Zatrzymanie - komunistyczna zbrodnia.
LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 822 dni.
Dostałem wezwanie do stawienia się w IPN-owskiej prokuraturze, jako świadek w sprawie (cytuję za wezwaniem); “popełnienia zbrodni komunistycznej polegającej na przekroczeniu swoich uprawnień w okresie od 3 maja 1982 roku do 1985 roku w Darłówku, Koszalinie przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, polegającego na psychicznym znęcaniu się w Ośrodku Internowania w Darłówku, nad pozostającą w przemijającym stosunku zależności Garbielą C., poprzez bezprawne przetrzymywanie jej korespondencji, odmowę widzeń, karanie dyscyplinarne za nie popełnione wykroczenia, nakłanianie do współpracy oraz dokonaniu bezprawnych rewizji, zatrzymania i pozbawienia wolności”.
Jak to przeczytałem to nie wiedziałem, czy się mam śmiać, czy popukać w czoło, ale chyba i to i to. Jest to podobno fragment rozleglejszego śledztwa prowadzonego przez IPN-owskich prokuratorów ze Szczecina na temat maltretowania, jakimu poddawani byli internowani. Już nie będę wywnętrzniał się nad prokuratorem, który wezwał mnie, jako świadka wydarzeń w Darłówku, gdzie ani przez moment internowany nie byłem i do sprawy kobiety, której nie znam. Chodzi mi o to uzasadnienie.
Po pierwsze o groteskową dysproporcję pomiędzy określeniem zbrodnia komunistyczna, a treścią tego, co ów prokurator IPN-owski pod nią podciąga; wstrzymywanie korespondencji, odmowa widzeń, także zatrzymanie. To prawdopodobnie nie jest wina prokuratora, tylko prawa uchwalonego kiedyś przez Sejm i być może przez pewien czas mającego sens w odniesieniu do bardzo szerokiego zakresu naruszeń praw człowieka z czasów PRL, które nie mogły być osądzone dopóki tamta Polska istniała. Choć pewno już wtedy nazywanie wielu z nich zbrodnią miało się nijak do treści tego pojęcia. Ale dziś, kiedy ocieramy się o 20 rocznicę od upadku PRL nazywanie zbrodnią kary dyscyplinarnej, rewizji, zatrzymania i tak dalej to kpina z pojęcia sprawiedliwości. Prawie wszystko z tego co daje się podciągnać pod pojęcie zbrodni komunistycznej, za wyjątkiem zabójstw i spowodowania ciężkiego inwalidztwa powinno ulec przedawnieniu i pójść od strony prawnej w zapomnienie.
Nie wiem kim jest ta kobieta i co jej zrobiono, ale domaganie się po ponad ćwierć wieku kary dla ludzi, którzy odmawiali jej widzeń, wstrzymywali korespondencję świadczy o wyjątkowej mściwości i raczej jej niż tym funkcjonariuszom wystawia świadectwo. Co to za sprawiedliwość, ciąganie po prokuratorach i sądach ludzi, którzy ćwierć wieku wcześniej temu czy owemu internowanemu zrobili kipisz, wstrzymali korespondencję i tak dalej. To jakaś koszmarna recydywa mentalności z czasów Hammurabiego. Trochę chrześcijaństwa Pani Gabrielo!
Parę zdań przy okazji o internowaniu. “Solidarność” wielu ludziom służącym ustrojowi PRL, także tym w mundurach na pewno zaszła mocno za skórę. I w obsłudze ośrodków internowania zdarzali się tacy, co stan wojenny zrozumieli, jako czas odwetu. I oni postępowali brutalnie. Ale to były odstępstwa od odgórnie nakazanej tym załogom normy. A normą było - izolować skutecznie i żadnej dolegliwości ponad to. Ja to odczułem natychmiast i to nie w złotej klatce w Jaworzu, gdzie były wczasy, jak dla kadry wojsk lotniczych (to był właśnie ośrodek wczasowy tej kadry) tyle, że pod pistoletami. Ja to odczułem już w zwykłym więzieniu w Białołęce widząc, jak bardzo rozluźniony został wobec nas normalny regulamin odsiadki, który dobrze znałem z 1968 roku, a nie zmienił się od tamtego czasu. Miałem możność porównania, której większość nie miała. To dzięki temu rozluźnieniu w ośrodkach internowania powstała bogata filatelistyka, wychodziły gazetki, powstawały nawet książki, nie tylko Michnika, a wychodzenie z Internatu było nawet przykrym przejściem ze swoistych enklaw wolności na szarość Polski lat 80-tych. Mówił o tym Stefan Niesiołowski kilka dni temu w lokalu “Gazety” na wspominaniu Bronisława Geremka. Mija wkrótce 20 lat wolności i cały ten PRL-owski bagaż, włącznie z ganianiem za autorami stanu wojennego, powinien zostać zapakowany i odesłany historykom.

lipiec 23rd, 2008 at 6:13 po południu
Jejku! Jaki wspaniały tekst. Bardzo się cieszę. Jest Pan w świetnej formie publicystycznej.
lipiec 23rd, 2008 at 6:21 po południu
Wątpię by doczekał się pan tu szybkich i wyczerpujących refleksji swoich subtelnych humanistycznych analityków i równie dostojnych krytyków emanujących znamionami kultury mającej tworzyć aureolę poziomu etycznego. W moim życiu, w rodzinie zdarzało się nagminne naruszanie, zatrzymywanie i kradzenie korespondencji przez jedną osobę. Wątpię by akurat dziś pan minister Kuczyński skożystał z takich danych od swoich panów, którym, mogłoby się wcześniej wydawać, słóży. Ale czy nie był zawsze usłużny władzy, która go dobrze traktowała? Jeśli użył pan choć kilka razy materiałów dostarczonych przez swoich tutejszych pryncypałów to przyczynił się pan do zjawiska, które jest cząstką zbrodni i jednocześnie na inny sposób prowadzi do zbrodni. Chodzi o doprowadzenie człowieka do poczucia zupełnego pogardzenia prywatnością by rozgnieść go psychicznie. Takiego by niezależnie od faktów odczytywał wszędzie taką ostateczną pogardę. Pan przez wiele miesięcy mógł to obserwować. Dlatego chcę zapytać pana czy ta pańska opinia odnosi się do samych pojedyńczych gestów czy intencjonalnego uczestniczenia w takiej formie podżegania i uskuteczniania zakatowania psychiki. Jako żyd nie odpowie pan zasłaniając swój interes tym, że osoba musi domyśleć się przyczyny pogardy i ją zwaloryzować. Pogardą nie jest tu pojedyńcze zignorowanie, ale świadomie stosowana do podjudzenia strategia.
lipiec 23rd, 2008 at 7:29 po południu
Odnoszę wrażenie, Drogi Panie Waldemarze, ze to wezwanie na drugi koniec Polski w sprawie o której nie ma Pan zielonego pojęcia ,to taka drobna “upierdliwość” na jaka może sobie pozwolić IPN.
W ten sposób przecież ganiano po całej Polsce na przesłuchania za rządów PiS.
Nie znam się na tych IPN-owskich procedurach, czy obecność świadka jest obowiązkowa, zwracają z koszty podroży i hotelu? Do Szczecina nie da rady normalnie przyjechać w ciągu 3-4 godzin pociągiem z Warszawy.
No i nie wiemy czyim jest Pan świadkiem, owej pani Gabrieli, której Pan nie zna czy też prokuratora.
Dla mnie ten cały IPN z tymi prokuratorskimi przesłuchaniami to jakieś kuriozum.
Czy człowiek, człowiek ni z gruszki,ni pietruszki wezwany przed oblicze IPN-owskiej Temidy jako świadek może po prostu mieć gdzieś cały ten IPN i nie reagować?
Właśnie z tego powodu nie mam zamiaru wnosić o zadość uczynienie w imieniu nieżyjącej matki, która spędziła kilka lat w stalinowskich więzieniach jako więzień polityczny, oskarżona o szpiegostwo, którego się nie dopuścłla, co zresztą sąd w procesie zresztą już po wyjściu mamy z więzienia w maju 1956 r. - wykazał.
Są akta sprawy w archiwach prokurator wojskowych, jest dokumentacja - o zrehabilitowaniu tej kobiety nikt w szczecińskim IPN nie myśli.
Ale robić sprawę o zbrodnie komunistyczne, bo jakiś strażnik przeglądał korespondencję - IPN potrafi.
Żałosna instytucja.
lipiec 23rd, 2008 at 7:37 po południu
Zofio,
oni mnie nie wzywali do Szczecina tylko- w ramach tzw.pomocy prawnej - przesłuchali tu w Warszawie. Powiedziałem, że nie byłem w Darłówku i nie znam tej kobiety a na pytanie dotyczące Ośrodka w Jaworzu (nawiasem mówiąc i tu prokurator szczeciński nie wiedział, że to był ośrodek w Jaworzu a nie ośrodek Jawor) powiedziałem, że “warunki socjalne w Jaworzu były doskonałe, a stosunek obsługi do internowanych życzliwy”.
lipiec 23rd, 2008 at 8:29 po południu
esencja: http://passent.blog.polityka.pl/?p=465
lipiec 23rd, 2008 at 9:05 po południu
I tego zawsze najbardziej sie obawialem- banalizacji przezyc kombatanckich. Nawet nie jestem pewien, czy rozrzucenie kilku ulotek antykomunistycznych jest kombatanctwem per se? A niektorzy w tamtych czasach nosili oporniki w klapie lub ubierali sie w koszulki z napisem “Pelzajacy kontrrewolucjonista”. I tylko tyle i az tyle. Moze czas na relatywizacje wspomnien. Wielu bylo Bartkami Zwyciezcami. Co nie znaczy, ze sadze, ze zbrodni komunistycznych, nawet w stanie wojennym nie bylo. Byly jak najbardziej. Tylko niektorzy ludzie maja sklonnosci do konfabulacji.
lipiec 23rd, 2008 at 9:19 po południu
Torlin
“Jejku! Jaki wspaniały tekst. Bardzo się cieszę. Jest Pan w świetnej formie publicystycznej”.
-
Torlin, nie rob sobie z Gospodarza żartów, jesli ichcesz krytykować to śmiało. Nie takie rzeczy świat widział. Ale naigrywać się nie wlno.
lipiec 23rd, 2008 at 9:55 po południu
Szanowny gospodarzu. Pani Gabriela dość długo siedziała. Przemoc psychiczna nie jest niczym, co można bagatelizować. Właśnie przemoc psychiczna i instytucje dające możliwość jej stosowania, wydają się być źródłem zła. Zwraca na to naszą uwagę, także na sama religia chrześcijańska. Prof. L. Kołakowski natomiast dziwi się, że ta mądra książka, zawierająca tak wiele trafnych bon motów, tak o o ludziach, naturze ich, jak i społeczeństwie, powstała w tak odległym historycznie czasie. Mechanizm przemocy psychicznej jest natomiast taki sam i w przypadku działań komunistów, jak i obecnych entuzjastów chwasta i rydzyka. Oni wciąż zarządzają strachem i obmową, obłudą oraz tworzeniem realiów fikcyjnych. Tzn powiedzmy prawdę zarządzają tymi elementami przemocy psychicznej, faktycznie zawsze gnidy, nierzadko policjanci sumień ludzkich i wydarzeń historycznych, takie jak J.R. Nowak, a czasem inne skorumpowane gnidy reprezentujące wymiar sprawiedliwości, prokuraturę czy też inne organy władzy, a nawet zawody zaufania publicznego. Tak więc ja bym tego śledztwa nie lekceważył. Wprost przeciwnie zażądał, aby tak sformułowany akt oskarżenia mógł rozciągać się nie tylko na zbrodnie komunistyczne, ale w ogóle przemoc psychiczną stosowaną przez organy władzy, także w współczesnej, demokratycznej Polsce.
lipiec 23rd, 2008 at 10:00 po południu
Panie Waldemarze,
po “upadku” PRLu rządziła sitwa UD/PZPR, zresztą w znacznej części z ludzi którzy o PZPR zahaczyli (jak Geremek, Kuroń, Pan), niektórzy nie byli w PZPRze, ale mieli dość paskudne fragmenty biografii. Części udało się zresztą ze swoją komunistyczną przeszłością zerwać i zapisać chwalebne karty w historii nPolski. Najczęściej jednak do czasu. Gdy przyszło co do czego, stanęli (ście) murem za rozgrzeszeniem PRLowsko-sowieckich instytucji i jej obsady. Gdzie i kiedy więc miałą nastąpić sprawiedliwość? Mi brakowało w Polsce komisji prawdy i pojednania jak w RPA. PRLowskie szuje takie jak Kiszczak, Lesiak itd. musieliby powiedzieć całą prawdę - i jeżeli powiedzieliby całą prawdę odchodziliby wolni, jeśliby coś by zataili - ponieśliby odpowiedzialność za swą sowiecką działalność. Ale tego nie było. I dzisiaj można wyśmiewać IPN i dziwić się, że to już 20 lat i się wyciąga coś UBeckim szujom. To trzeba było drogi Panie Waldemarze zrobić to wcześniej, zamiast mianować Kiszczaka ludziem honoru.
.
Dzisiejsza Polska to jakiś klon PRLu. Nie mozna bandziorów osądzić, a jeżeli ju się sądzi, to za nie przestrzeganie sowieckiego prawa PRLu. To śmieszne. To tak jakby po II wojnie sądzić hitlerowców za nieprzestrzeganie hitlerowskiego prawa III Rzeszy. Kompromitacja. Ostatnio sędziowie zapewnili sobie nietykalność - nawet jeżeli nie przestrzegali sowieckiego prawa PRLu to są bezkarni. O czym więc mówimy. Pępowina sowieckiej PRL nie zostałą przecięta panie Waldemarze. A boni odpracowujący swą kapusiowatość w rządzie to już “Himalaje” hipokryzji. Tylko nie przeporosił tych na których pluł on i jego obrońcy w 92 roku.
lipiec 23rd, 2008 at 10:04 po południu
Wikipedia:
“Po raz pierwszy przypadki sawantyzmu zostały naukowo opisane w 1789 przez Benjamina Rusha, pioniera amerykańskiej psychiatrii, który opisał niezwykłe zdolności Thomasa Fullera. Człowiek ten miał znikomą znajomość matematyki (ograniczoną do prostego liczenia), jednakże zapytany o liczbę sekund które przeżył przykładowy człowiek w ciągu 70 lat, 17 dni i 12 godzin udzielił w ciągu kilkudziesięciu sekund bezbłędnej odpowiedzi - 2 210 500 800 (uwzględniając w wyliczeniach 17 lat przestępnych).
W 1887 podobne przypadki koegzystencji nieprzeciętnych zdolności i upośledzenia zaczęto opisywać dokładnie w następnych pracach naukowych - John Langdon-Down (odkrywca zespołu Downa), opisał 10 przypadków zespołu sawanta. Byli to głównie jego pacjenci ze szpitala psychiatrycznego Earswood Asylum w Londynie, w którym pełnił funkcję dyrektora przez ponad 30 lat. Także Down był autorem określenia “idiota-sawant”, dzisiaj już nieużywanego i zastąpionego innymi określeniami, opisującego osobnika o ilorazie inteligencji niższym od 25 i jednocześnie dysponującego niezwykłymi zdolnościami umysłowymi.
Do dnia dzisiejszego opisano ok. 100 przypadków sawantyzmu, charakterystyczne cechy większości z nich to IQ w zakresie 40-70, choć nierzadko ponad 114. Zwykle skojarzone z autyzmem (1 osoba na 10) lub z niedorozwojem umysłowym (1 na 2 tys. przypadków). Wśród “genialnych głupców” jest też ok. 3/4 chłopców i tylko 1/4 dziewcząt. Mimo iż większość przypadków zespołu sawanta ma charakter wrodzony, to może się on ujawnić także jako efekt uszkodzenia lub choroby mózgu lub stosunkowo rzadko u osób całkiem zdrowych, którzy popadli w różne rodzaje otępienia umysłowego.
Większość zdolności sawantów dotyczą funkcji typowych dla prawej półkuli mózgowej i mają charakter niesymboliczny, artystyczny (np. zdolności plastyczne - malarstwo i rzeźba), wizualny lub motoryczny (np. zręczność manualna lub orientacja przestrzenna). Niektórzy sawanci mają zdolności językowe (choć zdarzają się one wyjątkowo rzadko) - potrafią w krótkim czasie opanować niezwykłą ilość słów i zagadnień gramatycznych z obcego języka, zwykle bez zrozumienia go (tzw. pamięć bez pojmowania lub określenie nadane przez Downa, tzw. adhezja werbalna). Częściej pojawiają się zdolności muzyczne (najczęściej używanym przez sawantów instrumentem jest fortepian) i rachunkowe (sawant jest w stanie podać w ciągu kilku sekund dzień tygodnia sprzed 4000 lat lub odtworzyć bardzo długi ciąg cyfr). U niektórych sawantów pojawia się zdolność precyzyjnego odmierzania czasu z dokładnością porównywalną do zwykłych zegarów.
Najbardziej znani sawanci [edytuj]
Do “genialnych idiotów” zalicza się np. Leslie Lemke - niedorozwinięty, chory na porażenie mózgowe, niewidomy i wybitnie uzdolniony muzycznie. Jego zdolności ujawniły się, gdy jako młodzieniec w wieku 14 lat usłyszał w TV koncert fortepianowy Piotra Czajkowskiego. Choć nigdy wcześniej nie grał na pianinie, zagrał następnie ten koncert z pamięci od początku do końca. Potrafi zagrać bezbłędnie kilka tysięcy utworów, a także te które usłyszał po raz pierwszy.
Kim Peek - mimo ogólnych zaburzeń rozwoju, zna na pamięć 12000 książek. Potrafi wymienić nazwy wszystkich miast, autostrad przechodzących przez każde amerykańskie miasto, miasteczko i okręg - a także wszystkie numery kierunkowe, kody pocztowe oraz przypisane do nich sieci telekomunikacyjne i telewizyjne. Zna historię każdego kraju, każdego władcy, jego daty panowanie, małzonka i historię. Na podstawie podanej daty urodzenia, w ciągu kilku sekund oblicza dzień tygodnia w którym dana osoba skończy 65 lat. Rozpoznaje ze słuchu większość utworów muzycznych podając jednocześnie datę i miejsce ich powstania oraz datę urodzenia i śmierci kompozytora. Postać Kima Peeka posłużyła w 1988 twórcom filmu Rain Man jako pierwowzór postaci Raymonda Babbita, którą odgrywał Dustin Hoffman.
Richard Wawro (zm. luty 2006) - malarz szkocki cierpiący na autyzm, tworzył niezwykłe poetyckie i odznaczające się niezwykłą precyzją dzieła malarskie. Jego obrazy trafiły m.in. do kolekcji Margaret Thatcher i Jana Pawła II. Wystawiał swoje prace w największych galeriach na całym świecie.
Alonzo Clemons - niepełnosprawny i cierpiący na zaburzenia rozwojowe rzeźbiarz amerykański, w ciągu 20 minut potrafi uformować z wosku wierną podobiznę każdego zwierzęcia, które widział przez kilka lub kilkanaście sekund. Rzeźby Clemonsa są niezwykle realistyczne, ukazują każdy szczegół anatomiczny i doskonałe proporcje. Jego prace są wystawiane w galeriach sztuki w Kalifornii i całym USA.
Współczesna nauka [edytuj]
Hipotezy formułowane przez naukowców, dotyczące sawantyzmu, sugerują przyczynę upośledzenia jako uszkodzenia lewej półkuli mózgu i dominujących w niej procesów, pobudzające prawą do zwiększenia aktywności w celu kompensacji utraconych funkcji - wtedy dochodzi do ekspresji niezwykłych zdolności sawantów. Potwierdziły to badania pneumoencefalograficzne mózgu (nieużywana współcześnie technika obrazowania, polegająca na wstrzyknięciu do płynu mózgowo-rdzeniowego powietrza, a następnie wykonania serii zdjęć rentgenowskich) z 1975.
W 1980 zaobserwowano powstawanie zdolności typowych dla sawantów u osób po wypadkach skutkujących uszkodzeniem lewej półkuli mózgowej (badania T. L. Brinka, psychologa z Crafton Hills College w Kalifornii). Także kolejne badania z lat 80. dotyczące zbiorowości 34 tys. osób dotkniętych autyzmem, wykazały zwiększoną aktywność prawej półkuli.
W 1998 stwierdzono pojawianie się cech sawantyzmu u osób dotkniętych otępieniem czołowo-skroniowym (ang. FTD, fronotemporal dementia), potwierdzone przez badania obrazowe z użyciem tomografii emisyjnej pojedynczego fotonu (ang. SPECT, single photon emission computed tomography ), które wykazały zwiększony przepływ krwi w prawej półkuli mózgowej sawantów i uszkodzenia lewej półkuli (przeprowadził je Bruce L. Miller z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco). Dalsze badania z użyciem metody SPECT wykazały także zwiększoną aktywność tzw. kory nowej w prawej półkuli i upośledzenie tzw. przedniego płata skroniowego w lewej półkuli.
W latach 90. wykonywano eksperymenty nad sztucznym wywoływaniem zdolności typowych dla sawantów pod wpływem pola magnetycznego. W doświadczeniach przeprowadzonych m.in. na Uniwersytecie Flindersa w Adelajdzie zastosowano metodę tzw. przezczaszkowej powtarzalnej stymulacji magnetycznej (ang. RTMS, repetitive transcranial magnetic stimulation), którą wypróbowano na 17 osobach (8 mężczyznach i 9 kobietach). W efekcie uzyskano przejściowe pojawianie się niektórych wyjątkowych cech, jak np. zdolności artystyczne, szybkiego liczenia czy zapamiętywania - jednak po kilku godzinach od zakończenia stymulacji polem magnetycznym ulegały one zanikowi. Wyników tych badań do dnia dzisiejszego nie opublikowano w literaturze naukowej.”
lipiec 23rd, 2008 at 10:15 po południu
Z uwagą przeczytałem uwagi Ministra Kuczyńskiego, mam kilka uwag, w wiekszości krytycznych.
-
1. Mamy nowy wpis i znów nic o Geremku. Aż nie chce się wierzyć, że Gospodarz dołącza do chóru niepłaczących.
2. Postulat przekazania “peerelowskiego bagażu” historykom stoi sprzeczności z przesłaniem “kazania nad grobem” Adama Michnika, które naród niedawno wysłuchał w skupieniu.
3. W zwązku z punktem 2 należy się obawiać o pańskie życie, oczywiście polityczne.
4. PRL to był taki paranoiczny kraj, że nawet niektórzy obalacze systemu mogli być uprzywilejowani. Ośrodek w Jaworzu nie był oczywiście katownią (niektórych odwożono do domu śmigłowcem rządowym), ale nie nazwiemy go wypoczynkowym, bo z pewnością był więzieniem. Oto dowód, w jednym ze wspomnień Geremek przechadza się (chyba z Mazowieckim) i słyszy fragment z przemówienia Jaruzelskiego: “Gdzie oni teraz są ci wasi przywódcy, którzy podnieśli rekę na scojalizm?
- A w pierdlu, panie generale, a w pierdlu, odpowiedział Geremek.
Dla niezorientowanych, pierdel to potocznie więzienie.
5. Dlatego, Panie Minstrze, głównie z myślą o Panu będę domagał się uchwalenia przygotowywanej ustawy kombatanckiej, aby mógł Pan zrealiwać swoje słuszne prawa komatanckie do wyższej emerytury. Nawet wbrew Panu. Bieżączka polityczna to jedno, a pierdel to pierdel.
lipiec 23rd, 2008 at 10:25 po południu
To zastanawiające, ale nadal nie wiemy dlaczego doszło do wypadku Bronisława Geremka , mimo że już wiadomo, że samochód był sprawny,Profesor zdrowy, nie jechał z nadmierną prędkością, nie został staranowany przez inny samochód tylko niespodziewanie wjechał pod furgonetkę na sąsiednim pasie. Nic nie wiemy o pasażerce samochodu, choć już ją przesłuchała policja, podobnie jak dwóch naocznych świadków. Jedyne co powiedziała. że niczego nie pamięta. Może to oznaczać, że spała w chwili wypadku i jej wyjaśnienia niewiele pomogą. To paradosalne, czy nawet symboliczne, że jeden z twórców III RP zginął pod Nowym Tomyślem. Tu kończy się autostrada, której III RP przez 18 lat swego istnienia nie zdążyła dociągnąć do granicy niemieckiej.
lipiec 23rd, 2008 at 10:26 po południu
Narciarz nie był pewny, co takiego powstrzymało Jarosława przed uczestniczeniem w pogrzebie B. Geremka.
Tu się może dowiedzieć.
http://www.dziennik.pl/polityk.....adzil.html
lipiec 23rd, 2008 at 11:01 po południu
Tak Bernardzie, powiedz to tej całej uczącej i pracującej młodzieży, dziesiątkom specjalistów i przedsiębiorców, ludziom wyjeżdżającym za granicę do pracy i na urlopy - że “Dzisiejsza Polska to jakiś klon PRLu”. Mnie się ciągle wydaje, że Ty nic nie wiesz na temat PRLu i nie potrafisz być obiektywny.
Mawarze!
Ja rozmawiałem z człowiekiem,który był internowany. Jak się go spytałem: “Strasznie było?” odpowiedział: “Będę musiał pewnie kłamać wnukom, jak było”.
I ja po raz 654 piszę, że to wszystko jest sprawka Olszewskiego, Kaczyńskich i Macierewicza. Gdyby oni w 1991 roku zajęli się naprawdę potworami komunistycznymi, tymi najgorszymi, pracownikami SB i UB, prokuratorami (w tym wojskowymi), sędziami, tymi rzeczywiście najgorszymi - ale nie, najważniejsze było złapanie Moczulskiego, Chrzanowskiego i ludzi z UD. Bo tak naprawdę, to Wam wcale nie chodzi o rozliczenie - chodzi o przyładowanie osobom z innego obozu politycznego. Gdyby dać Kaczyńskiemu dowód na przestępczą działalność jakiegoś UBowca i kwit na Tuska z zaznaczeniem, że może użyć tylko jednego, Kaczyński natychmiast uruchomi papier Tuskowy.
I choćbyś nie wiem, jak kombinował, pod względem publicystycznym jest to wspaniale napisane. Pokazuje paranoję IPN i co najgorsze, ten Instytut naprawdę jest potrzebny, ale powinien od dnia dzisiejszego dostać zakaz zajmowania się agentami, tylko tym, do czego został stworzony, czyli: “gromadzenia dokumentów organów bezpieczeństwa państwa, sporządzonych od 22 lipca 1944 do 31 grudnia 1989, prowadzenia śledztw w sprawie zbrodni nazistowskich i komunistycznych oraz prowadzenia działalności edukacyjnej”.
Nawet nie wiem, jakbym potępiał niektórych donosicieli, nie można ich działalności nazwać “zbrodnią komunistyczną”. I o tym mówi felieton.
Ale nie wszyscy zrozumieli! Co zrobić! Rozsądek nie zawsze wygrywa z nienawiścią. A zdrowy rozsądek prawie nigdy.
lipiec 23rd, 2008 at 11:02 po południu
Niemało w życiu widziałem. Przez cztery tygodnie byłem nawet nadzieją Ludowego Wojska Polskiego. Jednak po obejrzeniu dzisiejszego spektaklu w sejmie (zwłaszcza w wydaniu pisowskich dam), walczę od paru godzin z mdłościami. To spodlenie polityków tak mnie związało z telewizorem, że obejrzałem to błoto dwukrotnie. Mdliło mnie, a mimo to nie mogłem oderwać oczu od ekranu. Jak krucha jest nasza stablizacja i pewność jutra. Tak zwane tirówy, mimo że obdarzane są pogardą bogobojnych środowisk katolickich, zawód swój wykonują bez ekscesów. Przecierz na szlaku żadna z tych pań z takim wyzywającym zachowaniem nie miała by szans nawet na zarobek w wysokości renty socjalnej.
Co ta banda wymyśli jutro?
Idę spać. Oby nie przyśnił mi się Prezes robiący dzisia przez cztery godziny za sfinksa.
lipiec 23rd, 2008 at 11:28 po południu
Zdolny jesteś równie aksamitnie mały spedalaczu z Warszawy. Pokarz swoją DrWarsa (WIEM itd) twarz śmiało cyberaktorze.
lipiec 23rd, 2008 at 11:48 po południu
Przeczytalem wpis Bernarda, i widze tylko jedno wytlumaczenie: znowu zapomnial polknac pastylek.
lipiec 24th, 2008 at 12:13 przed południem
Nie chce mi się drugi raz pisać bo antyspam podsumował moją inteligencję na mniej niż zero. Ja z kolei wykpiłem wpis Gospodarza, co może potwierdzać mój brak inteligerncji. Więc się może lepiej nie wypowiadać o sobiektywiźmie i niewiedzy wpisu Gospodarza, który po latach uważa internowanie niemal za wczasy pod gruszą. Zrobił tym samym durniami wszystkich, którzy wówczas nie siedzieli a o jego i innych uwolnienie walczyli. Zapomniał Gospodarz także o internowanych kobietach w Gołdapi, o zamkniętych kobietach w więzieniu w Fordonie, o pobiciu w areszcie gdańskim i Kwidzynie. Można nie pamiętać i można uogólniać jak komu wygodnie.
lipiec 24th, 2008 at 12:20 przed południem
“Klon PRL”
Klonem jest np. to, że ktoś uważa, że wszystko powinno być podporządkowane aparatowi partyjnemu. Jakoś mało kto zauważył, że J. Kaczyński na Jasnej Górze zapowiedział tworzenie w całym kraju “małych orkiestr” - oczywiście partyjnych, które pod dyktando wodza (tzn. partyjnego lidera) będą czyścić kraj.
Klonem PRL jest rządzenie partyjnej sitwy - np. tej z PiS, która dała dziś popis tego jak traktuje Sejm. Sejm ma być taki jaki sobie PiS wyobraża. Tak samo takie mają TV jakie odpowiadają PiS. Dziennikarz nie ma prawa nic krytycznego o PiS napisać bo wówczas zostaje oktrzyknięty wrogiem ludu. Czyż PiS nie jest klonem PRL?
lipiec 24th, 2008 at 1:09 przed południem
oduczyłeś się soczyście wymownie odzywać malutki od czasu bycia Warsem?
lipiec 24th, 2008 at 3:20 przed południem
Właśnie przeczytałem stenogram czegoś co częściowo wysłuchałem już. Powinno to coś nosić tytuł “L-it-ość i s-zubie-nica” czy jakoś podobnie. Autor nie stara się unikać tego co mu się narzuca - tak więc trawi go natręctwo wolnością nieskrępwanej swobodności mówienia prawdy, a i prawd też nieżadko (lub nieczęsto) doskonałych. W warstwie pozwalającej się skupić mu na więzi ze swoim druhem zawsze potrafi odnaleźć coś wspólnego ze swoim światem przeżyć atmosfery wiecznej lustracyjności zła czy demokratury ludzkiej. Świat prywatny zlewa mu się z demokraturą w protest, który trudno byłoby tak dosłownie nawyrażać dla samego protestu. Okazuje się, że wieczna wspólna walka ze złem ukształtowała przyjaźń ludzi brzydzących się zeszmatławieniem. Przypomina się obskuranctwo również odnoszące się do przyodziewku czy tzw Pelerynki Jerzego (perz). “Nad grobem” mowa brzmi gorzej niż “przed grobem”. Niemożność wyabstrahowania się ze swych uczuć ziemskich to normalna ułomność. Lubienie uleganiu im to mały dodatek. Mały, ale decydujący o przejściu obok intelektualizacją. Schemat szukania we wszystkim kożyści tu też mógł się obudzić, a mimo to było bardziej refleksyjnie niż umiarkowanie. Tak mogą komplementować się mężowie mający wspólnie wysoką perspektywę. Szkoda zmarłego najbardziej za samotność, która skierowała go na drogę życia słowem nieustannym. Ale nie szkoda zagubienia w życiu, trochę podobnego, ofiary noszącej drugą osobowość - kata. I dodam by nie było wątpliwości - w tym swoistym rozszczepieniu przeważającą. Dokładnie tego morderczego zasrańca - z którą to osobowością źle pasuje do opłakiwanego. A opłakiwanemu w tym się należy największy ukłon. Nie za też wylegędowywanego siebie na postać ze spiżu. Ale za te braki w instynktach, tu błogosławieństwo dzielące te postaci optycznie. Na większości ich zdjęć tę widać różnicę mocno. Samotności godnie niesionej i łagodności Bronisława Geremka trzeba się pokłonić bo cechy to są niezwykłe w trywialności. Reszta to bajki o sobie jakim każdy ulega.
lipiec 24th, 2008 at 7:24 przed południem
leszku
co by złego nie powiedzieć o współczesnej Polsce to i tak jest lepiej niż w PRLu, a o dwa nieba lepiej niż w latach stalinizmu.
.
Ale napisałm, że to klon, ponieważ nie nastąpiło zerwanie z sowieckim systemem. Nastąpiło przekształcenie sowieckiego systemu z zachowaniem pełnej ciągłości. Gdyby nie “drobne” uchybienia przy ogłaszaniu stanu wojennego, to byłby on jak najbardziej legalny, a protestorzy do dziś byliby legalnymi przestępcami. I dlatego to jest klon PRLu. A dzięki wczesnym latom 90-tym, czyli takim ludziom jak Kuczyński. Dziś nie ma już szans na zmianę stanu prawnego IMHO. Więc mamy to co mamy.
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 7:32 przed południem
Ciekawe, jak Kaczyści to wytłumaczą! Chociaż świetni są w wyłapywaniu źdźbła w oku bliźniego, gorzej z belką we własnym.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi....._rzad.html
lipiec 24th, 2008 at 7:38 przed południem
Bernardzie!
Co Ty rozumiesz pod “zerwaniem z sowieckim systemem” w tym kontekście? Całe prawo wprowadzone w PRLu miało przestać obowiązywać? Umowy handlowe? Akty notarialne? Księgi wieczyste? Czy też chciałeś potraktować to wybiórczo, niektóre są ważne, a niektóre nie?
Dura lex, sed lex (no ale Ulpian został zamordowany, to może już nie obowiązuje).
lipiec 24th, 2008 at 8:14 przed południem
Mawar pisze:
.
“To zastanawiające, ale nadal nie wiemy dlaczego doszło do wypadku Bronisława Geremka , mimo że już wiadomo, że samochód był sprawny,Profesor zdrowy, nie jechał z nadmierną prędkością, nie został staranowany przez inny samochód tylko niespodziewanie wjechał pod furgonetkę na sąsiednim pasie.”
.
Z pewnością kryje się w tym jakaś ponura, postkomunistyczna tajemnica. Prokuratorzy z IPNu - do roboty!
.
Bardzo możliwe, że Geremek sam spowodował wypadek, w którym zginął. Tylko co z tego? Dla naszych zajadłych prawicowców te dociekania to po prostu okazja, żeby na pożegnanie kopnąć zwłoki znienawidzonego przez nich polityka.
lipiec 24th, 2008 at 8:20 przed południem
Bernardzie, kiedyś dawno temu już cię o to pytałem, ale nie uzyskałem odpowiedzi. Może zechciałbyś odpowiedzieć bardzo szczegółowo, co należałoby w Polsce zmienić, żebyś był w pełni usatysfakcjonowany stanem rzeczy? Bo z twoich wypowiedzi wynika, że rzeczywistość bardzo ci się nie podoba, ale dlaczego konkretnie, to trudno dociec.
Czy wystarczyłoby, żeby Kiszczak z Jaruzelskim poszli siedzieć, pracownikom MSW z czasów PRL odebrano emerytury i ujawiono nazwiska wszystkich tajnych współpracowników?
lipiec 24th, 2008 at 9:20 przed południem
Soc-realizm górą!
Warcholstwo i socjalizm minionej epoki, to zdaje się ulubione rozrywki polskiego establishmentu politycznego.
Mamy więc - aparatczyka, pseudo-socjalistę Napieralskiego z SLD w cudownej symbiozie z PiS-owskim narodowym socjalistą na stolcu prezydenckim kraju, jakim jest Lech Kaczyński będący lustrem swego brata we wspólnym froncie przeciwko europejskiemu liberalizmowi.
Na efekty takiej symbiozy długo czekać nie będziemy.
Mamy doraźne boje i wojenki parlamentarne o sprawy duperelne dla Polski. Jutro zacznie to dotykać newralgicznych dla państwa spraw. Bo paraliżowanie pracy rządu jest w Polsce ciągle najbardziej stosowana metoda działań opozycji.
Nie ma konstruktywnej współpracy, nie ma konstruktywnej dyskusji, nie ma kulturalnego ścierania się poglądów nad wizją Polski - jest demolka, niszczenie i degrengolada. Wszystko na dodatek w oparach absurdalnego chamstwa.
Mamy stan amoku i histerii, jak parlament zaczyna domagać się konsekwencji za czyjeś działanie, bo w parlamencie mamy przedszkole a nie reprezentację dorosłych polityków.
A Europa?
Europa i tak pójdzie swoją drogą. Wczoraj położyła finansowy szlaban Bułgarii, jutro może położyć Polsce. Nikt na Polskę nie będzie czekał.
To, że bracia Kaczyńscy powielają najgorsze wzory ancien regime - mnie nie dziwi, mają to bez mała wessane z mlekiem matki, przesiąkli nim w młodości.
Ale dlaczego sięga po nie taki gówniarz jak Napieralski?
Odnoszę wrażenie, że tkwi w obu politykach lęk przed rozliczeniem nie z lat PRL, ale z tego, co ich formacje polityczne (pod różnymi nazwami) zrobiły do tej pory w Polsce od 1989 r.
Lek przed tym, ze trzeba będzie w końcu odpowiedzieć za zmarnowane lata, za niezbudowane autostrady, za idiotyczna politykę energetyczną, rozwalony system ochrony zdrowia,za rozpanoszone związki zawodowe w firmach państwowych, za brak decyzji w sprawach stoczni, za zdegenerowane szkolnictwo podstawowe i średnie, za niski poziom nauki akademickiej, za brak badań naukowych i brak rozwoju myśli naukowej, innowacyjności, afery, przekręty, korupcję, za wyciąganie z budżetu państwa w różnych formach forsy na swoje ugrupowania polityczne, inne grzechy, które trapią nasz organizm państwowy.
Ta przeraźliwa obrona niedalekiej przyszłości staje się jedna z najwazniejszych barykad, jakie opozycja postawiła przed nosem Platformy Obywatelskiej.
Jest to barykada podlana na dodatek zawiścią mieszana z głupota.
Jest jeszcze jedna płaszczyzna lęku - przed kompetencjami ekipy Tuska.
Można jego gabinetu nie cierpieć, ale dobrał sobie ludzi na pewnym poziomie intelektualnym, posiadających wiedzę, kompetencje i umiejętności ich spożytkowania.
PO jest dzięki tym własnościom - jest dla braci Kaczyńskich czy Napieralskiego - groźnym przeciwnikiem.
Ma to, czego im osobiście - ewidentnie brak.
Ta różnicą intelektualna jest wbrew pozorom bardzo poważną barierą w dialogu, w porozumiewaniu się.
Łatwiej takiemu Napieralskiemu rozmawiać z Lechem Kaczyńskim niż z Tuskiem czy Chlebowskim. Mówią zupełnie innymi językami.
To tak, jak z mową Michnika nad trumna Profesora Geremka. Część polskiej żurnalistyk, zwłaszcza mającej prawicowy ogląd świata, nie była w stanie pojąć jej treści ze względów intelektualnych i urządza z tego powodu awantury medialne. Odebrała wyłącznie emocje a nie treść, sedno tej wypowiedzi.
lipiec 24th, 2008 at 9:33 przed południem
Panie Waldemarze,
nie ma Pan racji w swoich działaniach zmierzających do zacierania podziałów w społeczeństwie. Swoim ostatnim wpisem wywołał Pan furię młodych durni szukających zaczepki na tym blogu. W roku 1981 powinno dojśc do wojny domowej, która powinna zamienic się w masakrę na podobieństwo Powstania Warszawskiego i podobnie zakończonczyć, tyle że z udziałem wojsk sojuszniczych. Przy okazji dokonano by pewnych korekt terytorialnych na pomorzu zachodnim i na południu Polski.
Po wczorajszych wyczynach w sejmie widzę, że życie publiczne zdominowane jest przez ograniczonych frustratów, którzy nie mają zielonego pojęcia jak ciężkie warunki życia były zaraz po zakończeniu wojny. Ci co niedojadali mniej narzekają od tych, ktorym wszystko podano na tacy (oprócz rozumu).
Widać, ze pedagogika spoleczna była tak skuteczna jak cały acien regim’e.
lipiec 24th, 2008 at 9:46 przed południem
http://kataryna.salon24.pl/85428,index.html
We wtorek po posiedzeniu komisji na którym był obecny Ziobro jej przewodniczący Jerzy Budnik (PO) poinformował dziennikarzy o decyzji prezydium w sprawie zajęcia się wnioskiem w sprawie immunitetu byłego ministra sprawiedliwości na wrześniowym posiedzeniu sejmu - pierwszym po wakacjach sejmowych. Ponadto Ziobro poinformował komisję, że w czwartek musi być w sprawach rodzinnych w Krakowie.
Ojcowie PijaRzy z PO wyczuli doskonałą okazję, żeby w komisji przeszedł wniosek o odebranie immunitetu Ziobrze, bez jego tam obecności i bez dania mu szansy publicznej polemiki z zarzutami ćwiąkającej prokuratury. Potrzebny był tylko usłużny marszałek Komorowski - gotów złamać Regulamin Sejmu (warunek spełniony) oraz potwierdzenie się założenia, że Ziobro wyjedzie do Krakowa już w środę (tu trzeba było czekać). Warunek konieczny - czyli wprowadzenie Ziobry w błąd co do terminu zwołania komisji we wrześniu już został spełniony.
Jest środa 23 lipca 2008 - wczesne godziny poranne. Ziobro bierze udział w audycji radiowej. Platfusy miały informację o tym, że Ziobro ma rezerwację na lot z Warszawy o godz. 08:35 z lądowaniem w Krakowie o 09:35. Pozostało tylko upewnić się, że Ziobro wejdzie na pokład samolotu.
Kiedy do PO dotarła wiadomość, że samolot wystartował, Komorowski o godz. 09:07 wystosował do Ziobry wezwanie do stawiennictwa na obrady komisji regulaminowej zwołanej przez niego w trybie specjalnym na parę minut po 10:00. Potwierdzeniem tego, że platfusy wiedziały gdzie w tym momencie jest Ziobro jest fakt, że pismo skierowano do biura poselskiego w Krakowie. W tym czasie Ziobro był w trakcie lotu, dlatego nie odbierał telefonów.
Komorowski twierdził w TVN24, że od kilku dni usiłowano wręczyć to wezwanie Ziobrze (sic!) ale on nie odbierał. Jak mógł marszałek czynić takie próby skoro decyzja o zwołaniu szacownego gremium zapadła dzisiaj między 08:35 - start samolotu a 09:07 - wysłanie wezwania?
Dalej komisja z jasno wydanym poleceniem uwalenia Ziobry zaczęła “procedowanie”. Najpierw było spokojnie, choć “komisja” odrzucała wszystkie wnioski PiS - zwłaszcza o przeniesienie obrad na inny dzień a potem nawet wniosek o kilkugodzinną przerwę dającą szansę powrotu posłowi Ziobrze. Było tak dlatego, że komisja miała zrobić swoje po cichu i bez Ziobry wprowadzonego w błąd co do terminu rozpatrywania wniosku go dotyczącego. Po drugie, pozbawiła go przysługującego mu prawa do przedstawienia komisji swoich wyjaśnień i wniosków. Tylko dzięki zadymie w sejmie sprawa stała się głośna, choć nadal zamaskowana. TVN pracował dzisiaj pełną parą, żeby nie powiedzieć nic na temat powodów gwałtownej reakcji posłów PiS-u a utaplać ich w szambie ze względu na ich zachowanie.
W końcu posłowie PiS-u wyszli z tego kabaretu a szacowna komisja pod światłym kierownictwem Niesiołowskiego (skąd się tam wziął?) głosami PO, PSL i SLD przegłosowała to co miała przegłosować. Odebrania z powodów stricte politycznych Ziobrze immunitetu chcą te kręgi którym dał się on najmocniej we znaki. Obawiam się, że Ćwiąkalski ma już przygotowaną ścieżkę przez kolejne składy sędziowskie które skażą byłego ministra jak amen w pacierzu. Któż bowiem bardziej naraził się mafii prawniczej od niego? Myślę, że już teraz pozostaje mu jedynie skierowanie sprawy do Strasburga, po przejściu drogi krzyżowej przez polski “wymiar sprawiedliwości”.
Tak to wygląda stosowanie prawa przez koalicę miłości.
lipiec 24th, 2008 at 9:47 przed południem
Torlinie,
czy w niemczech po drugiej wojnie przestały obowiązywać akty notarialne? A ustawy norymberskie przestały obowiązywać chyba nie ze względu na niewielkie niedopatrzenie formalne.
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 9:51 przed południem
Paweł Luboński
Czy wystarczyłoby, żeby Kiszczak z Jaruzelskim poszli siedzieć, pracownikom MSW z czasów PRL odebrano emerytury i ujawiono nazwiska wszystkich tajnych współpracowników?
.
Zawsze są dwie strony - należy walczyć ze złem (jedna strona), ale też popierać dobro (to druga strona).
.
To o czym napisałeś, to fragment walki ze złem i osiągania jakiejś formy sprawiedliwości.
.
W wolnej chwili napiszę może coś więcej na ten temat.
lipiec 24th, 2008 at 11:07 przed południem
Bohaterstwo pracowników IPN w walce z komuną jest przeogromne - zwłaszcza że ich wróg przestał istnieć bez mała 18 lat temu.
lipiec 24th, 2008 at 11:19 przed południem
pertel
bohaterstwo Centrum Wisenthala jest jeszcze większe - wszak ich wróg przestał istnieć ponad 60 lat temu. Idź i powiedz to potomkom ofiar.
lipiec 24th, 2008 at 11:23 przed południem
Petrel
przecież IPN bez wroga nie może istnieć, to jest zakodowane w mentalności ludzi tam pracujących.
Co światlejsi stamtąd odeszli lub ich wywalono.
Bernard ujmuje to nader prosto:
Zawsze są dwie strony - należy walczyć ze złem (jedna strona), ale też popierać dobro (to druga strona)
Bernard i jemu podobni zapominają, że to co wg nich jest dobrem, dla mnie akurat, czy innych ludzi ma znaczenie dokładnie odwrotne.
Pojęcie dobra i zła jest pojęciem nader względnym, ale nie dla PiS, IPN czy Bernardów, Jarosławów, Joli i Edgarów.
Oni uzurpowali sobie prawo posiadania jedynej wykładni tego co jest dobrem a co złem dla Polaków. I dla tej uzurpacji są gotowi walczyć nawet z cieniami i wiatrakami. Nie bacząc na to ile krzywd i bólu zadają innym dookoła.
To fanatycy, niebezpieczni fanatycy.
lipiec 24th, 2008 at 11:50 przed południem
Zofio
jeżeli dla Ciebie dobrem jest donosicielstwo, przesladowania, morderstwa, tortury itd to współczuję tobie i wszystkim którzy mają z tobą osobisty kontakt. A w UB nie chciałaś kiedyś popracować? Samo dobro wszak.
lipiec 24th, 2008 at 12:07 po południu
Donosicielstwo jest niezbyt sympatyczną cecha ludzka i nie trzeba być w służbach represyjnych ancien regime, by nim się parać.
Kilka dni temu słuchałam takich donosicieli - skarżypyt z PiS w Sejmie.
Morderstwa i tortury to nie tylko przywilej UB, ale także wojsk stacjonujących w Iranie czy Afganistanie, w tym także oddziałów z Polski. Zdaje się, że mamy jakiś proces z tego powodu - nie dostrzegłeś?
Prześladowanie i stygmatyzacja ludzi - to jedna z metod walki o “moralność ” PiSu.
Zapominasz o apelu swego prezesa o wykluczenie reżysera -Ślązaka, za to że miał określone poglądy?
Nim zechcesz oceniać moje poglądy, najpierw posprzątaj na własnym podwórku Bernardzie.
Skoro jak piszesz donosicielstwo, prześladowania, morderstwa i tortury to zło - to dlaczego PiS tak chętnie w tych podłych działaniach uczestniczy, popiera to co robią żołnierze, w tym polscy - w Afganistanie i Iraku, stygmatyzuje ludzi, grozi wykluczeniami, donosi gdzie się da na swoich przeciwników politycznych, możesz powiedzieć dlaczego?
UB - be, a PiS cacy? A czymze te formacje różnią się od siebie?…
Wyłacznie hasłami ideologicznymi, bo działaniem - zupełnie się nie różnia.
lipiec 24th, 2008 at 12:20 po południu
WKPB, 9.48,
wczoraj na posiedzeniu komisji regulaminu sejmowego nie złamano, ale pijaru po obu stronach było w ilośćiach przyprawiających o mdłości.
lipiec 24th, 2008 at 12:44 po południu
Zofio,
ty napisałaś: “Bernard i jemu podobni zapominają, że to co wg nich jest dobrem, dla mnie akurat, czy innych ludzi ma znaczenie dokładnie odwrotne.”
.
więc teraz się nie tłumacz - ponieważ uczciwość, sprawiedliwość, ma dla Cciebie znaczenie odwrotne, to mordy, stalinizm, prześladowania, korupcja musi dla Ciebie wszak być dobrem.
.
Ślązak o którym piszesz - cóż na usługach komuchów przez wiele lat, nawet mieszkanko od komuchów dostał w Zatoce Czerwonych Żwiń (nie opodal miejsca, gdzie mieszkanko załatwił sobie Pan Waldemar) i w Warszawie pomieszkiwał nasz Ślązak a nie w familokach. Znam wielu Ślązaków, żaden nie wypowiadał się tak skandalicznie jak czerwony sługus Twój Ślązak.
.
co do Iranu - tio chyba Ty tam stacjonujesz, A co do zbrodni popełnianych w Afganistanie - ależ należy je tropic i potępiać. Ostatnio trwa tuszowanie - wywalono prokuratora. A sprawę ujawniono za czasów rządu PiSu, PeOwcy chcą to nieudolnie zatuszować.
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 12:48 po południu
PS
porównujesz UB do PiSu. nieco przegięłaś. To tak jakbym się zapytał - czym różnisz się od pedofila. Może niczym? Albo czymże się różnią członkowie PZPR od członkówe NSDAP? według Twojego toku rozumowania zapewne niczym. Kuczyński z Kuroniem i Geremkiem chyba jednak odrobinę sie róznia od Hessa? Czy uważasz, że to jedno i to samo? Albo czym rózni się Marek edelman od stropa - według Ciebie zapewne niczym.
lipiec 24th, 2008 at 1:13 po południu
Bernard,
jesteś mistrzem manipulacji i propagandy, ale nie w logicznym myśleniu.
O jakiejkolwiek kulturze i takcie, już nie mówię.
Zresztą w Twoich szeregach nie są to wartości godne uwagi.
Czytaj ze zrozumieniem, to Ci dobrze zrobi.
Ogłady też nieco nabierz, bo Ci słoma z butów, niestety wychodzi.
Nie mam pojęcia jak z takim prostakiem, jak Ty - rozmawiać.
A propos,
a Ty gdzie mieszkasz, kto załatwił mieszkanie Twoim rodzicom, w którym się wychowywałeś w latach tego obrzydliwego PRL-u, co?
Cudze widzisz, a swego grajdoła nie dostrzegasz?
Typowe myślenie kmiotka z PGR-owskiej wsi.
Kazanie słucha jednym uchem, drugim wypuszcza, pacierz klepie na pamięć ,nic nie rozumiejąc i tak dalej.
Znasz Ty takie przykazanie z Dekalogu - nie pożądaj żony bliźniego swego ani też żadnej rzeczy, która jego jest?
Gęba pełna frazesów u Ciebie o moralności, etyce katolickiej - a sam tarzasz się w grzechu!
Mieszkanie reżysera i naszego Gospodarza mu uwiera. Z zazdrości niemalże nie pękniesz.
Moralnie to tak, hipokryto?
A zrób Ty kilka filmów jak ten znienawidzony przez Ciebie Ślązak i na takim poziomie, na jakim on je rozbił, zapracuj na siebie uczciwie a nie wylewaj wiader żółci.
Zarobisz i będziesz miał lepsze.
lipiec 24th, 2008 at 1:56 po południu
Bernardzie!
W twoich oczach mój wnuk, którego jeszcze nie ma, będzie winien, że komuna w ubiegłym stuleciu rządziła jak rządziła. Więc dyskusja z Tobą nie ma sensu.
lipiec 24th, 2008 at 2:03 po południu
Parę razy czytałem fragment wpisu gospodarza dotyczący wezwania i nie mogę się nadziwić nad głupota ludzi redagujących ten tekst. Czy oni nie rozumieją co w polskim języku oznacza słowo zbrodnia?. Jeśli tak rozumieć zbrodnie to zbrodnia było aresztowanie Jakubowskiej i szykany w stosunku do niej, zbrodnią aresztowanie Wąsacza, i wiele innych aresztowań politycznych z ostatnich lat.
Aresztowania i działania w stosunku do opozycji w stanie wojennym były robione wg mnie w rękawiczkach. Sam byłem w grupie przeznaczonych do internowania, bo mój kierownik chcąc się na mnie zemścić nakłamał do władz. Po niecałym dniu już zostałem zwolniony do domu, ale siedząc z innymi oczekującymi na decyzję władz dostałem posiłek regeneracyjny z wkładką mięsną /bardzo dobry/ tak że w domu nie chciałem nic jeść. A więc sprawdzano dokładnie donosy (znam parę przypadków podobnych do mojego) a ludzi zatrzymanych traktowano przyzwoicie /przynajmniej tam gdzie ja byłem/.
Gospodarz pisze o więcej niż przyzwoitym traktowaniu w ośrodku dla internowanych i to mnie nie dziwi.
Leszku trzeba pisać swe odczucia zgodnie z prawdą - to że ja i gospodarz mamy pozytywną ocenę to nie znaczy, że są i tacy którzy maja wręcz przeciwne doświadczenia. Nie można przemilczać gdy coś nam nie pasuje do schematu jaki sobie wytworzyliśmy, bo sami siebie oszukujemy. Można kogoś nie lubić, ale nie można szukać w nim tylko negatywów
lipiec 24th, 2008 at 2:28 po południu
Przedziwna wiadomość
http://deser.gazeta.pl/deser/1.....zynke.html
Ja uważam, że policja słusznie natychmiast zareagowała, pojechała, matka powinna mu przy policji dać 5 na gołą dupę (póki można i zwolennicy poprawności nie wzięli góry), pogrozić mu palcem, wysłuchać obietnicy poprawy i koniec. Ale za to sąd rodzinny?
lipiec 24th, 2008 at 2:57 po południu
Zofio droga
zołza z ciebie wylazła, ale po kolei:
.
