Zbrodzień też człowiek.
LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 850 dni.
Coraz to ktoś zachwyca się, poraża i wstrząsa po obejrzeniu filmu “Trzech kumpli”. Ja cierpię widać na moralne stwardnienie, bo film o Maleszce zupełnie mnie nie poraził i nie zdruzgotał. Nie zobaczyłem niczego czego bym nie znał. Nie mówię oczywiście o konkretnym przypadku Maleszki, ale o typie sytuacji. Sam miałem w swoim otoczeniu “maleszkę”, czyli Stefana Kosseckiego, którego uważałem za kumpla, a był chyba równie groźnym, jak tamten agentem, a może groźniejszym, bo szpiclował główne jądro opozycji, które znajdowało się w Warszawie. Film jest ciekawie zrobiony, dziewczyny na pewno dostaną nagrody, ale ja nie wierzę w to, że da dobre skutki. Dobrymi intencjami często steruje diabeł. No, może popchnie wyjaśnienie śmierci Pyjasa, choć podejrzenie, które sformułował Wildstein, że zabili go, by chronić Maleszkę przed dekonspiracją wydaje mi się bardzo, bardzo wątpliwe. Bezpieka miała liczne niezbrodnicze sposoby uwiarygadniania zagrożonego dekonspiracją agenta, by od razu chwytać się zabójstwa. Ale może?
Poza tym widzę raczej złe skutki filmu w postaci odżywania lustracyjnej histerii, która nic nie da poza karmą dla PiS-owskich wilków czekających na rewanż, której nie przepuszczą. Nic nie da, bo rozliczenia, jakie by lustracyjnych savonarolów zadowoliły musiałyby oznaczać rozbrat z państwem prawa i z Konstytucją. Wolę postokroć żyć w państwie, w którym nie da się rozliczyć części agentów i SB-ków oraz zbrodni, bo nie ma wystarczających dowodów, niż w państwie procedur skróconych, ustaw nadzwyczajnych i stanów wyjątkowych, ale z rozliczonymi SB-kami i ukaranymi zbrodniami. Oglądałem rozmowę w TVN24 Liliany Sonik i Ewy Milewicz i pani Sonik w słowach pełnych prawie miłości domagała się jakichś działań, któreby tym wszystkim złoczyńcom PRL-owskim uświadomiły, co jest dobrem i złem, jakie czynili zło, a potem, jak powiedziała “przywróciły ich społeczeństwu”. Muszę powiedzieć, że słysząc to poczułem ciarki na plecach. Szkoda, że redaktor, albo Ewa nie zapytali, jak to przywracanie miałoby wyglądać. Już nie chcę się domyślać, bo może bym Panią Lilianę niechcący skrzywdził. Niestety rozwiązania idealnego nie ma; albo państwo prawa, w którym wyrok zapada wtedy, gdy spełnione są wymagania sądzenia cywilizowanego, albo państwo stanów wyjątkowych. W żadnym kraju pokomunistycznym nie zrobiono rozliczeń takich, jakie by usatysfakcjonowały ludzi o wrażliwości savonaroli. Niedawno oglądałem w TVN24 chyba obecnego szefa Instytutu Gaucka, który w pył rozbił polskie bzdury o idealnej niemieckiej lustracji i dekomunizacji.
Film TVN-u dał też okazję, oczywiście bez woli jego autorek, do kolejnego rzucenia się na “Gazetę Wyborczą” całej hordy PiS-owskich, lub PiS-opodobnych piranii za to, że w 2001 roku nie wyrzucono Maleszki na bruk, lecz dano mu zarabiać na życie, jako adjustatorowi, w przewidywaniu, że po ujawnieniu jego roli nie znajdzie żadnej roboty. To był samarytański gest, wszak zbrodzień też człowiek, dwu wspaniałych postaci – Adama Michnika i Heleny Łuczywo, który powinien być uszanowany, szczególnie przez tych, a wśród owych piranii, to częsty przypadek, którzy pieczętują sie krzyżem i chrześcijaństwem. Oni obszczekując Michnika i “Gazetę”, za ten czyn dowodzą, że mają mają krzyż i chrześcijaństwo, powiem delikatnie, w nosie. Z oburzeniem wręcz słuchałem posła Terleckiego, który pokutując chyba za grzechy taty, nielepszego od Maleszki gagatka, ujadał u Moniki Olejnik na Pacewicza, przypisując “Gazecie”, jakąś wspólnotę z Maleszką. Ta savonarolka z Krakowa w rozmowie z Ewą Milewicz też z zatrutą słodyczą wypominała “Gazecie”, że zamiast “przywrócenia Maleszki społeczeństwu”… dała mu zarabiać na życie. Prawie się popłakała z żalu, że w Krakowie jej nie podają ręki, bo mówią, że czuć od niej stosem. Ja jej nie znam, kiedyś coś jej czytałem, ale kiedy ją słuchałem, to też czułem dym.

Czerwiec 26th, 2008 at 00:30
Panie Waldemarze,
w GW bywały redukcje, wywalano dziennikarzy i pracowników zaplecza. Ciekawy jestem bardzo, czy naczelny troszczył się czy mają na chleb i czy nie poełnią z rozpaczy samobójstw. Bo zdaje się, że mieli ich głębo wie Pan gdzie.
.
pozdrawiam
Bernard
Czerwiec 26th, 2008 at 00:59
Leszek napisal: narciarz
nie rozumiem twojego niezrozumienia dotyczącego gdańskiego NZS i materiałów SB z pseudonimami.
Ja nie rozumiem, co proponujecie i jak z tego chcecie wybrnac sami. Jak sam piszesz, zrobilo sie juz takie bagno, ze dobrego i godnego wyjscia wlasciwie nie widac. To nie Wasza wina.
.
Wyglada na to, ze w pewnym sensie liczycie na dobra wole i omalze swietosc donosicieli. Dac im szanse… a co, jesli nie skorzystaja? Jaka jest sankcja? Co konkretnie chcecie zrobic, jesli donosiciel powie “mam was w d…”?
.
Czy masz na myśli to, że od razu powinniśmy byli publikować listę nazwisk jak Macierewicz?
Tylko nie to.
Czerwiec 26th, 2008 at 01:17
Gospodarzu:
dziekuje za tekst. Pieknie powiedziane, zgadzam sie w zupelnosci.
.
Co prawda, ja nie mam zadnego tytulu, zeby sie zgadzac albo nie. Mnie nie spotkala zadna, ale to zadna represja, jesli nie liczyc tego, ze pare razy poplakalem sie od gazu na demonstracjach. Nie mam za co sie mscic, nie mam czego wybaczac. Moje “tak” albo “nie” nie ma tej wagi, co decyzja Michnika i Luczywo. Moim zdaniem, tym gestem, zeby dac przezyc Maleszce, oni pokazali swoja wielkosc. Nie po raz pierwszy. W podziekowaniu za swoja wielkosc, Michnik jest teraz obrzucany takim blotem, jakby to on zepchnal Pyjasa ze schodow.
.
Nie zgadzam sie z oburzeniem Zofii i Anielki na widok zawiadomienia o odejsciu Maleszki. To prawda, ze na ogol sie nie zawiadamia o odejsciu adjustatora, ale tez on nie byl zwyczajnym adjustatorem. To byla sprawa wyjatkowa, wiec nie mozna jej mierzyc zwyklymi kryteriami.
.
I na koniec taka uwaga. Gdybym mial do wyboru, z kim wolalbym sie znalezc na przyslowiowej bezludnej wyspie, z Maleszka czy z jednym z naszych swiatobliwych, wybralbym Maleszke. On juz swoja podlosc popelnil, i byc moze z niej jakos wychodzi (a moze i nie). Natomiast nasi swiatobliwi daja przedstawienie podlosci teraz, podczas gdy Maleszka ma swoje za soba.
Czerwiec 26th, 2008 at 01:22
Waldemarze Kuczyński, ja myślę, że znam mechanizm, który was wszystkich przyprawia o wytrzeszcz nery. Wszyscy, którzy byli zmuszeni podczas rozmów ostrzegawczych w jakimkolwiek stopniu ulec przeciw sobie, których nadłamano, wszyscy ci bronią esbeków jak osobistych wójków i ciotki. I jest w tym często więcejirracjonalnej obawy wobec tej siły niż przed jakimiś papierami. Można zrozumieć, szczególnie, że filozofia wszystkich Żydów była podobna – unikanie stawiania się. Wielu udało się zrobić z siebie idiotę i umniejszyć swoje znaczenie tak by nikt nie ucierpiał. Ale jakiekolwiek dane oni zwykle wyciągali. I jeśli już ktoś miał chociaż bibliotekę to tak musiało się stać. Albo mogło być bardzo niewesoło.
Zastanawiam się jednak czy wśród tej kategorii nie ma podtypów. Pan jest pod wzajemnym wpływem w grupie, która się odśrodkowo nakręca siłą najbardziej obawiających się. Pana pismo zdradza syndrom histerii.
Opowiada pan o wieszaniu, systemie nadzwyczajnych metod uzwyczajnionych itd. Teraz tak jest, teraz jest nadal epoka kozłów ofiarnych. Pan reaguje chamstwem i bzdurą na coś co może to uzdrowić. I dlatego życzy mi pan źle. Taki zakatowany do granic, wierzy pan jak michnik, podziała cucąco. Panie Waldemarze naprawdę niech pan nie wydziwia bo nie wierzę by pan wierzył w te stosy. Pan tworzy narrację bliską histerii, ale ma stan umożliwiający pewną powściągliwość. Na jakiej podstawie pan tak wierzy i dałby się za to pokroić? Bo jako Żyd zostanie podwójnie źle oceniony? Nie przedstawia pan argumentów, nie opiera się na faktach obecnych, a widzi katastrofę niemal w stadium kulminacji. Czyś pan zwariowałeś? Czy wie pan, że wygląda jakby był ciut z Michnikiem nadgryzieni? I nic się nie stało, hej Legio nic się nie stało! Nie ma pan na tyle chłodnego umysłu by nie pisać tu fantastyki, przepraszam za określenie – sajens fikszyn?
Czerwiec 26th, 2008 at 01:46
Waldemarze Kuczyński, skończmy to wasze “babci sranie”, że się tak wyrażę! Jest pan jednym z mocartów antylustracji? I czym to pan tłumaczy? Chciałbym pana przestrzec, że zostaniecie zamknięci w specjalnych rezerwatach dla otumanionych zwycięstwem 89. Pan wie, że to co pan przecierpiał to daje panu bufor dziś, a boi się pan czegoś absurdalnie. Właśnie to jest sytuacja, która tworzy obawy. Pan się obawia, że ze strachu przed zabijaniem obsmarują was tym co mają. Ale wasze przyziemne uwarunkowanie jest już zbyt widoczne. Proszę kategorycznie o nie branie udziału w blokowaniu rozwoju i ewolucji wolnej Polski. Kiedyś, jeśli dobrze pójdzie będzie pan mógł być zamknięty w rezerwacie dla fałszywych proroków. Geremków czyGieremków będzie się tam klonowało by uczyć dzieci na całym świecie jak podejżana jest emfaza wypowiadania słowa demokracja. Jest pan skończony jeśli nie odetnie się pan od tego obłędu. Proszę przestać się podlizywać pewnej grupie interesu jako człowiek działający kiedyś w opozycji. Pan jest zły, nakręcony, wściekliznę pan odreagowuje niegodnie i patrzy pan co pana wkórza – a tu więcej charakteru trzeba. Tych garstka “oszołomów” to mimo wszystko są ludzie szlachetniejsi niż wasi oficerowie. Czy tu należy cokolwiek dodawać? Pan to czuje jako człowiek wrażliwy, ale objawy skundlenia każą panu przeczyć z jakimś smoczym sykiem. Może i kiedyś zostaniecie jak te gupki! Oj, bydzie wstydu trochę, ale pogorszenie mitomanii z pogranicza psychozy ze złośliwym porostem rudoczerwonej brody. Odwołuje pan?
Czerwiec 26th, 2008 at 03:21
narciarzu
Być może cała sprawa by nie wypłynęła gdybym nie pisał książki. Właśnie skończyłem jej 2 część i z powrotem zabieram się do części pierwszej – monografii o naszym NZS (i nie tylko). Szukając informacji, źródeł, dokumentów spotykałem się nie tylko z ludźmi, ale i zajrzałem do różnych archiwów – kilka miesięcy pracy z przerwami. Zajrzałem też do archiwów IPN uzyskując wpierw niezbędne “listy polecające” od profesora historii i “S” bo jako dziennikarz wglądu bym nie miał. To, co wisiało przez cały czas, że natknę się na kolegę-agenta w końcu się stało. Co miałem zrobić pisząc książkę o NZS i jego walce z władzą, represjach, wyrokach? Zamieść pod dywan i udawać, że jeden z liderów nie figuruje jako TW? Nie mogłem. Nie mogłerm też człowieka, którego lubiłem i lubię, którego wielu ceni, a który dziś jest skromnym i szarym, mało znanym człowiekiem wystawiać pod pręgierz pisząc w książce, że był TW, a przecież gorszych od niego było wielu. Na nim by skupił by się jedynie ostracyzm – moim zdaniem niezasłużenie. Sam będzie chciał rozmawiać czy nie i tak z nim porozmawiam. Będę chciał go zrozumieć. Co by się stało gdyby “upolowali” go jacyś narodowcy? Znam trochę jego życie i np. wiem, że przy drugiej rewizji u niego w domu jego ojciec, żołnierz AK, miał zawał serca. Może to go załamało i dlatego też nigdy o swojej współpracy, z której zresztą sam się wyplątał (co wynika z karty ewidencyjnej), nie powiedział. Na dodatek po zerwaniu ok. 2-letniej współpracy po roku znowu został figurantem. To z jego powodu wpadłem na pomysł, aby dać wszystkim możliwośc rozmowy.
Nie będziemy upublicznać listy nazwisk, ale będziemy wiedzieć – co mi jako autorowi książki o opozycji w środowisku akademickim wydaje się niezbędne. Nota bene, od 20 lat żaden historyk i dziennikarz nie napisał na ten temat nawet małego artykuliku.
Jeszcze taka mała ciekawostka…
w dzień zawieszenia na naszej stronie dokumentów strona została zainfekowana wirusami. Administrator serwera poinformował mojego kolegę, który społecznie administruje stroną (ja społecznie ją niby redaguję), że atak nastąpił z rosyjskiego serwera. Teraz czytam na gazeta.pl w komentarzach pod informacją o naszym przedsięwzięciu, któremu nadaje się niepotrzebny wrzaskliwy tytuł, że strona jest gdzieś zgłoszona jako niebezpieczna – bo rozsiewa wirusy. Ech…
Czerwiec 26th, 2008 at 03:27
Leszku:
pozwol, ze zadam Ci pytanie. Juz je postawilem, ale jeszcze raz. Powiedzmy, ze masz dowody, ze Janek Kowalski donosil. Idziesz do Janka Kowalskiego z dowodami, a on Cie wyrzuca za drzwi. Krzyczy “spieprzaj dziadu”, nic sie nie boi, nie ma zadnych wyrzutow, i zachowuje sie bezczelnie. I co? Co Ty zamierzasz zrobic? Powiedzmy, ze dowody sa jednoznaczne, nie ma zadnych watpliwosci, i moglbys je oglosic. Wlasnie zostales wyrzucony i opluty ze swoimi dowodami w reku. Co mozesz zrobic? A co wazniejsze, co chcesz zrobic?
.
Pytanie jest o tyle powazne, ze to jest realna sytuacja, na ktora powinniscie byc przygotowani.
Czerwiec 26th, 2008 at 03:38
A jeszcze o “sprawie Maleszki”, to wiarolomstwo nie jest czyms nieznanym. Zona zdradzajaca meza, maz zdradzajacy zone, najlepszy przyjaciel odbierajacy dziewczyne koledze, pracownik, ktory kradnie sekrety firmy, to wszystko sa przyklady wiarolomstwa znanego i opisanego az nadto. Ja mam to wielkie szczescie, ze takiego wiarolomstwa ani nie doswiadczylem na sobie, ani nie mialem okazji rozwazac w swoim wykonaniu. Wiec nie jestem ekspertem w sprawie wiarolomstwa. Z drugiej strony, co jest takiego specjalnego w sprawie Maleszki, co nie zdarzyloby sie juz kiedys? I co nie wydarza sie co dzien, choc nikomu nie zycze takiego doswiadczenia?
.
Ja podejrzewam, ze jedna z rzeczy (nie jedyną!) ktora czyni Maleszke wyjatkiem, to jest “wyjscie na Michnika”. Podobnie, jak agent Bolek jest tylko dlatego ciekawy, ze moglby sie okazac Walesa, podobnie Maleszka jest wazny dlatego, ze mozna przez niego dosiegnąc Gazetę Wyborczą.
Czerwiec 26th, 2008 at 06:15
Obejrzalem tyle, ile bylo do obejrzenia, razem okolo 40 minut. Czyli pewnie polowe dwu odcinkow. Na tej podstawie moge sobie wyrobic opinie co najmniej w 50% trafna.
http://www.tvn24.pl/-1,1554756.....omosc.html
.
Film wstrzasajacy… Jednakze, autorki powinny sie byly zdecydowac, czy robia film fabularny, czy dokument. Sceny bicia przez milicjantow to jest film aktorski (zreszta niezle zagrany). Mozna te sceny nakrecic tak, mozna inaczej. Uwazam takie sceny za chwyt tani, glupi, i niepotrzebny w tym kontekscie. Autorki dysponowaly okolo 200 godzinami nagran, i mogl z tego powstac wybitny dokument. Niestety, powstala mieszanina dokumentu i filmu propagandowego w slusznej sprawie. Rowniez ciecia sa moim zdaniem skandaliczne. Pada pytanie, czesciowo odpowiada jedna osoba, czesciowo druga. Takie chwyty moga dzialac na ludzi, ktorzy nieslychanie chca dac sie wzruszyc i dac sie zmanipulowac. Jednak krytyczny obserwator chcialby zobaczyc pytanie i odpowiedz na to pytanie w wykonaniu jednej osoby.
.
Nie mialem poczucia, ze sbecy byli prymitywni, albo, ze sie szczycili swoimi dokonaniami. W tych fragmentach glowny sbek (nie odczytalem nazwiska, bo obraz byl malenki i literki nieczytelne) mowil w sposob okreslany po angielsku “matter of factly”, czyli rzeczowo. Nie bardzo wiem, co innego mialby zrobic. Opisywal, w zasadzie nie ocenial, i nie zauwazylem, zeby sie chwalil. Jego szef “Bill” sie bronil i nie chcial mowic. To tez dosc naturalne. Wszystkich ich nalezaloby przesluchac i skonfrontowac z nagraniami. Byloby skandalem, gdyby tego nie zrobic.
.
Sam Maleszka… Nie wiem, czy ktos z Panstwa sobie przypomina nagrania z procesu zabojcow Popieluszki? Te roztrzesione glosy. Maleszka sie jakal, nie bardzo potrafil odpowiedziec na pytania. Co innego mialby zrobic? Mi sie to nie wydaje dziwne.
.
Fragmenty podnosza wiecej pytan niz daja odpowiedzi, i byloby dobrze, zeby te odpowiedzi jak najszybciej zebrac. Natomiast jednej rzeczy sie nie dopatrzylem, a mianowicie powodow do sesji nienawisci, jaka nam to produkuja kochani swiatobliwi. Jesli ktos przezywa paroksyzm ogladajac film, na ktorym aktorzy bija innego aktora, to taki ktos daje sie nabrac na “efekty artystyczne”.
.
Wyjasnic, tak. Sledztwo, tak. Paroksyzm PRERAZENIA po obejrzeniu, nie. (Chyba, ze ktos ma w glowie gruczoly lzowe zamiast rozumu.) Ja osobiscie wystawiam “trzy z dwoma” autorkom, ktore marnowaly cenne minuty filmu na aktorskie sceny, majac do dyspozycji 200 godzin unikalnych nagran dokumentalnych.
Czerwiec 26th, 2008 at 06:32
I jeszcze jedna uwaga. W filmie jednym z glownych motywow byla zdrada przyjaciol pzrez przyjaciela, oraz problem lojalnosci: wobec kogo wlasciwe agent byl lojalny? Wobec przyjaciol czy wobec oficera? Kapitalne znaczenie maja stwierdzenia oficera o tym, ze nawiazywal osobisty towarzyski kontakt z konfidentem. Te stwierdzenia pozwalaja przeczuc, choc nie pokazac, ze stosunek oficer – agent mial drugie dno. Tego tematu fragmenty nie pokazaly. (Moze jest troche wiecej w calym filmie.) Sprawa nie jest prosta i jest szalenie ciekawa z punktu widzenia psychologii zarowno konfidenta, jak tez jego opiekuna.
.
Dlaczego o tym pisze? Jesli komus sie wydaje, ze podobne uwiklania skonczyly sie z upadkiem PRL i SB, to taki ktos jest szalenie naiwny. Wystarczy przypomniec sobie Beate Sawicką, na ktorej uczuciach gral inny oficer innego panstwa, ale niewatpliwie gral rownie cynicznie. A nazwa tego innego panstwa (niewątpliwie czystego, a jakze): IV RP. A motyw dzialania oficera prowadzacego panią Beate? Niewatpliwie szlachetny, a jakze.
.
Jesli komus sie wydaje, ze konfidenci, wiarolomstwo, zdrada zaufania, oraz oficerowie prowadzący skonczyli sie z narodzeniem IV RP, to taki ktos jest po prostu idiotą.
Czerwiec 26th, 2008 at 06:47
I na zakonczenie. W Najjasniejszej IV RP czy V RP, pewnego dnia zbierze sie grupka studentow, mlodych przyjaciol, i bedzie studiowala Koran. A co, nie wolno? A co, nie zbierze sie? Pomiedzy tymi przyjaciolmi bedzie inny Maleszka, chociaz miejmy nadzieje, ze nikt nikogo nie zabije. Taki Maleszka musi byc. Byloby nieodpowiedzialne ze strony panstwa, gdyby takiego Maleszki nie bylo. Kiedy przyjaciele sie dowiedza, to beda mieli ten sam problem.
.
A dlaczego o tym pisze? Ano dlatego, ze komus tutaj sie chyba wydaje, ze “oni” robili cos, czego “my” nigdy bysmy nie zrobili. Niestety, sluzby specjalne posluguja sie wiarolomstwem, i tak jest i tak bedzie rowniez w przyszlosci.
.
Oczywiscie, swiatobliwi nigdy sie takich metod nie dotykaja. Chyba, ze chodzi o perspektywe poprawienia sobie notowan przedwyborczych poprzez pokazanie, jak pani Sawicka bierze pieniadze od bardzo przystojnego oficera.
Czerwiec 26th, 2008 at 08:27
Brawo Panie Waldemarze! Świetny tekst, oddający to, co usiłuje przekazać na Pana blogu bezskutecznie od dłuższego czasu
Czerwiec 26th, 2008 at 08:31
Narciarzu – brawo! Tak przenikliwa analiza filmu trafia w moje odczucia. Pisałam o tym po obejrzeniu pierwszej części, ale nie tak szczegółowo, zresztą ja się na takie analizy nie porywam, bo mam zbyt mało czasu i chyba nie wyszłaby mi tak dobrze, gdybym się już postarała. Zbyt długo w mojej pracy uprawiałam korespondencję służbową i odeszłam od analizowania i recenzji. Nie chcę też wdawać się w przedłużające się dyskusje, bo nie specjalnie mi zależy, aby kogoś przekonywać do moich poglądów czy gustu. Swoje uczestnictwo w blogu traktuję jako rozrywkę i możliwość poznania innych, niż moje poglądów, albo potwierdzenie moich własnych. Jestem szczerze zdziwiona, że czasami ktoś tak emocjonalnie reaguje na moje uwagi. Ja bym się nimi tak nie emocjonowała.
Przy okazji – moje pierwsze emocje, związane ze sprawą Maleszki znacznie złagodniały, kiedy dowiedziałam się więcej o tym człowieku. Posłuchałam i poczytałam na temat Ketmana więcej i dziś moja opinia nie wyglądałaby tak, jak wyglądała. Nie zmienia to jednak mojego podejścia do zemsty, mściwości, jako takiej i zatruwania własnego umysłu oraz prób przenoszenia tych miazmatów na pozostałą część narodu.
Czerwiec 26th, 2008 at 08:47
“Ja podejrzewam, ze jedna z rzeczy (nie jedyną!) ktora czyni Maleszke wyjatkiem, to jest “wyjscie na Michnika”. Podobnie, jak agent Bolek jest tylko dlatego ciekawy, ze moglby sie okazac Walesa, podobnie Maleszka jest wazny dlatego, ze mozna przez niego dosiegnąc Gazetę Wyborczą.”
.
Narciarzu, “podejrzewam” to za ostrożne słowo. Moim zdaniem trafiasz tym stwierdzeniem w dziesiątkę.
Moim zdaniem pozostawienie Maleszki w pracy było czynem pięknym, wyrzucenie go z pracy też mogę zrozumieć, ale ani z jednego, ani z drugiego nie należało robić sprawy publicznej. Nie powinni też redaktorzy “Wyborczej” tłumaczyć się teraz ze swoich motywacji. Swoich wrogów nie przekonają, bo oni i tak wiedzą, że Michnik jest be, cokolwiek by uczynił. Pozostali zaś potrafią to zrozumieć bez objaśnień.
Czerwiec 26th, 2008 at 09:18
Ja tam jestem zdania, że pozostawienie L. Maleszki jako telepracownika i poniżanie go przez kilkanaście lat, poprzez obchodzenie jak gówno, wcale nie było pięknym czynem ze strony GW, jej władz, oraz pracowników, ale wyrafinowanym przykładem znęcania się, żeby nie powiedzieć gnojenia, może i nad człowiekiem podłym i słabym, ale który jednak gdyby został osądzony i skazany na karę wiezienia już dawno by wyszedł, a także miał prawo do zatarcia skazania. Gdyby ten bidak Maleszka miał trochę oleju w głowie, to sam by odszedł, lepiej pracować przecież w sklepie jako stróż, sprzedawca, czy sprzątający, albo na budowie niż być stale piętnowanym. Jeśli chodzi o zacieranie moralnego piętna pracy w charakterze agenta pomiędzy państwem represyjnym, a demokratycznym, to pozwolę sobie nie zgodzić się. Być może koledzy np. Agenta Masy mogą mieć o nim złe zdanie, ale to jest jednak inny przypadek niż Leszka Maleszki i S. Kosseckiego, który dostarczał UB informacje, potem wykorzystywane były nie tylko do rozpracowywania, ale także do nękania, zastraszania lub nawet fizycznego eliminowania ludzi, którzy nią aż tak dużo chcieli, bo na początku chcieli sobie podyskutować lub poczytać cymelia.
Czerwiec 26th, 2008 at 09:30
Dodam jeszcze, że po ujawnieniu kim był TW Ketman sytuacja psychologiczna L. Maleszki pozostawionego z laski w GW, jako adiustator, stała się analogiczna w sensie złych wyborów, wyrastających ze słabości intelektu i charakteru, jak w przypadku współpracy z UB. Z tą wszakże różnicą, że L. Maleszka zaczął bardziej szkodzić sobie niż innym. W tym wszystkim też czuć dym z ogniska wzniecanego przez nawiedzonych, dym o wyrafinowanym zapachu. Widać, ktoś umiejętnie dba tam o podsycanie ognia piekielnego.
Czerwiec 26th, 2008 at 09:34
I dlatego gospodarz blogu słusznie robi, że od czasu do czasu podlizuje się wielkim tego świata. To jest Mądra taktyka postępowania. My zaś nie musimy tego robić, bo jesteśmy wolnymi publicystami wyrażającymi swoje opinie na niezależnym blogu :D
Czerwiec 26th, 2008 at 09:42
Głosie, jeśli dobrze zrozumiałem, twoim zdaniem kierownictwo Wyborczej wyświadczyłoby przysługę Maleszce, wyrzucając go kopniakiem za bramę, gdy tylko wyszła na jaw jego przeszłość? A jeśli tego nie uczyniło, to było to znęcanie się? Hmmm…
Sądzę, że aby w pełni trafnie ocenić sytuację, musielibyśmy znać jej szczegóły, zwłaszcza to, jaką postawę przyjął wtedy sam Maleszka. W końcu nie musiał trzymać się Gazety. Skoro zgodził się na rolę pogardzanego adiustatora, to w jakiś sposób musiało mu to odpowiadać. Czy było to dla niego dobre w dłuższej perspektywie, można oczywiście wątpić.
Twój wywód, nawiasem mówiąc, można przenieść na wszystkich ujawnionych TW. Formalnie nie popełnili przestępstwa, nie ponieśli kary, więc nie mają prawa do zatarcia winy. Do końca życia będą nosili swoje piętno. Rzeczywiście jest w tym jakaś niesprawiedliwość, że czlowiekowi, który dopuścił się czynu haniebnego, ale niekaralnego, odmawiamy tego, co chętnie przyznajemy choćby złodziejowi, który odsiedział wyrok.
Czerwiec 26th, 2008 at 09:55
“poprzez obchodzenie jak gówno,”
,
To jest umowa części akcji wobec mnie pod kryptonimem “troll”. Ta akcja jest wynikiem niepisanej i niemówionej “umowy”, porozumienia mającego tworzyć sterownik interpretacyjny podświadomie dla mnie i obserwatorów tej PUBLICZNEJ relacji.
Tu użyto znowu niezręcznie metody prowokacji poprzez abstrahowanie od własnego działania. To jest też osią, najważniejszą, “królewską” metodą Michnika. Zwykle używa się tego jednak dość rozcieńczonego i bardzo zawoalowanego. Można się zastanawiać czemu teraz uznano za szczególnie wartościowe te prowokacje jak na “szkody” ich bezpośredniego użycia.
‘
Narciarz pisze o 200 godzinach nagrań. Chodziło mu zapewne o odwołanie się do wyobraźni (też na mój temat? To aż tyle jest niezbędne?).
Film jest ważny jako coś co przemówi do opinii publicznej i wywoła społeczną presję na śledztwo. Nie przejmujmy się z ilu godzin zmontowały go reżyserki.
Narciarz, nie jest ważne kto na czyich uczuciach tu gra. Tu jest ważne uprzemysłowienie gry na uczuciach, uchemicznienie. Zatem logika poszczególnych gestów przestaje być ważna. Ważna jest logika zorientowana skrycie na efekt kumulacji, przy okazji pomocnicze fałszowanie tym efektem. Jesteście przestępcami, którzy metody przesłuchań bezpośrednich przetransformowali na warunki wirtualne, z założeniem uzyskiwania skutku pełnowartościowych surogatów tamtych metod, ale przecież też dużo więcej. To co robicie jest w duchu esbeckie do kwadratu. Ale jest rewolucyjne jak wejście kolorowej kinematografii. Jasne jest, że metody doskonalsze to metody lepiej kamuflujące okrucieństwo i przez to też zdolne więcej brać na siebie przez możliwości wykpienia się. Jesteście nowoczesną neoesbecją, produktem okrągłego stołu. Potraficie go zmiatać i dowartościowywać, i dalej kontrolować sytuację.
Czerwiec 26th, 2008 at 10:37
Nareszcie mądre zdania, zróżnicowane, ale wspaniałe.
Prawica nie może zrozumieć rzeczy dla mnie podstawowej, fundamentalnej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie był przeciwko rozliczeniu dawnych “zbrodzieni”, mnie też obrzydzenie bierze, jak o nich pomyślę. PO też głosowała za ustawą i gdyby było referendum o tych najgorszych, cały naród pewnie podpisałby się pod tym.
Ale Wam było mało. Najpierw sankcje miały dotknąć wszystkich członków partii, później Macierewicz utopił lustrację. I tylko on, i tylko on jest winien. Atak na Moczulskiego, Staniszewską, Chrzanowskiego rozwalił prawdziwą lustrację, taką, o jaką Polakom chodziło, właśnie o tych najgorszych sk*********. Doprowadziliście do rozmycia odpowiedzialności biorąc się za jednocześnie przeciwników politycznych i w gruncie rzeczy plotki pod względem odpowiedzialności. Ważniejszy stał się Wałęsa, czy Kuroń rozmawiał z bezpieką, a co Bujak im powiedział, a Zabitowska, wszystko sprawy drobne, w gruncie rzeczy z punktu widzenia historycznego nieistotne.
I tak swoim “zajadłyzmem” zniszczyliście prawdziwe i prawidłowe rozliczenie tych najgorszych. A teraz obwiniacie o to innych.
Czerwiec 26th, 2008 at 11:29
Paweł Luboński.
Myślę, że zespół i kierownictwo GW (tak wynika w wypowiedzi Ewy Milewicz, że L. Maleszka niczego się nie nauczył), podjęło akcję wychowawczą. Na podstawie materiału zgromadzonego w sprawie można powiedzieć, że było to niezwykle okrutne. W tych okolicznościach uważam, że lepiej byłoby, gdyby od razu po 93 roku, nie ulegano prośbom Maleszki, i wyrzucono go z GW. Problem Maleszki to problem nieodpowiedzialności i niedojrzałości. Dzielił go z wieloma innymi członkami opozycji. Tymi, którzy byli TW i tymi którzy nie byli. Zresztą tak w swoim czasie oceniałem np. działaczy NZS na UW. Przysłuchując się ich rozmowom doszedłem do dokładnie takiego wniosku. Osobiście nie widzę w tym niczego dziwnego, wszak mieli oni wówczas po dwadzieścia kilka lat i mieli prawo być nieodpowiedzialni i niedojrzali (notabene właśnie tacy ludzie później zabrali się za budowanie wolnej polski czyli także III RR, reprezentując różne ugrupowania polityczne, jak pisałem mieszczące się w epoce mentalności PRL-owskiej). Wracając jednak do pracy L. Maleszki w GW. Uważam, że alternatywa powinna być taka, albo mówi się gościowi do wiedzenia, wszak wiele innych osób straciło pracę w GW i jak słusznie podnosi Bernard nikt nie dbał o ich sytuację życiową i dalsze perspektywy zawodowe, albo mówi się zostań z nami. WYBACZAMY. A teraz to powinno być nawet zostać z nami wybaczamy i prosimy o wybaczenie ( co byłoby nonsensem, gdyż z materiału filmowego “trzech kumpli” widać człowieka zupełnie zdegradowanego. TW także tracili godność, resocjalizacja i zmywanie hańby powinno polegać na przywracaniu im poczucia godności, a nie ciągłej degradacji moralnej. Chciałem jeszcze dodać, że przestępstwa zwykłe historycznie także są związane z pojęciem pohańbienia. Złodzieje i mordercy oraz gwałciciele są okryci, także hańbą jak współpracownicy tajnej policji, jednak zatarcie skazania oznacza także zmycie hańby. W filmie “trzech kumpli” Leszek Maleszka powiedział, że wstąpienie na drogę zła powoduje, że człowiek dalej w nim grzęźnie. Wydaje się że w roku 93 L. Maleszka miał szansę z tej drogi zejść. Zdradzeni przyjaciele jednak nic nie zrobili, aby mu pomóc. Wprost przeciwnie w sposób przedziwny “wychowując go” (na wzór UB-ecki) na drodze tej go zostawili. Tak to widzę.
Czerwiec 26th, 2008 at 11:55
Torlin, po oddaniu władzy przez dotychczas rządzących zawsze następuje walka o władzę między tymi którzy przyczynili się do jej upadku (i dzięki czemu sami uzyskali możliwość rządzenia). Jak widać dla większości postsolidarnościowych prawicowców władza i płynące z niej korzyści okazały się ważniejsze niż idee. Romaszewski mówi jasno, ja walczyłem i teraz mi się należy!. PC i ich następca PiS pokazał, że można próbować zdobyć władzę szkalując swych przeciwników politycznych, wykorzystując wszelkie dostępne materiały (nieważne czy prawdziwe) i wszystkich chcących świadczyć na szkodę przeciwników politycznych. Im bardziej niemoralni ludzie tym bardziej podłe środki jakimi się posługują. Ślepy by zauważył, że Kaczyńscy patriotami nie są (nie znają hymnu, co chwila pokazują, że obca im jest symbolika flagi państwowej, prawo i ustawę zasadniczą mają w nosie (a przecież konstytucja to dla patrioty sprawa b. ważna), Jak im wygodnie to zapraszają do współpracy tych których oskarżali o współpracę z wrogami narodu itd. Ponieważ bardzo wielu innych miało o niebo większe zasługi przy odsuwaniu PZPR od władzy, próbują ich zniszczyć w oczach opinii publicznej wykorzystując to co się najlepiej do tego nadaje, a mianowicie materiały SB i tzw lustrację. Ponieważ jednak prawie wszyscy postsolidarnościowcy są w tych materiałach, atakujący bronią się tą samą metodą i obecnie widzimy co z tego wyszło. Nikogo lub prawie nikogo z prawicowych polityków nie interesuje jakie były bezprawne działania rządów po uzyskaniu tzw niepodległości, ( bo przecież Polska, zwana komunistyczną też działała w oparciu o prawa i nie można karać tych co tych praw przestrzegali, – można oskarżyć i udowodnić winę tym co wprowadzili prawa niszczące naród, ale ci w większości już nie żyją)
Wg mnie trzeba pokazywać ludziom o co chodzi politykom ( i obnażać obłudne działania niektórych z nich) , tłumaczyć by nie dawali się podpuszczać i łapać na lep patriotyzmu, religijności, jakiś wydumanych zagrożeń ze strony komunistów, żydów, i finansjery. Zwracać uwagę na to co istotne dla rozwoju naszego kraju i poprawy jakości życia.
