Debata na Polanie.
LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 781 dni.
Nie przewiduję do weekendu nowego wpisu. Wybieram przyrodę zamiast polityki. Informuję tylko, że w internecie jest pełny tekst mojego artykułu z „Tygodnika Powszechnego”. Oto on:
http://tygodnik.onet.pl/30,0,13975,wojna_partii__rozejm_elit,artykul.html
Informuję też, że w najbliższych dniach ukaże się w „Gazecie” mój artykuł „Konstytucja czy świstek” (tytuł może ulec zmianie, ale nie musi) bardzo ostro krytykujący naruszanie Konstytucji przez prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej.

3 września 2008, o godzinie 08:44
Rozbudowane prawa pracownicze dzialaja tak sam jak znienawidzone przez ciebie korporacje.
???????????????????????????????????????
Edwardzie!
W Polskim wykonaniu korporacyjność to szczyt prymitywizmu i choroby, która od lat się rozwija w najlepsze przy bierności środowisk i rządu, elit. Zawody regulowane ustawowo czyli zawody zaufania publicznego (definicja konstytucyjna), to nie mogą być zawody poddane rynkowi. Zaufanie oznacza, także dostępność nie tylko jakoś. A więc zawody regulowane to zawody po pierwsze nadzorowane administracyjnie, po drugie które powinny być regulowane cenowo w dół a nie w górę! A jaki jest status pracownika w zawodach regulowanych, korporacyjnych w Polsce. Odpowiedź jest jedna żadnych. Faktycznie zero praw i wolności. Korporacje i stosunek do korporacji społeczeństwa, elit, władz, publicystów, to jest reprezentacja stanu umysłów w naszym kraju. Ja oceniałbym to jako odmużdżenie zupełne i zabrzedżenie umysłu.
3 września 2008, o godzinie 08:46
zabrzdżenie umysłowe.
3 września 2008, o godzinie 09:18
Gospodarzu
Ja bym jescze dodal ze z Panskiej polany nikt nie powieniem WYCHODZIC w 100% przekonany co do swoich racji czy tez racji przeciwnika. Dyskurs o rzeczy wspolnej nie powinien prowadzic do wspolnych uzgodnien. Zawsze powinno sie przybywac na nia w stanie niepewnosci z taka sama doza niepewnosci opuszczc.
Opiniotworcom przystoi tylko permanentne watpienie.
3 września 2008, o godzinie 09:25
Glosie
Nie rozumiemy sie.
Np
Zwiazek zawodowy gasicieli lamp gazowych przeciwstawia sie
redukcjom nastepujacym w miare postepu elektryfikacji. Zwiazek Gasicieli Lamp Gazowych dziala przeciw interesom miasta.
3 września 2008, o godzinie 09:30
Edwardzie,
Przedsiębiorca taki, który może pracowników zmieniać jak rękawiczki, to też anachronizm. Nie chce pisać o takich rynkach pracy jak przed wojną, gdzie robotnicy stali przed bramą zakładu pracy licząc na dzienne zatrudnienie. W normalnym ustabilizowanym środowisku, aby być przedsiębiorcą też trzeba mieć kalifikację, a nie np. należeć do PSL czy też innej partii, albo znać kogoś od zamówień publicznych. A są przypadki w Polsce np. gdy np. biuro projektowo-architektoniczne prowadzą osoby, spoza zawodu, bo mają dojścia do zleceń. Tak też nie może być. Jeśli zaś chodzi o pracownika, to społeczeństwo jest wyspecjalizowane. Pracownikiem tylko w kilku zawodach możesz stać się po prostu podejmując się pracy np. kopiąc rowy. Często pracownik musi uczyć się przez długie lata, aby dobrze wykonywać swoją pracę. Tak więc musi istnieć system, który jeśli zajdzie taka koniczność umożliwia mu odpowiednio wcześnie przekwalifikowanie. Nie wtedy, gdy jest już bezrobotny, ale jeszcze wtedy, gdy pracuje. W Polsce taki system nie funkcjonuje. Utrata pracy oznacza często wyrzucenie na bruk, bez możliwości szybkiego podjęcia innej pracy. A przecież statystyki mówią że zagrożeni utratą pracą nie są w stanie żyć inaczej niż z dnia na dzień. Tak więc elastyczność rynków pracy nie oznacza akurat tego, że kto jest nieefektywny, to na mocy widzi misie pracodawcy powinien być zwalniany lub zastępowany przez jednostki niezużyte.
3 września 2008, o godzinie 09:34
Edwardzie,
A widzisz myli ci się korporacja z związkiem zawodowym, bo faktycznie w Polsce korporacje w gruncie rzeczy występują w takim samym charakterze. Tymczasem tak naprawdę funkcją związku zawodowego jest ochrona praw pracowniczych a nie pracodawcy. Korporacje chronią tymczasem interesy pracodawców i z funkcjami związków zawodowych nic wspólnego nie mają. W tym stanie umysłu i wiedzy na pewno nie możesz być przekonany w 100% co do swoich racji czy tez racji przeciwnika, bo nie bardzo wiesz co się z czym je, jakie są w ogóle podstawowe podstawy czyli oczywista oczywistość.
3 września 2008, o godzinie 09:39
Przedsiebiorca i przedsiebiorcy placa podatki. Wnosza roznego rodzaju oplaty.
Z tych pieniedzy i pieniedzy placonych przez pracownika powinno sie oplacac przeszkolenia, pomoc dla bezrobotnych, „permanentne uniwersytety” itp. To sprawa nie dla przedsiebiorcow. Chyba ze to sie oplaci. To prosze.
3 września 2008, o godzinie 09:44
Nic mi sie Glosie nie myli. „bo faktycznie w Polsce korporacje w gruncie rzeczy występują w takim samym charakterze”. A o czym my rozmawiamy.
I nie tylko w PL. Zwiazki zawodowe dryfuja zawsze ku wzorcom cechowym.
Chyba ze chesz rozmawiac o definicjach a nie zyciu.
3 września 2008, o godzinie 10:04
Rozmawiamy o różnych rzeczach syndykalizacja to pewna odwrotność korporatyzacji (korpo – rat :-), bowiem syndykat stawia akcent na prawa pracownika, a korporacja na prawa członka korporacji, który jest pracodawcą, ale nie jest przedsiębiorcą lecz funkcjonariuszem publicznym. Cechą wspólną syndykalizacji i korporatyzacji życia publicznego jest wkraczanie słabego, ale omnipotentnego państwa w sferę gdzie mógłby funkcjonować wolny rynek, i to może tylko ich łączy. Syndykat i korporacja to przeciwnicy liberalnego i rynkowego podejścia. Zupełnie innaczej natomiast należy rozpatrywać Prawo Pracy. Prawo Pracy i ustawodawstwo socjalne, a także zabezpieczenie przed bezrobociem nie może być omawiane z punktu widzenia przeciągania liny pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, bowiem ono ma funkcję społeczną. Prawo pracy jest elementem szeregu stosunków daleko wykraczających poza sam stosunek prawny pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Najlepszy przykład to problematyka macierzyństwa i praw kobiet jako pracowników. Społeczeństwo nie żyje aby produkować, społeczeństwo produkuje aby żyć. Trzeba to brać pod uwagę. Stosunki pracy są więc funkcją środowiska w którym społeczeństwo żyje i się rozwija. A więc stosunki te mogą powodować, że środowisko to będzie, albo przyjazne obywatelowi, albo nieprzyjazne, aby w nim żył.
3 września 2008, o godzinie 10:12
„Społeczeństwo nie żyje aby produkować, społeczeństwo produkuje aby żyć.”
Pracownik jest po to by produkowac, przedsiebiorstwo takze
Po przez prawo pracy panstwo zealizuje swa role „straznika umow”.
OK?
3 września 2008, o godzinie 10:17
Dopiero niedawno Leszek Balcerowicz domyślił się, że instytucje są dla rozwoju gospodarki i społeczeństwa, tak samo ważne jak parametry ekonomiczne. Ewolucja instytucji postępuje wolniej. W Polsce po roku 89 obserwujemy tymczasem ewolucję instytucji, pod naciskiem różnych grup interesów, których cechą jest hybrydalność. W taki właśnie sposób ewoluują istniejące lub tworzone są korporacje zawodowe, które przecież są instytucjami. One nie mają wiele wspólnego z korporacjami zawodowymi z czasów PRL, ani z korporacjami funkcjonującymi na dojrzałych rynkach. To są de facto nasze własne POLSKIE twory, będące wynikiem naginania w dowolny sposób materii prawa do partykularnych potrzeb i interesów. Wyraz to jest anarchii i warcholstwa oraz prywaty i ciemnoty w najlepszym wydaniu. Gwarantować będę one stały odpływ wysoko i mniej wykwalifikowanych pracowników w celu rozpuszczenia się gdzie indziej, czyli w dzisiejszym języku po prostu ułożenia sobie gdzieś życia, gdzie można żyć jak normalny człowiek.
3 września 2008, o godzinie 10:22
Pracownik jest po to by produkowac, przedsiebiorstwo takze
Po przez prawo pracy panstwo zealizuje swa role “straznika umow”.
OK?
___________
Nie Ok-ej patrz szerzej j.w. Prawo pracy tworzy środowisko do życia, tak jak powietrze czy też woda. brudne prawo pracy, brudne powietrze i woda. Trudniejsze życie. Jeśli prawo pracy także dezorganizuje proces produkcji i świadczenia usług, to do tego można dodać także niskie zarobki i niemożność zaspokojenia elementarnych potrzeb.
3 września 2008, o godzinie 10:22
Glosie
Jak to jest z tym odplywem? Czy to sie jeszcze oplaca?
3 września 2008, o godzinie 10:27
„brudne prawo pracy” co to?
„dezorganizuje proces produkcji i świadczenia usług” np nieograniczone prawo do strajkow, latwosc i taniosc „chorowania”
przyklady mozna mnozyc.
„niskie zarobki” powyzej pewnej granicy nie oplaca sie ludzi zatrudniac i tyle
3 września 2008, o godzinie 10:30
Glos
„Korporacjami prawa cywilnego są np. stowarzyszenia, spółdzielnie, związki zawodowe, a korporacjami prawa publicznego – np. gminy (o takiej korporacji mówimy, że jest przymusowa bo nie ma w niej swobody aktu woli członków co do rozpoczęcia lub zakończenia przynależności; do danej gminy przynależy się z mocy prawa przez sam fakt zamieszkiwania na jej terenie).
Potocznie mianem korporacji określa się także samorządy
zawodowe.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Korporacja
3 września 2008, o godzinie 10:32
Edwardzie,
Czy się opłaca. Przeczytaj statystyki, to sprawa subiektywna. I żegnaj. Opuszczam Warszawę na następny tydzień, a na wsi internet działa słabo. (Mam ze soba całą stertę zaległych lektur i akt spraw).
3 września 2008, o godzinie 10:35
Edwardzie,
Oczywiście, że cały czas piszę o samorządach zawodowych regulowanych ustawą, czyli korporacjach w rozumieniu art. 17 ust. i 2 Konstytucji RP. Naprawdę muszę już jechać. Biorę kota i jaaaaaddddęęę. Śpij smacznie do południa.
3 września 2008, o godzinie 10:41
„Dopiero niedawno Leszek Balcerowicz domyślił się, że instytucje są dla rozwoju gospodarki i społeczeństwa, tak samo ważne jak parametry ekonomiczne.”
To twierdzenie Glosa chyba pozostanie bez odpowiedzi.
3 września 2008, o godzinie 12:17
Gospodarz pisze: „Państwo ma być dla ludzi, a nie ludzie dla państwa. „Państwo ludzi” nie może stać ponad interesami czy partykularyzmami grup społecznych i partii, także przecież swego rodzaju grup, lecz musi tkwić pośród nich, jako sprawny arbiter. Takiej sprawności przydałoby się Rzeczypospolitej więcej.”
Polska jest krajem bardzo katolickim. Wydawac by sie moglo ze chocby dlatego do publicznego dyskursu wejda pojecia zaczerpniete z katolickiej nauki spolecznej.
Moze przegapilem, moze nie doczytalem, ale najpowazniejsza sprawa zwiazana z recepcja spolecznej nauki kosciola w ostatnich latach byl „skandal pistolecikowy” ujawniony przez Tuska z czasie polemiki wyborczej z Kaczynskim.
Jak pamietemy dawno, dawno temu Kaczynski w czasie jakiejs narady politycznej co rusz powolywal sie na encykliki papieskie.
Kaczynski mowi: Laborem exercens i nie zapomnijmy Pacem in terries ale przedewszyskim Rerum novarum!!!!
Mlody Tusk: I oczywiscie Lelum Polelum.
Wtedy w ruch poszedl pistolecik
.
Od tamtego czasu cicho, a przecierz z terminologii uzywanej w spolecznej nauce kosciola mozna wybrac pojecie niezwykle przydatnie w dyskusji proponowanej przez Gospodarza.
Pojeciem tym jest subsidiarity (zasada subsydiarności)
Subsidiarity is an organizing principle that matters ought to be handled by the smallest, lowest or least centralized competent authority. The Oxford English Dictionary defines subsidiarity as the idea that a central authority should have a subsidiary function, performing only those tasks which cannot be performed effectively at a more immediate or local level..
Byc moze skupiajac sie na tym pojeciu mozna by rozwinac sensowny dialog na temat “Ile Rzeczypospolitej wsrod nas”
3 września 2008, o godzinie 18:26
Gospodarz podal link do swojego artykulu w TP.
Niestety, jak informuje mnie Onet, „Przepraszamy, ale takiej strony tu nie ma.”
3 września 2008, o godzinie 18:32
narciarz
http://tygodnik.onet.pl/3.....tykul.html
3 września 2008, o godzinie 18:43
Obserwując to, co się dzieje w relacjach UE – Rosja, Ukraina czy Gruzja, zastanawiam się jak dalece należy poważnie traktować gremium o nazwie Rada Europy.
Sprowokowały mnie do tego słowa zastępca dyrektora Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie dr Andrzeja Gila – W stosunkach między Ukrainą, Unią Europejską a Rosją, tylko Rosja ma sprecyzowane stanowisko. I dodał – To przecież oczywiste, że Ukraina nie zostanie przyjęta do Unii w sytuacji, kiedy nie ma ustalonej granicy z Rosją.
Jak sobie wyobraża UE a Polska w szczególności – szczyt „UE – Ukraina”, skoro Ukraina jest takim państwem, które nie ma wytyczonej granicy z Rosją.
Na dodatek dekret Chruszczowa z 1954 r o wcieleniu Krymu kosztem Rosji do Ukrainy – nie zatwierdziły parlamenty ówczesnych republik związkowych, jakim były w ZSRR i Rosja i Ukraina, ani nawet parlament ZSRR!
Przypominam (można sprawdzić w Wikipedii), tuż przed rozwiązaniem ZSRR, utworzono Krymską ASRR, istniała zaledwie kilkanaście miesięcy – została zlikwidowana po rozpadzie ZSRR, a 5 maja 1992 r. na terenie Krymu proklamowano powstanie autonomicznej Republiki Krymskiej.
Ponieważ zgodnie z literą prawa wszelkie czynności tworzenia kolejnych republik krymskich na obszarze dzisiejszej Ukrainy, były oparte na dekrecie, który nie uzyskał ratyfikacji parlamentarnej i nie ma mocy prawnej, Krym de facto jest nadal rosyjski.
Odnoszę wrażenie, że władze Ukrainy o tym doskonale wiedzą i dlatego m.in. nie spieszą się z ustalaniem granicy rosyjsko-ukraińskiej.
Ukraina proklamowania niepodległość 24 sierpnia 1991 a 8 grudnia 1991 wraz z Federacją Rosyjską i Białorusią podpisała porozumienie o utworzeniu WNP (Wspólnoty Niepodległych Państw) tzw. Układ Białowieski.
http://therussiasite.org/.....ement.html
Nie mniej jednak przez te 17 lat Ukraina, do tej pory, spraw granicy z FR i spornych terytoriów nie rozwiązała na drodze prawnej. I jak widać nadal nie ma zamiaru rozwiązywać.
A Polska jak zwykle w tej sprawie rżnie totalnego dyplomatycznego głupca i gardłuje o szybkim wcieleniu Ukrainy do NATO czy UE.
3 września 2008, o godzinie 18:47
EDD,
Waldemar Kuczyński pisze o wolnośći jednostki i nie autorytarnej organizacji państwa. Ty, jako wierzący, szukasz inspiracji i rozwiązań w wyrafinowanych opracowaniach intelektualistów katolickich. Jednak najbardziej wyrafinowane idee, bez weryfikacji ulegają spłaszczeniu albo, jeśli są fałszywe, podlegają odrzuceniu.
Dla twórczej weryfikacji muszą być warunki i klimat umożliwiający krytykę i przepływ informacji. Tak nie było za acien regim’u , a teraz jest niewiele lepiej z racji podobnych, tyle że nie stoi za nimi mundurowy a nachalny proboszcz z bogatym instrumentarium, za pomocą którego nie wepchnie inaczej mysąlącego do kozy, ale infamię może zesłać.
3 września 2008, o godzinie 18:49
Narciarz,
Wysil swoją inteligencję, to znajdziesz. Wróć do strony tytułowej. Ja też się nieźle namęczyłem.
Powodzenia
3 września 2008, o godzinie 19:03
Stan
Jak ci to przyszło do głowy że jestem wierzący?
Tak. termin subsydiarności pochodzi z spolecznej nauki kosciola ale w naukach politycznych ma zastosowanie jak najbardziej swieckie.
Subsydiarność jest jedną z podstawowych zasad ustrojowych Unii Europejskiej.
Idzie mówiąc najprosciej o pozostawianie kompetencji na poziomie na ktorym dany problem mozna rozwiazac.
Co moze rozwiazac gmina winno pozostac w gminie, co powiat w powiecie itd.
Nawiasem mówiąc Stan czy jakis termin marksistowski spowodowal by u ciebie przypuszczenie ze jestem marksistą_
3 września 2008, o godzinie 19:07
PISowska koncepcja państwa narusza zasadę subsydiarności delegując a przynajmnie usiłując delegować kompetencje jak najwyzej najlepiej ich zdaniem ku centrali.
3 września 2008, o godzinie 19:10
Stan
Byc moze skupiajac sie na tym pojeciu mozna by rozwinac sensowny dialog na temat “Ile Rzeczypospolitej wsrod nas” ?
Jak najmniej- odpowiadam
3 września 2008, o godzinie 19:27
Jest i po polsku:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_subsydiarno%C5%9Bci
http://pl.wikipedia.org/w.....5%9B%C4%87
3 września 2008, o godzinie 19:58
Subsydiarność jest jedną z podstawowych zasad ustrojowych Unii Europejskiej…. Idzie mówiąc najprosciej o pozostawianie kompetencji na poziomie na ktorym dany problem mozna rozwiazac.
W USA jest podobnie.
3 września 2008, o godzinie 20:01
PISowska koncepcja państwa narusza zasadę subsydiarności
Silne panstwo i centralizacja sprzyja zawlaszczaniu duzych stref wplywow. Chodzi o zawlaszczanie srodkow materialnych i majatku, w czym bracia maja duza praktyke, oraz zawlaszczanie sluzb silowych. Krotko mowiac, bracia jak kazdy pasozyt chca dla sie zbudowac korzystne srodowisko.
3 września 2008, o godzinie 20:10
Tak narciarzu. Idzie o to że każdy organ władzy z natury dąży do przejnowania jak najwiekszych kompetencji. Istnieje potrzeba „czujność” (Stan zaraz dopatrzy się we mnie stalinowca D:)
potrzeba mechanizmow które tę tendencję ograniczają. W Polsce decentralizacja idzie opornie. Ma nawet swe ideowe uzasadnienia.
Kraj musi być spójny bo nam zaraz lubuskie do Niemiec bryknie.
To oczywiscie kuriozum ale swiadczy o tendencji. PIS – wiecej władzy wojewodom mniej samorządom, szkolnictwo – zcentralizować!!!
3 września 2008, o godzinie 20:18
Na genezę terminu „subsydiarności” wskazałem ironicznie.
No bo jakże to? Kraj katolicki? Partia Boża? A języka encyklik nie znają?
3 września 2008, o godzinie 20:28
No właśnie narciarzu. Jesteś w USA. Jak tam działa system finansowania poszczególnych szczebli władzy?
3 września 2008, o godzinie 20:31
Dobranoc.
Przeczytam jutro.
3 września 2008, o godzinie 21:41
Oho, ani chybi szykuje się interwencja wojskowa Rosji na Ukrainie. Zofia już przygotowuje grunt tłumacząc, że nie ma ustalonej granicy między Rosja i Ukrainą, czego konsekwencją będzie późniejsze wyjaśnianie, że nie ma żadnej interwencji bo wojska rosyjskie znajdują się przecież na swoim terenie. Tym bardziej, że już tłumaczy, że Krym jest przecież rosyjski. A może ten Krym to będzie jeden z pretekstów interwencji? Rosja tam wkroczy, aby wyprzeć ze swoich ziem ukraińskiego agresora.
3 września 2008, o godzinie 22:22
Mam podobne zdanie jak Pan Waldemar Kuczyński na temat tego jak powinien być zorganizowany kraj. Dzisiaj ani liberalne ani socjalne, ani decentralizacja ani centralizacją nie może być przyjęta, jako punkt wyjścia dla modelu ustrojowego. Model ten akurat w Polsce, bowiem ma po trochu wszystkiego i nikt nie ma siły politycznej, aby go w sposób zasadniczy zmienić. Wszyscy się zgodzimy, że pracujemy po to, aby zaspokajać własne i naszych bliskich aspiracje. Zasada subsydiarności nie nadaje się do zastosowania tam, gdzie brak środków. Zasadą taką posługuje się np. rzecznik praw obywatelskich odmawiając pomocy osobom, których nie stać na profesjonalną pomoc prawną (odmawia, bo sam nie ma środków, aby im pomóc). Tak więc zasada ta może po prostu oznaczać w praktyce, że ktoś nie skorzysta z swoich praw i wolności np. pracownik sklepu biedronka, ale nie tylko, także osoba której bezpodstawnie odmawia się latami, zwrotu jego nieruchomości. Nie bardzo zresztą rozumiem co ma zasada subsydiarności do stania na straży elementarnych praw i wolności do czego jest powołany rzecznik praw obywa. (Ale to tak na marginesie). Wątpię jednak, aby PiS i Kaczyński mogli kiedykolwiek w przeszłości i w przyszłości zamachnąć się na ustrój naszego państwa, zwłaszcza odkąd jesteśmy w UE. Ich elektorat to i owszem może mieć takie ciągoty, ale przecież jak wiadomo nikomu nie udało się w konstytucji zmienić niczego poza jednym artykułem dot. europejskiego nakazu aresztowania. Tak więc i owszem zwalczajmy PiS i Kaczyńskich, no ale robić z tego wojnę, to w moim przekonaniu nie jest korzystne dla kraju. Wojna niszczy obie strony, a nadto terytorium na którym się toczy. To z kolei uniemożliwia spełnienie aspiracji ludzi żyjących tutaj. Logika wojny jest zła. Nie popieram jej. To jest wydumana bardzo misja.
3 września 2008, o godzinie 22:26
Andrzeju
na głowę upadłeś?
Przypomniałam, tylko to co dzisiaj wyraźnie zasygnalizował zastępca dyrektora Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie dr Andrzej Gil. I to w kontekście oświadczeniu Rady Europy 1 września o szczycie UE-Ukraina.
Dr Gil tez „szykuje grunt” pod inwazję?
Brak traktatu granicznego a w rzeczywistości wytyczonej granicy między Rosją a Ukraina jest faktem i znawcy tematu o tym doskonale wiedzą, tak samo, jak o stanie prawnym Krymu.
Czy Ty nie możesz normalnie odczytywać to co napisałam?…
Nie moja to wina, że Słowianie maja gdzieś procedury prawne , kochają się w działaniach prowizorycznych itp. A potem jest biadolenie.
Mało to kłopotów w samej Polsce z ustalaniem właścicieli gruntów, domów? PKP do tej pory nie uporały się z ustaleniem praw własności gruntów na których ma tory. Polska do tej pory nie ma wytyczonej granicy państwa na morzu! Ciągle jest w stanie opracowywania map!!!
Stwierdziłam tylko, ze nikt poważny nie rozmawia poważnie z państwem, które ma nie uregulowane granice.
Chyba jest to logiczne, bo gdyby Ukraina miałaby być w UE, to ta nie istniejąca granica musiałaby być granica zewnętrzną UE!!!
Andrzeju,
nie buduje się domu od wieżyczek na dachu, ale od fundamentów. Polska także ma swoiste kłopoty ze swoimi granicami.
Nie ma żadnego dokumentu przyjętego przez parlament, precyzującego dokładny przebieg granicy morskiej na Bałtyku, jej dokładny przebieg na tzw. morzu terytorialnym jest ciągle – w „opracowywaniu”.
Jest tylko stosowna dokumentacja prawna dot.granicy morskiej z Rosją i mamy dosyć kruchą stabilizację prawną dot. granicy morskiej z Niemcami. (za ten stan ponosi w przypadku morskiej granicy polsko-niemieckiej – wyłącznie strona polska, przegapiła pewne terminy).
3 września 2008, o godzinie 22:29
Niestety Zofia chyba od pracowała zawsze w propagandzie i tak jej do dziś zostało :( Nie popierała Solidarności, bo była po przeciwnej stronie. Popierała komunę i interesy naszego wschodniego sąsiada. Zofio nie martw się. Mój ojciec, też. Ja zaś nigdy tego kierunku nie akceptowałem, bo on nie jest korzystny dla Polski.
3 września 2008, o godzinie 22:39
EDD,
Jeżeli czujesz się dotknięty o to, że uznałem katolicyzm za Twoją religię, to przepraszam. Czynię to z lekkim sercem. Nie wiem skąd u mnie wzieło się takie posądzenie.
W Polsce prawie każdy kto zabiera głos publicznie boi się skrytykować kościół. Jeżeli mowa jest o kościele katolickim w Polsce, to prawie zawsze wymienia się jego zasługi (często nieuprawnione). Jednak nawet średnio rozgarnięty pisarz blogowy powinien sobie zdawać sprawę, że faktyczna władza tego wyznania w Polsce jest wręcz wszechwładna. Zgodnie zatem z naturą ludzką i prawdą, którą widać gołym okiem można spokojnie skonstatować, ze ma on skłonności totalitarne. Hamuje to rozwój spoleczny, co traktowane jest, nawet przez wybitne jednostki życia publicznego, z pobłażaniem. Skuteczne zablokowanie swobodnej wymiany myśli skutkuje zapaściami nieoczekiwanie w wielu dziedzinach działalności społecznej oraz aktywnośći (nazwijmy to tak) materialnej. Forma blogowa zmusza do skrótowego pisania, ale nie powinna skłaniać do takiego myślenia. Nie podaję więc przykladów hamującej roli kościola. Znany polski filozof opozycjonista Marcim Król w wywiadzie dla Trybuny, poza uszczypliwościami pod adresem lewicy powiedział m.in., że kościoła nie ma się czego obawiać, bo jest jedynie siłą antymodernizacyjną. Gdyby to powiedział skrajny prawicowy blogowicz Galba, to dało by się to jakoś przetrawić, ale Profesor zachwiał moją wiarę w jego powszechnie naglaśniane walory intelektualne.
Krótko mówiąc, wałaśnie ta antymodernizacyjność kościola, który urósł na wielką potęgę w Polsce, spowodowała w czasie jego tysiącletniego panowania cywilizacyjną zapaść Polaków w stosunku do Zachodu. Przywoływanie czasem patriotycznej postawy wobec okupanta mogło się brać nie z wyższych pobudek, lecz z braku oferty. Jak wiadomo z ofert bezpieki kler korzystał mimo, że osłona księży była znacznie większa niż zwyklego zjadacza chleba.
Rozpisałem się o kościele w większym stopniu niż zamierzałem, ale i jego rola w naszym zapóźnieniu zasługuję na to żeby go wyróżniać w tym konteksćie. Interesy kościola w Polsce (przy jego obecnych wplywach) krzyżują się z interesami państwa, lecz marionetkowi politycy tego nie dostrzegają.
W swom wpisie wypowiadałem się jedynie o trudnościach w komunikacji intelektualistów, co było nawiązaniem do artykółu Waldemara Kuczyńskiego.
3 września 2008, o godzinie 22:44
EDD: Jak tam działa system finansowania poszczególnych szczebli władzy?
Nie mam pojecia. I tak mam za duzo zawodowych spraw na glowie, zebym sie tym martwil. Podejrzewam, ze podatki. Place podatek federalny, i ten jest najwiekszy, chociaz prawde mowiac od rzadu federalnego otrzymuje najmniej w zamian. No, ale zbrojenia kosztuja. Dalej, place podatek stanowy. Place podatek lokalny od nieruchomosci, ktora posiadam. W zamian sa wywozone smieci, sprzatana ulica, z tego sa finansowane szkoly publiczne, zas policja przyjezdza na ogol dosc szybko, jesli jest powod. Mozna powiedziec, ze na szczeblu lokalnym ten, kto dostaje najmniejszy udzial w moim podatku, robi najwiecej. Ten, kto dostaje najwiecej, niszczy najskuteczniej w innych krajach.
.
Jesli w Polsce powstanie tarcza, to bedzie czesciowo za moje pieniadze, i ja sobie uprzjmie zycze, zeby ten konkretny kawalek tarczy pomalowac na niebiesko w kratke.
3 września 2008, o godzinie 22:46
pomalowac na niebiesko w kratke.
A takze nakleic sylwetke narciarza w pelnym szwungu.
3 września 2008, o godzinie 22:49
za ten stan ponosi w przypadku morskiej granicy polsko-niemieckiej – wyłącznie strona polska, przegapiła pewne terminy
To pewnie nie za PiSu sie stalo. Ale tak w ogolnosci, jesli glownym zajeciem ministra sprawiedliwosci jest zakladanie podsluchow innym ministrom, zas zmartwieniem ministra rolnictwa jest zastanawianie sie, w ktorym telefonie ma podsluch, to nie mozna sie dziwic, ze zaden minister nie dopilnowuje terminow. Ja w takiej sytuacji tez bym nie dopilnowal.
