Na jesiennej Polanie!
LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 745dni.
Zapraszam na polanę. Jeszcze da się wytrzymać, możecie rozniecić ognisko i debatować do woli. W najbliższych dniach będę zajęty pisaniem tekstu do „mainstreamu” o poczynaniach pałacowego trolla więc nowego wpisu na razie nie będzie.

10 października 2008, o godzinie 11:02
Panie Ministrze,
jestem pewien że ten tekst swą głębią i intelektualnymi walorami ani na jotę nie będzie odstawał od innych Pańskich tekstów owemu trollowi poświęconych :).
Z góry cieszę się na lekturę :-)
10 października 2008, o godzinie 11:07
Bardzo dziękujemy Panie Waldemarze za wielkoduszność w postaci nowego wpisu. I ja osobiście życzę Panu bardzo owocnej pracy na kierunku pałacowego trolla. Sugerowałbym jakieś nawiązanie do połączenia pałacu z stowarzyszeniem Grunwald. I jakiś efektywny podtytuł: np. „układ prezydencki przejmuje część schedy ideologicznej po zapleczu politycznym Generała Wojciecha Jaruzelskiego w postaci stowarzyszenia zainicjowanego myślą Albina Siwaka i Zofii Grzyb”. Rzecz taka bardzo przypadnie do gustu uchachanemu, którego nie można jakoś skłonić, żeby Salon lżył, jak to miał w zwyczaju poprzednio.
10 października 2008, o godzinie 11:58
Głosie,
wezmę pod uwagę Twoje rady. Postaram się sprostać zadaniu.
10 października 2008, o godzinie 12:10
Paie Ministrze,
popieram wniosek Ob forumowicza Głosa.
Od siebie dodam jeszcze sugestię, że pora byłaby też zarysować wizję świetlanej przyszłości Rządu PO po odbiciu przez Dona Kastro Dużego Pałacu z łap kaczystowskiego trolla.
.
Tę swietlaną przyszłość widziałbym w postaci rozpoczęcia procesu beatyfikacji politycznej Marszałka Jamajki, beatyfikacji mającej na celu doprowadzenie go do stanowiska Premiera. Lub – w ostateczności, gdyby mądrość etapu tak wybrała – Prezydenta na miejsce obecnego trolla (przy pozostawieniu lub nie na funkcji premiera Dona Kastro).
.
Siła zeń jest fachowa i w walce z kaczofaszystowskim zagrożeniem wielce zasłużona.
Szczególnie z tym wynikającym z działania komisji weryfikacyjnej Macierewicza.
.
Na dodatek kontynuująca szczytne tradycje premiera Millera z okresu afery Rywina w zakresie niepowiadamiania odpowiednich służb o fakcie zaistnienia przestęstwa:
http://orka.sejm.gov.pl/B.....117706.pdf
„Otóż jak donoszą media, i co wiemy już z protokołów przesłuchań, które znalazły się w internecie, pan marszałek Bronisław Komorowski odbył spotkania z byłymi funkcjonariuszami Wojskowych Służb Informacyjnych – panem Aleksandrem Lichockim i Leszkiem Tobiaszem. W trakcie tych spotkań padła propozycja wykradzenia ściśle tajnego aneksu do raportu Komisji Weryfikacyjnej. Jak wiemy, również z mediów, pan marszałek Komorowski wyraził zainteresowanie tą propozycją. Wiemy też, że odbyły się w związku z tą propozycją kolejne, dalsze spotkania pana marszałka z oficeramiWSI.
Owe spotkania drugiej osoby w państwie, bo Marszałek Sejmu jest drugą osobą w państwie, z funkcjonariuszami WSI budzą nasze wątpliwości – tym bardziej w kontekście wydarzeń, które miały miejsce później: przeszukań członków Komisji Weryfikacyjnej, pana Bączka, pana Pietrzaka, zatrzymania tych osób, przeszukania, co w konsekwencji uniemożliwiło zakończenie prac Komisji Weryfikacyjnej.
Pamiętają wszyscy sprawę pana Wojciecha Sumlińskiego, dziennikarza, który został wplątany w tę aferę, który usiłował popełnić samobójstwo. I w tle tej sprawy jest gdzieś pan marszałek Bronisław Komorowski. Dlatego rolą Sejmu, rolą parlamentarzystów, rolą Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka jest wyjaśnienie, jaka była rola pana Komorowskiego w tej sprawie, o czym rozmawiał z oficerami WSI i wreszcie, dlaczego nie chce stawić się na posiedzenie Komisji. Dlaczego twierdzi, że będzie śmiał się posłom opozycji w twarz?”
.
JAK TO DLACZEGO?! Bo nie będzie pisior pluł mu w twarz!
.
„Chcemy wreszcie dowiedzieć się, jaka była rola pana Komorowskiego w tej sprawie? Czy było prowadzone postępowanie pod kątem niezawiadomienia prokuratury przez pana Komorowskiego o spotkaniach z oficerami WSI, a wreszcie czy pan marszałek Bronisław Komorowski działał tu zgodnie z prawem? Czy jednak o propozycjach złożonych przez oficerów WSI nie powinien zawiadomić od razu organów ścigania, a nie swoich partyjnych kolegów, na przykład pana posła Grasia.
Jeśli urzędnik państwowy posiada informację o popełnieniu przestępstwa, powinien zawiadomić prokuraturę. Czy to również prokuratura wyjaśniła?”
….
„Czy w wypadku zdarzenia, jakie miało miejsce, które znamy z mediów oraz z protokołów przesłuchania w prokuraturze, gdy przychodzi były funkcjonariusz WSI z informacją, że gotów jest popełnić przestępstwo, i czeka na reakcję marszałka, czy marszałek zaakceptuje to, czy jest tym zainteresowany, i widzimy, jak miękka jest reakcja Marszałka Sejmu, czy w tym wypadku obowiązkiem właśnie Marszałka Sejmu było poinformowanie o takim zdarzeniu? Nie powiadomienie osoby z zaplecza politycznego premiera Donalda Tuska, o czym się po kilkunastu dniach dowiedzieliśmy, tylko powiadomienie formalne prokuratury.
Mówiąc o powiadomieniu formalnym, myślę o zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa i opisaniu całej tej sytuacji. Z tego co wiemy, do dnia dzisiejszego marszałek nie podjął takiego działania, formalnie nie zrobił nic. Jedyna informacja, jaką otrzymaliśmy, jest taka, że powiadomił przedstawiciela w Kancelarii Premiera. Zrobił to w formie, której prawo nie przewiduje. Przypomnę tylko, że pan minister Graś nie był tytularnie odpowiedzialny za nadzór nad służbami. Takiego ministra pan premier nie powołał, czyli w świetle prawa sam odpowiada za nadzór nad służbami.
Czyli nie była to osoba, która w wyniku chociażby podziału obowiązków w Radzie Ministrów odpowiada za dane służby, bo takiej osoby nie było. W związku z tym mam pytanie, czy to, co się zdarzyło, nosi tego typu znamiona. Potem drugie spotkanie, trzecie spotkanie, o którym wiemy… I pytanie kolejne. Dlaczego prokuratura dopiero po informacji przewodniczącego Klubu Prawa i Sprawiedliwości o możliwości popełnienia przestępstwa rozpoczęła działania. Czy nie było wystarczająco dużo czasu, aby przeanalizować całe zdarzenie i podjąć działania? Bo wyobraźmy sobie, że Prawo i Sprawiedliwość nie informuje prokuratury. Wówczas mamy usprawiedliwienie dla prokuratury, która nie podejmuje czynności, co do których jest zobowiązana z mocy prawa. I prosiłbym, aby na te dwa aspekty pan prokurator krajowy zwrócił uwagę i odpowiedział na te bardzo podstawowe pytania. Dziękuję bardzo.”
….
„… panie prokuratorze, zaznaczam, że nie jestem osobą, która lubi się czepiać, łapać za słówka i wydziwiać, natomiast chciałem zwrócić uwagę na to co, myślę, nie tylko mnie uderzyło – kiedy mówi pan o dwóch postępowaniach prowadzonych przez prokuraturę, mówi pan w sposób poważny, mówi pan, jakie są zarzuty, co się dzieje w śledztwach. Natomiast przeszedł pan naprawdę bardzo luźno, niejako z lekceważeniem, nad wnioskiem przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość o możliwości popełnienia przestępstwa przez pana marszałka Komorowskiego. A przypomnę, że zarzuty są poważne, bo po pierwsze – niedopełnienie obowiązku przez funkcjonariusza publicznego, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3. Po drugie, możliwość nakłaniania do popełnienia przestępstwa, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5. W związku z tym są to zarzuty poważne i należałoby ten wniosek również traktować niezwykle poważnie. I mam nadzieję, że prokuratura tak go potraktuje.
Natomiast przechodząc do pytań. Panie prokuratorze, po pierwsze, kiedy prokuratura dowiedziała się o tym, iż takie kontakty pana marszałka Komorowskiego z byłymi oficerami rozwiązanych służb, Wojskowych Służb Informacyjnych, miałymiejsce, dlaczego przesłuchała pana marszałka dopiero po dziewięciu miesiącach od tych spotkań. To naprawdę wystarczająco dużo czasu, aby wszcząć pewne czynności w stosunku do przesłuchania pana marszałka.
Po drugie, pan marszałek Komorowski podczas swojej konferencji prasowej powiedział, że słusznie nie zawiadomił prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa podczas spotkań z byłymi oficeramiWSI, bo nie ma zaufania do prokuratury, że wyciek jego protokołu przesłuchania z prokuratury może świadczyć o tym, że prokuratura jest nieobiektywna i nie ma do niej za grosz zaufania. Jak się pan odniesie do tego komentarza pana marszałka?
I po trzecie, wiem, że nie może pan ujawnić szczegółów sprawy. Dlatego chciałem zapytać pana jako zastępcę Prokuratora Generalnego, jako urzędnika państwowego na wysokim stanowisku, również jako osobę z bardzo dużym doświadczeniem. Pan marszałek Komorowski spotkał się z dwoma oficerami byłych Wojskowych Służb Informacyjnych. Padła tam, w pierwszym przypadku, propozycja, iż jeden z tych oficerów może zdobyć aneks do raportu WSI, w którym mogło się znajdować się nazwisko pana marszałka Komorowskiego. Pan marszałek Komorowski nie mówi tu, że to byłoby przestępstwo, gdyż wykradzenie takiego raportu jest przestępstwem, nie informuje go o tym. Mówi tylko: dobrze, jeżeli pan potrafi, to proszę ten protokół zdobyć. Proszę mi go dostarczyć,zobaczymy co będzie dalej. I po drugie, nie informuje prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez tego byłego oficeraWSI. Mało tego, spotyka się na przestrzeni 15 dni z jeszcze jednym oficerem byłych Wojskowych Służb Informacyjnych, który również mówi mu, że może mieć dowody na popełnienie przestępstwa przez Komisję Weryfikacyjną.
I panie prokuratorze, teraz bardzo ważne pytanie do pana, jako człowieka niezwykle doświadczonego, z dużą wiedzą procesową: Jak powinien się zachować w takim przypadku urzędnik publiczny? Pytam nawet, jak pan by się zachował w przypadku, kiedy przychodzi ktoś do pana i mówi, że może popełnić przestępstwo. Czy natychmiast zawiadomiłby pan policję bądź prokuraturę, czy też zwlekałby pan. Jeżeli na przykład ktoś przyszedłby do pana i powiedział, że może ukraść samochód, który stoi za rogiem, to zawiadomiłby pan o tym odpowiednie organy, czy też powiedziałby pan: no dobrze, to niech mi pan go ukradnie, przywiezie i zobaczymy co dalej da się z tym zrobić.
No i po drugie, jak szybko zawiadomiłby pan organy ścigania?
I wreszcie ostatnie pytanie, panie prokuratorze. Pan marszałek Komorowski tłumaczył się, że dla dobra państwa zaproponował, aby ten były funkcjonariusz Wojskowych Służb Informacyjnych wykradł aneks i dostarczył go panu marszałkowi, że kierował się wyższymi czynnikami. Tylko, że do uczestniczenia w takiej grze są zobligowani tylko funkcjonariusze służb specjalnych. Mówi o tym bardzo wyraźnie ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, według której taka gra zarezerwowana jest tylko dla funkcjonariuszy służb specjalnych bądź dla współpracowników. Nie sądzę, aby pan marszałek był współpracownikiem służb specjalnych, a na to potrzebna jest zgoda Prokuratora Generalnego. W związku z tym pytanie, czy pan marszałek na podjęcie takiej gry z byłym oficerem rozwiązanych Wojskowych Służb Informacyjnych posiada upoważnienie Prokuratora Generalnego? A jeżeli nie, to czy swoim działaniem nie nakłania do popełnienia przestępstwa. Dziękuję bardzo.”
…
….
Czyż to nie najlepsza rekomendacja do objęcia najwyższych funkcji w państwie z takim trudem wyrwanym z łap kaczofaszystowskiego reżimu?!
10 października 2008, o godzinie 12:31
UZUPEŁNIENIE:
http://nczas.com/publicystyka/wsi-i-komorowski-ujawniamy-protokol-przesluchania-marszalka-komorowskiego/
http://cogito62.salon24.p.....index.html
10 października 2008, o godzinie 12:49
Jak się czyta Uchachanego,
to wiadomo już dlaczego PiS kwalifikuje się w ogromnej masie swoich czlonków i wielbicieli na leczenie do „wariatkowa”.
10 października 2008, o godzinie 12:55
Zofio,
jak Boga kocham to nie ja!
To Panie Posłanki, Panowie Posłańcy i prokuratorzy, ja tylko ich cytuję :-).
.
I wysnuwam z tych cytatów zaledwie skromniutką sugestię dla ubogacenia publicystycznej palety Pana Miniostra :-).
10 października 2008, o godzinie 13:20
Jakiś człowiek o nicku Uchachany, o którym wiemy, że jest sympatykiem, członkiem lub funcjonariouszem PiS – dyskutuje w Internecie. M.in., na forum blogu prowadzonego przez b. ministra i znanego ekonomisty – Waldemara Kuczynskiego.
Można by założyć, że człowiek o średnim poziomie inteligencji, sięga po Internet by wyjawić swoje poglądy, przedstawić opinie, bo uważa, że jest ona istotna dla ogółu dyskutujących na forum, które sobie wybrał. Osoba właściciela blogu, na którym dyskutuje Uchachany, pozwala człowiekowi o średnim poziomie inteligencji założyć, że dyskusja będzie na pewnym poziomie i prowadzona przez osoby o wiedzy zarówno politycznej, jak i ekonomicznej.
Uchachany chce uchodzić za osobę obdarzoną sarkazmem i inteligencją, więc pisze elaboraty, mieszając fikcję z rzeczywistością, jakieś apele z westchnienia osobistymi, posługując się do tego bajkową stylistyką.
Niestety, nie ma tej finezji i poczucia abstrakcji, jak niedościgniony w tej materii nasz niazsatąpiony Soulgarden.
Czym nas raczy Uchachanyw swoim elaboracie?
Mamy różnych bohaterów jego wynurzeń – Donalda Tuska czyli Don Kastro, całą generacje kaczych osobliwości z epoki nazizmu – jak kaczyfaszystowskie trollę, członków PiS – zwanych pisiorami.
Wszyscy zostali wymieszani w jednym kotle z – weryfikacją Maciarewicza, tradycjami Millera, aferami Rywina, protokołami przesłuchań wyciągniętymi z Internetu, spotkaniami Komorowskiego, rozmawiającymi funkcjonariuszami (byłymi) WSI zwanymi elegancko panami, przeszukiwanymi członkami Komisji Weryfikacyjnej, wplątanym dziennikarzem, rolami różnych komisji sejmowych, pisiorami plującymi w twarz, nie zawiadomioną prokuraturą, miękkimi reakcjami marszałka (Sejmu) oraz tytularnie odpowiedzialnymi ministrami (gabinetu Tuska).
Po takim dictum – wcale się już nie dziwię rożnym wypowiedziom, jakie nam serwuje pan prezydent czy sam prezes PiS.
Czytając taką porcję wykwitu rozumu Uchachanego – można się tylko zdrowo ….uchachać.
10 października 2008, o godzinie 13:23
Życzę miłego chachania, aż do zupełnego uchachania!
Do poczytania w niedzielę wieczorem. Pa!!!
10 października 2008, o godzinie 13:43
Zofio,
zwróć uwagę, że ja te „elaboraty” piszę korzystając z najlepszych, bo Twoich wzorów: metodą ctrl-c ctrl-v :-)…
10 października 2008, o godzinie 13:44
Uchachany,
jak zwykle jesteś w błędzie.
Wysyła się zaproszenie do państwa, a nie imienne do konkretnych osób i dane państwo samo decyduje kto reprezentuje je na szczycie UE w określonej przez UE ilości.
***
Jasna Anielko,
ślicznego, pogodnego weekendu z bukietem jesiennych kwiatów i liści!
10 października 2008, o godzinie 13:47
Zofio, czy ty czasem nie używasz eufemizmów faktycznie – możesz zdradzić?
Reklama kisielu (kiślu?) Delecty to już zupełnie nowa generacja. Chociarz nawiązuje do reklamy Heyah sprzed roku – wprowadza się tu zająca tańczącego jak Behemot.
PS z wydarzeń dość żadkozjawiskowych – wczoraj widziałem dwie wiewiórki martwe przy krawężniku na ulicy. Ale dość daleko od siebie – może i z 10 km. Natomiast przebiegnięcie mi drogi przez czarnego kota kilka dni temu to kategoria dość banalna.
10 października 2008, o godzinie 14:51
Zofio, twój towarzysz Ukochany rzuca na stół „papiery” na Bronisława „Jamajkę” Komorowskiego. Normalne jest rzucanie papierów na recydywistów kryminalnych z taką dezynwolturą. A, że Komorowski to jest dla wymiaru sprawiedliwości jakiś niezmienny X – nie komentuje tego. Powstaje pytanie kim jest twój ukochany. Takie „rzucanie” sugeruje – jak w wypadku „Kastro” – BK jest „mój”. Oczywiście mówiąc ironicznie „eufemistycznie mój”.
O co mi tu chodzi? Że człowiek pisze tak poważne rzeczy w sposób tak niepoważny zawsze kierowany jakąś motywacją. Nie zbiera wyrywków tylko ot – tak. Zatem to, że ty nie potrafisz zapytać wprost – „co cię motywuje by kopyrdnąć papiery na marszałka?” stawia pod znakiem zapytania niepozorność wszelkich rozmów tutaj. Ta wasza wymiana jest dowodem na dzianie się tu politycznych gier już realnych. A przypomnę, że często piszecie o polityce na blogu „W.Kuczyńskiego”.
PS Nikt nie sugeruje, że dążono za wszelką cenę do wbijania toporów między postsolidarnościowe ugrupowania. Właściwości osobowościowe p Kaczyńskiego i Tuska były wystarczające, a w takich sytuacjach nigdy szanujący się funkcjonariusze nie podejmują działań skrytodestrukcyjnych. Honor to coś co ma się z ich nazwiskiem kojarzyć – bo to najważniejsze. Dla Rzeczpospolitej oczywiście.
10 października 2008, o godzinie 14:55
Soulgarden,
mój ukochany jest normalnym facetem, ma te 180 cm wzrostu i wszystkie wady przypisane męskiemu gatunkowi.
Zalety owszem, tez ma, jedna jest najważniejsza – inteligencja.
10 października 2008, o godzinie 15:25
Pytanie do Uchachany
Może mi odpowiesz na moją wątpliwość Czy Pan Prezydent jest pierwszą osoba w Państwie?
Bo mam pewne wątpliwości jak sam piszesz marsz.. Komorowski jest drugą osoba> Posiadłjakąś wiadomość i powiadomił jakąś agencję Rządową,chyba agencje Wywiadu o nadanie toku tej sprawie tak było,czy nie?
A Pan Prezydent I osoba w Państwie posiada tą samą wiedzę i co ? nic,nie powiadamia nikogo( może brata lub odwrotnie).I Ty kochany stojący na „straży praworządności w Polsce” nie załamujesz rąk w rozpaczy?
A może o tym nie wiedziałeś więc Cie powiadamiam Ze P.Prezydent tą wiedzę posiadał (sam to potwierdził) tylko jak tłumaczył” wiedział ale o ,co tam wiedział to juz zapomniałem.
I Ty ” Stojący na straży” grzmij w tym fakcie też
pozdrawiam
10 października 2008, o godzinie 16:41
http://leszek.sopot.salon.....index.html
‘
„Oświadczam, że rozumny na umyśle, w pełni władz fizycznych muszę ulec przeważającym siłom okupanta by zachować integralność bytową – wszystko co zostało przedsięwzięte może się tylko wzmagać. Nikt już nie zatrzyma narastającego postępu.
Karol Marx – Darwin”
Tak powinien być zatytułowany artykół jeśli chcemy umieszczać go w dziale przyroda. Ponieważ nie ma takiego działu rzucamy motyką w podświadomość pałowanych za pomocą agentury. Powstają znaczki pocztowe i monety „Orła Wrona (nie) pokona”. Albo też nieobudzone duchy żołnierza lub bazyliszka Gruppenfuhrerów, fuhrerów wskazując cały czas na samotnego Adolfa, który podjątrzył aliantów do ogromnej wojny przecież skierowanej w samo serce tysiącletniej rzeszy. Nie tylko Drezno ogarnął czador. Jakiejś teściowej, stryjkowi, czyimś braciom powypadowywały czekolady topiąc się na rozgrzanym bombowcami podwórzu. Nikt nie myślał już o gazie, możliwości umycia się, ugotowania strawy, a było tak gorąco. To tylko część dziejów II WŚ. Ufam, że dość poglądowa.
‘
Zofia, niektóre twoje teksty powdują milknięcie dysutujących. Czy nie uważasz, że to dekonspiruje ostentację interlokutorogadaczy?
10 października 2008, o godzinie 16:51
Ta dziewczyna rozmawiająca teraz z główną bohaterką Mody na Sukces jest atrakcyjna, ale wykonano jakiś trik. Teraz ten przystojniaczek coś czyta w myśli.
10 października 2008, o godzinie 17:20
Sprawa o bardzo poważnym znaczeniu dla kraju:
jest: powdują milknięcie dysutujących
powinno być: powodują milknięcie dyskutujących
10 października 2008, o godzinie 17:27
Uchachany
http://kuczyn.com/2008/10/02/maskarada/#comment-59590
-
“Ta ekipa, władzy w trybie zgodnym z Konstytucją nie zgodzi się oddać.” (W.Kuczyński o kaczym reżimie) [...]
Słusznie więc Pan Minister z pogardą wyraża się o umiejętnościach analitycznych niejakiej Staniszkis Jadwigi, paputczika kaczoreżimu:
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59068
“To jest najwieksza bajkopisarka wśród socjologów,…”
:) :)
Uchachany, musisz mieć niezły patent na wyszukiwanie najwartościowszych cytatów z twórczości Gospodarza. Może podjąłeś benedyktyński trud zachowania dla potomności blogowej spuścizny Gospodarza? Jeśli tak to polska kultura zdana jest na ciebie. Google ze swoimi wyrafinowanymi filtrami nie dają tu rady. Epicka głębia demiurgicznego antykaczyzmu w wydaniu Gospodarza przerasta możliwości dowolnego search engine’u. :)
10 października 2008, o godzinie 17:36
Zdzisław_1
A może o tym nie wiedziałeś więc Cie powiadamiam Ze P.Prezydent tą wiedzę posiadał (sam to potwierdził) tylko jak tłumaczył” wiedział ale o ,co tam wiedział to juz zapomniałem.
Sprostuję:
Lech Kaczyński nie dysponował żadną wiedzą na temat korupcji. – Został jedynie poinformowany o śledztwie prowadzonym przez ABW :)
http://www.tvn24.pl/12690.....omosc.html
Dodać też należy, że – jak donoszą media – śledztwo to toczyło się na wniosek marszałka Komorowskiego. Ale dobrze poinformowani doskonale wiedzą, ze to nieprawda. To Uchachany złożył stosowny wniosek, a Komorowski usiłuje zawłaszczyć Jego zasługi :)
10 października 2008, o godzinie 17:53
Zofio,
powiadasz, że:
„Wysyła się zaproszenie do państwa, a nie imienne do konkretnych osób i dane państwo samo decyduje kto reprezentuje je na szczycie UE w określonej przez UE ilości.”??!!
.
O JAKŻE OŚWIECIŁAŚ I POGNĘBIŁAŚ MÓJ CIEMNY, PISIORSKI UMYSŁ!
Ale cóż – po TAKIEJ znawczyni wykwintnych gatunków whisky mogłem się spodziewać i tego, że tajniki protokołu dyplomatycznego ma w małym palcu :-).
.
Jakież to proste: „wysyła się zaproszenie do państwa” = „wysyła się zaproszenie do premiera”!.
A jeżeli Premier RACZY w niezgłębionej łaskawości swojej zabrać prezydenta – to on wtedy może sobie pojechać, cichutko przycupnąwszy w kącie :-).
.
Bo mówimy „państwo” – myśly „premier”, a w szczególności wtedy, gdy jest nim Don Ald Kastro – spiżowy Zwycięzca Walki Z Kaczofaszyzmem I Młot Na Pedofilów.
Tak jak onegdaj drogie Twemu sercu strofy Poety głosiły
„Mówimy Partia – myślimy Lenin!
Mówimy Lenin – myślimy Partia!”
W szczególności, gdy Leninem, pardon – Państwem jest Premier Don Ald Kastro – Idol wszystkich wykwintnych intelektualistów.
Tak znawców whisky, koneserów win, dobrego smaku jak i podnoszących 250 kg siłaczy :).
.
To oczywiste że „państwem” w stosunkach z UE nie może być jakiś tam „pałacowy troll”, jak z niezrównaną kulturą i elegancją charakteryzującą całe wyrafinowane, inteligenckie środowisko GW raczył zauważyć nasz Szanowny Gospodarz, Pan Minister Kuczyński.
.
Tym bardziej godne napiętnowania są żałosne popiskiwania kaczego pachołka, niejakiego Kownackiego, który – nie mając najwyraźniej będącego Twoim udziałem pojęcia o tajnikach protokołu dyplomatycznego – już przy okazji poprzedniego szczytu, na który dzięki łaskawości Pan Premiera Don Alda Kastro pojechał „pałacowy troll” ŁGAŁ BEZCZELNIE, jakoby:
http://www.wprost.pl/ar/137346/Kto-bedzie-przewodniczyl-polskiej-delegacji-na-szczycie-UE/
.
„… w sytuacji takiej, jak w Polsce i takiej konstytucji normą jest, iż państwo pełniące funkcję przewodniczącego Unii wysyła zaproszenia zarówno do prezydenta, jak i do premiera”.
….
L. Kaczyński takie zaproszenie na szczyt … otrzymuje… za każdym razem gdy odbywa się Rada Europejska. ”
.
BA,
będę teraz jeszcze bardziej wielbił Twe jakże reprezentatywne dla tutejszego Towarzystwa przymioty umysłu, z taką bezkompromisowością przenikającego podłe kacze knowania i demaskującego dowody ignorancji kaczych pachołków.
.
I daję również pryncypialny odpór tezom, jakoby
http://www.radiozet.pl/news/News.aspx?NewsId=6803
„Donald Tusk może co najwyżej decydować, który z ministrów znajdzie się w składzie rządowej delegacji na unijny szczyt…
…
Uchwała Rady Ministrów w sprawie składu delegacji na szczyt w Brukseli dotyczy wyłącznie członków rządu a nie prezydenta –
… nie może dotyczyć pana prezydenta dlatego, że Rada Ministrów nie jest organem zwierzchnim wobec pana prezydenta i nie ma takich kompetencji żeby wyznaczać panu prezydentowi zadania albo określać, czym ma się zajmować a czym nie… ”
BEZCZELNE PISIORY!
W żaden sposób nie mogą pojąć, że PAŃSTWO to TUSK!
I że to On wyznacza zadania dla „pałacowego trolla”!
O ile oczywiście RACZY WYZNACZYĆ…
.
I jakże kompromituje Państwo Polskie ów „pałacowy troll” żebrząc u Sarkozy’ego o szczegóły szczytu, tak skutecznie ukrywane przed nim przez Herosa Heroin Inteligenckich Ministra Sikorskiego:
http://www.dziennik.pl/po.....9665/.html
„Lech Kaczyński nie może w MSZ uzyskać żadnych informacji o spotkaniu, dlatego z pytaniami dzwoni do prezydenta Francji – Nicolasa Sarkozy’ego.
„Dostaliśmy chyba przedwczoraj kuriozalne pismo od jednego z dyrektorów, który – powołując się na premiera – napisał, ze zakazano mu przekazywania informacji panu prezydentowi” – powiedział Kownacki, cytowany przez TVP Info. ”
.
PORA ARESZTOWAĆ „PAŁACOWEGO TROLLA”, BY NIE SZKODZIŁ DALEJ POLSCE!
10 października 2008, o godzinie 18:15
Zofia, nie masz odczucia pisania z agentem Gruppenfuhreryzmu perfekcyjnie udającym szybką maszynę obliczeniową?
PS Nawet jeśli w twojej wymowie jest to pochlebstwo nie ujawniaj tego. Bo dni jakie przychodzą pod koniec tygodnia łączą nas na powrót z tymi, których kochać nie sposób się wyrzec.
10 października 2008, o godzinie 18:16
Pisze Gospodarz: „W najbliższych dniach będę zajęty pisaniem tekstu do “mainstreamu” o poczynaniach pałacowego trolla więc nowego wpisu na razie nie będzie”.
-
Szkoda, szkoda, kaczystowskie erynie są nienasycone, dybią w TV na każdy fonem Gospodarza, nie mówiąc o takiej gratce jak tekst dla mainstreamu. No właśnie, co by to oznaczało? Chyba to mianowicie, że według zamawiającej tekst Czerskiej mamy teraz dobrze znaną „nową sytuację”. Etap kaczo-faszystowskiej dyktatury, zamachu stanu, skrytobójstwa Bildy i ziobrowych szwadronów śmierci grasujących na 40 pietrze hotelu Mariott, to już passé. Zatem przesuwamy to do pism kobiecych, poradników, tołk-szołów i oddajemy w pacht skrajnie prawicowemu komentatorowi T. Wołkowi etc. W mainstreamie będzie królował trollo-kaczyzm. Etap kartofla w wykonaniu niemieckiego mainstreamu wyszedł tak sobie – w stylu dowcipu niemieckiego, który sam jest zabawny. Teraz będzie lekko i finezyjnie. Trollo-Kaczor będzie w wypowiedziach Lityńskiego „niskim zakompleksionym człowieczkiem z nadmiernie wybujałymi ambicjami”, Michnik nas przekona o jego pieniactwie i niedobrej dykcji, Celiński o głupocie i zapiekłości, Kwaśniewski o alkoholizmie, Mazowiecki o niezdecydowaniu, natomiast Frasyniuk dostrzeże poważne braki w jego wykształceniu.
:)
10 października 2008, o godzinie 18:19
Zamieszczam mój wpis z blogu leszka.sopota
Czy możliwe było jednak wbudowanie Solidarności w ustrój PRL-u na stałe.
Leszku to prawda, że wielu ludzi w czasie stanu wojennego i wcześniej zniszczono moralnie. Aby ukrać jednak, czyn ten musiałby się jednak kwalifikować pod jakiś paragraf w KK zgodnie z paremią, że karać można tylko za czyn zagrożony karą w czasie jego popełnienia. Jednak, nie chcę o to się spierać, przyjmijmy, że paragraf dałoby się znaleźć i dziś na jego podstawie można sprawiedliwie Wojciecha Jaruzelskiego osądzić. Mnie natomiast interesuje coś innego leszku.sopocie, czy ty sobie wyobrażasz jako dokumentalista tamtych czasów dłuższe współistnienie Solidarności, jako ruchu społecznego i związku zawodowego, oraz monopartii, jako suwerena PRL. W tym czasie nie było żadnej mowy o wolnych wyborach do sejmu, partia natomiast częściowo straciła na rzecz solidarności możność zarządzania jako właściciel zakładami pracy. PRL istniało w określonym układzie stosunków międzynarodowych. Było PRL członkiem Paktu Warszawskiego i RWPG. Wywiązywanie się z zobowiązań sojuszniczych wymagało podporządkowania się dyktatowi Moskwy. A jednocześnie Solidarność upowszechniła tak wielką ilość różnych publikacji, że nawet dla młodych ludzi, oczywistą stawała się fikcja tzw. dyktatury proletariatu i innych dogmatów na których wspierał się PRL. Czy jednak nie jest tak jak pisze p. Waldemar Kuczyński, że za tym wszystkim kryła się konieczność przeprowadzenia zmian ustrojowych, aby Solidarność mogła istnieć. W okresie od 1981 do 1988 roku Wojciech Jaruzelski zezwolił na wprowadzenie wszystkich reform ustroju komunistycznego, które wcześniej z powodów ideologicznych były blokowane. Wspomniane reformy jednak pogłębiały tylko kryzys państwa i społeczeństwa w PRL-u; i dopiero przełom roku 89. podzielenie się władzą z Solidarnością, zmiana ustroju społeczno-gospodarczego, zasilenie gospodarki zachodnim kapitałem i know-how, pchnęła Polskę w kierunku stabilnego wzrostu gospodarczego (ale to także odbyło się kosztem ideałów za które jako członkowie Solidarności walczyliście z komuną). W nagrodę za zgodę na bezstresowe przejście do ustroju kapitalistycznego Jaruzelski i jego towarzysze broni (a zwłaszcza jego towarzysze broni)- w praktyce – nie zostali ukarani, a nadto otrzymali jakąś cześć majątku narodowego, na którym się uwłaszczyli. Czy w związku z tym, że minęło już 19. lat, a od momentu podzielenia się władzą i majątkiem narodowym, w którym to czasie, nie tylko SLD i Aleksander Kwaśniewski oraz inni towarzysze coś dostali, ale nie za darmo!, bo pokazali, że nie jest ich celem powrót do sojuszu z Rosją,porzucenie UE oraz NATO, a wprost przeciwnie, że są za tym wszystkim, a nadto za kapitalizmem z ludzką twarzą. Czy mając na uwadze powyższe pociąganie ich dzisiaj do odpowiedzialności politycznej i prawnej, nie jest przejawem głupoty politycznej i zwykłej nielojalności, żeby nie powiedzieć tchórzostwa?
10 października 2008, o godzinie 18:21
Do Andrzeja
Dziękuje za przypomnienie tego faktu,odnośnie wiedzy.Tylko tak się zastanawiam? Zacytuje twą podpowiedz
Sprostuję:
Lech Kaczyński nie dysponował żadną wiedzą na temat korupcji. – Został jedynie poinformowany o śledztwie prowadzonym przez ABW :)
Więc zastanawiam się :został poinformowany-przez kogo? Jaką wiedz posiadał ten ktoś lub coś?.Czyli nie tylko Komorowski?
A po drugie na informację nie zapytałbyś się przciwko komu toczy sie śledztwo? i z jakiego powodu.W/mnie to nawet nie trzeba pytać tylko unieść brwi na znak zapytania lub zdziwienia a informator dopowie resztę.Czy nie uważasz ,że naprawdę to jest trochę dziwne i Uchahany dziwnie na to nie zwrócił uwgę Ja jednak jestem naiwny i we wszystki wierze w dodatku w drukowane.
Jeszcze raz dzięki
10 października 2008, o godzinie 18:27
Zdzisławie,
jako ciemny i zabobonny pisior pańszczyźniany nie miałem pojęcia, kto jest „pierwszą osobą w państwie”.
Dopiero Zofia właśnie dopiero co oświeciła mnie, że jest nim (a nawet całym państwem) Pan Premier Don Ald Kastro.
.
Natomiast wypraszam sobie supozycje, jakobym „sam pisał…” że „marsz.. Komorowski jest drugą osoba”.
TO NIE JA, TYLKO POSEŁ KTÓREGO GŁOS CYTOWAŁEM Z LINKOWANEGO posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
10 października 2008, o godzinie 18:34
Zdzisławie,
trafna analiza niemożliwości współistnienia kierowniczej roli partii (czyli ustroju komunistycznego) i „Solidarności”.
10 października 2008, o godzinie 18:39
Mawarze,
głębia analiz antykaczystowskich, spostrzegawczość w dostrzeganiu zagrożeń, śmiałość w budowaniu syntez i głębia holistycznego ujęcia egzemplifikującego się w kreacji równania „kaczyzm = dyktatura!” w co smaczniejszych tekstach Pana Ministra powodują niekiedy takie przeszycia błyskiem porażenia prawdziwego poznania mojego mrocznego, kaczystowskiego umysłu, spauperyzowanego ciemnotą, nienawiścią, zabobonem, gusłem i brakiem smaku – ŻE Z GRUBSZA PAMIĘTAM POSZCZEGÓLNE FRAZY SŁÓW SKRZYDLATYCH (jakby to napisał Homer) lubo też MOWY BRZĄKAJĄCEJ JAKO CYNOWE MISY (jakby to napisał Sienkiewicz) NASZEGO NIEZRÓWNANEGO PANA MINISTRA!!
10 października 2008, o godzinie 18:45
http://wiadomosci.gazeta......_ASEM.html
Konstytucja nie wymaga obecnosci Premiera podczas posiedzenia Rady Gabinetowej. Rada Ministrów często obraduje pod nieobecność premiera, a Rada Gabinetowa to Rada Ministrów obradująca pod kierownictwem prezydenta, lecz nie mająca swych prerogaryw, czyli pozbawiona mocy decyzyjnej.
10 października 2008, o godzinie 18:47
Zofio, pozwól że ci wtłumaczę w ten durny łeb. SB to taki „pies na baby” – nawet Kwaśniewskiego i SLD by rozstrzelali gdyby przyszła „ochota”. Za potrzebą oczywiście – zatem nie mów, że jakieś hop-siup. I Policja powinna wyegzekwować by się do tego k mać przyznali. Tak więc obserwuj jak Kiszczak poniesie ich krzyż bo poniesie. Już jest taki kaprawy. A po mordzie widać, że to on jest podobny do kaczki. Może i po niemiecku do nigo mówią „raus, sznela”, ale zjebdzągować w kilka miesięcy nie dadzą jak chrześcijascy obywatele, grupy, bloggerzy. Nic fantastycznego z jego trupiszcza nie wyjmą poza by-passami. Eternit się zdejmuje z dachów powoli, Polska się buduje, kumasz?
10 października 2008, o godzinie 18:53
Gospodarzu
Nie wie „lewica” co czyni „prawica”.
Trafnej analizy dokonał tym razem Głos.
10 października 2008, o godzinie 18:54
Może i był to najgłupszy mój tekst, ale „Zosiu” nie przejmuj się – „nie bój żaby” – jakby co to nienajgorsze dla was. Kapusta i kwas.
10 października 2008, o godzinie 19:04
I zrobił to Glos który nie moze pamiętać (moze wiedzieć) co było istotą sporu o rejestracje statutu Solidarności.
10 października 2008, o godzinie 19:17
Uchachany,
zgodnie z polska konstytucja, przypominam Ci, ze:
Władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej należy do Narodu, czyli do społeczeńnstwa.
Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. (ar.4)
Tak wiec żaden prezydent nie jest osoba nr 1 w Polsce.
Teraz coś o ustroju, tu mamy dokładnie to samo co w katolickiej Trójcy Świętej – wszystkie podmioty tej władzy są równe sobie, a wiec – ustrój nasz opiera się na podziale i równowadze władzy, podaję w kolejności za Konstytucją RP – ustawodawczej, wykonawczej i władzy sądowniczej. (at.10 ust.1)
Nie ma czegoś takiego jak Nurem Jeden w państwie.
Teraz zanotuj sobie w łepetynie raz na zawsze:
władzę ustawodawczą sprawuje – Sejm i Senat,
władzę wykonawczą prezydent i rada ministrów,
a sadowniczą sądy i trybunały.
(też art. 10)
Zgodnie z Konstytucją prezydent jest najwyższymprzedstawicielem Polski. (roz. V, art.126).
Ale nie oznacza to, że jest czymś nad władzę wykonawczą czyli rząd czy społeczeństwo.
Główne zadania prezydenta to – czuwanie nad przestrzeganiem konstytucji, z czym ma najczęściej kłopoty, stanie na straży suwerenności państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium terytorium.
Ale te swoje obowiązki wykonuje jak mu się podoba, ale w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i w ustawach. (art. 126, ust. 3). Żadne widzi mi się i bycie Numer One w Polsce.
To co robi prezydent jako reprezentant państwa określa art. 1233, a wiec:
ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, mianuje i odwołuje ambasadorów, przyjmuje listy uwierzytelniające od nich.
teraz to co najważniejsze – polityka zagraniczna państwa.
Prezydent współdziała w tym zakresie z premierem i szefem dyplomacji (art.133, uyt.3.
A nie prowadzi samodzielnej polityki zagranicznej.
Stosunki zagraniczne Polski leżą w gestii rządu, reguluje to – art.146.
A więc rząd, czyli Rada Ministrow z Tuskiem na czele, jako premierem:
„Prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczpospolitej Polskiej. – art.146, ust.1
oraz:
…”sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi – art. 146, ust.4 pkt 9.
Koniec kropla.
Jaśniej nie można.
***
Jak się zabierasz do dyskusji Uchachany, połóż sobie Konstytucje RP przed nos i czytaj ją ze zrozumieniem.
Wszelkie wrzaski Lecha Kaczyńskiego są żałosne i świadczą o tym, ze ten dr hab. nauk prawnych – jest takim prawnikiem jak z koziej dupy trąba.
Po prostu nie rozumie ustawy zasadniczej ni w ząb. tak jak Ty zresztą także.
10 października 2008, o godzinie 19:26
Uchachany
powtarzam
skopiuj i przybij sobie nad łóżkiem wydruk z Konstytucji:
‘
Rada Ministrów, czyli rząd z Tuskiem na czele, jako premierem, a nie prezydent Lech Kaczyński:
‘
“Prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczpospolitej Polskiej. – art.146, ust.1
oraz:
…”sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi – art. 146, ust .4 pkt 9.
10 października 2008, o godzinie 19:29
Ale Zofio -
tu nie o konstytucji jest mowa, ale o tym KTO OTRZYMUJE ZAPROSZENIA NA SZCZYTY UE.
WRĘCZ FIZYCZNIE KTO.
Powtarzam też usilnie,
że ja nie pisałem kto jest pierwszą, a kto drugą osobą w państwie…
Ba,
nie poruszyłem nawet problemu jakie osoby są następnymi w kolejności…
.
Wyraziłem po prostu swój podziw Twoją dogłębną znajomością protokołu dyplomatycznego :-).
I potępiłem nędzne, kaczystowskie wykręty owej znajomości JAK GDYBY zadające kłam :-)…
.
P-O-W-T-A-R-Z-A-M P-O-W-O-L-I-:
N-I-E Z-A-J-M-O-W-A-Ł-E-M S-I-Ę K-O-N-S-T-Y-T-U-C-J-Ą…
10 października 2008, o godzinie 19:29
Dzięki Edwardzie za uwagę,
Od czego jednak jest internet:)
22 września uchwalono tekst statutu NSZZ „Solidarność” i już 24 zgłoszono w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie wniosek o rejestrację. Sześć dni później przewodniczący sekcji rejestracji związków zawodowych Sądu Wojewódzkiego w Warszawie Zdzisław Kościelak zarzucił „S” pominięcie w statucie zobowiązań przestrzegania sojuszy międzynarodowych i uznania kierowniczej roli PZPR.
_______________
Tak więc poprawnie powinno się postawić alternatywę, że istniała konieczność, albo: 1).przeprowadzenia zmian ustrojowych, aby Solidarność mogła istnieć, albo 2).dostosowania się samej „S” do zatwierdzonego statutu związku.
10 października 2008, o godzinie 19:33
Panie magistrze, czy wie Pan jak rozwiazano ten problem? :D
10 października 2008, o godzinie 19:56
Głosie,
przepraszam, nie wiem skąd mi sie wzięła ta pomyłka.
10 października 2008, o godzinie 19:56
Uchachany,
a kto to napisał:
…Zdzisławie,
jako ciemny i zabobonny pisior pańszczyźniany nie miałem pojęcia, kto jest “pierwszą osobą w państwie”.
Dopiero Zofia właśnie dopiero co oświeciła mnie, że jest nim (a nawet całym państwem) Pan Premier Don Ald Kastro.
***
Amnezja?
***
Cały dzisiejszy dzień w mediach, elektronicznych także – są tłumaczenia specjalistów, którzy jednym głosem mówią – dane państwo samo ustala skład delegacji na szczyt UE.
W Polsce premier – bo to on i jego rząd prowadzą, zgodnie z polską konstytucja – politykę zagraniczna Polski jak i sprawuje kierownictwo nad ową polityka zagraniczną i wszelkimi kontaktami zagranicznymi..
Dalej nie rozumiesz?
Pan prezydent nie ma w tej sprawie nic do gadania.
Powinien kopnąć w tyłek całą swoją kancelarię, która mu bzdury do głowy wkłada, skoro sam nie potrafi czytać ze zrozumieniem ustawy zasadniczej.
W konstytucji masz prosto i jasno wytłumaczone.
A prezydenccy ministrowie w swoich komentarzach medialnych popisują się totalna ignorancją.
Poziom ich wiedzy i kompetencji jest wręcz żenujacy.
10 października 2008, o godzinie 20:07
No, wiem że zapis ten znalazł się w statucie. Ja myślę, że gen. Wojciech Jaruzelski zupełnie niepotrzebnie odczytuje przygotowane przez siebie dwieście stron elaboratu o wyższej konieczności. On powinien się bronić powołując na zapisy Stalinowskiej konstytucji :D. W szczególności dotyczące ustroju państwa. Wpisanie zaś w statut solidarności klauzuli o obowiązku przestrzegania sojuszy międznarodowych i uznaniu kierowniczej roli PZPR, dawało mu prawo do wprowadzenia wprowadzenie stanu wojennego i rozwiązania Solidarności, kiedy tylko mu się podobało. Ja wówczas byłem już na tyle świadomy, aby zdawać sobie sprawę, że Solidarność na każdym kroku łamała w/w zapisy w statucie, oczywiście, gdybym o tych zapisach w ogóle wówczas wiedział :D
Ale te dwa artykuły Chwina i gospodarza o Ablu, to nie jest dobra prezentacja tematu, bo one wykrzywiają karykaturalnie moralną stronę problemu.
Rację ma prof. Wojciech Sadurski
http://wyborcza.pl/1,7551.....torii.html
Konstrukcja „związku zbrojnego mającego na celu popełnianie przestępstw” jest więc prawniczym nonsensem. Odrzucam myśl jako nadto obraźliwą dla inteligencji prokuratorów IPN, że oni o tym nie wiedzą. Pojawia się zatem pytanie: Dlaczego wysuwają akt oskarżenia oparty na tak karkołomnej konstrukcji prawnej? Jedyne przypuszczenie, jakie się pojawia, to że chodzi tu o polityczny akt „sprawiedliwości zwycięzców” dokonywany z pewnym opóźnieniem, gdy już przyszła na to właściwa koniunktura polityczna. Prokurator IPN, który wysuwa to oskarżenie, doskonale wpisuje się w dzisiejszą linię polityczną tej placówki: kompromitując swoją profesję, realizuje jasne zamówienie polityczne.
Ważniejsze od motywacji są jednak konsekwencje. Tak rażące użycie prawa do instrumentalnych celów politycznych stanowi podważenie idei państwa prawnego.
________________
Ale aby o tej racji porozmawiać trzeba uznać, że nie tylko coś jest nie w porządku z IPN, PiS, Kaczyńskimi, pałacem, ale przede wszystkim z Wymiarem Sprawiedliwości. Nonsens prawniczy. Edwardzie ja się z tą problematyką nonsensu wnioskowań prawniczych w bardzo ostrych formach stykam się odkąd zacząłem się profesjonalnie zajmować prawem tj. od 1989 r. I dlatego cały czas trąbię o tym, że Polska jest skorumpowana! Inny powód nie istnieje. Jestem zrównoważony emocjonalnie i inteligentny, a ponadto mam odpowiednia wiedzę, potwierdzoną korporacyjnym tytułem zawodowym i profesjonalną praktyką.
10 października 2008, o godzinie 20:08
Zofio,
ale wtedy, gdy wyrażałem swój podziw dla Twojej znajomości protokołu dyplomatycznego ani słowem nie napisałem kto jest pierwszą osoba w państwie; to Zdzisław zasugerował, że napisałem kto drugą (co też było nieprawdą, bo tylko cytowałem).
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59655
I zapytał, kogo uważam za pierwszą.
Natomiast Ty mi imputujesz, jakobym napisał, że jest nim prezydent :-).
10 października 2008, o godzinie 20:10
Panie Waldemarze,
Może stąd, że jestem zupełnie nieprzewidywalny :D
10 października 2008, o godzinie 20:32
Głosie
Wybacz tytuł. To taki odruch.
10 października 2008, o godzinie 20:38
Aha chcę coś jeszcze dodać. SLD i PSL miały rację, że nie można było Generała Wojciecha Jaruzelskiego postawić przed Trybunałem Stanu – mówiąc coś przeciwnego Marszałek Senatu B. Borusewicz, pokazuje, że zupełnie nie zna podstaw prawa konstytucyjnego. Ciekawe jaka była treść debaty konstytucjonalistów na ten temat, bo rozmowy polityków to chyba można sobie z góry odpuścić…
10 października 2008, o godzinie 21:03
„Zofio, zofio, ach ten mój ekstrakt ze znużonego politowania.”
„Ślepowron jest bardziej żylasty od pterodonta i tylko dlatego lubię wiedzieć o czym mówię, a SW był bo go wprowadził jenerał i było co było. Idę spać. Tak nie pownien odczytywać elaboratów jeśli chce wyjść nie sroce spod ogona. Dla mnie gen W.Jaruzelski to naprawdę przebrzmiała historia. Może gospodarz obroni jeszcze przed narodem.”
‘
Zofio, w takiej atmosferze nie da się rozmawiać. Gdyby prezydentem był wiesz kto to co by było gdyby był wiesz kto. Ale głównym znaczeniem jest korupcja, na co zaradzi Don Ald Kastro, uchacha, i Napierniczak.
‘
Tych dwu cytatów nie trzeba komentować.
10 października 2008, o godzinie 21:26
Teraz prawdopodobnie będzie dzień ciszy, a potem „za wolność naszą i waszą”.
10 października 2008, o godzinie 21:38
A inwazję na Grenadę to pies zorganizował czy może kot, kto wie?
10 października 2008, o godzinie 21:54
Zofio błagam odpuść.
Głosie (8:07) to nie korupcja, ale wewnętrzna sprzeczność systemu jest dolegliwością odczuwaną przez wszystkich. Nie jest to dolegliwość krajowa, ale jak pokazują ostatnie dni ogólnoludzka. Pojęcie „korupcja” stało się lokalnym wytrychem służącym doraźnemu łataniu dolegliwości. Czyżbyś nie wyciągał wniosków z walki szlachetnego Zbigniewa z wiatrakami.
Młóceniem w próżni sa także oracje wszystkich stron wygłaszane na procesie Generała. Jedyny cel, to żałosna próba zaistnienia w zbiorowej świadomości
10 października 2008, o godzinie 21:54
Zofia
-
‘Rada Ministrów [...]
…”sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi – art. 146, ust .4 pkt 9′.
-
No właśnie, OGÓLNE kierownictwo. A kto sprawuje SZEGÓŁOWE kierownictwo? O tym konstytucja miliczy, więc – skoro ktoś musi – przyjmijmy zdroworozsądkową interpretację prawa, że Prezydent RP. Tym bardziej, że reprezentuje państwo i ma znacznie silniejszy mandat wyborczy niż premier i rząd.
10 października 2008, o godzinie 22:13
Mawar,
Nie ma szczegółowego kierownictwa jako przeciwieństwa ogólnego. Jest tylko ogólne i resortowe. Czyli poszczególni Ministrowie i Rada Ministrów. Z tego co piszesz wynikać by mogło, że np. Minister Spraw Zagranicznych jak i każdy inny minister nie kieruje swoim resortem, tylko Prezydent RP. Mamy rządy parlamentarno gabinetowe, a nie Prezydenckie. Prezydenckie to właśnie takie gdzie ogólna kompetencja należy nie do Rady Ministrów lecz do Prezydenta, ale i tam resortowe kierownictwo np. polityką zagraniczna należy do ministra. Różnica jest taka, że w ramach ogólnego kierownictwa nakreśla się kierunki i podejmuje kluczowe decyzje. Z definicji niemożliwe jest coś takiego jak szczegółowe kierownictwo Prezydenta, hi, hi. Prezydent i jego kancelaria prezentuje znajomość prawa charakterystyczną dla wojskowych z Bangladeszu.
10 października 2008, o godzinie 22:30
Piotruś,
Jaka wewnętrzna sprzeczność. Prosty przykład. Art. 145 § 1 pkt 5 ustawy kodeks postępowania administracyjnego. W sprawie zakończonej ostateczną decyzją administracyjną wznawia się postępowanie, jeżeli wyjdą na jaw istotne dla sprawy nowe okoliczności faktyczne lub nowe dowodyistniejące w dniu wydania decyzji, nie znane organowi które wydał decyzje. Organ administracji wznawia postępowanie tłumacząc, że okolicznością faktyczną jest to, że ktoś był właścicielem. To jest właśnie przykład nonsensu prawnego, gdyż okoliczność, że ktoś jest właścicielem jest okolicznością prawną, a nie faktyczną, okoliczność ta wynika z przepisów prawa, a nie z faktów czyli zdarzeń, stanów rzeczy. Do stwierdzenia okoliczności bycia właścicielem odnosi się element, który nazywa się dowody, czyli akt własności lub orzeczenie powodujące skutek nabycia własności lub stwierdzające jej nabycie. Jak się spotkasz z takim nonsensem prawnym, to wiedz, że organ administracji jest zupełnie skorumpowany, i ktoś robi cię wykorzystując ten fakt w konia na perłowo. Oczywiście takimi sprawami, analizując orzecznictwo, mogłoby się zajmować CBA, lecz tego nie robi, dzięki czemu korupcja ma się w Polsce znakomicie.
10 października 2008, o godzinie 23:01
Nie przypadkiem Mieczysław „felix”* Brzeszczot?
Felix Savon?
‘
* – tak, ten od orzeszków, nie Dziad
10 października 2008, o godzinie 23:10
Głosie przykładami mozna sypać jak z rękawa i przyznaję Ci w 100 procentach rację. Moim zdaniem problem jest identyczny jak w przywoływanym kiedyś prawie Goedla. Albo przepisy prawne jasno i precyzyjnie opiszą każdy stan (co jet niemożliwe), albo pozostawią lukę przez która prześlizguja sie różnej maści kombinatorzy. Uważam, że lepiej ponosić koszty związane z niedoskonałością prawa, niż dusić się (kończąc w wariatkowie) w sztywnym gorsecie przepisów „na każą okazję”.
10 października 2008, o godzinie 23:25
Mawarze, Glos
Ci wytłumaczył logikę określenia – ogólne i szczegółowe kierownictwo. Wystarczająco.
Dla ścisłości owe kierownictwo (ogólne) dotyczy stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi.
10 października 2008, o godzinie 23:33
Chyba tylko niespełna rozumu totalny przygłup umieszcza takie informacje na stronie internetowej prezydenta kraju:
http://www.prezydent.pl/x.....d=22527992
To czytają przecież dyplomaci, dziennikarze z całego świata, agentura i przeciętni ludzie.
Wszyscy oni mają ewidentny dowód, że kancelaria prezydenta przypomina salę terapii zajęciowej w zamkniętym zakładzie dla psychicznie chorych.
Chyba nie ma na świecie kraju, gdzie prezydent sam się ośmiesza, no poza ostatnio Ukrainą i Gruzją.
10 października 2008, o godzinie 23:42
głos zwykły
.
Nie jestem prawnikiem, ale staram się w tym doszukać sensu, może niesłusznie? Wychodzę z założenia, że skoro konstytucja mówi o ogólnym kierownictwie to rozróżnia go od szczegółowego – resortowego jak piszesz? Czy Urząd Prezydencki nie jest w jakims sensie resortem, skoro Prezydent ma pewne uprawnienia? Dlaczego w konstytucji zamiast: „ogólnego kierownictwa” nie jest po prostu jasno i klarownie: „kierownictwo”. No przecież mogło tak być, może nawet powinno? Prawo to sztuka interpretacji przepisów, zwłaszcza niejasnych. W tym przypadku chodzi o sprawy międzynarodowe, ale z faktu, że „rząd sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi – art. 146, ust .4 pkt 9″ nie wynika, na przykład, prawo mianowania ambasadorów – to akurat w gestii prezydenta, nie rządu. Ma to związek ze sprawami międzynarodowymi? Jasne, że ma. A może coś jeszcze? Sprawy bezpieczeństwa – jak najbardziej są w gestii prezydenta, ale i rządu. Gdzie jest granica? Terroryzm, szpiegostwo – tak, to kwestie bezpieczeńśtwa w gestii rządu ze względu na ustawowy nadzór nad ABW, Policją, Strażą Graniczną, wojskowymi służbami. A na przykład bezpieczeństwo energetyczne – tym zajmuje się także prezydencki BBN (choć nie tylko) i nikt nie mówi, że nielegalnie. A kwestie finansów? Na codzień to oczywiście kompetencja MF, ale w sytuacji kryzysu, kiedy zagrożone byłyby podstawy państwa (dobrym przykładem Islandia), czyż nie jest to kwestia bezpieczeństwa sensu stricto? Czemu Kwaśniewski miał doradców ekonomicznych i nikt nie twierdził, że to zbrodnia stanu? Jeśli pięciu konstytucjonalistów interpretując tę konstytucję powie „tak”, to pięciu następnych absolutnie się z tym nie zgodzi i powie „nie”. Którzy mają rację? Wszyscy są profesorami, w dodatku wybitnymi. Taki jest poziom konstytucji na kolanie wypichconej przez Mazowieckiego i Kwaśniewskiego. „Konstytuta – prostytuta”, jak mawiał Piłsudski.
10 października 2008, o godzinie 23:46
Zofia
-
„Dla ścisłości owe kierownictwo (ogólne) dotyczy stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi”.
-
Ale w jakich konkretnie sprawach? Wszystkich? Niektóych?
10 października 2008, o godzinie 23:54
Potruś
.
Zerknij w chwilach wolnych na ustawy przedwojenne, zobacz jak były napisane. Ale wtedy nie było inflacji prawa, no i prawnicy byli przedwojenni.
Przykład, cytuję z pamięci: „Zarządza się pobór. Pobór obejmuje rocznik 1914″. I to już cała ustawa. A jak by podobna ustawa wyglądała obecnie? Lepiej nie emyśłeć. :)
11 października 2008, o godzinie 00:06
Mawar,
jasno napisane – przeczytaj raz jeszcze, wolno i głośno, to zrozumiesz.
