Jestem z Układu


Dwa wały Wielkiego Lecha!

LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 857 dni.

Trwa wojna o Wałesę sprowokowana książką Cenckiewicza i Gontarczyka. To są historycy o bardzo wyrazistej postawie politycznej, ludzi PiS-opodobni, i to nie pozostaje bez wpływu na sposób w jaki widzą i opisują wydarzenia historyczne. Już w artykule  opublikowanym przez „Rzeczpospolitą”, to polityczne zniekształeczne widać. Piszą, że Macierewicz dostarczył spisy agentów do sejmu i tego samego dnia rząd Olszewskiego został obalony. Świadomie, lub nieświadomie robią ścisły związek jednego z drugim. Otóż los rządu Olszewskiego nie został przesądzony 4 czerwca 1992, lecz dwa dni wcześniej, 2 czerwca i to nie w sejmie, lecz w restauracji Lers, która istniała wtedy koło Arsenału. Tam został zawarty kontrakt między Unią Demokratyczną, a PSL, że jeśli PSL zagłosuje za wnioskiem Unii o dymisję rządu złożonym zanim jeszcze Korwin – Mikke wyskoczył z agentami, a zadecowanym na dwa tygodnie bodajże przed tym przez władze UD, jeśli więc PSL zagłosuje za tym wnioskiem, to UD poprze kandydaturę Pawlaka na premiera. I cokolwiek wydarzyłoby się tego 4 czerwca rząd i tak by upadł. Zgłosiła zaś Unia wniosek o dymisję rządu, bo był to rząd fatalny, rząd nieudaczników i narwańców, a ponadto wniosek o dymisję zamierzał zgłosić SLD i Unia nie chciała być postawiona w sytuacji zmuszającej do poparcia postkomunistów. Mechanika upadku rządu Olszewskiego jest więc o wiele bardziej złożona niż to pokazuje kłamliwy filmik „Nocna zmiana” na której niczego istotnego już nie postanowiono, bo wszystko co istotne zrobiono wcześniej. Ten mit obalenia w skutek teczek Macierewicza powtarzają Cenckiewicz i Gontarczyk.

Drugie przekłamanie wiąże się z rolą Andrzeja Milczanowskiego. On miał szybko przejąć MSW, ale nie dlatego, żeby zabezpieczyć teczki „Bolka”, lecz dlatego, że przed czwartym czerwca chodziły pogłoski o zamiarach premiera i jego otoczenia posłużenia się Nadwiślańskimi Jednostkami MSW dla jakichś niekonstytucyjnych działań. I śladów tego szukano w sejfach. To nigdy nie zostało do końca wyjaśnione i Milczanowski miał właśnie przeciąć takie ewentualne szaleństwa. I to nie Wałęsa go o to prosił, a Tadeusz Mazowiecki.

Dzisiaj obaj bracia Kaczyńscy grzmią na agenta „Bolka”, jakby dowiedzieli się o tym, kiedy on ich powyrzucał ze stanowisk. Grzmią mówiąc, że wysługiwał się byłym SB-kom kiedy został prezydentem, że ulegał ich szantażowi, choć nie podają na to żadnego dowodu, czy poszlaki. Bardzo u nich ta wiedza, że Bolek to Wałęsa, wywołuje na Wielkiego Lecha oburzenie. Ale przecież nie zawsze tak było. Bracia Kaczyńscy wiedzieli, że Lech ma za sobą jakieś związki z bezpieką z początku lat 70-tych. Pamiętam wydarzenia przed drugą turą wyborów prezydenckich w 1990 roku, kiedy Tymiński wyciągnął tak zwaną „czarną teczkę”, mówiąc, że ma w niej  bardzo kompromitujące materiały na Wałęsę. I wtedy do Urzędu Rady Ministrów, gdzie jeszcze trwał rząd Mazowieckiego posypały się alarmistyczne prośby ze sztabu wyborczego Wałęsy, że może on mieć coś kompromitującego i byśmy coś zrobili, aby Tymińskiemu przeszkodzić. I wtedy po raz pierwszy usłyszałem, że chodzi o teczkę agenta „Bolka”, którym miał być podobno Lech Wałęsa. I jak widać ta wiedza Kaczyńskim nie przeszkadzała w byciu jego najzagorzalszymi promotorami. Dlaczego? Może dlatego – to jest hipoteza – że uważali, iż taka słabość Lecha z dawnych lat będzie im wygodna dla lepszego trzymania go w garści. I jeśli na to liczyli to się zawiedli, bo Lech nie dał się trzymać, tak, jak i bezpiece i braci wywalił z posad.

Choć nie mam zaufania do tych dwu autorów, gotów jestem uznać, że to co napisali o Lechu z początku lat 70-tych jest generalnie prawdą, bardzo oczywiście przykrą. Ale jest w ich książce także to, jak Wałęsa kilka lat później pokazał bezpiece wała i pokazywał im go najpierw przez dwa lata, aż wreszcie umęczeni przez tego swojego TW zrezygnowali z niego „z powodu braku chęci do współpracy” takiej, że mówił nawet o wyrzucaniu ze stoczni czerwonych pająków. A potem przyszła wielka rola, która już zdecydowała o miejscu Wielkiego Lecha w historii ojczystej i nawet nie popsuło tego pokazowe spieprzenie prezydentury. Nie popsuje tego i ta książka.

PS: Patrz też dyskusja w TOK-FM:  http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,63306,,,,5323691.html
 

Skomentowano 458 razy to “Dwa wały Wielkiego Lecha!”

  1. jotesz napisał(a):

    Nic dodać, nic ująć!
    Historycy, gdy stają się publicystami politycznymi, przestają być historykami. Bliżej im do paszkwilantów…
    :)

  2. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    pozwolę sobie zacytować mój post. Pan jako ówczesny zausznik premiera tez musiał cos o tym wiedzieć. Może Pan sie podzielic wiedzą?
    .
    .
    Czy minister Krzysztof Kozłowski mógł straszyć „kwitami” Lecha Wałęsę?
    .
    Gazeta Wyborcza napisała:
    „Kozłowski wspomina też, że jako minister spraw wewnętrznych, był blisko z Tadeuszem Mazowieckim, walczącym o prezydenturę z Wałęsą. Kozłowski twierdzi, że wówczas zgłosił się do niego ktoś z kserokopiami dokumentów „na Wałęsę”. Kozłowski miał o wszystkim opowiedzieć, szefowi sztabu Wałęsy Jackowi Merkelowi. Pokazał mu też otrzymane „dokumenty”.”
    .
    To bardzo interesujące. Przychodzi ktoś, nie wiadomo kto. Przynosi coś nie wiadomo co. Gdzie są te kwity przyniesione przez niewiadomo kogo? Czy pan Kozłowski, Mazowiecki, Merkel mogliby to wyjaśnić? Czyżby tajemniczy ktoś przyszedł do ministra Kozłowskiego prywatnie? Przecież Krzysztof Kozłowski był ministrem spraw wewnętrznych!
    .
    Kozłowski idzie z tym do Jacka Merkla, szefa kampanii Wałęsy i pokazuje mu te „dokumenty”. Aby je pokazać musiał je mieć, a więc minister Kozłowski miał je a nie tylko o nich słyszał lub je widział! Gdzie one się podziały panie ministrze Kozłowski? Panie premierze Mazowiecki?
    .
    To bardzo ciekawy kontekst, że minister SW przychodzi z kwitami niewiadomego pochodzenia do szefa kampanii Wałęsy. O czym panowie rozmawiali?
    .
    Stosunki między Mazowieckim i jego sztabem a ludźmi Wałęsy były wówczas bardzo napięte. Adam Michnik, naczelny wspierającej Mazowieckiego Gazety Wyborczej głosił, że jeżeli prezydenckie wybory wygra Mazowiecki, to o piątej rano zapuka do niego (Michnika) co najwyżej mleczarz (czy to nie Michnik dezawuował przypadkiem nasz „skarb narodowy” i najlepszą światową „markę”?). To nie był czas przyjacielskich pogawędek w stylu „Ach Jacku przyszedł do mnie facet z fałszywymi kwitami na Lecha ha ha ha! Ach Krzysiu, jacy ci ludzie zawistni hi h hi”.
    .
    GW kontynuuje:
    „Według Kozłowskiego to wówczas usłyszał od swojego podwładnego, że dochodziło do fałszerstw materiałów na polityków opozycji – w tym na Lecha Wałęsę. „Dokument w teczce Jarosława Kaczyńskiego też był sfałszowany” – przypomniał Krzysztof Kozłowski.”
    .
    Od jakiego podwładnego usłyszał to Krzysztof Kozłowski? Czyżby ów podwładny był funkcjonariuszem SB, jeżeli posiadał taka wiedzę? Tego Gazeta już nie podaje. Może dziennikarze do zadań specjalnych Wojciech Czuchnowski i Agnieszka Kublik ustaliby nazwisko podwładnego ministra Kozłowskiego? Może ustaliliby kim była osoba przychodząca do ministra spraw wewnętrznych z tajemniczymi kwitami, a może nawet „dotarliby” do tych „dokumentów”? Bo chyba minister ich nie zniszczył tylko umieścił w przepastnych archiwach ministerstwa? Może zapytaliby też Krzysztofa Kozłowskiego czy i jakie podjął kroki w tej sprawie.
    .
    Wałęsa się nie przestraszył, z wyścigu o fotel prezydenta nie wycofał, sprawa wizyty tajemniczego gościa nie wypłynęła. Tajemniczy posiadacz „dokumentów” nie dotarł z nimi do innych osób ani mediów i to przez kolejne 18 lat. Czy więc cała historia jest wymyślona na użytek obrony Wałęsy? A może jednak coś było na rzeczy? Czy było to tylko przyjacielskie pokazanie kwitów, czy jednak próba wywarcia presji na Wałęsę? Jak fachowo nazywa się wywieranie takiej presji? Wiele pytań. Gazeto Wyborcza, czekam na odpowiedzi.
    .
    caość:
    http://bernardo.salon24.p.....index.html

  3. Bernard napisał(a):

    PS
    Jaak zauważył (u mnie) Geralt – warto zwrócic uwagę, że było to po buszowaniu Michnika w SBeckich archiwach.

  4. Bernard napisał(a):

    PS3
    Właśnie słucham Tok’u (początek) – znowuż wykazuje się Pan niezależnością sądów. Czy Salon Panu wybaczy?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  5. Waldemar napisał(a):

    Pisze na blogu pana Waldemara Kuczynskiego jako gość.ale czytam stale !.
    Jestem za Wałesą ,nawet jeśli kilka lat rzeczywiście był „Bolkiem ” agentem SB .Mógł poddać sie czasowo jako prosty robotnik który wylądował w dużym mieście Gdańsku ,co było dla niego awansem życiowym.Uważam ,że to doswiadczenie ze Służbami Specjalnymi ,pomogło mu , BA !, zdecydowało w latach 78-81 i nastepnych o wykreowaniu się na WODZA w niezwykle skomplikowanych sytuacjach , wymagajacych o Niego wilczo-lisich zachowań i w Finale uznania go za Wodza przez miliony obywateli PRL i RP .
    Moja teza :Każdy kogo historycznie wyniosło by POLSKIE Tsunami Latem 1980 NA SZCZYTY i dane mu było w listopadzie 1980 zarejstrować NZZS „SOLIDARNOSĆ” – ( To unikalne osiągnięcie SOLIDARNOSCI !!!! w” KDL „, ) musiał mieć kontakty oficjalne i nieoficjalne z władzą PRL .Kto nie chce przyjać tego za aksjomat – był wtedy albo za młody, albo do dziś marny intelektualnie .
    Przeczytałem przed chwilą skrót-tezy tej książki na portalu TVN24 -nic ciekawego ,kompletnie nic, wypłuczyny Podobne kontakty mieli historycznie ważni Polacy ,Piłsudski czy Kościuszko i cała masa innych mniejszych polaków .
    Następstwa ;
    Media niemieckie ciesza sie i Niemcy jako państwo zapewne też zaś Bismarck w zaświatach ma kolejne potwierdzenie swojej tezy, iż wystarczy dać Polakom wolność a oni sami się zdemolują ,jak biało-czerwoni w Fusbalu w ostatnich dniach . Powiedzą – Lato 1989 w Europie to MY NIEMCY przez zburzenie MURU BERLIŃSKIEGO a nie jakaś tam polska Solidarność czy jak Sowieci złośliwie nazywali ją w tamtym czasie „Tak nazywamaja solidarność ” Taki Polacy osigają wynik międynarodowy swoich wyjątkowo madrych politycznych zachowan których finałem był „OKRĄGŁY STÓŁ ” w 1989 roku.
    Jest też dla mnie osobiscie pozytywna strona tej nawałnicy ;
    Taka kolejna bitwa w ” samodzielnym Oddziale polskiego piekła „daje ekstra paliwo dla Ruchu Autonomi ŚLĄSKA „( vide ustawa Konstytucyjna DU RP 1922 nr. 73 poz.494 z 15lipca .)
    ILe lat można polnizować się i świecić gembą rok za rokiem za nie swoje ułomności ?!
    Waldemar ze Szczecina

  6. uchachany napisał(a):

    To powiada Pan, Panie Ministrze, że
    „… nigdy nie zostało do końca wyjaśnione” czy rząd Olszewskiego miał „zamiary posłużenia się Nadwiślańskimi Jednostkami MSW dla jakichś niekonstytucyjnych działań.”…?
    .
    Patrz Pan, to zupełnie jak z rządem Kaczyńskiego:
    też „nigdy nie zostało wyjaśnione” czy miał zamiar urządzić zamach stanu zamiast wyborów, jak to Pan pisał w imieniu swego think tanku z Czerskiej:
    „Ta ekipa, władzy w trybie zgodnym z Konstytucją nie zgodzi się oddać.”
    Patrz:
    http://kuczyn.com/2007/08/31/najgrozniej-od-18-lat/
    .
    No więc wal Pan śmiało, Panie Ministrze,
    ciemny lud to kupi:
    śmiało
    Pan wspomni o dowodach na [projektowany przez Olszewskiego zamach stanu: książce generała Wejnera „Wojsko i politycy bez retuszu”, opisującej, jak to rząd Olszewskiego chciał internować Wałęsę:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3674761.html
    o czym sam Mnietek Wachowski zaświadczył:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3675416.html
    aczkolwiek reakcja sobie z tego jaja robi
    http://foxx-news.blogspot.....chami.html
    .
    A nie tak skromnie, insynuacyjnie że „nigdy nie zostało wyjaśnione”.
    Jeszcze nie daj Boże co poniektóry ciemny ludź wyimaginuje sobie że „nigdy nie zostało wyjaśnione”, bo nigdy nie było co wyjaśniać, gdyż to taka sama bzdura jak Pańskie snute w ramach politrukowskiej powinności insynuacje jak to kacza ekipa szykuje zamach stanu zamiast wyborów. Co Pańska wierna trzódka z właściwym sobie polotem umysłowym przyjęła standardowym jękiem zachwytu.
    .
    Śmiało też wysnuć paralelę między szykującym zamachy stanu rządami Olszewskiego a Kaczyńskiego – oboma pełnymi oszołomstwa, katokołtuństwa i macierewiczostwa.
    .
    Aaa, brakuje Wam tam na Czerskiej póki co jakiegoś gienierała, by zaświadczył jak to kaczy tyran postawił siepaczy na nogi dla zasiepania Prawdziwych Demokratów z GW…?
    A jakiż to problem…?
    A od czegóż macie u siebie taka perłę publicystyki śledczej jak choćby Red. Cuchnący…? Przecież skoro jego warsztat dziennikarski poradził sobie z zamachem Olszewskiego na Wałęsę, to i zdemaskowanie kaczych przygotowań zamachowczych betka mu będzie!
    .
    P.S.
    Ładnie Pan nabrał swoją blogową trzódkę na przedstawienie dla ciemnego ludu pt. „Patrzajta ludziska i dziwujta się, jakie my som tam w tym michnikowskim salonie pluralistyczni!!”
    .
    Tylko Hegel (a czasem może bardziej Nikifor) blogowy Soulgarden nie dał się na to nabrać :-).

  7. uchachany napisał(a):

    Errata:
    P.S. oczywiście odnosi się do poprzedniego wątku – o „Agacie”

  8. Madzia napisał(a):

    http://dixi.bloog.pl/id,3.....komentarze
    -
    „Chciałem tylko zauważyć i podkreślić (ze zdumieniem, co prawda), że Pani Minister Zdrowia tym i jedynym chyba razem, wykazała się refleksem. I pogratulować jej skuteczności oraz zdecydowania, kiedy wyznaczała szpital w Gdańsku, na miejsce usunięcia szkodliwego pasożyta z organizmu dziecka. Trzeba było zdążyć przed upływem 12-tego tygodnia ciąży i udało się!
    Rzutem na taśmę.
    Mniejsza o to, że nie wiadomo nadal, czy ciąża była wynikiem gwałtu, bo informacje są sprzeczne, a matka „płodu” zmieniała zdanie.
    Trafiło na fazę „skrobiemy”… Pooooszło!
    Nie było czasu na rozważania, czas się kończył, trzeba było podjąć właściwą decyzję…
    Ciach piórem… i Minister Zdrowia nie tylko zakończyła „niesmaczna dyskusję”, ale przede wszystkim, chirurgicznym, śmiałym cięciem, że tak powiem, pozbyła się problemu.
    Co więcej, pozbyła się potencjalnego pacjenta (i konieczności opieki nad ciężarną dziewczyną), więc dokonała dużej oszczędności społecznych pieniędzy. Bez wątpienia zainwestowała w (świetlaną, a przynajmniej do czysta wyskrobaną, jak przeszłość) przyszłość.
    -
    Szkoda, że ochrona zdrowia nie idzie Pani Minister Zdrowia równie dobrze. Myśli, konsultuje, nie spieszy się… No, ale niekiedy liczy się czas, a niekiedy – jakość (jakoś?). To zrozumiałe.
    -
    Za komuny mawialiśmy:
    „Emeryci i renciści! Popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!”
    Platforma planuje rządzić przez następne dziesięciolecia.
    Hasło i metoda jak znalazł.”

  9. narciarz2 napisał(a):

    Uchachany byl daleko w jakiejs oborze, i tam nabral manier:
    Mnietek Wachowski. Zupelnie, jakby czlowiek nie mial swojego wlasnego imienia. Lubimy go czy nie, to inna sprawa.
    w ramach politrukowskiej powinności insynuacje
    wierna trzódka z właściwym sobie polotem umysłowym
    Red. Cuchnący
    .
    Drogi Uchachany, pokazales swoj zwykly polot, oglade, oraz inteligencje, za ktore Ciebie szanujemy na tym blogu.

  10. Madzia napisał(a):

    I w komentarzach:
    Ckwadrat – „Kopacz (..) błyskawicznie „wyleczyła” Agatę z życia.”
    -
    Nic dodać, nic ująć.

  11. narciarz2 napisał(a):

    Ciekaw jestem, droga Madziu, co pani minister Kopacz miala Twoim zdaniem zrobic? Pani minister jest urzedniczka panstwowa. Sa jakies przepisy. Jest jakies prawo. Nie wypowiadajac mojego zdania na temat obecnie obowiazujacego prawa (choc takie zdanie oczywiscie mam), wyobrazam sobie taka sytuacje. Jakis urzednik, na ktoryms szczeblu, ma podjac decyzje wymagana obowiazujacym prawem. Co ten urzednik ma zrobic? Prosze o konkretna odpowiedz. Co mianowicie miala zrobic pani minister Twoim zdaniem?

  12. narciarz2 napisał(a):

    Przeczytalem rozmowe w TOK FM ze Zbigniewem Bujakiem. Od dawna uwazam, i ta rozmowa to potwierdza, ze Bujak to intelektualista w najlepszym sensie tego slowa.
    http://serwisy.gazeta.pl/.....umiem.html

  13. Madzia napisał(a):

    Bujak wiedział,
    - nie powiedział
    Siała Gazetka mak
    Lecz dobrze wiedziała jak.

  14. Torlin napisał(a):

    Narciarzu!
    Ty jej nie tłumacz, ona z tego nic nie rozumie. Mamy najbardziej restrykcyjną ustawę i nawet z tymi trzema wyjątkami też walczą. I do tego kłamstwem, bo ciąża miała prawo zostać usunięta, jeżeli powstała w wyniku obcowania z dziewczyną poniżej 15 roku życia.
    A Uchachany pluje, jak zwykle.
    Waldemarze!
    Ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Ja nawet przypuszczam, że on rzeczywiście coś tam złego robił tuż po 1970 roku, ale mało osób wie, jaka atmosfera panowała w Gdańsku po grudniu, znikające osoby, znikające trumny i grobowce, aresztowania. Jakże łatwo było zdołować młodego robotnika z żoną i rocznym synkiem, zaraz potem urodził się drugi.
    Ja ciągle powtarzam, wielkość człowieka należy badać patrząc na całe życie, jeżeli nawet pobłądził, czy to naprawił.
    Ale wyjątkowo słusznie napisał jeden z widzów „Szkła kontaktowego” – „Panie Prezydencie! Panie Premierze! Melduję wykonania zadania. Podpisano – Prezes IPNu”.

  15. narciarz2 napisał(a):

    Torlinie:
    ja mysle, ze ona rozumie, i zajadle walczy o swoja sprawe wbrew obowiazujacemu prawu. Przypominam, ze „oni” w USA nie cofaja sie przed niczym, lacznie z uzyciem broni krotkiej przeciwko lekarzom.

  16. Madzia napisał(a):

    „Ona, jej”
    Brawa za styl.
    -
    Szkoda, że Wielki Symbol nigdy się nie przyznał do swojej nic nie znaczącej (?), symbolicznej małości.
    I ciągle tylko JA, JA, JA …
    I ta uruchomiona ogromna machina do wyrywania (nieważnych) kartek.

  17. Madzia napisał(a):

    Co do strzelania to zdaje się, że inne słodkie dziewczę z tego blogu przyznało się do strzelania – do ptaszków. Żałowało jedynie, że ma marnego cela i biedactwa przed zgonem nieco się męczą. No ale life is brutal a czereśnie takie słodkie.

  18. narciarz2 napisał(a):

    Madziu, co jest zlego w „ona”?

  19. Zofia napisał(a):

    Torlinie i Narciarzu,
    Madzia do Renaty – „dziękuję pani za świadectwo!”
    Świadectwo Renaty:
    między 19 a 20 rokiem życia – ciąża, skrobanka, ślub z rówieśnikiem, ciąża, skrobanka, ciążą skrobanka, ciążą i skrobanka. Mniej więcej zalicza fotel ginekologiczny co 2-3 miesiące.
    Piąta i szósta ciąża – donoszone, dwoje dzieci, córka i syn – nie kochane, jak sam przyznaje.
    5 lat temu córka Renaty – w ciąży z alkoholikiem, bez skrobanki, jest wnuczek, wychowuje go Renata a wszystkiemu winna oczywiście „mamuśka” pani Renaty!
    W międzyczasie pani Renata się nawróciła i opisała to wszystko z detalami na katolickim portalu.
    Nieprawdaż że urocze to świadectwo.
    Jest za co dziękować.

  20. jasnaanielka napisał(a):

    Madziu! Czyżbyś była wegetarianką?
    ;
    Wysłuchałam programu J. Lichockiej po emisji filmu TW Bolek.
    I zapisałam sobie złotą myśl sen. Romaszewskiego:
    Spory pojawiają się, kiedy ktoś nie potrafi swoim sukcesem podzielić się z innymi! Tak celnej, syntetycznej charakterystyki motywów działania tych patriotów IV RP jeszcze nie słyszałam.
    A dla przypomnienia tym zza wielkiej wody, bo mogą nie pamiętać… Sen. Romaszewski to ten sam, co nie pogodził się z faktem, że nie wybrano go marszałkiem senatu i doprowadził do sytuacji, że głosowanie miało się powtarzać tak długo, aż stanowisko to dostanie, bo mu się należy. Metoda okazała się skuteczna. Jest marszałkiem i ma służbowy samochód!

  21. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Moja opinia o przypadku – Renata – pod poprzednim wpisem.

  22. soulgarden napisał(a):

    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52523

  23. jasnaanielka napisał(a):

    Widzę, że z poprzedniej serii wyparował w tajemniczych okolicznościach ostatni wpis Renaty, w którym wyznała, że wolałaby zostać uśmiercona w komorze gazowej, niż wydarta z matczynego łona. Mnie się wydaje, że drugi wariant wyklucza ten pierwszy, no ale cały wpis przepadł, jak ten kamień w wodzie. Tylko kręgi pozostały w postaci mojej odpowiedzi, która teraz jest niprzypiąłniprzyłatał.
    Dobranoc.

  24. Mawar napisał(a):

    jotesz Says:
    czerwiec 18th, 2008 at 10:32 am
    -
    „Historycy, gdy stają się publicystami politycznymi, przestają być historykami. Bliżej im do paszkwilantów…”.
    -
    Rezonujesz, a przecież dobrze byłoby wiedziec o czym się pisze. Jasienica, Gołubiew, Micewski, Cat-Mackiewicz, Łubieński etc. uprawiali publicystykę historyczną. Polska historiografia ma tu ogromne tradycje. Książka panów G-C nie jest jednak publicystyką tylko pracą źródłową. Ich warsztat historyka mógłbys próbować ocenić gdybyś miał o tym jakieś pojęcie. Paczkowski twierdzi, że ich warsztat jest bez zarzutu. Problem zawsze pojawi się kiedy postacie historyczne żyją i przeszkadzają historykom w pracy, narzucając swoją subiektywną wersję wydarzeń. Wersja Wałęsy jest oczywiście źródłem historycznym, ale jednym z wielu. Historyk ma prawo, nawet obowiązek, dokonać krytycznej oceny każdego źródła, także relacji Wałęsy. W roku ubiegłym Walęsa wydał swoją kolejną autobiografię, poznawczo raczej bezwarościową i mało kto się nią interesował. Wynika z niej, że praktycznie Lechu sam obalił komunizm i, na przykład, o Michniku wspomina jeden raz. :)

  25. soulgarden napisał(a):

    Program prowadzony przez podobno prawicową pisówkę Gawryluk był troszeczkę proubecko skonstruowany przez uniemożliwienie ludziom nie stawania „w obronie” nieobecnych stanowisk (znajomość psychologii). W takiej rozmowie powinien brać udział dziennikarz GW ze swoimi gotowymi formułami. Czy Gawryluk nie przewidziała, że pięknie by tam wypadł? Inteligencją to ona nie powala. Poza tym jest jeszcze kilka przyczyn bezrefleksyjnej proubeckości programu dającego tak banalnie wtłoczyć się w model „dwóch reszek”. No bo do „Wałęsa nie był Bolkiem” i „Wałęsa był Bolkiem” dopracowano już dużo to samo „implikujących” lub „współprawdziwych” prawd o Polsce.

  26. Mawar napisał(a):

    waldemar
    -
    „Przeczytałem przed chwilą skrót-tezy tej książki na portalu TVN24 -nic ciekawego ,kompletnie nic, wypłuczyny Podobne kontakty mieli historycznie ważni Polacy ,Piłsudski czy Kościuszko i cała masa innych mniejszych polaków” .
    -
    Waldi, nie rób sobie wody z mózgu. Piłsudzki mial kontakty z wywiadem austriackim (oraz japońskim), Dmowski też z japońskim, podobne jak Nowak-Jeziorański czy (już w nieco innym kontekście) Kukliński z CIA. Ale w tych kontaktach nie chodziło o donoszenie policji politycznej na kolegów. To fundamentalna różnica.

  27. Mawar napisał(a):

    waldemar
    -
    „Przeczytałem przed chwilą skrót-tezy tej książki na portalu TVN24 -nic ciekawego ,kompletnie nic, wypłuczyny Podobne kontakty mieli historycznie ważni Polacy ,Piłsudski czy Kościuszko i cała masa innych mniejszych polaków” .
    -
    Waldi, nie rób sobie wody z mózgu. Piłsudzki mial kontakty z wywiadem austriackim (oraz japońskim), Dmowski też z japońskim, podobne jak Nowak-Jeziorański czy (już w nieco innym kontekście) Kukliński z CIA. Ale w tych kontaktach nie chodziło o donoszenie policji politycznej na kolegów. To fundamentalna różnica.

  28. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze:
    „Choć nie mam zaufania do tych dwu autorów, gotów jestem uznać, że to co napisali o Lechu z początku lat 70-tych jest generalnie prawdą, bardzo oczywiście przykrą. „
    .
    Czy gotów jest Pan również uznać w związku z powyzszym uznaniem, że Wałęsa to arogancki kłamca i potwarca? Czy w związku z tym jest Pan gotów uznać, że Wałęsa powinien stanąć przed TK za kradzierz i niszczenie dokumentów? Czy jest Pan skłonny równiez uznać, że Gazeta Wyborcza to zakłamana szmata?
    .
    Innego wyjścia nie ma.
    pozdrawiam
    Bernard

  29. Mawar napisał(a):

    jasnanielka
    -
    „Spory pojawiają się, kiedy ktoś nie potrafi swoim sukcesem podzielić się z innymi! Tak celnej, syntetycznej charakterystyki motywów działania tych patriotów IV RP jeszcze nie słyszałam”.
    -
    Z kim to się Wałęsa nie podzielił? Chyba najbardziej z Borusewiczem (i legionem innych). Poza tym prośba osobista, nie wycieraj sobie gęby Romaszewskim, nie wypada, nawet tobie.

  30. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „Mnietek Wachowski. Zupelnie, jakby czlowiek nie mial swojego wlasnego imienia. Lubimy go czy nie, to inna sprawa”.
    -
    Czyżbyśmy żyli w ciekawych czasach, kiedy to Mietek wraca w glorii chwały, zostając idolem ludzi rozsądnych, męczennikiem i niewinną ofiarą brutalnego kaczyzmu. Jest tylko problem ze starymi rocznikami Gazety Wyborczej, która onegdaj straszne rzeczy o Mietku wypisywała. Były to kłamstwa, czy błędy warsztatowe? Czy nie dałoby się jakoś tych roczników podmienić, albo pewne strony powyrywać? Tak się tylko pytam.

  31. Mawar napisał(a):

    uchachany
    -
    „Ładnie Pan nabrał swoją blogową trzódkę na przedstawienie dla ciemnego ludu pt. “Patrzajta ludziska i dziwujta się, jakie my som tam w tym michnikowskim salonie pluralistyczni!!”
    -
    Akurat w sprawie dziecka Agaty (już podobno zabitego) Waldemar Kuczyński był wiarygodny. Zresztą jest przecież dziadkiem, wcześniej był ojcem, a przecież doświadczenia życiowe kształtują poglądy. Nie sądze, aby swój dysydentyzm w tej sprawie konsultował z Agorą.

  32. Madzia napisał(a):

    Tak Jasnaanielko jestem ale co to ma do rzeczy?
    Szpak jest Polsce pod ochroną a strzelanie z broni pneumatycznej do zwierząt jest bodaj też w Polsce zabronione. Ale może opisana historia miała miejsce w kraju bardziej liberalnym.
    Tak czy owak – strzelanie do szpaków jest dla mnie mało sielsko-anielskie.
    -
    Narciarzu zajrzyj do jakiegoś słownika języka polskiego i pokombinuj.
    -
    Dobranoc

  33. Narciarz2 napisał(a):

    Narciarzu zajrzyj do jakiegoś słownika języka polskiego i pokombinuj.
    Pokombinuj w jakiej sprawie?

  34. Narciarz2 napisał(a):

    Na jakis czas zapadla cisza na blogu. Ciekaw jestem, dlaczego? Druga emisja ostatniego odcinka Mistrza i Malgorzaty? Powtorka filmu o Bolku, tym razem za 40 milionow?

  35. Narciarz2 napisał(a):

    Ostatnie wydarzenia sklaniaja mnie do rozszerzenia „Slowniczka wyborczego” o nowe slowo:
    Kwerenda: najpierw polowanie, a potem nagonka.

  36. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „Przeczytalem rozmowe w TOK FM ze Zbigniewem Bujakiem. Od dawna uwazam, i ta rozmowa to potwierdza, ze Bujak to intelektualista w najlepszym sensie tego slowa”.
    -
    Niewątpliwie jest ambitny, niewątpliwie przeszedł do historii. Dalej są wątpliwości.
    Trzeba pamietac, że zależnie od czasów i okoliczności Bujak mówił Kuroniem, Michnikiem czy Geremkiem, nawet używał podobnej intonacji głosu. Nigdy nie był samodzielnym bytem i tak to zostało, mimo zdobytego później wykształcenia. Weźmy taki wątek tej rozmowy. Mówi Bujak o amerykańskiej historioigrafii: „To jest coś, co podkreślali wszyscy w rozmowach ze mną, historyk współczesności nie może pisać o obiekcie badanym czegokolwiek, co mogłoby mu teraz, w życiu doczesnym, zaszkodzić. Od tego są publicyści, propagandyści i rywale polityczni. Historykowi tego robić nie wolno. W związku z tym nie patrzę na tego typu publikacje jak na fachowe publikacje historyczne”.
    -
    No proszę, istnieją źródła (poprzez które bada się rzeczywistość, nie ma innego sposobu), a historyk amerykański odwraca się od nich ze wstrętem by „nie zaszkodzić” historycznej choć żyjącej postaci. Mniejsza już o to czemu od razu zaszkodzić? Może powodem są sądy amerykańskie, pobłażliwe dla prasy, ale nie dla naukowców? Bardziej w świecie ceniona francuska szkoła historiograficzna (zwana Annales – wywodząca się od wybitnych historyków, Marca Blocha i Luciena Febvre’a) uważa całkiem inaczej. Coś co było wczoraj dziś jest historią podlegająca badaniu. Nie wierz zatem Bujakowi, że to za wczesnie, bo on sprzedaje ci jakiś swój interes. Według metodologii Annales obowiązkiem historyka jest poszukiwanie takich nowych typów źródeł do których nikt jeszcze nie dotarł, a które mogą nam powiedziec coś ważnego i nowego o ludziach i społeczeństwie. Przedtem nikt nie zajmował się takimi żródłami jak testamenty, kazania, raporty policyjne, dokumentacja handlową, etc. Swego czasu były to nowe typy źródeł. Archiwa IPN zawierają żródła, które szczególnie by zainteresowały historyków ze szkoły Annales (oni też chętnie pogrzebaliby w archiwach francuskiego wywiadu). Przedstawicielem francuskiej szkoły historycznej jest nieżle w Polsce znany Bronsław Geremek. Ale niestety ostatnio Bujak mniej mówi Geremkiem, może Pan Zbyszek spędził czas jakiś w USA?

  37. Narciarz2 napisał(a):

    A skoro jestesmy tu w doborowym towarzystwie przeciwnikow aborcji, to chcialbym powtorzyc pytanie, na ktore nie otrzymalem odpowiedzi od Mawara et consortes przy poprzedniej rundzie dyskusji na ten temat. Co Szanowni Panstwo macie do powiedzenia na temat srodkow antykoncepcyjnych? Wolno czy tez nie? Pytanie kieruje do Mawara, Madzi, i Renaty.

  38. leszek.sopot napisał(a):

    Zadałem sobie pytanie: co jest niesprawiedliwego w tej książce, w samym sposobie podejścia do tematu ewentualnej współpracy Wałęsy z SB.
    Pierwsza niesprawiedliwość to wybiórczość – nie w temacie „Bolka” lecz w temacie Lech Wałęsa. Szukając dowodów na współpracę autorzy książki, co wynika z wczoraj wyświetlonego filmu, nie przedstawili kontekstu – tzn. dramatycznego przełomu roku 1970/71. Jaka była atmosfera w mieście w tragiczne grudniowe dni i jeszcze długo po nich nikt nie jest w sobie stanie wyobrazić poza mieszkańcami Trójmiasta. Nikt z młodych historyków nie wie jaki strach krążył wśród mieszkańców, że władza jak chce każdego może zabić, zgnoić, wywalić z pracy itp. Dlczego autorzy nie pokazali tła grudniowej tragedii? Jest mowa tylko o tym, że Wałęsa z budynku milicji (komendy drogówki, która jest przy gdańskim areszcie) apelował z okna komendy o zachowanie spokoju. W tym momencie, niestety, milicja zaszła demonstrantów od tyłu i zaczęto krzyczeć na Wałęsę „zdrajca” i rzucać kamieniami w milicję. Wałeśa oraz Gniech (członkowie komitetu strajkowego Stoczni Gdańskiej) opowiedzieli jak się w komendzie znaleźli i co tam robili. Czy warto było pokazać te wydarzenia także ich oczami? Na pewno. Na pewno też warto by było pokazać, że jeden z członków tego komitetu kilka lat później został dyrektorem stoczni, a drugi wylądował na bruku. Tak więc brakuje mi kontekstu czasu historycznego, opisu społeczeństwa i tragedii miasta po grudniowej tragedii oraz wziętego w łapy esbecji na przesłuchania młodego robotnika, który do pracy w stoczni przyjechał z prowincji. Czy byłby to pełniejszy obraz, a nie tylko taki „oczami bezpieki”? To oczywiście pytanie retoryczne.
    Druga niesprawiedliwość – Wałęsa w papierach SB, PZPR oraz propagandy PRL (a nie „Bolek”) to temat ogromny, z którego wyszłoby jak długo, zaciekle i zajadle ten człowiek był atakowany, niszczony, jak ze wszystkich sił usiłowano podkopać jego autorytet w oczach społeczeństwa. Był to wróg PRL numer 1. Zniszczenie Wałęsy po jego wyjściu z internowania, gdy esbecji wydawało się, że skutecznie zablokowała jego nominację do Nagrody Nobla, równałoby się zniszczeniu „Solidarności”. Tylko on mógł jawnie i dowolnie wypowiadać się do zachodnich dziennikarzy na każdy temat. To on był przez stan wojenny „rządem polskim na uchodźstwie”, a później prowadził Polaków przez „morze czerwone”. krytykowaliśmy jego megalomanię i zarozumialstwo, ale wybaczaliśmy z powodu jego nieustępliwości i zaufania jakim obdarzał go Jan Paweł II.
    Trzecia niesprawiedliwość – to obraz lat 90. tendencyjnie przedstawiony z pozycji olszewiko-kaczystów.
    Jeśli założyć, a są do tego podstawy, że olszewiko-kaczyści wiedzieli, iż Wałęsa miał przygodę z SB to tuląc się do niego, łasząc o jego względy byle tylko za jego pomocą obalić rząd Mazowieckiego a później wygrać w wyborach prezydenckich, pokazuje jedno – ogromny cynizm i brak zasad kaczystanu z Donaldem włącznie, którym chodziło o stołki, biznes i władzę. Myśleli, że z Wałęsy zrobią posłuszną sobie kukiełkę, że będą kręcić lody w spółkach i spółeczkach, funduszach i fundacjach, że przyspieszą i sprywatyzują wszystko dla swoich ludzi – tak jak RSW. Niech by dziś Wyszkowski i Tusk szczerze przyznali z jakiego klucza i według jakich kryterów przyznawał tytuły prasowe – byli wówczas w jednej partii. Niech Lech Kaczyński przyzna po co powołany został Fundusz gospodaczy i dlaczego tacy a nie inni ludzie w nim byli by dla siebie coś załatwić a nie dla Solidarności czy społeczeństwa. Niech by i Merkel powiedzieł po co mu była potrzebna Fundacja Solidarności, po co jarkowi Kaczyńskiemu była potrzebna Fundacja Prasowa – co te wszystkie biznesowe przedsięwzięcia dały osobom w nich pracującym a co członkom „Solidarności” i obywatelom. Czyż pokazanie kontekstu – po co była „wojna na górze” nie byłoby pełniejszym obrazem?
    Można jeszcze postawić pytanie. Dlaczego „Bolka” używa się w kontekście walki partyjnej, a nie prawdy i sprawiedliwości oraz zrozumienia minionych czasów. Ale byłoby to pytanie retoryczne…

  39. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „Kwerenda: najpierw polowanie, a potem nagonka”.
    -
    Inaczej. Kwerenda to z łaciny (podaję formy podstawowe), quero, querere, quaesivi, quaesitum i oznacza poszukiwania, w tym przypadku dokumentów. Termin techniczny. Natomiast polowanie z nagonką polega na tym, że nie szukasz zwierza (np. Grizzly) którego masz z satysfakcją zabić, tylko nagonka ci go nagania na linię strzału. Ty się nie ruszasz z miejsca, ty polujesz. Pozostaje ci sama egzekucja, czyli czysta przyjemność. Zwłaszcza w Górach Skalistych. :)

  40. Narciarz2 napisał(a):

    Madzia napisala: Szpak jest Polsce pod ochroną a strzelanie z broni pneumatycznej do zwierząt jest bodaj też w Polsce zabronione.
    Słuszna słusznosc. Szpak jest pod ochrona i strzelac z wiatrowki nie nalezy, a juz zwłaszcza niecelnie. Co powiedziawszy, doradzam strzelac z dubeltowki. Nie chodzi o to, zeby szpaki wybic, ale o to, zeby wystraszyc. Wybic sie nie da, podobnie jak politykow PiSu. Szpaki sa sprytne i jest ich duzo. Natomiast mozna nauczyc moresu. Jeden czy dwa musza pasc ofiara, i musi byc duzo huku. Reszta potem wie, zeby sie trzymac z daleka. Znowu kłania sie analogia do politykow. A jesli idzie o ochrone, to owszem, sa chronione, ale nie w sadach. Sadownicy moga uzyskac pozwolenie na odstrzał. Nie ma oznak, ze w danym przypadku takiego pozwolenia nie było.
    .
    Generalnie, trzeba wiedziec, co sie pisze.

  41. Narciarz2 napisał(a):

    Mawar napisal: (kazdy moze przeczytac powyzej).
    Mawarze,
    znowu nie zrozumiales. To chyba jest Twoja specjalnosc. A skoro jestes na linii, to wolno czy tez nie?

  42. Mawar napisał(a):

    Leszek Sopot
    -
    Leszek, na litość Boską, ta ksiązka nie jest biografią Wałęsy tylko przyczynkiem. Zwróć uwagę na to słowo: przyczynek. Tytuł jest swego rodzaju umową między autorami a czytelnikami. Autorzy dotrzymali umowy. Spóbuj napisać historię Solidarności, zobaczysz, że nie jest to łatwe. Ale kilkanście różnych przyczynkarskich książek może być niezłym punktem wyjścia do syntezy „S”. Niech, do cholery, historycy biorą się do roboty, póki źródła historyczne żyją i mają siłę mówić. Może Norman Davis by to napisał?

  43. soulgarden napisał(a):

    Waldemarze Kuczyński, pan niegdysiejszy lojalny członek PZPR, a zatem wyznawca teorii walki klas po tylu latach fraternizujesz się, (powiedziałbym bratasz – choć tu konotacja jest poważniejsza) z robotnikiem polskiej krwi? Pan, żydowski inteligent? Powiedzmy sobie jasno – Kaczyńscy atakowali Wałęsę za brak przyspieszenia, wy – za wytworzoną przez was „siekierę” i zagrażanie demokracji (a w domyśle humanizmowi standartów okrągłostołowych). I to jest zjawisko tak fenomenalne, że nadaje się na sztukę, powieść itd. Przy czym ataki Kaczyńskich były głośne, a wasze skuteczne – Wałęsa stał się wtedy koszem na śmieci dla wszystkich nie wiedzących jak nawiązać dialog w użędzie czy na poczcie. Ale Wałęsa dał się ułożyć do walki z kaczunami. Czy panu, jako przyjacielowi Michnika, z wielką regularością pisującemu dla GW synhroniczne teksty polityczne nie jest głupio z tak wielką fraternizacją nawet jeśli nie wgniatał go pan tak jak pański przyjaciel Adam Michnik humanistycznie w polityczną i, nie tylko, w konsekwencji publiczną nicość? Jak pan się odnajduje w tym, że jak się kogoś opluło to się go nie klepie z miłością po ramieniu, nawet jako przedstawiciel jednolitego środowiska? Zwykle człowiek taki odbiera to jako rodzaj upokorzenia, nawet jeśli wynika to z nieuświadomionej pogardy do niego jako przedmiotu. Czy pan jest w stanie wejść w skurę Wałęsy? Bo już tej subtelnej gry Michnika z Jaruzelem nie będę panu wypominał (choć sądzę, że staruszek WJ odbiera pana jako kogoś z otoczenia Michnika). Jestem przeciwnikiem metody – by przypomnieć. Innymi słowy – czy pan wierzy, że jest wiarygodny dla tych ludzi i nie udeża ich, być może nieuświadomioną, instrumentalizacją? Bo ja uważam, za Chrześcijanami, że szacunek do tych osób kazałby wykazać przeogromną powściągliwość.
    PS Uprzedzając fakty – nie mam nic przeciwko intencji udeżania w nich – ciekawi mnie tylko czy prucz tego bagatelizowania waszej relacji, naturalnej dla instrumentalizujących ludzi, czy jest jeszcze jakiś motyw osobowy poza wynikającym z jego minimalizowania. I jakie byłyby proporcje.

  44. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „Mawarze, znowu nie zrozumiales. To chyba jest Twoja specjalnosc. A skoro jestes na linii, to wolno czy tez nie”?
    -
    Oczywiście, po to nie zrozumiałem, aby ci nie sprawiać zawodu – to w końcu źródło kompleksów. Jestem dziś pokojowo nastawiony do ruchu lewicowego. :)

  45. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    Tytuł książki sugeruje co innego niż ty twierdzisz.

  46. Narciarz2 napisał(a):

    Mawarze:
    nie masz sie co tlumaczyc. Znamy Cie az za dobrze. Rozumienie nie jest Twoja mocna strona. Ale nie wpadaj w kompleksy. Na tle reszty ruchu prawicowego wypadasz wyjatkowo korzystnie.
    .
    Wolno uzywac czy tez nie? (Na wszelki wypadek przypominam, ze pytanie tyczylo srodkow anty.)

  47. leszek.sopot napisał(a):

    Tę książkę sobie kupię. Hm, może na złośc naszemu Gospodarzowi, autorowi książki na X-lecie?
    http://obywatel.salon24.p.....index.html
    Szkoda, że Jacek Kuroń już nie żyję, jestem ciekawy co by o niej napisał.

  48. Narciarz2 napisał(a):

    Ja sie czesto z Leszkiem nie zgadzalem, czego liczne swiadectwa mozna tu i owdzie znalezc na tym blogu. Ale zawsze mam dla Leszka ogromny szacunek za odwage i uczciwosc, oraz za to, ze on wykonal ogromna prace i napisal ksiazke, a ja nigdy zadnej ksiazki nie napisalem. Ostatni komentarz Leszka sklania mnie do tego, zeby sie przed nim bardzo gleboko uklonic.
    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52543

  49. Narciarz2 napisał(a):

    Mawar nie zrozumial dwu rzeczy. Po pierwsze, wpisu na temat kwerendy. Biedak wzial to powaznie i zaczal tlumaczyc. Po drugie, w poprzednim watku nie zrozumial wpisu na temat koloru, i tez zaczal tlumaczyc, zreszta zupelnie poprawnie. Jednak wpis nie dotyczyl szczegolow technicznych RGB lub CMYKa, ale odpowiadal na fundamentalne pytanie minera, czy kolor jest zjawiskiem obiektywnym czy tez subiektywnym. Po otrzymaniu odpowiedzi miner zniknal z blogu. Pewnie rozmysla nad zagadnieniem, ktore ma fundamentalne znaczenie w nauce, sztuce, i w polityce. Dobrze, ze miner zapytal, i dobrze, ze wciaz nad tym mysli, bo warto.
    .
    Zaczynajac od nauki, wezmy taka krolowa nauk, jak matematyka. Ja sie zapytowywuję, czy plaszczyzna istnieje w sensie obiektywnym, czy tez subiektywnym? Kazdy mniej więcej wie, co to jest plaszczyzna, ale nie nalezy sie spieszyc z odpowiedzia. Podobnie, czy i w jaki sposob istnieje rozmaitosc rozniczkowa, ktora jest pierwowzorem czasoprzestrzeni Newtona jak rowniez Einsteina. Rozmaitosc opisuje rowniez krzywizny i wypuklosci cial wszelakich, meskich jak tez zenkich. Zagadnienie wypulkosci jest fundamentalne, co kazdy chyba przyzna. Trzeba wiec ustalic, czy rozmaitosc istnieje obiektywnie, czy tez subiektywnie, a moze jakos pomiedzy? Ale na tym nie koniec. Przechodzac do fizyki, czy i w jaki sposob istnieja czastki elementarne? Tak zwany kazdy wie, ze one istnieja, ale czy ktorys z blogowiczow taka czastke kiedys widzial? Tak naprawde, obiektywnie istnieja mniej czy bardziej zakrzywione kreski na fotografiach. Zdjecie mozna obejrzec na ponizszej stronie:
    http://www.bnl.gov/bnlweb/history/Omega-minus.asp
    Dluga i bardzo zawiklana droga prowadzi od zdjecia po lewej na powyzszej stronie, poprzez schematyczny rysunek po prawej, az do stwierdzenia, ze istnieje cos takiego jak czastka „omega minus” umieszczona na dolnym czubku trojkatnego schematu:
    http://en.wikipedia.org/w.....of_baryons
    .
    Chociaz czastki niewatpliwie istnieja, to jednak nie jest zupelnie jasne, czy jest to istnienie obiektywne, czy tez subiektywne, choc znakomita wiekszosc fizykow zaklina sie, ze na pewno to pierwsze. Jednakze dyskusja na ten temat nie zostala jeszcze wyczerpana. Obiektywnie istnieja jedynie fotografie podobne do tej przywolanej powyzej, jak rowniez nagroda Nobla, ktora ta fotografia zostala uhonorowana.
    .
    Przechodzac do literatury, jedna z postaci w ksiazce Teodora Parnickiego „Slowo i cialo” tak naprawde byc moze nie istnieje, chociaz subiektywnie istnieje w umyslach innych postaci wspomnianej powiesci. Takie przynajmniej mialem wrazenie po przeczytaniu powiesci, jesli powiescia mozna to nazwac. Ale i to stwierdzenie nie jest pewne, bo czy postaci powiesci istnieja obiektywnie? Obiektywnie istnieje tylko sama ksiazka w postaci bodajze pieciuset gesto zadrukowanych stron. W jakim sensie isnieja postaci powiesciowe oraz ich zdanie na temat innych postaci?
    .
    Jak Panstwo sie domyslacie, jednym z tematow wpisu jest ksiazka, czy moze raczej Ksiega, bedaca owocem pracy dwu zajadlych historykow. Powiedzmy, ze historykow. Wiemy, co isnieje obiektywnie, czyli naprawde. Obiektywnie istnieje kilka pudel jak rowniez teczek, zapewne mocno nadgryzionych przez jakies gasienice. W tych teczkach obiektywnie istnieje kilka papierow, ktorych subiektywna wartosc poznawcza jest dosc mocno watpliwa. Obiektywnie istnieje takze kilku politykow, ktorzy wiele by dali za to, zeby Walesie wreszcie sie odplacic pieknym za nadobne. Tyle wiadomo na pewno, zas reszta jest bardzo mocno subiektywna. Czy warto za te subiektywna wiare ryzykowac wlasnym osmieszeniem? Niektorzy, jak na przyklad Bernard, uwazaja, ze warto. Jednak Bernard widzi rozmaite dziwne rzeczy tam, gdzie zrownowazony czlowiek nie widzi nic. Czy warto wierzyc Bernardowi oraz dwu innym, nazwijmy ich tak, historykom?
    .
    Dobranoc.

  50. Waldemar napisał(a):

    Do Mawara :
    A na kogo donosili, jak nie , m.in na swoich kolegów tamtego czasu ,na władzę Carskiej Rosji ?, Cesarstwa Austri? USA? czy innego kraju . Moja teza była czytelna , bardzo znani Polacy mieli kontakty ze służbami swojego czasu . Twoja uwaga wodzie i mózgu , znając Twoje wywody na tym blogu i tak jest ładodna , za co uprzejmie dziękuję .

  51. Bernard napisał(a):

    leszku.sopocie
    .
    ta książka ie jest biografią Wałęsy. Może trzeba zadać to pytanie pani lekarz z IPNu, panu Friszke (który autorytatywnie się wypowiada nie mając nawet dokumentów w ręku). Dlaczego nie napisali takiej biografii wszyscy wielbiciele Wałęsy. Mało etatowych pisarczyków w GW? Niech piszą, przeczytam.

  52. Bernard napisał(a):

    Właśnie miłośniczka Maleszki Kolenda ubolewa że w filmie TW „Bolek” wystąpił eSBek. eSBek wystąpił z twarzą i pod nazwiskiem. W GW występuje jakis inny eSBek (anonimowo ha ha ha) i w przeglądzie prasy jakoś jej to nie przeszkadzało.
    .
    pzdr
    Bernard

  53. Torlin napisał(a):

    A z tej dyskusji można wyciągnąć kilka fajnych wniosków:
    1. Wszystkiemu zawsze jest winna Gazeta Wyborcza. Ja proponuję Mawarowi, aby udowodnił, że to Michnik przy pomocy swojej gazety sprowokował Wałęsę w 1970 roku do współpracy
    2. Całkowicie dowiedzione zostało, że przytulenie się KK do Wałęsy było znakomitym, strategicznym posunięciem na przyszłość, zawsze należy przeciwnika lepiej poznać przeniknąwszy do jego szeregów,
    3. Nie wolno od dziś używać słów: „ja”, „ona” i „oni”. Książka Torańskiej od dziś nazywa się „Jestestwo”.
    4. Do ptaków wolno strzelać w zależności od państwa, w jakim się znajdujesz,
    5. Prawda nr 5 – każdy, kto nie jest na prawo od Mawara – jest lewicowcem
    6. cenię obiektywizm Mawara, nareszcie wyjaśnił mi, o co w tym wszystkich chodzi – on (nie wiem, czy wolno używać tego słowa), Bernard stoją w miejscu ze strzelbami, a nagonka (IPN) nagania grizzly (Wałęsę) na linię strzału. Dzięki Mawarze, nareszcie zrozumiałem.
    A tak w nawiasie – co z odpowiedzią w sprawie środków antykoncepcyjnych? Można dodać do tego seks bez ślubu, zdradę małżeńską.

  54. Paweł Luboński napisał(a):

    Szanowni Państwo, mam do wszystkich zajadle dyskutujących nad najnowszym osiągnięciem polskich nauk historycznych podstawowe pytanie. Jak sądzicie, kto za rok czy dwa lata będzie jeszcze pamiętał o książce Cenckiewicza i Gontarczyka? (Poza oczywiście Bernardem, który przez następne dwadzieścia lat będzie przywoływał ją przy każdej okazji i zadawał wszystkim wnikliwe pytania.)
    Kto jeszcze dziś pamięta emocje, jakie wzbudził „patriotyczny czyn” Wildsteina, czyli ujawnienie listy zasobów IPN? Kto się przejmuje raportem komisji Olszewskiego w sprawie WSI? Tak będzie i tym razem, bo wszystkie te sprawy należą do kategorii piany medialnej, którymi trzeźwo myślący człowiek nie powinien specjalnie się przejmować.
    Nienaganny metodologicznie „przyczynek do biografii Wałęsy” trafi tam, gdzie jego miejsce – na półki specjalistycznych bibliotek. A Wałęsa-symbol, Wałęsa-pomnik, Wałęsa-noblista zostanie. Nie będzie nawet kolejnej prawicowej legendy martyrologicznej, bo nie wygląda na to, żeby autorów miała spotkać większa przykrość niż nieprzychylne recenzje.

