Jestem z Układu


Tornado w gospodarce światowej.

LICZNIK PREZYDENCKI

Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 725 dni.

Wojna z chwastem, czyli z IVRP Kaczyńskich, zresztą nieskończona dopóki PiSowski hufiec okupuje pałac prezydencki, odwiodła mnie od śledzenia i pisania o ekonomii. Do tego stopnia, że nawet obserwowanie obecnego kryzysu zeszło w moim planie dnia na dalsze miejsce. Ale nie do końca. Obserwowałem burzę na rynkach finansowych mając w pamięci kryzys roku 1987, który śledziłem dokładnie będąc we Francji i sporo na ten temat pisałem i mówiłem przez „Wolną Europę”. On wtedy wyglądał strasznie, zapowiadał apokalipsę i nagle zniknął. Czytając i słuchając tym razem licznych podobnie apokaliptycznych przepowiedni o groźbie wielkiej depresji przypominającej tę z lat 30 – tych, czy o końcu liberalizmu gospodarczego, a nawet samego kapitalizmu zacząłem się zastanawiać, czy aby nie będzie zupełnie inaczej,a troche podobnie jak dwadzieścia lat temu. Każdy kryzys jest indywidualnością, ale wiele cech one wszystkie mają wspólnych. Czy nie okaże się, że to w czym upatrujemy początek katastrofy i zapowiedź wielu chudych lat nie przeminie, jak tornado, bardzo silne to prawda i lokalnie bardzo dewastacyjne, dla wielu ludzi dramatyczne, czy wręcz tragiczne, ale jednak krótkotrwałe i oszczędzające wiekszość żyjącej populacji świata. Oderwany przez politykę od ekonomii bałem się to napisać (choć mówiłem o tym w mediach gadanych), i zresztą nadal nie jestem powien, czy mam rację, ale nie wykluczam, że ją mam. Nie wykluczam, że to w czym widzimy początek długotrwałego, głębokiego kryzysu to tornado wywołane przez pęknięcie bąbli spekulacyjnych.

Ono mogłoby się przekształcić w wielki kryzys, gdyby reakcją, jak w latach 30-tych była bierność władz publicznych i organizacji międzynarodowych we wstępnej, finansowej fazie kryzysu i tragiczna w skutkach nacjonalistyczna reakcja w momencie kiedy kryzys uderzył w wytwórczość, a polegająca na zamykaniu cłami i ograniczeniami rynków krajowych. To dopiero, czyli głupi etatyzm, zmasakrował wtedy gospodarkę światową. Tym razem było i jest zupełnie inaczej. USA, Unia Europejska i wiele krajów, w tym Polska podjęły od razu decyzje stabilizujące; wsparcie banków ze środków publicznych, połączone z częściową nacjonalizacją, gwarantowanie depozytów, obniżki stóp procentowych, wsparcie krajów w trudnościach przez Fundusz Walutowy. Te działania mają na celu odbudowę zaufania na rynkach finansowych,uspokojenie ich i przez to zapobieżenie głębokiemu wtargnięciu kryzysu w sferę wytwórczości. Nie ma natomiast dziś egoistycznych, podszytych nacjonalizmem reakcji, któreby ograniczały międzynarodową wymianę gospodarczą. Świat pozostaje otwarty. To bardzo ważne.

Wydaje się, że te posunięcia zaczynają owocować, choć pewnym być absolutnie nie można. Nie dałbym głowy, że nagła hossa na giełdach od paru dni i silne umacnianie się złotego, to rzeczywiście koniec fazy rosnącej nieufności, pesymizmu i ucieczki z pieniędzmi do bezpiecznych schowków i powrót optymizmu, kupowania, spekulowania, czyli tworzenia kolejnych bąbli. Ona wygląda na za gwałtowną, żeby była oznaką zdrowienia. Ale nie wykluczam, że kryzys został powstrzymany przed silnym uderzeniem w realną sferę gospodarki. Oczywiście ono jest i może się nawet nasili, ale nie musi oznaczać katastrofy i wielkiego bezrobocia. Nie można też wykluczyć nawrotów paniki i dalszych spadków giełd oraz walut, ale wydaje mi się, że amplituda tego rozedrgania będzie malała.

Nie ma mowy oczywiście o jakimś końcu liberalizmu, czy neoliberalizmu (moim zdaniem dla 99 % przeklinających go neoliberalizm to wszystko co im się nie podoba, taki ogólnie zły duch), czyli o wielkim i trwałym powrocie państwa do gospodarki. Ten który obserwujemy jest czasowy. Głębsze wejście państw w sferę gospodarki, w tym nacjonalizacje, to działania straży pożarnej, która wycofuje się po ugaszeniu pożaru, bo nie jest od odbudowywania zniszczeń. Tym bardziej pozbawione podstaw są opowieści o końcu kapitalizmu, czy o końcu globalizacji. Nic takiego nastąpi.

Jeżeli obecny kryzys zostanie powstrzymany przy pomocy tych działań, które podjęto, to po pierwsze będzie on testem na sprawność państwowej i międzynarodowej straży pożarnej w warunkach wyjątkowych. Dowiedzie, że społeczność międzynarodowa może się bronić w światowej skali przed zaburzeniami gospodarczymi. Po drugie podpowie zapewne działania ograniczające warunki dla powstawania na różnych rynkach nie tylko giełdowych i walutowych, ale także surowcowych bąbli spekulacyjnych. Ich wyeliminować nie można, ale utrudnić pęcznienie tak ogromne jak to się stało na pewno można i należy. 

Skomentowano 549 razy to “Tornado w gospodarce światowej.”

  1. jasnaanielka napisał(a):

    Gdzie jest Torlin?
    On tak się cieszył, kidy mógł być pierwszy. Chyba nie remontuje swego domu, tylko stawia go od nowa, od fundamentów!
    A teraz czekam na ciekawą dyskusję, bo temat pasjonujący.

  2. Edwar D.Dana napisał(a):

    Przepraszam że zacznę od trywialnej konstatacji. Szkoła średnia jest główną instytucja kształcąca przyszłych obywateli.
    Wydaje mi się rzeczą konieczną i pilną by w programach szkół średnich znalazł się poważnie i w miarę możliwości szeroko potraktowany kurs ekonomii.

    Myślę że taki przedmiot jest równie ważny jak nauczanie języka ojczystego i historii. Musi się uczyć ekonomii bo zabobon kwitnie, bo wiedza potoczna o gospodarce jest na poziomie ludowej medycyny i umiejętności odczyniania uroków.

    Nie tylko to. W mediach czytam mądrości o „niepewności” ekonomii jako nauki. O błędnych przewidywaniach ekonomistów.

    To trochę tak jak z potocznym ludowym odbiorem meteorologii i prognoz pogody. Tysiące i miliony ludzi codziennie leci samolotem, płynie statkiem i dzięki meteorologii bezpiecznie dociera do celu.

    Logistycy i rolnicy całego świata skutecznie dzięki meteorologii planują i przeprowadzają swe działania. Ubieramy się wedle wskazań „panienki pogodynki” na ogół trafnie.
    Mimo to zawsze słychać skargę że znowu leje nie tak jak przewidzieli, że upały, że susza, a tak być nie powinno.
    Zawsze na taki głos mam ochotę krzyknąć:
    Słuchaj ośle ze zrozumieniem nawet jak akuratnie myjesz zęby czy wiążesz krawat!

    Staraj się zapamiętać zdania warunkowe wszystkie „prawdopodobnie”, „o ile”, i „cyfry” przedewszyskim „cyfry”!

  3. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dowiedzie, że społeczność międzynarodowa może się bronić w światowej skali przed zaburzeniami gospodarczymi.
    To dla mnie najwazniejsze zdanie.

  4. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jeśli jedna z przyczyn kryzysu jest keynesowska polityka Greenspana to jak można mówić o klęsce neoliberalizmu?

  5. Edwar D.Dana napisał(a):

    Milknę. Bo za wiele mnie tutaj. Poczekam na kolegów i ..żanki.

  6. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, z nauczaniem ekonomii w szkołach – popieram. Z drugiej strony jednak ekonomia przecież naprawdę jest niepewna. Jak bowiem zinterpretować stale obecną sytuację, gdy dwaj równie utytułowani i uznani ekonomiści głoszą tezy wzajemnie sprzeczne?
    Ekonomii bardzo daleko do tego poziomu ścisłości, jaki cechuje nauki przyrodnicze. I nie jest to bynajmniej dowód jej ułomności. Inaczej być nie może, bo system ekonomiczny w przeciwieństwie do świata fizycznego nie jest układem liniowym. Prawa fizyki obowiązują dziś tak samo jak pięćset lat temu, natomiast każde nowe pokolenie ekonomistów ma w istocie do czynienia z zupełnie nowym przedmiotem badań.
    Nie chcę przez to, rzecz jasna, powiedzieć, że wiedza ekonomistów jest bezwartościowa i byle pan Franio z ulicy może się z równym skutkiem mądrzyć na tematy gospodarcze. Chodzi mi tylko o to, że zbytnie przywiązanie do określonej teorii czy szkoły ekonomicznej, choćby nawet nagrodzonej Noblem, prędzej czy później prowadzi na manowce. Lepiej zachować dystans, co zresztą czyni Gospodarz w swoim wpisie.
    Problem tylko w tym, że przy podejmowaniu decyzji makroekonomicznych jakimiś założeniami trzeba się kierować i zawsze będzie z tym związane ryzyko błędu.

  7. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze pisząc o trudnieniach w powstawaniu spekulacyjnych bąbli, nie wyjaśnił Pan jak takie bąblo-zapory mogłyby wyglądać, a to jest właśnie bardzo ciekawy temat. Czy bombla można efektywnie zwalczać tylko polityką makroekonomiczną banku centralnego, czy też stworzeniem jakichś światowych instytucji. A może osłabieniem pozycji finansowej USA na rzecz innych krajów? Wreszcie jest kwestia finansowego i prawnego nadzoru na samymi instytucjami finansowymi, która moim zdaniem łączy się z nadzorem nad globalnymi koncernami. Upadek Arthura Andersena w kontekście szwindli w Enronie jest symptomatyczny. Bank Lehman Brothers z kolei był audytowany przez Ernst & Young i z audytów wynikało, że wszystko jest OK. Tymczasem wszystko było postawione na głowie i to w daleko większym stopniu niż np. w polskim Wymiarze Sprawiedliwości czy też rodzimych korporacjach. Takie niezuważanie problemów przez instytucje do tego powołane, świadczą o tym, że reguły gry nie są przestrzegane, bądź wręcz, że zostały ustanowione i funkcjonują w praktyce tak aby zapewnić nieuzasadnione przywileje nielicznym na rynku. Jak to się dzieje. W moim przekonaniu napisał o tym sensownie W. Gadomski w Lehman Brothers. Prawdziwa katastrofa w wirtualnym świecie.
    Świat phantom-ticków
    Na razie nikt nie zarzuca bankowi Lehman Brothers stosowania tzw. kreatywnej księgowości. Ale księgi rachunkowe wielkich banków kontrolują bardzo młodzi ludzie zatrudnieni w renomowanych firmach audytorskich, których sieć rozciąga się na cały świat. Dla wielu to pierwsza praca. Mają za sobą kilka, może kilkanaście miesięcy praktyki. Nikt od nich nie wymaga, by rozumieli strategię rynkową kontrolowanej firmy i oceniali szansę jej realizacji. Mają tylko sprawdzić, czy w księgach nie ma błędu, czy wydatki zostały właściwie zaksięgowane, aktywa i pasywa odpowiednio wycenione. Ich wynagrodzenie jest niewielkie, choć szanse na awans spore. Pracują w morderczym tempie narzuconym przez szefów. Przy kolejnych pozycjach, które sprawdzają, stawiają „ptaszki”, czyli „ticki”. Gdy nie są w stanie nadążyć, stawiają „ptaszka” bez gruntownego sprawdzenia. W wewnętrznym slangu nazywa się je „phantom-tickami”. Praktyki te – a także znacznie większe nadużycia – wyszły na jaw przed kilku laty, gdy upadło kilka dużych amerykańskich spółek. Praca młodych kontrolerów, kontrolowana przez nieco tylko starszych kierowników, otrzymuje na koniec pieczątkę znanej firmy audytorskiej, która wystawia za nią rachunek na wiele milionów dolarów. Tę samą pracę, być może lepszej jakości, mogłyby wykonać znacznie taniej mało znane firmy księgowe. Ale spółki nie płacą za jakość kontroli, lecz za stempel znanej firmy. Bez niego żaden inwestor nie kupi akcji spółki i żadna poważna firma ratingowa nie oceni jej wiarygodności.
    Agencje ratingowe oceniają, jakie jest ryzyko, że spółki nie spłacą swoich zobowiązań. Długi Lehmana oceniały trzy najbardziej renomowane: Standard & Poor’s, Moody’s Investors Service i Fitch Ratings. Niczego niepokojącego w działaniu Lehman Brothers nie stwierdziły. Oceniały wysoko zdolność grupy bankowej Lehman Brothers do wypełnienia zobowiązań krótkoterminowych i tylko nieco gorzej jej wypłacalność w długim okresie. Najwyraźniej tu też działała logika „phantom-ticków”.
    Nawiasem mówiąc, nasz dług publiczny ma w agencjach ratingowych niższą notę niż jeszcze parę miesięcy temu dług banku Lehmanów. Noty dla Polski obniżają dwie okoliczności – konieczność redukcji zagranicznego długu z czasów PRL oraz położenie geograficzne. Obie okoliczności są tak naprawdę nieistotne, choć profesjonaliści z agencji ratingowych sądzą inaczej.

    http://wyborcza.pl/1,7649.....alnym.html
    ___________
    Jak sprawy wyglądają w światowych korporacjach wie każdy kto dla nich pracował (ja także). Dobre wyobrażenie, nawet nie znając realiów, o tym mogą mieć także funkcjonariusze naszego rodzimego Wymiaru Sprawiedliwości (także wojskowego) i korporacji, także prawniczych. Na marginesie warto prześledzić jak powstają korporacje, i dzięki czemu przez lata nikt nie zauważa, że są to instytucje funkcjonujące w praktyce w sposób patologiczny. Czyli kto komu płaci i w jakiej formie za luksusowe życie kosztem społeczeństwa, poprzez ograniczenie praw rynkowych i tworzenie nonsensów prawnych dla obrony swoich interesów, a także jak na tym tle pojawia się podwójny obieg egzekwowania prawa i przestrzegania praw konstytucyjnych. Wracajac jednak do USA. Ja mam wrażenie że większa niż gdzie indziej kultura prawna tych przedsiębiorstw, faktycznie dotyczy tam spraw przestrzegania regulacji, m. in. palenia papierosów. Ale jednocześnie na poziomie zarządzania i nadzoru mają one taką strukturę, iż większe przekręty są dozwolone. Globalne firmy, to wielkie struktury biurokratyczne, z reguły w sposób cyniczny i niemoralny zarządzane. Można powiedzieć nawet, że mają w sobie coś z znanych nam przedsiębiorstw państwowych. Zarządzający nimi nie ponoszą odpowiedzialności, albo odpowiedzialność jest iluzoryczna, ergo znajdują się poza kontrolą społeczną. Tak więc dopiero przywrócenie kontrolii społecznej nad zarządzającymi globalnymi rynkami, mogłoby zapewnić w przyszłości stablizację, a na to się niestety nie zanosi.

  8. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Mam pelna swiadomosc ograniczen nauk spolecznych i tej specyficznej jaka jest ekonomia takze.
    Tyle ze wladza by porozumiec sie z obywatelem jest dzis zmuszona mowic jezykiem ekononii, uzywac jej pojec. Obywatel powinien ten jezyk rozumiec i nie popadac w niepewnosc co do znaczen. W naukach spolecznych jest pewiem zespol pojec, terminow dosc scisle zdefiniowanych. Sa w ekonomii opisane podstawowe zjawiska i procesy co do dzialania ktorych panuje mniej wiecej zgoda. Jdzie o to by rozumiec i nie wpadac w lek. Media nie powinny tworzyc mitu iz ekononia to wrozenie z fusow,
    a jej mowa to mowa Pytii.

    Ale niepewnosci jest wiele. Zgoda.Dlatego:

    Celowo odwolalem sie do uwaznego sluchnia zdan warunkowych i wlasciwego rozumienia liczb czy rzedow wielkosci.

  9. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gadomski w swoim na mój gust uproszczonym opisie zwala winę na przeciążenie młodzieży rewizyjnej na zbyt obfite jej zadaniowanie.
    Tak więc wedle niego problem leży w braku czasu. ;)
    Jeśli tak jest to sprawa wypracowania skutecznego narzędzia wydaje się prosta.

  10. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zwróć uwagę Głosie na końcówkę wypowiedzi gospodarza.
    Gaszenie kryzysu będzie testem zastosowanych do tego celu metod. To połowa odpowiedzi na twoje podchwytliwe pytanie.

    Zostają bąble.
    Tu można pofantazjowac.
    Na początek wulgarnie i prosto.
    Opodatkować!!! ;))
    Co opodatkować?
    Opodatkować „przesadna” szybkość i rząd wielkości wzrostu wartości akcji w wybranym przedziale czasowym. Premiować akcje których wartość rośnie relatywnie wolno. ;))
    Myślę ze dało by się zbudować w tym celu skutecznie działający model matematyczny.
    Wiem ze to bardzo „wulgarny” prostacki i chyba nie calkiem nowy pomysl. Taki chlapnięty szkic żeby trochę zamieszać i ożywić rozmowę.
    Wiem także że i na to szybko znaleziono by rade.

  11. soulgarden napisał(a):

    p://krytykapolityczna.salon24.pl/99975,index.html
    Na takich macherów i potempienie felietonistów ciętych to ciut za mało. Należy przeanalizować jakie odczucia powodują przemyślanie konsruowane teksty i inne je wzmacniające lub korugujące. Taką profesjonalną przyswajalnię okrucieństwa i zbrodni mogą tworzyć tak lekko – zwykle pudelki lobby gangsterów kołnierzykowych.

  12. Edwar D.Dana napisał(a):

    No jak tym nie dacie się sprowokować na blog to znaczy ze Was gospodarka nie interesuje albo ze jak nasi bracia z Azji boicie się utraty twarzy.
    Burza mozgow polega na tym zeby rzucac takze i bzdury z ktorych krytyki mozna cos zmajstrowac.

  13. Zdzisław_1 napisał(a):

    Wdwar.D.Dana

    Gospodarz bardz dobrze z podrzucił ten temat bo naprawdę czas by wreszcie zacząc mowić o sprawach ktore dotyczą wszystkich dosłownie wszystkich od Bernarda do mnie emeryta.
    Twój postulat o nauce wstępu ekonomii jest jak konieczny!!!.Tak jak z nauką dekalogu (oj ale niektórzy będą zgorszeni ze daję takie porównania).
    Zwykły obywatel nie musi znac rózne teorie ekonomiczne ( ja nie znam) ale musi wiedzieć co to jest koszt co to jest pieniądz podateki wiele innych elementów ceny np. za mleko,czy chleb energia płace ktore kształtują cene bo to przecież interesuje od pracownika przez włąściciela do emeryta
    Ekonomie podstawy mozna wprowadzic w/mnie kosztem całek ,zbiorów i innych elementów matematyki wyzszej,bo i tak jak podają uczelnie typu technicznego studentów I roku trzeba uczyć matematyki czyli ta rozbudowana matematyka nadaje sie „psu na buty”
    Pozdrawiam

  14. Edwar D.Dana napisał(a):

    A jakbys Zdzislawie ograniczal powstawanie bąbli ?

  15. Edwar D.Dana napisał(a):

    A ty Glosie.
    Jakbys babla zdusil?

  16. Zdzisław_1 napisał(a):

    EdwarzeD.Dana

    # Edwar D.Dana Says:
    październik 30th, 2008 at 2:01 pm

    A jakbys Zdzislawie ograniczal powstawanie bąbli ?

    ograniczac coś czego nie ma skutku zadnego nie da.
    Ale myślę że jest rada przekłuwać jak balony jaki fajny huk

  17. Edwar D.Dana napisał(a):

    Balcerowicz

    http://www.polityka.pl/ni.....272069,18/

  18. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wreszcie ktos sie wypowiadzial.

  19. Edwar D.Dana napisał(a):

    Z Independent

    http://www.rp.pl/artykul/2,212365.html

  20. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do poczytania. Moze wieczorem.

  21. soulgarden napisał(a):

    http://swietlik.salon24.p.....index.html

  22. zofia napisał(a):

    Tornado gospodarcze to nie tylko kryzys finansowo-bankowy.
    Właśnie skończyłam pisać materiał dot,. walki UE z dwutlenkiem węgla. Zapowiada się konflikt z przewoźnikami drogowymi i to ostry, zwłaszcza tych, którzy wożą ładunki ciężkim taborem.
    A u nas cały sektor kolejowy, który być na to przygotowany – w Polsce praktycznie leży na łopatkach. Kłopoty czekają przemysł motoryzacyjny. Wszędzie albo kary, albo wiesze podatki.
    A w Polsce? Niebawem wielu obudzi się z ręką w nocniku.
    ***
    Sugestię naszego Gospodarza uczenia ekonomii w elementarnym zakresie na poziomie od gimnazjum w gore – wydaje mi się ze wszech miar uzasadniony. ta wiedza jest potrzebna każdemu czlłwiekowi, bez względu czy jest posłem na Sejm i decyduje o polskiej gospodarce, polityce pieniężnej itp czy pracuje gdziekolwiek indziej i jego ekonomia ogranicza się do korzystania z pobliskiego supermarketu, płacenia rachunków i domowych inwestycji.
    ***
    Jeśli chodzi o tzw. inwestycje spekulacyjne, nigdy nie budziły one we mnie entuzjazmu.
    Nie wiem jakie, ale działania państwa winny iść w kierunku zachęcania do inwestycji bezpośrednich – które niosą ewidentne , wymierne efekty dla Polski i jej mieszkańców – w gospodarkę: przemysł i usługi, może w naukę, prace badawczo-naukowe. W coś, co zostaje tutaj na miejscy i przynosi dochody, prędzej czy później owocuje pomnażając wniesiony materialny (finansowy, technologiczny itp) wkład.
    Jednocześnie zwróciłabym jednak uwagę na etos pracy, bo u nas z tym nadzwyczaj kiepsko.

  23. soulgarden napisał(a):

    http://jacektomczak.salon24.pl/99999,index.html
    http://wkrolestwiekalenda.....index.html

  24. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Najpierw trzeba omówić Fenomen bańki spekulacyjnej, a potem szukać rady.
    Fenomen bańki spekulacyjnej
    Dzisiejszy świat żyje wspaniałą koniunkturą obecną właściwie na
    wszystkich możliwych rynkach, począwszy od akcyjnych, przez
    surowcowe, skończywszy na nieruchomościach. Mimo pewnych oznak spowolnienia w tym ostatnim segmencie w USA i Wielkiej Brytanii, tempo globalnej hossy przyspiesza zgodnie z bezprecedensowo rosnącą podażą pieniądza oraz podnoszonymi przez rozliczne instytucje prognozami rozwoju światowej gospodarki.
    Na pewnym etapie każdego długoterminowego trendu wzrostowego nasuwa się jednak pytanie: Kiedy rynkowa wycena aktywów przestaje mieć racjonalne uzasadnienie w fundamentach i staje się wyrazem masowej, emocjonalnej spekulacji tłumów? Oczywiście precyzyjnej odpowiedzi nie ma, gdyż niemożliwe jest określenie granicy oddzielającej dwa powyższe stany. Proces odrywania się cen rynkowych od fundamentów może trwać nawet latami i tak właśnie formuje się bańka spekulacyjna (asset bubble).
    Bardzo ważnym spostrzeżeniem dotyczącym baniek spekulacyjnych jest to, że utrzymują się one dłużej niż by tego powszechnie oczekiwano, pęczniejąc do absurdalnych rozmiarów. Znamienną cechą wspólną tych irracjonalnych ruchów cenowych jest występowanie trendu hiperbolicznego na ich końcowym etapie. Niezmiennie na przestrzeni dziesięcioleci każda bańka pęka nagle, pośród euforii i hurraoptymizmu, generując dotkliwe straty u dużej grupy graczy, którzy kupowali jako ostatni.
    Fenomen powtarzalności tego mechanizmu na każdym właściwie rynku ma swoje źródło w ludzkiej psychice. Psychice karmionej emocjami stającymi się udziałem coraz szerszej zbiorowości, stopniowo zagłuszającej racjonalną kalkulację, skłaniającej rozum do niebotycznych oczekiwań i popychającej uczestników do zachowań stadnych. Warto przybliżyć choćby dwa znamienne (aczkolwiek nie tak popularne jak amerykański krach z 1929 r.) przykłady z historii, skonfrontować je z dzisiejszymi wydarzeniami na rynkach by odpowiedzieć sobie na pytanie, czy cokolwiek się zmieniło mimo postępu cywilizacyjnego.
    Spektakularne bańki w historii
    W czasach, gdy Polska Władysława IV rozciągała się po Morze Czarne, a Europą targała Wojna Trzydziestoletnia, Holandia stanęła w 1634 r. u progu tulipanowej manii. Niejaki botanik Charles de l’Ecluse, który przywiózł na Niderlandy 40 lat wcześniej z Konstantynopola pierwszą tulipanową cebulkę, nie mógł przypuszczać, że obiekt ten stanie się rozchwytywanym narodowym symbolem szlachectwa i bogactwa. Zainteresowanie kwiatami zostało dodatkowo spotęgowane niegroźnym wirusem, który spowodował na tulipanowych płatkach powstanie pięknych ognistych wzorów. Oprócz statecznych przedstawicieli ówczesnej klasy średniej do gry zaczęli przyłączać się spekulanci, irracjonalnie windując ceny. Szaleńcza gorączka stała się udziałem „ulicy”, a dla jednej tulipanowej bulwy sprzedawano inwentarz, produkty rolne, ziemię. Według dostępnych relacji, przed pęknięciem tulipanowej bańki w lutym 1637 r. był miesiąc, w którym cena cebulki wzrosła
    dwudziestokrotnie.
    Giełda amsterdamska i kilka regionalnych zaczęły oferować
    instrumenty pochodne, by zwiększyć finansowe lewarowanie. Handlowano cebulkami, których jeszcze nie widziano, zawierając po
    abstrakcyjnych cenach transakcje typu futures. U szczytu tulipanowej bańki miały miejsce transakcje opiewające na 13000 ówczesnych florenów za jedną cebulkę. Ugruntowało się powszechne przekonanie o świetlanej i dostatniej przyszłości.
    Na początku 1637 roku władze Holandii podjęły kroki zmierzające do
    unieważnienia podpisanych po listopadzie 1636 kontraktów. Uaktywniła się podaż od grupy lepiej poinformowanych, co obecnie określa się mianem insider trading. Do zbiorowej świadomości dotarła wkrótce brutalna prawda, że astronomiczne sumy płacone za jedną cebulkę nie mają uzasadnienia ekonomicznego (podaż tego towaru rosła z racji zwiększonych upraw). W ciągu zaledwie sześciu tygodni od ustanowienia szczytu cena cebulki zapikowała 90 %, czyniąc pariasów z rzeszy niedoszłych bogaczy. Niewiele później deficytowy do niedawna towar wart był ułamek promila ze swojej rekordowej wyceny. Frustracja i depresja trwała dekady, podkopując fundamenty gospodarcze całego kraju.
    Osiemnasty wiek – wiek narastającego brytyjsko-francuskiego wyścigu o dominację morską i kolonialną, wiek postępującej industrializacji budującej nową jakość cywilizacji – również nie był wolny od spekulacyjnych manii.
    Zadłużona wskutek działań wojennych Wielka Brytania podpisała w 1711 roku z instytucją finansową South Sea Company umowę na finansowanie długu krajowego w zamian za 6-procentowy roczny kupon. Faktycznie dokonywano konwersji długu na akcje emitowane w kolejnych ofertach publicznych. Spółka otrzymała przy tym wyłączność na handel w strefie mórz południowych, co było wspaniałą wiadomością z racji wymiany handlowej z hiszpańskimi koloniami w Ameryce Południowej. SSC dążyła równolegle do zmonopolizowania międzynarodowego handlu niewolnikami.
    Cała euforia i dramat rozegrały się w 1720 r. Rozchwytywane akcje
    podrożały niemal ośmiokrotnie do czerwca, gdyż obrotny zarząd
    obiecywał krociowe zyski z handlu, który w rzeczywistości ograniczał
    się ledwie do kilku statków rocznie. Szefostwo firmy zaczęło sobie
    zdawać sprawę z przewartościowania papierów, toteż upłynniło swoje walory.
    Sir Isaac Newton we własnej osobie zdążył zarobić na pęczniejącej
    bańce 7000 funtów, sprzedając akcje w przeczuciu nadchodzącego
    krachu. Balon rósł dalej, więc naukowiec na przekór swojej mądrości kupił SSC ponownie i tym razem już uciec nie zdążył, tracąc trzykrotność wcześniejszego zarobku. Krach przecenił akcje z 950 na 200 funtów w ciągu 4 miesięcy, a w 1721 roku jednym walorem obracano za niecałe 100 funtów.
    Podobne wypadki rozegrały się równolegle we Francji, gdzie masowa
    spekulacja wywindowała ceny kolonialnej spółki Mississippi
    dwudziestokrotnie. Pęknięcie bańki szybko sprowadziło notowania do punktu wyjścia, rujnując 95% kapitału tych, którzy zainwestowali na szczycie.
    W obu krajach szaleńcza i zgubna mania inwestycyjna spowodowała
    wiele samobójstw i pozostawiła długoletnie piętno na gospodarce.

  25. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glosie
    Dzieki za to ze popularyzujesz historie gospodarcza. To bardzo interesujaca i pouczajaca dziedzina historii.

    Niestety jestem mocno zajety.
    Do…

  26. głos zwykły napisał(a):

    Pękanie różnych baniek
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Pekla-banka-spekulacyjna-na-rynku-monet-kolekcjonerskich-1739156.html
    http://www.manageria.pl/manageria/1,85811,5402533,Kiedy_peknie_surowcowa_banka_spekulacyjna_.html
    http://businessman.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2786:pka-kolejna-baka-spekulacyjna&catid=3:market-news&Itemid=54
    Geneza bańki wg. Georga Sorosa
    http://szczesniak.pl/node/841
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ba%C5%84ka_internetowa
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ba%C5%84ka_spekulacyjna
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Tulipomania
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kompania_M%C3%B3rz_Po%C5%82udniowych
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kompania_Missisipi
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mania_Kolejowa
    http://www.money.pl/gield.....80446.html

  27. Piotruś napisał(a):

    Paweł (11:22)” Prawa fizyki obowiązują dziś tak samo jak pięćset lat temu, natomiast każde nowe pokolenie ekonomistów ma w istocie do czynienia z zupełnie nowym przedmiotem badań.” – wydaje mi się, że pomiędzy Galileuszem a CERNem każde pokolenie fizyków bada coś zupełnie nowego. W ekonomii po prostu jest więcej życia czyli niepewności.
    Dlaczego chcecie nakłuwać balony przecież mimo nadętości one pozwalają bezpieczniej siadać. Cyberkapitały to takie współczesne cebulki tulipanów i wiadomo od dawna, że nie można całej ziemi obsadzić tulipanami.

  28. narciarz2 napisał(a):

    EDD zaproponowal: Co opodatkować?
    Opodatkować „przesadna” szybkość i rząd wielkości wzrostu wartości akcji w wybranym przedziale czasowym. Premiować akcje których wartość rośnie relatywnie wolno. ;))

    .
    Odpowiedz 1. Doslownie sie nie da. Podam przyklad akcji Amedisys (AMED). Z jakichs powodow, ktore same w sobie musza byc bardzo ciekawe, te akcje niezwykle silnie oscyluja. Cena AMED potrafi wzrosnac a potem spasc o kilka procent w ciagu dnia. Mozna to sprawdzic na Yahoo. Prosze sobie obejrzec piec dni pod rzad. Taka krzywa wyglada bardzo interesujaco. Powiedzmy, ze zakupilem AMED piec dni temu, ale nie sprzedalem. Prosze zobaczyc, co w tym czasie sie stalo z cena. Czy mam placic podatek co dzien, co minute, a moze co sekunde? A co bedzie, jesli cena spada? Czy mam dostac zwrot podatku?
    .
    Odpowiedz 2. Ten problem zostal dawno rozwiazany. Rozwiazanie nosi nazwe „podatek od zyskow kapitalowych”, czyli „capital gain tax”. Podatek nalicza sie w momencie sprzedazy. Nie ma czego proponowac, bo propozycja zostala dawno zrealizowana.
    .
    Odpowiedz 3. Trzeba wiedziec, o czym sie pisze, bo inaczej propozycje brzmia zabawnie.

  29. Zdzisław_1 napisał(a):

    sulgarden wpis godz.5:19

    Twoj wpis nie ma nic do tematu jaki jest omawiany ale że daleś link,wić przeczytałem bo o to Ci chodzilo.
    Autor tamtego wpisu oburza sie na obrażenie prezydenta przez jakąś słuchaczkę.Na temat tej obrazy moze masz rację może bo znam tylko relację autora sam nie słyszałem więc nie oceniam.
    Chcę sie tylko odnieść do stwierdzeń autora że prezydent nie należy do osób które sa pod skrzydłami establishmentu (chyba dobrze napisałem) ale chyba nie masz racji.Obrońców ma w nadmiarze,TVP,Rzeczpospolita,Polsat a nawet ta bojkotowana TVN red.Morozowski i inne nie bede wymienial tytuły gazetowe sam je znasz,radio radio Maryja Zwiazki Zawodowe,Semka.Ziemkiewicz Warzecha ,Wildstein,Karnowscy i wielu innych (ktorych akurat teraz nie pamiętam), cały PiS i autor wyraza się o Nim jak o sierotce Marysi.Musi wziąć w obrone.Oczywiscie niech to robi.Ale niech nie robi z tego afery.Bo ta jak sam autor zaznaczyl mloda dziewczyna widząc Prezydenta w Brukseli i Jego zachowanie poklepywania nie mogła to ocenić ze to jest norma dyplomatyczna i oceniła tak jak oceniła. W kazdym razie zachowanie i tlumaczenie ze tak pstępuja na salonach,nie podniosło prestiżu Polsce.
    Więc w/mnie powinienes teraz Ty nie nagłaśniac sprawy ( bo jakoś przycichła) i nie ośmieszać Prezydenta. Obrońców ma aż nadto.
    Pozdrawiam

  30. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Narciarz
    i o to idzie zeby zacząć sobie wyjasniać rzeczy dla jednych elementarne dla drugich nie, bez obawy utraty twarzy Narciarzu.

  31. Zdzisław_1 napisał(a):

    Sulgarden

    Prezydent też należy do establismentu

  32. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Idzie o stworzenie mechanizmu wymuszającego podaż danej akcji.
    „w wybranym przedziale czasowym”. To jednak N2, co innego niż
    „nalicza sie w momencie sprzedaży”.
    To oczywiście trudne.

  33. Mawar napisał(a):

    Pisze Gospodarz: „Wojna z chwastem, czyli z IVRP Kaczyńskich, zresztą nieskończona dopóki PiSowski hufiec okupuje pałac prezydencki, odwiodła mnie od śledzenia i pisania o ekonomii. Do tego stopnia, że nawet obserwowanie obecnego kryzysu zeszło w moim planie dnia na dalsze miejsce”.
    -
    Dwa piękne zdania, nostalgiczne, przypominają mi czasy młodości i poranną lekturę prasy. Zanim się doszło do przewagi gospodarki centralnie sterowanej, której kryzys niestraszny,nad imperialistyczną, w której kryzys co rusz, było się zmuszonym poczytać o okrutnym wrogu – imperialiźmie, z którym walka nigdy nie była skończona. :)

  34. Zdzisław_1 napisał(a):

    narciarz 2
    ładnie wyjsnileś co to, ta bańka.
    Ja Uznam że masz racje ale rzecz w tym że te Giełdy i temajątki ktore sa wystawiane do obrotu na gieldzie to taki troche wirtualny świat. Co zwyklemu obywatelowi np. USA mowi że akcje jakiejs fabryki kopalni spadły o 50%.nic kopalnia dalej kopie rudę bo stoi moze mniej ale za rok zapotrzebownie wzrosnie i zwiększom wydobycie i zatrudnienie ( i tu moze być zainteresowany obywatel ) podobnie z fabryką.
    Teraz moje rozumienie bańki to karty kredytowe i życie tymi kartami ponad stan. zarabiam 2000zl a dzięki kartom wydaję 3000.zł i to rozumiem jako bańka ktora mozna przekłuć i jest huk. Nie jestem ekonomistą nie czytam fachowych pism nie gram na gieldzie i dlatego tak rozumiem ta sytuację.A USA chyba ma więcej zaciągniętych kredytów jak odłożonych pieniędzy .Czyli żyła ponadt stan ( chyba mogli sobi na to pozwolić bo drukuja $)
    A tak na marginesie co to jest pieniądz? ja uważam ze to kwestia zaufania wierzę że 10 zl.to np.5 kg. chleba a jezeli piekarz w to nie uwiezy ?Pieniądz drukowany to też bańka.Czyz nie?
    Pozdrawiam

  35. Mawar napisał(a):

    Gospodarz pisze o kryzysie, znów uroczo: „Tym razem było i jest zupełnie inaczej. USA, Unia Europejska i wiele krajów, w tym Polska podjęły od razu decyzje stabilizujące …”.
    -
    …i od razu mija się z prawdą, z pełną świadomością mijania. Bo „od razu” to rząd Tuska zaprzeczał, że jest kryzys, a nawet jeśli gdzieś jest, to z pewnością nie w Polsce. Prezydent został natychmiast obsobaczony za wyrażenie zbrodniczej chęci porozmawiania z rządem tak ogólnie o tym kryzysie. No jasne, bo przecież pod rządami Donaldu o żadnym kryzysie mowy być nie może. Kto o tym mówi popełnia zbrodnię stanu, kto o tym myśli winien jest myślozbrodni.

  36. głos zwykły napisał(a):

    Tak więc w wyniku analizy historycznej zjawiska, które nazywamy bańką spekulacyjną, dowiedzieliśmy się, iż wynika ono z zaistnienia różnych czynników z których za najważniejsze można uznać to, że jakiś towar staje się w większym stopniu przedmiotem tezauryzacji lub zdobywania kapitału, niż elementem transakcji kupna sprzedaży, podobną konkluzję można odnieść do derywatytów, że one odrywają się od swojej pierwotnej funkcji, jaką jest zabezpieczanie ceny transakcji kupna-sprzedaży na przyszłość, a stają się papierem wartościowym, na którym można zarobić lub stracić. Stąd też oczywistą konkluzją jest to, że należy poprzez funkcjonowanie instytucji rynku kapitałowego i towarowego, zapewnić realizację głównego celu rynku, jakim jest swobodny lub najbardziej efektywny przepływ kapitału, towarów i usług, pomiędzy kupującymi i sprzedającymi stosownie do praw podaży i popytu, a funkcję tezauryzacji utrzymywać w odpowiedniej proporcji do tego celu i w związku z tym celem wyznaczyć marże zysku instytucji finansowych, poprzez właściwy nadzór nad ich operacjami giełdowymi, który głównie polegać powinny na zapewnianiu wiarygodności informacji o wartości rynkowej sprzedawanych towarów i usług, oraz zwrotu kapitału w postaci głównie dywidend na inwestycjach w papiery wartościowe przedsiębiorstw. Spekulacja na rynku kapitałowym, pieniężnym i towarowym powinna natomiast służyć jej podstawowej pozytywnej roli tj. ustalaniu najniższej możliwej ceny na produktach oferowanych na różnych rynkach po różnych cenach, lub też najlepszym zwrotom ceny włożonego kapitału przez inwestorów giełdowych w inwestycje rokujące zyski na przyszłość.

  37. głos zwykły napisał(a):

    Innym jeszcze rozwiązaniem byłoby wprowadzanie skomplikowanego globalnego podatku, takiego jak (o funkcjach takich jak) podatek VAT, którego celem byłoby uczynienie zysków z spekulacji mało atrakcyjnymi lub w wersji neutralnej, nie ingerującego w opłacalność spekulacji, ale generującego ogromne kapitały, gromadzone jako rezerwa przez międzynarodową instytucję finansową, które mogłby być następnie wykorzystywnane rzecz stabilizacji globalnych i lokalnych rynków w dobie kryzysu. Jeszcze innym rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie pojęcia globalna giełda dominująca, gdzie dochodzi do zbyt dużej centralizacji zleceń kupna sprzedaży na dane towary czy też usługi z całego świata i instytucjonalna zapora przeciwko światowej hegemonii takiej giełdy. Jeszcze innym rozwiązaniem byłoby uzgodnienie, że dolar nie będzie już dalej światowym pieniądzem, a w jego miejsce, wejdzie jakaś światowa elektroniczna jednostka rozliczeniowa, zarządzana przez jakiś nowy Międzynarodowy Bank.

  38. Zdzisław_1 napisał(a):

    Mawar

    Damcytam z Twojego wpisu i prosba do Ciebie byś w swej łaskawości mi odpowiedział.
    Cytat:”Prezydent został natychmiast obsobaczony za wyrażenie zbrodniczej chęci porozmawiania z rządem tak ogólnie o tym kryzysie. No jasne, bo przecież pod rządami Donaldu o żadnym kryzysie mowy być nie może.”
    Staramy się rozmawiac teraz o ewentualnym kryzysie Ty tez sie niby właczasz,ale okazuje sie ze to komentarz polityczny.
    Więc spytam politycznieciagle słysze ze Prezydent jest niedoceniany obrazany i za te wszystkie przypadlości oskarżacie PO.Jak mozna itp zle mowic zabraniac mu On taki wspanialu.Zresztatez się użala że gojest atakowany ze wszystkich stron.Tak atakowany-ale przecież on mowi że Donald Tusk jest najgorszym premierem ,On obraża Premiera Rzadu Polskiego wręczjąc mu nominacje na premiera Rządu Rzeczposlplitej Polskiej w 37 sekund bez nalezytej oprawy.Niedługo potem robi wielkie przedstawienie z wręczenia nominacji jakiemuś urzędnikowi w Swojej Kancelarii.Tak postępuje Prezydent Polski ktory poniza najwyzszego Urzędnika Państwowego? Niestety poniżył On godność Prezydenta i przy okazji ponizył sam siebie.Naprawdę nie trzeba nic dodawac te tego incydentu by wyrobić sobie opinię.
    Teraz do Ciebie i Tobie podobnych,mam nadzieje z o sobie dobrze myslisz i uważasz sie za czlowieka kulturalnego?
    Odpowiedz mi tylko na 1 pytanie.Czemu mówisz na Prwmiera Rżądu Polskiego „DONALDU” z szacunku do Funkcji Premiera?
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedz

  39. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Burza mózgów zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Żeby tylko nas szlag przy tej zabawie nie trafił.
    :D
    Nasuwa mi się jedno ,oczywiście banalne, spostrzeżenie.
    Uznając potrzebę wolności gospodarczej dostrzegać i docenić należy role władzy politycznej ,na razie państwa, jako gwaranta umów.
    W związku z tym wydaje się oczywistym by władza polityczna „wędrowała” wraz i integracją i globalizacją gospodarki. Koniecznym wydaje się pogłębianie i rozwój terytorialny takich politycznych instytucji jak UE, a w dalszej perspektywie konieczność zaistnienia instytucji globalnych o funkcjach i uprawnieniach obecnych państw.

  40. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Uważam, że globalne państwo i globalne władze jeszcze przez bardzo długi czas nie będą potrzebne ludzkości. Natomiast przestrzeganie globalnych standardów, jak najbardziej, wkrótce. Międzynarodowe instytucje, natomiast powinny ewoluować w kierunku pomniejszania znaczenia państw z prawem weta wobec takich uznanych standardów.

  41. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Oczywiście, że to odległa perspektywa, ale ważnym jest to, że dzisiejszy kryzys unaocznia potrzebę kontynuowania procesu integracji. W historii jak wiesz kryzysy raczej powodowały tendencje do zamykania sie we własnych podwórkach.

  42. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Przypominam, że oczekuję od ciebie i uchachanego odpowiedzi czy L.Kaczyński powinien wchodzić w „pułapkę” i jechać do Brukseli czy nie?

  43. zofia napisał(a):

    Mawar
    Ty pieprzysz bez sensu! Jak zwykle zresztą.
    Przeczytaj spokojnie raz jeszcze swój wpis i zastanów się, bo sam pan prezydent Kaczyński publicznie stwierdził iż w Polsce kryzysu nie ma.
    Tuska widzisz i słyszysz a własnego prezydenta ignorujesz?!

  44. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Dobrej nocy wszystkim obecnym i nieobecnym chwilowo. Miło dziś było. Tak naprawdę co myślę Głosie o kryzysie znajdziesz:

    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61047

  45. Mawar napisał(a):

    Zdzisław_1
    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61537
    „Teraz do Ciebie i Tobie podobnych …
    -
    To może napisz od razu, że jestem żydem, pedałem, cyklistą, kato-faszystą lub ich sługusem, bedę przynajmniej wiedzial do kogo jestem podobny (gdybym miał wybór wybrałbym żyda).
    -
    „… Odpowiedz mi tylko na 1 pytanie. Czemu mówisz na Premiera Rżądu Polskiego “DONALDU” z szacunku do Funkcji Premiera?
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedz”.
    -
    Ja równieź pozdrawiam i też czekam na odpowiedź, dlaczego niejeden diabeł ogonem macha i na mszę dzwoni? Innymi słowy, dlaczego Minister Kuczyński od dwóch lat kilka razy w tygodniu nazywa Prezydenta RP chwastem? A przy okazji przejrzyj sobie dokładniej ten blog, a zobaczysz, kto kiedy i ile razy nazywał prezydenta kartoflem, co swego czasu uprzejmie podsuneła naszym krajowym liberałom prasa niemiecka.
    A przecież wolałbym standardy amerykańskie. Wczoraj TV pokazała krótki fragmencik z kampanii wyborczej. Zwolenniczka McCaina pyta się go, czy to prawda, że Obama jest Arabem? – Nie, madam – odpowiada McCain, politycznie bardzo się z nim rożnię, ale chciałem panią zapewnić, że to dobry obywatel.
    Czy Kuczyński to zrozumie? Nie, ale on jest byłym komunistą.

  46. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Ty pieprzysz bez sensu! Jak zwykle zresztą.
    Przeczytaj spokojnie raz jeszcze swój wpis i zastanów się, bo sam pan prezydent Kaczyński publicznie stwierdził iż w Polsce kryzysu nie ma”.
    -
    Tak, dwa tygodnie później. A pisałem o tym co było dwa tygodnie wcześniej. Więc jeśłi ktoś coś bez sensu to … :)

  47. Mawar napisał(a):

    EDD
    -
    „Mawar, Przypominam, że oczekuję od ciebie i uchachanego odpowiedzi czy L.Kaczyński powinien wchodzić w “pułapkę” i jechać do Brukseli czy nie”?
    -
    Powiedzmy, że ustaliliśmy z Uchachanym, że Bernard miarodajnie odpowie na to pytanie, jeśli go przestaniecie cenzurować.

  48. narciarz2 napisał(a):

    Zdzislawie:
    jako nowy uczestnik dyskusji mozesz jeszcze nie wiedziec, ze od Mawara nie doczekasz sie rzeczowej dyskusji. Mawar jest tak zaprogramowwany, ze wybiera jakis w miare przypadkowy element czyjejs wypowiedzi, po czym usiluje sie natrzasac niekoniecznie na temat. Dowcip kiepsko mu wychodzi, poniewaz programisci Mawara najwyrazniej zaoszczedzili na bibliotekach zawierajacych humor. Wypowiedzi merytoryczne tez kiepsku mu wychodza z powodu niedostatku mocy obliczeniowej. Kiedys przeprowadzilem serie eksperymentow z Mawarem i doszedlem do wniosku, ze najlepiej jest go potraktowac mysza, czyli przewinac ekran do nastepnej wypowiedzi wpisanej przez kogos innego.

  49. jasnaanielka napisał(a):

    Narciarzu2 – Zdzisław_1 jest człowiekiem serio i nie uwierzy, jeśli nie doświadczy. To piękne kiedy się widzi jak on robi kolejne próby dyskusji na serio z naszymi harcownikami. No cóż, stare narciarskie zawołanie JAK SIĘ NIE WYWRÓCISZ TO SIĘ NIE NAUCZYSZ jest wciąż aktualne. Są bowiem oprócz trzech podstawowych prawd prawdy ponadczasowe. Dzisiejszą dyskusję czytam z uwagą, ale się nie wymądrzam, bo na ekonomii, to ja jak kura na pieprzu.
    Dobranoc.

  50. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o rynek akcji, to najbezpieczniej jest nie ingerowac brutalnie w celu „wymuszenia podazy”. Cena akcji przynajmniej w teorii odzwierciedla rzeczywista wartosc przedsiebiorstwa. Niestety tak jest, ze jest to prawda tylko w sensie statystycznym. Na krotka mete ceny zmieniaja w dziki sposob, co mozna sobie zobaczyc na przykladzie AMED. Zdarza sie, ze przedsiebiorstwa plajtuja i wtedy udzialowcy traca. To jest tzw. niesprawiedliwosc spoleczna. Z drugiej strony, nikt nie zmusza, zeby byc udzialowcem.
    .
    Badania pokazuja, ze po usrednieniu w dlugim przedziale czasu, usrednione ceny rozmaitych sektorow gospodarki (tzn, ceny „koszykow” zlozonych z akcji przedsiebiorstw danego sektora) zmieniaja sie tak samo. W tym sensie najbezpieczniej jest zainwestowac w szeroki index, np S&P500, i spokojnie czekac powiedzmy 30 lat. Wielu ludzi nie chce tego przyjac do wiadomosci. Na przyklad ja nie chce. Mozna poprawic szanse swojego sukcesu inwestujac w starannie dobrany koszyk przedsiebiorstw. Ta metoda tez dziala statystycznie, bo udzialy jednych przedsiebiorstw w koszyku zyskuja, zas inne traca. Ale jesli koszyk jest dobrze dobrany, to rosnie szybciej, niz rosnie index.
    .
    Proponowalbym tu obecnym przerwanie amatorskich dywagacji na ten temat i postudiowanie nastepujacej strony: http://www.fool.com. Tam mozna sie dowiedziec sporo wiecej na ten temat, jak rowniez zaprenumerowac sobie „koszyk” udzialow amerykanskich przedsiebiorstw. Dalsze radosne dywagacje beda troche przypominaly probe ponownego odkrywania Antarktydy.

  51. soulgarden napisał(a):

    Nie ma nic szczególnego w tym, że ścigany jest człowiek, który skojarzył w sposób poza wypowiedzią prezydenta. To jest taki sam nieszczególny rodzaj skojarzenia jaki stosuje się wobec mnie tysiące razy za każdym razem inaczej, ale dopisująco. Jeśli kogoś się zestawi/skojarzy na zasadzie innej niż wypowiedź dosłowna w języku pisanym lub mówionym to jest to kategoria równoważna dla wszystkich rodzajów – są nieszczególne. Drugą sprawą na pewno też ciekawą jest nagminne używanie przez policję programów czy metod na wstawianie spreparowanych stron na wysokie pozycje w wyszukiwaniu przez wyszukiwarki. Czy była tu konieczność reakcji? Wątpię. Chyba, że jest się autorem takiego pomysłu realizowanego w zakresie bardzo znacznym. Wtedy może być to zabawne dla np kierującego zaszczuciem przy pomocy takich metod.

  52. Mawar napisał(a):

    N2
    Z1 zadał konkretne pytanie i uzyskał odpowiedź, co ma do tego rolka przewijania w twojej myszy? Jeśli masz ją źle ustawioną możesz to poprawić, zwykle w panelu sterowania. Gdybyś nadal mial problemy to oczywiście służę pomocą.

  53. soulgarden napisał(a):

    Prezydent. Prezydent przeciwstawiony męczennikowi to dobry kontekst oświetleniowy dla prezydenta i „męczennika”. Ale w tym temacie chodzi o coś bardziej ogólnego. Pacynkowanie ludźmi to system działań doskonalony od 19 lat.

