Dwa wały Wielkiego Lecha!
LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 857 dni.
Trwa wojna o Wałesę sprowokowana książką Cenckiewicza i Gontarczyka. To są historycy o bardzo wyrazistej postawie politycznej, ludzi PiS-opodobni, i to nie pozostaje bez wpływu na sposób w jaki widzą i opisują wydarzenia historyczne. Już w artykule opublikowanym przez “Rzeczpospolitą”, to polityczne zniekształeczne widać. Piszą, że Macierewicz dostarczył spisy agentów do sejmu i tego samego dnia rząd Olszewskiego został obalony. Świadomie, lub nieświadomie robią ścisły związek jednego z drugim. Otóż los rządu Olszewskiego nie został przesądzony 4 czerwca 1992, lecz dwa dni wcześniej, 2 czerwca i to nie w sejmie, lecz w restauracji Lers, która istniała wtedy koło Arsenału. Tam został zawarty kontrakt między Unią Demokratyczną, a PSL, że jeśli PSL zagłosuje za wnioskiem Unii o dymisję rządu złożonym zanim jeszcze Korwin - Mikke wyskoczył z agentami, a zadecowanym na dwa tygodnie bodajże przed tym przez władze UD, jeśli więc PSL zagłosuje za tym wnioskiem, to UD poprze kandydaturę Pawlaka na premiera. I cokolwiek wydarzyłoby się tego 4 czerwca rząd i tak by upadł. Zgłosiła zaś Unia wniosek o dymisję rządu, bo był to rząd fatalny, rząd nieudaczników i narwańców, a ponadto wniosek o dymisję zamierzał zgłosić SLD i Unia nie chciała być postawiona w sytuacji zmuszającej do poparcia postkomunistów. Mechanika upadku rządu Olszewskiego jest więc o wiele bardziej złożona niż to pokazuje kłamliwy filmik “Nocna zmiana” na której niczego istotnego już nie postanowiono, bo wszystko co istotne zrobiono wcześniej. Ten mit obalenia w skutek teczek Macierewicza powtarzają Cenckiewicz i Gontarczyk.
Drugie przekłamanie wiąże się z rolą Andrzeja Milczanowskiego. On miał szybko przejąć MSW, ale nie dlatego, żeby zabezpieczyć teczki “Bolka”, lecz dlatego, że przed czwartym czerwca chodziły pogłoski o zamiarach premiera i jego otoczenia posłużenia się Nadwiślańskimi Jednostkami MSW dla jakichś niekonstytucyjnych działań. I śladów tego szukano w sejfach. To nigdy nie zostało do końca wyjaśnione i Milczanowski miał właśnie przeciąć takie ewentualne szaleństwa. I to nie Wałęsa go o to prosił, a Tadeusz Mazowiecki.
Dzisiaj obaj bracia Kaczyńscy grzmią na agenta “Bolka”, jakby dowiedzieli się o tym, kiedy on ich powyrzucał ze stanowisk. Grzmią mówiąc, że wysługiwał się byłym SB-kom kiedy został prezydentem, że ulegał ich szantażowi, choć nie podają na to żadnego dowodu, czy poszlaki. Bardzo u nich ta wiedza, że Bolek to Wałęsa, wywołuje na Wielkiego Lecha oburzenie. Ale przecież nie zawsze tak było. Bracia Kaczyńscy wiedzieli, że Lech ma za sobą jakieś związki z bezpieką z początku lat 70-tych. Pamiętam wydarzenia przed drugą turą wyborów prezydenckich w 1990 roku, kiedy Tymiński wyciągnął tak zwaną “czarną teczkę”, mówiąc, że ma w niej bardzo kompromitujące materiały na Wałęsę. I wtedy do Urzędu Rady Ministrów, gdzie jeszcze trwał rząd Mazowieckiego posypały się alarmistyczne prośby ze sztabu wyborczego Wałęsy, że może on mieć coś kompromitującego i byśmy coś zrobili, aby Tymińskiemu przeszkodzić. I wtedy po raz pierwszy usłyszałem, że chodzi o teczkę agenta “Bolka”, którym miał być podobno Lech Wałęsa. I jak widać ta wiedza Kaczyńskim nie przeszkadzała w byciu jego najzagorzalszymi promotorami. Dlaczego? Może dlatego - to jest hipoteza - że uważali, iż taka słabość Lecha z dawnych lat będzie im wygodna dla lepszego trzymania go w garści. I jeśli na to liczyli to się zawiedli, bo Lech nie dał się trzymać, tak, jak i bezpiece i braci wywalił z posad.
Choć nie mam zaufania do tych dwu autorów, gotów jestem uznać, że to co napisali o Lechu z początku lat 70-tych jest generalnie prawdą, bardzo oczywiście przykrą. Ale jest w ich książce także to, jak Wałęsa kilka lat później pokazał bezpiece wała i pokazywał im go najpierw przez dwa lata, aż wreszcie umęczeni przez tego swojego TW zrezygnowali z niego “z powodu braku chęci do współpracy” takiej, że mówił nawet o wyrzucaniu ze stoczni czerwonych pająków. A potem przyszła wielka rola, która już zdecydowała o miejscu Wielkiego Lecha w historii ojczystej i nawet nie popsuło tego pokazowe spieprzenie prezydentury. Nie popsuje tego i ta książka.
PS: Patrz też dyskusja w TOK-FM: http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,63306,,,,5323691.html

czerwiec 18th, 2008 at 10:32 przed południem
Nic dodać, nic ująć!
Historycy, gdy stają się publicystami politycznymi, przestają być historykami. Bliżej im do paszkwilantów…
:)
czerwiec 18th, 2008 at 11:33 przed południem
Panie Waldemarze,
pozwolę sobie zacytować mój post. Pan jako ówczesny zausznik premiera tez musiał cos o tym wiedzieć. Może Pan sie podzielic wiedzą?
.
.
Czy minister Krzysztof Kozłowski mógł straszyć “kwitami” Lecha Wałęsę?
.
Gazeta Wyborcza napisała:
„Kozłowski wspomina też, że jako minister spraw wewnętrznych, był blisko z Tadeuszem Mazowieckim, walczącym o prezydenturę z Wałęsą. Kozłowski twierdzi, że wówczas zgłosił się do niego ktoś z kserokopiami dokumentów “na Wałęsę”. Kozłowski miał o wszystkim opowiedzieć, szefowi sztabu Wałęsy Jackowi Merkelowi. Pokazał mu też otrzymane “dokumenty”.”
.
To bardzo interesujące. Przychodzi ktoś, nie wiadomo kto. Przynosi coś nie wiadomo co. Gdzie są te kwity przyniesione przez niewiadomo kogo? Czy pan Kozłowski, Mazowiecki, Merkel mogliby to wyjaśnić? Czyżby tajemniczy ktoś przyszedł do ministra Kozłowskiego prywatnie? Przecież Krzysztof Kozłowski był ministrem spraw wewnętrznych!
.
Kozłowski idzie z tym do Jacka Merkla, szefa kampanii Wałęsy i pokazuje mu te „dokumenty”. Aby je pokazać musiał je mieć, a więc minister Kozłowski miał je a nie tylko o nich słyszał lub je widział! Gdzie one się podziały panie ministrze Kozłowski? Panie premierze Mazowiecki?
.
To bardzo ciekawy kontekst, że minister SW przychodzi z kwitami niewiadomego pochodzenia do szefa kampanii Wałęsy. O czym panowie rozmawiali?
.
Stosunki między Mazowieckim i jego sztabem a ludźmi Wałęsy były wówczas bardzo napięte. Adam Michnik, naczelny wspierającej Mazowieckiego Gazety Wyborczej głosił, że jeżeli prezydenckie wybory wygra Mazowiecki, to o piątej rano zapuka do niego (Michnika) co najwyżej mleczarz (czy to nie Michnik dezawuował przypadkiem nasz „skarb narodowy” i najlepszą światową „markę”?). To nie był czas przyjacielskich pogawędek w stylu „Ach Jacku przyszedł do mnie facet z fałszywymi kwitami na Lecha ha ha ha! Ach Krzysiu, jacy ci ludzie zawistni hi h hi”.
.
GW kontynuuje:
„Według Kozłowskiego to wówczas usłyszał od swojego podwładnego, że dochodziło do fałszerstw materiałów na polityków opozycji - w tym na Lecha Wałęsę. “Dokument w teczce Jarosława Kaczyńskiego też był sfałszowany” - przypomniał Krzysztof Kozłowski.”
.
Od jakiego podwładnego usłyszał to Krzysztof Kozłowski? Czyżby ów podwładny był funkcjonariuszem SB, jeżeli posiadał taka wiedzę? Tego Gazeta już nie podaje. Może dziennikarze do zadań specjalnych Wojciech Czuchnowski i Agnieszka Kublik ustaliby nazwisko podwładnego ministra Kozłowskiego? Może ustaliliby kim była osoba przychodząca do ministra spraw wewnętrznych z tajemniczymi kwitami, a może nawet „dotarliby” do tych „dokumentów”? Bo chyba minister ich nie zniszczył tylko umieścił w przepastnych archiwach ministerstwa? Może zapytaliby też Krzysztofa Kozłowskiego czy i jakie podjął kroki w tej sprawie.
.
Wałęsa się nie przestraszył, z wyścigu o fotel prezydenta nie wycofał, sprawa wizyty tajemniczego gościa nie wypłynęła. Tajemniczy posiadacz „dokumentów” nie dotarł z nimi do innych osób ani mediów i to przez kolejne 18 lat. Czy więc cała historia jest wymyślona na użytek obrony Wałęsy? A może jednak coś było na rzeczy? Czy było to tylko przyjacielskie pokazanie kwitów, czy jednak próba wywarcia presji na Wałęsę? Jak fachowo nazywa się wywieranie takiej presji? Wiele pytań. Gazeto Wyborcza, czekam na odpowiedzi.
.
caość:
http://bernardo.salon24.pl/79861,index.html
czerwiec 18th, 2008 at 11:42 przed południem
PS
Jaak zauważył (u mnie) Geralt - warto zwrócic uwagę, że było to po buszowaniu Michnika w SBeckich archiwach.
czerwiec 18th, 2008 at 11:44 przed południem
PS3
Właśnie słucham Tok’u (początek) - znowuż wykazuje się Pan niezależnością sądów. Czy Salon Panu wybaczy?
.
pozdrawiam
Bernard
czerwiec 18th, 2008 at 3:19 po południu
Pisze na blogu pana Waldemara Kuczynskiego jako gość.ale czytam stale !.
Jestem za Wałesą ,nawet jeśli kilka lat rzeczywiście był “Bolkiem ” agentem SB .Mógł poddać sie czasowo jako prosty robotnik który wylądował w dużym mieście Gdańsku ,co było dla niego awansem życiowym.Uważam ,że to doswiadczenie ze Służbami Specjalnymi ,pomogło mu , BA !, zdecydowało w latach 78-81 i nastepnych o wykreowaniu się na WODZA w niezwykle skomplikowanych sytuacjach , wymagajacych o Niego wilczo-lisich zachowań i w Finale uznania go za Wodza przez miliony obywateli PRL i RP .
Moja teza :Każdy kogo historycznie wyniosło by POLSKIE Tsunami Latem 1980 NA SZCZYTY i dane mu było w listopadzie 1980 zarejstrować NZZS “SOLIDARNOSĆ” - ( To unikalne osiągnięcie SOLIDARNOSCI !!!! w” KDL “, ) musiał mieć kontakty oficjalne i nieoficjalne z władzą PRL .Kto nie chce przyjać tego za aksjomat - był wtedy albo za młody, albo do dziś marny intelektualnie .
Przeczytałem przed chwilą skrót-tezy tej książki na portalu TVN24 -nic ciekawego ,kompletnie nic, wypłuczyny Podobne kontakty mieli historycznie ważni Polacy ,Piłsudski czy Kościuszko i cała masa innych mniejszych polaków .
Następstwa ;
Media niemieckie ciesza sie i Niemcy jako państwo zapewne też zaś Bismarck w zaświatach ma kolejne potwierdzenie swojej tezy, iż wystarczy dać Polakom wolność a oni sami się zdemolują ,jak biało-czerwoni w Fusbalu w ostatnich dniach . Powiedzą - Lato 1989 w Europie to MY NIEMCY przez zburzenie MURU BERLIŃSKIEGO a nie jakaś tam polska Solidarność czy jak Sowieci złośliwie nazywali ją w tamtym czasie “Tak nazywamaja solidarność ” Taki Polacy osigają wynik międynarodowy swoich wyjątkowo madrych politycznych zachowan których finałem był “OKRĄGŁY STÓŁ ” w 1989 roku.
Jest też dla mnie osobiscie pozytywna strona tej nawałnicy ;
Taka kolejna bitwa w ” samodzielnym Oddziale polskiego piekła “daje ekstra paliwo dla Ruchu Autonomi ŚLĄSKA “( vide ustawa Konstytucyjna DU RP 1922 nr. 73 poz.494 z 15lipca .)
