Jestem z "Układu"


O tym i owym

LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 866 dni.

Nie oglądałem meczu Polska Niemcy, bo takie pojedynki narodów, w których jestem po jednej stronie budzą we mnie tylko nerwy. Wolę posłuchać o zwycięstwie naszych następnego dnia i o porażce także.  Muszę powiedzieć, że z odrazą przyjąłem ten wyraźnie nasilony w stosunku do przeszłości polski szowinizm, choćby był nawet  w wykonaniu szpringerowskiej gazety. Wydaje mi się, że jest tu jakiś pasudny posiew chwasta pod nazwą IV RP, który wirusy tego szowinizmu ożywił. Oczywiście nie mam zamiaru głaskać Niemców, którzy też mają swoich dzikich, czasami bardziej dzikich niż nasi. Podobno wykrzykiwali w Austrii hasło “Niemcy brońcie się nie kupujcie niczego u Polaków”. To hasło jest przeróbką przedwojennego hitlerowskiego skierowanego przeciwko Żydom. Zresztą nas też tam ustawili w jednym rzędzie z narodem wybranym. Muszę powiedzieć, że to iż niemieckim posthitlerowcom przyszło do głowy to hasło o niekupowaniu u Polaka jest ciekawym skojarzeniem i tu akurat dla nas doskonałym. Widać zaczyna być już tyle polskiego pożądanego przez Niemców, że “dzicy” o tym krzyczą, a pewno wielu Niemców dostrzega. I to jest prawdziwe “Polska gola”!

Trwa spór między Hanną Lis i chyba też Kraśką, a PiS-owską ekipą w telewizji publicznej. Teraz latem często bywam na wsi gdzie nie dociera Polsat i TVN, bo nie mam jeszcze odpowiedniej anteny. Muszę więc oglądać telewizję Urbańskiego. I dopiero bez tego odniesienia do kanałów prywatnych widać, jak bardzo jest to telewizja politycznie znieprawiona. Ona nigdy nie była tak znieprawiona po roku 1989 jak teraz. Przy wszystkich różnicach między III Rzeczpospolitą a PRL to jest telewizja PRL-owska a rebours, włącznie z audycjami jakby wziętymi spod ręki Marii Osiadacz, Gontarza, “Żołnierza Wolności” i innych medialnych rycerzy nocy.

Napieralski, SLD! Pomóżcie Platformie usunąć to towarzystwo z telewizji publicznej. Tusku, dogadaj się z SLD i wreszcie Panowie z Platformy weźcie się też serio za rozliczenie PiS z dwu lat rządów, nie poprzez groteskowe raporty a la minister Pitera. Bo oni już grożą, że was rozliczą i oni akurat nie tylko grożą. Nie ryzykujcie wizyt o świcie i skutych rączek przykrywanych swetrami, czy czym tam. Wypleńcie wirusy PiS-owskiego zła! Najwyższa pora!

Skomentowano 205 razy to “O tym i owym”

  1. Zofia Says:

    Ma Pan racje, Panie Waldemarze po stokroć!
    Mecz Polska-Niemcy wyzwolił, rzeczywiscie dziwne reakcje, w tym kretynizm ex PiS-owskiego ministra edukacji!
    http://wiadomosci.onet.pl/1765.....,item.html
    ***
    SLD musi zakodować sobie w mózgu, ze najpierw - polska racja stanu, m. in. odpolityczniona TVP a nie propagandówka partyjna PiS-u, a potem bycie w opozycji wobec PO.
    Powiem wprost.jak mówia malolaty - otwartym tekstem: - To co robi SLD jest gówniarstwem!
    Najpierw veto wobec ustawy medialnej, potem votum nieufności minister finansów i tak dalej ręka w rękę z PiS-em.
    Tylko czy SLD widzi jaki będzie koniec tej drogi “wespół, zespół”?

  2. Paweł Luboński Says:

    Powiem ci Zofio, że dla mnie to nawet jakoś ujmujące, kiedy pan ex-minister tak otwarcie daje upust swoim kibicowskim emocjom. Mógłby przecież odczekać trochę i zgłosić projekt, kierując się głęboką troską o dobro narodu i państwa polskiego…

  3. raVq Says:

    Witam!
    Cieszę się, że ktoś jeszcze podziela moje niewielkie zainteresowanie futbolem. Nie czuję się też zobowiązany do wspierania partaczy, tylko dlatego, że noszą barwy mojego państwa. W ogóle rozumiem kibicowanie tylko dla samej przyjemności z gry, bez zbędnych resentymentów.
    Mecze reprezentacji to wg psychologów taki freudowski rezerwat, gdzie społeczna nieświadomość projektuje wypierane instytnkty wojny i wzajemnego wyniszczania. Nic dziwnego, że pojawiają się i takie zapomniane gdzie indziej fantazmaty, jak nazistowskie symbole lub gesty, co gorsza - korzystają w tym kontekście z większego marginesu tolerancji.

    Mam jednakże do wszystkich pytanie - czy bitwę pod Grunwadem można uznać za zwycięstwo nad Niemcami, czy to raczej efekt XIX propagandy? Pokonaliśmy rycerstwo tradycyjnie nazywane Zakonem NMP Szpitala Niemieckiego i większej części zasilane przez wiernych z ogólnie rozumianych Niemiec. Jednakże reprezentowali oni politykę własną, nie cesarstwa. W gruncie rzeczy była to więc wiktoria nad… klerem.
    Czy może jednak nie?

  4. uchachany Says:

    “TOWARZYSZE! POMOŻECIE?!”

    Spokojnie Panie Mnistrze, spokojnie: Towarzysze Napierniczaki pomogą, pomogą!
    A jakby nie chcieli - to jest na nich Olewnik, jest Vogel… :)
    .
    P.S.
    A do towarzyszy “od odkręcania śrub” z bywszej SB to Pan Minister nie zaapeluje…?
    Oni też lubią pomagać Ludziom Rozumnym i Człowiekom Honoru, i gdzie jak gdzie, ale po linii i na bazie walki z kaczofaszyzmem ich pomoc może być nieoceniona…

  5. KRANADHA Says:

    No prosze, nawet w tak szlachetnym meczu udalo sie znalesc Kuczynskiemu IV RPi chwasta i tam jeszcze cos. To trzeba miec umysl zacmiony nienawiscia. Dla POLAKA to mecz byl wazny a nie poboczne uprzedzenia.Jak to dobrze ze juz nigdy Kuczynski nie dojdzie do wladzy.

  6. W.Kuczyński Says:

    raVq,
    nie oceniałbym aż tak naszej druzyny tylko dlatego, ze przegrali. Ja nie jestem kibicem, ale uważam, że kibicowanie jest także w klęskach. A Pan Orzechowski, to rzeczywiście okaz!! Jedna z najwyrazistszych personifilacji Chwasta, szowinistyczny smrodek, jako istota polskości.

  7. petrel Says:

    Nie oglądałem meczu w swoistym prywatnym proteście przeciwko medialnej polityce robienia ze mnie kretyna. Najpierw wszystkie media podgrzewają atmosferę, potem się dziwią, że kibice wpadli w swoistą paranoję, a w trakcie wciskają człowiekowi, co jest cool, trendy, passe, traktując mnie jak pożeracza wszystkich wymyślonych idiotyzmów. Ostatni raz mecze z własnej nieprzymuszonej woli i z ciekawości oglądałem za Kazimierza Górskiego. Wtedy mieliśmy najwspanialszą drużynę, niezapomnianych zawodników i nieskażoną niczym przyjemność oglądania futbolu na najwyższym poziomie. To co dzisiaj - to popłuczyny. Wolę iść do lasu, nad jezioro, albo rozpalić ognisko, wypić niereklamowane piwo do dobrej niereklamowanej kiełbasy na patyku, pogadać z normalnymi ludźmi o pierdołach. Nie mam zamiaru ulegać fobiom i głupotom rodem z IV RP podawanym przez skenionych i zbarbionych dziennikarzy wszelkiego sortu.
    A PO niech się martwi. Ma czym. Ponad pół roku przegwizdało, a z wielkich zapowiedzi mamy tylko raport niesprawnej Julki. To już naprawdę kabaret. Pozdrawiam.

  8. Lex Says:

    Słucham i oglądam telewizję dzisiaj i co słyszę: na wszystkie strony nicowany przegrany mecz z Niemcami.
    O historycznym zwycięstwie R. Kubicy w Montrealu prawie, prawie nic.
    Widocznie lubimy rozpamiętywać gdy dostajemy po d…. . Taka nasza, polska przypadłość. Sukcesy najwidoczniej mniej sobie cenimy, przynajmniej po komentarzach sądząc. Również w sportowym dodatku do Wyborczej. O klagenfurckiej porażce na 6 pełnoformatowych stronach. O zwycięstwie Kubicy króciutka notka na przedostatniej stronie.
    To już zdaje się zahaczać o masochizm. A reakcja i propozycja ex-mnistra Orzechowskiego to przypadek dla lekarza pewnej specjalności. Całe szczęście, że Pan ex-minister nie wypowiedział Niemcom wojny. Dopiero by sie działo….

  9. raVq Says:

    Panie Waldemarze, może się zagalopowałem, ale od dziecka słyszę tylko, że mieliśmy świetny mecz na Wembley. Tomaszewski jest autorytetem tylko z tego powodu.
    Mnie osobiście, jako starającego się o doktorat literaturoznawcy, wkurza szum tworzony wokół tego malo widowiskowego widowiska, łzy i politycy w szalikach, etc.
    Jednocześnie wieści kulturalne są reprezentowane tylko w dwóch minutach telekspressu. Dlaczego brak informacji tego typu w Wiadomościach, za wyjątkiem laurek gdy ktoś umrze? A potem krokodyle łzy nad czytelnictwem bądź idiotyczne reklamy społeczne o świniu i świninkach (co sugerowałoby, że lektura odbiera komunikatywność językową).
    Wytworzył się idiotyczny paradygmat, że Polak musi interesować się sportem, tj. wywalić sześć piw w bańdzioch przed telewizorem. Wolę już system Petrela. Może kiedyś zobaczę jego ognisko.

  10. Zofia Says:

    Kilka dni temu, któryś z panów M
    szydził ze mnie, że w swoim blogu uprawiam publicystykę rodem z Trybuny Ludu i pisze o pobycie Kwaśniewskiego na biegunie południowym, by ponoć odwrócić uwagę od spraw ważnych.
    No cóż, los jest przewrotny i jak się okazuje zrobił żarcik jednemu z panów M.
    Pisząc 27 maja o kręgach polarnych, polskich wyprawach polarnych i donosząc o marcowej wizycie na biegunie południowym b. prezydenta Polski, nb. wysłannika ONZ ds. zmian klimatycznych, zamieściłam jego zdjęcie z Siergiejem Mironowem, przewodniczącym izby wyższej rosyjskiej Dumy.
    http://sophico.blog.onet.pl/2,.....index.html
    Obaj politycy uczestniczyli w tej samej konferencji “klimatycznej” w Chile, wizytowali Patagonię, gdzie poznawali warunki ochrony pingwina i z której odlecieli w kierunku bieguna, do chilijskiej stacji naukowo-badawczej.
    Tak się składa, że Siergiej Mironow, nie tylko razem konferuje z Kwaśniewskim gdzieś w świecie, ale także spotkał się kilka dni temu z wicepremierem Pawlakiem podczas Forum Gospodarczego w Sankt Petersburgu, to na dodatek 10 czerwca będzie w Polsce, przyjmie go m.in. premier Donald Tusk.
    A może nie tyle odwracam uwagę od spraw ważnych, ale niejako, intuicyjnie, z wyprzedzeniem - zwracam na nie uwagę?…
    Nad poprawą relacji z Rosja pracują politycy różnych orientacji politycznych i na rożnych poziomach.
    Dzięki Bogu zgodnie i skutecznie.
    I chwała im za to.

  11. narciarz2 Says:

    Witam po przerwie. Jest goraco, za pare dni zona wyjezdza w Arktyke, a w Rochester jedyny snieg jest w zamrazalniku w lodowce. Bede mial sporo pracy, bo laboratorium wreszcie zainteresowalo sie moja elektronika i bedziemy “wdrazac”, jak to sie kiedys mowilo w najniesluszniejszym z ustrojow. Podobnie jak Gospodarz, z braku czasu postaram sie ograniczyc moja obecnosc na blogu.
    .
    Poza tym, tak naprawde nie ma o czym pisac. TVP nie ogladam i nie bede ogladal. Innym tez polecam. Moje polityczne wyczucie podpowiada, ze Prezes juz zamienil sie w polityczna wydmuszke, czyli stal sie “postacia historyczna”, jak to ujal jeden z ulubionych dyskutantow. Gdyby nie brat w palacu, to wydmuszka juz nie bylaby prezesem. Sam brat powoli zamienia sie w balonik na uwiezi. Jeszcze osiemset dni, i balonik sobie pofrunie. Tego sie nie da niestety przyspieszyc, choc Walesa sie odgraza. Wiec o czym tu jeszcze blogowac? Po co sie spierac z ponurakiem o pseudonimie “uchachany”, ktory tu regularnie puszcza banieczki prawicowego smrodu? Ponure bractwo i tak sie nigdy nie zmieni, chyba że za sprawą lekarzy pewnej specjalnosci. Spieranie sie z nimi to czysta strata czasu.

  12. narciarz2 Says:

    Polecam bardzo ciekawy i nieco wstrzasajacy artykul w znienawidzonej gazecie, nazywanej przez niektorych “koszerna”. I rzeczywiscie, artykul ma cos wspolnego z Izraelem.
    http://kobieta.gazeta.pl/wysok.....93273.html

  13. narciarz2 Says:

    To jest nieco smutne, ze najwazniejsze problemy polityczne to jest futbol i kibole. Z drugiej strony, to jest lepiej, niz gdyby w Polsce byla intifada i dochodzilo do scen opisanych we wspomnianym artykule. Albo do scen znanych z Iraku. Skoro glupota musi istniec, to lepiej, ze jest wyposazona w szaliki a nawet kamienie, a nie w dynamit i granaty.