Zwracać uwagę na fakt, że Państwo jest bogate bogactwem swych obywateli i walka z bogatymi jest jednoznaczna walką z dobrobytem.
probować przekonać, że w Państwie dobrze rządzonym wstyd być biednym, a gdy rządy są złe, politycy jakoś chętnie informują że winni są ci mający forsę ( a tymczasem to ich wina bo źle rządzą).
Rozwiewać wiele bajeczek i stereotypów którymi często wspierają sie politycy, że np liniowy podatek rujnuje kraj i jest korzystny tylko dla bogatych (to, że jest to bzdura bardzo łatwo wykazać), lub np: że za biedę odpowiedzialna jest korupcja (a tymczasem korupcja jest wynikiem błędów rządzenia i bieda jest z tego powodu (złe rządzenie). Aby ograniczyć korupcje (bo bez wątpienia jest ona szkodliwa) trzeba poprawić prawo i jego egzekucję- złe prawo napędza korupcję ) itd
Czerwiec 26th, 2008 at 11:56
narciarz
tak jak napisaliśmy w naszym oświadczeniu – nie jesteśmy sądem lustracyjnym i chcemy problem traktować po ludzku. To znaczy, że jak ktoś nie wyjaśni swojej współpracy to będziemy wiedzieli co sobie o tym człowieku można myśleć. To jest wiedza potrzebna nam nie mieszkańcom Pomorza. My dajemy im szanse, że pomimo wiedzy jaką będziemy mieli dalej możemy być przyjaciółmi. Jeśli ktoś nie będzie miał na to ochoty to niczyim kumplem już nie będzie.
Czerwiec 26th, 2008 at 12:14
Głos: Pewnie tak było, jak piszesz, tyle że mówienie o okrucieństwie wobec człowieka, który miał przecież wybór i wolną wolę, to moim zdaniem duża przesada.
Sądzę, że z dwóch postulowanych przez ciebie “czystych” rozwiązań żadne nie było dla Michnika do przyjęcia. Powiedzieć: “Wybaczamy, bądź z nami dalej” byłoby obłudą, bo jak widać z ostatnich wypowiedzi dzienikarzy Gazety – nie wybaczyli. Natomiast wyrzucając po prostu Maleszkę z pracy Michnik zaprzeczyłby własnej fundamentalnie antylustracyjnej postawie. Ot i dylemat. Gdybym był na jego miejscu, zapewne też szukałbym jakiegoś rozwiązania pośredniego.
Czerwiec 26th, 2008 at 12:23
Pawle,
Ja nie uczestniczę w dyskusji na temat dobrego i złego Adama Michnika, bo to jest dla mnie zwykły człowiek zajmujący pozycję redaktora naczelnego dużej gazety ogólnopolskiej a nie jakiś deux ex machina. Wydaje mi się, że ten kto jest przeciwko lustracji w ogóle ma prawo zwolnić osobę, która nadużyła jej zaufania nie ujawniając tego, że była TW. Chodzi bowiem o to tylko, aby nie lustrować ludzi publicznie. Nie aby w ogóle nie wyciągać konsekwencji wobec ludzi, którzy robili naganne rzeczy będąc członkami opozycji politycznej w PRL.
Czerwiec 26th, 2008 at 12:33
Torlin (10:37) – “lepsze jest największym wrogiem dobrego”.
Powyższe jest najskuteczniejszą bronią destruktorów. Ostatnie fakty pozwalają sądzić, że wreszcie zaczyna docierać do szerokiej opinii publicznej ta prosta prawda uświadamiająca rolę radykałów w procesie lustracji. To radykalni krzykacze ulepszacze najbardziej się jej boją licząc że głupawymi pomysłami zniechecą społeczeństwo do tego procesu.
Leszku w przeciwieństwie do Narciarza zapytam co zrobisz, gdy Twój znajomy odpowie, że nie współpracował? Umożliwisz mu, by jak Gilowska zwrócił siś o łaskę do oficera prowadzącego w stylu “Zenek na litość boską powiedz, że to nieprawda”.
Czy ktoś może potwierdzić lub zaprzeczyć, bo gdzies przeleciała mi plotka, że p. Kaczyński w ramach pracy naukowej miał w latach 80 dostęp do tajnych archiwów?
Czerwiec 26th, 2008 at 12:41
Ja nie jestem w ogóle przeciwko lustracji, lecz przeciwko lustracji dokonywanej w środkach masowego przekazu lub monografiach, które wydaje się mieć cechy publicznego linczu, a jednocześnie narusza prawo do ochrony wizerunku, które jak wiadomo może w sprawach karnych w przypadkach szczególnie drastycznych tylko sąd uchylać.
Czerwiec 26th, 2008 at 12:55
Piotrze
zależy kto by coś takiego powiedział i co wynika choćby tylko z wpisu do ewidencji, który oczywiście nie może być traktowany jako dowód. W niektórych wypadkach z chęcią człowiekowi uwierzę, szczególnie w jednym, o którym już wspominałem. Żadnych przesłuchań nie będziemy robić, nie będziemy wzywać świadków i prowadzić przewodów sądowych.
Nie wiem czy wymyśliłem coś logicznego, coś co może być uważane za dobre. To przecież bardzo trudny problem. Byłby prosty gdybym go traktował jako oręż w walce politycznej i wymachiwał listą agentów by komuś dokopać. Nie po to jednak to robimy.
Czerwiec 26th, 2008 at 12:55
Ludzie dopuszczają się wielu czynów podłych, a nie będących przestępstwami. Nie widzę powodu, żeby akurat jedną kategorię takich czynów szczególnie wyróźniać. Dlatego jestem generalnie przeciwko lustracji dokonywanej za pomocą środków urzędowych. Bo jeśli p. X, osoba prywatna, zdobędzie w jakiś sposób dowody, że p. Y był tajnym współpracownikiem, to jest sprawą jego sumienia, czy je upubliczni, czy nie. Dokładnie tak samo, jak gdyby chodziło nie o donosicielstwo, tylko o zdradę małżeńską lub niegodziwe traktowanie podwładnych. Ale instytucjom państwowym wara od tego! Moim zdaniem akta SB dotyczące spraw personalnych powinno się zamrozić na jakieś pięćdziesiąt lat, a potem niech sobie historycy robią z nimi, co chcą. Nie sądzę, by w jakiś sposób zagroziłoby to interesom Polski, a z pewnością dobrze wpłynęłoby na atmosferę w kraju.
Czerwiec 26th, 2008 at 13:00
Wszystkie akty upodlenia wykonywane na mnie mają powszednieć. To jest cel jaki realizują ci bandyci. Oni są wiele gorsi od starych esbeków. Oni są oswojeni z zakatowywaniem, z towarzyszeniem gwałtu seksualnego, jako codzienną pracą. Daleko im do kolesi zależnych w inwencji od systemu bawiących się “w papiery”, szantaż, zastraszenie, ale i znowu głównie papiery, “wystarczające podpożądkowywanie” ludzi. Oni są podobni do najgorszych esbeków. Cała prawica i media komercyjne opisują rzeczywistość esbecką, ale czegoś co jest bliższe i realniejsze nie potrafią pojąć i poczuć chociaż w ćwiartce tego co wyintelektualizują na podstawie papierów, stereotypów i teoretycznej wiedzy o przeszłości. I są głupcami, lub skrajnymi cwanymi oportunistami, gdyż zakatowanie i zgwałcenie mnie do końca spowoduje wypośrodkowanie się prawdy czasu na temat moralności w operacjach społeczno-politycznych odnoszących się do przeszłości. Tutaj piszą cwane pachoły esbeckie, które przerastają swoją władzę. Piszą w układzie z Żydami, którzy ZAWSZE muszą wyczynić z wszystkiego majstersztyk by odnieść z tego kożyść. To mus, coś silniejszego od zmysłu moralnego. To czczony skrycie przez nich instynkt samozachowawczy.
Czerwiec 26th, 2008 at 13:26
Paweł Luboński,
Stanowisko jakie zajmujesz w sprawie lustracji należy do kategorii skrajnych. Przypomnę tylko o zawodach zaufania publicznego, które wyłączają z kręgu potencjalnych osób wykonujących takie zawody, wszystkich tych, którzy pracowali i pracują dla tajnej policji. Lustracja dla osób wykonujących najwyższe urzędy państwowe. W sądownictwie. Zawodach prawniczych opartych na zasadzie niezależności jest koniecznością. Podobnie uważam iż osoby kształtujące opinię publiczną powinny być lustrowane, ale w trybie sądowym.
Czerwiec 26th, 2008 at 13:42
Leszku wczoraj bylem bardzo przekonany da Waszego pomysłu, dzisiaj już mniej. Ocena tego w kategoriach dobre/złe pozostaje w Waszych sumieniach. Mnie w ogóle malo ta cała lustracja interesuje, a jedyne co mnie boli to krzywda wyrządzana innym. Nie chciałbym także by poesbeckie traumy były przekazywane na następne pokolenia – bo juz w naszym widać jakie to wszystko chore, nie dające niczego poza goryczą społeczeństwu i uciechy Bernardom.
Czerwiec 26th, 2008 at 14:01
Czytając o tych metrach i kilometrach bieżących akt, tych dziesiątkach tysięcy mikrofilmów i ile tego – w metrach bieżących i tysiącach sztuk – przypada na jednego TW, czy też innego działacza, ile oryginałów, kserokopii, fałszywek, to zastanawiam się, jaki procent z budżetu państwa w każdym roku działalności tych służb poszedł i nadal idzie na wytworzenie, magazynowanie i weryfikacje tej masy dokumentów.
Czy ktoś to kiedyś policzył?
Mam prawie pewność, że gdyby nawet, to to były i są dane ściśle tajne!
I w żadnych, dostępnych statystykach nie do odnalezienia.
Czerwiec 26th, 2008 at 14:01
Głos: Tak, moje stanowisko jest radykalne, ale uważam, że nie pozbawione racjonalnych podstaw.
Zgadzam się, że lustracji powinny podlegać osoby na najwyższych stanowiskach i mające dostęp do szczególnie wrażliwych tajemnic państwowych. Przy czym przez lustrację rozumiem nie tylko badanie akt SB, ale również sprawdzenie, czy dana osoba nie jest uwikłana w jakieś inne sprawy stawiające pod znakiem zapytania jej lojalność lub upodatniające ją na szantaż. I to się czyni, o ile mi wiadomo.
Ale to wszystko. Szkodliwość społeczna obecności byłych TW w zawodach zaufania publicznego czy w mediach wydaje mi się znikoma w porównaniu ze szkodliwością atmosfery podejrzeń rozpętanej przez zwolenników lustracji.
A poza tym, na czym właściwie polega szczególna szkodliwość sytuacji, w której sędzią, adwokatem czy dziennikarzem jest człowiek, który dwadzieścia lat temu donosił na kolegów? W czym to jest gorsze od sytuacji, w której ten człowiek DZIŚ zdradza żonę, zażywa narkotyki lub jest cynikiem żądnym władzy i pieniędzy? A nie żądamy przecież lustracji spraw osobistych.
Ze wszystkich argumentów za lustracją przemawia do mnie tylko jeden, natury moralnej, a nie pragmatycznej: potrzeba zaspokojenia ludzkiego poczucia sprawiedliwości.
Czerwiec 26th, 2008 at 14:30
Pawle,
ludzkie poczucie sprawiedliwości, ono jest tak różne jak różni są ludzie, i ciekawe, że zależy bardzo od faktu czy temat dotyczy ich lub ich bliskich osobiście czy nie. Ludzie często są tolerancyjni, gdy sprawa ich nie dotyczy, a zupełnie nietolerancyjni gdy jest odwrotnie. Ja osobiście bym sobie dał spokój z lustracją , a karał tylko tych którym sąd udowodni winę złamania prawa.
Czerwiec 26th, 2008 at 14:40
Pragnę poinformować Szanownych Państwa, ze jutro w “Rzeczpospolitej” ukaże się mój duzy tekst “Fałszywy mit nocnej zmiany” o politycznej mechanice odwołania rządu Olszewskiego.
W dzisiejszej “Gazecie” jest moj krotki tekst z fragmentem dziennika z roku 1992 i w lidzie jest błędna data powinien byc oczywiście rok 1990 a nie 1992.
Czerwiec 26th, 2008 at 14:57
Głosie (1:26) do diaska chcesz powiedzieć, że przez ostatnie 20 lat nie dorobilismy sie sensownego działu kadr, który potrafiłby rzetelnie opublikować przed zajęciem ważnego stanowiska CV kandydata. (zakres jawny dla ogółu, zakres poufny dla komisji rozstrzygającej).
Czy 20 lat po rozwiązaniu SB jej akta mają miec nadal znaczenie decydujące – to chyba jakaś paranoja. Czy wypracowanie obiektywnych kryteriów oceny kariery zawodowej jest aż tak trudne ?
Lubię liczby więc liczę
Kariera zawodowa 65-25 = 40 lat w tym
10 lat do przepracowania na ważnym stanowisku
20 lat pracy w państwie demokratycznym.
10 lat pracy w państwie niedemokratycznym.
Można chyba dokonać rzetelnej oceny kwalifikacji zawodowych. A im ktoś młodszy tym proporcje bardziej korzystne.
Czerwiec 26th, 2008 at 15:14
Paweł Luboński,
W zawodach tych trzeba dawać tzw. rękojmię należytego wykonywania zawodu. Jeśli kandydat do zawodu nie daje takiej rękojmi lub ją utracił – zawodu zaufania publicznego wykonywać nie może. Adwokat nie może donosić na swojego klienta, podobnie sędzia nie może współpracując z służbami wewnętrznymi orzekać w sprawach w których dostaje polecenia, jak i w innych sprawach. Czy ktoś natomiast jest szkodliwy to zależy czy działa. Śpiocha natomiast można by uruchamiać zza granicy :D. Ale i zawsze można go szantażować w kraju. Rzecz w tym, że czynny czy też nieczynny TW czy inne licho może być dalej szkodliwe. Nie wiem skąd ten pomysł o znikomości zagrożeń. Jak TW umrze to będzie nieszkodliwy, tak więc mamy do czynienia z czymś w rodzaju odpadu radioaktywnego, który długo się rozkłada i zawsze jest szkodliwy.
Czerwiec 26th, 2008 at 15:19
Piotruś,
Nie dramatyzujmy, a kto powiedział, że po 10 latach zajmowania odpowiednio wysokiego stanowiska nie można być przez następne 10 lat na mniej eksponowanym stanowisku np. pakować ryby w sklepie? Kandydatów na wysokie i dobrze płatne stanowiska jest naprawdę dużo i są dobrej jakości. Niech ten co służył SB pakuje ryby, ale pst nie ujawniamy dlaczego, bo klienci w sklepie rybnym zaczną kręcić nosem, że coś tutaj śmierdzi…:D
Czerwiec 26th, 2008 at 16:29
“Jak ja to widze
Dlaczego Michnik nie wyrzucil Maleszki z gazety, kiedy wyszlo na jaw, ze byl Ketmanem?
Bo ten za duzo wiedzial. Trzeba mu bylo zamknac dziub czekami za “redagowanie”.
Dlaczego teraz Michnikowi przebaczenie sie odwidzialo?
Po pierwsze, w srodowisku d. opozycji wrze i bardziej wtajemniczeni czuja sie coraz bardziej zwolnieni z ukrywania roznych kompromitujaych faktow z zycia osobistego – tym bardziej, ze bez zenady w zaleznosci od “potrzeb” wyciaga je tzw. linia dominujaca w mediach, stara metoda Urbana: troche prawdy, troche insynuacji i staranna socjotechnika. Najbardziej sztandarowym przykladem sa chocby pomowienia i plotki dotyczace domniemanego homoseksualizmu Jaroslawa.
Po drugie, jak sadze, Maleszka sie n u d z i l. Przeciez mogl odmowic spotkania z autorkami filmu.
Mogl?
Nie mogl.
To socjopata, jego “powolaniem” jest mieszac, krecic,napuszczac, klamac – i z zadowoleniem obserwowac jak ludzie sie miotaja. Absolotnie nie mogl odmowic sobie takiej okazji, aby dac upust swoim patologicznym instynktom.
Po trzecie, “od niechcenia” rzucony “antypapieski” tekst i implikacje, jakoby Maleszka w jakikolwiek sposob decydowal o linii pisma, uderzyla w w michnikowy tzw. syndrom boga i – co rownie istotne- moze spowodowac, ze GW na wysylanie jakichkolwiek czekow komukolwiek nie bedzie stac ( a marzenia o “lub czasopismach” odplynely wraz z Rywinem na smietnik historii).
Kaska
2008-06-26 12:18Pyzol04564″
Czerwiec 26th, 2008 at 17:27
Ja się tymczasem żegnam na dłuższy czas i razem z Panną Miauczyńską opuszczamy lokal połączony ze światem na rzecz tego któremu tych połączeń zupełnie brak:D. Kto natomiast chce przesłać buziaczka łaciatej Agatce, to proszę bardzo.
PS
Mam trzy nowe kotki. Dwa białe i jednego ciemnobrązowego tygryska.
Czerwiec 26th, 2008 at 17:40
Leszku:
stoicie przed bardzo trudnym problemem emocjonalnym i moralnym. To jest moim zdaniem problem podobny do tego, przed jakim stoi malzonek przed rozmowa na temat zdrady malzenskiej. W gre wchodza zranione uczucia, chec przebaczenia, chec uzyskania zadoscuczynienia, a gdzies w tle chec odegrania sie i byc moze nawet zemsty. W odroznieniu od Was, wspolmazlonek ma motywacje, zeby zwiazek trwal z powodow ekonomicznych. W gre moga takze wchodzic dzieci. Wy takich uwarunkowan nie macie. To jest duza roznica na plus dla Was, bo Wy naprawde nie musicie swojej akcji kontynuowac, jesli zrobi sie paskudnie algo slisko moralnie.
.
Ja nie jestem wierzacy, ale Ty jestes, wiec ja Ci szczerze radze: porozmwiajcie z ksiedzem, i to z niebylejakim ksiedzem. Porozmawiajcie z psychologiem. Gdyby to bylo tutaj, to radzilbym takze porozmawiac z prawnikiem, bo latwo sie wplatac w sytuacje grozace procesem. W Polsce takie myslenie zdaje sie jeszcze nie jest powszechne.
.
Moim zdaniem, wchodzicie na bardzo sliski grunt w sensie emocjonalnym, moralnym, i byc moze takze prawnym. Jak wiesz, negocjacjie rozwodowe odbywaja sie w obecnosci prawnika, zas negocjacje na temat kontynuacji zwiazku po zdradzie odbywaja sie (lub powinny) w obecnosci psychologa. Wasza inicjatywa jest nie mniej trudna, bo tez dotyczy zdrady i zaufania, tyle ze w innej dziedzinie. Ja bym Wam szczerze radzil podejsc do tego profesjonalnie, to znaczy porozmawiac ze specjalistami w dziedzinie sumienia, psychologii, oraz prawa.
Czerwiec 26th, 2008 at 17:52
Glos, skadinad prawnik, napisal, ze pozostawienie Maleszki w pracy bylo wyrafinowanym przykładem znęcania się, żeby nie powiedzieć gnojenia, może i nad człowiekiem podłym i słabym, ale który jednak gdyby został osądzony i skazany na karę wiezienia już dawno by wyszedł, a także miał prawo do zatarcia skazania.
.
Gdyby Maleszke mozna bylo formalnie oskarzyc i postawic przed sadem, to prawdopodobnie by to zrobiono. Tego nie zrobiono prawdopodobnie na pewno dlatego, bo on formalnie nie popelnil przestepstwa. Swinstwo tak, ale za swinstwo nie stawia sie przed sadem. I tutaj jest powazny problem, co zrobic z ludzmi, ktorzy zasluzyli na infamie, ale nie na wiezienie. To nie jest nowy problem. Wiarolomstwo, oszustwo, i zdrada czasem sa paskudne i niezwykle bolesne, ale nie zawsze sa wystarczajaca podstawa do oskarzenia i do wyroku. I co wtedy robic?
.
Zycze Ci Glosie udanego wypoczynku i duzo miau, miau.
Czerwiec 26th, 2008 at 17:57
A jeszcze jesli chodzi o esbekow pokazanych w filmie. Oni mowili “rozpracowywalismy” i nie posypywali glowy popiolem. Mi sie wydaje, ze kazdy z nich patrzac w telewizje pokazujaca poslanke Sawicka mogl sobie powiedziec “my rozpracowywlismy dla jednej wladzy, a teraz inni rozpracowuja dla innej wladzy”.
.
Czego byly esbek ma sie wstydzic w kraju, w ktorym dziala CBS, ABW, oraz CBA?
.
Swiatobliwi maja na to taka odpowiedz “wtedy bylo be, a dzisiaj jest miau, wiec roznica jest zasadnicza”.
Czerwiec 26th, 2008 at 19:26
Głosie (jeśli jeszcze czytasz):
.
Nie mówimy o ludziach TERAZ współpracujących z jakimiś służbami, polskimi czy zagranicznymi, tylko o tych, którzy współpracowali z SB dwadzieścia lat temu, a w niektórych głośnych wypadkach nawet o wiele dawniej. Nadal nie rozumiem, czym grozi ich obecność w zawodach publicznego zaufania. Czy z faktu, że adwokat jako młody człowiek uległ groźbom SB-ków, wynika, że dzisiaj będzie donosił na klientów? Do kogo donosił?
I drugie pytanie: czy wykryto po 1989 roku choć jeden przypadek, gdy dawny TW działał na szkodę Polski lub poszczególnych obywateli, bo ktoś go szantażował? Ja nie słyszałem. Ta potencjalna szkodliwość TW istnieje bardziej w rozbuchanej wyobraźni lustratorów niż w świecie rzeczywistym.
Czerwiec 26th, 2008 at 20:11
narciarz2
-
“Czego byly esbek ma sie wstydzic w kraju, w ktorym dziala CBS, ABW, oraz CBA”?
-
Rozumiem, że tylko przez nieuwagę zapomiałeś dodać, że chodzi o CBS, ABW i CBA pod rządami brunatnej dyktatury pisowskiej (inaczej musiałbym to zdanie zgłosić do konkursu na nonsens tygodnia). Wówczas byłby to zwykły, choć lekko naiwny, pogląd polityczny. O prawdziwym ryzyku związanym z postulatem likwidacji CBŚ musiałbyś się jednak przkonać osobiście, zaliczając kilka uderzeń kijem bejsbolowym od dżentemenów w dresach podczas wieczornego spaceru na Pradze, czego ci oczywiście nie życzę.
.
PS. Czy u was zlikwidowano już, brunatne za G.W. Buscha, FBI?
:)-
Czerwiec 26th, 2008 at 20:17
W. Kuczyński
-
“W dzisiejszej “Gazecie” jest moj krotki tekst z fragmentem dziennika z roku 1992 i w lidzie jest błędna data powinien byc oczywiście rok 1990 a nie 1992″.
-
Od razu widać brak ręki Maleszki. Paweł Luboński pewnie przyzna mi racje. Potwierdza się opinia, że byli esbecy, ich agenci, członkowie PZPR, funkcjonariusze WSI szkoleni przez GRU, to prawdziwi fachowcy. Jakże ich szkoda.
Czerwiec 26th, 2008 at 20:39
Przez moment nie bylo swiatobliwych i bylo sympatycznie. Teraz sie jeden pojawil i juz jest normalnie.
.
Kilka dni temu wpisalem definicje “swiatobliwego”: czlowiek o nedznym profilu moralnym, ktory halasliwie walczy o wielkie sprawy. Pozwole sobie dodac nastepujaca fraze do tej definicji: “oraz o niewielkim rozumku”.
.
Wydaje sie, ze swiatobliwa wizja swiata sprowadza sie z grubsza do: Oni prowokowac be. CBA prowokowac cacy. Poza tym, swiatobliwi byli w kosciolku, kiedy na lekcjach polskiego przerabiano Ziemie Obiecana oraz Chlopow. Swiatobliwi nie czytali Balzaca, ani nie ogladali w telewizji ekranizacji Balzaca. Gdyby czytali albo ogladali, to by zauwazyli, ze po milosci wiarolomstwo jest drugim tematem w literaturze swiatowej.
.
Krotko mowiac, swiatobliwi sa prymitywni. To by bylo na tyle. Zycze milego wieczoru w oparach Mawara.
Czerwiec 26th, 2008 at 20:43
Narciarz,
można by powiedziec, że oni przylatuja po zmierzchu, jak wampiry, światło im widać szkodzi.
Czerwiec 26th, 2008 at 20:48
Zgłupiałam, w wolnej chwili w hotelowym pokoju wysłuchałam dzisiaj wiadomości w gl. wydaniu TVP 1.
I czego sie dowiedziałam?
Ano tego, że nagrano rozmowę z red. Maleszką …nielegalnie.
On odmówił rozmowy do kamery, sfilmowano go z kamery ukrytej.
Red. Maleszce nie ma odebranych praw obywatelskich, jego odmowa winna być dla dziennikarza śwęta. To określa i prawo prasowe i szereg artykułów Kodeksu cywilnego.
Dla TVP – red. Maleszka jest zbrodniarzem bez praw obywatelskich i postępuje wobec niego bezprawnie. Jawnie sie do tego przyznając. materiał o Maleszcze nie był relacja ale spektaklem, ze scenariuszem i rekwizytami, nawet zdjęciem Pyjasa z opaską żałobną ustawionym na schodach, oczywiście z insynuacjami red. Wildsteina i przekłamaniami komentatorów.
Klasyczny materiał propagandowy dla określonej tezy.
takich manipulacji nie widziałam od bardzo dawna.
Oczywiście – stawianie w obronie Maleszki jest w naszym kraju czystym wariactwem, tak samo jak , dowodzenie iz Polska jest państwem wyznaniowym. Ale trzeba.
Postawa publicznej telewizji jest obrzydliwa, bo szefostwo ma świadomość iż mało kto odważy się stawać w obronie praw red. Maleszki, ze łamanie jego podstawowych praw obywatelskich będzie uchodzić telewizji publicznej – na sucho, że mało kto zareaguje. Maleszki.
No bo wiadomo, kapuś, współpracował z SB, szmata a nie człowiek.
A ja z uporem nadal twierdzę, że i GW i telewizja publiczna i wiele innych osób i organizacji dokonuje na tym człowieku linczu, taka odnawialna kara śmierci cywilnej.
W unijnym kraju średniej wielkości, w XXi wieku.
Mnie wkurza nie to, że zgraja nawiedzonych to robi, ze wykorzystuje do tego media publiczna – mnie dziwi kompletny brak reakcji na takie bestialstwa ze strony społeczenstwa, a nawet tutaj w blogu. Trzeba bylo wytoczyć armaty i strzelać z grubego kalibru , by wreszcie ktoś zauważył , że “zbrodzień to też czlowiek” .
Tak, jest człowiekiem.
A ponoć wielu jest z pokolenia Jana Pawła II a jego słowa ponoć dla tych 90% Polków to rzecz święta.
***
Kończę, bo mecz Rosja-Hiszpania.
Boże, jacy są wspaniali kibice z Rosji, hymn śpiewali całym stadionem, jakby stal tam chór Aleksandrowa!
Życzę “putinkom” wybranej ,idę kibicować!
Czerwiec 26th, 2008 at 20:49
Paweł Luboński
-
“Czy wykryto po 1989 roku choć jeden przypadek, gdy dawny TW działał na szkodę Polski lub poszczególnych obywateli, bo ktoś go szantażował”?
-
Szantaż wykryty jest szantażem nieskutecznym. Szantaż “skonsumowany” nie ma większej wartości, poza rozładowaniem emocji szantażującego. Władze komunistyczne nigdy nie użyły oficjalnie informacji o TW “Bolek”, ale Wałęsa cały czas musiał o tym mysleć. To są szczyty szantażu. Jak myślisz, dlaczego tak mało zachowało się w archiwach IPN pisemnych zobowiązań do współpracy? Bo to jedna kartka, a tyle znaczy. Pod koniec komuny każdy co bystrzejszy esbek starał się mieć “swojego żyda”, to znaczy wyniesioną teczką personalną TW lub chociaż pisemne zobowiązanie do współpracy. Szantaż dość czesto polega na tym: “ty wiesz, a my rozumiemy, że ty wiesz”. Najgłośniejszy przypadek takiego szantażu to prezydentura Wałęsy? Dlaczego Tymiński nigdy nie powiedział co było w czarnej teczce? Bo dżentelmeni z WSI którzy go otaczali spokojnie by go nawet zabili, gdyby to próbował zrobić. Pozbawiłby ich jedynej broni. Walezy mógł sam rozbroić tę bombę, ale może to tylko teoria.
Czerwiec 26th, 2008 at 20:59
Mawar:
.
Dużo wiesz o tym, kto i kogo szantażował. zupełnie jakbyś siedział w środku tego interesu. Pozwolisz, że podsumuję. Przypadków szantażu nie wykryto, ale mogły być. A skoro mogły być, to na pewno były. Im bardziej nic o nich nie wiemy, tym bardziej jesteśmy pewni, że były. Fajna logika!
Czerwiec 26th, 2008 at 22:02
Zofio:
zdaje sie, ze film wyemitowala TVN a nie TVP. Przynajmniej ja obejrzalem fragmenty na TVN. Jesli ktos odmowil mowienia do kamery, a zdaje sie, ze sbcy tez odmowili, to szykuje sie ciekawa sprawa. Jezeli prawo zabrania, oraz kodeks cywilny tez zabrania, to wlasciwie autorom i TVN-owi nalezy sie proces.
.
Chcialbym skomentowac postawe GW, a szczegolnie tuzow (Milewicz, Kurski, etc.) Mi sie wydaje, ze ta sprawa ich po prostu przerosla. To nie jest latwo zmierzyc sie z problemem wiarolomstwa i zdrady. To nie sa latwe problemy w rodzinie. Wiadomo, ze sprawy rozwodowe latwo przeistaczaja sie w pranie brudow i z ludzi wychodzi szumowina. Dlaczego w tym przypadku mialoby byc latwiej? Mi sie wydaje, ze wiekszosc z nas nie ma przygotowania, zeby sie z czyms takim zmierzyc. Postawieni oko w oko z problemem nie bardzo wiemy, jak sie zachowac. (I dlatego przestrzegalem Leszka, ze on i koledzy powinni swoja sprawe solidnie przemyslec.) Mi sie wydaje, ze tuzy GW nie wiedzialy, co dalej i jak dalej.
.
Kiedy jeszcze mieszkalem w Polsce, to czesto slyszalem, ze Amerykanie z kazdym problemem leca do psychoanalityka. Takie przesmiechujki, w typowym polskim stylu. To zupelnie nie odpowiada temu, co tutaj widze. Kiedy tu sie zdarza jakas powazna trauma, to na miejscu pojawiaja sie psychologowie. Tak bylo na przyklad po strzelaninach na kampusach. Psychologowie pomagaja ludziom pozbierac mysli i dac sobie rade z problemami, ktore ich przerastaja. (A niewatpliwie, kiedy gina koledzy, to problemy przerastaja wiekszosc ludzi.) Natomiast w Polsce obowiazuje zasada “Polak potrafi bez zadnej nauki”. To z kolei prowadzi do sytuacji, ze humanista wyszkolony w historii staje wobec powaznego problemu psychologicznego, a nawet psychiatrycznego, i reaguje bez naleznego fachowego przygotowania. I wychodzi, jak wychodzi.
.
Kiedy wyplynela sprawa Malzeszki, redakcja powinna sie byla dyskretnie zwrocic o pomoc do psychologa, a wierzaca jej czesc takze do zaufanego ksiedza. Ten problem trzeba bylo przedyskutowac z fachowcami. Teraz z jednej strony czytamy, ze Maleszka ma psychopatyczne cechy osobowosci, bo pewnie ma. Z drugiej strony widzimy czcigodnych humanistow, jak zmieniaja zdanie i placza sie w zeznaniach. Wyglada na to, ze oni sie nie przygotowali, nie przemysleli, zamietli problem pod dywan, i jak gdyby liczyli, ze sprawa albo przyschnie, albo rozwiaze sie sama. (Na przyklad, Maleszka mogl umrzec z najzupelniej naturalnych przyczyn, zanim jego sprawa znow stala sie glosna.)
.
Amerykanskie podejscie jest inne. Jesli pojawia sie problem, ktory mnie przerasta, to ide do fachowca.
Czerwiec 26th, 2008 at 22:54
Sorry Zofio!
Vae victis! Niech żyje Hiszpania.
Czerwiec 26th, 2008 at 22:59
Wrocławski antyfacet chce ochrony policji
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....licji.html
.
Tak sie zabawnie sklada, ze wsrod moich znajomych tez jest taki, poza tym ze “nasz/nasza” znajomy/znajoma chce zmienic plec. Z wygladu jest roslym, muskularnym mezczyzna. Doskonale wykonuje “meskie” fizyczne prace, jak malowanie domu albo prace ogrodnicze. Ale chce, zeby do niego/niej mowic “ona”. Bierze hormony, ma spore piersi, maluje sie, i nosi staniki oraz babskie koszulki, w ktorych wyglada bardzo dziwnie. Mamy z nim/nia klopot, bo jak mowic “ona” do muskularnego mezczyzny? Co innego, gdyby byl/byla delikatnym chlopaczkiem.
.
Ochrony nie potrzebuje. Tu w Rochester nikt sie nawet nie obejrzy za kims, kto wyglada troche inaczej, niz inni.
Czerwiec 26th, 2008 at 23:46
Gospodarzu, moze by tak poczyscic?
Czerwiec 26th, 2008 at 23:57
Soulgarden,
bełkocz u siebie.
Czerwiec 27th, 2008 at 00:06
W.Kuczyński, skąd u pana taki przypływ powagi? Rozkaz od tego pryszcza z postu nad panem? Widzisz pryszczyku, pośpieszyłeś się strategicznie i musisz zawalczyć. :)
Czerwiec 27th, 2008 at 07:11
Przepraszam, że prawie cały swój komentarz przeklajam z innego bloga, ale nie mogłem się oprzeć wewnętrznej potrzebie zabrania głosu. Głosu nie w sprawie obrony Maleszki, ale w sprawie braci(?) dziennikarskiej zadziobujących na śmierć człowieka. Człowieka marnej konduity, ale człowieka. Człowieka w którego wszyscy lub prawie wszyscy (mogę tak już napisać?) będący bez grzechu(?) dziennikarze rzucają kamieniam. Rzucają nie po to, aby skrytykować, ale po to aby zniszczyć, zabić. Przykładem jest Morozowski popełniający tekst na łamach Dziennika.Pl. Morozowski ma poczucie misji. Misji napędzania pieniędzy sobie i swoim mocodawcom. W celu jej realizacji on i jego koledzy dziennikarze nie wahają się w tworzonych i prowadzonych programach kłamać, podawać półprawdy, manipulować, propagować idee partyjne. I właśnie z tej pozycji próbują sądzić, oceniać a wreszcie decydować o życiu małego człowieczka jakim jest Maleszka. Kłamstwo, chęć zysku i zemsty oceniam moralnie dokładnie tak samo jak zdradę też dyktowaną jakimiś pobudkami. Bezkrytyczne przyłączanie się do sfory kundli zamęczających na śmierć człowieka świadczy właśnie o wrażliwości i zawodowstwie dziennikarza. Pisanie przez Morozowskiego o tym, że dzienikarstwo traktuje sie poważnie jest tylko pisaniem bo czyny świadczą o czymś innym.
Czerwiec 27th, 2008 at 10:09
http://politbiuro.pl/politbiur.....ladzy.html
Szczerość tak szczera, że tylko się szczerze szczerzyć. :D
Czerwiec 27th, 2008 at 10:20
Torlinie,
to byl fantastyczny mecz! Wygrana Hiszpanów uczciwa, Rosjanie walczyli jak lwy. Ale Hiszpanie byli lepsi. Rosjanie pokazali europejską piłkę nożna, grę fair play, b. dużą sprawność. Było na co patrzeć.
Mnie się podoba taki futbol.
***
A teraz młla niespodzianka.
Mamy właśnie szczyt UE-Rosja.
Syberyjskie miasteczko, gdzie sie on odbywa zwala z nóg:
http://www.admhmansy.ru/eng/photoalbum/?id=1
***
Narciarzu,
oglądałam kawałek informacji w dzienniku TVP (pr. 1), pokazywano fragmenty filmu (tego z TVN) dołączono rozmowę z red. Wildsteinem, ale nie mam pojęcia czy z filmu, czy nagrano ją specjalnie, ale z materiału, emitowanego w TVP 1 wynikało, ze to red. TVP stawia pytania a Wildstein odpowiada. I tam stwierdzono jednoznacznie – ze red. Maleszka odmówił występu do kamery i materiał jest nagrany ukryta kamerą!!!