ILe lat można polnizować się i świecić gembą rok za rokiem za nie swoje ułomności ?!
Waldemar ze Szczecina
czerwiec 18th, 2008 at 8:41 po południu
To powiada Pan, Panie Ministrze, że
“… nigdy nie zostało do końca wyjaśnione” czy rząd Olszewskiego miał “zamiary posłużenia się Nadwiślańskimi Jednostkami MSW dla jakichś niekonstytucyjnych działań.”…?
.
Patrz Pan, to zupełnie jak z rządem Kaczyńskiego:
też “nigdy nie zostało wyjaśnione” czy miał zamiar urządzić zamach stanu zamiast wyborów, jak to Pan pisał w imieniu swego think tanku z Czerskiej:
“Ta ekipa, władzy w trybie zgodnym z Konstytucją nie zgodzi się oddać.”
Patrz:
http://kuczyn.com/2007/08/31/najgrozniej-od-18-lat/
.
No więc wal Pan śmiało, Panie Ministrze,
ciemny lud to kupi:
śmiało
Pan wspomni o dowodach na [projektowany przez Olszewskiego zamach stanu: książce generała Wejnera “Wojsko i politycy bez retuszu”, opisującej, jak to rząd Olszewskiego chciał internować Wałęsę:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3674761.html
o czym sam Mnietek Wachowski zaświadczył:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3675416.html
aczkolwiek reakcja sobie z tego jaja robi
http://foxx-news.blogspot.com/.....chami.html
.
A nie tak skromnie, insynuacyjnie że “nigdy nie zostało wyjaśnione”.
Jeszcze nie daj Boże co poniektóry ciemny ludź wyimaginuje sobie że “nigdy nie zostało wyjaśnione”, bo nigdy nie było co wyjaśniać, gdyż to taka sama bzdura jak Pańskie snute w ramach politrukowskiej powinności insynuacje jak to kacza ekipa szykuje zamach stanu zamiast wyborów. Co Pańska wierna trzódka z właściwym sobie polotem umysłowym przyjęła standardowym jękiem zachwytu.
.
Śmiało też wysnuć paralelę między szykującym zamachy stanu rządami Olszewskiego a Kaczyńskiego - oboma pełnymi oszołomstwa, katokołtuństwa i macierewiczostwa.
.
Aaa, brakuje Wam tam na Czerskiej póki co jakiegoś gienierała, by zaświadczył jak to kaczy tyran postawił siepaczy na nogi dla zasiepania Prawdziwych Demokratów z GW…?
A jakiż to problem…?
A od czegóż macie u siebie taka perłę publicystyki śledczej jak choćby Red. Cuchnący…? Przecież skoro jego warsztat dziennikarski poradził sobie z zamachem Olszewskiego na Wałęsę, to i zdemaskowanie kaczych przygotowań zamachowczych betka mu będzie!
.
P.S.
Ładnie Pan nabrał swoją blogową trzódkę na przedstawienie dla ciemnego ludu pt. “Patrzajta ludziska i dziwujta się, jakie my som tam w tym michnikowskim salonie pluralistyczni!!”
.
Tylko Hegel (a czasem może bardziej Nikifor) blogowy Soulgarden nie dał się na to nabrać :-).
czerwiec 18th, 2008 at 8:44 po południu
Errata:
P.S. oczywiście odnosi się do poprzedniego wątku - o “Agacie”
czerwiec 18th, 2008 at 9:18 po południu
http://dixi.bloog.pl/id,345589.....komentarze
-
„Chciałem tylko zauważyć i podkreślić (ze zdumieniem, co prawda), że Pani Minister Zdrowia tym i jedynym chyba razem, wykazała się refleksem. I pogratulować jej skuteczności oraz zdecydowania, kiedy wyznaczała szpital w Gdańsku, na miejsce usunięcia szkodliwego pasożyta z organizmu dziecka. Trzeba było zdążyć przed upływem 12-tego tygodnia ciąży i udało się!
Rzutem na taśmę.
Mniejsza o to, że nie wiadomo nadal, czy ciąża była wynikiem gwałtu, bo informacje są sprzeczne, a matka „płodu” zmieniała zdanie.
Trafiło na fazę „skrobiemy”… Pooooszło!
Nie było czasu na rozważania, czas się kończył, trzeba było podjąć właściwą decyzję…
Ciach piórem… i Minister Zdrowia nie tylko zakończyła “niesmaczna dyskusję”, ale przede wszystkim, chirurgicznym, śmiałym cięciem, że tak powiem, pozbyła się problemu.
Co więcej, pozbyła się potencjalnego pacjenta (i konieczności opieki nad ciężarną dziewczyną), więc dokonała dużej oszczędności społecznych pieniędzy. Bez wątpienia zainwestowała w (świetlaną, a przynajmniej do czysta wyskrobaną, jak przeszłość) przyszłość.
-
Szkoda, że ochrona zdrowia nie idzie Pani Minister Zdrowia równie dobrze. Myśli, konsultuje, nie spieszy się… No, ale niekiedy liczy się czas, a niekiedy – jakość (jakoś?). To zrozumiałe.
-
Za komuny mawialiśmy:
„Emeryci i renciści! Popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!”
Platforma planuje rządzić przez następne dziesięciolecia.
Hasło i metoda jak znalazł.”
czerwiec 18th, 2008 at 9:19 po południu
Uchachany byl daleko w jakiejs oborze, i tam nabral manier:
Mnietek Wachowski. Zupelnie, jakby czlowiek nie mial swojego wlasnego imienia. Lubimy go czy nie, to inna sprawa.
w ramach politrukowskiej powinności insynuacje
wierna trzódka z właściwym sobie polotem umysłowym
Red. Cuchnący
.
Drogi Uchachany, pokazales swoj zwykly polot, oglade, oraz inteligencje, za ktore Ciebie szanujemy na tym blogu.
czerwiec 18th, 2008 at 9:24 po południu
I w komentarzach:
Ckwadrat – „Kopacz (..) błyskawicznie “wyleczyła” Agatę z życia.”
-
Nic dodać, nic ująć.
czerwiec 18th, 2008 at 9:51 po południu
Ciekaw jestem, droga Madziu, co pani minister Kopacz miala Twoim zdaniem zrobic? Pani minister jest urzedniczka panstwowa. Sa jakies przepisy. Jest jakies prawo. Nie wypowiadajac mojego zdania na temat obecnie obowiazujacego prawa (choc takie zdanie oczywiscie mam), wyobrazam sobie taka sytuacje. Jakis urzednik, na ktoryms szczeblu, ma podjac decyzje wymagana obowiazujacym prawem. Co ten urzednik ma zrobic? Prosze o konkretna odpowiedz. Co mianowicie miala zrobic pani minister Twoim zdaniem?
czerwiec 18th, 2008 at 9:55 po południu
Przeczytalem rozmowe w TOK FM ze Zbigniewem Bujakiem. Od dawna uwazam, i ta rozmowa to potwierdza, ze Bujak to intelektualista w najlepszym sensie tego slowa.
http://serwisy.gazeta.pl/tokfm.....umiem.html
czerwiec 18th, 2008 at 10:23 po południu
Bujak wiedział,
- nie powiedział
Siała Gazetka mak
Lecz dobrze wiedziała jak.
czerwiec 18th, 2008 at 10:36 po południu
Narciarzu!
Ty jej nie tłumacz, ona z tego nic nie rozumie. Mamy najbardziej restrykcyjną ustawę i nawet z tymi trzema wyjątkami też walczą. I do tego kłamstwem, bo ciąża miała prawo zostać usunięta, jeżeli powstała w wyniku obcowania z dziewczyną poniżej 15 roku życia.
A Uchachany pluje, jak zwykle.
Waldemarze!
Ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Ja nawet przypuszczam, że on rzeczywiście coś tam złego robił tuż po 1970 roku, ale mało osób wie, jaka atmosfera panowała w Gdańsku po grudniu, znikające osoby, znikające trumny i grobowce, aresztowania. Jakże łatwo było zdołować młodego robotnika z żoną i rocznym synkiem, zaraz potem urodził się drugi.
Ja ciągle powtarzam, wielkość człowieka należy badać patrząc na całe życie, jeżeli nawet pobłądził, czy to naprawił.
Ale wyjątkowo słusznie napisał jeden z widzów “Szkła kontaktowego” - “Panie Prezydencie! Panie Premierze! Melduję wykonania zadania. Podpisano - Prezes IPNu”.
czerwiec 18th, 2008 at 10:43 po południu
Torlinie:
ja mysle, ze ona rozumie, i zajadle walczy o swoja sprawe wbrew obowiazujacemu prawu. Przypominam, ze “oni” w USA nie cofaja sie przed niczym, lacznie z uzyciem broni krotkiej przeciwko lekarzom.
czerwiec 18th, 2008 at 10:52 po południu
„Ona, jej”
Brawa za styl.
-
Szkoda, że Wielki Symbol nigdy się nie przyznał do swojej nic nie znaczącej (?), symbolicznej małości.
I ciągle tylko JA, JA, JA …
I ta uruchomiona ogromna machina do wyrywania (nieważnych) kartek.
czerwiec 18th, 2008 at 11:01 po południu
Co do strzelania to zdaje się, że inne słodkie dziewczę z tego blogu przyznało się do strzelania - do ptaszków. Żałowało jedynie, że ma marnego cela i biedactwa przed zgonem nieco się męczą. No ale life is brutal a czereśnie takie słodkie.
czerwiec 18th, 2008 at 11:22 po południu
Madziu, co jest zlego w “ona”?
czerwiec 18th, 2008 at 11:27 po południu
Torlinie i Narciarzu,
Madzia do Renaty - “dziękuję pani za świadectwo!”
Świadectwo Renaty:
między 19 a 20 rokiem życia - ciąża, skrobanka, ślub z rówieśnikiem, ciąża, skrobanka, ciążą skrobanka, ciążą i skrobanka. Mniej więcej zalicza fotel ginekologiczny co 2-3 miesiące.
Piąta i szósta ciąża - donoszone, dwoje dzieci, córka i syn - nie kochane, jak sam przyznaje.
5 lat temu córka Renaty - w ciąży z alkoholikiem, bez skrobanki, jest wnuczek, wychowuje go Renata a wszystkiemu winna oczywiście “mamuśka” pani Renaty!
W międzyczasie pani Renata się nawróciła i opisała to wszystko z detalami na katolickim portalu.
Nieprawdaż że urocze to świadectwo.
Jest za co dziękować.
czerwiec 18th, 2008 at 11:32 po południu
Madziu! Czyżbyś była wegetarianką?
;
Wysłuchałam programu J. Lichockiej po emisji filmu TW Bolek.
I zapisałam sobie złotą myśl sen. Romaszewskiego:
“Spory pojawiają się, kiedy ktoś nie potrafi swoim sukcesem podzielić się z innymi! Tak celnej, syntetycznej charakterystyki motywów działania tych patriotów IV RP jeszcze nie słyszałam.
A dla przypomnienia tym zza wielkiej wody, bo mogą nie pamiętać… Sen. Romaszewski to ten sam, co nie pogodził się z faktem, że nie wybrano go marszałkiem senatu i doprowadził do sytuacji, że głosowanie miało się powtarzać tak długo, aż stanowisko to dostanie, bo mu się należy. Metoda okazała się skuteczna. Jest marszałkiem i ma służbowy samochód!
czerwiec 18th, 2008 at 11:35 po południu
Zofio! Moja opinia o przypadku - Renata - pod poprzednim wpisem.
czerwiec 18th, 2008 at 11:39 po południu
http://kuczyn.com/2008/06/14/a.....ment-52523
czerwiec 18th, 2008 at 11:48 po południu
Widzę, że z poprzedniej serii wyparował w tajemniczych okolicznościach ostatni wpis Renaty, w którym wyznała, że wolałaby zostać uśmiercona w komorze gazowej, niż wydarta z matczynego łona. Mnie się wydaje, że drugi wariant wyklucza ten pierwszy, no ale cały wpis przepadł, jak ten kamień w wodzie. Tylko kręgi pozostały w postaci mojej odpowiedzi, która teraz jest niprzypiąłniprzyłatał.
Dobranoc.
czerwiec 19th, 2008 at 12:10 przed południem
jotesz Says:
czerwiec 18th, 2008 at 10:32 am
-
“Historycy, gdy stają się publicystami politycznymi, przestają być historykami. Bliżej im do paszkwilantów…”.