  14. jasnaanielka Says:

    Jak to miło dowiedzieć się, że nie jestem jedyna, zupełnie niezainteresowana piłką kopaną, boksem i paroma innymi dyscyplinami.
    Lubię lekkoatletykę, jazdę figurową na lodzie, (nie w wykonaniu gwiazd!!! ani jednej nie obejrzałam), gimnastykę.
    Ja podobnie jak Torlin wierzących, nie rozumiem kibiców. Co sprawia, że normalni, niejednokrotnie i wykształceni ludzie dostają takiego świra, że tygodniami, przed mistrzostwami, zagrzewają się do czynu, kupują dziwne czapki, szaliki i jakieś gadżety, malują oblicza, powie4wają flagami śpiewając równocześnie ochryple i fałszywie: “Polskaa!! Białoczerwoniii!; Polska gola i t.p., następnie przybrani w te akcesoria i obstawieni browarkiem oglądają mecz wznosząc patriotyczne okrzyki, aby już po meczu porykiwać; “Nic się nie stałooo!” i tak przez 4 tygodnie, Boże zmiłuj się. Końcowa pieśń, już resztkami sił będzie; “Już za cztery lata…”, po czym towarzystwo powróci do pracy a browary policzą zyski.
    Dla mnie to jest totalna głupawka i powiem więcej - żenada.
    No, ale ja się na piłce kopanej zupełnie nie znam.

  15. soulgarden Says:

    “Lexie”, ciotęgu z Katowic. Jeśli miałbym możliwość roztłukłbym ci górną twarz na kawałeczki jak szkło. Zrobiłbym tak ponieważ nie uważam cię za istotę ludzką. Przeraża mnie masakra jako uczynek ludzki, ale ciebie potrafiłbym zmasakrować z większą banalnością niż cielęcinę ze sklepu. Która przypominałyby mi istotę masakry. Mam nadzieję, że spotkasz w wolnej Polsce w zasłużonym więzieniu kilku Słowikowatych mężczyzn, którzy wyłożą ci teorię pastwienia się. Więcej powiem - mam nadzieję mimo zaubeczenia i przede wszystkim ubeckiego ducha dzisiejszej “policji”, że w pewnym momencie jakiś normalny funkcjonariusz z kręgosłupem, a mimo potwornego działania psychotechniki ubeckiej - podsycanych funkcji mentalności grupowej są tacy którzy potrafią rozróżnić człowieka od śmierdziela-psycho-mordercy, że w pewnym momencie ktoś taki ci się zrewanżuje za całość. Nie na pokaz publicznie, ale ludzie będą wiedzieli, że z kimś się starłeś. “Doputy dzban nosi wodę, dopuki mu się uch nie urwie”. AMEN.

  16. Zofia Says:

    Zdań kilka o TVP, ponoć publicznej.
    Jeździecki konkurs skoków przez przeszkody (w Poznaniu) oglądałam w nocy, bo to niby najlepsza pora na oglądanie tego typu sportu wg naszej publicznej TVP.
    6 czerwca, w południe, prawie niezauważalnie, oczywiście bez kamer pożegnalnych TVP, opuścił Polskę Sławomir Mrozek. Na zawsze, bezpowrotnie. Ma 78 lat.
    Wg TVP nic się w historii polskiej kultury nie stało, starszy pan chciał wyjechać, to wyjechał.
    8 czerwca w krakowskim Instytucie Książki, minister kultury odznaczył polska noblistkę Wisławę Szymborską najwyższym medalem “kulturalnym” - Glorie Artis. Za zamkniętymi drzwiami. Być może na życzenie poetki, nie wiem.
    Natomiast TVP, film biograficzny o poetce “Pejzaż dzieciństwa - Wisława Szymborska” puściła o “misyjnej” porze, w noy z 8 na 9 czerwca o …2.05.
    Pytam się dla kogo?….
    Tak wygląda misyjna działalność publicznej telewizji prezesa Urbańskiego.
    Jak nie gadający politycy i programy stricte religijne, katolickie, to grzebanie w śmietniki historii red. Wildsteina.
    dzienniki tendencyjne, mało obiektywne.
    Dzisiaj odbył sie pogrzeb młodej sportsmenki Agaty Mróz, zawodniczki wysoko utytułowanej, ale przy tym wspanialej postaci w ludzkim wymiarze. W telewizji dwa zdania. Domniemany powód - maż pani Agaty odmówił przyjęcia wysokiego odznaczenia państwowego nadanego jego zmarłej żonie pośmiertnie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo uważa, ze byłoby to wykorzystanie jej dramatu i śmierci dla partykularnych politycznych celów.
    Nie dziwię się prezesowi TVP - no, bo jak to zrelacjonować pro PIS-owskiej telewizji?
    Taka informacja dziennikarzom TVP przez ustanie nie przejdzie.

  17. narciarz2 Says:

    Jak mi milo, ze TVP nie jest finansowana z moich podatkow. Gdyby Polacy mieli takie zaciecie do procesow, jak w USA, to byc moze jakas grupa obywateli wytoczylaby proces i przymusowy haracz na TVP nalezalby do przeszlosci. No, bo jakim prawem pobierany jest przymusowy “abonament”? Prawem uchwalonym przez Sejm? Po to sa sady, zeby takiego prawa sie pozbyc.
    .
    W USA radio i telewizja publiczna sa finansowane inaczej. Podejrzewam, ze w Polsce model amerykanski w tej akurat sprawie by nie przeszedl mimo popularnosci amerykanskich rozwiazan.

  18. narciarz2 Says:

    A jeszcze taka refleksja. Wysluchalem przemowienia Hillary Clinton. Dla niej trudny moment, a przemowienie pieknie powiedziane, pieknym jezykiem, z dykcja, i z humorem. Ale jeszcze wazniejszy od przemowienia byl moim zdaniem sam proces selekcji kandydatow na prezydenta. Byl to proces morderczy. Obama uczestniczyl w 22 debatach z Hillary, zanim wygral nominacje. Przez takie sito nie przemkneli sie kandydaci dobrzy, swietni, a nawet znakomici. Kandydaci na kandydata zostali wszechstronnie przeswietleni, i mieli okazje do blamazy jeszcze przed startem “prawdziwej” kampanii. Ci, ktorzy przeszli do ostatniej rundy, reprezentuja naprawde najwyzszy poziom. Nie dlatego, ze Amerykanie sa genetycznie lepsi od Polakow, ale dlatego, ze Amerykanie maja system selekcji w polityce. Natomiast Polacy usilowali zastapic system selekcji IPNem. Skutki sa zalosne.
    .
    Pomimo amerykanskiego systemu zdarzaja sie wpadki w rodzaju obecnego prezydenta USA, ale jednak nawet on mowi a nie belkocze. Polakom tez by sie przydal dobry system selekcji kandydatow na najwyzsze urzedy.

  19. Piotruś Says:

    Szanowny Gospodarzu jak zwykle staję okoniem.
    Po pierwsze mecze piłkarskie to zabawa i cieszy mnie, że dla coraz większej liczby Polaków wynik ma znaczenie drugorzedne. Ktos wygra, ktoś odpadnie, ktos zostanie mistrzem - liczy sie zabawa. Zachwyciły mnie zabawy kibiców, oraz wykonanie hymnu. Mam jeszcze w pamięci naszych rodaków handlujących byle czym i ogladajacych zazdrosnie wiedeńskie witryny sklepowe. Wczoraj ogladałem europejczyków pełną gębą - wkładam to do koszyka dorobku III RP.
    Po drugie dziwię się, że nie zauważa Pan powinowactwa ideowego KiTu z SLD. Toż to różne klasy tej samej szkoły. Ale prosze o więcej optymizmu zarówno jedni jak i drudzy świetnie sprawdzaja sie w roli politycznego tła i tak już chyba zostanie. Przywołane przez Narciarza wolontarisze z cyberORMO lub tym podobni twórcy list proskrybcyjnych wzbudzają w młodym pokoleniu raczej litość niż przerażenie.
    Po trzecie wreszcie blog bez Gospodarza to jak msza bez księdza. Niby ładnie, ale jakoś połowicznie.

  20. soulgarden Says:

    Niedawno po meczu widziałem w szpitalu pokiereszowanych kibol, niekiboli i różnych takich żywych polskich chłopaków. Porównując z Waldemarem Kuczyńskim zaczynam rozumieć te odpowiedniki w nim wysokiej kultury mocnej nawalanki. Jest to człowiek, jak wiele michników, sfrustrowany w życiu prywatnym i pokrywający to poczucie niechęci z obcości polskiej siły. Może też jakichś obaw wynikających ze skrawków kompleksów. Natomiast chciałbym się zdystansować od tych, którzy opowiadają o beznadziejności położenia Żydów polskich i stosowaniu pochopnego w stosunku do michników pojęcia “zaplutych karłów reakcji”. Z taką fiksacją Żydów w Polsce nie ma dużo. Owszem mąci i jątrzy bez przerwy wielu, ale większość sama z siebie nie zdobyłaby się do udziału w podłym linczu. Polacy też są agresywni i jątrzą często podobnie mocno do tej grupki. Że michników do nich w jakiś sposób ciągnie to też jest jakiś fakt. Ale nie dajmy się wtłoczyć w te prymitywne kalki gdyż one są podsycane przez ofensywnych agresorów, małych hitlerków w wielkich ludziach itp. To, że Kuczyński na blogu pana Waldemara Kuczyńskiego dostaje napadów przypominających emocjami pogrom Kielecki wobec legalnej partii PIS to prucz demencji wpływ upału. Miejmy nadzieję, że te przedłużające się przypływy szczucia ulegną za jakiś czas reemisji i grupka ta przestanie syczeć wykazując jakiś stopień wytarmoszenia. To dobrzy ludzie, ale czasem ponosi ich zew natury i są jak te lwy w klatce.

  21. soulgarden Says:

    zablokowany post:
    “B-a wystąpiła po wejściu na strony poświęcone zdrowiu - przy wiedzy o tym, że muszę coś sprawdzić. Śledztwo kopaniem w śledzionę zamieniono na “śledztwo kopaniem w śledzionę” (psychologiczny odpowiednik). Tak wygląda postubecki obraz “policji”. Ale nie tak należy podsumować całość operacji na mnie. Gdyż jest to jawny zbiorowy, publiczny lincz.”

  22. Zofia Says:

    Co za wspaniały rześki poranek!
    A ja wojuje z ….katarem, załzawionymi oczami i cieknącym nosem, brr….

  23. Zofia Says:

    A jednak korupcja jest powszechna w Polsce, potwierdza się społeczne na nią przyzwolenie.
    http://gospodarka.gazeta.pl/go.....upcja.html
    Przykre….
    Potwierdzają się opinie przedstawiane przez Komisję Europejską, z którymi swego czasu ostro polemizowano tutaj w blogu.
    Wynika to chyba z tego, ze wielu ludzi w Polsc, łącznie z czołowymi politykami, pewne negatywne zjawiska społeczne nie kwalifikuje jako objawy korupcji i uważa za coś normalnego. samo zaś pojecie korupcj, należy zaczynać od podstaw, od edukacji i to powszechnej oraz od bezwzględnego piętnowania wszelkich objawów korupcji, nazywając ją wprost, po imieniu i walić prawda prosto między oczy. Bez względu kogo dotyczy. I bez względu jak wysokie stanowisko dana osoba piastuje.

  24. Zofia Says:

    Poprawiałam literówki i “wcięło”.
    Ma być (ostatni akapit):
    Wynika to chyba z tego, że wielu ludzi w Polsce, łącznie z czołowymi politykami, pewne negatywne zjawiska społeczne nie kwalifikuje jako objawów korupcji i uważa za coś normalnego. Samo zaś pojęcie korupcji, należy zaczynać od podstaw, od edukacji i to powszechnej oraz od bezwzględnego piętnowania wszelkich objawów korupcji, nazywając ją wprost, po imieniu i walić prawda prosto między oczy. Bez względu kogo dotyczy. I bez względu jak wysokie stanowisko dana osoba piastuje.

  25. soulgarden Says:

    http://jagiellonski.salon24.pl.....index.html

  26. narciarz2 Says:

    Bardzo interesujacy artykul w znienawidzonym czasopismie.
    Skandaliczne zachowanie kontrolerów Renomy
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....enomy.html
    .
    Pod artykulem pozwolilem sobie zamiescic nastepujacy komentarz:
    Dlaczego dziennikarz nie zlozyl zawiadomienia?
    Autor: Gość: narciarz2
    Drogi Autorze, mam tylko jedno pytanie: dlaczego nie zlozyles
    zawiadomienia o przestepstwie? Dlaczego nie zebrales podpisow od swiadkow? Dlaczego nie nagrales calej sceny? Jako swiadomy obywatel masz takie prawo. Krotko mowiac: Autorze, dlaczego nie okazales sie obywatelem? Moim zdaniem, to nie Renoma jest winna. To Ty, Autorze, jestes winien, bo pomimo Twojego tekstu nie nie zaregowales jak obywatel. To nie skargi sa potrzebne, tylko formalna procedura, ktora powinna zaowocowac aresztowaniem osilkow i postawieniem ich w stan oskarzenia za pobicie. Miales prawo wezwac policje i miales prawo wszczac taka procedure, a jednak nie zrobiles tego.
    .
    Na to ktos ze Szczena odpowiedzial: “Zawiadomił - poprzez artykuł w gazecie - publicznie.”
    .
    Moja odpowiedz: Gosciu, nie o takie zawiadomienie chodzi. Chodzi o to, ze brutalni kontrolerzy powinni zostac postawieni w stan oskarzenia, a nie tylko opisani w gazecie, jesli opis zdarzenia odpowiada prawdzie. Tu w USA, skad pisze, zdarzenie takie jak opisane, jesli jest odpowiednio udokumentowane, konczy sie w sadzie. Natomiast w Polsce w zwyczaju jest poblazliwosc wobec wszelkiej wladzy. Kontroler ma wladze, wiec kontroler moze sobie pozwolic. Dopoki wladza bedzie mogla sobie pozwolic, zas obywatele beda biernie na to patrzec, Polska bedzie krajem nienormalnym.