3 września 2008, o godzinie 22:53
OK tyle, że artykuł Pana Waldemara nic nie miał wspólnego z naukami kościoła, poza tym, że mówi o podstawowych potrzebach każdego człowieka. Nie bardzo rozumiem dlaczego najpierw Edward, a zaraz potem Stan, zaczęli rozpisywać się o nauce społecznej kościoła. Ja akurat zgadzam się z poglądem, że to co głosi kościół jeśli zostanie przetłumaczone na język prawa, nie będzie miało wiele wspólnego z demokracją. Dziwię się, że kościół instytucjonalny robi to czego nie robi Bóg, tj. decyduje za człowieka i odbiera mu wolny wybór, czyli jego wolność i autonomię.
3 września 2008, o godzinie 22:55
Ten niebieski w kratkę będzie się trochę gryzł z kolorystyką osiedla ale sylwetkę narciarza popieram. Może zmobilizuje ona kogoś do usypania sztucznie ośnieżanego stoku (oczywiście za Twoje podatki). Tez bym sobie pozjeżdżał.
3 września 2008, o godzinie 22:55
Ja mam nadzieje, ze Kosciol sie rozpusci. Potrzeba do tego kilkudziesieciu lat dobrobytu i pokoju, a takze wolnej prasy, zeby kazdy skandal byl naglasniany. Ja nie widze powodu, zeby Kosciol mial przetrwac jako pierwsza wladza w kraju.
.
Z drugiej strony, jesli Rosja podejdzie pod Warszawe, to znow bedzie przedmurze, walka o przetrwanie substancji, i inne takie patriotyczne trele-morele. Rola Kosciola wtedy wzrosnie. Kosciol sie swietnie czuje w sytuacji ogolnego zagrozenia.
3 września 2008, o godzinie 22:57
Tzn. nie dziwię się, bo wiem, że za tym stoi duża kasa i życie na koszt wiernych i niewiernych, których trzeba nawracać.
3 września 2008, o godzinie 22:57
Glos sie dziwi. Dlaczego sie dziwisz, Glosie? Przeciez chodzi o wladze, kontrole, oraz o pieniadze.
3 września 2008, o godzinie 23:05
O wartości religii dobrze mówi Dalajlama. Ona jest dobra jak jest związana z dobrowolnym aktem przeżywania wartości i sferą wrażliwości na… Religia zajmuje się także człowieczeństwem. O tym, także warto pamiętać życząc kościołowi instytucjonalnego rychłego rozpuszczenia się.
3 września 2008, o godzinie 23:11
Narciarzu2,
Widzisz po części mam to samo przekonanie, ale jednocześnie jestem tolerancyjny. Poza tym warto pamiętać, że pojęcie Boga jest głęboko zinternalizowane w naszym społeczeństwie. Sądzę, że nawet niewierzący prowadzą swój wewnętrzny dialog z Bogiem. To szalone i irracjonalne. Pisał o tym Czesław Miłosz i ja się z nim zgadzam, choć z chęcią czytam Bertranda Russela.
3 września 2008, o godzinie 23:11
A tak a propos, to polecam lekture wspomnien z Sierpnia opublikowanych przez Wiadomo Ktorą Gazete. Nie podaje linku, bo mi umknąl. Tam jest napisane, ze biskup Gdanska Kaczmarek prosil sekretarza PZPR Fiszbacha o pozwolenie na msze w stoczni. Fiszbach sie zdziwil i poslal biskupa do diabla (w artykule ujeto to lagodniej). A teraz pofantazjujmy, co by bylo, gdyby sekretarz byl bardziej pryncypialny i zgody nie wyrazil. Strajk by pewnie nie przetrwal soboty i niedzieli, nie byloby Sierpnia, Fiszbach zostalby Pierwszym Sekretarzem, nie byloby stanu wojennego i Polska weszlaby na droge reform i dobrobytu na wzor chinski. Gospodarz wstąpilby do zreformowanej Partii, Zofia zostalaby Pierwszą Sekretarką, zas Bernard nigdy nie uzyskalby swiadectwa ukonczenia przedszkola. Historia potoczylaby sie inaczej, niz sie potoczyla.
.
Wszystko przez Fiszbacha. Po co sie zgadzal?
4 września 2008, o godzinie 00:29
Dziennik odkrył, że nazwisko Niesiołowskiego jednak widnieje w katalogu IPN, to znaczy: informacja o tym wisi na stronie IPN od ponad tygodnia. Proszę, jak miło, szybkie tygodniowe dziennikarskie śledztwo dało konkretny rezultat.
-
http://www.dziennik.pl/polityka/article232056/Niesiolowski_odnaleziony_na_liscie_IPN.html
-
Najwyraźniej w ramach tego śledztwa reporterzy „Dziennika” przeszukali wpis po wpisie blog Kuczyńskiego, gdzie niejaki Mawar dwa razy (28 sierpnia i 2 września br. ) szydził z matołectwa Niesioła, nieudolności i głupoty Gazety Wyborczej, podając także namiary do strony IPN.
-
http://kuczyn.com/2008/08/27/debatowanie-na-polanie/#comment-56558-
-
oraz
-
http://kuczyn.com/2008/08.....ment-56910
-
Przy okazji okazało się, że Niesiołowski ma pretensje do IPN-u za umieszczenie swego nazwiska w katalogu bez jego zgody. Powiedział to po tygodniowym awanturowaniu się, że w katalogu nie ma nazwiska Wałęsy. Dziś po spotkaniu z Kurtyką nawet Ćwiąkalski przyznał, że IPN nie mógłby umieścić nazwiska Wałesy w katalogu bez naruszenia prawa, z powodów o których wszyscy wiedzą. Jak mawia Wałęsa: „Bolek – to nie ja”. I wszystko jasne, chodzi o Chrobrego. :)
4 września 2008, o godzinie 04:46
To nie jest wkład do dyskusji. To jest przyczynek do informacji.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konflikt_o_Tuz%C5%82%C4%99
http://www.e-polityka.pl/a.220.Rosyjsko_ukrainska___wojna___o_Morze_Azowskie.html
http://www.psz.pl/content/view/1588/
4 września 2008, o godzinie 04:56
„Nie bardzo rozumiem dlaczego najpierw Edward, a zaraz potem Stan, zaczęli rozpisywać się o nauce społecznej kościoła.”
To zostało jasno wyjaśnione. Czytaj Glosie z uwagą, choć nie musisz.
Z jaką koncepcją państwa polemizuje Gospodarz?
Dlatego sądzę, że w kontekście tej polemiki warto przypomnieć zasadę subsydiarności.
Zasady, że człowiek oddaje tylko tyle władzy nad sobą innym ile to niezbędnie konieczne.
Ile państwa wśród nas pyta Gospodarz? No ile Głosie?
4 września 2008, o godzinie 05:27
Jasnaanielka stanowczo za długo bawi u wód. Jeszcze się tam rozpuści.
4 września 2008, o godzinie 06:47
Niebywałe !To można nazywać po prpstu skandalem.
Polska głośno i ostro krytykuje Rosję o używanie w Gruzji zakazanej broni – a sama ją produkuje, wyposaża armię i używa jej w Afganistanie!!!
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Jak o tym pisałam tutaj w blogu, wskazałam wszelkie konwencje zakazujące jej używanie, których Polska nie podpisała i nie ma zamiaru podpisać, konferencje na ten temat w których nie uczestniczy – zostałam stosownie opluta przez tzw. „znawców”.
No bo jak, toż to obrona tych wrednych Ruskich.
Co gorsza polscy dziennikarze okazują się równie zepsutymi do szpiku kości hipokrytami, jak polski estabishment polityczny od lewa do prawa.
Nie dawno dziennikarz Gazety Wyborczej obnosił się z odłamkiem takiej bomby kasetowej znalezionej w gruzach jedynego zbombardowanego i obfotografowywanego przed TVP i inne media na okrągło domu w Tbilisi i wrzeszczał jacy to bandyci z tych Ruskich, ale słowem nie wspomniał, że takimi samymi bandytami są Polacy w Afganistanie, że wcale nie wykluczone, iż Gruzini, którzy też używają takiej broni i użyli jej wobec ludności Osetii Południowej – byli zaopatrywani w nią przez nasz kraj.
Ich za bandytów już polskie dziennikarstwo – nie uważa.
W Niemczech dziennikarze śledczy od pierwszych dni konfliktu kaukaskiego tropią – ile to broni wyprodukowanej w Niemczech nielegalnie trafiło w ręce Gruzji – w Polsce dziennikarze kłamią lub manipulują, byle tylko dowalić Rosji z grubej rury i usprawiedliwić zaangażowanie Polski w konflikt gruziński.
W Gruzji, Osetii zginęli ludzie, Osetyńczycy, Gruzini, Rosjanie i innych nacji. I Polska, jako kraj – ma w tych zabójstwach swój udział, czy nam się to podoba, czy nie.
Zamiatanie tych niepotrzebnych śmierci pod dywan na nic się zda.
4 września 2008, o godzinie 07:01
Głosie,
nie byłam w „Solidarności” bo nie podobała mi się.
Nie znalazłam w niej ludzi, którym mogłabym w jakimś tam stopniu zaufać a idee jakie wygłaszali były czasem wręcz absurdalne.
To nie była Warszawa czy Gdańsk, ale Sszczecin.
Powiem brutalnie – nie pochodzę z klasy robotniczej i jej problemy zawsze były mi obce, tak jak i środowisk chłopskich.
Nie mam zamiaru udawać, że było czy jest inaczej. To były środowiska społeczne w czasach PRL-u nadmiernie uprzywilejowan, roszczeniowe i często rozwydrzone, czego pozostałość mamy do dzisiaj. Jakosć ich pracy pozostawiała wiele do życzenia.
Już raz pisałam – w czasie lat 80-tych miałam ciężko chora matkę i jej śmierć na głowie.
Musiałam pracować, studiowałam na dodatek i walczyłam o utrzymanie domu.
Nie miałam ani czasu, ani ochoty, by wspierać ludzi, którzy często za fatalną prace dostawali niewspółmiernie wysokie apanaże i co gorsza usiłowali narzucać swoje zdanie siłą.
4 września 2008, o godzinie 07:05
Narciarzu,
oczywiście, że nie w czasie PIS.
Lekceważenie prawa przez polskie sfery polityczne jest bezpartyjną normą i to totalną.
Prawo w Polsce istnieje, nie po to by je stosować a złe zmieniać, ale by je omijać.
4 września 2008, o godzinie 07:21
Tendencja do rozmywania zasady subsydiarności jest szczegolnie niebezpieczna kiedy wystepuje w polaczeniu z haslem „wzmozonej czujnosci”. Obciazony odpowiedzialnoscia ponad miare polityk czy urzednik woli odkladac wazne decyzje albo nawet nigdy ich nie podejmowac. Przykladem tego byly rzady L.K. w ratuszu warszawskim.
Kto wie jakie leki przed wlasnym cieniem staly za pozostawieniem stoczni w stanie zawieszenia czyli wisielczym.
Bardzo „pasuje mi” niby banalne spostrzezenie narciarza o tym ze ci ktorym placi najmniej sa dla niego najbardziej widoczni. Co dziennie i golym „okiem” potrafimy ocenic stan infrastruktury komunalnej, stopien zasmiecenia, stan szkoly. Latwo jest niby zareagowac. Latwo jest ale tylko wtedy gdy komuna czy gmina jest jednostka naprawde autonomiczna w swych decyzjach, kiedy jej zrodla finansowania nie sa zalezne od kaprysow organu wyzszego rzedu. Nawet jesli znaczniejsza czesc srodkow pochodzi z kosy centrali to srodki te powinny byc zabezpieczone od kaprysow nawet demokratycznie wybranych organow wyzszego rzedu.
Tak naprawde to dobrze widziny wladze centralna. Nie widzimy jej golym okiem ale to na centrali skupiona jest uwaga mediow.
Oczywiscie roznie to wyglada w roznych krajach ale czesto obywatelskiej obserwacji umykaja dzialania stopni posrednich.
4 września 2008, o godzinie 08:00
Stan
Oczywiscie ze nie czuje sie dotkniety. Niby czemu?. Wyjasnilem tylko ze to „nie z tych pozycji”.
4 września 2008, o godzinie 08:39
Bardzo zle sie stanie jesli sie okaze ze zarzuty wobec Ziobry sa ugruntowane na slabym gruncie (a tak chyba jest).
Goliwosc prokuratury by spelniac oczekiwania rzadzacych nawet nie koniecznie wyrazone wprost jest ogromna.
To tylko potwierdza pilna koniecznosc innego usytuowania prokuratury. Oddzielenia jej bariera do wladzy wykonawczej.
4 września 2008, o godzinie 09:53
EDD,
Donald Tusk już powiedział, że według niego zarzuty w stosunku do Ziobry są chybione. Czasem wydaje mi się, że obracamy się we wszechogarniającej paranoji.
Jednak, w gruncie rzeczy marzę żeby się okazało, że wszystkie moje wątpliwośći dotyczące talentów przywódczych Pana Premiera
były nietrafne. Przecierz to wygląda jakby Premier celowo rozsiał głupawkę i zdając sobie z tego sprawę zaczął się od swego pomysłu dystansować, wksazując palcem na Ćwiąkalskiego.
Ja jednak sądzę, że Ziobro złamał prawo w sposób wyjątkowo społecznie szkodliwy.
4 września 2008, o godzinie 10:11
Stan
To by trzeba solidnie udowodnic. J. Kaczynski kiedy „wglądal” w papiery byl juz czlonkiem „bezpieczenstwa narodowego”.
Pytaniem jest czy lider partii powinien zasiadac w tak skonstruowanym ciele. Z punktu widzenia prawa moze.
Nie mniej przynajmniej OBYCZAJEM prezydenta powinno byc
ze jesli jeden lider zasiada to powinien zaprosic lidera opozycji.
Nawiasem mowiac zastanawiam sie po co Tuskowi ewentualna prezydentura. Chyba tylko po to by prezydentem nie byl L.Kaczynski.
To wazne zgoda ,ale czy nie lepiej trzymac sie premierowstwa a na prezydenta lansowac kogos innego? Nie wiem. Ja tylko glosno mysle.
4 września 2008, o godzinie 10:26
Wart przeczytania Balcerowicz
http://www.dziennik.pl/op.....zanse.html
4 września 2008, o godzinie 10:49
Tak trzymac
http://www.dziennik.pl/sw.....Rosja.html
4 września 2008, o godzinie 11:30
Dawno się tak nie ubawiłam.
Brytyjski poważny dziennik o Gruzji i prezydencie Saakaszwilim – nieodpowiedzialny idiota. Czyli serdeczny przyjaciel naszego, polskiego prezydenta jest idotą i na dodatek nieodpowiedzialnym.
No, no…..
O rządzie Busha i jego wsparciu Gruzji – podobne określenia.
http://fakty.interia.pl/r.....72948,5365
4 września 2008, o godzinie 11:43
Edwarze,
istna komedia!
Nie mają się już czym Amerykanie w tym NATO zajmować, istna histeria.
Dawne republiki radzieckie najpierw niech zrobią u siebie porządek, bo polityczny bardak tam niemiłosierny. A potem błagają o parasol ochronny NATO.
Po co napadać np. na Estonię Rosji, skoro wystarczy nie puszczać przez ich porty towarów rosyjskiego handlu zagranicznego a rozłoży się cały estoński budżet.
Po co napadać na Litwę, skoro można wybudować obok elektrownię atomową i po preferencyjnych cenach oferować energię Litwie do wyboru wydawanie pieniędzy na polsko-litewską elektrownie, która jest jak na razie w sferze mglistych planów i realny dostęp do taniej energii z obwodu kaliningradzkiego. Elektrownia w enklawie kaliningradzkiej i tak powstanie, bo musi ze względu na potrzeby obwodu i dawno zaplanowana.
Ukraina? Sama się załatwi, szkoda ludzi, broni i czasu.
Łotwa? Nikt nie będzie w Łotwie szalał, to nie słowiański kraj i zwycięży tam pragmatyka, szybciej się dogadają z Rosja nim na Ukrainie zapanuje względny polityczny spokój polityczny.
4 września 2008, o godzinie 11:58
Timothy Garton Ash jest bytyjskim historykiem i publicysta.
Zajmuje sie Europa po 1945 roku
Jego znane po polsku pozycje to:
Rewolucja 1989: widziana w Warszawie, Budapeszcie, Berlinie i Pradze,
Polska rewolucja, Solidarność 1980–82,
Pomimo i wbrew – Eseje o Europie Środkowej
Wolny świat,
Historia na gorąco,
Niemieckość NRD.
Warto jego wypowiedz w „Guardianie „przytoczyc w obszerniejszym streszczeniu.:
Ash pisze, że Rosja pojmuje swe interesy narodowe jako „ochronę” milionów Rosjan żyjących w innych suwerennych państwach, „na przykład na Krymie, który stanowi część suwerennego państwa ukraińskiego”.
„Możliwe, że właśnie rodzi się nowa Jałta – dokładnie w tym samym krymskim mieście, i w wielu innych, którymi Matka Rosja sama chce się opiekować. Europa powinna zrobić dla Gruzji tyle, ile potrafi, włącznie z widoczną misją na miejscu. Ale strategicznie nawet ważniejsze jest, by zrobiła tyle, ile potrafi, dla Ukrainy” – ocenia Ash.
„UE powinna teraz dać Ukrainie jasną perspektywę członkostwa. Powinna rozmieścić na miejscu obserwatorów, urzędników, prawników, doradców policji i specjalistów od rozwoju(…), zwłaszcza w takich regionach jak Krym. Nasza reakcja powinna w realistyczny sposób uwzględniać nie tylko słabe i mocne punkty Rosji, ale i nasze. Rosja działa przy użyciu czołgów. Europa nie jest dobra w posługiwaniu się czołgami. Ale robimy tysiące innych rzeczy, mniejszych, delikatniejszych i powolniejszych, które mogą być znacznie skuteczniejsze – potrzeba do tego tylko czasu i perspektywy członkostwa” – podkreśla Ash.
Jeśli chodzi o konflikt gruziński, wyraża on przekonanie, że także Gruzja i USA nie były wolne od winy. Przywódcy gruzińscy zachowali się jak „nieodpowiedzialni idioci”, eskalując konflikt bez przemyślenia konsekwencji, a „konająca administracja (Geroge’a W.) Busha wykazała się typowym dla siebie brakiem kompetencji, pozwalając rządowi gruzińskiemu żywić choćby cień nadziei, że amerykańska kawaleria pośpieszy z pomocą temu kolejnemu Izraelowi na Kaukazie”.
4 września 2008, o godzinie 12:36
Zofio,
muszę stwierdzić, że twój ostatni wpis zrobił na mnie bardzo przykre wrażenie. Nie ze względu na podane przez ciebie fakty i przewidywania, które mogą być trafne. Lecz ze względu na twoją nieukrywaną satysfakcję, że Rosja tak łatwo może „przywołać do porządku” krnąbrne republiki bałtyckie i że Ukraina „sama się załatwi”, więc nie trzeba nic z nią robić.
Staram się w tych sprawach zachowywać dystans, ale kiedy czytam twoje opinie, budzą się we mnie nastroje antyrosyjskie i nachodzi mnie skądinąd nierozsądna, ale uporczywa myśl, że Rosji bardzo dobrze zrobiłaby jakaś przegrana z kretesem wojna, zimna, gorąca czy choćby gospodarcza. Żeby wreszcie poczuli się normalnym krajem, a nie niespełnionym imperium.
Niemcom i Japonii zrobiło to doskonale.
4 września 2008, o godzinie 12:48
Pawle
Na szczescie sprawdzilem stan blogu zanim wyslalem to co przed chwila napisalem. Moge spokojnie wywalic moje pisanie do „kosza”.
4 września 2008, o godzinie 13:02
EDD,
Ważne jest czy na etapie śledztwa prokuratorskiego nie doszło do złamania tajemnicy prokuratorskiej i uniemożliwienia w ten sposób jego skutecznego zakończenia. Nie wiadomo czy taka sytacja miala miejsce. Jednak ruch Ziobry mający na celu przekazanie informacji ze śledztwa swojemu szefowi partyjnemu miał na celu określone korzyści polityczne jego partii.
Mnie się jednak wydaje, że Tusk ze strachu przed kaczyńskimi zachowuje tylko pozory wyjasnienia nieprawidłowości w wymiarze sprawiedliwośći (patrz sprawa Blidy).
Dobrze by było dla Polski, gdyby ten piłkarski napastnik zajął się doskonaleniem swojego rzemiosła pod moimi oknami (stadion już mu zafundowano), a nie polityką na tym szczeblu.
Nadchodzą trudne czasy i ten kanapowy polityk będzie się coraz bardziej miotał ze szkodą dla kraju.
* * *
W pełni podzielam zacytowane stanowisko Ash’a w sprawie Ukrainy o Gruzji.
4 września 2008, o godzinie 13:15
Stan
Inaczej (lepiej) niz ty oceniam Tuska. Nie mam jednak zamiaru cie przekonywac. Twoja postawa wydaje mi sie „romantyczna”.
Zamiar powstrzymania PIS nie moze sie udac bez realnej sily politycznej. Ty bys chcial mierzyc sily na wedle zamiarow.
To sympatyczne ale nieskuteczne.
4 września 2008, o godzinie 13:17
Fakt, że Zofii spodobał się artykuł Ash’a nawet mnie cieszy, gdyż zdaje się świadczyć, ze zaczyna ze swoimi poglądami zmierzać we właściwym kierunku. Kolejny jej wpis nastraja mnie jednak podobnie jak Pawła. Podobnie jak Paweł zareagowałem w przeszłości, gdy Zofia nie próbowała nawet kryć satysfakcji, gdy wedle Jej mniemania prezydent Francji „zrobił w trąbę” prezydenta Polski tylko dlatego, że Putin kiwnął na niego palcem. Zdumiewa mnie też wpis Nie mają się już czym Amerykanie w tym NATO zajmować, istna histeria. w reakcji na zapowiedź utworzenia planów przyjścia z pomocą militarną krajom Europy Środkowej. Zaiste „istny cyrk”, ze komuś przyszło do głowy na poważnie potraktować artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Dla mnie wskazany przez EDD’a artykuł jest dowodem na słuszność moich poglądów w myśl których z dużą rezerwą powinniśmy odnosić się do sojuszy militarnych z europejskimi krajami NATO, a koncentrować się na zacieśnianiu związków militarnych z USA. Zarazem ostatni wpis Zofii zdaje się świadczyć, że moje, wyrażane na początku, nadzieje są jednak płonne, a Zofia z artykułu w Guardianie wychwyciła tylko określenie władz gruzińskich jako „nieodpowiedzialnych idiotów” (skądinąd całkiem słuszne) i cieszy się teraz z tego faktu jak dziecko, nie dopuszczając nawet do siebie myśli, ze wydźwięk całego artykułu jest całkowicie sprzeczny z Jej wyobrażeniami.
4 września 2008, o godzinie 13:23
„istna histeria”
Histeria?
Lamie ona prawidlowosc postrzegania, deformuje proporcje ba moze nawet doprowadzic do chwilowych zmian osobowosci. Widok osobnika dotknietego histeria jest przykry a pomoc trudno.
Nie jestem lekarzem nie mniej z innej racji historia medycyny nie jest mi calkiem obca.
Tak wiec wiem ze starozytni mniemali iz hystera ta autonomiczny organizm, drapierznik zyjacy w czlowieku. W pewnych okolicznosciach opusza ona swa norke i idzie w gore powodujac wyzej opisane objawy.
Jedyna rada jest zwabienie histery na powrot do jej lokum. Starozytni zalecali perfumowanie dolnycz partii tulowia przy jednoczesnym smrodzeniu w nos.
Jak ta Ameryka z tego wyjdze? ;))
4 września 2008, o godzinie 13:47
Zbliża się termin dany przez UE dla stoczni i w związku z tym pojawiają się informacje na ten temat, niektóre mocno bulwersujące jak np. info o Fortis i jego propozycji zakupu trzech stoczni z 2007 roku, o której nie został powiadomiony obecny minister Grad /podobno dowiedział się o tej ofercie gdy sam wysłał do Fortis zapytanie czy nie byli by zainteresowani kupnem./ Na razie jest bardzo bulwersujący artykuł w Polityce -w innych pismach informacje są niejasne.
W związku z tym mam pytanie do blogowiczów czy coś konkretnego na ten temat wiedzą. Zaniedbania w tej sprawie są wieloletnie, ale te info o działaniach Jasińskiego / a wiadomo jakie on miał podejście do prywatyzacji/ i J.Kaczyńskiego wydają mnie się bardzo prawdopodobne
4 września 2008, o godzinie 13:54
macku.g
Wiemy chyba tyle co ty. Moze Leszek sopot wie wiecej ale chwilowo jest nieobecny.
4 września 2008, o godzinie 14:34
Warto wiedziec ze:
http://glosrydzyka.blox.p.....rzech.html
4 września 2008, o godzinie 14:45
Z powyższego prosty wniosek, ze aby nie grzeszyć, wystarczy nie być słuchaczem Radia Maryja.
4 września 2008, o godzinie 14:47
Lech Kaczyński spotkał się z rolniczą „Solidarnością”
„Na spotkaniu poinformowano o aktualnej sytuacji na wsi, w tym o problemach występujących w rolnictwie, a w szczególności na rynkach zbóż i owoców oraz trzody chlewnej, a także o spadku opłacalności produkcji rolnej” - czytamy w komunikacie.
Lza sie w oku kreci. Czlowiek byl mlody, swiat byl mlody a towarzyszy witalo sie chlebem i sola.
4 września 2008, o godzinie 14:56
Czy był kiedykolwiek w historii taki moment, kiedy polskiemu chłopu się opłacało produkować?
4 września 2008, o godzinie 14:57
Pawle,
to nie satysfakcja, ale stwierdzenie faktów.
A one są takie jakie są. Ja nie piszę o marzeniach i nadziejach – ale o realiach. Na politykę należy patrzeć trzeźwo, brutalnie trzeźwo i pisać o niej uczciwie.
Cały czas się zastanawiam, dlaczego moich Adwersarzy interesuje bardziej mój emocjonalny stosunek do tego, o czym pisze piszę (mam obojętny), a nie to – co piszę.
***
Jesteś w będzie Andrzeju,
artykuł przeczytałam solidnie i uważnie, ale przytoczyłam wyłącznie to, co mi pasowało do dyskusji w blogu, bowiem większość tutaj z Saakaszwilego zrobiła niewinna ofiarę wrednej Rosji a nie widziała w nim owego nieobliczalnego idioty .
To nie ja leciałam do Tbilisi by w czwórce politycznych falsetów zapewniać iż swą piesia bedę bronic.,.
i nie ja pisałam tutaj w blogu, że te pienia polskiego prezydenta się mi podoba, że popieram…
Mam przypomnieć kto tak tutaj oświadczał?
Ja pisałam o Saakaszwili, że to – „małpa z brzytwą”.
Tak jak pisałam, że awantura na Kaukazie jest robiona pod egidą USA.
Nie ukrywam przy tym satysfakcj, iż moje zdanie o Saakaszwilim, jego poczynaniach w Osetii Północnej itp. czy roli administracji Busha w konflikcie kaukaskim – podzielają też inni, choć artykułują to znacznie później niż ja.
Tak przy okazji – sprawdź co sam pisałeś na początku sierpnia na ten temat.
4 września 2008, o godzinie 15:17
Nigdy Pawle sie nieopłacało.
„Kokosow u nas jak nie bylo tak niema” – skarzył sie kiedys z całą powaga rolnik z Lubelszczyzny.
4 września 2008, o godzinie 15:29
http://www.dziennik.pl/po.....entow.html
Tańcowała igła z nitką,
Igła – pięknie, nitka – brzydko.
Igła cała jak z igiełki,
Nitce plączą się supełki.
Igła naprzód – nitka za nią:
„Ach, jak cudnie tańczyć z panią!”
(….)
Igła górą, nitka bokiem,
Igła zerka jednym okiem,
………….
4 września 2008, o godzinie 15:43
Zofio:
.
„Cały czas się zastanawiam, dlaczego moich Adwersarzy interesuje bardziej mój emocjonalny stosunek do tego, o czym pisze piszę (mam obojętny), a nie to – co piszę.”
.
Cóż, nie tylko moim zdaniem jesteś na tym blogu jedną z bardziej emocjonalnie reagujących osób. Ale może jesteśmy wszyscy bardzo złymi psychologami.
Przytoczę ci kilka twoich własnych wypowiedzi.
.
„Co gorsza polscy dziennikarze okazują się równie zepsutymi do szpiku kości hipokrytami, jak polski estabishment polityczny od lewa do prawa.”
„Nie mają się już czym Amerykanie w tym NATO zajmować, istna histeria.”
„Większość tutaj z Saakaszwilego zrobiła niewinna ofiarę wrednej Rosji a nie widziała w nim owego nieobliczalnego idioty.”
„Ja pisałam o Saakaszwili, że to – małpa z brzytwą.”
itp.
.
Jesteś pewna, że taka frazeologia świadczy o rzeczowym i beznamiętnym stosunku do rzeczywistości? A w dodatku nie wiem dlaczego, ale z twoich analiz zawsze jakoś tak wychodzi, że Rosja jest generalnie w porządku, po prostu broni swych słusznych interesów, a ci, którzy jej się przeciwstawiają, są wredni i agresywni, jak Amerykanie, albo durni jak Polacy czy inni Litwini.
Może jest to dla ciebie krzywdzące, ale tak właśnie jesteś na tym blogu postrzegana.
4 września 2008, o godzinie 15:46
artykuł przeczytałam solidnie i uważnie, ale przytoczyłam wyłącznie to, co mi pasowało do dyskusji w blogu
—
Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Torlin zaś, co raz Ci to wypomina.
—
Tak przy okazji – sprawdź co sam pisałeś na początku sierpnia na ten temat.
—
Za wiele nie pisałem, jako że był to mój okres przedwyjazdowy. To co pisałem, to było przypisywanie Rosji winy za wydarzenia w Gruzji. Ale przytoczę choćby Bernarda:
moim daniem Gruzja popełniła błąd, ale nie wiem czy było jakieś inne wyjście. Teraz będą mieli kłopoty z przyjęciem do NATO. Błąd polegał na nieodpowiednim rozegraniu sytuacji na polu propagandowym. Zbrodniarze i prowokatorzy z Moskwy stroją się w piórka. Moim zdaniem powinni bardziej nagłaśniać wszelkie sowieciarskie prowokacje, zapewnić sobie więcej uzbrojenia i najpierw przystąić do NATO, nawet zaciskając zęby na sowieciarskie prowokacje.
http://kuczyn.com/2008/08.....ment-55334
Jak widać w sposób mocno stonowany napisał w gruncie rzeczy to co Ash dosadnie określił jako „nieodpowiedzialni idioci”
4 września 2008, o godzinie 15:46
Edwarze, infantylne masz skojarzenia! Może lepiej to:
.
