Jestem z Układu


O tym i owym

LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 866 dni.

Nie oglądałem meczu Polska Niemcy, bo takie pojedynki narodów, w których jestem po jednej stronie budzą we mnie tylko nerwy. Wolę posłuchać o zwycięstwie naszych następnego dnia i o porażce także.  Muszę powiedzieć, że z odrazą przyjąłem ten wyraźnie nasilony w stosunku do przeszłości polski szowinizm, choćby był nawet  w wykonaniu szpringerowskiej gazety. Wydaje mi się, że jest tu jakiś pasudny posiew chwasta pod nazwą IV RP, który wirusy tego szowinizmu ożywił. Oczywiście nie mam zamiaru głaskać Niemców, którzy też mają swoich dzikich, czasami bardziej dzikich niż nasi. Podobno wykrzykiwali w Austrii hasło „Niemcy brońcie się nie kupujcie niczego u Polaków”. To hasło jest przeróbką przedwojennego hitlerowskiego skierowanego przeciwko Żydom. Zresztą nas też tam ustawili w jednym rzędzie z narodem wybranym. Muszę powiedzieć, że to iż niemieckim posthitlerowcom przyszło do głowy to hasło o niekupowaniu u Polaka jest ciekawym skojarzeniem i tu akurat dla nas doskonałym. Widać zaczyna być już tyle polskiego pożądanego przez Niemców, że „dzicy” o tym krzyczą, a pewno wielu Niemców dostrzega. I to jest prawdziwe „Polska gola”!

Trwa spór między Hanną Lis i chyba też Kraśką, a PiS-owską ekipą w telewizji publicznej. Teraz latem często bywam na wsi gdzie nie dociera Polsat i TVN, bo nie mam jeszcze odpowiedniej anteny. Muszę więc oglądać telewizję Urbańskiego. I dopiero bez tego odniesienia do kanałów prywatnych widać, jak bardzo jest to telewizja politycznie znieprawiona. Ona nigdy nie była tak znieprawiona po roku 1989 jak teraz. Przy wszystkich różnicach między III Rzeczpospolitą a PRL to jest telewizja PRL-owska a rebours, włącznie z audycjami jakby wziętymi spod ręki Marii Osiadacz, Gontarza, „Żołnierza Wolności” i innych medialnych rycerzy nocy.

Napieralski, SLD! Pomóżcie Platformie usunąć to towarzystwo z telewizji publicznej. Tusku, dogadaj się z SLD i wreszcie Panowie z Platformy weźcie się też serio za rozliczenie PiS z dwu lat rządów, nie poprzez groteskowe raporty a la minister Pitera. Bo oni już grożą, że was rozliczą i oni akurat nie tylko grożą. Nie ryzykujcie wizyt o świcie i skutych rączek przykrywanych swetrami, czy czym tam. Wypleńcie wirusy PiS-owskiego zła! Najwyższa pora!

Skomentowano 205 razy to “O tym i owym”

  1. Zofia napisał(a):

    Ma Pan racje, Panie Waldemarze po stokroć!
    Mecz Polska-Niemcy wyzwolił, rzeczywiscie dziwne reakcje, w tym kretynizm ex PiS-owskiego ministra edukacji!
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    ***
    SLD musi zakodować sobie w mózgu, ze najpierw – polska racja stanu, m. in. odpolityczniona TVP a nie propagandówka partyjna PiS-u, a potem bycie w opozycji wobec PO.
    Powiem wprost.jak mówia malolaty – otwartym tekstem: – To co robi SLD jest gówniarstwem!
    Najpierw veto wobec ustawy medialnej, potem votum nieufności minister finansów i tak dalej ręka w rękę z PiS-em.
    Tylko czy SLD widzi jaki będzie koniec tej drogi „wespół, zespół”?

  2. Paweł Luboński napisał(a):

    Powiem ci Zofio, że dla mnie to nawet jakoś ujmujące, kiedy pan ex-minister tak otwarcie daje upust swoim kibicowskim emocjom. Mógłby przecież odczekać trochę i zgłosić projekt, kierując się głęboką troską o dobro narodu i państwa polskiego…

  3. raVq napisał(a):

    Witam!
    Cieszę się, że ktoś jeszcze podziela moje niewielkie zainteresowanie futbolem. Nie czuję się też zobowiązany do wspierania partaczy, tylko dlatego, że noszą barwy mojego państwa. W ogóle rozumiem kibicowanie tylko dla samej przyjemności z gry, bez zbędnych resentymentów.
    Mecze reprezentacji to wg psychologów taki freudowski rezerwat, gdzie społeczna nieświadomość projektuje wypierane instytnkty wojny i wzajemnego wyniszczania. Nic dziwnego, że pojawiają się i takie zapomniane gdzie indziej fantazmaty, jak nazistowskie symbole lub gesty, co gorsza – korzystają w tym kontekście z większego marginesu tolerancji.

    Mam jednakże do wszystkich pytanie – czy bitwę pod Grunwadem można uznać za zwycięstwo nad Niemcami, czy to raczej efekt XIX propagandy? Pokonaliśmy rycerstwo tradycyjnie nazywane Zakonem NMP Szpitala Niemieckiego i większej części zasilane przez wiernych z ogólnie rozumianych Niemiec. Jednakże reprezentowali oni politykę własną, nie cesarstwa. W gruncie rzeczy była to więc wiktoria nad… klerem.
    Czy może jednak nie?

  4. uchachany napisał(a):

    „TOWARZYSZE! POMOŻECIE?!”

    Spokojnie Panie Mnistrze, spokojnie: Towarzysze Napierniczaki pomogą, pomogą!
    A jakby nie chcieli – to jest na nich Olewnik, jest Vogel… :)
    .
    P.S.
    A do towarzyszy „od odkręcania śrub” z bywszej SB to Pan Minister nie zaapeluje…?
    Oni też lubią pomagać Ludziom Rozumnym i Człowiekom Honoru, i gdzie jak gdzie, ale po linii i na bazie walki z kaczofaszyzmem ich pomoc może być nieoceniona…

  5. KRANADHA napisał(a):

    No prosze, nawet w tak szlachetnym meczu udalo sie znalesc Kuczynskiemu IV RPi chwasta i tam jeszcze cos. To trzeba miec umysl zacmiony nienawiscia. Dla POLAKA to mecz byl wazny a nie poboczne uprzedzenia.Jak to dobrze ze juz nigdy Kuczynski nie dojdzie do wladzy.

  6. W.Kuczyński napisał(a):

    raVq,
    nie oceniałbym aż tak naszej druzyny tylko dlatego, ze przegrali. Ja nie jestem kibicem, ale uważam, że kibicowanie jest także w klęskach. A Pan Orzechowski, to rzeczywiście okaz!! Jedna z najwyrazistszych personifilacji Chwasta, szowinistyczny smrodek, jako istota polskości.

  7. petrel napisał(a):

    Nie oglądałem meczu w swoistym prywatnym proteście przeciwko medialnej polityce robienia ze mnie kretyna. Najpierw wszystkie media podgrzewają atmosferę, potem się dziwią, że kibice wpadli w swoistą paranoję, a w trakcie wciskają człowiekowi, co jest cool, trendy, passe, traktując mnie jak pożeracza wszystkich wymyślonych idiotyzmów. Ostatni raz mecze z własnej nieprzymuszonej woli i z ciekawości oglądałem za Kazimierza Górskiego. Wtedy mieliśmy najwspanialszą drużynę, niezapomnianych zawodników i nieskażoną niczym przyjemność oglądania futbolu na najwyższym poziomie. To co dzisiaj – to popłuczyny. Wolę iść do lasu, nad jezioro, albo rozpalić ognisko, wypić niereklamowane piwo do dobrej niereklamowanej kiełbasy na patyku, pogadać z normalnymi ludźmi o pierdołach. Nie mam zamiaru ulegać fobiom i głupotom rodem z IV RP podawanym przez skenionych i zbarbionych dziennikarzy wszelkiego sortu.
    A PO niech się martwi. Ma czym. Ponad pół roku przegwizdało, a z wielkich zapowiedzi mamy tylko raport niesprawnej Julki. To już naprawdę kabaret. Pozdrawiam.

  8. Lex napisał(a):

    Słucham i oglądam telewizję dzisiaj i co słyszę: na wszystkie strony nicowany przegrany mecz z Niemcami.
    O historycznym zwycięstwie R. Kubicy w Montrealu prawie, prawie nic.
    Widocznie lubimy rozpamiętywać gdy dostajemy po d…. . Taka nasza, polska przypadłość. Sukcesy najwidoczniej mniej sobie cenimy, przynajmniej po komentarzach sądząc. Również w sportowym dodatku do Wyborczej. O klagenfurckiej porażce na 6 pełnoformatowych stronach. O zwycięstwie Kubicy króciutka notka na przedostatniej stronie.
    To już zdaje się zahaczać o masochizm. A reakcja i propozycja ex-mnistra Orzechowskiego to przypadek dla lekarza pewnej specjalności. Całe szczęście, że Pan ex-minister nie wypowiedział Niemcom wojny. Dopiero by sie działo….

  9. raVq napisał(a):

    Panie Waldemarze, może się zagalopowałem, ale od dziecka słyszę tylko, że mieliśmy świetny mecz na Wembley. Tomaszewski jest autorytetem tylko z tego powodu.
    Mnie osobiście, jako starającego się o doktorat literaturoznawcy, wkurza szum tworzony wokół tego malo widowiskowego widowiska, łzy i politycy w szalikach, etc.
    Jednocześnie wieści kulturalne są reprezentowane tylko w dwóch minutach telekspressu. Dlaczego brak informacji tego typu w Wiadomościach, za wyjątkiem laurek gdy ktoś umrze? A potem krokodyle łzy nad czytelnictwem bądź idiotyczne reklamy społeczne o świniu i świninkach (co sugerowałoby, że lektura odbiera komunikatywność językową).
    Wytworzył się idiotyczny paradygmat, że Polak musi interesować się sportem, tj. wywalić sześć piw w bańdzioch przed telewizorem. Wolę już system Petrela. Może kiedyś zobaczę jego ognisko.

  10. Zofia napisał(a):

    Kilka dni temu, któryś z panów M
    szydził ze mnie, że w swoim blogu uprawiam publicystykę rodem z Trybuny Ludu i pisze o pobycie Kwaśniewskiego na biegunie południowym, by ponoć odwrócić uwagę od spraw ważnych.
    No cóż, los jest przewrotny i jak się okazuje zrobił żarcik jednemu z panów M.
    Pisząc 27 maja o kręgach polarnych, polskich wyprawach polarnych i donosząc o marcowej wizycie na biegunie południowym b. prezydenta Polski, nb. wysłannika ONZ ds. zmian klimatycznych, zamieściłam jego zdjęcie z Siergiejem Mironowem, przewodniczącym izby wyższej rosyjskiej Dumy.
    http://sophico.blog.onet......index.html
    Obaj politycy uczestniczyli w tej samej konferencji „klimatycznej” w Chile, wizytowali Patagonię, gdzie poznawali warunki ochrony pingwina i z której odlecieli w kierunku bieguna, do chilijskiej stacji naukowo-badawczej.
    Tak się składa, że Siergiej Mironow, nie tylko razem konferuje z Kwaśniewskim gdzieś w świecie, ale także spotkał się kilka dni temu z wicepremierem Pawlakiem podczas Forum Gospodarczego w Sankt Petersburgu, to na dodatek 10 czerwca będzie w Polsce, przyjmie go m.in. premier Donald Tusk.
    A może nie tyle odwracam uwagę od spraw ważnych, ale niejako, intuicyjnie, z wyprzedzeniem – zwracam na nie uwagę?…
    Nad poprawą relacji z Rosja pracują politycy różnych orientacji politycznych i na rożnych poziomach.
    Dzięki Bogu zgodnie i skutecznie.
    I chwała im za to.

  11. narciarz2 napisał(a):

    Witam po przerwie. Jest goraco, za pare dni zona wyjezdza w Arktyke, a w Rochester jedyny snieg jest w zamrazalniku w lodowce. Bede mial sporo pracy, bo laboratorium wreszcie zainteresowalo sie moja elektronika i bedziemy „wdrazac”, jak to sie kiedys mowilo w najniesluszniejszym z ustrojow. Podobnie jak Gospodarz, z braku czasu postaram sie ograniczyc moja obecnosc na blogu.
    .
    Poza tym, tak naprawde nie ma o czym pisac. TVP nie ogladam i nie bede ogladal. Innym tez polecam. Moje polityczne wyczucie podpowiada, ze Prezes juz zamienil sie w polityczna wydmuszke, czyli stal sie „postacia historyczna”, jak to ujal jeden z ulubionych dyskutantow. Gdyby nie brat w palacu, to wydmuszka juz nie bylaby prezesem. Sam brat powoli zamienia sie w balonik na uwiezi. Jeszcze osiemset dni, i balonik sobie pofrunie. Tego sie nie da niestety przyspieszyc, choc Walesa sie odgraza. Wiec o czym tu jeszcze blogowac? Po co sie spierac z ponurakiem o pseudonimie „uchachany”, ktory tu regularnie puszcza banieczki prawicowego smrodu? Ponure bractwo i tak sie nigdy nie zmieni, chyba że za sprawą lekarzy pewnej specjalnosci. Spieranie sie z nimi to czysta strata czasu.

  12. narciarz2 napisał(a):

    Polecam bardzo ciekawy i nieco wstrzasajacy artykul w znienawidzonej gazecie, nazywanej przez niektorych „koszerna”. I rzeczywiscie, artykul ma cos wspolnego z Izraelem.
    http://kobieta.gazeta.pl/.....93273.html

  13. narciarz2 napisał(a):

    To jest nieco smutne, ze najwazniejsze problemy polityczne to jest futbol i kibole. Z drugiej strony, to jest lepiej, niz gdyby w Polsce byla intifada i dochodzilo do scen opisanych we wspomnianym artykule. Albo do scen znanych z Iraku. Skoro glupota musi istniec, to lepiej, ze jest wyposazona w szaliki a nawet kamienie, a nie w dynamit i granaty.

  14. jasnaanielka napisał(a):

    Jak to miło dowiedzieć się, że nie jestem jedyna, zupełnie niezainteresowana piłką kopaną, boksem i paroma innymi dyscyplinami.
    Lubię lekkoatletykę, jazdę figurową na lodzie, (nie w wykonaniu gwiazd!!! ani jednej nie obejrzałam), gimnastykę.
    Ja podobnie jak Torlin wierzących, nie rozumiem kibiców. Co sprawia, że normalni, niejednokrotnie i wykształceni ludzie dostają takiego świra, że tygodniami, przed mistrzostwami, zagrzewają się do czynu, kupują dziwne czapki, szaliki i jakieś gadżety, malują oblicza, powie4wają flagami śpiewając równocześnie ochryple i fałszywie: „Polskaa!! Białoczerwoniii!; Polska gola i t.p., następnie przybrani w te akcesoria i obstawieni browarkiem oglądają mecz wznosząc patriotyczne okrzyki, aby już po meczu porykiwać; „Nic się nie stałooo!” i tak przez 4 tygodnie, Boże zmiłuj się. Końcowa pieśń, już resztkami sił będzie; „Już za cztery lata…”, po czym towarzystwo powróci do pracy a browary policzą zyski.
    Dla mnie to jest totalna głupawka i powiem więcej – żenada.
    No, ale ja się na piłce kopanej zupełnie nie znam.

  15. soulgarden napisał(a):

    “Lexie”, ciotęgu z Katowic. Jeśli miałbym możliwość roztłukłbym ci górną twarz na kawałeczki jak szkło. Zrobiłbym tak ponieważ nie uważam cię za istotę ludzką. Przeraża mnie masakra jako uczynek ludzki, ale ciebie potrafiłbym zmasakrować z większą banalnością niż cielęcinę ze sklepu. Która przypominałyby mi istotę masakry. Mam nadzieję, że spotkasz w wolnej Polsce w zasłużonym więzieniu kilku Słowikowatych mężczyzn, którzy wyłożą ci teorię pastwienia się. Więcej powiem – mam nadzieję mimo zaubeczenia i przede wszystkim ubeckiego ducha dzisiejszej “policji”, że w pewnym momencie jakiś normalny funkcjonariusz z kręgosłupem, a mimo potwornego działania psychotechniki ubeckiej – podsycanych funkcji mentalności grupowej są tacy którzy potrafią rozróżnić człowieka od śmierdziela-psycho-mordercy, że w pewnym momencie ktoś taki ci się zrewanżuje za całość. Nie na pokaz publicznie, ale ludzie będą wiedzieli, że z kimś się starłeś. „Doputy dzban nosi wodę, dopuki mu się uch nie urwie”. AMEN.

  16. Zofia napisał(a):

    Zdań kilka o TVP, ponoć publicznej.
    Jeździecki konkurs skoków przez przeszkody (w Poznaniu) oglądałam w nocy, bo to niby najlepsza pora na oglądanie tego typu sportu wg naszej publicznej TVP.
    6 czerwca, w południe, prawie niezauważalnie, oczywiście bez kamer pożegnalnych TVP, opuścił Polskę Sławomir Mrozek. Na zawsze, bezpowrotnie. Ma 78 lat.
    Wg TVP nic się w historii polskiej kultury nie stało, starszy pan chciał wyjechać, to wyjechał.
    8 czerwca w krakowskim Instytucie Książki, minister kultury odznaczył polska noblistkę Wisławę Szymborską najwyższym medalem „kulturalnym” – Glorie Artis. Za zamkniętymi drzwiami. Być może na życzenie poetki, nie wiem.
    Natomiast TVP, film biograficzny o poetce „Pejzaż dzieciństwa – Wisława Szymborska” puściła o „misyjnej” porze, w noy z 8 na 9 czerwca o …2.05.
    Pytam się dla kogo?….
    Tak wygląda misyjna działalność publicznej telewizji prezesa Urbańskiego.
    Jak nie gadający politycy i programy stricte religijne, katolickie, to grzebanie w śmietniki historii red. Wildsteina.
    dzienniki tendencyjne, mało obiektywne.
    Dzisiaj odbył sie pogrzeb młodej sportsmenki Agaty Mróz, zawodniczki wysoko utytułowanej, ale przy tym wspanialej postaci w ludzkim wymiarze. W telewizji dwa zdania. Domniemany powód – maż pani Agaty odmówił przyjęcia wysokiego odznaczenia państwowego nadanego jego zmarłej żonie pośmiertnie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo uważa, ze byłoby to wykorzystanie jej dramatu i śmierci dla partykularnych politycznych celów.
    Nie dziwię się prezesowi TVP – no, bo jak to zrelacjonować pro PIS-owskiej telewizji?
    Taka informacja dziennikarzom TVP przez ustanie nie przejdzie.

  17. narciarz2 napisał(a):

    Jak mi milo, ze TVP nie jest finansowana z moich podatkow. Gdyby Polacy mieli takie zaciecie do procesow, jak w USA, to byc moze jakas grupa obywateli wytoczylaby proces i przymusowy haracz na TVP nalezalby do przeszlosci. No, bo jakim prawem pobierany jest przymusowy „abonament”? Prawem uchwalonym przez Sejm? Po to sa sady, zeby takiego prawa sie pozbyc.
    .
    W USA radio i telewizja publiczna sa finansowane inaczej. Podejrzewam, ze w Polsce model amerykanski w tej akurat sprawie by nie przeszedl mimo popularnosci amerykanskich rozwiazan.

  18. narciarz2 napisał(a):

    A jeszcze taka refleksja. Wysluchalem przemowienia Hillary Clinton. Dla niej trudny moment, a przemowienie pieknie powiedziane, pieknym jezykiem, z dykcja, i z humorem. Ale jeszcze wazniejszy od przemowienia byl moim zdaniem sam proces selekcji kandydatow na prezydenta. Byl to proces morderczy. Obama uczestniczyl w 22 debatach z Hillary, zanim wygral nominacje. Przez takie sito nie przemkneli sie kandydaci dobrzy, swietni, a nawet znakomici. Kandydaci na kandydata zostali wszechstronnie przeswietleni, i mieli okazje do blamazy jeszcze przed startem „prawdziwej” kampanii. Ci, ktorzy przeszli do ostatniej rundy, reprezentuja naprawde najwyzszy poziom. Nie dlatego, ze Amerykanie sa genetycznie lepsi od Polakow, ale dlatego, ze Amerykanie maja system selekcji w polityce. Natomiast Polacy usilowali zastapic system selekcji IPNem. Skutki sa zalosne.
    .
    Pomimo amerykanskiego systemu zdarzaja sie wpadki w rodzaju obecnego prezydenta USA, ale jednak nawet on mowi a nie belkocze. Polakom tez by sie przydal dobry system selekcji kandydatow na najwyzsze urzedy.

  19. Piotruś napisał(a):

    Szanowny Gospodarzu jak zwykle staję okoniem.
    Po pierwsze mecze piłkarskie to zabawa i cieszy mnie, że dla coraz większej liczby Polaków wynik ma znaczenie drugorzedne. Ktos wygra, ktoś odpadnie, ktos zostanie mistrzem – liczy sie zabawa. Zachwyciły mnie zabawy kibiców, oraz wykonanie hymnu. Mam jeszcze w pamięci naszych rodaków handlujących byle czym i ogladajacych zazdrosnie wiedeńskie witryny sklepowe. Wczoraj ogladałem europejczyków pełną gębą – wkładam to do koszyka dorobku III RP.
    Po drugie dziwię się, że nie zauważa Pan powinowactwa ideowego KiTu z SLD. Toż to różne klasy tej samej szkoły. Ale prosze o więcej optymizmu zarówno jedni jak i drudzy świetnie sprawdzaja sie w roli politycznego tła i tak już chyba zostanie. Przywołane przez Narciarza wolontarisze z cyberORMO lub tym podobni twórcy list proskrybcyjnych wzbudzają w młodym pokoleniu raczej litość niż przerażenie.
    Po trzecie wreszcie blog bez Gospodarza to jak msza bez księdza. Niby ładnie, ale jakoś połowicznie.

  20. soulgarden napisał(a):

    Niedawno po meczu widziałem w szpitalu pokiereszowanych kibol, niekiboli i różnych takich żywych polskich chłopaków. Porównując z Waldemarem Kuczyńskim zaczynam rozumieć te odpowiedniki w nim wysokiej kultury mocnej nawalanki. Jest to człowiek, jak wiele michników, sfrustrowany w życiu prywatnym i pokrywający to poczucie niechęci z obcości polskiej siły. Może też jakichś obaw wynikających ze skrawków kompleksów. Natomiast chciałbym się zdystansować od tych, którzy opowiadają o beznadziejności położenia Żydów polskich i stosowaniu pochopnego w stosunku do michników pojęcia „zaplutych karłów reakcji”. Z taką fiksacją Żydów w Polsce nie ma dużo. Owszem mąci i jątrzy bez przerwy wielu, ale większość sama z siebie nie zdobyłaby się do udziału w podłym linczu. Polacy też są agresywni i jątrzą często podobnie mocno do tej grupki. Że michników do nich w jakiś sposób ciągnie to też jest jakiś fakt. Ale nie dajmy się wtłoczyć w te prymitywne kalki gdyż one są podsycane przez ofensywnych agresorów, małych hitlerków w wielkich ludziach itp. To, że Kuczyński na blogu pana Waldemara Kuczyńskiego dostaje napadów przypominających emocjami pogrom Kielecki wobec legalnej partii PIS to prucz demencji wpływ upału. Miejmy nadzieję, że te przedłużające się przypływy szczucia ulegną za jakiś czas reemisji i grupka ta przestanie syczeć wykazując jakiś stopień wytarmoszenia. To dobrzy ludzie, ale czasem ponosi ich zew natury i są jak te lwy w klatce.

  21. soulgarden napisał(a):

    zablokowany post:
    „B-a wystąpiła po wejściu na strony poświęcone zdrowiu – przy wiedzy o tym, że muszę coś sprawdzić. Śledztwo kopaniem w śledzionę zamieniono na „śledztwo kopaniem w śledzionę” (psychologiczny odpowiednik). Tak wygląda postubecki obraz „policji”. Ale nie tak należy podsumować całość operacji na mnie. Gdyż jest to jawny zbiorowy, publiczny lincz.”

  22. Zofia napisał(a):

    Co za wspaniały rześki poranek!
    A ja wojuje z ….katarem, załzawionymi oczami i cieknącym nosem, brr….

  23. Zofia napisał(a):

    A jednak korupcja jest powszechna w Polsce, potwierdza się społeczne na nią przyzwolenie.
    http://gospodarka.gazeta......upcja.html
    Przykre….
    Potwierdzają się opinie przedstawiane przez Komisję Europejską, z którymi swego czasu ostro polemizowano tutaj w blogu.
    Wynika to chyba z tego, ze wielu ludzi w Polsc, łącznie z czołowymi politykami, pewne negatywne zjawiska społeczne nie kwalifikuje jako objawy korupcji i uważa za coś normalnego. samo zaś pojecie korupcj, należy zaczynać od podstaw, od edukacji i to powszechnej oraz od bezwzględnego piętnowania wszelkich objawów korupcji, nazywając ją wprost, po imieniu i walić prawda prosto między oczy. Bez względu kogo dotyczy. I bez względu jak wysokie stanowisko dana osoba piastuje.

  24. Zofia napisał(a):

    Poprawiałam literówki i „wcięło”.
    Ma być (ostatni akapit):
    Wynika to chyba z tego, że wielu ludzi w Polsce, łącznie z czołowymi politykami, pewne negatywne zjawiska społeczne nie kwalifikuje jako objawów korupcji i uważa za coś normalnego. Samo zaś pojęcie korupcji, należy zaczynać od podstaw, od edukacji i to powszechnej oraz od bezwzględnego piętnowania wszelkich objawów korupcji, nazywając ją wprost, po imieniu i walić prawda prosto między oczy. Bez względu kogo dotyczy. I bez względu jak wysokie stanowisko dana osoba piastuje.

  25. soulgarden napisał(a):

    http://jagiellonski.salon.....index.html

  26. narciarz2 napisał(a):

    Bardzo interesujacy artykul w znienawidzonym czasopismie.
    Skandaliczne zachowanie kontrolerów Renomy
    http://wiadomosci.gazeta......enomy.html
    .
    Pod artykulem pozwolilem sobie zamiescic nastepujacy komentarz:
    Dlaczego dziennikarz nie zlozyl zawiadomienia?
    Autor: Gość: narciarz2
    Drogi Autorze, mam tylko jedno pytanie: dlaczego nie zlozyles
    zawiadomienia o przestepstwie? Dlaczego nie zebrales podpisow od swiadkow? Dlaczego nie nagrales calej sceny? Jako swiadomy obywatel masz takie prawo. Krotko mowiac: Autorze, dlaczego nie okazales sie obywatelem? Moim zdaniem, to nie Renoma jest winna. To Ty, Autorze, jestes winien, bo pomimo Twojego tekstu nie nie zaregowales jak obywatel. To nie skargi sa potrzebne, tylko formalna procedura, ktora powinna zaowocowac aresztowaniem osilkow i postawieniem ich w stan oskarzenia za pobicie. Miales prawo wezwac policje i miales prawo wszczac taka procedure, a jednak nie zrobiles tego.
    .
    Na to ktos ze Szczena odpowiedzial: „Zawiadomił – poprzez artykuł w gazecie – publicznie.”
    .
    Moja odpowiedz: Gosciu, nie o takie zawiadomienie chodzi. Chodzi o to, ze brutalni kontrolerzy powinni zostac postawieni w stan oskarzenia, a nie tylko opisani w gazecie, jesli opis zdarzenia odpowiada prawdzie. Tu w USA, skad pisze, zdarzenie takie jak opisane, jesli jest odpowiednio udokumentowane, konczy sie w sadzie. Natomiast w Polsce w zwyczaju jest poblazliwosc wobec wszelkiej wladzy. Kontroler ma wladze, wiec kontroler moze sobie pozwolic. Dopoki wladza bedzie mogla sobie pozwolic, zas obywatele beda biernie na to patrzec, Polska bedzie krajem nienormalnym.