  54. soulgarden napisał(a):

    Trzy dni temu miałem zamiar zamilknąć na jakiś czas i nie reagować na kopy prasowe. Ponieważ ogólnie miałem taką tendencję było to dokładnie namierzone i przemyśliwane. Zjątrzono mnie bardzo banalnie – zabawą władzą nad materią – komputerem. Mam prędkość radiową bardzo słabą 200 mb/s, ale to prędkość, która powinna dawać komfort przy zwykłym otwieraniu stron. To co jest codziennością i tak wygląda bardzo kiepsko jak na ten parametr. Niestety pogłębianie zamulania ładowania, konieczność „rozpędzenia się” komputera przez kilkadziesiąt minut po włączeniu było ostatnio coraz dokuczliwsze. Trzy dni temu zaproponowano mi zabawę w wyświetlanie się str startowej google niemal na każdy wpisany adres. Te banalne działania niemal zmasakrowały mnie psychicznie. Jestem człowiekiem programowanym do wzmagających się uwarunkowań bodźców od 5,5 roku. W tym czasie mój układ nerwowy jest jednocześnie z całodobową pracą moich oprawców zjadany najprawdopodobniej przez wirusa. Teraz dołożyło się też to, że niemal 2 miesiące nie było mie stać na najsłabszy zestaw środków wzmacniających odporność. Sam zauważam to nie tylko na podstawie zmniejszającego się progu reakcji emocjonalnych, coraz większych zaburzeń pamięci (jak np ze szczególnym zapominaniem niektórych podstawowych cech pamięci bierzącej – jak przypadki gramatyczne – ale to już od dwóch lat). Końca rypania wypasionych karaluchów nie widać, a ja jestem zmiękczony jakimś robakiem i zaboksowaniem od czasu niewyobrażalnego porównywalnie do moich „konkurentów”. Ilość erupcji emocjonalnych wymuszanych coraz lepiej układanymi miksturami, coraz lepiej wprasowanymi kalkami; przewlekły stres – to wszystko wraz z niemożliwością wzmocnienia „witaminkami” powoduje dość gwałtowny zjazd ogólny fizjologii. Czołgam się jakoś między boksami i muśnięciami jednolitej substancji narzucającej mi tematykę myśli i odczuć. Nie potrafię tylko przeczołgać się między mieszankami bodźców przyciągająco-odpychających przez ingerencje internetowe. Praktycznie musiałbym przestać korzystać z komputera by móc uniknąć tak wyrafinowanie stopniowo wciągającej ośmiornicy kontrastujących zwrotem i siłą bodźców. Moje mieszkanie jest klatką badawczą ułatwiającą te bodźcowanie. Klatką w której przebywanie obrzydza mnie strasznie. Realność świata w jakim przebywam, a jaki jest światem emocji mojego głównego mordercy jest totalna przez odcisk. Ingerencja w prywatność w postaci rozpowszechniania danych wzmocniona władzą fizyczną nad komputerem i dodatkiem superrejestracji fizjologii (hi-fi) powoduje czucie się jak zwierzę. Stąd niektóre ingerencje czy to w prawo własności, czy przez bliźniacze szyderstwo poprzez inne formy działań zaprzeczających możliwości wpływu na nie to potworna degradacja, potworna masakra.

  55. Edwar.D.Dana napisał(a):

    N2
    Fajnie, że informujesz o tym jak bezpiecznie uczestniczyć, jako indywidualny gracz w grze giełdowej. Dzięki za tę informację.
    Ja i chyba Głos dywagujemy sobie sprowokowani nadzieją Gospodarza. Gospodarz wyraził nadzieję, że z kryzysu można wziąć jakąś nauczkę i na podstawie tej nauczki wypracować narzędzia pomagające unikać w pewnym stopniu powstawania warunków dla rozwoju bąbli.
    Mnie szło o sprowokowanie do wypowiedzi jak największej ilości uczestników blogu. Osiągnąłem to w twoim wypadku.

    ”Jeśli idzie o rynek akcji, to najbezpieczniej jest nie ingerować brutalnie w celu “wymuszenia podaży”. ”

    Zająłeś stanowisko i oto szło. Wyraziłeś się jasno i zrozumiale. Dziękuje we własnym imieniu.

  56. Edwar.D.Dana napisał(a):

    NIESTETY ON MA BRATA.

    http://wyborcza.pl/1,7596.....olski.html

  57. Edwar.D.Dana napisał(a):

    CHWIN INFORMUJE ZIEMKIEWICZA.

    http://www.rp.pl/artykul/.....glos_.html

  58. jasnaanielka napisał(a):

    Tekst Chwina trzeba przeczytać. Koniecznie.

  59. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Jakos malo Imre Kalmana w sieci. Szukalem by dac wam na dobranoc. Bylo trudno. Zrezygnowalem. Dlatego Dobranoc wypadlo troche sucho.

  60. Edwar D.Dana napisał(a):

    Sprawa Kundery.

    http://wyborcza.pl/1,8897.....ndera.html

  61. jasnaanielka napisał(a):

    Zagapiłam się i teraz żałuję. Chciałam oba teksty Chwina przesłać do poczytania znajomym z zagranicy a tu kiszka! Ten pierwszy już w archiwum a wysyłanie tylko tego dzisiejszego mija się z celem. Nie wyślę więc a żal.

  62. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Moze zadziala. Link do Chwina.

    http://wyborcza.pl/1,7684.....k_lza.html

  63. Zdzisław_1 napisał(a):

    Mawar-Tu Zdzisław1

    Napisałeś,ale odpowiedz nie otrzymałem,bo co to za odpowiedz że Ty nie lubisz Premiera i Go obrażasz,bo prezydenta nie lubi Miniser Kuczynski.Co ma piernik do wiatraka? Ja pytałem czemu Ty?
    A zwrot który uzyłem na temat kultury osobistej Twojej i Tobie podobnym Uzyłem w tej konkretnej sprawie dlaczego obrazacie.?
    I Twoje stwierdzenie że mozna Cie uznać za geja czy żyda, w tej sprawie jest bez sensu.Bo żyd czy gej moze być kulturalny lub nie.A mnie akurat to na temat kultury osobistej mniej interesuje .Interesuje mnie DLACZGO kogos mozna obrażac a kogoś nie? A jeżeli chodzi o wypowiedz ” Chwast,Kartofel” to chyga nie są obrażliwe tylko określają przymioty porównywanej osoby.Gdyby uzyć porównania do Róży to byloby dobrze? A w nazwaniu Donaldo nie porownuje sie tylko stara sie poniżyc. Jasnaanielka słusznie zauważyła ( moze na wyrost)ze jestem człowiekiem na serio.Az takim empirykiem nie jestem tylko lubie i dąże do wypowiedzi na temat i jednoznacznej.
    Pozdrawiam

  64. Zdzisław_1 napisał(a):

    Narciarz2
    Dziekuje za pewne informacje,na temat osob uczestniczących w tym blogu.Faktycznie nie kojarzę i nie potrafie okreslic ani plci ani i nnych cech osób.Ale staraw sie czytać w miarę wszystkichi jedne mnie poruszą inne nie i lubie zadawac pytania dlaczego (jak dziecko,(widecznie na starośc sie dziecinnieje to fakt)Może z biegiem czasu zacznę eliminować pewne wpisy,ale jeszcze nie teraz. A tak np. nie rozumiem wpisow w jakims sensie filozoficznych sulgardena ,i nie wiem o co mu chodzi czy żali się,czy ostrzega? nie wiem Widocznie sa za mądre dla mnie.
    Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam

  65. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnaanielka i Zofia

    Witam Panie .jakoże troche rozpisalemsię dzis z rana pozwole sobie napisac do Was z zapytaniem?
    Jak oceniacie z punktu widzenia Polaków wybory w USA którego kandydata uznajecie za lepszego,celowo zwrociłem se do Was jakoże jedna jest ekonomistką a drugs jak sama napisała zna sie na ekonomii jak kura na pieprzu.
    Ja preferuje republikanina, bo Obama(łatwe nazwisko) za dużo obiecuje.
    Pozdrawiam obie Szanowne Panie

  66. zofia napisał(a):

    Zdzisławie,
    odpowiem jutro.
    dzisiaj mam rano dosyć duże seminarium, zaraz na nie wychodzę, po południu obchodzę wraz ze swoim zborem Święto Reformacji.
    Serdecznie pozdrawiam.
    PS.
    O szpitalach nie zapomniałam, nasz marszałek województwa wszystkie szpitale w regionie, które nie mają problemów (mają 3 na 20 bodajże) przekształca w spółki nie czekając na zgody pana prezydenta.
    U nas taka nieoficjalna reforma służby zdrowia trwa od dawna i powoli sytuacja ekonomiczna szpitali się poprawia.
    Więc chyba jest jakiś sens w tym, co proponuje rzad, skoro są pozytywne objawy tego kierunku działań.
    Jeśli chodzi o USA – kibicuję demokratom, a tym samym Obamie.
    Kolor jego skóry czy wujek w Kenii nie mają dla mnie znaczenia, poza tym, ze jest znacznie bardziej narażony na zamachy i działania destrukcyjne wobec swojej osoby, nic kandydat republikanów ze względu na uprzedzenia rasowe i nie wygasłe tradycje Klu Klux Klanu

  67. Edwar D.Dana napisał(a):

    Marek Jurek wykryl zmowe.

    http://www.rp.pl/artykul/.....S_em_.html

  68. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Dzięki, udało się! Chyba się z tobą ożenię!!! ;)
    ;
    Zdzisławie_1 – mnie już te wielomiesięczne wybory w USA tak znudziły, że nawet mi się nie chce o tym myśleć. Niech wreszcie wybiorą, bo mam już dość tego wychodzenia przed kurtynę i ukłonów! Jak długo można oklaskiwać?
    A tak poważnie, to Obama mi się podoba, jak mydełko Fa. Jest doskonały pod każdym względem. Tak doskonały, że aż nierealny. Pewnie wygra, ale nie sądzę, że4by to była prezydentura ważna historycznie z powodów innych, niż osiągnięcie przez wspaniały Naród Amerykański wyżyn poprawności politycznej. Przewiduję, że będzie to prezydentura miałka.
    Drugi kandydat jest z krwi i kości wojskowy, więc także nie wróży niczego dobrego na przyszłość. Wojskowy jest dobry do wygrania bitwy, ale potem trzeba rządzić…
    Niech wreszcie wybiorą, bo dość tych dywagacji – wariacji.

  69. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    I bedziemy zyli dlugo i szczesliwie.

  70. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – OCZYWIŚCIE!!!

  71. Edwar D.Dana napisał(a):

    Sławomir Nowak mówi:

    „Źle się czuję ze zmiennością nastrojów pana prezydenta.”

    http://wiadomosci.gazeta......nosci.html

    Wracamy do „normalnosci”?

  72. Paweł Luboński napisał(a):

    Anielko i Edwarze, życzę wiele radości i zero serwerów na nowej drodze życia.

  73. miner napisał(a):

    Zdzisław_1:

    pozwole sobie odpowiedzieć w imieniu Mawara (w końcu jestesmy hostowani przez jedną firmę) i wyjasnic Ci conieco w kwestii obrażania Donalda Tuska.
    .
    Wydaje mi się, że nie masz świadomości faktu, że ton dyskusji na tym blogu narzucił jego gospodarz. Wielu z nas o istnieniu tego forum dowiedziało się w momencie gdy Kuczyński wystosował swoje niesławne „życzenia dla Polski” a potem jeszcze poprawił swoim atakiem na jednego z aktywnych wtedy blogowiczów zarzutem uniwersalnym we współczesnym świecie – zarzutem antysemityzmu.
    .
    Te zdarzenia dosyć mocno „sformatowały” dyskusję, podzieliły dyskutantów na dwa klasyczne obozy („ciemnogród” i „oświecenie”). Pamiętasz zapewne jak przez chwile Zofia próbowała z Ciebie zrobić „przebierańca” dlatego, ze w jej urojeniach miałes byc kolejnym wcieleniem przedstawicieli „ciemnogrodu” (pisze o zdarzeniu, gdy sugerowała, że podejrzanie szybko zmieniasz formę wypowiedzi).
    .
    Kiedyś (w początkach mojej obecności na tym blogu) przeprowadzałem zabawny eksperyment – uzywałem identycznych stwierdzeń, których używano na tym blogu wobec PiS/Kaczyńskich zmieniając tylko ich adresatów. To były autentyczne cytaty z Kuczyńskiego ze zmienionymi „bohaterami”. Oczywiście zaowocowało to natychmiastowym wpisaniem mnie do obozu „ciemnogrodu”. A skoro ciemnogród to cham, pijak i złodziej. Bo kazdy pijak to złodziej :)
    Eskalacja „formatowania” dyskutantów doprowadziła do sytuacji, w których umiejetnosc posługiwania sie wyszukiwarką google była dla „ciemnogrodzianina” okolicznoscią obciążającą. Ostatnio chec podjęcia dyskusji o gospodarce przez Uchachanego była „zamulaniem blogu”.
    .
    Musisz się z tym pogodzic – ten blog jest miejscem, w którym zasadniczo wali się w kaczofaszystów. Ten poziom dyskusji jest poziomem ustalonym przez Kuczyńskiego. (Czasami robi się śmiesznie gdy n.p. Zofia wali w palnik swoich rusofilskich zamiłowań z taką siłą, że Kuczynskiemu robi sie po ludzku głupio. Czasami robi sie strasznie – gdy gospodarz blogu sam nie wpisze sie w antyciemnogrodzkie zamiłowania swoich gosci jak było w przypadku wątku o aborcji).
    .
    Zwróc uwagę ile wpisów pod postami Kuczyńskiego dotyczy faktycznie podnoszonych przez gospodarza tematów. 10%? 20%? Reszta to kibolska napieprzanka na bejsbole. Napieprzanka, której wiernie służy W. Kuczyński – cenzurując otwarcie, strasząc cenzurą, cenzurując skrycie posty swoich przeciwników a pozwalając na wypowiedzi takie jak podlinkowana poniżej swoim „sojusznikom”
    http://kuczyn.com/2008/09.....ment-58843

    .
    Reasumując: „jaki pan taki kram”

  74. głos zwykły napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,8884.....tatni.html
    Jeden z najlepszych artykułów o śmierci bliskich, a także o leczeniu pacjentów, którzy trafiają do szpitali w stanie ciężkim, jak też i o zbiurokratyzowaniu i odhumanizowaniu samej służby zdrowia.

  75. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Wszytko dobrze co sie dobrze konczy. :D

  76. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Nasze plany są już bardzo zawansowane, ale z samym weselem poczekamy na szczęśliwy koniec bloga którego finał uświetnią ochocze tany na kompoście z chwastow.
    Na razie wieszamy kocią łapę w oknie. No coz….

  77. Edwar D.Dana napisał(a):

    W Swiebodzinie jest jeden sprawiedliwy.

    http://wyborcza.pl/1,9132.....rozna.html

  78. Paweł Luboński napisał(a):

    Miner: „Reszta to kibolska napieprzanka na bejsbole.”
    .
    W której to ohydnej napieprzance kulturalni ciemnogrodzianie z satysfakcją biorą nader czynny udział.
    Lubię taką argumentację: wszyscy wokół kradną, to dlaczego ja mam być gorszy?

  79. Zdzisław_1 napisał(a):

    MINER tu Zdzislaw_1

    Dziekuje za krótka historie powstania tego blogu jak na nim pisże moze od m-ca i nigdy nie sięgałem wstecz. Historii nie znam,Wyjasnie Ci dlaczego jestem i dlaczego mnie zainteresował.Główna przyczyna to liczenie dni do konca kadencji Prezydenta.
    2 przyczyna to dyskusja prowadzona na tym blogu, bonieraz probowalem na róznych forach brać udzial,ale zniechęcvali mnie dyskutanci ich poziom wulgaryzm i wiele innych cech dyskusji.
    I teraz Cie zaskoczę ja tez nie jestem zwolennikiem Prezydentury L. Kaczyńskiego jak chyba zauwazyłeś,ale przedewszystkiem nie lubię i zwykle staje sie bezradny jak spotykam sie z chamstwem.
    I tu tego chamstwa nie spotykam,spotykam zwolenników innych kierunków politycznych. Muszę zauważyć ze ze strony W.Kuczyńskiego tych chamskich epitetów nie spotkałem( zresztą u zwolenników obozu nazwijmy Gospodarza chamstwa tez nie spotkalem) najwyzej naprawdę spotykałem porównania.Ale porównania do czegos nie można nazwać chamstwem chyba że porowna się do świni ale to też nie jest chamski kazde porownanie zalezy od formy ( bo jeżeli ladnej dziewczynie szepne do ucha jakieś żarcik,to sie najwyzej zarumieni i da mi po łapie i powie „świnia” ale sie nie obrazi).Moze jestem w tej ocenie nie obiektywny,ze nie iwdzę ze strony Gospodarza i jemu podobnych osób,bo jak wspomniałem utożsamiam się z nim A do PIs to mam wiele zastrzeżeń począwszy od podatku liniowego i wręcz że posługuję się klamstwami,licząc ze zostana nie zuwazone a jezeli ktoś podchwyci to znów krętactwa,ze to wyrwane z kontekstu skrut myślowy itp.juz o innych przyczynach nie bede pisal. Ale wracając do głównegowątku o obrazaniu to nioedtety u Was to widze b.często( może znów jestem nieobiektywnY) Ponadto Wy nie prowadzicie dyskusji na argumenty tylko podsyłacie jakies teksty z gazet publikacji itp.Wyobraz sobie dyskusje na imieninach u cioci gdzie jakis kuzyn czy iinny bliski mówi ze to i tamto a Ty nie zgadzasz się z tym i mówisz ze Franekmowł co innego na ten temat
    I odsyłasz uczestników imienin którzy słysza dyskusje do księdza w najblizsz niedziele bo bedzie na ten temat kazanie.Prawda,dyskusja nie zakonczona ,odłożona a rodzina zawiedziona.
    Ale na konieć jednak nie dowiedziałem się dlaczego Mwar obraża Premiera bo tłumaczenie że Min.W. Kuczyński coś tam w ogóle nie usprawiedliwia ani nie tłumaczy dlaczego ktoś obraża Premiera i uważa ze mu wolno.I juz nie bede odpowiadł jezeli nie usłuszę rzeczowego wyjaśnienia. Bo przepraszam ,że tak powiem to jest Wasz stara metoda(ale ona juz nie odnosi skutku bo ludzie sie juz polapali) że na jakie kolwiek pytanie wasze odpowiedzi od Posla czy nawet wyzej zaczynają się od stwierdzenia „tak to jest dobre pytanie,ale Patforma i td i td”, nie zwróciłeś na to uwagę ? Zmieńcie plytę to juz nudne I kochany (bez plci bo nie wiem czy rozmaiam lub pisze z kobieta czy z męzczyzną) nie traktuj mnie jak naiwne dziecko koremu mozna wszystko wmówić.Ja na takich tłumaczemiach to juz „zęby zjadłem”

    Pozdrawiam

  80. miner napisał(a):

    P. Luboński:
    - nie wydaje mi się żebym dzielił w moim poście ludzi na kulturalnych „ciemnogrodzian” i niekulturalnych „oswieconych” – pisałem za to o róznym ich traktowaniu i natychmiastowym szufladkowaniu
    - pisałem o tym, że akcja budzi reakcję, bez wartościowania
    - równiez nigdzie nie napisałem czegoś co można by okreslić w przenośni „wszyscy wokół kradną, to dlaczego ja mam być gorszy?” pisałem za to o tym, że poziom dyskusji na blogu wyznacza Kuczyński.
    .
    .
    .
    Zdzisław:
    - czy Ty naprawde nie wiesz skad wzięło sie określenie „Donaldu Tusku”? Naprawdę? I naprawde uwazasz to za obraźliwe?
    - to że zwracasz sie do mnie per „wy” moim zdaniem dowodzi, że chyba nie ma sensu dalej ciągnac tej dyskusji, bo nie chcesz zrozumieć mojego przekazu.

    tylko jeszcze mała przeklejka z blogu bo wydaje mi sie, że nie kliknałeś – tutaj się tak rozmawia (z błogosławieństwem Kuczyńskiego):
    „Mawar i Uchachany w takim razie przyjmijcie do wiadomości, że Kaczofaszyści to Zwykłe Kurwy czyli (ZK), jak wam tak bardzo zależy do możemy wam takie literki dodawać do nicków :-). „

  81. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowni Państwo,
    bardzo często posługiwałem sie i posluguje okresleniem Chwast na tzw. IVRP Kaczyńskich. I będę to robił nadal. Mam nawet nadzieję, że to mój patent. Ale nigdy nie użyłem go w stosunku do Kaczyńskich, ani do jednego, ani do drugiego. Róznie ich nazywałem, ale nie chwastami.

  82. Zdzisław_1 napisał(a):

    Miner OK nie ciągniemy juz tego tematu A uzyłerm terminy Wy,bo początkowo pisałem do Mwar-a a ty napisałes ze mi w jego czy za niego imieniu wyjasnisz
    Pozdrawiam

  83. Paweł Luboński napisał(a):

    Miner:
    .
    „nie wydaje mi się żebym dzielił w moim poście ludzi na kulturalnych ciemnogrodzian i niekulturalnych oswieconych”
    .
    Nie łap za słowa. Jeśli ci się nie podoba słowo „kulturalny” przy ciemnogrodzianach, to proszę bardzo, cofam je.
    .
    „pisałem o tym, że akcja budzi reakcję, bez wartościowania”
    .
    Bez wartościowania to może pisać postronny obserwator. Kiedy tak pisze ktoś, kto sam bierze udział w dyskusji, nieuchronnie brzmi to jak samousprawiedliwienie.
    .
    „równiez nigdzie nie napisałem czegoś co można by okreslić w przenośni pisałem za to o tym, że poziom dyskusji na blogu wyznacza Kuczyński.”
    .
    Poziom wyznaczają wszyscy uczestnicy. To niepoważne – tłumaczyć się, że zachowuję się nietaktownie lub po chamsku, bo ktoś inny narzucił mi taki styl dyskusji. Jeśli uważasz, że blog jest nie na poziomie, to co ty tu do licha robisz?

  84. W.Kuczyński napisał(a):

    Blog robi autor i wypowiadający się na nim. Założyłem ten blog, jako jeszcze jedno narzędzie mojej walki z Kaczyńskimi, których uważam za największych szkodników politycznych od roku 1989. Robię i będę robił co tylko w mojej publicystycznej mocy, żeby Kaczyński zniknął z Pałacu Prezydenckiego, a on i jego brat nigdy nie dostali władzy w Rzeczpospolitej. To jest moje credo odkąd ta para politycznych szkodników zyskała wpływ na sprawy kraju.

  85. miner napisał(a):

    „Nie łap za słowa. Jeśli ci się nie podoba słowo “kulturalny” przy ciemnogrodzianach, to proszę bardzo, cofam je.
    .
    Nie łapie Cie za słowa – demaskuje Twoje malutkie manipulacje, którymi ustawiasz dyskusję.
    .
    „Bez wartościowania to może pisać postronny obserwator. Kiedy tak pisze ktoś, kto sam bierze udział w dyskusji, nieuchronnie brzmi to jak samousprawiedliwienie.
    .
    Dziękuje że tym razem nie ja to musiałem pisać. Tutaj na blogu w dużej mierze nie liczy się to CO sie pisze tylko KTO to pisze. Zastosuje Twoja ulubioną metode i poprosze o fragment mojej wypowiedzi, który dowodzi, że się (Mawara) usprawiedliwiam. Bo na razie z tego co napisałes wynika, że fragment ten brzmi: „miner says:” :)
    .
    „Poziom wyznaczają wszyscy uczestnicy. To niepoważne – tłumaczyć się, że zachowuję się nietaktownie lub po chamsku, bo ktoś inny narzucił mi taki styl dyskusji
    Oczywiscie przy założeniu, że ja sie (czy tez Mawara) tłumaczę co jest ewidentną manipulacją z Twojej strony. Dodatkowo fajny posmaczek absurdu dodaje fakt, że przyczynkiem do dyskusji o zanizaniu poziomu było Mawarowe „Donaldu” :)
    .
    ” Jeśli uważasz, że blog jest nie na poziomie, to co ty tu do licha robisz? „
    .
    znowu manipulacja – nie napisałem że blog jest nie na poziomie. Napisałem dlaczego moim zdaniem jest na takim a nie innym poziomie.
    Podjałem też (jak widać nieskuteczną) próbę wyjasnienia Zdzisławowi (który chyba nigdy nie zamienił ze mną wczesniej zdania) skąd na tym blogu taki specyficzny klimat kibolskiej naparzanki, naparzanki w której słowo „kurwa” skierowane do kaczofaszysty jest normalnym a słowo „Donaldu” jest obraźliwe. Jak widać Zdzisław nie widzi problemu.

  86. Paweł Luboński napisał(a):

    Biedny Minerze, tak tu tobą wszyscy manipulują, że na twoim miejscu bym się śmiertelnie obraził i więcej tu nie pokazał. Czego i tobie życzę.
    Bez odbioru.

  87. miner napisał(a):

    To nie bedzie cytatu? Co za szkoda…

  88. zofia napisał(a):

    Miner
    cierpi na halucynacje i panienki „spod latarni” widzi dookoła albo „kiboli”
    Pewnie jakiś uraz z at pryszczatej młodości, czy co?!
    Nawet mnie nie nazwał nawiedzoną w swoim poście, co ma w zwyczaju, nic tylko te „panienki” nazywane w wersji menelsko-przecinkowej.
    Ciężki przypadek q..a z tym, q..a Minerem. Oj q..a ciężki.
    Amen.

  89. zofia napisał(a):

    Miner,
    PWN swego czasu wydało, w 1996 r. „Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów” Macieja Grochowskiego.
    Kurwa (wulgaryzm) zajmuje nieco miejsca, na 20 haseł, mnie się podoba 4-te (str. 87):
    kurwa – o kimś, kto dla osiągnięcia korzyści, robi coś, co mówiący uważa za moralnie złe.
    Zgodnie ze słownikiem – słówko nadzwyczaj adekwatne do poczynań naszych blogowych bohaterów.
    Ale pocieszam się, że wspomniana kurwa wysiada w popularności z takim wulgaryzmem, jak – 48 haseł czy dupa 93 hasełka, niekwestionowana liderka w polskim słownictwie.

  90. zofia napisał(a):

    O! blog jest zaprogramowany obyczajowo i „ch..a” wyciął.
    Otóż te 8 haseł odnosi się do wulgaryzmu określającego męskie „klejnoty”, penisa, pisane przez „ch”.

  91. Zdzisław_1 napisał(a):

    Miner od Zdzisława
    dla wyjaśnienia ja pisałem o pogardliwym a nie wulgarnym tak że widzę różnice

  92. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Czy my nie uprawiamy ,razem z Gospodarzem. czegoś w rodzaju metblogu? Rozmawiamy o tym co uprawiamy? Czasem warto o tym pomówić, ale czy nie ciekawszą rzaczą sa „nastroje” prezydenta na temat euro?

  93. Zdzisław_1 napisał(a):

    Miner od Zdzislawa
    Nie lapmy sie za slowka faktycznie pisales obrazliwe alejednoczesnie napisałes że nie widze ze ktos nzywa kogos „kurwa” i nie biorę to za obrazliwe m.Rzecz w tym ze jak wczesniej napisałem nie widziałem żeby ktos napisal słowa „kurwa” na prezydenta i tu sie nie oburzyłem
    Podkreślam ja osobiście nie widzialem więc sie nie oburzylem. Pisalem o tym kilkakrotnie że nie czytalem epitetów wulgarnych tylko porownywania do czegoś sławny kartofel>Więc mój drogi nie manipuluj
    nie interpretuj po swojemu po PIS-owsku tylko konkretnie umiesz podac strone z wpisem i z data o tej kurwie powiedzianej na prezydenta i ja nie intrweniowalem.A moze nie czytalem.Moze w ogóle nie uczestniczylm jeszcze na tym blogu.Znow przypisujesz komus cechy na ktore nie masz zadnych argumentów>ja pisze o tym a Ty odpowiadaszże niepisze o tamtym i podajesz to jako argument mej złej woli falszu,obłudy i cholera wie jeszcze czego.Czy Ty naprawdę nie rozumiałeś mej mysli ja pisalem o Premierze a Ty mi wytykasz ze nie pisałem i nie ująlem sie za Prezydentem? i ja tu widze róznice której Ty nie widzisz Mój Drogi podkreślam NIE MANIPULUJ bo to brzydka cecha
    Mimo wszystko pozdrawia Cię

  94. jasnaanielka napisał(a):

    Nastroje prezydenta w kwestii euro… W czasach mojej burzliwej młodości o takich nastrojach mawiało się…. miesiączka psychiczna :D

  95. Marco napisał(a):

    W Polsce wielką rolę odgrywają nie tylko konstytucjonaliści, ale również i oświeceni, nieomylni ekonomiści partii światłości, rozumu i logiki

    którzy po dojściu PiS do władzy wieścili wszelkiego rodzaju kataklizmy i krachy. Poczynając od krachu giełdowego, poprzez krachy monetarne, kataklizm mającego pojawić się bezrobocia którego oczywiście wcześniej nie było, niewyobrażalne straty w gospodarce, gremialne wycofywanie wkładów bankowych, ucieczka kapitału spekulacyjnego, załamanie gospodarcze, galopująca inflacja, paniczne wycofywanie się inwestorów, masowa emigracja ludności, totalne ośmieszenie Polski w całym świecie, upadek Polski poniżej poziomu Albanii i Białorusi?
    .
    Tacy namaszczeni oświeceni nieomylni eksperci jak Piotr Kuczyński, Cydejko, Waldemar Kuczyński i wielu innych nieomylnych, codziennie, nie tylko w radio TOK FM pieprzyło na okrągło, wieszcząc w/w kataklizmy.
    .
    I pytam się, czy ktoś rozliczył tych nieprawdopodobnie nadętych, skrajnie zadufanych bufonów? Dlaczego nie ma kary na takich nawiedzonych kretynów istniejących medialnie tylko dzięki temu, że popiera ich określony układ??

  96. jasnaanielka napisał(a):

    Pan prezydent nie zezwala na odebranie przyznanych dawno francuskich odznaczeń dla HGW i K. Marcinkiewicza a także włoskiego odznaczenie dla P. Zaleskiego. No cóż, wciąż te dąsy, te pąsy, te miny…

  97. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....orowi.html
    Za prędko kliknęłam i nie dałam linku.

  98. jasnaanielka napisał(a):

    Marco! Pogięło cię? to już chyba czwarty raz ten sam /prawie/ głupawy tekst, w kolejnym blogu. Tylko nick zmieniasz. Brakuje ci fantazji. Wypaliłeś się chłopie. Jedź do jakiegoś ładnego kurortu, popij leczniczej wody żelazistej – może być Marchlewski – dobre byłyby też wywary z korzonka św. Sulpicjusza.

  99. Marco napisał(a):

    jasnaanielka przypomina mi te nawiedzone bezmyślne komunistyczne divy z okresu Człowieka z żelaza. Jest równie mądra jak one i równie jak one wierzaca we wszystko co napisała ruska „Prawda”. Różnica miedzy Jasnaanielka a tamtymi durnymi nawiedzonymi bździągwami jest taka, że tamte kretynki wierzyły bez zastrzeżeń w boga rezydującego na Kremlu, a nasza Jasnaanielka, mądrzejsza od rodziców wierzy bez zastrzeżeń w nieomylnego boga brukselskiego. Genetycznie Jasnaanielka pochodzi z rodziny tzw dworskich gnid. A dworska gnida musi mieć koniecznie swojego pana, zaś jej pan musi mieć koniecznie pochodzenie zagraniczne, bo kompleksy takiej miernoty o wielkim mniemaniu o sobie nie pozwalają jej wielbić krajowego boga… no… chyba, ze krajowy bóg ma korzenie zagraniczne jak np nasz oświecony i nieomylny ojciec Michnik.

  100. Piotruś napisał(a):

    Słusznie Marco – skrytym parówkożercom nasze stanowcze nie !!!

  101. jasnaanielka napisał(a):

    Tyżeś to tyżeś? Poznaję cię. Po oczach!

  102. W.Kuczyński napisał(a):

    Jasnaanielko, Piotruś,
    zostawiam tego psychola tylko ze względu na Wasze odpowiedzi. Może jednak go zignorować?

  103. zofia napisał(a):

    Swięta racja drogi Gospoadarzu,
    znowu w psychiatryku otworzono pacjentom salę komputerową.
    Ci wszyscy Napoleonowie i inni geniusze tudzież święci – mają takie uciechy w weekendy.

  104. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu Drogi! Ten człowiek cierpi! On po prostu MUSI od czasu do czasu, dla higieny psychicznej komuś dołożyć. Jeśli obieca, że zostawi w spokoju – wpierw odpowiednio PRZEPROSIWSZY panią red. Paradowską, to ja się poświęcę.
    Niech mi od czasu do czasu nawrzuca, jeśli bez tego nie może żyć.
    Ale tylko pod tym warunkiem.
    I powinien to ogłosić w tym blogu i u pani red. Paradowskiej.
    W przeciwnym przypadku proszę ciąć przy samej …. no właśnie!

  105. zofia napisał(a):

    Moi Drodzy Jasna Anielko i EDD – z powodu oświadczyń, kociej łapki i planów
    Z całego serca wszystkiego naj, naj, naj na nowej drodze!
    Jak będziesz rzucać bukietem, to ja jestem – tutaj, patrz, o tutaj!!!! Tylko nie pomyl kierunków!

  106. zofia napisał(a):

    To wiadomość chyba dla Mawara,
    jem serek pleśniowy z winogronami i popijam whisky, taki parszywy zwyczaj czerwonej burżuazji jak się nudzi.
    I ten serek nazywa się Lazur – blue,a pod spodem dopisano – turkusowy.
    Serek pyszny, wprawdzie w kolorze kremowy-zielonym, a nie lazurowo-niebiesko-turkusowy, ale niech tam! Choć Lazur-blue….niebieski jest jeszcze pyszniejszy.
    Winogrona soczyste, jasne i słodziutkie. Maczam sobie gronko w „denuturówie” szkockiej, zagryzam pleśniaczkiem….
    Gust raczej mam pokrętny, ale w gębie niebo!
    Czysty lazur w kolorze blue, a może turkusowym, nie ważne.
    Pychotka!!!

  107. Wizyt napisał(a):

    Jak chcecie pośmiać się z tego idioty to kliknijcie w poniższy link:
    http://pl.youtube.com/wat.....1AePmHk2Ug

  108. miner napisał(a):

    Zdzisław:
    napisałem Ci moją interpretacje tego co dzieje się na tym blogu, postarałem się ją podeprzeć przykładami, odnosiłem się do własnych doświadczeń z tego dziwnego miejsca. W zamian za to piszesz:

    Więc mój drogi nie manipuluj nie interpretuj po swojemu po PIS-owsku tylko konkretnie umiesz podac strone z wpisem i z data o tej kurwie powiedzianej na prezydenta i ja nie intrweniowalem.
    i:
    Znow przypisujesz komus cechy na ktore nie masz zadnych argumentów
    a także:
    ja pisze o tym a Ty odpowiadaszże niepisze o tamtym i podajesz to jako argument mej złej woli falszu,obłudy i cholera wie jeszcze czego.
    oraz:
    Czy Ty naprawdę nie rozumiałeś mej mysli ja pisalem o Premierze a Ty mi wytykasz ze nie pisałem i nie ująlem sie za Prezydentem?
    .
    Ja nie rozumiem tych zdań ani osobno ani w kupie. O co Ci chodzi człowieku? Rozmawiasz ze mną? Jeżeli tak to ja się pytam – o czym?
    .
    Tutaj wklejam Ci gotową linkę do opisu sytuacji z „Donaldu Tusku”, którą to określenie uważasz, za tak pogardliwe. Miłej lektury: http://www.dziennik.pl/po.....iobru.html

  109. Wizyt napisał(a):

    A tu macie obie części wypowiedzi tego idioty:
    http://pl.youtube.com/wat.....1;J_J1uU18

  110. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! To miał być cichy ślub. No ale skoro sprawa się rypła, to rzucam w twoim kierunku pięknym łukiem bukiet stokrotek. A może lepsze byłyby niebieskie róże? „Ja znam takie oczy… niebieskie i duże…” :)

  111. jasnaanielka napisał(a):

    No właśnie! Zofia objada się jakimiś delikatesami, łapie ślubne bukiety a tu tymczasem takie wydarzenie w Szczecinie!
    Zofio! Do pracy! Koniec dyrdymolenia! To JA mam szukać aktualności w „Nowym Pomponie”?!!!
    #

    Wędkarz ze Szczecina
    wyciągnął z morza korek

    Zarzuciłem dość daleko i czułem, że żyłka się zaczepiła. Pociągnąłem mocniej i wtedy poszło”, relacjonuje zdarzenie pan Andrzej Polakowski, wędkarz ze Szczecina. „To straszne, ale wody w Bałtyku zaczęło gwałtownie ubywać. Próbowałem włożyć korek z powrotem, zanurkowałem, lecz korek wynosił mnie na powierzchnię. Byłem przestraszony i nikomu o tym nie mówiłem, ale na drugi dzień doszedłem do wniosku, że może lepiej powiedzieć”. Kiedy Polakowski zdecydował się skierować swoje kroki do Urzędu Morskiego w Świnoujściu, już z daleka zauważył, że urząd oddalił się od brzegu morza o prawie pół kilometra.

    Korek wyłowiony przez Polakowskiego

    Tydzień później pracownicy urzędu odpowiadając na pytania dziennikarzy, powiedzieli: „Szybko się zorientowaliśmy, że wody w naszym morzu jest coraz mniej. To długo nie trwało i obecnie Bałtyku już nie ma. Spowodował to wyciągnięty z morza korek”, wyjaśnili.
    #
    Dobranoc!

    .

  112. andiboz napisał(a):

    Wysłuchałem. To chory człowiek. Musi mu być strasznie ciężko żyć w takim świecie. Może być ofiarą Rydzyka. Znam podobny przypadek, lecz nie o takim nasileniu.

  113. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „To wiadomość chyba dla Mawara,
    jem serek pleśniowy z winogronami i popijam whisky, taki parszywy zwyczaj czerwonej burżuazji jak się nudzi”.
    -
    Niedawno pisałaś, że jesteś emerytką, więc ta „skromna emerytura” coś na ubecko-generalską wygląda. :) Ale niech ci będzie, pewnie dorabiasz i uczciwie płacisz podatki, mam nadzieję.
    Kaczystowski ciemnogród w mojej osobie odżywia się, jak to ciemnogród, prościej, skromniej, chyba zdrowiej. Dziś na obiad: kasza gryczana, do tego sałata (pokropiona oliwą i sokiem z cytryny). Po obiedzie kawa z ekspresu (doppio espresso z dodatkiem skondensowanego mleka) na bazie świeżo palonej etiopskiej Yirgacheffe Organic – wychodzi gęsta, prawie jak oliwa, z obfitą ciemną kremą w brązowe centki. Zapach w całym mieszkaniu.

  114. Wizyt napisał(a):

    andiboz,
    Wysłuchaj obie części jego wypowiedzi, a zdziwisz się jeszcze bardziej. Problem tylko w tym, że trzeba być zarejestrowanym na YouTube by odsłuchać te obie części. Kiedyś pisał na wielu blogach i forach jako Blizna. Później zmieniał ciągle nicki bo go wszędzie banowano. Rozwalił nie jedno forum. Poznałem go na forum Tomasza Lisa. Był okres, że z jego powodu chciano zamknąć to forum. Dopiero wprowadzenie moderatorów i banowanie pomogło.

  115. soulgarden napisał(a):

    http://lukaszwarzecha.salon24.pl/100196,index.html
    Przez wzgląd na fakt, iż Ł Warzecha nie atakował mnie (lub moja pamięć jest słaba lub byłem zbyt zaabsorbowany wrogami) nie odbieram tekstu zbyt niesympatycznie. Istotnie byłem na imprezie S24, stałem w przejściu. Miałem fryzurę rokującą Wodeckiego za rok i ostatnio dużo podśpiewuję w domu. Czy to wszystko przypadek? Bardzo ładnie ujęcie mojego wroga Giejsztora. Ale czy ofensywa niemiecka daje możliwość serdecznego odbioru i czy to wystarczy by nie czuć się troszeńkę szturchniętym tak poza tym, ogólnie?
    Tabloidy mnie mierżą, ale Warząchiew uważam za zaimpregnowanego cudaka na tym gruncie (chyba nigdy nie czytałem go w Fakcie, jak i Faktu) na podstawie wpisów w S24.
    PS Coś chyba nagranie mojej rozmowy z GM z jednej str gryzie, ale z drugiej nie pozwala na pełną ofensywę pod kątem śmiało prezentowanych motywów. A może dacie odsłuchać dziennikarzom? Wygodniej podrzucać hasełka, hę? Jak my się dobrze znamy „panowie”… I nie mam tu na myśli uchodowania szeregowca.
    Ale są i oznaki śmiałości, tzn codzienności:
    http://galopujacymajor.sa.....index.html
    Leski, masz dobrego partnera od rozmów na werandzie. Zrozumiałem, iż nie reagować.
    I tym samym jestem podejrzany przez sam fakt, że pozwoliłem by móc zasłaniać całą rzeczywistość tym wpisem, a nie np poprzednim. Oczywiście jest w tym jakaś przesada, ale czy nie daje dużo do myślenia?
    ***
    PS2 Impreza S24 jak widziałem przez chwilę była udana. Niestety nie zdążyłem na Dorna. Atmosfera była bez przesadnej fasadowej pretensjonalnej salonowości czym łatwo się może taka political impreza stać. Zatem poza tym, że nie było jakiegoś mocniejszego ducha to i nie było tego ducha obłudy i pozoranctwa. Za co należą się gratulacje IJ należącemu przecież częściowo do sieci Agory (TOK FM). Ciekawi bardziej umiarkowany potok relacji niż przed rokiem, mimo że ludzi proporcjonalnie do gospodarstw zaopatrzonych w Internet jest w Polsce ciut więcej. Procent chyba niższy niż „czerwonych” oficjeli piszących w S24.
    Poza tym mdli mnie dobre samopoczucie osób biorących w jakikolwiek sposób udział wymuszający „pokazanie się na żywo”, ale mam nadzieję, że się jeszcze w tej beztrosce zagubią.

  116. Zdzisław_1 napisał(a):

    Miner do Twojego tekstu”miner Says:
    październik 31st, 2008 at 11:51 pm
    Dziękuje pewnie złe zrozumiałem Twoje interpretacje z uwagi na czas w jakim sie odbywal ta rozmowa (zapomna sie oszczegółah pamieta sie tylko o główwnym zagadnieniu.A dotyczylo czemu obraża się premiera(moje pytanie)>wyłuszczyłeś mi ze nie obrażano tylko to z miłości celowo przekręca się imię. OK. przyjmuje wyjasnienie,przeczytalem.Ale ze masz duzo wiadomosci i umiejętność posługiwania się internetem,ja niestety nie.W związku z tym mam pewną propozycje.Ja uważalem i uwazam nadal,że przeciwnicy polityczni PiS-u i b. Kaczyńskich nie obrażają ich epitetami wulgarnymi,pogardliwymi,poniżjącymi.Ty uważasz że to jest nagminne. W związku z tym mam taką propozycje: masz wieksz mozliwosci co pisałem ,więc jezeli nie sprawi Ci to olbrzymich trudnosci,zadaj sobie trud wyszukania epitetów na temat b. Kaczynskich i PiS-u przez ogólnie znane osoby i przez Partie ustami ich prominentnych przedstawicieli z okresu jaki uznasz za stosowny a ja podam tylko,by nie było zbyt obszerne to jakiegoś kwartału.Tylko by nie bylo to zbyt ogólnikowe to chcialbym by bylo przykladowa tak- pos. Pitera dn tego miesiaca tamtego w czsie wywiadu w GW,powiedziała że. Mozna na coś takiego liczyć?
    Pozdrawiam

  117. Stan napisał(a):

    Hallo, Mawar, 1,27,

    jestem skromnym b. robotnikiem. Jako pomocnik montera obserwowałem z bliska arystokratkę stocznowej braci, p. Annę. Nie jestem pewien, ale możliwe, że kiedyś nawet zróciłem się do niej o usługę (jako suwnicowej). Myślę, że potraktowała mnie ze zwykłą dla siebie wynosłośćią, i pewnie dlatego moja niechęć, zresztą głęboko skrywana, trwa dotychczas. Jednak za ten niemiły tate a tate głowy bym nie dał (czas robi swoje).
    Jednak ja do Ciebie z konkretną prośbą, a rozgadałem się jak p. Ania.
    Nie muszę Ci zwracać uwagi, że na tym blogu obracamy się w gronie osób tzw. nadwiślańskiej arystokracji. Zobacz co pije Zofia. Mojego ulubieńca blogowego, Poetę, wyobrażam sobie zawsze z cygarem w zębach z którego wije się wstążka błękitnego dymu. Jednak zamiast przy kominku wyobrażam go sobie w lekko przydymionym pokoju przy obszernym stole, z kryształową szklanką w ręku z której sączy szlachetny alkohol zaprawiony egzotycznymi korzeniami. O czym z ożywieniem rozmawia Poeta? – Myślę, że o jednym z takich „..jakiego na błoniach krakowskich w tamtych latach nie można było uświadczyć”.
    Kilkanaście dni temu byłem w budynku na ul. Gołębiej, którego atmosfera rzuciła mnie natychmiast na kolana. Teraz nie dziwię się, że obecny wybitny publicysta miał takie samo uczucie przez dziewięć lat. Zdarza się. Dobrze, że nie przekroczył granicy dziesięciu lat, bo czekał go jeszcze szlif paryski.
    O Madzi nie chę się rozpisywać, wszak niedawno pisałem jakie wspaniałe chwile spędziłem w charakterze ogrodnika w jej posiadłości w Menton.
    Moja rozwlekła, uzasadniana nieporadnie prośba do ciebie sprowadza się o podanie receptury kawy espresso. Co to jest doppio espresso z domieszką Yirgacheffe Organic?. W jakich proporcjach?
    Ja piję dozowane espresso z kawy Premium i, ze wstydem przyznaję, że po wypiciu, czuję lekkie mdłości.
    A już brak wspaniałego zapachu wywołuje u mnie głęboką pokorę i zwykłą ludzką zawiść.

  118. zofia napisał(a):

    Mawar,
    gdybym była emeryta, jadłabym suchy chleb popijajać karnówka.
    Mam rentę po mężu (85% jego emerytury) i pisałam już, ze moje miesięczne dochody są obecnie w granicy (netto) 2 tys. zł z dorobionymi w redakcjach.
    Ta renta 3 lata temu miała o ok. 30% – więcej wartości i można było zupełnie godziwie żyć.
    Waloryzacje rent i emerytów nie idą w parze ze wzrostem cen i świadczeń. Czasem czuję się wręcz oszukana, z tak a nie inaczej prowadzona waloryzacją.
    Owszem, dorabiam i to pilnie.
    O tym też pisałam, podatki uczciwie płacę, inaczej nie miałabym wobec własnego sumienia moralnego prawa pyszczenia na to, co się w państwie dzieje.
    A skoro płacę, to wymagam – od posłów, europosłów, senatorów prezydenta RP, rządu i tak dalej. Wymagam uczciwej pracy, zgodnej z pełnionymi funkcjami i konstytucja RP, a nie realizowania swoich widzi mi się.
    Wszyscy Ci ludzi i cały sztab ludzi im dogadzający jest na moim i innych podatników utrzymaniu.
    Takie polityczne z nich utrzymanki.

  119. soulgarden napisał(a):

    Szkoła nieagresji i szkoła skojarzania lubią się przecinać.

  120. Roo napisał(a):

    Jej, ale tu bardak! :)
    Tak sobie chodze i czytam rozne blogi i dyskusje i czasem zabieram glos, ale niezbyt czesto.
    Wszystkie one maja wspolne cechy:
    1. Stale towarzystwo, znajace sie z poprzednich wpisow, zartujace sobie miedzy soba czasem hermetycznie dla niewtajemniczonych – ale ogolnie sympatyczna czesc bloga.
    2. Dyzurni aktywisci PiSu, bo inaczej tego nazwac nie moge – sa na kazdym forum czy blogu, cecha charakterystyczna takich jest pisanie nie na temat za to czepianie sie innych uzytkownikow. Stosowane metody to: przekrecanie nazwisk, przylepianie etykietek (komuch, michnikowszczyzna, ubek itp) wszystkim majacym inne zdanie lub niepochlebne o jedynie slusznych braciach, tfu!, lub przekrecanie wypowiedzi poprzez wyrwanie ich z kontekstu.
    3. Kazdy zaczatek dyskusji konczy sie szybko rozmydlony wycieczkami personalnymi przez owych aktywistow od bejsbola.
    Potem to juz tylko wzajemne przepychanki.

    I wiecie co wam powiem – to wszystko zniecheca tak samo jak polska polityka.

    Co do ekonomii i kryzysu. Wypowiem sie choc nie znam sie na ekonomii, w koncu nie pierwsza to uczynie :)

    Mam wrazenie, ze w swoich analizach rynku, wielu ekspertow nie bierze pod uwage szybkosci przeplywu informacji, wplywu internetu i co sie z tym wiaze – mozliwoscia manipulacji informacja i mozliwoscia dokonywania szybkich spekulacyjnych transakcji na odleglosc. Moze to stad te balony rozdete sie biora?

  121. soulgarden napisał(a):

    Ciekawi mnie kto wątpi w wyjątkowość osoby i zbierzność wypowiadanych małą wypowiedzią tysięcy zdań z świadomie zastosowaną długofalową strategią?

  122. zofia napisał(a):

    Mawar,
    kaszę uwielbiam i jadam często.
    Dzisiaj wieczorem podejmuję na obiado-kolacją (z trunkami) dawno nie widzianą koleżankę, więc i kolacyjka będzie uroczysta.
    Kulki wołowo-cielęce (kupne) w sosie pomidorowym-tymiankowym z dodatkiem …jabłek i papryczki (własnej roboty) podane na gorąco z ryżem, sałatka z tego co jest w domu (czyli zawartość słoiczków z marynatami i kiszonkami domowej roboty, dostarczonymi od przyjaciół prościutko ze wsi, żadne tam z masowej produkcji).
    Kiszone ogórki są znakomite, podaje je prosto z lodówki, by były nie tylko twarde ale nieco schłodzone.
    Do kulek mięsnych w sosie pasują idealnie.
    Będzie też (do wyboru) zapiekanka makaronowa (makaron gruboziarnisty, choć nieco droższy, ale zdrowszy) a w niej – parówki drobiowe i pomidory z cebulką oraz łodyżki selera naciowego pokrojone w pasemka – na przekładki w zapiekance oraz nieco żółtego sera na posypkę. Potem po upieczeniu na wierz dodatkowo zielenina, bazylia z pietruszką.
    Kawa może być i z ekspresu i rozpuszczalna, jak kto woli, oraz cała gama herbat, od zielonej po oryginalne chińskie, cejlońskie, indyjskie.
    Oraz czerwone, prowansalskie wina, też prezent od przyjaciółki, która onegdaj z Paryża zawitała. Z prowincji i plantacji mniej znanych, ale pyszne w smaku.
    Słowem nic szczególego. Zestaw prosty, ryż tani, zioła własne, kulki w cenie ok. 7 zł., jabłka z zaprzyjaźnionego sadu. Pomidory, seler, ryż, ser i parówki ze sklepiku pod domem.
    Ale stosownie podane.
    Bo cały urok takich towarzysko-kulinarnych spotkań polega na oprawie.
    Kupiłam onegdaj, ubiegłego lata w wiejskim sklepie brazylijsko-chiński, jak się potem okazało, zestaw dwóch naczyń żaroodpornych ze stelażem z podgrzewaczami. Czyste szkło i stal chromowana na stelażu, przykrywki z blachy nierdzewnej.
    Do tego kilka dni temu dokupiłam – półkoliste miseczki z blachy nierdzewnej o podwójnych ściankach, dosłownie za grosze, po 5 zł. Produkcja indyjska. Wspaniale komponują się z całością, mam też kilka półmiskowe z takiej stali i naczyń stołowych z bezbarwnego szkła.
    Świeczniki mam szklane z matowego szkła z białymi świecami. Talerez białe z delikatnym złotym paseczkiem. Filiżanki ze szkła z Jeny, całkowicie przezroczyste.
    Jak podam to wszystko na śnieżno-białym obrusie, dobiorę kwiaty – będzie wspaniale
    Jedynie kolorowe będą sałatki i kwiaty oraz czerwone wino w kieliszkach.
    Atmosfera zależy już od nas, biesiadniczek.
    ***
    To samo można wywalić z garnków prosto na talerz, podać w kuchni na ceracie i wcinać, ale po co, skoro można podelektować się nieco, pieszcząc nie tylko podniebienie ale i oko…

  123. zofia napisał(a):

    Jasna Abnielko,
    bukiecik ze stokrotek złapałam!!! Hura!!!
    Nie objadam się żadnymi delikatesami, serek pleśniaczek, lazur-niebieski w wersji – turkusowe (tu trzeba noblisty od sztuk plastycznych by wyjaśnił o jaki kolor chodzi) to produkcja rodzima spółdzielni mlecznej LAZUR (istniejącej od 1929 r.) w Nowych Skalmierzycach. Ma 5 medali krajowych i zagranicznych za jakość w tym dwa złote i 3 srebrne, i jeszcze inne wyróżnienia. Czysto polski specjał, cena – 100 gr – 3,79 zl.
    Francuskie tego gatunku są 2 razy droższe i wcale nie lepsze.
    Winogrona, cena podobna za k, dostępne w narożnym warzywniaku.
    „Denaturówa” pn. Johnny Walker, czerwona – też dostępna w byle wiejskim sklepie już od 40-paru zł, w zależności od butelki.
    Ja kupuje w Niemczech, kilka km od granicy i płace o wiele mniej, choć w euro Teraz pewnie będę się zaopatrywać tu na miejsce, jak mi się skończą euro albo zapas w barku. Wszystko zależy od kursów.
    Mieszkanie w obszarach transgranicznych ma to do siebie, ze tutaj żyje się mniej więcej tak jak w UE, ogranicznikiem są wyłącznie zasoby portfela, a nie asortyment towarów konsumpcyjnych.
    Kończę, bo muszę zająć się kuchnią, domem i psem.
    Od jutra nowy kierat z robotą, trzeba na te „lazury” jednak pozarabiać.
    Nie mam problemu ze zdobyciem dodatkowej pracy a tym samym dochodów, a raczej z czasem by ją wykonać.