11 października 2008, o godzinie 00:22
Zofio, jeśli nie zastrzelił cię jakiś Zoltar lub na nieszczęście załoga G to daruj sobie te wszystkie podkopy, podchody pod prezydenta RP itp.
Dam ci przykładową zagwostkę. No to słuchaj: przyjebali się (tak, to jest to niecenzuralne słowo jakie nadal masz na myśli) tak więc przyjebali się jacyś nieokreśleni do rowerzysty. Jest człowiek na rowerze i są ci co się przyjebali. Zwróć uwagę, że to nie rowerzysta coś się do nich nietego, ale przeciwnie. No i sę wogle skumaj (wiesz co znaczy skumaj), że jedziesz na tej karuzeli szybko, ale dwa okrążenia dookoła. W międzyczasie ktoś wyskakuje do szpitala po świstek i go okazuje. No i tam dalej tego, owego i jeszcze coś. Opowiadam ci przykładowo, jak już zaznaczałem: na rowerze jest rowerzysta, pod rowerzystą jego rower i on sobie wiesz – tego. A ci, wiesz rozumiesz, niby z rowerami, ale widać brak rowerów wiesz jasne nierowerzyści i z nimi fakt no przyjebania się. Ale kulturalnie ogólnie, no może potem niebardzo, ale mimo wszystko, prawda. I zostawmy to, śmo. Sam fakt przyjebania się, wiesz. Nawet już nie przeszkadza mi, że ktoś się ewentualnie coś niecoś. Czasami myślisz widzą jakę margarynę niesę do domu wies coś – teges, warzywa. I teraz sobie to wyobraź w czasach starodawnych, nie było harpunów, czegoś – i kapitan Hak się patrzy przez lunetę. Taki pirat już widzi tu Galeon, tam śmo – owo i podpływa. Później jak zdążyłaś zauważyć dokonuje się abordażu i gitara gra. Ale oni jeszcze sobie niewolników dobiorą, to – teges i git, gitara gra. Dlatego mówię – czy ty jesteś wilkołakiem czy tamci – nie wnikam. Interesuje mnie tylko na chuj kpt Hak wypatrywał statek i pyk – wszystko jak po maśle. Gdzie on oczu nie miał. Dziś patrzę inaczej – dawne czasy były, ludzie z falbankami, królewskie mości, tego. A teraz co jest? Hossa na rynkach światowych, różne ogniska zapalne na świecie, w Iraq zginęło 22 polskich żołnierzy, GUAM jest militarną fikcją, Putin oczywiście poucza , że USA są już niewiarygodne. Diamentowe komnaty, garnitur od Hugo – Bossa i poucza cały świat. Jak ty widzisz to w dobie globalnej?
PS Pytam poważnie.
11 października 2008, o godzinie 00:33
Potruś,
Główne dziedziny prawa takie jak procedury administracyjne czy też cywilne są syntetyczne i spełniają niezbędne kryteria dobrej legislacji. Nonsens polega na tym, że dobre prawo jest interpretowane w sposób niedopuszczalny – sprzeczny z logiką i zasadami ogólnymi prawa. Nonsens powstaje zazwyczaj podczas stosowania prawa a nie jego tworzenia. Powiem więcej gdyby prawo było nonsensowne to obowiązkiem tego kto je stosuje jest doszukać się w nim sensu, temu właśnie służą zasady wykładni prawa, a jest ich kilka: literalna, gramatyczna, celowościowa, konstytucyjna .
11 października 2008, o godzinie 00:41
Mawar,
Właśnie to co piszesz jest przykładem nonsensu. Gdybyś był profesjonalnym urzędnikiem to można by oskarżyć cię o korupcję. Nie będę tutaj przytaczał przepisów konstytucji, wystarczy, że powiem, iż Prezydent RP wpływa na kształt polityki państwa poprzez obsadzanie urzędów i wyrażanie zgody na obsadzanie urzędów, oraz zatwierdzanie ustaw, a nie poprzez podejmowanie merytorycznych decyzji. Prezydent RP nie ma prawa osobiście formułować jakichkolwiek zasad polityki krajowej czy też zagranicznej, niezależnie, równolegle, zamiast, obok Ministrów i Premiera. Chyba że mamy sytuacje kryzysową np. bomba zabija ministrów i wtedy z powodu ich braku ich kompetencje podejmuje Prezydent do czasu wyboru nowych.
11 października 2008, o godzinie 00:48
Przez chwilę myślałem, że się zwymiotuję. Ale głowa mnie boli cały dzień.
Zosiu, khe, odp błyskawicznie, albo będę po każdym twoim tekście kumał „Zmyśla łajza!” czego tu nie napiszę. Chcesz tego? A ostrzegam – zdanie na twój temat mam wyrobione.
11 października 2008, o godzinie 00:54
Edwarze, dzieki za przedwczorajsza sugestie wyjazdowa. Z pewnoscia skorzystam, chociaz nie dzis:) Byles moze kiedys na Uralu? Jeden z moich znajomych stamtad pochodzi i zaprasza mnie do jakiejs miejscowosci kolo jekaterynburga .Brzmi to zachecajaco.
po dzisiejszej porazce towarzyskiej, jaka okazalo sie wyjscie na miasto zorganizowane w celu ocieplenia stosunkow mam ochote wyniesc sie jak najdalej- mniej wiecej za tadzykistan. Roznice kulturowe sa jednak gigantyczne, a ja nie specjalnie sie kwalifikuje na tlumacza 24/7 dla grupy rozpuszczonych brytoli i obrazonych rosjan, ktorzy mimo obligatoryjnej znajomosci jezyka nic nie rozumieja. Ciekawostka- nie wiem do ktorej grupy naleze bardziej :) W koncu dla mnie obydwa jezyki sa obce. dzisiaj obce szczegolnie.
pozdrawiam socjalistycznie i po generalsku :)
http://www.youtube.com/wa.....re=related
ps. dla mnie to wlasciwie piosenka milosna. z pionierskiego lagieria „”druzba, gdzie codziennie rano spiewalilismy to na apelu patrzac sobie w oczy z daleka. do dzis pamietam pierwsza zwrotke i to, ze mial na imie misza a ja jakies 12 lat. spotykalismy sie ukradkiem za Leninem pociagnietym na zloto. W okolicach szaletow typu „narciarz”
glosie,
dzieki za materialy i analizy. Jestem pod wrazeniem o 3 nad ranem:)
11 października 2008, o godzinie 08:23
Dark side
Oczywiście, że z okazji uralskiej powinnaś skorzystać. Zresztą z każdej okazji w życiu korzystać należy, (ale to akuratnie to wiesz). Nie, nie byłem tam, ale ktoś z bliskiej rodziny z okazji powojennej skorzystał i po „Burzy” pojechał pod Ural. Przeżył.
Dla mnie mieszkańca Pierwszego Świata celem turystowania stała się Ukraina. Żeby to nadmienienie uralskich przygód krewnego nie zabrzmiało zbyt ponuro to powiem, że wiem, iż przedsowiecka Rosja była dla Polaków z Kongresówki, a i trochę z zaboru pruskiego bardziej celem emigracji niż zesłania. Tak było w liczbach. Mit narodowy rozciągnięty miedzy posłannictwem i „zesłalnictwem „ mówi, co innego i jest tak silny, że nawet Rosjanie polskiego pochodzenia twierdzą, że są potomkami zesłańców a nie emigrantów. W większości się mylą. Polacy z jednego z lepiej rozwiniętych regionów Imperium byli pożądanym przez Rosjan „elementem cywilizacyjnym” nawet, jeśli to byli włościanie karczujący Syberię. Polacy w Rosji? Sobczak mer Petersburga, szef Putina, Jastrzębski to dziś. Podobno w chwilach silnego upojenia w telefonicznych rozmowach z Gierkiem Breżniew przechodził na polski. Gierek wtedy, jak ty dziś Dark, pewnie ze swym francuskim przestawał na chwile rozumieć swoje miejsce w tym cyrku.
Wybacz, że odpowiedz na twój „list” wykorzystałem do propagandy banalnej wiedzy historycznej, ale jakiś pożytek uboczny z naszej wymiany musi być. Czyż nie?
Wysyłam Wertyńskiego
http://www.youtube.com/wa.....q8sDA-OUYY
PS
Wertyński z emigracji pisze list:
„Drogi Towarzyszu Stalin. Pozwólcie mi wrócić i zostać prawdziwym radzieckim człowiekiem. Nie mam już nic wspólnego z dekadencją. Przysięgam. Emigracja to straszliwa kara, ale przecież nawet ciężką katorgę skraca się czasem za okazanie skruchy i przykładne zachowanie”.
Po kilku latach Stalin daje się udobruchać:
„Niech sobie ptaszek doćwierka”.
Wrócił i zagrał między innymi wrednego polaka („Пламя гнева ”, польский посол ) w radzieckim kostiumowym filmie. Pasował do roli jak ulał, choć jakichś polskich korzeni nie miał. Był rosyjskim inteligentem, a to już wystarczy żeby uplasować się daleko na zachód od ruskiego Edenu.
Ktoś napisał:
„Wertyńskiego kochała Marlena Dietrich, słuchał po nocach marszałekPiłsudski, podziwiał Rachmaninow, Bing Crosby i Charlie Chaplin. Gardził nim Józef Stalin”
11 października 2008, o godzinie 08:30
Пламя гнева ”, польский посол :
http://wyborcza.pl/1,7524.....Tuska.html
11 października 2008, o godzinie 09:01
Kiedy czytałem „Kinderszenen”, miałem osobliwe wrażenie, jakbym czytał Heideggera, z całym jego pustym patosem i neopogańską fascynacją losem, heroizmem, nadawaniem światu wartości.
I ja się z Lisickim zgadzam.
http://www.rp.pl/artykul/.....__los.html
11 października 2008, o godzinie 09:06
Myślę, że Lisicki chciał trochę stonować sens swojej wypowiedzi.
Ja na własną odpowiedzialność, jako Nicka mogę napisać, że ostatnia książka Rymkiewicza przywodzi mi na pamięć ważny komponent faszyzmu, jakim była fascynacja śmiercią.
11 października 2008, o godzinie 09:26
Warto wiedzieć jak myśli Klus
http://www.rp.pl/artykul/.....atyzm.html
11 października 2008, o godzinie 09:43
Sougarden,
odpisuję, nikt mnie nie zastrzelił jeszcze.
Poza tym nie szantażuj, bo to brzydki nawyk i przestanę Cię lubić.
Sytuację od strony gospodarczej spróbowałam zanalizować w swoim blogu – przeczytaj sobie.
Pozdrawiam.
PS. Na ból głowy weź sobie jakis proszek i nie umęczaj się bezsensownie.
11 października 2008, o godzinie 10:35
Wracając jeszcze na moment do problematyki Abla i Kaina. Wartościową rzeczą byłaby chłodna analiza polityki Kaina w oderwaniu od kwestii moralnych. Czyli analizowanie politycznych realiów i politycznego pola manewru Wojciecha Jaruzelskiego czy jakiegokolwiek innego przywódcy, któremu Lońka zleciłby zadania zaprowadzenia porządku w Polsce. Na tle tej analizy napisałbym coś o Realpolitik Niemiec i innych państw UE oraz USA, które przecież nie były serdeczne wobec Polski jako kraju należącego do wrogiego obozu i traktowały Polskę instrumentalnie, jako element globalnej konfrontacyjnej gry politycznej, której celem było rozszerzenie stref swojego wpływu politycznego i gospodarczego oraz jak się czuł Abel, który jak miał trochę oleju w głowie to rozumiał, że bez poparcia interesów zachodniego Kaina szybko zostałby złożony w ofierze jak baranek okrutnemu Bogu. Podobne analizy, ale w oderwaniu od moralizowania i popierania, także mogłyby w ogóle być podstawą rozważań o polityce na tym blogu. Nie mam nic przeciwko temu, aby Zofia prezentowała punkt widzenia Kremla a nawet Chin, tak jak patrzy na USA :-). Pozdrawiam koleżeństwo do wieczora do napisania.
11 października 2008, o godzinie 11:26
Edwardzie,
Klaus najbezczelniej w świecie nie kocha idei przemożnego na globalne ocieplenie wpływu emisji CO2 wynikającej z działalności człowieka . Idei tak bliskiej sercu każdego postępowca.
Zarzuca „klimatyzmowi” i jego ideologom strukturalne podobieństwa do marksizmu, zapewne mając na myśli także i dogmatyzm, z jaką jest głoszony.
.
Jest wrogiem idei „Europy regionów” i Traktatu Lizbońskiego, przesuwania kompetencji państw do Brukseli. Idei tak bliskiej sercu każdego postępowca.
Opowiada się za Europą państw. Idei tak obrzydliwej sercu każdego postepowca.
CYTUJĘ:
„Byłem zachwycony, kiedy traktatu lizbońskiego nie przyjęli Irlandczycy. Natomiast nie ma potrzeby, żeby spekulować, jaka będzie nasza strategia w najbliższych dniach i miesiącach. Na razie traktatu nie ratyfikowały Niemcy, gdzie sprawą zajmuje się Trybunał Konstytucyjny. Nie podpisał go polski prezydent. Czeski Senat również przekazał traktat do rozpatrzenia przez Trybunał Konstytucyjny”
KONIEC CYTATU.
.
Podkreślając rolę św. Wojciecha lansuje wstecznictwo, nacjonalizm, tradycjonalizm, zaściankowość i klerykalizm. Tak obrzydliwe sercu każdego postępowca.
CYTUJĘ:
„Żadne drzewo nie może rosnąć, jeżeli nie ma korzeni, żaden naród nie może istnieć bez swojej przeszłości. Stoimy na naszej przeszłości i właśnie osoba świętego Wacława, zarówno w wymiarze państwotwórczym, jak i w wymiarze duchowo-chrześcijańskim, jest jej niezwykle ważnym elementem, który musimy zachować i o który musimy dbać.”
KONIEC CYTATU.
.
CO GORSZE – nie kocha również idei małżeństw homoseksualnych.
Tak bliskiej sercu każdego postępowca.
CYTUJĘ:
„Według mnie chodzi o zupełnie bezsensowne niszczenie tradycji i rozciąganie definicji instytucji, która jest kluczowa dla całej naszej cywilizacji, nie tylko dla katolików, czyli małżeństwa i rodziny. Absolutnie sprzeciwiam się mieszaniu tych instytucji z partnerstwem osób tej samej płci.”
KONIEC CYTATU.
.
.
Tym samym stawia się po stronie Ciemnogrodu i zasługuje na pogardę każdego prawdziwie postępowego i światłego inteligenta.
.
Ten wsteczny, antysemicki (wszystko, co jest niepostępowe jest również automatycznie i antysemickie) i faszystowski wręcz bełkot Klausa może być nagłaśniany co najwyżej na falach Radyja.
Ostoi obskurantyzmu, nacjonalizmu, faszyzmu, ciemnoty i kołtuństwa!
.
Ale zdecydowanie NIE POWINIEN BYĆ LANSOWANY na blogu Pana Ministra, pełnym prawdziwie postępowych i światłych inteligentów.
Doskonale wiedzących, że są poglądy złe, niegodziwe, bezsensowne i pozbawione smaku.
Którym prawdziwie postępowy i światły inteligent słusznie odmawia prawa zajmowania miejsca w życiu publicznym.
A przecież takie właśnie są poglądy Klausa!
.
Jestem ZNIESMACZONY I OBURZONY TWOJĄ POSTAWĄ, EDWARDZIE!
.
Przecież gdy poglądy takie głosi ktoś z grona kaczofaszystowskiej jaczejki, grasującej na tym blogu – Ty lub inne cudne wykwity naszych elit dają im pryncypialny odpór z pozycji postępu, nowoczesności, wolności i humanitaryzmu.
Słusznie płonąc oburzeniem wobec prezentowania w tak postępowym gronie reakcyjnych miazmatów kołtuństwa, zaprzaństwa i wstecznictwa.
TOĆ SAM PISAŁEŚ:
http://kuczyn.com/2008/09.....ment-58513
CYTUJĘ:
„Pewnych rzeczy nie wypowiada się nie ze względu na cenzurę, ale dlatego że są głupie i tego osobnika, który je wypowiada można podejrzewać o głupotę, pewnych rzeczy nie mówi się ze względów estetycznych i tego, który je wypowiada uważa się za człowieka bez smaku. ITD.,ITD.”
KONIEC CYTATU.
.
W przypadku Klausa natomiast prezentujesz stek tych obrzydlistw bez jednego słowa komentarza, bez jednego choćby płomyczka szlachetnego odporu i oburzenia!
BA!
Co gorsza – jedyny Twój komentarz to „WARTO WIEDZIEĆ jak myśli Klaus”!
.
Jakże to – czyżby zawodzi Cię Twój słynny smak, pozwalający odróżniać smaki wina z równym znawstwem jak smaki poglądów złych, niegodziwych, bezsensownych i kłamliwych, o których już samo wspominanie jest dowodem degrengolady i braku smaku?!
.
CZY MOŻE OKAZUJESZ TYM OHYDNĄ HIPOKRYZJĘ,
pozwalająca na przykładanie różnych miar do kwestii dopuszczalności „wypowiadania pewnych (tych samych) rzeczy” – – w zależności od tego, KTO JE WYPOWIADA?!
.
Bardzo źle by to o Tobie świadczyło.
I bardzo jednoznacznie.
.
CZY TO MOŻE OBJAW REWIZJI WŁASNYCH POGLĄDÓW?
To również źle by o Tobie świadczyło.
Świadczyłoby o tym, że się staczasz.
Z pozycji prawdziwie postępowego i pełnego smaku intelektualisty.
Nie idź tą drogą.
To droga do otchłani.
Na jej końcu może być „Warto wiedzieć, co myśli (apage!) Łysiak” lub
„Warto wiedzieć, co myśli J.R. Nowak”.
I inni obrzydliwcy, przed poznaniem pogladów których wzdraga się umysł każdego pełnego smaku i postępu inteligenta :-)
.
REASUMUJĄC – w obu przypadkach jestem zdegustowany Twoją postawą…
11 października 2008, o godzinie 12:31
Ale Klaus Klausem,
Edward Edwardem,
a najważniejsze, że CAŁA POLSKA DZIELNIE WALCZY Z PAŁACOWYM TROLLEM (copyright by Kuczynski)!
.
.
- Pan Minister Sikorski w zgodzie z prawem i dobrymi obyczajami odcina PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski) od informacji o brukselskim szczycie.
Co wzbudza zachwyt każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta):
http://www.dziennik.pl/polityka/article249665/.html
CYTUJĘ:
„“Lech Kaczyński nie może w MSZ uzyskać żadnych informacji o spotkaniu, dlatego z pytaniami dzwoni do prezydenta Francji – Nicolasa Sarkozy’ego.
“Dostaliśmy chyba przedwczoraj kuriozalne pismo od jednego z dyrektorów, który – powołując się na premiera – napisał, ze zakazano mu przekazywania informacji panu prezydentowi” – powiedział Kownacki, cytowany przez TVP Info. ””
KONIEC CYTATU.
http://wiadomosci.gazeta......jeden.html
CYTUJĘ:
„Premier Tusk zakazał informować prezydenta o programie szczytu UE. Mam to na piśmie – mówił. Kownacki podkreślił, że Lech Kaczyński jest zmuszony kontaktować się w tej sprawie z prezydencją francuską.”
KONIEC CYTATU.
.
.
Pan Minister Klich uziemi samolot, którym miałby lecieć PAŁACOWY TROLL (copyright by Kuczynski).
Co wzbudzi zachwyt każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta)
http://wyborcza.pl/1,75478,5798053,Czy_leci_z_nami_prezydent_.html
CYTUJĘ:
„Według naszych informacji rząd poważnie rozważa możliwość niewydania zgody na start samolotu rządowego, którym chce lecieć prezydent. Tu-154 jest w składzie 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i zgodę na jego użycie wydaje szef MON. Zdarzyło się już, że minister Bogdan Klich powstrzymał wylot Antoniego Macierewicza, wówczas szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Minister Sławomir Nowak powiedział, że prezydent może skorzystać z biura podróży.”
KONIEC CYTATU.
Ponoć nawet:
CYTUJĘ:
” Głowa państwa zarezerwowała nawet samolot i od środy prowadzi akredytację dla dziennikarzy. Według Lecha Kaczyńskiego na szczycie omawiane będą sprawy Gruzji i traktatu lizbońskiego – co leży w sferze jego kompetencji i zainteresowań.”
KONIEC CYTATU.
.
Pan Minister Klich nie musi się do tego posuwać, gdyż szczęśliwie zachorował pilot.
Co wzbudza zachwyt każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta)
http://wiadomosci.gazeta......jeden.html
CYTUJĘ:
” Na szczyt Unii Europejskiej w Brukseli poleci tylko premier wraz z delegacją rządową. Pilot drugiego samolotu się rozchorował – powiedział na antenie RMF FM minister obrony narodowej Bogdan Klich.
….
- Oba rządowe tupolewy są sprawne, ale jest tylko jedna załoga – mówił Klich. Żeby nie było wątpliwości, kto poleci do Brukseli, minister dodał, że „tylko Kancelaria Premiera złożyła zapotrzebowanie na samolot w dniach 14, 15 i 16 października”.
KONIEC CYTATU.
Klich łże tu jak bura suka, bo o rezerwowaniu mówi poprzedni link. I na stronie kancelarii PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski) wisi od środy ogłoszenie o akredytacji na wyjazd PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski).
.
.
CZEKAMY NA RUCHY NASTĘPNE:
.
- Zakład energetyczny odcina prąd od siedziby PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski).
Co wzbudza zachwyt każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta). Jak i szerokich mas inteligenckich calego kraju.
.
- telekomunikacja odcina telefony od siedziby PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski).
Co wzbudza zachwyt każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta). Jak i szerokich mas inteligenckich.
.
- Aktyw młodzieżówki PO smaruje gównem klamki siedziby PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski).
Przy czym Poseł Palikot defekuje się osobiście na podjeździe.
Co wzbudza zachwyt nad niezrównaną lekkością tego dowcipu każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta).
Jak i szerokich mas inteligenckich całego kraju.
.
- ABW aresztuje PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski).
Minister Ćwiąkalski przedstawia na konferencji prasowej kolejny zamordowany przez Ziobrę laptop, w którym były plany ZAMACHU STANU, organizowanego przez PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski).
Oraz niszczarkę, w której zniszczono pisemne dowody tego zamachu.
Co wzbudza zachwyt każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta).
Jak i szerokich mas inteligenckich całego kraju.
.
- Rząd Don Alda Kastro wprowadza STAN WOJENNY na terenie całego kraju.
I aresztuje cały PiS pod zarzutem „próby zbrojnego obalenia ustroju”
Co wzbudza zachwyt każdego prawdziwie postępowego i prawo miłuącego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta).
Jak i szerokich mas inteligenckich całego kraju.
(Oraz panikę wśród pedofilów).
.
- Michnik pisze artykuł na pierwszej stronie GW „URATOWALIŚMY DEMOKRACJĘ!!”.
Co wzbudza… ITD.
Artykuł ten sąsiaduje z najnowszym wierszem Szymborskiej p.t. „NARESZCIE!”
Co wzbudza… ITD.
.
- Zostaje zlikwidowany IPN, a zamiast niego powołana zostaje Główna Komisja Badania Zbrodni Kaczystowskich.
Co wzbudza… ITD.
.
- spływają listy gratulacyjne od koronowanych głów i głów państw z całego świata.
Co wzbudza… ITD.
.
- giełdy całego świata odrabiają spadki – koniec wywołanego przez
PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski) kryzysu gospodarczego.
Co wzbudza… ITD.
.
- w Zielonej Górze zostaje proklamowany Festiwal Piosenki Antykaczystowskiej.
Co wzbudza… ITD.
11 października 2008, o godzinie 12:38
Dziękuję Uchachany.
Podkładasz sie w tobie właściwy sposób. Jak osioł.
Teraz wiem, dlaczego wypisujesz głupoty o poglądach tych, z którymi sie nie godzisz. Ty nie rozumiesz mimo pozy na roentgena, co twój wróg, (bo dla ciebie przeciwnik to wróg) ma na myśli. Ty go nie czytasz po to by rozumieć. Ty się ślinisz nad tekstem, który ci „nie pasuje” jak impotent przy pogardzanej oczywiście przez impotenta dziewczynie.
Nie dostaniesz u mnie dr, ba nawet mag. A na tego, który ci taki tytuł pozwolił ewentualnie nosić doniosę ex post na SB czyli w obecnych warunkach do IPN.
Nie licz na wiecej odpowiedzi ale oczywiście czytając blog czytam i ciebie. Jak „dostrzegę” iskierkę to ci oczywiście odpowiem.
11 października 2008, o godzinie 13:03
Do „zbrodni kaczyzmu” dodać należy postawienie każdego głośno reflektującego sie nad sprawami kraju w sytuacji niezręczniej. Niezręczność to polega na tym ze trzeba wkraczać w dziedzinę zarezerwowana dla brukowców, szmatławej telewizji i dla Kaczyńskich osobiście. Trzeba wkraczać w sferę rodzinna, w obszar relacji braterskich i to głębokich, bo nawet okres analny bracia ci przeżyli równolegle, co czyni ważną np. informację, po której stronie leżał J., a po której L. i czy matka była leworęczna czy praworęczna. By spróbować wyjaśnić to, co dzieje się w polskiej polityce trzeba przekroczyć granice dobrego smaku
To, co uderza to jakąś wielka nietypowość obu braci. Jakoś nie pasują do swego „rodowodu”, do swego pokolenia i do formacji, jaką była przedsierpniowa opozycja. Nie, to nie są oryginały czy dziwolągi. Na ulicy czy to warszawskiej czy małomiasteczkowej nie wywołaliby sensacji.Oto obywatele na spacerze, nieurodziwi i jak większość odęci, – peereliki, w źle leżących garniturach i jeszcze gorzej zawiązanych krawatach. Niechluje z ambicjami, urzędasy w delegacji. Chyba w tym tkwił początkowy sukces braci. Wyborca nawet, jeśli w nich nie rozpoznawał siebie to otrzymywał podarunek w postaci poczucia bezpieczeństwa. To swoi, nam nic nie zrobią z takim zadkiem mam nie podskoczą.
Jednocześnie cześć wyborców czuła nie do końca świadomie ze faceci o takim wygładzie i zachowaniach, podobnie jak oni sami (wyborcy), nienawidzą lepiej ubranych, lepiej wymawiających słowa, schludniejszych, modniejszych i tych błyskiem w oku. A jednak w końcu Kaczyńscy przegrali. Utracili swą atrakcyjność dla znacznej części wyborców, kiedy z szarego wyliniałego futerka wlazły tarczki, łuski i kolce Warana (Varanus acanthurus)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Waran
Przegrali, kiedy obywatele zrozumieli, że oddalają Polskę od prawa i sprawiedliwości. Wbrew temu, co wypisują tu harcownicy istniało niebezpieczeństwo, że ustrój Polski zostanie zdemolowany i przybierze postać putinowskiej Rosji. To nie „dobroć” kaczystów sprawiła, że uniknęliśmy tego. W Rosji udało się stworzyć klimat przyzwolenia na autorytaryzm. Stało się to także możliwym dzięki image Putina „swojego sowieckiego chłopca”. W tym ma on lepszą od Kaczyńskich sytuację. Łuski, tarczki i kolce Rosjanom nawet się podobają, Polakom jednak nie.
Ciekawym jest dla mnie jak przegrana wpłynęła na wzajemne relacje Kaczyńskich.
Dziś nie sposób powiedzieć, któremu jako pierwszemu zmieniano pieluchy, a który za czyn równoległy dostawał klapsa. Te historyczne fakty zbyt silnie rzutują na Polskę by unikać refleksji. Tym bardziej, że inspiruje ku temu hasło „polityki historycznej”. Wiemy ze jeden z braci znalazł częściowy azyl w życiu rodzinnym. Szkoda, że tylko częściowy.
Wiemy, że osoba piastująca wysoki urząd państwowy powinna być wolna od ewentualnych uzależnień. Stąd konieczność lustracji tych osób by chronić państwo przed możliwością szantażu.”Przed wiekami”, kiedy homoseksualizm był problemem wrażliwym unikano powierzania pewnych wrażliwych funkcji homoseksualistom. Jak w przyszłości uniknąć uzależnień typu Kaczyńscy nie naruszając praw człowieka?
Wracając do pytania o ich wzajemnie relacje pragnę wyrazić swój naiwny, ale optymistyczny pogląd, że więź a raczej stryczek braterski, na którym zawiśli może pęknie. Może unurzany w permanentnym upokorzeniu Prezydent się ocknie. Może eksploduje nienawiść prezesa do brata niezguły.
Do takich oto niesmacznych rozważań pchnęła mnie decyzja Polaków, którzy nierozsądnie, ale zgodnie ze swym prawem wybrali ich obu naraz na swoich przywódców.
11 października 2008, o godzinie 13:39
Edwardzie -
a potrafisz bez inwektyw..?
Zapewne nie.
Ja postawiłem tu wyraźną tezę: te same poglądy na różne kwestie raz z wielkopańską wyższością zwalczasz jako objaw zacofania i ciemnoty, ba, twierdzisz nawet że niekiedy już samo ich omawianie czy nie daj Boże lansowanie jest objawem braku smaku i głupoty.
Zwalczasz nawet nie tyle we własnym imieniu, ile w imieniu elitarnego środowiska, w jakim się znajdujesz :-).
Zaś drugim razem przedstawiasz je jako rzecz o której „warto wiedzieć”.
.
A cała różnica polega na tym, że w pierwszym przypadku głosi je ktos inny niż w drugim :-)..
.
Rozumiem, że czujesz się przygwożdżony argumentacją i nie mając jak jej odeprzeć posuwasz się do określenia interlekutora mianem osła?
.
Akceptuję to.
Potwierdza to moje zdanie o „intelektualistach”, których Bogiem jest Michnik i jego środowisko.
Ulubionym chwytem tych panów jest oskarżanie swych oponentów o głupotę, choroby psychiczne, ciągoty totalitarne czy faszystowskie, nienawiść, anstysemityzm etc. etc.
.
Zaś inną metodą prowadzenia dyskursu to praktyki magiczne z rertuaru dziecka, które uważa, że jak zamknie oczy, to będzie niewidzialne.
Czyli zaklinanie części niepasującej im rzeczywistości poprzez odmawianie jej prawa uczestnictwa w publicznej debacie „lepszego towarzystwa”.
Czemu służy wprowadzanie kanonu, że „o pewnych rzeczach się nie rozmawia, bo świadczy to o braku smaku, głupocie etc. etc.”
Zaś nieprzestrzeganie tego kanonu powoduje restrykcję: usunięcie poza nawias „lepszego” towarzystwa.
.
Szczerze powiedziawszy zawsze Cię w tymże „towarzystwie” lokowałem, tak więc ani trochę się nie dziwię :-).
.
Co zaś do „tytułów”, których byś mi „nie dał”.
W tym towarzystwie hołdujących takiej krytykowanej przeze mnie postawie jest dostatecznie dużo.
Nie czułbym się ani trochę nobilitowany dołączeniem do ich grona :-).
.
Nawiasem mówiąc: skąd Twoja pewność, że nie jestem jego cichym dysydentem :-)….?
11 października 2008, o godzinie 14:19
„Nawiasem mówiąc: skąd Twoja pewność, że nie jestem jego cichym dysydentem :-)….? ”
Chciałbyś?
Merity na stół i bucz jak wół.
11 października 2008, o godzinie 15:54
Jako obywatel III Rzeczypospolitej chce by reprezentowali mnie ludzie, a nie jądro splecione jak włoski łysiejącej Meduzy. Chcę to jądro rozdzielić nawet, jeśli rozdzielenie spowoduje wydzielenie się pewnej mierzalnej ilości smrodu. Po rozdzieleniu nie pozostanie, mam nadzieję, oprócz tego zapachu po jądrze w polityce nic, a Jarosław zostanie komornikiem w Białej zaś Lech rejentem w Bielsku. To będzie
HAPPY END
11 października 2008, o godzinie 16:55
Zofio, to chyba nie pierwszy raz jak przyłapuję cię na tym, że nikt cię jeszcze nie zabił. A dodam od siebie, że to następne twoje, nie zawacham się określenia, łgarstewko. Ale nie mogę napisać, że doceniam, że przestajesz mnie lubić bo nie zauważyłem tego w nadmiarze. Nie mam czasu i atłasu by zajżeć do twojego blogu. Informuję cię tylko, że wczoraj uległem zatruciu powietrza i miałem senne zaroty głowy. Stąd czas jaki poświęciłem.
Zofio, jak sądzisz ile Krzysztof Leski nawsadzał diabłów na łepek od szpilki, że osiągną rekordową jak na siebie frenkwencję? Czy potrafiłabyś to wytłumaczyć inaczej?
http://krzysztofleski.sal.....index.html
PS Nie mogę powiedzieć, że zajmuje mnie zasmarzanie szpinaku, buraczków czy czegoś gdyż wszystek gaz mię wyparował. Ale trudno mię się skoncentrować na jakichś blogach – z szacunkiem, ale wyluzuj.
11 października 2008, o godzinie 17:01
Od:
http://kuczyn.com/2008/10/10/304/#comment-59717
Pisałem na przemian z ogłądaniem filmu:
„Manhattan Murder Mistery” po polsku „Tajemnica morderstwa na Manhattanie” Woody Allena
http://www.filmweb.pl/f10.....ew.id=4465
Zabawa byla dobra, czego i wam życzę przy okazji.
11 października 2008, o godzinie 17:30
Polecam tekst profesora Łagowskiego w ostatnim numerze „Tygodnika Powszechnego”.
Głosie – nonsens polega na tym, że prawo jest interpretowane manipulowane przez biegłych podsuwających „łatwe” rozwiązania leniwym sędziom.
11 października 2008, o godzinie 17:36
Piotruś
A link?
11 października 2008, o godzinie 17:47
Edwardzie – przepraszam -do tej pory się nie nauczyłem – muszę pójść na szkolenie do Neli.
Ja czytałem wersję papierową i nie wiem czy umieścili już elektroniczną.
11 października 2008, o godzinie 17:51
Jest fragment….reszta na papierze.
11 października 2008, o godzinie 20:32
Pomimo kierowniczej roli GW Dziennik jest graczem może i wyraźnie mniejszym, ale chyba bardziej zafałszowanym jeśli idzie o rozgniatanie i lincz. Pilch płci męskiej jaki pisze w Dzienniku stara się wyglądać jak niebanalny, refleksyjny egzystencjonalny nitzchzeanista. I takim jest. Jest też w czołówce obydwu wyścigów nie zwężając sobie światła drzwi. To zresztą można wyczytać w ramach tego co dla szerokiej rzeszy jest obliczem. To człowiek, który nigdy w pełni nie rzucił legitymacji partyjnej. Podejżewam, że tamto wyrzucenie, które opisuje gdyby mógłby cofnąć czas również okazałoby się gestem rozpoczynającym i zakończającym jego postawę uczestniczącą w realnej polityce. I z tego deficytu bierze się, by nie ranić tzw autopatriotycznych dum, potrzeba zaznaczenia wkładu pojedyńczych partyzantów. Otucha jaką dają, a może nawet tylko mają dawać jego pisma nie jest banalnym zaznaczaniem swych stóp na marsowej powierzchni żywotów ludzkich. To może transfer swych tęsknot na pokolenia. Ale zastanówmy się nad rozjazdem tych mieczy Katamaranu. Zastanówmy się czy taki ten Jerzy Pilch byłby w stanie nie tylko narażać się naprawdę, poświęcać – nie tylko równoważnikiem narażenia i poświęcenia. Może przeczytawszy jakąś książkę miałby odwagę stricte cywilną sprawdzić swą siłę w walce o godną Polskę. 13 Grudnia być może psychologicznie łatwiej było być w stadzie rzucając legitymację, może była to logika bardziej perspektywiczna być na granicy po tej jej stronie. Nie wiem – to weryfikuje całe życie. Czy był to gest największego poświęcenia narodowego czy jakiegoś – tego nie napisał. Smutny to wątek więc pozostawmy tu miejsce dla krytyków literackich. Wszak całe życie to tylko pozy i formy, imperatyw kategoryczny nie ma w sobie poezji, nie ma w sobie poezji. Ale literacko jest to dobrze wykończone, bardzo dobrze wykończone. Zofio nie męcz już Jerzego Pilcha po mnie, nie męcz.
11 października 2008, o godzinie 21:07
Na lepszego od Ujfalusiego śmiało wyrasta powoli Błaszczykowski, a to cieszy. Puka do kadry coraz śmielej i tylko można się zastanawiać kiedy zgłosi się po niego jakiś wielki Liverpool.
Oby z pożytkiem dla polskiej piłki bo naprawdę warto.
11 października 2008, o godzinie 21:50
Kuba na 2:0. Może to nieładnie, ale jeśli Błaszczykowski zaczął to on powinien dobić Czechów, którzy wyraźnie nas zlekceważyli co nie umniejsza jakości gry przede wszystkim zawodników Beenhakkera.
Teraz żółta kartka dla Dudki.
11 października 2008, o godzinie 22:20
Edwarze,
Z Uralu pewnie skorzystam, bo jesli nie teraz to kiedy. nie zanosi sie przeciez, zeby nagle miala tam powstac baza hotelowa :))
pewna bliska mi osoba porownala kiedys nadarzajace sie okazje do pociagow, ktore stoja na naszej stacji czekajac, zeby zawiesc nas w najdalsze swiata strony, do krainy, gdzie marzenia sie spelniaja. Niektore z tych pociagow stoja tam bardzo dlugo, inne zatrzymuja sie tylko na kilka minut, potem odjezdzaja. Kiedys jednak przychodzi taki dzien, ze na naszej stacji nie ma juz zadnego pociagu. oprocz tego jednego, ostatniego, ktory zawsze tam stoi. wtedy zaluje sie pociagow, ktore odjechaly bo nie zdazylismy do nich na czas wsiasc, nie mielismy odwagi, lub myslelismy, ze beda stac dluzej i czas przeciekl nam miedzy palcami. Dla mnie zycie jest teraz i tylko teraz.
w podziece za Vertynskiego przesylam pejzaze Levitana.
http://bibliotekar.ru/rusLevitan/1.htm
Probowalam wybrac najpiekniejszy, ale to troche jak szukanie najpiekniejszego platka sniegu. Wszystkie sa doskonale.
11 października 2008, o godzinie 22:36
Czesi to 8 zespól rankingu FIFA, ale nie zapominajmy, że to też superśredniak łojący skurę wielu przyzwoitym drużynom europejskim. Mógł Smolarek strzelić na 3:0 i to byłoby sprawiedliwsze. Wystarczyła dokładna kontra by mecz stał się nerwowy w końcówce, ale wyszliśmy z tego. Mieliśmy zdecydowanie więcej z gry i tylko żal, że nasi odpuścili także z koncentracją. Dawno nie widziałem tak wybieganej drużyny polskiej inteligentnie forsującej grę kombinacyjną, ale co ważniejsze grę piłką. Jeśli nie powtórzy się scenariusz z wielu poprzednich eliminacji to mamy szansę na 6 pkt w tym dwumeczu – co, podkreślmy, jest absolutnie w zasięgu tej drużyny. Czesi grali z nowym trenerem i nie za bardzo wiedzieli na co ich stać, ale to my nażuciliśmy swój styl gry. Musimy teraz zbierać punkty i czekać na potknięcia najgroźniejszych rywali. Jest jeszcze kilka mankamentów na pewno do poprawienia co fachowcy powinni trenerowi wytknąć bo lepsze jest wrogiem dobrego – widać stadion śląski jest szczęśliwy dla biało-czerwonych.
11 października 2008, o godzinie 23:35
dark side,
A co jest nie tak z Rosjanami i Anglikami? Twój opis Rosjan odludków odstaje od tego co zazwyczaj się o nich pisze. No i mam pytanie kiedy zaprezentujesz nam swoje bogate zbiory zdjęć?
12 października 2008, o godzinie 01:37
Zofio, też myślisz milczysz stadnie czy przeciwnie?
PS Naturalnie pytam z ciekawości.
12 października 2008, o godzinie 03:02
Zofio, masz „A co jest nie tak z Rosjanami i Anglikami?”.
Pojawia się gryps ARA czyli papuga. Czy nie rozumiesz, że to ostrzeżenie pełniące funkcję groźby? Groźby tylko wobec tego kogo się stara zastraszyć. To może występować racjonalnie jako element sekwencji. Przybierać znaczenie zgodne z całością barwy sygnłu/ów.
To do kogo to jest wynika z tego ile już się do kogoś wysłało danych prywatnych. To powoduje chemiczny odbiór do siebie. Zwłaszcza gdy były to sygnały naruszające prywatność i przez to godność. Ja wiem, że rozbicie tego na kilka nicków jest wygodne, ale to sposób tylko pokazujący poczucie siły. No wyobraź sobie by wszystko co pisze pisał z jednego nicku. A tak np energia i treść jaka idzie za tą masą wstukanych literek jest zrobiona na „przyczynę w odbiorcy”.
To nieustająca presja.
Weźmy te pstryczki przy odświerzaniu. To jest więcej niż esencja pogardy. Przecież dobre wyjaśnienie w postaci „trzeba udać maksymalnie, że jesteś produktem naświetlań” jest przekazem maksymalnie zakamuflowanej informacji o oskarżeniu. Maksymalnie omijającej świadomość. Zatem to „dobre” wyjaśnienie jest jeszcze gorsze niż złe. A w rzeczywistości jest to bazujące na prymitywnym rozumieniu nauki wykpienie ogólne metod przez pozór ich zewnętrznej obrazowej przesady rzeczywistego efektu. To rodzi superuproszczenie (ost rozdział Cialdiniego) wydmuszkowatości. Weź pod uwagę, że nie chodzi tu w rzeczywistości o używanie tych cyknięć jako odpowiedników taśm podprogowych czy reklam. Tam wykazano bardzo niewielki lub żaden wpływ. Bo nie chodzi o uwiarygadnianie treści migniętych. Ale używanie tego minimalnego efektu do kumulacji. Sytuacji, w której każda wypowiedź wyda się minimalnie bardziej znajoma czyli wiarygodna. Za każdym razem aspekt odnoszący się do podmiotu zaufania powtarza się nie po raz drugi, ale po raz zsumowany. I w tym sensie-zakresie należy opisywać i traktować geometryczny efekt przyrostu wiarygodności. Nasz mózg poność rejestruje takie ilości danych podświadomie, że jest to drobiazg.
Twój i GW brak stanowiska jest stanowiskiem akceptującym. To też jest jakiś gest-brak gestu o potwornym przyrastającym geometrycznie sensie. Akceptacja wystarczająca dla uchemicznienia wiarygodności. To postawa przestępcza.
12 października 2008, o godzinie 08:33
Rozczarowany pisze:
http://www.dziennik.pl/op.....owuje.html
Problem w tym, że nie ma powodu do rozczarowania.
Diagnoza „rozmrożonej lodówki” to znaczy, że „endekokatolicyzm” ożyje i zatruje była moim zdaniem uprawniona. Tyle, że ani Robert Krasowski ani ja na szczęście nie potrafimy udowodnić swych poglądów w oparciu o materiał empiryczny. Być może było tak jak chce Krasowski: Gęgacze gęgały niesłusznie, żaden barbarzyńca nie czaił się za rzeką w zaroślach. Mogło być też tak jak mniemam ja:
Barbarzyńców mrowie czaiło się za rzeką.
Jakoś wolę gęganie na wszelki wypadek, bo jednak, co chwilę w III RP słychać chrapliwe głosy, bo co chwilę natrafiamy na plugawe ślady barbarzyńskich obozowisk.
Ojcowie założyciele. Są tacy. Dzięki jakiejś wielkiej intuicji Mazowiecki wziął do siebie Leszka Balcerowicza. Od niego zaczęła się wielka przygoda Polskiej demokracji. Kierunek, który tamta ekipa wyznaczyła pozostał wytyczną i można już powiedzieć, że przyniósł sukces.
Tak postkomuniści byli sprawni. Dodam, że byli potrzebni. Potrzebni by w ich sieci wpadali „rozczarowani” zawiedzeni nowa Polską. Przyciągnęli do siebie cały peerelowski resentyment. Bez „postów” ten resentyment poszedłby na rzecz „ciemnogrodu”. Postkomuniści nie zawiedli demokracji broniąc swego prawa do udziału w polityce byli odgromnikiem. Oczywiście to nie anioły. Jest wiele winy u ekipy Millera ze mieliśmy PIS u władzy.
Nie rozumiem źródeł niezadowolenia Krasowskiego. Może wstał rano nie na tę nogę?
12 października 2008, o godzinie 08:34
dark
Dzięki za przesyłkę.
12 października 2008, o godzinie 08:41
Interesujący
głos o problemach i pułapkach
związanych z wprowadzeniem euro, zaczerpnięty
z forum Dziennika
http://forum2.dziennik.pl/read.php?2,385547,page=2
pod wywiadem z prof. Gomułką
http://www.dziennik.pl/po.....yzyko.html
.
[ Nawiasem mówiąc - przerozkoszny ten Gomułka
CYTUJĘ:
"Profesor Stanisław Gomułka studzi obawy polityków. "Prezydent ma tendencje do zawyżania ryzyka tam, gdzie go nie ma. Może nie miał konsultacji ze swoim kandydatem na szefa Narodowego Banku Polskiego" - zastanawia się w Radiu ZET. Nie szczędzi też krytyki pod adresem Jarosława Kaczyńskiego.
.
"To niepotrzebne straszenie. Trzeba myśleć nad zabezpieczaniami, a nie nad niepotrzebnym straszeniem. Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego jest zupełnie nielogiczna"
KONIEC CYTATU.
.
Aha:
"... ryzyka... nie ma..."
Ale
" Trzeba myśleć nad zabezpieczaniami"
Ciekawe PO CO myśleć nad zabezpieczeniami, skoro RYZYKA NIE MA...?
Oto CAŁKOWICIE LOGICZNA wypowiedź profesorska :).
Czy nie POwinniście tu wyrazić swój zachwyt nad nieodpartą jej logiką i potępić brak logiki Kaczyńskich...? ]
.
A teraz przechodzimy do ZACYTOWANIA.
Dla szczególnie rozgarniętych podkreślam POnownie:
T____O_______J____E____S____T_______C___Y___T___A___T_!!!
CYTUJĘ:
„czyt.
»
Refleksje dotyczące wprowadzenia waluty EUR/euro/ zamiast PLN/złoty/ 2008-10-01 16:15
.
O wypełnianiu warunków przyjęcia euro napisano juz tony papieru i wszyscy je znają, a wypełnienie ich jest w zasadzie wspólnym interesem nas wszystkich, niezależnie czy decydujemy się przyjąć euro lub nie.
Gdy zamierzamy przyjąć euro to moim zdaniem powinno się :
1. Najwięcej pracy włożyć w ustalenie kursu wejściowego, według mnie jest to kluczowy element dla nas wszystkich /Polaków/ i zarazem najtrudniejszy do wyważenia nie mówiąc o tym, że po drodze będzie kilku przeciwników – EBC /chce mocnej złotówki, podmioty spekulacyjne również chcą mocnej złotówki/.
2. Doprowadzić do dyskusji otwartej na argumenty /nie polityczne/ każdorazowo z uzasadnieniem wszystkich uczestników rynku – a są nimi wszyscy Polacy i wszystkie podmioty na rynku, ponieważ zrozumienie jakie skutki będzie miało ustalenie kursu i przyjęcie euro jest najważniejsze.
Dopiero potem można i trzeba przeprowadzić referendum w sprawie przyjęcia bądź nie euro.
W tym przypadku każde arbitralne decyzje są niedopuszczalne.
Skrajnie należy unikać przyjmowania poglądów pojedynczych stron, czy to rządowych, czy biznesowych, ponieważ one nie reprezentują nas wszystkich, a tylko własne różnie pojmowanie interesy, niekoniecznie idące w parze z naszymi.
Dla uzasadnienia powyższego w telegraficznym skrócie podam kilka przykładów przeciwstawnych „stron” – każda będzie miała słuszne według niej argumenty za przyjęciem określonego kursu wejściowego.
używane dalej określenia to:
-słaba złotówka względem euro np. kurs EURPLN 4.0000
-mocna złotówka względem euro np. kurs EURPLN 3.5000
/wartości wymienione są przykładowe/
i teraz przy takich założeniach nie wchodząc w szczegóły /ponieważ bywa, że nawet ta sama „strona” potrafi w zależności od sytuacji być zwolennikiem raz słabej, a za chwilę mocnej złotówki/
.
-eksporter producent – chce zasadniczo słabej złotówki /np. KGHM – tu jeszcze sprawa się komplikuje w zależności o rynku sprzedaży /USD w tym przypadku/ lub od przyjętych na świecie standardów kwotowań danego produktu.
.
-importer producent i handlowiec – chce zasadniczo mocnej złotówki /np. PKN Orlen – mniej płaci za surowiec a sprzedaje w zasadzie po tej samej lub wyższej cenie/
.
usługodawca – korzystający ze środków unijnych /np. firmy budujące autostrady/ chcą słabej złotówki – dlaczego?, koszty – materiały i wynagrodzenia niższe, zysk ustalony w euro od km
.
rząd /budżet/ – to jest szampon i odżywka w jednym, np. przy słabej złotówce /wyższa inflacja/ generowane są wyższe cła, akcyza, vat, a na koncu podatki CIT i PIT czyli przychody, /posiada cechy eksportera/,
*
w przypadku zapłaty odsetek i zwrotu kapitału ze sprzedanych obligacji /czyli zwrot zadłużenia, a wynosi obecne wg. Sposobu liczenia UE około 7000 USD na głowę każdego z nas i część tego zadłużenia jest w walutach obcych/ – wydatki, rząd /budżet/ staje się importerem i chce mocnej złotówki.
*
obywatel, który wziął kredyt walutowy – chce z oczywistych względów mocnej złotówki / wyższe zarobki w euro/
*
obywatel, który wziął kredy złotówkowy – chce słabej złotówki / a dlaczego? a dlatego , że jak przyjmiemy kurs euro z mocną złotówką to będzie miał więcej euro do oddania/
*
obywatel pracujący i emeryt – chce z oczywistych powodów mocnej złotówki /będzie bliżej europy z wynagrodzeniem, emeryturą/
.
-obywatel właściciel nieruchomości – to klasyczny szampon i odżywka w jednym /jak rząd/ – mocna złotówka to nieruchomość droższa w euro /teoretycznie zamożniejszy/, ale albo jeszcze nie wie, lub nie myśli długofalowo /przed nami wprowadzenie podatku katastralnego, przeciętnie roczna stawka podatku na świecie waha się w granicach – od 0.5 do 1,8 % wartości nieruchomości, nie będę się rozpisywał w których krajach jest i ile wynosi – polecam google/
.
.
- ktoś powie , że rząd jakikolwiek, będzie się bał podjąć taką decyzję – odpowiadam, przy naszej sytuacji emerytalnej i demograficznej /prywatyzację roztrwoniono, nie będę używał dosadniejszych słów, bo nie to jest celem tego tekstu/ nie będzie miał wyjścia.
.
Po tym wyjaśnieniu obywatel, właściciel nieruchomości powinien chcieć słabej złotówki/ mniejsza wartość w euro, docelowo mniejszy podatek – jak eksporter/.
Powyższa sytuacja / podatek od nieruchomości/ to jeden z czynników wielkich kłopotów na rynku nieruchomości w USA, Anglii i w EU. Wysokie ceny nieruchomości – wyższa podstawa do obliczenia podatku i ubezpieczenia.
.
-rolnik – ten oczywiście będzie zawsze narzekał, na urodzaj, na nieurodzaj, ale w sprawie kursu wejściowego będzie chciał mocnej złotówki – uzyska wyższą cenę za swoją produkcję po wprowadzeniu euro, a dotację dostaje w euro.
.
-obywatel – konsument paradoksalnie powinien chcieć mocnej złotówki – ponieważ ceny po przyjęciu euro nie wzrosną tak mocno, bo już będą wysokie,
.
.
.
Już po takiej prostej analizie widać, że nad wysokością kursu wymiany trzeba się mocno zastanowić.
Ale jak to w życiu bywa podczas podejmowania wyważonych decyzji zawsze są kłopoty. W naszym przypadku będą to niebezpieczeństwa występujące na rynku wymiany walut i czekający tam na takie okazje /przyjęcie wspólnej waluty/ podmioty spekulacyjne /a są to globalne fundusze spekulacyjne i zdziwicie się – międzynarodowe banki będące właścicielami banków w Polsce, lub mające w nich udziały/ – w zasadzie wszystkie te podmioty grają na umocnienie złotówki /nie będę się rozpisywał jak i w co grają, ale uwierzcie na słowo – grają/.
.
Dowodem na to np. raport Centralnego Banku Słowacji, gdzie wskazują autorzy kwoty jakie zyskały zagraniczne podmioty operujące na rynku, a jakie w postaci kosztów ponieśli obywatele przed „przywiązaniem” słowackiej korony do euro. Tak na marginesie tzw. „rynek” o dziwo na miesiąc przed podjęciem decyzji przez EBC i Słowaków wiedział jaki to będzie kurs /czyli grał ze Słowakami znając ich „karty na ręce” –jak myślicie kto wygrał tę partię?
.
.
Gdy mówię o sytuacji rynkowej /mam na myśli wzajemne kursy walut głównych EURUSD, USDJPY, GBPUSD, USDCHF, EURCHF, EURJPY, i pobocznych nas interesujących USDPLN, EURPLN, USDCZK, EURCZK, USDHUF, EURHUF,/ w obecnej chwili mamy totalną nierównowagę i bardzo duże napięcia – dla uzasadnienia podam, że np. 17 marca 2008 na parze USDJPY nastąpiła interwencja banku Japonii /ostatnia miała miejsce około 4 lat temu/ i prawdopodobnie na parze EURUSD też w celu zatrzymania spadku wartości USD.
A kiedy następuje interwencja i w jakim celu – aby delikatnie mówiąc skorygować skrajne wychylenia i „odwrócić trendy”.
Należy koniecznie powiedzieć również o skrajnie umocnionych walutach naszego regionu, nie poprzez tzw. proces dostosowawczy /konwergencji/, ale przy czynnym udziale wykorzystujących ten proces i nierównowagę na rynku podmiotach spekulacyjnych. Czego dowodem jest dynamika trwającej korekty na rynku i dzienne wahania kursów tzw. zmienność.
.
Można zadać pytanie, jaki to ma związek z naszym przyjęciem euro?
odpowiedzią będzie:
skrajnie uproszczony przykładowy scenariusz który mógłby /po według mnie nieprofesjonalnej wypowiedzi w Krynicy – a może nie…/ nastąpić, ale nie nastąpi bo to według mnie była błędna wypowiedź nie podparta głęboką analizą – a takiej powinno się oczekiwać od autora/
.
do rzeczy:
.
-wchodzimy do korytarza EMRII w 2009 np. z kursem dzisiejszym 12.09.2008 3,3600 EURPLN, /-,+15% teoretycznie dopuszczalne odchylenie od przyjętego kursu/
cytat ze strony NBP „Obecnie w ERM II uczestniczy Dania, która przystąpiła do tego mechanizmu w 1999 roku, gdy wprowadzono wspólny europejski pieniądz. Kopenhaga wynegocjowała jednak sobie prawo do zachowania rodzimej waluty i pozostania poza strefą euro. Spośród tzw. nowych krajów członkowskich Estonia, Litwa i Słowenia przystąpiły do ERM II już w czerwcu 2004 roku, tuż po wejściu do Unii Europejskiej. Kolejne kraje – Cypr, Łotwa i Malta dołączyły do nich w kwietniu 2005 roku. W listopadzie tego samego roku w ERM II znalazła się Słowacja. Słowenia jako pierwsza opuściła mechanizm kursowy, gdyż z nadejściem 2007 roku znalazła się w strefie euro.”
.
-zakładamy, że NBP obroni ten kurs /Słowacki odpowiednik nie obronił – rewaluował /umacniał koronę słowacką pod presją rynku – podmiotów spekulacyjnych/ i przy wyjściu z korytarza EMRII mamy – (-) 15% / niestety zakładam udany atak podmiotów spekulacyjnych grających na umocnienie złotówki/ EURPLN 2.8560./ oby się na takim skończyło/
.
Dla przykładu podam, wielu już nie pamięta tzw. parytet PLN /szukać w google kto chce/:
parytet na 11/04/2000 – USD= 4.3806, EUR=4.2196, udział w koszyku 50:50,
czyli przyjmujemy euro 32 % poniżej parytetu z 2000 roku.
.
Ktoś zapyta i co z tego, to było tak dawno, odpowiem pytaniem, to jak myślicie po co ktoś /NBP/ ten parytet i właśnie w tym czasie ustalał?
Odpowiem bo wtedy była sprzyjająca /w domyśle równowaga/ sytuacja na rynku walutowym, kto chce szczegółów musi szukać wykresów wspomnianych wcześniej w tekście par walut.
.
Proszę zauważyć, że zadowalamy tym kursem wejściowym /EURPLN 2.8560./ mniej więcej połowę „stron” wcześniej wymienianych uczestników naszego kraju /celowo nie używam pojęcia rynku/, a na pewno zadowoloną stroną będą podmioty spekulacyjne, które po usztywnieniu kursu spokojnie zrealizują zyski.
.
.
.
Kończąc /niestety nie da się krócej o tym temacie/ twierdzę, że nie powinniśmy:
.
1. Informować /a szczególnie „rynku”/ o terminach wejścia do korytarza EMR2 nie będąc przygotowanym do takiego. / z cytatu NBP: „Obecnie w ERM II uczestniczy Dania, która przystąpiła do tego mechanizmu w 1999 roku, gdy wprowadzono wspólny europejski pieniądz. Kopenhaga wynegocjowała jednak sobie prawo do zachowania rodzimej waluty i pozostania poza strefą euro.” – z analizy wykresu EURDKK widać, że od początków 1997 roku Dania ustabilizowała kurs i dzisiaj jest w zasadzie taki sam jak 10 lat temu/.
uzasadnienie:
Brak pewności, terminów, kalendarza stwarza niepewność na rynku i a przez to zwiększa ryzyko dla spekulantów – nie będą mieli łatwego zarobku na Nas.
.
2. Zastosować duńska strategię i poczekać na sprzyjającą sytuację rynkową /powrót kursów głównych par walutowych do równowagi/, nie dywersyfikować rezerw walutowych /w domyśle zakup 5% AUD za USD/, a w odpowiednim momencie używać ich jako narzędzia obronno -stabilizującego – chyba, że siły na rynku są tak nierówne /przewaga spekulantów/, ale w takim razie jak NBP poradzi sobie z korytarzem EMRII. Nie bać się, „nie można zjeść ciastka i mieć ciastko”. Autor zdaje sobie sprawę z wykorzystywania umocnienia kursu PLN /spekulanci działają w naszym interesie/ do powstrzymywania inflacji – ale z drugiej strony pokazujemy „niedozwolone” poziomy kursu, pokazujemy, że wszystko jest możliwe tylko mocniej przycisnąć.