  27. Bars napisał(a):

    Mój internet się ocknął z wielodniowej zapaści, więc czytam zaległości i trochę sobie popiszę, zapewne jak zwykle nie na temat…

    Ad. wiersz Herberta o głosie wewnętrznym zamieszczony przez Glosa w trochę okrojonej wersji jakieś dwa, może trzy wpisy temu. Mam z tym poetą kłopot spory – jak na razie nie mogę polubić jego twórczości, co nie znaczy, że jej nie rozumiem. Może jeszcze do niego nie dorosłam?
    Nie przepadam za XX-towieczną manierą poetycką kojarzenia pojęć odległych, natomiast potrzebuję w niej klasycznego, niemalże muzycznego metrum, takiego, które potrafi rozkołysać, zaczarować wyobraźnię… a oto drugie u Herberta trudno.
    Może powinnam zabierać Herberta do łóżka? Dzięki sypianiu m.in. z Mandelsztamem znam twórczość tego poety dość dokładnie. Tylko że książki wychodzą na tym nie najlepiej. Pół biedy, jeśli budzę się z policzkiem przytulonym do ich kartek, gorzej, kiedy w niespokojną noc lądują na podłodze. Herberta, poza „Barbarzyńcą”, mam niestety w miękkich okładkach – trochę szkoda byłoby je zniszczyć.
    Ps. Kupiłam Szymborskiej „Miłość szczęśliwa i inne wiersze” – czarujące i mądre, ale w tym tomiku wyraźnie rzuca się w oczy, jak często autorka opiera swoje wiersze na kontraście, na przeciwieństwach i ich konfrontowaniu, na opozycji…
    -
    A w ogóle to gdzie się wszyscy podziali? Mamy wtorek, dzień powszedni…

  28. narciarz2 napisał(a):

    Bars:
    Gospodarz porzucil blog, wiec goscie poczuli sie niedopieszczeni i poszli biesiadowac gdzie indziej. Prawa strona blogu modli sie w kosciele o przywrocenie Macierewicza na stanowisko Glownego Inkwizytora. Lewa strona wloczy sie po Puszczy Kempinowskiej w poszukiwaniu mlodej jalowki. Srodkowa strona pisze wiersze.
    .
    A skoro Ci sie nie podoba Herbert, to moze spodoba Ci się nastepujaca
    Modlitwa o Deszcz Dedykowana Sejmowi Poprzedniej Kadencji
    My upału dość juz mamy i na burzę dziś czekamy.
    Burza wodą nas zaleje i pogoda pochłodnieje.

  29. Zofia napisał(a):

    Dzisiaj kończy trzydniową wizytę w Polsce Sie, odpowiednika polskiego Senatu.
    Mogę tylko podziwiać sprawność służb obsługujących tego polityka.
    Na jego stronie internetowej mam wszystkie polskie wywiady, wywiady po polsku dla prasy rosyjskiej (w jezyku polskim), wszelkie polskie (po polsku) i rosyjskie (po rosyjsku) news’y , itp. Na bieżąco. Full information. Do tego pełne tłumaczenie aż coś pojawi.
    Na wszelki wypadek podaję za Mironowem – ma w planie spotkanie z Lechem Kaczyńskim, na pewno spotkał się z donaldem Tuskiem, o tym informował Centrum Informacji Rządu.
    ***
    No i co, panowie M,
    przydała się ta moja nota o biegunie i Mironowie?
    Przynajmniej będzie od czegoś zacząć rozmówki w Pałacu Prezydenckim….

  30. Bars napisał(a):

    Łomatkobosko Narciarzu !
    Gdzie autor tego cudu poezji ? :-)

  31. miner napisał(a):

    Boże!

    Co za odlot! Najpierw Pitera miała czytać wpisy Zofii na tym blogu i na nie reagować, teraz, jak rozumiem, ktoś z kancelarii Prezydenta… :)
    .
    .
    Nie ma to jak trzeźwe stąpanie po ziemi i świadomość znaczenia własnej osoby.
    .
    .
    Nadal uważasz, że wiesz co to znaczy „egocentryzm”?

  32. Bars napisał(a):

    Narciarzu drogi,
    Tośmy sąśmy sieroty blogowe tak jakby…
    Ten podlinkowany przez ciebie artykuł rodem z Gdańska – zasmucający. Przeżyłam w tym mieście lat trzydzieści i wspominam je jako ludziom przyjazne i pogodne. Coś niedobrego przywędrowało wraz ze zmianami ustrojowymi i rozpanoszyło się na dobre. Najgorsze jest to, że ludzie przechodzą obok takich zdarzeń obojętnie. A Twój komentarz bardzo mi się podobał – autor powinien był zareagować tak właśnie, jak napisałeś.
    Czas rozpocząć budowę społeczeństwa obywatelskiego i szumnie mówiąc, budzić obywatelskie sumienie w narodzie.
    W miastowsi sezon rzeczonej budowy rozpoczęto w minioną niedzielę i robota będzie trwała aż do jesieni. Organizuje ją m.in. moja szkolna koleżanka, urodzona społecznica i działaczka, a ja motywowana lojalnością i przyjaźnią, a także podziwem dla jej determinacji, staram się wspierać ją w tym zbożnym dziele. Wymaga to z mojej strony sporego wysiłku, bo Bóg mi swiadkiem, że wolałabym zostać w cieniu i zapachu moich jaśminów i fioletowych akacji, wyjątkowo obficie kwitnących w tym roku i wtranżalać truskawki z cukrem i śmietanką.
    Taka cotygodniowa sesja trwa kilka godzin, po czym uczestnicy spotkania dopieszczeni i zadowoleni z siebie rozchodzą się do domów, a my sprzątamy, sprzątamy, sprzątamy… dobre cztery godziny sprzątamy, a na zakończenie wykorzystujemy dwumetrowy wzrost Potomka służącego nam jako zastępcza drabina do ściągnięcia różności, znajdujcych się poza zasięgiem naszych drobnych, babskich rączek. Po takiej robocie czujemy już tylko śmiertelne niemal zmęczenie. Ze strachem myślę co będzie dalej. W połowie poprzedniego sezonu moje dziecię zaczęło się buntować, nastrój męża koleżanki wyraźnie wskazywał zbliżającą się burzę, zaś ona sama ze zmęczenia nie była w stanie ustać na nogach. Musimy chyba znaleźć i przygruchać sobie jakiegoś nowego nawiedzeńca…

  33. Zofia napisał(a):

    Widzisz Miner,
    jak ślicznie reagujesz?
    To nie żaden odlot, tylko zwykłe „Azor do nogi!”.
    Sprawdzam odruchy Pawłowa u Ciebie.
    **
    A tak na marginesie, jak chcę zawiadomić o czymkolwiek minister Piterę lub kogokolwiek innego, znam krótszą i prostszą drogę niż tekst w blogu p.Kuczyńskiego, choć ta akurat droga też zdaje egzamin.
    Zapewniam Cię, że to co chciałam przekazać pani minister – przekazałam w stosownej formie i prosto na biurko.
    Na spektakularne reakcje nie czekam, bo to bez sensu. To nie sprawa na wyciągnięcie spluwy i wywalenie serii w delikwenta.
    To co przekazałam minister Piterze (i nie tylko jej), to było pokazanie pewnych mechanizmów działań korupcjogennych w określonych środowiskach, na określonym poziomie oraz ściśle określonych skutków takiego działania, na konkretnym przykładzie z konkretnymi, wymiernymi efektami.
    Ale to nie ja jestem od walki z objawami korupcji i nie ja pracuję nad mechanizmami jej ograniczania i niwelowania w życiu publicznym naszego państwa.
    ***
    Na reakcje Kancelarii Prezydenta to ja zupełnie nie liczę! Jakbym śmiała!
    Tam przecież są sami specjaliści i geniusze, zwłaszcza od polityki zagranicznej!
    Kudy mi, prowincjonalnej dziennikarce do ich?!

  34. narciarz2 napisał(a):

    Bars:
    autor cudu poezji jest kolektywny, moja zona i ja. Mamy w zanadrzu jeszcze troche podobnej tworczosci. Jesli sie bedziesz skarzyla na Herberta, to opublikuje nasze kolejne dziela. Nie ryzykuj.
    .
    Nasi znajomi tu w Rochester tez knują. Tez spotykaja sie w prywatnych mieszkaniach i tez potem musza sprzatac. Podaje ich strone internetowa.
    http://www.metrojustice.org/

  35. Bars napisał(a):

    Narciarzu,
    problem w tym, że ja mam wyobraźnię plastyczną, w dodatku w technikolorze! Herbert jest mądry, a jego poezja wspaniała, ale ja ostatnio mam czas dopiero wieczorem, a wtedy do niczego tak nie tęsknię jak do harmonii i ciszy po dniu pełnym burz i nieuniknionych konfrontacji z Potomkiem. No powiedz sam, jak tu się wyciszać przy takim choćby wierszu jak „Apollo i Marsjasz”? Przecież, o ile znam siebie, to pewne jest, że wmontuję to w materię senną, zbudzę się i będę się tłuc po nocy jak przyslowiowy Marek po piekle.
    Cud poezji wywołał we mnie prawdziwy wstrząs poznawczy! Toż to czysta rozkosz! Nie bądź chytrusem, uchyl, błagam, kolektywnego zanadrza i wrzuć jeszcze co nieco…

  36. Bars napisał(a):

    Znalazłam w blogu prawdziwe śliczności autorstwa naszego drogiego kolegi Głosa, który jak mniemam, zabłądził w Kampinosie, albo li też straszy wiejskie kobiety przemykajace opłotkami do kościoła, o czym był łaskaw onegdaj napomknąć. Oto rzeczony wpis :
    -
    „głos zwykły szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszatka, może przypięty do piersi rosyjski order, a może ciągnący się za nim spadochron? „
    -
    Ubawiłam się do łez – ten spadochron… Przecież ja to wszystko widzę… w kolorze… :-)
    -
    Ciąg dalszy ode mnie: Ubrany był w szykowny i sztywny jak deska, sięgający ziemi, słynny radziecki szynel, którego za długie, proste rękawy podrygiwały i polatywały u jego boków w rytm zaiste tanecznych kroków, którymi dziarsko kroczył przed siebie. Radość rozpierała mu pierś szeroką, bohaterską, opancerzoną rzeczonym szynelem i pieśnią rwała mu się ku berlińskiemu niebu z „paszczy ogromnej”, z lekka tylko przysłoniętej ogromnym i teatralnie zamaszystym sztucznym wąsem, stanowiącym część jego służbowego wyposażenia. Spod głęboko nasuniętej uszatki ogniem pałały rozradowane oczy, a spod z lekka naderwanego lewego nausznika, wystawała kępka rozkosznie zielonego, przetykanego ostrym różem irokeza, zgrabnie przystrzyżonego według ostatniej mody. Słynny agent Głos 007 – wstrząśnięty, nie zmieszany i z prawem do zabijania, znowu wyruszał do akcji.
    -
    A może by tak, w ramach konkurencji i w kontrze do wildsteinowego gniota, kontynuować historyjkę zgodnym chórkiem wespół w zespół?

  37. jasnaanielka napisał(a):

    Oto przyczynek do tego, jak w publicznej TVP, za pieniądze z abonamentu, realizuje się MISJĘ!
    My, członkowie rodziny Janka Rodowicza oraz Jego przyjaciele i koledzy z batalionu „Zośka” Armii Krajowej, protestujemy przeciwko cynicznemu, zafałszowanemu wykorzystywaniu wizerunku „Anody” przez TVP
    To fragment listu, który dzisiejsza GW opublikowła;
    http://wyborcza.pl/1,7551.....ezesa.html
    ;
    Jak dla mnie, to skandal.

  38. miner napisał(a):

    jasnaanielka:
    Faktycznie felieton po spektaklu był głupiutki. Był głupiutki jak każdy marketing, który skupia się na odpowiedzi na pytanie „jak sprzedać”. Był tak samo głupiutki jak pomysł nazywania książek w internetowej księgarni „produktami”. Bo taki jest ten współczesny świat medialny: powierzchowny i płytki. I podejrzewam, że intencją autorów felietonu było właśnie poruszenie tematu cholernie poważnego w sposób spłycony – bo uznali, że tak będzie łatwiej znaleźć język między symboliką (akowski bohater) a rzeczywistością (marketoid, któremu wydawało się, że mówi mądrze a gadał banały). Broń Boże nie bronię twórców programu, równanie w dół, którego dokonali nie było niczym mądrym. Ale też nie robiłbym z tego skandalu – taki jest współczesny świat w mediach.
    .
    .
    I jedna uwaga: „Wreszcie stanęło na piosenkach, tej najłatwiejszej formie przekazu lansowanych treści. Gdyby znaleźć odpowiedniego odtwórcę, sukces murowany. Po namyśle zgodzono się na Dodę!”
    Niech mnie ktoś poprawi, ale moim zdaniem Doda została odrzucona natychmiast jako „kandydatka”, pojawił się za to Kazik Staszewski ale tez odpadł jako „za stary”…

  39. miner napisał(a):

    Najpierw piszesz:
    No i co, panowie M,
    przydała się ta moja nota o biegunie i Mironowie?

    .
    a potem się cieszysz, że Ci odpowiadam słowami:
    .
    Widzisz Miner,
    jak ślicznie reagujesz?
    To nie żaden odlot, tylko zwykłe “Azor do nogi!”.
    Sprawdzam odruchy Pawłowa u Ciebie.

    .
    Dojrzałe… nawet bardzo. Smutno Ci było, że nikt nie reagował na Twoje bełkoty od dłuższego czasu, że nikt nie chciał docenić, że Ci z nosa kapie, że nie rozumiesz, że Mrożek chciał wyjechać „po cichu”, że nawet w smutnym fakcie pogrzebu węszysz polityczny spisek, że w Polsce kwitnie korupcja (kto by pomyślał!!), więc napisałaś m.in. do mnie w sposób bezpośredni. Odpowiedziałem. Już nie jesteś smutna, cieszysz się jak głupi z bateryjki, ktoś się odezwał. Miło mi, że sprawiłem Ci radość…
    .
    A tak na marginesie, jak chcę zawiadomić o czymkolwiek minister Piterę lub kogokolwiek innego, znam krótszą i prostszą drogę niż tekst w blogu p.Kuczyńskiego, choć ta akurat droga też zdaje egzamin.
    .
    .
    Czyli nadal utrzymujesz, że wystarczyło obrazić się na Kuczyńskiego za wycięcie wpisu i postraszyć, żeby Pitera zajęła się Twoim wpisem?
    .
    Panie Waldemarze
    Ktoś wyciął komentarza , mój był 4-tym postemi to z opisem korupcji politycznej na poziomie wiceszefa PSL!!!
    W takim razie dostarczę go minister Piterze osobiscie!

    .
    „Na reakcje Kancelarii Prezydenta to ja zupełnie nie liczę! Jakbym śmiała!
    Tam przecież są sami specjaliści i geniusze, zwłaszcza od polityki zagranicznej!
    Kudy mi, prowincjonalnej dziennikarce do ich?!

    a to do czego? Sama sobie odpowiadasz na: Przynajmniej będzie od czegoś zacząć rozmówki w Pałacu Prezydenckim….

  40. jasnaanielka napisał(a):

    Widzisz minerze, ja jestem na TVP szczególnie cięta, bo jako jedna z mniejszości, płacąca abonament, jestem od zawsze przez tą instytucję lekceważona. Filmy, które chciałabym zobaczyć zaczynają się zwykle po godz. 23-ej, teatr poza powtórkami nie ma propozycji wartych posiedzenia przed ekranem, dyskusje polityczne polegają na zbiorowym przekrzykiwaniu się, gdzie nie wiadomo, kto, co powiedział, bo mówią wszyscy jednocześnie a prowadzący usiłuje się przebić, zwykle bezskutecznie. W godzinach oglądalności mogę sobie popatrzeć, jak oni śpiewają, się ślizgają, tańczą albo odgadują durnowate kfizy, obejrzeć śitkom albo inny idiotyzm. A TVP KULTURA JEST KODOWANA!
    ;
    Zaś jeśli chodzi o powstańców warszawskich, to jestem uczulona, bo mam takiego w rodzinie i moja najbliższa rodzina w powstaniu straciła wszystko. Gdyby mój, żyjący jeszcze wuj – powstaniec oglądał tą farsę z koszulkami, to by się wściekł! To nie jest temat na wygłupy z Dodą, Kazikiem z dredami, czy irokezem – choć on podobno wielkim artystą jest – nie będę dyskutować. Ci ludzie i ich rodziny zbyt dużo przeżyli, aby ich i ich rodziny na takie wrażenia skazywać. Dla mnie osobiście takie podejście do tematu jest skandaliczne i żenujące, choć o samym powstaniu i jego dowództwie mam zdanie jak najgorsze. No ale moje zdanie dla ambitnych redaktorów programów patriotycznych nie musi się liczyć. Ja to wiem, choć się z tym nie zgadzam.
    I jeśli w sejmie nie przejdzie ustawa o zwolnieniu emerytów z płacenia abonamentu, bo pan prezydent oczywiście zawetuje to ja od stycznia na własną rękę się wypiszę z tego klubu.

  41. Bernard napisał(a):

    Irlandio! Odwagi!
    .
    Dwunastego czerwca Irlandczycy, jako jedyny naród Unii Europejskiej wypowiedzą się za przyjęciem, lub odrzuceniem traktatu lizbońskiego. We wszystkich pozostałych krajach obywatele zostali tego prawa pozbawieni. Biurokraci europejscy lękają się demokracji bezpośredniej – czyli podważają fundamenty liberalnego państwa. Czyżby nie wierzyli w siłę swych argumentów? Czyżby lękali się powtórki z Francji czy Holandii?
    .
    Można być za traktatem, można być przeciw, ale sztuczki formalne i lęk przed głosem swoich obywateli oznacza, że idea europejska zbacza na manowce. Nie może być tak, że społeczeństwo nie ma prawa wypowiedzieć się w najbardziej żywotnych kwestiach, nie może być tak, że głosuje się aż do skutku, i nie może być tak, że suweren nie ma nic do powiedzenia.
    .
    Jeżeli Bruksela lęka się własnych obywateli i żywi nadzieję, że po przepchnięciu traktatu wbrew woli mieszkańców UE jakoś to będzie – to jest w błędzie.
    .
    Czy nie ma alternatywy? Jeszcze dziś politycy rwą szaty i szantażują obywateli europejskim Armagedonem, ale jeśli traktat upadnie, to już od jutra będą mówić, że nic się nie stało, że trzeba wypracować nowe rozwiązania, a najlepiej zmienić Irlandii konstytucję.
    .
    Czy traktat jest korzystny dla Europy? Czy jest korzystny dla Polski?
    .
    Na pewno jest korzystny dla krajów dominujących w UE, ale czy np. polityka międzynarodowa która może być przez te państwa narzucana Europie jest faktycznie dla niej korzystna? Jakimż wstydem i hańbą dla Niemiec i całej Europy jest przypadek byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrodera pracującego w KGBowskiej firmie Gazprom? W kolejce czekał już Romano Prodi. Czy takich przypadków ma być więcej? Czy taka ma być wspólna Europa?
    .
    Dla Unii Europejskiej przyjęcie traktatu wbrew woli jej mieszkańców może mieć fatalne następstwa. UE może zostać rozsadzona przez „bunt” obywateli „Starej Unii” – zniechęceni Niemcy, Francuzi czy Holendrzy kiedyś powiedzą dość. Nadzieje na to, że traktat się przyjmie, a później „jakoś to będzie” mogą okazać się płonne, a przyjęcie tej strategii przez Brukselę bardzo ryzykowne. To w „Starej Unii” widzę potencjalny rozsadnik wypaczonej idei europejskiej, a nie w nowoprzyjętych krajach. To nie rządy Kaczyńskich są/były dla UE zagrożeniem, ale rządy Schroderów doprowadzają UE na skraj kompromitacji i śmieszności.
    .
    Dla Europy będzie więc lepiej jeśli niechciany traktat upadnie teraz (co wymusi zmianę polityki integracyjnej), niżby za 5-10 lat w krajach „Starej Unii” zwyciężyć miały radykalne antyunijne poglądy.
    .
    Dla Polski korzystne jest obalenie traktatu lizbońskiego a szczególnie obalenie go niepolskimi rękami – i nie chodzi tylko o nicejski sposób liczenia głosów, ale o szereg zbędnych regulacji i przedwczesną integrację polityczną, która może skutkować niekorzystnymi dla Polski działaniami UE – zwłaszcza w Europie Wschodniej.
    .
    Jak pisałem już wielokrotnie jestem zwolennikiem integracji europejskiej, ale opartej na ekonomicznych, kulturowych i społecznych fundamentach, a nie na chciejstwie lewicowej biurokracji. Integracja musi być procesem powolnym i w pełni dobrowolnym, zgodnym z wolą obywateli.
    .
    Pełny tekst ze zdjęciami:
    http://bernardo.salon24.pl/78704,index.html
    Również:
    http://bernardo.salon24.pl/18777,index.html
    http://bernardo.salon24.p.....index.html

  42. Zofia napisał(a):

    Miner,
    a skąd Ty wiesz, jakie mam intencje pisząc, ten czy inny tekst w blogu p. Kuczyńskiego?
    Skąd wiesz, że akurat „węszę spisek”, a nie wyrażam zdziwienie, czy „jest mi smutno” a nie- cieszy miły poranek, chociaż przy +30 stp. mam katar?
    Czy Ty tak spostrzegasz całą rzeczywistość? Opartą na fałszywych domniemaniach, nieprawdziwych wnioskach itp….
    Ten tekst jest już serii wręcz absurdów!:
    .
    Czyli nadal utrzymujesz, że wystarczyło obrazić się na Kuczyńskiego za wycięcie wpisu i postraszyć, żeby Pitera zajęła się Twoim wpisem?

    A skąd to idiotyczne domniemanie, że obraziłam sie na pana Waldemara za pomyłkowe wycięcie tekstu? A na dodatek ta obraza ma wpływać na ….minister Piterę, by przeczytała zapisy w blogu pana Kuczynskiego?
    Kolejne Twoje manipulacje z e zdaniami wyjętymi z tekstu – w takim samym stylu.
    Masz problemy Miner. Problemy z logika, myśleniem i spostrzeganiem świata.
    Ale to już nie moja sprawa.
    Myśl sobie co chcesz i domyślaj się Bóg wie czego. Mnie jest to najzupełniej obojętne.
    Napisałam wyraźnie – jak chcę, by jakakolwiek moja opinia dotarła do określonego polityka – korzystam z dróg bezpośrednich.
    I tak było z opiniami adresowanymi publicznie do pani minister Pitery. Zapewniam, dotarły gdzie trzeba.
    Ty natomiast, jestem tego pewna w 100%, objawów korupcji w PIS-ie byś jednoznacznie nie nazwał, publicznie o tym nie napisał i swojemu premierowi listu jawnie, pod własnym nazwiskiem – na ten temat nie złożył.
    Na to trzeba mieć, jak nieco wyżej wspomina Narciarz – obywatelski stosunek do własnego państwa i jego organów. I mieć nieco cywilnej odwagi.
    Tobie tego wszystkiego brakuje…
    Pozostaje Ci tylko blog pana Waldemara i dociekanie jakie miałam intencje, pisząc, ze mi z nosa kapie.

  43. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    masz zupełną rację, publicznej TVP nie da rady ogladać. takie dna to nawet za sławetnej „komuny” nie było!
    O sprawach kultury w publicznej telewizji pisałam nie tak dawno.
    Historia naszego kraju pokazywana jest tak propagandowo i tendencyjnie – że człowiek nie ma siły nawet 3 min tego oglądać.
    ***
    Kilka dni temu, w telewizji publicznej oglądałam grecki film o puczach wojskowych w Grecji a właściwie o więzieniu dla greckich komunistów w latach 60-tych i 70-tych na jednej ze skalistych, bezdrzewnych greckich wysepek – opowiedziany uczciwie, z dystansem do sprawy i zgodnie z wydarzeniami historycznymi. Greccy wojskowi, autorzy puchu, ludziom w Grecji o lewicowych poglądach zgotowali los mniej więcej taki sam, jak hitlerowcy ludziom w swoich obozach koncentracyjnych.
    Grecy nie bali się opowiedzieć w tym filmie, że zabijano ludzi posądzonych o lewicowe poglądy bez powodów, w tym dzieci i kobiety, że więzienna wyspa była piekłem na ziemi., jakie trudno sobie wyobrazić.
    Były wypowiedzi i dyktatorów greckich, b. ministrów i uwięzionych ludzi.
    Puszczono film pewnie dlatego, bo był o wiezieniu dla greckich „komuchów”, ale chyba mało kto w TVP wiedział jak to więzienie i gnębienie „komuchów” sami Grecy pokazali.
    Oczywiście film puszczono w porze najmniejszej oglądalności, więc pewnie i mało kto go widział.

  44. Torlin napisał(a):

    Bernardzie!
    A czytałeś, że się wypowiadasz? Co wiesz na temat traktatu? Znasz kogoś, kto go czytał? Naród powinien głosować na tematy, o których cokolwiek wie, nikt nie da rady wytłumaczyć tego tekstu. Ja podejrzewam, że w Polsce znalazłoby się 5 osób niezwiązanych z ministerstwem, premierem i tłumaczami, które przez ten tekst przebrnęły. Ja akurat wierzę Staniszkis, która go czytała i twierdzi, że jest to bardzo mądry tekst, korzystny dla Polski i tylko politycy (szczególnie PiSu), którzy go w ogóle nie czytali – są przeciw, po prostu dla zasady.
    Oprócz tego chcę Ci napisać, że ja jestem zażenowany musząc tłumaczyć Ci takie sprawy, ale w Polsce nie ma demokracji bezpośredniej, tylko przedstawicielska. Po to wybieramy Prezydenta, posłów, senatorów, radnych, żeby za nas decydowali.

  45. raVq napisał(a):

    Jasnaanielko!
    Choć z ogólną oceną TVP się zgadzam – bo brak argumentów dla zajęcia innej pozycji – to polemizowałbym, czy rodziny uczestników mają prawo selekcji artystów, bądź wyłączność oceny widowiska poświęconego walkom. Nie oceniałbym też Kazika – w końcu twórcę uznanego także przez autorytety – bądź innego muzyka po fryzurze, bo w końcu tradycja do udziwnień na głowie jest w branży długoletnia i mógłby na placu pozostać jedynie łysy Możdżer (a może to też niedobrze?).
    Czy ponieważ mój dziadek był powstańcem, mogę zabronić odtwarzania sławnych wierszy Baczyńskiego w interpretacji Demarczyk, bo jest brunetką i jeszcze…, hmm, czasem wyglądała na podciętą?

    A propos TVP – za Wildsteina wydawała mi się jednak znacznie lepsza, pubicystyka stała się jak zwykle domeną jednej opcji, ale przynajmniej prezentowano ambitniejsze filmy. Dziś nawet w teoretycznie elitarnych: Uczcie kinomana czy Kocham kino, coraz częściej amerykańska czy inna sensacyjna kicha poniżej krytyki. Urbański to już jest dno!