-
Rezonujesz, a przecież dobrze byłoby wiedziec o czym się pisze. Jasienica, Gołubiew, Micewski, Cat-Mackiewicz, Łubieński etc. uprawiali publicystykę historyczną. Polska historiografia ma tu ogromne tradycje. Książka panów G-C nie jest jednak publicystyką tylko pracą źródłową. Ich warsztat historyka mógłbys próbować ocenić gdybyś miał o tym jakieś pojęcie. Paczkowski twierdzi, że ich warsztat jest bez zarzutu. Problem zawsze pojawi się kiedy postacie historyczne żyją i przeszkadzają historykom w pracy, narzucając swoją subiektywną wersję wydarzeń. Wersja Wałęsy jest oczywiście źródłem historycznym, ale jednym z wielu. Historyk ma prawo, nawet obowiązek, dokonać krytycznej oceny każdego źródła, także relacji Wałęsy. W roku ubiegłym Walęsa wydał swoją kolejną autobiografię, poznawczo raczej bezwarościową i mało kto się nią interesował. Wynika z niej, że praktycznie Lechu sam obalił komunizm i, na przykład, o Michniku wspomina jeden raz. :)
czerwiec 19th, 2008 at 12:18 przed południem
Program prowadzony przez podobno prawicową pisówkę Gawryluk był troszeczkę proubecko skonstruowany przez uniemożliwienie ludziom nie stawania “w obronie” nieobecnych stanowisk (znajomość psychologii). W takiej rozmowie powinien brać udział dziennikarz GW ze swoimi gotowymi formułami. Czy Gawryluk nie przewidziała, że pięknie by tam wypadł? Inteligencją to ona nie powala. Poza tym jest jeszcze kilka przyczyn bezrefleksyjnej proubeckości programu dającego tak banalnie wtłoczyć się w model “dwóch reszek”. No bo do “Wałęsa nie był Bolkiem” i “Wałęsa był Bolkiem” dopracowano już dużo to samo “implikujących” lub “współprawdziwych” prawd o Polsce.
czerwiec 19th, 2008 at 12:20 przed południem
waldemar
-
“Przeczytałem przed chwilą skrót-tezy tej książki na portalu TVN24 -nic ciekawego ,kompletnie nic, wypłuczyny Podobne kontakty mieli historycznie ważni Polacy ,Piłsudski czy Kościuszko i cała masa innych mniejszych polaków” .
-
Waldi, nie rób sobie wody z mózgu. Piłsudzki mial kontakty z wywiadem austriackim (oraz japońskim), Dmowski też z japońskim, podobne jak Nowak-Jeziorański czy (już w nieco innym kontekście) Kukliński z CIA. Ale w tych kontaktach nie chodziło o donoszenie policji politycznej na kolegów. To fundamentalna różnica.
czerwiec 19th, 2008 at 12:20 przed południem
waldemar
-
“Przeczytałem przed chwilą skrót-tezy tej książki na portalu TVN24 -nic ciekawego ,kompletnie nic, wypłuczyny Podobne kontakty mieli historycznie ważni Polacy ,Piłsudski czy Kościuszko i cała masa innych mniejszych polaków” .
-
Waldi, nie rób sobie wody z mózgu. Piłsudzki mial kontakty z wywiadem austriackim (oraz japońskim), Dmowski też z japońskim, podobne jak Nowak-Jeziorański czy (już w nieco innym kontekście) Kukliński z CIA. Ale w tych kontaktach nie chodziło o donoszenie policji politycznej na kolegów. To fundamentalna różnica.
czerwiec 19th, 2008 at 12:23 przed południem
Panie Waldemarze:
“Choć nie mam zaufania do tych dwu autorów, gotów jestem uznać, że to co napisali o Lechu z początku lat 70-tych jest generalnie prawdą, bardzo oczywiście przykrą. “
.
Czy gotów jest Pan również uznać w związku z powyzszym uznaniem, że Wałęsa to arogancki kłamca i potwarca? Czy w związku z tym jest Pan gotów uznać, że Wałęsa powinien stanąć przed TK za kradzierz i niszczenie dokumentów? Czy jest Pan skłonny równiez uznać, że Gazeta Wyborcza to zakłamana szmata?
.
Innego wyjścia nie ma.
pozdrawiam
Bernard
czerwiec 19th, 2008 at 12:57 przed południem
jasnanielka
-
“Spory pojawiają się, kiedy ktoś nie potrafi swoim sukcesem podzielić się z innymi! Tak celnej, syntetycznej charakterystyki motywów działania tych patriotów IV RP jeszcze nie słyszałam”.
-
Z kim to się Wałęsa nie podzielił? Chyba najbardziej z Borusewiczem (i legionem innych). Poza tym prośba osobista, nie wycieraj sobie gęby Romaszewskim, nie wypada, nawet tobie.
czerwiec 19th, 2008 at 12:59 przed południem
narciarz2
-
“Mnietek Wachowski. Zupelnie, jakby czlowiek nie mial swojego wlasnego imienia. Lubimy go czy nie, to inna sprawa”.
-
Czyżbyśmy żyli w ciekawych czasach, kiedy to Mietek wraca w glorii chwały, zostając idolem ludzi rozsądnych, męczennikiem i niewinną ofiarą brutalnego kaczyzmu. Jest tylko problem ze starymi rocznikami Gazety Wyborczej, która onegdaj straszne rzeczy o Mietku wypisywała. Były to kłamstwa, czy błędy warsztatowe? Czy nie dałoby się jakoś tych roczników podmienić, albo pewne strony powyrywać? Tak się tylko pytam.
czerwiec 19th, 2008 at 1:01 przed południem
uchachany
-
“Ładnie Pan nabrał swoją blogową trzódkę na przedstawienie dla ciemnego ludu pt. “Patrzajta ludziska i dziwujta się, jakie my som tam w tym michnikowskim salonie pluralistyczni!!”
-
Akurat w sprawie dziecka Agaty (już podobno zabitego) Waldemar Kuczyński był wiarygodny. Zresztą jest przecież dziadkiem, wcześniej był ojcem, a przecież doświadczenia życiowe kształtują poglądy. Nie sądze, aby swój dysydentyzm w tej sprawie konsultował z Agorą.
czerwiec 19th, 2008 at 1:12 przed południem
Tak Jasnaanielko jestem ale co to ma do rzeczy?
Szpak jest Polsce pod ochroną a strzelanie z broni pneumatycznej do zwierząt jest bodaj też w Polsce zabronione. Ale może opisana historia miała miejsce w kraju bardziej liberalnym.
Tak czy owak – strzelanie do szpaków jest dla mnie mało sielsko-anielskie.
-
Narciarzu zajrzyj do jakiegoś słownika języka polskiego i pokombinuj.
-
Dobranoc
czerwiec 19th, 2008 at 1:56 przed południem
Narciarzu zajrzyj do jakiegoś słownika języka polskiego i pokombinuj.
Pokombinuj w jakiej sprawie?
czerwiec 19th, 2008 at 1:58 przed południem
Na jakis czas zapadla cisza na blogu. Ciekaw jestem, dlaczego? Druga emisja ostatniego odcinka Mistrza i Malgorzaty? Powtorka filmu o Bolku, tym razem za 40 milionow?
czerwiec 19th, 2008 at 1:59 przed południem
Ostatnie wydarzenia sklaniaja mnie do rozszerzenia “Slowniczka wyborczego” o nowe slowo:
Kwerenda: najpierw polowanie, a potem nagonka.
czerwiec 19th, 2008 at 2:00 przed południem
narciarz2
-
“Przeczytalem rozmowe w TOK FM ze Zbigniewem Bujakiem. Od dawna uwazam, i ta rozmowa to potwierdza, ze Bujak to intelektualista w najlepszym sensie tego slowa”.
-
Niewątpliwie jest ambitny, niewątpliwie przeszedł do historii. Dalej są wątpliwości.
Trzeba pamietac, że zależnie od czasów i okoliczności Bujak mówił Kuroniem, Michnikiem czy Geremkiem, nawet używał podobnej intonacji głosu. Nigdy nie był samodzielnym bytem i tak to zostało, mimo zdobytego później wykształcenia. Weźmy taki wątek tej rozmowy. Mówi Bujak o amerykańskiej historioigrafii: “To jest coś, co podkreślali wszyscy w rozmowach ze mną, historyk współczesności nie może pisać o obiekcie badanym czegokolwiek, co mogłoby mu teraz, w życiu doczesnym, zaszkodzić. Od tego są publicyści, propagandyści i rywale polityczni. Historykowi tego robić nie wolno. W związku z tym nie patrzę na tego typu publikacje jak na fachowe publikacje historyczne”.
-
No proszę, istnieją źródła (poprzez które bada się rzeczywistość, nie ma innego sposobu), a historyk amerykański odwraca się od nich ze wstrętem by “nie zaszkodzić” historycznej choć żyjącej postaci. Mniejsza już o to czemu od razu zaszkodzić? Może powodem są sądy amerykańskie, pobłażliwe dla prasy, ale nie dla naukowców? Bardziej w świecie ceniona francuska szkoła historiograficzna (zwana Annales - wywodząca się od wybitnych historyków, Marca Blocha i Luciena Febvre’a) uważa całkiem inaczej. Coś co było wczoraj dziś jest historią podlegająca badaniu. Nie wierz zatem Bujakowi, że to za wczesnie, bo on sprzedaje ci jakiś swój interes. Według metodologii Annales obowiązkiem historyka jest poszukiwanie takich nowych typów źródeł do których nikt jeszcze nie dotarł, a które mogą nam powiedziec coś ważnego i nowego o ludziach i społeczeństwie. Przedtem nikt nie zajmował się takimi żródłami jak testamenty, kazania, raporty policyjne, dokumentacja handlową, etc. Swego czasu były to nowe typy źródeł. Archiwa IPN zawierają żródła, które szczególnie by zainteresowały historyków ze szkoły Annales (oni też chętnie pogrzebaliby w archiwach francuskiego wywiadu). Przedstawicielem francuskiej szkoły historycznej jest nieżle w Polsce znany Bronsław Geremek. Ale niestety ostatnio Bujak mniej mówi Geremkiem, może Pan Zbyszek spędził czas jakiś w USA?
czerwiec 19th, 2008 at 2:05 przed południem
A skoro jestesmy tu w doborowym towarzystwie przeciwnikow aborcji, to chcialbym powtorzyc pytanie, na ktore nie otrzymalem odpowiedzi od Mawara et consortes przy poprzedniej rundzie dyskusji na ten temat. Co Szanowni Panstwo macie do powiedzenia na temat srodkow antykoncepcyjnych? Wolno czy tez nie? Pytanie kieruje do Mawara, Madzi, i Renaty.
czerwiec 19th, 2008 at 2:13 przed południem
Zadałem sobie pytanie: co jest niesprawiedliwego w tej książce, w samym sposobie podejścia do tematu ewentualnej współpracy Wałęsy z SB.
Pierwsza niesprawiedliwość to wybiórczość – nie w temacie “Bolka” lecz w temacie Lech Wałęsa. Szukając dowodów na współpracę autorzy książki, co wynika z wczoraj wyświetlonego filmu, nie przedstawili kontekstu – tzn. dramatycznego przełomu roku 1970/71. Jaka była atmosfera w mieście w tragiczne grudniowe dni i jeszcze długo po nich nikt nie jest w sobie stanie wyobrazić poza mieszkańcami Trójmiasta. Nikt z młodych historyków nie wie jaki strach krążył wśród mieszkańców, że władza jak chce każdego może zabić, zgnoić, wywalić z pracy itp. Dlczego autorzy nie pokazali tła grudniowej tragedii? Jest mowa tylko o tym, że Wałęsa z budynku milicji (komendy drogówki, która jest przy gdańskim areszcie) apelował z okna komendy o zachowanie spokoju. W tym momencie, niestety, milicja zaszła demonstrantów od tyłu i zaczęto krzyczeć na Wałęsę “zdrajca” i rzucać kamieniami w milicję. Wałeśa oraz Gniech (członkowie komitetu strajkowego Stoczni Gdańskiej) opowiedzieli jak się w komendzie znaleźli i co tam robili. Czy warto było pokazać te wydarzenia także ich oczami? Na pewno. Na pewno też warto by było pokazać, że jeden z członków tego komitetu kilka lat później został dyrektorem stoczni, a drugi wylądował na bruku. Tak więc brakuje mi kontekstu czasu historycznego, opisu społeczeństwa i tragedii miasta po grudniowej tragedii oraz wziętego w łapy esbecji na przesłuchania młodego robotnika, który do pracy w stoczni przyjechał z prowincji. Czy byłby to pełniejszy obraz, a nie tylko taki “oczami bezpieki”? To oczywiście pytanie retoryczne.
Druga niesprawiedliwość – Wałęsa w papierach SB, PZPR oraz propagandy PRL (a nie “Bolek”) to temat ogromny, z którego wyszłoby jak długo, zaciekle i zajadle ten człowiek był atakowany, niszczony, jak ze wszystkich sił usiłowano podkopać jego autorytet w oczach społeczeństwa. Był to wróg PRL numer 1. Zniszczenie Wałęsy po jego wyjściu z internowania, gdy esbecji wydawało się, że skutecznie zablokowała jego nominację do Nagrody Nobla, równałoby się zniszczeniu “Solidarności”. Tylko on mógł jawnie i dowolnie wypowiadać się do zachodnich dziennikarzy na każdy temat. To on był przez stan wojenny “rządem polskim na uchodźstwie”, a później prowadził Polaków przez “morze czerwone”. krytykowaliśmy jego megalomanię i zarozumialstwo, ale wybaczaliśmy z powodu jego nieustępliwości i zaufania jakim obdarzał go Jan Paweł II.