  55. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar! napisałeś; #

    -
    Z kim to się Wałęsa nie podzielił? Chyba najbardziej z Borusewiczem (i legionem innych). Poza tym prośba osobista, nie wycieraj sobie gęby Romaszewskim, nie wypada, nawet tobie.

    #
    Jeśli napisałam nieprawdę, to mi to wykaż. Po co takie złośliwe i bez sensu uwagi? Romaszewski powiedział, co powiedział, ja to przytoczyłam dosłownie. Z kim się Wałęsa nie podzielił, to pan senator powiedział także, tylko ja już więcej nie cytowałam, bo uznałam, że kto słuchał, ten usłyszał, a jeśli nie usłyszał i zechce się dowiedzieć, to sięgnie do relacji z audycji, lub zapyta. Proste.
    Czy to nie prawdę napisałam o przebiegu wyboru marszałka senatu? Ja wtedy byłam głęboko rozczarowana postawą Romaszewskiego i dawałam temu wyraz w blogu. Nadal negatywnie oceniam jego butę i bezwzględne dążenie do otrzymania stanowiska, które mu daje konkretne przywileje, o czym bez żenady sam mówił. Tobie Mawarze jego postawa w tym wypadku odpowiada? Moja ocena jest niepochlebna. Pan marszałek uważa, że za byłe zasługi, których ja mu nie odbieram – należy mu się więcej. Ja uważam, że jeśli się pracowało dla idei, to nie żąda się za to przywilejów.
    Twoja wypowiedź sprawiła mi przykrość. Ja nikogo osobiście nie obrażam. Jeśli skłamałam – wykaż to.
    ;
    Madziu! O wegetarianizm spytałam ze zwykłej ciekawości, bo twoja wypowiedź mi to zasugerowała i okazuje się, że zgadłam!
    Z tym strzelaniem to jest tak, jak z tymi dwoma wyjściami z każdej sytuacji. Będąc w Prowansji obserwowałam całe kilometry siatek rozpostartych nad sadami, w obronie przed ptakami. Tam żaden szpak nie zakosztuje tych cudownych czereśni.
    Czy w takim zestawieniu nie lepiej już palnąć z tej wiatrówki?
    Inna rzecz, że szpaki i tak drzewo obiorą.

  56. jasnaanielka napisał(a):

    Tak się zaperzyłam odpisując Mawarowi, że nie napisałam czegoś ważnego. Otóż poruszyła mnie wypowiedź Leszka Sopota. Napisał piękny tekst, który wyraża to, co i ja odczuwam, w odniesieniu do reklamowanej pracy C&G. Właśnie taki są moje odczucia i tak widzę rolę, jaką Wałęsa odegrał w tamtych, dawnych czasach. Nie byłam w szeregach S, ale bardzo temu ruchowi kibicowałam, w dobrym tego słowa znaczeniu. Pamiętam tamtą atmosferę i mam ogromny podziw i szacunek dla ludzi, którzy wtedy mieli odwagę, aby działać. Teraz każdy może bezpiecznie mówić i pisać, co zechce. Szczególnie, gdy nie powąchał gazu i nie przewrócił się pod strumieniem wody z polewaczki, nie siedział też w więzieniu.
    A dla mnie wyjątkowym obrzydlistwem jest roszczeniowa postawa byłych działaczy, najczęściej z drugiego i dalszych szeregów. Robią to, nie krępując się zupełnie, brutalnie i bezczelnie.
    A mnie się to nie podoba. I to nie dlatego, że byli funkcjonariusze mają większe emerytury, niż ja – więcej zarabiali, to mają. Też się mogłam postarać :D To najzwyczajniej kwestia poczucia smaku i przyzwoitości. Rety! Co ja tu wypisuję! ;)

  57. Bernard napisał(a):

    Pawle
    przeczytaj swój post, a potem sprawdź dokladnie (np. google) o czym napisałeś. Bo to przykre, ale to sam bełkot, mylisz pojęcia i fakty. Jak już sie dowiesz o czym bełkotałeś, napisz post jeszcze raz

  58. Zofia napisał(a):

    Konsekwentnie omijam wielkim łukiem pranie się po pyskach byłej „Solidarności”, bo to nie tylko żenujące, ale w swoich charakterze plugawe zjawisko.
    Zamiast filmu o „Bolku” wraz z zaproszoną grupą dziennikarzy od 20.30 zwiedzałam zamek książąt pomorskich w moim mieście,. Dyrekcja postarała sie o kilka atrakcji łącznie z urokliwym poczęstunkiem na dziedzińcach zamkowych. Pięknie odrestaurowany, podświetlony, ostatnio odnowiony, robi w nocnej porze niesamowite wrażenie.
    Odgrzebano gdzieś robocze zapiski reporterów filmowych z lat tuż powojennych, mogliśmy zobaczyć coś czego już nie ma, stan z jakiego rozpoczęto restaurowac zabytkowy obiekt. A ze niebawem noc Kupały, towarzyszyli nam słowiańscy wojowie, którzy demonstrowali pokazy walki, tańce z ogniami itp.
    Trochę to było naciągane wobec słowiańskich, ale od wieków zgermanizowanych książąt z rodu Gryfitów, którzy władali niepodzielnie przez pół tysiąclecia (XIII – XVIII) samodzielnym księstwem pomorskim, ale dodawali uroku nocnemu zwiedzaniu.
    Za pięć dni będę Schwerinie, stolicy Meklemburgii-Pomorza Przedniego, gdzie słowiańscy książęta tych ziem także mają swoje zaszczytne miejsc na tamtejszym zamku. Nie omieszkam go zwiedzić, zawsze mnie urzekał swoją urodą.
    Zamiast ducha Bolka, krązyły z nami duchy książąt, którzy Pomorzu Zachodniemu dodawały swego czasu blasku.
    Potem, za kolejne dwa dni we Frankfurcie nad Odra w polsko-niemieckim gronie dyskutować będę o transporcie i jak już wrócę z tych niemieckich wojaży, mam nadzieję, że historyczno-solidarnościowe mordobicie na teczki i SB-ckie fałszywki moim kraju się skończy.
    IPN zafundował braciom Kaczynskim prezencik urodzinowy wysoce wątpliwego gatunku, którego ja akurat nie muszę ani oglądać ani podziwiać.
    Rzecz gustu, jeden woli zamki książąt pomorskich, inny wydzieliny szamba historii.

  59. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Jesteś wyjątkowo niesprawiedliwa. Skąd ja mam wziąć zamek książąt pomorskich i przyjęcie na dziedzińcu! Zalecam więcej skromności. Skromność największym skarbem dziewczęcia;)

  60. Paweł Luboński napisał(a):

    „przeczytaj swój post, a potem sprawdź dokladnie (np. google) o czym napisałeś. Bo to przykre, ale to sam bełkot, mylisz pojęcia i fakty. Jak już sie dowiesz o czym bełkotałeś, napisz post jeszcze raz”
    .
    Dziękuję za rzeczową i taktowną krytykę. Ale może najpierw ty przeczytaj mój post jeszcze raz, a potem odpowiedz, proszę, jakie to pojęcia i fakty pomyliłem w poście, w którym w ogóle nie zajmowałem się faktami.

  61. Bernard napisał(a):

    Pawle
    „Kto jeszcze dziś pamięta emocje, jakie wzbudził “patriotyczny czyn” Wildsteina, czyli ujawnienie listy zasobów IPN?”

    sprawdź co ujawnił Wildstein
    .

    „Kto się przejmuje raportem komisji Olszewskiego w sprawie WSI?”
    .
    nigdy nie było raportu komisji Olszewskiego w sprawie WSI, z tej prostej przyczyny, że nie było nigdy takiej komisji, była inna, i bez Olszewskiego.
    .
    najpierw sprawdź co wybełkotałeś
    .
    pzdr
    B.

  62. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    ale ty masz wspaniała operę, wspaniały Wrocław i ….
    Powiem Ci na ucho, w naszej katedrze (gotyk pomorski, z XII wieku) odrestaurowano wieżę kościelną i właśnie skończono montaż nowiutkich organów i w sobotę wieczorem wraz z filharmonikami szczecińskimi będzie ich inauguracja!!! Będę tam…
    Kiedyś, przed wojną za czasów jej protestanckiej kariery, w katedrze tamtejszy kantor, obyczajem luterańskim organizował wieczory muzyczne. Były znane nawet berlińskim melomanom. Znane w Europie.
    Cieszę się, że do katedry wraca muzyka. na inaugurację leci najbardziej znany muzyk luterańskiego Kościoła, kantor lipski – Jan Sebastian Bach.
    Smutno mi tylko, że na ocalałym z wojennej pożogi postumencie przed katedrą nie stoi, jak dawniej, popiersie Carla Loewego, szczecińskiego muzyka o europejskiej sławie, kantora i organizatora tych wspaniałych koncertów, ale figurka …Matki Boskiej fatimskiej, która pasuje do katedry i Szczecina jak pięść do nosa.
    Ale chyba nikt z kurią rzymsko-katolicką nie zadrze i na powrót Loewego na jego miejsce marzyć nie można….

  63. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Żeby już nie być tak, do końca na straconej pozycji… W niedzielę idę na Otella, którego nasza wrocławska opera wystawia na Wyspie Piaskowej. Rozpoczyna się o 22-giej, kończy późno w nocy, więc trzeba się będzie solidnie ogacić. Liczę na wspaniałe wrażenia.

  64. Zofia napisał(a):

    No widzisz Jasna Anielko,
    że bez całej tej plugawej awantury b. opozycjonistów można zupełnie normalnie w naszym kraju żyć.
    Bez tej niezdrowej ekstazy, bez tego onanizowania się kawałkami papieru ze stemplem SB.
    Niezależnie i obok.
    Jak nie zamki, to opera, wspaniali ludzie dookoła, wspaniała muzyka. Bez tego chlup, chlup, chlup z WC polskiego piekiełka.
    Zazdroszczę Ci muzycznego Szekspira na wyspie.
    To musi być nie tylko muzyczne przeżycie.

  65. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie, odpowiem ci równie grzecznie. Czepiasz się w idiotyczny sposób i udajesz głupka. Wiesz doskonale, o jakie fakty chodzi, i zdajesz sobie sprawę, że nieścisłości faktograficzne nie mają tu znaczenia, bo nie o fakty chodzi w moim wpisie. A jeśli sobie nie zdajesz sprawy, marne to wystawia świadectwo twojej inteligencji. Dobrze że nie popełniłem błędów ortograficznych, bo to by już zupełnie zdyskwalifikowało moją myśl.
    Ja rozumiem, że to musi być dla ciebie przykre, kiedy cię tu traktują z ironiczną pobłażliwością, ale naprawdę nie masz obowiązku produkować się u p. Kuczyńskiego.

  66. raVq napisał(a):

    Cała afera Bolka rozgrywa się oczywiście wedle sprawdzonego motta (nie pamiętam, z jakiego filmu, moze ktoś przypomni): „można zbudować tysiąc mostów i raz zrobić laskę, i nikt nie znawie cię budowniczym mostów, a każdy nazwie cię la..ciągiem”.
    Jednakże widzę – także u Gospodarza – pogodzenie się z interpretacją krótkotrwałej współpracy Wałęsy z SB. Może to być, jak czytam, epizod zatarty przez późniejsze dokonania i dezawuuowany w wymiarze trwałej, wspólnotowej historii.
    Mniej więcej to samo mówił zresztą dziś prezes IPN Kurtyka, przewidując nawet prace Instytutu nad pełną biografią Lecha Wałęsy (TVP1).
    Oczywiście dla wielu, w myśl przytoczonego cytatu, wydawnictwo IPN będzie to podstawa to esencjonowania biografii Wałęsowskiej w jedno słowo: TW Bolek. Gwiazda i inni zacierają ręce.
    Czy więc już godzimy się na Bolka? Plotki o wspólpracy Wałęsy towarzyszyły mi od początku zainteresowań polityką, były podnoszone bądź odrzucane w różnych środowiskach. Mimo niechęci ówczesnej do Wałęsy, uznawałem je za fałszywe, generowane przez zawistników. Teraz będziemy mieli stan pośredni? Jedni będą mówić, dał się raz nakłonić i odrzucił, każdy się potyka – drudzy: zdajca pozostaje zdrajcą, sprzedawczyk – sprzedawczykiem.

  67. soulgarden napisał(a):

    „chlup, chlup, chlup z WC polskiego piekiełka.”

    Jestem jakoś przekonany, że Wincenty Paramafia dostała wskazówkę dotyczącą płukania mopa w WC, podlewania kwiatków tudzież innych inszości. Należy wszystko wzmacniać sekwencyjnie. Ale dla was już braknie siana do… figur wudongowych.
    Muszę przyznać, że gruba kreska zajęła ogromną część powierzchni wpływu politycznego. Wpływu na los historii Polski na 30 lat. Do czego wykożystano coś najnaturalniejszego – kompleksy Bzdzisia co by chciał być drugą pierwszą damą po matce boskiej. Ale skończy się babci sranie i upadlanie.

  68. soulgarden napisał(a):

    raVq, mam przeświadczenie, że jeszcze kiedyś trafisz do pierdla ubecki pachołku, kastracie, gwałcicielu i kabzolu. Ale przede wszystkim niedoszły morderco psychiczny. I twój alter też się będzie miał okazję dorozkoszować. W podobnym skrucie myślowym powinniście odebrać tam swoich.

  69. jasnaanielka napisał(a):

    Przypomniał mie się jeden z wczesnych wywiadów Wałęsy dla telewizji. Jeszcze był ubrany w swój przyciasny garniturek ze sklepu WSS Społem. Opowiadał o swoich podchodach z milicją, co to go raz za razem wsadzała na 24h i wypuszczała gdzieś na skraju miasta, bez grosza i biletu na tramwaj. Opowiadał, że wtedy przychodził na przystanek, gdzie było trochę ludzi i prosił, aby mu ktoś dał lub pożyczył bilet, aby go znowu nie zaaresztowano za jazdę na gapę, bo wczoraj go wsadzili za przejście nie po pasach. I zawsze znajdował się ktoś, kto mu ten bilet dał. Opowiadanie z cyklu naiwnych, ale na 24h można było wsadzić wtedy każdego, nie tłumacząc się i nie dając pokwitowania.
    Jak na płatnego agenta, to trochę mi nie pasuje.

  70. Wyborca PiS napisał(a):

    Zacne jest ze Szanowny Pan Czlowiek Rozumny potwierdza ze Walesa byl w swoim czasie agentem bezpieki. Z kazda taka wypowiedzia michnikowszczyznie coraz trudniej bedzie szlo wmawianie ze nie byl.

    A co do kulisow upadku rzadow Jana Olszewskiego, to kazdy kto widzial „Nocna Zmiane” to moze sam wyrobic sobie zdanie.

    Fundament klamstwa na ktorym zbudowano 3-cia er-pe kruszy sie coraz bardziej

  71. Zofia napisał(a):

    Dyskutantom na temat TW „Bolka”
    ku pamięci:
    http://www.polskatimes.pl.....,id,t.html

  72. raVq napisał(a):

    soul, przejrzałeś nas. Ale na razie Ja i cień mój- wampir będziemy starali się dostać Ciebie. Pamiętaj, nigdy nie jesteś sam. Kiedyś kurtyna spadnie.
    Więzienne cele też nie są bez wyjść – jest ich wiele i różnych.

  73. soulgarden napisał(a):

    Potrafisz potwierdzić tylko brak w majtkach. Potwierdź pełnym zdaniem bandyto typu „duża baba podżyna tępym nożem gardło kogoś kogo pomyliła ze sobą”.

  74. Zofia napisał(a):

    Z jednej strony szambo, z drugiej – dom wariatów.
    A to Polska właśnie?….

  75. raVq napisał(a):

    Pójdę po osty nóż i lustro…

  76. Paweł Luboński napisał(a):

    raVq, Soulgardenowi znów się zaostrzyło. Nie drażnij go, to mu szkodzi.

  77. Zofia napisał(a):

    W temacie – TW „B….”
    polecam, to też trzeba wyjaśnić specjalna publikacją IPN, koniecznie, TW „Bolek” to przy nim pestka, i ta śmierć samobójcza:
    http://wiadomosci.gazeta......75453.html
    No i co z tym „Rudolfem” vel „Prezesem”?
    Jak się teraz nie wyjaśni, to potem może być za późno!
    On nadal, widzi, węszy, jest, i to gdzie!

  78. Zofia napisał(a):

    Acha,
    jest jeszcze jeden agent, TW „A…”, dosyć agresywny i niebezpieczny:
    http://spieprzajdziadu.co.....s%C5%82awa
    Ale on ma już swoje publikacje, IPN nie jest w stanie im sprostać

  79. raVq napisał(a):

    Pawle, soulgarden jest osobą interesującą, niektóre wpisy są wręcz rewelacyjne. Z drugiej strony, nie chcę patrzeć, jak się rozpada. Skądinąd wiem, że zaprzeczanie cudzym fantazjom nie ma sensu – fantazje są konstruktami niezwykle trwałymi i bardzo konsekwentnie uargumentowanymi; „rzeczywistość” nie ma z nimi szans.
    Chciałem sprawdzić, co można uzyskać „potwierdzeniem”, jak ujął to sam zainteresowany. Wykazał się sporą bystrością. Nie ma sensu próbować amatorszczyzny.
    Soulgarden, zapraszam do kontynuacji, ale uważaj na siebie. Naprawdę mam dużo sympatii, nie traktuj tego jako kolejnej próby terapeutycznej

  80. Zofia napisał(a):

    Acha,
    jest jeszcze jeden agent, TW „A…”, dosyć agresywny i niebezpieczny:
    http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Kot_Jaros%C5%82awa
    Ale on ma już swoje publikacje, IPN nie jest w stanie im sprostać
    http://salamistudios.wordpress.com/2007/03/03/kot-alik-na-duzym-ekranie
    http://www.bighumor.pl/pokaz,film,51207,18.html
    http://rownolegly.pl/news/kot-kaczynskiego-sprawca-politycznego-zamieszania,904564
    Niestety polski TW „A…” i tak nie nie jest w stanie zdeklasować agenta TW „C…” z Watykanu
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,9281224,wiadomosc.html
    TW „C…” ostatnio opublikował książkę o sekretach swego szefa papieża Benedykta XVI i to razem z jego sekretarzem do spóły:
    http://swk.pl/arch/604
    zgodnie z kardynała Ratzingera – TW „C…” jest nieco postrzelony:
    http://ksiazki.wp.pl/wiad.....omosc.html

  81. Bernard napisał(a):

    Pawle
    napisz swój post jeszcze raz, w taki sposób, żeby sprawiało to wrażenie, że wiesz o czym piszesz to pogadamy.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  82. Zofia napisał(a):

    Bernardzie,
    a to specjalnie dla Ciebie:
    http://wiadomosci.wp.pl/w.....caid=16190
    Robi się coraz bardziej cuchnąco!

  83. Piotruś napisał(a):

    Przez większą część dorosłego życia „zaciskałem kciuki” życząc powodzenia Lechowi. Do głowy by mi nie przyszło, że będę musiał trzymać tak długo. Może Was to zdziwi – wreszcie widzę koniec.

  84. leszek.sopot napisał(a):

    Ech, właśnie usłyszałem w TVN 24, że dla Cenckiewicza „Solidarność” była tylko ruchem narodowo-wyzwoleńczym.

  85. Zofia napisał(a):

    O rany!
    Tuż pod moim oknem, obok gmachu policji, dawnej milicji i SB, właśnie powołano do życia komitet poparcia dla Lecha Walesy!
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  86. Bernard napisał(a):

    Zofio,
    a dla Lesława Maleszki nie? Nie…, ten to powinna załozyć pewna dziennikarka ale w Krakowie.

  87. narciarz2 napisał(a):

    Z ciekawoscia obserwuje praktyczna demonstracje zjawiska „kto z kim przestaje, taki sie staje”. Na przyklad, Bernard jest tak zafascynowany zwalczaniem UB, SB, PZPR, itp, ze stal sie praktycznie nieodroznialny. Sam stal sie wcieleniem SBka, paszkwilanta, i partyjnego propagandzisty. On (przepraszam za to slowo) czyta i studiuje zyciorysy i rozmaite materialy, po czym publikuje paszkwile i pomowienia, ktorych nie powstydzilby sie Zolnierz Wolnosci. Niektore z jego publikacji mozna wrecz nazwac donosami. Nikt go o to nie prosi, chyba nikt mu nie placi, ale on to robi z ogromnym samozaparciem. SBek-amator. Nauczyl sie od przedmiotu swojej nienawisci, i teraz zachowuje sie dosyc podobnie. Czy to nie jest interesujace podobienstwo?
    .
    Nie on jeden. Cale pokolenie drugorzednych dzialaczy „S”, z Bracmi na czele, nauczylo sie od przeciwnikow tylko tyle, ze po dojsciu do wladzy zaczeli robic to samo. Uwlaszczali sie na majatku dawnych przeciwnikow. Sami zbudowali swoja wlasna nomenklature. Czy nie mozna powiedziec, ze PiS to jest „PZPR light” jesli idzie o rozmiar, ale dosc podobna formacja, jesli idzie o metody?
    .
    Wyglada na to, ze kazda fascynacja prowadzi do zlego. Zarowno obsesyjna milosc, jak tez obsesyjna nienawisc, zakoncza sie upodobnieniem do przedmiotu obsesji.

  88. narciarz2 napisał(a):

    Z innych paradoksow chcialbym zauwazyc, ze teczka Lecha Boleslawa Walesy zostala podobno zdekompletowana przez wstretnego agenta, czemu nie przeszkodzil fakt, ze wstretny agent ponoc nie dostal do reki oryginalow. Ale oryginal teczki jest w Moskwie. Wedlug znienawidzonej gazety, tak napisala dwojka znakomitych historykow, chociaz nie przedstawila dowodow. Czy to nie jest zadziwiajace? Po pierwsze, jesli czegos nie ma (dokumentow w tym przypadku), to ten brak jest najlepszym dowodem. Ten argument juz znamy. Jednak doszedl do niego nowy argument: jesli czegos nie ma, wtedy to cos jest w Moskwie. A dowody, ze jest w Moskwie? Dowodow nie ma, bo widocznie tez sa w Moskwie. Matematycy maja nazwe „indukcja matematyczna” na takie rozumowanie.
    .
    Zadziwiajacy w tym wszystkim nie jest brak dowodow, i nawet nie indukcja, ale podniesienie Moskwy do rangi wyroczni przez jej zacieklych przeciwnikow. Okazuje sie albowiem, ze wszystkiemu jest winna Moskwa (wiadomo, agenci). A takze, ze odpowiedzi na najwazniejsze pytania tez ma Moskwa. To jest kolejny przyklad na zasade podobienstw, o ktorej napisalem powyzej. Najzajadlejsi wrogowie w koncu gleboko sie poklonia przed przedmiotem swojej zajadlej nienawisci.

  89. Bernard napisał(a):

    żałosny narciarzu – jakis przykład?

  90. jasnaanielka napisał(a):

    Przykłąd? Proszę uprzejmie! „Lusterko prawdę ci powie. Nie zwiedzie i nie oszuka. Wyśpiewa słowo po słowie wszystko, co serce wystuka!”
    Jaka Cyganka? Kto tu widział Cygankę? :-o

  91. narciarz2 napisał(a):

    Przyklad na prawdziwosc mojej oceny Twojej dzialalnosci? Wszedzie powyzej na tym blogu, oraz na wielu innych blogach. Przyklad na prawde oceny dziela historykow? Na to przykladow byc nie moze, bo przyklady sa w Moskwie.
    .
    A poza tym, Bernardzie Wspanialy, to sa moje opinie, wiec przykladow podawac nie musze. Masz prawo do swoich opinii, ktore sa rownie dobre, jak moje.

  92. net_jack napisał(a):

    leszek,sopot napisal:

    „Tę książkę sobie kupię. Hm, może na złośc naszemu Gospodarzowi, autorowi książki na X-lecie?”

    Musze Cie zmartwic.Chyba jednak nie kupisz.
    Ogolnie dostepne ma byc tylko 200 egzemplarzy.

  93. jasnaanielka napisał(a):

    Książka będzie pewnie dostępna w punktach sprzedaży taniej książki, kiedy obdarowani się nią znudzą. Być może znajdzie się na jakiejś ławeczce parkowej w ramach akcji podaj dalej. Jej kariera będzie podobna karierze słynnej Białej Księgi, którą widywałam za grosze w koszach supermarketu. Tak właśnie myślę.

  94. jasnaanielka napisał(a):

    Jest jeszcze jeden, sprawdzony sposób na zdobycie tego dzieła…
    SUBSKRYPCJA!!! Ja tak nabyłam 4/tomową Encyklopedię. Z suplementem. :)

  95. Mawar napisał(a):

    Waldemar Kuczyński
    -
    Panie Waldemarze, po poprzednim Pana tekście na blogu i w Gazecie Wyborczej miałem nadzieję na coś lepszego niż dzisiejszy wywiad dla „Dziennika”.

    Kuczyński: „Tam jest np. sformułowanie, że 4 czerwca 1992 r. Antoni Macierewicz dostarczył teczki do Sejmu i nagle wtedy rząd został odwołany. To sugeruje, że jest jednoznaczne iunctim między jednym a drugim. To nieprawda. Los rządu Olszewskiego nie został przesądzony 4 czerwca po dostarczeniu teczek. Został przesądzony dwa dni wcześniej między Unią Demokratyczną a PSL w restauracji koło Arsenału”.

    Rozumiem tok myślenia, że spiskowcy w Polsce zawsze kierują się w stronę Arsenału. :) Ale go nie podzielam. Dziś Cenckiewicz i Gontarczyk przywołali w „Rzeczpospolitej” fragment ksiązki Kuronia o tym , że miesiąc przed upadkiem gabinetu premiera Olszewskiego (i spotkania spiskowców pod Arsenałem) Jacek w Ambasadzie Włoskiej w rozmawia z Wachowskim podczas rautu i obaj zgadzają się, ze należy rząd Olszewskiego obalić. Wachowski przestrzegał tylko, że należy się do tego dobrze przygotować, zasugerował Pawlaka na przyszłego premiera. To że w MSW działa powołany przez Macierewicza zespół Gazeta Wyborcza alarmowała kilka miesięcy przed czerwcem 1992. Dla niektórych spiskowców najważniejsze były teczki, dla Pana politycznych przyjaciół może co innego – np. chęć powrotu do władzy bez względu na cokolwiek.
    -
    Kuczyński: „Wówczas stosunki między środowiskiem Mazowieckiego a Wałesą nie były słodkie, choć nieco lepsze niż wcześniej”.

    Przejściowy sojusz, to się zdarza w polityce.

    Kuczyński: „Dobiegały wtedy pogłoski, do dziś zresztą niewyjaśnione, że ci szaleńcy skupieni wokół Olszewskiego robią jakieś kombinacje z Nadwiślańskimi Jednostkami MSW. Chodziło o to, by im to uniemożliwić przez błyskawiczne przejęcie MSW, a nie o teczkę „Bolka”.

    Proszę nie obrażać inteligencji swoich polemistów zdaniami typu: my nieszaleńcy straciliśmy władzę na „rzecz szaleńców”. Spiskujecie się po Arsenałem, ale później twierdzicie, że to wasi wrogowie planują zamach stanu. 

    Kuczyński: „O tym, że Wałęsa ma jakąś złą kartę w życiorysie, wiedzieli doskonale obaj bracia Kaczyńscy, wtedy gdy w 1990 r. forsowali go na prezydenta. Wiedzieli – i jakoś im to zupełnie nie przeszkadzało”.

    A wam – myślę o Pana środowisku – to przeszkadzało, czy nie? Przecież wiedzieliście to samo.

    Kuczyński: „I nie rzucam tu podejrzeń, ale stawiam hipotezę. Myślę, że być może nie przeszkadzało im to, bo uważali, że w ten sposób będzie manipulowalny. Ale nie przez starą bezpiekę”.

    Dziennik: A przez kogo?

    Kuczyński: „Przez nich. Stawiam taką hipotezę”.

    Dziennik: Ale jeśli Wałęsą można było manipulować hakami z przeszłości, to nie tylko Kaczyńscy mogli to robić.

    Dziennikarz rzuca panu koło ratunkowe, ale Pan postanowił pójść na dno.
    Gdzyby kaczory „mogli to zrobić” to by nie odeszli z kancelarii Wałęsy tylko skutecznie by go zaszantażowali, prawda? Ale widocznie wiedza innych była większa no i konkretna, poparta dokumentami, które gdzieś tam sobie zakopane istniały.

    Kuczyński: „Coraz to mówi się, że Wałęsa mógł być manipulowany przez bezpiekę. Ale na ten temat nie ma żadnego dowodu. Natomiast jest faktem, że Kaczyńscy, będąc w sztabie wyborczym Wałęsy, będąc jego wielkimi promotorami, wiedzieli o jego przeszłości”.

    Powtarzam, wy też wiedzieliście i to od końca lat 70. oraz w latach 80. gdy Lechu był dla was, jak Pan to ładnie ujął, „cud mód”. Jakoś wam to wtedy nie przeszkadzało. Tak naprawdę Wałęsę można było szantażować, jeśli się miało dokumenty przez niego podpisane, zwłaszcza zobowiązanie do współpracy. A te były w rękach SB lub w Moskwie. W archiwum Mitrochina są ślady, że Moskwa ma takie dowody, może je kupiła od swych polskich przyjaciół. Myślę, że były one warte dużych pieniędzy. Szantaż w tym przypadku odbywał się według schematu: Lechu wie, a SB rozumie, że ta kompromitująca wiedza gdzieś (ale gdzie?) istnieje. I wtedy skończyło się budowanie wolnego państwa o ktrym czegos dowiedzieliśmy się przy okazji afery Rywina. Powstała koncepcja NATO–bis, EWG–bis, esbecka piąta kolumna wróciła do służb specjalnych, WSI uzyskała stabilny byt etc. Inna sprawa, że Kaczyńscy po wyborze Wałęsy na prezydenta powinni wymusić na nim oświadczenie o dawnej współpracy z SB, aby najwyższy urzędnik w państwie nie był narażony na nacisk czy szantaż. Nie wiem, czy było to realne.

    Dziennik: Skoro mówimy o możliwej podatności Lecha Wałęsy na takie manipulacje, to przypomnijmy też zarzut, według którego on, jako prezydent, był podatny na wpływ tajnych służb, UOP i WSI. Właśnie przez takie papiery.

    Kuczyński:” o niech ktoś poda na to choć jeden dowód. Choćby poszlakę. Moim zdaniem to wykluczone”.

    Dziennik: Dlaczego?

    „Proszę więc podać choć jeden dowód, że był szantażowany. Nie ma na to dowodów”.

    Polityka personalna, w wyniku ukatrupienia lustracji, Panie Ministrze. Przecież dobrze Pan wie, że kadry decydują o wszystkim (Lenin).

  96. narciarz2 napisał(a):

    4 tomy na temat Lecha Boleslawa? Dlaczego tylko cztery? A suplement to bedzie raport z rozwiazania WSI, czy moze raczej wspomnienia Z.Ziobro „Jak zalatwilem pewien szpital”?

  97. narciarz2 napisał(a):

    dzisiejszy wywiad dla „Dziennika”.
    Poprosze o link. Chetnie przeczytam.
    .
    Panie Waldemarze, po poprzednim Pana tekście na blogu i w Gazecie Wyborczej miałem nadzieję na coś lepszego
    Gospodarz podal prawicy paluszek, więc prawica upomina sie o całą rekę oraz nogę.
    .
    A skoro tu jestes, drogi Mawarze, to wolno czy nie wolno stosowac srodki anty?

  98. Zofia napisał(a):

    Narciarzu
    miałeś rację!
    Mawar przytacza rozmówki polsko-polskie między Naszym Gospodarzem, nazywanym Ministrem a Dziennikiem, pointując cytatem autora umiłowanego braci Kaczyńskich – Leninem.
    Wzruszające.
    A tak nie cierpią wszyscy komunizmu. Podobno.

  99. Zofia napisał(a):

    Narciarzu,
    zadajesz niezbyt dyskretne pytania!
    A nuż Mawar kocha inaczej, nie potrzebne mu środki antykoncepcyjne, ale antyHIV-owskie?
    Co ma Ci odpowiedzieć?…
    - Panie dziejku, chyba prezerwatywa, ale wolę bez. Zresztą nie mam problemu z zabezpieczeniem się przed niepożądanym potomstwem. Z natury rzeczy. Temat mi nieznany.
    Więcej delikatności Narciarzu, nie stawiaj ludzi pod ścianą.

  100. narciarz2 napisał(a):

    Nie mysle, ze stawiam „pod sciana”. Chcialbym sie dowiedziec, czy obroncy zycia poczetego sa wierni doktrynie w calej rozciaglosci, czy tylko czesciowo. Pytanie jest jak najbardziej na miejscu. Nie ma w nim nic drastycznego. Nie pytam, czy sami uzywaja. Pytam, czy ich zdaniem innym ludziom wolno uzywac. Jest ogromna roznica pomiedzy tymi pytaniami.

  101. Zofia napisał(a):

    Niewątpliwie masz rację Narciarzu!
    Ale powiedz mi co katolicki ksiądz czy standardowy gej może powiedzieć o stosowaniu środków antykoncepcyjnych np. przez kobiety. I po co mu zdanie na ten temat, skoro to dla niego czysta abstrakcja?
    Ani jeden ani drugi teoretycznie na potomstwo nie czeka, klasycznej rodziny damsko-męskiej nie zakłada, a seks nie jest dla nich prokreacyjny.
    Po co ich to w ogole ma to obchodzić?!

  102. narciarz2 napisał(a):

    Zofio, ja nie pytam gejow ani ksiezy. Ja pytam konkretnych ludzi, ktorzy na tym blogu oglosili, ze pewnych rzeczy robic nie wolno. Chce sie dowiedziec, czego konkretnie robic nie wolno ich zdaniem. Podobnie, zapytalem Madzie, co ma robic urzednik panstwowy w pewnych sytuacjach. I podobnie jak w sprawie antykoncepcji, nastapila cisza, choc Madzia byla tak nieslychanie wymowna tuz zanim to pytanie padlo. Potwierdza sie moje przypuszczenie, ze Swiatobliwi (Madzia, Mawar, Renata) postawieni wobec niewygodnego pytania nabieraja wody w usta.
    .
    Wydaje mi sie, ze podejmujac temat ulatwiasz im wymiganie sie od odpowiedzi. Moim zdaniem, lepiej jest czekac na ich odpowiedz, bo cisza jaka tu zapanowala jest wielce wymowna. Nie nalezy tej ciszy przerywac, zeby nie ulatwiac Swiatobliwym sytuacji.

  103. Zofia napisał(a):

    Kaczyński a naród i piłka nożna
    Według Jarosława Kaczyńskiego „spór w Polsce ma charakter głęboko merytoryczny”.
    Chodzi o dwie zupełnie inne koncepcje państwa, koncepcje narodu. Ośmielę się zaryzykować tezę, że chodzi w ogóle o to, czy naród jest wartością, czy naród ma w przyszłości jako podmiot w Europie i UE funkcjonować- mówił.
    Czy ktoś raczy wytłumaczyć panu prezesowi, że naród to jedno a państwo to co innego.
    ***
    Jeśli te mecze były nieudane, to naprawdę ta piłka nożna to jest klasyczny twór III Rzeczypospolitej „- odkrył dzisiaj Jarosław Kaczyński. Chyba po urodzinach niezbyt wytrzeźwiał.
    Ja o tym związku między III RP a naszymi niepowodzeniami w piłce nożnej mówię najpoważniej w świecie. Ten związek istnieje i chociaż wiem, że mnie wyśmiewają z tego powodu, że ja mówię, że coś jest oczywiste, ale ten związek jest oczywisty – dowodził
    Nie byłoby tej sytuacji w PZPN, gdyby nie było tej sytuacji w Polsce, a to ta sytuacja w PZPN doprowadziła do tego, że my, 40-milionowy prawie naród, nie mamy po prostu piłkarzy europejskiej klasy. To nie jest tak, że my jesteśmy z urodzenia jakimiś łamagami – uważa prezes PiS.
    Ja się tam na piłce specjalnie nie znam, ale Rosjanie mieli ZSRR, komunizm, Breżniewa, do niedawna Putina, którego dalej mają, a nawet zarządzającego jako premier drużyną narodową, korupcje nielichą, o czym oczywista oczywistość wszyscy wiedzą i łamanie praw człowieka na dodatek, Rosja jak każdy wie, to dziki kraj na poły azjatycki, kudy im do europejskości, takiej jak nam Polakom – a piłkę kopią na tym EURO 2008 tak, że pewnikiem dojdą do półfinałów, jak nie do finałów.
    U nas piłka nożna jako twór III RP przegrywa na Euro, a u Ruskich, jako twór putinowskiej FR – wygrywa.
    Ot i zagadka panie prezesie.

  104. Zofia napisał(a):

    Narciarzu Drogi,
    oni nie odpowiedzą…
    Jak mają Ci wytłumaczyć na czym polega w ich mniemaniu – wyższość bliżej nie sprecyzowanego i określonego prawa Bożego, na który sie lubią powoływać – nad konkretnym prawem stanowionym w państwie?
    Przecież oni nawet nie potrafią specyzować co to jest ludzkie sumienie.
    Ale cicho, niech się w skupieniu zastanawiają, może odpowiedzą….w co wątpię.

  105. narciarz2 napisał(a):

    Mowiac o Swiatobliwych, mi sie wydaje ciekawe, ze oni sa zjednoczeni w agresji. Sledzac wypowiedzi Mawara czy Madzi, widac wyraznie ogromna agresje i zjadliwosc, tropienie i weszenie. Ja bylem troche zaskoczony, ze oboje ujawnili sie nagle jako zarliwi katolicy i obroncy zycia poczetego. Ale moze to nie jest takie specjalnie dziwne. Istnieje odmiana religijnosci, ktora w naturalny sposob prowadzi do represji. Takich wojowniczych chrzescijan w USA nazywa sie „evangelicals”. Oni nie sa zjednoczeni „za Bogiem”, tylko „przeciwko czlowiekowi”. Mamy tu do czynienia z cienkim plaszczykiem religii przykrywajacym ideologie frustracji i agresji. Widocznie istnieje ostatnio zapotrzebowanie na jakas odmiane ideologii dajacej upust agresji, i jak to czesto bywalo w historii, religia i kaplani rozmaitych masci znalezli tu nisze dla siebie. Z jednej strony wojowniczy islam, z drugiej wojownicze chrzescijanstwo. Ja wiem, czy raczej mam nadzieje, ze to jest margines, ale niestety jest to margines bardzo aktywny, umotywowany, i wojowniczy. Troche przykro, ze taka odmiana religii ostatnio chyba bierze gore w polskim Kosciele.

  106. jasnaanielka napisał(a):

    Ja także spokojnie czekam, aż mi Mawar odpowie czemu mnie bez powodu obsobaczył. Czekam spokojnie, bo mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że uda, że mojego wpisu w tej sprawie nie zauważył.
    Dobranoc.

  107. Madzia napisał(a):

    Narciarz
    „Pokombinuj w jakiej sprawie?”
    w takiej:
    http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52519
    Masz sklerozę? (Uwaga: to pytanie retoryczne, nie musisz ciągnąc tematu)
    -
    http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52545
    „Generalnie, trzeba wiedziec, co sie pisze.”
    Podaj mi proszę link do ustawy/ rozporządzenia czy czegoś tam, która mówi o sadownikach i wiatrówkach. Może kiedyś było coś takiego ale chyba nie obecnie (mogę się oczywiście mylić).
    -
    http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52512
    - Łoj, a mnie skąd wiedzieć? (Boże uchowaj) – jak powiedziałby Pawlak (ten od Kargula a nie od tego czyszczącego sobie UOP)
    „Sa jakies przepisy. Jest jakies prawo.” – a ślamazarna jak dotąd Pani Minister wykazała się niezwykłym refleksem. Kropka.
    -
    Torlin
    http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52558
    „4. Do ptaków wolno strzelać w zależności od państwa, w jakim się znajdujesz”
    Niestety – ale może jaka dyrektywa, szanownych biurokratów brukselskich, która to już zmieniła:
    http://www.przyrodapolska.pl/grudzien05/milczenie.htm
    -
    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52542
    A ty jesteś za czy przeciw zaśmiecaniu środowiska? (To pytanie nie jest, wbrew pozorom, bez związku z twoim).
    Dobranoc

  108. narciarz2 napisał(a):

    Madzia:
    Pokombinuj w jakiej sprawie: co jest zlego w “ona”?
    Pokombinowalem. Nie ma nic zlego.
    .
    Podaj mi proszę link do ustawy/ rozporządzenia czy czegoś tam, która mówi o sadownikach i wiatrówkach. Może kiedyś było coś takiego ale chyba nie obecnie (mogę się oczywiście mylić).
    Nie bede szukal. Jesli masz watpliwosci, zloz doniesienie do prokuratury.

  109. Madzia napisał(a):

    Oops
    Niestety – ale może jaka dyrektywa, szanownych biurokratów brukselskich, JUŻ to zmieniła [bez – która]
    Padam.
    Pa pa

  110. Madzia napisał(a):

    A propos „padam”
    Na dobranoc – „Padam, padam”:
    http://pl.youtube.com/wat.....re=related

  111. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    „Mawar
    Tytuł książki sugeruje co innego niż ty twierdzisz”.
    -
    Jeszcze raz: „Lech Wałęsa a SB. Przyczenek do biografii”. Taki jest tytuł. Z pewnościa wiesz co znaczy słowo przyczynek.

  112. Madzia napisał(a):

    O nie, nie Narciarzyku to TY mi zarzucasz : „Generalnie, trzeba wiedziec, co sie pisze.” No to napisz.
    (Z taką przecie pewnością siebie piszesz o: dubeltówkach, szpakach i moresie)
    Ale TYM RAZEM NAPRAWDĘ: DOBRANOC

  113. Mawar napisał(a):

    jasnanielka
    -
    „… spokojnie czekam, aż mi Mawar odpowie czemu mnie bez powodu obsobaczył. Czekam spokojnie, bo mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że uda, że mojego wpisu w tej sprawie nie zauważył”.
    -
    Pewność ma się tylko w jednej sprawie – każdy wie w jakiej. Twój wpis zauwazyłem, ale nie chcę się powtarzać. Jesli cię uraziło to przepraszam.

  114. narciarz2 napisał(a):

    No to napisz.
    Napisalem, jak bylo. Jesli teraz nie wolno strzelac, to odszczekuje i przepraszam. Sprawdzac bede dopiero wtedy, gdy sam bede strzelal. Do tego czasu moze sie zmienic w dowolna strone. Jesli Ci spieszy i masz ochote, to zawiadom policje, ze ciemna strona strzela z wiatrowki gdzies w Polsce. Dobranoc.

  115. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „Sledzac wypowiedzi Mawara czy Madzi, widac wyraznie ogromna agresje i zjadliwosc, tropienie i weszenie. Ja bylem troche zaskoczony, ze oboje ujawnili sie nagle jako zarliwi katolicy i obroncy zycia poczetego”.
    -
    Myślisz schematycznie. Do tego wcale nie trzeba być katolokiem (choc ja akurat nim jestem), można być żydem, luteraninem, buddystą, shinoista, etc., indyferentnym religijnie lub ateistą. Po prostu człowiekiem. Ja natomiast, pomimo doświadczeń, zawsze bywam zaskoczony kiedy fundamentalni przeciwnicy kary śmierci żądają realizacji „słusznych praw” do jak najszybszego zabicia człowieka nienarodzonego, w sytuacji kiedy można jego życie uratować poprzez adopcję. Domyślasz się w którym kregu piekła się znajdą? Bez znaczenia, czy wierzą w to piekło i wiedzą kto to był Dante.

  116. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar,
    jeszcze raz, tytuł książki nie brzmi „Bolek a SB. Przyczynek do biografii”.
    „Wałęsa a SB” sugeruje, że możemy poznać całą sieć i sposoby łamania ludzi przez SB na tle ówczesnej sytuacji społ. w PL, a także jak SB bała się prostego robola, który komunę rozwalił.
    Książka mogłaby mieć też tytuł „Jak z Wałęsy zrobić Bolka i obrzydzić go w ku czci kaczystów i narodowców społeczeństwu”.
    Spodziewam się, że w kolejnej książce poznamy Wałęsę jako człowieka z krwi i kości za sprawą historii o jego nieślubnym dziecku i porzuconej kochance autorstwa jakiegoś pisiarczyka.

  117. soulgarden napisał(a):

    „Licencja na lidera!
    19 czerwca 2008 autor rp

    Miło czasem widzieć, że wcale nie jesteśmy krajem aż tak znowu bardzo zacofanym. Niekiedy, wręcz przeciwnie, to my okazujemy się prekursorami.

    Przeglądam sobie rozmaite wystąpienia Baracka Obamy, zdaniem licznych komentatorów, już pewniaka do Białego Domu, i mimo afrykańskiej powierzchowności z każdym poznanym zdaniem wydaje mi się ten polityk bardziej znajomy.

    Barack Obama na każdym kroku zapowiada zmianę. Jaką zmianę? Wielką i znaczącą. Taką, która zmieni. Co zmieni? Wszystko zmieni. Wszystko będzie inaczej. A konkretnie? – szukam odpowiedzi. A konkretnie, pojawi się nadzieja. Nadzieja, która ożywi wszystkich i zmieni Amerykę, bo Ameryka zasługuje na nadzieję, bo z nadzieją będzie lepsza.

    Tylko żeby była lepsza, to potrzeba nadziei na zmianę. I właśnie tę zmianę i rządy nadziei wnosi kandydat, ku entuzjazmowi dziennikarzy amerykańskich mediów oraz milionów wyborców. Wyborców zachwyconych tym, że kandydat jest młody, energiczny, nowy, mówi innym językiem, słowem, nie jest podobny do Busha. A skoro taki jest, to kto by go pytał, co właściwie zamierza, kiedy obejmie władzę nad największą potęgą świata. Nachodzi mnie straszna myśl, że może Amerykanie nie są wcale głupi, że o to nie pytają. Że dobrze wiedzą, iż cokolwiek by Obama zamierzał, nie ma to znaczenia. Że maszyneria imperium kręci się sama i potoczy się i tak, dokąd będzie chciała, dokąd ją skierują skryci przed wzrokiem ogółu fachowcy. A prezydent ma tylko zabawić naród ładnym gadaniem.

    Jeśli tak, to Amerykanie jako obywatele starej, dojrzałej demokracji, mają nad nami przewagę – u nas przynajmniej przed ostatnimi wyborami niektórzy mieli jakieś złudzenia. Co nie zmienia faktu, że jeśli USA faktycznie wybiorą sobie Obamę na prezydenta, to powinny nam grubo zapłacić za licencję.”
    To tekst Ziemkiewicza, w którym „odpowiada” on tytułem na tytuł Lisa („Lech, Leo, Webb” czy jakoś tak). Lisa gdyż chodzi tam między innymi o łączenia takie jak pierwsze sylaby, mające naprowadzać, czyli: Lelewe(l) > level; a na „lele” można odpowiedzieć sylabami „lili” i już wiadomo, że chodzi o podlewanie, czy u Lisa L jak Lachy czyli wiadomo – tematyka związana z dominacją. Być może Ziemkiewicz też sugeruje mi „alternatywę” między szpiegowaniem klawiatury i „danymi od scwelacza-spedalacza”. Ale czemu koncentruję się na negatywiźmie? Gdyż pozytywna strona nie osłabia, ale wzmacnia negatywną. No i gdy negatywizm jest po pozytywiźmie to jest kontrastowo odczuwalny, zwykle wobec kogoś otwartego na drugą osobę.
    I Ziemkiewicz przypomina „im”, że widzi, ale bezwładność wystarczająca do przejęcia jakiejś formy, zasady jest paradoksem gdyż tak działa to co ma działać. Michnik wrzucił wraz z tymi bandytami grę na jaką jego przeciwnicy nie byli przygotowani właśnie dlatego. Ostatni zastój to wynik odczekania ułożenia się jako „normalne” wszystkiego co mogłoby wzbudzać w prasie opór. Gdyż chodziło o nie wchodzenie przeciw interesowi prasy, a tak by się stało gdyby nie odczekano. Chodzi tu o interes przeważającej jej części i jeszcze bardziej przeważającej części piszących w tej grze. Tego mają świadomość sterujący tą akcją. Ale mają również świadomość, że nie gnojenie mnie publiczne przez dłuższy czas może spowodować jakiś zastój i trudność łatwości prowokowania do naśladowania. Wreszcie i Ziemkiewicz dał się „zaprosić” do być może napisania tekstu samofalsyfikującego intencje, a więc odwrotnego, umniejszającego temu co się krytykuje. W pewnym stopniu, bo cyberzomo używa pozytywnych gestów tylko w kontekstach dających jakieś kożyści. Dobre ze złym dnem lub złe ze złym. A o braku symetrii decydują znaczenia ukryte za całością i kombinacje sytuacyjne. Wydaje się to na tyle oczywiste i na tyle jednocześnie hipnotycznie wpojone jako odwrotne dla SAMEJ (!) nieświadomości, że trzeba to powtarzać. Oni wiedzą, że łatwiej zachęcić nieświadomość do odtwarzania linczu niż przekonać do jego słuszności, choć poprzez nieświadomość do tego dążą. Najpierw do wyuczenia zachowań suflowanych (presuponowanych) jako drobne, nieznaczące i powierzchowne, a potem do powolnego gaszenia samobierznego dysonansu między tym co się robi, a tym „dlaczego” się tak robi. To następuje samoczynnie jak przyciąganie wewnątrzatomowe. Teoria złożono ustępuje coraz prostszej gdyż człowiek dąży do zmniejszenia napięć. Nazywa się to „Od żemyczka do Giertycha”. To, że ci cyberzomowcy wraz z Michnikiem to tak zaaranżowali z pełną premedytacją i czynią to codziennie podtrzymując poczucie słuszności tego podżegania i gnojenia jest faktem, którego wcale nie implikacją, ale drugą stroną jest oskarżenie. Takie jakie w indywidualnych „etykach” daje im „prawo”, poczucie słuszności gnojenia w taki sposób i zaciukiwania. Ich intencją jest niemal chemiczne nakłonienie do linczu. Pod pozorem ratowania przed nim. Mają na tyle środków, że mogą sobie pozwolić na taki stopień zaangażowania by nieustannie produkować niemal chemicznie poczucie upodlenia i jednocześnie wdzięczność, a przynajmniej coś nadającego jeśli nie znaczenie szlachetne to wystarczająco kontrowersyjne by hipnotyzować opornych akcji. Bierze się to z przyczyny, którą już opisałem. Jest to produkowanie presupozycji konieczności kopania dla konieczności bronienia. Wskazuje to w sposób niemal chemiczny na treści związane z oskarżeniem. Siłą tego jest produkcja skłonności w ludziach do linczu. Zajmują się tym bardzo inteligentnie i równie wybitnie przewrotnie panie z WO. Zatem niezależnie czy gnojenie oddziaływuje wprost czy zawile – ostatecznie jest to fala w nieświadomości grupowej i z wykorzystaniem świadomości grupowości. Kolejnym najważniejszym mrówczym podżegaczem jest Pilch. Szczepkowska, Dunin, Pilch, Lis, Wróbel, Milewicz, Kolenda czy choćby nawet Zalewski to główni podtrzymywacze i rozkręcacze fali. To najważniejsze persony „klaszcząco-tupiące”. Najłatwiej ulegające instynktowi morderczemu. Z najbardziej gęstym i ciemnym cieniem wyparcia. Ale nikt z nich nie dorówna wyparciem Michnikowi. Tylko on łączy w sobie tak pełnie ten instynkt z wykalkulowanym interesem poza instynktem. I Milewicz trochę. A ojcowie tego, którym na rękę jest działanie tych pionków/bogów są ukryci.

  118. W.Kuczyński napisał(a):

    W „Gazecie” jest krótki wywiad ze mną o tym, ze Kaczyńscy wiedzieli w 1990 roku iz jest teczka „Bolka”.
    Oto link:
    http://wyborcza.pl/1,7547.....90_r_.html

    Wzmacniam tu co powiedziałem w wywiadzie udzielonym przez telefon ze wsi. Po przyjeździe do Warszawy skonfrontowałem moją pamięć 19 letnią z zapisem w dzienniku zrobionym 4 czerwca 1992 roku w kontekście listu Lecha nastepnie wycofanego. Wtedy opisałem wydarzenie, które powtórzyłem w tym wywiadzie, a minęlo od niego nie 19 lat lecz półtora roku. To co powiedziałem pokrywa sie całkowicie z zapisem sprzed 16 lat.

  119. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar! Przyjmuję i doceniam przeprosiny. Oznacza to, że emocje wzięły u ciebie górę nad rozumem, jeśli idzie o konkretny przykład postępowania konkretnego człowieka. Cóż – „Kali kochać, Kali uciąć”.

  120. Torlin napisał(a):

    Wiesz co Madziu, czuję się za mało inteligentny na dyskusję z Tobą. Widać nie mogłem we właściwy sposób dać Ci do zrozumienia, że mój komentarz był satyrą.
    O co chodzi z tym linkiem do komentarza Narciarza? Dlaczego go do mnie skierowałaś? Dlaczego to ma związek z moim pytaniem? I jakim pytaniem? I o co chodzi z tym zaśmiecaniem środowiska? Dlaczego ewolucja dała mi tak mało IQ wobec Ciebie?
    Ale prawicowa nowomowa wychodzi z Ciebie jak makaron z dziurawego do tego rzeszota. Tak jak oburzyłem się na stwierdzenie Bernarda o „zwolennikach aborcji”, bo takiego nie ma na świecie nawet w liczbie sztuk 1, tak oburzony jestem na Twoje powiedzenie: „Czy jesteś za (…) zaśmiecaniu środowiska?” Czy ktoś na naszym globie „jest za” zaśmiecaniem środowiska? To jest ustawianie sobie przeciwnika pod ścianą. Ale ja wiem, Ty jesteś z prawicy, to do Ciebie nic nie dotrze, co ja piszę. Trudno, przeżyję.
    A z moimi poglądami ekologicznymi łatwo się zapoznać, bo od czasu do czasu piszę na ten temat w swoim blogu.

  121. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    do dla Ciebie – nocne zwiedzanie zamku (przygotowane dla żurnalistow przez dyrekcję)
    http://miasta.gazeta.pl/szczecin/5,34939,5328264.html
    a to o nowych naszych organach
    http://miasta.gazeta.pl/s.....6-20-02-06

  122. uchachany napisał(a):

    Widzę Panie Ministrze
    że twardo idzie Pan w zaparte co do motywów Kaczyńskich, gdy stawiali na Wałęsę:
    (…)
    „Stawiam pytanie, dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB? Może uważali, że dzięki niej będą mogli lepiej manipulować prezydentem.”
    (…)
    „Dzięki niej”
    Znaczy – pogrożą Wałęsie:
    „Oj Lechu, bo powiemy, że jesteś Bolkiem, jak się nie będziesz słuchał”??
    Lubię, jak Pan takie politrucze idiotyzmy (które dostatecznie już wyśmiał Mawar w
    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52615 )
    sadzi swemu ciemnemu ludowi, a nade wszystko – jak lud ów to łyka z zachwytem :-).
    .
    Właśnie czekam na objawy tego zachwytu :)

  123. Torlin napisał(a):

    Uchachany!
    Ty nie kpij, tylko odpowiedz po ludzku na normalne pytanie. Brzmi ono:
    „Dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB?”.
    I nie kombinuj jak koń pod górę, tylko odpowiedz, skoro dla Kaczyńskich jakakolwiek współpraca z kimkolwiek w tamtym systemie było zdradą, to skoro wiedzieli, że Wałęsa był Bolkiem, to dlaczego znaleźli się w jego kancelarii?