Zresztą w Twoich szeregach nie są to wartości godne uwagi.
.
ile szeregów mozna sformować w pojedynkę? Ja do żadnej partii nigdy nie należałem, nieznam nikogo ani z PiSu, ani z PO, ani z LPRu, ani z SO. Żona mojego znajomego jest z SLD.
.
Ogłady też nieco nabierz, bo Ci słoma z butów, niestety wychodzi.
.
ależ ja wcale tego nie kryje jestem wsiokiem i jestem z tego dumny pani mieszczko.
.
Nie mam pojęcia jak z takim prostakiem, jak Ty - rozmawiać.
.
cham jestem ze wsi, co nie znaczy, że nie mam racji
.
a Ty gdzie mieszkasz,
.
w Warszawie w mieszkaniu zakupionym ciężką pracą. W przeciwieńswie do Ślązaka, czy chocby Kuczyńskiego nie otrzymałem przydziału z KPRM, czy jak o się zwało. Lepiej powiedz droga Zosiu skąd masz swoje lokum u jak je załatwiłaś w czasach PRLu - partyjne koneksje?
.
kto załatwił mieszkanie Twoim rodzicom,
.
a Twoje? Mieszkam Zosieńko w Warszawie, a moi rodzice wszak ze wsi. Powiem Ci cos w zaufaniu - przez wiele lat mieszkałem w stodole (oborze?) przerobionej na jednoizbowe mieszkanie bez bieżącej wody i kanalizacji. Ot takie prowincjionalne warunki PRLowskie, takich wokół było sporo. Może powiedz jak partia obdarowała cię mieszkaniem w czasach PRLu, chętnie się dowiem.
.
Typowe myślenie kmiotka z PGR-owskiej wsi.
.
Zosiuniu, wypraszam sobie, z PGRami nie miałem do czynienia, na Wschodzie dominowali chłopi małorolni.
.
Znasz Ty takie przykazanie z Dekalogu - nie pożądaj żony bliźniego swego ani też żadnej rzeczy, która jego jest?
.
Teraz u komuchów Dekalog taki popularny, nawet Oleksy klękał przed obrazem. proszę proszę. Poucz mnie jeszcze religijności troszkę. Może cos o aborcji, eutanazji?
.
Gęba pełna frazesów u Ciebie o moralności, etyce katolickiej - a sam tarzasz się w grzechu!
.
O wypraszam sobie. Podaj przykład gdzie wypowiadałem się na temat moralności i etyki katolickiej. a od moich grzechów odpierwiastkuj się, zajmij się swoimi. nie przypominam sobie, bym propagował katolicyzm.
.
Mieszkanie reżysera i naszego Gospodarza mu uwiera. Z zazdrości niemalże nie pękniesz.
.
Zosiu przenajdroższa, czniam na ich mieszkania. chodzi tylko o prawdę - jak reżyser dostał mieszkanko w czasach PRLu, a pan Gospodarz w czasach wczesnej postkomuny. wszystko legalnie zresztą. komuna i wczesny post-prl mieszkania dawały swoim totumfakim zupełnie legalnie (sekretarkom, kierowcom, i innym).
.
.
Moralnie
.
A zrób Ty kilka filmów jak ten znienawidzony przez Ciebie Ślązak i na takim poziomie, na jakim on je rozbił, zapracuj na siebie uczciwie a nie wylewaj wiader żółci.
.
O wypraszam sobie. Odpierwiaskuj się od mojego Śląska. Ja Śląsk akurat kocham i mam tam rodzinę. Głównie na Cieszyńskim (i Zaolziu), ale na Górnym mieszka rodzina mojej rodziny. Nie lubię tylko takich typów chrzaniących od rzeczy jak “Twój superŚlązak”
.
.
Panie gospodarzu zostałem nazwany:
prostakiem, kmiotkiem, hipokrytą, mistrzem manipulacji i propagandy, słoma z butów, tarzam się w grzechu
itd
.
chyba nie ma więc Pan nic przeciwko, że nazwę Zofię komuszym wyciruchem, zołzą, posubecką szmatą?
.
pozdrawiam
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 3:00 po południu
Miało być:
.
Moralnie to tak, hipokryto?
.
Moralnie
lipiec 24th, 2008 at 3:07 po południu
Torlinie, a nie sądzisz, że policja ma ważniejsze rzeczy do roboty niż ściganie szczeniackich dowcipów? Reakcja była taka, jakby rzeczywiście istniało niebezpieczeństwo, że ktoś tę dziewczynkę kupi i sobie zabierze. Moim zdaniem jedyne, co było do zrobienia, to usunięcie oferty z Allegro.
lipiec 24th, 2008 at 3:10 po południu
Bernardzie,
A żeby odpowiedzieć na całkiem poważne pytanie o twoje poglądy (z godz. 8.20) to nie masz czasu. Wygląda mi na to, że wy z Zofią lubicie te pyskówki.
lipiec 24th, 2008 at 3:12 po południu
A propos cierpień internowanych gnębionych przez oprawców. Mój sąsiad był dosyć znanym działaczem solidarnościowym. Po jego internowaniu, chcąc jakoś pomóc, wykupiłyśmy z mamą na nasze kartki miesięczny przydział “Klubowych” (byłysmy niepalące w przeciwieństwie do sąsiada) i zaniosłyśmy je jego żonie, która właśnie udawała się na widzenie. Jako osoba dobrze wychowana przyjęła ale jakoś tak dziwnie się popatrzyła. Jak zadeklarowałyśmy kolejną partię, uprzejmie podziękowała. Pomyślałyśmy, że na skutek traumy sąsiad przestał palić. Zrozumiałyśmy jak wrócił - przybrał na wadze, był opalony i w świetnej formie. A za nim przyjechała furgonetka z różnymi dobrami (w tym kartonami Malboro). Kiedy czasem potem rozmawialismy specjalnie nie narzekał, przeciwnie chwalił sobie możliwość uzupełnienia zaległych lektur, które rodzina i znajami obficie mu dostarczali (w tym wydawnictwa z drugiego obiegu). Dlatego też byłam mocno zdziwiona, kiedy dowiedziałam się, że dostał odszkodowanie - może teraz też jak pani Gabriela wystąpi z wnioskiem o ściganie ?
lipiec 24th, 2008 at 3:12 po południu
pertel
.
nie wiem co wspólnego ma Twój potencjalny wnuk z Kiszczakiem, Jaruzelskim, i np. UBolskimi emeryturami. jedyny związek mógłby być taki, że wnuk korzystałby z majątku pochodzącego z UBeckiego źródła - masz takie źródła?
lipiec 24th, 2008 at 3:17 po południu
joanna
a moja nauczycielka miała małe dzieci. Gdy internowali jej dzieci jakoś nie była bardzo zadowolona. Bała się o przyszłość, miała ciężko. musze jej powiedzieć przy okazji, że jakaś głupia była. Powinna być zadowolona i szczęśliwa.
lipiec 24th, 2008 at 3:17 po południu
internowali jej męża of course
lipiec 24th, 2008 at 3:19 po południu
PS
Ale niektórzy za opozycji mieli nieźle. np. chlali łiskacze w dużych ilościach. Ale to chyab tylko w Warszawie i dużych miastach.
lipiec 24th, 2008 at 3:21 po południu
Można by porównać z przedsiębiorstwem Holokaust. Ale tak bardziej refleksyjnie nastraja filozoficzne zdjęcie. Policja polska jest tak czysta, że wszystko się w niej odbija - nawet razem z odbiciem napis “Policja”. Cóż możemy uczynić znając naturę umysłu z odbiciem własnym skojarzonym z odbiciem samej nazwy lustra?
Przypomina mi się, że usilnie myślałem jakiś czas temu po obejrzeniu filmu “Gry uliczne” tego lajtmotiwu z lustrami w ustach. A zrobił na mnie też duże wrażenie gdy oglądałem go po raz pierwszy ileś lat temu nie mając podbudowy teoretycznej do zrozumienia w pełni jego symboliki. Taniec celebrującej swoją czystość dumy do granic obrzydzenia jako rodzaj najbardziej skrutowej informacji o kimś po drugiej stronie. Dziś możnaby było to rozwinąć o wiele uszczegółowień. A film nabierze jeszcze patyny.
lipiec 24th, 2008 at 3:30 po południu
Szanowni Blogersi,
pozwalam sobie poinformować, że jutro w “Gazecie Wyborczej” ukaże się mój artykuł “PiS - partia zamętu i przewrotu”. Polecam. W internecie będzie pojutrze.
lipiec 24th, 2008 at 3:38 po południu
Dopiero w drugim planie można analizować refren “Jeśli wiesz co chcę powiedzieć” i wszystko co z nim się wiąże. Ważniejsze jest dla mnie tu oddziaływanie zwielokrotnienie przekazu “połącz siebie z nazwą lustra” w sens możliwy. Praktycznym przełożeniem tego sensu jest komenda “szukaj aż znajdziesz, a gdy niewystarczająco znajdziesz to szukaj aż znajdziesz”. Potem jest już tylko, po długim dość potem, “szukaj w sobie tego co chcemy ci powiedzieć”.
“Jeśli wiesz co chcę powiedzieć” to komenda Presupozycji Słowa. To co bardziej mordercze bo niezmiennie identyczne to efekt Presupozycji Czynu “szukaj w sobie tego co chcemy ci powiedzieć”. Właśnie tu tkwi istota morderstwa. Za to muszą być ścigani zbrodniarze scwelacze. Czy to słowo jest za mocne? Może być zatem “Poprzezwirtualni Przecieżnanibyscwelacze”?
lipiec 24th, 2008 at 3:45 po południu
Bernard,
czy w Nanghar Khel doszło do zbrodni wojennej czy do tragicznej pomyłki to rozstrzygnie sąd. Być może ci komandosi to dewianci z kompleksem Rambo, a być może to ofiary wojny oficerów frontowych z 17-godzinnymi “oficerami wywiadu” Macierewicza.
PiS ujawnił tą sprawę dopiero jak przegrał wybory, a zdarzenie było z sierpnia. I jak do niego doszło, to Szczygło siedział cicho, żeby śmiesznej demonstracji siły 15 sierpnia nie zakłócać. Identycznie było z zatrzymanie Lipca odłożonym “na zaś”.
Uważam, że w sprawach wojskowości powinieneś zachowywać wstrzemięźliwość w publicznym głoszeniu opinii, mając w pamięci Twoją wpadkę z czarnym PR wobec transportera Patria, który to został Tobie nia tak dawno przypomniany na tym blogu.
lipiec 24th, 2008 at 3:46 po południu
Pawle,
Twoje pytanie jest bardzo szerokie, nie można go zbyć kilkoma zdaniami. Kilka zdań to napisałem, ale to za mało wiem. Poza tym nie jestem czowiekiem od wszystkiego i nie jestem w stanie dać recepty na wszystko :(
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 3:59 po południu
YKW
może rozstrzygnie, a może i nie. Póki co naciska się na prokuratorów. Mówiąc przewrotnie - albo powinni to załatwic po cichu na początku, winnym dać nauczke itd. albo pociągnąć do końca sprawę teraz. cofanie w półkroku poprzez naciski na prokuraturę, gdy sprawa jest nagłośniona - to bez sensu.
.
Oczywiście nie można wykluczyć, że moździesz strzelał do tyłu, albo, że byli pod ostrzałem Talibów choc ponoć stali tam spokojnie kilka godzin i nawet zjedli posiłek zanim rozpoczęli ostrzał. Ktoś jeden też podobno odmówił wykonania rozkazu. ale to pewnie wylezie.
lipiec 24th, 2008 at 4:00 po południu
“…nie jestem czowiekiem od wszystkiego i nie jestem w stanie dać recepty na wszystko”
.
Bernardzie, skoro tak systematycznie i kategorycznie potępiasz “to, co mamy”, to zakładam, że masz jakieś wyobrażenie Polski, jakiej byś pragnął, i o to mi chodziło, a nie o gotowe recepty.
Wymieniłem trzy sprawy z dziedziny rozliczeń (osądzenie autorów stanu wojennego, pozbawienie esbeków przywilejów emerytalnych, ujawnienie wszystkich TW), a ty przytaknąłeś. Czy sądzisz, że załatwienie tych spraw zmieniłoby nasz kraj radykalnie pod jakimkolwiek względem?
lipiec 24th, 2008 at 4:12 po południu
Bernard,
sprawa trafiła do sądu. Prawdziwy przełom w porównaniu z ostatnimi dwoma latami, gdzie były aresztowania, konferencje, artykuły “właściwych” dziennikarzy (słynne oskarżenie lekarzy przez Gazetę Polską o handel organami) i tylko aktów oskarżenia jakoś nie było, bo dowodowo krucho.
A co do nacisków na prokuratorów, to taki zarzut od zwolennika PIS-u to hipokryzja. Na prokuraturę naciskali wszyscy jej zwierzchnicy, bez względu na przynależność partyjną. Ot problem hierarchicznego podporządkowania, prokuratura to nie sąd i na baczność przed zwierzchnikiem stoi.
lipiec 24th, 2008 at 4:19 po południu
YKW
wybacz, czegoś takiego to jeszcze nie bło - żeby wywalać prokuratora gdy akt oskarżenia podróżuje miedzy sądem a prokuraturą.
.
Prokuratura jest hierarchiczna i nie uważam, żeby przełożeni nie mogli mieć wpływu na podwładnych. Moim zdaniem powinni mieć. Ale czegoś takiego w telewizorze sobie nie przypominam. Posunęli gocia ze stanowiska, potem powiedzieli, że wcale nie, potem przypadkiem gość zrezygnował z kontrowersyjnej sprawy.
.
Ćwiąkalski powinien szukać dobrego adwokata, bo wczesniej, ale raczej później będzie musiał się z paru spraw wytłumaczyć.
lipiec 24th, 2008 at 4:22 po południu
Panie Waldemarze,
czy nie zauważył Pan, że od 9 miesięcy rządzi PO?
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 4:37 po południu
Bernard,
Ćwiąkalski adwokata nie potrzebuje, sam sobie poradzi. W przeciwieństwie do Ziobry doświadczenie sądowe posiada.
Masz rację, tego jeszcze nie było - prokuratura kieruje akt oskarżenia do sądu zamiast robić konferencję, nagraniami z kamer się zabawiać, wnioskować na podstawie krawata (jego braku). Ja uważam, że jak sąd zwraca prokuraturze akt oskarżenia do uzupełnienia i to po miesiącach śledztwa z zastosowaniem aresztu wydobywczego, to prokurator powinien ponieść tego konsekwencje. A jeśli z rozdmuchanej sprawy nie zostaje nic - brak aktu oskarżenia albo wyrok uniewinniający - to natychmiastowa dymisja i adieu.
lipiec 24th, 2008 at 4:48 po południu
Pawle,
te trzy rzeczy o których napisałeś zmieniłoby radykalnie Polskę w roku 90, czy 91, 92. Można by jeszcze przeprowadzić wówczs deubekizację (coś na kształt komisji prawdy i pojednania w RPA), a rozważyć jakąs forme dekomunizacji (np. pozbawienie aparatczyków PZPR np. od szczebla KW w zwyż prawa do pracy w jakiejkolwiek formie w administracji państwowej przez jakiś czas - np. 10 lat). Zapewne kto inny dostałby licencje np. na telewizje. Być może nie wyrosłoby kilka postnomenklaturowych fortun, bo pan biznesmen (były KO, lub TW) nie mógłby załatwić lukratywnych kontraktów w państwowych instytucjach (z byłym TW, lub sekretarzem).
.
Dzisiaj nie da się już tego odwrócić, choć oczywiście może mieć to wciąz jakiś wpływ na bieżącą sytuację. Zresztą prosze popatrzeć - co dzieje się choćby z Elektrimem i elektrowniami i kto tym interesem kręci. Miałoby to wpływ na bieżącą sytuację, ale nie taki jaki mógłby być w roku 90.
.
Przede wszystkim jednak dziś chodzi o prawdę, oddanie szacunku tym, którym się on należy, a zdjęcie z piedestałów tych, którzy na to nie zasługują. Gdyby nie wildstein Maleszka do dziś pracowałby w GW i był zasłużonym redaktorem opozycjonistą. a gdyby ktoś mu wypomniał przeszłość - zachowywałby się jak Damięcki lub Piwowski.
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 4:49 po południu
YKW
zwraca, bo zabrakło adresu…
lipiec 24th, 2008 at 5:15 po południu
Ja nie bardzo rozumiem, dlaczego Panstwo na powaznie dyskutujecie z kims, ktory dopiero co napisal “Dzisiejsza Polska to jakiś klon PRLu.” To sa majaczenia. Jesli ktos ma urojenia, to nie da sie racjonalnie wytlumaczyc. Zaraz beda nowe podobne wpisy.
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54556
lipiec 24th, 2008 at 5:21 po południu
Bernard,
w ostatecznym rachunku liczy się państwo, a nie czyjeś mieszkanie czy telewizja.
Mnie nie obchodzi czy Kowalski, który ma koncesję na telewizję jest b. TW czy nie, ale czy jego telewizja spełnia moje potrzeby odbiorcy. Równie g… mnie obchodzi czy inny Kowalski ex TW , tajniak czy facet z PZPR prowadzi w imieniu rządu negocjacje związane z inwestycją w naszym kraju, ba, nawet mnie nie obchodzi, jaką dostał od niej prowizję, obchodzi przede wszystkim do Polska z tego będzie miała. Teraz i w przyszłości. Jak fachowiec, kompetentny i inteligentny, to mnie jego poglądy polityczne i legitymacje polityczne z dawnych czasów nie interesują.
Wg Twego myślenia nie powinno się wpuszczać do Polski np. firm z Chin, bo tam reżim komunistyczny, same TW i partyjniaki. Drogi w Polsce ma budować “moralny” Polak-katolik, a że nie potrafi?…
Ze wszystkich Twoich wpisów bije po oczach Twoja dziwaczna zawiść i zazdrość - oni mają (mieszkanie, koncesję na telewizję, czy Bóg wie co jeszcze), bo byli w PZPR, UB itp. Ale nie widzisz, że Polska w tym PRL-u uczyła młodzież w szkołach, budowała statki, odbudowała zniszczenia wojenne i wielu dziadków i rodziców ludzi PIS nauczyła czytać i pisać, korzystać z ubikacji, papieru toaletowego i używać chustek do nosa, wybudowała im kościoły, przedszkola, posyłała na wczasy nad morzem i na kolonie, za darmo. Wydrukowała setki tysięcy egzemplarzy literatury światowej, promowała kulturę z tej najwyższej półki. Nie jeden z rodziny PiS-owców z dumą pokazuje krewnym, nagrobek antenata z wykutym napisem - tu leży św. pamięci magister…Bo to pierwszy w rodzinie, któremu dane było skończyć studia.
Ktoś w tej PRL to robił, byś dzisiaj umiał umiał czytać, pisać i korzystać z internetu - za co dostał talon na malucha i przydział na mieszkanie.
lipiec 24th, 2008 at 5:34 po południu
Zofio
popatrz jak wyglądał postep np. w Zachodniej Europie. Ile zrobiono w Polsce, a ile zrobiono np. w Hiszpanii. PRL zapóźniło Polskę droga Zofio. To, że nie wygląda jak Albania wyglądała to żadna zasługa komunistów, żadna Zofio. nie wygląda tak, jakby mogła wygladać, gdyby komuniści mieszkali w moskwie a nie w warszawie.
.
Mnie Zofio to interesuje, co nie interesuje ciebie, ponieważ przez takie układy postkomunistyczne mielismy przez wiele lat drogie rozmowy telefoniczne i drogi internet (ostatnio to się zmienia), marny system ZUSowski itd. to nie tak, że jeden UBek się dorobił na łapówkach i nic nikomu do tego. Chodzi o to, że przez tę postkomunistyczną mafię kraj rozwijał się wolniej niż mógł, a było drożej niz mogło być. Tak jak we Włoszech - tam gdzie rządzi mafia jest niewydajnie i drogo. to bezpośredni koszt po kieszeni mieszkańców kraju. Musisz to zrozumieć.
lipiec 24th, 2008 at 5:39 po południu
Na koniec przykład skrajnny (jako skrajny oczywiście jest przejaskrawiony, ale dzięki temu oddaje różnice w działaniach systemu).
.
Porównaj Północna i Południową Koreę. I już wiesz jak wygląda kraj komunistyczny i kapitalistyczny. Jak wyglądałą Polska i jak mogłaby wyglaadać.
.
Albo NRD i RFN - była różnica?
.
Jak więc mogłaby wyglądac Polska, gdyby nie rządzili towarzysze o ustach czerwieńszych od malin?
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 5:44 po południu
I jeszcze o tym, ze PRL wybudowała kościoły. no to to juz czyste kłamstwo droga Zofio. Napisałem na ten temat nawet ciekawy post, zerknij i polecam album Millenijny:
.
http://bernardo.salon24.pl/69505,index.html
.
pozdrawiam
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 5:52 po południu
Ja bym napisał, że dzisiejsza Polska mutatis mutandis posiada sporo instytucji z czasów PRL, a także, że zamieszkuje ją sporo osób o mentalności wytworzonej lub utrwalonej w tych czasach, a nadto, że dotyczy to organów władzy i zawodów zaufania publicznego. Dzisiejsza Polska jest bowiem takim małym zaściankowym pierdolnikiem, błotnym domkiem, a gówno jeszcze jak zza przedwojennych czasów spływa z moczem po ulicach i chodnikach wielkich miast (to ostatnie to w przenośni). Uwaga. Nie będę polemizować, bo wyjeżdżam już do Kampinosu i tym razem całkiem świadomie odetnę się od mediów elektronicznych. Chwast mnie poważnie osłabił, ja tam nie jestem w takim stanie psychicznym jak gospodarz, abym chciał wąchać jego wyziewy i jeszcze cieszyć się z tego, że tak smrodno… I krzyczeć: jeszcze, jeszcze! i inhalować się do utraty przytomności. Szkoda jednak, że Pan Waldemar nie napisał czegoś o Bronku, widać relacje pomiędzy T. Mazowieckim, a B. Geremkiem nie należały do łatwych. Jakąś aluzję co do tego odczytuję z wypowiedzi Wujca, który pisze o tym, jak Geremek w swoim czasie fascynował się Lechem Wałęsą.
lipiec 24th, 2008 at 6:36 po południu
Bernardzie
o jednym zapominasz - o Polsce przedwojennej i to co w spadku dostała PRL. Jaka ta Polska, pozaborowa była z ledwie 20-letnim stażem wolności? Jacy ludzie ją zamieszkiwali? Co potrafili robić, jaką reprezentowali umysłowość?
Potrafili dane im np. Ziemie Zachodnie sensownie zagospodarować i nie niszczyć tego co zastali? Nie potrafili.
Polska dostała w prezencie po II wojnie światowej ziemie zagospodarowane, o bogatej infrastrukturze, przemyśle, owszem zniszczone wojną, ale nie tak, by trzeba było budować tu cokolwiek od zera. Ziemie o znacznie wyższej cywilizacji technicznej niż pozostawione kresy wschodnie z białoruską czy ukraińska ludnością.
I co zrobiono?
Zaniedbywane dziesiątkami lat i nie remontowane obiekty hydrotechniczne na dolnej Odrze odbijają się dzisiaj wielką czkawką. bo nikt nie potrafił ocenić ich znaczenia w perspektywie tych 10-15 lat, na Wiśle takich nie stawiano….
Najpierw trzeba było znaczą część ludzi w Polsce wyprowadzić z analfabetyzmu, nauczyć myśleć.
Ale nim to zrobiono, ogrom dewastacji powstał nie do opisania.
Porównywanie rozwoju PRL do nawet b. NRD - nie można. Niemcy byli narodem o innej mentalności, innej organizacji życia społecznego i jego pryncypiach.
To co robisz, jest historycznym szalbierstwem.
Pamiętaj, że wiele idiotyzmów to nie dzieło komunizmu, ale naszej lokalnej, polskiej głupoty. Kwitnie ona nadal i widać ja gołym okiem w parlamencie. Dzisiaj np. prezydent zawetował ustawę “kominową”, bo zapewne miał kłopot z czytaniem ze zrozumieniem.|
lipiec 24th, 2008 at 6:41 po południu
Bernard do W. Kuczyńskiego: “Panie Waldemarze,
czy nie zauważył Pan, że od 9 miesięcy rządzi PO”?
-
Gospodarz jest pewnie zwolennikiem niegłupiej teorii, że realną siłą to jest PiS, a PO to partia sezonowa. Ale to nie oznacza, że w perspektywie mielibyśmy upadek PO i złoty wiek Salonu. To pierwsze jest możliwe, to drugie - też, ale w snach. A PiS ostatnimi czasy jakby od niechcenia utworzył sobie eseldowskie skrzydełko. Czyli to na co Salon harował całe lata, a jak się wreszcie “tymy rencamy” dorobił swegu LiD-u to ten sie natychmiast “roznapierniczył”, co PiS szybko wykorzystał. Wiem, zostaliście przez faszystowski Kaczystan brutalnie pozbawieni monoplu na SLD, wręcz obrabowani z tych swoich czerwonych, ale Panie Minstrze, na Boga, polityka to darwinistyczna walka byt, zwyciężają najlepiej przystosowani do danych warunków. I najzdolniejsi. :)
-
W. Kuczyński
“Szanowni Blogersi,
pozwalam sobie poinformować, że jutro w “Gazecie Wyborczej” ukaże się mój artykuł “PiS - partia zamętu i przewrotu”. Polecam. W internecie będzie pojutrze”.
-
Poczekam do soboty. Wiem ile trudu kosztowało Pana, Panie Minstrze, babranie się w pisowskim łajnie, aby opisać narodowi to przerażające zjawisko jakim jest plugawy kaczyzm. W ramach odtrutki polecam powieść Wildsteina “Dolina Nicości”. Nie jest to może panegiryk, ale w końcu jesteśmy dorośli.
lipiec 24th, 2008 at 6:45 po południu
Głosie,
należę do opłakujących Bronka. Bardzo go lubiłem i bardzo mi żal, że mu się życie tak nagle urwało. Wiele razy się z nim spierałem, zwykle o sprawy bieżące, o takie czy inne zachowanie Unii. A nie napisałem nic, bo nie umiem pisać w klimacie żałobnym. I tyle.
lipiec 24th, 2008 at 7:01 po południu
Bernard:
.
“Można by jeszcze przeprowadzić wówczs deubekizację, a rozważyć jakąs forme dekomunizacji (np. pozbawienie aparatczyków PZPR np. od szczebla KW wzwyż prawa do pracy w jakiejkolwiek formie w administracji państwowej przez jakiś czas - np. 10 lat). Zapewne kto inny dostałby licencje np. na telewizje. Być może nie wyrosłoby kilka postnomenklaturowych fortun.”
.
Krótko mówiąc, dlaczego oni, a nie my? Do tego to się sprowadza. Skoro chcieliśmy kapitalizmu, to prywatne telewizje powstałyby tak czy tak, fortuny wyrosłyby tak czy tak i gotów jestem założyć się, że nie zrobili by ich bohaterowie podziemnej Solidarności, tylko ludzie zupełnie innego gatunku, nawet jeśli nie wywodzący się z nomenklatury. Zresztą, w państwie prawa nie można było zabronić byłej nomenklaturze zajmowania się prywatnym biznesem.
.
“Przede wszystkim jednak dziś chodzi o prawdę, oddanie szacunku tym, którym się on należy, a zdjęcie z piedestałów tych, którzy na to nie zasługują.”
.
Mógłbyś podać choć kilka nazwisk tych, którym się należy szacunek, a go nie otrzymali, oraz kilku takich, których byś chciał zdjąć z piedestałów? Sam Maleszka to nie za wiele, zresztą czy on był na jakimś piedestale?
Moim zdaniem w ogóle nonsensem jest mówić, że komuś “należy się” szacunek. Ja szanuję panów A, B i C, ty przeciwnie - panów D, E i F, i żaden z nas nie powinien mieć pretensji do drugiego o to, że szanuje “niewłaściwych” ludzi. To kwestia osobistego wyboru.
lipiec 24th, 2008 at 7:08 po południu
Mawar napisał:
.
“Wiem, zostaliście przez faszystowski Kaczystan brutalnie pozbawieni monopolu na SLD, wręcz obrabowani z tych swoich czerwonych, ale Panie Minstrze, na Boga, polityka to darwinistyczna walka byt, zwyciężają najlepiej przystosowani do danych warunków.”
.
Dla wszystkich test na wyobraźnię: wymyślić takie posunięcie prezesa Kaczyńskiego, którego Mawar nie zdołałby zaakceptować i nadać mu pozytywnej interpretacji.
lipiec 24th, 2008 at 7:28 po południu
Do Zofii :
Podziwiam Twoją cierpliwość w edukowaniu Bernarda choć wiesz ,że to bezskuteczne .
Waldemar ze Szczecina .
Wróciłem godzinę temu z Berlina i tam przy Siegessaule rozpoczyna się własnie spotkanie wielokulturowego Berlina z Obamą . Za rok jeśli zostanie wybrany Prezydentem USA kanclerz Merkel zaprosi go zapewne pod pobliską Bramę Brandeburską , na 20-lecie Niemcy ogłoszą , że to tam rozpoczęło sie jednoczenie Europy Wschodniej z Zachodnią .Tak będzie z powodu polskiej prawicy ,(której reprezentatem jest tutaj Bernard )która osiągą szczyty głupactwa niechcąc uznać roku 1989 i dnia 4 czerwca za pionierskie POLSKIE łamanie murów .
Bernardzie ! możesz nie odstępować od klawiatury ,nie pracować zawodowo ,nie dojadać to i tak piszesz na korzyść Niemiec .
Zofia ma pełną rację ,że co najmniej 2 pokolenia polaków nie poradziło sobie z zastaną infrastrukturą na tych ziemiach i nie jest to winą ustroju PRL , tylko ludzi .
Ponieważ wyżej Bernardzie atakujesz Kazia Kutza, to jako jego ziomek podpowiadam -pamiętaj , że w szczytowym okresie IIRP województwo ŚLĄSKIE zajmując 1% terytorium IIRP dawało 46% dochodu narodowego tamtemu państwu .Pamiętaj 1% a 46%.
Tacy Bernardzi wzmacniają ludzi pracujących na rzecz odtworzenia Autonomi ŚLĄSKIEJ na wzór ustaw z lipca 1922roku i za to serdecznie Tobie dziekuję .
lipiec 24th, 2008 at 7:30 po południu
Mam wrażenie, że dobrze się stało, że Gospodarz o śmierci Bronisława Geremka nie napisał oddzielnego tekstu. Ujęło to sporo wiatru z żagli Mawara i Bernarda, a pewnie znaleźliby się i inni, gotowi pisać w stylu s24. Kto chciał na ten temat zabrać głos, miał się gdzie wypowiedzieć, a wystarczy zajrzeć choćby do Passenta, aby się przekonać, jakie tam szambo wylało, jacy się znaleźli nowi całkiem dyskutanci. Żałość, wstyd, i hańba. Dobrze, że tu akurat nie było klimatu.
‘
Do dyskusji, która tu kwitnie jak róży kwiat dodam od siebie, że jakoś nikt nie ma za złe temu potworowi Stalinowi, że dał nam granicę nad Odrą i Nysą Łużycką a w zamian pozbawił ziem na wschodzie, wraz z mniejszościami ukraińską, białoruską i litewską. Nie chciał nas także jako jeszcze jednej republiki, więc nie pozostała nam także mniejszość rosyjska. Może i to też niedobrze?
Na Ziemie Odzyskane przyjechałam w 1947 roku i widziałam, jak wyglądały tu domy, gospodarstwa, jakie usprawniające pracę urządzenia były w tych domach i gospodarstwach. Woda bieżąca w domach i oborach, różne przenośniki, transportery i wąskie tory z wagonikami “na pych” do przenoszenia siana, wywożenia obornika. Strumyki, na których spiętrzano wodę, która poruszała różne takie urządzenia a nawet ozdobne młynki w ogródkach koło chałup. Nowi osadnicy w wannach trzymali kartofle, na kafelkach podłogowych rąbali drewno a gnój wywalali na podwórka. Chałup nie remontowali, bo oni tu tylko nas chwilę… przez 40 lat! Chodziłam całymi latami po górach, to na własne oczy te cuda widziałam. Dopiero od parunastu lat zaczęli trochę o obejścia dbać, ale to już kolejne pokolenie, ci co w PRL-u pokończyli szkoły, zdobyli zawód i nie mają zamiaru wracać do Lwowa,miasteczka Bełz, albo Myszykiszek. Ja też nie chciałabym zamienić mojego Wrocławia na Warszawę, Królową Wolę czy Inowłódz. Ja już dawno jestem Wrocławianką. Właściwie to “od zawsze”, tak czuję. Długie lata niewiele się tu zmieniało, ale ostatnio moje miasto pięknieje z roku na rok. Ciągle trzeba stać w koszmarnych korkach, ale idzie ku lepszemu! Wrocław staje się jednym z piękniejszych miast europejskich. Jest się z czego cieszyć!
Ja akurat za to do batiuszki pretensji nie mam. Pozostali z WIELKIEJ TRÓJKI tacy chojni wcale nie chcieli być. ;)
lipiec 24th, 2008 at 8:45 po południu
Polecam niepublikowany dotad wywiad z Profesorem.
http://www.polityka.pl/trzeba-.....262171,18/
lipiec 24th, 2008 at 8:46 po południu
Pan prezydent RP reprezentuje klasyczne komunistyczne myślenie o gospodarce narodowej i zawetował ustawę “kominową”, bo w kraju kompetentny i rzutki manager, któremu przedsiębiorstwo kwitnie i przynosi dochody - zarabiać godziwie nie powinien, a prezesom z nadania politycznego w firmach z udziałem skarbu państwa należy się wg urniłowki, bez względu na wypracowane zyski przez przedsiębiorstwo.
I jak jakiś bez kwalifikacji dupek partyjny jest prezesem, firma mu ledwo zipie lub na skraju bankructwa - to i tak dostanie godziwe apanaże. I najlepiej jeszcze jakieś pieniądze z budżetu na załatanie dziur.
No i kto tu jest tym “komuchem” i reprezentuje “reżimowe” myślenie?
Specjaliści od gospodarki oceniają działania prezydenta Kaczyńskiego - jednoznacznie. najdelikatniejsze z określeń - na gospodarce, to on się na pewno nie zna. Reszta tutaj:
http://biznes.onet.pl/0,179486.....mosci.html
lipiec 24th, 2008 at 9:27 po południu
A może lepiej, żeby w ogóle nie było spółek skarbu państwa? Wtedy problem prezesów z politycznego nadania i ich zarobków rozwiąże się sam.
Inna rzecz, że kominy zarobków w jak najbardziej prywatnych korporacjach zmierzają na całym świecie do absurdu. Kiedyś trafiłem na takie porównanie, dotyczące stosunków w USA: pod koniec dziewiętnastego wieku szef dużej firmy zarabiał średnio kilkanaście czy dwadzieścia kilka razy więcej niż najgorzej uposażony z jego podwładnych. Dziś bywa, że kilkaset razy więcej. Proszę mi nie mówić, że tego wymaga postęp ekonomiki.
lipiec 24th, 2008 at 9:56 po południu
Z.
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54614
Dzięki takim tekstom po raz enty przekonuję się, że PRL nie był (niestety) jedynie złym snem ale dzięki swemu wieloletniemu praniu mózgów - nadal przynosi bogate żniwo.
lipiec 24th, 2008 at 10:04 po południu
Z braku czasu tylko krótko tym razem:
.
Zofio, nie porównuję NRD z PRLem. Porównuję komunistyczne NRD z niekomunistycznym RFNem i taka mniej więcej mogłaby być różnica między komunistycznym PRLem, a niekomunistyczną Polską.
.
Pawle
mylisz się znowu. Oddanie różnych dziedzin gospodarki postkomunistycznej mafii oznacza nie tylko niesprawiedliwość (bo niby dlaczego przy wydawaniu koncesji preferowano Zegarki, czy potencjalnych propagandystów czarnego PR PRLu?), ale przede wszystkim oznacza to wolniejszy rozój kraju i wyzsze ceny i niższą jakość. Bo postomunistyczne układy drogi Pawle to działanie układowe (kupel kumplowi załatwi np. kontrakcik na komputeryzację tego lub owego, albo sprzeda rynek i zablokuje konkurencję w jakiejś dziedzinie), a nie wolnorynkowe, więc jest gorzej i drożej. I wszyscy za to płacimy.
.
Waldemarze,
Bełkot, jak go zwiesz, Kazia Kutza nie służy ani Śląskowi, ani jego autonomii. Poza tym autonomia mogła być dobra i potrzebna w latach międzywojennych, ale nie dzisiaj drogi Waldemarze. A Kazio Kutz powinien raczej sobie przypomnieć swoją wierną służbę władcom PRLu.
.
pozdrawiam
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 10:12 po południu
Mawarze :)
.
coś w tym jest, oni ciągle się boją :). A jeśli PiS kiedyś dojdzie do władzy (być może nie od następnej kadencji), to za te wszystkie machloje panowie i panie z PO bekną i to zdrowo.
.
pzdr
Bernard
lipiec 24th, 2008 at 10:13 po południu
maciek.g
Wielka szkoda, że antyspam zjdła mój wpis, który był o wiele bardziej obszerny niż to co później napisałem. Ja znam historię moich koleżanek ze studiów, które zostały “scwelowane” przez kryminalistki w Fordonie, gdzie o żadnych posiłkach z wkładką mięsną nie było mowy, gdzie były bite, oblewane szczochami itp. Myślisz, że to odbywało się bez inspiracji władz więziennych, którymi sterowała SB?
Znam opowieści znajomych pobitych w Kwidzynie i w areszcie śledczym w Gdańsku. Były to popisy bestialstwa władzy, ludzi, którzy ubrani w mundury czuli się bezkarni, czuli, że mieli władze i siłę.
Ba, ale znam i zupełnie odmienne historie. Kolega z historii, który był internowany w Strzebielinku, którego po wyjści zapytałem jak ich tam traktowano, odpowiedział, że… ech, no wiesz, nudno było, książki czytałem, opalałem się, czasem sobie śpiewaliśmy i graliśmy w pingponga. Wściekłem się. To my, kurna, ryzykowaliśmy codziennie, przemycaliśmy, woziliśmy, łaziliśmy na demonstracje, gardłowaliśmy z partyjniakami na uczelni itp. itd., a ci się tam byczyli i jako internowani chodzili w glorii bohaterów. To nam groziły wieloletnie wyroki, a nie im, na których władza zdaje się chuchała by włos im z głowy nie spadł. Na naszych kolegów z NZS spadły najwyższe w całej Polsce w czasie stanu wojennego wyroki na studentów. Nie zważaliśmy na to. Działaliśmy dalej. Był to najgorszy czas, gdy nie groziło 48 godzin, czy wezwanie na komisariat i jakaś połajanka, z czym mieli “bohaterzy” do czynienia po wrześniu 1986 r. Groziły wieloletnie wyroki. Nikt wówczas nie wiedział i nie przepuszczał, że możemy wygrać. Niektórzy brali wroni paszport i wyjeżdżali, nie wytrzymywali napięcia. Wybrali życie w spokoju i liczyli na pomoc zachodnich rządów. My żadnej pomocy nie mieliśmy. O chłopakach, którzy w latach 1982-1986 na prawdę ryzykowali nikt nie pamięta. Za to b. internowani mają jakieś swoje stowarzyszenie. Wśród nich jest na pewno wielu obywateli Piszczyków, jak i kilku tych, którym komuna ostro skopała tyłki.
Na naszym Gospodarzu nikt zbrodni na pewno nie popełnił. Bohatera z siebie za to internowanie też nie robi. Na miano Piszczyka więc nie zasługuje. Ale myśląc sobie o tych internowanych w Strzebielinku widzę sporo Piszczyków. Mam nadzieję, że Andrzej Zarębski się na mnie nie obrazi.
Z Piszczyków można by sobie pokpić, że byli na wczasach pod gruszą. Nie wiem jednak jak to by przyjęły dziewczyny z Fordonu.
lipiec 24th, 2008 at 10:13 po południu
Dziś bywa, że kilkaset razy więcej.
Czytalem gdzies, ze w uSA przecietny CEO zarabia 640 razy wiecej niz przecietny robotnik. Ale nie wiem, jak dokladnie liczono te przecietne, i nie mam odnosnika.
.
Madzia blysnela, i to wielokrotnie.
PRL nie był (niestety) jedynie złym snem.Jesli Madzia ma wiecej niz 30 lat, i nie pamieta PRL, to polecam jesc szprotki. Podobno przywracaja pamiec, wiec moze cos sie przypomni. Jesli Madzia ma mniej niz 30 lat, to rodzina opowie Madzi, ze PRL istniala naprawde. Slowo harcerza, ze istniala.
dzięki swemu wieloletniemu praniu mózgów.
Swemu praniu? Znaczy PRL prala sama sobie?
nadal przynosi bogate żniwo.
Ta fraza cos mi przypomina. Czyzby Madzia uczyla sie jezyka polskiego z Zolnierza Wolnosci? Dalszy ciag nasuwa sie sam:
bogate żniwo zaplutych karlow reakcji zniewazajacych jedynie sluszne dziedzictwo wywalczone krwia i potem w kajdanach zalozonych na rece i nogi przez Czaje i Hupke.
.
Madzia mnie zawsze rozwesela.
lipiec 24th, 2008 at 10:15 po południu
PS
Weekend mam wyjazdowy, więc na wszelki wypadek wsiego chorosziego krasnoj kamandzie.
.
pzdr
B.
lipiec 24th, 2008 at 10:20 po południu
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54619
„Polska dostała w prezencie po II wojnie światowej ziemie zagospodarowane, o bogatej infrastrukturze, przemyśle, owszem zniszczone wojną, ale nie tak, by trzeba było budować tu cokolwiek od zera. Ziemie o znacznie wyższej cywilizacji technicznej niż pozostawione kresy wschodnie z białoruską czy ukraińska ludnością.
I co zrobiono?”
-
np. to:
Robert Skobelski
(Instytut Historii UZ)
.
„Ofiarą powojennej, zarówno prywatnej, jak i administracyjnej grabieży padło wiele miast tzw. Ziem Odzyskanych, w tym Ziemi Lubuskiej. Problem jest jednak szerszy i nie dotyczy jedynie masowej wywózki cegieł i materiałów budowlanych do Polski centralnej.
.
Okradanie obszarów na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej rozpoczęły sowieckie władze wojskowe, których łupem padało wszystko, co można było zdemontować i załadować na transporty. Chodziło głównie o maszyny i urządzenia fabryczne (np. zabrano turbiny z hydroelektrowni w Dychowie; podobny los spotkał maszyny z zielonogórskiego Zastalu), ale także o zapasy zbóż oraz inwentarz żywy i martwy. Według szacunkowych danych, jedynie do połowy 1945 r. Sowieci wywieźli różnego rodzaju dóbr o wartość ok. 0,5 mld ówczesnych dolarów (brakuje natomiast danych z kolejnych miesięcy).
.
Jednocześnie Ziemie Odzyskane ogałacane były także przez naszych rodzimych szabrowników. Pojedyncze osoby napływały masowo na „dziki Zachód” z całej Polski, znęcone łatwymi możliwościami wzbogacenia się i zrekompensowania okupacyjnej nędzy. Jednak najdotkliwszy okazał się szaber państwowy, obejmujący nie tylko budulec dla zniszczonej Warszawy.
Szereg instytucji i urzędów z Polski centralnej zaopatrywało się na ZO w samochody, meble, sprzęt biurowy i techniczny. Przy czym wielokrotnie zwracano się drogą urzędową o „przydzielanie” różnych przedmiotów. Do stolicy, obok cegieł, zwożono m. in. wozy tramwajowe i centrale telefoniczne z Wrocławia oraz urządzenia wodociągowe i sprzęt elektrotechniczny z innych miast. Co więcej, takie „prezenty” z terenów poniemieckich otrzymywały również ośrodki, które uniknęły zniszczeń wojennych, jak Kraków czy Łódź (!).
.
W pierwszej połowie lat 50. na ZO kontynuowano grabież cegieł i wywożono z nich urządzenia produkcyjne z różnych przedsiębiorstw. Czasami dokonywano tego w zupełnie bezmyślny sposób. Przykładem może być tutaj przeniesienie wytwórni rybnych z Darłowa, Ustki i Kołobrzegu do… Katowic, dokąd następnie musiano sprowadzać ryby z Wybrzeża (!). Taka sytuacja utrudniała oczywiście integrowanie poniemieckich terenów z resztą kraju, zaś wśród osadników potęgowała poczucie tymczasowości i niepewności jutra. „
lipiec 24th, 2008 at 10:41 po południu
Madziu,
przed wieloma laty czytałem jakąś wypowiedź Władysława Gomułki z okresu, gdy był on wicepremierem odpowiedzialnym za Ziemie Odzyskane. Twierdził on, że wojska radzieckie traktowały obszary ZO jako ziemie okupacyjne i z polecenia władz na Kremlu zagrabiały wszelkie mienie z tego obszaru, które przedstawiało jakąkolwiek wartość, w szczególności wszelkie urządzenia techniczne. Dewastacja obiektów przemysłowych przez wojsko szła nawet znacznie dalej niż pozwalały na to zalecenia władz rosyjskich.
W sprawie tej podobno wystąpił on do władz w Moskwie z interwencją o zprzestanie tych praktyk.
lipiec 24th, 2008 at 10:54 po południu
Zdejmuję czapkę z glowy przed Donaldem Tuskiem, ponieważ odmówił on, mimo nalegań liderów partyjnych, odwołania szefa CBA Marusza Kaińskiego. Jako argument podał, że musi być ktoś, kto skutecznie będzie kontrolował takze bossów z Platformy.
Uczy się ten polityk szybko, a decyja podjęta przez niego jest roztropna i świadczy, że ma on polityczny instynkt.
Dobranoc wszystkim. Dobranoc Bernardzie. Wczasie weekendu przemyśl to co napisałem w swoich krótkich wpisach.
Życzę słonecznego i bezchmurnego nieba.
lipiec 24th, 2008 at 10:58 po południu
Madzia
-
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54614
“Dzięki takim tekstom po raz enty przekonuję się, że PRL nie był (niestety) jedynie złym snem ale dzięki swemu wieloletniemu praniu mózgów - nadal przynosi bogate żniwo”.
-
Mur Berliński w mózgu.
lipiec 24th, 2008 at 11:01 po południu
Rany Boskie,
Madziu, mieszkasz na Pomorzu Zachodnim że wiesz jaki jest stan urządzeń hydrotechnicznych na Odrze, kto dewastował, co i kiedy?
Wojsk rosyjskich w okolicy od dawna nie ma, nie ma a dewastacja jak była, tak jest.
Wczoraj bodajże, jakaś infantylna i egzaltowana idiotka z TVN 1 czy TVP Info, już nie pamiętam, ale były to wieczorne informacje - klarowała gawiedzi przed telewizorem, jacy to Polacy naród z fantazją i sprytny, potrafią ukraść nawet most i spieniężyć go w skupie złomu. Przy tym było też o kradzież trakcji kolejowej na Śląsku i innych “fantastycznych” wyczynach naszych sprytnych rodaków. Tak pro-PIS-owskie media określają zwyczajny szaber, złodziejstwo i sabotaż.
Kradną i dewastują Ruskie, a nie Polacy, nieprawdaż Madziu?
lipiec 24th, 2008 at 11:04 po południu
Stan
-
“Zdejmuję czapkę z glowy przed Donaldem Tuskiem, ponieważ odmówił on, mimo nalegań liderów partyjnych, odwołania szefa CBA Marusza Kaińskiego. Jako argument podał, że musi być ktoś, kto skutecznie będzie kontrolował takze bossów z Platformy.
Uczy się ten polityk szybko, a decyja podjęta przez niego jest roztropna i świadczy, że ma on polityczny instynkt”.
-
Dziwię ci się Stan. Przeciez Waldemar Kuczyński już dawno zadekretował, że CBA to pisowskie gestapo i nikt tego nie odwoływał.
lipiec 24th, 2008 at 11:12 po południu
Madzia sie dziwi, ze Polacy szabrowali na ziemiach zachodnich? Madzia nie czytala reportarzy w Znienawidzonej Gazecie o tym, ze Polacy kopali pod Treblinka w poszukiwaniu zlota?
lipiec 24th, 2008 at 11:12 po południu
Madziu,
wytłumacz mi, po co i w jaki sposób wywożono z Pomorza Zachodniego śluzy i przepusty na rzece? Wyobraź sobie, że te urządzenia stoją do dzisiaj, tyle, że od dziesięcioleciu niekonserwowane, okradzione z różnych elementów, które “mogły się przydać” albo w gospodarstwie wiejskim, albo na złomie.
Wystarczyło swego czasu wejść w byle podwórko wiejskie nieopodal tych urządzeń, by odszukać wyszabrowane elementy.
Ty w ogóle wiesz jak takie urządzenia wyglądają?
Możesz sobie zafundować wycieczkę Odra w górę rzeki, to samo zobaczysz.
Czasem pomyśl nim cokolwiek napiszesz.
lipiec 24th, 2008 at 11:20 po południu
Śluzy i jazy na Odrze we Wrocławiu i nie tylko we Wrocławiu stoją, jak stały i do dziś działają. To jest trochę za duże, aby się dało wywieźć starym wózkiem mleczarza. Ale trakcja elektryczna - jak najbardziej! Elementy z wind domowych, oczywiście! Się wycina, się zwija, się wypala na łące nad rzeką, się dostarcza do punktu skupu złomu. Swoją drogą po kiego licha te skupy wciąż działają?
lipiec 24th, 2008 at 11:24 po południu
Wiele, wiele lat temu, za czasow nieslusznego ustroju, bylem na wakacjach na polnocy Polski i osobiscie obejrzalem mosty w Stańczykach. Dwie rzeczy byly warte odnotowania. Po pierwsze, ze byla kiedys linia kolejowa do Krolewca, ktora jednak pozniej komus sie nie podobala. Po drugie, ze te mosty jeszcze staly i wygladaly nie gorzej, niz most Lazienkowski w Warszawie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mosty_w_Sta%C5%84czykach
.
Drugim wspomnieniem, ktore wciaz mam przed oczami (po tylu latach) jest Kanał Mazurski. Do dzis pamietam sluze w swietnym stanie, ktorej niewiele brakowalo do dzialania, poza moze hitlerowska “gapa”, miejsce po ktorej bylo swietnie widoczne. Tutaj znow uderzal mnie absurd tego, ze kanal moglby zapewne funkcjonowac, ale jednak nie funkcjonowal. Pod drugim odnosnikiem mozecie Panstwo zobaczyc znakomite zdjecia tych sluz. Najwyrazniej swietnie sie maja do dzis.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kana%C5%82_Mazurski
http://www.przewodnik.e-mazury.....-mazurski/
lipiec 24th, 2008 at 11:24 po południu
http://wyborcza.pl/1,75248,548.....zytek.html
Czy to nie jest śliczna dobranocka?
Dobranoc!
lipiec 24th, 2008 at 11:53 po południu
Do kolekcji Narciarza dodam coś z mojego regionu:
Znakomicie obecnie funkcjonujące elektrownie wodne na Słupi (piękna trasa turystyczna)
http://www.ssi.slupsk.pl/park_krajobrazowy/elektrownie_wodne/
No i również most w Bytowie. Bardzo obecnie zaniedbany (znajduje się w zarządzie PKP), ale z widokami na przyszłość, gdyż PKP raczyła w końcu przekazać go miastu
http://bytow.naszemiasto.pl/by.....38189.html
Skądinąd nie rozumiem jak to się dzieje, ze w Polsce nie można wymóc opieki nad zabytkami i dopuszcza się do ich dewastacji. A państwowe skądinąd PKP to już prawdziwe państwo w państwie. Nie dość że kompletnie nie dbają o swój (ale przecież państwowy czyli nas wszystkich majątek) to jeszcze nie ma siły aby im ten majątek przekazać samorządem na których terenie się znajduje.
lipiec 25th, 2008 at 12:03 przed południem
Madziu,
Szczecin stal się polskim miastem dopiero 5 lipca 1945 r.. Ruska armia, która wg Ciebie szabrowała i wywoziła co się dało – wg dokumentów i świadectw ludzi z tamtych czasów - , usiłowała w tym czasie uruchomić port, który był w dywanowych nalotach w 80 % zniszczony. Już w czerwcu 1945 r. udało się im przebić wąską zaporę między wrakami. By jakieś barki i mniejsze statki mogły wpływać do Szczecina. Wywożono nimi m.in. Niemców z miasta. Port 5 lipca był portem wojennym i pod zarządem Rosjan.
Niemcy uciekając zatopili w rzece na wysokości nadodrzańskiej dzielnicy Stołczyn duży dok pływający i35-tonowy dźwig tarasując tym wejście do portu. Rosjanie także w tym w czasie wydobyli miny magnetyczne, odholowali i na jez. Dąbie i tam zdetonowali.
Akurat 5 lipca 1945 r. do Szczecina ( a nie ze Szczecina) barkami przywieziono maszyny z zbombardowanych fabryk. Zbombardowanych nie przez Ruskich, ale przez aliantów.
Główny most łączący śródmieście z wyspą Łasztownia leżał na dnie rzeki wysadzony przez Niemców 25 kwietnia 1945r. Ruski wybudowały i oparły na zatopionej konstrukcji na jego zatopionych częściach prowizoryczny most drewniany.
Na dokładkę w mieście szalały pożary, z którymi z trudem walczono.
Miasto było nękane przez rożne bandy szabrowników, rabujących mienie poniemieckie, grupy ukrywających się Niemców i pospolitych rzezimieszków. Nie brakło też zdemoralizowanych grup żołnierzy rosyjskich i przeróżnych dezerterów. Zagrażali oni wszyscy razem do kupy - i polskiej i niemieckiej ludności.. Watahy te na ogół po ogołoceniu ocalałych mieszkań – podpalały budynki.
Teraz zniszczenia wojenne, po nalotach alianckich i działań wycofujących się Niemców - czyli co Polacy dostali:
Energetyka zniszczona była w 80%, komunikacja miejska – w 45%, gazownia w 40%, zakłady oczyszczania – w 30%, najmniej ucierpiała od nalotów alianckich, sieć wodno-kanalizacyjna – tylko 15% zniszczeń..
W gruzach legło 67% budynków mieszkalnych, zniszczone zostały praktycznie wszystkie zakłady przemysłowe, 54 wiadukty i mosty, sieć i urządzenia kolejowe.
To jest bilans otwarcia przyjęcia miasta przez polską administrację.
Ciekawe, co wg Ciebie mieli wywozić Ruskie z tego miasta?
„Stocznia „Vulkan”, tak się za Niemców nazywała, port i Odra przedstawiały tragiczny widok Zawalone mosty, na wpółzwęglone wraki statków i barek w rzece, poskręcane stalowe konstrukcje dźwigów i portali portowych, szczątki urządzeń przeładunkowych” – odnotował w swoim dzienniku pierwszy prezydent polskiego Szczecina.