Dzisiaj wielki bal w Operze.
Sam potężny Archikrator
Dał najwyższy protektorat,
Wszelka dziwka majtki pierze
I na kredyt kiecki bierze,
Na ulicach ścisk i zator…
.
Słowem, IDEOLO i Ducha Dziejów Karne Kadry.
4 września 2008, o godzinie 15:49
Wyłączam się na razie, bo dla podkreślenia moich prorosyjskich sympatii idę sporządzić boeuf Strogonoff.
4 września 2008, o godzinie 15:58
Pawle
Nie.To zbyt apokaliptyczne i na dodatek dobre.
4 września 2008, o godzinie 16:45
Tak przy okazji – sprawdź co sam pisałeś na początku sierpnia na ten temat.
—
Wcześniej przytoczyłem Bernarda, którego wpis utkwił mi w głowie, a teraz poszukałem dalej i znalazłem:
Z jednej strony mówi się bowiem o prowokacji Rosjan, z drugiej zaś ocenia postępowanie prezydenta Gruzji. A te, choćby nawet usprawiedliwione, było po prostu głupie i nieodpowiedzialne. Albo poniosły go nerwy albo wykazał całkowity brak wyobraźni. I jedno i drugie go dyskwalifikuje.
http://kuczyn.com/2008/08.....ment-55517
Chyba bardzo blisko wypowiedzi Asha, nieprawdaż Zofio?
4 września 2008, o godzinie 17:11
EDD,
Czesław Bielecki, dla mnie najbardziej interesujący jest jako architekt. Jednak ostatnio zwrócił na siebie uwagę błyskotliwym i dowcipnym określeniem pewnej grupy młodych ludzi nazywając ich
” … tymi co w porę nie zaciągneli się do partyzantki”. W PRL-u określało się takich ludzi karierowiczami. Jednak to szerokie pojęcie obejmowalo b. duże spektrum. Zawsze było o nich głośno przy prześileniach politycznych. Bielecki miał na myśli grupy ambitnej młodzieży, która także łapie za gardło weteranów Solidarności. W Ostatnich latach grupa ta jest przy władzy. Poprzez gebbelsowskie powtarzanie o swoim znaczeniu i roli w okresie trudnym dla Związku
uznają, że są dziedzicami ideii, które ten Ruch niósł na swoich sztandarach.
Na blogu jednego z takich nawiedzonych okresiliłem takim właśnie perelowskim terminem. Kontakty nasze uległy zamrożeniu, ale to ulga, bo obaj odpoczywamy od siebie.
Zmiany klimatu politycznego w Polsce można się spodziewać dopiero po kompromitacji rządzących partyjek i wejście na scenę lepiej przygotowaych nowych admiratorów wladzy.
4 września 2008, o godzinie 17:26
Operacja „Simon” powiodła się…
4 września 2008, o godzinie 18:27
Stan
Zmiana pokoleń to chyba rzecz naturalna. Patrz na lewice. Porobiło się?
Po przeciwnej stronie (trudno ją nazwać prawicą w całości) to raczej
tylne szeregi, które skaptowały trochę młodzieży chcą odegrać większa role niż to się im dotychczas udało. Wśród PO raczej ataków na Ojców i Wujków nie widać. PIS też robi to wybiórczo.
Mają Romaszewskiego (nie lubię, ale przyznać trzeba, że kawał dobrej roboty w KOR odwalił) mają Macierewicza.
Zjawisko kombatanctwa urojonego się nasila. Nie koniecznie dotyczy a raczej „ za młodych”. Kombatanctwo urojone to także przypisywanie sobie większej roli niż się miało. I znowu: ani Tusk, ani Komorowski, ani Borusewicz ani nawet nielubiany Rokita nigdy ze swoją rola nie przesadzali.
4 września 2008, o godzinie 19:10
http://swiatinaczej.blox......-Bush.html
Uff. 0,5 miliarda z kawałkiem jeszcze w tej kadencji.
Hura, hura, hura!!!
4 września 2008, o godzinie 19:26
Pawle,
Użyte w tych fragmentach określenia:
…“Co gorsza polscy dziennikarze okazują się równie zepsutymi do szpiku kości hipokrytami, jak polski estabishment polityczny od lewa do prawa.”
“Nie mają się już czym Amerykanie w tym NATO zajmować, istna histeria.”
“Większość tutaj z Saakaszwilego zrobiła niewinna ofiarę wrednej Rosji a nie widziała w nim owego nieobliczalnego idioty.”
“Ja pisałam o Saakaszwili, że to – małpa z brzytwą.”
itp.…
są użyte celowo, ale nie świadczą o moich emocjach. Ale o zamiarze wywołania określonych emocji u odbiorcy tekstu.
Powodów dlaczego akurat na taki czy inny fragment rzeczywistości zwracam uwagę – nie znasz, bo ich wszak nie ujawniam.
Emocje budzą się w umyśle czytającego.
Ja jestem chłodnym, czasem wyrachowanym rzemieślnikiem, posługującym się zawodowo słowem.
I jeśli chcę ,by jakaś informacja zakodowała się czytelnikowi w głowie, używam stosownych słów-narzędzi, sięgam po znane powiedzenie, jak owa „małpa z brzytwą”.
Poza tym miewam zwyczaj nazywać rzeczy wprost, zwłaszcza w czasie dyskusji , takich jak ta tutaj w blogu.
Pytasz:
cz
Jesteś pewna, że taka frazeologia świadczy o rzeczowym i beznamiętnym stosunku do rzeczywistości? – Oczywiście,że tak. taki przekaz jest dopuszczalny w rozmowach, mniej już w materiałach medialnych, co nie ogranicza np. czyjejś wypowiedzi wobec dziennikarza.
Wiem, ze wiele osób ma problem z tzw. moim stosunkiem do Rosji.
Ale sprawa jest nader prosta. I dość łatwa do spostrzeżenia. Zwykle w dyskusjach, staram się przełamywać stereotypy i kiedy jest np. frontalna nagonka na Rosję, staram się pokazać racje i tej drugiej, rosyjskiej strony.
Zechciej zauważyć ową subtelna różnice w pewnym określeniu:
Ty piszesz – …. z twoich analiz zawsze jakoś tak wychodzi, że Rosja jest generalnie w porządku, po prostu broni swych słusznych interesów a ci, którzy jej się przeciwstawiają, są wredni i agresywni, jak Amerykanie, albo durni jak Polacy czy inni Litwini.
Ja zaś powiem, że – Rosja broni swoich, jej zdaniem, słusznych interesów.
Co to tego stwierdzenia, które jak wynika wypowiadasz w imieniu ogółu:
Może jest to dla ciebie krzywdzące, ale tak właśnie jesteś na tym blogu postrzegana
odpowiem, że nie należę do osób, które takim postrzeganiem swojej osoby przejmują.
Co najwyżej ubolewam, że ów ogół słabo zna psychologie, osądza po pozorach i raczej jest mu trudno poznać mój stan emocjonalny, bo mnie nie zna z autopsji, lecz wyłącznie z tego co napiszę.
Ale to ja kreuje emocje u czytelnika, a nie na odwrót. To moje słowa wywołują u kogoś irytację, zdenerwowanie, czy aprobatę do tego co piszę.
Najzupełniej spokojna, do tematu, z kotem na kolanach i przy ulubionej kawie, całkowicie obojętna do tematu mogę napisać tekst, który wywoła burzę i tajfun emocji.
To tylko sprawa warsztatu Drogi Pawle.
Nic więcej.
4 września 2008, o godzinie 19:48
Kiedy plonie las, to nie jest czas targowac sie o slowa, slowa, slowa… Moze lepiej skupic sie na meritum.
.
Mi osobiscie jedna pro-rosyjska osoba przeszkadza znacznie mniej niz wataha konwencjonalnie anty-rosyjskich. To, ze kolos ma gliniane nogi i karabiny sa na sznurkach, to ja juz slyszalem tysiace razy. Wiem, zgadzam sie, obiema rekami podpisuje, i w podziekowaniu podaje noge na pozegnanie. Dla odmiany z ciekawoscia slucham, ze Rosja jest krajem nowoczesnym, silnym, demokratycznym, i dobrze zorganizowanym. Nie do konca wierze, ale slucham, bo to nareszcie cos nowego.
.
Bylem w CCCP dwa razy na wakacjach, zachowalem jak najlepsze wspomnienia, i nawet przyznano mi tytul „turista CCCP” za przejscie przeleczy Kajawgan-Ausz. (Niestety, nie wiem, jak to bedzie naprawde po rosyjsku i jak znalezc na mapie.) Prosze mnie zaliczac do agentow wplywu. Jestem calym sercem po stronie Zofii, choc nie do konca jej wierze. Moim zdaniem, jej wpisy sa znakomite, choc niekoniecznie wywazone i nie wszystkie calkiem wiarygodne. Taka Zofia jest i za to ja kochamy.
4 września 2008, o godzinie 20:22
A propos wpisu Narciarza,
Jesteśmy na blogu człowieka, który (delikatnie mówiąc) miał za walkę o wolność słowa, przykrośći. Od czasu wpisywania się na tym blogu, nie zauważyłem żeby próbował on tłumic wolność wypowiedzi. Wręcz przeciwnie. Czasem wydaje mi się, że ja na jego miejscu reagował bym (zwłaszcza przy pyskówkach) bardziej kategorycznie.
Jeżeli czyjaś wypowiedź mnie nie interesuje, to jej nie czytam. Dodam, że jestem w dobrej sytuacji, bo czytam zaledwie jedną trzecią wpisów. Bez wolności słowa i związanej z tym tolerancji ścieżka biegnie jedynie jedynie w dół.
Przeczytałem zaledwie jedną czwartą wpisów Zofii i nie zauważyłem żeby były w nich treśći naruszające bezpieczeństwo Państwa.
W większośći kwesti głoszonych przez Zofię mam odmienne zdanie, co nie oznacza, że to ja mam rację.
Zosia zapewne nie wie jak twardą rekę mają Rosjanie, ale jej argumentację wyrażaną bez demagogi należy zwalczać w podobny sposób. Przecierz to co pisze Zofia, to pryszcz wobec tego co tworzy na tym blogu Bernard, a przecierz wszyscy to tolerujemy, a nawet cieszymy się po cichu z przypływu adrenaliny.
Sądzę, że redaktor Paradowska ma podobnie ciepłe uczucia dla naszego pupilka, bo co pewien czas nawołuje go do powrotu na swój blog. Wydaje mi się, że Bernard właśnie wziął urlop od nas żeby popracować na blogu tej wybitnej publicystki.
4 września 2008, o godzinie 20:23
Po skupieniu się „na meritum” Narciarz pisze o tym co mu się podoba. Fajnie. Wierzy że to nie konwencjonalnie. Jeszcze fajniej. Słucham i nie bardzo mu wierzę ale słucham z zainteresowaniem.
Dlaczego Narciarz jako dwukrotny turysta w CCCP miałby mieć złe wspomnienia. Tego nie mogę nawet się domyślać. Narciarz jest „za a nawet przeciw” i podpisuje się oboma rękami.
„Za to ja kochamy” dodaje z monarsza Narciarz2.
Narciarz się z galanterią naraża sie na oskarżenie straszszszneeeee.
Narciarz podaję nogę na zgodę.
I tak doszliśmy do meritum.
Na zdrowie dam!!!
4 września 2008, o godzinie 20:48
Banały z pod powały.
Nr2:
Dla złagodzenia konfliktów niezbędna jest obecność wspólnego wroga.
4 września 2008, o godzinie 21:06
Pierwszy akapit byl tak naprawde skierowany do Zofii, zeby sie nie klocila o slowa, slowa, slowa.
4 września 2008, o godzinie 21:14
Narciarzu
Żeby trochę dać twardych danych o stanie Rosji na tle innych krajów.
Zeby to nie były słowa, słowa * x
Np wkaźnik Giniego dla krajów europejskich
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Gini-koval.gif
i
Human Development Index
http://pl.wikipedia.org/w.....%82ecznego
4 września 2008, o godzinie 21:21
Acha
Wskaźnik Giniego to wskaźnik nierówności społecznej.
Przepraszam jeśli „truję” ale moze być tak że ktos nie wie i ma do tego pełne prawo.
4 września 2008, o godzinie 21:33
Human Poverty Index
http://data.un.org/Docume.....aspx?id=90
4 września 2008, o godzinie 21:38
Kochani Koledzy,
mnie nie musicie wierzyć, ale skłońcie swoją uwagę na to, co o Gruzji piszą sami Amerykanie, bo jest to nader ciekawe!
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Sami się przekonacie do czego słuzy Gruzja. I czy ja przypadkiem nie miałam racji…
4 września 2008, o godzinie 21:44
I własnie za to także kocham Gruzję. Nam jeszcze jako europejczyk kilka innych zywotnych interesów w Gruzji.
Panna to wbrew pozorom posażna wieć nie są to tylko „romantyczne” zaloty.
4 września 2008, o godzinie 21:52
„Na szkolenie do Niemiec został z kolei wysłany dowodzący wojskami lądowymi Mamuka Bachaładze”
wiecej GW
http://wiadomosci.gazeta......owych.html
4 września 2008, o godzinie 21:58
Pomoc USA dla Gruzji to ok. 1/3 budzetu tego kraju. Cześć funduszy zostanie uwolniona. Może nasz przemysł zbrojeniowy cos też zarobi?
Czekam na ekspertów Andrzeja i Pawła.
4 września 2008, o godzinie 22:14
Edwarze,
to nie pomoc dla Gruzji, ale forsa na odbudowę wszystkiego co służy tej amerykańsko-izraelskiej wojskowej bazie wypadowej a co Rosjanie w ramach demilitaryzacji Gruzji rozwalili w drobny mak.
Ma ktoś jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Gruzji?
4 września 2008, o godzinie 22:40
O jakich złudzeniach mowa? To jest bardzo ważny strategicznie obszar dla nas to znaczy Zachodu. Szkoda wypędzonych i poległych, ale to mikro Pearl Harbor. Nie to, że będzie wojna. Nie. Ale stało się cos bardzo ważnego, o czym pisze od początku. Została obudzona czujność. Obecność zachodu w tym rejonie już nie będzie na pół gwizdka.
Jeszcze jedno jest ważne. Gruzja de facto została uwolniona wbrew swojej woli od balastu zbuntowanych rejonów. To wspaniała wiadomość dla Gruzinów, choć o tym jeszcze nie chcą wiedzieć.
4 września 2008, o godzinie 22:42
Zofio,
Ja myślę, że gdyby chcieli tam założyć bazę wojskową to najpierw podpisaliby w tym celu umowę. Faktycznie chodzi o strefę wpływów politycznych i gospodarczych. Chyba masz zrozumienie dla tego, że dbają amerykanie i izraelici o swoje interesy. Chodzi z pewnością o znajdujące się w tamtym rejonie złoża ropy i gazu. Tak więc salomonowy wyrok w sprawie byłyby taki – niech wycofają się z walki o monopol Rosjanie i Amerykanie oraz Europejczycy i niech same państwa tego obszaru dysponują swoimi bogactwami naturalnymi. Niech sobie swobodnie wydobywają i sprzedają surowce naturalne. Jedną rurę puszczą przez Rosję, a inną poza jej terytorium. Na temat Saakaszwilego czytałem dobre materiały o jego sukcesach w polityce gospodarczej. Mniej sukcesów ma w polityce zagranicznej. Putin wypowiadał się, że USA wie co je i dobrze je. Właśnie dokańcza wilk amerykański zjadanie Iranu i Afganistanu i na pewno rozgląda się za czymś nowym. Niewykluczone, że będzie chciał się posilić w rejonie dawnych republik radzieckich. W takim razie nic nie pozostaje Rosji poza gwałtownym wzrostem wydatków na zbrojenia. A jakie są nasze interesy? Myślę, że takie, iż chcielibyśmy kupować gaz i ropę u kilku dostawców. Tak więc wychodzi, że w naszym interesie jest, aby wilk wstrząchnął sobie co nieco w tym rejonie. Piszę to ot tak bez emocji. I wcale nie po to, aby wzbudzać emocje u czytających. Interesujący jest także wywód, iż chłodne powiewy nam nie szkodzą, a wręcz przeciwnie pomagają odgrodzić się groblą od rosyjskiego niedźwiedzia.
4 września 2008, o godzinie 22:44
Bo było tak:
Stary niedzwiedz mocno śpi
My go nie zbudzimy
Bo się go boimy
Jak się zbudzi to nas zje.
DOBRANOC
4 września 2008, o godzinie 23:05
Edwardzie,
Dzięki za link do wypowiedzi prof. L. Balcerowicza. Myślę, że jako ekonomista i polityk coraz bardziej postać ta, której wiele zawdzięczamy, nam dojrzewa. Warto jednak powiedzieć, że to właśnie prof. L. Balcerowicz stał za tworzeniem służb skarbowych i prawa podatkowego, które od samego początku do dziś b. źle funkcjonują. Wyposażenie władzy w prawo do bezkarnego działania, nawet w dobrym celu np. zbierania danin publicznych. W końcu zawsze musi się obrócić przeciwko temu celowi. Podobnie rzecz ma się i w innych dziedzinach prawa, regulującego kompetencje poszczególnych organów władzy. Tak więc modele centralizacji czy też decentralizacji kompetencji same przez się nie są ani lepsze ani gorsze, jeśli za nimi nie stoi odpowiedzialność za wykonywanie tych kompetencji. Wolę odpowiedzialny za swoje działania scentralizowany system, niż nieodpowiedzialny zdecentralizowany. Z pewnością system scentralizowany w ramach którego Minister i skarb państwa ponosi odpowiedzialność za swoje działania, polegające na tym, że poszkodowany może efektywnie dochodzić zadośćuczynienia za szkody wyrządzone bezprawnym działanie władzy, będzie funkcjonował lepiej, i co więcej zagwarantuje większy stopień demokracji i praworządności. Nie chcę wracać do dyskusji o subsydiarności, więc ograniczę się do stwierdzenia, że teoria ta nie znajduje zastosowania do kompetencji obywateli lecz do kompetencji organów władzy i samorządu. Pisałem, że np. zasada subsydiarności zastosowana do działalności Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce służy w gruncie rzeczy do wspierania zasady uznaniowości w zakresie obrony praw i wolności obywatela. W tym zakresie działa urząd ten podobnie jak CBA, który też wszczyna śledztwa na podstawie własnego widzimisię. W ogóle zasada widzimisię wydaje się być jedną z zasad działania naszej administracji państwowej. Dziwię się więc, że nie jest zapisana w zasadach ogólnych kodeksu postępowania administracyjnego i poszczególnych ustawach resortowych.
4 września 2008, o godzinie 23:14
Edwardzie,
Nie tak dawno temu za zasadę polskiej polityki wschodniej uznawano dobre stosunki z niedźwiedziem. Wydaje się więc, że wiele się zmieniło w polityce, skoro zaczyna się problematykę drażnienia niedźwiedzia postrzegać zupełnie inaczej. W celu zapobieżenia zjedzeniu opłaca się zaprosić myśliwego z dużą pukawką do naszego domku nad Wisłą, postrzeganego przez niedźwiedzia historycznie i humorystycznie, jako kurica!, a nie ptica (którą już nie raz nieźle oskubał). Tak czy inaczej głodny i obudzony Niedźwiedź musi coś jeść. Zje to co jest łatwe do upolowania.
4 września 2008, o godzinie 23:23
Przeczytalam wlasnie wypowiedz Zofii na temat przewag Rosji w rejonie. Nie rozumiem tylko dlaczego Zofia pisze o tym z taka satysfakcja. Nasza sytuacja, pozycja na arenie miedzynarodowej i polozenie geograficzne , nasza historia- wszystko to wymusza daleko idaca ostroznosc we wspieraniu poczynan Rosji, ktore postuluje tu Zofia. Tym bardziej, ze te poczynania sa bandyckie i destabilizujace. Jesli chodzi o balagan w nowopowstalych panstwach po sowieckich, ktory tak wyszydzxa Zofia to nalezy sobie przypomniec ile czasu zajelo naszemu krajowi pozbieranie sie po rozbiorach. Trudno wymagac, by kraj z niespelna 20-letnia niepodlegla historia, bagazem urazow i sasiadem -bylym agresorem prowadzacym polityke destabilizacji i uzalezniania wylonil sie jako gotowa i skonczona demokratyczna forma. Takie opinie jak te uwazam za krzywdzace i malo obiektywne w tej sytuacji:
„Dawne republiki radzieckie najpierw niech zrobią u siebie porządek, bo polityczny bardak tam niemiłosierny. A potem błagają o parasol ochronny NATO.”
„Ukraina? Sama się załatwi, szkoda ludzi, broni i czasu.
Łotwa? Nikt nie będzie w Łotwie szalał, to nie słowiański kraj i zwycięży tam pragmatyka”
Taka pragmatyka, o ktorej pisze Zofia to pragmatyka defensywna i krotkowzroczna. Na dluzsza mete postawi nas w trudnej sytuacji – odbudowa terytorialna Zwiazku Radzieckiego nie lezy w naszym interesie, ani w interesie Unii. Dlatego nie moze byc dla nas slowem kluczowym jesli chodzi o kontakty z rosja. Rosja ,nawet wspierana -to partner, ktory nie dzieli sie wladza.
.
Czasem kiedy czytam wpisy Zofii przychodzi mi do glowy dowcip slyszany dawno temu:
Pewien naukowiec z zachodu zafascynowany Zwiazkiem Radzieckim zachwala zalety socjalizmu i swietna organizacje zycia w kraju rad- w kazdej dyskusji i marzy o tym, by zamieszkac w przodujacym ustroju. W koncu udaje mu sie. Zostaje przeniesiony do pracy w socjalistycznym raju. Rodzina dlugo, dlugo nie dostaje od niego zadnych wiadomosci. W koncu zaniepokojona zwraca sie do ambasady. Krotko po tym przychodzi list nastepujacej tresci:
” Jest mi dobrze. jest mi bardzo bardzo dobrze. Jest mi tak dobrze, ze dobrze mi tak”
.
Zeby nie bylo, ze ja taka antyrosyjska,:
http://www.youtube.com/wa.....re=related
Dobranoc Panstwu,
Jakby ktos chcial zamowic walonki z przeceny to polecam sie- wszystko wskazuje na to, ze za 2 tygodnie zamieszkam w samom priekrasnom gorodie w mirie.
5 września 2008, o godzinie 02:21
Zastosowałem wszystkie standardowe procedury. Żadna z moich przeglądarek nie ma ustawień uniemożliwiających wysłanie poczty. Firewall też nie ma takiej regóły. Zwyczajnie mam komunikat, że „mogę nic”. Strony ładują mi się od kilku dni ze strasznym zamuleniem i trzeba je często ładować ponownie. Przy odświerzaniu tego bloga po migawce z dowolnie wybranych tekstów jest mignięcie czarnego lub szarego tła.
Ten kop jest zastosowany gdy złapało mnie osłabienie. Podziębiłem się na koncercie, który mnie też chyba zdołował. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że nawiązywanie do utoczonego przesytu symbolicznego jest przez rozmaitą twórczość muzyczną, reklamę itp wydalane na zasadzie potrzeby pozbycia się nadmiaru. To są wojny, których zadaniem jest cośą nieuniknionego – pozbycie się przez wybuch naśladownictwa. Zrozumiałem, że w tekście/tekstach nie są ważne minimalnie pozytywne konotacje dla mnie, ale w nieuświadomiony sposób przez tych ludzi wykpienie, kontestacja tego nadmiaru, konieczna dla chigieny. I, że dla ich fizjologii ma to sens poprzez wrzucenie w innych, ślepe. Dla mnie to wystarcza by coś co nie ma takiego znaczenia przemawiało do mnie niczym personifikacja losu (taka jest być może funkcja wiary w boga). Bardziej realne staje się to, że jakiś los przemawia do mnie faktami. Wiem, żez stoi za tym machina, która musi okazać się święta i czysta. A to w jej rozumieniu, i być może słusznym, jedyna droga do najlepszego finału.
5 września 2008, o godzinie 02:35
Kilka dni temu rysowałem sobie, nudząc się sfastykę. Po jakimś czasie wyszedłem z domu i pojechałem gdzieś daleko. Był duży wiatr na otwatej przestrzeni, a przede mną na drodze świerzo namalowana nadmiarem kredy sfastyka, nie rozwiana ani troszkę. Pomyślałęm sobie, że ten zbieg okoliczności mógłby być równie dobrze znakiem nieba i kogoś chcącego we mnie tego typu odczucie wzbudzić. Przemyślenie może jeśli by się udało, ale że przy wszystkich operacjach wykonywanych wokół mnie to całkiem realna możliwość. Fakty stają się czasem drugożędne.
5 września 2008, o godzinie 07:23
Waldemar Kuczyński Konstytucja czy świstek
http://wyborcza.pl/1,7551.....istek.html
5 września 2008, o godzinie 07:41
Jakie możliwości ma rząd by poważnie ograniczyć budżet urzędu prezydenta?
To pytanie retoryczne, bo rząd ma w tym względzie możliwości. Należy przyjrzeć się zatrudnieniu w pałacu.
Zwykła perswazja nie wiele przecież pomoże.
Przy okazji powstaje pytanie: Czy Tuskowi naprawdę potrzebna jest prezydentura? Czy go na nią nie szkoda?
Jeśli jest jedyną osoba, która może pokonać Kaczyńskiego w wyborach to tuskowa prezydentura jest potrzebna. Może jednak udałoby się znaleźć kogoś innego?
5 września 2008, o godzinie 07:47
Jasnaanielko
Jak długo można siedzieć u wód?
5 września 2008, o godzinie 07:59
Banały z pod powały. Nr3
Jeśli prawda leży po środku to jest to sytuacja wyjątkowa.
Wyjątek ten potwierdza regułę że prawda nie stoi po środku.
Przykład:
Tusk ≠ L. Kaczyński
5 września 2008, o godzinie 08:09
Czy nie zachodzi możliwość rozpadu koalicji rządzącej? Czy zjawiska zachodzące w PSL tej ostatniej prawdziwie post peerelowskiej partii nie zdają na taką możliwość wskazywać?
Nic nie twierdzę. Pytam.
5 września 2008, o godzinie 08:31
Na razie „Do widzenia”. Odchodzę by zabić moj pokarm.
5 września 2008, o godzinie 08:58
Dark side!
Ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Ludzie mający poglądy fundamentalistyczne nie potrafią na milimetr odejść od swoich poglądów, niewygodne fakty omijając łukiem i przemilczając. Ja usiłuję być obiektywny, dowodem tego było moje poparcie Kaczyńskiego w Tbilisi, którego wizyta moim zdaniem przyniosła z punktu widzenia dłuższego okresu czasu pozytywne efekty.
Bo ja nie jestem antyrosyjski. Moja firma handlowała z Rosją, mówię po rosyjsku, znam wielu Rosjan, bywam u nich, uwielbiam współczesną literaturę rosyjską (film mniej poważam). Ja zdaję sobie sprawę, że Rosja czuje się okrążana i to powoduje takie jej zachowanie – ale to z kolei wynika z poczucia mocarstwowości przez jej mieszkańców. Nie zapomnę odpowiedzi przeciętnego mieszkańca Moskwy, który odpowiadając na pytanie reportera w sprawie awantury o Arktykę powiedział: „My musimy ją zająć, bo nam jest potrzebna”.
Czy to jest prawda, że kobiety i dzieci z Osetii Południowej zostały wywiezione do Rosji na przełomie czerwca i lipca?
5 września 2008, o godzinie 15:07
Sfastykę narysowano nad wodą
5 września 2008, o godzinie 16:33
Dark,
na Boga, nigdzie nie pisałam o przewadze Rosji w regionie.
Po za tym – w czym przewadze i w jaki regionie, Europie?
Napisałam wyłącznie o instrumentach, które Rosja może wykorzystać w stosunkach sąsiedzkich na swojej zachodniej granicy.
Zaiste panuje w blogu jakaś dziwna epidemia odczytywanie treści, jakich nie wyrażałam ani zdaniem.
Poza tym nie wyszydzam, ale ironizuje.
Zawsze mnie uczono, gdy byłam jeszcze dzieckiem, że nim się czegoś chce od innych, należy najpierw samemu uporządkować własne podwórko, a potem szukać pomocy na zewnątrz.
Poza tym ja na Rosję staram się patrzeć oczyma Rosjan, by zrozumieć ich dążenia i w miarę obiektywnie oglądać to państwo a nie z pozycji Polski i jej interesów
Bo wtedy mój ogląd Rosji staje się stronniczy, subiektywny, kreowany polskim interesem.
Na Rosję nie mam zamiaru patrzeć jako petent czy sąsiad z określonymi zaszłościami historycznymi. Ale z dystansu i obiektywnie i chłodno, tak jak np. Monako czy Szwajcarię, kraj poza unijny. Na poły europejski, na poły azjatycki o szalenie interesującej historii, różnych doświadczeniach i wielkich ambicjach swoich obywateli, jak i ich możliwościach.
Poza tym już raz zadeklarowałam, że mając dwa mocarstwa USA i Rosję i ich ponad 60-letnia rywalizację, rozważając wszelkie „za” i „przeciw” z całego tego okresu – moja sympatia skłania się ku współczesnej Rosji.
Jest dla mnie o wiele bardziej interesującym i godnym uwagi państwem niż współczesne USA. Wyjaśniałam to już szczegółowo.
Pozwalam sobie zachowywać niezbywalne prawo do kreowania własnych sympatii, a nie ulegać przymusowi ogółu.
Nie neguje nikogo z bywalców w tym blogu – prawa do nie znoszenia Rosji, bania się jej czy plucia na nią.
Nie osądzam też nikogo tutaj w blogu z tego powodu negatywnie.
Nie określam nikogo z blogu z tego powodu epitetami.
Ale też oczekuje uszanowania mojej woli w zakresie sympatii czy antypatii pod adresem jakiegoś państwa.
5 września 2008, o godzinie 17:03
„jak Monako czy Szwajcarię”
zaliczam do kategorii – „komedia” nie w sensie afirnatywnym ale komedia jako poza- poza Telimeny.