  27. Bars Says:

    Mój internet się ocknął z wielodniowej zapaści, więc czytam zaległości i trochę sobie popiszę, zapewne jak zwykle nie na temat…

    Ad. wiersz Herberta o głosie wewnętrznym zamieszczony przez Glosa w trochę okrojonej wersji jakieś dwa, może trzy wpisy temu. Mam z tym poetą kłopot spory - jak na razie nie mogę polubić jego twórczości, co nie znaczy, że jej nie rozumiem. Może jeszcze do niego nie dorosłam?
    Nie przepadam za XX-towieczną manierą poetycką kojarzenia pojęć odległych, natomiast potrzebuję w niej klasycznego, niemalże muzycznego metrum, takiego, które potrafi rozkołysać, zaczarować wyobraźnię… a oto drugie u Herberta trudno.
    Może powinnam zabierać Herberta do łóżka? Dzięki sypianiu m.in. z Mandelsztamem znam twórczość tego poety dość dokładnie. Tylko że książki wychodzą na tym nie najlepiej. Pół biedy, jeśli budzę się z policzkiem przytulonym do ich kartek, gorzej, kiedy w niespokojną noc lądują na podłodze. Herberta, poza „Barbarzyńcą”, mam niestety w miękkich okładkach – trochę szkoda byłoby je zniszczyć.
    Ps. Kupiłam Szymborskiej „Miłość szczęśliwa i inne wiersze” – czarujące i mądre, ale w tym tomiku wyraźnie rzuca się w oczy, jak często autorka opiera swoje wiersze na kontraście, na przeciwieństwach i ich konfrontowaniu, na opozycji…
    -
    A w ogóle to gdzie się wszyscy podziali? Mamy wtorek, dzień powszedni…

  28. narciarz2 Says:

    Bars:
    Gospodarz porzucil blog, wiec goscie poczuli sie niedopieszczeni i poszli biesiadowac gdzie indziej. Prawa strona blogu modli sie w kosciele o przywrocenie Macierewicza na stanowisko Glownego Inkwizytora. Lewa strona wloczy sie po Puszczy Kempinowskiej w poszukiwaniu mlodej jalowki. Srodkowa strona pisze wiersze.
    .
    A skoro Ci sie nie podoba Herbert, to moze spodoba Ci się nastepujaca
    Modlitwa o Deszcz Dedykowana Sejmowi Poprzedniej Kadencji
    My upału dość juz mamy i na burzę dziś czekamy.
    Burza wodą nas zaleje i pogoda pochłodnieje.

  29. Zofia Says:

    Dzisiaj kończy trzydniową wizytę w Polsce Sie, odpowiednika polskiego Senatu.
    Mogę tylko podziwiać sprawność służb obsługujących tego polityka.
    Na jego stronie internetowej mam wszystkie polskie wywiady, wywiady po polsku dla prasy rosyjskiej (w jezyku polskim), wszelkie polskie (po polsku) i rosyjskie (po rosyjsku) news’y , itp. Na bieżąco. Full information. Do tego pełne tłumaczenie aż coś pojawi.
    Na wszelki wypadek podaję za Mironowem - ma w planie spotkanie z Lechem Kaczyńskim, na pewno spotkał się z donaldem Tuskiem, o tym informował Centrum Informacji Rządu.
    ***
    No i co, panowie M,
    przydała się ta moja nota o biegunie i Mironowie?
    Przynajmniej będzie od czegoś zacząć rozmówki w Pałacu Prezydenckim….

  30. Bars Says:

    Łomatkobosko Narciarzu !
    Gdzie autor tego cudu poezji ? :-)

  31. miner Says:

    Boże!

    Co za odlot! Najpierw Pitera miała czytać wpisy Zofii na tym blogu i na nie reagować, teraz, jak rozumiem, ktoś z kancelarii Prezydenta… :)
    .
    .
    Nie ma to jak trzeźwe stąpanie po ziemi i świadomość znaczenia własnej osoby.
    .
    .
    Nadal uważasz, że wiesz co to znaczy “egocentryzm”?

  32. Bars Says:

    Narciarzu drogi,
    Tośmy sąśmy sieroty blogowe tak jakby…
    Ten podlinkowany przez ciebie artykuł rodem z Gdańska - zasmucający. Przeżyłam w tym mieście lat trzydzieści i wspominam je jako ludziom przyjazne i pogodne. Coś niedobrego przywędrowało wraz ze zmianami ustrojowymi i rozpanoszyło się na dobre. Najgorsze jest to, że ludzie przechodzą obok takich zdarzeń obojętnie. A Twój komentarz bardzo mi się podobał - autor powinien był zareagować tak właśnie, jak napisałeś.
    Czas rozpocząć budowę społeczeństwa obywatelskiego i szumnie mówiąc, budzić obywatelskie sumienie w narodzie.
    W miastowsi sezon rzeczonej budowy rozpoczęto w minioną niedzielę i robota będzie trwała aż do jesieni. Organizuje ją m.in. moja szkolna koleżanka, urodzona społecznica i działaczka, a ja motywowana lojalnością i przyjaźnią, a także podziwem dla jej determinacji, staram się wspierać ją w tym zbożnym dziele. Wymaga to z mojej strony sporego wysiłku, bo Bóg mi swiadkiem, że wolałabym zostać w cieniu i zapachu moich jaśminów i fioletowych akacji, wyjątkowo obficie kwitnących w tym roku i wtranżalać truskawki z cukrem i śmietanką.
    Taka cotygodniowa sesja trwa kilka godzin, po czym uczestnicy spotkania dopieszczeni i zadowoleni z siebie rozchodzą się do domów, a my sprzątamy, sprzątamy, sprzątamy… dobre cztery godziny sprzątamy, a na zakończenie wykorzystujemy dwumetrowy wzrost Potomka służącego nam jako zastępcza drabina do ściągnięcia różności, znajdujcych się poza zasięgiem naszych drobnych, babskich rączek. Po takiej robocie czujemy już tylko śmiertelne niemal zmęczenie. Ze strachem myślę co będzie dalej. W połowie poprzedniego sezonu moje dziecię zaczęło się buntować, nastrój męża koleżanki wyraźnie wskazywał zbliżającą się burzę, zaś ona sama ze zmęczenia nie była w stanie ustać na nogach. Musimy chyba znaleźć i przygruchać sobie jakiegoś nowego nawiedzeńca…

  33. Zofia Says:

    Widzisz Miner,
    jak ślicznie reagujesz?
    To nie żaden odlot, tylko zwykłe “Azor do nogi!”.
    Sprawdzam odruchy Pawłowa u Ciebie.
    **
    A tak na marginesie, jak chcę zawiadomić o czymkolwiek minister Piterę lub kogokolwiek innego, znam krótszą i prostszą drogę niż tekst w blogu p.Kuczyńskiego, choć ta akurat droga też zdaje egzamin.
    Zapewniam Cię, że to co chciałam przekazać pani minister - przekazałam w stosownej formie i prosto na biurko.
    Na spektakularne reakcje nie czekam, bo to bez sensu. To nie sprawa na wyciągnięcie spluwy i wywalenie serii w delikwenta.
    To co przekazałam minister Piterze (i nie tylko jej), to było pokazanie pewnych mechanizmów działań korupcjogennych w określonych środowiskach, na określonym poziomie oraz ściśle określonych skutków takiego działania, na konkretnym przykładzie z konkretnymi, wymiernymi efektami.
    Ale to nie ja jestem od walki z objawami korupcji i nie ja pracuję nad mechanizmami jej ograniczania i niwelowania w życiu publicznym naszego państwa.
    ***
    Na reakcje Kancelarii Prezydenta to ja zupełnie nie liczę! Jakbym śmiała!
    Tam przecież są sami specjaliści i geniusze, zwłaszcza od polityki zagranicznej!
    Kudy mi, prowincjonalnej dziennikarce do ich?!

  34. narciarz2 Says:

    Bars:
    autor cudu poezji jest kolektywny, moja zona i ja. Mamy w zanadrzu jeszcze troche podobnej tworczosci. Jesli sie bedziesz skarzyla na Herberta, to opublikuje nasze kolejne dziela. Nie ryzykuj.
    .
    Nasi znajomi tu w Rochester tez knują. Tez spotykaja sie w prywatnych mieszkaniach i tez potem musza sprzatac. Podaje ich strone internetowa.
    http://www.metrojustice.org/

  35. Bars Says:

    Narciarzu,
    problem w tym, że ja mam wyobraźnię plastyczną, w dodatku w technikolorze! Herbert jest mądry, a jego poezja wspaniała, ale ja ostatnio mam czas dopiero wieczorem, a wtedy do niczego tak nie tęsknię jak do harmonii i ciszy po dniu pełnym burz i nieuniknionych konfrontacji z Potomkiem. No powiedz sam, jak tu się wyciszać przy takim choćby wierszu jak “Apollo i Marsjasz”? Przecież, o ile znam siebie, to pewne jest, że wmontuję to w materię senną, zbudzę się i będę się tłuc po nocy jak przyslowiowy Marek po piekle.
    Cud poezji wywołał we mnie prawdziwy wstrząs poznawczy! Toż to czysta rozkosz! Nie bądź chytrusem, uchyl, błagam, kolektywnego zanadrza i wrzuć jeszcze co nieco…

  36. Bars Says:

    Znalazłam w blogu prawdziwe śliczności autorstwa naszego drogiego kolegi Głosa, który jak mniemam, zabłądził w Kampinosie, albo li też straszy wiejskie kobiety przemykajace opłotkami do kościoła, o czym był łaskaw onegdaj napomknąć. Oto rzeczony wpis :
    -
    „głos zwykły szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszatka, może przypięty do piersi rosyjski order, a może ciągnący się za nim spadochron? „
    -
    Ubawiłam się do łez - ten spadochron… Przecież ja to wszystko widzę… w kolorze… :-)
    -
    Ciąg dalszy ode mnie: Ubrany był w szykowny i sztywny jak deska, sięgający ziemi, słynny radziecki szynel, którego za długie, proste rękawy podrygiwały i polatywały u jego boków w rytm zaiste tanecznych kroków, którymi dziarsko kroczył przed siebie. Radość rozpierała mu pierś szeroką, bohaterską, opancerzoną rzeczonym szynelem i pieśnią rwała mu się ku berlińskiemu niebu z „paszczy ogromnej”, z lekka tylko przysłoniętej ogromnym i teatralnie zamaszystym sztucznym wąsem, stanowiącym część jego służbowego wyposażenia. Spod głęboko nasuniętej uszatki ogniem pałały rozradowane oczy, a spod z lekka naderwanego lewego nausznika, wystawała kępka rozkosznie zielonego, przetykanego ostrym różem irokeza, zgrabnie przystrzyżonego według ostatniej mody. Słynny agent Głos 007 – wstrząśnięty, nie zmieszany i z prawem do zabijania, znowu wyruszał do akcji.
    -
    A może by tak, w ramach konkurencji i w kontrze do wildsteinowego gniota, kontynuować historyjkę zgodnym chórkiem wespół w zespół?

  37. jasnaanielka Says:

    Oto przyczynek do tego, jak w publicznej TVP, za pieniądze z abonamentu, realizuje się MISJĘ!
    My, członkowie rodziny Janka Rodowicza oraz Jego przyjaciele i koledzy z batalionu „Zośka” Armii Krajowej, protestujemy przeciwko cynicznemu, zafałszowanemu wykorzystywaniu wizerunku „Anody” przez TVP
    To fragment listu, który dzisiejsza GW opublikowła;
    http://wyborcza.pl/1,75515,529.....ezesa.html
    ;
    Jak dla mnie, to skandal.

  38. miner Says:

    jasnaanielka:
    Faktycznie felieton po spektaklu był głupiutki. Był głupiutki jak każdy marketing, który skupia się na odpowiedzi na pytanie “jak sprzedać”. Był tak samo głupiutki jak pomysł nazywania książek w internetowej księgarni “produktami”. Bo taki jest ten współczesny świat medialny: powierzchowny i płytki. I podejrzewam, że intencją autorów felietonu było właśnie poruszenie tematu cholernie poważnego w sposób spłycony - bo uznali, że tak będzie łatwiej znaleźć język między symboliką (akowski bohater) a rzeczywistością (marketoid, któremu wydawało się, że mówi mądrze a gadał banały). Broń Boże nie bronię twórców programu, równanie w dół, którego dokonali nie było niczym mądrym. Ale też nie robiłbym z tego skandalu - taki jest współczesny świat w mediach.
    .
    .
    I jedna uwaga: “Wreszcie stanęło na piosenkach, tej najłatwiejszej formie przekazu lansowanych treści. Gdyby znaleźć odpowiedniego odtwórcę, sukces murowany. Po namyśle zgodzono się na Dodę!”
    Niech mnie ktoś poprawi, ale moim zdaniem Doda została odrzucona natychmiast jako “kandydatka”, pojawił się za to Kazik Staszewski ale tez odpadł jako “za stary”…

  39. miner Says:

    Najpierw piszesz:
    No i co, panowie M,
    przydała się ta moja nota o biegunie i Mironowie?

    .
    a potem się cieszysz, że Ci odpowiadam słowami:
    .
    Widzisz Miner,
    jak ślicznie reagujesz?
    To nie żaden odlot, tylko zwykłe “Azor do nogi!”.
    Sprawdzam odruchy Pawłowa u Ciebie.