Trzecia niesprawiedliwość – to obraz lat 90. tendencyjnie przedstawiony z pozycji olszewiko-kaczystów.
Jeśli założyć, a są do tego podstawy, że olszewiko-kaczyści wiedzieli, iż Wałęsa miał przygodę z SB to tuląc się do niego, łasząc o jego względy byle tylko za jego pomocą obalić rząd Mazowieckiego a później wygrać w wyborach prezydenckich, pokazuje jedno - ogromny cynizm i brak zasad kaczystanu z Donaldem włącznie, którym chodziło o stołki, biznes i władzę. Myśleli, że z Wałęsy zrobią posłuszną sobie kukiełkę, że będą kręcić lody w spółkach i spółeczkach, funduszach i fundacjach, że przyspieszą i sprywatyzują wszystko dla swoich ludzi - tak jak RSW. Niech by dziś Wyszkowski i Tusk szczerze przyznali z jakiego klucza i według jakich kryterów przyznawał tytuły prasowe – byli wówczas w jednej partii. Niech Lech Kaczyński przyzna po co powołany został Fundusz gospodaczy i dlaczego tacy a nie inni ludzie w nim byli by dla siebie coś załatwić a nie dla Solidarności czy społeczeństwa. Niech by i Merkel powiedzieł po co mu była potrzebna Fundacja Solidarności, po co jarkowi Kaczyńskiemu była potrzebna Fundacja Prasowa - co te wszystkie biznesowe przedsięwzięcia dały osobom w nich pracującym a co członkom “Solidarności” i obywatelom. Czyż pokazanie kontekstu - po co była “wojna na górze” nie byłoby pełniejszym obrazem?
Można jeszcze postawić pytanie. Dlaczego “Bolka” używa się w kontekście walki partyjnej, a nie prawdy i sprawiedliwości oraz zrozumienia minionych czasów. Ale byłoby to pytanie retoryczne…
czerwiec 19th, 2008 at 2:17 przed południem
narciarz2
-
“Kwerenda: najpierw polowanie, a potem nagonka”.
-
Inaczej. Kwerenda to z łaciny (podaję formy podstawowe), quero, querere, quaesivi, quaesitum i oznacza poszukiwania, w tym przypadku dokumentów. Termin techniczny. Natomiast polowanie z nagonką polega na tym, że nie szukasz zwierza (np. Grizzly) którego masz z satysfakcją zabić, tylko nagonka ci go nagania na linię strzału. Ty się nie ruszasz z miejsca, ty polujesz. Pozostaje ci sama egzekucja, czyli czysta przyjemność. Zwłaszcza w Górach Skalistych. :)
czerwiec 19th, 2008 at 2:23 przed południem
Madzia napisala: Szpak jest Polsce pod ochroną a strzelanie z broni pneumatycznej do zwierząt jest bodaj też w Polsce zabronione.
Słuszna słusznosc. Szpak jest pod ochrona i strzelac z wiatrowki nie nalezy, a juz zwłaszcza niecelnie. Co powiedziawszy, doradzam strzelac z dubeltowki. Nie chodzi o to, zeby szpaki wybic, ale o to, zeby wystraszyc. Wybic sie nie da, podobnie jak politykow PiSu. Szpaki sa sprytne i jest ich duzo. Natomiast mozna nauczyc moresu. Jeden czy dwa musza pasc ofiara, i musi byc duzo huku. Reszta potem wie, zeby sie trzymac z daleka. Znowu kłania sie analogia do politykow. A jesli idzie o ochrone, to owszem, sa chronione, ale nie w sadach. Sadownicy moga uzyskac pozwolenie na odstrzał. Nie ma oznak, ze w danym przypadku takiego pozwolenia nie było.
.
Generalnie, trzeba wiedziec, co sie pisze.
czerwiec 19th, 2008 at 2:27 przed południem
Mawar napisal: (kazdy moze przeczytac powyzej).
Mawarze,
znowu nie zrozumiales. To chyba jest Twoja specjalnosc. A skoro jestes na linii, to wolno czy tez nie?
czerwiec 19th, 2008 at 2:29 przed południem
Leszek Sopot
-
Leszek, na litość Boską, ta ksiązka nie jest biografią Wałęsy tylko przyczynkiem. Zwróć uwagę na to słowo: przyczynek. Tytuł jest swego rodzaju umową między autorami a czytelnikami. Autorzy dotrzymali umowy. Spóbuj napisać historię Solidarności, zobaczysz, że nie jest to łatwe. Ale kilkanście różnych przyczynkarskich książek może być niezłym punktem wyjścia do syntezy “S”. Niech, do cholery, historycy biorą się do roboty, póki źródła historyczne żyją i mają siłę mówić. Może Norman Davis by to napisał?
czerwiec 19th, 2008 at 2:34 przed południem
Waldemarze Kuczyński, pan niegdysiejszy lojalny członek PZPR, a zatem wyznawca teorii walki klas po tylu latach fraternizujesz się, (powiedziałbym bratasz - choć tu konotacja jest poważniejsza) z robotnikiem polskiej krwi? Pan, żydowski inteligent? Powiedzmy sobie jasno - Kaczyńscy atakowali Wałęsę za brak przyspieszenia, wy - za wytworzoną przez was “siekierę” i zagrażanie demokracji (a w domyśle humanizmowi standartów okrągłostołowych). I to jest zjawisko tak fenomenalne, że nadaje się na sztukę, powieść itd. Przy czym ataki Kaczyńskich były głośne, a wasze skuteczne - Wałęsa stał się wtedy koszem na śmieci dla wszystkich nie wiedzących jak nawiązać dialog w użędzie czy na poczcie. Ale Wałęsa dał się ułożyć do walki z kaczunami. Czy panu, jako przyjacielowi Michnika, z wielką regularością pisującemu dla GW synhroniczne teksty polityczne nie jest głupio z tak wielką fraternizacją nawet jeśli nie wgniatał go pan tak jak pański przyjaciel Adam Michnik humanistycznie w polityczną i, nie tylko, w konsekwencji publiczną nicość? Jak pan się odnajduje w tym, że jak się kogoś opluło to się go nie klepie z miłością po ramieniu, nawet jako przedstawiciel jednolitego środowiska? Zwykle człowiek taki odbiera to jako rodzaj upokorzenia, nawet jeśli wynika to z nieuświadomionej pogardy do niego jako przedmiotu. Czy pan jest w stanie wejść w skurę Wałęsy? Bo już tej subtelnej gry Michnika z Jaruzelem nie będę panu wypominał (choć sądzę, że staruszek WJ odbiera pana jako kogoś z otoczenia Michnika). Jestem przeciwnikiem metody - by przypomnieć. Innymi słowy - czy pan wierzy, że jest wiarygodny dla tych ludzi i nie udeża ich, być może nieuświadomioną, instrumentalizacją? Bo ja uważam, za Chrześcijanami, że szacunek do tych osób kazałby wykazać przeogromną powściągliwość.
PS Uprzedzając fakty - nie mam nic przeciwko intencji udeżania w nich - ciekawi mnie tylko czy prucz tego bagatelizowania waszej relacji, naturalnej dla instrumentalizujących ludzi, czy jest jeszcze jakiś motyw osobowy poza wynikającym z jego minimalizowania. I jakie byłyby proporcje.
czerwiec 19th, 2008 at 2:34 przed południem
narciarz2
-
“Mawarze, znowu nie zrozumiales. To chyba jest Twoja specjalnosc. A skoro jestes na linii, to wolno czy tez nie”?
-
Oczywiście, po to nie zrozumiałem, aby ci nie sprawiać zawodu - to w końcu źródło kompleksów. Jestem dziś pokojowo nastawiony do ruchu lewicowego. :)
czerwiec 19th, 2008 at 2:42 przed południem
Mawar
Tytuł książki sugeruje co innego niż ty twierdzisz.
czerwiec 19th, 2008 at 2:49 przed południem
Mawarze:
nie masz sie co tlumaczyc. Znamy Cie az za dobrze. Rozumienie nie jest Twoja mocna strona. Ale nie wpadaj w kompleksy. Na tle reszty ruchu prawicowego wypadasz wyjatkowo korzystnie.
.
Wolno uzywac czy tez nie? (Na wszelki wypadek przypominam, ze pytanie tyczylo srodkow anty.)
czerwiec 19th, 2008 at 3:06 przed południem
Tę książkę sobie kupię. Hm, może na złośc naszemu Gospodarzowi, autorowi książki na X-lecie?
http://obywatel.salon24.pl/79943,index.html
Szkoda, że Jacek Kuroń już nie żyję, jestem ciekawy co by o niej napisał.
czerwiec 19th, 2008 at 3:08 przed południem
Ja sie czesto z Leszkiem nie zgadzalem, czego liczne swiadectwa mozna tu i owdzie znalezc na tym blogu. Ale zawsze mam dla Leszka ogromny szacunek za odwage i uczciwosc, oraz za to, ze on wykonal ogromna prace i napisal ksiazke, a ja nigdy zadnej ksiazki nie napisalem. Ostatni komentarz Leszka sklania mnie do tego, zeby sie przed nim bardzo gleboko uklonic.
http://kuczyn.com/2008/06/18/d.....ment-52543
czerwiec 19th, 2008 at 6:43 przed południem
Mawar nie zrozumial dwu rzeczy. Po pierwsze, wpisu na temat kwerendy. Biedak wzial to powaznie i zaczal tlumaczyc. Po drugie, w poprzednim watku nie zrozumial wpisu na temat koloru, i tez zaczal tlumaczyc, zreszta zupelnie poprawnie. Jednak wpis nie dotyczyl szczegolow technicznych RGB lub CMYKa, ale odpowiadal na fundamentalne pytanie minera, czy kolor jest zjawiskiem obiektywnym czy tez subiektywnym. Po otrzymaniu odpowiedzi miner zniknal z blogu. Pewnie rozmysla nad zagadnieniem, ktore ma fundamentalne znaczenie w nauce, sztuce, i w polityce. Dobrze, ze miner zapytal, i dobrze, ze wciaz nad tym mysli, bo warto.
.
Zaczynajac od nauki, wezmy taka krolowa nauk, jak matematyka. Ja sie zapytowywuję, czy plaszczyzna istnieje w sensie obiektywnym, czy tez subiektywnym? Kazdy mniej więcej wie, co to jest plaszczyzna, ale nie nalezy sie spieszyc z odpowiedzia. Podobnie, czy i w jaki sposob istnieje rozmaitosc rozniczkowa, ktora jest pierwowzorem czasoprzestrzeni Newtona jak rowniez Einsteina. Rozmaitosc opisuje rowniez krzywizny i wypuklosci cial wszelakich, meskich jak tez zenkich. Zagadnienie wypulkosci jest fundamentalne, co kazdy chyba przyzna. Trzeba wiec ustalic, czy rozmaitosc istnieje obiektywnie, czy tez subiektywnie, a moze jakos pomiedzy? Ale na tym nie koniec. Przechodzac do fizyki, czy i w jaki sposob istnieja czastki elementarne? Tak zwany kazdy wie, ze one istnieja, ale czy ktorys z blogowiczow taka czastke kiedys widzial? Tak naprawde, obiektywnie istnieja mniej czy bardziej zakrzywione kreski na fotografiach. Zdjecie mozna obejrzec na ponizszej stronie:
http://www.bnl.gov/bnlweb/history/Omega-minus.asp
Dluga i bardzo zawiklana droga prowadzi od zdjecia po lewej na powyzszej stronie, poprzez schematyczny rysunek po prawej, az do stwierdzenia, ze istnieje cos takiego jak czastka “omega minus” umieszczona na dolnym czubku trojkatnego schematu:
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_baryons
.
Chociaz czastki niewatpliwie istnieja, to jednak nie jest zupelnie jasne, czy jest to istnienie obiektywne, czy tez subiektywne, choc znakomita wiekszosc fizykow zaklina sie, ze na pewno to pierwsze. Jednakze dyskusja na ten temat nie zostala jeszcze wyczerpana. Obiektywnie istnieja jedynie fotografie podobne do tej przywolanej powyzej, jak rowniez nagroda Nobla, ktora ta fotografia zostala uhonorowana.
.
Przechodzac do literatury, jedna z postaci w ksiazce Teodora Parnickiego “Slowo i cialo” tak naprawde byc moze nie istnieje, chociaz subiektywnie istnieje w umyslach innych postaci wspomnianej powiesci. Takie przynajmniej mialem wrazenie po przeczytaniu powiesci, jesli powiescia mozna to nazwac. Ale i to stwierdzenie nie jest pewne, bo czy postaci powiesci istnieja obiektywnie? Obiektywnie istnieje tylko sama ksiazka w postaci bodajze pieciuset gesto zadrukowanych stron. W jakim sensie isnieja postaci powiesciowe oraz ich zdanie na temat innych postaci?
.