.
3.Oczywiście w międzyczasie przygotować się od strony technicznej do przyjęcia.
.
.
1. Najważniejsze przygotować społeczeństwo – nie propagandowo, nie traktować jak „głupków” – bo pieniadze każdy liczyć umie i każdego zmiana waluty dotyczy, tylko poważnie i rzeczowo, na argumenty.
Należy szukać „średnich ważonych”, „złotego srodka” jeśli chodzi o kurs wejścia, pędzić, nawet szabelką spekulantów /tak tak, mimo, ze to niepopularne, duże banki zagraniczne też, bo niestety one, a bardziej ich interes, nie jest tu najistotniejszy/.
I po przygotowaniu społeczeństwa, przeprowadzić referendum.
.
.
.
Na zakończenie mała dygresja.
Ostatnio prof. Balcerowicz w wypowiedzi dla prasy stwierdza, że szybkie przyjęcie euro, tzn. 2011, 2012r jest możliwe, że w zasadzie kurs wejścia do „korytarza” EMRII będzie zbliżony do rynkowego i stwierdza jednocześnie, że mówienie o kursie wymiany/przyjęcia eur/ dzisiaj jest czystą spekulacją.
Dziwi mnie brak spójności /a może nie dziwi…/ w tym, ponieważ na tym poziomie „wtajemniczenia” jest jasne, że tak naprawdę kurs ten /przyjęcia euro/ jest zależny od kursu rynkowego z przed wejścia do EMRII, a on jak najbardziej zależy od określonego terminu przyjęcia euro i w przypadku terminów 2011, 2012r będziemy mieć doczynienia z kursami rynkowymi z połowy 2009r i trudno będzie np. z poziomu EURPLN 2.8560 mówić o poziomach np. EURPLN 4.0000 nie mówiąc o poziomach EURPLN 4.3000. A kto pamięta o takich się mówiło /ale o czym to się nie mówiło – emerytury z prywatyzacji majątku narodowego, emerytury pod palmami itp./.
A według autora to byłby bardzo dobry kurs dla gospodarki /patrz. Chiny, Japonia/
.
czyt.”
KONIEC CYTATU.
12 października 2008, o godzinie 08:59
Polecam:
http://wyborcza.pl/1,7649.....tykow.html
12 października 2008, o godzinie 09:59
Poza tym
być może szykuje się niezły skok na „naszą” kasę:
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33204,5770926,Zaufanie_przez_drenowanie.html
.
Chyba se dyrektor Płociński długo nie podyrektoruje…
.
Oczywiście, jak słusznie zauważył jeden z dyskutantów na forum pod tym artykułem
http://forum.gazeta.pl/fo.....a=85565160
CYTUJĘ:
„taa…kapitalizacja calego naszego sektora bankowego jest rowna kapitalizacji sredniej wielkosci niemieckiego banku (powtarzam slowa Rybinskiego); toz by sie taki Citi czy Deutche Bank nachapal…
Rybinski mowil to kontekcie podobnych obaw wysuwanych przez Mecha i ledwo przy tym mogl powstrzymac smiech”
KONIEC CYTATU.
aleć,
jak mawiają Rosjanie „na biezpticzu i żopa sołowiej”.
Wszak sektor bankowy dawnych baraków sowieckiego gułagu to to głównie córeczki tłustych i jak do tej pory majętnych mamuś zza dawnych drutów…
.
Więc jak mamusie zbiednieją, to nawet skromnym wspomożeniem od córeczek nie pogardzą. Niebogate one każda z osobna – ale jak się solidarnie złożą na wypełnienie świeżo erygowanego obowiązku alimentacyjnego wobec podupadłych rodzicielek – to zawsze im trochę ulgi przyniosą…
.
OCZYWIŚCIE ten właśnie szykowany kij MA RÓWNIEŻ, jak każdy inny i DRUGI KONIEC.
Jak to w życiu.
Mianowicie TEORETYCZNIE po jego zaaplikowaniu możliwa będzie i sytuacja odwrotna: córeczka jakowaś (nieboże!) gruźlicy dostanie, a szczodra mamusia bez zbędnej biurokracji i sprawnie sypnie groszem na leczenie. Ba – będzie miała obowiązek sypnąć.
.
Może pan dyrektor po prostu broni swego stołka – wszak po przyjęciu owegoż świeżego kijaszka będzie miał jakby mniej do roboty, bo zastąpić go może jakiś kolega-nadzorowiec w Berlinie czy nawet na Wyspach Hula-Gula – siedzibach mamuś…
.
Może…
.
Ale skoro ostatnio nastąpiło takie przyspieszenie ciesiołki tego kijaszka, to czy aby nie po to jednak, by wysmagać nim córeczki dla sprawniejszego przeprowadzenia składki się na nagle mocno zadyszane rodzicielki…?
.
Toż głównie to mamusie sobie zaszalały na amerykańskiej ruletce i przytopiły rodowe srebra; córeczki – panienki jeszcze nadal skromne i ze śladowymi ilościami cnoty – tak się na tę ruletkę nie rzuciły, stąd i kondycję mają PÓKI CO jakby lepszą.
.
Co prawda nie czarujmy się: nawet w obecnych warunkach, jeśli córeczka do obowiązku alimentacyjnego się poczuwa, mimo tego, że niby na swoim i w zasadzie na mamusię może się wypiąć – to i tak go wypełni.
.
Ale będzie się musiała nakombinować, ponieść dodatkowe koszty i jeszcze zazwyczaj narazić się prawu.
No, to ostatnie to co prawda najmniejszy problem w bantustanach powstałych na miejsce dawnych baraków; tubylcy tam po staremu paciorki lubią :-)
.
Aleć zawsze łatwiej i bezpieczniej będzie to świeżo wystruganym kijaszkiem załatwić…
.
Więc zważywszy na to, że prace nad dostruganiem kijaszka przyspieszają synchronicznie z narastaniem kaszelku u mamuś – to na chudopacholskie ich córeczki on strugany moiściewy…
.
A że one, choć chudopacholskie, to i tak nam, niebogom (nie)miłościwie panują – się znaczy, że na własnych to zadkach jego razy odczujemy…
.
Heeej…
12 października 2008, o godzinie 10:27
A tutaj mamy nie lada gratkę dla prawicowej strony blogu
http://wyborcza.pl/1,7649....._ojcu.html
Wysnuwam z tego artykułu przypuszczenie, iż KOR i jego członkowie to była organizacja społeczna, która w zamierzeniu jej twórców formułowała cele nie sprzeczne z ideami komunizmu a zwłaszcza tezą, że władza zwierzchnia należy do mieszkańców miast i wsi. Pan Ozjasz Szechter wypowiada się jako osoba, która dystansuje się od ideałów komunizmu, lecz w taki sposób, że widzi jakieś błędy w praktyce jego funkcjonowania, błędy być może które można być może usunąć nie dezawuując zupełnie ustroju, który Pan Waldemar Kuczyński określa jednoznacznie jako zbrodniczy. Ciekawi mnie w związku z tym jak szybko w walce z konkretnym wrogiem w postaci aparatu przemocy państwa komunistycznego, następowała ewolucja poglądów członków KOR-u w kierunku uświadomienia sobie, że był to ustrój zbrodniczy. A może mylę się może już momencie postania KOR był organizacją, której członkowie zdawali sobie sprawę, że ustrój jako taki jest zbrodniczy, a nie tylko praktyka jego funkcjonowania jest taka.
12 października 2008, o godzinie 11:33
Wsauchałam i a potem przeczytalam w mediach przeczytałam ze zdziwieniem, co rzekl prezydent w prog. „Kawa na ławę”:
- „Jest pierwszą osobą w pańskie, a premier jest formalnie czwartą”. – Wielokrotnie zdarza się, że jest i prezydent, i premier są na szczycie UE. Wiele razy występowała taka sytuacja”.
Czy jest ktokolwiek w stanie temu chyba przez pomyłkę dr hab. nauk prawniczych wytłumaczyć, krótkimi, trzy wyrazowymi zdaniami – że nie jest pierwsza osobą w państwie?!
Ani formalnie, ani nie formalnie.
Nie ma czegoś takiego w polskim systemie władzy.
Że jest wyłącznie przedstawicielem władzy wykonawczej w Polsce na równi z Radą Ministrów.
Facet został prezydentem kraju nie rozumiejąc ni w ząb na czym ta jego funkcja polega, nie rozumiejąc ani jednego zdania z polskiej konstytucji.
Co gorsza nikt nie ma odwagi Lechowi Kaczyńskiemu wyłożyć kawy na ławę i dokładnie mu objaśnić, co może wg konstytucji, a czego nie może robić w naszym kraju prezydent.
Ubzdurał sobie, że jest Numer One w kraju, jak Bush w USA.
Zapomina przy tym biedaczek, jak występował w roli marionetki na telefonie, gdy był premierem jego brat. Kroku bez zgody premiera (brata) nie był w stanie zrobić.
Ciekawa jestem dlaczego wtedy nie twierdził, ze jest numerem 1 w kraju, tylko meldował pokornie, bez mała na kolanach – zadanie wykonanie panie prezesie.
12 października 2008, o godzinie 11:40
Dla Uchachany
Kolejno na wpisy z dn.12.10. godz8.41
Chodzi o art. w Dzienniku i wypow. prof.Gomulki ktory wypowiadał się że nie trzeba straszyć ,ale zabezpieczyc sie przed jakimś ryzykiem
nie wchodze w szczegóły. I Uchachany tą wlaśnie wypwiedz podał jaką główną niekonsekwencje (bo ryzyka nie ma ale trzeba się zabezpieczyć) i co nie znasz przyjacielu przykłdów,że ryzyka nie ma ale trzeba się zabezpieczyć,bo ja masę.
Reszta tego wykładu za długa i w moim wypadku trzeba by przetłumaczyć na polski,bo go nie rozumiem pewnie jestem ograniczony lub Ty za mądry.
Co do drugiego twego wpisu z dnia dzisiejszego godz.9.59 sytuacja podobna wpis bardzo długi, jakieś dygresje o jakimś dyr.że chyba nie będzie długo dyrektorem.
A następnie mase słów na temat jakichś rosyjskich córek i kijkach i wiele innych tego typu podobnych rzeczy.A jak wywnioskowałem miały to być ostrzeżenia przed wprowadzeniem EURO. I żadnej rady od Ciebie nie uzyskałem bo nie podajesz.
I co ma zrobić taki jak ja który bije się z myślami czy to euro to dobrze czy żle.Znów trzeba tłumaczyć na polski.
Czy nie szkoda Ci czasu na pisanie takich bzdur?
12 października 2008, o godzinie 11:40
Głos
Takie pytanie musiał byś postawić wszystkim trzydziesto kilkom członkom KSS KOR, którzy dali swe nazwiska. Mógłbyś także zadawać to pytanie każdemu z osobna tym kilku setkom czy w porywach tysiącom (?) „współpracowników”. U każdego będzie inaczej. Czytając wydawnictwa i publikacje związane ze środowiskiem KOR dowiesz się tylko, że tyle i tylko tyle i tak a nie inaczej, można było pisać by nie zostać w zaraniu rozbitym. Władza ówczesna była uwikłana w różne międzynarodowe zobowiązania. Trochę dla dobra swego obrazu na zachodzie znieść mogła, ale nie wszystko.
12 października 2008, o godzinie 11:52
Uchachany
po co cytujesz czyjeś bełkoty z góry zastrzegając, że tylko cytujesz i tym ucinając wszelką dyskusję? Aby zaśmiecać blog?
12 października 2008, o godzinie 11:58
Głos
Cała taktyka polegała na łapaniu władzy „za słowo” za ich własne deklaracje i podpisanie zobowiązania (Helsinki), ale (przykład jeden z, wielu), jeśli w ramach TKN działa seminarium zajmujące się nowomową to dla każdego było jasnym, że kwestionuje się cały sposób komunikacji władzy z poddanymi. Na innym seminarium rozmowa o centralnym planowaniu. Itd. itp.
A w radiu dają piosenki Osieckiej a czasem można zobaczyć w kinie Maklakiewicza z Himilsbachem. Ot PRL.
12 października 2008, o godzinie 12:20
Zofio (11:33) „Co gorsza nikt nie ma odwagi” jest wyjaśnieniem Twego oburzenia. Stefek Burczymucha poprawiał sobie samopoczucie mówiąc – ja to przynajmniej boję się „pierwszej osoby”, a ta gromada nieudanych piarowców musi bać się trzeciej lub czwartej.
12 października 2008, o godzinie 13:01
Zdzislawie,
uchachany ma tendencje do komplikowania rzeczy prostych, uzywania przydlugich cytatow przycinanych tak, by pasowaly do tezy. Po 3 min. czlowiek zazawyczaj traci orientacje czy to jeszcze cytat czy juz opinia uchachanego:) w tym wypadku jedanak ma racje (autor cytatu)- kraje rozwijajace sie zloza sie w duzej mierze na te bailouty (wykup dlugow bankow i innych instytucji finansowych)przez panstwo w krajach rozwinietych. Kraje rozwiniete bowiem zyja juz o od dluzszego czasu na kredyt u krajow rozwijajacych sie. Greenspan pisal o tym juz ze 2 lata temu. Banki w krajach rozwinietych tna maksymalnie swoje prowizje, po to by obnizyc rate kredytu dla obywateli tych panstw (w zeszlym tygoniu odbylo sie spotkanie na szczycie pieciu glownych bankow i podpisano takie porozumienie), w naszym kraju jednak nie slychac o podobnych dzialaniach, prawda. Banki te gdzies beda musialy odrobic straty, bo niektore po obnizcve prowizji operuja prawie za darmo.
Nie sadze jednak by opoznienie przyjecia euro mialo nas ochronic przed tym procesem.
12 października 2008, o godzinie 13:18
Andrzeju,
dlaczego zacytowałem?
Bo na linkowanej stronie jest kilkadziesiąt komentarzy i nie znalazłem sposobu by wkleić ten konkretny.
Cytowanie ma niby „ucinać wszelką dyskusję”…?
Śmiała teza, ale jej nie podzielam. Chyba, że dyskusja ma polegać na napisaniu „Podkładasz sie … Jak osioł.”
Chociaż właściwie i tu nie ma problemu: przecież zawsze można napisać, że „CYTUJĄC TO …. podkładasz sie … jak osioł” :-).
.
A skąd się wzięła AKURAT TAKA TEMATYKA??
.
Cóż,
zdawało mi się,
że były tu głosy deklarujące obrzydzenie
ciągłym międleniem tematów „Jaruzelski-stan wojenny-lustracja-dekomunizacja, Kaczyńscy, Tusk etc.” i nawołujące do wyjścia z tego tematycznego getta.
Np.
poruszania tematów
kryzysu finansowego, przejścia
na euro itp. czyli do clintonowskiego „gospodarka, głupcze!” .
.
WIĘC MATERIAŁ,
zarysowujący istnienie sprzeczności
interesów różnych podmiotów finansowych,
istniejące przy ustalaniu zasadniczego parametru
przejścia na euro,
czyli kursu,
.
a także niebezpieczeństwa płynące z tych sprzeczności,
oraz z przyjętej strategii przechodzenia na euro
WYDAŁ MI SIĘ CIEKAWY.
.
I sądziłem, że wywoła jakieś komentarze.
.
Rozumiem, że Twój właśnie padł:
„bełkoty”
Więc dziękuje za niego.
12 października 2008, o godzinie 13:26
Dark Side,
czyżby naprawdę moje starania o wyraźne oddzielenie tego, co sam piszę, od tego co cytuję, czyli ujmowanie cytatu co najmniej w cudzysłowy i akapitowanie, a zazwyczaj oprócz tego otwarte sygnalizowanie początku i końca cytatu słowami
.
CYTUJĘ
(… treść cytatu…)
KONIEC CYTATU
.
dawała w efekcie taka nieczytelność wpisu…?
.
12 października 2008, o godzinie 13:29
Zdzisławie,
znowu… Kandyd…?
12 października 2008, o godzinie 14:43
Do Dark Side
Dziekuje za podpowiedz ale w teorii ekonomicznych nic nie wiem mozna tylko powiedzię ze jestempraktyk 40lat ptowadząc własny interes,po nowemu biznes chcialbym abys mi przybliżył tą sprawę. Cytuję twoja wypowiedz:
Kraje rozwiniete bowiem zyja juz o od dluzszego czasu na kredyt u krajow rozwijajacych sie. Greenspan pisal o tym juz ze 2 lata temu.
W jaki sposób żyja kosztem krajów rozwijających się.W tym oczywiście rozumiem Polskę też czy nie? mozesz mi to przybliżyc?
12 października 2008, o godzinie 15:00
Ucahachany Ja naprawde chce Ciebie zrozumieć a Ty brniesz w te swoje zawilości. Bawiszsię w „Grę półsłówek” cytat aździernik 12th, 2008 at 1:29 pm
Zdzisławie,
znowu… Kandyd…?
Ja aluzju poniał i wcale nie wstydze się ze jestem w/Ciebie Prostaczkiem ciekaw jestem do jakiej kategorii siebie zaliczasz
12 października 2008, o godzinie 15:30
Zdzisławie,
próbowałam jakieś 10 dni temu zrobić taka analizę, jak wyglądają relacje między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się, tutaj masz link:
http://sophico.blog.onet......index.html
12 października 2008, o godzinie 15:50
Panie Zdzisławie ja też staram się domyślić jak to jest z tym życiem.
:D
Mnie się wydaje, że prawie wszyscy podejrzewają, że bogatszy żyje na koszt biedniejszego. Bardziej niezrównoważeni domagają się by bogatszy oddał to, co ma. „Oddał” a nie dał to też ważna różnica.
Bierze się to chyba z zakonserwowania się w mózgach pewnego rozumienia gospodarki, jako wioski, w której możliwości uzyskania większej ilości gruntów uprawnych jest niemożliwe a możliwości polepszenia upraw zdaja się ograniczone. W takich światach żyła do niedawna większość naszych przodków.
Patrzyli z zawiścią na tych, którym los przydzielił więcej ziemi. Rosło w nich przekonanie, że to niesprawiedliwie. Ich potomkowie do dziś zasadzie nie przyjęli do wiadomości, że nie żyją w świecie zamkniętym, że to, co ich chwilowo ogranicza to technologie, ale technologie ciągle ulepszane stwarzające nowe możliwości. Że nowe nieznane dotąd potrzeby tworzą nowe pola do gospodarczej aktywności. Że miejsca nie brakuje, tyle, że to miejsce trzeba sobie zbudować.
Istnieją też ludzie wiecznie zatroskani, altruistyczni widzący wszędzie krzywdę i ucisk. Jest z takich ludzi trochę pożytku, ale do pewnych granic. Czasem ta troska wyradza się w patologię albo z patologii wyrasta.
Oto, co pisze wielki psychiatra:
http://www.opracowanie.eu/ptaki.htm
12 października 2008, o godzinie 16:08
Życzyłam blogowisku pełnego uchachania zanim sobie na trzy dni poszłam w dal. Wracam, a tu taka siurpryza! Moje życzenie się spełniło tak dalece, że nie jestem w stanie przewędrować przez zaistniałe wpisy. Poczekam więc i powstrzymam się od komentarzy aż do momentu, gdy nasz delegacja prezydencko – rządowa z pierwszym i czwartym Polakiem na pokładzie samolotu oderwie się całkowicie od ziemi i wyląduje w Brukseli. Tymczasem sobie odeśpię, bo miałam bogate życie towarzyskie i nie w głowie mi blogowanie.
Do poczytania…
12 października 2008, o godzinie 16:17
głos (8.07),
Też podzielam opinię prof. Wocjecha Sadurskiego, tyle że mógłby sobie darować przywoływanie motywu strachu jaki kierował Jaruzelskim przy podejmowaniu decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. Z pewnością był to jeden z czynników, ale obserwując zachowanie generała w okresie jego golgoty, z pewnośćią nie kluczowy. Jednak w zwyczajajach niektórych barbarzyńskich plemion istnieje obyczaj, na że skrępowanego, pojmanego przeciwnika należało się jeszcze odlać. Te ostatnie słowa piszę z obrzydzeniem, ale w ten sposób staram się dopasować do poziomu „wyrafinowanego wyrażania” swoich poglądów jaki zastosował w swoim artykóle profesor.
Nie lubiłem Jaruzelskiego. ale moja wrażliowość nakazuje mi stawać w obronie ludzi słabych i pomiżonych. Ja po prostu lgnę do słabszych żeby udzielać im pomocy. Jeżeli nie masz takiej potrzeby, to raczej w adwokaturze nie będziesz się czuł u siebie. Jednak, paradoksalnie, forsy możesz zarobic dużo.
Doceniam samoocenę wyrażoną w ostatnim zdaniu wpisu.
„Jestem zrównoważony emocjonalnie i inteligentny, a ponadto mam odpowiednią wiedzę, potwierdzoną korporacyjnym tytułem zawodowym i profesjojonalną praktyką”
Gratuluję.
Dodam tylko, że inteligencja, to minimum tego co wymagane jest żeby funkcjonować na blogu Waldemara Kuczyńskiego.
12 października 2008, o godzinie 16:22
Za zaniechanie korekty w moim wpisie, przepraszam.
12 października 2008, o godzinie 16:24
Zdzisławie,
wybacz,
ale mam wrażenie że na takiego „Prostaczka” to się tylko zgrywasz chichocząc się pod nosem :-)
.
I nie wierzę, by te dwie wypowiedzi mogłybyć dla kogoś niezrozumiałe, jeśli czyta je „za porządkiem”, t.j. ZAWSZE NAJPIERW linkowany artykuł prasowy, a potem:
- w przypadku postu z październik 12th, 2008 at 8:41 am
mój komentarz w nawiasie, z krótkim cytatem w środku, zaś potem cały długi cytat, który wydał mi się taki interesujący.
(ze szczególnym zaznaczeniem, że chodzi o cytat).
.
- w przypadku postu z październik 12th, 2008 at 9:59 am krótki cytat z podaniem źródła, zaś potem moja swoista żartobliwa replika na wątpliwości wyrażone w tymże cytacie wobec tezy linkowanego artykułu.
Tezy zwiastującej kłopoty dla tzw. „rynków wschodzących” (czyli i naszego), o ile tylko przejdzie uchwalenie nowej unijnej dyrektywy ubezpieczeniowej.
Która wprowadzi mechanizm przesuwania kapitałów pomiędzy podmiotami będącymi w grupie finansowej działającej na terenie Unii Europejskiej.
Czyli umożliwi bezproblemowe wydrenowanie z kapitału działających na terenie Polski instytucji finansowych „córek”, będących własnością instytucji „matek”na rzecz „matek”.
Co do tej pory było nieco utrudnione.
12 października 2008, o godzinie 17:36
Zofio,
mam wrażenie że Twoja analiza jest bardzo wycinkowa i sprowadzona do jednego w zasadzie aspektu, czyli wpływu kryzysowej sytuacji obecnej na obroty handlu międzynarodowego.
A w szczególności transportu morskiego.
Którym zajmujesz się profesjonalnie.
.
Mówi więc o skutkach, a nie o przyczynach kryzysu.
.
Które są wielowątkowe i obejmują bardzo szerokie spektrum, sięgające daleko poza ściśle rozumiany rynek finansów.
Przy czym pamiętać należy, że głosy wypowiadających się na ten temat ekspertów są ilustracją porzekadła „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.
Eksperci bowiem są elementami segmentów i podmiotów rynków finansowych i ich ekspertyzy są nakierowane nie tyle na poznanie rzeczywistych przyczyn obecnego załamania, ile na obronę zagrożonych interesów ich chlebodawców.
Gdyż różny jest stopień odpowiedzialności tych podmiotów; nawet pobieżna lektura wypowiedzi na ten temat pozwala zauważyć, że już zaczął się proces odrzucania od siebie „gorącego kartofla”.
Zgodnie z zasadą „To nie ja! To kolega!” :-).
12 października 2008, o godzinie 17:47
Zofio, dylemat mój jest wielki. Nie wiem czy się buntować przeciw „donosom” w formie grypsów formuowanym tu przez twych mocno, długo i namiętnie zinterlokutoryzowanych. Wiem, że powiększę opcjonalność treści owych donosów. Ale przyjmuję naiwnie, że powinno to zakończyć te praktyki. Kolejny raz przyjmuję. I to, że donosi się na podstawie podsłuchu o aktualnych aspektach bytowych rodziny i to, że się tę prawdy wykożystuje do kłamstw – skojarzeń są nie jak na to liczy ów przestępca funkcją niewymierności jednego jego aktu. Ale są punktem przecięcia dwóch aktów wykonywanych długo i zawierają się w tym samym akcie w sposób mało istotny dla tego co najważniejsze. Donosy oparte na psychologicznym mechaniźmie autorytetu powinny być udowodnione psychologicznie jako abstrachując od ew prawdziwości NAPROWADZENIA NA PRAWDZIWE OKOLICZNOŚCI ŻYCIOWE DLA RZESZ WROGÓW POLITYCZNYCH. Co jako prawidłowość, bardzo wybiórczo i bardzo w sposób namaszczony, jest udawadniane przez ten sam czynnik. I NAPROWADZANIA NA KUMULUJĄCY SIĘ EFEKT ZAFAŁSZOWANIA POZNAWCZEGO WYNIKAJĄCEGO Z NAPIERDALANIA SUPERNEGATYWIZMEM OD LAT.
Dlatego oskarżam zaocznie wszystkich prokuratorów którzy to czytają, a których fakt przeczytania będzie dowiedziony o uczestnictwo nieustanne w tym procederze ze skrajnym nacechowaniem złą wolą. Obiecuję im odpowiedzialność prawną dopuki nie zostanę zastraszeniem wykastrowany. Wszystkim zwierzchnikom w „policji”, a których bandyckich metod miałem możliwość doświadczyć i wirtualnie i próbkowo bezpośrednio. Wszyscy bandyci kierujący tym „wymiarem sprawiedliwości” muszą zostać odseparowani dożywotnio od jakiegokolwiek wpływu na aparat sprawiedliwości. Taki jest interes mój i państwa obywatelskiego.
Bandyta wysyłający nieustannie grypsy o mojej prywatności na te dwa sposoby od lat powinien zostać każdego dnia zaobrączkowany jako podejżany o najpoważniejsze przestępstwa.
12 października 2008, o godzinie 17:59
uchachany,
„czyzby naprawde moje starania o wyraźne oddzielenie tego, co sam piszę, od tego co cytuję (…)dawała w efekcie taka nieczytelność wpisu…?”
.
tak uchachany- daje :))) bez zlosliwosci
poza tym liczne i dlugie cytaty nudza niemozliwie, a koniecznosac przebijania sie przez wieloslowie i zdania bez potrzeby wielokrotnie zlozone sprawia, ze po wyjsciu z drugiej strony -z radosci, ze udalo sie tego dokonac- czlowiek zapomina po co to wszystko bylo.
12 października 2008, o godzinie 18:17
Wszystko dobre co się dobrze kończy:
http://wyborcza.pl/1,75248,5801342,Odkryto_niepublikowane_utwory_Stanislawa_Lema_.html
http://pl.wikipedia.org/w.....%9B%C4%87)
12 października 2008, o godzinie 18:29
„Pamiętałem Lemowi” :D Astronautów.
Ale że to miało być w 2003 zapomniałem.
„Drugi rozdział dotyczący głównego wątku zaczyna się w 2003 roku. „Po upadku ostatniego państwa kapitalistycznego” ludzkość pozbywszy się problemu wojen, głodu i ubóstwa…”
Bez paniki szanowni państwo to tylko wymuszona fantazja a to co w realu to zwykłe zamknięcie (?) lub otwarcie(?) cyklu.
Hulaj dusza!!!Piekła nie ma!!!
12 października 2008, o godzinie 18:45
Szanowni Państwo,
złożyła mnie grypa, ale zdołałem wczoraj i dzisiaj napisać artykuł, który jutro będzie w „Gazecie” papierowej. Tytuł „Prezydent wie co robi”. Proszę się nie sugerować łagodnościa tytułu.
Edwar,
bardzo mi się Astronauci podobali, jako chłopcu, mimo tego kapitalizmu, podobnie zresztą, jak zapomniana trylogia Borunie i Trepki zaczynająca się od „Zagubionej przeszłości”, jeszcze bardziej antykapitalistycznej. W ogóle podobało mi się wiele książek, które dzis uchodzilyby za nieprawomyslne, naprzykład „Ojczyzna” Wasilewskiej, czy „Jak hartowała się stal”, czu „Kordzik”, czy „W okopach Stalingradu”, oraz „Kapitan Łamigłowa”, to już o wojnie burskiej itd. Idę wylegiwać chorobę.
12 października 2008, o godzinie 18:47
Gdyby mi się „niepodobały” to bym ich nie przeczytał Gospodarzu.
Prawie wszystkie co je Pan wymienił.
12 października 2008, o godzinie 18:49
Dark Side,
nie odbieram tego jako złośliwość i postaram się Twój punkt widzenia uwzględnić na przyszłość :-).
Zaś co do cytatów, to się nie zgadzam; chcąc precyzyjnie odnieść się do czyjegoś zdania czuję się zobligowany cytować je. Albo w całości, albo w najbardziej istotnej części.
Gdyż wtedy trudniej mu jest zarzucać mi, że przekręcam jego słowa i źle je odczytuję.
I że nie polemizuję z jego poglądami, ale ze swymi własnymi na ich temat wyobrażeniami.
I to fałszywymi.
.
Mnie samego dotykało to tutaj niejednokrotnie.
I musiałem wtedy sam się cytować, wykazując oponentowi, że jego interpretacja jest błędna.
.
To rozwleka rozmowę i pozbawia jej precyzji.
Nawet uważam, że to objaw szacunku do rozmówcy: odnosić się bezpośrednio do jego słów, a nie do własnych ich streszczeń.
Szczególnie wtedy, gdy wszczynam z nim spór i staram mu się wykazać, że nie ma racji :-).
.
Tak że tu wielkiej poprawy nie obiecuję :-).
.
Natomiast co do tych zdań wielokrotnie złożonych to przyznaję Ci rację; mam taką tendencję.
I często jej bezwiednie ulegam.
Ale to raczej z braku czasu na adiustację.
12 października 2008, o godzinie 19:03
glosie,
problem z rosjanami i anglosasami polega na tym, ze oni socjalizuja sie w zupelnie rozny sposob. Rosjanie trzymaja dystans w pracy, zas gdy ktos zaskarbi sobie ich sympatie i zaufanie staja sie szczerze otwarci- otwieraja swoja dusze. Dlatego niezwykle latwo ich zrazic. Brytowie zas, w pracy przyjacielscy, ze wszystkimi na ty -w zyciu prywatnym bardzo zadko sie otwieraja ,nie umieja tego robic, sa super jako koledzy, zadko jednak jest to prawdziwa przyjazn. Poza tym maja ten szczegolny sposob bycia, ktory bywa dla innych drazniacy.
Nie wiem czy to ma dla ciebie jakikolwiek sens. Uwierz mi jednak , ze gdy zbierze sie ich razem najprostsza rzecz- wybor knajpy- staje sie przeszkoda. Typowe: Anglicy chca ogladac mecz w irlandzkim pubie przy piwie, rosjanie chca tanczyc latino w nocnym klubie. Rosjanie pala przy kolacji,bo w rosji mozna palic w restauracjach dla nas jest to obrzydliwe. Rosjanie chca pokazac nam miasto- brytyjki zalozyly szpilki (jak zawsze gdy ida do klubu) bo nikt ich nie uprzedzil, ze w gre wchodzi spacer. Rosjanki nie widza zadnego problemu, bo wszedzie i zawsze chodza w szpilkach. Brytyjki nawet jak maja do przejscia 200m zakladaja adidasy, a w pracy maja buty do przebrania ITD. Jakiekolwiek wyjscie w pol drogi nie satysfakcjonuje nikogo. W efekcie wszyscy sa urazeni i zniesmaczeni druga strona. Na domiar zlego rosjanie bywaja bardzo bezposredni i grubianscy w obejsciu dla innych rosjan, dla nas, a zwlaszcza dla obslugi. Wydaje mi sie, ze w ten sposob tutaj wzbudza sie respekt dla siebie. taki sposob bycia jest trudny do zaakceptowania.
.
Jesli chodzi o zdjecia, to nie mam pojecia kiedy skoncze. Dam znac.
12 października 2008, o godzinie 19:16
Wiersz dla Adama Zofia
„Wszystko dobre co się dobrze kończy”
powiedział scwelacz do scwelanego
przezornie używając cudzysłowu
12 października 2008, o godzinie 19:52
Zofio
Jakoś mi ciężko pisać tak bezceremonialnie Zofio.Ale tak się utarło i chyba z tym pozostane ,ale chyba czasami mi się wyrwie i napisze szanowna Pani lub coś podobnego. Tyle wstępu teraz do rzeczy
Przeczytałem Twą analizę do której mnie odesłałaś.I o dziwo zrozumiałem(co w/mnie nie każdemu sie udaje)W/mnie celem Twgo artykułu buło pokazanie skutków przynajmniej tak to zrozumiałem.A kazdy kto czyta znajdzie u siebie odpowiedż jakie są przyczyny.Ja widzę w ludziach jakby nie mówić w nadmiernym kunsumcjonizmie(chyba dobrze to napisałem) Za bardzo chcemy mieć i to już dziś nie kiedys tam ja też uleglem temu miale zupelnie dobry komputer ale wyczytalem że szybszy,pojemniejszy itd. i uległem kupiłem i co spełnia tą samą role prawie jak maszyna do pisania no troche do czytania i psłuchania muzyki bo lubie jazz a przedewszystkim muzykę swingową i nie przeszkadza mi dgdy slucham w niczym.
Ale dość osobistych wstawek. By podać przykład marnotrawności podam jeszcze taki fakty,każdy z nas gdzieś mieszka musi ogrzewac mieszkanie. dom,w naszym klimacie trzeba go ogrzać kiedyś gdy w mieszkaniu bylo 18 st temp, mówiło się temp.pokojowa.Gdy komuś było za zimno miał swetr.Dziś w wieszk. minimum to 20 stopni a widziałem mieszk z tem. 23 stop. no i mamy przyczyny kryzysu na tym odcinku i tak chyba mnożyć i mnożyć . Naiwnie ale chyba z sensem jest ten wywód Pozdrawiam
12 października 2008, o godzinie 21:13
Uchachany –
oczywiście, że poruszyłam tylko jeden wątek – handel zagraniczny i spowolnienie jego obrotów, w kontekście globalnym, przyczyny są podane, bez wchodzenia w szczegóły, ewentualne skutki – także.
Nie jestem w stanie w krótkim materiale zrobić głębokiej analizy globalnego kryzysu finansowego, bo to dotyka m.in. sfery bankowości, a to akurat nie jest w kręgu moich zainteresowań.
Mnie interesuje przede wszystkim gospodarka i to co na nią wpływa.
Dlatego są podane aspekty związane z produkcją, kosztami pracy, obrotem handlowym, wymiana handlową a tym samym transportem.
Kredyt jest tylko elementem związanym z kosztami produkcji.
Pozwala np. kupować surowce potrzebne do wyprodukowania konkretnego produktu. Kredyt zwraca się bankowi z odsetkami, po sprzedaży owego produktu. Tak jest np. w polskich stoczniach przy produkcji statków.
I nie trzeba wielkich analiz, by wiedzieć, że gdy zawala się cała konstrukcja kredytowania bankowego na świecie , w tym też sfery produkcyjnej i usługowej – odbije się to ewidentnie na obrotach handlowych i towarowej wymianie międzynarodowej. A to przyniesie perturbacje i gospodarkach narodowych i spowolni wzrost gospodarczy, zarówno w skali globalnej jak i regionalnej oraz wewnątrzkrajowej.
Na pewno przyhamuje inwestycje, w tym tak newralgiczne jak budowa dróg w naszym kraju, bo ona jest rozliczana po wykonaniu zadania.
12 października 2008, o godzinie 21:22
Każdy człowiek robi coś po coś. Po co jest i czemu służy zagrywka, którą jest w stanie wykonać tylko ktoś posługujący się NLP? Służy do zgównienia nie na 2, ale 3 sposoby. Jest to przemyślana manipulacja cechami wypowiedzi w kontekście powodująca 3 rodzaje reakcji dające się przerabiać na atrybuty zgównienia. Przemilczenie jest tak waloryzowane, ale ostrożniutko, znacznie częściej w dłuższych sekwencjach. Odpowiedź czy jakikolwiek surogat odpowiedzi dający się ze względu na jakiekolwiek swe cechy przerobić na zgównienie oprawianego. Szczególnie cecha bycia odpowiedzią czyli nadania jakiejkolwiek cechsze zbierznej z szacunkiem do oprawiającego znaczenia potwierdzającego prowokację. Trzecią metodą jest długofalowy efekt kożyści z trzeciego typu reakcji ofiary. Jest to takie dostosowanie się do wypowiedzi oprawcy by nie dać mu pola zbierzności-podobieństwa sugerowanych potem zgównień. W dłuższej perspektywie to przyjęcie regół gry jest wmontowywane w kontekst, w którym kontekst całkowity przedsięwziętych środków wzmacniających itp jest ukrywany i najczęściej niemożliwy w pełni do odtworzenia.
‘
Jeśli w tym szyderstwie z respektu do czegokolwiek co napisałem w poprzedniej wypowiedzi są zawarte sprzeczne informacje w taki sposób, że odbieracie to jako maskowanie dobrej woli tzn, że:
1. Wprowadzono wam taki schemat odbioru (może tylko przewagą negatywizmu? A może – podobnie – presupozycją wynikającą ze szczerości negatywizmu?) najprawdopodobniej głównie powtarzaniem presupozycyjnym.
2. Jesteście „kupieni” w sensie głębszym i wierzycie, że należy mi się to.
Tak naprawdę zawarto tam informację o tym, że jestem gównem, któremu się tym nadużyciem robi łaskę i przysługę. A jakakolwiek moja interakcja w pełni unieważnia to co robi się przeciw mnie.
Używa się przeciw mnie bardzo inteligentnie rozpowszechnianych informacji o prywatności by nie było tego praktycznie jak udowodnić. Ale by przekazywać tak informację o mojej gównianości w sposób bardzo omijający świadomość.
Wykonano gest mający zastępować słuszność kożystając z ważnej cechy słuszności – śmiałości i nie cofania się. Z b głęboką świadomością wykonuje się bezczelne przystęplowania decyzji. Perswaduje się tym motyw emocjonalny działania. Zawsze w kożystny sposób.
Upodlenie jest fałszywą metodą badania człowieka gdyż do ocen negatywnych trzeba przyznać upadlającość wcześniej. Ale zatamować refleksję nad okolicznościami umożliwiającymi upodlenie. Nikt nie zacznie przyglądać się z bliska strukturze umożliwiającej upodlenie. Często dającej szansę tylko cheroizmowi.
Wprowadzanie „tematyki” czemu to ja reaguję na gest upodlenia. Nie mam prawa na samą ideę. Może być tylko usprawiedliwione, ale tak naprawdę oprawcę gdyż wyjaśnienie czemu reaguję ma zastąpić refleksję nad tym czy wolno.
Gdyby to szyderstwo było wiarygodną obietnicą wstrzymania się byłoby wystarczającą bezczelnością by z jeszcze większą powagą zdadać przestępczość tego aktu.
Czyli nawet nie prawdziwość danych, ale okoliczności pozwalające mi tak myśleć i czuć, że są to dane z podsłuchu czy w jakikolwiek sposób dane, które będą przeze mnie odebrane jako w świadomości mojego prześladowcy prawdziwe. Bo istotą tego komunikatu jest uniwersalizm pogardy, która promieniuje stosowana latami i nadaje sens wszelkim innym gestom i treściom. Idea eksterminacji mojej osoby przez eksterminację mojego poczucia godności jest komunikatem nienawiści i groźby. Podżeganiem do najgorszego choć niekonkretnym. I dlatego, że taka jest logika działania w takim wymiarze uczciwy prokurator powinien z najwyższym namaszczeniem potraktować przestępczość w zakresie niższych w powadze aspektów tego przestępstwa.
Używa się do wywołania policyjnego efektu danych o prywatności gęsto i przez ten sam fakt poważnie upadlająco. Toteż niewiele trzeba dla tego efektu zawierać upodlenia w samej ich konkretności. Obiecuję, że jeśli nie zostanę zakatowany przez Ubekistan to wszyscy zwierzchnicy tego działania mogący i którzy powinni kontrolować to działanie odpowiedzą za współudział w nim.
PS Zwracam się do wszelkich funkcjonariuszy władzy wykonawczej, którzy stykają się z tym co robi się wobec mnie o zainteresowanie tym bezprecedensowym aktem bandytyzmu. Jako do szczególnej grupy obywateli. Ale też jako do zwykłych obywateli mających większe możliwości wpływu na doprowadzenie do praworządności w Polsce. Uniemożliwcie by mój prześladowca mógł kontynuować jakiekolwiek działania, które są od niemal 6 lat uskutecznianym mordem. W sposób zwyczajny, ale dla przykładu. Poza uniemożliwieniem kontynuowania przestępstwa.
12 października 2008, o godzinie 22:39
Wazeliniarstwo tak pośrednie i uniżone wobec Michnika jakim jest kontynuacja przez humanoida Ł prowokowania mnie w tak kastrackim duchu musi dziwić swą głupotą.
Nagrano mnie ponad 2 lata temu podstępnie i gdy się przestawiałem zawachałem się i podałem swe dane w sposób cichy. Ten podławy gej jest potwornie zakompleksioną poczwarką, ale jego zuchwałość w kontynuowaniu akcji „Fotyga” jest zasługuje na potraktowanie poważnie tak jak dzisiejsze ataki tu. Łączy te gesty cecha jakby uparcia w wyparciu. Ale nie jest to wyparcie tylko gra wyparciem. To jest miara fałszu tych „stworzeń bożych”.
12 października 2008, o godzinie 23:24
Kuczyński w rozpaczy.
.
Waldemar Kuczyński wylewa wiadra wazeliny na rząd Tuska, a tu więcej ludzi ocenia negatywnie rząd Tuska niż prezydenta. Panie Waldemarze, więcej tej wazeliny, więcej, bo za co tylko ideowe resztki UD się wezmą to spieprzą. Czekam na więcej.
.
pozdrawiam
Bernard
12 października 2008, o godzinie 23:31
SRada mędrców nie chce Wałęsy :)
.
I ja się nie dziwię, z Kononowiczem też nie chciałbym o niczym dywagować. Ale Donek załatwił w końcu pierwszą rzecz dla Polski. I Wałęsa będzie mędrcem. Panie Waldemarze, może zausznika będzie potrzebował :)
12 października 2008, o godzinie 23:38
Syn Ozjasza Szechtera kala pamięć swego ojca.
.
Dlaczego? Ozjasz Szechter został skazany za rzecz gorszą niż szpiegostwo, a przed wojną jego działalność była haniebna. Po wojnie też się nie popisał. Później jednak wykazał refleksje, przyznał ze się mylił, nawet prowadził głodówke protestacyjną. A dziś jego syn przypomina i wyciąga na wierz (nieświadomie?) jego haniebne czyny z dalekiej przeszłości. Strzelił sobiue syn Ozjasza w nogę.
.
Kilka cytatów z postów na ten temat, całość pod linkami
.
.
http://blogmedia24.pl/node/3665
Doszedłem do wniosku, że Marks i Engels (i wszyscy ich uczniowie) jednak się pomylili. Według nich po ustroju kapitalistycznym nastąpić miał ustrój socjalistyczny. To się nie sprawdziło. – pisze w opublikowanym niedawno przez GW liście-spowiedzi Ozjasz Szechter, ojciech Adam Michnika.
.
.
http://blogmedia24.pl/node/3668
„od stycznia 1930 r. do 18 listopada 1930 r. na terenie państwa polskiego – w szczególności Wołynia, wschodniej części województwa lubelskiego i Małopolski Wschodniej, należąc do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, weszli przez to w porozumienie z innymi osobami i między sobą w celu zmiany przemocą ustroju państwa polskiego i zastąpienia go ustrojem komunistycznym oraz oderwania od państwa polskiego południowo-wschodnich województw”
.
Słowo „szpiegostwo” faktycznie nie pada. Nie jestem jednak pewien, czy sentencja ta nie kojarzy się raczej z tzw. „zdradą główną”, czy też „zbrodnią stanu”. Warto by dowiedzieć się z jakiego artykułu zoztał skazany ojciec A. Michnika.
13 października 2008, o godzinie 01:14
W.Kuczyński, to nie pan nadzoruje prywatne sprawy Bernarda, ale on sam, ten sam. I nie pan będzie strofował ludzi prawicy patriotycznej. Więcej – nie pan jest tym pomagierem Kaczunów z CBA. To wszystko co pozostało z PIS. Ale coraz wyraźniej rysuje się miejsce po PIS, które musi zostać zagospodarowane. Dla was J.Kaczyński półżywy to błogosławieństwo, ale prezydent należy do PIS na zawsze, i od niego wam wara jeśli można uprzejmie prosić.
13 października 2008, o godzinie 01:43
Bernardzie,
a jak myślisz, czym będzie tym razem dowalał „pałacowemu trollowi” (copyright by Kuczynski) Pan Minister w swym nowym artykule pod znaczącym tytułem”Prezydent wie co robi”: ?
http://kuczyn.com/2008/10/10/304/#comment-59765
.
Ja stawiam na zdemaskowanie kaczych knowań antypolskich, mających na celu doprowadzenie do kryzysu.
By wkurzony nim lud „Rząd Tuska – dobry rząd” i na fali populizmu zwykle towarzyszącemu kryzysom ponownie oddał władzę kaczofaszystowskiemu reżimowi :-).
.
Nawet już zasugerowałem, co by się nadało:
– szerzy panikę, by wywołać kryzys finansów:
http://kuczyn.com/2008/10/02/maskarada/#comment-59248
http://kuczyn.com/2008/10/02/maskarada/#comment-59256
– podpuszcza rząd do konfliktu z FIFA, by stracił na notowaniach:
http://kuczyn.com/2008/10/02/maskarada/#comment-59290
http://politbiuro.pl/politbiuro/1,85401,5801255,Drzewiecki__Zostalem_wprowadzony_w_blad.html
– a teraz dodam jeszcze, że skłonił Brukselę do obcięcia Polsce limitów na CO2, by prąd podrożał, co pogłębi kryzys :)
Linku mi się nie chce szukać :)
.
Wiesz, Michnik z Kuczyńskim, jak przystało na bywszych marksistów/trockistów, przez analogię do stalinowskiej tezy „O zaostrzaniu się walki klasowej w miarę postępów w budowie komunizmu” wyznają tezę „O zaostrzaniu się walki z kaczyzmem w miarę postępów w dekaczyzacji”.
Więc muszą ciągle dowalać :-).
A jak nie dowalają – to wręcz obciach sobie robią:
http://politbiuro.pl/politbiuro/1,85401,5801255,Drzewiecki__Dostalem__falszywe_zielone_swiatlo_.html
.
P.S.
Prezydenta na szczyt do Brukseli nie można puścić, bo Sarko zapowiedział, że zaproponuje na nim wszystkim krajom UE przyjęcie mających przeciwdziałać kryzysowi ustaleń paryskiego szczytu państw strefy euro.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5801934,Sarkozy_po_szczycie_ws__kryzysu__Musimy_rozmawiac.html
.
A ponieważ mowa tam o czasowym gwarantowaniu pożyczek międzybankowych w celu zapewnienia bankom płynności finansowej, to pewnie będą chcieli przepchnąć nową dyrektywę ubezpieczeniową, która ma to ułatwić:
http://gospodarka.gazeta......wanie.html
Która może być niebezpieczna, bo równie dobrze może posłużyć do ratowania naszych instytucji finansowych „córek” kapitałem ich zachodnich „matek”, jak i do drenowania z naszych „córek” kapitału do „matek”.
.
Przy czym to pierwsze może być argumentem za przyjęciem tej dyrektywy, a to drugie jej ukrytym a właściwym celem :).
Donaldu, jako spolegliwy a POstępowy euroentuzjasta łyknie to bez zmrużenia oka, a prezydent jako nacjonalkaczofaszysta pewnie będzie się stawiał i chciał najpierw jakichś ekspertyz :)
13 października 2008, o godzinie 01:50
ERRATA:
- zamiast
„By wkurzony nim lud “Rząd Tuska – dobry rząd” … ”
POwinno być:
- „By wkurzony nim lud OBALIŁ “Rząd Tuska – dobry rząd”… „
13 października 2008, o godzinie 01:51
Chcę by pan zrozumiał to wyraźne W.Kuczyński – najlepszym wyjściem dla prawdziwych, mądrych ludzi prawicy jest założenie partii właśnie teraz, jeśli chce pan wejść do Sejmu zarządzanego przez prezydenta z tylnego siedzenia. A pan może, ale nie musi w tym pomagać od strony interesu prawicy i lewicy, i i tak nie da pan rady. Ale przenigdy nie wolno panu oderwać prezydenta od brata. Na niekożyść pana byłoby nawet samo zakładanie konkurencyjnego ugrupowania do już posiadanego. Bo może się pan zwyczajnie rozdwoić. Waldemarze Kuczyński, pan opublikuje swój artykół. Ale to prawdopodobnie jakościowo przeciętny artykół.
13 października 2008, o godzinie 01:56
Bernardzie,
proponujesz Panu Ministrowi fuchę u Wałęsy…?
E, nie, raczej tradycyjnie trzeba byłoby Mnietka z nim puścić. Bardziej są zżyci…
13 października 2008, o godzinie 02:40
Uchachany, jak już wejdziesz w min Kuczyńskiego i zaczniesz ze sobą rozmawiać proponuję chociaż nie wypowiadać równocześnie: „boisz się?” i „nie bój się!” bo kukła nie mówi nawet od siebie kiedy coś ją w koło piłuje. A pan Kuczyński to żywy człowiek i nikt go nie piłuje.
13 października 2008, o godzinie 03:46
Soulgarden,
Ty lepiej popatrz, jak wylazło szydło z worka:
komuch Kalisz krytykuje słusznie nałożoną przez MSZ blokadę wiadomości dla „pałacowego trolla”, a więc pośrednio wspiera kaczyzm.
http://wiadomosci.onet.pl/1842552,11,item.html
Toż to nowy pakt Ribbentroop-Mołoto.
Kalisz robi za Mołotowa, Kamiński za Ribbentroopa.
Ewentualnie Kownacki za Ribbentroopa, bo on też wymachiwał pismem z odmową udzielania informacji.
http://wiadomosci.gazeta......jeden.html
Swoją drogą ten dyrektor sekretariatu szefa MSZ to jakiś idiota: odmowę udzielać na piśmie i jeszcze się powoływać na premiera?!
Przecież to się na telefon załatwia, a najlepiej osobiście, po cichu, żeby potem można się było wyprzeć.
Oj posunie go Radek ze stołka, posunie jak nic…
W końcu jak Don Ald Kastro kastrował Cimoszewicza Jarucką to jakoś wiedzieli, jakie kwity na stół rzucać a o jakich ani mru-mru.
No fakt – był przy tym fachowiec, młody Alfred
A teraz wywija sobie jakaś kaczystowska wywłoka od „pałacowego trolla” (copyright by Kuczynski) kwitem ludziom przed oczami i drze japę, a Kalisz (Mołotow) wtóruje „Trybunał Stanu! Trybunał Stanu!”.
.
Porąbało go, czy co?
.
Trybunał Stanu to trzeba byłoby uruchamić gdyby to premier Kaczyński zabraniał udzielać informacji prezydentowi Tuskowi.
Wtedy byłoby to rzeczywiście złamanie konstytucji.
Michnik musiałby walnąć sążniste artykuły do El Pais, Le Monde, Guardiana, New York Timesa że faszystowski rząd Kaczyńskiego gwałci ustawę zasadniczą i wezwać UE i USA do ogłoszenia sankcji dla zatamowania brunatnej zarazy.
.
Każdy jako-tako rozgarnięty inteligent zrozumiałby, że byłby to wtedy atak kaczofaszyzmu na demokrację, tak jak rozumie że to co teraz – to jest jej obrona przed kaczofaszyzmem pałacowego trolla.
.
Zaś Kalisz niby wykształcony człowiek, a zachowuje się jak jaki debil, co tego pojąć nie może….
Żałosne…
13 października 2008, o godzinie 05:35
Uzupełnienie do:
http://kuczyn.com/2008/10/10/304/#comment-59736
znaleść można tu:
http://bi.gazeta.pl/im/7/.....802997.jpg
13 października 2008, o godzinie 07:41
Ale Mnietka do dalszych kontaktów między SB a Wałęsą nawet SBecy nie chcieli, i to nie dlatego, że nie lojalny, tylko dlatego, że gaduła. Więc jako zausznik Kuczyński ma szanse większe. Język za zębami trzyma (do dziś nie mogę sie dopytać o niektóre akcje rządu Mazowieckiego), a poza tym oba merce z Wałęsą, to by się te dwa mędrce dogadały – ty mędrzec, ja mędrzec.
13 października 2008, o godzinie 08:00
Zdzisław_1
Mam do ciebie kilka pytan. To ze cię pytam to nie znaczy ze musisz odpowiadać ale jak zechcesz…?
1.Czy nadmierną jak twierdzisz konsumpcję należy ograniczać odwołując się do rozumu konsumentów? Jesli tak to: Czy nie sądzisz ze na decyzję ludzi wpływa wiele innych czynników niż rozum?
—–
2.Jeśli do rozumu trudno się odwołać to może do moralnosci? Kto jest powolanym by
antykonsumpcyjny system moralny budować i propagować? Jak ma to zrobić?
—–
3.Może konsumpcję powinno ograniczać państwo za pomocą prawa? Jak i na podstawie jakich kryteriów politycy i urzędnicy mają zaplanować właściwy poziom konsumpcji?
—–
4.A może cykliczne kryzysy są najlepszym regulatorem „marnotrawstwa”?
—–
5.Co to jest marnotrawstwo? Nasi Przodkowie nie nosili np. kiedyś bielizny ludzkość w naszym klimacie bez bielizny obchodzila. Ze żyli krócej? A czy to nie marnotrawstwo ze większość dożywa wieku emerytalnego i uciska młodych jak dawniej zły dziedzic chłopów?
—–
6.Jak ograniczenie potrzeb wpłynie na gospodarkę? Co sprzedadzą nam kraje narazie mniej rozwinięte jeśli zaczniemy cerować skarpetki?
Wiele jeszcze pytań ciśnie mi się na usta, ale wystarczy na dzis. Boli mnie glowa. Pewnie odwołam umówione na dziś szczepienie antgrypowe.
Czy za pośrednictwem blogu można zarazić się grypą? Jeśli tak, to Gospodarza wina.
13 października 2008, o godzinie 09:12
Naginając konstytucję prezydent Kaczyński wie, co robi,
http://wyborcza.pl/1,7551.....e__co.html
13 października 2008, o godzinie 09:12
Do Edwar D.Dana Says:
Ad.pkt.1 nie twierdziłem że należy ograniczyć, powiedziałem,że jest.
I próbując ograniczyć to trzeba by to zrobić metodą okresu „stanu wojennego puste haki i ocet na półkach.
Ad pkt2. To tak jak z tym przykazanie moralnym nie cudzołóż.
Ad. pkt3. Może kryterium wagi.Jeżeli ważysz ponad jakieś tam kilogramy ,i masz np.2 komputery to tracisz np prawo do emerytuyy i prawo wyborcze czynne i bierne? Oj to by była rewolucja
Ad. 4 . patrz pkt 3
ad.5 Tu jest pewien tylko problem bo ztymi skarpetkami i cerowaniem wystarczyloby gdyby nie były np. jednorazowe byloby napewno mniej marnotrastwa.
A z tym wiekiem to na pewno masz rację tuch emerytów jest stanowczo za dużo i gdyby tak nagle odeszli z tego świata wszelkie kryzysy odeszłyby jak śnieg wiosną.
Ad 6 Zarazić się grupEdwar D.Dana Says: z internet w/mnie nie można ,ale zaszczepić sie warto.Co do bólu glowy to badz. zadowolony,ja się ciesz jak mnie boli.Bo wskazuję że ją mam.
A poza tym fajnie się z toba koresponduje, bo przynajmniej zadałeś konkretne pytania ,a nie jak to pisza inni i wygląda to ładnie jak cukierek zawinięty w kilka lub więcej lładnych papierków i zeby dobrać sie do tego cukierka to po trzecim czy którymś odwinięciu papierka, odchodzi kompletnie chęć na tego cukierka
Dziękuje za przeczytanie moich”głębokich myśli” i pozdrawiam
13 października 2008, o godzinie 09:28
Zdzislawie
Dziekuje
Z ta glowa to prawda. Ktos mi powiedzial ze jak po 50 budzi sie czlowiek i nic go nie boli to znaczy ze juz po wszystkim.
Ale jak to bedzie kiedy pewnego ranka Kaczynskich nie bedzie w polityce?
13 października 2008, o godzinie 09:47
Kukułka (Cuculus canorus) = zazula = gżegżółka
genetyczny pasożyt lęgowy
13 października 2008, o godzinie 09:59
Czy ktoś z was wie co Bernard miał na myśli:
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59785
Kto to gaduła? Na co Kuczyński ma szanse większe? Co do tego ma Mercedes, a nawet dwa? Gdyby o jedną Mercedes szło to bym wiedział ze to postać z „Monte Christo” Dumasa (dramat lustracyjny w sam raz dla Bernarda)
13 października 2008, o godzinie 10:04
EDD zajrzyj:
http://www.blogmedia24.pl/node/3254
Starszak, to ten m. in. od Urbana i jego Nie
.
.
Starszak – Mam jeszcze jedną sprawę odnośnie pańskiej wczorajszej rozmowy z płk. Kucą. Pan tam wspomniał o kontakcie przez pana Wachowskiego. Mam prośbę do pana, żeby pana Wachowskiego z tego kontaktu wyłączyć.
Wałęsa – Bezpośrednio nie mogę. Oczywiście nie będę go brał, żeby dzwonił do gen. Kiszczaka, czy pana Kuca.
Starszak – Mam inną prośbę. Myślę o panu Wachowskim w tym kontekście, że on jest plotkarz.
Wałęsa – Zgadzam się.
Starszak – Po co niektóre sprawy mają mieć więcej uczestników niż to jest potrzebne. Dlatego mam prośbę, że gdyby te sytuacje, o których pan wspomniał zachodziły, to żeby pan bezpośrednio zadzwonił do generała Andrzejewskiego albo do jego zastępcy płka Paszkiewicza.
.