    .
    Dojrzałe… nawet bardzo. Smutno Ci było, że nikt nie reagował na Twoje bełkoty od dłuższego czasu, że nikt nie chciał docenić, że Ci z nosa kapie, że nie rozumiesz, że Mrożek chciał wyjechać “po cichu”, że nawet w smutnym fakcie pogrzebu węszysz polityczny spisek, że w Polsce kwitnie korupcja (kto by pomyślał!!), więc napisałaś m.in. do mnie w sposób bezpośredni. Odpowiedziałem. Już nie jesteś smutna, cieszysz się jak głupi z bateryjki, ktoś się odezwał. Miło mi, że sprawiłem Ci radość…
    .
    A tak na marginesie, jak chcę zawiadomić o czymkolwiek minister Piterę lub kogokolwiek innego, znam krótszą i prostszą drogę niż tekst w blogu p.Kuczyńskiego, choć ta akurat droga też zdaje egzamin.
    .
    .
    Czyli nadal utrzymujesz, że wystarczyło obrazić się na Kuczyńskiego za wycięcie wpisu i postraszyć, żeby Pitera zajęła się Twoim wpisem?
    .
    Panie Waldemarze
    Ktoś wyciął komentarza , mój był 4-tym postemi to z opisem korupcji politycznej na poziomie wiceszefa PSL!!!
    W takim razie dostarczę go minister Piterze osobiscie!

    .
    “Na reakcje Kancelarii Prezydenta to ja zupełnie nie liczę! Jakbym śmiała!
    Tam przecież są sami specjaliści i geniusze, zwłaszcza od polityki zagranicznej!
    Kudy mi, prowincjonalnej dziennikarce do ich?!

    a to do czego? Sama sobie odpowiadasz na: Przynajmniej będzie od czegoś zacząć rozmówki w Pałacu Prezydenckim….

  40. jasnaanielka Says:

    Widzisz minerze, ja jestem na TVP szczególnie cięta, bo jako jedna z mniejszości, płacąca abonament, jestem od zawsze przez tą instytucję lekceważona. Filmy, które chciałabym zobaczyć zaczynają się zwykle po godz. 23-ej, teatr poza powtórkami nie ma propozycji wartych posiedzenia przed ekranem, dyskusje polityczne polegają na zbiorowym przekrzykiwaniu się, gdzie nie wiadomo, kto, co powiedział, bo mówią wszyscy jednocześnie a prowadzący usiłuje się przebić, zwykle bezskutecznie. W godzinach oglądalności mogę sobie popatrzeć, jak oni śpiewają, się ślizgają, tańczą albo odgadują durnowate kfizy, obejrzeć śitkom albo inny idiotyzm. A TVP KULTURA JEST KODOWANA!
    ;
    Zaś jeśli chodzi o powstańców warszawskich, to jestem uczulona, bo mam takiego w rodzinie i moja najbliższa rodzina w powstaniu straciła wszystko. Gdyby mój, żyjący jeszcze wuj - powstaniec oglądał tą farsę z koszulkami, to by się wściekł! To nie jest temat na wygłupy z Dodą, Kazikiem z dredami, czy irokezem - choć on podobno wielkim artystą jest - nie będę dyskutować. Ci ludzie i ich rodziny zbyt dużo przeżyli, aby ich i ich rodziny na takie wrażenia skazywać. Dla mnie osobiście takie podejście do tematu jest skandaliczne i żenujące, choć o samym powstaniu i jego dowództwie mam zdanie jak najgorsze. No ale moje zdanie dla ambitnych redaktorów programów patriotycznych nie musi się liczyć. Ja to wiem, choć się z tym nie zgadzam.
    I jeśli w sejmie nie przejdzie ustawa o zwolnieniu emerytów z płacenia abonamentu, bo pan prezydent oczywiście zawetuje to ja od stycznia na własną rękę się wypiszę z tego klubu.

  41. Bernard Says:

    Irlandio! Odwagi!
    .
    Dwunastego czerwca Irlandczycy, jako jedyny naród Unii Europejskiej wypowiedzą się za przyjęciem, lub odrzuceniem traktatu lizbońskiego. We wszystkich pozostałych krajach obywatele zostali tego prawa pozbawieni. Biurokraci europejscy lękają się demokracji bezpośredniej - czyli podważają fundamenty liberalnego państwa. Czyżby nie wierzyli w siłę swych argumentów? Czyżby lękali się powtórki z Francji czy Holandii?
    .
    Można być za traktatem, można być przeciw, ale sztuczki formalne i lęk przed głosem swoich obywateli oznacza, że idea europejska zbacza na manowce. Nie może być tak, że społeczeństwo nie ma prawa wypowiedzieć się w najbardziej żywotnych kwestiach, nie może być tak, że głosuje się aż do skutku, i nie może być tak, że suweren nie ma nic do powiedzenia.
    .
    Jeżeli Bruksela lęka się własnych obywateli i żywi nadzieję, że po przepchnięciu traktatu wbrew woli mieszkańców UE jakoś to będzie - to jest w błędzie.
    .
    Czy nie ma alternatywy? Jeszcze dziś politycy rwą szaty i szantażują obywateli europejskim Armagedonem, ale jeśli traktat upadnie, to już od jutra będą mówić, że nic się nie stało, że trzeba wypracować nowe rozwiązania, a najlepiej zmienić Irlandii konstytucję.
    .
    Czy traktat jest korzystny dla Europy? Czy jest korzystny dla Polski?
    .
    Na pewno jest korzystny dla krajów dominujących w UE, ale czy np. polityka międzynarodowa która może być przez te państwa narzucana Europie jest faktycznie dla niej korzystna? Jakimż wstydem i hańbą dla Niemiec i całej Europy jest przypadek byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrodera pracującego w KGBowskiej firmie Gazprom? W kolejce czekał już Romano Prodi. Czy takich przypadków ma być więcej? Czy taka ma być wspólna Europa?
    .
    Dla Unii Europejskiej przyjęcie traktatu wbrew woli jej mieszkańców może mieć fatalne następstwa. UE może zostać rozsadzona przez „bunt” obywateli „Starej Unii” - zniechęceni Niemcy, Francuzi czy Holendrzy kiedyś powiedzą dość. Nadzieje na to, że traktat się przyjmie, a później „jakoś to będzie” mogą okazać się płonne, a przyjęcie tej strategii przez Brukselę bardzo ryzykowne. To w „Starej Unii” widzę potencjalny rozsadnik wypaczonej idei europejskiej, a nie w nowoprzyjętych krajach. To nie rządy Kaczyńskich są/były dla UE zagrożeniem, ale rządy Schroderów doprowadzają UE na skraj kompromitacji i śmieszności.
    .
    Dla Europy będzie więc lepiej jeśli niechciany traktat upadnie teraz (co wymusi zmianę polityki integracyjnej), niżby za 5-10 lat w krajach „Starej Unii” zwyciężyć miały radykalne antyunijne poglądy.
    .
    Dla Polski korzystne jest obalenie traktatu lizbońskiego a szczególnie obalenie go niepolskimi rękami - i nie chodzi tylko o nicejski sposób liczenia głosów, ale o szereg zbędnych regulacji i przedwczesną integrację polityczną, która może skutkować niekorzystnymi dla Polski działaniami UE - zwłaszcza w Europie Wschodniej.
    .
    Jak pisałem już wielokrotnie jestem zwolennikiem integracji europejskiej, ale opartej na ekonomicznych, kulturowych i społecznych fundamentach, a nie na chciejstwie lewicowej biurokracji. Integracja musi być procesem powolnym i w pełni dobrowolnym, zgodnym z wolą obywateli.
    .
    Pełny tekst ze zdjęciami:
    http://bernardo.salon24.pl/78704,index.html
    Również:
    http://bernardo.salon24.pl/18777,index.html
    http://bernardo.salon24.pl/68326,index.html

  42. Zofia Says:

    Miner,
    a skąd Ty wiesz, jakie mam intencje pisząc, ten czy inny tekst w blogu p. Kuczyńskiego?
    Skąd wiesz, że akurat “węszę spisek”, a nie wyrażam zdziwienie, czy “jest mi smutno” a nie- cieszy miły poranek, chociaż przy +30 stp. mam katar?
    Czy Ty tak spostrzegasz całą rzeczywistość? Opartą na fałszywych domniemaniach, nieprawdziwych wnioskach itp….
    Ten tekst jest już serii wręcz absurdów!:
    .
    Czyli nadal utrzymujesz, że wystarczyło obrazić się na Kuczyńskiego za wycięcie wpisu i postraszyć, żeby Pitera zajęła się Twoim wpisem?

    A skąd to idiotyczne domniemanie, że obraziłam sie na pana Waldemara za pomyłkowe wycięcie tekstu? A na dodatek ta obraza ma wpływać na ….minister Piterę, by przeczytała zapisy w blogu pana Kuczynskiego?
    Kolejne Twoje manipulacje z e zdaniami wyjętymi z tekstu - w takim samym stylu.
    Masz problemy Miner. Problemy z logika, myśleniem i spostrzeganiem świata.
    Ale to już nie moja sprawa.
    Myśl sobie co chcesz i domyślaj się Bóg wie czego. Mnie jest to najzupełniej obojętne.
    Napisałam wyraźnie - jak chcę, by jakakolwiek moja opinia dotarła do określonego polityka - korzystam z dróg bezpośrednich.
    I tak było z opiniami adresowanymi publicznie do pani minister Pitery. Zapewniam, dotarły gdzie trzeba.
    Ty natomiast, jestem tego pewna w 100%, objawów korupcji w PIS-ie byś jednoznacznie nie nazwał, publicznie o tym nie napisał i swojemu premierowi listu jawnie, pod własnym nazwiskiem - na ten temat nie złożył.
    Na to trzeba mieć, jak nieco wyżej wspomina Narciarz - obywatelski stosunek do własnego państwa i jego organów. I mieć nieco cywilnej odwagi.
    Tobie tego wszystkiego brakuje…
    Pozostaje Ci tylko blog pana Waldemara i dociekanie jakie miałam intencje, pisząc, ze mi z nosa kapie.

  43. Zofia Says:

    Jasna Anielko,
    masz zupełną rację, publicznej TVP nie da rady ogladać. takie dna to nawet za sławetnej “komuny” nie było!
    O sprawach kultury w publicznej telewizji pisałam nie tak dawno.
    Historia naszego kraju pokazywana jest tak propagandowo i tendencyjnie - że człowiek nie ma siły nawet 3 min tego oglądać.
    ***
    Kilka dni temu, w telewizji publicznej oglądałam grecki film o puczach wojskowych w Grecji a właściwie o więzieniu dla greckich komunistów w latach 60-tych i 70-tych na jednej ze skalistych, bezdrzewnych greckich wysepek - opowiedziany uczciwie, z dystansem do sprawy i zgodnie z wydarzeniami historycznymi. Greccy wojskowi, autorzy puchu, ludziom w Grecji o lewicowych poglądach zgotowali los mniej więcej taki sam, jak hitlerowcy ludziom w swoich obozach koncentracyjnych.
    Grecy nie bali się opowiedzieć w tym filmie, że zabijano ludzi posądzonych o lewicowe poglądy bez powodów, w tym dzieci i kobiety, że więzienna wyspa była piekłem na ziemi., jakie trudno sobie wyobrazić.
    Były wypowiedzi i dyktatorów greckich, b. ministrów i uwięzionych ludzi.
    Puszczono film pewnie dlatego, bo był o wiezieniu dla greckich “komuchów”, ale chyba mało kto w TVP wiedział jak to więzienie i gnębienie “komuchów” sami Grecy pokazali.
    Oczywiście film puszczono w porze najmniejszej oglądalności, więc pewnie i mało kto go widział.

  44. Torlin Says:

    Bernardzie!
    A czytałeś, że się wypowiadasz? Co wiesz na temat traktatu? Znasz kogoś, kto go czytał? Naród powinien głosować na tematy, o których cokolwiek wie, nikt nie da rady wytłumaczyć tego tekstu. Ja podejrzewam, że w Polsce znalazłoby się 5 osób niezwiązanych z ministerstwem, premierem i tłumaczami, które przez ten tekst przebrnęły. Ja akurat wierzę Staniszkis, która go czytała i twierdzi, że jest to bardzo mądry tekst, korzystny dla Polski i tylko politycy (szczególnie PiSu), którzy go w ogóle nie czytali - są przeciw, po prostu dla zasady.
    Oprócz tego chcę Ci napisać, że ja jestem zażenowany musząc tłumaczyć Ci takie sprawy, ale w Polsce nie ma demokracji bezpośredniej, tylko przedstawicielska. Po to wybieramy Prezydenta, posłów, senatorów, radnych, żeby za nas decydowali.

  45. raVq Says:

    Jasnaanielko!
    Choć z ogólną oceną TVP się zgadzam - bo brak argumentów dla zajęcia innej pozycji - to polemizowałbym, czy rodziny uczestników mają prawo selekcji artystów, bądź wyłączność oceny widowiska poświęconego walkom. Nie oceniałbym też Kazika - w końcu twórcę uznanego także przez autorytety - bądź innego muzyka po fryzurze, bo w końcu tradycja do udziwnień na głowie jest w branży długoletnia i mógłby na placu pozostać jedynie łysy Możdżer (a może to też niedobrze?).
    Czy ponieważ mój dziadek był powstańcem, mogę zabronić odtwarzania sławnych wierszy Baczyńskiego w interpretacji Demarczyk, bo jest brunetką i jeszcze…, hmm, czasem wyglądała na podciętą?

    A propos TVP - za Wildsteina wydawała mi się jednak znacznie lepsza, pubicystyka stała się jak zwykle domeną jednej opcji, ale przynajmniej prezentowano ambitniejsze filmy. Dziś nawet w teoretycznie elitarnych: Uczcie kinomana czy Kocham kino, coraz częściej amerykańska czy inna sensacyjna kicha poniżej krytyki. Urbański to już jest dno!