  46. W.Kuczyński napisał(a):

    Pragne poinformowac Szanownych Państwa, ze w jutrzejszym papierowym wydaniu „Gazety” ukaza sie moje dwa teksty:
    „Wojna dwu fanatyzmow” o sprawie Agaty. Polemizuję z „Gazetą”
    i „Prezydencka opowieść o agencie „Bolku”. Prawie chwalę Prezydenta.
    Polecam się

  47. miner napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/wy.....achu_.html
    .
    Wyrwać chwasta” – plakaty z takim hasłem i wizerunkiem Jana Tomasza Grossa rozwieszali narodowcy we Wrocławiu. Tłumaczą, że to była przenośnia. Prokuratura sprawdza, czy w ten sposób nawoływali do nienawiści wyznaniowej i narodowościowej, i czy autor „Strachu” czuł się zagrożony. Dlatego wzywa go na przesłuchanie.
    .
    Trzeba z uwagą obserwować ten proces. Jest duża szansa, że okaże się, że „wyrwać chwasta” to zwrot za który można pójść siedzieć :)

  48. jasnaanielka napisał(a):

    raVq – Nie takie były moje intencje. Nie zrozumiałeś mnie. To, co napisałam, napisałam we własnym imieniu i nie oczekiwałam akceptacji, bo zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest bardzo prywatna. Ja po prostu rozumiem urazę rodziny Anody. Rodziny powstańców i ci z powstańców, którzy jeszcze żyją są bardzo wrażliwi na to, w jaki sposób się o nich pisze i mówi. Wiele lat byli zmuszeni do ukrywania własnej historii i w ogromnym stopniu ją sobie wyidealizowali. Trudno im się dziwić – wypada szanować. A zatem takie teksty, jak te o koszulkach z nadrukiem, czy dobieraniu artystów do opiewania ich historii są zwyczajnie nie na dzisiejszy dzień. Za kilka – kilkanaście lat – proszę bardzo. Ale dziś łatwo kogoś zranić zupełnie bez sensu. I właśnie jakiegoś poczucia przyzwoitości wypadałoby oczekiwać od kogoś, kto taki program w publicznej telewizji robi. A tego Urbański i s-ka nie potrafią, bo im brak kultury i ogłady. Stąd takie zgrzyty, nikomu nie potrzebne.
    ;
    Co zaś do Kazika… Czemu właśnie ja mam się nim zachwycać? Czy dlatego, że się autorytetom podoba i go cenią? Wiśniewski, Doda i Rubik też się podobają. Co ja mam do tego? Ja mam własne typy.
    Parę lat temu byłam na występie Kazika, gdy prezentował piosenki Staszewskiego – seniora. Z trudem usiedziałam w teatrze, bo wzmacniacze były tak wzmocnione, że mi zelówki odpadały!!! O tym, żeby z tego huku wyodrębnić słowa i melodię, nie było mowy. Kiedy po paru dniach wysłuchałam tego samego koncertu w telewizji, bardzo mi się podobał, ale „na żywo” nie chcę go już nigdy słuchać.
    I to też jest mój indywidualny sąd. Inni chodzą i im się podoba.

  49. jasnaanielka napisał(a):

    A interpretacja wierszy Baczyńskiego w przypadku Ewy Demarczyk, to był i pozostał wzór niedościgniony.
    Jak zresztą wszystko to, co kiedyś śpiewała.
    Mam własny, prywatny żal do Krakowa i krakusów o to, jak ją potraktowano.

  50. miner napisał(a):

    Zofia:
    z jednej strony mamy:
    skąd Ty wiesz, jakie mam intencje pisząc, ten czy inny tekst w blogu p. Kuczyńskiego?
    .
    ale zaraz potem:
    .
    Ty natomiast, jestem tego pewna w 100%, objawów korupcji w PIS-ie byś jednoznacznie nie nazwał, publicznie o tym nie napisał i swojemu premierowi listu jawnie, pod własnym nazwiskiem – na ten temat nie złożył.
    Na to trzeba mieć, jak nieco wyżej wspomina Narciarz – obywatelski stosunek do własnego państwa i jego organów. I mieć nieco cywilnej odwagi.
    Tobie tego wszystkiego brakuje…

    .
    albo trochę niżej:
    .
    „Puszczono film pewnie dlatego, bo był o wiezieniu dla greckich “komuchów”, ale chyba mało kto w TVP wiedział jak to więzienie i gnębienie “komuchów” sami Grecy pokazali.
    .
    I oczywiście nie widzisz w tym sprzeczności.
    .
    .
    Nie potrafisz wyjaśnić co miały znaczyć Twoje słowa Ledwo mruknęłam o PSL i korupcji politycznej oraz tym, ze złożę pismo do minister Pitery – już są odgłosy”
    .
    ale jednocześnie uważasz, że
    „A na dodatek ta obraza ma wpływać na ….minister Piterę, by przeczytała zapisy w blogu pana Kuczynskiego?
    .
    walisz odezwę do W.Kuczyńskiego okraszoną wielokrotnymi wykrzyknikami i „pogróżką” – „w takim razie napisze bezpośrednio do Pitery!!!” a jednocześnie pytasz:
    A skąd to idiotyczne domniemanie, że obraziłam sie na pana Waldemara za pomyłkowe wycięcie tekstu?”
    .
    i.t.d.
    i.t.d.
    sprzeczność goni sprzeczność :)

  51. miner napisał(a):

    http://jankepost.salon24......index.html

    „Po spotkaniu Wildstein został ponownie zaproszony do Poczdamu i zaproszenie przyjął. ”

    no to teraz trzeba znaleźć nowy klucz do interpretacji tego typu zdań:

    No to red. Wildstein musi teraz wyjaśnić sprawę z głównym organizatorem – rządem Brandenburgii. Wpadka ze strony niemieckiej.
    Wcale nie wykluczone, że pozostali paneliści nie chcieli mieć w swoim gronie red. Wildsteina.

    .
    .
    żeby kogoś wyprosić, to najpierw trzeba, by ten ktoś pojawił się w miejscy skąd go można wyprosić!
    Red. Janke tak do końca nie wie, co pisze.(…) Jako dyskutant red. Wildstein w konferencji berlińskiej – jest persona non grata.
    Moim zdaniem sam na to zapracował.

    .
    .
    ak sobie wyobrażasz red. Wildsteina w tej dyskusji – skoro nie jest on bezstronnym, neutralnym żurnalistą, ale zaangażowanym “narodowcem” medialnym i tacy jak on będą tematem akurat dyskusji w tym panelu.
    .
    .
    I wiele innych, które składają się na prosty przekaz – Nie lubię go więc zrobię wszystko by uzasadnić, że nic złego się nie stało (a nawet zaczne lansowac idiotyczne argumenty w stylu: to nie jest polsko-niemieckie tylko niemiecko-polskie spotkanie i Polacy nie mają nic do gadania).

  52. miner napisał(a):

    jasnaanielka:

    Widzisz minerze, ja jestem na TVP szczególnie cięta, bo jako jedna z mniejszości, płacąca abonament, jestem od zawsze przez tą instytucję lekceważona. Filmy, które chciałabym zobaczyć zaczynają się zwykle po godz. 23-ej, teatr poza powtórkami nie ma propozycji wartych posiedzenia przed ekranem, dyskusje polityczne polegają na zbiorowym przekrzykiwaniu się, gdzie nie wiadomo, kto, co powiedział, bo mówią wszyscy jednocześnie a prowadzący usiłuje się przebić, zwykle bezskutecznie. W godzinach oglądalności mogę sobie popatrzeć, jak oni śpiewają, się ślizgają, tańczą albo odgadują durnowate kfizy, obejrzeć śitkom albo inny idiotyzm. A TVP KULTURA JEST KODOWANA!
    .
    Ale tak jest od wielu wielu lat. Telewizja publiczna w RP nigdy nie była publiczna, zawsze była łupem partyjnym. I dlatego jedyną moim zdaniem drogą jest sprywatyzować to w cholerę. Ale kto to ma zrobić? Zionący miłością Donald, który z liberalizmem gospodarczym ma tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym? Przecież on się boi takich decyzji, Wajda tupnie, Lipińska krzywo spojrzy, tzw środowisko stanie murem za abonamentem. I z kolejnego pomysłu zostanie wydmuszka.
    .
    .
    I jeśli w sejmie nie przejdzie ustawa o zwolnieniu emerytów z płacenia abonamentu, bo pan prezydent oczywiście zawetuje to ja od stycznia na własną rękę się wypiszę z tego klubu.
    A to ciekawe… a jak zawetowałby Kwaśniewski albo Wałęsa to też byś się „wypisała”? Dlaczego dopiero teraz skoro od zawsze jesteś lekceważona? W imię walki z kaczyzmem?

  53. miner napisał(a):

    a tutaj jak na zawołanie jest dyskusja o koszulkach z Pyjasem jako „odtrutką” na lewackie koszulki z Che Guevarą

    http://consolamentum.salo.....index.html

    „W sprawie tzw. pamięci historycznej warto toczyć wojnę partyzancką w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy kultury masowej. Taką koszulkę można założyć idąc do knajpy, na uczelnię, w góry, także do pracy (chyba że jest się – z wyboru lub konieczności – krawatowcem). Można w niej iść na zakupy, na imprezkę do znajomych. I zawsze będzie stwarzała pretekst do rozmowy sensowniejszej niż troglodyckie pogaduchu o pogodzie czy nowym telefonie/samochodzie/domu. Ewentualnie o nowej żonie/nowym mężu.:-)

    Argumentacja zbliżona do tej jaką podnoszono we felietonie w TVP…

  54. Zofia napisał(a):

    Miner,
    ukłony od Mathiasa Piatzecka, socjalisty zresztą.
    Szalenie wzruszyły go lamenty redaktorostwa.

  55. jasnaanielka napisał(a):

    Oj miner, miner! Ty jak nir uszczypniesz, to masz zmarnowany dzień. ;)
    Dlaczego dopiero teraz skoro od zawsze jesteś lekceważona? W imię walki z kaczyzmem?
    ;
    Nie! nie w imię walki z kaczyzmem. Ja kaczyzm przeczekuję, jak ból kolana. Wiem, że kiedyś przejdzie. Czy ja podałam nazwisko pana prezydenta? Napisałam o kimś, kto zapowiedział, że będzie wetował wszystko, co się do wetowania nadarzy. Nie musi nawet czytać… On wie. Dlaczego właśnie teraz? Bo właśnie teraz problem został wyartykułowany, toczy się dyskusja i właśnie teraz stwierdziłam, że tak fatalnie, to jeszcze nie było. Abonament opłacam z konta, więc właściwie o nim na co dzień nie myślę.
    A co do prezydenta Wałęsy i Kwaśniewskiego – to jasne, że oni by takiego czegoś nie powiedzieli i nie zrobili, więc nie ma sprawy. To nie byli prezydenci jednej partii i własnego bliźniaka. Bez urazy.

  56. Zofia napisał(a):

    Miner,
    na Twoje dywagacje nie mam wpływu, możesz sobie dywagować do woli, zastanawiając się godzinami nad moimi intencjami.
    Efekty tych Twoich dywagacji są mi zupełnie obojętne.
    Red. Wildsteina, jako publicysty i pisarza – nie cenię, jego wyjazd do Poczdamu mi „wisi”, jak ma zamiar tam być i dyskutować, to jego sprawa. Tak jak i tych, którzy mają zamiar go słuchać.
    Wstęp jest tam dla dziennikarzy z Polski i Niemiec – nieograniczony. Mnie szkoda na to czasu, choć akurat mój region, Pomorza Zachodnie – jest współorganizatorem tej imprezy.
    Co do korupcji, minister Pitery ect. – swoje zamierzenia osiągnęłam i to mnie najzupełniej wystarczy. Twoje uwagi w tej materii nie maja nic do rzeczy.
    A co do pana Kuczyńskiego – to moja obecność w Jego blogu poświadcza, że się nie miałam o co na Niego obrażać, ani też się nie obrażałam. Mój stosunek do Pana Waldemara był i jest niezmienny – bardzo Go szanuje i lubię.

  57. głos zwykły napisał(a):

    Bars,
    Niestety moje nieobecności latem będą coraz częstsze i dłuższe. Do Warszawy wpadam na krótką chwilę. W Kampinosie zaś nie mam internetu. Tutaj nie ma wirtualnych znajomych, gada się za płota z wszystkimi przechodniami. Niekiedy ktoś wpadnie zawiany na kieliszek czegoś mocniejszego. dzień po dniu ciężko fizycznie pracuje. Wczoraj tak się wyhasałem, iż em padł po wieczór i przespałem aż jedenaście godzin. Dowiedziałem się jednak kilku ciekawych rzeczy od rolników np. o tym jak kosić pola. Otóż, aby dać szansę mieszkańcom pól UE zaleca koszenie od środka do brzegów. Wówczas mają szansę uciec. Odłogowane za dopłatą pola natomiast pola można kosić tylko we wrześniu i na dodatek ręcznie.

  58. głos zwykły napisał(a):

    Ja także podobnie jak Pan Waldemar Kuczyński nie oglądam meczy, piłka nożna mało mnie interesuje. Wolę lekką atletykę – zwłaszcza biegi. Zaś co do Winsztajna, jak go tytułuje Lech Wałęsa lub też innych żołędnych dupków rodzimej polityki i publicystyki, to mam takie wrażenie, iż żołędne dupki w drodze do bycia znanym, czy też na drodze do władzy, lubią wygadywać co im tylko ślina na język przyniesie. Jeśli chodzi o ludzi władzy to dupek żołędny, po obfitym wyślinieniu się, które doprowadzi go w końcu do urzędu, postępuje tak samo, a nawet znacznie obniża standardy swojego poprzednika. Tak przynajmniej to wygląda w Polsce. Na szczęście u nas w Kampinosie nie czyta się, ani nie ogląda się TV. Szkoda tylko, że ten Kampinos jest taki mały. Bór prawdziwy powinien być nieprzebyty. I czyhać w nim powinny rzeczywiste niebezpieczeństwa. Tymczasem jedyne to co stanowić może śmiertelne zagrożenie, to pożar. Dziś od szóstej rano w wsiach podkampinowskich wyły syreny. A to są syreny bojowe, takie same obwieszczają nalot. Nawet przez myśl mi przemknęło, że może w międzyczasie wojna się zaczęła w Warszawie, a my w Kampinosie nic o tym nie wiemy. Tam być może las płomieni, a u nas zachwycamy się wieczorem rozkwitły różami, ale zaraz syreny wozów strażacki przypomniały mi, że początek lata był gorący, a teraz zrobiło się wietrznie.
    Rankiem więc zamiast o apokaliptycznym zniszczeniu
    Zbigniew Herbert pobrzmiewający Wisławą Szymborską czytał
    Ogród botaniczny
    To jest pensjonat roślin, prowadzony bardzo surowo jak szkoły klasztorne. Trawy, drzewa i kwiaty rosną przyzwoicie bez żadnej wegetacyjnej bujności, wystrzegając się niedozwolonych pieszczot z trzmielami. Są wciąż skrępowane swoją łacińską godnością i tym, że muszę być przykładem. Nawet róże sznurują usta. Marzę o zielniku. Staruszkowie przychodzą tu z książkami i zasypiają pod ospałe tykanie słonecznych zegarów.
    ++++++++++++
    I wyszło, że szydło z worka, że Zbigniew Herbert nie opisuje naszego ogrodu. Nasze ogrody w Kampinosie są inne. Walczą z nawałą zieleni z pól i łąk. Są takie dzikie i nieuładzone. Gorszą nietutejszych staruszków, bo od rana do wieczora, dzieje się tam wielkie bzykanko.

  59. miner napisał(a):

    jasnaanielka:

    Czy ja podałam nazwisko pana prezydenta? Napisałam o kimś, kto zapowiedział, że będzie wetował wszystko, co się do wetowania nadarzy. Nie musi nawet czytać… On wie. Dlaczego właśnie teraz? Bo właśnie teraz problem został wyartykułowany, toczy się dyskusja i właśnie teraz stwierdziłam, że tak fatalnie, to jeszcze nie było. Abonament opłacam z konta, więc właściwie o nim na co dzień nie myślę.

    Miej litość! Czy jest jakiś inny prezydent, który może Ci zawetować ustawę o abonamencie? To o kogo mam pytać?
    Mnie po prostu zastanawia dlaczego uznając, że TVP nie spełnia swojej misji jak sama napisałaś „od zawsze” nagle wprowadziłaś sobie regułę: od weta prezydenta nie płace abonamentu. Dlaczego nie przestałaś go płacić rok, dwa, pięć, dziesięć lat temu? Przecież Twoje argumenty są niezmienne „od zawsze”.
    Mam rozumieć, że dlatego, że ktoś Ci o tym teraz przypomniał?
    Piszesz też, że teraz jest tak fatalnie jeszcze nie było. To znaczy, że jest JESZCZE gorzej niż za prezesa Wildsteina i za najciemniejszych dni kaczystowskiego reżimu?

  60. miner napisał(a):

    A Zofia jak zwykle obok tematu :)

  61. głos zwykły napisał(a):

    http://pl.wikipedia.org/w.....ew_Herbert
    Jak mamy pisać o tym i o owym, czyli o tym co nas mierzi. To dlaczego nie o Zbigniewie Herbercie. Nade wszystko wydaje się, iż nie ma on nic wspólnego z lewicą PRL, ale i nie ma on zrozumienia dla elit III RP. Mierził go nasz rodzimy szlachecko-włościańsko-żydowski zaścianek osnuty na kumoterstwie, geszeftach i mądrościach z anegdot żydowskich. Nie jest to poeta przyrody, krajobrozu, stosunków społecznych, lecz poeta i dramatopisarz przedstawiający konflikt w tych kategoriach, w jakich był on opisywany w poezji antycznej. Dzięki temu nie stał się on poetą ani prawicy ani lewicy, III RP lub IV RP, bo jakby nie było są to formacje nowocześniejsze niż warstwa kulturowa, którą był zainteresowany Herbert. I dlatego jest ciekawy, bo nie daje się go umieścić po żadnej stronie, choć znane są jego wypowiedzi odnośnie Czesława Miłosza, Adama Michnika czy też okrągłego stołu, albo na temat III RP. W istocie rzeczy III RP, a potem IV RP jest jakąś kontynuacją PRL-owskiego grajdołka, w którym najlepiej czują się drobni wszarze. Tak więc rola poety, jako karmiciela wszy jest tutaj symboliczna. Tak bym go właśnie nazwał poetą karmiącym wszy od II wojny światowej do śmierci. Cywilizacja, człowieczeństwo, problematyka moralna, to najważniejsze i najlepsze tworzywo jego poezji. Nie jest to poeta polski w takim sensie jak Czesław Miłosz, jego opisy nie są Chopinowskie, nie są nawet umieszczone w konkretnym czasie, kto więc kocha ogrody, albo tradycję nie znajdzie w jego poezji niczego wybitnego. Kto natomiast lubi abstrakcję, jak najbardziej.

  62. głos zwykły napisał(a):

    Dawni Mistrzowie

    Dawni Mistrzowie
    obywali się bez imion

    ich sygnaturą były
    białe palce Madonny

    albo różowe wieże
    di citta sul mare

    a także sceny z życia
    della Beata Umilita

    roztapiali się
    w sogno
    miracolso
    crocifissione

    znajdowali schronienie
    pod powieką aniołów
    za pagórkami obłoków
    w gęstej trawie raju

    tonęli bez reszty
    w złotych nieboskłonach
    bez krzyku przerażenia
    bez wołania o pamięć

    powierzchnię ich obrazów
    są gładkie jak lustro

    nie są to lustra dla nas
    są to lustra wybranych

    wzywam was Starzy Mistrzowie
    w ciężkich chwilach zwątpienia

    sprawcie niech spadnie ze mnie
    wężowa łuska pychy

    niech pozostanę głuchy
    na pokuszenie sławy

    wzywam was Dawni Mistrzowie

    Malarzu Deszczu Manny
    Malarzu Drzew Haftowanych
    Malarzu Nawiedzenia
    Malarzu Świętej Krwi

    Zbigniew Herbert
    (‘Hermes, pies i gwiazdy’)

  63. Bars napisał(a):

    Droga Nelu,
    telewizji prawie nie oglądam, bo nie lubię, więc programu, o którym piszesz i o którym traktuje artykuł pod podanym przez Ciebie linkiem nie widziałam. I bardzo dobrze się stało, bo przynajmniej darowany mi został kolejny stress. Wolę nie myśleć jak czułaby się moja nieżyjąca Mama po obejrzeniu tej audycji. Liceum Batorego to szkoła mężczyzn z mojej rodziny i jej kręgu towarzyskiego. Moja Mama i jej o rok młodsza siostra, to maturzystki 39-tego roku, absolwentki świetnego żeńskiego liceum im. M. Curie-Skłodowskiej i harcerki słynnej żeńskiej 13-tki. Ci wówczas młodzi ludzie rośli razem i dobrze się znali. Naturalną koleją rzeczy przeszli poprzez Szare Szeregi do AK. Dziewczynki poszły na tajne komplety ( Mama na medycynę w tzw. Szkole Zaorskiego), chłopcy do szkoły Wawelberga. Mama i Ciotka to żołnierze Kedywu i BIiP-u, ze zgromadzenia Radosław, na pamiątkę którego mój brat otrzymał jedno ze swoich imion. Mama, to przewożenie broni przed zamachami, m.in. na Kutscherę, to szpital powstańczy w budynku PKO, a po jego zbombardowaniu, szpital na Chmielnej i dziesiątki godzin asystowania przy operacjach bez jedzenia i bez chwili snu; to wreszcie z ramienia RGO obstawa sanitarna opuszczającej W-wę ludności cywilnej i obóz w Pruszkowie. Ciotka, to Szpital Więzienny przy Daniłowiczowskiej i organizacja odbić więźniów, to poszukujące jej Gestapo, to cud udanej ucieczki całej rodziny, to partyzantka, Góry Świętokrzyskie i powrót na Powstanie wraz z dziadkiem, który po nią pojechał (do zamkniętej przez Niemców W-wy już nie wjechali, co prawdopodobnie uratowało im życie) Nawiasem mówiąc Ciocia nigdy się nie „ujawniła” i do końca życia korzystała z danych osobowych ze sfałszowanej kenkarty w jaką w pośpiechu zaopatrzono ją podczas ucieczki.
    Mój Tata, o wiele starszy od Mamy, uczeń liceum Górskiego i absolwent pruszkowskiego liceum Zana, harcerz i instruktor z drużyny Aleksandra Kamińskiego, absolwent w-wskiej Akademii Medycznej, podczas wojny m.in. lekarz ambulatorium przy w-wskiej fabryce karabinów, z bezbłędną znajomością niemieckiego, doskonałymi papierami i wynikającymi z obu tych faktów możliwościami – stąd AK, współpraca z Żegotą, szmugiel Żydów z Getta na aryjską stronę, organizacja oddziałów sanitarnych dla partyzantki i powstania. W trzecim dniu powstania otoczony wraz z oddziałem, wykorzystywany przez Niemców do prac pod ostrzałem i do osłony ich oddziałów podczas ataków na pozycje powstańcze. Ocalony cudem, odnalazł Mamę w obozie pruszkowskim, skąd udało im się uciec.
    Młodsza z moich babć przeżyła tragedię Starówki, szpital na Dlugiej i ewakuację kanałami, starsza ocalała cudem z rzezi Woli, gdzie zaskoczyło ją powstanie. Siostra Taty, wykopana spod gruzów zwalonego domu, opuściła W-wę wraz z młodszym z synków, nieświadoma, że wkrótce przyjdzie jej szukać grobu starszego.

    W gruzach W-wy z moich najbliższych zostali na zawsze – mój rodzony Dziadek i jego brat, którzy zginęli podczas walk na Woli, lub też zagarnięci do niewoli, zostali rozstrzelani w gruzach Teatru Wielkiego. To tylko wnioski rodziny z więcej niż skromnych informacji zebranych przez nią po wojnie, ponieważ Ich ciał nigdy nie odnaleziono i ich groby to mogiły symboliczne.
    Pozostał tam też rodzony siostrzeniec mego Ojca, a mój brat cioteczny, niespełna 12-toletni kapral czasu wojny i najmłodszy powstaniec odznaczony krzyżem walecznych. Nota bene jego biografia w Wiki jest nieścisła – bzdura pogania bzdurę i błąd siedzi na błędzie – ciekawe, kto to redagował i skąd czerpał informacje.
    Taka jest z grubsza warszawska wojenna historia mojej rodziny. Dalszych kuzynów i przyjaciół spoczywających w powstańczych kwaterach jest wielu i na wielu grobach zawsze palimy świece. Ostatnio zresztą robią to za mnie inni, ja natomiast zapalam im znicze pamięci pośród róż w moim ogrodzie.
    W W-wie jedyne ślady po moich bliskich to mogiły. W miejscu domu i ogrodu moich dziadków na kolonii Staszica grają w piłkę dzieci ze zbudowanej już po wojnie szkoły. Dom, w którym mieszkali drudzy dziadkowie został tylko częściowo odbudowany. Istnieją też wpisy w niektórych zachowanych księgach parafialnych – choćby akt chrztu mego Taty, urodzonego warszawiaka, ale to wszystko.
    Nie znoszę pojęcia „polityka historyczna” i nie cierpię tego namolnie nachalnego, pseudo patriotycznego zadęcia, które się pod nim kryje. Bodajże zeszłego roku przypadkiem trafiłam w salonie24 na blog którejś z tych nawiedzonych patriotek, Maryli czy też Junony i przeżyłam prawdziwy horror skonfrontowana z absolutnym brakiem taktu, kultury i, mogę spokojnie powiedzieć, że także szacunku dla spokoju zmarłych. Właścicielka bloga używała sobie wielce patriotycznie robiąc z mego poległego ciotecznego brata coś na kształt bazarowej kukły. Miałam ochotę coś jej wpisać, położyć kres temu swoistemu sabatowi, ale dałam spokój… no bo jak komuś Stwórca rozumu poskąpił…
    Mnie nie tak wychowywano i nie tak patriotyzmu uczono. Ja mogłabym podpisać się pod wspomnieniami, które znalazłam buszując w internecie – są bliźniaczo podobne do moich. Autorka ich zdążyła skończyć liceum Curie-Skłodowskiej zanim tę szkołę zamknięto. Nota bene ja sama, po reaktywowaniu ZHP, jako malutka jeszcze dziewczynka, zostałam korespondencyjną (sic!) harcerką w-wskiej 13-tki ! To chyba jedyny taki przypadek w dziejach Harcerstwa Polskiego!
    http://www.czaswarszawski.....038;id=136
    Warto, żeby wspomnienia pod tym linkiem przeczytał nasz drogi Bernard – może zrozumie skąd w nas dystans, skąd tolerancja i skąd brak pochopu do potępień.
    Pozdrawiam.

  64. Piotruś napisał(a):

    Uwielbiam styl poetycki zaprezentowany przez Narciarza. A że mam podobnie chropawe wyczucie poezji pozwólcie zaprezentować dla ochłody równie miły wierszyk nieznanego autora.
    Pruszy śnieżyk pruszy
    Zajączkowi w uszy
    Trzeba mu marchewkę dać
    K….. jego mać.

  65. Mawar napisał(a):

    (z poprzedniego wpisu)
    EDD nasz żegna. Szkoda. Lubiłem z nim polemizować, choć nie był w tym zbyt mocny. Podobnie jak Torlin, często nieświadomie podkładał się, jak i tym razem, ryzykując ukąszenie w gardło. :)
    -
    „Mawar nie masz nosa jak Pinokio. Ty masz ośle uszy. Jeśli chciałeś uchodzić za kombatanta to zanim zacząłeś oszukiwać mogłeś się przyuczyć faktów.
    “Nie był Pan w ROBCiO jak Komorowski z MACIEREWICZEM”.
    Już nikogo nie oszukasz. Renty kombatanckiej nie będzie”.
    -
    Na rentę kombarancką nie liczę, w przeciwieństwie do Gospodarza, będę miał emeryturę pisowskiego krwawego funkcjonariusza, płatną ze specjalnego funduszu łapówkowego. :) Co do meritum, twój pech EDD, że nawet Wikipedia uważa, że Komorowski z Macierwiczem byli w jednej drużynie, bynajmniej nie harcerskiej.
    Mały cytat: „W PRL (Komorowski) działał w opozycji demokratycznej jako podziemny wydawca, współpracował między innymi z Antonim Macierewiczem przy wydawaniu miesięcznika Głos”.
    http://pl.wikipedia.org/w.....polityk%29
    -
    Mam szćzęście, że nie napisałem, ze Macierwicz współzakładał KOR, bo tego EDD już by chyba fizycznie nie wytrzymał, nie jest on taki obersturmbannführer Wolf na jakiego pozuje. Zatem żegnaj EDD, do spotkania w realu.