Wałęsa – Chciałbym mieć bezpośredniego kuratora, z którym będę pewne rzeczy uzgadniał, aby nie wchodzić w konflikt. Mam dużą rodzinę. Będę chciał na przykład jechać do Krakowa czy do Bydgoszczy do brata, więc gdy pewnego dnia nie będę mógł wyjechać, to te rzeczy będę chciał uzgadniać, żeby nie wchodzić w konflikt. Kiedy będę musiał wejść w konflikt, to wtedy będzie inna sytuacja, ale nie będę tego robił, więc chcę z nim dobrze żyć i dlatego chciałbym go poznać. Na przykład, że jadę tu i tu i, że do mnie przychodzi Siła-Nowicki i żeby nie robił mi nalotów.
Starszak – Rozumiem.
Wałęsa – Chcę grać czysto. Nie chcę, żeby za mną ganiali niepotrzebnie. [...]
.
Następnie dyrektor podał Wałęsie numery telefonów do Andrzejewskiego i Paszkiewicza. Ustalono, że numer telefonu do kontaktów roboczych zostanie uzgodniony w terminie późniejszym.
13 października 2008, o godzinie 10:04
Mnietek to być może Mietek? Zwykła literowka?
Czy Bernardowi idzie o kontakty Rakowskiego z Wałęsą?
Ale skąd taka poufałość w stosunku Bernarda do Rakowskiego?
13 października 2008, o godzinie 10:09
Bernard
Ty jeszcze nad tym tekstem siedzisz?
Na ten donos dostales juz w tym blogu odpowiedz. Spróbuj w innym.
Na co ci konkretnie ma Gospodarz odpowiedziec choc nie musi?
13 października 2008, o godzinie 10:15
Gospodarzowi serdecznie współczuję tej grypy (może to jednak tylko jakieś przeziębienie i infekcja? co daj Boże Amen!). Ja się corocznie szczepię i już od dawna jestem po.
Innym też radzę, ale nie wtedy, kiedy mają katar i 37 stopni.
;
Dyskusja zeszła na takie manowce, że ja znowu udaję się w odległe rejony. Przeczekam okres manii u harcowników i wrócę, kiedy przejdą do depresji. Nie chce mi się nawet czytać tych wykwitów dobrego nastroju naszych bernardynek. Ale wymiana pomiędzy Zdzisławem i EDD – proszę, proszę!
No to na razie.
13 października 2008, o godzinie 10:20
Ewardzie,
Dzięki za wyjaśnienie w sprawie KOR-u. Rozumiem z tego, co piszesz, że grupa osób o tak zróżnicowanych poglądach, nie mogła mieć aspiracji, aby być opozycją zmierzającą do przejęcia jakiejś części władzy w PRL i w tym charakterze wprowadzenia zmian wewnątrz systemowych.
13 października 2008, o godzinie 10:31
Panie Waldemarze –
przeczytałam, dziękuję i cieszę się iż pojawił się ten tekst w GW.
W mediach rzeczywiście brakowało postawienia kropki nad „i” , tego wyjaśnienia prostymi zdaniami – kto prowadzi wg konstytucji – politykę zagraniczna w kraju. Kto, za co odpowiada itp.
No cóz, Lech Kaczyński pełni rolę destruktora, ale nie tylko na naszym, wewnętrznym podwórku walcząc na śmierć i życie z PO, ale także na arenie UE, która dostrzega wyłącznie jako kasjera z pieniędzmi dla Polski a Polskę jako mocarstwo w Europie Środkowej, które UE musi postawić na piedestale.
13 października 2008, o godzinie 10:43
Uważam tekst o Panu Ozjaszu Szechterze za chybiony i to na dodatek w kontekście KOR-u, bo on wyciąga sprawę bezprawnej działalności innych członków jego rodziny, która to działalność jest w nomenklaturze KK zdradą główną. Osobiście uważam, że równie kalający pamięć jest zarzut szpiegostwa jak i zmiany ustroju i oderwania południowo wschodnich dzielnic Polski. Podobnie z tym, że z naciskiem na słowo „hańbiący” są zarzuty kierowane pod adresem Stefana Michnika. Z punktu wiedzenia nie nacjonalistycznego, ale niepodległościowego, państwowego, demokraty, obywatela wszystkie zachowania jego taty, mamy, brata, to są zwykłe przestępstwa kryminalne, kwalifikowane jako zdrada i oczywiście niemoralne. Takie sprawy ogromnie obciążają, także działalność polityczną i społeczną samego Adama Michnika i środowiska GW uważającego się za instytucję demokratyczną, bowiem taki stan rzeczy wymaga zastosowania bardzo surowego kryterium kontroli w jaki sposób są podejmowane decyzję i jaki jest ich polityczny cel. Gdyby akcje obywatelskie i polityczne, takiego środowiska jako instytucji demokratycznej, były faktycznie w przeważającej mierze decyzjami samego Adama Michnika (z uwagi także na fakt, że jest on pracodawcą i zleceniodawcą), to prawdę mówiąc lepiej by było dla naszej demokracji, gdyby on się po prostu usunął z redakcji i zaczął pisać książki oraz publikował jako niezależny publicysta.
13 października 2008, o godzinie 10:44
Rozmowa Walesy z panem Starszakiem po prostu znakomita. Skoro LW dostal obstawe, to obie strony ustalaja zasady wspolpracy obstawy z obstawianym. Bardzo rozsadne posuniecie.
.
Jesli idzie o Bernarda, to nie zycze mu zadnych osobistych nieszczesc. Ale tak sobie mysle, ze na starosc pewnego dnia Bernard otrzyma rozrusznik serca. Bernard oczywiscie odmowi wspolpracy z rozrusznikiem, bo rozrusznik jak wiadomo inwigiluje przy pomocy elektrod. Wiec wspolpracowac z rozrusznikiem nie mozna dla zasady. Wiec Bernard bedzie protestowal i nie bedzie wspolpracowal. Efekty nastapia i Bernard nie bedzie wiecej nikomu zawracal glowy.
13 października 2008, o godzinie 10:45
Glosie
Mnie się widzi ze rozsądek nakazywał wtedy żeby takich ambicji nie mieć, albo ich nie ugłasniac. W latach siedemdziesiątych nikt nie liczył ze TO się tak szybko zawali. Środowisko KOR było chyba raczej kręgiem formacyjnym, sposobem na wyrażenie niezgody, jeszcze nie do końca wyartykułowanej, na taka Polskę jaka była.
Oczywiście mówiło się i pisało o wzorcu Hiszpańskim, o tamtejszych Komisjach Robotniczych i „takie tam”.
Głównie to było korzystanie z szansy jaka były porozumienia helsińskie tz. 4 koszyk.
To było tak jak ze szczepieniem. KOR był szczepionką na cynizm udający pragmatyzm, na język propagandy (nie koniecznie tylko tej prymitywnej dziennikowej), szczepionką przeciwko skutkom wymuszonej biernosci.
13 października 2008, o godzinie 10:50
Przeczytałam artykuł Gospodarza i przyznaję, że dawno mnie tak nie poruszył jakiś tekst! Już wiem, skąd ta kukułka – gżegżółka u EDD.
Rzeczywiście, czas otworzyć oczy i bić na alarm.
OJCZYZNA W NIEBEZPIECZEŃSTWIE!
Te spory pomiędzy prezydentem a rządem polskim mądrzy politycy z innych krajów Unii potrafią skrzętnie i bez zbędnych sentymentów przekuć na własne sukcesy i wkrótce możemy się dowiedzieć, że nie tylko emisję CO2 pan prezydent nam zagwarantuje swoim cennym podpisem. Tylko KTO go może skutecznie przed takim gestem powstrzymać? Chyba jakiś Niewiadomski, ale tego sobie w dzisiejszych czasach nie wyobrażam w naszej szerokości geograficznej.
13 października 2008, o godzinie 10:54
Glos
„wszystkie zachowania jego taty, mamy, brata, to są zwykłe przestępstwa kryminalne, kwalifikowane jako zdrada i oczywiście niemoralne. Takie sprawy ogromnie obciążają, także działalność polityczną i społeczną samego Adama Michnika”
Czy to bredzi gorączka? (W.Majakowski)
13 października 2008, o godzinie 11:00
Zdzislaw napisal Ja widzę w ludziach jakby nie mówić w nadmiernym kunsumcjonizmie
Bardzo dobra uwaga. Chodzac po Warszawie i okolicach ja nie jestem pewie, czy widze dobrobyt. Nie bardzo wiem, co to jest dobrobyt. Natomiast widze konsumpcje i jej skutki. Widze puste puszki i butelki po skonsumowanym piwie. (Piwo jest smarem demokracji, zarowno w USA jak tez w PL. Bez piwa nastapilby bunt niezadowolonych.) Widze samochody stojace w miejscach, w ktorych budujac miasto samochodow nie przewidziano. Samochody sa wytworem i dobrem konsumpcyjnym. Ich sprzedaz napedza gospodarke. Ale niestety gdzies je trzeba upchnac po sprzedaniu, wiec upycha sie je z grubsza gdziekolwiek. Widze smieci wylewajace sie ze zbyt malych pojemnikow. Plastik, szklo, papiery (ktore moznaby odzyskac) przemieszane z resztkami zywnosci. Widze marnujace sie resztki chleba. To wszystko jest konsumpcja. A gdzie jest dobrobyt, nie wspominajac o szczesciu? Nie mam pojecia. Chyba nie o to chodzilo w walce z komunizmem, ale tak jakos wyszlo. (Ten wpis to jest rowniez odpowiedz na pytanie EDD.)
.
Dla niektorych szczescie jest w opluciu innego czlowieka. Stad swoje szczescie czerpie Bernard. I bardzo dobrze. Takie szczescie przynajmniej nie zatruwa srodowiska naturalnego. Gdyby jeszcze Bernard czynil to nie tutaj ale gdzie indziej. Byloby jeszcze lepiej.
13 października 2008, o godzinie 11:02
Na razie. Pakuje sie i moze odezwe sie z Rochester.
13 października 2008, o godzinie 11:06
A propos
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59736
Czaił się ten barbarzyńca w krzakach, czaił…
I nadal się czai.
.
W jego tropieniu największe zasługi miał i ma Biotop polityczny z którego wywodzi się Michnik.
W tropieniu i udowodnianiu quasifaszystowskiego charakteru.
Tudzież w znajdowaniu dowodów bezpośredniej kolaboracji z czystym faszyzmem.
.
Oto po wygraniu powojennej walki o władzę Biotop zdemaskował faszyzujący charakter przedwojennego sanacyjnego reżimu.
I takiż charakter jego oponentów – katoendecji.
Zdemaskował faszyzujący, bo antyradziecki charakter rządu londyńskiego – prawnego następcy reżimu.
Okazał dowody współpracy z faszyzmem „zaplutych karłów reakcji” z AK. Podziemnej armii tego rządu. I innych, oczywiście faszyzujących ugrupowań „niepodległościowych”.
.
I surowo, sprawiedliwie, po bolszewicku je za to ukarał.
.
W marcu 1968 znalazł faszystowski miazmat w sojuszu z Moczarem niektórych niedobitków katoendecji.
Nieopatrznie niedorżniętych wcześniej.
.
Po „odzyskaniu wolności” nieco (choćby ze względów biologicznych) przepoczwarzony Biotop, choć zmienił w międzyczasie doktrynę, której dotychczas hołdował – nic a nic nie stracił ze swych umiejętności wypatrzenia wszędzie faszystowskich barbarzyńców.
Piękny to zresztą przykład szacunku dla tradycji rodzinnych i własnych korzeni…
.
Z łatwością więc demaskował kolejne rzesze Mieszkańców krzaczastych Otchłani – od Macierewicza przez Olszewskiego do Kaczyńskich z Ojcem Dyrem po drodze.
.
Przy okazji – dzięki konsekwentnej PRACY WYCHOWAWCZEJ na niwie – wytresował sobie liczne stado akolitów.
Niczym NASA delfiny.
Wpoił w nich smak, dzięki któremu zrozumieli i przyswolii głęboką, historiozoficzną tezę:
.
kto jest przeciwko Biotopowi – ten jest przeciwko Polsce, Wolności i Demokracji.
Ten jest faszystowskim barbarzyńcą, czającym się w mrokach listowia z żądzą mordu na wykrzywionym nienawiścią i tkniętym piętnem degeneracji prymitywnym pysku.
.
Oceanarium tego bloga demonstruje z niezachwianą pewnością siebie wpojony mu przez Biotop smak.
Co więcej – uważa, że jest to smak wielce wyrafinowany, lokujący je przez to na szczycie drabiny ewolucji…
13 października 2008, o godzinie 11:14
N2
Czy to źle ze konsumują czy to źle ze śmiecą?
Kupowanie usług od sprzątającego to też konsumpcja i O TYM WARTO PAMIETAC.
Warszawa jest zasmiecona. W komunizmie była zaśmiecona inaczej.
13 października 2008, o godzinie 11:19
EDD
Rakowski to tylko mały stalinowski politruk, czyli stalinowska gnida która potem została dziennikarzem a nawet stosunkowo liberalnym dziennikarzem. Takich stalinowskich gnid które zostały liberalnymi reformatorami PZPRu było zresztą dużo. A Mietek jest tylko jeden, to były szofer mędrca Lecha „Kononowicza” Wałęsy.
13 października 2008, o godzinie 11:28
Edwardzie,
Osoba publiczna niestety wystawia się na grzebanie w jego życiu prywatnym, rodzinnym, jak i na ścisłą kontrolę opinii publicznej jeśli chodzi o jego działalność jako osoby publicznej. W tym kontekście nie bardzo rozumiem na jakim stanowisku stoisz, uważasz, iż bredzeniem jest stanowisko, iż wszystkie zachowania jego taty, mamy, brata, to są zwykłe przestępstwa kryminalne, kwalifikowane jako zdrada i oczywiście niemoralne. Czy też, że brednią jest sformułowanie, iż „Takie sprawy ogromnie obciążają, także działalność polityczną i społeczną samego Adama Michnika”. A może brednią są oba zdania. Uprzejmie proszę wyjaśnienie twojego stanowiska w kwestii „bredni”. Zarzut bredzenia jest tak poważny, że na pewno masz argumenty, które nie tylko mnie i naszą blogową prawicę przekonają.
13 października 2008, o godzinie 11:29
Jasnanielko,
Niewiadomski…?
.
BRAWO!
.
Ty jedna najtrafniej odczytałaś intencje Pana Mininstra wyrażone w artykule!
13 października 2008, o godzinie 11:31
Ale jeszcze przekonają ciebie samego, Edwardzie.
13 października 2008, o godzinie 11:33
Tylko KTO go może skutecznie przed takim gestem powstrzymać? Chyba jakiś Niewiadomski
Ciemnaanielko!
Pisząc to wydałaś z siebie bardziej obrzydliwą rzecz niż własną kupę.
13 października 2008, o godzinie 11:44
Pan pilot był chory
http://www.blogmedia24.pl.....mment-8738
.
Pan pilot był chory i leżał w łóżeczku
I przyszedł minister, no jak piloteczku?
Chcesz awans, lub order, a może podwyżkę?
To kuruj pilocie – na przykład opryszczkę.
13 października 2008, o godzinie 11:49
Głosie zwykły a ciężko i słusznie oburzony!
Ne tak dawno przedstawiciele pewnej, dziś na szczęście zmarginalizowanej skutecznie partii głośno i publicznie domagali się przywrócenia czci i dobrego imienia niesłusznie potraktowanemu tak okrutnie polskiemu patriocie Eligiuszowi Niewiadomskiemu. Nie pamiętam, abyś wtedy zajął jakieś stanowisko w tej sprawie, która niejednego mocno wtedy zbulwersowała. Skąd dziś to święte oburzenie? Nie zrozumiałeś ironii?
A to w takim razie bardzo, ale to bardzo przepraszam.
13 października 2008, o godzinie 11:50
Zdzisławie,
ciekawy post napisałeś tu
http://kuczyn.com/2008/10/10/304/#comment-59788
w odpowiedzi na post Edwarda
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59786
.
Napisałeś
CYTUJĘ:
„A z tym wiekiem to na pewno masz rację tuch emerytów jest stanowczo za dużo i gdyby tak nagle odeszli z tego świata wszelkie kryzysy odeszłyby jak śnieg wiosną.”
KONIEC CYTATU.
To odkrywcze jest;
mnie też się wydaje, że dobrze byłoby się tych darmozjadów pozbyć.
Ale jest na to szansa: jak kryzys się rozwinie, to pewnie państwo przestanie wypłacać emerytury (tak jak Rosja za Jelcyna) i może oni powymierają z głodu…?
.
Wtedy i kryzys by zniknął, i wielbiciele Ojca Dyrektora.
.
Ale co z takimi świadomymi i postępowymi jednostkami emeryckimi jak Jasnaanielka…?
Ich przecież byłoby szkoda…
.
Masz jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu..?
13 października 2008, o godzinie 11:55
To dosyć proste Głosie
Np. Uwikłanie L.Kaczyńskiego w braterstwo z J.Kaczyńskim w sposób ewidentny rzutuje na sytuację polityczna w Polsce. Choćby przez to ze przyczynia się do destrukcji urzędu prezydenta do destrukcji obyczaju wokół Konstytucji.
Sytuacja rodzinna Michnika którego ojciec był przedwojennym komunista, a na oczach Adama M. jeszcze dziecka odchodził od komunizmu była wręcz pozytywnym elementem jego zyciorysu.
Jak zapewne się domyślasz środowisko starokomunistyczne posiadało duża wiedzę o przektycznej stronie realizacji ich przedwojennej religi. Wiedzę te zdobywali w radzieckich łagrach, na zesłańach, śledząc losy swych krewnych i towarzyszy. Ich wiedzę można porównać z wiedzą mieszkańców wschodu dawnej Polski czy środowisk tradycyjnie anty sowieckich. Część z nich poszła na współpracę z nowym polskim rezimem, część jednak nie angażowała się, zachowała dystans. Takim był Szechter..
Prawdopodobnie Adam Michnik więcej usłyszał w domu technicznych detali dotyczących zła komunizmu niż ja który raczej słyszałem więcej ogólników mniej szczegolow. A.M. wyniósł także z domu krytyczny stosunek do realiów I RP. Czy to go tak bardzo różni od sporej części potomków inteligencji? (zresztą nie tylko inteligencji)
Brat. Brat szybko wyfrunął z domu. Zaczął samodzielne życie takie jakie wybral.
13 października 2008, o godzinie 11:57
jasnaanielko,
to było niepotrzebne z tym Niewiadomskim nawet jako ironia. Trzymaj klawisze na wodzy.
13 października 2008, o godzinie 12:15
jasnaanielko
błagaj o usunięcie wpisu, bo jeżeli policja będzie działać tak jak w czasach Kwaśniewskiego, to Kuczyński będzie ci papu przynosił do pierdla.
13 października 2008, o godzinie 12:28
N2
Gospodarze w pewnej polskiej wioski postanowili wykształcić swe dzieci. Na pierwszy ogień poszła najstarszą corke. Studia szczęśliwie ukończyła, w mieście osiadla.
Rodzice nie szczędzili środków by wykształcić jej młodsze rodzenstwo.
Pewnego lata Najstarsza postanowiła zostać letniczką. Przybyła do wsi do domu rodzinnego. Wszystko ja drażniło a czarę goryczy przelało wydarzenie poranne.
Najstarsza idąc na spacer wlazła w krowia kupe. Na dodatek wietrzyk ten łotrzyk od strony chlewa przyniósł odór świńskiego moczu.
-Czy tu u was musi tak śmierdzieć!!!- zawołała na tate.
-Myślimy o tym ale niech Najmłodszy studia ukończy to może jakoś to zorganizujemy. Może narysujesz co i jak należałoby zrobic.Tyś chyba w świecie wiele widziała?.
13 października 2008, o godzinie 12:42
POLSKI PRYMITYWIZM. POSMIEWISKO NA ZACHODZIE.
13 października 2008, o godzinie 12:49
http://krzysztofleski.sal.....index.html
„PS. Znów piękny stan licznika w chwili publikacji tego postu: 1 981 981. I znów zapomniałem zrobić zrzut z ekranu, by w ramki oprawić ;)”
‘
Leski przyznał się definitywnie do współpracy z ośmiornicą opisując stosunki tam panujące. Czy warto było się w pełni tak banalnie przede mną demaskować panie Leski? Może weżmie się pan za zrobienie „107 pokłonów”? Zademonstrował pan tym samym, jakże dobitnie, metodę jaką posługują się najbardziej wgryzione w grę superwykształciuchy. I to dobrze. Poza tym jest pan w ciąży i jednocześnie w fazie przepoczwarzenia, ale tego jeszcze panu nie powiedzieli bo i nie powiedzą. Jako larwa też cudny pan nie był.
13 października 2008, o godzinie 13:07
Głosie
Czy podporządkowanie faktycznych i mniemanych uprawnień Prezydenta interesom ugrupowania politycznego którym kieruje brat, to nepotyzm czy korupcja? Zresztą źle stawiam pytanie bo nepotyzm to korupcja.
13 października 2008, o godzinie 13:19
Edwardzie,
Czy podporządkowanie faktycznych i mniemanych uprawnień Prezydenta interesom ugrupowania politycznego którym kieruje brat, to nepotyzm czy korupcja?
Ani to ani to. Jeśli wykonuje faktycznie uprawnienia (kompetencje) to może w granicach prawa działać zgodnie z interesem ugrupowania politycznego którym kieruje jego brat. Ale jeśli wykonuje kompetencje, które mu w oczywisty sposób nie przysługują to powinien zostać w normalnym kraju natychmiast postawiony przed Trybunałem Konstytucyjnym i sądzę, że powinny być przedterminowe nowe wybory Prezydenta RP.
13 października 2008, o godzinie 13:27
Dziekuje Glosie
13 października 2008, o godzinie 13:30
Wczesny Lem
„Czeka na mnie piec z kiszoną sódką i jeszcze mam dokończyć rozdział mojej książki: Jak się wywabia plamy na schody i tam pierze po mordzie….”
http://wyborcza.pl/1,7547.....ktowe.html
13 października 2008, o godzinie 13:42
Glos
Czyli ze tak jak myslalem „bezpartyjnosc” prezydenta jest dobrym obyczajem ktory nie podlega regulacji prawne?
13 października 2008, o godzinie 13:49
Różne „miłosierne fałszywe tropy” ze starannie zamaskowaną bibułką od chuja itp to odwracanie rozpaczliwe ról. Jeśli dzjennjikarze nadal nje wjidzął kogo powinni zaszczuwać i kilku prostych faktów to ja sram na tę chołotę już oficjalnie.
Drodzy państwo, robi się mi świństwa pod pozorem pretekstu pozoru pretekstu itp. GW bardzo inteligentnie rozegrała to co jej dano z moją rodziną. Rozegrała by wzmocnić elementy, które są zbyt głębokie by kogoś pyk stawiać na baczność. Zjątrzono mi poróżnienia rodzinne tak by mnie osłabić nie tylko materialnie. Moja matka jest potworną intrygantką i gra sobie swoją perwersyjną grę od dawna. A teraz jest to przydatne bandycie tutaj. Przebudźcie się bando pozerskich przygłupów kszałtująca rzeczywistość w pełni z tego co wam do żłoba dano. Oczywiście niebanalnie refleksyjnie, i z iskrą bożą, i wieloma walorami yntelektualyzmu. A rzeczywistość produkuje, wyżyma z was ćwoczyznę. Z pomocą. Ale sukcesywnie.
13 października 2008, o godzinie 13:53
Glosie
Jeszcze jedna rzecz ktora nasunela mi sie na marginesie. Idzie o wyczulenie na sowietyzm, na zaufanie do komunizmu. Zroznicowanie tego wyczulenia srodowiskowo i regionalnie.
Popatrz kto z Londynu przyjechal wspolpracowac z komunistami we wspolnym rzadzie.
Przyjechal dzialacz ludowy z Wielkopolski urodzony w Niemczech Mikolajczyk.
Moze to przypadek ale…
13 października 2008, o godzinie 14:08
Jasnaanielko,
Pisząc artykuł „Prezydent wie co robi” Pan Waldemar Kuczyński nie uprawia nawet tzw. publicystyki/kampanii/polityki negatywnej, która niestety jest częścią publicystyki/kampanii/polityki państw demokratycznych. Nie bardzo więc wiem skąd ta myśl o kampanii oszeczerstw ND, która doprowadziła do zabójstwa Gabriela Narutowicza, jeśli pominę sposób uprawiania dyskusji, ale przez zupełnie inne osoby, polegającej głównie na atakach natury osobistej. Osobiście jestem przeciwnikiem idei rehabilitacji Eligiusza Niewiadomskiego, którą rozumiem jako idea rehabilitacji polityki zabójstw politycznych i szczucia na przeciwników politycznych. Pojmuje takie zachowanie się jako postawę obrzydliwą i godną najwyższej pogardy, w stylu gości, którzy zamierzają wykopać z Powązek B. Geremka, Jacka Kuronia i jeszcze pół cmentarza, czyli jako zoologiczną ciekawostkę uwstecznionego moralnie i intelektualnie stanu człowieczeństwa.
13 października 2008, o godzinie 14:28
Panie Ministrze -
niechże się Pan tak nie kryguje w kwestii postu Jasnejanielki.
Jakby co,
to Michnik wywali artykuł na czołówce Głosu Delfinarium
pt. „Ciszej nad tą trumną!”,
treserzy delfinów SIĘ ODETNĄ (część ma niezła wprawę z młodych lat w SIĘ ODCINANIU) -
- I BĘDZIE GITES!
.
P.S. Te noże w którymś wekendowym wydaniu Głosu to w ramach castingu na współczesne wydanie … TEJ postaci, czy może w ramach akcji „dorzynania watah”…?
T.j. by nabywca rozejrzał się dookoła, poszukał i ewentualnie dorżnął jakąś pobliską jeszcze niedorżniętą watahę…?
13 października 2008, o godzinie 14:42
Edwardzie,
Nie wiem dlaczego przedwojenna KPP miała by być postrzegana lepiej niż Staliniści. Nie bardzo w ogóle rozumiem w tym artykule wywód o różnicy pomiędzy ideą a praktyką, zwłaszcza że idea była sformułowana dość jednoznacznie w sposób brutalny. Rozumiem jedynie to że można było się zgodzić na taki wymiar polityki, a potem się z tego wycofać.
13 października 2008, o godzinie 14:56
Glosie
Czy ty od zarania masz „wlasciwe” poglady.
Dla wielu ludzi z KPP
osobiste doswiadczenie CCCP, takie zdarzenia jak likwidacja fizyczna KC tej partii zsylka a na niej obserwacja rzeczywistosci sowieckiej byla droga do otrzezwienia. Wielu nawet bez tego bezposredniego doswiadczenia tez do tego doszlo. Nie wszyscy ale niektorzy.
Nie bardzo zreszta rozumiem o co ci idzie. Tak mylili sie. Czy to zle ze zmadrzeli jedni stopniowo drudzy szybciej. Pamietaj ze mowimy o komunistach przedwojennych, nie pozniejszych.
Glosne ogloszenie w latach 40 i 50 faktu utraty wiary grozilo gorszymi konsekwencjami niz proces i wyrok za sanacji. Poza tym wszyscy nie tylko starzy komunisci ( za wyjatkiem naiwnych) wierzyli ze noc zapadla na dlugie dziesieciolecia moze stulecie .
13 października 2008, o godzinie 15:00
jasnaanielko, szukaj adwokata:
.
Szaleniec zaatakował Kaczyńskiego
http://www.dziennik.pl/wy.....kiego.html
13 października 2008, o godzinie 15:04
KPP to taka stalinowska wersja NSDAP, a przynależność do KPP to mniej więcej jak przynależność do NSDAP. Generalnie nie ma się czym chwalić.
13 października 2008, o godzinie 15:10
Edwardzie.
Zaczynasz argumentować jak Zofia. Idzie o to, że obiektywnie byli zwolennikami nowego ładu, który sam w sobie był zbrodniczy i zaprowadzić go można było tylko metodami zbrodniczymi. Z punktu widzenia porządku konstytucyjnego przedwojennej Polski oraz prawa karnego członkowie KPP, to zdrajcy. Na podstawie współczesnej konstytucji i dzisiejszych przepisów karnych ich postępowanie zostałoby zakwalifikowane w taki sam sposób. To jest chyba oczywiste. Jeśli zaś chodzi o metody jakimi się posługiwali, to w przełożeniu na współczesne realia, odpowiedzią zagrożonych krajów i elit byłyby wojny prewencyjne i zamkniecie w Guantanamo.
13 października 2008, o godzinie 15:23
Glosie
O czym my rozmawiamy?
Oczywiscie dzialalnosc KPP byla przedwojna slusznie moim zdaniem zakazana. Co do tego nie mam watpliwosci.
Ja rozmawiam z toba o skutkach „formacyjnych” czy wychowawczych dla mlodego czlowieka ktory mial rodzine z ta tradycja. O niczym wiecej.
Chyba nieuwaznie dyskutujesz?
13 października 2008, o godzinie 15:33
I jak juz chcesz sie bawic w osadzanie Szechtera to pamietaj ze Sad juz to zrobil. Chcesz dwa razy za to samo?
Oczywiscie to zart, ale nie bardzo wiem teraz o co ci idzie. Mnie wydawalo sie ze idze ci o podwazenie kompetencji A.M. do prowadzenia pisma. Czyz nie?
13 października 2008, o godzinie 15:38
Edwardzie,
Nie było moją intencją podjąć dyskusji o skutkach „formacyjnych”, nie w takim kontekście napisałem o obciążeniach Adama Michnika. Nie przyrównuje go wcale do Martina Adolfa Bormanna juniora (misjonarza), bo ten zresztą nie kochał taty, a tata go nie wspierał. Ja napisałem jedynie, że publikacja takiego artykułu to błąd, a taka a nie inna przeszłość rodzinna jest obciążeniem z uwagi na postawę życiową ojca i brata, oraz mamy, a nie ewolucję poglądów samego Adama Michnika, o której nota bene nic nie wiem. Pogląd ten rozwinąłem, ale to co napisałem nie odnosi się do ewolucji poglądów samego Adama Michnika, ani tego w jaki sposób został wychowany. Dosłownie napisałem:
„Takie sprawy ogromnie obciążają, także działalność polityczną i społeczną samego Adama Michnika i środowiska GW uważającego się za instytucję demokratyczną, bowiem taki stan rzeczy wymaga zastosowania bardzo surowego kryterium kontroli w jaki sposób są podejmowane decyzję i jaki jest ich polityczny cel. Gdyby akcje obywatelskie i polityczne, takiego środowiska jako instytucji demokratycznej, były faktycznie w przeważającej mierze decyzjami samego Adama Michnika (z uwagi także na fakt, że jest on pracodawcą i zleceniodawcą), to prawdę mówiąc lepiej by było dla naszej demokracji, gdyby on się po prostu usunął z redakcji i zaczął pisać książki oraz publikował jako niezależny publicysta”
13 października 2008, o godzinie 15:38
Klasyczny przypadek, zywa pomoc naukowa do zilustrowania mechanizmu eskalacji „rewolucyjnych” rozliczen.
http://www.dziennik.pl/wy.....ow_SB.html
13 października 2008, o godzinie 15:42
“Takie sprawy ogromnie obciążają, także działalność polityczną i społeczną samego Adama Michnika i środowiska GW uważającego się za instytucję demokratyczną, bowiem taki stan rzeczy wymaga zastosowania bardzo surowego kryterium kontroli w jaki sposób są podejmowane decyzję i jaki jest ich polityczny cel. Gdyby akcje obywatelskie i polityczne, takiego środowiska jako instytucji demokratycznej, były faktycznie w przeważającej mierze decyzjami samego Adama Michnika (z uwagi także na fakt, że jest on pracodawcą i zleceniodawcą), to prawdę mówiąc lepiej by było dla naszej demokracji, gdyby on się po prostu usunął z redakcji i zaczął pisać książki oraz publikował jako niezależny publicysta”
No i tego zupelnie nie pojmuje
Jesli jestes akcjonariuszem Agory to zglos twoj problem niezwlekajac.
13 października 2008, o godzinie 15:43
Edwardzie,
Dokładniej chodzi mi o podważenie kompetencji Adama Michnika do sprawowania funkcji samodzielnej instytucji demokratycznej. A ściślej o zupełny sprzeciw na taki stan rzeczy, gdyż to jest nonsens demokratyczny taki sam jak socjalizm demokratyczny. Ale ja tego nie wiem! Dlatego napisałem: Gdyby akcje obywatelskie i polityczne, takiego środowiska jako instytucji demokratycznej, były faktycznie w przeważającej mierze decyzjami samego Adama Michnika (z uwagi także na fakt, że jest on pracodawcą i zleceniodawcą), to prawdę mówiąc lepiej by było dla naszej demokracji, gdyby on się po prostu usunął z redakcji i zaczął pisać książki oraz publikował jako niezależny publicysta”
13 października 2008, o godzinie 15:51
Przepraszam Glosie ale musze przerwac. Moze uda mi sie wieczorem.
13 października 2008, o godzinie 15:51
Edwardzie,
Problem moim zdaniem jest. Gazeta Wyborcza nie może pełnić roli instytucji demokratycznej na innej zasadzie niż każda inna Gazeta w Polsce. Podobnie kancelaria prawna albo firma konsultingowa nie może pełnić funkcji administracyjnych w zastępstwie administracji państwowej. W obu przypadkach mamy do czynienia z niewłaściwym pojmowaniem roli instytucji w demokratycznym państwie prawa.
13 października 2008, o godzinie 15:53
O czym ty Glosie?
To gazeta i tylko gazeta, a ze wplywowa no to jej sprawa. NIEROZUMIEM.
Musze przerwac do poczytania Glos.
13 października 2008, o godzinie 16:11
O tym i o owym. Do zrozumienia!
13 października 2008, o godzinie 18:13
http://wyborcza.pl/1,75968,5801807,Prezydent_Kaczynski_wie__co_robi.html
.
Przeczytałem oczekiwany z niecierpliwością tekst Gospodarza w Głównej Gazecie Ludzi Rozumnych, i cóż – z dużej chmury mały deszcz. Miał to być głośny wkład publicystyki zaangażowanej w walkę z antycywiliazcyjnym kaczymem, niemal jak deklaracja PPR „O co walczymy”, tymczasem wyszła standardowa czytanka o niewinności Czerwonego Kapturka gnębionego przez watahę dwóch złych kaczych wilków. Chyba że redakcja na Czerskiej – jak to miewa w zwyczaju – ostro popracowała nad tekstem Pana Ministra i wyszło tak, że Gospodarz z trudem tylko może rozpoznać swoje antykacze pióro. Osobście nie polecam, ale kto chce niech czyta. Ja zdecydowanie wolę filozoficzne pogadanki Magdaleny Środy, zwłaszcza w Środę Popielcową, kiedy należy się umartwiać.
.
P.S.
Że nie przesadzam świadczy odzew czytelników na forum pod tekstem Gospodarza. Przez cały dzień 9 wpisów, czyli tyle co nic, chociaz i tak Pan Minister wyraźnie wygrywa z sąsiednim tytanem publicystyki – J. Żakowskim (4 wpisy).
http://forum.gazeta.pl/fo.....w=85878312
13 października 2008, o godzinie 18:22
Uchachany
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59716
-
:) :) :) :) :)
pięciogwiazdkowo!
13 października 2008, o godzinie 18:39
Widocznie jesteś z tych, którzy podstawiają gębę między gflaszke i kieliszek
13 października 2008, o godzinie 18:43
To, co wydawało mi się w moim wpisie istotne, zostało niezauważone;
Te spory pomiędzy prezydentem a rządem polskim mądrzy politycy z innych krajów Unii potrafią skrzętnie i bez zbędnych sentymentów przekuć na własne sukcesy
I zadałam pytanie; kto byłby w stanie powstrzymać prezydenta przed destrukcyjnym działaniem na forum międzynarodowym? Odpowiedź podałam, jaką podałam zastrzegając się, że jest to dla mnie niewyobrażalne. Zastosowałam skrót myślowy, lub – do wyboru – szarżę słowną, licząc na inteligencję czytelników wpisu i się przeliczyłam… Od dziecka byłam tępa w słupkach.
Należy jednak pamiętać, że nie każdy ma poczucie humoru, jakiego się po nim spodziewam. Moja kulpa.
Panu prezydentowi jako człowiekowi życzę wszystkiego co najlepsze, jak już zakończy swoją kadencję, której przerwać nikt nie jest w stanie, ale na szczęście już mamy z górki.
Jako prywatny człowiek LK będzie miał możliwość realizować się w ulubionych dziedzinach. Może pisać pamiętniki, zbliżyć się z wnuczętami, mając na to czas i spokój, wykładać na wyższej uczelni, jeśli taki będzie miał kaprys, bo finansowo, jako były prezydent jest zabezpieczony do końca żywota a i osobistą ochronę zachowa. Tego mu nie zazdroszczę, ani nie wypominam, bo mu się należy za całokształt i tak stanowią obowiązujące przepisy.
Tylko niech już zniknie z życia politycznego i nie ma wpływu na dalsze losy Polski. I jego bliźniak także. A ja poczekam, choć też już mam z górki, co poniektórym dodaje sił do dalszego blogowania.
;
Głosie – dzięki za wyjaśnienie swojej opinii o EN.
13 października 2008, o godzinie 20:53
Według Rulewskiego, legendy „Solidarności” z lat 80., tajnych współpracowników należy traktować „jako integralny podmiot ustawy, obniżając ich świadczenia emerytalne o 15 procent”.
http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article250728/Obnizyc_emerytury_wspolpracownikow_SB.html
.
Wszystkim wpolpracownikom rezimu trzeba obciac, zarowno jawnym jak tez tajnym. Jawnym wspolpracownikiem byl kazdy, kto pracowal na panstwowej posadzie. Prywaciarze tez, bo placili podatki. Pani Senyszyn uwaza podobnie.
http://www.dziennik.pl/op.....stkim.html
.
Jedynie Bernard nie byl wspolpracownikiem, wiec Bernardowi trzeba podniesc. Nie tyle emeryture, ile raczej wynagrodzenie za publicystyke anty-komunistyczna, moim zdaniem jedyną i niepowtarzalną. Przynajmniej mam nadzieje, ze drugiego takiego
w Polsce nie ma. Jeden wystarczy az nadto. Warto go wynagrodzic.
13 października 2008, o godzinie 21:56
W uzupełnieniu wpisu Edwara
http://wyborcza.pl/1,7547.....ktowe.html
13 października 2008, o godzinie 22:30
jasnanielka
-
„Zastosowałam skrót myślowy, lub – do wyboru – szarżę słowną, licząc na inteligencję czytelników wpisu i się przeliczyłam…”.
-
Niewiadomski nie liczył na niczyją inteligencję tylko wziął sprawy w swoje ręce i zaszarżował. Ty postąpiłaś subtelniej, jak Lech „Bolek” Wałęsa, życzący przydentowi zawału – też oczywiście w ramach skrótu myślowego, żeby nie obrazić Matki Boskiej, którą nosi w klapie. Dziś LBW zastosował skrót myślowy o jeszcze większej subtelności – jego zdaniem prezydent powinien być gruntownie przebadany (może już ma ten zawał, niecierpliwi się Wałęsa?).
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5807473,Lech_Walesa__Prezydenta_trzeba_przebadac_i_odsunac.html
.
Co oznacza, że wyznaczenie go do 9-osobowej grupy „Mędrców Europy” żartem czy błędem nie było.
http://wiadomosci.gazeta......ji_UE.html
13 października 2008, o godzinie 22:43
http://wiadomosci.gazeta......entem.html
Zakończyło się spotkanie, ale nie wiadomo jakim wynikiem. Jutro zabaczymy czy Premier Don Kastro ma jaja, :) postawił się, czy skapitulował? )
13 października 2008, o godzinie 23:02
głos zwykły
.
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59705
-
„Właśnie to co piszesz jest przykładem nonsensu”.
-
Początek dobry choć może zbyt ogólny. :)
-
„Gdybyś był profesjonalnym urzędnikiem to można by oskarżyć cię o korupcję”.
-
Chętnie posiedzę, bowiem – jak piszesz:
.
„… Prezydent RP wpływa na kształt polityki państwa poprzez obsadzanie urzędów i wyrażanie zgody na obsadzanie urzędów, oraz zatwierdzanie ustaw, a nie poprzez podejmowanie merytorycznych decyzji”.
-
To w takim razie ja chcę siedzieć w jednej celi z A. Kwaśniewskim (za politykę ukraińską) i L. Kaczyńskim (za tę samą zbrodnię plus Gruzja). :)
-
P.S.
Poza tym, między Bogiem a prawdą (czy raczej logiką), nie sądzisz jednak Głosie, że – jak piszesz: „zatwierdzanie ustaw przez prezydenta” a dodajmy i traktatów międzynarodowych (o czym zapewne przez nieuwagę nie wspomniałeś) oznacza podejmowanie jak najbardziej merytorycznych a nawet dalekosiężnych decyzji?
13 października 2008, o godzinie 23:25
Dobrej nocy!
13 października 2008, o godzinie 23:55
Oglądałam w „Teraz My” (TVN) dyskusję o szczycie UE.
I jestem zdruzgotana poziomem dyskusji. Kancelarię prezydenta reprezentował minister Kamiński, premiera – minister Nowak.
Z wielką przykrością stwierdzam, że minister Kamiński nie potrafi ani dyskutować ani zachowywać się kulturalnie w czasie rozmowy. Na dodatek, jak zwykle był nieprzygotowany merytorycznie.
Rzuca sloganami, których nie uzasadnia niczym, np. że prezydent jest pierwszą osoba w państwie a premier …czwartą. Skąd to wytrzasnął Bóg jeden raczy wiedzieć.
Wchodzenie w słowo to maniera nagminna. Wyszło na to, że minister Kamiński potrafi wyłącznie mówić i to sam do siebie. I nie ważne czy to on ma głos w dyskusji, czy mówi ktoś inny. Argumentów swego rozmówcy nie słucha.
Prowadzący redaktorzy nie potrafili nawet tej dyskusji ujarzmić ani przynajmniej próbować zapanować nad słowotokiem prezydenckiego ministra.
Oczywiście min. Kamiński Konstytucji nie zna w ząb.
Prowadzącym dziennikarzom TVN zabrało zwykłej odwagi i rzemiosła dziennikarskiego, wystarczyłoby zapytać min. o podstawy do twierdzeń, pożyczyć na chwilę od min. Nowaka konstytucje , dać do ręki Kamińskiemu by wskazał gdzie jest napisane iz np. prezydent to 1-sza osoba w państwie a premier 4-ta, albo, ze prezydent kreuje polska polityką zagraniczna, albo, że premier ma obowiązek współpracować w tym zakresie z prezydentem a nie odwrotnie.
Wystarczyło kilka pytań min. Nowaka dot., co ma prezydent do powiedzenia nt. kryzysu finansowego na szczycie UE – i już min. Kamiński był totalnie ugotowany, stać go było wyłącznie na jakiś mało składny bełkot.
Gdyby dziennikarze częściej pytali o uzasadnienie opinii o nadrzędnej roli prezydenta w stosunku do rządu i premiera, jakie wygaszał min. Kamiński – wyszedł by taki sam bełkot.
I totalny blamaż prezydenckiego ministra, bo argumentów min. Kamiński nie miałby żadnych.
Oglądając go człowiek nie wie czy ma się śmiać czy płakać z zażenowania, ze polski prezydent otacza się takimi indywiduum.
W każdym razie tego człowieka tratować na serio – nie da rady.
Takiej błazenady dawno nie widziałam.
Niestety, wina to prowadzących, że na takie błazenadę Kamińskiemu pozwolili.
Lepiej byłoby już dla prezydenta i jego kancelarii, by min. Kamiński był pokonanym w dyskusji przeciwnikiem przez min. Nowaka, niż żałosnym pajacem.
Przynajmniej prestiż tego urzędu by tak nie ucierpiał.
A tak mamy błaznującego pajaca, który jest ministrem na dworze małostkowego dyletanta i megalomana.
A w kraju poważny problem – co z takimi niepoważnymi ludźmi zrobić, by Polsce nie szkodzili i na arenie międzynarodowej jej nie ośmieszali.
Sytuacja globalna jest zbyt poważna by im na błazenady pozwolić.
13 października 2008, o godzinie 23:57
Mawar,
W sprawie wystąpienia L. Kaczyńskiego w Tbilisi wypowiedziałem się przy okazji sporu Pana Waldemara Kuczyńskiego z GW. Pan Waldemar miał rację z tą korektą, że premier miał prawo Prezydentowi ustąpić. Prezydent ma daleko idące kompetencje w zakresie nadzoru i kontroli prac sejmu i rady ministrów, ale może je wykonywać je tylko w określony sposób. Jeśli formułuje politykę zagraniczną powinien to robić w uzgodnieniu z premierem, ale jeśli premier się temu sprzeciwi nie ma prawa tego czynić. Uważam, że Donek powinien być twardy i wyciągnąć surowe konsekwencje z obecnego zachowania się Prezydenta, które jest po prostu przejawem warcholstwa. Najlepiej byłoby Trolla usunąć z Pałacu Prezydenckiego przed upływem kadencji. Chyba co do tego nikt z ludzi rozumnych i z głównej gazety ludzi rozumnych nie ma zastrzeżeń.
14 października 2008, o godzinie 00:17
Nawet uchachany zrozumiał jaki szacunek wzbudza zachowanie się PAŁACOWEGO TROLLA pisząc w stylu niedawno odnalezionych prac Lema z epoki Stalina, cytuje:
Aktyw młodzieżówki PO smaruje gównem klamki siedziby PAŁACOWEGO TROLLA (copyright by Kuczynski).
Przy czym Poseł Palikot defekuje się osobiście na podjeździe.
Co wzbudza zachwyt nad niezrównaną lekkością tego dowcipu każdego prawdziwie postępowego i prawo miłującego inteligenta z tego bloga (z Gospodarzem na czele, rzecz prosta).
Jak i szerokich mas inteligenckich całego kraju.
dodałbym do tego opisu po słowach na pojeździe, „a każdy rozumny przechodzień zdejmuje majtki i pokazuje osobiście Prezydentowi DUPĘ.” – i dalej trochę zmodyfikował – co wzbudza zachwyt {ogółu} nad niezrównaną {trafnością tego gestu, wyrażającego stosunek do zachowania się Trolla i jego zwolenników w kraju i za granicą}.
14 października 2008, o godzinie 04:08
Ciekawi mnie czy mam na tyle szczerze oddaną osobę, która rozumie na czym polega ten element.
Po pierwsze nastąpiło wczucie w istnienie tylko w zakresie reakcji. Po drugie reakcja ta ma emanować przewagą w inny sposób niż zwykle. Ale dokładnie tą samą przewagą. To są emocje wytwarzane wokół zaszczutego zwierzęcia. Cóż więcej potrzeba. Nie musząc koncentrować się na kolejnych intrygach osobnik doszlifowuje wybzdyczenie jakie ma przekazywać treść specyfiką emocjonalności tego co pisze. To profesjonalne „politowanie” odgrywane w dwóch celach. Dla odwrócenia uwagi od siebie i podtrzymywania przekazu o np braku jego wkładu w moje samopoczucie.
Tu nie ma od niemal 6 lat dnia przebimblowanego. Bardzo precyzyjny, wyrazisty przekaz o przeciąganiu się, stękaniu, drapaniu i popiardywaniu z nudów itd.
Wszyscy, którzy mogliby się zmierzyć z geniuszem cyborga są powiązani przez niego najdrobniejszymi układami.
Gdyby nie było w mediach takiej jednorodnej masy tchórzy nie mógłby sobie pozwalać na ten stopień pozerstwa za którym kryje się dużo bezcennych informacji o całości imprezy.
14 października 2008, o godzinie 04:28
pieprzysz Anielko,
szukaj adwokata, za czasów Kwaśniewskiego ABW już by cię miała na dołku
14 października 2008, o godzinie 04:36
Bernardzie
oświeć mnie – bo nie wiem co to znaczy że ABW ma kogoś „na dołku”,
ABW, czy jak to się obecnie nazywa – mam vis a vis, Kwaśniewskiego, owszem znam – ale takiego określenia – nie słyszałam.
Poza tym Bernardzie,
do kobiety i w ogóle do ludzi – nie mówi się – nie pieprz, chyba, ze chodzi o użycie przyprawy kuchennej.
Mama zapomniała Cię wyedukować w manierach?
Czy to może jakieś podwórkowe maniery tzw. inteligencji żoliborskiej?
14 października 2008, o godzinie 06:36
„Ja napisałem jedynie, że publikacja takiego artykułu to błąd, a taka a nie inna przeszłość rodzinna jest obciążeniem z uwagi na postawę życiową ojca i brata, oraz mamy…”
glosie pospolity,
piszac to wydales z siebie brzydsza rzecz niz wlasna kupa
Taka argumentacja godzi w podstawy demokracji i panstwa parawa. Pachnie nieladnie korea polnocna, holokaustem i zasada czystosci do 3 pokolen wstecz.
Co ze slynnym: wszyscy ludzie rodza sie rowni wobec prawa? Jesli masz jakies dowody dzialalnosci przestepczej Adama rzuc je na szale i niech zajmie sie tym sad. Nie nawoluj do samosadow, bo nagle moze sie okazac, ze Ty sam powinienes zrezygnowac z zawodu zaufania publicznego ze wzgledu na przeszlosc swojej rodziny.
Nie rozumiem tez dlaczego uznajesz gazete taka czy inna za instytucje demokratyczna. To jest business jak kazdy inny i tak nalezy go oceniac. Michnik nie ma wiekszego wplywu na moje poglady niz np.Rupert Murdoch. Od Michnika nie oczekuje obiektywizmu, tylko profesjonalizmu. Nie wierze w obiektywizm prasy. Uwazam, ze Michnik jest profesjonalny.
ps.Wciaz Cie kocham i podziwiam, ale to nie jest droga, ktora moge za Toba podazac,
pozdrawiam
14 października 2008, o godzinie 07:29
No to czuje się zwolniony z dalszego wydziwiania nad Głosem.
Już się dziwiłem sobie ze coś przegapiłem tak bardzo wypowiedź Głosa wydała mi się bez sensu. Ale z Głosem naogół da się podagac.
Ale oto o niezwykłej porze pojawił się Bernard. Z tonu wypowiedzi wnoszę ze miał zły sen. Czy koszmar wywołała sztuka mięsa w sosie szarym którą zjadł na poźną kolację, czy pozycja wydawnicza która przyjął w łóżku, nie wiem.
Bo jeśli to była pozycja wydana przez IPN, jakieś
„Łuny nad rzeszowszczyzna. AL w południowo- wschodniej Polsce w raportach NSZ”,
to w obu wypadkach, sztuki mięsa i lektury, tylko Baba Jaga mogła się przyśnić Bernardowi.
Zbudził się mokry i Jasnaanielka przyszła mu na myśl. Przyszła bo Bernard Jasnąanielkę bierze za Jasnącholerę. Bernard warknął na Anielkę jakby to nie Jarosław a Ona mierzyła z pistolecika do Tuska.
14 października 2008, o godzinie 08:23
dark side,
Przeczytaj jeśli masz czas dyskusję z Edwardem. Ja Adama Michnika nie dyskryminuje i nie oczerniam. Wyprowadziłem pewien wywód dotyczący KPP, nad którym można dyskutować. Można także dyskutować nad postawą brata i mamy Michnika. Druga część wywodu wynika z moich rozważań na temat afery Rywina oraz z histerycznych reakcji GW i samego Adama Michnika na krytykę, a także z tego, że gazeta ta prowadzi szereg akcji negatywnych. Za taką można uznać także elementy kampanii przeciwko lustracji. Interes samego Michnika w zwalczaniu za wszelką cenę lustracji jest oczywisty. Zupełnie inna sprawa to wspieranie w GW poprzez publikacje walki biznesowej z przeciwnikami Agory. W walce tej dziennikarze także uciekają się do czarnego PR. Miałem klientów, którzy zostali w sposób nieetyczny zaatakowani przez GW, a którzy byli rywalami medialnymi Agory. Wreszcie mamy dyskusje na temat polityki i bardzo dziwna wypowiedź gazety na temat uprawnień konstytucyjnych Prezydenta RP, aby usprawiedliwić jego kampanię wyborczą w Tbilisi. Warto też podkreślić, jak ostro od razu Gazeta podejmuje polemikę z adwersarzami nawet takimi jak gospodarz blogu, czyli jak łatwo jej szantażować, nawet wybitne osoby, bo gospodarz blogu jest takim wybitnym człowiekiem (wcale się nie podlizuję) i przyprawiać im gęby. To wszystko mnie niepokoi tym bardziej, że to właśnie sam Adam Michnik stwierdził, że GW jest instytucją demokratyczną, a ja myślę tak jak ty, że gazeta jest profesjonalna i nie zawsze obiektywna. Ale w odróżnieniu od ciebie uznaję fakt, że jej rola jaką pełni w praktyce jest rolą instytucji demokratycznej, to nie jest tylko rola informacyjna i opiniotwórcza jaką pełni. A w związku z tym zadałem pytanie kto pełni głównie tą rolę – czy Sam ADAM MICHNIK nadaje ton – bo jak on sam to postuluje, aby dla dobra demokracji odszedł z redakcji i przekazał ją innym. Rzecz w tym, że demokracja nie potrzebuje wielkich ludzi, a Adam Michnik jest za WIELKI dla samej demokracji, której tak żarliwie broni. Demokracja potrzebuje wielu ludzi profesjonalnych, działających możliwie ściśle w ramach przyznanych im przez prawo kompetencji i działających jako ogniwo większej całości. Ogniowo które nadto jest kontrolowane i nadzorowane przez inne ogniwa.
14 października 2008, o godzinie 08:28
Kundera nadal zostanie dla mnie jedym z wazniejszych ludzi do czytania. Czy znaleziono kolejny klucz do interpretacji jego tworczosci? Nie wiem. Nawet jesli to prawda to:
„…co sprawiło, że wiosną 1950 r. jeden młody człowiek poszedł na bezpiekę, aby donieść na innego, zupełnie sobie nieznanego młodego człowieka? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy pewnie w dokumentach. Ani w książkach.”
http://tygodnik.onet.pl/180-48f37a81
14 października 2008, o godzinie 08:37
Edwardzie,
Niezwykle dziwi mnie twój poziom konformizmu. Fakt ten przesłania ci różne rzeczy, także sprawę relacji damsko męskich. A ja jako mężczyzna jestem feministką i uważam, że mężczyźni przez 100 tys. lat tak konsekwentnie budowali kulturę opartą na patriarchaliźmie, że ona wrosła wraz z testosteronem w naszą duszę. Tak więc jeśli zarzucasz kobietom, że chcą w relacjach z mężczyznami bezpieczeństwa, czyli że działają w przerwach pomiędzy mordowaniem zwierząt na posiłek i czytaniem poezji miłosnej, jak doskonałe biologiczne maszyny, którym wzrok służy do ogarnięcia pozycji materialnej potencjalnego stałego partnera, a węch do błyskawicznej oceny stanu jego zdrowia, to weź pod uwagę, że stoją one przed wielkimi i zaborczymi hipokrytami z nienasyconym siurkiem, na którym grają jak na mandolinie piękne i bolesne pieśni namiętności, ubijając przy okazji swój interes. (wieloznaczne określenie!).
14 października 2008, o godzinie 08:52
A co tobie Głosie 14.X.2008 z rana, przyszło na rozmowy o KOBIETACH. Sny?
Skakały przez ognisko?
Czy goniły cię przez ciernisty zagajnik? Głosie to tylko był twój soczysty samczy sen.
BEZPIECZEŃSTWO to brzydkie od XX wieku slowo. Więc zmieńmy je na ZAUFANIE. OK
14 października 2008, o godzinie 08:55
EDD – polecam ci przeczytanie zbioru felietonów – reportaży Mariusza Szczygła właśnie o Czechosłowacji. Jestem właśnie po lekturze i pod ogromnym wrażeniem. Terror rozpętany po wojnie w Czechosłowacji jest tak niewiarygodny i wszechogarniający, że my, Polacy nie mamy pojęcia, jak prawdziwy terror wygląda. Oczywiście z zastrzeżeniem do konkretnych przypadków konkretnych ludzi, czy środowisk, żeby nie wyszło, że gloryfikuję naszą, polską drogę do socjalizmu. Jednak atmosfera oddana w reportażach Szczygła jest tak duszna i straszna, że podczas lektury czułam ucisk w sercu. Nie ma znaku równości pomiędzy naszym i ich doświadczeniem a i charaktery ludzkie zupełnie inne od naszych. Oni się jakoś nie byli w stanie zbiorowo przeciwstawić i terror przyjmowali, jako fatum, czy też coś koniecznego i bezwzględnie nad nimi panującego. Może to skutek innych od naszych narodowych cech, może skutek powszechnego laicyzmu? Polacy „jak trwoga to do Boga”, Czesi w swej niedoli są samotni… Sama nie wiem, nie umiem sobie tego fenomenu przetłumaczyć na mój własny, wewnętrzny język.
Tytuł książki – Gottland.
14 października 2008, o godzinie 09:00
Witam P.Zofię
Pozwolę sobie zacytować jedno nie całe zdanie Pani wpisu
„Prowadzącym dziennikarzom TVN zabrało zwykłej odwagi i rzemiosła dziennikarskiego, wystarczyłoby zapytać ” Właśnie wystarczyłoby zapytać,dotyczy to nie tylko tych dwóch dziennikarzy,ale całą plejadę obecnych „gwiazd żurnalistyki” i to naprawdę od tych czego można spodziewać że mają jakąś i wiedzę i odrobinę przyzwoitości w stosunku do odbiorcy, ich audycji czy artykułu (Mówię o audycji Teraz MY).Oglądając te różne kawy ,skanery, itp.twierdzam ze red. nie prowadzi audycję by osiągnąć jakieś stanowiska,czy wyciągnąć jakieś wnioski.Zależy im tylko by wręcz podjudzić dyskutantów> i uważam że redaktorzy celowo manipulują nami odbiorcami.Uważają że jak to powiedział Pos. Kurski”głupi lud to kupi” i niestety większości wypadków to im się udaje. Czasami widać to w dyskusjach prowadzonych tu na tej „leśnej polanie”.
Ja trochę jak dziecko postępuje w ten sposób że nie oglądam, nie czytam i uważam że coś takiego nie było(ale jest) więc co robić?
Krzyczeć ,rozbijać głowę o mur że to swinstwo itd.Wołąć że Telewizja Kłamię. Zastanówmy się jak temu zaradzić?
Ja myslę że tylko ta metoda to znaczy piętnowanie i wskazanie na czym to manipulowanie polegało( tak jak w tym konkretnym przypadku Pani zrobiła) może osiągnie jakiś skutek.
Nie przypuszczam że dany red. się zreflektuje i poprawi swój warsztat ale może wydawca oceni że ten program jest kiepski.
Pozdrawiam ( i widzę że odnosnie zakładu będe pił piwo za Pani zdrowie, ale nie tracę wiary w mój sukces)
14 października 2008, o godzinie 09:05
To do Tych którzy może coś na ten temat wiedzą
Przegapiłem art. Gospodarza z Gaz,W. czy ukaże się jeszcze gdzieśnp. przedruk w jakimś internetowym przedruku?