Nie mniej sam pomysł na skecz o” zimnym sercu i gorącej głowie” czy na abarot „gorącej głowie i zimnym sercu” i chirurgicznej precyzji zaliczam do księgi honorowej blogowego humoru .
5 września 2008, o godzinie 17:24
Siedziałem, se kiedyś w bibliotece. Niech będzie, że Narodowa. Czytałem se roczniki „sanacyjnych” pism. Nie podam teraz sygnatury
ale pamiętam. Z gnoju, który leżał w okolicach „Myśli Narodowej” wyczytałem, że:
Herszel Grynszpan jest odpowiedzialny za Noc Kryształowa.
Teraz mam przed sobą, blogerkę która wysyła mi link do „narodowej myśli”.
Historia się nie powtarza. Chyba, jako farsa.
5 września 2008, o godzinie 17:57
Przeczytalem tekst Gospodarza Konstytucja czy świstek. Brawo Gospodarz! Od pewnego czasu zauwazam, ze sie nam Gospodarz wyrabia na znakomitego publicyste, ktory jasno i niedwuznacznie opisuje podstawowe problemy kraju w dziedzinie struktury wladzy.
.
I za to go kochamy. Gospodarza, nie kraj.
.
Oby nie byl to kolejny glos wolajacy na puszczy.
5 września 2008, o godzinie 17:58
Mam nadzieje, ze ten blog jest pomocny Gospodarzowi jako nieoficjalne zrodlo idei do rozwazenia. Jesli tak jest, to nasz czas nie jest stracony.
5 września 2008, o godzinie 18:08
Narciarzu
Gospdarz jest twórcą. Sugerowanie inspiracji to „faux pas”
5 września 2008, o godzinie 18:16
Panowie,
łykam wasze słowa jak gęś kluski. Ale spoko bo pęknę z pychy. Wasze spory drapią mnie po mózgu i czasami coś z niego wyciagaja na światlo gazetowe. Dzieki!
5 września 2008, o godzinie 18:21
Jak już Gospodarz śledzi.
Niech Pan tym ludziom rzuca liczby.
5 września 2008, o godzinie 18:23
Apeluje do Zofii, zeby „się skracala” poprzez zaprzestanie tlumaczenia (się) a takze nieinformowanie, kogo osądza, a kogo obrzuca (mianowicie nikogo). To powinno jasno wynikaz z tekstow. Jesli nie wynika z tekstow, to nie co tlumaczyc, tylko nalezy szlifowac warsztat pisarski.
.
W oczekiwaniu na poprawe przestalem czytac teksty Zofii, jesli przekraczaja 3 cm na moim monitorze. Tym samym Zofia dolaczyla do grona autorow, ktorych wpisy pomijam.
5 września 2008, o godzinie 18:33
Natciarzu
przestalem czytac teksty (… )esli przekraczaja 3 cm na moim monitorze.
Czy to nie przesadny arystokratyzm?
5 września 2008, o godzinie 18:41
Gospodarza, nie kraj.
A czemu nie. To najbardziej udany obszar transformacji. Narciarz zapyta „a Czechy”? Nie. Oni naprawdę kiedyś wybrali sojalizm. Polacy nie.
5 września 2008, o godzinie 19:12
nie zabijać
5 września 2008, o godzinie 19:18
W raportach kierowanych do rządu RP w Londynie powtarza się sygnał, że opinia krajowa idzie w „lewo”. Biorę poprawkę na nasycenie Biura Informacji AK przez agentów.
Nie mniej chyba tak było. Bez stalinizmu Polska poszłaby pewnie w lewo, ale to lewo było by „narodowe” i katolickie. Jaka Była by Polska bez Armii Czerwonej nie wiemy. Czy chcemy wiedzieć?
Tak. Ja pytam pokoleniowo Gospodarza, Mnie pyta Bernard.
5 września 2008, o godzinie 19:35
Zaangażowanie Najwyższego Przedstawiciela w bieżące rozgrywki na arenie zewnętrznej jak i wewnętrznej grozi wdepnięciem na minę. Miny sa zjawiskiem ze wszech miar naturalnym, a podział władzy na Przedstawiciela i Wykonawcę ma na celu minimalizowanie rys na majestacie władzy.
5 września 2008, o godzinie 19:47
Czy to nie przesadny arystokratyzm?
Nie. Wolno mi miec swoj wlasny monitor i swoje wlasne normy. Poza tym moj wpis dotyczyl nie 3-ch centymetrow, tylko Zofii, ktora moim zdaniem zanudza nas tlumaczeniami, ze ma racje. Moim zdaniem racja powinna wynikac z samych tekstow. Jesli nie wynika, to nie ma co tlumaczyc, tylko trzeba pisac jasniej. A moze po prostu krocej.
.
A w ogole to mi sie wydaje, ze masz ochote na klotnie. Czy nie tak?
5 września 2008, o godzinie 19:55
Narzciarz
I ……………nie.
5 września 2008, o godzinie 19:56
Ale trochę nudno?
5 września 2008, o godzinie 20:01
Niebawem wyjeżdżam z polski. Trochę mi smutno.
5 września 2008, o godzinie 20:03
EDD, przypominam, ze miales nam opowiedziec, jak wybrales wolnosc, ale nie w USA.
5 września 2008, o godzinie 20:10
Do Zofii,
W dzisiejszej Wyborczej jest sporo o Gruzji. W tym ciekawy (z psychologicznego punktu widzenia) dwukolumnowy artykół o zmianach jakie zachodziły w czasie kryzysu sierpniowego w Angeli Merkel, którą na tym blogu nazwałem wielbicielką Rosji. Otóż P. Kanclerz sama przyznawała, że lubi Rosję, ale z racji zamieszkiwania we wschodnich landach lepiej niż wessi znała gierki Rosjan. Dopiero w rozmowach z Miedwiediewem otworzyły się jej oczy, że to czekista. Mimo, że cała berlińska scena polityczna gardzi Sakaaszwilim, to jednak Merkel pojechało do Tibilisi i, zaskakując kancelarie dyplomatyczne Zachodu, oświadzczyła, że Gruzja wejdzie do NATO (mimo, że parę miesięcy wcześniej z Sarko wykręcali Polakom ręce żeby storpedować akcesję do NATO właśnie Ukrainy i Gruzji). Podobno pani Kanclerz była tak wściekła z powodu cynizmu Rosjan, że mimo pogardy dla prezydenta Gruzji posuneła się w deklaracjach politycznych dalej niż inni przywódcy Zachodu, a dodatkowo sporo nabluzgała na Rosjan. Dużo ryzykuje ale (za Tobą powtarzam) chyba czyta mnie na tym blogu. Pewnie P. Kanclerz wie, że za tym wszyskim stoi Putin, który (według wyżej podpisanego) stosuje gry jakich się nauczył w GRU, co dało mu sukces w obecnej fazie rozgrywek.
Jak do tej pory, składając propozycje nie do odrzucenia, przekonał on prezydenta Azerbejdżanu do wycofania się z dotychczasowej gry o niezależne od Rosji rury.
Jednak czuć od niego styl myślenia nabyty w służbach specjanych którego się nie pozbył. Tak też było z chamskim zachowaniem się w stosunku do Kwaśniewskiego. Wylanie kubła pomyj na przywódców Zachodu, i prymitywna uciecha z tego powodu nie przystoji politykowi z klasą.
Żeby się nie przeliczył. Zbroi Iran i flirtuje z Chinami, co w obu przypadkach jest złą kalkulacją polityczną. Z Iranem przeciwko USA Związek Radziecki już raz się przeliczył. Jeśli idzie o Chiny, to USA mają im więcej do zaoferowania niż Roja, która ma z nimi szereg poważnych kolizyjnych spraw.
5 września 2008, o godzinie 20:16
narciarzu,
masz zabojczo pragmatyczne podejscie do slowa pisanego :) 3 cm? troche ciasno. malo miejsca by rozwinac skrzydla. Lub chocby przytoczyc kilka danych statystycznych. Ja cenie teksty Zofii w calej rozciaglosci, mam tylko czasem problem z zaakceptowaniem faktu, ze polski publicysta prezentuje wylacznie rosyjski punkt widzenia. Zofia jest jednak niezaprzeczalnie indywidualnoscia.
chyba zmiescilam sie w tych 3 cm :)
5 września 2008, o godzinie 20:22
Opowiem.
Historia jest banalna jak generał Jaruzelski. Wszyscy uwiezieni i internowani mogli, jeśli chcieli emigrować.
Przekazywałem do konsulatu USA w Krakowie w pudełkach po proszkach do prania listy internowanych i trochę innych uwag. Przysłali bez mojej inicjatywy kwestionariusz emigracyjny. Włosi, a konkretnie włoskie związki zawodowe przysłały zaproszenie z posadą(?), żonę miałem francuską( to ona wykonywała zadania wywiadowcze dla CIA :D), więc Francja czekała (?).
Wybrałem zupełnie inny kraj już po uwolnieniu i z zezwoleniem na prace i pobyt jeszcze przez rok bawiłem się w opornika. Wyjechałem 31.08.84. Jeszcze byłem świadkiem jak wieźli najgorszych na rozprawę. Przez prawdziwych oporników byłem traktowany jako kutas.
Dlaczego nie USA? Opowiem. Ale nie dziś.
5 września 2008, o godzinie 20:23
Dark:
masz u mnie niczym nieograniczony kredyt. Mozesz rozwijac skrzydla bez ograniczen. Chetnie popatrze. Trzy cm Ciebie nie dotyczy. Jesli idzie o Zofie, to ja nie mam problemow z jej punktem widzenia. Ale mam problem z tym, ze jesli sie z nia nie zgodzic, to ona tlumaczy az do upadlego, ze nigdy tak nie mowila, wzglednie od poczatku tak mowila, niepotrzebne skreslic.
5 września 2008, o godzinie 20:28
Opowiedz (ale nie dzis), dlaczego nie USA.
.
wieźli najgorszych na rozprawę.
Ja mam problem z ta rozprawa, jesli przez „najgorszych” rozumiec Michnika etc. Po zabojstwie Popieluszki zlapano i sądzono czterech zabojcow, po czym dla symetrii rezim sądzil czterech opozycjonistow. Mi sie to wydawalo najnizszym dnem moralnym, na jakie pozwolil sobie general. Jesli chcesz skomentowac, to chetnie poslucham.
5 września 2008, o godzinie 20:30
Dlaczego nie USA? To była badzo trudna i osobista decyzja. Zmieniła wiele w moim życiu. Ale naprawdę postaram się to opisać.
5 września 2008, o godzinie 20:46
Czekam….
5 września 2008, o godzinie 20:49
To co pamiętam to zupełnie nie interesuje Bernardów. Pamiętam księdza Zieję. Jakoś znali się z moim dziadkiem. Był tam i jego broda była. Ja czułem się jak czuje się chuj, który odjeżdża. Nasycenie tłumu przez znaną mi z twarzy ESBECJE ogromne. Pułkownicy, jako tajniacy (? dla kogo) w tłumie.
Co więcej? Najbliżsi żegnali. Zegnała znajoma Gospodarza Staszka. D.
która mogła wyjechać w 68. Było wstyd, ale ja miałem swoją racje. Czy miałem?
A co ja bym teraz w tej Polsce robił?
Narciarz. Jestes diabłem. Takich rzeczy nie pisze sie tak ot…
5 września 2008, o godzinie 21:00
Tak na prawdę to nie USA bo jednak chciałem być bliżej. Reszta to były by wykręty.
5 września 2008, o godzinie 21:08
Narciarz. Jestes diabłem. Takich rzeczy nie pisze sie tak ot…
Jakich rzeczy? O co Ci chodzi?
.
Ja mam znajomych po drugiej stronie Ontario, ktorzy wyjechali mniej wiecej w podobnym czasie (bodajze 1985 czy 1987) i nigdy nie mieli wyrzutow. Inny taki znajomy pracuje w sasiednim gmachu uniwersytetu. Byl z rodzina za granica, kiedy wprowadzono stan wojenny, chcial wracac w 1982 czy tez 1983, nakupil duzo proszku do prania. Dowiedzial sie, ze jego przyjaciela, tez fizyka, esbcja pobila na ulicy. Obudzil sie rano zlany zimnym potem z decyzja „zostaje za granica” (tak mi opowiadal). Zostal i nie mial wyrzutow.
.
Te wyrzuty, ktore Cie do dzis drecza, to jest jakas polska paranoja. Nie powinnismy miec zadnych wyrzutow ani poczucia winy.
5 września 2008, o godzinie 21:16
Jesli idzie o wyrzuty. Ja moglbym zrobic dla Kraju tyle samo stad, co gdybym wrocil na Uniwersytet Warszawski. Moja elektronika jest stosowana w paru miejscach USA, a mam nadzieje, ze bedzie stosowana szerzej. Proponowalem ja w moim dawnym zakladzie UW. Zgadnij, co sie stalo? Swojej nie maja, ale wiedza, ze stac ich na zbudowanie znacznie lepszej niz moja. Wiec nie sa zainteresowani, bo po co im gorsze, jesli stac ich na lepsze projekty? Z taka drobna poprawka, ze jak dotad te lepsze projekty pozostaja w strefie projektow. Tym sposobem ani nie maja swojej lepszej, ani mojej gorszej elektroniki.
.
Z Polakami zawsze tak, a przynajmniej bardzo czesto.
.
Ja tam nie mam wyrzutow, ze wyjechalem. Gdybym zostal, to bylbym typowym sfrustrowanym Polakiem, ktory ani nic nie zrobil, ani nie probowal, ale wie, ze gdyby sprobowal, to zrobilby lepiej niz Amerykanie. Mialem tego dosc, wiec wyjechalem.
.
I tylko zal mi wakacji na Mazurach.
5 września 2008, o godzinie 21:21
Ale ks. Popiełuszko jeszcze wtedy żył.
Nic o nim nie wiedziałem. Nie ta „parafia”. Raz tylko. Wiosna 84. Drukujemy ze św. pamięci Drukarzem coś dla Jastruna(?) W chlewie w Falenicy. Wynajmuje nam ten chlew chłop patriota, świnie nieświadome. Dzień za dniem mija wreszcie robota zakończona. Chłop przyszedł z pól litrem. Pijemy.
Udało się= mówi chłop. To dzięki ks. Popiełuszce. Co dziennie do niego jeździłem? Mówił żeby się nie bać.
5 września 2008, o godzinie 21:36
Piotrusiu,
Najwyzszy Przedstawiciel to dzis spizowy ponik samego siebie. Zywa skamienielina. Trzyma sie partytury niczym orkiestra nadeta odkad jasnym sie stalo, ze kazda solowka zagrana od serca przynosi niepowetowane straty sondazowe. Tak wiec porazke dyplomatyczna poznamy tu nie po rysach na spizu, a raczej po rozszerzeniu sie strefy smierci wokol Najwyzszego Przedstawiciela.
A co na to nato? Nato na to nic
http://www.youtube.com/wa.....gk8yvHEgvg
5 września 2008, o godzinie 21:36
Ja nie byłem za granicą Narciarzu. Ja wyjerzdzając zdradziłem mój ruch. Oczywiscie zrobiłem więcj dla siebie i ludzi niż mógłbym zrobić w kraju. Patent w chirurgii serca dla absolwenta kilku fakultetów humanistyczno- społecznych to strzał we wspaniałą dupę.
Lubią mnie nadal koledzy, ale zawsze zastaje miedzy nami mój skok. Skok Lorda Jima?.
Ale podobno młodzież dzisiejsza nie zna literatury albo nie traktuje jej poważnie.
5 września 2008, o godzinie 21:46
Stan,
Zsrr to był kraj gdzie szachy były narodowym sportem. Gdyby Putin był dobrym szachistą, a nie kagebowskim ciapciakiem zdawałby sobie sprawę, że nie ma dobrego ruchu, ba wiele ruchów by nie zrobił. Z oddziaływania Zofii, która stara się nam przekazać emocje, do których sama, jako profesjonalistka jest zdystansowana, wiemy, że ich propaganda także słabo działa ;0
5 września 2008, o godzinie 21:53
Ostatnie sondaże są dla plaformesów niekorzystne 31% sądowanych to zadowoleni z rządu PO, 51% niezadowoleni. Chwast więc może nas wkrótce na nowo scementować, tym bardziej, że czytałem na blogu posła Giżyńskiego, iż chcą zintensyfikować działania na blogach i w internecie.Oznacza TO POWRÓT klonów T-800, uchachanego, i innych. Będziemy mieli następny odcinek politycznego horroru, to pewne jak w banku.
5 września 2008, o godzinie 21:55
Edwardzie,
Nie martw się wszak bez ciebie i tak zwyciężyli. Być może skokiem swoim odciążyłeś barkę opozycji, która dzięki temu nie zatonęła :)))
5 września 2008, o godzinie 21:57
Ale chuj z tym nie będę zajmował więcej twego czasu Narciarzu.
Dobranoc.
5 września 2008, o godzinie 21:59
Odnośnie artykułu gospodarza na temat konstytucji RP III RP, czyli dla polityków – świstka papieru (święte słowa, nareszcie). Oczywiście, że Prezydent łamie prawo i powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Coś jednak jest złego z tym naszym Trybunałem Stanu, skoro jak dotąd nikogo nie osądził. W historii naszego 18 lecia, powinien wszak on obradować bez przerwy, tak jak sejm nieustający;)
5 września 2008, o godzinie 22:12
Zofio,
Ale też oczekuje uszanowania mojej woli w zakresie sympatii czy antypatii pod adresem jakiegoś państwa.
I właśnie tym się różnimy od Rosji i Chin, iż funkcjonują tutaj różne partie i różni publicyści, prezentujący różne opinie. I tylko PiS oraz jego funkcjonariusze plus ks. T. Rydzyk uważają, że inaczej myślący niż oni, to nie Polacy lub też zdrajcy. Adolf Hitler zwykł mawiać, że III Rzesza to ja. Podobne zdanie miał Stalin. Władymir Putin, także chyba uważa coś w tym stylu bo zlikwidował całą opozycję i niezależne media. A u nas jak zwykle co Polak to inne zdanie. Każdy chciałby jechać w przeciwną stronę…
5 września 2008, o godzinie 22:16
Edwardzie naprawde chuj z tym.
Największą radość sprawiali mi powracający przyjaciele z lat 80. Żegnałem ich całym sercem i nigdy nie oceniałem wyboru drogi życiowej. I nagle bum koniec komuny i radość kolejnych ZMARTWYCHWSTAŃ powrtów i spotkań. Teraz świat jest mały, a pożegnania nie są ostateczne.
5 września 2008, o godzinie 22:19
Edwarze, ty chyba za czesto ogladasz sie za siebie. Tracisz tylko czas, energie i prawdopodobnie dobry alkohol.
5 września 2008, o godzinie 22:21
Chwast więc może nas wkrótce na nowo scementować, tym bardziej, że czytałem na blogu posła Giżyńskiego, iż chcą zintensyfikować działania na blogach i w internecie.Oznacza TO POWRÓT klonów T-800, uchachanego, i innych.
—
Zanim to nastąpi to pracujący w CERN koledzy Narciarza wytworzą czarną dziurę, która nas wszystkich pochłonie. Nie ma więc czym się martwić.
http://ft.onet.pl/10,1433.....tykul.html
5 września 2008, o godzinie 22:22
narciarz2 napisał: „Ja mam nadzieje, ze Kosciol sie rozpusci. Potrzeba do tego kilkudziesieciu lat dobrobytu i pokoju, a takze wolnej prasy, zeby kazdy skandal byl naglasniany. Ja nie widze powodu, zeby Kosciol mial przetrwac jako pierwsza wladza w kraju.
-
To ciekawe, nie cywilizacji tylko „dobrobytu”. W USA masz dobrobyt, pokój, wolną prasę i nie widać zaniku chrześcijaństwa. Prościutki materializm zapomina, że dobrbyt (a to prawdę mówiąc vanitas vanitatum) ma się w dzierżawie czasowej – do śmierci. W spekulacjach myślowych dobrze jest uwzględniać perspektywę eschatologiczną. Niewiele rzeczy jest tak pewnych jak to, że z pewnością umrzemy.
.
„Z drugiej strony, jesli Rosja podejdzie pod Warszawe, to znow bedzie przedmurze, walka o przetrwanie substancji, i inne takie patriotyczne trele-morele”.
-
Ale można zawczasu ćwiczyć inne trele-morele – pod adresem Putina, bo on nadal ważniejszy: „Przy tobie najjaśniejszy panie stoimy i stać chcemy.”
-
„Rola Kosciola wtedy wzrosnie. Kosciol sie swietnie czuje w sytuacji ogolnego zagrozenia”.
-
Zagrożeni jesteśmy każdego dnia. Po to jest Kościół i po to są relgie. Świat zwierzęcy nie potrzebował religii. A ponieważ wiemy kiedy pojawiły się pierwsze jej formy możemy mniej więcej określić kiedy staliśmy się ludźmi.
5 września 2008, o godzinie 22:38
Glosie,
odnosnie intensyfikowania dzialn propagandowych-zagladasz czasem na salon24? Ja dzis otworzylam na chybil trafil i znalazlam TO
Spisek the Economist przeciwko naszemu Najwazniejszemu.
.
” The Economist podobno najlepszy tygodnik Europy jako tych majcych twardy stosunek do Rosji podaje Wielka Brytanie i kraje baltyckie. Tak jakby Lech Kaczynskli nie istnial.” :)))
i dalej:
„Dlaczego w takim razie rzad nie utworzy europejskiej anglojezycznej polskiej telewizji informacyjne. (…)
Sprawa nazwy obozow koncentracyjnych, nasze racje w prawie ziem zachodnich, kwestia zagrozena jakim jest Rosja Dla nas i naszych sojusznikow . No i oczywiscie kwestia wizerunku Prezydenta i parti politycznych w oczach zachodniej opini publicznej.”
.
http://mojsiewicz.salon24.....index.html
.
Zdaje sie, ze pis planuje znaczace rozszerzenie frontu propagandowego :) Moze nie starczy im na nas mocy przerobowch.
5 września 2008, o godzinie 22:42
Religia odpowiada na pytania, na ktore jak dotad nie ma odpowiedzi. Niestety, odpowiedzi dostarczane przez religie to nie sa odpowiedzi. To sa zapchaj-dziury. (Powiedzmy, ze ktos ugryzl jablko, i teraz wszyscy za to cierpimy, albo podobne brednie.) Ja nie mam pojecia, jak inteligentni hierarchowie traktuja te nonsensy. Wiem, ze JP2 organizowal w castel gandolfo konferencje, na ktorych Michal Heller opowiadal o Wielkim Wybuchu. To by sugerowalo, ze JP2 mial troche sceptyczny stosunek do opowiesci biblijnych. Ja mam ogromny szacunek dla JP2, Michala Hellera, J.Tischnera, i podobnych ksiezy.
.
Natomiast jesli idzie o Kosciol Powszechny pod wezwaniem Ojca Dyrektora, to moim zdaniem im predzej rozpusci sie on w nicosci, tym lepiej.
6 września 2008, o godzinie 00:46
„Ja tu tylko na chwilę… pięć minut i tyle. Powiem i już mnie nie ma…”
W Kudowie pogoda śliczna, festiwal moniuszkowski na poziomie, że tak powiem amatorskim – dla amatorów. Woda Marchlewski mocno żelazista, kawa niezła, NUDA absolutna, gdyby nie towarzystwo. Nie widzieliśmy się dawno, a tak długo, to już chyba wcale, więc rozmowy nie miały końca i nie było tematów tabu. Dziś zajechaliśmy do Wrocławia, obszedłszy wpierw kłodzką twierdzę – wg mnie dowód na to, że światem żądzą mężczyźni. Kobiety nigdy nie wymyśliłyby czegoś tak absurdalnego. Kawa cienka, pączki świeże, osy w dużej ilości.
Zdążyliśmy jeszcze wysłuchać wspaniałego koncertu oratoryjnego w kościele garnizonowym – Wratislavia Cantans (co to znaczy po polsku?) W programie Henry Purcell i Benjamin Britten a obaj o św. Cecylii. Conduktor Paul Mc Creesh – wyszliśmy zachwyceni, kolacja udana, pora spać, bo jutro spotkanie klasowe, więc trzeba być w formie. Nie mam pojęcia, co się dzieje w naszym kraju – raju! MOTYLEM JESTEM. Wrócę do równowagi w przyszłym tygodniu. Dobranoc wszystkim, w stronę EDD wachluję rzęsami.
6 września 2008, o godzinie 01:14
Zaszdlem do Matki Kurki. Zaszedlem, i predko wyszedlem. Zaszedlem takze do Azraela, i poczytalem z przyjemnoscia. Podejrzewam, ze ostatni wpis Azraela pod tytulem „Matka Boska, patronka aborcji” nie spotkalby sie z aprobatą swiątobliwych. Polecam.
6 września 2008, o godzinie 01:34
Natomiast przedostatni wpis Azraela na temat zwiazkow zawodowych nie spotkalby sie z aprobata Leszka Sopota. Tak przypuszczam, ale moze sie myle. Azrael zidentyfikowal kolejny problem strukturalny Polski, ktorym jest tradycja Solidarnosci w sytuacji, gdy zwiazki zawodowe mysla i dzialaja jak w komunizmie, czyli w mysl zasady „my i oni”. Post-solidarnosciowym rzadom bedzie bardzo trudno przelamac lojalnosc z post-solidarnosciowymi zwiazkami.
.
Juz dawno sformulowano zasade „nie podcinaj galezi, na ktorej siedzisz”. Ale czego mozna sie spodziewac w kraju, w ktorym Najwyzszy Przedstawiciel chcial przejac stery samolutu, ktorym sam lecial?
6 września 2008, o godzinie 06:27
Dark
„Edwarze, ty chyba za czesto ogladasz sie za siebie. Tracisz tylko czas, energie i prawdopodobnie dobry alkohol.”
Starałem się odpowiedzieć na zadane przez Narciarza pytanie. To wymagało „oglądnięcia”, Rozumiem że odpowiedz nie musi interesować wszystkich.
Wulgaryzmów używam nie tylko po alkoholu. To sprawa pokoleniowa. Jeśli ten wulgarnym uraził twoją wrażliwość to przepraszam.
6 września 2008, o godzinie 06:51
„Post-solidarnosciowym rzadom bedzie bardzo trudno przelamac lojalnosc z post-solidarnosciowymi zwiazkami.”
Bo ja wiem?
Oglądam się za siebie i stwierdzam że przez dziesiątki lat funkcjonowały w Europie systemy polityczne w który jedna z partii była nieomal ekspozyturą związków zawodowych. Tak było w Wielkiej Brytanii z Partią Pracy tak było ze szwedzka socjaldemokracją. Rozwód czy separację wymusiła w końcu pragmatyka ekonomiczna. W Polsce związki zawodowe są słabe. Jeśli już to właśnie one traktowane są przez stronnictwa przedmiotowo, jako ugrupowania wspierające partię w czasie wyborów.
6 września 2008, o godzinie 07:04
Lustracja sarkofagu.
http://wyborcza.pl/1,8897.....yczna.html
6 września 2008, o godzinie 07:39
Zosiu!
Ty słuchaj moich przemyśleń, ja mam najczęściej rację (ale pyszny nie jestem). Mówiłem Ci, że wyprawa na Gruzję w dłuższym okresie czasu propagandowo jest tragiczna dla Rosji. I miałem rację
http://wyborcza.pl/1,7524.....l?skad=rss
6 września 2008, o godzinie 07:50
I jeszcze jedno. Piszę to tylko po to by dać „świadectwo” zostawić rodzaj dokumentu.
Najpierw definicja:
Za emigrację solidarnościową uważam tutaj tylko tych który na podstawie uwięzienia lub internowania uzyskali możliwość wyjazdu.
Można do niej zaliczyć nieliczną grupę WAŻNYCH działaczy których stanwojenny zastał zagranicą( Chojecki, Blumsztajn)
Oświadczam że do wyjazdu nie byłem zmuszany. Nikt nie wywierał na mnie presji. Poprostu skorzystałem z okazji.
Kiedy czytam lub słucham o tym że ktoś musiał podnoszę brwi ze zdziwienia. Jesli tak twierdzi w mojej obecności znajomy czy kolega, mówię mu „Łżesz”.
6 września 2008, o godzinie 09:10
Torlinie,
przecież drastyczny spadek cen dolara jest także w Polsce. A to zjawisko w Rosji jest chwilowe i każdy bankowiec o tym wie.
A te inwestycje giełdowe to typowe inwestycje spekulacyjne, a nie rzeczowe.
Poza tym Rosja jest przygotowana finansowo na takie skoki.
Skutki awantury na Kaukazie będą raczej tragiczne, ale nie dla Rosji.
Tyle, że jest to zjawisko, które dopiero się rozwija.
Jesteś jak na ocenę skutków wydarzeń polityczny zbyt niecierpliwy. Mamy przed sobą kilka istotnych wydarzeń na świecie, które nieco zweryfikują sytuację – wybory w USA, potężną dziurę w budżecie USA i poważny problem z finansami Amerykanów. Do tego dochodzi huśtawka polityczna na Ukrainie i jej skutki. Są jeszcze rozmowy UE – Rosja w październiku, które chciała zablokować Polska i nic z tego nie wyszło, poniedziałkowa wizyta Sarkozy’ego w Moskwie.
Na razie jest zamieszanie.
Poczekaj nieco.
6 września 2008, o godzinie 09:46
Narciarzu,
nikt nie zmusza Cię wszak do czytania moich tekstów, a ów „limit 3 cm” mówiąc kolokwialnie – mam gdzieś.
No bo jak mam traktować takie wyzwanie do ograniczenia wypowiedzi?
Ani to taktowne, ani kulturalne, raczej z serii werbalnego pokazywania swojego lekceważenia czy pogardy wobec mojej osoby.
Sam sobie odpowiedz, jak się traktuje takich adwersarzy.
***
Dark,
w rozmowie blogowej nie jestem polskim publicysta, ale dyskutantem i reprezentuje wyłącznie swój punkt widzenia.
***
Stan ,
czytałam, to jedna z wielu ocen, jakie znam. Poza tym dotyczy stany przed ujawnieniem przez USA, ze Gruzja i jej lotniska to baza wypadowa dla wojsk izraelskich, gdy im przyjdzie ochota napaść na Iran.