Dopiero 21 września, w niemieckim Schwerinie, w obecności dowódcy radzieckiej administracji wojennej w Północnych Niemczech (gen. płk. Iwana Fiedunińskiego) podpisano protokół kończący rokowania polsko-radzieckie i ustalono granice miasta. Nowe obszary przejęto 4 października 1945 r.
Dla Twojej informacji dodam, że pierwszy numer istniejącego do dzisiaj „Kuriera Szczecińskiego”, którym przez 17 lat, do 1991 r. red. naczelnym był mój mąż - wydrukowany na nie wyszabrowanych jednak przez Ruskich maszynach drukarskich - ukazał się z datą 7-8 października 1945 r.. Drukarnię uruchomiono wcześniej i pierwsze polskie pismo ukazało się już 9 lipca.
Na koniec grudnia 1945 r. w Szczecinie było 26 tys. Polaków Niemców zaś dwa razy tyle, 52,2 tys.
Jak się już zabierasz za dzieje Pomorza Zachodniego, to przygotuj się do tego należycie.
lipiec 25th, 2008 at 12:18 przed południem
narciarz2
-
http://www.polityka.pl/trzeba-.....262171,18/
-
Rozmowa istotnie dość interesująca, czy dlatego, że przeprowadzona w atmosferze szoku po aferze Rywina? Interesujące jest i to, że przez kilka lat leżała na półce. W udecji zwycięzył syndrom wiernego kibica, który (podpity więc znieczulony) spiewa po uracie bramki: “Kochani nic się stało, kochani nic się nie stało”. No właśnie, nic się nie stało, “Jaki Rywin, jaka afera” ? (Kuczyński).
-
Geremek: “Był jeden moment, w którym podjąłbym krytykę Jarosława Kaczyńskiego. Mianowicie gdy rozwiązała się PZPR. To chwila, w której można było iść do przodu i rozwiązać parlament! Wszak partia, która była większościową partią tego parlamentu, przestała istnieć. Był zatem formalny powód. I były możliwości.
Tylko czy to by coś zmieniło? Może trochę, bo mielibyśmy za sobą takie symboliczne cięcie. Ale w praktyce? W Czechach przyjęto ustawy antykomunistyczne, a partia komunistyczna miała się dobrze. Brak formalnego wykluczenia komunistów nie tłumaczy patologii III RP”.
-
Profesor tylko “zapomniał”, że od powstania w 1990 r. Komunistická strana Čech a Moravy (KSČM) cały czas w Czechach istnieje (pod tą cudaczną nazwą), ale nigdy tam nie rządziła, nawet nie współrządziła, a przez prezydenta Havla była wręcz obcesowo bojkotowana i traktowana jak skansen. Inaczej niż (post)komuniści u nas. Dlatego gigantyczne patologie związane z postkomunizmem były/są u nas, nie tam.
lipiec 25th, 2008 at 12:25 przed południem
Paweł Luboński
-
“… samochód był sprawny,Profesor zdrowy, nie jechał z nadmierną prędkością, nie został staranowany przez inny samochód tylko niespodziewanie wjechał pod furgonetkę na sąsiednim pasie.”
.
“Z pewnością kryje się w tym jakaś ponura, postkomunistyczna tajemnica. Prokuratorzy z IPNu - do roboty”!
-
Na zdrowy rozum, co mógłby mieć tu do roboty IPN? Chyba że to twoja hmm … freudowska pomyłka z tym IPN-em? Coś sugerujesz? Może jesteś pełen nienawiści? :) Ja dziwiłem się tylko, że nasza prasa jest w tym przypadku tak mało dociekliwa. W końcu Geremek to nie zwykły Kowalski, narciarz, Mawar czy nawet Luboński.
lipiec 25th, 2008 at 12:34 przed południem
Profesor tylko “zapomniał”, że od powstania w 1990 r. Komunistická strana Čech a Moravy (KSČM) cały czas w Czechach istnieje (pod tą cudaczną nazwą), ale nigdy tam nie rządziła, nawet nie współrządziła, a przez prezydenta Havla była wręcz obcesowo bojkotowana i traktowana jak skansen. Inaczej niż (post)komuniści u nas.
—
Widać wiek robi u mnie swoje, bo z tego co pamiętam SLD też jakoś nie była hołubiona. Natomiast jest rzeczywiście bardzo interesujące, ze po niecałych dwóch latach rządów Solidarności, SLD (niewiele znaczące w I kadencji) wygrało wybory do Sejmu, a po kolejnych rządach Solidarności omal nie zdobyło większości bezwzględnej w Sejmie IV kadencji. I jakoś nie wiążę tego z brakiem ustaw antykomunistycznych.
lipiec 25th, 2008 at 12:37 przed południem
Maciek
-
” Czy oni nie rozumieją co w polskim języku oznacza słowo zbrodnia”
-
Oni rozumieja, bo znaja i język polski i kk, w przeciwieństwie do ciebie. Myli ci się zbrodnia z zabójstwem. Każde zabójstwo jest zbrodnią, ale nie każda zbrodnia musi być od razu zabójstwem.
-
Art. 7.
§ 1. Przestępstwo jest zbrodnią albo występkiem.
§ 2. Zbrodnią jest czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3 albo karą surowszą.
§ 3. Występkiem jest czyn zabroniony zagrożony grzywną powyżej 30 stawek dziennych, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności przekraczającą miesiąc.
-
A teraz KaPeWu?
-
“Aresztowania i działania w stosunku do opozycji w stanie wojennym były robione wg mnie w rękawiczkach”.
-
Kiedy w latach 80. zabijano ks. Zycha, Suchowolca, Niedzielka to właściwie żadnych śladów nie było. Nieznani sprawcy zapewne używali rekawiczek, więc (paradoksalnie) masz tu trochę racji.
-
“Sam byłem w grupie przeznaczonych do internowania, bo mój kierownik chcąc się na mnie zemścić nakłamał do władz”.
-
Nie bądź znadto zabawny z tym domniemanym internowaniem. Listy internowanych układał resort, nie jakis tam szczurek w zakładzie pracy. Nie każdy na to zsłużył - wielu chciało, ale ubecja najzwyczajniej odmawiała. Przykładem Stefan Bratkowski, kiedy okazało się, że nie będzie internowany zaczął się ukrywać. Nie wiem kto puszczał plotki, że Stefan został zabity przez nieznanych sprawców. Resort, w trosce o swoją powagę, musiał oficjalnie dementować, że “ob. Bratkowski Stefan nie jest poszukiwany, choć Służba Bezpieczeństwa wie gdzie on przebywa”. :)
lipiec 25th, 2008 at 12:44 przed południem
Andrzej
-
‘Widać wiek robi u mnie swoje, bo z tego co pamiętam SLD też jakoś nie była hołubiona”.
-
No i jak można taki nosens napisać? O wspieraniu “lewej nogi” przez pewnego prezydenta słyszałeś? Ale cóż, Havel i Klaus to zupełnie inny format.
lipiec 25th, 2008 at 12:50 przed południem
Pewien prezydent wsparl lewa noge, wiec lewa noga wygrala. Pewien Mawar wspiera prawa noge, wiec prawa noga przegrywa. Historia jest prosta jak budowa cepa. Dobranoc.
lipiec 25th, 2008 at 2:29 przed południem
MULENIE I PODWIESZANIE JAKO ROZKOSZ PONAD PRAWEM
lipiec 25th, 2008 at 5:20 przed południem
Oprawcy niesamowicie bezwględni o mentalności czołowych cwaniaczków spod budki z piwem. Tyle, że cholernie, a nawet potwornie inteligentni. “Psy gończe” kojarzą się z hrabiowskimi polowaniami na zwierzęta, a poza tym wymyślił to pojęcie ich równie fałszywy pomagier.
lipiec 25th, 2008 at 5:58 przed południem
Chcę tu ponownie zaapelować do Chrześcijan. To w czym bierze udział wielu z was niestety to przedstawienie pornograficzne pt mord doskonały. Gracie role myśląc, tak jak wam to na czysto zasugerowano, że tylko gracie role. Być może najważniejszą istotą morderczości tego przedsięwzięcia jest to, że nie można jego zbioru wyprodukowanych sensów zestawić z oceną. Umysł zawsze dąży ostatecznie do porównania oceny z aktem jednostkowym. To, że sens tego dzieła nie jest rzeczą czy ogarnialnym szybkim wyobrażeniem zjawiskiem powoduje, że nie jest w stanie pojawić się w zetknięciu z czymś takim uczucie oczywistości. Wnioski czysto spekulatywne są czymś psychologicznie malutkim przy doświadczeniu pewności w wyniku zestawienia prostego opisu z prostym zjawiskiem lub rzeczą. W tej nierealności tkwi esencja morderczości. I oni o tym wiedzą, a już na pewno to czują. Bo oni są tym. Dlatego zawsze z łatwością rozbiorą to co robią na banalne pojedyńcze gesty i po raz któryśtysięczny zaśmieją się całymi sobą. To go zabolało. Cokolwiek napiszę nie będzie mogło choć w połowie być ważniejsze od tego właśnie. Od zrozumienia tego zależy zbliżenie się umiarkowane do dystansu. Słowa i gesty przypominające w jakikolwiek sposób zabijanie i mające być tak podobne są tym zabijaniem. Czego by nie niosły. Jeśli najważniejsze jest ukrycie się i intencji to najważniejsze jest to co się odgrywa tak naprawdę gdyż to jest najbardziej niezmienna akumulująca się cecha, treść, chemiczna treść. Nie można jednocześnie mordować i ratować. Jeśli ktoś się dał na to nabrać, ale szczególnie w tej upiornie belzebubicznej konwencji powtarzania - ten jest oszukany absolutnie i ten jest siedliskiem fałszu w tym wydarzeniu absolutnego.
lipiec 25th, 2008 at 6:25 przed południem
Niestety jestem niewierzący - bo gdybym był mógłbym przy innej świadomości odebrać to jako nadzieję, post factum oczywiście. Otóż Michnik kilka tekstów temu użył porównania z drogą krzyżową. Ja bym to nazwał maluteńkim flirtem z szyderstwem z drogi krzyżowej. Być może coś nie musi być wielkie by tego pierwiastek był dosyć spory - poważny w kategoriach religii. Ale to nie było wg mnie najważniejsze. Krutko wcześniej ktoś z jego pracowników użył w niesamowicie skrutowy sposób czegoś co w kontekście całości było absolutnie totalnie głęboko szydercze. I musiało być w tym wymiarze w jakim nie powinno by realizowało to co zostało zamierzone. Ta osoba pragnęła chyba tak cipineczkę spróbować zła. A Michnik? On wziął je trochę jak żwir by porozcierać w palcach dla sprawdzenia konsystencji i upuścić. I zaraz potem nastąpił wypadek Bronisława Geremka. Być może związek możnaby zbadać na gruncie pozareligijnym udowadniając tym tylko, że religia chrześcijańska jest jednym z najbliższych odzwierciedleń zjawisk fizyczno-psychologicznych.
lipiec 25th, 2008 at 8:13 przed południem
Bernard:
.
“Oddanie różnych dziedzin gospodarki postkomunistycznej mafii oznacza nie tylko niesprawiedliwość, ale przede wszystkim oznacza to wolniejszy rozój kraju i wyzsze ceny i niższą jakość.
Bo postomunistyczne układy to działanie układowe (kupel kumplowi załatwi np. kontrakcik na komputeryzację tego lub owego, albo sprzeda rynek i zablokuje konkurencję w jakiejś dziedzinie”.
.
Z pewnością takie machinacje się zdarzają, Bernardzie. Zdarzają się na całym świecie. Ręka rękę myje, niezależnie od tego, czy kumple poznali się w Komitecie Wojewódzkim, czy też w Eton lub Harvardzie. Jest to jeden z wielu czynników negatywnie oddziałujących na mechanizmy rynkowe, przy czym wątpię, czy szczególnie znaczący. I wątpię, czy możliwy do wyeliminowania.
Natomiast “postkomunistyczna mafia” i wszechobejmujący układ dławiący Polskę to tylko urojenia powstałe w głowie Jarosława Kaczyńskiego i jego popleczników.
O ile się nie mylę, w ciągu ostatnich kilkunastu lat poska gospodarka radziła sobie zupełnie nieźle w porównaniu z innymi krajami regionu, a spowolnienia wynikały z wahań światowej koniunktury i innych przyczyn makroekonomicznych, a nie z działania układu. Gdyby uwierzyć w to, co piszesz, to po sprawnie i w porę przeprowadzonej dekomunizacji niechybnie dogonilibyśmy już Szwajcarię.
lipiec 25th, 2008 at 8:21 przed południem
Ja już wielokrotnie zaczynałem pisać i rezygnowałem. Bo taka dyskusja jest bez sensu. Mamy trójkę oszołomów i podejrzewam, że tylko Mawar może pamiętać PRL, Madzia i Bernard w latach 80. pewnie zlizywali mleko spod nosów. I najgorsze jest to, że cała trójka swoją nieposkromioną nienawiścią wpycha ludzi starających się być obiektywnymi na pozycje obrońców dawnego reżimu. W PRLu - wszystko było złe, wszystko było zbrodnią, Armia Czerwona tylko rozstrzeliwała, wywoziła, gwałciła, więziła, a w ślad za nią ganiały hordy NKWD, każdy członek PZPR z samego tego faktu jest przestępcą i chociażby należał 1 dzień, do końca życia będzie pohańbiony, UD (UW) tylko jak grabie zagarniała pod siebie, fałszowała teczki esbeckie, doprowadziła do ruiny Polskę, Wałęsa na zlecenie SB zrobił wydarzenia sierpniowe, aby esbecy mogli wygodnie się rozsiąść w nowej rzeczywistości, a o Michniku człowieku - samo zło, to już nie napiszę, bo nie ma takich słów.
Co ma zrobić człowiek wiedzący, że wiele spraw tak poruszanych jest prawdziwych, ale że jest jednocześnie mnóstwo opowieści całkiem przeciwstawnych, że to są krzywdzące uogólnienia. Że można dać przykłady wspaniałej postawy Armii Czerwonej, członków PZPR, działalności UD, Wałęsy i Michnika. W momencie zetknięcia się ze skrajnością ludzie umiarkowani zawsze przegrywają, bo jakie można dać argumenty, gdy dla całej trójki cały ten okres jest jednym wielkim złem, właściwie obozem koncentracyjnym.
Nie zmienia faktu, a pisałem o tym wielokrotnie, że budzą mój niesmak Wasze teksty na temat Pana Kuczyńskiego. Nigdy tego nie zrozumiem i dla mnie jest to obrzydliwe. Tyle piszecie o zasadach, prawidłowym postępowaniu, normach moralnych, a sami przychodzicie do czyjegoś domu i lżycie Gospodarza. Ja jestem niewierzący, ale Wasze postępowanie ma tyle wspólnego z katolickimi normami etycznymi, co ja z Krzemową Doliną.
Nienawidźcie sobie dalej, tylko po co rozsiewacie tę zarazę?
lipiec 25th, 2008 at 8:39 przed południem
UWAGA INTELIGENCJO GAZETOWYBORCZA:
NATENCZAS
(zapwne chwilowo) obowiązuje ZMIANA LINII:
“Wniosek ws. immunitetu Ziobry jest wątpliwy”
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....pliwy.html
.
Ciekawe, czy pójdą w tym rewizjonizmie dalej i przyznają, że nawet i sposobem procedowania nad tym wnioskiem PO złamała regulamin sejmu…?
.
Panie Kuczyński, cóż to się dzieje w Pańskiej (poliycznej) Wielkiej Rodzinie Ludziów Rozumnych i Człowieków Honoru, że nastąpiło tak drastyczne odstępstwo od Jedynie Słusznej Linii Walki z Kaczofaszystowskim Zagrożeniem…?
.
Przecież to może wywołać rozmaite konfuzje a dystrakcje w Wiernych Szeregach DPM (Doskonałych Produktów Michnikowskich)!
lipiec 25th, 2008 at 8:42 przed południem
No zobaczcie, zapomniałem o Uchachanym, czwartym oszołomie. Ostatni akapit z mojego poprzedniego komentarza jest również do Ciebie.
lipiec 25th, 2008 at 8:59 przed południem
Torlinie,
bardzo się mylisz sądząc (zapewne po sobie, jako że zwykle ocenia się ludzi według siebie) że w moim wypadku chodzi o NIENAWIŚĆ.
.
Nie, to ROZBAWIENIE, z pewną domieszką OBRZYDZENIA :-).
Miewam bowiem pewne niezdrowe skłonności do turpizmu, i im właśnie ulegając czasami zaglądam na ten blog :-).
.
A moja tu nieobecność, pomijając przyczyny natury technicznej wynika zazwyczaj z doraźnej przewagi OBRZYDZENIA nad ROZBAWIENIEM :-).
lipiec 25th, 2008 at 9:18 przed południem
Wiesz co, Uchachany? Człowiek kulturalny nie przychodzi do kogoś w gości, żeby demonstrować mu swoją pogardę i obrzydzenie, nawet jeśli rzeczywiście to czuje. Brzydź się może w towarzystwie sobie podobnych, a nie tutaj.
lipiec 25th, 2008 at 9:38 przed południem
Pawle,
kiedyż bo nimi się nie brzydzę… :-)…
Gdzież więc mam dawać upust obrzydzeniu, jak nie tutaj…?
lipiec 25th, 2008 at 9:52 przed południem
Uchachany, wyobraź sobie, że prowadzisz ze znajomymi w kawiarni ciekawą dyskusję. Nagle przysiada się bez pytania jakiś facet i oznajmia: “Wasze poglądy to stek bzdur, jesteście zaślepionymi idiotami i groteskowymi pajacami”. Kulturalny i dobrze wychowany człowiek, prawda? Ty się zachowujesz podobnie, z tym że on przynajmniej ryzykowałby, że dostanie po mordzie, a ty zachowując się po chamsku, nie ryzykujesz niczym, nawet reputacją.
Daruj sobie odpowiedź, więcej nie zamierzam z togą dyskutować.
lipiec 25th, 2008 at 10:12 przed południem
Pawle,
a czyż ja kiedykolwiek byłem tak dosłowny?
W sposób dość obrzydliwy (za co jestem wdzięczny :D) imputujesz mi, że brzydzą mnie różne od moich poglądy.
.
To nieprawda, mnie nie brzydzą inne poglądy; brzydzi mnie sposób, w jaki powstają - na skutek bezkrytycznego łykania medialnej papki propagandowej, a także sposób w jaki są praktykowane.
W rozbracie z logiką i umiejętnością postrzegania :-).
lipiec 25th, 2008 at 10:55 przed południem
Kochani,
Pawle, Torlinie, Narciarzu,
kiedy wczoraj przeczytałam i usłyszalam wypowiedz PIS-owskiego posła p. Kowala, do niedawna dyplomaty polskiego, że burda w Sejmie to normalne zachowanie, przestałam się czemukolwiek dziwić.
Przecież Ci ludzie zachowują się tak, jakby wczoraj opuścili zapyziały chlewik XIX wiecznej Polski, gdzie karmili świnie albo wyszli ze slamsów warszawskiej Pragi.
Jak można wymagać elementarnej kultury czy taktu - skoro to prymitywy intelektualne i prostacy.
-Ii w Paryżu nie zrobisz z owsa ryżu
Młodzież nazywa takich ludzi - burakami, poseł Palikot - chamami.
Niemcy - kartoflami. I każda nazwa jest adekwatna.
lipiec 25th, 2008 at 11:26 przed południem
Cudowne zdjęcie!
http://fakty.interia.pl/raport.....6852,4,599
Senator-kandydat na prezydenta USA - sam wobec 100 tys. tłumu, bez osłon przeciwpancernych, stada ochroniarzy wokół…
Temu demokracie (wg polsko-prawicowych norm - lewakowi) zagraża znacznie większe niebezpieczeńnstwo niż prezesowi PiS, który otacza się BOR-em, Zawsze może się znaleźć jakiś fanatyk-jakiś rasista, który nie będzie chciał mieć prezydenta w Ameryce z dziadkiem pasącym ongiś kozy w Kenii.
lipiec 25th, 2008 at 11:36 przed południem
sam wobec 100 tys. tłumu, bez osłon przeciwpancernych, stada ochroniarzy wokół…
Wczoraj w TV słyszałem, ze nad bezpieczeństwem Obamy czuwa 600-700 ludzi. Nie przesdzajmy więc z tym zachwytem :)
lipiec 25th, 2008 at 12:11 po południu
Zofio
przedstawiłaś niezwykłą opinię na temat wyzwoleńczych wojsk sowieckich i ich trudu w ratowaniu zabytków kultury oraz przemysłu. Wbrew tysięcznym relacjom na temat tego jak “wyzwolenie” wyglądało.
Pociągami na Wchód wywieziono niejednaą ocalałą fabrykę. W Stoczni Gdańskiej po wywiezieniu jednej partii ocalałych maszyn musiało dojść do ustaleń na szczycie by jednak coś pozostało co umożliwiłoby odbudowę stoczni i budowę statków.
Jak wyglądało “wyzwolenie” Gdańska można przeczytać choćby tu:
http://www.ceeol.com/aspx/getd.....5429f23d03
Na ziemiach “wcielonych” na zachód od Odry i Nysy sowieci wszystko traktowali jako zdobyczne.
lipiec 25th, 2008 at 12:32 po południu
Zofio
chodziło mi o ziemie odzyskane - na wschód od Odry i Nysy a nie zachód.
lipiec 25th, 2008 at 1:17 po południu
Leszku,
napisałam to, co znane jest powszechnie w Szczecinie, są na to dokumenty, zdjęcia, setki relacji ludzi, którzy ten Szczecin odbudowali ze zniszczeń wojennych. itp.
Wiele rzeczy z miasta wywożono do ….Warszawy, łącznie z pomnikiem kondotiera, którego kopię kilka lat termu postawiono na nowo w mieście. Dla cegły dla stolicy rozebrano budynek filharmonii, teraz będzie na tym samym miejscu stał nowy.
Mieliśmy fantastycznego pierwszego prezydenta miasta - Piotra Zarembę architekta i urbanistę, i wojewodę - ppłk. Leonarda Borkowicza. Widać umieli sie dogadać z Rosjanami. Miasto przejmowała z rąk Rosjan ekipa z Poznania, sami fachowcy. Dlatego są tak precyzyjne raporty otwarcia, zapiski, potwierdzenia odbioru, pokwitowania, statystki itp.
To co piszę jest po prostu solidnie udokumentowane, na dodatek sfilmowane, ma dokumentacje fotograficzną.
Nie da rady przeinaczyć historii.
lipiec 25th, 2008 at 1:25 po południu
WKPB,
a co to jest 800 facetów na 100 tys. ludzi w takim tłumie? 1 tajniak na 125 osób.
Prezes PiS na spotkaniu z kilkudziesięcioma osobami ma kilku ochroniarzy i 2-ch z BOR minimum.
lipiec 25th, 2008 at 1:34 po południu
Widzę, ze nie ma dla Pani róznicy czy pisze Pani:
- Obama sam wobec 100.000 ludzi
czy:
- Obama chroniony przez 600-700 ludzi na wiecu.
Wazne, żeby przy tej okazji dokopać kaczystom. Ciekawe… Jak Pani otwiera lodówke to też Pani widzi Jarosława?
lipiec 25th, 2008 at 1:37 po południu
http://fakty.interia.pl/raport.....6854,3,599
Tutaj ładnie widać ten brak ochrony u Obamy :)
Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla Pani?
lipiec 25th, 2008 at 1:48 po południu
WKPB,
dzięki Bogu, nie widzę!
Poza tym nie dokopuje, ale stwierdzam fakty.
W końcu sam prosił o przedłużenie oficjalnej ochrony BOR, bo się boi. Słabość prezesa do bodygarów, zwłaszcza rosłych i widocznych - jest znana powszechnie. Może czuje się w ich otoczeniu ważnym….W każdym razie lubi się nimi afiszować i to nie bynajmniej, jak był premierem, ale teraz, gdy jest tylko prezesem jednej z partii.
Mało co nie parsknęłam serdecznym śmiechem na ten widok. Z trudem się powstrzymałam, bo widok był rozbrajający.
Poza tym,
proszę zerknąć raz jeszcze na zdjęcie i zauważyć, że Barack Obama stał sam wobec 100 tys. tłumu w Berlinie a nie w otoczeniu tajniaków. Ochrona jest niewidoczna.
lipiec 25th, 2008 at 1:54 po południu
Strategia “życzliwe politowanie” wybitna
lipiec 25th, 2008 at 1:58 po południu
WKPB,
a nie zauwazyles, ze Obama wszedł w bezpośredni kontakt z tłumem!
Sytuacja nader normalna.
O ile wiem, to prezes PiS nie jesst kandydatem na prezydenta USA
lipiec 25th, 2008 at 2:23 po południu
Słabość prezesa do bodygarów, zwłaszcza rosłych i widocznych - jest znana powszechnie.
—
A co to ma do rzeczy? Rożne osoby mają słabość do rosłych i widocznych. I wcale to nie musi oznaczać, że się kogoś boją albo chcą się czuć w ich otoczeniu ważni. ;)
lipiec 25th, 2008 at 2:42 po południu
Andrzej
można mieć słabośc także do osób małych i drobnych;)
lipiec 25th, 2008 at 2:46 po południu
Różne bywają słabości :)
lipiec 25th, 2008 at 2:59 po południu
Drogi Andrzejku,
oczywiście, ale czy ja muszę tak dosłownie….
:)
To co widziałam onegdaj w Sejmie nie da się opisać!
Dwóch osiłków z przodu, dwóch z tyłu w w środku malutki, nieco niechlujny prezes z mina nadętą i marsową krokiem niemalże defiladowym sunął drobiąc nóżkami szybciutko do przodu. Spoglądał przed siebie niczym Lenin na postumencie. Tylko tej ręki wysuniętej do przodu było brak. Z tyłu i po bokach - tłumek “dworzan”.
Najpierw osłupiałam a potem z trudem powstrzymywałam ogarniający mnie niepohamowany śmiech. Gdybym szła sama, kto wie, czy nie zaśmiałabym się serdecznie.
Mam 170 cm wzrostu, na obcasikach jeszcze więcej, patrzyłam się na prezesa nieco z góry i widok miałam (z mojej pozycji) raczej niesamowity. jak dodam, ze jak zwykle marynarka była nie zapięta, koszula nieco się rozchodziła na brzuchu, bo guzik poniżej talii był nie zapięty, a krawat za krotki dyndał na okrągłym brzuszku - to masz mniej więcej widok tego co moje oczy oglądały..
Nasi politycy nie zwracają uwagi na takie detale, nie kontrolują swoich wizerunków.
A potem mają pretensje, że się ich widzi takimi, jakimi są na prawdę, niezadbanych, nonszalanckich w gestach, w niedbale noszonych strojach, bez klasy. No i ta megalomania z ochroną.
Po co w Sejmie prezesowi taka obstawa? Ktoś go zastrzeli w parlamencie?
lipiec 25th, 2008 at 3:39 po południu
Ale z drugiej strony Zosiu Ty też bawisz się stereotypami. Jak ktoś go uważa go za lewicowca, to od razu musi być prawicowcem. Ja prawicowcem nie jestem, ale jestem za silnymi państwami (rządami), a nie rozedrganymi panienkami, o jakich marzył właśnie ten tłum. Kochajmy wszystkich, białych, czarnych, różowych, muzułmanów, ekologów, niech nigdy nie będzie wojen, zakończyć Irak i Afganistan - przecież to właśnie powodowało te zachwyty. A ja się boję, że USA będzie takie jak państwa europejskie, które nie umiały załatwić sprawy z Serbią, z Iranem, Koreą, Chinami, a jak się za coś zabiorą, po pożal Boże. Ruszyliby się, jakby samolot wbił się w Parlament Europejski. Dopiero wtedy. A tak to się wszystkiego boją.
lipiec 25th, 2008 at 3:55 po południu
Drogi Torlinie,
w naszym kraju trudno jest scenę polityczna dzielić na lewice i prawice, a tym bardziej ludzi w kraju wg sympatii politycznych.
Określenia “prawica” - w tym blogu - używam umownie zresztą, wyłącznie dla określenia PiS i środowisk radiomaryjnych.
natomiast jestem zdecydowanym wrogiem imperialnych zapędów mocarstw, w tym USA, Chin czy Rosji, wobec innych państw.
Nie bardzo rozumiem Twojego stwierdzenia - państwa Europy nie mogły sobie poradzić np. z Chinami.
Z czym poradzić? A co ma Europa do Chin? Chiny nie są w UE, żaden z krajów europejskich nie jest w konflikcie zbrojnym z Chinami, ba nawet z nimi nie graniczy. walczac ze swaitowym terroryzmem najpierw tzreba znać zrodło jego powsdtania, a potem walczyć.
Pamiętaj, że wiele konfliktów na świecie, w tym o terrorystycznym charakterze w obecnej chwili ma podłoże z imperialistycznych ciągot USA, które są w końcu społeczeństwem post-europejskim w swej głównej masie o kolonialnych tradycjach i to niezbyt długim rodowodzie.
Dawniej kolonialne kraje wybiły się, na samodzielność, niepodległość i mają po dziurki w nosie eurpejskiej czy amerykańskiej hegemonii.
Mają do tego suwerenne prawo. Chcesz im to prawo odebrać?
lipiec 25th, 2008 at 4:37 po południu
Zosiu - znowu obok. To wszystko nie o to chodzi, co Ty piszesz. Nikt niczego już nie narzuca państwom - dawnym koloniom, St. Zjedn. nie prowadzą żadnej imperialistycznej polityki, wszystkie bazy i akcje zbrojne są uzgadniane umowami z rządami tych państw (lub po uzgodnieniach międzynarodowych).
A jeżeli chodzi o Chiny, ja jestem ciekaw, jak długo istniałby Tajwan, gdyby opiekowała się nim Francja i Niemcy. 2 lata? Po zajęciu przez Chiny (tak jak Tybet) cały świat mógłby sobie protestować. Długo i namiętnie. Tajwan ratuje tylko baczne przyglądanie się sytuacji przez USA - a inna sprawa, że same Chiny zaczynają być inne i myślałem że np. Hongkongu to koniec, a tu surpriza, Chińczycy dotrzymali zobowiązań.
“Dawniej kolonialne kraje wybiły się, na samodzielność, niepodległość i mają po dziurki w nosie europejskiej czy amerykańskiej hegemonii. Mają do tego suwerenne prawo. Chcesz im to prawo odebrać?”. Nie, nie chcę, mają do tego prawo. Sudańczycy mają prawo wybijać Murzynów na południu, teraz mordować Darfur - aaaaa, tak mógłbym ciągnąć. I Europa zabrała się za Darfur, uzbrojeni partyzanci przejeżdżają koło kilometra od baz europejskich nie niepokojeni, nasi (Europejczycy) zamknięci i siedzący cicho, patrzący tylko, czy partyzanci nie skręcają w ich stronę. Holendrzy tylko się patrzyli, jak Serbowie mordowali 3.000 muzułmańskich chłopców i mężczyzn. Żadnej szybkości, pewności, ostrości, jak dziewica przed pierwszym razem, chciałabym, a boję się.
Przyszłość prawdziwych demokracji jest w rękach prezydenta USA.
lipiec 25th, 2008 at 5:44 po południu
Przyszłość prawdziwych demokracji jest w rękach prezydenta USA.
Swieta racja oraz oczywista oczywistosc. Jesli prezydentem bedzie McCain, to forteca zwana ambasada Amerykanska w Zielonej Strefie bedzie rozbudowana, zas w Iraku bedzie sie dalej lala krew. Jesli prezydentem bedzie Obama, to Amerykanie wyprowadza sie z fortecy, zas wprowadzi sie tam Ministerstwo Spraw Wewnetrznych wolnego Iraku. Idealne miejsce, grube mury, nie bedzie slychac strzalow w tyl glowy. W Iraku dalej bedzie sie lala krew.
.
Tak czy inaczej, przyszlosc prawdziwych demokracji “jest w rękach prezydenta USA.” Gleboko w to wierze. W takim razie, drogi Torlinie, zapros Amerykanskie wojska do polski, bo chyba bys chcial, zeby polska demokracja miala przyszlosc. Chcialbys czy nie? Zaprosisz czy nie?
lipiec 25th, 2008 at 6:19 po południu
Możesz sobie kpić, jestem ponad to. Jeżeli nie byłoby Stanów Zjednoczonych, na całym świecie rozpowszechniłby się rosyjski/chiński rodzaj “demokracji”, zacząłby obowiązywać w największych państwach świata: Indonezji, Pakistanie, Nigerii, Brazylii, Indiach, Egipcie, takie sprawy jak Czeczenia, Tybet, Darfur, Kaszmir, płn Nigeria powtarzałyby się po wielokroć. Mamy już przykład rządzenia tego typu - patrz Wenezuela.
Narciarzu, ja wiem, że Ty nie lubisz St. Zjedn. i dajesz temu wyraz. Masz do tego prawo, a ja mam prawo uważać, że świat zmierza ku katastrofie.
lipiec 25th, 2008 at 6:22 po południu
A! Zapomniałem. Nie mam nic przeciwko pobytowi wojsk amerykańskich w Polsce. Jestem “za”.
Tak jak jestem “za” holenderskim sędziom w polskich sądach, szwajcarskim urzędnikom w polskich urzędach, niemieckim policjantom na polskich drogach itd.
lipiec 25th, 2008 at 9:15 po południu
Zofia
“Młodzież nazywa takich ludzi - burakami, poseł Palikot - chamami.
Niemcy - kartoflami. I każda nazwa jest adekwatna”.
-
To trudne słowo wymaga dopełniacza. Adekwatna do czego, kogo ?
Nawiasem mówiąc, spora część młodzieży całkiem nieźle pasuje do okreslenia burak, często nie ze swojej winy tylko z powodu bezstresowych metod wychowawczych lub braku jakichkolwiek metod. Że Palikot sam jest chamem i tandeciarzem nie trzeba udowadniać, wystarczy spojrzeć na tego przygłupa. Że Niemcy to kapusta i kartofle - wiedzą wszyscy. Prawdę mówiąc mnie ta kapusta przyrządzana na sposób niemiecki całkiem smakuje, kiedy jestem na wschodzie Niemiec jadam ją z przyjemnością.
Kartofle wolę polskie, u nas gleby mniej zdegradowane.
.
“Jak można wymagać elementarnej kultury czy taktu - skoro to prymitywy intelektualne i prostacy”.
-
No tak, poseł Kowol to przy tobie oczywisty prostak. Nie ma takiego nonsensu którego byś już nie napisała, więc i to nie dziwi. Zauważyłem, że twoje wpisy należy czytać dokładnie na odwrót, wtedy zaczynają mieć pewien sens. Ty po prostu odwracasz znaczenia. Jeśli piszesz, że ktoś-tam jest chamem oznacza, iż jest przesympartycznym człowiekiem. Przed chwilą przypomniałem sobie, że za komuny dokładnie ten sposób czytało się prasę komunistyczną. Wtedy nawet Trybuna Ludu była całkiem znośna. Jeśli TL napisała, że - przykładowo - ZSRR wyprzedza USA w podoboju kosmosu to dokonujac prostej operacji myślowej już się wiedziało jak jest naprawdę.
lipiec 25th, 2008 at 9:28 po południu
Torlin; “W PRLu - wszystko było złe, wszystko było zbrodnią, Armia Czerwona tylko rozstrzeliwała, wywoziła, gwałciła, więziła, a w ślad za nią ganiały hordy NKWD, każdy członek PZPR z samego tego faktu jest przestępcą i chociażby należał 1 dzień, do końca życia będzie pohańbiony, UD (UW) tylko jak grabie zagarniała pod siebie, fałszowała teczki esbeckie, doprowadziła do ruiny Polskę, Wałęsa na zlecenie SB zrobił wydarzenia sierpniowe, aby esbecy mogli wygodnie się rozsiąść w nowej rzeczywistości, a o Michniku człowieku - samo zło, to już nie napiszę, bo nie ma takich słów”.
-
Torlin, z radościa witamy w krainie oszołomów. Mimo wszystko uważamy, że trochę przesadziłeś.
lipiec 25th, 2008 at 9:28 po południu
Torlin; “W PRLu - wszystko było złe, wszystko było zbrodnią, Armia Czerwona tylko rozstrzeliwała, wywoziła, gwałciła, więziła, a w ślad za nią ganiały hordy NKWD, każdy członek PZPR z samego tego faktu jest przestępcą i chociażby należał 1 dzień, do końca życia będzie pohańbiony, UD (UW) tylko jak grabie zagarniała pod siebie, fałszowała teczki esbeckie, doprowadziła do ruiny Polskę, Wałęsa na zlecenie SB zrobił wydarzenia sierpniowe, aby esbecy mogli wygodnie się rozsiąść w nowej rzeczywistości, a o Michniku człowieku - samo zło, to już nie napiszę, bo nie ma takich słów”.
-
Torlin, z radościa witamy w krainie oszołomów. Mimo wszystko uważamy, że trochę przesadziłeś.
lipiec 25th, 2008 at 10:36 po południu
http://kuczyn.com/2008/07/23/zatrzymanie-jako-zbrodnia-komunistyczna#comment-54647
Z. napisała:
„Ruska armia, która wg Ciebie szabrowała i wywoziła co się dało”
nie wiem czy wg mnie
polecam
http://www.igipz.pan.pl/wydaw/PRZEGLAD/2004/z2_2004/z2_2004.pdf
np. str.143: Zbigniew Taylor „Demontaż linii kolejowych przez Armię Czerwoną na ziemiach polskich, w latach 1945-1948.
Albo to:
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070721/plus_minus_a_3.html
„Już 2 marca1945 r. Stalin podpisał siedem pierwszych rozporządzeń dotyczących demontażu i wywozu całych zakładów z terenów Polski, a przygotowanych przez zespół Malenkowa. Pierwsze rozporządzenie, nr 7608, dotyczyło urządzeń z walcowni rur w Gliwicach (Oberhütte Rohlstahlwerke), które zostały wywiezione do zakładów imienia Lenina w Dniepropietrowsku. Następne dwa rozporządzenia dotyczyły urządzeń z Julienhütte w Bobrku koło Bytomia, które wywieziono do zakładu imienia Dzierżyńskiego, również w Dniepropietrowsku, oraz z walcowni w Łabędach, które trafiły do zakładów Dnieprospecstal wmieście Zaporoże.
Rozporządzenie nr 7611 dotyczyło wywozu z Górnego Śląska stali walcowanej, w sumie 26 tysięcy ton, 2 tysięcy ton rur i 4 tysięcy 560 ton innych rodzajów stali. Rozporządzenie nr 7612 dotyczyło wywozu 86 ton rtęci z Chrzanowa. Rozporządzenie nr 7614 regulowało wywóz ze Śląska 19 turbin o mocy 507 tysięcy kilowatów oraz 32 kotłów wysokociśnieniowych.
Następne rozporządzenia dotyczące demontażu i wywózek Stalin podpisał 6 marca. Dotyczyły one między innymi fabryki sztucznego kauczuku w Oświęcimiu, fabryki dynamitu w Bydgoszczy, 2000 km linii kolejowych wraz z całym oporządzeniem (stacje, łączność itd.), urządzeń z zakładów zbrojeniowych Osthütte oraz Graf Renard w Sosnowcu. A także innych urządzeń z zakładów w Gliwicach, Dąbrowie Górniczej, Siemianowicach, Zgodzie, Chorzowie, Częstochowie oraz Katowicach.
.
Do lipca 1945 r. Stalin podpisał setki rozporządzeń dotyczących demontażu i wywozu urządzeń, fabryk, surowców, produktów i półfabrykatów z terenu całej Polski. Zajął się także bydłem, owcami i końmi. 9 marca 1945 roku wydał rozporządzenie nr 7768 o przegnaniu z Niemiec (dzisiejszych zachodnich terenów Polski) oraz z Polski 487 tysięcy sztuk “zdobycznego” bydła oraz 100 tysięcy “zdobycznych” owiec. Dla zabezpieczenia tego przedsięwzięcia polecił zarekwirować 10 tysięcy koni oraz 4 tysiące pojazdów konnych. Pięć dni później wydał jeszcze rozporządzenie nr 7815 o przegonieniu kolejnych 44 tysięcy 600 “zdobycznych” koni z Niemiec (z dzisiejszych zachodnich terenów Polski) oraz z Polski.
Duża część - zapewne większość -urządzeń i sprzętu o mniejszej wartości została zdemontowana bez odpowiednich rozporządzeń z centrali. Demontowane i wywożone były nie tylko urządzenia i sprzęt z przemysłu zbrojeniowego, ciężkiego oraz chemicznego, lecz także środki łączności (np. centrale telefoniczne), transportu (kolej wąskotorowa), elektrownie, także te małe, urządzenia portowe w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie, zakłady przemysłu żywnościowego (rzeźnie, młyny, tartaki, mleczarnie, fabryki konserw rybnych), tekstylnego, obuwniczego itd. Czyli wszystko, co tylko przedstawiało jakąkolwiek wartość.
.
Masa zdemontowanych i wywiezionych z terenów Polski (tych nowych i tych starych) urządzeń, sprzętu i materiałów była ogromna. Według danych sowieckich do 2 sierpnia 1945 roku wywieziono jako zdobycz wojenną 1 milion 821 tysięcy ton urządzeń, sprzętu, a także różnych cennych materiałów, czyli 145 tysięcy 680 wagonów kolejowych. Jest to jednak liczba dalece niepełna.”
„Szczególnie wartościowe urządzenia, np. ze śląskich kombinatów chemicznych, transportowano drogą powietrzną. Specjalnie w tym celu Stalin wydał 15 maja rozporządzenie nr 8571 o rozbudowie lotnisk w Lisiczańsku, Kemerowie i Stalingradzie. Dzień później wydał jeszcze rozporządzenie nr 8587 o oczyszczeniu i rozminowaniu Odry, Szprewy, dolnego biegu Wisły wraz z kanałami Prus Wschodnich, co miało zabezpieczyć wywóz zdobycznej flotylli rzecznej oraz “trofiejnych” urządzeń i materiałów. Rząd “polski” dostał polecenie mobilizacji 8 tysięcy pracowników, którzy mieli pracować przy oczyszczaniu Odry i Wisły, natomiast NKWD miał przydzielić do tego celu 60 tysięcy jeńców wojennych.
.
Poza tym Sowieci wywozili z byłych terenów niemieckich i z Polski meble, sedesy, umywalki, wanny, dywany, obrazy i inne cenne rzeczy. Z Białorusi i Ukrainy sowieccy aparatczycy wysyłali całe komanda, które “organizowały” i przewoziły “trofiejny” sprzęt i towary do prywatnych celów sowieckich towarzyszy. Oficerowie Armii Czerwonej robili to na skalę wręcz masową. Natomiast zwykli żołnierze nie mieli takich możliwości. Im pozostały zegarki, pierścionki, obrączki, które można było przewieźć w bagażu podręcznym.”
Albo tu:
http://www.polityka.pl/archive.....id=3353722
*
Ja oczywiście na niczym się nie znam (gdzież bym śmiała) ale inni może jednak coś tam wiedzą.
lipiec 25th, 2008 at 11:22 po południu
Madzia,
cytowałam realne dokumenty a nie strony z internetu. W odniesieniu - do Pomorza Zachodniego, konkretnie do - Szczecina w konkretnym okresie a nie wszystkich ziem, jakie Polska otrzymała po II wojnie światowej.
Nie generalizuję jak Ty.
A tak na marginesie przypominam Ci,
że cudowny obraz dla katolików w naszym kraju - Matka Boska Częstochowska, to nic innego jak zdobyczna ikona.
Jej miejsce tak na prawdę winno być w cerkwi, w Bełzie lub innej cerkwi dawnej Rusi Kijowskiej.
Też ktoś zdjął ją ze ściany….
***
….Poza tym Sowieci wywozili z byłych terenów niemieckich i z Polski meble, sedesy, umywalki, wanny, dywany, obrazy i inne cenne rzeczy…
Czyżby tylko oni?
A o polskich szabrownikach nie słyszałaś?
Ludzie którzy się tu, w Szczecinie osiedlami w 1945-1946 r. a byli moimi sąsiadami - najczęściej mówili o rodzimych rabusiach, choć jak pisałam - nie brakło w bandach szabrowników - także zdemoralizowanych żołnierzy rosyjskich.
.Jak Ci nie napiszę się zamiast “rosyjskich” - “sowieckich” - to nie rozumiesz, co jest napisane?
Jakbyś sobie pojeździła po wsiach Ziem Zachodnich, to byś zobaczyła, co jeszcze bywa w domach chłopskich, albo weź tylek w garść i pochodź po antykwariatach w centralnej Polsce, to się przekonasz, ile tego poniemieckiego wyszabrowanego dobra można tam znaleźć.
***
Madzia,
wojna zawsze demoralizuje i żołnierzy i ludność cywilną.
Ty widzisz wyłącznie tych obrzydliwych - “sowietów”, ale na grzechy Polaków jesteś ślepa.
Same aniołki, co?
Miałam dobre kilkanaście lat poniemiecką chałupę na wsi, na skraju Puszczy Drawskiej, niedawno ją sprzedawałam. Od okolicznych chłopów czasem za flaszkę belta kupowałam rożne takie drobiazgi ze starych poniemieckich domów, często o wielkiej wartości.
Mam je nadal u siebie.
Mój stół do pracy robił wiejski stolarz, stoi na nóżka niemieckiej maszyny do szycia, wygrzebanej u sąsiada, były ….ogrodzeniem w chlewiku.
Wiem co walało się i wala po strychach, czasem w oborniku….
Niemcy opuszczali te ziemie, jak stali. Ich dobytek, czasem majątek całego życia, zostawał.
Jedni go zabierali i wywozili, inni nie wiedzieli co z nim zrobić i dewastowali, jeszcze inni starali się go normalnie używać. Nikt ich właścicielom - nie oddawał.
lipiec 25th, 2008 at 11:31 po południu
Mawar zdaje sie ze kiedys Pan Geremek jezdzil dorozka.
`
Kiedy za solidarnosci sie polepszylo zaczeli jezdzic mercedesami. Ciekawe gdzie na nie zarobili. (To za nasze pieniadze solidarnosci robi sie imprezy na 500 osob. Moze jego tez kara dosiegnie.)
Ale zapomnial Pan Geremek poswiecic zimowe felgi u Ojca Rydzyka. I nie poddal sie lustracji. Widac takie sa noeobliczalne skutki pychy.
Nie napisze jakie sa tutaj komentarze odnosnie smierci Geremka. Po smierci nie powinno sie tego robic.
lipiec 25th, 2008 at 11:36 po południu
Madzia, bzdury piszesz:
…wywieziono urządzenia portowe w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie,
A ja Ci powiadam - szczeciński port w 80% był zrównany z ziemią. nalotami alianckimi i dewastacjami samych Niemców. Nic nie było do wywożenia, chyba, że złom.
Połamane dźwigi zatopione w kanałach portowych?
Jakie urządzenia wg Ciebie można było z tego portu wywieźć?
Statki - były potopione i spalone od bomb. Żaden, jaki się znalazł w porcie w czasie nalotów - nie ostał cały, poza tym i tak Niemcy czyniąc ze Szczecina twierdzę, to co cenniejsze sami wywieźli lub potopili.
Można pisać różne bzdury, ale nie da rady oszukać zachowanych zdjęć i filmów, jakie się zachowały ze zrujnowanego portu i jego urządzeń.
Nie wiem jak to wyglądało z urządzeniami portu np. w Gdyni czy Gdańsku, tuż po zakończeniu wojny, ale wiem na pewno - jak było w Szczecinie i Świnoujściu.
nadal twierdzę, ze piszesz o czym, o czym nie masz zielonego pojęcia.
lipiec 25th, 2008 at 11:45 po południu
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54659
Torlinku. Nie należę do żadnej trójki. Natomiast bzdury, które wypisują tutaj niektórzy (ze szczególnym uwzględnieniem pani Z.) skłaniają mnie, czasami, do niepohamowanego, piśmiennictwa.
.
Z. pisze jak w stanie wojennym (np. w Żołnierzu Wolności), wylewając kubły pomyj na Polaków, że są przyczyną wszystkich nieszczęść i kryzysów w Polsce. Wtedy dawano za wzór Czechów, NRD (gdzie rzekomo komunizm się udał) zapominając o tym, że Czechy przed 38 r. były jednym z najbogatszych państw w Europie a komunizm zepchnął ich do poziomu niewiele wyższego niż PRL, a wspomniane NRD nie wytrzymywało konkurencji z RFN-em. Tak więc nasze przywary narodowe niekoniecznie musiały być przyczyną naszych niepowodzeń gospodarczych.
.
Inną sprawą jest przesiedlenie kilkunastu milionów ludzi, z niewątpliwie, terenów bardziej zacofanych (nie dot. to Lwowa i Wilna) i zmuszono ich do korzystania z infrastruktury, do której nie byli przygotowani (niestety w XVIII w. mieli pecha wpaść w szpony szczecinianki Katarzyny II a nie berlińczyka Fryderyka Wilhelma II).
Administracja komunistyczna nie krzewiła szacunku dla wytworów niemieckiej myśli technicznej, traktowano je jako zdobycz, której się nie szanuje. Powszechne było poczucie tymczasowości (zresztą wobec dzisiejszych niemieckich roszczeń jak widać całkiem uzasadnione – PRL w wielu przypadkach nie zadbał o uregulowanie stosunków własnościowych).
.
Wielu przedwojennych specjalistów zajmujących się odbudową „Ziem Zachodnich” zostało aresztowanych na długie lata np. Kazimierz Leski (jeden z konstruktorów ORP Orzeł i Sęp) został aresztowany mimo, że „włączył się w nurt odbudowy Kraju” (np. pracował przy odbudowie Stoczni Gdańskiej.)
.
A wracając jeszcze do, ukochanych przez Z., Rosjan i ich stosunku do wytworów myśli technicznej i środowiska naturalnego - wystarczy popatrzeć na Królewiec (tfu Kaliningrad)
lub tego co zostało po koszarach w Bornym Sulinowie.
Rozwijaliśmy się po zaborach może i powoli ale na 45 lat wpadliśmy w sowieckie szambo, które skutecznie wyhamowało nasz rozwój.
lipiec 26th, 2008 at 12:05 przed południem
Torlin:
Narciarzu, ja wiem, że Ty nie lubisz St. Zjedn. i dajesz temu wyraz.
Ja uwielbiam zarowno Polske jak tez Stany Zjednoczone i nie znosze ich obecnych prezydentow. Na szczescie, ich kadencje niedlugo sie skoncza.
Dobranoc.
.
Gospodarzu, czy Pana naprawde nie moze nic zrobic z antyspamem? On teraz uwaza, ze 5+9 nie rowna sie zadnej liczbie pomiedzy 1 a 25.
lipiec 26th, 2008 at 12:09 przed południem
Rozwijaliśmy się po zaborach może i powoli ale na 45 lat wpadliśmy w sowieckie szambo, które skutecznie wyhamowało nasz rozwój.
—
Z tym powolnym rozwojem bezpośrednio po zaborach to sprawa trochę dyskusyjna. Uwzględniając fakt, że od podstaw należało utworzyć zręby państwowości polskiej ze swoistego zlepku po trzech zaborach oraz, że już na początku istnienia państwo polskie prowadziło wyniszczająca wojnę, to rozwijaliśmy się znakomicie i gdyby nie II wojna światowa to jak sadzę nie mielibyśmy czego zazdrościć najbardziej rozwiniętym krajom europejskim. Wystarczy choćby przytoczyć budowę Gdyni, COP, wspomnieć o przedwojennym przemyśle lotniczym. Mało kto wie, jak dalece byliśmy rozwinięci w technice telewizyjnej i że we wczesnych latach 40-tych były przewidziane pierwsze transmisje. Klęska wrześniowa zasłania trochę fakt, ze mieliśmy jedna z najpotężniejszych armii w Europie. Daj panie Boże abyśmy zawsze się tak powoli rozwijali.
lipiec 26th, 2008 at 12:30 przed południem
http://kuczyn.com/2008/07/23/zatrzymanie-jako-zbrodnia-komunistyczna/#comment-54693
Z.:
„Nie generalizuję jak Ty.”
Widzę, że konkretów mało.
.
Nie jestem ślepa na złodziejstwo Polaków ale starałam się Pani wykazać, że złodziejstwo dokonane przez Sowietów (przez Niemców zresztą też) miało charakter ZINSTYTUCJONALIZOWANY a nie tylko indywidualny (trofiejnyje bataliony) oparte na odgórnym rozkazodawstwie.
Sowieci potrafili nawet ukraść kable telefoniczne z dawnej dzielnicy żydowskiej w Warszawie (ul. Miłej, Nalewek, Dzielnej, Pawiej, Gęsiej, Nowolipek … ) – zrabowane mimo, że dzielnica była spalona i zrównana z ziemią przez Niemców i wydawałoby się, że nie ma już nic do ukradzenia – bo „Kulturträger’zy” wcześniej wywieźli wyposażenie mieszkań a na koniec nawet cegły (polecam przy okazji zdjęcia lotnicze z tego okresu
http://www.herder-institut.de/warschau/indexpl.html
Teren getta:
http://www.herder-institut.de/.....-03pl.html)
.
No ale Sowiet jak widać potrafi ukraść jeszcze dokładniej.
.
(NB na odbudowanym Muranowie, przez 30 lat telefon był dobrem rzadkim)
lipiec 26th, 2008 at 12:40 przed południem
Andrzej
Dzięki za ten wpis i dołączam się do życzeń (choć dla Z. i tak wszystko – poza PRL’em w Polsce było i jest do bani).
lipiec 26th, 2008 at 9:13 przed południem
Mylisz się Madzia,
patrzę się na mój kraj normalnie.
Widzę co dobre i co złe, w moim odczuciu. Przeżyłam PRL, znam jego ciemne strony, zapewne znacznie lepiej niż Ty z literatury, bo z autopsji. Bo ja wiem jak wygląda od wewnątrz ciężkie kobiece więzienie w Fordonie z lat pierwszej połowy lat 50. Bo tam była moja matka i tam ją odwiedzałam. A Ty nie.
Wiem z autopsji i znacznie więcej niż Ty o stalinowskich więźniami politycznych, bo takim więźniem była moja matka.
Ale to nie zaćmiewa mi mózgu. Tak samo znam i doceniam olbrzymi dorobek Polaków z tamtych lat.
Wbrew pozorom nigdy nie czułam się zniewolona, bo jestem człowiekiem wolnym.
W mojej bibliotece można znaleźć to, o czym dzisiaj piszę się obłudnie, że była to literatura zakazana, niedrukowana - a ja mam legalne, polskie wydania. Z tamtych czasów.I wtedy ją czytałam.
Mój świat nie jest ani czarno-biały, ani taki prosty i zaszufladkowany, jak Twój.
Jest barwny i skomplikowany, czasem dramatyczny, czasem komiczny. tak jak bywa ludzkie życie.
