdaniem) zmeczenia. Jest to moze i prawda, jednakze narty profilowane dobrze jezdza po rownym, zas na ogol kiepsko po nierownym. Z tego powodu ostatnimi czasy w osrodkach narciarskich stoki sa gladzone co wieczor, az stana sie idealnie rowne. Jezdzacy po nich narciarze moze sie nie mecza, ale traca najwieksza przyjemnosc, ktora jest stopniowe opanowywanie coraz trudniejszych stokow.
    -
    podczas mgły i zadymy na Goryczkowej wykładałem się średnio co 40 metrów
    Niezapomniane zjazdy, gdy na wasach i brodzie mgla i zadyma stopniowo odklada skorupe sniegu i lodu. W koncu w gory idziemy po to, zeby bylo tak trudno, jak sie da, ale nie az tak trudno, zeby w nich zginac bez sensu. Narciarstwo dostarcza okazji do kontrolowanego ryzyka i do napinania miesni do granic, ale bez przekraczania tych granic. Oczywiscie dla tych, ktorzy to lubia. Istnieja jeszcze narciarze Krupowkowi, ale nie o nich tu mowimy.

  255. narciarz2 napisał(a):

    Stan,
    bardzo dziekuje za pozdrowienia i pozdrawiam nawzajem. Jesli idzie o port jachtowy, to zeglowanie jest moim wyrzutem sumienia. Z jakichs powodow przestalem zeglowac, odkad znalazlem sie na tutejszym wygnaniu.

  256. Zosia napisał(a):

    Ale Wam Chłopaki tych gór zazdroszczę.
    Moje doświadczenia zimowe to saneczkowanie w latach szczenięcych i nędzna próba nauki jazdy na łyżwach, gdy miałam te 20 i kilka lat. Po którymś siadze rozkrocznym na lodzie i pokonaniu lodowiska w szerz, bo wzdłuż to byłby wyczyn olimpijski – złamałam kość ogonową na ostatnim kręgu przed rdzeniem. A że zadka w gips nie dało rady wsadzić miałam 6 tygodni koszmaru, bo chodzić owszem można było, ale siedzieć i leżeć bez silnych środków p/bólowych za żadne skarby. najpierw były blokady nowokainowe w rdzeń, potem inne paskudztwa.
    Odechciało mi mi sie sportów zimowych na mnóstwo lat.
    Najpóźniej w górach byłam na przełomie września i października, w Zakopanem i przetańczyłam praktycznie wszystkie wieczory i prawie noce. W dzień byczyłam się na tarasie w pensjonacie. To czasy świeżo po studiach, więc tez mnóstwo lat temu. Ale na studiach zdeptałam na piechotę Beskid Ślaski i Żywiecki w czasie wakacji.
    No i jeszcze ze w 1986 r jako zaległą podróż poślubną pojechaliśmy z mężem i 3 trzema psami pod Ślęzę. Było uroczo, zwłaszcza jak nocą mąż wpakował sie ładą z przyczepa kempingową w mokre pole buraczane. Po ratunek poszedł w kierunku jakiś świateł, a był to magazyn dynamitu do kopalni z pijanymi w sztok wartownikami. Znalazłam ich rano uśpionych w komplecie, razem z moim ślubnym a magazyn oczywiście otwarty. Wyciąnął nas traktor jakiegoś chłopa, którego znalazłam w okolicy, jak udało mi się doprowadzić średnio wybudzona połowę do przyczepy.
    W sumie marzy mi się taki prawdziwie zimowy urlop w śnieżnych górach, to musi być niesamowicie atrakcyjne, dla takiego cepra jak ja, ale na naukę jazdy na nartach to chyba już zbyt późno…
    Może w przyszłym roku.
    Zauroczyła mnie północna Westfalia, którą w minionym październiku miałam okazję nieco obejrzeć w przelocie z okien samochodu. Chciłlabym tam pojechćc na dłużej.

  257. Zosia napisał(a):

    Jednak ten Jarosław (Kaczyński) to mało inteligentny człowiek.
    inny od razu wiedziałby, ze rozwałkowywanie Palikota, to samobójstwo polityczne:i
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....606839.765
    Im więcej Kaczyński będzie zaprzeczał, ze braciszek bez mała abstynent i dziewica nieskalana w trunkach, tym większe będzie domniemanie, że braciszek prezydent ma kłopoty z procentami.
    Wyzywanie od dewiantów Palikota w za postawienie publicznie pytania świadczy o głupocie. Każdy rasowy dziennikarz wie na całym świecie, że nie ma głupich pytań, za to bywają głupie odpowiedzi.
    Każdy kto para się wywiadami o tym doskonale wie.
    Jak widać prezes PiS ma samych idiotów w otoczeniu, że mu takich elementarnych rzeczy nie przypominają.