A widzę z dyskusji za i przeciw na tym blogu że warto przeczytać.
Dziękuje za ewentualną wskazówkę
14 października 2008, o godzinie 09:14
EDD – bardzo mi się spodobała ta Jasnacholera, pozostanę jednak przy poprzednim nicku. Już przywykłam, że harcownicy próbują się dowartościowywać we własnych oczach, odbijając się ode mnie. Mnie to przestało dziwić i zupełnie się tym nie przejmuję. Ale kiedy sobie wyobrażam, jak śmiesznie wyglądają tak podskakując, to jest mi po prostu wesoło. I tak już zostanie. Mam nadzieję, że główny harcownik nie ma takiej możliwości, aby mnie na rzeczony dołek zawlec za resztki loków. I to mnie trzyma przy życiu. :D
14 października 2008, o godzinie 09:18
Jasnaanielko
Znam.
Nie nalezy zapominac ze jeszcze przed zamachem lutowym w wolnych wyborach komunisci w tym kraju uzyskali ponad 40% wolnych glosow.
Jesli idzie o PL to duza role dla przyjecia przez stalinizm „najlagodniejszej” w obozie formy dokonaniom Adolfa Hitlera. Adolf w PL wykonal 70% roboty jesli idzie o rewolucje spoleczna. Czesi weszli do komunizmu nie tak zmasakrowani dlatego trzeba bylo, jak juz sie zdobylo pelnie wladzy, gleboko z nimi dzialac bo bez wzgledu na poczatkowa przychlnosc z jaka spotkali sie komunisci z tym kraju, istnial kapital spoleczny ktory mogl sie ocknac.
W Polsce to byly pocharatane resztki.
14 października 2008, o godzinie 09:22
http://wyborcza.pl/1,7596....._robi.html
;
Zdzisław_1 – proszę bardzo.
14 października 2008, o godzinie 09:42
Jasnaanielko
Za wiki:
„V květnu 1946 se konaly první poválečné parlamentní volby, které vyhrála v českých zemích se ziskem 40 % hlasů KSČ.”
„na Slovensku získali komunisté 30 % hlasů a stali se nejsilnější stranou v zemi.”
14 października 2008, o godzinie 09:59
Kto jeszcze nie czytał Milana Kundery polecam gorąco.
Głosowi wszystko co Kundera napisał o KOBIETACH, innym szczególnie „Żart”. Bernardowi wątek o „zemście”.
14 października 2008, o godzinie 10:16
Dark Side,
czyżbyś doprawdy nie zauważyła, że Głos nie stawia Michnikowi zarzutów o działalność przestępczą? Więc żądanie, by uzasadnił je okazaniem dowodów na przestępstwa Michnika jest nadużyciem z Twojej strony.
.
Zachowujesz się jak adwokat, twierdzący z oburzeniem, że:
„samo wyrażanie przypuszczeń, że mój klient mógłby nie być wzorem praktykowania zasad demokracji i cnót obywatelskich jest niedopuszczalne!
I godzi w podstawy demokracji i państwa parawa!
Gdzież są bowiem dowody jego przestępstw kryminalnych?!
Gdzie skazujące go wyroki niezależnych sądów?!”
.
Mylisz dwa porządki.
Zarzuty z dziedziny aksjologii demokracji traktujesz wymiennie z zarzutami o pospolitą działalność przestępczą.
.
Co prawda według mnie Głos jest dosyć nieklarowny i chwiejny w uzasadnianiu swych zarzutach przeciw Michnikowi. Tak czy siak z grubsza można je określić mianem zarzutów o naruszanie pewnych standardów demokracji czy dobrych obyczajów. Ale nie o popełnianie pospolitych przestępstw :).
Chociaż w ostatnim poście, jakby przerażony swą odwagą nawet kadzi Michnikowi, że jest „zbyt wielki dla demokracji”.
.
Co jest zupełnie niepotrzebnym serwilizmem, bo tak naprawdę to demokracja jest zbyt wielka dla Michnika.
Gdyż nie potrafi on walczyć ze swoimi wrogami politycznymi inaczej, niż oskarżeniami, że są wrogami demokracji :).
Podczas gdy tak naprawdę są oni zaledwie wrogami Michnika :-).
.
Jak Głos to w końcu zrozumie, to znaczy że naprawdę dojrzał :).
Na razie wykazuje pewną nielinearność tego procesu.
.
Zaś standardowi wielbiciele Michnika oczywiście przyjmują ten jego punkt widzenia i są przekonani że demokracja = Michnik.
I ża „każda ręka wyciagnięta przeciw Michnikowi jest ręką wyciągniętą przeciw demokracji… !” :-).
.
Taka śmieszna mieszanina cyrankiewiczowszczyzny („rękę wyciągniętą na Waadze Ludowe Waadza ta w interesie mas pracujących, w interesie Polski – odrąbie!”) i Ludwika XIV („Państwo to JA!) :)…
.
Tjaa…
Ręka wyciągnięta przeciw komuchom to była ręka wyciągnieta przeciw Polsce dokładnie tak samo jak ręka wyciągnięta przeciw Michnikowi jest ręką wyciągniętą przeciw demokracji :-)
.
Bo kiedyś Ludwik XIV to Francja, potem komuchy to Polska, a teraz Michnik to demokracja :-).
.
Zawszeć to niby jakiś postęp…
Chociaż – czy naprawdę..?
P.S.
Nawiasem mówiąc ciekawe, czy michnikoluby są mentalnie bardziej zbliżeni do poddanych Króla-Słońce, czy do radzieckich pionierów wielbiących na śmierć i życie Tow. Stalina…?
Któren też był sam jeden Nadzieją i Ostoją Postępowej Ludzkości…
No w każdym razie jakiś rys azjatyckiej mentalności niewolniczej w nich widzę. Z tym że oczywiście chodzi o niewolnictwo umysłów :).
Efekt tatarskich napadów…?
14 października 2008, o godzinie 10:34
Uchachany
Postaraj sie w takim razie oczyscic mysli Glosa i przedstawic je tu klarownie tak jak ci wygodnie.
Mysl ktora byla przedmiotem rozmowy to ta oto:
„Z punktu wiedzenia nie nacjonalistycznego, ale niepodległościowego, państwowego, demokraty, obywatela wszystkie zachowania jego taty, mamy, brata, to są zwykłe przestępstwa kryminalne, kwalifikowane jako zdrada i oczywiście niemoralne. Takie sprawy ogromnie obciążają, także działalność polityczną i społeczną samego Adama Michnika”
14 października 2008, o godzinie 10:35
Nie przypuszczałam, że PRL tak głęboko tkwi w ludziach PiS-u.
Czasem zerknę na to, co wypisuje Uchachany i zaraz mam przed nosem Trybunę Ludu.
Jak nie „cyrankiewiczyzna”, to tow. Stalin, jak nie radzieccy pionierzy, to masy pracujące z miast i wsi,
I tak na okrągło.
Uchachany,
czy Ty dostrzegasz, jak głęboko masz zmatrycowany mózg frazeologią tamtych lat?
Jak głęboko zachwaszczone są Twoje myśli a nawet cały tok rozumowania?
Tkwisz w tym PRL i miotasz się jak g..no w przerębli.
Nie czas z tego się wyzwolić?
Mamy już XXI w. jesteśmy członkiem UE, a Ty ciągle mentalnie w latach 60-tych minionego stulecia. Przez te 40 lat wiele się zmieniło, w tym takzz polski język.
14 października 2008, o godzinie 10:38
Mam dziś dostęp do netu i poczytałem sobie blog. Dzięki za link do artykułu Gospodarza (Życzę szybkiego powrotu do zdrowia). Ponieważ już w trakcie walki wyborczej doszedłem do wniosku, że PO jest największym wrogiem PiS, bowiem PO było (i jest) jedynym ugrupowaniem mogącym pokrzyżować plany Kaczyńskich w ich marzeniach o władzy (oczywiście absolutnej, a nie w demokratycznym wydaniu) nic dziwnego, że bardzo spodobał mnie się ten artykuł. / SLD rozbite przez walke wewnętrzna nie liczyło się na scenie politycznej, PSL zawsze było „obrotowe”, a So i LPR nie miały odpowiedniego poparcia/.
Kaczyńskim najbardziej odpowiada dyktatura jako model władzy, bo oni uwielbiają mieć wpływ na wszystko i o wszystkim decydować. Sterowanie centralne to dla nich wymarzony model rządzenia nic dziwnego, że tak skwapliwie nawracają do typu rządzenia który znali w swej młodości – różnica ma być jednak zasadnicza – teraz oni będą decydentami.
Teraz już się nie obawiam o swój (a więc i Polski) los, ale był okres że byłem więcej niż zaniepokojony mając na dodatek bezpośredni kontakt z wykształconymi ludźmi zupełnie ślepymi na to do czego zmierza PiS. Zastanawiam się jak tak prymitywni politycy jak bracia mogli ogłupić tak liczną grupę wyborców. Zastosowali metodę znaną mnie z gry komputerowej zwanej „królewstwem” w której zadaniem było możliwie długie utrzymywanie sie przy władzy, a potem uniknięcie skrócenia o głowę. Tam, gdy zabrakło pieniędzy najlepszą metodą było obiecywać realizację wszystkiego czego żądały strony. Tą metodą biłem moich konkurentów w tej grze. (najlepiej było jeszcze zachować helikopter bo najłatwiej było przy pomocy niego uratować głowę jak wszyscy sie wkurzyli). Wtedy myślałem, że to dość naiwne (ale logiki trudno było odmówić). Teraz myślę inaczej i podziwiam Eisteina nawet nie za mc kwadrat , ale za stwierdzenie „dwie rzeczy są nieskończone, wszechświat i głupota ludzka , ale tego pierwszego nie jestem do końca pewien”
14 października 2008, o godzinie 11:13
Zofio -
no nijak nie potrafię wyjść z tego mojego peerelowskiego zachwaszczenia umysłowego!
.
Choćby wzorem Posła Palikota zdefekował się na podjeździe pałacu prezydenckiego – i tak nie ujrzę w Putinie wzorcowego demokratycznego polityka europejskiego, w UE harmonijną i bezkonfliktowo żyjącą Wielką Rodzinę Narodów, a w Kaczyńskim – agenta CIA…
.
Trudno…
Dobrze że chociaż Ty się tak skutecznie odchwaściłaś…
14 października 2008, o godzinie 11:15
Edwar,
jeśli prawdą jest ta wieść o Kunderze, to nad tym nie można przejść nie wzrygając się przy braniu do ręki jego ksiązek, których dwie (Żart i Nieznośna lekkośc bytu) czytałem. W żarcie jest chyba troche jego własnej historii. To jednak był czy wyjątkowo parszywy i on go się zapiera. Jeśli to zrobił i sie zapiera to go jako pisarza oczywiście nie kasuje, ale jako człowieka tak.
14 października 2008, o godzinie 11:16
A teraz PARODIA Uchachanego i jego argumentacji.
Uchachany kontra Uchachany
Widzisz uchachany. Ty nasz naturę bosko- patologiczna.
Ty sobie lepisz z gliny albo budujesz ze słomy kukiełkę. Mówisz sobie: Oto mój prześladowca.
Potem podniecasz się ku tej atrapie w sposób sztuczny i w zależności od aktualnej potencji chłoszesz kukiełkę lub szczypiesz. Słowa wyciekaja ci z ust razem z gęsta ślina.
Ach,wyrwac sie z koszmaru!!!
14 października 2008, o godzinie 11:20
Zdzisław,
Masz tu linki do gazet:
Wyborcza: http://www.gazeta.pl/0,0.html?s=1
Rzeczpospolita: http://www.rp.pl/temat/2.html
Dziennik: http://www.dziennik.pl/
Polska: http://www.polskatimes.pl/
14 października 2008, o godzinie 11:26
Gospodarzu
Brzydko mysle. Mysle ze jego ksiazki (te o ktorych sam pisze ze nie polityczne a przecie polityczne) to marzenie faceta ktory ma zle sny. Marzenie ze moglo czegos zlego nie byc, zeby wszystko dalo sie obrucic w….
Jeden falszywy krok (tyle zdajemy sie wiedziec) i koszmar na cale zycie. Tak mi sie zdaje.
Ale nie moge sie wyzbyc sympatii do jego prozy.
14 października 2008, o godzinie 11:46
Kolejny absurd kancelarii prezydenta.
- Prezydent ma informacje, co się dzieje na Kaukazie i chciałby się tymi informacjami podzielić z przywódcami europejskimi – stwierdził dzisiaj mediom wiceszef BBN.-Witold.Woroszylski.
I dlatego musi koniecznie jechać do Brukseli.
Tylko, że dla UE sprawa Kaukazu jest marginalną, są inne ważniejsze sprawy na głowie, a jak przywódcy UE będą chcieli wiedzieć, co się dzieje na Kaukazie to spytają swoje służy wywiadowcze oraz obserwatorów. Opinie Lecha Kaczyńskiego mają głęboko w…
Lech Kaczyński zapomina się i myli rolę ambasadora Gruzji w UE z rolą konstytucyjnego prezydenta Polski. Jak woli być ambasadorem, to, co mu stoi na przeszkodzie złożyć dymisję i zatrudnić się w gruzińskim MSZ?
Latać do Brukseli na koszt polskich podatników i na dodatek kosztem polskich interesów w UE, by pilnować interesów Saakaszwilego, to już grupa przesada.
Jak ma ochotę, to owszem, czemu nie – ale na swój prywatny koszt, skoro taki altruista polityczny z niego, albo na koszt Gruzji.
Wychodzi na to, że się dogadało kilku politycznych cwaniaków, jak Juszczenko, Saakaszwili i Kaczyńscy i chcą kręcić swoje lody kosztem i Polski i całej Unii Europejskiej.
W Gruzji – z powodu obłędnych aspiracji politycznych tych cwaniaków – zginęli ludzie i są zniszczenia materialne, na Ukrainie – demokracja z trudem wywalczona legła w gruzach, Juszczenko szaleje zamykając niewygodne mu organa władzy sądowniczej, w UE – stosunki z Rosją zostały nadszarpnięte ze szkoda dla UE, a w Polsce mamy żenujące awantury.
14 października 2008, o godzinie 11:52
W sprawie Kundery mam zdanie takie, jak Gospodarz. Mnie też jako człowiek stał się nie do zaakceptowania. I nie można powiedzieć, aby nie miało to wpływu na prywatną ocenę jego twórczości. Ja coś podobnego miałam z Mickiewiczem, którego nie ceniłam jako człowieka i jakoś nigdy nie potrafiłam ustawić jego twórczości ponad dziełem Słowackiego. To samo z Miłoszem… Przeczytałam jego „Umysł zniewolony” w jakiejś marnej kopii ksero w stanie wojennym i od pierwszego wejrzenia nabrałam do niego prywatnej, szczerej niechęci. Już nie umiałam czytać jego poezji i prozy bez tego szkła w oku, które mi się wbiło, gdy czytałam, co napisał o Gałczyńskim. I nie polubiłam go. I mam wrażenie, że za lat ileśtam Gałczyński będzie czytany a o Miłoszu będą uczyli w szkole.
14 października 2008, o godzinie 11:58
Kochani,
Kundera zaprzeczył. Literatura, pyszna, zostaje.
Dla przypomnienia, noblista polski, Reymont – przechlał swoje życie, skończył jako nałogowy alkoholik. Czy kogoś zdradził jakiejś bezpiece? Nie wiem, pijak bredzi i gada co mu slina na jezyk przyniesie. A czy to ważne, skoro zdradził swoje człowieczeństwo i godność uzależniając sie od wódy i staczając realnie – do rynsztoka
Tylko, czy z tego powodu jego nagroda Nobla jest mniej ważna, jego „Chłopi” mniej cenną literaturą?
Dostojewski, zrobił krzywd ludziom co nie miara, zwłaszcza swoim bliskim, był nałogowym hazardzistą. Okradał ich, by grać, skazywał na nędzę.
Ale czy jego „Biesy” są przez to mniejszym arcydziełem?
Jego nałóg zrodził „Gracza”, wspaniałą literaturę….choć autor byl całkowicie świadomy do czego hazard prowadzi.
Zostawmy zycie prywatne pisarzy w spokoju. Każdy ma swoje wady i zalety, swoje ciemne strony.
Nie jesteśmy ani o jotę lepsi od Kundery, Reymonta czy Dostojewskiego.
Tylko, że my – arcydzieł po sobie, jak na razie nie zostawiamy.
Nie jesteśmy, tak jak prof. Wolszczan cenieni, nie ocieramy się o Noble.
14 października 2008, o godzinie 12:05
Jasnaanielko
A co ci sie w tym co Milosz napisal o Galczynskim niepodobalo?
Slowacki kontra Mickiewicz?
Mnie sie z wiekiem przesunelo od lewej (S)ku prawej (M).
Hm. Zniewolony umysl?
Wczoraj mielismy „umysl nie zniewolony” czyli Lema. Dowod materialny ze swoje wiedzial, ale tez co innego publikowal. Wiem, inaczej by nie publikowal. Nie publikowal jak jego przyjaciel Szczepanski.
Mnie tam Lem swoimi Astronautami zgorszyc, nie zgorszyl ale czy nikomu w glowie nie namieszal to nie wiem.
To sa dosc cienkie sprawy.
14 października 2008, o godzinie 12:07
Bardzo zgrabnie i z sensem. Marek Piegus u red. Paradowskiej :)
http://paradowska.blog.po.....ment-54143
14 października 2008, o godzinie 12:09
Dziwi mnie, jak łatwo osądzamy Kunderę, niewiele o nim wiedząc a o przypisywanej ‘winie” tyle co z medialnych relacji. czyli prawie nic. Ot, ktoś coś napisał, rzucił podejrzenie.
Powiem szczerze – to parszywa hipokryzja i nic więcej.
A ilu to codziennie zdradzamy naszych bliskich, sprzeniewierzamy się naszym przyjaźniom w imię własnego egoizmu, partykularnych interesów?
Jesteśmy szwadronem nieskalanych aniołów, by stawiać pod pręgierzem Kunderę i innych?
Proponuje lustro i pogawędkę z własnym sumieniem.
A potem pisanie, że Kundera stracił w oczach jako człowiek.
On nigdy w niczyich oczach tutaj piszących nie funkcjonował jako – człowiek, ale we niewielkim fragmenciku swego człowieczeństwa – jako autor określonej książki.
Zna go tu ktoś osobiście?
Proponuje wsadzić tyłek w środek lokomocji pognać do Francji i wyrypać to Kunderze prosto w twarz, to co tu pod jego adresem wypisujecie.
14 października 2008, o godzinie 12:15
EDD – Nie podobało mi się to, że sylwetkę KG przedstawił z taką osobistą nienawiścią i pogardą. Z bezpiecznej odległości. Z premedytacją chciał Gałczyńskiego pokazać, jako człowieka niegodnego… no właśnie – niegodnego, aby pisać tak cudowne wiersze?
A Miłosz sam już będąc bezpiecznym i jako tako finansowo niezależnym, chciał poetę, któremu talentu zazdrościł (ja tak myślę) wdeptać w błoto i nie dać mu szansy na życie, choćby w realnym socjalizmie, od którego skutecznie uciekł. „Poemat dla zdrajcy” może i był niesprawiedliwy, ale napisany z większym polotem.
14 października 2008, o godzinie 12:16
Zofio!!!
14 lat w komunistycznym wiezieniu. Nie chwytaj sie absurdow. Reynont nie donosil na Czeka. Z Dostojewskim tez pomieszanie z poplataniem.
Wiemy ze ludzie sa zli. Wiemy ze Judasz byc moze jest w niebie.
Ale.
Wydac faceta stalinowskiej sluzbie? No to czemu nie do gestapo ze dziala przeciw prawom protektoratu. Byli tacy Czesi tez.
Jak od momentu kiedy przeczytalem o Kunderze usiluje sobie zrekapitulowac jego tworczosci. Jesli donos byl faktem to moge powiedziec na podstawie tego co napisal ze facet ma sumienie. Ze nie przyznaje sie..? Nie wiem. Moze jeszcze cos napisze.
Np. naiwnie wierzylem ze cos literacko dobrego napisze Maleszka,
wyglada na to ze nie. Ze jednak za glupi.
14 października 2008, o godzinie 12:25
Jasnaanielko
Ja mysle ze Miloszowi bardziej szlo o przedwojenne uwiklanie Galczynskiego we wspolprace z Prosto z Mostu. Jego kompletna nieodpowiedzialnosc. Taki slowik co i w krzakach po rzeznia zaspiewa i pod oknem burdelu. Ot slowik.
Milosz oczekiwal jednak i od siebie i od innych troche wiecej. Udalo mu sie.
Czy tylko beda go czytac tylko w szkolach. Znam faceta ktory pod wplywem Ziemi Ulro wrocil do religijnosci. To duza sztuka.
14 października 2008, o godzinie 12:37
Jak myslisz Zofio z ta znajomoscia Kundery jest? Zofio, masz do czynienia z anonimowymi nickami wiec argument absurdalny.
Jesli dla ciebie i wielu innych jedynym dowodem jest przyznanie sie, to nie ma czemu sie dziwic ze „nie przyznaja sie”.
Masz artykuł w TP. Masz link. Masz kopie dokumentu.
Tylko nie pisz ze to Kaczyński spiskuje żeby zrobić przyjemność Klausowi. Do tego się chyba nie posuniesz? Choć ostatnio..to kto wie?
14 października 2008, o godzinie 12:54
Edwardzie,
myśl Głosa, którą zacytowałeś w
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59876
wyrwawszy ją z kontekstu całej rozmowy Głos
uzasadnia, aczkolwiek nieco „na raty”. I z pewnym sztafażem prawniczej pokrętności :).
Asekurując się kilkukrotnym użyciem słowa „gdyby” i tym, że „nie wie” (eh, te prawnicze nawyki :D).
.
Stwierdza jednak, że
GDYBY
Michnik kierował linią polityczną GW i ogólnie środowiska polityczno-towarzysko-medialnego w sposób jednoosobowy i tendencyjny, realizując swoje interesy polityczne pod przykrywką działalności dziennikarskiej, to
BYŁOBY TO SZCZEGÓLNYM
naruszeniem zasad na jakich działać powinna taka instytucja demokratyczna jak poczytna i kształtująca opinie duża gazeta DLATEGO,
że pochodzi z rodziny o tradycjach niedemokratycznych, popierającej ustrój totalitarny i działającej czynnie przeciw polskiej niepodległości.
I Z TYTUŁU TEGO POCHODZENIA
powinien szczególnie surowo przestrzegać standardów demokratycznych w prowadzeniu takiej instytucji (zapewne chodzi o kolegialność decyzji, obiektywizm, pluralizm etc. w funkcjonowaniu gazety jako „IV władzy”).
.
I W TYM SENSIE obciąża go to pochodzenie rodzinne.
.
Krótko mówiąc – Michnikowi też „mniej wolno”. Jak kiedyś twierdziła GW, tyle że pod adresem WYŁĄCZNIE postkomunistów z SLD :).
.
Wydaje mi się, że tak właśnie rozumuje Głos. Być może się mylę.
Ale prawnicy mają skomplikowany język, lubią rzecz drążyć na raty i jeszcze pogdybywać. Szczególnie zważywszy na to, jak chętnie Michnik ostatnio włóczy ludzi po sądach za słowa krytyki :)
.
Dalej Głos już otwarciej pisze w odpowiedzi do Dark Side, że Agora prowadzi wiele akcji negatywnych, jest nieobiektywna, wspiera medialnie walkę ze swymi konkurentami biznesowymi i politycznymi.
Co nawiasem mówiąc wiem od lat :-)
I że nie tak rozumie on działanie instytucji demokratycznych.
Po czym zadaje pytanie, kto narzuca taki profil GW i Agorze, i stwierdza, że jeżeli Michnik – to lepiej byłoby dla demokracji, żeby odszedł z czynnego kierowania Gazetą.
No i tu „na wsiakij słuczaj” pokłon przed wielkością Michnika.
.
.
Jak JA z kolei rozumiem tę myśl Głosa, o którą pytasz?
Jej uzasadnienie przez Głosa – tak jak je odebrałem – wydaje mi się całkiem logiczne i jestem gotów je zaakceptować.
.
Ale jak juz mówiłem, nie jestem pewien czy dobrze odczytałem jego intencje.
.
Natomiast Michnika oczywiście odbieram nieco inaczej niż Głos.
I bardziej jednoznacznie :)
14 października 2008, o godzinie 13:05
Tako rzecze Kołodko.
http://www.przeglad-tygod.....;name=3050
Kołodko jest na poły artystą i na poły sfrustrowanym intelektualistą.
Jest to umysł wybitny, ale na polityka się nie nadawał, co zaświadczał wielokrotnie różnymi ekstrawagancjami skutecznie ośmieszając piastowany urząd. Nie czytałem jego książek. Jego krytyka tego badziewia ekonomicznego pn. neoliberalizmu ujawnia jego korzenie, metody działania i pokazuje kres. Czekają nas nowe przewartościowania.
Osobiście łatwiej mi przewidzieć (z powodu mniejszego skomplikowania) upadek obecnych elit rządzących niż wyciągnąć trafne wnioski z ekonomiczno – finansowej magmy. Dlatego już dzisiaj mogę oznajmić, że obecnie trzęsące Polską polityczne elity postsolidarnośćiowe wydały wczoraj wieczorem w Pałacu Namiestnikoeskim wyrok na siebie. Nie wiem dlaczego, ale poczułem ulgę. Może to efekt podobny do zachłyśnięcia się strumieniem świeżego powietrza wpadającego do przesiąkniętego naftaliną pomieszczenia. Sądzę, że podobnie myślał wczoraj wieczorem Waldemar Kuczyński, który w TVN 24 zapowadał klęskę prezydenta wywołaną jego wyjazdem do Brukseli.
Jednak nie ma się czego cieszyć, bo światło dzienne może ujrzeć dziecka sojuszu Solidarnośći i kleru – Teraz Polsko.
A przecierz można było zrobic tak samo jak z PZPR-em, tyle że z większą galanterją. Po prostu podziękować za współpracę, i tyle.
14 października 2008, o godzinie 13:05
Zofio, no co ty? Jesteś tu najbardziej samodzielnie myślącą jednostką, najbardziej wolną i najbardziej tą wolność podkreślającą. I nagle odmawiasz innym prawa do oceny Kundery i własnego zdania na jego temat? Czy trzeba kogoś znać osobiście, aby mieć na jego temat swoje zdanie? Chyba nieco przerysowałaś. Tym bardziej, że tu jest żywa ofiara donosu. Ktoś, kto utracił z powodu tego donosu wszelkie życiowe szanse. To chyba JEST powód do oceny postępku. Być może zaowocuje kolejnym dobrym utworem, a który Kundera uzyska adekwatne honorarium.
A co z tym drugim?!!!
14 października 2008, o godzinie 13:06
Edwardzie
„… naiwnie wierzylem ze cos literacko dobrego napisze Maleszka,
wyglada na to ze nie. Ze jednak za glupi.”
Wstydziłbyś się!
A czy nie arcydziełem były jego wyznania na łamach GW o swoim grzechu…?
Co najmniej takim jak łzy i omdlenie Sawickiej czy „atak wrzodów” Boniego po opublikowaniu „Listy Macierewicza” (lub łzy i przeprosiny Boniego przed powołaniem go rządu Tuska. Niestety nieuwieńczone omdleniem…)
14 października 2008, o godzinie 13:08
Edwarze,
winę trzeba udowodnić, przed sądem, do tego czasu Kundera jest niewinny.
Pismo tajniaka, że ktoś przyszedł i powiedział – nie jest żadnym dowodem przestępstwem.
Trzeba ten dokument uwiarygodnić.
Jak mam do wyboru pismo tajniaka z dawnej bezpieki i oświadczenie człowieka – wole wierzyć człowiekowi niż pismom tajniaka.
Bo wiem, jak były preparowane.
Nie zapominaj, że ja mam za sobą proces matki oskarżonej o szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii w latach stalinowskich i osadzonej w więzieniu bez procesu w latach od stycznia 1953 do maja 1956.
Doskonale wiem, jak wyglądają „pisma” tajniaków i w jakim celu są preparowane.
Moje sądy na ten temat wypływają z osobistych doświadczeń, a nie z insynuacji różnych IPN-ów na podstawie odnalezionych dokumentacji komunistycznych służb.
Tym się różnimy Edwarze.
Papierom tajniackim z tamtych lat nigdy nie daję wiary, jeśli nie są należycie uwiarygodnione i to w normalnym procesie sądowym. Z udziałem oskarżonego.
***
Ty możesz sobie wierzyć w denuncjacje medialne, Twoja wola, ale krzywdzisz ludzi
***
Nie pisałam, ze Reymont donosił cokolwiek, gdziekolwiek i komukolwiek, nawet na psa stróżowi. Napisałam, ze jak każdy pijak bredził.
Jeśli chodzi o Dostojewskiego to łatwo sprawdzić czy był hazardzistą, robił dług, przed którymi zwiewał nawet zagranice, czy krzywdził tym swoją rodzinę. W każdej obszerniejszej biografii są te sprawy poruszane.
Co wg ciebie jest z tym Dostojewskim – nie tak?
14 października 2008, o godzinie 13:08
Stan! Cieszę się, że wróciłeś z Tatr. Napisz choć trochę, jak było? Na razie uciekam. Do wieczora. Ale po powrocie poczytam.
14 października 2008, o godzinie 13:14
Jasnanielko,
jeżeli, jak przypuszcza Edward twórczość Kundery była pewną formą ekspresji czy ekspiacji z tytułu tego donosu, to „ten drugi” powinien być dozgonnie wdzięczny Kunderze za donos, gdyż przysporzył literaturze wielkiego pisarza.
.
Zaś o Zofii się odczep: jako jednostka najbardziej wolna i dzięki temu najbardziej znająca się na wolności ma chyba prawo odmowiać wolności tym, którzy nie zgadzając się z nią stają się automatycznie wrogami wolności?
.
Przecież „nie ma wolności dla wrogów wolności” – czyżbyś o tym nie wiedziała…?
14 października 2008, o godzinie 13:15
Jasna Anielko
wolność nie polega na tym, by oskarżać człowieka bez niepodważalnych dowodów.
To, że jest człowiek, który spędził 14 lat w wiezieniu, bo jakaś tajniak napisał notatkę – to nie wszystko.
Ja to mam za sobą, oskarżenie podobne, podobne „dowody” winy i matkę w więzieniu przez 3,5 roku w stalinowskim więzieniu.
I jak napisałam Edwarowi – mam swój osobisty stosunek do takich notatek.
Jestem wyjątkowo na nie uczulona.
14 października 2008, o godzinie 13:15
Z wiekiem staję sie coraz ostrożniejszy w ocenianiu ludzi i w wierzeniu w różne negatywne informacje o nich. Parę dni temu rozmawiałem z byłym gliniarzem /teraz jest ochroniarzem firmy/. On zaczął, bo wkurzyło go jak mówiono o dowodach zapisanych w materiałach Sb i milicji. Mówił od siebie, że mieli nakazy by mieć tylu a tylu informatorów, a oni często mieli jednego lub dwóch, to co robili tworzyli ich na papierze i pisali za nich raporty i przypisywali im informacje byle zadowolić władzę. Nikt tego nie sprawdzał i tak się kręciło. Jak z tego widać liczba fałszywych dokumentów jest wyższa niż tych prawdziwych, a do tego dochodzą jeszcze pisane ze złą wolą i na „specjalbe zamówienie”. Teraz mamy grzęzawisko i jak ktos był badziej znany, to zawsze mozna znaleźć na niego coś plamiącego.
Osmarować człowieka łatwo, oczyścić trudniej. Dlatego wolę oceniać ludzi po tym co dokonali.
Z latami zmienia się perspektywa. Kiedyś jako małolat nie ceniłem specjalnie poetów – owszem wiele wierszy znałem na pamięć bo w szkole nas uczono. Później jak już nie było szkolnego przymusu zacząłem odkrywać np że Mickiewicz to nie tylko wspaniały poeta z niezwykłą łatwością pisania wierszy, ale też filozof posiadający wielką wiedzę o życiu /wystarczy poczytać myśli sławnych ludzi by innymi oczami na nich spojrzeć/
W szkole nikt nie nakazywał czytać Lema, ale nas pasjonował i nie przeszkadzały nam nawet te wstawki „po linii i na bazie”, a na nie byłem uczulony, bo rodziców miałem patriotycznych i jako „inteligent” byłem na indeksie w tym ustroju. Po latach zobaczyłem ile błędów logicznych popełnił opisując super technikę przyszłości( W Astronautach podał dla przykładu ciężar rakiety i jej moc która włączona przy starcie miała by zmiażdżyć podróżników – policzyłem przyspieszenie było by mniejsze niż w trabancie- no cóż takie błędy nie tylko Lemowi się zdarzały) .Jak śmiesznie obecnie wyglądają opisy tej rewelacyjnej techniki. Niemniej tę książkę czytałem ponownie z przyjemnością , choć to jedna ze słabszych pozycji Lema (on miała niesamowita wyobraźnię).
Dlatego coraz mniej „podniecają” mnie rewelacje na temat mniej lub bardziej znanych ludzi, wolę na interesujący temat zbierać informacje i sam logicznie je sobie oceniać, lub czytać różne oceny i wyrabiać sobie zdanie na temat.
14 października 2008, o godzinie 13:16
Zofio,
ale przyznasz chyba, że Reymont był złodziej, bo każdy pijak to złodziej?
14 października 2008, o godzinie 13:26
Zofio
Nie licytuj papierami. To glupie bo nikt Gospodarza i Pawla L. ktorzy nie sa anonimowi ci nie odpowie.
Jedyne co moge tu zrobic to odeslac cie tam bo to dostepne:
http://kuczyn.com/figurant-rosomak/
To stworzyli ludzie nie krasnoludki.
14 października 2008, o godzinie 13:27
Zeby nam sie do konca smutno nie zrobilo:
Mickiewicz pojechal na Krym obstawiony kompletnie. Zawsze jednak bronil pani Sobanskiej carskiego TW. Ona? Nigdy.
Potem dowody wyplynely.
Oto co sama Pani Sobańska opowiedziala Julianowi Klaczko:
Klaczko chcial wiedziec kto to D.D. tajmnicza nieznajoma.
–Otóż „młody człowiek”, tak D.D. przede mną Mickiewicza nazywała, któregoś pięknego dnia, a ściśle powiedziawszy,którejś pięknej nocy, był już widocznie pewien, ze tym razem «nareszcie», bo dla większego akcentu światowości swej mocno wypomadował swoja czuprynę. I ta pomada przesunęła o kilka dni później datę owego «nareszcie». Gdy bowiem już, już uległa, naraz… Z powodu jego zbliżenia się aż nadto… bliskiego, zapachniało odeń tak nieznośnie taniego gatunku pomadą, że to mnie po prostu zniechęciło”.
„J ą, panią D.D.”,chciała pani hrabina powiedzieć?” – zapytal Klaczko.
„Co? A tak, ją, oczywiście, ją”.
Za Grzymała-Siedlecki przez Michalkiewicza :D
14 października 2008, o godzinie 13:30
Ale to moze tylko anegdota.
A Pani Sobanska krzywdy A.M. nie zrobila. Prawda?
14 października 2008, o godzinie 13:57
Nie oczekuję odpowiedzi, bo na co mam ja oczekiwać?
Na to, że ktoś zacznie wreszcie myśleć i przestanie oceniać ludzi na podstawie notek tajniaków?
Nawet jeśli sam był tak oczerniany?…
To byłoby wielka naiwnością z mojej strony.
Więc ja na żadne odpowiedzi – nie oczekuję Edwarze.
***
Uchachany,
upodlenie człowieka przez wódkę jest ogromne i wcale nie wykluczone, że spity Reymont komuś gwizdnął grosza na bułkę czy kielicha.
http://noblisci.bnet.pl/2...../1924.html
Reymont z powodu pijaństwa nie odebrał nagrody Nobla w 1924 r. Jak podają jego biografowie, cvt.:
Z powodu ciężkiej choroby laureat nie mógł przybyć na uroczystość Zmarł w roku następnym w wieku 58 lat, do czego w znacznym stopniu przyczynił się jego alkoholizm
14 października 2008, o godzinie 14:02
Zofia
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59907
W sprawie Reymonta:
A Babcia miała wąsy.
14 października 2008, o godzinie 14:08
Uchachany
Nie z powodu donosu Kundera jest dobrym pisarzem. Czytaj zanim zinterpretujesz.
Przyznaje się ze się mylilem. „Technika” dyskusji uchachanego nie jest technika. To trudności z rozumieniem prostych wypowiedzi są przyczyną mijania się z intencją wspoldyskutanta.
To nie cwaniactwo to nieumiejetnosc.
Teraz Michnik. Jeśli pogląd ze Michnikowi wolno mniej jest poglądem Glosa to oczywiście się nie zgadzam. Wolno mu tyle co wszystkim. Tobie jako autorowi tego co podpisane jest uchachany wolno go nie czytać lub polemizować tak jak potrafisz. Tobie jako anonimowi wolno oczywiście wszystko. Ty nie masz pochodzenia. Nie masz nawet przeszlosci. Jesteś tylko tekstem. Jak prawie wszyscy tu.
14 października 2008, o godzinie 14:16
Uchachany,
Dobrze odczytałeś moje intencje. A nawet można to wyostrzyć, nie chcę nawet śladu kultu, biznesu i polityki ks. T. Rydzyka a rebours w przypadku Adama Michnika i GW. Uważam, ponadto że w polityce czy też na stanowisku redaktora naczelnego powinno się być góra dwie kadencje, czyli nie więcej niż 8 lat. Długowieczność w na szczycie w polityce, biznesie i demokracji jest dla mnie bardzo podejrzana. Gdyby dzisiaj już nikogo nie było na szczycie z diznaurów transformacji polityczno-gospodarczej, to byłbym bardzo zadowolony, bo zawsze uważałem, że ich rolą (dinozaurów) jest wydać szybko rosnące potomstwo i niezwłocznie zakończyć żywot, oddać pole ssakom.
14 października 2008, o godzinie 14:38
Glosie
Czy ty nie mylisz mediow publicznych z niepublicznymi? Jestes prownikiem. Chyba ze masz jakies „nowe” pomysly ustrojowe.
Podobnie jak uchachany mozesz GW nie czytac, albo kupowac i drzec bo twoja. Mozesz tez drzec sie, glosno i przeciw. Wiec o co idzie?
Przy okazji gdybys byl tak dobry i sporzadzil liste „potomkow ktorym nie wolno”.
14 października 2008, o godzinie 14:45
Edewarze,
nie wszyscy. Ty nim jesteś.
Ja np. nie jestem tekstem, ale osobą, konkretną z twarzą, nazwiskiem, imieniem.
Wystarczy kliknąć w mój nick.
Nie mam obaw ujawniać swoich opinii jawnie, pod własnym nazwiskiem.
14 października 2008, o godzinie 14:49
„Jesteś tylko tekstem. Jak PRAWIE wszyscy tu. ”
NIKT O TOBIE ZOFIO NIE ZAPOMINA. Alez jak moglas tak pomyslec!!! O Zofio!
14 października 2008, o godzinie 14:51
Zeby bylo jasnym Zofio. Gospodarzowi sie przedstawilem.
14 października 2008, o godzinie 14:56
Co prawda nie wiem gdzie Dinozaur Kuczyński składa jaja ale wiem gdzie to robi Michnik.
Niedaleko Głosie, w Puszczy Kampinowskiej. Weź młot i rower może będziesz miał szczescie.
14 października 2008, o godzinie 15:13
Glosie
Chyba piskleta Dinozurow tez maja u ciebie przerypane? No nie?
14 października 2008, o godzinie 16:20
Edwardzie,
A co ty myślisz czy gazeta prywatna może być uznana za instytucję demokracji, czy też nie? Może określmy czym jest w ogóle instytucja demokracji i jakie podmioty mogą a jakie nie mogą jej tworzyć. Jakie powinna mieć cechy, a jakie są sprzeczne z jej istotą. Edwardzie w mamrotaniu, seplenieniu i tupaniu to jesteś ostatnio bardzo sprawny, zobaczymy jak z konkretami. Pisklęta natomiast nie mają przerypane, jeśli są to ptaki. Ptaki, ssaki i robaki. Taki obraz demokracji przedstawiam dzisiaj wam.
I garbate i dziobate, te co suną i fruwają,
Na nasz program zapraszają.
Witam was w następnym odcinku programu
z Kamerą wśród zwierząt.
Dzisiaj zaglądniemy do pałacu Pana prezydenta.
I odwiedzimy największą w Polsce gazetę.
Mamo jak taki duży Pan dinozaur,
się mieści się w takim małym bloku na Czerskiej ze swoim zielonym ogonem?
A co jak tam się spotkają dwa dinozaury?
14 października 2008, o godzinie 16:38
Szkoda ze dzis tez jestem zajety. Ale… kilka minut.
To znaczy co?
Reglamentacja prasy? Wolna prasa, a szerzej wolne media sa instytucja demokratyczna.
Reszta reglamentacja. Demokracja sterowana. Rozumiem bunt mlodych przeciw starym. To naturalne zjawisko. Tyle tylko czy ty czasem Glosie nieprzerosniety? Taki stary/ malenki?
Pisz otwarcie- „Opowiadam sie za systemem autorytarnym albo”
jestem przeciwnikiem wolnej prasy prasa ma byc sluszna” itp. to cie zrozumie choc nie znaczy ze wybacze.
Zafiksowales sie naokol Michnika? Zgoda.
Masz Rzeczpospolita, Dziennik, Nasz Dziennik, Wprost. Zaloz ewentualnie swoje pismo np. „Wolne Slowo na Kartki”.
Jesli ci sie GW nie podoba to polemizuj z trescia tam zawarta a nie z tym kto tym pismem kieruje.
Tyle narazie. Moze wieczorem.
14 października 2008, o godzinie 17:28
UCHACHANY,
caly Twoj wywod jest chybiony. Ja nie walcze o Michnika, ani przeciw Michnikowi. Jesli o cos walcze to o pryncypia. W tym konkretnym wypadku nie podoba mi sie wyciaganiae przeszlosci rodzinnej, ktore ma byc ograniczeniem dla wykonywania zawodu. Kazdego.Tylko tyle.
Michnik jako temat jest mi nadzwyczaj obojetny i nie do konca rozumiem czemu ta postac wywoluje tak skrajne emocje. Nie wiem czemu niektorzy probuja go beatyfikowac, podczas gdy dla innych wcieleniem Adolfa.
W moim pojeciu wolnej prasy zawiera sie prawo do koloryzowania, subiektywnej oceny, pisania i mowienia nieprawdy, a nawet kompletnej bzdury. Na mnie- kliencie spoczywa przykry obowiazek dokonania oceny. Rynek na ogol weryfikuje klamliwe, oportunistyczne tytuly. Od naruszenia dobr osobistych zas sa sady powszechne.
Zarzut o lamanie zasad demokracji, ktory postawil glos wydaje mi sie na tyle powazny, ze warto byloby porzec go silniejsza argumentacja, niz przeszlosc matki, ojca i brata.
14 października 2008, o godzinie 17:44
glosie,
Czy Michnik wyrasta ponad demokracje? Slaba musialaby byc ta demokracja :))Pytanie jakie nalezy sobie zadac: czy demokracja wzmocnilaby sie gdybysmy odsuneli Michnika jak tego chcesz?
Uwazam, ze wrecz przeciwnie.
Masz racje- demokracja jest ze swej natury ustrojem dla przecietniakow. Chroni slabych, ktorych jest wiekszosc przed jednostkami silnymi i zaborczymi, ktore z reguly chca zagarnac kapital i wladze.
Paradoks polega na tym, ze zeby wprowadzic demokracje potrzebni sa ludzie nieprzecietni. tylko co dalej z takimi osobami? Jak maja sie odnalezc w ustroju dla przecietnych? Sprawna demokracja sama reguluje te procesy, ucina wybujale ambicje. Wezmy chocby Churchilla, ktory po wygranej wojnie glosem wyborcow zostal odsuniety na boczny tor. Przywodca dobry na czas wojny mogl sie okazac zagrozeniem w czasie pokoju. Nie wiem jak to bylo z Michnikiem. czy wprowadzajac u nas demokracje zostawiono taka furtke dla ojcow zalozycieli, ktora mogli oni wywinac sie zasadom tego ustroju? Zbudowac w ciszy imperium?
14 października 2008, o godzinie 17:47
Przepraszam za dygresje, lubię poczytać wypowiedzi na blogu są nie zwykle ciekawe czasami trudno mi znależć właściwe słowa ,bo nie lubie patosu ale powiedzmy poruszające . Do takich nalezy informacja o matce Zofii i Jej przeżycia w Naszej zniewolonej Ojczyżnie.Niby już wolnej a jednak jak niesprawiedliwej i swego rodzaju obcej.Ja to rozumiem ichoc w tamtym okresie nie przeżywałem tego rodzaju”doświadczeń” z Polska, ale mimo wszystko działalność Ojca w AK to juz było dużym obciążeniem dla rodziny (mimo że ojciec nie żył KL). Ale tez dlatego pozwolę sobie na pewną uwagę.To wszystko to już przeszłość i niestety nie do odrobienia poprawienia a przede wszystkiem zmiany.
A tu mamy obecną Polskę i jeżeli nie będziemy coś robić choćby dyskutować przedstawiając argumenty za i przeciw. To może i tu przegramy.Bp artykuł Gospodarza dzięki Waszej pomocy znalazłem(JASNA ANIELKA)i ze smutkiem musze powiedziec ,że główna teza tego art. jest taka jak ja okreslił Gosp.PIS chce odzyskać Polskę PO to wróg ja oczywiście to czułem nie głosowalem w żadnych wyborach na PIS( ale zarazem nie spotkałem prawie nikogo kto głosował na PIs tak jak kiedyś na SLD)
i tak jak mówiłem czułem ale w najgorszych snach nie brałem tego tak dosadnie PO to WRÓG i trzeba odbić Polskę.Brawo P. Kuczyński dwa takie proste słowa i to co wielu czuje wie jak jest.
Zajmijmy sie takimi sprawami.Narzekamy że Rząd nic nie robi „sloneczko Peru” jezdzi za nasz pieniądze a większość polaków którzy wiedzą po co pojechał tam Tusk, milczy.
I znów wracam do zapisów blogu gospodarza który udziela nam jego łam i nie ingeruje w treści zapisów,bo obiecal sobie komuśże nie ingeruje sami decydujcie o czym na tej Polanie bedziemy mówić. Ja nieśmiało mówię zostawmy to co Kundera,czy Michnik lub inni chceli robili bo to jak mówilem przeszłość.Mówmy o dziś i proponuje by jako cząstki społeczeństwa protestować na wszelkiego rodzaju manipulacje kłamstwa i co tam uważacie za tego typu nazwy.Protestujmy w jakiej formie to już czekam na jakieś inicjatywy ale nie milczmy.Przestańmy być tą milcząca jednak i na szczęście większością.
UF Ale się napisałem stukać 2 palcami po tych klawiszach to jednak wyczyn dla człowieka który cale zycie zaimował się zupełnie czym innym nie maszyna do pisania.Doceńcie to i róbmy coś a nie zajmujmy sie dzieleniem włosa na czworo.
W swojej naiwnosci zupełnie nowy w na tym gościnnym blogu Zdzislaw_1
14 października 2008, o godzinie 17:55
dark side,
Nie powinniśmy mieszać spraw miłości z kwestią naszych przekonań czy choćby wątpliwości. No, bo ja mam wątpliwości czy Adam Michnik ma prawo do ochrony wizerunku jego rodziny i poszczególnych jej członków, występując jako jednoosobowa instytucja demokracji, albo nawet redaktor naczelny największej gazety. Ja rozumiem, że go w ten sposób zaatakował IPN i prawica, ale co będzie jak opinia publiczna zacznie mu zarzucać kłamstwa, wykręty, przeinaczenia, spłaszczanie, łagodzenie tego wizerunku etc. Czy taka część opinii publicznej zostanie uznana za oszołomów i oszczerców, czy pojawi się seria krytycznych artykułów zmiatająca wszystkich, którzy źle oceniają jego rodzinę? Coś takiego w moim przekonaniu kompromituje misję gazety jako instytucji demokratycznej, a wbrew temu co piszesz mas media są taką instytucją, niezależnie od tego czy są publiczne czy jak chce Edward są prywatne. Pałacowy Troll, jego braciszek i towarzysząca im trupa dziwadeł tutaj strasznie zamieszali.
PS
W sprawie miłości to ja mam jeszcze taki pogląd, że miłość idzie w parze tylko z dotykiem. Gładzeniem rękami, dotykaniem się brzuszkiem, bardzo słodkimi całuskami etc.
14 października 2008, o godzinie 18:07
glosie,
Czy Michnik wyrasta ponad demokracje?
_________
dark side,
No, ty masz akurat rozsądny stosunek do niego, nie ekscytujesz się zbytnio dziadkiem… Dziadek i babcia to ważne instytucje, ale czy jest sens mieszkać z dziadkiem do końca życia, czytać jego gazetę, słuchać jego radio, oglądać jego telewizję.
Pytanie właściwie postawione, to czy on i inne dinozaury, raczej nie przeszkadzają demokracji? I ja mam tutaj odpowiedź taką, że one mają zbyt silny instynkt grupowy i łowny. Łowią w grupach także kasę i to kosztem społeczeństwa. A na dodatek strasznie się leją i w zasadzie ta walka wypełnia całość naszego życia publicznego. Jedni krzyczą ty z zielonym ogonem, machnij tamtego czarnego zębatego kurdupla. A inni odwrotnie. Słowem moim zdaniem nie można całe życie zajmować się dinozaurami, jak wielkie ślady robią, jaką wielką kupę potrafią zrobić etc.
14 października 2008, o godzinie 19:10
W dyskusji – media i demokracja chciałabym wtrącić dwa słowa mojej opinii.
Każde medium – czy to prasa, radio lub telewizja oraz portal w Internecie ma swego właściciela, który wykłada na nie swoje pieniądze i jak z każdego biznesu czerpie swoje korzyści.
Wolność mediów na poziomie państwa polega na tym, że istnieją, wyrażają różne treści i mają pluralistyczny charakter. Nikt ich nie cenzuruje, chyba, że łamią prawo i np. upowszechniają pedofilię, pornografię, faszyzm, itp.
W Polsce media ma praktycznie każdy – państwo, prywatny właściciel, korporacja, spółka, organizacja społeczna, wyznaniowa, itp.
Z tych mediów odbiorca (widz, czytelnik, Internauta, słuchacz) wybiera takie, jakie mu odpowiadają z różnych powodów – ceny, zawartości, zdjęć z gołymi panienkami, sensacji, poziomu zawartych materiałów, tematyki itp. Istnienie wydawców mediów reguluje rynek, poza mediami publicznymi, które za pomocą podatku od obywateli (abonament) jest dotowane.
To wszystko świadczy i o demokratycznym państwie, w którym egzystują i o wolności słowa (czy jak kto woli – mediów).
Media generalnie są obsługiwane przez zawodowców od dostarczania informacji, ich krępują różne rzeczy. I o wolności w czystym tego słowa znaczeniu już nie ma mowy.
Po pierwsze – istnieje coś takiego, jak polityka pisma, która niejako odzwierciedla poglądy właściciela.
Różnie z tym bywa, mamy przykład z mediami publicznymi, dotowanym przez państwo lub z udziałem w wydawnictwach – skarbu państwa. Mamy przykład jak to bywa z Radiem Maryja będącym pozornie pod egidą związku wyznaniowego, jakim jest Kościół rzymsko-katolicki, a właściwie w rękach prywatnej fundacji.
Kolejnym ograniczeniem jest prawo prasowe które należy traktowac jako prawo dot. praktycznie wszystkich mediów, prawo autorskie oraz etyka zawodowa.
Te dwa czynniki są niejako obowiązujące teoretycznie każde medium w Polsce, w praktyce bywa z tym tragicznie.
I teraz najważniejszy ogranicznik dla mediów – pozycja medium w kreowaniu opinii publicznej.
Wbrew pozorom jest ograniczeniem. Im medium bardziej prestiżowe, bardziej opiniotwórcze, mające szeroki odbiór społeczny, tym wymagania stawiane wobec niego są ostrzejsze od odbiorcy. W wysoko rozwiniętych demokracjach takie medium nie pozwoli sobie na podanie sfałszowanej informacji czy nie sprawdzonej, nie zniży się do języka brukowców, nie będzie gonić za tanią sensacją, a przede wszystkim nie będzie chciało uchodzić za biuletyn propagandowy, choć nie będzie kryło swojej ogólnej linii politycznej.
Rzeczą pryncypialną jest w tych pismach odżegnywanie się od manipulowania faktami dla potrzeb politycznych, jak np. czyni to z zawartością teczek IPN polski dziennik – „Rzeczpospolita”, nb. pismo wydawane przez spółkę z udziałami skarbu państwa.
Teraz jak w tym wszystkim funkcjonuje red. Michnik?
Rzekłabym – normalnie. O tym, co pisze i jak pisze w piśmie wydawanym przez Agorę, decyduje właściciel pisma. Jeśli jest współwłaścicielem – ma nieograniczone możliwości.
Moje małpy mój cyrk.
Czytelnik GW albo się z tym zgodzi, albo zmieni tytuł, dla niego istotny. Takie są prawa rynku, rynku medialnego, czytelniczego – także. Kupujesz to, co ci odpowiada drogi odbiorco.
Jeżeli red. Adam Michnik publicznie wystąpił z obronie swego ojca – to jego prawo.
Ja odebrałam akurat ten materiał – jako swego rodzaju wiwisekcję na żywym organizmie ukazującą, jak głęboko jest uległo gangrenie nasze życie społeczne dzięki działaniom IPN.
Red. Adam Michnik nie jest osobą tuzinkową, ma swój udział w najnowszej historii Polski, czy to się mu się podoba czy nie. I Ojca o takim akurat nazwisku a nie innym i takiej przeszłości a nie innej. Takich ludzi w Polsce jest wielu.
Czy syn publicznie ma prawo walczyć o godność nieżyjącego już człowieka, by przy pomocy takiej publicznej walki, pokazać medialnie to, co wyprawia IPN, instytucja opłacana z naszych podatków? Jak niszczy godność ludzką. Moim zdaniem – ma prawo. Czy miał prawo do tego wykorzystać gazetę Wyborczą – moim zdaniem, jak najbardziej. Inni, w podobnej do niego sytuacji – takich możliwości po prostu nie mają.
Ojciec Michnika, i jego syn red. Adam – występują także w obronie tych innych, bezimiennych ludzi, ofiar teczek IPN.
Raczej jestem pełna podziwu, że się odważył. Sięgnął po przykład uważany w Polsce przez znaczną grupę ludzi za jądro tego, co uważane jest w kraju za synonim zła – komunistę z żydowskim nazwiskiem.
Demokracja i wolność mediów na takie zachowanie pozwala.
Teraz wolność wyborów. Ojciec Michnika miał prawo uznać idee komunistyczne w swoich czasach za słuszne. Ale nie oznacza to, że red. Adam Michnik jest kontynuatorem wypaczonej komunistycznej ideologii. A walka o prawdę o własnym ojcu – nie jest propagowaniem idei, która się skompromitowała w konfrontacji z rzeczywistością.
A tak na marginesie….
Znałam w przeszłości ludzi, prawdziwych, ideowych komunistów, przy tym uczciwych do szpiku kości. Po prostu byli przyzwoitymi ludźmi. Im idee nie wypaczyły etycznego kręgosłupa. Tak jak i działaczy „S”, którzy też byli i są nadal przyzwoitymi ludźmi, choć większość polityków z tego nurtu osądzam bardzo negatywnie.
14 października 2008, o godzinie 20:13
Zofio! za ten wpis składam ci ukłon DWORSKI.
A co do anonimowości na tym blogu; jesteśmy anonimowi (większość) dla pozostałych blogowiczów, ale nie dla Gospodarza, któremu logując się podaliśmy adres e-mail. Myślę, że pozostali blogowicze podali ten adres prawdziwy – tak jak ja. Podanie np mojego nazwiska do publicznej wiadomości nie byłoby dla mnie problemem, jednak taka konwencja w blogu obowiązuje i ja taką wolę, bo byli tu już ochotnicy do wpakowania mnie do kryminału, czy choćby „na dołek” a mnie takie doświadczenia nie interesują, nie uważam się też za jednostkę na tyle ważną, by komuś głowę zawracać własnym nazwiskiem.
Niech więc Głos zwykły, Narciarz2, Stan, Edwar D.Dana pozostaną sobą. Mnie ich dane osobowe do szczęścia nie są potrzebne. A jeśli z kimś na tym blogu potrzebowałam wymienić jakieś prywatne informacje, to je bez trudu wymieniłam. Tak jak jest, jest dobrze.
14 października 2008, o godzinie 20:19
Chciałem zauważyć Zofio, że zacząłem dyskusję od stwierdzenia suchego faktu, że to błąd, żaden redaktor naczelny innego pisma nie odważyłby się załatwiać swoich prywatnych spraw za pośrednictwem gazety. Wyraźnie miesza mu się sfera publicznych obowiązków z prywatnymi zobowiązaniami. Poza tym sama piszesz, że gra jest nieczysta i trzeba to zaakceptować, bo każdy właściciel ma swoje interesy, co jest dziwne, bo wydawały mi się, że jednak rozdzielić interesy właściciela od misji gazety. Gazeta ma bowiem pewną misję społeczną i może ją realizować bardziej lub mniej rzetelnie. Jeśli sprawuje ją mniej rzetelnie, a przy tym wyraźnie o zajęcie mocniejszej pozycji na rynku medialnym przez co wzrasta jej wartość i majątek jej akcjonariuszy, to traci na wiarygodności jako instytucja demokracji, a zyskuje jak instytucja plutokracji. Z tym, że w przypadku GW nie opowiadałbym się za takim zarzutem, że służy ona plutokracji czy oligarchii. Pozycja GW raczej służy celom politycznym określonego środowiska, kształtowaniu nie tylko sympatii i antypatii politycznych na rynku krajowym, ale wręcz realizacji pewnych zamówień politycznych jak to widzimy w przypadku wyjazdu Prezydenta do Gruzji, albo zaatakowaniu Iraku, czy też spraw odpowiedzialności narodowej za eksterminację Żydów (gdzie za słowem udzielili pomocy Żydom wychyla się zaraz słowo, ale obawiali się sąsiadów). Słowem Zofio chodzi o strefy wpływu, wielką politykę światową, o wielkiego rozgrywającego, wielkiego mediatora, a być może i od czasu małe zamówienie CIA. Kto jest tej niezwykłej pozycji gazety wyborczej beneficjentem sam redaktor Naczelny GW, czy może szersza grupa osób?