Znam też Rosjan, ale nie tych w ZSRR, ale tych, którzy gdy istniało ZSRR byli tutaj, w Szczecinie, stacjonowali w swoich jednostkach. Mieli tu rodziny, rosyjską szkołę w koszarach, swoje tam sklepy i kobiety, które chodziły do szczecińskiej cerkwi. Akurat tam je poznałam, na jakiś ekumenicznych nabożeństwach, a przez nie - ich domy i życie codzienne.
Tak więc Ty widziałaś “sowieckie wojska okupacyjne” a ja rosyjskich żołnierzy i oficerów na służbie w obcym kraju i ich rodziny. Ty oglądałaś z zewnątrz - ja wewnątrz.
To taka mała różnica w oglądzie świata.
lipiec 26th, 2008 at 9:31 przed południem
Madziu,
na casus Zofii należy spojrzeć szerzej i dialektyczniej.
.
Otóż Ona, jako DPS (Doskonały Produkt Sowiecki), wespół-wzespół z także bywającym tu DSM-em (Doskonałym Produktem Michnikowskim) realizują w pewnym zakresie tak ukochaną przez Ojca Nadredaktora Adama (”mistrza” naszego Gospodarza, jak sam oświadczył) ideę WIELKIEGO POROZUMIENIA PONAD PODZIAŁAMI :).
.
Skierowanego w mię Postępu, Nowoczesności, Tolerancji i Europejskości przeciw dzikiemu i bezrozumnemu kato-faszo-totalitarno-antysemicko-endecko-nacjonalistycznemu tubylczemu motłochowi polskiemu :-).
.
P.S. Przyłączam się również do podziękowań dla Andrzeja za jego trzeźwy głos :-).
lipiec 26th, 2008 at 9:39 przed południem
I parę pytań dla Pana Kuczyńskiego:
.
Jak wiadomo, SPRAWA SIĘ RYPŁA:
.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5493691,Sejm_podtrzymal_prezydenckie_weto_do_noweli_medialnej.html
.
A więc wbrew moim jak się okazało błędnym prognozom, SLD nie dał się przydusić Wielkiej Koalicji Ludziów Rozumnych i Człowieków Honoru i nie pomógł obalić weta.
.
Czy w związku z tym przewiduje Pan jakieś retorsje GW wobec SLD?
Np. serię artykułów o zbrodniczym udziale polityków tego ugrupowania w sprawie porwania Olewnika?
Lub przyłożenie im Voglem?
.
Czy przewiduje Pan również wyciągnięcie jakichś konsekwencji za spapraną robotę wobec Katarasińkiej-Śledzińskiej, pracownicy Agory wydelegowanej do przypilnowania dealu między Czerską a PO (”My wam pomagamy wygrać wybory i kasujemy kaczory, wy nam w ramach prywatyzacji TVP kopsacie posażną jej część”)?
.
Czy i Premieru Donaldu i PO wymierzycie parę klapsów za niedotrzymanie tego dealu, a kuriozalny i konfundujący wierne szeregi akolitów antykaczych artykuł GW
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....pliwy.html
to pierwszy z serii “klapsowej”?
lipiec 26th, 2008 at 10:58 przed południem
Kochani,
witam Cię Madziu,
myślałem, że we mnie jest samo dobro, a tymczasem cieszę się że
lewica w sejmie poniosła (wg D. Tuska) ciężką porażkę wstrzymując się od głosowania za majstersztykiem prawniczym Platformy. Nie mogę jednak rozsupłać zagadki jak oni politycy lewicy) “dotarli” do moich pomysłów. Ciekaw jestem czy posłowie Platformy to dojrzali politycy czy tylko zabawowi chlopcy z piaskownicy?
Po dłuższym czasie na blogu pojawiła się perełka prawicy, uchachany. Widać, że dłuższa przerwa dobrze mu zrobiła.
Co to będzie, gdy lider prawicowej frakcji na blogu pójdzie na urlop i wróci z nowymi przemyśleniami?
Dobrze, że Bernard po ekspresyjnej ekspiacji, zrobił sobie słoneczną przerwę.
O Madzi zamierzałem napisać szerzej, bo śniła mi się ona pewnej nocy. Spędziłem w jej posiadłośći na górnym tarasie w Mentonie na Lazurowym Wybrzeżu, kilka wspaniałych dni ze swoimi pieskami robiąc za ogrodnika. Madzi dokładnie nie pamiętam, ale to światło, którym zachwyca się tak Wiesław Ochmam i bawiące się wokół psy spowodowały, ze był to najpiękniejszy sen jaki pamiętam.
Poza tym nic gorszącego nie bylo, poza smutnym faktem, że biuro podróży Itaka odwołało wyjazd na dziesięć dnin przed wyjazdem.
Przepadła mi więc także degustacja wina zalecanego przez Mawara.
lipiec 26th, 2008 at 11:02 przed południem
Uchachany!
Piszesz zawile: “z także bywającym tu DSM-em (Doskonałym Produktem Michnikowskim)” - to o kim?
Ja wiem, że to Ci się nie mieści w głowie, ale my potrafimy być obiektywni - w przeciwieństwie do Ciebie. Ustawa medialna była sknocona od samego początku, obydwie partie (PO i SLD) są zarozumiałe. Zresztą większość propozycji ustawowych PO jest sknoconych - ale dla Ciebie - wiernego sługi KK - takie stanowisko jest nie do pojęcia. U Ciebie musi być świat biało - czarny, dokładnie podzielony: dobry - zły, biały - czarny.
A przecież mówił Klasyk, “że nikt nam nie powie, że białe jest białe, a czarne jest czarne”. Prorocze słowa, patrząc na Twoje komentarze.
lipiec 26th, 2008 at 12:22 po południu
Pani Zofio
Niech Pani sobie wyobrazi, że nie mam, niestety, już lat dwudziestu : ), rodzinę liczną także posiadam, która swoje przeszła – także w stalinowskich więzieniach (co prawda nie żeńskich lecz męskich – Sieradz, Wronki, Rakowiecka, Gęsiówka, podziemia MBP, ale mam nadzieję, że to bez różnicy – wszak mamy równouprawnienie), posiadam znajomych, przyjaciół, sąsiadów, których losy wojenne i PRL’owskie są mi znane.
.
Swego czasu miałam okazję poznać (oprócz innych nacji) także Rosjan, Ukraińców, Litwinów, Estończyków, Ormian tudzież Uzbeków – w dawnym CCCP. Była to mieszanka b. kolorowa – czasami zabawna czasami smutna, mądra i głupia a czasem przerażająca – jak to u ludzi.
.
Wśród nich było paru rezerwistów – oficerów, szeregowych – jeden z nich nawet przyznał się, że był w KGB (?) – zresztą b. sympatyczny – powiedział, że to nic nie znaczy ;). Ich mentalność była b. różna – ale u większości, niestety, piętno sowieckie było wyraźne.
.
Pamiętam w Brześciu, na dworcu, 18-letnich rekrutów (za Jelcyna) – o wyglądzie niedożywionych i niewyrośniętych 14-latków (nie jestem wysoka a sięgali mi do nosa), w nieobrębionych szynelach, w za dużych butach, ze słynnymi ‘szto nie bud’kami’ na plecach – jak wyrwanych z opowieści o brankach carskich.
Sytuacja się obecnie niewiele zmieniła – szynele zamieniono na kurtki a słynna carska ‘diedowszczyzna’ http://zaprasza.net/a_y.php?mi.....642bce5655
za Putina i tego nowego ma się w najlepsze (divide et impera).
.
Przyznaję się, że żadnego „rosyjskiego żołnierza i oficera na służbie w obcym kraju” czyli w Polsce, nie poznałam (skutecznie byli od nas – szarych obywateli – odizolowani).
Widziałam za to radzieckie dzieci wożone z zamkniętych, „nowoczesnych”, paskudnych zespołów mieszkaniowych, otoczonych wysokimi murami – (np. ul. Sobieskiego w W-wie – obecnie przeznaczonych do rozbiórki) do rosyjskiej szkoły w Warszawie (ul. Rakowiecka róg Kieleckej).
Pamiętam do dziś ich twarze – smutne i zaszczute – choć może to tylko szyby w tych szarych, obskurnych autobusach były brudne.
lipiec 26th, 2008 at 12:52 po południu
Torlinie, Stanie,
sprawa z ustawą medialną jest nieco bardziej skomplikowana.
.
Otóż deal polityczny między prywatnymi mediami (Agorą i ITI, i zapewne także Polsatem)) obejmował usługi medialne w szerzeniu antykaczyzmu i wypompowanie PO na zwycięzcę wyborów w zamian za sprzedaż udziałowcom prywatyzowanej części TVP.
.
Natomiast Premier Donaldu, jako szczwany gracz polityczny w taki sposób sformułował ustawę medialną, że oprócz możliwości sprywatyzowania części TVP (i ewentualnego wypełnienia tej części dealu) dawała rządowi nie tylko pełną kontrolę nad niesprywatyzowaną częścią, czyli tzw. “TVP publiczną”, ale i do tego środki nacisku na TV prywatne. Poprzez przekazanie spraw koncesyjnych w gestię rządu.
.
Wtedy uzyskałby nie tylko własną, POwską tubę do przemawiania do ciemnego ludu, ale nawet zyskałby narzędzia nacisku na TV prywatne, których do tej pory był klientem. W pewnym sensie więc “wybiłby się na niepodległość”.
.
W tym sensie przekroczył udzielony mu mandat i nadużył zawartego porozumienia.
.
A więc po stronie potencjalnych beneficjentów tego dealu dokonano rachunku zysków i strat i nakazano Tow. Napierniczakowi ustawę uwalić, podtrzymując kacze weto.
.
Przy czym jak sądzę interesy Agory się tu rozjechały z interesami ITI, bo dopiero co Agora ustami Pana Ministra ostro zagrzewała SLD do boju i wsparcia PO w odrzucaniu weta.
lipiec 26th, 2008 at 1:00 po południu
ERRATA:
Drugie zdanie brzmieć powinno oczywiście “… deal polityczny między prywatnymi mediami a PO… “
lipiec 26th, 2008 at 1:30 po południu
Madziu,
współczuję tym rosyjskim dzieciom w warszawie, “smutnym i zaszczutym”, bo te szczecińskie dzieci rosyjskich żołnierzy były normalne. Miały nawet ładną szkolę w koszarach i place zabaw.
Pewnie dlatego, że koszary w Szczecinie, w których te wojska stacjonowały zajęły dawne koszary poniemieckie, usytuowane w zieleni z dużymi przestrzeniami, zadrzewione itp. Można je zobaczyć gołym okiem, bo znaczną cześć przejął szczeciński uniwersytet.
Madziu,
a kto twoim zdaniem zaszczuł te dzieciaki?
Ich właśni rodzice?
Kiedyś w PRL funkcjonowało m.in. TPPR, Towarzystwo Przyjaźni Polsko radzieckiej, dzięki któremu Polacy jeździli do Rosji na wycieczki tzw. “Pociągami Przyjaźni” i handlowali na potęgę ruskim złotem., polskimi perukami, kremem nivea i tp. rzeczami.
Ale TPPR też miało placówki kulturalne, gdzie takie radzieckie dzieciaki często dawały koncerty swoich zespołów muzycznych, chóralnych czy tanecznych.
Albo przychodziły do kina, na projekcie rosyjskich filmów, braly udział w konkursach dla dzieci, itp. Wiele razy miałam z nimi do czynienia i zapewniam Cię że, ani smutne ani zaszczute to one nie były.
Rozrabiały tak samo jak ich polscy rówieśnicy, z którymi się wspólnie, nie raz i nie dwa, bawiły.
U Ciebie Madziu, jak Rosjanin - to brudny, smutny i zaszczuty. Zwlaszcza w Polsce PRL-oweskiej.
Ja poznałam w Polsce innych Rosjan - inteligentnych i otwartych. I na pewno nie zaszczutych.
lipiec 26th, 2008 at 1:36 po południu
“Autor
A Ty zdrowy jestes? Nic Ci nie dolega?
Moim zdaniem cierpisz na jedna z odmian paranoii.
Twoje teksty,jak i komentarze na innych blogach
zdaja sie wskazywac na potrzebe psychiatrycznej
konsultacji.
2008-07-26 04:06″
lipiec 26th, 2008 at 2:28 po południu
W sprawie uastawy medialnej
Sprawa jest prosta jak budowa cepa - SLD dało ciała.
Najśmieszniejsze chyba dla PiS-u jest w tym wypadku to, że nie tyle się mówi o ich sprzeciwie lecz o wstrzymaniu się od głosu cwaniaczków z SLD. Jeszcze kilka cwanych posunięć eseldowców i kilka chmskich awanturek pisowców w parlamencie to coraz większym języczkiem uwagi w nadchodzących wyborach będzie towarzystwo Napieralski&Olejniczak. Jednak nieuniknione wydaje się, że te płonne nadzieje SLD szybko w puch rozniesie prezes Urbański realizując kolejne misje specjalne o których się twierdzi, że warto rozmawiać.
lipiec 26th, 2008 at 2:51 po południu
W sprawie tekstu Gospodarza
Strategia “stanu wojny” o ile pamięć mnie nie zawodzi przynosiła pozytywne rezultaty wszystkim, którzy nią się posługiwali.
Nasz Gospodarz nader łaskawie spojrzał na inne niż PiS ugrupowania polityczne, twierdząc, że chciały one poprawiać pewne fragmenty III RP, zwalczać wyrywkowe nieprawidłowości itp.
Ej, coś nie tak panie Waldemarze.
Zaczynając od pierwszej “wojny na górze”, za której symbol może uchodzić powiedzenie Wałęsy, że należy stłuc termometr, aby nie było gorączki, można zobaczyć wyraźnie, że strategia “wojny z układem”, rządem, puszczanie w skarpetkach, walki z postkomuną i komuną towarzyszyła nam od 1990 roku. I to nie tylko w wykonaniu PC, ale i WSZYSTKICH innych partii. Bo czyż kampania SLD w 1993 czy też w 2001 r. była czymś innym? Chodziło o huczne pokrzykiwanie i prowadzenie zirytowanych sposobem rządzenia zastępów pospulstwa by się rozprawili z tymi co już rządzili - to akurat hasełko wyborcze z 2005 r.
Na wojennej ścieżce jesteśmy od 1990 r. Fikcją jest twierdzenie, że wojennej ścieżki nie było do 2005 roku. Być może Jarosławowi Kaczyńskiemu można wręczyć order za najdłużej toczoną kampanię wojenną, bo przecież Leszek Miller już odpadł i jedynie uprawia jakąś partyzantkę.
Swoją drogą gdy przypomni się kampanię AWS z 1997 roku to czym się ona różniła od szczekania eseldowców i pisowców? Chyba niczym, poza jakimiś szczególikami. Zniknął w niepamięci Krzaklewski?
Panie Waldemarze, uważam, że tak szczególne wyróżnienie partii braci bliźniaków jest błędem. Prowadzi do idealizowania III RP, w której też wiele było dziadostwa:(
lipiec 26th, 2008 at 3:16 po południu
Wiersz do Zofii
‘
Posypał nam się Słowak
lipiec 26th, 2008 at 3:33 po południu
Mnie się ciągle wydaje, że Uchachany żyje w innej Polsce niż ja. Albo ma wybiórczą pamięć. Raczej to drugie. To wszystko jest nieprawda. Piszesz o dealu politycznym, a nie pamiętasz przypadkiem sprawy Lisa w Polsacie? Kto wtedy rozrabiał? Ja się pytam, kto robił awantury, aby Tusk przysięgał, że po wyborach w życiu nie będzie w koalicji z SLD? I co? Po Lepperze (bo Giertych to inna bajka) teraz Napieralski jako kolejna przystawka?
Środki nacisku na media prywatne i teraz są, dawniej to nie wypadało tego robić, teraz po okresie dominacji PiSu jest zezwolenie na każde posunięcie. Przecież wszyscy prywatni nadawcy muszą odnawiać koncesje, jak należy czynić, dał nam przykład K. w sprawie Polsatu i Lisa. Już nie ma zahamowań. Od tego jest Krajowa Rada. Nie zmienia to oczywiście faktu, że PO postanowiła zrobić skok na telewizję w ogóle. Jedyny ratunek w cyfryzacji telewizji, jak będzie 500 programów, to się politycy odczepią od telewizji. Inna rzecz, że dalej nic nie będzie do oglądania.
A już dla mnie kompletnie bez sensu jest zdanie: “A więc po stronie potencjalnych beneficjentów tego dealu dokonano rachunku zysków i strat i nakazano Tow. Napierniczakowi ustawę uwalić, podtrzymując kacze weto”. To znaczy - kto kazał? Miller? Michnik? Walter? On to zrobił po to, aby wybić się na popularność i wykorzystał błędy PO.
A na koniec ostrzej - uważam za niesłychanie chamskie przedrzeźnianie nazwiska.
lipiec 26th, 2008 at 5:40 po południu
Nie znam zbyt dokładnie treści odrzuconej i zawetowanej ustawy”medialnej” więc trudno mi powiedzieć kto w tym sporze ma racje, a wykładnie polityków, jak na razie sa oszołomstwem do entej potęgi.
Dla mnie jest w jednej kwestii sprawa jasna - tam gdzie jest publiczny pieniądz, min. np. z abonamentu radiowo-telewizyjnego, tak musi być kontrola państwa, zarówno w kwestiach finansowych, jak i programowych dot. programów informacyjnych, edukacyjnych, czy promujących kulturę. Skoro minister skarbu państwa odpowiada za państwowy majątek, to jego psie prawo ten majątek kontrolować.
Skoro TVP jest w 100% państwowa - to właściciel musi mieć do niej 100% prawo.
Mediów w 100% państwowych odpolitycznić się nie da - bo zawsze w jakimś sensie rząd jest polityczny. Można natomiast do wszelkich rad nadzorczych, programowych i tp. organów odpowiadających za program medium, jak i jego organizacyjną i ekonomiczna kondycję delegować na mocy stosownych ustaw nie przedstawicieli ugrupowań politycznych ale wysokiej klasy fachowców, ustalając im stosowne zawodowe kryteria. Oraz wyraźnie określić w zapisach, ze działaczom politycznym w organa mediów wstęp wzbroniony.
Tak jak w wojsku, czy policji - legitymacje polityczne nie istnieją. Powiązania z organami partyjnymi - niemile widziane.
Upolitycznieni dziennikarze - nie mają wstępu do redakcji.
Owszem musi być określona jakaś linia ideowa dla publicznych mediów - ale nie stricte - polityczna.
Media publiczne nie mają realizować linii politycznej żadnej partii - ale obiektywnie informować, edukować a nie siać propagandy czy indokrynować religijnej.
Musi być też zachowana równowaga - jeśli np. pokazujemy czasy PRL - to nie wyłącznie negatywy, ale i to co dobrego w tym czasie ludzie dla Polski zrobili, poza strajkami, ruchem oporu itp.
Z zachowaniem należytego dystansu do opisywanych i pokazywanych zdarzeń, opinii i zjawisk oraz szacunku do każdej osoby, o ktorej się mówi.
Media publiczne, czy to TVP, czy np. Rzeczpospolita - chodzą na łatwiznę, poslugują się stereotypem i funkcjonują na żenująco niskim poziomie tak intelektualnym, jak i zawodowym.
Dziennikarze i komentatorzy posługują się w nich ohydną polszczyzną, często językiem wręcz wulgarnym i określeniami pejoratywnymi. Jest “bezpieka”, “komuna”, “komuch” “Sowieci”, “kibol” i temu podobne uliczne określenia.
A wszystko w oparach kiczu, jarmarcznego stylu i nie ukrywanej pogardy do jakiegokolwiek oponenta, zwłaszcza przeciwnika politycznego dziennikarza czy komentatora medialnego.
A potem się zdziwienie, że posłowie w Sejmie czy politycy w spotkaniach ze społeczeństwem dają popisy chamstwa!
Przecież oni z tym chamstwem językowym mają do czynienia na okrągło - na ulicy, w mediach, we własnym gronie, w swoich domach.
Skad mają wiedzieć co wypada a co nie wypada publicznie powiedzieć, skoro ich rodzice nie nauczyli a świat dookoła nich mówi tym samym językiem co oni?
Tak więc,
skoro decyzją wyborców rząd sprawuję teraz PO i PSL, to rząd tych ugrupowań, wyznaczając swego ministra skarbu państwa ma ma głowie publiczne media.
lipiec 26th, 2008 at 6:15 po południu
Torlinie,
wypowiedź uchachanego podwierdzają przedstawiciele lewicy, którzy na konferencji prasowej odbytej parę godzin wcześniej przestali rzecz owijać w bawełnę. Do tej pory obchodzili się oni z drużyną Donalda Tuska jak ze śmierdącym jajkiem. Jednak wobec arogancji Chlebowskiego i samego Tuska puściły im nerwy i wywlekli dziennikarzom jednoznacznie co w trawie piszczy. Sam Galanteryjny Premier zdaje się, że tym razem przeszarżował. Porażka z ustawą medialną jest dotkliwa dla niego samego. Utracił on sporą częsć swojego wyborczego autorytetu i czekają go teraz poszturchiwania niezadowolonych współpracowników i kontrahentów. W polityce prawie zawsze uzasadnienie poczynań dla elektoratu jest daleko bardziej polukrowane niż faktyczne zamierzenia decydentów.
Pewna inteligentna blogowiczka powiedziała o uchachanym, że “ma głowę”. Ja w swojej ocenie jestem bardziej powściągliwy, a, jak Ci wiadomo, całe to młode prawicowe towarzystwo piszące na blogu, określiłem niedawno dość soczyście. Jednak szereg ocen uchachanego (nie wszystkie czytam z powodu jego specyficznej maniery pisania) było trafnych, a nawet dobrej marki.
Idąc tym tropem, blogowiczka ta twierdziła, że to nie jakaś duperelna sprawa Rywina rzuciła po raz pierwszy w wolnej Polsce Premiera i rząd na łopatki, lecz koncerny medialne, które są obecnie potęgą, a poprzedni Premier myślał, że nadal jest w PRL-u i będzie uchwalał ustawę medialną na sztorc ich oczekiwaniom.
Ja się z tą tezą zgadzam, zwłaszcza, że późniejsze postępowaniania prokuratorskie wykazały, że zarzuty Komisji Śledczej to był pic medialny.
W obłędnej atmosferze, jaka wówczas panowała przygotowywano się do wykrycia jakiegoś mafijnego ukladu. Jedynie sąd pierwszej instancji skazał Rwynia z prwidłowego przepisu kodeksu karnego. Sąd drugiej instancji i Sąd Najwyższy orzekły, że Rywin reprezentował grupę, której istnienia nie udało się udowodnic. Jest to kompromitacja wymiaru sprawiedliwości, która (gdyby trafiło na biedniejszego) dawałaby szansę (moim skromnym zdaniem) na odszkodowanie dla skazanego.
Kiedyś na blogu żartobliwie pisałem, żę nasz Gospodarz też należał do grupy trzynającej władzę, bo cieszył się dużym zaufaniem Premiera Mazowieckego. Jednak w gronach decyzyjnych, gdzie występują duże napięcia spowodowane ciężarem gatunkowym podejmowanych decyzji zawsze występują grupy większego i mniejszego zaufania. Jednak nie można takiej grupy traktować jako przestępczej.
lipiec 26th, 2008 at 7:16 po południu
Krotki traktat o Bernardzie i o podobnych moralizatorach. Widać więc tęsknotę za wielkim czynem wyniesioną z lekcji historii a la IPN, nie widać natomiast tęsknoty za zwykłym, normalnym, przyzwoitym życiem, za ludzką i obywatelską odpowiedzialnością.
http://wyborcza.pl/1,76498,549.....IPN_u.html
lipiec 26th, 2008 at 7:30 po południu
Albo takie “Jutro będą dwa tygodnie jak profesor pyk - zmarł.” Wg mnie chamstwo zaczyna się nawet zanim słowniczo nawet będą już feścik.
‘
Wiersz o prostytucyjnym dziwieniu się
,
zaskakująco
mówi się
że choćby
i dziwaczne było
albo takie dziwienie się
występuje
łączy gatunek
ludzki
w niezrozumieniu
zamiast
zrozumiałości
przemyślności
także próżni dłuższych sę
także próżni chwilowych
i podobnych
dziwi neurologicznie
też rozsyp
gramatyki
zawieszającego
się mózga
ale nie dziwi
knajackaq sprytość
sę
lipiec 26th, 2008 at 8:30 po południu
Torlin jest zdania, ze droga do demokracji prowadzi przez USA, NATO, oraz kulture zachodnia. Torlinowi mozna zadedykowac nastepujacy raport z poligonu, na ktorym doktryna Torlina jest sprawdzana w praktyce.
http://www.polityka.pl/trzecia.....258920,18/
.
lipiec 26th, 2008 at 8:31 po południu
Zapomnialem napisac, ze ten sam raport mozna takze zadedykowac Andrzejowi.
lipiec 26th, 2008 at 9:31 po południu
Zofia
“Nie znam zbyt dokładnie treści odrzuconej i zawetowanej ustawy”medialnej” więc trudno mi powiedzieć kto w tym sporze ma racje, a wykładnie polityków, jak na razie są oszołomstwem …”.
-
Pytanie z logiki: skoro nie znasz tresci ustawy to na jakiej podstawie twierdzisz, że “wykładnie polityków są oszołomstwem”. Po wtóre, jakich polityków, bo są tu różne opinie, od aprobaty po negacje?
lipiec 26th, 2008 at 9:45 po południu
Zofia
-
Dziennikarze i komentatorzy posługują się w nich ohydną polszczyzną, często językiem wręcz wulgarnym i określeniami pejoratywnymi. Jest “bezpieka”, “komuna”, “komuch” “Sowieci”, “kibol” i temu podobne uliczne określenia.
-
Masz racje, w rodzinach komuszych (reżimowych, nomenklaturowych, czerwonych etc.) nie mówiło się “bezpieka” tylko “bezpieczeństwo”, względnie Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, Służba Bezpieczeństwa, nie ubek tylko “bezpieczniak”, żadna tak komuna czy bolszewia tylko “ustrój socjalistyczny” i absolutnie w żadnym przypadku sowieci tylko “towarzysze radzieccy”. A wszystko to ze strachu. U mnie w rodzinie, nawet przez telefon, o ubekach mówiło się bandyci, a o towarzyszach partyjnych - czerwone karły. Neologizm “kibol” to zupełnie inna bajka.
lipiec 26th, 2008 at 10:00 po południu
Uchachany
-
“… na casus Zofii należy spojrzeć szerzej i dialektyczniej.
.
Otóż Ona, jako DPS (Doskonały Produkt Sowiecki)…”
:)
Kupuję :)
lipiec 26th, 2008 at 10:17 po południu
Mawar,
człowiek który szanuje swój kraj nie plugawi własnego języka a inteligentny - w języku publicznym nie manifestuje swoich negatywnych emocji.
Można mówić językiem rynsztoka, ulicy, jak kto woli. Ale nie dziw się, że inni po tym języku będą Ciebie osądzać.
To rzecz gustu i klasy, oraz domu w którym się wyrosło.
Poza tym jest w Polsce obowiązująca ustawa o języku polskim, wypadałoby ją przestrzegać, nie uważasz?
Mawar , tak na marginesie,
o własnym ojcu też mówiłeś - czerwony karzeł z pogardą w gardle?
Zapomniałeś iż, wg Twojego ugrupowania - tylko towarzysze partyjni w czasach komuny mieli telefony?
Coś z tą Twoją logika wypowiedzi coś nie tak.
***
Wole być doskonałym produktem sowieckim niż kimś takim jak Ty - produktem niewiadomego pochodzenia. Podróba na calego.
Kto to kupi?
lipiec 26th, 2008 at 10:18 po południu
Mawar,
człowiek który szanuje swój kraj nie plugawi własnego języka a inteligentny - w języku publicznym nie manifestuje swoich negatywnych emocji.
Można mówić językiem rynsztoka, ulicy, jak kto woli. Ale nie dziw się, że inni po tym języku będą Ciebie osądzać.
To rzecz gustu i klasy, oraz domu w którym się wyrosło.
Poza tym jest w Polsce obowiązująca ustawa o języku polskim, wypadałoby ją przestrzegać, nie uważasz?
Mawar , tak na marginesie,
o własnym ojcu też mówiłeś - czerwony karzeł z pogardą w gardle?
Zapomniałeś iż, wg Twojego ugrupowania - tylko towarzysze partyjni w czasach komuny mieli telefony?
Coś z tą Twoją logika wypowiedzi coś nie tak.
***
Wole być doskonałym produktem sowieckim niż kimś takim jak Ty - produktem niewiadomego pochodzenia. Podróba na całego.
Kto to kupi?
lipiec 26th, 2008 at 11:19 po południu
Tak Narciarzu, masz rację, należy natychmiast wycofać się z Afganistanu. Wszyscy. Niech żyje pokój z talibami. Dajmy im rządzić.
lipiec 26th, 2008 at 11:49 po południu
Tak Narciarzu, masz rację, należy natychmiast wycofać się z Afganistanu.
Torlinie, ja tak nie napisalem. Ja tylko polecilem Ci raport, liczac na Twoja przemyslana odpowiedz. Ulatwiasz sobie zadanie zwalajac myslenie na interlokutora. To Ty proponujesz Pax Americana, mowiac w uproszczeniu, a wiec do Ciebie nalezy przemyslenie tego raportu oraz podobnego raportu z Iraku. Do Ciebie nalezy zaproponowanie sensownej wersji Pax Americana, zamiast wersji opisanej w Polityce oraz w GW.
http://wyborcza.pl/1,75515,547.....aosem.html
lipiec 27th, 2008 at 1:51 przed południem
Narciarz (”Rzecznik”, chemiczny pochłaniacz i wypalacz emocji związanych z działaniem kolegi “Delegata”, reżysera spedalenia i standaryzacji przeszczepu bezpośredniego-podświadomościowego). Zawsze gotowy krytyką upuszczać powietrze mieszanych emocji druha. Działają w komórce “Perfect Jesus”.
,
http://www.wprost.pl/ar/134976/Tusk-dumny-z-policjantow/
http://www.rp.pl/artykul/2,167901.html
Nigdy nie zajmowałem stanowiska wyraźnie krytycznego wobec Tuska. Dziś w sytuacji tego medialnego linczu i uskutecznianiu technik zabijania wirtualnego, po superegzekucji w Poznaniu, po uniewinnieniach za mordy: poznański, z Chodla, tragedii w Łodzi, sprawie Olewnika, przy tej dymiącej lokomotywie chałtury z wyraźnym wskazaniem na lokomotywkę internetu, bezczelnie produkowanej filozofii działań miłej dla statystyk jest rzeczą nieprzyzwoitą wygłaszać tak nieprzejednane w jednoznaczności pochlebstwa. Jest to odrażające. Muszę w obliczu tej plastikowej propagandówki przyznać rację kobiecie, która nazwała Tuska ryżym dupkiem w radiu gdzie produkuje się publiczny spektakl elementu scwelenia we współpracy z “Policją”.
lipiec 27th, 2008 at 2:24 przed południem
Przy obecnym poziomie nakładów na najprofesjonalniejszą promocję uważam wynik badania opinii społecznej za wynik niski. Szczególnie, że pytanie jest sformułowane pozytywnie i ogólnikowo. Nikt nie pyta o podejżliwość-niepodejżliwość.
Ważnym czynnikiem takiego wyniku jest również nie posiadanie naturalnych wrogów politycznych (lub jakiejkolwiek klasy opozycji zbiorowej jaką może być śmiały i odważny głos społeczeństwa obywatelkiego) przez tą instytucję. Każde rządzące ugrupowanie polityczne wchodzi w rolę pochlebcy Policji - przez nienaturalny respekt. Dla mnie ten wynik jest odzwierciedleniem głównie konstrukcji polityczno-ustrojowej obecnego etapu ustrojowego Polski. Ten wynik byłby ważny również gdyby odnosił się nie tylko do bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej, ale i poza nią, nie wyłączając poczucia swobód obywatelskich. S
lipiec 27th, 2008 at 2:29 przed południem
Przy obecnym poziomie nakładów na najprofesjonalniejszą promocję uważam wynik badania opinii społecznej za wynik niski. Szczególnie, że pytanie jest sformułowane pozytywnie i ogólnikowo. Nikt nie pyta o podejżliwość-niepodejżliwość.
Ważnym czynnikiem takiego wyniku jest również nie posiadanie naturalnych wrogów politycznych (lub jakiejkolwiek klasy opozycji zbiorowej jaką może być śmiały i odważny głos społeczeństwa obywatelkiego) przez tą instytucję. Każde rządzące ugrupowanie polityczne wchodzi w rolę pochlebcy Policji - przez nienaturalny respekt. Dla mnie ten wynik jest odzwierciedleniem głównie konstrukcji polityczno-ustrojowej obecnego etapu ustrojowego Polski. Ten wynik byłby ważny również gdyby odnosił się nie tylko do bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej, ale i poza nią, nie wyłączając poczucia swobód obywatelskich. Społeczeństwo polskie ma bardzo niski poziom wymagań wobec swojej Policji i wyrozumiałości wobec tego co uznaje błędnie za standart jej praktyk. Ważny wpływ propagandowy to też tony programów TV sterujących poczuciem bezpieczeństwa i tworzących tzw rzeczywistość zastępczą.
lipiec 27th, 2008 at 3:06 przed południem
Powtarzam: Jest potrzebne zrobienie pożądku z tym zasranym królestwem ubickim, w którym półprywatne dwie największe potęgi - instytucje polityczne zawężają ostrość recepcji rzeczywistości do zapasów w komiksowym okienku PO vs PIS. Ta infantylizacja rzeczywistości sterowana przez podmioty przedstawicielskie musi się skończyć i ryży dupek tego nie wykona. Ten MATRIX dupnie kiedyś z siłą swej doskonałości. Amen
lipiec 27th, 2008 at 3:18 przed południem
A ryżego i tak załatwią podłączając pod niego swoje gierki i przykryją go tak kapeluszem wymieniając na lepszy model. Z wielką ostrożnością wpisując się w nastroje społeczne, stopniowo.
lipiec 27th, 2008 at 7:35 przed południem
Narciarzu!
Chociaż w tej sprawie trudno o żarty, ale powyższy mój wpis jest również propozycją. Krótko, bo idę biegać. Musimy się zdecydować, albo - albo. Albo uznajemy talibów za niebezpieczeństwo światowe, wszyscy łącznie z narodami przestajemy krytykować ekspedycje i wygłaszać banialuk o miłości powszechnej, albo zróbmy to, co proponuję. To wszystko, co się wydarza, jest spowodowane potwornym stresem ludzi tam będących, i to stresem nie na polu bitwy, czy wynikającym z faktu pobytu w Afganistanie, tylko z tego, że ludzie im niechętni z ich kraju na każdym miejscu nazywają ich mordercami, okupantami, rzeźnikami, torturodawcami itp.
I albo wyślemy odpowiednią ilość wojsk, otoczonych chociaż bierną sympatią narodów uczestniczących, albo dajmy sobie spokój, wycofajmy się i czekajmy na rozwój wypadków.
lipiec 27th, 2008 at 9:06 przed południem
Zofia DPS
-
“Można mówić językiem rynsztoka, ulicy, jak kto woli. Ale nie dziw się, że inni po tym języku będą Ciebie osądzać. To rzecz gustu i klasy, oraz domu w którym się wyrosło”.
-
Pocieszm się, że nawet Ludzie Doskonale Rozumni używali słowa “ubek” (Mazowiecki, Kuczyński ,Michnik, Lityński, Kuroń, etc.). Mówią tak i dziś, zwłaszcza jeśli się zapomnią - w szale zwalczania kaczystowskiej lustracji.
-
“Poza tym jest w Polsce obowiązująca ustawa o języku polskim, wypadałoby ją przestrzegać, nie uważasz”?
-
Jeśli istotnie grożą jakieś kary z powodu używania słowa ubek, ubecki, ubeckie papiery, ubecka prowokacja etc. to chyba i jeden z twórców III RP Minister Waldemar Kuczyński wyląduje we Wronkach. :)
-
“Mawar , tak na marginesie, o własnym ojcu też mówiłeś - czerwony karzeł z pogardą w gardle”?
-
Nie był partyjny. Pogarda jest w słowach, nie gardle, wystarczy lektura “Przesłania Pana Cogito” Z. Herberta (polecam w ramach ekspiacji).
-
“Zapomniałeś iż, wg Twojego ugrupowania - tylko towarzysze partyjni w czasach komuny mieli telefony”?
-
A cytat (choćby jeden), który udokumentuje tę opinię? DPS często wierzy w to co wymyśli, o ile wydaje mu się zgodne z linią pzewodnią kompartii, już mniejsza o rozum. Z faktu posiadania przez lud nielicznych telefonów czerwone karły miały określone korzyści, mogły im w każdej włączyć podsłuch. Tak (też) należy rozumieć rachityczną telefonizację Polski za czasów Gierka. Podobnie jak wczesniej walkę komuny z analfabetyzmem - niepiśmienny jest słabym konsumentem pisanej propagandy.
lipiec 27th, 2008 at 9:23 przed południem
Lex,
dzięki za piosenkę - nieoficjalny hymn RAF-u. zaraz ją odsłucham.
Historia mojej rodziny jest taka sama, jak wielu innych ludzi w naszym kraju. Ani biała ani czarna, ale wielobarwna i wielokulturowa.
Dla mnie moi krewni, są wszyscy jednako bliscy i Ci, którzy w czasie I i II wojny światowej walczyli z ni8eprzyjacielem i Ci, co byli w alianckich konwojach i stalinowskich więzieniach, jak moi rodzice a potem budowali Polskę w czasach PRL.
Oni wszyscy coś po sobie zostawili - krew i stracone samoloty niemiecki albo szkolnictwo morskie, odnowiona flotę handlową i kilka pokoleń znakomitej kadry oficerskiej dla niej.
Dzisiaj dawna opozycja, która walczyła z PRL-em, w swojej jakieś tam części - szmaci się koncertowo i tarza w rynsztoku, a szkolnictwo morskie, które tworzył a potem reaktywował mój ojciec w PRL-u, jest w randze akademii i nadal szkoli jedne z najlepszych kadr dla marynarki handlowej na świecie.
I to jest ów paradoks losu, który pozwala mi oceniać polską historię po swojemu, a nie wg narzuconego kanonu przez ideologów IPN, PiS czy red. Wildsteina.
Raz jeszcze serdeczne dzięki za piosenkę.
lipiec 27th, 2008 at 9:38 przed południem
Mawar,
zapominasz, ze owi panowie, których wymieniłeś nie są dziennikarzami, ale bywają czasem publicystami i to nie etatowymi.
Red. Michnik może sobie mówić, jak mu się podoba nawet “UB-ek”, ale jest to określenie potoczne, bez względu kim jest je wypowiadający.
Pismo na poziomie takich określeń nie używa.
Szefostwo pisma samo decyduje jakim językiem się porozumiewa z czytelnikiem - potocznym, literackim, slangiem, wulgaryzmami itp. jeśli szanuje swego odbiorcę - posługuje się językiem poprawnym. Czytelnik także sam wybiera, to co chce czytać i w jakiej formie językowej. Jego wola.
Obie strony dają świadectwo swojej kultury.
Co do reszty twoich wypowiedzi, to wybacz dosadność określenie - belkot.
Nadal nie wiem dlaczego miałeś w domu telefon za czasów Gierka i wcześniej, np. za Gomółki, skoro ojciec w tym PZPR nie był, władzy PRL-owskiej się nie wysługiwał.
Masz teraz ok. 60-tki, więc PRL żegnałeś jako 40-latek.
Się w końcu zdecyduj - był ten telefon w Twoim domu czy nie był?
Kim był Twój ojciec, kimś kogo władze PRL mogły podsłuchiwać?
No i do czego był mu potrzebny, skoro jako prawdziwy Polak opozycjonista, zapewne nie miał porządnego stanowiska i zarabiał grosze….
lipiec 27th, 2008 at 10:24 przed południem
Narciarz,
gratuluję otrzymania obywatelstwa naszego strategicznego sojusznika.
Swoją drogą, ktoś mieszkający za Wielką Wodą, którego język postawowy wywodzi z najbardziej prawicowego i katolickiego kraju świata, musi być bardzo rozdzierany wewnętrznie, gdy codziennie na blogu czyta ten słowiczy “koncert życzeń”.
P.S.
Niezależnie od falowanie emocjonalnego “prawicowych intelektualistów” hotel Sheraton przy molo w Sopocie wybudowany przez anonimowe robaczki prezentuje się okazale, a szczególnie jego południowo - wschodnie skrzydło przeznaczone na siedzibę dla Twojego sztabu wyborczego.
lipiec 27th, 2008 at 11:01 przed południem
Okazuje się, że przewidywania uchachanego jakie będą reakcje polityków Platformy i nagłaśniających je części mediów na wczorajsze głosownie w sprawie ustawy medialnej, były trafne.
Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy, że marszałek, profesor może w takiej stajni politycznej jak Platforma robic za bramkarza. Styl jego wypowiedzi o młodym amatorze politycznym jakim jest Napieralski, za to że jego formacja polityczna wstrzymując się od głosu pozbawiła konfitur Platformę jest histeryczny i dorównuje poziomem prowincjonalnym pisuaresom.
Spór o ustawę medialną jest ważny, bo sprawa dotyczy wpływu na nasze szare komórki, które o Niesioła są w postępującym zaniku.
P.S.
Heglowi zwracam uwagę, że za rudego (ryżego) w Platformie robi przewodniczący Chlebowski, któremu często puszczają nerwy.
Natomiast Premier na jednej z konferencji prasowych zwrócił uwagę dziennikarzom, że jest blondynem.
I niech tak już zostanie.
lipiec 27th, 2008 at 11:51 przed południem
Styl jego wypowiedzi o młodym amatorze politycznym jakim jest Napieralski, za to że jego formacja polityczna wstrzymując się od głosu pozbawiła konfitur Platformę jest histeryczny i dorównuje poziomem prowincjonalnym pisuaresom.
—
Bynajmniej. Dorównuje poziomem platformersom. Poziomem typowym już od jakichś trzech lat. I nie ma co tego poziomu przypisywać pisuaresom, bo to oni trafnie go określili. A Napieralski tez doszedł teraz do wniosku, że PiS po prostu miał rację. ;)
Jedyne co mnie zdumiewa, to że w oczach Stana do grona histeryków, a w tym przypadku histeryczek dołączyła również Zofia swoim wcześniejszym wpisem
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54574
lipiec 27th, 2008 at 12:49 po południu
Stan,
nic straconego; jak Premier Donaldu się ukorzy, zrozumie jakie jest jego miejsce w szeregu i spichci taką ustawę, która nie będzie zagrożeniem dla koncernów, to Napieralski dostanie prikaz “popierać!” :-).
I kacze weto padnie…
lipiec 27th, 2008 at 1:48 po południu
Wydaje mi się Uchachany, że trzymasz się prawą ręką za lewe ucho. To Napieralski dlatego wyszedł z sali, bo mu koncerny kazały? A dlaczego pozwala sobie coś “kazać”? I jaki ma w tym interes? “Prikaz” od kogo? Ja ciągle zadaję to pytanie, a nikt mi nie chce na nie odpowiedzieć.
Bo moim zdaniem prawda jest inna, Napieralski chce za wszelką cenę zaistnieć na rynku politycznym, ażeby zaistnieć potrzebne jest unormowanie stosunków z przeciwnikiem najbardziej go atakującym, czyli z PiSem. Pamiętasz: “proszę przysiąc, że nie będzie żadnej koalicji z SLD”? I tego dotyczyła rozmowa z Prezydentem, który jest dla mnie żadnym Prezydentem, tylko Rezydentem PiSu w Pałacu Prezydenckim, czterogodzinna, przy winku, w której uzgodniono - SLD poprze poprzez wychodzenie weta prezydenckie, a w zamian SLD nie będzie brutalnie atakowane podczas najbliższych wyborów.
A to SLD się zdziwi. Z PiSem podpisywać jakiekolwiek umowy! To tak jak podpisywać ustne umowy ze skorpionem w sprawie przeprawienia przez rzekę (w różnych bajkach jest różnie - przez żabę, zająca, szczura).
lipiec 27th, 2008 at 2:52 po południu
Andrzej,
mimo obszernej analizy Zosii, uważam, że jednak krótki wpis uchachanego jest daleko bardziej wnikliwy (pomijając zbędne ozdobniki stylistyczne).
Co się zaś tyczy wypowiedzi marszłka Niesiołowskiego, to biorąc pod uwagę jego zasugi dla opozycji demokratycznej i obecnie zajmowaną pozycję, nie powinien on zniżać się do tak niskiego poziomu swoich wypowiedzi publicznych. To tylko, w sposób niezmierzony nobilituje przeciwnika, który na scenie politycznej dotychczas nie wyrobił sobie żadnej pozycji.
Piszę to z ubolewaniem, bo osobiście lubię tego polityka, a na własny użytek nazywam go Luisem de Fines (przepraszam za ewentualny błąd w pisowni nazwiska. Torlin już dał mi kiedyś popalić za okaleczenie jego psełdonimu) polskiej sceny politycznej.
lipiec 27th, 2008 at 3:23 po południu
Stan,
Niesiołowski już tak ma (podobnie zresztą jak wielu innych skądinąd godnych szacunku polityków z najróżniejszych opcji politycznych). Niesiołowski i tak poczynił duże postępy w porównaniu do choćby lat 90-tych, zwłaszcza tych wczesnych. Na plus można mu przypisać przynajmniej, ze nie idzie do końca w zaparte, potrafi się przyznać do błędu i przeprosić, o czym świadczy choćby przypadek z Kwaśniewskim.
A wypowiedź Zofii - jak mi się wydaje - coś w sobie ma. Najlepiej o tym może świadczyć choćby to co ja myślę o Napieralskim. Mnie się ten polityk bardzo podoba, bo uważam, że jest dużo bardziej skuteczny od Olejniczaka w …pogrążaniu SLD. ;). I tak mi się wydaje, że Zofia ma podobne odczucia i stąd jej wyjątkowo ostry i krytyczny wpis, jakiego bym się po Niej nie spodziewał.
lipiec 27th, 2008 at 5:06 po południu
Uwaga, uwaga,
Kochani przyjaciele blogowi,
Już za chwilę (17.10) na kanale Planet możecie oglądać sensacyjny film o Enronie.
Genielny przykład kreatywnośći i innowacyjności oraz wirtualnej księgowości w sztandarowym amerykańskim koncernie energetycznym.
Pomysły na sukces w najlepiej funkcjonującej gospodarce świata których Lem by się nie powstydził.
Przyjemnych wrażeń.
lipiec 27th, 2008 at 5:36 po południu
Andrzeju,
mnie się rzeczywiście uprawiana polityka w stylu Grześka Napieralskiego - nie podoba. Zresztą, nie tylko jego.
Był czas by tę ustawę medialną przygotować normalnie i wypracować kompromis
I winni są tu wszyscy politycy, nie tylko z PO.
Jak dotąd największe boje (tj z awanturami i pokazówkami wobec mediów) politycy, wszelkiej toczą w parlamencie w sprawach istotnych dla nich i ich partii - a nie dla polskiego społeczenstwa.
Media - to konfitury, atrakcyjna tuba propagandowa dla każdej partii i o to idzie wojna. A nie o jakość tych mediów.
Cała reszta - to polityczne mydlenie oczu. Media i propaganda (agitacja w wersji bardziej eleganckiej)przez nie prowadzona to metoda sięgania po władze. I tu leży cały pies pogrzebany.
Polski establishment polityczny jest chory na władzę. I nawet nie ukrywa tej namiętności.
Wojna jest ostra, można tylko dociekać - w jakim celu im ta władza jest potrzebna.
Największe awantury są wszak o wizerunki, fotografie, teksty o politykach, o to kto co o kim powiedział i przed jakimi kamerami.
boje o media, a zwłaszcza publiczną telewizję są poza merytoryczne - a ja ciągle oczekuje, bu pokazać ów raport kontrolny (audyt), o stronie finansowej tej firmy. A jak nie może ze względów formalnych, niech wyśle tam NIK, którego raporty są jawne i skończy w końcu tą medialna przepychankę.
Mamy powódź, katastrofalną rzecz jasna, podmyte domy zerwane mosty, uszkodzone drogi - i pytanie do SLD, wrażliwej na ludzkie kłopoty - co ma zamiar zrobić?
Pomóc rządowi w uchwaleniu realnej polityki transportowej, wspomóc w realizacji programu “Odra 2006″, zając się monitorowaniem prac nad poprawą stanu urządzeń hydrotechnicznych polskich rzek, budowy zbiorników retencyjnych, pilnowania drogowców, by budowali z głową a nie wg widzi mi się, na skrajach rwących górskich potoków, itp?
Sprawdzą swoich wójtów, starostów i innych samorządowców jak radzą sobie z powodzią? Przygotują dla nich jakieś grupy wsparcia fachowców, prawników i innych?
Mam serdecznie po dziurki w nosie pyszczących w parlamencie opłacanych z mojej kieszeni demagogów, którzy nawet po po0olsku wyrażać się poprawnie nie potrafią.
Napieralski natomiast ma Pomorze Zachodnie i stocznię na głowie, mam sprawę gazociągu bałtyckiego i ewentualnych podłączeń via gazociąg lądowy Bernau -Szczecin, bo inaczej ludzie go zadepczą. Zakład chemiczny w Policach stanie z braku gazu a stoczniowcy zdemolują pól miasta. I wiele innych istotnych spraw, które jako działacz lokalny winien znać.
Zamiast chodzić na wojnę z PO, winien znaleźć pole do kompromisów ludzi z rzadu, bo lada moment tej dobrej i konstruktywnej współpracy będzie potrzebował jak dżdżownica dżdżu.
W Polsce są o niebo ważniejsze sprawy niż ustawa medialna rajcująca wyłącznie polityków, którzy mają “nieprzeparte parcie na szkło”.
lipiec 27th, 2008 at 6:34 po południu
Gospodarzu:
belkoty soulgardena powoduja klopoty z wyswietleniem strony w przegladarce. Czy moglby Pan wyrzucic jego wpisy skladajace sie z przypadkowych znakow? Dziekuje.
lipiec 27th, 2008 at 7:22 po południu
Torlinie:
ja juz pobiegalem, a teraz czekam, az mi sie upieka kartofle. Wiec tez krotko. Jesli idzie o ekspedycje silowe kierowane dobrymi checiami, to polecam ksiazke Lema p.t. Fiasko. Kiedy pierwszy raz ja czytalem, to wydawala mi sie slaba, ale w miare postepow wojny w Iraku zaczela mi sie wydawac prorocza. Jesli nie czytales, to polecam, chociaz oczywiscie Cie nie przekona. Mowiac w skrocie, wyprawami krzyzowymi rzadzi prawo eskalacji. “Oni” nie chca sie dostosowac do umiarkowanych i uzasadnionych oczekiwan, wiec trzeba “ich” odrobine zmusic, wiec “oni” zaczynaja sie opierac, oczywiscie zlosliwie i w sposob jeszcze bardziej nieuzasadniony, wiec trzeba ich odrobine bardziej nacisnac, i tak dalej, az do zniszczenia planety przy pomocy najnowoczesniejszego lasera. Zauwaz, ze u Lema wszyscy krzyzowcy sa uczciwi, i tylko logika konfliktu popycha ich do rozwiazan ostatecznych. Lem, bedac dobrym filozofem, nie probowal sugerowac, ze nawracani sa krysztalowi. Przeciwnie, podobnie jak talibowie, Encjanie tez mieli sporo za uszami, ale nie dlatego zostali zniszczeni. Zniszczyla ich logika braku porozumienia.
.
Musimy się zdecydować, albo - albo.
Musimy? Kto nas zmusza do rozwiazan typu albo-albo? Czy jest jakas “sila wyzsza”, ktora “nas” zmusza? Jaka wladze ma ta sila, ze potrafi zmusic “nas”? “Nas”, to znaczy kogo konkretnie?
.
Stawiam te pytania, poniewaz rozumujesz sloganami i kliszami, drogi Torlinie. “Musimy”. “My”. To sa klisze. Wystarczy zaczac zadawac pytania, i schematycznosc Twoich argumentow rzuca sie w oczy. Nie obraz sie, ale mi sie wydaje, ze plycizna Twoich wypowiedzi moze byc uzasadniona jedynie faktem, ze bardzo sie spieszyles.
.
Albo uznajemy talibów za niebezpieczeństwo światowe,
.
Czy talibowie sa niebezpieczenstwem swiatowym? Co takiego talibowie moga zrobic Rosji albo USA, zeby ich uznac za “niebezpieczenstwo swiatowe”? Jaki arsenal maja talibowie do swojej dyspozycji, zeby ich uznac za takie niebezpieczenstwo? Ilu konkretnie ludzi talibowie moga zabic na terytoriach odleglych od Afganistanu? Prosze podac liczbe, chocby najgrubiej oszacowana. Stu, tysiac, milion? (Prosze nie wliczac tych, ktorzy sami przybeda do Afganistanu. Prosze tylko wliczyc potencjalne ofiary poza granicami Afganistanu, co implikuje przymiotnik “swiatowe”.)
.
wygłaszać banialuk o miłości powszechnej,
Prosze wskazac miejsce, gdzie ja wyglosilem taki banialuk. A jesli go nie wyglosilem, to moze zacznijmy mowic o rachunku strat i zyskow z wyprawy krzyzowej do Afganistanu oraz Iraku. Prosze podac zyski, ale prosze takze wyliczyc straty. Prosze sie nie wykrecac od podliczenia strat.
.
Po podliczeniu strat i zyskow moze sie okazac, ze wcale nie chodzi o “banialuki”, tylko o chlodna kalkulacje. Prosze sie nie wykrecac od jej przeprowadzenia.
.
albo zróbmy to, co proponuję.
Konkretnie tylko chcesz udzielic USA nieograniczonego pozwolenia do interweniowania tam, gdzie Ty osobiscie widzisz zagrozenia. Moim zdaniem, to jest jakies horrendum logiczne: Torlinowi cos sie na swiecie nie podoba, i dlatego Torlin przekonuje, ze swiatowe mocarstwo ma nieograniczone niczym prawo do interwencji.
.
To wszystko, co się wydarza, jest spowodowane potwornym stresem ludzi tam będących,
Oczywiscie. Na przyklad w Kosowie, gdzie stres urzednikow ONZ powodowal, ze zajmowali sie handlem zywym towarem, korzystali z uslug prostytutek, oraz sie wzbogacali. (Jakis czas temu byl reportaz na ten temat. Moze ktos poda odnosnik?) Podobnie, stres urzednikow firmy Haliburton (zwiazanej z v-ce prezydentem USA) powodowal, ze firma wystawiala wielomiolionowe rachunki. Nie ona jedna. Kongres USA stwierdzil, ze co jak co, ale pieniadze sa w Iraku dosc swobodnie wydawane bez uzasadnienia. To oczywiscie wynik potwornego stresu. Jakzeby inaczej.