  258. jasnaanielka napisał(a):

    Wszystkie moje, najwspanialsze wspomnienia urlopowe są związane z górami. Początkowo chodziłam jesienią (latem urlopy przysługiwały matkom i żonom) i wiosną na piesze rajdy. Urlop sobie przedłużałam, bo biorąc 5 dni, byłam w górach 9 dni. Na nartach zaczęłam jeździć dość późno i zaczęłam od złamania ręki w kolejce do wyciągu na Szrenicę. Jednak potem było już fajnie. Polubiłam bardzo jazdę, a znając swoje, niewielkie fizyczne możliwości, postawiłam na przyjemność, nie przejmując się szczególnie stylem. Mój był dowolny i pozbawiony ambicji, jednak dawałam sobie radę w trudnych warunkach. Parę razy pokonałam „ścianę” na Szrenicy i raz Ale nie do zapomnienia „Golgotę” w Szczyrku jednak przyznaję – miałam śmierć w oczach i nie chciałam powtarzać. Moja przewaga nad ambitnymi, wytrenowanymi i naprawdę dobrze jeżdżącymi polegała na tym, że po powrocie na kwaterę oni padali bez życia, a ja robiłam herbatę i kanapki na kolację. Jeździłam równo z nimi, tyle samo i tak samo szybko, ale nie bałam się kompromitacji i stosowałam zarówno ześlizg, jak i ordynarny pług – na wszelki wypadek, aby od koleżanki instruktorki nie dostać kijem, jechałam z tyłu i spotykaliśmy się pod wyciągiem. Miałam z tej jazdy wielką radość i wspominam te czasy z sentymentem. Od kilku już lat narty odstawiłam, bo kręgosłup i kolana wyeliminowały mnie z zawodów.
    Namawiam jednak każdego. Kto nie spróbował, ma czego żałować.
    Nowego typu nart nie zdołałam już testować, tak, jak i jazdy bez kijów. Mnie one bardzo pomagały skręcać a podczas postoju były doskonałą podpórką. Stoki nie były wygłaskane, muldy bywały straszliwe a na trasie wyciągu orczykowego bywały prawie metrowej głębokości doły. Znacznie lepiej trasy wyglądały w Harrachowie, gdzie też lubiliśmy jeździć. No i Zieleniec, gdzie śnieg był, kiedy już nigdzie go nie było. Tak, jak nie było sztucznego naśnieżania. Trzeba było więcej pracować, ale radość z jazdy – ogromna. Narciarzu – bardzo ci tej możliwości uprawiania narciarstwa zazdroszczę. Jak ja bym sobie jeszcze parę razy zjechała ze Skrzycznego, albo Szrenicy!!! Pomarzyć dobra rzecz.
    Dobranoc…

  259. jasnaanielka napisał(a):

    Czyżby jednak pan prezydent, niechcący zresztą, dobrze się przysłużył projektowi ustawy o służbie zdrowia? Projekt, który jako swój autorski przedstawiał prof Religa zawierał bardzo ciekawe fragmenty. A pan profesor znikł jak pani Zyta. Jest materiał do przemyślenia…
    http://www.gazetawyborcza.....47987.html

  260. Bernard napisał(a):

    jasnaanielko,
    nie przypominam sobie, bym obrzucał cie błotem, a ty jak zwykle sie przywalasz. to zwykły trolling. dyskutowałem tu nie raz na ciekawe tematy, a kto kogo tu obrzuca inwektywami, to przeczytaj wpisy pod tym postem p. Kuczyńskiego i znajdź gdzie kogoś z osób tu piszących zaczepiałem jako pierwszy,a następnie znajdź wszystkie inwektywy jakimi zostałem tu obrzucony.
    .
    aaaa i byłbym zapomniał jak idzie ci rozróznianie niebieskookich Żydów. Rocznica Marca blisko – wyrobisz się?

  261. Bernard napisał(a):

    Nieco żartując, a nieco poważnie.
    .