Jak Panstwo sie domyslacie, jednym z tematow wpisu jest ksiazka, czy moze raczej Ksiega, bedaca owocem pracy dwu zajadlych historykow. Powiedzmy, ze historykow. Wiemy, co isnieje obiektywnie, czyli naprawde. Obiektywnie istnieje kilka pudel jak rowniez teczek, zapewne mocno nadgryzionych przez jakies gasienice. W tych teczkach obiektywnie istnieje kilka papierow, ktorych subiektywna wartosc poznawcza jest dosc mocno watpliwa. Obiektywnie istnieje takze kilku politykow, ktorzy wiele by dali za to, zeby Walesie wreszcie sie odplacic pieknym za nadobne. Tyle wiadomo na pewno, zas reszta jest bardzo mocno subiektywna. Czy warto za te subiektywna wiare ryzykowac wlasnym osmieszeniem? Niektorzy, jak na przyklad Bernard, uwazaja, ze warto. Jednak Bernard widzi rozmaite dziwne rzeczy tam, gdzie zrownowazony czlowiek nie widzi nic. Czy warto wierzyc Bernardowi oraz dwu innym, nazwijmy ich tak, historykom?
.
Dobranoc.
czerwiec 19th, 2008 at 7:08 przed południem
Do Mawara :
A na kogo donosili, jak nie , m.in na swoich kolegów tamtego czasu ,na władzę Carskiej Rosji ?, Cesarstwa Austri? USA? czy innego kraju . Moja teza była czytelna , bardzo znani Polacy mieli kontakty ze służbami swojego czasu . Twoja uwaga wodzie i mózgu , znając Twoje wywody na tym blogu i tak jest ładodna , za co uprzejmie dziękuję .
czerwiec 19th, 2008 at 7:31 przed południem
leszku.sopocie
.
ta książka ie jest biografią Wałęsy. Może trzeba zadać to pytanie pani lekarz z IPNu, panu Friszke (który autorytatywnie się wypowiada nie mając nawet dokumentów w ręku). Dlaczego nie napisali takiej biografii wszyscy wielbiciele Wałęsy. Mało etatowych pisarczyków w GW? Niech piszą, przeczytam.
czerwiec 19th, 2008 at 7:34 przed południem
Właśnie miłośniczka Maleszki Kolenda ubolewa że w filmie TW “Bolek” wystąpił eSBek. eSBek wystąpił z twarzą i pod nazwiskiem. W GW występuje jakis inny eSBek (anonimowo ha ha ha) i w przeglądzie prasy jakoś jej to nie przeszkadzało.
.
pzdr
Bernard
czerwiec 19th, 2008 at 7:58 przed południem
A z tej dyskusji można wyciągnąć kilka fajnych wniosków:
1. Wszystkiemu zawsze jest winna Gazeta Wyborcza. Ja proponuję Mawarowi, aby udowodnił, że to Michnik przy pomocy swojej gazety sprowokował Wałęsę w 1970 roku do współpracy
2. Całkowicie dowiedzione zostało, że przytulenie się KK do Wałęsy było znakomitym, strategicznym posunięciem na przyszłość, zawsze należy przeciwnika lepiej poznać przeniknąwszy do jego szeregów,
3. Nie wolno od dziś używać słów: “ja”, “ona” i “oni”. Książka Torańskiej od dziś nazywa się “Jestestwo”.
4. Do ptaków wolno strzelać w zależności od państwa, w jakim się znajdujesz,
5. Prawda nr 5 - każdy, kto nie jest na prawo od Mawara - jest lewicowcem
6. cenię obiektywizm Mawara, nareszcie wyjaśnił mi, o co w tym wszystkich chodzi - on (nie wiem, czy wolno używać tego słowa), Bernard stoją w miejscu ze strzelbami, a nagonka (IPN) nagania grizzly (Wałęsę) na linię strzału. Dzięki Mawarze, nareszcie zrozumiałem.
A tak w nawiasie - co z odpowiedzią w sprawie środków antykoncepcyjnych? Można dodać do tego seks bez ślubu, zdradę małżeńską.
czerwiec 19th, 2008 at 8:01 przed południem
Szanowni Państwo, mam do wszystkich zajadle dyskutujących nad najnowszym osiągnięciem polskich nauk historycznych podstawowe pytanie. Jak sądzicie, kto za rok czy dwa lata będzie jeszcze pamiętał o książce Cenckiewicza i Gontarczyka? (Poza oczywiście Bernardem, który przez następne dwadzieścia lat będzie przywoływał ją przy każdej okazji i zadawał wszystkim wnikliwe pytania.)
Kto jeszcze dziś pamięta emocje, jakie wzbudził “patriotyczny czyn” Wildsteina, czyli ujawnienie listy zasobów IPN? Kto się przejmuje raportem komisji Olszewskiego w sprawie WSI? Tak będzie i tym razem, bo wszystkie te sprawy należą do kategorii piany medialnej, którymi trzeźwo myślący człowiek nie powinien specjalnie się przejmować.
Nienaganny metodologicznie “przyczynek do biografii Wałęsy” trafi tam, gdzie jego miejsce - na półki specjalistycznych bibliotek. A Wałęsa-symbol, Wałęsa-pomnik, Wałęsa-noblista zostanie. Nie będzie nawet kolejnej prawicowej legendy martyrologicznej, bo nie wygląda na to, żeby autorów miała spotkać większa przykrość niż nieprzychylne recenzje.
czerwiec 19th, 2008 at 9:01 przed południem
Mawar! napisałeś; #
-
Z kim to się Wałęsa nie podzielił? Chyba najbardziej z Borusewiczem (i legionem innych). Poza tym prośba osobista, nie wycieraj sobie gęby Romaszewskim, nie wypada, nawet tobie.
#
Jeśli napisałam nieprawdę, to mi to wykaż. Po co takie złośliwe i bez sensu uwagi? Romaszewski powiedział, co powiedział, ja to przytoczyłam dosłownie. Z kim się Wałęsa nie podzielił, to pan senator powiedział także, tylko ja już więcej nie cytowałam, bo uznałam, że kto słuchał, ten usłyszał, a jeśli nie usłyszał i zechce się dowiedzieć, to sięgnie do relacji z audycji, lub zapyta. Proste.
Czy to nie prawdę napisałam o przebiegu wyboru marszałka senatu? Ja wtedy byłam głęboko rozczarowana postawą Romaszewskiego i dawałam temu wyraz w blogu. Nadal negatywnie oceniam jego butę i bezwzględne dążenie do otrzymania stanowiska, które mu daje konkretne przywileje, o czym bez żenady sam mówił. Tobie Mawarze jego postawa w tym wypadku odpowiada? Moja ocena jest niepochlebna. Pan marszałek uważa, że za byłe zasługi, których ja mu nie odbieram - należy mu się więcej. Ja uważam, że jeśli się pracowało dla idei, to nie żąda się za to przywilejów.
Twoja wypowiedź sprawiła mi przykrość. Ja nikogo osobiście nie obrażam. Jeśli skłamałam - wykaż to.
;
Madziu! O wegetarianizm spytałam ze zwykłej ciekawości, bo twoja wypowiedź mi to zasugerowała i okazuje się, że zgadłam!
Z tym strzelaniem to jest tak, jak z tymi dwoma wyjściami z każdej sytuacji. Będąc w Prowansji obserwowałam całe kilometry siatek rozpostartych nad sadami, w obronie przed ptakami. Tam żaden szpak nie zakosztuje tych cudownych czereśni.
Czy w takim zestawieniu nie lepiej już palnąć z tej wiatrówki?
Inna rzecz, że szpaki i tak drzewo obiorą.
czerwiec 19th, 2008 at 9:42 przed południem
Tak się zaperzyłam odpisując Mawarowi, że nie napisałam czegoś ważnego. Otóż poruszyła mnie wypowiedź Leszka Sopota. Napisał piękny tekst, który wyraża to, co i ja odczuwam, w odniesieniu do reklamowanej pracy C&G. Właśnie taki są moje odczucia i tak widzę rolę, jaką Wałęsa odegrał w tamtych, dawnych czasach. Nie byłam w szeregach S, ale bardzo temu ruchowi kibicowałam, w dobrym tego słowa znaczeniu. Pamiętam tamtą atmosferę i mam ogromny podziw i szacunek dla ludzi, którzy wtedy mieli odwagę, aby działać. Teraz każdy może bezpiecznie mówić i pisać, co zechce. Szczególnie, gdy nie powąchał gazu i nie przewrócił się pod strumieniem wody z polewaczki, nie siedział też w więzieniu.
A dla mnie wyjątkowym obrzydlistwem jest roszczeniowa postawa byłych działaczy, najczęściej z drugiego i dalszych szeregów. Robią to, nie krępując się zupełnie, brutalnie i bezczelnie.
A mnie się to nie podoba. I to nie dlatego, że byli funkcjonariusze mają większe emerytury, niż ja - więcej zarabiali, to mają. Też się mogłam postarać :D To najzwyczajniej kwestia poczucia smaku i przyzwoitości. Rety! Co ja tu wypisuję! ;)
czerwiec 19th, 2008 at 10:01 przed południem
Pawle
przeczytaj swój post, a potem sprawdź dokladnie (np. google) o czym napisałeś. Bo to przykre, ale to sam bełkot, mylisz pojęcia i fakty. Jak już sie dowiesz o czym bełkotałeś, napisz post jeszcze raz
czerwiec 19th, 2008 at 10:40 przed południem
Konsekwentnie omijam wielkim łukiem pranie się po pyskach byłej “Solidarności”, bo to nie tylko żenujące, ale w swoich charakterze plugawe zjawisko.
Zamiast filmu o “Bolku” wraz z zaproszoną grupą dziennikarzy od 20.30 zwiedzałam zamek książąt pomorskich w moim mieście,. Dyrekcja postarała sie o kilka atrakcji łącznie z urokliwym poczęstunkiem na dziedzińcach zamkowych. Pięknie odrestaurowany, podświetlony, ostatnio odnowiony, robi w nocnej porze niesamowite wrażenie.
Odgrzebano gdzieś robocze zapiski reporterów filmowych z lat tuż powojennych, mogliśmy zobaczyć coś czego już nie ma, stan z jakiego rozpoczęto restaurowac zabytkowy obiekt. A ze niebawem noc Kupały, towarzyszyli nam słowiańscy wojowie, którzy demonstrowali pokazy walki, tańce z ogniami itp.
Trochę to było naciągane wobec słowiańskich, ale od wieków zgermanizowanych książąt z rodu Gryfitów, którzy władali niepodzielnie przez pół tysiąclecia (XIII - XVIII) samodzielnym księstwem pomorskim, ale dodawali uroku nocnemu zwiedzaniu.
Za pięć dni będę Schwerinie, stolicy Meklemburgii-Pomorza Przedniego, gdzie słowiańscy książęta tych ziem także mają swoje zaszczytne miejsc na tamtejszym zamku. Nie omieszkam go zwiedzić, zawsze mnie urzekał swoją urodą.
Zamiast ducha Bolka, krązyły z nami duchy książąt, którzy Pomorzu Zachodniemu dodawały swego czasu blasku.
Potem, za kolejne dwa dni we Frankfurcie nad Odra w polsko-niemieckim gronie dyskutować będę o transporcie i jak już wrócę z tych niemieckich wojaży, mam nadzieję, że historyczno-solidarnościowe mordobicie na teczki i SB-ckie fałszywki moim kraju się skończy.
IPN zafundował braciom Kaczynskim prezencik urodzinowy wysoce wątpliwego gatunku, którego ja akurat nie muszę ani oglądać ani podziwiać.
Rzecz gustu, jeden woli zamki książąt pomorskich, inny wydzieliny szamba historii.
czerwiec 19th, 2008 at 10:47 przed południem
Zofio! Jesteś wyjątkowo niesprawiedliwa. Skąd ja mam wziąć zamek książąt pomorskich i przyjęcie na dziedzińcu! Zalecam więcej skromności. Skromność największym skarbem dziewczęcia;)
czerwiec 19th, 2008 at 10:53 przed południem
“przeczytaj swój post, a potem sprawdź dokladnie (np. google) o czym napisałeś. Bo to przykre, ale to sam bełkot, mylisz pojęcia i fakty. Jak już sie dowiesz o czym bełkotałeś, napisz post jeszcze raz”
.
Dziękuję za rzeczową i taktowną krytykę. Ale może najpierw ty przeczytaj mój post jeszcze raz, a potem odpowiedz, proszę, jakie to pojęcia i fakty pomyliłem w poście, w którym w ogóle nie zajmowałem się faktami.
czerwiec 19th, 2008 at 11:02 przed południem
Pawle
“Kto jeszcze dziś pamięta emocje, jakie wzbudził “patriotyczny czyn” Wildsteina, czyli ujawnienie listy zasobów IPN?”
‘
sprawdź co ujawnił Wildstein
.
“Kto się przejmuje raportem komisji Olszewskiego w sprawie WSI?”
.
nigdy nie było raportu komisji Olszewskiego w sprawie WSI, z tej prostej przyczyny, że nie było nigdy takiej komisji, była inna, i bez Olszewskiego.