  124. jasnaanielka napisał(a):

    Torlin! Nie generalizuj… kiedy przeszkadzała, to przeszkadzała. U pana sędziego Kryże i ….. cała galeria osobowości…. nie przeszkadzała.
    No, ale to są wybitni fachowcy. :)

  125. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzej Falicz, który wpisuje się u red. Passenta nie jest dla mnie tym, z kim się zgadzam. Najczęściej jest wprost przeciwnie, jednak w tym przypadku napisał coś przepięknie odkrywczego. Tak jeszcze nikt do sprawy nie podszedł. :)
    #
    Walesa jest czlowiekiem z krwi i kosci.
    Gdyby (od tego sa historycy jak ci dwaj, ktorzy wiedza jak sie robi fachowa robote historyka…nie publicysty) byl Bolkiem to czy to nie jest jeszcze WSPANIALSZA historia.
    Nie czlowiek z brazu jakis nieskalany cudak ale robol o chlopskim pochodzeniu, cwany, wygadany troche kretacz – arcypolak – ale “prosty” nie z salonow
    Ma swoje ciemne chwile slabosci i wyrasta ponad nie.
    Jest bohaterem poniewaz jest ludzki.
    To przeciez Kmicic w XX wiecznym wydaniu.
    Tym bardziej powinien byc wzorem do nasladowania bo pokazuje zgodnie z katolicka tradycja, ze jest szansa dla kazdego.

    #

  126. Andrzej napisał(a):

    Torlin
    “Dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB?”.

    Bo to pewnie byli Jego oficerowie prowadzący, liczący jeszcze, że Wałęsa nie pokaże Im wała. ;-)

  127. Bernard napisał(a):

    żałosny narciarzu,
    ni piszesz o opiniach, tylko insynuujesz fakty. Podaj więc przykłady, bo inaczej wychodzisz na żałosnego kłamcę

  128. Zofia napisał(a):

    Donos, jak najbardziej autentycznego TW z dyskusji w pewnej partii
    W naszych szeregach toczy się dyskusja na temat partyjnej agitacji politycznej. Niektórzy koledzy zagają pytanie czy to ma sens, czy nie następuje zmierzch agitatora. Media, te, które nam sprzyjają, obejmują swoim zasięgiem miliony ludzi, nie przecież człowieka, od kołyski po zgrzebną staruszkę, by nie znajdował się w ich zasięgu. Działacze partyjni wskazują, że formy agitacji ustnej prawie się nie zmieniły w ciągu ostatnich dziesiątków lat. Czy zatem zrezygnować z agitatorów partyjno-politycznych? Dyskutanci, ci młodsi, np. kolega (…) i koleżanka (….) nie są przeciwko agitacji, wyrażają tylko niezadowolenie z obecnego stanu i uważają, ze agitacja nie musi być łopatologiczna”. Przeważa opinia, że bezpośrednia ustna agitacja nie straciła swoich walorów. Potwierdza to szef naszej partii, kolega (….) który jest gorącym zwolennikiem agitacji bezpośredniej.
    Ważne jest – jego zdaniem, – aby każdy członek był zawsze i wszędzie agitatorem głoszącym słowo partii, znal bolączki i nastroje swego otoczenia, znajdował właściwe argumenty dla rozwiązania wątpliwości nurtujących ludzi.
    Opinie o możliwości zastąpienia przez wszelakie media żywego słowa agitatora, a tym samym ograniczenia jego roli, wywołały ostry sprzeciw wśród kierownictwa partii.
    Kolega (…), szef (…) partii, stwierdził wręcz że „ani prasa, ani radio, ani telewizja nie mogą uwzględniać odrębność każdego środowiska, nie mogą rozmawiać z każdym zespołem ludzkim, z każdym człowiekiem. Indywidualna agitacja, oczywiście dobrze prowadzona oddziałuje na każdego człowieka, umożliwia wyjaśnienie mu różnych wątpliwości”.
    Innego zdania jest szef miejskiej organizacji partii w (…), kolega (…), jest przeciwnego zdania i uważa, że „jest możliwość udzielania odpowiedzi na pytania interesujące odbiorców mediów, przeciwstawienie się złośliwej plotce o naszej partii czy przedstawienie faktycznego stanu rzeczy, o czym świadczą wydarzenia ostatnich dni”.
    Dyskutanci doszli do wniosku, że środki masowego przekazu ( te które partii sprzyjają) nie są sprzeczne z indywidualnym lub środowiskowym oddziaływaniem, ale się uzupełniają.
    ***
    Kto zgadnie, o jaką partie chodzi?

  129. uchachany napisał(a):

    Torlinie
    Andrzej już odpowiedział: Kaczyńscy to oficerowie SB prowadzący „Bolka” lub przynajmniej dysponujący (drogą służbową) „kwitami” na niego :-).
    I grożący mu ich ujawnieniem w przypadku nieposłuszeństwa :-)
    .
    Tylko tym da się uzasadnić teza Pana Ministra, że Kaczyńscy za pomocą swojej wiedzy o Wałęsie jako „Bolku” mogliby „…lepiej manipulować prezydentem…”
    .
    W jaki inny sposób niż groźbą ujawnienie dowodów mieliby nim manipulować? Zapowiedziami, że przysięgną się dwa i pół raza że Wałęsa to „Bolek” i to – bez żadnych dowodów – ma wystarczyć, by im uwierzono i by Wałęsa został pogrążony…?
    .
    A kto inny miałby mieć dowody na „Bolka” niż esbecy…?
    .
    Dlatego wzywam Pana Ministra: Śmiało! Proszę walić otwartym tekstem że Kaczory to esbecy szantażujący Wałęsę kwitami na „Bolka” :)
    .
    Słowo daję, że ciemny lud uwierzy, niech Pan nie traci nadziei w formacyjną moc wieloletniej i wiernopoddańczej lektury GW, której oddaje się Pańska wierna trzódka blogowa :)

  130. Zofia napisał(a):

    Odchodząc od tematu B (Bolek) na chwilę wracam do tematu A (Agata i jej ciążą)
    Otóz znalazłam przypadkiem wypowiedź w dyskusji nt. ciężarnej nastolatki, jak odbyła się w jej rodzinnym mieście Lublinie. Opinie prawniczki z KUL wyjaśniają wiele.
    Prawniczka Katarzyna Skubisz-Kępka z KUL cytując przepisy prawa przekonywała, że zgoda Agaty na aborcję „prawdopodobnie nie była skuteczna”, a te wątpliwości mogłyby rozwiać dopiero badanie dziewczynki przez psychiatrę.
    Widać szykan i działań kościelnych wobec nastolatki było mało, skorłlania … psychiatrą.
    Ale to nie koniec. Prawniczka potwierdza, ze wizyta księdza w szpitalu i nagabywanie Agaty bylo bez jej zgody i jej opiekunów.
    Katarzyna Skubisz-Kępka odpowiedziała jej, że jeśli pojawi się w szpitalu kobieta w ciąży, lekarze mogą złamać tajemnicę lekarską, jeśli kierują się dobrem „osoby trzeciej”. Czyli embriona, którego żaden przepis prawny w Polsce nie określa jako „osoby”.
    Ciekawa jestem na jakiej to podstawie?
    Wg prawniczki z KUL, kobieta, która chce, zgodnie z prawem w publicznym szpitalu usunąć ciążę de facto nie podlega żadnej ochronie ze strony szpitala przed natrętami z organizacji wyznaniowych. Wręcz przeciwnie – jest przez personel szpitala na takie nękanie z góry narażona!
    Wg prawniczki, szpital (tj jego personel) Można szukać pomocy w środowisku pro-life. Nie ujawniać danych, ale poinformować „tu leży pani, która potrzebuje wsparcia”, na przykład modlitwy. Oczywiście taka osoba musi dostać zgodę pacjenta na rozmowę – dowodziła podczas publicznej dyskusji Katarzyna Skubisz-Kępka, prawniczka z KUL!

  131. Zofia napisał(a):

    Uchachany
    - obaj Kaczyńscy w stosunku do Wałęsy zachowują się dzisiaj jak SB-cy. Te same metody, podobne cele.
    Ich obrzydliwe psychiki karmią się miotaniem b.prezydenta, cedzą via telewizja publiczna fragmenty, komentarze, opinie nt książki IPN, choć jej wiarygodność jest funta kładów warta.
    Kwestionuje jej zapisy sąd lustracyjny, świadkowie i sami funkcjonariusze SB.
    Ale przecież nie o jakąś prawdę historyczna chodzi, ale by zgnoić człowieka, bo go panie Kaczyńscy nie lubią, nie cenią i gardzą z powodów nader osobistych.
    Obaj Kaczyńscy mali zakompleksiali ludzie o obrzydliwych, chorych , psychopatycznych psychikach. Dręczenie i poniżanie innych sprawia im przyjemność.
    Gdyby to robili z własną matka, sąd skazał by ich na leczenie lub przymusową izolację.
    Jako politycy są bezkarni.
    Proponuje jedyna reakcję – ignorować, nie dyskutować, nie dożywiać ich wypaczone ego. Nie traktować poważnie.
    Co najwyżej okpić.

  132. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Dzięki za piękny serwis foto! Ja już tylko śledzę prognozę pogody i liczę na to, że będzie cieplej niż podczas poprzednich przedstawień, bo w opisach wrażeń przeważały te o silnym chłodzie, ale i tych estetycznych nie brakowało.
    Do dyskusji o Bolku, to ja już nie mam głowy.

  133. Torlin napisał(a):

    Uchachany!
    Ty nie dowcipkuj, tylko odpowiedz po ludzku na to pytanie:
    “Dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB?”.
    Odpowiedz wreszcie.

  134. uchachany napisał(a):

    Zofio,
    To książkę napisali Kaczyńscy a Cenckiewicz i Gontarczyk tylko firmowali…?
    Dziwne – zwykle jest odwrotnie: to pisarze czy naukowcy piszą jako „ghost writerzy” politykom przemówienia i czasem książki :).
    Ale niech i tak będzie.
    W każdym razie dla umocnienia się w zbożnym oburzeniu i znalezienia w autorach (czyli figurantach) książki typowych PiSowskich bełkocących meneli i prymitywów proponuję obejrzenie wywiadu z nimi:
    http://wiadomosci.onet.pl.....cjetv.html

  135. Zofia napisał(a):

    Uchachany,
    mnie nie interesuje ani książka o Bolku ani też wynurzenia obu historyków amatorów niejako, bo o metodologii badan historycznych mają raczej mgliste pojęcie.
    Gdyby mieli, to są lustracyjny by im ewidentnych przekłamań i kłamstw w oficjalnych oświadczeniach nie zarzucał.
    W każdym razie mogę tylko stwierdzić, że prezencik jaki zaserwowali obaj totumfaccy historycy-amatorzy z IPN – braciom Kaczyńskim na urodziny, i to z finałem, a jakże, na same urodziny Lecha Kaczyńskiego – jest cokolwiek kuriozalny.
    A może to miał być prezencik nie na urodzino-imieniny Kaczyńskich a na imieniny Wałęsy?
    Jeśli tak, to tym bardziej kuriozalny!
    Nie dość ze partackie wykonanie, no na dodatek ze złodziejskich pieniądze, bo im sknerzy w portfelach.
    Słowem – bzdet.

  136. soulgarden napisał(a):

    „Dręczenie i poniżanie innych sprawia”

    Może nie innych, ale po prostu ludzi czy nawet bliźnich. Choć ludzi na pewno – vide „Chlust”
    To Kaczyńscy są inni – czują się inni od każdego poza bratem. Ale czy paskudny kaczun nie ma prawa mieć racji? Bóg może dzieli dóbr po równo – bardziej niż nam się wydaje.

  137. Zofia napisał(a):

    Uchachany,
    bracia Kaczynscy nawet tak amatorsko napisanej książki i by nie byli w stanie popełnić!
    Książka jest napisana na polityczne zamówienie z określoną tezą i to jest tak oczywiste, jak oczywista oczywistość. Samą zaś książkę przerasta jej promowanie i cala medialna otoczka.
    Czyli propaganda,
    Żywcem zerżnięta od towarzyszy radzieckich, którzy na przełomie 1966/1967 zastanawiali się nad sposobami agitacji politycznej.
    Na nieszczęście prezesa PiS w moich archiwach mam co nieco fantastycznych materiałów źródłowych na ten temat i będę je z wieka lubością ujawniała, by pokazać jakie to i wzorce w pracy partyj pan prezes PiS stosuje.

  138. uchachany napisał(a):

    Torlinie,
    a dlaczego taka wiedza (a była to tajemnica poliszynela)
    nie przeszkodziła Kuczyńskiemu w zostaniu ekspertem MKS (w sierpniu 80′) a potem Komisji Krajowej?
    Czy Michnikowi doradcą Regionu Mazowsze…?
    Dlaczego cała opozycja „odliczyła” się w latach ’80 -tych przy Wałęsie i Solidarności…?
    .
    Bo reprezentował autentyczną siłę polityczną i miał szerokie poparcie społeczne (aczkolwiek w okresie Okrągłego Stołu już nie takie jak w ’80-’81), więc tylko mając Wałęsę za sobą można było liczyć na jakieś sukcesy w choćby częściowym demontażu PRLu.
    .
    Jak sądzę jego zapewnienia, że zerwał z bezpieką były brane za dobrą monetę, zresztą on w sumie w jakiejś mierze rzeczywiście zerwał; casusu Wałęsy nie da się zbyć paroma zdawkowymi czarno-białymi określeniami spod jednej kapuś Bolek!”) czy drugiej („Bohater bez skazy!”) ściany :-).
    .
    Jako że ogólnie rzecz biorąc tak bohaterem, jak i zdrajcą nader często „się bywa”, a nie jest się w sposób ciągły i spiżowy :).
    .
    I nie opowiadaj, że Kaczyński jest taki ortodoks w kwestii współpracy wyłącznie z kimś nic a nic nieumoczonym w PRL, bo nie jest. A już na pewno nie był 20 lat temu.
    .
    Ten bonmot Andrzeja Falicza u Passenta („Wałęsa jako Kmicic”) bardzo mi się podoba; co prawda jako przenośnia nieco mało dokładna, bo Wałęsa zaczynał jako drapichrust „Bolek”, potem miał okres autentycznej wielkości, ale później zajął się „umacnianiem lewej nogi”, zapewne umiejętnie szczuty swoim „bolkowaniem” przez ex-esbecję, zamiast otwarcie przyznać się do tego „błędu młodości” i poprosić naród o wybaczenie; w pełnej entuzjazmu atmosferze wolności początku lat ’90 uzyskałby je z pewnością.
    Miałby wtedy rozwiązane ręce.
    .
    On natomiast zachowywał się tak, jakby sprawa „Bolka” miała go całkowicie przekreślić i histerycznie broni się przed nią wygadując coraz większe głupoty.
    .
    Czy to nie znaczy czasem, że jest na niego coś więcej niż tylko akta „Bolka” z pierwszej połowy lat ’70 i tak naprawdę tego się obawia?
    .
    Jest możliwe, że w swej późniejszej działalności wznowił kontakty i uwikłania, i dał sobie wmówić, że musi się bronić przed przyznaniem się do „Bolka”, bo byłoby ono kamyczkiem uruchamiającym lawinę.
    .
    Jest też możliwe, że dał się podpuścić do polecenia usunięcia w tak ordynarny i prymitywny sposób kart ze swoich przynoszonych mu przez Milczanowskiego teczek – i od tej pory jest w rękach wykonawcy tego polecenia… raczej wiadomo kogo…
    .
    Poza tym sam proces przekształceń politycznych po ’89 był pełen działań podskórnych i zakulisowych i odbywał się z akceptacją władzy i za jej ukrytym sterowaniem.
    Aczkolwiek oczywiście nie do końca skutecznym – jak to w życiu.
    .
    Przecież gdyby tego nie było – to po prostu lista Rokity uległaby znacznemu wydłużeniu i objęłaby wszystkie „elementy antysocjalistyczne” z Wałęsą na czele.
    .
    W sumie to węzeł dosyć splatany, w każdym razie widać coraz wyraźniej, że Okrągły Stół był w dużej mierze przedstawieniem dla ciemnego ludu: władza najpierw w okresie stanu wojennego i dekady po nim spacyfikowała nieomalże do szczętu opozycję, przesyciła ją agenturą, a następnie z jej dokładnie dobraną częścią odbyła obrady :).
    .
    Przy czym nie wszyscy ze strony „społecznej” nawet zdawali sobie z tego sprawę; spora część, szczególnie z „pierwszych szeregów” była przekonana o autentyczności toczącego się procesu.
    Zwróć też uwagę na to, że Okrągły Stół wcale nie było po to, żeby władza komunistów padła; wręcz przeciwnie, on miał ją ocalić poprzez zapewnienie jej częściowej legitymizacji społecznej.
    To że władza polityczna PZPR się po ’89 skończyła było efektem całego splotu wypadków, szczególnie międzynarodowych.
    Ale to osobny temat…
    Tak jak i sprawa władzy ekonomicznej…

  139. uchachany napisał(a):

    Zofio-
    to autorzy zarzucają sądowi lustracyjnemu przekłamania: że wiedząc o sposobie, w jaki Wałęsa potraktował przyniesione mu z naruszeniem wszelkich zasad dokumenty (ot, na telefon minister SW przyniósł teczkę prezydenta zamiast rzecz całą puścić przez kancelarię tajną), mimo, że zapoznał się ze śledztwem prowadzonym w tej sprawie przez prokuraturę, wykazującym zniszczenie części dokumentów – przeszedł nad tym do porządku dziennego.
    .
    Nie odniósł się w żadnym stopniu do tych faktów, nie spytał Wałęsy czym tłumaczy ubytek części powierzonych mu materiałów, tylko po prostu wydał szybko orzeczenie, że Wałęsa złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, co zobligowało IPN do przyznania Wałęsie statusu pokrzywdzonego.
    .
    Więc to sąd lustracyjny „rżnie głupa”, bo w świetle przedstawionych faktów to sąd zachował się skandalicznie i nie dopełnił staranności.

  140. uchachany napisał(a):

    Zofia P.S.
    Znając Twoje publicystyczne obyczaje jestem przekonany, że w istocie te materiały, które na „nieszczęście prezesa PiS masz w swoich archiwach” są w rzeczy samej rzetelnie FANTASTYCZNE, wprost z rozdzielnika Wydziału Prasy KC :-)…

  141. narciarz2 napisał(a):

    Prezent dla swiatobliwych: Zgwałcona 11-latka ma urodzić dziecko.
    http://wiadomosci.gazeta......iecko.html

  142. narciarz2 napisał(a):

    Bernard Wspanialy napisal: żałosny narciarzu,
    ni piszesz o opiniach, tylko insynuujesz fakty. Podaj więc przykłady, bo inaczej wychodzisz na żałosnego kłamcę

    Wspanialy Bernardzie, prawie cala Twoja publicystyka polega na grzebaniu sie w biografiach, pisaniu donosow, i umieszczaniu ich na roznych forach. Na przyklad: periodycznie zadajesz wstretne pytania Gospodarzowi, albo donosisz na Wislawe Szymborska. Wiecej przykladow mi sie nie chce podawac, bo po prostu nie mam ochoty grzebac sie w brudach, ktore Ty produkujesz. Taka jest moja ocena Twojej dzialalnosci. Jesli chcesz sie nie zgadzac z moja ocena, to sie nie zgadzaj, Wspanialy Bernardzie.

  143. Stan napisał(a):

    Narciarzu (4.55),

    Madzia powinna być Ci wdzięczna za taką informację.

  144. narciarz2 napisał(a):

    Mawar napisal: Podaje odnosnik.
    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52635
    .
    Po pierwsze, ja bylem zaskoczony nie tym, co Mawar odczytal z mojego wpisu. Ja bylem zaskoczony polaczeniem agresji i fundamentalizmu, choc patrzac retrospektywnie nie powinienem byc zaskoczony. To jest bardzo przykre polaczenie, ale czesto spotykane.
    .
    Po drugie, doceniam zdanie Mawara: Ja zawsze bywam zaskoczony kiedy fundamentalni przeciwnicy kary śmierci żądają realizacji “słusznych praw” do jak najszybszego zabicia człowieka nienarodzonego, w sytuacji kiedy można jego życie uratować poprzez adopcję. W tym zdaniu zawiera sie istota konfliktu, o ktorym moze napisze troche wiecej, jesli znajde chwile wolnego czasu. To zdanie jest typowym propagandowym chwytem „swiatobliwych”, ktorzy przypisuja swoim przeciwnikom intencje, ktorych ci przeciwnicy nie maja. Istota argumentu „drugiej strony” sprowadza sie do tego, ze nie uznaja oni zarodka za czlowieka, a wiec nie ma mowy o „zabiciu nienarodzonego”, bo takowy (zdaniem drugiej strony) nie istnieje.
    .
    Zaznaczam, ze w tym i w wielu innych wpisach ja nie zajalem stanowiska w sprawie meritum. Moimi wpisami ja ani nie zwalczam, ani nie popieram aborcji. Ja zwalczam hipokryzje, ktora swiatobliwi doprowadzili do perfekcji jako swoja bron.

  145. Zofia napisał(a):

    Uchachany
    Sąd mnie przekonał, Ty – nie:
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html,
    ***
    dot. dokumentów:
    nie tylko z KC PZPR! Choć te, szczególnie oznakowane – do użytku wewnętrznego, czy poufne – to same delicje.
    Mam też materiały „Solidarności” z czasów opozycyjnych. Jak je poukładam to sobie zacytuję. Archiwum po mężu jest imponujące. Zdjęcia tez mam. Oczywiście moje materiały dotyczą regionu zachodniopomorskiego, więc będą zapewne mniej pikantne.
    Ale kończę, idę sobie nieco pohulać i po swawolić.

  146. Mawar napisał(a):

    uchachany
    -
    Kuczyński: “Stawiam pytanie, dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB? Może uważali, że dzięki niej będą mogli lepiej manipulować prezydentem.”
    (…)
    Uchachany: “Dzięki niej”…
    Znaczy – pogrożą Wałęsie:
    “Oj Lechu, bo powiemy, że jesteś Bolkiem, jak się nie będziesz słuchał”??
    -
    :)
    Mogło to odbyć się tak. Trzej bliźniacy wchodzą do gabinetu prezydenta. Ogromna pusta sala, biurko Wałęsy na samym jej końcu, pod oknem.
    – Panie prezydencie, ważne względy państwowe, nakazują nam poprosić pana o zdymisjnowanie Wachowskiego.
    - A co wyście zdurnieli, czy jak? To mój przjaciel?
    - Panie prezydencie, to ruski agent.
    - Nawet jak on ruski agent, to ja tych ruskich i tak ogram i wykiwam.
    - W takim razie będziemy musieli ogłosić, że był pan „Bolkiem”.
    Walęsa, mrucząc pod nosem – oj, bo się poskarżę Wyborczej – podnosi słuchawkę.
    - Mietek, tych trzech bliźniaków już wychodzi i nie wraca. Ale przedtem ich przeszukaj, czy jakich kwitów nie wynoszą. Chcem mieć czyste sumienie.

  147. jasnaanielka napisał(a):

    Tak na marginesie to warto pamiętać, że panujący nam obecnie prezydent jest aktywnym zwolennikiem kary śmierci. Wielokrotnie się w tej kwestii wypowiadał. Czy ktoś wobec tego stwierdził, że jest on wobec tego krzewicielem cywilizacji śmierci?… :)
    No co? Zapytać nie wolno?

  148. uchachany napisał(a):

    Zofio,
    Ty tutaj hulasz (ewent. „pohulaszowywujesz”) i swawolisz (ewent. „poswawoliwujesz”) poniekąd rzec można „na okrągło” :-) :-)…

  149. narciarz2 napisał(a):

    Anielko:
    masz okazje zostac ekskomunikowana. Napisz jakis list do gazety, albo po prostu poslij im link do swoich wypowiedzi na tym blogu, i usluga ekskomunikacyjna zostanie wykonana szybko oraz, miejmy nadzieje, po przystepnej cenie. Skorzystasz?
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html

  150. uchachany napisał(a):

    Mawarze,
    mnie to najlepiej podoba się meandrowane Michnika i GW wokół Wałęsy: jakiż to dla nich totalitarny zbój był w wyborach 1990, kiedy konkurował z Mazowieckim :).
    Wypróbowanym michniczym sposobem ostrzegano świat cały przed dyktatorskimi zapędami Wałęsy, wypisz-wymaluj jak ostatnio przed dyktatorskimi zapędami kaczyzmu :).
    A teraz – sam cymes, mniód i Najwyższe Dobro Narodowe :-)…
    .
    Bo też i skaranie boskie ta michnikowszczyzna ma z tym ciemnym ludem: zamiast płonąć wdzięcznością, że raczy mu pokazywać jedynie słuszną drogę – to on furt tylko sobie jakichś totalitarystów i faszystów wybiera, aby tylko michnikowszczyźnie na złość robić…
    .
    Cóż i innego pozostaje, niż powtarzać:
    .
    „Toż nas etos ubogacił,
    lśni nim salon nasz i błyszczy!
    Tylko my som demokraty!
    Wszyscy inni – to faszyści!”

    .
    Tudzież:
    „W III-ciej Rzeczypospolitej dziele
    prawda bywa krępująca:
    kiedyś Fejgin stał na czele –
    dzisiaj chcą stać fejginiątka :-)…”

  151. jasnaanielka napisał(a):

    narciarzu2 – Nie żartuj tak strasznie! I ty przeciwko mnie?
    Co ja ci zrobiłam?
    Cała nadzieja w tym, że mnie nie namierzą, bo im się nie będzie chciało… Teraz „wszystkie ręce na pokład!” Cała wierchuszka walczy o jeden mandat w senacie. Istne wariatkowo. Prezydent z bratem na zmianę, premier, marszałkowie obu izb, Posłowie całymi tabunami!!! To będzie najdroższy senator w dziejach :!:
    Podkarpacie dziś jest najbardziej uposłowionym regionem.
    Pan prezydent nawet dzieciom czytał wierszyk tego Żyda Tuwima!
    Świat się kończy!

  152. Andrzej napisał(a):

    a dlaczego taka wiedza (a była to tajemnica poliszynela)
    nie przeszkodziła Kuczyńskiemu w zostaniu ekspertem MKS (w sierpniu 80′) a potem Komisji Krajowej?
    (…)
    Bo reprezentował autentyczną siłę polityczną i miał szerokie poparcie społeczne (aczkolwiek w okresie Okrągłego Stołu już nie takie jak w ‘80-’81)


    Nie pozostaje mi nic innego jak uznać powyższe jako kolejny przejaw dość specyficznego humoru Uchachanego. Dość oryginalne to bowiem stwierdzenie, że Wałęsa, o którym – jak twierdzi Uchachany – dość powszechnie było wiadomo, że jest Bolkiem nie dość, że zostaje przywódcą strajku w Gdańskiej Stoczni, to jeszcze zyskał szerokie poparcie społeczne, które postawiło go na czele całej Solidarności.

    w każdym razie widać coraz wyraźniej, że Okrągły Stół był w dużej mierze przedstawieniem dla ciemnego ludu (…) Okrągły Stół wcale nie było po to, żeby władza komunistów padła; wręcz przeciwnie, on miał ją ocalić poprzez zapewnienie jej częściowej legitymizacji społecznej.
    To że władza polityczna PZPR się po ‘89 skończyła było efektem całego splotu wypadków, szczególnie międzynarodowych.


    A to już uważam za tworzenie nowej interpretacji historii. Nie jest żadną tajemnicą, że Okrągły Stół rzeczywiście miał w zamierzeniu władzy komunistycznej zapewnić jakąś tam legitymizację społeczną dalszej władzy PZPR, a i ówczesna opozycja niewątpliwie nie spodziewała się objęcia wówczas władzy. Raczej liczyła na rozmiękczenie systemu, które w dalszej przyszłości miało dać konkretne efekty. Niemniej nie uważam Okrągłego Stołu za „przedstawienie dla ciemnego ludu”. Było to bowiem zdarzenie o ogromnym znaczeniu, nie mające wówczas precedensu w obozie socjalistycznym. I to, że do czegoś takiego mogło wówczas dojść to wynik całego splotu wypadków, szczególnie międzynarodowych. A to, że władza PZPR wówczas upadła najlepiej świadczy fałszywości twierdzeń jakoby ówczesna opozycja zasiadająca do Okrągłego Stołu działała pod dyktando SB. Nie poprzestała bowiem na ustaleniach okrągłostołowych, tylko spróbowała zawrzeć sojusz z dotychczasowymi satelitami PZPR – skutecznie. I to właśnie zawarcie tego sojuszu, dzięki któremu udało się opozycji objąć niespodziewanie władzę spowodowało upadek PZPR, a nie jakiś hipotetyczny splot wypadków, szczególnie międzynarodowych.

  153. Piotruś napisał(a):

    Dawno już nie poświęciłem tak wiele uwagi telewizji publicznej co w ciagu kilku ostatnich dni. Musze przyznać racje Gospodarzowi – kompletna żenada polityczna. Z jednej strony Prezydent Wałęsa i ludzie znający Go osbiście, z drugiej dziennikarskie kółko wzajemnej adoracji. Dwa nie pasujące do siebie światy.
    W środu ludzie pokroju Gospodarza niby coś wiedzą, niby nie wiedzą trochę by chcieli, trochę się boją „bo a nuż cos wyjdzie”. Na plecach wszystkich etatowi padlinożercy w sumie także żenada.
    W tym wszystkim marsowe oblicza sprawiedliwych szambiarzy – znowu sukces gówno bryzga na okolicę.
    Więcej armat nie ma – śmietnik historii bierze w objęcia. Kto jeszcze z nami w śmierdzącą głębię?

  154. narciarz2 napisał(a):

    Zastanawiam sie, kto korzysta na krucjacie w sprawie obrony nienarodzonych. I nachodzi mnie taka dziwna mysl, ze przede wszystkim korzysta na niej zwiazek zawodowy członkow hierarchii koscielnej, nazywany nie wiedziec czemu „kosciołem” z duzej litery. Przyznam, ze te mysl zainspirowała „Matka-Kurka” swoim niedawnym wpisem na temat Koscioła jako partii politycznej. (Anielko, dziekuje, i przypominam na koncu wpisu.) Byc moze Koscioł to partia, a moze zwiazek zawodowy, a najpewniej i jedno i drugie, tak jak kiedys nieboszczka PZPR. Za poznego PRLu Kosciol miał sie dobrze. Teraz sie mowi, ze był przesladowany, ale jednak okres PRLu Koscioł zakonczyl w doskonałym zdrowiu, ktore potem finansowo sie szybko poprawialo. Jednakze pojawił sie problem. Zabrakło przeciwnika, ktory zapewniał Kosciołowi tytuł do istnienia w takim kształcie, w jakim Koscioł wtedy istniał. A mianowicie im silniejszy, tym lepiej. Wiadomo było, ze wtedy trzeba było Koscioł popierac, czy ktos wierzy czy tez nie, bo alternatywa byli komunisci. Natomiast po roku ’89 tego argumentu zabrakło. Materialna kondycja Koscioła sie szybko poprawiła, ale niestety pojawili sie bezczelni krytycy, jak na przyklad Matka-Kurka, ktorych za komuny zupełnie słusznie okrzyknieto by zdrajcami narodu. A teraz juz nie… Matka-Kurka pisze to, co i wielu innych tez pisze, ze mianowicie nie ma juz uzasadnienia dla ciagłego poprawiania materialnej sytuacji Kosciola. Takie głosy przeszkadzaja w konsumpcji…
    .
    Kosciołowi potrzebny jest przeciwnik, a jeszcze lepiej wrog, ktorego istnienie sprawiłoby, ze przyziemne pytania „ile zarabiacie” byłyby nie na miejscu. Potrzebny jest wrog, ktory zajałby miejsce komunistow. Bieda w tym, ze takiego wroga nie ma. Lewica, ktora cos tam pomrukuje, własnie sie rozpadła. A poza tym, nowoczesna lewica jest wiecej niz skłonna sprzedac swoje przekonania za miske soczewicy. Wiec nie bardzo sie ona nadaje na straszliwego wroga. Kto jeszcze moze byc wrogiem? Europa? Niby tak. Czynione sa w tym kierunku starania na swiatobliwej antenie, ale wypadaja mało przekonujaco. Europa ma za duzo do ofiarowania i Europa za dobrze smakuje. Zydzi? Ta sama antena prowadzi starania rowniez w tym kierunku, ale nie sa one dobrze przyjmowane. Rosja? Tez nie za bardzo, bo zwierzchnictwo w Rzymie chciałoby sie dogadac z cerkwia prawosławna, wiec krucjata przeciw Moskwie nie byłaby mile widziana. Jakby nie patrzec, politycznego wroga nie widac. Zwyciestwo było całkowite. Niestety nikt nie zamierza Koscioła przesladowac wystarczajaco mocno, zeby głosy krytykow stały sie az tak niewłasciwe, jakby Kosciol mogł sobie tego zyczyc.
    .
    I tutaj pojawia sie pomysł. Jakby to było, gdyby zorganizowac wojne? Wojna, wiadomo, dobra rzecz. Na wojnie nie pytamy o ofiary, a juz zwłaszcza o koszty. Czy ktos sie kiedys zapytał, ile zarabia general? General, jak wiadomo, ma zwyciezac. Nie nalezy pytac, iloma samochodami generał dojezdza do pracy. A moze nawet helikopterem. Tym dojezdza, czym i trzeba, jak mowia Rosjanie. No, wiec wojna, czyli w mysl koscielnej tradycji tak zwana „krucjata”. Tradycyjnej krucjaty nie mozna zorganizowac, bo moznaby sie wplatac pomiedzy Izrael a Palestynczykow. Ale taka rzecz, jak krucjata w obronie… W obronie wartosci? To akurat malo kogo podnieca. W obronie demokracji? Wolne zarty, od kiedy to Koscioł jest demokratyczny? W obronie prawa i sprawiedliwosci? To jest mało nosne hasło, wiec lepiej innym pozostawic ten kasek.
    .
    Krucjata w obronie „zycia poczetego” znakomicie nadaje sie dla opisanego celu, i to z wielu rozmaitych powodow. Po pierwsze, zawsze mozna tak ustawic definicje, zeby zaognic konflikt i uczynic porozumienie trudnym do osiagniecia. Po drugie, łatwo doprowadzic do konflikow sumienia przebiegacych w poprzek spoleczenstwa, a nawet wpoprzek rodziny. W ten sposob mozna zrealizowac klasyczne zalecenie „dziel i rzadz”. Po trzecie, mozna bezkarnie eskalowac retoryke, az do porownan z Oswiecimiem włacznie, i malo kto sie odwazy powiedziec „dosyc”. Po czwarte, mozna zagrzewac swoje swiatobliwe bojowki do walki, jak rowniez osłabiac ducha przeciwnikow, na przyklad ustawiajac drastyczne fotografie w samym srodku miasta. Po piate, mozna do woli odwracac kota ogonem, jak tez stosowac hipokryzje oraz pomowienia, czego probki mamy na tym blogu.
    .
    Krotko mowiac, operacja „zycie poczete” moze ze znakomitym skutkiem odwrocic uwage od zarobkow Koscioła, stylu zycia hierarchow, ich wplywow politycznych, oraz ambicji kierowania panstwem. A co wiecej, operacja „zycie poczete” nigdy sie nie zakonczy pelnym sukcesem, wiec mozna ja bedzie dowolnie przedłuzac. A jesli nawet w Polsce sie uda i nastapi pełna iranizacja kraju, to zawsze bedzie mozna posyłac szeregi biało ubranych pielgrzymow spod Palacu Kultury w swiat, do czego oczywiscie bedzie potrzeba duzo poswiecenia i mnostwo pieniedzy. Te Deum….
    .
    Podaje odnosnik do tekstu Matki, zeby kazdy mogł sobie jeszcze raz przeczytac i zawnioskowac o ekskomunike autora. Ekskomunika dla mnie rozumie sie sama przez siebie.
    http://www.matka-kurka.net/post/?p=1439

  155. Paweł Luboński napisał(a):

    Obawiam się, Narciarzu, że nie tylko Kościół, ale również Matka-Kurka szuka sobie wygodnego wroga. Gdyby hierarchia kościelna była jako całość tak cyniczna i tak instrumentalnie traktowała swoich wiernych, to chrześcijaństwo już dawno zeszłoby z areny dziejów.

  156. jasnaanielka napisał(a):

    M-Kurka jest nieźle poinformowanym plotkarzem i bywa bardzo złośliwy, jednak raczej nie przekracza granicy dobrego smaku (w szerokim tego słowa znaczeniu), ale też ma słabsze teksty, jeśli przedawkuje ulubioną Kadarkę – z korkiem! Lubię do jego tekstów zaglądać, choć się nie wpisuję. Dają do myślenia i można wyczytać takie informacje, jakich nigdzie indziej nie uświadczy.
    No a poza tym Kurka jest z Wrocławia!… No, z okolic.

  157. narciarz2 napisał(a):

    Pawle:
    ja nie napisalem, ze cala hierarchia. Tekst i tak jest dlugi. Skrocona wersje wpisalem u p.Szostkiewicza. Jesli pytasz, to moje zdanie na temak Kosciola jest troche ambiwalentne. Znam paru ksiezy niskiego szczebla, ktorych dzialnosc bardzo szanuje. Jednak uwazam tez, ze relacja pomiedzy nimi oraz biskupem jest mniej wiecej podobna, jak pomiedzy szeregowym pracownikiem Kodaka oraz CEO Kodaka (przebywam w Rochester, siedzibie Kodaka). Obaj naleza do tej samej organizacji, szeregowy pracownik jest zachecany do lojalnosci, po czym konczy kariere z tysiacami, zas CEO konczy z milionami. Miejsce pracy ich laczy, a poza tym dzieli ich wszystko. Prawda o Kodaku nie wyraza sie tym jednym paragrafem, jak tez prawda o Kosciele nie ogranicza sie do mojego wpisu. Rozumiesz, ze chodzi o to, zeby mysl wyrazic w ramach blogu w prosty sposob, bo inaczej trzeba by napisac ksiazke. Jestem zreszta pewien, ze w Polsce napisano jakies dobre ksiazki na temat Kosciola. A jesli nie, to dwaj znani historycy wlasnie rozgrzali piora, wiec moze splodza kolejne dzielo na wysokim poziomie, ale na jeszcze bardziej kontrowersyjny temat? Podobno sa rzetelni oraz odwazni.

  158. Piotruś napisał(a):

    Narciarzu (9:34) opiasałes naturalną relację pomiędzy szeregowym pracownikiem a zarządem jakiejkolwiek korporacji.
    Życie organizmu jednokomórkowego to przetrwanie i replikacja.
    Życie organizmu wielokomórkowego to żarcie i poróbstwo.
    Życie człowieka to forsa i seks. Przywłaszczanie sobie prawa do ingrencji w seksualizm bliźniego ma na celu przywłaszenie jego życia. Wulgarne ?

  159. narciarz2 napisał(a):

    Piotrusiu:
    Twoj wpis to jest interpretacja tego, co napisalem. Masz prawo do swojej interpretacji, ale moim zdaniem ona nie ma wiele wspolnego z moim tekstem.

  160. narciarz2 napisał(a):

    Wlasnie przeczytalem, ze L.Maleszka odszedl z GW, i przy tej okazji mozna przeczytac jego oswiadczenie z roku 2001. Przedtem nie czytalem tego oswiadczenia, wiec przeczytalem teraz. Moim zdaniem, interesujace.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5334689,Maleszka_odchodzi_z__Gazety_Wyborczej_.html
    Oswiadczenie Maleszki:
    http://wyborcza.pl/1,75478,541867.html

  161. uchachany napisał(a):

    Andrzeju
    dość powszechnie było wiadomo o „bolkowym” epizodzie Wałęsy, ale przecież nie wśród tzw. „mas”, ale tej wąskiej grupki odważnych ludzi, którzy wystąpili przeciw systemowi. Dla których prześladowania i próby werbunku przez esbecję były czymś na porządku dziennym. I którzy doskonale rozumieli, jak łatwo było zostać zastraszonym i zmuszonym przez SB do współpracy, szczególnie jeśli się było prostym robotnikiem, a nie warszawskimn inteligentem z dobrymi, w sensie systemu arystokratycznymi bo żydokomunistycznymi korzeniami, czyli pobłądzonym „synem marnotrawnym” systemu – ale zawsze synem…
    .
    Natomiast Solidarność w ’80 wybuchnęła jak płomień i jej rozwój zaskoczył wszystkich – tak opozycję, jak i władzę.
    I w takim samym tempie urósł autorytet Wałęsy – także ten międzynarodowy (pamiętasz casus Oriany Fallacci?), więc nawet granie kartą jego dawnych powiązań z SB było na nic – nikt by w nie nie uwierzył. Chociaż jak pamiętam „aparat” wtedy wręcz twierdził, że „Wałęsa jest podstawiony”.
    .
    PZPR podpisała porozumienia gdańskie tylko dla zyskania na czasie; przecież było oczywistym, że w apogeum epoki Breżniewa system nie mógł w żaden sposób pogodzić się z istnieniem niekontrolowanych przez władzę ośrodków spłecznej konsolidacji.
    .
    Stąd i cały 81 r. to staranne prowokowanie przez władzę kolejnych kryzysów po to, by zmęczyć społeczeństwo i pozbawić je sympatii dla Solidarności, osadzanie agentury w strukturach, uleganie żądaniom płacowym aby rozkręcić inflację i rozwalić gospodarkę.
    .
    W takiej atmosferze stan wojenny został przyjęty przez sporą część ludzi z niejaką ulgą.
    .
    Ja przecież wbrew temu, co mi zarzucasz wcale nie twierdzę uogólniająco, że „ówczesna opozycja zasiadająca do Okrągłego Stołu działała pod dyktando SB.”. Część zapewne tak, ale część zasiadała do obrad w najlepszej wierze; tak skomplikowane relacje, jakie miały miejsce w tym przełomowym czasie nie dadzą się sprowadzić i zredukować do jednopłaszczyznowej i uproszczonej interpretacji.
    .
    Natomiast karty rozdawała władza: to ona decydowała, z kim zasiada do rozmów, a z kim nie. I w tym sensie Okrągły Stół był tym „przedstawieniem dla ciemnego ludu”.

  162. uchachany napisał(a):

    Narciarzu,
    Maleszka jest dyżurnym „Czarnym Ludem” antymichnikowców, więc jego „odejście z GW” ma im wytrącić argumenty z ręki :).
    Co do autentyczności tej enuncjacji – to sytuuję ją wśród autentyczności „naszych informatorów” czy też „anonimowych źrodeł” – ulubionych bytów wirtualnych i figur erystycznych dziennikarzy GW :).
    .
    Przypominających mi jako żywo wspomnienia haszkowskiego jednorocznego ochotnika Marka z czasów jego pracy w piśmie „Przyjaciel zwierząt” :-)…

  163. Piotruś napisał(a):

    Uchachany (10:24)
    Pierwszy akapit zupełne zmieszanie nibyfaktów i mitów.
    Drugi akapit – w roku 80 autorytet Wałęsy miał wszelkie cechy słomianego zapału – był pierwszym wśród równych.
    Akapit trzeci zamiast apogeum powinieneś napisac przedłużona agonia – ale wtedy zyskanie na czasie nabrałoby zupełnie innego znaczenia więc wolisz powiedzieć apogeum.
    Czwarty akapit tak samo nielogiczny. Skoro nie chcieli oddawać władzy to poco nakrecali sobie inflację?
    Stan wojenny przez nikogo nie został przyjety z ulgą, bo tez ulgą nie był. Paru drobnych szmaciaków mogło się dalej pławić w gałgankach na talony.
    Władza tak rozdawała karty, że mogła rozmawiać TYLKO z Wałęsą. A wiesz dlaczego? Bo każdy inny zostałby potraktowany przez społeczeństwo jak konfident. Tego nie mogą zcierpieć Kaczyńscy. Z wielką ochotą wyszliby przed szereg, a musieli się zadowolić rolą zderzaków. Na dodatek łatwych do wymiany.
    Narciarzu pierwszy akapit do Twojego tekstu, reszta to rozmyslania przy koniaczku o marnościach tego świata okraszanych religijnym wyuzdaniem.

  164. jasnaanielka napisał(a):

    Nie znałam do dziś tego tekstu Maleszki. Wstrząsający.
    I refleksja – czy warto się publicznie przyznać i pokajać (fakt, że po latach, ale jednak!), skoro tacy ludzie, jak np. Bernard o ładne parę lat młodszy będą go bezustannie przywoływać i nie wybaczą mu krzywdy, jaką wyrządził innym? Gdyby posiedział trochę w więzieniu, to byłby wolny i rozgrzeszony. Ironia losu.
    I ciśnie się na klawiaturę… „Zabiję! Trupa twego będę włóczył!”
    A ja nie rozumiem ludzi mściwych. Zwyczajnie nie rozumiem.
    Dobranoc.

  165. narciarz2 napisał(a):

    Anielko:
    zeszlej jesieni pewien naukowiec w Warszawie (uniwerstecki profesor, ktorego bardzo szanuje za zaslugi naukowe) powiedzial mi, ze gdyby sądzil Jaruzelskiego, to by go powiesil. O tymze profesorze wiem, ze nigdy nie zajmowal sie pracą pod ziemia. Byl taki, jak wielu: przyzwoity czlowiek. Nigdy nie nalezal do partii. Nie wylecial z pracy. Stan wojenny kosztowal go kilka utraconych wyjazdow zagranicznych, tak samo jak mnie i wielu innych kolegow. I on teraz chcialby sie mscic. Za co? Pewnie za to samo, co Bernard.

  166. Torlin napisał(a):

    Uchachany!
    Ty odpowiadasz na wszystkie pytania, tylko nie na te, które Ci postawiłem. Ja nic nie pisałem o Kuczyńskim, o Michniku, opozycji. Piszesz o węźle, lewicy, Kmicicu, o władzy: komunistów, PZPR, ekonomicznej. Powinieneś napisać jeszcze o ochronie Puszczy Drawskiej i o wzmocnieniach galwanizowaną siatką podtynkową. Ale ja w dalszym ciągu zadaję pytanie: „“Dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB?”. I na to pytanie mi odpowiedz, a nie kręć.

  167. Mawar napisał(a):

    Torlin
    -
    „Ale ja w dalszym ciągu zadaję pytanie: ““Dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB?”.
    -
    Torlin, to całkiem proste, jak budowa młotka.
    -
    Wałęsa miał pięć okresów w życiu:
    (I) 1971-1976, praca w stoczni i działalność jako TW „Bolek”..
    (II)1976 -1981, działalność w WZZ i powstanie „S”.
    (III) stan wojenny.
    (IV) 1990-1991.
    (V) 1991-95, prezydentura.
    -
    Między okresem pierwszym (I) i końcem drugiego (II) zuważamy progresję moralną Lecha Wałęsy. Pewnie w ostatecznym rozrachunku miała ona wpływ na to, że polityczni koledzy Waldemara Kuczyńskiego, w tym Jacek Kuroń, doskonale wiedząc o ciemnych plamach zyciorysu Wałęsy nie zdecydowali się wyciąć go z „S” jesienia 1980, jak planowali. Niech cię nie zmyli dzisiejsza wypowiedź Adama Michnika w TV: „Wałęsa agentem? Pierwsze słyszę”. Mówiąc to Michnik czerwienił się, co zaświadcza o resztkach michnikowej przyzwoitości, podobnie jak reliktowe promieniowanie o Big-Bangu. Okres trzeci (III) to był, jak mawia Kuczyński, „cud – miód”, czyli dalsza progresja moralna i resocjalizacja Wałęsy w niemal pełnym rozkwicie. Dlatego każdy przytomy człowiek musi zdziwić się, że ty Torlin dziwisz się, że Kaczyńscy nie grymasili na takiego Wałęsę jakiego mieli w okresie czwartym (IV), na początku lat 90. Wałęsa pewnie wolałby pójść z Mazowieckim i Geremkiem, bo oni stanowili wówczas siłę, ale ci go porzucili. Poszedł więc z Kaczyńskimi – do czasu kiedy zorientował się, że w kraju istnieje inna siła, znacznie potężniejsza od dawnych działaczy „S”, mająca bardzo przekonywujące argumenty w ręku w postaci zwykłego, zapisanego papieru. To okres piąty (V). O tym to juz szkoda gadać. pełen regres, recydywa.

  168. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    20.08.2008 8:17 pm
    -
    Popracuj jeszcze trochę, ciekawszy byłby antyklerykalizm naukowy, choćby w duchu XIX-wiecznego pozytywizmu, bo antyklerykalizm ludowy (w wydaniu głosa) i kabaretowy (w twoim wykonaniu) jest jakoś mało porywający. A tak na marginesie, pewien jesteś, że przed śmiercią się nie nawrócisz? Ale tak szczerze, z praktycznego punktu widzenia, co? :)

  169. Mawar napisał(a):

    Uchachany
    -
    „Narciarzu,
    Maleszka jest dyżurnym “Czarnym Ludem” antymichnikowców, więc jego “odejście z GW” ma im wytrącić argumenty z ręki „.
    -
    Tylko czemu akurat teraz? A nie rok, czy dwa lata temu? Może to ma przykryć główny temat. Przy Ketmanie TW Bolek nie wypada aż tak upiornie.

  170. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    czyć ty nie widzisz, że Bauc opowiadając o nagraniu Wałęsy – niby przyznania się o donoszeniu na kolegów i agenturalności -skompromitował Joannę i Andrzeja Gwiazdę, Walentynowicz, braci Wyszkowskich, siebie samego i tych wszystkich, którzy wówczas u Gwiazdów byli (a był być może i Lech Kaczyński)? Donosiciela nie wykopali ze swego grona lecz dalej z nim współpracowali a Borsuk wskazał go z Gwiazdą na inicjatora strajku? Skoro oni wiedząc o tym, że szefem strajku robią agenta nie ośmieszyli się po wsze czasy?
    Kpinę robią z ludzi czy głupich udają? W tej całej historii i anegdotach o Wałęsie i jego agenturze jest tak wiele absurdów i nielogiczności, że jak w cokolwiek można uwierzyć? Wyszkowski, który twierdzi, że Wałęsa nigdy się ze smyczy nie urwał, a sam niby wiedział od 1979 r., biegał za Wałęsą jak mały piesek na strajku w sierpniu 1980 r. i w czasie kampanii prezydenckiej w 1990 r. Czyżby miał w tym jakiś interes, a dziś na Wałęsę pluje bo mu interes nie wyszedł?
    Skoro miałoby być prawdą co opowiadają i dziś potwierdzają ustalenia historyków z IPN bo „od zawsze o tym wiedzieli”, to ja mam ich za zera moralne. Bo albo wówczas mu to wybaczyli i było to dla nich zupełnie nieważne, albo też są tak wielkimi relatywistami moralnymi, że gdy jest to im na rękę to uważają inaczej, a jak nie na rękę to zajmują się judzeniem i szczuciem. Niech mi ktoś wytłumaczy jaką hierarchią wartości oni się posługują.

  171. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    -

    Mówi Andrzej Celiński: „Rzygać mi się chce, jak patrzę na to towarzystwo małych, pokracznych ludzi, którzy złą polszczyzną uczą Polaków, jak być dobrym Polakiem. Gosiewski – to są tego rodzaju ludzie, tego rodzaju politycy – tak powiedział w radiu TOK FM o debacie nad publikacją książki „SB a Lech Wałęsa . Przyczynek do biografii” wydanej przez IPN”.
    Powiedzieć o Przemysławie Gosiewskim, że jest „mały, pokraczny” i jeszcze przypieczętować osobistym rzygiem pasuje raczej do „South Park” , kreskówki o krnąbrnych szczylach, niż do byłego ministra kultury III Rzeczpospolitej. A może właśnie przeciwnie – pasuje doskonale do rzecznika Polski zdziecinniałej, która ostatnio przemawia ustami swych najznakomitszych intelektualistów, artystów i Lecha Wałęsy?

    -
    Temat nie jest ci chyba obcy? I znów ten Gosiewski. Czy nie masz telepatycznych związków z Celińskim?
    -
    z wpisu Kłopotowskiego (Salon24)
    http://klopotowski.salon24.pl/index.html

  172. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    Kiedyś był taki rysunek Mleczki, podpisany „nie pieprz bez sensu”. Sorry za brutalność, ale czy tak trudno zorozumieć, że Wałęsa w 1989-1990 r. był najlepszym Wałęsa jaki kiedykolwiek zaistniał. Przedtem było różnie, potem było gorzej. I nie ma tu nic do rzeczy opinia Wyszkowskiego, bo on dokładnie wtedy mówił (mnie osobiście), dosłowny cytat: „Walęsa ma zasługi, ale to straszny człowiek”. Więcej konkretów nie było. Tylko tyle. A wiesz co o sprawie Bolka sądzi Borusewicz, który teraz dyplomatycnie wyjechał do Arabii Saudyjskiej? Jak nie wiesz to pogugluj.

  173. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    Powiedz mi o hierarchii wartości jaką ma Wyszkowski, Kaczyński, Gwiazda, Walentynowicz i inni. Co takiego stało się w 1979 r., że zrobili agenta szefem strajku – to była decyzja WZZ.
    Czy to są ludzie bez moralności?

  174. narciarz2 napisał(a):

    Mawar napisal:
    Temat nie jest ci chyba obcy? I znów ten Gosiewski. Czy nie masz telepatycznych związków z Celińskim?
    Ja do tego tematu nie wracam, bo jestem delikatny. Ale skoro Ty wracasz do tego, gdy sam sie skompromitowales i okazales sie klamca i oszustem, to nie ma wiele do dodania. Jak moze zauwazyles, zaliczam Ciebie do „swiatobliwych”, czyli do ludzi o nedznym profilu moralnym, ktorzy halasliwie walcza o wielkie sprawy. Uczciwie zapracowales na taka kwalifikacje.

  175. narciarz2 napisał(a):

    Leszku:
    poczekaj na ksiazke i na pozniejszy proces. Nie jest calkiem pewne, ze Bolek to rzeczywistosc. Czekalismy 30 lat, poczekajmy jeszcze kilka miesiecy. Nie dawaj sie podpuscic.