.
stresem nie na polu bitwy, czy wynikającym z faktu pobytu w Afganistanie, tylko z tego, że ludzie im niechętni z ich kraju na każdym miejscu nazywają ich mordercami, okupantami, rzeźnikami, torturodawcami itp.
.
No pewnie. Tylko i wylacznie z tego powodu Haliburton wystawia ogromne rachunki. Tylko z tego powodu dostawy dla armii byly zrodlem fortun juz za Napoleona. Oczywiscie, ze w wyprawie do Iraku do Iraku nikomu nie chodzilo o rope. Rekordowe zyski koncernow naftowych to tylko taki przypadek. Gdyby lewacka prasa nie powodowala traumy dzielnych zolniezy, to Haliburton nigdy nie dopisalby kilku zer do rachunku, zas koncerny naftowe caly zysk oddalyby na odbudowe Nowego Orleanu. No, ale skoro “ludzie niechetni” nieslusznie oskarzaja dzielnych zolnierzy, to oczywiscie trzeba tych kilka zer tu i owdzie dopisac. Wylacznie z tego powodu.
.
I albo wyślemy odpowiednią ilość wojsk, otoczonych chociaż bierną sympatią narodów uczestniczących,
.
Oczywiscie, ze trzeba wyslac. Oczywiscie, ze trzeba zaplacic, oraz nigdy nie rozliczyc z wydanych pieniedzy. Albo sympatia, albo rozliczenia. Skoro otaczamy sympatia, to nie bedziemy sie targowac o tych kilka miliardow dolarow, ktore sobie zarobia firmy zwiazane z decydentami. Oni sa wszyscy tacy zestresowani. Niech sobie zarobia dla rekompensaty. Sympatia to grunt.
.
albo dajmy sobie spokój, wycofajmy się i czekajmy na rozwój wypadków.
Jest jeszcze trzecie wyjscie. Kompetentni politycy i kompetentni wojskowi, ktorzy potrafia dokonac rachunku strat i zyskow, zanim doprowadza do katastrofy.
.
Jesli na czele wielkiego mocarstwa postawic idiote z Teksasu oraz kilku cynicznych zbirow, to potem nie nalezy sie dziwic. No, chyba, ze jest sie Torlinem, ktory widzi samo dobro po drugiej stronie oceanu.
lipiec 27th, 2008 at 7:44 po południu
Polecam trzezwy tekst Witolda Gadomskiego Polska nierządu. Generalnie podobny wydzwiekiem do tekstow Zofii.
http://wyborcza.pl/1,76498,549.....rzadu.html
lipiec 27th, 2008 at 7:45 po południu
Stan, dziekuje za zyczenia. Tutaj o tym nie pisalem.
lipiec 27th, 2008 at 8:01 po południu
Wolność słowa à la polskie sądy rąsia w rąsię z Agorą:
http://www.polityczni.pl/cenzura_czy_wolnoc_slowa,_,_26,07,08,audio,51,2509.html
(przez 1-ą minutę kłopoty z dźwiękiem)
Czy „o take Polske” chodziło?
lipiec 27th, 2008 at 9:09 po południu
Narciarzu,
cieszę się, że mam z red. Gadomskim podobne opinie.
Jako ciekawostkę mogę rzec, że razem odbieraliśmy 4 lutego 2002 r. ogólnopolskie laury dziennikarskie za 2001 r. - Nagrody Ostrego Pióra przyznane przez BCC (Business Center Club) w Warszawie za, jak napisano w “laurce” - “propagowanie w swojej pracy zawodowej zasad przedsiębiorczości, wspieranie idei wolnego rynku oraz szerzenie edukacji ekonomicznej”. Mile wspominam tę kameralną uroczystość.
lipiec 27th, 2008 at 9:55 po południu
Zosiu,
gratuluję wróżnienia za dziennikarski kunszt. Jednak (zapewne z przemęczenia) w pogaduchach z Andrzejem co nieco się po babsku, (po prostu) rozkleiłaś strasząc, lidera SLD odpowiedzialnością za stocznie i Police. Być może uszło mojej uwadze, że Donaldowi Tuskowi dałaś jakieś zlecenie (np. kuratora), bo przed Urzędem Miasta odbywają się meetingi polityczne na których politycy różnych opcji żądają ustanowienia takiegoż kuratora.
Gdyby z Twojej poręki został nim np lider Platformy, to zapewne byłoby taniej, bez rozgłosu i, co najważniejsze, wszystko zostało by w rodzinie.
lipiec 27th, 2008 at 10:08 po południu
Wydaje mi się, że za dzisiejsze wstawiennictwo za partią miłującą
lud Boży powiniem otrzymać od niej jakiś laur. Ale niech to będzie rekompensata za wcześniejsze wypowiedzi w których wyrażałem wątpliwości co do jej pozostania na scenie politycznej jako lewicy z nieprawego łoża. O zasadności istnienia tej partii na scenie politycznej powinien decydować wolny rynek, ale nie taki w którym tak świetnie prosperował Enron.
Ale skoro już jest, to chyba nie poto żeby żyrować szare interesy Platformy i sztukmistrzów z Trójmiasta.
lipiec 27th, 2008 at 11:31 po południu
Madziu,
słuchałem wcześniej, temat znam :-)
“O take Polske” chodziło, właśnie “o take” :-)
.
Ugrupowanie Mistrza Ojca Nadredaktora już dawno zrozumiało, że natenczas ZOMO to przeżytek; wystarcza wytrwała hodowla Doskonałych Produktów wsparta sprytną papugą i wystraszonym “niezależnym sądem” i jest gites, nikt nie podskoczy :-).
lipiec 28th, 2008 at 12:10 przed południem
No cóż, z tym kneblowaniem ust to jest rzeczywiście skandal. Rozumiem gdy chodzi o zbrodnię wobec Narodu Polskiego wyrażoną słowami “uważam prezydenta za chama” czy zbrodnię wobec Kościoła Katolickiego przejawiającą się określeniem przenajświętszego o. Rydzyka mianem szatana, które to zbrodnie wymagają przykładnego ukarania. Ale żeby się zaraz czepiać ministra RP od służb specjalnych za stwierdzenie, że jakaś gazeta toczy wojnę “w celu ochrony układu ludzi władzy, biznesu, mafii i służb specjalnych”, czy też ministra sprawiedliwości RP za publiczne, w świetle kamer danie do zrozumienia, że znany lekarz jest mordercą. Toż to skandal nad skandale. Nie da się ukryć, chyba nie „o take Polske” chodziło.
lipiec 28th, 2008 at 8:14 przed południem
Nie bardzo Cię rozumiem Stan,
nie dawałam żadnych for PO, stwierdziłam jedynie, ze w sprawie ustawy medialnej winy nie leży szukać wyłącznie po stronie PO, za to, że trafiła do kosza. SLD też ma swoje za uszami, nie wykorzystał Sojusz czasu na konstruktywna pracę nad ta ustawą, ale jak ten piesek sikając pod drzewkiem - wniósł swoją ustawę. Poza tym delegował do pracy nad nią taki zespół, który nie miał siły przebicia, a to jest polityczny błąd tej partii. deleguje się zręcznych mediatorów, a nie klownów czy “toksycznych”.
***
Owszem, pisząc o Napieralskim, wiem co piszę.
I to doskonale.
Dla przypomnienia, jest on politycznym wychowankiem i protegowanym ex ministra gospodarki, swego czasu prominentnego członka SLD Jacka Piechoty.
Zaczynał od stanowiska asystenta posła Piechoty. Znam ten okres na wylot. Do maja 2002 byłam członkiem SLD i doskonale wiem co wtedy się działo w SLD.
Przejmując schedę po nim, jako szef SLD - przejmuje wszystkie dobra, ale także i te zaniechania czy niezbyt trafne decyzje stoczniowe.
Tak samo jak sprawę kawałka “rury” - gazowej do Bernau ze Szczecina. Była szansa dać zgodę i ją budować. Nie wydano.
I nie zbudowano. A zakład w Policach “jedzie” na gazie.
Wiem, że sprawa stoczni jest trudna i nie było odważnego by je modernizować czy radykalnie restruktyryzować, bo tradycje oporów robotniczych tu długie i historyczne a układy biznesowo-polityczne równie mocne, jak te tradycje.
Wiem też jak trudno było podejmować decyzje polityczne, bowiem SLD była zżerana wewnętrznymi puczami kilku (co najmniej trzech) wzajemnie wykończających się frakcji - pro Kwaśniewskiej, pro Millerowskiej - pro Oleksej, z czego ta ostatnia była najbardziej destrukcyjna, bowiem to ona inspirowała i podtrzymywała niesnaski w tych dwóch pierwszych, żerując na konflikcie.
Napieralski był w pierwszej, pro Kwaśniewskiej frakcji. Potem w zależności od korzyści oscylował między wszystkimi budując własna, generalnie oparta na SLD-owskiej młodzieżówce.
Zaniechania w sprawie stoczni są gigantyczne, największy obecnie ciężar winy spoczywa na PiS, za brak działań z UE za to, co się dzieje z polskim przemysłem okrętowym, ale SLD nie jest bez winy. Wiele spraw można było rozwiązać wcześniej, radykalniej z większą orientacją na przyszłość. tak jak to czyniono np. w Niemczech. A nie ulegać lobbystom.
PO za to musi to wszystko posprzątać.
lipiec 28th, 2008 at 9:27 przed południem
Znudziła mi się dyskusja z Tobą Narciarzu, ani Ty mnie, ani ja Ciebie - nie przekonamy się nawzajem. Szkoda tylko, że w ostatnim komentarzu wzniosłeś się na szczyty demagogii. No cóż - tak rozmawiać też można, ale w ten sposób zniżasz się do poziomu Madzi. Jak demagogia, to demagogia - daj jeszcze talibom bombę atomową i niech sobie zrobią z nią, co chcą. Patrzymy, a tu Filadelfii nie ma, cholera, nie umieli dobrze wycelować, chcieli w Nowy Jork. Będą musieli poprawić. Panie Narciarzu, poprosimy jeszcze o trochę wolności!
lipiec 28th, 2008 at 9:40 przed południem
Nieco się ubawiłam,
bo jak się okazuje, te Ruskie,smutasy zaszczute i spadkobiercy Stalina, jak ich widzi np. Madzia, mają forsę a dla Polaków rosyjskie pieniądze - nie śmierdzą:
http://www.sport.pl/pilka/1,65.....ubie_.html
Najbardziej bawi mnie fakt, że w 40% stocznia gdańska, kolebka “S” i ect. jest teraz rosyjska, w rękach kolegi Putina i nomenklatury postsowieckiej, jakby nie patrzeć.
No i jak te antysowieckie fobie teraz wyglądają?
lipiec 28th, 2008 at 10:01 przed południem
Uchachany,
kiedyś, gdy ktoś miał kompleksy intelektualne - wyzywał swoich adwersarzy od Żydów.
Awans z Żyda na Doskonały Produkt Sowiecki - jest komplementem dla Rosjan i Rosji.
Nie mam nic na przeciw takiej zamianie.
lipiec 28th, 2008 at 10:08 przed południem
Szkoda tylko, że w ostatnim komentarzu wzniosłeś się na szczyty demagogii.
—
Bez przesady. Szczytem demagogii byłoby tłumaczenie, ze demokracja jest do kitu. W końcu jest to system, który do władzy dopuścił idiote z Teksasu oraz kilku cynicznych zbirow, Kaczyńskich, nie wspominając już o nazistach w przedwojennych Niemczech. ;)
lipiec 28th, 2008 at 11:57 przed południem
No straszne,
Niemcy Bartoszewskiego (z wykształcenia maturzysta) przestali tytułować profesorem. Czy Tusk towarzyszom broni dziadka wypowie wojnę? Czs szykować się na wojnę, nie będą Niemcy Bartoszewskiemu pluć w twarz!
.
pzdr
Bernard
lipiec 28th, 2008 at 12:15 po południu
A Ty Drogi Bernardzie
byłeś tym facetem, który wysłał e-maila do niemieckiego MZS tłumacząc nierozgarniętym Niemcom, że Bartoszewski to tylko prof. honoris causa a nie “belwederski”, nieprawdaż?
No bo jak to się ma to takiego profesora “uczelnianego”, jakim jest dr hab. Lech Kaczyński. Honor prezydenta Polski cierpiał, więc trzeba było sprostować.
Brawo Bernardzie, czujność jak u Pawki Morozowa.
lipiec 28th, 2008 at 12:31 po południu
Wiecie co, ja muszę powtórzyć, demagogia rozkwitła w tym blogu. Po Narciarzu teraz zaczęła Zosia. Pisze: “a dla Polaków rosyjskie pieniądze - nie śmierdzą”, tymczasem gdyby przeczytała dokładnie link, który sama dała, to przeczytałaby, że to Abramowicz kupuje Donbas na Ukrainie, a przez to pośrednio polskie przedsiębiorstwa, Polacy mają trochę mało do gadania w tej sprawie. Ale ja wcale nie jestem zadowolony, że tego rodzaju kapitał wchodzi do Polski, wszyscy ci oligarchowie rosyjscy nie wiadomo skąd raptem wzięli takie pieniądze, a wiadomo powszechnie, że zostali tylko ci wiernie wypełniający rozkazy z Kremla. Ci, którzy chcieli uczciwie prowadzić interesy wyjechali kibitką na Syberię.
Bernardzie!
Co Cię tak denerwuje tytuł profesorski? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie, kto w jaki sposób kogoś nazywa? Stanisławski też był nazywany profesorem i czy ja z tego powodu wywalam komentarz w blogu? Pozbądź się trochę tej nienawiści i wszędzie szukania dziury w całym. Czy Tobie nie jest źle z tym wszystkim? Może Ty masz kompleksy? Bo tak namiętnie wpisywać się w obcym sobie ideologicznie blogu… To trzeba być masochistą. Ja Ci proponuję, zostań biczownikiem za sprawę.
lipiec 28th, 2008 at 12:50 po południu
Ależ Drogi Tporlinie,
nie posługuję się demagogią, ani też nigdzie nie napisałam, ze Polacy decydują o tym co sobie majętny Rosjanin kupuje na Ukrainie, a tym samym w Polsce.
Ci sami stoczniowcy, politycy i polityczni działacze, którym buzie się uśmiechają teraz do rosyjskich rubli i euro, kręcili nosem na norweskiego kontrahenta,Aker Kvaerner (dzisiaj - Aker Yards) który był zainteresowany gdańską stocznią. I skutecznie przepędzili.
Pokazuję tylko pewien paradoks historii i jak są funta kłaków warte te wszystkie polskie fobie antyrosyjskie.
Nb. Aker Yadrs w czerwcu tego sfinalizował sprzeda swoich niemieckich stoczni koło Rostoku i jednej z Ukrainy …Rosjanom.te niemieckie są już w 100% - rosyjskie. Kupil je rosyjski fundusz inwestycyjny specjalnie powołany dla inwestycji w rosyjską gospodarkę mo0rską, w tym budownictwo okrętowe.
lipiec 28th, 2008 at 1:24 po południu
Zosiu!
Teraz, po kryzysie brukselskim, jak stoczniowcom śmierć zajrzała w oczy, to oddaliby zakład nawet firmie “Germaniawerft”. A ja wcale z tego procederu nie jestem zadowolony. Wbrew Tobie powtarzam, Rosjanie rozprzestrzeniają na świecie swój sposób demokracji, praw człowieka i obywatelskich, a w tym wypadku eksportują własne pojęcie o liberalizmie gospodarczym. Oni mają prawo kupować za granicą, ale u nich nie wolno.
lipiec 28th, 2008 at 2:06 po południu
Zofio,
czy Ty lub twoi znajomi donosili na AKowców? Komunistyczna hołota zamordowała spora grupę, a maturzyste Bartoszewskiego np. wsadziła do więzeinia. nie wstyd Ci zofka Morozowa?
lipiec 28th, 2008 at 2:14 po południu
Czy to Soulgarden podszywa się za Bernarda?
lipiec 28th, 2008 at 3:23 po południu
Torlinie,
w Rosji jest wiele firm o kapitale mieszanym, w tym zachodnim. Twoje wyobrażenie o Rosji jest nieco dziwne…
Poza tym, żeby kupić,trzeba też mieć tego co sprzedaje. A Rosjanie sprzedają wtedy gdy im to wygodnie i temu, kto dla nich jest wygodny. Trudno od dobrego gospodarza kraju, by postępował inaczej.
Rosjanie nie mieli przecież okresu jakiegokolwiek kapitalizmu, jak Polska po feudalna. Nawet w czasach PRL były u nas spółdzielnie i prywatne firmy, może rachityczne i malutkie, ale były.
Rosjanie dopiero uczą się tego, co stanowi istotę własności prywatnej, więc władze Rosji nie mogą postawić wszystkiego na żywioł. Kreml to wie i liberalizację wprowadza u siebie stopniowo. W UE także nie ma do końca pełnej liberalizacji w handlu i usługach.
lipiec 28th, 2008 at 3:41 po południu
Owszem Bernardzie,
mój wuj, jako pilot RAF, w czasie nalotów alianckich strzelał do nich jak do kaczek. A ojciec z alianckich konwojów. Każdego zdematerializowanego AK-ca wymalowywali sobie na kadłubie samolotu lub na burcie statku.
Ja oczywiście także mam w tym mordzie AK-owców udział - zagazowałam ich robiąc kupkę w pieluchy.
Moja matka zaś posyłałam im ze sztabu Sikorskiego fałszywe depesze by wpadali w ręce hitlerowców za co dostawała premie i dodatkowe przydziały jajek i merka w proszku.
Potem siedząc z nimi razem w stalinowskim więzieniu donosiła na nich codziennie klawiszom, za co ją trzymano w więzieniu trzy lata, bo była taka zaangażowana.
Ja, jakie nieletnie pacholę w Polsce powojennej gdy chodziłam po lesie zrywałam z premedytacja kwiatki z bezimiennych grobów AK-owców a potem panom milicjantom je dawałam jako dowód mego zaangażowania, potem pan milicjant pisał list do mamy, bo ja jeszcze nie potrafiłam za dobrze, do więzienia - by się pochwalić jak dzielnie walczę z AK.
lipiec 28th, 2008 at 4:26 po południu
Chyba rok temu Mieczysław F. Rakowski napisał znamienny artykuł, a właściwie esej o polskich fobiach antyrosyjkich.
Dedykuje go Torlinowi, łącznie z komentarzami na jego temtat:
http://www.dzis.com.pl/main.php3?strona=mfr_1
Dla naszych niedouczonych “prawiczków”, - M.F. Rakowski, to nie tylko b.premier i I sekretarz KC PZPR, ale legendarny naczelny “Polityki” na której Wasi, co inteligentniejsi rodzice i dziadkowie się zaczytywali.
lipiec 28th, 2008 at 4:31 po południu
Zofio,
to może UBolom donosiłaś? No przypomnij sobie, może chociaż w stanie wojennym? Teraz mogłabyś być z tego dumna? Zofko Morozow, przyznaj się, może opluwałaś w wypracowaniach w szkole, albo na komunistycznych konwentyklach odcinałas się od rodziny? U komuchów Morozowych to normalne, a Pawka to twój sowiecki gieroj przecież. Z pomnikiem zresztą.
lipiec 28th, 2008 at 5:53 po południu
Jestem zaskoczony, ale także zadowolony z wyników badań na temat czasu trwania i jakośći stosunków seksualnych. Cieszy mnie w szczególnośći fakt znacznego skrócenia tej mordęgi, co starsi panowie szczególnie doceniają.
Jest także dobra wiadomość dla naszych pań blogowiczek, które (tak sądzę) swoje dni i noce będą planowały, tak żeby więcej swoich wartośći intelektualnych i duchowych przenieśc na twórczość blogową.
Po aktywnośći blogowej Bernarda widać, że wyniki tych badań poznał on z pewnością dużo wcześniej.
Krótko mówiąc, dobrze, że lewicowy Przegląd uraczył nas taką informacją i dodał otuchy na czas zbliżającej się kanikuły.
http://www.przeglad-tygodnik.p.....;name=3030
lipiec 28th, 2008 at 5:59 po południu
Torlin napisal:
Szkoda tylko, że w ostatnim komentarzu wzniosłeś się na szczyty demagogii.
Ja na to chce odpowiedziec, ze moim zdaniem Torlin wzniosl sie na szczyty zaslepienia.
.
Na cale szczescie, w tej sprawie decyzje podejma eksperci po wyborze Obamy na prezydenta, w czym zamierzam pomoc dorzucajac moj glos w listopadzie. Na cale szczescie, ani Torlin nie decyduje, gdzie poslac wojska, ani ja nie bede decydowal, w jakim terminie i w jaki sposob je wycofac.
lipiec 28th, 2008 at 6:03 po południu
Andrzej napisal: Szczytem demagogii byłoby tłumaczenie, ze demokracja jest do kitu. W końcu jest to system, który do władzy dopuścił idiote z Teksasu oraz kilku cynicznych zbirow,
.
Naklejka na zderzak “a village in Texas is missing the idiot” jest tutaj dosc popularna. To taki lokalny koloryt w stylu Palikota. Sam bym tego nie wymyslil.
nie wspominając już o nazistach w przedwojennych Niemczech. ;)
Kiedy ktos nie ma juz zadnego argumentu, to wtedy wplata Hitlera do wypowiedzi.
lipiec 28th, 2008 at 6:07 po południu
Obydwu blogowym jastrzebiom chcialbym poradzic, zby wzorem pisarza Melchiora Wankowicza, reportera Ryszarda kapuscinskiego, ministra Radka Sikorskiego, albo fotografa Jerzego Gumowskiego, najpierw sami sie wybrali na jakas wojne. Odwaga zza klawiatury komputera jest taka jakas niemęska. Czy panowie jastrzebie sa innego zdania?
lipiec 28th, 2008 at 6:26 po południu
Bernard,
przestań rzucac obelgi. Nie będe ich tolerował. Rób to na swoim blogu.
lipiec 28th, 2008 at 6:48 po południu
Andrzejowi polecam tekst na temat demokracji. Okazuje sie, ze kilku cynicznych zbirów znalezc mozna po obu stronach oceanu. Nazywam ich “cynicznymi”, bo jak uzasadnieniem ich dzialalnosci jest zawsze samo dobro, a nigdy pieniadze. Ze slowem “zbir” chyba nikt nie zamierza polemizowac?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....cenic.html
lipiec 28th, 2008 at 8:23 po południu
Szanowny Panie Waldemarze,
może najpierw poczyta Pan wpisy na własnym blogu. Zofia (bo zapewne o to Panu chodzi) nazwała mnie Pawką Morozowem i rzucała obelgami odnośnie donosicielstwa. Nie widzę więc powodów, dlaczego ja mam być nazywany pawką, a Zofia nie. Może najpierw opitoli Pan Zofię, przypominam, że nigdy nie zaczepiam pierwszy. Wcześniej, parę dni temu tez zostałem obrzucony błotem przez zofię. No chyba że wspólnota waszych poglądów politycznych chroni Zofię przed pańską krytką i zezwala Zofii na obrzucanie.
.
ozdrawiam
Bernard
lipiec 28th, 2008 at 8:36 po południu
Kanikuła za progiem a tu atmosfera się zagęszcza. Ktoś na kogoś się obraża, ktoś kogoś obraża, ktoś się czujnie rozgląda, czy aby na pewno ktoś go tu nie obraża, zaznaczając oczywiście, że on nigdy pierwszy nie obraża. Obraza boska w krystalicznej postaci. Ludzie! co na was padło? Każdy tu zaczyna mieć poglądy ze spiżu, granitu i brązu - ani na krok nie ustąpi i musi mieć ostatnie słowo. To się zrobiło, jak w sejmie naszej Najjaśniejszej. Biorę się za jakąś książkę, bo już nawet nie chce się czytać, o co wam wszystkim chodzi.
lipiec 28th, 2008 at 8:39 po południu
Kiedy ktos nie ma juz zadnego argumentu, to wtedy wplata Hitlera do wypowiedzi.
—
A niby za czym argumentowałem?
—
Na cale szczescie, w tej sprawie decyzje podejma eksperci po wyborze Obamy na prezydenta, w czym zamierzam pomoc dorzucajac moj glos w listopadzie.
—
Mogę tylko gorąco życzyć, aby oczekiwania się spełniły. Osobiście po Obamie nie spodziewam się wielkiego przełomu w polityce zagranicznej USA. Jeśli będzie ona przy tym mądrzejsza i tym samym skuteczniejsza, to tylko tym lepiej. Niemieckie media spekulują, że prawdziwym celem wizyty Obamy w Berlinie było pozyskanie większego wkładu militarnego Niemiec w rozwiązywaniu międzynarodowych kryzysów. Skoro potencjalny przyszły prezydent USA pragnie bardziej zaktywizować Europę w rozwiązywaniu takowych, to ja się tylko cieszę.
—
Obydwu blogowym jastrzebiom chcialbym poradzic, zby wzorem pisarza Melchiora Wankowicza, reportera Ryszarda kapuscinskiego, ministra Radka Sikorskiego, albo fotografa Jerzego Gumowskiego, najpierw sami sie wybrali na jakas wojne.
—
A skąd wiesz czy nie byłem? Może nie w bezpośrednich walkach ale w rejonie działań wojennych.
lipiec 28th, 2008 at 8:52 po południu
Osobiście po Obamie nie spodziewam się wielkiego przełomu w polityce zagranicznej USA.
Ja tez nie. W pewnym sensie to dobrze. Tak wlasnie dziala dojrzala demokracja: raz ciagnie elektrowoz, raz parowoz, innym razem kon, a pociag tak czy inaczej jedzie w podobna strone.
.
Jeśli będzie ona przy tym mądrzejsza i tym samym skuteczniejsza, to tylko tym lepiej.
Ja mam taka nadzieje. Chyba nie tylko ja.
.
A skąd wiesz czy nie byłem? Może nie w bezpośrednich walkach ale w rejonie działań wojennych.
Nie zazdroszczę. W takim razie promuję Cię na stanowisko sokoła. Spocznij. Ciekawe, czy drugi jastrząb tez był w rejonie?
lipiec 28th, 2008 at 10:47 po południu
To o mnie mowa? Chciałem skromnie zauważyć, że krytyk operowy nie musi lepiej zaśpiewać od sopranistki.
lipiec 28th, 2008 at 10:57 po południu
Dla Narciarza, Andrzeja i Torlina - sprawa do przemyślenia.
http://www.matka-kurka.net/post/?p=1492
Nie żebym się w 100% zgadzała, ale na niuch - tak w 95%.
Kurka czasami jest naprawdę dobry. Mnie dziwi bezwarunkowy aplauz Torlina wobec poczynań Amerykanów, ale się wolę nie wypowiadać, bo w wojsku nie służyłam i na offsecie też się nie znam, ale przeczucia mnie z reguły nie mylą. Szkoda, że nie mam szans na sprawdzenie tego na własne oczy, ale ludzie tak długo nie żyją.
lipiec 28th, 2008 at 11:30 po południu
Jasnanielko, tu nie ma nad czym myśleć. Jestem wręcz zdumiony prymitywizmem tekstu Matki-Kurki. Ja rozumiem, ze można nie przepadać za USA, ale niech sobie Matka-Kurka odpowie tylko na pytanie jak wyglądałaby dzisiaj ta wspaniała Francja, gdyby nie dzikusy z Ameryki. Albo, że żaden kraj nie wyszedł dobrze na partnerstwie z USA. A kto niby postawił na nogi Europę po II wojnie światowej? O tym, że jest kompletnym dyletantem w sprawach lotnictwa i nie ma zielonego pojęcia o kulisach offsetu nawet nie wspominam, bo już tu wypowiadałem się na ten temat.
I tytułem żartu (choć jest to szczera prawda). Owa “brązowa breja z bąbelkami” jest fantastycznym środkiem na zapieczone i skorodowane śruby. Wystarczy je polać tym płynem i po jakimś czasie bez problemu się je odkręca. Amerykanie skądinąd byli bardzo zdumieni skutecznością tego środka, gdy mieli okazję zobaczyć jak bywa wykorzystywany w polskim lotnictwie.
lipiec 29th, 2008 at 12:30 przed południem
Przeczytalem tekst M-K i bardzo sie ucieszylem, ze jestem dla Amerykanina dobrym materiałem do głupich dowcipów i wołem do pakowania azbestu. Musze sie wobec tego rozejrzec, gdzie ten azbest. Nie zauwazylem takze, ze moj status w USA jest gdzieś pomiędzy Murzynem i Portorykańczykiem, a opinia o nas jedna z najpodlejszych w świecie. W ogole nie zauwazylem, zeby tutaj opinia o kimkolwiek byla formulowana na podstawie pochodzenia, poniewaz omalze kazdy Amerykanin skads pochodzi w drugim, a najdalej w trzecim pokoleniu. Wielokrotnie slyszalem “babcia byla z Polski”. To powodowalo, ze rozmowca rozmawial ze mna z sympatia mimo, ze nie mowil po polsku ani slowa. Tak wiec o lekcewazeniu za pochodzenie nie ma mowy. Przeciwnie, tutaj na opinie o sobie pracuje sie samemu. Inne rewelacje M-K oceniam podobnie. Wydaje mi sie, ze M-K swoim tekstem sie zblaznil, wyrazajac sie delikatnie.
.
Co powiedziawszy udaje sie na poszukiwanie mielonej sierści z kopytami w sezamowej bułce. Dawno tego nie jadłem, a mam ochote, tylko nie bardzo wiem, jak to sie po tutejszemu nazywa. Ide szukac, dobranoc.
lipiec 29th, 2008 at 1:15 przed południem
http://perlyprzedwieprze.salon.....index.html
“2008-07-28, 16:15:53
Wakacyjny Klub Poszukiwaczy Sprzeczności Historycznych. Odsłona pierwsza - tajemnica pewnego eseju…
Tagi:
* III RP
* historia
* Michnik
* polityka
Polska historia najnowsza to prawdziwa kopalnia zagadek. Otwieram więc Wakacyjny Klub Poszukiwaczy Sprzeczności Historycznych, licząc, że jego działalność przyniesie spory urobek. W każdym bądź razie byłoby to bardziej pożyteczne, niż 53 teoria o dzieciach Jezusa, czy Templariuszach. Na pierwszy ogień bierzemy historię pewnego eseju…
Od czasu do czasu Adam Michnik pisuje teksty, które bywają nazywane esejami. Zwykle robi to, by stworzyć „głębsze” uzasadnienie dla stanowiska politycznego zajmowanego przez jego środowisko, przy czym zawsze wychodzi mu, że akurat to, co najlepiej służy temu kółku, jest zarazem nakazem sumienia. Tak właśnie postąpiliby wielcy moraliści wszystkich czasów (na dowód – cytaty), odmienne stanowisko zająć zaś mogą chyba tylko etyczne karły. Ten typ twórczości Michnik uprawia już ze trzydzieści z okładem lat, i – dziwna rzecz – na niektórych ciągle robi to wrażenie. Najciekawsze są te teksty Michnika, które sygnalizują większe zwroty taktyczne. Na myśl przychodzi tu od razu „Kościół, lewica, dialog”, książka otwierająca kurs na zbliżenie z kościołem wściekle dotąd antyklerykalnej „lewicy laickiej” (po latach, innym tekstem Michnik to zbliżenie anulował). Nas interesuje tutaj fakt, że Michnik swoje eseje pisywał także siedząc w kryminale. Mam zbiory tej więziennej publicystyki. Eseje naszpikowane są cytatami z Kołakowskiego, Miłosza, Herberta, Czapskiego, Brzozowskiego itd, itd – więc głównie z autorów źle przez PRL-owskie władze widzianych, często wydawanych tylko na emigracji lub „w podziemiu”. Pojawiają się też odniesienia do pozycji „legalnych”, ale raczej trudno dostępnych – przynajmniej gdy się siedzi. Na przykład, w eseju “Książę i żebrak” opatrzonym dopiskiem “Więzienie śledcze, Gdańsk, lipiec 1985″, można znaleźć i taki fragment: “Leży przede mną stary numer “Twórczości”. Data: październik 1959″. Skąd w celi u Michnika numer “Twórczości” z 1959 roku? Pomińmy hipotezę, że Michnik pisywał eseje po opuszczeniu aresztu i antydatował je dla efektu - zdaje się, że przynajmniej część z nich była publikowana gdy jeszcze siedział.
Tak dobre zaopatrzenie w książki i czasopisma nie byłoby oczywiście niczym nadzwyczajnym, gdyby władze więzienne nie tylko nie przeszkadzały Michnikowi pisać, ale wręcz mu pomagały, chociażby zezwalając odwiedzającym Michnika osobom na donoszenie potrzebnych mu materiałów (nie znam więziennych księgozbiorów, wątpię jednak, by “Twórczość” z 1959 znalazł Michnik w bibliotece gdańskiego więzienia śledczego). Zgodę na posiadanie książek w celi Michnik faktycznie miewał. Ale korzystanie z książek i prasy to jedno, a pisywanie i przemycanie do publikacji esejów to drugie. Rzecz bowiem w tym, że władze komunistyczne bardzo się na to michnikowe pisanie gniewały. Przynajmniej oficjalnie. Prowadzono nawet w tej sprawie, co najmniej jedno dochodzenie. W książce “Takie czasy: rzecz o kompromisie”, do której jeszcze dojdziemy, Michnik cytuje wywiad milicyjny poświęcony jego osobie, w którym niejaki sierżant sztabowy A. Solecki, pisze: “Mimo izolacji w ośrodku odosobnienia w Białołęce, a następnie w Areszcie Śledczym przy ul. Rakowieckiej Adam Michnik przekazywał za pośrednictwem różnych osób materiały o charakterze antypaństwowym w celu ich publikacji w kraju i za granicą. Wobec powyższego dn. 1983.09.17 wszczęto śledztwo przeciwko A. Michnikowi z art.270 par. 1 kk w zw. z art.273 par 2 oraz 271 pAR 1 I 2 kk”. O tej chyba sprawie Michnik wspomniał w liście do
Kiszczaka:”Na początki listopada (1983-tad), pełen obrzydzenia dla postępków funkcjonariuszy Pańskiego resortu, wysłałem do Pana skargę. W swym liście zwróciłem uwagę na niski charakter takich poczynań: zabranie z celi książek, które posiadałem za zgodą prokuratora, pozbawienie mnie dodatkowego spaceru zaleconego przez lekarza, czy pogróżki inspirowane jakimiś audycjami w zachodnich radiostacjach”.
Tak więc władze niby pieniły się ze złości, widząc jak Michnik gra im na nosie, ale jakoś nie mogły sobie poradzić z jego pisaniem i z przemytem tekstów poza więzienia. O ile pamiętam w rozmowie z Żakowskim Michnik powiedział, że opracował sposób przemycania tekstów, którego jednak, póki co, nie zdradzi. Ale jakie mamy tu możliwości? Jeśli pominiemy takie sposoby jak przekazywanie tekstów przez ukrytą radiostację, nadawanie alfabetem Morsea przy pomocy latarki, czy przesyłanie gołębiami pocztowymi, pozostaje tylko stare, poczciwe grypsowanie - teksty wynosić mogły osoby odwiedzające Michnika, lub życzliwi czy przekupni funkcjonariusze. O przekazywaniu materiałów „za pośrednictwem różnych osób” wspomina zresztą cytowany wyżej wywiad środowiskowy. Tylko po ilu przemyconych esejach władze zorientowałyby się, że Michnik jest notorycznym więziennym eseistą i powstrzymać jego twórczość może tylko radykalne odcięcie go od materiałów – książek, piór, ołówków, papieru… A papieru zużywał Michnik sporo, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że grypsy z reguły spisuje się na karteluszkach. Jeden tylko esej „Czytając”, pisany w gdańskim areszcie śledczym liczy sobie około 38 stron, a takich esejów Michnik spłodził niemało. Można wręcz powiedzieć, że gdy tylko go zatrzymywali, on z miejsca uruchamiał w kryminale małą fabryczkę antypaństwowej literatury. Ale – powtórzmy pytanie - ile razy może się coś podobnego udać? Raz? W porządku. Dwa? No niech tam… Trzy? Przypuśćmy, że PRL-owska policja nie była zbyt lotna… Cztery? Chmm…. Pięć? To już zastanawiające…
Może warto zdać sobie dokładniej sprawę o czym mówimy. Zdarzyło mi się kiedyś przeglądnąć książkę Michnika “Takie czasy: rzecz o kompromisie” pod kątem zamieszczonych w niej cytatów. Książka nosi dopisek: „Pisałem w więzieniu śledczym. Gdańsk ul. Kurkowa 12 marzec-maj 1985 roku”. Ułożyła mi się taka oto lista cytatów (przeglądałem niedokładnie, więc pewnie sporo mi umknęło):
1. str 17-18 – podany in extenso milicyjny wywiad środowiskowy
dotyczący Michnika, przeprowadzony w Warszawie, w dniu 7 marca 1985 roku. Powiedzmy, że był w aktach sprawy i pozwolono go Michnikowi przepisać.
2.str 26 - cytat z felietonu Passenta z “Polityki” z kwietnia 1985.
3. str. 43 - cytat z Reykowskiego, z listopada 1981
4. str. 57 - cytat z Marii Dąbrowskiej
5. str. 73 - cytat z “gazety przeznaczonej dla aparatu partyjnego”
6 str. 74 - cytat jakiegoś tekstu Urbana
7 str. 85 - cytat z wystąpienia Frasyniuka na posiedzeniu TKK “S” z kwietnia 1982
8 str. 86 - cytat z Glempa z lutego 1985
9 str. 87 - tu prawdziwa ciekawostka: cytat z “pewnego opracowania”
przygotowanego przez mjr Jerzego Żyżelewicza, “eksperta MSW”.
10 - str. 88-89 dalsze cytaty z opracowania Żyżelewicza. Dowiadujemy się, że jego opracowanie dołączone jest do akt sprawy przeciwko Lisowi, Michnikowi i Frasyniukowi.
11 – str. 92 - cytat z wypowiedzi Wałęsy (z grudnia 84)
12 str. 92 - cytat z listu Frasyniuka do członków i sympatyków “S”
13 str. 104 - cytat z Ronalda Regana (z wywiadu Newsweeka z Reganem) (sic!)
14 str. 111 - cytat z biografii Wyszyńskiego
15 str. 109 - cytat z oświadczenia rządu z 1949 (w związku z zakazem
przynależności do partii komunistycznych wydanym przez Watykan)
16 str. 122 - cytat z komunikatu 204 konferencji Episkopatu
17 str. 123 cytat z Tygodnika Powszechnego i cytat z Trybuny odnoszący się do
cytowanego tekstu z TP
18 str. 124 - cytat z wystąpienia prokuratora Pietrasińskiego na procesie
toruńskim
19 str. 124 – 125 cytaty z „Rzeczpospolitej” z marca 1985.
20 str. 125 – cytat prawdopodobnie z jakiejś instrukcji kościelnej dotyczącej „teologii wyzwolenia” (być może powtórzony za prasą)
21 str. 126 – cytat z wywiadu angielskiego dziennikarza z Glempem
22 str. 128 - cytaty z Himmlera i Heydricha (bez podania źródeł)
23 str. 130 - cytat z wystąpienia Olszewskiego na procesie toruńskim
24. str. 131 – cytat z listu pewnego antyfaszysty (za książką F. Ryszki)
25 str. 132 - cytat z Kołakowskiego
26 str. 134 - cytat ze Stommy (o ordynacji wyborczej).
Wygląda więc na to, że pomiędzy marcem a majem 1985 roku Michnik, siedząc w więzieniu śledczym, napisał, korzystając z licznych źródeł, 140 stronicowy tekst, który następnie został przemycony z aresztu i - w tym samym jeszcze roku - wydany przez londyński „Aneks”. Takiego cyklu wydawniczego nie mają zdaje się nawet współczesne, legalne i skomputeryzowane wydawnictwa. Pewien internauta (leszek.sopot), z którym niegdyś wymieniłem na ten temat uwagi twierdził, że rozwiązaniem zagadki jest osoba prowadzącego sprawę Michnika. Otóż, prokuratorem tym miała być była żona Michnika, Barbara S. Dla mnie fakt, że oddano sprawę komuś takiemu raczej mnoży zagadki. Bo nawet gdyby sprawa przypadła tej prokuraturze niejako „z automatu” chyba dość oczywisty jest konflikt interesów wymagający innej osoby na stanowisku prowadzącego.
Jako członek Wakacyjnego Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności Historycznych przedstawię inną hipotezę. Otóż, “Takie czasy: rzecz o kompromisie” były książką wyjątkową, bo zapowiadającą zwrot polityczny, w stronę właśnie owego „kompromisu”, co skończyło się ostatecznie „okrągłym stołem”. Co ciekawe, na stronie 138 (wydania londyńskiego) Michnik niejako antycypuje ustalenia „podstolika politycznego” okrągłego stołu, pisząc, że jednym z antytotalitarnych, „cząstkowych kompromisów” mogłoby być – na przykład – „rozwiązanie umożliwiające społeczeństwu autentyczny wybór do Sejmu 30 procent spośród deputowanych”. Pytanie tylko – kto dokonywał zwrotu? Michnik czy władza? Niewykluczone, że to rozmowy z funkcjonariuszami reżimu zainspirowały Michnika do napisania książki, co więcej – funkcjonariusze pomogli mu w pisaniu zezwalając na dostarczanie materiałów jakich sobie zażyczył i „przymykając oko” na przemycenie tekstu poza areszt. Proszę zwracać uwagę na takie subtelności – nie piszę, że Michnik był agentem, któremu prowadzący kazali napisać tekst o wygodnej dla nich wymowie. Piszę, że tekst mógł powstać w efekcie rozmów politycznych, może nawet swego rodzaju negocjacji. O czymś w tym rodzaju Jan Lityński pisał w “Tygodniku Mazowsze” pod koniec 1986 roku: “Wypuszczenie wszystkich więźniów politycznych jest - i warto to podkreślić - ruchem w pewnym sensie swobodnym, nie wymuszonym bezpośrednio przez żadne siły zewnętrzne. Dlaczego więc zdecydowano się na ten krok właśnie teraz? Czym różni się obecny układ polityczny od tego z roku 1984 czy 1985? Co zmieniło się między lipcem a wrześniem 1986? Pytania tym ciekawsze, że wypuszczenie odbyło się jak gdyby bocznymi drzwiami, a w całej tej sprawie najważniejszą rolę odgrywa policja. Dlaczego to policja robi amnestię? Dlaczego nie Sejm czy Jaruzelski? Jeszcze w lipcu władza mówiła wyraźnie: pewnych osób nie można wypuścić (…). Rozegrano tu zdumiewający scenariusz bez precedensu w historii tego systemu. Okazało się, że czołową siłą polityczną w kraju jest policja. Przesłuchania w więzieniach i aresztach, rozmowy z grn. Kiszczakiem i jego podwładnymi nie były tym, za co je braliśmy - rutynowymi działaniami policyjnymi, lecz przeciwnie - negocjacjami politycznymi. Oczywiście, że w komunizmie policja zawsze była ważnym i wpływowym lobby, ale nigdy nie występowała jako siła bardziej wyrazista niż Biuro Polityczne. Nie wiem co to oznacza, ale być może rola policji okaże się ważniejsza niż wojska po 13.XII.” (za: A. Zybertowicz, W uścisku tajnych służb, s.27-28). Czy za zagadką „Takich czasów…” kryją się negocjacje zmierzające ku „okrągłemu stołowi”? Oto wyzwanie dla naszego Klubu!
komentarze (82)SkomentujJeżeli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas.
1. dobry wpis
więcej takich życzę
2008-07-28 16:23poprawnypolitycznie02
link do komentarzazgłoś do usunięcia
2. @tad9
III RP budowana była na fundamencie kłamstwa i manipulacji jakim było ponad wszelką watpliwość porozumienie magdalenkowo-okrągłostołowe tj. dogadanie się młodszych towarzyszy z potomkami starszych towarzyszy przy udziale kilku użytecznych idiotów w charakterze przyzwoitek. Złośliwi mówią także, i o tym, że Kiszczak dał “propozycję” nie do odrzucenia ” swoim nie do końca jawnym wspólpracownikom którzy z ochotą ją przyjęli i zaczęli wspólnie budować nam nową Rzeczpospolitą. Takie podwaliny “suwerennej” państwowości mogły skutkować wyłącznie tym co teraz obserwujemy w gospodarce, polityce i w zasadzie wszędzie. Nie trudno zauważyć ,że to samo “towarzystwo” ( łącznie z PiS-em) praktycznie nieprzerwanie rządzi nam od 19 lat i prowadzi w gruncie rzeczy taką samą polityką więc prowadzą spór pozorowany i zapewniaja nam igrzyska.„Panem et circenses” - (chleba i igrzysk) wołał plebs rzymski i dostawał jedno i drugie. Po dwóch tysiącach lat, sytuacja się powtarza z tą jednak różnicą, że deficyt chleba często zastępuje się eskalacją igrzysk.
2008-07-28 16:30Sarmata3270Sarmatawww.kontakt.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
3. tad9
Dobry wpis. Duzo pytan do Michnika. Nie jest on jeszcze postacia historyczna. Moze by do niego napisac list z prosba o wyjasnienia? Mielibysmy informacje z 1-ej reki.
2008-07-28 16:34Lchlip0654Po Prostuwww.lchlip.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
4. Llchlip…
… napisz, ale to może się skończyć procesem… Michnik ma bardzo jadowitego adwokata.
2008-07-28 16:35tad9155801Perły przed Wieprzewww.perlyprzedwieprze.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
5. Sarmata…
fakt jest faktem. Trudno byłoby dowieść, że mamy w Polsce jakieś “krążenie elit”. Za “młodych polityków” uchodzą Tusk z Rokitą.
2008-07-28 16:37tad9155801Perły przed Wieprzewww.perlyprzedwieprze.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
6. tad9@
Wykonaliscie kawał dobrej roboty!
Michnik był typowym socjalistą, który wierzył ,ze socjalizm moze mieć twarz.
Jak i paru innych..
Po roku 1980 władza ludowa szykowała się do zmian…mogła jego gładko przeprowadzić przy pomocy ideowców, podobnych Michnikowi, lub marionetek (Wałęsa) bez większych strat.
Ba , z zachowaniem większości dóbr ,
Zamienić zamierzali dyktaturę proletariatu (komunizm) na dyktaturę pieniądza (kapiatalizm po polsku) ,kapitalizm po rosyjsku (95% dochodu narodowego w rękach 5% społeczeństwa)
Sposób przeprowadzenia ptrywatyzacji jest tego wynikiem ( i dowodem)
Nie było w zwiazku z tym zagrozenia interwencją Rosji , a takze zagrożenia dla pisaniny Michnika.
Pozdrawiam
2008-07-28 16:421maud711369Polska widziana znad kuchniwww.1maud.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
7. tad9
Gdyby nie procesy wymiany pokoleń typu narodziny , śmierć to byłby zbiór zamknięty. Taka udoskonalona “nomenklatura” ala PZPR tylko wielopartyjna.
2008-07-28 16:44Sarmata3270Sarmatawww.kontakt.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
8. @ autor
Bardzo dobry tekst, werbalizujacy to, o co wiele osob pytalo od dawna: jak to mozliwe, zeby A.M. mogl tworzyc i pisac i miec pewnosc, ze tworczosc ‘trafi pod strzechy’, siedzac w wiezieniu, podczas gdy inni opozycjonisci doswiadczali zgola innego traktowania w PRL-owskich karcerach…
Moze wyjasnia to ‘ludzie honoru’ ??
2008-07-28 16:52trzy zdania trzy slowa1469Trzy Zdania Trzy Slowawww.trzyzdania.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
9. Tad9
Kto wie, może po tym jak stan wojenny nie zabił ducha “Solidarności” w narodzie, władza komunistyczna szukała, już tuż po jego zakończeniu, jakiegoś porozumienia ze stroną opozycyjną, m.in. z Michnikiem.
Proces dochodzenia do okrągłego stołu był, zapewne, długoletni.
To nie mogło narodzić się z dnia na dzień.
No i wielki wschodni “brat” obserwował.
Pozdrawiam
2008-07-28 16:59maia1401962
link do komentarzazgłoś do usunięcia
10. tad9
Wielki plus za ten tekst.
Ale proszę się tak nie wychylać bo administracja s24 będzie jeszcze musiała interweniować w celu zachowania równowagi ideowej portalu i usunie pana tak jak paru innych prawicowców.
2008-07-28 17:04kontrrewolucjonista0911
link do komentarzazgłoś do usunięcia
11. Autor
Żydzi, którzy rządzili ROSJĄ SOWIECKĄ, wmówili ARABOM, że w razie konfliktu z państwem Izrael mogą na nich liczyc ;). Dostarczali im nawet broń ;) Bomby atomowej im nie zaoferowali ( tak jak zrobiły to USA ;)) ale na kilka czołgów z demobilu zawsze mogli u nich liczyc ?;) 70 lat istnienia ROSJI ŻYDOWSKIEJ ;)stylizowanej jako strategiczno - ideologiczny przeciwnik USA ;) i SYJONISTYCZNEGO IZRAELA ;) pozwoliło na zinfiltowanie całego świata arabskiego i ułożenie podziałów politycznych zgodnych z nadrzędnym interesem zawartym w TALMUDZIE ( coś dla wierzących ;) lub w PROTOKOŁACH ( coś dla “racjonalnych” niewierzących ;) ) “AMERYKANIE” faworyzowali jednych Arabów, “ROSJANIE” drugich, słowem pełen pluralizm ;)
NIBY, ŻE TEN MÓJ TEKST NIE JEST NA TEMAT !?;) Oj, jest i to bardzo, ale to BAAAARDZO ;)
2008-07-28 17:09kijmuwoko0129
link do komentarzazgłoś do usunięcia
12. maia14
Ciekawa hipoteza z pani strony.
Przecież ludzie których pani tak dzielnie broni twierdzą że okrągły stół był spontaniczną kapitulacją komunistów wobec opozycji w 1989 r.
To jak tą spontaniczną kapitulację można było tak szczegółowo planować przez całe lata.
A ciekawe jak się do tego ma książka A.Golicyna “Nowe kłamstwa w miejsce starych” przewidująca realizację mechanizmu okrągłego stołu a napisana jeszcze w 1984 r. przez uciekiniera z ZSRR który uciekł stamtąd jeszcze w 1961 r. i w ogóle nie miał do czynienia z Polską.
2008-07-28 17:13kontrrewolucjonista0911
link do komentarzazgłoś do usunięcia
13. tad9
O tym ,niby się wiedziało, sklejając różne odpryski, ale te cytaty to “kawa na ławę”.Skopiowałem tekścik- pokażę kilku osobom.
2008-07-28 17:21Bonzo053
link do komentarzazgłoś do usunięcia
14. Kontrrewolucjonista
Nigdy nie twierdziłam, że dojście do okrągłego stołu trwało jeden dzień.
Nie zmieniam zdania, że Michnik i inni ludzie “Solidarności”, stali po stronie opozycyjnej.
Ale to władza, w latach osiemdziesiątych, miała wciąż realną siłę.
Możliwości do manipulacji miała też wiele.
I staram się myśleć i analizować fakty. Nie jestem typem fanatyka.
Pozdrawiam
2008-07-28 17:29maia1401962
link do komentarzazgłoś do usunięcia
15. tad9
No wiesz? Za proste pytania? To nie jest przeciez obmowa albo szkalowanie.
2008-07-28 17:37Lchlip0654Po Prostuwww.lchlip.salon24.pl
link do komentarzazgłoś do usunięcia
16. Sztum - świetne więzienie, całą bibliotekę tam przeczytałem
tak kiedyś zacytował Michnka Kwaśniewski. W więzieniach istnieją biblioteki, więźniowie czytają książki, klawisze biorą w łapę i zajmują się handlem na lewo, można więc ich przekupić i pisać, popić itp.
A reżim traktował Michnika tak,a by ten nie mógł być męczennikiem, zwłaszcza w oczach zachodu. To samo jest teraz w Chinach, ci anonimowi zawsze mają gorzej, niż ci których znają media.
Ot cała zagadka.
2008-07-28 17:45galopujący major7187066Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzonowww.galopujacymajor.salon24.pl”
lipiec 29th, 2008 at 1:49 przed południem
Czy takie oto teksty:“dzień bez przyrypania to dzień stracony”, “ciężar mego penisa musi czuć zawsze/każdy”,”lubię rypać bezbronnych pasowałyby do formatu prezentowanego przez ulubione nicki Głos zwykły SANCZO, joe czy Kabongo? (tu gospodarz może zadowolić).
Mam nadzieję, że Polsat nie zutylizował dokumentacji. Do zrozumienia fantomu tego rypacza to jest konieczne. Również do zrozumienia, że jest to osobowość potwornie zabużona. Wtedy trudniej będzie półświadomie wierzyć w to co jest do głów wrzucane.
lipiec 29th, 2008 at 6:36 przed południem
soulgarden - czy “osoba potwornie zabuzona” to zabużanin? - pięknie!
Andrzej i Narciarz… aleście M-Kurce dołożyli! Idę się wstydzić.
lipiec 29th, 2008 at 6:55 przed południem
Jeszcze z porannego przeglądu prasy;
http://gazeta.hit.gemius.pl/hi....._plot.html
Skok przez płot. Może wreszcie Mawar przestanie się bulwersować, gdy ktoś o Gosiu napisze coś.
lipiec 29th, 2008 at 8:21 przed południem
Ależ Nelu, ja rozumiem, że ten tekst Ci się spodobał, tak odbiera Stany Zjednoczone wielu Europejczyków. Na część znakomicie odpowiedział Ci Andrzej - ja dopowiem. Ja jestem też krytyczny wobec Amerykanów, ale tam “powstaje” najwięcej Nagród Nobla, znakomitych wynalazków, najznakomitszych filmów, wspaniałych oper, w ogóle muzyki, koncertów. Pierwszy park narodowy powstał w USA. W Stanach znajdziesz wszystko, najbardziej wyrafinowaną kulturę, jakiej nawet w Europie nie uświadczysz. A że to często robią imigranci! Przecież całe Stany to jest kraj imigrancki. Z Matki Kurki wyszły kompleksy, i też się dziwię, bo to był zawsze kompetentny i inteligentny komentator. Ale czasami wychodzi taka zwierzęca antyamerykańskość.
Pozwolę sobie na taką alegorię. Europa to jest stary, zabytkowy dwór rodziny arystokratycznej, USA to dom dorobkiewicza pobudowany niedaleko. Mieszkańcy dworu z pogardą wypowiadali się o sąsiadach, byli oni rzeczywiście na początku nieokrzesani i bez kultury. Ale raptem, w II i III pokoleniu nowy dwór zakwitł, młodzież pokończyła szkoły, kultura zakwitła w nowym dworze, oprócz tego był znakomicie zarządzany i przynosił duże dochody. A w starym dworze bez zmian: “ci obok? To hołota, nieznająca prawdziwej kultury”.