.
najpierw sprawdź co wybełkotałeś
.
pzdr
B.
czerwiec 19th, 2008 at 11:12 przed południem
Jasna Anielko,
ale ty masz wspaniała operę, wspaniały Wrocław i ….
Powiem Ci na ucho, w naszej katedrze (gotyk pomorski, z XII wieku) odrestaurowano wieżę kościelną i właśnie skończono montaż nowiutkich organów i w sobotę wieczorem wraz z filharmonikami szczecińskimi będzie ich inauguracja!!! Będę tam…
Kiedyś, przed wojną za czasów jej protestanckiej kariery, w katedrze tamtejszy kantor, obyczajem luterańskim organizował wieczory muzyczne. Były znane nawet berlińskim melomanom. Znane w Europie.
Cieszę się, że do katedry wraca muzyka. na inaugurację leci najbardziej znany muzyk luterańskiego Kościoła, kantor lipski - Jan Sebastian Bach.
Smutno mi tylko, że na ocalałym z wojennej pożogi postumencie przed katedrą nie stoi, jak dawniej, popiersie Carla Loewego, szczecińskiego muzyka o europejskiej sławie, kantora i organizatora tych wspaniałych koncertów, ale figurka …Matki Boskiej fatimskiej, która pasuje do katedry i Szczecina jak pięść do nosa.
Ale chyba nikt z kurią rzymsko-katolicką nie zadrze i na powrót Loewego na jego miejsce marzyć nie można….
czerwiec 19th, 2008 at 11:33 przed południem
Zofio! Żeby już nie być tak, do końca na straconej pozycji… W niedzielę idę na Otella, którego nasza wrocławska opera wystawia na Wyspie Piaskowej. Rozpoczyna się o 22-giej, kończy późno w nocy, więc trzeba się będzie solidnie ogacić. Liczę na wspaniałe wrażenia.
czerwiec 19th, 2008 at 11:55 przed południem
No widzisz Jasna Anielko,
że bez całej tej plugawej awantury b. opozycjonistów można zupełnie normalnie w naszym kraju żyć.
Bez tej niezdrowej ekstazy, bez tego onanizowania się kawałkami papieru ze stemplem SB.
Niezależnie i obok.
Jak nie zamki, to opera, wspaniali ludzie dookoła, wspaniała muzyka. Bez tego chlup, chlup, chlup z WC polskiego piekiełka.
Zazdroszczę Ci muzycznego Szekspira na wyspie.
To musi być nie tylko muzyczne przeżycie.
czerwiec 19th, 2008 at 12:42 po południu
Bernardzie, odpowiem ci równie grzecznie. Czepiasz się w idiotyczny sposób i udajesz głupka. Wiesz doskonale, o jakie fakty chodzi, i zdajesz sobie sprawę, że nieścisłości faktograficzne nie mają tu znaczenia, bo nie o fakty chodzi w moim wpisie. A jeśli sobie nie zdajesz sprawy, marne to wystawia świadectwo twojej inteligencji. Dobrze że nie popełniłem błędów ortograficznych, bo to by już zupełnie zdyskwalifikowało moją myśl.
Ja rozumiem, że to musi być dla ciebie przykre, kiedy cię tu traktują z ironiczną pobłażliwością, ale naprawdę nie masz obowiązku produkować się u p. Kuczyńskiego.
czerwiec 19th, 2008 at 1:34 po południu
Cała afera Bolka rozgrywa się oczywiście wedle sprawdzonego motta (nie pamiętam, z jakiego filmu, moze ktoś przypomni): “można zbudować tysiąc mostów i raz zrobić laskę, i nikt nie znawie cię budowniczym mostów, a każdy nazwie cię la..ciągiem”.
Jednakże widzę - także u Gospodarza - pogodzenie się z interpretacją krótkotrwałej współpracy Wałęsy z SB. Może to być, jak czytam, epizod zatarty przez późniejsze dokonania i dezawuuowany w wymiarze trwałej, wspólnotowej historii.
Mniej więcej to samo mówił zresztą dziś prezes IPN Kurtyka, przewidując nawet prace Instytutu nad pełną biografią Lecha Wałęsy (TVP1).
Oczywiście dla wielu, w myśl przytoczonego cytatu, wydawnictwo IPN będzie to podstawa to esencjonowania biografii Wałęsowskiej w jedno słowo: TW Bolek. Gwiazda i inni zacierają ręce.
Czy więc już godzimy się na Bolka? Plotki o wspólpracy Wałęsy towarzyszyły mi od początku zainteresowań polityką, były podnoszone bądź odrzucane w różnych środowiskach. Mimo niechęci ówczesnej do Wałęsy, uznawałem je za fałszywe, generowane przez zawistników. Teraz będziemy mieli stan pośredni? Jedni będą mówić, dał się raz nakłonić i odrzucił, każdy się potyka - drudzy: zdajca pozostaje zdrajcą, sprzedawczyk - sprzedawczykiem.
czerwiec 19th, 2008 at 1:49 po południu
“chlup, chlup, chlup z WC polskiego piekiełka.”
‘
Jestem jakoś przekonany, że Wincenty Paramafia dostała wskazówkę dotyczącą płukania mopa w WC, podlewania kwiatków tudzież innych inszości. Należy wszystko wzmacniać sekwencyjnie. Ale dla was już braknie siana do… figur wudongowych.
Muszę przyznać, że gruba kreska zajęła ogromną część powierzchni wpływu politycznego. Wpływu na los historii Polski na 30 lat. Do czego wykożystano coś najnaturalniejszego - kompleksy Bzdzisia co by chciał być drugą pierwszą damą po matce boskiej. Ale skończy się babci sranie i upadlanie.
czerwiec 19th, 2008 at 2:01 po południu
raVq, mam przeświadczenie, że jeszcze kiedyś trafisz do pierdla ubecki pachołku, kastracie, gwałcicielu i kabzolu. Ale przede wszystkim niedoszły morderco psychiczny. I twój alter też się będzie miał okazję dorozkoszować. W podobnym skrucie myślowym powinniście odebrać tam swoich.
czerwiec 19th, 2008 at 2:07 po południu
Przypomniał mie się jeden z wczesnych wywiadów Wałęsy dla telewizji. Jeszcze był ubrany w swój przyciasny garniturek ze sklepu WSS Społem. Opowiadał o swoich podchodach z milicją, co to go raz za razem wsadzała na 24h i wypuszczała gdzieś na skraju miasta, bez grosza i biletu na tramwaj. Opowiadał, że wtedy przychodził na przystanek, gdzie było trochę ludzi i prosił, aby mu ktoś dał lub pożyczył bilet, aby go znowu nie zaaresztowano za jazdę na gapę, bo wczoraj go wsadzili za przejście nie po pasach. I zawsze znajdował się ktoś, kto mu ten bilet dał. Opowiadanie z cyklu naiwnych, ale na 24h można było wsadzić wtedy każdego, nie tłumacząc się i nie dając pokwitowania.
Jak na płatnego agenta, to trochę mi nie pasuje.
czerwiec 19th, 2008 at 2:17 po południu
Zacne jest ze Szanowny Pan Czlowiek Rozumny potwierdza ze Walesa byl w swoim czasie agentem bezpieki. Z kazda taka wypowiedzia michnikowszczyznie coraz trudniej bedzie szlo wmawianie ze nie byl.
A co do kulisow upadku rzadow Jana Olszewskiego, to kazdy kto widzial “Nocna Zmiane” to moze sam wyrobic sobie zdanie.
Fundament klamstwa na ktorym zbudowano 3-cia er-pe kruszy sie coraz bardziej
czerwiec 19th, 2008 at 2:23 po południu
Dyskutantom na temat TW “Bolka”
ku pamięci:
http://www.polskatimes.pl/opin.....,id,t.html
czerwiec 19th, 2008 at 3:04 po południu
soul, przejrzałeś nas. Ale na razie Ja i cień mój- wampir będziemy starali się dostać Ciebie. Pamiętaj, nigdy nie jesteś sam. Kiedyś kurtyna spadnie.
Więzienne cele też nie są bez wyjść - jest ich wiele i różnych.
czerwiec 19th, 2008 at 3:14 po południu
Potrafisz potwierdzić tylko brak w majtkach. Potwierdź pełnym zdaniem bandyto typu “duża baba podżyna tępym nożem gardło kogoś kogo pomyliła ze sobą”.
czerwiec 19th, 2008 at 3:17 po południu
Z jednej strony szambo, z drugiej - dom wariatów.
A to Polska właśnie?….
czerwiec 19th, 2008 at 3:30 po południu
Pójdę po osty nóż i lustro…
czerwiec 19th, 2008 at 3:33 po południu
raVq, Soulgardenowi znów się zaostrzyło. Nie drażnij go, to mu szkodzi.
czerwiec 19th, 2008 at 3:40 po południu
W temacie - TW “B….”
polecam, to też trzeba wyjaśnić specjalna publikacją IPN, koniecznie, TW “Bolek” to przy nim pestka, i ta śmierć samobójcza:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wi.....75453.html
No i co z tym “Rudolfem” vel “Prezesem”?
Jak się teraz nie wyjaśni, to potem może być za późno!
On nadal, widzi, węszy, jest, i to gdzie!
czerwiec 19th, 2008 at 3:49 po południu
Acha,
jest jeszcze jeden agent, TW “A…”, dosyć agresywny i niebezpieczny:
http://spieprzajdziadu.com/muz.....s%C5%82awa
Ale on ma już swoje publikacje, IPN nie jest w stanie im sprostać
czerwiec 19th, 2008 at 3:55 po południu
Pawle, soulgarden jest osobą interesującą, niektóre wpisy są wręcz rewelacyjne. Z drugiej strony, nie chcę patrzeć, jak się rozpada. Skądinąd wiem, że zaprzeczanie cudzym fantazjom nie ma sensu - fantazje są konstruktami niezwykle trwałymi i bardzo konsekwentnie uargumentowanymi; “rzeczywistość” nie ma z nimi szans.
Chciałem sprawdzić, co można uzyskać “potwierdzeniem”, jak ujął to sam zainteresowany. Wykazał się sporą bystrością. Nie ma sensu próbować amatorszczyzny.
Soulgarden, zapraszam do kontynuacji, ale uważaj na siebie. Naprawdę mam dużo sympatii, nie traktuj tego jako kolejnej próby terapeutycznej
czerwiec 19th, 2008 at 4:08 po południu
Acha,
jest jeszcze jeden agent, TW “A…”, dosyć agresywny i niebezpieczny:
http://spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Kot_Jaros%C5%82awa
Ale on ma już swoje publikacje, IPN nie jest w stanie im sprostać
http://salamistudios.wordpress.com/2007/03/03/kot-alik-na-duzym-ekranie
http://www.bighumor.pl/pokaz,film,51207,18.html
http://rownolegly.pl/news/kot-kaczynskiego-sprawca-politycznego-zamieszania,904564
Niestety polski TW “A…” i tak nie nie jest w stanie zdeklasować agenta TW “C…” z Watykanu
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,9281224,wiadomosc.html
TW “C…” ostatnio opublikował książkę o sekretach swego szefa papieża Benedykta XVI i to razem z jego sekretarzem do spóły:
http://swk.pl/arch/604
zgodnie z kardynała Ratzingera - TW “C…” jest nieco postrzelony:
http://ksiazki.wp.pl/wiadomosc.....omosc.html
czerwiec 19th, 2008 at 4:19 po południu
Pawle
napisz swój post jeszcze raz, w taki sposób, żeby sprawiało to wrażenie, że wiesz o czym piszesz to pogadamy.
.
pozdrawiam
Bernard
czerwiec 19th, 2008 at 4:33 po południu
Bernardzie,
a to specjalnie dla Ciebie:
http://wiadomosci.wp.pl/wiadom.....caid=16190
Robi się coraz bardziej cuchnąco!
czerwiec 19th, 2008 at 4:57 po południu
Przez większą część dorosłego życia “zaciskałem kciuki” życząc powodzenia Lechowi. Do głowy by mi nie przyszło, że będę musiał trzymać tak długo. Może Was to zdziwi - wreszcie widzę koniec.
czerwiec 19th, 2008 at 6:06 po południu
Ech, właśnie usłyszałem w TVN 24, że dla Cenckiewicza “Solidarność” była tylko ruchem narodowo-wyzwoleńczym.
czerwiec 19th, 2008 at 6:09 po południu
O rany!