  124. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Wczoraj podałem gościom raclette. Nie będę szczegółowo opisywał, bo to najlepiej jak się samemu skomponuje a w internecie też widzę ciekawe propozycje. Do tego było vinho verde o imieniu Gazela.
    Wybór wina był z porady sprzedawczyni w sklepie alkoholowym, bo sam na to nie wpadłbym aby portugalskie wino dawać przy tym w zasadzie Szwajcarskim obrzędzie.
    Okazało się bardzo trafione.

  125. soulgarden napisał(a):

    Zofio, dobrze, że się powtarzasz z tym szeptem. Wspaniałomyślny Adam „wytargował” darowanie życia (trzeba to jeszcze przykryć stertą ukrywań). W międzyczasie będzie mordował tak by się zmieścić w tej obietnicy. To jest konieczne, to jest realizm. Ale niezależnie od tego jak będzie mordował dalej mordercą – musi ponieść odpowiedzialność uwymiernienia swych motywów i intencji. Za daleko jest by samą awersyfikacją ludzie szlachetni wycofali, osłabili bardzo chuć. Ludzie lecą mentalnie doń jak i do tego frontowego reżysera jak opiłki do magnesu. Wybacz jeśli moje słowa są zanadto wyraziste jak na prostotę twego uniwersalizmu. Obsesja fotografowania zła jest podświadomym złożonym mechanizmem ciągłej konieczności wypromienowywania go. To mówi o wewnętrznym bólu jaki noszą w sobie często przecież praktyczni oprawcy.

  126. soulgarden napisał(a):

    Zofio, pozwól, że jeszcze zostawimy to co o sobie myślimy dla siebie (ty nudzisz się zwyczajnie). Łukasz Warzecha pisze o wariografie też przypadkiem. Otóż kilka dni temu mówiłem mojemu frontowemu mordercy, że jestem gotów przy tym co za nami na to by użyć argumentu mojego badania wariografem by przebadany został on. Niestety to, jak wiele trudnych dla moich wrogów kwestii MUSI skończyć się splunięciem mi w twarz. Myślisz, że przy tym „kordonowaniu nanibeńskim” miałbym szansę zagrażając waszemu interesowi? Wchodzę w hipotetyczną hipotetyczność, co powinno być dla ciebie do zaakceptowania, więc odpowiedz.
    Przecież nawet Gyieysztor z-a, nadal przeżyuwa, musiał wykrzyczeć, że nie da się już tak półjawnie uprawiać tego sportu i zaszył się jeszcze.
    Cytuję co zaskakuje: „Wedle starej receptury: to, co subiektywne – zabsolutyzować, to co prawdziwe – przenicować i w takiej postaci: jako absolutne oszczerstwo głoszone przez antychrysta w sutannie kolportować. Oto proboszczowie – ma się rozumieć wszyscy – gorsi są od marksa. Ateiz szerzą! Bogu bluźnią! Wiarę katolicką karczują! „Tak zwany „ksiądz Tischner” takie rzeczy głosi! – Proboszczowie – jakże by inaczej – poczuli się dotknięci”
    A są i takie cytaty gdzie można odczytać uwiarygadniające, ale przez was odbierane jako uwiedzenie następnego z tęgim zarostem przez Adama. Nie dodam wypaś karalu bo poprzednie zdanie mnie w specyficzny sposób rozrzewnia. Zwłaszcza słówko Adam mówi tak dużo o naturze wszchrzeczy.

  127. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Wszystko byłoby wspaniale gdyby nie te parówki i kulki – gotowce. Od najmłodszych lat nie uznawałam parówek za coś jadalnego, zaś mielone jadam tylko we własnym i zaprzyjaźnionych domach. Takie zbączenie.
    Nawet pasztet tylko własnej, albo znajomej roboty.
    No, chyba że francuski, z gęsich wątróbek, ale to mi się zdarzyło kilka razy w życiu.
    Kawę dziś rano piłam z kawiarki ze stali szlachetnej, stawianej na gazowym palniku. Czarna, mocna, bez cukru. Pełen dom zapachu.
    Teraz szykuję kawę z cardamonem, który rozcieram w moździerzu i dodaję do kawy. Ta kawa też musi być mocna i tym razem koniecznie osłodzona. Ciemnym cukrem. Do tego kieliszeczek mojej domowej nalewki i życie staje się piękniejsze.
    Na rodzinny obiad dziś była pieczona karkówka w sosie grzybowym naturalnym, nie z torebki! Buraczki na gorąco i sałata klasycznie przyprawiona oliwą, cytryną i odrobinką zielonego pesto.
    Też pysznie.

  128. jasnaanielka napisał(a):

    No i Egri Bikaver!

  129. zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    parówki drobiowe są z Drobimex’u, firmie szczecińskiej, doskonale mi znanej, mają wszelkie międzynarodowe certyfikaty jakości i zajadają się nimi zachodni i skandynawscy sąsiedzi.
    Jakość gwarantowana, proces produkcji oglądałam naocznie.
    Jednego Ci zazdroszczę – domowych nalewek!
    Grzybki są, zbierane, wysuszone, w marynatach i takie „obgotowane” do dalszego przyrządzania. Nie ma to jak serdeczna przyjaciółka na wsi. Nie dość, że poduczy kulinariów, warzywka świeże podrzuci, to i spiżarnie w słoiczki z pysznościami zaopatrzy.
    Moim smakołykiem są jej powidełka śliwkowe, szykowane bez cukru i różnych żelatyn. Czyściutkie, jak je natura stworzyła.
    ***
    Co do kulek – gotowców, to niestety moja wiedza kulinarna nie jest zbyt wysoka.
    Kulki bywały już konsumowane, nikt się nie rozchorował, producent polski, ale markowy.
    Niezbyt często jadam mięsa, wręcz okazjonalnie, raczej konsumuję drób i ryby, więc jeśli już, to wolę nie eksperymentować, chyba, ze piekę schab lub polędwicę, to akurat potrafię.
    Poza tym wieprzowina, a zwłaszcza karkówka, jest dla mnie zdecydowanie za tłusta!
    Nie jadam.

  130. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnaanielko
    Po tym opisie kawowym z kawiarki (mam taką ) taki mi zrobiłaś apetyt że zaraz zrobiłem i siedzę przed komputerem i pije. Trzeba przyznać ze jest cholernie mocna i znacznie lepsz od tych z ekspresu. Ja to piję bez tych frykuśnych dodatków .ten cardamon to nawet nie wiem co to jest? rodzaj cynamonu? a z dodatków to daję czasami cykorie

  131. soulgarden napisał(a):

    życzę ci powolnej śmierci babochłopie, przeklinam cię…

  132. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie – cardamon to cardamon! To taka przyprawa, którą Arabowie dodają do kawy – bardzo aromatyczna. Ja ponad to dodaję ją do pasztetu. Jeśli spytasz w sklepie z przyprawami, to kupisz, tylko nie bywa on w marketach. Trzeba pytać w takich pachnących kącikach. Najlepiej kupić nie mielony, bo traci aromat. Potem albo zbić młotkiem w serwetce, albo utrzeć w moździerzu.
    Wystarczy szczypta na kawiarkę. I koniecznie osłodzić!

  133. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Ja mam licznych znajomych, którzy nie struli się parówkami i mielonym w restauracji. Ja po prostu nie lubię. Do tego stopnia, że nie próbuję. Może to nieracjonalne, ale czy musi być racjonalne?
    Poza tym… to co smaczne i przyjemne, zwykle bywa tuczące, albo niezdrowe, albo grzeszne :)

  134. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zawsze myślałem, że „kawiarka” to kobieta do robienia kawy. Okazuje się, że to, co innego. Ten A.M. nieźle namieszał mi w głowie.

    W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju,
    Jest do robienia kawy osobna niewiasta,
    Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta
    Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku
    I zna tajne sposoby gotowania trunku,
    Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu,
    Zapach moki i gęstość miodowego płynu.
    Wiadomo, czem dla kawy jest dobra śmietana;
    Na wsi nietrudno o nię: bo kawiarka z rana,
    Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie
    I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
    Do każdej filiżanki w osobny garnuszek,
    Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek.

  135. jasnaanielka napisał(a):

    Ja miałam takie węgierskie urządzenie, dość toporne, ale służyło prawie 30 lat aż nie można było do niego dopasować uszczelki. Nazywałam to zwyczajnie ekspresem albo granatnikiem, bo dość energicznie wypluwało kawę do podstawionego dzbanuszka. Dopiero kiedy postanowiłam kupić nowe, eleganckie i przeszukiwałam oferty w komputerze, dowiedziałam się, że to się fachowo nazywa kawiarka. Ekspres musi być koniecznie elektryczny, mieć jakieś tam skomplikowane funkcje, kraniki, spieniacze, dozowniki – kto ma na to czas i ochotę, kiedy rano trzeba prędko zrobić kawę?! Poza wszystkim zajmuje takie ustrojstwo miejsce na blacie i gniazdko w sieci. Jak dla mnie zbyt skomplikowane, wściekle drogie i mało praktyczne.
    Kawa z granatnika jest SUPER!
    Poza tym ja nie pije zabielanej.

  136. KattyLina napisał(a):

    „Wizyt Says:
    A tu macie obie części wypowiedzi tego idioty:
    http://pl.youtube.com/wat.....J_J1uU18
    ============================
    Wizyt, dlaczego uważasz tego ponoć „Bliznę” za idiotę? Wysłuchałem obu części jego wypowiedzi i uważam, że ten człowiek ma sporo racji. Mógłbyś rozwinąć myśl i wyjaśnić dlaczego uważasz go za idiotę? Pamiętasz jak w dawnych czasach Michnika określano mianem, oszołoma, idioty i innymi równie wymyślnymi określeniami? Myślisz, że zdawkowe słowo „idiota” załatwia sprawę? Może tylko w przypadku ludzi bezrefleksyjnych, podążających za tłumem. Ale wiedz, że choć tłum (większość)ma wiele głów, to z reguły nie posiada rozumu.

  137. KattyLina napisał(a):

    No nie, „dialog Wujka Samo Zło” z prowadzącymi w drugiej części jest zajefajny :)))) Słucham tą część już chyba po raz 10 i cały czas pokładam się ze śmiechu. Im dłużej słucham tym bardziej mi się to podoba :))))))) Wujek jest niesamowity, hahahahaha. Skąd oni go wzięli??? Hahahahaha Pewnie to ktoś podstawiony by zwiększyć słuchalność audycji :))))))))))))))))))))))

  138. zofia napisał(a):

    Nie lubię ani Wszystkich Świętych ani Zaduszek, nie chodzę w te dni na cmentarz, choć są tam wszyscy moi bliscy, nie mam już nikogo żyjących poza dalszymi krewnymi.. I mimo, że w Szczecinie jest cmentarz jeden z najpiękniejszych w Europie, groby bliskich położone w pięknych kwaterach, cmentarz odwiedzam niechętnie, w zupełnie innych porach, na pewno nie teraz.
    Tkwi we mnie jakiś wewnętrzny opór wobec tłumów ludzi. Na cmentarzu cenie ciszę, pewnego rodzaju intymność, czego w tłumie nie doświadczę, a porządkować grobów na pokaz przed innymi nie lubię. To taki obyczajowy przymus, który mnie odrzuca.
    Dla mnie moi bliscy, żyją w jakiś sposób we mnie.
    Mama? Jest nieustannie w drobiazgach, które robię, na co dzień z nawyku, bo mnie tego nauczyła. Czasem łapię się na tym, że powtarzam pewne rytuały domowe sprzed lat, które mnie kiedyś, gdy byłam wyrostkiem, wkurzały, dzisiaj stają się nieodzowne w prowadzeniu domu. Jest w pięknym portreciku, z którego patrzy się figlarnie, gdy pracuję, stoi na parapecie okna, pod którym stoi stół do pracy, z komputerem.
    Tata? To jego całe archiwum wiecznie porządkuje, dzięki któremu napisałam kolejną książkę, nie opuszcza nie dniami.
    Brat? Dzięki niemu mam ojca archiwum. Może, rzadziej gości w mojej pamięci, ale jest. Zwłaszcza wtedy, gdy ręka sięga po telefon, gdy smutno, ciężko i nie ma, do kogo ten numer znany na pamięć wykręcić. Był nie tylko bratem, ale najserdeczniejszym przyjacielem, którego nieobecność odczuwa się boleśnie.
    Są inni bliscy mi ludzie, których braku może tak nie odczuwam, ale są w mojej pamięci. Czasami.
    Brak mi przyjaciół z lat minionych, ludzi, których format był tak wielki, że trudno drugich spotkać na swojej drodze, tych nieobecność może nie jest tak już dokuczliwa, ale tęsknię za nimi O za tym, co nieśli ze sobą.
    Ale nie chciałabym, zobaczyć ich groby, wolę zachować ich w pamięci żywymi..
    Tu mi się nasuwa fragment wiersza Wisław Szymborskiej „Kot we pustym mieszkaniu”, czuję się właśnie jak ten kot:
    Umrzeć – tego nie robi się kotu.
    Bo co ma począć kot
    w pustym mieszkaniu.
    (…)
    Słychać kroki na schodach
    Ale to nie te.
    (…)
    Coś się nie zaczyna
    W swojej zwykłej porze.
    Coś się nie odbywa,
    jak powinno.
    Ktoś tutaj był i był,
    A potem nagle zniknął
    I uporczywie go nie ma

  139. KattyLina napisał(a):

    Pani Ewa z Warszawy nie może się opanować, tak bardzo ją Wujek podniecił hahahahahahahaha Ale jaja :)))))))))))))))))))

  140. soulgarden napisał(a):

    Żebyś kadłubolu za każdym „przypadkowym” piśmie o kocie i czymkolwiek dniem reumatyzmu przepłacił – niech się od dziś ci liczy. I każdemu mniejszemu mordercy.

    http://gardensoulofsoulgarden.salon24.pl/100329,index.html
    http://galopujacymajor.sa.....index.html
    Oto czytający z mojej klawiatury zasuwający policjancik by tekst wysłać tuż po moim.
    Jeśli grozisz mi udziałem w”rozmowie” w towarzystwie towarzyszy z mafii pseudokulasie to przyjmuję do wiadomości. Ale jak będziesz mi pisał wstawki w prywatność typu sugerowania znajomości nazwiska i inne cwane, ostrożne robótki odzierania poczucia prywatności to ci skopię mordę. Pomyłka jest niemożliwa gdyż przy twojej ostrożności formalnej duża ilość mnie upewni. Skopię cię tak samo jakbym skopał tych, którzy to robią dawniej gdyż jesteś gangsterem, jak oni, pracującym w „policji” pedałkowaty szczylku. Piszę to z pełną świadomością, że skopanie mordy niedokastratowi z ubicji to niemal wyrok samobójczy. Ale pracuj, pracuj może się dopracujesz.

  141. Kenn napisał(a):

    Zaciekawiony kliknąłem w podanego linka i przyznam, że zaszokowały mnie wypowiedzi tego faceta. Z tego co czytam w informacjach zawartych na stronie http://pl.youtube.com/wat.....1;J_J1uU18, to ten „Blizna”, czyli „Wujek Samo Zło” produkował się w audycji Woobi Doobi radia Tok FM w dniu 2006.07.30, czyli przeszło 2 lata temu. Gdyby ktoś z was natrafił na inne wypowiedzi tego „Blizny” to bardzo prosiłbym o podanie linów. Myślę, że ten „Blizna” miał też inne tego typu występy i z chęcią bym je odsłuchał. Będę bardzo zobowiązany. To w sumie niegłupi facet choć częściowo nawiedzony, ale pośmiać się można.

  142. soulgarden napisał(a):

    Klimat jaki wynika z tej „odpowiedzi sensów” przypomina coś w stylu „a ja cię posuwam jak dmuchaną lalę”. Działanie mordercze trąci bardzo mocno zaburzeniem identyfikacji płciowej zarówno własnej jak i obiektu. Bo i ja jestem „zdobywany” z radochą i amokiem podobnym do reakcji na dziewczynę, która wzbrania się, a ma chęć. Z drugiej str sam zdobywający osobnik sprawia wrażenie zawstydzenia i jednoczesnego ekshibicjonistycznego podniecenia powodowanego przez dzielenie się swoim podnieceniem. Z jeszcze innej strony głębia przekazu nienawiści kryjąca się „pod” tymi zewnętrzniejszymi warstwami to coś co może odzwierciedlić jedynie szybkie machanie nożem siedząc na martwej ofierze. To też jakoś można wysnuć jeśliby ktokolwiek z czytających widział mnie (i prawdopodobnie tego osobnika, ale to nie jest nawet trochę konieczne) jak podczas triumfalnych orgiastycznych jego wpisów ja się osuwam z osłabienia lub reaguję rozpadowo, ale na zasadzie przewagi rozpaczy nad agresją. Wtedy to występuje mocniej – jak ubiegłego dnia. W tą zastępczą czynność seksualną wczepiona jest głęboka radość odbijająca jakiś dramat dzieciństwa za jaki mści się na mnie jako na obiekcie zastępczym.
    Ten morderca jest potwornym psychpatą co prucz wieloletniej obserwacji „orgazmów” miałem okazję doświadczyć przez kilka rozmów telefonicznych gdy to nie mógł się powstrzymać od wyrażania tej niezależnej radości. Może musi on w stalowej masce udawadniać mi, że jest twardym mężczyzną, ale jako psychopata jest równocześnie superzimnym terminatorem, osobowością w zewnętrzności sprzeczną z tą sadystyczną egzaltacją.
    Odnoszę też jakby wrażenie, że ten zimny morderczy pęd jest w jakiś sposób rodzajem alternatywnej osobowości dla tego oplatającego zawstydzonego egzaltacją systemu unerwienia zewnętrznego. To też jakby osobowość musząca zhiperrekompensować sobie tę kobiecość.
    Bardziej od wejrzenia w naturę tego mordercy przeraża mnie brak refleksji nad jego psychopatią u masy ludzi jaka dała się zaprzęgnąć w katowanie mnie niezależnie od, na pewnym etapie, reakcji na niego.

  143. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Sprawdzam w Wiki różnicę miedzy dniem wczorajszym a dzisiejszym, między dniem Wszystkich Świętych i Zaduszkami. Różnica ta ma tylko sens, jeśli przyjmie się katolicki punkt widzenia i założy się reaność Czyścieca.
    Zaduszki są bardziej demokratyczne poświęcone pamięci tych, co „garnki lepili” a nie Świętych. Na dobrą sprawę to na całe szczęście nie wiemy na pewno czy konkretny zmarły nie jest przypadkiem Nieznanym Świętym a więc miał już wczoraj swoje święto albo czy nie jest potępionym i żadne święto mu się „nienależny”.
    Ta niepewność pozwala na zapalenie świeczki i ogarka na wielu grobach. Na, wielu bo nie na wszystkich. Zdarzają się niewątpliwi świeci, zdarzają się niewątpliwie zasługujący na potępienie. Tak powinno być nie w wymiarze metafizycznym, ale po to by funkcjonował tu wśród żywych jakiś ład. Jednak niewątpliwi święci i niewątpliwi potępieni to wyjątki. Co do ogromniej reszty pozostaje niepewność i to pewnie jest ten Czyściec, w który przebywają dopóki jest jeszcze ktoś, kto o nich pamięta.

    Nie wszystkich jednak ta niepewność zadowala. Chcą za wszelką cenę osądu. Megalomańskie pragnienie ostatecznej słuszności każe niektórym odwoływać się do historii – „historia mnie osądzi i odda mi sprawiedliwość”.
    Inni z kolei mają nieodpartą pokusę by tak opacznie pojmowaną historię reprezentować, jako prokuratorzy. Oskarżać, oskarżać i oskarżać do upadłego szukać zemsty.
    Nikt, kto ogląda „Hamleta” nie ma wątpliwości, że Klaudiusz jest zbrodniarzem. Co jednak można myśleć o Hamlecie i skutkach jego działania?
    Choć?
    Hamlet działa wyłącznie w interesie Ducha Ojca nie ma żadnych innych celów na uwadze. Nie eksploatuje niewątpliwej zbrodni utylitarnie. W Realu bywa często, że groby to kopalnie skarbów do politycznego wykorzystania.
    Mamy kłopoty z wiekiem XX. Dwie wielkie zbrodnie, co, do których nie ma wątpliwości. Hitleryzm i Lenino-stalinizm. Ten pierwszy „udało się” złapać In flagranti w samym szczycie zbrodni. Udało się właśnie, dlatego że „In flagranti” osądzić i ten osąd utrwalić w świadomości społecznej. Gorzej z tym drugim i podobnymi. Komunizm trwał i ewoluował przez kilka pokoleń (to nie było hitlerowskie 11 lat). Często Kat stawał się Ofiarą, Ofiara Katem. Potem złagodnienie i stabilizacja. Długie wspólne życie ofiar, katów i tych katów chwalców. Rodziły się dzieci. Czas zacierał kontury.
    By wyjść na chwilę ze Polskiego cmentarza w Zaduszki proponuję dwa linki świadczące o tym, że nie jesteśmy wyjątkowi. Że inni też mają kłopoty z historią i z jej utylitarną eksploatacja.

    http://www.polityka.pl/ekshumacja-pamieci/Lead33,934,272055,18/

    http://www.rp.pl/artykul/.....ojcow.html

  144. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwar D,Dana
    Jak refleksyjnie z okazji Świąt to refleksyjnie.
    Tylko,ze ja nie będe mówił na jakis jeden temat tylko co tam mi przyjdzie na myśł,Nie będę się zagłębiał głeboko w zwyczaj psyhikę czlowieka tylko bardzo powierzchownie spostrzeżenia> Zofia powiedziała że nie lubi tych świąt bo nie sprzyjają refleksji zadumy ten tłum ten swego rodzaju jarmark.I to jest Jej stanowisko i tak postepuje ale wyraznie powiedziała ze nie lubi.a nie że nie uczestniczy w tych ceremoniach..A ze tak robisię z tego jarmark to w/mnie, posadzam,ze wielu ludzi robi to z nie do wartościowania siebie.Przebijaja sie nawzajem ile jest świeczek,jakie kwiaty na ten dzien wyciąda sie najlepsze okrycia itp itp. Tak w jednym miejscu zgromadzonych ludzi nie ma.Niech mnie zobaczą .No i gdzie tu miejsce i czas na refleksje.Nazwijmy to kompleks niższości.Więc teraz 2-refleksja Zachwanie sie arabów lub jak kto woli muzułmanów,ja ich postępowania tez oceniam poczuciem niższości.
    Sa w Europie prawie w każdym kraju,ale zachowuja swoja odrębność religijną ,zwyczajowa(do dajcie sobie sami jakie widzicie) nie dlatego ze są pobożnymi muzułmanami, tylko dla tego Ty białasie musisz nas tolerowac nic mi nie zrobisz itd.tylko z poczucia nizszosci.Przeciez ostatnio złapani jacyś przyszli terorysci (bodajże w Anglii) to zamożni,mlodzi wykształceni,ludzie i co az tak religijni? przecież islam to religja tolerancyjna,dlatego te młode ładne arabki noszą husty i walcza o mozliwość manifestacyjnego noszenia ich.Mając komples niższości celowo walczą i pdkreślaja swoja odrębność. A żydzi z Swoim antysemityzmem? W/mnie też celowo wywołują i wyolbrzymiają ten problem nawet sami żydzi mówią że holocaust i antysemityzm stał się towarem. I te cechy nie dowartościowania Siebie wykorzystua ludzie którzy chcą siać zamęt wykorzystyją XIX wieczne nacjonalizmy powiększone przez XXw.(mówiąć o nacjonalizmie XIXw. mam na mysli pojawienie się pojęć narodu w calym tego słowa znaczeniu) a przecięz gdyby nie na ustach,w pismach,radiu igdzie się chce.nie mwiono o antysymiy\tyzmie to byłoby ,że ja tego żyda (jako sąsiada) nie lubię a ten to nawet fajny.podobnie jest z Anglikie i Szkotem i napewno byłoby bo było między polakiem a ukraincem, rosjaninem,czy litwinem.Te nastroje wywołuja i wyolbrzymiają tylko Ci ktorzy z tego mają korzyść indywidualnie czy jako grupa narodowość partia,
    Tak właśnie wszelkie zło XIX i XXw. wynikało z kompleksów poczucia niższosci ( zarazem z poczucia wyższości ) nacionalizmy ktore jest też związane z kompleksami nizszosci i wyzszoscci (sławne 2 kapelusze na glowie posłów carskich na inne dwory)
    Ale wracając jeszcze do anty semityzmu jest jeszcze antypolonizm,który pojawia się wbrew zamysłom autorów filmów opolskich zydach rozsianych w po świecie.Mnie uderzyła taka jedna scena (film w Planet) zydówkawspomina jak wujeżdzała z rodziną z Polski ona jako male dziecko,stala na pokladzie statku i patrzyli na oddalajacy sie brzeg i komentujaca ze to polacy przez nie tolerancje i ogólnie brak perspektyw zmusil ich do wyjechania z Polski ale jak sie okazało wyjechali bodaj ze w 39 r iwiadomo bylo osytacji zydów w niemczech Ale wygodniej bylo mówic ze nie uciekali przed ewentualna wojna ale przed polakami. I najsmoieszniejsz to pokazane zdjecia (ktore mogli wywieść w ilosciach jakie chceli) na tych zdjęciach pokazani są rodzice one dzieci kuzyni znajomi itp jak to zdjecia i co ano wszyscy rozesmiani dobrze ubrani kobiety w lisach panowie przy nawet koniach w butach do konnej jazdy. Czyli tak w tej Polsce żle nie było to była wyższ klasa żydów i Ona narzeka na tych antysemitów polaków?W czyim to interesie?
    A amerykański murzyn? czy nie podobna sytuacja?nie można na nich powiedziec że murzyn bo to objaw rasizmu i obrażliwie ale oni moga na siebie tak mowić i białas na białych,przecież to jest celowa robota poróżnić ludzi,narody siać nieufność i najgorsze nienawiść . I wtedy będzie mozna mwic „to nie My to Oni”.
    Jak to w/mnie jak kalka pasuje do dzisiejszej rzeczywistości w Polsce i gdziekolwiek na świecie
    Pozdrawiam refleksyjnie

  145. zofia napisał(a):

    Zdzisławie,
    wyraźnie napisałam, ze nie bywam na cmentarzu w tych dniach!
    Tym samym nie uczestniczę w ceremoniach, pamięć o bliskich pielęgnuję inaczej i na pewno nie przez uczestnictwo na grobach we w święta kościelne chrześcijaństwa.
    Zresztą u luteran nie ma takiego święta jak Wszystkich Świętych, nikt nie modli się zbawienie dusz zmarłych a jeśli już, to o wsparcie dla bliskich, jakich zmarli zostawili.

  146. jasnaanielka napisał(a):

    Ja tam bezrefleksyjnie ubrałam się odświętnie, odwiedziłam grób rodziców i brata, który przed tygodniem uporządkowałam, ale to nie wyczyn, bo cały rok staramy się utrzymać grób w porządku i kwiaty a także znicze stawiamy tam nie tylko raz do roku. W tym dniu i dzisiaj odwiedzam też groby wszystkich moich przyjaciół, którzy odeszli wcześniej ode mnie. Stawiam znicze lekarzom, którzy mi kiedyś pomagali, moim bliskim też. Stawiam koleżankom i kolegom, którzy odeszli. Ten dzień skłania do szczególnej pamięci i dania świadectwa tej pamięci. Wdzięczności za to, że byli w moim życiu. Westchnienia i zamyślenia – modlitwy. Tłumy ludzi mi w tym nie wadzą. Każdy idzie do swoich bliskich, każdy ubrał się trochę lepiej, przecież jest święto i idziemy w odwiedziny. W każdym tłumie potrafię odnaleźć własne, tylko moje miejsce. To nie manifestacja, gdzie krzyczy się i klaszcze wspólnie. Tu każdy idzie prywatnie.
    A że jest nas tak wiele? To dobrze. Inni w sercach odczuwają coś takiego, jak ja. I nie kłócimy się o jakieś mało ważne sprawy i sprawki. Dla mnie to jest dzień skupienia i refleksji. Zawsze w tym dniu mamy rodzinny obiad w domu, który kiedyś był domem moich rodziców, teraz jest domem mojego młodszego brata. Każdy coś ze sobą na ten obiad przynosi, aby nie obarczać gospodarza kosztami i trudem przygotowania wszystkiego.
    Dziś idę na inny cmentarz, na drugim krańcu miasta. Do kolegi ze szkolnej ławki, który był kiedyś ukochanym chłopakiem mojej przyjaciółki. Ona też już nie żyje. Coraz mniej nas tu a coraz więcej tam. U mnie właśnie pięknie pachnie poranna kawa.

  147. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie_1
    Buty do konnej jazdy. Ba nawet prawdziwe konie i lisy u Pan.
    A nie przychodzi ci do głowy Zdzisławie, że to może odepchnięta miłość czy fascynacja?
    Do Polski, do Niemiec itd.

  148. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Odepchniętemu trudno być sprawiedliwym. Powinien próbować.

  149. zofia napisał(a):

    Polska jest jednak państwem jednego wyznani.
    Rozpisują się media o Janie Pawle II, ustanowieniem dnia papieskiego w Kościele i świetę tego papieża.
    Tymczasem, luteranie, tacy jak ja 31 października rozpoczęli obchody dekady Marcina Lutra.
    Co Reformacja dała światu i Europie nie muszę przypominać – wystarczy, że wspomnę o kantorze Lipskim – J.S.Bachu, czy nazwiska tych, który stwierdzili iż Polacy nie gęsi, swój język mają i uczyli Polaków języka ojczystego – Reja i Kochanowskiego.
    Wspominam też protestancki etos pracy i etykę, bo to bardzo by się nam Polakom w życiu przydało.
    Nie spotkałam się w polskich mediach choćby ze słowem na ten temat dwa dni temu.
    Dekada Lutra jest międzynarodowym projektem społeczno-religijnym, którego celem jest popularyzowanie historii i dziedzictwa Reformacji zapoczątkowanej przez ks. dr. Marcina Lutra, reformatora Kościoła Zachodniego.
    Więc przypominam naszym nietolerancyjnym i zachwaszczonym wyłącznie katolicyzmem mediom – że:
    * Dekada Lutra, zainaugurowana została nabożeństwem w kościele zamkowym w Wittenberdze – 21 września 2008 roku.
    * Jest inicjatywą zaadresowaną nie tylko do Kościołów chrześcijańskich, ale i do szerokich grup społecznych.
    * Inicjatorami są Kościół Ewangelicki w Niemczech (EKD) i Ministerstwo Kultury Kraju Związkowego Saksonii-Anhalt.
    * Kościół Ewangelicko-Augsburski w Rzeczypospolitej Polskiej, jako pierwszy Kościół poza granicami Niemiec, włącza się w Dekadę Lutra, chcąc przybliżyć Polakom, bez względu na wyznanie, duchowy i społeczny dorobek Reformacji luterańskiej w Polsce i na całym świecie.
    * Dekada Lutra rozpoczyna przygotowania do ogólnoświatowych obchodów 500-lecia Reformacji w 2017 roku.
    ***
    Ja natomiast rozpoczęłam Dekadę Lutra, także we wrześniu, odwiedzeniem Drezna i katedry Marii Panny odbudowanej całkowicie po zrównaniu jej z ziemia podczas alianckich nalotów.
    Jest to też przypomnienie o tym iż bez względu na wyznanie i nację agresora wojennego -z zemsty i w odwecie jego dziedzictwa narodowego – w tym zabytków – z zemsty się nie niszczy. jest to bowiem cywilizacyjne barbarzyństwo na które nie ma żadnego usprawiedliwienia.

  150. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Kochanowski?

  151. zofia napisał(a):

    EDD
    Jan Kochanowski nie był katolikiem, ale kalwinem (protestantem), dzieckiem Reformacji.

  152. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zofio.
    To była informacja. Możesz jej nie wierzyć.

  153. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio! Uśmiechnij się!!! :)

  154. Waldemar napisał(a):

    Do Zofi ;
    Serdecznie pozdrawiam w te ważne dni .
    Kochanowski ?! pyta Edwar.D.Dana . Potwierdzam słowa Zofii .
    Z pozdrowieniem ze Szczecina .
    ps.
    Mamy dzięki tamtej pracy m.in. powstały w 1901 roku Cmentarz -park ,który wczoraj wieczorem na swoich 170 ha był jak co roku, nadzwyczajnym spektaklem światła , zadumy i wspomnieniowego nastroju – dla NAS odwiedzających tam bliskich, znajomych i niezanych .

  155. zofia napisał(a):

    Mało kto wie, że spowiednik Lutra i bardzo bliski jego przyjaciel ks. Jan Bugenhagen, napisał pierwszą kronikę Pomorza, jest w zbiorach naszej Książnicy Pomorskiej. (biblioteki wojewódzkiej)
    Że wprowadzał na Pomorzu Zachodnim dzieło Reformacji, że w Trzebiatowie dzięki niemu na sejmiku książęta pomorscy z rodu Gryfitów przyjęli luteranizm.
    Że w końcu – Jan Bugenhagen był proboszczem parafii nie tylko w Trzebiatowie, ale także św. Mikołaja w Wolinie, który znamy lepiej z powodu festiwalu Wikingów niż z dorobku Reformacji dla tego regionu.
    Ten czas, XVI-XVII wiek na Pomorzu, w tym Zachodnim – to złoty wiek nauki i kultury. A samo Pomorze , które było przez pół millenium samodzielnym państwem, kwitło, jak nigdy i gospodarczo i kulturalnie.
    To okres świetności tego regionu, choć bardzo słabo znany obecnym tubylcom.
    Fatalnie pojmowany katolicyzm w Polsce – spycha na margines to, co dla tych ziem jest chlubą.
    Nie potrafimy być dumni z regionu, który jest obecnie nasza małą Ojczyzna, tylko dlatego, że jego tworzyli świetność w minionych wiekach tworzyli słowiańscy Gryfici ,którzy zniemczyli się i przeszli na protestantyzm.
    Tak samo nie potrafimy wykorzystać faktu, że tutaj, w Szczecinie urodziła się i spędzała dzieciństwo wielka imperatorka Rosji – Katarzyna II.
    Ta ziemia wydala wielu ciekawych, znaczących dla dziejów Europy ludzi, a nawet świata, jak np. współczesny prof. Wolszczan czy historyczny Bugenhagen – praktycznie nie funkcjonujących pozytywnie w świadomości społecznej, albo całkowicie zapomnianych, tylko dlatego, że mają wykreowany pejoratywny wizerunek przez decydentów z powodów historycznych relacji Polski z Niemcami czy Rosją.
    Ciągle nie stać nas na dystans do historii i obiektywne spojrzenie na fakty z minionego czasu.

  156. Andrzej napisał(a):

    Ten czas, XVI-XVII wiek na Pomorzu, w tym Zachodnim – to złoty wiek nauki i kultury.
    Rzeczywiście, nie należy przy tym zapominać, ze w XVI w. oprócz „Pomeranii” Bugenhagena powstała również „Pomerania” Tomasza Kantzowa – dzieło o tyle interesujące, że jego tłumaczenie ukazało się niedawno we wspólnym wydaniu Uniwersytetu Szczecińskiego i Archiwum Państwowego w Szczecinie

  157. Zdzisław_1 napisał(a):

    Zofio
    Oczywiście napisałas,ze nie bywasz w tych dniach i zdawało mi się ze tak napisałem ale jak to z pisaniem ktos pisze i mysli że wszyscy odczytaja tak jak piszący chce ale jest innaczej,bo gdyby bło tak jak ja sobie pomyslałem to nie byłoby zawodu krytyk> ja od tych swiąt i mimo wszystko patrząc na wielu ludzi jednak uwazam że cos z tego jarmarku jest.
    Chodziło mi głównie dlaczego i w tym swoim powierzchownym jak zaznaczyłem wyciąganiu wniosków doszedłem az do nacjonalizmu. Nacjonalizmu w formie skrajnej,bo sam jestem Polakiem czuję sie nim,ale boje się że np Rusofil będzie tylko zle mowil o Polakach bo On jest „lepszy”.i to mozna powiedziec o kazdej nacji.>ja nie jestem jak to sie mówi parafrazując niemców z przed ponad pół wieku Polska ponad wszystko.Podobało mi sie stanowisko Twoje Zofio jesteś Polką świadczy o tym Twoje zangazowanie społeczne język który używasz ale jesteś patryjotką tej malej Ojczyzny jakie Pomorze Zachodnie,polska regionów i w ogóle Europa Regionow,chyba by w tedy nie było holokaustów juz boję się powiedziec wojen (może za dużo wymagań)ale takie male ojczyzny i bardzo dobrze że napisałaś ten krótki rys otym Pomorzu bo dla przeciętnego Polaka wiadomosci o historii pomorza kończa sie na Kazimierzu Slupskim( moze cos pokręciłem wybacz).I teraz jakie pole do reformy oświaty czy Kuratorium Szczecinskie nie powinno dążyc do uczenia historii regionu? A siedziba Jasnejanielki czy naprawdę Polacy (znów przeciętni) nawet po maturze wiedza ze Sląś bul niemiecki raptem coś około 170lat? czy wiedza że nasz Wielki krók Kazimierz wlasnie zrzekl sie praw do śląska u własnie stracil Pomorze.Jezu ile trzeba tych Poaków uczyć zeby rozumieli co to jest dzielnica Państwa.Juz nie chcę pisać bo to przerasta moje możliwości .ale dziękuje Ci Zopfio naprawde teraz innaczej patrze na Pomorze. (Zresztą Pomorze tez chyba do niemiec przłaczone zostało w XIX w.) A my polacy uważamy je jakbysmy odzyskali od Niemców i wielki dar Stalina.A przeciez ta historia i Sląska I Pomorza tak stawia pod znakiem zapytania roszczenia Ziomkostw niemieckich.Tu jest pole do popisu dla róznego rodzaju stowarzyszeń tym bardziej że Unia chyba cos takiego popiera (region) czyli srodki na działalnośc by się znalazły Zresztą Ty Zofio na Unii dobrze sie znasz.
    Pozdrawiam obie Panie Zofie i Jasną anielke

  158. Andrzej napisał(a):

    Mylisz się bardzo Zdzisławie w sprawie Pomorza. Na początek należy odróżnić Pomorze Zachodnie od Pomorza Gdańskiego. Zofia pisze o tym pierwszym, a Pomorze Zachodnie nigdy nie należało do Polski. To było samodzielne państwo – państwo o pochodzeniu wprawdzie słowiańskim ale związane bardziej z Niemcami niż z Polską (choć należy przyznać, że w historii i z tym różnie bywało). Władcy tych ziem – Gryfici mieli zarazem tytuł książąt Rzeszy. Wraz ze śmiercią w roku 1637 ostatniego z Gryfitów – Bogusława XIV, Pomorze Zachodnie na mocy wcześniejszych układów przypadło Brandenburgii stając się na dobre częścią Rzeszy.

  159. Zdzisław_1 napisał(a):

    ANDRZEJ
    Ja nie twierdzilem żepomorze Zachodnie należało do Polski.I oczywiscie wiem co to pomorze Gdanskie i Zachodnie mowiąc o nim i związkach z Polską mialem namyśl związki rodzinne Piastów i wspomniałem o zerwaniu kontaktów za Kazimierza W. i to chyba po Kazimierzu Słupskim panowała dynst. Gryfitow ale jak wspomnialem ten rejon (Pomorze) historia jest mi zupelnie nieznana i dlatego ciagle czegoś sie uczymy.Ale jak to było z Danią?Przeciez panowali na tym terenie? musze sobie przybliżyc ten teren i jego historie chyba cos znajde w domowej bibloteczce troche mam

  160. soulgarden napisał(a):

    Ale jak bardzo na niby ocalający kult świętego jebania śmiecia śmieciastestego? :)

  161. Zdzisław_1 napisał(a):

    Andrzej chodzi mi o Szwecje nie Danie Ale tak czy tak formalnie i oficjalnie do krolestwa Prus dopiero 17 ktoryś tam rok czyli z Pańswowoscia niemiec to nie tak bardzo żywiol niemiecki byl motorem rozwoju tych ziem i nikt tego nie podważa . Ale dziekuje lubie wiedzieć coś nowego a tak ta część obecnej polski była dla mnie tabula rasa

  162. jasnaanielka napisał(a):

    Mój wynik w SCRABBLE – grałam na dwie ręce – 600 punktów!
    I to bez premii specjalnej! Nie jest źle.
    Dziś nie wczesnego spania, bo o 23,25 gawędy ks. Tischnera w TVN.
    Trzeba doczekać i obejrzeć. Jutro druga część.
    Z wielkim zainteresowaniem czytam dzisiejszą dyskusję.
    To najlepszy ze znanych mi blogów.

  163. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie – to dla ciebie, w odniesieniu do poprzedniego wątku dyskusji. Ciekawe i bardzo niejednoznaczne. Jak w życiu.
    http://wyborcza.pl/1,7548.....uwima.html

  164. głos zwykły napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,8897.....wione.html
    Norman Davis prezentuje poglądy na temat II wojny światowej, które z pewnością zostaną ciepło przyjęte przez Zofię ;)

  165. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnanielko znam czytalem akurat czytam GW i to potwierdz antypolonizm o w 37 roku bal sie w Polsce a w Niemczech się nie bał?
    I dten antysemityzm z ktorym sie spotkal w Polsce doprowadzil do komór gazowych bo w/mnie tak mozna odczytac ta jego opowieść jak to odczuł .Dziwne to jest.W kazdym innym kraju jakies objawy anty semityzmu są przyjmowane jak nic nie znaczacy epizod to margines spoeczenstwa ale w Polsce to już cale społeczenstwo.Ja nie jestem a przynajmniej za takiego sie uwazam,antysemita ja ich podziwiam i zazdroszcze ilu Oni mieli uczonych muzykow wogole ludzi którzy wniesli w rozwój ludzkosci olbrzymi wkład.Chyba polowa noblistów to zydzi z pochodzenia (nie liczylem ale sporo) ale ubolewam na tak niesprawiedliwym traktowaniem Polaków i Polskę.Chciałbym by w jakims stopniu nastąpiło pojednanie bo jak to siemowi czarno to widzę i nie ze strony Polskiej,ale wlasnie ich postepowanie w stosunku do Polski Polaków kopie ten rów.Przeciez wiedzieli że ukrycie żyda w Polsce była karana cała rodzina ukrywającego?.Dobrze ze chociaz Polsccy zydzi w tej sprawie sa inni i głosno mowią ze nie spotykaja się z antysymityzmem
    Dosc tych zali teraz szanowna Pani prywatnie czy nie obiło Ci se w Wroclawiu nazwisko Zdzisław Domagalski?
    Pozdrawiam izycze dobrego odbioru telewizji

  166. jasnaanielka napisał(a):

    Niestety Zdzisławie. Nie znam nikogo o takim nazwisku, choć brzmi znajomo, ale to chyba popularne nazwisko.

  167. jasnaanielka napisał(a):

    A wracając do artykułu… Znam wielu Żydów, z którymi chodziłam do szkoły. Prowadzę z nimi wymianę różnych informacji, nie tak dawno mieliśmy spotkanie uczniów naszej klasy maturalnej, w tym roku też było spotkanie, na mniejszą skalę. Ale przyznam ci się, że po przeczytaniu tego artykułu usiadłam zupełnie bezradna. Nawet sobie nie wyobrażam, jak można być aż takim nihilistą i bezwzględnym cynikiem, będąc człowiekiem tak oczytanym?
    Nie chciałabym z tym człowiekiem spotkać się w swoim życiu.
    Nie umiałabym z nim rozmawiać.

  168. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    śmiało z Marcelem Reichem-Ranickim, co tam w tym artykule jest ciekawego, bo jeśli chodzi o niejednoznaczność, to rozumiem, że chodzi o zarzuty, że Marcel Reichem-Ranickim był tłumaczem w Judenracie, policjantem w Getcie (czemu zaprzecza), że pracował dla UB (czemu nie zaprzecza), że jego praca dla UB wiązała się z późniejszymi procesami i wyrokami śmierci osób które wróciły z emigracji (czemu zaprzecza), że boi się przyjechać do Polski (czemu nie zaprzecza), że powodem strachu (nie jest Polski nacjonalizm) :D.
    Interesuje mnie też temat nacjonalizmu. Nie popieram linii „oświeconych” chcących zwalczać nacjonalizm we wszelkiej postaci i we wszelkich przejawach. Uważam, że to jest naturalny proces, który toczy się w społeczeństwach większości krajów świata. Proces ten niesie ze sobą konflikty, których nieumiejętne rozwiązywanie, czy też zarządzanie nimi, albo ignorowanie sił i aspiracji oraz obaw czy interesów, które za tym stoją może prowadzić do wojen domowych. Wolałbym nacjonalizm oswajać. Wolałby, aby osoby osiedlające się w Polsce, chciały i mogły przyjmować Polską tożsamość narodową, integrować się (czemu powinna służyć tolerancja), a nie tworzyć obce równoległe, wyalienowane, skonfliktowane wyspy narodowościowe i religijne. Uważam, bowiem iż nacjonalizm to jedno z tych zjawisk, które wiąże się z możliwością awansu społecznego i intelektualnego członków mas społecznych. Nacjonalizm, tak jak bardziej lub mniej krwawe ruchy rewolucyjne, był także skierowany przeciwko tyranii i niesprawiedliwości, oraz wyzyskowi i głębokiemu upośledzeniu społecznemu. Poprzednio przepustką do określonej pozycji społecznej był nie tylko majątek i jego dziedziczenie, które wiązało się z dziedziczeniem pozycji społecznej, ale i była wiedza rozwijana w jednym z światowych języków. Rozwój języka polskiego i podnoszenie jego znaczenia jako środka komunikacji nie tylko powszedniej, ale i naukowej, to jest nieodłączny element demokracji, uczestnictwa partycypacyjnego ogółu obywateli w demokracji. Powiem więcej, uważam że jeśli nacjonalizm w Europie upadnie, stracą zupełnie znaczenie języki narodowe, jako legitymacja do zajmowania określonych pozycji społecznych, to będzie to zły dzień dla Europy, bowiem wtedy będziemy mieli do czynienia z fasadą demokracji, za którą będzie się kryła światowa, globalna oligarchia, zarządzająca krajami poprzez jednojęzycznych managerów i urzędników. Warto też podkreślić, że nie uważam za zdrową sytuację, taka jaka się wytworzyła w USA, gdzie 2% społeczności żydowskiej, uzyskała nieproporcjonalnie duży wpływ na życie tego kraju. W moim przekonaniu nie mogło się to odbyć w sposób uczciwy. W uczciwej rywalizacji z przedstawicielami innych narodowości tworzących mieszankę etniczną tego kraju. Taka sytuacja, gdyby miała miejsce w Europie, skończyć by się mogła tylko ponowną katastrofą i rozpadem społecznym i gospodarczym Europy, niezależnie od tego czy tymi (symbolicznie) dwoma dominującymi procentami mieli by być Niemcy, Francuzi, czy też Brytyjczycy, albo Włosi, albo oni wszyscy razem.

  169. jasnaanielka napisał(a):

    Wiesz co głosie, masz wiele racji, jednak gdyby można było stworzyć taki idealny model, w którym wszyscy czuli by się u siebie, a jednocześnie mieli świadomość uczestniczenia w większej całości; żyli wg własnych norm moralnych a jednocześnie potrafili się dostosować do podstawowych zasad ogólnych, życie byłoby znośniejsze.
    Niestety jak dotąd najtęższe umysły poza bardzo mądrym, naukowym, analitycznym i Bóg jeden wie jakim jeszcze OPISEM , nie znalazły recepty na takie zintegrowane społeczeństwo. Nic nie wskazuje też na to, aby taka recepta kiedykolwiek się znalazła. Dlatego też kolejne wojny nastąpią i to pewnie już niedługo, nie zlikwiduje się terroryzmu i zwykłego bandytyzmu. Kiedy byłam młodsza, nie bardzo mnie to interesowało, teraz, gdy mam więcej czasu i możliwości zbierania przeróżnych informacji, czasami sobie myślę, że to całe szczęście, że ja już mam z górki, że już nie przeżyje kolejnej wojny, może jej nawet nie zobaczę. Nie podoba mi się ten świat a i ludzie – bywa – coraz mniej.

  170. zofia napisał(a):

    Głosie,
    to co pisze Davis nie jest dla mnie żadną rewelacją. Większość podawanych faktów znam, oceny mamy w większości praktycznie zbieżne.
    On korzysta z tych samych dokumentów, jakie były znane moim rodzicom. Zwłaszcza mamie.
    Jego ocena II wojny światowej jest mniej więcej podobna do mojej, chociaż on jest jako historyk jednak stronniczy, brak mu w niektórych momentach dystansu i zbyt często posługuje się metodą – „co by było, gdyby”…co deformuje jego ocenę wydarzeń.
    W sumie – dla mnie – nihil novi. Dla innych – może i rewelacje.
    Nie wiem….