14 października 2008, o godzinie 20:45
Ah, Jasna Anielko,
nie dopominam się o ujawnianie tożsamości, wszak sama znam tożsamość kilkorga tutaj ludzi, ale zachowuję to dla siebie, szanując ich decyzję o anonimowości.
Odpowiadałam po prostu Edwarowi.
***
A teraz mila wiadomość.
Samolocik został w Brukseli z oficjalną delegacja na szczyt państw UE i pan prezydent przynajmniej tym rządowym tupolewem nie poleci.
Mnie zastanawia jedno. Gołym okiem widać, ze te wszystkie manewry z prezydentem są niejako ugodnione z Bruksela. Moim zdaniem może nie tyle na życzenie UE, ale z delikatnymi sugestiami, ze szczyt to poważny i nie potrzebny jest polski Filip z konopi wyskakujący co raz z jakimiś nonsensami.
A kancelaria prezydenta swoje.
Poszło już tyle sygnałów z Brukseli – że nie ma identyfikatorów, że nie dostanie ekstra, jak przyjedzie, ze udział i skład delegacji rządowych są już ustalone, itp.
Nawet głupek wiejski by zrozumiał iż polski prezydent na tym szczycie jest po prostu persona non grata i unijni przywódcy chcą po prostu merytorycznie pogadać, bo sprawy są naprawdę dla UE istotne.
I żeby nie wiem na jakich rzęsach chodził Lech Kaczyński, wiele jeszcze może się zdarzyć, by zachciankę prezydenta storpedować, jeśli się uprze jednak na jazdę do Brukseli.
Samolot nie dostanie zgody na lądowanie w Brukseli, w rejsowym zabraknie miejsc, awionetka nie wystartuje, silnik się popsuje, obstawa BOR dostanie epidemii grypy, samochód zatrzymają po drodze, bo nie będzie miał aktualnego przeglądu, kierowca straci prawo jazdy na 48 h a potem okaże się że nie pił grama wódeczności ale alkomat był zepsuty. Pociąg też może mieć awarie, a następny odjedzie za 14 godzin.
Możliwości jest nieskończenie wiele.
Tylko po co to wszystko prowokować i wywoływać kosmiczną awanturę, nie ukrywajmy – o charakterze międzynarodowym.
Po awanturach w kraju ludzie przejdą do porządku dziennego za kilkanaście godzin.
Pokpią jeszcze ze dwa trzy dni i przestaną zajmować się „kaczolotem”.
Prezydentowi wypada teraz dostać objawów przeziębienia i położyć się profilaktycznie do łóżka na kilka dni.
I honor będzie uratowany i wyjdzie z całego tego zamieszania twarzą.
Grypa panuje dookoła i dostać gorączki nie trudno, a w jego wieku należy dbac o zdrowie.
Właśnie pan prezydent wrócił z nad morza to i go bryza morska zawiała.
Zatem życzę szybkiego powrotu do zdrowia, bo przecież na radę gabinetowa powinien pan prezydent wyzdrowieć.
14 października 2008, o godzinie 20:50
W kwestii zasadniczej tego sporu jestem po stronie Tuska, ale strona rządowa mogłaby jednak powstrzymać się od wybiegów na poziomie piaskownicy, z chorobą pilota, samolotem niezbędnie potrzebnym premierowi w Brukseli i co tam jeszcze wymyślą. To budzi zażenowanie.
14 października 2008, o godzinie 20:57
Znałam w przeszłości ludzi, prawdziwych, ideowych komunistów, przy tym uczciwych do szpiku kości. Po prostu byli przyzwoitymi ludźmi.
___________
Niestety ciemnota dotyka także przyzwoite osoby. Kilka wieków wcześniej – także znano takich – nazywali się inkwizytorami, albo jakoś tak…Grosza nie wzięli za łamanie kości czarownicom. Czarownica utonęła znaczy niewinna, nie utonęła znaczy się ma konszachty z diabłem. Kiedy tłumaczyłem akta procesowe obozu zakładu w Bełżcu. Zwróciłem uwagę, że Niemcy pełniący tam zbrodnicze funkcje udzielali odpowiedzi w sposób świadczący o tym, że byli ograniczeniu umysłowo. Czy ograniczenie umysłowe powoduje więc, że sama zbrodnicza działalność traci swoje cechy?
14 października 2008, o godzinie 20:58
Głosie,
a gdzie i jaka to misja społeczna jest zachwiana w przypadku materiały dot. ojca red. Michnika?
Przecież ten człowiek nie żyje!!!
Jakie „interesy” załatwia Michnik – pisząc o nim?
Poza tym gazeta jest od informowania – a nie „misji społecznych”. Informacja, rzetelne, sprawdzalna i wiarygodna – jest towarem na sprzedaż, jak jako, chleb czy buty. Możesz ją kupować albo nie kupować. Twoja wola. Opakowanie informacji jest takie, jakie medium poda.
Red. Michnik wystawił że tak powiem na sprzedaż za te złoty ileś tam w GW informację o swoim ojcu.
Kupisz albo nie, Twój suwerenny wybór.
Od misji są media publiczne – TVP, Polskie Radio, Rzeczpospolita w jakimś tam zakresie.
Jak Ci te media nie odpowiadają – otwórz w Internecie swoją elektroniczna gazetę i pisz w niej co chcesz, by było napisane.
Informacja jest towarem na sprzedaż. ma swoją symboliczną opłatę np. w cenie gazety.
Do ciebie natomiast należy wybór, jakie medium uznasz za wiarygodne, odpowiadające Twoim potrzebom i będziesz je kupował.
Za internet też przecież płacisz, by mieć nieskrępowany dostęp do nielimitowanych informacji.
14 października 2008, o godzinie 21:04
Głosie,
wyznawanie jakiejkolwiek idei, przy zachowaniu przyzwoitości w codziennym postępowaniu – nie jest ani ciemnogrodem, ani też czymś zdrożnym.
I nadal przyznaję publicznie, że znałam bardzo przyzwoitych, uczciwych ludzi, którzy byli ideowymi komunistami.
14 października 2008, o godzinie 21:09
Głosie, porównanie z inkwizytorami czy oprawcami z Bełżca niezbyt jest trafne. Tych Zofii porządnych komunistów można by raczej porównać z porządnymi Niemcami, którzy popierali Hitlera, a o zbrodniach woleli nie słyszeć. Albo z porządnymi katolikami, którzy może nawet z niesmakiem patrzyli na stosy, ale wmawiali sobie, że są konieczne dla wyższego dobra. Nikt z tych ludzi nie zasługuje na jednoznaczne potępienie.
14 października 2008, o godzinie 21:13
Zofio,
Czy ja śnie? On pisze, że IPN jego ojca zniesławia, bo postawiono mu zarzut szpiegostwa, a nie zarzut spiskowania w celu oderwania województw północno-wschodnich od Polski. Nie rozumiem o jaką prawdę Adam Michnik walczy? że ojciec popełnił bardziej zbrodniczy czyn niż szpiegowanie z punktu widzenia przepisów KK i konstytucji. Przecież zarzut szpiegowania wobec zarzutu pozbawienie praw zwierzchnich nad terytorium to małe piwko. A poza tym to czy w GW coś pozytywnego czytałaś o Putinie o Rosji ostatnio? Jak walka o tatę jest walką o prawdę, to czym jest w twojej opinii walka GW z obrazem Putina jako dobrym i mądrym ojcem rosyjskiego narodu i Rosji jako krainy mlekiem i miodem płynącym. A może redaktor naczelny GW nie wie o tym, że się w jego gazecie krytykuje Putina i Rosję, a nawet popiera Gruzję i kaczą politykę na tej linii?
14 października 2008, o godzinie 21:21
Głosie,
nigdzie nie napisałam, to co mi imputujesz:
„Poza tym sama piszesz, żegra jest nieczysta i trzeba to zaakceptować, bo każdy właściciel ma swoje interesy, co jest dziwne, bo wydawały mi się, że jednak rozdzielić interesy właściciela od misji gazety”.
Głosie,
za napisanie artykułu zgodnie z zasadami rzetelnego dziennikarstwa pobieram stosowne honoraria.,
Interesem wydawcy jest sprzedać codzienny nakład pisma na takim poziomie, by mieć z tego zyski.
To jest interes wydawcy.
W telewizji wydawca serwuje taki program w stacji, który przyciągą mu stosowną ilość widzów, bo to kształtuje rynek reklam, jakie chcą reklamodawcy u niego zamieszczać.
Z tego żyje i utrzymuje swoje stacje. I musi zarobić jeszcze na swoje zyski i na inwestycje w warsztat pracy.
To jest interes wydawcy telewizyjnego.
Ja np. blog prowadzę w pewnym sensie altruistycznie, i chociaż nie pobieram pieniędzy i płacę za jego utrzymanie (to komercjalny blog, opłacany w onecie), to czerpie z niego inne korzyści, które w efekcie także można przeliczyć na środki płatnicze.
Pracuję głową i moja myśl, jako gotowy produkt – jest towarem, który za stosowną cenę jest na sprzedaż.
14 października 2008, o godzinie 21:22
Zofio,
bardzo profesjonalnie ujelas temat mediow. Serdeczne pozdrowienia.
Na konflikt brukselski prezydenta z rzadem szkoda mi czasu, to jakas bzdura- nie otwieram nawet linkow. Nie wydaje mi sie jednak, by komukolwiek z uczestnikow szczytu zalezalo na celowym wykluczeniu naszego prezydenta, jaki by on nie byl.
14 października 2008, o godzinie 21:25
Pawle,
Bernard porównał członków KPP z członkami NSDAP. Czy mam rozumieć, że podzielasz taką opinię? Co do Bełżca to np. operatorzy samochodów komór gazowych nie dokonywali mordu osobiście. A inkwizytorzy zadawali tortury osobiście, nadto palenie heretyków odbywało się publicznie. A krucjaty pod przewodem inkwizytorów w celu nawracania także wymagały ciężkiej pracy mieczem i ogniem. Palono, ścinano, topiono i żywcem grzebano wszystko co pogańskie, zabijano także dzieci, kobiety i starców na chwałę Bożą. Efekt był taki sam – zupełne usunięcie grupy etnicznej.
14 października 2008, o godzinie 21:28
Głosie,
nie wiem, co wie o swojej gazecie red. Michnik, ale ja wiem co w niej czytam, m.in. o Gruzji czy Putinie.
I to ja selekcjonuje w swoim mózgu te informacje, uznając je za wiarygodne, nie wiarygodne, tendencyjne, obiektywne itp.
To zależy od stanu mej wiedzy, świadomości, sprawności myślenia itp. spraw.
On wystawia informację na sprzedaż, ja ją wraz z Internetem kupiłam, ale to ode mnie już zależy co z nią zrobię, jaki będzie do niej mój stosunek.
Od czegoś ten mózg przecież człowiek od natury otrzymał, nieprawdaż Głosie?!
Gdy jak kupisz kg jabłek to to jedno robaczywe, jakie się tam trafi tez zjadasz, czy wywalasz do kosza?
Bo ja wywalam, a przed kupnem przeglądam.
14 października 2008, o godzinie 21:31
Zdzisław_1
Jeśli niepokoi cię że odbiegamy od tematu to głęboko się mylisz.
Motto tego blogu to:
Jestem lumpem-liberałem aspirującym do łże-elit, tkwiącym w układzie i uprawiającym quasi-terror. Mój dziadek zakładał KPP i służył w Wehrmachcie, a prababcia była funkcjonariuszka carskiej Ochrany.
Jest to Zdzisławie żart z wyobrażeń o wrogu tkwiących w czerepach ludzi IV Rzeczpospolitej, nie tyko PIS . Ten stwór padł także na wiele innych mózgów w Polsce.
Występują te wyobrażenia także w postaciach„subtelniejszych” i o tym prawie bez przerwy rozmawiamy, mniej lub bardziej poważnie, bo o tym musi się rozmawiać.
20 procent czy więcej zwolenników rządów Kaczyńskich nie wzięło się z nieodpartego uroku braci. To im, braciom udało się wydobyć z części Polaków trwale zakorzenione mroczne cechy i lęki. Mówienie o tym i ciągniecie za język zwolenników IV Rzeczypospolitej a także przeciwników III RP (to nie jest całkiem to samo) uważam za pożyteczne i pouczające.
14 października 2008, o godzinie 21:39
Zofio,
Mózg jest bardzo selektywny, odrzuca 99.9% informacji i zatrzymuje tylko ten 0,1%, który jest mu z jakichś powodów przydatne. Być może dlatego nie jest łatwo się nam porozumieć czasami, bo te 0,1% które akceptujemy jako przydatne jest jak widać różne u 99.9% osób :D
14 października 2008, o godzinie 21:47
Prokuratura przesłuchała chorych na Alzheimera
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Nareszcie jakieś sensowne działanie prokuratury…
14 października 2008, o godzinie 21:48
Glosie,
piszesz o koniecznosci wprowadzenia kadencyjnosci na stanowisku redaktorow naczelnych w mediach prywatnych. Czy to byl zart zwany dzolkiem? :) Kto niby mialby wybierac tych ludzi? Jak sobie to wyobrazasz- kto pojdzie na takie wybory? Dlaczego nie wybierac szefow innych firm prywatnych w powszechnych wyborach?
Dlaczego upierasz sie przy twierdzeniu, ze Gazeta to instytucja demokratyczna- o ile wiem nie nalezy do uprzywilejowanych u nas ekonomicznie mediow misyjnych.
.
Rozumiem w pelni Twoje uwagi na temat milosci. Niestety nie potrafie Cie dotknac przez szklo :)
http://www.craftsinindia......38;ImgNr=1
14 października 2008, o godzinie 21:49
Głosie:
.
„Bernard porównał członków KPP z członkami NSDAP. Czy mam rozumieć, że podzielasz taką opinię?”
.
Nie bardzo rozumiem, skąd taki wniosek. Ja uważam, że człowiek odpowiada przede wszystkim za swoje czyny, a nie za poglądy czy przynależność partyjną. Nie mam wątpliwości, że byli i tacy członkowie NSDAP, których można z przekonaniem nazwać porządnymi ludźmi. Oczywiście ponoszą oni moralną współodpowiedzialność za dokonania swojej partii, ale nie znaczy to, że osobiście byli łajdakami czy zbrodniarzami.
Co zaś do Michnika, to w pełni go rozumiem. Naturalnie, działanie na rzecz oderwania od państwa części terytorium jest z punktu widzenia prawa cięższą zbrodnią niż szpiegostwo na rzecz obcego mocarstwa, ale szpiegostwo jest czynem haniebnym. Piłsudski otwarcie dążył do oderwania Królestwa od Rosji, ale swoimi kontaktami z wywiadem austriackim raczej się nie szczycił, prawda?
Choć jedno i drugie robił z pobudek ideowych.
14 października 2008, o godzinie 21:49
Tym razem przyznaję Ci rację Glosie,
;)
Mozg to komputerek najwyższej jakości, wszystko zalezy od jego zaprogramowania.
14 października 2008, o godzinie 21:52
Spawy rodzinne Michnika odkąd pamiętam były „sprawą publiczną”.
Od sugestii puszczanych przez SB za PRL po dzisiejsze ekscytacje większych lub mniejszych publikatorów.
Dlaczego miałby Michnik o tym milczeć. Przypomnienie listu Szechtera było publikacją potrzebną choćby tym którzy sprawy znają z „podwórka” albo ze względu na wiek mogli by je poznać w wersji jednostronnej.
http://wyborcza.pl/1,7684....._ojcu.html
14 października 2008, o godzinie 22:23
dark side
Napisałem: „Uważam, ponadto że w polityce czy też na stanowisku redaktora naczelnego powinno się być góra dwie kadencje, czyli nie więcej niż 8 lat.”
___________
Rotacja w spółkach na stanowiskach naczelnego dyrektora jest generalnie bardzo duża i ja to uważam za zdrowy objaw w życiu korporacji. Jak ktoś za długo kieruje jakąś instytucją czy biznesem to blokuje drogę awansu innym. A Adam Michnik jest Naczelnym przez 19 lat. Chyba mało kto w mediach jest w stanie czymś takim się pochwalić. Nawet przywódcy partyjni w PRL, to tak byli średnio po 10 lat u władzy. Tym bardziej mnie to niepokoi.
PS.
Cieszę się że rozumiesz sprawę dotyku. Ale jest jeszcze jedna rzecz. Ostatnie badania naukowe wykazały, że od pierwszego dotknięcia kocha się tylko cztery lata. Inne przypadki to paranoja/omamy.
14 października 2008, o godzinie 22:37
Na dobranoc
http://wyborcza.pl/5,7553.....6.html?i=0
14 października 2008, o godzinie 22:39
Pawle,
Ja uważam, że wszyscy zwolennicy ideologii nazistowskiej lub komunistycznej są moralnie odpowiedzialni za praktyczne konsekwencje zbrodniczej działalności, która była rezultatem tej ideologii i nie ma wśród nich „porządnych ludzi”. Co do Adama Michnika, to ja uważam że nie jest opowiednio silnie osadzany w miejscu, to zbyt, przenośnie mówiąc, rączy koń, który jest mało przewidywalny, ale pewne jest, że kopie na boki w drodze do mety, do której wyrusza i trafia bez jockeya.
14 października 2008, o godzinie 22:47
Jasnaanielko,
Z mojego pobytu w Zakopanem najbardziej zwrócił moją uwagę nie fakt, że góry i słońce, którego było jak na lekarstwo, lecz jakieś pokręcenie wewnętrzne polegające na tym, że z domu zabieramy ze sobą sprawy, które dominują nad nową rzeczywistością.
Na krótkiej trasie do Doliny Strążyskiej zmarzłem okropnie, bo najpierw padał deszcz, który się nasilał, a później jeszcze sypnął śnieg. Gdy wszedłem na Krupówkach do Zagrody na naleśniki, zgrabiałe ręce długo ogrzewałem nad paleniskiem na środku karczmy. Powoli ziąb (niczym ból zęba) ustępował.
Wtedy przypomniał mi się rewelacyjny dialog bogowy prowadzony przez Edwara i Mawara. Stroną wybijającą się w tym dialogu był Mawar. Nie znam całośći wymiany zdań między tymi opozycjonistami (takimi chyba pozostaną do końca życia), ale odzywki Mawara były wysokiej marki.
W pewnym momencie Edwar, w stylu bohaterów dziewętnastowiecznej powieśći rosyjskiej, strofuje Mawara:
Głupiś. Na co zdystansowany skarcony Mawar, odpowiada pobłażliwie: Wiem.
Po pewnym czasie Edwar pisze: Mawar mądrze napisał. Na co Mawar odpowiada z lekką ironią: Żartowałem.
Ten fragment dialogu między Edwarem i Mawarem zyskał w moich oczach rekomendację do tegorocznej nagrody za najlepszy dialog na blogu.
Z prawdziwą przykrzykrością musiałem niżej zakwalifikować wypowiedź dark side, która po zdaniu specjalistycznych egzaminów oceniła ten fakt jako osiągnięcie kwalifikujące się do rangi:
nie w kij dmuchał.
Chodziło to za mną po Hali Kodratowej, Dolinie Kościeliskiej, Morskim Oku, na spływie przełomem Dunajca i w Starym Smokowcu.
Dobranoc.
14 października 2008, o godzinie 22:49
Kilka kolejnych prób wejścia na s24 nie powiodło mi się. Jakieś ERRORY – HORRORY. Coś się zatkało na amen. A chciałam poczytać coś z drugiego brzegu. Czyżby nie wiedzieli, co mówić?
Dobranoc.
14 października 2008, o godzinie 22:58
Stan – dzięki za opis wrażeń. Ja cię rozumiem, coś podobnego przeżyłam kiedyś w maju. Sypał deszcz z gradem a w autobusie młode góralki ubrane w stroje paradne i z gołymi łydkami wołały; „ale grochy się sypiom!” I tak wystrojone wypadły w Kuźnicach z autobusu i popędziły gdzieś przed siebie bardzo szybko.
A to, że zabierasz kłopoty ze sobą na urlop, to już powód do zastanowienia się nad ustawieniem priorytetów.
Dobranoc – tym razem na dobre.
14 października 2008, o godzinie 23:34
głos zwykły
-
„Co do Bełżca to np. operatorzy samochodów komór gazowych nie dokonywali mordu osobiście”.
-
Otwierali puszki z Cyklonem B (a konkretnie – jego bezwonną odmianą) i wrzucali zawartość do komór, jak najbardziej osobiście.
-
„A inkwizytorzy zadawali tortury osobiście”…
-
Nie, od tego byli oprawcy. A ci oprawcy to praktycznie urzędnicy sądowi jak byśmy ich dziś okresłili. Jako prawnik z pewnością to docenisz. Tortury stosowano legalnie w europejskim wymiarze sprawiedliwości do XVIII w. więc oprawcy byli konieczni, jak później woźni w sądach.
-
„Nadto palenie heretyków odbywało się publicznie”.
-
Wszystkie egzekucje prawa odbywały się publicznie, pod tym względem wieki minione były bardziej transparentne od działań takiej Julii Pitery. :)
-
„A krucjaty pod przewodem inkwizytorów w celu nawracania także wymagały ciężkiej pracy mieczem i ogniem”.
-
Facet w surducie nie mógłby być nomarchą (urzędnikiem) faraona. To typowe kłopoty z chronologią. :) Krucjaty są starsze (VIII w. – rekonkwista, XI – pierwsze wyprawy krzyżowe) od Świętej Inkwizycji (powstała w XIII w.).
-
„Palono, ścinano, topiono i żywcem grzebano wszystko co pogańskie, zabijano także dzieci, kobiety i starców na chwałę Bożą”.
-
Ale jeszcze wczesniej również zjadano zabitych wrogów, więc może progresja cywilizacyjna postępu jakaś była? Nic nie jest od razu doskonałe, zwłaszcza świat. :) A jeśli chodzi o alibi („chwałę Bożą”) to w XX wieku alibi bywało znacznie mniej wrafinowane, a ofiar jakby dużo więcej. A jeśli chodzi o samo bestialstwo to polecam szczegółowe opisy mordowania Ormian przez Kurdów, nie wiem na jaką chwałę, ale z inspiracji Turcji. Zakładam, że masz mocne nerwy, bo te opisy tego wymagają. Poza tym mylisz się pisząc, że każdorazowe nawracanie wiązało się z przelewem krwi. Na ogół było odwrotnie. Kościół dzidziczył rzymską tradycję polityki umiaru wobec barbarzyńców, według której głupotą byłoby stosowanie siły w sytuacji kiedy można to samo uzyskać bez jej użycia. To samo czynili Chińczycy wobec „swoich” barbarzyńców.
14 października 2008, o godzinie 23:49
dark side do głosa: „piszesz o koniecznosci wprowadzenia kadencyjnosci na stanowisku redaktorow naczelnych w mediach prywatnych. Czy to byl zart zwany dzolkiem”?
-
Głos ma 100 proc. racji, po 10 latach każdy naczelny jest wypalony do cna i nic nie wnosi. Dotyczy to właściwie każdego szefa (dla dyrektorów dużych banków centralnych można zrobić wyjątek). Ostatnio Zdrojewski odwołał prof. Kwiatkowskiego ze stanowiska dyrektora Łazienek, a był pan profesor od …. 48 lat, czyli od 1960 r. Himalaje absurdu. Nic dziwnego, że Łazienki stawały się coraz bardziej obskurne, niczym zaniedbany wiejski cmentarzyk.
15 października 2008, o godzinie 00:14
Chris Korwin – Kuczynski zmienil barwy.
`
Z liberala stal sie konserwatysta.
15 października 2008, o godzinie 00:15
Zmiana barw. Chris Korwin – Kuczynski zmienil barwy.
`
Z liberala stal sie konserwatysta.
15 października 2008, o godzinie 02:46
Prezydent dostał akredytację
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prezydent-dostal-akredytacje-na-rozmowy-szczytu-UE,wid,10467274,wiadomosc.html
-
Rozpoczyna się znana zabawa w „Gorące Krzesła”.
-
Tusk PracOwity
http://www.tuskwatch.pl/wp-content/plugins/fgallery/fim_photos.php?album=platforma-oszustow&image=pracava4.jpg
korzystając z przewagi czasowej, rozpoczyna nockę na zydelku unijnym, zaś jego straż przyboczna rozkłada karimatki – klęcząc oczywiście na kolanach (copyright RadSik).
-
Chociaż Wildstein stwierdził parę dni temu, że stołków ci w Unii dostatek http://blog.rp.pl/wildstein/2008/10/10/wystarczy-stolkow-na-szczycie/#comments
lecz Kaczyński, jako prawdziwy wizjoner już ponoć wczoraj cieszył się na samą myśl o tej zabawnej zabawie (widać to wyraźnie w 6.50 minucie nagrania:
http://www.itvp.pl/player.....o_id=45854).
-
Dobranoc
15 października 2008, o godzinie 02:48
Jeszcze a propos pomysłu Hallowej na zniszczenie matur dwujęzycznych:
http://wiadomosci.onet.pl.....forum.html
15 października 2008, o godzinie 03:07
Madziu,
Warzecha zażartował sobie w rynszToku FM, a piarowcy Don Kastra zaraz to podchwycili :)
http://lukaszwarzecha.salon24.pl/97664,index.html
„Rano w TOK FM zażartowałem, że najbardziej chamską metodą byłoby obiecać prezydentowi samolot, po czym w ostatniej chwili się z tego wycofać, zostawiając Lecha Kaczyńskiego na lodzie. Przez myśl mi nie przeszło, że Tusk posunie się do takiej politycznej gangsterki – bo trudno to inaczej nazwać. A jednak. ”
.
A w ogóle to nie ściemniaj, że prezydent dostał akredytację: Zofia już dawno stwierdziła że zaproszenie jest JEDNO i tylko NA PAŃSTWO
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59651
więc jak mógł dostać akredytację :)…?
Zofia jest Dystyngowane Osobe i na tajnikach protokołu dyplomatycznego się zna :)
Miejmy nadzieję, że jeśli prezydent wyczarteruje samolot, to wieża lotów na Okęciu odmówi mu zezwolenia na start…
.
Kiedy w końcu ten Palikot się protestacyjnie zesra na podjeździe pałacu prezydenckiego, żeby Kuczyński, Paradowska, Passent Żakowski i Lis mogli popaść w zachwyt nad głęboką symboliką tego happeningu?!
15 października 2008, o godzinie 03:18
Jasnannielko (nie –elciu – biję się w pierś)
http://kuczyn.com/2008/10/10/304/#comment-59950
Co mówi S24?
Ano np.
http://krzysztofleski.salon24.pl/97722,index.html
-
Uchachany
Palikot sam w sobie jest kwintesencją happeningu (fekaliczne dodatki byłyby już chyba niepotrzebnym formalizmem).
http://www.tuskwatch.pl/wp-content/plugins/fgallery/fim_photos.php?album=niesioly-pitery-i-inne-palikoty&image=palec_192.jpg
http://www.tuskwatch.pl/w.....ny_162.jpg
-
Jeszcze raz dobranoc.
15 października 2008, o godzinie 03:31
Tak,
teraz piarowy Tuska zapodali ciemnemu ludowi, ze prezydent upiera się tak na tę Brukselę tylko po to, żeby móc zawetować tam kandydarurę Wałęsy do Mędrców Europejskich :)
15 października 2008, o godzinie 03:46
http://jankepost.salon24.pl/97708,index.html
http://krzysztofleski.sal.....index.html
15 października 2008, o godzinie 04:17
A na s24 spekulują,
że ten upór Tuska by nie dopuścić prezydenta do Brukseli i upór Kaczyńskiego by tam się dostać to sprawa tej kasy, o której tu w niedzielę pisałem:
http://kuczyn.com/2008/10/10/304/#comment-59740
.
Fakt, nader często jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze :)
.
http://krzysztofleski.salon24.pl/97691,index.html#comment_1412139
.
http://krzysztofleski.sal.....nt_1412161
„Przyjecie przez szczyt poparcia jakiegos projektu
dyrektywy konczy sie (z wyjatkiem pojedynczych
przypadkow) _zawsze_ przyjeciem tej dyrektywy przez PE.
Prosze sobie to sprawdzic.”
.
To dobrze też tłumaczyłoby, dlaczego ani strona premiera, ani prezydenta tego tematu nie porusza.
Premiera dlatego, że trudno by przyznawał się do poparcia inicjatywy, która może nas wtrącić w kryzys fnansowy.
Prezydenta dlatego, że gdyby się przyznał, że jedzie tam to zawetować, to może prezydencja francuska wsparła by wysiłki Tuska, by nie dopuścić prezydenta na obrady.
15 października 2008, o godzinie 04:17
- Na razie wszyscy się z was śmieją. Jak będzie jutro, nie wiadomo – mówi Bernard Bulcke z flamandzkiego „De Standaard”.
http://wyborcza.pl/1,7547.....tydzi.html
15 października 2008, o godzinie 04:32
Bondaryk odwiesił niszczarkę:
http://wybranowski.salon2.....index.html
Musi co prowokacja przeciw komisji weryfikacyjnej się pruje i trzeba zlikwidować kwity :)
.
Przy okazji wspomniano tam o starej prowokacji GW:
.
„Pamiętacie Państwo artykuł w „Gazecie Wyborczej” z jesieni ubiegłego roku, w której autorzy „ujawnili” jakoby ówczesny premier Jarosław Kaczyński podpisał dokument nakazujący niszczenie tajnych dokumentów w ABW? Zapanowała swoista psychoza podsycana zręcznie przez polityków Platformy Obywatelskiej, dziennikarze „śledczy”, którzy teraz od roku nie są w stanie wykryć żadnej afery z udziałem spec-służb czy obozu rządowego wówczas krzyczeli o próbie tuszowania podsłuchów, nielegalnej inwigilacji opozycji i łamaniu standardów demokracji. W rzeczywistości chodziło o „Zarządzenie Nr 118 Prezesa Rady Ministrów z dnia 23 października 2007 r. w sprawie zasad i trybu postępowania z materiałami archiwalnymi i inną dokumentacją w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” , a owo odkrycie „GW” nie było niczym nadzwyczajnym- decyzja Kaczyńskiego była wcześniej opublikowana w „Monitorze Polskim”. Ale takie już jest dziennikarstwo śledcze kolegów z „Wyborczej”, że „odkrywają” to co wcześniej napisali inni, lub to co bynajmniej ukryte nie jest.
.
Ale nie w tym rzecz. W każdym razie po aferze jaką wywołała publikacja „GW” następca Bogdana Święczkowskiego- ppłk Jerzy Kiciński, po szefa ABW wydał zakaz niszczenia JAKICHKOLWIEK dokumentów, do odwołania.”
15 października 2008, o godzinie 04:33
Żeby nie było, że tylko z jednego źródła.
http://www.dziennik.pl/po.....emier.html
;
No i z czego się tak cieszycie blogowi harcownicy? Czy POLSKA na tym nieszczęsnym szczycie będzie godnie reprezentowana?
To jest jeden, wielki wstyd. Niech mnie nazwie kto chce Dulską, ale takich idiotycznych wojenek za granicę się wywozić nie powinno.
Tu nie będzie ŻADNEGO zwycięzcy. Tu każdy może wyłącznie stracić.
15 października 2008, o godzinie 04:35
Jasnaanielko,
mnie z kolei brakuje głosów oburzenia na Kaczyńskiego prasy jamajskiej…
15 października 2008, o godzinie 04:42
Uchachanemu do sztambucha;
Po czym poznać głupiego? Po śmiechu jego.
15 października 2008, o godzinie 05:06
Jasnaanielko,
Pan Premier wygrał!
Przecież odmówienie samolotu prezydentowi to świetny dżołk, każdy musi się roześmiać i poprzeć Premiera :).
.
Żebyż jeszcze ten Palikot się w końcu zesrał przed pałacem prezydenckim… Śmiech byłby szczerszy i bardziej homerycki :)
.
http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html
.
„Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki powiedział „Rzeczpospolitej”, że kancelaria wyczarterowała samolot, którym Lech Kaczyński poleci w środę na szczyt do Brukseli. Będzie to albo Embrayer albo Boeing – zaznaczył Kownacki. Wylot jest planowany na godzinę 13.00.”
.
Niech zgadnę… Pilot dostanie nagłej sraczki…?
Wskutek alrmu antyterrorystycznego zamkną Okęcie…?
Nagle trzeba będzie rozkopać pasy startowe…?
.
Pewnie to zmyła: samolot jest co prawda wyczarterowany, ale prezydent cichcem poleci innym albo pojedzie samochodem, bo to oczywiste, że spróbują zablokować start samolotu :).
.
Na razie TW „Must” w Polsacie zawnioskował, że „że potrzebny jest impeachment Lecha Kaczyńskiego”.
Należy domniemywać, że mówił w imieniu PZPR(a) :).
15 października 2008, o godzinie 07:19
Kompetentnie o Kunderze:
„Można sobie wyobrazić, jaką życiową traumą było dla niego wspomnienie, że doniósł. To pewnie lepiej pozwala zrozumieć niektóre jego powieści. Temat donoszenia na kolegów, kłamstwa, zdrady wraca w nich jak bumerang”
http://wyborcza.pl/1,7547.....ndery.html
15 października 2008, o godzinie 07:25
http://wyborcza.pl/1,7547.....orcie.html
„To wy jesteście solą tej ziemi.”- powiedzial L.Kaczynski do
Żołnierzy Kresowych AK.
Ktorej ziemi?
15 października 2008, o godzinie 07:31
Demonstracja inteligenckiego prostactwa.
http://www.dziennik.pl/po.....dowki.html
To powiedział prezydent wszystkich pisowców.
15 października 2008, o godzinie 08:14
Warto przeczytac do sniadania:
http://www.for.org.pl/upl.....rowska.pdf
15 października 2008, o godzinie 08:24
Na zdrowy rozum jeśli Kaczyńskiemu uda się popsuć co jest do zepsucia w Brukseli, to zieloni i podobni powinno go całować po rekach. Pytanie: Co to jest „zdrowy rozum”? zostawiam otwartym.
http://wyborcza.pl/1,7547.....zycie.html
15 października 2008, o godzinie 08:40
Edwardzie,
dowody na to prostactwo są NIEPODWAŻALNE:
z Rzepy
http://www.rp.pl/artykul/16,204808_Wojna_o_szczyt_i_Walese_.html
mamy:
.
„Tuska miały wyprowadzić z równowagi słowa Kaczyńskiego o jego interwencji w sprawie Wałęsy. Według osoby z otoczenia Tuska już na wstępie rozmowy prezydent miał zapytać, dlaczego premier się upiera, żeby „prosty absolwent zawodówki reprezentował Polskę”. – Tusk był tym zbulwersowany – twierdzi nasz rozmówca.”
.
Czyli potwierdza OSOBA Z OTOCZENIA TUSKA.
.
Dalej mamy:
„Informację o tym, że sprawa Wałęsy była jednym z tematów, potwierdziły nam też źródła w Kancelarii Prezydenta. Jak twierdzą, premier powiedział prezydentowi, że zabiega o udział Wałęsy w ciele doradczym UE, a Lech Kaczyński wyraził w odpowiedzi najdalej idący sceptycyzm.”
.
Czyli mamy ŹRÓDŁA W KANCELARII PREZYDENTA.
Co prawda ŹRÓDŁA potwierdziły tylko że sprawa Wałęsy była jednym z tematów i że prezydent wyraził sceptycyzm, ale oczywista oczywistość, że to znaczy to wprost, że prezydent powiedział o „prostym absolwencie zawodówki”.
.
Co na to szef kancelarii prezydenta?
„Zapytaliśmy o to szefa Kancelarii Piotra Kownackiego. – Nie pamiętam, czy sprawa była poruszana – uciął.”
Zwróć uwagę: UCIĄŁ. W ten sposób potwierdził, że prezydent wyskoczył z „prostym absolwenetem”.
.
.
Z Dziennika, który powołuje się na Rzepę,
http://www.dziennik.pl/polityka/article251515/Walesa_to_prosty_absolwent_zawodowki.html
mamy:
„Szef kancelarii premiera nie potwierdził tego wprost, ale sugerował, że tak było.”
Dziennik rozszyfrował, co oznaczało to UCIĘCIE: sugestię, że TAK BYŁO :)
.
Dalej mamy (też zresztą cytowane z Rzepy):
„Sprawę skomentował w „Magazynie 24 Godziny” w TVN24 szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. „Nie byłem obecny na spotkaniu, ale nie mogę temu zaprzeczyć”"
.
Ten dowód już całkowicie przesądza sprawę: Arabski NIE MOŻE TEMU ZAPRZECZYĆ!
.
.
A cóż na to NAJUKOCHAŃSZA GAZETKA…?
Na stronie głównej notatka o tej sprawie jest zatytułowana
„L. Kaczyński o Wałęsie: To prosty absolwent zawodówki”
Po kliknięciu okazuje się że już nieco skromniej:
„W kłótni prezydent – premier był wątek Wałęsy”
http://wiadomosci.gazeta......alesy.html
Tylko WĄTEK… Skąd to krygowanie się..?
Ale dalej standardowo:
.
„Według „Rzeczpospolitej”, wczoraj już w pierwszych minutach rozmowy Kaczyński miał rozsierdzić Tuska pytaniem, „dlaczego premier się upiera, żeby prosty absolwent zawodówki reprezentował Polskę”. „Nie potwierdzam i nie zaprzeczam” – komentował tę wiadomość w TVN24 Tomasz Arabski z Kancelarii Premiera.”
.
.
Dowody są niepodważalne i żelazne: awantura prezydenta i premiera jest o Wałęsę.
Chce w Brukseli zawetować jego kandydaturę do Mędrców i dlatego koniecznie chce tam być.
.
Co to ja pisałem ostatnio o ciemnym ludzie, któremu żeni się nowy pasztet do wierzenia i oburzania się…?
Przecież nie może chyba inteligentny inteligent nawet i dopuścić takiej myśli, że piarówki Dona Kastro wysmażyły to dla przykrycia obciachu jakim było odmowa udzielenia samolotu :)…
15 października 2008, o godzinie 09:19
Edwardzie,
ta linkowana przez Ciebie notatka GW
http://wyborcza.pl/1,7547.....zycie.html
jest bardzo haniebna:
nie ma w niej ani słowa o tym, że to przez prezydenta Kaczyńskiego przyjęto pakiet klimatyczny przez który prąd nam zdrożeje!
.
Jakikolwiek artykuł GW, w którym nie ma nic negatywnego na temat Kaczyńskich i PiSu jest niepełny „jak czegoś ćwierć albo pół”, jak to śpiewali Starsi Panowie…
15 października 2008, o godzinie 09:22
Nie, nie idzie o Wałęsę.
Idzie o świadomą próbę spowodowania paraliżu władzy wykonawczej. Kaczyński poprzez weta lub i groźby ich zastosowania, przez numery typu „jadę!!!”, poprzez ewidentne kłamstwo na temat „prywatyzacji szpitali” chce kosztem dobra państwa spowodować nieskuteczność Rządu.
Rada Gabinetowa pod jego przewodnictwem będzie co najwyżej przezentacją żądań jego partii PIS.
Ten rodzaj działania, ten sposób wykorzystania urzędu prezydenta został przez PIS zapowiedziany.Była to groźba skierowana do elektoratu „jeśli nie my to demolka”.
Nie ma chyba skutecznych instrumentów prawnych by temu zapobiegac. Nie wiem czy uda się takie instrumenty stworzyc.
15 października 2008, o godzinie 09:28
A to na drugie sniadanie
http://www.for.org.pl/upl.....rowski.pdf
15 października 2008, o godzinie 09:40
Uchachany skręca się ze śmiechu… ”
Pan Premier wygrał!
Przecież odmówienie samolotu prezydentowi to świetny dżołk, każdy musi się roześmiać i poprzeć Premiera :).”
;
No cóż… nie każdy musi. Mnie zupełnie nie do śmiechu. Mamy odrębne poczucie humoru. Ale skoro ty akurat MUSISZ to się śmiej.
15 października 2008, o godzinie 10:13
Co robić? ( by zacytować Czernyszewskiego). Co robić jeśli uroszczeń prezydenta nie do się ograniczyc. Może zastosować opór obywatelski?
Bojkot Majestatu?
Wiem ze to złamanie prawa ale na tym polega obywatelskie nieposłuszenstwo. Oddanie i nieprzyjmowanie nadanych przez Kaczyńskiego odznaczen? Nie przyjmowanie nominacji profesorskich? Bojkot wizyt prezydenckich przez samorzadowcow?
Wiem. To utopia. Nie ma przecież takich docentów, medalik na piersi cieszy jak pierwszy rowerek, a gawiedź zawsze się zbiegnie kiedy przyjedzie ktoś znany z telewizora.
Ale na początek może znaczki w klapie (Panie gdzie mogą). Znaczki z napisem: Nie głosowałem na Lecha Kaczynskiego. To naprawdę powód
:D
15 października 2008, o godzinie 10:17
Paraliż władzy wykonawczej.
Wskutek tych poczynań Kaczyńskiego ministrowie Tuska przestaną wydawać swoje rozporządzenia a podlegli im urzędnicy administracji państwowej przestaną wykonywać wszelkie polecenia zwierzchników…?
15 października 2008, o godzinie 10:19
No i skoro próba świadoma – to w jakim celu…?
15 października 2008, o godzinie 10:26
Celem jest odzyskanie wladzy przez PIS niezaleznie za jaka cene by od nowa rozpoczac budowe IV RP.
15 października 2008, o godzinie 10:55
Uchachany,
odmowa samolotu to nie żart, nic do śmiechu, to wręcz desperacki ruch premiera, by pohamować destrukcję jaką czyni w kraju i zagranicą polski prezydent.
Doświadczenie wykazało, że słowa i argumenty do Lecha Kaczynskiego i jego obozu po prostu nie trafiają.
Ile można mówić, prosić i przekonywać? Ile razy można tłumaczyć zapisy w konstytucji dr hab. nauk prawniczych, których on nie jest w stanie pojąc? No ile razy?
Premier zagrał w otwarte karty i va bank, bo innego wyjścia już nie miał.
Obawiam się, że gdy teraz Kaczyński pojawi się w Brukseli – tak samo w otwarte karty zagra z nim wielu polityków z UE z szefami UE włącznie.
Tu idzie o wielka stawkę – o kondycję ekonomiczną całej Unii, o kryzys finansowy, o współpracę w tej materii z Rosją. która w obecnej sytuacji jest niezbędna itp.
I nikt nie będzie się przejmował polskim prezydentem. Polską – owszem – tak, ale nie Lechem Kaczyńskim.
Dostał już wiele ostrzeżeń i w kraju i z zagranicy, że powinien to pojąć.
Ale odnoszę wrażenie, że ma ochotę na niebotyczny skandal.
15 października 2008, o godzinie 11:04
Znów się pieśń na usta rwie! Chciało by się zaśpiewać; „Jaka piękna tragedia!” ale ta tragedia piękna nie jest. Jest poniżej każdej dopuszczalnej granicy; dobrego smaku, powagi, śmieszności.
Tu już nie ma mowy o interesie Polski, tu już grają wyłącznie ambicje i animozje osobiste, sprawy kraju są dla tych dzieci – pierników w tym momencie drugo, albo i trzeciorzędne. I tu pociągnę swoją myśl, tak skrytykowaną za niedopuszczalną formę…
Nie ma mocnego, co by te bachory z piaskownicy za pluderki wyniósł, łopatki i wiaderka schował i przyłożył na gołą solidnego klapsa!
No i znowu się podłożyłam! Bicie dzieci jest zabronione. :(
15 października 2008, o godzinie 11:06
Edwardzie,
Co robić? Wszcząć demokratyczne procedury w celu usunięcia Trolla z wysokiego urzędu i ogłoszenia nowych wyborów.
15 października 2008, o godzinie 11:10
Jasnaanielko,
To nie jest problem dzieci, tylko dorosłych i jakości demokracji, stosowania prawa i moralności, którzy mając rozeznanie co do kompetencji, prawa, i moralności świadomie wszystkie w/w normy naruszają, nie wzbraniając się przy tym przed opowiadaniem publicznie nonsensów i głupot.
15 października 2008, o godzinie 11:12
Głosie – ja tak z rozpaczy. Czy ktoś widzi możliwość wszczęcia odpowiedniej procedury do usunięcia trolla z pałacu?
Mam wrażenie, że gdyby taka możliwość istniała, to już sprawa byłaby w toku. Czarno to widzę.
Do wieczora.
15 października 2008, o godzinie 11:13
Przejrzalem Konstytucje. Da sie?
Art 145
1.Prezydent Rzeczypospolitej za naruszenie Konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
2.Postawienie Prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia może nastąpić uchwałą Zgromadzenia Narodowego podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego na wniosek co najmniej 140 członków Zgromadzenia Narodowego.
3.Z dniem podjęcia uchwały o postawieniu Prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu sprawowanie urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej ulega zawieszeniu. Przepis art. 131 stosuje się odpowiednio.
15 października 2008, o godzinie 11:18
I przstancie w imie niewiadomo czego wypisywac Tusk=Kaczynski.
To brednia, choc ten samolot to mogl odpuscic.
15 października 2008, o godzinie 11:25
Zofio,
Być może bardzo proroczo napisałaś, że premier zagrał ” va bank”
.
Bo w rzeczy samej tak naprawdę może tu chodzić właśnie o bank, i to nie jeden…
I nie tylko o bank…
15 października 2008, o godzinie 11:28
Jasnaanielko,
napisałaś:
.
„Tu już nie ma mowy o interesie Polski, tu już grają wyłącznie ambicje i animozje osobiste, sprawy kraju są dla tych dzieci – pierników w tym momencie drugo, albo i trzeciorzędne. …”
.
A skąd ta pewność, że nie chodzi właśnie o interes Polski, i to bardzo gruby…?
15 października 2008, o godzinie 11:29
Madziu,
Wielkie dzieki za fotki Palikota :))) Sama bym pewnie nie znalazla, a on jest cool :) Zaczynam zalowac, ze nie ogladam polskiej telewizji. Dobrze, ze prawica tak skrzetnie gromadzi materialy zrodlowe.
Nie rozumiem czemu sie czepiacie krawatow. Powinniscie zobaczyc szefa firmy na GB, ktory nosi sie w stylu lat 60-tych z wela, koszulami w groszki i cala reszta i ma barwna kolekcje krawatow, czesto robionych na szydelku. Do tego przemierza miasto na rozklekotanym tanim rowerku. Mozna sie nosic bez taniego zadecia, za to z humorem i stylem. Z wyjatkiem naprawde uroczystych okazji lepiej byc ubranym ponizej sredniej niz powyzej w markowe ciuchy.
Reasumujac Palikot buduje sobie naprawde fajny, trafiajacy do przekonania image odmladzajacy wizerunek partii.
15 października 2008, o godzinie 11:33
Juz „sugerujac”, ” wiem ale nie powiem”, „kryja sie za tym” Kaczynscy umoczyli. Jaki „bank”, jak „grubo”?
15 października 2008, o godzinie 11:36
Edwardzie,
nie mógł odpuścić samolotu!
Mam nadzieję, że Palikot defekacji protestacyjnej też nie odpuści :)
.
Ale nie martw się: jeśli moje przypuszczenie jest trafne i Kaczyński rzeczywiście wybiera się zawetować rekomendacje Rady Europy do przyjęcia nowej dyrektywy ubezpieczeniowej, to tam też się już zorientowali i go na obrady nie wpuszczą :).
.
Wtedy Zofia ogłosi z dumą, że Tusk i Europa uratowali polski honor i polskie interesy narodowe :)
15 października 2008, o godzinie 11:37
Edwardzie,
Wydaje mi się, że PIS nie ma tej 1/3 w sejmie, więc należy Trolla zawiesić, a następnie wywalić i będzie spokój. Wraz z Trollem odejdzie cała menażeria dziwadeł.
15 października 2008, o godzinie 11:41
Edwardzie,
jak możesz zrozumieć o czym piszę, skoro mnie nie czytasz…?
Albo jak czytasz – to nie rozumiesz…
Chyba że to „Twoja metoda” na dyskusję :)…
Przecież odwołuję się do tego, co pisałem tu wcześniej.
http://forum.gazeta.pl/fo.....a=85961581
15 października 2008, o godzinie 11:41
Policz Glosie (bo nie mam „pod reka” rozdzialu mandatow) mandaty w Zgromadzeniu Narodowym nie w Sejmi. Moze by sie udalo?
15 października 2008, o godzinie 11:45
Poczekajmy na finał tego konfliktu. Nie wykluczam, że powstaje materiał do złożenia wniosku o spór kompetencyjny, który zakończy się źle dla Kaczyńskiego. On nie ma prawa mieć jednego zdania w sprawach polityki zagranicznej odmiennego niz zdanie rządu, bo w tym momencie łamie Konstytucję. To jest też materiał do postawienia go przed Trybunałem Stanu kiedy zaistnieje polityczna większość. Niestety nie można zrobic tego od razu. Szkoda.
15 października 2008, o godzinie 11:50
TFU! PRZEJĘZYCZENIE!
Szczyt w Brukseli to RADA EUROPEJSKA, a nie RADA EUROPY :)
.
Ale jakże ciemny i zabobonny pisior może się wyznawać na tych takich tam njułansach :)
15 października 2008, o godzinie 11:56
Jestem swobodnego przeplywu kapitalow w ramach UE.
Taki jest sen tego projektu. Ostatnia panika stwarza niebezpieczenstwo powrotu, a raczej wzmocnienia, nacjonalizmow gospodarczych. No ale jesli ktos uwaza ze panstwo narodowe to najlepsze rozwiazanie OK. Niech trzyma kapitaly na uwiezi , ale niech zrezygnuje z wszelkich doplat i programow cywilizacyjnych. Ograniczamy to ograniczamy. Kazdy sobie.
15 października 2008, o godzinie 11:57
Jestem ZWOLENNIKIEM swobodnego przeplywu kapitalow w ramach UE.
Taki jest senS tego projektu.
:D
15 października 2008, o godzinie 11:59
Przepraszam, jest możliwość postawienia go przed Trybunałem Stanu, bo PO, PSL, SLD mają 354 głosy w Zgromadzeniu Narodowym liczącym 460 członków, czyli 76%, a więc wyraźnie więcej niż 2/3. Jest więc kwestia dogadania politycznego. Nawet bez PSL jest to możliwe. Nie bez SLD, ale wystarczyloby żeby w SLD nie było dyscypliny na rzecz Kaczora i by poparlo wniosek 5 posłów, by wystarczyło. Może to tez jest w strategii PO – do destytucji przez skandal. Zobaczymy.
15 października 2008, o godzinie 12:12
Panowie,
jesli chodzi o kadencyjnosc w prywatnych firmach, to zaszlo nieporozumienie. Wydawalo mi sie, ze glos ma na mysli wybory powszechne na stanowiska naczelnych- glos ludu mialby odciac Michnika od funkcji, zeby bylo demokratycznie. W spolkach prywatnych nie ma demokracji- glos pracownikow nie decyduje. Ma to chyba sens, jesli spolka ma przynosic zyski :)
Jesli zas chodzi o zmiany na stanowiskach glosami rad nadzorczych badz wlascicieli to macie oczywiscie racje. Michnik zdaje sie w gazecie pelnic funcje redaktora naczelnego honoris causa:)
.
Stanie,
ciesze sie, ze wrociles caly i zdrowy. A takze z zaszczytnego drugiego miejsca, zaraz po Mawarze :)
.
Mily glosie skad ty wziales te 4 lata:))) Jesli to statystyka- to zdaje sie miec tyle samo sensu, co ta ,wg. ktorej przecietna istota na naszej planecie ma 5,5 nogi. Choc z drugiej strony widze pewne zalety. w celu utrzymania stanu powszechnej szczesliwosci w narodzie mozna by raz na 4 lata organizowac ogolnokrajowa wymiane partnerow. Hop siup zmiana dup i przenosisz sie ze swoim majdanem do domu sasiadki :)
pozdrawiam,
15 października 2008, o godzinie 12:13
Zgromadzenie Narodowe to 460+100? Moze sie cos zmienilo?
15 października 2008, o godzinie 12:19
Konstytucja III RP
Art. 96.
Sejm składa się z 460 posłów.
Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.
Art. 97.
Senat składa się ze 100 senatorów.
15 października 2008, o godzinie 12:20
UCHACHANY!!
Pozwolisz że podam tylko kawałek Twojego linku ,bo po co powtarzać to co juz zostało napisane.Chodzi mi o termin o temat tej wypowiedzi.
CYTUJE uchachany Says:
październik 15th, 2008 at 8:40 am
Edwardzie,
dowody na to prostactwo są NIEPODWAŻALNE:
z Rzepy
http://www.rp.pl/artykul/.....lese_.html
mamy:
.
“Tuska miały wyprowadzić z równowagi słowa Kaczyńskiego o jego interwencji w sprawie Wałęsy. Według osoby z otoczenia Tuska już na wstępie rozmowy prezydent miał zapytać, dlaczego premier się upiera, żeby „prosty absolwent zawodówki reprezentował Polskę”. – Tusk był tym zbulwersowany – twierdzi nasz rozmówca.”
.
Czyli potwierdza OSOBA Z OTOCZENIA TUSKA.
I teraz moje skojarzenia nie pamiętam kto ale informował mnie czy w ogóle wszystkich że twoje wypowiedz są opracowywane przez sztab propag. PIS a może Ty nawet jesteś na tym etacie?
I porozmiarach i cytatach podawanych przez CIEBIE WSKAZUJE ŻE TAKA JEST RZECZYWISTOŚĆ Jesteś propagandystą zawodowym PIS
bo czas który poświęcasz na wyszukanie przeczytanie, wklejenie itp.poczynania wskazują że robi to nie jedna osoba tylko przynajmniej powiedzmy skromnie 3.
Ja będąc emerytem umiejącym czytać gorzej z pisaniem poświęciłbym na to cały dzień .No bo stary ramol.
Ale ty już to miałeś o godz. 8 z min.?
Następna Twoja wypowiedz że słowa prezydenta na temat Wałęsy to epizod w rozmowie.Czyli była wypowiedz,podobno stwierdzil też Nasz Kochany Prezydent że, jego ukochany brat mial rację powiadając że Donald wychował się na podwórku I to mówi człowiek który żąda dla siebie szacunku?
Uchachany oszczędz sobie czasu, i wysyłaj tego typu wypowiedzi dla członów PIS bo pewnie Oni też już zaczynają mieć wątpliwości,czy dobrze zrobili w jakiejkolwiek formie popierając tą partie i ich przywódców.
. I wygląda to mniej więcej jakbyś polecał komuś blondynkę (komuś kto np.lubi brunetki) opowiadając że co prawda ona jest zezowata ale nie ma garba lub coś koło tego. Pozdrawiam
15 października 2008, o godzinie 12:23
Edwardzie,
ja wiem, że ten kij ma dwa końce :)
Kwestia, który będzie użyty…
A znasz chyba przysłowie „bliższa koszula ciału”..?
Kapitał czasem robi się obrzydliwie nacjinalistyczny, jak zaczyna się smród. Nie zauważyłeś, jak ostatnio kraje UE na wyprzódki i nie oglądając się jeden na drugiego czyniły w sferze finansów różne deklaracje i posunięcia o charakterze obrzydliwie socjalistycznym…?
Dopiero ostatni szczyt krajów eurostrefy w Paryżu spróbował to usystematyzować, a obecny szczyt w Brukseli ma stanowić według Sarka „przełożenie” tych ustaleń na całą UE.
Rzecz w tym, że można tu coś ugrać dla Polski, bo na tapecie stoi też i brednia klimatyczna.
Która też nam przecież wyjątkowo nie pasuje.
Więc kuglując jednym i drugim, coś odpuszczając w tym co jest mniej groźne i twardo oponując przeciw temu co groźniejsze można coś uzyskać.
Ale do tego trzeba mieć jaja i świadomość tego, że „życie to nie je bajka – życie to je bitwa”.
Innymi słowy UE to nie sielanka na wzór „Wielkiej Rodziny Pokój Miłujących Państw Demokracji Ludowej Pod Wodzą Słońca Pokoju Tow. Stalina”, ale także i miejsce ucierania się egoizmów narodowych :-).
A Tusk nie ma ani jaj, ani tej świadomości.
15 października 2008, o godzinie 12:23
Edwar,
oczywiście popieprzylo mi się. Pewno skutek niewyleczonej grypy. Zreszta to nie pierwszy raz 460 myli mi sie z 360 w przypadku Sejmu. Dzieki za korektę.
15 października 2008, o godzinie 12:25
Gospodarzu
Ale da sie czy sie nie da?
15 października 2008, o godzinie 12:31
Ze świadomością Tuska to rozumiem ze to hipoteza. Jeśli idzie o jaja:
To czy w z PIS nadal uprawiacie w toalecie sejmowej „podejrzliwosc”?
15 października 2008, o godzinie 12:36
Zdzisławie,
demonstrując taką przenikliwość jesteś mimo krygowania się („skromny emeryt”) CHLUBĄ stanu emeryckiego i WIZYTÓWKĄ jego wysokich możliwości umysłowych!
.
Tak, zdemaskowałeś mnie: jestem funkcyjnym propagndystą PiSu rzuconym na odcinek blogu Pana Ministra w celu prowadzenia działalności dywersyjno-sabotażowej!
.
Ale powiem w zaufaniu, że na moje potrzeby pracują nie trzy osoby jak przypuszczasz, ale pięć; wiesz, tak ogólnie pisiory to straszne ciemniaki i bardzo ślamazarnie idzie im wyszukiwanie wiadomości mających zdyskredytować Słońce Peru… :-).
.
No i panna Krysia, sekretarka oraz specjalistka-rehabilitantka od masażu spracowanych na klawiaturze członków…
15 października 2008, o godzinie 12:38
Zreszta nawet te metaforyczne „jaja” okazaly sie dostateczne by „wyjaic” Geniusza Rowniny Mazowieckiej z funkcji premiera.
Prezydent pewnie cos ma. Mam na dzieje ze nie pokaze tego w Brukseli. Tam brukselki to banal.
15 października 2008, o godzinie 13:00
Oj!!! Zeby tylko nie zapomnial telefoniku. Bylby jak kapusta bez glowy.
15 października 2008, o godzinie 13:02
Edwardzie
„Ale da sie czy sie nie da?”
Da się:
1. Dostanie ataku szału.
2. Zamkną go w psychuszce.
3. Naszpikują psychotropami.
4. SŁAWY PSYCHIATRII POLSKIEJ wydadzą orzeczenie o niepoczytalności i zarekomendują Zgromadzeniu Narodowemu odwołanie :)
.
Dawni preceptorzy naszej PZPR(a) takie numery strugali sztampowo. Oczywiście w czasch poststalinowskich – wcześniej się aż tak nie cackali…
.
DUCH PSYCHUSZKI w duszach Największych (czytaj JEDYNYCH) Demokratów jest jak Lenin – WIECZNIE ŻYWY :)
.
Pamiętasz, jak Herbert po zaatakowaniu Michnika („Michnik to manipulant…”) NATENTYCHMNIAST został NA ŁAMACH Głosu Delfinarium zdemaskowany jako psychicznie chory pijak…?