Gdybym napisała wywiad, z człowiekiem, który zastrzegł sobie poufność wypowiedz i zaznaczyła,że jest to wywiad napisany wbrew woli rozmówcy – nikt by mi takiego wywiadu nie puścił drukiem a gdyby nawet sekretarz redakcji zamieścił – to on stracił by robotę a ja miałabym szlaban na pisanie w piśmie.Nie wyobrażam sobie by red. naczelny tam gdzie publikuje swoje artykuły czy właściciele pisma na taki numer poszli. Nikt by nie ryzykował ew. procesu o naruszenie dóbr osobistych .
***
Teraz co o tym wszystkim mówi prawo w Polsce:
,
Prawo prasowe
* Art.12 ust.1 pkt 2 Prawa prasowego, mówi jednoznacznie:
Dziennikarz jest obowiązany:
2) chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które okazują mu zaufanie”.
Red. Maleszka udzielił informacji ale zastrzgł sobie anonimowość, (nie będę mówił do kamery) i co robi TVN a potem TVP?
* Art. 14.1
Publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnychwymaga zgody osób udzielających informacji
Czy TVP miała zgodę od red. Maleszki na pokazanie fragmentów filmu TVN z jego wypowiedzią?
* Art.15.ust.2 pkt.1
Dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy:
1) danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeśli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych
Jeśli red. Maleszka odmówił “wypowiedzi do kamer” czyli dla mediów telewizyjnych, to opublikowanie czegokolwiek nagranego bez jego woli ukryta kamerą – jest absolutnie niedozwolone, ujawnianie jego nazwiska także.
Zarówno redakcja naczelne TVN jak i TVP – złamały wielokrotnie prawo prasowe godząc się na opublikowanie u siebie materiału telewizyjnego (filmowego) w którym część materiału jest nagrane z naruszeniem prawa.
,
Kodeks karnyz rozdziału “Przestępstwaprzeciwko czci i nietykalności cielesnej”
*art. 178 paragraf 1 (stan na 1997 r.)
Kto pomawia inną osobę grupę osób lub instytucje o takie postepowanie lub właściwości, które mogą poniżyć je w opinii publicznej lub narazić na stratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności podlega karze. Są orzeka karę finansową na rzecz pokrzywdzonego lub PCK.
,
Sąd Najwyższy
* Sąd Najwyższy w wyroku z 1971 r:
“Cześć, dobre imię, dobra sława człowieka są pojęciami obejmującymi wszystkie dziedziny jego życia osobistego, zawodowego i społecznego. naruszanie czci może więc nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucanie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym, naruszającym dobre imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności”
To orzeczenie dedykuje szczególnie redaktorom naczelnym gazety Wyborczej, którzy zmusili red. Maleszkę do zwolnienia sie z pracy pod wpływem emocji jakich redaktorzy naczelni GW doznali po wyemitowanego filmu w telewizji.
***
Masz racje dziennikarzy GW przerosła sytuacja a reszta, która zajmuje się red. Maleszką to hieny a nie dziennikarze.
Wszystkim
radziłaby od czasu do czasu przypominać sobie zapisy i Prawa prasowego i Kodeksów czy to karnego czy cywilnego. O takich rzeczach jak Europjeska Karta Praw Podstawowych nie wspominam, bo Polska nie ma zamiaru jej respektować.
Czerwiec 27th, 2008 at 10:38
Mawar
czerwiec 26th, 2008 at 12:03 am
napisał:
Bernard, nie za dużo wymagasz od jej surowego luterańskiego chrześcijaństwa (aprobującego aborcję) i jej lewicowej wrażliwości (na mule, kawior, whisky single malt), a także od jej mentalności, przeoranej latami ciężkiej propagandowej harówki na rzecz komunizmu, co było u niej biznesem rodzinnym?
Chamstwa Mawara nie komentuje, bo to jego jak widać przyrodzona cecha.
Człek kulturalny z dobrego domu nie komentuje cudzego wyznania.
No, ale Mawar człek prawie 60-letni, sterany działaniem w opozycji, jak sam to przyznał – o kindersztubie juz zapomniał.
Na zazdrość z powodu whisky czy muli, nie mam wpływu, widać sknerzy i boi się wydać nieco grosza na smakołyki ogólnie dostępne. Byle polskiego budowlańca na to stać.
Tłumaczyć mu, ze nie jadam kawioru – szkoda czasu. Dla niego to luksus, choć w byle supermarkecie jest kilka gatunków kawioru i może sobie kupić, kosztuje także niezbyt wiele.
To były luksusy ale w czasach soc-realu, a nie teraz
Mawarowi czas staną i z ancien regime jeszzce nie wyszedł.
Mam tylko pytanie – czy potrafisz mi udowodnić propagandową harówkę na rzecz komunizmu prowadzoną latami i o jaki to rodzinny biznes chodzi.
Miałam prywatną placówkę propagandy komunistycznej?
Czerwiec 27th, 2008 at 11:08
http://gardensoulofsoulgarden......index.html
Wczoraj gdy napisałem ten post nastąpiła pełna blokada, którą zdjęto dopiero teraz.
Czerwiec 27th, 2008 at 12:01
Oto niezrozumiałe komentarze z forum “Wygraj Ligę” Zofio:
“Pic na wodę , fotomontaż …
han.ys 26.06.08, 15:27 Odpowiedz
Wcześniej myślałem , że część z forumowiczów przesadza , jest
nadwrażliwa , nie umie liczyć punktów , wysłać poprawnie SMS-a itd.
Jednak przekonałem się , że ten konkurs nie jest niczym innym jak
nabijaniem kieszeni organizatorów .
Oczywiście , że nie robią oni tego harytatywnie , ale jakieś zasady
powinny obowiązywać .
O czym mówię ? Niby o niczym takim – nie straciłem ani złotówki ,
ale ośmieliłem się wczoraj odpowiedzieć na jeden z postów , opisując
po krótce panujące w tej zabawie zasady … a właściwie jedną , za
to podstawową z nich : jak nie wiadomo o co chodzi , to chodzi o
kasę !!
Przez “chwilę” (kilka godzin , może do dzisiaj do rana) moja
odpowiedź była widoczna dla wszystkich . W tej chwili już jej tam
nie ma (“Nie mam punktów-p.Kowall?”) . Nie było tam ani wyzwisk ,
ani złożeczeń – więc dlaczego mój post zniknął , podczas gdy inne ,
w których organizatorzy nazywani są złodziejami i oszustami
pozostają “widoczne” ?
Pewnie trafiłem w przysłowiową “dychę” , więc myślę , że
przynajmniej część z Was mogła przeczytać coś o celach
przyświecających organizatorom , o ich moralności i prawdomówności .
Podsumuję jeszcze raz : co nowa impreza – MŚ , ME – to konkurs ten
schodzi “na psy” – głównie przez pogoń za SMSami i niejasne regóły
gry . Mam nadzieję , że przy okazji następnego Mundialu wszyscy
spotkamy się u innego organizatora , dla którego oprócz zysków
finansowych będzie się też liczyło zadowolenie z dobrej zabawy jej
uczestników (nie tylko laureatów z kilku czołowych miejsc).
Organizatorzy Wygraj Euro zamiast iść na jakość , poszli na ilość .
Mam nadzieję , że w przyszłych edycjach liczba uczestników nie
zapewni im nawet pokrycia kosztów nagród .
Ciao .
Re: Pic na wodę , fotomontaż …
roman_1 26.06.08, 21:31 Odpowiedz
tak było
wykasowali cie a nawet słowem nikogo nie obraziłeś
prawda w oczy kole jak mówią “
Czerwiec 27th, 2008 at 12:32
Dopisując się do wypowiedzi Zofii:
#
- W TVP Polonia i w Programie 2 TVP. O filmie “Trzech kumpli” słyszałem, ale go nie widziałem. Niestety autorki nie poprosiły mnie o zgodę na wykorzystanie fragmentów mojego filmu.
#
Cały artykuł można przeczytać TU
http://wyborcza.pl/1,75248,540.....mstwa.html
Może trochę za wcześnie wróżyć autorkom filmu, a także stacji TVN
nagrody, frenety i sukces?
Maleszka jest podobno człowiekiem wyjątkowo inteligentnym i oczytanym. Z pracy wyleciał, kolegów już nie ma a żyć za coś trzeba. Sądzę, że skrupułów mieć nie będzie, tylko z czyjej kasy będą te pieniądze, jak sądzę niemałe?
Pan Bóg, jak chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera…
Czerwiec 27th, 2008 at 15:54
Jestem szczerze oburzony kolejnym bezprzykładnym atakiem na dzielnego TW, Józefa Marię Stefana Ferdynanda Kosseckiego! Postępując w ten sposób, upodabnia się Pan do PiSo-podobnych piranii, opętanych wściekłością lustratorów, pijanych nienawiścią policjantów pamięci! Bierzmy przykład z Michnika i pani Łuczywo! Wynieśmy Kosseckiego, Karkoszę, Piwowskiego, Damięckiego et consortes na sztandary, bądźmy dumni z ich działalności, okażmy wobec nich samarytański gest! Przecież, jak pisał Pan w e-mailu do Kosseckiego: “Kiedy okazałeś się tchórzem, dałeś się złamać bezpiece, TO JESZCZE NIE KATASTROFA” (cyt. za: M. Narbutt, Pan minister i Pan X, “Rzeczpospolita”, 1.3.2008). Właśnie! To nie katastrofa! Więc dajmy spokój umęczonemu agentowi, nie tarzajmy się w ubeckim bagnie i skupmy się na walce z kaczyzmem! Moim zdaniem powinien Pan w geście nieskończonego chrześcijańskiego miłosierdzia ZAŁOŻYĆ Z KOSSECKIM WSPÓLNY BLOG.
Że co? Że niby, cytując Pana, “za tymi (Kosseckiego) donosami szły rewizje, zatrzymania robiące z życia twoich ofiar koszmar”? Przecież nie ma na to żadnych dowodów. Ja też wolę żyć w państwie, w którym kapusie i ubecy mogą cieszyć się przywilejami, bo na ich zbrodnie nie ma wystarczających dowodów.
Bezpodstawnie obszczekując J. Kosseckiego pokazał Pan, że krzyż i chrześcijaństwo ma Pan, mówięc delikatnie, w nosie.
Prawie się Pan popłakał mówiąc: “Przez donosy wyrzucano mnie z pracy. Czułem się bez przerwy inwigilowany i to wykańczało mnie nerwowo. W pewnym momencie zacząłem z żoną wychodzić z domu o piątej rano, by uniknąć łomotu do drzwi i kolejnej rewizji” (cyt. jak wcześniej). Ja Pana nie znam, ale kiedy to czytałem, też wykańczało mnie to nerwowo.
Czerwiec 27th, 2008 at 18:19
Gospodarzu, gdzie jest Pana artykul w rzepie? Zajrzalem na ich portal i nic nie znalazlem.
Czerwiec 27th, 2008 at 18:46
Niesamowite te zdjęcia Zosiu, ależ zmienił się świat. Gdzie te miasteczka tonące w błocie.
Lesławie!
Staram się z takimi jak Ty nie dyskutować, bo i nie ma o czym, ale właśnie na Twoim przykładzie widać powód klęski rozliczeń. Zamiast przed sąd dać setkę najgorszych ubeków, kanalii, Wy zajęliście się medialną płotką, aby tylko dowalić dawnej UD. Więc najważniejszy jest Piwowski i Damięcki.
A ja coraz bardziej jestem dumny z Michnika, ten człowiek staje się kolosem jak pomnik na Kurhanie Mamaja.
Czerwiec 27th, 2008 at 19:09
Torlinie, skoro jużkomentujemy Lesława (nie wiem, czy na to zasługuje), to czy zwróciłeś uwagę na to ironiczne zdanie?
.
“Ja też wolę żyć w państwie, w którym kapusie i ubecy mogą cieszyć się przywilejami, bo na ich zbrodnie nie ma wystarczających dowodów.”
.
Najwyraźniej kolega Lesław wolałby żyć w kraju, w którym skazuje się ludzi nie na podstawie wystarczających dowodów, tylko na podstawie naszego przekonania, że są winni. Czysty bolszewizm!
Czytałem w młodości powieść Makarenki (tego sławnego pedagoga) pt. “Chorągwie na wieżach”, której akcja toczy się w kolonii dla nieletnich przestępców. Zapamiętałem znamienną scenę. Jeden z wychowanków zostaje oskarżony o uderzenie koleżanki. Byli przy tym sam na sam, więc delikwent broniąc się, pyta: “Kto widział?”. Na co pada miażdżąca replika: “Twoim zdaniem wolno bić ludzi, kiedy nikt nie patrzy?”. Oczywiście w powieści nie było wątpliwości, że jest winien, ale ten epizod dobrze oddaje styl bolszewickiego myślenia o prawie.
Czerwiec 27th, 2008 at 19:57
Torlin
-
Krzyknął Torlin: “Vae victis! Niech żyje Hiszpania”.
-
Optymistycznie zakładam, że umiesz przeczytać tę łacińską sentencję (no właśnie, jak się czyta dyftong “ae”?). W razie czego mogę pomóc. :) Inna sprawa, że do Rosjan to w tym przypadku nieźle pasuje, w końcu Mokwa uważała się za Trzeci Rzym, a tak się szczęśliwie składa, że wczoraj zostali równo zmiażdżeni przez pięknie grających Hiszpanów (kondolencje dla Zofii), jak kiedyś Rzymianie przez Galów – na pamiatkę czego zostało nam vae victis.
Czerwiec 27th, 2008 at 20:02
narciarz2
“Gospodarzu, gdzie jest Pana artykul w rzepie? Zajrzalem na ich portal i nic nie znalazlem”.
-
Żle szukałeś.
http://www.rp.pl/artykul/154598.html
-
Ale za wiele to sobie nie obiecuj.
Czerwiec 27th, 2008 at 20:19
Zofia
-
“Mamy właśnie szczyt UE-Rosja.
Syberyjskie miasteczko, gdzie sie on odbywa zwala z nóg”
http://www.admhmansy.ru/eng/photoalbum/?id=1.
-
Tak naprawdę to zwala z nóg w odległości 20 km od tego miejsca. Szczerbate drogi, zapyziałe wioski, a w nich drewniane wychodki. Typowe dla biednych państw surowcowych, dominujące obszary nędzy graniczą z rzadkimi strefami dostatku lub luksusu.
Czerwiec 27th, 2008 at 20:23
“Tak naprawdę to zwala z nóg w odległości 20 km od tego miejsca. Szczerbate drogi, zapyziałe wioski, a w nich drewniane wychodki”
.
Mawarze, to znaczy że zwiedzałeś okolice Chanty-Mansyjska? Opowiedz coś.
Czerwiec 27th, 2008 at 20:28
Torlin
Czy współpracownik największego dziennika w kraju, mający duży wpływ na linię gazety, w jakimś stopniu kształtujący poglądy setek tysięcy jej czytelników, jest “medialną płotką”?
Dlaczego Waldemar Kuczyński może sączyć inwektywy (zasłużone) pod adresem donoszącego na niego konfidenta bezpieki, zaś kiedy jedna z byłych opozycjonistek usiłuje wyjaśnić okoliczności śmierci swego przyjaciela, szydzi z niej i wyśmiewa jej “zatrutą słodycz”?
Jestem skłonny przyznać Ci rację, że należało “przed sąd dać setkę najgorszych ubeków, kanalii”. Pytanie: dlaczego do tego nie doszło?
Paweł Luboński
Proponuję jeszcze raz przeczytać moje zdanie, które zacytowałeś. Mówię tam nie o SKAZYWANIU ludzi, lecz o PRZYWILEJACH, jakimi cieszą się choćby szeregowi oficerowie byłej SB.
Czerwiec 27th, 2008 at 20:28
Paweł Luboński
-
“… Przypadków szantażu nie wykryto, ale mogły być. A skoro mogły być, to na pewno były. Im bardziej nic o nich nie wiemy, tym bardziej jesteśmy pewni, że były. Fajna logika”!
-
Im bardziej jestesmy pewni, że ich nie było tym lepiej nam z tym, tym szybciej wracamy do naiwnej dziecięcej rzeczywistości w której świat wygląda dokładnie tak jak opisany jest w telewizyjnych wiadomościach. Pisałem o przypadku szantażu powszechnie znanym – chodzi czarna teczkę Tymińskiego. Musiałes o tym słyszeć, skoro wszyscy slyszeli.
Czerwiec 27th, 2008 at 20:36
Paweł Luboński
-
“Mawarze, to znaczy że zwiedzałeś okolice Chanty-Mansyjska? Opowiedz coś”.
Opowiadam. Powiedzmy, że trochę się orientuję. Nie mam powodu nie wierzyc tym, którzy oglądali Rosję na własne oczy, nie tylko Moskwę i St. Petersburg, ale Rosję. Albo inaczej: osobiscie nie mierzyłem głębokości Morza Barentsa, ale wiem jaką ma głębokość. Ufam tym, którzy to wcześniej zrobili.
Czerwiec 27th, 2008 at 20:47
Szanowny Panie Lesław,
Ani przez chwilę nie szydziłbym z pragnienia Pani Sonik, aby wyjasnić do końca okoliczności smierci Pyjasa. Ona mówiła o “przywracaniu SB-ków społeczeństwu”. Bardzo przepraszam, ale mnie takie sformulowanie, w powiązaniu z patetycznym moralnym uniesieniem skojarzylo sie natychmiast z czymś co przypomina obozy reedukacyjne, albo ustawową banicje wewnętrzną pod jeden sztrychulec dla wszystkich. Ponadto jej “zatruta slodycz”, jak to ująłem nie odnosiła sie do wyjaśniania czegokolwiek, lecz do pretensji wobec “Gazety”, że pozowoliła Maleszcze zarabiać na zycie adjustowaniem.
A na koniec – marnie Panu wychodzi parafrazowanie. Zamienia Pana w Trolla. Niech pan sobie to podaruje.
Czerwiec 27th, 2008 at 21:01
Mawar:
.
“Pisałem o przypadku szantażu powszechnie znanym – chodzi czarna teczkę Tymińskiego.”
.
Mylisz pojęcia. Szantaż to jest wtedy, kiedy usiłuje się groźbami wpłynąć na czyjeś postępowanie. Szantaż miałby miejsce, gdyby Tymiński przekazał po cichu Wałęsie: “Wycofaj się z wyborów, bo mam na ciebie papiery”. Pokazywana w telewizji czarna teczka to nie był żaden szantaż tylko prymitywna próba oddziaływania na wyborców.
Czerwiec 27th, 2008 at 21:07
Dobranoc Państwu. Znikam na dwa tygodnie. Życzę owocnych obrad.
Czerwiec 27th, 2008 at 21:11
głos zwykły oddalił się na dłużej, a tu TAKIE obrazki!
http://www.tvn24.pl/2139617,26.....wideo.html
Może jeszcze nie wszystko stracone? :*
Czerwiec 27th, 2008 at 21:12
Przeczytalem artykul w rzepie. Znakomity. Wstrzasajacy. Porazajacy. Przerazajacy. PRZERAZAJACY. (Brakuje mi dalszych okreslen – prawico, podpowiedz!).
.
Mam tylko jedno zastrzezenie. Ostatnie zdanie artykulu powinno byc zmienione, jak nastepuje. z kłamstwa wynika prawie zawsze kłamstwo –> z kłamstwa wynika zawsze kłamstwo.
Czerwiec 27th, 2008 at 21:15
TAKIE obrazki
Czy ten wysoki ryzy blondyn to Glos? Teraz rozumiem, dlaczego wszystkie jalowki na niego leca.
Czerwiec 27th, 2008 at 21:23
Szanowny Panie Waldemarze!
1. Z zapałem demaskował Pan poczynania Józefa “X” Kosseckiego. Nazwał go Pan “małym, podłym człowiekiem, który okazał się tchórzem”. Jeśli agenturalna przeszłość Kosseckiego jest prawdą, na co wiele wskazuje – są to słowa jak najbardziej uprawnione.
2. Maleszka był o wiele bardziej perfidnym donosicielem niż “X”. Radził bezpiece m.in., w jaki sposób może doprowadzić do rozbicia krakowskiej opozycji. Pozostawienie Maleszki w “Wyborczej” po ujawnieniu tych faktów (po 2001) nazywa Pan “samarytańskim gestem”.
3. Co różni pod względem moralnym Kosseckiego i Maleszkę? Jeśli nic, czemu obydwaj nie są traktowani równą miarą?
4. Pańskie felietony we “Wprost” w latach 90-tych czytało się z przyjemnością. Można się było z ich treścią zgadzać albo nie, ale nie było w nich NIENAWIŚCI. O wpisach na tym blogu, gdzie roi się od “PiS-opodobnych wilków”, “hord”, “piranii” itd., nie mogę tego niestety powiedzieć.
Czerwiec 27th, 2008 at 23:35
Chodziła do mojego liceum i śpiewała na akademiach szkolnych i na obozowych ogniskach. Zawsze miała taki, niezwykły głos a dwa dni temu była rocznica jej odejścia. Posłuchajcie…
http://www.youtube.com/watch?v.....re=related
Czerwiec 28th, 2008 at 00:05
Hermaszewski tez czlowiek. Ciekawy wywiad.
http://wyborcza.pl/1,75480,533.....ojuza.html
Czerwiec 28th, 2008 at 02:33
http://www.rp.pl/artykul/154598.html
Sracił pan resztki wiarygodności Waldemarze Kuczyński. Pański tekst jest, bo jak to inaczej nazwać, wysmarzony.
Czerwiec 28th, 2008 at 03:31
” Zbrodzien tez czlowiek”
`
Zakladajac ze twojego Ojca zakapowal “Ketman” lub “Maleszka”
To tez czlowiek. Z tego powodu twoj ojciec zginal. Co ty Waldek wygadujesz.
Czerwiec 28th, 2008 at 09:36
Można i tak! Kapitalny komentarz!
http://wyborcza.pl/1,75968,540....._bada.html
Czerwiec 28th, 2008 at 10:03
W. Kuczyński
-
“Ani przez chwilę nie szydziłbym z pragnienia Pani Sonik, aby wyjasnić do końca okoliczności smierci Pyjasa”
-.
Co nie przeszkadza panu twierdzic, że pani Sonik, “ta savonarolka z Krakowa” ma w sobie, jak pan to ujał, “zatrutą słodycz”, a jej słowa “kojarzą się panu z zamiarem utworzenia obozów reedukacyjnych”. Jest pan już chyba w “moralnym Schengen” i dlatego nie zuważa pan granic własnej podłości. Jeśli jakiś poznany dotąd ubecki agent przypomina klona Stawrogina skrzyżowanego z Azefem to jest nim hołubiony przez Wyborczą Maleszka. Pański Kossecki to prosty ubecki szczurek, zdmaskowany w latach 70, prosze więc o nie epatowanie swoją wyjątkową martrologią.
Czerwiec 28th, 2008 at 10:12
narciarz2
-
1. “Przeczytalem artykul w rzepie. Znakomity. Wstrzasajacy. Porazajacy. Przerazajacy. PRZERAZAJACY. (Brakuje mi dalszych okreslen – prawico, podpowiedz!).
.
2. Mam tylko jedno zastrzezenie. Ostatnie zdanie artykulu powinno byc zmienione, jak nastepuje. z kłamstwa wynika prawie zawsze kłamstwo –> z kłamstwa wynika zawsze kłamstwo”.
-
No właśnie, czy z dupodajskiego akapitu nr 1 nie wynika akapit nr 2, zgodnie z twoja sugestią, że z “kłamstwa wynika zawsze kłamstwo”?
:))
Czerwiec 28th, 2008 at 11:22
Przed chwilką wysłuchałam w TOK FM fragmentu “dyskusji politycznej”, jaką w TVN 24 prowadzili marszałek Romaszewski z posłem Wenderlichem :(((((
Mawarze! Nie ma takiej możliwości, abym sobie panem marszałkiem buzię wycierała, no bo jak po tym tą buzią jeść? Horror!
Pan marszałek, człowiek posiwiały w bojach o naszą wolność i swój dobrobyt wyzywał na wdechu i wydechu pana posła od bezczelnych komuszków. Skoro tak ma wyglądać autorytet, którego nie należy, a nawet nie wolno krytykować, to ja uprzejmie dziękuję. Za całokształt.
Czerwiec 28th, 2008 at 11:23
Szanowny Panie Lesławie,
zawsze byłem, jestem i będe przeciwko wszelkim formom rozliczania przeszlości i ludzi na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej, przez fakt przynalezności do tego czy owego i robionej moca prawa.
Okres Polski Ludowej jest bardzo zlozony i nie daje się ani prosto ani jednoznacznie zakwalifikowac. Także ludzie, ktorzy nia kierowali.
Uwazalem i uwazam, ze lustrowani powinni byc ubiegający sie o bardzo ważne stanowska w państwie, a więc stosunkowo niewielka populacja.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby osoby inwigilowne i represjonowane ujawniały nazwiska śledczych i agentów, co nie znaczy, że każdy taki akt mi sie podoba. Nie podobalo mi sie i to bardzo postepowanie Borusewicza ze śledzącym go TW, ktory publicznie mu sie kajał, a Borsuk z wysokości swego morale właściwie go publicznie kopnąl.
Mam zidentyfikowanych 4 agentów, wokół siebie. Nie bąknę slowem o trzech, ale dla Kosseckiego zrobiłem wyjątek. To groźniejszy agent niż Maleszka, ale nie dlatego sprowokowałem artykuł o nim w “Rzeczpospolitej”, lecz dlatego, że -naprzykła w Wikipedii, ale nie tylko – robił z siebie wielkiego bojownika o niepodleglość, wymyslając nawet cała wiela organizacje konspiracyjną, ktora mial załozyć i prawie kierowac.
Nie kieruję się nienawiścią do Kaczyńskich. Kieruję sie moja fundamentalna niezgodą na ich wizje Polski. Nie chcę zyć w takim kraju, przy wszystkich róznicach ich IVRP śmierdzi mi zamordyzmem, PRL-em. Uwazam Jarosława Kaczyńskiego, za zły talent, za polityka całkowicie cynicznego, amoralnego, opętanego obsesjami. On i partia pod jego kierownictwe nie ma prawa wrócic do władzy i ja – w zakresie swoich mozliwości – zrobie wszystko żeby tak sie stalo. W analizach i ocenach jego polityki mowa musi być ewangeliczna, tak tak, nie nie, bez owijania w bawełne i bawienia sie w niuanse. W sprawach wolności i praw obywatelskich trzeba dmuchac na zimne. Ja nie chcę Polski służb specjalnych Ziorby, państwa powszechnej podejrzliwości i domniemania winy. Widoków skuwanych ludzi, ktorzy nie wiadomo co zrobili poza podpadnięciem, albo potrzebą skucia kogoś. To zły demon polskiej polityki.
Czerwiec 28th, 2008 at 11:45
Najpierw do Zosi i Mawara!
Dochodzę do strasznego wniosku, że przez Was przemawia kompleks niższości, przy Zosi dotyczący Rosji, a przy Mawarze chyba osobisty. Piszecie teksty, o jakich ja w ogóle bym nie pomyślał.
Zosiu! Piszesz “Rosjanie pokazali europejską piłkę nożną”, zastanawiam się, czy jakbyś pisała o Hiszpanach, to też napisałabyś: “Hiszpanie pokazali europejską piłkę nożną”?
Mawarze!
A Ty to masz chyba kompleksy osobiste. Ja mogę całkowicie szczerze, z odkrytą twarzą powiedzieć, że nie wiem, jak się czyta “vae” – “vae” czy “ve”. I tak uważam, że za wieloma sprawami się interesuję i więcej mój umysł nie pomieści, a łaciny nie znam. Czy sprawiłem Ci nieposkromioną radość tym wyznaniem?
Czerwiec 28th, 2008 at 12:00
A tu już JEST RELACJA!
http://www.dziennik.pl/polityk.....muchu.html
Dość przepięknie. :P
Czerwiec 28th, 2008 at 12:34
Torlinie,
przecież w Polsce Rosjan uważa sie za dzicz z Azji!
To a propos piłkarzy rosyjskich.
A skoro to akurat im kibicowałam, to dlaczego miałam zauważać europejskość chłopaków z Reala Madryt czy innego klubu Hiszpanii, leżącej wszak w Europie? Kibicowała Rosjanom i oceniłam ich poziom gry. To chyba logiczne Torlinku.
Nie mam kompleksów wobec Rosji, aczkolwiek kraj to największy obszarowo na świecie.
Z podziwem patrzę, jak dochował się nowego pokolenia bardzo dobrych polityków, wykształconych, kompetentnych, inteligentnych. Patrzę jak sobie oni radzą z rządzeniem tym krajem, jak go z głowy, stawiają na nogi. I ile mają w tym przedsięwzięciu przeciwności, jak to mocno denerwuje USA itp.
Kibicuje im przyjaźnie w tej drodze.
Czy to coś złego?
Czerwiec 28th, 2008 at 12:34
Z przewalających się przed moimi oczyma rozrachunkami dawnej opozycji, która dostąpiła zaszczytu rządzenia Polska po 1989 r jawi mi się obraz grupy ludzi, dla których władza była celem samym w sobie. W tych wszystkich tekstach „rozliczeniowych”, wyciągniętych kartach z dzienników, wspomnień, relacji, itp., jakie w ostatnich dniach docierają do mojej świadomości – najważniejsze jest, kto kogo nie znosił, kto, pod kim dołki kopał, kto kogo chciał wygryźć, kto, z kim, przeciwko komu, knuł i spiskował.
Obraz przerażający, pokazujący, jakim wielkim narkotykiem, jest władza i jak zniewala umysły.
Ideały „Solidarności” wypisywane na transparentach, wykrzykiwane przez manifestantów, z trybuny sejmowej, z patosem głoszone przez liderów opozycyjnych wobec ancien regime polskich partii politycznych – sypią się jak obalany mur berliński, niebawem zostanie kupka gruzu zaśmiecająca polska historię.
Tylko władza, władza, władza.
Wyłącznie – władza sama z siebie. Przy okazji powalczyć z byłą „komuną”, bo to ona miała do niedawna wszystko to, co dawała władza.
Rządzić – takie jest marzenie ludzi opozycji tamtych czasów.
A gdzie w tym wszystkim państwo i jego obywatele? Nie ma.
A potem dziwimy się, że nie mamy porządnych dróg, że, to, co zbudowane sypie się, za to politycy nagminnie oddają się korupcji, wsadzają pociotków na stanowiskach i pławią się w splendorach przynależnym władzy – apanażach, obstawach, podróżach zagranicznych, rozmowach z establishmentem politycznym Europy i świata.
Nie, by osiągnąć coś dla kraju, ale by – być. Być władzą. Przy okazji, jak niektórzy z tego grona, pokazać tym Ruskim i Szkopom, gdzie ich mamy.
W czwartek miałam spotkanie w gronie logistyków, spedytorów i transportowców, głownie niemieckich z prezesami urzędów federalnych włącznie, podczas którego wygłaszałam blisko godzinny referat na temat skutków dla Polski, ale nie tylko działań związanych z budową przez Niemcy i Rosje bałtyckiego systemu transportowego w oparciu o kolej i transport morski. Spotkanie było to wielce pouczające dla mnie. Bowiem Niemcy na tym spotkaniu przedstawili m.in. metodykę badań transportu na płaszczyźnie federalnej, jak i obszaru Berlina i Brandenburgii, która jest zastosowana do prowadzonych analiz, na podstawie, których, budowana jest potem – prognoza rozwoju niemieckiego transportu do 2025 roku.
Co za tym idzie, przygotować się do stosownych reakcji, tak inwestycyjnych, finansowych jak i legislacyjnych zarówno na poziomie federalnym, jak i krajów związkowych.
Polska wobec działań niemieckich, choćby na tej płaszczyźnie, jaką jest polityka transportowa, jest na poziomie szkoły podstawowej, o ile nie przedszkola.
Mnie to nie dziwi, skoro politycy zajmują się przede wszystkim samymi sobą, a nie tym, czym powinni.
Posiadanie władzy dla władzy prowadzi do nikąd. Ta prawda jakoś z trudem dociera do mózgów polskich polityków. Nie dostrzegają, że nasze zapóźnienia wobec zachodnich sąsiadów, choćby w sposobie prowadzenia polityki transportowej, sięgają ponad 10 lat, skutki zaś tak prowadzenie polityki gospodarczej w naszym kraju dają nieodwracalne skutki, ze szkodą dla Polski.
Dla znacznej części polskich elit politycznych – liczy się władza i jej atrybuty. Nic więcej.
Cierpi na tym cały kraj.
Czerwiec 28th, 2008 at 12:43
jasnaanielka: czy z Twoich słów wynika, że uważasz, że Jerzy Wenderlich nie jest “komuchem”?
.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Wenderlich
.
A jak proponujesz go nazwać?
Czerwiec 28th, 2008 at 12:45
http://wiadomosci.onet.pl/1778.....,item.html
.
“Dominika Wielowiejska z “Gazety Wyborczej” jest zdania, że film był wstrząsający i będzie miał dalsze konsekwencje. Wielowiejska dodała, że odejście Lesława Maleszki z “Gazety Wyborczej” nie było tylko następstwem emisji filmu, ale ta decyzja dojrzewała przez wiele lat, gdyż z roku na rok napływały kolejne informacje o jego działalności.
.
GW zaczyna się miotać.
Czerwiec 28th, 2008 at 12:49
http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=56470
“Głośny” wywiad Skowrońskiego z Lechem Wałęsą.
.
Czy potrzeba lepszego przykładu na potwierdzenie tezy, że największym wrogiem Lecha Wałęsy jest on sam?
.
Tutaj bezpośrednia linka do empeci: http://www.polskieradio.pl/_fi.....062361.mp3
Czerwiec 28th, 2008 at 13:07
I kolejne post scriptum do “trzech kumpli”: http://www.tvn24.pl/-1,1555332,wiadomosc.html
.
Autorka po raz kolejny w tym wywiadzie (chyba tego nie ma w udostępnionych fragmentach) mówiła o tym, że “aktorskie” fragmenty filmu były oparte na zeznaniach (czesć z nich znalazły same autorki) – to polecam specjalnie narciarzowi, który dużą część swojej krytyki oparł właśnie na zarzucie “dorabiania” do dokumentu fragmentów fabularnych (o ile dobrze pamiętam, to wszystkie te inscenizacje były uzupełnione dopiskami: “na podstawie zeznań…”)
.
Czerwiec 28th, 2008 at 13:25
Panie Waldemarze,
z przyjemnością przeczytałem ostatni Pański wpis na tym blogu, ktory świadczy o głębokim humanitaryźmie. Pozwala mi on otrząsnąć się z kaca po burzliwej dyskusji o Agacie.
O ile tematyka aborcyjna rzadko występuje na tym blogu, to sprawa
tzw. agentów jest stałym tematem dyżurnym.
Sam czuję obrzydzenie do kogoś, kto donosił na inną osobę. W nielicznych, małoznaczących przypadkach dotkneło to także mnie.
Wiem, że w takich sytuacjach nie ma możliwośći powrotu do sytuacji sprzed ujawnienia tego dramatu. Unikam tych ludzi. Ani razu jednak przez głowę nie przeszło mi żeby takie sprawy uzewnętrzniać.
To samo powinno być z tzw. agentami bezpieki. Jeżeli nie złamali prawa, to nie powinno się wzbudzać orgii nienawiśći publikowaniem kolejnych pikantnych informacji. Niszczy to nie tylko sprawcę nieszczęścia, ale także poszkodowanego oraz obniża próg solidarnośći społecznej. Przypomnę, że sprawa donosicielstwa jest najbardziej wewnętrzną sprawą dawnej opozycji demokratycznej, która za sprawą niektórych liderów politycznych powodowanych korzysćiami politycznymi, została rozciągnięta na całe społeczeństwo (za Karolem Modzelewskim).
Jak wspomniałem wyżej, konfliktuje to rozwój więźi mięzyludzkich w kraju, a rozmiar nienawiśći wśród liderów ugrupowań politycznych osiągnął taki poziom, że zaczynają także szkodzić krajowi na arenie międzynarodowej (vide tajna misja Fotygi). Działanie takie jedni politycy podejmują wobec innych z myślą, że szkodzą sobie nawzajem.
Nasuwają się pytania co jest przyczyną takiej zapaśći.
Jakie prawo ma obóz postsolidarnościowy domagać się totalnego wpływu na wszystkie sfery życia publicznego i politycznegp kraju?
Jak każda władza do zwycięskiego obozu Solidarnośći przyłączyły się grupy różnej maśći karierowiczów i oszołomów, co zwykle się zdarza, gdy formacja polityczna nie chce ze struktury półmilitarnej (wymuszonej konspiracją) przekształcić się w demokratyczną.