  171. Zdzisław_1 napisał(a):

    Glos zwykły ale własnie teraz języki się odradzają>Do tedo słuzy region odradz Bretonski we Francji W usa i kanadzie trwa Francuski,tylko społecznosci musza zrozumieć że warto zachować swoj a drugi mozna znac jak wlasny belgwie walonski i flamandki ( mimo tych obecnie tendencji rozłamowychtylko niestety my Polacy lubimy przyswajac sobie języki obce i posługiwać sie w zyciu codziennym traktując ze jezeli znam jakis język to jestem lepszy. wychowywa,wychowywac lepszych nauczycieli i faktycznuie nie oszczedzać na nauke ale to nie to samo co płacic wiecej nauczycielom, bo w/mnie dzisiejszy stan polskiej szkoly to wduzej mierze zasługa nauczcieli. i oczywiscie programu szkolnego slawny temat wywolany przez Gospodarza uczyc ekonomi Ja konczylem szkołe w 50 r. i matematyke chba juz nie pamietam uczono i kończono chyba trygonometrii i bulo tez dobrze .ale wiedzialo sie co to procent ulamki zadania z trescia i na studiach wyzszych nie trzeba bylo powtarzac matematyki z e szkoly sredniej ktlo uczono tej wyzszej matematyki więc mozna zamiast tej przerosnietej matematyki uczyć ekonommi. i koniecznie historii ale w innym zakresie nie kleski tylko o bohaterach gospodarczych co nam sie jako Polakom udało co dalismy europie ze nie duzo to fakt ale chyba cos jest.Uczmy sie byc dumni z faktu bycia Polakiem,a nie patrzmy na innych jak na obraz oni też są przecietni nie kazdy Francuz jest wyjatkowy.Tylko oni stosuja selekcje Mam rodzinę we Francji (francuzów obecnie i wnukow mowia po polsku brakuje im słów bo nie zyja w srodowisku Polskim maja 11 10lat)imowie to bo przez ten kontakt z zwykłymi francuzami widzialem jak oni ja\ednak uznawali ze polak jest im równy a czassami lepszy podaja innym jako przyklad.Więc wartobyc poakiem nie udawac francuza czy anglika bo tak czy tak to wyjdzie.Tak ze ja nie boje sie przewagi jakiejś nacii.Zupelnie inna sprawa z Zydami Oni zbieraja doswiadczenie jak byc zydem na obczyznie lekko licząc 2000lat.I wiem bo mi opowiadał znajomy Zyd ze jak u nich był ktos w jakis sposób uzdolniony a rodzine nie bylo stac na wyksztacenie tego ktosia to cała gmina zydowska kładała sie na wksztalcenie go liczac ze keidys to gminie odda.I oddawał. A tata jak wydawal córke za mąż to podobno przez 10 lat utrzymywak rodzine zięcia by on mogl zebrac taka sume by po 10 latach otworzyc wlasny interes i miał obowiązek na strośc utrzymywac teścia i tesciowa.
    Wbacz Głosie ze tak sie rozpisalem ale te sprawy nie sa mi obojetne,i uwazam ze uczmu sie naewt jak to się mowi od diabla jezeli to jest rzecz warta nauki> A co robili Japończycy uczyli sie od Zachodu co robia chinczycy ucza sie od zachodu. Tylko my uwazamy ze nie musimy sie uczyc od nikogo że sami cos zrobimy.I ciągle uczymy sie na błędach ale to tez nezbyt suminnie.Jak to sie mówi wyważami drzwi otworzone (Przyjecie Euro0 szukamy jakis powodów zeby tylko nie Prezydent chce pytać nawet tych co w zyciu nie podjąl się zadnej pracy i o tak wazne sprawę chce referendum.Boze ty widzisz i nie grzmisz tak sie za mojej młodości mowilo gdy ktos opowiadal nonsensy.
    Twraz juz naprawdę pozdrawiam

  172. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    A że wojny będą i że będzie ich jeszcze więcej, to jest oczywiste. Wojny to sposoby prowadzenia polityki w sytuacji, gdy zmienia się realny układ sił. Weźmy II wojnę światową. Mamy sytuację, gdzie obiektywnie Niemcy, były największym i najnowocześniejszym państwem, któremu nie można było się oprzeć inaczej jak większą kupą i to za bardzo wielką cenę. Doszło więc do wielkiego mordobicia, gdzie kwestie zbrodniczej ideologi były jednym z wielu elementów, takiej a nie innej polityki Niemiec. Podobnie i dzisiaj, jeśli Rosja będzie mogła odbudować swoją gospodarkę i społeczeństwo, to będzie szukała możliwości ekspansji i jedną z dróg będzie groźba wojen lub wojny. Wracając jednak do sprawy samej demokracji: w moim przekonaniu nie jest przypadkiem, że demokratyczne przemiany w pewnych przypadkach wydają na świat niemoralne lub zbrodnicze reżimy, które mogą ale nie muszą przeradzać się w dyktatury. Demokracja, bowiem to ustrój polityczny, w którym źródło władzy stanowi wola większości obywateli, którzy przecież czegoś konkretnego chcą od wybranej przez siebie reprezentacji. A mogą chcieć i czegoś takiego, jak ludobójstwo, redystrybucja zasobów, czy też określonej polityki narodowościowej, albo możliwość ekspansji gospodarczej czy terytorialnej, chociażby po to aby odzyskać, to co kiedyś utracono, a co w powszechnym odczuciu się danemu społeczeństwu po prostu należy. Warto więc traktować politykę, jako działalność, której kryteriami jest racjonalność, realizm, inteligencja, sprawność, funkcjonalność, elastyczność, otwartość, moralność etc. I pod takim kontem kształtować wrażliwość społczeństwa. Tak rozumiana polityka musi być też otwarta na m. in. problematykę nacjonalizmu, bowiem za tym pojęciem kryją się nie tyko emocje, ale konkretne interesy, aspiracje, obawy, konkretne fakty z przeszłości dotyczące sytuacji narodów i poszczególnych grup społecznych, etc. etc. Jeśli ktoś pójdzie drogą kosmicznego kosmopolizmu i interesy będące osnową nacjonalizmów zignoruje, a nie realistycznego kosmopolizmu, który pozwoli wyjść inaczej na przeciw określonym interesom, to obudzi się prędzej czy później z ręką w nocniku, bowiem sama demokracja wybierze mu kaczopopulistów lub nawet polskiego Jörga Haidera. Nawiasem mówiąc osobiście uważam, że polityka imigracyjna Polski jest najgorsza z możliwych, no i prędzej czy później przyniesie ona bardzo złe owce, takie jak dzielnice nędzy i wyalienowania jakichś napływowych mniejszości. Nie kryję też na tym forum dyskusyjnym, że nie wierzę, iż z regulacji UE napłyną same pozytywne odpowiedzi co robić i jak robić, żeby było dobrze. Nie da się zastąpić niczym dobrej polityki krajowej, a ta wymaga odpowiednich form w postaci, przede wszystkim dobrze funkcjonującego ustroju, który eliminuje nieefektywność, a stwarza ramy dla ciągłej modernizacji krajowej gospodarki, społeczeństwa, nauki, władzy, etc. Regulacje europejskie wyrastają z regulacji krajowych, a te z kolei opierają się na różnych tradycjach. Nie jest na razie funkcją regulacji europejskich zastąpienie tych krajowych. Tak więc nie czas jeszcze usiąść na dupie, zbierać gratulacje i filozofować, że Unia za nas pomyśli i coś zrobi. Słowem Zaduszki się kończą i czas powrócić do świata żywych (a nie wybierać się już za życia do nieżywych), czyli tradycyjne: „do roboty!”

  173. głos zwykły napisał(a):

    zofio,
    To jego co by było, gdyby – też jest interesujące. Pokazuje, bowiem, że nic się nie musiało wydarzyć, jak się wydarzyło. A wiec, że i ogromny wkład jest osobisty polityków w rozwój wydarzeń. Mogłoby być i tak, że hitlerowskie Niemcy II wojnę Światową by wygrały, a Japończycy zajęli Waszyngton. Zaś ja byłbym dumny, że w młodości należałem do Hitlerjugend i mieszkał w 100 tysięcznych modernistycznym Warshau.

  174. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie,
    Jak się języki odradzają to dobrze. Osobiście uważam, że ostoją postępu jest zróżnicowanie językowe. Państwa etniczne też jeszcze nie przeżyły się. Lepsi i gorsi idą różnym tempem i nie obciążają siebie na wzajem, ale rywalizują. Walczy, spiera się od zawsze w grupach. W nauce mamy takich co grupami rywalizują np. pozytywiści z romantykami.

  175. soulgarden napisał(a):

    Najbardziej „fascynuje” mnie powracający motyw „ja ci tu spermą między oczy, a ty trzymaj się mężnie i przeciwstawiaj się, pracuj, walcz”.
    Zabijanie od środka tj „wrzucanie” bezpośrednie do mózgu sugestii o spójności woli z wolą linczowanego. To jest to „i”, to jest też to „I”. Czemu? Gdyż nie tylko używa się jakiejś prawdy do poszerzenia jej znaczenia – zbyt oczywista musi znaczyć coś więcej, szczególniej. Zatem jest kierunkowskazem wokół czego ma się ogniskować negatywny sens. Moja gotowość mobilizacji ma zatem łączyć się w mojej wyobraźni z treścią sugerowaną bardziej długofalowo i tu ogólniej. Sugeruje się szukanie wyobrażenia, które połączy moją mobilizację z oskarżeniem. Nośnikiem oskarżenia jest walenie spermą między oczy. No i żródłem negatywizacji pobudzanych wyobrażeń są: całość działań, „strzał sermą” (zdeptanie ostatniego co przychodzi człowiekowi zdeptać) i zawarcie jakiegoś banału prawdziwego o mojej rzeczywistości psychicznej. Ktoś zapyta: „nie za dużo tego i”? sugerując takie unaukawiające tworzenie ze zwykłego potoku słów „niesamowitości”. Otóż siła i znaczenie tego o czym piszę byłoby tak nikłe, że należałoby nazwać to bardziej sztuką dla sztuki. Ale właśnie ten rodzaj skojarzenia gdy zaczyna działać jako motyw budzący nieufność to jest jakiś rodzaj doskonałości tej zbrodni. Tego, że wytwarza ona konteksty, które nie tylko ją kryją, ale fałszują w sposób prosty jej poddawanego. Gdy koncentrujemy się na jednym z tych aspektów zapominamy o drugim. A zbrodnia ta ma to do siebie, że jest w swej hemizacji uniwersalna. Sama wywarza swą ochronę, osłonę przed intelektem. To jest kroczący belzebubizm zamieniający wszystko wokół w swe potwierdzenie, prawdziwość. To jest coś w rodzaju AIDS zafałszowania. AIDSNLP. Broni zbrodnia się nie tylko jako rodzaj niebytu, niedostrzegalności, ale też uniemożliwia zaprzestanie jej szerzenia. I to wszystko pogłębia się z czasem jak w świecie fraktali. Jakim mechanizmoorganizmem musi być taki odkrywca przedłużenia męskiej mocy by utrzymywać się w poczuciu uczciwości, jak to funkcjonuje? Większość funkcjonalnych psychoz zbiorowych wywoływali w historii psychopaci wiedzeni żądzą przedłużenia męskiej mocy.

  176. zofia napisał(a):

    Głosie jesteś poniekąd w błędzie twierdząc”, ze:
    Regulacje europejskie wyrastają z regulacji krajowych, a te z kolei opierają się na różnych tradycjach.
    Nie jest na razie funkcją regulacji europejskich zastąpienie tych krajowych

    Chyba nie rozumiesz jak funkcjonuje legislacja unijna.
    Wiele dyrektyw i rozporządzeń Komisji Europejskiej, najpierw przedyskutowanych podczas obrad Rady Unii Europejskiej, przedyskutowanych i zatwierdzanych przez Parlament Europejski ma absolutnie nowatorki charakter i nie wypływa z prawa krajów członkowskich.
    Np. całe pakiety ustaw dot. ochrony klimatu, natury, czy regulujących funkcjonowanie transportu w Unii Europejskiej. Podobne dot. energetyki.
    Piszę o tym z czym mam do czynienia na co dzień.
    Natomiast państwa członkowskie mają obligatoryjny obowiązek w określonym czasie zharmonizować swoje prawo z unijnym.
    Nigdy na odwrót.
    Funkcją regulacji unijnych – w pewnym zakresie i na pewnych polach – jest właśnie – zastąpienie krajowych regulacji.
    Pamiętaj – prawo unijne jest nadrzędne nad krajowym, oczywiście w określonym zakresie ujętym w stosownych traktatach.

  177. miner napisał(a):

    Warto obejrzeć (jako swego rodzaju uzupełnienie do Davies’a) http://video.google.pl/vi.....#038;hl=pl

  178. soulgarden napisał(a):

    Mądrze, że zareagowałaś w ogóle, ale rzeczywistość jest czymś więcej niż to czy ktoś reaguje – szczególnie gdy ma się do czynienia z komandosem od czarnej roboty. Głownie w tym upatruję swoją nadzieję. Potem ważne jest dopiero oświetlenie tego. Ale nie tak niewymierne jakby się było w jednej mafii.

  179. soulgarden napisał(a):

    Nie powinienem był dopisywać „szczególnie gdy ma się do czynienia z komandosem od czarnej roboty.” i nie czytać po tym. Nie w pokomunistycznej Polsce 2008.

  180. Kenn napisał(a):

    zofia Says:
    listopad 2nd, 2008 at 1:10 pm
    „Mało kto wie, że spowiednik Lutra…”
    ——————————————-
    Cieszę się, że Zofia poruszyła temat o którym z takimi emocjami mówi „Blizna” w swojej wypowiedzi zamieszczonej na YouTube ( http://pl.youtube.com/wat.....1AePmHk2Ug ).
    Zafascynowani ościennymi mocarstwami ciągle zapominamy o własnym kraju. Kolejni nasi władcy przy pomocy nachalnej propagandy sterują nami jak im się żywnie podoba. Najpierw jedni, szarpiąc propagandowymi lejcami rzucają nas bez wysiłku w jedną stronę, a my bezwolnie łykamy serwowane nam określone opium i stopniowo zaczynamy rozumować, myśleć dokładnie tak jak nam to Wielki Sternik narzuca.
    Następnie, wystarczy, że pojawi się kolejny Wielki Sternik i okazuje się, że ten zdolniejszy cyniczny manipulator socjotechniczny dokonuje niejako cudu na naszych oczach. Nagle to nowe opium przeznaczone tym razem dla ludzi lepszych, wybranych (nowoczesnych ponoć i oświeconych – by odpowiednio podłechtać próżność tych ludzi) zaczyna nam bardzo smakować. Zaczynamy czuć się coraz bardziej dowartościowani, czyli zadowolonymi, więc tym chętniej łykamy to co nam podają codziennie na tej misce pełnej opiumowego chleba i igrzysk wierząc bałwochwalczo w naszego nowego Sternika.
    Socjotechniczna manipulacja sprawia, że sami przestajemy myśleć, zdając się na naszego Sternika i traktując każde jego słowo jako święte, niepodlegające dyskusji. I okazuje się, że ci sami ludzie którzy wcześniej byli święcie przekonani o absolutnej nieomylności swoich dotychczasowych idoli, nagle, niejako z dnia na dzień wykonują nieprawdopodobną voltę.
    u
    Umiejętne pociąganie za lejce powoduje, że my natychmiast, jak te durne barany bezmyślnie podążamy dokładnie w stronę tej lejcy która została mocniej szarpnięta. A za nami podążają „nasze” przemyślenia, refleksje, sympatie, antypatie, mody itp, z których później jesteśmy tak dumni w przekonaniu, że są to twory naszego intelektu. Dziwne, bo nie tak dawno „nasze” twory stały często w jawnej sprzeczności z dotychczasowymi, ale kto by się tym przejmował? Przecież tylko krowa nie zmienia poglądów. A to, że nigdy nie mieliśmy i nadal nie mamy swoich poglądów tylko zawsze cudze (a łaska pańska na pstrym koniu jeździ) to mały pryszcz dla zbyt ambitnych intelektualistów. Najważniejsze, że wszyscy myślimy dokładnie tak samo i że jest nas dużo więcej niż tych niedouczonych kołtunów, w kontraście do których wyglądamy w swoich lustrach jak dzieci Apolla.

  181. głos zwykły napisał(a):

    zofio,
    Kwestia regulacji Europejskich to sprawa dość skomplikowana. Tak czy inaczej unifikacja prawa, tak jak to miało miejsce w Polsce po rozbiorach, wyrasta z różnych tradycji prawnych, co nie przeszkadza wcale temu, że może ona, jako prawo zunifikowane tworzyć nową jakość, jak i podążać wg. rozwiązań charakterystycznych dla różnych tradycji. Pisząc regulacje Europejskie zresztą miałem na myśli akty prawne I, II i III filaru UE, a to jest na tyle szeroka legislacja, że poniekąd co bym nie napisał, to i tak bym był w jakimś błędzie.

  182. soulgarden napisał(a):

    Pustki, pustki, (…), pustki, pustki i buch – wybiła 22:31:
    http://kuczyn.com/2008/10/30/tornado-w-gospodarce-swiatowej/#comment-61680
    http://krzysztofleski.salon24.pl/100443,index.html
    http://terlikowski.salon2.....index.html

  183. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    -
    „Dopiero kiedy postanowiłam kupić nowe, eleganckie i przeszukiwałam oferty w komputerze, dowiedziałam się, że to się fachowo nazywa kawiarka”.
    -
    Tak naprawdę to się nazywa ekspres moka (najlepsze są firmy Bialetti), jest to także rodzaj parzenia kawy: mocna, gorąca, bez kremy, topornie aromatyczna, niezdrowa – zwłaszcza bez mleka, ale szybko się ją przyrządza. Według mnie przy takim parzeniu powinno używać się stuprocentowej arabiki, średniopalonej i średniogrubo zmielonej.
    -
    „Ekspres musi być koniecznie elektryczny, mieć jakieś tam skomplikowane funkcje, kraniki, spieniacze, dozowniki – kto ma na to czas i ochotę, kiedy rano trzeba prędko zrobić kawę”?!
    -
    Masz o tyle rację, że ekspres ręczny musi się nagrzać (ok. pół godziny), chyba że go podłączymy to timera, wtedy sam się włączy odpowiednio wcześniej. Natomiast ekspresy automatyczne mają często wbudowany timer. To wygodne, jednak z ekspresu automatycznego kawa nigdy nie wyjdzie tak dobra jak z (dobrego) ręcznego. Ale do picia – jak najbardziej. Naciskasz guzik i podstawiasz filiżankę.

  184. jasnaanielka napisał(a):

    Właśnie taką mam. Bialetti – Venus! Jak dla mnie, wystarczy. Takie piękne i drogie widuję w różnych domach. Najczęściej stoją przykurzone i czekają na okazję, kiedy będzie się można nimi pochwalić przed gośćmi. A kawę się pije rozpuszczalną albo fusiarę. Nie ma czasu na ceremoniały, kiedy trzeba zarabiać.
    Niech sobie ta moja kawa będzie niezdrowa i nie aż tak wspaniała, jak z tych wspaniałych i drogich. Za to mam ją na każde życzenie i nie pijam w zasadzie innej.
    Staram się kupować Arabicę, nie pakowaną w Polsce.

  185. Mawar napisał(a):

    Zdzisław_1
    -
    „Po tym opisie kawowym z kawiarki (mam taką ) taki mi zrobiłaś apetyt że zaraz zrobiłem i siedzę przed komputerem i pije. Trzeba przyznać ze jest cholernie mocna i znacznie lepsz od tych z ekspresu”.
    -
    Z tego wnoszę, że nie masz ekspresu w domu, a picie w polskich kawiarniach espresso (czyli tego co wypływa z ekspresu cisnieniowego) to oczywiście rodzaj masochizmu. W tej dziedzinie modernizacja dotarła do Polski jedynie w postaci kawowych fast food’ów. Ja w Polsce nigdy nie ryzykuję i nie zamawiam espresso, wiem co bym dostał. Co innego we Włoszech. Efekt jest taki, że ludzie myślą, że espresso wymyślili podstępni Włosi aby otruć resztę Europy. W rzeczywistości dobrze zrobione espresso jest gęstawe, z kremą, ani gorzkie, ani słodkie, ani kwaśne lecz zrównoważone i aromatyczne. I wcale nie jest mocne (w sensie zawartości kofeiny), jest esencjonalne, a w ten sposób przyrządzona kawa jest najzdrowsza. Do zrobienia poprawnego espresso trzeba odpowiedniego sprzętu, umiejetności, chęci i dobrego surowca. W polskich kawiarniach jedynie dobry sprzęt czasem bywa. Reszta – szkoda gadać.

  186. soulgarden napisał(a):

    bardzo kiepsko i nachalnie zmontowane

  187. Mawar napisał(a):

    Zofia
    -
    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61621
    .
    „To samo można wywalić z garnków prosto na talerz, podać w kuchni na ceracie i wcinać, ale po co, skoro można podelektować się nieco, pieszcząc nie tylko podniebienie ale i oko…”.
    -
    Zpomiałaś tylko dodać, że tak ucztuje pisofaszystowski elektorat, jak też i reszta ciemnogrodu – spod znaku toruńskiej schizmy, bo jeszcze się nie nauczył, że powinien jadać po pańsku – jak lewica.
    :)

  188. Mawar napisał(a):

    Stan
    -
    http://kuczyn.com/2008/10/30/tornado-w-gospodarce-swiatowej/
    -
    „Moja rozwlekła, uzasadniana nieporadnie prośba do ciebie sprowadza się o podanie receptury kawy espresso. Co to jest doppio espresso z domieszką Yirgacheffe Organic?. W jakich proporcjach”?
    -
    Kawa z ekspresu to jeden z rodzajów parzenia kawy w ekspresie cisnieniowym 15 barowym – wychodzi z tego espresso lub inne napoje zrobione na bazie espresso, np. latte macchiato, cappucino, kawa mrożona etc. Doppio espresso to po prostu podwójne ekspresso dla łakomych (pojedyncze espresso to jedynie 25 ml). Etiopska Yirgacheffe to tzw. kawa jednorodna, oczywiście arabika (w sklepach zwykle są mieszanki kaw z przewagą kaw gorszej jakości – robusty). Jedynie bardzo drogie mieszanki ( np. Illy – dostępna w naszych sklepach) składają się z arabik (Illy z ponad 10 arabik wysokiej jakości), ale też cenę ma zaporową. Kawa pochodzi z wyżyn Etiopii, a Yirgacheffe oraz Dijmiah mają najbardziej pierwotny, klasyczny smak – inne gatunki etipskie też są jak najbardziej godne uwagi. Dijamah jest tańsza ponieważ rośnie jeszcze w Etiopii dziko. Pijałem różne kawy, ale Yirgacheffe (niekoniecznie w wersji organic) jest dla mnie jak wzorzec metra. Można ją parzyć jak jasnanielka, w stosunkowo tanim urządzeniu – ekspresie moka i efekt będzie też dobry (przy kawie z supermaretu to będzie poezja), ale potem możesz pomyśleć o ekspresie. Kawa jest dobra o ile świeżo palona, są firmy które się w tym specjalizują, tzw, palarnie kawy.
    .
    (w Trójmieście – u chyba możesz odebrac osobiście) – opcja droższa:
    http://www.kawa-sklep.pl/index.php/cPath/22?osCsid=7b191d3b1bb1f96379f8e72b9c1248dc
    .
    W Warszawie – wysyłkowo
    http://www.gksponsor.pl/
    - opcja tańsza
    .
    A tu masz ekspresy moka Bialetti, możesz oczywiście zacząć od tańszych modeli, innej firmy, w cenie 30- 60 zł w Ikei. Nie będą tak ładne, ale kawę zaparzą.
    .
    http://www.ceneo.pl/Ekspr.....-40995.htm

  189. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisław się troska się o zadziwiający antypolonizm. Głos rozwaza. Wydaje mi się ze relatywie wiem wiele na ten temat i to nie jednostronnie. Napisałem Zdzisławowi o odrzuconej fascynacji która oczywiście nie dotyczyła wszystkich.

    Spektrum postaw ludzi pochodzenia Zydowskiego i Zydow wobec Polski i polskości było niezwykle szerokie a Nowa Polska miała najwyżej 20 lat. Tak się ohydnie porobiło ze fascynacja polskim językiem i literatura mogły zaowocować takim wierszem.

    Non omnis moriar – moje dumne włości,
    Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
    Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
    I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.
    Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
    Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
    Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
    Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
    Twoje, niech twoim służą, bo po cóż by obcym,
    Bliscy moi – nie lutnia to, nie puste imię.
    Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
    Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
    Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
    I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
    Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze
    Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
    Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
    W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
    O, jak się będzie palić w ręku im robota,
    Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
    Chmury rozprutych poduszek i obłoki pierzyn
    Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
    To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
    I uskrzydlonych nagle w aniołów przemieni.

    Zuzanna Ginczanka

  190. Edwar D.Dana napisał(a):

    Potraktujcie ten wiersz jako eksponat w przyszlym Muzeum II Wojny Swiatowej i tamtych czasow. Niech „stoi” obok listy Polskich Sprawiedliwych.

  191. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zamykam „temat” (dla siebie) tym pouczajacym linkiem:

    http://www.jozeflewandows.....skiego.htm

  192. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnaanielko
    Ja nie jestem kawiarz (chodzi mi o smakosza ) ale lubie zapach kawy pozostało mi to chyba z lat bardzo mlodych kiedy matka przygotowywała sniadanie. Iten zapach kawy jakie szedł od kuchni od razu człowiek stawal sie glodny i szybko wstawał Te sniadania kawowe chyba nie były czeste bo bardziej pamietam tzw. bawarkę (herbata z mlekie) i samo mleko.Ale kawowy zapach wręcz fizycznie czuje > I musze dodac że Matka robiła ta kawe nie w jakis urzadzeniach tylko w zwykłym garku (parzyła) wtedy mnie to nie interesowało. i chyba to pozostało bo do tej pory nie wiem jaka piję wiem tylko ze robię ją w takim małym cisnieniowym naczyniu gzie wodapod postacią pary przechodxzi przea kawę i pózniej sie pije.Czasami słysza z Lavazzo najlepsz ktos tam jeszcze mówi juz nie pamietam jaka ,ostatno kupiłem ta lavazzo i nic nadzwyczjnego kawa jak kawa lubię zapach i to jej zaleta oraz jak jest lekko ma taka jakoąś gorycz nie potrafie to opisać> mam też ekspress ale bardziej stoi jak go sie uzywa bo to wymaga trochę zchodu pilnuj by lampka sie zapaliła (wtedy maszyna wa4czy) włącz by ciekła pilnuj by bylo Ok bo sama sie nie wyłaczy pozniej czyśc itp to z samychtych zachodów odechce się picia kawy A ten garnuszek cisnieniowy to raz ciach i juz mozna pić.
    Ale zwrócmy uwage na nastroje jak szybko mijaja wczoraj(przynajmniej ja ) była dyskusja o przywarach zaletach róznych nacji o rasizmie, anty róznego typu a dziś ktos wspomnial o zaletach kawy i zamieniamy się smakoszami aoe myśle że jeszcze wrócimy do tych powazniejszch rozmów szczególnie o przywarach polakowe. bo to jest b. istotne do zrozumienia rzeczywistosci
    Wiotam Cię i pozdrawiam w dniu dzisiejszym

  193. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – dzięki za podesłany link. Czytałam zafascynowana. Wiele mi wyjaśnił.

  194. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Po wojnie UB poszukiwalo Kamila Baczynskiego. Pewnie chcieli mu kosci porachowac.

  195. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie – traktujesz kawę tak, jak i ja. Dla mnie też jej zapach jest obok zapachu świeżego chleba jednym z najpiękniejszych na świecie. Od razu pobudza apetyt i nie ma mowy, aby się znudził.
    Co do wyboru gatunków i tego, co powyżej napisał Mawar – ja podziwiam jego znajomość zagadnienia, ale pozostawiam go z tą znajomością tak, jak Chińczyków i Japończyków z ich podziwianym na całym świecie ceremoniałem picia herbaty. Trzeba mieć wielkie pieniądze i liczną służbę aby sprostać takim obrzędom.
    A ja jestem osobą skromną, nigdy w tak wysokich kręgach nie byłam umocowana – chyba czułabym się nieswojo. Kawę bardzo lubię, ale takich wymagań wobec niej nie mam. Wystarczy mi ta średnia półka i mój granatnik. Właśnie idę go nastawić i już wyjęłam starą filiżankę porcelanową, pamiątkę po moim tacie. Najlepiej mi w niej ta kawa smakuje. Filiżanka pochodzi ze starej fabryki porcelany, ma odpowiednie nadruki na denku i są dwa spodeczki i cukiernica. Druga filiżanka gdzieś przepadła w drodze do socjalizmu, bo były dwie. Taki komplet.
    Ale bywa, że przy komputerze stawiam sobie gruby, zgrabny kubek. Jest czarny, wąski na dole, rozszerza się ku górze i zdobi go leciutki dymek koloru kawowego, który snuje się cienką smużką od dna, ku górze. Kawa długo w nim nie stygnie.

  196. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – w mojej szkole też była sytuacja, dziwna wówczas dla nas.
    Kiedy wywieszono listę dopuszczonych do matury, nie znalazły się tam nazwiska kilku uczniów, lecz zupełnie inne. Moja przyjaciółka Żydówka powiedziała mi wtedy, że oni mieli „wojenne papiery”. Więcej ni mówiła a ja nie pytałam. Wtedy nie miałam pojęcia, co to określenie oznacza a koleżanka nie mówiła więcej. Dopiero po latach, kiedy jej matka, już po jej śmierci w USA wydawała tomik poezji mojej przyjaciółki tu w Polsce, dowiedziałam się, że była w getcie, że ukrywali się. Jednak nazwiska nie zmienili. Nie muszę dodawać, że wszyscy Żydi z mojej klasy wyjechali. Większość zaraz po maturze.
    A do tomiku wierszy mojej przyjaciółki posłowie – piękne – napisał Tadeusz Lewandowski. On też jest autorem układu tych wierszy.

  197. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Do worka, który się nazywa antysemityzm, trafiły różne „łatki”. W rezultacie dążenie odebrania czyjejś pozycji społecznej i majątku, zdobywanych nierzadko z pokolenia na pokolenie, to jest też antysemityzm (co jest prawdą jeśli się weźmie pod uwagę hitleryzm i historię II wojny światowej, ale co nie jest prawdą jeśli weźmie się pod uwagę nacjonalizm). A tymczasem to jest jedynie fragment szerszego nurtu politycznego rewindykacyjnego i roszczeń, który opanował społeczeństwa w wielu różnych krajach. W jednych przybrał nazwę czystek etnicznych, w innych wyzwolenia mas pracujących, a w jeszcze innych nazywał się antykolonializm. Tak więc należy odróżnić ideologie zbrodnicze, które chciały budować nową jakość. Nowe społeczeństwo, nowego człowieka od nacjonalizmu, który formułował postulaty przebudowy majątkowej struktury społeczeństwa w ramach zastanego porządku, aby spełnić aspiracje intelektualne i materialne mas upośledzonych społecznie. Wyraźnie napisałem, że nacjonalizm jest zjawiskiem trwałym i żywotnym i dotyka on także Żydów i Murzynów i emigrantów ekonomicznych z politycznego wschodu. Czy się komuś to podoba czy też nie. I w związku z tym, że nie jest to zbrodnicza ideologia, jego zwolennicy mogą zrobić zawsze tup, tup tu i ówdzie do urn wyborczych. A w związku z tym, należy pewne problemy społeczne i aspiracje wcześniej wychwytywać i rozwiązywać, bo inaczej brzydkie społeczeństwo wybierze nie tylko kaczofaszystów, ale w miarę poglębiania się problemów imigracyjnych Polski, jeszcze folks-Haiderowców. A znowuż napływowa ludność powoła z czasem do życia Islamską partię narodowego wyzwolenia ludzi wykluczonych w Polsce. I co będziemy im czytać Baczyńskiego i Panią Zuzannę Gińczankową? Można, ale wówczas następne pokolenia będą uważały, że banda nierobów i ograniczonych intelektualnie umysłów, skryła się za tymi wierszami, żeby prowadzić politykę typu: „jakoś to będzie”.

  198. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tadeusz Lewandowski pisal wstep? :D
    Ja mysle ze z kolei Jozef Lewandowski zbyt lekko naskoczyl na Tadeusza L. ktory nie bez kozery wplatal Terese z Ávila miedzy Gajcego i Baczynskiego. Ach te zawilosci ;)

  199. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glosie
    Stwarzasz okazję Głosie by na chwilę zbliżyć się napowrot do spraw ekonomicznych.
    Tak wiec,
    Co masz na mysli piszac:

    „nacjonalizmu, który formułował postulaty przebudowy majątkowej struktury społeczeństwa w ramach zastanego porządku”

  200. zofia napisał(a):

    Mawar
    ad:
    listopad 3rd, 2008 at 12:40 am
    Nie zapomniałam. Po prostu nie myślę jak Ty, nie używam Twoich określeń, stereotypów itp.
    Może raczysz zauważyć, że ludzie jednak różnią się od siebie, nie nie myślą identycznie jak brat bliźniaczy z jednego pęcherza płodowego. Bliźniaki jednojajowe o sporadyczny wybryk natury, nie stanowią normy w świecie. I nie mogą być punktem odniesienia do niczego.

  201. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    W odniesieniu do żywiolu Żydowskiego, to ja mam takie zdanie, że został on usunięty z Polski, jako odrębna narodowość, na skutek konkretnej polityki dwóch reżimów: Hitlerowskiego i Kumunistycznego. Nacjonalizm polski zaś był wykorzystywany instrumentalnie przez nie, aby osiągnąć założone przez siebie cele, usunięcia zaplecza narodowego potencjalnego przeciwnika politycznego. Myślę, że publikacje T. Grossa i podobne, atakujące głównie społeczeństwo polskie, przesłaniają nieco ten stan faktyczny. Tym bardziej, że w czasie wojny pomoc udzielana żydom przez Polaków uzyskiwana w drodze nieuczciwej wymiany handlowej, nierzadko była jedyną szansą przeżycia choć paru dni dłużej. Niezależnie od tego bezbronne ofiary, które giną w sytuacji konfliktu zbrojnego, są gorzej traktowane przez tych które nie są zagrożone, albo mogą się bronić, niż takie które postawiły opór. Myślę, że to jest też interesujące pytanie, gdzie w ekstremalnych warunkach walki zbrojnej przebiega granica pomiędzy psychologicznymi mechanizmami zachowania się zbiorowości, a ich światopoglądem i obyczajowością. Takie same mechanizmy wystąpiły wszak i w obecnej wojnie o terytorium pomiędzy palestyńczykami, a żydami, choć zakres czystek etniczny był daleko mniejszy niż w Europie.

  202. głos zwykły napisał(a):

    Edward
    Co masz na mysli piszac:
    “nacjonalizmu, który formułował postulaty przebudowy majątkowej struktury społeczeństwa w ramach zastanego porządku”
    No mam akurat na myśli coś innego niż piszę, bo chodziło mi o burżuazyjny porządek, a nie feudalny. Ale to w każdym razie był ten cyrk w przebudowie od początku wieku do wybuchu II wojny światowej.

  203. głos zwykły napisał(a):

    Zamiast „Kumunistycznego” miało być „Komunistycznego”. Kumunizm to miała być następny etap komunizmu, nie napisany przez historię, albo napisany i zapomniany, wszak SLD-wcy głosili, że komunizmu prawdziwego nie było w Polsce. Jak nie było to co było – KUMUNIZM??? :D

  204. zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    zazdroszczę Ci granatnika, pewnie też bym się delektowała kawą w ten sposób parzona. Mam za to dwa emaliowane tygielki i robię w nich kawę po arabsku. Czasami, bo to istna siekiera w efekcie.
    Birę miarkę kawy, oczywiscie afrykanskiej (arabskiej) i zalewam woda i stawiam na ogień, nie doprowadzając do wrzenia. Kiedy zagotuje, do drugiego tygielka wsypuje kolejna miarkę kawy i zalewam tym co wyszło z gotowania I-go tygielka, z którego fusy wywalam. II-tygielek podlega tej samej procedurze. Kiedy kawa zagotowana, w I-szym wymytym i wyparzonym tygielku jest kolejna, trzecia miarka kawy. I znowu zalewam tym, co jest teraz w II-gim tygielku. Znowu na ogień i gotowanie.
    Kiedy już mam to zagotowane wyciągam miniaturowe jak naparstki filiżaneczki do kawy i wlewam.
    Podaje się to to na słodko, jak u Beduinów, najlepiej jeszcze z „sezamkami”.
    W sumie 3-krotne parzenie tej coraz to nowej miarki kawy tym samym „zalewem” , aż powstanie smolisty napój. Zwala z nóg.
    Ja bez kropli koniaku(co wg Arabów jest barbarzyństwem) tego nie jestem w stanie wziąć w usta.
    Takiego parzenia nauczyła mnie koleżanka muzułmanka, choć naczynka (tygielki) mam nieprzepisowe, powinny być zrobione z metalu, chyba mosiądzu czy brązu, ale nie wiem dokładnie….
    Ja mam emaliowane, kupione gdzieś w jakimś GS-ie ze 35 lat temu.

  205. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio – w takich tygielkach „od wielkiego dzwonu” parzy kawę moja koleżanka – ma oryginalne tygielki miedziane, przywiezione przez małżonka z jakiegoś arabskiego suku. To od nich nabyłam upodobanie do cardamonu, jako dodatku do kawy. W początkowym okresie, kiedy staliśmy na pierwszym etapie drogi do socjalizmu, parzyło się kawę w małym rondelku, tak jak to opisał Zdzisław.
    Jeśli chcesz mieć taki granatnik, to sobie poszukaj na Allegro i zamów dostawę do domu, płatne gotówką przy odbiorze. Zaoszczędzisz kilkadziesiąt złotych w porównaniu do ceny sklepowej. :D

  206. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwar.D.Dana

    Edwarze zauważyłem,ze w wpisie do głosu wtrąciłeś sprawy ekonomiczne.Myślę że warto do nich wrócić,wszak to miał byc temat wiodący zasugerowany przez Gospodarza.
    Sprawy swiatopogladowe jakos same się rozwineły z okazji Świąt temat bardzo ważny i dowodzi (te zmiany tematów0 że dyskusja na tym forum jest zywa i autentyczna kazdy wypwiada sie jak to widzi mysli itp. Nie narzuca swej wizji zagadnienia.
    teraz wracając do ekonomii ,chciałbym poznac Twoje stanowisko i oczywiscie innych jezeli przeczytaja ten( nie wiem jak to nazwac list ,link?)wpisi zechca napisać stanowisko na temat podatku liniowego i generalnie o obnizce podatków z uwagi na kryzys ktoty według jednych w Polsce jest inni mówią ze niema a inni że grozi.
    Ja osobiście jestem za liniowcem a obnizke podatków uwazam generalnie na pbudzenie i popytu i podaży.Bo jezeli mam do wydania 1000zł i podatek doch. zbiera mi 190zł a vat powiedzmy drugie 190 żl. to na konsump. mam niewiele przy tych sumach o inewstowaniu nie mówimy. więc gdyby sejm znizyl pod.doch. do 150 żl to na tym zarobil bym 40 zł inwestować nie ma co co bum zrobil na zycie bym juz nie wydał bo więcej zjeśc juz nie mogę (dbam o linię) więc kupuję np.ksiązke ,jest zysk? cos kupie a jezeli obnizono bu vat np. Irlandia lub Rosja gdzie wynosi podobno 11% zarobiłbym dodatkowo 80zł to juz „szaleństwo”moze bym kupił nowy ekspres do kawy?tak czy nie mówiąc w nuproszczeniu oddałbym te pieniadz do gospodarki społeczenstwu.Interes by sie nakręcał czyli ja wydalbum dodatkowo minimum 120zł i pomnożyc to tylko o te 9 mil. emerytów coś to daje?
    czemu Rząd uzera się ze Związkowcami o podwyzki zamiast powiedzieć im obniżamy podatki.Chyba PiS by poparł ? chociąz nie bo Oni są na wszystko nie
    Pozdrawiam czekam na reakcje.

  207. Stan napisał(a):

    Mawar,

    dziękuję za wyczerpującą infornację. Domyślałem się, że jestem łakomym kawoszem, bo oprócz popłuczyn z taniego ekspresu DeLonghi pijam wytwór własnego pomysłu zaparzony w torebce z dużą ilością kawy. Specyficzny smak czuję przez parę godzin, tj. do czasu poprawin.
    Szczerze mówiąc, dopuszczałem możliwość, że podana w Twoim teksćie informacja etopskiego gatunku kawy może być nazwą Proletariackiego Frontu Wyzwolenia Etiopii albo nawet Burkina Fasso.
    Przypominam sobie, ze przed paru laty w orłowskim Kifie kupiłem jakąś etopską, niezwykle aromatyczną kawę, ale cały kunszt sprowadza się do odpowiednio dobranych mieszanek, a na dodatek (jaki piszesz) świeżo palonych. W moim przypadku, cóż można oczekiwać od faceta, który po każdym posiłku, przyrządzonym na jachcie, nabierał z ulgą powietrza w płuca, ciesząc się, że tym razem nie doszło do zejsćia z powodu zatrucia pokarmowego.

    * * *

    Parę słów na poważnie, bo Gospodarz wywołał bardzo poważny problem, a my cieszymy się jak na Titanicu. Otóż chcę zwrócic uwagę, ze tytuł wpisu Gospodarza jest adekwatny do tego co się dzieje w gospodarce. Według mnie fatalny kryzys wywolany przez rządzących, którzy kierują się doktryną noeliberalną będzie miał następstwa dużo głębsze niż się obecnie wydaje. Z ułomnoiści tej doktryny można by stroić sobie żarty (podobnie jak z doktryny marksistowskiej w gospodarce), ale negatywne skutki dla obecnej gospodarki mogą być znacznie gorsze, bo kryzys ten naklada się w czasie z postępującą (zaawansowaną) globalizacją gospodarczą realizowaną właśnie w oparciu o tę doktrynę. Siły polityczne i środowiska biznesu, które stymulują zmiany liczyły na umocnienie swoich pozycji. Jednak każda zmiana rodzi trudne do przewidzenia skutki, nie mówiąc już o zmianach napędzanych kryzysem (kazus Polska i naśladująca ją Europa Środkowa). Poza tym zawsze gdzieś czai się jakiś Putin żeby namieszać i zbić na tym kapitał polityczny.
    Krótko mówiąc żyjemy w okresie zmierzchu pewnej epoki ekonomicznej, która może wywolać głębokie zmiany polityczne na naszej planecie.
    Gdyby wszystko udawało się przeprowadzić pod kontrolą, to, myślę, że model europejski mógłby służyć za wzorzec dla tego skłóconego świata.
    Przewiduję szybkie zużycie się obecnej „dowódczej kadry” politycznej tzw. świata cywilizowanego.
    Zdziwił bym się gdyby nie doszło do przesileń siłowych. Widać jednak, że politycy zachodni (nasi nic z tego co się dzieje nie rozumieją) doceniają powagę chwili, ale instrumenty którymi starają się opanować postępującą chorobę są wątpliwej skutecznośći.
    Oby nie doszło do paniki.

  208. zofia napisał(a):

    JasnaAnielko,
    cardamon kupię, już namierzyłam sklepik „kolonialny” gdzie jest. Będzie to tej beduińskiej kawy.
    Ja pijam z reguły nesce rano, to rodzinny zwyczaj kultywowany od dziesięcioleci u mnie w domu, obyczaj jeszcze z czasów, gdy mieszkaliśmy w Londynie, rodzice pijali nescę.
    W Polsce kawę dostarczał tata z rejsów, potem brat. teraz jest w sklepach pod dostatkiem. Zwyczaj, gdy dorosłam do kawy, przejęłam po tacie i mamie. I tak już zostało.
    Mam też ekspres do kawy, który, używam, gdy moi goście chcą kawę z ekspresu.
    Tak na serio – to lubię zapach mielonej kawy, goździków, wanilii pomieszany z woskową pastą do podłogi itp. Zapach Świąt Bożego Narodzenia i wszystkich z nim związanych rytuałów. czyli – zapach szczęśliwego, rodzinnego domu.
    Rodzina już w innym wymiarze ale upodobania do tradycji zostały u mnie zawsze w czas adwentu i Bożego narodzenia dom jest „zapachowy”.
    W lecie lubię zapach zboża na polach, zapach ziemi zaoranej po zbiorach, zapach sadów owocowych. Największa frajdą są dla mnie spacery tuż przed żniwami, gdy zboże jeszcze stoi na polach. A potem jesienią, gdy babie lato i kopanie ziemniaków. Lubię zapach jesiennego grzybnego lasu i leśny łąk pełnych wrzosów.
    Dlatego w te pory ganiam do przyjaciół na wieś, choćby ma weekend i z psem ganiamy po polach i puszczy. To ogromny relaks, nie tylko fizyczny, ale psychiczny tez. Spokój, cisza, wspaniale zapachy, a las i puszcza mówią swoim własnym językiem. Wtedy znakomicie wypoczywam.
    Na co dzień mam mnóstwo ludzi wokół siebie, wywiady, konferencje, seminaria, rozmowy. Cały czas gwar i hałas.
    Dlatego dom jest dla mnie azylem, gdzie goście są wyjątkiem i nieliczni.
    Nie prowadzę tzw. otwartego domu, do którego każdy może wpaść kiedy chce. Wizyty raczej umawiane, zapowiedziane z wyprzedzeniem, żadnych niespodzianek, chyba że w wyjątkowych okolicznościach i tylko dla najbliższych przyjaciół, a tych mam nielicznych.
    Zasada my home is my castle – jest przestrzegana w pełni i bezwarunkowo.

  209. Edwar D.Dana napisał(a):

    Z_1

    Tak. Uważam podatek liniowy za dobre rozwiązanie bo proste, czytelne dla podatnika. Nie jestem jednak do niego fanatycznie przywiazany. Wiele miesięcy temu przekonał mnie do tego by nie być zbytnio do podatku liniowego przywiazanym Paweł Luboński tu w tym blogu.
    (Właściwie tu w blogu zdążyliśmy już przegadać wszystko jak więźniowie w celi).
    Podatek liniowy jest obiektem obsesyjnej niechęci lewicy i czasem lepiej od niego odstąpić dla świętego spokoju.
    Jednego jestem pewien. Podatki powinny być niskie. Jak niskie tego nie potrafię jednoznacznie okreslic. To deleguje dla specjalistow.
    Ważna rzeczą wydaje mi się rozdział tych podatków pomiędzy samorządami a centrala.. Rozdział ten powinien być ściśle regulowany prawnie i następować z „automatu”. Może VAT dla centrali, podatek od pracy do gminy?
    Oczywiście powinno to być uzależnione od funkcji tych szczebli władzy, a ze uważam iż to gminy, lub gminy zrzeszone w powiaty, powinny robić jak najwięcej to tych pieniędzy powinny one otrzymywać tez jak najwiecej.

    PS
    Funkcja sekretarza redakcji blogu to nie taki głupi pomysl. :D

  210. jasnaanielka napisał(a):

    No to do wieczora!
    A kawę niech każdy pije w zgodzie z własnym smakiem i tradycją. Przede wszystkim ma smakować!

  211. Stan napisał(a):

    I jeszcze parę uwag do mojego tekstu powyżej.
    Wychowałem i ukształtowalem się wiadomo gdzie. Widocznie lansowana wówczas doktryna socjalistycznego szczęśliwie trafiła (w moim przypadku) na podatny grunt. Pieniądze nigdy nie były dla mnie wartością nadrzędną. Przegrywały z lojalnośćią. Wystarczały mi dwie średnie krajowe, które umożliwiały tanie wyjazdy zagraniczne drogą lądową i morską i możliwośc korzystania z taniego zycia kulturalnego. jednak faktem jest, ze podczas podróży zagranicznych szeroko otwierałem oczy z podziwu dla gospodarki zachodniej. Nie rozumiem jednak jak można zachowywać się w tak zwyrodniały sposób jak dyrekcja wielkiego szkockiego banku, ktora zafundowała, ze wsparcia finansowego rządu JKM, pracownikom działu inwestycyjnego, ktorzy wygenerowali straty wynoszące 24 mld funtów, premie i inne gratyfikacje, wynoszące ponad 1 mld funtów. Przecierz to jakieś skrzywienie psychiczne. Aż się prosi o większą ingerecję państwa.
    Podobnie, tyle że na większą skalę, rzecz się ma w Stanach Zjednoczonych (zdaje się, że rząd niemiecki dobiera się swoim bankierom do skóry). Czy te hieny muszą zawsze żerować na słabszych, ktorych własną zachłannością zrodzili?
    Oczywiście, w warunkach polskich nie chę się znęcać na „bardzo etycznym postępowaniem niejakiej Henryki B.”
    (dla EDD wyjaśnienie. Nie wywodziła się ona z formacji pisowskiej).

  212. Edwar D.Dana napisał(a):

    Migawka
    Ekspres i Kawa.
    Z emigracyjnego „bruku” jesienią 1989 oglądałem materiały z polskiej telewizji podesłane mi okazją przez kolegow. Tadeusz Mazowiecki siedzi na „moim dawno, dawno temu wysiedzianym miejscu” w Ekspresie W-wa Kraków, w kącie przedzialu od korytarza.
    Funkcjonariuszka PKP biegnie korytarzem i wola:”Kawusia dla Pana Premiera” i na tacy zalewajka nakryta spodkiem wypełnionym cukrem.
    Wsiadłem w samolot a potem po raz pierwszy po latach znowu siedziałem w ekspresie Warszawa Kraków.

  213. Paweł Luboński napisał(a):

    A propos podatków. „Niskie podatki” to moim zdaniem puste hasło pozbawione treści, za to mile brzmiące dla ucha, bo przecież każdy woli oddawać mniej niż więcej. Sam, Edwarze, piszesz, że nie wiesz, jakie właściwie podatki byłyby niskie.
    Myślę, że należałoby podejść do zagadnienia z przeciwnego końca. Najpierw określić, jakie funkcje ma spełniać aparat państwowy, jakie samorządy, a co należy pozostawić samym obywatelom. A dopiero gdy dojdziemy do zgody co do tych spraw, można będzie określić, jakimi funduszami musi dysponować państwo oraz jak je ściągnąć od obywateli w możliwie sprawiedliwy i mało bolesny sposób.
    Nasi politycy natomiast wymyślają sobie ideologiczne hasło, np. trzy razy piętnaście, a jeśli się je uda zrealizować, wtedy dopiero zaczynają kombinować, jak by tu za te pieniądze zrobić to wszystko, co ich zdaniem (słusznym lub niesłusznym) powinno być zrobione.
    Tak więc wysokość podatków i ich rozkład to dla mnie kwestia techniczna, a zakres odpowiedzialności państwa – zasadnicza.

  214. Edwar D.Dana napisał(a):

    Sformułowanie „Niskie podatki” wynika z moich poglądów na temat zasięgu państwa i samorzadow.
    Pawle to takie z twojej strony czepianie się techniki sformułowania wypowiedzi.
    Jako obywatel mam pewne wyobrazenie o rozmiarach funkcji panstwa. Akceptuje jednak demokracje przedstawicielska i wymagam od politykow i wynajetych przez nich ekspertow ustalenia czy to ma kosztowac 10% czy 12%-
    10% wzialem z Biblii :D.

  215. Edwar D.Dana napisał(a):

    15*3 moim zdaniem Pawle bylo po to by tresc latwo dotarla do odbiorcy. Czy sugerujesz ze autorzy nie mieli policzone ile z tego bedzie i co sie za to da zrobic?

  216. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Co ty na to co pisze Pawel?

  217. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze:
    .
    Że zupełnie nie policzyli, tego nie sugeruję. Coś tam pewnie liczyli. Chodzi mi o to, że złożoną debatę nad funkcjami państwa zastąpili prościutkim sporem o procenty, zrozumiałym dla każdego barana. Nie wykluczam, że w polityce trzeba się chwytać takich metod, by w ogóle coś przeprowadzić, ale mnie się to nie podoba.
    .
    „…to takie z twojej strony czepianie się techniki sformułowania wypowiedzi.”
    .
    Dlaczego czepianie się? „Niskie podatki” to pojęcie czysto subiektywne. Dla większości ludzi zapewne oznacza to tyle co „niższe niż teraz płacę”. Czy wyobrażasz sobie, że zbiera się jakieś kompetentne gremium i orzeka, że 20% to wysoki podatek, a 10% to już niski?
    Co zaś do techniki formułowania wypowiedzi, to przyznam się, że w przypadku paru osób z tego blogu chęci do dyskusji nie odbierają mi ich poglądy, lecz konieczność przebijania się przez rozwlekłe, nieprecyzyjne i pisane złą polszczyzną wywody. To moje zawodowe skrzywienie – niegdyś matematyka i informatyka, później redaktora.

  218. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tak, Pawle. Wyobrażam sobie ze po dyskusji która proponujesz na temat zakresu funkcji państwa i znajomości przypuszczalnego stanu krajowej ekonomii da się określić jaki podatek jest „niski” a jaki „za wysoki”.
    „Za wysoki” to taki którego efekty dobrze objaśnił by Stan na przykładzie swoich psow. Pies przekarmiany tyje, staje się ociężały i w końcu umiera przedwczesnie.

  219. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Na szczyt poleci prezydent, czytam w Rzeczypospolitej.
    Czy to słuszna decyzja Mawar?

  220. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, zgoda na to, że przy określonych potrzebach i zadaniach państwa podatek powinien być możliwie najniższy, aby zmuszał urzędników do powściągliwego gospodarowania publicznymi pieniędzmi i niwelował działanie prawa Parkinsona. Ale czy musi być „niski” w potocznym rozumieniu (patrz moja poprzednia wypowiedź)? Nie wiem.
    Czytałem kiedyś wywiad z polskim biznesmenem, który wyśmiewał wyobrażenia, że zbyt wysokie podatki hamują nam rozwój gospodarczy. Według niego przedsiębiorczości nie blokują podatki, lecz bezsensowne przepisy i samowola urzędników.
    Na podstawie własnych doświadczeń skłonny jestem się z tym zgodzić, choć przedsiębiorca ze mnie bardzo malutki.