Opinie będą się zmieniały jak w kalejdoskopie, w zależności kto je wygłasza i jakie interesy go wiążą z Gruzja.
***
Głosie,
nie wyrażam zdania w imieniu państwa, ale swoim własnym.
Nie jestem ani polskim prezydentem, ani polskim premierem, ani też polskim ministrem spraw zagranicznych, blog nie jest areną sejmową, prasową konferencją polityczną, ale forum prywatnych rozmów.
Nie czuję się w obowiązku reprezentowania i występowania w imieniu „Narodu” i jego poglądów.
Nie mam też zamiaru w swoich ujawnianych opiniach, wygłaszać ich zgodnie z wolą tzw. większości, czy tzw. opinii społecznej.
***
A teraz żegnajcie Moi Drodzy Adwersarze,
od poniedziałku goszczę w Niemczech, Czechach i Austrii. Zaplanowane mam wizyty w Dreźnie, w Wiedniu i w Pradze z rezerwą czasu na turystyczne atrakcje.
Czasem taka zmiana klimatu i kultur pozwala mi na zwiększenie dystansu do polskiej rzeczywistości.
Przyznaję, że czasami mam jej dosyć. I lepiej czuję się na zachód od Odry.
6 września 2008, o godzinie 10:37
warto przeczytać
http://wiadomosci.gazeta......wskim.html
6 września 2008, o godzinie 11:00
O Rosji
http://www.rp.pl/artykul/61991,186850_Powrot_mocarstwa.html
http://www.rp.pl/artykul/.....Rosji.html
6 września 2008, o godzinie 11:13
Torlinie,
przecież drastyczny spadek cen dolara jest także w Polsce. A to zjawisko w Rosji jest chwilowe i każdy bankowiec o tym wie.
—
???
O ile dobrze umiem czytać, to w Rosji jest wręcz odwrotnie. Inna sprawa, że również uważam, ze obecne zawirowania gospodarcze w Rosji mogą nie mieć większego znaczenia (zwłaszcza w kontekście owych blisko 600 mld $ rezerw). Ale…
http://ft.onet.pl/10,1430.....tykul.html
Wszystko zależy od tego co dalej będzie czynić Europa.
6 września 2008, o godzinie 11:17
Czasem taka zmiana klimatu i kultur pozwala mi na zwiększenie dystansu do polskiej rzeczywistości.
Przyznaję, że czasami mam jej dosyć. I lepiej czuję się na zachód od Odry.
—
Sugeruję wschód. Będziesz się czuła jeszcze lepiej.
6 września 2008, o godzinie 11:39
Zaszedlem takze do Azraela, i poczytalem z przyjemnoscia. (…) Polecam.
—
Rzeczywiście znakomite
http://azraelk.wordpress.com/2008/09/05/socjalizm-rulez/
http://azraelk.wordpress......a-aborcji/
6 września 2008, o godzinie 12:41
Sejmie odbędzie się zorganizowana przez PIS konferencja z okazji 30. rocznicy założenia Wolnych Związków Zawodowych.
„- Celem zaplanowanej na niedzielę konferencji poświęconej jest zastanowienie się jak opisać historię WZZ – podkreśla organizatorka konferencji Anna Waletynowicz.”
Szczera kobieta.
6 września 2008, o godzinie 13:42
Tak daleko a jak bisko!!! Za miedzą.
http://wyborcza.pl/1,7524.....ngola.html
6 września 2008, o godzinie 14:26
To jest myśl. Złapać Łukaszenkę jak kiedyś złapano Gierka na haczyk. Może rybka weźmie?
http://wiadomosci.gazeta......orusi.html
Nawiasem: Dlaczego towarzysze radzieccy w 56 tak sie upierali by Gierka zachować w centrum?
Odnotowuję. Sprawdzić.
6 września 2008, o godzinie 15:23
Andrzeju,
mylisz się. Mnie mentalność Wschodu i stricte – słowiańska są w pewnym sensie obce.
myślisz stereotypami, skoro często pisze o Rosji, o Rosji współczesnej wyrażam sie pozytywnie to niewatpliwie jestem dobrze czuję się …na wschód od Uralu.
Chętnie poznaję tamte regiony, staram się rozumieć racje ludzi z tamtych kręgów, ale mnie z nimi niewiele łączy, choć mieszkam w Polsce, myślę i śnię po polsku i mam polskich rodziców.
Wschód mogę zwiedzać, podziwiać jego kilkutysięczne cywilizacje, starsze od europejskich, starać się zrozumieć ludzi z tamtego kręgu, ale to nie jest mój świat.
Czy to tak trudno Ci zrozumieć?
Pewnie nie wierzysz, ale ja znam wielu Rosjan, ale w Rosji jako dorosły człowiek nie byłam.,nawet „Pociągiem Przyjaźni”. Znam tylko obóz dziecięcy Artek na Krymie z międzynarodowego 2-tygodniowego turnusu, w którym byłam mając niecałe 12 lat.
Wspominam go sympatycznie, bo dostałam tam w nagrodę za rysunek młodzieżowy rower, prawie jak dla dorosłych. Nie pamiętam, ale chyba m-ki „Kalinka”, przepięknie czerwony.
6 września 2008, o godzinie 16:04
Jeszcze w odpowiedzi na zachętę Gospodarza by dyskutować na temat „ile państwa wśród nas”.
Finansowanie partii politycznych.
Partyjniactwo, czyli część większej całości przeciw innej części. To istota demokracji, która jest permanentnym sporem. Oczywiście można gwałtowność tego sporu traktować, jako „bardak” śnić sen państwowca jak Kaczyński czy Rokita, ale wtedy prędzej czy potem zbudzimy się u Miedwiediewa, czyli jak zwą go Bracia Moskale Liliputina. Dlatego partie powinny być silne. Mieć możliwość upowszechniania kultury politycznej od gminy do Strasburga. Do tego potrzebne są pieniądze. Dużo pieniędzy. Sądzę, że najzdrowszym sposobem hojnego finansowania partii politycznych jest finansowanie ich z budżetu przy jednoczesnym zakazie przyjmowania datków zewnętrznych. Można to robić wedle modelu: 50 procent według rozdziału mandatów w aktualnym Sejmie czy lepiej w Zgromadzeniu Narodowym. 30 procent wedle ubiegłej kadencji. 20 procent wedle tej trzeciej o końca.
Opowiadam się zdecydowanie za finansowaniem partii z budżetu.
6 września 2008, o godzinie 16:19
Obywatel, który nie chce finansować hojnie partii politycznych zniża się do poziomu człowieka, który mając prawa wyborcze nie korzysta z nich. Starożytni nazywali takich idiotami.
W niektórych krajach istnieje możliwość głosowania „białą kartką”, czyli na Nikogo. Nie jest to system konsekwentny, bo nawet, jeśli glosujących biało było by 10 procent to ilość miejsc w parlamencie pozostaje bez zmiany. Osobiście jestem za poważnym traktowaniem głosujących biało. Jeśli ilość głosujących na biało przekroczy 5 procent o tyle powinna maleć ilość obsadzonych mandatów.
6 września 2008, o godzinie 17:08
A teraz koledzy zróbcie rachunek sumienia. Zofia za swe odrębne wpisy została zdziobana (słusznie, nie w sprawie meritum, ale za technikę).
Partyjniactwo jest w PL potępiane. Warchoł i anarchista to wróg.
Mój wpis jest także prowokacją, choć wyraża mój autentyczny pogląd.
Zakładam się o suszone śliwki przeciw brylantom, że nie wywoła on żywej reakcji.
Dlaczego? Polak ma w dupie demokrację. Boi się (słusznie) Ruskiego.
Ale co i jak temu „Ruskiemu” przeciwstawić to juz dla Polaka nieważne. Czasami myślę, że moi rodacy zazdroszczą Rosjanom.
Och- myśli Polak- żeby tak ktoś to wżął za mordę. Wtedy Kamczatka nasza.
6 września 2008, o godzinie 17:56
Bal u Prezydenta, 55 prezydentów z całego globu z połowicami na 11 listopada! Zaproszenia już rozesłano bez wymaganych uzgodnień z rządem i co tu gadać, grubo za późno. Podejrzewałem, że na najwyższy urząd w państwie mój „naród idiotów” ( to nie ja, tylko kolejny „dziwny na urzędzie”, tow. Ziuk ) wybrał mądrego inaczej. Ale dalibóg, pewności nie miałem. Teraz już wiem. Gorze nam!
Jaki jeszcze idiotyzm wymyśli p. Prezydent i jego totumfaccy by ośmieszyć nasze Państwo?
Ktoś powie: „Nie ma sprawy. Żadnego balu prezydenckiego w zapowiadanym przez niesfornego Michasia kształcie nie będzie. Nie ma o co kruszyć kopie. Przecież ostatni bęcwał połapie się w porę, że czasy „tańczących kongresów” dawno minęły”.
Dobrze, zgoda. Ale po cholerę, choćby przez dzień, z inspiracji i za przyczyną nieudaczników prezydenckich stawać się pośmiewiskiem?
Nie wystarcza nasze polsko-polskie balangi? Nie wystarczy nowa wersja księżycowej polityki zagranicznej Polski zafundowa nam w Tbilisi przez prezydenta?
Czy macie, moi drodzy, świadomość tego co będzie na Stulecie Niepodległości? Co mogą zaproponować pogrobowcy pisiaków po dzisiejszych „dokształtach” na tzw. uczelniach? Jestem przekonany, że ogólnoeuropejski striptiz głów koronowanych i wybranych wolą ludu… z połowicami.
6 września 2008, o godzinie 18:19
Spokajnie. Tylko spokojnie JUR. Bez gwałtownych ruchów. OK.
6 września 2008, o godzinie 19:04
Sądzę, że najzdrowszym sposobem hojnego finansowania partii politycznych jest finansowanie ich z budżetu przy jednoczesnym zakazie przyjmowania datków zewnętrznych.
—
Widzę tu duże uproszczenie. A co np. z działalnością gospodarczą partii, składkami członkowskimi?
6 września 2008, o godzinie 19:22
No własnie. Czy partie powinny prowadzić działalnoć gospodarczą?
Skłaki. Tak.
6 września 2008, o godzinie 20:17
Dobranoc
6 września 2008, o godzinie 20:36
„”\”Z tego konta nie można komentować
Zostało zablokowane z powodu naruszenia regulaminu salon24.pl.
Prosimy o kontakt w celu odblokowania konta
Zespół Salon24.pl
kontakt@salon24.pl\”
Oto informacja którą otrzymałem chcąc napisać posta. Domyślam się, że
chodzi o rozmowę z Krzysztofem Lewskim.
Uprzejmie proszę o przybliżenie zarzutu bym mógł jakoś odpowiedzieć, jeśli
jest to oczywiście proste.”
To mail jaki wysłałem 1.09.08 na adres kontakt@salon24.pl i nie otrzymałem odpowiedzi. Mam poza tym kłopoty z pocztą na swoim komputerze. Proszę wybrać najmniej uciążliwą formę kontaktu (proponuję odblokować komentarze na własnym blogu i odpisać właśnie na mój blog, lub tu. Oczywiście jeśli należę do kategorii ludzi, którym udziela się wyjaśnienia.
z wyrazami powagi, pzdr”
To kopia posta umieszczonego na blogu Igora Janke na portalu Rzeczpospolitej.
6 września 2008, o godzinie 21:24
narciarz2 pisze
„Niestety, odpowiedzi dostarczane przez religie to nie sa odpowiedzi. To sa zapchaj-dziury. (Powiedzmy, ze ktos ugryzl jablko, i teraz wszyscy za to cierpimy, albo podobne brednie.)”
Drobna korekta – to nie religia dostarcza takie odpowiedzi, ale księża i hierarhowie kościelni którzy nie rozumieją, że zap[isy w Bibli są symboliczne i podawanie ich w inny sposób ośmiesza tylko religię i tajemnice które maja wyjaśniać.
Symbolika drzewa dobrego i złego i jabłka mówi jedynie, że człowiek chciał uzyskać rozeznanie co jest dobrem, a co złem i Bóg mu to umożliwił i może poznawać. Nie chodzi o żadne jakieś tam fizyczne jabłko. Niestety z taką interpretacją nie miałbym szans w konfrontacji z obecnymi hierarchami.
6 września 2008, o godzinie 22:13
Odpowiadając dark side uprzejmie wyjaśniam, iż prawie nie czytuje salonu24. W ogóle jestem trochę zawiedziony wszystkimi blogami, które z natury powinny zawierać wpisy zachęcające do dialogu, do właśnie owej debaty na polanie skąd być może i wywodzą się sami Polanie. Natomiast nawiązując do wypowiedzi Narciarza2 na temat religii, to dla mnie wizyta w kościele i wysłuchiwanie monologów księdza, przypomina mi trochę monologi z skeczy Monthy Pythona. Ksiądz po długim przemówieniu poprzedzonym klepaniem w kółko tych samych pacierzy oświadcza, iż wierni powinni otworzyć się na Chrystusa, gdyż on jest prawdą prowadzącą do zbawienia. A jednocześnie cały czas daje do zrozumienia, że nie będzie żadnego dialogu, bo jesteśmy otoczeni, jakiś ciemne moce zewsząd na nas napierają i w związku z tym potrzebna jest dyscyplina polegająca na konieczności podporządkowania się wszelkim prawdom objawionym, bez żadnego ich analizowania, czy też nawet wykładania ich sensu. W pewnym momencie ksiądz czyta Ewangelię świętego Łukasza. A teraz wierni posłuchajcie opowieści o faryzeuszach i innych uczonych, którzy pytają się JCh dlaczego wy pijecie wino i radujecie, podczas gdy my umartwiamy się w dzień święty. Na to JCh odpowiada. Widzisz pijemy, bowiem ja jestem wśród nich, a kiedy mnie nie będzie, to i oni będą się umartwiali, a ponieważ ja jestem wśród nich to oni się radują. Nie należy bowiem lać nowego wina do starych bukłaków, bo stare bukłaki rozpadną się należy lać wino do nowych bukłaków, a także nie należy wina starego mieszać z młodym, bo ani młode nie odmłodnieje ani stare się nie zestarzeje w smaku. Dla mnie to jest absurdalny wykład. Przychodzi osoba, która się mieni prorokiem do zinstytucjonalizowanego kościoła i nie prowadzi z nim żadnego dialogu, tylko informuje kapłanów tego kościoła, że oni się już przeżyli. To całkiem takie aroganckie monologi jak Narciarza2, o tym że czyta tylko 3 pierwsze linijki wykładu świętej Zofii o wyższości interesów Rosji nad Europą wygłaszanego z punktu widzenia osoby, która nie ujawnia że jest Polką i zależy jej na popieraniu interesów Polski. Na co przytomnie św. Zofia odpowiada, że ma Narciarza2, który ją tylko dzień wcześniej zapewniał, że kocha – w dupie. Tylko na naszej Polanie chyba toczy się prawdziwy i wyśmienity dialog, pozostający nota bene w bardzo luźnym związku z tym o czym pisze niczym prawdziwy kaznodzieja gospodarz blogu, dialog którego nie ma w innych blogach. Dlatego też nie mam potrzeby czytania innych blogów zbyt często. Nasz mi całkowicie wystarcza. A jak będę potrzebował dodatkowego pokrzepienia, to kilkaset metrów od domu mam kościół na górce, gdzie też na pewno się nie będę nudził. Szkoda tylko, że minęły czasy, gdy w jednej wsi był kościół katolicki, cerkiew, synagoga i zbór ewangelicki.
6 września 2008, o godzinie 22:57
głos_zwykły,
Można interpretować inaczej ewangelię Łukasza i wtedy okazuje się że ma to sens i dobrze by było by hierahowie i księża to zrozumieli
poniżej interpretacja ściągnięta z internetu
” Kiedy nadchodzi czas nowego wina, trzeba oglądać się za nowymi bukłakami. Przesłanie Ewangelii można wyrazić w każdej kulturze i dostosować do każdej mentalności. Można jednak kurczowo trzymać się starych bukłaków, utartych kategorii myślowych, jeśli jest się dostatecznie święcie przekonanym, że tylko one zdadzą egzamin. Tymczasem te kategorie myślowe, które zdają się tak „swojskie” dla jednych pokoleń czy grup społecznych, mogą być całkowicie hermetyczne i pozbawione sensu dla innych. Ryzykujemy wówczas, że nowe wino rozsadzi stare bukłaki. „I wino przepadnie, i bukłaki”.
Istnieje uzasadniona obawa, że polskie duchowieństwo w swojej masie nie dysponuje jeszcze nowymi bukłakami,”
6 września 2008, o godzinie 23:04
Nic na to nie poradzę, że nie mogę spokojnie czytać takich komentarzy jak Zofii. No bo zobacz takie jedno zdanie:
„Mamy przed sobą kilka istotnych wydarzeń na świecie, które nieco zweryfikują sytuację – wybory w USA, potężną dziurę w budżecie USA i poważny problem z finansami Amerykanów”. Zupełnie inaczej jest w Rosji, wybory nie mają nic do powiedzenia, nie mają żadnej dziury w budżecie i nie mają poważnego problemu z finansami. Całe zło i beznadzieja jest po stronie amerykańskiej, wprost upadające państwo, co innego Rosja. Ona kwitnie.
OBIEKTYWIZM
6 września 2008, o godzinie 23:40
narciarz: „Religia odpowiada na pytania, na ktore jak dotad nie ma odpowiedzi”.
-
Co w tym złego? Nauka czyni podobnie.
-
„Niestety, odpowiedzi dostarczane przez religie to nie sa odpowiedzi. To sa zapchaj-dziury. (Powiedzmy, ze ktos ugryzl jablko, i teraz wszyscy za to cierpimy, albo podobne brednie)”.
-
Czy nauka dostarczyła ci już jakichkolwiek OSTATECZNYCH odpowiedzi? Jeśli nie rozumiesz alegorii i przesłania jakie dają symbole, mity, tradycja to jesteś bezradny w zderzeniu z nieco bardziej tylko wysublimowaną sztuką w muzeum.
-
„Ja nie mam pojecia, jak inteligentni hierarchowie traktuja te nonsensy”.
-
Najpierw zdefinowałeś tradycję biblijną jako „nonsens” (więc konsekwentnie powinieneś zanegować sporą część sztuki europejskiej) i o tyle łatwo ci to przyszło, że nic nie wiesz o istnieniu biblistyki, czy filozofii religii.
-
„Wiem, ze JP2 organizowal w castel gandolfo konferencje, na ktorych Michal Heller opowiadal o Wielkim Wybuchu. To by sugerowalo, ze JP2 mial troche sceptyczny stosunek do opowiesci biblijnych. Ja mam ogromny szacunek dla JP2, Michala Hellera, J.Tischnera, i podobnych ksiezy”.
-
… a później gładko przeszedłeś do znanych postaci ze świata Kościoła sądząc naiwnie, że skoro oni interesuja się Big Bangiem to znaczy, że odrzucają tradycję biblijną jako ludzkie i religijne doświadczenie. Jedenak nie można ciebie określić jako inteligenta. Przypominasz gościa, który przypadkiem zaplątał się na wystawę malarstwa kubistycznego i komentuje: no nie – ludzie tak nie wyglądają. :)
.
„Natomiast jesli idzie o Kosciol Powszechny pod wezwaniem Ojca Dyrektora, to moim zdaniem im predzej rozpusci sie on w nicosci, tym lepiej”.
-
Takie dyrdymały łatwo się pisze, trudniej jest próbować zrozumieć zjawisko.
-
PS
Do twojego osobitego katalagu „księży postępowych” dorzucam ci Georges-Henri Lemaître, związanego z katolickim uniwersytetem w Leuven. Był jednym ze współtwórców kosmologii relatywistycznej oraz autorem hipotezy Big-Bangu. Zdaje się, że to on przewidywał istnienie promieniowania reliktowego zanim zostało ono odkryte przy pomocy satelity Cobe.
6 września 2008, o godzinie 23:45
Torlin
-
Jednak nie zapominaj co cę z Zofią łączy: fundamentalny antykaczyzm. To naprawde nie jest mało. :)
6 września 2008, o godzinie 23:57
Torlin,
proszę mniej emocji!
USA obiecało miliard dla Gruzji i ma wielgachną dziurę w budżecie. To są fakty.Będzie draka.
I co ma do tego Rosja?
Przecież nie ona obiecała Gruzji te pieniądze a rezerwy finansowe ma jedne z największych na świecie.
Obecna sytuacja finansów publicznych Rosji, jest lepsza od finansów publicznych USA.
Przekonaj mnie że się mylę zamiast się irytować.
Czy dziura w budżecie USA jest złem?
Spytaj się o to Amerykanów. Zwłaszcza po wyborach.
Może zaakceptują ten 1 mld. dla Gruzji kosztem czegoś tam u siebie w kraju.
To nie mój problem.
***
Wybory prezydenckie w USA są 4 listopada czyli za ok. 60 dni. I znowu – co ma do tego Rosja, ona jest już po wyborach prezydenckich.
Natomiast wybory w USA będą miały wpływ na to jak będzie wyglądał stosunek USA do Gruzji.
Jeśli to nieprawda – zechciej mnie o tym przekonać.
Poza tym o jaki obiektywizm Ci chodzi w tych kwestiach, możesz to wyjaśnić?
Czy ten brak obiektywizmu – to brak moich laurek pod adresem USA?
Nie było i nie będzie.
***
Zechciej zauważyć Drogi Torlinie,
że ja do Ciebie nie mam żadnych pretensji że uważasz USA za bóstwo godne uwielbienia, a Rosja wg Ciebie – nie.
Dlaczego zatem drażni Cię tak strasznie irytuje mój stosunek do Rosji?
Jak nie możesz spokojnie czytać tego, co napisałam – to po co czytasz?
6 września 2008, o godzinie 23:57
„Lech Kaczyński spotyka się z Aleksandrem Kwaśniewskim i konsultuje się z nim w sprawach polityki wschodniej – dowiedział się serwis internetowy tvp.info. Współpracownicy obu polityków o relacjach panujących między prezydentami mówią, że to „wersal”.
http://wiadomosci.gazeta......wskim.html
-
Kto z kim przestaje takim się staje. Od dziś także Olek Kwaśniewski jest chwastem, to oczywiste. No przecież to zdrada salonowych ideałów. Oczekuję od Pana Waldemara Kuczyńskiego, Ministra III RP, kilku publicystycznych kawałków w GazWybie i Rzepie, dających słuszny odpór i postulujących postawienie Kwaśniewskiego przed Trybunałem Stanu. Ma się rozumieć Kwaśniewskiego z pomocnikami, łącznie z wicepre-pre-prezydentem. :)
-
PS
Przewiduję, że retorsje Sojuszu Ludzi Rozumnych mogą być straszne – na pierwszy ogień pójdą konszachty z gen. W. Jaruzelskim i gen Cz. Kiszczakiem.
6 września 2008, o godzinie 23:58
maciek.g
Rzecz jednak w tym, że opowieść ewangeliczna opowiada o czymś w danym kontekście czasowym, czyli 2 tys lat temu. Jak wiemy nie nastąpiła wtedy żadna rewolucja społeczna. Nie zmienił się zasadniczo stan wiedzy, ani instytucje życia społecznego. Tak więc interpretacja, o której piszesz może ma sens dzisiaj, ale nie miała go wówczas. Tym bardziej, że pomimo licznych cudów Izrael nie uznał nigdy, ani nowej ewangelii, ani osoby JCh za syna Bożego. Dla żydów na krzyżu zmarł zwykły człowiek, który nie zmartchwystał. Jak to wytłumaczyć, że wielkie przesłanie adresowane do narodu żydowskiego, spłynęło po nim jak kaczka po wodzie? Sens owych opowieści powinno się więc oceniać poprzez studiowanie religii żydowskiej, bowiem nowa ewangelia jest po prostu dla nich herezją. A dalej mamy wywodzące się od chrześcijańskiej herezji inne herezje i pomiędzy nimi tez nie ma żadnego dialogu). Nie jestem specjalistą, ale myślę, że jedną z wielu, którą jak się przypuszcza cynicznie wykorzystał jeden z cesarzy Rzymskich dla celów ściśle politycznych, a nie dlatego, że uwierzył w przesłanie. Ja napisałem tylko o tym, że religia katolicka przekazywana w wiejskim kościółku to nie jest religia dialogu, lecz bezkrytycznego podporządkowania się (należy raczej do kategorii starego bukłaka z starym winem). Stąd wywiodłem analogię do debaty na polskiej polanie, i postanowiłem przy okazji trochę ponabijać z gospodarza i szanownych kolegów i koleżanek, nie wyłączając Narciarza2 i Zofii, ale to samo można przecież odnieść do Jasnejanielki, jak i Lorda Edwarda (który uciekając z tonącego okrętu, odwrotnie niż Lord Jim ratuje kulisów). Wszak życzliwy śmiech to zdrowie (psychiczne).
7 września 2008, o godzinie 00:01
Jak Radio Maryja współpracuje ze Związkiem Banków Polskich?
http://spinacz.salon24.pl.....index.html
7 września 2008, o godzinie 00:16
głos_zwykły,
przypowieści Jezusa mają charakter uniwersalny i nie odnoszą się do wydarzeń. Tak jak wielu współczesnych Jezusowi Żydów , tak i obecnie wielu ludzi nie uznaje Jezusa za Boga i nie ma w tym niczego dziwnego
7 września 2008, o godzinie 07:48
Warto odnotować
http://www.rp.pl/artykul/.....iowki.html
7 września 2008, o godzinie 08:11
Dręczy mnie pytanie czy poczucie stanu oblężenia w polskich środowiskach areligijnych czy antyreligijnych, wśród antyklerykałów,
niekatolików itp. nie prowokuje części tych środowisk do wypowiedzi i oburzeń, jako żywo przypominających radio Maryja. Radio Maryja wyrosło także na poczuciu zagrożenia. Żeruje na niskiej wiedzy pewnej grupy katolików.
Myślę, że reprezentanci obozu przeciwnego powinni bardzo krytycznie podchodzić do tego, co im do „głowy przychodzi” a ślina na język przynosi.
Na pewnym poziomie dyskusja z obleganymi traci sens. Pozostaje informacja.
Informować oblężonych to jednak zadanie trudne i wymaga w obu wypadkach pisania nie 3 cm tekstu, wielu metrów. To zamulałoby blog. Poza tym tyle o tych sprawach napisano i powiedziano.
Poza tym ciekawym jest czytać wypowiedzi ludzi piszących szczerze, co im w duszy gra.
7 września 2008, o godzinie 08:28
Maciek,
nieco się mylisz, Joszua z Nazaretu (Jezus), jako osoba historyczna, był uwikłany w działania judejskiej opozycji wobec Rzymian – zelotów.
Jako osoba historyczna został ukrzyżowany przez Rzymian za działalność stricte polityczną – podżeganie do buntu.
(Polecam historyków, patrz m.in.: prof. Brandon, „The Fall of Jerusalem”, „Jesus and the Zealotes”).
Zeloci byli frakcją judejskiego społeczeństwa występującego przeciwko Rzymianom. O otoczeniu Jezusa było ich bardzo wielu, zelotą był uczeń Jezusa – Szymon (Zelota).
Wśrod ze3lotow była szczególnie niebezpieczna grupa skrytobójców, zwana sicarii – sykariusze lub sztyletnicy. Nazwa pochodzi od ich małych zakrzywionych noży sica, jakie nosili przy sobie – do tej grupy należał Judasz Iskariota, historycy tylko nie zdołali ustalić, czy był aktywnym członkiem tej grupy.
Jezus, zwany tez Galilejczykiem od Galilei, gdzie się wychowywał, wyrastał w prowincji, która, była w tym czasie serem ruchu oporu, tam działał Juda Galilejczyk, przywódca powstania przeciwko Rzymowi.
Zelocka opozycja jawnie wystąpiła a przeciwko Rzymowi pod wodzą Judy Galilejczyka w 6 r. n.e. i w tym samym roku wg ewangelisty Łukasza (2,1-7)- narodził się Jezus. Natomiast wg ewangelisty Mateusza (2,1) – przed 4 r. przed naszą era.
Zeloci popierali Jezusa, ale doszło do ostrego konfliktu między nimi a Jezusem w czasie święta Paschy, w czasie gdy wywalił ze świątyni w Jeruzalem handlarzy.
Po tym zdarzeniu Jezus wrócił na nocleg do Betanii i następnego dnia znowu pojawił się w Jerozolimie, by nauczać w światyni.
Wtedy zaczepili go faryzeusze i zwolennicy Heroda, którzy byli tzw. grupą trzymającą władzę w Judei i popierali Rzym. zadali z pozoru niewinne pytanie – czy należy płacić podatek cezarowi (rzymskiemu) czy nie.
W oczach zelotów i mniej zaangażowanych politycznie Żydów, ów podatek był symbolem całego zła Rzymu.
Gdyby Jezus powiedział, ze trzeba płacić – naraziłby się zelotom, gdyby odradził – naraził by się Rzymowi i jego poplecznikom w Judei.
Mówiąc kolokwialnie – wyślizgnął się z dylematu odpowiedzią dyplomatyczną.
Poprosił o monetę, spojrzał na denara i zapytał – Czyj to ten obraz i napis?. Cezara – odpowiedzieli pytający go. na co Jezus – Oddajcie więc cezarowi, to co należy do cezara, a Bogu to, co należy Bogu (Mateusz, 22, 19-23).
Poparł płacenie podatku Rzymowi.
Obecnym przy zdarzeniu zelotom oczy stanęły niechybnie w słup. Postanowili go odrzucić i nie popierać. Przestali widzieć w nim swego przywódce, mesjasza.
Możemy domyślać się, iż zeloci zastawili pułapkę na Jezusa, za zdradę ideałów i opowiedzenie się za rzymskim okupantem.
Jak wiemy z N. testamentu – Rzymianom wydal Jezusa Judasz, zelota, zdrajca Jezusa, ale wierny sprawie zelotów i wykonawca ich rozkazu.
Gdyby Judea była to Polską 2 tys. lat starszą, zeloci – dawną „Solidarnością” – a Rzym – symbolem hegemonii ZSRR w Polsce i ancien regime – Jezus miałby przechlapane w IPN i byłby wymazywany przez PiS z historii.
***
Ewangelie powstały po śmierci Jezusa, Jego kult ma początki w II w naszej ery.
Najstarszy, zachowany fragment Nowego Testamentu jaki znamy – pochodzi z ewangelii Jana i został napisany w 125 r. w Egipcie. (znajduje się w bibliotece Johna Rylansda w Manchesterze).