Tuż pod moim oknem, obok gmachu policji, dawnej milicji i SB, właśnie powołano do życia komitet poparcia dla Lecha Walesy!
http://wiadomosci.onet.pl/1772.....,item.html
czerwiec 19th, 2008 at 6:24 po południu
Zofio,
a dla Lesława Maleszki nie? Nie…, ten to powinna załozyć pewna dziennikarka ale w Krakowie.
czerwiec 19th, 2008 at 6:55 po południu
Z ciekawoscia obserwuje praktyczna demonstracje zjawiska “kto z kim przestaje, taki sie staje”. Na przyklad, Bernard jest tak zafascynowany zwalczaniem UB, SB, PZPR, itp, ze stal sie praktycznie nieodroznialny. Sam stal sie wcieleniem SBka, paszkwilanta, i partyjnego propagandzisty. On (przepraszam za to slowo) czyta i studiuje zyciorysy i rozmaite materialy, po czym publikuje paszkwile i pomowienia, ktorych nie powstydzilby sie Zolnierz Wolnosci. Niektore z jego publikacji mozna wrecz nazwac donosami. Nikt go o to nie prosi, chyba nikt mu nie placi, ale on to robi z ogromnym samozaparciem. SBek-amator. Nauczyl sie od przedmiotu swojej nienawisci, i teraz zachowuje sie dosyc podobnie. Czy to nie jest interesujace podobienstwo?
.
Nie on jeden. Cale pokolenie drugorzednych dzialaczy “S”, z Bracmi na czele, nauczylo sie od przeciwnikow tylko tyle, ze po dojsciu do wladzy zaczeli robic to samo. Uwlaszczali sie na majatku dawnych przeciwnikow. Sami zbudowali swoja wlasna nomenklature. Czy nie mozna powiedziec, ze PiS to jest “PZPR light” jesli idzie o rozmiar, ale dosc podobna formacja, jesli idzie o metody?
.
Wyglada na to, ze kazda fascynacja prowadzi do zlego. Zarowno obsesyjna milosc, jak tez obsesyjna nienawisc, zakoncza sie upodobnieniem do przedmiotu obsesji.
czerwiec 19th, 2008 at 7:36 po południu
Z innych paradoksow chcialbym zauwazyc, ze teczka Lecha Boleslawa Walesy zostala podobno zdekompletowana przez wstretnego agenta, czemu nie przeszkodzil fakt, ze wstretny agent ponoc nie dostal do reki oryginalow. Ale oryginal teczki jest w Moskwie. Wedlug znienawidzonej gazety, tak napisala dwojka znakomitych historykow, chociaz nie przedstawila dowodow. Czy to nie jest zadziwiajace? Po pierwsze, jesli czegos nie ma (dokumentow w tym przypadku), to ten brak jest najlepszym dowodem. Ten argument juz znamy. Jednak doszedl do niego nowy argument: jesli czegos nie ma, wtedy to cos jest w Moskwie. A dowody, ze jest w Moskwie? Dowodow nie ma, bo widocznie tez sa w Moskwie. Matematycy maja nazwe “indukcja matematyczna” na takie rozumowanie.
.
Zadziwiajacy w tym wszystkim nie jest brak dowodow, i nawet nie indukcja, ale podniesienie Moskwy do rangi wyroczni przez jej zacieklych przeciwnikow. Okazuje sie albowiem, ze wszystkiemu jest winna Moskwa (wiadomo, agenci). A takze, ze odpowiedzi na najwazniejsze pytania tez ma Moskwa. To jest kolejny przyklad na zasade podobienstw, o ktorej napisalem powyzej. Najzajadlejsi wrogowie w koncu gleboko sie poklonia przed przedmiotem swojej zajadlej nienawisci.
czerwiec 19th, 2008 at 7:42 po południu
żałosny narciarzu - jakis przykład?
czerwiec 19th, 2008 at 7:56 po południu
Przykłąd? Proszę uprzejmie! “Lusterko prawdę ci powie. Nie zwiedzie i nie oszuka. Wyśpiewa słowo po słowie wszystko, co serce wystuka!”
Jaka Cyganka? Kto tu widział Cygankę? :-o
czerwiec 19th, 2008 at 7:58 po południu
Przyklad na prawdziwosc mojej oceny Twojej dzialalnosci? Wszedzie powyzej na tym blogu, oraz na wielu innych blogach. Przyklad na prawde oceny dziela historykow? Na to przykladow byc nie moze, bo przyklady sa w Moskwie.
.
A poza tym, Bernardzie Wspanialy, to sa moje opinie, wiec przykladow podawac nie musze. Masz prawo do swoich opinii, ktore sa rownie dobre, jak moje.
czerwiec 19th, 2008 at 8:04 po południu
leszek,sopot napisal:
“Tę książkę sobie kupię. Hm, może na złośc naszemu Gospodarzowi, autorowi książki na X-lecie?”
Musze Cie zmartwic.Chyba jednak nie kupisz.
Ogolnie dostepne ma byc tylko 200 egzemplarzy.
czerwiec 19th, 2008 at 8:45 po południu
Książka będzie pewnie dostępna w punktach sprzedaży taniej książki, kiedy obdarowani się nią znudzą. Być może znajdzie się na jakiejś ławeczce parkowej w ramach akcji podaj dalej. Jej kariera będzie podobna karierze słynnej Białej Księgi, którą widywałam za grosze w koszach supermarketu. Tak właśnie myślę.
czerwiec 19th, 2008 at 8:47 po południu
Jest jeszcze jeden, sprawdzony sposób na zdobycie tego dzieła…
SUBSKRYPCJA!!! Ja tak nabyłam 4/tomową Encyklopedię. Z suplementem. :)
czerwiec 19th, 2008 at 8:53 po południu
Waldemar Kuczyński
-
Panie Waldemarze, po poprzednim Pana tekście na blogu i w Gazecie Wyborczej miałem nadzieję na coś lepszego niż dzisiejszy wywiad dla „Dziennika”.
–
Kuczyński: „Tam jest np. sformułowanie, że 4 czerwca 1992 r. Antoni Macierewicz dostarczył teczki do Sejmu i nagle wtedy rząd został odwołany. To sugeruje, że jest jednoznaczne iunctim między jednym a drugim. To nieprawda. Los rządu Olszewskiego nie został przesądzony 4 czerwca po dostarczeniu teczek. Został przesądzony dwa dni wcześniej między Unią Demokratyczną a PSL w restauracji koło Arsenału”.
–
Rozumiem tok myślenia, że spiskowcy w Polsce zawsze kierują się w stronę Arsenału. :) Ale go nie podzielam. Dziś Cenckiewicz i Gontarczyk przywołali w „Rzeczpospolitej” fragment ksiązki Kuronia o tym , że miesiąc przed upadkiem gabinetu premiera Olszewskiego (i spotkania spiskowców pod Arsenałem) Jacek w Ambasadzie Włoskiej w rozmawia z Wachowskim podczas rautu i obaj zgadzają się, ze należy rząd Olszewskiego obalić. Wachowski przestrzegał tylko, że należy się do tego dobrze przygotować, zasugerował Pawlaka na przyszłego premiera. To że w MSW działa powołany przez Macierewicza zespół Gazeta Wyborcza alarmowała kilka miesięcy przed czerwcem 1992. Dla niektórych spiskowców najważniejsze były teczki, dla Pana politycznych przyjaciół może co innego – np. chęć powrotu do władzy bez względu na cokolwiek.
-
Kuczyński: „Wówczas stosunki między środowiskiem Mazowieckiego a Wałesą nie były słodkie, choć nieco lepsze niż wcześniej”.
–
Przejściowy sojusz, to się zdarza w polityce.
–
Kuczyński: „Dobiegały wtedy pogłoski, do dziś zresztą niewyjaśnione, że ci szaleńcy skupieni wokół Olszewskiego robią jakieś kombinacje z Nadwiślańskimi Jednostkami MSW. Chodziło o to, by im to uniemożliwić przez błyskawiczne przejęcie MSW, a nie o teczkę “Bolka”.
–
Proszę nie obrażać inteligencji swoich polemistów zdaniami typu: my nieszaleńcy straciliśmy władzę na „rzecz szaleńców”. Spiskujecie się po Arsenałem, ale później twierdzicie, że to wasi wrogowie planują zamach stanu.
–
Kuczyński: „O tym, że Wałęsa ma jakąś złą kartę w życiorysie, wiedzieli doskonale obaj bracia Kaczyńscy, wtedy gdy w 1990 r. forsowali go na prezydenta. Wiedzieli – i jakoś im to zupełnie nie przeszkadzało”.
–
A wam – myślę o Pana środowisku – to przeszkadzało, czy nie? Przecież wiedzieliście to samo.
–
Kuczyński: „I nie rzucam tu podejrzeń, ale stawiam hipotezę. Myślę, że być może nie przeszkadzało im to, bo uważali, że w ten sposób będzie manipulowalny. Ale nie przez starą bezpiekę”.
–
Dziennik: A przez kogo?
–
Kuczyński: „Przez nich. Stawiam taką hipotezę”.
–
Dziennik: Ale jeśli Wałęsą można było manipulować hakami z przeszłości, to nie tylko Kaczyńscy mogli to robić.
–
Dziennikarz rzuca panu koło ratunkowe, ale Pan postanowił pójść na dno.
Gdzyby kaczory „mogli to zrobić” to by nie odeszli z kancelarii Wałęsy tylko skutecznie by go zaszantażowali, prawda? Ale widocznie wiedza innych była większa no i konkretna, poparta dokumentami, które gdzieś tam sobie zakopane istniały.
–
Kuczyński: „Coraz to mówi się, że Wałęsa mógł być manipulowany przez bezpiekę. Ale na ten temat nie ma żadnego dowodu. Natomiast jest faktem, że Kaczyńscy, będąc w sztabie wyborczym Wałęsy, będąc jego wielkimi promotorami, wiedzieli o jego przeszłości”.
–
Powtarzam, wy też wiedzieliście i to od końca lat 70. oraz w latach 80. gdy Lechu był dla was, jak Pan to ładnie ujął, „cud mód”. Jakoś wam to wtedy nie przeszkadzało. Tak naprawdę Wałęsę można było szantażować, jeśli się miało dokumenty przez niego podpisane, zwłaszcza zobowiązanie do współpracy. A te były w rękach SB lub w Moskwie. W archiwum Mitrochina są ślady, że Moskwa ma takie dowody, może je kupiła od swych polskich przyjaciół. Myślę, że były one warte dużych pieniędzy. Szantaż w tym przypadku odbywał się według schematu: Lechu wie, a SB rozumie, że ta kompromitująca wiedza gdzieś (ale gdzie?) istnieje. I wtedy skończyło się budowanie wolnego państwa o ktrym czegos dowiedzieliśmy się przy okazji afery Rywina. Powstała koncepcja NATO–bis, EWG–bis, esbecka piąta kolumna wróciła do służb specjalnych, WSI uzyskała stabilny byt etc. Inna sprawa, że Kaczyńscy po wyborze Wałęsy na prezydenta powinni wymusić na nim oświadczenie o dawnej współpracy z SB, aby najwyższy urzędnik w państwie nie był narażony na nacisk czy szantaż. Nie wiem, czy było to realne.
–
Dziennik: Skoro mówimy o możliwej podatności Lecha Wałęsy na takie manipulacje, to przypomnijmy też zarzut, według którego on, jako prezydent, był podatny na wpływ tajnych służb, UOP i WSI. Właśnie przez takie papiery.
–
Kuczyński:” o niech ktoś poda na to choć jeden dowód. Choćby poszlakę. Moim zdaniem to wykluczone”.
–
Dziennik: Dlaczego?
–
„Proszę więc podać choć jeden dowód, że był szantażowany. Nie ma na to dowodów”.
–
Polityka personalna, w wyniku ukatrupienia lustracji, Panie Ministrze. Przecież dobrze Pan wie, że kadry decydują o wszystkim (Lenin).
czerwiec 19th, 2008 at 8:55 po południu
4 tomy na temat Lecha Boleslawa? Dlaczego tylko cztery? A suplement to bedzie raport z rozwiazania WSI, czy moze raczej wspomnienia Z.Ziobro “Jak zalatwilem pewien szpital”?
czerwiec 19th, 2008 at 9:00 po południu
dzisiejszy wywiad dla „Dziennika”.
Poprosze o link. Chetnie przeczytam.
.
Panie Waldemarze, po poprzednim Pana tekście na blogu i w Gazecie Wyborczej miałem nadzieję na coś lepszego
Gospodarz podal prawicy paluszek, więc prawica upomina sie o całą rekę oraz nogę.
.
A skoro tu jestes, drogi Mawarze, to wolno czy nie wolno stosowac srodki anty?
czerwiec 19th, 2008 at 9:08 po południu
Narciarzu
miałeś rację!
Mawar przytacza rozmówki polsko-polskie między Naszym Gospodarzem, nazywanym Ministrem a Dziennikiem, pointując cytatem autora umiłowanego braci Kaczyńskich - Leninem.
Wzruszające.
A tak nie cierpią wszyscy komunizmu. Podobno.
czerwiec 19th, 2008 at 9:14 po południu
Narciarzu,
zadajesz niezbyt dyskretne pytania!
A nuż Mawar kocha inaczej, nie potrzebne mu środki antykoncepcyjne, ale antyHIV-owskie?
Co ma Ci odpowiedzieć?…
- Panie dziejku, chyba prezerwatywa, ale wolę bez. Zresztą nie mam problemu z zabezpieczeniem się przed niepożądanym potomstwem. Z natury rzeczy. Temat mi nieznany.