A ja powiem Wam szczerze, że jeżeli miałbym wymienić kraje, co do których jestem 100 % pewien, że nam pomogą w chwili tragedii, to liczyć można tylko na USA, kraje europejskie sprzedadzą nas za miskę soczewicy.
lipiec 29th, 2008 at 9:33 przed południem
Torlin , podobał mi się tekst który powyżej napisałeś. Bardzo trafne porównanie Europy do zabytkowego dworu. Też dziwie się że M_kurka spłodził taki tekst, bowiem te co czytałem były zwykle dobre, a niektóre znakomite. W Ameryce szalenie jest ważne “bycie kimś”, a mało istotne jest to skąd się pochodzi. Jesteś w czymś dobry i potrafisz zamieniać to na dolary masz uznanie. Ameryka ciągle jest b. młodym krajem opartym na imigrantach którzy wciąż tam przybywają mimo barier jaki zaczęto tam stawiać w tej materii. Z moich bliskich znajomych czworo wyjechało i zamieszkało tam na stałe i dobrze się tam czują.
lipiec 29th, 2008 at 1:00 po południu
Kurka przesadził, jeśli chodzi o ozdobniki. Te krawaty, te azbesty - zgoda. Jednak po zeskrobaniu grubej warstwy farby, pozostaje ta pestka, która już nie jest do wyśmiania. Gdyby USA było takim wymarzonym sąsiadem, to Ameryka Łacińska wyglądałaby nie tak, jak wygląda. W Meksyku nie byłoby desperatów, forsujących z narażeniem życia granic, bo byłoby im dobrze u siebie. Amerykanie wszelkie wojny w obronie demokracji i pokoju światowego toczą daleko od własnych granic. I nie tam, gdzie największa bieda i terror, ale tam, gdzie ropa naftowa - taki przykład pierwszy z brzegu. Ja, tak prywatnie nie mam do nich zaufania, bo uważam, że oni - tak, jak i Rosjanie - interweniują tylko i wyłącznie tam, gdzie widzą swój żywotny interes. I nie uważam, że to jest źle. To jest dobrze i prawidłowo, ale ich interesy są ZAWSZE na pierwszym miejscu. I słusznie, bo co ich obchodzi jakiś kraik na końcu świata?
Ja uważam, że nie powinniśmy się do Ameryki modlić, tylko z nią handlować. Na zdrowych zasadach, nie zapominając o własnych interesach. I negocjować twardo i przytomnie, bo skoro im zależy na tym, aby u nas swoje przyczółki postawić, to my musimy wiedzieć, co z tego będziemy mieli. Bez kompleksów i bez przerostów ambicji narodowych. To jest tylko i wyłącznie gra interesów i wygra ten, kto potrafi licytować i nie wykłada wszystkich kart przedwcześnie.
No, ale ja jestem starsza pani, sporo się w życiu naoglądałam i wnioski, mimo braków w wykształceniu, potrafię wyciągać dość prawidłowe. Widzę to od wielu lat. I polecam starą mądrość; Nigdy nie odwracaj się tyłem do przyjaciela! Bo możesz dostać kopa!
lipiec 29th, 2008 at 1:18 po południu
Do wypowiedzi jasnejanielki można dorzucic spostrzeżenie, że nasz obecny strategiczny sojusznik, podobnie jak nasz były strategiczny sojusznik (a także zachodni sąsiad), patrzą na nas jak na brzydko pachnąca padlinę.
Nasuwa się więc pytanie skąd się bierze dobre samopoczucie polskiej klasy politycznej o naszej ważności wśród możnych tego świata? Kto lepiej widzi?
lipiec 29th, 2008 at 1:30 po południu
Jasnaanielko,
Kurka przesadził? Nie! Napisał tekst idiotyczny z którym niesposób polemizować. To nie jest o Ameryce tylko o Kurce.
Nafta? Ogromne zloża ropy naftowej w Europie, w Korei, w Wietnamie? To główne miejsca interwencji USA do Kuwejtu i Iraku.
Ładnie by wyglądała Europa gdyby Amerykanie po 9 maja 1945 roku zaczęli pakować manatki i wracać za ocean.
Można Ameryki nie lubić, ale przeciż to jest Grecja dzisiejszego świata. Prawie cały postęp ludzkiej myśli w XX wieku przyszedł z USA. I porównywanie z Rosją? Trzeba mieć kuku na muniu, żeby coś takiego napisać. Przynajmniej chwilowe.
lipiec 29th, 2008 at 3:35 po południu
Do tekstu Gospodarza dodam, że ładnie by Europa wyglądała gdyby USA uznały, że wojenna zawierucha to wewnętrzne sprawy europejskie i nie będą się do nich mieszać.
lipiec 29th, 2008 at 3:49 po południu
Grenada, Falklandy - Malwiny, Czeczenia, Sri Lanka, Rwanda, to wszystko obraz złożonego rozwoju naszej cywilizacji…
Czy w tych wszystkich dramatach da się wyłuskać kto był za, a kto przeciw? Patrzmy w przyszłość.
lipiec 29th, 2008 at 3:57 po południu
Ja za M-Kurkę oczyma świecić nie zamierzam, ale w swoim sceptycyzmie nie jestem osamotniona, jeśli chodzi o interesy z przyjacielem zza Wielkiej Wody. I nie zmienię zdania, jak długo nie będzie jasne, że nasi negocjatorzy prowadzą rozmowy z myślą o żywotnych interesach Polski, że ci negocjatorzy są fachowcami i wiedzą, o czym decydują i jakie z tego konsekwencje dla obu stron. A także, że jeden Pałac nie prowadzi tych rozmów na przekór drugiemu Pałacowi, co jak na razie jest normą. Bo Amerykanie są negocjatorem fachowym i myślą przede wszystkim o tym, jak minimalnym kosztem osiągnąć maksymalne rezultaty. Chciałabym mieć pewność, że nasi nie są gorsi i że odpowiednio te same cele im przyświecają. A tej pewności nie mam i chyba nie tylko ja.
Po cichutku liczę na mądrą dyskusję na tym forum.
Ja swoje powiedziałam - jestem pełna wątpliwości.
lipiec 29th, 2008 at 4:35 po południu
Jasnaanielko,
od tego co napisał M-K do stwierdzenia, że USA dbają głównie o własne interesy jest bardzo daleko. A cóż w tym dziwnego i złego, że Amerykanie myślą głównie o sobie? Takprawdę mówiąc to wszelkie ich działania mają na celu tylko jedno - szeroko pojęte bezpieczeństwo USA. To, że np. zaangażowali się w Europie wynika głównie z tego, że w ich interesie była Europa taka jaka jest obecnie, a nie Europa Hitlera czy Stalina. I akurat tak się szczęśliwie składa, że to co Amerykanie uważają za dobre dla siebie jest w zasadzie dobre dla świata, choć w skali lokalnej bywa już różnie o czym na każdym kroku przypomina nam Narciarz.
Tak samo jest z tarczą antyrakietową. Została zaprojektowana i jest budowana po to, aby zabezpieczyć terytorium USA przed terrorystycznym atakiem rakietowym. Ale przy okazji będzie chronić większą część Europy przed takim atakiem. A wcale nie jest powiedziane, ze celem ataku nie będzie kiedyś np. jakiś kraj nad Wisłą. Dlatego też do kwestii negocjacji w tej sprawie należy podchodzić bardzo delikatnie. Nie można ich traktować jak zwykłych negocjacji handlowych bo są czymś więcej.
lipiec 29th, 2008 at 5:52 po południu
W rozważaniach nad udziałem USA w II wojnie światowej, proponuje spojrzeć prawdzie w oczy i nie zachwycać się nad udziałem w niej Jankesów.
Gdyby nie dostali w tyłek od Japończyków, którzy zdemolowali im podczas nalotu na Pearl Harbor na Hawajach floty Pacyfiku, nie ruszyli by tyłka na pomoc aliantom.
Zatem przypominam:
wojna rozpoczęła się wprawdzie 1.09.1939 r napaścią Niemiec na Polskę, w dwa dni później do wojny przystąpiły Francja i Wielka Brytania wraz ze swoimi dominium - Australią i Nowa Zelandią oraz Kanadą (10.09).
Zarzewie wojny tliło się od dobrych kilku lat i prędzej czy później wojna by wybuchła.
Historycy wiążą to z takimi wydarzeniami, jak:
* atak faszystowskich Włoch na Abisynię (wojna 1935-36),
* rozbiór Czechosłowacji (październik 1936),
* wojna domowa w Hiszpanii,
oraz
* napaść Japonii na Chiny 7 lipca 1937 r, ale konflikt ten był aż do 1941 r. uznawany za lokalny.
Jak wspomniałam - USA przystąpiły do wielkiej koalicji antyhitlerowskiej dopiero 7 grudnia 1942r, gdy Japończycy zrobili im jatkę na Hawajach. Europa wykrwawiała się w wojnie z hitlerowcami od ponad 3 lat. Bez wspaniałego udziału dzielnych wojsk amerykańskich i ich pomocy militarnej.
Dopiero od początku 1943 r. tak na serio wtedy USA zaczęły wspomagać Europę, wysyłać sprzęt itp.
Ale i tak trzon operacji amerykańskich był skupiony na Azji i Pacyfiku.
Przypominam też, ze Amerykanie ruszyli tyłek, by wspomagać Europe, gdy Niemcy zaczęli dostawać w dupę od Rosjan, w ich kontrofensywach 1941/1942 r.
Np. w operacji rostowskiej , trwającej od 17 do 27 listopada 1941 r, czy boleśnie przyjętej przez hitlerowców kontrofensywy moskiewskiej 5-7 grudnia 1941r, gdy Rosjanie odrzucili Niemców spod bram swojej stolicy.
Potem były zimowe walki o Stalingrad 1942/1943 i ostateczna klęska Niemców pod Stalingradem (2 luty 1943 r.).
USA weszli w II wojnę światową, gdy w Europie zaczęły się odwroty wojsk niemieckich i zwycięski marsz Armii Czerwonej na Berlin.
lipiec 29th, 2008 at 6:35 po południu
A my wciąż się nasładzamy wspomnieniami, że Rosjanie nosili karabiny na sznurkach. Ale chyba nie te sznurki były ważne, tylko te karabiny?
I to, że Rosjanin szedł do boju nie koniecznie po obiedzie i bez “żelaznej porcji” w chlebaku. Kilka dni temu wstąpiłam na cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej na Skowroniej Górze. Tysiące “nieizwiestnych” pod zaniedbaną murawą w zbiorowych mogiłach. Robi wrażenie.
lipiec 29th, 2008 at 6:42 po południu
Zosia w tej swojej prorosyjskości jest już nudna. Absolutnie zero obiektywizmu. Nikt nie mówi, że Stany Zjednoczone wygrały wojnę. Ale napisać, że Rosjanie i bez Stanów Zjednoczonych wygraliby ją, że Stany pomogły dopiero w 1943, świadczy o Twojej Zosiu absolutnej nieznajomości tematu.
Społeczeństwo amerykańskie preferowało izolacjonizm i wezwało rząd do zachowania neutralności. Prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt był jednak wielkim zwolennikiem pomocy napadniętym państwom i przeciwnikiem dyktatury i agresji. Mimo uchwalenia przez rząd w dniu 5 września 1939 roku deklaracji neutralności i wprowadzenia embarga na dostawę broni Prezydent już w październiku tego roku przeforsował poprawkę zezwalającą na wywóz broni do państw prowadzących wojnę obronną. Do Anglii wysłał już w 1940 roku 600 000 karabinów, 800 dział moździerzy dla Brytyjczyków, podpisał również Układ z Wielką Brytanią o przekazanie jej 50 starych niszczycieli w zamian za tereny pod bazy na Antylach, a także słynną Ustawę Lend Lease Act z dnia 11 marca 1941 roku zezwalającą udzielania niektórym państwom kredytu na zakup broni w USA. Z tej to właśnie ustawy 1/5 kwoty, 10 mld dolarów dostali Rosjanie - 11 tys. czołgów i 18 tys. samolotów i pomoc żywnościową w wysokości 4,5 mln ton. Nie mówiąc o butach, spodniach, czapkach.
Ja nie kwestionuję bohaterstwa Rosjan i ich roli w pokonaniu Hitlera, ale faktyczne napisanie, że to Rosjanie wygrali II Wojnę Światową, jak wynika z Twojego tekstu - uważam za grubo przesadzone.
Ps. A w Twoim spisie zabrakło mi wojny fińskiej, 17 września 1939 roku, porozumienia Ribbentrop - Mołotow i defilady w Brześciu. Przypadek?
lipiec 29th, 2008 at 6:52 po południu
http://eksplorator.mojeforum.n.....highlight=
Smutny widok.
lipiec 29th, 2008 at 7:15 po południu
Torlinie,
pisałam o faktach, a one są jak wyżej.
Co ma defilada w Brześciu do udziału USA w II wojnie światowej? Albo układ Ribbentrop-Mołotow? Możesz mi to wyjaśnić?….
Zdaje się, że rozmawiamy na konkretny temat a tematem jest - udział USA w II wojnie światowej.
Cierpisz na ten sam syndrom antyrosyjski co większość polityków prawicy - nie potrafisz z dystansem spoglądać na fakty.
Wybacz, ale myślisz sloganami.
***
Pisanie o transakcji wymiany 50 starych zdezelowanych okrętów za bazę na Antylach albo udzielenie kredytu (czyli pożyczki, którą trzeba zwrócić z procentami) państwom uwikłanymi w wojnę z hitlerowcami na zakup broni, oczywiscie produkcji USA - to już szczyt hipokryzji z Twojej strony.
Nie raczysz zauważyć, USA zarabiały krocie na II wojnie w Europie? Rozwijały swój przemysl zbrojeniowy i kooperacyjny, kosztem Europy która toczyła walki z Niemcami i na innych frontach z faszystami.
To nie była bezinteresowna pomoc, ale lichwiarska transakcja z partnerem, który stał pod ścianą.
To nie była pomoc bezzwrotna.
I nie jest to akurat coś co może mnie wprowadzać w zachwyt nad amerykańska administracją. USA doskonale na II wojnie światowej zarobiły, Europa natomiast poniosła ogromne straty materialne i w ludziach. A pożyczki USA długo musiała spłacać.
Z procentami rzecz jasna.
lipiec 29th, 2008 at 8:57 po południu
Zofia,
Nie bierze pod uwagę po pierwsze , że to nie USA wywołały wojnę w Europie, aby na niej zarobić. A po drugie, że poglądy jakie prezentuje pisząc o Rosji i ZSRR muszą być czymś wsparte. A tym czymś są bazy wojsk radzieckich, zapis w konstytucji o wiecznym sojuszu z ZSRR, and least but not last numerus clausus mass mediów, koncesjonowanych przez jedną partię, która rządzi w kraju z wyłączeniem innych partii politycznych i reprezentuje interesy Rosji.
Zaś o USA powiem jedno, że kraj ten opiera swą politykę na agresji, ale jednocześnie jest to kraj rozwijający cywilizację. Jeszcze zacytuję gospodarza blogu: Prawie cały postęp ludzkiej myśli w XX wieku przyszedł z USA. I porównywanie z Rosją? Trzeba mieć kuku na muniu, żeby coś takiego pisać.
lipiec 29th, 2008 at 9:08 po południu
Zapewne wiesz Torlinie,
że w II wojnie światowej brało udział ponad 110 mln żołnierzy, z czego zginęła prawie połowa – 50 mln a 35 mln zostało rannych.
Armia ZSRR w chwili napaści Niemiec na Rosje – miała 5,7 mln armie, w chwili jej zakończenia – 11,4 mln żołnierzy. W czasie wojny powołano pod broń ok. 20 mln ludzi. Z czego zginęło, zmarło od odniesionych ran lub uznano za zaginionych szacuje się na od 7 do 10 mln. Straty w ludności cywilnej szacuje się nawet do 27 mln. ludzi.
Teraz USA i jej siły zbrojne w II wojnie światowej – to 12,3 mln żołnierzy na wszystkich frontach, łącznie ze sztabami i zapleczem w USA. Straty wyniosły ok. 2% (292 tys. żołnierzy) i ok. 5 tys. ludności cywilnej.
Rzucasz mi w oczy pomocą w uzbrojeniu dla Brytyjczyków – owe 50 starych gruchotów-niszczycieli, dodam do tego, dla rzetelności informacji - 20 kutrów torpedowych i 150 samolotów.
Żeby Cię sprowadzić na ziemie, kilka danych dot. produkcji samolotów w czasie tej wojny (1940-1945):
Rok 1940: Wielka Brytania – 15.049, ZSRR – 10.565, USA – 12.904,
Rok 1942 – Wielka Brytania – 23.072, ZSRR – 25.436. USA – 47.836,
Rok 1944 – Wlk. Brytania – 26.461, ZSRR – 40,3 tys. a USA – 96,318,
Rok 1945 – Wlk. Brytania – 12.070, ZSRR – 20,9 tys. a USA – 49,8 tys.
Wiec sam się, czym było te 150 jednostek dla Wlk. Brytanii.
Z czołgami także było podobnie, w latach 1940 – 1945, Wielka Brytania zbudowała ich 27,3 tys. ZSRR – 71,1 tys., a USA 76,4 tys.
A teraz o wydatkach wojennych, co nieco, bo to jest interesujące.
W sumie wszystkie 61 państw uwikłanych w II wojnę światowa wydały na nią 1.166 bln USD. Z czego najwięcej USA – 387 mld USD wliczając w to koszty produkcji dwóch bomb atomowych zrzuconych na Japonię. III Rzecza straciła na wojnę 272 mld a ZSRR poniosła koszty w wysokości 190 mld USD.
Inne państwa mniej, np. Brytyjczycy – 120 mld dolarów a Japończycy – 56 mld.
Oczywiście USA wspierała aliantów, ale dopiero od kwietnia i lipca 1941r., kiedy to wysłała swoje oddziały marynarki wojennej na Grenlandię i do Islandii, skąd flota amerykańska walczyła z u-botami, ale wyników tych walk, niestety – nie znam. Nie bardzo mogłam znaleźć jakiekolwiek informacje na ten temat.
Teraz by Ci unaocznić jeszcze udział ZSRR w tej wojnie – to pomówimy o stratach materialnych, jakie przyniosła II wojna światowa. Oszacowano je dokładnie, i tak wyniosły one dla:
ZSRR – 128 mld USD, Niemiec – 48 mld, Francji – 21,5 mld, Polski – 17 mld, Jugosławii – 9,1, Wielkiej Brytanii – 6,9 mld amerykańskich dolarów.
lipiec 29th, 2008 at 9:16 po południu
Nie będę z Tobą dyskutował. Nie znasz się na tym. Jak masz ochotę, to specjalnie dla Ciebie znalazłem dwie strony, które w sposób prawidłowy przedstawiają sytuację.
http://www.panzerfaust.freehos.....iardy.html
Bardzo ciekawa jest również strona z Gazety Bankowej. Popatrz sobie, które państwo miało największe wydatki.
I na dodatek
1. Jak Ty mogłaś pisać o Abisynii, to ja o Brześciu. A co z wojną fińską?
2. Mój tekst nie był antyrosyjski, przez całe życie walczę o prawidłową ich ocenę (wojsk radzieckich)
3. Dlaczego użyłaś słowa “zdezelowane”? Wiesz coś na ten temat? Niszczyciel to jest niszczyciel, jak idzie walka o życie, to każdy jest ważny. To były statki z I Wojny Światowej, a chciałem przypomnieć, że nasze krążowniki “Dragon” i “Conrad” też były z 1918. Dlaczego użyłaś słowa “zdezelowany”? Słynne okręty z Pearl Harbor - USS “Arizona” - 1915, USS “Oklahoma” - 1916, USS “Nevada” - 1916, USS “California” - 1919, USS “West Wirginia” - 1921. Też były zdezelowane? To co to była za strata w Pearl Harbor?
4. Amerykanie pomagali za friko podczas I Wojny Światowej i zapowiedzieli już wcześniej, podczas Traktatu Waszyngtońskiego w 1922, że ponieważ nikt im nie oddał pożyczonych pieniędzy, to nigdy więcej.
Zofio - nie znasz się.
lipiec 29th, 2008 at 9:18 po południu
To, co napisałaś o 9.08 jest nie na temat. Ja nie pisałem o Rosji, tylko o pomocy amerykańskiej. Znów obok.
lipiec 29th, 2008 at 9:20 po południu
Przez niedopatrzenie nie dałem linku do Gazety Bankowej
http://www.gazetabankowa.pl/pl.....a1940_1949
lipiec 29th, 2008 at 9:26 po południu
Głosie:
dziwne, bo ja się opieram wyłącznie na statystykach, często zachodnich, więc o one mają “kuku na muniu”.
Poza tym w Polsce trzeba mieć rzeczywiście “kuku na muniu” by na Rosję parzreć się w sposób w miarę obiektywny i z dystansu.
Ale mnie to zbytnio nie martwii, bo i w gronie samych Amerykanów jest wiele osób podobnie oceniających USA, jak ja. Tez mają widać “kuku na muniu”.
Tu masz noblistow z ekonomii - jest w nich sporo Amerykanów, ale Rosjanie też są:
1969: Frisch, Tinbergen • 1970: Samuelson • 1971: Kuznets • 1972: Hicks, Arrow • 1973: Leontief • 1974: Myrdal, Hayek • 1975: Kantorowicz, Koopmans • 1976: Friedman • 1977: Ohlin, Meade • 1978: Simon • 1979: Schultz, Lewis • 1980: Klein • 1981: Tobin • 1982: Stigler • 1983: Debreu • 1984: Stone • 1985: Modigliani • 1986: Buchanan • 1987: Solow • 1988: Allais • 1989: Haavelmo • 1990: Markowitz, Miller, Sharpe • 1991: Coase • 1992: Becker • 1993: Fogel, North • 1994: Harsanyi, Nash, Selten • 1995: Lucas Jr • 1996: Mirrlees, Vickrey • 1997: Merton, Scholes • 1998: Sen • 1999: Mundell • 2000: Heckman, McFadden • 2001: Akerlof, Spence, Stiglitz • 2002: Kahneman, Smith • 2003: Engle, Granger • 2004: Kydland, Prescott • 2005: Aumann, Schelling • 2006: Phelps • 2007: Hurwicz, Maskin, Myerson.
Wielu z ww ma żydowskie lub rosyjskie korzenie, wielu jest wojennych emigrantów europejskich z okresu II wojny światowej.
Tu masz noblistów z fizyki - poszukaj sobie w nich Rosjan, a są:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Nobli%C5%9Bci_-_fizyka
Jak dobrze poszukasz to znajdziesz tam i Polaka o nazwisku dziwnie swojskim - Wilczek.
Tu masz noblistow z chemii - czyżby sami Amerykanie?
Mnóstwo tam Niemców, Rosjanie też są.
http://pl.wikipedia.org/wiki/K.....i_-_chemia
USA mają niewiele ponad 200 lat, a Europa zawdzięcza także bardzo wiele ludziom, którzy żyli wcześniej.
Ale ktoś, kto to dostrzega, to wg niektórych ma oczywiście - “kuku na muniu”.
lipiec 29th, 2008 at 9:35 po południu
Torlinie,
ast. 1. Jak Ty mogłaś pisać o Abisynii, to ja o Brześciu. A co z wojną fińską?
- popatrz trzeci akapit od góry:
http://pl.wikipedia.org/wiki/I.....%9Bwiatowa
Nadal nie odpowiedziałeś mi co ma defilada w Brześciu z udziałem USA w II wojnie światowej.
***
Moje wyliczanki pokazują Ci naocznie udział USA w II wojnie światowej z rożnych stron - strat, wydatków, produkcji itp. na tle tych samych danych dot. ZSRR i Wlk. Brytanii.
Wnioski wysnuj sobie sam.
lipiec 29th, 2008 at 9:39 po południu
No, właśnie dobrze Zofio, że o tym piszesz. ZSRR zbudowało wielką armię w czasie wojny. W latach 60. armia ta pozwalała ZSRR zostać rozgrywającym globalnie i uzyskać po raz pierwszy przewagę w konfrontacji z USA. Jednak w tychże latach 60. USA zaczęło budować społeczeństwo obywatelskie nowego typu, gospodarkę nowego typu i wojsko nowego typu. Starcie cywilizacyjne, które było jednocześnie starciem elit, różnych sposobów budowania i zarządzania państwem i społeczeństwem, a także różnych sposobów układania sobie stosunków wojskowych i handlowych z sojusznikami w latach 90 przyniosło klęskę ZSRR, która jako państwo, ustrój i elity była w prostej linii kontynuatorką tradycji samodzierżawia i tej tradycji bizantyjskiej. USA zaś wyrasta ustrojowo z tego samego pnia co nasza Polska szlachecka demokracja elit wsparta konstytucją 3 maja i rewolucja francuska. Wspierała się jednak na instytucjach anglosaskich organizacji społeczeństwa i państwa i religii wyrosłej z nurtu kontrreformacji. Polska próbowała przez wieki bez skutku zbliżyć się do tego modelu. I dziś czyni to z wielkim wysiłkiem i niewielkim skutkiem, a świadectwem tego są radio Maryja oraz PiS, a także niestety PO. Nie bardzo rozumiem twoją woltę aby jednocześnie popierać Putina i być przeciwko Jarosławowi Mądremu herbu chwast. Nie bardzo jednak rozumiem też niespójności polityki prowadzonej przez PiS, która obiektywnie rzecz biorąc, jak słusznie podkreślił poseł Palikot wygląda jakby była prowadzona przez chamów i warchołów, alter ego polityków jednej Rosji w Polsce wzmocnionej potencjałem kołtuństwa proto prawosławnego księdza Rydzyka i jego głównego ideologa J.K. Nowaka herbu gnida. Można być zafascynowanym cynizmem politycznym Rakowskiego i jego krętactwami, ale przecież jego poglądy to pieśń przeszłości. Takiego rodzaju polityka, która uwzględniałaby interesy Rosji wymagałaby udanej interwencji zbrojnej na nasze ziemie ze strony naszego sąsiada, albo b. udanej polityki zagranicznej i gospodarczej, której towarzyszyłaby fatalna polityka wewnętrzna UE i Polski oraz zagraniczna UE i Polski. Wymagałoby to jeśli chodzi o Polską politykę aliansu betonu postkomunistycznego, słuchaczy radia Maryja oraz Jarosława Mądrego i jego brata oraz zmianę polityki proamerykańskiej PiS na przyjazną Rosji. Jeśli tego chcesz, to rozsądnie byłoby zacząć przestać zwalczać Madzię i Bernada. (To tylko przyjazna, pionierska i dobra rada)
lipiec 29th, 2008 at 10:01 po południu
Zofio,
czytając to co piszesz nie mam - i chyba nie tylko ja - wrażenia że patrzysz na Rosję “w sposób w miarę obiektywny i z dystansu”. Chyba jednak patrzysz “z miłosnego zwarcia”. To też nie sprzyja obiektywizmowi, choćbys nie wiem ile statystyk przytoczyła.
lipiec 29th, 2008 at 10:05 po południu
Torlinie,
czy Ty czytasz ze zrozumienie, sorry, że tak pytam, bo to co w GB jest napisane niczym się nie rożni od tego co ja napisałam, poza kilkoma “drobiazgami”
1. Koszty wojny podałam wg europejskich statystyk, a nie amerykańskich, które są nieco niższe.
2. Nie pisze żadnych bzdur o “neutralności USA” wynikających z “pacyfistycznych nastrojów amerykańskiego społeczeństwa”, które nie pozwalały rządowi USA przez 3 lata wspomóc walczącej z faszystami Europy.
***
Głosie,
przyznam, że nie do końca Ciebie rozumiem w Twoim wywodzie.
Nie napisałam przecież ani słowa w tej dzisiejszej dyskusji na temat stosunków polsko-rosyjskich po II wojnie światowej.
Dyskutujemy o udziale USA w II wojnie światowej, o niczym więcej.
***
NB nigdy nie ukrywałam, że nie lubię polityki zagranicznej USA, zwłaszcza prowadzonej przez republikanów.
Patrzę się na nią w szerokim kontekście, nie tylko okresu powojennego i nie znajduję w niej zbyt wielu rzeczy, które potrafiłabym zaakceptować.
USA jako państwo mi nie imponuje, kultura amerykańska z małymi wyjątkami dla literatury Soula Belowa i kilku innych, oraz muzyki czarnej ludności Harlemu - mnie nie wzrusza.
Natomiast demokracja jako ustrój - nie jest bynajmniej wymysłem Amerykanów, ale starożytnych Greków, ja natomiast wolę wspólczesne wzorce skandynawskie.
lipiec 29th, 2008 at 10:13 po południu
Zofio,
Jeśli chodzi o ocenę USA i sprawę kuku na muniu, to nie wykluczam, ze obracasz się w znamienitym gronie. Zdrowy rozsądek jednak przemawia za tym, że nasze Polskie interesy nie są po stronie Bizancjum, ani tradycji imperium Iwana Groźnego, czy też Stalina, albo czegoś w rodzaju RWPG, czy dzisiejszych nieefektywnych imperiów finansowych byłych pracowników KGB. O USA można powiedzieć wiele złego i sprawy te są opisywane także w przez osoby sprzyjające USA. USA zostały bowiem stworzone przez elity, o świadomości historycznej nieco starszej niż 200 lat. Elity są uwikłane w przeszłość, która ma nader darwinistyczny charakter. Rzecz jednak w tym, że konfrontacja ma charakter wieloaspektowy cywilizacja i militarny podbój, oraz ekonomiczna dominacja wpleciona jest także w charakter instytucji życia społecznego, nauki i kultury. Dopiero ostatecznym wyrazem tego jest fakt, że można dysponować armią zdolną do efektywnych działań zbrojnych opiera się na rozwoju cywilizacyjnym społeczeństwa i państwa. I to jest fakt historyczny, łączący przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Ten twój Putin nie jest na tyle genialny, aby to zrozumieć jest jednak na tyle sprytny, aby zdobyć ogromny majątek. I ma jeszcze wyobrażenie, że gadaniem swoich propagandystów pokryje swoje braki. A tych braków nie pokryje, bez nowoczesnej armii i gospodarki, nauki etc. Aleksander Kwaśniewski powiedziałaby, że twoje poglądy rozmijają się z czasem, to co dobre było w latach 80. dziś jest już tylko mocno zwietrzałą tuszonką. A Wilczek nie okazał się Wilczkiem w kapitalizmie. W ogóle niewielu beneficjentów PRL-u i przyjaciół ZSRR okazuje się potrafi się odnaleźć w realiach III RP. Stąd też łatwo wykazać, ze Jarosław Mądry i jego brat Lechosław Chamowaty kuleją mocno z swoją teorią układu. Niedojrzałość elit ukształtowanych w PRL-u, ich sobiepaństwo, ich warcholstwo i egoizm grupowy, oraz co tu dużo mówić brak wiedzy i prymitywizm, bierze za coś więcej, niż to czym są jego efekty.
lipiec 29th, 2008 at 10:24 po południu
Zofio,
Jeśli rozmawiać tylko o II Wojnie światowej to przepraszam. Ale i w tym kontekście nie można zarzucać USA, że mniejszym kosztem osiągnęły większe korzyści. ZSRR dużo straciła, bo prowadziła fatalną politykę kadrową od początku swojego istnienia. Człowiek jednak nie jest śmieciem, ani nawozem. Elit się nie produkuje jak marchewki. Po zasadzeniu i podlaniu i upływie określonej ilości czasu same nie wyrastają. Elity kształtują się przez wieki i tylko takie stabilnie rozwijające się elity w przeszłości osiągały trwałe sukcesy. Polityka natomiast Dżingis Chana, której sukcesorem był ZSRR i Niemcy hitlerowskiej opierająca się na fizycznej likwidacji niepokornych, nie przetrwała próby historii :)
lipiec 29th, 2008 at 10:24 po południu
Pisanie to przypomina mi taki program TV z dziwnościami w studio. Jako ciekawostkę mogę dodać, że w 70 % tekstów są elementy mające kojarzyć się z codziennością z podsłuchu. To wyrabia efekt “do ciebie”, i poza inteligentnym zaburzeniem tzw metabolizmu informacyjnego jest najważniejszą niewidzialną cechą tego prawa. Można ogólnie dokonywać tylko podziału na wrzuty i wrzuty z zaszyciem. Tutaj tylko ogólny sens odczytuję, ale wydaje mi się, że “magia dużych liczb” to coś wybitnie szkodliwego dla tych państwa.
lipiec 29th, 2008 at 10:27 po południu
Drogi Panie Waldemarze,
nie kierują mnie miłosne uniesienia, ale niejako wiedza o współczesnej Rosji.
Po prostu staram się o niej co nieco wiedzieć, bo interesuje mnie jak to wielkie, największe obszarowo państwo na świecie, które ma szalenie interesującą historię - odnajduje się we współczesnym świecie.
To kraj, który wiele doświadczył, nie tylko przez II wojnę światową czy okrucieństwo doby bolszewizmu i stalinizmu. To kraj, który nie ma takich ciągów cywilizacyjnych jak Europa i taki tradycji ustrojowych, jak jego zachodni sąsiedzi. A jednak dźwiga się i wcale raźnym krokiem nadrabia wiekowe zaległości.
To największy nasz sąsiad a my, Polacy praktycznie nic nie wiemy o współczesnej Rosji.
Można poza kpiącymi komentarzami, możemy poczytać o jakimś dysydencie w kiciu, o epizodach kryminalnych, jakich mnóstwo w innych krajach i nic więcej.
Ten kraj buduje bardzo silne więzy ekonomiczne z Europą, w których Polska nie uczestniczy. Oparte na profesjonalnych stosunkach gospodarczych z krajami Zachodu.
Nasze uprzedzenia do Rosji - wg mojej oceny - już zaczynają odciskać negatywne piętno. Obserwuję to na tworzeniu systemów transportowych, energetycznych, ciągów logistycznych w wymianie handlowej między Rosją a UE, które zaczynają omijać nasz kraj.
Wiele trendów już nie da rady odwrócić.
Wina leży ewidentnie po polskiej stronie.
Patrzę się na Rosję - tu i teraz, na Rosję współczesną, a nie na historię. Oceniam wg kryteriów europejskich, a nie lokalnych, polskich.
Ale takie spojrzenie jest, jak tu osądzono - “kuku na muniu”….
lipiec 29th, 2008 at 10:39 po południu
Głosie,
a co Ty wiesz, i każdy inny Polak o elitach współczesnej Rosji?
Wiesz jak się nazywa konstruktor samolotów bojowych, które zaprezentowano ostatnio na wystawie lotniczej w Wielkiej Brytanii i wzbudziły sensację?
Znasz nazwiska naukowców, którzy aktualnie badają dno Bajkału czy tez naukowców, którzy prowadzą najbardziej zaawansowane badania polarne na świecie?
Znasz nazwiska najlepszych pianistów rosyjskich koncertujących z powodzeniem po prestiżowych salach koncertowych? Są jakieś ich nagrania na CD w Polsce?
Czytałeś coś ze współczesnej literatury rosyjskiej w polskim przekładzie?
Jeszcze niedawno CD z piosenkami Okudżawy ściągałam bezpośrednio z Sankt Petersburga, bo ich w Polsce nie było,dopiero kilka miesięcy temu zauważyłam że pojawiły się w sprzedaży w EMPIK’u.
lipiec 29th, 2008 at 11:09 po południu
Zofio,
Wiem, że jak spadnie cena ropy i gazu, to i przestaną regularnie wypłacać emerytury w Rosji. Wiem, że w Rosji nie ma niezależnej prasy i liczącej się opozycji. Wiem, że Rosyjska armia nie jest w stanie wymienić swojego uzbrojenia konwencjonalnego i atomowego. Wiem, że poziom wydatków Rosji na uzbrojenie jest zbliżony do poziomu takich państw jak Niemcy czy też Wlk. Brytania. Wiem także iż Korea Południowa ma więcej utalentowanych pianistów, konstruktorów, ekonomistów i naukowców niż współczesna Rosja. Nie bardzo rozumiem dlaczego posługujesz się kategorią: “uprzedzenia”. Decyzje i fakty dot. stosunków gospodarczych z Rosją są upolitycznione ze względu na strukturę gospodarki Rosyjskiej, oraz utrudnione z uwagi na korupcję polityczną. Mit Rosji jako raju inwestycyjnego był wielokrotnie odczarowywany dla zwolenników rozwoju tych kontaktów w samej Polsce przez fakt, że na końcu okazywało się, że aby tam być, trzeba było akceptować straty, będące wynikiem nieprzewidzianych, bandyckich, korupcyjnych albo politycznych czynników. Niemcy i Wlk. Brytania są bogate, ale jak dotychczas chyba niewiele zarobiły na inwestycjach swoich koncernów w Rosji. Poszczególne polityki o których piszesz powinny być omawiane w oparciu o rozmowy na temat realiów prowadzenia biznesu w Rosji i z Rosją, tego co może przynieść zysk i ryzyka z tym związanego. I tylko w takim kontekście mają one sens ekonomiczny. Rosja wczoraj i dzisiaj nie zapewnia stabilności stosunków gospodarczych, bowiem uwikłane są one nie tylko w kontekst polityki, ale i bandytyzmu oraz korupcji. Jak będzie jutro nie wiadomo… W sprawie kultury natomiast postulowałbym wyeliminowanie z programu polskiego radia czastuszek. Słuchałem dzisiaj u fryzjera takich przyśpiewek i nie mogłem uwierzyć, bo tak się gra na zabawie na zabitej dechami wsi. Kontrast tym większy, że dzisiaj rano słuchałem sobie standardów wykonywanych przez Max Raabe & Palast Orchester, którą to muzykę z czystym sercem mogę tobie polecić.
lipiec 29th, 2008 at 11:15 po południu
Pani Zofio,
nie pisałem o Pani, tylko o idiotycznym komentarzu Kurki. A jesli chodzi o Rosję mamy po prostu inne spojrzenie. Dla mnie jest to kraj, który przez 300 ostatnich lat był głównym sprawcą naszych nieszczęść i to nie byloby najważniejsze, gdyby nie to, że ciągle ma przekonanie, że powinien decydowac o tym co dzieje się za jego zachodnią granicą. Rosję postrzegam jako groźbę. Nie popieram wojowniczego nastawienia wobec nich, ale uważam, że trzeba być bardzo czujnym i nieufnym. I trzymać się jak najbliżej Unii Europejskiej a także Stanów Zjednoczonych.
lipiec 30th, 2008 at 12:07 przed południem
przez 1,5 roku byłem programowany metodami bardzo prostymi zewnętrznie. Ograniczało się to głównie do warunkowania przekazywanych emocji do interpunkcji. Przyczepiono się do mojej luki w wyształceniu podstawowym i wmówiono mi emocjonalnie takie moje pismo jako objaw czegoś co uzasadnia dokuczanie mi. Zaczęto od (ciekawostka) “+”, potem były “-” jako subtelniejsze “+”, potem “,” i na końcu “.”. Niestety nie udało się im we mnie wzbudzić oczywistości przekazu, nawet tego kim są. Przez niemal 3 lata nie wiedziałem kim są i byłem istną gombką do kotwiczenia pogardy i dozwolonej RADOCHY. Te emocje “głupka wioskowego” właśnie demonstruje mózg operacji. To rodzaj emocji obrazowalny przez określenie “polewam z radochy”. Tym byłem między innymi karmiony przez oryginalne nicki Kabongo czy joe.
Wszyscy dziennikarze biorący w szczególnie aktywny sposób udział we wspólpracy z zachowaniem protokołu dyplomatycznego - dla odmiany symbolicznie zgówniający mnie przyjmując ochoczo gęsto symbole mojej prywatności powinni podlec takiemu oddziaływaniu. Programowaniu warunkowych reakcji emocjonalnych przy zupełnej nieświadomości natury zjawiska przez 3,5 roku, w tym przez 1,5 roku w sposób bardzo gęsty, całodobowy. Dopiero tak obrobionych możnaby wprowadzać w to co byłoby już pełną jawnością tego co im się koduje. Nie wyobrażam sobie by główni nagonkowicze i pomagierzy mogli być poczęstowani “nożom symbolicznym” (a wiecie jak to się poczuć zdarza nieproporcjonalnie) tylko w przestrzeni choćby względnej świadomości metod jakie wobec nich zastosowano. Z głównymi medialnymi hienami trzeba psychologicznie zrobić coś na miarę tego w czego dość późnym etapie uczestniczą gdyż przez te dwa lata będąc tak zaangażowanymi nie dowiedzieć się o przebiegu całej akcji to zbyt celowo zła wola. Wierzę, że w końcu znajdzie się ktoś kto wymyśli coś co będzie odpowiedzią poważniejszą na ich działanie niż przelotne zastosowanie świetnie przez nich uświadamianymi metodami. Te szpileczki w jakie niektórzy bawią się z Michnikiem to kpina z “pokazania jak to jest”.
Kto szczerze chce mi pomóc musi wiedzieć, że to trzeba pokazać około 10 osobom i to w zupełnie innym formacie. Szczególnie ludzie szydzący ze stosowanych przez siebie metod muszą doświadczyć czegoś więcej niż przelotnej świadomej doraźności. Najpierw przyżądzenie, a potem konkretne “wrzutki z zaszywką” i dołączony posmak beznadziei przez wiele miesięcy.
lipiec 30th, 2008 at 12:37 przed południem
W sprawie pomocy amerykańskiej dla ZSRR w II wojnie światowej znalazłem m.in takie dane. Pomoc amerykańska w stosunku do produkcji ZSRR wynosiła:
92% lokomotyw, szyn i maszyn do ich układania. !!!
74% całego taboru samochodowego
12% pojazdów opancerzonych
14% samolotów bojowych
W szczególności zwracam uwagę na pierwszą pozycję. Okazuje się że prawie cała radziecka infrastruktura i sprzęt kolejowy utworzona w czasie wojny to zasługa Amerykanów. Zwraca się tez uwagę na fakt, ze Amerykanie wzięli na siebie główny ciężar motoryzacji Armii Radzieckiej, dzięki czemu radziecki przemysł motoryzacyjny mógł w większym stopniu skoncentrować się na produkcji czołgów.
Należy tez zwrócić uwagę, ze na początku wojny Rosja była technologicznie kompletnie do niej nie przygotowana i najprawdopodobniej tylko dzięki amerykańskim dostawom ZSRR uzyskał chwilę wytchnienia na rozpoczęcie własnej produkcji zbrojeniowej.
I wracając do liczb, dostawy amerykańskie to kilkanaście procent całej produkcji zbrojeniowej ZSRR. A stanowiły one zaledwie 1/5 wszystkich dostaw w ramach lend-lease. Jednoznacznie z tego wynika, ze tylko te dostawy spowodowały, że w ogóle był możliwy front zachodni. Wysoce prawdopodobne jest natomiast, ze bez tych dostaw, przy jednoczesnym braku frontu zachodniego ZSRR nie poradziłby sobie w walce z hitlerowcami.
lipiec 30th, 2008 at 12:37 przed południem
Ten NLP-boks stosowano wobec człowieka załamanego narastającą obawą zakażenia HIV. Zastosowano synergię wobec moich autonomicznych przeżyć pisząc jak od ekierki teksty bijące w kontekście rozkoszą sugerowania mi nosicielstwa. Wymowność tej rozkoszy była ogromna choć świetnie maskowana przez tego superinteligentnego mordercę. W przeciągu nieco ponad pół roku zachęcił ok 80 % z kilkuset regularnie piszących na pewnym czacie, do którego przykuwano mnie resentymentem, do naśladowania go z wielką skutecznością. Zapis tego czata to orgia sadyzmu, kogoś kto nie mógł nie czerpać z siebie by pojawiać się zawsze o dostosowanej porze i nakręcać swoje poczucie radochy z tekstu na tekst. Homoseksualny wątek w przeciwieństwie do kolegi trzymał bardzo ukryty w formie wyrazu. Przeglądając pełen zapis tego 1,5 roku nikt nie byłby w stanie zgłosić wątpliwości do niezwykłego zaangażowania i psychopatii tego osobnika. To intencjonalny morderca wiele niebezpieczniejszy od przesłuchujących przy żarówce w twarz esbekach w komunistycznych więzieniach. Gdyby urodził się 20 lat wcześniej byłby czymś podobnym do brata Michnika, “ten sam instynkt”.
lipiec 30th, 2008 at 12:37 przed południem
Zofio
A propos owych danych statystycznych:
http://kuczyn.com/2008/07/23/zatrzymanie-jako-zbrodnia-komunistyczna#comment-54809
-
Po której stronie zostały policzone
- oddziały ROA http://pl.wikipedia.org/wiki/Rosyjska_Armia_Wyzwole%C5%84cza
(od 800 tys. do 1 miliona żołnierzy rekrutujących się z narodów CCCP – głównie Rosjanie i Ukraińcy)
- oddziały RONA http://pl.wikipedia.org/wiki/Rosyjska_Wyzwole%C5%84cza_Armia_Ludowa, której żołnierze wchodzili w skład 29 Dywizji Grenadierów SS (1 rosyjskej)
http://pl.wikipedia.org/wiki/29_Dywizja_Grenadier%C3%B3w_SS_(1_rosyjska) (odpowiedzialna m.in. za niesławną „Rzeź Ochoty”)
- 3 pułk Kozaków Jakuba Bondarenki biorący udział np. w „Rzezi
Woli”?
Co na to statystyka?
-
Pomoc amerykańska dla CCCP:
W ramach Lend Lease’u do 30 sierpnia 1945 roku, ZSRR otrzymał sprzęt o wartości około 1,3 miliarda ówczesnych USD.
Było to przykładowo:
- 14 795 samolotów,
- 7056 czołgów,
- 51 503 samochodów parki Jeep,
- 375 883 ciężarówki,
- 35 170 motocykli,
- 8071 traktorów,
- 8218 karabinów,
- 131 633 karabiny maszynowe,
- 345 735 ton materiałów wybuchowych,
- 1981 lokomotyw,
- 90 statków transportowych,
- 7784 silniki okrętowe,
- 4 478 000 ton jedzenia,
- 15 417 000 par butów wojskowych,
- 106 893 000 ton bawełny (na ubrania),
http://en.wikipedia.org/wiki/L.....es_to_USSR
-
A propos genialności Rosji i i jej potęgi można by opisać wojnę Sowiecko-Fińską. Manto jakie spuścili - największej armii świata - słabo uzbrojeni „fińscy narciarze” było dla Stalina kompletną kompromitacją (o 1-ej wojnie czeczeńskiej już nie wspomnę).
lipiec 30th, 2008 at 1:17 przed południem
Głosie,
Polska nie ma ani gazu ani ropy, a emerytury tracą na wartości i grozi polskim emerytom tym dzisiejszym i tym przyszłym - lada moment kataklizm.
Owszem nośniki energii dla Rosji są ważne, bo dają dochód narodowy, tak jak polskie ziemniaki czy usługi eksportowe do Niemiec na przykład.
Ale Rosja się zmienia, zaczyna wykorzystywać własny przemysł do wypracowywania dochodu narodowego, tworzy zachęty finansowe dla swojego small biznesu, w Moskwie tworzy centrum finansowe na skalę światowa. Poza tym szalenie dużo inwestuje w poprawę infrastruktury technicznej w oparciu o rodzime zakłady i firmy. Właśnie onegdaj, w połowie lipca, z okazji prezentacji działań na rzecz infrastruktury na rzekach i pomocy państwa dla firm żeglugi śródlądowej armatorom i administratorom wód wewnętrznych Rosji, w Rostowie nad Donem, premier Rosji wizytował kompletnie przebudowany kompleks hydrotechniczny HEC w Niżnym Donie - tzw. węzeł Koczertkowski.
W ramach realizowanego w Rosji „Programu Modernizacji Systemu Transportowego Rosji 2002 - 2010″ , od 2004 r. poddany został on całkowitej przebudowie. Stan urządzeń i obiektów hydrotechnicznych HEC jest decydującym czynnikiem wpływającym na przewóz tranzytu drogą morską i rzeka statków do portów Bałtyku oraz Białego, Kaspijskiego, Azowskiego, Czarnego i Śródziemnomorskiego Morza, jak również wpływa na wydajność nawigacyjną kanału Wołga – Don.
Do niedawna Koczetkowski kompleks urządzeń hydrotechnicznych stanowił wąskie gardło wodnych dróg śródlądowych Rosji.
Obiekt wybudowany w 1919 roku nie spełniał aktualnych wymagań związanych z bezpieczeństwem żeglugi. Ograniczał poza tym przepustowość dróg wodnych – na odcinku Wołga - Morze Azowskie. Z budżetu federalnego wydano ponad 3 mld rubli na budowę całkowicie nowych urządzeń hydrotechnicznych.
3 mld rubli, to wg kursu z dzisiaj - 128, 67 mln USD, lub 81,8 mln euro (263,7 mln zl).
Obecnie odcinek ten jest dostępny dla żeglugi dużych jednostek morsko-rzecznych.
I nie jest to akurat jedyna wielka inwestycja infrastrukturalna transportu rosyjskiego. Takich inwestycji zakończonych, w trakcie realizacji czy rozpoczynających jest wiele. Choćby porty nad Bałtykiem, budowane od zera, jak Ust-Ługa.
Rosja ma ok. 700 h obiektów hydrotechnicznych na swoich rzekach, 75% z nich pochodzi z lat 50-80 ub. wieku i wszystkie są ujęte w planach do modernizacji. Część prac już się rozpoczęła, część jest na ukończeniu, część dopiero się zacznie. Rosja ma 100 tys. km wodnych dróg śródlądowych. Sama Wołga jest żeglowna na 3,4 tys. km.
Sieć ogromna ale słabo dla transportu towarowego, Rosjanie chcą to zmienić. wykorzystana. I zmieniają. Ba, planują od 2011 udostępnić ją statkom obcych bander, ale najpierw główne szlaki zaplanowali doprowadzić do europejskich standardów nawigacyjnych przede wszystkim połączenie Bałtyk via Wołga z Morzem Kaspijskim i Czarnym.
Rosji pieniądze z ropy i gazy są potrzebne przede wszystkim na inwestycje, które maja znaczenie dla rosyjskiej gospodarki, dlatego kupują stocznie i ładują forsę w modernizację własnych, bo odnawiają tabor żeglugowy, ładują pieniądze w infrastrukturę rzeczna - bo to najtańsza droga transportu dla materiałów budowlanych i transportu ładunków ponadgabarytowych np. maszyn
do modernizowanych fabryk i nowych, budowanych od zera.
ładują pieniądze w transport kolejowy i terminale intermodalne, bo to główny środek transportu w Rosji, wchodzą w spółki z Niemcami i razem przejęli cały transport kontenerowy koleją z UE do Rosji i w odwrotnym kierunku. Decyzje zapadły kilka tygodni temu, operator ma siedzibę w Berlinie, spółka logistyczna, która ma w garści ten transport jest rosyjsko niemiecka - Deutsche Bahn (Kolei Niemieckich) i RDŻ (Kolei Rosyjskich).
A Ty ciągle widzisz Rosję jako sprzedawcę surowców kopalnianych.
lipiec 30th, 2008 at 1:20 przed południem
Jasnaanielko
http://kuczyn.com/2008/07/23/zatrzymanie-jako-zbrodnia-komunistyczna#comment-54806
Może wrażenie na Pani zrobi także znaczna ilość -znajdowanych przez poszukiwaczy militariów - kości ludzkich, walających się po rosyjskich lasach, w miejscach walk z czasów II-ej wojny światowej (o czym mówi nawet rosyjska TV).
Duża część zabitych żołnierzy nie została nigdy pochowana, a jeżeli już to groby były w dużej częścii anonimowe gdyż żołnierze nie posiadali nieśmiertelników (i zacierano ich nierosyjską narodowość)
Świadczy to o kompletnym braku poszanowania nie tylko dla żywych ale i dla zmarłych.
-
Śmiertelność w armii radzieckiej w ogóle była duża - także ze względu na „zagradotriady” NKWD, które strzelały do wszystkich, którzy się zagubili, zatrzymali albo wycofywali. (Przyjmuje się, że pod Stalingradem w ten sposób zginęło ok. 14 000 osób) - słynny już, rozkaz nr 227 z 1942 r.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rozkaz_numer_227 opublikowany dopiero w 1988 r. i mniej znany rozkaz nr 207 z 1941 r., który stawiał na równi dezerterów i zaginionych w akcji ze straszliwymi konsekwencjami dla ich rodzin (zsyłka, aresztowanie …).
-
PS
Nie wszystkie cmentarze żołnierzy radzieckich tak wyglądają jak na Pani linku.
Bywa i tak, że koszą trawę:
http://www.wspolnota.rosjanie......k8_big.jpg
lipiec 30th, 2008 at 1:22 przed południem
Wypowiedzi Andrzeja, Madzi, Glosa sa o tyle niebezpieczne, ze za lekcewazeniem przeciwnika czesto idzie niedocenianie, zas z niedoceniania biora sie bledy. Ja juz wole poglady Zofii, ktora byc moze Rosje przecenia. Lepiej przecenic i sie stosownie uzbroic i przygotowac, niz nie docenic i dostac manto.
lipiec 30th, 2008 at 1:24 przed południem
Skoro Zofia nie omieszkała przypomnieć strat ZSRR w II wojnie światowej dla pokazania jak były one ogromne w porównaniu do strat aliantów, to ja nie omieszkam przypomnieć, że w końcu ZSRR walnie przyczyniło się do takiego a nie innego obrazu tej wojny.
Zwykło się mawiać, ze w kampanii wrześniowej Polska nie stawiła istotnego oporu. Toteż przypominam. W kampanii tej Niemcy straciły ok. 30% czołgów, pojazdów opancerzonych i samolotów. Ich sprzęt bojowy został zużyty w stopniu uniemożliwiającym ich dalsza eksploatację bez przeprowadzenia stosownych remontów. Stopniały im zapasy amunicji do stanu umożliwiającego im 2 tygodnie walk. A jak by to wyglądało gdyby nie agresja ZSRR na Polskę 17 września? Przebieg wojny mógłby być całkiem inny.
lipiec 30th, 2008 at 1:39 przed południem
Wypowiedzi Andrzeja, Madzi, Glosa sa o tyle niebezpieczne, ze za lekcewazeniem przeciwnika czesto idzie niedocenianie, zas z niedoceniania biora sie bledy.
—
Wybitnie nie zgadzam się z taka oceną sytuacji. Ja aż za bardzo doceniam Rosję. A w szczególności doceniam te kilka tysięcy rakiet z głowicami jądrowymi i uzależnianie sobie Europy od ropy i gazu. To że zarazem mam nienajlepsze zdanie o ich gospodarce czy technologii nie ma nic do tego. Przypomnę tu tez informację z dawnych informatorów dla amerykańskich sił powietrznych dot. samolotów MiG-21. Lichy samolot, ale bardzo niebezpieczny ze względu na masowość jego występowania. W podobnym stylu traktuję Rosję, tym samym wcale jej nie lekceważąc.