***
I tyle z historii chrześcijaństwa, muszę się spakować, bo świtkiem jutro wybywam na wojaże.
7 września 2008, o godzinie 08:57
Każda drożność człowieka do zaspokojenia potrzeb czy to fizycznych czy duchowy może zostać wykorzystana ku „złemu”. Potrzebami religijnymi jest dotknięta znaczna większość ludzkości.
Potrzebą by jakoś uporządkować świat, który przeżywamy dotknięci są prawie wszyscy. Religia, jaki i antyreligijność obie mogą popychać ku kłamstwu ku zniewoleniu innych czy w końcu do zbrodni.
Mnie wydaję się, że rozmowa była by bardziej interesującą gdyby dotyczyła pytania jak religijność i niereligijność oswajać w ramach Rzeczypospolitej. Jak stworzyć warunki by obie mogły obok siebie funkcjonować? Jeśli jednak któraś ze stron traktuje przeciwną, jako twór patologiczny sytuacja w Rzeczypospolitej jest niedobra.
Oto prawie już archetypowy obrazek. W ogródki kafejki małego Miasteczka przy stoliku, na którym rozsypane są kostki domina proboszcz spiera się jak zawsze z nauczycielem matematyki w miejscowym gimnazjum. Towarzyszy im tutejszy adwokat. Spierają się o Boga. Adrenalina krąży. Treść ich dialogów jest przewidywalna, napisana dawno, dawno temu.
Moja uwaga jest bardziej skupiona na właścicielu kafejki i kelnerze w jednej osobie. Postaci absolutnie neutralnej wobec rozmowy przy stoliku. Podziwiam jego inicjatywę by te kafejkę urządzić by w porę ustawić krzesła i stolik. Podziwiam urodę ryneczku, na którym jest miejsce zarówno dla miasteczkowego „przygłupa” jak i dla kwietnych klombów i starej studni, z której kafejkowa służąca bierze wodę na kawę dla gości. Ponoć służąca za drobną opłatą nocami zaspokaja erotyczne potrzeby kawiarnianych dyskutantów.
Dla mnie najważniejszym pytaniem jest jak zachować równowagę i porządek panujący w Miasteczku żeby trwało.
7 września 2008, o godzinie 09:06
Wciąż jeszcze mam gości, którzy teraz śpią w hotelu, ale jeszcze trochę atrakcji przed nami. Wczoraj biesiada u kolegi w dużym domu za miastem, dużo ciekawych rozmów i wzajemnej sympatii, wieczorem Wrocławski Ostrów Tumski, gdzie nie wysłuchaliśmy koncertu, bo nagłośnienie do d..y, tłok szalony i ogólnie nie warto, więc Rynek a tam tłumy ludzi z przewagą młodych w dobrych humorach, kawiarniane ogródki zapełnione, życie tętni. Popisują się chodnikowi artyści. Wrocław się bawi, kiedy Warszawa strajkuje i walczy. Jednak na dziś w moim pojęciu Wrocław jest bardziej dla ludzi.
;
Zanotowałam w głowie, że Kwaśniewski dyskretnie doradza Kaczyńskiemu – z pewnością na życzenie tego ostatniego. To bardzo dobra wiadomość, bo widać, że aktualna głowa poszła po rozum do głowy. Oby z rad potrafiła skorzystać. Może by tak ukraść,albo zepsuć tą starą komórę? ;)
7 września 2008, o godzinie 09:12
Jasnaanielko
Mam nadzieje że goscie nie spią w Hotelu Tumskim.
Ta wynajmują salę na wesela. Musiałem zmienić w nocy pokój.
7 września 2008, o godzinie 09:13
Edwar.D.Dana,
Poruszyłeś bardzo istotną sprawę, bo ja również mam podobne wątpliwości. Nadmierne wciskanie się kościoła do polityki by ugrać swoje i uległość z powodów politycznych władz państworwych hierarchom kościelnym może, i pewnie wywołuje niepokój ludzi mających krytyczne podejście do kościoła.
Trwanie dorosłych ludzi przy swych poglądach często na przekór logice, to nie domena fanatyków i ludzi religijnych, a typowa cecha większości ludzi, którzy budują sobie fundament za młodu, który pozwala im /w ich mniemaniu/ bezpiecznie egzystować. Jesli jakość tego fundamentu zaczyna być problematyczna, to większośc zamiast zastanowić się nad naprawą /lub nawet nad zburzeniem i zaczęciem tworzenia go od nowa/ woli z uporem naginać fakty i wybierać tylko te które pasują, a ignorowań niepasujące/
„Oblężenie twierdzy”, to też domena ludzi kościoła którzy coraz częściej mówią o wizji pustych kościołów i zamianie ich na budynki urzyteczności publicznej /widzą, że ludzie coraz krytyczniej są nastawieni do ich wyjaśnień/ . Oblężenie wywołuje odruch obronny i księża, zamiast dociekać przyczyn takiego stanu zaczynają walczyć, a to tylko pogarsza ich pozycję i powiększa niechęć do kościoła /Kościół =hierarchowie i wyznawcy/.
Głosowi , specjalnie odpisałem podając inną interpretację ewangeli Łukasza, bo ona doskonale ilustruje błędy obecnych przywódców kościoła, a jednocześnie pokazuje jak interpretacja zmienia sens wypowiedzi. Język ludzki jest niesłychanie nieprecyzyny i nic dziwnego, że już dawiej to pojęto i często wyjaśniano zamysł wypowiedzi przypowieścią /to jest reguła gdy chodzi o wypowiedzi Jezusa – gdy chce przekazać, że umowa decyduje, mówi przypowieść o gospodarzu i winnicy i każdy logicznie myslący rozumie, że nie jest niesprawiedliwe, jak robotnicy pracujący godzinę dostają takie samo wynagrodzenie jak ci pracujący cały dzień/
Ciekawe, że wszystkie wypowiedzi Jezusa są niesłychanie logiczne i po przemyśleniu rozsądne, ale co z tego kiedy księża informując, że Jezus powiedział „dażcie do prawdy”, usiłują interpretować to w jakiś dziwny i karkołomny sposób zamiast, tak jak to zostało powiedziane należy dążyć /dociekać/ do tego co się sprawdza /najlepiej tak, jak to robia prawdziwi naukowcy, bo jak narazie metoda naukowa jest najlepszą jaką człowiekowi udało się wymyśleć/
Wyznawcy jakichkolwiek pogladów nikomu by nie przeszkadzali gdyby nie próbowali ich narzucić innym. Każde przymuszanie budzi opór,a o tym ludzie nie chca pamiętać
7 września 2008, o godzinie 09:21
maciek.g
„Wyznawcy jakichkolwiek pogladów nikomu by nie przeszkadzali gdyby nie próbowali ich narzucić innym.”
Niby tak, ale… To też jest immanentną cechą człowieka ze chce przekonać. Nie można np. dyskusji „panów” przy stoliku na Ryneczku uważać za narzucanie poglądów. To niestety dziś często sie zdarza.
Jest wielu ludzi gotowych klasyfikować poglądy Proboszcza, Matematyka i Mecenasa, jako zboczenie umysłowe. Przeczytaj uważnie wypowiedzi w blogu. Te zdziwienia „jak można tak myśleć”.
7 września 2008, o godzinie 10:02
Z Zofią to ja sobie nie pogadam. Nie ma sensu powtarzać tego samego po raz setny.
Mawarze!
Który fundamentalista powie tak jak ja (od samego początku), że Kaczyński słusznie poleciał do Tbilisi, słusznie wziął Prezydentów i słusznie, że zabrzmiały tam takie słowa. Od samego początku twierdziłem, że gdyby przed II Wojną zabrzmiały takie słowa, nie doszłoby do Traktatu Monachijskiego. To było wykrzyczenie całemu światu, że Rosja wraca do imperialnych mrzonek i za nic ma jakiekolwiek porozumienia i traktaty. To było wielkie ostrzeżenie i Zachód tego wysłuchał. Bądź obiektywny, który fundamentalista tak postępuje? Masz identyczny styl myślenia jak poprzedniczka.
A a propos USA, nie jest absolutnym wielbicielem tego państwa, o jego wadach można napisać pracę doktorską: agresywna polityka, rozpychanie się po świecie, wymuszanie na innych, aby przyjęli ich poglądy, doprowadzenie w gruncie rzeczy do kryzysu na świecie (giełdy). Bezczelnie zarobili i finansowo i politycznie na II Wojnie Światowej, bezwzględnie wykorzystują podpisane porozumienia, aby jak najwięcej na nich zyskać. Już nie piszę o zalewie chłamem, coca – colą, Kaczorem Donaldem i Rodziną Bundy. Czy tak pisze fundamentalistyczny zwolennik Stanów? Ale jeżeli Polska miałaby do wyboru podpisać umowę o współpracy, pomocy wzajemnej i przyjaźni z Rosją lub ze Stanami Zjednoczonymi, i aby nie było to porozumienie na papierze, to bez żadnych wątpliwości wolałbym Stany Zj.
Taki ze mnie fundamentalista. Łatwiej Zofio i Mawarze znaleźć źdźbło w oku bliźniego, niż belkę we własnym.
W rewanżu oczekuję od Zofii pozytywnego zdania o USA, a od Mawara o Michniku.
7 września 2008, o godzinie 10:18
W nawiązaniu do dyskusji (b. ciekawej) o religii moim zdaniem podstawową sprzecznością jest inny sposób artykułowania swoich poglądów przez osoby wierzące i niewierzące – i nie ma możliwości, aby mogły się one porozumieć. Osoby wierzące uzewnętrzniają swoją wiarę i uważają, że osoby niewierzące winny robić to samo. Nie przyjmują do wiadomości, że ateiści żądają ciszy na temat swoich poglądów religijnych.
Zaczyna się to wszystko w szkole. Osoby wierzące nie mogą zrozumieć, że z punktu widzenia osoby niewierzącej zwykłe pytanie sekretarki czy nauczycielki: „Czy dziecko będzie chodzić na lekcje religii?” jest niedopuszczalne. Patrz art. 53 ust. 7 Konstyutucji: „Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania”. Dla osób wierzących ten sposób uzewnętrzniania jest naturalny i nie mogą pojąć tego artykułu.
7 września 2008, o godzinie 10:21
Już nie piszę o zalewie chłamem, coca – colą, Kaczorem Donaldem i Rodziną Bundy.
—
Muszę zaprotestować. Coca cola jest świetnym środkiem do usuwania korozji. Kiedyś nawet pisałem, że nie ma nic lepszego do odkręcania skorodowanych i zapieczonych śrub. A za Kaczorów i Donalda winić USA nie można. Bundych akurat nie znam, więc się nie wypowiadam.
7 września 2008, o godzinie 10:34
Bundy to serial satyryczny wykpiwajacy prymitywizm mentalny
nizszej klasy białych amerykanów. Tacy polscy Kiepscy ale o niebo lepsi. Walą po oczach a nie głupio łaskoczą jak Kiepscy.
Co złego w Kaczorze Donaldzie znajdujesz Torlinie.
7 września 2008, o godzinie 11:06
Maciek nieco się mylisz – pisze Zofia. Dzięki Bogu za to „nieco”.
Ten, którego interesują historycznie udokumentowane przygody Jezusa napotyka na ogromną trudność ta trudność wynika z ubóstwa źródeł i całej kupy gromadzonych przez wieki interpretacji.
Jest to szukanie igły w stogu siana. To siano to szum informacyjny produkowany z ogromnym ładunkiem zaangażowania ideowego.
Tak, są książka Brandona wydane:
„The Fall of Jerusalem and the Christian Church” w 1951
Jesus and the Zealots: A Study of the Political Factor in Primitive Christianity w 1967
Zawarte tam hipotezy oparte są na wątłym materiale a to, co wiemy pozwala na budowę innych całkiem zresztą dowolnych konstrukcji.
Można takie hipotezy czytać. Ale podnoszenie ich do rangi ostatecznej prawdy do poziomu V ewangelii „mylisz się nieco Maćku, bo czyż nie jest napisane” i dalej w tym stylu jest zabiegiem nieco przesadnym.
7 września 2008, o godzinie 11:36
Torlin
„nie ma możliwości, aby mogły się one porozumieć.( Osoby wierzące i niewierzące.)
Torlinie
W takim przypadku pozostaje życie w odrębnych gettach. Na cholerę
jakaś Res Publica? Przynajmniej uczciwie powiedziane.
„Osoby wierzące (…) Nie przyjmują do wiadomości, że ateiści żądają ciszy na temat swoich poglądów religijnych.”
A niby jakim prawem? Obie strony mają prawo do publicznej wypowiedzi.
Ostatecznie zawsze można zatkać uszy albo osiedlić się w izolowanym bezbożnym klasztorze. W Reczy Wspólnej nie może zapaść cisza na jakikolwiek temat, który mamy kaprys poruszyć.
7 września 2008, o godzinie 12:12
Edwar,
czy możesz obalić to co napisałam o Jezusie, jako postaci historycznej?
Czy nie było zelotów, walki Judeiczyków z rzymską okupacją itp?
***
Jesteś uszczypliwy pod moim adresem, ale mało merytoryczny.
Zatem polecam – Jóżefa Flawiusza (tez zelota) – „Wojnę żydowską,
Eusenmana – „James the Brother of Jesus”,oraz niezwykle ciekawe artykuł trgo samego autora pn. „Maccabeas, sadokites, Christians and Qumran” zamieszczony w „The Dead Sea Scrolls and the First Christians”.
Polecałabym też prof. Helmuta Koestera z Harvad’u i jego książkę „Ancient Christian Gospels”.
Ksiazkę Cohna: „The Trial and Death od Jesus”, ksiązkę Parrindera – „Jesus in Qur’an”
Godna uwagi jest także „Ewangelia Judasza” wydana przez National Geografic Sociaty ww USA ( ewangelia plus dwa teksty towarzyszące), m.in. komentarz Barta Ehrmana, prof. nauk religijnych z Uniwersytety Pólnocnej Karoliny.
Interesująca jest też książka Michaela Baigent’a „The Jesus papers. Exposing the Greatest Cover-Up in History”, w Polsce wydana pod tytulem „Archiwum Jezusa”.
W naszym kraju większość bardzo słabo zna historie Żydów starożytnych a Stary i Nowy Testament czytają wg wskazań Watykanu. I to sporadycznie.
Raczej nie korzystają z materiałów historycznych, zwłaszcza naukowców arabskich, żydowskich czy niekatolickich.
***
O zelotach w wikipedii w języku polskim
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zeloci
Inne publikacje w jez. polskim, w Internecie:
http://www.google.pl/search?hl=pl&q=zeloci&lr=&btnG=Szukaj+w+Google
Lech Stępnieski nazywa zelotów …terrorystami.
http://www.czytanki.hox.pl/zeloci.html
Tu co nieco po polsku o prof. Brandonie:
http://portalwiedzy.onet......haslo.html
Jezusa zwłaszcza jako postać historyczna, nie jest własnością katolików, podlega ocenia badaczy i historyków, jak każda inna.
7 września 2008, o godzinie 12:52
Wszyscy wbrew Narciarzowi piszą dużo.
1. Zofia (11:57) oszczędności kształtują się zupełnie inaczej u tego kto musi odśnieżyć setki kilometrów autostrad, niż u tego który autostrad nie posiada. (przekonujące ?)
2. Głos (11:58) a upadek Rzymu? Podzielam pogląd E. Gibbona, że główną przyczyną była zamiana surowych cnót obywatelskich na gnuśny fatalizm chrześcian. Zaledwie 70 lat przed Chrystusem ukrzyżowano ARMIĘ Spartakusa.
3. Torlinie (10:18) wiara jest darem. Wierzący nie próbują nawracać ateistów lecz według własnego przekonania obdarzyć ich łaską wiary – rozbudzić potrzebę wiary.
7 września 2008, o godzinie 12:57
„Jezusa zwłaszcza, jako postać historyczna, nie jest własnością katolików, podlega ocenia badaczy i historyków, jak każda inna.” A to przesłanie to, do kogo? Jaka pełni funkcję w całości twojej wypowiedzi?
Józefa Flawiusza powiadasz? Oczywiście zakładam, że pamiętasz, co i ile Flawiusz pisze o Jezusie. Wiesz też (zakładam), jaki znak zapytania nad Testimonium Flavianum ciąży. Jaki u Flawiusza znajdujesz dowód na zelotowatość Chrystusa nie mogę wiedzieć? Zawiłości ludzkiego rozumowania są nieograniczone.
Zamiast podawać bibliografię plus linki zawierające informację
podstawową zastanów się i oceń krytycznie, na jakich przesłankach Brandon opiera swoją Hipotezę(!!!).
Tak literatura, do której odsyłasz na pewno jest pomocna i warta przeczytania. Ale należy ją czytać, jako prezentację hipotez niezamkniętych.
Sformułowanie „nieco mylisz się maćku” oparte na takiej czy innej książce Brandona jest absolutnie niedozwolonym chwytem. Dowodzi nieumiejętności oceny źródła i przypisywania mu wartości rozstrzygającej.
PS
Myślę jednak że ta wymiana to zamulanie blogu. Dyskusja miała by sens gdyby miała zagwarantowany poziom profesjonalny .Dlatego dalszej „dyskusji” na ten temat z mojej strony nie będzie.
7 września 2008, o godzinie 13:19
Andrzej
-
„Muszę zaprotestować. Coca cola jest świetnym środkiem do usuwania korozji”.
-
Spróbuj WD-40, nie tylko usuwa korozję, ale i smaruje, ma właściwości penetrujące (np. gwinty), nie gorsze niż Coca Cola w Trzecim Świecie. Główny zarzut wobec Coca Coli jest taki, że nie sprzyja demokracji. W wyniku ubogiej infrastruktury państwowej trudno w Afryce kontrlować liczbę głosujących. To chyba w Zimbabwe oznaczano kiedyś ręce głosujących pewnym preperatem, teoretycznie niczym nie zmywalnym. Coca Cola dała radę. :)
7 września 2008, o godzinie 13:53
Cocacola to już nie ten sam napój jaki był serwowany w początkach swego istnienia. Jak nazwa wskazuje był tam wyciąg z Coca . Potem zabroniono dodawać tego wyciągu i mimo że nazwa pozostała skład napoju zmienił sie diametralnie. Mitem jest jego wspaniałe działanie odrdzewiające, tak jak i mitem jego szkodliwość.
Odnośnie Zofi to już jej odpisano na tym forum, ale powtórzę – faktów historycznych dotyczących Jezusa z Nazaretu jest bardzo niewiele i wiele z nich budzi poważne wątpliwości. Książka prof. Brandona nie może być traktowana jako prawda absolutna bowiem oparta jest na bardzo wątłym mateiale im należy ją traktować raczej jako hipotezę autora.
7 września 2008, o godzinie 13:57
Piotruś
-
„Głos (11:58) a upadek Rzymu? Podzielam pogląd E. Gibbona, że główną przyczyną była zamiana surowych cnót obywatelskich na gnuśny fatalizm chrześcian”.
-
Gdyby ignorancja miała skrzydła? :) Fatalizm to paradygmat przedchrześcijański zmagający się w późnym antku ze zwycężającym paradygmatem judeo-chrzescijańskim, z czego wyłoniło się chrześcijańskie średniowiecze. Starożytni żyli w oparach proroctw, wróżb, znaków, przepowiedni. Nie zrobili niczego bez zasięgnięcia rady u wróżbitów, bowiem sądzili, że świat jest całkowicie zdeterminowany, oparty na cyklicznej (kolistej) koncepcji czasu. Pokazują to dobrze wszystkie „mity wiecznego powrotu”. Natomiast czas według koncepcji judeochrześcijańskiej jest linearny i tylko od ludzi zależy jak zostanie wykorzystany. To była rewolucyjna zmiana, której zawdzięczamy podstawy współczesnej cywilizacji i ona tkwiła już w Biblii. Sympatycznym reliktem czasu cyklicznego jest jasna tarcza mojego kwarcowego Tissota.
-
„Zaledwie 70 lat przed Chrystusem ukrzyżowano ARMIĘ Spartakusa”.
-
Bo ta „rewolucja październikowa” świata starożytnego wybuchła zbyt wcześnie, bez podkładu teoretycznego jakim kilkaset lat później stało chrześcijaństwo, dla którego wszyscy, łącznie z niewolnikami, byli równi wobec Boga.
-
PS
Piotrus, E. Gibbon to osiemnastowieczna nauka, sprzed wiekszości fundamentalnych odkryć archeologicznych, radzę o tym pamiętać. Należy rozrożniać chemików od alchemików. :)
7 września 2008, o godzinie 14:04
Mawar
To nie Piotruś to Głos. Piotruś go cytuje.
Poza tym:
„Należy rozrożniać chemików od alchemików” podoba mi się.
7 września 2008, o godzinie 14:21
„Starożytni (…)sądzili, że świat jest całkowicie zdeterminowany, oparty na cyklicznej (kolistej) koncepcji czasu. Pokazują to dobrze wszystkie “mity wiecznego powrotu”. Natomiast czas według koncepcji judeochrześcijańskiej jest linearny i tylko od ludzi zależy jak zostanie wykorzystany.”
Słusznie, że to zostało przywołane tu gdzie rozmowa powinna dotyczyć, ”jaka rzeczpospolita i ile jej być powinno”. Myślę, bowiem że brak wiary z wolną wolę prowadzi do zniewolenia, rzeczpospolita bez przekonania, że nasza wola jest wolna traci sens. Wiara w wolną wolę nie musi być ugruntowana w religii.
Ad Czas cykliczny i linearny przywołany przez Mawara.
Dodam jak pokręcony był heglizm a za nim marksizm ( w przenośni i dosłownie) z jego koncepcją rozwoju po spirali .
:D
7 września 2008, o godzinie 14:28
Edwarze,
podałam Ci zestaw literatury, która wskazuje na tło polityczne Judei w czasach Jezusa.
Przecież nie będę Ci streszczała każdej z nich.
Moje uwagi o zelotach nie opierałam wyłącznie na Brandonie.
Nie tylko on jeden sytuował Jezusa z w obrębie tej opozycji judejskiej.
Jezus występując przeciwko faryzeuszom, bez względu na stopień i jakość oceny historycznej – był w opozycji wobec władz Judei sprzyjających nb. Rzymowi. A to wynika choćby z treści Nowego Testamentu.
Po drugie, Rzymianie mieli zwyczaj skazywać na ukrzyżowanie za przestępstwa stricte – polityczne. Żydzi takich zwyczajów nie mieli.
Barabasz, ukrzyżowany wraz z Jezusem na Golgocie z grecka jest określany jako lestes a nie jako pospolity złoczyńca.
Z ewangelii ewangelisty Łukasza (6.15) – o powołaniu apostołów jest taki zapis:”…I Mateusza, I Tobiasza, i Jakuba Alfeuszowego i Szymona, zwanegoGorliwcem (zelotą)”…
Zeloci (gr. ζηλωται – gorliwi., hebr. קנאים – kannaim – gorliwi).
Nb. dla tych, którzy dowodzą, iż Jezus miał braci – Szymon był jego bratem.
Posługuje się Biblią Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego, warszawa, 1991. Takie jest używane w moim ewangelicko-augsburskim kościele.
Taki sam zapis mam w Piśmie Świętym Nowego Testamentu, w tłumaczeniu z jęz. greckiego ks.prof. dr Seweryna Kowalskiego, wyd. PAX, Warszawa 1987 r.
Jest jeszcze taki fragment u ewangelisty Łukasza (232, 36-38), na który mało się zwraca uwagi, a jest istotny.
Dotyczy to wydarzeń przed pojmaniem Jezusa w ogrodzie Getsemani.
Łukasz twierdzi, ze gdy się uczniowie zebrali, Jezus kazał się ….uzbroić.
Mówi wręcz: Kto ma trzos, niech go weźmie, tak samo torbę, a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i niechaj kupi miecz. Gdy mu powiedziano, że mają dwa miecze – stwierdził – wystarczy. Z dalszej treści ewangelii Łukasza wynika, że gdy pojawili się ludzie z Judaszem na czele, mający pojmać Jezusa, jakiś uczeń Jezusowy jednym z tych mieczy obciął słudze …arcykapłana ucho!
***
Przesłanie było m.in. do Ciebie. Pełni ono funkcję wyjaśnienia, że Jezus podlega ocenie historycznej różnych naukowców, nie koniecznie rzymsko-katolickiego wyznania.
***
Jóżef Flawiusz, sam zelota, dokonując analizy frakcji w judaizmie czasów Jezusa, wydziela trzy wówczas istniejące: faryzeuszy, saduceuszy oraz esseńczyków. Pisze o tym w swoich „Wojnach żydowskich”.
Mam polskie tłumaczenie z 1991 r. Czwartą frakcję – zelotów, dodaje w pracy „Dawne dzieje Izraela”, znanej także pod tytułem „Starożytności żydowskie”.
(Wydane w Londynie, przez Williama Winstona pt. The Antiquities of the Jews”, ale go nie mam w domu).
Szerzej tym zagadnieniem u Flawiusza (zelotami i powiązaniami z nimi Jezusa) zajmuje się brytyjski historyk Robert Eisler w książce „The Messiah Jesus and John the Babtist „, Londyn 1931, (str. 556-557).
7 września 2008, o godzinie 15:31
Mawarze (1:57) powrót Mesjasza nie jest zamknięciem cyklu ?
Może trudno zuważyć, że współczesne Akademie niewiele wspólnego mają z chrześcijaństwem, a już katolickim to na pewno. Podczepianie kolejnych seminariów duchownych pod polskie uczelnie jest tylko smutnym potwierdzeniem tego faktu.
Konflikt Optymatów z Popularami był siłą napędową Rzymu w okresie jego rozwoju i stabilności. Równość wobec Boga jako religia państwowa uśmierciła naturalną ludzką pychę i skłonność do wywyższania ponad innych. Tak jak chrześcijańska „urawniłowka” zrodziła ambitnych wodzów barbarzyńskich „z za granicy.” ,hipisowska „urwaniłowka ery Wodnika” na naszych oczach rodzi ambitnych wizjonerów z krajów zwanych kiedyś „trzecim światem”.
Poza tym nie wiem by którys archeolog zdołał odkopać „ducha czasu.” Interpretacje odkryc zmieniają sie srednio co dekadę.
7 września 2008, o godzinie 18:39
Pani Zofio, mam nadzieję że Pani wróci ze swojego wyjazdu.
Co się tyczy Pani sporu z adwersarzami w sprawie Rosji to zwracam uwagę na to w jaki sposób podsumowuje to Paweł Luboński :
„Zofio może jest to dla ciebie krzywdzące, ale tak właśnie jesteś na tym blogu postrzegana”.
Nic dodać nic ująć, pani jest jak ten Don Kichot.
Kiedy wreszcie do Pani dotrze że na tym blogu zawsze będzie Pani tak postrzegana. Zwracam uwagę że miły Pawełek nie wypowiadał się w swoim imieniu , on miał na myśli wszystkich pozostałych. I miał w zupełności rację.
Ja skromny czytacz wyrażam jednak nadzieję że nie czuje się Pani pokrzywdzona , jak sugeruje Paweł, sposobem postrzegania przez innych blogowiczów i nie dołączy do zgodnego chóru śpiewającego unisono jedną patriotyczną melodię, która wylewa się z każdego polskiego medium.
A tak na marginesie – na plus Pawła należy dodać że przez jego wypowiedź przebija ton współczucia dla Pani. To dobrze świadczy o nim.
7 września 2008, o godzinie 19:12
Pawełek (?)
Zawsze wzrusza mnie kiedy skromny czytacz jest tak głęboko zafascynowany swym idolem że dochowuje mu nawet wierności stylistycznej. Oto septol pisze o P.L. „Pawełek”
http://kuczyn.com/2008/07/23/zatrzymanie-jako-zbrodnia-komunistyczna/#comment-54904
http://kuczyn.com/2008/07/18/mieta-do-sojuszu/#comment-54504
http://kuczyn.com/2008/07.....ment-54510
Chciałbym mieć takich czytelników. Niestety nie mam i zazdroszczę.
7 września 2008, o godzinie 19:28
Co by tu jeszcze przeczytać?
http://wyborcza.pl/1,7596.....lopot.html
7 września 2008, o godzinie 19:28
Przepraszam, ale wrócę do poprzedniego wątku. Kompletne nieporozumienie, zarówno ze strony Edwara, jak i Piotrusia. Mnie nie chodzi o indywidualne pytania, próby rozszerzania wiary ani straszne dyskusje na rodzinnych przyjęciach. Ja mówię tylko o tym, o czym mówi Konstytucja „nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania”. Powtórzę – organy władzy publicznej. Szkoła podlegająca organom samorządu terytorialnego też temu przepisowi podlega.
7 września 2008, o godzinie 19:31
Torline
Technicznie? Jak szkoła ma planować lekcji etyki i religii jeśli uprzednio nie ustali stopnia zainteresowania uczniów i rodziców?
Oczywiście formalnie masz rację.
7 września 2008, o godzinie 19:49
Edwar.D.Dana pisze :
„Chciałbym mieć takich czytelników. Niestety nie mam i zazdroszczę.”
Panie Edwr.Dzie.
Nic straconego, trzeba tylko sięgnąć na tę wyższą półkę.
Niech pan się stara.
7 września 2008, o godzinie 19:51
Torlinie
Jedynym rozwiązaniem było by odsunięcie naucznia religii w szkołach. Jest to dziś zupełnie politycznie nie do przeprowadzenia.
To na dziś utopia.
7 września 2008, o godzinie 20:02
Edwar.D.Dana pyta :
„Co by tu jeszcze poczytać ?”
Panie Edwar.Dzie, a może to :
„But Russia is not in any danger of imminent economic crisis.
More than $1bn a day flows in from oil and gas exports and Russia is sitting on foreign exchange reserves of more than half a trillion dollars, the third largest in the world.”
http://news.bbc.co.uk/2/h.....600784.stm
Ci głupi angole jak zawsze bredzą. Tak uważam.
7 września 2008, o godzinie 20:11
Pani Septol
Zgadzam się, że kryzysu w stylu 98 jutro nie będzie. Jeśli jednak nadal przedsiębiorstwa wydobywające ropę i gaz Beda ulegać renacjonalizacji to ich efektywność będzie coraz gorsza. Tyle i tylko tyle.