  176. Zofia napisał(a):

    Narciarzu,
    przeczytałam spowiedź red. Maleszki i przyznam się czuję niesmak, ale nie do red. Maleszki ale do redakcji GW, która po jego rezygnacji napisała swoje oświadczenia.
    Czuje też obrzydzenie do wszystkich, którzy jego nazwiskiem wycierają sobie usta.
    Red. Maleszka, mimo tego co zrobił zmuszony przez SB, jest człowiekiem godnym szacunku.
    Ci, którzy naruszają jego godność, piszą oświadczenie, jak redaktorzy naczelni GW, którzy piszą iż trzymali Maleszkę u siebie ze względów humanitarnych – wykazują swoją małość.
    Przypominają swoim zachowaniem tych samych ludzi, którzy tyranizowali innych. Są tacy sami – podli.
    Red. Maleszka swoim oświadczeniem powinien zamknąć ten epizod życia, ale nie, są takie ludzkie hieny, którym to mało.
    Muszą na dramacie tego człowieka prezentować to swoje niby lepsze ja, na poniewieranym dalej przez nich człowieku chcą prezentowac swoje pełne hipokryzji oblicze.pewnie nawet nie zdając sobie sprawy, jakie jest ono obrzydliwe.

  177. Zofia napisał(a):

    Uchachany,
    swawolenie i hulanie to wentyl bezpieczeństwa dla mojej psychiki, bo traktować rzeczywistości naszego kraju na serio, poza wyjątkami, nie można.
    Wczoraj obchodziłam wraz z moją koleżanka-prezeską 10-lecie pewnej firmy spedycyjnej, której szefuje. Było uroczo,.
    Wieczór dla pracowników, przyjaciół firmy, właścicieli firmy i firm współpracujących – zorganizowano w patrio, czyli po naszemu na podwórku, które zamieniło sie na letni ….teatrzyk wodewilowy.
    Była scena dla muzyków, byli aktorzy Teatru Polskiego, którzy śpiewali, recytowali, opowiadali dowcipy i odgrywali skecze, przygrywał zespól muzyczny, wiata na samochody zamieniła się w bufet z pieczonymi prosiakami i innymi wspaniałościami, wszystko w kwiatach. Ludzie przy stolikach, aktorzy między nimi. Tak jak w międzywojennych letnich teatrzykach wodewilowych bywało. Wszyscy na lekkim luzie (trunki przednie), nikt nie pijany i zabawa do późnych godzin nocnych.
    Nie musi być koniecznie wóda i grill.
    bardzo sympatycznie spędzałam czas.
    Dzisiaj dla odmiany od 11-tej do wieczora spędzam czas na konferencji w ramach Dni Bonhoefferowskich, na poważnych dysputach etycznych, wieczór – muzycznie delektując sie nowymi organami w szczecińskiej katedrze, w międzyczasie słuchając chóru z Hamburga.
    Po takiej dawce relaksu, mogę w niedzielę zasiąść do pracy i przygotować się do referatu, napisać kolejny materiał, jaki mam zamówiony o polityce transportowej itp. W międzyczasie kątem oka odnotuję, co sie dzieje w blogowisku u Pana Waldemar w fascynującym temacie „A” (aborcja) lub „B” (Bolek).
    Zycie toczy się obok, Uchachany
    a nie w centrum „Bolka” czyli Kaczyńskich i PiS.

  178. Paweł Luboński napisał(a):

    Uchachany:
    .
    „Maleszka jest dyżurnym “Czarnym Ludem” antymichnikowców, więc jego “odejście z GW” ma im wytrącić argumenty z ręki :).
    Co do autentyczności tej enuncjacji – to sytuuję ją wśród autentyczności “naszych informatorów” czy też “anonimowych źrodeł” – ulubionych bytów wirtualnych i figur erystycznych dziennikarzy GW :).”
    .
    Krótko mówiąc: Maleszka pracuje w Wyborczej – źle. Chronią byłego kapusia. Maleszka przestaje pracować w Wyborczej – źle. To tylko sprytny manewr polityczny. Gdyby Maleszka popełnił samobójstwo, to byśmy przeczytali, że Michnik go do tego zmusił we własnym interesie.
    Ciekawe, trzeźwy i bezstronny komentatorze, czy mogłaby w ogóle Gazeta Wyborcza zrobić lub napisać coś takiego, co zasłużyłoby na twoje uznanie. Obawiam się, że nawet samorozwiązanie redakcji okazałoby się obłudną manipulacją.
    .
    Zofia:
    .
    Jak zwykle przesadzasz z epitetami: hieny, małość, podli. To o wiele za mocne słowa. Choć muszę przyznać, że mnie też nie za bardzo podobał się komentarz redakcji. Uderzyło mnie zwłaszcza sformułowanie o „ograniczonych pracach redakcyjnych”, bo skojarzyło mi się natychmiast z „ograniczonym kontyngentem wojsk radzieckich w Afganistanie”. Żeby sobie ktoś broń Boże nie pomyślał, że te prace redakcyjne były nieograniczone.
    .
    A skoro już mowa o Wyborczej, to w dzisiejszym wydaniu papierowym obok obszernej recenzji Friszkego z książki Cenckiewicza i Gontarczyka są równie obszerne szkice o obu autorach. Nie bardzo podoba mi się interpretowanie dzieła poprzez życiorys jego twórcy, niemniej jest to ciekawe. Przede wszystkim dlatego, że pokazuje, jakiego rodzaju ludzie robią karierę w IPN.

  179. jasnaanielka napisał(a):

    Muszę przyznać, że zasnęłam i obudziłam się z tragiczną spowiedzią Maleszki w głowie. Ten człowiek we własnym sumieniu i przed swoimi przyjaciółmi zrobił szczery i rozdzierająco bolesny rachunek sumienia. Przeprosił, poniżył się i prosił o przebaczenie. A przyjaciele zadbali o to, aby jego pokuta trwała całe życie i nie przebaczyli. Bo notka redaktorów naczelnych o tym właśnie świadczy. Nie mówię tu nawet o pokoleniu Bernarda, bo oni poniewierają tym człowiekiem już tylko po to, aby się przypodobać swoim idolom – mocodawcom, bo przecież nie robią tego we własnym imieniu. Ja bym się nie dziwiła, gdyby to Leszek pisał o Maleszce surowo i pryncypialnie, bo jego przeszłość go do tego upoważnia. Ale właśnie on go nie potępia. Właśnie on, który wie o sprawie z całą pewnością więcej, niż Bernard nie kopie człowieka, który od kilkudziesięciu lat klęczy prosząc o przebaczenie. Dla mnie sprawa jest wstrząsająca i ludzkie charaktery na jej tle nabierają wyrazistych cech. I okazuje się, że największe hieny siedzą pośród tych widowiskowo pobożnych. Jak to się nazywało w Piśmie Świętym??? Mamy wzorcowych faryzeuszy.
    ;
    I moje słówko do Mawara… Ty się Mawarze przestań wzbudzać, kiedy ktoś powie coś brzydkiego o Gosiewskim. Jaki on jest zewnętrznie, to każdy widzi i mu to nie przeszkadza tak, jak i samemu Gosiewskiemu, który nie przepuści żadnej okazji, by pokazać się w całej okazałości. I z całym spokojem, bez fizycznych odniesień można o nim powiedzieć to samo, co i o innych publicznych osobach. On ma takie same prawa, jak Kurski, Ziobro, Cymański, czy Dorn. I oceniany jest nie za to, jak wygląda, tylko za to, co sobą prezentuje. I to, cfo prezentuje może się nie podobać i w demokratycznym kraju można go nazwać – tak jak i pozostałych, których ty wymieniłam – tak, jak na to w odczuciu wypowiadającego się zasługuje.Twoje uwagi są co najmniej nie na miejscu i kłócą się z twoją inteligencją.

  180. Zofia napisał(a):

    Pawełku,
    to nie przesada, ja tak tych ludzi odbieram.
    Nie podoba mi się, że w naszym kraju jest tak szerokie, wręcz publiczne przyzwolenie:
    * Na pogardę wobec innego człowieka.
    * Na takie bezkrytyczne wycieranie sobie ust czyimiś osobistymi dramatami.
    * Na szmacenie ludzi, by budować własny wizerunek.
    Takie zachowania zawsze określałam jako podłe, nieprzyzwoite.
    I taka jest tego zjawiska moja opinia. Nie inna.
    Ludzie, którzy tak postępują – w moich oczach nie zasługują na żaden szacunek ani poważne traktowanie.

  181. Paweł Luboński napisał(a):

    Zofio, całkowicie się z tobą zgadzam. Nie rozumiem tylko, w jaki sposób dostrzegłaś te wszystkie paskudne zachowania w krótkiej notce redakcyjnej towarzyszącej informacji o odejściu Maleszki. Twierdzę, że o wiele zbyt kategorycznie oceniasz ludzi na podstawie bardzo skąpych przesłanek.

  182. Zofia napisał(a):

    Paweł,
    ta wręcz nieprzyzwoita hipokryzja naczelnych GW w nocie o red. Maleszce jest aż nadto widoczna, by przejść wobec niej obojętnie.
    Nikt ich nie zmuszał do poinformowania opinii publicznej, że ich kolega, któremu życie SB zmarnowało i co on publicznie przedstawił, właśnie dochodzi na wlasne życzenie.
    To takie publiczne Uff, mamy tego kapusia z głowy, teraz już drodzy czytelnicy jesteśmy czyści jak łza
    Tą jedną notą zniszczyli wszystko, co wcześniej zrobili dobrego wobec sponiewieranego przez SB człowieka.
    I dzięki temu, we własnym mniemaniu czują się lepsi, szlachetniejsi.
    Ale czy na pewno takimi są?
    Śmiem wątpić.
    ***
    Piszę się tutaj wiele o etyce, moralności, chrześcijańnskich jej korzeniach. Na łamach GW także.
    A jak przychodzi co do czego, to z tym samarytańskim zachowaniem – jest dokładnie odwrotnie niż w ewangeliach.

  183. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Właśnie tak. Fałsz i hipokryzja i jeszcze parę synonimów.
    Redaktorzy GW spadli poniżej wszelkiego poziomu przyzwoitości.
    Przeczytawszy tę krótką notkę redakcyjną, wyobraziłam sobie, jak ciężkie życie w litościwej REDAKCJI miał pan Maleszka. On całymi latami kroczył przez redakcję w swojej czapce hańby, aby jego chlebodawcy z łaski pańskiej czuli się lepiej, albo jeszcze lepiej.
    To już lepszy kostur żebraczy…

  184. miner napisał(a):

    Zajrzałem na chwilę, przejrzałem wpisy, a tu taka perełka od razu wpadła mi w oczy. Uzupełniłem uwagi Zofii napisane kursywą wypowiedziami z tego blogu napisanymi boldem tak aby Zofia wiedziała gdzie szukać zachowań podłych i nieprzyzwoitych.

    Nie podoba mi się, że w naszym kraju jest tak szerokie, wręcz publiczne przyzwolenie:
    * Na pogardę wobec innego człowieka.

    .
    .
    skrobanka była dla niej jedyna metodą antykoncepcyjną…
    Teraz za swoje nieudane życie (wg niej) obsobacza własna matkę.
    Zachowuje sie tak, jakby urwała się z księżyca i nie wiedziała skąd się biorą dzieci!
    Przy czym odpycha od siebie myśl ze sama ponosi odpowiedzialność za swoje życie, za głupotę, bezmyślność – także.
    Ponoć pochodzi z dużego miasta, ze Szczecina, jak napisała.

    .
    .

    * Na takie bezkrytyczne wycieranie sobie ust czyimiś osobistymi dramatami.
    .
    .
    „Poza tym jako dorosła osoba nie potrafiłaś podjąć decyzji, bo co to znaczy – matka zmusiła 19-latkę do aborcji? Zamknęła w pokoju na klucz i powiedziała, ze Ci jeść nie da, jak nie usuniesz ciązy?
    Nie zwalaj na matkę decyzji, którą podjęłaś.
    Ty nie byłaś dzieckiem,jak “Agata” ale dorosła osobą, tyle, ze infantylną, psychicznie i intelektualnie niedojrzałą.

    .
    .
    * Na szmacenie ludzi, by budować własny wizerunek.
    .
    .
    Śmieszna jesteś Renato i niepoważna. A to co robisz jest w pewnym sensie obrzydliwe.
    .
    .
    Takie zachowania zawsze określałam jako podłe, nieprzyzwoite.
    I taka jest tego zjawiska moja opinia. Nie inna.
    Ludzie, którzy tak postępują – w moich oczach nie zasługują na żaden szacunek ani poważne traktowanie.

  185. Torlin napisał(a):

    Leszku!
    Wielkie dzięki za tekst. Właściwie wyręczyłeś mnie całkowicie.
    Bo mnie cały czas o to chodzi. Załóżmy teoretycznie, że Wałęsa był Bolkiem i wszyscy o tym wiedzieli. W okresie strajku był wielki i nikomu ta wiedza nie przeszkadzała. Jak dotąd – jak widzisz – zgodny jestem z Mawarem. Ale tu, w momencie o który mi chodzi, zacny Mawar natychmiast nabrał wodę w usta (jest przyzwoitszy niż Uchachany, bo nie kręci, a przemilcza). Bo chodzi właśnie o ten moment – wejście Kaczyńskich do kancelarii.
    I to jest właśnie moment ich kompromitujący. Wchodzą do kancelarii mając świadomość współpracy z agentem SB i nic nikomu nie mówią. Kiedy zaczynają mówić? W momencie wyrzucenia ich przez Wałęsę z tejże kancelarii. I to był odpowiedni moment dla Braci podniesienia krzyku, że Prezydentem Polski jest agent.
    Jakie to jest małe. Odnowa moralna a la IV RP!

  186. miner napisał(a):

    narciarz2:
    .
    Bardzo się cieszę, że jestem w minimalnym stopniu powodem Twojego dobrego samopoczucia. Trochę Cię zasmuci pewnie fakt, że po prostu nie siedzę na tym blogu codziennie od jakiegoś juz czasu, bo przewidywalny jest okrutnie.
    .
    Uważam, że dalsza dyskusja o kolorach nie ma sensu gdyż rozmawiamy o różnych sprawach. Ja odnosze się do rozumienia „obiektywizmu” które pojawiło się w trakcie tej dyskusji, czyli „niezależny od podmiotu”.
    Dla mnie „zmierzenie” koloru przez analizę jego widma (czy też podanie składowych RGB przy ustaleniu którym rodzajem odwzorowania się posługujemy) będzie właśnie próbą oderwania definicji od „podmiotu” która gwarantuje, że kolor ten może odtworzyć każdy dysponujący odpowiednimi narzędziami, niezależnie od tego czy jest daltonistą czy też psem.
    .
    I przypominam moje słowa: „Myślę, że analiza widma odbitego światła to jest właśnie obiektywne określenie koloru… Skoro jesteś tak dumny ze swojego ścisłego pojmowania świata to przeczytaj to zdanie jeszcze raz i zastanów się nad moimi słowami.
    .
    .

  187. miner napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/polityka/walesa-czy-bolek/article195592/Kiedy_Lech_Walesa_znowu_bedzie_Bogiem.html
    .
    Warto przeczytać, Krasowski się postarał.
    .
    .
    .

    http://www.dziennik.pl/op.....e_Lis.html
    .
    Tutaj z kolei warto przejrzeć artykuł, bo choć to grzebanie w szambie anonimowych wypowiedzi (tutaj dopuszczalnych tylko gdy dotyczą kaczystów) i to przez osobę, której ja osobiście nie ufam z powodu jej wcześniejszych działań – w tekscie pojawia się interesujący wątek. Po kilku miesiącach widać, że Lisa z Polsatu Solorz nie wyrzucil po naciskach kaczofaszystów tylko tak jakby sam bojąc się jego zacietrzewienia w walce z kaczyzmem
    .
    .

  188. soulgarden napisał(a):

    Ewa Milewicz być może próbuje wprowadzić tu polemikę z GW. Czemu w takiej formie? :)

    Dziś dopiszę czego sę nie dopisałem.

  189. leszek.sopot napisał(a):

    Torlin i narciarz
    ja pisałem swój post z pozycji wyznawców agenturalności i szukałem konsekwencji w ich działaniu i myśleniu. Wałęsa został ponoć obsobaczony, zmieszany z błotem i oskarżony o agenturalność w 1979 r. Przyjmując ich opowiastki za prawdę (no bo jakże nie uznać z pozycji kaczystów tego jako prawdę!) proszę o wytłumaczenie ich postawy z pkt. widzenia moralności tak bym mógł uważać bez wątpliwości (dalej jako koczysta i wyznawca prawdy objawionej), że wszystko w ich postępowaniu ma ręce i nogi. Przecież nawet w umyśle narodowców i kaczystów musi pojawić się zwątpienie i pytanie – dlaczego? Dlaczego tego agenta nie wywalono z WZZ, dlaczego zgodzono się na to, że to Wałęsa i jego grupa młodych robotników ma wywołać strajk a on sam ma stanąć na jego czele? Czyżby Gwiazdów, Walentynowicz, Boirsuka i innych tez prowadziła SB?
    Tak mogą myśleć jedynie sympatycy i członkowie Stronnictwa Narodowego, którzy „od zawsze” współpracowali z SB i zwalczali przedsierpniową opozycję z pozycji narodowych. Dopbrym przykładem ich opinii była wypowiedź potomka myśli narodowej, podpory pisowskiego rządu, Giertycha, który mówił, że przy OS agenci SB dogadali się z SB. Narodowcy dokładnie realizują to co od lat wspólnie z SB realizowali – walki z Solidarnością i demokratyczną opozycją.
    Cenckiewicz sam przyznaje, że jemu najbliższa jest myśl narodowa i Stronnictwo Narodowe, że był członkiem tej frakcji w Federacji Młodzieży Walczącej, która odwoływała się do narodowców, a dziś widzi w „S” jedynie „ruch narodowo-wyzwoleńczy”.

  190. leszek.sopot napisał(a):

    Prof. Friszke rozłożył książkę na łopatki:
    http://wyborcza.pl/1,7524.....;startsz=x

  191. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    „Prof. Friszke rozłożył książkę na łopatki”.
    -
    Ty kpisz, a prof Friscje żartuje.
    Chocby taki fragment z tekstu Friszkego.
    „Cenckiewicz i Gontarczyk twierdzą, że „Bolek” za swoją działalność był wynagradzany finansowo, ale dowody potwierdzające tą tezę są słabe. Sugerują również, że przydzielenie rodzinie Wałęsów w 1972 r. mieszkania pozostawało w związku z nawiązaniem współpracy z SB. Dowodów na to nie ma jednak żadnych”. – pisze Friszke.
    -
    To samo powtórzył w TV2 (u Pospieszalskiego). Autorzy książki dotarli do źródeł o których nikt przedtem nie pomyślał – co świadczy jak najlepiej o ich warsztacie historyka – do teczki personalnej LW w Stoczni i dokumentacji spółdzielni mieszkaniowej. Z tego wynika, jak mówią autorzy, że Walęsa nadzwyczaj szybko dostał mieszkanie, jak na ówczesne czasy, przed terminem, po kilku latach od przyjazdu na Wybrzeże. – Może dlatego, że miał troje dzieci, powiedział w studiu Friszke? I to jest ten żart Friszkego, który według mnie kompromituje go jako hstoryka, przecież on jest w tym wieku, że musiał pamiętac peerelowskie realia. Obecny w studiu A. Dudek powiedział: co to za argument, przeciez Wałęsa był wrogiem systemu, uczestnikiem potestów z grudnia 1971 i on miałby dostawać mieszkanie poza kolejką”? A jednak dostał i to rodzi pytania. Za Gierka normalny biały człowiek dostawał mieszkanie po 10- 15 latach, za Gomułki było gorzej. Kolejka nie dotyczała funkcjonariuszy SB, milicji, wojska, partii, ogólnie nomenklatury. Caly naród składał się na ich mieszkania.
    -

  192. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    „mieszkanie” na stogach było jednopokojowe. Nie pisząc o tym w jakich warunkach żył Wałęsa z całą rodziną autorzy, jak i ty, się ośmieszają.
    Paskudne jest to, że kaczysta narodowiec nie potrafi wytłumaczyć sytuacji z 1979 r., która ośmiesza cały kaczystan i robi z nich idiotów.
    Kaczysta narodowiec nie potrafi też wytłumaczyć postawy kaczorów w 1990 r. Niech sami się uważają za idiotów a nie mają za nich innych.

  193. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar i Dudek się chyba ośmieszają nie wiedząc jakie były realia wczesnego Gierka po skandowaniu „pomożemy”.

  194. Mawar napisał(a):

    Miner
    -
    „Można nie lubić Hanny Lis, ale nie sposób nie przyznać, że jest piękną kobietą” – pisze DZIENNIK. „Fachowcy mówią, że kamera kocha ją nawet bardziej, niż na to zasługuje.”?

    -
    Tak zaczyna się tekskt w „Dzienniku”. Chyba się Miner zgodzisz, (a Zofia to potwierdzi), że Hanna Lis najlepsze lata ma już za sobą. Ciekawy tekst (rozpaczliwe pytanie pani Hani, kto to jest ten Kutscher? – to bomba). Zabrakło tylko szczegółu, ojciec pani Hani, nauczycielki narodu, korespondent Trybuny Ludu w Rzymie, był wspołpracownikiem komunistycznej bezpieki. Tekst jest uderzeniem PO w Urbańskiego, który, walczy w ramach „Mission Impossible” (może mu Palma odbiła? :)) z Hunami przy pomocy Wandalów i Wizygotów. Do Lisowej Wandalki imię Wanda pasowałoby chyba lepiej. Wanda Lis, Wanda Odolska – brzmi całkiem interesująco. :)

  195. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    „Mawar i Dudek się chyba ośmieszają nie wiedząc jakie były realia wczesnego Gierka po skandowaniu “pomożemy””.
    -
    I w ramach tego „pomożemy” partia pomagała w pierwszej kolejnośc wichrzycielom, który parę miesięcy wczesniej podpalai komitety? Sęk w tym, że nie wszyscy robonicy o prównywalnym stażu w spółdzielni dostali te mieszkania. LW był tu uprzywilejowany, pytanie dlaczego? To, że Wałęśa dostał małe mieszkanie – to zrozumiałe, lepsze rzeczy były dla nomenklatury. Znając peerelowskie realia przypuszczam, że aby rozładować buntownicze nastroje na Wybrzeżu partia rzuciła trochę mieszkań dla robotnków stoczni. Ale oczywiście ich rozdziałem zajęła się bezpieka, by to deficytowe dobro w pełni wykorzystać w ramach pacyfikacji stoczni. Historyk jest od wyszukiwania żródeł, ich analizy i formułowania ocen.

  196. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    zauważ, że na fali gierkowskiej odnowy członek komitetu strajkowego w stoczni gdańskiej został nawet dyrektorem Stoczni. Nikt natomiast nigdy nie dowodził, że Gniech był agentem.
    Nie tyle bezpieka rozdzielała mieszkania np. w tak zapyziałej dzielnicy jak Stogi, ile partyjna organizacja w Stoczni, która robiła wszystko by udowodnić, że pomaga wielodzietnym rodzinom będącym w teudnej sytuacji.
    Swoją drogą, jaki to trzeba mieć brak wyobraźni by za „luksus”
    uznać przydział 1-pokojowego mieszkania w bloku na Stogach dla 4-osobowej rodziny.

  197. leszek.sopot napisał(a):

    Machnąłem się. W momencie przydziału rodzina była 5-osobowa, a chyba 4 dziecko było w drodze.

  198. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    -
    „Nie rozumiem tylko, w jaki sposób dostrzegłaś te wszystkie paskudne zachowania w krótkiej notce redakcyjnej towarzyszącej informacji o odejściu Maleszki”.
    -
    Z pewnością wiesz, że w stosunkowo krótkiej histori GW odeszły w ten czy inny sposob, lub zostały wyrzucone, setki dziennikarzy. Nie było oświadczeń, dlaczego? Kiedy nasz blogowy kolega leszek sopot odchodził lub (raczej) zpostał zmuszony do odejścia z Wyborczej też nie było oświadczenia, dlaczego?

  199. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    „Swoją drogą, jaki to trzeba mieć brak wyobraźni by za “luksus”
    uznać przydział 1-pokojowego mieszkania w bloku na Stogach dla 4-osobowej rodziny”.
    -
    Dla kogos kto przyjechał ze wsi do Gdańska pare lat wczesniej to był luksus.

  200. Torlin napisał(a):

    Mawarze!
    I co z tą kancelarią? Bo znowu Ty milczysz! “Dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB i weszli do kancelarii?”

  201. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    nie było oświadczenia, kurcze, chyba dlatego, że nie byłem agentem. Gdy były rozprowadzane akcje, to pies z kulawą nogą nie zaproponował mi bym choć jedną miał na pamiątkę, choć ja ten oddział postawiłem na nogi i to przy pomocy samych amatorów, którzy tu dopiero zaczynali pisać, składać, zbierać reklamy. A że cegły na remont oddziału woziłem swoim małym fiatem, że chciałem przynieśc oszczędności gazecie i pracując w szkole zaproponowałem, że mogę być szefem oddziału tylko na umowę zlecenie , to psu na budę było warte. Na etat zatrudniłem się dopiero po roku po zrezygnowaniu z pracy w szkole.
    Ani mnie nie wyrzucono, ani nie odszedłem. Wykorzystano to, że kończyła się umowa na czas określony. Głównym powodem, jak po latach się domyślam, było to, że gazeta miała być fabryką gwoździ przynoszącą dochody a nie prawdziwą gazetą walczącą o prawdę.

  202. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    wszyscy we wspomnianiach, nawet wrogowie Wałęsy, opisują w jakich to on strasznych warunkach mieszkał, od dziś obowiązuje slogan: „Wałęsa mieszkał w luksusowym mieszkaniu”.
    Paranoja kaczystanu trwa.

  203. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar, bój się Boga, nawet Zofii gotów jesteś przyklasnąć, i to w sytuacji, gdy ujmuje się za Maleszką, byleby przy okazji naubliżała Michnikowi?
    Powtórzę dobitnie, skoro masz trudności ze zrozumieniem mojego wcześniejszego wpisu. MNIE TEŻ komunikat redakcji wydał się niesmaczny i niestosowny. Zaprotestowałem tylko przeciwko absurdalnie mocnym słowom użytym przez Zofię. Ma ona skłonność do przesadnego oburzania się i potępiania w czambuł przy niezbyt mocnych do tego przesłankach – vide jej stosunek do Kaczyńskich.

  204. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.tvn24.pl/0f7-485cd753
    Arcybiskup Gocłowski jednoznacznie po stronie Lecha Wałęsy!
    Mocny i zdecydowany głos w dyskusji.
    Zapowiedział, że książki nie przeczyta.

  205. Mawar napisał(a):

    uchachany
    -
    „… mnie to najlepiej podoba się meandrowane Michnika i GW wokół Wałęsy: jakiż to dla nich totalitarny zbój był w wyborach 1990, kiedy konkurował z Mazowieckim” :).
    -
    Zwyłky zbój to przy antysemicie prawie święty. A Walezy obsoczany był przez Wyborczą za antsemityzm. Pawełek Smoleński, prawa reka Wielkiego Adasia, podczas kampanii prezydenckiej jeździł w tym celu za Wałęsą krok w krok, spisując jego czyny i mowy. I tak powsatała źródło, zwane przez dziejpisarzy „Gestae antisemitorum” okresu kampanii wyborczej 1991. Do odszukania w starych rocznikach Gazety Wyborczej, o ile nie zostały stamtąd usuniete.

  206. Mawar napisał(a):

    jasnanielka
    -

    „Arcybiskup Gocłowski jednoznacznie po stronie Lecha Wałęsy! …
    Zapowiedział, że książki nie przeczyta”.
    -
    To zrozumiałe, bo gdyby przeczytał byłoby mu trudniej być „jednoznacznie”. A przeciez abp Gocłowski – i paru innych biskupów – jest rodzajem inwitu Kościoła w kierunku takich ludzi jak ty czy leszek sopot, ponieważ Kościół jest dla wszystkich grzeszników. Zdradzam te meandry taktyki kościelnej w przekonaniu, że zatrzymasz je jasnanielko dla siebie, bo to top cosmic secret. :) Kiedy jakiś polski biskup opowie się za aborcją na życzenie daj znac. To będzie prawdziwa sensacja.

  207. Mawar napisał(a):

    o
    leszek sopot
    „wszyscy we wspomnianiach, nawet wrogowie Wałęsy, opisują w jakich to on strasznych warunkach mieszkał, od dziś obowiązuje slogan: “Wałęsa mieszkał w luksusowym mieszkaniu.
    Paranoja kaczystanu trwa”.
    -
    To jeszcze podaj gdzie i kiedy ja lub ktoś inny pisał o luksuowym mieszkaniu ałęsy , wtedy umieścimy tę paraneoje we właściwum miejscu. Między luksuem a kurną chata jest najczęściej spotukany srodek – jak w PRL.

  208. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    -
    „Powtórzę dobitnie, skoro masz trudności ze zrozumieniem mojego wcześniejszego wpisu. MNIE TEŻ komunikat redakcji wydał się niesmaczny i niestosowny”.
    -
    Sorry, moze nie przeczytałem uwaznie twego wpisu.

  209. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    -
    „w dzisiejszym wydaniu papierowym obok obszernej recenzji Friszkego z książki Cenckiewicza i Gontarczyka są równie obszerne szkice o obu autorach. … Przede wszystkim dlatego, że pokazuje, jakiego rodzaju ludzie robią karierę w IPN”.
    -
    No tak to jest problem, nie ma tam potomków czerwonych dnastii, ale widzisz, oni nie maja czasu, już zajęłi strategiczne pozycje w mediach (jak Hanna Lis). Bycie historykiem IPN onacza, że trzeba mieć jakieś kwalifikacje, w TV H. Lis nie musi niczego wiedziec o zamachu na Kutscherę. I jest dobra, bywała nagradzana na róznych galach.
    -
    „Nie bardzo podoba mi się interpretowanie dzieła poprzez życiorys jego twórcy, niemniej jest to ciekawe”.
    -
    A pamietasz te zbitki sprzed kilku lat kolportowane przez środowisko Wyborczej, któremu Gontarczyk kojarzył się z Ryszardem Gontarzem, czerwono-brunatnym pióropałkarzem z okresu marca 68? Cud – miód, jak mawia W. Kuczyński.
    -
    Zofia
    -
    „Przeczytałam spowiedź red. Maleszki i przyznam się czuję niesmak, ale nie do red. Maleszki ale do redakcji GW, która po jego rezygnacji napisała swoje oświadczenia”.
    -
    No i mamy kolejny bunt na blogu. Poprzednio przeciw Kuczńskiemu, teraz przeciw Wyborczej. Szargacie autorytety tow. Zofio? Nie idźcie, jak mawia klasyk, tą drogą, towarzyszko, nie idźcie. A ja powiadam wam (za innym klasykiem), kto podniesie rękę na GazWyb temu ta ręka obcięta będzie. :)
    -
    leszek sopot
    „Powiedz mi o hierarchii wartości jaką ma Wyszkowski, Kaczyński, Gwiazda, Walentynowicz i inni. Co takiego stało się w 1979 r., że zrobili agenta szefem strajku – to była decyzja WZZ.
    Czy to są ludzie bez moralności”?
    -
    Przywódca (jak i polityk) jest silny kiedy się wyłoni, a nie kiedy jest mianowany przez biurokratycny aparat lub krąg przjaciół. Opozycja przedsierpniowa podkreślała zalety Wałęsy, ale widziała jego wady. Wałęsa się wyłonił bo miał naturalny instynkt przywódczy, co potwierdza jego nadzwyczaj rozdęte ego, (to ciekawy problem dla psychohistorii). Ten sam dylemat miał rok później Kuroń, który dążyl do usunięcia Wałęsy (bo niesterowny, co dla KOR było problemem, podatny na głosy doradców kościelnych, z niejasną przeszłością do 1976 r.). Kiedy Kuroń przyjechał na Wybrzeże w padzierniku 1980 to mu wytłumaczono, że usunięcie Walęsy automatycznie oznaczać będzie rozbicie Solidarności. Kuroń jeszcze w czerwcu 1989 mawiał o Wałęsie „mały Stalin” i patrząc na zdjęcie wodza dodawał: „całkiem podobny”. Słyszałem na własne uszy.

  210. Mawar napisał(a):

    Torlin
    -
    „I co z tą kancelarią? Bo znowu Ty milczysz”! Dlaczego w 1990 r. Kaczyńskim nie przeszkadzała wiedza o kontaktach Wałęsy z SB i weszli do kancelarii?”
    -
    No jak widać milczę. :) Milczę bo już o tym obszernie pisałem. See: czerwiec 21st, 2008 at 1:05 am
    -
    Mój syn kiedy był mały wykazywał ogromną ciekawość świata, zadając pytania całymi seriami, w tym pomocnicze (a co? że co? i co? a po co? a dlaczego?). Kiedy udzielałem najbardziej obszernych wyjaśnień na jakie było mnie stać, na koniec zawsze padało: to powiedz to jeszcze raz. :)

  211. Bernard napisał(a):

    jasnaanielko
    znowu się przypieprzasz. Paszła won.
    .
    A na marginesie, głupi ten Maleszka jak but. Przecież wszystko było sfałszowane, UBole od rana do nocy teczki fałszowali. Po co się przyznawał. Poza tym ten kapuś łgał w swoim tekście w Wyborczej i wcale nie mówił prawdy. mógł nabrać michnikoidów.
    .
    pzdr
    Bernard

  212. Bernard napisał(a):

    PS
    Czy Sikorski przeprosi rodzinę poległego żołnierza?

  213. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    albo jesteś rzeczywiście ciężko myślący albo strugasz durnia.
    Stawanie w obronie czyjejś godności, nie ma nic wspólnego z autorytetami.
    Wyrażam swoją opinię o określonym czynie, określonych ludzi wobec określonego człowieka okreslonej sytuacji.Opinia jest wysoice negatywna. Uzasadniam dlaczego.
    I nic więcej.
    ***
    Pawełku,
    racz zauważyć z łaskawości swojej, że ja przytaczam swoją opinię, a nie cudza. I moje słowa są miernikiem tej opinii.
    Twoja opinia na ten sam temat – może być inna i określona innymi słowami, mniej dobitnymi.
    Wszystko zależy wg jakiego to kodeksu etycznego oceniasz zdarzenia. Ty wg swego, ja wg swego.
    Z tym, że ja nie twierdzę, ze moja opinia jest wiążąca dla wszystkich.
    Tak na marginesie Pawle,
    zauważyłeś, ze tym zwracaniem uwagi „na przesadne sądu” u mnie, usiłujesz narzucić mi swoje własne, bardziej umiarkowane?! Na zasadzie, Oh Zofia, ona zawsze przesadza , z podtekstem – przecież koledzy z GW nic takiego zdrożnego nie zrobili.
    I tak w dyskusji, zamiast niezbyt przyzwoitych zachowań wobec red.Maleszki, mamy przesady Zofii.
    To też hipokryzja, tyle, ze tym razem w twoim wykonaniu, Pawle.

  214. Paweł Luboński napisał(a):

    Zofio, naprawdę nie musisz kazdej krytyki twoich opinii brać tak osobiście. Czy jeżeli twierdzę, że się mylisz lub niesprawiedliwie kogoś oceniasz, to znaczy, że chcę ci narzucić własne poglądy? Co mam w takim razie robić, jeśli mam w jakiejś sprawie inne zdanie niż ty? Milczeć?

  215. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar:
    .
    „No tak to jest problem, nie ma tam potomków czerwonych dnastii, ale widzisz, oni nie maja czasu, już zajęłi strategiczne pozycje w mediach (jak Hanna Lis).”
    .
    Wiesz, mógłbym ci wyliczyć parę innych osób, które zajęły strategiczne, nawet najbardziej strategiczne pozycje w mediach, ale na tej płaszczyźnie nie mam ochoty rozmawiać. Wzajemne drwiny i uszczypliwości nie są moim żywiołem i szkoda mi na nie czasu.

  216. Torlin napisał(a):

    Dam Ci spokój, bo i tak mi nie odpowiesz. W całym Twoim komentarzu nie ma żadnej odpowiedzi na pytanie, jak niewzruszeni obrońcy nowego ładu moralnego, którzy brzydzą się każdym, który miał cokolwiek na sumieniu w czasach PRL – idą na współpracę z agentem SB (bo przecież ich zdaniem był, bo to stwierdził sam Prezydent) i pracują z nim razem w kancelarii. Piszesz „nie grymasili”! No to jest odpowiedni poziom tłumaczenia, jeżeli to jest właśnie „obszerne pisanie” – to Ci gratuluję dobrego samopoczucia. I raptem, ni z gruszki, ni z pietruszki Bracia przypomnieli sobie, że Wałęsa to jest wstrętny ubek. A nie wiesz przypadkiem, w którym momencie sobie przypomnieli?
    Ale przecież Ty obszernie o tym pisałeś, tylko pewnie atramentem sympatycznym.

  217. Piotruś napisał(a):

    Przypomę, że epoka Gierka trwała krócej niż 10 lat więc prawdopodobnie mieszkań nie otrzymał jakikolwiek normalny biały człowiek.
    Dzięki Leszku za odnośnik do artykułu prof. Friszke.
    Miner (10:42) w przytoczonym tekście Dziennika występuje dziwna symetria. O ile mogę się zgodzic na podział lewica, narodowcy i Wałęsa, o tyle równowżenie czołowych przedstwaicieli zupełni mnie nie przekonuje. Dla szarego zjadacza chleba jakim jestem pierwszym który pojawił się „na szkle” był tajemniczy Kuroń-Michnik który podżeganie do obalenia wyssał z mlekiem matki. Kolejnym, który dał się nabrać na knucie tych pierwszych był obibok bez stałego miejsca pracy. Obok zaś stali starsi, eleganccy panowie z zasadami z zupełnie innej epoki.
    Do mojej świadomości zaś bracia Kaczyńscy dotarli dopiero za sprawą kukiełek z teatrzyku pana Wolskiego. Tak więc jest dla mnie mocnym zgrzytem stawianie w jednym szeregu bohaterów zupełnie innych bajek.

  218. Piotruś napisał(a):

    Torlinie (4:20) wszyscy pozwolili się nabić w butelkę i papież i Prezydent Kaczorowski i tylu innych. Jedynie – jak to wielokrotnie dane nam było w historii – prezydent ościennego mocarstwa przeladając oryginały teczek mruczał pod nosem nu zabieram tanki pozostawiam Bolka bilans wychodzi na zero.

  219. Mawar napisał(a):

    Bernard
    -
    „A na marginesie, głupi ten Maleszka jak but. Przecież wszystko było sfałszowane, UBole od rana do nocy teczki fałszowali”.
    -
    Oj to to. Narciarz chyba jeszcze się nie obudził, poczekajmy aż wstanie i powie nam, czemu Antylustracyjne Centrum (AC) wydało ten zagadkowy komunkat o Maleszce? Może pod wpływem ostatnich wydarzeń dokonuje się w AC jakaś konwersja intelektualno-moralna? Jako produkt doskonały michnikowszczyzny z pewnością będzie dobrym przewodnikiem w gąsczu antylustracji i kompetentnie nam to wszystko wyłozy. Nawet i Gospodarza pouczy, jaka jest bieżąca linia partii ludzi przyzwoitych – w granicach rozsądku i w warunkach sprzyjających. :)

  220. jasnaanielka napisał(a):

    Bernard Says:
    czerwiec 21st, 2008 at 3:46 pm

    jasnaanielko
    znowu się przypieprzasz. Paszła won.
    #
    No jak miło się robi! Bernard uroczy jak zwykle, jeśli nie ma argumentu, to przynajmniej opluje. Gdzieś ty się panie B. uczył dyskutowania, że już o kulturze nie wspomnę.
    Czyżbym napisała nieprawdę, że wielokrotnie posługiwałeś się przykładem L. Maleszki w różnych wypowiedziach i kontekstach?
    Może by tak trochę mniej złości, a więcej konkretów? Bez urazy…

  221. jasnaanielka napisał(a):

    Piotruś – 4;23 – dla ścisłości; na swoje mieszkanie spółdzielcze czekałam 12 lat a na telefon w tym mieszkaniu 18 lat! To były czasy!

  222. Andrzej napisał(a):

    Torlinie,
    skoro tzw. prawica nie chce odpowiedzieć na zadane przez Ciebie pytanie, to niech Ci wystarczy wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego przytoczona w artykule , do którego link niegdyś podała Jasnaanielka:
    Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy niczego nie mieli
    http://wyborcza.pl/1,7684.....czasy.html
    Do wyjaśnienia pozostaje co najwyżej pytanie, w którym momencie Kaczyńscy powiesili moralność na kołek. Gdy podjęli współpracę z rzekomym agentem SB, czy też w momencie gdy rozpoczęli brudną kampanię nienawiści wobec Wałęsy po tym gdy ten w końcu na nich się poznał i „kopnął ich w tyłek”?

  223. Torlin napisał(a):

    Andrzeju!
    KK nie musieli wieszać swojej moralności na kołek, bo nigdy jej nie mieli. Są to cyniczni gracze, równie cynicznie rozgrywający swój mecz na boisku „Polska”. Tak samo, jak nie przeszkadzał im Lepper i Giertych, jak nie przeszkadzały im kłamstwa i oszczerstwa, jak nie przeszkadzało im przekupywanie Begerowej, niepłacenie za wynajęty lokal, tak im nie przeszkadzał Bolek.
    Postanowili zrobić właśnie wtedy państwo, którym będą bezwarunkowo rządzić zza pleców nieudacznika (jak im się wydawało), Wałęsa okazał się niegłupim Prezydentem i wywalił ich. Aaaa, tego Kaczyńscy nie wybaczają nigdy.
    Dokładnie ten sam problem z naszym Lechem miał Gwiazda, lokalny intelektualista stoczniowy, który miał Wałęsę na posyłki. Też po sierpniu przerosło go uczucie nienawiści wyrosłe z frustracji.
    Dla mnie Maleszko to jest obrzydliwa postać, ale atakować GW za to, że wywalając go ze składu redakcji dał mu pracę w magazynie czy przy pakowaniu czegoś – ma coś w sobie zwierzęcego. Nie wiem, wystarczyłoby wam, żeby zdychał gdzieś z głodu? A może jeszcze czołgiem powinniście po jego trupie pojeździć?
    Widzisz Andrzeju, tak jest z moimi pytaniami. Pytałem się Bernarda, jak może napisać, że ktokolwiek jest „zwolennikiem aborcji”. Cisza. Jak wymuszę odpowiedź, to napisze, że on to już napisał. Pewnie znowu atramentem sympatycznym.
    Ale mnie od dawna zastanawia jedna rzecz. Bernard pisze, że ubole całymi nocami fałszowały teczki – w formie głębokiej ironii. I po tylu nocach pracy sfałszowały tylko Kaczyńskim. I nikomu innemu. Jacy to musieli być ważni ludzie w latach 70. ubiegłego wieku – ci Kaczyńscy. I jacy to byli mądrzy ludzie w tym SB, przewidzieli, jakie teczki będą najważniejsze za 30 lat.

  224. dark side napisał(a):

    Nie czytalam calej dyskusji na temat aborcji u 14-latki pod poprzednim wpisem. Wpadla mi w oko jedynie konkluzja Madzi pod wpisem biezacym
    „Trzeba było zdążyć przed upływem 12-tego tygodnia ciąży i udało się!”
    chwala bogu! To byla jedyna rozsadna decyzja i dobrze sie stalo, ze minister miala odwage ja podjac na czas. Gdyby ta dziewczyna byla moim dzieckiem, to nie zastanawialabym sie nawet chwili, przynajmniej dopoki nie osiognelaby wieku, w ktorym bezpiecznie sie rodzi. Ciaza to ogromne obciazenie nawet dla w pelni uksztaltowanego organizmu doroslej kobiety, a co dopiero dla rozwijajacego sie organizmu 14-letniego dziecka. Przykro mi, ale nowe zycie bywa pasozytem w ciele matki. wedlug mnie to byl jeden z takich przypadkow.
    Madziu, jesli chodzi o szpaki to okrotna prawda jest taka, ze szpaka strzelonego niecelnie nalezy dobic szybko i sprawnie- kolba albo strzelajac z bliska. Jest to humanitarne podejscie zwazywszy, ze wiekszosc ludzi we wsi wiesza takiego ptaka na galezi za noge, zeby swoim krzykiem odstraszal inne. Wojna to wojna. nasi wojacy malowani strzelaja przeciez do irakijczykow jak do szpakow ku chwale ojczyzny i dla wspolnego zysku. Analogia jest pelna, z tym, ze oni niecelnym strzalem potrafia rozwalic cala wioske.
    Moje czarne futerko przynosi codziennie na wpol zdechle myszy, kladzie przede mna i drze sie w nieboglosy, zeby sie pochwalic lupem. Wieczorem w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku mruczymy do siebie wierszewielkich rosyjskich poetow-samobojcow
    .
    Z worka sypniesz: na ziemie wysypia sie rzeczy
    A ja mowie wam,
    Ze zycie to tylko usmiech
    na ustach powieszonego.
    .
    (pisze tak jak zapamietalam wiec przepraszam z gory za bledy)
    Otwieram okno, jest zmierzch, widze, slysze i czuje wszystkimi zmyslami az po konce palcow niesamowite bogactwo zycia stad az po horyzont. To cale zycie jest cenne nie dlatego, ze jest drogie zadkie czy unikatowe. Ono jest cenne dlatego, ze jest bardzo tanie. Wbrew calemu naszemu rozwojowi technicznemu, opiece zdrowotnej, europejskim normom, prawom i zabezpieczeniom socjalnym zycie czlowieka jest ciagle tanie i bardzo kruche.
    pozdrawiam,

  225. narciarz2 napisał(a):

    Poczytalem troche dyskusje, i widze, ze Bolek Bolkiem pozostanie. Dostal mieszkanie, bo Bolek. A gdyby nie dostal, to by bylo dla zmyły, zeby mogl jeszcze lepiej zdradzac. Jak paranoja, to paranoja.
    .
    A moze wcale nie paranoja? Moze w tym o cos chodzi? I ja zaczalem sie domyslac, o co. Pamietacie Panstwo, jak wczoraj Mawar chlapnał, ze rozmawial z Wyszkowskim? Mawar na ogoł unika pozostawiania sladow, ktore moglyby naprowadzic na jego prawdziwa tozsamosc, ale tym razem wyszlo szydlo z worka. Sprawa sie wyjasnia. Mawar stara sie odwrocic podejrzenia od siebie samego. Mawar od poczatku wspolpracowal z SB, a potem sie wycofal z czynnego zycia publicznego, zeby nie spowodowac lustracji. Ale w rzeczywistosci, Mawar to jest były agent SB. Trudno tego teraz nie zauwazyc, po tym jak Mawar sie wreszcie wygadał. Wszystko jest jasne.

  226. narciarz2 napisał(a):

    Minerze,
    rzeczywiscie nie bede dalej dyskutowal o kolorze. Po pierwsze, nie na temat, a po drugie, wyglada na to, ze pomiary oraz ich interpretacja to nie jest Twoja specjalnosc.

  227. jasnaanielka napisał(a):

    Przed snem przyszła mi do głowy przekorna i przewrotna myśl. Czemu pijanych kierowców nie traktuje się jak przestępców usiłujących dokonać zabójstwa? Czemu traktuje się ich z pobłażaniem i zrozumieniem? Podobnie jak tych tatusiów mimo woli?
    No przecież prawo jest tworzone przez mężczyzn i dla mężczyzn.
    Szkoda, że jestem za stara na feministkę :(

  228. narciarz2 napisał(a):

    Mawarze:
    nawrocilem sie. Przysnilo mi sie, ze bylem na wycieczce w piekle i spotkalem tam Ciebie w specjalnym oddziale dla kretaczy. Siedziales przy stole. Po jednej stronie siedzialo dwu panow otoczonych pudlami i teczkami z napisami „akta personalne TW”. Co chwile wchodzila piekna panienka w bardzo skapym stroju i przynosila nowe teczki. Na glowie panienka miala wlosy upiete w gustowny konski ogonek, zas z tylu jej bikini wystawalo cos, co tez wygladalo jak ogon, ale nie jestem pewien. Moze to byl element stroju. Dwaj panowie ze znaczkami „IPN” w klapach czytali akta i stukali w klawisze komputera. Drukarka wypluwala gesto zadrukowane strony, i oni podawali je Tobie. Po drugiej stronie stolu siedziales Ty, czytales wydruki, i tez stukales w klawisze. Twoim zadaniem bylo sprostowanie w czasie rzeczywistym wszystkich klamstw i niescislosci produkowanych przez dwu panow. Zapytalem panienki: „Kiedy oni skoncza czytac te akta i pisac na komputerach?”. Panienka zamerdala oboma ogonkami i powiedziala: „Nigdy. Oni to musza robic po wiecznosc. Taka jest ich kara.” Wtedy sie obudzilem.

  229. dark side napisał(a):

    Narciarzu,
    maly przyczynek do dyskusji o kolorach. Ja jako stary praktyk (ulubione sformuowanie moich starszych kolegow inzynierow) mam swoje sprawdzone kolory zapisane w skali rgb. moj ulubiony jasnoniebieski: red-201, green-227, blue-246. Problem w tym, ze nigdy jeszcze nie udalo mi sie uzyskac tego samego koloru przy wydruku na roznych drukarkach czy ploterach. mimo, ze wciaz uzywam tych samych ustawien efekt graficzny za kazdym razem jest nieprzewidywalny, w duzej mierze zalezy od faktury papieru, od swiatla w pomieszczeniu, od poziomu tuszu w drukarce i od wielu innych zmiennych czynnikow. wydruk zupelnie nijak sie ma do tego co widze na ekranie komputera. Za kazdym razem musze dostosowac ustawienia i dobrac odcienie do konkretnej drukarki metoda prob i bledow zdajac sie na subiektywna ocene mojego oka:) Dlatego twierdze, ze absolutny obiektywizm jakiejkolwiek skali koloru, ktory lansuje tu miner to piramidalne nieporozumienie.
    Miner chyba wciaz rozumie kolor tak jak rozumieli go sredniowieczni malarze- jako pigment czy farbke- ceche nadana rzeczom na stale, ktora mozna wyrazic za pomoca skali rgb. Zabawne, ale wyglada na to, ze relatywizm nawet w takiej banalnej kwestii jest dla niego nie do zaakceptowania :)

  230. Bernard napisał(a):

    Torlinie
    Kaczyńskiego lojalka była fałszowana w czasach UOPków-roztropków (szafa Lesiaka ją zawierała – oficera prowadzącego niejakiego Kuronia Jacka i za jego wstawiennictwem wepchniętego do bezpieki III RP mimo negatywnej weryfikacji). A drukowało NIE urbanowe. SB teczki Kaczyńskiego nie fałszowało, więc albo nie wiesz o czym piszesz, albo specjalnie mataczysz.

  231. Bernard napisał(a):

    Torlinie,
    wybacz nie śledzę wszystkich Twoich wpisów, nawet nie pamiętam do którego wpisu konkretnie się odnosisz, ale wybacz – albo nic nie zrozumiałeś z tej nagonki robionej przez Wyborczą. Można by to nazwać „abortuj po ludzku, czyli jak wychlastać 12 tygodniowe dziecko”. Mam też złośliwy komentarz o abort-lejdi Nowickiej, ale ugryzę się w język.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  232. miner napisał(a):

    http://kataryna.salon24.p.....index.html

    Z „prywatnego dochodzenia” kataryny wyłania się całkiem inny obraz ideologicznego zamieszania wokół Agaty. Wrzucam linkę gdyby ktoś miał ochotę zobaczyć jak wygląda świat poza szpaltami Gazety Wyborczej.

  233. Mawar napisał(a):

    Polecam tekst Zremby w „Dzienniku” o Walęsie, jeden z najbardziej przenikliwych jakie zdarzyło mi się czytać o naszym wodzu.
    http://www.dziennik.pl/op.....II_RP.html

  234. miner napisał(a):

    darkside:

    „Miner chyba wciaz rozumie kolor tak jak rozumieli go sredniowieczni malarze- jako pigment czy farbke- ceche nadana rzeczom na stale, ktora mozna wyrazic za pomoca skali rgb. Zabawne, ale wyglada na to, ze relatywizm nawet w takiej banalnej kwestii jest dla niego nie do zaakceptowania :)
    .
    Masz 100% racji. do tego jeszcze z powodu mojej prawicowości kapie mi z lewego oka, śmierdzi z paszczy i ogólnie to dzieci mną można straszyć.
    .
    W wolnym czasie poczytaj o konwersji RGB–>CMYK, o profilach kolorów, o ditheringu, Argumentacja oparta o Twoje problemy z konwersją jest dość zabawna. Szczególnie, że okraszona politycznym zacietrzewieniem.

  235. Mawar napisał(a):

    Torlin
    Kariera grupy pułkownika Lesiaka przypada na czasy prezydentury Wałęsy. To wtedy esbeccy specjalisci z Departamentu III (od opozycji), jak m. in. Lesiak powrócili lub odbili sie od dna i zaczęli robic błyskawicznie kariery w aparacie bezpieczeństwa. Z niektóymi żegnano sie dopiero za czasów PiS. Ale z tego co wiadomo PO nie zamierza ich reaktywować.

  236. Bernard napisał(a):

    anielko
    miałem wrażenie, że zapadła milcząca zgoda, że nie komentujemy się wzajemnie, ale ty jak zwykle nie możesz wytrzymać, i przyczepiasz się w kilku wpisach, zresztą ocennie, a nie merytorycznie. Cóż, brakuje ci widać innych podniet i od czasu do czasu lubisz tak się produkować. Jeżeli więc będziesz się przysyrać, to po kilku wpisach możesz liczyć na moje „paszła won”. Jeżeli lubisz, to proszę ciebie bardzo. Jesteś wyjątkowym „dyskutantem”, więc traktuję cię wyjątkowo. albo więc zmienisz swoją postawę, wówczas dyskusja będzie możliwa, ale odczep się ode mnie. A wiesz skąd moja taka opinia o tobie, nie będę tego przypominał.

    Bernard

  237. miner napisał(a):

    http://www.flagi-linea.pl.....olski.html

    Tak sobie jeszcze pogrzebałem.
    .
    .
    Stan ten zmieniła ustawa z 1980: biel ustalona w załączniku do ustawy z 31 stycznia 1980 nie jest idealnie biała. Jest to skutkiem faktu, że ustalono dla bieli parametr jasności Y=82; idealna biel powinna mieć ten parametr równy około 100. Po przeliczeniu na system barw RGB (sRGB), otrzymuje się biel której parametry RGB w zapisie szesnastkowym to: #E9E8E7. Po przeliczeniu na system RGB (sRGB) otrzymuje się czerwień, której parametry RGB w zapisie szesnastkowym to #D4213D.
    .
    Po cholere oni to zdefiniowali?

  238. miner napisał(a):

    http://upload.wikimedia.o.....lusion.PNG

    I jeszcze ciekawostka na dobranoc. W podlinkowanym obrazku pola A i B sa tego samego koloru.

  239. Mawar napisał(a):

    Miner
    -
    Kataryna zebrała i zestawiła wiedzę rozproszoną po gazetach. Ona się w tym specjalizuje i robi to bardzo dobrze. Obraz manipulacji i złej woli mediów jaki się z tego wyłania jest przygnebiający. Normalny biały człowiek, który nie spędza życie przed komputerem nie ma szans sie przez to pezebic. Ta sprawa chyba kwalifikuje do sądu, bo Agata została przez matkę zmuszona do aborcji. Czyli nie miała prawa wyboru. Matka Agaty nie była na tyle dojrzała aby zostać babcią, za co życiem zapłaciła jej wnuczka, nie wiadomo czym zapłaci jej córka. Chyba matka Agaty była jeszcze mniej dojrzała niż jej 15-letnia córka. Wydaje się, że pierwsze decyzje sądu (poźniej uchylone) pozbawiające matkę Agaty praw rodzicielskich były słuszne.
    A co do Wandy Nowickiej, pewnie cię nie zdziwi, że pochodzi z nomenklaturowej rodziny. I chyba nawet gorzej, jej ojciec był przedstawicielem LOT w Rzymie w latach 70. Można się domyślać jaki reprezentował resort. Tu nie było przypadków.