  66. Mawar napisał(a):

    Waldemar Kuczyński
    -
    … był raczyl napisać: „Muszę więc oglądać telewizję Urbańskiego. I dopiero bez tego odniesienia do kanałów prywatnych widać, jak bardzo jest to telewizja politycznie znieprawiona. Ona nigdy nie była tak znieprawiona po roku 1989 jak teraz”.
    -
    Skoro „tak nie była znieprawiona”, to jednak jakoś znieprawona była – staram się wyczuć blusa, tok i logikę pańskiej wypowiedzi. Czemu pan zatem na łamach Gazety Wyborczej nie grzmiał wówczas, od chwastów nie wyzywał, impeachmentem
    nie groził mocodoawcom tych telewizyjnych szumowin, którzy ją natenczas zaczęli znieprawiać?

  67. Mawar napisał(a):

    Waldemar Kuczyński
    „Pragne poinformowac Szanownych Państwa, ze w jutrzejszym papierowym wydaniu “Gazety” ukaza sie moje dwa teksty:
    “Wojna dwu fanatyzmow” o sprawie Agaty. Polemizuję z “Gazetą”.
    -
    Jaka szkoda, że nie czytam Gazety.
    Rozumiem, że ” Gazeta” posłuży za przykład tego fanatyzmu i prasowej manipulacji połączonej z dziennikarską głupotą od czego to się wszystko zaczeło. Jeśli tak to nie mam pytań. Gazeta gazetą, ale nie do przebicia była MOlejnik w ostatnia niedzielę o 9.00 w Radiu Zet. Ta znana admiratorka Papieża i abpa Dziwisza pytała się każdego uczestnika ze zgrozą i trwogą w głosie: no dobrze, ale co księża robią na komisariatach policji w sprawie „zgwałconej” Agaty?

    … i “Prezydencka opowieść o agencie “Bolku”. Prawie chwalę Prezydenta.
    Polecam się”.
    -
    On też Pana prawie chwalił w wywiadzie dla Rzepy, chociaż podkreslił, że w żadnej sprawie sie z Panem nie zgadza, z czym trudno się nie zgdodzić. :)

  68. Mawar napisał(a):

    RaVq
    -
    A propos TVP – za Wildsteina wydawała mi się jednak znacznie lepsza, pubicystyka stała się jak zwykle domeną jednej opcji, ale przynajmniej prezentowano ambitniejsze filmy. Urbański to już jest dno”!
    -
    No tak, z jednej strony publicystyczna dynastia Lisów z drugiej Wildstein. Ale spróbuj problem Urbańskiego przemyśleć na nowo. On jest może bystrzejszy od ciebie i robi mniej więcej to, co robili wodzowie rzymscy (np. Aecjusz) u schyłku cesarstwa zachodniego. W razie poważnych trudnośći należy sprzymierzyć się Hunami w celu pokonania Wizygotów. Hunów nie ma dziś w Europie, po potomkach Gotów pozostały katedry.

  69. Bars napisał(a):

    Glosie,
    Jak to milo, że jesteś. Ja muszę teraz trochę na serio, bo czuję, że jestem Ci to winna. Twoje wpisy czytam zawsze z wielką uwagą i skupieniem. Dowiaduję się z nich rzeczy dla mnie ciekawych i nowych, ponieważ niewiele w życiu miałam wspólnego z prawem, ekonomią czy środowiskiem zawodowym prawników. Uczę się, podziwiam Twoją wiedzę zawodową ale i Twoją ludzką wrażliwość. Wyrazy szacunku i szczerego podziwu, w związku z Twoimi ostatnimi wpisami przed zniknięciem.
    Napisałam prawie cały post do Neli, ale zanim go skończyłam musiałam odejść od komputera z powodu niespodziewanej wizyty. Kiedy wróciłam do pisania, skończyłam go i wysłałam, znalazłam twoje wpisy. Zgoda na wszystko, co piszesz o Herbercie. Zacytowany wiersz to czyste piękno, spokój i gładkość satyny… i pewien chłód i dystans także. Mój problem polega chyba na tym, że jestem jak twierdzą ci, co się na tym znają, trochę synestetykiem. Urodziłam się, jakby to powiedzieć, z tkanką nerwową wyprutą na skórę. To trochę tak, jakbym odbierała dźwięki czy kolory nie tylko wzrokiem i słuchem, ale także na przykład wewnętrzną stroną dłoni czy nawet językiem, gdzie wrażenia te są najsilniejsze. No i ta niezdrowo wybujała wyobraźnia, te kolorowe obrazy, które widzę nawet nie zamykając oczu. Kiedy czytam taki wiersz jak „Apollo i Marsjasz” widzę i jakoś czuję cierpienie Marsjasza i muszę od niego jak najszybciej uciec myślą, żeby ten obraz się nie utrwalił i nie zaczął mnie prześladować. To dla mnie niezwykle krępujące i męczące. Jakieś też nie całkiem normalne, ale ja tak mam od zawsze…
    A małe perełki Herberta napisane jako proza poetycka, są na ogół ciepłe i spokojne – bardzo je lubię..

  70. soulgarden napisał(a):

    Mojemu kinetycznemu mordercy zdarza się coraz banalniej sygnalizować „łaskę”. Do czego czuje się zmuszony by móc kontynuować nagonkę, która zaczyna mu się w zbyt wielu miejscach zjednoczonych odtwarzaczy sypać. W tym celu wypuszcza paradoksalne sygnały dobrej woli by dać sobie preteksty do mocniejszych udeżeń jako „koniecznych” dla utrzymania „gry”. Tak naprawdę jest to sekwencja umożliwiająca mu odpowiedź na to co napisałem. Odpowiedź publiczną, swoją drogą w grze z samym sobą dającą mu poczucie dobrostanu. Tak jest na planie wewnętrznym, ale do poruszania takim organizmem zabijania zrobionym z tylu ludzi musi on znajdować takie rozwiązania, zachowania i racjonalizacje by łączyć ugruntowanie z efektem globalnym. Wierzga coraz bardziej czując, że jakieś sznureczki mu źle chodzą. Używa więc w coraz wulgarniejszy sposób „ubrania”, którego chce się pozbyć. Zupełne skakanie po kimś daje mu paradoksalny efekt oddzielenia się od skakania by tak się zakodowywać na tym etapie wygodniej obserwatorom. Jednocześnie stara się wydobyć skakanie po mnie wzmocnieniem swego gdy odwrotne próby idą jakoś gorzej. Jest w tym jakiś paradoks absolutny, że to działa niezależnie na dwa sposoby. Otóż kopiąc mocniej „pozbywa się kopania” gdyż stworzył taką narrację (maksymalnie rozbitym na wielość pism działaniem). , że stworzył razem z Michnikiem narrację gdzie kopanie mnie jest koniecznością dla mojego dobra i ocalenia (tu właśnie tkwi najperfidniejsza sztuczka obu) to uzyskuje wzmocnienie zasady wytwarzania powtarzania (to taki rodzaj komunikacjoatawizmu – upodabniania się zachowaniem) i swojej świętości. Jego działania zwykle składają się z „dwóch orłów” lub „dwóch reszek”. Dzieje się tak przez wytworzenie, a właściwie wymuszanie i wymuszenie w pewnym sensie nie tylko na mnie, ale i obserwatorach podświadomego odbioru emocjonalnego zgodnego z zasuflowaną dobrą, przeświętą wolą każdego gestu. Zresztą czy wiele osób dopuściłoby się wielu gestów w wyniku współpracy z nim – umieszczania w gazetach symboli pogardy dla mojej prywatności? Jeszcze jako rytuału w duchu publicznego? Przecież to musi się zemścić psychologicznie na takich współuczestnikach. To da się wytłumaczyć tylko stanem wynikającym z poczucia działania w grupie. Jest to przez niego reżyserowane z niesamowitą misternością. Wodzirej gwałtu jako „stróż prawa” PUBLICZNIE. Zwykle narracja zgówniająca mnie powoduje wymuszenie podświadomego odbioru tego co piszę jak np niedość oczywistego dla mnie i dlatego koniecznego w moim poczuciu by to pisać. Natomiast ukrywany jest kontekst przed podświadomością odczytujących, że suma działań zespołowych toczy się w postaci identycznej z zaślepieniem jego wolą i powoduje to żadnej refleksji wśród „pożytecznych nażędzi”.

  71. głos zwykły napisał(a):

    Droga Bars,
    Ja przemieszczam się – nie znikam! Śmiem twierdzić, że przemieszczam się do rzeczywistego świata. I na dodatek wcale nie muszę czatować pod kościołem na młódki jałówki, jak chce tego Narciarz2. Ja mam pod kościołem najpiękniejszy i najbardziej bogaty dom we wsi! I to jest właśnie argument. Rzecz w tym, że do ściany lasu kampinoskiego mam około 500 metrów, a do kościoła 100 metrów. Nie jest to taki zwyczajny kościół, lecz kościół na górce! Także tym różni się od innych kościołów, że otoczony jest niewielkim cmentarzykiem. Z okien sypialni wiedzę więc i oświetlone wieże kościoła jaki i światełka na cmentarzyku, a wszystko jest na górce, bo tam kiedyś były gospodarstwa olenderskie i woda co rok się przelewała i użyźniała pola. Jednak po wielkiej powodzi w 1947 usypano wał. (do brzegu Wisły mam 2-3 km). A w związku z tym, że tak jest, że jest dom i to nie byle jaki, pod kościołem, a więc w bardzo prestiżowym miejscu, dostrzegany jestem przez nauczycielki, które we wsi pełnią rolę inteligencji. Jak wiadomo nauczycielki (zwłaszcza humanistki), którym podoba się porządny dom zachowują się jak polne krówki, to znaczy prezentują swoje walory byczkom, bo to jest wieś, bo tutaj sie po ziemi chodzi. Chłop musi być bogaty, a baba jak łania. Żadne tam trele-morele, tylko konkretne konkrety. Zaś co do prawników. Nie sądzę, aby ten świat, podobnie jak i świat ekonomistów był ciekawy dla ludzi z wyobraźnią i smakiem. III RP prowadziła fatalną politykę w tym zakresie. Korporacje prawnicze wytworzyły po 89 r. b. prymitywny świat niewolniczych zależności i niewolniczej pracy, kumoterstwa i gruntownej obojętności na profesjonalizm. Stało się tak na skutek specyficznego charakteru elit tego środowiska, które posługuje się swoistą nowomową. Zawsze kiedy nieuczciwie i nieetycznie prawnicy chcą postąpić, mając na uwadze własny interes, bądź interes klienta, zaczynają od absurdu i bzdurę przedstawiają jako punkt odniesienia. Potem zaczynają się wnioskowania typu błędne koła i robienie durnia z człowieka na wiele mało subtelnych sposobów. Właśnie tak po 89 r. środowiska prawnicze potraktowały polityków. Niektórzy byli głupi i nie dostrzegli, że są robieni w konia, inni zaś rozumieli do pewnego stopnia cyniczną grę. Krytyka poczynań PiS w dziedzinie prawa prowadzona na tym blogu przez gospodarza jest b. powierzchowna. Nie znajduje w niej odpowiedzi na prosty fakt, jak to jest możliwe, że takie fantazyjne hybrydy prawno-instytucjonalne w ogóle mogły powstać po 89 r. w Polsce. Zawsze podkreślałem swój punkt wiedzenia, który jest taki, że fantazmaty instytucjonalne i brutalny język PiS, to jakaś koszmarna kontynuacja III RP. Gdzie Kaczyński napełniony pychą polityk machera w gruncie rzeczy kpił sobie za pośrednictwem swojego skandalicznego ustawodawstwa z przeciwników politycznych, który zamiast rzeczywistej demokracji zafundowali rodakom tradycyjny zaścianek, budowany wg. receptury niższych klas społecznych, opartej na zasadzie rynuliś w stołowuju. Całe szczęście, że Jarek i jego brat Lech oraz całe ich zaplecze jest głupie jak but, bo na prawdę mogło być niewesoło.

  72. Bars napisał(a):

    Drogi Glosie,
    a jednak pojedynczy przedstawiciele palestry bywają szalenie inteligentni, czarujący, mili, towarzyskie obcowanie z nimi nie obraża dobrego smaku, a wyobraźnia ma używanie że ho! ho! Miałam takiego błyskotliwego pełnomocnika w mojej sprawie rozwodowej. Był to wyśmienity karnista ( był jednym z obrońców gen.J. podczas jakiejś części procesu w G.), który przyciśnięty do ściany układami towarzyskimi, zgodził się mnie reprezentować. W gruncie rzeczy robił niewiele albo prawdę mówiąc nic, bo to ja osobiście pisałam wszystkie pisma procesowe, ale BYŁ ! Był i potrafił w ciągu zaledwie kilku minut bon motem, dowcipem czy trafną uwagą rozbawić mnie i rozśmieszyć do łez, a co najważniejsze dodać mi odwagi. Żadne z jego dwojga dzieci nie chciało studiować prawa i bardzo nad tym bolał. Najbardziej żal mu jednak chyba było zgromadzonej przez lata biblioteki i stale utyskiwał nad tym, że nie ma komu jej zostawić. Całkiem serio zaproponował mi u siebie aplikanturę, jeśli bym zechciała podjąć studia prawnicze. Zachwycały go moje pisma procesowe będące namiętnymi filipikami i nie mające nic wspólnego z dziwaczną prawniczą nowomową. Dziś żałuję, że go nie posłuchałam, bo przecież nadmiar wiedzy by mi nie zaszkodził, ale mnie wydawało się to wówczas i zbędne i nudne. Szkoda – to se ne vrati…
    Nie wiedziałam, że osadnictwo olendrów sięgało tak daleko na południe – to dla mnie nowość.
    A bracia K. jacy są każdy widzi. Ja już po wielekroć wyrażałam zdumienie faktem, że obronili doktoraty…
    Dobranoc.

  73. soulgarden napisał(a):

    Cybermorderca pisze coś co będzie odebrane emocjonalnie, i odniesie taki efekt, jakiejś odpowiedzi. Może też ciut odpowiedzi na którą nie było odpowiedzi. Zatem jest kożyść z efektu milczenia lub kożyść z efektu zniżania się do czegoś co może podciągnąć pod polemikę i tym unieważnić wagę swoich „prowokacji”. Zawsze oba rozwiązania są dobre gdyż utworzona alternatywa składa się zawsze z „dwóch orłów”. Nie da się tego wyczytać często, najczęściej z sumy działań jako aktów samych w sobie – każdego bez kontekstu. Ale to doskonałe „przeżucenie” „odpowiedzialności” za skonstruowanie tłumaczącej mordercę treści jest realnym zjawiskiem. Jeśli nie uznamy fizyczności tego zjawiska i nawet konkretnej weryfikowalności przy długofalowym oddziaływaniu dobrowolnie zamykamy oczy na rzeczywistość i czytamy tylko w tym zakresie jakiego oczekuje mag.
    Logicznie połączenie ostentacyjnej wszechmocy stania ponad prawem nie da się połączyć z przekonaniem o dowolności sądów. Sądy nie są w stanie jednorazowo szkodliwie dla społeczeństwa „niezaszkodzić” komuś trwale. Zatem głębia prawdziwej logiki tych wielokrotnych powtórzeń jest inna niż suflowana.
    Dążenie do uzyskania prawdy na temat rzeczywistości wewnątrzpsychicznej w postaci dowodu „jak kamień widocznego” jest bezczelnie wypowiadanym potwierdzeniem tego co wypowiadają w swym bandytyźmie czyny. Czy nie byłoby genialnie proste tłumaczenie każdego nadużycia dobrem sprawy lub dobrem upadlanego i zabijanego?
    Na tym polega przerażającość tej sytuacji, że przestępca prucz mowy czynu wykonuje też wielokrotne teksty zazębiające się pojedyńczo w przekazie z tym czynem. I jest to akceptowane przerażająco wystarczająco by mógł bez skrępowania to kontynuować.
    Przychodzi wrażenie, że można kogoś zabić z absolutną otoczką dobrej woli i będzie to dość wiarygodne. Tak jak można oprawianego wrobić w pozór zachowania dwuznacznego sugerującego jakiś rodzaj akceptacji i może nawet porozumienia z oprawcą.
    To wszystko są rekordy tego co może uzbrojona siła. Uzbrojona w psychotechniki machina instytucji i grupy interesu.
    Metoda kopania mnie, gnojenia (i usiłowania zmiany świadomości) jest najpotworniejszym objawem poczucia wszechmocy (tej największej patologii polskiego „wymiaru sprawiedliwości”) przez zastosowanie najperfidniejszej, nafałszywszej logiki – techniki ogólnej: KOPIE SIĘ MNIE JAWNIE BY Z POMINIĘCIEM ŚWIADOMOŚCI ZASZCZEPIAĆ MYŚL O TAKIEJ KONIECZNOŚCI I JEJ STOPNIU. A TO MUSI CEDOWAĆ OGÓLNY KIERUNEK MYŚLI I SKOJARZEŃ. TO COŚ W RODZAJU PIERWSZEGO ETAPU TRAWIENIA. SEKWENCJI TECHNIK W TOTALNIE ZDETERMINOWANY SPOSÓB PROWADZĄCYCH DO zakatowania.
    Taki jest wymiar intencji przerobionej na działającą „jako lustro” „ucieczkę” od odpowiedzialności za produkowaną, ale i wykonywaną przez każdego z oprawców indywidualnie katownię w świadomości synergii współsprawstwa.

  74. głos zwykły napisał(a):

    Droga Bars,
    Sprawy rozwodowe z tej racji, że sąd bada rozkład pożycia małżeńskiego, to ta część praktyki prawniczej, gdzie prawnikowi wydaje się, że oto jest świadkiem relacji osobistych, o których nie można dowiedzieć się z żadnej książki. Rodzina to bardzo interesująca instytucja społeczna – kryjąca wiele tajemnic człowieka i cywilizacji. Gdyby chciano więc dociec jej istoty i powiedzieć o niej prawdę, gdyby dostrzec w niej jedno z tych luster odbijających rzeczywistą rzeczywistość, o to z pewnością byłoby gorzko, ale i ciekawie. Niewątpliwie jej analiza dokonywana przez prawnika, w takiej dyskusji o cywilizacji, człowieku i stopniu jego ewolucji, różnić się będzie bardzo od bon motów księży, filozofów i biografów. Nic jednak w naszej literaturze, ani nauce o rodzinie nie można się dowiedzieć od prawników. Sprawa jednak ma się podobnie i z innymi rzeczami. Opisy stanów faktycznych, ubogie w naszej literaturze i nauce prawa, a bardzo bogate w literaturze krajów opartych na prawie precedensowym, mogłyby być zachętą do zainteresowania tą dziedziną nauki. Niestety hipokryzja środowiska, nie pozwala chyba na wzbogacenie życia społecznego soczystymi opisami stanów faktycznych, którym towarzyszy np. wykładnia prawa konstytucyjnego. Wyda się, że na wschodzie i na zachodzie prawo pełniło inną funkcję społeczną. Na wschodzie było rodzajem dowolnie kształtowanego materiału, którego jedynym celem było uzasadnienia interesu materialnego warstw bogatych, a więc i rządzących, zaś na zachodzie było postrzegane bardziej jako rzeczywisty regulator wzajemnych stosunków. Stąd tak wielkie znaczenia miało dla rozwoju Polski osadnictwo na obcym prawie, które podobnie jak chrystianizacja, było źródłem postępu cywilizacyjnego Polski przez długie wieki, aż do końca II wojny światowej. Polska dziś kraj jednolity narodowościowo, w gruncie rzeczy został zbudowany przez wszystkie liczące się narodowości Europejskie, z wybitnym udziałem bliskowschodnich i azjatyckich. PRL był absolutnym ewenementem w historii Polski, bowiem był zwróceniem się do Polskości, a gruntownym odwróceniem się od światowości. Stęchłość tego zwrotu czuć dobrze do dziś w postawach różnych elit naszego społeczeństwa. Mam świadomość tego że Zbigniew Herbert pisał nierówno. Powiedziałbym, że ma na swym koncie trochę słabej poezji, ale jest on właśnie poetą naszej światowości, dlatego też, śmiem twierdzić, nie zaskarbi sobie nigdy względu naszych salonów i anty-salonów. Kiedy stanie się inaczej będzie wiadomo, że nastąpił przełom. O Olendrach można znaleźć sporo w internecie.
    http://www.mnp.art.pl/2006/oledry/index.html
    Olędrzy najczęściej osiedlali się na podmokłych terenach ziemi gdańskiej, na Żuławach i w Dolinie Wisły, a także na Mazowszu, Kujawach, Śląsku i w Wielkopolsce. Wiatraki, które były kiedyś cechą charakterystyczną krajobrazu mazowieckiego były właśnie produkcji olęderskiej!
    http://www.grudna.pl/olendrzy.htm
    Ja osobiście dowiedziałem się o osadnictwie olenderskim na Mazowszu z tablic informacyjnych umieszczonych na początku szlaków turystycznych w Kampinosie od strony Wisły w kierunku na Bzurę.

  75. jasnaanielka napisał(a):

    Bars! Dzięki za bardzo osobisty wpis. Właśnie to miałam na myśli, kiedy pisałam o poszanowaniu dla czyichś uczuć. Moi dziadkowie i trzech braci mojej mamy z żonami i dziećmi po powstaniu – przez obóz w Pruszkowie trafili do naszego domu z tym, co zdołali unieść w rękach. Przeżyli tam do końca wojny. Najmłodszy z braci – ten powstaniec ciężko ranny w obie ręce skierowany na amputację, cudem jakimś zdołał się do nas przedostać i moja mama jakoś się dogadała z niemieckimi lekarzami ze szpitala wojskowego i oni mu tę rękę uratowali, a prof. Gruca, już po wojnie kilkakrotnie operował zeszywając ścięgna i doprowadził do tego, że ręka była sprawna. Ile cierpienia kosztowało to tego młodego człowieka, to chyba trudno sobie wyobrazić. On też po wojnie kończył Wawelberga. Wrażliwość tych ludzi jest związana z własnymi, ciężkimi przeżyciami i trzeba uszanować fakt, że mają oni własne oczekiwania i wymagania w odniesieniu do tego co i w jaki sposób się o nich mówi. I nie lubią kramarzenia ich osobami. Te gadżety, chińskie koszulki z wizerunkiem zupełnie nie pasują do ich poglądów i wrażliwości.
    No, ale o tym to już miner nie podyskutuje, bo jego obchodzi tylko to, czy ja mam zamiar zaprzestać płatności abonamentu wyłącznie ze względu na osobę prezydenta :(((((((((((
    No to polecę Brzechwą;
    Dlaczego? Nie bądź ciekawy. To jego prywatne sprawy!

  76. Paweł Luboński napisał(a):

    Panie Waldemarze, przeczytałem właśnie Pana artykuł o sprawie Agaty. We mnie również budzi niesmak sytuacja, gdy ciężki osobisty problem konkretnej osoby staje się pobojowiskiem, na którym idą o lepsze dwa fanatyzmy.
    Dostrzegam jednak również brak symetrii, i to inny niż Pan. Otóż z tego co wiem o tej sprawie, „fanatycy proaborcyjni” nie usiłują Agaty za wszelką cenę namówić do aborcji. Chcą jedynie, by mogła skorzystać z takiego prawa. Nie jest symetryczna sytuacja, w której jedna strona pragnie narzucić wszystkim swoje przekonania, a druga broni tylko prawa do posiadania przekonań odmiennych.
    Swoim artykułem wpisuje się Pan w pewien sposób myślenia, uprawiany przez wiele skądinąd mądrych i szanowanych przeze mnie osób, a z którym nie potrafię się zgodzić. Polega on na dzieleniu sceny na fanatyków antyaborcyjnych i ich antytezy, czyli fanatyków proaborcyjnych. Pośrodku zaś stoją umiarkowani zwolennicy „trudnego kompromisu”, czyli obecnej ustawy. Jest to obraz głęboko niesprawiedliwy, bo wrzuca do jednego worka rzeczywiste fanatyczki, wykrzykujące, że „mój brzuch to moja sprawa” oraz tych, którzy nie popierając bynajmniej aborcji, uważają, że jej zakaz przynosi znacznie gorsze społecznie skutki niż nawet całkowita swoboda. Tych, którzy szukają rozwiązań, a nie tylko dają świadectwo.
    Użyję trywialnego porównania. Przypuśćmy, że twierdzę, iż jest mi Pan winien tysiąc złotych, Pan zaś utrzymuje, że nic mi się nie należy. Aby jednak nie trwać w bezpłodnym sporze, idziemy na kompromis: odda mi Pan dziesięć złotych i będziemy kwita. Takim mniej więcej kompromisem jest obowiązująca ustawa, jeśłi przyjrzymy się liczbom.
    Osobiście uważam, że aborcja powinna być dostępna na żądanie, a walczyć należy nie z aborcją, tylko z niechcianymi ciążami. Czyli z przyczyną, a nie skutkiem. Namiast kompromisem zasługującym na to miano byłoby według mnie dopuszczenie aborcji ze względów społecznych, obłożone jakimiś warunkami, na przykład obowiązkową konsultacją psychologiczną jak w Niemczech albo obowiązkiem udowodnienia przez matkę jej trudnej sytuacji.

  77. Zofia napisał(a):

    Bars, Glosie i Jasna Anielko,
    serdecznie dziękuję Wam za dyskusje, dawno nie przysłuchiwałam się wymianie poglądów z tak wielką przyjmnościa.
    Opis wsi podwarszawskiej Glosa jest cudowny!Po części pokrywa sie z moimi spostrzeżeniami., jakie przywożą po swoich wiejskich pobytach na wsi zachodniopomorskiej, jakże innej niż ta , podwarszawska.
    Soczyste opisy historii rodzinnych Bars i jasnej Anielki – to kawał polskiej historii, którą usiłują zadeptać swoimi propagandowymi buciorami tacy osobnicy jak panowie M.
    Głosowi specjalnie dziękuję za przybliżanie mi świata prawa i prawników.
    Wszystkim, włączając to też Lexa, serdecznie jestem wdzięczna te odnośniki do poezji, muzyki, co pozwala w tej dyskusji, na pewien cywilizacyjny oddech w atmosferze harmonii i wyrafinowanych smaków.
    Jesli mogę użyć pewnego porownania – to tak, jakbym oglądała film Bergmana – Fanny i Aleksander, po przez jego scenografię.
    Ci, którzy znają ten film, wiedzą o co mi chodzi.