Więcej delikatności Narciarzu, nie stawiaj ludzi pod ścianą.
czerwiec 19th, 2008 at 9:18 po południu
Nie mysle, ze stawiam “pod sciana”. Chcialbym sie dowiedziec, czy obroncy zycia poczetego sa wierni doktrynie w calej rozciaglosci, czy tylko czesciowo. Pytanie jest jak najbardziej na miejscu. Nie ma w nim nic drastycznego. Nie pytam, czy sami uzywaja. Pytam, czy ich zdaniem innym ludziom wolno uzywac. Jest ogromna roznica pomiedzy tymi pytaniami.
czerwiec 19th, 2008 at 10:01 po południu
Niewątpliwie masz rację Narciarzu!
Ale powiedz mi co katolicki ksiądz czy standardowy gej może powiedzieć o stosowaniu środków antykoncepcyjnych np. przez kobiety. I po co mu zdanie na ten temat, skoro to dla niego czysta abstrakcja?
Ani jeden ani drugi teoretycznie na potomstwo nie czeka, klasycznej rodziny damsko-męskiej nie zakłada, a seks nie jest dla nich prokreacyjny.
Po co ich to w ogole ma to obchodzić?!
czerwiec 19th, 2008 at 10:24 po południu
Zofio, ja nie pytam gejow ani ksiezy. Ja pytam konkretnych ludzi, ktorzy na tym blogu oglosili, ze pewnych rzeczy robic nie wolno. Chce sie dowiedziec, czego konkretnie robic nie wolno ich zdaniem. Podobnie, zapytalem Madzie, co ma robic urzednik panstwowy w pewnych sytuacjach. I podobnie jak w sprawie antykoncepcji, nastapila cisza, choc Madzia byla tak nieslychanie wymowna tuz zanim to pytanie padlo. Potwierdza sie moje przypuszczenie, ze Swiatobliwi (Madzia, Mawar, Renata) postawieni wobec niewygodnego pytania nabieraja wody w usta.
.
Wydaje mi sie, ze podejmujac temat ulatwiasz im wymiganie sie od odpowiedzi. Moim zdaniem, lepiej jest czekac na ich odpowiedz, bo cisza jaka tu zapanowala jest wielce wymowna. Nie nalezy tej ciszy przerywac, zeby nie ulatwiac Swiatobliwym sytuacji.
czerwiec 19th, 2008 at 10:26 po południu
Kaczyński a naród i piłka nożna
Według Jarosława Kaczyńskiego “spór w Polsce ma charakter głęboko merytoryczny”.
Chodzi o dwie zupełnie inne koncepcje państwa, koncepcje narodu. Ośmielę się zaryzykować tezę, że chodzi w ogóle o to, czy naród jest wartością, czy naród ma w przyszłości jako podmiot w Europie i UE funkcjonować- mówił.
Czy ktoś raczy wytłumaczyć panu prezesowi, że naród to jedno a państwo to co innego.
***
“Jeśli te mecze były nieudane, to naprawdę ta piłka nożna to jest klasyczny twór III Rzeczypospolitej “- odkrył dzisiaj Jarosław Kaczyński. Chyba po urodzinach niezbyt wytrzeźwiał.
Ja o tym związku między III RP a naszymi niepowodzeniami w piłce nożnej mówię najpoważniej w świecie. Ten związek istnieje i chociaż wiem, że mnie wyśmiewają z tego powodu, że ja mówię, że coś jest oczywiste, ale ten związek jest oczywisty - dowodził
Nie byłoby tej sytuacji w PZPN, gdyby nie było tej sytuacji w Polsce, a to ta sytuacja w PZPN doprowadziła do tego, że my, 40-milionowy prawie naród, nie mamy po prostu piłkarzy europejskiej klasy. To nie jest tak, że my jesteśmy z urodzenia jakimiś łamagami - uważa prezes PiS.
Ja się tam na piłce specjalnie nie znam, ale Rosjanie mieli ZSRR, komunizm, Breżniewa, do niedawna Putina, którego dalej mają, a nawet zarządzającego jako premier drużyną narodową, korupcje nielichą, o czym oczywista oczywistość wszyscy wiedzą i łamanie praw człowieka na dodatek, Rosja jak każdy wie, to dziki kraj na poły azjatycki, kudy im do europejskości, takiej jak nam Polakom - a piłkę kopią na tym EURO 2008 tak, że pewnikiem dojdą do półfinałów, jak nie do finałów.
U nas piłka nożna jako twór III RP przegrywa na Euro, a u Ruskich, jako twór putinowskiej FR - wygrywa.
Ot i zagadka panie prezesie.
czerwiec 19th, 2008 at 10:34 po południu
Narciarzu Drogi,
oni nie odpowiedzą…
Jak mają Ci wytłumaczyć na czym polega w ich mniemaniu - wyższość bliżej nie sprecyzowanego i określonego prawa Bożego, na który sie lubią powoływać - nad konkretnym prawem stanowionym w państwie?
Przecież oni nawet nie potrafią specyzować co to jest ludzkie sumienie.
Ale cicho, niech się w skupieniu zastanawiają, może odpowiedzą….w co wątpię.
czerwiec 19th, 2008 at 10:54 po południu
Mowiac o Swiatobliwych, mi sie wydaje ciekawe, ze oni sa zjednoczeni w agresji. Sledzac wypowiedzi Mawara czy Madzi, widac wyraznie ogromna agresje i zjadliwosc, tropienie i weszenie. Ja bylem troche zaskoczony, ze oboje ujawnili sie nagle jako zarliwi katolicy i obroncy zycia poczetego. Ale moze to nie jest takie specjalnie dziwne. Istnieje odmiana religijnosci, ktora w naturalny sposob prowadzi do represji. Takich wojowniczych chrzescijan w USA nazywa sie “evangelicals”. Oni nie sa zjednoczeni “za Bogiem”, tylko “przeciwko czlowiekowi”. Mamy tu do czynienia z cienkim plaszczykiem religii przykrywajacym ideologie frustracji i agresji. Widocznie istnieje ostatnio zapotrzebowanie na jakas odmiane ideologii dajacej upust agresji, i jak to czesto bywalo w historii, religia i kaplani rozmaitych masci znalezli tu nisze dla siebie. Z jednej strony wojowniczy islam, z drugiej wojownicze chrzescijanstwo. Ja wiem, czy raczej mam nadzieje, ze to jest margines, ale niestety jest to margines bardzo aktywny, umotywowany, i wojowniczy. Troche przykro, ze taka odmiana religii ostatnio chyba bierze gore w polskim Kosciele.
czerwiec 19th, 2008 at 10:58 po południu
Ja także spokojnie czekam, aż mi Mawar odpowie czemu mnie bez powodu obsobaczył. Czekam spokojnie, bo mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że uda, że mojego wpisu w tej sprawie nie zauważył.
Dobranoc.
czerwiec 20th, 2008 at 12:28 przed południem
Narciarz
„Pokombinuj w jakiej sprawie?”
w takiej:
http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52519
Masz sklerozę? (Uwaga: to pytanie retoryczne, nie musisz ciągnąc tematu)
-
http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52545
„Generalnie, trzeba wiedziec, co sie pisze.”
Podaj mi proszę link do ustawy/ rozporządzenia czy czegoś tam, która mówi o sadownikach i wiatrówkach. Może kiedyś było coś takiego ale chyba nie obecnie (mogę się oczywiście mylić).
-
http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52512
- Łoj, a mnie skąd wiedzieć? (Boże uchowaj) - jak powiedziałby Pawlak (ten od Kargula a nie od tego czyszczącego sobie UOP)
„Sa jakies przepisy. Jest jakies prawo.” - a ślamazarna jak dotąd Pani Minister wykazała się niezwykłym refleksem. Kropka.
-
Torlin
http://kuczyn.com/2008/06/18/dwa-waly-wielkiego-lecha/#comment-52558
„4. Do ptaków wolno strzelać w zależności od państwa, w jakim się znajdujesz”
Niestety – ale może jaka dyrektywa, szanownych biurokratów brukselskich, która to już zmieniła:
http://www.przyrodapolska.pl/grudzien05/milczenie.htm
-
http://kuczyn.com/2008/06/18/d.....ment-52542
A ty jesteś za czy przeciw zaśmiecaniu środowiska? (To pytanie nie jest, wbrew pozorom, bez związku z twoim).
Dobranoc
czerwiec 20th, 2008 at 12:33 przed południem
Madzia:
Pokombinuj w jakiej sprawie: co jest zlego w “ona”?
Pokombinowalem. Nie ma nic zlego.
.
Podaj mi proszę link do ustawy/ rozporządzenia czy czegoś tam, która mówi o sadownikach i wiatrówkach. Może kiedyś było coś takiego ale chyba nie obecnie (mogę się oczywiście mylić).
Nie bede szukal. Jesli masz watpliwosci, zloz doniesienie do prokuratury.
czerwiec 20th, 2008 at 12:34 przed południem
Oops
Niestety – ale może jaka dyrektywa, szanownych biurokratów brukselskich, JUŻ to zmieniła [bez – która]
Padam.
Pa pa
czerwiec 20th, 2008 at 12:37 przed południem
A propos „padam”
Na dobranoc – „Padam, padam”:
http://pl.youtube.com/watch?v=.....re=related
czerwiec 20th, 2008 at 12:41 przed południem
leszek sopot
-
“Mawar
Tytuł książki sugeruje co innego niż ty twierdzisz”.
-
Jeszcze raz: “Lech Wałęsa a SB. Przyczenek do biografii”. Taki jest tytuł. Z pewnościa wiesz co znaczy słowo przyczynek.
czerwiec 20th, 2008 at 12:46 przed południem
O nie, nie Narciarzyku to TY mi zarzucasz : „Generalnie, trzeba wiedziec, co sie pisze.” No to napisz.
(Z taką przecie pewnością siebie piszesz o: dubeltówkach, szpakach i moresie)
Ale TYM RAZEM NAPRAWDĘ: DOBRANOC
czerwiec 20th, 2008 at 12:48 przed południem
jasnanielka
-
“… spokojnie czekam, aż mi Mawar odpowie czemu mnie bez powodu obsobaczył. Czekam spokojnie, bo mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że uda, że mojego wpisu w tej sprawie nie zauważył”.
-
Pewność ma się tylko w jednej sprawie - każdy wie w jakiej. Twój wpis zauwazyłem, ale nie chcę się powtarzać. Jesli cię uraziło to przepraszam.
czerwiec 20th, 2008 at 12:59 przed południem
No to napisz.
Napisalem, jak bylo. Jesli teraz nie wolno strzelac, to odszczekuje i przepraszam. Sprawdzac bede dopiero wtedy, gdy sam bede strzelal. Do tego czasu moze sie zmienic w dowolna strone. Jesli Ci spieszy i masz ochote, to zawiadom policje, ze ciemna strona strzela z wiatrowki gdzies w Polsce. Dobranoc.
czerwiec 20th, 2008 at 1:10 przed południem
narciarz2
-
“Sledzac wypowiedzi Mawara czy Madzi, widac wyraznie ogromna agresje i zjadliwosc, tropienie i weszenie. Ja bylem troche zaskoczony, ze oboje ujawnili sie nagle jako zarliwi katolicy i obroncy zycia poczetego”.
-
Myślisz schematycznie. Do tego wcale nie trzeba być katolokiem (choc ja akurat nim jestem), można być żydem, luteraninem, buddystą, shinoista, etc., indyferentnym religijnie lub ateistą. Po prostu człowiekiem. Ja natomiast, pomimo doświadczeń, zawsze bywam zaskoczony kiedy fundamentalni przeciwnicy kary śmierci żądają realizacji “słusznych praw” do jak najszybszego zabicia człowieka nienarodzonego, w sytuacji kiedy można jego życie uratować poprzez adopcję. Domyślasz się w którym kregu piekła się znajdą? Bez znaczenia, czy wierzą w to piekło i wiedzą kto to był Dante.
czerwiec 20th, 2008 at 1:19 przed południem
Mawar,
jeszcze raz, tytuł książki nie brzmi “Bolek a SB. Przyczynek do biografii”.
“Wałęsa a SB” sugeruje, że możemy poznać całą sieć i sposoby łamania ludzi przez SB na tle ówczesnej sytuacji społ. w PL, a także jak SB bała się prostego robola, który komunę rozwalił.
Książka mogłaby mieć też tytuł “Jak z Wałęsy zrobić Bolka i obrzydzić go w ku czci kaczystów i narodowców społeczeństwu”.
Spodziewam się, że w kolejnej książce poznamy Wałęsę jako człowieka z krwi i kości za sprawą historii o jego nieślubnym dziecku i porzuconej kochance autorstwa jakiegoś pisiarczyka.
czerwiec 20th, 2008 at 4:20 przed południem
“Licencja na lidera!
19 czerwca 2008 autor rp
Miło czasem widzieć, że wcale nie jesteśmy krajem aż tak znowu bardzo zacofanym. Niekiedy, w