  240. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „…. wtedy sie obudzilem”.
    -
    Idź z tym do psychoanalitka lub do wróżki, jeśli nie jesteś przy kasie to ostatecznie może być cyganka. Nie wysyłaj tego do żadnej redakcji, tam dla grafomanów są nieuprzejmi lub okrutni, zwykle wolą wariatów. :)

  241. narciarz2 napisał(a):

    dark:
    miner rzucil na szale angielskie slowo i okrasil chamstwem, z czego wynika, ze ma racje. Chcialbym jednak uscislic, o czym byla dyskusja, zanim na powierzchnie wyplynelo wielkie prawicowe ego. Otoz pytanie bylo i wazne, i ciekawe: co to jest „kolor”, czy jest subiektywny czy tez obiektywny, i czy mozna go obiektywnie zmierzyc? Postaralem sie odpowiedziec to, co wiem, oraz skierowac rozmowe w ciekawe rejony, ale wymiana niestety zdryfowala na swoj zwykly prawicowy poziom.
    .
    Kolor jest subiektywnym wrazeniem umyslu w odpowiedzi na stymulacje oka przez swiatlo. (Swiatla musi byc wystarczajaco duzo, bo inaczej widzimy na szaro, co kazdy wie.) Subiektywne wrazenie da sie w niezlym przyblizeniu skorelowac z obiektywnym bodzcem. Taka niezla korelacja jest podstawa przemyslu drukarskiego. Przemyslu by nie bylo, gdyby kazdy widzial co innego, ale na szczescie wiekszosc ludzi w przyblizeniu widzi to samo. (Sytuacja z kolorem jest inna niz z polityka.) Jednak korelacja nie jest jednoznaczna, co mozna zademonstrowac. Po pierwsze, istnieja ludzie, ktorzy inaczej odbieraja kolor (np. daltonisci). Daltonizm jest silnym zaburzeniem i zdarza sie rzadko, ale drobne odchylenia od „sredniej” percepcji koloru sa czeste. Psychologowie maja odpowiednie diagramy, na ktorych jedni ludzie widza ksztalty, ktorych inni nie widza, i w ten sposob mozna te odchylenia wykryc. Te diagramy wygladaja dosc zabawnie. Pokazuja one, ze tam, gdzie ja subiektywnie widze dwa kolory, ktos inny subiektywnie widzi jeden kolor. Albo na odwrot. A to z kolei demonstruje, ze w szczegolach kolor jest zjawiskiem subiektywnym, choc na ogol zgadzamy sie, ze „zielony” to „zielony”.
    .
    Na tym nie koniec. Jak wiadomo, percepcja nawet jednej osoby jest zmienna. Mozna to zademonstrowac. Wez dwie biale kartki papieru. Na jednej namaluj duzy kwadrat w jakims intensywnym kolorze. Poloz kartki obok siebie w intensywnym swietle (in jasniej, tym lepiej), i skup wzorok na kwadracie przez paredziesiat sekund. Potem przenies wzrok na czysta biala kartke. Zobaczysz na niej duzy kwadrat w kolorze dopelniajacym. Tego kwadratu tam nie ma, ale subiektywnie sie pojawi, dopoki oko nie odpocznie. Doswiadczenie pokazuje, ze ten sam obiektywny kolor (bialy) moze byc odbierany jako inny kolor (dopelniajacy dla koloru kwadratu).
    .
    Na tym tez nie koniec. Percepcja koloru zalezy od sasiedztwa. Mozna to pokazac, kladac dwa kawalki tego samego szarego papieru na tle bialym i czarnym. Kawalek polozony na czarnym tle bedzie sie subiektywnie wydawal jasniejszy. Oba powyzsze doswiadczenia demonstruja, ze subiektywny odbior tego samego bodzca zalezec moze od sasiedztwa czasowego albo przestrzennego z innym bodzcem. To z kolei ma praktyczne zastosowania na przyklad w dekoracji wnetrz.
    .
    To jeszcze nie koniec. Jak wszyscy wiedza, i nawet miner by sobie przypomnial, gdyby wypuscil gaz z umyslu, ten sam subiektywny kolor mozna uzyskac na rozmaite obiektywne sposoby. Na przyklad, wrazenie „zielony” mozna uzyskac, doprowadzajac do oka swiatlo o dlugosci fali okolo 560 nanometrow. Ale mozna je takze uzyskac, oswietlajac siatkowke dwiema barwami, niebieska i zolta, z ktorych zadna nie ma tej dlugosci fali. Uzyskiwanie koloru zielonego przez zmieszanie farby zoltej z niebieska to byl temat jednej z pierwszych lekcji „z rysunkow” w komunistycznej szkole. Pamietam, ze bardzo mi sie to podobalo, choc wtedy jeszcze nie wiedzialem, ze szkola byla komunistyczna. Byc moze w niepodleglej prawicowej szkole takich cwiczen sie nie przeprowadza, co mogloby tlumaczyc niewiedze minera.
    .
    Pozwyzsze dobrze znane cwiczenie pokazuje, ze te sama subiektywna odpowiedz mozna uzyskac przy pomocy zupelnie roznych obiektywnych bodzcow. Te bodzce sa naprawde tak rozne, jak sie tylko da, a jednak wrazenie moze byc to samo. Teoretyczne wytlumaczenie tego zjawiska jest dosc proste (krzywe czulosci komorek wzrokowych sa szerokie i sie czesciowo pokrywaja), i pewnie mozna je wyguglowac. Wiec nie bede rozwijal.
    .
    Podsumowujac. Slowo „obiektywne” oznacza zjawisko, ktore mozna zmierzyc i opisac liczbami, histogramami, albo funkcjami. Slowo „subiektywne” oznacza odpowiedz umyslu na obiektywny bodziec (inaczej „wrazenie”). Subiektywna odpowiedz zalezy od bodzca, ale takze od innych czynnikow: od sasiedztwa z innym bodzcem, nastepstwa czasowego, zmeczenia, albo osobniczego poziomu wrazliwosci. A poza tym, subiektywne wrazenie moze byc to samo, mimo ze bodzce moga byc zupelnie rozne.
    .
    Jest jeszcze jeden wniosek z tej dyskusji. Ignorancja i arogancja to sa dwie strony tego samego medalu.

  242. jasnaanielka napisał(a):

    Bernardzie! Wrażenie było mylne. Ja żadnej ugody z tobą nie zawierałam. Pisałam, że jeśli będę uważała za potrzebne, to będę pisała o tobie. Nie do ciebie, a o tobie, o twoich wypowiedziach. I tego się trzymam. Skoro nie chcesz reagować na moje uwagi – nie dotyczą one ciebie osobiście, tylko tego, co piszesz – nie reaguj, Ale pisania na tym blogu mi nie zabronisz, bo nie ty tu rządzisz. I będę pisała to, na co mam ochotę. A jeśli nie potrafisz się powstrzymać od ordynarnych wyzwisk, zamiast odpowiedzieć, jak człowiek, to już sprawa twojej kultury osobistej. Jak mi za bardzo dokuczysz, to ci wreszcie odpowiem tak, że kolejny raz poskarżysz się gospodarzowi. A teraz napisz, że skłamałam pisząc o twoich licznych uwagach o Maleszce, albo zrób to, co zwykłeś, jako człek czuły i wyjątkowo wrażliwy na własnym punkcie. Bo tylko ty jesteś wrażliwy. Na innych można napluć, innego można z bezpiecznej odległości kopnąć. Szczególnie wtedy, gdy nie odda. Twój wybór. Mamy demokrację. Ja też mam prawo wyboru.

  243. jasnaanielka napisał(a):

    Obudziłam się w środku nocy, bo z racji na obiecane wyłączenie dopływu wody umyłam włosy i nakręciłam na wałki a z tym się długo nie pośpi. Już rozkręciłam i teraz aż do rana… Adieu Fruziu!

  244. Mawar napisał(a):

    narciarz2 – czyli Wojciech Skulski
    -
    „Mawar od poczatku wspolpracowal z SB, a potem sie wycofal z czynnego zycia publicznego, zeby nie spowodowac lustracji. Ale w rzeczywistosci, Mawar to jest były agent SB”.
    -
    A czy ja mogę sobie pożartować (albo i nie pożartować), że jesteś rosyjskim agentem pracującym na terenie USA. Możemy tak sobie pożartować, jeśli wola? A może FBI monitorując internet przegląda sobie tę stronkę, to co? Bawimy się dalej?
    -
    PS.
    Gdyby trzeba było coś udowadniac, to ja mam papiery przez IPN zebrane w jedną całość, gotowe do wglądu (kopia w domu) i powiem nieskromnie, że mogę być z nich dumny. A czy ty masz amerykański clearens?

  245. Bernard napisał(a):

    anielko
    ludzi stram się nie obrażać, i doś długo znosiłem twoje chamskie komentarze w tamtej dyskusji, ale ponieważ nie umiałaś się z tego wycofać i kontynuowałaś swoje zaczepki to straciłaś immunitet nietykalności i od tego czasu za każde przypieprzanie się będę zachęcał cię, żebyś się odemnie opierwiastkowała i paszła won. A to dlatego, że nie chcesz dyskutować (o czym piszesz zresztą), tylko się przysyrasz. A za tem paszła won.

  246. narciarz2 napisał(a):

    Mawarze:
    clearens nie mam, bo takie slowo nie istnieje. Jesli idzie o moje imie i nazwisko, to po raz kolejny zlamales dobre obyczaje, co jest Twoja specjalnoscia. Jesli idzie o papiery z IPNu, to sa one sfalszowane. To jest oczywista oczywistosc, ktora powinna byc oczywista dla prawicowca i wielbiciela agenta Lecha Boleslawa. Jesli idzie o FBi, to ono sklada sie z ludzi inteligentnych, ktorzy maja na Twoj temat to samo zdanie, co ja.
    .
    Jest oczywiste i udowodnione, ze wspolpracowales. Tak samo wspolpracowales, jak Bolek. Tak samo udowodnione, jak w jego przypadku.

  247. narciarz2 napisał(a):

    narciarz2 – czyli Wojciech Skulski.
    Prawdziwe imie i nazwisko: Bolesław Wałęsa. Myslalem, ze wszyscy wiedza, ale jesli nie, to sie przedstawiam.

  248. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    dlaczego nie potrafisz przyznać, że polityka jest grą, że politycy kłamią, filtrują prawdę, dowolnie ją farbują by wygrać w walce o władzę, a nie po to by objawić prawdę szaremu plebsowi. Czy ty na prawdę wierzysz, że do kaczystanu prowadzi Ciebie prorok, alby czy ty uważasz, że ja wierzę, że prorokiem jest Tusk lub Michnik?
    Smutnym obrazem jest, że politycy w swoją grę potrafią uwikłać historyków, nie mówiąc już o tzw. czwartej władzy, która przecież służy zdobywaniu szmalu a nie docieraniu do prawdy. Ty, broniąc kaczystanu jak wiary w jedynego proroka, stajesz się taką samą nieobiektywną istotą jak pierwszy lepszy politruk, który ma za zadanie czuwać nad rozpowszechnianiem plotek, pogłosek, pomówień i kłamstw.
    Dziś w TVN 24 była dyskusja o książce z udziałem Jarka Kurskiego. Jakże się on wyginał tłumacząc się, że jego książka nie była pisana na zamówienie polityczne wiadomego środowiska, lecz że pisał z potrzeby serca i tłumaczył się jeszcze młodością. Obok niego siedział Lisicki, który z kolei miotał się by nie wypaść na ideologicznego sługusa politycznej opcji przeciwnej. Obaj wpadli w łapy polityczno-medialnej komercji i dlatego obaj dziś coś znaczą.
    Czyż historycy do pracy w IPN nie byli też powoływani z odpowiedniego klucza? Byli. Szukano specjalnie historyków nie związanych z UW, nie mówiąc już o SLD. Powinni byli być też to ludzie młodzi. Wzorowy historyk z IPN musiał cechowac się antykomunizmem, konserwatyzmem i co najmniej nieufnością do OS.
    Wszędzie widać barwy politycznego upaprania. W Tobie też, i to jak bardzo. „Polityka to w krysztale pomyje”, czym jest ten kryształ? Mało kto o to pytał. Czyż nie jest nim prawda? Jeśli cokolwiek zahacza o politykę czy od razu nie zanurza się w szambo?
    Książka Cenckiewicza i Gontarczyka, i cała wokół niej dyskusja chyba zupełnie rozwaliła lustrację. Tyle bzdur ile się teraz pisze o agentach, te zachwyty nad Maleszką! są obezwładniające:( Ale z czego one wynikają – z przyjęcia prymatu opcji politycznej nad zdrowy rozsądek.
    To prawica z Maleszki zrbiła agenta nr 1 PRL. Obsmarowywano go nieustannie tylko dlatego, że pracował w „GW” (nie w magazynie ale przy redakcji tekstów), a więc z powodów politycznych. Teraz prawica rozprawia się z „Bolkiem” bo jest przeciwnikiem kaczystanu. Czyż powody polityczne są sensem lustracji? Niestety dziś dla polityków i ich zauszników – tak. Czyli jest to pogrzebanie jakiegokolwiek sensu lustracji i widzenia szkodliwości działalności TW i KO.
    Ja widząc jak w Polsce traktowana jest lustracja, w jak podły sposób się ją wykorzystuje do walki politycznej, namówiłem kolegów by podeszli do niej w zupełnie inny sposób od nachalnej chucpy Twojego środowiska. Pracując nad książką musiałme trafić w końcu na informacje o kolegach, że niektórzy do końca szczerzy z nami nie byli. Wobec tego gdy trafiłem w teczkach w IPN na pełen spis agentów z mojego środowiska, wiedząc, że ktoś to może wykorzystać tak jak to się robi w gdańśkim IPN, wymyśliłem coś takiego:
    http://www.pokolenie-nzs.pl
    Nie wiem czy ktoś z b. TW z tego skorzysta. Wiem, że nikt wcześniej nie pomyślał o tym, aby stworzyć im taką szansę, że w 25 lat po „wojnie” nie ważna jest zemsta i latanie z toporem, ale, że można usiąść przy kawie i pogadać zupełnie normalnie. Cieszę się, że do pomysłu przyłączyli się koledzy z różnych opcji, że potrafiliśmy wymyśleć „ludzki” a nie polityczny sposób na poradzenie sobie z przeszłością i wyciągnięcie do „zdrajców” ręki a nie ręki z pałką. Pozwoli to, mam nadzieję, na lepsze opisanie naszej historii.
    Walenie w „Bolka” jest obrzydliwe. Walenie w „Maleszkę” także – bo wykorzystywane jest oczywiście w sensie politycznym a nie w tym by pokazać „kryształ”. Walenie powoduje, że widzi się pomyje.
    Ech, Lisicki się zachwycał, że wylewanie pomyj to właśnie demokracja, że o to chodzi by każdy kto chce pomyje mógł wylewać. Jeszcze bym to rozumiał, gdyby robił to na własny rachunek, ale gdy robi to z pobudek partyjno-ideologicznych to czuję do takich stwierdzeń niechęć, widzę hipokryzję.

  249. Mawar napisał(a):

    dark side
    -
    „Trzeba było zdążyć przed upływem 12-tego tygodnia ciąży i udało się!”
    chwala bogu!
    -
    No jednak z pewnościa nie Bogu, chyba że pisząc „bogu” masz cos zupełnie innego na myśłi (freudowska pomyłka?).

    „To byla jedyna rozsadna decyzja i dobrze sie stalo, ze minister miala odwage ja podjac na czas”.
    -
    „Gdyby ta dziewczyna byla moim dzieckiem, to nie zastanawialabym sie nawet chwili, przynajmniej dopoki nie osiognelaby wieku, w ktorym bezpiecznie sie rodzi”.
    -
    W jakim wieku cyganki rodzą bezpiecznie? W dobrym szpitalu z pewnościa można urodzć bardzo bezpiecznie. Lekarze nie mówili, że jej ciąża zagraża zdrowiu, gdyby mówili Wyborcza by od tego zaczęła, a nie od rzekomego gwałtu. Moja znajoma swe rewelacyjnie udane dziecko urodziła w wieku teoretycznie już „niebezpiecznym”.
    -
    „Ciaża to ogromne obciazenie nawet dla w pelni uksztaltowanego organizmu doroslej kobiety, a co dopiero dla rozwijajacego sie organizmu 14-letniego dziecka”.
    -
    Przez jakies 900 pokoleń (ok. 30 tys. lat) kobiety w ogóle o tym nie wedziały. Na szczęście, dzieki temu żyjemy i możemy przez Internet wymieniać się głębokimi myślami. Czy to nie wspaniałe? To chyba cud. Skoro Agata mogła w tym wieku zajśc w ciążę, to chyba natura dała nam coś do zrozumienia. W niektórych społeczeństwach prymitywnych kobiety rodziły w pozycji zwisającej, trzymając się rękami za gałąż drzewa. Tego może ci nie polecam, podobno przyjemniej w basenie z wodą.
    -
    „Przykro mi, ale nowe życie bywa pasożytem w ciele matki. wedlug mnie to byl jeden z takich przypadkow”.
    -
    Pasożytem? Acha, no tak. Cywilizacja dusząca się od nadmiaru żywności, witamin, lekarstw, która zbudowała i wyposażyła szpitale wieksze i wspanialsze od katedr, twierdzi, że nie stać ją nowe życie, które niczego nie wnosi, a chce być żywione. Bezczelne jest to nowe życie, doprawdy. Ewentualnie na starość może nas pożywić, kiedy już nie będziemy mieli siły chodzić. Chyba że wczesniej poddamy się eutanazji. No i to jest wreszcie atrakcyjny argument za aborcją. To nie jest nowe życie – to pasożyt. A co się robi z pasożytami? – Pasożyty się eksterminuje. To jest prawie tak urocze jak ironiczne zdanie kataryny, cyt: „A`jutro ci, którzy od kilkunastu dni wspierali prawo matki do wymuszenia aborcji na córce wrócą do pomysłów karania rodziców za klapsa, bo klaps, w przeciwieństwie do wymuszenia aborcji jest ogromną krzywdą”.
    .
    Dark side, zadaj sobie trud i przeczytaj ten wpis.
    http://kataryna.salon24.p.....index.html
    .
    To co do tej pory wiesz na temat historii Agaty bardziej podobne jest do cieni w pieczarze niż tv high definition.

  250. Mawar napisał(a):

    narciarz2 – Wojciech Skulski
    -
    „Jesli idzie o moje imie i nazwisko, to po raz kolejny zlamales dobre obyczaje”.
    -
    Przypominasz „dżentelmena”, który mówiąc o dobrych obyczjach wycierał sobie nos w zasłonkę.

    -
    „Jesli idzie o FBi, to ono sklada sie z ludzi inteligentnych …”.
    -
    Tym bardziej powinieneś uważać.

  251. narciarz2 napisał(a):

    Leszku:
    moj komputer zaalarmowal, ze na stronie http://www.pokolenie-nzs.pl zainstalowany jest jakis wirus. Nie wiem, czy to prawda, ale na wszelki wypadek uprzedzam, zebys moze sie tym zainteresowal.

    Diagnostic page for badania.cp.win.pl/nzs/
    What happened when Google visited this site?

    Of the 5 pages we tested on the site over the past 90 days, 1 page(s) resulted in malicious software being downloaded and installed without user consent. The last time Google visited this site was on 06/21/2008, and the last time suspicious content was found on this site was on 06/21/2008.

    Malicious software includes 1 trojan(s). Successful infection resulted in an average of 2 new processes on the target machine.

    Malicious software is hosted on 1 domain(s), including advancedxpdefender.com.

    1 domain(s) appear to be functioning as intermediaries for distributing malware to visitors of this site, including 77.221.133.0.

  252. Mawar napisał(a):

    narciarz – Skulski
    -
    motto
    Lech Wałęsa: „Bolek – to nie ja”. :)
    .
    Poczytaj sobie ze zrozumieniem (fragment ksiązki)
    Jutro znajdę fragment o Bolku z ksiązki Wasilija Mitrochina (byłego archwisty KGB), który w latach 90. uciekł na Zachód.
    z walizką dokumentów.
    -
    Na zachowanej w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej kserokopii karty ewidencyjnej E-14 Służby Bezpieczeństwa w Gdańsku dotyczącej Lecha Wałęsy, syna Bolesława i Feliksy, urodzonego 29 września 1943 r. w Popowie, elektromontera w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, w dniu 19 czerwca 1976 r. napisano: „Materiały nr 12535 Wydz [iału] III znajdują się w Archiwum Wydziału „C” KW MO w Gdańsku do nr I-14713 z powodu niechęci do współpracy”.
    Aby zrozumieć treść tego krótkiego zapisu, niezbędna jest znajomość zasad ewidencji operacyjnej, specyficznego języka i symboli, jakimi posługiwała się SB, a także ich analiza i weryfikacja z innymi dostępnymi źródłami historycznymi. Podstawową kwestią jest rozszyfrowanie wymienionych w zapisie dwóch numerów. Pierwszy z nich – nr 12535, jest numerem liczby porządkowej dziennika rejestracyjnego SB w Gdańsku, w którym odnotowywano wszystkie tzw. zainteresowania operacyjne, w tym również fakt rejestracji kolejnych tajnych współpracowników SB. Pod tym numerem 29 grudnia 1970 r. Wydział III KW MO w Gdańsku zarejestrował tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”. Dzień później, 30 grudnia 1970 r., zgodnie z zasadami ewidencjonowania danych o osobach będących w zainteresowaniu MSW, gdańska SB przesłała do Wydziału I Biura „C” MSW kartę EO-4/68 zarejestrowanego pod nr. 12535 L. Wałęsy.
    Drugi numer – I-14713, jest numerem archiwalnym akt agenturalnych TW ps. „Bolek”, które w czerwcu 1976 r. złożono w Wydziale „C” (archiwum i ewidencja operacyjna) KW MO w Gdańsku z powodu wyrejestrowania TW z sieci agenturalnej w dniu 19 czerwca 1976 r. Zdjęcie z ewidencji operacyjnej wspomnianego TW nastąpiło, jak napisano: „z powodu niechęci do współpracy”. Zarówno data zdjęcia z ewidencji TW ps. „Bolek” – 19 czerwca 1976 r., jak i numer archiwalny akt agenturalnych – I-14713, również są zgodne z zapisami w dzienniku rejestracyjnym. Ponadto istnienie wspomnianej karty E-14 oraz fakt złożenia akt agenturalnych TW ps. „Bolek” o nr. I-14713 do archiwum Wydziału „C” KW MO w Gdańsku w czerwcu 1976 r. potwierdzono podczas kwerendy dziennika korespondencyjnego byłego Wydziału „C” w Gdańsku. Z zapisu pod nr. 342 wynika, że pismem przewodnim oznaczonym L.dz. MAG 00342/76 z 22 czerwca 1976 r. do Wydziału I Biura „C” MSW przesłano karty E-14, dotyczące m.in. materiałów archiwalnych TW ps. „Bolek” oznaczonych wspomnianą wcześniej sygnaturą I-14713.
    Poza wymienionymi już dokumentami: kartą E-14 oraz dziennikami rejestracyjnymi i korespondencyjnymi SB w Gdańsku, innym ważnym źródłem identyfikującym TW ps. „Bolek” są zachowane w wersji oryginalnej dwa tzw. rekordy informatyczne Zintegrowanego Systemu Kartotek Operacyjnych MSW. W obu zapisach komputerowych ZSKO z 1988 i 1990 r. dotyczących Wałęsy, napisano „TAJNY WSPÓŁPRACOWNIK” i dodano następującą informację: „Dnia 19 VI [19]76 r. zdjęto z ewidencji, powód: NIECHĘĆ DO WSPÓŁPRACY. Materiały archiwalne numer 14743/1 złożono w WUSW GDAŃSK PION ‘C’”. Mamy zatem potwierdzenie informacji zawartych w karcie E-14 i dzienniku rejestracyjnym SB w Gdańsku. W zapisie sygnatury akt agenturalnych popełniono jednakże jeden błąd. Otóż w obu zapisach ZSKO błędnie wpisano numer archiwalny akt TW ps. „Bolek” – zamiast: „14713/1″, napisano: „14743/1″. Przed laty, przy okazji procesu lustracyjnego Wałęsy, na ten fakt zwracało uwagę kierownictwo archiwum MSW, chociaż nie próbowało tej pomyłki w żaden sposób wyjaśnić, uznając zapewne, że skoro we wszystkich innych dokumentach – karcie E-14 oraz dziennikach rejestracyjnym i korespondencyjnym – numer archiwalny wpisano poprawnie, to nie warto tego tłumaczyć. Z całą pewnością należy potraktować tę sprawę jako zwykłą pomyłkę wynikającą z faktu, że pierwotnie na karcie wzoru E-14 funkcjonariusz SB pomylił się i zamiast cyfry „1″ w numerze archiwalnym wpisał „4″. Fakt ten został prawdopodobnie od razu zauważony, o czym świadczy naniesiona odręcznie korekta na karcie E-14. Jednak dla jasności niniejszej analizy warto odwołać się do kluczowego w tej materii argumentu. Otóż analiza pomocy ewidencyjnych SB w archiwum IPN w Gdańsku dowodzi, że w odróżnieniu od akt oznaczonych nr. 14713/1 (zapisanym również w formie: I-14713, I 14713, 14713-I lub 14713/I), które dotyczyły L. Wałęsy, pod nr. 14743/1 (zapisanym również w formie: 14743/I) Wydział II KW MO w Gdańsku zarejestrował akta agenturalne TW ps. „Wojtek” dotyczące Józefa Majewskiego.
    Identyfikację TW ps. „Bolek” potwierdza również zachowana w formie kserokopii notatka służbowa młodszego inspektora Wydziału III „A” KW MO w Gdańsku st. szer. Marka Aftyki z 21 czerwca 1978 r. Odnosi się ona bowiem do „analizy akt archiwalnych nr I 14713 dot[yczących] ob. WAŁĘSA LECH”. Aftyka napisał w niej: „Wymieniony do współpracy z organami bezpieczeństwa pozyskany został w dniu 29 XII 1970 r. jako TW ps. ‘BOLEK’ na zasadzie dobrowolności przez st. insp. Wydz[iału] II KW MO w Olsztynie kpt. E[dwarda] Graczyka”. Podczas procesu lustracyjnego Wałęsy Aftyka „zeznał, że był w 1978 r. młodym funkcjonariuszem, pozostającym w służbie od dwóch miesięcy, któremu polecono sporządzić analizę akt TW ‘BOLEK’ o nr I 14713″.
    Prawdziwość notatki M. Aftyki potwierdza również inny dokument SB. Chodzi o kopię notatki służbowej mjr. Czesława Wojtalika i mjr. Ryszarda Łubińskiego z rozmowy, którą 6 października 1978 r. na terenie Gdańskich Zakładów Mechanizacji Budownictwa „ZREMB” wspomniani funkcjonariusze przeprowadzili z L. Wałęsą. Jej celem było „ponowne pozyskanie” Wałęsy do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Już na wstępie autor notatki mjr Wojtalik napisał: „w dniu 6 X 1978 r. w godz. 11.00-12.20, wspólnie z mjr. R[yszardem] Łubińskim, przeprowadziłem rozmowę operacyjną z ob. Lechem Wałęsą byłym TW ps. ‘Bolek’, aktualnie rozpracowywanym w sprawie krypt[onim] ‘Bolek’”.
    W połowie lat osiemdziesiątych, przy okazji wewnętrznego dochodzenia związanego z ucieczką na Zachód Eligiusza Naszkowskiego, identyfikacji TW ps. „Bolek” dokonał także mjr Adam Styliński z Biura Studiów SB MSW: „Pierwszy etap działań polegał na ‘przedłużeniu działalności’ TW ps. ‘Bolek’, tj. L[echa] Wałęsy, o minimum 10 lat”.
    Ustalenie personaliów TW ps. „Bolek” pośrednio potwierdza także analiza jego własnych doniesień agenturalnych. Przykładowo, w jednym z nich, z 22 kwietnia 1971 r., donosił: „Dziś o godz. 11.00 było spotkanie z redaktorem ‘Życia Warszawy’. Omawiane były sprawy dalszych bolączek załogi i wnioski. Było także wytłumaczenie się redaktora, dlaczego nie opublikował całości wywiadu, który miał miejsce w początkach lutego. Redakt[or] ten ma świetną pamięć, zapamiętał wszystkich i po nazwiskach się zwracał do nas (rzecz dziwna)”. Kwerenda prasowa „Życia Warszawy” z pierwszej połowy 1971 r. pozwala stwierdzić, że chodziło prawdopodobnie o redaktora Jerzego Redlicha, który na tych łamach podejmował tematykę związaną z gospodarką morską, a po Grudniu ’70 odbył kilka podróży reporterskich do Gdańska. 10 lutego 1971 r. J. Redlich zamieścił w „Życiu Warszawy” artykuł zatytułowany Mówią gdariscy stoczniowcy. „Zrozumiano nasze intencje”, który potwierdza informację przekazaną przez TW ps. „Bolek” na temat wcześniejszego spotkania dziennikarza ze stoczniowcami. Z artykułu Redlicha jednoznacznie wynika, że jego rozmówcą w Stoczni Gdańskiej był m.in. właśnie L. Wałęsa. „Moimi rozmówcami nie byli ludzie przypadkowi. Henryk Lenarciak, Lech Wałęsa – wyposażeniowcy z Wydziału W-4, Ludwik Piksa, Szczepan Chojnacki – kadłubowcy z Wydziału K-3. Wymieniam tylko kilku spośród moich rozmówców. Są to ci ludzie, którzy wówczas stanęli na czele protestu, zostali obdarzeni zaufaniem załogi, wybrani delegatami do rozmów z miejscowymi władzami i na spotkanie z Edwardem Gierkiem. Dziś kilku spośród nich wyposażono w mandaty członków rad zakładowych i robotniczych” – napisał Redlich. Z dokumentów SB wiemy, że tylko jedna z wymienionych przez Redlicha osób była zarejestrowana jako TW ps. „Bolek”. Wiadomo także, że wspomniani w artykule: Szczepan Chojnacki, Henryk Lenarciak i Ludwik Piksa nigdy nie współpracowali z SB, a dwaj pierwsi byli nawet intensywnie rozpracowywani21. Ponadto z zachowanych donosów TW ps. „Bolek” wynika, że Chojnacki i Lenarciak byli przez niego inwigilowani.
    Potwierdzenie związków L. Wałęsy z SB znajdujemy także w innych dokumentach SB, choć nie wymienia się w nich pseudonimu agenturalnego. W Arkuszu ewidencyjnym z 28 listopada 1980 r. przeznaczonego do internowania Wałęsy czytamy: „29 XII 1970 r. pozyskany do współpracy z SB. W okresie 1970-[19]72 przekazał szereg informacji dot[yczących] negatywnej działalności pracowników Stoczni”. Ważnym źródłem historycznym w tej sprawie jest także oryginał Analizy stanu zagrożeń do sprawy obiektowej krypt. „MECHBUD” z 15 stycznia 1979 r. dotyczącej sytuacji w Gdańskich Zakładach Mechanizacji Budownictwa „ZREMB”, w której napisano m.in., że L. Wałęsa „w czasie pracy w stoczni był wykorzystywany operacyjnie przez Służbę Bezpieczeństwa”.
    W kwestii identyfikacji TW ps. „Bolek” nr 12535 należy się również odnieść do pojawiających się czasem opinii na temat rzekomego istnienia w latach 1970-1976 kilkudziesięciu tajnych współpracowników Wydziału III KW MO w Gdańsku noszących wspomniany pseudonim, będących w dodatku zatrudnionych w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Wiele razy po ten argument sięgał sam L. Wałęsa: „Równie dobrze mogliby ze mnie zrobić Felka. W samym Gdańsku agentów SB o pseudonimie ‘Bolek’ było podobno 56. Wzięli więc trochę dokumentów z różnych teczek i zrobili ze mnie pięćdziesiątego siódmego. Proste!”. W rzeczywistości w latach 1970-1976 pion III gdańskiej SB dysponował łącznie czterema tajnymi współpracownikami o pseudonimie „Bolek”, z czego tylko jeden – rejestrowany pod nr 12535 – pracował w Stoczni Gdańskiej, i to na Wydziale W-4. Pozostali trzej TW ps. „Bolek” nie mieli ze stocznią nic wspólnego, a nawet nie mieszkali w Gdańsku.
    Publikacji książkowych, prasowych i wypowiedzi, w których identyfikuje się L. Wałęsę z TW ps. „Bolek”, jest wiele. Jednak w stosunku do przytoczonych powyżej źródeł SB mają one najczęściej charakter drugorzędny i wtórny (co nie znaczy, że niektóre z nich nie są ważnym źródłem wiedzy historycznej). Przykładem może być chociażby biogram L. Wałęsy zamieszczony w pracy zbiorowej To nie na darmo… Grudzień ’70 w Gdańsku i Gdynii czy też książka Christophera Andrew i Wasilija Mitrochina The Sword and the Shield. The Mitrokhin Archive and the Secret History of the KGB. W anglojęzycznym wydaniu znajdujemy interesujący fragment odnoszący się do sprawy Wałęsy: „Pośród dokumentów SB odkrytych na początku lat 90-tych po upadku reżimu komunistycznego była teczka pod nazwą ‘BOLEK’, której pełna zawartość musi dopiero zostać ujawniona, a autentyczność dokumentów ustalona, ale o której wiadomo, że zawiera rzekome szczegóły na temat roli Wałęsy jako informatora SB”. Jednak przy tej okazji były archiwista KGB – Wasilij Mitrochin, ujawnił też nową informację: „Kiszczak powiedział KGB, że Wałęsę skonfrontowano z jednym z j ego domniemanych byłych oficerów prowadzących SB i rozmowa ta została nagrana na taśmę”.
    Odrębny problem stanowią świadectwa byłych kolegów L. Wałęsy z Wydziału W-4 Stoczni Gdańskiej im. Lenina i Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża (m.in. Henryka Jagielskiego, Henryka Lenarciaka, Józefa Szylera, Andrzeja Bulca i Leszka Zborowskiego), a tym bardziej funkcjonariuszy SB, w tym tych zajmujących się „ochroną operacyjną” stoczni po Grudniu ’70 (m.in. jednego z oficerów nadzorujących pracę rezydenta SB w stoczni z TW ps. „Bolek” – mjr. Janusza Stachowiaka z Grupy VI Wydziału III KW MO w Gdańsku), w posiadaniu których jesteśmy. Koncepcja naszej pracy opiera się jednak przede wszystkim na wykorzystaniu dokumentów dostępnych w archiwach. Podobnie rzecz się ma z relacjami, które wprawdzie przytaczamy w naszej książce, ale tylko takie, które były wcześniej opublikowane bądź są łatwe do zweryfikowania, gdyż pochodzą od osób powszechnie znanych.

  253. narciarz2 napisał(a):

    Mawarze:
    Pogubilem sie troche w tym, co kto tutaj wypisuje. Wydawalo mi sie, ze Ty twierdziles, ze ksiazka Cenckiewicza ma jakies podstawy. Ale moze sie myle. Czy moglbys moze napisac czarno na bialym, ze agent Bolek to nonsens, zas lustracja to bzdura?

  254. narciarz2 napisał(a):

    Mawarze,
    przepraszam, moj ostatni wpis zrobilem, zanim pzreczytalem Twoj. To znaczy, ze oskarzasz Walese i popierasz Cenckiewicza? Bo jezeli tak, to chce Cie poinformowac, ze krag podejrzen wokol Ciebie sie zaweza. Pojawiaja sie powazne poszlaki w Twoich ostatnich wpisach, ze wspolpracowales.
    .
    Uprzejmie prosze, zebys nie tytulowal mnie po nazwisku, bo bruderszaftu jak dotad nie wypilismy.

  255. soulgarden napisał(a):

    „FELIETON MICHNIKA”
    Felieton „Kisiela” i Michnika większość ludzi odczyta zapewne jako felieton o przemijaniu. Zawsze o przemijaniu to jest trochę o śmieszności ludzkich namiętności. Cechą list umarłych i uczniów, choć w sumie większości jest szyk z nazwiskiem jako pierwszym. Zawsze są odczytywane beznamiętnie – może to ma sugerować jakiś rodzaj dystansu? Na pewno jest to inteligentny zabieg. Podejrzewam, że felieton SK był napisany w intencji, którą trudno dopasować do Michnika tak by była kluczem wystarczającym. Zatem to klucz do jednej z zamierzonych recepcji. U SK są ludzie znani do dziś, już nieznani lub na pewno kilka osób nawet wtedy nie do końca powszechnie znanych. I jest też ktoś kto będzie znany przez wiele pokoleń – Ignacy Krasicki. Tak więc przesłaniem są „formaty ludzkie” jako ogólna myśl i związek z nimi znaczeń nazwisk. Nie zawsze nazwisko do człowieka, ale ogólnie jako symptom. W głębi lużny związek wynika też z podwojenia nazwisk. Jako całe dzieło mogłaby być to aluzja do przetrwania narodu. Ale jest to poboczne gdyż intelektualna analiza wtórna wrażeń jest najważniejsza jeśli chodzi o środek gęstości dzieła. Tym niemniej jest też rodzaj sztuki, czasem sztuki działania jako sztuki, czasem użytkowej, a czasem „jako użytkowej”. Michnik przy okazji tworzy też przekaz sztuki działania. Są zbierzności między epokami nikłe. Przekaz bardziej dający pole do „samodzielności” i samodzielności musi zawierać się w wielości elementów jako elementy swoiste, a nie szeregowe by być złożony. Prostą drogą odczytu jest zestawienie rzeczowników i czasowników zawartych w nazwiskach. Tu można byłoby sprawdzić jaką niekompletność tej pierwszej warstwy odczytu – dla wszystkich sprawiłoby zabranie części nazwisk nie odnoszących się do rzeczowników i czasowników lub w sposób skrajnie sztuczny. Pozostałe są czytelne bardzo dobrze, ale przez powszechność nie jest to często uświadamiane. Im bardziej znane nazwisko – tym bardziej nie zauważana, pomijana treść. Ale wróćmy do sztuki praktycznej. Jest to zestaw rzeczowników i czasowników, z których zestawienia mają wszyscy, do których to adresuje odczytać jakąś historię. Z zastrzeżeniem, że nie jest przekazywana przez niego. Wyróżniają się anglojęzyczny Go, win! i ogólny brak Krasickiego. Ale są też szczegóły sytuacyjne i poprzezsytuacyjne. Choćby wyróżnionymi jako mniejszość są niepiszący. Np Bender jako jednooki. Głębia jest gdzieś w relacjach między elementami wyróżnionymi. Czyli między nierzeczownikowymi i niepiszącymi w rozmaitych relacjach. Ale pewnie w większości zaadresowane do antywyróżnionych. Tak byłoby najinteligentniej i najmichniczej. Podobnie szukanie głębi w tytule może przesłaniać oczywistość jak osłyszenie nazwisk. Michnik ma we władaniu „tych typów”, „te typki” – to raczej szyderstwo. Ale czytajmy analitycznie jak rzeczowniki równo. Czy Michnik odnosi się tym napraszającym się wyłuszczeniem:
    ADAM
    MICHNIK
    redaktor naczelny
    „Gazety Wyborczej”

    do poprzedniego tytułu z wierszami gdzie przez zrównanie się z gazetą chciał się paradoksalnie umniejszyć jako tożsamość? Czy jest to „jakiś trop”? Jeden z wielu? To byłoby najinteligentniejsze.
    Ciekawi mnie czy Michnik jest w stanie wskazać osobę mającą totalnie odmienne poglądy, ale podjąłby się mniej asekuranckiej taktyki? Wszyscy z odmiennymi poglądami mu zawiszczą? Czy nadreprezentacja „Gazety Polskiej” też może oznaczać wiele? Uznałbym to za dużą doraźność. Ale niemal równo jest z „Dziennika” choć nie jest to pismo niszowe. (Kompletny ignor wobec „Tygodnika Powszechnego”, z którego pochodzi Kisielowski pierwowzór sugeruje, że nie idzie Michnikowi po prostu o znane osoby, ludzi tego czasu, ale kontrystów). Tak więc tu jest niepewność co do relatywizmu. A może to wybór łatwiejszych polemistów?
    ‘ ———
    ; =====——-=I o ( … ( … ( … & … ) … ) … )…?
    , ———
    PS Wczoraj miałem okazję przesłuchać fragment audycji, który przegapiłem, a w którym naśladowano mój głos w kontekście wiadomym. Zauważam ten element i tu. I w być może nawiązaniu do tego udawania, w tym tutejszym muśniętym – upatruję formatu Michnika.

    A tych chłopaczków powinno spotkać to co powinno Michnika. Te same okoliczności, bo to jedyna nauka. Choć nie mogę zagwarantować, że prowokacja im nie wyjdzie. I co wtedy? Jestem tylko człowiekiem, gnojonym kilka lat. Bardzo słabo mi się ten dowcip spodobał.

  256. jasnaanielka napisał(a):

    Ciekawa jestem, co powoduje, że wyznawcy poglądów nazywanych ogólnie prawicowymi, charakteryzują się całkowitym brakiem poczucia humoru, całkowitym brakiem zrozumienia dla jakiejkolwiek odmienności. Jeśli dowcip, to koniecznie o d…e Maryni. Ucieszyć ich potrafi widok kogoś, kto się wywrócił – najlepiej w kałużę, albo w guano. Świadczy o tym dobitnie przebieg ostatniej dyskusji. Nie mam pojęcia, jak można żyć z taką serdeczną niechęcią do innych ludzi. Takich strasznych ponuraków, mściwych i zaciętych nie chciałabym mieć blisko siebie.
    ;
    Bernardowi dedykuję stary dowcip o owsiance…
    Dziadzio z babcią siedzą w słoneczny poranek na talerzami z owsianką, aż tu nagle dziadzio jak nie walnie łyżką w talerz!!! Babcia przecierając okularu pyta – Co się stało? Na co dziadzio; Bo jak sobie wspomnę, że nie byłaś dziewicą!!!!!!!!!!!!!!!
    ;
    Bernardzie! odstaw tę owsiankę! Jest tyle smaczniejszych rzeczy.

  257. Bernard napisał(a):

    anielka,
    ty wiesz co

  258. miner napisał(a):

    narciarz2:

    - już wczoraj napisałem, że piszemy o dwóch różnych sprawach
    - odniosłem wrażenie, że się ze mną zgodziłeś
    - jednak ponownie postanowiłeś się odezwać; napisać rzeczy oczywiste, powoływać się na eksperymenty ukazujące, że ludzki wzrok jest zawodny (nb.: wkleiłem obrazek pokazujący pięknie to zjawisko).
    .
    Reasumując:
    - Ty twierdzisz: ludzie widzą różnie w zależności od warunków, cech indywidualnych, i.t.p. Podobne wrażenie koloru może powstać w kilka różnych sposobów. i.t.p.
    - A ja od początku piszę: że „Myślę, że analiza widma odbitego światła to jest właśnie obiektywne określenie koloru… Co jak już pisałem ma się odnosić do „definicji” obiektywny znaczy tyle co niezależny od podmiotu myślącego .
    .
    Ja to mogę powtarzać w nieskończoność, tak samo jak powiem że obiektywnym określeniem wysokości dźwięku jest zmierzenie jego częstotliwości, jak obiektywnym określeniem mocy silnika będzie zmierzenie jego parametrów i.t.p, i.t.d.
    .
    I tak sobie będziemy rozmawiać, Ty będziesz pisał rzeczy o których ja wiem doskonale i z którymi się nie sprzeczam, ja będę pisał swoje…
    .
    Oczywiście Ty będziesz okraszał to idiotycznymi wstawkami w stylu:
    .
    miner rzucil na szale angielskie slowo i okrasil chamstwem, z czego wynika, ze ma racje. Chcialbym jednak uscislic, o czym byla dyskusja, zanim na powierzchnie wyplynelo wielkie prawicowe ego.
    .
    Postaralem sie odpowiedziec to, co wiem, oraz skierowac rozmowe w ciekawe rejony, ale wymiana niestety zdryfowala na swoj zwykly prawicowy poziom.
    .
    Byc moze w niepodleglej prawicowej szkole takich cwiczen sie nie przeprowadza, co mogloby tlumaczyc niewiedze minera.
    .
    Jest jeszcze jeden wniosek z tej dyskusji. Ignorancja i arogancja to sa dwie strony tego samego medalu.

    .
    Filtrujesz w tym wątku rzeczywistość przez własne poglądy polityczne. Próbujesz mnie ubrać w odpowiedzialność za przeniesienie dyskusji na nieodpowiedni poziom, czepiasz się bez sensu do użytego angielskiego słowa (znasz jakieś sensowne polskie odpowiadające mu?). Ap otem sobie utyskujesz na niski poziom dyskusji.
    .
    Powodzenia.

  259. Mawar napisał(a):

    narciarz2 – Wojciech Skulski
    -
    „Mawarze:
    Pogubilem sie troche w tym, co kto tutaj wypisuje. Wydawalo mi sie, ze Ty twierdziles, ze ksiazka Cenckiewicza ma jakies podstawy. Ale moze sie myle. Czy moglbys moze napisac czarno na bialym, ze agent Bolek to nonsens, zas lustracja to bzdura”?
    -
    Nie mógłbym. Ja zaliczam się do ludzi nierozsądnych, akceptujących logikę dwuwartościową i sekwencje przyczynowo skutkowe. A i pamięć nieźle mi służy.
    A w tej kwestii Bolka salon ludzi rozsądnych mozna podzielic na trzy części:
    1/ Jedni spuszczając oczy mówią, że „no coś tam podpisał” (i wszyscy rozumiemy, że to „coś” nie było kwitem do pralni), ale co to ma – ich zaniem – za znaczenie. Paradoksalnie, najświatlejszych zwolenniko teorii „cos tam podpisał” nie zniechęca fakt, ze do dzis nie odnalzło sie zobowiązanie do współpracy.
    2/ Druga część, nie dbając o kryteria logiki, mówi: nawet jak podpisał i donosił to nie donosił, a tak w ogóle to się z tego wydobył, a ksiązka Cenckiewicza i Gontarczyka i tak jest nagonką kaczystów, a w ogóle to niczego nie udowadnia.
    3/ Trzecia grupa to fundamentaliści antylustracyjni, ci mówią: jak Boga kocham, że nie był agentem. „Ale jesli są materialne dowdy, że był”. – Nie, no, jak Boga kocham, że nie byl agentem, etc. „Wałęsa agenten? Pierwsze słyszę” – skłamał przed kamerą A. Michnik, lekko się czerwieniąc (bo słyszał o tej sprawie od Kuronia pod koniec lat 70).

    narciarz2 Says:
    czerwiec 22nd, 2008 at 4:10 am

    .
    „Uprzejmie prosze, zebys nie tytulowal mnie po nazwisku, bo bruderszaftu jak dotad nie wypilismy”.
    -
    Skoro nie wypilismy i nie wypijemy to pisz może: Panie Mawar. Wybierz też formę w jakiej mam sie do ciebie zwracać, z angielska: Mr Skulski (Mr Skulsky), z niemiecka: herr Skulski, z rosyjska gospodin Skulskij, czy może jeszcze inaczej?

  260. jasnaanielka napisał(a):

    Bernardzie! Wiem, wiem :)
    Ja też nie cierpiałam owsianki. Ale teraz mam duży wybór w asortymencie. Ty też masz ogromną ilość możliwości.
    ;
    …. wiem, wiem… i pozdrawiam.

  261. leszek.sopot napisał(a):

    Czy dokumenty z SB z 1978 r., na które powołują się autorzy ksiązki są prawdziwe czy fałszywe?
    W esbeckim dokumencie z 1978 r. napisano, że Wałęsa miał
    powiedzieć znajomym o swoich perypetiach z SB po grudniu 70 r.
    przed październikiem 1978 r. Przypomnę, że Wałęsa do WZZ przystąpił w czerwcu 1978 r. – w czasie gdy w więzieniu prowadził głodówkę Błażej Wyszkowski. We wspomnieniach osób związanych z Gwiazdami zawsze pojawia się data z grudnia 1979 r. jako ta, kiedy to Wałęsa miał coś powiedzić. A więc absolutnie nie w 1978 r. W dokumencie jest jeszcze jakaś arcybzdurna informacja: „Pociesza go jedynie fakt, że nie tylko on błąd taki w przeszłości popełnił, ale popełnili go także Gwiazdowie, Bulc i Borusewicz”. Świadczyć to tylko może o tym, że dokument ten miał obrzydzić nie tylko Wałęsę, ale i innych.
    Jestem ciekawy czy w książce, albo gdziekolwiek, jest informacja o tym, jakie dokumenty podrzucono w 1982 r. Walentynowicz i innym działaczom, oraz co przesłano do Komitetu Noblowskiego.

  262. Piotruś napisał(a):

    Jasnaanielko (9:10) nikt nie chce mieć takich ludzi wokół siebie. Nawet oni sami, a na dodatek doskonale o tym wiedzą.
    Jako góralka na pewno znasz białego misia z Krupówek. W Tatrach białe misie nie występują, biały miś to nie biały miś tylko podpity góral w szarawym futerku itd itd. Dzieckiem będąc pierwszy raz zadałem sobie pytanie – co ten misiu tutaj robi? Minęło tyle lat i jedyna odpowiedź wydaje się prawdziwa. PIENIĄDZE
    To samo jest powodem zaprezentowanych przez ciebie objawów.

  263. Piotruś napisał(a):

    Zostałem zmuszony do zrobienia przerwy kontynuuję więc.
    Wiemy już co robi miś – teraz odpowiem co robią osoby fotografujące się z misiem. Odpowiedź jest równie prosta – zaspokajają naturalne potrzeby.
    Zapytasz zapewne co to ma wspólnego z prawicą? Odpowiem – nic.
    Nazwa dobra jak każda inna. „Lewica” zajęta, z „centrum” opadł puder została tylko „prawica”. Po za tym jak się tu uśmiechac przy obrzutce łajnem.

  264. Piotruś napisał(a):

    Leszku Pan Wałęsa honorowo poddaje się ocenie wyborców i doskonale widzi obiektywną (intersubiektywną) oceną własnych kwalifikacji. Zapowiadana publikacja tej wielkości stotnie nie zmieni i nikt za bardzo nie wie poco esbeckie wypociny zostają wydane. Jedyne się co nasuwa to podtrzymywanie pamięci, że co coś takiego w ogóle istniało i przekonanie dysponentów archiwów, że są ważni i mają jakiś wpływ na teraźniejszość.
    Narciarzu – gratuluję strzału w dziesiątkę.

  265. Mawar napisał(a):

    Piotruś
    ‘Zapowiadana publikacja tej wielkości stotnie nie zmieni i nikt za bardzo nie wie poco esbeckie wypociny zostają wydane”.
    -
    Zaśpiewaj sobie jeszcze piosenkę, jak kibice swej ukochanej drużyny piłkarskiej, która straciła właśnie bramkę:
    - nic się stało, kochani
    - nic się nie stało.
    :)

  266. Torlin napisał(a):

    Może Ci się to Mawarze nie podoba i nie odpowiada, ale większości ludzi w Polsce to wisi i powiewa, czy Wałęsa był Bolkiem czy nie. To dla Was jest takie istotne, ja to powtarzam po raz dwudziesty – z dwóch powodów.
    Pierwszy powód – trzeba za wszelką cenę udowodnić, że Polska nie odzyskała niepodległości w 1989 roku, tylko to było wszystko sterowane przez SB mających swoich agentów: Wałęsę, Michnika, Kuronia, Mazowieckiego, Geremka itd.
    Drugi powód to jest wywalenie Braci z kancelarii – takiej obrazy się nie zapomina do końca życia. Tego człowieka trzeba zniszczyć za wszelką cenę, pomówieniem, donosem, aluzją.
    A ludzie patrzą z boku i się śmieją. Tak pęczniejecie od tej Najwyższej Historycznej Roli, Jaką Odgrywacie, że ktoś przyjdzie ze szpilką i Was przekłuje. Huk, bo huk, ale jaki ***** będzie.

  267. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    Bez wódki, to znaczy warsztatu historyka, tego nie rozbierzesz. Zaufaj historykom. Inaczej zaczniesz wątpić we wszystko. Bo jest oczywiste, że …
    .
    To pierwszy historyczny przywódca , uważany zarazem za faktycznego twórcę nowego państwa. Kontynuował politykę swojego poprzednika ale poprzez sojusze, włączył swoje państwo w zachodni krąg kultury. Duże znaczenie dla przyszłości miały także jego reformy wewnętrzne, mające na celu rozbudowę i usprawnienie systemu.
    Zachowane źródła pozwalają twierdzić, że był sprawnym politykiem, utalentowanym i charyzmatycznym przywódcą. Prowadził zręczne działania, a w polityce zagranicznej kierował się przede wszystkim racją stanu, wchodząc w układy nawet ze swoimi wcześniejszymi wrogami.
    Mowa oczywiście o Mieszku I.
    A dalej:
    Brakuje jakichkolwiek pewnych informacji źródłowych na temat Mieszka I z okresu przed przejęciem przez niego władzy. Jedynie tzw. Rocznik małopolski podaje datę jego narodzin jako rok 920 lub 931 (zależnie od wersji rękopisu), ale badacze nie uznają go za wiarygodne źródło. Różni mediewiści na podstawie własnych dociekań określali datę narodzin księcia na lata od 922 do 945[1], przy czym aktywność księcia w końcowych latach życia nakazywałaby umieścić jego narodziny bliżej drugiej z dat[2]
    -
    Gall Anonim w swojej kronice podaje, że Mieszko był ślepy do siódmego roku życia i dopiero wtedy odzyskał wzrok. Sam kronikarz następująco wytłumaczył to wydarzenie: Wówczas (czyli po odzyskaniu wzroku przez Mieszka) książę Siemomysł pilnie wypytywał starszych i roztropniejszych z obecnych, czy ślepota i przewidzenie chłopca nie oznacza jakiegoś cudownego znaku. Oni zaś tłumaczyli, że ślepota oznaczała, iż Polska przedtem była tak jakby ślepa, lecz odtąd – powiadali – ma być przez Mieszka oświeconą i wywyższoną ponad sąsiednie narody. Tłumaczenie to było jasnym nawiązaniem do chrztu księcia: Zaiste ślepą była przedtem Polska, nic znając ani czci prawdziwego Boga, ani zasad wiary, lecz przez oświeconego Mieszka i ona także została oświeconą, bo gdy on przyjął wiarę, naród polski uratowany został od śmierci w pogaństwie[3]. Opisane wydarzenie jest typową alegorią średniowieczną i nie ma wartości jako źródło historyczne. Opis ten został natomiast wykorzystany i rozbudowany przez większość późniejszych kronikarzy polskich.