  78. jasnaanielka napisał(a):

    Cała ta wrzawa wokół nieszczęsnej nastolatki jest potwierdzeniem tezy, że Pan Bóg jest mężczyzną. Gdzie tu miejsce na WOLNĄ WOLĘ, którą podobno Stwórca ludzi obdarzył? Kobieta jawi się, jako podgatunek, któremu prawo wyboru w podstawowych sprawach nie jest dane. Ona ma ponosić wszelkie konsekwencje męskich popędów i przewagi siły, tej najprostszej, fizycznej. Nigdzie w dyskusji nie padło pytanie, o odpowiedzialność przypadkowego ojca, który zwyczajnie, został przez troskliwych rodziców przeniesiony do innej szkoły i zabrano mu komórkę. Za nim nikt nie łazi z mikrofonem i różańcem, nie przekonuje do tego, czy owego. Nie on poniesie konsekwencje, nie on będzie się borykał z problemem, którego jest sprawcą. Nie jego rodziców w przyspieszonym tempie próbuje się pozbawić praw rodzicielskich. Oni się nie muszą przejmować. Mają wszak syna! I to nie jego wina, że go dziewczyna „dopuściła” i ma z tego tylko parę siniaków i ciążę. Nie mam słów na określenie tej strasznej hipokryzji, która otacza od zawsze sprawy męsko – damskie. Kobieta – bo przecież nie CZŁOWIEK – jest tu całkowicie osamotniona i bezradna wobec prawa, stanowionego. Wolną wolę może mieć tylko człowiek – mężczyzna. A kobieta? Zawołaj głośno na ulicy; HEJ CZŁOWIEKU! Czy któraś się obejrzy?

  79. raVq napisał(a):

    Mawar!
    I zaje….iście im wyszło, tym cesarzom. Jeśli nawet rozmycie kuturowe ostatnich dekad cesarstwa uznać za celową politykę. Jeśli Urbański zaczyna w makijarzu i bransoletach tańczyć w towarzystwie rozebranych dziewcząt wokół fallicznego totemu, to ostrzegam, wkrótce zaczerwienią się wody Tybru.
    Tylko nie obrażaj własnej bystrości, łącząc Gotów z katedrami. To fałszywa, oświeceniowa etymologia (gotycki w znaczeniu barbarzyński). Gotyk powstał w cluniackich klasztorach Francji.

  80. Lex napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    po lekturze pańskiego artykułu w GW na temat „ciąży Agaty” dochodzę do wniosku, że Pan nie dostrzega istoty problemu bardziej ogólnej natury niż bardzo trudna sytuacja owej nastolatki i jej rodziców.
    W istocie problem dotyczy spraw następujących:
    - czy w demokratycznym państwie prawnym liczy się prawo stanowione i poparte autorytetem państwa czy też wola określonej grupy maksymalnie zideologizowanych osób.
    Wyjaśniam o co chodzi: ciąża była następstwem czynu niedozwolonego (współżycie z nieletnią do lat 15. Czy był gwałt czy nie – nie ma tu znaczenia. Fakt ten może mieć znaczenie dla małoletniego ojca dziecka).
    Prawo zezwala na przerwanie ciąży w takich przypadkach. Dlaczego to prawo nie może być zrealizowane bo taka jest wola określonej grupy ? Próbę zrealizowania zagwarantowanych przez państwo praw nazywa Pan proaborcyjnym fanatyzmem ?
    - jakie są wg. Pana elementy i granice władzy i praw rodzicielskich?
    Wiadomo, że 13-14 latka, nawet jeżeli wie wiele i wiele rozumie nie jest w stanie w pełni racjonalnie oceniać rzeczywistości. Od tego są rodzice aby jej w tym pomóc, a w tak intymnej sprawie naturalnym „konsultantem” jest jej matka. Czyżby odmawiał pan rodzicom prawa kierowania życiem ich małoletnich dzieci ? Czyżby w takiej sytuacji jak ta od głosu rodziców bardziej miał się liczyć głos napalonego księdza i równie napalonych aktywistek ruchu pro-life, a głos matki miałby mieć znaczenie jedynie wtedy gdyby optowała za donoszeniem ciąży ?
    Tak na marginesie: ustawa wymaga w takich przypadkach zgody rodziców i pisemnej zgody dziecka. O „zgodzie” księży kościoła katolickiego i przeciwników aborcji ustawa nie wspomina. Chyba przez niedopatrzenie.
    - czy wreszcie w przypadku takim jak dyskutowany każda sugestia czy zdanie rodziców dziecka opowiadających się za przerwaniem ciąży oznaczała – jak Pan pisze – wywieranie presji a nawet przemocy i uzasadniała pozbawianie władzy rodzicielskiej i wszczynanie postępowania karnego przeciwko rodzicom ? Tak przy okazji: presję i to w najgorszym stylu amwayowskim na dziewczynkę wywierają księża i aktywiści ruchu pro-life włóczący się za nią po całej Polsce. To nie zwolennicy aborcji nękają ją stale i wszędzie. Znamienne, że dziewczynka decyduje się urodzić po rozmowach z księżmi i ich poplecznikami. Matka zdaje się nie mieć tu nic do powiedzenia – odebrano jej dziecko.
    Przecież to jest postawienie sprawy na głowie.
    To oznacza w gruncie rzeczy, że:
    - każda ciąża nieletniej będąca następstwem przestępstwa musi się kończyć urodzeniem, a prawo do przerwania ciąży w takich przypadkach jest fikcją.
    - ustawo zagwarantowane i będące naturalna konsekwencją rodzicielstwa prawo rodziców do współdecydowania z dzieckiem w takich przypadkach jest kolejną fikcją.
    - wykonywanie praw wynikających z rodzicielstwa i gwarantowanych przez prawo oraz wynikających z tego prawa obowiązków może rodziców zaprowadzić na ławę oskarżonych i oznaczać dla nich pozbawienie władzy i praw rodzicielskich.
    I to wszystko w majestacie prawa ? Prawa do aborcji w określonych przypadkach i praw rodzicielskich zagwarantowanych w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, które w zderzeniu z fanatyzmem okazują się być pustymi deklaracjami ?
    Tu nie chodzi o to czy nastolatka ma urodzić czy nie. Tu chodzi o to czy w Polsce prawo znaczy prawo i czy jest jakakolwiek egzekucja tego prawa.
    Nabieram przekonania, że prawo w Rzeczypospolitej nic nie znaczy, a ponieważ nic nie znaczy – ni ma żadnej jego egzekucji. Zwłaszcza gdy zderza się z wyobrażeniami fanatyków kościoła katolickiego.

  81. petrel napisał(a):

    Zdaje się, że wpis LEX-a dotknął absolutnego sedna sprawy. Przez to chyba jest najważniejszy w tym otwarciu blogu. Jego analiza może być wzorem rzetelnego dziennikarstwa, nawet jeśli to nie było LEX-a zamiarem. Pozdrawiam.

  82. Zofia napisał(a):

    Lexie,
    wyjąłeś mi zdania z ust!
    Dokładnie tak samo traktuje problem ciąży i 14-latki. Jest matka dziewczyny, która za nią prawnie odpowiada, bo nieletnia.
    Jest prawo, które dopuszcza usunięcie ciąży w przypadku tej nieletniej i jest wyrażenie woli na usuniecie tej ciąży.
    I co?
    Wystarczy falanga fanatyków religijnych, by prawo w Polsce było niczym. szpital odmawia, bo sie boi reakcji ze strony wiernych określonego wyznania, duchowni latają po szpitalu, policja sprawia niewiarygodny ból psychiczny dziewczynie, sąd zabiera ja matce, itp. Wszystko się dzieje w XXI wieku w ponoć cywilizowanym kraju Unii Europejskiej!
    I co niektórzy mają czelność mówić, ze Polska nie jest krajem wyznaniowym!
    Nastolatkę w świetle jupiterów krzywdzi przede wszystkim państwo! Państwowa służba zdrowia, państwowy wymiar sprawiedliwosci, państwowa policja, ect. Wszelkie działania ze strony państwowych urzędów, placówek itp – są całkowicie bezprawne!
    Tylko dlatego, że kieruje się uległością do określonej formacji wyznaniowej w naszym kraju.
    ***
    To co wyprawia kler w szpitalach jest czasem kuriozalne, przeżywałam to, gdy sama w byłam w szpitalu. Nie mogłam się opędzić od szpitalnego kapelana, mimo, ze wiedział iz nie jestem katoliczka.
    Wieszał mi święte obrazki nad łóżkiem, bez mała odprawiał msze w pokoju, ponoć dla innych pacjentek, nb. chodzących, jak ja – aż musiałam interweniować w szpitalnej dyrekcji i poprosić swego pastora, by z kapelanem pogadał. Pastor pogadał a kapelan się na mnie obrazłl i w szpitalnej kaplicy podczas mszy wyzywał mnie od heretyczek, kazał innym chorym modlić się za mnie i oraz mnie nawracać.
    Awantura było kosmiczna, wyszłam ze szpitala przed terminem i dalsze leczenie prowadziłam już ambulatoryjnie, do szpitala dochodząc tylko na konieczne zabiegi i specjalistyczne badania.
    Dyrektor szpitala był bezradny jak dziecko i najwyraźniej bał sęe szpitalnego kapelana.
    Wcale to nie było śmieszne, przyjechałam do szpitala pogotowia, z horrendalnie wysokim ciśnieniem, musiałam przejść kolejno dwie punkcje i pobieranie płynu rdzeniowego, bo groził mi zawal serca,
    Po takim zabiegu człowiek czuje się nie najlepiej, powinien leżeć, a tu klecha z awanturami i nawracaniem, bo mogę umrzeć.

  83. raVq napisał(a):

    Lexie,
    chciałbym jeszcze dodać – czy egzekwowanie prawa nie powinno także dotyczyć lekarzy, którzy zdecydowali się na wykonywanie określonego zawodu i wszystkich z nim związanych konsekwencji? Czy raczej, powołując się na wolność sumienia, odmawiać tych zabiegów, które sprzeczne są z wyznawaną religią.
    Więc, czy np. lekarz – świadek Jehowy, może odmówić potrzebującemu transfuzji krwi?
    A może rzeźnik – dzinista pownien odmówić uboju w ogóle i siedzieć tylko medytując? Aptektarz – fundamentalista odmówić nam sprzedaży prezerwatywy? Żydowski kelner podać broszurę zamiast zamawianej golonki?
    Czy może po prostu powinni zrezygnować z zawodu?

  84. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    Z powodu Agaty przerywam milczenie. Dobrze, że na Pańskim blogu piszą tacy publicyści jak Lex i paru innych.
    Aborcja jest złem, ale zrównanie przez Pana fanatyzmu antyaborcjonistów z najbliższym otoczeniem Agaty traktuję jako ciężki wypadek przy pracy.
    Nie ma Pan ani odrobinę racji w swojej polemice z redaktorem Pacewiczem. Co więcej swoim artykułem w Wyborczej wpisuje się Pan w typowe myślenie twardej prawicy, której symbolem jest toruński Rasputin z całym jego otoczeniem.

    Pozdrawiam wszystkich blogowiczów

  85. Torlin napisał(a):

    Brawo Lexie!
    Ale i tak zaraz na Ciebie napadną.

  86. Lex napisał(a):

    Oczywiście, że egzekwowanie prawa powinno dotyczyć także lekarzy.Państwo, które stanowi prawo a jednocześnie zezwala na dowolne i wybiórcze jego stosowanie jest żałosną, śmieszną atrapą państwa. Odmowa wykonania zabiegu przez szpital w Lublinie mimo, że zostały spełnione wszelkie prawem przewidziane warunki oznacza tyle: wy sobie tam w sejmie i senacie możecie stanowić różne prawa, a ja (my) to co uchwalicie mam/y w d…. Dla mnie/nas prawem jest moje/nasze prywatne widzimi się.
    Niektórzy to nazywają kompromisem.
    W ….. dużym lekceważeniu mam taki kompromis, w którym obowiązującym prawem są prywatne poglądy i światopoglądy. Nie mam szacunku dla państwa, które takie postawy toleruje wystawiając się na ośmieszenie.
    Jeszcze raz powtarzam: nie chodzi mi o to czy nastolatka ma przerwać ciążę, czy nie.
    O tym zgodnie z prawem decyduje ona sama i jej rodzice. A nie pani ordynator oddziału ginekologiczno – położniczego szpitala w Lublinie i dyrektor tego szpitala
    Chodzi mi o to czy prawo znaczy prawo i czy państwo, które prawo stanowi ma moc i wolę jego egzekucji.

  87. Paweł Luboński napisał(a):

    raVq:
    .
    „Czy egzekwowanie prawa nie powinno także dotyczyć lekarzy, którzy zdecydowali się na wykonywanie określonego zawodu i wszystkich z nim związanych konsekwencji?”
    .
    W przypadku aborcji nie jest to oczywiste, bo poza szczególnymi przypadkami nie jest to zabieg ratujący życie czy zdrowie, więc przysięga Hipokratesa raczej go nie obejmuje. Lekarz ma więc prawo odmówić wykonania go, powołując się na klauzulę sumienia. Ale ma to prawo lekarz, a nie szpital – instytucja, która ma psi obowiązek przestrzegać prawa. Ten lubelski dyrektor, który publicznie oświadczył, że w jego szpitalu aborcji nie będzie, bo etyka jest ponad prawem, nie powinien już być dyrektorem.
    Inna rzecz, że jestem dziwnie spokojny, iż większość lekarzy odmawiających aborcji nie czyni tego z obudek etycznych, tylko ze zwykłego strachu. Nawet się im nie dziwię. W końcu muszą potem dalej żyć w tym kraju.
    A ilu jest takich, którzy odmówiwszy w szpitalu, robią to prywatnie i za pieniądze we własnym gabinecie?

  88. jasnaanielka napisał(a):

    Lex – DZIĘKUJĘ!

  89. głos zwykły napisał(a):

    Zgadzam się z Leksem co do zasady państwa prawa i z Zofią co do zasady państwa laickiego. Podzielam także pogląd Jasnejanielki. Jednak niezbyt podoba mi się napaść Piotra Pacewicza na Pana Waldemara Kuczyńskiego. Trzeba powiedzieć, że jest rzeczywisty problem konfliktu sumienia z wyobrażeniem o prawie i jego egzekucji osób wierzących w sprawach aborcji. Choć jestem osobą niewierzącą to jednak szanuje prawo do życia i przyznam się, że zasłyszane wiadomości od znajomych kobiet o aborcji były dla mnie głębokim wstrząsem moralnym. Sam toczyłem ostre spory z ojcem, który w przeszłości wprost zmuszał moją mamę kilka razy do aborcji, zamiast odpowiednio zabezpieczyć się przed stosunkiem. Wiem także doskonale jak wiele ojciec na takim bezkompromisowym podejściu stracił. Wydaje się jednak, że to o czym pisze gospodarz blogu na łamach GW dotyczy autonomii woli, tego czy nastolatka ma prawo do decydowania o sobie, czy też za nią decyzję mają podejmować rodzice lub też środowisko. Kwestia autonomii woli jest jednak w centrum zainteresowania laickiego państwa prawa, które jednocześnie nie jest systemem opiekuńczym. Tak więc broniłbym Pana Waldemara w tym sensie, że wbrew temu co pisze Piotr Pacewicz – nie wykroczył on poza swoje wcześniejsze demokratyczne poglądy, ani nie ujawnił jakichś nowych rysów charakteru. Jak wynika z historii rodzinnej przedstawionej na tym blogu Pan Waldemar pochodzi z rodziny włościańskiej i tak czy inaczej został wychowany w duchu konserwatywnym z całym tym sztafażem roli duchownych na wsi. Konserwatyzm obyczajowy więc walczy tutaj z poglądami demokratycznymi. Katolicyzm Solidarności, jako ruchu społecznego i politycznego oraz związkowego jednak jest problemem dla budowy nowoczesnego państwa. Dobrze by było, aby w którejś z kolejnych opinii Pan Waldemar zmierzył się z tą problematyką. Od razu się zastrzegam, że jestem za państwem laickim, zgadzam się całkowicie z tym, że religia nie może dyktować rozwiązań prawnych, a to jak zachowywać się w konkretnych sytuacjach powinno być pozostawione autonomii woli obywatela. Tak więc aborcja powinna być ogólnie dostępna ze względów wygody życiowej, jednak sądy powinny chronić kobietę przed naciskiem fanatyzmów obu stron sporu, bo taki niewątpliwie istnieje. Nie widzę jakichś większych problemów, aby b. konserwatywne społeczeństwo mogło żyć w Polsce z społeczeństwem liberalnym, byle jedni nie zmuszali poprzez ustawodawstwo i orzecznictwo lub też administrację opieki społecznej drugich do wyborów ideologicznych. Trzeba odwołać się do naszej przedwojennej tradycji tolerancji, która przyczyniła się do budowy Polski jako mocarstwa przez cudzoziemców rugowanych przez fantazym z ich rodzinnych krajów. Inaczej wiedzę kompromis społeczny, niż PO i być może Pan Waldemar Kuczyński i w tym względzie popieram Leksa, Zofię, Jasnąanielkę i Torlina. Polsce potrzebny jest zwrot cywilizacyjny ku Europie, a tego nie da się zrobić, bez odsunięcia kompromisu moralnego z pola ustawodawstwa. Ustawodawstwo musi być racjonalne, musi zabezpieczać zarówno wzrost populacji, jak i bronić społeczeństwo przed niekontrolowanymi urodzinami uzasadnionymi względami prawa naturalnego do życia. Osobą zaś które rodzą się muszą być zapewnione odpowiednie warunki do życia, kreowanego za pośrednictwem własnej nauki i pracy w pewnej niezależności od sytuacji intelektualnej, emocjonalnej i społecznej rodziców. Akurat to było dobrą stroną PRL-u, przynajmniej w niektórych środowiskach.

  90. Maciek g napisał(a):

    Lex, widać że jesteś prawnikiem „całą gębą” i czytając twe posty zastanawiam się dlaczego wodzowie polskiego prawa są tacy denni.
    Zastanawiam się też kim są prawnicy z klubu PiS, bo to co oni wyprawiają nic wspólnego z prawem nie ma.
    Szkoda w naszych gazetach i portalach nikt tak nie ujął tematu

  91. głos zwykły napisał(a):

    Maciek g
    Prawnicy z klubu PiS są podobnie jak SLD i KK specjalistami od upolityczniania czy też upubliczniania i gombrowiczowskiego upupiania spraw prywatnych ludzi.

  92. raVq napisał(a):

    Jak widzę, brak świeckości państwa doskwiera ludziom nie tylko o lewicowych czy lewicujących poglądach (chyba że w opinii tych, co po prawej mają już tylko ścianę). Więc zmiany pewnie nadciągną niebawem.

    Pawle – sytuacja jest jednak niejasna. Lekarz jest pośrednikiem, nie wykonawcą decyzji o usunięciu zarodka (zabójstwie?). Wydaje mi się, że wykonanie cudzej woli, za zgodą państwa, nie jest grzechem (tak jak kat nie zabija, jedynie wykonuje egzekucję w zasądzoną przez system karny). Może lekarz powinien z góry definiować, czy jego religia zabrania, czy pozwala na wykonywanie aborcji (czy tam innych usług). Ganianie kogoś od szpitala do szpitala, z nadzieją, że może nie zdąży i w końcu będzie musiała urodzić, też nie wydaje mi się etycznie obojętne.

  93. annam33 napisał(a):

    Panie Redaktorze!
    Rzadko wpisuję się na tym blogu ale nieraz czytam Pana artykuły. Na ogół zgadzam się z Pana opiniami.
    Pana artykuł na temat Agaty i jej ciąży wprawił mnie w zdumienie. A więc nawet tacy ludzie jak Pan ulegli demagogii dotyczącej rzekomego człowieczeństwa płodu? Panie Redaktorze! 11 tygodniowy płód nic nie czuje, jego układ nerwowy nie dopuszcza żadnych bodźców. Trudno jest zdecydować, w którym momencie zaczyna się człowiek, podobnie jak trudno jest zdecydować która zarobiona złotówka sprawia, że człowiek jest bogaty. Na takie pytania nigdy nie będzie odpowiedzi.
    Czy trudno jednak wyobrazić sobie, czym jest zmuszanie czternastolatki do rodzenia? To nie płód jest dzieckiem. To Agata jest dzieckiem. Nie hipotetycznym lecz prawdziwym, co do której człowieczeństwa nie ma żadnych wątpliwości. I cóż jej nasz wyznaniowy kraj zafundował? Czy gdyby Pana córka lub wnuczka w wieku 14 lat zaszła w ciążę, też by Pan uważał, że powinna rodzić? Nawet jeśli ciąża nie była wynikiem gwałtu lecz lekkomyślności dwojga smarkaczy? Niech Pan sobie szczerze na to pytanie odpowie.
    A ruch feministyczny też się nie popisał. Trzeba było tę małą wywieźć jak najprędzej z tego obłąkanego kraju i przeprowadzić zabieg gdzie indziej.

  94. Zofia napisał(a):

    Sprawa aborcji w szpitalu, dla mnie jest co najmniej dziwacznie interpretowana.
    Student, czy młody lekarz wybierając specjalizację z ginekologii, jest dorosłym człowiekiem i wie, cze czasem będzie musiał przerwac czyjąś ciążę. jako dorosły wie w co wierzy a co nie wierzy, jakiego jest wyznania itp.
    Nikt nikogo do specjalizacji w ginekologii nie zmusza.
    Ale skoro jest już lekarzem ginekologiem, wszelkie prawno-medyczne sprawy są uregulowane – winien dokonać aborcji u nieletniej. Po to zatrudnił się w szpitalu.
    Skoro czyni inaczej – jest niedojrzałym człowiekiem, który nie powinien być lekarzem.
    Ciąża u 14-letniej dziewczynki jest dla niej dramatem. Dramatem ze skutkami na całe życie.
    Biologicznym także, bowiem żaden normalny lekarz czy biolog nie stwierdzi, ze organizm 14-letniego dziecka jest już należycie dojrzały do ciąży, ta nastolatka ledwo co zaczęła miesiączkować!
    Psycholog także stwierdzi, ze 14-latka nie jest jeszcze dojrzała do macierzyństwa.
    Poza tym – od strony ekonomicznej nie jest w stanie utrzymać siebie, swego dziecka, jest zależna od pomocy dorosłych. Ona chodzi do gimnazjum!
    Obowiązek utrzymania ewentualnego dziecka nastolatki spada na jej prawnych opiekunów – tj na matkę. Lub na …państwo.
    Religijna awantura nie dotyczy tylko ciężarnej dziewczynki, ale całej jej rodziny.
    Dziewczynka może mieć chwiejne nastroje, jej prawo, do jeszcze dziecko. To dopiero I lub II klasa gimnazjum.
    Nie ma pojęcia o zawiłościach światopoglądowych dorosłych, tak samo jak nie ma pojęcia czym jest dojrzałe macierzyństwo.
    Stanowisko matki jest tutaj jednak decydujące. I państwo prawa winno je uszanować, czego nie czyni, ulegle presji grupy wyznaniowej.
    Problem jest znacznie szerszy niż tylko problem z aborcja. Problem w tym, że dzieci mają dzieci, bo nie ma edukacji seksualnej w szkołach, bo nikt nie uczy tych nastolatek czym jest ciąża, jak się w nią zachodzi, co jest konsekwencja zbyt wczesnych stosunków seksualnych.
    ***
    Przy okazji.
    W naszym kraju zbyt sztucznie traktuje się dyskusje o demografii, gdy na całym świecie jest zbyt dużo ludzi, czego przyroda Ziemi nie jest w stanie asymilować. U nas patrzy się przez pryzmat stosunku ludzi starych wobec młodych, zdolnych do pracy w kontekście utrzymania seniorów. Nie szuka się takich rozwiązań, by seniorzy byli nadal zawodowo aktywni i siebie utrzymywali, nie sprzyja się emigrantom, którzy chcieliby znaleźć swoje miejsce w Polsce, nie walczy z szarą strefa itp.
    Natomiast zachęca się, pod wpływem organizacji wyznaniowych, do bezmyślnego płodzenia dzieci, często w grupach społecznych ze strefy biedy czy strukturalnego bezrobocia. Produkując kolejne pokolenia biedaków i bezrobotnych.
    Taka polityka demograficzna w Polsce jest absurdalna.

  95. raVq napisał(a):

    Ja nie chcę pomijać punktu widzenia znacznej części obywateli i aborcja nie zostawia mnie całkowicie w moralnym spokoju (co nie znaczy, że popieram obecne restrykcyjne prawo). Zgodziłbym się z Zofią: wszyscy „pro-lifersi” powinni zaangażować się w edukację seksualną młodzieży, dostępność środków antykoncepcyjnych, etc. Tym czasem antykoncepcja także jest dla krk grzechem. Seks antyprokreacyjny jest grzeszny lub moralnie wątpliwy. Wniosek? Nie chodzi o dzieci czy embriony, a bardziej o dominację, powstrzymanie zmian na rzecz stagnacji. Wg M. Foucaulta, władza nad seksem daje władzę nad społeczeństwem (mniej więcej).
    pozdrawiam

  96. Lex napisał(a):

    Po raz ostatni „w tym temacie” (chyba, że zostanę wywołany do tablicy):
    co powinno być dominantą w państwie prawa; prawo uchwalane przez organy posiadające ku temu wszelkie demokratyczne legitymacje czy światopogląd jego obywateli ?
    A jeżeli światopogląd to czyj, – bo ile ludzi tyle światopoglądów różnie nazywanych, – także górnolotnie: sumieniem.
    A jeżeli światopogląd – to po co stanowić prawa. Kierujmy się w życiu tylko światopoglądem i „sumieniem”;… ładnie będziemy/byśmy wyglądali; my i świat, który nas otacza.
    Jeżeli państwo chce być tak subtelne i obowiązki sumienia przedkłada nad obowiązki wynikające z uchwalanego przez siebie prawa – to jego psim obowiązkiem (jako organizacji było nie było; przymusowej) jest zapewnienie egzekucji prawa tak aby sumień swych obywateli na szwank nie narażać. W tym przypadku nawet przez zapewnienie wykonania i sfinansowanie zabiegu poza granicami kraju: w Czechach, Niemczech, w Szwecji czy na Litwie np.), chociaż moim zdaniem: jeżeli taka jest wola dziewczynki i jej rodziców to zabieg musi być wykonany w Polsce, bo tak chce prawo. POLSKIE.

  97. Bernard napisał(a):

    Torlinie
    A czy ty znasz traktat? Brak znajomości jest wystarczającą przesłanką, by być przeciw. A dlaczego? To posłuchaj:
    .
    Premier Irlandii nawołując do głosowana za został zapytany konkretnie o traktak. I okazało się, że nie ma bladego pojęcia o meritum, a traktatu nie przeczytał. Mam nadzieję, że Irlandczycy pokażą gdzie mają taką biurokrakcję, a mianowicie w DUPIE drogi Torlinie.
    .
    pzdr
    Bernard

  98. Torlin napisał(a):

    Jeszcze raz powtarzam rzecz fundamentalną, którą Ty świadomie przemilczasz. Powtarzam – świadomie, bo nie jest ta prawda Ci na rękę. Nie widzę powodu, dla którego nie znając Traktatu mam być przeciw. To nie ja mam go znać, ale moi przedstawiciele, których wybrałem. W Polsce jest demokracja przedstawicielska, a nie bezpośrednia. Może swoim przedstawicielom nie wierzysz – to Twoja sprawa. Ja swoim wierzę.

  99. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie:
    .
    „Brak znajomości jest wystarczającą przesłanką, by być przeciw.”
    .
    Przyjmując twój tok rozumowania, powinienem być zawsze przeciwko każdemu nowemu prawu, czy to europejskiemu, czy krajowemu, a ile się z jego projektem szczegółowo nie zapoznałem i nie stwierdziłem, że mi odpowiada.
    Ja to widzę inaczej. Jako obywatel wybieram sobie parlamentarzystów i płacę im za to, żeby to oni zagłębiali się w projekty ustaw czy traktatów i decydowali, co będzie dobre dla Polski. Płacę również ekspertom – prawnikom, konstytucjonalistom – żeby pomagali parlamentarzystom w podjęciu mądrej decyzji. Wszyscy ci panowie dostają ode mnie kredyt zaufania. Oczywiście mogą mnie zawieść – to już moje ryzyko.
    Referendum w sprawach, których przeciętny obywatel nie jest w stanie ogarnąć, choćby dlatego, że nie ma czasu na studiowanie wielostronicowych dokumentów, ani doświadczenia, by je prawidłowo ocenić, uważam za nonsens. Referendum to mechanizm stosowny na poziomie gminy, gdzie każdy potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy ze skąpych gminnych funduszy budujemy szkołę, czy raczej remontujemy drogę.