  46. W.Kuczyński Says:

    Pragne poinformowac Szanownych Państwa, ze w jutrzejszym papierowym wydaniu “Gazety” ukaza sie moje dwa teksty:
    “Wojna dwu fanatyzmow” o sprawie Agaty. Polemizuję z “Gazetą”
    i “Prezydencka opowieść o agencie “Bolku”. Prawie chwalę Prezydenta.
    Polecam się

  47. miner Says:

    http://www.dziennik.pl/wydarze.....achu_.html
    .
    Wyrwać chwasta” - plakaty z takim hasłem i wizerunkiem Jana Tomasza Grossa rozwieszali narodowcy we Wrocławiu. Tłumaczą, że to była przenośnia. Prokuratura sprawdza, czy w ten sposób nawoływali do nienawiści wyznaniowej i narodowościowej, i czy autor “Strachu” czuł się zagrożony. Dlatego wzywa go na przesłuchanie.
    .
    Trzeba z uwagą obserwować ten proces. Jest duża szansa, że okaże się, że “wyrwać chwasta” to zwrot za który można pójść siedzieć :)

  48. jasnaanielka Says:

    raVq - Nie takie były moje intencje. Nie zrozumiałeś mnie. To, co napisałam, napisałam we własnym imieniu i nie oczekiwałam akceptacji, bo zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest bardzo prywatna. Ja po prostu rozumiem urazę rodziny Anody. Rodziny powstańców i ci z powstańców, którzy jeszcze żyją są bardzo wrażliwi na to, w jaki sposób się o nich pisze i mówi. Wiele lat byli zmuszeni do ukrywania własnej historii i w ogromnym stopniu ją sobie wyidealizowali. Trudno im się dziwić - wypada szanować. A zatem takie teksty, jak te o koszulkach z nadrukiem, czy dobieraniu artystów do opiewania ich historii są zwyczajnie nie na dzisiejszy dzień. Za kilka - kilkanaście lat - proszę bardzo. Ale dziś łatwo kogoś zranić zupełnie bez sensu. I właśnie jakiegoś poczucia przyzwoitości wypadałoby oczekiwać od kogoś, kto taki program w publicznej telewizji robi. A tego Urbański i s-ka nie potrafią, bo im brak kultury i ogłady. Stąd takie zgrzyty, nikomu nie potrzebne.
    ;
    Co zaś do Kazika… Czemu właśnie ja mam się nim zachwycać? Czy dlatego, że się autorytetom podoba i go cenią? Wiśniewski, Doda i Rubik też się podobają. Co ja mam do tego? Ja mam własne typy.
    Parę lat temu byłam na występie Kazika, gdy prezentował piosenki Staszewskiego - seniora. Z trudem usiedziałam w teatrze, bo wzmacniacze były tak wzmocnione, że mi zelówki odpadały!!! O tym, żeby z tego huku wyodrębnić słowa i melodię, nie było mowy. Kiedy po paru dniach wysłuchałam tego samego koncertu w telewizji, bardzo mi się podobał, ale “na żywo” nie chcę go już nigdy słuchać.
    I to też jest mój indywidualny sąd. Inni chodzą i im się podoba.

  49. jasnaanielka Says:

    A interpretacja wierszy Baczyńskiego w przypadku Ewy Demarczyk, to był i pozostał wzór niedościgniony.
    Jak zresztą wszystko to, co kiedyś śpiewała.
    Mam własny, prywatny żal do Krakowa i krakusów o to, jak ją potraktowano.

  50. miner Says:

    Zofia:
    z jednej strony mamy:
    skąd Ty wiesz, jakie mam intencje pisząc, ten czy inny tekst w blogu p. Kuczyńskiego?
    .
    ale zaraz potem:
    .
    Ty natomiast, jestem tego pewna w 100%, objawów korupcji w PIS-ie byś jednoznacznie nie nazwał, publicznie o tym nie napisał i swojemu premierowi listu jawnie, pod własnym nazwiskiem - na ten temat nie złożył.
    Na to trzeba mieć, jak nieco wyżej wspomina Narciarz - obywatelski stosunek do własnego państwa i jego organów. I mieć nieco cywilnej odwagi.
    Tobie tego wszystkiego brakuje…

    .
    albo trochę niżej:
    .
    “Puszczono film pewnie dlatego, bo był o wiezieniu dla greckich “komuchów”, ale chyba mało kto w TVP wiedział jak to więzienie i gnębienie “komuchów” sami Grecy pokazali.
    .
    I oczywiście nie widzisz w tym sprzeczności.
    .
    .
    Nie potrafisz wyjaśnić co miały znaczyć Twoje słowa Ledwo mruknęłam o PSL i korupcji politycznej oraz tym, ze złożę pismo do minister Pitery – już są odgłosy”
    .
    ale jednocześnie uważasz, że
    “A na dodatek ta obraza ma wpływać na ….minister Piterę, by przeczytała zapisy w blogu pana Kuczynskiego?
    .
    walisz odezwę do W.Kuczyńskiego okraszoną wielokrotnymi wykrzyknikami i “pogróżką” - “w takim razie napisze bezpośrednio do Pitery!!!” a jednocześnie pytasz:
    A skąd to idiotyczne domniemanie, że obraziłam sie na pana Waldemara za pomyłkowe wycięcie tekstu?”
    .
    i.t.d.
    i.t.d.
    sprzeczność goni sprzeczność :)

  51. miner Says:

    http://jankepost.salon24.pl/78759,index.html

    “Po spotkaniu Wildstein został ponownie zaproszony do Poczdamu i zaproszenie przyjął. ”

    no to teraz trzeba znaleźć nowy klucz do interpretacji tego typu zdań:

    No to red. Wildstein musi teraz wyjaśnić sprawę z głównym organizatorem - rządem Brandenburgii. Wpadka ze strony niemieckiej.
    Wcale nie wykluczone, że pozostali paneliści nie chcieli mieć w swoim gronie red. Wildsteina.

    .
    .
    żeby kogoś wyprosić, to najpierw trzeba, by ten ktoś pojawił się w miejscy skąd go można wyprosić!
    Red. Janke tak do końca nie wie, co pisze.(…) Jako dyskutant red. Wildstein w konferencji berlińskiej - jest persona non grata.
    Moim zdaniem sam na to zapracował.

    .
    .
    ak sobie wyobrażasz red. Wildsteina w tej dyskusji - skoro nie jest on bezstronnym, neutralnym żurnalistą, ale zaangażowanym “narodowcem” medialnym i tacy jak on będą tematem akurat dyskusji w tym panelu.
    .
    .
    I wiele innych, które składają się na prosty przekaz - Nie lubię go więc zrobię wszystko by uzasadnić, że nic złego się nie stało (a nawet zaczne lansowac idiotyczne argumenty w stylu: to nie jest polsko-niemieckie tylko niemiecko-polskie spotkanie i Polacy nie mają nic do gadania).

  52. miner Says:

    jasnaanielka:

    Widzisz minerze, ja jestem na TVP szczególnie cięta, bo jako jedna z mniejszości, płacąca abonament, jestem od zawsze przez tą instytucję lekceważona. Filmy, które chciałabym zobaczyć zaczynają się zwykle po godz. 23-ej, teatr poza powtórkami nie ma propozycji wartych posiedzenia przed ekranem, dyskusje polityczne polegają na zbiorowym przekrzykiwaniu się, gdzie nie wiadomo, kto, co powiedział, bo mówią wszyscy jednocześnie a prowadzący usiłuje się przebić, zwykle bezskutecznie. W godzinach oglądalności mogę sobie popatrzeć, jak oni śpiewają, się ślizgają, tańczą albo odgadują durnowate kfizy, obejrzeć śitkom albo inny idiotyzm. A TVP KULTURA JEST KODOWANA!
    .
    Ale tak jest od wielu wielu lat. Telewizja publiczna w RP nigdy nie była publiczna, zawsze była łupem partyjnym. I dlatego jedyną moim zdaniem drogą jest sprywatyzować to w cholerę. Ale kto to ma zrobić? Zionący miłością Donald, który z liberalizmem gospodarczym ma tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym? Przecież on się boi takich decyzji, Wajda tupnie, Lipińska krzywo spojrzy, tzw środowisko stanie murem za abonamentem. I z kolejnego pomysłu zostanie wydmuszka.
    .
    .
    I jeśli w sejmie nie przejdzie ustawa o zwolnieniu emerytów z płacenia abonamentu, bo pan prezydent oczywiście zawetuje to ja od stycznia na własną rękę się wypiszę z tego klubu.
    A to ciekawe… a jak zawetowałby Kwaśniewski albo Wałęsa to też byś się “wypisała”? Dlaczego dopiero teraz skoro od zawsze jesteś lekceważona? W imię walki z kaczyzmem?

  53. miner Says:

    a tutaj jak na zawołanie jest dyskusja o koszulkach z Pyjasem jako “odtrutką” na lewackie koszulki z Che Guevarą

    http://consolamentum.salon24.p.....index.html

    “W sprawie tzw. pamięci historycznej warto toczyć wojnę partyzancką w sposób zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy kultury masowej. Taką koszulkę można założyć idąc do knajpy, na uczelnię, w góry, także do pracy (chyba że jest się - z wyboru lub konieczności - krawatowcem). Można w niej iść na zakupy, na imprezkę do znajomych. I zawsze będzie stwarzała pretekst do rozmowy sensowniejszej niż troglodyckie pogaduchu o pogodzie czy nowym telefonie/samochodzie/domu. Ewentualnie o nowej żonie/nowym mężu.:-)

    Argumentacja zbliżona do tej jaką podnoszono we felietonie w TVP…

  54. Zofia Says:

    Miner,
    ukłony od Mathiasa Piatzecka, socjalisty zresztą.
    Szalenie wzruszyły go lamenty redaktorostwa.

  55. jasnaanielka Says:

    Oj miner, miner! Ty jak nir uszczypniesz, to masz zmarnowany dzień. ;)
    Dlaczego dopiero teraz skoro od zawsze jesteś lekceważona? W imię walki z kaczyzmem?
    ;
    Nie! nie w imię walki z kaczyzmem. Ja kaczyzm przeczekuję, jak ból kolana. Wiem, że kiedyś przejdzie. Czy ja podałam nazwisko pana prezydenta? Napisałam o kimś, kto zapowiedział, że będzie wetował wszystko, co się do wetowania nadarzy. Nie musi nawet czytać… On wie. Dlaczego właśnie teraz? Bo właśnie teraz problem został wyartykułowany, toczy się dyskusja i właśnie teraz stwierdziłam, że tak fatalnie, to jeszcze nie było. Abonament opłacam z konta, więc właściwie o nim na co dzień nie myślę.
    A co do prezydenta Wałęsy i Kwaśniewskiego - to jasne, że oni by takiego czegoś nie powiedzieli i nie zrobili, więc nie ma sprawy. To nie byli prezydenci jednej partii i własnego bliźniaka. Bez urazy.

  56. Zofia Says:

    Miner,
    na Twoje dywagacje nie mam wpływu, możesz sobie dywagować do woli, zastanawiając się godzinami nad moimi intencjami.
    Efekty tych Twoich dywagacji są mi zupełnie obojętne.
    Red. Wildsteina, jako publicysty i pisarza - nie cenię, jego wyjazd do Poczdamu mi “wisi”, jak ma zamiar tam być i dyskutować, to jego sprawa. Tak jak i tych, którzy mają zamiar go słuchać.
    Wstęp jest tam dla dziennikarzy z Polski i Niemiec - nieograniczony. Mnie szkoda na to czasu, choć akurat mój region, Pomorza Zachodnie - jest współorganizatorem tej imprezy.
    Co do korupcji, minister Pitery ect. - swoje zamierzenia osiągnęłam i to mnie najzupełniej wystarczy. Twoje uwagi w tej materii nie maja nic do rzeczy.
    A co do pana Kuczyńskiego - to moja obecność w Jego blogu poświadcza, że się nie miałam o co na Niego obrażać, ani też się nie obrażałam. Mój stosunek do Pana Waldemara był i jest niezmienny - bardzo Go szanuje i lubię.

  57. głos zwykły Says:

    Bars,
    Niestety moje nieobecności latem będą coraz częstsze i dłuższe. Do Warszawy wpadam na krótką chwilę. W Kampinosie zaś nie mam internetu. Tutaj nie ma wirtualnych znajomych, gada się za płota z wszystkimi przechodniami. Niekiedy ktoś wpadnie zawiany na kieliszek czegoś mocniejszego. dzień po dniu ciężko fizycznie pracuje. Wczoraj tak się wyhasałem, iż em padł po wieczór i przespałem aż jedenaście godzin. Dowiedziałem się jednak kilku ciekawych rzeczy od rolników np. o tym jak kosić pola. Otóż, aby dać szansę mieszkańcom pól UE zaleca koszenie od środka do brzegów. Wówczas mają szansę uciec. Odłogowane za dopłatą pola natomiast pola można kosić tylko we wrześniu i na dodatek ręcznie.