  268. narciarz2 napisał(a):

    Minerze:
    przede wszystkim przepraszam za moje zlosliwosci wstawione do dyskusji o kolorze. Sprowokowales mnie swoim wpisem adresowanym do Dark. Gdybys Ty nie okraszal Twoich wpisow, to ja tez bym sie od tego powstrzymal. Jednakze masz racje, moje zlosliwosci nie byly potrzebne.
    .
    Jesli idzie o meritum sprawy, to zgody nie ma. Nie do konca moge sie zgodzic z nastepujacym zdaniem: „analiza widma odbitego światła to jest właśnie obiektywne określenie koloru”. Tak sie czesto mowi. Mozna w ten sposob zdefiniowac kolor, i tak sie czesto robi. Na przyklad, u nas w laboratorium ludzie potocznie mowia „niebieski” na okreslenie swiatla ultrafioletowego, ktorego ludzkie oko nie widzi. Czesto tez mowia „impuls swiatla ma kolor czerwony na poczatku i niebieski na koncu”, pomimo tego, ze caly impuls jest w podczerwieni i tez jest calkowicie niewidoczny. (Jesli jestes zainteresowany, to taka sprytna technika nazywa sie „chirped pulse amplification”.) Jesli zgodzimy sie na takie definicje, to oczywiscie masz racje. Mozna nazwac dowolna dlugosc fali dowolnym slowem, wiec niech bedzie „niebieski” na okreslenie jednego niewidocznego swiatla, albo „czerwony” na okreslenie innego tez niewidocznego.
    .
    W tym sensie kwarki tez sa kolorowe. Jak wiesz, „kolor” jest pewna liczba kwantowa, ktora fizycy przypisali kwarkom. Jak wiesz, na skutek „sumowania kolorow” kwarkow proton albo neutron sa zawsze „biale”. W tym sensie kwarki maja takze zapach, bo istnieje takze „liczba zapachowa” kwarkow. Mozna sobie takie definicje wprowadzic. Mozna przypisac dowolne liczby dowolnym slowom, po czym te liczby zmierzyc.
    .
    Jednakze ja stwierdzilem, ze „kolor” w potocznym rozumieniu (bez definicji, jak te powyzej) jest zjawiskiem subiektywnym, ktore realizuje sie w umysle obserwatora. Tak rozumiany kolor nie istnieje obiektywnie. Pomiar tak rozumianego koloru jest trudny, bo obiektem pomiaru nie jest dlugosc fali, ale wrazenie powstajace w umysle.Pomiary wrazenia zrobiono i zastosowano w praktyce, dzieki czemu istnieja ekrany telewizyjne. Jednakze, pomiar wrazenia nie jest tak jednoznaczny, jak pomiar wielkosci istniejacej obiektywnie.
    .
    Reasumujac, nie zgadzam sie ze stwierdzeniem „obiektywne określenie koloru”, gdzie „obiektywny znaczy tyle co niezależny od podmiotu myślącego”. (Chyba, ze wprowadzic definicje „czerwony, niebieski”, o ktorych wspomnialem.)
    .
    Ten temat mnie zainteresowal, bo jest on punktem wyjscia do ogromnej debaty na temat znaczenia „obserwatora” w mechanice kwantowej.

  269. narciarz2 napisał(a):

    Mawar napisal:
    Skoro nie wypilismy i nie wypijemy to pisz może: Panie Mawar. Wybierz też formę w jakiej mam sie do ciebie zwracać, z angielska: Mr Skulski (Mr Skulsky), z niemiecka: herr Skulski, z rosyjska gospodin Skulskij, czy może jeszcze inaczej?
    .
    Mawar, na tym blogu od zawsze obowiazuja formy. Ty jestes Mawar, ja jestem narciarz2, w skrocie narciarz. Nie upowaznialem Cie do zadnej innej. Zachowujesz sie po chamsku i uprzejmie Cie prosze, abys przestal.

  270. narciarz2 napisał(a):

    Dzis jest wigilia opublikowania wielkiego Dziela, czyli Opus Magnum. Mimo, ze obiektywnie jeszcze nieopublikowane i nie nalezy go dyskutowac, to jednak Dzielo juz subiektywnie istnieje w umyslach czytelnikow na skutek licznych przeciekow, recenzji, oraz omowien. Moge zaryzykowac stwierdzenie, ze opinia o Opusie zostala juz z grubsza ustalona i raczej sie nie zmieni po opublikowaniu. W skrocie, wydaje mi sie, ze Opus podzieli los kultowego filmu p.t. „Nocna Zmiana”, ktory sluzy prawicy do organizowania sesji nienawisci, ale poza tym nie ma wielkiego znaczenia.
    .
    Dla przecietnego czytelnika Opus bedzie po prostu nudny i niemozliwy do przeczytania, poniewaz Opus zostal celowo upozorowany na dzielo naukowe. Z punktu widzenia zamierzonego efektu propagandowego to jest duzy blad, jednak autorzy byli do niego zmuszeni, skoro cala hucpe firmuje Instytut. Nudny i rozwlekly charakter dziela ograniczy grono czytelnikow do zajadlych fanatykow. Wiekszosc spoleczenstwa bedzie ksztaltowac swoja opinie na podstawie streszczen i omowien. Dlatego jest wazne, zeby byly to omowienia rzetelne. Jedno takie juz sie ukazalo. Profesor Friszke wypatroszyl Opus na lamach Gazety, i wielka chwala mu za to. Sponsorzy Opusu byli prawdopodobnie zmuszeni do poddania Opusu krytyce profesora, skoro Opus jest promowany jako dzielo naukowe. Propagandowo byloby lepiej wystrzelic znienacka, ale Instytut prawdopodobnie nie mogl sobie na to pozwolic.
    .
    Tutaj na blogu podobna role spelniaja komentarze Leszka. Porownanie jego komentarzy z komentarzami na przyklad Mawara nie pozostawia suchej nitki na Opusie, a i na Mawarze przy okazji tez. Istnieje ogromna, uderzajaca roznica pomiedzy wpisami Leszka, pelnymi faktow i przemyslanych argumentow, a prawicowym pustoslowiem. Mamy wielkie szczescie, ze Leszek jest tu obecny.
    .
    Podsumowujac, gora urodzila mysz. Mial byc ryk lwa, a wychodzi z tego cieniutki pisk. Mozna tak stwierdzic z prawie calkowita pewnoscia jeszcze przed opublikowaniem Opusu, powolujac sie na recenzje profesora Friszke. Jest dosc nieprawdopodobne, aby profesor przeoczyl jakis naprawde porazajacy fragment czy dokument. Pisze tak nie dlatego, ze profesor ma taki czy inny swiatopoglad (ktorego nie znam), ale dlatego, ze publikujac swoja recenzje zaryzykowal on swoim autorytetem naukowym. Dlatego tez mozna dosc bezpiecznie zalozyc, ze recenzja byla bardzo staranna. Gdyby w Opusie bylo cos naprawde istotnego, to recenzent by to zauwazyl.
    .
    W tej calej sprawie zdumiewa mnie jedno. Prawica niedawno przejechala sie na propagandowym wykorzystaniu policyjnych prowokacji. Sprawy Barbary Blidy i Barbary Sawickiej zatopily rzad Kaczynskiego. I ta sama prawica teraz wystepuje z podobna prowokacja? Niczego sie nie nauczyli?

  271. Bernard napisał(a):

    Czy Adam Michnik jest skurwysynem?
    I jeszcze sie łobuz sadzi na Kisiela. GW szpieguje dziadka z UB Cenckiewicza. Już wyborcza lepeij o dzxiadków z UB pytać nie powinna, bo sie redaktorzy będą sie musieli ze stalinowców tłumaczyć.
    .
    http://wyborcza.pl/1,7684....._typy.html
    „A to moje typy
    .
    Ks. Bajda Jerzy. Barański Marek. Ks. Bartnik Czesław. Bender Ryszard. Bożyk Paweł. Bugaj Ryszard. Cenckiewicz Sławomir. Chodakiewicz Marek Jan. Cichocki Marek. Czarzasty Włodzimierz. Dudek Antoni. Fedyszak-Radziejowska Barbara. Fotyga Anna. Gawin Dariusz. Giertych Maciej. Giertych Roman. Głębocki Henryk. Gontarczyk Piotr. Gowin Jarosław. Gudzowaty Aleksander. Jackowski Jan Maria. Janecki Stanisław. Kaczyński Jarosław. Kamiński Mariusz. Kania Dorota. Karłowicz Dariusz. Karnowski Michał. Korwin-Mikke Janusz. Kotecka Patrycja. Krajski Stanisław. Krasnodębski Zdzisław. Król Marek. Kuczyńska Teresa. Kurski Jacek. Kurtyka Janusz. Kwiatkowski Robert. Kwieciński Jacek. Lasota Irena. Legutko Ryszard. Lepper Andrzej. Lichocka Joanna. Lisicki Paweł. Łysiak Waldemar. Macierewicz Antoni. Magierowski Marek. Michalkiewicz Stanisław. Michalski Cezary. Musiał Bogdan. Nowak Andrzej. Nowak Jerzy Robert. Orzechowski Mirosław. Paliwoda Paweł. Perzyna Łukasz. Pospieszalski Jan. Poznański Kazimierz. Reszczyński Wojciech. Roszkowski Wojciech. Rybiński Maciej. O. Rydzyk Tadeusz. Sakiewicz Tomasz. Semka Piotr. Staniszkis Jadwiga. Szubarczyk Piotr. Szymański Wiesław Paweł. Śpiewak Paweł. Świetlik Wiktor. Targalski Jerzy. Terlikowski Tomasz. Trznadel Jacek. Urbankowski Bohdan. Wencel Wojciech. Wieczorkiewicz Piotr Paweł. Wierzejski Wojciech. Wildstein Bronisław. Wolski Marcin. Wyszkowski Krzysztof. Zambrowski Antoni. Zaremba Piotr. Ziemkiewicz Rafał. Ziobro Zbigniew. Zybertowicz Andrzej. Żaryn Jan. Żukowski Tomasz.”

  272. narciarz2 napisał(a):

    Barbary Sawickiej —> Beaty Sawickiej.
    .
    Przy okazji wyjasniam, ze link do moich fotografii pojawia sie i znika, bo uzywam roznych przegladarek. Obecna dyskusja przestala sie miescic w Internet Explorer, wiec zaczalem uzywac Firefox, i nie chcialo mi sie skopiowac linku. Chamskie odzywki Mawara nie sa przyczyna znikania linku.

  273. narciarz2 napisał(a):

    Bernardowi gorzej. Jego nastroje na szczescie nie podlegaja takim cyklom, jak nastroje pewnego innego blogowicza, ale widac, ze tez cos nie w porzadku.

  274. Piotruś napisał(a):

    „Jak zaś król Bolesław z Polski został wyrzucony , dużo byłoby o tym do opowiadania, lecz to powiedzieć WOLNO …. Ani bowiem zdrajcy biskupa nie usprawiedliwiamy, ani króla mszczącego się tak szpetnie nie zalecamy lecz tu w ŚRODKU poniechajmy ….” Gall Anonim.
    Był pierwszy i mógł intrepretować co tylko slina na język przyniesie,

  275. narciarz2 napisał(a):

    Jeszcze jedna uwaga. Propagandowe prowokacje zatopily rzad Kaczynskiego, zas kolejna taka prowokacja moze zatopic IPN. Mam nadzieje, ze po opublikowaniu Opusu i po gruntownym wypatroszeniu takowego przez powaznych recenzentow, dyskusja obroci sie ku tematowi roli i znaczenia IPN. Mam nadzieje, ze IPN nie przezyje takiej dyskusji.

  276. Mawar napisał(a):

    narciarz: „Mawar, na tym blogu od zawsze obowiazuja formy. Ty jestes Mawar, ja jestem narciarz2, w skrocie narciarz. Nie upowaznialem Cie do zadnej innej. Zachowujesz sie po chamsku i uprzejmie Cie prosze, abys przestal”.
    -
    To przypomnę, że wcześniej nariarz napisał:
    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52769
    „Mawar od poczatku wspołpracowal z SB, a potem się wycofal z czynnego życia publicznego, żeby nie spowodować lustracji. Ale w rzeczywistosci, Mawar to jest były agent SB”. Być może napisał to w żartach, tego nie można wiedziec na pewno nie zaglądając do jego pokręconej duszy. Zresztą uśmieszka nie było.
    -
    Więc ja w odpowiedzi napisałem, że „narciarz, czyli Wojciech Skulski jest ruskim agentem działającym na terenie USA”. Teraz naciarz prosi żebym przestał używać jego nzwiska, zwłaszcza w tym kontekście. Ale przecież możemy bawić się dalej. Ty zaproponwałeś reguły tej zabawy i nie określiłeś czasu jej trwania, a sam wczesniej ujawniłeś swoje nazwisko.

  277. narciarz2 napisał(a):

    Drogi Mawarze:
    Dwie rozne sprawy, to jest forma i tresc wypowiedzi. Jesli idzie o forme, to Ty sie zachowujesz zwyczajnie po chamsku pozwalajac sobie pisac po nazwisku, do czego nie masz upowaznienia. Uprzejmie prosze, zebys przestal. I ja, i wszyscy inni zachowuja pewne formy tytulowania na tym blogu. Uprzejmie prosze, zebys sie tych form trzymal.
    .
    Natomiast jesli idzie o tresc, to chcialem zilustrowac styl myslenia, ktory nazwalbym Polska Szkola Historyczna 2008. A mianowicie, poszlaki nalezy interpretowac w jeden sposob. Pozwolilem sobie zilustrowac tak, zeby dotarlo. I jak widac, dotarlo, choc niekoniecznie sklonilo do myslenia. Pozwole sobie na nastepny przyklad interpretacji a’la Polska Szkola Historyczna 2008. A mianowicie, przeciwko Tobie swiadczy sam fakt posiadania w domu dokumentow IPN na swoj temat. Uczciwi ludzie takich dokumentow nie potrzebuja. Skory Ty posiadasz, to widocznie czujesz potrzebe, i sam ten fakt nalezy interpretowac jednoznacznie. Dalszym dowodem jest nieslychanie nerwowa reakacja na sama wzmianke o mozliwosci wspolpracy. Uczciwi ludzie tak nie reaguja. Oba te fakty, posiadanie dokumentow oraz nerwowa reakcja, wskazuja w jednym kierunku, i jest to kierunek jednoznaczny. Sprawe nalezy uznac za udowodniona.
    .
    Mam nadzieje, ze powyzsza ilustracja dotrze. Ale nie mam nadziei, ze skloni do myslenia. Skoro Ty nie widzisz piramidalnych absurdow w prawicowej argumentacji, to zapewne nie zrozumiesz konstrukcji myslowej, ktora zaprezentowalem. Wyglada na to, ze potraktowales moj wpis doslownie, a to z kolei dowodzi prostodusznosci. Twoja nerwowa reakcja owszem dowodzi, ale nie wspolpracy, tylko trudnosci ze zrozumieniem argumentow nie wprost.
    .
    Tak wiec najuprzejmiej Cie przepraszam. Nie przepraszam za sama ironiczna tresc moich wpisow, ale za poddanie Twojego intelektu zbyt ciezkiej probie. Odwoluje oskarzenie o wspolprace, ktore okazalo sie dla Ciebie zbyt skomplikowanym argumentem.

  278. Mawar napisał(a):

    Bernard
    -
    Czy Adam Michnik jest skurwysynem?
    -
    Nie Bernard, to chyba jeszcze nie jest chuliganeria polityczna, raczej jego, michnikowe, kłopoty z psychiką i samokontrolą. To już człowiek niemłody, choć i nie stary, ale przegrany. Jego czas się kończy. Zwróć uwagę, że na liście kisielowych czerwonych kanali są rodzice Hanny Lis. To ostrzeżenie, że państwo Lisostwo trochę się pogubiło przyjmując wysokopłatne posady u Urbańskiego. Ruki pa szwam i do TOK FM-u, zdaje się mówić Michnik. Przecież powinien być bojkot reżimowo-kaczej tv, jak w stanie wojennym.

  279. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „A mianowicie, przeciwko Tobie swiadczy sam fakt posiadania w domu dokumentow IPN na swoj temat. Uczciwi ludzie takich dokumentow nie potrzebuja”.
    -
    Zatem, podobnie jak Waldemar Kuczyński, który też korzystał z uprzejmości IPN, jestem nieuczciwy. Przyjmuje do wiadomości, że takie jest stanowisko Antylustracyjnego Centrum, ale się z nim nie zgadzam. Próbowałem tylko korzystać ze swoich praw, podobnie jak to jest przy aborcji, w przypadku gdy jest dopuszczalna.

  280. Bernard napisał(a):

    Mawarze,
    wikipedia podaje że Lisowa jest córką PRLowskich działaczy (dziennikarzy i dyplomatów) Kedajów. Czy się nie pomyliłeś, czy są pod jakims innym nazwiskiem?
    .
    pzdr
    Bernard

  281. Bernard napisał(a):

    Mawarze ups,
    pomyliłem się, zasugerowałem się lista Michnika, na liście Kisiela są Kedajowie oczywiście. Nie miałem pojęcia o tych związkach rodzinnych. to nieco więcej niz dziadek cennckiewicza którego Cenckiewicz nie znał.

  282. Bernard napisał(a):

    to też wiele tłumaczy jesli chodzi o chorobe roznoszona przez lisy a mianowicie wściekliznę.
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  283. narciarz2 napisał(a):

    Mawar napisal: Zatem, podobnie jak Waldemar Kuczyński, który też korzystał z uprzejmości IPN, jestem nieuczciwy. Przyjmuje do wiadomości…
    Mawarze, to byla czesc argumentacji, ktora okazala sie dla Ciebie zbyt skomplikowana. Jeszcze raz Cie przepraszam.
    .
    Nigdy mi nie przyszlo do glowy, ze prawica, przy calych pozorach perfidii, byc moze jest po prostu ogromnie prostoduszna. Ostatnia wymiana rzuca tez pewne swiatlo na dyskusje w sprawie przerywania ciazy. Jesli moj tok rozumowania w sprawie Bolka byl az tak ponad glowa Mawara, to jego wypowiedzi w sprawie przerywania ciazy takze trzeba podobnie oceniac. Po prostu trzeba pamietac, jakie sa mozliwosci intelektualne interlokutora. Musze przyznac, ze interlokutor mnie zaskoczyl.

  284. invinoveritas napisał(a):

    @ Narciarzu2

    „Dzis jest wigilia opublikowania wielkiego Dziela, czyli Opus Magnum.”
    -
    Wyobraź sobie dzisiejszą noc tych wszystkich bernardów, marwarów czy innych a-może-jeszcze-nie-skurw-ków…

    Bezsenną, z cieknącą ślinką, od czasu do czasu eksplodującą…
    -
    I tylko te rano bolące ręce…
    Od klawiatury, oczywiście.

    :)

  285. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    Jesli moj tok rozumowania w sprawie Bolka byl az tak ponad glowa Mawara, to jego wypowiedzi w sprawie przerywania ciazy takze trzeba podobnie oceniac.
    -
    Nie przyszło ci do głowy, ze twoje enuncjacje w sprawie Bolka są tak mętne, że az wyglądają na rozumne choć skomplikowane? Napisz w czterech-pięciu zdaniach o co chodzi to pogadamy.

  286. Mawar napisał(a):

    invinoveritas
    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52841
    -
    Jesteś pewien, że to wino ci się uszami przelewa, a nie alpaga? :)

  287. invinoveritas napisał(a):

    To nie vino, to veritas :)

  288. Mawar napisał(a):

    Bernard
    -
    „… to nieco więcej niz dziadek Cenckiewicza którego Cenckiewicz nie znał”.
    -
    Tak, ten dziadek, którego on nie znał (może rzekomo nie znał?) jest bardzo obciążający, zwłaszcza w oczach Redaktorów Gazety z których co drugi miał kogoś w KPP lub KC. :) Nazwisko Gntarczyk też jest obciążeniem, bo kojarzy się z Ryszardem Gontarzem, komunistycznym piórosiepaczem Moczara z okresu Marca 68. Nic dziwnego, że Gazeta z dwojga niesłusznych autorów właśnie przeciw Gontarczykowi prowadzi kapmpanię w swoim starym dobrym stylu, sugerując autorowi anytysmityzm. „Gontarczyk nie pisze książek historycznych, tylko pamflety – mówią naukowcy. Według niego wszyscy komuniści to degeneraci, a Żydzi w dużym stopniu sami ponoszą winę za antysemityzm”.
    http://wyborcza.pl/0,0.html
    Zmiast wydawać mu zakaz pisania posądzi się go o antysemityzm i na jedno wyjdzie.

  289. Mawar napisał(a):

    invinoveritas
    -
    Ta veritas najwyraźniej rozpuściła sią w alpadze i wypłyneła. Niech zgadnę, ten aplagos to J-23? Jakos tak mi pasuje do ciebie ta tradycja historyczno-filmowa. :)

  290. Bernard napisał(a):

    a na liście Kisiela Smolar, tatuś, Safjan tatuś :) No Panie Michnik, pzn żeś chyba antysemita

  291. narciarz2 napisał(a):

    Mawarze napisal Napisz w czterech-pięciu zdaniach o co chodzi to pogadamy.
    Mawarze, uprzejmie prosze o zamkniecie tej dyskusji z Toba. Jesli nie dotarla do Ciebie moja dotychczasowa argumentacja, to nie bede powtarzal, bo to sie robi meczace dla mnie i pewnie dla czytelnikow blogu. Wino nalezy pic tylko raz. Pite powtornie nie smakuje. Dobranoc.

  292. narciarz2 napisał(a):

    Uprzejmie dziekuje za zwrocenie uwagi na artykul o Gontarczyku w GW. Jest w nim takie ciekawe zdanie: [ksiazka Gontarczyka] „jest oderwana od całej światopoglądowo-mentalnej strony polskich komunistów, która jest interesująca i dziwna, bo tak zideologizowanych ludzi już dziś nie ma.”
    Okazuje sie, ze jednak sa. Mianowicie prawica. Swiat prawicy jest dziwny, a moim zdaniem chory. To jest moje zdanie bez wielkiego znaczenia, ale cos mi sie wydaje, ze to zdanie sie rozpowszechnia, co pokazal wynik ostatnich wyborow.

  293. Torlin napisał(a):

    Gęsia skórka mi po plecach przeszła, jak te nazwiska przeczytałem. Można się zabić z rozpaczy własną pięścią.
    A jeżeli chodzi o Galla Anonima, nie złapano go dotąd na żadnym kłamstwie, ani oszustwie. jeżeli czegoś nie chciał mówić, to opuszczał.

  294. jasnaanielka napisał(a):

    A tu najnowszy news z Nowego Pompona!
    `#

    Coraz bardziej wychodzi na jaw, że większość esbeków
    była w opozycji

    Dziennikarze śledczy dotarli do dokumentów, z których wynika, że większość agentów Służby Bezpieczeństwa w czasach PRL prowadziła działalność opozycyjną. Niemal wszyscy pracownicy III Departamentu spiskowali przeciwko władzy. Było to na tyle powszechne zjawisko, że dyrektor departamentu (pseudonim Orzeł w koronie) musiał rozbudować siedzibę swojego urzędu, zaczęło już bowiem brakować konspiracyjnych lokali kontaktowych.

    „W 1989 roku udało nam się wreszcie obalić władzę i jednocześnie ją przejąć. W nagrodę każdy spiskowiec otrzymał podwyżkę, mocne alibi i status reformatora państwa”, powiedział szef dawnego III Departamentu. #
    ;
    Bardzo lubię te ich informacje. A najlepsza była o tym, że wąż boa przewrócił się na moście:)

  295. invinoveritas napisał(a):

    @ Marwar
    -
    „Tak, ten dziadek, którego on nie znał (może rzekomo nie znał?) jest bardzo obciążający, zwłaszcza w oczach Redaktorów Gazety z których co drugi miał kogoś w KPP lub KC. :)”
    -
    Nie znał dziadka? Nic go nie łączyło?
    To czemu już w 2001 „nieoficjalnie” badał teczki swojego dziadka?
    Zanim w 2004 oficjalnie dostał wgląd do dokumentów.
    -
    Zachowywał się jak Michnik i Wałęsa razem wzięci!
    -
    Czyli i przeglądał i czyścił :)
    -

    I taki „śmieć” ma wyrokować w książkach o cnocie/niecnocie innych?!

  296. soulgarden napisał(a):

    Jasnaanielka, wszystko to co jest pisane i robione by dotarło do mnie z WASZEJ strony jest żartem. Ja myślę nawet czasem, że próbą, testem poprzez żart. Ale co cię w tym śmieszy, że odbierasz jako żart? Ja myślę, że właśnie dlatego, że to i bawi, i jest dobre jako test jest przestępstwem. Dlatego, że ma ruszać – może być testem – jest na poważnie. To, że jest podawane w formie sugerującej żart wskazuje na to, że ta forma jest do testu najdogodniejsza. Z dwóch powodów. Ukrycia się za zdystansowaniem. I największej skuteczności w takiej formie. Myślę bowiem, że robi się testy by zrobić je dobrze. Nawet nie chce mi się analizować tego jako metody wpływu, niejednokrotnego, połączonego z jakąś całością i rzeczywistością. Zostańmy przy wymowie sensowności gestu samej w sobie. Zawiera symbolikę podległości. Symbolikę podpożądkowania krańcowo przedmiotowego. Nie odnosi się, jeśli ma być skuteczne, do jakiejś sytuacji wynikłej z miłości. Rozumiem, że ktoś mógłby się obnosić ze swoimi fantazjami erotycznymi dotyczącymi mojej osoby ze względów wyłącznie chęci zakomunikowania swoich pragnień. Wtedy moja agresja na to powinna być wystarczająca jedynie do zniechęcenia do ponawiania „ogłoszenia”. Tu jednak zachodzi insza inszość. Całość postawy tych, nazwijmy „chłopaków michnika” , wskazywała raczej na pogardę, choćby z mojej prywatności. Są takie fragmenty, które świadczą o tym logicznie, że odstawiane są pozy mające sugerować przewagę, panowanie i tego typu cechy. Dlatego niestety jest to działanie mające cechę fałszywego żartu, cudzysłowu, ale odnoszącego się do „żartowania” nie zaś do symboliki takiego stopnia dominacji. Było to zatem coś wieńczącego i podsumowującego przekaz całości relacji. Czasem dochodzi do takiej prowokacji poprzez chwilowe potwierdzenie poczucia przewagi. Wtedy mężczyzna powinien reagować by ta symbolika nie spychała go milimetr po milimetrze w podpożądkowanie wynikające z siły. To sytuacja gdzie naturalnym jest reakcja podobna lub strzał w twarz, choćby otwartą ręką. Natomiast taki „żart” jako podkładanie treści pod ogólną przewagę trwającą i mającą konkretne przejawy jest w swym znaczeniu przekazem przymuszania. Do akceptacji pogardliwej, nienawistnej instrumentalizacji. Trudno mówić tu o nerwach jako wskaźniku własnego homoseksualizmu „prowokowanego”. To jest już nie żart, ale niestety też już coś więcej niż prowokacja. To prowokacja i demonstracja. Ci chłopcy popełnili już ten błąd. Teraz tylko chcą się podkreślić z tą symboliczną astronomiczną przewagą. Nad zinstrumentalizowanym człowiekiem. Taki jest sens tego gestu. I ja w całokształcie mówię NIE! To nie jest zachowanie zasługujące na odpowiedź w postaci plasku otwartą ręką. Gwałt na mnie przeprowadzany przez zespół ludzi nie ma charakteru początkowo seksualnego (choć każdy gwałt ma taką domieszkę). Ale do gwałtu nieseksualnego dołącza się takie impresje by przekazać mi intencję esencji upodlenia jaka jest w gwałcie seksualnym. Tak więc jest to destylat tego co w gwałcie seksualnym jest z nienawiści. Jest to demonstracja symboliczna nienawiści i pogardy najdalsza jaką można sobie wyobrazić. To jest treść potworna w swej esencji morderczości. I dlatego może wywołać reakcję właściwą i współmierną. Bo całościową prowokacją tych bodźców jest treść „giń kupo gówna”. Dlatego jasnaanielko, ponieważ przyłączyłaś się do tego, z pełną świadomością, jako dojrzały człowiek – bierzesz pod uwagę, że ktoś mógłby ci odpowiedzieć adekwatnie do zakłamywanej intencji. Dla mnie jesteś babochłopem o poziomie ludzkim pantofelka. Ale pamiętaj, że jeśli ktoś we mnie wreszcie przeleje poczucie zgównienia to będziesz jedną z ważniejszych osób odpowiedzialnych karnie za to. Osobiście życzę ci najobrzydliwszego gwałtu i wszystkiego najgorszego ubecki wyrobniku.

    Mam wrażenie, że Michnika mój napisany między robieniem kanapek wiersz ciupeńkę musnął i mimo, że nie oczekiwałem niczego jest to minimalnie sympatyczne. Jako dodatek do obrzydzenia.

  297. narciarz2 napisał(a):

    Anielko:
    „dobranoc” powiedzialem Mawarowi, ale wciaz tu jestem, pije ciemne piwo z gor Adirondack, przygotowuje potrawe „szalona krowa” ( befsztyki smazone na oliwie), i w ogole swietuje wigilie dnia, w ktorym poznamy Prawde, co nas wyzwoli. A jak Ty swietujesz?
    .
    Jesli idzie o artykul o panu Gontarczyku, to ja sie w wojsku nauczylem, ze kazda jednostka wojskowa jest bardzo dumna ze swojego szlaku bojowego i stara sie takowy przedstawic nowym rekrutom. Wiec ja sie nie dziwie, ze znienawidzona gazeta zapoznaje nas ze szlakiem bojowym jednostki specjalnej PiSu. Tak, jak sie mozna bylo spodziewac, jest to szlak pelen chwaly i licznych walk i zwyciestw o sluszna prawicowa sprawe. Nie ma sie co oburzac, jak to czyni Bernard, tylko nalezy cym predzej kupic prace doktorska pana Gontarczyka. Niedlugo cena tej pracy bardzo wzrosnie. Warto zainwestowac.

  298. narciarz2 napisał(a):

    Napoje alkoholowe sa obiektywnie szkodliwe, ale zimne ciemne piwo jest subiektywnie bardzo smaczne. Nie wiem, dlaczego tak mi sie napisalo.

  299. narciarz2 napisał(a):

    Czy pręgierz juz gotowy?

  300. narciarz2 napisał(a):

    Moj dobry humor bierze sie stad, ze PiS strzelil sobie poteznego gola. Jest co swietowac. Ja lubie, gdy zwycieza polska racja stanu.

  301. miner napisał(a):

    Gdy przeczytałem to u Rybińskiego to nie uwierzyłem! Ale jednak tak jest napisane – prosto z mostu.
    .
    „W rodzinnym Żyrardowie, gdzie pod koniec lat 80. kończył liceum, Gontarczyk nie został zapamiętany z aktywności społecznej czy politycznej. Dopiero podczas studiów na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego wstąpił do korporacji akademickiej Res Publica. I to właśnie ruch korporancki – według słów samego Gontarczyka – jest formacją, która najmocniej ukształtowała jego światopogląd.

    W 1938 r. Związek Polskich Korporacji Akademickich uchwalił rezolucję, w której czytamy m.in.: „Ustawodawstwo polskie winno: pozbawić Żydów wszelkich praw politycznych (…) Podobnie ustawowo musi być odjęta żydostwu możność oddziaływania na duszę społeczeństwa polskiego, tak w dziedzinie prasy, radia i teatru; jak i nauczania. Prasa, w której pracuje chociaż jeden pracownik żydowski, musi mieć uwidocznione w tytule, że jest prasą żydowską”.
    .
    http://wyborcza.pl/1,7684.....;startsz=x
    .

  302. narciarz2 napisał(a):

    Minerze: skomentuj prosze ten fragment, ktory przytoczyles. Ja go czytalem i inni pewnie tez, ale o Ci chodzi? Dlaczego go zacytowales tutaj?

  303. Mawar napisał(a):

    „Dopiero podczas studiów na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego [Gontarczyk] wstąpił do korporacji akademickiej Res Publica. [A kiedy mial wstąpic do korporacji akademickiej - w gimnazjum lub podstawówce? - przyp. Mawar] I to właśnie ruch korporancki – według słów samego Gontarczyka – jest formacją, która najmocniej ukształtowała jego światopogląd”.

    .
    http://kuczyn.com/2008/06.....ment-52859
    .

    Ostrzał moździerzowy Gazety Wyborczej prawie jak w Nangar Khel. Jak się okazuje potworną winą Gontarczyka jest to, że podczas studiów „był członkiem korporacji Res Publica”. Poprawnie powinno być: Respublica, redaktorzy GazWybu tradycyjnie dziennikarsko niechlujni. Gontarczyk wedle sugestii Wyborczej powinien podczas studiów raczej pić, ćpać i w ogóle głównie imprezować, wtedy by ewentualnie zasłuzył na pochwałę za nonkonformistyczne podejście do życia. A i dziś nie byłoby z nim kłopotów, historię Bolka mógby opisać Ketman-Maleszka. Ale jednak to było bez szans, polskie korporacje akademickie zabraniają podczas spotkań swych komiltonów, fuksów czy filistrów nawet rozmów o kobietach (bo to może dzielić), więc tam akurat Gontarczyk nie miał szans na taki intelektualno-emocjonalny rozwój jaki by Gazecie pasował.

  304. jasnaanielka napisał(a):

    Narciarzu – jak ja świętuję? Dobre pytanie! Właśnie wróciłam z przedstawienia Otella, wystawionego na Wyspie Piaskowej, w obramowaniu Odry, naprzeciwko gmachu wydziału Filologicznego UW (dawniej im. Bolesława Bieruta) oraz pięknie odrestaurowanego Ossolineum. Widowisko przygotowane z wielkim rozmachem, 3-piętrowa scena, mostek na Odrze wykorzystany, jako fragment scenerii, słowem Pięknie. Cały dzień był upalny, noc ciepła, impreza, wg mnie piknik operowy rozpoczynała się o 22-giej a skończyła o 1;30. Zaczęło się uroczo i efektownie, a począwszy od przerwy, po drugim akcie padał deszcz, błyskało się, grzmiało i waliły gęsto pioruny. Orkiestrę zafoliowali, nad panią conduktor postawiono okapik a soliści i balet występowali w strugach deszczu, pod gołym niebem, przy wtórze grzmotów i piorunów. Widownia się przerzedziła, od razu można buło ocenić, kto przeszedł szkołę przetrwania. Ja z koleżanką byłyśmy wyposażone w ciepłe szale – pod tyłek, na plastikowe krzesełka, sweterki, płaszczyki p/deszcz, a także gustowne kapelutki i parasole. W znakomitych humorach dotrwałyśmy do końca, aby oklaskiwać ociekających wodą artystów. Najbardziej żal było baletu. Mieli przepiękne kostiumy, krynoliny, strusie pióra, wymyślne kapelusze, wielka ilość chorągwi, to wszystko zalane strugami deszczu. A po spektaklu ukazał się bezczelnie czysty księżyc i gwiazdy, niebo czyste, wiatr ucichł.
    Nie ma sprawiedliwości na świecie!
    A ja sobie teraz siedzę w ciepłym szlafroku, popijam herbatę z

    prądem, za chwilkę idę pod prysznic i spać.
    Jutro obudzę się w innej rzeczywistości. Nie jutro, tylko dziś!
    Dobranoc.
    ;
    soulgarden! Dzięki za dobre słowo – to co do życzenia gwałtu :)
    Uwierz mi, gwałciciel musiałby być zupełnym desperatem, ale i tak dziękuję. Dobranoc.

  305. narciarz2 napisał(a):

    Drodzy Panstwo! Dzisiaj wychodzi Ksiega! Juz za kilka godzin otwieraja ksiegarnie! Czy wszyscy stoicie w kolejkach, jak kiedys za komuny po rajstopy? Mawarze, Bernardzie, oraz inni prawdziwi Patrioci, czy bedziecie czytac na glos w autobusie, zeby obudzic sumienie Narodu?
    .
    Milego czytania, tylko nie dostancie chrypki.
    .
    Ciekawe, gdzie podziewa sie Gospodarz? Czy tez stoi w kolejce?
    .
    Dobranoc. Jutro, a wlasciwie dzis rano, obudzicie sie w Piatej Rzeczpospolitej.

  306. soulgarden napisał(a):

    Dopuki ostatni zapyziały esbek nie przestanie się bać „szaleńczego, ślepego rozliczenia przeszłości” doputy pachoły esbeckie będą rządzić niemal krajem. Jedyną metodą na zaprowadzenie pożądku prawa jest „ofiarowanie” symbolicznej stronie ofiar i ofiarom największym namiastki, która pogodzi wszystkie strony polityki co do zamknięcia rozliczenia z przeszłością. Musi w debacie publicznej powstać jakiś „kompromis”, coś na co zgodzą się wszyscy – odnośnie ostatecznego stopnia rozliczenia i „rozliczenia” pracowników dawnej władzy. Musi nastąpić pożądek wydarzeń wskazujący na nieuchronność pewnych wydarzeń społeczno-polityczno-legislacyjnych i muszą one siłą własną zacząć się toczyć. Trzeba do tego zgody co do tego kogo się nie będzie „poniewierać”. I największą rolą byłyby gesty gotowości do tak dojrzałej koncepcji jakichś przedstawicieli prawicy. Wyciągnięta ręka do szaraczków systemu „demokracji ludowej”, że to jest nieodzowne, a tamto jesteśmy w stanie zostawić za to by to mogło się odbyć naprawdę. Trzeba uświadomić jednej części grupy byłych przedstawicieli będzie wbrew pozorom ciężej jeśli pozostaną w solidarności z największymi oprychami systemu. Dopuki esbeckie emerytury będą wskaźnikiem tego kto panuje od 20 lat w Polsce w sposób absolutny nad każdym szczegółem rzeczywistości, dopuki sąd będzie bał się skazać zomowców strzelających za współudział w zabójstwie (strzelanie nawet nie dokładnie do celu ludzkiego, ale strzelanie ośmielające innych) i uciekać się do wyroku za „udzał w bójce z niebezpiecznymi narzędziami”, dopuki nie przeprowadzimy lustracji podobnej do niemieckiej – będzie źle. Każdy powinien mieć dostęp do swoich akt. Wszyscy powinni mieć dostęp do akt z usuniętymi lub zmienionymi danymi jako do materii teoretycznej i śledczej. Trzeba uniemożliwić dbanie Agorze/Michnikowi o ślad szkody moralnej i jakiejkolwiek na esbekach jako firmie/człowiekowi odwołującej się do przemocy jako metody miłosierdzia. Czas na to by zacząć umiejętnie wymagać od Tuska respektowania woli większości (czy to w sprawie tarczy, czy realizacji programów i uroczystych deklaracji, a nawet wszystkich poważnie wypowiadanych zapewnień). Nie wolno pozwolić na trywializację polityki i sporu publicznego przez pracujące na to superwyszkolone grupy karykaturyzujące powagę wszelkiej polityki i wtłaczające na siłę pół i ćwierćkarierowiczów do tych kolein by kontrolować sytuację. Im szybsza z tym decyzja pożądku tym może łatwiejsza jak też skutek.

  307. Torlin napisał(a):

    Jak to układa się w jedną całość. Mawar o Respublice, ma rację, nazwa jest Respublica, ale to może wiedzieć tylko ktoś, kto zajmuje się ruchem prawicowym. Kto może znać takie szczegóły, szczególnie że prawica zawsze dzieliła się na dziesiątki tysięcy odmian, a od tych ruchów narodowo – polsko – niepodległościowych kręci sie w głowie.
    Otóż pod hasłem Respublica – korporacja w Wiki jest napisane, że „Od 16 czerwca 2005 honorowym weteranem korporacji Respublica jest dr Marek Jan Chodakiewicz”. A z kolei u niego na stronie czytamy: „W Polsce współpracuje z wydawnictwem Fronda oraz tygodnikiem konserwatywno-liberalnym „Najwyższy Czas!”. Publikuje też blog w salonie24″. No i jesteśmy w domu. Dwa pozostałe nazwiska na stronie Wiki korporacyjnej to : „Do korporacji Respublica należą również między innymi: dr Piotr Gontarczyk (zastępca dyrektora Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN) oraz dr Artur Górski (poseł na Sejm RP V kadencji)”.
    No i jesteśmy w domu z poglądami Pana Prawicowca Szlachetnego.

  308. jasnaanielka napisał(a):

    Narciarzu – tu masz informację na interesujący cię temat.
    http://paradowska.blog.po.....ment-49979

  309. Bernard napisał(a):

    Mam :)

  310. Andrzej napisał(a):

    Nie ciesz sie Bernardzie, bo to na pewno jakaś fałszywka. Postesbecka władza nie dopuściłaby przecież do wydania dekonspirujących ją materiałów. :))

  311. Paweł Luboński napisał(a):

    „Jak się okazuje potworną winą Gontarczyka jest to, że podczas studiów “był członkiem korporacji Res Publica”. Poprawnie powinno być: Respublica, redaktorzy GazWybu tradycyjnie dziennikarsko niechlujni. Gontarczyk wedle sugestii Wyborczej powinien podczas studiów raczej pić, ćpać i w ogóle głównie imprezować, wtedy by ewentualnie zasłuzył na pochwałę za nonkonformistyczne podejście do życia.”
    .
    Tu mamy Mawarowy styl dyskusji w pigułce. W „Wyborczej” napisali po prostu, że Gontarczyk był członkiem korporacji. W interpretacji Mawara jest to od razu „potworna wina”, dochodzi do tego sugestia, że zdaniem „Gazety” powinien był ćpać etc. A pojedynczy błąd rzeczowy jest od razu okazją do uwagi o „tradycyjnie niechlujnych dziennikarzach”. Nie ma sensu poważna dyskusja z kimś, kto stosuje takie chwyty erystyczne. A jeśłi to nie erystyka, tylko szczere przekonanie, to pozostaje tylko wspołczuć.

  312. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar nie dyskutuje. Mawar uprawia propagandę.

  313. Bernard napisał(a):

    Andrzeju
    pokomunistyczna władza starała się zablokować (vide ekstowarzyszka partyjna p. Kuczyńskiego osadzona w IPNie, Dowaldu Tusku wrzeszczący kilka miesięcy temu, ze zrobi porząde itd). Ale sprawy wymknęły się spod kontroli. Tak jak solidarność była niekontrolowalna w 81 pierwszym roku, więc gienierał musiał zrobic porządek. Dzisiaj gienierała brak. demokracja bracie.

  314. jasnaanielka napisał(a):

    Wiele hałasu o nic, chciałoby się powiedzieć. Borusewicz nic nie wie o tych taśmach, gdzie nagrano Wałęsę, jak to się przyznaje do współpracy. No i o co tyle hałasu?
    http://wyborcza.pl/1,7524.....ie_ma.html
    Jak się nie ma ochoty zrobić coś pożytecznego, to trzeba choć zamieszanie zrobić. Jakie to męczące i beznadziejne :(((

  315. soulgarden napisał(a):

    Mam ostry nieżyd nosa i chyba bierze mnie przeziębienie. Jaką pijesz lurę i szamiesz wafelki?

  316. soulgarden napisał(a):

    PS Przepraszam Waldemara Kuczyńskiego za przypadkową zbierzność dosadności opisu zatkania komory rezonansowej, ale wszyscy wiemy, że niektórzy lubią się tu naturalistycznie oddawać przedstawieniu teatralnemu swoich osób, choć bardziej tzw barwy piardu.

  317. Zofia napisał(a):

    To jakiś Opus wydają?!
    A od kiedy broszury propagandowe nazywa się „dziełami”?
    Tutaj w blogi jakiś TW „x” napisał do Leszka, by nie liczył na kupno Opusu, bo do sprzedaży idzie 200 egz. a nakład ma 4 tys. Po to zapewne, by pisać o „gigantycznym” zainteresowaniu.
    No pewnie, skoro na 1 egzemplarz z tych 200 do sprzedania jest po 10 chętnych!
    Reszta jako podręcznik trafi do PiS. Może i mają już te 4 tys. członków.
    To się nazywa nakręcaniem atmosferki, taka sztuczka z reklamy, mydełko FA czy inny super preparat na odchudzanie też się tak reklamuje.
    ***
    Anielko jasna, ale ten Twój Otello obłędny!!!
    No i powiedz czy Bóg nie ma poczucia humoru?
    Pioruny, efekty specjalne, ulewa!
    Szekspir i jego Opus o zazdrość – w stosownej, uniwersalnej oprawie. I co warta zazdrość, skoro wszystko spływało w strugach deszczu?
    Niesamowite!
    ***
    Opusu Prawdziwej Prawicy nie kupię, szkoda pieniędzy, nie przeczytam, bo po co, mi ta wiedza do niczego nie potrzebna.
    Za to w sobotę miałam okazje wysłuchać znakomitego wykładu prof. Chriestine Tiets na temat poglądów dra Dietricha Bonhoeferea który twierdził iż …”prawda jest czymś więcej niż podaniem faktów”. Dopuszczał, ze nie zawsze należy odpowiadać prawdą na pytania kogoś, kto nie miał prawa pytanie postawić i wkroczył swoim zapytaniem nie tam, gdzie powinien.
    Pyszny wykład, byłby znakomitym podłożem do dysuusji dla obu autorów Opusu. Ciekawa czy wytrzymaliby argumentacje tego etyka i teologa.
    Ubawiłam sie setnie, gdy zaproszony rzymsko-katolicki ks. prof. Bogdan Ferdek z Wrocławia, któremu wszystko kojarzłyło się z …polityką, wchodząc ze mną w dyskusję w pewnym momencie, na uwagę, że do wszystkiego miesza politykę, a my dyskutujemy o prawdzie i kłmstwie, jako pzrekazywanej infor,macji między ludzi, palną mi, ze I przykazanie dekalogu jest …polityczne!
    Dla niego owe „Nie będziesz mial Bogów cudzych przede mną” jest wskazaniem, że polityk jest tutaj wrogiem owego przykazania i prawo w państwie jest pod prawem boskim a polityk nie ma nic do gadania upominając się o respektowanie praworządności w państwie.
    Gdy mu odpaliłam, czy jak ktoś wierzący uważa, że głównym celem życia jest np. zbytek i luksus, złotego cielca ponad Bogiem, jak np. niektórzy biskupi to robią, – to przykazanie owe ma charakter polityczny czy nie polityczny?
    Ksiądz profesor raczył by się zapowietrzyć a potem podczas lunchu zwiewał na mój widok na drugi koniec sali.
    ***
    O! Kurier przyniósł mi piłkę firmy addidas, nie wiem do czego, czy kopania, czy rzucania. Karta bankowa coś takiego mi wylosowała! Właśnie ją oglądam, bo nieco zgnieciona i nie wiem jak się to to pompuje, by była w pełni sprawna. Sie psica ucieszy z nowej zabawki. Albo ja na swoich 56 m kw. będę grała w kosza!
    Zna sie ktoś na takich piłkach?

  318. Bernard napisał(a):

    zofio – nerwy puszczają? sugeruje nerwosol

  319. Zofia napisał(a):

    No i zapomniałam o tym, że oczywiście kibicowałam „putinowcom” w piłce nożnej.
    Chłopaki wykopali Holendrów, zagrali wspaniale i staną do półfinału. ( a nie mówiłam?….)
    IV miejsce maja już na Euro 2008 zaklepane.
    Ja ich widzę na podium.
    Grają ładny futbol, z przyjemnością go można oglądać.

  320. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    jest Pan zaprzyjaźniony z redakcją, która zatrudnia(ła) UBolskiego kapusia. Na stronie http://www.tvn24.pl/-1,15.....omosc.html mozna znaleźć fragment w którym Maleszka-Ketman redaguje GW (ostatni fragment).
    .
    Kapuś Maleszka rozmawia z kimś z GW na temat artykułu o tematyce papieskiej. Rozmawia z TOMKIEM. Kim jest Tomek?
    .
    Kapuś Maleszka w tej rozmowie informuje Tomka, że tytuł jest zły, oraz że lid mógłyby być twardszy, ale CEWA mu powiedział, że na razie nie dają lidów bardzo antypapieskich. Kim jest CEWA?
    .
    Czy może Pan rozszyfrować, lub zapytać znajomych z GW (np. byłego towarzysza partyjnego Czecha) who is who?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  321. Mawar napisał(a):

    narciarz
    -
    „Drodzy Panstwo! Dzisiaj wychodzi Ksiega! Juz za kilka godzin otwieraja ksiegarnie! Czy wszyscy stoicie w kolejkach, jak kiedys za komuny po rajstopy”?
    -
    Doceniam twój relfeks, ale i tak europejskie lewactwo jest szybsze. W tej kolejce „po rajstopy” o 5 rano pod IPN usiał stać korespondent Le Soir? To taka belgijska odmiana Gazety Wyborczej, lub może na odwrót, GazWyb jest mutacją Le Soir, nie wiadomo? Dziś przed południem okazało się, że anonimowy dziennikarz Le Soir (pewnie ukończył kurs szybkiego cztania bez zrozumienia) już zaatakowł recenzją książkę Cenckiewicza i Gontarczyka, orzekając, jak się należało spodziewać wyrok śmierci: „Za atakiem na Wałęsę stoją Kaczyńscy”. Ponieważ lewicowa logika jest dość zagdkowa dalej natrafiaamy na dramatyczne pytanie: „Kim są prawdziwi oszczercy Wałęsy”? No przeciez napisano, że za wszystkim stoją Kaczyńscy i cykliści. Kto chce niech czyta, tekst nadaje się do kabaretu, chwilami nawet zabawny.

    http://www.wprost.pl/ar/1.....Kaczynscy/

  322. soulgarden napisał(a):

    Wincenty nawiązuje do tekstu Rafała Stec-a w dodatku sportowym GW. Jest tam poza ciekawie napisanymi tekstami (vide bezzębni Holendrzy) tego młodego człowieka również tabelka porażek Beenhakkera. Dane ukryto by bardziej przykuć uwagę do relatywizmu zwycięstw ze średniakami. Żadko zaglądam do publicystyki sportowej, ale czasem. Michnikowatość to skłonność do samopowielania memów Michnika. Wincenty wspiera dane prawdziwe z mego domu. Przestępstwo ludzi okrągłego stołu trwa.

  323. soulgarden napisał(a):

    Nawet GP San Marino nie zapowiadało sukcesu Kubicy w Montrealu. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że kluczem do sukcesu w klasyfikacji generalnej MS F1 może okazać się regularność. Niemcy słabe wyrafinowanie w postojach w parku maszyn odbijają sobie żelazną taktyką ostrożnej jazdy. I to jest jakiś patent na promocję niemieckiej, bądź co bądź, marki.

  324. Mawar napisał(a):

    leszek sopot
    -
    „Mawar nie dyskutuje. Mawar uprawia propagandę”.
    -
    Przed chwilą w TVN 24 byla ciekwa rozmowa ne „te tematy” z Romanem Graczykiem. Dawnym piublicystą GW, którego Michnik wyrzucił był przed kilku laty z redakcji za stosunek do lustracji. Niektórzy renegaci z GW zyskują i mówią ludzkim głosem, niestety nie wszyscy.
    Dobrze leszku, ze nie jesteś oficerem śłedczym, bo to byłaby twoja klęska zawodowa. Masz kilkadziesiąt silnych przesłanek winy, przykłady mataczenia, zacierania sladów, niszczenia dowodów i mówisz: on jest niewinny. Mimo że wiadomo, iż te przesłanki mogą dotyczyć tylko tego jednego człowieka. Wiedza podpowiada ci, że 90 proc. osób skazanych zawsze twierdzi, że jest niewinna, ale ty nadal mówisz: niewinny, bo wierzysz i nie masz ostatecznego dowodu, czyli zwłok. Może zostały rozpuszczone w kwasie solnym? Może, ale fakt, że ich nie ma. Własnoręcznego podpisu o współpracy też nie ma i pewnie nie będzie (choc nie sądze, że zostal zniszczony) , ale gdyby cudem odnalazł się rozpętałaby debatę prasowych grafologów, czy nie jest to podpis sfałszowany, bo przeciez wiadomo, że wszystko da się sfałszować.
    -
    PS Też piłem z kolegami szmpana (w pracy), kiedy ogłoszono, ze Wałęsa dostał nagrode Nobla.

  325. Zofia napisał(a):

    Bernard,
    a dlaczego mają mi nerwy piszcząc – przecież cala ta dawna opozycja, która oblewa się g..em z szamba historii nic mnie nie obchodzi.
    Wiele razy już pisałam, przypominam Ci raz jeszcze:
    nie moje małpy, nie mój cyrk!
    Sprawa Bolka całkowicie jest mi obojętna. Ma takie samo znaczenie jak rozwolnienie Kościuszki dla polskiej historii.
    ***
    Za to „moi” putinowscy piłkarze wygrali i są w półfinale. Więc nie mam żadnego, ale to żadnego powodu do nerwowości.
    Jestem w wybitnie pogodnym nastroju.
    Poza tym, do normalnego kraju to mam tylko 14 km.
    Autobus pod domem, za 5 euro.

  326. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    a możesz mi tak prosto powiedzieć, dlaczego to ex prezydent RP Wałęsa ma się Ci publicznie spowiadać co robił 40 lat temu, co komu powiedział z kim oglądał zdjęcia itp.
    Jakie to ma znaczenie dla niego czy dla Polski w tej chwili, poza całą tą pianą , jaka się toczy z pysków głosicieli jakieś tam „prawdy”, ale nie całkiem, bo „podobno, w jakiś tam 90%”.?
    Co Ty robiłeś w np. 23 czerwca 1970 r.
    Jestem niezmiernie ciekawa, bo jak prawda, to prawda i ją chce ja znać.
    Byłeś w opozycji, masz te ponad 50 na karku – więc czekam na tę Twoja, tym razem „prawdę”.