  100. Bernard napisał(a):

    Paweł Luboński
    „wybieram sobie parlamentarzystów i płacę im za to, żeby to oni zagłębiali się w projekty ustaw czy traktatów i decydowali, co będzie dobre dla Polski” – a ciemny lud to kupi? – żebyś się nie przeliczył, lud nie jest taki głupi
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  101. Bernard napisał(a):

    Torlinie
    podałem ci przykład premiera Irlandii, który nie ma bladego pojęccia do czego namawia Irlandczyków.
    .
    pzdr
    B.

  102. narciarz2 napisał(a):

    Drogi Lexie:
    Twoja analiza zasluguje na opublikowanie w GW jako replika na artykul Gospodarza. Czy bylbys sklonny opublikowac?

  103. narciarz2 napisał(a):

    Aptektarz – fundamentalista odmówić nam sprzedaży prezerwatywy?
    To juz jest rzeczywistosc w USA i zdaje sie w Polsce.

  104. narciarz2 napisał(a):

    Bernardzie:
    czy znasz i rozumiesz Ogolną Teorię Względnosci? Czy jestes za, czy tez przeciw? A moze jestes za, a nawet przeciw?

  105. Lex napisał(a):

    Narciarzu,
    pogląd wyrażony przeze mnie był wprawdzie ad vocem artykułu Pana Waldemara, ale nawet nie do końca polemicznym i krytycznym , gdyż zwracałem uwagę na inne aspekty tej sprawy, o których p.Waldemar raczej nie pisał.
    Nie odczuwam potrzeby szerokiego upubliczniania swoich opinii. Wystarczy mi, że Państwo na blogu p. Kuczyńskiego je zauważacie.
    Nie zależy mi także na tym aby moje poglądy stały się domeną publiczną, bo są to moje prywatne poglądy wynikające – jak sądzę – z takiej sobie znajomości prawa.

  106. Piotruś napisał(a):

    Bernardzie (5:00) kiedy zauważyłeś, że lud nie jest taki głupi? A juz prawie się dałem przekonać, że wynik ubiegłorocznych wyborów to sprawka dziennikarzy i cyklistów.

  107. narciarz2 napisał(a):

    Lexie:
    rozumiem i szanuje Twoja niechec do publikacji pogladow, ale ze smutkiem uwazam, ze sie uchylasz. Moze ktos inny je rozpowszechni.

  108. Bernard napisał(a):

    Piotrusiu,
    nigdy nie twqierdziłem, że lud jest głupi. Nie jestem Bartoszewski (ksywa profesor), żeby wymyslać ludziom od bydła. I ponieważ wierzę, że lud nie jest ciemny to otrząśnie się kiedyś z po-komuny.
    .
    pzdr
    B.

  109. Bernard napisał(a):

    narciarzu
    poruszam się ze znacznie mniejszymi prędkościami, nie dysponuję odpowiednią masą, ale mam swój układ odniesienia

  110. narciarz2 napisał(a):

    Bernard chyba pomylil miejsce, gdzie nalezy dokonywac wpisow. Jego ostatni wpis bylby na miejscu na scianie w toalecie, a nie tutaj.

  111. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o teorie wzglednosci, to drogi Bernard usiluje byc dowcipny, czym wychodzi na glupka. Co mu sie zreszta czesto przytrafia. Pytanie bylo powazne. Mialo ono zademonstrowac, ze w przypadku wiekszosci decyzji zdajemy sie na swoich przedstawicieli i innych fachowcow. Czy to idzie o konstrukcje mostu, samochodu, operacje usuniecia wyrostka, nauke, czy tez polityke. Sprawa traktatu nie jest niczym nadzwyczajnym. Malo kto go czytal, i malo kto zdaje sobie sprawe z dlugofalowych konsekwencji. To nie jest sytuacja wyjatkowa.

  112. narciarz2 napisał(a):

    ostatni wpis –> przedostatni. Chodzilo oczywiscie o ten, w ktorym drogi Bernard wytarl sobie gebe nazwiskiem czlowieka, ktoremu sam nie dorasta nawet do piety.

  113. jasnaanielka napisał(a):

    Ja mam nadzieję, że nasz premier, w przeciwieństwie do premiera Irlandii, traktat przeczytał. I zrozumiał.

  114. Torlin napisał(a):

    A ja Nelu więcej powiem, mój Premier nie jest od czytania takich kobył, szkoda jego czasu. On powinien mieć fachmanów od tej konkretnej sprawy, a ci powinni mu zreferować dokładnie co zawiera, jakie są „za”, a jakie „przeciw”.
    Ja ręce załamuję nad takimi komentarzami. O co Ci Bernardzie chodzi? Tusk jest postkomuną? Unia Ci przeszkadza? Czego obrażasz premiera Irlandii? Jak dotąd, to my tylko zyskaliśmy na przynależności do Unii i na całe moje szczęście nie ma żadnego niebezpieczeństwa, żeby przeciwnicy Unii byli silniejsi od zwolenników w Polsce, obawa jest tylko przed brakiem frekwencji, bo się ludziom nie będzie chciało.
    Bernardzie!
    Piszesz do Pawła: „wybieram sobie parlamentarzystów i płacę im za to, żeby to oni zagłębiali się w projekty ustaw czy traktatów i decydowali, co będzie dobre dla Polski” – a ciemny lud to kupi? – żebyś się nie przeliczył, lud nie jest taki głupi. Po raz trzeci Ci przypominam, że na tym polega demokracja przedstawicielska. Czy Ty nie rozumiesz, co się do Ciebie pisze? Czy to trzeba po kilka razy powtarzać, żeby do Ciebie dotarło?

  115. soulgarden napisał(a):

    Remis z Austrią może spowodować, że będą oni mieli jeszcze motywację wygrać z Niemcami i nam wystarczałaby jednobramkowa wygrana z Chorwacją. Wygranie z Austrią skazuje nas na konieczność wygrania z Chorwacją dwoma bramkami. Tak więc po meczu Niemcy – Chorwacja nasza sytuacja jest niemal beznadziejna.

  116. narciarz2 napisał(a):

    Czy to trzeba po kilka razy powtarzać, żeby do Ciebie dotarło?
    On z tego zyje, ze nie dociera.

  117. Lex napisał(a):

    Rany Julek ! Cud nad Dunajem i to podwójny: Raz, że jeszcze nam Austriacy przynajmniej 5 bramek nie wbili. Dwa, że wbiliśmy im my. I niech ktoś twierdzi, że cudów nie ma.

  118. nakazim napisał(a):

    Wielka szkoda że pan Waldemar Kuczyński swoją polemiką z Piotrem Pacewiczem wpisał się raczej w poetykę Dziennika i Rzeczpospoltej.
    Nie zawsze na dramatyczne problemy kobiet /a tutaj nieletniej Agaty/ należy spoglądać z pozycji ukochanych ocząt własnej wnuczki i zakochanego dziadka.
    Polecam wnikliwą analizę tekstu Lexa, za który bardzo mu dziękuję.

  119. jasnaanielka napisał(a):

    nakazim – Zakochany dziadek powinien sobie wyobrazić, że ukochana wnuczka będzie kiedyś młodą dziewczyną… kobietą… i wiele niebezpieczeństw na nią czyha. Nie od wszelkiego nieszczęścia mogą uchronić najlepsi rodzice i najbardziej zapatrzeni dziadkowie. Warto jeszcze, aby prawo jednakowo chroniło wnuka, niezależnie od tego, czy to chłopczyk, czy dziewczynka. A nie chroni.

  120. Mawar napisał(a):

    Zofia
    -
    „Nikt nikogo do specjalizacji w ginekologii nie zmusza. Ale skoro jest już lekarzem ginekologiem, wszelkie prawno-medyczne sprawy są uregulowane – winien dokonać aborcji u nieletniej. Po to zatrudnił się w szpitalu”.
    -
    Jeśli lekarz nie jest nihilistą to się go tego zmusi? Tak powinno być urządzone państwo? „Po co się ztarudniał w szpitalu”? – Żeby leczyć, nie zabijać. Czy chrześcijaństwo to dla ciebie tylko Bach? A może to nienarodone dziecko ma podobny talent jak Bach? Chyba nie przecztałaś dziś mądrego tekstu Waldemara Kuczyńskiego w dzisiejszej GW, lub go nie zrozumiałaś.

  121. Mawar napisał(a):

    annam33

    „Panie Redaktorze! 11 tygodniowy płód nic nie czuje, jego układ nerwowy nie dopuszcza żadnych bodźców”.
    -
    W epoce USG już dobrze wiadomo, że nie jest to prawdą. Miałeś trochę szczęścia, a skąpisz go innym, że swego czasu, gdy byłeś „11 tygodniowym płodem” nikt sie nie zastanwiał, że skoro „nic nie czuje” to może go ciach.
    -

    „Trudno jest zdecydować, w którym momencie zaczyna się człowiek”.
    -
    Jeśli nie jesteś pewien, że przypadkiem nie zabijasz człowieka to lepiej nie strzelaj.
    -

    „… podobnie jak trudno jest zdecydować która zarobiona złotówka sprawia, że człowiek jest bogaty”.
    -
    Prościutka demagogia oparta na błędzie logicznym. Złotówek nie zarabia sie pojedynczo, jeśli spełniony ma być warunek bogactwa. Każdy zostając bogatym dobrze wie kiedy.
    -
    „Na takie pytania nigdy nie będzie odpowiedzi.
    Czy trudno jednak wyobrazić sobie, czym jest zmuszanie czternastolatki do rodzenia”?
    -
    Kto powiedział o zmuszaniu, może przkonanie wystarczy. Niech jej doradzą ci, którzy mają na życie glębsze spojrzenie niż poprzez pryzmat życiowego luksusu, co jest przecież vanitas vanitatum, dzierżawą czasową, niczym więcej. A jeśli po „zabiegu” już nigdy nie mogłaby mieć dzieci, to co jej powiesz?
    -
    „To nie płód jest dzieckiem. To Agata jest dzieckiem”.
    -
    Skoro mogła pójść do łózka i zajść w ciążę to z tym jej dzieciństwem jest inaczej. Cyganki dość często w podobnym wieku wydają się za mąż. A „płód” to chyba nowy stan organizacji materii? Trudno przyznać, że się zabija. Przy karze śmierci także zabija się przestępcę, mordercę, zbrodniarza etc. nie człowieka. Tak wygodniej.
    -

    „I cóż jej nasz wyznaniowy kraj zafundował”?
    -
    Wolny Tybet, to kto krzyczał? Hipotetyczny Wolny Tybet nie byłby krajem feministycznym, tylko wyznaniowym.

    -
    „A ruch feministyczny też się nie popisał. Trzeba było tę małą wywieźć jak najprędzej z tego obłąkanego kraju i przeprowadzić zabieg gdzie indziej”.
    -
    Pewnie siłą. I czym ty się właściwie różnisz od tłuszczy żądającej publicznego wieszania?

  122. Mawar napisał(a):

    raVq
    -
    „Tylko nie obrażaj własnej bystrości, łącząc Gotów z katedrami. To fałszywa, oświeceniowa etymologia (gotycki w znaczeniu barbarzyński). Gotyk powstał w cluniackich klasztorach Francji”.
    -

    Nie pisałem gdzie powstał gotyk, ale oczywiście wywodzi się z Francji – zwłaszcza w sensie matrialnym. Czy ideowym? – To rzecz bardziej skomplikowana. Erwin Panofsky napisał kiedyś uczony esej
    (Suger, opat Saint-Denis) o zbieżnościach między strukturą Summa Theologiae
    św. Tomasza z Akwinu a architekturą katedr gotyckich, na przykładzie St. Denis. Co do Francji, zachodniego odłamu Gotów – Wizygoci po upadku Rzymu założyli we Francji i Hiszpanii swoje królestwa.

  123. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    doskonale zrozumiałam tekst p. Kuczyńskiego.
    Piszesz:
    Jeśli lekarz nie jest nihilistą to się go tego zmusi? Tak powinno być urządzone państwo? “Po co się ztarudniał w szpitalu”? – Żeby leczyć, nie zabijać.
    10 – 11 tygodniowy płód nie jest „nienarodzonym dzieckiem”, jest czymś między zarodkiem a płodem, niezdolnym do samodzielnego życia. Nie zawsze ma już określona płeć i bardziej przypomina kilku centymetrową kijankę niż człowieka.
    Dla mnie osobiście – płód w tym stadium – nie jest człowiekiem. jest materiałem biologicznym z którego narodzi się ewentualnie człowiek.
    Moje wyznanie nie tu ma nic do rzeczy.
    Usunięcie tego typu płodu – też może być w określonych przypadkach forma leczenia, czasem nawet ratowania życia, kobiety, która go nosi.
    Jeśli prawo zezwala w określonych przypadkach na usuniecie tego typu płodu – obiekcie wyznaniowe lekarza nie maja tu nic do rzeczy.
    Powtarzam – nikt nikogo nie zmusza do bycia ginekologiem, może być pediatrą, jeśli ma obiekcje natury wyznaniowej.
    każdy ginekolog musi sie liczyć z faktem, że przyjdzie mu usuwać ciąże z różnych przyczyn. I sprawy relacji swego sumienia z zawodem winien rozwiązać wcześniej nim podjął sie pracy jako ginekolog.
    Nie jestem akurat zwolennikiem traktowania przerywania ciąży jako środka antykoncepcyjnego, ale też nie jestem zwolennikiem, by takie nastolatki, jak opisywana – rodziły dzieci.
    Litujesz się nad nie wykształconym embrionem – a gdzie litość nad żyjącą już 14-letnią skrzywdzoną dziewczynka, gdzie Twoja refleksja nad krzywdami jakie jej dzień w dzień wyrządza jej psychice – nasze państwo i jego organy? Zastanowiłeś się ,co czuje taka nastolatka wyrwana matce, wożona nocą po szpitalach i ośrodkach opiekuńczych przez policję, której fanatycy stosują pranie mózgu?
    Toż to dzieciak, bawi się jeszcze pluszakami.
    Dlaczego się nie zastanawiasz sie kim ona będzie, a martwisz się o talenty zarodka?
    Moje poczucie bycia chrześcijanką każe mi stanąć przede wszystkim w obronie tej maltretowanej psychicznie w majestacie prawa dziewczynki. I prawa do decydowanie o jej losie – jej matce, a nie fanatykom religijnym, którzy niszczą delikatna więź, jaka łączy dziecko z matka, skazują ją swoim działaniem na wyrwanie ze środowiska domowego, zakłady opiekuńcze itp.
    To co sie dzieje wokół tego dziecka (już narodzonego) dalekie jest od idei chrześcijańskich.
    Więc nie pouczaj mnie jak być chrześcijanką, zacznij lepiej od siebie.

    .

  124. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    a gdzie Twoja opinia na temat szczeniaka, który poturbował 14-latkę i ją zgwałcił?
    Jakoś nie słyszę słowa potępienia z Twojej strony. Ta ciążą jest wynikiem przestępstwa racz zauważyć.

  125. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    poza tym by rozmawiać tak autorytatywnie o ciąży jak Ty, najpierw trzeba tę ciążę doświadczyć osobiście.
    Byleś w ciąży?

  126. leszek.sopot napisał(a):

    W pełni popieram tekst pana Waldemara w sprawie dziewczynki. To, co pisze tu pani Zofia okropne. Tak samo zresztą traktuje ginekologów. I jeszcze „argument” – czy ty byłeś w ciąży… jest wprost porażający. Mogłaby zapytać ojca co czuje gdy żona szantażując odejściem wymusza zgodę na zabicie nienarodzonego dziecka. Nie zapyta bo nie jest sobie tego w stanie wyobrazić bo ojcem nigdy nie była.
    Czy szokiem dla dziewczynki będzie mniejszym urodzenie dziecka, czy też mniejszym będzie usunięcie ciąży (cóż za eufemizm)? Czyż chęć usunięcia nie jest powodowana strachem przed ostracyzmem sąsiadów, pomówieniami, skandalem, a w tym przypadku potwornym szumem medialnym, który rozpętali wrogowie „ciemnogrodu”?
    Nie wiem skąd u kobiet to przekonanie, że „zabieg” jest czymś tak niewinnym jak depilacja uwłosienia pod pachami czy między nogami. Bardziej prosta jest sytuacja gdy dotyczy to dorosłych kobiet, którym pewnie sobie łatwiej poradzić z zachwianiem emocjonalnym i depresją. Zabieg u 14-latki to uraz na całe dorosłe życie.

  127. soulgarden napisał(a):

    http://gardensoulofsoulga.....69688.html

  128. Zofia napisał(a):

    Leszek,
    ciążę u nastolatki usuwa się pod pełna narkoza i dziewczyna nie ma żadnego urazu. Piszesz bzdury.
    U tej nastolatki urazem na cale życie jest to co w tej chwili przeżywa.
    Wybacz, ale dla Ciebie – ciąża to tylko wyobrażenie, dla mnie to osobiste doświadczenie, to z ciażą, która skończyła się po 3-miesiaach i ciążą ktora skończyła się po 6 miesiacach. Z autopsji wiem jak wyglada samoistne poronienie w 3-m miesiacu, a takze co oznacza aborcja, bo też taka musiałam przeżyć. Ona uratowała mi życie.
    Więc wybacz – ale Ty nie masz zielonego pojęcia, co to jest ciąża.
    Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek mężczyzna decydował za mnie co mam robić i na co wyrażać zgodę w przypadku ciąży i rodzenia dzieci.
    Nie jestem w stanie zrozumieć Twego stanowiska, które optuje by 14-letnia dziewczyna rodziła dziecko poczęte na dodatek na skutek przemocy o rok starszego kolegi. Wiesz co czuje kobieta prze okres ciąży, nie tylko od strony fizycznej, ale także emocjonalnej?
    dziewczynka nie jest jeszcze kobietą, na dopiero 14 lat.
    Co byś zrobił, gdyby to twoja corka w tym wieku w ten sposob zaszła w ciążę – też byś kazał jej to dziecko rodzić, gdyby istniały prawne przesłanki usunięcia tej ciąży? Kazałbyś rozdzielić córkę od matki?
    Skazał byś to dziecko na bezpowrotna utratę dzieciństwa i młodości?
    Kazałbyś 14-latce być dorosłą kobietą w imię Twoich wartości religijnych, które wyznajesz?
    Ty sie najpierw poważnie zastanów nad tym co tej dziewczynce proponujesz. I powiedz jakie akurat Ty masz prawo sugerować tej smarkatej by rodziła dziecko.
    A może napiszesz coś na temat chłopca który tę ciążę zmajstrował – bo jakoś nic na jego temat z ust Twoich nie słyszę. Piszesz o swoich uczuciach ojca – a co myśli o ojcostwie ten nastolatek, zastanowiłeś się? Jak wyobrażasz sobie tych gówniarzy w roli rodziców, z czego mają swego ewentualnego potomka wychować, gdzie mieszkać, jak sobie wyobrażasz zarabianie na życie 15 i 14-latków z dzieckiem?
    Zejdź na ziemie i zacznij myśleć.

  129. jasnaanielka napisał(a):

    Człowiek a nawet dziewczynka w wieku 14 lat nie jest jeszcze osobnikiem w pełni ukształtowanym. Jeszcze rośnie. To do tego, konkretnego przypadku. Tu już urodzonemu dziecku odbiera się prawo do dalszego, harmonijnego rozwoju ( a może to niedoszła Curie Skłodowska?) I zapewne skutecznie, bo licznik bije i za parę dni zabiegu już nie będzie wolno przeprowadzić. I o to chodzi. Za kilka dni wszyscy dadzą jej spokój i z satysfakcją będą obserwować rozwój tej przedwczesnej ciąży. „Ma na co zasłużyła!”
    A małoletni tatuś spokojnie skończy szkółkę i będzie miał tą niezachwianą pewność, że w tej dziedzinie wszystko mu wolno, bo dozwolone do lat 18-stu!!!
    To nie jest problem czyichś osobistych urazów – bez urazy Leszku.
    To jest problem godności osoby żyjącej. Czy również człowieka?
    Leszkowi radzę przeczytać piękny wpis Lexa.

  130. jasnaanielka napisał(a):

    Leszku – piszesz z przekonaniem;
    Skąd ty to wiesz?

  131. jasnaanielka napisał(a):

    Nie wkleił mi się fragment tekstu: Zabieg u 14-latki to uraz na całe dorosłe życie.

  132. Bernard napisał(a):

    Torlinie
    Tusk nie jest post-komuną. Tusk jest po-komuną.
    .
    Demokracja nie polega na tym, że wybierasz kogoś, a ten ktoś robi co chce wbrew twojej woli. No chyba, że chodzi ci o demokrację a’la Bruksela.
    .
    pzdr
    B.

  133. Torlin napisał(a):

    Kiedy moim zdaniem sprawa jest bardzo prosta. Mamy bardzo restrykcyjne prawo antyaborcyjne, w związku z tym przypadki podpadające pod te artykuły powinny być wykonywane. Powinny być poszczególne jednostki szpitalne, w których zatrudniający się tam lekarze wykonywaliby zabiegi na zlecenie prokuratury. Takie obiekty i lekarze musieliby być jednocześnie chronieni zawodowo i prywatnie przed nienawistnikami.
    A wszystkim opozycjonistom mówię – podstawową zasadą demokracji jest nienarzucanie swoich poglądów innym. Czy ja Wam narzucam swoje? Każdy ma swój rozum i odpowiada za siebie. Kobieta w ciąży też.

  134. Torlin napisał(a):

    Bernardzie!
    W życiu nie myślałem, że to powiesz. A to żeś mnie zaskoczył. Mówisz, że Tusk jest po – komuną, czyli następcą po komunie! No i masz trochę racji, jak sobie pomyślę, kto był jego poprzednikiem na stanowisku Premiera.
    Jestem pełen dla Ciebie podziwu. No no. To mnie zaskoczyłeś.

  135. Bernard napisał(a):

    narciarzu
    możesz całować kogo chcesz w dowolna część ciałą, możesz też padać na twarz przed każdym maturzystą. Ja nie muszę.
    .
    Co do teorii względności to muszę cie rozczarować, przegłosować sie nie da i „fachowcy” nie mają nic do tego. Eeee panie majster.
    .
    B.

  136. Bernard napisał(a):

    Torlinie :)
    .
    no widzisz! miło, że mogłem Ci sprawić przyjemność. Co do po-komuny to popatrz na różnych postUBoli w rządzie i liczenie głosów w 92 roku i definicję będziesz miał rozpracowaną.
    .
    PS
    ciekawe kto dał KLD szmal na kampanię wyborczą :) milion nowych miejsc pracy :):):)
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  137. Bernard napisał(a):

    Nieoficjalne wyniki z Irlandii – traktat odrzucony!
    .
    Yes! Yes! Yes!
    .
    pzdr
    Bernard

  138. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie, z czego właściwie się cieszysz? Co my zyskamy na tym, że traktat nie przeszedł? Dochód narodowy nam podskoczy? Wzrośnie znaczenie Polski w świecie? Rosja zacznie się bardziej z nami liczyć? Skończą się problemy ze służbą zdrowia?

  139. Bernard napisał(a):

    Pawle
    rozbuchana arogancka antydemokratyczna biurokracja dostała po nosie. to wyjdzie na zdrowie całej Europie, nie tylko Polsce.
    .
    Poza tym zerknij – Tusk marzy o decentralizacji Polski i centralizacji europy :) Z uma saszioł?
    .
    PS
    Czekam na haśła „Nic się nie stało kochani nic sie nie stało”
    .
    pzdr
    Bernard

  140. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie, mógłbyś sprecyzować? W jaki sposób wyjdzie na zdrowie Polsce i Europie na przykład to, że Unia nie będzie mogła prowadzić bardziej jednolitej polityki zagranicznej i obronnej? Co konkretnie w Polsce się od tego zmieni na lepsze?
    A co do marzeń Tuska: Stany Zjednoczone są, zdaje się, dość silnym państwem, prawda? A zarazem w dziedzinie decentralizacji i demokracji lokalnej daleko nam do nich, prawda? Znaczy się Amerykanie też s uma saszli i to już dwieście lat temu.

  141. Bernard napisał(a):

    Pawle
    to proste, na prawdę nie rozumiesz, czy tylko sobie żartujesz?
    .
    Wspólna polityka zagraniczna. Ha ha ha. Jeśli etatowi pracownicy firm KGBowskich będą organizować politykę zagraniczna UE, to ja czniam na taką polityke zagraniczną.

  142. Zofia napisał(a):

    Bernard
    Javier Solana – etatowym pracownikiem KGB-owskich firm, a to ciekawostka!
    Możesz mi podać jakiej to firmy i na jakim etacie jest w niej zatrudniony?

  143. Zofia napisał(a):

    Bernard,
    gdybyś nie wiedział kim we Wspólnocie Europejskiej jest Javier Solana:
    http://www.consilium.euro.....;cmsid=246

  144. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie, chyba zaczynam cię rozumieć. Spróbuję zrekapitulować twoje poglądy. Obawiasz się wzrostu kompetencji organów centralnych Unii Europejskiej, ponieważ są one obsadzone przez agenturę KGB (czy raczej FSB) w związku z czym będą działały na korzyść Rosji, a na niekorzyść Europy. Czy dobrze to ująłem?

  145. Bernard napisał(a):

    Zofio droga (i Pawle też)
    w Europie nie Solana rozdaje karty tylko kanclerz Niemiec. Gerhard Schroder właśnie teraz jest na etacie w KGBowskiej firmie. Romano prodi stał w kolejce, tylko sie wystraszył. Czniam na taka polityke zagraniczną.
    .
    pzdr
    Bernard

  146. annam33 napisał(a):

    Droga Zofio
    Nie ma sensu dyskutować z takimi osobnikami jak „mawar” czy „leszek”. Oni swoje wiedzą bo im sam pan Bóg szepnął swoją prawdę objawioną z nieba. Wpisałam niedawno na blogu Passenta cytat z Zweiga: „Ci, którzy rzekomo walczą w imię Boga, są najbardziej zacietrzewionymi ludźmi na ziemi: wydaje im się, że słuchają tylko boskich przykazań, głusi są przeto na słowa ludzkie”.

    Ci ludzie się nie zmienią do momentu aż ich własna córka, żona, kochanka czy ktoś bliski zostanie skrzywdzony. To jedyna szansa, żeby przejrzeli na oczy. Chociaż może będą wówczas uprawiać dwójmyślenie.

    Sądzę zatem, że zamiast próbować im cokolwiek wytłumaczyć, lepiej zrzeszać się, mobilizować, protestować – aby wreszcie ten kraj dołączył do grona innych krajów cywilizowanych, które już dawno „przerobiły” te wszystkie jałowe dyskusje z fanatykami i gdzie obowiązuje normalne prawo. A w parze z liberalnym prawem idzie edukacja seksualna i liczba niechcianych ciąż i aborcji radykalnie spada. O czym my wiemy – a nawiedzeni wiedzieć nie chcą.

    Jesteśmy w kwestiach obyczajowych obrzydliwym, fanatycznym krajem. Ukochany przez Polaków papież namawiał zgwałcone Bośniaczki do rodzenia dzieci z gwałtu. (Jak można być równie okrutnym?). Zakazywał antykoncepcji w Afryce, zmuszając zabiedzone matki, żeby patrzyły jak im dzieci umierają na rękach z głodu. Wszytko w imię Miłości. Cała ta ich wielka Miłość to jedno wielkie Kłamstwo. Odmieniają słowo „miłość” przez wszystkie przypadki, a za tymi słowami kryje się bezduszność, brak refleksji i zwykłe okrucieństwo.