  58. głos zwykły Says:

    Ja także podobnie jak Pan Waldemar Kuczyński nie oglądam meczy, piłka nożna mało mnie interesuje. Wolę lekką atletykę - zwłaszcza biegi. Zaś co do Winsztajna, jak go tytułuje Lech Wałęsa lub też innych żołędnych dupków rodzimej polityki i publicystyki, to mam takie wrażenie, iż żołędne dupki w drodze do bycia znanym, czy też na drodze do władzy, lubią wygadywać co im tylko ślina na język przyniesie. Jeśli chodzi o ludzi władzy to dupek żołędny, po obfitym wyślinieniu się, które doprowadzi go w końcu do urzędu, postępuje tak samo, a nawet znacznie obniża standardy swojego poprzednika. Tak przynajmniej to wygląda w Polsce. Na szczęście u nas w Kampinosie nie czyta się, ani nie ogląda się TV. Szkoda tylko, że ten Kampinos jest taki mały. Bór prawdziwy powinien być nieprzebyty. I czyhać w nim powinny rzeczywiste niebezpieczeństwa. Tymczasem jedyne to co stanowić może śmiertelne zagrożenie, to pożar. Dziś od szóstej rano w wsiach podkampinowskich wyły syreny. A to są syreny bojowe, takie same obwieszczają nalot. Nawet przez myśl mi przemknęło, że może w międzyczasie wojna się zaczęła w Warszawie, a my w Kampinosie nic o tym nie wiemy. Tam być może las płomieni, a u nas zachwycamy się wieczorem rozkwitły różami, ale zaraz syreny wozów strażacki przypomniały mi, że początek lata był gorący, a teraz zrobiło się wietrznie.
    Rankiem więc zamiast o apokaliptycznym zniszczeniu
    Zbigniew Herbert pobrzmiewający Wisławą Szymborską czytał
    Ogród botaniczny
    To jest pensjonat roślin, prowadzony bardzo surowo jak szkoły klasztorne. Trawy, drzewa i kwiaty rosną przyzwoicie bez żadnej wegetacyjnej bujności, wystrzegając się niedozwolonych pieszczot z trzmielami. Są wciąż skrępowane swoją łacińską godnością i tym, że muszę być przykładem. Nawet róże sznurują usta. Marzę o zielniku. Staruszkowie przychodzą tu z książkami i zasypiają pod ospałe tykanie słonecznych zegarów.
    ++++++++++++
    I wyszło, że szydło z worka, że Zbigniew Herbert nie opisuje naszego ogrodu. Nasze ogrody w Kampinosie są inne. Walczą z nawałą zieleni z pól i łąk. Są takie dzikie i nieuładzone. Gorszą nietutejszych staruszków, bo od rana do wieczora, dzieje się tam wielkie bzykanko.

  59. miner Says:

    jasnaanielka:

    Czy ja podałam nazwisko pana prezydenta? Napisałam o kimś, kto zapowiedział, że będzie wetował wszystko, co się do wetowania nadarzy. Nie musi nawet czytać… On wie. Dlaczego właśnie teraz? Bo właśnie teraz problem został wyartykułowany, toczy się dyskusja i właśnie teraz stwierdziłam, że tak fatalnie, to jeszcze nie było. Abonament opłacam z konta, więc właściwie o nim na co dzień nie myślę.

    Miej litość! Czy jest jakiś inny prezydent, który może Ci zawetować ustawę o abonamencie? To o kogo mam pytać?
    Mnie po prostu zastanawia dlaczego uznając, że TVP nie spełnia swojej misji jak sama napisałaś “od zawsze” nagle wprowadziłaś sobie regułę: od weta prezydenta nie płace abonamentu. Dlaczego nie przestałaś go płacić rok, dwa, pięć, dziesięć lat temu? Przecież Twoje argumenty są niezmienne “od zawsze”.
    Mam rozumieć, że dlatego, że ktoś Ci o tym teraz przypomniał?
    Piszesz też, że teraz jest tak fatalnie jeszcze nie było. To znaczy, że jest JESZCZE gorzej niż za prezesa Wildsteina i za najciemniejszych dni kaczystowskiego reżimu?

  60. miner Says:

    A Zofia jak zwykle obok tematu :)

  61. głos zwykły Says:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Herbert
    Jak mamy pisać o tym i o owym, czyli o tym co nas mierzi. To dlaczego nie o Zbigniewie Herbercie. Nade wszystko wydaje się, iż nie ma on nic wspólnego z lewicą PRL, ale i nie ma on zrozumienia dla elit III RP. Mierził go nasz rodzimy szlachecko-włościańsko-żydowski zaścianek osnuty na kumoterstwie, geszeftach i mądrościach z anegdot żydowskich. Nie jest to poeta przyrody, krajobrozu, stosunków społecznych, lecz poeta i dramatopisarz przedstawiający konflikt w tych kategoriach, w jakich był on opisywany w poezji antycznej. Dzięki temu nie stał się on poetą ani prawicy ani lewicy, III RP lub IV RP, bo jakby nie było są to formacje nowocześniejsze niż warstwa kulturowa, którą był zainteresowany Herbert. I dlatego jest ciekawy, bo nie daje się go umieścić po żadnej stronie, choć znane są jego wypowiedzi odnośnie Czesława Miłosza, Adama Michnika czy też okrągłego stołu, albo na temat III RP. W istocie rzeczy III RP, a potem IV RP jest jakąś kontynuacją PRL-owskiego grajdołka, w którym najlepiej czują się drobni wszarze. Tak więc rola poety, jako karmiciela wszy jest tutaj symboliczna. Tak bym go właśnie nazwał poetą karmiącym wszy od II wojny światowej do śmierci. Cywilizacja, człowieczeństwo, problematyka moralna, to najważniejsze i najlepsze tworzywo jego poezji. Nie jest to poeta polski w takim sensie jak Czesław Miłosz, jego opisy nie są Chopinowskie, nie są nawet umieszczone w konkretnym czasie, kto więc kocha ogrody, albo tradycję nie znajdzie w jego poezji niczego wybitnego. Kto natomiast lubi abstrakcję, jak najbardziej.

  62. głos zwykły Says:

    Dawni Mistrzowie

    Dawni Mistrzowie
    obywali się bez imion

    ich sygnaturą były
    białe palce Madonny

    albo różowe wieże
    di citta sul mare

    a także sceny z życia
    della Beata Umilita

    roztapiali się
    w sogno
    miracolso
    crocifissione

    znajdowali schronienie
    pod powieką aniołów
    za pagórkami obłoków
    w gęstej trawie raju

    tonęli bez reszty
    w złotych nieboskłonach
    bez krzyku przerażenia
    bez wołania o pamięć

    powierzchnię ich obrazów
    są gładkie jak lustro

    nie są to lustra dla nas
    są to lustra wybranych

    wzywam was Starzy Mistrzowie
    w ciężkich chwilach zwątpienia

    sprawcie niech spadnie ze mnie
    wężowa łuska pychy

    niech pozostanę głuchy
    na pokuszenie sławy

    wzywam was Dawni Mistrzowie

    Malarzu Deszczu Manny
    Malarzu Drzew Haftowanych
    Malarzu Nawiedzenia
    Malarzu Świętej Krwi

    Zbigniew Herbert
    (’Hermes, pies i gwiazdy’)

  63. Bars Says:

    Droga Nelu,
    telewizji prawie nie oglądam, bo nie lubię, więc programu, o którym piszesz i o którym traktuje artykuł pod podanym przez Ciebie linkiem nie widziałam. I bardzo dobrze się stało, bo przynajmniej darowany mi został kolejny stress. Wolę nie myśleć jak czułaby się moja nieżyjąca Mama po obejrzeniu tej audycji. Liceum Batorego to szkoła mężczyzn z mojej rodziny i jej kręgu towarzyskiego. Moja Mama i jej o rok młodsza siostra, to maturzystki 39-tego roku, absolwentki świetnego żeńskiego liceum im. M. Curie-Skłodowskiej i harcerki słynnej żeńskiej 13-tki. Ci wówczas młodzi ludzie rośli razem i dobrze się znali. Naturalną koleją rzeczy przeszli poprzez Szare Szeregi do AK. Dziewczynki poszły na tajne komplety ( Mama na medycynę w tzw. Szkole Zaorskiego), chłopcy do szkoły Wawelberga. Mama i Ciotka to żołnierze Kedywu i BIiP-u, ze zgromadzenia Radosław, na pamiątkę którego mój brat otrzymał jedno ze swoich imion. Mama, to przewożenie broni przed zamachami, m.in. na Kutscherę, to szpital powstańczy w budynku PKO, a po jego zbombardowaniu, szpital na Chmielnej i dziesiątki godzin asystowania przy operacjach bez jedzenia i bez chwili snu; to wreszcie z ramienia RGO obstawa sanitarna opuszczającej W-wę ludności cywilnej i obóz w Pruszkowie. Ciotka, to Szpital Więzienny przy Daniłowiczowskiej i organizacja odbić więźniów, to poszukujące jej Gestapo, to cud udanej ucieczki całej rodziny, to partyzantka, Góry Świętokrzyskie i powrót na Powstanie wraz z dziadkiem, który po nią pojechał (do zamkniętej przez Niemców W-wy już nie wjechali, co prawdopodobnie uratowało im życie) Nawiasem mówiąc Ciocia nigdy się nie “ujawniła” i do końca życia korzystała z danych osobowych ze sfałszowanej kenkarty w jaką w pośpiechu zaopatrzono ją podczas ucieczki.
    Mój Tata, o wiele starszy od Mamy, uczeń liceum Górskiego i absolwent pruszkowskiego liceum Zana, harcerz i instruktor z drużyny Aleksandra Kamińskiego, absolwent w-wskiej Akademii Medycznej, podczas wojny m.in. lekarz ambulatorium przy w-wskiej fabryce karabinów, z bezbłędną znajomością niemieckiego, doskonałymi papierami i wynikającymi z obu tych faktów możliwościami - stąd AK, współpraca z Żegotą, szmugiel Żydów z Getta na aryjską stronę, organizacja oddziałów sanitarnych dla partyzantki i powstania. W trzecim dniu powstania otoczony wraz z oddziałem, wykorzystywany przez Niemców do prac pod ostrzałem i do osłony ich oddziałów podczas ataków na pozycje powstańcze. Ocalony cudem, odnalazł Mamę w obozie pruszkowskim, skąd udało im się uciec.
    Młodsza z moich babć przeżyła tragedię Starówki, szpital na Dlugiej i ewakuację kanałami, starsza ocalała cudem z rzezi Woli, gdzie zaskoczyło ją powstanie. Siostra Taty, wykopana spod gruzów zwalonego domu, opuściła W-wę wraz z młodszym z synków, nieświadoma, że wkrótce przyjdzie jej szukać grobu starszego.

    W gruzach W-wy z moich najbliższych zostali na zawsze - mój rodzony Dziadek i jego brat, którzy zginęli podczas walk na Woli, lub też zagarnięci do niewoli, zostali rozstrzelani w gruzach Teatru Wielkiego. To tylko wnioski rodziny z więcej niż skromnych informacji zebranych przez nią po wojnie, ponieważ Ich ciał nigdy nie odnaleziono i ich groby to mogiły symboliczne.
    Pozostał tam też rodzony siostrzeniec mego Ojca, a mój brat cioteczny, niespełna 12-toletni kapral czasu wojny i najmłodszy powstaniec odznaczony krzyżem walecznych. Nota bene jego biografia w Wiki jest nieścisła - bzdura pogania bzdurę i błąd siedzi na błędzie - ciekawe, kto to redagował i skąd czerpał informacje.
    Taka jest z grubsza warszawska wojenna historia mojej rodziny. Dalszych kuzynów i przyjaciół spoczywających w powstańczych kwaterach jest wielu i na wielu grobach zawsze palimy świece. Ostatnio zresztą robią to za mnie inni, ja natomiast zapalam im znicze pamięci pośród róż w moim ogrodzie.
    W W-wie jedyne ślady po moich bliskich to mogiły. W miejscu domu i ogrodu moich dziadków na kolonii Staszica grają w piłkę dzieci ze zbudowanej już po wojnie szkoły. Dom, w którym mieszkali drudzy dziadkowie został tylko częściowo odbudowany. Istnieją też wpisy w niektórych zachowanych księgach parafialnych - choćby akt chrztu mego Taty, urodzonego warszawiaka, ale to wszystko.
    Nie znoszę pojęcia “polityka historyczna” i nie cierpię tego namolnie nachalnego, pseudo patriotycznego zadęcia, które się pod nim kryje. Bodajże zeszłego roku przypadkiem trafiłam w salonie24 na blog którejś z tych nawiedzonych patriotek, Maryli czy też Junony i przeżyłam prawdziwy horror skonfrontowana z absolutnym brakiem taktu, kultury i, mogę spokojnie powiedzieć, że także szacunku dla spokoju zmarłych. Właścicielka bloga używała sobie wielce patriotycznie robiąc z mego poległego ciotecznego brata coś na kształt bazarowej kukły. Miałam ochotę coś jej wpisać, położyć kres temu swoistemu sabatowi, ale dałam spokój… no bo jak komuś Stwórca rozumu poskąpił…
    Mnie nie tak wychowywano i nie tak patriotyzmu uczono. Ja mogłabym podpisać się pod wspomnieniami, które znalazłam buszując w internecie - są bliźniaczo podobne do moich. Autorka ich zdążyła skończyć liceum Curie-Skłodowskiej zanim tę szkołę zamknięto. Nota bene ja sama, po reaktywowaniu ZHP, jako malutka jeszcze dziewczynka, zostałam korespondencyjną (sic!) harcerką w-wskiej 13-tki ! To chyba jedyny taki przypadek w dziejach Harcerstwa Polskiego!
    http://www.czaswarszawski.pl/a.....amp;id=136
    Warto, żeby wspomnienia pod tym linkiem przeczytał nasz drogi Bernard - może zrozumie skąd w nas dystans, skąd tolerancja i skąd brak pochopu do potępień.
    Pozdrawiam.

  64. Piotruś Says:

    Uwielbiam styl poetycki zaprezentowany przez Narciarza. A że mam podobnie chropawe wyczucie poezji pozwólcie zaprezentować dla ochłody równie miły wierszyk nieznanego autora.
    Pruszy śnieżyk pruszy
    Zajączkowi w uszy
    Trzeba mu marchewkę dać
    K….. jego mać.

  65. Mawar Says:

    (z poprzedniego wpisu)
    EDD nasz żegna. Szkoda. Lubiłem z nim polemizować, choć nie był w tym zbyt mocny. Podobnie jak Torlin, często nieświadomie podkładał się, jak i tym razem, ryzykując ukąszenie w gardło. :)
    -
    “Mawar nie masz nosa jak Pinokio. Ty masz ośle uszy. Jeśli chciałeś uchodzić za kombatanta to zanim zacząłeś oszukiwać mogłeś się przyuczyć faktów.
    “Nie był Pan w ROBCiO jak Komorowski z MACIEREWICZEM”.
    Już nikogo nie oszukasz. Renty kombatanckiej nie będzie”.
    -
    Na rentę kombarancką nie liczę, w przeciwieństwie do Gospodarza, będę miał emeryturę pisowskiego krwawego funkcjonariusza, płatną ze specjalnego funduszu łapówkowego. :) Co do meritum, twój pech EDD, że nawet Wikipedia uważa, że Komorowski z Macierwiczem byli w jednej drużynie, bynajmniej nie harcerskiej.
    Mały cytat: “W PRL (Komorowski) działał w opozycji demokratycznej jako podziemny wydawca, współpracował między innymi z Antonim Macierewiczem przy wydawaniu miesięcznika Głos”.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/B.....polityk%29
    -
    Mam szćzęście, że nie napisałem, ze Macierwicz współzakładał KOR, bo tego EDD już by chyba fizycznie nie wytrzymał, nie jest on taki obersturmbannführer Wolf na jakiego pozuje. Zatem żegnaj EDD, do spotkania w realu.