  221. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    OK. Podatek dla przedsiebiorstw. Tobie i komuś tam nie wadzi.
    Przeczytaj jednak Zdzisława który stawia sprawę prosto.
    Przejeść się wszystkiego nie da, ( Co złego w kupowaniu produktów rolnych? :D) więc zainwestuje.

    Jest jeszcze podatek od pracy. Pracujesz wiecej zarobisz wiecej. Tak, ale progresja odbiera przy pewnej granicy chec do pracy, a przy wysokim (jak chcesz, sybiektywnie) podatku nasz nieprzeparta chec pracowac na czarno, nawet dzielac sie zyskiem z pracodawca. Obszar takich dzialan jest ogromny.

  222. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, problem pracy na czarno oddzieliłbym od kwestii ustalania „właściwej” wysokości podatku. To, czy ludzie oszukują, zależy nie tylko i pewnie nie głównie od bezwzględnej wielkości podatków. Również np. od etosu pracy, poziomu moralności publicznej, sprawności policji skarbowej etc.
    Możliwa jest rzecz jasna sytuacja, gdy z powodu oszustw podatkowych przy wyższym podatku wpływy do kasy państwa są mniejsze, niż byłyby przy niższym. To zjawisko ma zdaje się nawet własną nazwę – krzywa czyjaś tam, może ktoś podpowie. Ale to dotyczy przypadków skrajnych i sądzę, że nam nie grozi.

  223. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    1)Masz racje. W Polsce praca na czarno jest zjawiskiem powszechnym i akceptowanym. U genezy tego nie lezy jednak podatek progresywny czy „za wysoki”.

    2)Za klasyczny kraj wysokiej progresji, kiedys wiekszej, uwaza sie powszechnie „episkopalny ale luteranski z tradycji” kraj Szwecje. Troche znam ten kraj i wybieram go tu dlatego ze uchodzi takze za kraj wysokiego poziomu moralnosci publicznej. Praca na czarno w pewnych tamtejszych branzach stanowi znacza czesc ich dzialania wbrew duzej czujnosci urzedu podatkowego.
    Idzie o uslugi restauracyjne, sprzatanie, fryzjerow, budownictwo. Podobnie jest w innych krajach mitycznie uwazanych za kraje wzorcowej moralnosci publicznej.
    Mity o tych krajach maja swe oparcie w przeszlosci.

    3)Jesli chcemy w PL „polepszyc” moralnosc publiczna to nie zrobimy tego przy wysokich i progresywnych podatkach.

  224. soulgarden napisał(a):

    Każde mocniejsze nieudane polowanie kończy się niczym lub zgoła akcją odwetową.
    http://krzysztofleski.sal.....index.html

  225. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar: „Jesli chcemy w PL polepszyc moralnosc publiczna to nie zrobimy tego przy wysokich i progresywnych podatkach.”
    .
    Skąd to przekonanie? Wątpię, czy w ogóle realne jest świadome działanie państwa na rzecz moralności publicznej. Wysunąłbym hipotezę roboczą, że sprzyja tej moralności niezmienność prawa (przez więcej niż jedno pokolenie) i jego konsekwentne egzekwowanie. W znikomym zaś stopniu to, jakie będzie to prawo. To samo z podatkami. Jeśli w tym roku są jakieś tam, za rok będą inne, a za trzy lata jeszcze inne, obywatel ma prawo stracić wiarę w racjonalność systemu i dobre intencje prawodawców.
    Niestety, muszę zawiesić mile rozwijającą się dyskusję. Obowiązki rodzinne.

  226. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Dlatego ktoś mądry wymyślił klasztory. :D
    Ukłony dla Rodziny.

  227. Edwar D.Dana napisał(a):

    Spodobaly mi sie dwa cytaty ze znanych pisarzy w blobu PAK
    Oto pierwszy

    http://pak.blog.pl/archiwum/index.php?nid=13891105
    a oto drugi
    http://pak.blog.pl/archiw.....d=13892982

    do poczytania

  228. zofia napisał(a):

    Właczając się w dyskusje o podatkach, chyba mało kto wie ile tak na prawdę te podatki wynoszą.
    Powiedzmy, ze poziom ustalimy na wynagrodzeniu netto za pracę w sferze usług i produkcji.
    Najpierw to co nad tą kwotą.
    By dostać pensje pracownik musi wyprodukować lub wykonać usługę. To co wykona lub zrobi ma swoją wartość, wyceniona i skasowaną I z jest opłacany pracownik.
    Ale jego praca brutto zawiera ileś tam podatków i sklłdek, w tym podatek który rozliczamy PIT.
    Teraz to co poniżej.
    Z tych pieniędzy coś kupujesz. Cokolwiek, usługę czy produkt. Wszystko obłożone VAT. Z każdego bochenka chleba, r-ku za telefon czy gaz – odpala się te 7 czy 22% do kasy państwa.
    Inaczej jest ze sferą budżetowa.
    Ta wprawdzie dostaje wynagrodzenie i płaci podatki które rozlicza w PIT, ale ona nic nie robi, co przynosi dochód, z którego ta praca mogłaby być opłacana.
    Żyje na koszt innych podatników, bo na siebie zwraca te 19% albo trochę więcej w ramach podatku.
    Podatki płacimy nieustanie, codziennie i z różnych okazji.
    Dlatego tak istotne jest, by ich wydatkowanie było jak najbardziej racjonalne. I pod silną kontrolą

  229. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwar.D.D. i Paweł

    Generalnie zgadzam sie że wysokośc nie jest najwazniejsza ale to co powiedzial Pawel ze najpier trzeba ustalić funkcje Państwa i co ma to państwio spelniać tu jestem przeciw.czemu przedstawie:
    Zawsze sie Znajdzie partia polityk kogo tam chcecie ktora bedzie starala sie zdobyć mwładzę i na obiecuje”przywileje ,wczesniejsz emeryturz, zwolnienia podatkowe (rolnicy) urlopy wychowawcze ile tylko sie da politykowi łatwo tkie obietnice dac bo podatki nie placi z własnej pracy płaci za niego Panstwo.Więc ja wole zwykłe gospodarstwo które ma swój budzet zrównoważony ( no powiedzmy nie zupelnie) ale w swoim budzecie ma pieniądze na dług który odda w jakims ustalonym czasie ze swoich srodkow a nie zaciaga kredyt na płacenie zaległych dlugów. Więc jezeli mam dochód 1000zł to wydaje 1000zł a nie obiecuje cioci marysi zekupe jej nowa kuchenke ba ta juz nie modna.
    Co do drugiego zagadnienia podatek progresywny to jestem zdecydowanym przeciwnikiem.Bo nie mówiąc że jak wspomniano zniechęca do pracy(po co więcej pracowac jezeli więcej zabierze podatek) to jeszcze doprowadz do takich patologii jak przypuszczam,(bo nie widziałem umów) że np. taki pilkarz ,aktorka,literat za ksiązkę i mozna tu wstawic bardzo wiele zawodów pertraktacje na temat gazy wygladają pewnie tak „róbcie co chcecie ale ja chce na ręke miesiecznie powiedzmy 100,000 czyli rocznie 1200000 a ze przy podatku progresywnym powiedzmy 50% to policzcie bo mnie sie nie chce, na ile bedzie opiewała umowa?.I dlatego sie pózniej czyta koszty wyprodukowania czegos tam wunosza ; lub ksiazka ktora kosztuje 100zl zamiast powiedzmy 30żl i pozniej bolejemy ze czytelnicto upada. Wiec podatek progresywny nie. i wracajac do funkcji państwa im mniej państwa wzyciu obywateli tym lepiejPaństwo opekuncze to panstwo niewolników, oducza od myslenia ,zaradnosci,przdsiębirczosci strajkow w ogóle to patologia. USA murzyni sa juz pokolenia ktore nie pracują bo państwo da na dzieci (podobnie Francja) araboowie w slabszych finansowo gminach arab ów we Francji nie ma dlaczego bo nie dostana pieniedzy.a w bogatszych to mieszkanie pieniadze bony roznego typu itp. I nie przemawia do mnie ze zmiany strukturalne skrzywdzily cześc spoleczenstwa.Oni czekaja ze państwo da. I polityk daje.( bo nie z jego kieszeni) a Pawel poisal ze mały z niego biznesmen ale to zTwoich podatków utrzymujemy i politykow i obiboków.
    Na podstwie tego wpisu prosze nie traktować mnie ,ze jestem skrajnym liberałem czy jakims tam skrajnym.Ale wiem,że gdyby np. jakis rolnik produkowal by powiedzmy saltę i co dzień przywozilby 100główek pięknych śwuierze sałate pewnie by sprzedal i miał obro `100zl dziennie Przyklado mozna mnozyc ale zaraz bym uslyszal co dzień a odpoczynek a samochód kiedy kupie itd. to zaden interes nie opłaca się .ale że przy okazji móglby np. przewozic dzieci do szkoły to juz sie nie mysli gmina kupi autobus zatrudni kierowce to nie wazne ze teraz jest 5-ro dzieci do przewiezienia,Panstwo zaplaci Tak mniej wiecej myslimy. I tu pies pogrzebany Państwo opiekuńcze oduczyło myslenia i przedsiebiorczosci. Ja 40 lat pracowalem na siebie i cały czas placilem na ZUS podatek,i emeryturę i pewnie dlatego jeszcze mysle,
    UF to pisanie i te przstawiane znaki i tepolskie znaki.Nie chce mi sie czytac co napisalem bo zaraz bym poprawial cos odrzucil itp. atak to napisałem co mysle.
    Pozdrawiam obu panówe

  230. zofia napisał(a):

    Narciarzu!
    Właśnie odebrałam z księgarni przesłana mi od wydawcy „Filozofię i wszechświat” ks. prof. Hellera.
    Lekturę do poduszki i jesienne wieczory mam zapewnioną. Zrobię sobie grzańca winnego, puszczę ulubionego Schuberta i mogę odpłynąć w niebyt z książką w objęciach.
    Z góry Ci dziękuję za rekomendacje książki, a nie Autora, bo on rekomendacji nie potrzebuje, uległam jego urokowi dość dawno.
    Dzisiaj spotykają mnie same mile niespodzianki.

  231. Zdzisław_1 napisał(a):

    Usłyszałem ze na szczyt pojedzie Pan Prezydent tak postanowił rząd .
    wreszcie słuszna decyzja Niech Prezydent podejmuje decyzje bo do tej pory to tylko grozi,że zawetuje nie podpisuje .itd.itd. Narobi głupstw dobrze polsce nie zaszkodzi bo pewnie juz caly swiat ma wyrobiąna opinie o naszym Prezydencie,ze jestzi przeciw a Rząd ma kapitalny oręz na decyzje Prezydenta wyrazone powiedzmy w imieniu Polski to kontr asygnata nie podpisze premier i po wyścigach.
    i chyba Prezydent teraz juz zdaje sobie sprawę co to grozi nowe wybory podobno choc nie napewno. A nowe wybory to moze byc że niema PIS-u.Moze warto podjąc ta decyzję a przynajmnie argumentem tej decyzji trzymac w szachu Prezydenta. Rząd musi być bardzej zdecydowany zaczna go szanować wszyscy nawet Związki Zawodowe ten wrzód na d.., Pozdrawiam

  232. głos zwykły napisał(a):

    A ja dostałem dzisiaj pocztą komentarz autorstwa Zenona Knypla do ustawy o komornikach sądowych i egzekucji stan prawny na dzień 28 grudnia 2007 r. Otwieram stronę 8 czytam art. 1 Komornik Sądowy, zwany dalej „komornikiem”, jest funkcjonariuszem publicznym działającym przy sądzie rejonowym.
    I jak sądzicie o czym jest ten komentarz o ustawie? Nie ten komentarz jest o kosmosie głupoty polskiego ustawodawcy III RP. W art. 1 czego tutaj nie mamy (a wszystkie poniżej cytowane komentarze to wypociny Trybunału Konstytucyjnego dumy III RP). Np. Komornicy są organizacyjnie i funkcjonalnie powiązani z władzą sądowniczą, bowiem działają przy sądach rejonowych, nie będąc jednak organami władzy sądowniczej. A dalej zawód komornika jest „sprywatyzowany” w tym sensie, że „prywatyzacja” dotyczy finansowej działalności komornika i co za tym idzie, jego wynagrodzenia.
    KOSMOS, KOSMOS, KOSMOS, III RP, HALLO czy JEST TAM ZIEMIA. NOWAJA ZJEMLIA?
    A jak było kiedy władza ustawodawcza była w rękach ludzi odróżniających dupę o głowy w dziedzinie prawa?
    Ano tak: Ustawa z 1932 r. o Komornikach stwierdza, że był on urzędnikiem państwowym. Zaś zgodnie z ustawą z 1960 r. Komornik był urzędnikiem państwowym. W obu przypadkach Komornik był organem egzekucyjnym sądu.
    ______________
    Jednak w latach 1997 – 2002 nasz rodzimy Komornik uległ daleko idącemu przekształceniu, z bardzo skromnej pensji i norki przy sądzie przeniósł się do dość dużej kancelarii i zaczął zarabiać na czysto minimum ośmiokrotność przeciętnej pensji sędziego w sądzie rejonowym. Tak więc „sprywatyzował” sobie przychody, natomiast egzekucje zostawił sądowi, niech sąd sobie egzekwuje prawo!
    Na pewno nie mogło to się odbyć bez przeciągnięcia przez nową korporację prawniczą braci uczonych profesorów prawa, którzy byli są i będą odpowiednio wynagradzani przez korporację komorników, opłacenia się co ważniejszym politykom i posłom, oraz tym dziennikarzynom, którzy piąte przez dziesiąte coś w ogóle wiedzą o prawie. Rezultat Reform Polskiego stanu Komorniczego jest taki. Przeciętna pensja netto Komornika to 20.000 tys złotych. Przeciętna pensja aplikanta komorniczego to 850 złotych, asesora komorniczego to 2200 złotych. Zaś przeciętna ilość egzekucji które zalegają w roku to wg. wyliczeń komisji Europejskiej 3, 5 miliona. VIVAT III RP i jej politycy!!!

  233. soulgarden napisał(a):

    Wychodzę z domu poważnie spóźniony. Ale dokąd zmierzam wie ten, który śledzi moje życie intymne, uczuciowe. Komunikuje mi to, że nie stanowi dla niego tajemnicy, tabu i niczego na tyle krępującego by się powstrzymywać od informowania mnie o nim. Poza tym kontynuuje „przekotwiczanie” zaszczepionego kontekstowym udeżeniem upokorzenia.
    Czyni to w celu wzbudzenia poczucia bycia gównem i w większym stopniu w celu uczyniania współsprawcami obserwatorów czy częściowych współsprawców. Niestety jest to prawda bardzo trudna do przyswojenia i zaakceptowania gdyż udeża w poczucie wolności. Każdy wyprze świadomość podlegania tak prymitywnym prawom. Tym bardziej, że logicznie udowodnić taką zależność jest też trudno. Na tym żeruje scwelaczomorderca.

  234. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Oczywiście Luis Buñel to filmy, ale w moim entuzjazmie dla Parnickiego zaliczyłem go także do pisarzy za co przepraszam.

    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61727

  235. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Bernardzie Ol.!

  236. jasnaanielka napisał(a):

    Czyżby nasz ulubiony harcownik nie miał z kim podyskutować na własnym blogu? On jest naprawdę biedny i samotny, skoro przychodzi coraz to pod inną postacią, jak rumuńska cyganka, co raz ma porażenie wszystkich nóg, a innym razem dziecię przy piersi.
    I prosi o parę groszy uwagi. Ale mądrzy ludzie przestrzegają by żebrakom na ulicy pieniędzy nie dawać, bo oni i tak przepiją. A do roboty i pracuj na własny rachunek leniu zatracony i nie zapaskudzaj innych blogów. My cię i tak poznamy. Po oczach.
    I grosza tu nie dostaniesz paskudo.

  237. Mawar napisał(a):

    Zofia do N2
    .
    „Właśnie odebrałam z księgarni przesłana mi od wydawcy “Filozofię i wszechświat” ks. prof. Hellera.Lekturę do poduszki i jesienne wieczory mam zapewnioną. Zrobię sobie grzańca winnego, puszczę ulubionego Schuberta i mogę odpłynąć w niebyt z książką w objęciach.
    Z góry Ci dziękuję za rekomendacje książki, a nie Autora, bo on rekomendacji nie potrzebuje, uległam jego urokowi dość dawno. Dzisiaj spotykają mnie same mile niespodzianki”.
    -
    No i proszę, dwoje postępowych anyfundamentalistów katolickich na naszych oczach ulega zaczadzeniu przez nauki katolickiego księdza. Schizma straszniejsza niż luteranizm. :)

  238. Mawar napisał(a):

    Hugo Chaves poparł Baracka Obamę, nie wiem czy to jest rozstrzygające, ale podobno są sanse na popracie Osamy bin Ladena. Jeśli tak to Obama prezydenturę ma w cuglach, zwłaszcza jak Osma zagrozi zamachami w przypadku wygranej krzyżowca Johna McCaina.
    :)

  239. Mawar napisał(a):

    EDD
    „Mawar, Na szczyt poleci prezydent, czytam w Rzeczypospolitej.
    Czy to słuszna decyzja Mawar”?
    -
    Nie wiem, czekam na oficjalne orędzie W. Kuczyńskiego w tej sprawie.

  240. Edwar.D.Dana napisał(a):

    „Marco” przywodzi mi na myśl pewien fragment z Montaigne.

    Montaigne słucha pewnego sztukmistrza, którego sztuczka przywodzi mu na myśl rozważania św. Augustyna o sile woli.
    Bo jakąż silną wolę musi mieć kuglarz by robić to, co robi. Kuglarz potrafi, bowiem „wydawać rozkazy swemu tyłkowi”, „potrafił wypuszczać z siebie melodyjne i składne dźwięki, naśladując melodyjny dźwięk każdego głosu, jaki dotarł do jego uszu”. Jednym słowem, potrafi muzycznie pierdzieć.
    za

    „Europa XVI wieku“ Richard Mackenny

  241. zofia napisał(a):

    Mawar,
    ja nie zmieniam wyznania, ale czytam ciekawą książkę o filozofii i wszechświecie.
    Ks. Haller jest wspaniałym fizykiem, jeszcze wspanialszym filozofem i warto jest poznać jego dorobek eseistyczny, jaki uporządkował i zostawił potomnym.
    No bo co ma katolicyzm czy luteranizm do racjonalności i matematyczności świata, albo rozmyślań nt. czasu, przestrzeni i grawitacji.? Czy też do ewolucji pojęć w fizyce?
    Proponuję – kup sobie tak jak my, przeczytaj kilka esejów i sobie podyskutujemy.
    Narciarz jest fizykiem, na pewno inaczej to odbiera niż ja, której wiedza z fizyki ogranicza się od odróżnianiu stanu ciekłego od lotnego, w doświadczeniach kuchennych, areodynamikę poznaję z pozycji rowerzysty a podstawowe zasady mechaniki waląc młotkiem zamiast w gwóźdź to w palec.
    Ty natomiast także będziesz miał inne spojrzenie na prawa przyrody niż ja.
    Zamiast kpić – czytaj.
    To Ci na pewno dobrze zrobi.

  242. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar! Protestuj. Ty nie masz zakazu wstępu, a Marko to ty.

  243. Mawar napisał(a):

    Rozmowa z „dziennikarzy śledczych” z M. Zacharskim, „Dziennik” (1.11.2008)
    .
    Przychodzi agent do Michnika
    (tytuł mój – lepszy niż w oryginale)
    :)
    .

    Zatrzymajmy się przy tym na chwilę. Polska aspiruje do NATO, blisko współpracuje z Ameryką, a szefem wywiadu ma zostać oficer z wyrokiem w USA. Jak to jest, że pan się zgodził przyjąć to stanowisko?
    Na początku Amerykanie nie mieli uwag. Listę gości w pierwszym dniu mojego urzędowania otwierał rezydent wywiadu brytyjskiego. Przyszedł z gratulacjami i propozycjami na piśmie mającymi na celu rozszerzenie współpracy. Krótko po jego wyjściu pojawia się druga osoba. Tym razem był to rezydent wywiadu amerykańskiego. Powiedział: „Jesteśmy zaskoczeni, ale jedziemy do przodu”. Zrzucanie mnie ze stanowiska było niemal klasyczną wewnętrzną polsko-polską wojenką, a wyjątkową aktywnością w tym pojedynku wykazywali się szef dyplomacji Andrzej Olechowski i ówczesny szef UOP Gromosław Czempiński. To im w dużym stopniu należy zawdzięczać, że Amerykanie w końcu zdecydowali się i złożyli notę protestacyjną. Ale o wielu znanych mi w szczegółach elementach tej rozgrywki opowiem w mojej książce.

    MICHNIK PISZE OŚWIADCZENIE ZACHARSKIEMU

    W końcu sam, po pięciu dniach urzędowania pisze pan rezygnację?
    Tak, tyle że nie pisałem jej sam. Po drodze do UOP wpadłem do mieszkania Adama Michnika w alei Przyjaciół. Zadzwoniłem z dołu i zapytałem, czy mi pomoże skreślić parę zdań. Uważałem, że ma doskonałe pióro, a zależało mi, żeby jasno powiedzieć: „Nie chodziło mi o stołek, ale o to, by zrobić coś dobrego dla Polski”. Ja się nie znam na pisaniu, a on jest w tym niezwykle utalentowany.

    Często spotykał się pan z Michnikiem?
    Mówiliśmy sobie po imieniu, byliśmy dobrymi znajomymi. To ciekawy człowiek, lubiłem z nim rozmawiać. Czasem spotykaliśmy się u niego w „Gazecie”. Dwa, trzy razy byłem u niego w domu. Może on raz był u mnie.
    http://www.dziennik.pl/op.....kiego.html

    -
    -
    To oczywiście lipa, Zacharski nie jest przecież debilem niezdolnym do sklecenia trzech zdań. Przez Michnika chciał trafić do wierchuszki III RP w osobie Pana Olka, aby się ratować. To zabawne, jak wybitni agenci mają zdolność do tworzenia udanych mistyfikacji. Niekórzy uwierzą, że Michnik istotnie ma bardzo dobre pióro (skoro w tym celu przyszedł do niego Zacharski), podczas gdy wiadomo, że teksty Adama to adiustacyjny koszmar, przyprawiający o ból głowy redakcję GazWybu. Gdyby nie TO nazwisko to od razu rzut tekstem do kosza.
    :)
    .
    A na koniec taki smaczek z historii III RP, proszę zauważyć jak Zacharski robiony jest w bambuko, kiedy Kaszlew udaje jak mu przeszkadzamu Wałęsa, kóry za swej prezydentury reanimował wojskówkę (WSI) szkoloną przez GRU. Chyba że on wcale taki głupi nie był …. Może Czempiński mógłby coś o tym powiedziec, ale esbcka solidarność na razie każe mu milczeć. Chyba że mieliśmy do czynienia z wojną KGB vs. GRU? :)

    „… Chodziło o rosyjskiego ambasadora Jurija Kaszlewa, który był bardzo krytycznie nastawiony do prezydenta Wałęsy i tego nie krył. W rozmowach ze mną wypowiadał się o prezydencie z dużą agresją, potrafił niemal krzyczeć: „Dlaczego tak bronisz Wałęsy?!”. W dodatku dla Kaszlewa było niezwykle ważne utrzymanie Waldemara Pawlaka na stanowisku premiera. Rozumiałem, że skoro Kaszlew w taki sposób rozmawia ze mną, to w podobnym duchu informuje swoją centralę”.

  244. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „No bo co ma katolicyzm czy luteranizm do racjonalności i matematyczności świata, albo rozmyślań nt. czasu, przestrzeni i grawitacji.? Czy też do ewolucji pojęć w fizyce”?\
    -
    Co mają? No Arystotelesa mają.

  245. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar od czasu mojej poprzedniej obecności w blogu zmienił się. Widać, że ktoś nadaje pewien intelektualny szlif i robi korektę myślową jego wejść. Wejścia te cechuje też pewien rytm. Seria i przerwa (na szlif?).
    Nie sądzę jednak by pokazał „Marco” szlifierzowi. Mawar zadziałał samodzielnie.

  246. miner napisał(a):

    P. Luboński:
    Możliwa jest rzecz jasna sytuacja, gdy z powodu oszustw podatkowych przy wyższym podatku wpływy do kasy państwa są mniejsze, niż byłyby przy niższym. To zjawisko ma zdaje się nawet własną nazwę – krzywa czyjaś tam, może ktoś podpowie. Ale to dotyczy przypadków skrajnych i sądzę, że nam nie grozi.

    Czy poniższe przypadki to przypadki skrajne?

    Krzywa Laffera
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzywa_Laffera

    W Polsce doświadczenia z mechanizmem krzywej Laffera związane są z podatkiem akcyzowym od wyrobów spirytusowych. Podwyżki stawek akcyzy na wyroby spirytusowe w latach 1999-2002 przyczyniły się do obniżenia dochodów budżetu państwa z tego tytułu. Obniżka stawki akcyzy w roku 2002 skutkowała zwiększeniem przychodów.

    http://www.eioba.pl/a8807.....wa_laffera
    „…w roku 1990 prezydent George Bush Senior nie dotrzymał danego wyborcom słowa i górna stawka podatku osobistego podniesiona została z 28 do 31%, co, nota bene, było jednym z powodów jego porażki wyborczej w roku 1992, gdy starał się o reelekcję. Niemniej, jak wykazali Hall i Rabushka, „statystyka za rok 1991, pierwszy rok podatkowy po wzroście stawki podatkowej z 1990 roku, ukazała, że zarówno bardzo bogaci z górnego progu dystrybucji dochodów (górne 1%) jak i zwykli bogaci (górne 5%) płacili mniejsze udziały całości podatku dochodowego w roku 1991 niż w roku 1990”

    i może jeszcze to:
    W Polsce z kolei podwyżka ceł i podatków na samochody sprowadzane z zagranicy w latach 1990-1991 spowodowała nie wzrost, tylko spadek wpływów budżetowych z tego tytułu. Sytuacja powtórzyła się w roku 2000. Po wzroście akcyzy na popularne auta z 4 do 6% ich sprzedaż w maju 2000 roku zmalała w porównaniu z rokiem poprzednim o 26%. Sam wpływ z tytułu akcyzy zwiększył się co prawda o 30.000.000, ale wpływ z podatku VAT zmalał o 43 miliony. Strata Skarbu Państwa wyniosła więc 13 milionów

  247. miner napisał(a):

    Stan:

    „Nie rozumiem jednak jak można zachowywać się w tak zwyrodniały sposób jak dyrekcja wielkiego szkockiego banku, która zafundowała, ze wsparcia finansowego rządu JKM, pracownikom działu inwestycyjnego, którzy wygenerowali straty wynoszące 24 mld funtów, premie i inne gratyfikacje, wynoszące ponad 1 mld funtów. Przecież to jakieś skrzywienie psychiczne. Aż się prosi o większą ingerencję państwa.”

    To ja się pytam – skąd ten bank miał ten miliard?
    I czy aby na pewno najlepszym rozwiązaniem jest „większa ingerencja państwa”?
    Przecież to właśnie ta ingerencja sprawiła, że doszło do tego skandalu.
    .
    Czym innym jest bezsensowne rozdawania pieniędzy przez prywatną spółkę a czym innym jest bezsensowne rozdawanie pieniędzy przez spółkę znacjonalizowaną. Ja wybieram to pierwsze (bo to mnie razi ale nie kosztuje), Ty to drugie – dlaczego?

  248. miner napisał(a):

    Stan jeszcze raz:
    Otóż chcę zwrócić uwagę, ze tytuł wpisu Gospodarza jest adekwatny do tego co się dzieje w gospodarce. Według mnie fatalny kryzys wywołany przez rządzących, którzy kierują się doktryną neoliberalną będzie miał następstwa dużo głębsze niż się obecnie wydaje.
    .
    Już kiedyś tutaj Uchachany podawał linkę
    http://kryzys.mises.pl/anatomia-kryzysu/
    Gdzie tam miejsce na neoliberalizm? Ja tam widzę interwencjonizm państwa jako przyczynę kryzysu.

  249. Edwar.D.Dana napisał(a):

    „To zabawne, jak wybitni agenci mają zdolność do tworzenia udanych mistyfikacji.”
    Okazuje się, że nie mają takich zdolności, jeśli ty mogłeś to odczytać.
    Ale jak myślisz? Dlaczego naglę ktoś taki jak ty z łatwością „odczytuje”.
    A może odczytujesz zupełnie głupio. To wydaje mi się bardziej prawdopodobne.
    Kupisz książkę Zacharskiego czy nie kupisz Mawar? Jak kupisz to wszystko jasne. Prawda Mawar?

  250. Edwar.D.Dana napisał(a):

    No to dobrej nocy.

  251. zofia napisał(a):

    Obchody z elementem balowym
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5878911,Handzlik_ujawnia_szczegoly__Podczas_kolacji__element.html
    ***
    A ja popieram pewnego Internaute (tkę), który zaproponował by w tym czasie zorganizować w Filharmonii Narodowej z udziałem rządu wielki koncert muzyki polskiej, obowiązkowo z utworami Paderewskiego z dobrym pianistą (Zimermanna nie ściągnie się) ale może ktoś inny nagle by się zgodził.
    Dobra orkiestra potrzebuje tygodnia na próby, pianista ze trzy próby z orkiestrą.
    Proponuje, by było naprawdę symbolicznie, zaprosić do udziału solistów i dyrygenta z krajów dawnych zaborców – Niemiec, Austrii i Rosji, a koncert zakończyć wykonaniem finałem z IX Symfonii L.van Beethovena z chórem i solistami, który wraz z Odą do radości Schillera stanowi dzisiaj hymn UE.
    ***
    Mam też iście zwariowany pomysł – podpowiadam to poslowi Palikotowi!!!
    Może po części sponsorować ten pomysł, niż dawać samolot Kaczyńskiemu na latanie do Brukseli.
    Jest orkiestra młodzieżowa – Bałtycka Filharmonia Młodych
    http://www.nord-stream.co.....y/byp.html
    subsydiowana przez polskiego „wroga” – szwajcarską spółkę Nord Stream, która buduje gazociąg bałtycki.
    Nic nie stoi na przeszkodzie, by w ramach obchodów 90.lecia niepodległości Polski do Bożego Narodzenia lub około niego – zaprosić młodych muzyków do Polski, zorganizować im koncert w warszawskiej filharmonii.
    Niech dadzą koncert z okazji polskiego święta.
    Dobrać repertuar i ewentualnych solistów należy z dyrygentem orkiestry lub jej managerem. W spółce podadzą z kim się kontaktować albo sami to zrobią.
    Proponuje młodych utalentowanych muzyków, laureatów jakiś konkursów. repertuar taki jak zestaw gości – rosyjsko-niemiecko-austriackim z głównym elementem polskim, np. koncertem Chopina, Paderewskiego, może Wieniawskiego, jak znajdzie się jakiś zdolny, utytułowany młody skrzypek.
    Oczywiście finał nieodzownie z z finałem IX symfonii Beethovena.
    Zaprosić na niego i panią Merkel i Miedwiediewa lub Putina, z Rosji oraz władze z Austrii.
    Niewątpliwie zjawi się tez Schroeder, jako szef Komitetu Akcjonariuszy, bo władze Nord Streamu też wypadałoby zaprosić. Nawet wypadałoby go zaprosić, to wtedy byłaby jakaś gwarancja, że przyjechałby i Putin.
    Taki koncert, to okazja do wielu rzeczy:
    Spotkania się i pogadania w 4 oczy o gazociągu rządu z jego decydentami wyjaśnienie sobie kilku podstawowych spraw, poprawienie stosunków międzynarodowych, wspaniały koncert z okazji wielkiego polskiego święta, stworzenie dobrego klimatu do wzajemnych kontaktów.
    Pewien wymiar symboliczny.
    Kontakt ze spółką jest prosty:
    Switzerland
    Grafenauweg 2
    6304 Zug
    Tel.: +41 41 7669191
    Fax: +41 41 7669192
    Kontakt e-mailowy także jest:
    info(@)nord-stream.com
    Pod tym adresem podadzą szczegóły i dokładniejsze adresy.
    Mnie nie wypada.

  252. Stan napisał(a):

    Miner,

    ten 1. mld funtów na premie i prowizję dla pracowników, którzy „zafundowali” bankowi (czytaj udziałowcom) marnotrastwo czyli po prostu pozbawili ich wkładów, został „wykrojony” ze wsparcia rządu JKM. Zapłacili więc inni poddani JKM. Media anglojęzyczne na wyspach określiły takie działanie krótko: rząd pozwala z siebie robić durnia.
    Na wywody i polemikę z argumentami przedstawionymi w linku, nie jestem w stanie w warunkach blogowych racjonalnie polemizować.
    Jednak podkreślam, ze argumentacja autora artykółu wydaje mi się dośc egzotyczna, chociaż nie pozbawiona błyskotliwości.
    Przytoczona w nim uszczypliwość w stosunku do rozwiązań zawartych w dyrektywach basilejskich świadczy, że opracowujący te dyrektywy prawnicy nie mieli wyobraźni i, powiedział bym, odpowiedniego poziomu legislatorskiego (najgorsza rzecz jaka może się przydarzyć społecznośćiom, to rządy ograniczonych prawników kierujących procesami gospodarczymi i społecznymi, którzy zamiast analizować zdarzenia przypasowują do nich uniwersalne normy prawne, vide Rokita) by przewidzieć możliwość zastosowania manipulacji o jakich pisze autor linku.

  253. soulgarden napisał(a):

    Jasnaanielka, znów twoje wpisy są zbierzne. Nadredaktor też przemycał co musiał. W jego wypadku jednak szyderstwo było jeszcze głębiej zakamuflowane w ramach wykształcenia praktycznego. Dla mnie ten akt tchórzostwa i asekuracji jako jeszcze dodatkowo ubezpieczający tchórzowskie zakatowywanie jest znamienny. Głębiej medytując nad produkcją było to bardzo przemyślane upadlanie.
    Spotkanie w TV dwóch najbogatszych medialnych mentorów III RP i jednocześnie delikatnie mówiąc superupadlaczy ciekawi mnie, ale nie mam w demokracji pozwolenia na instalację oprogramowania umożliwiającego oglądanie formatów z sieci. Podobnie jak kożystania z poczty.
    Muszę przyznać, że znalezienie sposobu na jednoczesne plucie w twarz i asekuracyjne bronienie pozycji o atrybutach przeciw beznadziejności – „legalizujących” prawdziwe wielotygodniowe budzenie, wzmacnianie upodlenia beznadziejnością jest koniecznością i genialnie wychodzą ciosy mające być zarówno alibi jak i przez ukryte szyderstwo właśnie centralnym uderzeniem.
    Na tym również bazował obrońca emerytór i pyłków na garniturach esbeckich w swej skrytości.
    Dla przyszłości RP ważne jest ustalenie jaką rolę sprawiały tortury psychologiczne oparte na „wejściu w oprawianego” polegające na budowaniu w nim poczucia braku wpływu. Dążenie do podświadomego pozostawiania go w poczuciu zachowań zgodnych z wolą oprawców. Tworzenie takiego kontekstu dla odbiorców zewnętrznych by cieniem wątpliwości demobilizować ich. To są ważne aspekty gdyż opierają się na cynicznym stosowaniu wiedzy psychologicznej do bardzo wyrafinowanego sadyzmu, upadlania.
    To będzie kiedyś ważnym przedmiotem badania moich oprawców.

  254. Andrzej napisał(a):

    No i wiadomo czym kieruje się tzw. prezydent:
    - podejściem innych do Jego Wielkiego Brata
    - kaprychem
    http://wiadomosci.gazeta......ewicz.html

  255. Edwar D.Dana napisał(a):

    Trochę bez sensu podsyłam tym co nie oglądali i tym co jeszcze nie czytali link do „Michnika w Lisie”.
    Podsyłam „bez sensu”, bo każdy wierny czytelnik tego blogu od razu się zorientuje ze wszystko co mówi Michnik u Lisa, a Lis do Michnika zostało w Blogu Pana Gospodarza przegadane „tam i z powrotem” wiele razy.
    Czytajmy więc dla repetycji.

    http://wyborcza.pl/1,9305.....ze_sa.html

  256. jasnaanielka napisał(a):

    soulgarden – Ty mnie do rozpaczy doprowadzasz. Z czym u Boga moje wpisy są zbieżne? A jeśli z czymś, to co z tego? O co ci chodzi? Tyle razy ci pisałam, że nie pasuję do twoich opinii a ty jak ta zepsuta płyta. Czy sam wierzysz w to, co tu piszesz?
    Idę wziąć poranny prysznic, potem wypiję kawę, zjem śniadanie i odkurzę pokój. Czy i to się tobie kojarzy? Brak mi słów.

  257. zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    jedno i drugie i jest to żenujące.
    Jak Chirac postanowił odznaczyć Marcinkiewicza czy Hannę Gronkiewicz-Walz, to praktycznie polski prezydent nie ma nic do gadania, poza stwierdzeniem, że nie byli karani, w kiciu nie siedzieli i ordery mogą sobie odbierać.
    Poza tym co to za obyczaj wydawania zgody na odznaczenia prezydentów innych krajów? Cenzura jakaś czy co?….
    Ciekawe, co za idiota to wymyślił.
    Proponuję,
    by służby dyplomatyczne dogadały się z Francją i zaproponowały by przy okazji święta 11 Listopada, ambasador Francji wręczył te Legie Honorowe odznaczonym bez względu na kaprysy pana prezydenta a opinię, że nie ma obligatoryjnych przeciwwskazań wydal szef resortu MSWiA.
    Prezydent pajacuje na całego, jeśli już nie przypomina pacjenta kliniki psychiatrycznej, któremu wydaje się, że jest Ludwikiem XIV-tym.
    Cierpi na tym prestiż kraju, państwa unijne stawia się w krępujących sytuacjach a i uhonorowanym ludziom jest głupio. Przecież nie mogą czekać aż zmieni się w Polsce prezydent, by te francuskie odznaczenia otrzymać w godny sposób.
    Trzeba położyć tamę wybrykom prezydenckim, bo jego zachowanie zaczyna być irytujące i szkodliwe coraz bardziej dla Polski.
    Mam nadzieje, że dla przykładu posadzą go między niemieckojęzycznymi premierami i bez tłumacza na tym brukselskim roboczym lunchu.
    Może wtedy zrozumie, gdzie jego miejsce.
    Chociaż wątpię. To ciezki przypadek i chyba już nieuleczalny.

  258. Edwar D.Dana napisał(a):

    Obywatel polski nie moze zostac odznaczony cudzoziemskim odznaczeniem bez zgody Prezydenta.

    Mozna sie z tym zgadzac lub nie. Gdyby nie bylo takiej regulacji nie bylo by problemu.
    Prezydent w tym wypadku robi glupstwo do ktorego jednak ma prawo. :D

  259. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oczywiscie wobec zmienionego swiata jest to anachroniczny atrybut suwerennosci.

    Po pierwsze jest UE, jeszcze nie panstwo co prawda ale dajaca obywatelom krajow czlonkowskich status bliski obywatelstwa europejskiego.
    Po drugie setki tysiecy ludzi dysponuje wiecej niz jednym obywatelstwem ktory to stan akceptuje de facto lub de jure coraz wieksza ilosc krajow.

    Ale jak wiemy L. Kaczynski ma bardzo tradycyjne (delikatnie mowiac) wyobrazenie o suwerennosci.

  260. Edwar D.Dana napisał(a):

    „ale organizacja” powinno byc.

  261. W.Kuczyński napisał(a):

    Przegapiłem zapowiedź, że Michnik będzie u Lisa, a poniewaz program ten oglądam wyrywkowo, to widziałem tylko jakieś dwie trzecie rozmowy. Adam bywa na ogół bardzo błyskotliwy i dowcipny, ale wydaje mi sie, że nie miał najlepszego dnia. Ten występ byłby wstrzelony w sytuację gdyby odbywał sie kiedy gorszy Kaczor był premierem i szalała IVRP, ale dzis był pewnym dysonansem gdy rozciągał oceny właściwe dla kwalifikacji „kaczyzmu” na cały kraj. Sa, jak były, nurty odwetu, ale one dziś jednak osłabły i nie można powiedzieć, że zyjemy w atmosferze odwetu, co najwyżej w zalatujących tu i ówdzie takich smrodach. Nie podobalo mi sie jego stanowisko w sprawie emerytur dla SB, bo bronił w 100 % zastanego stanu rzeczy. Ja uważam, że jesli można zlikwidować przywilej dawnych SB-ków do wyższej emerytury w zgodzie z zasadami państwa prawa i Konstytucją to należy to zrobić. Ale emerytury SB-ków zweryfikowanych pozytywnie po 1989 roku powinny byc zachowane, bo to bylo zobowiązanie III RP. Oczywiście uważam za absurd obniżanie emerytur członkom WRON, to zreszta sie nie uda. Podobało mi sie to co mówił o utrzymanie w pracy Maleszki. I zgadzam się, że są dwie Polski, choc może tak drastycznie, że jedna częśc to spadkobiercy Narutowicza, a druga to spadkobiercy jego zabójców, bym nie ujął. Bardziej odpowiada m9i ujęcie, że jest to Polska Zachodu i Wschodu, Polska ludzi samodzielnych i Polska potrzebująca „baćki”. Generalnie był to jeden ze słabszych wystepów Adama. Ale podzielam całkowicie to co mówił o potrzebie gęgania, w szczególności ostrzegania przed nacjonalizmem, ksenofobią, zapędami wodzowskimi. Z tego zawsze brały się nieszczęścia.

  262. Zdzisław_1 napisał(a):

    Witaj Zofio

    Dotyczy twego wpisu na temat braku zgody Prezydenta na przyjęcia odznaczeń Legii Honorowej. Przyczyn nadania tych orderow nie znam.
    Ale przypuszczam,że Francja nie przyznaje ich za urodę.Bo wtedy bym sie zdziwił (jezeli chodzi o Marcinkiewicza) więc muszą byc jakiesś uzasadnione powody ich przyznania.Nadał je Prezydent Francji odpowiednik rangą naszego Prezydenta kwestionowanie tego przyznania przez brak zgody naszej „Głowy” na przyjecie odznaczenia to nie tylko afront dla Francji ale osobisty afront do” b.Głowy i obecnej”
    I nasuwa mi się od razu & konstytucji naszej,że Prezydent za nic nie odpowiada i następny & mowiący ze chce lub nie ( nie wiem czy to są dwa rózne paragrafy czy jeden a szukac mi sie nie chce) Mnie juz jak to sie mowi rece opadają na poczynania Naszego Prezydenta. Co my zwykli obywatele mozemy zrobić jesteśmy bez radni bo odpowiedz ze mozemy w następnych wyborach niegłosować ,żadnej satysfakcji mi nie daje.Bo to przyszłośc a terazniejszosć? za nic nie odpowiada!!!! to głebokie średniowiecze a nie demokracja.Tu juz nie pomogą wyrazy obużenia czy pianie krytyczne tu trzeba w/mnie nawoływać i tworzyc ruch na rzecz zmiany konstytucji i szczególnie łasnie zakres kompetencje i wyrazny podział wladzy. Prosze wypowiadajmy sie na te sprawy bo te ordery to drobny pryszcz na wardze dla urody mlodej dziewczyny szpeci ale przejściowo. Ale te prerogatywy uzurpowane sobie przez obecnie panujacego to naprawde budowanie zamachu stanu .Odbieranie praw Rzadowi stawianie go w roli admistratora Panstwa a Pan Prezydent Panujacy. Bez zadnej odpowiedzialnosci.
    I jeszcze ta obrona że sie ubliza że się pomniejsza GłOWE PAŃSTWA to cyrk.I naprawde smutno mi jak słysze tlumaczenia że że prezydent wie co robi ze stracimy 15% po wprowadzeniu euro kłamie i nić mu za takie świadome kłamstwa.Czy mozna w świetle i majestacie WLDZY KŁAMAC??
    pozdrawiam Cię Zofio i Tych ktorzy zechca sie wypowiedziec na ten temat ( jie chodzi mi o odznaczenia ale o uzurpowanie sobie prerogatyw wladzy)
    Pozdrowienia

  263. głos zwykły napisał(a):

    Dobra pointa
    Adasiu, Polska jest dziwny kraj, w Polsce jest wszystko możliwe, nawet zmiany na lepsze sa możliwe.

  264. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gospodarzu
    Gdyby się wszyscy ze mną zgadzali, to by bym albo nudziarzem, albo Panem Bogiem, nie ma innego wyboru.
    Tyle sam Michnik.
    Ja od siebie dodam że fakt złagodzenia podziałów i zaniku nastrojów odwetu wiążę z długotrwała koniunktura gospodarcza.
    Obawiam się ze gdyby pojawiły się poważniejsze kłopoty gospodarcze „odwetowcy” odżyją.

  265. Stan napisał(a):

    Miner,

    w nocy, w porze spadających powiek (0.02 am.) przeslałem Ci niezwykle błyskotliwy wpis jak na tą zwalającą z nóg porę. Oprócz pory deszczowej także w okresie przedzimia i przedwiośnia odczuwam spadkowe trendy IQ. Nic więc dziwnego, że nie poradziłem sobie z maszynerią komputerową, ktora konsekwentnie stwierdzała, że popełniłem błąd.
    Jednak ustalenie wahań przepływów mojej inteteligencji, to i tak postęp w stosunku do Greenspana, któremu przez lata rządów w FED wydawało się, że wszystko pod stropem funkcjonuje mu normalinie i, na dodatek, na najwyższym poziomie.
    W swoim wpisie zaproponowałem, żeby zmienic w wypowiedzi Grzegorza Kołodki w Kropce nad i, zachwyty nad amerykańskim guru i zastąpić słowo „klasą”, które padło w tej wypowiedzi, określeniem adekwatnym do rzeczywistośći, czyli powiedzieć, że mamy do czynienia z klęską.
    Przypomniałem także (skorzystałem z wypowiedzi ś.p. Marszałka Małachowskiego) sylwetkę jednego z człowych przedstawicieli nadwiślńskiego neoliberalizmu, dr Syryjczyka. Jego wiara w sprawnośc i sprawczość doktryny neoliberalnej była tak duża, że gdy był ministrem odpowiedzialnym za zmiany strukturalne i restrukturyzację przedsiębiorstw, to chodził z założonymi rękoma i oczekiwał, które pierwsze ze sztandarowych przedsiębiorstw gospodarki nakazowo – rozdzielczej padnie. Padały, ale interesy na tym zrobiła Henryka B. i inni, w tym Dochnal.
    Tak więc neoliberalizmowi (podobnie jak gospodarce nakazowo – rozdzielczej) już dziękujemy.

  266. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Ty dziekujesz.
    Z czego ci sie bierze liczba mnoga.

  267. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli można to zauważę tylko, że zdecydowanie to ja bym się opowiadał za walką z ksenofobią. Natomiast nacjonalizm, to ja bym wolał wyjąć z narożnika w który się sika po piwku. Tak jak pisałem nacjonalizm to pewien trwały element krajobrazu. Nie zgodzę się co do tego, iż charakterystyczny dla Polski czy też krajów środkowo-wschodniej Europy, skoro mamy faszyzujące rządy we Włoszech, prawicowe partie w Austrii, taką a nie inną postawę Norwegów, Finów, ale także Walijczyków, Szkotów, Anglików, a także obawy Niemców. W zasadzie wolałbym, aby nacjonalizm uzyskał jakąś cywilizowaną reprezentację parlamentarną i medialną, żeby ten nurt, który będzie widoczny jeszcze przez długie lata, nie był reprezentowany przez Wrzodaka, LPR, czy też radio ma Ryja. Słowem niech się Rokita, Ujazdowski i inni starają stworzyć jakąś prawicową formację. Na pewno się do niej nie zapiszę, ale i nie będę zwałczał demagogicznymi hasłami.

  268. Stan napisał(a):

    EDD,

    co Ty piszesz, o zanikach dążeń rozliczeniowych. Przecierz jak grzyby po deszczu wyrastają młodzi żądni odwetu, bo to jest dobry konik, kóry już niejednego zawiózł na szczyty.
    Mam przypomnieć nazwiska?
    Przypominam, że moja propozycja o zastąpieniu obecnego układu władzy nowym, wyłonionym głównie z samorządowców, jest dalej idąca i rokuje skutecznośc.
    Dobra władza (program formacji) wypala się po dziesięciu latach, a nawet szybciej (patrz na Hamerykę).
    Więc?

  269. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Żeby w tym kraju były zmiany na lepsze, jakieś „odwetowce” muszą się pojawić, chociażby żeby radykalnie zmienić np. ustawę o komornikach sądowych i egzekucji, czy też przebudować koncepcyjnie Konstytucję RP, która m. in. wyposażyła Prezydenta RP w prawo do wyrażania zgody na przyjmowanie medali. Jeśli chodzi bowiem o tendencję występującą w Polsce do cudownej przemiany demokracji szlacheckiej w warcholstwo i prywatę, to wszystko że w Polszcze Panowie szlachta zawsze mieli same prawa, a nie mieli żadnych obowiązków i jeszcze uznali się za najlepszy kwiat narodu przy baniaczku miodu. Taką Polskę szlachecką trzeba zwalczać! Powinna ona zostać zastąpiona Polską dynamiczną, taką jaka rysowała się w pismach Romana D…..

  270. Stan napisał(a):

    EDD,

    gołym okiem widać, że mój pogląd nie jest odosobniony. Z czasem
    i u Ciebie znajdzie zrozumienie.
    Przypominam, że już przetrawiliśmy hasło …. wypaczenia nie.

  271. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Ze coś zanika to nie znaczy ze czegoś nie ma. Zakładam też możliwość odrośnięcia chwastów odwetu. Idzie o skalę poparcia „odwetu” wśród wyborcow. Ta skala zmalała a autorytet IPN jest mocno nadwyrężony.

    Głos
    A jakbyś zamiast mocno zapaskudzonego słowa „nacjonalizm” pisał „patriotyzm”?

  272. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    co to jest neoliberalizm i co to jest to co ma go zastapić? Ustalmy najpierw definicje, a to co napisałeś o Syryjczyku to bzdura po prostu. Powiedz jak można bylo uratować fabryki odziezowe zatrudniające po wiele tysięcy osób i produkujące marna odzież w wielkich seriach i podobne fabryki butów i podobne tkalnie i piekarnie i gigant-fabryke traktorów w Ursusie i fabryki czołgów pod III wojne swiatową i fabryki domów z wielkiej plyty i PGR-y zuzywające kilka razy więcej nawozów (katastrofa dla kraju) niż chłopi i produkujący duzo drożej od nich i tak dalej, i tak dalej. Jak można bylo utrzymać nietknieta skroupe gospodarki socjalistycznej budowana przez 10-lecia bez kontaktu z prawdziwym rynkiem, pod widzimisię centrali i lokalnych kacyków i wprowadzic rynek. Część jej ocalała, ale reszta musiała pójść na żyletki. A potem opowiadaj jak to Syryjczyk polozył przemysł. I rozejrzyj sie po okolicy – który kraj te absurdalne w wielu przypadkla budowy socjalizmu ocalił? Powiem ci który – Bialoruś, troche Ukraina. Rozmontowaliśmy pokrakę, jaką była gospodarka PRL niemal wzorowo i z minimum szkód tworząc w błyskawicznym tempie całkiem sprawna gospodarke rynkową. Wystarczy poczytać statystyki z innych dawnych krajów bloku.  