Popularność samej Solidarnośći obsuneła się tak głęboko, że nie jest ona w stanie sprawować władzy, więc zawarła szkodliwy dla państwa sojusz z kościołem, który ratuje tą włdzę w zamian za haracz, który płacimy wszyscy.
Z ubolewaniem muszę przyznać, ze nie widzę wsród polityków wywodzących się z Solidarnośći żadnej pogłębionej wizji rozwoju kraju poza igrzyskami lustracyjnymi.
Czy tak miało być?
Czerwiec 28th, 2008 at 13:59
Szanowny Panie Waldemarze!
Tym razem krótko.
Przede wszystkim dziękuję za rzeczowe przedstawienie swych przemyśleń na temat lustracji.
Nie wiem, czy zdaje Pan sobie sprawę, że bardzo podobny model jej przeprowadzenia – mający dotyczyć głównie delikwentów “ubiegających sie o bardzo ważne stanowska w państwie” – lansował na początku lat 90-tych Jarosław Kaczyński. Proszę sięgnąć chociażby do jego rozmowy z Torańską zamieszczoną w książce “My”.
A teraz coś z zupełnie innej beczki: interesuje mnie związek środowiska opozycjonistów końca lat 60-tych z “salonem politycznym” na ul. Hożej, pojawiającym się częstokroć na kartach teczki “Rosomaka”. Salon ów prowadzony był przez Bolesława Tejkowskiego, po odzyskaniu niepodległości lansowanego przez “GW” na naczelnego faszystę III RP. Tejkowski został jakiś czas temu współpracownikiem niespecjalnie prawicowego Frontu Jedności Socjalistycznej. Może pojawi się odrębny wpis na blogu poświęcony tej przedziwnej postaci?
Czerwiec 28th, 2008 at 14:06
Pani Zofio,
no niech Pani może troche pofolguje. Przecież niektore Pani wpisy przypominają publicystykę “Żołnierza Wolności” przeciwko dawnym dysydentowm. Mija dwadzieścia lat i w Polsce władza nikogo nie zastrzeliła. Po 20 latach PRL miało tragedie Poznania (pomijam czasy stalinowskie) i wkrótce nastepną. Na prawde niech Pani troche otrzeźwieje z tego miotania obelg na ludzi z dawnej opozcyji i może spojrzy na bliższy Pani obóz. Najlepiej jak każdy bije sie w swoje piersi.
Stan,
jest lepiej niż można bylo sobie wyobrazić w najśmielszych marzeniach. Jeszcze dwadzieścia parę lat temu niedościgłym marzeniem była finlandyzacja Polski. Zachowajmy jednak jakies proporcje. To głównie rządy wyrosły z “Solidarności” wprowadziły Polskę na ten tor po ktorym idzie. Oczywiście lewica też miala swój udział, ale miala tez udział w podkładaniu nóg na początku lat 90-tych, jak tylko otrzeźwiala po szoku zalamania sie ich świata, jakim był PRL.
Czerwiec 28th, 2008 at 14:17
Lesław,
jezeli prawda jest to co Pan mówi o tym Froncie, to tylko potwierdzenie tezy, że ekstremizmy sie przyciagają.
Nie wiem co pisał o lustracji Kaczyński dawno temu. Jesli twierdzę, ze jest demonem i przekleństwem polskiej polityki to nie znaczy, że groźne jest wszystko co kiedykolwiek powiedzial.
Salon na Hożej to była góra kilkunastoosobowa grupa, która sie spotykała u Tejkowskiego i była w pewnej opozycji do środowiska Kuronia i Modzelewskiego. Nie byliśmy marksistami i rewizjonistami, nie marzylismy o rewolucji proletariackiej, bliższe nam były kwestie narodowe i bliżej nam bylo do Kościoła. W końcu 1967 roku Tejkowski zaczął gwałtownie maszerować na prawy nacjonalistyczny i antysemicki skraj (nawet zmienił imie z Bernarda na Bolesław i podobno stał sie poganinem, bo chrześcijaństwo to zydostwo) i kółko sie rozleciało. Od tamtego czasu raz widziałem go na oczy na Marszałkowskiej.
Czerwiec 28th, 2008 at 15:45
Miner:
dziekuje za linki. Dalej jestem zdania, ze sceny aktorskie to bylo granie na uczuciach. Domyslalem sie, ze byly tworzone na podstawie zeznan albo wspomnien. To nie zmienia mojego zdania, ze takich scen w takim filmie nie powinno byc. Zapewne powinny bylo powstac dwa filmy, jeden krotki ze scenami dla ludzi typu Mawara, oraz dlugi analityczny film dla ludzi myslacych.
Czerwiec 28th, 2008 at 15:46
Miner, napisales, ze najwiekszym wrogiem Walesy jest Walesa. Ja tez tak uwazam.
Czerwiec 28th, 2008 at 16:03
Ja uwazam, ze z lustracja jest taki ogromny problem, ze lustrujacy sie ubrudzili i popelnili sporo nagannych czynow, ktore w duzej mierze odebraly im moralny mandat do lustrowania. Jesli teraz zostanie przeprowadzona lustracja, to moze to wygladac jak sadzenie zwyciezonych przez zwyciezcow. Jaki moralny mandat do takich sadow ma oboz, w ramach ktorego dochodzi do wiarolomstw, ktory dokonuje prowokacji wobec osob publicznych (Lepper, Sawicka) uzywajac podstawionych agentow, ktory aresztuje niewinnych ludzi przed kamerami i uzywa tych materialow do walki politycznej. Pyjas i Przemyk to byly “wypadki przy pracy” poprzedniej wladzy, zas Blida byla podobnym “wypadkiem przy pracy” obozu obecnej wladzy. Przypominam, ze winni smierci Blidy sa nierozliczeni. J.Kaczynski i Z.Ziobro sa w Sejmie, M.Kaminski na stanowisku. Nie mozna wobec tych ludzi mowic “oni”, co moznaby zrobic, gdyby zostali ukarani. Ale nie zostali ukarani i wykluczeni poza nawias polityki, wiec jak na razie sa czescia szeroko rozumianego obozu wladzy postsolidarnosciowej. Tusk, ktory trzyma na stanowisku Kaminskiego, de facto autoryzuje jego czyny. Obecna wladza, wykazujac poblazliwosc wobec lamania prawa przez ludzi z wlasnych szeregow, nie bardzo maj moralny mandat rozliczac lamanie prawa przez odleglejszych poprzednikow. (Przez “wladze” rozumiem calosc: rzad, Sejm, IPN, etc.)
.
Oboz wladzy wladzy postsolidarnosciowej musialby dokonac oczyszczenia i rozliczenia ze soba samym, aby odzyskac mandat do rozliczania i sadzenia poprzedniego obozu. Jesli nie bedzie rozliczenia IV RP (oraz rozmaitych drobniejszych niegodziwosci III RP) to lustrowanie poprzedniej wladzy bedzie odbierane jako sad zwyciezcow nad zwyciezonymi. Takie rozliczenia nie maja moralnego mandatu.
Czerwiec 28th, 2008 at 16:44
Drogi Panie Waldemarze,
Pana wpis po moich refleksjach nt. władzy dla władzy, potwierdza, że trzeba na to zwracać uwagę.
Zarzuca mi Pan publicystykę „Żołnierza Wolności”, ale ja doprawdy nie wiem, na czym ona polegała, bo nie czytywałam tego pisma. Jest to symbolem czegoś, czego ja akurat nie kojarzę.
Proszę wybaczyć, ale nie miotam żadnych obelg pod adresem dawnej opozycji, ale komentuję wyłącznie – to, co Państwo, członkowie tej dawnej opozycji sami wypisujecie o sobie.
Ja w opozycji nie byłam, nie znam tych spraw, które Państwo teraz wywlekacie. Dowiaduję się o nich przede wszystkim z pana i Pana kolegów, czy innych ludzi, którzy wtedy byli u władzy na bardziej czy mniej eksponowanych stanowiskach. Państwo sami wydajecie o sobie świadectwo.
Chyba mam prawo na ich podstawie oceniać czasy, które minęły.
Dziwią mnie u Pana takie argumenty, jak to stwierdzenie, ze minęło 20 lat i władza, w tym wywodząca się z dawnej opozycji nikogo nie zastrzeliła. Zaczyna Pan posługiwać się PIS-owską argumentacją.
Mam się z tego cieszyć? Strzelanie do ludzi, wg Pana, Panie Waldemarze, mam traktować jako normalny, przypisany władzy atrybut, tak to Pan pojmuje? I laska pańska, że władza do ludzi nie strzela.
Już jeden z dawnej opozycji nazywał ludzi hołotą, a do hołoty łatwo się strzela, nieprawdaż?….
Powiem brutalnie – lustracja, czy potem weryfikacja WSI w Polsce wyrządziła wiele szkód, przyczyniła się do śmierci cywilnej wielu niewinnych osób, sprawiła takie same szkody, jak zabicie kogoś w tłumie w czasie demonstracji. A może gorsze, bo zabity nie cierpi, cierpi jego rodzina. Człowiek skazany na śmierć cywilną cierpi, i cierpi jego rodzina.
Więc z tym strzelaniem, jako atrybutem władzy – byłabym ostrożna.
***
Poza tym, o jaki mój „obóz” Panu chodzi?
Przecież nie byłam nigdy w PZPR, nie pracowałam w aparacie represji, jak milicja czy SB, nie byłam żadną „władzą”, więc jaki ze mnie „obóz”, jakie zdania Panem podejmowałam w imieniu tego „obozu” decyzje?
Przepraszam, to chyba nie ja mam otrzeźwieć!..
Radziłabym, tylko, czasem przeczytać dokładnie, o czym ta dawna opozycja pisze, na jakie problemy zwraca uwagę.
Przecież to nie ja piszę, czym zajmowała się głównie opozycja, ale ona sama o siebie.
A ja te „wypracowania” pozwoliłam sobie ocenić.
.
Czerwiec 28th, 2008 at 17:07
Komentarz Ogorka, wspomniany tu przez Anielke, idzie w tym samym kierunku, co moj oraz Zofii: po to, zeby z czystym sumieniem sie brac za pranie cudzych majtek, nalezy miec czyste majtki na swoim wlasnym tylku. Niestety, golym okiem widac, ze szeroko rozumiany oboz wladzy postsolidarnosciowej ma bardzo ubrudzona bielizne.
http://wyborcza.pl/1,75968,540....._bada.html
Czerwiec 28th, 2008 at 17:19
“Jeszcze dwadzieścia parę lat temu niedościgłym marzeniem była finlandyzacja Polski. Zachowajmy jednak jakies proporcje. To głównie rządy wyrosły z “Solidarności” wprowadziły Polskę na ten tor po ktorym idzie. Oczywiście lewica też miala swój udział”
‘
Niedościgłym gdyż od Piasta, Lecha polska mentalność na to nie pozwalała. Byliśmy przez to może częściej zniewoleni zewnętrznie bardziej, ale też częściej wolni i suwerenni. Ten chwyt erystyczny jest godny agitatora. To właśnie ten duch, który kazał stworzyć 21 postulatów utorował drogę wolnej Polski. Nie wyhamowujący każdy gest Michnik i wielu skażonych tym by być najważniejsi i najwyżej w stosie. (Mówimy bowiem o stosie tratujących się na Heysel i tych mechanizmach).
Lewicy zawsze musi pan puścić jakiś uśmiech. Ale gdyby pan tak znalazł dla nich lepszą metodę na swoją przyszłość w Polsce byłby pan mniej propagandowy.
Tekst pański o obaleniu rządu Olszewskiego jest to tekst, po gurolsku, “tyś prawdziwy” może z dodatkiem “gównoprawdziwości” dającej się ominąć.
Ocenia pan Kaczyńskiego osaczająco i choć podzielam opinię o tym, że ma też takie cechy jakie pan zauważa ma tysz brok cech jakie macie wy, publicyści polityki sukcesu drugiego po Grunewaldzie, co jest “tysz prowdą”.
Jakie ma znaczenie głupota, brak kompromisualności i zawziętość Kaczyńskiego z 1992?
W żadnym kraju, i podkreśla pan też właściwą część prawdy, że wasza filozofia to było wprowadzanie hipernormalności i hiperanywyjątkowości do polityki jako nauki demokracji, nie dzieje się tak, że obala się rząd nie mając motywów głębszych. Taka to była kontynuacja “Solidarności”. Wałęsa mówił o podziale bo odróżniał to od idei związku. Wy trwaliście przy tej ideologii jak mantrze. Tylko, że dla was była to powoli solidarność beneficjntów i przyszłych. Normalne. Wałęsa był chociaż w tym uczciwszy i zresztą normalny. Nie brał udziału w kopulowaniu pojęć wartości.
Nie może pan w swoim wieku, jako człowiek wybitnie dojrzały politycznie, opowiadać dyrdymałów w stylu “PC, a głównie ci wieszatiele obsesyjni jak Kaczungarow i Macierenko nagle wymyślili tratwę szantażu teczkami. Wykonuje pan świadomie dwie manipulacje. Zaprzecza pan wybiórczo jakiejkolwiek idei wokół której PC powstało. Zaprzecza pan również, że jeśli jednak mieli jakiś plan na sławetne przyspieszenie to nie mogły to nie być też teczki. A dziś gdy już wiemy o szafie Lesiaka, choć wcale nie powinniśmy musieć tego wiedzieć by rozumieć oczywistość systemu błyskawicznej wiedzy o planach partii wrogich tym, którzy są nagle w innej, mobilizującej rzeczywistości, to nie możemy twierdzić, że działania naprowadzające całą parlamentarną resztę niekomunistyczną są najważniejszą przyczyną upadku rządu Olszewskiego. Zaćma odnośnie tych mechanizmów i doprowadzanie rozumowania do logiki samobierznych autonomicznych wól parlamentarzystów jest proubeckością pańskiego tekstu.
Kapitalnym obrazem jest kilka scen z “Nocnej Zmiany” i subtelne różnice w sposobie prezentowania tej woli przez statystów. Wałęsa nie wydaje się najbardziej zdeterminowany koniecznością tej decyzji. Z tych osób przy inscenizowanej naradzie można wyczytać czy to pomysłotwórcy rzeczywiści czy tacy, którzy przejęli umiejętnie jakiś czas suflowaną logikę. Stan psychiczny Jacka Kuronia swoją drogą jest obrazem innego stopnia zaangażowania emocjonalnego.
Pański tekst byłby inteligentny może z 10 lat temu, ale dziś rzeczywistość rozumiemy już dojżalej.
Czerwiec 28th, 2008 at 17:40
Gospodarzu,
Zofia jednak ma rację ;) Za PRL-u poza godnymi ubolewaniami marginalnymi przypadkami o których Pan pisze takiej degrengolady jednak nie było ;) W mediach władza nie obrzucała się nawzajem błotem jak obecnie, w ogóle było całkiem nieźle – Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Jedyny problem to opozycja, której władza zbytnio folgowała. Gdyby wówczas znalazł się równie konkretny przywódca jak Putin, który wziąłby to wszystko za mordę, to Polska byłaby równie kwitnącym krajem jak obecnie Rosja :).
No i rzeczywiście o żadnym Jej “obozie” nie ma mowy. Ona trzyma z tymi dobrymi i śmiała może podpisać sie pod przeprosinami za PRL.
Czerwiec 28th, 2008 at 17:44
# miner Says:
czerwiec 28th, 2008 at 12:43 pm
jasnaanielka: czy z Twoich słów wynika, że uważasz, że Jerzy Wenderlich nie jest “komuchem”?
A jak proponujesz go nazwać?
#
Ja proponuję, by nikogo nie przezywać. Skoro każdy z panów znalazł się w sejmie/senacie wskutek tego, że głosowało na nich ileś tam obywateli tego kraju, to oni są przedstawicielami społeczeństwa i ich rolą jest wspólnie pracować dla dobra tergo społeczeństwa, w miarę własnych umiejętności zawodowych i predyspozycji psychicznych. Uważam, że winni się do siebie zwracać; panie marszałku, panie pośle i dyskutować o konkretach, prze4dstawiać własne stanowisko i proponować rozwiązywanie problemów. W przypadku różnic, starać się wypunktować te wartości, które mogą być wspólne, a o inne toczyć boje i szukać rozwiązania. Za to zdecydowali się kandydować, za to biorą ciężkie pieniądze z budżetu biednego państwa i za to wożą się niektórzy z nich służbowym autem na dodatek. Za to żyją godnie na nasz koszt. I ja jestem głęboko zawiedziona i wściekła, kiedy widzę, jak ta elita zachowuje się, jak ciemne chłopstwo przy szynkwasie. Obrzuca się obelgami, zamiast wziąć do pracy. I jeszcze ja mam ich podziwiać w telewizji, radiu i prasie. A mnie się to nie podoba. Niezależnie od tego, czy takie poglądy i postawę prezentuje ktoś z lewej, czy prawej strony politycznej areny, bo scena to to nie jest.
I bardzo proszę, przestań na mnie napadać, bo kiedy się zastanowisz, to mi przyznasz rację. No chyba, że nie zależy ci na tym, aby nasi przedstawiciele robili coś pożytecznego.
I na koniec stara, ale wciąż jara prawda; Patrz od kogo wymagasz!
Czerwiec 28th, 2008 at 18:27
Andrzeju:
dzisiaj jednak nie jest czas na wypominanie poprzedniej wladzy, ze miala slomke w oku. To wszyscy wiemy. Niektorzy nawet biora pensje za to, ze takiej slomki szukaja. Jednak dzisiaj jest raczej czas na szukanie belki we wlasnym oku, bo za to mozna oberwac, i to jest po prostu trudniejsze. (Ja wiem, ze proporcje nalezy odwrocic, i ze PRL to byla belka, zas smierc Blidy to jest slomka. Jednak nawiazuje do znanego przyslowia.)
Czerwiec 28th, 2008 at 18:28
oni są przedstawicielami społeczeństwa i ich rolą jest wspólnie pracować dla dobra tergo społeczeństwa, w miarę własnych umiejętności zawodowych i predyspozycji psychicznych.
Wrzeszczec na “komucha” jest po prostu latwiej.
Czerwiec 28th, 2008 at 18:31
To prawda, jak się pracować nie chce, nie potrafi, albo dwa w jednym, to się chociaż zdenerwować wypada! :)
Czerwiec 28th, 2008 at 19:01
Narciarzu,
ale dlaczego traktować władzę przed 89r. jako dawną władzę, a władze (liczba mnoga!!!) po 89r. jako obecną władzę? Po 89r. mieliśmy tych władz dość dużo i rok 89 należy raczej traktować jako granice między nienormalnością i normalnością. W tym kontekście masz oczywiście rację że nie czas na wypominanie grzechów sprzed 89r., a pora zająć się teraźniejszością. Zofia natomiast zdaje się wrzucać wszystko co nie jest określane potocznie jako postkomuna do jednego worka określanego z kolei z przeciwnej strony jako solidaruchy i przypisywać im całe zło będące udziałem bardzo hałaśliwej wprawdzie, ale w gruncie rzeczy mniejszości. A dla mnie to już historia. Nie uważam za słuszne dzielić obecnej sceny politycznej na postkomunę i solidaruchów, stąd mój nieco złośliwy komentarz.
Czerwiec 28th, 2008 at 19:16
Andrzeju,
zakładam, że Pan nie żartował, choc nie jestem tego pewien. Jesli Pan nie żartuje to jesteśmy na antypodach. Bo wynika z Pana słów, że pan ma ochote, czy wielkie pragnienie, żeby pana trzymano za mordę, że bez bycia trzymanym za morde nie może Pan normalnie żyć. Współczuję! Pana komentarz, jesli jest serio, dowodzi, że Pan nie ma zielonego-pojęcia o PRL (władza sie publicznie nie obrzucała blotem). Niech Pan poczyta pamiętniki prominentów tej władzy; Rakowskiego, Kani, Messnera, Jaroszewicza, Gomułki, Tejchmy. I dokumenty, jak pięknie donosili na siebie do sowieckiego ambasadora. To dopiero bylo bagno. Jak można stawiac wyżej satelite sowieckiego, o narzuconym zbrodniczym ustroju do wolnego kraju zapewniającego ludziom wolnośc i wszystkie prawa a na dodatek rozwijającego sie tak jak PRL nigdy. Trzeba mieć czerwoną zaslone na oczach. Mam jednak nadzieję, że Pan żartował, tylko zbyt na poważnie.
Czerwiec 28th, 2008 at 19:19
Andrzeju,
ależ to nie ja wrzucam wszystko do jednego wora!!!
Nie ja dzielę społeczeństwo na ‘komuchów” i całą resztę,czyli ludzi PRL, nie ja łączę SB i UB w jedną całość a okres stalinowski z okresem opozycyjnej Solidarności.
Dzisiaj ustosunkowuję się wyłącznie do tego, co sama opozycja wypisuje i gada o sobie.
Czytaj uważniej.
Oceny Polski po 1989 r – nie przedstawiam.
Czerwiec 28th, 2008 at 19:22
>Niedościgłym gdyż od Piasta, Lecha
‘
Powinno być: “od Piasta, Kraka, Lecha”
Zapomniałem tekstu piosenki Pietrzaka i nie brałem w cudzysłów tekstu.
‘
Dzisiaj mamy do czynienia z zawłaszczaniem metod dowodzenia przez zachłanne obozy. Kwstią dyskusyjną staje się do jakiej kategorii może aspirować wiele dzieł większych, jak i pomniejszych. Szczególnie trudny i arbitralny okazuje się wybór między “tyż prowda” i “gówno prowda”. Jakże wiele dzieł swego obozu staramy się kwalifikować odmiennie niż przedstawiciele przeciwnika.
Warto pamiętać, że dzieło Cenckiewicza i Gontarczyka wychodzi w póżnym etapie sporu o przeszłość. Kontekst ten ich rozgrzesza trochę. I nawet jeśli jest to historiograficzna wersja Żakowskiego i Lisa to powinni oni brać pod uwagę, że książka może być przetłumaczona na wiele języków. Czy gospodarz zgodziłby się gdyby nie obchodził mnie jak trolla (lub coś innego do wyboru)?
Oczywiście nie ja muszę swój tekst mu cytować.
Czerwiec 28th, 2008 at 19:53
Andrzeju:
jak widac, na tym blogu lepiej nie pisac ironicznych kometarzy, bo moga zostac opacznie zrozumiane. Jesli idzie o Twoje stwierdzenie, ze “Po 89r. mieliśmy tych władz dość dużo i rok 89 należy raczej traktować jako granice między nienormalnością i normalnością.” Ja tak wlasnie mysle. Jednak przynajmniej czesc oboz post-solidarnosciowego wydaje sie jednak myslec inaczej. Przeciez dopiero co senator Romaszewski krzyczal “komuch”. Ja bym nie mial do senatora pretensji, gdyby wypunktowal konkretne bledy adwersarza, bo od tego sa parlamentarzysci, zeby siebie nawzajem merytorycznie krytykowali. Ale on widocznie uwaza, ze przynaleznosc do “komuchow” to jest argument. A dalej, posluchajmy dyskusji o Bolku, agentach, itp. Znaczna czesc obozu post-solidarnosciowego ciagle dzieli swiat na “my” oraz “oni”, przy czym “my” mamy prawo i powinnosc zlustrowac “onych”.
.
Moja teza jest taka, ze z punktu widzenia lustracji, oboz post-solidarnosciowy wystepuje jako calosc. Sam fakt, ze Ziobro i J.Kaczynski jest w parlamencie, Kurtyka i Cenckiewicz w IPNie, zas L.Kaczynski i Kaminski na urzedach, zalicza tych ludzi do jednej szeroko pojetej wladzy, razem z Tuskiem et al. Jesli dojdzie do lustracji, to ludzie PiSu i ludzie PO beda ramie w ramie, bo to oni wszyscy razem sa beneficjentami szeroko pojetej wladzy. Tego faktu nie da sie ukryc ani zamazac wewnetrznymi klotniami, z ktorych nic konkretnego nie wynika w sensie konkretnej odpowiedzialnosci. Tak dlugo, jak dlugo nie ma konkretnej odpowiedzialnosci, zarzutow i procesu, tak dlugo mozna powiedziec, ze reka reke myje.
.
Jesli przyjac ten punkt widzenia, ze PO oraz PiS sa razem (mimo, ze sie kloca), to brud jednych spada tez na drugich. I dlatego mozna zapytac o moralne oblicze “obozu zwyciezcow” w porownaniu z “obozem zwyciezonych”. Ja twierdze, ze moralne oblicze “obozu zwyciezcow” jest wystarczajaco zszargane, zeby nie mozna bylo z czystym sumieniem dokonywac lustracji.
.
Mi sie wydaje, ze jest wystarczajaco duzo powodow, zeby PO oraz PiS zaliczyc do jednego worka. Popierali sie, razem uchwalali ustawe o lustracji, zas po przejeciu wladzy PO jakos bardzo niemrawo rozlicza poprzednikow. O tym napisal Ogorek. Dopoki mozna stwierdzic cos takiego, jak on, tak dlugo nie ma moralnego tytulu do lustrowania innych ludzi. Najpierw nalezy zlustrowac siebie w sprawie swiezych naduzyc, trzeba rozliczyc wlasne afery (np. Telegraf), a dopiero potem mozna przejsc do lustrowania “komuchow”.
.
I w tym sensie ciagle nie jest normalnie.
Czerwiec 28th, 2008 at 20:07
Jasnaanielka,
przeczytałem wskazany przez Ciebie link o poziomie dyskusji w TVN.
Język doktora fizyki Romaszewskiego przypomina język Jerzego Urbana sprzed dziesięciu laty (komuch – solidaruch). Doktora usprawiedliwić może jedynie fakt, że przed laty spadł mu na głowę potężny sopel lodu, który mógł spowodować nieodwracalne zmiany w wiadomym organie.
Gdy Solidarność miała poparcie 10 -11 miliona szabel Romaszewski na takie wypowiedzi mógł sobie pozwalać jedynie na głębokim zapleczu biur Związkowych.
Człowiek ten dawno powinien odejść na emeryturę polityczną.
Obecna fala wzmożonej dyskusji ma na celu nie tylko zemszczenie się na Lechu Wałęsie (człowieku który dość skutecznie ośmieszał Polskę jako jej Prezydent i na którym J. Urban zbił ogromny majątek), ale przede wszystkim zmierza do biegunowego przewrotu politycznego polegającego na prześladowaniach wszystkich, którzy nie są z “nami”. Polityczne brązowienie przedwojennej sanacji przez obecną ekipę pokazuje dokąd zmierzamy.
P.S.
Panie Waldemarze,
Andrzej, oczywiście żartował. Jest to przekonany liberał, i myślę że boleje nad tym, iż polski neolibralizm skundlił się w kwestach wolności światpoglądowej mariażem z klerem.
Czerwiec 28th, 2008 at 20:48
Do moich poprzednich uwag chce dodac jeszcze taka, ze poprzednia ekipa zszargala nie tylko oblicze moralne wladzy solidarnosciowej, ale takze jej oblicze operacyjne. Mysle sobie tak: gdybym byl bylym sbkiem, i gdybym wiedzial, kto zaciukal Pyjasa, to czy pisnalbym slowko przed prokuratorem? Oczywiscie nie. Przeciez najdalej za tydzien w ktorejs gazecie pokaze sie kontrolowany przeciek. Prokuratura nas tego nauczyla pod rzadami wiadomego anioleczka. Jak mozna wierzyc prokuraturze, ktora daje sie wykorzystywac do politycznych rozgrywek? Jak mozna wierzyc panstwu, ktore dekonspiruje wlasnych agentow wywiadu, i nikt za to nie staje przed Trybunalem Stanu? Podwazenie zaufania do panstwa to tez jest zasluga calegoobozu postsolidarnosciowego. Jedni czlonkowie tego obozu rozwalili wywiad, a inni ich za to nie rozliczyli. Reka reke myje. W rezultacie, majac wiedze w gardlowej sprawie tej wladzy nie mozna wierzyc i lepiej siedziec cicho.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:01
Gospodarzu,
toć jestem tym samym Andrzejem i nie zmieniłem się zasadniczo w kilka dni. W komentarzu dwukrotnie zamieściłem emotikon ;) oznaczający żart. Jak widać Narciarz ma znowu jednak rację pisząc, ze lepiej nie pisać tu ironicznie.
Co do publicznego obrzucania się PRL-owskiej władzy błotem. Domyślam się, że to, co dzieje się w tej kwestii obecnie to drobiazg wobec tego jak gryzła się między sobą ówczesna władza. Mnie chodziło o to, ze wówczas było to starannie ukryte przed opinią publiczną, a za publikę służyła co najwyżej ambasada ZSRR, tak jak Pan napisał. Obecnie brudy prane są publicznie i jest to jedna z różnic między starym i nowym systemem.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:07
Stan
Andrzej, oczywiście żartował. Jest to przekonany liberał, i myślę że boleje nad tym, iż polski neolibralizm skundlił się w kwestach wolności światpoglądowej mariażem z klerem.
—
Rozumiem, że ma to być zakamuflowane pytanie o moje poglądy w tej kwestii, zwłaszcza, że moje komentarze w sprawach światopoglądowych były dość niejednoznaczne.
Osobiście nie użyłbym tak ostrego określenia “skundlił”, ale faktem jest, że bardzo dużo mi się w tej dziedzinie nie podoba i dobrze, że padło tu określenie neoliberalizm, aby nastąpiło odróżnienie od liberalizmu. Ostatnie działania min. Kopacz w sprawie Agaty świadczą, że nie jest, aż tak tragicznie.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:14
“W. Kuczyński: “Pani Zofio, no niech Pani może troche pofolguje. Przecież niektore Pani wpisy przypominają publicystykę “Żołnierza Wolności” przeciwko dawnym dysydentowm”.
-
“Pani Zofio, no niech Pani może trochę pofolguje” . Gospodarzowi niechcący wyszło niezłe motto dla tego bloga. “Jstem z układu” to już pasé, przecież wiadomo z jakiego pan układu? Byłego. :) Ale z drugiej strony, czemu Zofia ma folgować? Nakręcona przez pańkie wpisy jest tylko tylko o pół kroku przed panem”.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:18
Wygląda na to, że otworzyłam puszkę z Pandorą i ona teraz fruwa.
Jak ta gołębica. I szuka, gdzie się podziało poczucie humoru i świadomość nonsensu? Nonsensu, który otacza nas z każdej strony. :)
Nawet Mrożek wyjechał.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:28
Narciarzu! skoro już piszesz; zeby z czystym sumieniem sie brac za pranie cudzych majtek, nalezy miec czyste majtki na swoim wlasnym tylku. to pozwól, że dodam od siebie: nie wystarczy zmieniać majtki, trzeba myć tyłek! Trzeba spoglądać w lustro i dostrzegać własne niedoskonałości. Trzeba mieć świadomość, że inni widzą nas niekoniecznie tak, jak byśmy sobie wyobrażali, czy też życzyli.
Aby żądać od innych, trzeba w pierwszym rzędzie od siebie. I świecić przykładem a nie czołem.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:33
“Dziś niemieckojęzyczna prasa o Polsce. “Wałęsa nie był szpiclem “Bolkiem”” – donosi szwajcarski dziennik “Tagesanzeiger”. Jego warszawska korespondentka Gabriele Lesser podaje jako news, że polski sąd lustracyjny podtrzymał werdykt, iż Lech Wałęsa nie był współpracownikiem SB. A co z książką wydaną przez IPN? Gazeta cytuje jedną opinię – historyka Jerzego Holzera: “IPN jest dziś skorumpowanym politycznie urzędem, który utracił swoją wiarygodność w oczach większości Polaków”. Oczywiście z tekstu pani Lesser nikt nie dowie się, że dwa lata temu Holzer przyznał, iż w latach 60. sam pisał raporty o Niemczech dla wywiadu PRL”.
http://blog.rp.pl/blog/2008/06.....n-spitzel/
Czerwiec 28th, 2008 at 21:36
Narciarzu,
w sprawie podziałów politycznych masz rację i o tym w sowim komentarzu tez to sygnalizowałem. Bardzo duża część społeczeństwa, w tym elit politycznych dzieli scenę polityczną na – mówiąc ich językiem – na komuchów (ew. postkomuchów) oraz solidaruchów. Mnie się to nie podoba i uważam, że trzeba korzystać z każdej okazji aby temu się przeciwstawiać. Tym bardziej, że niejeden “komuch” jest bardziej prawicowy od “solidarucha”, a “solidaruch” bardziej komunistyczny od “komucha”.
A w sprawie lustracji to już nawet nie zabieram głosu, bo nastąpił już tu kompletny mętlik i nawet nie wiadomo co lustracja ma oznaczać. Przypominam, ze nawet SLD jest za jakąś formą lustracji uważając, że zawartość esbeckich teczek należy upublicznić, a taki Niesiołowski bardzo logicznie twierdzi, że w zasadzie jest za upublicznieniem tych teczek, tylko nie bardzo sobie wyobraża jak to w praktyce da się zrealizować.
Co do stosunków PO, a PiS zawsze twierdze, ze programowo różnią się bardzo niewiele. Różnią się natomiast (a różnica ta bardzo pogłębiła się w ostatnich latach) w metodach. PiS najchętniej by wprowadził metody quasi-stalinowskie, aby swoje idee jak najszybciej wprowadzić w życie PO stawia na metody demokratyczne.
W sprawie rozliczania poprzedników też jeszcze pół roku chciałem aby nastąpiło to szybko i spektakularnie, ale mi przeszło. I sam sobie odpowiedz na pytanie, czy rzeczywiście chciałbyś, aby nastąpiła powtórka z lat 2006-2007 i znowu w blasku kamer zakuwano w kajdanki i wywożono na drugi koniec Polski na przesłuchania polityków (tym razem pisowskich), aby potem po cichu ich wypuszczać i rozpętywać nowe afery aby tuszować niesmak po tych poprzednich. A rozliczanie wydaje się jednak trwać tylko po cichu i solidnie – zgodnie z literą prawa. Nieliczne strzępki informacji zdają się o tym świadczyć. W podobnej sprawie przypomnij sobie jakie jeszcze niedawno na tym blogu panowało oburzenie na to, ze PO zaraz po objęciu władzy w sposób spektakularny nie odebrało dotacji pieniężnych na uczelnię Rydzyka. I co? Na spokojnie, zgodnie z literą prawa jednak to uczyniono. Liczę, że w kwestii rozliczeń będzie podobnie. Nie będzie spektakularnych, widowiskowych akcji i dziesiątków zatrzymań ale ci, którym uda się w sposób przekonywujący udowodnić przekroczenie prawa, zastaną rozliczeni.
A to, że określone osoby są w Parlamencie, czy na urzędzie prezydenckim wynika z woli wyborców, a nie Platformy i chyba nie chcemy wprowadzać dyktatury, aby ten fakt zmienić.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:46
Zofia
Ależ to nie ja wrzucam wszystko do jednego wora!!!
Nie ja dzielę społeczeństwo na ‘komuchów” i całą resztę,czyli ludzi PRL, nie ja łączę SB i UB w jedną całość a okres stalinowski z okresem opozycyjnej Solidarności.
—
Oczywiście, że nie Ty wrzucasz wszystkich do jednego worka, ale bardzo chętnie z takiego podziału korzystasz. No i rzecz jasna jak najdalszy jestem od stwierdzenia, że dzielisz społeczeństwo na “komuchów” i całą resztę. Raczej dzielisz polityków na “solidaruchów” (choć ładniej ich określasz jako “dawną opozycję”) i całą resztę.
Czerwiec 28th, 2008 at 21:55
“A rozliczanie wydaje się jednak trwać tylko po cichu i solidnie – zgodnie z literą prawa. Nieliczne strzępki informacji zdają się o tym świadczyć.”
Mam nadzieje.
.
“A to, że określone osoby są w Parlamencie, czy na urzędzie prezydenckim wynika z woli wyborców, a nie Platformy i chyba nie chcemy wprowadzać dyktatury, aby ten fakt zmienić.”
W pelni sie zgadzam. I dlatego, niestety, trzeba takze wziac na wstrzymanie w innych sprawach tez. Suszna fala oburzenia po filmie o Maleszce musi jednak przejsc przez rozum. Solidnie, zgodnie z prawem, i powoli mozna byc moze wyjasnic zabojstwo Pyjasa i role Maleszki, ale nie mozna isc na skroty.
.
nawet nie wiadomo co lustracja ma oznaczać.
To bylo widac na tym blogu. Leszek z kolegami chca cos wyjasnic, coz zlustrowac, z kims sie pogodzic albo nie pogodzic. Ale ich cele, choc pieknie powiedziane, wydaja mi sie metne i nie bardzo wiadomo, jak to mialoby w praktyce wygladac. A przeciez oni maja do zlustrowania raptem paru kolegow, a nie tysiace.
Czerwiec 28th, 2008 at 22:15
W portalu tvn24 znalazłam taką ciekawostkę, która wiele mówi o mentalności PiSowskiej;
Na prośbę Wprost przeprowadzono ranking najbardziej lubianych i nielubianych polityków i oto…
#
W pierwszej dziesiątce najmniej lubianych parlamentarzystów znalazło się aż siedmiu posłów PiS. Jak się okazało, posłowie tego klubu jako nielubianych wskazywali klubowych kolegów.