.
Zofia pewnie dopowiedziała w duchu „i złodziej, i złodziej!” :)
.
Zwróć uwagę, że i Pan Minister, jeśli już zaszczyci odpowiedzią kogoś z naszj Czarnej Sotni to głównie w celu zarzucenia mu niepoczytalności :).
To towarzystwo ma to już WE KRWI :)!
15 października 2008, o godzinie 13:10
Edwar,
niestety nie da się, bo to nieco ponad 50 % składu ZN.
15 października 2008, o godzinie 13:13
Edwardzie
„… metaforyczne “jaja” okazaly sie dostateczne by “wyjaic” Geniusza Rowniny Mazowieckiej z funkcji premiera. ”
.
Ba, ale je wspierały niczym kariatydy spiżowe postaci Waltera i Michnika!
.
To niby jak nie miały wyjaić rzeczonego Geniusza…?
P.S. Wyobraź sobie PLASTYCZNIE taką grupę posągową na wzór grupy Laokoona: Słońce Peru w postawie hieratycznej, a od spodu rzeczone kariatydy podtrzymują jego klejnoty…
Zaś przydeptane stopami Hieratycznego Donalda i Kariatyd -bezsilnie wiją się węże z kaczymi łapami…
.
Dawno nie rysowałem, ale dziękując Ci za tę inspirację twórczą; może odgrzebię skądś zardzewiałe piórko…?
.
I puszczę to w net…?
15 października 2008, o godzinie 13:15
Szkoda.
15 października 2008, o godzinie 13:15
Panie Ministrze,
ale wersja z psychuszką by chyba przeszła, nieprawdaż?
15 października 2008, o godzinie 13:21
Zawodowka to wizytowka „MEDRCOW” POLAKOW.brawo ten poziom widac i tutaj. brawo tuskolandia.
15 października 2008, o godzinie 13:35
Droga dark side.
Czytałem właśnie taką statystykę naukową i wcale nie wykluczałbym, że przeciętna na kuli ziemskiej to 5,5 nogi, a niektóre sąsiadki na pewno są warte głębokich westchnień, chociaż mają tylko dwie nogi :(
15 października 2008, o godzinie 13:36
Refleksje na temat ewentualnej przeprowadzki zajdziesz:
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-58987
Po cytacie z Marszałka Piłsudskiego
„Głowa moja pełna jest najdzikszych sprzeczności!”
15 października 2008, o godzinie 14:06
Teoretycznie pomysł U. by sprawę załatwić przez psychiatryk jest możliwy do realizacji ale tylko formalnie wedle prawa. Względy medyczne wykluczają takie rozwiazanie. Jest rzeczą ewidentna ze Lech Kaczyński jest człowiekiem zdrowym psychicznie. Nawet laik widzi to na pierwszy rzut oka.
Humanitarne podejście do problematyki chorób psychicznych wyklucza określanie psychiatrycznego pacjenta mianem „niemądrego”.
Choroba psychiczna jest więc w tym wypadku wykluczona.
15 października 2008, o godzinie 14:15
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59962
Proszę zwrócić uwagę na zbierzność czasową postów o tej porze. Gdyby tych osób nic nie łączyło byłoby to ciut zaskakujące bez jakiegoś ukierunkowania. Ale po dwóch latach pisania przez jasnnanielka, że się tak ostrożnie wyrażę – zbierznego z danymi domowymi uczciwy człowiek powinien się zastanowić czy ma prawo traktować pewne rzeczy jako niejawne. Powinien się zastanowić jeśli jest pracownikiem mediów komercyjnych czy ma o tym sugerować w sposób uchylający się od oceny czy też w najpodlejszy sposób minimalizacją potępienia sugerującego aprobować. I stawać się w świetle psychologii i polskiej religii odciążającym realnie na danym etapie odpowiedzialność głównego mordercy. Poprzez dokonywanie z nim tego najciemniejszego możliwego przestępstwa. A jeśli uznacie, że nie przestępstwa to czy powinien mieć na tyle mało godności by nie potrafić mówić-pisać wprost choćby tego, że zdaje sobie sprawę, że jest współsprawcą i podżegaczem? Drobnych żartownych lub nie teścików. Nie musi przyznawać się, że „rozgrzesza” w sensie realiów praktyki prawnej kolejny etap-segment pewnego działania, który dotyczy zbyt wielu osób wpływowych, nie szarych obywateli. Ale niech ma tę godność by przyznać, że doskonale rozumie, że to robi. Może dlatego, że ocenia całość tych działań inaczej niż ja, może bardziej z innych względów.
Niech przyzna otwarcie, że to co przedsięwzięto wespół wobec i przeciw mnie racjonalnie niezależnie od czegokolwiek nie mogłoby być ukarane prawnie w tym kraju. Niech przyzna to abstrahując od oceny jakości sumy czynów ze względu na roboczy chwilowy choćby szacunek do nierozstrzygalności ewentualnych różnic w opinii ze mną. Chodzi mi o to minimum godności wedle którego ktoś ma odwagę wystawić się na jakiś rodzaj ryzyka i powiedzieć/napisać choćby skrywając w pełni wyczerpująco dosłowne określenie nazewnicze akcji (przypożądkowujące ją konkretnej osobie, a nie dajmy na to rzeczy czy zjawisku, choć może to byłoby niezbędne by nie mógł tego odwracać dowolnie. Pomijając personalia oczywiście.), że ta (a nie inna – akcja?, afera?) daje mu przekonanie o braku odpowiedzialności, wyjęciu spod prawa w tym zakresie w jakim zgrubna waga gestów wspólna jest podobna. Tzn, że gest ciut słabszy nie tylko jako kolejny osłabia praktyczną ew odpowiedzialność ciut mocniejszych gestów, ale kompletnie czyni działającym poza prawem go czyniącego.
Za mało istotne uważam, że wśród osób kilkudziesięciu granica ich znacznie mniejszej ilości byłaby granicą możliwej odpowiedzialności prawnej.
A to dlatego, że to nawet kolejne światło, w którym widnieje ten sam argument, którego powtarzanie jest zbędne. Ale owszem stwierdzenie, że „brak mojego wkładu nie zatrzymałby działania” jest pośrednim potwierdzeniem tego o czym piszę.
Dlatego pytam – kto ma odwagę przyznać, że w masie przekraczającej wielokrotnie wystarczającą masę ludzi wpływowych do ogromnego umniejszenia lub zniesienia praktycznej możliwości odpowiedzialności prawnej działa z pełną świadomością ogromu tego praktycznego komfortu. I nawet pytam pyszałkowato i naiwnie – kto w jakim stopniu jest w stanie zdobyć się na jaki stopień dobitności (nieodkręcalności banalnej) potwierdzenia tego? Tzn praktycznie na ile jest w stanie odejść od metafory i skrótu (dla ociężałych umysłowo dobitnych metaforyków itp).
15 października 2008, o godzinie 14:17
Niestety, do poczytania. Moze wieczorem.
Musze udac sie na main streed nie mylic z main stream.
15 października 2008, o godzinie 14:17
Uchachany,
nie czytałem wszystkich wpisów, ale już pobieżne oceny pierwszych zdań niektórych wpisów świadczy o tym, że na blogu pachnie intelektualnym zamachem stanu lub Trybunałem Stanu. Wydaje mi się, że nie zostało należycie docenione poczucie humoru baraci kaczyńskich.
Rzucił mi się w oczy Twój wpis w którym mówiłeś, że chodzi o obronę grubego interesu kraju. Czy mógłbyś jaśniej. Jestem na to uczulony, bo formacja Tuska właśnie zaczyna staczać się w niebyt. Może więc jest to jedna z ostatnich szans nadwiślańskiego liberalizmu. Tusk jeszcze tego nie wie, a już zaczyna stawać się dinozaurem. Podczas dzisiejszego spaceru z psami na plaży wpadło mi trącące paradoksem porównanie dwóch skrajnych w stosunku do siebie ideologii, socjalizmu i liberalizmu, które obie były niszczące dla społeczeństwa. Pierwsi swoich racji dochodzili łamiąc szczęki a drudzy czyszcząc uczciwym ludziom konta.
Popatrz jak odpychane przez liberałów państwo (zgoła niepotrzebne)
teraz, gdy daje mamonę uczciwych podatników jest oky.
Ptfu.
15 października 2008, o godzinie 14:45
Uprzejmie donosze, ze jestem w Rochester. W samolocie przeczytalem, ze doradczynia mediow zostala pani Jola z Dywit. Jest nawet zdjecie takowej w krawacie Samoobrony. Przystojna kobieta. Wszyscy, ktorzy kiedykolwiek zetkneli sie z tworczoscia pani Joli, powinni natychmiast poprzec kandydature Mawara na szefa Polskiej Telewizji, Uchachanego na redaktora naczelnego Rzeczpospolitej, albo Bernarda na Prezydenta RP.
15 października 2008, o godzinie 14:48
Donosze takze, ze w Umeczonym Kraju rozmawialem z wieloma osobami w rozmaitym wieku, i nie spotkalem ani jednej, ktora chcialaby wsadzic Generala. Wszyscy rozmowcy wyrazali poglad „co prawda nie ma pewnosci, ale najprawdopodobniej uratowal nas przed Ruskimi, dac mu spokoj”.
15 października 2008, o godzinie 14:53
EDD,
polecam Ci najnowsza ksiazke Michala Hellera „Filozofia i Wszechswiat”. Wydawnictwo Universitas 2008, ISBN 97883-242-0913-2. Po pierwsze znakomita i nie bardzo trudna technicznie. Duzo mowi o matematyce, ale jest tylko kilka wzorow w calej ksiazce. Po drugie, czytajac te ksiazke mozna odbudowac wiare w to, ze Polacy to jednak nie jest narod polglowkow, skoro wydal takiego autora.
15 października 2008, o godzinie 14:54
A teraz na razie, bo musze rozpakowac walizki.
15 października 2008, o godzinie 15:08
Edwardzie,
nie rżnij „PIERWSZEJ NAIWNEJ” :).
Człek jesteś w latach, z niejednego pieca chleb jadłeś i takie trywialne spostrzeżenie:
.
„Lech Kaczyński jest człowiekiem zdrowym psychicznie. Nawet laik widzi to na pierwszy rzut oka.”
.
Przecież wiesz, że nie niewinnych, są tylko niedokładnie przesłuchani…
Nie ma też i zzdrowych psychicznie – są tylko niedokładnie przebadani…
Jest też i kwestia RACJI STANU w diagnozach lekarskich.
Ot weźmy na przykład tego młodego wałęsowicza co to „lubiał wypić” i przydzwonić na cyku samochodem w coś.
Niby chłopię młode, zdrowe – ale zbadali, i okazało się ruina psychiczna: „POMROCZNOŚĆ JASNA” go dotknęła!
.
Na zdrowy chłopski rozum to RACJA STANU stanęła za tą diagnozą.
A tym razem przecież chodzi o zamach na ustrój, destrukcję władzy wykonawczej, pełzającą kontrrewolucje… ee, nie rewolucję; nie – pełzający zamach stanu :)
.
A więc mając zapewnioną współpracę wybitnych fachowców zza wschodniej granicy można byłoby zapewne podać prezydentowi sprytnie jakiś środek, po którym odbiła by mu palma i zaczął toczyć pianę Z (dla przyjemności tutejszych miłosników demokracji powiem) PYSKA.
.
Zauważ że najwięksi oponenci prezydenta ze spec-służb mają pewne kontakty z dawnych czasów, więc ta współpraca nie wydaje się niemożliwa.
Potem karetka, kaftanik, i jak już raz wpadłby w ręce SŁAW PSYCHIATRII – uprzednio dobrze przeselekcjonowanych – to nie wyszedłby z nich inaczej niż jako wrak w stuporze..
A wtedy mamy konstytucję:
CYTUJĘ:
„Art. 131.
1. Jeżeli Prezydent Rzeczypospolitej nie może przejściowo sprawować urzędu, zawiadamia o tym Marszałka Sejmu, który tymczasowo przejmuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej. Gdy Prezydent Rzeczypospolitej nie jest w stanie zawiadomić Marszałka Sejmu o niemożności sprawowania urzędu, wówczas o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek Marszałka Sejmu. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Trybunał Konstytucyjny powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej.”
KONIEC CYTATU
.
A więc Jamajka zawiadomiłby TK, ze prezio sfiksował, TK stwierdziłby o „niemożności sprawowania urzędu” przez psychicznego Kaczora i powierzyłby tymczasowe obowiązki Jamajce.
.
I już jest git, bo ta tymczasowość może trwać dosyć długo.
.
Dalej obowiązuje pkt.2 art 131:
CYTUJĘ:
„2. Marszałek Sejmu tymczasowo, do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej, wykonuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej w razie:
1) śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej,
2) zrzeczenia się urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej,
3) stwierdzenia nieważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej lub innych przyczyn nieobjęcia urzędu po wyborze,
4) uznania przez Zgromadzenie Narodowe trwałej niezdolności Prezydenta Rzeczypospolitej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia, uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego,
5) złożenia Prezydenta Rzeczypospolitej z urzędu orzeczeniem Trybunału Stanu.”
KONIEC CYTATU.
Nas tu oczywiście interesuje podpunkt 4: (no chyba że pójda na wariant podp. 1)
.
„4. uznania przez Zgromadzenie Narodowe trwałej niezdolności Prezydenta Rzeczypospolitej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia, uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego,…”
.
NA RAZIE tej większości nie ma, ale nawet najbardziej zakazana pisowska morda poselska, powziąwszy NIEPODWAŻALNĄ WIEDZĘ, że prezydent jest rośliną (przecież go nawet mogą pokazać, jak się ślini i bełkoce) okaże litość dla chorego i poprze wniosek o uznanie TRWAŁEJ NIEZGODNOŚCI do SPRAWOWANIA URZĘDU…
.
A jeśli nawet nie poprze – to i tak NO PROBLEM: Jamajka może być PO prezydenta ad calendas graecas…
.
Czy to nie zacny scenariusz…?
.
GŁOSIE – DAŁBYŚ GŁOS na temat prawnych aspektów tego scenariusza, co…?
W końcu PAŃSTWO PRAWA to państwo prawa i noblesse oblige…
15 października 2008, o godzinie 15:09
Dodam, że teksty zostały umieszczone po moim. A ja automatycznie zwaliłem się spać. I dlatego ciekawostką jest to czemu zasłona w postaci czegoś co ja prawdopodobnie odkryję (lub się to sformalizuje jako cel) czyli faktu pisania „z innego powodu niż to, że ja czytam” czyli nie do mnie jest użyta? Czy chodzi o zwykłą zasłonę czy piramidalne odwrócenie uwagi?
‘
Nie obchodzi mnie po co cipek główny asystent mordercy jeszcze dodatkowo, poza uintymnionym upodleniem mnie, sugeruje, że wie, iż ktoś wsparł mnie finansowo (drobno, scwelacze wszech stron!). Obchodzi mnie, że po 5,5 latach wiem kto (w sensie: ten a nie inny, pracujący tu i tu lub jaka firma) obrzuca mnie pogardą dla mojej prywatności. Wiem nawet jaki jest tego cel. I wy nie możecie od tego abstrahować. Celem istotnym (wg mnie najistotniejszym) jest presja w kierunku wymuszenia czegoś. I celem jest stopniowa kastracja. Te dwa cele są razem dużo mówiące jako niezależnie mające się realizować składowe nieodzowne.
I dla mnie jest to obiektywnie tak totalnie znaczące, że cele doraźne nie powinny atakować uwagi i trzeźwego osądu tych celów.
15 października 2008, o godzinie 15:14
Rany Boskie, a ja myślałm, że to już koniec infantylizmów prezydenta RP:
http://fakty.interia.pl/p.....nt,1195073
Szkoda, że nie kazał wstrzymać obrad Rady UE z powodu imienin mamusi.
15 października 2008, o godzinie 15:23
Stan,
pewne kompendium linków na ten temat jest tutaj:
http://forum.gazeta.pl/fo.....a=85961581
.
A Twój bonmot:
.
” … wpadło mi trącące paradoksem porównanie dwóch skrajnych w stosunku do siebie ideologii, socjalizmu i liberalizmu, które obie były niszczące dla społeczeństwa. Pierwsi swoich racji dochodzili łamiąc szczęki a drudzy czyszcząc uczciwym ludziom konta.”
.
CUDNEJ URODY :) (tym razem szczerze i bez szyderstwa :D).
Ale od Edwarda Ci się za to może dostać :)…
Ten drugi zresztą też niezły:
.
„…. odpychane przez liberałów państwo (zgoła niepotrzebne)
teraz, gdy daje mamonę uczciwych podatników jest oky.”
.
Tu mi się przypomniał któryś film Barei, w którym Socjalistyczny Menedżer tłumaczył, że najlepszy interes robi się na stratach :)
To byłby następny przykład takiego paradoksu, bo że ktoś na tej finansowej zawierusze zrobi GIT GESZEFT to raczej oczywiste; skoro tylu straci swą własność, to przecież ktoś musi ją przejąć, bo w kosmos nie ucieknie :)
15 października 2008, o godzinie 15:31
Zofio,
to straszny objaw zinfantylizowania! Złożyć matce życzenia z okazji imienin!.
Dobrze, że ty czuwasz i to napiętnujesz…
.
A jak Ci się podoba mój powyższy scenariusz zapobieżenia pełzającej destrukcji władzy wykonawczej…?
.
Chyba zgrabnopśladkowy Putin ma fachowców potrzebnych do takiej roboty i wypożyczyłby ich ZDROWYM SIŁOM politycznym bratniego kraju…?
15 października 2008, o godzinie 15:46
Uhachany Twoja ironia i błyskotliwoścć ,jest napewno wysokiego lotu. Ale tu akurat nie bo ja w swoim wpisie analizowałem (po swojemu) twoje wpisy I może nie mialem racji. Ale przecież ja Ciebie o coś pytałem> A Ty odpowiadasz ironią a to dowodzi że w szczegółach mogę się mylić ale w generalnym zagadnieniu nie, nie odpowiedziałeś
tak lub nie.( z tym etatowym pracownikiem PIS)
Nie będę Cię przymuszał do jednoznacznej odpowiedzi tak lub nie,bo przecież wystarczyło zadać pytanie czy jesteś etatowym pracownikiem PIS odpowiedz tak nie (jedno skreślić)
A traktowanie mnie jako chlubę stanu emeryckiego to już stanowczo przesada, i dowodzi że chciałeś mnie lub ten stan osmieszyć.Bo ja i napewno Ty znasz wiele starszych osób którym ten tytuł bardziej przysługuje. A podkreślam ironia i lekceważenie innych osób nie jest przejawem wysokiej kultury.Pozdrawiam
15 października 2008, o godzinie 15:48
Uchachany,
mnie nie do śmiechu, gdy czytam takie informacje o prezydencie własnego kraju. Czuję się zażenowana i skonsternowana takim m zachowaniem
Nie traktuj państwa jak parkietu pod ubaw, Polska to nie dyskoteka w remizie z pijanymi wiejskimi osiłkami i wioskowym przygłupem dla pośmiewiska.
Akurat moja matka także była Jadwigą, ale nie przyszło mi do głowy opóźniać konferencji, w której uczestniczę, by złożyć kwiaty na jej grobie.
Na wszystko jest stosowny czas.
Wybacz, ale matka prezydenta Kaczyńskiego to nie królowa brytyjska.
15 października 2008, o godzinie 15:53
Zdzisławie,
takim ludziom jak Uchachany wydaje się, że jak są chamsko złośliwi, to inni myślą, że są inteligentnymi. To tylko taki głupio-mądry wiejski osilek.
Nic więcej. Nie przejmuj się.
Jemu z wiekiem ani inteligencji, ani wiedzy ani ogłady nie przybędzie.
Poza tym dla mężczyzny siwa skroń i wiek stateczny dodaje tylko uroku.
I jak Ci jakiś chłystek wyzywa od emerytów – to przyjmuj to jak samczą zazdrość niewypierzonego rywala.
15 października 2008, o godzinie 16:17
Zofio,
to powiadasz, ze prezydent z tytułu złożenia życzeń matce nawet OPÓŹNIŁ konferencję…?
Znaczy – rada europejska pod pod blaskiem jego majestatu kornie czekała, aż raczy się spóźniony zjawić i dopiero wtedy zasiadła do obrad…?
.
A dopiero co twierdziłaś, że jest tam persona non grata!
I na takiego kogoś wszyscy pokornie czekali…?
.
Co prawda na Interii twierdzili, że „opóźnił się nieco”, jakby wiedzieli dokładnie co do minuty, na kiedy miał zaplanowany wylot, a kiedy rzeczywiście wyleciał, ale Ty, z właściwą sobie bystrością wiesz JESZCZE WIĘCEJ: że „opóźnił konferencję” :).
.
Zawsze podziwiałem Twoje umiejętności detektywistyczne; nie myślalaś o karierz Agaty Christie…?
15 października 2008, o godzinie 16:26
Zdzisławie,
przecież szczerze odpowiedziałem na Twoje pytanie:
TAK, JESTEM ETATOWYM PRACOWNIKIEM PIS!
A żebyś się nie mylił w szczegółach, to doprecyzowałem, że jestem funkcyjnym propagandystą PiSu rzuconym na odcinek blogu Pana Ministra w celu prowadzenia działalności dywersyjno-sabotażowej.
A na moje potrzreby pracują nie trzy (jak przypuszczałeś) , ale aż pięć osób (z tytułu ogólnej tępoty, charakterystycznej dla członków PiSu jako takich)
I panna Krysia…
Więc gdzie tu widzisz ironię?
Pytałeś czy jestem etatowcem – odpowiedziałem, że owszem :).
A nawet wyraziłem podziw dla Twojej przenikliwości :)…
15 października 2008, o godzinie 16:40
Uchachany,
pesona non grata – to znaczy osoba niemile widziana. O tym jak będzie traktowany to się okaże.
Nie sądzisz chyba, ze w UE ktoś Kaczyńskiego wywali za drzwi. Nie te maniery. Nikt sobie przepychanek z nim robić nie będzie.
Natomiast sam odczuje co to znaczy na własnej skórze.
Jak na razie jest traktowany jak rozwydrzone dziecko, które się drze w sklepie, że chce cukierka. Dostanie cukierka i nadal będzie traktowany jak rozwydrzony bachor.
Ale nie sadzę, że ktoś będzie tratował go na serio.
15 października 2008, o godzinie 16:41
Przerysowane,
ale warte przemyślenia:
http://antydziad.salon24......index.html
15 października 2008, o godzinie 16:51
Zofio -
ja nie o tym, czy go ktoś wywali czy nie, ale o Twoim nie wprost , bo za pomocą zwrotu „…ale nie przyszło mi do głowy opóźniać konferencji, w której uczestniczę” wyrażonym twierdzeniu, że „opóźnił konferencję” :).
15 października 2008, o godzinie 17:26
Ten autor
z kolei porusza sprawę paktu klimatycznego jako główną przyczynę walki prezydenta o wyjazd:
http://clarknova.salon24......index.html
.
Przypomina, jakie kraje ile zredukowały emisję CO2 w ostatnich latach, rolę Szyszki w organizowaniu „szczytu ziemi” w Poznaniu a także jego propozycję wprowadzenia tzw. „mechanizmu pochłaniania” do rozważań o pakiecie klimatycnym.
CYTUJĘ:
„Szczyt w Poznaniu był planowany jako ten, podczas którego podjęte zostaną decyzje o uruchomieniu mechanizmu pochłaniania i wpisaniu go do bilansu emisji oraz uwzględnieniu w przeliczaniu limitów emisji dla poszczególnych krajów.
Jest to rozwiązanie dla Polski niezmiernie korzystne. Bo lasy zajmują ponad 28% powierzchni Polski i są prawie w 100% państwowe. Oznacza to, że bez specjalnych problemów można zainstalować w nich mierniki pochłaniania (wiszą już w kilku miejscach kraju w ramach programu pilotażowego). A potencjał pochłaniania przez polskie lasy jest szacowany na około 300 mln ton, czyli więcej niż Polska wnioskowała do KE i więcej niż cały limit przyznany decyzją KE. Zatem wprowadzenie mechanizmu pochłaniania spowodowałoby, że Polska miałaby olbrzymia nadwyżkę limitu emisji CO2. Można ją zagospodarować poprzez jeszcze szybszy rozwój gospodarczy ale można ja także sprzedać za naprawdę duże pieniądze. ”
KONIEC CYTATU.
.
Gdyby to przeszło, chroniłoby to Polskę przed klimatyczną histerią.
.
Ale nie przejdzie jeśli rząd będzie przeszkadzał i nie zmontuje w UE koalicji innych zainteresowanych tym państw.
Bo na nabardziej restrykcyjnej wersji paktu klimatycznego interes zrobią Niemcy, mające dość czystą i zdywersyfikowaną energetykę (z udziałem elektrowni gazowych i atomowych) oraz Francja, która nie uległa (dobrze opłacanej) ekologicznej histerii ostatnich dziesięcioleci i konsekwentnie rozwijała energetykę atomową. Poza tym oba te kraje sporą część „najbrudniejszej” w sensie emisji CO2 produkcji przemysłu ciężkiego przeniosły do Chin i Indii, których ograniczenia emisji nie dotyczą.
.
Interes oczywiście bedzie polegał na na sprzedaży praw do emisji takim krajom jak Polska.
15 października 2008, o godzinie 17:27
Uchachany,
jednak jesteś tym wiejskim głupkiem głupio-mądrym.
To co napisałam czytaj wprost a nie aluzyjnie.
Prezydent z powodu imienin matki opóźnił odlot samolotu, mnie natomiast nie przyszło do głowy z takiego samego powodu opóźniać konferencji.
Jasne?
Konkluzja jest jasna i napisana wyraźnie – na wszystko jest stosowny czas.
Na imieniny matki i na obowiązki służbowe.
Polski prezydent nie szanuje niczego, nawet własnej matki, skoro dopuszcza iż z powodu jego zachowania, staje się staje się obiektem żartów na jego temat.
Zachowuje się jak rozwydrzony gówniarz.
15 października 2008, o godzinie 18:08
Istotnie mam konflikt rodzinny. Informacji jakie są przekazywane pracownikowi bez nóg nie jestem w stanie weryfikować. Podsłuch służy kilku rzeczom w sposób niezależny. I tylko wtedy można cokolwiek zrozumieć z „nieokreśloności”. Osobnym jest to, że prezentuje mi się to jak chce się karykaturyzować i szydzić z konkretnych szczegółów mojej prywatności. Osobnym jest to, że informuje się mnie o „bułce z masłem” jaką jest moja prywatność dla grupy nadludzi wobec mnie. Osobną wreszcie rzeczą są efekty uzyskiwane dzięki połączeniu dwóch powyższych motywacji. Obrzydzanie mnie dosłowniejsze lub szydercze roztkliwianie mające budzić litość (i w przebraniu suponować winę koniecznością zbawczego zgówniania, zeszmacenia i spedalania).
Brak jest symetrii z przyczyny jaką opisywałem. Koleiny myśli wybierane do przeciwnych opcji są używane w jednym kierunku. Jest to superzagospodarowanie wszystkiego na swoją kożyść.
Dawno już utraciłem poczucie godności związane z tym, że nie wiem ile i w jakiej formie wypływa informacji o mojej prywatności. Metodą „czystych rąk” dziennikarze dostają kontekstowo hasła, które mogą wywołać moje reakcje, w których mogę naruszać swoją prywatność. Zdaję sobie sprawę z tego mechanizmu i jednocześnie wiem, że nie wiem ile przekazano i ile „zrekonstrowano” mojej prywatności. Podżega się pogłębianie upodlenia i wzajemnego resentymentu. To jest działanie w b poważnie złym duchu, którego świadomość nie jest w stanie wyzerowywaćpogłębiającego się resentymentu. Gesty, słowa, czyny mają swoją chemiczną część i zawsze pozostawiają po sobie rany mimo najczystszej teoretycznej świadomości. Gra na przesilenia nawarstwień to głęboka filozofia reżyserowania tej afery.
Bandyccy funkcjonariusze funkcjonariuszy SB wraz z GW dbają o ten bieg wydarzeń z wszystkich sił.
15 października 2008, o godzinie 18:09
N2
Dzięki za sygnał o książce.Zamówię ale to troche potrwa bo wysyłają mi z PL hurtem jak się trochę zbierze.
15 października 2008, o godzinie 18:11
Narciarzu 2,
z Twojego wpisu wyczuwa się, że odetchnąłes z ulgą. Nawet nie zraził Cię fakt, że Twój monarcha narobił takiego bigosu. Tam, za wielką wodą, poza jednym ważnym wariatem, cała reszta jest oky.
A nad Wisłą?
Przypomina mi się przełom sierpnia i września ’81. Zawineliśmy do jakiegoś małego portu w Szwecji, a tam luz i nuda. Pewna młoda polka obejmowała przeciętnego szweda i spoglądała na nas z keji rzucając w przerwie między pocałunkami swoje uwagi, że w Polsce niedługo będzie gorąco. Wszyscy to wiedzieliśmy i zazdrościliśmy tej panience, że para, która ulotni się z rozgrzanego polskiego garnka jej nie poparzy.
Podobnie czuję się teraz. Przed dwoma godzinami żartowałem, że to napięcie, to tylko dowcip a la kaczyńscy.
Teraz już wiem, że cała ta formacja powinna zejść ze sceny politycznej. Byle tylko odbyło się to bez wstrząsów, chociaż mnie się śni nawiedzona twarz toruńskiego Rasputina z jego hufcami z formacji politycznej Teraz Polsko.
15 października 2008, o godzinie 18:15
Uchachany jako że wyjaśniona jest kwestia Twojego ukierunkowania w kwestii racji tylko jednej strony,można Ciebie traktować jako eksperta w razie jakichś wątpliwości dla wyjaśnienia takiego czy innego faktu,autorstwa PiS-u.
Teraz gwoli wypróbowania Twoich szczerych wypowiedzi,powiem Ci że byłem zwolennikiem POPISU ale wyszło jak wyszło.Powiem Ci że nie wszystko mi sie podoba co robi lub nie robi PO.,więc jestem do zdobycia.
Więc pytam czy pochwalasz wypowiedz Prezydenta na temat Wałęsy
odnośnie jego wykształcenia i szacunku do b.Prezydenta Polski wyrażona przez obecnego Prezydenta,który domaga się szczególnego szacunku jako Prezydenta Polski (Mam nadzieję że wyraziłem swą myśl nie zbyt zawile). I jednocześnie jak wieść gminna niesie wypowiedz tegoz Prezydenta na temat miejsca wychowania obecnego Premiera nie w kwestii miejsca,tylko jako przywara na temat kultury osobistej
Pozdrawiam zachowując Cie miło w pamięci
15 października 2008, o godzinie 18:16
Kochany uchachany,
jakze ty mnogo spekuliujesza tym blogu. To juz trzecia sierjozna priczina wyjazdu naszy glowy panstwa, ktoro podajesz domniemujac. A to przed drenazem kapitalu nas chronio, a to znow przed ekologia. A to to a to sio.
A poczekajze, uwidzim co priezydent prywiezom. Co ty taki w goroncy wodzie kompany?
Mozet byc on tylko pokazac chcial sie- na foto z drugimi prezydenty wmiestie. ze on tez wazny, sroce spod ogona nie wypadl. o ekonomii pogadac, no u niego kapital u mamy w szafie schowany jest. I mozet byc to najlepsza jest metoda. On jeszcze dobrze na tym wyjdzie w tym kryzysie.
15 października 2008, o godzinie 18:55
Zofio, jesteś wraz z Adamem Michnikiem najważniejszymi z reżyserów JEBANIA PUBLICZNEGO. WG ciebie i Adama M „warunków atmosfery, w której należy się nauczyć przebywać dla ocalenia”. To jest wasza wykładnia obrazu wydarzeń precyzyjnie skrojona i nie tak prostacka jak „to tylko zbiory literek”.
Doprowadzono mnie do stanu, w którym nie wiem ile mojej prywatności ofiarowano kaście nadludzi pracujących w mediach. Ten świat wytworzył swoistą twarz przede mną, która ma mnie krańcowo upodlić. Podobnie doprowadzono do dewaluacji dosłowności języka. Znaczenia tego co się pisze kształtuje kontekst. Tak jak wciągnięci w tą paranoję dziennikarze nie potrafią uwolnić się z niewoli języka grypsu i szyfru nagonki i linczu na mnie – tak ja dodatkowo nie mam nie tylko poczucia ograniczenia prywatności, ale brak poczucia jej granic. To potworne upodlenie. Zasila się wiedzą o mojej prywatności ludzi, których stawia się też w roli pogłębiania resentymentu. Racjonalnie jest to więcej niż półjawne dążenie do maksymalizacji destrukcji. Cel jakim jest rąbanie relacji jest celem ogromnie trudnym. Myślę, że też nielegalnym jest stosowanie jawnej podłości w wyimaginowanej karkołomnej filozofii jakichś „dobrych chęci”. Podobnie jak GW sukcesywnie dołączyła się do rąbania moich relacji rodzinnych wielomiesięcznie. Obydwie te organizacje są na tyle świadome powagi swych uczynków, że środki ostrożności czyli alternatyne wytłumaczenia działań budują z wielkim pietyzmem. Ale jawnie rżną godność, sytuację materialną, mózg, część zastałej publiczności. Wszystko jest rżnięte albo do odcięcia konarów, albo do osłabienia. W międzyczasie tworzy się historyjki „gry na czas na moją kożyść”.
Ten mały bandyta piszący jako Stan odlewa się na moją prywatność, a potem używa synonimu „Szwecja” paradnie. Ale podobnego bezsilnie wściekłego rąbania ducha prawa jest tu multum.
15 października 2008, o godzinie 19:01
Przypisywać sobie, że jest się głosem partii jak czyni to Uchachany to wzięcie na siebie dużej odpowiedzialności. Taki partyjny agent delegat powinien między innymi być godnym nosicielem intelektualnego bagażu partii.
Uchachany niestety jest niewydolny w tym aspekcie. Jak bowiem uchachany prezentuje partyjne wyobrażenia o funkcjonowaniu ekonomii? Czytajcie! Pisze U.:
…ktoś na tej finansowej zawierusze zrobi GIT GESZEFT to raczej oczywiste; skoro tylu straci swą własność, to przecież ktoś musi ją przejąć, bo w kosmos nie ucieknie :)
U. chce powiedzieć, że gospodarka funkcjonuje wedle zasady:
Jeśli ktoś traci to znaczy, że ktoś inny na pewno zyska, i odwrotnie.
Jest to pogląd na funkcjonowanie gospodarki może bliski Uchachanemu ale czy na pewno pogląd PIS?
W istocie jest to bowiem ekonomiczny odpowiednik wiary znachorek, które na kołtuna (łac. plica polonica, ang. Polish plait) radziły myć głowę w pomyjach. Nie wierze by Cezary Mech absolwent IESE Business School Opus Dei, ekspert PIS od ekonomii w taki zabobon wierzył. Chyba że już inne wiatry w PIS i tych wiatrów Uchachany jest nosicielem. Możliwym jest także że Uchachany chce nam zaimponować swą funkcją.
To bardzo ludzkie.
15 października 2008, o godzinie 19:47
narciarzu mily,
mam nadzieje, ze podroz nie byla zbyt uciazliwa i kac postrefczasowy szybko minie. w razie czego kuruj sie malanina, 8 kapsulek przed snem czyni cuda. w stanach jest chyba legalna.
z tworczoscia joli z dywit zetknelam sie a jakze. i musze przyznac, ze wywarla ona niezapomniane wrazenie. proponuje uchachanego na rzecznika.
15 października 2008, o godzinie 20:02
„- Prezydent był miły i sympatyczny i ze wszystkimi się witał. I był miły i sympatyczny dla premiera i ministrów, którzy nie byli mili dla niego – ubolewał Michał Kamiński.”
http://wiadomosci.gazeta......zesz_.html
15 października 2008, o godzinie 20:03
Dark:
milo Cie znowu spotkac po dluzszej przerwie. Dziekuje za rade. Tym razem cud sie stal bez melaminy. W obie strony jakos przezylem zmiane czasu bez wiekszych problemow, jesli nie liczyc ziewania. Poza tym, tylko pomiedzy nami (innych prosze, zeby nie czytali) podziele sie z Toba jeszcze jednym wrazeniem z kraju: dziewczyny sa tam niezwykle seksowne. Chyba tylko sennosc uratowala mnie od radykalnej decyzji pozostania w kraju na stale z tego powodu.
15 października 2008, o godzinie 20:07
Heglu,
uważaj co piszesz. Nie jestem znowu takim małym badytą, bo ważę
zaledwie o 30 kg mniej od głosa, a on w Kampinosie wymienił w domu drzwi wejściowe na wrota.
EDD,
skoro tak lubisz czytać, to zamów sobie wspaniałą perłę jaką jest oryginalne i unikalne dzieło Juliana Tuwima, Parnas Dębu (za precyzję tytułu nie ręczę). Nie mogłem się oderwać w Galerii Bałtyckiej od tego rarytasu. Zobaczysz co można zrobić ze słowem.
15 października 2008, o godzinie 20:32
Stan
dziekuje
idzie o „Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie”
Ale żeby nam sie na polanie nie nudziło kilka cytatów z Tuwima:
Dla Starszych Panów
Znam 94-letniego starca, który całe życie pił, dziś jeszcze pije i jest zdrów jak ryba. Brat jego natomiast nie brał nigdy kropli do ust i umarł, mając 2 lata
i
Zakazanego owocu nie gryź wstawionymi zębami.
Dla Panów Srednich
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
Blogowym Mendzielskim:
„Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
bo to mezalians byłby dla psa”.
Wszystkim
Żyj tak, aby znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz.
15 października 2008, o godzinie 20:40
Nie mogę prowadzając się z Tuwimem pominąć Pań
Nawet najpiękniejsze nogi gdzieś się kończą.
15 października 2008, o godzinie 20:50
Mógłbym się ciut rozpisać by dać czytającym więcej podstaw do zastanowienia. Faktem jest, że mam podszyte jadowitymi emocjami relacje rodzinne, w które postanowiono udeżać przy okazji „badania”. Do jednej strony skierowano atak prasowy, do drugiej internetowy.
‘
Tutejsi bandyci podsłuchują i wiedzą kiedy czuję się gorzej, kiedy dokopać. Wiedzą też kiedy wystarczy musnąć pogardą, opluciem by uzyskać chciane efekty wewnątrz mnie lub na zewnątrz. To bardzo cyniczne, zimne mrówki, które poza paskudnymi belzebubicznymi działaniami codziennymi potrafią wyczekiwać momenty, w których opłaca im się wykonać gesty specjalne i to czynią. Mimo lub może dodatkowo dlatego, że wytworzyli wybitnie cieplutką otoczkę do skrajnego szachrajstwa i podłości.
Podstawą by zrozumieć co tu się dzieje jest zaakceptowanie prostego i banalnego faktu. Stworzono rzeczywistość interakcji powtarzając setki razy specyficzne schematy komunikacyjne:
1. odwołujące się, zbudowane na maksymalizacji skrótu myślowego.
2. Nijako wymuszające jego kształt przez przewagę tworzących, a mających argument siły w ręce. I taki uczestnik mniej radykalny formalnie jak np Zofia „musiał” się dostosować. Ale tak naprawdę dość jednomyślnie. To przewagi, które w różnym stopniu pozwalają na totalne ułatwienie narzucenia języka specyficznego grypsu, który jest zbudowany na głębokiej wiedzy psychologicznej. To jakby posługiwanie się kodem maszynowym języka.
I w takich okolicznościach kożysta się z wiedzy o prywatności nabywanej codziennie przez inwigilację, podsłuch. Siła manipulacji tych półjawnych morderców opiera się na znajomości technik wpływu niedostępnej dla zwykłego szperacza książkowego. Są to ludzie o praktycznej wiedzy psychologicznej niewiele mniejszej od zawodowych psychologów, ale znacznie przerastający ich umiejętnościami praktycznymi przez okoliczności praktyki. Zakres, skala metod jest szersza, nie ograniczana żadnym typem relacji. Doskonalić mogą się przez działania intuicyjne. Mają niesamowity parawan do testowania i przyswajania intuicyjnego różnych aspektów perswazji, które naukowo są – mogą być opisywane jako regóły. To ludzie potwornie zakompleksieni, którzy dostali się do instytucji o bandyckim duchu i dodatkowo w jej ramach dostali możliwość działania na takim polu gdzie mechanizm samonakręcającego się pola bezkarności wytworzyło razem czyn i racjonalizującą go filozofię w sposób na różne sposoby uświęcające wszystko czego się dopuszczają. Jeśli dodamy, że suma tych mechanizmów jest dostymulowana przez GW – najpoważniejsze narzędzie władzy medialnej to można zrozumieć jak doszło do tak potwornego surrealistycznego nadużycia, które jest trwającym uskutecznianym mordem.
Elementem tego mordu jest pogarda promieniująca w uczynkach jako coś tak silnego, że wkodowującego najpotworniejsze skojarzenia dotyczące przedmiotu tej inteligentnie popisowej dehumanizacji.
(Obiecałem też temu małemu szczochowi, że musi odpowiedzieć przed sądem niepodległej RP za współudział w gwałcie i uskutecznianym mordzie). Nie ma takiej „prawdy” o mnie mogącej minimalnie usprawiedliwiać to długotrwałe: upodlenie i przez upodlenie presupozycyjne schematy i bezpośrednio presupozycyjne schematy wszczepiać treści dehumanizacyjne bezpośrednio do podświadomości mojej, zachęcanych do współudziału i świadków.
15 października 2008, o godzinie 20:52
Z „Naszego Dziennika”
Kto, Pana zdaniem, ma rację w coraz ostrzejszym sporze kompetencyjnym pomiędzy prezydentem Lechem Kaczyńskim a premierem Donaldem Tuskiem?
- To nie jest spór personalny. Mamy do czynienia ze sporem ustrojowym wynikającym z Konstytucji RP. Niewątpliwie prezydent jest najwyższym przedstawicielem państwa, mającym większy mandat do reprezentowania Polski niż premier. Mandat bardziej trwały i mocniejszy. W związku z tym jako organ władzy wykonawczej tam, gdzie tylko zechce, ma nie tylko prawo, ale i obowiązek reprezentowania państwa polskiego. Natomiast nie może go reprezentować w zakresie merytorryczny W SPOSÓB SPRZECZNY Z TYM CO POSTANOWIŁ PREMIER i Rada Ministrów w zakresie polityki zagranicznej.
http://www.naszdziennik.p.....d=po44.txt
15 października 2008, o godzinie 21:03
EDD,
stanowczo dobrze Ci zrobi lektura ksiazki ksiedza Hellera.
15 października 2008, o godzinie 21:05
Alez mnie dobrze!!! Czuję się jak kaczka.
15 października 2008, o godzinie 21:14
Poza obejrzeniem zdjecia pani Joli z Dywit, w samolocie przeczytalem takze wywiad z panem Kluska. Szczytowym momentem wywiadu jest opowiesc o tym, jak Kluska zlozyl sam na siebie donos do prokuratury. Jak sie okazuje, nie on jedyny tak postapil. Oto inny przypadek: Nikolski już w 2004 r., jako jedyny z całej grupy, złożył doniesienie do prokuratury. Napisał, że według przyjętego przez Sejm raportu komisji śledczej popełnił jakieś przestępstwo, więc prosi o wyjaśnienie jakie. – Chciałem mieć prawne rozstrzygnięcie – mówi. Jednak prokuratura w Białymstoku choć nie znalazła żadnych dowodów przeciwko Nikolskiemu, to nie oczyściła go z zarzutów.
http://www.polityka.pl/wi.....270733,18/
.
W zwiazku z tym zauwazam, ze Polska nadal jest najweselszym barakiem, co znajduje dodatkowe potwierdzenie w ostatnich dniach na linii prezydent-premier. Jednakze przed rokiem 1989 tego baraku pilnowali Ruscy, a zaludniali Polacy. A teraz Ruskich nie ma, ale barak pozostal. A w kazdym razie pozostala barakowa mentalnosc: my Polacy za nic nie odpowiadamy, bo my tu tylko siedzimy i czekamy na wyzwolenie, ktore nie nadchodzi. Wiec czekajac na wyzwolenie szczamy pod siebie, bo to nie nasz barak.
.
Jak mozna dopuscic do tego, zeby we wlasnym kraju ziobroidalna prokuratura zachowywala sie tak, jak opisano w artykule o Klusce albo we wspomnianej publikacji o GTW? Jak mozna tolerowac trolla na stanowisku prezydenta? (Premier tez zachowuje sie nie najlepiej, choc jednak lepiej niz prezydent.) Czy Polscy urzednicy, wysocy oraz niscy, nie maja ani troche szacunku dla kraju, w ktorym zyja i ktory reprezentuja?
15 października 2008, o godzinie 21:16
narciarzu,
powinienes zawitac do moskwy. tu nie dosc, ze dziwczyny seksowne, to zawsze w czerwonych kozaczkach na szpilce. taki styl. dlugo nie moglam dojsc czemu kozaczki i czemu czerwone i czy wszystkie te panie to prostytutki (chyba nie, choc na pierwszy rzut oka mozna by odniesc takie wrazenie). czekam wrecz na zime, zeby zrobic kilka zdjec jak zapylaja w tych kozaczkach w kopnym sniegu. tak czy inaczej sprzedaja je w kazdym sklepie wiec pewnie nabede pare, zeby miec cos na zmiane oprocz walonek:)
w koncu umiejetne wtopienie sie w tlum to podstawa badan naukowych:)
15 października 2008, o godzinie 21:23
Zofio,
ad Twojego:
.
„Polski prezydent nie szanuje niczego, nawet własnej matki, skoro dopuszcza iż z powodu jego zachowania, staje się staje się obiektem żartów na jego temat.”
.
Jak dowie się, że taka persona jak Ty sobie żartuje, to z pewnością się zawstydzi a może i nawet potnie z rozpaczy :).
15 października 2008, o godzinie 21:30
Narciarzu Drogi,
dzięki Twojej rekomendacji waśnie co (dzisiaj, godzinę temu) w salonie księgarskim zwanym EMPIK złożyłam zamówienie na ks. ks. prof. Michała Hellera „Filozofia i Wszechświat”!
Zrujnowana o 33,15 zł. muszę poczekać kilka dni aż nadejdzie z Warszawy. Książkę można zamówić internetowo i tak mi zamówiła księgarnia. W wolnej sprzedaży nie ma.
Wydawca się zgadza, pozycja ukazała się u nas , w Polsce – drukiem tego roku, w czerwcu.
Dzięki serdecznie za tą rekomendacje, sama bym na książkę długo nie wpadła.
***
Jak na razie kilka fotek prezydenta do mediów, 10 min na krześle obok Tuska na sali obrad szczytu UE i udział w jego towarzystwie na unijnej kolacji – kosztowała nas, podatników, jak na razie ćwierć miliona zł.
Proponuję, by za te dziecinne zachciewajki pan prezydent płacił z własnej kieszeni.
15 października 2008, o godzinie 21:35
Uchachany,
pan prezydent jest na poziomie emocjonalnym 5-letniego dziecka.
Nic nie zrozumie.
W telewizji możesz zobaczyć jak się cieszy, że mógł pozować do zdjęcia, siedzieć 10 min obok premiera na szczycie bardzo ważnych pan i panów z UE a nawet w jego towarzystwie zjeść kolacje z dorosłymi politykami.
Głowę dam, ze bardzo starał się być grzecznym chłopczykiem przy stole, łokcie trzymać przy sobie i nie siorbać z talerza.I odzywać się jak ktoś z dorosłych go o coś zapyta.
15 października 2008, o godzinie 21:41
Kluskę gwoli prawdy przesladowała prokuratura preziobroidalna.
Kluska twierdzi że WSI przy okazji chciało zedrzec z niego skurę.
http://wyborcza.pl/1,94186,5810550,Przedsiebiorca_kontra_urzednicy.html
a oto ciąg dalszy:
http://wyborcza.pl/1,75248,1351068.html
15 października 2008, o godzinie 21:43
Zdzisławie
ad
„czy pochwalasz wypowiedz Prezydenta na temat Wałęsy
odnośnie jego wykształcenia…”
.
Uważam że to jest nieudokumentowana fałszywka piarówek (przez analogię do tirówek) Donaldu dla szybkiego przykrycia obciachu z odmówieniem samolotu.
Technikę konstruowania tej zagrywki wyśmiałem tutaj:
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-59974
Ale UWAGA: nie wykluczam na 100%, że prezydent mógł rzeczywiście to powiedzieć. Co wiąże się z odpowiedzią na drugie Twoje pytanie:
.
„… wypowiedz tegoz Prezydenta na temat miejsca wychowania obecnego Premiera…”
.
Masz na myśli słynne „podwórkowe wychowanie” Tuska, jak sądzę?
To było udokumentowane, więc traktuję to jako przejaw chamstwa.
15 października 2008, o godzinie 21:45
Zofia:
ja zaplacilem bodajze 39 zlotych w ksiegarni na Saskiej Kepie w Warszawie. Od dawna mam ten zwyczaj, ze przy kolejnej wizycie w PL wchodze do ksiegarni i kupuje wszystkie ksiazki tego autora, jakie sie ukazaly w ciagu ostatniego roku. Te ostatnia bardzo polecam, bo to jest podsumowanie z okazji 75-cio lecia. Sam autor pisze, ze to jest jego testament naukowo-filozoficzno-religijny.
.
Jesli idzie o pana prezydenta, to ja raczej sklaniam sie do opinii Gospodarza, ze on bardzo dobrze wie, co robi i na zimno planuje awanture. Uzywajac porownania, on wciaga swoich przeciwnikow w mecz w blocie. Niewazne, kto wygra. Wazne, ze przeciwnicy wyjda uszargani.
.
Nawiasem mowiac, blogowi harcownicy maja podobna metode.
15 października 2008, o godzinie 21:46
Z pewnym zażenowaniem i smutkiem dedykuje tę informację tym dyskutantom , którzy z takim przekonaniem wdeptali w rynsztok godność Kundery, odmawiając mu prawa bycia przyzwoitym człowiekiem tylko na podstawie jakieś nie sprawdzonej informacji medialnej:
http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html
Ciekawa jestem,
czy wszyscy Ci, którzy tak ochotnie pluli na Kunderę, teraz równie publicznie walną się w piesi i powiedzą – przepraszam?…
Mam mieszane uczucia i przypuszczam, że odwagi, nawet zza nicka – nie starczy.
Dlatego jestem tym wszystkim bardzo zażenowana i zniesmaczona.
15 października 2008, o godzinie 21:57
Dark Side,
w kwestii moich spekulacji:
spekuluję, bo jak nie wiadomo o co chodzi, to może chodzić o kasę :).
Zaś spekulacja na temat, jak skutecznie zrobić impeachment za pomocą psychuszki
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60030
to dla pocieszenia Pana Ministra, który dorachował się w końcu arytmetyki sejmowej i zabiadał, że „nic z tego” :).
.
Oraz Jasnejanielki, która prostodusznie wspomniała o Niewiadomskim, za co została brutalnie napadnięta przez określone siły; mój sposób jest bardziej koszerny, bo zgodny z regułami Państwa Prawa (co prawda with a little help from our friends in background…).
I z perspektywą na łzawe (łzami krokodylimi) epitafium Niekfestiofanyh Ałtorytetuff :)
15 października 2008, o godzinie 22:00
Zofio
Jest to oswiadczenie ustne. Dokument na podstawie ktorego wskazano Kunderę był znany historykom od 2 lat i wszechstronnie badany.
Poczekaj zanim się oburzysz. Też bym chciał żeby to nie Kundera.
15 października 2008, o godzinie 22:06
Narciarzu
W lipcu 2002 r., kiedy Kluska został aresztowany, Min. Sprawiedliwości – w rządzie Millera – był G.Kurczuk członek SLD, który dopiero co zastąpił B. Piwnik. Sam Kluska był później doradcą J.Kaczyńskiego w sprawach gospodarczych.
-
Sprowadzenie Jego sprawy do poziomu „przedsiębiorca kontra urzędnicy” to głupota lub naiwność.
Dla poszerzenia widnokręgu polecam:
http://wiadomosci.wp.pl/p.....prasa.html
„Roman Kluska powiedział wówczas: „czuję się, jakbym miał do czynienia z zorganizowaną strukturą, która może dopaść i zniszczyć każdego. Policja, wojsko, Ministerstwo Finansów użyły wobec mnie niewspółmiernie dużych środków. Przecież mam opinie prawników, ekspertyzy renomowanych firm doradczych. Wszyscy zgodnie twierdzą, że prowadziłem interesy zgodnie z prawem”.
-
Ale jak wiadomo „układu ani śladu”.
15 października 2008, o godzinie 22:08
Edwarze,
czlowiek z imienia i nazwiska złożył w tej sprawie pisemne oświadczenie. A nie ustne.
One jest przeciwstawne notatce tajniaka.
Cytuję za czeskimi mediami, link wyżej:
…”Peszat w swym oświadczeniu napisał, że to sam Dlask powiedział mu w 1950 roku o swoim donosie.
Dlask wyznał, że powiedział już bezpiece o Dvorzaczku i ma poczucie, iż musi poinformować o jego obecności w kraju macierzystą komórkę partyjną.
Dlatego też przyszedł do Peszata, który był członkiem komitetu partii komunistycznej na Wydziale Sztuk Pięknych w Pradze.
Jak twierdzi Peszat, Dlask powiedział mu o spotkaniu swej przyjaciółki i przyszłej żony Ivy z Dvorzaczkiem, jej dawnym kolegą, o którym wiedziała, że uciekł na Zachód i nielegalnie wrócił do Czechosłowacji”.
Wolisz wierzyć notatce tajniaka czy naocznemu świadkowi?
15 października 2008, o godzinie 22:20
czas spac. pozostawiam Was z ballada milosna, jedna z moich ulubionych.
http://www.youtube.com/wa.....re=related
15 października 2008, o godzinie 22:22
Zofio (4:44) – „Natomiast sam odczuje co to znaczy na własnej skórze.”
Prędzej odczujesz Ty lub ja niż ktoś, po kim spływa jak po Uchachanym. Podoba mi się okazana wreszcie jednoznaczność i stanowczość Premiera. Podzielam przy tym opinię Gospodarza w kwestii kompetencyjnego ogłupiania społeczeństwa. Może warto przy tej okazji zapytać po co utrzymywać ministrów-dublerów z dużego pałacu wchodzących w kompetencje ministrów rządowych. Skoro dwie osoby mają takie same kompetencje – zachodzi pytanie po co płacić dwie pensje za tę samą robotę.
15 października 2008, o godzinie 22:27
Edwardzie,
ad
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60051
Jakim tam głosem (czy Głosem) partii?!
Skromnym propagandzistą realizującym wytyczne Biura Politycznego…
Jak nie przymierzając Pan Minister (co prawda innego Biura…)
.
I wcale nie ” partyjne wyobrażenia o funkcjonowaniu ekonomii…” prezentuję, bom prosty i ciemny pisior pańszczyźniany do pańskich stołów niedopuszczon.
.
Aleć tak se po po chłopsku kompinuje w swym czerepie rubasznym „wiejskiego głupka”, (wedle naszej blogowej ahystokhatycznej Ahbitehini Elegantiahum Sofii), że aczkolwiek gospodarka to nie gra o sumie zerowej, jednak na przewłaszczeniach związanych postawieniem do wymagalności kredytów hipotecznych une bankowe kapitalisty zrobiom tak czy siak git gieszeft :)
A skonsumują go w pełni gdy gospodarka znowu ruszy…
15 października 2008, o godzinie 22:30
Madziu (10:06) przeczytałem tekst i dla poszerzenia widnokręgu polecam komentarz komentarz „Anarchola”.
15 października 2008, o godzinie 22:34
Zofio
Jako facet zainteresowany historia daję wiarę źródłom, które powstały w czasie wydarzenia. To rutynowa sprawa w badaniach historycznych. Oczywiście istnieje jakaś szansa, że notatką jest super dobrze sporządzoną fałszywką (papier z epoki, maszyna z epoki i na wyposażaniu tej lub podobnych instytucji). Motywy do sfabrykowania takiej fałszywki Partia miała, organy mogły przy pewnym wysiłku cos takiego zrobić.
Znane są np. fałszywki sporządzone przeciw akowcom przez UB na oryginalnych formularzach gestapo i wypełnione przez oryginalnych gestapowców, którym w zamian za te usługi po wypuszczeniu zapewniono byt i posady w DDR. To są argumenty na twoją stronę.
Mnie się wydaje, że byłby to jednak duży wysiłek ze strony organów by cos takiego na Kunderę organizować. Kundera stał się ważnym wrogiem wiele lat po tych wydarzeniach. Znowu papier, maszyna, wiarygodny historycznie funkcjonariusz.
Ale dobrze by było gdyby tak było. Przypominam jestem zwolennikiem zamknięcia tych akt do 2039 roku. Tyle, że jest z późno.
Zawsze to będzie dotyczyć ludzi wybitnych. Na Uniwersytecie w Toruniu na pewno byli kapusie portierzy i pracownicy administracji. Ale kogo to by obchodziłoby o nich pisać w popularnych mediach. Jest astronom to w astronoma
15 października 2008, o godzinie 22:42
Edwardzie,
ad
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60067
Nie psuj roboty Ojca Nadredaktora.
Jak Głos Delfinarium przypomina sprawę Kluski TERAZ, to przecie po to, żeby ciemny lud delfiński skojarzył ją z „ziobrową prokuraturą”, a nie z preziową :)
.
Osobliwie gdy on koherentny jak laser w BARDZO BLISKIEJ podczerwieni…
15 października 2008, o godzinie 22:48
Edwardzie w sprawach tajnych jestem zupełnym laikiem rodzi się we mnie- po przeczytaniu Twago wpisu – wątpliwość. A mianowicie czy aby „kapusie portierzy i pracownicy administracji” dla dodania sobie powagi nie podpisywali swoich donosów ksywą „Astronoma”.
Nie tylko powaga większa, ale i zaszeregowanie grubsze.
Przecież na identycznej zasadzie fukcjonują współcześni ujawnicze – nikt nie ujawnia Zenka wszyscy opluwają Bolka.
15 października 2008, o godzinie 22:48
podobno policja zakończyła jakąś akcję „Simon 2″ przeciw pedofilom
15 października 2008, o godzinie 22:51
Uchachany
Czy to ciebie tym razem ogarnia pomroczność jasna.
To są linki do Gazety Wyborczej. Opieprz ten twój „personel” i Madzię czy Krysię na dokładkę. >D
Oni z ciebie łacha drą żeby cie wygryźć. Ot ludziska.
15 października 2008, o godzinie 22:52
Madzia
-
„Ale jak wiadomo „układu ani śladu”.
-
… natomiast ewentualnie może istnieć nieukład, który oczywiście nie przejawia żadnej działności poza nieistnieniem. :)
15 października 2008, o godzinie 23:01
Nie Piotrusiu.