  273. maciek.g napisał(a):

    Zdzisławie1
    dopiero dziś przeczytałem twój wpis z 3.11 na temat podatków i odpowiedzi. Temat mnie interesuje więc chcę ci podać moje stanowisko na tą sprawę.
    Podatki w nowoczesnym, państwie są koniecznością i nikt rozsądny tego nie neguje. Wiadomo, że politycy chcieli by jak największych wpływów do budżetu bo wtedy jest co dzielić /to tak w uproszczeniu/.
    Wpływy do B. zależą od wielu czynników z których najważniejszym jest wg mnie rozwój gospodarczy. Podatki więc nie mogą go dusić / zbyt wysokie mogą nawet zadusić i to niezależnie od tego czy podatek będzie progresywny, liniowy czy jakiś tam inny/. W nowoczesnym państwie ściąga się od obywateli pieniądze różnymi podatkami i ten od wynagrodzeń nie daje największych wpływów do budżetu, niemniej ludzi najbardziej interesuje bo bezpośrednio jest związany z zarobkiem. Teraz jest pytanie czy korzystniejszy dla Państwa jest podatek liniowy czy progresywny/ zwykle z ulgami, bo to ulubione narzędzie polityków/. Ja twierdzę, że liniowy bowiem pobór tego podatku kosztuje dużo mniej /mniej pary w gwizdek/ i znakomicie ułatwia planowanie i zarządzanie pieniędzmi.
    Dlaczego mniej kosztuje pobór? to proste nie potrzeba ustalać ile kto zarobił rocznie /żadnych zeznań podatkowych, żadnych rozliczań ulg itp/, a więc można znacznie zmniejszyć liczbę ludzi zajętych rozliczaniem podatków i planowanie budżetu (mniejsze też zużycie materiałów i energii). Zmniejsza się i jest to niebagatelne możliwość oszukiwania podatkowego, i zwiększa się skuteczność poboru podatku /każdy płaci w chwili poboru wynagrodzenia/. Oczywiście o żadnych ulgach przy liniowym nie może być mowy bo one natychmiast go psują.
    Jeśli chodzi o progresywny to trzeba sztabu urzędników by ustalić podstawę do poboru podatku, a co ciekawsze ulgi często powodują że ci bogatsi wcale nie płacą większych podatków jak ci mniej zarabiający bowiem skutecznie wykorzystują możliwości płynące z ulg. (kiedyś przeglądałem dane statystyczne podające faktyczne podatki płacone w różnych grupach podatkowych i często ci z 40% podatkiem płacili mniej niż ci z 19%. A więc też mit, że bogaci przy podatku progresywnym płacą znacznie więcej.)
    Jasna jest też sprawa, że progresja zachęca do szukania możliwości uniknięcia płacenia z wyższego progu tak wiele jak tylko można i kombinowania jak tu wycyckać urząd podatkowy. /często na pograniczu oszustwa , a czasem wręcz oszukując/. Dla moralności system progresywny więc jest też niekorzystny.
    Bardzo wysokie progresje powodują zniechęcanie do intensyfikowania wpływów bowiem wynik jest znikomy w stosunku do nakładów i jeśli nie udaje się jakoś zejść poniżej progu (ulgami i innymi działaniami), to pozostaje albo ograniczać działalność , albo przenosić ja tam gdzie podatki korzystniejsze, albo oszukiwać.(metod jest więcej). Niemniej każda z tych metod jest najczęściej niekorzystna z widzenia państwa.
    Politycy oczywiście wolą progresywny podatek bo dla nich to przysłowiowa „woda na młyn”.
    Teraz wysokość podatków. Tu sprawa jest b. skomplikowana bowiem aby uzyskać możliwie wysokie wpływy do kasy państwowej istnieje optimum które zależy od bardzo wielu czynników i jak na razie to chyba nikt nie znalazł metody jak teoretycznie ustalać go dla danej gospodarki. Trzeba to więc robić empirycznie i to bardzo ostrożnie, bo wyniki trudno szacować, a przychodzą one ze znacznym opóźnieniem.
    Moim zdanie lepiej jest pobierać nieco niższe podatki niż zbyt wysokie (budżet i tak wyda wszystko co dostanie i zawsze będzie mu mało), bowiem te wyższe zawsze intensywnie hamują gospodarkę.
    Jest oczywiście też coś takiego jak minimalne budżet umożliwiający
    poprawne funkcjonowanie administracji państwowej, ale to tak jak w domu jak pieniędzy mniej to bardziej się złotówce przyglądamy zanim ja wydamy, a jak za mało to kombinujemy z czego /istotnego/ zrezygnować by jak najmniej „dom” ucierpiał, i to też można ustalić tylko doświadczalnie /praktycznie to szalenie trudne, bo każdy będzie mówił że mu nie starczy i musi dostać więcej/,
    Zofia ma rację pisząc, że urzędnicy państwowi nic nie wytwarzają i tylko spożywają pieniądze, ale ich pewna liczba jest konieczna i to o odpowiednich kwalifikacjach i dla nich odpowiednie środki znaleźć się muszą by państwo dobrze funkcjonowało.
    Ogólnie wiadomo administracja powinna oszczędzać i by to było faktem trzeba ją do tego zmusić, ale „pały” przegiąć nie można.

  274. Paweł Luboński napisał(a):

    Może sprecyzujmy, co nazywamy nacjonalizmem. Sięgnąłem do wielkiej encyklopedii PWN:
    .
    „…przekonanie, że naród jest najważniejszą formą uspołecznienia, a tożsamość narodowa najważniejszym składnikiem tożsamości jednostki, połączone z nakazem przedkładania solidarności narodowej nad wszelkie inne związki i zobowiązania (…); ideologia polityczna, według której podstawowym zadaniem państwa jest obrona interesów narodowych, a jego zasięg terytorialny powinien odpowiadać obszarom zamieszkanym przez dany naród; w praktyce oznacza to (…) dążenie do maksymalnego ujednolicenia jego populacji przez asymilację lub eliminację grup narodowo obcych.”
    .
    Myślę, że takie poglądy wyznaje bardzo poważna część Polaków. Zgadzam się zatem z Głosem, że nie można tego traktować jako wynaturzonego marginesu. Choć mnie osobiście takie myślenie jest raczej wstrętne.

  275. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Niewatpliwie kiedys solidarnosc plemienna w czasach przed panstwowych pomagala ludziom zyc i przezyc. Potem stala sie przeszkadzajacym w zyciu balastem choc wyznawalo ja wielu.
    Podobnie z tym encyklopedycznym nacjonalizmem. Jest faktem spolecznym z ktorym nalezy sie liczyc, ale tylko dlatego ze przeszkadza w XXI wieku zyc. Wystepuje jeszcze wszedzie, ale uwazam ze nalezy w sposob inteligentny szkodzic mu na wszelkie sposoby.
    Troche patetycznie powtorze: Niech slag trafi panstwo narodowe.

  276. głos zwykły napisał(a):

    Należy więc dążyć do radykalnego usunięcia tego co w polskim po endeckim nacjonalizmie jest wstrętne tj. tego szczucia, tego dążenia do maksymalnego ujednolicenia jego populacji przez asymilację lub eliminację grup narodowo obcych. Przeczytałem tekst Pana Lewandowskiego o Borowskim, jakby to drążenie nie wiadomo do którego pokolenia śladów żydowska, to jest niewątpliwie chora cecha występująca nadal w tym społeczeństwie. Na to i inne podobne rzeczy trzeba nasikać, to nie ma racji bytu. Jednak nie można traktować jako wynaturzonego marginesu, ani lewicy ani prawicy, niezależnie od tego, że tam zdarzają się skandaliczne rzeczy np. na lewicy cały ten lewicowy pogląd na funkcjonowanie gospodarki czy też społeczeństwa, jaki tutaj uparcie propaguje Stan. To jest także chore. Trzeba więc sprzyjać, aby zmieniły się składy osobowe, może i same partie polityczne i środki wyrazu tej naszej rodzimej prawicy i lewicy.

  277. głos zwykły napisał(a):

    śladów żydowstwa lub żydowskości powinno być

  278. głos zwykły napisał(a):

    Ewardzie ja uważam, że szkodzić w sposób inteligenty nacjonalizmowi i postkomunizmowi można w sposób inteligenty szkodzić, głównie przez to, że wypromuje się na liderów tych ruchów inteligentnych, ale jednocześnie trochę naiwnych ludzi (takich idealistów, ale nie jak Zofia Grzyb czy Albin Siwak). Dojdzie wówczas do takiego zjawiska jak zanik ZSRR pod wpływem pierostrojki Gorbaczowa.

  279. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wlasnie. Co to znaczy w sposob inteligentny? Napisalo mi sie?
    Na pewno trzeba przeciwstawiac sie takim pogladom otwarcie bo milczenie jest posrednio akceptacja.
    Tyle ze „wierzacego” zadna racja nie przekona?
    Rokita jako wodz nacjonalistow przemianowanych na pariotow to troche komiczny widok.
    Nie wiem.

  280. maciek.g napisał(a):

    gant-fabryke traktorów w Ursusie znam bardzo dobrze i ma rację Gospodarz tego nie można było rotować, bo to by była katastrofa dla kraju. Zakład z powodów politycznych rozbudowano absurdalnie wywłaszczając wielu ludzi z ich gospodarstw. Pobudowano hektarowe hale produkcyjne pod obliczeniową produkcję 500000 traktorów na potrzeby RWPG. Mieliśmy konstrukcyjnie przygotowana „rodzinę” ciągników i wystarczyło dobudować jedną hale by uruchomić jej produkcję (a ona zabezpieczyła by w pełni Polskie potrzeby i dałaby również dobre szanse na eksport tam gdzie potrzebny był łatwo naprawiany produkt o niezłych parametrach technicznych). Gdyby rozwój poszedł zgodnie z planami ówczesnej dyrekcji Ursusa to zakład powstał by przed zmianą ustroju i miałby szansę na przetrwanie /choć wiele zależało by od ludzi i związków zawodowych – bo te nie jeden zakład w Polsce położyły/ . Niestety powstały i częściowo uruchomiony gigant produkujący mniej ciągników niż fabryka z czasów z przed przebudowy, nie dawał żadnych szans ministrowi finansów. Koszty utrzymania olbrzymie – korzyści znikome. Dlatego Stan jesteś w błędzie pisząc o „założonych rękach” ministra , bo to jak przypowieść o chłopie że nic nie robi a zborze mu samo rośnie. Ja widziałem jak nowe warunki gospodarowania łamały dobrze poprzednio działające zakłady, a to głównie z powodu działalności związków zawodowych które dopiero jak narozrabiały i zakład stawał w obliczu bankructwa to wycofywały się z aktywności i wołały ratujcie (oczywiście do dyrekcji której wcześniej skutecznie przeszkadzały)/Przykładowo Hydomat/
    Wcześnie hyba na tym blogu Edwar dał link do wywiadu z Balcerowiczem który świetnie pokazuje problemy przejścia. Jakoś wtedy wielu mądrych nie było jak to zrobić , a zachodni spece mówili że to jest niewykonalne.

  281. Paweł Luboński napisał(a):

    „Niech szlag trafi państwo narodowe!”
    .
    W takim razie, Edwarze, mam pytanie: według jakich kryteriów powinny być, twoim zdaniem, tworzone państwa lub mówiąc ogólniej, autonomiczne jednostki terytorialne?

  282. Paweł Luboński napisał(a):

    „Na pewno trzeba przeciwstawiac sie takim pogladom otwarcie bo milczenie jest posrednio akceptacja.”
    .
    Zgoda, ale przeciwstawiać się inteligentnie. To znaczy nie traktować przeciwników jako ułomnych umysłowo, zacofanych, godnych pogardy itp., bo to tylko pogłębi ich determinację.
    Ich punkt widzenia jest tak samo uprawniony jak nasz i logicznie spójny. Chodzi tylko o to, że jego praktyczne konsekwencje są w obecnym kontekście cywilizacyjnym niekorzystne i o tym należy ich przekonywać.

  283. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Wspolnoty aktualnego zamieszkania nie odwolujace sie do etni.
    nie posiadajace absolutnej suwerennosci wobec czlowieka, wobec wspolnot nizszego rzedu, wobec wspolnot nie terytorialnych.
    Paradoksalnie jest to opis (niepelny Pawle) europejskiej organizacii politycznej sredniowiecza.
    Tyle w blogu by nie mulic moge napisac.
    Proces wedrowki w tym kierunku juz sie zresza zaczal. Panstwa UE traca stopniowa klasyczna suwerennosc.
    Poglebianie tematu w warunkach blogu pachnialo by mi pisaniem Utopii.

  284. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Czyli nie terapia a dyskusja? OK.

  285. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glos
    Problem jednak w tym ze PIS niby cos takiego jak ty proponujesz robil. Zjadal przystawki. Zawsze jednak istnieje niebezpieczenstwo ze w miare jedzenia stajesz sie niczym innym niz twoj pokarm.

  286. Edwar D.Dana napisał(a):

    macku.g

    http://www.polityka.pl/ni.....272069,18/

  287. zofia napisał(a):

    EDD i Zdzisławie,
    mam polską konstytucje przed nosem.
    Nigdzie nie znalazłam w obowiązkach prezydenta RP – wyrażania zgody (komu? – przez polskiego obywatela zagranicznego odznaczenia państwowego, ani też prawa do kwestionowania takich decyzji podjętych przez prezydentów innych państw.
    Polski prezydent nie ma uprawnień prezydenta Francji w sprawie nadawania legii Honorowej, nawet gdyby tańczył w solówce kankana.
    W rozdz. II – wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela – też nie ma nic na temat otrzymywania odznaczeń państwowych innych krajów.
    Natomiast art. 31 wyraźnie mówi, że wolność człowieka podlega ochronie prawnej, w tym także wolność do bycia odznaczonym przez Chirac’a.
    Art. 32 – mówi, ze wszyscy są równi wobec prawa i nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
    Wstrzymanie przez Kaczyńskiego procedury przyznania francuskich odznaczeń polskim obywatelom – jest ewidentnym złamaniem konstytucji.
    I dyskryminacją polityczna dokonywaną w majestacie urzędu prezydenckiego w Polsce.
    I jeszcze jedno, art.73 konstytucji mówi także, ze każdy ma zapewnioną prawo do wolności korzystania z dóbr kultury. Nadawanie orderów i odznaczeń – jest w pewnym sensie dobrem kultury, tak jak Legia Honorowa jest dobrem kultury francuskiej.
    To o wyprawia polski prezydent jest także naruszeniem art,. 73 polskiej konstytucji RP.
    Proponuje i Marcienkiewiczowi i Hannie Gronkiewicz Walz – skierowanie w trybie art. 79 ust. 1 skierować skargę do Trybunału Konstytucyjnego na prezydenta RP w sparwie ograniczania im wolności człowieka i obywatela.
    Oraz skierować wniosek w trybie art.80 konstytucji RP do Rzecznika Praw Obywatelskich o pomoc w ochronie wolności i praw naruszony przez organ władzy publicznej, jakim jest urząd prezydenta.
    ***
    Jak ten dr hab. nauk prawniczych, piastujący aktualnie urząd prezydenta RP – jest matołem prawnym – to trzeba go w sposób nieco drastyczny w tym prawie wyedukować.
    Prezydent przekracza kompetencji wobec obywateli i narusza polska konstytucję. za co należy go pociągnąć do odpowiedzialności.

  288. zofia napisał(a):

    w mojej ww. opinii:
    I akapit winien brzmieć:
    ***
    Nigdzie (tj. w Konstytucji RP) nie znalazłam w obowiązkach prezydenta RP – wyrażania zgody (komu? – obywatelowi polskiemu czy prezydentowi obcemu państwa chcącego polskiego obywatela odznaczyć zagranicznym orderem) na przyjęcie odznaczenia państwowego jakiegoś państwa, ani też prawa do kwestionowania takich decyzji podjętych przez prezydentów innych państw.

  289. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    „Nie chcem ale muszem”
    dla jasności dodać ze władza „super, hiper” nadrzędna nad tym wszystkim i oczywiście demokratyczna powiewna nadążać za integracją rynkow.

  290. Edwar D.Dana napisał(a):

    Takze sprawdzilem w Konstytucji. Nie ma. Ale np. bylo w marcowej. :D Kwietniowa sprawdze.
    Zofio ja mysle ze jest akt prawny nizszego rzedu ktory te sprawe reguluje. To zresza regula nie tylko Polska. Zgoda ze anachroniczna.

  291. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    Żałuję bardzo, ale nie wymyśliłem, w przeciwieństwie do niektórych nawiedzonych, dotychczas nowego spójnego systemu gospodarczego. Uważam, że „to co jest” należy ustawicznie modyfikować, bo zmieniają się uwarunkowania i związane z tym potrzeby spoleczne. Więcej, sądzę, że wszędzie systemy gospodarcze powinny uwzględniać specyfikę miejscową, a więc środowisko, kulturę itp. Przecierz Lud Boży na wyspach polinezyjskich nie jest w stanie sprostać reżimom produkcyjnym stosowanym w Niemczech czy Stanach Zjednoczonych.
    Nie ulega wątpliwości, że neoliberalizm w swojej czystej doktrynalnej postaci, może nadal funkcjonować jedynie w postaci książkowej. O ile mi wiadomo dotychczas żaden z systemów (ekonomicznych, spolecznych i in.) nie wytrzymał próby czasu. Zastąpiły je nowe, lepiej dostosowane do nowych warunków.
    Taki los czeka i obecny system, bo stał się on zaczynem kryzysu.
    Sądzę, że zwoływane gorączkowo narady przywódców nabogatszych
    państw świata służą jego modyfikacji.
    To tyle na dzisiaj. W dalszej kolejności wyjdą sprawy podziału dóbr, przyrost naturalny ludności i inne czynniki decydujące w skali globalnej o możliwości przetrwania gatunku ludzkiego. Prawdopodobnie dzika pogoń za wzrostem gospodarczym okaże się szkodliwa, ale to już inna bajka.
    Jeśli idzie o warunki w jakich dokonywały się przemiany w Polsce, to
    jestem pełen uznania, a nawet podziwu, dla ich wczesnej fazy. Oświadczam to mimo traumy jaką przeżywali rolnicy tracąc niejednkrotnie dobytek całego życia. Widziałem to, ale dramat gospodarczy Polski pierwsza ekipa rządowa rozwiązała wzorowo (nie wiem czy nie lepiej by było żeby, wszystko odbywało się bez uwzględniania warunków jakie stawia demokracja. Wówczas reformy byłyby głębsze. Jednak warunków się nie wybiera. Można je jedynie modyfikować). Moje głębokie zastrzeżenia budzi, to co było potem. Cały ten nieprzemyślany i wymykający się spod kontroli system prywatyzacji. Jak to jest, ze tyle sprywatyzowano, a nie stać nas na reformę edukacji i służby zdrowia, bo brakuje pieniędzy. Przecierz golym okiem widać, że sporą kasę mają ludzie, ktorzy nie zrobili jej na produkcji czy usługach.
    Co więcej ten problem jest przyczyną ustawicznego zamieszania politycznego i niebezpiecznych cyklicznych kryzysów.
    Nie zarobiłem na prywatyzacji i wiem, że tych procesów, wbrew dążeniom niektórych polityków odwrócic się nie da.
    Więc może warto zdjąć ten problem z porządku dnia i ogłosić amestię ?

    P.S.

    W mioch poprzednich wypowiedziach jest sporo przerysowań użytych dla celow publicystycznych.

  292. jasnaanielka napisał(a):

    Podsumowanie dyskusji Lis – Michnik. Robi wrażenie!
    http://komentarze.eu/link.....t/node/700
    Obejrzałam wczoraj i szczerze powiedziawszy, miałam mieszane odczucia. MK może trochę za ostry, ale czy nie ma w tym ziarna prawdy? Sama już nie wiem. Z jednej strony AM podziwiam od zawsze – z drugiej zaś, bywa, że nie rozumiem jego postępowania, szczególnie ostatnio. Mam wrażenie, że zaplątał się we własnym intelekcie…

  293. Mawar napisał(a):

    EDD
    -
    „… PIS niby cos takiego jak ty proponujesz robil. Zjadal przystawki. Zawsze jednak istnieje niebezpieczenstwo ze w miare jedzenia stajesz sie niczym innym niz twoj pokarm”.
    -
    Jeśli jadasz argentyńska wołowinę nie stajesz się automatycznie południowoamerykańską krową, to demegogia co piszesz. Ale oczywiście rozumiem, że takie partie jak LPR czy Samoobrona miały swoją przewrotną rację bytu, bo na przykład potwierdzały proroctwa Wielkiego Adama sprzed 20 lat (aaa nie mówiłem), no i są racją bytu Ludzi Pozornie Rozumnych (też LPR), którzy cały czas mogą przestrzegać, ostrzegać, ganić, łajać, obrażać się, obrażać innych, donosić do Brukseli etc. – jednym słowem żyć pełną piersią i jak najbardziej politycznie. W interesie Izraela szczypta antysemityzmu też nie wadzi, my też całe lata żywiliśmy sę martyrologią pierwszej ofiary wojny z Hitlerem, choć to raczej czeski „sukces”.
    Obrażając się na Jarka, który wykorzystał i (może) przejął elektorat LPR i Samobrony musisz pamietać, że Partia Ludzi Rozumnych cały czas wykorzystywała to zjawisko, ale po swojemu, nie uzyskując niczego konkretnego w zamian, apoza straszeniem dzieci Babą Jagą. Oczywiście Kaczyński jak zwykle okazał się lepszy. A to boli.

  294. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    USTAWA z dnia 16 października 1992 r. o orderach i odznaczeniach
    Art.5
    Obywatel polski może przyjąć order, odznaczenie lub inne zaszczytne wyróżnienie nadane przez najwyższe władze obcego państwa, po uzyskaniu na to zgody Prezydenta.
    —-
    Co nie zmienia faktu iż warto by było skierować wniosek do TK o ustalenie zgodności tego artykułu z Konstytucją

  295. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar: „Wspolnoty aktualnego zamieszkania nie odwolujace sie do etni.”
    .
    Jestem za i myślę, że to się zrobi samo bez specjalnych starań, przynajmniej w Europie, o ile w naszej cywilizacji nie dojdzie do jakichś fundamentalnych wstrząsów. Ale to potrwa kilka pokoleń i my już tego nie zobaczymy.
    Skądinąd mnie by było żal tego wszystkiego, co się dziś mieści w słowie „Polska”, a co miałoby zaniknąć. Ale pewnie dla prapraprawnuka moje sentymenty będą równie śmieszne jak żal XVI-wiecznego Mazura, że niezależne Mazowsze wchłonęła Korona, czy Etruska, że stał się Rzymianinem.

  296. Edwar D.Dana napisał(a):

    Widzisz Pawle.
    Dla mnie tam gdzie wiesz nadal lezy (tez? obok? na ?) Panonia czy Luzytania. Pewnie z prawnukami prawnukow tez tak bedzie.

  297. Paweł Luboński napisał(a):

    JasnaAnielko,
    Kurka nie jest za ostry, Kurka ględzi. Wyraźnie upaja się własną mętną retoryką. Nie oglądałem wywiadu, przeczytałem natomiast stenogram i dalibóg, nie wiem, gdzie MK znalazł te wszystkie okropności, nad którymi się rozwodzi.
    Skądinąd Michnik nie wypadł w moich oczach korzystnie. Zdecydowanie wolę, jak pisze, niż jak mówi.
    A coś z prawdy można znaleźć nawet w tekście wystukanym bezmyślnie na maszynie do pisania przez małpę. Ważne są proporcje sensu i bzdury.

  298. Mawar napisał(a):

    PL: „W takim razie, Edwarze, mam pytanie: według jakich kryteriów powinny być, twoim zdaniem, tworzone państwa …”?
    -
    Opowiadam za EDD – klasowych, to oczywiste. Ale jakiś mit założycielski być musi, wydaje się, że najlepsza byłaby tu legenda KPP. Dzieci, wnuki, prawnuki jej działaczy miałyby zagwarantowaną w konstytucji rolę przewodnią w polityce, slużbach specjalnych, biznesie i mediach. W ten sposób szybko stalibyśmy się w pełni zmodernizowanym społeczeństewm. Niektórym może to się wydać cokolwiek kontrowersyjne, ale z pewnością warte jest przedyskutowania.

  299. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Jak Pawel. Tyle ze ja moze Michnika „gadane” lubie.
    Szkoda ze mial kiepskiego partnera do rozmowy.

  300. maciek.g napisał(a):

    Prezydent jedzie sam /tj bez nikogo z rządu/ do Brukseli, za to rząd dał mu na kartce, co ustalił by przekazać w Brukseli.
    Ja bardzo się ciesze, że Po tak postawiło sprawę. Teraz można powiedzieć „sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”. Prezydent jest obecnie w głupiej sytuacji bo jeśli powie coś od siebie złamie konstytucję, jeśli przeczyta z kartki ustalenia rządu to jego wyborcy powiedzą „skumał się z PO” lub „je z ręki PO”. Jeśli nic nie powie – to po co tam pojechał będzie pytanie. Jeśli cześć tylko to, też nie będzie dla niego korzystne.
    Cała ta sprawa przypomina mnie anegdotę z czasów minionych gdzie w pewnym zakładzie działacz zasłynął z tego że wykańczał każdego dyrektora, aż trafiła kosa na kamień. Gdy na zebraniu z nowo dostarczonym dyrektorem sprzeciwił się kategorycznie jego decyzjom, ten spytał sie „a wy cobyście zrobili w tej kwestii”, on nie znał się ni ciut ciut na zarządzaniu więc zaczął kręcić. Wówczas dyrektor, zrobimy jak pan proponuje, ale pan podpisze, że to pańska inicjatywa a jak napiszę jak ja chciałem. Przestraszył sie i zgodził na propozycję dyrektora. Na następnych naradach scenariusz się powtórzył – załoga się wkurzyła i doszła do wniosku, że dogadał się z dyrektorem i wywalili go ze stanowiska przewodniczącego.

  301. Edwar D.Dana napisał(a):

    Marco
    Plączesz się pod nogami.
    Ale jak chcesz.
    Czy prezydent powinien jechać do Brukseli?

  302. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dla tych co nie wiedza. Mawar wystapil w roli Marco.

  303. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    W sposób inteligentny tzn. np. w sprawach gospodarczych wskazywać, iż nacjonalizm gospodarczy dla Polski byłby drogą nieefektywną i zbyt kosztowną (zwłaszcza nacjonalizm upaństwowiony, jak PKO BP, które nie potrafi dzisiaj wykorzystać unikalnej szansy zakupienia sobie jednego z BANKÓW po mocno obniżonej cenie). I od razu wskazywać, że nie oznacza to, że jest się obojętnym na sprawy aspiracji Polaków, aby być właścicielami, że państwo polskie popiera tworzenie się na bazie prywatnego krajowego kapitału małych, większych i naprawdę dużych przedsiębiorstw (także rolniczych), i w tym celu pragnie zasadniczo przebudować konstytucję tak, aby siły polityczne i organy władzy podejmujące jakiekolwiek decyzje odpowiadały za to, i aby siły polityczne i organy, które nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za samo przeciwstawianie się czemukolwiek, możliwości takie miały ograniczone do ram wyznaczonych zdrowym rozsądkiem.

  304. Mawar napisał(a):

    Pan Minister napisał:
    (Michnik u Lisa w kaczystowskiej telewizji)
    „Nie podobalo mi sie jego stanowisko w sprawie emerytur dla SB, bo bronił w 100 % zastanego stanu rzeczy. Ja uważam, że jesli można zlikwidować przywilej dawnych SB-ków do wyższej emerytury w zgodzie z zasadami państwa prawa i Konstytucją to należy to zrobić”.
    -
    Adam Michnik jest bardziej anachroniczny niż sądzi Pan Minister. Zapętlony umysłowo ponad miarę już nawet nie dba o elementarną logikę. Jest przeciw odebraniu ubekom przywilejów emerytalnych, bo – jak mówi – winy należy rozliczać indywidualnie. Ale jak przychodzi do rozliczeń indywidualnych, tam gdzie to w ogóle możliwe, to jest przeciw indywidualnemu rozliczaniu – Jaruzelskiego i Kiszczaka. A kiedyś Adam wydawał się inteligentny i błyskotliwy, dziś to żenada. Lis, który sam geniuszem nie jest, nie wysilając się zbytnio trochę to pokazał, choć nie wiem czy takie miał intencje.
    -
    „Ale emerytury SB-ków zweryfikowanych pozytywnie po 1989 roku powinny byc zachowane, bo to bylo zobowiązanie III RP”.

    -
    W państwie prawa to nie do utrzymania. Jeśli TK orzeknie, że w zwiazku z pracą w SB przed 1989 r. przywileje uważa się za niesłusznie zdobyte to nie ma nic do rzeczy późniejsze zatrudnienie w UOP, często na podstawie szemranych uzgodnień – przykładem płk J. Lesiak. Według propozycji Pana Ministra płk. J. Lesiak (i wielu innych, rzekomo czystych), zachowałby przywileje emerytalne. Czy byłby to sukces państwa prawa?

  305. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glosie
    Tylko pamietaj ze to jest zart (choc nie do konca). Mnie sie nie podoba ze Warszawa rozkwita „kosztem” np.Krakowa. Choc tak naprawde nie chce Krakowa wierzowcow. :D

  306. Mawar napisał(a):

    Ktoś wyraził tu opinię, chyba EDD, że uzyskanie zgody na przyjęcie orederu od innego pańtwa jest anachroniczne. Otóż niekoniecznie, można sobie wyobrazic sytuację, w której przy pomocy polityki orderowej sąsiednie państwo będzie wpływało na emocje, poglądy i politykę opozycji. Dlatego takie rozwiązania zawsze były stosowane. Wyobrażmy sobie, przykładowo, że prezydent Kwaśniewski oszalał i w rocznicę wkroczenia Polaków na Zaolzie wręcza tamtejszym przedstawicielom polskiej mniejszości tak ze dwie setki Virtuti Militari …? :)

  307. głos zwykły napisał(a):

    Ja już wcześniej pisałem, że zajmowanie przez 19 lat stanowiska redaktora naczelnego największej gazety jest niezdrowe dla wszystkich, a nade wszystko dla samego redaktora. Z Adamem Michnikiem jest jeszcze ten dodatkowy kłopot, że on zawsze był dogmatyczny. To jest coś w rodzaju inteligentniejszej wersji Narciarza2, który wypowiada się na jakiś temat, a następnie jak ryby typu puffer (nadymające się w kulę w razie zagrożenia), emocjonalnie nadyma się, w rezultacie czego ktoś kto ma inne zdanie na ten sam temat, nie bardzo wie, czy wypowiadając je w obecności takiej „ryby”, nie spowoduje rozpęknięcia się samej „ryby”.

  308. głos zwykły napisał(a):

    Głodówka gnębionego Egipcjanina w Kaliszu
    http://wiadomosci.onet.pl.....kalne.html
    ____________
    O właśnie niedawno pisałem, że do tego dojdzie, i co – już Egipcjanie prostują w Kaliszu!

  309. Edwar D.Dana napisał(a):

    Anegdota orderową ale historyczna.
    Wiemy ze w czasie wojny toczyły się pomiędzy Polska a Czechosłowacja to znaczy między ich emigracyjnymi rządami na temat utworzenia po wojnie federacji.

    Dyskutowano sprawy poważne, czasem zresztą z efektem komicznym np. językiem porozumienia między starostami powiedzmy Gorlickim i starosta okresu Stara Ľubovňa miał być język francuski.

    Powstał też problem zgłoszony przez gen. Sosnkowskiego:
    Oj co to będzie jak trzeba będzie na polu chwały odznaczyć dzielnego Polaka a prezydentem będzie akurat (nie daj Boże) Czech???

  310. zofia napisał(a):

    Mawar,
    O orderach decyduje ten, który je wręcza a nie prezydent kraju w którym obywatel żyje.
    Możesz mi odpowiedzieć na pytania:
    A jak Kaczyński zechce wręczyć Order Virtuti Militari Bushowi, to będzie Bush musiał pytać Obamę o zgodę?
    A jak królowa brytyjska zechce odznaczyć Lecha Kaczyńskiego Orderem Podwiązki, to kogo polski prezydent będzie pytało zgodę – sam siebie?
    Czy dostrzegasz pure nonsens tych idiotycznych polskich przepisów dot. odznaczeń? Jest to dzieło totalnego idioty i chyba tylko polska ziemia mogła takie indywiduum wydać..

  311. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Andrzej podal podsawe prawna. Nie czytasz? Tak jest w wielu krajach. O czym cie niniejszym informuje.
    Wymiana orderow pomiedzy politykami z najwyzszej puli zwanych Glowami Panstw to zupelnie inna sprawa.
    Jeszcze raz:
    L.Kaczynski ma prawo! Prawo jest anachroniczne przynajmniej w ramach UE. I o to idzie! A takze o faux pas wobec wladz zaprzyjaznionych krajow.

  312. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „można sobie wyobrazic sytuację, w której przy pomocy polityki orderowej sąsiednie państwo będzie wpływało na emocje, poglądy i politykę opozycji.”
    .
    Nie trzeba sobie wyobrażać sytuacji, gdy sąsiednie państwo „wpływa na emocje, poglądy i politykę opozycji” bez pomocy polityki orderowej. Podobnie prezydent-wariat mógłby narobić bigosu na pięćdziesiąt różnych sposobów, nie odwołując się aż do Virtuti Militari.
    Państwa nieustannie wpływają na siebie wzajemnie różnymi sposobami, ordery to mało istotny szczegół. Nie mówiąc o tym, że w naszym konkretnym przypadku nie widać żadnego sensownego powodu do odmawiania orderów poza prywatnymi antypatiami prezydenta.
    Mam wrażenie, że obrona dowolnego postępowania Kaczyńskich stała się twoim odruchem warunkowym.

  313. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glos
    Jako obywatel powinienes poprzec Egipcjanina i twardo domagać się od policji i sądów ochrony dla jego cielesnej i moralnej integralnosci.
    Jak nie, to jedz za nowym Beniowskim w kosmos i tam zakladaj polski Madagaskar.
    Uwazaj tylko bo Beniowski nie Polak. :D

  314. Zdzisław_1 napisał(a):

    Zofio I Maćku

    Najpierw do Ciebie ładnie ze zadałaś sobie trud czytania Konstytucji i podania nawet & ze nic tam nie ma na rozgrzeszenie Prezydenta ( podziwiam twoja rzetelnośc i skrupulatnośc w w wyłozeniu racji)
    ale biorąc pod uwage inny wpis z Ustawy ,ze za zgodą Prezydenta to mógłbym sie zgodzić,że tą zgodę wyraz np. na odznaczenie np.Prez Kadafiego,ale nie państwa z krym jesteśmy i w Nato,i Unii Państw. To wyglada na wrogie dzialanie bo wbrew sojuszom. I pózniej dziwić sie że Francja nie popiera Polske i inicjatywę np Prezydencka? Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.Prosta zaleznośc ,Prezydent dzial przeciw sojuszom. i jescze inne argumenty chyba nuie straciły sensu.
    Macieju fajnie ze masz stosunek podobny do mojego,ja nie występuje przeciw podatkom i jakimkolwiek nazwom liniowy czy inny chodzi mi generalnie by podatek był niskim.Ale stanowczo jestem przeciwko progresywnemu.Bo w moim rozumowaniu moze nie ekonomicznym tylko tak na chłopski rozum,wrocę do ksiązki jako do przykładu autor chce otrzymac na „ręke pwiedzmy sume X a tak podpada pod podatek progresywny. więc autor ząda dopłaty do sumy X+Y (podatek) +Z (podatek od podatku tak ze autor otrzyma nie sume X tylko x+y+z( jezeli coś pokręciłem to Zofia skoryguje) i to wywołuje cene ksiązki na niebotyczna sume za która ja nie zapłace czyli strace ja straci autor wydawca drukarz i panstwo(podatek) i wracając do innych podatków oczywiście jestem przeciw wszelkim ulgom zw wyjatkiem ulg na wychowanie dzieci bo młodzi dopiero wchodzą w okres zpracy więc za dużo nie zarabiaja wszystko musza kupic (dorabiaja sie) do tego mloda kobieta chce byc ladna i modna(wydatki) i dotego dzieci chyba najwiekszy składnik wydatków corok nowe buty ubrania i mase innych. więc tu Państwo powinno pomóć zwiększ sie liczbe obywateli i przyszłych podatków> A ulgi o których wspomniałeś że Ci 45% płacili mniej iz ci 19% to przeciez znany fakt poto była ustawa o odliczeniu sobie od podatków kwot wydanych niby na budownictwo zkup mieszkan itp.By politycy ogli unikac płacenia podatków bo mógł rocznie odliczyc sobie cos ponad 60 tys.zl. a przeciez politycy tak zarabiali.Ja sam pamietam p.Kaczmawka zSLD(nie byl wtedy poslem) podal w rozliczeniu PIT ze zarobił 450 tys.zł czy nawet więcej. A nast epny przykład dr.Oleksy kiedys w latach 90 druga polwa prasa podała ze był wykladowca jakiejs uczelni ekonomicznej w Ostrowcu Sw, i zarabia 37 tys.zł. czy to nie były ustawy pod polityków i ulgi też pod polityków.Bo ja powiedzby odliczyć sobie moglem od podatku najwyzej za farbe do malowania jednego pokoju. Czyz nie tak
    pozdrawiam P.Zofio ciebie Macku

  315. zofia napisał(a):

    EDD,
    czytać umiem a nawet ze zrozumieniem.
    Uważam, że ustawa jest sprzeczna z Konstytucją RP, wszelkimi przepisami międzynarodowymi dot. praw człowieka i nie powinna w Polsce funcjonować.
    Zwłaszcza po akcesji Polski do UE.
    Prezydent ma obowiązek stać na straży konstytucji i jak ma kłopot, to przypominam, ze konstytucja, jako ustawa zasadnicza jest nad innymi aktami prawnymi prawa krajowego.
    Jak prawo łamie konstytucję,a łamie, to zamiast je stosować w absurdalny sposób, powinien z urzędu wnieść o jego nowelizację lub uchylenie.
    Ale żeby to zrobić – trzeba to prawo znać, być kreatywnym człowiekiem a przede wszystkim racjonalnie, logicznie myśleć.
    A nie być prawnikiem-gamoniem.

  316. Stan napisał(a):

    I stało się. Dziennik poinformował, że z woli Brukseli upadł cały przemysł stoczniowy w Polsce. Tak to jest, gdy kupa amatorów zajmuje się rządzeniem kraju. Minister Skarbu wyglądający jak sploszony zajączek nie był oczywiście odpowiednim partnerem w rozmowach z politykami z Brukseli.
    Szkoda, ze nikt mnie wcześniej nie słuchał, gdy pisalem, ze trzeba wymienić to całe polityczne badziewie. Jest to klęska tego rządu, ktora mnie nie cieszy. Powinien upaść. Ta władza przez cały okres swojego panowania zdolna była tylko do intryg na żenującym poziomie. Teraz żeby dołożyć Kwaśniewskiemu i Kaczyńskemu zapewne wnuk dziadka z Wermachtu uruchomi sprawę Szyman, by jeszcze bardziej pogrążyć ten kraj.
    Wolałbym jednak żeby koniec Donalda Tuska i tej formacji nie następował kosztem interesu tego kraju i w takim szoku.
    Dobrze, ze nikogo z prominentów nie ma w zasięgu ręki.

  317. Zdzisław_1 napisał(a):

    Pytanie pseudo retoryczne
    Czy moze mi ktos podać odpowiedzi na nastepujace pytania:
    1)Ile pieniedzy otrzymuje Królowa Angielsa na utrzymanie Dworu?
    2) Ile osób zatrudnia łacznie z rezydencjami
    3)Ile ma do dyspozycji rezydencji
    4)w tym ilu zatrudnia urzednikó dublujących agendy Rządowe

    I teraz może uzyskam odpowiedz na te same pytania odnosnie „Dworu Prezydenta Kaczyńskiego”
    Moze będzie taniej lub niewiele drozej gdy zafundujemy sobie Monarchie jak formę ustrojową bo z ta Demokracja cos nam slabo idzie. Zarobimy na wyborach Prezydenta co 5 lat
    Pozdrawiam

  318. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan!!!
    1)Zacznijmy od zdan niemadrych:

    „Jest to klęska tego rządu”
    „Minister Skarbu wyglądający jak sploszony zajączek nie byl(…) partnerem w rozmowach z politykami z Brukseli.”

    2) przez zadziwiajace:
    „Szkoda, ze nikt mnie wcześniej nie słuchał”

    3) do obrzydliwego:
    „żeby dołożyć Kwaśniewskiemu i Kaczyńskemu zapewne wnuk dziadka z Wermachtu uruchomi sprawę Szyman”

    Jesli jest tak jak przypuszcza Dziennik:
    „Wygląda więc na to, że stocznie nie będą zgłaszać upadłości, ale wstrzymają produkcję na czas licytacji ich majątku. W efekcie oznacza to niemal to samo, co likwidacja zakładów. Z tą jednak różnicą, że istnieje nadzieja na ciągłość produkcji. „

    to o co ci idzie?

  319. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stocznie:

    http://www.rp.pl/artykul/.....orny_.html

  320. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Jeszcze o zdaniu zadziwiajacym.
    Jesli blog jest szerzej czytny to ze wzgledu na to co pisze Gospodarz.
    W to ze wielu z wiekszym lub mniejszym zainteresowaniem czyta nas, watpie.
    Rezonansu wsrod decydentow i wplywowych nasz wypowiedzi nie maja, bo niby czemu. Powinnismy znac miare. Szkoda piszesz?Niech bedzie.
    Ale to dla nas tylko madra i pouczajaca zabawa, a dla Gospodarza dodatkowe forum dla wypowiedzi.

  321. zofia napisał(a):

    Stan,
    nie histeryzuj!
    Te stocznie w takim stanie i z takimi dotacjami z budżetu państwa nie mogły istnieć dalej!!!
    Utrzymywać, bo takie widzi mi się kogoś w Polsce. Podaj mi choćby jeden racjonalny powód, dlaczego te nierentowne, zżerające budżetowe pieniądze molochy miały istnieć w Polsce?
    Czy te industrialne skanseny z moich i Twoich podatków należało nadal utrzymywać? A może jednak lepiej, jak na ich miejsce powstaną takie zakłady produkcyjne, które będą produkowały rynkowe rzeczy i same utrzymają swoich pracowników?
    W sprawach polskich stoczni więcej jest histerii i demagogii niż podawanej prawdy.
    ***
    Gdybyś Stan, jak sugerowałam swego czas wskoczył do mego bloga i przeczytał 2 wystąpienia komisarz Kroes w Parlamencie Europejskim jakie wieczorem 21.X. wygłosiła – to byś wiedział co jest grane.
    Przetłumaczyłam te wystąpienia na język polski, by każdy mógł sobie przeczytać i nie popadał w histerię , jak Ty..
    To co nastąpiło jest żelazna konsekwencją jej zapowiedzi.
    Tu nie ma nic nowego.
    Jest też wiele gorzkich słów prawdy skierowanych do wszystkich polskich rządów od bez mała 1993 r.
    Jeśli ktokolwiek zawinił – to nie Komisja Europejska – ale Polska i jej polityka wobec polskiego sektora budownictwa okrętowego. I to zostało jednoznacznie powiedziane i wypunktowane bez mała rok po roku.
    Są to konsekwencje naszej, polskiej głupoty i nie przestrzeganie reguł ekonomicznych znanych na całym świecie.
    Polskie stocznie miały mnóstwo czasu i wspaniały okres koniunktury – którego nie wykorzystano do ich prywatyzacji.
    Tak to bywa, jak stoczniami rządzi związek zawodowy oraz politycy „historyczni” na spółkę z Radio Maryja . Zamiast fachowców i menadżerów.
    PO tylko sprząta cały ten wieloletni bałagan starając się to czynić w miarę bezboleśnie.
    Ale bez ofiar się tutaj nie obędzie.
    Dobrze byłoby, by byli nimi owi związkowi dygnitarze stoczniowi.
    Stan,
    zacznij mysleć, a nie ulegać emocjom.
    Stoczniowcy jeszcze sporo narozrabiają niż cokolwiek do nich dotrze.
    Na razie blokują ulice, drogi, palą opony i urządza demolkę w Warszawie, być może w Brukseli – oczywiście cała para w gwizdek, bo niczego nie osiągną.
    Klamka zapadła znacznie wcześniej i wszelkie obietnice polityków były wyłącznie mamieniem.
    Rząd PO wynegocjował przyzwoite warunki ich likwidacji i nie ma o co się teraz awanturować.

  322. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pytanie do Andrzeja lub kogos innego kto sie zna(za wyjatkiem Mawara):
    Czy jest jakas mozliwosc by ktos inny niz Bernard O.
    wpisywal sie tu jako Bernard?

  323. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pierwszy Pilot a teraz Pierwszy Lustrator.

    http://www.dziennik.pl/po.....aczen.html

  324. maciek.g napisał(a):

    Zdzisław_1
    Aby wspomóc małożeństwa z dziećmi nie trzeb a to czynić przy pomocy ulg od podatków. Sa inne znacznie lepsze sposoby

  325. Andrzej napisał(a):

    Czy jest jakas mozliwosc by ktos inny niz Bernard O.
    wpisywal sie tu jako Bernard

    A jakiż to problem? Każdy w polu imię może wpisać cokolwiek zechce, podać jakikolwiek adres mailowy (a nawet adres Bernarda, który jak sądzę jest łatwo dostępny), adres strony WWW Bernarda zna każdy. Tylko Gospodarz może pokusić się (poprzez analizowanie adresu IP) o próbę ustalenia czy Bernard to Bernard. Tylko obowiązkowa rejestracja użytkowników forum dałaby szansę na autoryzację wypowiedzi.

  326. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar: Ech, o ile mniej problemów by Polska miała, gdyby te esbeckie akta w stosownym czasie spalono albo przynajmniej zabetonowano gdzieś na pięćdziesiąt lat, żeby nikogo nie kusiły…
    .
    Maciek: A jakie to są, twoim zdaniem, te lepsze sposoby finansowego wspomagania małżeństw z dziećmi?

  327. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, ten elaborat o USA, który dziś tu się przejściowo pojawił, to był prawdziwy Bernard. To samo wisi na jego własnym blogu i w paru innych miejscach. Autor musi być bardzo dumny ze swego dzieła i nie skąpi dostępu do niego maluczkim.

  328. Edwar D.Dana napisał(a):

    macku.g
    Jakie? To pomoc odrazu przy zrodle.

    Np.

    Rodzina bezdzietna opodatkowana razem.
    Ona=3000 NPL
    ON=3000 NPL
    Podatek:
    (3000+3000)/2 = suma do opodatkowania
    Rodzina „dzietna” 1 dziecko
    (3000+3000)/(2+0,5) = suma do opodatkowania
    Rodzina dzietna 2 dzieci
    (3000+3000)/(2+0,5+0,5) = suma do opodatkowania

    itd itd

  329. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzej i Pawel
    Po prostu zastanawiam się czy podaniem adresu, bo co do nazwiska nie mam skrupułów, nie wyrządzę krzywdy niewinnemu Bernardowi. No i jeszcze to ze pewnych rzeczy jednak się nie robi choć ja w porywach az taki szlachetny to nie jestem.

  330. Edwar D.Dana napisał(a):

    Idzie o adres domowy.

  331. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do poczytania. Trzeba pozyc.

  332. Zdzisław_1 napisał(a):

    Mamy nowy pasztet z Prezydentem

    Rząd jest oburzony, że prezydent Lech Kaczyński ustalił polskie stanowisko na szczyt UE samodzielnie, nie konsultując się z nikim. Mało tego, nie poinformował o tym nawet Donalda Tuska i jego ministrów. Wszystkiego dowiadywać się musieli od… szefa litewskiego MSZ. „To nietypowa sytuacja, jestem tym zaskoczony” – mówi zdenerwowany szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.
    czytaj dalej…
    REKLAMA

    Chodzi o wspólne oświadczenie prezydentów Polski i Litwy, w którym nawołują Unię do wstrzymania rozmów z Rosją ws. nowego układu o partnerstwie. Lech Kaczyński, który wybiera się na szczyt Unii, nie poinformował o tym oświadczeniu polskiego rządu.

    „Szef litewskiego MSZ przedstawił oświadczenie wspólne prezydentów Polski i Litwy, w którym nawołuje, żeby UE nie wznawiała rozmów z Rosją. Ja o tej deklaracji nic wcześniej nie wiedziałem. Liczyłem na lepszą współpracę z prezydentem. To nietypowa sytuacja, w której MSZ jest zaskakiwany tego typu deklaracjami” – mówi Sikorski.

    Jak tłumaczy, nie chodzi o to, czy zgadza się z treścią prezydenckiego oświadczenia, czy nie. „Polska nie może na zewnątrz prezentować stanowiska, którego nie przyjął rząd” – dodaje.

    Prezydencka samowola nie podoba się też premierowi Tuskowi. „Nie wiem, czy się zgadzam ze stanowiskiem prezydenta, bo go nie znam. Żebym osiągnął sukces muszę być skuteczny i traktowany poważnie. Jeśli ja o polskim stanowisku dowiaduję się od ministra z Litwy, za pośrednictwem MSZ to nie jest mi do śmiechu. To naprawdę nie ułatwia mi pracy” – tłumaczy premier.

    Jednocześnie Tusk obawia się, czy Kaczyński zaprezentuje na szczycie UE stanowisko polskiego rządu. „Mi wyobraźnia podpowiada różne scenariusze. Jestem w stanie sobie wyobrazić taką sytuację, że prezydent wygłosi swoje prywatne zdanie zamiast przedstawić stanowisko rządu. Chociaż takiej sytuacji nie akceptuję” – tłumaczy premier.

  333. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, a dlaczego doliczanie dziecka jako połówki osoby dorosłej przy wspólnym opodatkowaniu jest lepsze niż zwykła ulga podatkowa?
    A poza tym wspólne opodatkowanie (męża z żoną) zdaje się ma byćz niesione.

  334. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    po raz drugi prawicowa gazeta (Dziennik) wpuściła mnie w maliny. Decyzje były już podjęte, a zbycie całego majątku we fragmentach w licytacji publicznej. Tymczasem (wg Polsatu decyzja może zapaść nawcześniej jutro), a sprzedarz nieruchomości ma być częściowa.
    Takie rozwiązanie jest do zaakceptowania, nawet jakby część gruntów podarowano abp Głodziowi pod świątynię jego imienia.
    Przyznaję, że wyprowadziła mnie informacja Dziennika z równowagi, co skończyło się długim spacerem w pieskim towarzystwie.

  335. Stan napisał(a):

    EDD,

    zacznijmy od stwierdzenia, „…że nikt mnie nie słuchał”.
    Nie sądzisz chyba, że to była poważna pretensja, bo taka być nie mogla, zważywszy na niszowy charakter miejsca publikacji, a także
    brak u piszącegu tak legendarnej przeszlości w działalnośći podziemnej jak Twoja. Żałuję i przepraszam, ze nie odebrałeś tego zapisu jak na to zasługiwał. Poderzewam jednak, ze otaczająca Cię szklana ściana nie pozwoliła Ci zniżyć się do takiej interpretacji.
    Ciekaw jestem jak zareagowała by Platforma gdyby taki „sukces” odniosło inne ugrupowanie. Czy Premier z poduszczenia swoich pijarowców nie latał by do mediów z wołaniem o radykalne rozwiązania (myślę, że tym razem kastrowanie zastąpł by wieloletnim więzieniem). Ja znam tą formację jeszcze z czasów, gdy miała ona jescze inną nazwę. Zapewniam Cię, że niektóre jej poczynania nie przystają do Twojej lukrowanej o niej opinii. Dowiedz się zresztą jakie kwiatki szykuje rząd, używając prokuratury jako swojego zbrojnego ramienia. Nie będę Cię zamęczał zaniechaniami tegoż rządu (prokuratury) w wyjaśnianiu szeregu ciemnych spraw z przeszłości, bo Twoja poetycka, wrażliwa natura osiągneła by stan znużenia.
    I jeszcze jedno. Ja interpretowałem informację jaką przeczytałem jako akceptację sprzedaży wszystkich fragmentów (częśći) majątku, koniecznie w licytacji publicznej. Jaka to świetlana wizja i sukces negocjatorów tego rządu, który przez szereg miesięcy unikał trudnych rozmów z Brukselą, bo nie miał odpowiednich ludzi do prawdziwego partnerstwa w rozmowach.
    Do poczytania.

  336. Piotruś napisał(a):

    Pawle (5:58) dzieci są przeliczalne. Po za tym w ramach skutecznej polityki prorodzinnej należy zamiast ulg pomażać potomstwo.