#
Czerwiec 28th, 2008 at 22:50
I znowu się Andrzeju mylisz.
Pisałam wyraźnie, ze odnoszę się do “wypracowań” dawnej opozycji będącej u władzy po 1989 r.
Na najwyższych, wyższych i nieco niższych szczeblach. I całej żurnalistyki z nimi związanej.Nikogo więcej.
Nikogo personalnie nie wymieniałam. W tym gronie są różni ludzie i bracia Kaczyńscy i nasz Gospodarz i Lech Wałesa i Tadeusz Mazowiecki czy Jerzy Buzek.
Nie wszyscy z nich przecież publicznie piorą “opozycyjne” brudy.
Niewątpliwie ta wiwisekcja nie przysparza dawnej opozycji splendoru, raczej budzi niechęć i obrzydzenie.
Najnowsza historia Polski od dłuższego czasu pokazywana jest jako dziwne zjawisko.
Jest w niej czasem dzielna, czasem oportunistyczna, ale na pewno zdemoralizowana opozycja, która ma w swoich szeregach wstrętnych kapusiów, są prawdomówni SB-cy, którzy spisywali historię opozycji w swoich dokumentach, które teraz są w IPN, jest szeroko rozumiana “komuna”, czyli ludzie z PRL ,którą trzeba zlustrować i wywalić gdzie pieprz rośnie, bo to hołota, oraz dwóch, którzy są szlachetni. Gdzieś po środku plącze święty papież, który jest świętym w Polsce, ale nie w Watykanie i Kościół rzymsko-katolicki, który ma jednego męczennika- ks. Popiełuszko i mnóstwo księży kapusiów z biskupami włącznie. Oraz kilku wielkich naiwnych marzycieli jak np. Jacek Kuroń. No i jest ten diaboliczny red. Michnik.
I na Boga, nie ja maluję ten obraz.
Maluje go właśnie cała ta wywołana przeze mnie do tablicy – opozycja.
Czerwiec 28th, 2008 at 22:52
Epos “Jak Szewc”
Adam Michnik to “swojak”. Dopiero dwa lata temu zawładneła nim myśl o współudziale w zakatowaniu człowieka. Nawet pomijając ten fakt można było wiele wcześniej sprawdzić, że to ktoś w rodzaju “kumpla z sąsiedztwa”, “dobrego znajomego” i osoby pożądnej, oddanej w koleżeństwie, ludzkiej, naturalnej. Już same przytoczone fakty są wystarczające by okazać mu minimum sympatii i ludzkiego zrozumienia. Ten przestępczy proceder spotkał się z człowiekiem zasłużonym i mimo tak skrajnej małości nie wystawia mu najgorszego świadectwa. Podobno kręcili się koło niego kiedyś złodzieje sądząc, że jest człowiekiem pospolitym. Michnik dziś przewodzi pokojowej gazecie, którą rozwinął do największego medium w kraju. Co tydzień ukazują się takie dodatki jak: Praca, Duży Format, Nieruchomości, Co jest grane, Wysokie Obroty, Wysokie Obcasy, Gazeta Telewizyjna i “Świąteczna” (NIE UKAZUJE SIę W śWIęTA NARODOWE I śWIęTO BOżE). Zatrudnia wielu pracowników i zużywa najwięcej papieru. Michnik pali papierosy w dużych ilościach. Wszystko to tylko część historii nowożytnej III RP i nie może psuć opinii o tym życiowym gościu, który poświęcił wiele fałszywej skromności by zmienić Polskę. I tylko jemu wielu oszołomów zawdzięcza, że jest w Polsce lepiej. Czy nie może wymagać ciut dla siebie? A jeżeli będą to specjalne względy, trochę wyrafinowane i dwuznaczne cele? Kto z was nie ma słabości do alkocholu i przeklinania (tzw “wiąchy”)?
Czerwiec 28th, 2008 at 23:10
Zofia
Nikogo personalnie nie wymieniałam. W tym gronie są różni ludzie i bracia Kaczyńscy i nasz Gospodarz i Lech Wałesa i Tadeusz Mazowiecki czy Jerzy Buzek.
(…)
I na Boga, nie ja maluję ten obraz.
Maluje go właśnie cała ta wywołana przeze mnie do tablicy – opozycja.
—
I tu jest cała Twoja niekonsekwencja, którą wytykam. Z jednej strony widzisz jednak, że Kaczyńscy są na antypodach wobec choćby naszego Gospodarza. Z drugiej jednak jest to dla Ciebie jedna grupa – dawnej opozycji, o której we wcześniejszym komentarzu napisałaś, że jawi Ci się jako obraz grupy ludzi, dla których władza była celem samym w sobie. przypisując wszystkim byłym PRL-owskim opozycjonistom najgorsze cechy tylko części z nich.
A ja z uporem maniaka będę powtarzał, że nie ma żadnej jednej grupy ludzi – “dawnej opozycji”. Są zróżnicowane grupy, które często nie mają ze sobą prawie nic wspólnego, a które przed 89r. łączyło tylko jedno – chęć obalenia PRL-u, aby zapanowała normalność.
Czerwiec 29th, 2008 at 00:18
* Pominąłęm wkładki z reklamami :Media Markt, Obi, Praktiker gdyż są one chyba drukowane przez reklamujące się firmy (europejskie konsorcja wielobranżowe, ale to nie ważne).
Czerwiec 29th, 2008 at 01:27
Hm, a propo toczonej wyżej wymiany zdań,
Zofia najwyraźniej zgadza się z prawicowym red. nacz. “Dziennika”, który wysmarował taką “Analizę” 18-lecia, w której napisał m.in., że elity solidarnościowe to było jedno wielkie kłębowisko żmij:
http://www.dziennik.pl/polityk.....ogiem.html
“Jeśli spojrzeć na czasy obejmującej władzę “Solidarności” z perspektywy zastosowanej dziś do Lecha Wałęsy, cały obóz solidarnościowy okaże się jeszcze większym kłębowiskiem żmij. Przy takiej rozdzielczości spojrzenia nikt już nie zasłuży na szacunek.”
Krytyka “solidaruchów” przez Zofię przy tym spojrzeniu Roberta Krasowskiego to pikuś.
Czerwiec 29th, 2008 at 04:59
Leszku,
dziekuje za link. Probowalem przeczytac analize napisana przez Roberta Krasowskiego, redaktora naczelnego DZIENNIKA. Nie udalo mi sie. Odpadlem jak dojrzala sliwka z drzewa. Ten poziom abstrakcji nie jest dla mnie.
.
Nieszczesny DZIENNIK, ktory ma takiego redaktora naczelnego.
Czerwiec 29th, 2008 at 07:31
I Leszku i Narciarzu!
ABSOLUTNIE, ale to absolutnie się z Wami nie zgadzam. To jest bardzo mądry tekst, spokojnie sobie go przeczytałem, z bardzo dużym zainteresowaniem. Muszę przyznać, że obiektywnym okiem opisał rzeczywistość.
Czerwiec 29th, 2008 at 10:02
Nawiązując do sprawy 14 – latki, chyba warto to przeczytać:
http://www.rp.pl/artykul/153552.html
Czerwiec 29th, 2008 at 10:22
Andrzejku,
Nieparwdą jest, ze:
(…)nie ma żadnej jednej grupy ludzi – “dawnej opozycji”. Są zróżnicowane grupy, które często nie mają ze sobą prawie nic wspólnego, a które przed 89r. łączyło tylko jedno – chęć obalenia PRL-u, aby zapanowała normalność.
Ludzie o których pisze łaczy wiele – wspólna organizacja jaka była “Solidarność”, i wysokie pozycje w kregach decyzyjnych i politycznych w tej organizacji, wspólny udział w “okrągłym stole”, występowanie w kampanii wyborczej pod sztandarami opozycyjnej “Solidarności”, mniej czy bardziej ścisłe z wiązki z aktualnym związkiem zawodowym “Solidarność”, odwoływanie się w swojej praktyce politycznej do Kościoła rzymskokatolickiego i symboliki “S”.
To są te elementy łączące, nie wszystkie dla wszystkich, ale tak jest I Jarosław Kaczyński i Tadeusz mazowiecki i nasz Gospodarz i Lech Wałęsa – to ten sam obóz, który ongiś razem dążyli, jak piszesz do obalenia PRL. dzisiaj Ci sami ludzie w mniejszym większym lub minimalnym stopniu są aktorami wysoce gorszącego zjawiska, które niszczy wszystko dookoła.
Andrzeju, człowiek ma psychikę wysoce skomplikowana, ale w odbiorze rzeczywistości na ogól kieruje się dosyć standardowym zachowaniem.
Mało kto z zewnątrz zastanawia się w jakim stopniu są winne poszczególne osoby, nikt nie patrzy na zasługi, lecz ocenia to, co się aktualnie dzieje przed jego oczami. Nie obciąża pamięci wnikliwą analizą historyczna, ocenia to co widzi gołym okiem, czyta w gazetach, widzi w telewizji.
Tu i teraz. I to koduje w swojej pamięci.
Usiłuje Ci wytłumaczyć – że to co dawna opozycja, która zdobyła władzę po 1989 r – niszczy siebie sama w kontekście historycznym.
Przeciętny człowiek dzieli ją od biedy na takie grupy: obecnie rządzących – czyli PO i Tuska, “kaczorów”,czyli poprzedni rząd i PiS, Michnikowszczyznę i całą resztę.
Bardziej wyrobiony połączy Michnikowszczyznę z PO i Tuskiem, oraz Kaczyńskich i publiczne media z PiS-em.
Będzie miał natomiast kłopot z cała, nie zaszufladkowaną w obecne struktury cala resztą.
czyli z grubsza będzie post-solidarny obóz rządowy i na drugim końcu – obóz prezydencki, z zapleczem politycznym i dawnymi opozycjonistami.
Ludziom mylą sie też obozy związane z rządami Suchockiej, Bieleckiego czy Buzka. O AWS np. mało kto pamięta.
Ale jest to na pewno w generalnej opinii – obóz dawnej opozycji.
Publiczne pranie brudów dotyka wszystkich. I skutki tego zjawiska – spadnie na wszystkich z dawnej opozycji.
Czerwiec 29th, 2008 at 10:39
Torlinie,
przeczytalam wnikliwie cały ten tekst w “Dzienniku”.
jestem pod wrażeniem.
Potwierdza w pełni moje spostrzeżenia.
Nie ja jedna, jak widać – dostrzegam to zjawisko….
Czerwiec 29th, 2008 at 10:46
Gospodarz
Nawiązując do sprawy 14 – latki, chyba warto to przeczytać:
http://www.rp.pl/artykul/153552.html
—
Rozumiem, ze tekst ten miał wywrzeć wrażenie. Nie wywarł – z prozaicznego powodu. Korzystając z googla i wykorzystując fragmenty teksu z Rzepy postanowiłem dotrzeć do źródeł czyli blogu Agaty. I nic. Google wywaliło tylko trochę stron z tzw. prawicowych witryn na których występują te same teksty co w artykule Milcarka tylko różnych autorów – rzecz jasna tzw. prawicowych. Nie pozostaje mi nic innego jak uznać “rewelacje” red. Milcarka za mistyfikację.
Czerwiec 29th, 2008 at 11:06
W sprawie Agaty – tej konkretnej, powrócę, jak pijany do płotu.
Nikt nie ma takiej siły perswazji, jak ojciec dziecka. !!!
Gdzie on był cały czas?
Jeśli on jest nieletni, to gdzie byli jego rodzice?
Czy powiedzieli, że chcą tego wnuka?
Czy obiecali, że się nim zajmą, pomogą w wychowaniu, albo adoptują?
Nie usłyszałam, nie przeczytałam nigdzie odpowiedzi na te proste pytania. O czym więc próbuje się nas wciąż przekonywać?
O tym, że na matkę spada cała odpowiedzialność.
Tyle. I starczy!
Czerwiec 29th, 2008 at 11:14
Poszukałem dalej (korzystając z informacji na innych witrynach) i znalazłem. Oto wpis Agaty z 26.06. Polecam
Specjalnie z dedykacją dla wszystkich psychologów, prokuratorów, pracowników sądu by się już nie martwili bo delikatnie mowiąc nic się złego nie dzieje a to mnie nieco drażni proszę państwa!
Jak mało trzeba nam i dużo tak
żeby szczęśliwym być drugiemu szczęście dać
wystarczy ciepło rąk muśnięcie warg
wystarczy żeby ktoś pokochał nas
żeby szczęśliwym być i szczęście dać
tak mało trzeba nam i dużo tak
To, że podoba mi się taka poezja nie oznacza iż mam myśli samobojcze. Nie jestem autorką tej poezji. I bez obrazy dla państwa ale mam nadzieje ze wezmą sobie państo to do serca. Weżcie się za ludzi którzy mnie w ostatnim czasie nieco skrzywdzili ( mam na mysli prase Fronde itp ) lub za ludzi ktorzy są w potrzebie i potrzebują Waszwj pomocy. A ja się deklaruję iż będę potrzebowala pomocy to skontaktuję się z kimś. Tak jak juz wczesniej mowiłam mam zaufanych psychologow, wielkie wsparcie od rodziny i nie mam powodu by popadać w depresję. Ale jesli cokolwiek by sie zmieniło obiecuje ze powiadomie o tym i na pewno nie będzie to moj blog tylko bezpośrednia informacja o moim złym stanie trafi do panstwa.
Czerwiec 29th, 2008 at 11:20
Elity polityczne zajęte są same sobą, dziennikarze zaś obserwowaniem żenującego zjawiska prania się po pyskach politycznego establishmentu.
Tymczasem świat na Polskę – nie czeka.
Polska prowadząca donkiszoterię wobec budowy gazociągu bałtyckiego zupełnie nie dostrzega, że on się po prostu….buduje. Dziennikarze biją na alarm, poseł Libicki z PiS partykularnie wykorzystuje swoje szefostwo komisji petycji w Parlamencie Europejskim, by uniemożliwić jego budowę, pod pozorem, że to szkodzi Polsce (de facto – nie szkodzi) a Niemcy i Rosja zajęte są realizacja swego pomysłu.
Mimo tych protestów ze strony polskiej, gazociąg „Północny potok” (North-European gas pipeline – NEGP) z Rosji do Niemiec biegnący po dnie Bałtyku jest w trakcie budowy. Prowadzone są prace budowlane części naziemnej na obszarze rosyjskimi, na odcinku od szybów wydobywczych do Wyborga, gdzie gazociąg zejdzie pod wodę.
Jak podaje Gazprom, Złoża Sztokmanowskie, na szelfie Morza Barentsa będą podstawowym złożem gazu dla tego gazociągu.
Również na obszarze Niemiec są prowadzone prace związane z uruchomieniem „Północnego Potoku”.
Od maja tego roku, w ruchu wahadłowym między Mülheim (zagłebie Ruhry) a portem w Sassnitz, spółka kolejowa koncernu Deutsche Bahn AG – Railion Deutschland AG dostarcza dla niemieckiej firmy Europipe GmbH – specjalne rury dla gazociągu bałtyckiego.
Na początek, przez najbliższe dwa lata, przewidziany jest transport 60 tys. rur, w cyklach tygodniowych po 15 pociągów w tygodniu, bezpośrednio z huty do portu
- Transport kolejowy jest odpowiednio wytrzymały i ekologiczny. Dlatego wybraliśmy dla tych rur optymalny środek transporu, jakim jest kolej – stwierdził Henning Kohte, dyrektor handlowy spółki „North Stream”, budującej gazociąg bałtycki.
- Jesteśmy zadowoleni, że zaproponowany przez nas zakres usług przekonał kontrahenta i zostaliśmy wyróżnieni tym kontraktem. Pozwoli on radykalnie skrócić czas transportu – nie kryje zadowolenia dr Norbert Bensel, członek zarządu DB AG, szef sekcji przewozów i logistyki Deutsche Bahn.
W ciągu najbliższych miesięcy na terenie portu w Sassnitz zostanie wybudowany specjalny zakład, funkcjonujący na niemieckim prawie handlowym, gdzie rury będą poddawane specjalnym zabiegom technologicznym (będą pokrywane specjalnymi powłokami) przed ułożeniem ich na morskim dnie Bałtyku. Po tych zabiegach, rury będą transportowane transportem morskim do terminali magazynowych usytuowanych na wybrzeżach Bałtyku, min. w Baltijsku i Wyborgu.
Obie strony, zarówno Deutsche Bahn, jak i szwajcarska spółka joint venture „The North Stream” spodziewają się, że podpisany kontrakt będzie czynnikiem stymulującym rozwój tego największego niemieckiego portu na Bałtyku.
Zdaniem obu stron, niemieckiej i rosyjskiej, port w Sassnitz, z racji swego położenia gwarantuje nie tylko krótki czas transportu drogą morską, ale także posiada niezbędny, specjalistyczny sprzęt przeładunkowy, jest to jedyny port w Zachodniej Europie, który posiada bezpośrednią łączność kolejową z Rosją.
- Dlatego, też, podjęliśmy się transportu nietypowego ładunku – informuje dr Norbert Bensel – łącząc fracht z wysoką jakością usług kolejowych dla Rosji, co więcej mamy zamiar coraz częściej wykorzystywać przewozy towarowe przez port w Sassnitz na Rugii i dostosować ruch naszych pociągów do kursowania promów.
Od października 2007 r. Deutsche Bahn i skandynawski armator promowy DFDS utrzymują stały towarowy serwis kolejowy z portu Sassnitz do Baltijska w Rosji. – Pozwala to uniezależnić się od przewozów ładunków do Rosji przez Polskę – można przeczytać w komunikatach oficjalnych Deutsche Bahn.
Patrz ostatnie zdanie w tekście:
http://www.db.de/site/bahn/en/.....80313.html
Czerwiec 29th, 2008 at 11:26
Andrzej,
to nie są teksty 14-latki!
Żadna nastolatka nie pisze, że ma “zaufanych psychologów”!
Sądzę, że ktoś albo w imieniu Agaty, albo bez jej wiedzy za nią pisze ten blog. Na pewno jest to dorosła osoba.
Takie rozmowy to nie poziom gimnazjum!
Czerwiec 29th, 2008 at 11:37
Zofio,
nie widziałaś innych tekstów, w tym tych sprzed wielu miesięcy. To nie jest typowa nastolatka.
Czerwiec 29th, 2008 at 11:49
Jeżeli ktokolwiek miał obiekcje w ustaleniu kto jest mocodawcą książki o TW Bolek, to już nie powinien mieć. Cel publikacji też jest podany:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....atura.html
Potwierdza to także tezy zawarte w przytaczanym w blogu tekście naczelnego “Dziennika”.
Moim zdaniem, minister prezydencki powinien wystrzegać sie takich publicznych deklaracji, bowiem wplątuje urząd prezydencki w sprawy, od których winien się trzymać z daleka.
No, ale na piramidalną głupotę ministra Kamińskiego nie ma rady.
I skoro taka wola prezydenta RP, by go własny minister publicznie kompromitował, to niech kompromituje.***
Andrzej,
widać nastolatka jest inteligentną dziewczyną.
Czerwiec 29th, 2008 at 12:44
Pozwala to uniezależnić się od przewozów ładunków do Rosji przez Polskę – można przeczytać w komunikatach oficjalnych Deutsche Bahn.
—
A precyzyjniej:
Usługi promowe uzupełniają wydajny/sprawny przewóz ładunków koleją do i z Rosji poprzez Polskę – jak można przeczytać w ostatnim zdaniu w tekście:
http://www.db.de/site/bahn/en/.....80313.html
:)))
Czerwiec 29th, 2008 at 12:50
Usługi promowe uzupełniają wydajny/sprawny przewóz ładunków koleją do i z Rosji poprzez Polskę – jak można przeczytać w ostatnim zdaniu w tekście:
http://www.db.de/site/bahn/en/.....80313.html
Czerwiec 29th, 2008 at 12:54
Jeżeli to co znalazł Andrzej to jest klasyczny styl “wygłaszanych blisko godzinnych referatów” Zofii na temat transportu – to serdecznie gratuluję! o musza być strasznie rozrywkowe referaty.
.
A ja naiwny miałem zastrzeżenia, że Zofia nie wie jak się poprawnie pisze angielskie wyrazy. A jak widać to nie chodzi o wyrazy, to chodzi o świadome przekręcanie całych zdań.
Czerwiec 29th, 2008 at 13:03
# jasnaanielka Says:
czerwiec 28th, 2008 at 5:44 pm
Ja proponuję, by nikogo nie przezywać. Skoro każdy z panów znalazł się w sejmie/senacie wskutek tego, że głosowało na nich ileś tam obywateli tego kraju, to oni są przedstawicielami społeczeństwa i ich rolą jest wspólnie pracować dla dobra tergo społeczeństwa, w miarę własnych umiejętności zawodowych i predyspozycji psychicznych. Uważam, że winni się do siebie zwracać; panie marszałku, panie pośle i dyskutować o konkretach, prze4dstawiać własne stanowisko i proponować rozwiązywanie problemów.
.
.
Czyli Twoje oburzenie budzi również:
- “chuj zawzięty” Oleksego
- “dyplomatołki” Bartoszewskiego
- “pornogrubasy” i wiele innych Niesiołowskiego
- “dożynanie watah” Sikorskiego
- “chciałem zabić” Tuska
i.t.d… i.t.p? Nie zauważyłem, żebyś się na nie “oburzała”, mylę się?
.
.
Czerwiec 29th, 2008 at 13:21
Zofio
nie zaskakuje mnie to, że zgadzasz się z opinią o postsolidarnościowych politykach jako o kłębowisku żmij. Umiejętnie wszystkich wrzucasz do jednego worka. Musisz mieć pojemną szufladę gdzie upychasz dowolnie kojarzoną główkę z solidarnościowym piętnem wypalonym na czole.
Czy masz też drugą szufladkę, w której upychasz komusze kreatury bełkoczące o miłości ludu pracującego miast i wsi? Może nie szulfladkę ale jakąś kloakę z której od czasu do czasu słychać bulgot i wynurzającą się główkę Oleksego, Kwacha, Milera, Jaruzela, Kiszczaka, Bieruta, Gierka i nieskończoną liczbę tych wiernie walczących o pokój i sprawiedliwość? Wszystko co kojarzy się z komuszą i postkomuszą formacją też można wpychać w dowolne miejsce.
Nie będziesz miała więc chyba nic przeciwko by do takiej kloaki Ciebie wrzucano – nie dlatego, że byłaś członkiem jakiegoś pezetperowskiego establishmentu lecz dlatego, że niektórzy panowie z tej formacji się Tobie podobają?
Jeśli już belkę widzi się w postolidarnościowym oku to czyż nie ma jej też w innych? A wogóle to wszelkie uogólnienia, stosowanie szuladek i prostych schematów nic nie wyjaśnia i niczemu nie służy.
Krasowski porównał ze sobą dwa sposoby oglądu rozwoju sytuacji politycznej po 1990 r.: przez teleskop i mikroskop. Rzucił okiem tylko na jedną stronę barykady, na której to rewolucjoniści zaczęli rżnąć się na wzajem. Po drugiej stronie było wszystko w porządku? Wystarczy spojrzeć przez mikroskop, aby zobaczyć jak rozpełzło się tam robactwo. Tylko nie można być ślepym.
Czerwiec 29th, 2008 at 13:46
Andrzej,
doskonale wiem co napisałam.
Ten “wydajny” przewóz koleją przez Polskę do Rosji (bezpośredni) praktycznie nie istnieje.
DB doskonale o tym wie.
Jeśli już, to towar wozi się do obwodu kaliningradzkiego ciężarówkami!
Bo tylko z tym obwodem rosyjskim Polska ma granice bezpośrednią
Baltijsk jest portem morskim w tym obwodzie
I o tym połączeniu promowo-kolejowym DB się wypowiadała.
***
Natomiast w 2006 r. (wg GUS), granice z obwodem kaliningradzkim
przejechało 26.736 polskich ciężarówek, a one tranzytem mało się zajmują (o. 2% dla wszystkich swoich przewozów międzynarodowych) i 2 razy tyle obcych.
W sumie 77 tys. – 80 tys. samochodów ciągu roku przekraczana wszystkie drogowe przejścia graniczne polsko-rosyjskie a mamy je wyłącznie z tym obwodem kaliningradzkim.
Z czego tylko te obce ciężarówki – to przewozy tranzytowe z Niemiec do Rosji (w tym wypadku – obwody kaliningradzkiego)
Jeśli jest utworzona bezpośrednia linia kolejowo-morska z Rosji do Niemiec (kalinigradzkiego obwodu), to traci na tym tranzyt samochodowy przez Polskę.
***
Tranzyt kolejowy przez Polskę do/z Rosji z/do Niemiec leci w 89% – 91% przez Terespol-Małaszewice, reszta przez Medykę. Dotyczy to tranzytu ładunków do całej Rosji.
Ale to się niebawem zmieni.
Do Kaliningradu kursują pociągi pasażerskie wożące sentymentalnych Niemców z Berlina do Kaliningradu (Kronborga)
http://www.rynek-kolejowy.pl/n.....12_093.htm
Patrz, m.in.:
“Europa-Azja. Gospodarka, transport” pod red. Leszka Mindura, wyd. Instytut Logistyki i Magazynowania, Poznań, 2007, str 107 i dalsze.
***
Miner
strona niemiecka, nie wniosła żadnych zastrzeżeń do treści mego referatu, ani przed jego wygłoszeniem (znali treść) ani w czasie dyskusji.
Byli zdziwieni raczej znajomością tematu i trafnością diagnoz.
Czerwiec 29th, 2008 at 14:15
Leszku,
dyskusja nie polega na tym, że jeśli rozmawiamy o tym co sie dzieje teraz z dawna opozycją i to w odniesieniu do konkretnych zdarzeń tu i teraz – to Ty serwujesz mi argumenty w stylu – a w Ameryce bija Murzynów, czyli teksty o “komuchach”.
Taki atak może być forma obrony, ale do niczego nie prowadzi.
Przy okazji zechciej zauważyć ze owe “robactwo”, o którym wspominasz a pisze red. naczelny “Dziennika” – ma swój rodowód w w owej opozycji.
Leszku,
nie stosuję szufladek, ale pokazuje jaki jest odbiór tego co się dzieje przeciętnego konsumenta mediów w Polsce.
Przeczytaj, uważnie co napisałam.
***
Mnie już dawno wrzucono w szufladkę “komuna”, i to tej decyzyjnej w czasach PRL-u, przynajmniej w tym blogu, więc się nie dziwię niczemu. Szufladkowanie to akurat nie moja specjalność.
Podobno mam rodzinny biznes do uprawiania propagandy komunistycznej i jestem winna wszystkim zbrodniom ancien regime w Polsce.
Niedługo się dowiem, że będąc dzieckiem wsadziłam własna matkę do stalinowskiego więzienia.
To, że jestem agentem Putina też tu padało.
***
Nie taję, że mój ogólny osąd ludzi z dawnej opozycji nie jest pozytywny, ale też nie udaję iż nie widzę wiele znakomitych rzeczy jakie Polska osiągnęła po 1989 r. Doceniam “okrągły stół”, wielką reformę administracyjną kraju, poprowadzenie Polski do NATO i UE, wprowadzenie samorządów lokalnych w struktury władzy w Polsce. Czyli wszystko to, co wpływa na demokratyzację państwa.
Ale jednocześnie mamy państwo wręcz wyznaniowe, jakim nigdy nie było, w którym depcze się jawnie podstawowe prawa człowieka, kwitnie nietolerancja, gdzie lincz i śmierć cywilna są orężem walki politycznej, Gdzie jest przyzwolenie na nepotyzm polityków i ich sprzedajność. Gdzie bywają nie wyjaśnione śmierci czy zabójstwa ministrów z partii opozycyjnych wobec aktualnej władzy. Mamy nadal stały poziom 1/3 głodnych dzieci w szkołach, biedę strukturalną i nędzny poziom nauki w szkolnictwie powszechnym.
Otrzymaliśmy po 1989 r. państwo w sumie nadal mało przyjazne ludziom w którym jawnie stworzono policję polityczną a władzę wyposażono w instrumenty walki politycznej ze społeczeństwem (lustracja) jak w czasach zwalczanej “komuny”.
Bilans zysków i strat wcale nie jest taki optymistyczny Leszku, jak Ci się wydaje.
Czerwiec 29th, 2008 at 15:00
jasnaanielka:
.
http://janpospieszalski.salon2.....index.html
.
Czerwiec 29th, 2008 at 15:20
Niemcy i Rosjanie potrafią robić rzeczy dużego kalibru. Rurociąg jest technologicznie przedsięwzięciem potężnym jak budowa platform wiertniczych na morzach. W międzyczasie udoskonala się bolidy Formuły 1, patentuje produkty Bayera i inne. Rosjanie wykonują w tym czasie nowe typy samolotów pasażerskich. Rura jest wynikiem postrzegania Europy jako potencjalnego pola do wojny kiedyś. To musi tkwić w umysłach, w głębokiej podświadomości zbiorowej Niemców. Co “my” Polacy jesteśmy w stanie w tym czasie? Organizacja Euro 2012 jawi się jak lot na Marsa. Mamy mentalność ubogich krewnych i brak ambicji rekordowy jak na kraj z dostępem do morza (morze, góry, mazury, “Pałac Kultury”). Wszystko sprywatyzować sprzedając dostojnym zachodnim Europejczykom – oto szczyt ambicji – przetarg bez przekrętu to cudo. Jak wielka część inteligencji jest zaangażowana w spory o kwestie, które dawno powinny być wspólnie rozwiązane dla dobra ogółu. Niektórzy myślą tylko o własnej kategorii. To dzisiejsza Polska. Daleko nam w ambicji nawet do Finów.
Czerwiec 29th, 2008 at 15:37
Tusk mówiąc o “zajęciu się chociaż jednym tematem w sposób pełny lepszym niż kilkoma byle jak” podaje temat aktywizacji zawodowej ludzi z tzw kategorii płac pomostowych. Czy to wyprodukuje samochód, czołg, czy jak? Poza tym nikt w tym Tuska nie popędza, wszyscy mogący budują mu wizję zależności swoistych drobiazgów – odpowiedników miny, gestu, krawata i notowań.
Czerwiec 29th, 2008 at 16:51
Leszku!
Tylko widzisz, mnie do “komuny” nie wrzucisz, a mam podobne zdanie. Zgodnie z artykułem jestem “lewicą solidarnościową” (muszę się zgodzić, chociażby nie wiem jakby to śmiesznie dla mnie brzmiało), nie cierpię Kaczyńskich i całego ich dworu (publicystycznego również), bardzo cenię Michnika, ale… muszę obiektywnie powiedzieć, że mój idol święty nie jest. Jest to facet ostry, bezpardonowy, z lekka bufonowaty, mający wielką inteligencję przewyższającą jego oponentów, co powoduje właśnie zarozumiałość i chęć bycia wszystkowiedzącym.
Bardzo do mnie dotarł argument “Dziennika” w sprawie II RP, ja to bym rozszerzył nawet Piłsudskiego i Dmowskiego o Wilsona, Paderewskiego i Piotrogrodzką Radę Delegatów Robotniczych i Żołnierskich. Teraz, po latach, okazało się, że wszyscy mieli swój udział.
Panie Waldemarze!
Krytykuje Pan “Rzeczpospolitą”, a sam w niej publikuje. Ja tak nie mógłbym zrobić, nigdy niczego nieopublikowałbym w prawicowej prasie. Bo nie podejrzewam, że “bank musi zarabiać”.
Miner!
Dawanie przez Ciebie linków do Salonu 24, i jeszcze do tego do Pośpieszalskiego – jest śmieszne. Ja bez czytania wiem, co on napisze. A w sprawie Agaty – nie sądzisz – że jest to jej prywatna sprawa, jej brzuch, i nic nikomu do tego?
Czerwiec 29th, 2008 at 17:07
Torlin:
.
jasnaanielka od dłuższego czasu pyta: “gdzie jest ojciec/dziadek nienarodzonego dziecka”, Pospieszalski wywołuje do tablicy dziadka Agaty i stawia mu bardzo konkretne i moim zdaniem trafne zarzuty – dlatego wrzucam tutaj tą linkę.
.
Ty widzisz jedynie “salon24″, “Pospieszalski” i już wiesz, że możesz napieprzać (“dawanie linków (…) jest śmieszne”). Przeczytałeś przynajmniej ten podlinkowany artykuł? Dlaczego wypowiedź ojca kierowana do innego ojca jest śmieszna?
.
Na marginesie, komuś tak bardzo przewrażliwionym na punkcie swojego nicka i do tego walczącego o poprawność językową, mogę zwrócić uwagę: POSPIESZALSKI nie POŚPIESZALSKI.
Czerwiec 29th, 2008 at 17:08
“dziadka Agaty” co ja piszę…
.
“dziadka nienarodzonego dziecka Agaty”
Czerwiec 29th, 2008 at 17:17
Torlin,
ja nie jestam ani prawica ani lewica. Atakowałem i będę atakował PiS, Kaczyńskich i IV RP nie dlatego, ze nalezę do jakiegos obozu, tylko dlatego, że uważam tę formację i tych ludzi za groźnych dla kraju, za szkodników. Jak zauwazyłeś w sprawie aborcji i 14 – letniej Agaty znalazłem się “po stronie” Pospieszalskiego, i nawet “Nowego Dziennika”, ale nie dlatego, że należę do tego obozu, tylko dlatego, że aborcja jest dla mnie zabójstwem życia ludzkiego.
“Rzeczpospolita” była najwłaściwszym miejscem dla opublikowania artykułu rozbijającego kłamstwa o nocnej zmianie. “Gazeta” byłaby zupełnie nieproduktywna, pisałbym dla przekonanych, że mam rację.
Myśle dokładnie tak jak Pospieszalski w tej sprawie.
Brzuch jest Agaty, życie w tym brzuchu nie! Życie jest tego życia!
Czerwiec 29th, 2008 at 17:33
Ziemkiewicz celnie trafił przestępców. Doprowadzenie do sytuacji, w której zapotrzebowanie na weryfikację gówna będzie już utoczone wystarczająco zawsze będzie skuteczne. Doprowadzenie do “okazania” mnie w kamerach TV jest inteligentnym pomysłem. Ponieważ nie można wyglądem zaprzeczyć, potwierdzić można wszystkim. “Wiedzenie” to niestety stan najwygodniejszej przechowywanej opinii zasuflowanej miesiącami drążonej wątpliwości o kalibrze odpowiadającym zaangażowaniu z dopisanym w umyśle malutkim słówkiem “czy”. Rzucanie gównem żadko powoduje przylepienie całego balasa, ale im więcej się przylepi – tym łatwiej przylepiają się kolejne, aż do oblepienia. W obliczu tego co zrobiono wszystko zadziała jak katalizator automatycznie. I chwilę potem powstanie opinia zawierająca potwierdzenie niesprzecznością. Stąd Michnik nie musi się obawiać dokatowania. To zrozumiał Ziemkiewicz i mu przekazuje. Ale też przekazuje, że trudno zastąpić “wiemy” czymkolwiek przy takim uprzedmiotowieniu, upodleniu.
Czerwiec 29th, 2008 at 17:54
Tekst Pospieszalskiego świetny – minerowi dziękuję, bo gdyby nie on, to bym go nie przeczytała. Dlaczego się jednak Pospieszalski z tym tekstem tak bardzo spóźnił? Dlaczego napisał go wtedy dopiero, gdy ten tekst nie może wpłynąć na rozwój wydarzeń? Takie właśnie teksty, zamiast filozofowania i epatowania grzechem śmiertelnym powinny powstawać na początku całej dyskusji. Ten ksiądz, który podążał w ślad za Agatą, powinien wg mnie złożyć wizytę ojcu dziecka i jego rodzicom. Teraz można już tylko żałować, że pan Jan się nie pospieszył. Czy o sprawie wcześniej nie wiedział? … wiem, wiem, jestem czepialska i w ogóle.
Czerwiec 29th, 2008 at 18:14
Dla uporządkowania informacji ;)
http://www.spieprzajdziadu.com.....-pogladow/
Jak to poglądy ewoluują wraz z karierą… ;)
Czerwiec 29th, 2008 at 18:25
Za Pospieszalskiego przepraszam, niechcący.
Panie Waldemarze i Minerze!
Oczywiście, że Pospieszalski ma dużo racji i … jednocześnie jej nie miał. Moje oburzenie wywołało w tym artykule powiedzenie “środowisko aborcjonistów”, tak jak Bernard pisze o “zwolennikach aborcji”. Całość jest podlana sosem prawicowym z jedynie słusznego kierunku i cały ten tekst tym ocieka. Ma urodzić i koniec. Jak ma wątpliwości, to dziadek nienarodzonego ma do tego ją namawiać.