Za niebezpieczny uważam natomiast stosunek Zofii do Rosji. Z tego, że moim zdaniem przecenia osiągnięty przez Rosję poziom nic dla nas nie wynika. A przecenia ją również w takich dziedzinach jak demokracja uważając, że nic niepokojącego się tam nie dzieje. A my powinniśmy jak barany idące na rzeź spokojnie poddawać się prowadzonej przez nią polityce, bo i inni tak robią. A w sprawie zbrojenia to wręcz namawia aby tego nie czynić, aby Rosja nie czuła się zagrożona. I to uważam za niebezpieczne.
lipiec 30th, 2008 at 1:51 przed południem
Madziu - 1;20 - Wybacz, ale nie rozumiem, co chciałaś udowodnić? Ten cmentarz ze skoszoną trawą jest równie przygnębiający i też kryje “nieizwiestnych”. O nich NIKT nie chce pamiętać. To chciałaś mi powiedzieć? O rozkazie ataku “na rost” i “ni szagu nazad” wie każdy, średnio rozgarnięty i średnio oczytany. I o tym się głośno mówi. A nie mówi się wcale, albo bardzo cicho np. o niemieckich cmentarzach na Ziemiach Odzyskanych - czytaj; podarowanych nam przez Stalina… One zostały zwyczajnie zniwelowane, na ich miejscu teraz są polskie cmentarze, na nich bardzo często stare, niemieckie nagrobki z zeszlifowanymi napisami niemieckimi. Ja takie do dziś widuję na cmentarzu Osobowickim i Grabiszyńskim we Wrocławiu. W innych miejscach jest podobnie. Pozostały te nieliczne, o które ktoś dbał i kwatery wojskowe, ale tylko te z I wojny światowej. Patrząc na to Madziu, ja mam tzw. uczucia mieszane, kiedy słyszę, jak my teraz staramy się przywracać do dawnego wyglądu nasze dawne cmentarze na wschodzie. I tak sobie myślę, że to się udaje tam, gdzie nie zadbano - jak np. u nas na Ziemiach Odzyskanych, aby po nich nie pozostał nawet ślad. Ale ten ślad zawsze pozostaje i uczono mnie, że teren cmentarza jest terenem świętym. Jednakże, gdyby tak zachować i czcić wszystkie cmentarze, to gdzie byśmy po paru tysiącach lat żyli? Ja na to patrzę ze smutkiem i zadumą. Mnie to skłania do decyzji o kremacji mojego ciała po śmierci, aby nie przerzucano kiedyś moich kości łopatą.
lipiec 30th, 2008 at 1:58 przed południem
Narciarz2
Był b. dyplomatyczny niby poparł Zofię, ale tak naprawdę stwierdził, że należy się zbroić przeciwko niej. Konkluzja dokładnie odwrotna od tego, co jak wyobrażam sobie, mogłoby przyjść Zofii na myśl. Przyznam się, że ja w ogóle jestem za zbrojeniem się. Generalnie wynika to chyba także z tego, że czuję swoje pierwotne instynkty b. silnie. Nie dalej jak przedwczoraj moją pannę miałczyńską zaatakował kot sąsiadów, który wykosił wcześniej wszystkie kocórki, które dzięki mnie przeżyły kilka zim. Dwie sekundy wystarczyły, aby zadać jej rany zagrażające bardzo poważnie jej życiu (krwawiła z ogonka). Na szczęście, ja dzielny koci rycerz, pospieszył swojej pannie miałczyńskiej, z mocą i potężnym kopem w koci żołądek dobitnie zaznaczyłem, że to ja jestem Panem tego terytorium. I to ja decyduje kto będzie na nim żył, a kto umrze. I jest już postanowione, że następnym razem wkroczenie no MOJE terytorium skończy się nadzianiem kota uzurpatora na widły. KOT TO WIE. Putin i Miedwiediew powinien także zdawać sobie z tego sprawę. Taki jest bowiem wymiar szaleństwa, które odziedziczyłem po przodkach.
lipiec 30th, 2008 at 1:59 przed południem
Madziu,
a od kiedy to Ukrainiec jest Rosjaninem?
Jesteś rozbrajająca - 8, 2 tys. karabinów dla kilku milionowej armii.
A wiesz przynajmniej kiedy Rosja spłaciła tę “pomoc”?.
***
Poza tym pamiętaj Madziu,
że poza swoją armią - Rosja ubrała i wyposażyła także polskie wojsko i te, które sformowano w 1943 r nad Oką te, które opuściło Rosję z gen. Andersem.
W samej I Armii WP było 107,8 tys. ludzi (stan na 1.08.1944).
Gen. Anders wyprowadził z Rosji do Iranu w 1942 r za zgodą Stalina 41 tys. żołnierzy i 74 tys. ludności cywilnej - Polaków, Żydów, Ukraińców i Białorusinów.
I to wojsko było zaopatrywane z dostaw brytyjskich i amerykańskich.
Mimo ciężkich walk z Niemcami, armia gen. Andersa nie wysłała np. uzbrojonego przez Rosjan 5. Wileńskiej Dywizji na front., mimo, ze Rosjanie prosili o militarne wsparcie formowanej w Rosji na ich koszt armii.
Więc może Madziu
mimo wszystko - więcej dystansu i więcej prawdy w tych Twoich opiniach do faktów.
Przypominam też, że z armii gen. Andersa zdezerterowało kilka tys. żołnierzy, np. w Palestynie.
O ile wiem gen. Sikorski bardzo krytycznie ocenił opuszczenie Rosji przez armię. gen. Andersa i odmowę w militarnych działaniach przeciwko armii hitlerowskiej.
lipiec 30th, 2008 at 2:13 przed południem
głosie! Ty nie jesteś zwykły. Ty jesteś WIELKI. Twoja miałczyńska ma prawdziwego rycerza. Takie rycerstwo ja popieram i podziwiam.
Nie mam jednak podziwu dla ogromnych szańców i fortalicji, budowanych w pocie czoła, bez liczenia strat w zasobach ludzkich, jak forty w Srebrnej Górze, Twierdza Kłodzka, Linia Maginota i tak dalej i dalej… Imponujące, … ale po co? Obawiam się, że ta sławetna tarcza będzie tak samo przydatna, jak i te forty. Ale ile powodów do dyskusji, do finansowania różnych przedsięwzięć! Obyśmy byli, jako Polacy na tyle mądrzy, aby tą zabawkę sprzedać Amerykanom za godziwe pieniądze. Moim zdaniem twoje widły robią większe wrażenie na wrogu.
lipiec 30th, 2008 at 2:14 przed południem
Głosie,
nawet przeganiąjąc agresywnego adoratora kotki i będąc panem na włościach - nie kopie się kota w brzuch ani nadziewa na widly.
Są inne metody na kociego awanturnika.
Zwierzęta także odczuwają ból.
Nie sądzę, by Putin z Miedwiediewem akurat bali się polskiego buta i polskich i wideł.
Raczej oglądali, by zadki tych, którzy chcieli by się nimi posłużyć.
lipiec 30th, 2008 at 2:17 przed południem
Zofio w sprawie całopalenia musimy koniecznie pomówić o poezji Artura Lundkvista:
{…}
Spalcie moje ciało w wysokim ogniu,
a popioły rozsypcie na wiatr,
nad polami, rzekami, miastami-
żeby Osiadły w kielichach kwiatów
i Zmieszały się na cichej wodzie z życiodajnym pyłkiem,
żeby pod butami przechodniów na rynku wzniecały kurz
wchodzę w nowy rytm w tańcu atomów!
lipiec 30th, 2008 at 2:23 przed południem
I korespondujący wiersz
Nie gódź się nigdy…”Poezje wybrane A.Lundkvist
Nie gódź się nigdy z przymusem człowieczeństwa,
z przymusem nadziei, z niewolą szczęścia.
Twoją jedyną prawdą jest zwierzę, które rozszarpuje boga
w tajemniczo cichych głębinach czerniejącej krwi.
Jakże mógłbyś błogosławić skrytobójczy los,
ciemność z sidłami, dołami i furiami
przebranymi za żądze, gdzie tonąca zieloni gospoda
jest tylko zarośniętym więzieniem przy zakręcie drogi!
Tak, Twoja wiara w morze, Twoja nadzieja na wiatr
jest tylko trzepotem wróblich skrzydełek w żelaznej klatce.
Widzisz ich. Jak skamienieli we własny posąg
i pod działaniem mechanizmu przymusu rozpadają się powoli w ruinę.
Różane gniazdo miłości kaleczy rękę do krwi.
Obnażają się wilcze zęby. Mężczyzna i kobieta-dwie połowy
zwrócone ku sobie jak karciane figury:walka
między ślepymi, którzy nie znają własnej broni.
Widziałeś świetliste grzbiety koni
biegnących stromizną zboczy w górę między falami drzew.
Lecz nawet zwierzęta ze swym bardziej wyostrzonym instynktem
nie potrafią uniknąć pułapek, zastawionych w zieleni.
Człowiek przegnał swoje zwierzę i wygasił
żar swoich wewnętrznych obrazów.Bladzi mężowie
ukradli dobro i przemienili je w zło: teraz
podonosi sie zło, żeby pomścić tamtą wiarołomność!
Ukradli Chrystusa i wciągnęli w górę jego ramiona,
rozprostowali jego gniewne dłonie,sfałszowali dramat,
dali mu oczy z oliwek zamiast płomieni
i ukryli jego męskie ciało w białym grobie płaszcza.
Kto jeszcze pragnie pożreć serce lwa
lub języczek słowika? Męstwo i miłe brzmienie
są tylko jednym z przekleństw, przymusem
z krwawymi korzeniami w ziemi zapomnianej przez ludzi i Boga.
lipiec 30th, 2008 at 2:31 przed południem
Jasnaanielko,
Aby zrozumieć PO CO trzeba być mężczyzną. Wyraźnie napisałem o szaleństwie. Prokreacja, śmierć i szaleństwo, to pojęcia ściśle ze sobą zwiazane w naszym języku - mężczyzn. To jest inna strategia.
lipiec 30th, 2008 at 2:49 przed południem
głosie! A co wspólnego z szaleństwem ma prowadzenie wojny za pomocą “prztyczka - elektryczka” przez siedzącego w fotelu obrotowym na kółkach faceta w koszuli z podwiniętymi rękawami? Dla mnie on wprawdzie jest groźny, ale w co najmniej równym stopniu śmieszny :)
A chyba nawet bardziej.
Żeby było szaleństwo, takie prawdziwe, męskie to wg mnie musi być krew i jej woń, musi być ból i utrudzenie zadawaniem ciosów. Bronią białą lub palną, ale na odległość wzroku i słuchu. Inaczej, to gra komputerowa, gdzie gra się żywymi ludźmi za pomocą myszki albo innego, wygodniejszego ustrojstwa. Dla rozgrywającego jedyne bolesne znaki, to mogą być hemoroidy. Od siedzenia w tym fotelu na kółkach.
lipiec 30th, 2008 at 2:54 przed południem
I dla jasności - dla mnie prosty, frontowy żołnierz, to jedynie NARZĘDZIE w rękach tego faceta w fotelu obrotowym. Żołnierz na froncie nie jest panem swego szaleństwa, bo nie od niego ono zależy.
lipiec 30th, 2008 at 3:11 przed południem
Jasnaanielko,
Biblia słusznie głosi, że wszelkie zło ma swoje poczęcie w wyobraźni. Najpierw zabija się w własnej wyobraźni, a później w rzeczywistości. Szable czy tez guzik to detale.
lipiec 30th, 2008 at 3:21 przed południem
Ten wiersz też skojarzył mi się z tą produkcją przeciw pedofilii. (Tłustawy piwożłop plecami do wizji coś stuka: “Cześć jestem Piotruś, mam 14 lat”).
Prawda, estetycznie to wygląda jak zomowca udający morderca. A może nawet sAdama Michnika, który uznał inwazję za błąd po ujawnieniu, że w Polsce przesłuchiwano. Z Michnikiem podobne jest szyderstwo, tylko że tu więcej jest rozpaczy. Ale odbieram to jako malowanie mojego zapragnionego losu. W satanistycznym tekście Michnika jest i bunt i satysfakcja, pełna schizofrenia. I to gdzie te mężczyzny się spotykają to taki makabryczny kolaż gdzie wydartego Michnika narysowanego ołówkiem skleja się z babcią z rysunku o większym formacie i zamiast wnuczka wklejony jest Michnik. W ten sposób długopisowy morderca wyprowadza za rączkę samego Michnika.
lipiec 30th, 2008 at 3:59 przed południem
Tak więc przebierający się za pedofila homoseksualista - na zasadzie mniejsze - większe idzie jako przerośnięta babcia z Michniczkiem na bagna. Dorysowano wiele małych kroczków - co studio se-ma-for na pewno zrekonstruuje. Podobnie wątek SM z Jaruzelskim może mieć u Michnika jako podłóże konglomerat różnych skłonności. Nagle dorosłemu mężczyźne wylatuje pięść w rękawicy na sprężynie z odbytu, amerykańska harmonijka z papieru po urodzinach. W zbliżeniu widać, że pobrudzona keczupem. Ale to wszystko mały rytuał, zamiana swoich tendencji w rodzaj surrealnego skeczu. Michnik wie, że w tym szydzeniu z drogi krzyżowej jest zło, ale właśnie tylko tak umie zajaśnieć jako czysty. Przez karykaturę psychopaty i schizofrenika. Powolutku, nie wolno symbolicznie szydzić z pewnych rzeczy, zwłaszcza jak się je robi-nierobi, robi-nierobi itp. On tego nie wie, ale jeszcze wymachuje tą flaszką. Tu nie chodzi o wieczne drażnienie się z oburzeniem, ale oswajanie siebie. To mół mieć na myśli Ludwik Dorn pisząc ostatnio o autyźmie. Jeśliby natomiast okazało się, że AM miał ukryte zaburzenia osobowości i na starość to wychodzi - kadencja następna Lecha Kaczyńskiego może okazać się kluczem do neutralizacji. Lekko zwichrowany prezydent odkrywa sekretną tajemnicę Michnika - wielość osobowości.
Natomiast nie mam wątpliwości, że ten tutejszy psychopata (nie żaden “Wujek”) celowo wyszydza najokrutniejszy sadyzm gdyż chce po części “przyznając” go odwrócić odeń uwagę, rozproszyć, ale też powoli podsycać normalność tego, oswajać. Można uniknąć powagi jeśliby to nie było tak totalne ilościowo, ale takim jest i żadne wierzganie nie zmieni pełnego formatu tego co Babcia i Michnik “nawyczyniali” już, prawda. :)
lipiec 30th, 2008 at 7:20 przed południem
PANIE MINISTRZE,
jak tam: szampan na Czerskiej już pękł, czy dopiero pęknie…?
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....owany.html
lipiec 30th, 2008 at 7:29 przed południem
Wy nie macie co w nocy robić?
Zofio!
Muszę Ci powiedzieć, że jestem coraz bardziej pełen podziwu. Masz genialną zdolność rozmywania tematu, schodzenia z niego, zastępowania podstawowego nurtu tematami pobocznymi. Robisz to tak skutecznie, że wszyscy zapominają, do jakiego to właściwie tekstu się to odnosi. A podstawowy tekst brzmiał: “Jak wspomniałam - USA przystąpiły do wielkiej koalicji antyhitlerowskiej dopiero 7 grudnia 1942r, gdy Japończycy zrobili im jatkę na Hawajach. Europa wykrwawiała się w wojnie z hitlerowcami od ponad 3 lat. Bez wspaniałego udziału dzielnych wojsk amerykańskich i ich pomocy militarnej. Dopiero od początku 1943 r. tak na serio wtedy USA zaczęły wspomagać Europę, wysyłać sprzęt itp. Ale i tak trzon operacji amerykańskich był skupiony na Azji i Pacyfiku. Przypominam też, ze Amerykanie ruszyli tyłek, by wspomagać Europę, gdy Niemcy zaczęli dostawać w dupę od Rosjan, w ich kontrofensywach 1941/1942 r.”
Otóż wszyscy Ci udowodnili, że to jest nieprawda, że była pomoc, umowy ze Stalinem wcześniej. Mimo że przecież Stalin był sojusznikiem Hitlera i USA miało prawo być zaniepokojone.
I w całej tej dyskusji o to chodziło - że była pomoc amerykańska, a Ty mówiłaś nieprawdę.
lipiec 30th, 2008 at 7:31 przed południem
Nie możemy porozmawiać o USA, bo prawica (Uchachany) znowu zaczyna swoje prowokacje.
lipiec 30th, 2008 at 7:34 przed południem
Errrrrrrrata!
Zamiast “Mimo że przecież Stalin był sojusznikiem Hitlera…” powinno być “Mimo że przecież Stalin był sojusznikiem Hitlera wcześniej…”
lipiec 30th, 2008 at 8:10 przed południem
Torrrrrrlin! Ty się uchachanym nie przejmuj! Omijaj go zwyczajnie i pisz to, co myślisz. Gdyby i pozostali zastosowali ten genialnie prosty manewr, uchachanego i całej reszty dawno by tu nie było.
No ale tu każdy chce mieć ostatnie słowo.:(
lipiec 30th, 2008 at 8:11 przed południem
Przy takich upałach spać się nie chce……………………….
lipiec 30th, 2008 at 8:11 przed południem
Karadżić już w Hadze,
a ludzie honoru Michnika i koledzy Kuczyńskiego wciąż w Polsce. Może pora dla Jaruzela przygotować jakąś przytulną celę w Hadze, żeby biedaczek miał gdzie dożyć swych dni?
.
PS
Wałęsa ma zeznawać na procersie Jaruzela o wydarzeniach z roku 70. Odradzam. Naopowiada bzdur jak to na komendzie było zajebiście i jeszcze będzie musiał odpowiadać za skłądanie fałszywych zeznań.
.
pozdrawiam
Bernard
lipiec 30th, 2008 at 8:13 przed południem
Torlinie,
to powiadasz, żem tu aż tak wpływowy…?
“Robię prowokację” i NATENTYCHMINAST wszyscy rzucają dotychczas omawiany temat i PRZYMUSOWO zajmują się owąż “prowokacją” :)…?
.
Że zacytuję klasyka:
“Ty to jak już coś powis, to powis!” :)
.
Ale liczę tu na Pana Ministra, że (zadaniowany przez think tank z Czerskiej) poprze w tej kwestii Jedynie Słuszną Linię Partii, Rządu i WSI.
Tym słuszniejszą, że może tu być coś na rzeczy:
http://cogito62.salon24.pl/#comment_1260975
http://cogito62.salon24.pl/86172,index.html
http://wybranowski.salon24.pl/.....index.html
lipiec 30th, 2008 at 9:36 przed południem
Polecam w dzisiejszej Wyborczej (papierowej) artykuł Żuradzkiego poruszający kwestię rekompensat za mienie skonfiskowane po wojnie przez władze komunistyczne. Autor zauważa, że ludzie doznawali różnego rodzaju krzywd ze strony reżimu i pozbawienie majątku ziemskiego czy kamienicy nie było tą najdotkliwszą. Dlaczego więc akurat te krzywdy mamy wyróżniać i składać się całym narodem na zadośćuczynienie, tym bardziej, że w większości wypadków rekompensatę otrzymają już nie pokrzywdzeni, lecz ich potomkowie, nieraz w drugim pokoleniu?
Muszę powiedzieć, że ten sposób myślenia zgadza się z moimi intuicjami moralnymi.
lipiec 30th, 2008 at 9:51 przed południem
Pawle - ciekawa dyskusja o prywatyzacji i odszkodowaniach odbyła się u Passenta. Tu masz jeden z wpisów:
http://passent.blog.polityka.p.....ment-93472
Polecam ci też wypowiedzi Pielni tamże.
lipiec 30th, 2008 at 10:48 przed południem
Ale to mienie caly czas funkcjonuje, czesto tez Ci ludzie ktorzy je stracili zyja. Chyba panstwo nie powinno byc paserem?
lipiec 30th, 2008 at 10:50 przed południem
Bernarda i Uchachanego omijam szerokim łukiem - to są prowokatorzy (jak cały PiS zresztą)
lipiec 30th, 2008 at 10:53 przed południem
Torlinie,
jak zwykle nie doczytałeś do końca.
Ja nie pisałam że pomocy ze strony USA b>nie było. napisałam, że była po grudniu 1942 r, gdy od ponad 3 lat toczyła się wojna.
Nie uwzględniłam kilku wcześniejszych miesięcy owej interesowanej pożyczki, którą wynegocjował nb. Churchill.
Natomiast nikt z moich kontrpartnerów w dyskusji nie raczył napisać kiedy państwa alianckie ów kredyt spłaciły USA. I w jaki sposób.
Rosja, która ponoć tak mocno skorzystała z tej wojennej pomocy - swoje zobowiązania finansowe, jakiekolwiek miała wobec obcych państw - spłaciła nie tak dawno w całości. Z odsetkami włącznie.
W czasie II-giej kadencji prezydenckiej Putina, gwoli wyjaśnienia
Za wyposażenie obu polskich armii w czasie II wojny światowej - także.
***
Ciągle też wszyscy zapominają, że Rosja w 1939 r nie była państwem, jak Polska np., które scalało kraj i uczyło się niepodległości, wykorzystując ku temu swoją inteligencję.
Ale miała od 1918 r. po feudalnym caracie rewolucyjny okres budowania komunizmu po bolszewicku i całą spuściznę ekonomiczną caratu z niepiśmiennym chłopstwem i zdemoralizowaną klasą robotniczą, która dostała władzę do rąk. I z tych ludzi Rosja, jako państwo, musiała zbudować armię i jej zaplecze - tak by budować w swoich fabrykach czołgi, samoloty, broń i środki transportu.
A nawet wymyśliła swoje katiusze i wprowadziła je do walk frontowych.
Nie analizuję, dlaczego tak było w Rosji - stwierdzam tylko, że taka a nie inna Rosja, jako państwo - toczyła wojnę z hitlerowskim agresorem, zakończoną zdobyciem Berlina.
lipiec 30th, 2008 at 11:01 przed południem
Jest jeszcze w zwrocie mienia - pewien bardzo wstydliwy problem - grabienie mienia pożydowskiego, w czasie II wojny światowej.
Ile to mieszkań z wyposażeniem i innym dobytkiem - zajęli warszawiacy i mieszkańcy innych polskich miast po Żydach wysiedlanych do gett, wywożonych do obozów lub rozstrzeliwanych na miejscu?
Kto przejmował ich wiejskie gospodarstwa, sklepiki, zakłady rzemieślnicze, fabryczki?
Krasnoludki?
Czy Ci, którzy uniknęli zagłady lub ich potomkowie, mają prawo dopominać się teraz o swoje od Polaków, którzy ich po prostu wtedy zwyczajnie okradli?
lipiec 30th, 2008 at 11:05 przed południem
Żeby nie było niedomówień
- jeżeli obecnie w wypadku np. zginie człowiek a ktoś przywłaszczy sobie jego rzeczy osobiste lub zostawione w rozbitym samochodzie - odpowiada za kradzież.
lipiec 30th, 2008 at 11:19 przed południem
Zofio, gwoli ścisłości - USA przystąpiły do wojny w grudniu 1941, a nie 1942. Nie jest też prawdą, że ich główny wysiłek był skierowany na Pacyfik. Przeciwnie, aż do połowy 1944 roku działania na Pacyfiku prowadzone były stosunkowo nikłymi siłami (poza, co zrozumiałe, flotą), a podstawową masę wojsk lądowych i lotnictwa rzucono na front europejski.
lipiec 30th, 2008 at 11:25 przed południem
“Jeżeli obecnie w wypadku np. zginie człowiek a ktoś przywłaszczy sobie jego rzeczy osobiste lub zostawione w rozbitym samochodzie - odpowiada za kradzież.”
.
A jeżeli ten człowiek zginął w wypadku sześćdziesiąt lat temu, a dziś jego wnuk dopomina się o odszkodowanie od wnuka złodzieja? To już chyba nie jest takie oczywiste?
Poza tym dawni właściciele (nie mieszajmy w to może Żydów) domagają się rekompensaty nawet nie od potomków złodziei, tylko od polskiego państwa, czyli nas wszystkich. O ile mi wiadomo, ani mój ojciec, ani żaden z dwóch dziadków nikogo nie wywłaszczali.
lipiec 30th, 2008 at 11:46 przed południem
a to akurat jest proste
skoro panstwo wywlaszczylo to niech panstwo odda
lipiec 30th, 2008 at 12:37 po południu
http://zascianek.salon24.pl/86241,index.html
LIST OTWARTY WOJCIECHA SUMLIŃSKIEGO
Chyba warto przeczytać jako uzupełnienie do linków uchachanego.
lipiec 30th, 2008 at 12:45 po południu
Natomiast nikt z moich kontrpartnerów w dyskusji nie raczył napisać kiedy państwa alianckie ów kredyt spłaciły USA. I w jaki sposób.
Rosja, która ponoć tak mocno skorzystała z tej wojennej pomocy - swoje zobowiązania finansowe, jakiekolwiek miała wobec obcych państw - spłaciła nie tak dawno w całości. Z odsetkami włącznie.
—
“Negocjacje w sprawie spłaty zaciągniętych przez Sowietów, w ramach Lend-Lease Act, kredytów trwały do 1972. Kredyty te uległy prawie w całości umorzeniu.”
http://portalwiedzy.onet.pl/28438,,,,lend_lease_act,haslo.html
—
A bardziej szczegółowo:
“ZSRR zgodził się jedynie na spłatę nieznacznej części zadłużenia, zabezpieczywszy się za pomocą wysuniętych zawczasu pretensji ze swojej strony. Tym samym kwestia zadłużenia w ramach lend-lease’u stała się przedmiotem długotrwałego sporu. w 1972 r., w początkach “breżniewowskiej detente”. Ministrowie handlu podpisali wówczas w Waszyngtonie porozumienie o uregulowaniu wzajemnego zadłużenia w ramach lend-lease; na mocy tego aktu ZSRR zobowiązany był do 2001 roku wypłacić Stanom Zjednoczonym, po uwzględnieniu odsetek, 722 min dolarów. Do lipca 1973 r. Moskwa wypłaciła 48 min USD; wówczas jednak przerwała spłatę długu, uzasadniając to tym, iż USA nie wywiązują się z innych zobowiązań oraz wiążą kwestię spłat z warunkami natury politycznej. Do kwestii powrócono na najwyższym szczeblu dopiero w 1990 r.: Michaił Gorbaczow i George Bush ustalili wówczas, że ZSRR do 2030 r. spłaci 674 min dolarów, a uiszczenie tej kwoty pozwoli na ostateczne zamknięcie kwestii zobowiązań w ramach lend-lease… tyle, że ZSRR już nie istnieje, a Rosja milczy na ten temat.”
http://www.panzerfaust.freehost.pl/miliardy.html
Przy czym powyższy cytat pochodzi z artykułu z 2004r. Zakładając, że powyższe zobowiązania zostały jednak spłacone otrzymujemy rachunek. USA dostarczyły ZSRR sprzęt wartości ok. 11 mld dolarów (czyli ok. 100 mld wg cen obecnych). Rosja spłaciła niecały 1 mld dolarów (obecnych). Kwota ta uwzględnia również odsetki.
—
Jeśli chodzi o Wielką Brytanię to na mocy układu z USA została ona zobowiązana do spłacenia 10% wartości pozostawionego u niej sprzętu otrzymanego w ramach lend-lease. Spłatę rozłożono na 50 lat przy oprocentowaniu 2% rocznie. Ostatnia ratę w wysokości 83,3 mln dolarów spłaciła 29 grudnia 2006r.
http://en.wikipedia.org/wiki/L.....#Repayment
lipiec 30th, 2008 at 1:15 po południu
Zofio,
Osobiście jestem za restytucją mienia choć niekoniecznie za ustawą reprywatyzacyjną. Uważam, że gdyby oszacować mienie na obszarze Polski w granicach z stycznia 1939 pomniejszone o tereny kresów które straciliśmy i nie licząc ziem zachodnich, to nie byłaby to jakaś horrendalna kwota. A byłaby ona jeszcze mniejsza, gdyby o odszkodowania można było ubiegać się tylko w sądzie cywilnym. Działalność naszego wymiaru sprawiedliwości, kto wie czy nie doprowadzić by mogła do nadwyżki netto kosztów sądowych i adwokackich oraz notarialnych i innych nad odszkodowaniami. Wcale się nie śmieję, wcale takiego obrotu spraw bym nie wykluczał jak i tego, że sprawy sądowe mogłyby się toczyć przez następny wiek z okładem. Nie ma protokołu, który poddawałby sprawy tego rodzaju Trybunałowi w Strasburgu. Jak to się mówi kochajmy się jak Polacy, ale liczmy jak żyd z żydem. Chciałem jednak zauważyć, iż skoro większość właścicieli zostało zabitych, to trudno mówić o kradzieży. W tym przypadku należy mówić o zasiedzeniu. Oczywiście to nie wyklucza tych przypadków gdy ocaleni wracali i napotykali w swoich domach obcych, którzy nie chcieli ich opuścić.
lipiec 30th, 2008 at 1:20 po południu
Acha i jeszcze jedno. Wielu z ocalałych żydów dostało od państwa ludowego zadośćuczynienie, intratne posady, wykształcenie, staże i…. pojechało do Izraela. A były też przypadki samodzielnego restytuowanie majątków przez tych, którzy mieli taką możliwość. Trzeba jakby zbilansować zyski i straty. PRL właściwie dla niektórych potrafił być nader szczodry…
lipiec 30th, 2008 at 2:30 po południu
To nawet nie jest “siódma woda po siódmej wodzie, po emocjach Kabongo/SANCZO/joe”. Ale ważna kontynuacja rypania, które wydaje się i ma się wydawać niczym i tak kontrastować. Czemu jest rypaniem przez morderców? O tym za kilka chwil.
lipiec 30th, 2008 at 3:12 po południu
Głosie,
Żyd, gdy mówimy o narodowości, jak Polakach, piszemy dużą literą. gdy mówimy o żydach, jak o katolikach, wyznawcach religii - małą literą.
To tak na marginesie.
lipiec 30th, 2008 at 3:25 po południu
Andrzeju,
dziękuję za informacje.
Przypominam tylko przy okazji, ze inna bala wartość nabywcza dolara w czasach II wojny światowej, od nabywczej w XXI wieku.
Jedno jest pewne - wojenna pomoc USA nie była bezinteresowna i zapewniała wpływy do budżetu USA przez dziesiątki lat po wojnie.
Wg wykazu sprzętu - jego realna wartość nie sięgała tych obecnych 100 mld. USD, większość była z demobilu amerykańskiego.
Pod tym względem Amerykanie takie maniery stosują do dzisiaj.
Vide okręty dla marynarki wojennej ofiarowane naszej marynarce wojennej (profesjonalne złomowanie było by droższe niż przekazanie ich Polsce) czy słynne F-16, które potrafią mieć ujawnionych 1,3 tys. usterek rocznie. Albo amerykański sprzęt dla Polaków w Afganistanie czy Iraku.
lipiec 30th, 2008 at 3:26 po południu
Otóż chodzi o to by kojarzyć emocje związane z osobami przez ich konketne działania z pewnymi cechami ich pisania. I dlatego pisanie to musi być minimalnie charakterystyczne przez te cechy. Dane z bierzącej rzeczywistości są podawane w tym samym czasie kiedy używa się konkretnych form (pisanie akapitowe, różne formy czcionki i wszystko co z zachowaniem minimalnego związku samo w sobie jest lub ma wydawać się skuteczne. Ale tym co najważniejsze jest współwystępowanie bodźców z rzeczywistości z tymi cechami. Potem kontynuuje się same cechy by przywiązać człowieka do czata. I kiedy jest możliwość “przypomnienia” emocji jakie wzbudziło się dnia poprzedniego jest to wystarczające by w ten sposób zastosować wymienność. Jeśli nie ma bodźców dodatkowych to faszerant wygląda jakby reagował głównie na ten bodziec współwystępujący, a co najmniej wsącza mu się kropelka po kropelce takie przekonanie o sobie, które wzmacnia zastosowane “I” w zaszywce. Zaszywka to jest zakamuflowanie bodźca “I” lub, na innym etapie, nieopłacalność reakcji nań lub wręcz zastraszenie wobec reakcji mającej wyglądać jak reakcja nie powodowana “I”.
Ciekawostką jest łączenie metod. Te znaki, które działają przez ilość współwystępowań wcześniejszych z motywami z rzeczywistości nie muszą być stosowane jako zamiennik dnia następnego i stosuje się je dzięki temu też zamiast. Można jednak użyć ich krótko po bodźcach jako też utwierdzacze konkretnych ostatnich pojedyńczych bodźców.
To jest konieczne do filmu o faszerancie dla widzów i dla faszeranta.
lipiec 30th, 2008 at 3:39 po południu
Pawle,
to literówka, masz rację - USA weszły do koalicji antyhitlerowskiej 7 grudnia 1941 r.
Potem pisałam:
… Amerykanie ruszyli tyłek, by wspomagać Europe, gdy Niemcy zaczęli dostawać w dupę od Rosjan, w ich kontrofensywach 1941/1942 r.
Np. w operacji rostowskiej , trwającej od 17 do 27 listopada 1941 r, czy boleśnie przyjętej przez hitlerowców kontrofensywy moskiewskiej 5-7 grudnia 1941r, gdy Rosjanie odrzucili Niemców spod bram swojej stolicy.
Nie wymieniałam dalszych operacji, tylko te do 7 grudnia 1941 r.
Ale za zwrócenie uwagi - dziękuję.
lipiec 30th, 2008 at 4:01 po południu
WKPB
zarzut płatnej protekcji dla fałszowania dokumentów - jest zarzutem bardzo ciężkim dla dziennikarza.
Dziennikarz zajmujący się WSI musi być bardzo ostrożny. I wiedzieć czym się zajmuje.
Sąd musi mieć nieliche dowody, skoro zdecydował się na jego odizolowanie.
Urządzanie pokazówki z próbą samobójczą w kościele z wiernymi i obecnymi tak zakonnicami - jest manifestacja i to w dość obrzydliwym stylu.
Ten człowiek nie chciał się zabić, ale zrobić medialne przedstawienie. I zrobił, bardzo starannie je reżyserując. Napisał list otwarty, wybrał kościół ss. wizytek kojarzony z ks. Popiełuszką, zwierzał się z myśli samobójczych kolegom, by fama się rozniosła itp.
Wszystko po to by go publicznie kojarzono go jako ofiarę tajnych służb, czyli WSI.
Myślę, ze w pełni ma świadomość, co zrobił i co mu za to grozi.
Nie mam zamiaru się nad nim litować.
Jemu potrzebny jest po prostu w tej chwili psychiatra a potem bardzo dobry obrońca.
Ale i tak raczej nie umknie wymiaru sprawiedliwości.
lipiec 30th, 2008 at 4:17 po południu
Przypominam tylko przy okazji, ze inna bala wartość nabywcza dolara w czasach II wojny światowej, od nabywczej w XXI wieku.
Oczywiście, ze inna. Przecież przyjąłem współczynnik 10:1
http://en.wikipedia.org/wiki/U.....tive_value
—
Jedno jest pewne - wojenna pomoc USA nie była bezinteresowna i zapewniała wpływy do budżetu USA przez dziesiątki lat po wojnie.
Oczywiście, że nie wspomagając sprzętowo sojuszników pośrednio USA pomagały samum sobie. A z tymi wpływami do budżetu to oczywiście raczysz żartować. Zwrot 1% zainwestowanych środków płatny przez 50 lat. Nie wygląda mi to na nadzwyczajny interes.
—
Wg wykazu sprzętu - jego realna wartość nie sięgała tych obecnych 100 mld. USD, większość była demobilu amerykańskiego.
Nie jestem w stanie stwierdzić jaka była realna wartość tego sprzętu i jestem święcie przekonany, że Ty również. Pozostaje zdać się na powszechne opinie że wartość amerykańskiego sprzętu wynosiła 50 mld ówczesnych dolarów z czego 1/5 trafiła do ZSRR. Jak się zmieniała wartość dolara podałem powyżej.
—
Pod tym względem Amerykanie takie maniery stosują do dzisiaj.
Vide okręty dla marynarki wojennej ofiarowane naszej marynarce wojennej (profesjonalne złomowanie było by droższe niż przekazanie ich Polsce) czy słynne F-16, które potrafią mieć ujawnionych 1,3 tys. usterek rocznie. Albo amerykański sprzęt dla Polaków w Afganistanie czy Iraku.
Tym niemniej to co nam Amerykanie podarowali jest i tak lepsze niż to czym dysponowaliśmy wcześniej. W takim przypadku na podarunek nie ma co wybrzydzać. Natomiast w sprawie pochodzących rzekomo z demobilu F-16 najwyraźniej źle Cię poinformowano. Owszem były pierwotnie takie plany ale strona polska na nie nie przystała i ostatecznie kupiliśmy samoloty, których nie mamy się co wstydzić.
lipiec 30th, 2008 at 4:52 po południu
Andrzeju masz rację
F-16 możemy sie nie wstydzić, pod warunkiem, że są zdolne do latania.
Na ogół bywają z nimi kłopoty. Ostatnio lądował taki na Okęciu bo mu się w instalacji dymiło. 12 z nich poszło do przeglądu technicznego z tego powodu.
Polska jednostka czeka teraz na instrukcje z USA w sprawie procedur - a one stoją w hangarach. Nie latają. 12 uziemionych samolotów.
To informacja z dzisiaj.
lipiec 30th, 2008 at 4:56 po południu
Podobno nic się nie stało, wojsko podało, że się tylko śrubka poluzowała i 12 samolocików na jakieś 12 dni do hangaru.
http://fakty.interia.pl/polska.....du,1154462
lipiec 30th, 2008 at 5:30 po południu
Bernard napisal: Karadżić już w Hadze, a ludzie honoru Michnika i koledzy Kuczyńskiego wciąż w Polsce. Może pora dla Jaruzela przygotować jakąś przytulną celę w Hadze, żeby biedaczek miał gdzie dożyć swych dni?
.
To Bernard wciaz na wolnosci? Moze pora przygotować jakąś przytulną celę w Tworkach, żeby biedaczek Bernard miał gdzie dożyć swych dni tam, gdzie jego własciwe miejsce?
lipiec 30th, 2008 at 5:33 po południu
Zofio,
jak byś miała zielone pojęcie o lotnictwie wojskowym, to byś wiedziała, że samoloty myśliwskie psuja się jak diabli, niezależnie czy są to amerykańskie, szwedzkie francuskie czy rosyjskie. Wynika to z warunków w jakich są eksploatowane. Wiedziałabyś również, ze przy poważniejszych usterkach procedury nakazują wstrzymanie samolotów na których taka usterka się wydarzyła do czasu wyjaśnienia i ewentualnego wykonania przedsięwzięć profilaktycznych.
Natomiast ten cały cyrk jaki ma miejsce z samolotami F-16 wynika na ogół z przewrażliwienia i niekompetencji stosownych władz wojskowych. Trudno mi stwierdzić co naprawdę się wydarzyło w samolocie, który lądował na Okęciu, ale jeśli to zwykłe obluzowanie nakrętki to najprawdopodobniej to kompletnym absurdem są te całe procedury opisane w Interii, a przeglądy jeśli już to powinny być wykonane na wszystkich samolotach i nie powinny trwać dłużej niż kilka godzin. To, że siły powietrzne nie dorosły do eksploatacji takich samolotów (i nie tylko takich, bo dotyczy to często samolotów od dawna użytkowanych) nie świadczy o tym, że samoloty są kiepskie.
lipiec 30th, 2008 at 5:43 po południu
Należy to co dziś napisałem odczytywać w połączeniu z tym:
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54600
by zrozumieć wielopoziomowość machiny, jej ogólne i szczegółowe cechy.
lipiec 30th, 2008 at 5:44 po południu
Andrzej napisal: Oczywiście, że nie wspomagając sprzętowo sojuszników pośrednio USA pomagały samum sobie. A z tymi wpływami do budżetu to oczywiście raczysz żartować. Zwrot 1% zainwestowanych środków płatny przez 50 lat. Nie wygląda mi to na nadzwyczajny interes.
.
Wytluszczone “nie” to chyba byla pomylka Andrzeja. Natomiast jesli idzie o meritum, to mozna i oczywiscie nalezy liczyc pieniadze, ale mozna takze powiedziec, ze za swoje pieniadze USA kupily bardzo duzo krwi radzieckich zolnierzy i oszczedzily pewna ilosc krwi swoich zolnierzy. Krew takze nalezy do bilansu.
.
Tutaj jakis czas temu pojawily sie nalepki na zderzaki “American blood, $1 a gallon”. To bylo w czasach, gdy benzyna mniej wiecej tyle kosztowala. Nowsza wersja powinna mowic “$4 a gallon”. Mniej pojetnym wyjasniam, ze nalepka ma przypominac, ze krew tez nalezy do bilansu wojny i nie nalezy o niej zapominac.
.
Z tego nie wynika, ze podobaja mi sie argumenty Zofii. Nie podoba mi sie mianowicie to, ze kategoryczne stwierdzenia Zofii nie zawsze sie potwierdzaja w swietle wyjasnien Andrzeja. Ja wole taka dyskusje, w ktorej tzw. fakty nie zostaja podwazone. Jest takie angielskie powiedzenie “dzentelmeni nie dyskutuja o faktach”. Aby tak bylo, nalzezy fakty przedstawiac prawdziwie.
lipiec 30th, 2008 at 5:46 po południu
Przepraszam za kursywe. Tylko pierwszy paragraf powinien byc pochyly.
lipiec 30th, 2008 at 6:10 po południu
Interesujacy artykul w znienawidzonej gazecie. Nie wiadomo, gdzie jest prawda, ale z artykulu wydaje sie wynikac, ze Macierewicz jest rodzajem zbira. Przypomnijmy, ze jest to zbir z lepkimi rekami, jak wynika z innych doniesien znienawidzonej gazety. Interesujace jest takze to, ze glowny oskarzyciel byl znakomicie oplacany.
http://wyborcza.pl/1,82709,550.....odnia.html
lipiec 30th, 2008 at 6:40 po południu
Z-a, wiatry znaczy “wia try” czy chłodne wiatry, czy coś łaskawszego za przeproszeniem?
lipiec 30th, 2008 at 6:49 po południu
A może użyj prosto z mostu słów “Wojciech Sumliński teges”?
Im bardziej będzie to niewyraźne tym poważniejsze?
lipiec 30th, 2008 at 7:08 po południu
Narciarzu!
Co Ty piszesz? “Można także powiedzieć, że za swoje pieniądze USA kupiły bardzo dużo krwi radzieckich żołnierzy i oszczędziły pewną ilość krwi swoich żołnierzy”. O co Ci chodzi? Ja tego nie rozumiem. Przerzucając tysiące ton sprzętu, zaopatrzenia, czołgów, butów, spodni, nawet kalesonów “kupiły bardzo dużo krwi radzieckich żołnierzy”?
Jak już napisałem, Zofia jest niereformowalna. Najpierw napisała o niszczycielach, że były zdezelowane (a w jednym miejscu pisała o “starych gruchotów-niszczycieli”), jak Jej udowodniłem, że to nieprawda, to się nawet nie zająknęła. Nic, cisza. Udaje, że nikt niczego nie powiedział.
Teraz znowu zaczyna: “Wg wykazu sprzętu (…) większość była z demobilu amerykańskiego”. Dla przykładu “demobilu”. Powtórzę z linku, którego pewnie nie przeczytałaś: ” Pierwsze dostawy sprzętu do ZSRR rozpoczęły się jesienią 1941 r.; do końca roku Amerykanie zdołali przewieźć do ZSRR broń i osprzęt techniczny o wartości 545 tys. dolarów, w tym pierwszych 256 samolotów. Amerykańskie myśliwce doskonale zdały egzamin w walce, zwłaszcza w pierwszym roku wojny, kiedy to znaczna część samolotów produkcji radzieckiej została zniszczona przez Niemców jeszcze na ziemi. Trzykrotny bohater Związku Radzieckiego Aleksandr Pokryszkin strącił 48 z ogólnej liczby 59 niemieckich samolotów, latając na amerykańskim myśliwcu aer-cobra. Inny as, dwukrotny bohater Związku Radzieckiego Arsienij Worożejkin, przelatał niemal całą wojnę na samolocie spitfire, strącając 51 maszyn wroga; w pierwszym roku blokady Leningradu nieba nad miastem broniły niemal wyłącznie myśliwce kitty hawk”.
Proszę Cię o trochę obiektywizmu. Zachowujesz się wobec USA jak Uchachany wobec Michnika, a Madzia wobec Jaruzelskiego.
lipiec 30th, 2008 at 8:01 po południu
Drogi Torlinie,
z demobilu - to znaczy zdemilitaryzowany, używany i wycofany z czynnej “służby” w wojsku.
Ale nie oznacza niezdatny np. samolot do latania.
Stare niszczyciele mające ponad 20 i 30 lat i adekwatnym uzbrojeniem, wycofane ze służby w US NAVY - to też jednostki które utrzymują się na wodzie i mogą pływać. Cześć tej floty z demobilu konwojowała statki handlowe w czasie II wojny światowej, i była wdzięcznym celem dla niemieckich łodzi podwodnych.
W takich konwojach pływał mój ojciec. Ale nie na okręcie, ale na statku handlowym. Nb polskim.
lipiec 30th, 2008 at 8:15 po południu
Proszę Cię o trochę obiektywizmu.
Mnie czy Zofie?
.
O co Ci chodzi?
Chodzi mi o powszechnie przypominany fakt, ze USA pomagajac ZSRR, pomagaly sojusznikowi walczyc z wrogiem, z ktorym same walczyly. Im wiecej strat Niemcom zadal ZSRR, tym latwiej bylo walczyc Amerykanom. A dalej z tego wynika, ze sprzet przkazany ZSRR przeliczal sie na cos wiecej niz tylko pieniadze. Symbolicznie mozna powiedziec, ze USA przekazujac sprzet, kupowaly w ten sposob krew i pot radzieckich zolnierzy, i oszczedzaly krew i pot wlasnych. Czy to tak trudno zrozumiec? Nie wydaje mi sie, zebym tym stwierdzeniem odkrywal Ameryke.
.
Jesli miec to na uwadze, to powojenne rozliczenia i splaty nabieraja troche innego wydzwieku. Mozna powiedziec, ze sprzet zostal juz czesciowo splacony krwią. Czy z tego wynika, ze ZSRR powinien sie jednostronnie wycofac ze swoich zobowiazan? Nie, nie wynika. Ale te zobowiazania maja troche inny charakter niz zwykla pozyczka, przynajmniej na plaszczyznie moralnej. O tym trzeba pamietac.
.
Takie spojrzenie moze byc aktualne w kontekscie rozliczen Polski powiedzmy z Amerykanami. Wyobrazmy sobie, ze USA przkaza Polsce sprzet wart tyle a tyle, po czym ten sprzet bedzie uzyty w Afganistanie przez polskich zolnierzy walczacych u boku amerykanskich zolnierzy. Powiedzmy, ze ilus polskich zolnierzy zginie, ale mozna bedzie pokazac, ze dzieki temu nie zginelo ilus tam zolnierzy amerykanskich. Czy nie byloby wlasciwe, aby po wojnie czesc naleznosci zostala po prostu umorzona? Ja bym powiedzial, ze to byloby wlasciwe. Gdyby tak sie stalo, to nie spodziewalbym sie slyszec pozniejszych zarzutow, ze Polska nie wywiazala sie ze swoich zobowiazan.
.
O to mi chodzilo, i troche mnie Torlinie zaskakujesz, ze tego nie rozumiesz.
lipiec 30th, 2008 at 8:25 po południu
Andrzeju,
na lotnictwie myśliwskim się nie znam i nie mam żadnych pretensji - by uchodzić za jego znawce!Kończąc temat USA w II wojnie światowej, ale sam przyznasz, ze z F-16 mamy istny cyrk!
Z uruchomieniem urządzeń naprowadzających z USA na lotnisku w Mirosławcu - mieliśmy cyrk ok. 6 lat. Tyle lat zamontowane - działały!
Nie wnikam z czyjej winy.
***
Pawle,
kończąc temat USA w II wojnie światowej napisałeś:
… Nie jest też prawdą, że ich (tj. USA) główny wysiłek był skierowany na Pacyfik. Przeciwnie, aż do połowy 1944 roku działania na Pacyfiku prowadzone były stosunkowo nikłymi siłami (poza, co zrozumiałe, flotą), a podstawową masę wojsk lądowych i lotnictwa rzucono na front europejski.
Jestem raczej przeciwnego zdanie, wg mojej wiedzy:
Pacyfik:
7.12.41 - atak Japończyków na Pearl Harbor i manto USA, ale w odwecie sukcesy na froncie japońskim do 06.19432
3-5.06.42 - bitwa o Midway, zwycięstwo US NAVY i początek ofensywy na Pacyfiku.
05.43 - 07.44 - zwycięska operacja armii USA i opanowanie większości wysp na Pacyfiku.
***
Na froncie europejskim:
10.06 - 17.08.43 - lądowanie aliantów na Sycylii, (ale nie orientuję czy z udziałem jednostek USA),
6.06.44 - lądowanie aliantów w Normandii
24-25.04.45 - alianci dochodzą do Łaby
***
Japonia:
6 i 9.08.45 - zrzut 2 bomb na Japonię i masakra ludności cywilnej.
***
Może coś przeoczyłam - więc podpowiedz.
lipiec 30th, 2008 at 9:38 po południu
Zofio, przeoczyłaś sporo.
Na początek - stare niszczyciele amerykańskie przekazane Royal Navy nie były wdzięcznym celem dla U-bootów, tylko akurat odwrotnie. W tym czasie Brytyjczykom tragicznie brakowało eskortowców, a do służby konwojowej nie były potrzebne najnowocześniejsze okręty.
Na Pacyfiku amerykańska ofensywa na wielką skalę rozpoczęła się dopiero wiosną 1944 roku, bo dopiero wtedy była gotowa do akcji flota kilkunastu nowo zbudowanych lotniskowców. Bitwa o Midway złamała siłę ofensywną Japonii, ale potem przez półtora roku toczyły się “walki o charakterze lokalnym” w rejonie Nowej Gwinei i Wysp Salomona.
W tym samym czasie na froncie europejskim Amerykanie:
1. W listopadzie 1942 wylądowali w rejonie Algieru i wspólnie z nacierającym ze wschodu Brytyjczykami zniszczyli niemiecko-włoskie wojska na terenie Afryki północnej.
2. W lipcu 1943 również wspólnie z Brytyjczykami wylądowali na Sycylii, a we wrześniu na Półwyspie Apenińskim i toczyli tam przewlekłą kampanię włoską.
3. W czerwcu 1944 roku wylądowali w Normandii, a w sierpniu we Francji południowej. Na tym froncie ich wojska stanowiły zdecydowaną większość sił alianckich.
W Europie USA zaangażowało o wiele większe siły ludzkie niż na Pacyfiku (co zresztą wynikało i z tego, że do walki o niewielkie wyspy nie można było rzucić zbyt wielu żołnierzy).
lipiec 30th, 2008 at 9:52 po południu
Zosiu!
Z czym Ty się nie zgadzasz? Paweł napisał: “aż do połowy 1944 roku działania na Pacyfiku prowadzone były stosunkowo nikłymi siłami (poza, co zrozumiałe, flotą), a podstawową masę wojsk lądowych i lotnictwa rzucono na front europejski”, a Ty napisałaś to samo. Wojna na Pacyfiku była wojną flot i lotnictwa z lotniskowców, w ogóle nie można porównywać liczebności. Ja osobiście zainteresowanie Amerykanów Europą rozpocząłbym od Casablanki, Oranu i Algieru w 1942 roku, wprawdzie to jest Afryka, ale było to robione z punktu widzenia europejskiego (lądowanie w Afryce). W “Operacji Husky” uczestniczyli Amerykanie, dowódcą całości był Eisenhower, a dowódcą 7 armii Patton.
lipiec 30th, 2008 at 10:02 po południu
Beitar - Wisła 2:1. Zawodnicy mistrza Polski byli zbyt autystyczni, rozgrywali piłkę w głowach, a Żydzi zostawili trochę więcej serca na boisku, byli bardziej ekstrawertyczni. Wynik nie odzwierciedla w pełni stwarzanych sytuacji. Mogło być 0:2, Sobolewski został ukarany za udawanie (klepnięty końcami palców w pełnym biegu) zamiast strzelać i zrobiło się po 40 sekundach 1:1. Wisłę czeka trudny mecz w Krakowie. Beitar wyglądał ze strojów jak GKS Katowice, ale grał szybciej piłką. Obydwie dróżyny były lekko podkoksowane. Szanse w rewanżu oceniam 50 do 50 %.
lipiec 30th, 2008 at 10:10 po południu
Wytluszczone “nie” to chyba byla pomylka Andrzeja.
Efekt szybkiego pisania “na żywca. Po “nie” powinna być kropka. Wówczas tekst był wyglądał.
Oczywiście, że nie. Wspomagając sprzętowo sojuszników pośrednio USA pomagały samym sobie.
—
Zofio,
Wcale nie uważam, żebyśmy z F-16 mieli istny cyrk. A jeśli prasa wywleka większość istotniejszych problemów z F-16, to uważam wręcz, że sprawują się rewelacyjnie. Mam za sobą ponad 20 lat praktyki w dziedzinie eksploatacji statków powietrznych więc wiem co piszę.
Jeśli chodzi o ILS w Mirosławcu, to ja już pisałem dawniej. W niecały miesiąc po katastrofie CASY system ten uruchomiono. Możesz więc sobie odpowiedzieć na pytanie, kto zawinił. Ponownie powtarzam, Siły Powietrzne nie bardzo jeszcze dorosły do eksploatacji zachodniego sprzętu wojskowego.
lipiec 30th, 2008 at 10:32 po południu
I wracając do pojęcia “z demobilu” ulubionego przez Zofię. Uważa Ona, że sprzęt, który w danej chwili nie jest jednym z najnowocześniejszych to dla USA sprzęt zdemilitaryzowany, używany i wycofany z czynnej “służby” w wojsku , sprzęt który nadaje się tylko do tego, aby wepchnąć go sojusznikom. Nic bardziej mylnego. Przypomnę tylko, że w operacji Pustynna Burza Amerykanie używali m.in. samolotów F-4 Phantom (tych z wojny wietnamskiej). Wykonały one ponad 2500 lotów bojowych.
lipiec 30th, 2008 at 10:37 po południu
“# List do rodziny
Panie Krzysztofie, zobowiazuje pana osobiscie do przekazania rodzinie red. Sumlinskiego:
Drodzy Panstwo,
w tych ciezkich chwilach, jakie przezywacie, pragne wyrazic swoj gleboki zal, ze odnowiona Rzeczpospolita stosuje wobec dziennikarzy, ojcow rodzin i ich jedynych zywicieli metody epoki, ktora miala juz raz na zawsze odejsc w niebyt. Zapewniam, ze sercem jestem z Wami i zrobie wszystko co w mojej mocy, aby opinia publiczna wywarla odpowiedni nacisk na ograna scigania w celu uwolnienia red. Sumlinskiego z aresztu i pozwolily mu na odpowiadanie z wolnej stopy. Nie ma dla mnie znaczenia, ze moje mozliwosci, szarego czlowieka, w dodatku mieszkajacego z dala od Polski sa nader ograniczone. Serce nie zna granic, a sila ducha odleglosci.