    A że tę małą skrzywdzono, w majestacie prawa… cóż to ich wszystkich obchodzi? Ważny jest płód a pokrzywdzone dziecko jest już tylko inkubatorem. Dziwię się trochę, że nie znalazł się nikt, kto by to dziecko wywiózł, choćby do Cieszyna. Dziwię się, że nie znalazł się żaden odważny lekarz, który by tę zgraję wyrzucił na pysk z gabinetu. Czego się boją? Że ksiądz nakrzyczy z ambony? No i co z tego?

    Teraz, jakikolwiek sprawa przyjmie obrót, dzieciak będzie zaszczuty. Bardzo współczuję tej dziewczynce i jej matce, której jedyną winą była naiwność i wiara w praworządność Państwa.

  147. Zofia napisał(a):

    Bernard,
    jeżeli ktoś z Niemców rozdaje karty – to kanclerz obecny – Angela Merkel. Jest uważana za najważniejszego polityka UE.
    Przeceniasz obecną rolę Schroedera w światowej dyplomacji . Schroeder4 działa na linii relacji Niemcy – Rosja. i to w zawężonym polu .I tak prezes Miller z Gaspromu jest od niego silniejszym graczem zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak i gospodarczej.
    Chyba jednak nie do końca orientujesz się w tych wszystkich niuansach.

  148. Paweł Luboński napisał(a):

    Zofio, daj spokój takim wyjaśnieniom. Przecież nie na tym polega problem z Bernardem, czy ważniejszy jest Schroeder, czy Merkel.
    Sprzeciw wobec scentralizowanej polityki zagranicznej Unii motywowany wątpliwą postawą jednego, choćby i znaczącego polityka to przecież paranoja w czystej postaci.

  149. leszek.sopot napisał(a):

    Zofio
    brednią jest pisanie o gwałcie dokonanym przez „szczeniaka”. Poczekaj na dochodzenie prokuratury.
    Kłamstwem jest pisanie, że Agata i jej matka nie zmieniała swoich opinii pod wpływem nacisków z zewnątrz. Raz przeciw aborcji była matka a raz córka.
    Zaślepienie i wiara objawiona w kijanki niech będzie z Tobą na zawsze.
    Wystarczy pogooglować w necie by wiedzieć co przeżywa dziecko po dokonanej na niej aborcji i jaki to pozostawia ślad na całe jej życie – często nie tylko w psychice.
    „annam33″ nie życzę nic złego co mogłoby ją spotkać w życiu. Bicie piany i używanie argumentów poniżej pasa jest wstrętne.
    Wstrętne jest przyznawanie tylko sobie racji i opluwanie innych.

  150. Zofia napisał(a):

    Masz rację Annam 33,
    ale to takich reakcji o jakich piszesz trzeba mieć odwagi nieco, u nas niestety, mało kto wytrzyma reakcje fanatyków.
    Dziewczynko, cokolwiek się stanie dalej, ma i tak przegrane. Gorąco jej współczuje i nie wiem jak pomoc.
    Najbardziej obrzydliwa dla mnie była reakcja sądu, który dziecko i to po takich już przejsciach – zabrał matce! To barbarzyństwo. Ciekawa jestem jak się będzie rząd z tego tłumaczył w Strasburgu.
    Innym idiotyzmem jest prawny wymóg by dziecko 13-14 letnie wyrażało swoją wolę i to pisemnie na temat ciąży.
    Proponuje naszym legislatorom rozciągnąć owo wyrażanie woli to na wszelkie zabiegi dla dzieciaków powyżej 13 lat. Z dentystą włącznie.
    Przecież cała wiedza seksualna takich dziewczynek jest ograniczona do stwierdzenia, że dzieci się biorą od pocałunku z chłopakiem a one same nie bardzo widzą różnice między lalką- dzidziusiem a żywym dzieckiem.
    Myślę, że najpierw trzeba wyrwać dziecko z rąk państwa i oddać matce, potem wywieźć obie z kraju do kliniki, wykonać zabieg a potem stworzyć rodzinie warunki do życia w innym miejscu Polski pod innym nazwiskiem.
    I kto to zrobi? Kto pomoże temu dziecku wrócić do równowagi psychicznej, sprobuje pomóc wyjść z szoku, stworzy jakieś warunki do psychicznej rehabilitacji?
    Gdzie jest Rzecznik Praw Dziecka, który winien nad tym czuwać?!

  151. Bernard napisał(a):

    zofio
    Schroder przez wiele lat był najpoteżniejszym politykiem UE – dziś na usługach KGBowskiej firmy. Czy uważasz, że decyzje które wówczas podejmował były korzystne dla Polski i Europy? Ciekawe ilu disiejszych polityków UE szykuje się na KGBowskie posadki. Gazprom przejmuje energetyczne firmy w Europie… czy masz pewność, że obecni politycy czołowych państw UE nie mają takich motywaji?

  152. Zofia napisał(a):

    Leszek zastanów sie nad tym co piszesz, bo piszesz o dziecku, istocie żywej.
    Powtarzam, zabieg zrobiony pod pełną narkozą z dobrym przygotowaniem psychologicznym – nie zostawia żadnej traumy.
    Wystarczająco dużo miesięcy spędziłam na oddziałach położniczo-ginekologicznych, zbyt wiele rozmów mam za sobą z lekarzami i pacjentkami, by twierdzić inaczej.
    Pozostawia skazę na cale życie natomiast to wszystko, co sie dzieje wokół tej dziewczynki,.
    Wybacz, jesteś dyletant.
    Ja wiem co to jest aborcja, wiem co to jest poronienie samoistne i łyżeczkowanie macicy (to samo co aborcja z medycznego punktu widzenia) wiem co to jest przedwczesny poród, wiem co to jest ciąża z powikłaniami, wiem jak czuje się kobieta w ciąży. Ty tego nie przeżywałeś – ja tak.
    Miałam cale życie wspaniałego lekarza położnika przy sobie, doskonałego klinicystę z tytułem profesorskim, który mając taki przypadek jak ja starał się mnie dokładnie edukować. Reaguję na ciążę jak na przeszczep serca i to z konfliktem serologicznym, na przeszczep, którego mój organizm nie akceptuje i odrzuca. Dla mnie zagnieżdżenie się płodu było zawsze dramatem, wywołującym reakcje przekraczajace parametry białaczki, i nikt nie był w stanie powiedzieć kiedy to nastąpi, po miesiącu, 3 czy 6-ciu ciąży.
    Nim zdiagnozowano, że nie toleruje organicznie obcego życia w sobie, musiałam przeżyć i te przedwczesne poronienia i porody i aborcję wreszcie – bo inaczej straciła bym życie.
    Nie masz pojęcia czym jest ciążą i jak na nią może zareagować organizm kobiety, a co dopiero nastoletniej dziewczynki.
    Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek poza wysoko wykwalifikowanym specjalistą ginekologiem miał wpływ na moje decycje w sprawie ciąż.
    Na pewno żaden mężczyzna z mego życia ani też żaden duchowny.
    Dla mnie każdy płód był zabójcą a nie dzieckiem poczętym.
    Im więcej było wiadomo od strony medycznej czym dla mnie jest ciążą, tym więcej wiedziałam jak mnie owe nienarodzone dziecko dewastuje.Pochowałam dwoje dzieci urodzonych w 6-tym miesiącu ciąży, przeżywały kilka dni.
    Gdybyś przy ich urodzeniu balansował z pełną świadomością na krawędzi śmierci ,mając ponad 40 stp. gorączki i leukocytozę najcięższej białaczki, zdewastowany układ odpornościowy i odwapniony organizm – to narodzone zbyt wcześnie dziecko nie sprawiłoby Ci żadnej radości. Walczyłam o własne życie.
    I co z tego, ze starałam się donosić te ciąże? Trzeciej już nie miałam zamiaru. Bowiem każda następna ciążą był coraz bardziej gorsza dla mego organizmu. Już nie poród, ale i sama ciążą, ta najwcześniejsza stanowiła dla mnie ryzyko życia.
    Usunęłam bez żadnych wyrzutów sumienia i bez żadnej traumy. I żadnego roztkliwiania się nad życiem poczętym a nie narodzonym. Dla mnie to życie poczęte było mordercą Traumą był każdy poprzedni poród , w którym wiedziałam, że mogę w każdej chwili pożegnać sie ze światem. A tego płodu-zabójcy nie traktowałam jako człowieka, ale jako obce ciało, którego mój organizm nie toleruje.
    Aborcja przyniosła mi ulgę, a nie traumę.
    Pewnie wg Ciebie powinnam starać sie te 3-cią ciążę starać sie mimo wszystko donosić, umrzeć przy porodzie zostawiając dziecko, zbyt wcześnie urodzone rodzinie, tak?! Z dwoma pogrzebami na głowie, albo z jednym i niepełnosprawnym dzieckiem na dokładkę..
    Bo tego domaga się jakaś tam kościelna organizacja urządzająca krucjaty szpitalne?!
    Dzięki Bogu nie grożą mi już żadne ciążę, z okresu rodzenia dzieci wyrosłam i ma ten problem z głowy.
    Ale gdybym była w takiej samej sytuacji, jak ongiś cale te krucjaty religijnych fanatyków wylatywałyby ze szpitala na zbity pysk.
    lekarzom wystawiłabym rachunek do zapłacenia od prywatnego ginekologa, gdyby mi odmawiali legalnej aborcji. I płaciliby mi z odsetkami.

  153. Zofia napisał(a):

    Bernard,
    mnie KGB-owskie firmy nie przeszkadzają w niczym. Oficerowie KGB z reguły są doskonale wykształceni a przede wszystkim są szalenie inteligentni. Ich firmy maja się dobrze, a nawet doskonale prosperują, Gazprom jest trzecią giełdową spółką na świecie.
    Decyzja podjęta przez Schroedera i Putina w sprawie gazociągu podwodnego na dnie Bałtyku nie narusza w niczym polskich interesów. Co najwyżej może wspomóc dostawy gazu do Polski.

  154. Bernard napisał(a):

    Zofio
    a mnie KGB przeszkadza.

  155. Bernard napisał(a):

    Dla Zofii której KGB nie przeszkadza:
    .
    .
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    „Najemnik Gazpromu stwarza trudności”
    .
    Profesor Zbigniew Brzeziński zarzucił Rosji, że próbuje zdestabilizować sytuację w Gruzji, aby uzyskać kontrolę nad rurociągiem naftowym Baku-Tbilisi-Ceyhan – informują rosyjskie media, m.in. agencja RIA-Nowosti i radio Echo Moskwy. Brzeziński zwrócił też uwagę na „negatywną rolę, jaką odgrywa b. kanclerz Niemiec, Gerhard Schroeder.
    Podają one, że b. doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego mówił o tym w czwartek podczas przesłuchań w amerykańskim Senacie.
    .
    Według nich Brzeziński powiedział, że „niedawne groźby Rosji pod adresem Gruzji były podyktowane nie terytorialnymi sporami, choć takie w relacjach między obu krajami też występują, lecz w większym stopniu pragnieniem uzyskania kontroli nad ropociągiem BTC”.REKLAMA Czytaj dalej
    .
    Magistralą tą ropa naftowa z regionu Morza Kaspijskiego z ominięciem Rosji tłoczona jest do tureckiego portu Ceyhan nad Morzem Śródziemnym, skąd tankowcami płynie na Zachód.
    .
    - Jeśli gruziński rząd zostanie zdestabilizowany, zachodni dostęp do Baku, Morza Kaspijskiego i dalej zostanie ograniczony – cytują rosyjskie media amerykańskiego politologa.
    .
    Brzeziński – przekazują – oświadczył, iż „Rosja usiłuje utrwalić swój monopol na tych rynkach, wykorzystując w tym celu wszelkie możliwe instrumenty polityczne i ekonomiczne”.
    .
    Były doradca Jimmy’ego Cartera postulował, aby „w odpowiedzi na działania Rosji rozszerzać dostęp państw zachodnich do zasobów ropy i gazu w Azji Środkowej”.
    .
    W jego opinii „USA powinny też okazać wsparcie krajom bałtyckim, Szwecji i Polsce w ich zastrzeżeniach do budowy magistrali Nord Stream (Gazociągu Północnego”.
    .
    - Stany Zjednoczone winny zachęcać Niemcy do dywersyfikacji korzyści z Nord Stream, jeśli gazociąg ten powstanie – oznajmił Brzeziński i wyjaśnił, iż „chodzi o zagwarantowanie, że nie będzie on służyć wyłącznie Niemcom; że korzyści z tych dostaw odniosą także kraje Unii Europejskiej leżące na wschód od Niemiec”.
    .
    Brzeziński – jak relacjonują moskiewskie media – zwrócił też uwagę na „negatywną rolę, jaką odgrywa b. kanclerz Niemiec (Gerhard Schroeder), który stał się teraz najemnym pracownikiem Gazpromu”. W ocenie politologa rola Schroedera „stwarza trudności, których nie można lekceważyć”.
    .
    Były kanclerz po odejściu z urzędu stanął na czele kontrolowanej przez Gazprom spółki Nord Stream, przyszłego operatora Gazociągu Północnego, który przez Morze Bałtyckie bezpośrednio połączy Rosję z Niemcami.
    .
    Profesor Brzeziński uważany jest w Moskwie za doradcę ds. polityki zagranicznej Baracka Obamy, prawdopodobnego kandydata Partii Demokratycznej na prezydenta USA.

  156. Lex napisał(a):

    Przyznam się Państwu, że nie mam wyrobionego zdania na temat wad i zalet Traktu Lizbońskiego bo go po prostu nie czytałem i nie wiem co on zawiera. ( Inaczej natomiast jeśli chodzi o Kartę Praw Podstawowych, – Kartę czytałem). Z tego względu na temat Traktatu nie wypowiadam się.
    Zastanawia mnie natomiast radość niektórych w Polsce ( i na tym blogu też) z odrzucenia Traktatu przez Irlandczyków. Przypuszczam, ryzykując pomyłkę, że wiedza wielu z nich o Traktacie podobna jest mojej. Natomiast ich radość z powodu „zaszłości” irlandzkich jako żywo przypomina mi owego Jasia, który na złość mamie odmroził sobie uszy. Satysfakcję Jaś z początku miał dużą (yes, yes, yes). Ból i to dotkliwy przyszedł później, – jak to przy odmrożeniach.
    Oby tylko na bólu się skończyło….

  157. leszek.sopot napisał(a):

    Zofio
    robisz błąd kalkując swoje przeżycia na życie Agaty, jej matki i „szczeniaka”. Każdy człowiek jest inny. Ty zakładasz, że każda kobieta myśli w sprawie ciąży tak jak ty. Może założysz, że każdy przeżył w swoim życiu wiele dramatycznych zdarzeń i nie jest mniej doświadcziny w ciężkich chwilach od Ciebie?
    Dla mnie ważniejsze od mojego życia jest życie moich najbliższych. Szczególnie córki. Moi byli teściowie toczyli pradziwą wojnę by wyskrobać „kijankę”. Moja córka jest dziś zaś moim największym skarbem. Beze mnie by jej nie było. Możesz teraz pisać jak to skrzydziłem swoją wtedy przyszłą, a obecnie przeszłą żonę i jej matkę i ojca.

  158. Zofia napisał(a):

    Z rodzimego podwórka.
    Przyglądnęłam się dokładniej glosowaniu w sprawie odwolania ministra finansów i jestem zdumiona.
    Pytanie autorstwa PiS było czy proste – jesteś za odwołaniem ministra.
    reakcje klubow szokujace niekiedy.
    PO
    Ma 209 posłów, w głosowaniu brało udział 2004, wszyscy byli przeciw, 5-tka była nieobecna na glosowaniu.
    Koalicjant PSL
    ma 31 posłów, głosowało 30, wszyscy przeciw, 1 nieobecny.
    W PiS mała rewolucja!
    PiS ma 158 posłów ale głosowało tylko 129, i ci byli za odwołaniem ministra. Z sali obrad wyparowało blisko 20% członków klubu parlamentarnego PiS (29 osób).
    Ale to nie koniec rewelacji – wybył z sali obrad i nie głosował >sam prezes Jarosław Kaczyński, choć ostro napadał w czasie dyskusji na ministra a wraz z nim Gosiewski, Kuchciński, Elżbieta Kruk, Karol Karski.
    Jeszce lepszą woltę zrobiła Lewica,
    Lewica ma 42 posłów obecnie, ale w glosowaniu wzięło tylko 13 posłów. Wśród nich Kalisz, Jaruga-Nowacka, Szmajdziński, Szymanek-Deresz. Z sali obrad wyszła cala reszta prawie 70% parlamentarnego klubu Lewicy (29 posłów)! Nie było ani Napieralskiego, który zapierał się, ze będzie głosował za odwołaniem ministra, nie było Olejniczaka, oczywiście nie było też prof. ekonomii pani poseł Senyszyn.
    SdRP i dodatki
    Ma 8 posłów, 6 glosowało i wspierało …PiS
    Byli posłowie PiS ,
    czyli niezależni mają 9 posłów, jeden wspierał PO, reszta była poza salą i nie glosowała. Wśród nich Płażyński, Polaczek, Sellin, Ujazdowski, Zalewski.
    Takiego numeru dawno w Sejmie nie było.

  159. Zofia napisał(a):

    Leszku,
    masz córkę, ale nie masz żony… Nie uratowałeś swojego małżeństwa.
    A Twoja córka, niestety, jak każdy ludzki embrion musiał przejść także i fazę „kijanki”. Dopiero potem z tej kijanki wykrystalizował się człowiek, nabrał cech płciowych i stał się Twoją córka.
    Chcę Ci przypomnieć na 300 kobiet ponad połowa traci zamoistnie zapłodnione jajeczko, a potem embrion w 1 miesiącu ciąży, kolejne ponad 70 kobiet – w drugim, prawie 50 następnych w trzecim miesiącu, owym „kijankowym”. I każde z nich mogłoby być Twoją kolejną córka lub synem, ale spłynęło wraz z wodą w toalecie lub wylądowało wraz z damską podpaską na śmietniku.
    To było brutalne z mojej strony, ale takie jest ludzka biologia.

  160. Zofia napisał(a):

    Bernard
    czytałam. uwadze polecam sugestie Brzezinskiego, by Polska korzystała z…. gazociągu Bałtyckiego, który sobie budują Rosjanie z Niemcami.

  161. Torlin napisał(a):

    Nawet jeżeli Bernard ma dużo racji wobec byłego Kanclerza Niemiec i rurociągu wyciąganie z tego wniosku, że Europą dyrygować będzie KGB jest znaczną przesadą.
    A dla mnie sprawa dziewczynki jest jasna, to powinna być tylko jej decyzja i jej matki, i nikt więcej nie powinien się wtrącać. Wasza ciąża?

  162. głos zwykły napisał(a):

    Niezły argument z tymi 300. jajeczkami.

  163. raVq napisał(a):

    Zofio, Leszku, trauma może być faktem – trauma psychiczna, nie fizyczna. Jednakże pytanie, czy jest to efekt przejęcia negatywnych opinii o sobie od zachowawczego środowiska (ty dziwko, szmato, morderczynio!), czy wynik elementów naszej kondycji psychicznej, pewien obiektywny – organiczny czy kulturowy – mechanizm karania dzieciobójczyń.
    Wiele wskazuje, że człowiekowi można narzucić wiele opinii i doprowadzić do tego, że będzie się wstydził czynności gdzie indziej calkiem normalnych, i vice versa. Nie twierdzę, Leszku, że aborcja jest moralnie całkowicie relatywna. Jednakże aparatura państwowa stwierdziła (na podstawie bardzo restrykcyjnego prawa), że w tym przypadku może być mniejszym złem, więc trauma związana z wychowaniem dziecka przez dziecko może być dotkliwsza, i to dla obojga. Nie możesz więc nie dostrzegać, że twoja teza o przyszłej traumie jest dokładnie samosprawdzającym się proroctwem. Gdy uznawano za grzeszne występowanie w teatrze, aktorki i aktorzy uznawali siebie – za resztą społeczeństwa – za gorszych.
    Zofio, wielki ukłon za szczerość i otwartość!!!

  164. Bernard napisał(a):

    Uśmiechnijcie się :) :
    http://usera.imagecave.com/piotrek_a/tuskirlandia.jpg
    http://usera.imagecave.co.....nislaw.jpg
    .
    pzdr
    Bernard

  165. leszek.sopot napisał(a):

    raVq
    Odpowiem tym samym i tylko lekko zmienię to co napisałeś:
    Nie możesz więc nie dostrzegać, że twoja teza o braku przyszłej traumy jest dokładnie samosprawdzającym się proroctwem.
    Zofio
    Ucz małe dziewczynki jak zabijać kijanki. Wtedy wszyscy będą szczęśliwy. No, może nie żabki.

  166. raVq napisał(a):

    leszek – w takim znaczeniu nie ma żadnych obiektywnych badań, bo i każdy jest częścią układu, który obserwuje.
    Sam wiesz, że zastosowałeś czysty sofizmat. NIe będę kogoś skopywał ze schodów i on dojdzie na dół – samospełniające się proroctwo! Brak działań to niekoniecznie interwencja.

  167. annam33 napisał(a):

    Leszku z Sopotu – dyskusja o początku życia człowieka jest jałowa – rozmaite są definicje początku życia człowieka. To, że kościół katolicki od pewnego czasu (bo wcale nie od zawsze) uważa, że życie człowieka zaczyna się „od poczęcia” nie oznacza, że jest to jedyna obowiązująca prawda. Zarodek ani płód nie jest żadnym „humunculusikiem” – przechodzi przez szereg stadiów rozwojowych. Zamiast „googlować” na temat cierpień zarodka, radzę oprzeć swą wiedzę nie na demagogicznych artykułach lecz na badaniach naukowych dotyczących rozwoju płodu i zdolności odczuwania bólu i jakichkolwiek bodźców.

    A kwestie traumy post-aborcyjnej są również wyssane z palca.

  168. dark side napisał(a):

    dobry wieczor ,
    wpadlam na na chwile zeby napromieniowac nieco odwylke od ekranu oczy i zrobic sobie przerwe w testach. wkrotce mam egzamin i jedyna szansa, zeby przyswoic troche niezbednej wiedzy bylo odciecie sie na 3 tygodnie od swiata. Jest wspaniale, mieszkam sama na wsi, po spartansku bez telewizji i sieci, do najblizszego sklepu mam 5 km , nie wzielam nawet zadnej ksiazki. Mam nadzieje, ze nie porosne futrem w tej dziczy. Niestety w domku jest literatura- moje powiesci przygodowe z dziecinstwa i albumy malarstwa- przez Malczewskiego na polach wciaz widze wedrujace miedza szerokobiodre anioly, w kepach drzew nad rzeka zas faunow i inne chimery. W zamian za ten azyl musze tylko kosic trawe w sadzie,obzerac sie truskawkami i strzelac do szpakow na czeresniach. Jest to przykre, bo zadko udaje sie ptaka zabic za pierwszym strzalem z wiatrowki. Za to po skoszeniu trawy rankiem przychodzi do sadu bocian, zeby mi dotrzymac towarzystwa. Wydaje mi sie, ze poluje na myszy lub slimaki, bo zab tam nie spotkalam.
    Wracajac jednak do spraw blogu- widze, ze Bernard wypowiedzial sie na temat referendum w Irlandii. Znam troche ten kraj- propaganda antyunijna byla bardzo mocna, straszono ludzi bredniami na temat traktatu, podobnie jak u nas. Dodatkowo Irlandczykow jest tylko 4 miliony, pod wzgledem ilosci glosow na trzecim krajem od konca w unii, wiec obawiaja sie ubezwlasnowolnienia- sytuacji kiedy wielkie kraje czlonkowskie beda decydowac o interesach irlandii nie biorac pod uwage specyfiki tego kraju. Partia rzadzaca fianna fail z Bertiem na czele jest proeuropejska, jednak partie opozycyjne wykorzystaly sytuacje do wzmocnienia swojej popularnosci, porazka w referendum moze byc swoistym wotum nieufnosci dla Bertiego. Oprocz tego wiele organizacji pozarzadowych zaangazowalo sie w antytraktatowa kampanie. Ludzie byli wprost zalewani ulotkami z czarna wizja przyszlosci kraju w okowach niemiec i francji.
    Koncze i pozdrawiam serdecznie. Stanie dziekuje za te sterlicje, to rzeczywiscie piekny kwiat, choc moja mama nazywa go imbirowcem dlatego w pierwszej chwili nie skojarzylam. Wielkie buziaki i troche irlandzkiej muzyki w gaelic, jezyku druidow.
    http://uk.youtube.com/wat.....nOBHTrdL7k

  169. narciarz2 napisał(a):

    Dark:
    Bernard wypowiedzial sie takze na inne tematy, na ktorych jak sie wydaje zna sie jak to zwykle on. Oraz zdemaskowal szpiega na bardzo wysokim stanowisku. Gdyby Bernarda brac powaznie, to bylaby to sprawa na miare demaskacji Bolka na stanowisku prezydenta, albo Oleksego na stanowisku premiera. Wiadomo, ze nie byly to demaskacje pelne, bo widocznie Bernarda nie bylo w poblizu w decydujacym momencie. Moze tym razem bedzie inaczej..
    Tak czy inaczej, trudno Bernarda traktowac powaznie, i nie bardzo wiem, czemu inni blogowicze go tak traktuja.

  170. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o dyskusje ze zwolennikami i przeciwnikami, to jak zwykle przeciwnicy aborcji wlaza w nieswoje miejsce i czuja sie w nim jak w domu. Przez grzecznosc nie napisze, ktore to miejsce. Nie bardzo wiem, czemu przeciwnicy aborcji nie zajma sie swoim wlasnym ogrodkiem, zas inne ogrodki niech pozostawia ich wlascicielom i wlascicielkom.

  171. jasnaanielka napisał(a):

    narciarzu2 – Jacy INNI? Nazwiska!

  172. dark side napisał(a):

    Narciarzu,
    Bernard cieszy sie jak dziecko mozliwoscia upadku traktatu uznajac to za kleske znienawidzonej unii. Jest to zupelnie zrozumiale u narodowca stawiajacego patriotyzm lokalny na pierwszym miejscu, jednak mam wrazenie, ze Bernard przy tym nie do konca ogarnia idee unii.
    .
    Mam duzo zaleglosci czytelniczych, zdazylam przeczytac tylko ostatnie wpisy- o sprawie aborcji juz sie kiedys wypowiadalam w starciu z Mawarem, dlatego nie bede sie powtarzac. Dziewczynka powinna otrzymac ogromne odszkodowanie.

  173. raVq napisał(a):

    A niech się przeciwnicy UE cieszą – w końcu to ich pierwszy triumfik, i to w dalekim kraju.
    Warto pamiętać, że wcześniej uczono nas, iż samo wejście do UE pozbawi nas niepodległości. Jeszcze wcześniej była uzależniająca nas od obcych mocarstw konstytucja… Wg Korwina-Mikkego UE miała rozpaść się najpóźniej w 2006 roku. Inni (Wprost) dawali 2007 rok… Na razie się rozszerza. Tragedia się nie stała, przyhamowanie to jeszcze nie destrukcja. Poczekamy, zobaczymy: tendencji zjednoczeniowych już nic raczej nie odwróci.
    Idziemy jeszcze na wieczorne piwko z żoną – pozdrawiamy wszystkich. Dark, jaki to egzamin? Życzę intrygujących przygotowań i sukcesu w perspektywie.
    Wszystkim innym – wciągającej dyskusji i dobrej nocy.

  174. invinoveritas napisał(a):

    Aleś dał Pan dupy tym tekstem:

    http://wyborcza.pl/1,9102.....tyzmu.html

    Szok!