Ja po prostu protestuję przeciwko całej tej kampanii. Dla mnie to jest obrzydliwe, z jednej strony nie wolno w szkołach prowadzić normalnych zajęć o seksualizmie człowieka, o metodach niezachodzenia w ciążę, o właśnie tych “niebezpieczeństwach” miłości, nie ma filmów edukacyjnych, broszur, prezerwatywa czy inne środki zapobiegania budzą przerażenie w oczach antyaborcyjnych, z drugiej jak jest już dziewczyna w ciąży, to najlepiej wszystkich w tym momencie oskarżać, napadać na nią, na jej matkę, na chłopaka, na ojca chłopaka. Wszyscy są winni, absolutnie wszyscy. Tylko ci prowadzący taką politykę są niewinni jak aniołki.
Nie, Panie Waldemarze, nie ma mojej zgody. Kobieta nie jest pojemnikiem na płód, jest żywą, normalną istotą, mającą własny rozum, własną moralność i własne poczucie dobra i zła. I nikt nie ma prawa narzucać innej osobie swojej moralności. Jak Pan się by czuł, gdyby ktoś Panu narzucał swoją wbrew Pana woli?
Mamy najbardziej obok irlandzkiej i na Malcie ustawę antyaborcyjną, nieliczne wyjątki też budzą opór, jak u Alicji Tysiąc. Kobieta ma prawo usunąć ciążę w wyniku czynu zabronionego, a seks i zapłodnienie dziewczyny poniżej 15 roku życia tym jest.
Jakie to szczęście, że pozostała Europa jest normalna. Do Czech niedaleko.
Czerwiec 29th, 2008 at 19:08
DOBRA ODPOWIEDŹ
Czerwiec 29th, 2008 at 20:27
Istota doktryny Gospodarza sprowadza sie do tego, ze zaplodniona komorka jest nowym czlowiekiem od momentu zaplodnienia. Jest to doktryna arbitralna, wysoce dyskusyjna, i nie do obrony z punktu widzenia naukowego. Podejrzewam, ze z punktu widzenia religijnego tez. Prosze rozwazyc nastepujace rozumowanie.
.
(1) Jaka jest religijna definicja “czlowieka”? Podejrzewam, ze jest nia posiadanie duszy. Inna definicja nie mialaby sensu w odniesieniu do komorki albo zygoty. (Chyba nawet Gospodarz nie twierdzi, ze zygota ma uczucia albo wolna wole i z tego tytulu jest czlowiekiem?)
.
(2) Kiedy zostaje stworzona nowa dusza dla nowego czlowieka? Tego nikt nie wie (jesli ktos wie, to prosze powiedziec), ale mozna snuc przypuszczenia. Jedno z przypuszczen moze byc takie, ze nowa dusza zostaje stworzona w momencie zaplodnienia. Takie przypuszczenie moze byc podstawa dla doktryny Gospodarza.
.
(3) Jak wiadomo, znaczna czesc zaplodnionych komorek i embrionow ulega samoczynnej aborcji. Jest to proces naturalny. Istnieja przypuszczenia, ze jest to naturalna “kontrola jakosci”. Nie pamietam liczb, ale slyszalem, ze bardzo znaczna czesc zarodkow odpada na tym etapie.
.
(4) Czy mozna przypuscic, ze te samoczynnie odsiane komorki, zygoty, i zarodki byly wyposazone w dusze? Przypuscic tak mozna, ale to przypuszczenie prowadzi do absurdu. Stworca, gdyby tak postepowal, postepowalby absurdalnie. Rozsadne wydaje sie inne przypuszczenie: zarodki przeznaczone do likwidacji nie byly wyposazone w dusze, poniewaz Stworca od poczatku wiedzial, jaki bedzie ich los. Wiedzial, poniewaz jest wszechwiedzacy.
.
(5) Na tej samej zasadzie, Stworca z gory wiedzial, jaki bedzie los zarodka, ktory zostanie usuniety przez lekarza. Wiedzac to, nie musial dla niego stwarzac duszy. Gdyby postapil inaczej i ta dusze stworzyl, to z gory doprowadzalby do morderstwa wiedzac, ze to morderstwo nastapi. Takie przypuszczenie jest absurdalne. Ergo, usuniety zarodek nie mogl miec duszy.
.
(6) Z tezy (5) wynika wniosek, ze akt aborcji nie jest morderstwem, poniewaz nie doszlo do zabicia czlowieka.
.
(7) Czy jest mozliwym, ze Stworca nie wiedzial, jaka bedzie decyzja i jednak stworzyl dusze dla zarodka, ale ten zarodek zostal zabity, wiec doszlo do morderstwa? Takie przypuszczenie przeczy wszechwiedzy Stworcy, a wiec nalezy je odrzucic.
.
Konkluzja: W swietle powyzszego rozumowania trzeba uznac, ze aborcja nie jest morderstwem, poniewaz nie dochodzi do zamordowania istoty ludzkiej wyposazonej w dusze.
.
Krytyka: Czy mozna zakwestionowac powyzsze rozumowanie? Oczywiscie mozna, poniewaz opiera sie ono na zalozeniach na temat decyzji i motywow Stworcy, ktory z definicji tak goruje nad czlowiekiem, ze zrozumiec jego decyzji nie mozna.
.
Odpowiedz na krytyke: Jednak takie samo zastrzezenie dotyczy takze kazdego innego rozumowania, w ktorym wystepuje Stworca, a wiec takze takiego, ktore uznaje aborcje za niedopuszczalna. Wszystko jedno, jaki bedzie wynik rozumowania, a i tak mozna je zakwestionowac w ten sam sposob.
.
Konkluzja z krytyki: Ani argumenty “za”, ani “przeciw” aborcji, nie daja sie uzasadnic na gruncie religii. I jedne, i drugie prowadza do absurdu.
Czerwiec 29th, 2008 at 20:54
http://www.dziennik.pl/wydarze.....rczej.html
.
No proszę… ten dla którego nie było miejsca na łamach jakoś się przedarł. Pewnie siłom i godnościom osobistom…
Czerwiec 29th, 2008 at 21:46
Narciarz,
powiem brutalnie – mam w dupie naukę w tej sprawie. Z tego zaplodnionego jaja ludzkiego powstanie czlowiek, nawet jeżeli ono przypomina rybę.
Czerwiec 29th, 2008 at 21:58
Szanowny panie, Człowiek jest żyworodny. Jest pan fundamentalistą religijnym w trakcie meczu?
‘
Od kilku dni mam mrówki w domu. Zrobiły sobie szlak do cukru. Ale kręcą się też przy okruszkach i obierkach.
Czerwiec 29th, 2008 at 22:16
Panie Waldemarze,
ma Pan prawo do swojego stosunku do aborcji. Ja również swój pogląd wyraziłam. Ale to , że podpiera się Pan tekstem Pawła Milcarka przekroczyło pewne granice!
Czerwiec 29th, 2008 at 22:17
Gospodarzu:
“mam w dupie” to jest odpowiedz tak samo dobra, jak kazda inna. Ale nie wystarcza na dlugo. Nawet jesli Panu wystarcza, to jednak nie wystarcza. Takie jest zycie.
.
Podam Panu przyklad. Kiedys, bardzo dawno temu, Kosciol nauczal, co jest w srodku, a co nie jest. Wiekszosc intelektualistow albo sie z tym godzila, albo miala to w dupie. Byl taki jeden z drugim, ktorzy twierdzili inaczej. Jednego oddano pod sad, gdzie odwolal swoje niesluszne poglady, a drugiego spalono na stosie. Minelo kilka lat, i co sie okazalo? Okazalo sie, ze racje mieli ci dwaj. Niedawno Kosciol nawet przeprosil za nieluszne wyroki w tej sprawie. I co sie jeszcze okazalo? Okazalo sie, ze o tych dwu wszyscy dzis wiedza, natomiast intelektualisci, ktorzy mieli w dupie, popadli w zapomnienie.
.
Moral z tej historii jest taki, ze miec w dupie to nie jest dobra przepustka do historii. Ulatwia zycie, to fakt, ale malo kogo przekonuje. Zeby miec racje, to trzeba myslec, a nie miec… (nie bede powtarzal ciagle tego samego slowa).
Czerwiec 29th, 2008 at 22:29
Narciarz,
jeśli kiedykolwiek w życiu zgodziłeś sie na wyskrobanie zygoty, ktorą wytworzyłeś z jakąś Pania, to policz ile to bylo lat temu i popatrz na jakiegoś równolatka tej liczby lat. Jeden taki nie istnieje dzięki Tobie, z Twojej w istocie ręki. I możesz sobie z tym problemem swoja naukę wsadzić właśnie w dupę. To nie moje umieszczenie jej tam ułatwia zycie, to twoje powoływanie się na nią ma oszukać sumienie.
Nakazim,
ten Milcarek to Kuba Rozpruwacz?
Czerwiec 29th, 2008 at 22:29
Moze powinienem skrocic moja poprzednia wypowiedz. W skrocie, mozna miec w dupie, albo mozna miec racje, ale nie da sie pogodzic jednoczesnie tych dwu faktow.
.
Bardziej kulturalna wersja frazy “mam w …” jest taka: ja tak mowie i prosze ze mna nie dyskutowac. W ten sposob mozna kogos zmusic, ale niestety, nie mozna w ten sposob nikogo przekonac. W ten sposob dochodzimy do sedna problemu. Doktrynerstwo mozna narzucic sila, ale doktrynerstwo nie przekonuje. A historia udziela lekcji. Tam, gdzie rosnie wiedza, tam doktrynerstwo jest w odwrocie. Historia ostatnich trzech stuleci europejskiej cywilizacji sklania do takiego wniosku.
Czerwiec 29th, 2008 at 22:40
Gospodarzu:
argumenty ad personam? Ciekawe, czy nie zauwazyl Pan, ze ja uderzylem w stol, i odezwaly sie nozyce? Ja nie kwestionuje Pana prawa do posiadania i gloszenia arbitralnych pogladow, o ile wszyscy sie zgodzimy, ze sa one arbitralne. Mozna wierzyc pomimo absurdu. Ale dobrze jest to glosno przyznac. Mi sie nawet Pana linia obrony bardzo podoba. Tak wierze i “mam w dupie” jako ostateczny argument. Przynajmniej jasno i zdecydowanie.
.
Rzecz jest w tym, ze Pana argumenty sa nie do obrony. Przeciwne argumenty zreszta tez. I tyle wlasnie staralem sie pokazac. Nie da sie poprzec Pana wiary zadnym argumentem, czy to naukowym, czy tez religijnym. Mozna wylacznie zadekretowac. Jesli sie na to zgodzimy, to tyle wlasnie chcialem pokazac.
.
A jesli chodzi o wyskrobana zygote… Czy wie Pan, Gospodarzu, co to jest “argument ponizej pasa”?
Czerwiec 29th, 2008 at 22:42
Czy nie czas na prysznic i na ostateczne zakończenie tej bezsensownej dyskusji? Jest pewne, że nikt tu nikogo nie przekona, każdy pozostanie przy swoich poglądach. Proponuję aby nie ciągnąć kontynuacji, bo zanosi się na mordobicie.
Ja już po kąpieli, zaraz idę spać, jutro do pracy od rana, więc nie mam serca ni ochoty na dalsze nocne czuwanie.
Dobranoc!
Czerwiec 29th, 2008 at 22:44
Narciarz,
to nie był argument ponizej pasa. To bylo stwierdzenie murowanego faktu, ktory nie musi sie odnoscić do Ciebie. Ale warto pomysleć jakby to bylo gdyby sie odnosił.
Czerwiec 29th, 2008 at 23:11
Gospodarzu:
ja sie nie pytam, co sie dzieje w Pana rodzinie, i dlatego niechetnie przyjmuje stwierdzenia odnoszace sie do mojej. W tym sensie Pana argument byl ponizej pasa i szedl stanowczo za daleko.
.
Natomiast wracajac do Panskich stwierdzen, to one nie maja szansy przetrwac bez odwolania sie do jakiejs nadrzednej wartosci. Zdanie “tak ma byc, bo jak tak mowie”, nie moze byc podstawa ustawodawstwa. Przypomne Panu, ze kazde ustawodawstwo jest forma przymusu, zas obecna ustawa anty-aborcyjna jest forma bardzo daleko idacego przymusu. Ustawodawca ingeruje do wnetrza brzucha obywatelek. To jest ingerencja bardzo daleko idaca. Nie da sie jej uzasadnic arbitralnym “ja tak chce i mam to gdzies”. Jesli Pan mysli, ze to wystarczy, to jest Pan w mylnym bledzie.
.
Azeby uzasadnic tak daleko idacy przymus, potrzebna jest jedna z dwu rzeczy, albo obie naraz. (a) Odwolanie sie do nadrzednej wartosci, albo (b) dyktatura jednej opcji swiatopogladowej nad druga. W Polsce maja obecnie miejsce obie te mozliwosci. Po pierwsze, Kosciol odwoluje sie do nadrzednej wartosci ludzkiego zycia, przy czym definiuje to zycie wedlug swojego kanonu. Po drugie, Kosciol opanowal obecnie duze strefy polityki, w duzej mierze ustawil sie ponad panstwem, i korzysta z tego w celu wplywania na ustawodawstwo.
.
Istota argumentu, ktory nakreslilem, podcina pierwszy z tych filarow poprzez wykazanie, ze definicja bronionej wartosci jest w istocie arbitralna. Opierajac sie na analogii historycznej, mozna dosc bezpiecznie oczekiwac, ze w tej sprawie bedzie nastepowac erozja podstaw, na ktorych opiera sie argumentacja Kosciola. Taka erozja wymaga czasu, ale mozna sie spodziewac powolnej ewolucji. Tytulem przykladu, niedawno obserwowalismy przyklad takiej erozji w sprawie “komorek macierzystych.” Nie ma powodu, zeby na tym sie mialo skonczyc.
Czerwiec 29th, 2008 at 23:31
Zofia
czerwiec 29th, 2008 at 1:46 pm
—-
Pięknie, tylko ja nie zajmowałem się w swoim wpisie żadną analizą, a tylko zamieściłem swoje tłumaczenie ostatniego zdania w podanym przez Ciebie komunikacie, a które jak mi się wydaje odbiega znacznie od Twojego tłumaczenia.
Czerwiec 29th, 2008 at 23:33
Panie Waldemarze!
Omija Pan moją argumentację szerokim łukiem, rozumiem, że jest niewygodna. Ja Panu nie zabraniam mieć takiego poglądu, ale – moim zdaniem – nie ma Pan prawa nakazywać komukolwiek, co on ma robić. Argumentacja typu “I możesz sobie z tym problemem swoją naukę wsadzić właśnie w dupę” jest znakomita pod warunkiem, że zachowa Pan dla siebie swoje poglądy. Dlaczego odmawia Pan Narciarzowi, mnie i innym mieć inny pogląd na tę sprawę? Dlaczego Pańskie poglądy są lepsze od naszych?
Zaręczam Panu, że gdyby to było tak jednoznaczne jak “nie zabijaj”, “nie kradnij”, “nie mów fałszywego świadectwa” , to wprowadzony ten przepis byłby od dawna na całym świecie. Czyżby nasza Europa była cywilizacją śmierci? Jakbym słyszał Marka Jurka.
Ja usiłuję od pewnego czasu dowiedzieć się od Pana, czy kobieta w początkowej fazie ciąży służy jako pojemnik (inkubator) dla ciąży i czy ciąża powoduje jej ubezwłasnowolnienie?
Czerwiec 29th, 2008 at 23:37
Paweł Luboński zniknął wprawdzie na 2 tygodnie, ale może przeczyta, że składam Mu najserdeczniejsze życzenia imieninowe.
Czerwiec 30th, 2008 at 00:10
narciarz2
-
“Stworca z gory wiedzial, jaki bedzie los zarodka, ktory zostanie usuniety przez lekarza. Wiedzac to, nie musial dla niego stwarzac duszy. Gdyby postapil inaczej i ta dusze stworzyl, to z gory doprowadzalby do morderstwa wiedzac, ze to morderstwo nastapi”.
-
Narciarzu, ty tak poważnie, czy w żartach? W sredniowieczu jednak spekulowano na znacznie wyższym poziomie. :) Twoje rozważania nie wznoszą się poza logicznie błędne żarty tyu: “Czy Bog, skoro jest Wszechmogący, może stworzyć tak ciężki kamień, którego sam nie byłby w stanie podnieść”? Wszystkie twoje spekulacyjki biorą w łeb jeśli pamietać, że Bóg obdarzył człowieka wolną wolą czynienia dobra i zła, a słowo prokreacja jest pokrewne Boskiej creatio ex nihilo.
Kiedy zarodek staje się człowiekiem? W nocy z pierwszego na drugi kwartał? 90 dnia od poczcia o godzinie 23.55 jeszcze nie jest człowiekiem, a 5 minut po północy już tak? W UK można usunąć ciążę do szóstego miesiąca, więc tam nabywanie człowieczeństwa trwałoby dłużej i zjawisko to musiałoby występować między drugim i trzecim kwartałem? Ten nihilistyczny absurd szczególnie ostro widac na tle Japonii, gdzie życie ludzkie także urzędowo liczy się od daty poczęcia. Taki nienowoczesny i nienormalny kraj ta Japonia.
Czerwiec 30th, 2008 at 00:28
…przeczytalem uwaznie wszystkie “maleszkowe” posty…widac ze z tej maleszki byla wyjatkowa Menda i S-syn…ale nie widac jakiego to zabronionego prawnie czynu sie dopuscil…bo donosicielstwo nie jest karalne…nie jest rowniez przestepstwem bycie Menda i S-synem…w zadnym systemie politycznym…i dlatego nie widze na jakiej podstawie moglby byc zwolniony z pracy w GW…moze ktos zechce rozgryzc ten orzech?…
Czerwiec 30th, 2008 at 01:49
Mawarze:
ja sobie w pelni zdaje sprawe, ze moje spekulacje sa niczym w porownaniu z dorobkiem 2,000 lat. Z drugiej strony, co z tych 2,000 lat spekulacji pozostalo, i jakie one maja znaczenie?
.
Historycznie rzecz biorac, mysl Kosciola na temat rzeczywistosci sie rozpuszcza i znika pod wplywem postepu nauki. Pytania, na ktore przez setki lat szukano odpowiedzi, nie doczekaly sie odpowiedzi, tylko znikly. Rozpuscily sie w nicosci. Mozna podac dwa przyklady. (1) Doktryna budowy swiata, w imie ktorej sadzono Galileusza i spalono Giordano Bruno. Gdzie dzis jest ta doktryna? Rozwiazanie nie przyszlo z wnetrza nauki Kosciola. Ono przyszlo z zewnatrz, i ta czesc doktryny po prostu zniknela. (2) Tak zwana “teoria ewolucji”. Wlasnie obserwujemy ostatnia faze dogasajacej bitwy. Gdzies na obrzezach intelektualnych wciaz wegetuja ludzie typu ministra Orzechowskiego, ale poza tymi skamielinami, ta czesc doktryny tez zniknela.
.
Mechanizm rozpuszczania sie doktryny jest zawsze ten sam. Doktryna koscielna jest proba odpowiedzi na pytania, na ktore jeszcze nie ma odpowiedzi. W miare, jak te odpowiedzi sie pojawiaja na terenie nauki, odpowiednie czesci doktryny traca racje bytu. Mozna postawic pytanie, w czym konstrukcje naukowe sa lepsze od konstrukcji koscielnych? Otoz one nie sa lepsze. One sa skuteczniejsze. I dlatego z dwu konkurujacych ze soba konstrukcji zawsze wygrywa ta skuteczniejsza, a mianowicie naukowa.
.
Obecna debata o aborcji jest oparta na prostym obrazku: plemnik, jajo, buch, bec, powstaje komorka czyli czlowiek w stanie zarodkowym. Taka wizja ma sie do nowoczesnej nauki o rozwoju plodu mniej wiecej tak, jak “teoria ewolucji” ma sie do nowoczesnej genetyki. W miare rozwoju badan ta wizja bedzie sie komplikowac, az zniknie i zostanie zastapiona przez znacznie bardziej specjalistyczna nauke, ktorej nie beda towarzyszyly proste emocje. Po drodze pojawia sie znacznie bardziej subtelne srodki anty-koncepcyjne jak rowniez pro-koncepcyjne (czemu nie?). Za kilkadziesiaat lat sama mysl, ze w imie prostodusznego obrazka ludzie maszerowali po ulicach, bedzie rownie dziwaczna, jak to, ze spalono Giordano Bruno.
.
A jesli chodzi o Boga i kamien, to jest to jeszcze jedno wcielenie paradoksu o klamcy.
Czerwiec 30th, 2008 at 01:57
Bóg obdarzył człowieka wolną wolą czynienia dobra i zła
To jest czesc doktryny. W ramach doktryny nie uda sie rozwiazac postawionych przez doktryne pytan, jak rowniez sprzecznosci, do ktorych ta doktryna sama siebie prowadzi. Jednak rozwiazania przychodza z zewnatrz. Doktryna nie znajduje odpowiedzi, doktryna znika.
.
Ja zauwazylem, ze przyjmujac moj argument nie mozna skazac zadnego zbrodniarza za zbrodnie, bo zbrodnia zostala z gory zaplanowana przez Wszechmocnego. To jest ta sprzecznosc. Ale wlasnie o to chodzi, zeby wykazac absurdy, do ktorych prowadzi i na ktorych oparta jest wiara. “Wierze pomimo absurdu”, czyz nie tak? Pozostajac wewnatrz pojeciowego swiata religii albo trzeba zaakceptowac absurd, albo o nim nie myslec (“miec gdzies”, jak napisal Gospodarz). Jednak w gore serca! W tej czesci, ktora wyrokuje o rzeczywistym swiecie, doktryna zniknie predzej czy pozniej. A o inne jej czesci beda sie martwic wierzacy. I o to wlasnie chodzi, zeby Kosciol przestal sie mieszac do konkretnych zyciowych decyzji.
Czerwiec 30th, 2008 at 02:00
Pstragu:
na jakiej podstawie moglby byc zwolniony z pracy w GW
Na podstawie niezgodnosci z linia pisma. Na podobnej podstawie mozna by zapewne zwolnic buddyste z pracy w katolickiej gazecie, jesli w umowie o prace jest wyraznie powiedziane, ze wszyscy pracownicy powinni uczestniczyc w mszy.
Czerwiec 30th, 2008 at 02:08
zeby Kosciol przestal sie mieszac do konkretnych zyciowych decyzji.
Ja oczywiscie wiem, ze Kosciolowi nie chodzi o idee, tylko o wladze.
Czerwiec 30th, 2008 at 02:13
czyżby szło o = Claveland Cavaliers = ???
Czerwiec 30th, 2008 at 03:33
Happy end? Chcialbym, aby tak bylo. Jednak nie bardzo wierze w szczesliwe zakonczenia w kraju, ktory uparcie usiluje zgnoic Lecha Walese.
Powrót doktora Garlickiego
http://wyborcza.pl/1,75478,540.....kiego.html
Czerwiec 30th, 2008 at 09:00
Nikomu nie narzucam poglądów na aborcję i początek zycia czlowieka. Przedstawiam te sprawy z mojej perspektywy, ktora na pewno nie jest tylko moją, ale nigdy nie twierdziłem, ze jest jedyną. Z mojej perspektywy – a ona nie ma nic wspólnego z religią, mojego przekonania o początku zycia ludzkiego nie wyprowadzam z żadnej wiary – nauka niczego tu nie rozstrzygnie, bo nauka nie rozstrzyga spraw sumienia. Z mojej strony jest to koniec dyskusji na ten temat.
Czerwiec 30th, 2008 at 12:45
Blokada powitalna dziś była nietypowa. Zawieszenie klepsydry i niemożność wyłączenia to wielka łaska po łaskotkowym gliglaniu razem z prasą – doceniam.
‘
Całe szczęście, że przeszedłem dwie i pół doby totalnej śpiączki i od dwóch, trzech dni moja infekcja jest już typowym przeziębionkiem. Cóż, za to należy podziękować Bozi i wszystkim świętym z frontu chrystianizacji mej psychiki.
‘
Narciarz, twoje słowa pachną szczodroblinsiasto dzizas kurna.
Twoje słowa można zestawić ze szlachetnością, ale też można zadać pytanie:
Czy uważasz, że to byśmy wszyscy, każdy na swoją miarę, ponieśli sprawiedliwość za swe uczynki jest hunwejbiństwem? Te komunikaty na przemian z nowymi ciosami, próbami zastraszenia itd są zbyt freestylowe. Ja rozumiem, że dziś się tak pracuje, ale obstaję przy tym, że odzyskam godność człowieka dopiero gdy ludzie współdziałający w upodleniu mnie poniosą odpowiedzialność. Szczególnie wobec publicznego charakteru tego linczu jest to oczywiste.
‘
‘Ten Michnikowy tekst o Iraku zawierał aluzję przyznania przesady i jednocześnie deklarację jakiejś zmiany w ramach wewnętrznej sprawy USA. Ten perwersyjny gest po, nomen omen 11.05, należy oczywiście do tzw “niewiadomości”. Należy funkcjonować w oparciu niepewności treści przekazu i przyswajać w taki sposób jego obrazowość. Uchemicznienie tych relacji pozostaje miesiącami w cudzysłowie.
,
Prawdopodobnie uda się wam wymusić swoje interesy, ale po latach Polska będzie Polską.
Czerwiec 30th, 2008 at 15:19
Mam nadzieję, że nie znarowię Waldemara Kuczyńskiego. Oto typowy, daleki od oficjalnego języka, sposób traktowania ludzi przez Agorę.
”Czy organizator popełnił błąd ?!
garden_enter 30.06.08, 15:09 Odpowiedz
Wczoraj po meczu napisałem wątek o jakiejś awarii lub ściemie w systemie ze
względu na czystą satysfakcję obejrzenia swojej drużyny w pierwszej 50-tce
finału. Było tak gdyż dostrzegłem jako najlepszą ze swoich drużyn drużyny
kaczun51, więc nie chciałem robić zadymy. Dziś okazało się, że mój wątek
wykasowano, a ja znalazłem drużynę, która ma szanse na punkty (tym razem
wysłana kilka dni przed finałem) kaczun72 – 72 punkty. Co jest przyczyną nie
uwzględnienia jej wśród zwycięzców lub choćby na stronie “Wygraj Euro”? Być
może mam jakieś zaciemnienie i źle liczę punkty, ale wątpię. Proszę
organizatora o wyjaśnienie sytuacji. Zamieszczam też składy drużyn, które też
miały szansę znaleźć się w klasyfikacji co uprawdopodabnia jakieś poważne
błędy. Ważna jest jednak kwestia drużyny kaczun72. Proszę o wyjaśnienie – mam
zachowany ten SMS.
kaczun72: 1-4-4-2.118.250.251.248k.263.543.545.557.562.844.848 72 pkt
kaczun51: 1-4-4-2.118.250.251k.248.263.542.543.556.562.844.848 71 pkt
kaczun60: 1-3-4-3.118.250.251.263.543k.562.556.558.833.835.848 70 pkt
kaczun75: 1-4-4-2.118.250.251.248.263.542k.543.556.562.844.848 69 pkt
Re: Czy organizator popełnił błąd ?!
garden_enter 30.06.08, 15:15 Odpowiedz
“Dziś okazało się, że mój wątek
wykasowano, a ja znalazłem drużynę, która ma szanse na punkty (tym razem
wysłana kilka dni przed finałem) kaczun72 – 72 punkty. ”
oczywiście powinno być: ma szanse na nagrodę
!!!
Proszę o wyjaśnienie nie narażające mnie na zbędną fatygę.”
Czerwiec 30th, 2008 at 16:06
“Re: Czy organizator popełnił błąd ?!
marwi75 30.06.08, 15:19 Odpowiedz
może spróbuj z kalkulatorem…
557 Borowski nie grał
Re: Czy organizator popełnił błąd ?!
garden_enter 30.06.08, 15:37 Odpowiedz
Ok, nie zwróciłem uwagi bo miałem jeszcze szkopka na rezerwie w pomocy, który
też nie zagrał (Rolfesa).
W zakresie nagrody zwracam honor – ta drużyna ma zatem chyba 70 pkt.
Czy nadal mam zaciemnienie?
Re: Czy organizator popełnił błąd ?!
garden_enter 30.06.08, 16:04 Odpowiedz
Ok, obliczałem cały czas na skruty przez odejmowanie od maksymalnej liczby
punktów. Ale błędnie ją określiłem na 75. Oczywiście 73, zatem kaczun51 ma 69
punktów. Widocznie za późno wysłałem.
Zwracam honor całkowicie.
Tak to chyba jest gdy chciejstwo za bardzo kieruje podświadomością :(“
Czerwiec 30th, 2008 at 16:31
Trzeba będzie otrzeć łzy Panu Waldemarowi i Zofii.
.
Dla przyjaciół – człek honoru, półbóg, równiez przyjaciel Adama Michnika i alibijczyk Wałęsy – generał Wojciech Jaruzelski jednak beknie za swoje postepki.
.
Piszcie listy protestacyjne, co to kurcze jest, żeby w wolnej Polsce ciagać gienierała po sadach. Skandal!
.
pozdrawiam
Bernard
Czerwiec 30th, 2008 at 18:46
Bernard,
spadłeś z jakiegoś drzewa?
Jeśli chcesz mego zdania, to zdecydowanie wolę by zajmował się sprawa stanu wojennego i orzekał o jego zasadności niezależny sąd niż IPN.
Czerwiec 30th, 2008 at 18:57
Czy ktoś ma wątpliwości czego chce Jarosław Kaczyński dla Polski?
http://wiadomosci.onet.pl/1779.....,item.html
Jako innowierca czuje się obrażona publicznie wystąpieniami prezesa PiS i oczekują równie publicznych przeprosin.
Prezesowi pomyliła się ambona z trybuną.
Czerwiec 30th, 2008 at 19:02
Zofio (6:57) nie przesadzaj. Jako osba żywo zainteresowana religią na pewno słyszałaś o katolickim obrządku “ostatniego namaszczenia” Nie powinnaś więc odczuwać jakiejkolwiek obawy – zdecydowana większość namaszczonych ląduje na cmentarzu.
Czerwiec 30th, 2008 at 19:36
Długawe, ale ciekawe! Teczki Kaczyńskich…
http://www.przeglad-tygodnik.p.....;name=3022
Czerwiec 30th, 2008 at 19:58
Piotrusiu,
jako luteranka na takie obrządki nie liczę, u nas nie ma.
W testamencie zastrzegłam pochowek zgodny z moim wyznaniem. U nas protestantów chowają godnie, bez cyrków na cmentarzu.
Nie mniej jednak ani mi sie ewangelizacja na katolicka modlę nie uśmiecha, ani też stwierdzenia, ze inne religie nie wypracowały w polskim społeczeństwie pożądanych postaw etycznych – bo to wierutna nieprawda.
Tacy protestanci jak Rej i Kochanowski nauczyli Polaków pisać i czytać w ojczystym języku!
To ewangeliccy duchowni pierwsi pisali do polskich katolickich biskupów listy z tym słynnym przepraszamy i prosimy o wybaczenie, a nie na odwrót, jak kłamie się dookoła.
Czyżby postawa przepraszania za krzywdy i wybaczania – nie była wartością etyczną, a owym “nihilizmem” o którym plecie Jarosław Kaczyński?
W końcu twórca nazizmu w Niemczech i autor hitlerowskich zbrodni nie był ewangelikiem, ale katolikiem.
O Linde nie wspomne i innych luteranach. Bo i po co.
Reja czy Kochanowskiego nikt nie przeskoczy. Ale mało kto w Polsce wiem, ze byli to innowiercy a nie Polacy-katolicy. W szkołach tego nie uczą.
Prezes PiS mnie, jako innowiercę obraził publicznie i oczekuję przeprosin.
Nadal.
Czerwiec 30th, 2008 at 22:25
Waldemaże dziekuje za kolejny kojaco-uspokajajonco artykul.Twoich glembokich przemyslen na temat obecnej sytuacji goe-strato-politycznej nie powstydzilby sie sam Adam Michalski.
Czerwiec 30th, 2008 at 22:32
Nie mam ostatnio czasu na obserwację naszej pokręconej rzeczywistości. Widziałem jedynie króciótkie fragmenty flimu, w których Maleszka irytuje się w odpowiedzi na pytanie dlaczego donosił. Jednocześnie przypominam sobie, że po dekonspiracji w kilku artykułach w Wyborczej dokładnie rozliczył sie ze swojego donoszenia i z tego ciekawego pseudonimu. Chciałbym to jeszcze raz przeczytać zamiast oglądania tych reportaży z tezą. Czy to ktoś zna, pamięta, może gdzieś są cytaty??
Czerwiec 30th, 2008 at 23:24
Bernard napisal:
generał Wojciech Jaruzelski jednak beknie za swoje postepki.
.
Jesli tak sie stanie prawomocnym wyrokiem sadu, to byc moze bedzie pod opieka lekarska niejakiego doktora G, ktorego niejaki Bernard szargal i nigdy za to nie przeprosil. Niech Bernard pisze listy protestacyjne, bo a nuz ten pan jednak kogos zabije, na przyklad generala J?
Lipiec 1st, 2008 at 00:09
“bez cyrków na cmentarzu.”
Janusz Anderman mógł pisać o foce jako kocie. Całuję swojego kota.
Jerzy Urban napisał w tytule “kapusta” – w Niedzielę gotowałem warzywa i przykryłem je liściem kapusty.
Zabawne, co?
,
Do tego wszystkiego doprowadziło to coś jedno i drugie. To wygodne dla Ubeków i ich psychopaty – protektora.
Lipiec 1st, 2008 at 00:10
narciarzu
w normalnym kraju pan G. straciłby prawo wkonywania zawodu i brudną ścierą mógłby kible czyścić.
Lipiec 1st, 2008 at 00:12
Zofio
gienierał grał na zwłokę, liczył, że zanim przesłuchają Tatcher, Ghandiego, Mandele, Zygmunta Starego, Włodzimierza Lenina i Husajna, to spokojne dożyje swych dni. A tu taki niefart…
Lipiec 1st, 2008 at 00:43
W sądzie adwokaci generała o przesłuchanie tych i innych świadków wystąpią. generał, jak każdy przed sądem ma prawo do obrony i powoływania świadków.
General nie grał na zwłokę, wręcz przeciwnie.
Wbrew Twoim mniemaniom – sam Generał i jego mecenasi są zadowolenia z takiego obrotu sprawy.
Nie fart to raczej dla ciebie….
Lipiec 1st, 2008 at 00:45
Lucjan
Bardzo „dokładnie rozliczył sie ze swojego donoszenia”?:
http://wyborcza.pl/1,75478,541867.html
tzn. jeszcze raz porządnie nakłamał
- oj, przepraszam: MINĄŁ SIĘ Z PRAWDĄ (to tak ładniej brzmi).
Na ten temat (minięcia się) artykuł Gontarczyka (tego niedoblego) sprzed trzech lat:
http://niniwa2.cba.pl/prawdziwa_twarz_maleszki.htm
A tu Gontarczyk (ten bzydki) winny bo … zacytował Maleszkę.
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/.....60152.html
Słodkie prawda?
_
„Po co IPN skoro mamy TVN?”
(Znalezione w sieci)
Lipiec 1st, 2008 at 03:24
Bernard napisal:
narciarzu
w normalnym kraju pan G. straciłby prawo wkonywania zawodu i brudną ścierą mógłby kible czyścić.
Po udowodnieniu, po udowodnieniu, Panie Bernardzie.
Lipiec 1st, 2008 at 07:06
Niezły chlewiczek się zrobił na blogu. Aż chce się wyjść. :(((((((((((((
Lipiec 1st, 2008 at 07:23
Madzia – dzięki, anyway.
Lipiec 1st, 2008 at 08:51
Zofio,
Kaczyński bredzi jak Piekarski na mękach. Z niego katolik taki sam jak patriota, czyli żaden. On cały czas próbuje metody wszystkie chwyty dozwolone by zyskać politycznie, tylko tyle, że ciągle mu wychodzi odwrotnie do zamierzeń. Kościół wchodząc w układy z PiS stracił i to stracił bardzo dużo. Najbardziej zaszkodził mu O. Rydzyk i inni pazerni duchowni. Denerwować się z powodu wypowiedzi panów KK /odnośnie spraw religijnych/, powinni się katolicy którym zależy na dobrej ocenie ich wiary.