    Panie Waldemarze,
    .
    jak ocenia Pan politykę regionalna rządu Tuska (polityka ta to kasę dostaja słuszni, a niesłuszni won). Jak ocenia Pan szykany – np. szkoły Rydzyka, gdy szuka się wszelkich sposobów, by pozbawic uczelnię dotacji unijnych (szmal będą brali tylko słuszni, a niesłuszni won). Mam wrażenie, że Tusk dla nastrojów antyunijnych robi prawie tyle ile Gross dla rozbudzania nastrojów antysemickich.
    O ile Grossa należy ignorować, i nie podnosić głosów w stylu „a Żydzi też mordowali Polaków, bo Różański, Berman, bo wydawali Polaków NKWD itd”, bo Grossowi właśnie o to chodzi – by skłócić Polaków z Żydami i ogłosić: Patrzcie jaki w Polsce dzisiaj antysemityzam. Przy okazji ma szansę psuć stosunki polsko-izraelskie, (a Polska jest najbardziej proizraelskim krajem w UE). Moim więc zdaniem nie nalezy pozwolić na próby sskłócenia i darować sobie głosy oburzenia na Grossa, pozostawiając je kompetentnym historykom (Gross jak ognia unika dyskusji merytorycznych z historykami, bo jego ksiażka nie wytrzymuje historycznej krytyki), o tyle w przypadku Tuska zarysowuje się polityka dyskryminacyjna Polski Wschodniej i dawnej Galicji, czyli miejsc w których PiS dostał więcej głosów niz PO. Poważny błąd moim zdaniem, bo tak jak antyunijność Lepper została spacyfikowana dotacjami dla rolników, tak antyunijność Rydzyka zostałąby spacyfikowana salami komputerowymi i najbardziej ekologiczną formą energii, czyli geotermią.
    .
    Ciekawy tekst z TVN24. A nie Galicjanie było głosować na PO? Czy gdyby Tusk miał taką władzę jak Gomułka, to wszystkie „moherowe berety” musiałyby wyjechać z Polski?
    .
    „Zaledwie dwa spośród 43 projektów związanych z ochroną środowiska, które miały być finansowane z pieniędzy UE w Małopolsce, znalazły się na nowej liście Ministerstwa Rozwoju Regionalnego – niepokoi się „Gazeta Krakowska”. Oznacza to, że region dostanie ponad miliard euro mniej.
    Z danych, do których dotarła „Gazeta Krakowska” wynika, że województwo Małopolskie może stracić aż 1 mld 30 mln euro unijnych dotacji. Pieniądze z UE dostaną jedynie ci, którzy przygotowują projekty rozbudowy kanalizacji w Nowym Sączu oraz autorzy opracowania dotyczącego gospodarki odpadami komunalnymi w Krakowie. Obie inwestycje w sumie będą kosztować 214 mln euro; 125 mln euro dofinansuje UE.
    .
    Gazeta przypomina, że na liście poprzedniej minister rozwoju regionalnego Grażyny Gęsickiej były aż 43 małopolskie projekty. Ogólna wartość tych inwestycji wynosiła 2 mld 34 mln euro, z czego 1 mld 155 mln euro miała dofinansować Unia.
    .
    Decyzja nowej minister rozwoju regionalnego Elżbiety Bieńkowskiej pozbawiła region niemal tyle samo, ile cała Małopolska dostanie w latach 2007-2013 na regionalny program rozwoju – wylicza „Gazeta Krakowska”.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  262. Lex napisał(a):

    Narciarzowy „prawdziwkowiec” wydaje mi się określeniem całkiem trafionym. Mamy przecież: prawdziwego Polaka, prawdziwego patriotę, prawdziwego katolika i wiele, wiele innych prawdziwych ( wystarczy posłuchać lub poczytać „prawoskrętnych”).
    Facet kub facetka wyposażony w owe „prawdziwe” cechy to „prawdziwkowiec” – bez żadnych wątpliwości.
    PS. Bernard jak chce to potrafi dyskutować rzeczowo i bez wycieczek.
    Ale widocznie bardziej odpowiada mu kostium i rola blogowego zoila.

  263. Stan napisał(a):

    Nigdy tego nie robiłem. Cofnąlem się do poprzednich wpisów i szczegółowo niektóre zlustrowalem. Szczególną uwagą poświęciłem Torlinowi. Chyba założę mu teczkę.

Skomentuj