To nie były donosy które wysyłali pocztą w stylu:
„Szanowne Państwo Ube.
Donoszę wam na Kube że znieważa Kube. Castro nazywa Eunuchilio na Che mówi Szcze.
Patriota.”
To byli kapusie prowadzeni przez swych opiekunów. To było niejedno razowe. Oficerowie nie mieli wątpliwości co do ich personaliów
15 października 2008, o godzinie 23:09
Do poczytania. Tylko nie wstawajcie za wcześnie. Muszę sie wyspać.
15 października 2008, o godzinie 23:19
Piotruś
-
„Podzielam przy tym opinię Gospodarza w kwestii kompetencyjnego ogłupiania społeczeństwa”.
-
Piotrusiu, tobie wybaczam, w końcu nie wiesz co czynisz, ale okazuje się, że być może Pan Waldemar Kuczyński, Minister III RP nie zna Konstytucji III RP, którą wielokrotnie był bronił na tym blogu przed trollo-kaczyzmem, jak niegdyś realnego socjalizmu.
.
Roz. I Art. 10.
1. Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej.
2. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały.
.
Roz. V
Art. 133.
1. Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych:
1) ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,
2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,
3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.
(…)
3. Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.
(co nie znaczy, że podlega, bo jest głową państwa – przyp.) :)
.
Art. 135.
Organem doradczym Prezydenta Rzeczypospolitej w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego.
-
„Może warto przy tej okazji zapytać po co utrzymywać ministrów-dublerów z dużego pałacu wchodzących w kompetencje ministrów rządowych”.
-
Może warto byłoby to pytanie zadać twórcom Konstytucji III RP i/lub ich dzisiejszym mentalnym potomkom. Ale skoro Konstyucja (chyba jeszcze) obowiązuje to nijak nie można z niej wywieść prawa rządu do uwłaszczenia się na samolotach rządowych.
15 października 2008, o godzinie 23:20
Edwardzie watpliwości nie w personaliach, ale sposobie postrzegania świata.
Przykładem choćby sprawa pani Gilowskiej. W sumieniu oficera „podopieczny”, w raportach dla przełożonych „tajny współpracownik”.
15 października 2008, o godzinie 23:22
Uchachany,
Przypominasz bardzo głos Prezydenckiego Trolla. A Trollowi spod żartów wychodzi często słoma z buta, zwłaszcza gdy głosi małostkowe insynuacje, które wprawiają w ekstatyczne drganie wszystkich klozetowych dziwadeł (uwaga na WC Pikera!), którymi się otacza, jak np. ta ostatnia w programie Olejnikownej kropka (chyba tym razem) nad gównem, że gdy Lech Wałęsa rywalizował z Aleksandrem Kwaśniewskim o Prezdytenturę, to na przeciwko siebie stały w gruncie rzeczy nie jeden, ale dwa układy PZPR-owskie. Pierwszy reprezentował TW Bolek który na stał na czele niezweryfikowanego pozytywnie UB, a drugi reprezentował Kwaśniewski chodzi o działaczy partyjnych PZPR.
15 października 2008, o godzinie 23:24
Mawarze myśle, że nie widzisz co czytasz. Polecam dla pikanterii usługi burdelmamy jako pierwszej damy przybytku uciech.
15 października 2008, o godzinie 23:24
Mawarze myśle, że nie widzisz co czytasz. Polecam dla pikanterii usługi burdelmamy jako pierwszej damy przybytku uciech.
15 października 2008, o godzinie 23:25
Mawar,
Dobrze kompinujesz z tym:
(co nie znaczy, że podlega, bo jest głową państwa – przyp.) :)
- tyle że omsknęły ci się wszystkie przepisy kompetencyjne i klauzule ogóle kompetencyjne.
15 października 2008, o godzinie 23:27
errata:
które wprawiają w ekstatyczne drganie wszystkie klozetowe dziwadła of course. Uwaga KC PIKER!!!
15 października 2008, o godzinie 23:45
Jak ktoś ma wątpliwości, jak Unia potraktuje na szczycie LK za jego wybryki, to na zdjęciu widać wyraźnie – jest dodatkiem do polskiego premiera Donalda Tuska.
To taka elegancka, bez mała wytworna i perwersyjnie wyrafinowana forma wskazywanie personie non grata, gdzie jej miejsce.
http://wiadomosci.gazeta......4.html?i=0
Dostał cukierek o który się gromko upominał i urządził ogólnoeuropejską drakę, ale nie miejsce u boku prezydenta Sarkozy’ego na które miał niewątpliwą ochotę w czasie pozowania do „rodzinnego” zdjęcia.
***
Tak dorośli i poważni politycy traktują upierdliwego politycznego warchoła.
Trzeba być totalnie ślepym by tego nie dostrzegać.
To są niuanse powszechnie odczytywane i dobrze byłoby, by pan prezydent nad tym się nieco głębiej zastanowił.
Dla obserwatora europejskiej sceny politycznej – jednoznaczne, dla polskich elit politycznych mało zrozumiale, sądząc po rożnych wypowiedziach.
Polacy ciągle są prostakami i parweniuszami na tych politycznych salonach.
15 października 2008, o godzinie 23:49
Widziałem ostatnie 5 minut programu Wildsteina. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem przesłanie – czy to było streszczenie? Czy BW obuża to, że adwokat może doprowadzić do uniewinnienia winnego? Oglądałem od ostatnich wypowiedzi uczniów.
15 października 2008, o godzinie 23:52
Zosia, Edwar i inni, zajmujący się lustracją.
z głęboką determinacją twierdzę, że przed poważną dyskusją na temat lustracji należy się zapoznać z (tajną spec. znaczenia) instrukcją (nr chyba 0015), którą Jarosław Kaczyński (chwała mu za to) rzucił na bruk dla opinii publicznej. Zapoznałem się z tym tekstem podrzuconym mi … w sejmie na początku lat dziewiędziesiątych, gdy broniłem jednego z ustrzelonych przez ministra Maciarewicza.
Jest to dokument niesamowity ze względu na umiejętność dotarcia do najsłabiej chronionych przestrzeni ludzkiej psychiki. Miałem dwie godziny czasu na przeczytanie tego tekstu. W czasie czytania czułem się jak podczas koszmarnego snu, w czasie którego pochłania nas obrzydliwa magma. Moje wrażenie było takie, że to nauka (wschodnia) specjalnie na użytek służb specjalnych udostępniła swoje metody żeby osaczać i niszczyć ludzi. Nie ma silnych żeby wydostać się z takich łap czystym. Czytając tekst instrukcji czułem ogarniające mnie mdłości. Kto wdepnął w łapy sprawnych służb, ten mógł być zniszczony natychmiast, bądz w dowolnym czasie. Jeżeli jeszcze i tego było mało, sądzę, że nietrudno było przewidzieć pojawienie się plagi szczurów, które dokończały robotę. Mój kient wygrał sprawę w drugiej instancji, bo w pierwszej pani przewodniczącej skladu orzekającego straszliwie łydki trzęsy się ze strachu, ale w środowisku w którym żył został skończony. Okropnie było oglądać (przyjeżdżałem do niego nad jeziora, gdzie krótko prowadził dom wczasowy) jak pokazywał do niedawna licznym przyjaciołom korzystny dla siebie wyrok z uzasadnienieniem, te ledwo skrywane uśmiechy.
Dlatego też zaczynam wierzyć, że to jakaś siła wyższa zesłała na Polskę tę szczególną plagę jaką jest lustracja. Inni tę chorbę przeszli łagodniej, mimo cięższych objawów.
16 października 2008, o godzinie 00:02
Donosy z sali obrad:
Jak Sarcozy potraktował Lecha Kaczyńskiego.
Scena powitania.
Kaczyński pokazuje Sarkozy’emu trzy palce i się głupio uśmiecha
Sarkozy kręci przecząco głową i pokazuje dwa palce. Też się uśmiecha, ale z ironią.
Kaczyński znowu podsuwa mu trzy palce pod nos. I mniej się uśmiecha.
Sarkozy łapie go za nadgarstek i ściąga mu rękę w dół, z pełnym uśmiechem.
Ten gest jednoznacznie oznacza: „dość, trzech krzeseł nie będzie”.
Kaczyński dalej z przyklejonym uśmiechem na twarzy i zdumieniem w oczach.
Scenę można zobaczyć na reportażach z powitania.
16 października 2008, o godzinie 00:02
Kilka dziś przeczytanych rzeczy trochę mnie jeszcze dobiło. Ale wiersz będzie taki sobie.
‘
wiersz o badaczach
‘
Im mocniej jebany jestem
kutasem miękkim w serce
radem plutonem
przez dmuchanego wróbla
i zastępy jego uczniów
i im bardziej nie jestem w stanie
adekwatnie odpowiedzieć
tym bardziej jest to jebanie
w serce słuszne
bo tym bardziej
jestem podejżany i oskarżony
z boku przygląda się kadłubong
kierują ubecy bardzo pośrednio
ale wykonują wszystko małe chujki
niedorobieni mężczyźni
niewydażone kobiety
bezpośredni egzekutorzy
to głównie popłuczyny
po tych
których wyniosłyby inne
mechanizmy
niż te
które do dziś
wynoszą wszystkich
16 października 2008, o godzinie 00:05
uchachany
październik 15th, 2008 at 5:26 pm
.
„Ten autor z kolei porusza sprawę paktu klimatycznego jako główną przyczynę walki prezydenta o wyjazd:
http://clarknova.salon24......index.html
.
Dzieki za link. Rewelacyjnie kompetentny wpis na temat kwestii klimatycznych, ale jakże kompromtująco wypadaja dziś przy tym dziennikarze mainstreamu – specjalisci od krzeseł, identyfikatorów i ogólnokaczego szkodnictwa. Boże, co za głupia i/lub sprzedajna menażeria jest teraz w tym zawodzie? Wiem, dawniej lepiej nie było. Zofia chlubnym wyjątkiem. :)
16 października 2008, o godzinie 00:26
Uchachany,
pojechal i co?
Gdy mówiono na tematy klimatyczne prezydenta – nie było na sali. Spędził na niej raptem 10 min.
Robiąc głupie miny do fotoreporterów.
Więc po co pojechał?
Możesz mi odpowiedzieć logicznie na to pytanie?
Bo że chciał mieć zdjęcie, to wiemy, kolacyjkę zjeść z dorosłymi politykami też wiemy. Wydać 250 tys. zł za samolocik do Brukseli – też wiem.
I co jeszcze?
16 października 2008, o godzinie 00:47
Stan, nie bardzo rozumiem:
przed poważną dyskusją na temat lustracji należy się zapoznać z (tajną spec. znaczenia) instrukcją (nr chyba 0015), którą Jarosław Kaczyński (chwała mu za to) rzucił na bruk dla opinii publicznej.
Co to znaczy „rzucil na bruk”? Opublikowal? Czy ta instrukcja jest dostepna? O co Ci chodzi?
16 października 2008, o godzinie 00:49
Zofia
-
(Kaczyński) „pojechał i co”?
-
No jak to co? Kawiorowo-postkomunistyczna lewica ucieleśniona najpełniej na Pomorzu Zachodnim w twojej osobie (z wyjątkiem posła Piechoty) z pewnością to doceni:
.
„Francuskie przewodnictwo w UE poprosiło specjalnego szefa kuchni z Paryża, by opracował wykwintne menu dla przywódców, m.in. zupę z karczochów z czarnymi truflami, grillowanego okonia w słodkich ziołach i czekoladowy deser”. (za Naszą Codzienną Gazetą – Krynicą Prawdy, Mądrości, Sprawiedliwości, Kompetencji, Umiaru i Rzetelności)
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5812951,Goracy_pierwszy_dzien_w_Brukseli__Polska_w_roli_glownej.html
.
a poza tym:
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60098
16 października 2008, o godzinie 01:01
N2
Instrukcja 0015 dotyczyła możliwości inwigilacji związków zawodowych przez UOP w czasach pułkownika Lesiaka, kiedy to jego szefami byli dawni działacze związku zawodowego „Solidarność”, jak A. Milczanowski. Duży Kaczor ujawnił tę instrukcję jako sprzeczną z prawem, ale ta bezprecedensowa w czasach nowożytnych zbrodnia stanu nigdy nie została mu wybaczona przez Siły Postępu i Rozsądku.
16 października 2008, o godzinie 01:08
http://www.tvn24.pl/21666.....wideo.html
Dobranoc.
16 października 2008, o godzinie 01:08
jasnaanielka, ty lubisz komentować programy BW – czy masz odwagę streścić ogólnie ostatni?
16 października 2008, o godzinie 01:25
soulgarden – czytasz mnie nieuważnie. Nigdzie czegoś podobnego nie napisałam. Programów BW nie oglądam programowo. Były dwa wyjątki – pierwszy z programów – aby mieć własne zdanie i ten o Piwnicy pod Baranami – częściowo, bo do końca nie doczekałam. Pozostałych nie zamierzam oglądać. Szkoda mi czasu i nie będę BW podnosiła oglądalności. To jedyne, co mogę zrobić, aby program usechł z braku widzów. Myślę, że nie jestem jedyna tak postępująca.
Dobranoc.
16 października 2008, o godzinie 01:50
jasnaanielka, dobranoc. Skoro robisz dla GW i TVN to pytanie nie do ciebie. Ale do kogoś odważnego i kogoś kto oglądał. Ale żeby aż nieoglądać dla uschnięcia, a nie tylko z braku zainteresowania to mocne i wymowne dość.
16 października 2008, o godzinie 04:38
Drogi Mawarze,
dziekuje za rzeczowe wyjasnienie instrukcji #15. Skoro ujawniona, to powinna byc gdzies dostepna. Jeszcze taka sugestia. Byloby moze lepiej, abys rzeczowych wyjasnien nie opatrywal w glupawe komentarze, ktore sa zupelnie zbedne i nic nie wnosza.
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60103
16 października 2008, o godzinie 07:27
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80271,5816134.html?i=2
A tak się bałem ze zapomni telefonu.
http://kuczyn.com/2008/10/10/304/#comment-60013
Pracuje i działa!
http://pl.wikipedia.org/w.....racea2.jpg
16 października 2008, o godzinie 07:56
Ilu płatnych kapusiów tajnej politycznej policji (np. z czasów Franco) jeswt w składzie MĘDRAKÓW Europy?
.
Panie Waldemarze, jak Pan mysli? Wielu ich tam jest? Miałby Wałęsa z kim pogadać (na migi oczywiście).
.
Moim zdaniem Tusk do MĘDRAKÓW Europy owinien wysłać Kononowicza. Ma ładniejszy sweterek niż Wałęsa.
16 października 2008, o godzinie 08:06
Uchachany
„Jak Głos Delfinarium przypomina sprawę Kluski TERAZ, to przecie po to, żeby ciemny lud delfiński skojarzył ją z “ziobrową prokuraturą”, a nie z preziową :)”
Czy jest coś pod czym nie było by dla ciebie drugiego dna?
Mamy wywiad z Kluską, zdolnym i skutecznym facetem, którego urzędnicy i prokuratura chcieli zniszczyc.
Ja np. dowiedziałem sie niewiele nowego. Ale dla N2 był to napewno informatywny materiał, bo N2 nie siedzi na codzien w Polskiej prasie. Obok „Kluski” masz np. link do Bliklego, tez ciekawe. Masz tam linki do innych podobnych.
Kluska opowiada. Mówi ze nie karmi owiec pasza z roślin genetycznie „uszlachetnionych”, mówi także o Facetach który chcieli na nim zarobić i zostawili telefony do WSI.
Tyle. Czytelnik zostaje z relacja autoryzowana Kluski i jak chce to może myslec. Tak działa prasa w wolnym kraju uchachany.
16 października 2008, o godzinie 08:06
Bernardzie,
A może najpierw wyjaśnisz jak myśli klozetowa idiota? Uwaga uwaga, idzie WC Piker, psyt psyt, na obrzeża, potem trochę szczoteczką; szoru boru, a potem chlust świeżej wody. I już klop jest czysty.
16 października 2008, o godzinie 08:17
Problem w tym Bernardzie ze jak wiesz Hiszpanie swoje archiwa „zabetonowali”. Usechł byś z pragnienia.
16 października 2008, o godzinie 08:36
Jak kiedyś powiedziałem na tym blogu chetnie czytam wypowiedzi uczestników tegoż blogu bo wiele mogę się dowiedzieć choc nie wszystko wiem czego mogą dotyczyć.
Pozwolę sobie dodać mały komentarz na temat konstytucji,komentarz nie prawniczy (bo nie jestem) ale normalnego czytelnika jeżeli ma chęć na przeczytanie.
Dotyczy to wypowiedz Mwar-a do Piotrusia (wpisu Piotrusia nie znalazłem) Mwar pisze że art. 133 określa uprawnienia Prezydenta.Wymienia tam miedzy innymi dla mnie bardzo jasny zakres kompetencji odnośnie Polityki Zagranicznej.Nie wiem czy jest gdzieś zapis,że Prezydent oprócz mianowania(podpis)powołania ratyfikowania itp.ma uprawnienia do samodzielnego mianowania,ratyfikowania zawierania sojusz itp.Bo jeżeli nie to ma tylko prawo do współdziałania z Radą Ministrów POdkreślam współdziałania- a współdziałanie to nie jest to samo co samodzielne działanie ( pomocnik murarza ,który przynosi cegły też współdziała a nie działa z murarzem). I myśle że taki sposób rozumowania wyjaśniał by kwestie polityki Zagranicznej Państwa
To samo dotyczy chyba każdej kwestii uprawnień Prezydenta w świetle Konstytucji. Jedyną chyba kompetencją taką samodzielną Prezydenta w/mnie jest powoływanie Premiera może powołać kogo chce ale co mu z tego wyjdzie to widzieliśmy jak Prez.Wałęsa powołał na prem. Pawlaka.
Tu dodam że to co zrobił Pan Prezydent powołując na Premiera Donalda Tuska to nie był afront w stosunku do powoływanego tylko
pokaz stosunku i9 szacunku Prezydenta do RZECZYPOSPOLITEJ
jeżeli coś pokręciłem z Konstytucją to w ramach korepetycji proszę o sprostowanie i wykazanie gdzie tkwi błąd. Pozdrawiam
16 października 2008, o godzinie 08:52
Jeszcze o tradycyjnych Starszych Panach. Dla zachęty kawałek:
” …kpili z (…) ludzkiej formacji, którą ten ustrój stworzył – ucieleśniał ją chamowaty osobnik w kaszkiecie (Mieczysław Czechowicz), który pewnego dnia przedstawił się Starszym Panom lakonicznym „Kaczyński jestem” i wyraził złowrogą przestrogę, że on wprawdzie jest spokojny człowiek, „ale mój brat… mój brat nie cofnie się przed niczym!”.”
Ale nie to jest w tekście najważniejsze.
http://wyborcza.pl/1,7596.....Tacyt.html
16 października 2008, o godzinie 09:18
http://wyborcza.pl/51,752.....0.html?i=1
Rysuneczek – palce lizać!
16 października 2008, o godzinie 09:30
Nie często to robię, ale dziś wklejam wpis z blogu Azraela. Warto przeczytać, zresztą i sam Azrael wypowiada się sensownie.
#
#
Trafne spostrzeżenia. Dodałbym tylko, że “Duży Pałac” nie interpretował Konstytucji po swojemu, ale z pełną świadomością produkował prawnicze pomyje.
Czytałeś analizę prawną opublikowaną na stronie głównej Prezydenta RP? Pewnie nikomu nie rzuciły się w oczy wykropkowane miejsca w przywoływanej opinii Prof.
dr hab. Pawła Sarneckiego. Mogłoby się wydawać, że wykropkowane bo mało znaczące. Nic bardziej mylnego – wykropkowane bo burzyłyby całą interpretację.
W opracowaniu na które powołuje się “Duży Pałac” przeczytać można zdecydowanie więcej, np. to, że Prezydent jest owszem reprezentantem RP, ale w skrócie mówiąc tylko na oficjalnych uroczystościach (np. uroczyste [symboliczne] podpisanie umów międzynarodowych. Co więcej, w tym samym opracowaniu, tyle że kilka akapitów dalej, prof. Sarnecki stwierdza, że działania takie mogą wynikać wyłącznie z Konstytucji i ustaw. Ba, niekiedy wymagają zgody innych organów. Nie będę sam interpretował słów prof. Sarneckiego przytoczę je:
“[...] Tymczasem i kompetencje konstytucyjne, i kompetencje ustawowe niejednokrotnie dopuszczają takie czy inne działanie Prezydenta dopiero “na wniosek” jakiegoś innego podmiotu, w warunkach “współdziałania” z kimś innym, “za pośrednictwem” kogoś innego czy nawet za jego “zgodą”. Na szczególne zaś podkreślenie zasługuje tu przyjęcie przez Konstytucję jako pewnej zasady, wymogu udzielania aktom urzędowym Prezydenta kontrasygnaty premiera “dla ważności” tych aktów. Te pewne uzależnienia Prezydenta mają miejsce zwłaszcza w sytuacjach wkraczania przezeń w domenę “typowej” funkcji wykonawczej i stają się wówczas zrozumiałe na tle roli Rady Ministrów jako czynnika “prowadzącego politykę państwa” (cytowany art. 146 ust. 1).” [...]
Czy więc można powiedzieć że Prezydent działał w interesie Rzeczypospolitej Polskiej choćby w swoim mniemaniu?
Dariusz
16 października 2008, o godzinie 09:39
Edwar,
dzięki za przypomnienie tego oto:
„“Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
bo to mezalians byłby dla psa”.
Nadaje się na uniwersalną odpowiedź plwociniakom, nawet ex ante.
16 października 2008, o godzinie 09:52
Zdzisławie,
większość ludzi, nie będących prawnikami nie ma problemów z rozumieniem konstytucji, bo napisana jest jasno. Ciekawostka jest fakt, że politycy i to ci co deklarują swe wykształcenie prawnicze pokazują, że nie są w stanie pojąc jej treści /A może raczej mają wyborców za idiotów nie myślących samodzielnie jak to co powiedział Jacek Kurski „ciemny lud to kupi/. Również redaktorzy niektórych dzienników którzy powinni z racji swej profesji dobrze znać polski język , robią łamańce by tylko wywrzeć na czytelniku wrażenie takie jakie chcieli by uzyskać.
Jednak próżne są wysiłki tych ludzi, bowiem nieprawdę łatwo przemycać i wciskać ja tym którzy nie chą poświęcać swego czasu dla spraw wg nich mało istotnych i wierzącym swoim autorytetom. Z czasem sprawy które uważali za mało istotne zaczynają inaczej oceniać i ze zdziwienie odkrywają że ich „autorytety” ich kiwają i mają za głupków. Gdy ten proces się zaczyna to jednocześnie rozpoczyna się katastrofa dla w/w autorytetów.
Prezydent Kaczyński walczy obecnie o elektorat dla swej partii który kurczy się w szybkim tempie. On jeszcze marzy o zwycięstwie w wyborach i liczy, że uda mu się odwrócić złą passę. Wynik tego działania może być tylko jeden kompletna marginalizacja PiS i jego przywódców. Gdy bracia zapędzą się w walce może spotkać ich wielka nieprzyjemność.
Sam obserwuję jak zagorzali zwolennicy PiS i Kaczyńskich zaczynają być coraz mniej pewni swych racji.
16 października 2008, o godzinie 09:54
Gospodarzu
Proszę docenić ze nie podałem adresu pod który Tuwim to kierował.
Nie chce otwierać nowych frontów. :D
16 października 2008, o godzinie 09:54
Uchachany
Dziękuje za osobistą Twoją wypowiedz na temat wypowiedzi Prezydenta odnośnie Wałęsy (prostego Absolwenta) i Tuska odnośnie jakie otrzymał wychowanie bo to było celem ponizenia Premiera ( oczywiście w oczach Prezydenta) oceniłeś (mimo pewnych zastrżeżen) je według mnie jednoznacznie jako 100% chamstwo.
Dowodzi to dobrze o Tobie bo potrafisz jednak coś oceniać w/g własnych ocen ,a nie dyrektyw Partii.
Jeszcze nie jesteś stracony,ale w/g mnie możesz stracić prace bo myślisz czasami nie po linii.(nie piszę to złośliwie)
A tak na marginesie jesteś chyba najbardziej czytanym i komentowanym blogowiczem Pozdrawiam
16 października 2008, o godzinie 10:02
Zofio
Dziękuje za Twój wpis skierowany do mnie w którym mnie wspierasz w dialogu z Uchachanym.Bym nie brał sobie do serca wypowiedzi Uchachanego na temat juz nie pamiętam ) mego wieku i intelektu czy wiedzy.Ja wiem że nikt nie jest doskonały,więc można mieć różne opinie ale ta takie dictum jest wiele przysłów które nie będę prztaczać, a chyba są ogólnie znane. Ukłony
16 października 2008, o godzinie 10:08
Wklejam pierwszą część wyjaśnień Jaruzelskiego z 14.10.br. dotyczącą realności interwencji sowieckiej. Będzie ciąg dalszy. Uważam, że to bardzo ciekawe:
”
Wysoki Sądzie,
Akt oskarżenia na str. 71 stwierdza, że również w grudniu 1981 roku nie istniała groźba zbrojnej interwencji – za czym miałoby przemawiać zaangażowanie ZSRR w Afganistanie, stanowcze stanowisko Stanów Zjednoczonych i Papieża Jana Pawła II. Wcześniej zaś – bo na str. 64 – mówi to samo, przy tym dodaje, iż w przygotowaniach do stanu wojennego próbowano ukryć faktyczne przyczyny jego wprowadzenia, pod pozorem rzekomej groźby interwencji – co więcej, że ja próbowałem doprowadzić do takiej interwencji, lub uzyskać przynajmniej jej obietnicę. Nie przedstawia na to żadnego dowodu. Zmuszony więc jestem domyślać się o co chodzi na podstawie różnych opracowań i publikacji – macierzystej instytucji Prokuratury – tj. IPN.
Nie można bowiem – zawartego w dwóch zdaniach – tak ciężkiego oskarżenia zbyć, ogólnikami. Wymaga to z konieczności szerszego wyjaśnienia. Najpierw uwaga ogólna. Widocznie Prokuratura IPN nie ma zbyt dobrego zdania o zdrowym rozsądku, o inteligencji Polaków. Mają jej oni wystarczająco dużo, ażeby ocenić sytuację kierując się elementarną logiką. Jeśli nawet ktoś chciałby uwierzyć, że w poczuciu własnej niepewności i niemocy zwracaliśmy się o taką ,,pomoc” – to odpowiedź, że nie możemy na nią liczyć, powinna oznaczać, iż albo rezygnujemy z wprowadzenia stanu wojennego, albo wprowadzając go podejmujemy beznadziejną, samobójczą awanturę, która musi zakończyć się krachem. Jak wiadomo nie stało się ani jedno, ani drugie.
Przechodzę do konkretów.
Po pierwsze – nie należy powoływać się na Papieża Polaka – Jana Pawła II ,,nadaremno”. Jego rola w procesach, które doprowadziły do historycznych przemian jest powszechnie znana. Nie można jednak tego przenosić na grunt konkretnej sytuacji grudnia 1981 roku, sztucznie przypisywać Papieżowi oddziaływanie na ówczesne decyzje Kremla;
Po drugie – o stanowisku Stanów Zjednoczonych, które stało się ,,stanowcze” dopiero po kilku dniach od wprowadzenia stanu wojennego, powiem dalej;
I po trzecie – błędny jest pogląd, że zaangażowanie Armii Radzieckiej na terenie Afganistanu wykluczało interwencję w Polsce. Otóż w szczytowym okresie afgańskiej ekspedycji znajdowało się tam około 110 tysięcy radzieckich żołnierzy. W 1981 roku było ich 80 tysięcy. Był to kontyngent pochodzący głównie z azjatyckiej części ZSRR, z Turkiestańskiego Okręgu Wojskowego, a konkretnie sformowanej na jego bazie 40 Armii, którą dowodził gen. Jurij Tucharinow. Związek Radziecki w owych latach miał ponad 5 milionów ludzi ,,pod bronią”. Jeśli odliczyć wojska podlegle Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, KGB, Wojska Ochrony Pogranicza oraz inne formacje – to sama Armia Radziecka liczyła 4 miliony.
W 1981 roku tylko w Wojskach Lądowych posiadała 173 dywizje, w tym 119 dywizji zmechanizowanych, 46 pancernych i 8 powietrzno-desantowych. 3/4 z nich stacjonowało w obszarze europejskim, głównie na kierunku zachodnim. Część była w różnym stopniu skadrowana – jednakże w ciągu kilku dni można było je mobilizacyjnie uzupełnić, ukompletować. Główne, doborowe siły znajdowały się na: Ukrainie, Białorusi, Litwie, w Moskiewskim Okręgu Wojskowym, Obwodzie Kaliningradzkim, NRD, Czechosłowacji i oczywiście, aż ,,puchnąca” od posiłków, Północna Grupa Wojsk Radzieckich w Polsce.
To wyjaśnienie kieruję również do tych, którzy twierdzą, iż w 1981 roku w pobliżu naszych granic nie było potencjalnie interwencyjnych wojsk. Prawda jest inna – dowody przedstawiam dalej. Ale nawet – gdyby ich tam nie było, to ażeby przegrupować dywizje, również z garnizonów odległych o kilkaset kilometrów, wystarczyłoby w warunkach pełnego przecież ich zmotoryzowania, kilkanaście godzin. Tyle właśnie potrzebowały niektóre polskie dywizje na podobnej skali przegrupowania, w noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku.
Do tych, którzy powątpiewają, a nawet negują realność interwencji, kieruję następującą uwagę. Co jakiś czas – szczególnie powołując się na Kuklińskiego – przedstawiany jest zamiar i apokaliptyczna wizja, rzekomo w pełni realnego podboju zachodniej Europy zaskakującymi, druzgocącymi uderzeniami potężnych sił Układu Warszawskiego. Ale tu wolta. Ci sami ,,wizjonerzy” z niezbitą pewnością eksponują lękliwość Związku Radzieckiego przed interwencją, nawet w sferze swych wpływów, w Polsce.
Zaiste zadziwiająca to ,,logika”. Prawda jest taka – Układ Warszawski, ZSRR nie był skłonny do wojennej awantury. Termojądrowe arsenały supermocarstw były zdolne ,,przewrócić do góry nogami” nie tylko Europę, ale i całą naszą planetę. Była pełna świadomość, że w owych realiach, kto rozpocząłby wojnę, byłby zabójcą i samobójcą jednocześnie. Ale Związek Radziecki, chociaż przeżywający trudności, był wciąż potęgą i w wymiarze lokalnym posiadał całkowitą zdolność do interwencyjnego działania. Dla nas w Polsce, w 1981 roku było to w pełni oczywiste.
Powstała paradoksalna sytuacja. Prokuratura IPN – chcąc nie chcąc – staje się adwokatem Breżniewa i jego polityczno-wojskowej ekipy. Do tego dodam – wielu, od lat zaprzysięgłych wrogów ZSRR, posądzających jego przywódców i funkcjonariuszy o wszelkie bezeceństwa i fałszerstwa – nagle przyjmuje za dobrą monetę każdy wątpliwej wiarygodności ,,strzęp”, czy głos, jeśli ma on obciążyć PRL, w tym tzw. autorów stanu wojennego. Ja – bez względu na polityczną koniunkturę – zawsze i po dzisiejszy dzień mówię otwarcie, że Związek Radziecki w realiach ówczesnego świata – to było państwo sojusznicze.
Decydująca była rola Armii Radzieckiej w rozgromieniu faszyzmu niemieckiego. Na dziesięciu poległych żołnierzy niemieckich – ośmiu zginęło na froncie wschodnim. To Armia Radziecka wymiotła z Polski ludobójczego okupanta, zgasiła piece krematoryjne. Dzięki radzieckiemu stanowisku mogliśmy uzyskać i zapewnić trwale, najkorzystniejszy na przestrzeni całej historii, terytorialny kształt Polski. Oczywiście, nie oznacza to zapomnienia o Katyniu, o innych zbrodniach, o deportacji, której sam doświadczyłem – kart bolesnych, okrutnych, złych, w tym goryczy zależności powojennych dziesięcioleci. Nie będę ich tu przypominał – czynią to liczni politycy, historycy, publicyści, niektórzy nawet z neofickim zapałem. Nie pójdę na łatwiznę.
Nie przefarbuję się, dla uzyskania kilku punktów w sondażach. Nie będę – jak to się dziś nierzadko zdarza – dystansować się od ówczesnej polityki, twierdzić, że ,,zawsze i wszędzie, wszystkiemu winni Ruscy”. Wyraźne ślady rusofobii dają się zauważyć w niektórych nurtach współczesnej polityki i publicystyki. Jest to z oczywistą szkodą dla narodowych interesów Polski. Mają one charakter nadrzędny. Właśnie dlatego, że interesy te mają charakter nadrzędny powinny być uwolnione od uprzedzeń, kompleksów i zbędnych emocji. Pozwalam sobie na tę dygresję, ponieważ nie chcę, ażeby moje dalsze obszerne wyjaśnienie, dotyczące realności ówczesnego zagrożenia zewnętrznego w jakimś stopniu rzutowało na dzisiejsze i jutrzejsze stosunki polsko-rosyjskie. To jednak inna epoka”.
16 października 2008, o godzinie 10:13
Tekst się zgubił, więc powtórzę (z pamięci).
Panie Waldemarze,
domagam się kolejnego tekstu o wielkości Tuska i Pana miłości do tegoż :) Bo takiego prymitywa nie mieliśmy za premiera od czasów PRLu. Nawet Miller – prostak po partyjnej szkole miał więcej klasy niż tusk.
No Panie Waldemarze – bardzo proszę – jakis tekścik wiernopoddańczy. Nie bądź Pan rura!
16 października 2008, o godzinie 10:25
CEAUŞESCU NICOLAE (1918-1989)
Rumuński przywódca komunistyczny, dyktator. W młodości związany był z młodzieżowymi komórkami Komunistycznej Partii Rumunii (KPR), za co trafił do więzienia. Po II wojnie światowej został sekretarzem KC Związku Młodzieży Komunistycznej. W 1948 r. znalazł się w KC KPR oraz został ministrem rolnictwa. W następnych latach był wiceministrem obrony (1950- 54 r.), sekretarzem KC (1954-65 r.) i członkiem Biura Politycznego. W 1965 r. stanął na czele KPR, a 2 lata później został prezydentem Rumunii. Starał się prowadzić politykę w miarę niezależną od ZSRR – odmówił udziału w inwazji na Czechosłowację. Jego polityka wewnętrzna była bardzo brutalna – masowa inwigilacja obywateli przekroczyła granice absurdu, a tajna policja (Securitate) miała nieograniczoną władzę nad społeczeństwem. Polityka gospodarcza Ceauşescu całkowicie zrujnowała kraj – ciągłe przerwy w dostawach prądu, poważne problemy z zaopatrzeniem. Jednocześnie dyktator wraz ze swoją rodziną otaczał się wielkim przepychem. W 1989 r. usiłował zmobilizować Układ Warszawski do ratowania komunizmu w Polsce. W tym samym roku (w grudniu) doszło w Rumunii do masowych demonstracji przeciwko jego rządom, które przerodziły się w walki społeczeństwa z policją. Kiedy nie pomogły groźby dyktatora, że może dojść do radzieckiej inwazji, postanowił on wyjechać z Bukaresztu. 22 XII został wraz z rodziną schwytany przez wojsko i po krótkim procesie skazany (wraz z żoną) na śmierć – zostali rozstrzelani 25 XII 1989 r.
16 października 2008, o godzinie 10:26
wklejam drugą część:
CASTRO FIDEL (ur. 1927), właśc. Fidel Castro Ruz
przywódca komunistycznej Kuby. Przyszedł na świat w rodzinie kubańskich plantatorów, ukończył studia prawnicze w Santiago del Cuba. W czasach studenckich był zaangażowany w działalność różnych ruchów młodzieżowych. W 1951 r. rozpoczął praktykę adwokacką, a 2 lata później partia ludowa wysunęła go jako swojego kandydata do parlamentu. Wybory nie doszły do skutku, gdyż wcześniej rządy na wyspie przejął Fulgencio Batista. Castro stanął w 1953 r. na czele przygotowywanej akcji zbrojnej przeciw dyktatorowi – został aresztowany i skazany na długoletnie więzienie. Dzięki amnestii wyszedł na wolność, ale musiał wyemigrować z kraju. Początkowo przebywał w USA, a następnie udał się do Meksyku, gdzie przebywało wielu Kubańczyków. W 1955 r. utworzyli oni tzw. „Ruch 26 Lipca” (od daty nieudanego przewrotu), którego celem było obalenie rządów Batisty. Przeprawili się oni na Kubę i rozpoczęli regularną walkę partyzancką, w wyniku której obalony został reżim. W lutym 1959 r. Castro został premierem i zdecydował się na nacjonalizację zagranicznych przedsiębiorstw, co przede wszystkim uderzyło w inwestujący wcześniej na Kubie kapitał amerykański. Zalegalizował także partię komunistyczną na Kubie. W 1961 r. udało mu się powstrzymać przygotowaną i kierowaną przez Amerykanów interwencję kubańskich emigrantów w Zatoce Świń. Doprowadziło to do poważnego napięcia w stosunkach kubańsko-amerykańskich, co postanowił wykorzystać Chruszczow (kryzys arabski). W 1962 r. z inicjatywy Castro doszło do zjednoczenia tzw. „sił rewolucyjnych” w jedną partię marksistowską, na czele której stanął Castro jako I sekretarz. W 1976 r. Castro zrezygnował z urzędu premiera i został przewodniczącym nowo utworzonej Rady Państwa (prezydentem). Jego polityka doprowadziła kraj do poważnego kryzysu gospodarczego, a społeczeństwo na skraj ubóstwa (z braku pieniędzy na benzynę policja jeździ tam na rowerach, a większość towarów jest reglamentowana). Ostro tępiona jest wszelka opozycja. Castro zazdrośnie strzeże swojej absolutnej władzy. Jego współtowarzysze postarali się o to, by zastraszone społeczeństwo otaczało wodza odpowiednim kultem. Mimo trudności finansowych Castro nie szczędzi środków na wspieranie marksistowskich ruchów w krajach Trzeciego Świata (Angola, Etiopia, Mozambik, Nikaragua, Salwador, Boliwia).
16 października 2008, o godzinie 10:30
Jaruzelski: „…wielu, od lat zaprzysięgłych wrogów ZSRR, posądzających jego przywódców i funkcjonariuszy o wszelkie bezeceństwa i fałszerstwa – nagle przyjmuje za dobrą monetę każdy wątpliwej wiarygodności strzęp czy głos, jeśli ma on obciążyć PRL, w tym tzw. autorów stanu wojennego.”
.
Celne!
.
A Bernard robi się coraz bardziej agresywny. Jednak cenckiewiczowska prawda o Wałęsie go nie wyzwoliła.
16 października 2008, o godzinie 10:34
Pawle
Czy rozumiesz czego chce Mawar. On coś mowi. Ale co?
16 października 2008, o godzinie 10:35
Jasnaanielka wpis bodajże 9.30
Jasno jak twój nick wyraziłaś niejasności w zrozumieniu pewnych subtelności w stosunkach Prezydent Rząd i to jak zrozumiałem w interpretacji prof. na którego powołuje się Kancelaria Prezydenta.
Dziękuje za ten wpis bo znów rozjaśniło mi się w głowie,a zarazem chyba jednoznacznie, bo tak to zrozumiałem,Rząd ma olbrzymi ORĘŻ
W STOSUNKU do czasami wątpliwych działań Prezydenta .A to odpowiednik co prawda w mniejszym stopniu to tzw. kontrasygnata Premiera.że rząd przyjmuje zobowiązania Prezydenta do realizacji.
Jeżeli Premier nie podpisze to te zobowiązanie czy obietnica Prezydenta ma taką wartość jak papier na ktorym cos napisano, a może mniejsze.
Czemu Rząd do tej pory z tego nie korzystał? Przecież to jest juz brak mi słów na określenie wagi tejże kontrasygnaty.
A tu mała uwaga prywatna do kiedyś dokonanego Twego wpisu.Nie powtórze go dosłownie ,ale myśl chyba tak:
Że nie chce Ci się czytać tych obrazliwych komentarzy nie których blogowiczów czekasz aż to się poprawi,więc idziesz spać.tymbardziej że byłaś w dobrym towarzystwie i impreza sie przeciągneła.Takim małym wpisem stałąś się nie anonimowym blogowiczem bo taką jest większość,ale własnie bliską i autentyczną osobą która zyje a nie jest papierowa. Mam dziś więcej czasu i dlatego tyle sie naczytałem i napsałem jeżeli kogoś zanudziłem lub coś koło tego to przepraszam .Pozdrawiam
16 października 2008, o godzinie 10:36
EDD
-
„Pracuje i działa”!
http://pl.wikipedia.org/w.....racea2.jpg
Nie straciłeś przypadkiem głowy? Wygląda na zagubioną. :)
16 października 2008, o godzinie 10:43
EDD
-
Liczyłem na twoją ogromną inteligencję, ale pewnie jesteś przed poranna kawą. To była polemika z wpisem Gospodarza,
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60123
… który może czuć się urażony, że wszyscy, prócz Bernarda, ignorują jego wpisy.
16 października 2008, o godzinie 10:44
„Czy rozumiesz czego chce Mawar. On coś mówi. Ale co?”
.
Moim zdaniem Mawar chce nas przekonać, że Ceausescu i Castro to niezłe dranie. Pod wpływem jego wpisów zaczynam się z wolna przychylać do tej tezy, choć nadal mam poważne wątpliwości…
16 października 2008, o godzinie 10:47
Zdzisław_1
Eksperci od prawa konstytucyjnego spierają sie, co do skutków jakie wywołuje odmowa kontrasygnaty. Wielu sądzi że po odmowie powinna nastąpic dymisja rządu.
16 października 2008, o godzinie 10:50
Zdzisławie – dzięki za miłe słowa. Mam wrażenie, że jesteśmy trochę podobni. Oboje jesteśmy tu z ciekawości życia i jego przejawów w bieżącej polityce i gospodarce. Nie próbujemy „robić za autorytet”, prezentujemy własne, przerobione we własnej głowie poglądy i spostrzeżenia. Tu na bieżąco można spotkać bardzo ciekawe i mądre a także dowcipne i inteligentne wpisy obok zupełnie bezwartościowych i to zarówno w formie, jak i treści wypowiedzi. Tu wciąż coś się dzieje. I co najważniejsze – wpisy ukazują się natychmiast, więc dyskusja jest wartka, czasem dość swobodna i daleka od powagi.
16 października 2008, o godzinie 10:52
Pawle
Moze i masz racje. Choc…?
Sprawdz Pawle czy u ciebe to dziala bo u mnie dziala. Idzie o trzeci link w
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60109
16 października 2008, o godzinie 10:52
Mawar – 10;36 – Po odpowiedź zejdź w głąb. Głąb ujdzie cało :D
16 października 2008, o godzinie 10:55
jasnanielka
http://wyborcza.pl/51,752.....0.html?i=1
Rysuneczek – palce lizać!
-
A wiesz dokładnie co liżesz, jasnanielko? No tak, był czas walki ze stereotypami, teraz mamy etap eksploatacji niektórych stereotypów, czekamy na resztę, o tym najgorszym nie zapominając. Zawsze jest jakiś etap. Lityński, Boni, pacan Pacewicz i legion innych kurdupli może się poczuć obrażonymi. Gdyby nie to, że jestem raczej wysoki to bym poszedł do sądu przeciw Agorze. :)
16 października 2008, o godzinie 10:57
EDD,
Mawar powtarza wiedzuchnę przed egzaminem.
Pewnie w PiS mają takie tam WUML-e czy coś podobnego.
Uczą się o Castro i innych przywódcach związanych z ideologią , która im bliska sercu.
I przy okazji nas zadręcza.
Pewnie się dopomina, byśmy mu z tego Pis-marksizmu-komunizmu 6 postawili.
U nich taka maniera, jak u prezydenta – domagać się głośno cukierków.
Więc tupią, wrzeszczą i wklejają swoje elaboraty.
***
Mawar,
nie dostaniesz 6-tki, jak nie napiszesz co nieco o:
* Robercie Owenie
* Henri de Saint-Simon
* Charles’ie Fourier, oraz
* Zenonie Świętosławskim
oraz określisz wpływie ich poglądów na PiS.
W dalszej kolejności proszę o informacje na temat takich postaci z zagranicy, jak:
Ferdynand Lassalle, August Bebel, Karol Kautsk, Eduard Bernstein, Jean Jaures, , Otto Baue, Herbert Marcuse, Slavoj Žižek
oraz Polaków, jak: Jan Józef Lipski, Tadeusz Kowalik, Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Jan Strzelecki.Kazimierz Kelles-Krauz.
Określ przy okazji jednym słowem (jednym – powtarzam) co ich wszystkich łączy. I jakie ich poglądy są wypaczane przez PiS.
Jak to odrobisz, to może Ci wystawię ocenę ze znajomości wiedzy.
Tyle zadania domowego na dzisiaj.
16 października 2008, o godzinie 10:57
Zdzieslawie_1
Znalazlem!!!
Przezydent moze wiele bez kontrasygnaty. Na nude by nie narzekal jakby robil tylko to.
http://pl.wikipedia.org/w.....trasygnata
16 października 2008, o godzinie 11:04
Paweł Luboński
-
„Moim zdaniem Mawar chce nas przekonać, że Ceausescu i Castro to niezłe dranie”.
-
Tak, dokładnie, niezłe dranie. Jak w sympatycznej piosence, „My jesteśmy tanie dranie, dranie tanie niesłychanie”.
Jeśli wierząc w reinkarnację dostąpisz drugiego żywota to nie zpomnij emigrować na Kubę pod rządami Fidela Castro. Powodzenia. :)
16 października 2008, o godzinie 11:14
Zofio
Zawyzasz poziom wymagan dla Mawara. Postepujesz jak zakochany w uczennicy instruktor kursow jazdy samochdem.
Pytaj go o podstawowa fascynacje Wodza PIS. Pytaj o Stalina ktorego socjotechnika i psychodrama Kaczynski jest zafascynowany.
Ze wychdzi mu nasladownictwo Stalina tak jak wychodzi dziecku zaglerka po pierwszej wizycie w cyrku to juz sprawa niesprawnosci motorycznej Jaroslawa.
A i upiornosc Stalina J. potrafi pomylic z upierdliwoscia.
16 października 2008, o godzinie 11:14
Narciarzu,
zwrot w moim tekście, że JK … rzucił na bruk tekst instrukcji… jest retoryczny i miał na celu oddanie pogardy do tego co w tej instrukcji zostało napisane.
Był to dokument szczególnie chroniony, więc rodzący sankcje karne dla tego kto go rozpowszechniał. Jednak już wtedy atmosfera polityczna była tego rodzaju, że JK faktycznie nie groziło więzienie.
Nie wiem co się z tym dokumentem stało. Napewno nie został opublikowany. Jednak jego treść była szokująca.
Po zapoznaniu się z treśćią tej instrukcji inaczej patrzy się na ofiary służb specjalnych. Mnie drażnią wypowiedzi (równierz blogowe) róznych amatorów, którzy nie rozumieją skali zła jakie wyrządzano ludziom, a paradoksanie, obwiniają ofiary. Tym bardziej należało by potępić polityków, którzy w taki barbarzyński sposób sprowokowali spiralę lustracji. Typowym przykladem jest BW, który sam nie ucierpiał zbyt wiele, ale teraz kosi szmal na żyjących w upokorzeniu ludziach.
16 października 2008, o godzinie 11:15
Zofia
http://kuczyn.com/2008/10.....ment-60139
.
Jak można było w tym spisie uwzględnić na przykład Tadeusza Kowalika (nic mu nie ujmując) i zapomnieć o Edwardzie Abramowskim? Przeciez cały KOR jest z niego. Niepojęte.
16 października 2008, o godzinie 11:29
Stan
Uwyraznij co przeczytales w 0015.
Nie zapomnij o tych ktorzy wspolpracowali chetnie i dla nagrody niekoniecznie finansowej i z powodow ideowych.
Jesli idzie o 0015 to w partie polityczne tak wchodzic w demokracji nie wolno. Jednoczesnie uwazam prace w sluzbach dla demokracji za zaszczytna. Cenie i sznuje kolegow i znajomych ktorzy przeszli przez UOP itd.
Pamietaj jaki jest moj ogolny stosunek do lustracji zanim odpowiesz, jesli odpowiesz.
16 października 2008, o godzinie 11:33
Sprostowania:
w moich ostatnich wpisach powoływalem się na nowopowstającą formację politycną Ojca Rydzyka przywołując jej nazwę: Teraz Polska. Nazwa ta oznacza wyróżniające się polskie produkty, które w ten sposób są promowane. W przypadku toruńskiej formacji politycznej jej nazwa brzmi: Naprzód Polsko i jest dosłownym tłumaczeniem nazwy partii Berluskoniego (a jakże) Fortza Italia.
Napewno pogłebiający się kryzys polityczny na polskiej scenie ułatwia powstanie polskiego badziewia.
I jeszcze jedno. W ostatnim wpisie użyłem wyrażenia … zwrot retoryczny, a powinienem: … publicystyczny.
16 października 2008, o godzinie 11:36
Stan
-
„Był to dokument szczególnie chroniony, więc rodzący sankcje karne dla tego kto go rozpowszechniał”.
-
Instrukcja 0015 była oczyiście dokumentem całkowicie bezprawnym. Dawa zera przed numerem to według ubeckiej jeszcze (a właściwie sowieckiej terminologii – bo to kalka z rosyjskiego) oznaczały, że dokument jest tzw. tajny spec. znaczenia (dziś: ściśle tajny – top secret). Ale wówczas nie było jeszcze ustawy o ochronie informacji niejawnych, a po wtóre dokument bezprawny chyba nie mógł być tajemnica państwową, przynajmniej oficjalnie. To znaczy, gdyby nie wypłynął to by sobie i był. Prokuratura zdaje się umorzyła postępowanie w tej sprawie, ale może powinno się posadzić na ławie oskarżónych autorów tego dokumentu. Chyba należałoby ich szukać w szeregach Unii Wolności – oni rządzili wtedy służbami specjalnymi. Nawet Gazeta Wyborcza się na to oburzała, na tym odcinku całkowicie popierając kaczyzm. Takie to były czasy, młodzi w to nie uwierzą. :)
16 października 2008, o godzinie 11:46
No kończę, bo jak dla mnie to już późno. Wybieram się do pracy na drugą zmianę, antyinteligencki front kaczystowski wzywa. Służba nie drużba. Do zobaczenia wieczorem. :)
16 października 2008, o godzinie 11:47
EDD,
ja tą instrukcję czytałem pod kątem szkód i metod osaczania jakie można wyrzadzić np. człowiekowi uczciwemu, ale nieskoremu do wspólpracy. W arunkach samowoli do jakiej sklonne są służby prowadziło to do poważnych nadużyć (przestępstw). Przykładów nie trzeba chyba przytaczać.
Daję Ci słowo honoru, że lektura tej instrukcji nawet na moment nie skłoniła mnie do zastanowienia się o jej pozytywnym znaczeniu dla ochrony społeczeństwa. A szkoda, bo może mój uraz nie byłby tak głęboki.
16 października 2008, o godzinie 11:49
Zeby ktos nie pomyslal ze sprawa jest okropnie tajemnicza to daje link do firmy tego ktory instrukcje 0015 podpisal.
http://www.niemczyk.net.p.....;task=view
16 października 2008, o godzinie 11:51
No i wyszło szydło z worka!
Wiemy po co Kaczyński objawił się w Brukseli i przy okazji zrobił z Polski durnia!!!
A nasza żurnalistyka będąca w Brukseli jest kosmicznie denna, to dziadostwo a nie dziennikarze!
Mam tu donos z pierwszej ręki, mianowicie polskiego wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Marka Siwca (z jego blogu).
Co donosi? A no to:
„Zanim będziemy delektować się popołudniowym spektaklem „ile masła w maśle”, czyli kto jest prawdziwym Polakiem na szczycie Unii Europejskiej – kilka słów dla wytchnienia.
Wczoraj ( tj. 14 października, przy. mój) w Parlamencie Europejskim gościła Salome Zourabichwili, minister spraw zagranicznych Gruzji w 2004 i 2005 roku. Gdybym miał spuentować ocenę sytuacji wewnętrznej w jej kraju powiedziałbym, że mówi dosadnie o prezydencie Saakaszwilim i jego polityce. Według niej jest on dyktatorem, który zdominował system polityczny Gruzji, wyeliminował wolne media i niezależną opozycję, a w Gruzji nie ma organizacji pozarządowych. Co gorsze, zdominował sądy, które instrumentalnie wykorzystuje do walki politycznej, a sierpniowy atak na Osetię był powodowany cyniczną kalkulacją: „zaatakuję, bez wzgęldu na to co by się nie działo umocnię swoją pozycję wewnętrzną”. Wobec agresji rosyjskiej i własnej klęski militarnej Saakaszwili chce zaprezentować się jako gwarant gruzińskiej demokracji i lider oporu przeciw agresywnej Rosji.
Pani Zourabichwili reprezentuje opozycję, której nie udało się zdobyć znaczącej pozycji w wyborach parlamentarnych. Można zrozumieć gorycz i przesadę, gdy mówi o prezydencie. Jednak jej uwagi dotyczące przyszłości Gruzji warto zapamiętać. Liczy ona na trwałą obecność przedstawicieli Unii Europejskiej w jej kraju. Chce, aby obserwatorzy monitorowali jakość demokracji, a w szczególności, aby wymusili na Saakaszwilim zgodę na trochę wolności w mediach i niezależne sądy. Domaga się także, aby Unia bardzo starannie sprawdzała, na co Saakaszwili chce wydawać pomoc międzynarodową. Jak na ironię, po przegranej wojnie z dyktatorem na czele, widzi większe szanse dla swojego kraju niż wcześniej. Dla byłej minister spraw zagranicznych jedynym gwarantem rozwoju własnego kraju jest jakość gruzińskiej demokracji.
Można się z nią zgadzać lub nie, ale doświadczeni politycy słuchają opozycji. Przekazuję więc te słowa Prezydentowi RP.
Tymczasem dziwnym trafem, w ślad za panią Zourabichwili, przybywa dziś (tj. 15 października, dla nas wczoraj – przyp.mój) do Brukseli prezydent Saakaszwili”
***
Więc nie interesy Polski, nie walka z premierem o wpływy – ale Saakaszwili był powodem całej tej awantury, bowiem to ukochany kumpel naszego prezydenta i trzeba było się z nim spotkać, w jego imieniu z unitami pertraktować.
Oczywiście na koszt polskiego podatnika, bo ten samolocik do Brukseli to jednak ćwierć miliona kosztował.
A te nasze nasze pożal się Boże dziennikarstwo – fascynowało się duperelami, zamiast wyśledzić prawdziwe przyczyny awantury i przepytać Kaczyńskiego na tę okoliczność.
Gdzie te pytanka o spotkanie z Saakaszwilim, o czym gadali, po co sie spotkali? No gdzie?….
Gdzie zdjęcia z ich tajniackich pogaduszek?
No gdzie są?
Informacja o Saakaszwilim w Brukseli wisi na blogu Siwca od 15-go.
Można było zobaczyć jak polski wiceszef Parlamentu Europejskiego komentuje wydarzenia w Brukseli. Przecież nie mamy wyższego urzędnika w organach UE, poza panią komisarz Huebner.
Ale na to te nasze żurnalistyczne matoły już nie wpadły.
16 października 2008, o godzinie 11:53
„że lektura tej instrukcji nawet na moment nie skłoniła mnie do zastanowienia się o jej pozytywnym znaczeniu dla ochrony społeczeństwa.”
Zgoda pelna Stan. I to bardzo wazne ze piszesz „spoleczenstwa” to dodaje sprawie pikanterii bo instrukcje wydal Urzad Ochrony PANSTWA.
16 października 2008, o godzinie 12:06
EDD
-
„Zeby ktos nie pomyslal ze sprawa jest okropnie tajemnicza to daje link do firmy tego ktory instrukcje 0015 podpisal”.
-
http://www.niemczyk.net.p.....;task=view
-
Ten obleśny grubas to Piotr Niemczyk? Dałbym EDD twoją zieloną głowę, że to jakiś kucharz, może Maciej Kuroń albo Bikont jakiś? I to on jest winien? Plotki głosiły, że winien jest Konstatnty „Jarucka” Miodowicz, działacz Platformy Antyobywatelskiej. Ale to obojetne, ja bym ich posadził obu w jednej celi. Temu grubemu taki fitness by się przydał, a Kostkowi też – za całokształt. :)
16 października 2008, o godzinie 12:14
Zofio
No i popatrz jak ci sie Mawar wylgal. Ty go pytasz o konkretne osoby a on jak ten tow. Wieslaw z anegdoty:
„Wrogowie Polski Ludowej i naszej Partii rozpowszechniaja pogloski ze jestem glupi. Nieprawda! (burzliwe oklaski). Dla przykladu podam kilka liczb. 3,9,11,22,31,41 i dodatkowa…18 (brawa nie milkna).”
16 października 2008, o godzinie 12:19
EDD
Ten dowcip lepiej wypada opowiadany niż pisany, jeśłi ktos to dobrze robi.
16 października 2008, o godzinie 12:20
Mawar
Otwarło ci się! Brawo Mawar. Poczekaj na kiszonkę po upływie kadencji brata, a może wczesniej. Tylko udepczcie nie myjąc nog.
Z grzybami lepiej ptak na kwaśno smakuje.
16 października 2008, o godzinie 12:23
Mawar.
Nie wierzę byś pamiętał ten głos jak skoki z pod ogona?
:D
16 października 2008, o godzinie 12:29
Mawar
Ale Niemcy z DDR to mieli jeszcze zabawniej. Nie szlo sroczy o glos.
Tow. Ulbricht nie wyzbył się nigdy dialektu z Turyngii. Dialektem tym posługiwali się kiedyś niemieccy klauni.
Jak relaksujące były jego mowy mogli docenić wszyscy Niemcy nie pochodzący z Turyngii.
16 października 2008, o godzinie 13:17
Przedwczoraj miałem nowy typ blokady. Ułamek sekundy po kliknięciu blokował się ten wirtualny klawisz, którym wykonuje się ponowne ładowanie stron. Dałem za wygraną gdyż wiedziałem, że ktoś będzie chciał mnie zmusić bym gdzieś poszedł.
Dziś najpierw zawieszono mi ładowanie stron – tzn takie wieczne ładowanie jakby. Zablokowano wyłącznik komputera i musiałem wyłączyć wyjęciem wtyczki. Dotąd taka operacja nie czyściła mi zakładek. Dziś tak zrobiono. I załadowała się po nowym wpisywaniu stron najpierw str mojego blogu, ale teraz jest odwrotnie – reszta załadowana, a z moją str blokada.