Lipiec 1st, 2008 at 09:32
narciarzu
oczywiście że po udowodnieniu – przez sąd powszechny – uniewinnienie lub wyrok karny.
przez sąd korporacyjny – za postawę etyczną (żeby odłączyć, bo nie ma co siedzieć cały łikend przy pacjencie, zaszyty gazik zlekceważony przez pana g. mimo zgłoszeń instrumentariuszki, + oczywiście korupcja). Sąd zawodowy mógłby już nawet dzisiaj podjąć decyzję. Ale Polska jest krajem najlepszych lekarzy na świecie – prawie nie ma błędów lekarsjkich – sądy z definicji bronią lekarzy i uwalniają. Zerknij jak jest na Zachodzie – tam błędy są (bo musza być, takie jest życie), lekarze są ubezpieczeni OC). U nas jest lepiej – lekarze po prosstu nie popełniają błędów :)
Lipiec 1st, 2008 at 09:55
narciarz2,
z przyjemnością poczytałem twoje wypowiedzi na tym forum dotyczące różnic między nauka i doktrynerstwem religijnym (bo kapłani takowe uprawiają zamiast zająć się dochodzeniem do prawdy, w zakresie ich interesującym, tak jak to zalecił Jezus -”dążcie do prawdy, a ona was wyzwoli”). Kapłani ciągle próbują narzucić wszystkim swoje poglądy i swoje zrozumienie nauki Jezusa, tymczasem Jezus nikogo nie przymuszał, i ciągle żądał by dążyć do poznawania prawdy / a prawdą jest to co potwierdza np. doświadczenie/
Metoda naukowa jest na razie najlepszym sposobem na poznawanie prawdy i negowanie obiektywnie potwierdzonych wyników przez kler jest sprzeczne z nauką Jezusa.
Trwanie w błędnych hipotezach i doktrynach nie wpływa dobrze na spostrzeganie religii przez ludzi i coraz częściej jest powodem odchodzenie od wiary, bo ludzie coraz jaśnie dostrzegają sprzeczność miedzy faktami i doktryną.
Odnośnie zabijania, to duchowni katoliccy oparli swą doktrynę na przykazaniu “nie zabijaj”. W Indiach to przykazanie i trzy inne tożsame z dekalogiem Mojżesza były znane długo przed narodzeniem się Jezusa i tak pewna grupa religijna uznała, że żąda ono nie zabijania żadnego żywego stworzenia i mnisi tej religii uważali, by chodząc nie zagnieść jakiegoś owada itp. Żydzi po swojemu zinterpretowali to przykazanie i uznali, że złamaniem go jest osobiste pozbawienie życia człowieka – natomiast jak za naszą przyczyna zrobi to ktoś inny to “grzechu” nie ma. Stąd słynna scena z rozmów z Piłatem “ale nam nie wolno nikogo zabić, a ten człowiek wg naszego prawa zasłużył na śmierć”!!!. Katolicy przejęli interpretację, że zabijanie dotyczy tylko zabójstwa człowieka, ale rozumując zgodnie z prawem Rzymskim uznali, za winnego również współodpowiedzialnego tego czynu. Niektórzy teologowie mówili, że trzeba rozszerzyć rozumienie nakazu “nie zabijaj” o zabijanie wiary w dobro, sens życia itd, bo to może uczynić z człowieka “żywego trupa”.
O ile Żydowscy przywódcy religijni trzymali się bardzo rygorystycznie doktryny (którą ciągle modyfikowali), to przywódcy katoliccy już tak się nią nie wiązali i np błogosławili idących na wojnę żołnierzy (którzy przecież szli zabijać), jak też sami skazywali na śmierć /inkwizycja/ i do dziś nie występują wyraźnie przeciw karze śmierci.
Zgodnie z doktryną chrześcijańską człowiekiem jest istota stworzona na podobieństwo Boga i od zwierzęcia odróżnia ją posiadanie ducha Bożego. Pytanie kiedy duch “napełnia” ciało nowo narodzonego człowieka jest oczywiście pytaniem bez odpowiedzi, wielu jednak filozofów religijnych skłania się do tezy, że dopiero po pełnym ukształtowaniu sie fizycznego ciała. Gdyby przyjąć tę filozofię, aborcja we wczesnym stadium płodowym nie była by zabójstwem.
Oczywiście tak jak pisze narciarz2 w tej dziedzinie nikt nikogo nie przekona, bo tu “doświadczalnie” sprawdzić sie nie da.
Niemniej ludzie parający się nauką zauważają, że to co logiczne najczęściej okazuje się prawdziwe i ja też jestem za tym aby “trzymać z logiką”
Lipiec 1st, 2008 at 10:51
powyższy post jest z tej kategorii, które “czekają na mnie”. Ich celem nies niezmywalność gówna. Nie ma reakcji mogących uchronić przed minimalnym choćby zgównieniem bo to wpisano już nie w konwencję, ale też umysły obserwatorów – przez konwencję. Nienawiści.
Kto np przyzna, że nie chodzi o negatywny sens “trzymać z logiką” lub brak kropki? Oczywiście ten tekst zawiera znaczenie pozytywne w cudzysłowie zawarte. Ale najpierw w każdym tekście tego bandyty zgodnie z wielomiesięcznym napromieniowaniem odczytujemy co negatywne. Potem może coś zaskoczyć. Najpierw jest “trzymać z logiką” – potem, że jest cudzysłów. Bo najpierw trzymanie z logiką jako “użędowo” negatywne się wytwarza naturalnie. Zatem jest sztanca “logika wskazuje lub wskazała negatywnie” – szukamy tej logiki albo w logice. Następna warstwa negatywna to szyderczość tekstu w kontekście, że afirmowane wartości najbardziej opluwa ten bandyta (ale tu schował się n i e m a l zupełnie za nickiem, choć nie za stylem i inteligencją).
‘
Ja uważam Michników za reformatorów, widzących wiele zastrzeżeń co do metod. Różnią się oni tylko w pukcie ciężkości tego ile i czego się wydobywa uprzemysłowieniem upodlenia. Oni wszyscy muszą temu zresztą umniejszać w sobie. Krytyka własnych metod u ludzi idealnie cynicznych jest szydzeniem podświadomym z tej krytyki. Jest też jej afirmacją.
‘
Różnice między osobą, którą nazwałem Wincenty Zofionen (i większością klonów michnika), a mordercą z Katowic są bardziej ilościowe niż jakościowe.
Lipiec 1st, 2008 at 21:13
http://tymczasowy.salon24.pl/81996,index.html
http://perlyprzedwieprze.salon24.pl/82007,index.html
http://artur.salon24.pl/82008,index.html
Czasem gdy żołnierz wejdzie na dwie miny przeciwpiechotne to musi się wycofać cały oddział. Dobrze by było jednak planować sposób wychodzenia z tego Afganistanu by nie wyglądał na wymyślany tak na prędce jak niektóre wypowiedzi prezydenta.
PS Dziś już obie strony rządów w Polsce są posądzane o dywersyjne nadwątlanie sojuszy, całkiem rzeczowo swoją drogą.
Lipiec 1st, 2008 at 21:29
http://passent.blog.polityka.pl/?p=457
http://passent.blog.polityka.pl/?p=458
Problematykę dostrzegają też doświadczeni komentatorzy. Ciekawe czy wyjazd minister Fotygi i wypowiedź Lecha Kaczyńskiego są takim podwójnym niewypałem, czy też jakimś nowym planem Jarosława Kaczyńskiego wbrew możnym żadzącego powoli światem?
Lipiec 2nd, 2008 at 00:10
Film fińskiego reżysera Wybitny. I na planie wypowiedzi ludzi, i na planie zdjęć, i na planie “podkładu” dźwiękowego, który z podobnym posmaskiem obojętności pozwalał się wypowiedzieć obrazowi. Ciekawe byłoby zmiksowanie tego filmu z filmem “Trzech kumpli”. Poza tym te kobiety powinny kontynuować swoje dzieło i zrobić jak najwięcej wywiadu, przemyślanych sposobów rozmowy z tymi esbekami. Trzeba sobie uświadomić, że zabójców (współsprawców) musiało być dwóch by zapędzić na siłę Pyjasa do klatki i tam go walnąć łomem. Dlatego myślę, że bokser to zmylony trop, zabójstwo dodatkowe tak jak następny student. Do dwóch-trzech współprawców trzeba doliczyć zlece niodawcę. Środki umożliwiające załatwienie drugiego studenta to najprawdopodobniej hiperostrożność czyli też prawdopodobieństwo wyższego esbeka (może generała, na pewno wyższego oficera). Ci ludzie prawdopodobnie jeszcze żyją. Są starszymi panami i sieją pożogę ile da radę. A jeśli jest to jakiś generał to może być zleceniodawcą wielu innych niewyjaśnionych śmierci – mordów. Do przeprowadzenia tego śledztwa powinno się zaangażować tyle środków ile wkłada się gnojenie mnie, próby zastraszenia i zbrodnicze techniki wpływu na świadomość. Połowa tych środków zastosowana wobec tych esbeków dała by skutek.
Lipiec 2nd, 2008 at 01:45
Co za idiota układał ramówkę TVP na wczoraj gdy połączył w czasie film o Pyjasie i Riedlu odciągając młodzież od tego pięknego, prawdziwego dokumentu.
Wszystko wskazuje na najtypowszy model morderstwa politycznego. Wysoki namiestnik SB dowiaduje się, że ma “żyłę złota” informacyjną, dającą możliwość potężnego wpływu na szerokie środowisko. Kojarzy mu się to z wieloma sukcesami. Nagle, będąc chaotycznie doinformowany, dostaje info od opiekuna Pyjasa, że chyba się ktoś domyśla o Maleszce. Otrzymuje typową instrukcję dla takich sytuacji: “nie wiem jak, ale musicie coś zrobić tak by do tego nie doszło”. Wtedy potrzebne są dodatkowe informacje od Maleszki – gdy już ci, którzy mają ostatecznie podjąć decyzję decydują się na jakiś plan szybkiego zapobieżenia. To czas ich determinuje, czas gdy w każdej chwili mogą się nie wywiązać. Przemyślenie zbrodni musi odbywać się w krutkim czasie i prymitywnie. Ostatnią być może metodą okazuje się anonim mający rzucić taki cień na Pyjasa by uprzedzić jego coś w rodzaju “zwalenia winy” na Maleszkę. Anonim przynosi odwrotny skutek, Pyjas jest bardziej zdeterminowany, a Maleszka zdaje relację, że studenci stoją przy Pyjasie jeszcze solidarniej. To są informacje, w których przekazywaniu musi uczestniczyć opiekujący się nim esbek. I na podstawie rozmów musi być przekonany, że to ten z góry dla którego pracował wydał polecenie załatwienia jakiejś grupie w swoim gronie. Zabójstwo wykonane jest w najlepszy z najgorszych z pkt widzenia kamuflarzu sposobów – pezez bezczelność zbierzności wydarzeń. Ale i tak nie mogą czekać by Maleszki nie rozszyfrowali koledzy. Wiedzą od prowadzącego (via zleceniodawca), że Maleszka dał się tak banalnie złamać, że pęknie łatwo przed kolegami. Zleceniodawca w jakiś magiczny sposób wierzy, że wybór wymyślenia supermetody albo zabójstwa da skutek w postaci wysilenia się przez wykonawców do wielkiego wysiłku by nie zabijać, ale oczywiście bierze to pod uwagę. Wg mnie przemaglowanie Maleszki i prowadzącego go esbeka musi doprowadzić do namierzenia tego aksamitnorękawiczkowego zleceniodawcy i w efekcie bezpośrednich wykonawców też. Maleszkę możemy uznać potem nawet jako w tej samej dokładnie mierze ofiarę co kanalię. Ale jak słusznie powiedziała twórczyni filmu “Trzech kumpli” musi przejść przez procedurę bycia podejżanym o współudział by móc wywrzeć na nim presję do precyzyjnego opisu pytań, spotkań itd tego prowadzącego esbeka by móc to przedstawić temu esbekowi.
Lipiec 2nd, 2008 at 07:20
Panie Waldemarze,
dziękuję za zarąbistą reformę emerytalną, dzięki której prawie na nic nie mam wpływu, ale firmy kasę i tak sobie skoszą:
.
Onet:
“Oszczędności 14,5 mln członków otwartych funduszy emerytalnych topnieją w oczach: od stycznia skurczyły się o 3,7 mld zł.
.
Minione półrocze było dla OFE najgorsze w historii. To fatalna wiadomość dla przyszłych emerytów – przestrzega “Dziennik”.”
Lipiec 2nd, 2008 at 13:17
Nigdy
.
nigdy
się nie dowiem
co miał
na myśli
poeta poezji
pozostanie mi
za to
to czym
“lubił” – nielubił
bić po pysku
podczas gdy jego
sobowtóry
i inne ludzie
wwiercali w szpik
co musi
być prawdą
konieczność zbawienia
przez wyjście z cienia
obieranie ślimaków
gotowanie raków
aż wychodził korek
z dobrego wytrawnego
wiekowego
napoju alkocholowego
wszysko to było
do szpiku ze szpiku
z żeber
ministra
Czar
Kami
pijącego tysięce słow
panie
widzisz pan
i nie grzmisz
każesz się rozkoszować
zamianą szpiku
ale żeby
ktoś pragnął cię
naśladnąć
to nie sądzę
Lipiec 2nd, 2008 at 14:10
Mule dla Mawara – czyli frykasy komucha
Wszystko dostępne w każdym większym sklepie.
Potrzebne do gotowania:
* 30dkg muli (małż) mrożonych, u mnie w sklepie 15,80 zł.
* kilka pieczarek, ja wolę prawdziwki, dzisiaj użyłam kilka suszonych (4 kapelusze) zbierane osobiście, ale można kupić, circa 5 zł.
* dwie małe cebule,
* 1 kostka rosołowa, ja używam rosołu cielęcego, bo delikatny,
* 1 szklanka wina białego do gotowania. Używam pół wytrawne wino reńskie, dzisiaj „leci” o nazwie „Liebfraumilch”, z Matka Boską na winetce. Do gotowania lepszego nie trzeba. Koszt butelki kilkanaście złotych, szklanki – circa – 5 zł.
* 2 saszetki ryżu (jak na dwie osoby), akurat dzisiaj używam ryż „Paraboiled exclusive” , konfekcjonowany w Polsce przez spółke Melvit. Koszt ok. 3,50 zł.
* Pęczek koperku (własnej, balkonowej hodowli), w sklepie 1-1,50 zł.
* Jak ktoś lubi zabielane sosy – nieco śmietany niskoprocentowej, może być jogurt
Gatunkowe białe wino wytrawne, reńskie lub mozelskie – (koszt circa 40-50 zł.), można znaleźć reńskie tańsze, np. potać to samo, które było dodane do gotowania. Też dobre.
***
Najpierw przyrządzamy grzybki. Pieczarki kroimy i dusimy chwilę z posiekaną cebulką, jeśli używamy grzyby suszone – gotujemy nie więcej niż 2-3 min. w kubku wody, potem siekamy i też smażymy z cebulką. Przygotowujemy szklankę wywaru z rosołku, ja dodałam do wywaru z grzybów kostkę rosołową.
Wsypujemy do garnka podsmażone grzybki z cebulką, wrzucamy zamrożone mule, chwilę podsmażamy wspólnie, aż się nieco rozpuści pokrywa lodowa na mulach, dodajemy szklankę wywaru rosołowego i zaraz potem wlewamy szklane wina i gotujemy ok. 10-15 min. Mieszjący by się nie przypaliło.
Podajemy, jak kto lubi.
Ja do wywaru, w którym gotowały się mule (są bez muszelek) dodaję koper i kilka łyżeczek śmietanki, robi się fantastyczny sos. Podaję z ryżem.
Można bez ryżu, same mule, bez sosu, do przekąski oliwki nadziewane papryczkami ( można kupić gotowe) przekłute wykałaczkami, by lepiej można było je jeść.
Wszelkie smażenia – na oleju z pestek winogron.
W sumie za ok. 50 zł jest wykwintny posiłek dla dwóch osób z winem włącznie.
U mnie podaje się to serwuje w dwóch, ujętych platerowym stelażem – szklanych, żaroodpornych prostokątnych naczyniach z platerowymi przykrywkami. W jednym ryż, a w drugim mule w sosie. Import z Chin, produkcja brazylijska a kupno w wiejskim sklepiku ok. 100 km od Szczecina. Koszt w granicach 70 zł.
Lipiec 2nd, 2008 at 17:09
http://www.dziennik.pl/polityk.....rawem.html
“Prokurator Jerzy Engelking nie będzie sądzony za ujawnienie treści podsłuchanych rozmów byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego i ówczesnego szefa PZU Jaromira Netzla. Podczas głośnej konferencji prasowej Engelking zdradził też między innymi dane żony Kaczmarka oraz ich domowy adres. Prokuratura uznała, że nie naruszono tu prawa.
.
Chyba warto to tutaj zaznaczyć. Wszak to jeden z kaczystów prowadzących pełzający zamach stanu…
Lipiec 2nd, 2008 at 18:25
Jak donoszą media dr Garlicki podejmie pracę w prywatnym szpitalu św. Rafała (Archanioła) w Krakowie. To optymistyczne, bo wszyscy odniosą z tego korzyści.
.
Personel krakowskiego szpitala poddany przez doktora Garlicki mobbingowi, szykanom i poniżaniu z pewnością wyjdzie z tego silniejszy i zahartowany. Praca w służbie zdrowia wymaga odporności psychicznej. I to jest pierwsza korzyść.
.
Z kolei pacjenci przeżyją przed operacją dreszczyk emocji, co też tym razem doktor Garlicki zostawi w ich sercu: gazik, igłę czy może skalpel? Pozostawienie w sercu pacjenta gazika nie zostało uznane za błąd w sztuce (sic) z czego wynika, że pacjent zmarł zupełnie niepotrzebnie, może z przedawkowania emocji, ale z pewnością nie w wyniku błędu lekarskiego.
.
Rodzina pacjenta, jeśli należy do płci pięknej, też odniesie niespodziewaną korzyść. Może liczyć na życzliwe zainteresowanie dr Garlickiego, przejawiające się w bardzo spontanicznej formie, przesadnie tylko interpretowanej przez prokuraturę jako molestowanie seksualne.
.
Ogromne korzyści odniesie pracodawca doktora Garlickiego szpital św. Rafała Archanioła. Po hebrajsku Rafał to Rafael i to teoforyczne imię oznacza „uleczony przez Boga” (rafa-el), więc całkiem nieźle pasuje jako logo szpitala w kraju permanentnej reformy służby zdrowia. Ale przyznać też trzeba, że dr Garlicki jest popularniejszy od jakiegokolwiek Archanioła, łącznie z Rafaelem, a nadto został już kanonizowany przez red. Piotra Pacewicza z Gazety Wyborczej jako „męczennik o rękach pianisty”. Wynika z tego, że krakowski szpital akcje promocyjną ma właściwie za darmo, wcześniej bowiem życzliwie sfinansowała ją sama AGORA, też pewnie odnosząc jakieś korzyści.
.
Z czysto finansowego punktu widzenia ambitny projekt reaktywacji dr Garlickiego nie będzie dla szpitala przesadnie kosztowny, co jest kolejną korzyścią dla służby zdrowia. Chyba nawet gabinet nie będzie potrzebny, przynamniej na początku. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ponad 50 zarzutów prokuratorskich ciążących na dr Garlickim spowoduje, że czas jakiś spędzi on w ośrodku odosobnienia. Oczywiście, tam też może leczyć pobierając za to godziwe wziątki. Dawniej walutą więzienną były papierosy, co jest teraz nie wiem. Mam nadzieję, że nie molestowanie?
.
Zwieńczeniem tego ambitnego projektu będzie zapewne zmiana nazwy szpitala. Miejsce Archanioła Rafaela zajmie współczesny męczennik, dr Garlicki, a dodatkową korzyścią, już dla wszystkich, będzie zarówno potwierdzenie postępującej modernizacji kraju jak też zerwanie z zaściankowym zabobonem.
Lipiec 2nd, 2008 at 18:41
Zofia
-
“Mule dla Mawara – czyli frykasy komucha” itd.
-
W Warszawie przy ul. Żelaznej (róg Chłodnej) jest popularna knajpa “Pod czerwonym wieprzem”. Wystrój i muzyka z epoki, jedzenie lepsze niz w PRL (proste, zwykłe, zdrowe), choć daleko mu do komuszych frakasów. Jesli będziesz przejazdem w Warszawie to polecaqm. Można tam urzadzić blogowe spotkanie, nadaje sie do tego idealnie.
Lipiec 2nd, 2008 at 19:02
Mawar, podobno chrzescijanin, napisal o (jak na razie nie skazanym) doktorze Garlickim to, co mozna przeczytac powyzej.
.
Juz napisalem, ze Mawar jest swiatobliwy, czyli nedzna umyslowosc i jeszcze bardziej zalosna moralnosc, ktora usiluje sie wypowiadac na wazne tematy.
Lipiec 2nd, 2008 at 19:05
Bardzo interesujaca rozgrywka przezydenta z rzadem i rzadu z prezydentem. Jak na razie, ofiara jest wiarygodnosc Polski w swiecie.
Lipiec 2nd, 2008 at 19:43
Mawar,
rozumiem że ta knajpa pod “Czerwonym Wieprzem” to Twoja ulubiona.
Ze względy na nazwę, rzecz jasna.
Pasuje do Ciebie.
Będę w stolicy w połowie września kilka dni, ale wieprzowiny nie jadam, więc ze wskazanej knajpki nie skorzystam.
Lipiec 2nd, 2008 at 20:12
Gospodarzu:
wyglada na to, ze zarowno zbrodzien jak tez Bolek zostali przeslonieci przez wyczyny Prezydenta. Moim zdaniem ta rozgrywka jest bardzo interesujaca. Sa tajne papiery, sa furgonetki, specjalna wyslanniczka jedzie za ocean (czy znowu po Mazura?), zas Prezydent z daleka daje prztyczek Europie. Moze za wczesnie na komentarz, ale jesli Pan wie cos wiecej na ten temat, to fajnie byloby przeczytac.
Lipiec 2nd, 2008 at 20:20
Poza nieszczególnością i brakiem werwy trudno odczytać cokolwiek z tej gadki.
Co to za bazgroł ten Wichajster, ni to siwe wąsy, ni to psi noch, ni to damskie gice w mocherowych stringach. Co to u diabła ma być?
Lipiec 2nd, 2008 at 22:18
Mawar! Nie jestem z Warszawy, więc się nie orientuję – jak teraz prosperuje szpital MSWiA, z którego wygarnięto lekarzy-łapówkarzy i morderców? Mam nadzieję, że transplantologia tam kwitnie i szpital nie pogrąża się w długach zaś mili i kulturalni lekarze z szacunkiem odnoszą się do białego personelu i z troską do pacjentów Masz może jakieś informacje? Bardzo jestem ciekawa.
Lipiec 2nd, 2008 at 22:38
Gdyby nie to, że liczę na kontynuację do wersji rozszerzonej nazwałbym “Trzech kumpli” trzecią częścią tryptyku (choć podobno były jeszcze jakieś filmy o morderstwie Pyjasa) z wybitną “Śmiercią studenta” i “Grami ulicznymi”, które zaraz będą w TVP i polecam gorąco ten film. Swoją drogą ciekawe – nie widziałem prawidłowego programu TV, ani w gazecie TV Dziennika tygodniowej, ani wczorajszej – aktualnej, podobnie z GW. W dzisiejszej Rzeczpospolitej jest jedyny prawidłowy program dzisiejszy. Ciekawe ile zalatanych osób nie obejżało tych filmów właśnie przez to?
Lipiec 2nd, 2008 at 23:46
Anielko:
nie warto. Swiatobliwi prowadza akcje propagandowa przeciwko doktorowi Garlickiemu. Kiedy upadl zarzut zabojstwa, jakos nie skomentowali tego faktu, tylko uczepili sie innych zarzutow, tez nieudowodnionych. Wypowiedzi swiatobliwych na temat Garlickiego byly i dalej sa haniebne. To dalszy ciag PiSowskiej walki politycznej. Przypomnijmy, ze Ziobro z Kaminskim oskarzali, zas obaj Kaczynscy popierali oskarzenie. PiSowska bojowka kontynuuje opluwanie.
.
Dla mnie to jest przyklad, ze z Polski trzeba wyjechac. Gdyby Garlicki osiagnal za granica to, co osiagnal w Polsce, to bylby traktowany z zazdroscia. Ale skoro osiagnal w kraju, to jest opluwany przez gnojow.
Lipiec 2nd, 2008 at 23:53
Zofia
“Rozumiem że ta knajpa pod “Czerwonym Wieprzem” to Twoja ulubiona. Ze względy na nazwę, rzecz jasna.
Pasuje do Ciebie”.
-
A jeśli chodzi o nazwę to w Warszawie jest jeszcze (na Wilanowie) zatoka czerwonych świń – osiedle komunistycznych dygnitarzy z lat 80. Też pasuje do mnie jak ulał. :) Anim ja świnia (jak mniemam), ani czerwona. :) Mieszkam niedaleko, ale jednak nie tam. Ponawiam propozycje blogowego spotknia w restauracji Pod Czerwonym Wieprzem. Proszę to traktowac poważnie.
Lipiec 2nd, 2008 at 23:55
jasnanielka
-
Mawar! Nie jestem z Warszawy, więc się nie orientuję – jak teraz prosperuje szpital MSWiA, z którego wygarnięto lekarzy-łapówkarzy i morderców?
-
Gdyby były jakies skandale byłoby o tym głosno.
Lipiec 3rd, 2008 at 00:11
narciarz
w Polsce jest moda na wdeptywanie przeciwnika politycznego w ziemię. U nas nazywają to demokracją. Z jednej strony mamy kłębowisko żmij (dla jednych największą będzie Kaczyński a dla innych Michnik, Donald czy Wałęsa) a z drugiej pełzające po padlinie poskomunistyczne robactwo. Takie spostrzeganie rzeczywistości jest powszechne w publicystycze i blogosfeerze, z tym, że osobnik przynależny do żmij za żmiję się nie uważa ale widzi robactwo, lub robak za robaka się nie uważa lecz widzi żmije.
Nie opisuje się “sprawy”, nie działa się i mówi według równych dla wszystkich kryteriów wartości (z podstawową zdolnością rożróżniania dobra i zła) lecz wali się na oślep w przeciwnika politycznego. W tej chorej sytuacji nie potrafią sie politruki nawet umówić co do najbardziej żywotnych naszych interesów (czyli żyjącego w Polsce plebsu) – jak choćby prosty system podatkowy, służba zdrowia czy polityka zagraniczna. Wszystko musi być grą polityczną w celu zaszkodzenia przeciwnikowi. Gra się nawet otwarcie sojuszem z USA w celu dyskredytacji Tuska bo ten broni Bolka i będzie startował na prezydenta.
Świry grają wszystkim – teczkami, WSI, dr Garlickim, Michnikiem, Maleszką, lustracją, Rydzykiem, duchownymi, “wartościami narodowymi”. Nie wiem czy jest coś czym świr gotów nie jest grać i wykorzystać do paskudnych rozgrywek politycznych.
Lipiec 3rd, 2008 at 00:27
narciarz2
-
“… zas Prezydent z daleka daje prztyczek Europie”.
-
Ty narciarzu jako “produkt doskonały” michnikowszczyzny (copyright by Uchachany) mysleć już nie musisz. Prezydent ma obowiązek – to ogromna różnica. Polityk powinien elastycznie reagować na nową sytuację, jeśli ma na względzie interesy Polski, a nie brukselskiej biurokracji. Policzmy: Francuzi i Holendrzy wyrazili swój stosunek do poprzedniej wersji traktatu i nie ma powodu sądzić, że w nowej, lizbońskiej wersji będzie im bliższy. Vaclav Klaus myśli podobnie jak Kaczyński, dla Brytyjczyków traktat jest ciałem obcym, jak nowotwór. Irlandczycy – wiadomo. A wczoraj okazało sie, że także prezydnt super- hiper- europejskich Niemiec przełożył parafowanie traktatu (czy już dostrzegasz swoją rękę w nocniku?). Możesz się z tym nie zgadzac, twoje dobre prawo, ale takie są brutalne fakty. Co wcale nie znaczy, że L. Kaczyński traktatu nie podpisze, ale zanim to zrobi może poczekać na przyjazny gest Francji, a właśnie mamy mamy francuską prezydencję. Takim gestem byłoby, na przykład, wycofanie przez Paryż wsparcia dla niemiecko-rosyjskiego gazociągu na dnie Bałtyku (Nord Stream), skrajnie niekorzystnego dla interesów energetycznych Polski. My ze swej strony moglibysmy dać Francuzom do zrozumienia, że interesuje nas ich technologia budowy i eksploatacji siłowni jądrowych. Tak uprawia się politykę, pod warunkiem, że nie ma się głowy zaśmieconej przez Gazetę Wyborczą.
Lipiec 3rd, 2008 at 00:58
My ze swej strony moglibysmy dać Francuzom do zrozumienia, że interesuje nas ich technologia budowy i eksploatacji siłowni jądrowych.
Mawarze,
jestes wielkim strategiem. Jak Ty wszystko rozumiesz. Biję się w piersi i wszystko odwoluje, a takze calym sercem potępiam doktora Garlickiego.
.
Co prawda, na tym blogu nie nalezy ironizowac, a juz zwlaszcza majac do czynienia z Mawarem. No, wiec tak. O silowniach jadrowych wiem malo, choc z wyksztalcenia jestem fizykiem jadrowym. Jednak mam przyjaciol w Warszawie, tez z tego srodowiska. Oni mi troche opowiadali, i juz pod koniec obiadu (nalesniki z serem, ktore uwielbiam) zaczelo mi stawac w gardle. Wspominajac te opowiesci, gdybym ja mial decydowac na temat silowni jadrowych w Polsce, to po pierwsze, jest z kim rozmawiac poza Mawarem i Francuzami. A po drugie, chyba poczekalbym ze dwadziescia lat, az odejdzie obecne pokolenie politykow i pojawia sie fachowcy. Energetyka jadrowa to troche zbyt skomplikowana sprawa, zeby zostawiac decyzje obecnym politykom.
.
A jesli idzie o Gazete Wyborcza, to robi to, co powinna robic kazda gazeta, czyli nie plajtuje. Tygodnik Solidarnosc splajtowal. To tyle na temat kwalifikacji braci Kaczynskich do robienia czegokolwiek.
.
Dobranoc.
Lipiec 3rd, 2008 at 01:47
leszek.sopot, a jak widzisz w takim wypadku lincz medialny, cichy lincz i pokazowe formy “linczu bez linczu” (to z tai-chi termin*)?
‘
*”sztuka walki bez walki”
Lipiec 3rd, 2008 at 04:20
Leszek napisal: w Polsce jest moda na wdeptywanie przeciwnika politycznego w ziemię.
No, wlasnie. Bardzo mi sie podobal taki artykul, ze prezes Skrzypek (na dachu) podmienil rade, zeby tylko nie wydac monety na jubileusz Walesy. To oczywiscie klamstwo znienawidzonej gazety, jakzeby inaczej.
http://wyborcza.pl/1,75248,542.....Lecha.html
Lipiec 3rd, 2008 at 04:28
Tak sobie mysle, ze co i rusz wsrod prominentnych politykow pojawiaja sie nazwiska ze styropianu. A jesli nie spali na styropianie, to przynajmniej go nosili. A jesli nie nosili, to przynajmniej widzieli w sklepie. No, wiec jakie kwalifikacje do kierowania panstwem maja tacy, co spali na styropianie albo nosili styropian? To nie jest jasne. Powiedzmy, Romaszewski, niezwykle zasluzony swego czasu. On jest fizykiem, tak jak ja. Czy ja mam kwalifikacje, zeby byc prominentnym politykiem? Raczej nie. A on ma? Ocencie Panstwo sami. Wiec dlaczego robi to, co robi, zamiast rozwiazywac rownania?
.
Patrzac na morderczy proces selekcji, ktory wylonil zarowno Obame jak tez McCain’a, mysle sobie, ze Polska moglaby czegos sie nauczyc i skorzystac z przykladu.
.
Ale kto ma sie uczyc? Mawar z Bernardem? Oni co najwyzej chca sie uczyc, jak przesluchiwac doktora Garlickiego.
Lipiec 3rd, 2008 at 06:21
Narciarzu – aby być czynnym fizykiem, to trzeba nie tracić kontaktu z zawodem wyuczonym. Tak samo jest z chirurgiem, czy pianistą. Trzeba ćwiczyć, aby się liczyć. I trzeba coś z siebie wykrzesać. Trzeba być kreatywnym i mieć indywidualne osiągnięcia. Nie tak, jak w polityce, gdzie liczą się nie dobre chęci i fachowość, a dobre łokcie i jeszcze lepsze wygadanie, niezależnie od tego, co się gada. “Byle po chamsku, byle głośno, byle głupio”. Takich na naszej scenie mamy na pęczki.
Chamów z przerostem wyobrażenia o sobie. Oni już od polityki nie mogą odejść, bo nie mają gdzie! Chyba tylko Roman Giertych znalazł swoje miejsce i wreszcie robi to, co najlepiej potrafi. Jest niezłym adwokatem i jeszcze o nim usłyszymy. Potrafi zarobić spore pieniądze i nie musi mieć służbowego auta z szoferem, bo jak dobrze wypadnie w sprawie o alimenty dla byłej żony Palikota, to tą limuzynę sam sobie zafunduje, a do polityki pewnie jeszcze kiedyś postara się powrócić, ale nie po to, aby zarobić, tylko aby się wykazać. I mnie się to podoba! Choć sam RG w polityce już jakby mniej. Ale ja mam szacunek dla fachowców.
;
Mawar mi odpowiedział, że gdyby były skandale w szpitalu MSWiA, to by było głośno… To prawda. Szpital tonie po cichutku i już nikomu nie chce się nim zajmować.
Lipiec 3rd, 2008 at 06:33
KLASYKA ZAWSZE AKTUALNA I DOBRA NA WSZYSTKO !
-
Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić
„DYMIĄCY PIECYK”
-
W Y S T Ę P U J Ą :
Chór Polaków
Dymiący piecyk
Osiołek Porfirion
i Dzwony
-
CHÓR POLAKÓW – ( basem, wierszem):
-
My tu od wieków stoimy,
a ten piecyk ciągle dymi.
Czy to w lecie, czy też w zimie
piecyk dymi, piecyk dymi,
ach, geopolitycznymi
racjami jesteśmy wyni[*]
-
DYMIĄCY PIECYK:
-
O, biedny, biedny jam piecyk,
od wieków te same rzecy.
Od tej ściany do tej ściany
cały piec zaczarowany,
więc czy to w lecie, czy w zimie
dymem natrętnym dymię
i nic się, ach, nic nie zmienia,
a ci Polacy modlą się i grają Szopena,
och!
-
CHÓR POLAKÓW:
-
Cudu! Cudu!
„Jak jarmużu bedłki”, (?)
tak cudu pragnie lud!
-
OSIOŁEK PORFIRION ( z narzędziami ) :
-
Nic nie rozumiem. Nie ponimaju. I do not understand.
( wynosi popiół, czyści rury, czyli wykonuje kilka prostych czynności zduńskich )
-
PIECYK :
( przestaje dymić )
-
CHÓR POLAKÓW :
( natychmiast z radości pogrąża się w pijaństwo i dzwoni w dzwony )
-
DZWONY :
Bum-buum tedeum!
CHÓR POLAKÓW :
( konkluzja )
-
Nasz piecyk cudem zreparowany,
lecz Osiołek Porfirion to gość podejrzany.
-
( biją Porfiriona )
-
KURTYNA
-
[*szczeni]
-
Konstanty Ildefons Gałczyński, pierwodruk: „Przekrój”, 1946, nr 86
-
Nieszczęsny, pokraczny, narodowy piecyk znów dymi!
GDZIE JEST PORFIRION !
SZUKAJMY PORFIRIONA!
-
Czy zaraz po zrobieniu obdukcji i opatrzeniu skaleczeń i siniaków nawiał przez zieloną granicę (1946r) i ukrył się w ogrodzie Maison Lafitte?
-
Czy może przebrany za żubra skrył się w Puszczy Białowieskiej?
-
A może w 1968r. wyemigrował z moczarową falą?
-
Siedzi, podobnie jak mój wielce utalentowany znajomy, na strychu i nadal leczy się z kolejnych polskich pażdzierników, marców, grudniów, sierpniów i t d ?
-
Zmądrzał i wyemigrował do Irlandii? ……
-
Ma ktoś może jakiś pomysł?
-
GDZIE PORFIRION?
SZUKAJMY PORFIRIONA!
PORA NAPRAWIć PIECYK !!!!
Lipiec 3rd, 2008 at 06:40
Bars! Nie oczekuj cudu. Kto się będzie narażał? Porfirion jest teraz na emigracji wewnętrznej.
Narazie! trzeba do pracy… :(
Lipiec 3rd, 2008 at 06:55
Droga Nelu,
Pamiętasz całkiem niedawną awanturę p. Jakubiak – żądała samochodu i wyrzucenia z pracy dyspozytora?
Pamiętasz jak nasz koszmarnie nieobyty i nieposiadający kindersztuby prezydent, pouczał w wielce nieeleganckim stylu ZAPROSZONYCH PRZEZ SIEBIE GOŚCI podczas pierwszego spotkania z rządem?
A p.Romaszewski, któremu tak trudno dorosnąć i któremu SIĘ NALEŻY?
Miałam bardzo niedemokratyczną Babcię, która w podobnych okolicznościach natury zwykła wznosić oczy do nieba i teatralnym szeptem wszem i wobec oznajmiać : NIE DAJ BOŻE Z CHAMA PANA !