  175. narciarz2 napisał(a):

    Dark:
    dziewczynka jest narzedziem. Przypuszczam, ze ani nie otrzyma odszkodowania, ani jej nikt nie pomoze. Oczywiscie chcialbym sie mylic, ale mysle, ze za kilka lat bedzie klepala biede w malenkim pokoiku z dzieckiem na kolanach, zas bojownicy o swieta sprawe beda maszerowali gdzie indziej.
    .
    I tutaj pytanie do Mawara oraz do Leszka: co konkretnie zamierzacie zrobic, zeby pomoc dziewczynce oraz jej dziecku po urodzeniu? Jakas zbiorka pieniedzy? Moze jakies rzeczy, beciki, lozeczko? Czy tez bedziecie obaj swiatobliwi mezowie zajmowali sie swoimi sprawami?

  176. leszek.sopot napisał(a):

    Wiara w to, że życie poczęte jest kijanką zależy nie od wiedzy biologicznej czy wiary w Boga tylko od tego co ma się w sercu i w duszy. Stosunek do aborcji nie jest zależny od pobożności lecz od humanizmu, czucia świata, przeżywania. Można mieć pragnienie by się cieszyć życiem i miłością, można też tęsknić za życiem wygodnym, praktycznym, a seks traktować jak sport. Wówczas też można myśleć o szczeniakach i gówniarach, które niepotrzebnie się plątać mogą po domu, można też rozkoszować się myślą, że nie spłodziło się człowieka lecz do któregoś tam tygodnia pierwotniaka, pantofelka czy kijankę. Nie ma miłości, życie jest jak splunięcie.

  177. Mawar napisał(a):

    Irlandio, kochamy cię jak Irlandię. Aroganckiej brukselskiej biurokracji ta lekcja nie zaszkodzi, to pewne. Ty Irlandio pozwalasz nam wierzyć w demokrację. Już raz, przed półtora tysiącem lat, ratowałaś cywilizację europejską i chrześcijańską. Ale co teraz, co dalej? Dalej jest główne pytanie, czy nadal mamy chęć być drugą Irlandią? Przypominam, ta wielka tuskowa idea „drugiej Irlandii” wygrała ostatnie wybory z „ksenofobicznym i antyeuropejskim” podobno kaczyzmem? Jeśli zawracamy z irlandzkiej drogi to – rany Boskie – wracamy na twardy grunt kaczyzmu. Dożyliśmy czasów, kiedy Europa zatęskni za trudnym, ale przewidywalnym i racjonalnym, umiarkowanym w gruncie rzeczy kaczyzmem, który przecież nie odrzucił nie tak bezceremonialnie Traktatu Lizbońskiego jak Irlandia, tylko go przyjął. Czyż to nie piękne czasy, kaczyzm zaliczony do dorobku myśli europejskiej i najlepszych politycznych praktyk UE? Piękne bez wątpienia to czasy, tylko ciekaw jestem, co na to prof. Bronisław Geremek z prof. Władysławem bartoszewskim? I co dalej z traktatem, może Nicea nadal obowiązuje? Nicea albo życie? Życie UE, oczywiście, o ile Unii nie rozwiązujemy? Może nawet okazać się, że teoria i praktyka kaczyzmu będzie sposobem ratowania Unii Europejskiej. Z niecierpliwością czekam na głosy eurociemnogrodu, euroszołomów, progresywnych euroświrów, pozostałych europiórosiepaczy z redaktorem Żakowskim na czele, a także reszty autorytetów od tego i owego, o potrzebie kordonu sanitarnego wokół Zielonej Wyspy. Jeśli tak to ja zakładam Solidarity with Ireland. :)

  178. narciarz2 napisał(a):

    Leszku:
    masz po stokroc racje. Co zamierzasz zrobic, zeby pomoc dziewczynce kiedy juz urodzi?

  179. narciarz2 napisał(a):

    Z Mawarem nie ma co dyskutowac o Irlandii, bo wyraznie dostaje swira z rozkoszy. Natomiast pozostaje pytanie o konkretne akcje w celu pomocy dziewczynce. Mawarze i Lesku, macie okazje zasypac dzielace was roznice i cos zrobic razem, zeby udowodnic szczerosc Waszych przekonan.

  180. leszek.sopot napisał(a):

    narciarzu,
    nic nie jestem w stanie zrobić. Mogę jedynie przekonywać znajomych, że jak w naszym sąsiedztwie by coś się takiego zdarzyło to nie należy wydzierać się na matkę, że córkę na dziwkę wychowała, krzywić gębę na ich widok, uśmiechać się złośliwie itp. Klimat w kraju jest pod tym względem straszny. Kościół grzmi na kondony, spiralki, seks przed ślubem itp., IV RP ubrać chciała wszystkich w mundurki, nikt nie uczy miłości zaś tak wiele daje się przykładów nienawiści i zawiści, że można sobie myśleć – a po h. nam dzieci i miłość. Ważne jest moje życie i szmal, a sąsiada najlepiej podpalić.
    Znajomi, którzy po wielu latach od czasu do czasu do Polski zaglądają opisują jak u nich jest zupełnie inny klimat między ludźmi. U nas nie mogą wytrzymać.
    Czy ty myślisz, że ktokolwiek mający serce może myśleć, że aborcja jest czymś dobrym? Ja nie opowiadam się za zakazem aborcji, ale jestem jej stanowczym przeciwnikiem. Zakaz to w realnym życiu przecież czysta obłuda i jedynie nabija kasę ginekologom w kraju lub za granicą. Zamiast walczyć o wprowadzenie zakazu, walczyłbym jak don Kichot o lepszy klimat w kraju i wychowanie ku miłości a nie robienia kariery i szmalu.

  181. jasnaanielka napisał(a):

    Leszku! skoro piszesz z takim przekonaniem i żarem
    #
    Stosunek do aborcji nie jest zależny od pobożności lecz od humanizmu, czucia świata, przeżywania. Można mieć pragnienie by się cieszyć życiem i miłością, można też tęsknić za życiem wygodnym, praktycznym, a seks traktować jak sport.
    #
    to może zastanów się, dokąd pragnienie, by cieszyć się życiem i miłością ciebie właśnie doprowadziło. Cieszysz się, czy też jesteś raczej sfrustrowany? Bo z twoich wcześniejszych wpisów nie wynika jakoś, że jesteś szczęśliwy i spełniony. Więc skąd ten inkwizytorski ton wobec tych, co chcą swoje życie kształtować według własnych wyobrażeń i na własny rachunek? Czemu innych pouczasz?

  182. jasnaanielka napisał(a):

    Gwoli ścisłości dodam, że z moimi sąsiadami żyję w zgodzie, daje im klucze, aby dbali o moje kwiatki, kiedy wyjeżdżam i to samo i parę innych rzeczy robię dla nich. Nigdy nikogo nie zamierzałam podpalać, a znajomych mam o bardzo długim stażu i bardzo dbam o te stare znajomości i przyjaźnie.

  183. leszek.sopot napisał(a):

    „Ręce precz od IPN”, czyli „Oddział chorych na teczki”
    http://gdansk.naszemiasto.....63871.html

  184. leszek.sopot napisał(a):

    jasnaanielka
    wyjątkowo Tobie odpowiem
    nie przyjmuję do wiadomości, że ktokolwiek może mi zabronić wyrażania swoich opinii. Przytakuj sobie z Zofią i cieszcie się, że skoro obie macie takie same zdanie, to każde inne to pouczanie.

  185. dark side napisał(a):

    Rafku,

    Chodzi o egzamin na uprawnienia planistyczne. Dodam, ze brytyjskie uprawnienia- ok. 180 aktow prawnych, norm i standardow brytyjskich i unijnych nieraz sprzecznych w zalozeniu i przez to trudnych do interpretacji ,do tego niezliczona ilosc precedensow. Bardzo intrygujace istotnie :)))Tam jest wszystko -od procedur administracyjnych krajowych i miedzynarodowych, przez gospodarke nieruchomosciami, zamowienia publiczne, normy geodezyjne , kartograficzne, regulaje dotyczace drog i sieci, prawo wodne i kolejowe (usypiam regularnie), europejska certyfikacje wyrobow budowlanych (szczegolnie zajmujaca jest lista wyrobow) i standardy energetyczne, prawo ochrony srodowiska, ochrona konserwatorska, do gatunkow roslin jakie mozna sadzic w rowie hrabstwa York wlacznie. Przy czym nie wymieniam regulacji dotyczacych bezposrednio mojego zawodu, zeby czytelnicy nie usneli:) Mam wrazenie, ze ucze sie wielkiej encyklopedii powszechnej, ale juz przynajmniej ogarniam wzrokiem obszar niewiedzy. Oczywiscie nie chodzi o opanowanie pamieciowe- tego nikt nie jest w stanie dokonac. Moge korzystac ze wszystkich dostepnych materialow. musze tylko wiedziec gdzie szukac i rozumiec jak dzialaja i kiedy maja zastosowanie odpowiednie regulacje. Bagatelne :)
    dzis wyjechalam z gluszy i spotkalam sie z moim profesorem (dlatego jestem na necie), ktory byl uprzejmy zaproponowac pomoc w interpretacji co wredniejszych unijnych artykulow. Zostalam niespodziewanie zaproszona do udzialu w dyskusji o zmianach, ktore sa planowane w polskim prawie, bo nasz kraj tez musi dostosowac szereg przepisow z dziedziny planowania przestrzennego, prawa budowlanego, ochrony srodowiska itd. (w sumie chyba 36 aktow prawnych) do norm unijnych do konca tego roku jesli chcemy korzystac z funduszy. Nie wyglada to dobrze na pierwszy rzut oka. Wiecej napisze jak sie zapoznam z materialami i poslucham opinii madrzejszych i bardziej doswiadczonych.

  186. jasnaanielka napisał(a):

    Leszku – jestem daleka od zabraniania czegokolwiek i komukolwiek. Po prostu zapytałam, dokąd ciebie zaprowadziły twoje wyobrażenia o życiu. Skoro nie chcesz odpowiedzieć, to nie. Ale nie bądź tak kategoryczny w ocenie zachowań i przekonań innych, także kobiet.
    Być może mnie ze strony mężczyzny spotkało coś podobnego do tego, co ciebie ze strony kobiety? Tylko ja się nie uskarżam. Pewnie tak miało być, życie toczy się dalej i chcę się nim cieszyć na tyle, na ile mi ono pozwala.

  187. dark side napisał(a):

    Mawar,
    a poza tym dobrze sie czujesz? :)

  188. Mawar napisał(a):

    Bernard
    „Stany Zjednoczone winny zachęcać Niemcy do dywersyfikacji korzyści z Nord Stream, jeśli gazociąg ten powstanie – oznajmił Brzeziński i wyjaśnił, iż “chodzi o zagwarantowanie, że nie będzie on służyć wyłącznie Niemcom; że korzyści z tych dostaw odniosą także kraje Unii Europejskiej leżące na wschód od Niemiec”.
    -
    Dość powierzchowna opinia Brzezńskiego, o ile nie jest to przekłamanie. Niemcy tak właśnie argumentują, że gaz popłynie i dla Polski. Tyle że nie my zarobimy na tranzycie, tylko Niemcy, a gaz ten tani nie będzie z dwóch powodow: Nord Stream bedzie bardzo drogi w budowie (ponad 8 mld EUR) i eksploatacji. Po drugie, w Niemczch wschodnich, skąd mielibyśmy kupowaać gaz, bedzie gaz wyłącznie rosyjski (już dziś tam dominuje), więc rosyjsko-niemiecki monopolista podyktuje takie ceny jakie uzna za opłacalne, czyli maksymalne. Rzepa pisała niedawno o nowej niemieckiej inwestycji przesyłowej – chodzi o przdłużenie Nord Stream, który biegłby wzdłuz naszej granicy, po zachodniej stronie Odry. Będzie to tzw. gazociąg Opal, poprowadzony z terminalu w rejonie Rugii w kierunku Bawarii, Czech i Austrii. Poniewaz Nord Stream ma mieć bardzo dużą przepustowośc, więc Rosja może zrezygnowac z tranzytu gazu starym „wyeksploatowanym” rurociągiem jamalskim, a wtedy z naszym bilansem energetycznym wesoło może nie być. Dla Gazpromu polska nie jest wielkim odbiorca gazu więc trudno im ta decyzja nie przyjdzie. Cały ten interes gazowy, te cudaczne umowy z Rosją (gdzie gaz miałby niby po wsze czasy być tani jak barszcz) to pewnie efekt pracy rosyjskiej agentury w Polsce w czasach III RP.

  189. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „Mawarze i Leszku, macie okazje zasypac dzielace was roznice i cos zrobic razem, zeby udowodnic szczerosc Waszych przekonan”.
    -
    Ja postaram się nakłonic Owsiaka, najwiekszego charytatywnego szołmena w Europie, aby nastepnym razem zbierał pieniądze na rzecz młodocianych matek. Jego słynne hasło „róbta co chceta” z pewnością skłania niektóych młodych ludzi do przedwczesnej inicjacji seksualnej, za co Owsiak powinien też brać pewną odpowiedzialność. Wiem, łatwiej za zgromadzony szmal (srednio ponad 20 mln USD) kupić medyczny sprzęt, bo wówczas biznes medyczny daje oznaki bardzo dużego zadowolenia, ale czasem można pójść pod prąd. Co ja jeszcze mogę zrobić? No, moge jeszcze zpytać się Zosi, co luteranizm sądzi o zabijaniu nienarodzonych, abyśmy nie poruszali się na tym blogu po omacku.

  190. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    „… zaś tak wiele daje się przykładów nienawiści i zawiści, że można sobie myśleć
    - a po h. nam dzieci i miłość”.
    -
    Jeśli już to nie „po h. nam dzieci i miłość” tylko „po ch. nam dzieci i miość.”. Jako polonista, chocby po UG, powinieneś chyba to wiedzieć (Fredry nie czytałeś?). :) Ten częsty błąd bierze się stąd, że to jest wulgarne słowo i jako takie wydaje się obce. W języku polskim obcojęzyczne słowa z reguły piszemy przez samo „h”, pozostałe przez „ch”. I stąd poprawnie mamy „chuj”. :)

  191. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    a poza tym dobrze sie czujesz? :)
    -
    No tak, to szczęśliwy dzień, święto demokracji, pognębienie biurokracji.
    -
    Oh happy day
    Oh happy day (oh happy day)
    Oh happy day (oh happy day)
    When Jesus washed (when jesus washed)
    When Jesus washed (when jesus washed)
    When Jesus washed (when jesus washed)
    He washed my sins away (oh happy day)
    Oh happy day (oh happy day)
    He taught me how to watch, fight and pray
    fight and pray
    And live rejoicing every, everyday
    Oh happy day….
    He taught me how….
    Oh happy day (oh happy day)
    Oh happy day (oh happy day)
    Oh happy day (oh happy day)….
    :)

  192. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    przed wiekami to słowo było słowem bojowym wojów piastowskich. Podaje się, ze pisało się je przez samo h.

  193. Madzia napisał(a):

    Z. 13.06.08 4:01 pm:
    „Oficerowie KGB z reguły są doskonale wykształceni a przede wszystkim są szalenie inteligentni.”
    *
    Wiele jest doskonale wykształconych i inteligentnych ludzi np.:
    - matematyk Grzegorz Piotrowski
    - elektronik Leszek Pękala
    - politolog Waldemar Chmielewski
    - doktor nauk prawnych na podstawie pracy „Przerwanie ciąży w świetle prawa karnego” Helena Wolińska
    - Doktor filozofii Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie Julia Brystiger
    - Ławrientij Beria – inteligentne ścierwo – cyt. za Eustachym Kajetanem księciem Sapiehą
    - Dr praw Hans Frank
    - Dr medycyny i antropologii Josef Mengele
    Itp. Itd.
    Zbieżnośc nazwisk nieprzypadkowa
    *
    Polecam cytat z jednej z inteligentnych: „W istocie cała polska inteligencja jest przeciwna systemowi komunistycznemu i właściwie nie ma szans na jej reedukację. Pozostaje więc jej zlikwidowanie. Ponieważ jednak nie można zrobić błędu, jaki uczyniono w Rosji po rewolucji w 1917 r., eksterminując inteligencję i w ten sposób opóźniając rozwój gospodarczy kraju, należy wytworzyć taki system nacisków i terroru, aby przedstawiciele inteligencji nie ważyli się być czynni politycznie.”

  194. głos zwykły napisał(a):

    Pozdrawiam załogę Think Tanku z blogu Pana Kuczyńskiego. Jadę poprzeganiać szpak, które lubią poczęstunek z mojego ogródka w przykampinowskiej wsi .

  195. Paweł Luboński napisał(a):

    Leszku, zawsze ceniłem twoją wrażliwość moralną, nawet jesłi niekiedy wydawała mi sięnieco utopijna. Tym bardziej przykro odbieram twoje słowa:
    .
    „Stosunek do aborcji nie jest zależny od pobożności, lecz od humanizmu, czucia świata, przeżywania. Można mieć pragnienie by się cieszyć życiem i miłością, można też tęsknić za życiem wygodnym, praktycznym, a seks traktować jak sport. Wówczas też można myśleć o szczeniakach i gówniarach, które niepotrzebnie się plątać mogą po domu, można też rozkoszować się myślą, że nie spłodziło się człowieka lecz do któregoś tam tygodnia pierwotniaka, pantofelka czy kijankę.”
    .
    Pobrzmiewa w nich nie wrażliwość, lecz pycha człowieka święcie przekonanego o swojej wyższości moralnej i z pogardą patrzącego na tych, którzy do jego standardów nie dorastają. Czy nie to nazywamy faryzeuszostwem?

  196. Stan napisał(a):

    leszek, 12,28

    załączony do Twojego wpisu link ukazuje atmosferę jaką doskonale ukazał Andrzej Wajda w filmie Człowiek z marmuru.
    Później z Wajdą było już tylko gorzej.

  197. Lex napisał(a):

    Parę pytań dot. egzekucji prawa w Rzeczpospolitej i nie tylko:

    Art. 4 c ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 7.01.1993 r.

    ” Osoby wykonujące czynności wynikające z ustawy obowiązane są do zachowania w tajemnicy wszystkiego o czym powzięły wiadomość w związku z wykonywaniem czynności stosownie do odrębnych przepisów.”

    Pani dr. Skrzypczak, ordynator oddziału ginekologiczno – położniczego szpitala w Lublinie o ciąży nieletniej i mającej nastąpić aborcji powiadomiła księdza, nawet nie szpitalnego kapelana tylko z jakiejś przykościelnej instytucji ochrony życia.
    Pan dr Skrzypczak złamała zasady etyki ogólnej, zasady etyki zawodu lekarskiego, wreszcie złamała prawo.
    Czy pani dr. Skrzypczak poniosła/poniesie z tego tytułu zwłaszcza za naruszenie prawa, jakieś konsekwencje ? Popełniła przestępstwo, a nawet dwa: ujawniła tajemnicę zawodową i przekroczyła uprawnienia; popełniła przestępstwa określone w art. 231 i 266 kodeksu karnego.
    Jakoś ewentualna odpowiedzialność karna pani ordynator, zainteresowania prokuratury która skwapliwie wszczęła aż dwa postępowania przeciwko matce, nie wzbudza. Nawet stanowiska nie straciła.
    Tak w polskiej rzeczywistości realizowana jest zasada państwa prawnego.
    *
    Zgodnie z obowiązującym prawem szpital w Lublinie, odmawiając wykonania zabiegu, powinien wskazać inny szpital, w którym zabieg mógłby być wykonany. Dyrekcja szpitala w Lublinie tego obowiązku ustawowego nie wykonała.
    Czy wobec Dyrektora szpitala zostaną podjęte jakieś kroki prawne ?
    Przecież Pan Dyrektor naruszył obowiązek ustawowy (wskazania innego szpitala) i popełnił przestępstwo; powołany wyżej Art. 231 kk kłania się nisko. Pan Dyrektor nawet stanowiska nie stracił.
    Tak w polskiej rzeczywistości realizowana jest zasada państwa prawnego.
    *
    Pan Mariusz Tchórzewski (nomen omen), Wiceprezes Sądu Rejonowego w Lublinie wyjaśniając powody odebrania dziecka matce i umieszczenia dziewczynki w pogotowiu opiekuńczym powiedział był; cytuję za Wyborczą:
    ” … Chodziło o odizolowanie Agaty od osób bliskich, które mogłyby wpływać na jej decyzję. Kierowaliśmy się dobrem dziecka.”
    Szkoda, że sąd w Lublinie równocześnie nie zadbał o odizolowanie Agaty od osób obcych, które mają nieograniczony dostęp do dziewczynki i nieustannie robią jej przysłowiową wodę z mózgu.
    Jak się bowiem okazuje przykościelna pani psycholog, ma do dziewczynki stały dostęp i o każdej porze.
    Tak się w polskiej rzeczywistości realizuje zasadę państwa prawnego
    *
    Jest wreszcie w kodeksie karnym Art. 191 mówiący o stosowaniu przemocy. Przemoc można stosować w różnej postaci. Również w postaci „perswazyjnej” (cudzysłów zamierzony). Przekonała się o tym matka dziewczynki przeciwko której aż dwie prokuratury prowadzą postępowanie, bo podobno „perswadowała” zbyt intensywnie.
    Czy w sferze zainteresowania organów ścigania znajdą się te watahy oczadziałych aktywistek anty-aborcyjnych i im podobnych z klubu kawalerów w koloratkach, które/którzy wobec dziewczynki i jej matki stosują bezkarnie terror psychiczny, a który niektórzy z właściwą sobie obłudą nazywają „przekonywaniem „?

    PS. Wszystkie pytania jakie zadałem w polskiej rzeczywistości wydają się być retoryczne.
    Państwo stanowi prawa, niektóre egzekwuje – a jakże ( matka dziewczynki przekonuje się o tym na własnej skórze) a co do niektórych stosuje zawołanie J. Owsiaka: Róbta jak chceta.
    To jest parodia państwa. To jest parodia prawa. To jest w ogóle:PARODIA.

  198. Madzia napisał(a):

    Oszalały z miłości Kibol-Tusk chciał zabić w sędziego Webb’a.
    http://www.timesonline.co.....133686.ece
    No ale to przecie czepianie się jak Pitera dorsza.

  199. Lex napisał(a):

    Panie Waldemarze – ad vocem:
    ta dziewczynka do szpitala w Lublinie przyszła mając „w garści” informację prokuratora o prawdopodobieństwie, że ciąża jest następstwem czynu niedozwolonego i swoją zgodę wyrażoną na piśmie.
    Inaczej szpital by w ogóle z nią i z matką nie rozmawiał.
    Dziewczynka zaczęła się wahać po rozmowie z księdzem, który o sprawie nie miał prawa wiedzieć.
    Skąd pana wiedza, że matka i rodzice wywierali jakąkolwiek na nią presję. Czy odpowiedź ojca/ matki na pytanie dziecka: co robić nazywa Pan „presją” i to uzasadniającą interwencję sądu opiekuńczego. Pan też doznaje objawień ? Czy Pan nigdy swoim dzieciom nie doradzał co mają zrobić, jakie decyzje mają podjąć zwłaszcza w czasach gdy były nieletnie ?
    Gospodarzu drogi. Czy do Pana nie dociera, że sprawa dotyczy egzekucji prawa w Polsce ? Przez organy i instytucje państwowe oraz funkcjonariuszy państwa ?

  200. Paweł Luboński napisał(a):

    Panie Waldemarze, jednak popolemizuję. Z jednym Pana zdaniem.
    .
    „W mym najgłebszym przekonaniu – i żadna sofistyka pseudonaukowa mnie nie przekona – zapłodnione jajo jest zyciem ludzkim, tak samo, jak ja jestem życiem ludzkim, tylko w inne fazie pracy sił natury nade mną.”
    .
    Nie wiem, co Pan konkretnie nazywa „sofistyką pseudonaukową”. Czy również wypowiedzi osób przeciwnych aborcji, które próbują swoje stanowisko podpierać argumentami naukowymi? (Jak choćby ten, że zapłodnione jajo zawiera pełną informację potrzebną do budowy dojrzałego organizmu z jego cecham indywidualnymi.)
    Nauka w ogóle nie może rozstrzygnąć problemu, od którego momentu mamy do czynienia z człowiekiem w rozumieniu etycznym, ponieważ jest to pytanie filozoficzne, a nie naukowe. Człowiekowi wierzącemu odpowiada na to pytanie doktryna, niewierzący nie jest przez nią skrępowany i wolno mu dokonać innego wyboru, z całą świadomością, że będzie to wybór arbitralny.
    Co zaś do tezy, że „zapłodnione jajo jest zyciem ludzkim, tak samo, jak ja jestem życiem ludzkim” – czy zatem uważa Pan, że zniszczenie owego jaja jest czynem zasługującym na równie silne potępienie jak zabójstwo dorosłego człowieka i na równie surową karę? Jeśli nie, to znaczy, że jednak nie „tak samo”.

  201. Madzia napisał(a):

    Agata
    http://agataidziecko.pl/
    -
    PS.
    Dziękuję Panu Kuczyńskiemu za artykuł.

  202. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowni Państwo,
    uznalem sprawę za bardzo ważna i dałem odrębny wpis usuwając post pod tym wpisem.
    Paweł,
    ja nie mówię jako czlowiek wierzący, ja nie wypowiadam się o prawniczej winie i karaniu, to jest zupełnie inny wymiar. ja się tylko nie zgadzam z takim podejściem, że kilkunastotygodniowy zarodek, to w istocie to samo co resztka kału, produkt jakichs procesów dziejących się tylko nie w żołądku a w aparacie rozrodczym, bo do tego sie sprowadza gadanie, ze to nie czlowiek.

  203. jasnaanielka napisał(a):

    Mały przyczynek do wypowiedzi Lexa o wykonywaniu prawa.
    Będąc parę lat temu w Szwecji usłyszałam od znajomej farmaceutki, pracującej w aptece, że właśnie wszyscy pracownicy aptek w całym okręgu dostali (obiegiem i do podpisu) informację o tym, że pewna pani, pracująca w jednej z aptek w okręgu próbowała odwieść od zakupu środka „nazajutrz”, czy też antykoncepcyjnego – tego już nie pamiętam – młodą dziewczynę. Dziewczyna się poskarżyła, farmaceutka straciła pracę z wilczym biletem, a informacja o tym wydarzeniu została rozpowszechniona wśród personelu wszystkich aptek w okręgu.
    Myślę, że nie ma czego komentować.
    Koń, jaki jest…..

  204. leszek.sopot napisał(a):

    Pawle
    Napisałeś:
    „Pobrzmiewa w nich nie wrażliwość, lecz pycha człowieka święcie przekonanego o swojej wyższości moralnej i z pogardą patrzącego na tych, którzy do jego standardów nie dorastają. Czy nie to nazywamy faryzeuszostwem?”
    Skąd Ty wziąłeś przekonanie, że ja czuję jakąś wyższość moralną nad innymi? Ja szczerze napisałem co o tym myślę. Ty obrzuciłeś mnie gównem. Czy Tobą nie powodowała jakaś duma i zarozumialstwo, że ktoś inny może mieć zdanie przeciwne, a w dodatku zgodne z nauką Kościoła, a może Buddy, czy też humanistycznymi ideałami? Ja nie byłem szcześliwy gdy dowiedziałem się, że będę ojcem, z tego, że w macicy mojej dziewczyny jest kijanka. Ty może tak i miałeś ochotę ją wyskrobać. Twoje prawo. Różnie można zareagować na niespodziewaną informację.

  205. leszek.sopot napisał(a):

    Lex
    informacje o sprawie Agaty czerpiemy z prasy. W przedstawionej przez siebie wersji masz rację. Ja jednak spotkałem także inną informację, że Agata dostała numer telefonu do tego księdza i sama zadzwoniła.
    Mamy do czynienia z medialną młócką, w której nie chodzi o Agatę, a przy której dowolnie przedstawia się różne fakty.

Skomentuj