Licze, ze polska spolecznosc juz wkrotce uruchomi jakies narzedzia, ktore pozwola mnie - i wielu innym chetnym - przyjsc z konkretna pomoca materialna.
W tej chwili modle sie, aby Pan pomogl Wam odnalezc sily i wole wytrwania i abyscie Wy te Pomoc umieli dostrzec,
Katarzyna Mąkowska, Kanada”
‘
Bardzo ładny gest żony cyberzabijaki - spedalacza, a nawet równocześnie pofesjonalnie czujny, imponujący.
lipiec 31st, 2008 at 12:19 przed południem
http://kuczyn.com/2008/07/23/zatrzymanie-jako-zbrodnia-komunistyczna#comment-54836
Zofia:
„Madziu,
a od kiedy to Ukrainiec jest Rosjaninem?
Jesteś rozbrajająca - 8, 2 tys. karabinów dla kilku milionowej armii.”
Ukrainiec nie jest Rosjaninem a Białorusin nie jest Azerem za to wszyscy bywali „ludźmi radzieckimi”.
-
8,2 tys. karabinów to rzeczywiście mało przy 15 milionach par butów, które wszak Rosjanie mogli sobie sami wyprodukować (wszak technologia trochę mniej skomplikowana od T-34). Pozostałe liczby umknęły Pani uwadze gdyż pisane były atramentem sympatycznym.
(chyba).
*
Amerykanie nie chcieli przystąpić do wojny (będąc wiernym polityce izolacjonizmu) za to CCCP można nazwać największym sojusznikiem Niemiec hitlerowskich.
Jeszcze w dniu agresji Niemiec na Rosję (22.06.41 r.), z rozpędu, w kierunku Niemiec szły transporty m.in. ropy i manganu zakontraktowanych wcześniej przez Hitlera u Stalina.
W ramach różnych umów w latach 1940-1941 Niemcy otrzymały od ZSRR:
1,5 mln ton ziarna
100 tys. ton bawełny
2 mln ton produktów naftowych
1,5 mln m. sześc. drewna
280 tys. ton manganu
42 tys. ton chromu
350 tys. ton miedzi
1200 tys. ton wyrobów walcowanych
2700 tys. ton złomu metali kolorowych
30 tys. ton surowca kauczukowego
Równocześnie jednak Niemcy realizowały swoje zobowiązania w minimalnym stopniu - saldo wymiany na czerwiec 1941 wynosiło ok. 1 mld marek na niekorzyść ZSRR
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pakt_Ribbentrop-Mo%C5%82otow
Kupę dali Niemcom a potem sami g … mieli.
Przez ten czas:
„W dziele eksterminacji ludności polskiej Stalin ochoczo współpracował z Hitlerem. Kooperacja była daleko posunięta. Organizowano wspólne konferencje Gestapo i NKWD. Do pierwszej doszło w Brześciu nad Bugiem 27 września 1939 roku. Jej tematem przewodnim były metody zwalczania w zarodku przez obu okupantów konspiracji niepodległościowej. II Konferencja NKWD i Gestapo odbyła się pod koniec listopada 1939 roku w Przemyślu. Tutaj tematyka została poszerzona o problem wymiany jeńców polskich oraz metodykę eksterminacji ludności polskiej. III Metodyczna Konferencja Gestapo i NKWD zorganizowano w lutym 1940 roku. Oprawcy spotkali się w Zakopanem w willi “Pan Tadeusz”. W marcu 1940 kolejna podkonferencja miała miejsce w Krakowie. Wspólne plany eksterminacyjne konstruowano do początku kwietnia 1940 roku. Nazistowska akcja A-B polegająca na wymordowaniu polskiej inteligencji została dzięki tym konferencjom skoordynowana m.in. z radziecką akcją rozstrzeliwania jeńców w Katyniu. Protokół końcowy III Metodycznej Konferencji zakładał likwidację ludności polskiej do roku… 1975 poprzez jej wymordowanie i deportacje. Stronę niemiecką reprezentował Adolf Eichmann i późniejszy szef dystryktu radomskiego GG Zimmerman. Sowietom przewodził niejaki Eichmans, były sowiecki komendant Wysp Sołowieckich i Ekspedycji na Wałgaczu i twórca systemu zabijania strzałem w tył głowy w izolowanych pomieszczeniach oraz Rita Zimmerman, szefowa łagru dziecięcego i komendantka kopalni złota na Kołymie. Inną formą współpracy radziecko-nazistowskiej było tworzenie przez sowiecki wywiad na obszarze Generalnego Gubernatorstwa organizacji konspiracyjnych o zabarwieniu komunistycznym. Jakie postawiono im zadania? Zwerbowani działacze lewicowi mieli rozpracowywać dla Gestapo i NKWD polskie podziemie niepodległościowe pod płaszczykiem własnej działalności konspiracyjnej. Te twory nazwano “Sierp i Młot”, “Proletariusz” oraz “Stowarzyszenie Przyjaciół ZSRR”.
http://malbork.naszemiasto.pl/.....28750.html
lipiec 31st, 2008 at 1:24 przed południem
Zofio:
Dot. 5 Wileńskiej Dywizji
Wydaje mi się, że jednak korzysta Pani z materiałów trącących nieco myszką i naftaliną. Jakbym słuchała red. Ryszarda Wojny albo Jerzego Putramenta.
„W lutym 1942 roku władze sowieckie zaczęły się domagać wysłania na front uzbrojonej przez nich 5 Wileńskiej Dywizji Piechoty. Warunkowały tym rozpoczęcie uzbrajania kolejnych dywizji.
(…) wobec odparcia niemieckiego ataku na Moskwę (grudzień 1941) Stalin usztywnił stanowisko wobec strony polskiej w kwestii formowania wojska polskiego w ZSRR, którego stan liczebny (i w konsekwencji ilość racji żywnościowych) był ściśle określony. Z własnych racji żołnierze żywili przybywających członków rodzin i ochotników. Pomimo że zaopatrzenie wojska polskiego pochodziło z dostaw amerykańskich i brytyjskich (Lend-Lease) strona sowiecka (pomimo stałego napływu ochotników z zesłania i łagrów) nie chciała zgodzić się ani na podwyższenie stanów liczebnych wojska polskiego, ani na ewakuację poza ZSRR nadwyżek ochotników do jednostek WP na Bliskim Wschodzie i w Wielkiej Brytanii – chcąc zatrzymać byłych więźniów i zesłańców w charakterze niewolniczej siły roboczej w ZSRR.
W okresie ofensywy niemieckiej na Kaukaz i bitwy o Stalingrad generał Anders uzyskał zgodę Stalina na ewakuację już sformowanych oddziałów do Iranu, przy pozostawieniu ośrodków rekrutacyjnych wojska polskiego w ZSRR. W konsekwencji Armia Andersa została ewakuowana z Krasnowodska przez Morze Kaspijskie do Pahlevi w Iranie (okupowanym wówczas wspólnie od sierpnia 1941 przez wojska sowieckie i brytyjskie).
Po rekonstrukcji (reorganizacja, dozbrojenie) i REKONWALESCENCJI żołnierzy przeniesiona została do Iraku, gdzie ochraniała strategiczne pola naftowe w zagłębiu Mosul – Kirkuk (…)”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Armia_Andersa
-
Wysłanie polskiej armii na front – pojedynczymi dywizjami - skończyłoby się tak jak pod Lenino – rzezią (co Stalinowi byłoby na rękę – pozbyłby się niepewnego elementu – z którym trudniej byłoby budować PRL).
Gen. Anders to przewidział (jako były rosyjski oficer) – i uratował nie tylko owych żołnierzy ale kilkadziesiąt tys. polskich cywilów (o czym sama Pani pisze).
*
dot. dezercji
„z armii gen. Andersa zdezerterowało kilka tys. żołnierzy, np. w Palestynie”
http://www.historia.org.pl/for.....php?t=3806
W trakcie pobytu II Korpusu Andersa w Palestynie od września 1943 roku zdezerterowało z korpusu około 2500 Żydów, z czego blisko 2000 wstąpiło do armii brytyjskiej bądź Brygady Żydowskiej.
Oto co na ten temat pisze gen. Anders:
„W Palestynie zaczęły się tłumne dezercje żołnierzy żydowskiego pochodzenia , zaagitowanych przez organizacje żydowskie. Ponad 3000 Żydów opuściło szeregi Korpusu. (…) Nie zezwoliłem na poszukiwania dezerterów, i ani jeden dezerter nie został przez nas aresztowany. Postanowiłem nie stosować ściśle wobec mniejszości narodowych ustawy o powszechnym obowiązku służby wojskowej dla wszystkich obywateli polskich poza Krajem. Nie chciałem mieć pod dowództwem żołnierzy, którzy bić się nie chcą…”.
.
Za: „Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939 – 1946” Władysław Anders, str. 204.
-
Kolejny cytat:
„Romanowski wspomina, że pewnego razu aresztowano grupę żydowskich uciekinierów, ale gdy postawiono ich przed generałem Andersem, ten nakazał, by żandarmi puścili ich wolno i zlecił na przyszłość nie zatrzymywać dezerterujących Żydów. W Iraku, by nie prowokować Brytyjczyków, podobny rozkaz był wydany ustnie. Anders miał powiedzieć w sekrecie kilku oficerom, że „Żydzi walczą o swą wolność, a ja nie zamierzam stać na ich drodze”. Anders nie mógł oczywiście powiedzieć tego oficjalnie, ponieważ wojsko polskie uzależnione było od Brytyjczyków”.
.
Za: „Zdobywcy Monte Cassino. Generał Anders i jego żołnierze” H. Sarner, str. 146.
-
I co z tego wynika?
lipiec 31st, 2008 at 1:47 przed południem
http://kataryna.salon24.pl/86345,index.html
- Pytania których nie zadam -
„W “Faktach” Sumliński znalazł się za Tuskiem otwierającym boisko. Tymczasem w normalnym kraju (przynajmniej tak jak sobie go wyobrażam, z coraz bardziej dojmującą świadomością, że go niestety nie doczekam) Tusk dzisiaj pojawiałby się wyłącznie jako odpytywany na okoliczność tego o czym napisał Sumliński. Bo napisał rzeczy straszne. W normalnym kraju z zarzutów Sumlińskiego tłumaczyłby się we wszystkich programach informacyjnych premier, minister spraw wewnętrznych, minister sprawiedliwości, szef ABW, no i sympatyczny słup czyli minister koordynator służb specjalnych. Do każdego z nich jest mnóstwo bardzo poważnych pytań. Mnóstwo. Po samej tylko lekturze listu Sumlińskiego, a przecież dziennikarze wiedzą więcej więc i pytania mieliby głębsze, mądrzejsze. „
-
Co robią dziennikarze?
lipiec 31st, 2008 at 3:37 przed południem
http://kuczyn.com/2008/07/23/z.....ment-54895
“i zrobie wszystko co w mojej mocy, aby opinia publiczna wywarla odpowiedni nacisk na ograna scigania w celu uwolnienia red. Sumlinskiego z aresztu”
Tekst ten pełni również funkcję parodii tego co powtarzam od dłuższego czasu, a co kilka dni temu wypowiedziałem kilka razy w najbardziej stanowczy dotychczas sposób. Mówię tym bandytom często że “zrobię wszystko by zgodnie z prawem i sprawiedliwością trafili w końcu do więzienia”.
‘
“W tej chwili modle sie, aby Pan pomogl Wam odnalezc sily i wole wytrwania i abyscie Wy te Pomoc umieli dostrzec,
Katarzyna Mąkowska, Kanada”
To jest natomiast sterownik mający wzmacniać efekt kierowanych do mnie spedalających gestów różych męskich i kobiet homoseksualistów. W działaniach ich nie ma zwiększenia bodźców upokarzających poza kilkoma liderskimi gestami. Jest natomiast pleniąca się jak zaraza nuta zniecierpliwienia i związanych z tym nieśmiałych prób flirtu z zastraszeniem. Im bardziej nie idzie - tym większą trzeba wyprodukować “pewność roboczą” by to odwrócić. To nagi obraz chciejstwa wypowiadającego się przez mających absolutnie odwrotne przekonanie świadome, co się wylewa.
Najważniejsza jest tu jednak zbierzność z pewną perfidią, która tylko powierzchownie jest sprzeczna z wymienioną funkcją - tak naprawdę jest opcją na odwrotny kierunek. Chodzi tu o “storpedowanie” własnego działania - “próby”, która za chwilę spali na panewce. Nie było opłacalne pełne zaangażowanie w zastraszenie, ale nie można zostać z porażką. To “unieważnienie” “próby” złamania, zastraszenia, upodlenia by też nie czuć się przegranym. Byłaby to fantazja na podstawie jednego tekstu z mojego móżdzka gdyby nie to, że ja znam to już jako stereotyp “rozmowy ze sobą”, którą co jakiś czas potrzebuje toczyć mój oprawca.
lipiec 31st, 2008 at 5:22 przed południem
Ważne, że tego typu komunikaty były też zawsze wysyłane w celu bliźniaczym. Celu unieważnienia fiaska prowokacji w przyszłości. By nie musieć odnotowywać tego, że jest jakaś waga dwuszalowa, z którą to ma związek. Filozofia działań wobec mnie jest przewidziana jak holokaust - by nie widzieć swego okrucieństwa i złej intencji. Obozy koncentracyjne dawały możliwość maksymalnego ograniczenia liczby bezpośrednio mordujących. Tu rolę tej garstki mają pełnić mechanizmy przekazu nawarstwionego, czyli: wzrastający poziom potrzeby pogłębiania perwersyjności sadyzmu, efekt nawarstwienia w świadomości. Usiłowanie i bycie na zaawansowanym etapie podżegania i uskutecznienia morderstwa psychicznego i gwałtu jest bezprecedensowo nagie w kluczowych elementach. Przeraża mnie w tej psychozie to poczucie oderwania się związku między gestem i intencją, i uleganie temu oszustwu przez coraz większą ilość osób.
lipiec 31st, 2008 at 6:27 przed południem
Madzia napisala cytujac Kataryne, ze tymczasem w normalnym kraju [...] Tusk dzisiaj pojawiałby się wyłącznie jako odpytywany na okoliczność tego o czym napisał Sumliński. Bo napisał rzeczy straszne.
Nie znajac sprawy, moge tylko domniewywac, ze nie wszystko, co straszne, jest tym samym prawdziwe. W normalnym kraju urojeniami zajmuja sie psychiatrzy, a nie dziennikarze albo premier. Nie wiem, czy jest to jedyne wytlumaczenie, ale jest to mozliwe wytlumaczenie. Nie wiem, czy jest wytlumaczenie pozadane z punktu widzenia Madzi badz tez Kataryny.
lipiec 31st, 2008 at 6:33 przed południem
A skoro jestesmy przy prawicy, to podrzucam do zdegustowania Madzi, Bernardowi, i Mawarowi, nastepujacy rarytas opisany w znienawidzonej gazecie. Mec. Łozińska, obrońca Wojciecha Jaruzelskiego: - Zeznania [Wałęsy] z punktu widzenia obrony są znakomite.
http://wyborcza.pl/1,75248,552.....ystem.html
lipiec 31st, 2008 at 6:45 przed południem
Kolejny rarytas opisany w znienawidzonej gazecie: Odwołany szczyt Polska-kraje bałtyckie. Okazuje sie, ze prezydent Litwy zachorowal na “nagromadzenie zajęć”. To sie zdarza w polityce. Prezydentowi Polski tez sie zdarzało zachorowac. W normalnym kraju Prezydent Polski dzisiaj pojawiałby się wyłącznie jako odpytywany na okoliczność tego na co zachorował Prezydent Litwy. A moze nalezałoby zapytac ministra Ziobro? On sie przeciez zna na medycynie.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....yckie.html
.
Natomiast Kataryne nalezałoby odpytac na okoliczność tego, w ktorej szkole nauczyła sie frazy “odpytywany na okoliczność”.
lipiec 31st, 2008 at 9:37 przed południem
Pawełku,
przecież napisałam i o lądowaniu aliantów na Sycylii i w Normandii, nie zauważyłeś?
Natomiast nie pisałam o Algierze, bo nie leży w Europie ale w Afryce, a my dyskutujemy o europejskiej części wony z udziałem USA.
Nie byłam tylko pewna, co zaznaczyłam - udziału USA w desancie na Sycylii.
Nie rozumiem tak prowadzonej dyskusji. Piszę o pewnych faktach, Ty mi zarzucasz, że się mylę i …przywołujesz je na nowo na dowód, mojej omyłki.
Gdzie tu sens?
Przecież wydarzeń, które przywołałeś - nie przeoczyłam.
***
Piszesz, że U-boty nie polowały na niszczyciele w alianckich konwojach?
A co robiły na morzach Twoim zdaniem?
Zgodnie z moją wiedzą, niszczyciele płynęły w konwojach by chronić statki (handlowe z ładunkami, “cywilne’) przed u-botami i nalotami lotnictwa niemieckiego. Stanowiły ich militarna “obstawę”.
***
Pawełku,
a mógł byś w dwóch zdaniach podać siły, jakie Amerykanie rzucili do Europy (ludzie) i na Pacyfik i odrębnie ew. do Afryki.
***
Madzia,
Żydzi w armii Andersena - byli traktowani jako obywatele polscy, tak samo Białorusini i Ukraińcy. Nawet o to były awantury ze Stalinem.
Przeoczyłaś?
Piszesz, jak Tobie wygodnie - jak wojska wychodziły z Rosji - to było polskie wojsko. Jak z wojska były dezercje - to dezerterowali… Żydzi. Zwracam uwagę, że ci Żydzi to też było polskie wojsko pod dowództwem gen. Andersa.
Możesz mi powiedzieć dlaczego woleli woleli armię brytyjską od polskiej?
***
Uzbrojona i gotowa do walki dywizja (5. Wileńska) unika frontu, by nie zginać.
Możesz mi powiedzieć po cholerę takie wojsko?
To po co Polska wysyła żołnierzy do Afganistanu, tam też mogą zginąć…
lipiec 31st, 2008 at 10:07 przed południem
Zofio! Czytając te dyskusję coraz bardziej mam ochotę zanucić (w myśli, bo śpiewam pewnie, jak JK, ale o tym wiem!)
“Hej dziewczyno spójrz na misia aha”.
Ta dyskusja coraz bardziej jest dryfującą krą. Każdy jakieś dane z różnych źródeł wyciąga…. I co z tego?
lipiec 31st, 2008 at 10:11 przed południem
Z przeglądu prasy.
mamy w szczecinie piękna gotycka katedrę, z nowiutka wieżą oraz gigantycznymi organami, też nowiutkimi, jak mówią duchowni katoliccy prawie takie same jak w Lichieniu. Poszły na to miliony, wsparte dotacjami z UE.
Jest też w Witkowie, jakieś niecałe 100 km od Szczecina dom opieki dla staruszków Caritasu, który Caritas likwiduje, bo nie spełnia norm unijnych (wyposażenia sanitarnego bodajże i personelu)
http://www.gs24.pl/apps/pbcs.d...../269690496
Zabrakło pieniędzy na jego utrzymanie i wyposażenie.
Jak się okazuje ważniejsze są organy dla hierarchów Kościoła rzymsko-katolickiego niż egzystencja wiejskich staruszków.
A podobno, wg nauki Jezusa, człowiek jest najważniejszy, skierowanie się ku potrzebującym, a nie organy takie “wielkie jak w Lichieniu”?
lipiec 31st, 2008 at 10:13 przed południem
Uzbrojona i gotowa do walki dywizja (5. Wileńska) unika frontu, by nie zginać.
Możesz mi powiedzieć po cholerę takie wojsko?
—
A jak ktoś wysyła wojsko na front tylko po to, aby żołnierze na nim wyginęli? Madzia ma rację i nie są to tylko wymysły prawicowych historyków. W komunistycznych czasach, w komunistycznym wojsku, na jakimś szkoleniu, w którym osobiście uczestniczyłem komunistyczny oficer polityczny powiedział wprost - armia Andersa była wrzodem na d… dla Stalina i tak naprawdę z ulga przyjął jej wyprowadzanie z ZSRR. Nie bardzo ufał też armii Berlinga i wymyślił sobie, że ją wykończy wysyłając do zdobycia Smoleńska, którego to szturmu nie miała prawa przetrwać. Sytuację uratował sam Berling oświadczając, coś w rodzaju zdobywaliśmy już Smoleńsk od zachodu, zdobędziemy raz od wschodu. Efekt okazał się piorunujący i Stalin odstąpił od wcześniejszych pomysłów. Dopiero następne było Lenino, gdzie polskie wojska i tak były skazane na wykończenie, co by niechybnie nastąpiło, gdyby nie zostały w końcu zluzowane (ponoć na osobista interwencję Wasilewskiej u Stalina). To wersja komunistycznego politruka w czasach PRL-u.
lipiec 31st, 2008 at 10:26 przed południem
Zofia:
.
“Nie rozumiem tak prowadzonej dyskusji. Piszę o pewnych faktach, Ty mi zarzucasz, że się mylę i …przywołujesz je na nowo na dowód, mojej omyłki.”
.
Nie ja pierwszy tu zauważyłem pewną twoją niemiłą cechę: całkowitą niezdolność do przyznania się do błędu lub niewiedzy. Swojego stanowiska zawsze bronisz do ostatniej kropli krwi. Ale ad rem.
Jeśli idzie o stare amerykańskie niszczyciele, napisałaś, że były “wdzięcznym celem dla u-bootów”, co trudno odebrać inaczej niż jako chęć zdeprecjonowania amerykańskiej pomocy dla Europy. W rzeczywistości nawet stary niszczyciel był znacznie niebezpieczniejszy dla okrętu podwodnego niż odwrotnie i te kilkadziesiąt niszczycieli było bardzo cenną pomocą dla Brytyjczyków. Niszczyciele rzadko ginęły od torped u-bootów, bo były celem niewielkim, zdolnym do szybkich uników, a przede wszystkim groźnym dla atakującego.
Pisząc, że afrykański teatr wojenny nie należy do Europy, wykręcasz kota ogonem. Był to jeden z frontów walki z Niemcami i o to przecież chodzi, a nie o geografię.
Jeśli idzie o liczby, to na frontach europejskich walczyło kilkadziesiąt amerykańskich dywizji - piechoty, pancernych i spadochronowych. Na Pacyfiku w największej operacji lądowej - na Okinawie - wzięło udział siedem dywizji. W typowych operacjach desantowych na wyspach uczestniczyły 2-3 dywizje piechoty morskiej.
.
“Uzbrojona i gotowa do walki dywizja (5. Wileńska) unika frontu, by nie zginąć. Po cholerę takie wojsko?”
.
Tak to mniej więcej przedstawiała sowiecka propaganda czasu wojny: Polacy zlękli się wojny i pojechali na banany do Persji.
Warto sobie uświadomić, że z polskiego punktu widzenia formowanie armii w ZSRR miało na celu nie tyle dostarczenie Stalinowi mięsa armatniego, ile uratowanie możliwie dużej liczby Polaków z łagrów i miejsc zasłania. Niezależnie od względów strategicznych i politycznych trudno się dziwić ludziom, którzy przeszli przez stalinowskie więzienia i obozy, że nie palili się do braterstwa broni z Sowietami.
Nawet przy założeniu, że polska armia miała szczery zamiar walczyć na froncie wschodnim, rzucanie do walki pojedynczej dywizji było (oczywiście z polskiego punktu widzenia) nieracjonalne. Utonęłaby w masie wojsk sowieckich i prawdopodobnie wykrwawiłaby się szybko, bez żadnej korzyści dla Polski i ze znikomą korzyścią dla samych Sowietów. Inaczej wyglądałaby sprawa, gdyby na front poszła cała kilkudywizyjna armia polska pod dowództwem polskiego generała. Ale to byłoby niewygodne dla Stalina - za duży efekt propagandowy.
lipiec 31st, 2008 at 10:30 przed południem
Jasna Anielko,
staram się sprowokować moich dyskutantów do większego dystansu wobec II wojny światowej i na bardziej obiektywne spojrzenie. Ale z chłopcami dyskusje o wojnie są bezsensowne, oni i tak będą zafascynowani żółnierzykami, czołgami i samolocikami.
Madzia wszędzie będzie tropiła tych wstrętnych Sowietów, krzyżówkę chama z brudasem i barbarzyńcą.
A wszyscy zachwycać się wspaniałą armią USA.
Taki to poziom dyskusji.
*
Ale szykuję się do urlopu.
Czekam na mniejsze temperatury, bo gdy ponad 30 stp. C, trudno z psem podróżować.
A mamy jakiś tam kawałek do pokonania PKP w nieodpowiednim czasie największego gorąca. PKP okroiło znacznie połączenia i mam połączenia od 10-tej do 17-tej. Gdy operacje słoneczne dają się najbardziej we znaki.
Rzeczy spakowane, dom ochędożony, sąsiadka do dozoru i do kwiatków - umówiona. Materiały redakcyjne do sierpniowego numeru mego pisma wysłane do redakcji.
Pokój na wsi czeka, wokół lasy, jeziora a na polach żniwa, same atrakcje.
Najpóźniej do niedzieli wyjadę. Ma nieco lać w sobotę i niedzielę, temperatury mają spaść do ok. 25C. Akurat najlepsza pogoda na podróżowanie.
lipiec 31st, 2008 at 10:33 przed południem
Andrzeju, z tym celowym wykańczaniem 1 Dywizji pod Lenino to legendy. Jaki sens miałoby dla Stalina formowanie polskiej jednostki, przy tym - inaczej niż w przypadku armii Andersa - w pełni kontrolowanej przez komunistów, wyłącznie po to, by wystawić ją na rzeź? Równie dobrze mógłby tych ludzi pozostawić, żeby dalej gnili na Syberii, i nikt by się o nich nie dowiedział.
Tysiąc zabitych w jednej dywizji w ciągu trzech dni walki to w Armii Czerwonej tego okresu wojny nie było nic niezwykłego, swoich też nie oszczędzali. Po prostu operacja była źle przygotowana, a w gruncie rzeczy niezbyt potrzebna.
lipiec 31st, 2008 at 10:57 przed południem
Andrzeju, z tym celowym wykańczaniem 1 Dywizji pod Lenino to legendy.
Być może, jak wcześniej napisałem powtarzam tylko opinię. Nie zmienia to jednak faktu, ze celowo czy też po prostu ze zwykłej głupoty wojsko polskie skazane było na rzeź (w szczególności dotyczyłoby to armii Andersa), a nie mieliśmy w odwodzie dziesiątek milionów mięsa armatniego, aby sobie na to pozwolić.
lipiec 31st, 2008 at 11:04 przed południem
A nawet znalazłem ciekawy opis (w odpowiednim sosie propagandowym w jedynej słusznej gazecie)
W sierpniu 1943 – zaledwie po dwóch miesiącach szkolenia – zapadła decyzja o wysłaniu 1. Dywizji na front już 1 września – w rocznicę wybuchu wojny. Jednostka musiała walczyć. Naciskały na to władze radzieckie, które liczyły na oddźwięk polityczny związany z wysłaniem do boju polskiej dywizji – dowodu na to, że Polacy gotowi są iść do kraju od wschodu. Początkowo dowódca Frontu Zachodniego, gen. Wasilij Sokołowski, planował skierować 1. DP do ataku na Smoleńsk. Gdy Berling dowiedział się o tym na jednej z odpraw, przed oczami stanęła mu wizja wystrzelania przez zaprawionych w bojach Niemców świeżej i niewyszkolonej do walk w mieście dywizji. Nie mógł jednak uchylić się od wykonania zadania.
Użył więc podstępu – gdy spytano go o opinię w sprawie szturmowania Smoleńska, odparł: „Zadumałem się właśnie nad tym, że Polacy tyle razy brali Smoleńsk z zachodu, a teraz historia zrobiła nam figla. No cóż, nie zaszkodzi raz spróbować od wschodu. Zabawny zbieg okoliczności”. W tym momencie na sali zapanowała cisza. Radzieccy dowódcy zdali sobie sprawę z politycznej niezręczności oddania Polakom odpowiedzialności za zdobycie Smoleńska, o które to miasto polscy królowie wielokrotnie bili się z Rosjanami. W końcu Sokołowski stwierdził: „Dajcie temu spokój. Po co wskrzeszać upiory. Znajdziemy coś innego”.
Niestety, to „inne” okazało się o niewiele lepsze. Polacy dostali bowiem zadanie uderzenia pod Lenino jako element radzieckiej 33. Armii gen. Wasilija Gordowa. Rosjanie planowali przełamać front na kilkukilometrowym odcinku między Sukino i Romanowo, dotrzeć do Dniepru i uchwycić przyczółek na drugim brzegu w okolicy Orszy. 1. DP miała na przeciw świetnie okopaną oraz chronioną silnymi umocnieniami, działami samobieżnymi Ferdynand i ciężką artylerią niemiecką 337. Dywizję Piechoty.
Postawione przed 1. DP zadanie – wobec siły nieprzyjaciela – było praktycznie niewykonalne. Berling zastanawiał się nawet, czy gen. Gordow był „zbrodniczym głupcem, czy też głupim zbrodniarzem?”.
http://www.trybuna.com.pl/n_sh.....2007101209
lipiec 31st, 2008 at 11:27 przed południem
Paweł,
przesadzaasz.
Ty mi przypisujesz intencje, których nie znasz. I z nimi dyskutujesz. To absurd.
Wiele razy, gdy się omyliłam podając jakieś fakty - przepraszałam. Natomiast za swoje opinie - nie muszę nikogo przepraszać. I przepraszać nie mam zamiaru.
***
Poza tym zechciej zauważyć - że na II wojnę światowa nie patrzę się z punktu widzenia polskiego, amerykańskiego czy rosyjskiego - patrze się jakby z góry, z dystansu.
Bez narodowych emocji.
Rozumiem że gen. Anders chciał wyprowadzić jak najwięcej ludzi z Rosji, ale skoro formował armię, brał do niej uzbrojenie i wyposażenie nie tylko od aliantów i USA ale przede wszystkim rosyjskie, to jest zrozumiale iż dowódcy Armii Czerwonej i sam Stalin oczekiwali udziału polskich wojsk w działaniach na froncie.
I takie oczekiwanie jest dla mnie - logiczne, racjonalne.
Tak samo jak irytacja z powodu nie wysłania 5. dywizji wileńskiej na front.
Wojna - to nie salonowa gra i na wojnie giną ludzie.
I jeżeli się buduje armię, korzysta z cudzego wyposażenia wojskowego - trzeba uwzględnić udział wojska w bitwach, także i przegranych.
Inaczej np. sens powstania warszawskiego musiał byś całkowicie podważyć. I zgodnie z reprezentowanymi tutaj poglądami - nigdy nie powinno ono wybuchnąć, bo z militarnego punktu widzenia - było one od zarania - przegrane.
***
Jeśli chodzi o u-boat’y to moja wiedza jest następująca:
Niemcy mieli ich w czasie II wojny światowej łącznie - 1.135 jednostek, z czego w działaniach wojennych stracili ponad połowę (781).
Zatopiły one łącznie 2.775 alianckich statków (dane bez liczby uszkodzonych) o łącznym tonażu 14,5 mln BRT.
W tej liczbie znajduje się zatopionych 175 okrętów wojskowych aliantów. na 16 zatopionych statków handlowych, trafiał się 1 okręt wojenny.
Tu masz trochę nt. konwojów i polowań, jakie na nie urządzały niemieckie u-boaty.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konwoje_morskie_podczas_II_wojny_%C5%9Bwiatowej
A tu jedna z takich operacji u-boatów:
http://pl.wikipedia.org/wiki/PQ-17
(Dane wg G.Hesslera “U-boat War”)
lipiec 31st, 2008 at 11:38 przed południem
Zofia:
.
Zrozumiale iż dowódcy Armii Czerwonej i sam Stalin oczekiwali udziału polskich wojsk w działaniach na froncie.
I takie oczekiwanie jest dla mnie - logiczne, racjonalne.
Tak samo jak irytacja z powodu nie wysłania 5. dywizji wileńskiej na front.”
.
Ależ tak, z punktu widzenia Stalina - jak najbardziej racjonalne. Toteż mnie dziwi nie reakcja Rosjan, tylko to, że ty, Polka, zdajesz się tę opinię podzielać bez zastrzeżeń. Znając w dodatku historię następnych kilkudziesięciu lat.
Co do konwojów, to widzisz, ja swoją wiedzę o drugiej wojnie światowej czerpię z poważniejszych i bardziej szczegółowych opracowań niż Wikipedia. Tak się składa, że historia wojen to moje hobby. Nie chcę przez to powiedzieć, że dane z Wikipedii są nieprawdziwe. Ale co właściwie chciałaś mi wykazać, przytaczając je?
lipiec 31st, 2008 at 11:46 przed południem
Jeśli chodzi o u-boat’y to moja wiedza jest następująca:
Niemcy mieli ich w czasie II wojny światowej łącznie - 1.135 jednostek, z czego w działaniach wojennych stracili ponad połowę (781).
Zatopiły one łącznie 2.775 alianckich statków (dane bez liczby uszkodzonych) o łącznym tonażu 14,5 mln BRT.
W tej liczbie znajduje się zatopionych 175 okrętów wojskowych aliantów
No i co chciałaś powiedzieć podając te dane? Przecież w konkretnych liczbach (na 781 zatopionych U-Bootów przypada 175 okrętów wojskowych aliantów) potwierdziłaś to co napisał Paweł wcześniej.
W rzeczywistości nawet stary niszczyciel był znacznie niebezpieczniejszy dla okrętu podwodnego niż odwrotnie i te kilkadziesiąt niszczycieli było bardzo cenną pomocą dla Brytyjczyków. Niszczyciele rzadko ginęły od torped u-bootów, bo były celem niewielkim, zdolnym do szybkich uników, a przede wszystkim groźnym dla atakującego.
lipiec 31st, 2008 at 12:07 po południu
Sięgnąłem do szczegółowych danych. Pod koniec 1940 roku do służby w Royal Navy weszło pięćdziesiąt starych niszczycieli przekazanych przez USA. Z nich do końca wojny ofiarą u-bootów padło pięć, w tym jeden już pod flagą norweską. Drugie tyle zginęło z innych powodów, jeden został użyty jako brander do zablokowania Niemcom portu St. Nazaire, dziewięć w 1944 roku przekazano ZSRR.
lipiec 31st, 2008 at 12:42 po południu
Zofio piszesz “staram się sprowokować moich dyskutantów do większego dystansu wobec II wojny światowej i na bardziej obiektywne spojrzenie. Ale z chłopcami dyskusje o wojnie są bezsensowne”
a wcześnie pisałaś
“Cześć tej floty z demobilu konwojowała statki handlowe w czasie II wojny światowej, i była wdzięcznym celem dla niemieckich łodzi podwodnych.”
Pytam się - czy prowokowanie do dyskusji polega na pisaniu nieprawdy?
Paweł w swym poście informował, że U-boty starały się unikać walki z ochrona konwoju i podejmowały ja w ostateczności, bo ich celem było zatapianie statków transportowych. Nawet niszczyciele nie pierwszej młodości były bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem dla okrętu podwodnego i walka z nimi często była fatalna w skutkach dla U-bota. A więc o jakim “wdzięcznym celu” piszesz?
Dla Anglików te niszczyciele “były na wagę złota” bowiem utrzymanie transportu morskiego było dl nich warunkiem przetrwania.
Nie rozumiem takiego prookowania?
lipiec 31st, 2008 at 12:45 po południu
oczywiście miało być prowokowania i nie “dl” tylko dla
lipiec 31st, 2008 at 1:13 po południu
Maciek,
wskaż mi nieprawdę w tym zdaniu:
“Cześć tej floty z demobilu konwojowała statki handlowe w czasie II wojny światowej, i była wdzięcznym celem dla niemieckich łodzi podwodnych.”
lipiec 31st, 2008 at 1:23 po południu
Nie wnikam w teksty umieszczane tuż po przebudzeniu i w chwili otwarcia strony. Chcę powiedzieć ogólnie: Zatwardzenia i rozwolnienia, uwzględniając całą podbudowę racjonalną, są u czynników ważne, ale jednocześnie nic nie znaczące przy obrazie jaki tylko ja mogę mieć. I tu zdarza się, że osłabiona jest “nóżka” gry przede mną. Doświadczyli tego możni, ale ten, szczególnie w czasach czata, aż zanadto. Mimo wyuczenia szarych ludzików tego czego i wyuczył tych pracowników mediów byli oni prawdzziwszymi egzaminatorami dla niego. Nie był on tam geniuszem takim jak tu. Ci zwykli ludzie potrafili odsłonić jego osobowość co uniemożliwiało mu pewnych rzeczy i trzymali go w ryzach tej ewidentności znacznie lepiej niż pracownicy mediów. Niestety siła strategicznego sojuszu z nim tutaj daje mu zbyt wielką łatwość bezkomplikacyjnych manewrów i siłę perswazji geniusza przerastającego osobę, która pokazała się już kiedyś bardzo wymiernie i przez to ograniczająco. Jest to podstawa do zakatowania jakiej szarzy ludzie by mu nie dali. I czego tu by się na nadbudowie nie zrobiło sens całości może być zweryfikowany tylko przez zestawienie tych zjawisk perswazji. Tamtego czatu i tych salonów.
lipiec 31st, 2008 at 1:38 po południu
Nieprawdą w tym zdaniu jest, że “była wdzięcznym celem”. Mam wrażenie, że nie wiesz, co to jest niszczyciel. Okręt ten był potwornym zagrożeniem dla łodzi podwodnych, a przecież to właśnie w Bitwie o Atlantyk chodziło o “Wilcze stada”. Ich przerażającą - dla okrętów podwodnych - siłą były bomby głębinowe i bardzo duża zwrotność. Niemieckie okręty podwodne nie miały szans storpedować niszczyciela, gdyż po zauważeniu torpedy niszczyciele zawsze zdążyły zrobić zwrot, a mając o wiele większą szybkość niż U-booty płynęły natychmiast w miejsce, skąd tę torpedę wystrzelono i rozpoczynało się bombardowanie bombami głębinowymi.
U-booty starały się atakować statki handlowe od drugiej strony, aby zdążyć uciec przed niszczycielem.
lipiec 31st, 2008 at 1:50 po południu
Trafione statki potrafiły wywinąć niemal pion i jeszcze płonąć tonąc.
lipiec 31st, 2008 at 2:01 po południu
Dyskusja grzęźnie w specjalistycznych szczegółach, więc przypomnę, od czego się zaczęła. Od wpisów Zofii umniejszających wkład USA w zwycięstwo nad Niemcami hitlerowskimi. Temu przecież miały służyć m.in. lekceważące zwroty o “okrętach z demobilu” stanowiących “wdzięczny cel dla U-bootów” czy o tym, że Amerykanie ruszyli tyłek, dopiero jak Sowieci pobili Niemców pod Moskwą i Rostowem (w domyśle: przyszli na gotowe).
Tak naprawdę nie chodzi tu o rachunek zangażowanych sił i środków, tylko o antyamerykańskie uprzedzenia, a prorosyjskie sympatie Zofii.
Swoją drogą, można by pofantazjować, jak potoczyłyby się losy wojny, gdyby USA zachowały ścisłą neutralność, ku czemu skłaniała się niemała część ich społeczeństwa. Czy Brytyjczycy wygraliby na własną rękę bitwę o Atlantyk? Czy bez dostaw amerykańskiego sprzętu i zaopatrzenia Rosjanie zatrzymaliby Niemców nad Wołgą i na Kaukazie jesienią 1942 roku?
lipiec 31st, 2008 at 2:14 po południu
A jak już jesteśmy przy szczegółach, Torlinie, to tak dobrze, jak piszesz, też nie było. Sporo niszczycieli U-booty jednak zatopiły, w tym
polskiego “Orkana”. Warto też wiedzieć, że klasyczna taktyka “wilczego stada” polegała na grupowych atakach nocą i z położenia nawodnego, co dawało okrętom podwodnym przewagę prędkości nad konwojem.
O zwycięstwie na Atlantyku zadecydowało w znacznej mierze wprowadzenie lotniskowców eskortowych, a także sprawność alianckiego wywiadu, który dzięki przechwytywanym sygnałom lokalizował położenie U-bootów.
lipiec 31st, 2008 at 2:16 po południu
No tu Zosia ruszy na mnie z furią. Ale Pawle inny jest scenariusz bardzo prawdopodobny, rozpatrywany przez Hitlera. Otóż Niemcy nie atakują Związku Radzieckiego, tylko proponują mu przystąpienie do Paktu Antykominternowskiego. Rosja razem z Japonią zajmują całą Azję z Indiami, Wielka Brytania pada, Ameryka Południowa była zawsze proniemiecka, Japonia zajmuje Australię, zostaję same Stany Zjednoczone (no i Kanada). I wtedy Hitler proponuje Amerykanom pokój.
Całe szczęście, że Hitler zgłupiał i zaatakował, a zrobił to wg pamiętników z powodu niemocy Rosjan w wojnie fińskiej.
lipiec 31st, 2008 at 2:20 po południu
Z dzieciństwa pamiętam, że Yamato był największym pancernikiem albo że z Bismarckiem walczył chyba Orzeł. Ta garsteczka polskich statków odegrała w sensie proporcji chyba najdzielniejszą rolę w wojnie na morzu. Czemu Polacy zamiast z satysfakcją powspominać wolą liczyć jakie to potęgi były ci główni alianci, nawet zer im nie szczędząc?
lipiec 31st, 2008 at 2:49 po południu
Torlinie, o takim wariancie nigdy nie słyszałem i trudno mi uwierzyć, że HItler na poważnie brał go pod uwagę. Przecież ekspansja terytorialna Niemiec na wschodzie to był ten jego wymarzony Lebensraum. Wojna z Wielką Brytanią wyszła mu niechcący i po podboju Francji miał nadzieję, że uda mu się z nią zawrzeć pokój, by mieć rozwiązane ręce na kontynencie.
lipiec 31st, 2008 at 3:02 po południu
Przed chwilą myślałem by napisać, że zamim dojdziemy do Zatoki Świń i rozważymy kwestię Fidela (Cze - mu) należy też normalnie odnieść się do tego czemu Polacy nie wspominają chwały oręża polskiego?
lipiec 31st, 2008 at 4:17 po południu
Birmarck walczył z Piorunem (brytyjska klasa N) a dokładniej Piorun uchylał się od piętnastocalowych pocisków. Niszczyciel był najgroźniejszym nawodnym wrogiem u-boota (groźniejszy był tylko samolot o dużym zasięgu), co nie znaczy, że niszczyciele nie ginęły od niemieckich torped.
lipiec 31st, 2008 at 5:59 po południu
Dzięki Bogu
nie rozpatruję II wojny światowej z pozycji co by było, gdyby….
***
Moi rodzice brali w niej udział po alianckiej stronie, ich opinie nie zawsze były pełne pochwał pod adresem czy to USA, czy gen. Andersa i jego ramii. raczej negatywne.
Mama, z tego co wiem, reprezentowała najczęściej stanowisko sztabu generalnego gen. Sikorskiego, gdzie pracowała do jesieni 1943 r.
Ojciec - własne, wynikające z udziału w konwojach i tych do Afryki i tych do Miurmańska.
A nie był szeregowym marynarzem, ale oficerem i szlifów kapitana żeglugi wielkiej dorobił się m.in. na tej wojnie. Pływając właśnie alianckich konwojach.
Jeśli chodzi o ocenę owych niszczycieli z demobilu, to jego opinie są dla mnie absolutnie wiarygodne. Nie znalazłam w jego listach, zapiskach i dziennikach z tamtego okresu żadnych zdań zachwytów. Krytyki - owszem, były.
On tam był, widział i oceniał.
I na tym kończę rozmowy nt. konwojów.
Wy macie swoje książki, ja osobiste relacje uczestnika tych wydarzeń i jego opinie.
Ponieważ mój ojciec wykładał też nauki nautyczne po 1944 r,.na brytyjskich uniwersytetach i morskich uczelniach, w tym budowę statków czy morską stateczność, jego opinie są dla nie wiarygodne.
***
Mogę zaręczyć, że z dokumentów, zdjęć, raportów, zapisków, dzienników i dokumentacji wojskowej, bo i taka jest - jakie posiadam po rodzicach - mój obraz tej wojny jest bardzo różny od tej wiedzy podręcznikowej.
Znacznie mniej szlachetny i bohaterski.
lipiec 31st, 2008 at 6:02 po południu
A teraz współczesność i na swojska nutę:
http://www.widelec.pl/widelec/.....dowie.html
lipiec 31st, 2008 at 7:50 po południu
Zosiu,
końcowa scena Twojego filmiku z polskiej budowy przypomina mi kapitalną scenę z polskiej komedii filmowej z Przyborą w roli głownej. W jednym z jęć filmowych oglądamy bohatera, który wbrew swoje woli znalazł się na żurawiu budowlanym. Gdy się przebudził spowodował spadnięcie jakiegoś narzędzia. Odgłos udrzenia został uznany przez znudzonych robotników za gong oznaczający konieć pracy. Z dużą ekspresią cisneli oni swoje narzedzia pracy i poszli do szatni zdegustowani pobytem w pracy.
Muszę jednak sprostować opinię z filmiku i filmu.
W Sopocie organizacja pracy na budowie Centrum Hefnera przekracza moje oceny dobrych standardów organizcji placów budów, ktorych sporo widzialem.
Nie jest (na budowie Centrum) widoczny pośpiech, mimo dwuzmianowej pracy i widocznego szybkiego postępu robót. Dobra kolejność oddawania poszczególnych obiektów jest wręcz wzorcowa. Znakomita wizualizacja historyczna jest dobrym uzupełnieniem tego przedsięwzięcia. Na przykład główki przy molo w których znajdują się kawiarnia i restauracja oddano w marcu, a tunel drogowy i hotel Sheraton na początku lipca (tuż przed pełnią sezonu). Kiedy idzie się wzdłuż tego najładniejszego w Europie (a może nie tylko) kawałka wybrzeża w słońcu i masażu darowanym przez poranną lub popołudniową bryzę, to porównanie z Zatoką Aniołów byłoby korzystne, gdyby nie to niesamowite śródźiemnomorskie światło, które jest cudem Lazurowego Wybrzeż.
Gdy dzisiaj szedłem przez Lazienki i oglądałem francuski ogród z fontanną w Wielkim Hotelu oraz zagospodarowaną na wszelkie zachcianki plażę przy molo, przypomniał mi się dowcip rysunkowy sprzed wielu laty zamieszczony w Tygodniku Forum. W jednym gabinecie siedzieli przy stole Brandt, Kennedy i jacyś inni przywódcy europejscy. Na wszystkich z portretu groźnie spoglądał de Gualle. To on nadawał w tym czasie kształt polityczny Europie. Przenosząc to do realiów gospodarczych Polski myślałem, że takim milczącym Sfinksem jest nasz Gospodarz.
Przyjemnego wypoczynku
lipiec 31st, 2008 at 8:07 po południu
Dziś znów widziałem tych ludzi mitomanów z ładnym, miłym, ale głupim (biały krawat) psem. Było dziś ok 33 st C nad wodą w płd - wsch Polsce.
PS YKW, o właśnie, z Piorunem. Ważne jest, że Polacy nie tracili okrętów jak Niemcy u-booty i potrafili zadrzeć nawet z Bismarckiem. Chodzi tu o brawurę jaką też wykazali się polscy lotnicy. Tyle możemy sobie oddać jeśli idzie o II WŚ. No, może jeszcze Powstanie i znakomitą bitwę Monte Cassino. Wszystko były to przeciwstawienia ducha fabrykom.
lipiec 31st, 2008 at 8:53 po południu
Drogi Stanie!
Film, o którym piszesz, to jest “Nie lubię poniedziałku”, tam w roli głównej występował Andrzej Herder, a ten rzucający butem (nie narzędziem) był Czesław Lasota. Niestety, nie było tam Przybory. Przykro mi.
lipiec 31st, 2008 at 9:59 po południu
Torlinie,
dzięki Twojej przenikliwośći i dbałości o poprawność, i ja sobie przypomniałem ,że bohaterem tego filmu był, wielbiony przez panie, Bogdan Łazuka.
lipiec 31st, 2008 at 10:39 po południu
Torlinie,
Twoja wnikliwość i dążenie do poprawności wymusiły na mnie głębsze zastanowienie się, efektem tego było przypomnienie sobie, że bohaterem wymienionego przez Ciebie filmu był Bogdan Łazuka.
lipiec 31st, 2008 at 11:33 po południu
@ Soulgarden
Piorun nie zadzierał z Bismarckiem, bo byłaby to podstawa do postawienia dowódcy Pioruna przed sądem wojskowym (z czysto wojskowego punktu widzenia byłaby to zbrodnia, tak jak wzniecenie Powstania Warszawskiego). Piorun był w zespole niszczycieli wysłanych w pogoń za Hunem, trafił na niego dość przypadkowo w czasie sztormu i przez około godziny utrzymywał kontakt wzrokowy podając przez radio pozycję Bismarcka i jednocześnie unikając zatopienia. O żadnej walce nie było mowy, możliwe były tylko uniki. O dziwo żadnej głupiej brawury. Spokój i opanowanie.
sierpień 1st, 2008 at 12:05 przed południem
YKW, spokój i opanowanie - tak było, powiadasz? Uniki są wykluczone na morzu między takimi typami jednostek. Albo się jest pod zasięgiem, albo nie - możliwości uników odnosić się mogą znacznie częściej do rubasznego homoseksualizmu na pokładzie gdzie panuje dryl. Tu mógł być kłopot na obydwu okrętach. :)
Czy Bismarck został “zatłuczony” przez okrążenie i sukcesywny wielodniowy obstrzał? Czy poszedł na dno stając w pionie i płonąc jak większość konstrukcji niemieckiego agresora? Nurtujące pytania, ale wszystko wskazuje, że tak, prawda?
sierpień 1st, 2008 at 7:57 przed południem
Właśnie na tym polegała potęga niszczycieli, były to małe, zwinne jednostki, mogące kluczyć. Piorun to co miał zrobić, to wykonał. Odnalazł Bismarcka i powiadomił resztę floty o jego położeniu, Bismarck strzelał do Pioruna będący w jego zasięgu, a dla Pioruna było to za daleko. A że polska ułańska fantazja zawsze musi dać ujście, Piorun podpłynął i dał jedną salwę 132-kilogramową, która nic Niemcowi nie mogła zrobić. Robiono później zarzuty dowódcy polskiego okrętu, że nie przeprowadził ataku torpedowego, jak był już tak blisko.
sierpień 1st, 2008 at 8:36 przed południem
Bismarck został rozstrzelany przez okręty brytyjskie, idąc na dno był już właściwie tylko kadłubem z resztkami nadbudówek. Anglicy wykorzystali okazję i sprawdzili odporność niemieckiego systemu opancerzenie na większość dział używanych przez Royal Navy, od szesnastocalówek Rodneya po sześciocalówki krążowników lekkich. Trudno tu mówić o walce, to była właściwie egzekucja okrętu niezdolnego do manewrowania (skutek uszkodzenia steru przez torpedę Swordfisha z Ark Royal) i szybko pozbawionego artylerii głównej oraz central artyleryjskich.
sierpień 1st, 2008 at 8:50 przed południem
Torlinie,
wypadało by żebyś odniósł się do sporu o obadę głównej roli w filmie
“NIe lubię poniedziałku”.
sierpień 1st, 2008 at 9:02 przed południem
No i dostało się maniakom PiS w dziób.
Najpierw była akcja wobec niemieckiego MSZ by pozbawiać tytułu przed nazwiskiem prof. Bartoszewskiego, bo nie “belwederski”, a hc.
Potem polska akcja medialna jak to Niemcy pozbawili Bartoszewskiego tych “nieuzasadnionych” 4. literek przed nazwiskiem.
Wobec tego Niemcy dyplomatycznie znieśli wszystkim tytuły naukowe przed nazwiskami naukowymi na swojej stronie internetowej a w Polsce oczywiście - wybuchł kolejny lament i telefony do niemieckiego MSZ.
Pełen pokaz polskiej małostkowej zawiści, który przekracza granice.
http://fakty.interia.pl/polska.....,1155504,3
Musze powiedzieć, że reakcja niemieckiego MSZ bardzo mi się podoba a komentarz do polskiej histerii jeszcze bardziej.
Cierpi tylko Polska, jako państwo, bo po raz kolejny została ośmieszona i to w kręgach dyplomatycznych.
W Polsce uczelnie przyznawały tytuły profesorów ludziom nawet bez matury o wybitnych osiąnęeciach - takim przykładem jest nie żyjąca już prof. Zofia Lissa, wybitny polski muzykolog.
dzięki Bogu nie znalazł się na świecie i w Polsce jakiś piramidalny idiota, który miałby w tej materii zastrzeżenia.
sierpień 1st, 2008 at 9:07 przed południem
Stanie!
Zlituj się, przecież ten film wszyscy widzieli 300 razy, i Ty wiesz doskonale, że jest to zbiór scenek luźno ze sobą związanych. Film ma wielu głównych bohaterów: Andrzej Herder jako policjant, Kazimierz Witkiewicz jako Francesco Romanelli czy Jerzy Turek jako zaopatrzeniowiec. Ale za nic nie można uznać Łazukę grającego samego siebie za jednego z głównych bohaterów.
sierpień 1st, 2008 at 9:56 przed południem
Torlin,
gratuluję umiejętności wybrnięcia z kłopotliwej sytuacji. Oczywiście cała sprawa nie jest warta funta kłaków (to po co ją wywoływałeś?), ale za to styl Twojego blogowania widać w calej okazałości. Szkoda tylko, że wszystkiego nie zwaliłeś na Zofię.
Życzę przyjemnej przebieżki po leśnych ścieżkach.
sierpień 1st, 2008 at 10:52 przed południem
Miałam się nie wtrącać, ale….
Łazuka sam w sobie był, jest i pozostanie główną postacią tego filmu.
Z wajchą w ręku, w pięknym, nienagannie odprasowanym fraku, z bielutkimi mankietami i w lakierkach, wdzięcznie się zataczający :D
Jako kobieta daję słowo, że to ON, to ON, to ON!!!
W dodatku; podcięty, nad ranem a OGOLONY!
sierpień 1st, 2008 at 5:26 po południu
Stanie!
Widzę, że jesteś następnym z serii nieumiejącym powiedzieć “nie miałem racji”. Następny kombinujący.
sierpień 3rd, 2008 at 5:49 po południu
Panie Waldemarze.Skąd u Pana na blogu nagromadziło się tyle PiS-owskiego śmiecia.Podpisuję się pod kazdym pańskim wpisem.Z szacunkiem M.Nadworski
sierpień 5th, 2008 at 11:26 po południu
Panie Mieczysławie,
miłujmy nieprzyjacioły swoje i cieszmy się wolnością oraz tolerancją także dla “myślących inaczej”.
sierpień 25th, 2008 at 10:38 po południu
Pani Gabriela nie taka glupia. sad uzna ja za ofiae komunistow
a ona pociagnie Panstwo za kase i otrzyma ca 50000, PLN za frico .
lech