  337. soulgarden napisał(a):

    Nie mam możliwości obejrzenia, ale wystarczyło mi przeczytanie stenogramu. Michnik miał potrzebę pokazania się w TV, ale tyle zebrało się w niej „kanalii”, że tylko wywiad z Lisem dawał szansę do zmian na lepsze. Michnik być może chcąc posłużyć się PC (presupozycją czynu) ma wciąż nadzieję, że w uniwersalny sposób da się to wykorzystać na przeciwne sposoby. Trzeba się zastanowić czy ta PC to wynik potrzeby komunikatu dopasowania jego uczynków do tych słów czy niedopasowania. Tzn sugestii dopowiadania sobie przez ludzi czy sugestii o niekonieczności dopowiadania. A zatem czy próbom przemycania połowiczną aluzją czy szukania w głębszej aluzji, aluzji braku związków tematów literalnie zbierznych – wynikającej z PC. Ta druga postawa w odczytaniu tego tekstu jest zdecydowanie bardziej bezczelna. Ale ze stenogramu wynika możliwość rozszyfrowania między średniopresupozycyją i królewskopresupozycyjną. Odnośnie odniesienia do przepołowionej Polski (to furtka do rozmowy z tymi, którzy podpożądkowują się zasadniczej wizji i buntownikami) to zręczność opluwania tych polemistów latami jako zbiorczej idei. Tym też różni się etyka reżysera linczu, który wzbrania się przed skazaywaniem na śmierć „grzeszników” przez wdeptanie od etyki człowieka, który przejeżdża teren czołgiem. N siedzeniu, w kołach, owiniętych gąsienicą i jednak po ubranym człowieku. „A co ja poradzę, że jedni opływają emeryturami, a inni głodują przez dwadzieścia lat, skoro to są oddzielne kwestie”. Wszystko jest w jego rozumowaniach oddzielną kwestią. Niestety do absolutyzacji używa praw ogólnych. Nie chcąc widzieć związku między opływaniem i upadlającą nędzą z domieszkami głodu trudno widzieć w czymkolwiek związki zaprzeczające swej kroczącej woli namalowania swojej świętości na tle drugiej Polski. Sugerowanie Michnikowi tego co robi może być mało skuteczne przy tym jak funkcjonuje w swym komputerze przekładającym. Powinien zostać przykuty do jakiegoś medium magnesami z bierzącej prywatności i dopiero to powinno być połączone z symbolami tego co robi. W przeciwnym wypadku ja zostanę zmiażdzony gdy on będzie nieco bardziej rozdrażniony. A i na mnie to co jest teraz dobić może skuteczniej gdyż włąśnie jego medium łączyło we mnie naukowo skojarzenia i odczucia związane z tym co się robi wobec mnie razem z tym co się mnie sugeruje. On to może przetrwać i jeszcze wyjdzie to mu na dobre. Akcja pomocy mi jest prowadzona w sposób głupi, a z wielu względów zgodny z jego zamierzeniem.

  338. głos zwykły napisał(a):

    Stan
    Nie będę Cię zamęczał zaniechaniami tegoż rządu (prokuratury) w wyjaśnianiu szeregu ciemnych spraw z przeszłości
    Ależ Stan no o to chodzi, aby tutaj ujawnić wszystkie zaniechania i ciemne sprawy. Ja ujawniłem ciemne sprawy komorników i innych korporacji prawniczych, które z leśnymi dziadkami polskiej nauki prawa, stworzyły sobie idealną sytuację do zarabiania kosztem całego społeczeństwa i jego przyszłości. A ty nie chcesz nic ujawnić o platformersach, a fe!
    I jeszcze jedno. Czy tobie jako człowiekowi lewicy, nie przeszkadza to, że związki zawodowe – które w Polsce w sposób szkodliwy ingerują w działalność gospodarczą przedsiębiorstw – są w istocie organizacjami katolicko-narodowymi. Otóż związki zawodowe to ostoja wpływów kościoła katolickiego i pierwszy bastion polskiego nacjonalizmu, który hołubi także hasła ksenofobiczne i antysemickie. Bo skąd się wzięły hasła o rozgrabianiu narodowego majątku, hę? No, skąd i kto rozgrabia – Żydy!!! Wielki kapitał!!!. A kto stoi na straży majątku narodowego, który trzeba ciągle subsydiować, ano związki zawodowe wspierane przez ojca dyrektora!

  339. Andrzej napisał(a):

    No to posłowie PiS strzelili sobie w stopę.
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    W takiej sytuacji, aby móc ścigać Palikota należałoby poddać Lecha Kaczyńskiego badaniom psychiatrycznym i to przez niezależnych, a więc zagranicznych specjalistów. Sądzę, że taka sytuacja byłaby dla prezydenta mało komfortowa, a i wyniki tych badań mogą okazać się kompromitujące. Sytuację może uratować tylko prokuratura odmawiając wszczęcia postępowania.

  340. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Stan
    Czytaj ze zrozumieniem. „Nieczytalność” dotyczy tak samo mnie jak i ciebie. Jak chcesz się odciąć to nie rób tego niemądrze, bo pomyślę żeś „zazdrosny” o opozycyjność a przecież nie jesteś.
    Jak już chcesz kontynuować to odpowiedz mi na pytanie, czym różnisz się z tym „dziadkiem z Wermachtu” od Jacka Kurskiego? To moja najważniejsza pretensja.

    Paweł
    ”0, 5” było to po to żeby uzyskać odpowiedz od macka.g. Oczywiście można na wiele sposobów.

  341. zofia napisał(a):

    Poza Polonią (ale nie największą diasporą w USA), wspólnym członkostwem w NATO i irracjonalną miłością Kaczyńskich do Busha, z USA Polskę nie wiele łączy, a na pewno nie wymiana handlowa. W phz USA nie mieści się nawet w I-szej dziesiątce, w odróżnieniu od Niemiec czy Rosji.
    A jednak państwowe media telewizyjne dostały kompletnego szmergla i zorganizowały …., całonocny wieczór wyborczy.
    Nb. za moje pieniądze podatnika, w ramach tzw. misji.
    Ja bym wolała, by w ten sam sposób propagowały np. Traktat reformujący UE i przybliżały nam Wspólnotę Europejską, której Polska jest członkiem.
    Amerykanów w Polsce niewielu a zadęcie w telewizji jakby Polska była stanem USA.
    Polska wplatana przez USA w wojny w Iraku i Afganistanie traci pieniądze i giną ludzie, przy okazji podobno zdobywając doświadczenie wojenne.
    O tym, ze dzięki USA polscy żołnierze wracają z tych „doświadczeń” zrujnowani psychicznie raczej się nie mówi, bo w Polsce weteranami są wybrańcy z polskich formacji alianckich, bo ci z LWP to już podejrzane indywidua, oraz z przeróżnych oddziałów którym wojna się w maju 1945 r nie skobczyla.
    Jakby nie patrzeć bilans naszych kontaktów z USA jest raczej kontrowersyjny , o globalnej aferze finansowo-bankowej wywołanej przez bankierów USA i nieudolność Busha już nie wspominam, a nasi telewizyjno-polityczni decydenci, mimo to, dostają amerykańskiego amoku.
    Ten polski i włazidupizm wobec USA jest śmieszny a w obecnej chwili już nawet karykaturalny.
    Zupełne zatracenie granic.
    W końcu jesteśmy krajem UE a nie stanem USA.

  342. Paweł Luboński napisał(a):

    Piotruś:
    .
    „Dzieci są przeliczalne. Po za tym w ramach skutecznej polityki prorodzinnej należy zamiast ulg pomnażać potomstwo.”
    .
    Nic nie rozumiem. Moje pytanie brzmiało: jak państwo może skuteczniej wspierać rodziny wychowujące dzieci, skoro odrzucasz ulgi podatkowe. To, co powyżej nie jest przecież żadną odpowiedzią. Proszę o rozwinięcie.

  343. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzej,
    Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że w takiej sytuacji to Palikot powinien dostarczyć dowodów, iż jego opinia ma podstawy. Odwrotne postawienie sprawy prowadzi do absurdu. Nie można żądać, żeby pomówiony dowodził, że jest w porządku.

  344. Paweł Luboński napisał(a):

    Piotrusiu, oczywiście moje pytanie było do Maćka, nie do ciebie. Co nie zmienia faktu, że sens twojej wypowiedzi jest dla mnie nieuchwytny.

  345. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zofio
    1) Dlatego że jest to centrum naszego świata i nic na razie tego nie zmieni.
    2) Tak jest we wszystkich telewizjach nawet pewnie w Chińskiej.
    3) Tak nie jest w Rosji, bo statystyczny telewidz Rosyjski nienawidzi USA z powodu żalu za CCCP.
    4) Nie poświęcano tak wiele miejsca w Polsce wyborom w Rosji, bo były nudne i przewidywalne.
    Puszczanego w tę i z powrotem marszobiegu Miedwiediewa korytarzami Kremla po dywanach czerwonych jak czerwonka, nie obejrzałem nigdy do końca. Było mi trochę wstyd, że było nie było, ale na Kremlu tak daleko ma do wygódki. Dopiero potem dowiedziałem się, że szedł zasiąść na stolcu.

  346. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Piotruś ironizuje Pawle.

  347. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Podobny system jesli się nie mylę (sprawdzę) funkcjonował chyba kiedyś we Francji(?). Oczywiście przeliczniki mogły być inne.

  348. Piotruś napisał(a):

    Pawle wzór padany przez Edwarda pozwala na dokonanie czytelnych przeliczeń i niezależne od przyjętego współczynnika (niekoniecznie połówki) zmniejsza obciążenie podatkowe proporcjonalnie do liczby dzieci. Poza tym jest łatwy do weryfikacji.
    System ulg natomiast ma tendencje do rozrostu (patrz emerytury pomostowe) rodzi ciągłe roszczenia i prędzej lub później staje się źródłem patologii.
    Po za tym moim zdaniem Państwo nigdy nie wspierało rodzin wychowujących dzieci. Rodziny wspierane były przez pracodawców jako czynnik stabilizujący i dyscyplinujący pracobiorcę (również przez PRL-pracodawcę nie PRL-państwo). Obecnie nikt nie potrzebuje rodzin wspierać, gdyż bardziej od liczebności populacji liczy się mobilność specjalistów – stąd też propaganda zachowań homoseksualnych. Wspieranie rodzin ma znaczenie propagandowe ,a większości wypadków po prostu humanitarne.

  349. Paweł Luboński napisał(a):

    Piotrusiu, ale mnie nie chodzi o cały system ulg podatkowych, tylko o ulgę przyznawaną w określonej wysokości na każde dziecko. Gdzie tu miejsce na dalsze roszczenia? Myślę poza tym, że to jest rozwiązanie sprawiedliwsze. Bo w systemie, który proponujesz, rodzina zyskuje na dziecku tym więcej (w liczbach bezwzględnych), ich ma wyższe dochody, czyli silniej wspierani są ci, którzy tego wsparcia specjalnie nie potrzebują.

  350. Piotruś napisał(a):

    Pawle twój wywód jest mało przekonujący i dziwnie brzmi stwierdzenie „rodzina zyskuje na dziecku”.
    Wydaje mi się, że wysokość dochodów nie jest uwarunkowana liczbą dzieci. Dlatego do porównania należy brać osoby o jednakowych dochodach. Wtedy rozwiązaniem sprawiedliwszym jest zróżnicowanie podatku w zależności od ilości gęb na które przypada dochód – z podobnego wysiłku sprawiedliwsze zaspokajanie indywidualnych potrzeb.

  351. zofia napisał(a):

    Edwarze,
    mnie nie chodzi o wybory w Rosji ale by zamiast dostawać ekstazy z powodu USA, zająć się bardziej UE, jej traktatem , walutą euro i gospodarką.
    Więcej chciałabym mieć wieści ekonomicznych o naszych sąsiadach z Rosja włącznie, bo akurat Rosja jest 6-tym krajem dla naszego eksportu ( w tym roku do konca sierpnia) to 5,43 mld USD lub jak to woli 3,5 mld euro obrotów. A trzecim dla importu (12,34 mld USD – 8,08 mld euro)
    Naszym głównym partnerem w phz są Niemcy. Obroty w eksporcie I-VIII 2008 – to 16,75 mld euro a w imporcie – 18,74 mld euro.
    A my o duperelach – czyli wyborach w USA.
    Europa owszem obserwuje, ale bez szaleństwa:
    Wielka Brytania, BCC – http://news.bbc.co.uk
    Francja, le Figaro – http://www.lefigaro.fr
    Niemcy, Sueddeutsche – http://www.sueddeutsche.de
    bardzo dyskretnie to obserwuje, choć na pierwszej stronie, Faz także – http://www.faz.net/s/homepage.html
    Die Welt – także – http://www.welt.de
    Portugalia, najstarszy dziennik Lizbony Dario de Noticias – http://dn.sapo.pt
    na swoim portalu raczej mało, więcej w wydaniu papierowym
    Teraz zobaczmy jak Rosja to obserwuje:
    Novosti – http://en.rian.ru
    Echo Moskwy – http://www.echo.msk.ru
    jest informacja ale nie pierwszoplanowa .
    Rosja w NATO nie jest i to nie jej gł. sojusznik militarny. Raczej ledwo maskujący się wróg.
    Kommersant – http://www.kommersant.com
    gdzieś na dole nie ma USA i wyborów na pierwszym planie.

  352. narciarz2 napisał(a):

    Prosze mnie dopisac do 56 procent.
    http://wyborcza.pl/1,9305.....ze_sa.html

  353. jasnaanielka napisał(a):

    Paweł L. – 1;06 – zgoda MK ględzi, marudzi i przynudza. Gdyby jednak jego wypowiedź skrócić do objętości 1/4 i usunąć typowe dla MK ozdobniki, to pozostaje coś co i moją uwagę zwróciło. Właśnie ta nonszalancka pozycja, ton wypowiedzi. Osobiście pozostaję pod wpływem tego, co AM napisał, podziwiałam i nadal podziwiam jego postawę wobec aparatu przemocy, osobistą odwagę i taką mądrą, zadziorną dzielność z lat młodości i walki z systemem. Jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że dziś Adam Michnik i Leszek Sopot stoją na antypodach. Leszka opuścili koledzy i został samotny i zgorzkniały, z poczuciem krzywdy.
    Adam przybrał się w togę ludowego trybuna i opuścił kolegów.
    Także w pewnym sensie pozostał sam i chyba o tym wie, ale się nie przyzna i nie pokaże po sobie. Tego, że wie.

  354. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Konkretnie. Groził Polsce putinizm czy nie? Może zagrozić czy nie?
    Czym wyraża się poza na trybuna ludowego(?), jak mowi co?

  355. Paweł Luboński napisał(a):

    JasnaAnielko,
    Nie bardzo rozumiem, co właściwie masz do zarzucenia Michnikowi. Jeśli tylko nonszalancką pozycję w fotelu i ton głosu, to niewiele. Trudno mi polemizować, bo telewizji praktycznie nie oglądam i wypowiedzi polityków poznaję w formie piśmiennej, więc mowy ciała nie mogę obserwować. I może tak jest lepiej.
    Na czym polegało „opuszczenie przez Adama kolegów”? Na tym, że poszedł inną drogą niż oni? Którzy koledzy i dlaczego sądzisz, że był im coś winien? Czy trybun ludowy to coś złego?
    Co do LeszkaSopota, to moim zdaniem jest on idealistą, który nie potrafi się pogodzić z tym, że świat jest inny i ludzie są inni niż w jego marzeniach. Na to nie ma lekarstwa, jest skazany na gorycz i poczucie krzywdy, chyba że sam zmieni swoje nastawienie. Takla czy inna postawa kolegów niczego tu nie zmieni.

  356. zofia napisał(a):

    To tylko w Polsce może się zdarzyć:
    prezes NBP – bez kwalifikacji, a nawet ekonomicznego wykształcenia (jest inżynierem od konstrukcji mostów).
    http://wyborcza.pl/1,7524.....1-04-19-09
    Ja mam pytanie do prezydenta RP – co należy zrobić z facetem, który na tak odpowiedzialne stanowisko w państwie desygnuje ignoranta? I Jak nazwać prezyde4nta kraju, który popisał się taka głupotą.
    Przyznam, że mnie zachowanie i decyzje zwłaszcza personalne Lecha Kaczyńskiego wprawiają w osłupienie.
    Ma jak na dłoni skutki głupoty amerykańskich bankierów, którym poluzowano w nadzorze państwowym – a sam stawia na czele najważniejszej instytucji w państwie, instytucji, która ma pilnować polskiej waluty i polskiej polityki monetarnej – inżynierka od mostów!
    Przepraszam, ale jak nazwać człowieka, który tak lekceważąco podchodzi do państwa i jego instytucji, jak Lech Kaczyński?
    Mnie się ciśnie jedno tylko określenie – idiota.
    I tak nieodpowiedzialny człowiek wybiera się na kolejny nieformalny szczyt „finansowy” do Brukseli, tak jakby nie zdawał sobie sprawy, ze dyplomaci unijni śledzą polskie media, czytają relacje z procesu, itp.
    Nie ma dnia, by polski prezydent nie wystawiał własnego państwa na pośmiewisko.
    Przyznam się, że osobiście, mam tego najserdeczniej dosyć.
    Małpie z brzytwą albo odbiera się brzytwę albo małpę izoluje w klatce.

  357. maciek.g napisał(a):

    Nie wiem czy mnie zrozumieliście. Przy systemie liniowym ulgi liczone od zarobku rocznego psują cały podatek. Ulga doraźna od zarobku zmniejszająca procent podatku proporcjonalnie do liczby dzieci może być, ale dla ubogich niewiele by dawała.
    Będę miał więcej czasu w czwartek to napiszę więcej o tym problemie.
    Jeszcze raz podatek liniowy ma sens jesli nie liczy się niczego od sumy zarobionych pieniędzy rocznie, a ulgi zwykle z tym są związane.

  358. Edwar.D.Dana napisał(a):

    No dobrze, ale jaki akt prawny określa rodzaj wykształcenia, tytuł (?)zawodowy lub naukowy ewentualnie rodzaj doświadczenia zawodowego wymagany od Prezesa NBP. W samej ustawie o NBP nie znalazłem (może źle szukałem). Nie wykluczam, że jakiś akt prawny to reguluje. Jaki?

  359. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Może ktoś znajdzie do jutra. Dobrej nocy.

  360. miner napisał(a):

    Zofia zaczęła dzień od tradycyjnego wzywania do postawienia Kaczyńskiego przed trybunał, potem okazało się, że niedoczytała ustawy :)
    W związku z tym na wieczór musi eskalować żądania i wyzwiska – co czyni.
    No ale nie dziwne – jak można być spokojnym skoro media mówią o wyborach w USA.
    .
    Ale skoro temat już został wywołany to czy ktoś mi może wytłumaczyć co oznaczają poniższe stwierdzenia:

    „Bogusław Grabowski stwierdził przed sądem, że felieton profesora Winieckiego oddaje opinię środowiska ekonomistów. Dodał, że wcześniej nie spotkał się z tak istotnym brakiem formalnego wykształcenia do sprawowania swojej funkcji, jak w przypadku Sławomira Skrzypka.”

    Czy o formalnej prawidłowości/nieprawidłowości wykształcenia decyduje „opinia środowiska”? Nie ma na to jednoznacznych przepisów?

    „Drugi świadek profesor Urszula Grzelońska ze Szkoły Głównej Handlowej uznała, że prezes Skrzypek nie ma wykształcenia ekonomicznego. Jej zdaniem nie może się on posługiwać się też tytułem magistra Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Studia MBA, które skończył dają pewne umiejętności, ale nie dają wiedzy ekonomicznej.

    A to z kolei znaczy, że Skrzypek nie ma tytułu mgr SGH czy go ma? TO tez ma mieć charakter uznaniowy?
    .
    To jakaś paranoja

  361. miner napisał(a):

    Stan:
    ten 1. mld funtów na premie i prowizję dla pracowników, którzy “zafundowali” bankowi (czytaj udziałowcom) marnotrastwo czyli po prostu pozbawili ich wkładów, został “wykrojony” ze wsparcia rządu JKM. Zapłacili więc inni poddani JKM. Media anglojęzyczne na wyspach określiły takie działanie krótko: rząd pozwala z siebie robić durnia.
    I dlatego proponujesz zaostrzenie interwencjonizmu państwa? Na miliard dali się narżnąć jak głupki, to na 10 miliardów się nie dadzą? A na 100?
    Co do idei neoliberalnych to wydaje mi się, że należałoby jednak zacząć od definicji neoliberalizmu…
    http://portalwiedzy.onet......haslo.html

  362. uchachany napisał(a):

    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=86775595&a=86785312
    ——-
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=86775595&a=86782256
    ——-
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=86775595&a=86800437
    ——-
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=86775595&a=86796556
    ——-
    http://www.wprost.pl/ar/1.....ze-i-cisi/

  363. soulgarden napisał(a):

    http://toyah.salon24.pl/1.....index.html
    Zastanawiam się czy jest jakaś metoda by napisać coś na temat odrębny i nie być przymusowo wbitym psychocybernetycznymi pięściami w glebę i leżeć grzecznie i się nie ruszać? Spróbuję. Otóż chcę wykonać gest niepolityczny. Michnika i michnikoidów uważam za moich morderców, a jednak to co jest tu zawarte dyskwalifikuje wg mnie osobę używającą tego czego używa. Znane zdjęcie Przemyka, czy jakiekolwiek zdjęcie zamordowanego przez milicję umieszczane na zasadzie trwałej dekoracji (gdyż nie jest to ilustracja tekstu, co uważałbym z pogranicza kupczącej instrumentalności) jest tworzeniem skojarzenia młotkowego wykożystania czegokolwiek co może być argumentem. Wnioskuję przez selekcję negatywną, że osoba ta nie rozpacza po Przemyku na okrągło – rok w rok. A jeśli do młotkowania używa się czegoś tak prywatnego jak prywatne zdjęcie, które stało się tylko dlatego publiczne, że w jakichś okolicznościach postanowiono by było ważną ilustracją to mnie jest mdło. Dodatkowo skojarzenie zdjęcia z sytuacjami w których było używane wskazuje na odwoływania się do tych okoliczności. Zatem – ponieważ każdy świadomy czyn człowieka jest w jakimś celu proporcjonalnym do świadomości jego wagi – jest to kupczenie tragedią. I tu może się pojawić tylko wątpliwość – może ja zaliczam się do garstki nadwrażliwców, którzy takie uzwyczajnienie użytku – zastosowania uważają za coś udeżającego. Udeżającego gdyż sugerującego równie uzwyczajniony odbiór. I dopiero przez taką manipulację liczącego na jakiś efekt. Dotyka mnie to też ze względu na to, że czuję się żywym trupem. Czy ta reakcja ogólna lub ta szczególna jaką opisuję może być to wystarczającym motywem by próbować coś uzyskać w ten sposób? Nie przez tą akurat osobę prowadzącą bloga, ale „policję”? Otóż kupczenie tym co dla ludzi w jakikolwiek sposób święte jest dla dzisiejszej ubicji tak powszednim chlebem, że granice nie istnieją. Nie mam pewności i nie czytając nigdy osoby spod tego nicku wstrzymuję się od opinii, ale wyrażam głęboko ugruntowane przypuszczenie, że to osoba pisząca na zasadzie „za wszelką cenę” a więc najprawdopodobniej, przez selekcję negatywną, funkcjonariusza ubicji.
    Ponadto szokuje mnie też i naprowadza użytek z tego morfingu, paskudnego nawiązania do kontynuacji Trybuny Ludu swoją drogą, który jest nie tylko skierowany przeciw michnikom, ale – nie wiadomo czy kosztem tego, czy w głównej intencji – jest afirmowaniem związku dwustronnego między gównem i prawdą. Zatem doszukiwania się w gównianości wartościowości, ale co najgorsze deprecjacji prawdy. Czy człowiek stosujący to ma świadomość jak uniwersalnie destrukcyjnego symbolu używa? Dla mnie jest to również poszlaka ważna.
    I uważam to za działanie tak potwornie zakamuflowane i cyniczne, że promujące destrukcję, afirmujące negatywne uczucia i jednocześnie tak podobne do ducha działań środowiska krytykowanego, że jakoś afirmujące je nawet. Poza tym każde działanie nafaszerowane ponad jakąś gęstość negatywizmem ma niesamowitą cechę – prowokuje do ciągów rozumowań opartych na tej samej emocji. W ten sposób działania przeciwstawne mogą mieć wspólne cechy – naprowadzać na coś wspólnego w najgłębszej swej esencji.
    I dlatego metafizycznie, ale właśnie to jest bardzo ważne – metafizycznie są ze sobą zbierzne. Występują przeciw sobie, ale tak naprawdę występują przeciw rozumowi, racjonalności, spokojowi same posługując się tymi walorami. To co mają wzmacniać, od czego uwagę odwracać, co wyzerowywać – to już inna bajka – często jest to związane też umiejętnie bardzo luźno.
    To jako nieusuwalny motyw działań GW i Ubicji. Natomiast czy u tego blogowicza jest to przypadek, czy też jest nawet pracownikiem ubicji z narzuconym rdzeniem nie wiedzącym jaki jest jego rdzeń – nie potrafię określić.

  364. uchachany napisał(a):

    Miner,
    Zofia to gwiazda tego bloga przyćmiewająca swym blaskiem inne gwiazdy, w tym niejednokrotnie nawet i Gospodarza :).
    .
    Szczególnie cudne było jak potraktowała zainteresowania mediów wyborami w USA:
    „… państwowe media telewizyjne dostały kompletnego szmergla i zorganizowały …., całonocny wieczór wyborczy. ”
    .
    Jako przykład na:
    „… polski i włazidupizm wobec USA jest śmieszny a w obecnej chwili już nawet karykaturalny.
    Zupełne zatracenie granic.”
    ( http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61861 )
    .
    .
    Ucieszne to wielce w ustach usoby, która przed Putinem i Matoczką Rassiją leży na brzuchu swoim i wybija pochwalne pokłony niczym ordyniec przed chanem :)

  365. Stan napisał(a):

    głosie,

    dostrzegam i doceniam to, że rozpracowujesz różne koterie, które, mimo pozornej otwartośći, czują się i radzą sobie w Polsce znakomicie. Widziałem Twój wpis o komornikach. Dobra analityczna robota.
    Nic nie poradzę, że kościół ma także zbrojne ramię w reprezentacji związkowej. Prawdę mówiąc, niepokoi mnie ciągle umacnianie się anymodernacyjnych sił w kraju (za Marcinem Króllem). Jestem na tym punkcie tak uczulony, jak Ty na tle deformacji społeczeństwa obywatelskiego przez kwitnące korporacje.
    Dodam jeszcze, że z prawdziwym obrzydzeniem, z konieczności obserwuję lekarzy, którzy w swoich wyczynach posuwają się nawet do przestępstw tolerowanych przez państwo.

    EDD,

    to prawda, że nie jestem zazdrosny o Twoje osiągnięcia opozycyjne. Użyłem tego argumentu, bo innego nie miałem pod ręką. Gdybym dłużej pomyślał, to prawdopodobnie nie dałbym Ci szans na obronę. Jednak lepiej, że się tak stało, jak się stało, bo bardzo Cię lubię, więc lepiej się za bardzo nie wymądrzać.
    Jeśli idze o Wermaht, to nie była to próba zagrania na czyichś kompleksach. Wiadomo przecierz, że ci biedacy kaszubi i slązacy byli wbrew swojej woli wcielani do Wermahtu. Gdyby szło o antysemityzm lub inne zachowanie mogące uraźić adresata mojej odzywki, to taka sytuacja nie mogła by mieć miejsca. Jestem na to uczulony od dzieciństwa. Jednak zachowanie Donalda Tuska jest tchórzliwe, a to, nie tylko w moich oczach, bardzo obniża jego wartość zarówno jako człowieka, jak i polityka. Zauważ dobrze, że przywódca polskich liberałów (he,he głos się uśmieje) dotychczas nie rozliczył się z tzw. sprawy Cimoszewicza, która jest dotychczas obciążeniem liberałów. Było to przestępstwo (mówił o tym także dzisiaj Cimoszewicz u Olejnikowej). O Sawickiej nie chcę wspominać podobnie jak o krzesłach w Brukseli i miejscu w samolocie, bo sam, w pierwszym przypadku,dałem się nabrać na płacz i tekst czytany z kartki przez niedoszłą beneficjentkę reformy służby zdrowia. Jest tego znacznie więcej, ale szerzej wypowiem się na ten temat, gdy jako drugi na tym blogu (po Zosii) napiszę besteller, na którego oblewanie już dzisiaj wszystkich do Wdzydz zapraszam.

    głos się myli próbując połączyć moją krytykę platformy ze zwykłą zawiśćią związkowców do tych, którzy mają więcej pieniędzy. Tu po prostu idzie o obrzydliwą demoralizację społeczną z której nie sposób wyjść, a o którą on sam walczy, potykając się z korporacjami.
    Wystarczy, bo w nocy nie uśniemy.

    Miner,

    po prostu trzeba powołać efektywnie działający nadzór bakowy i sporządzać precyzyjne umowy z pracownikami banków. Nadzór bankowy powinien być przynajmniej taki, jaki w Polsce wprowadzili Bracia Kaczyńscy. Resztę należy zostawic rzetelnośći kontrolerów, czyli ludziom wśród których przez szereg lat obracał się Prezydent.
    Można nie lubić szefa kancelarii Prezydenta, ale nie można powiedzieć o nim, że ma kłopoty z myśleniem, co podszlifował pracując w NIK-u.

  366. XP napisał(a):

    1.Cudowne uzdrowienie ślepca? Matka Kurka o proroku Adasiu Michniku (fragmenty):

    - „Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale dziś mam nieodparte wrażenie, takie ocierające się o pewność, że Michnik był bojownikiem o socjalizm z ludzką twarzą, a że poszło rykoszetem i za daleko, no to trzeba było zakneblować rzeczywistość i archiwa, tak aby mitologia nie zdechła.”

    - „Czuję bezsilność wobec takich ludzi, boje się takich ludzi, tacy jak Michnik są po stokroć niebezpieczniejsi od Kaczyńskich, ponieważ są inteligentniejsi, bardziej przebiegli i bezlitośnie skuteczni w swoim fanatyzmie.”

    - „Takim ludziom wierzy się w ciemno, to są „przyjaciele intelektu”, oryginały, do których niedorosła rzeczywistość, nie możesz być krytyczny wobec „przyjaciół intelektu”, bo wyjdziesz na debila.”

    - „Michnik, przyjaciel intelektu i tolerancji, potrafił tak sprzedać nadętą legendę swojej walki, że przy całej megalomani i kombatanctwie, wyszedł na cichego i pokornego serca.”

    http://kontrowersje.net/node/700

  367. XP napisał(a):

    2.Cudowne uzdrowienie ślepca? Matka Kurka o proroku Adasiu Michniku (kolejne fragmenty):

    - „Obecny Michnik zniósł Michnika dawnego, Michnika już nie ma, jest mokra plama. Nie ma go jako intelektualisty, nie ma go jako redaktora, pozostał fanatyczny, przesiąknięty radykalizmem, autorytarny demagog.”

    - „Jak każdy demagog, prymitywny i bezczelny w głoszeniu moralnych tyrad, tak prymitywny i bezczelny, że języka w gębie można zapomnieć.”

    - „Jest coś takiego w człowieku, że gdy słyszy ewidentne kłamstwa i to kłamstwa zaopatrzone w ideały, chce mu się tylko jednego, chce się wstać i zdzielić w zakuty łeb, nawet za cenę tego, że już na wszystkie czasy zostanie ometkowany jako oszołom, faszysta i antysemita.”

    - „Gdybym był dziś na miejscu Lisa, po prostu bym wstał i zdzielił Michnika w zakuty łeb, za intelektualną marność, za tanie moralizatorstwo, za cynizm wyniesiony na ołtarze wolności i za ciemnogród nazywany otwartością umysłu.”

    http://kontrowersje.net/node/700

  368. narciarz2 napisał(a):

    Przejrzalem wpis Matki-Kurki na temat Michnika, przejrzalem komentarze, i tak sie zastanawiam, czy to ja zapomnialem jezyka polskiego, czy moze byly dwa programy Lisa z Michnikiem? Ten, z ktorego stenogram ja czytalem, byl interesujacy. Wymiana zdan chwilami bardzo ostra, ale na poziomie z obu stron. Powiedzialbym, ze to byla szermierka lekko stepiona bronia. Krew sie nie lala, ale kilka siniakow pozostalo na obu dyskutantach. Podobalo mi sie, ze Lis ostro przycisnal Michnika, i podobala mi sie obrona. Nade wszystko, wydaje mi sie ze zrozumialem stanowiska obu adwersarzy. Podsumowujac, ostro ale na poziomie i bardzo ciekawie. Takie bylo moje wrazenie po przeczytaniu pisemnej wersji programu. Jezyka ciala oczywiscie nie widzialem w wersji pisemnej.
    .
    A w komentarzach czytam, ze Micnik to mokra plama i ze Micnik nie istnieje. Jak to zrozumiec? Czy ja nie potrafie czytac po polsku, czy moze fanatyczni anty-michnikowcy przekroczyli prog halucynacji i widza rzeczy, ktorych nie bylo?

  369. XP napisał(a):

    3.Cudowne uzdrowienie ślepca? Matka Kurka o proroku Adasiu Michniku (kolejne fragmenty):

    - „Służę 50 intelektualistami z Pragi, 30 z Monachium i 15 z Wiednia, wszyscy potwierdzą, że gdyby nie Michnik, nie byłoby Kaczyńskich. Michnik po tym co sobą zaprezentował z powodzeniem może zostać ochrzczony oszołomem, ten sam obłęd w oczach, który widać u Kurskich i Kaczyńskich.”

    - „Same podobieństwa, tyle, że lewacki fioł i fanatyzm Michnika jest lustrzanym odbiciem endeckiego fioła Kaczyńskich, śmiem jednak twierdzić, że Kaczyńscy okradną ludzi z rozumu i nadziei, natomiast Michnik ze wszystkiego.”

    - „Śmiem twierdzić, że Kaczyńscy sprzedadzą się dla władzy, Michnik sprzeda się każdemu i sprzeda każdego, za ideologię.”

    - „Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale dziś mam nieodparte wrażenie, takie ocierające się o pewność, że Michnik był bojownikiem o socjalizm z ludzką twarzą, a że poszło rykoszetem i za daleko, no to trzeba było zakneblować rzeczywistość i archiwa, tak aby mitologia nie zdechła.”

    http://kontrowersje.net/node/700

  370. zofia napisał(a):

    Miner,
    ja czytałam ustawę zasadniczą a nie jakieś ustawy.
    One nie mogą naruszać konstytucji.
    Więc nie odwracaj kota ogonem.
    Prezydent i tak jest takim prawnikiem, jak z koziej dupy traba.
    Nic tego nie zmieni. Konstytucji nie rozumie albo jej nie zna.
    ***
    Ja mogę to ewentualnie t pod Putinem leżeć brzuchem a nie – przed Putinem.
    Coś Ci się pomerdało Kochanieńki.

  371. soulgarden napisał(a):

    Zofia, stała by pani na bramce w meczu wpływowi Żydzi i żydongi vs PiS, a zapewniam cię, że puściłaby pani kilka bramek gdyby w napadzie grał Lech Kaczyński z rodziną. Uparłaś się by dokopać nie tylko PiS, ale i żywym trupom – zgodnie z algorytmem jaki produkujecie poza bezpośrednim ołowiem. Jak to tłumaczysz?

  372. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Wydaje się, że Pan Adam Michnik miał lepsze i gorsze momenty w trakcie wywiadu za lepszy można uznać np. ten:
    Sądząc po ostatnich wyborach parlamentarnych można przypuścić (nie wdając się w to, kto wygrał), że przegrali zwolennicy radykalnej koncepcji odwetu, jednocześnie radykalnej koncepcji silnego państwa, rozumianego jako centralizacja władzy, jako budowa państwa podejrzliwości i strachu.
    Za gorszy i to wypunktowany w dzisiejszym wydaniu GW ten:
    Ale czy pan krytykując premiera Kaczyńskiego, tamtą władzę, nie szedł za daleko? Bo nie wahał się pan porównać Jarosława Kaczyńskiego do Putina, choćby jeśli chodzi o fundamenty tego, na czym ta władza miała być zbudowana.

    - Do Putina? To bułka z masłem i z kawiorem. Ja go porównywałem znacznie ostrzej. Twierdziłem i mówiłem publicznie, że w nim się odwzorowała kultura polityczna bolszewizmu.

    Putin to jednak nie jest bolszewizm, to jest wielkorosyjski autorytaryzm i to jest idea odbudowy imperium, idea przeobrażenia polityki w spec-operacje, operacje służb specjalnych. I w tym sensie uważam, że polityka premiera Kaczyńskiego była realizacją polskiej wersji putinizmu. I uważam jeszcze, że to nie jest żadna specyfika polska, tylko w niemal wszystkich krajach postkomunistycznych obserwujemy dzisiaj ten proces. I w tym sensie Polska znów znalazła się na rozdrożu.
    [...]
    Tak podejrzewałem. Dobra, gdzie pan widzi ten odwet w dzisiejszej Polsce?

    - Wie pan, ja może powiem tak. On się manifestuje w wielu bardzo wypowiedziach polityków PiS, w sporej ilości wypowiedzi polityków Platformy, wreszcie w pewnej aktywności intelektualnej dużej części publicystyki i telewizyjnej i radiowej i gazetowej.

    To wytwarza klimat, który ludzi często paraliżuje. Jeżeli pan sięgnie dzisiaj okiem nieuprzedzony do opowieści o Niemczech z lat powiedzmy 29-33, czy do opowieści o Rosji sowieckiej z lat powiedzmy 25-29, to zobaczy pan, że to wszystko zaczyna się od słów „najpierw trzeba człowieka odczłowieczyć słowami”.

    Ale to co potem, to pan przewiduje, że tu znowu będzie wielka czystka?

    - Proszę pana, ja nic nie przewiduję, ja ostrzegam. Moją rzeczą jest ostrzegać.
    _______________
    Myślę, że są jakieś granice do jakich można demonizować tą żałosną bandę pajaców stojącą na czele PiS: Prezydenckiego Trolla jego brata i spółkę i Pan Adam Michnik chyba je zbyt szerokim łukiem przeskoczył.

  373. Marysia napisał(a):

    Narciarz2, nie przejmuj się. Takich jak ty, którzy myślą jak telewizory, są miliony. To nie twoja wina, że żyjesz w kraju w którym media decydują o tym co i jak mamy rozumieć, więc stąd twoje zaskoczenie. Gdybyś potrafił sam myśleć, nie miałbyś teraz takich dylematów, a tak to teraz oczekujesz kolejnych instrukcji bo czujesz się zagubiony jak dziecko we mgle. Biedaku, ale za to oświecony.

  374. głos zwykły napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,7547.....adzie.html
    GW także niepotrzebnie zabiera głos w sprawie, która jest sądzona w I instancji w sądzie. Powyższy artykuł jest sprzeczny z zakazami sformułowanymi w prawie prasowym. Rzeczą prokuratury jest teraz oskarżać, obrońców bronić, a sądu sądzić. Zarzuty dr. G…. są postawione artis legis, to nie jest taka polityczna sprawa, jak dziadka Jaruzela. Tak czy inaczej dramatem polskiej służby zdrowia jest to, że państwowe jednostki służby zdrowia od dawna się sprywatyzowały w sposób korupcyjny, na czym uszczerbek ponoszą pacjenci. Rzeczywista prywatyzacja służby zdrowia wydaje się godzić w interesy korporacyjne tego środowiska żyjącego prywatnie na państwowym. Całkiem inną rzeczą jest natomiast dyskusja czy komercjalizacja sama w sobie jest właściwą reformą. Myślę, że są istotne racje za utrzymaniem państwowej służby zdrowia i nie należy w tym względzie lekceważyć opinii środowiska lekarskiego (pomimo tego, że wielu lekarzy czerpie z tego niejasnego układu prywatne korzyści). Słuszny argument to ten, że NFZ jest jeden i jest wielce zbiurokratyzowany (jak będzie miał wybór pomiędzy kasą i życiem pacjenta, to wybierze oszczędzanie kasy) i że negocjacje prywatnych palcówek służby zdrowia to mogą być w tym kontekscie negocjacje mrówki ze słoniem. Zupełna dysproporcja pozycji przetargowej i dalsza demoralizacja służby zdrowia, która da jeszcze większe odhumanizowanie pacjenta.

  375. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Jeśli chodzi o korporacje i demoralizacje społeczeństwa, to ja po prostu zauważyłem, że bardzo upowszechniła się postawa, taka jaką zaprezentował w swoim czasie niejaki Baksik – stroiciel fortepianów. Takich zdolniachów Baksików geszefciarzy, to mamy tutaj dziesiątki tysięcy. I ja uważam, że za zbaksikowanie polskiego społeczeństwa odpowiada jednak PRL. Przypomnę tylko, że Narodowa Demokracja i sam Roman Dmowski formułował obowiązek patriotyzmu, tak aby do społecznej kiesy dokładać i nie oczekiwać wdzięczności, a nie jak nam współcześni ryj co i raz zagłębiać do parującego żarciem koryta, wesoło pokwikując i wystawiać dupne szynki do całowania innym, którzy tylko się oblizują zapachem. Przypomnę także w tym kontekście, że nie daliśmy dupy za darmo Niemcom w 39 roku, tylko ponieważ J. Beck z trybuny Sejmowej powiedział: że najważniejszy w życiu jednostek i narodów jest honor i klaskali mu ludzie, którzy nie przeżyli II wojny światowej, albo musieli zapomnieć o powrocie lub też życiu w Polsce. Następne pokolenia, które wychowały się w PRL-u i III RP oraz IV RP już nie miały takich poglądów :D

  376. soulgarden napisał(a):

    Właśnie tu jest pies pogrzebany. To są proste modele kodowania skojarzeń. To jest też krocząca manifestacja postawy, która nadaje sens tekstom ostrożniejszym. Co chcesz stan w zamian jeszcze? Odsłoniłeś się czy nie?

  377. soulgarden napisał(a):

    http://s101.chomikuj.pl/C.....d=30044500
    Myślałem, że nie ma w Warszawie pomnika 44-89, ale tylko stalinowskich 44-56 na targówku.

  378. soulgarden napisał(a):

    Wiersz o nieobamianiu się

    pośród splunięć i splów
    wbrew bestialstwu
    pisałem ten prosty wiersz
    Lis mówił jeszcze niedawno
    o 2:0 w setach i 2:0 w gemach
    czy coś w tym stylu
    i mówił, że
    to jeszcze nie 90-ta minuta
    wielu oglądających wieczór
    kumało zwyczajnie
    a on dodawał tylko
    nie wiadomo czy
    musiałby zdarzyć się cód
    by Obama uległ kandydatowi republikanów
    czy kandydat demokratów uległ McCainowi
    a w trakcie
    dowiaduję się teraz
    że już większość komentatorów mówi
    Obama wygrał te wybory
    a wiersz będzie
    jaknajbardziej aktualny

  379. Zdzisław_1 napisał(a):

    Zofio
    Gratulacje wygrałaś zakląd o Piwo > dzis wypije za Twoje zdrowie -Wygrał wybory Twój typowany kandydat Obama.
    Pozdrowienia

  380. Zdzisław_1 napisał(a):

    Witam czytając ostatnie wieczorne wpisy dnia 4.XI. zwrocilem uwage na pewien drobny fakt.
    Glos zabierali prawie w calosci etatowi propagandyści PIS i dyskutowali sami miedzy sobą.Stwierdzilem w swoim zakresie (może nie mam racji) ze im nie potrzebny dyskutant, ktory ma inne stanowisko i którego trzeba zasypac jakimis rzekomo dowodami.Ci zawodowcy maja chyba jakieś normy musza napisać tle i tyle i nie wazny adresat tylko tresc ktora maja przesłac.PIs ma zarliwych propagandystów,szkoda że tylko speców od propagandy a nie np. od gospodarki.
    Następna myśl jaka narzuca sie sama to sprawa Michnika.Nazwe to juz sprawą,boten cyrk który sie toczy wokól Michnika dowodzi że to nie jest walka z przeciwnikiem ideologicznym,tylko ze te ataki wskazuja ze osoby atakujace Michnika przechodza oby wyleczalną chorobe typu fiksum dyrdum ( tak za moich mlodych lat nazywano osoby ktore nia mają rowno pod sufitem)
    Winic Michnika za wszystko nawet za to ze mamy braci Kaczyńskich?
    Przeciwnicy Michnika nie wiedzą ze chcac go zwalczyc pomniejszyc jego role wystarczy nie winic go za nic.pis gdyby zaczął chwalić Go osiągnal by skutek odwrotny ludzie zaczeli by podejrzewac ze Michnik nie jest taki wazny.A teraz co sie dzieje Kazdfz rozmowa red,Semki,Michakskiego, i wielu innych(kazdy ma zapewne swoje typy) rozpoczyna sie od kurtyazji do rozmowcy by za chwile na jakiekolwiek pytanieodpowiedziec tak,ale gdyby nie GW i Michnik ( czasami zmiwnia sie tylkoGW na Po iMicnnik na Tusk)
    Nie wiecie że Michnik juz od wielu lat nie jest wyrocznia ze teraz ludzie mając tule roznych informacji nie musza wszystko przyjmowac co powie Michnik jako objawienie.Potrafia smi oceniać a tak atakujac Go dodajecie mu tylko blasku, bo nawet ludzie ktorzy nigdy nic nie przecztali co napisal Michnik słyszac wasze ataki mowi O ten facet musi być OK jezeli gwardia Bracci tak go atakuje.Dla mnie Michnik teraz jest zwyklym redakt. z ktorym sie czasami zgadzam a w wiekszosci nie.Inie przeszkadza mi czy On uważa że Kiszczak to dzentelmen a ja mam naprzykład inne zdanie.To jest podobnie jak mój stosunek np. uchachanego, jest i pisze bo mu płacą A ja najwyżej przeczytam lub nie i odpisze polemicnie lub nie,a co jezeli Uchachany napisze cos co ja nie lubie lub nie znoszę np. że cebula jest bardzo dobra i zdrowa, A ja uwazam że przeciwnie nie jest dobra i czy zdrowa to nie mogę sie wypowiedzie bo jej nie lubie i nie jem. I co mam robić zmordowac Uchachanego? Ja przeciez nic nie wiem o uchachanum (przepraszam Cię Uchachany ze taki wziąłem przykład i naduzywam twojego pseudo) czy jest łysy,gruby,chudy brzydki,ładny poprostu nic o nim nie wiem.I gdy przestanie pisac lub ja czytac pisac poprostu zniknie z \z mojego zycia. Dajcie sobie juz spokoj z Michnikie bo to staje się nudne.
    Pozdrawiam

  381. jasnaanielka napisał(a):

    Pawle – 9,50 – Rzecz w tym, że niewiele mam Michnikowi do zarzucenia. Z jego poglądami się zgadzałam i zgadzam, nawet jeśli są tak „pod prąd”, jak te o zbiorowej odpowiedzialności emerytów. Rzecz w tym, że człowiek, który stworzył podstawy intelektualne polskich przemian, umożliwił sporej ilości bezimiennych kiedyś ludzików wspięcie się na szczyty, dziś jest powszechnie znienawidzony przez tych, co mu najwięcej zawdzięczają. Bo czym-kim bez jego działań byliby dzisiejsi Mężowie stanu formatu braci Kaczyńskich, tuzy dziennikarstwa takie, jak Ziemkiewicz, Wildstein czy Semka? To właśnie na plecach Michnika, Kuronia i /już prawie fizycznie/ Wałęsy jednostki tego typu wypłynęły, jak korki na fali i teraz im z twórcami własnego sukcesu nie po drodze.
    I to jest samotność Adama, którą ja dostrzegam a on też widzi. Jego przyjaciele odeszli, jak Kuroń, Geremek, Drawicz i paru innych zaś ci, co się do władzy i stanowisk dorwali będą go systematycznie zadeptywać, aby sobie dodać wartości we własnych oczach.
    Michnikowi pasuje i toga i tytuł trybuna ludowego, jednak coraz większy tłum tych, co go chcą zakrzyczeć ustawia się wokół niego. Oni go nie chcą, oni chcą by został zapomniany a jego rola odwrócona. I zrobią wszystko, aby wbrew narodowym interesom unicestwić do reszty rolę Michnika i Wałęsy w polskich przemianach i obaleniu starego porządku w Europie.
    Pozostanie rozbicie muru berlińskiego i aksamitna rewolucja.
    W tym kontekście nie podobała mi się ta pozycja w fotelu z zelówką wycelowaną w widownię. Wyglądał tak, jakby mu było trochę wszystko jedno, jakby ze swego Olimpu, w pozie niedbałej wygłaszał swoje mądre myśli. Postawa kłóciła się z treścią wypowiedzi. I takie były moje, prywatne odczucia.

  382. Paweł Luboński napisał(a):

    JasnaAnielka: „Postawa kłóciła się z treścią wypowiedzi.”
    .
    Psychologowie nauczają, że jeśli mowa ciała jest sprzeczna z wypowiedzią werbalną, należy raczej zaufać ciału. Jaki stąd wniosek? Nie wiem…
    .
    Przy okazji do Gospodarza czy też administratora blogu: blog żyje wciąż w czasie letnim! Wypowiedz J.A. z 9:14 przeczytałem o 8:30.

  383. zofia napisał(a):

    Zdzisławie,
    to było do przewidzenia. Mnie wybór Baraka Obamy na 44. prezydenta USA nie dziwi.
    Sam mogłeś oglądać dzięki różnym mediom olbrzymia mobilizację amerykańskiego społeczeństwa, które miało dosyć Busha i jego polityki.
    Nawet w maleńkiej wiosce irlandzkiej, gdzieś na rubieżach Europy, gdzie żyli potomkowie matki Obamy trzymano kciuki za tego Mulata (a nie Afroamerykanina, jak piszą polskie media).
    To mi przypominało polską mobilizację społeczeństwa i te 4 mln więcej Polaków, którzy poszli do urn odsuwać PiS od władzy.
    Tak samo będzie, gdy Lechowi Kaczyńskiemu przyjdzie do głowy ochota kandydować po raz drugi na prezydenta RP.
    Są pewne wzorce politycznych zachowań, które współczesne społeczeństwa już nie akceptują.
    Poza tym takie działania jak brak tolerancji, segregacje ludzi z różnych powodów, czy to rasowych, czy politycznych czy też religijnych, nie przestrzeganie praw człowieka, wciąganie państwa i jego obywateli w absurdalne wojny, gdzie giną ludzie i temu podobne – prędzej czy później nie będą tolerowane i reakcje społeczeństwa są jednoznaczne.
    Doświadczała to Polska za PiS, doświadcza Ameryka za Busha i jego konserwatywnych poprzedników.
    Po prostu, Bush był tą kropla, która przelała czarę goryczy w USA.
    Pewnie polskie prawicowe media określa, że USA skręca na lewo, ja zaś wolę stwierdzić, że to raczej USA wraca do demokratycznych korzeni, do pewnych pryncypiów demokracji.

  384. Edwar D.Dana napisał(a):

    A propos „tornado”

    Z Rzeczypospolitej:

    Greenspan zakłada, że człowiek jest istotą całkowicie racjonalną.Tymczasem eksperymenty prowadzone przez psychologów społecznych od ponad 40 lat dowodzą, że chciwość, panika oraz inne przejawy irracjonalności odgrywają decydującą rolę w podejmowaniu decyzji ekonomicznych. To nie jest jakaś nieuchwytna, ezoteryczna wiedza.

    Pareto np wiedzial o tym dawno.

    Ale po co Parto?
    To wiedzieć powinien każdy. Każdy z nas powinien znać stopień własnego zakłamania, zwłaszcza w czasach kiedy to nie: uczciwość, bojaźń boża, miłość bliźniego i takie tam inne są kryterium najwyższej pozytywnej oceny naszych decyzji i postępków, Tym kryterium jest dziś „racjonalność”. Dlatego tyle wokół tej racjonalności załgan.

    http://www.rp.pl/artykul/.....asza_.html

  385. Edwar D.Dana napisał(a):

    Humor globalny.

    Za GW:
    zapytałem dwójkę studentów z Tuły, na jakie święto przywieziono ich do Moskwy. – Rocznicę wygnania z Kremla polskiej załogi w 1612 r. – odpowiedziała dziewczyna. – Ale Polacy byli tu z polecenia Waszyngtonu i za pieniądze z USA – dodał zupełnie serio jej towarzysz.

  386. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    a propos
    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61904

    To już nie wystarczy powiedzieć dziewczynie „kocham cię”?
    Trzeba od razu z łapami?

    Tak z moich czasów nie było. :D

  387. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Za moich też! Ach, ci mężczyźni…

  388. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, ja tam nie wiem, bo czasy też nie moje. Ale jeśli ktoś mówi „kocham cię” i lezie z łapami, to mamy akurat pełną zgodność wypowiedzi werbalnej i niewerbalnej. Gorzej by było, jakby kochał, a nie lazł…

  389. Zdzisław_1 napisał(a):

    EDD. To Ty piszesz za moich czasów? „kocham Cie dziewczyno ” myslalem ze te” łapy” to Twoje czasy a tu mas Ci los tych latek to troche masz? to też nalezysz do tych co ja nazywam ciągle się dziwią. Ale to nie jest chyba wada ale nawet zaleta.
    Pozdrawiam
    Ps. w Rzeczposplitej red. Ziemkiewicz znów sie dziwi

  390. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dzieckiem bedac pod wplywem Indian z plemienia Apaczow cwiczylem sile woli. Czekolade lubilem i lubie, a zwlaszcza sliwki w czekoladze. Niestety ulegaja one szybko zepsuciu.
    A wiec dzieckiem bedac zwlekalem…. no coz…
    Kiedy doroslem wolalem ulec sam zepsuciu niz czekac.