  327. głos zwykły napisał(a):

    Stan napisał, iż: Ustępstwa rządzących przed poszerzaniem władzy kleru jest psuciem społeczeństwa obywatelskiego, do czego tym razem rękę przyłożył także Gospodarz.
    Chciałem dodać, że niestety nie tylko w tym zakresie. Gospodarz popełnił jako polityk szereg błędów. Podobnie jego formacja polityczna, jak i krąg intelektualny. I ja osobiście nie robiłbym z tego dramatu, bowiem błądzić, zwłaszcza w całkowicie nowych sytuacjach i działając pod presją jest rzeczą naturalną. Także sprawiedliwości stało się zadość, bowiem błędy pociągnęły za sobą utratę władzy, a w konsekwencji i dużej części wpływów. Kadencja PiS była czymś o wiele więcej niż szczepionką przeciwko retoryce prowadzącej do zamachu na formalną demokrację, była co ważniejsze także czasem roztrząsania czym jest w istocie demokracja i rządy prawa i jak to się ma do kryterium moralności. Został sformułowany całkiem rozsądnie postulat rozgraniczenia kwestii prawa i kwestii moralności, poczucia tego co moralnością jest i co jest sprawiedliwe. I to jest dobre, bowiem prawo słuszności-owe to inny rodzaj prawa niż prawo stanowione. O ile dobrze pamiętam prawo słuszności-owe było stosowane przez pretorów w starożytnym Rzymie. Cała ewolucja nowoczesnego prawa i instytucji praw człowieka opiera się na odchodzeniu od uznaniowości opartej o poczucie słuszności i moralności. Niestety gospodarz blogu tak sprawy nie jest w stanie postrzegać. Ja tymczasem pod wpływem dyskusji, jaka toczyła się na tym blogu uświadomiłem sobie, że prawo , które reguluje sprawy aborcji jest prawem z krainy fundamentalizmu. Ten zaś może być nie tylko religijny, ale i świecki, humanistyczny, operujący wartościami. Tyle, że w ślad za tym podąża ograniczenie wolności kobiety. W Polsce ograniczono prawa kobiet poprzez regulację aborcji, opartą na kryterium moralności, kryterium rozważań kiedy możemy mówić, o tym, że oto mamy do czynienia z człowiekiem. To właśnie nie ma nic wspólnego ani z państwem prawa ani z demokracją. Mniejszość narzuciła większości, bo kobiety są większą częścią społeczeństwa mniejszość, fundamentalne wybory życiowe, pod sankcją kary z kodeksu karnego! Ja te sprawy władzy nad kobietami postrzegam podobnie jak władztwo prominentnych członków korporacji nad konkretnymi zawodami. Danie władzy nad seksualnością nad możnością zdobywania wiedzy i zarabiania pieniędzy w gruncie rzeczy pojedynczym osobom, oznacza nic innego jak zniewolenie innych. Władza kacyków partyjnych i nomenklatur partyjnych oraz SB-ków z czasów PRL uległa jakiemuś koszmarnemu przekształceniu w władzę kacyków partyjnych, którzy potworzyli wiele różnych nomenklatur, władzę kacyków religijnych, którzy dyktują katalog moralnych i niemoralnych zachowań w laickim państwie, i kacyków zawodowych, którzy decydują o tym, kto będzie miał możność zdobycia praktycznej wiedzy i zarabiania pieniędzy. I jakoś wszystkie te kacyle, przeważnie ciężko chore na głowę durne zarozumiałe półgłówki, prowadzą nasz kraj przez obecny meander historii. Chore to chore i jeszcze raz chore!!! Prawdziwy skansen. Rację ma Stan, ale nie tylko kler jest winny wszystkiemu. Dużo więcej tutaj różnych moralnych przywódców, dostojnych ślepców strzegących cnót wszelkich, którzy mają nie tylko moralne prawo decydować o innych, ale i prawo do w zamin za dobre porady dla innych co jest moralne i z wszech miar słuszne, prawo do nowego audi lub lexusa, domku typu dworek etc. etc.

  328. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    Czytając akt oskarżenia, a tym jest ksiązka Cenckiewicza i Gontarczyka, powinno się oskarżeniu ufać w ciemno, jak w czasach Stalina, czy też dopuszczasz możliwość wtykania palucha w każdą niepewną hipotezę, wskazywanie błędów itp.?
    Przy takiej postaci jak Wałęsa trzeba mieć więcej niż 100 proc. pewności. Mnie np. brakuje w książce wykazu fałszywek sporządzonych przez SB. Autorzy książki nie zaprzeczają, że takie były. Nie potrafią jednak wskazać na ani jedną. Wierzą we wszystko.
    Mam prawo też absolutnie nie ufać w obecne wypowiedzi osobistych i politycznych wrogów Wałęsy. Nie potrafię uwierzyć by mówili prawdę. Ja np. chętnie czytam wypowiedzi Gwiazdy, w których mówi on o taktyce, obronie zasad demokracji, losie klasy robotniczej i jego przywiązaniu do idei socjalistycznej, czy tez szanuję go za obronę Doliny Raspudy, ale gdy się zapędza w osobistą krytykę Wałęsy, to już mu nie ufam. Swoją drogą po prostu wiem też, że kręci i przeinacza fakty. To samo jest z Bulcem.
    Ha, nie wiem czy wiesz, że na nasze zaproszenie, tzn. NZS UG, Mężydło w czerwcu 1981 r. zorganizował spotkanie z twórcami WZZ, na które nie zaprosił Wałęsy (bo był w „gwiazdozbiorze” i swoją drogą słusznie uwarzał, że Wałęsa założycielem nie był). Z tego powodu Lech Kaczyński wywalił go wówczas z pracy w MKS.

  329. Piotruś napisał(a):

    Leszku (7:49) z fałszu nie może wynikać prawda.
    Autorzy nie wierzą we wszystko – prezentują to co chcą by inni uwierzyli.
    Głosie – różne postaci forsy i seksu?

  330. narciarz2 napisał(a):

    Szczesliwy Bernard, posiadacz jednego z nielicznych prohibitow, powinien teraz zrobic ksero najwazniejszych stron, tam gdzie zamieszczono zdjecia Bolka z pistoletem w reku i dystyncjami na ramionach. A jesli nie zdjecia, to choc odreczne rysunki. A jesli nie rysunki, to omowienia rysunkow, z przypisem, ze oryginaly sa w Moskwie. Tak czy inaczej, ksero trzeba teraz kolportowac na klatkach schodowych, murach miast, i pomiedzy znajomymi.
    .
    Najwazniejsze jest kolportowanie wsrod lewicy. Wyjasniam, jak rozpoznac lewice. Otoz typowy lewicowiec ma brode jak Fidel Castro, kubanskie cygaro w pysku, oraz narty na ramieniu. Jesli prawica zobaczy takiego osobnika na ulicy, to trzeba go natychmiast otoczyc i wcisnac ksero do kieszeni, a jeszcze lepiej kazac mu ksero zjesc, zeby sie go nie pozbyl. Trzeba to zrobic szybko, bo inaczej lewicowiec moglby przypiac narty i odjechac.

  331. narciarz2 napisał(a):

    A tutaj wypowiedz znanego esbeka Władysława Frasyniuka: Trzeba rozwiązać IPN. Znany esbek Frasyniuk mowi, ze na naszych oczach próbuje się Polaków podzielić równie silnie jak w stanie wojennym, co jest bezczelnoscia, bo przeciez to on ten stan wojenny wprowadzal. Dalej esbek mowi, ze rządzący, odpowiadający za funkcjonowanie instytucji państwowych, powinni podjąć decyzję radykalną. Rozwiązać IPN. Na pewno dlatego tak mowi, bo podejrzewa, ze jest nastepny w kolejce.
    http://miasta.gazeta.pl/w.....c_IPN.html

  332. głos zwykły napisał(a):

    Jasnaanielka pyta czy tylko kobieta ponosi odpowiedzialność za prawo oparte na kryterium moralności i tego co słuszne. Otóż nie tylko ona, odpowiedzialność bowiem ponoszą wszyscy poza władzą, która z definicji prawu nie podlega! Skoro, bowiem Kościół Katolicki uznał, że słuszne i moralny jest jeden związek jednego mężczyzny z jedną kobietą, a inni mu przytaknęli. A także, jeśli jednogłośnie w poważnym gronie uznano, że dziadek ma prawo do wnuczki!, a ona żadną miarą nie jest częścią składową ciała matki do momentu jej urodzin (na teorii części składowej oparta jest w prawie cywilnym odrębna osobowość prawna). To i pojawiła się kwestia kto ma wnuczkę wyżywić? Społeczeństwo wszak mamę trwale dyskryminuje ograniczając konsekwentnie jej rozwój zawodowy, tzn. owszem może się rozwijać zawodowo, ale tym kosztem, że pracodawca, czy władza korporacyjna w praktyce wymusi na niej rezygnacją z dzieci. Rozwiązanie dylematu jest, a jest nim bardzo szeroka penalizacja i przymus, czyli zaostrzanie krok po kroku prawa egzekucyjnego w odniesieniu do alimentów. Wg nowego prawa jak ojciec np. założył nową rodzinę, to można mu zabrać całe pieniądze, które ma na dzieci w nowej rodzinie i oddać tym w rodzinie starej. W tej sytuacji dobry prawnik zaleci szybki rozwód i sprawę alimentacyjną oraz życie na kocią łapę! Absurdy wieszczą zawsze ograniczenia wolności i chorego wodzireja u steru. A taki łobuz co mu się nie chce pracować, to dopiero mu się dostanie. W praktyce będzie obowiązywał go przymus administracyjny do pracy nad czym ma czuwać gmina urząd pracy i komornik. Oczywistą rzeczą jest, że te trzy biurokracje nie spełnią oczekiwań, ale mężczyzna, który porzucił pierwszą żonę i pierwsze dzieci będzie żył w ciągłym strachu. Koniec z skakaniem z kwiatka na kwiatek! Koniec z odkrywaniem w sobie geja. Koniec z operacjami zmiany płci. A może dziadek zapłaci? Emeryturkę lub rentę łatwo egzekwować można w 3/5, tak wiec skoro dziadek nie pracował, bo protestował i ma jedynie 1200 złotych netto emerytury, to komornik zabierze mu 720 pomniejszone o koszty. I dziadek będzie się leczył kapustką z targu. To daleko zdrowsze niż leki! Tak więc dziadek dziewczynki, która spłodziła będzie w razie czego utrzymywał wnuczkę, ale i dziadek chłopca, który spłodził, także nie będzie próżnował. Tata zaś będzie pracował pod nadzorem administracyjnym, bądź też będzie siedział w kiciu, a każdym razie chodził cichutka brzegiem chodnika i wszystkim się będzie się kłaniał. Tak to więc bzdurne prawo oparte na poczuciu moralności i słuszności nieodłącznie wiąże się z pojęciem niewolnictwa i ograniczenia wolności. Koszty poniosą wszyscy, wszak w praktyce to jest właśnie realizacja maksymy, którą z takim upodobaniem powtarza leszek.sopot innych ciężary noście. A noście noście, ja niedługo wracam do Kampinosu… Lubie bowiem bardzo cieszyć się wolnością osobistą. A ta w przekształconej III RP, czy też IV RP dostępna jest jedynie głęboko w lesie. A co będzie jak kolejne zaostrzenia prawa egzekucyjnego nie rozwiąże problemu? STRACH!!! Większy STRACH będzie potrzebny!!!

  333. głos zwykły napisał(a):

    Gospodarz blogu pisze, iż: „gotów jestem uznać, że to co napisali o Lechu z początku lat 70-tych jest generalnie prawdą, bardzo oczywiście przykrą.”
    ___________________
    Janusz Kurtyka też gotowy jest uznać to samo i pyta się jak w takimi razie Sąd Lustracyjny osądził Lecha Wałęsę ? To jak to jest politycy nie podlegają obiektywnym kryteriom orzecznictwa w Polsce? Jaruzelski nie podlega, bo oddał dobrowolnie władzę i był miły. Lechu nie podlega, bo był przywódcą Solidarności. A żaden nie podlega bo to jest słuszne i moralne, choć inni będą sądzić co innego. A gdzie prawo i gwarancje niezawisłości sędziowskiej? To może wysoka władza oddała by mi własność Kampinosu, bo to jest słuszne i moralne? Nie mam co prawda żadnego tytułu, ale czy to ważne?

  334. narciarz2 napisał(a):

    Glosie, czy przyjechales do Warszawy po Ksiege? Kupiles i teraz jedziesz do matecznika, zeby studiowac? Jak sie czuja jalowki?

  335. jasnaanielka napisał(a):

    Gorąco polecam dzisiejszy tekst Matki-Kurki. Bardzo trafny.

  336. miner napisał(a):

    http://tosz.salon24.pl/80711,index.html

    „”Jego wycofanie się z działalności w SKS-ie spowoduje, że nie będziemy mieli takiego rozpoznania, jakie dzięki jego osobie mieliśmy – pisał potem do Warszawy płk Bill – ale troska o jego przyszłość i stabilizację życiową każe nam w końcu zdecydować się na ten krok, bo jak długo będzie tkwił w grupie opozycyjnej, tak długo nie będzie mógł myśleć o ułożeniu sobie życia”. Maleszka przystał na propozycję SB. Ale donosił dalej.
    .
    To fragmencik dla wszystkich opłakujących Maleszkę. Tak to wygląda poza szpaltami Gazety Wyborczej. Teraz już macie pełny obraz.
    .
    Przypominam, że wszyscy „ludzie rozumni” i inne „człowieki honoru” dziś o 22:00 zamykają oczy, zasłaniają uszy i śpiewają piosenki na całe gardło.
    Broń Boże nie włączać TVN, bo tam można coś zobaczyć i potem znowu trzeba będzie udawać, że się nie widziało.

  337. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Nie interesuje mnie sprawa TW Bolek, natomiast sprawa praworządności, demokracji i wolności bardzo. Jałówki natomiast różnie czują się, jedne lepiej drugie gorzej. Wszystkie natomiast potrzebują odrobiny czułości za to jakie są i ile pracują. Tyle trawy co dzień trzeba przemielić między zębami. Wracam już w czwartek do Kampinosu, bo w Warszawie źle się żyje i pracuje. Przede wszystkim jest tutaj za dużo samochodów, po drugie za dużo ludzi, po trzecie za dużo budynków. Wg mnie nawet nowoczesne biurowce nie są dobrze klimatyzowane. A mieszkania są za małe, za ciepło jest w nich i brak jest w nich ogrodów. Nie ma gdzie kota wypuścić, trawa wyschnięta, wszędzie psie kupy. Poza tym lepiej ogląda się telewizję na prowincji, ponieważ wszyscy, którzy w niej występują wyglądają, jakby byli z innej planety. Mam jeszcze inny powód otóż lubię się prysznicować zimną wodą w ogrodzie, a drewniany domek lub strych może służyć za nielichą saunę. Dla mnie pojęcie luksusu jest związane z pojęciem bycia osobno. Zawsze tak to odczuwałem. Dlatego też mało chodziłem do szkoły, nie bywałem na studiach, a i pracy etatowej nie wykonywałem za długo. Wygląda to tak, że bardzo ochoczo wchodzę do takiego budynku, gdzie ludzie pracują po kilkanaście godzin dzienni, aby jeszcze bardzie ochoczo natychmiast z niego wyjść (zazwyczaj z cichym westchnieniem, ja pierdolę co za syf) . Nie ma to jak się przytulić to łaciatej krówki na łączce. Szczęśliwe to chwile.

  338. dark side napisał(a):

    narciarzu,
    przesadzasz`z ta Ksiega przez duze K zwazywszy, ze ksiazka na prawde niewiele osob interesuje. Mimo calego szumu medialnego sprawa nudzi smiertelnie- slyszac Bolek wiekszosc rodakow odruchowo siega po pilota. Za tydzien lub dwa historyjka wyciagnie ostatecznie do nieba chude odnoza i zdechnie.
    Mawar,
    dyskusja naszej dwojki o aborcji jest bezprzedmiotowa, wiec niewarta kontynuowania. Ty nigdy nie zajdziesz w niechciana ciaze, a ja mieszkam w kraju, gdzie moge ja bez problemu legalnie i bezpiecznie usunac. nikt sie nawet na ten temat nie zajaknie, bo naturalnym jest, ze jest to sprawa wylacznie mojego wyboru i sumienia. Ja Twoje poglady rozumiem i szanuje, ty na moje nie masz zadnego wplywu. I niech tak zostanie.

  339. narciarz2 napisał(a):

    Dark: narciarzu, przesadzasz`z ta Ksiega przez duze K
    O moja Istoto Najwyzsza, Ty Dark tez nie łapiesz ironii? Co za obciach… (nauczylem sie nowego slowa od Prezesa).

  340. narciarz2 napisał(a):

    Za tydzien lub dwa historyjka wyciagnie ostatecznie do nieba chude odnoza i zdechnie.
    Prawdopodobnie na pewno. Nalezy sobie zyczyc, zeby sam zainteresowany sobie nie zaszkodzil rozdmuchujac te historie ponad miare. Natomiast Ksiega na pewno bedzie zyla na prawicowych salonach, jak rowniez Bernard bedzie nas raczyl do znudzenia rozmaitymi fragmentami.

  341. narciarz2 napisał(a):

    Miner z niewiadomych powodow uwaza, że wszyscy “ludzie rozumni” i inne “człowieki honoru” dziś o 22:00 zamykają oczy, zasłaniają uszy i śpiewają piosenki na całe gardło.
    Miner albo naprawde wierzy, ale tylko insynuuje, ze wszyscy poza twarda prawica wielbia Maleszke co najmniej tak, jak Bolka. Miner albo nie wie, co pisze, albo bardzo dobrze wie, co pisze. Nie wiem, ktora ewentualnosc jest bardziej obrzydliwa.

  342. narciarz2 napisał(a):

    Glosie, ja sie zupelnie z Toba zgadzam na temat oceny wielkich miast oraz jakosci klimatyzacji. Zazdroszcze Kampinosu. Bardzo tam lubilismy chodzic z malzonka. Pamietam szlak czerwony oraz miejscowosc Truskaw. Fajnie bylo.

  343. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Nie widzę powodu dla którego nie mógłbyś się zgodzić i z prezentowaną przeze mnie oceną jakości polskiej demokracji i rządów prawa, tak w III RP jak i IV RP. Tym bardziej, że wcale nie trzeba sięgać poza zjawiska statystycznie ujmowalne, jak przeciętny czas sprawy sądowej lub też postępowania administracyjnego. Czy też postępowania egzekucyjnego. Oczywista rzeczą jest, iż gdy czas ten wynosi np. 5 lat, to mamy do czynienia z zbiurokratyzowanym i skorumpowanym państwem de facto wrogim obywatelom, rządzonym notorycznie przez amatorów tudzież cymbałów, bądź też religijnych fanatyków, którzy robią prezenty nielicznym kosztem licznych i takoż ograniczają wolności konstytucyjne licznych na korzyść nielicznych. Właściwie to bardzo fajnie jest że wielu z nas lepiej rozumie lepiej zasady na jakich powinien opierać się ład społeczny i instytucjonalny, niż czołowi przedstawiciele elit politycznych wywodzący się z Solidarności czy też KOR-u. Ten stan świadomości cieszy mnie, bowiem oznacza, że prędzej czy później pożegnamy się na dobre z ludźmi reprezentującymi dwa poprzednio zwalczające się światy polityki, którzy wszakże mentalnie tkwili w jednej epoce. Także prędzej czy później pozbędziemy się wpływów różnego rodzaju klechów na prawo. Wpływów które owocują źle. Religia nie może przenikać do systemu aksjologicznego państwa, bo głosi prawdy z innego świata, bajkowego…, którego próba realizacji przeradza się szybko w sadomasochistyczny koszmar.

  344. narciarz2 napisał(a):

    Glosie,
    zgadzam sie w zupelnosci. Ja osobiscie zaglosowalem nogami w roku 1992, choc nie do konca wtedy jeszcze wiedzialem, przeciwko czemu zaglosowalem. Generalnie, mialem poczucie, ze mam dosyc rodakow i ich stylu myslenia, choc nie bylo dla mnie tak zupelnie jasne, co mnie tak denerwuje.
    Ale mam nadzieje, ze pokolenie kombatantow odejdzie i przyjdzie na to miejsce pokolenie Europejczykow, ogolonych, usmiechnietych, i wydajnych. Natomiast takie okazy jak Bernard czy Mawar beda sie produkowaly na blogach, ktorych nikt nie bedzie czytal. Wtedy bedzie normalnie.
    .
    Kiedy bede w warszawie to sei wybiore do Kampinosu.

  345. jasnaanielka napisał(a):

    Trochę sobie popatrzyłam na film o trzech studentach, w tym jednym Ketmanie. Byłoby lepiej, gdyby autorzy zrobili po prostu film dokumentalny, nie siląc się na efekty artystyczne, wspierane muzyką, jak z horroru, co sprawiło, że trudno to oglądać, tak, jak nie da się czytać powieści Wildsteina w odcinkach. Ta sama maniera. Trudno oczekiwać od widza takiego jak np. ja, aby tracił czas na oglądanie ciągle tych samych fotografii i fragmentów filmów w seriach długich, powtarzających się sekwencji. To wszystko widz interesujący się współczesnymi wydarzeniami widział wielokrotnie. To, czego nie wiedziałam, można było pokazać w kwadrans i wtedy byłoby to uzupełnienie tej wiedzy, którą tzw. statystyczny widz już miał. Jednak twórcy filmu mają ambicje artystyczne i z informacji zrobili dzieło artystyczne z gatunku ponurego horroru, w sumie nie do oglądania. Ja się więcej dowiedziałam o sprawie z wczorajszego artykułu C. Michalskiego w Dzienniku. Dziś podobno publikuje kolejny. Przeczytam, ale drugiej części filmu już nie obejrzę.
    Szkoda czasu.

  346. jasnaanielka napisał(a):

    A to fragment z dzisiejszej „Historii Ketmana” w Dzienniku:
    „Nie można z Maleszki robić kozła ofiarnego za wszystkich agentów. Każdy, kto chce wyczyścić sumienie, atakuje go” – mówi Bogusław Sonik. A Danuta Skóra dodaje: „Nawet wobec Maleszki nie będę tej hipotezy roztrząsać publicznie dzień po tym, jak został wyrzucony z pracy”.
    I to byłoby doskonałe zakończenie mojej myśli z poprzedniego wpisu. No ale Wildstein ma tak potężne „parcie na szkó”, że po prostu musi się pokazywać i prezentować swoje frustracje własną twarzą. A to się już robi maniera i trudno to oglądać, choć ja rozumiem Wildsteina. Zginął jego przyjaciel. Jednak znawcy przedmiotu mówią, że zmarłym należy pozwolić odejść, co nie oznacza, że o ich krzywdę nie trzeba się upominać. Ale nie tak.

  347. jasnaanielka napisał(a):

    Parcie – oczywiście na szkło!, czyli ekran TV.

  348. Bernard napisał(a):

    Czy Borusewicz to załgany kłamca i manipulator?
    .
    Antoni Meżydło potwierdza wersję Gwiazdów i Wyszkowskiego. Borusewicz oczywiście nic nie pamięta. Ale taśmę ze spotkania wałęsy z WZZetami przekazał na Zachód. Okazuje się jednak, że Chojecki dostał taśme z rozmową BORUSEWICZA z Wałęsą, a nie zze spotkania z WZZetami. To znaczy, że Borusewicz ponownie nagrał Wałesę, który jeszcze raz powtórzył relację, tylko uładzoną.
    .
    Co za żenada.

  349. Paweł Luboński napisał(a):

    Bernardzie, czy już cię prawda wyzwoliła? Czy czujesz się wolniejszy, szczęśliwszy, lepszy? Czy słońce jaśniej świeci za oknem, ptaki piękniej śpiewają? Czy teraz wreszcie Polska rozkwitnie dzięki dwóm bohaterskim historykom?

  350. leszek.sopot napisał(a):

    Bernardzie
    Niby co Antek potwierdza? Tylko tyle, że była impreza, że Wałęsa mówił o swoich perypetiach w grudniu z SB i że było nagranie. Przy nagraniu nie był. Powtarza to, co usłyszał.
    A sprawa z taśmą przekazaną przez Borsuka może być ciekawa. Niech sobie Borsuk przypomni kiedy nagrywał Wałęsę – na pewno przed 13 grudnia. Mogła być to jedna z taśm z nagranymi jego wspomnieniami przed rocznicą w 1980 lub 1981 r. Może Bogdan po prostu zapomniał jaką taśmę z nagraniem Wałęsy dał. Jeśli dał inną to ciekawe, co się stało z nagraniem u Gwiazdów.
    Oskarżanie Bogdana o celowe kłamstwo i manipulacje to draństwo.

  351. Bernard napisał(a):

    leszku.sopocie
    Jeżeli Mężydło potwierdza, to borusewicz kłamie, że nie pamięta. Zaraz puszczę ci cały wpis. nie ma wątpliwosci, że borusewicz kłamie, albo kłamie meżydło (tylko po co?). no albo borusewicz to sklerityk.

  352. Bernard napisał(a):

    Czy Bogdan Borusewicz „mija się z prawdą” i jest manipulatorem, czy tylko ma słabą pamięć?
    .
    .
    Spotkanie WZZetów dotyczące grudnia 70. To tam Wałęsa miał opowiedzieć o „rozpoznawaniu” robotników. Tam też miało paść słynne zdanie Joanny Gwiazdy „Lechu, to ty podpieprzałeś kolegów”. Relacja Wałęsy znalazła się w publikacji paryskiego Kontaktu i w „Drodze nadziei” Lecha Wałęsy.
    .
    Uczestników spotkania było wielu m. in. Bogdan Lis. Bogdan Lis nie pamięta by była taka wypowiedź Wałęsy. Bogdan Borusewicz otrzymał taśmę z nagraniem spotkania – też nie pamięta, by takie zdania tam padły.
    .
    Koronnym dowodem ma być zaginiona taśma. Borusewicz taśmę wysłał do Paryża.
    .
    Antoni Mężydło, a więc nie jakiś „oszołom”, poplecznik Gwiazdów, czy Kaczyńskiego, ale czołowy pisowski renegat hucznie powitany w PO faktycznie potwierdza wersję Gwiazdów. Potwierdza, że Borusewicz taką taśmę przyniósł studentom i że ją odsłuchiwali i że padły tam słowa o rozpoznawaniu robotników i słynne zdanie Joanny Gwiazdy. Antoni Mężydło potwierdza więc wersję Gwizdów, Bulca i Wyszkowskiego.
    .
    Nóż w plecy.
    .
    To, że taśma była nie ulega wątpliwości. Potwierdza to też Chojecki, który taśmę miał otrzymać od Borusewicza. Z tej taśmy została spisana relacja Wałęsy. Sęk w tym, że Chojecki twierdzi, że na taśmie nie było nagrania ze spotkania u Gwizdów, lecz rozmowa… Bogdana Borusewicza z Wałęsą i to ta rozmowa była podstawą publikacji w Kontakcie. Treść tej rozmowy musiała być bardzo bliska temu co mówił Wałęsa na spotkaniu u Gwizdów, ponieważ uczestnicy tego spotkania rozpoznają treść opublikowana w „Drodze nadziei” jako tę wygłoszoną u Gwiazdów.
    .
    Zakładając że relacje Mężydły i Chojeckiego są prawdziwe (bo dlaczego miałyby nie być?) można wysnuć ciekawe wnioski. A mianowicie takie, że Borusewicz musiał nagrać ponownie wspomnienia Wałęsy z grudnia 70 roku w którym to nagraniu Wałęsa powtórzył jeszcze raz swoją relację. Z tą tylko różnicą, że bez historii o rozpoznawaniu. Kto się myli? Borusewicz który nie pamięta, bądź zaprzecza, czy Mężydło i Chojecki, którzy pamiętają? A może już wówczas Bogdan Borusewicz manipulował relacjami z roku 70-tego? Kto podjął decyzje o ponownym nagraniu Wałęsy? Sam Borusewicz? Czy może po konsultacjach z kolegami z KORu? Kto przekazał taśmę na zachód? Kto jeszcze w międzyczasie ją odsłuchał? Przypominam relacje o Kuroniu chcącym obalić Wałęsę w czasach wczesnej solidarności jako agenta SB. Czy to było źródłem wiedzy Kuronia?
    .
    Panie marszałku! Proszę sobie przypomnieć!
    ..
    .
    Relacja Mirosława Chojeckiego:
    .
    Ale Chojecki, którego pismo opublikowało 1983 roku stenogramy z nagrania przekazanego przez marszałka, tłumaczy w TVN24, że nie był to zapis rozmowy Lecha Wałęsy z działaczami Wolnych Związków Zawodowych, a z samym Borusewiczem.
    .
    - Nic na ten temat nie wiem, ażebym miał jakąś taśmę, na której Lech Wałęsa przyznawał się do współpracy z SB. Rzeczywiście dostałem od Bogdana Borusewicza taśmę z jego rozmową z Wałęsą na temat strajku 1970 roku. Spisaliśmy ją i opublikowaliśmy w listopadowym numerze miesięcznika „Kontakt” z 1983 roku. Nie było tam żadnego przyznania się Lecha Wałęsy do jakiekolwiek współpracy – tłumaczy Chojecki.
    .
    .
    Rozmowa Moniki Olejnik z Bogdanem Borusewiczem:
    .
    Monika Olejnik: Antoni Mężydło dzisiaj w „Rzeczpospolitej” mówi tak: „Nie wiem, czy Bogdan pamięta, że przyniósł taśmy z nagraniem Wałęsy do nas, do studentów, ja pamiętam nieocenzurowaną taśmę. Rzeczywiście była tam cała relacja Wałęsy z 70. roku. Oczywiście nie mówił, że był agentem SB, opowiadał zbyt entuzjastycznie o tym, jak wszedł na balkon komendy, ludzie zaczęli rzucać w niego kamieniami, a za jakiś czas wzięła go milicja, wypytywała o te zdjęcia i on rzeczywiście rozpoznawał je. Ale nie oceniał tego negatywnie. Jeszcze w 70. roku nie wiedział, że robi źle, on się tym chwalił. Joanna Gwiazdowa palnęła na tej taśmie: Lechu, ale ty milicji donosiłeś na ludzi” – pamięta pan to?
    .
    Bogdan Borusewicz: Nie, nie pamiętam, to znaczy pamiętam taśmę, ale nie pamiętam tego fragmentu. I co więcej, jeżeli Wałęsa by wtedy powiedział to, co miał powiedzieć, albo powiedział, że był zwerbowany to przecież w tym środowisku nie miałby co szukać. Może inni by to zaakceptowali, ale niewątpliwie ja bym tego nie zaakceptował, a miałem doświadczenie, przecież usunąłem wielu agentów z tego środowiska. I coś takiego, jeżeli powiedział, to by kompletnie go pogrążyło. I mówię o tym żeby uzmysłowić tym, którzy twierdzą, że są jakieś taśmy prawdy, ażeby uzmysłowić i zapytać się, jeżeli tak było, to co oni w tym czasie robili?
    .
    Monika Olejnik: Ale tutaj też Antoni Mężydło mówi, że po tej wypowiedzi Joanny Gwiazdowej Wałęsa odpowiedział – „ale milicja to też ludzie. Dokładnie to pamiętam, kiedy wyszliśmy z Bogdanem z sali powiedziałem mu: trzeba go nauczyć rozróżniać. A Bogdan mnie uspokoił, że nie możemy robotników pouczać, naciskać, bo są z nimi problemy i mogą pójść na tamtą stronę”.
    .
    Bogdan Borusewicz: My wielokrotnie dyskutowaliśmy o Grudniu. Ja Grudzień traktowałem nie tylko, jako historię, którą trzeba dokumentować, ale także jako przyczynek do właśnie nauczenia nas, robotników, całej tej mojej grupy, jak należy postępować, jak nie należy postępować. Dlatego o tym Grudniu, co jakiś czas dyskutowaliśmy. Takie dyskusje odbywały się wielokrotnie. Zaś nie sądzę żebym wielokrotnie nagrywał to samo, co mówił Wałęsa.
    .
    Monika Olejnik: Czyli co, Antoni Mężydło ma inną pamięć niż pan, panie marszałku?
    .
    Bogdan Borusewicz: Tak, to jest możliwe, przecież to minęło 29 lat. Mamy różną pamięć do szczegółów.
    .
    Monika Olejnik: Nie wierzy pan w to…
    .
    Bogdan Borusewicz: Ja zaś, no ja mam, pamiętam słuchałem tej taśmy, jest zapis, opublikowany w „Kontakcie” i to jest zapis relacji Wałęsy z Grudnia
    .
    http://bernardo.salon24.p.....index.html

  353. Bernard napisał(a):

    leszku
    .
    draństwem to jest to co robi Borusewicz
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  354. Bernard napisał(a):

    leszku
    oczywiście możesz uważać Borusewicza za sklerotyka albo mnie za głupka, ale nie jesteśmy w sądzie – troszke zdrowego rozsądku. Zastanów się kto mówi prawdę.

  355. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    Kłamie Antek czy Bulc/ Bulc powiedział, że o rozpoznawaniu robotników ze zdjęć się nie nagrało bo skończyła się taśma. Antek twierdzi, że to było nagrane. Każdemu coś innego się plącze po głowie.
    Bzdurą jest myślenie, że Borsuk nie wywaliłby Wałęsy gdyby miał jakiekolwiek podejrzenia.
    Antek ma awersję do Wałęsy „od zawsze”.

  356. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    gdyby taka istniała w takiej formie i jakiej opowiada dziś Buls, Antek, Gwiazdowie, i była odsłuchiwana na różnych spotkaniach samokształceniowych (na jednym na pewno – mówi o tym Mężydło), to sprawa by się rozniosła już wówczas i wszyscy by wiedzieli co Wałęsa ma na sumieniu. Przecież „studenci”, o których wspomina Antek, to moje środowisko – ja tych taśm nie słyszałem. Nie czujesz więc, że oskarżyciele Wałęsy dopiero po latach nagięli fakty do swoich wyobrażeń?
    Swoją drogą nie oburzałbym się na słowa, że „milicjanci to też ludzie”. W czasach pierwszej „S” tak się do nich podchodziło.

  357. Bernard napisał(a):

    leszku
    uważasz, że Mężydło kłamie, czy ma sklerozę wybiórczą?
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  358. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    Nie znam prawdy, a więc nie wiem kto kłamie. Myślę, że oni w swoim przekonaniu mówią prawdę. Logika podpowiada mi, że rację ma Bogdan. Informacja o taśmie i o tym co było na niej nagrane po odsłuchaniu na „spotkaniu ze studentami” b. szybko by się rozniosła. Musiały być tam odpowiednie fragmenty – ale w formie o której dziś mówi Wałęsa. Później została na pamięć nałożona – pod wpływem różnych opinii – nowa, ubarwiona wersja wynikająca z niechęci „gwiazdozbioru” do Wałęsy.
    Swoją drogą znaną zagrywką SB było rozpowiadanie o tych, któych nie byli w stanie zwerbować a mieli kluczowe pozycje w opozycji, że to agenci (np. anonimy o Pyjasie). Skąd wiesz, że w środowisku Gwiazdy specjalnie takich plotek agenci SB nie roznosili? Wykorzystywano przecież każdą osobistą animozję by jeszcze bardziej podjudzać, skłócać i dzielić opozycję.

  359. Bernard napisał(a):

    leszku
    tylko, że borusewicz bardzo długo sie migał nie udzielając odpowiedzi. Postawa Borusewicza – wspiera PO, z poręki PO pełni funkcję itd. Jest motyw. Mężydło tylko się naraża, w zamian może dostac co najwyżej kopa w próznię. Bądźmy poważni. borusewicz jeszcze będzie sie wstydził tej „sklerozy”.
    .
    Jesli uwaznie oglądałes „Trzech kumpli” to wychodzi z tego, że ich grupa to była prowokacja eSBecka. Jeszcze zanim Maleszka przeszedł na drugą stronę. To jakiś gość ich zapraszał i starał się nimi manipulować – czyli to on ich pchnął do opozycji. Czyli eSBe prowokowało opozycję, a mając ja na widelcu niszczyło. I wcale nie oznacza to, że któryś z nich był agentem (Maleszka w wyniku wpadki grupy został agentem, nie wczessniej). I wcale ani Pyjas, ani Wildstein, ani wówczas jeszcze Maleszka nie mieli tego świadomości i nie byli temu winni. wręcz przeciwnie byli ofiarami.
    .
    W świetle tego co napisałem wyżej o filmie i eSBeckiej prowokacji inaczej wygląda wypowiedź Gwiazdy na senackim przesłuchaniu, gdy oburzał się Borusewicz…
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  360. soulgarden napisał(a):

    http://prawo.gazetaprawna.....nione.html

  361. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    Ty interpretujesz za pomocą dzisiejszych sporów i wpływów politycznych, ja zaś staram się przywołać logikę ówczesnych czasów.

  362. Bernard napisał(a):

    leszku
    wybacz, ja w sklerozę Borusewicz nie wierzę. A co do kolejnych motywów – poczytaj.
    .
    Nurni zwrócił u mnie uwagę na pewna wypowiedź Wałęsy. Odszukałem jest to wypowiedź Wałesy z blogai wygląda to tak:
    http://www.medianet.com.p.....p0746i.php
    .
    „Dość żartów do płotu
    .
    Kolego Borusewicz, przelicz sobie, ile razy podkopywałeś podemną? ile razy niszczyłeś mi trafną koncepcje walki?. Przeprosiłeś mnie w prawdzie, uznając moją rację., Ok., OK. ale znów mędrkujesz, kiedy Macierewicz, Wyszkowskiego i jego grupa wyciągnęła jakieś fragmenty dokumentów przez SB stronę z fabrykowane w pobliżu prawdy. Ty znów mylnie interpretujesz. Jeśli tak to i ja Ci wyciągnę, choć nie zamierzałem Twoją współpraca z SB nazywasz że to oni z Tobą współpracowali jak Hodysz , drugiego SB nazwiska nie pamiętam nie żartuj Sobie . SB w tamtym czasie Twoimi agentami i przypomnij sobie mieliśmy w opozycji uzgodnienie nie ma dobrych SB i nikt nie może próbować kontaktów z nimi, a jeszcze współpraca z agentem z NRD. Ty złamałeś zasady i dałeś się podejść , ja nigdy nie atakowałem Ciebie i nie wyciągałem niczego , ale za dużo Sobie pozwalasz nie zapominaj , że to nie wszystko .Walczyłem jak potrafiłem nie dałem się złamać , ani podejść i doprowadziłem mimo wielu przeszkód i nawet z Twojej strony do zwycięstwa.”

  363. pstragpotokowy napisał(a):

    …z ta pamiecia swiadkow to rozmaicie bywa…albowiem na ten przyklad Pani Ania co to ja sam Pan Prezydent medalem ornitologicznym przyozdobil pamieta ze Walese zawiezli do Przedsiebiorstwa Produkcji Statkow motorowka…a z kolei Pan Krzysztof na ktorego piersi jak ufam takze zawisnie pewnego dnia jakis sliczny medal pamieta ze Walesa przybyl do wyzej wspomnianego Przedsiebiorstwa przez plot wprawdzie acz blaszany…i komu ja, Malutki Czlowieczek mam uwierzyc?…wszak motorowki nie przeplywaja przez blaszane ploty nawet gdy sa wykonane z porzadnych i mocnych materialow…plotow z kolei blaszanych nikt nie stawia na wodzie bo by zatonely…co oznacza ze albo Pani Ania albo tez Pan Krzysztof konfabulacjom sie oddaja…acz w jednym sa zgodni…od zawsze wiedzieli ze z Boleslawa ziolko niezgorsze i Nicpon…

  364. soulgarden napisał(a):

    Z perspektywy samego czasu od którego zapadły wyroki mogą się wydawać surowe. Z kolei opisywane wielokrotnie zachowanie zomowców przez te wszystkie lata rozpraw, ten swoisty brak godności w przyjmowanych liniach obrony, umowa solidarnego krycia jako całokształt obrazu tych procesów i polskie prawo dopuszczające warunkowe skrucenie odbywania kary do 1/3 bodajże to w sumie obraz wyroku łagodnego. Dla mnie od wymiaru kary ważniejszy był poziom etyczny nazwania, uzasadnienia wyroku i argumentów za złagodzeniem kary. Te czyny powinny być nazwane po imieniu tak jak i nacisk na argumenty za złagodzeniem. Godność rodzinom przywróciłby wyrok nie ukrywający nieformalnego aspektu czasokresu. Sąd musi wysyłąć komunikat, że jest sądem niepodległymi silnym. Czy to ostatnia kartka czy nawet okładka w sprawie kopalni Wujek? Czy dojdzie do paranoi kasacji lub choćby osądzenia Jaruzela i Kiszczaka za podżeganie przez szyfrogramowe instrukcje dopuszczająco-sugerujące? Może gospodarz, Waldemar Kuczyński odpowie?

  365. jasnaanielka napisał(a):

    Czuję, że na naszych oczach powstaje silna grupa pod wezwaniem… No to kogo?? Kto następny w kolejce do zanurzenia w gnojówce?
    Co za obrzydliwość. :(

  366. W.Kuczyński napisał(a):

    leszek, daj sobie spokój, wyjdź z tego domu wariatów, przecież się zatrujesz. Niech się gazują sami. Napisałes kilka ważnych, mądrych postów. I cześć. Oderwij sie od szaleńców.

  367. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze
    czy wiem Pan kim jest TOMEK i CEWA?
    .
    pzdr
    Bernard

  368. Bernard napisał(a):

    Roman Graczyk Rzeczpospolita „Co jest lesze niż prawda”:
    .
    „Jaką wartość miałaby legenda, gdybyśmy utrzymywali pozory jej świetności?
    Od 1986 do 1989 redagowałem w Krakowie podziemne pismo „Bez dekretu”. Redaktorów było dwóch: ja i Leszek. Niedługo przed przejęciem „Bez dekretu” z rąk poprzedniej ekipy zdarzyła się wpadka, SB skonfiskowała nakład pisma u drukarza. Wtedy poradzono nam: drukujcie lepiej u Henia, u niego jest bezpieczniej. Tak zrobiliśmy. I do końca żadna wpadka się już nie przytrafiła. Pozazdrościć. Tyle tylko, że Henio to Henryk Karkosza, a Leszek to Lesław Maleszka.
    Bogu dzięki, nigdy nie podawałem tego podziemnego epizodu jako tytułu do jakichś splendorów, ale w duchu myślałem o tym z satysfakcją. Myślałem, że robiąc „Bez dekretu”, trochę się przyczyniłem do naszej słusznej sprawy. Teraz wiem, że to, co zrobiłem w tej sprawie, zrobiłem, bo mi SB pozwoliła. Byłoby tak pięknie, gdyby nie ta lustracja…”

  369. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    to wicek i wacek. W CBA wiedza więcej.

  370. Bernard napisał(a):

    Mackiewicz:
    „Tylko prawda jest ciekawa”

  371. Bernard napisał(a):

    Właśnie Wałęsa zarzucił byłemu koledze że jest bolkiem – czy to jest OK? Bolkiem wg. Wałesy był juz i eSBek i mikrofon, teraz były kolega:
    http://www.dziennik.pl/po.....lkiem.html

    b.

  372. W.Kuczyński napisał(a):

    Komentarz do Graczyka,
    jeżeli SB w latach 70-tych i 80-tych pozwalała wydawac pisma podziemne i książki niezależne, jeżeli przylozyła ręce do powstania Polski niepodległej i demokratycznej, należącej do Unii Europejskiej i NATO, to chwała tej SB! I konieczność napisania przez IPN książki ja rehabilitującej. Moge tez wtedy uderzyć sie w piersi, że przylozyłem ręke do rozwiązania tej zasłuzonej dla Rzeczpospolitej i mojej wolności służby! I nie ma o co się kłócić!

  373. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    można sobie kpić, ale ja byłem poruszony filmem „Trzech kumpli”, swietnie zrobiony i w ogóle (dlaczego nie zrobiła tego TVP?). Tam agent SB ściągnął do siebie Wildsteina, Maleszkę i Pyjasa, dawał im ksiązki itd. a potem ich zatrzymali i Maleszke zwerbowali…
    Gdyby Bez dekretu było niebezpieczne dla systemu to w 12 sekund by ich zlikwidowali. Poza tym przypomina to pułapki na owady rozkładane w lesie – przylatują i wpadają w pułapkę.
    .
    pzdr
    Bernard

  374. narciarz2 napisał(a):

    Teatrzyk Zielona Gęś przedstawia sztukę w jednym akcie p.t.
    Zwycięstwo nad komunizmem.
    Osoby: Dziadek, Wnuczka, Pan Bernard, Kurtyna, Oklaski.
    Miejsce: w Polsce, czyli nigdzie.

    Pan Bernard: (siedzi na ławce i nic nie mowi).
    Wnuczka: Dziadku, dziś w szkole mówili, ze w Polsce kiedyś był komunizm. Opowiedz proszę.
    Dziadek: Kochanie, to było tak. Tutaj na ulicy staliśmy my, a tam stało ZOMO.
    Wnuczka: Co to jest ZOMO?
    Dziadek: Kochanie, ZOMO to byli tacy panowie w kaskach i z pałkami. Oni skrzywdzili wielu ludzi i ci ludzie wciąż to pamiętają. Tak jak pan Bernard. (Pokazuje palcem.)
    Wnuczka: Pan Bernard? On jest zawsze taki smutny.
    Dziadek: Bo on został skrzywdzony przez komunizm.
    Wnuczka: Ja mu wczoraj chciałam dac cukierka, ale on nie zjadł cukierka, tylko zabrał papierek i zaczął czytac. On jest taki dziwny.
    Dziadek: To nieszczęśliwy człowiek. On chciał pracować w policji od papierków, ale go nie przyjęli. Od tego się zrobił taki smutny.
    Wnuczka: Co to jest policja od papierków?
    Dziadek: To była taka policja od grzebania w papierkach. Nazywała sie IPN. Mieli szukać agentów, ale nikogo to nie obchodziło, więc ich rozwiązano. Teraz się spotykaja w parku i czytają różne papierki. Pan Bernard też tam przychodzi.
    Wnuczka: Czy mogę jakoś pomóc panu Bernardowi?
    Dziadek: Kochanie, jemu nie można pomóc. To bardzo nieszczęsliwy człowiek. Ale możesz go ucieszyć. Napisz na papierku „Michnik be” i mu daj. Zobaczysz, jak się ucieszy.
    Wnuczka: Michnik to jest ten przewodniczący Parlamentu Europy? Mówili o nim w szkole.
    Dziadek: Ten sam, kochanie. Pan Bernard go bardzo nie lubi.
    Wnuczka: To ja napiszę na papierku „Michnik dupa” i dam panu Bernardowi. Dobrze, Dziadku?
    Dziadek: Kochanie, to świetny pomysł. Pan Bernard zaniesie papierek do parku i oni tam się będą bardzo cieszyli. Tylko nie mów mamusi, bo to nieładnie mówić „dupa”.
    Wnuczka: To ja już wiem, co to był komunizm. Dziadku, a teraz mi opowiedz, jak grałeś w piłkę z chłopakami.
    Kurtyna: (opada powoli).
    Oklaski: (rozbrzmiewają).
    Pan Bernard: (dalej siedzi na ławce i nic nie mowi).

  375. Bernard napisał(a):

    narciarzu,
    michnik nie jest be, michnik jest kłamcą (albo sklerotykiem albo zakłamanym sklerotykiem):
    .
    http://www.tvn24.pl/-1,15.....omosc.html
    filmik numer dwa pod tytułem „Spór o list otwarty”
    .
    pozdrawiam
    Bernard

  376. narciarz2 napisał(a):

    Bernardzie:
    poecie chodzi o zupelnie co innego.

  377. miner napisał(a):

    # jasnaanielka Says:
    czerwiec 24th, 2008 at 6:32 am

    .
    .
    Masz 100% racji, szkoda czasu. Zamknąć oczy, zatkać uszy i śpiewać! Jak Stuhr w Seksmisji – „Laaaaa la lal-lalaaaaaaala!!!”
    .
    Urzekło mnie jednak to, że skrytykowałaś film od strony artystycznej. Nie ważne jak ale trzeba znaleźć pretekst by powiedzieć „nie oglądam!!”?
    .
    I tak już całkiem na marginesie. Ten film jest m.in. o Wildsteinie. Jego się nie dało nakręcić bez udziału Wildsteina choćby nie wiem jak zaklinać rzeczywistość… Zarzucanie człowiekowi, który stracił kogoś bliskiego, że motywem jego działania jest „parcie na szkło” jest lekko obrzydliwe moim zdaniem.

  378. miner napisał(a):

    I całkiem z innej beczki:

    http://wyborcza.pl/1,7547.....rozne.html

    „Musi być jasne, kto stoi za blogerami. Najlepiej, by deklarowali to sami blogerzy – uważają europosłowie
    .
    Ktoś sobie ostrzy zęby na kolejny kawałek wolności – oczywiście jak zwykle „dla naszego dobra”.

  379. narciarz2 napisał(a):

    Minerze,
    a czy przeczytales caly artykul, czy tylko pierwsze dwa zdania? Gdybys przeczytal caly, to moze zauwazylbys fraze „Zachęcamy do dobrowolnego znakowania blogów…”
    .
    Sprawa wolnosci e-sfery jest niejednoznaczna, jak mozna sie latwo przekonac, zagladajac do koszyka z napisem „spam” na swoim wlasnym koncie e-mailowym.

  380. jasnaanielka napisał(a):

    miner – ja się nie staram tobie podobać. Piszę we własnym imieniu.
    Sprawę znałam fragmentarycznie, przyznaję, nie była dla mnie w rzędzie najważniejszych. Zainteresowałam się nią teraz, kiedy pojawiły się liczne informacje. Faktycznie sprawa jest z tych paskudnych i warta, aby ją doprowadzić do sprawiedliwego wyroku. Nie można jednak oczekiwać od osób postronnych, które zabitego przed laty młodego człowieka nie znały, że sprawiedliwe osądzenie winnych tej zbrodni będzie dla nich równie ważne, jak dla rodziny i przyjaciół. Mnie wystarczyłaby prosta informacja. Fabułę wraz ze ścieżką muzyczną mogłabym sobie darować. Bo dla mnie film był taki sobie, z dłużyznami i powtórkami znanych materiałów filmowych. A dziś czytam opinie tych, dla których film okazał się bardzo dobry, nawet znakomity. Oni patrzą z innej perspektywy. Ja, jako widz.
    Tylu ludzi zginęło tragicznie i niesprawiedliwie. Potrafię zrozumieć ból ich bliskich, ale nie jestem w stanie identyfikować się z każdym cierpieniem. Życie toczy się dalej.

  381. Paweł Luboński napisał(a):

    Narciarzu, nie dokuczaj Bernardowi, on przeżywa swój gwiezdny czas.
    Właśnie tylko co prawda go wyzwoliła.

  382. narciarz2 napisał(a):

    Pawle,
    Pan Bernard to jest przenosnia. Pan Bernard to jest kazdy czlowiek duchowo pokonany przez komunizm. Ten, kto przyjal wartosci komunizmu, wszystko jedno, czy w sensie negatywnym czy pozytywnym. Betonowy towarzysz, ktory chcialby komunizm przywrocic, albo betonowy anty-towarzysz, ktory ciagle walczy z komunizmem jego wlasnymi metodami. Towarzyszy w Polsce juz nie ma, ale anty-towarzysze sie mnoza. Ciagle istnieje mozliwosc nawrotu choroby pod pozorem jej zaprzeczenia.
    .
    Zwyciestwo jest wtedy, kiedy ludzie mowia „Komunizm, jaki komunizm? Pograjmy sobie w pilke.”

  383. Paweł Luboński napisał(a):

    Narciarzu, zwróć uwagę, że oni nie walczą z komunizmem. O komunizmie już dawno zapomnieli. Oni walczą z tymi, którzy naprawdę walczyli z komunizmem. Kto jest dla prawicy wrogiem publicznym numer jeden? Urban? Kiszczak? Nie, Michnik. Kogo z takim zapamiętaniem usiłują wdeptać w ziemię? Jakiegoś członka Biura Politycznego? Nie, przewodniczącego Solidarności. Kogo tropią najchętniej i wytykają palcami? Byłych oficerów SB? Nie, byłych opozycjonistów, którzy nie wytrzymali presji. Czy to nie jest chore?

  384. narciarz2 napisał(a):

    Pawle, masz racje. Tak czy inaczej, anty-towarzysze to sa nowi towarzysze.

  385. Zofia napisał(a):

    Pawełku, masz po 100-kroć rację.
    Ci ludzie wyniszczają się nawzajem, niszczą to, co osiągnęli, wdeptują w ziemię towarzyszy z którymi razem lub obok obalali tenże „komunizm”.
    Walą się po pyskach, obrzucają błotem, polewają pomyjami i wciskają w gówno.
    Wszystko z zawiści, zazdrości i otorbionych zadr sprzed kilkudziesięciu lat. Duch destrukcji w tych nawiedzonych maniaków „prawie prawdy, takiej w 90%” jest tak wielki, że żadne słowa rozsądku do nich nie docierają.
    Czy to jest chore – owszem jest chore.
    Jest to choroba niebezpieczna – bo krzywdzi ludzi, narusza ich godność osobistą, wyzwala negatywne reakcje społeczne, niszczy wiele, nic nie buduje.
    Jako obserwator z zewnątrz – patrzę sie na to wszystko z olbrzymim zażenowanie, obrzydzeniem wręcz i szacunek do tych ludzi u mnie równa się zeru.
    Ugruntowuję się coraz mocniej i coraz dobitniej – że nie angażowanie się w działalność opozycyjną z mojej strony było bardzo słusznym wyborem.
    I cały czas nachodzi mnie natrętna myśl – co by się stało, gdyby wtedy, opozycja zdobyła kilka komisariatów i dostała broń do ręki.
    Bez względu jakimi racjami kierował się gen.Jaruzelski, ogłaszając stan wojenny – uczynił to słusznie. Polacy wzajemnie by się pozaźynali.
    A tak, po kilkudziesięciu czy kilkunastu latach mogą, co najwyżej, jak np. red. Maleszcze, serwować mu co jakiś czas wyroki śmierci cywilnej i pastwić się nad nim psychicznie do woli.
    Albo wydawać wyroki sądowe po 5 odnawianych procesach i w 15 lat po wydarzeniach, jak w przypadku pacyfikacji kopalni „Wujek”.
    Odsiadywanie teraz kary przez osądzonych jest takim samym absurdem, jak wszystkie inne akcje „sprawiedliwości dziejowej”.
    Ci ludzie mieli swoja karę mając przez 15 lat nieustający proces, dosyć pzrecież medialny.
    Pobyt w celi jest już bezsensem. Nie można za ten sam czyn karać ludzi kilka razy.
    Zwłaszcza teraz, gdy mit „Solidarności” i protestów robotniczych jest na poziomie rynsztoka, a niszczenie ludzi bez użycia broni, za to kwitami z IPN – normą!….
    Jest mi tylko żal tych ludzi, którzy w tamtych, opluwanych czasach w coś wierzyli, walczyli w imię jakiś ideałów, jak Leszek czy nasz Gospodarz.
    Muszą się dzisiaj czuć paskudnie.
    Określenie – polskie piekiełko, powstało nie bez kozery.

  386. Zofia napisał(a):

    Sorry
    sprawa kopalni „Wujek” to chyba luty w 1982, czyli wyroki po …25 latach!

  387. narciarz2 napisał(a):

    Na ogol nie kloce sie z Zofia. Ale chcialbym zglosic votum separatum, a nawet kilka, w nastepujacej sprawie: „I cały czas nachodzi mnie natrętna myśl – co by się stało, gdyby wtedy, opozycja zdobyła kilka komisariatów i dostała broń do ręki.”
    .
    1. Istnieje ogromna roznica pomiedzy obrzucaniem sie pomyjami, a pociagnieciem za cyngiel. Nie mozna na podstawie dzisiejszego zenujacego widowiska wyciagac takich wnioskow.
    .
    2. Panowie Cenckiewicz i Gontarczyk to sa mlodzi ludzie, ktorzy wtedy nie byli w stanie niczego zdobyc. Obecne wyczyny tych dwu mlodzianow nie upowazniaja do wyciagniecia powyzszego wniosku.
    .
    3. Obecne gorszace sceny sa wynikiem dwudziestu albo wiecej lat przezytych przez rozmaitych niedocenionych bohaterow w stanie frustracji. Ci sami ludzie dwadziescia lat mogli byc zupelnie inni niz dzis. Jezeli dzis jednym z glownych zarzutow wobec ksiazki o Walesie jest jej ahistorycznosc, to powyzsze zdanie jest jeszcze bardziej ahistoryczne.
    .
    Nie bede sie z Zofia spieral, poniewaz spor z Zofia na ogol sie eskaluje. Dlatego tylko zglaszam votum separatum i wolalbym zamilknac.
    .
    PS: Dotad tytulowalem Zofie per „pani Zofia”, ale ta forma brzmi sztucznie na tym blogu. Dlatego pozwalam sobie zaproponowac zmiane. Jesli ta zmiana nie zostanie przyjeta, to moge wrocic do poprzedniej formy.