  66. Mawar Says:

    Waldemar Kuczyński
    -
    … był raczyl napisać: “Muszę więc oglądać telewizję Urbańskiego. I dopiero bez tego odniesienia do kanałów prywatnych widać, jak bardzo jest to telewizja politycznie znieprawiona. Ona nigdy nie była tak znieprawiona po roku 1989 jak teraz”.
    -
    Skoro “tak nie była znieprawiona”, to jednak jakoś znieprawona była - staram się wyczuć blusa, tok i logikę pańskiej wypowiedzi. Czemu pan zatem na łamach Gazety Wyborczej nie grzmiał wówczas, od chwastów nie wyzywał, impeachmentem
    nie groził mocodoawcom tych telewizyjnych szumowin, którzy ją natenczas zaczęli znieprawiać?

  67. Mawar Says:

    Waldemar Kuczyński
    “Pragne poinformowac Szanownych Państwa, ze w jutrzejszym papierowym wydaniu “Gazety” ukaza sie moje dwa teksty:
    “Wojna dwu fanatyzmow” o sprawie Agaty. Polemizuję z “Gazetą”.
    -
    Jaka szkoda, że nie czytam Gazety.
    Rozumiem, że ” Gazeta” posłuży za przykład tego fanatyzmu i prasowej manipulacji połączonej z dziennikarską głupotą od czego to się wszystko zaczeło. Jeśli tak to nie mam pytań. Gazeta gazetą, ale nie do przebicia była MOlejnik w ostatnia niedzielę o 9.00 w Radiu Zet. Ta znana admiratorka Papieża i abpa Dziwisza pytała się każdego uczestnika ze zgrozą i trwogą w głosie: no dobrze, ale co księża robią na komisariatach policji w sprawie “zgwałconej” Agaty?

    … i “Prezydencka opowieść o agencie “Bolku”. Prawie chwalę Prezydenta.
    Polecam się”.
    -
    On też Pana prawie chwalił w wywiadzie dla Rzepy, chociaż podkreslił, że w żadnej sprawie sie z Panem nie zgadza, z czym trudno się nie zgdodzić. :)

  68. Mawar Says:

    RaVq
    -
    A propos TVP - za Wildsteina wydawała mi się jednak znacznie lepsza, pubicystyka stała się jak zwykle domeną jednej opcji, ale przynajmniej prezentowano ambitniejsze filmy. Urbański to już jest dno”!
    -
    No tak, z jednej strony publicystyczna dynastia Lisów z drugiej Wildstein. Ale spróbuj problem Urbańskiego przemyśleć na nowo. On jest może bystrzejszy od ciebie i robi mniej więcej to, co robili wodzowie rzymscy (np. Aecjusz) u schyłku cesarstwa zachodniego. W razie poważnych trudnośći należy sprzymierzyć się Hunami w celu pokonania Wizygotów. Hunów nie ma dziś w Europie, po potomkach Gotów pozostały katedry.

  69. Bars Says:

    Glosie,
    Jak to milo, że jesteś. Ja muszę teraz trochę na serio, bo czuję, że jestem Ci to winna. Twoje wpisy czytam zawsze z wielką uwagą i skupieniem. Dowiaduję się z nich rzeczy dla mnie ciekawych i nowych, ponieważ niewiele w życiu miałam wspólnego z prawem, ekonomią czy środowiskiem zawodowym prawników. Uczę się, podziwiam Twoją wiedzę zawodową ale i Twoją ludzką wrażliwość. Wyrazy szacunku i szczerego podziwu, w związku z Twoimi ostatnimi wpisami przed zniknięciem.
    Napisałam prawie cały post do Neli, ale zanim go skończyłam musiałam odejść od komputera z powodu niespodziewanej wizyty. Kiedy wróciłam do pisania, skończyłam go i wysłałam, znalazłam twoje wpisy. Zgoda na wszystko, co piszesz o Herbercie. Zacytowany wiersz to czyste piękno, spokój i gładkość satyny… i pewien chłód i dystans także. Mój problem polega chyba na tym, że jestem jak twierdzą ci, co się na tym znają, trochę synestetykiem. Urodziłam się, jakby to powiedzieć, z tkanką nerwową wyprutą na skórę. To trochę tak, jakbym odbierała dźwięki czy kolory nie tylko wzrokiem i słuchem, ale także na przykład wewnętrzną stroną dłoni czy nawet językiem, gdzie wrażenia te są najsilniejsze. No i ta niezdrowo wybujała wyobraźnia, te kolorowe obrazy, które widzę nawet nie zamykając oczu. Kiedy czytam taki wiersz jak “Apollo i Marsjasz” widzę i jakoś czuję cierpienie Marsjasza i muszę od niego jak najszybciej uciec myślą, żeby ten obraz się nie utrwalił i nie zaczął mnie prześladować. To dla mnie niezwykle krępujące i męczące. Jakieś też nie całkiem normalne, ale ja tak mam od zawsze…
    A małe perełki Herberta napisane jako proza poetycka, są na ogół ciepłe i spokojne - bardzo je lubię..

  70. soulgarden Says:

    Mojemu kinetycznemu mordercy zdarza się coraz banalniej sygnalizować “łaskę”. Do czego czuje się zmuszony by móc kontynuować nagonkę, która zaczyna mu się w zbyt wielu miejscach zjednoczonych odtwarzaczy sypać. W tym celu wypuszcza paradoksalne sygnały dobrej woli by dać sobie preteksty do mocniejszych udeżeń jako “koniecznych” dla utrzymania “gry”. Tak naprawdę jest to sekwencja umożliwiająca mu odpowiedź na to co napisałem. Odpowiedź publiczną, swoją drogą w grze z samym sobą dającą mu poczucie dobrostanu. Tak jest na planie wewnętrznym, ale do poruszania takim organizmem zabijania zrobionym z tylu ludzi musi on znajdować takie rozwiązania, zachowania i racjonalizacje by łączyć ugruntowanie z efektem globalnym. Wierzga coraz bardziej czując, że jakieś sznureczki mu źle chodzą. Używa więc w coraz wulgarniejszy sposób “ubrania”, którego chce się pozbyć. Zupełne skakanie po kimś daje mu paradoksalny efekt oddzielenia się od skakania by tak się zakodowywać na tym etapie wygodniej obserwatorom. Jednocześnie stara się wydobyć skakanie po mnie wzmocnieniem swego gdy odwrotne próby idą jakoś gorzej. Jest w tym jakiś paradoks absolutny, że to działa niezależnie na dwa sposoby. Otóż kopiąc mocniej “pozbywa się kopania” gdyż stworzył taką narrację (maksymalnie rozbitym na wielość pism działaniem). , że stworzył razem z Michnikiem narrację gdzie kopanie mnie jest koniecznością dla mojego dobra i ocalenia (tu właśnie tkwi najperfidniejsza sztuczka obu) to uzyskuje wzmocnienie zasady wytwarzania powtarzania (to taki rodzaj komunikacjoatawizmu - upodabniania się zachowaniem) i swojej świętości. Jego działania zwykle składają się z “dwóch orłów” lub “dwóch reszek”. Dzieje się tak przez wytworzenie, a właściwie wymuszanie i wymuszenie w pewnym sensie nie tylko na mnie, ale i obserwatorach podświadomego odbioru emocjonalnego zgodnego z zasuflowaną dobrą, przeświętą wolą każdego gestu. Zresztą czy wiele osób dopuściłoby się wielu gestów w wyniku współpracy z nim - umieszczania w gazetach symboli pogardy dla mojej prywatności? Jeszcze jako rytuału w duchu publicznego? Przecież to musi się zemścić psychologicznie na takich współuczestnikach. To da się wytłumaczyć tylko stanem wynikającym z poczucia działania w grupie. Jest to przez niego reżyserowane z niesamowitą misternością. Wodzirej gwałtu jako “stróż prawa” PUBLICZNIE. Zwykle narracja zgówniająca mnie powoduje wymuszenie podświadomego odbioru tego co piszę jak np niedość oczywistego dla mnie i dlatego koniecznego w moim poczuciu by to pisać. Natomiast ukrywany jest kontekst przed podświadomością odczytujących, że suma działań zespołowych toczy się w postaci identycznej z zaślepieniem jego wolą i powoduje to żadnej refleksji wśród “pożytecznych nażędzi”.

  71. głos zwykły Says:

    Droga Bars,
    Ja przemieszczam się - nie znikam! Śmiem twierdzić, że przemieszczam się do rzeczywistego świata. I na dodatek wcale nie muszę czatować pod kościołem na młódki jałówki, jak chce tego Narciarz2. Ja mam pod kościołem najpiękniejszy i najbardziej bogaty dom we wsi! I to jest właśnie argument. Rzecz w tym, że do ściany lasu kampinoskiego mam około 500 metrów, a do kościoła 100 metrów. Nie jest to taki zwyczajny kościół, lecz kościół na górce! Także tym różni się od innych kościołów, że otoczony jest niewielkim cmentarzykiem. Z okien sypialni wiedzę więc i oświetlone wieże kościoła jaki i światełka na cmentarzyku, a wszystko jest na górce, bo tam kiedyś były gospodarstwa olenderskie i woda co rok się przelewała i użyźniała pola. Jednak po wielkiej powodzi w 1947 usypano wał. (do brzegu Wisły mam 2-3 km). A w związku z tym, że tak jest, że jest dom i to nie byle jaki, pod kościołem, a więc w bardzo prestiżowym miejscu, dostrzegany jestem przez nauczycielki, które we wsi pełnią rolę inteligencji. Jak wiadomo nauczycielki (zwłaszcza humanistki), którym podoba się porządny dom zachowują się jak polne krówki, to znaczy prezentują swoje walory byczkom, bo to jest wieś, bo tutaj sie po ziemi chodzi. Chłop musi być bogaty, a baba jak łania. Żadne tam trele-morele, tylko konkretne konkrety. Zaś co do prawników. Nie sądzę, aby ten świat, podobnie jak i świat ekonomistów był ciekawy dla ludzi z wyobraźnią i smakiem. III RP prowadziła fatalną politykę w tym zakresie. Korporacje prawnicze wytworzyły po 89 r. b. prymitywny świat niewolniczych zależności i niewolniczej pracy, kumoterstwa i gruntownej obojętności na profesjonalizm. Stało się tak na skutek specyficznego charakteru elit tego środowiska, które posługuje się swoistą nowomową. Zawsze kiedy nieuczciwie i nieetycznie prawnicy chcą postąpić, mając na uwadze własny interes, bądź interes klienta, zaczynają od absurdu i bzdurę przedstawiają jako punkt odniesienia. Potem zaczynają się wnioskowania typu błędne koła i robienie durnia z człowieka na wiele mało subtelnych sposobów. Właśnie tak po 89 r. środowiska prawnicze potraktowały polityków. Niektórzy byli głupi i nie dostrzegli, że są robieni w konia, inni zaś rozumieli do pewnego stopnia cyniczną grę. Krytyka poczynań PiS w dziedzinie prawa prowadzona na tym blogu przez gospodarza jest b. powierzchowna. Nie znajduje w niej odpowiedzi na prosty fakt, jak to jest możliwe, że takie fantazyjne hybrydy prawno-instytucjonalne w ogóle mogły powstać po 89 r. w Polsce. Zawsze podkreślałem swój punkt wiedzenia, który jest taki, że fantazmaty instytucjonalne i brutalny język PiS, to jakaś koszmarna kontynuacja III RP. Gdzie Kaczyński napełniony pychą polityk machera w gruncie rzeczy kpił sobie za pośrednictwem swojego skandalicznego ustawodawstwa z przeciwników politycznych, który zamiast rzeczywistej demokracji zafundowali rodakom tradycyjny zaścianek, budowany wg. receptury niższych klas społecznych, opartej na zasadzie rynuliś w stołowuju. Całe szczęście, że Jarek i jego brat Lech oraz całe ich zaplecze jest głupie jak but, bo na prawdę mogło być niewesoło.

  72. Bars Says:

    Drogi Glosie,
    a jednak pojedynczy przedstawiciele palestry bywają szalenie inteligentni, czarujący, mili, towarzyskie obcowanie z nimi nie obraża dobrego smaku, a wyobraźnia ma używanie że ho! ho! Miałam takiego błyskotliwego pełnomocnika w mojej sprawie rozwodowej. Był to wyśmienity karnista ( był jednym z obrońców gen.J. podczas jakiejś części procesu w G.), który przyciśnięty do ściany układami towarzyskimi, zgodził się mnie reprezentować. W gruncie rzeczy robił niewiele albo prawdę mówiąc nic, bo to ja osobiście pisałam wszystkie pisma procesowe, ale BYŁ ! Był i potrafił w ciągu zaledwie kilku minut bon motem, dowcipem czy trafną uwagą rozbawić mnie i rozśmieszyć do łez, a co najważniejsze dodać mi odwagi. Żadne z jego dwojga dzieci nie chciało studiować prawa i bardzo nad tym bolał. Najbardziej żal mu jednak chyba było zgromadzonej przez lata biblioteki i stale utyskiwał nad tym, że nie ma komu jej zostawić. Całkiem serio zaproponował mi u siebie aplikanturę, jeśli bym zechciała podjąć studia prawnicze. Zachwycały go moje pisma procesowe będące namiętnymi filipikami i nie mające nic wspólnego z dziwaczną prawniczą nowomową. Dziś żałuję, że go nie posłuchałam, bo przecież nadmiar wiedzy by mi nie zaszkodził, ale mnie wydawało się to wówczas i zbędne i nudne. Szkoda - to se ne vrati…
    Nie wiedziałam, że osadnictwo olendrów sięgało tak daleko na południe - to dla mnie nowość.
    A bracia K. jacy są każdy widzi. Ja już po wielekroć wyrażałam zdumienie faktem, że obronili doktoraty…
    Dobranoc.