Nie sądziłam, że dożyję dnia, w którym przyznam jej rację. DOŻYŁAM !
Lipiec 3rd, 2008 at 07:28
narciarz2
-
“Energetyka jadrowa to troche zbyt skomplikowana sprawa, zeby zostawiac decyzje obecnym politykom”.
-
Mówiłem o zakupie technologii, to zawsze będzie decyzja strategiczna a nie czysto biznesowa. Tu wybór masz prosty, choć nie musi się ograniczac do jednego kraju. Jeśli nie Rosja (a z pewnościa nie Rosja) to Kanada, USA, Francja, UK, Niemcy, może Korea Południowa, która ostro wkracza na ten rynek.
.
“A jesli idzie o Gazetę Wyborcza, to robi to, co powinna robic kazda gazeta, czyli nie plajtuje. Tygodnik Solidarnosc splajtowal. To tyle na temat kwalifikacji braci Kaczynskich do robienia czegokolwiek”.
-
Gazeta startowała z pozycji, którą w biznesie okreśła się jako monopol w warunkach niuczciwej konkurencji. Przypomnij sobie ile od 1989 r. powstało i upadło gazet codziennych, różnych orientacji. Jedynie “Dziennik” jako tako żyje mając za sobą gigantyczny koncrn medialny, ale i tak nie wiadomo czy przeżyje.
Lipiec 3rd, 2008 at 11:00
Gazeta startowała z pozycji, którą w biznesie okreśła się jako monopol w warunkach niuczciwej konkurencji.
:)))
Lipiec 3rd, 2008 at 12:21
“#
GDZIE PORFIRION?
SZUKAJMY PORFIRIONA!
PORA NAPRAWIć PIECYK !!!!
# jasnaanielka Says:
lipiec 3rd, 2008 at 6:40 am
Bars! Nie oczekuj cudu. Kto się będzie narażał? Porfirion jest teraz na emigracji wewnętrznej.
Narazie! trzeba do pracy… :(”
‘
Porfiria to choroba polegająca między innymi na światłowstręcie? Niestety ległem. Też do mnie (u agentów) = najbardziej do omnie (o mnie).
,
Polecam zastanowienie się też nad symbolicznym gestem jedności. Nie był on wykonany wtedy gdy okazywałbym coś odwrotnego. Ja z wielkim naciskiem wskazuję na pokrewieństwo tych grup politycznych, a one mnie nie tyle chcą poinformować o tym, ale łupnąć. Tzn tak skryć ten przekaz i jednocześnie uostentacyjnić by był to przekaz pogardy ( i w domyśle najdalszym – oskarżenia). Pierwsze dno to jedność, drugie to pogarda i trzecie to oskarżenie. Tak działają zresztą cały czas, ale mniej spektakularnie, w sposób bardziej rozwodniony. Tu wystąpiło jakieś znarowienie (choć to co się mi wtłacza również to poczucie takiej astronomicznej przewagi, że znarowienie byłoby ostatnim co mogłoby im się przytrafić – to ma działać chemicznie), ale pamiętajmy, że wszystkie różnice są na powierzchni. Niestety chemiczny czyli wspólny wielomiesięcznemu zbiorowi gestów przekaz jest jednolity. Na powierzchni kompletnie rozmaity.
Lipiec 3rd, 2008 at 12:44
Panie Waldemarze,
to o Pańskich przyjaciołach, humanitarnych popleczników kapusiów. tekst tak mocny, że brakuje słów. Prosze podesłać adasiowi, albo Helence, pewnie się ucieszą:
.
.
Miłosierdzie według “Gazety Wyborczej”
Barbara Kalabińska 03-07-2008, ostatnia aktualizacja 03-07-2008 08:02
.
Dziesięć lat milczałam o okolicznościach choroby i śmierci Jacka Kalabińskiego, korespondenta „Gazety Wyborczej” w Waszyngtonie w latach 1991 – 1997. Uważałam, że nie mam moralnego prawa oceniać postępowania innych. Zarazem było mi bardzo trudno przez te dziesięć lat zapomnieć obraz Jacka w cierpieniu i chorobie.
.
Teraz przerywam milczenie sprowokowana „sprawą Maleszki”. W tej historii, jak w soczewce, skupia się dwuznaczność kryteriów, jakimi kieruje się kierownictwo „Gazety Wyborczej”. Z jednej strony „Gazeta” latami kryje, chroni i opłaca gangstera moralnego, jakim jest Maleszka, nazywając to „aktem miłosierdzia chrześcijańskiego” oraz stosowaniem kryteriów „socjalnych i humanitarnych”. Określa ponadto samą siebie jako „ofiarę”, a Maleszkę jako „tragiczną postać”.
.
Z drugiej strony to samo kierownictwo „Wyborczej” pozbawiło pracy swojego wieloletniego korespondenta Jacka Kalabińskiego, gdy był śmiertelnie chory i Jego życie zbliżało się do końca. Wobec Jacka Kalabińskiego „GW” nie zdobyła się ani na „akt miłosierdzia chrześcijańskiego”, ani na zastosowanie kryteriów „socjalnych i humanitarnych”.
.
Jacek umarł w wieku 59 lat, 24 lipca 1998 r. Chorował półtora roku. Zaczął pluć krwią, kiedy wreszcie w lutym 1997 dał się zawieźć do szpitala. Spędził tydzień na reanimacji. Każdego dnia ważyło się Jego życie. Drugi tydzień spędził na oddziale onkologicznym. Tu amerykańskiego korespondenta „Gazety Wyborczej” odwiedził bawiący w Waszyngtonie Adam Michnik. Miał okazję na własne oczy zobaczyć, jak ciężki jest stan Jacka. Michnik, żegnając się ze mną przy szpitalnej windzie, powiedział: „Jesteś dzielna. Dasz sobie radę”.
.
Znaczenie słów Michnika zrozumiałam w pełni miesiąc później. Wtedy, miesiąc po wyjściu Jacka ze szpitala, 24 marca 1997 r., zadzwoniła do Niego Helena Łuczywo, zastępca Adama Michnika. Rozmowa przebiegła następująco (co przepisuję z diariusza, bo pamięć jest ułomna):
.
Helena Łuczywo: Jak się czujesz?
.
Jacek Kalabiński: Lepiej. Właśnie szykuję się wrócić do pisania.
.
Helena Łuczywo: Nie musisz. Właśnie dyskutowaliśmy tu w redakcji i zdecydowaliśmy, że „Gazeta” nie może ponosić ryzyka trzymania nieubezpieczonego korespondenta.
.
Jacek Kalabiński: ??
.
Helena Łuczywo: Zaraz dostaniesz faksem zwolnienie. Widzisz, nie jesteśmy bezwzględnymi kapitalistami, tylko humanitarnymi demokratami, dlatego nie dzwoniliśmy do ciebie w lutym, kiedy gorzej się czułeś.
.
Jacek Kalabiński został pozbawiony pracy i poczucia bezpieczeństwa, gdy potrzebował go najbardziej. Helena Łuczywo usiłowała namówić Jacka do jak najszybszego powrotu do Warszawy, nie oferując żadnego konkretnego stanowiska w „Gazecie”. Powiedziała: „jak przyjedziesz, to pogadamy”. Była głucha na argumenty kontynuowania leczenia na miejscu, w Stanach. Na to, że rok szkolny naszej – wówczas 13-letniej – córki kończył się w czerwcu, że zlikwidowanie domu i przeprowadzka wymagają czasu i sił.
.
A Jacek był chory. Bardzo chory. Ale mimo to stale i dużo pracował. Inaczej nie potrafił. Z humanitarną pomocą przyszła Jackowi „Rzeczpospolita” w osobach Maćka Łukasiewicza i Kazia Dziewanowskiego. Gdy umierał 24 lipca 1998, od trzech tygodni był na etacie w tym dzienniku. Umarł przed ekranem komputera z zaczętą korespondencją. Przedtem nadał codzienną korespondencję do polskiej sekcji stacji BBC. O Jego profesjonalizmie mówi to, że w tej ostatniej korespondencji nie było słychać stojącej przy Nim śmierci. Umarł 15 minut później. Miał 59 lat.
.
http://www.rp.pl/artykul/157563.html
Lipiec 3rd, 2008 at 15:34
Gazeta wyborcza i jej naczalstwo – no obrzydliwe po prostu. Trudno znaleźć bardziej zakłamanych ludzi
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/.....66928.html
.
Kalabiński, Jacek
2006-12-01, ostatnia aktualizacja 2006-12-01 14:10
.
Autor Tygodnika Mazowsze, pisał pod pseudonimem Kasandra. Świetny zawodowy dziennikarz, pisał ciekawie, rzetelnie i nigdy nie zawalił terminu.
.
Z pasją i oddaniem organizował mieszkania na różne potrzeby redakcji.
.
Wspomina Joanna Jurandot-Nawrocka:
.
Jacek Kalabiński spotykał się w moim mieszkaniu z wieloma osobami, niektóre z przyczyn zrozumiałych nie przedstawiały się, ale przypominam sobie, że widywałam u siebie Anię Bikont (która zresztą Anią Bikont okazała się dopiero kilka lat później), a zdarzyło się, że zastałam samą szefową – Helenę Łuczywo.
.
Zmarł po długiej chorobie 24 lipca 1998 roku.
Lipiec 3rd, 2008 at 16:49
Narciarz – 4;28 – pisze:
#
.
Ale kto ma sie uczyc? Mawar z Bernardem? Oni co najwyzej chca sie uczyc, jak przesluchiwac doktora Garlickiego.
#
Otóż ja myślę, że im obojgu żadna nauka nie jest potrzebna. Wiedzą dostatecznie dużo, aby sprostać roli komisarzy ludowych. Pod kierownictwem panów Olszewskiego, Macierewicza, Romaszewskiego, Gwiazdy oraz parunastu mniej dokładnie znanych nam potrafią osądzić bez zbędnych ceregieli, tak aby sprawiedliwość była po właściwej stronie. Howgh!
Lipiec 3rd, 2008 at 16:58
jasnaanielka
paszła won
Lipiec 3rd, 2008 at 17:21
jasnaanielka
paszła won
—
Jak widać przyzwyczajenie drugą natura człowieka. Czasami dobrze wiedzieć z kim ma sie do czynienia.
Lipiec 3rd, 2008 at 17:35
Andrzeju
Czasami dobrze wiedzieć z kim ma sie do czynienia.
.
Masz rację, ja mam do czynienia z przysyraczem, a raczej z przysyraczką
Lipiec 3rd, 2008 at 17:53
Masz rację, ja mam do czynienia z przysyraczem, a raczej z przysyraczką
—
Hmm, tryb odpowiedzi, charakterystyczny właśnie dla komisarzy ludowych zdaje sie świadczyć, ze Jasnaanielka stwierdza fakty, a nie przysyrywa
Lipiec 3rd, 2008 at 18:41
Andrzeju! – szkoda gadać, on tak ma. Zapomniałam dopisać; Bernardzie! wiem, wiem….
To niczego do dyskusji nie wnosi, a ja się nie przejmuje. Te przygaduszki świadczą jedynie o formacie człowieka i braku argumentów. Wytrzymam.
Ale za twoją reakcję dziękuję.
Lipiec 3rd, 2008 at 20:38
paszła won
Lipiec 3rd, 2008 at 21:03
Miłosierdzie według “Gazety Wyborczej”
Wstrzasajaca opowiesc, ktora bardzo duzo mowi….
http://www.rp.pl/artykul/157563.html
.
Ale o czym ona mowi, tego nie jestem zupelnie pewien. Jest w niej jedno bardzo zagadkowe zdanie: „Gazeta” nie może ponosić ryzyka trzymania nieubezpieczonego korespondenta.
.
A dalej: “Zaraz dostaniesz faksem zwolnienie. “ Po czym: ” Helena Łuczywo usiłowała namówić Jacka do jak najszybszego powrotu do Warszawy.
.
Momencik. Czy zwolnienie faksem, czy tez powrot do Warszawy? I co to znaczy “nieubezpieczony”?
.
Tak sie sklada, ze ja sam mieszkam w USA. Przyjechalem tu w 1991 roku, majac w kieszeni dwie tutejsze skromne pensje na dwoje ludzi. To byl moj caly majatek. Bylo dla mnie oczywiste, ze musze byc ubezpieczony. Bylo to rowniez wymagane. Nie moglem byc zatrudniony bez ubezpieczenia. Mialem wybor: albo placic za tutejsze ubezpieczenie, ale przedstawic dowod ubezpieczenia oplaconego w Polsce, ktore pokrywaloby koszty pobytu w szpitalu. Wybralem to drugie, bo tak bylo taniej. Ubezpieczylem siebie w towarzystwie Warta. Ubezpieczylem takze zone, bo nie bylem szalencem.
.
Jak to jest mozliwe, ze prawie 60-cio letni czlowiek mieszkajacy w zasadzie na stale w USA (corka uczeszczajaca do szkoly), majacy dom i stala prace korespondenta najwiekszego polskiego dziennika, nie jest ubezpieczony? Czy ten czlowiek to szaleniec? Czy to w ogole mozliwe z prawnego punktu widzenia?
.
A dalej, propozycja powrotu do kraju w sytuacji bardzo ciezkiej choroby jest w zasadzie bardzo logiczna. Chodzi o to, zeby te chorobe leczyc, skoro z jakichs (niepojetych!) powodow delikwent nie ma ubezpieczenia, co oznacza placenie majatku za pobyt w szpitalu. Prosze zauwazyc, ze propozycja powrotu byla zwiazana z dalsza praca w redakcji, choc “nie oferując żadnego konkretnego stanowiska”, co w zasadzie jest dosyc zrozumiale, skoro chodzilo o bardzo ciezka chorobe.
.
Krotko mowiac, historia nie trzyma sie kupy. Nie negujac tragedii, jednak jest dla mnie dosc oczywiste, ze ktos tutaj chyba nie mowi calej prawdy. Takie zwierze, jak “nieubezpieczony korespondent” bardzo duzej gazety, po prostu nie istnieje. A jesli istnial, to nasuwa sie pytanie, dlaczego? I jakie bylo prawidlowe wyjscie z takiej zdumiewajacej sytuacji?
.
Przykro mi o tej sprawie pisac, bo jest tragiczna. Jednakze, jesli jest publicznie rzucone oskarzenie, ktore nasuwa bardzo powazne watpliwosci, to nalezy te watpliwosci postawic pod debate, rownie publicznie.
Lipiec 3rd, 2008 at 21:06
A tak przy okazji. Nie widze mozliwosci zamieszczenia mojego komentarza w Rzepie, wiec zamieszczam tutaj. Gospodarzu, jesli Pan zechce przkazac moj komentarz do GW, to nie zglaszam zastrzezen. Jednakze prosze nie mowic, ze ja walcze z wdowa po panu Jacku. Ja tylko nie moge zrozumiec tej historii.
Lipiec 3rd, 2008 at 21:55
Panie Waldemarze,
najwyższa pora zbanować soulgarcośtam.
Lipiec 3rd, 2008 at 22:09
No proszę! Bernard przegania mnie z blogu pana Waldemara, a teraz dodatkowo wydaje panu Waldemarowi polecenie służbowe, co do banowania soulgardena… Czy to już jest blog Bernarda? No, bo jeśli tak, to ja rzeczywiście pójdę won!
Tylko chciałabym mieć pewność. :D
Lipiec 3rd, 2008 at 22:24
Anielko:
oddajmy cesarzowi co cesarskie, a Bernardowi co bernardynskie. On ma racje, ze trzeba przeczyscic blog z 64,000 wykrzyknikow.
Lipiec 3rd, 2008 at 22:35
Narciarz, widzę że przeszkadzają ci te przecinki. Jest metoda uwolnienia się od tego dyskomfortu. Podpowiadam cytat z filmu Egzorcysta: “CHRZAŃ TO ĆHRYSTUSEM”.
Lepiej już?
Lipiec 3rd, 2008 at 22:53
Narciarzu! Jak dotąd Gospodarz załatwia takie sprawy samodzielnie, wpadłszy na blog. Bez poleceń odgórnych, których raczej nie ceni sobie. Mówimy o różnych rzeczach. Co do tych wykrzykników, czy coś tam, to zgoda. Ale po co łamać krzesła?
Lipiec 3rd, 2008 at 23:29
Narciarz
w polskiej prasie, a więc i w Agorze, jest powszechny zwyczaj wysyłania dziennikarzy na samozatrudnienie lub płacenie jedynie za wierszówkę. Koncerny prasowe są jednymi z najbardziej bezwględnymi pracodawcami. GW zawsze należała do jednych z najmniej liczących się ze swoimi pracownikami. Jak byś chciał zobaczyć na własne oczy najlepszy przykład stosunków pracodawca – pracobiorca wyglądających jak stosunek pana z niewolnikiem to wstąp do GW i się porozglądaj.
Na filmie dokumentalnym Sulika z 1991 r. jest kilka scen z redakcji GW, podczas których ludzie kłócą się z naczelnym, dyskutują i spierają. Tak było na początku. Później gazeta zmieniła się w koncern. W koncernie do spraw osobowych podchodzi się w myśl regulaminu, założeń strategicznych, kursu akcji na giełdzie. Pracownik jest narzędziem a nie człowiekiem. Tym bardziej jest to widoczne im większą pozycję i wyższe konta w banku ma kadra zarządzająca.
Lipiec 3rd, 2008 at 23:42
narciarz2
“Ale o czym ona mowi, tego nie jestem zupelnie pewien. Jest w niej jedno bardzo zagadkowe zdanie: „Gazeta” nie może ponosić ryzyka trzymania nieubezpieczonego korespondenta”.
-
Był to rok 1998, więc trzy lata przed ujawnieniem sprawy Maleszki, kiedy to Gazeta nagle nabrała wrażliwości socjalnej. Wczesniej była jej pozbawiona. Kalabiński mial pecha zadając się z Gazetą, która przeciez nie zainwestuje w umierającego dziennikarza, bo to biznesowo nieopłacalne. Nawet jeśli dziennikarz był kolegą z podziemia, a później pracował w Wolnej Europie. Waldemar Kuczyński (też wspołpracownik RWE) pewnie znał Kalabińskiego. Czekam na komentarz Gospodarza do tej wstrząsającej historii. Natomiast narciarz przedstawia tę sprawę w duchu swego wcześniejszego komentarza o Gosiewskim: “O czym ona mowi, tego nie jestem zupełnie pewien”. Niby jasne jak słońce, ale umysł narciarz nagle ogarnia ciemnogrodzki mrok kiedy mowa o niegodziwościach Gazety. Na kogo by tu winę zwalić ? W przypadku Gosiewskiego najlepiej na Mawara, co zroumiałe. A teraz? Podejrzewam, że chyba na żonę Kalabińskiego, przecież nie na Helenkę Łuczywo. A wiadomo, że to nie przypadek, lepszej specjalistki od zwalniania niż Helena Łuczywo Agora nie miała. Zwolnić kolegę chorego na raka – no problem.
Lipiec 3rd, 2008 at 23:56
leszek.sopot Says:
lipiec 3rd, 2008 at 11:29 pm
O, wreszcie rozsądny głos leszka. O stosunku Gazety do ludzi i autorów krąża legendy. Redakcja GazWybu to kibuc w warunkach niewolnictwa połączonego z systemem pańszczyźnianym. Jak dotąd nikt nie odważył się tego opisać. Książka o Agorze to wielki temat, ale brak odważnych. Zanim przyszły autor by ją ukończył już by zawodowo nie żył – opluty, ośmieszony, zdezawuowany. Dobrym przykładem K. Leski: “W wolnej Polsce nikt nigdy nie próbował niczego na mnie wymóc ani w TVP, ani w gazetach i rozgłośniach regionalnych, dla których pisałem i mówiłem, ani w Expressie Wieczornym, ani naturalnie w BBC. Jedyne takie doświadczenie wyniosłem z Gazety Wyborczej. Adam Michnik czynił to jednak ze swoistym wdziękiem.
Podczas kampanii prezydenckiej 1990 żądał, bym ośmieszał Wałęsę, a Mazowieckiego chwalił. Klarowałem, że to nie robota dla reportera, że zaś on w komentarzach może pisać, co chce – bez efektu. Pewnego listopadowego dnia odbyliśmy chyba dwugodzinną rozmowę, spacerując po przedszkolnym ogródku przy Iwickiej, gdzie mieściła się wtedy GW. Było zimno, siąpił deszcz, a redakcja niemal w komplecie przylepiła się do okien czekając chyba, aż się pobijemy.
Michnik był jednak raczej spokojny, bo się jąkał, a gdy jest naprawdę zdenerwowany lub podniecony – jąkać się przestaje. Ja swoje, on swoje. Nagle trochę się ożywił i zwrócił się do mnie niemal ciepło, po ojcowsku: – K-k-krzysiu, jeśli ty-ty-ty chcesz tu robić wo-wolną gazetę, to-to-to-to po moim trupie”.
http://krzysztofleski.salon24......index.html
Lipiec 4th, 2008 at 00:47
Mawar:
Twoje komentarze sa haniebne jak zawsze. Zero informacji, mnostwo insynuacji i pomowien. Nie ma z czym dyskutowac.
Lipiec 4th, 2008 at 01:02
Prucz Żubra jest też w Polsce kilka odmian kaczek. Najważniejszym wydarzeniem politycznym ostatnich dni jest niepodpisanie traktatu przez tego człowieka:
http://passent.blog.polityka.p.....zns450.jpg
Lech Kaczyński powoli osacza wielką Rosję, strofuje USA. Ale by móc ocenić jego i brata politykę potrzeba odrobiny dystansu. Podobnie wydaje mi się i z Michnikiem – wybiórcze objawy hipokryzji nie powinny być traktowane jako wyczerpujące argumenty. Małostkowość na pewno jest kultywująca go. Skąd taka nabożność? To bicie piany nie przyczynia się do bardziej refleksyjnej percepcji osoby, zjawiska, wydawnictwa i zaplecza, wszelkiego zaplecza.
Lipiec 4th, 2008 at 01:10
Leszku:
w polskiej prasie, a więc i w Agorze, jest powszechny zwyczaj wysyłania dziennikarzy na samozatrudnienie
.
W porzadku, mniej wiecej rozumiem slowo “samozatrudnienie”. Moja zona jest samozatrudniona, mowiac dosyc luzno. Mamy firme, ona jest wlascicielka. To sie nazywa “DBA”, czyli “doing business as”. Jest to forma znakomicie uregulowana prawnie. Prowadzac DBA, nic Ci nie zabrania posiadac ubezpieczenie zdrowotne. Krotko mowiac, masz firme (albo “jestes firma”) i masz ta firma zarzadzac, a w szczegolnosci masz zadbac o sprawy ubezpieczen i podatkow. Jestes niezalezny i odpowiedzialny (albo nieodpowiedzialny).
.
Zauwaz prosze, ze prowadzac taka dzialalnosc w USA podlegasz jurysdykcji USA a nie polskiej. Prowadzac samodzielna dzialalnosc, a juz zwlaszcza w obcym kraju, trzeba troche wiedziec. Zeby Tobie sie nie wydawalo, ze to jest wiedza tajemna, podaje link do jednej z najpopularniejszych ksiazek na ten temat. Niezbyt gruba i bardzo jasno napisana. Tenze sam autor napisal takze ksiazke o finansach malego biznesu.
Start Up: An Entrepreneur’s Guide to Launching and Managing a New Business
http://www.amazon.com/Start-Up.....1564142523
.
lub płacenie jedynie za wierszówkę.
Innymi slowy, placenie za produkt. Nie widze w tym nic nadzwyczajnego. Jezeli prowadzisz DBA w USA, to wlasciwie ma to jakis sens, ze produkujesz tekst jako produkt i jestes za to oplacany (czyli sprzedajesz produkt). Nie widze w tym nic niemoralnego.
.
Koncerny prasowe są jednymi z najbardziej bezwględnymi pracodawcami.
Nie widze zwiazku pomiedzy tym stwierdzeniem a slowem “samozatrudnienie”, ktorego uzyles. Co wiecej, widze ogromna sprzecznosc. Jesli ktos jest “samozatrudniony”, to jest swoim wlasnym pracodawca. Jest niezalezny. Co wiecej, jest to wolny wybor osoby samozatrudnionej, aby byc niezaleznym. Nikt s.p. Kalabinskiego nie zmuszal, zeby wyjechal za ocean i tam sam siebie zatrudnil. Koncern prasowy nie jest pracodawca osoby samozatrudnionej.
.
stosunek pana z niewolnikiem
Glownym motywem bycia samozatrudnionym jest bycie swoim wlasnym panem. Po to, a nie po co innego, ludzie prowadza wlasna dzialanosc, aby nie miec szefa. Przeczytaj sobie ksiazke Stolza. On to pisze bardzo jasno. To samo mowil na wykladzie, na ktorym bylem. Sprawa jest absolutnie jasna: prowadzac wlasna firme nie podlegasz nikomu i nie jestes niczyim niewolnikiem.
.
Pracownik jest narzędziem a nie człowiekiem.
W tym momencie wszedles na swojego ulubionego konika i juz nie dyskutujesz sprawy Kalabinskiego, tylko wylewasz swoje zale na ogolne stosunki pracownik – pracodawca. Moge zrozumiec, ze tak myslisz, ale to nie ma zwiazku z tematem.
Lipiec 4th, 2008 at 01:28
Krotko mowiac, drodzy dyskutanci, tragiczna sprawa J.Kalabinskiego byc moze pokazuje, ze prowadzac swoja wlasna dzialalnosc, na swoja wlasna reke, trzeba planowac i zachowywac sie odpowiedzialnie. Trzeba wiedziec, co jest potrzebne, i znac przepisy. Trzeba sie ubezpieczyc od choroby, a takze od pozaru i powodzi. Samochod musi byc ubezpieczony. Prowadzenie bez ubezpieczenia jest przestepstwem. Dom musi byc ubezpieczony. Bez ubezpieczenia domu nie dostaniesz pozyczki z banku. Wiem, bo takowa bralem. Jesli J.K. mial dom (tak wydaje sie wynikac z artykulu) to musial go ubezpieczyc. Wiec jakim cudem nie wpadl na pomysl, zeby miec ubezpieczenie zdrowotne?
.
Leszku, przykro mi to powiedziec, ale opluwanie GW w tej sprawie bez chocby pobieznej znajomosci szczegolow jest nieodpowiedzialne. Historia, tak jak zostala opisana, wskazuje na czyjas nieodpowiedzialnosc. Reakcja Heleny Luczywo, ktora chciala sprowadzic do Polski chorego czlowieka (Twoim zdaniem samozatrudnionego, wiec formalnie niezaleznego od GW) wcale nie jest skandaliczna. Przeciwnie, jest calkiem prawidlowa. Trzeba by duzo wiecej wiedziec, zeby moc wydawac jakies dalej idace sady w tej sprawie. Mam nadzieje, ze juz zaczynasz dostrzegac, ze Ty operujesz frazesami typu “pracownik jest narzędziem a nie człowiekiem”. Natomiast naprawde chodzilo o konkretne decyzje w konkretnej sytuacji, w ktorej J.Kalabinski byc moze popelnil techniczny blad w prowadzeniu swojego wlasnego interesu. Ubezpieczenie to jest ABC biznesu i w ogole zycia w Ameryce. Nieposiadanie ubezpieczenia w USA to nie jest zaden dowod na zly charakter Michnika. To nie Michnik powinien ubezpieczyc Kalabinskiego. Osoba samozatrudniona jest odpowiedzialna za swoje wlasne dzialania, w tym takze za ubezpieczenie.
Lipiec 4th, 2008 at 04:36
Pozwole sobie kontynuowac. Jakim cudem i dlaczego JK nie byl ubezpieczony? Przeciez mial rodzine. Trudno sobie wyobrazic, zeby ani on, ani rodzina nigdy nie byli u lekarza albo dentysty. Moge Panstwu zaswiadczyc, ze pytanie o ubezpieczenie jest drugim pytaniem, jakie zadaje sekretarka, zaraz po pytaniu o nazwisko. Bez ubezpieczenia wizyty lekarskie sa kosztowne. Ubezpieczenie po prostu oszczedza koszta. Trudno sobie wyobrazic, zeby ktos mieszkajac tutaj tego nie wiedzial i zeby swiadomie podwyzsal koszt opieki zdrowotnej.
.
Krotko mowiac, dla mnie, ktory tu mieszkam i bez przerwy mam do czynienia z ubezpieczeniem czy to samochodu, czy to mieszkania, czy tez zdrowotnym, to wyglada po prostu nieslychanie tajemniczo. Jakim cudem niezle zarabiajacy czlowiek nie mial ubezpieczenia? Przeciez nawet bedac pracownikiem Agory, nie byl jej niewolnikiem. (Tylko w wyobrazni Leszka pracownicy sa niewolnikami. Leszek lubi taka emocjonalna retoryke, ale w rzeczywistosci nie ma ani niewoli ani przymusu.)
.
Ta historia sie po prostu nie trzyma kupy.
Lipiec 4th, 2008 at 04:48
A jeszcze slowo wyjasnienia, jak dziala tutejszy system ubezpieczeniowy. Otoz tutaj nie ma odpowiednika polskiego ZUSu. Ubezpieczenie nie jest obowiazkowe, chociaz sa pracodawcy, ktorzy go wymagaja. Kazdy za ubezpieczenie placi sam, ale pracownicy duzych firm, agencji rzadowych, albo uczelni maja ulatwione zadanie, poniewaz firmy ubezpieczeniowe negocjuja z pracodawcami jeden duzy kontrakt. Duzy pracodawca ma kilka takich kontraktow z roznymi firmami ubezpieczeniowymi, i pracownik moze sobie wybrac jeden z kilku kontraktow. Przykladowo, mozna sobie zobaczyc, jak to wyglada na moim uniwersytecie: wchodzimy na strone http://www.rochester.edu, nastepnie “Working at the University” (po lewej u dolu), a tam w srodkowej kolumnie druga linia mowi “Benefits program”. I tam wszystko jest dokladnie napisane. Poza tym, wraz z materialami o zatrudnieniu dostaje sie to na pismie. Nic nie jest ukryte, wrecz przeciwnie. Natomiast jest jedna zasada: nic sie nie dzieje automatycznie. Trzeba sobie wybrac, zaznaczyc krzyzykiem, i zlozyc podpis. Bez tego nic.
.
Natomiast male firemki oraz osoby samozatrudnione musza sobie wybrac kontrakt rozmawiajac bezposrednio z firma ubezpieczeniowa. Taka duza i tradycyjna firma jest Blue Cross Blue Shield. Jest powszechnie znana i latwa ja znalezc. Sa takze inne. Jest wybor. Jak mozna tego nie wiedziec? Mozna przeciez zapytac w trakcie pierwszej wizyty u dowolnego lekarza. Sekretarka wytlumaczy.
.
Krotko mowiac, takie rzeczy wie tutaj kazdy. Jakim cudem JK nie mial ubezpieczenia?
Lipiec 4th, 2008 at 04:57
Zwracam tez uwage, ze temat ubezpieczenia jest centralny w tej historii. To dlatego Luczywo miala JK wyrzucic, ze on nie mial ubezpieczenia. Wiec ja sie nie czepiam nieznaczacego szczegolu. To jest zasadnicza sprawa: Agora rzekomo podle odmowila pomocy czlowiekowi w potrzebie. Otoz ja twierdze, ze znajac tutejsze realia, ta opowiesc wyglada tak nieprawdopodobnie, ze az niewiarygodnie. Jest niewiarygodne, ze czlowiek mieszkajacy tutaj, majacy dom i rodzine i samochod, zarabiajacy jakie-takie pieniadze, postawil sam w sytuacji, w jakiej znajduja sie nedzarze. Ja wiem, ze 40 milionow ludzi tutaj nie ma ubezpieczenia, ale to sa ludzie ponizej “progu ubostwa”. Byloby bardzo dziwne, gdyby korespondent GW tak malo zarabial. A gdyby tak bylo, to dlaczego u licha sie na to godzil? (Tylko prosze mi nie opowiadac, ze Michnik i Luczywo wymusili to na nim pistoletem.)
Lipiec 4th, 2008 at 09:55
paszła won 2
Lipiec 4th, 2008 at 10:08
narcuiarzu
podsumowując
.
GW zwolniła Kalabińskiego nie “mimo tego że był chory”, ale “dlatego że był chory”. Je***ego UBola trzymali zaś żeby biedulka nie palną sobie w łeb i miał na chlebuś. Ot i moralność KPPowców z GW. Jestem ciekaw czy i ile akcji posiada Maleszka – Adasia kolezka.
.
pzdr
Bernard
Lipiec 4th, 2008 at 11:34
Podzielam opinie Narciarza,
powiem więcej – sama tak pracuje.
Należę do grona tzw. free journalistów od wielu lat, od czasów kiedy w Polsce na taki system decydowały sie nieliczne osoby.
I moja głowa była w tym, by być ubezpieczonym.
Czasem była to cząstka etatu gdzieś tam, czasem redakcja, która plajtowała, co mnie oduczyło wiązać się z prywatnymi wydawcami z polskim kapitałem.
Samozatrudnienie było mało korzystne od strony finansowej, lepszym wyjściem była etatowa praca w niepełnym wymiarze czasowym. I takie rozwiązania preferowałam.
Z redakcji z którymi współpracuję na stale – mam zlecenia na określone artykuły. Bywa, że dostaję zlecenie na analizy, raporty i inne materiały analityczno-badawcze, zaproszenia do uczestnictwa w konferencjach międzynarodowych, gdzie otrzymuję honoraria za wygłoszony (i napisany) referat.
Wypracowałam sobie mniej więcej równy pułap tych dochodów.
Pilnuję, by od tych wpływów były odprowadzane podatki dla polskiego fiskusa, finansami zarządza mi osobisty doradca bankowy, wszelkie przepływy środków finansowych reguluje bank, o ubezpieczenie już nie martwię, obecnie mam rentę o mężu i wszelkie ubezpieczenia. W tym też europejskie, zdrowotne. Z tych ćwiartek etatów zrezygnowałam.
Przyznam się, ze bardziej cieszy mnie obecnie to, że ktoś zabiega o artykuł na określony temat, niż ta codzienna redakcyjna bieganina.
Moje redakcje są daleko poza moim miejscem zamieszkania.
Mam też możliwość kreowania tematów i sugerowania ich redakcjom. Jako dziennikarz branżowy, specjalizujący sie w szeroko pojętej polityce transportowej, mam więcej czasu na zdobywanie koniecznej mi wiedzy. I rzecz jważniejsza – niezależność sądów i opinii.
Lipiec 4th, 2008 at 11:48
Tragedią ancien regime, była “komunizacja” aktywności ludzkiej. Nadopiekuńcze państwo, które “załatwiało” za obywatela-pracownika wczasy, ubezpieczenie, dokształcanie, emerytury itp.
Potem taka niezbyt rozgarnięta bidula jak wylądowała za granicą – przeżywała szok.
Bo musiała sama martwić się o swój byt, nie tyle na dzisiaj ale na jutro. A tego biduli nikt nie nauczył. Bywało, ze ocknęła sie za późno.
Z red. Kalabińskim było zapewne tak, ze ocknięto się, gdy z powodu braku ubezpieczenia zabrakło pieniędzy na godziwe leczenie i opiekę paliatywną.
Lipiec 4th, 2008 at 14:13
Waldemarze Kuczyński, czemu przeszkadzała panu tak niewielka ilość moich postów? Bo jestem dla pana gównem.
Współczuję panu tak jak Michnikowi tej hiperrealnej pozy, która jest prawdziwsza niż prawda. Jest kultywacją czegoś czego nie można do końca urealnić. I jednoczesnym wprostproporcjonalnym wyparciem. Jesteście gotowi kopać coraz mocniej krzycząc “kupo gówna” coraz donioślej i jednocześnie coraz bardziej pozostawać w oczywistości przecieżnanibeńskości, a nawet mieć tą oczywistość tak głęboko w sercu, że nie potrzebować o tym przypominać. Wam trzeba ufać jak najgłębszej miłości i przyjaźni w jednym. Ponieważ jesteście w odróżnieniu od innych ludzi predystynowani. Do dobrej woli. Tak jak reszta do zwierzęcej.
Jeszcze raz powtórzę, ale wyrażniej: Nie ma w tym paradoksu, że im bardziej wścieklizna każe wam pluć z bliska w mordę, tym bardziej przeżywacie oczywistość swej różności od swego uczynku, swojego zniuansowania doprowadzonego do uświęcenia każdego chcenia. To nagość, która ulega po jakimś czasie odczarowaniu.
Lipiec 4th, 2008 at 17:08
# Bernard Says:
lipiec 4th, 2008 at 9:55 am
paszła won 2
#
Mój tatuś miał takie powiedzonko;
“Nie dał Pan Bóg świni rogów, aby nimi bodła!”
Pozdrawiam. Zdrowie jest ci bardzo potrzebne.
Październik 28th, 2008 at 01:10
Dlaczego Pana nie było na Konferencji IPNu w dniu 25.10.2008r. gdzie próbowano rozprawić się z Kosseckim?