  388. Piotr napisał(a):

    Proszę Pana! Podobają mi się Pana przemyślenia. Jest w nich jakiś spokój wobec tych spoconych awanturników, przepychających się do „koryta” i do kamery. Jest też refleksja nad doskonałością i marnością ludzkiego przebywania na tym świecie. Moim zdaniem jedynym, jaki istnieje. Chociaż uwielbiam „Gwiezdne wrota”. Ci awanturnicy, obojętnie kogo i co reprezentują, są jednak w najwyższym stopniu niebezpieczni. Całe lata świetlne ktoś z kimś walczył, mordował, szukał agentów i na końcu okazywało się, że walczył z samym sobą. I tak jest teraz. Nie chcę komentować Pana blogu i komentarzy tych, niektórych, troglodytów. Natomiast chętnie utożsamiam się z opiniami, przede wszystkim Głowackiego i zwłaszcza Góreckiego w jednym z tygodników. Wałęsy nie lubię!

  389. Torlin napisał(a):

    Pawle!
    Całkowicie się z Tobą zgadzam, i – jeżeli pozwolisz- dodam jeszcze coś…
    I powołują się na ważnych UBeków jako świadków. To jest straszne, że dzisiejsze zeznania ubeckie decydują o być albo nie być kogoś z opozycji. Jakie to jest niemoralne!

  390. Zofia napisał(a):

    Narciarzu Drogi,
    oczywiście, ze jestem dla Ciebie – Zofia , a nie panią Z.
    Przyjęłam votum separatum, mogę tylko dodać, ze nie miałam na myśli akurat tych młodych amatorów historyków, ale np.Gwiazdów, Walentynowicz,Wildsteina i innych napalonych z tamtych lat. te cechy, jakie sie teraz ujawniają, są od zawsze w naszym społeczeństwie obecne.
    To nic nowego w historii naszego narodu.
    Teraz są tylko bardziej publiczne, bardziej znane i nagłośnione, bo jest telewizja, internet i media docierają wszędzie a nie do wybranych.
    Moi rodzice wiele mi opowiadali o polskiej emigracji i jak sobie Polacy potrafili stwarzać piekiełko we własnym gronie.
    Dokumenty z okresów wojennych peregrynacji moich rodziców, jakie posiadam odkrywają takie karty polskiej historii, których trzeba się wstydzić – bo chciwość, bezduszność, korupcję pilskich dyplomatów, układy, układziki, cwaniactwo, złodziejstwo i żerowanie na wojennym nieszczęściu zwykłych ludzi, których wojenna tułaczka zmuszała do kontaktów z rodakami na różnych placówkach w Europie.
    Z jednej strony bitny zawadyjaka, skory prać wroga, choćby zaraz,z drugiej indywiduum o dwuznacznej moralności, którego trzeba omijać z daleka, przy czym zawistny i głupi.
    Najpierw myślałam, że to wojna demoralizuje, teraz mam już inne zdanie na ten temat…

  391. narciarz2 napisał(a):

    Zofio:
    ja mysle, ze chciwość, bezduszność, etc, to sa ogolne cechy ludzkiej natury. Ogolnie, u podstaw lezy egoizm, ktory prawdopodobnie jest spadkiem po ewolucji naszego gatunku. Nie mysle, zeby Polacy byli inni niz wszystkie inne nacje. My mamy swoj smaczek, ktory nam samym sie nie podoba, ale inne nacje maja swoje wlasne smaczki. Mozna sie skupic na naszym smaczku, a mozna na niego machnac reka i skupic sie na czyms weselszym.
    .
    Wracajac do meritum, ktore tu juz bylo wielokrotnie walkowane, gdyby chodzilo tylko o ryzyko rozbicia kilku komisariatow, to bylo az nadto srodkow, zeby temu zapobiec bez stanu wojennego. Przypominam, ze nie kto inny niz Michnik bronil milicjantow. Do historii przeszlo jego slynne zdanie skierowane do tlumu, ktory chcial linczowac milicjantow „jjjjjestem ssssila annntysocjalistyczna”. Mi sie wydaje, ze gdyby tylko o to chodzilo, to wladze moglyby sie porozumiec zarowno z KORem jak tez z „S”. (Leszek na pewno moglby skomentowac.) Jednak o to nie chodzilo. Nie otwierajac po raz kolejny tej samej dyskusji, chcialbym wlozyc Twoje stwierdzenia pomiedzy lokalny folklor bez znaczenia ogolnokrajowego. Nawet jesli widzialas grozne sceny przez okno, to nie byla to norma w calym kraju. Nie po to wprowadzono stan wojenny, zeby zapobiec takim zdarzeniom, nawet, jesli tu czy owdzie mialy miejsce.

  392. Bernard napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    właśnie obejrzałem drugą część „Trzech kumpli”. Pana partia i wszyscy jej szefowie do końca życia powinni błagać o wybaczenie za udupienie lustracji. Inaczej wszyscy będzie się smażyć w piekle razem z Maleszką Bilem i tymi innymi skurwysynami z tego filmu. Odechciało mi się kpić z głupoty Maleszki, powinien zaprzeczać, że wszystko sfałszowane, albo podsłuchy…

  393. Bernard napisał(a):

    PS
    gdyby wyczyszczono teczkę Maleszki byłby niewiniatkiem.
    .
    Ile osób cierpiało przez Bolka?

  394. miner napisał(a):

    uzupełnienie do tego wstrząsającego dokumentu.
    http://www.dziennik.pl/po.....swiat.html

    „TW Maleszka bardzo dobrze znalazł się w III Rzeczypospolitej. Najciekawsze jest to, że jego historia staje się coraz bardziej przerażająca. Najpierw, gdy został zmuszony do przyznania się, podał nam swoją historię jako opowieść człowieka złamanego przez SB, później było coraz więcej dowodów na to, że jednak działał zupełnie świadomie i był bardzo cennym współpracownikiem, a teraz zadajemy sobie pytanie, czy śmierć Pyjasa była efektem donosu „Ketmana”, czyli Maleszki.

  395. Zofia napisał(a):

    Obyś miał racje Narciarzu!….

  396. jasnaanielka napisał(a):

    Więc cały naród winien teraz skupić się na wyłapaniu wszystkich dawnych działaczy Solidarności. Osądzić i ukarać. Pozbawić praw obywatelskich na zawsze! Odebrać wszytko, co mają i rozdać tym, których skrzywdzili /oczywiście ze wskazaniem!/ Skrzywdzeni złożą oświadczenie o skrzywdzeniu i przedstawią trzech świadków. Czy tu ktoś jeszcze ma resztki zdrowego rozsądku? Czy Polska ma się wypisać z UE, odzyskać ten mityczny majątek po PRL i zaprowadzić autarkię, zamknąwszy przedtem granicę, aby nam zepsucie nie weszło do naszego czystego świata. Ja się z tej imprezy wypisuję!
    Szlachetni bohaterowie będą żyli oczywiście z budżetu, bo im się należy godne życie. Tylko kto jeszcze będzie na tych bałwanów pracował?
    Czy znalazłby się na tym blogu ktoś, kto postawiłby choćby złotówkę na firmę zarządzaną przez braci K, Macierewicza, Olszewskiego, Gwiazdów oboje a także Wildsteina. Czy oni cokolwiek w życiu wyprodukowali? Czy z tego całego politycznego kociołka ktoś ma alternatywny zawód zapewniający mu godne życie poza polityką?
    To jakiś koszmar! Nowy Pompon to pikuś.
    Koniec świata 5 + 6 to nie jest 11

  397. jasnaanielka napisał(a):

    Dobranoc

  398. narciarz2 napisał(a):

    Anielko:
    jedna sprawa to jest konkretny malzeszka, ponoc diabel (filmu nie widzialem, wiec moze rzeczywiscie). Druga sprawa, to Bolek, tez ponoc diabel. Trzecia sprawa, to kim jest Bolek? Na trzeciej sprawie zaczyna sie zemsta i polityka, bo komus bardzo zalezy nie tyle na znalezieniu Bolka, ile na ustrzeleniu Walesy. A czwarta sprawa, to rozpetanie kolejnej wojny na gorze wedlug sprawdzonej recepty.
    .
    Mysle, ze rozpatrujac te sprawy w kolejnosci mozna sobie uporzadkowac swiatopoglad. Po pierwsze, jesli Ketmanowi zostanie udowodniony udzial w zabojstwie, to od tego jest prokurator. A jesli tylko ogolne swinstwo, to od tego jest spowiednik. Po drugie, jesli Bolek zostanie jednoznacznie zidentyfikowany, to od tego tez jest wymiar sprawiedliwosci. A jesli pozostana tylko hipotezy, to bedzie je badal kolejny doktorant, ale nie nalezy z kazda hipoteza leciec do prezesa Urbanskiego. Po trzecie, polowanie na Walese to sprawa polityczna i politycy moga na tym stracic w sondazach, jesli nie bedzie twardych dowodow, na ktore nic nie wskazuje. I wreszcie ostatnia sprawa, czyli nadzieja na kolejna wojne na gorze. Rozpetanie takowej jest moim zdaniem malo prawdopodobne, bo czas na wielka lustracje zdaje sie przeminal.
    .
    Jesli rozebrac sprawe na czynniki pierwsze, to mozna byc moze odzyskac sen. Ale, jak juz napisalem, filmu nie widzialem, bo nie mam telewizora.

  399. Bernard napisał(a):

    PS
    I żeby nie było nieporozumień, nie uważam, że Bolek jest równoważny Ketmanowi. Bolek zerwał współpracę i wyzwolił się od agenturalnej działalności sam stając sie obiektem rozpracowania a Ketman to wyjątkowa szuja i kanalia jakich mało. Akurat pasujący na adjustatora w GW. Ale po wyczyszczeniu teczek obaj mogliby wyglądać tak samo – niemal jak dziewice.
    .
    pzdr
    B.

  400. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Cały film o trzech kumplach jest dostępny na portalu TVN24. Właśnie skończyłem go oglądać. Przykry to jest obraz. Naprawdę przykry obraz bycia w opozycji w latach 70. i 80.

  401. soulgarden napisał(a):

    Wczoraj przespałem niemal 3/4 dnia, dziś pół, nie licząc przespanych nocy. Ale i wczoraj i dziś obudziłem się spontanicznie na film o śmierci Pyjasa.
    Wildstein jest jedyną osobą występującą na zasadzie otwartości. To całe wymieszanie konwencji sprawia wrażenie bałaganu w puderniczkach, szminkach i zapalniczkach. Zawiera niemal kapitalny materiał na film o bezpiece. A jednak jest to film skażony TVNikiem. Tym brakiem części spektrum rozumienia rzeczywistości. Ponieważ nie jest do końca filmem o Maleszce lub Esbekach. Jakby był stworzony z obawą pokazania Maleszki lub Esbeków do końca, choć przecież jest blisko tego. Skupienie na Wildsteinie, ustawienie Maleszki w szarym tle, wreszcie łatwe pokazywanie esbeków jako ćwoków nie rozumiejących poziomu zła jakie czynią i jakiego są narzędziami to podświadome skarzenie producenta. To kupowanie tego co esbecy wytwarzają jako bezpieczne oblicze. Po tym filmie gdzie pokazanych jest kilku „ćwoków” do tego stopnia, że wielu ludziom nie przyjdzie do głowy, że jesteśmi bliziutko wypłynięcia prawdy, że związani bezpośrednio z morderstwem są na filmie i ich bezpośredni znajomi. Film zatem śledczo jest paradoksalnie nieskuteczny, a obrazująco jest zafałszowaniem, z zastrzeżeniem ukłonu dla strony antykomunistycznej.
    Wildstein jako człowiek mający poczucie winy byłby świetnym materiałem na to by rozdąć jego prywatne rozterki. Tu działa mechanizm zestawienia. Pokazuje się poczucie winy, ale niemal pomija się do jakiej kategorii się ono odnosi. To ten sam motyw jak posługujący się „techniką udawanego błędu” tutejsi oprawcy. Ta metoda oparta jest na doskonałej wiedzy o zjawisku poruszanym w ostatniej części Cialdiniego. Tymczasem człowiek rzutujący poczucie winy na rzeczywistość stara się nadać jej logikę, powiązać to co było nie tak z wydarzeniami. To mechanizm „umożliwiający” rozumienie rzeczywistości, ale też pozwalający na „wzmożenie czujności” by nie być winnym jakichś podobnych wydarzeń. Mechanizmy ciut toporne, ale potrzebne. W drugim planie jest Maleszka i brak realizmu osłabia przedstawienie i jakieś właściwe skupienie na postaci. Są też esbecy, którzy powinni być przedstawieni jako realizujący plan swój, ale bardziej kogoś z góry – stworzenia takiego g jak Maleszka gdyż w dr Frankensteinie jest Frankenstein tylko wewnątrz – to właśnie różnica. Mechaniz posługiwania się skrutem mógłby doprowadzić do całkiem wiarygodnego obarczenia Wildsteina taką metaforyczną rolą. To on jest w domyśle wszystkiego świadom. Internalizacja zła jakie poznaje staje się reprezentowana zastępczo przez niego. Te kobitki zrobiły to z głupoty, nie rozumiejąc, że produkują dwuznaczność opartą na diaboliczności mechanizmu jaki świadomie wykożystują esbecy. Powinny zatem zrobić kilka oddzielnych filmów, być może jako serii. Oddzielnie taki gdzie jedynym przedmiotem koncentracji i refleksji jest ogólnie analiza śledcza, oddzielnie o różności ludzi w systemie, oddzielnie o Maleszce. Nie ma do końca filmu śledczego, choć jest 65-70 % materiału nań. I nie ma filmu o Maleszce, choć jest 70-80 % materiału.
    Być może dojście do zabójców Maleszki to byłoby uchwycenie głównej części najciemniejszego kręgosłupa SB, czegoś co spowodowałoby posypanie się i dużej części dzisiejszej wokółpolicyjnej ośmiornicy. Ale na pewno byłoby przełomem, czymś nieodwracalnie zmieniającym historię, rzeczywistość polityczną i społeczną kraju.

  402. narciarz2 napisał(a):

    Być może dojście do zabójców Maleszki. Chyba do zabojcow Pyjasa?
    .
    Soul, zadziwiles mnie swoim komentarzem. A mnie zadziwic nie jest latwo.

  403. soulgarden napisał(a):

    Narciarz2, czy sądzisz, że on miał świadomość co może wyniknąć z „domyślania się” Pyjasa? Teraz najłatwiej byłoby im usunąć Maleszkę. Bokser to fałszywy trop. Nibyzabity morderca. Morderca mógł być zabity oczywiście swoją drogą, po cichu. Ale ilość śmierci sugeruje ochronę kogoś możnego, nieprawdaż? I film pokazuje trudno stwierdzić na ile narracyjnie to, ale reakcje esbeków mogą świadczyć o bliskości i wysokości źródła morderstwa Pyjasa. Itd.

  404. narciarz2 napisał(a):

    Soul:
    Dalsze wnioski z filmu naleza do prokuratury. To byla glosna sprawa, i jak dotad nikogo nie skazano.
    .
    Zajrzalem pod link zwiazany z Twoim nickiem. Trudny tekst, ale ciekawy. To Ty tak piszesz? Warto polecic Gospodarzowi. On nie widzial problemow. Gospodarz jest bezposredni i prostoduszny. Prostodusznosc ulatwia podejmowanie decyzji.
    http://gardensoulofsoulga.....alon24.pl/

  405. soulgarden napisał(a):

    Jako Izraelita musi się jakoś maskować. Ale rzeczywiście wyszczekany do Mawara starzejący się szacowny członek opozycji (lubisz dialogować z gospodarzem spod Mawara?).

  406. narciarz2 napisał(a):

    Z innej beczki. Zycie jest nie tylko smutne. Nie wiem, czy nawet wypada wspomniec tutaj cokolwiek poza martyrologią, ale mi sie ten wywiad podobal. Gdyby nie bylo Wysokich Obcasow, to trzeba by je wymyslec.
    http://kobieta.gazeta.pl/.....bryki.html

  407. Torlin napisał(a):

    A mnie, mimo wszystko, ogarnia obrzydzenie na to wszystko, co się dzieje teraz w Polsce. Tacy ludzie jak ja nie mogą sobie znaleźć miejsca we współczesnym świecie politycznym.
    Cała działalność lustracyjna wygląda dla mnie na robioną ad hoc, w zależności od stopnia nienawiści poszczególnych osób i nie jest ważne, jaką świnią była poszczególna osoba, tylko to, co sobie o niej opowiadają prawicowcy. Maleszko jest dla mnie wyjątkową kanalią, ale te inne pieczenie na tym samym ogniu – powtarzam – budzą moje obrzydzenie. Bo ile razy można mówić Bernardowi, żeby w każdym wpisie nie dodawał „partyjni koledzy gospodarza”. Jak można bez przerwy atakować Michnika, jak po uzyskaniu wiadomości, jaki on był, usunął go z redakcji i dał do magazynu. Maleszko dlatego jest na topie, bo naraził się wszechwładnemu Wildsteinowi.
    Ja potrafię być obiektywny. Najpierw byłem strasznie przeciw tzw. „liście Wildsteina”, teraz jestem mu wdzięczny. Nie tylko, że mam rodzinę caluteńką czystą, ale też mogliśmy zweryfikować wielu znajomych i znajomych znajomych. Lustracja – tak, ale nie na zamówienie poszczególnych prawicowców – Wildstein tworzy krucjatę przeciwko Maleszce, Kaczyński przeciw Wałęsie – i to wszystko pod sztandarami dochodzenia do prawdy. Obrzydzenie.

  408. głos zwykły napisał(a):

    Sprawa L. Maleszki pokazuje jasno, że pion policyjno-bezpieczniacki miał pozwolenie na zabójstwa członków opozycji ze strony władz PZPR. Tak więc powinny być sądzone władze państwa, służb wewnętrznych, policji i kierujący PZPR. Przynajmniej za brak nadzoru, jeśli nie ma innych dowodów. Nie wykluczyłbym też powództw cywilnych o naprawienie szkody. Niech UB-ecy i ówcześni politycy płacą ofiarom zbrodni komunistycznych z własnych emerytur.

  409. Zofia napisał(a):

    Trudno wytrzymać w kraju, masz rację Torlinie,
    ale nie masz racji, regulując swoje poglądy na własną rodzinę przez pryzmat listy Wildsteina.
    Również mam tego obrzydlistwa dosyć i to szczęście, że kilkanaście km obok jest jakiś normalny kraj.
    Przyjęłam kilka zaproszeń na konferencje, spotkania robocze i inne seminaria, Do rana kończyłam referat, poleciał już do niemieckich organizatorów, a ja za nim też „lecę”. Ledwo na oczy patrzę, spać mi się niemożebnie chce, ale za kilka godzin mnie w Polsce już nie będzie.
    Wrzucam rzeczy to torby, laptop pod pachę i by,by moja zwariowana ojczyzno na jakiś czas.

  410. Paweł Luboński napisał(a):

    „A mnie, mimo wszystko, ogarnia obrzydzenie na to wszystko, co się dzieje teraz w Polsce. Tacy ludzie jak ja nie mogą sobie znaleźć miejsca we współczesnym świecie politycznym.”
    .
    Torlinie, a potrzebne ci to miejsce w świecie politycznym? Mnie niespecjalnie.
    Mam wrażenie, że w Polsce nie dzieje się nic szczególnego. Tego samego typu historie zdarzają się na całym świecie, tylko że się o nich nie dowiadujemy, a jeśli się dowiadujemy, to nie jesteśmy w nie emocjonalnie zaangażowani. W ten sposób manifestują się brzydkie strony nie tyle polskiej, co ludzkiej natury. Zawsze tak było, tyle tylko że dawniej nieco inna była postawa mediów, w każdym razie tych poważniejszych. Za tanią sensacją i skandalem goniły tylko brukowce.
    Tak naprawdę to atmosferę wokół IPN-owskiej książki czy Maleszki podsyca stosunkowo nieliczna, tyle że głośna grupa ludzi widzących w tym polityczny interes lub opętanych monomanią, jak nasz Bernard. Jak już pisałem niedawno, to zwykła piana, po której za rok albo dwa śladu nie będzie. W Polsce dzieje się wiele innych, ważniejszych dla przyszłości kraju i każdego obywatela spraw, tylko że nie trafiają one na pierwsze strony gazet. Przeżyjmy jeszce dziesięć-dwadzieścia lat, a problem tajnych i jawnych współpracowników rozwiąże biologia.

  411. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard,
    ogranicz się do roli ubeka, który nie trafił w swój czas i zostaw w spokoju rolę posłańca wyroków boskich, bo a nuż sie to Panu Bogu nie spodoba?

  412. jasnaanielka napisał(a):

    Dzień dobry! Ja wczoraj nie obejrzałam do końca tego hitu, bo w TVP był piękny film o autorze powieści dla dzieci „Piotruś Pan”
    Film piękny, wzruszający, dzieci a szczególnie Piotruś grały wspaniale.
    Warto było zmienić kanał!
    Nie warto emocjonować się sprawami, w których od nas nic nie zależy a ktoś nam je uparcie podrzuca. Trzeba samemu decydować, co dla mnie jest ciekawe i warte poświęcenia czasu, który mija i nie daje drugiej okazji. O sprawie Pyjasa chętnie przeczytam i usłyszę, kiedy odpowiednie służby odnajdą i osądzą kogo należy. Koniec i bomba!

  413. Bernard napisał(a):

    Torlinie
    „partyjni koledzy” – to koledzy z UD/UW/PD. To ci partyjni koledzy swoim postępowaniem spowodowali, że takie gnidy jak Maleszka mogą do dziś (może do wczoraj) chodzić w chwale i sławie.

  414. soulgarden napisał(a):

    blokada

  415. Bernard napisał(a):

    PS
    A ich mocodawcy z SB grzać się w cieple emerytur specjalnych, rad nadzorczych i ubeckich firm. I włos prawie żadnemu z głowy nie spadł.

    B.

  416. soulgarden napisał(a):

    Bernard zapewne chciałby dostać jakąś szansę randki z Lesławiorem Malechą. Móc jakoś uspokoić jego niewyczochranie. Tu przychodzą na myśl takie niewyczochrane wilczyce jak choćby Adam Michnik czy Jerzy Pilch.
    Blokada Salon24 trwa.

  417. leszek.sopot napisał(a):

    Bernard
    To, że nie mieliśmy lustracji to zasługa Twoich pisowskich kumpli. Sposób podejścia do problemu miał na celu jedynie walkę polityczną. Kaczyści nie przedstawili ani jednego rozumnego projektu lustracji, a na głosy przeciwko lustracji potrafili odpowiedzieć tylko nienawistnym wyciem. Oprócz wycia potrzebne były rozwiązania prawne. Komuś zależało na tym by pomysły kaczystanu były nie do przyjęcia.

  418. leszek.sopot napisał(a):

    „Trzech kumpli”
    Znakomity film, choć w szczegółach trochę bym zmienił. Brakowało mi odniesienia, że pod koniec lat 70. nie były tylko wybory miss studentek, Wyścig Pokoju, mecze piłkarskie i muzyka pop. Była przecież cała otoczka kulturalna i artystyczna – muzyka, poszukiwania plastyczne, muzyczne (szczególnie poezja śpiewana), teatralne, poetyckie i filmowe na b. wysoim poziomie. To wówczas czytało się do utraty tchu, bo przecież były to zakazane owoce, każdą bibułę, wiersze, każdą oficjalną książkę wydaną w minimalnym nakładzie i przekazywaną sobie z rąk do rąk. Nie było tylko badziewie, opozycja, władza i esbecja.
    Ale i tak trochę w tym filmie pokazano scen ze zwykłego życia ludzi, którym ówczesna rzeczywistość nie odpowiadała. To był czas kontestatorów.
    Dobrze, że w filmie nie poprzestano tylko na wątku Maleszki, że byli ci esbecy, których udało się pokazać tak, że widać ich moralnoą próżnię, ludzi wyprutych z zasad.
    Bardzo dobra muzyka i inscenizowane sceny, choć zbyt często powtarzane te same ujęcia. Szkoda, że w filmie o trzech kumplach zabrakło dziewczyn. Był to przecież, ja tak pamiętam, także czas wielkich miłości, bez których chyba nie można byłoby nic zrobić.
    Dziękuję ayutorkom filmu, że go nie zideologizowały, że zwyczajnie chciały pokazać cały dramat. Znakomity film.

  419. leszek.sopot napisał(a):

    Heh,
    książkę C@G dostałem całą w pliku pdf e-mailem. Ciekawe, czy w przypadku rewizji u mnie ABW skonfiskują mi z tego powodu komputer a przed sądem zostanę ukarany za piractwo. Ba, ale przecież dostałem ten plik od osoby z b. ważnej, państwowej instytucji. Nie powiem jakiej. Chyba ją powinno ABW ścigać a nie mnie.

  420. soulgarden napisał(a):

    Ciekawe czy nowy wpis gospodarza będzie znów na aktualne tematy polityczne. Właśnie PIS gdzieś w kraju zmiażdżył PO. Jarosław Kaczungarow w kapitalnej formie, dowcipny w TVP INFO stwierdził, że Bóg ich za drobne błędy ukarał, ale przywraca właśnie właściwy pożadek rzeczy. Czy Waldemar Kuczyński nadal ma zamiar warczeć przez zaciśnięte zęby na Kaczungarowa, czy zatopi w końcu kły publicystyczne w erystycznym zadzie Kaczuna?

  421. Zofia napisał(a):

    Odnoszę wrażenie, że casus Maleszki przerasta Gazetę Wyborczą.
    Maleszka nie był SB-kiem, jak sie usiłuje w GW twierdzić, ale donosicielem, informatorem, jak kto woli. kapusie. Przede wszystkim słabym człowiekiem złamanym przez służby i system, ale świadom tego co robił, nie wypierajacym się swojej przeszłości.
    Informatorem praktycznie gardzą, służby, bo dał się złamać i słaby, obgadywani, bo donosił, on sam, bo czuje te reakcje i się patrzeć na siebie nie może. Każdy chciałby być bohaterem, ale nie każdy potrafi.
    W sumie człowiek, któremu trzeba współczuć, skłonić się miłosiernie nad nim, bo wszystkich przeciwko sobie.
    Ale miłosierdzie, to nie litość publicznie wytykana, na pewno.
    Gdy słyszę, ze wiceszef GW płacze, iż gazeta jest ofiarą jak inni Maleszki, a trzymanie go na życzenie Michnika było aktem humanitarnym i socjalnym, to się zastanawiam gdzie się kończy rozum a zaczyna głupota.
    To jedno.
    Drugie – nie należy, a właściwie nie wolno – osądzać człowieka – osądza się jego czyny. Konkretne, a nie „całokształt” i nie całe jego życie.
    Gdyby Maleszka powiesił się z desperacji, GW poszłaby na pogrzeb z okazałym wieńcem, pewnie by i ten pogrzeb zasponsorowała, bo biedny, wymagający wsparcia socjalnego.Ale on się nie wiesza…
    Wina Maleszki jest, ze wie co robił. Mówi o tym, ale nie bardzo pasuje mu narzucony scenariusz marszu na kolanach z workiem pokutnym na głowie i litania przepraszania, nawet za to że żyje.
    Mało kto zdaje sobie sprawę,że taka postawa to rozpaczliwa walka o własna, człowieczą godność. On osądza swoje czyny, a nie siebie . Ma to tego prawo, ba! tak powinien postępować, by nie trafić do Tworek czy zawisnąć na drzewie.
    Jego człowieczeństwo jest w tym uporze, w tym poniekąd hardym karku. Maleszka nikogo nie zabił, do „grzechów” przyznał, też publicznie, na co trzeba nielichej odwagi, wyraził skruchę, przeprosił. W zamian ma co raz to cios pod żebro, śmiertelny.
    Nie wiem ile razy został już skazany na śmierć cywilną. Dowiaduję sie, że miał zakaz pisania, teraz został zmuszony do dymisji, bo ktoś nakręcił film a ktoś inny oglądnął…
    I znowu ktoś się nad nim pastwi, bo słabszy, bo niby ten gorszy, ten „zły”, bo ktoś upokarzając go co jakiś czas, buduje tym swój image, pompuje nabzdyczone ego, karmi swoją nienawiść i chęć zemsty.
    I znów Maleszka stal się narzędziem, a właściwie workiem do bicia, bo komuś psychika nawaal po filmie., a innemu marzy się dorwać sprawcę śmierci przyjaciela. Więc jak nie ma sprawcy, to jest pod ręka Maleszka. Jego też można powiesić. I tak w kółko.
    Tak jakoś się paskudnie składa, że moje sumienie każe mi stawać w obronie słabszych, choć nie są bez winy, mają wiele ciemnych kart w swoich życiorysach. Ale są ludźmi.
    Moje sumienie krzyczy – nie wolno całe czas stosować wobec Maleszki zasadę oko za oko, ząb za ząb. Nie wolno karać co sekundę za to samo, nie wolno non stop upokarzać.
    Nie wolno! Po prostu – nie wolno.
    On jest człowiekiem. słabym, czasem postępującym podle, zdradzającym, uległym, ale jest człowiekiem…

  422. Bernard napisał(a):

    leszku
    tak się składa że nie znam nikogo kto by należał do PiSu, więc nie są to moi kumple. Pamiętam kto obalił ustawę – UDecko eSeLDowski w swej przewadze TK. a pierwotna ustawę zmienił podajrze prezydent na skutek wrzasków rozlicznych. Tak czy inaczej PiS rządził lat dwa, a UBole mają świętnie dzięki towarzyszom partyjnym i towarzyszom ze szmatławych gazet pana Kuczyńskiego od lat 18.

  423. Bernard napisał(a):

    zofio
    „nie ma litości dla skurwysynów” – cytat z piosenki Kazika

  424. Bernard napisał(a):

    zofio
    ty chyba nie oglądałaś tego filmu, albo sumienie i mózg masz wyprany z przyzwoitości

  425. jasnaanielka napisał(a):

    W krajach takich, jak Anglia, czy Francja istniało takie zjawisko, jak chłopiec do bicia. Kiedy królewicz coś przeskrobał, chłopiec był ćwiczony rózgą, czy jakimś innym, pasownym narzędziem, no bo książęcego tyłka nikt tknąć nie śmiał. Takim dyżurnym agentem do kolejnych egzekucji stał się Maleszka. Wielokrotnie czołgany, poddany ostracyzmowi środowiskowemu, wyciągany na powierzchnię przy lada okazji – dyżurny straszak. Co gorsze, on jakoś nauczył się z tym żyć i wydaje się, że wyrzuty sumienia go nie sięgają. Pewnie i tym razem kłamie… Postać paskudna, dobrze, że go nie poznałam osobiście. Dobrze, że nie uczestniczyłam czynnie w działaniach opozycji, bo dziś miałabym jeszcze większy niesmak i obrzydzenie.
    Co za ludzie!
    Zajrzałam dziś na blog Piotra Gadzinowskiego. Jestem zdumiona i zaskoczona, jak on teraz pisze o Wałęsie. Kiedy Wałęsa był prezydentem, nie było nikogo, kto bardziej by mu dokuczył, gorzej ośmieszył. A dziś… tylko krowa nie zmienia poglądów. Warto zajrzeć i się przekonać.

  426. jasnaanielka napisał(a):

    http://gadzinowski.bloog......index.html
    Dla ułatwienia.

  427. leszek.sopot napisał(a):

    Bernardzie
    Mi chodziło o wrzawę z lat 90-93, z tym całym głupim i szkodliwym wyskokiem Macierewicza. To, że zlikwidowano Sąd Lustracyjny w 2007 r. uważam za głupotę. Zreformowałbym w nim tylko to, że do tego sądu powinni mieć dostęp wszyscy, którzy chcieliby wyjaśnić swoje problemy a nie tylko wybrani – tzw. osoby publiczne. Szeregowy Kowalski niby dlaczego miał w innym trybie dochodzić prawdy? Sąd Lustracyjny dzielił ludzi na uprzywilejowanych i gorszych.
    Tzw. ujawnienie papierów to ukatrupienie lustracji. To, co ja musiałem teraz zrobić z dokumentami esbecji, i z czym dopiero będę się musiał zmierzyć, to powinien zrobić bezstronny urząd. To jest ten sam problem, o którym w „Trzech kumplach” mówił Wildstein, że oni po odkryciu prawdy nie wiedzieli co i jak mają zrobić. W Instytucie Gaucka były opracowane odpowiednie procedury. U nas zrzucono odpowiedzialność na zwykłych, czasem stronniczych, czasem zbyt miłosiernych, a czasem nieroztropnych ludzi. Co to znaczy, że pokrzywdzeni sami mają sobie radzić ze swymi esbekami i TW? Niby jak, co mają robić? Nam wystarczy wiedza, a po co ich jeszcze obsobaczać i gonić za nimi z siekierą? Co mi i moim kolegom to da? Czy mamy pisać do obecnych pracodawców byłych TW jak Wildstein by to oni wymierzyli jakąś „sprawiedliwość”? Co niby jest tą sprawiedliwością?
    U każdego z 13 osób, które podpisały się pod naszym oświadczeniem inne jest pojęcie sprawiedliwości, ale u każdy zadeklarował, że w zasadzie to zależy tylko na pozxnaniu prawdy nie tylko na podstawie esbeckich papierów. Raczej widzimy TW jak ludzi uwikłanych, zapewne tylko w wyjątkowych przypadkach samodzielnie zgłaszających się do bezpieki z ofertą, że będą donosić na kolegów – tak postąpił późniejszy pracownik SB Janusz Molka.
    Winny był system władzy, który upadlał ludzi, który wymuszał opinię, że nie warto nic robić co naruszałoby status quo, a wszyscy wyłamujący się z takiej „umowy społecznej” między władzą a społeczeństwem mieli być traktowani w taki sposób jak do opozycjonistów podchodzi pani Zofia – jako matołów i wichrzycieli, którzy mogli jedynie być przyczyną jakichś burd.
    Dla mnie, jak i dla wielu kolegów z b. UD, sprawa była jasna – lustracja jest potrzebna, a nie ujawnienie nazwisk. Byliśmy w podziemiu i wiedzieliśmy jak różne były przypadki, jak niektórzy wyłamywali się z łap SB, jak mimo, że byli zarejestrowani jako TW na rozprawie w sądzie potrafili odwołać wszystkie złożone wcześniej zeznania i stanąć po stronie aresztowanego kolegi (tak było np. na sprawie Marka Czachora). Opublikowanie list, „gołe” publikowanie kwitów może być w wielu przypadkach krzywdą. Z kolei zrzucanie obowiązku radzenia sobioe z TW na tzw. „poszkodowanych” mogło zmuszać tychże do wcielania się w rolę policjanta, prokuratora czy sądu. Stąd tak małe w Polsce zainteresowanie teczkami SB przez byłych opozycjonistów, bo nikt nie chce występować w roli tego, co ma wydawać wyroki i „prześladować” ludzi – czyli ogłaszać publicznie i opowiadać jak to ktoś na niego donosił. A kto go ma wysłuchać, kto ma mu przebaczyć, jak to ma się odbywać…
    Bernardzie, to jest wolna partyzantka:(
    Każdy może w tej materii postępować wedle swego upodobania, wykorzystać swoją wiedzę dowolnie – dla komercji, kariery, politycznej propagandy. Czyli z lustracji zrobiono szambo. Nie ma reguł, nie ma zasad ani procedur, a za ujawnienie nazwisk były TW czy esbek może podać Ciebie do sądu.
    Wszystko przez to, że „palanty” zamiast od początku podejść do problemu poza politycznym jazgotem uczyniły z tego oręż w walce z Mazowieckim i UD bo chciały Wałęsę wybrać na prezydenta!

  428. soulgarden napisał(a):

    Zofia, (Ewa Milewicz, Wincenty Zofionen, Zofia Bąbczyńska-Jelonek czy jak pani tam właściwie?) czemu w swoim tekście o Maleszce szydzi pani z mojej nieznajomości interpunkcji? Czy powodem jest mój żart porównujący Maleszkę, Michnika i Pilcha? Uważam te osoby za kudłato-zwierzęce z kostycznym ego, ale o naturze obronnej w swej nieustającej ofensywności. Czy to jest przyczyną twojego zastosowania techniki skojarzeń wobec mnie, czy jest to bardziej wynikłe ze stałych cech osobowości?
    Maleszka jest tępiony przez Bernarda, wiele klonów „policyjnych”, ale nie zauważyłem by był w mediach ogólnokrajowych, oficjalnych maltretowany jak Wałęsa czy Choćby Wielgus. Zwykle zresztą jest to pogarda z barierą dystansu, a nie gesty nawołujące do działań przeciw, w jakikolwiek sposób. Przecież to ja jestem obiektem waszego wspólnego działania upadlającego skrycie i soczyście, jak się mają wypowiedzi deklaratywne wobec Maleszki do tego co robicie ze mną?
    „Moje sumienie krzyczy – nie wolno całe czas stosować wobec Maleszki zasadę oko za oko, ząb za ząb. Nie wolno karać co sekundę za to samo, nie wolno non stop upokarzać.”
    Zofio, o co osądzasz mnie, że mnie wolno tak upakarzać? Bo wspóldziałacie i wspieracie się przecież chyba?

  429. Zofia napisał(a):

    Bernardzie, bo lecę, więc krótko.
    Mózg mam wyprany z nikczemności i zwykłam pochylać się nad człowiekiem, bez względu jak mocno zgrzeszył swoimi czynami.
    Nie znoszę hipokryzji i tego wygadywania, ze komuś sie miłośiernie pomagało!
    Od wydawania wyroków jest sąd Bernardzie, a nie Ty.
    Film mnie nie interesował, nie słucham publicznych spowiedzi po raz enty, bo to czasem zakrawa na sado-masociozm a red. Wildsteina w uprawianej publicystyce nie trawię. Miałam inne, znacznie bardziej ciekawe zajęcia niż oglądanie filmów z Wildsteinem.
    Zrobiłam jedyny wyjątek i po raz drugi oglądałam story o autorze „Piotrusia Pana”. Bo tam pokazano piękne relacje międzyludzkie. I nie była to bynajmniej Nibylandia.
    ***
    Ogrodzie,
    nazwiska pozostaw w swojej pamięci. Albo sam się przedstaw.
    Nie czytałam Twoich postów, więc nie mam sie do czego odnosić.

  430. soulgarden napisał(a):

    Zofio, w zakresie nazwiska nie muszę ci się przedstawiać. Masz je na nagraniach dokonanych przez waszych dziennikarzy. W pozostałych kwestiach nie masz nawet odwagi na aluzję?
    Jakie jest twoje oskarżenie dające ci poczucie słuszności metod i jednoczesnej bijącej wielkoduszności?
    Co robisz teraz?

  431. narciarz2 napisał(a):

    Bardzo interesujacy komentarz kogos „z Berlina” u red. Paradowskiej. Komentator najwyrazniej pracowal „w sluzbach” albo blisko, i dzieli sie obserwacjami na temat wiarygodnosci dokumentow.
    http://paradowska.blog.po.....ment-50243

  432. soulgarden napisał(a):

    mam przeczucie, że dziś poznamy kto zdobędzie mistrza Europy

  433. głos zwykły napisał(a):

    Nie mogę sobie wyrobić opinii o przypadku współpracy L. Maleszki i jego cechach charakteru, bez czytania akt sprawy. Jeden reżyser z tego samego materiału zrobi taki film, a inny zupełnie inny. Nie jest to żadna podstawa do osądzania. Tak czy inaczej minęło już sporo lat. Brak litości i miłosierdzia to domena działania Szatana, gdybyśmy to chcieli oceniać w kategoriach religijnych.

  434. Zofia napisał(a):

    ponieważ jutro mam gadac o transporcie w Polsce, jadąc do Frankfurtu n.Odrą pokonałam trasę Szczecin – Rzepin PKP, pociąg do Kostrzyna wlókł się wolniej niż zdezelowana syrenka, circa 30-40 km na godz,z Kostrzynia do Rzepina odstawiał odrzutowiec i gnał ile siły w maszynie na dworcu Rzepin pasażerski – siusialnia czynna do 15.30, a potem można pod krzaczkiem, zawiadowca miał głupią minę gdy domagałam się wejścia do przybytku kolejarzy, w końcu kierowca busa, z którym jechałam dalej do Słubic zawiózł mnie na stację benzynowa, tam, toaleta jest czynna non stop, stacja towarowa w Rzepinie imponująca z jednej strony a gruzowisko z drugiej.Słubice, przekomiczne trochę Europy, trochę zaścianka. Frankfurt uroczy, ale zwiedzę go jutro, po konferencji. Nocuję w Słubicache, bo taniej debatuję w Niemczech, bo ciekawiej.
    Recepcjonistka nie zna języków a arabski Holender chce taksówkę do Frankfurtu, bo żona w ciąży i na spacery nie ma ochoty. No i tak wygląda ta Europa w Słubicach…

  435. narciarz2 napisał(a):

    Na internetowej witrynie artykul Teczki z pseudonimami agentów w internecie. „Dajemy im szansę na ujawnienie prawdy”. To na temat gdanskiego NZSu. Ciekaw jestem, co sie takiego stalo, ze akurat teraz ten temat powraca: Bolek, Maleszka, gdanski NZS. Czy tak sie po prostu zlozylo, czy tez ten temat tlił sie od dawna? Czy rzeczywiscie jest to najlepsza forma? Sporo watpliwosci.
    http://wiadomosci.gazeta......ajemy.html

  436. miner napisał(a):

    Na TVN24 ktoś przełączył pstryczek-elektryczek:
    - Monika Olejnik doznała iluminacji i zauważyła że Maleszka to wredny typ
    - potem w programie „Polska i Świat” dziennikarze okazują wzburzenie tym jakim indywiduum był i jest Maleszka – zupełnie jakby ostatnie 18 lat pod kamieniem spędzili
    - potem wstrząsająca rozmowa Milewicz – Sonik, tutaj lekko opisana: http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

    z takimi słowami:
    „Konsekwentnie odmawiam komentowania hipotezy jakoby Lesław Maleszka był odpowiedzialny za śmierć Stanisława Pyjasa. W innym przypadku musiałabym stwierdzić, że państwo o które walczyłam jest kompletnie niewydolne – stwierdziła również obecna w studio Liliana Sonik.
    .
    była też wypowiedź utrzymana w takim tonie, ze przed prawdą chroni się dzieci bo one nie potrafią rozróżniac dobra i zła. Dorosłe społeczeństwo w Polsce nie może być chronione przed prawdą jak dzieci, bo to sprawia że się ono infantylizuje (przykłądy można przecież znaleźć choćby tutaj na blogu, czytając dorabiane na siłe teorie Zofii, czy obserwując zatykanie uszu i oczu przez jasnąanielkę)
    .
    I na koniec coś tragicznego: Liliana Sonik powiedziała, że do tej pory w Krakowie nie podają jej ręki ludzie, którzy uznali ją za „pornografkę przeszłości” i „zwolenniczkę stosów”.
    Zmęczona udręką nierozliczonej przeszłości kobieta traktowana w tak haniebny sposób z jednej strony – i użalanie się nad Maleszką na tym blogu z drugiej.
    PRZERAŻAJĄCE

  437. narciarz2 napisał(a):

    PRZERAŻAJĄCE
    Pragne Cie poinformowac, drogi minerze, ze Rochester i Krakow to sa miasta siostrzane (naprawde!), cokolwiek by to nie oznaczalo. Poza tym faktem nie widze zwiazku pomiedzy przezyciami kobiety w Krakowie i komentarzami niektorych blogowiczow na rozne tematy. Jesli Ty widzisz taki zwiazek, i do tego przerazajacy, to prosze wytlumacz, na czym on polega.

  438. jasnaanielka napisał(a):

    miner – twoje myślenie jest tak cudownie proste, zaś oceny jednoznaczne, że aż miło czytać. Skoro ja nie podzielam twoich poglądów i nie ulegam urokowi tego samego filmu = jestem jednoznacznie infantylna. Prostota, umiar, elegancja a’ la miner.
    Mnie się podoba!
    Wczoraj – jak to dziecko – obejrzałam folm o autorze „Piotrusia Pana”, dziś też już po dobranocce. Siusiu, paciorek i do łóżeczka. Rączki na kołderce i lulu!
    Dobranoc.

  439. miner napisał(a):

    narciarz2:
    ostatnio przyjąłes znacznie wygodniejsza dla mnie forme dyskusji.
    Zadawałeś mi pytanie, sam na nie odpowiedałeś po czym wyciągałeś wnioski ze swojej odpowiedzi. Może rób tak dalej?
    .
    Proponuje również obejrzeć rozmowę, o której napisałem. Może wtedy zrozumiesz o co mi chodzi.
    .
    .
    jasnaanielka:
    Przez dwa dni powiewasz tutaj sztandarem z napisem: „nie będę ogladała filmu „Trzech kumpli”. Bo nie!” a potem nie podoba Ci się to, że ja to komentuję. W takim razie po co to piszesz? Chcesz rozmawiać o „Marzycielu”? Piękny film, ale o nim mogę podyskutować na forum filmowym, nie tutaj.

  440. jasnaanielka napisał(a):

    miner – po co czytasz i jeszcze w dodatku komentujesz?
    Nie widzę w tym sensu.

  441. narciarz2 napisał(a):

    ostatnio przyjąłes znacznie wygodniejsza dla mnie forme dyskusji.
    Zartujesz, nieprawdaz? Zadalem Ci pytanie. Nie chcesz, to nie odpowiadaj. Chcesz, to odpowiedz. Wnioski wyciagaja czytelnicy.

  442. narciarz2 napisał(a):

    Proponuje również obejrzeć rozmowę, o której napisałem.
    Zajrzalem pod podany link, nie znalazlem tam zadnej rozmowy, tylko streszczenie.

  443. soulgarden napisał(a):

    Jeśli czemuś brakuje sensownej treści w kontekście całości staram się odczytać choćby kierunek znaczenia (sterownik). Minimalnie przeważający (51%) negatywna ocena to podstawa i początek „konieczności” odczytania. Zwykle coś co nie ma choćby szkieletu ze strony oprawców musi być automatycznie odbierane zgodnie z całością i jest jej odsłonięciem. Zwykle negatywne treści zasłaniają esencję negatywności. Tu niemożność wystarczająco upewniającego odszyfrowania skazuje na esencję. Esencja przeważa nad możliwymi przekazami. Tak więc jest w tym geście tylko destylat nienawiści i pogardy jako cel główny. To stosuje się wobec mnie od ponad pięciu lat. Sprowadzona do pobudzania „chemii” ciągła, nieprzerwana presja. Przedzielana co jakiś czas komunikatami o mniej lub bardziej symbolicznej treści zaprzeczającej treści ogółu działania. Ale po to by powodować wyrazistsze doznanie tego czemu się zaprzecza. Całość siłą rzeczy musi uzyskiwać sens wymuszenia woli. Co to jest? Specyficzna treść będąca odbiciem nie pełnej osobowości treści wbijającej się. To hiperrealistyczne doświadczenie nieistnienia wobec aktu przeżywanego przez okalającego pana rzeczywistości „masz być taki i taki”. To wszystko jest podkładem do odbioru treści szczegółowych. Potworne doświadczenie. Być może nawet świadomie wzmacniany efekt bezosobowości woli. Tzn koncentracja na przekazywaniu mi mimochodem obrazu fizjologiczności chcenia. Ale nawet więcej – świadomej chęci przedstawiania tej woli jako nieuświadomionej. „Zabiję cię zakłamaniem”, „uchemicznię odbiór braku wpływu na odbiór wysycanego przekazu zakłamania”, „będziesz miał kontakt tylko z fizjologią, pulsowaniem chcenia odciętego”. To zbiega się tu dość przypadkowo – ponieważ jest już tak unaturalnione, że znieczulone w świadomości mordercy. Staje się jednością ze swoją esencją. Ale jest odrobinę różne – przez wyćwiczenie nadwyrazistości.
    To wszystko jest zemsta koszmarnie zakompleksionego, zawistnego duchowego, mentalnego intencjonalnego mordercy.
    Przerażające jest to jak potrafił upodobnić ludzi do siebie. Można to całkiem racjonalnie rozebrać jako uchemicznienie przykładu.

  444. jasnaanielka napisał(a):

    Za szybko posłałam w świat pierwsze zdanie. Chyba nie dokładnie czytasz, ale za to komentujesz. Przecież pisałam wyraźnie, że pierwszą część obejrzałam i wyraziłam swoje zdanie, które ci się nie podobało i dałeś temu wyraz wczoraj. Oglądałam też tych kumpli w drugim odcinku, ale się przełączyłam na to, co mnie bardziej interesowało. O zatykaniu uszu, czy zasłanianiu oczu, to ty pisałeś, nie ja. Obejrzałam tyle, ile chciałam i mam swoje zdanie. Inne niż ty.. Jestem infantylna. To ty powiedziałeś. Mnie to nie drażni. Dobranoc.

  445. miner napisał(a):

    Pytanie:

    Minerze,
    a czy przeczytales caly artykul, czy tylko pierwsze dwa zdania?

    .
    Odpowiedź (nie przeczytałem) i wniosek
    Gdybys przeczytal caly, to moze zauwazylbys fraze “Zachęcamy do dobrowolnego znakowania blogów…”
    .
    Kolejny wniosek (co ma spam do rejestrowanie bloggerów nawet nie chce wiedzieć)
    Sprawa wolnosci e-sfery jest niejednoznaczna, jak mozna sie latwo przekonac, zagladajac do koszyka z napisem “spam” na swoim wlasnym koncie e-mailowym.
    .
    To tyle na temat sposobu dyskutowania.
    .
    Skoro w kwestiach wyszukiwania materiałów w internecie należy prowadzić Cię za rączkę to prosze bardzo:
    - Wchodzimy na http://www.tvn24.pl, klikamy na „program” i wynajdujemy, że od północy zaczyna się pasmo powtórek na TVN, „magazyn 24 h” to jest to pasmo w którym był wzmiankowany wywiad.
    - O odpowiedniej godzinie klikamy na stronie na „na żywo” i słuchamy.
    - Oczywiście należy uwzględnić fakt, że TVN24 podaje czas w Warszawie.

  446. narciarz2 napisał(a):

    To tyle na temat sposobu dyskutowania.
    Prawdopodobnie na pewno sie czepiasz, czyz nie tak? Pozwole sobie nie kontynuowac, poniewaz obawiam sie pyskowki w podobnym stylu, jakie uprawiasz z Anielka oraz z Zofia.
    .
    Dziekuje za link do TVN. Prawdopodobnie nie wyslucham z powodu roznicy czasu, ale kto wie.

  447. narciarz2 napisał(a):

    Przepraszam za pochyly druk.

  448. miner napisał(a):

    Jeszcze przed chwilą żartowałem, teraz się czepiam. Interesujące.
    .
    Ciekawe czym jest komentowanie w stylu:
    .
    Poza tym faktem nie widze zwiazku pomiedzy przezyciami kobiety w Krakowie i komentarzami niektorych blogowiczow na rozne tematy.
    Zapewne konstruktywną dyskusją. Szczególnie po zapewnieniach: „Prawdopodobnie nie wyslucham z powodu roznicy czasu, ale kto wie.”

  449. miner napisał(a):

    jasnaanielka: w związku z tym, że publikujesz szybciej niż myślisz, poczekam z komentarzem. Kto wie, może to jeszcze nie jest wersja ostateczna przemyśleń.

  450. jasnaanielka napisał(a):

    http://wiadomosci.onet.pl/1d3-48629790
    Prezydent dokonał wyboru!

  451. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    -
    „Ciekaw jestem, co sie takiego stalo, ze akurat teraz ten temat powraca: Bolek, Maleszka, gdanski NZS. Czy tak sie po prostu zlozylo … „?
    -
    Tak się złożyło, że chyba jednak nie jest to spisek. Pacewicz pod wływem filmu przeżył chyba katharsis (ale pewnie się z tego otrząśnie), a jak Ewa Milewicz – nie wiem, ale ona sugerowała, że pożegnali się z Maleszką pod wpływewm filmu, który zrobił na nich duże wrażenie. Po tym filmie już nie można o lustracji mówić tego co dawniej. Ale nie wolno zapominać o inwektywach salonu pod adresem Wildsteina. W filmie Wildstein wspomina jak na przesłuchaniu mówili mu ubcy, że w odróżnieniu od kolegów, w tym Maleszki, on sam to jest śmieciem.
    .
    Przy okazji, Maleszka od 7 lat redagował teksty publicystyczne w Gazecie, więc może i Waldemara Kuczyńskiego, ale podobno autor tekstu mógł się na to nie zgodzić. Ciekawe, czy Gospodarz się na to nie godził czy nie godził?

  452. soulgarden napisał(a):

    @9 pm

  453. Stan napisał(a):

    http://www.przeglad-tygod.....p;name=969

  454. leszek.sopot napisał(a):

    narciarz
    nie rozumiem twojego niezrozumienia dotyczącego gdańskiego NZS i materiałów SB z pseudonimami.
    Czy masz na myśli to, że od razu powinniśmy byli publikować listę nazwisk jak Macierewicz?

  455. soulgarden napisał(a):

    Ludzie związani przestępczym transferem danych osobowych starają się być wobec siebie nawet skrajnie uczciwi, a już szczególnie w kwestiach banalno – wymiernych.

  456. Mawar napisał(a):

    Bernard
    „zofio, ty chyba nie oglądałaś tego filmu, albo sumienie i mózg masz wyprany z przyzwoitości”.
    -
    Bernard, nie za dużo wymagasz od jej surowego luterańskiego chrześcijaństwa (aprobującego aborcję) i jej lewicowej wrażliwości (na mule, kawior, whisky single malt), a także od jej mentalności, przeoranej latami ciężkiej propagandowej harówki na rzecz komunizmu, co było u niej biznesem rodzinnym?

  457. Mawar napisał(a):

    leszek.sopot
    -
    „Dziękuję ayutorkom filmu, że go nie zideologizowały, że zwyczajnie chciały pokazać cały dramat”.
    -
    Z filmu wynika, że bez lustracji nie oddzielisz dobra od zła i w tym sensie lustracja jest konieczna. Od biedy możesz nazwać to ideologią (redefiniujac to pojecie).
    -
    „Znakomity film”.
    -
    Na pewno, o czym swiadczy reakcja na tym blogu.
    -
    Bernard
    To, że nie mieliśmy lustracji to zasługa Twoich pisowskich kumpli.
    -
    Leszek, no nie rób sobie wody z mózgu.

  458. leszek.sopot napisał(a):

    Mawar
    lustrację uwaliła już na starcie zadyma jaką Kaczyńscy zrobili z lustracji lansując „Bolka” na prezydenta. Zamiast traktować problem jako apolityczny umieścili go na sztandarach PC bez sensownego pomysłu jak ją przeprowadzić. Proponując głupie pomysły i napotykając na krytykę zaczęto oskarżać tych, którzy słusznie krytykowali (np. brak możliwości obrony, co zapewniono dopiero w Sądzie Lustracyjnym, który PiS zlikwidował) podgrzewali wojnę na górze nie w celu rozwiązania problemu lecz zdobycia władzy.
    Upolitycznienie lustracji było i jest jej śmiercią. Trzeba było dyskutować na argumenty i propozycje ustaw a nie na inwektywy.

Skomentuj