7 września 2008, o godzinie 20:25
Septol,
oczywiście że wrócę do blogu,…jak wrócę w wojaży, gdzie łączę pracę, przyjemności i relaks w jednym. Po powrocie z podroży dam sobie jeszcze trochę czasu na uporządkowanie tego wszystkiego, co ta podróż da.
***
Mnie, na serio, nic a nic nie martwi to, że mnie tak, a nie inaczej postrzegają w blogu z powodu mojego oglądu Rosji..
Ani mi w głowie przymilać się ogółowi Adwersarzy. Ani też wytykać im w rewanżu miłości do Jankesów.
Wspólczucia nie lubię, bo zawsze mam wybór nie pisania tutaj, na blogowej polanie p. Kuczyńskiego, jak uznam, że dalsza dyskusja nie ma sensu. Skoro piszę, to etykietki także są uwzględniane w kosztach ryzyka.
Jeśli mnie cokolwiek razi, to mniej lub jawne chamstwo, przejawiane werbalnie i ta pewnego rodzaju bezsilność Adwersarzy, gdy zamiast po argumenty, sięgają po nonszalancję, pogardę i tego typu zachowania.
To dla mnie nieco krępujące.
Postaram się kupić jakieś kwiatki i położyć pod pomnikiem żołnierzy radzieckich w Wiedniu, który Austriakom nie przeszkadza, ba nawet o niego pieczołowicie dbają. Na pewno zdobię stosowne zdjęcie na tle pomnika, albo jak z tym kwieciem jestem u stóp i opublikuję w necie, by ucieszyć moich Adwersarzy, skoro mnie tak a nie inaczej widzą.
Przynajmniej będą mieli ewidentny dowód.
7 września 2008, o godzinie 20:34
Edwarze,
red. Gadomski jest chyba niezbyt dokładnie zorientowany, bo Rosjanom w przypadku wydobycia kopalin energetycznych, najbardziej odpowiadają nie Brytyjczycy czy Amerykanie, ale Norwegowie i z nimi mają swoje joint venture spółki. Stąd czerpią potrzebne im technologie.
Niech zaglądnie do nowych rosyjskich portów nadbałtyckich i zobaczy jaki tam kapitał inwestuje, sprawdzi gdzie Rosjanie kupują nowy tabor kolejowy, jakie mają urządzenia kolejowe na swojej sieci.
Rosyjski kapitał – to unowocześnione stocznie …w Niemczech, niedaleko Szczecina – w Rostocku i tuż obok. Kupione w czerwcu tego roku przez rosyjski fundusz inwestycyjny. Buduje się w nich luksusowe statki pasażerskie. M.in. dla zachodnich inwestorów. Kolejna stocznia tego rosyjskiego funduszu jest kupiona na Ukrainie.
Mógłby sprawdzić co Rosjanie eksportują z Niemiec – jakie technologie, jakiej klasy urządzenia i maszyny do swoich fabryk. A potem pisze o problemach Rosji. Rosjanie doskonale o tym wiedza od lat i wcale nie najgorzej inwestują te swoje petro-ruble.
7 września 2008, o godzinie 20:57
Pani Zofio.
Bardzo cenię wpisy Narciarza ale widzę że nawet on, kiedy rusza Pani temat Rosji, reaguje jak pies Pawłowa. Mnie to jest w zasadzie obojętne (nigdy osobiście nie zetknąłem się z Rosjanami, ale trudno mi jest zrozumieć jak taki inteligentny człowiek jak On, rozeźlony wyznacza Pani jakieś trzy minutowe limity na wpisy na tym blogu.
Staram się zrozumieć skąd taka reakcja, wszystkich bez wyjątku na Pani analizy. Obawiam się że straci Pani wszystkie przyjaźnie na tym blogu , przeciwko Pani jest Torlin, Narciarz i pewnie Jasnaanielka. Co Bernardów , Mawarów, Uchachanych i innych , to z góry wiadomo czego Pani życzą.
Może Pani trochę odpuści ? Dla świętego spokoju.
7 września 2008, o godzinie 21:03
Zofio dane o gospodarce Rosyjskiej o jej dynamice znajdziesz łatwo.
Także rozwoju społecznym Rosji na tle innych krajów. Zachęcam szukaj. Obserwuj. Mniej słów więcej łatwo dostępnych twardych danych z którymi trzeba sie zapoznać nawet kiedy nie są dla nas wygodne.
Nie idzie zresztą o twoje poglądy przynajmniej mnie. Idzie o nierzetelny sposób argumentacji. Nie ma u ciebie profesjonalnej precyzji są wypracowane przez lat chwyty” żeby tylko moje było na wierzchu”.
Dobranoc. Niech ci się śni Józef Flawiusz Zelota.
A ja na to – Kreml w niebo śle rakiety | E A
Bez wysiłku wielkich rzek zawraca bieg | E A
Żal mi ciebie lecz niestety | D
Również trudny kunszt baletu | A
Najlepiej posiadł on na planecie tej | E a
7 września 2008, o godzinie 21:10
Obawiam się, że tej nocy przyśni mi się dwugłowy mutant z pazurami.
Może to będzie tylko Rosyjski Orzeł. Baj Boże żeby to był tylko ON.
Dobranoc
7 września 2008, o godzinie 21:22
Edwar.D.Dana
Te akordy muzyczne które podajesz z prawej strony wiersza powinny być nieco inne. Do Wysockiego Ci trochę brakuje ale
jesli to Twoje autorskie wykonanie , gdzie refren zaczyna się od dominanty E – to w porządku.
7 września 2008, o godzinie 22:16
Torlin (7:28) nieporozumienie wynika ze zmieszania religii i wiary.
Nie jestem uczniem, ale przypuszczam że lekcje religii mają tyle wspólnego z wiarą co lekcje polskiego z poezją.
Zofio (8:25) odetchnąłem z ulgą. Odetchnąłbym raźniej, gdybyś kwiatki sprezentowała austriackiej dziewczynie która spędziła 50 lat w stepie. Bidulka porwana została w roku 1945 z ulicy Wiednia, by uzupełnić liczebnie stan osobowy przechodzącej obok kolumny jeńców.
7 września 2008, o godzinie 22:38
Staram się zrozumieć skąd taka reakcja, wszystkich bez wyjątku na Pani analizy.
Reakcja jest taka a nie inna, gdyż nie jesteśmy rosyjskimi nacjonalistami :D Zofia z pewnością prezentuje nam punkt wiedzenia, jakieś grupy osób, które są ideowo spolegliwe Rosji. W jej ocenie, a może i w ich ocenie, gdybyśmy prowadzili politykę, która szanuje punkt widzenia Rosji, to byłoby to dla nas korzystne. Zofia tutaj wielokrotnie podkreślała, że z Rosją należy robić wspólne interesy. My zaś nie wierzymy, aby Rosja chciała robić interesy w taki sposób, aby nie pozbawiać partnerów handlowych suwerenności. Poza tym, za interesami handlowymi i bliską współpracą na pewno idzie poparcie dla kręgów politycznych, które najlepiej odpowiadałyby interesom Rosji. Sądzę, że komuś mogłoby się to opłacać, bowiem w krajach, gdzie Rosjanie mają wpływy, politycy i biznesmeni przyjaźni interesom rosyjskim, niejako startując od zera mogą stać się miliarderami. Innym się o wiele gorzej wiedzie, bo ich system nie bardzo funkcjonuje, ale z pewnością są elity dla których ponowne odwrócenie sojuszy lub choćby głęboka reorientacja polityczno-gospodarcza na wschód, byłaby korzystne. Tak więc w moim pojęciu Zofia daje nam znać, że podział Solidarność i post-komuniści bynajmniej nie został zasypany, albo przynajmniej że post-komuniści, chcieliby bardziej zniuansowanej polityki (znamy stanowisko SLD). Ponieważ zaś chodzi o kasę i władzę, stare chwyty są jak najbardziej na czasie, bowiem nie chodzi aby przekonać, ale aby zdobyć i utrzymać. Kurde, tyle że to jakoś nie działa…na nas. Zakute z nas łby. Niech każdy trochę powali głową w coś twardego :D
7 września 2008, o godzinie 22:47
Nie do wiary, że w sprawie życia Jezusa Chrystusa postaci tak ważnej dla Chrześcijan tak mało wiemy, jak o murzynku bambo co dwa tysiące lat temu w afryce mieszkał. Czy tylko w nowej ewangelii o nim piszą? Może jacyś współcześni mu go zauważyli, przecież sporo cudów robił. I trząsł Izraelem jak workiem kartofli w swoim czasie, rostawiając wszystkich kapłanów po kontach.
7 września 2008, o godzinie 22:48
Miałem sobie darowac i nie odpisywać Zofi, która autorytatywnie stwierdziła, że naukowcy stwierdzili, że Jezus był Zelotą i są wystarczającer materiały potwierdzające ten fakt. Natępnie przytoczyła parę pozycji z których np encyklopedia czy wikipedia mówią dokładnie to co ja mówiłem, że brak jest materiałów historycznych na temat Jezusa i naukowcy głównie opierają się na materiałach kościelnych. Na dodatek sama przytacza fragment ewaneli Św Łukasza który wg niej na to wskazuje. Abstrahując od tego, że żaden poważny naukowiec nie uznał by tego materiału za wystarczający do wyciągania wniosków, bo nie dość, że to przekaz napisany po śmierci Jezusa to jeszcze zachowany przez Kościól a więc stronę zainteresowana w odpowiednim przedstawianiu tej postaci.
Analizując cały dokument ni jak nie mogę pojąc jak można na podstawie tego tekstu wyciągnąć wniosek, że Jezus był zelotą , a więc jakimś ówczesnym terrorystą. Nie dość, że mowa Jezusa zostaje wygłoszona tuż przed pojmaniem, to jeszce na samym jej początku mówi czy żle uczniom było jak chodzili z nim, nie tylko bez broni , ale nawet pozbywając się dóbr doczesnych. A więc dziwny terrorysta. Gdy uczniowie mówią, że mają dwa miecze mówi wystarczy, a co to jest dwa miecze jeśli z rozmowy widać, że rośnie zagrożenie?. Samo pojmanie też jakieś dziwne, Jezus ten wódz zeltów nie ma broni i na dodatek każe schować miecz Piotrowi, który chce go bronic przed pojmaniem, a przecież wie, że władza żydowska jest przeciw niemu. Przecież w takiej sytuacji każdy terrorysta broniłby się do upadłego.
Zofio jak coś twierdzisz tak stanowczo to zastanów sie jak to argumentujesz
7 września 2008, o godzinie 22:50
Piotruś
-
„Mawarze (1:57) powrót Mesjasza nie jest zamknięciem cyklu”?
-
Nie, Mesjasz przyjdzie ponownie u końca dziejów, więc następnego cyklu nie będzie. Będzie to koniec świata. Zresztą, fizycy twierdzą podobnie, za kilkaset miliardów lat rozpadną się i atomy. Mamy trochę czasu. :)
-
„Może trudno zuważyć, że współczesne Akademie niewiele wspólnego mają z chrześcijaństwem, a już katolickim to na pewno. Podczepianie kolejnych seminariów duchownych pod polskie uczelnie jest tylko smutnym potwierdzeniem tego faktu”.
-
Może uniwerstety mają jakiś moralny dług do spłacenia? Poza tym, czy państwu zależy na wykształconych ludziach? Powinno zależeć.
-
„Równość wobec Boga jako religia państwowa uśmierciła naturalną ludzką pychę i skłonność do wywyższania ponad innych”.
-
Dobrze wiadomo, że to nieprawda.
-
„Tak jak chrześcijańska “urawniłowka” zrodziła ambitnych wodzów barbarzyńskich “z za granicy.” ,hipisowska “urwaniłowka ery Wodnika” na naszych oczach rodzi ambitnych wizjonerów z krajów zwanych kiedyś “trzecim światem”.
-
Sorry, ale trudno z tym polemizować, nie wiem na przykład co oznacza“urwaniłowka ery Wodnika”. Musiałbys to zdefiniwać.
-
„Poza tym nie wiem by którys archeolog zdołał odkopać “ducha czasu.”
-
Chodziło o przyczyny upadku Rzymu. Dziś wiadomo, że Gibbon nie miał racji. Chrześcijaństwo raczej wzmacniało niż osłabiało osłabiało Rzym.
-
„Interpretacje odkryc zmieniają sie srednio co dekadę”.
-
Ale jakich konkretnie, wszystkich i zawsze, co każdą dekadę?
7 września 2008, o godzinie 22:53
Zofia (już lepiej pisz o Rosji)
-
„Po drugie, Rzymianie mieli zwyczaj skazywać na ukrzyżowanie za przestępstwa stricte – polityczne”.
-
No tak, oczywiście, dwa łotrzy ukrzyżowani wraz z Chrystusem to oczywiście politycy, pewnie SLD. :)
-
„Żydzi takich zwyczajów nie mieli.
Barabasz, ukrzyżowany wraz z Jezusem na Golgocie z grecka jest określany jako lestes a nie jako pospolity złoczyńca”.
-
Pewna jesteś, że „Barabsz został ukrzyżowany wraz z Jezusem”? Być może wiesz lepiej, ale ewangeliści na ogół twierdzą, że Piłat na żadanie tłumu go uwolnił. :)
7 września 2008, o godzinie 23:31
Mawar mnie ujął: radzę o tym pamiętać. Należy rozrożniać chemików od alchemików. :)
Od siebie dodam, że także astronomów od astronautów i astrologów :D
Septol – 8;57 – Mylisz się. Ja nie jestem przeciwko. Ja sobie siedzę w loży, ja podziwiam i się zachwycam, przejęta bogobojnym lękiem.
Ile to się trzeba namęczyć naczytać i napisać, aby przekonać innych, że religia jest dla prostaczków ;) Dyskusja tyleż ciekawa, co akademicka.
Wracam do rzeczywistości. Dziś ostatni koncert oratoryjny, kolacja i pożegnanie. Goście śpią jeszcze dziś we Wrocławiu, ale bladym świtem wyruszają do ciepłych krajów, jak jakieś bociany. Nie stanęli w hotelu dla pielgrzymów, gdzie EDD nie mógł zasnąć. Z trudem wynaleźliśmy lokum w apartamentowcu – dwupokojowe mieszkanie do kupienia, a do tego czasu robiące za hotel. Nie ma miejsc w normalnych hotelach, tyle imprez i rezerwacji.
Dobranoc.
7 września 2008, o godzinie 23:34
Ups… miało być;
Ile to się trzeba namęczyć naczytać i napisać, aby przekonać innych – i siebie -że religia jest dla prostaczków ;)
8 września 2008, o godzinie 00:27
Edwarze,
nie tak dawno podawałam wg Eurostatu makroekonomiczne dane Rosji, m.in,. w blogu Azraela, zaraz podam link:
http://azraelk.wordpress.com/2008/09/04/ukraina-to-jest-problem/#comments
dokładnie 5 września tego roku o 10.31.
Wbrew temu co mówisz, nieco się orientuje w tych konkretnych danych.
Red. Gadomski napisał o czymś co wg niego ma być, ja napisałam, że Rosjanie doskonale wiedzą iż musżą zainwestować w modernizację swojej gospodarki i infrastrukturę.
Piszę o tym na co dzień i nawet dużo.
To jest poziom moje wiedzy o ekonomice Rosji a szczególnie o rozwoju jej infrastruktury transportowej:
http://iovg.cumed-fileserver.de/33/33_impulsreferat2.pdf
Ww materiał, przestawiałam tutaj:
http://www.iovg.de/programm.html
***
Najpierw poznaj zakres mojej wiedzy a potem ją oceniaj czy jest rzetelna czy nie.
W każdym razie masz pole do popisu – postaraj się zanegować to co napisałam i jest pod wskazanych linkach.
Powodzenia
8 września 2008, o godzinie 00:54
Maciej,
po pierwsze – nie napisałam, ze Jezus był zelotą, ale że zeloci go popierali, uznawali za swego mesjasza. Jako zelotów wskazałam Szymona i Judasza z najbliższego otoczenia Jezusa.
Po drugie – nigdzie nie napisałam, że zeloci byli terrorystami!!! Przytoczyłam, ze i takie są opinie o zelotach.
Poza wikipedią, gdzie jest kila zdań – przytoczyłam wystarczająco dużo nazwisk historyków, którzy mają akurat takie a nie inne zdanie nt Jezusa i zelotów.
Przeoczyłeś świadomie czy przez nieuwagę?
Zeloci nie byli terrorystami, ale opozycją wobec okupacji Judei przez Rzymian, ruchem społecznym i przywódcami powstań przeciwko Rzymowi, mieli swoje bojówki terrorystyczne, tak samo jak PPS , a przecież nikt nie twierdzi, ze PPS to terroryści.
Po trzecie – cytowałam ewangelistę Łukasza, jako przykład, ze pewnego zachowania się Jezusa wobec określonej sytuacji.
***
Mawar,
przeczytaj raz jeszcze co napisałam o Jezusie. I na jakich materiałach źródłowych opierałam swoje opinie.
Na pewno nie jest to nauka Kościoła rzymsko-katolickiego.
Barabasz, nie był pospolitym przestępcą. Popytaj biblistów, najlepiej spoza kościoła rzymsko-katolickiego, bo Ci słabo się orientują w realiach epoki Jezusa w Judei – Ci wytłumaczą niuanse.
Co do uwolnienia -Barabasza masz rację, nieopatrzeni go powiesiłam.
8 września 2008, o godzinie 08:40
Przeczytałem referat Zofii i jestem zaskoczony jego rzetelnoscąi. Wynika z niego jasno ze jeśli Zofia jest rusofilką ( dla mnie ten termin nie ma pejoratywnego zabarwienia) to jest rusofilką kiepską.
Z referatu Zofii wynika jasno natura zagrożenia jakie dla Polskich interesów stanowi polityka Rosji w dziedzinie kreacji i modernizacji dróg transportu towarow.. Rosja stawia na skłócenie Niemiec nowymi krajami Unii w tym Polski. Rosja zachowuje się w tej sprawie naturalnie. Gorzej jest z Niemcami których jakas solidarność w ramach Unii zobowąizuje.
Wnioski jakie nasuwają się po przeczytaniu referatu Zofii to:
Pilna potrzeba wzmocnienia działań rzecz energetycznego NATO.
Uważne patrzenie na ręce Niemcom i działaniom jakie podejmują niemieckie elity polityczne i gospodarcze.
Ciągle stawianie pytania czy elity niemieckie traktują nowych członków jak członków rzeczywistych czy jako „członków sezonowych”.
Jesli w Unii potrzebujemy (wszyscy) wiele „nowego” ale nic nowego bez nas. Ważnym wnioskiem jest także budowa i zabezpieczanie dróg transportu prowadzących nie przez terytorium Rosji.
Tak, dróg transportu pomiędzy UE a Rosja powinno być wiele. Nie mniej nowe kraje nie mogą pozwolić by były z nich eliminowane. Drogi te powiny przebiegać zgodnie z interesem całości Unii a nie tylko wedle Rosyjskich planów wspieranych przez czasem skorumpowanych polityków (patrz Schröder).
Wcale bym się nie zdziwił gdyby referat Zofii znalazł się wśród innych papierów na jakimś biurku w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego w palacu Kaczynskiego. Moze papier Zofii był sygnałem ostrzegawczym dla Prezydenta? Moze Zofia ma swoj udzial w sformulowaniu wniosku ze na dziania Rosji należy reagować głośno, może nawet histerycznie, ze należy budzić czujność starych krajów Unii. A jeśli o zgrozo był ta ostatnia kropla która przelała kielich polskiej goryczy?
Wtedy Zofia może się czuć jak Marian Kociniak w starej PL komedii (za starej by pamiętała ja Zofia) „Jak rozpętałem wojnę”.
Co do danych o ogólnym stanie Rosji to wynika z nich jasno ze Rosja prowadzi politykę romantyczna.Mierzy swe siły na zamiary. Romantyk czyli półwariat może być niebezpieczny.
Bojmy się wariata. Bojmy się Rosyjskiego panstwa.
8 września 2008, o godzinie 08:40
Wyjeżdżam z PL. Jesien. Robię przerwę w pisaniu do blogu. Może to potrwa do pojutrza, może kilka dni, może dluzej.
Dziękuję Gospodarzowi i Wszystkim za sierpniowe i wrześniowe baraszkowanie po polanie. Pozdrawiam.
8 września 2008, o godzinie 08:46
Acha
Jasnaanielko dlaczego Hotel Tumski to hotel pielgrzymow?
To ciekawe.
Napewno twoja odpowiedz przeczytam. Jak nie dzis to potem.
8 września 2008, o godzinie 08:58
Zofia polemizuje z osobami sceptycznie odnoszącymi się do gospodarki Rosji i podpiera się m.in. mającymi robić wrażenie danymi makroekonomicznymi dot. handlu z krajami UE. A ja w cytowanym przez Zofie opracowaniu znalazłem zdania:
In 2007, EU27 exports of primary products to Russia amounted to 9 bn euro and imports to 100 bn, resulting in a deficit of nearly 92 bn. EU27 exports of manufactured goods to Russia were 79 bn and imports 22 bn, with a surplus of 57 bn.
http://www.delrus.ec.euro.....%20eng.pdf
Jak wiadomo opisana powyżej struktura handlu zagranicznego Rosji jest rzeczywiście typowa dla wysoko rozwiniętych krajów :)
8 września 2008, o godzinie 09:32
Edwar,
milej podrozy i „do przeczytania”.
8 września 2008, o godzinie 10:33
http://konradgodlewski.sa.....index.html
.
To sie musiało tak skończyć…
„…krowy, klimatyczne maszyny zagłady…”
8 września 2008, o godzinie 10:57
http://pl.wikipedia.org/w.....ie)_PL.jpg
EDD – byłam wyraźnie niewyspana, kiedy napisałam o hotelu Tumskim. Dom Pielgrzyma jest na Ostrowiu Tumskim, w sąsiedztwie. Bardzo elegancki, bardzo drogi i jedzenie takie sobie. Współczesny pielgrzym wymaga troskliwej opieki i żadne tam takie stopy pielgrzyma, które należało moczyć w wodzie z solą i plasterkować bąble. Dziś nawet można nabyć oryginalnie, szczelnie opakowane powietrze z ziemi świętej, co sprawiło mi ogromną uciechę :D
Pozdrawiam cię, życzę tylu lądowań – miękkich – ilu startów.
8 września 2008, o godzinie 11:00
No i nie wchodzi, tak, jak chciałam, ale w wiki pod hasłem – dom pielgrzyma wrocław – znajdziesz fotkę i notkę.
8 września 2008, o godzinie 13:11
Dwa dni temu odblokowano mi pocztę umożliwiając wysłanie wiadomości. Teraz znów pojawia się biała strona przy próbie wejścia na konto pocztowe (już nie przy samej próbie wysłania). Oblokowanie chwilowe upewniło mnie co do natury tego procederu.
Komunikat wszechmocy musi być przesyłany regularnie by docierał ten impuls do szpiku.
8 września 2008, o godzinie 16:54
Soulgaqrden – kup sobie nowy komputer. Daj spokój, nikt Cię nie internuje.
8 września 2008, o godzinie 17:12
Mawarze (10:50) nie analizuj moich wpisów słówko po słówku, bo nie taki jest ich sens i cel.
Kiedyś już pisałem, że słowa „początek i koniec” sensu większego nie mają, natomiast „powrót” jest wynikiem cyku choćby i jednorazowego.
W pojęciu Akademia nie ma odrobiny państwa, długu moralnego i tym podobnej polityki historycznej.
Gibbona przytoczyłem bo był świadkiem reguł i metod używanych przy budowie Imperium. Dlatego też jego uwagi uważam za cenne.
My z kolei oglądamy tegoż imperium demontaż i zupełnie subiektywnie przyznaję rację Gibbonowi.
Dalej to juz Twoje zwyczajowe swawole.
8 września 2008, o godzinie 18:25
To informacja przemyślanie dwóznaczna, o czym nie tutaj. Jeśli chodzi o panowanie przezinternetowe to objawy są uostentacyjniane. Ten morderca jest jednocześnie kłamcą, ale oświeconym. Zawsze pozostawia kontekst, w którym może być odczytany jako taki, który kiedyś nie będzie mógł być zweryfikowany jako kłamca. Nie wierzcie w niekłamiących morderców – spedalaczy. Trochę trzeźwego chłopskiego rozumu.
8 września 2008, o godzinie 18:26
To informacja przemyślanie dwóznaczna, o czym nie tutaj. Jeśli chodzi o panowanie przezinternetowe to objawy są uostentacyjniane. Ten morderca jest jednocześnie kłamcą, ale oświeconym. Zawsze pozostawia kontekst, w którym może być odczytany jako taki, który kiedyś nie będzie mógł być zweryfikowany jako kłamca. Nie wierzcie w niekłamiących morderców – spedalaczy. Trochę trzeźwego chłopskiego rozumu.
,
^Connection interrupted, Adress not found i odświerzenie przy wysłaniu na zmianę. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się też by strona się odświerzała przy prubie wysłania posta.
8 września 2008, o godzinie 18:34
tak szybko myśli, że przyjął informację na którą reakcją był „błąd w polu antyspamowym”. To festiwal tricków.
‘
^Ten tekst zamiast wejść spowodował cofnięcie do wąku „debatowanie na polanie”
8 września 2008, o godzinie 18:38
Dostalo mi sie od Zofii. Poniewaz ja sie niczego nie boje, to zacytuje w calosci: Narciarzu, nikt nie zmusza Cię wszak do czytania moich tekstów, a ów “limit 3 cm” mówiąc kolokwialnie – mam gdzieś. No bo jak mam traktować takie wyzwanie do ograniczenia wypowiedzi? Ani to taktowne, ani kulturalne, raczej z serii werbalnego pokazywania swojego lekceważenia czy pogardy wobec mojej osoby. Sam sobie odpowiedz, jak się traktuje takich adwersarzy.
.
Ja sie z Zofia z zasady nie kloce, ale tym razem sie jednak troche pokloce. W calej serii moich wypowiedzi mi chodzi o to, ze mi sie nie podobaja klotnie Zofii z innymi blogowiczami, a glownie z Andrzejem i Torlinem. Ja nie zabieram w tych klotniach glosu (przepraszam, Glosie), ale moje zdanie jest takie, ze Zofia jest klotliwa. Pozwolilem sobie wyrazic moje zdanie nie na temat meritum wypowiedzi Zofii, ktore jest bardzo ciekawe, ale na temat klotliwosci Autorki.
.
A teraz sluze przykladem. Zofia napisala „No bo jak mam traktować takie wyzwanie do ograniczenia wypowiedzi?”. Czy ja wzywalem? Ja napisalem, ze dluzszych wpisow czytac nie bede, bo te dluzyzny na ogol nie sluza meritum, tylko kloceniu sie, ktore uwazam za bezproduktywne. Wolno mi postawic taki limit na moj prywatny uzytek, i wolno mi o tym poinformowac. Tak tez uczynilem.
.
Mysle, ze ten drobny przyklad ilustruje, o co mi szlo. Zofia, zamiast pracowac nad klarownym przedstawieniem swoich bardzo interesujacych informacji, bije pantoflem kazdego, kto ma smialosc sie nie zgodzic albo ja skrytykowac.
.
A swoja droga przepraszam za moje wlasne przekroczenie limitu 3 cm. Kto nie chce, niech nie czyta.
8 września 2008, o godzinie 19:13
Mawar dorzucil do mojego osobitego katalogu “księży postępowych” Georges-Henri Lemaître, związanego z katolickim uniwersytetem w Leuven, ktory był jednym ze współtwórców kosmologii relatywistycznej oraz autorem hipotezy Big-Bangu.
.
Brawo Mawar! O tym ksiedzu mozna poczytac same superlatywy u Hellera, i chyba nie z powodu solidarnosci zawodowej. Lemaître klocil sie z samym Einsteinem i jak sie okazalo, mial racje.
.
Zdaje się, że to on przewidywał istnienie promieniowania reliktowego zanim zostało ono odkryte przy pomocy satelity Cobe.
.
Dwie pomylki w jednym zdaniu. Po pierwsze, Lemaître jednak tego nie przewidzial. Przewidzial kto inny. Po drugie, promieniowanie reliktowe zostalo odkryte przez Penziasa i Wilsona przy pomocy naziemnego radioteleskopu. Odkrycia dokonano przypadkiem. Tutaj jest historia, bardzo interesujaca:
http://en.wikipedia.org/w.....nd#History
8 września 2008, o godzinie 19:21
Mawar napisal Jeśli nie rozumiesz alegorii i przesłania jakie dają symbole, mity, tradycja to jesteś bezradny w zderzeniu z nieco bardziej tylko wysublimowaną sztuką w muzeum.
.
Zgadzam sie w zupelnosci. Alez Mawarze, ja nie mam nic przeciw oswieconemu Kosciolowi. Natomiast ja mam duzo przeciwko polskiemu Kosciolowi, a dokladniej tej jego czesci, ktora nadaje z Torunia, wyrazajac sie alegorycznie. Myslalem, ze to jasno wynika z moich wpisow.
.
Jesli idzie o religie rozumiana jako alegoria oraz tajemnica, to ja sie na ten temat nie wypowiadam. Cytujac pewnego znanego fizyka, ta hipoteza nie jest mi do niczego potrzebna. Rozszerzajac jego wypowiedz, ta hipoteza mi nie przeszkadza.
.
Mi przeszkadza Kosciol jako czarnosecinna pozakonstytucyjna swiecka wladza ubrana w sutanny dla zmylenia spoleczenstwa. Podkreslam slowo „swiecka”. Mam nadzieje, ze wyrazilem sie zrozumiale?
8 września 2008, o godzinie 19:35
Narciarzu2
Mawar ponadto pisze, iż za kilka miliardów lat temu atomy rozpadną się, tymczasem, proces rozpadu atomów jest przecież o wiele wiele razy szybszy, aczkolwiek w sposobie zachowania się atomów, spostrzegamy, że podlegają prawu w znacznie mniejszym stopniu, niż sądzono, i że prawa, do których się dochodzi, są to przeciętne statystyczne, ściśle tego rodzaju, jakie mógłby dać prosty przypadek. Czy wiec czysty przypadek wydaje się mieć wiele wspólnego z ponownym i ostatecznym przyjściem Mesjasza? Teologia to chyba w ogóle bardzo szerokie pole dla występowania wszelkiego Rodzaju przypadku…
8 września 2008, o godzinie 19:40
(Bi)Septol nie zrozumial: Septol Says: Bardzo cenię wpisy Narciarza ale widzę że nawet on, kiedy rusza Pani temat Rosji, reaguje jak pies Pawłowa.