  73. soulgarden Says:

    Cybermorderca pisze coś co będzie odebrane emocjonalnie, i odniesie taki efekt, jakiejś odpowiedzi. Może też ciut odpowiedzi na którą nie było odpowiedzi. Zatem jest kożyść z efektu milczenia lub kożyść z efektu zniżania się do czegoś co może podciągnąć pod polemikę i tym unieważnić wagę swoich “prowokacji”. Zawsze oba rozwiązania są dobre gdyż utworzona alternatywa składa się zawsze z “dwóch orłów”. Nie da się tego wyczytać często, najczęściej z sumy działań jako aktów samych w sobie - każdego bez kontekstu. Ale to doskonałe “przeżucenie” “odpowiedzialności” za skonstruowanie tłumaczącej mordercę treści jest realnym zjawiskiem. Jeśli nie uznamy fizyczności tego zjawiska i nawet konkretnej weryfikowalności przy długofalowym oddziaływaniu dobrowolnie zamykamy oczy na rzeczywistość i czytamy tylko w tym zakresie jakiego oczekuje mag.
    Logicznie połączenie ostentacyjnej wszechmocy stania ponad prawem nie da się połączyć z przekonaniem o dowolności sądów. Sądy nie są w stanie jednorazowo szkodliwie dla społeczeństwa “niezaszkodzić” komuś trwale. Zatem głębia prawdziwej logiki tych wielokrotnych powtórzeń jest inna niż suflowana.
    Dążenie do uzyskania prawdy na temat rzeczywistości wewnątrzpsychicznej w postaci dowodu “jak kamień widocznego” jest bezczelnie wypowiadanym potwierdzeniem tego co wypowiadają w swym bandytyźmie czyny. Czy nie byłoby genialnie proste tłumaczenie każdego nadużycia dobrem sprawy lub dobrem upadlanego i zabijanego?
    Na tym polega przerażającość tej sytuacji, że przestępca prucz mowy czynu wykonuje też wielokrotne teksty zazębiające się pojedyńczo w przekazie z tym czynem. I jest to akceptowane przerażająco wystarczająco by mógł bez skrępowania to kontynuować.
    Przychodzi wrażenie, że można kogoś zabić z absolutną otoczką dobrej woli i będzie to dość wiarygodne. Tak jak można oprawianego wrobić w pozór zachowania dwuznacznego sugerującego jakiś rodzaj akceptacji i może nawet porozumienia z oprawcą.
    To wszystko są rekordy tego co może uzbrojona siła. Uzbrojona w psychotechniki machina instytucji i grupy interesu.
    Metoda kopania mnie, gnojenia (i usiłowania zmiany świadomości) jest najpotworniejszym objawem poczucia wszechmocy (tej największej patologii polskiego “wymiaru sprawiedliwości”) przez zastosowanie najperfidniejszej, nafałszywszej logiki - techniki ogólnej: KOPIE SIĘ MNIE JAWNIE BY Z POMINIĘCIEM ŚWIADOMOŚCI ZASZCZEPIAĆ MYŚL O TAKIEJ KONIECZNOŚCI I JEJ STOPNIU. A TO MUSI CEDOWAĆ OGÓLNY KIERUNEK MYŚLI I SKOJARZEŃ. TO COŚ W RODZAJU PIERWSZEGO ETAPU TRAWIENIA. SEKWENCJI TECHNIK W TOTALNIE ZDETERMINOWANY SPOSÓB PROWADZĄCYCH DO zakatowania.
    Taki jest wymiar intencji przerobionej na działającą “jako lustro” “ucieczkę” od odpowiedzialności za produkowaną, ale i wykonywaną przez każdego z oprawców indywidualnie katownię w świadomości synergii współsprawstwa.

  74. głos zwykły Says:

    Droga Bars,
    Sprawy rozwodowe z tej racji, że sąd bada rozkład pożycia małżeńskiego, to ta część praktyki prawniczej, gdzie prawnikowi wydaje się, że oto jest świadkiem relacji osobistych, o których nie można dowiedzieć się z żadnej książki. Rodzina to bardzo interesująca instytucja społeczna - kryjąca wiele tajemnic człowieka i cywilizacji. Gdyby chciano więc dociec jej istoty i powiedzieć o niej prawdę, gdyby dostrzec w niej jedno z tych luster odbijających rzeczywistą rzeczywistość, o to z pewnością byłoby gorzko, ale i ciekawie. Niewątpliwie jej analiza dokonywana przez prawnika, w takiej dyskusji o cywilizacji, człowieku i stopniu jego ewolucji, różnić się będzie bardzo od bon motów księży, filozofów i biografów. Nic jednak w naszej literaturze, ani nauce o rodzinie nie można się dowiedzieć od prawników. Sprawa jednak ma się podobnie i z innymi rzeczami. Opisy stanów faktycznych, ubogie w naszej literaturze i nauce prawa, a bardzo bogate w literaturze krajów opartych na prawie precedensowym, mogłyby być zachętą do zainteresowania tą dziedziną nauki. Niestety hipokryzja środowiska, nie pozwala chyba na wzbogacenie życia społecznego soczystymi opisami stanów faktycznych, którym towarzyszy np. wykładnia prawa konstytucyjnego. Wyda się, że na wschodzie i na zachodzie prawo pełniło inną funkcję społeczną. Na wschodzie było rodzajem dowolnie kształtowanego materiału, którego jedynym celem było uzasadnienia interesu materialnego warstw bogatych, a więc i rządzących, zaś na zachodzie było postrzegane bardziej jako rzeczywisty regulator wzajemnych stosunków. Stąd tak wielkie znaczenia miało dla rozwoju Polski osadnictwo na obcym prawie, które podobnie jak chrystianizacja, było źródłem postępu cywilizacyjnego Polski przez długie wieki, aż do końca II wojny światowej. Polska dziś kraj jednolity narodowościowo, w gruncie rzeczy został zbudowany przez wszystkie liczące się narodowości Europejskie, z wybitnym udziałem bliskowschodnich i azjatyckich. PRL był absolutnym ewenementem w historii Polski, bowiem był zwróceniem się do Polskości, a gruntownym odwróceniem się od światowości. Stęchłość tego zwrotu czuć dobrze do dziś w postawach różnych elit naszego społeczeństwa. Mam świadomość tego że Zbigniew Herbert pisał nierówno. Powiedziałbym, że ma na swym koncie trochę słabej poezji, ale jest on właśnie poetą naszej światowości, dlatego też, śmiem twierdzić, nie zaskarbi sobie nigdy względu naszych salonów i anty-salonów. Kiedy stanie się inaczej będzie wiadomo, że nastąpił przełom. O Olendrach można znaleźć sporo w internecie.
    http://www.mnp.art.pl/2006/oledry/index.html
    Olędrzy najczęściej osiedlali się na podmokłych terenach ziemi gdańskiej, na Żuławach i w Dolinie Wisły, a także na Mazowszu, Kujawach, Śląsku i w Wielkopolsce. Wiatraki, które były kiedyś cechą charakterystyczną krajobrazu mazowieckiego były właśnie produkcji olęderskiej!
    http://www.grudna.pl/olendrzy.htm
    Ja osobiście dowiedziałem się o osadnictwie olenderskim na Mazowszu z tablic informacyjnych umieszczonych na początku szlaków turystycznych w Kampinosie od strony Wisły w kierunku na Bzurę.

  75. jasnaanielka Says:

    Bars! Dzięki za bardzo osobisty wpis. Właśnie to miałam na myśli, kiedy pisałam o poszanowaniu dla czyichś uczuć. Moi dziadkowie i trzech braci mojej mamy z żonami i dziećmi po powstaniu - przez obóz w Pruszkowie trafili do naszego domu z tym, co zdołali unieść w rękach. Przeżyli tam do końca wojny. Najmłodszy z braci - ten powstaniec ciężko ranny w obie ręce skierowany na amputację, cudem jakimś zdołał się do nas przedostać i moja mama jakoś się dogadała z niemieckimi lekarzami ze szpitala wojskowego i oni mu tę rękę uratowali, a prof. Gruca, już po wojnie kilkakrotnie operował zeszywając ścięgna i doprowadził do tego, że ręka była sprawna. Ile cierpienia kosztowało to tego młodego człowieka, to chyba trudno sobie wyobrazić. On też po wojnie kończył Wawelberga. Wrażliwość tych ludzi jest związana z własnymi, ciężkimi przeżyciami i trzeba uszanować fakt, że mają oni własne oczekiwania i wymagania w odniesieniu do tego co i w jaki sposób się o nich mówi. I nie lubią kramarzenia ich osobami. Te gadżety, chińskie koszulki z wizerunkiem zupełnie nie pasują do ich poglądów i wrażliwości.
    No, ale o tym to już miner nie podyskutuje, bo jego obchodzi tylko to, czy ja mam zamiar zaprzestać płatności abonamentu wyłącznie ze względu na osobę prezydenta :(((((((((((
    No to polecę Brzechwą;
    Dlaczego? Nie bądź ciekawy. To jego prywatne sprawy!

  76. Paweł Luboński Says:

    Panie Waldemarze, przeczytałem właśnie Pana artykuł o sprawie Agaty. We mnie również budzi niesmak sytuacja, gdy ciężki osobisty problem konkretnej osoby staje się pobojowiskiem, na którym idą o lepsze dwa fanatyzmy.
    Dostrzegam jednak również brak symetrii, i to inny niż Pan. Otóż z tego co wiem o tej sprawie, “fanatycy proaborcyjni” nie usiłują Agaty za wszelką cenę namówić do aborcji. Chcą jedynie, by mogła skorzystać z takiego prawa. Nie jest symetryczna sytuacja, w której jedna strona pragnie narzucić wszystkim swoje przekonania, a druga broni tylko prawa do posiadania przekonań odmiennych.
    Swoim artykułem wpisuje się Pan w pewien sposób myślenia, uprawiany przez wiele skądinąd mądrych i szanowanych przeze mnie osób, a z którym nie potrafię się zgodzić. Polega on na dzieleniu sceny na fanatyków antyaborcyjnych i ich antytezy, czyli fanatyków proaborcyjnych. Pośrodku zaś stoją umiarkowani zwolennicy “trudnego kompromisu”, czyli obecnej ustawy. Jest to obraz głęboko niesprawiedliwy, bo wrzuca do jednego worka rzeczywiste fanatyczki, wykrzykujące, że “mój brzuch to moja sprawa” oraz tych, którzy nie popierając bynajmniej aborcji, uważają, że jej zakaz przynosi znacznie gorsze społecznie skutki niż nawet całkowita swoboda. Tych, którzy szukają rozwiązań, a nie tylko dają świadectwo.
    Użyję trywialnego porównania. Przypuśćmy, że twierdzę, iż jest mi Pan winien tysiąc złotych, Pan zaś utrzymuje, że nic mi się nie należy. Aby jednak nie trwać w bezpłodnym sporze, idziemy na kompromis: odda mi Pan dziesięć złotych i będziemy kwita. Takim mniej więcej kompromisem jest obowiązująca ustawa, jeśłi przyjrzymy się liczbom.
    Osobiście uważam, że aborcja powinna być dostępna na żądanie, a walczyć należy nie z aborcją, tylko z niechcianymi ciążami. Czyli z przyczyną, a nie skutkiem. Namiast kompromisem zasługującym na to miano byłoby według mnie dopuszczenie aborcji ze względów społecznych, obłożone jakimiś warunkami, na przykład obowiązkową konsultacją psychologiczną jak w Niemczech albo obowiązkiem udowodnienia przez matkę jej trudnej sytuacji.

  77. Zofia Says:

    Bars, Glosie i Jasna Anielko,
    serdecznie dziękuję Wam za dyskusje, dawno nie przysłuchiwałam się wymianie poglądów z tak wielką przyjmnościa.
    Opis wsi podwarszawskiej Glosa jest cudowny!Po części pokrywa sie z moimi spostrzeżeniami., jakie przywożą po swoich wiejskich pobytach na wsi zachodniopomorskiej, jakże innej niż ta , podwarszawska.
    Soczyste opisy historii rodzinnych Bars i jasnej Anielki - to kawał polskiej historii, którą usiłują zadeptać swoimi propagandowymi buciorami tacy osobnicy jak panowie M.
    Głosowi specjalnie dziękuję za przybliżanie mi świata prawa i prawników.
    Wszystkim, włączając to też Lexa, serdecznie jestem wdzięczna te odnośniki do poezji, muzyki, co pozwala w tej dyskusji, na pewien cywilizacyjny oddech w atmosferze harmonii i wyrafinowanych smaków.
    Jesli mogę użyć pewnego porownania - to tak, jakbym oglądała film Bergmana - Fanny i Aleksander, po przez jego scenografię.
    Ci, którzy znają ten film, wiedzą o co mi chodzi.

  78. jasnaanielka Says:

    Cała ta wrzawa wokół nieszczęsnej nastolatki jest potwierdzeniem tezy, że Pan Bóg jest mężczyzną. Gdzie tu miejsce na WOLNĄ WOLĘ, którą podobno Stwórca ludzi obdarzył? Kobieta jawi się, jako podgatunek, któremu prawo wyboru w podstawowych sprawach nie jest dane. Ona ma ponosić wszelkie konsekwencje męskich popędów i przewagi siły, tej najprostszej, fizycznej. Nigdzie w dyskusji nie padło pytanie, o odpowiedzialność przypadkowego ojca, który zwyczajnie,