.
Drogi Septolu, ja krytykowalem forme wpisow Zofii, a nie tresc. Tresc mi sie podoba. Natomiast nie podoba mi sie klotliwosc prawie taka, jak klotliwosc Bernarda.
8 września 2008, o godzinie 21:18
Przegladam dyskusje religijna powyzej, i tak sobie mysle, ze prawdy nie poznamy nigdy. Przeciez wystarczylo 30 lat, zeby z Walesy zrobil sie „niejaki Walesa”. Wiec co bedzie za 200 albo 2000 lat? Kto tak naprawde podpisal Porozumienia Sierpniowe, skoro zachowalo sie nastepujace zdjecie?
http://azraelk.wordpress......czynskich/
.
Jaka szkoda, ze nie moge tego zdjecia wkleic do tego blogu na dowod, ze prawda byla inna, niz ja pamietamy. Wiec nie ma zadnej nadziei, ze ktos wie, jaka byla prawda 2000 lat temu.
8 września 2008, o godzinie 21:21
Narciarzu!
I dopiero na samym końcu napisałeś, że mogłem nie czytać? :)
8 września 2008, o godzinie 22:21
Torlinie:
to jest znany chwyt reklamowy. Mysle, ze po odbytych dwu kadencjach Prezydent Kaczynski powie na pozegnanie: mogliscie mnie nie wybierac.
8 września 2008, o godzinie 22:48
Po spojrzeniu w przeszlosc, gdzie straszy „niejaki Wałęsa”, moze czas spojrzec w przyszlosc, gdzie najbliższym czasie Polsce grozi pogłębienie się zapaści technologiczno-innowacyjnej.
http://www.polityka.pl/uc.....266764,18/
8 września 2008, o godzinie 22:53
głos zwykły
-
„Mawar ponadto pisze, iż za kilka miliardów lat temu atomy rozpadną się, tymczasem, proces rozpadu atomów jest przecież o wiele wiele razy szybszy …”.
-
Pisałem, że za mniej więcej kilkaset miliardów lat … to dość długo. Nie wiem czy nie masz na myśli rozpadu pierwiastków promieniotwórczych, to zupełnie co innego. Jądro każdego pierwiastka kiedyś się rozpadnie. Taki ma być koniec wszechświata, ciemny, zimny, pusty, pozbawiony pierwiastków, które wcześniej się rozpadły. Nawet czarne dziury wyparowały. Piekło po prostu. Ale chciałbym to zobaczyć. :)
8 września 2008, o godzinie 23:02
narciarz2
-
„Dwie pomylki w jednym zdaniu. Po pierwsze, Lemaître jednak tego nie przewidzial. Przewidzial kto inny. Po drugie, promieniowanie reliktowe zostalo odkryte przez Penziasa i Wilsona przy pomocy naziemnego radioteleskopu. Odkrycia dokonano przypadkiem”.
-
Niektóre źródła jednak podają, że Lemaître to przewidział. Z Penziasem i Wilsonem masz rację, z tym że ich odkrycie potwierdzono przy pomocy satelity COBE.
Porzucam na razie blog, zaczyna się tenisowy finał US Open.
8 września 2008, o godzinie 23:57
Szkoda, że nie oglądałem programu „Tomasz Lis na żywo” choć od początku wątku ze sprawą Majdana i Świerczewskiego. Z zarejestrowanego filmu wynika, że Majdan, który nie „uderzył podobno” dostał dwa ciosy. Jeden „wystarczający” i drugi „przypominawczy”. Nie były to ciosy bardzo mocne, ale to pierwsze nie było odepchnięciem gdyż takie z rozbiegu byłoby niebezpieczniejsze i dodatkowo przy tym przyspieszeniu ręki by przewróciło. To, że Majdan był puszczony najpierw przez resztę jest poszlaką, że interweniujący wiedzieli, iż to „Świerszczu” był „agresywny”. Wątpię by udeżył policjanta choć wstawiony mógł popchnąć lekko. Zarzut, że zdejmował perukę w jakimś agresywnym celu jest z gatunku uprzedzania faktów. Naprawdę dziwi mnie jak skuwany Świerczewski mógłby tak odepchnąć jednego z „policjantów”, że ten zrobił fikołka. Wyglądał jak bardziej odużony. Jeśli kolega udeżył go głową to może był tam tłok, ale nadal ukazuje to czym jest poczucie bezkarności w „policji”, które dostało poważnego wzmocnienia po Łodzi, Poznaniu, Chodlu wiadomo jak potraktowanych przez trójpodział władzy. Lis jest reporterem wielkiej odwagi własnej, ale ten materiał był dobry by pokazać tego Sokołowskiego co zaszło w stopniu niewielkim. Instytucja rzecznika policji powinna być instytucją pośrednictwa informacyjnego dla dobra społeczeństwa. Logika tej instytucji dzisiejsza podtrzymuje Syndrom Oblężonej Twierdzy. Lis zrobił ten program prawie wyłącznie przez wzgląd na wejście władzy na „podwórko celebrities”.Znacznie potrzebniejszy byłby program poruszający problem przemocy globalnie w policji. Tu bardzo się starał podkreślić oczywistą rzecz, że film i program nie mówi nic o wszystkich policjantach. To prawda, choć też o przysposobieniu i częściowo o przysposabiających „interweniujących”. Policja potrafi dostając malutkim kamyczkiem w okratowaną suczkę zawrócić na szerokiej Czerniakowskiej i pogonić cały tłumek stu ludzi biegnąc za wieloma nawet 400 metrów. Pamiętam jak po takim wyczynie dopadli na końcu przypadkowego chłopaczka, który się przewrócił – od szybkości biegu. I ze strachu od odgłosu zasuwających glanów. Ten filmik nie jest brutalny jak na możliwości wielu jednostek. Tu mieliśmy do czynienia tylko z zawodnikami chcącymi mieć na „rozkładówce” Świerczewskiego i Majdana. Nie było ataku zmasowanego na Majdana, choć nie można wykluczyć, że nadgorliwy nie był poświęcony przez kolegów. Najważniejszym faktem jest to, że wg komisarza nie ma problemu. Quasimafijność musi zawierać przyzwolenie na indywidualną obronę imienia służby. Należy zacząć się oswajać, że coraz trudniej będzie uciec od problemu błędu w polskim prawie jakim jest uszczególnienie ochrony bezpieczeństwa policjanta, które funkcjonuje w sposób banalizujący formalizację bezkarności wyczynów. Jeśli przełożeni przekazują w przestrzeń komunikat, że obraza peruką jest początkiem ataku na czapę policyjną to wynika z tego, że wolno strzelać do motocyklistów jak do kaczek licząc, że powinni jechać wolniej i w kasku. Ten przepis jest belzebubicznym bastionem esbecji produkującym kolejnych bojowników policji, którzy swymi wyczynami stają się neoesbekami zjednując się interesem z esbeckimi wychowawcami.
Jeśli szczyt dekomunizacji jakim jest ustawa zrównująca świadczenia emerytalne będzie nakręcany by bić pianę gęstości rzekomych działań dekomunizacyjnych to o likwidacji tego patogennego zapisu nie ma mowy. Przeprowadzenie otwarcia archiwów i zrównania tym obywateli jawi się jako supersurrealizm i ten kandytat na prezydenta tego nie przeprowadzi. Pochwali za to jeszcze nie raz kogo trzeba.
9 września 2008, o godzinie 00:13
Mawar: Z Penziasem i Wilsonem masz rację, z tym że ich odkrycie potwierdzono przy pomocy satelity COBE.
Potwierdzono duzo przed COBE i to wielokrotnie. COBE osiagnal cos innego, mianowicie zmierzyl malenkie odchylenia promieniowania od rozkladu jednorodnego. Te odchylenia byly spowodowane proto-meta-galaktykami we wczesnym Wszechswiecie. W ten sposob COBE po raz pierwszy „zobaczyl” pierwowzory galaktyk, zanim galaktyki jeszcze powstaly.
9 września 2008, o godzinie 00:27
Mawar,
Jeśli atomy się rozpadną, to nie bardzo rozumiem w jaki sposób przyjdzie Mesjasz. Duchowość jest zdaje się energią. A energia opiera się na ruchu cząstek. Tak czy inaczej wiemy, że wszechświat jest jednorodny jest jednością, a to oznacza, że i Mesjasz, a nawet Bóg jeśli jest istnieje składa się z tych samych elementów co i wszechświat, inaczej nie mógłby się w nim przejawić. Tak więc koniec wszechświata rozumiany jako przeistoczenie się go w pustkę uniemożliwia chyba realizację biblijnych atrakcji, polegających na zmartchwywstanie i zbawieniu, cokolwiek to ostanie słowo oznacza. Niezależnie od tego należy zauważyć iż koncepcja grzechu pierworodnego, zerwania przymierza z Bogiem jest po prostu idiotyczna. Dlaczego bowiem poznanie dobra i zła miałoby człowieka deprecjonować w oczach Boga. Poza tym cała ewolucja opiera się na konsumowaniu istot stojących niżej w łańcuchu pokarmowych, przez te które stoją wyżej, podobnie wygląda sprawa walk zwierząt stadnych. Ostatecznie wygrywają zwierzęta najbardziej złe. Tak więc raczej zło wydaje się immanentną cechą wszelkiego życia. DOBRO natomiast jest kategorią wybiórczo stosowaną w kontaktach pomiędzy istotami dostatecznie najedzonymi, aby natychmiast się nie pozabijać. Niezależnie od tego chciałbym zauważyć, że skoro koniec wrzechświata ma być czymś w rodzaju piekła (zimnego jednak a nie gorącego), to wiara w wieczny ogień piekielny była zasadniczym artykułem chrześcijańskiego wyznania wiary aż do najnowszych czasów. W Anglii przestała ona być ważnym artykułem wiary na mocy decyzji Rady Koronnej. Arcybiskupi Canterbury i Yorku byli przeciwni temu postanowieniu, ale ponieważ w tym kraju sprawy religijne rozstrzyga się za pomocą uchwał parlamentarnych, Rada Koronna mogła przejść do porządku dziennego nad opinią Ich Eminencyj i wiara w piekło przestała być dla chrześcijanina konieczna. Do podobnych też wniosków doszło w końcu papiestwo.
9 września 2008, o godzinie 01:42
Muszę przyznać, że te 50 % uzależnienia od czytania tej smoły brało się ze wszystkiego co można nazywać obawami. Przed decyzjami decydentów, przenoszeniem się działalności osaczającej na coraz to dające więcej nadziei na cząstkową udaność prowokacji działania zgówniające, wpływ na świadomość współuczestniczących gnojków, głupców, maluchów i też nieżadko cwane hieny – pracujących w mediach misji publicznej.
Przestępstwo, jakie starałem się opisać dokładnie, wobec mnie jest stosowane nadal i z coraz większą bezczelnością. Szczerze chcę wam wygarnąć, że jestem przekonany, że nie wierzycie w to, że wasze działanie jest w stanie sprowokować przestępców najpoważniejszych wobec mnie zanim oni mnie rozgniotą. Patrzę na was z góry jak niektórzy wierzycie w swoje zakłamane role dokładania oliwy do ognia i mdlicie mnie coraz bardziej jako niezróżnicowana masa. Ludzie, którzy wchodzą w role odmienne wobec mnie, choćby incydentalnie, nadają znaczenie swemu wsparciu jako czemuś płytkiemu i fałszywemu. I niezależnie od tego jak by chcieli by to funkcjonowało – funkcjonuje to jako zachęta, ale niestety również jako alibi. Niestety nie udzielenie pomocy w prawie odwzorowującym po części religię panującą to więcej niż połowa sprawstwa. I w sensie rozciągłości możliwego wpływu może mieć to skutek takiego efektu. W prawie praktycznie musi to funkcjonować częściowo znosząco odpowiedzialność podżegaczy. Rozumiem to tak, że niemożność przeprowadzenia odpowiedzialności zbiorowej pośrednio dostosowywuje proporcję odpowiedzialności między nieodpowiadającymi, a tymi którzy mieliby odpowiadać za kierowanie czynem. I żadne granie po angielsku „na aferę” nic tu nie zmienia. Przypomina to trochę w przejaskrawieniu grupę, która umawia się bezsłownie na to kto ma ile odwagi i przewodzący robią kroki bezczelniejsze by ośmielić do słabszych mniej odważnych, a ci z kolei działaniami słabszymi dają ten obszar „różnicy” na którą w swej odwadze są w stanie sobie pozwolić odważniejsi. Te grupy potrzebują się nawzajem, a jeśli krzywa określająca grupę wystarczająco liczną-minimalnie by mieć argument siły za nieponiesieniem odpowiedzialności jest spłaszczona na tyle by „wiązać” stopień swojej odpowiedzialności z grupą „słabszą” to w praktyce tacy „podpuszczacze” stają się genialnymi wspólnikami „kruczka” bezkarności podżegaczy istotowych.
Każdy kto nie w świetle tej prawdy o praktycznej społecznej stronie działania prawa i to dodatkowo w kraju wielu nierozliczonych mordów ludzi również pracujących jeszcze w organach „bezpieczeństwa” lekceważy ją jest człowiekiem nieświadomie dopisującym się do komunikatu produkowanego przez prowodyrów o beznadziejności.
cdn
9 września 2008, o godzinie 02:20
Powołam się tu na przykład z konieczności „potwornej pilchozy”; Jerzego Pilcha – jednego z wyrazistszych homoseksualnych psychopatów. Otóż tylko w ostatnim swym tekście pisze on o dwóch piwach tuż po tym jak wziąłem dwie pastylki (w sensie ściślejszym półtorej) na uspokojenie. Zaczyna mieć to sens dopiero po przełożeniu jako skrótu myślowego. Wtedy zaczyna działać jako choćby „I” będące dodatkiem do tezy do jakiej „ciąży” całóść jego twórczości. A jest to homoseksualne, posługujące się upadlającymi gestami „marchewki” maskowanie jednostajności użycia „kija”. To tak w skrócie. Podobnie, choć też do pewnego momentu zaskakująco dobrze skrycie, działa pani odzwierciedlana przez ludzi władających warszawskimi muralami jako ślepowron. Jeśli nie włożycie wszelkiego starania w to by chemizacja przestępstwa została zdemaskowana, by choćby trochę naiwnie takie osoby były czytane zgodnie z rzeczywistością jako tworzące pojedyńcze dzieło-wypowiedź i dopisującymi za każdym razem do ekstraktu z pozostałych tekst bierzący to będziecie współsprawcami najperfidniejszego zaszczucia i zakatowania doskonałego. Musicie też chcąc być z czystym sumieniem obowiązkowo wykonać gesty formalnie tej samej kategorii prowokacyjności wobec moich oprawców. Tzn naruszyć ich prywatność i stwarzając poczucie osobistości ataku zaatakować. Być może też czasem skrywając dowiedność tego ataku. Tylko tak, by można było przeciwstawić coś takiemu automatowi jak można zaobserwować w wydaniu różnych prawdziwych formalnie rzeczników. Czyli zdecydowanie coś wielokrotnie poważniejszego niż szturm na Majdana. Pozostali, którzy np pozwalają sobie nakazać (np jak „nie odpisywać”) bez uzasadnienia poważnego bezczelność niech nie liczą, że to od kogo inicjatywa wychodzi ma minimalne znaczenie.
Wszyscy pracownicy mediów nie dokonaliście takiej werbalizacji, a ten prosty podział musi być podstawą. Nie ma czegoś takiego jak „nam nie zależy” jeśli bierze się JAKIKOLWIEK udział. Jest podział istotny między „nam nie zależy ze względu na tą drobną różnicę moralną przynoszącą prawną”. Otóż właśnie to rozróżnijcie. To co będzie dalej nie da wam możliwości oszukania odpowiedzialności moralnej w więcej niż 10 %. Choć oczywiście macie wpływ na 90 % aspektu swej pozycji realnie prawnej. Nie poruszajcie więc już tego tematu nie rozumiejąc tego rozróżnienia. Jeśli więc nie chcecie się poświęcać to najlepiej zacząć pracować na to by mieć coraz mniejszy realnie związek i odpowiedzialność, moralną naturalnie. Bo prawnej w takiej masie nie będzie miał w razie czego nikt.
9 września 2008, o godzinie 02:46
Wyraziłem się nie do końca precyzyjnie. Jeśli chcecie się czuć w pożądku choćby z grubsza – zaniechajcie udziału w naruszaniu mojej prywatności (ze szczególną uwagą na brak prostej wymierności podżegania co może być tu nieoczywiste), ale jeśli już to wykonaliście – wykonajcie podobnie bezpośredni atak na wymierną prywatność moich oprawców z użyciem podobnie wymiernych faktów. To ze względu na formalną pełną uczciwość (równego bicia). A potem starajcie się wyłączyć lub być w pożądku przede wszystkim nie szkodząc. I co oczywiste na sam początek uciąć łeb hydrze posługiwania się metaforą skrótu myślowego by w rękawiczkach wkodowywać tam „I” i presupozycje. Zwyczajnie używać języka który demaskuje presją tą morderczą sterylną metodę. Póżniej uczciwość może być mniej prosta do zdefiniowania. Ale bez tego nie ma ŻADNEJ uczciwości i wiedzą o tym podżegacze główni. Dlatego za nic mają „krytykę” jako dodatek do półnaśladownictwa itp. Precz ze ślepowroniarstwem stosowanym! Pilch powinien jakoś prawnie odpowiedzieć mimo „patentu na wielkie katamarany” bo to cwany, prusko zdyscyplinowany schizobojownik.
9 września 2008, o godzinie 09:20
Bardzo spodobało mnie się zdanie napisane przez narciarza2
‘Przegladam dyskusje religijna powyzej, i tak sobie mysle, ze prawdy nie poznamy nigdy. Przeciez wystarczylo 30 lat, zeby z Walesy zrobil sie “niejaki Walesa”’
Panowie politycy tak ostatnio namieszali, że ludzie mają wątpliwości do tak nieodległej historii jaka jest stan wojenny i powstanie oraz działanie solidarności, a tu mamy mnóstwo dokumentów zdjęć i innego materiału dowodowego. Jak jedna na tym samym wpisie Narciarz2 pokazał zdjęcie też można podrobić. Teoretycznie nie powinno być problemu z pokazaniem prawdy , ale praktyka pokazuje zupełnie co innego.
Dlatego też należy z dużym dystansem podchodzić opracowań traktujących o wydarzeniach z przed 2000 lat, które dotyczą w dodatku spraw na które zachowało się bardzo niewiele dokumentów i które z powodu ich aktualności i emocji jakie wzbudzają mogą być chętnie wykorzystywane do polityki i manipulacji.
Można jedynie oceniać czy te opracowania są logicznie spójne, bo to co nielogiczne nie jest prawdziwe, niestety odwrotnie to nie działa – można wymyślić logiczną historię dotyczącą przeszłości, ale ona mogła się nie wydarzyć /jeżeli coś wydaje się nieprawdopodobne, ale fizycznie się zdarza, szukajmy błędu w rozumowaniu, a nie negujmy faktu/
9 września 2008, o godzinie 10:06
Maćku!
Świetny jest ten Kaczyński podpisujący Porozumienia Sierpniowe Wielkim Długopisem. Myślę, że trzeba zacząć podsumowywać „Zdrady 1989 roku”:
1. Już to wielokrotnie pisałem, 1989 rok był tragedią dla nieprzejednanych. Niepodległość Polski została odzyskana przez pragmatyków, ich największych ideologicznych wrogów, konkurentów w walce o dusze Polaków. Ponieważ nie można powiedzieć, że Polska nie jest niepodległa, trzeba zmienić czas tego odzyskania – stąd ataki na „Okrągły Stół” i Wałęsę.
2. Związane jest to z ludzkimi zawiściami, a te można podzielić na dwa segmenty:
2a. Zawiść ludzi kiedyś naprawdę coś znaczących – Gwiazda, Walentynowicz, Olszewski. U nich kiedyś Wałęsa był na posyłki, oni do dzisiejszego dnia nie mogą zrozumieć, w jaki sposób to popychło przerosło ich o kilka długości,
2b. Zawiść nieudaczników, ludzi, którzy nie zabrali się z historią i usiłują zmienić jej dzieje poprzez obniżenie wartości jej bohaterów, jak Kaczyńscy, szef „Solidarności”,
3. Następuje moment, w którym musimy zacząć wychowywać młode pokolenie w „nauczaniu równoległym”, co innego będzie w szkole, co innego w domu, jak w komunie. Musimy podziękować za powrót tych wartości ogólnoludzkich takim osobom m.in. jak Mawar.
A do niego mam pytanie – jaki związek ma rozpad atomów i pierwiastków z Sądem Ostatecznym. On nawet nie będzie mógł odbyć się na chmurce, skoro nie będzie ani atomów, ani pierwiastków!
9 września 2008, o godzinie 10:08
Hegel,
Mam wątpliwości co do zachowania się się tych gagatków piłkarzy.
Całego programu Lisa nie ogladałem, ale Twoje skalowanie zadanych ciosów na „wystarczające” i „przypominające” jest przednie.
9 września 2008, o godzinie 10:51
Torlin,
Odnośnie wytłumaczenia obecnej sytuacji i gryzienia się nawzajem Solidarnościowców znalazłem w internecie na blogu wpis kogoś o nicu titta
Spodobał mi się więc go cytuję
Bo jak zwykle wszystko się ludziom z zawiści i głupoty pomieszało.
Oni byli SOCJALISTAMI. Cześć z nich również KOMUNISTAMI. Nie
walczyli z komunizmem. Walczyli z TOTALITARYZMEM. Walczyli o WOLNA
Polski i o DEMOKRACJE. Kraj socjalistyczny może być demokratyczny.
Przykładem jest SZWECJA.
Frustracja członków dawnej Solidarnosci bierze się niejednokrotnie z
tego, ze czują się oszukani. Oni nie chcieli kapitalizmu. To kilka
osób, lepiej wykształconych, postarało się nadać taki kierunek.
Dlatego „tacy rożni” uważają, ze Okrągły stół to była Targowica, a
Balcerowicz to djabeł wcielony. Oni chcieli opiekuńczego.
socjalistycznego panstwa polskiego (pewności zatrudnienia i
zasiłków, a jednocześnie dostępności towarów jak na Zachodzie). Ci
ludzie byli i są zbyt prości, żeby zrozumieć, ze to była utopia…
9 września 2008, o godzinie 11:02
Gazeta Wyborcza przypomina o trającej wojnie historycznej wśród działaczy starej Solidarności.
W Liceum Palastycznym w Orłowie, parę dni temu Borusewicz otwierał wystawę o Wolnych Związkach, a wczoraj zjawili się tam Gwiazda, Wyszkowski i autorzy donosicielskiego bestselera. Po wykladzie pytań nie było.
Za chwilę do tego przepięknego miejsca eskapadę odbędę ja, w towarzystwie Rosy i Fidela (zwanego w warunkach domowych, Sorym). Ze dwieście metrów od klifa jest Domek Żeromskiego z ładnym widokiem z ogródka na zatokę, rzystań rybacką, tawernę połzoną nad potokiem z tarasem wychodzącym na plażę. Dalej jest pięknana Promenada Królowej Marysieńki zbudowana przez Krauzego, która nastrojem bije na głowę długą Promenadę Anglików w Nicei (tylko kąt padania promieni słonecznych nie ten). Wypijemy na tarasach ogródka sok i schrupiemy ciasko. Wszystkie te natchnione miejsca mieszczą się wokół Liceum Plastycznego, na podwórku którego jest także kawiarnia ogródkowa. Pieprzyć te dąsy starych pierdzieli. Podczas pobytu ani przez chwilę nie będę myslał o tych zgredach. Przypomina mi się stary lichy film z końca PRL-u, który traktował o skłoćonych dygnitarzach tamtej epoki. Takie same dąsy jak teraz. Stawiam skrzynkę pilznera temu, kto mie przekona, że kłótliwość nie jest dziedziczną cechą Polaków.
* * *
Gdy uprawiałem żeglarstwo morskie, trafiło nam się, po ciężkim sztormie, wpłynąć do portu na Borholmie. Jakież to było (i jest) rajskie miejsce. Architektura, atmosfera, stosunki sąsiedzkie. Byliśmy bez wiz, więc bosman portowy co kilka godzim przypominał nam, ze po niezbędnych naprawach powinniśmy opóścić ten bałtycki. Do Danii komunistów niechętnie wpuszczano. Wyspę można obechać w ciągu dwóch godzim. Mikroklimat pozostał mi w pamięci do dzisiaj. Jesto to czyste i zdrowe miejsce. Prawie zawsze, po powrocie z rejsu dopiero w domu łapałem jakieś infekcje, bo w Polsce czystość nie jest sprawą wartą zajęcia jakiejkolwiek uwagi.
Jako miejsce zamieszkania polecam tą szczęśliwą wyspę głosowi. Do Zofii niedaleko. Warszawa z umiejscowieniem zawodowym także nie jest daleko. głos byłby blisko kraju, a jednak poza domem wariatów. Jest to najlepsza propozycja jaką kiedykolwiek podrzuciłem ludziom. Mieszkańcy żyją tam w takiej atmosferze, że nie zamykają przed sobą mieszkań.
Wyobrażam sobię, że w domu głosa mógłbym pić wino przy jednym stole z Bernardem, ale siedzielibyśmy po jego przeciwległych stronach i, w dodatku przedzielać nas musiała by, z jednej strony Jasnaanielka, a drugiej Narciarz.
9 września 2008, o godzinie 11:06
Maćku, wydaje mi się, że ci, którzy obecnie przewodzą „gryzieniu się solidarnościowców”, to nie są ludzie „zbyt prości, żeby zrozumieć, że to była utopia”. To są ludzie o wielkich, a niezaspokojonych ambicjach, którzy chcieliby, żeby to od nich zaczynała się historia niepodległej Polski. A w niektórych przypadkach, jak sądzę, zwykli cyniczni karierowicze. Owszem, za nimi idzie wielu ludzi prostych, którym podsunięto proste wytłumaczenie, dlaczego nie jest tak, jak sobie wymarzyli. Ale to nie oni wytyczają kierunek ruchu.
9 września 2008, o godzinie 12:20
Pawle.
to co piszesz nie pozbawione sensu i na pewno ambicje i zawiść, że innym lepiej poszło gra bardzo ważną rolę. Niemniej /wg mnie/ prawdą jest, że wielu ludzi należących do czołówki działaczy Solidarności marzyli o ustroju socjalistycznym, wierząc, że całe zło jest winą podległości pod ZSRR. Obecnie widać jakie pojęcie ma większość ludzi na podatki, służbę zdrowia itd. Jest też grupka skupiona koło Gwiazdy która jest zawiedziona, że go nie posłuchano i radykalnie nie zerwano z ZSRR. On i oni ciągle nie rozumieją czym skończyły by się takie radykalne pogranie, on ciągle myśli, że ZSRR był tak słaby że na wszystko by się zgodził. Grupa jest sfrustrowana że odsunięto ją na boczny tor, że powstała niepodległa Polska bez ich „rewolucyjnego” przywództwa i będą mścić się na wszystkich którzy poszli inną drogą. W swym oszołomstwie nie zauważają nawet że podczepiając się pod Kaczyńskich i ich PiS skutecznie niszczą resztki szacunku dla nich u ludzi. Kaczyńscy to kłamcy i oszuści polityczni, kompletni nieudacznicy i jak widać kto wchodzi w układy z nimi to dostaje baty
9 września 2008, o godzinie 13:08
Zgadzam się z maciejem.g. Nawet myślałem, aby coś podobnego napisać, bo nie jestem szczególnym entuzjastą linii podziału wg. cudaczników i nieudaczników. Od siebie tylko dodam, że po roku 89 często stanowiska decydentów zajmowali bardzo młodzi ludzie. Z racji ich młodego wieku, braku doświadczenia i wiedzy nic poza tym, że zostali rozstawieni nie uzasadniało ich błyskawicznych karier. Inna rzecz, że niektórzy potrafili udowodnić, że na nadają się, aby zajmować tak wysokie stanowiska (myślę tutaj o Igorze Chalupcu, choć zawsze miałem zastrzeżenia do jego chamstwa), ale myślę, że takie osób które sprawdziły się jak były prezes Orlenu to raczej wyjątki.
9 września 2008, o godzinie 13:17
Stan,
Niestety nie byłem nigdy w Szwecji więc nie potrafię docenić twojego wyboru. Zazdroszczę, że pływałeś w tak dalekie rejsy żaglówką. Rzeczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby przyszło mi na stałe zamieszkać, gdzieś przy brzegu Bałtyku. Zapach rybek zawsze kojarzył mi się z szczęśliwymi chwilami u boku licznych kochanek i kochanków (z których jednym mógłby zostać Bernard, na zdjęciu to całkiem miły chłopiec, (który wymaga wszakże twardej ręki,) tak więc nie stawiałby go po przeciwnej stronie stołu). :D Gdybym jednak miał sam sobie wybrać miejsce zamieszkania poza Polską, to chyba bym sobie wybrał campus w USA.
9 września 2008, o godzinie 13:57
Stan – nie mam pewności, czy dobór biesiadników przy wyimaginowanym stole głosa jest do przyjęcia dla wszystkich, których wymieniłeś…
Ja mogę siedzieć nawet obok Bernarda, ale co na to Bernard?
W dyskusjach, więcej słucham, niż się mądrzę, więc jestem całkiem dobrym sąsiadem. Tylko że później robię uwagi … bywa, że niestosowne ;) bywam złośliwa i niesprawiedliwa – oczywiście wg ocenianych przeze mnie wypowiedzi uczestników. Jednak nie upieram się przy tym, aby wszyscy się ze mną zgadzali. Nie jestem męczliwa. Zgadzam się wewnętrznie, że nie każdy musi myśleć, jak ja. Jeśli miejsce przy stole wolne, to ja mogę się przysiąść.
9 września 2008, o godzinie 17:56
Brak na blogu Narciarza może świadczyć, że jego oczy skierowane są na Genewę skąd oczekuje wyczarowania innego świata.
9 września 2008, o godzinie 22:11
Szukałem, ale nie znalazłem, żeby ktoś inny dał link do tego artykułu. Zawsze podziwiałem Michnika i zawsze miałem te same poglądy.
http://wyborcza.pl/1,7524.....l?skad=rss