  391. zofia napisał(a):

    Kochani Panowie,
    mój świętej pamięci Papa, edukując mnie do życia dorosłego zwykł mawiać: Córuś, ty w żadne dyrdymały jakie wygadują nie wierz, mężczyzna to egzemplarz jednonerwowy, od oka do kutaska i z powrotem. Cł
    Mama sprawę przedstawiała prościej – im tylko jedno w głowie.
    Doświadczenie moje podpowiada, ze generalnie moi rodzice mieli racje.
    Co nie oznacza,iż ta męska przypadłość jest taka straszna.
    Amen.

  392. zofia napisał(a):

    Jak zwykle zjadło przy korekcie tych wszystkich ę i ą.
    *
    Tata mówił dalej – cała duża głowa pracuje nad tym by ta mała główka mogła pofiglować.

  393. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Rocznik 48
    A wiec globalny 68 przezylem bardzo swiadomie. Polski tez ale to inna historia.

  394. zofia napisał(a):

    EDD
    - nie wiem kiedy masz czy miałeś urodziny, ale z okazji okrągłej rocznicy – wszystkiego najlepszego!
    Od pewnego czasu, co 5 lat, „okrągłe” urodziny spędzam na morzu. Dlatego 21 listopada płynę do Szwecji.
    Uroczysta kolacja na promie, noc na pląsach i zabawach, potem moja ulubiona Skania i spotkanie z przyjaciółmi.
    Przy okazji – zakupy w adwentowej atmosferze prezencików świątecznych dla bliźnich w Polsce.
    Lubię i Ystad i Malmoe a szczególnie uniwersytecki Lund. I takie weekendy po drugiej stronie Bałtyku zawsze są dla mnie szalenie przyjemne.

  395. jasnaanielka napisał(a):

    U Passenta głośno i wyraziście gęga magrud
    http://passent.blog.polit.....ment-99756

  396. Zdzisław_1 napisał(a):

    No i pomału tworzy sie grupka osób ktora pamieta i przezywała calkiem iinaczej.
    a dla Zofii ten jednonerowy moze myślał dazył ale nie robil to na „chama”
    Ps. te polskie znaki ja juz coraz mniej zwracam na nie uwage bo nieraz dostaje takie uwagi „bez polskich znaków”

  397. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Nie tylko polskie znaki. Wydaje mi się ze brak w twoim pisaniu „emotikonow”. Oczywiście możesz ich nie wpisywać ale żeby czytać w blogach powinienes je znać.
    Wpisz w google „emotikon” znajdziesz na pewno.
    Zofio
    Miłej wycieczki.
    Ja jestem Wodnik więc już po rocznicy.

  398. Edwar D.Dana napisał(a):

    Link do emotikon

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Emotikon

  399. Zdzisław_1 napisał(a):

    Przepraszam ze jeszcze ja.

    Ale tak po swojemu analizuję te wybory w USA i doszedłem do takich stiwerdzen wzrost frekwencji wyborców,ale mysle że to nie tylko kolorowi powiekszyli ta frekwencje ale i biali. I glosowali nie na kolorowego czy na białego choc i tak napewno było.(tak myślalem,ze biali zmobilizuja sie i nie dopuszcza by wybrać kolorowego) ale okazuje sie ze nie znam sie na ludziach zreszta tak mi odleglych.
    Ale inna refleksja,Ludzzie bez wzgledu na kolor skory nie lubia i nie chca radykałów chca normalnosci chca co dziennie iśc po zakupy anie czekac czy jest jakas wojna itp.rzeczy ktore burza ich nazwijmy nudne życie. I to samo odnosi sie chyba do nas niechcemy rozliczać chce spokojnie wypic piwo chce póc na ognisko by upiec ziemniaki teraz przy wykopkach. itp I obysmy przy naszych wyborach równiez sie zmobilizowali i wybrali normalność.
    Zwroccie uwagę na wypowiedz Obamy o MCCainie walczyl do końca ale jego cale zycie to była walka o AMERYKE.Nasz by tak powiedział o przeciwniku? Powiedział Tu My a tam gdzie Oni stało ZOMO” Piekne sormułowanie” My i Oni.
    juz postaram sie nie marudzic chyba ze zostane wywolany jakims komentarzem z którym sie nie zgadzam lub uwazam ze bledny wiec wtedy nie mozna przejśc obojetnia
    Pozdrawiam

  400. Edwar D.Dana napisał(a):

    I żeby było sprawiedliwie. Zofio co by ci rodzice mówili gdybyś miała to czego nie masz?
    Mnie mama zawsze ostrzegała…

  401. Edwar D.Dana napisał(a):

    „Wałęsa radzi prezydentowi-elektowi, by szybko zdecydował, kim dla świata będą Stany Zjednoczone – policjantem czy strażnikiem wartości

    Nie wiedzialem ze jest jakas roznica.
    Policjant to nie milicjant.

    http://www.dziennik.pl/po.....baka_.html

  402. zofia napisał(a):

    EDD
    - podsłuchałam mowy taty do brata, ale nie ujawnię co mówił.
    Powiem tylko ze słówko kondom (nie mówił – prezerwatywa) padało dosyć często.
    Ojciec wychowywał nas racjonalnie i prawd o świecie nie omijał w bawełnę. Chociaż sam był kilka razy ugodzony strzałą amora i to wcale nie źle.
    Ciekawa jestem czy pisałby te swoje „zakochane” listy do swojej Cipulki (która, oczywiście, nie była moją mamą), gdy wiedział, że jego córka to kiedyś, po tych ponad 40-tu latach latach przeczyta?!
    Ba! pomijając intymności, wykorzysta w swoich książkach?
    Mój tata był mężczyzną absolutnie 100%.

  403. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio

    Dlatego też nie zostałem jak zalecał pewien Pan Indianinem.
    Indianin zawsze zaciera slady.
    Po cholere?
    Twoj Ojciec mial racje.

  404. Edwar D.Dana napisał(a):

    Policjato formacja przeznaczona do ochrony bezpieczeństwa ludzi i mienia oraz do utrzymywania bezpieczeństwa i porządku publicznego. Do jej głównych zadań należy pilnowanie przestrzegania prawa i ściganie przestępców, jak również zapewnienie ochrony i pomocy w sytuacjach kryzysowych zarówno wobec ludzi jak i mienia. Jeżeli jest to konieczne, policja nadzoruje na poziomie operacyjnym także wszelkie służby ratownicze.
    Policja jest fundamentem stabilnego i bezpiecznego państwa.”

    Milicja kojarzy mi się z formacja krawców, nauczycieli, szewców, ogrodników itp w nadzwyczajnych okolicznością uzbrojoną. Pachnie tym czego nie lubię, Rewolucją.

  405. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnejanielce mowe odebralo?
    Czy co?
    Bo Pawel to rozumiem. Zajety.

  406. miner napisał(a):

    Fragment komentarza do wyborów za stroną:
    http://kryzys.mises.pl/20.....na-zmiany/
    .
    „Gratulujemy zwycięzcy konkursu na następnego Mistera Ameryki. Zostanie nim Barack Obama. Kolejne zwycięstwo “demokracji” i wszyscy wracają do domu naiwnie myśląc, że mają na cokolwiek wpływ.
    .
    Tak, ten sam Obama, którego czołowi sponsorzy to lobbyści Goldman Sachsa, JP Morgana, Citigroup, Morgana Stanleya, a także Lehman Brothers i Fannie Mae. Filarów współczesnej oligarchii finansowej, która doprowadziła USA na skraj zapaści. Tak ten sam, który popiera interwencję w Iraku i w Afganistanie.
    Ten sam Obama, który nie przejmuje się tym, że Medicare, Medicaid i Social Secutiry wkrótce rozsadzą budżet Stanów Zjednoczonych. Tak, ten sam, który popierał Plan Paulsona.
    Tak, ten sam, który popierał pożyczanie w sektorze subprime, jakie doprowadziło do obecnego kryzysu (i w ten sposób wykreował sobie sfrustrowany czarny elektorat, tracący obecnie mieszkania).”

    .
    .
    To tyle w temacie „Obama for change”.

  407. jasnaanielka napisał(a):

    Do wieczora!

  408. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ogarnęło mnie lenistwo ale także chęć na wspominki o dawnych czasach i ludziach. Wspomnienia i biografie mają to do siebie że nie muszą być prawdziwe. „Co tam będę zmyślał” pomyślałem. To wymaga wysiłku. Sięgnąłem po pierwszy z brzegu wzorzec i tak powstała:

    OPOWIEŚĆ O TYM JAK ADAM SIĘ UCZYŁ

    Adam uczył się bardzo dobrze, a nawet świetnie. Nie ukończył co prawda gimnazjum ze złotym medalem, ale i tak nie w kij dmuchał.

    Zapewne uczyłby się również bardzo dobrze w szkole wyższej. Niestety, władze usunęły go z uniwersytetu za to, że był rewolucjonistą. A tego rząd nie mógł znieść. I sekretarz nie pozwalał rewolucjonistom na naukę w szkole wyższej.

    Więc Adamowi nie pozwolono kształcić się na uniwersytecie.

    Ktoś inny na jego miejscu pozostałby bez wyższego wykształcenia. Ale Adam postanowił zrobić inaczej.

    Powiedział do swego ojca tak:

    - Muszę ukończyć wyższe studia.

    Czas mijał. Minęły lata od usunięcia Adama z uniwersytetu. Wreszcie Adam napisał podanie do ministra oświaty. Prosił, by pozwolono mu przystąpić do egzaminów końcowych z wszystkich przedmiotów.
    Zdumiony minister pomyślał sobie: Trzeba zapytac w KC.

    „W jaki sposób on zda wszystkie egzaminy od razu? Przecież nie chodził do żadnej uczelni. Dobrze. Udzielę mu pozwolenia, ale wątpię, żeby mu się to udało”.- Pomyślało KC.

    Kiedy nadeszło pozwolenie ministra, Adam wziął się ostro do nauki.

    Całe dni spędzał z książką w ręku, czytał, pisał, uczył się języków obcych, tłumaczył i tak dalej.

    W lecie poszukał w ogrodzie cichego zakątka w alei zarośniętej gęsto lipami. Wkopał w ziemię stół i ławkę. Rankiem przychodził tu i uczył się samotnie aż do obiadu.

    Po odpoczynku kąpał się w rzece, powracał do swego stołu w ogrodzie i znów uczył się trzy lub cztery godziny. A wieczorem, po drugim spacerze i kąpieli, znów widziano go pochylonego nad książkami.

    Cała rodzina była zdumiona tym, że Adam może się tak dużo uczyć. Lękano się nawet o jego zdrowie. Ale Adam powiedział swoim najbliższym:

    - Człowiek, który umie prawidłowo odpoczywać, potrafi dużo uczyć się i pracować.

    Rzeczywiście, Adam prawidłowo odpoczywał. Godzinę uczył się, potem uprawiał gimnastykę. Później znów pisał godzinę lub dwie, a następnie biegł nad rzekę i pływał.

    Po odpoczynku lub spacerze w lesie wracał do książek i uczył się znowu.

    W swoim letnim gabinecie, w pobliżu stolika, ustawił drążek do ćwiczeń gimnastycznych. I od czasu do czasu ćwiczył na drążku.

    W ładną pogodę kąpał się w rzece kilka razy dziennie. Pływał doskonale. Tak znakomicie, że wszyscy byli zdumieni.

    Jeden ze znajomych Adama, wspominając przeszłość, opowiadał o groźnym jeziorze na Mazurach, w którym utonęło wiele ludzi. Jezioro to było bardzo głębokie, znane z zimnych prądów, wirów. Ale Adam śmiało pływał w nim.

    Ów znajomy powiedział kiedyś Adamowi, że musi być ostrożniejszy, bo w tym jeziorze toną ludzie.

    - Toną, mówi pan? – rzekł Adam.- Nie ma obawy, ja nie utonę.

    I popłynął tak daleko, że prawie nie było go widać z brzegu.

    Właśnie dzięki pływaniu i gimnastyce, dzięki prawidłowemu wypoczynkowi, Adam potrafił uczyć się wytrwale i opanował cały program nauki szkoły wyższej.

    Uczył się w ten sposób prawie dwa lata. A w ciągu tego czasu przerobił cały kurs uniwersytecki, czyli to, czego inni uczą się cztery lata.

    Zdał wszystkie egzaminy i uzyskał dyplom.

    A profesorowie tak mu powiedzieli:

    - Niezwykła rzecz. Przecież pan nie uczył się na uniwersytecie i nie słuchał naszych wykładów. Więc jak pan mógł przygotować się tak dobrze do egzaminów? Chyba panu ktoś pomagał.

    Adam odrzekł na to:

    - Nie, uczyłem się sam.

    Wówczas profesorowie zdziwili się jeszcze bardziej. A KC aż rozłożyło ręce ze zdumienia.

    Bo profesorowie i KC nie wiedzieli o tym, że Adam był nie tylko bardzo mądry i bardzo zdolny, lecz również bardzo pracowity. A tę umiejętność pracy zawdzięczał ćwiczeniom gimnastycznym i dobrze zorganizowanemu odpoczynkowi.

    Oto dlaczego Adam uzyskał dyplom uniwersytecki.
    ……………………………………………………………………..
    Żywot jakiego Świątka był mi wzorcem?

  409. Edwar D.Dana napisał(a):

    Malwa
    Napisz o swoim.

  410. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oczywiście „głosowałem” na McCaina. Poszło nie po mojej myśli.
    To dobrze. Jak w życiu coś nie idzie po mojej myśli to znaczy że będzie ciekawiej.

  411. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, a na jaki temat miałbym się wypowiedzieć, zakładając, że nie jestem już zajęty? O wyborach w USA mi się chce, zresztą nie mam wyrobionego zdania, bo bardzo powierzchownie obserwowałem kampanię. Śmieszą mnie tylko zacietrzewione polskie cietrzewie, z których jedni niemal na kolanach dziękują Bogu za Obamę, a drudzy wieszczą z tegoż powodu apokalipsę.
    .
    Masz w domu dzieło Zoszczenki? Ja niestety nie zaopatrzyłem się w nie w swoim czasie. Pamiętam jeszcze historię o tym, jak Adam nie zastrzelił lisa na polowaniu, bo był taki piękny.
    .
    Leyte, Malwa, XP – Bernard niejedno ma imię.

  412. Edwar D.Dana napisał(a):

    Malwa
    Rozumiem z tego że seks bez zabezpieczenia predestynuje do nonkonformizmu. Ba, ma wymiar heroiczny.

    Jedno pytanie.
    Czy tego co sie TYM robi zwykle bez prezerwatywy nie lepiej robić z wiatrem?

  413. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mam Pawle. A jakze by nie. Chyba bylo to w 1970 (?). Tyle ze lezy w polskim domu, a to jednak tysiace Km.
    Chcesz link?
    Prosze:

    http://pl.wikipedia.org/w....._o_Leninie

  414. Edwar D.Dana napisał(a):

    Po Polsku

    http://www.tvgawex.pl/~g12391/op_spis.html

    Po Rosyjsku
    http://lib.ru/RUSSLIT/ZOS....._lenin.txt

  415. zofia napisał(a):

    Malwa,
    żebyś nie spadł (ła) z krzesła!
    Mój ojciec był przede wszystkim oficerem polskiej marynarki handlowej w stopniu najwyższym, kapitanem żeglugi wielkiej (master captein).
    Oczywiście był w PZPR, z której to wyleciał z hukiem w 1953 r. Potem wrócił, w 1958.
    Chyba wiesz co to znaczy być wywalonym z partii w dobie stalinowskiej.
    Mam coś dla Ciebie z rarytasów.
    Otóż marynarze i oficerowie polskich armatorów wybrali go delegatem na III zjazd PZPR, który odbył się na wiosnę 1959 r. w Warszawie.
    Ciekawa jestem, który z obecnych partyjnych dupków będzie grzmiał dosadnie z trybun zjazdowych w oczy swojej partyjnej i zarazem państwowej władzy – takie mało komunistyczne stwierdzenia jak „W shippingu czas – to pieniądz” i wytykał wszelkie nieprawidłowości w zarządzaniu flotą administracji rządowej.?
    Pewnie nie wiesz, ale polska flota i polscy armatorzy działali w tamtych czasach – w warunkach globalnego rynku na zasadach zachodnich, a nie gospodarki socjalistycznej.
    Mówił o polskiej gospodarce morskiej, roli w tym Szczecina.
    Wiesz co polecił publicznie sternikom ówczesnej władzy, czyli tym wszystkim sekretarzom KC PZPR z tej trybuny zjazdowej:
    Trzymaj dobrze kurs. Nic w lewo, nic w prawo. Cała naprzód”.
    Jak nie wierzysz – polecam Głos Wybrzeża (Gdańsk, 14 marca 1959) i wielu innych pism z tego okresu. Zwłaszcza dzienników. Wszystkie to hasło wybiły na pierwsze kolumny.
    W materiałach telewizyjnych też znajdziesz.
    Tak to słynne „Cała naprzód” i to ” nic w lewo, nic w prawo” – weszło do języka polskiej polityki.
    Nawet „Solidarność” z niego bardzo chętnie korzystała, pewnie niezbyt świadoma, kto tego hasła jest autorem.
    Mogę Cię zapewnić,
    że to władza polityczna i centralna tłumaczyła się ojcu z posunięć gospodarczych w obrębie gospodarki morskiej, a nie na odwrót.
    Ojciec nie żyje od 17 stycznia 1970 r.
    Pozostawił za sobą kilka pokoleń świetnie wykształconych oficerów Polskiej Marynarki Handlowej, reaktywował szkolnictwo morskie, dzisiaj będące w randze Akademii Morskiej. Do końca swoich dni pracował w Polskiej Żegludze Morskiej. Zmarł na zawal serca, w pracy.
    Aha – kim był w PZPR – wiceprzewodniczącym komisji rewizyjnej ostatniej kadencji przed śmiercią w KW PZPR w Szczecinie.
    Fukcja społeczna, nie etatowa i bezpłatna.
    Gwoli ścisłości.
    Ja się ojca nie wstydzę, jak Kaczyńscy swego.
    Powiem więcej jestem dumna z jego działalności, i tej politycznej także, bo owocowała ona wartościami ponad politycznymi, które istnieją do dzisiaj.
    Z pożytkiem dla wielu ludzi.
    ***
    teraz oczekuję, że się pochwalisz swoim ojcem.

  416. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glosowi
    dedykuje

    http://www.tvgawex.pl/~g12391/op11.html

  417. Edwar D.Dana napisał(a):

    Malwa
    To ty tak calkiem bez bezpieki sie obchodzisz?

  418. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oj. Wyciety. Nie zauwazylem. OK.

  419. zofia napisał(a):

    Malwa,
    wyjaśniam,
    bo pewnie nie wiesz:
    * Ojciec oświecał brata w 4 oczy w gabinecie, a nie przez telefon! Nie było u nas w domu takich zwyczajów, by wychowywać nastolatków przez telefon.
    * W mieszkaniu, w którym mieszkam od 50 lat, telefon założono w 1985 r.,tj. w roku mego wyjścia za mąż, od 3-lat figuruje na moje nazwisko.
    * Moi rodzice się rozwiedli po 1956 r., ojciec miał oczywiście telefon u siebie w domu, ale w Polsce prawie każdy marynarz, a na pewno oficer marynarki handlowej – posiadał telefon.
    Nie był to przywilej wyłącznie elit partyjnych.
    * Kot spada na 4 łapy a nie na 4 kopyta.
    ***
    Może jednak najpierw pomyślisz ze 3 razy nim coś napiszesz.
    ***
    Gorszyć się słowem kondom na początku XXI wieku – to już kuriozalna ciekawostka…

  420. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, nudno! Kiedy zaczniesz się chełpić, że jesteś lepszy od podludzi nieużywających prezerwatyw?

  421. Paweł Luboński napisał(a):

    Szkoda, że Gospodarz tak szybko reaguje na Malwy i Glorie. Podobnie jak Szwejk strasznie lubię, kiedy ludzie bałwanieją do kwadratu, i chętnie poczytałbym tego więcej.

  422. Gloria napisał(a):

    Zofio, pozwolisz, że na twoj ostatni post odpowiem postem skierowanym do Edwara (mam nadzieję, ze w koncu zrozumiesz o co mi chodzi):
    .
    „Ja o „niebie” a ten o „chlebie”.
    Zrozumiał jak umiał i zadowolony. Teraz będzie się chełpił jaki to on jest nowoczesny, oświecony i lepszy od podludzi. Człowiekowi temu wydaje się, zresztą podobnie jak Zofii, że ten kto tosuje zabezpieczenia podczas stosunku jest automatycznie człowiekiem z tej lepszej półki. Półki dla oświeconych wybrańców, bo specjalistów od kondomów.”

  423. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle. Ja niektore rarytasy zbieram z blogu jako kopie.

    Goria
    Do KPN tez nie!!!. Za daleko bylo z lesniczowki?

  424. Paweł Luboński napisał(a):

    Droga Glorio, jak mogę się mylić, pisząc o własnych uczuciach? Ja naprawdę rozkoszuję się cudzą głupotą. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to zbyt szlachetna postawa, ale to silniejsze ode mnie.
    Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Przecież już ustaliliśmy, że jestem oświecony i lepszy od ciebie, podludzia.

  425. zofia napisał(a):

    Gloria uważa,
    ze wywyższam się bo wiem co nieco o skutkach stosowania prezerwatyw.
    Wolę się wywyższać niż złapać kilę albo AIDS z powodu niewierności kochanka.
    Słuchaj dzieweczko, uważasz, że
    wszyscy tu razem wzięci nie macie ze mną najmniejszych szans. A w czym że mianowicie?
    Bo jak w głupocie – to fakt, nie mamy żadnych szans.
    A tak na marginesie, szalenie mnie zainteresowało Twoje stwierdzenie iż moje dupsko jest oświecone i nieomylne.
    Ono na ogół bywa myte a nie omylne, oraz noszone w gaciach a nie oświecone.
    Na słowo kondom płoniesz rumieńcem a za gołymu dupskami wodzisz oczami wypatrując oświeconych.
    Za czasów mojej młodości nazywało się to po prostu – chcicą.
    Taka kobieca odmiana męskiej chuci.

  426. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jeszcze o Zoszczence.
    W nocie o nim w Wiki znalazłem:

    „W swoich opowiadaniach używał oryginalnego języka – nieprzetłumaczalnej na obce języki mieszanki gwary prostych ludzi i napuszonego, komicznego, urzędniczego stylu nowych radzieckich urzędników”

    „szanowny panie Pawle Luboński”"

    „wasze tłuste oświecone i nieomylne doopska”"

    „jesteście stadem nadętych bufonów na miarę tych yntelektualistow „
    „z tej lepszej półki”"

    „podczas stosunku jest automatycznie” „

    Jak widać oni mają też swoj język

  427. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Przecie to samczyk.
    Zawisc o oswiecone dupsko?
    On by chcial tez…, a jak nie tak jak my to przynajmiej tak:

    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61751

  428. Paweł Luboński napisał(a):

    Zdaje się, że ta nowa ksywka jest drwiną z dykcji prezydenta Kaczyńskiego? Oj, nieładnie.

  429. Edwar D.Dana napisał(a):

    Widzisz, ja stosuję te same zabezpieczenia co wy

    Zofio.
    Widzisz. Na prawde cos widzisz.

  430. Edwar D.Dana napisał(a):

    O Leszko!
    O Leszko!!!
    Z ciebie jest pocieszko.

  431. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ad

    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61964

    Nie dziwcie sie Zofio i Pawle. To taki masz wewnetrzny zart z ob. Jaszczampem

  432. Edwar D.Dana napisał(a):

    4 minuty minęły. Chyba już dawno zużył?

  433. zofia napisał(a):

    EDD
    nic nie widzę!
    Poza dulszczyzną do imentu.
    Ktoś chyba odreagowuje totalną porażkę amerykańskich konserwatystów.
    Mnie najbardziej interesuje to „ręczne wytlłmaczenie tak oczywistej prawdy”.
    Czy Sepleniący Parodysta Prezydenta – pokaże nam na video jak się nakłada „gumkę” na banana?
    Proszę w kolorze flagi amerykańskiej, z wypustkami, bo to nad wyraz demagogicznie.

  434. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nie Zofio, on stanął twarzą do wiatru. Chce się ogrzać choć na chwilę.

  435. zofia napisał(a):

    Jaszczomp
    tylko nie zapomnij na jaką główkę trzeba „gumkę” założyć,
    nie pomyl się:
    http://c.wrzuta.pl/wm1760.....&ft=d

  436. Edwar D.Dana napisał(a):

    No chyba wystarczy.
    Resztę oddajemy do kasacji. Czyż nie?

  437. Jaszczomp napisał(a):

    Nic a nic nie zrozumiała i z pewnością umrze w przekonaniu, że jest synonimem intelektu. Im ktoś głupszy tym ma większe mniemanie o sobie. Najważniejsze, że zna się na kondomach które nobilitują każdą miernotę na kogoś wyjątkowego. Brawo oświecona Zofio. Merytoryka była z pewnością twoją najmocniejszą stroną, już od urodzenia. Prawda Zofio?

  438. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do wieczora

  439. miner napisał(a):

    Stan:

    po prostu trzeba powołać efektywnie działający nadzór bankowy i sporządzać precyzyjne umowy z pracownikami banków. Nadzór bankowy powinien być przynajmniej taki, jaki w Polsce wprowadzili Bracia Kaczyńscy. Resztę należy zostawić rzetelności kontrolerów, czyli ludziom wśród których przez szereg lat obracał się Prezydent.
    .
    Czyli Twoim pomysłem na powstrzymanie powtórki z ostatnich wydarzeń na rynkach finansowych jest powołanie jeszcze bardziej efektywnego nadzoru bankowego od tego, który był teraz? I oddanie kontroli w ręce jeszcze bardziej rzetelnych kontrolerów od tych rzetelnych, którzy byli teraz?
    I to nazywasz „zmierzchem pewnej epoki ekonomicznej, która może wywołać głębokie zmiany polityczne na naszej planecie.”
    .
    Mnie to brzmi bardziej w stylu „socjalizm tak! wypaczenia nie!”

  440. miner napisał(a):

    Zofia:

    „ja czytałam ustawę zasadniczą a nie jakieś ustawy.
    One nie mogą naruszać konstytucji. Więc nie odwracaj kota ogonem. Prezydent i tak jest takim prawnikiem, jak z koziej dupy trąba. Nic tego nie zmieni. Konstytucji nie rozumie albo jej nie zna.”

    .
    Zastanawiam się nad uruchomieniem inicjatywy obywatelskiej, przejdę się razem z mleczarzem i pozbieram podpisy pod projektem zastąpienia TK przez Zofię. Po cholerę tam ma siedzieć kilku ludzi i się męczyć skoro Zofia już wszystko rozpracowała.
    Przynajmniej będzie weselej – wyjdzie przed publikę w czapce z prezerwatywy i oświadczy „Prezydent jest takim prawnikiem, jak z koziej dupy trąba. Nic tego nie zmieni. Konstytucji nie rozumie albo jej nie zna.” I dalej już poleci z górki :)

  441. miner napisał(a):

    Uchachany:

    Zofia to gwiazda tego bloga przyćmiewająca swym blaskiem inne gwiazdy, w tym niejednokrotnie nawet i Gospodarza :).
    .
    Fakt! Te rozbłyski supernovej sprawiają, że nauczyłem się już nie pić kawy przed monitorem w trakcie czytania jej wpisów.

  442. zofia napisał(a):

    Jaszczomp
    pewnie, że nic nie zrozumiałam, z zwłaszcza takiego określenia, jak „merytoryka” , w słowniku języka polskiego – nie figuruje, w prawodawstwie UE – również.
    I co z tym „ręcznym pokazem”?
    ***
    Synonimem jest moje imię, a nie ja.
    Coś Ci się jednak merda w szarych komórkach.
    No i ta agresja werbalna.
    Masz jakiś problem z którym sobie nie radzisz? Może można Ci jakoś pomóc go rozwiązać…
    ***
    Wyobraź sobie,
    że każdy człowiek, który ma świadomość swojej osobowości, samego siebie, ma też pewne wyobrażenie (mniemanie) o sobie.
    A także świadomość, że każdy człowiek jest wyjątkowym, nie powtarzalnym egzemplarzem.
    Nie wiedziałeś o tym?
    Mnie nie interesuje zupełnie, czy uważasz mnie za miernotę intelektualną czy nie.
    Twoj stosunek do mojej osoby jest mi zupełnie obojętny.
    Zresztą jak wielu innych ludzi również.
    Nie muszę co sekunda konfrontować siebie i swego życia z opinią wszystkich dookoła, by czuć się dobrze.
    Mnie to do szczęścia nie jest zupełnie nie potrzebne.
    Znam swoje walory intelektualne, wiem jak je wykorzystywać. I kiedy trzeba – wykorzystuję.
    Możesz dyskutować, jak chcesz (lub potrafisz) ze mną na określony temat, nikt Cię do tego nie zmusza. Tak jak i mnie do podejmowania takiej dyskusji.
    Obrażanie czy wyzywanie – mnie nie dotyka, ale wydaje wyłącznie świadectwo o Twojej kulturze. Chcesz objawiać chamskie maniery, Twoja sprawa.
    W mojej ocenie – masz problemy by utrzymać się w elementarnych standardach kindersztuby, jeśli wiesz co to jest.
    Ale moja opinia nie musi Ciebie interesować przecież….
    Miłego popołudnia.

  443. zofia napisał(a):

    Miner,
    ja to pestka.
    Poczytaj sobie opinie o prezydencie na forach internetowych.
    Kawy też nie pij. Bo się zakrztusisz z przerażanie, jak Polacy odbierają
    prezydenta RP.
    Co nie zmienia faktu, że z Lecha Kaczyńskiego taki prawnik, jak z koziej dupy trąba i ustawy zasadniczej nie zna, albo jest taki głupi, ze ją świadomie narusza, za co w kńncu przyjdzie mu ponieść konsekwencje.
    Doktorat i habilitacja, w tym przypadku o wiedzy nie świadczą.
    Sam się przekona niebawem w Brukseli.

  444. Jaszczomp napisał(a):

    zofia Says:
    listopad 5th, 2008 at 4:54 pm
    Jaszczomp
    „(…) Obrażanie czy wyzywanie – mnie nie dotyka, ale wydaje wyłącznie świadectwo o Twojej kulturze. Chcesz objawiać chamskie maniery, Twoja sprawa.”
    ————-
    zofia Says:
    listopad 5th, 2008 at 5:01 pm
    Miner,
    ja to pestka.
    Poczytaj sobie opinie o prezydencie na forach internetowych.
    Kawy też nie pij. Bo się zakrztusisz z przerażanie, jak Polacy odbierają prezydenta RP.
    Co nie zmienia faktu, że z Lecha Kaczyńskiego taki prawnik, jak z koziej dupy trąba i ustawy zasadniczej nie zna, albo jest taki głupi, ze ją świadomie narusza, za co w kńncu przyjdzie mu ponieść konsekwencje.
    ===================
    Jak śmiesz mnie pouczać skrajna obłudnico? Jak śmiesz pisać o chamskich manierach? Wpierw przeczytaj ty skrajna obłudo, skrajna lewacka dewoto co napisałaś i jak o prezydencie!!
    Dobrze też wiesz podła obłudnico co się wypisuje o Kaczyńskich na wszystkich forach i blogach internetowych od co najmniej 3 lat!! Choćby na tym blogu. Co się mówi i pokazuje we wszystkich mediach! I ty śmiesz mi cokolwiek zarzucać?
    Nie domyślasz się nawet tego, że moje reakcje są tylko WTÓRNYMI reakcjami na wasze skrajne chamstwo??!!! Na waszą skrajną podłość!! Jak śmiesz bezczelny typie??!!
    Kim ty jesteś podła lampucero, że tobie wszystko wolno a flekowanej, napadniętej przez stado bandziorów bez zasad ofierze nic nie wolno??? Nawet bronić się przed takimi jak wy dzikimi hunami?? WON ty podła i skrajnie niesprawiedliwa pokomunistyczna maszkaro!! Ty wstrętna konformistko od spadania na 4 kopyta!! I nie pisz mi o 4 łapach!!! Bo tacy jak ty mają tylko kopyta!!!

  445. zofia napisał(a):

    No dobrze,
    ale bądź tak miły i podaj mi definicje tej „merytoryki” o ile wiesz co to jest?
    Kieruje się ustawą o języku polskim i na ile potrafię staram się mowić i pisać poprawnie.
    Więc co to jest ta „merytoryka”?
    Skoro to rzeczownik – to chyba łatwo Ci będzie to pojecie zdefiniować.
    Wiesz w końcu co jest czy nie wiesz, bo ja odnoszę wrażenie, że używasz jakiś pojęć przekręconych, neologizmów nie do końca wiedząc o czym mówisz.
    Pewnie też chodzisz na „kontrol do senatriów” a do dentysty wstawić „blombe”.

  446. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Zofio,
    czy pani musi z tym trollem dyskutować. Uniemożliwia mi Pani usunięcie jego plwocin.

  447. zofia napisał(a):

    Rany Boskie,
    nie wiedziałam, ze pan prezydent to:
    flekowana ofiara napadniętaj przez stado bandziorów
    na dodatek – bez zasad !
    Jaszczomb,
    w trymiga pożyczaj ten pistolet od prezesa PiS i broń własną piersią jak ten Rejtan, pana prezydenta.
    Ja jakoś nie mam zamiaru się zmieniać i „flekować” będę aż do końca kadencji. ten nieco komiczny „Majesta” RP.
    A w ogóle,
    to odstaw te butelczyny, bo Ci małżonka manto parasolką spuści, jak Cię dorwie w takim stanie.
    ***
    Co do kopyt, zgoda, mogę je mieć jak satyrki z greckich rzeźb, pokazywane tyko dorosłym w ateńskim muzeum, albo jak inne kopytne.
    Mnie to nawet schlebia, chętnie poganiałabym z rozwianą grzywą po jakiś stepach akermańskich.
    ***
    Co do pana prezydenta – to żebyś nie wiem jak mnie wyzywał – sympatii do niego nie poczuję.
    Nie lubię pajaców. Poza wyjątkiem – w operze i z Placido Domingo
    To tak, mogę posłuchać w skupieniu arii „Śmiej się pajacu…”

  448. zofia napisał(a):

    Drogi Panie Waldemarze,
    już nie będę!!!
    Przepraszam stokrotnie…
    Mnie trochę sadystycznie bawił ten niepohamowany wybuch agresji.
    Główna opoka jakim dla naszych sklonowanych braci K&K były konserwatywne USA z Bushem – dostała się w ręce czarnego demokraty. Takiego amerykańskiego socjalisty, agnostyka, na dodatek, żadnego tam prawdziwego chrześcijanina.
    To przecież szok. Cały świat wartości (czyt. wpływów) się zawalił.
    A na dodatek ta cała Europa nie kryjąca już, jak miała po dziurki w nosie prezydenturę Busha i jego Stany Zjednoczone, te gratulacje pełne zachwytów da Obamy – muszą dobijać psychicznie.
    Dla mnie te werbalne agresje, plucia – po prostu oddają stan ducha. Kaczyńskich.
    Stracili swój polityczny fundament, stąd ta niepohamowana histeria.
    Traktuje to jak empiryczne badanie w ramach socjologii polityki.
    Ale już wiem, to co chciałam wiedzieć i dalej już nie będę podtrzymywać dyskusji, czyli badać emocji.

  449. Zdzisław_1 napisał(a):

    UFF !!! WRESZCIE
    Dobrze ze Zofia zdecydowala sie nie prowadzić „polemiki z tak wytrawnymi dyskutantamtami” przeprasza ale nie miałas szans Zofio.Na tego typu argumenty najlepsze jest nie ragować po jakims czasie zmęczą się i przestaną. a tak to dostawali nowa pozywke i dalej huzia na Józia.Ale jak sie zorientowalem to chyba nie przybyły u nich posiłki tylko to ta sama osobistośc a jedynie zmiana adresu.
    A teraz aby wrócic do rzeczywistosci to tak trochę ironicznie jak cieplo wyrażał sie o Obamie prezes SLD( moze liczy na zaproszenie do B.Domu) i On to przewidział( wynik wyborów i ciekaw jestem czy partie też wysylają telegramy gratulacyjne) Aja musze ze wstydem przyznac sie że mój kandydat był inny i przegrałem wybory w USA (Zofia tzw.świadek bo wiedziała kogo obstawiam) i dobrze ze nie mam włosów bo pewnie z rozpaczy bym sobie powyrywał a to boli a tak przezyje ta klęske wyborcza bezboleśnie.
    Z wypowiedz wczesniejszej wiem ze podobnie przegral wybory EDD,ciekaw jestem czy tez miał zamiar rwać wlosy.
    A teraz na powaznie Oglądałem w TVN protest Związkowców i mam pewne pytanie do wszystkich nawet tych tzn oponentów jak miner uchachany itp.którzy akurat na tyle sie znaja na tyvch subtelnosciach Związkowych kto z jakiej kasy opłaca im te wycieczki krajoznawcze? I jak mogą firmować tych bandziorów ( bo przecież tak nazywa sie pseudo kibiców ktorzy tak samo zachowuja sie na stadionach.A ci na ulicach miasta.Chuba są jakies przepisy bu ta samowole Związków ując w jakieś karby przepisow.Przecież ta Warszawa to miasto w którym zyja ,pracuja ludzie.A cizwiązkowcy zachowuja sie jak armia wroga która przyjęzdza łupic miast i palić juryscci podpowiedzcie czy jest jakieś prawo na połozenie tamy tym działania bo to nie jest protest, chyba kazdu znas widzial protesty na ulicach świata.U nas celowo wybierani sa bandyci na te „manifestacje” I wracam teraz do kosztów jeszcze raz pytam kto za to płaci??? czy nie czasem my głupi podatnicy.
    Pokornie blagam o odpowiedz pozdrawiam

  450. soulgarden napisał(a):

    Mój wiersz zadziałał już w trakcie pisania. Na początku zaczerniłem tytuł. Po wysłaniu okazał się cały na czarno.

  451. soulgarden napisał(a):

    Wiersz o magicznej mocy ustępstwa

    Gwałt publiczny dalej zwany praniem po mordzie
    polega na okładaniu
    z daleka mocno
    z bliska słabo
    i dla sprytnych
    przechodniów
    może mocno
    ale śmiech ten tak z głębi
    przepona
    zmiękcza fale obrazu
    nici ze sprytu
    z dala
    przechodzień obserwuje przechodnia
    nikomu nie zaszkodzi ktoś
    umiejący ustępować -
    serdecznie
    bijący z uśmiechem
    klauna
    przechodnie suną
    za przechodniami
    codziennie żywy
    trzymany pod boki
    i ten śmiech
    mundury
    czyli wszystko
    co się nie mieści we łbie
    następni dalecy przechodnie
    widzą tych bliskich
    codziennie przechodzących
    ktoś kto to
    zrozumiał
    patrzy na codziennych
    i tych z daleka
    odchodzi do
    codziennych obowiązków
    świat nie mógł być
    tak niewyobrażalny
    ludzie z innych stron
    dowiadują się
    od przechodniów
    że bity na niby
    czasem mocniej
    czasem słabiej
    uwierzył
    że jest wariatem
    żenowały go własne
    myśli
    puszczono go
    w miodzie i pierzu
    gdy była absolutna pewność
    że nie opowie
    jak był bity
    gdyż zażenuje swym zażenowaniem
    i to jeszcze jakich niewidów

  452. jasnaanielka napisał(a):

    Wystarczy na chwilkę wyjść a tu istne szaleństwo! Trzecie zęby – druga młodość :lol: Ominęło mnie trochę z tego, co Gospodarrz wyciął kozikiem, ale i tak jest ciekawie.
    EDD
    Może napiszesz, jak Adam odnalazł pszczoły?
    Albo jak siedział w kolejce do fryzjera ;)

  453. jasnaanielka napisał(a):

    No i wybrali prezydenta. Nareszcie, bo już nie dawało się wytrzymać :(
    Co do mnie – jest mi dokładnie wszystko jedno, kogo wybrali. Dla mnie to nie ma najmniejszego znaczenia. Do USA się nie wybieram a reszta mi powiewa. Zanim zbudują tarczę albo wywołają wojnę światową, ja już będę to widowisko oglądała z górnej galerii.
    Ze skrzydełkami. Kolor – jeszcze nie wiem bo nie mam przydziału.

  454. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko

    Mam kopie (wiele) humoru „Inżmaga” Bernarda Oleszko wiec cię
    kiedyś zaproszę „tak jakby” na słuchanie płyt. Grunt to kobietę rozśmieszyć. Czyż nie?
    Linki do leninowskich bajek wysłałem do Pawła, ale ty chyba masz egz.

    Zdzisławie

    Nie włosów nie rwę, choć mi ich nie ubyło. Wiadomo trochę kręcone.
    Nie prostuję ich. Wydaje mi się, że będzie jak napisałem ciekawiej.
    Miner Zdzisławie jest chyba gosp. liberałem, więc chyba Zwąz. Zaw. nie kocha.

  455. zofia napisał(a):

    Ah,
    Zdzisławie Drogi,
    gdzieś te emocje trzeba wylać. przed frustratami, mogę pożyczyć flekowanym:
    http://nogirlsosweet.blox.....e/bron.jpg
    ***
    Ale wracając do „zadymy” związkowej.
    To nic nie da.
    Wielkoprzmysłowa klasa robotnicza mentalnie jeszcze w socjalizmie ma potrzeby materialno-życiowe już kapitalistyczne, a tego nie można w żaden sposób połączyć.
    Pisałam kilka dni wcześniej, że to jeszcze nieco potrwa, nim związkowcy zrozumieją że nie tędy droga.
    Nauczyli się, że każdy rząd po kolei im ustępuje, gdy siegają po łomy, petardy i kamienie. Ze demolka w mieście zastępuje dialog i kompromisy. sami politycy ich tego nauczyli.
    Teraz „odwykówka” trochę potrwa.
    Mieli szanse na rozmowy, to woleli okupować budynek resortu pracy bo mieli ochotę na pomiatanie nieco od ściany do ściany premierem. Nie wyszło, bo premier dialogu i rozmów nie odmówił, ale tam prowadzonych, gdzie ku temu miejsce – w centrum dialogu społecznego.
    Przyszedł na czas, czekał, związkowcy woleli okupować ministerstwo zamiast rozmawiać.
    Czyli z góry postawili na siłową konfrontacje.A nie na dialog z władzą.
    Dzisiaj dorobili się rannego od własnej petardy.
    Nie wiem kto płaci za ich autokary, pewnie to zakładowe pieniądze, które można byłoby na co innego wydać, np. na ksiażki szkolne dla dzieciaków uboższych pracowników, dopłacić im na zimowisko itp.
    Rannego leczyć będzie państwo za pieniądze podatników, czyli moje i Twoje, choć kosztami leczenia powinno obarczyć jego związek zawodowy, który dopuścił użycie petard w czasie manifestacji.
    Mnie się tak działające związki zawodowe – nie podobają, więcej tu destrukcji i warcholstwa , w tym politycznego, niż autentycznej troski o byt robotników.
    Nie mam nic przeciwko centralom związkowym, związkom zawodowym jako takim, ale wywaliłabym je za bramę każdego zakładu pracy. I nie dałabym ani złotówki z zakładowych pieniędzy na ich biura, samochody, telefony, gabinety, sekretarki oraz pensje.
    Chcesz się utrzymać związkowcu nie pracując zawodowo – proszę bardzo. Są składki.
    Chcesz mieć pracowniku swego związkowego przedstawiciela, to płać mu z własnej kieszeni.
    ***
    Dzisiaj wieczorem otwieram „czarnego” żywca i wypijam na pomyślność Czarnego Lokatora Białego Domu.
    Mój pies podpowiada, że za nowego szczeniaka, który też tam zamieszka – też mam łyknąć łyk z dużą pianką..
    Powiedzmy o 20-tej.

  456. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie_1
    Już dawno chciałem zapytać.
    Zdzisławie jeden. Widzę, że kobiety lgną ku tobie.
    Albo jesteś jedną z nich albo coś w sobie masz? Co to jest?.

  457. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Tak samo B. jest/był raczej korwinomikowcem niż PISowcem.

  458. Math napisał(a):

    Jeśli chcecie posłuchać 2 części wypowiedzi Wujka Samo Zło w radio TOK FM (czyli właściciela nicków: Blizna, Judaica, Marco, KattyLina, Kenn, Malwa, Gloria, Jaszczomp, Blizna, Lustro i wielu wielu innych), to kliknijcie w tego linka: http://pl.youtube.com/wat.....-i1WwBvuv0
    Właśnie pojawiła się, dostępna już dla wszystkich 2 część wypowiedzi Blizny w radio TOK FM, audycji Woobi Doobi.

  459. soulgarden napisał(a):

    „Zdzisławie

    Nie włosów nie rwę, choć mi ich nie ubyło. Wiadomo trochę kręcone.
    Nie prostuję ich. Wydaje mi się, że będzie jak napisałem ciekawiej.
    Miner Zdzisławie jest chyba gosp. liberałem, więc chyba Zwąz. Zaw. nie kocha. ‚

    Tu jest więcej z rodziny Presupozycji Słowa niż PC. Ten środek użyty jako wzmocnienie PC jest wyjątkowy gdyż jest bardziej namacalny. Powstaje pytanie – co uwyjątkowiło. I pytanie – od którego momentu zoom zoomuje sam siebie panoramicznie.

  460. jasnaanielka napisał(a):

    Math – ja dziękuję. Dbam o własne zdrowie fizyczne i psychiczne i nie będę się narażała. Audycje Woobi Doobi mi nie leżą. Za dużo w nich arogancji i – co tu gadać – zwykłego chamstwa. Posłuchałam kilka razy i jestem pewna, że to nie dla mnie. Tak, jak i pismo NIE. Wprawdzie piszą o ważnych sprawach i prawdę, bo inaczej dawno poszliby z torbami, ale FORMA dla mnie jest nie do przyjęcia.
    Sam sobie tych wypocin słuchaj. Nie sądzę, abyś tu znalazł entuzjastów.

  461. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Math
    Nie to nie to. Przynajmniej nie ci tutaj.

  462. Zdzisław_1 napisał(a):

    Sulgarden

    Traktowaem Cię powazniej choć twych wpisów zupęlnie nie rozumiałem
    ale to moja wina nie doroslem do Twej wyrafinowanej filozofi.
    I tu teraz rozczarowanie.Twój wpis podzielony na ii częsci najpierw przyjąlem na powzna odpowiedz na me ptanie choc akurat o rwanie wlosow nie Ciebie pytalem,ale przyjąlem to karb ze są osoby które lubia odpowiadać nie pytane. Pózniej gdy począlem czytać inne linki znalażłem odpowiedz osoby do której wlasnie to pytanie zostalo skierowane. I okazało się że to twije rzekoma odpowiedz była naśladownictwiem.EDD.
    Sulgardenie jesteś poprostu papugą potrafisz tylko naśladować.Usiłowałeś byc oryginalny a z oryginalnoscią masz tyle wspólnego ,co zwykle drzewo rosnace naprzeciw mego okna poprostu jesteś.
    A druga część tylko potwierdza ta Twoja oryginalność.
    Ja kończęz Toba korespondencje mozesz (jezeli chcesz) pisać na Berdyczów.

  463. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Wielowiejska i Nowakowska rozmawiają z Gowinem.

    Wywiadówki:
    To sąd ocenia dowody i kieruje się zasadą domniemania niewinności, a nie przełomem w myśleniu Polaków.
    Gowin na to:
    Sądy nie działają w izolacji. Ważny jest klimat moralny panujący wśród Polaków.

    http://wyborcza.pl/1,7524.....ualne.html

  464. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – 7;20 – Zapowiada się interesująco… ;)

  465. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    I to jak.
    Zdzisławie
    Czy to do tej poczty?
    http://www.wimdookolaswia.....index.html

  466. narciarz2 napisał(a):

    Reagowanie na wpisy Bernarda robione pod rozmaitymi nazwami zamienia ten blog w smietnik. Szkoda, ze szanowni dyskutanci tego nie widza. Gospodarz prosil, zeby nie reagowac.

  467. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Przedostatnia fotka w lewo od Balzaka.

  468. Edwar.D.Dana napisał(a):

    N2
    Już posprzątałeś.

  469. soulgarden napisał(a):

    Wiersz o prozopeji – coś w rodzaju cytatu

    „Milcząc jesteś gównem,
    pisząc zwyczajnie jesteś gównem,
    a omijając kupy jesteś tylko krętaczem”

  470. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwardzi.D.Dana

    Bardzo intymne zadałeś pytania, ale niech tam odpowiem> Więc od razu na kluczowe : Sam sie długo zastanawiałem co jest z tą płcią?
    Patrząc zjednej strony napewno byłem mężczyzna,ale z drugiej,robiły (te kobiety) ze mna co chciały, więc bylem zniewiesciały.Ale (znów ale bo prawie wszystko ma swoje ale) na wytłumaczenie mam swoja teorię
    całe życie kręcilem sie w orbicie kobiet,matka tesciowa siostra,żona córka,siostrzenica i one wbrew wszystkim ich wypowiedziom typu ty bez na to juz bys dawno zginął.Zawsze na mnie liczyly i czsami nawet sluchały w sensie porad decyzji. Tak ze nauczylem sie miedzy innymi nie zadzierać znimi bo kazda dyskusjeróznice zdań One musiały mieć ostatnie zdanie. tu masz moja filozofię życiową i poddaństwo dla kobiet. apozatym z nimi żyję sie lepiej,choć na ucho pewnie bym Ci powiedział mniej pochlebne opinie na temat kobiet.
    A teraz na To Twoje złosliwe pytanie jak to robię ze One lgną do mnie to mógłbym Ci zadać takie same ,bo to chyba Tobie,oswiadczyła sie jedna z Pań, a druga lapała wianek. Ktos tam wpraszal sie na wesele. Ale (znow to ale) odpowiem Ci w tajemnicy
    Te obiety ktore tak rzekomo lgna do mnie ,to wyczuły(jak One to robią) ze ja się poprostu Ich boję Ot i cala tajemnica wszystkiego
    Pozdrawiam

  471. Math napisał(a):

    Dziwne, że kojarzycie Bliznę (i inne jego nicki) z Bernardem. Na jakiej podstawie wyciągacie takie wnioski? Bardzo mnie to ciekawi, bo ja nie widzę najmniejszych podobieństw.

  472. Mawar napisał(a):

    Uchachany (do Zofii)
    http://kuczyn.com/2008/10.....ment-61884
    Zofia: “… państwowe media telewizyjne dostały kompletnego szmergla i zorganizowały …., całonocny wieczór wyborczy. ”
    .
    Uchachany: „Ucieszne to wielce w ustach usoby, która przed Putinem i Matoczką Rassiją leży na brzuchu swoim i wybija pochwalne pokłony niczym ordyniec przed chanem”. :)
    -
    Lata treningu pozwalają czytać w myślach chana podczas ceremonii bicia pokłonów. Wczoraj Z. raczej nie mogła wiedzieć, że dziś napuszony chan Miedwiediew nagle opieprzy prezydenta-elekta jak burą sukę, a mimo to reagowała jak najbardziej prawidłowo.
    Tylko się dziwię, że jeszcze nie zagroziła zamachami bombowymi na bazę tarczy antrakietowej na Pomorzu (ma to po sąsiedzku), czym wstrzeliłaby się w dzisiejsze groźby Miedwiediewa pod adresem Polski, groźby wzmocnione obietnicą rozmieszczenia rakiet SS X 26 w okolicach Królewca.

  473. Mawar napisał(a):

    N2
    „A w komentarzach czytam, ze Michnik to mokra plama i ze Micnik nie istnieje. Jak to zrozumiec? Czy ja nie potrafie czytac po polsku, czy moze fanatyczni anty-michnikowcy przekroczyli prog halucynacji i widza rzeczy, ktorych nie bylo”?
    -
    Nie przyszło ci do głowy, że może ty, jako doskonały produkt michnikowszczyzny, przekroczyłeś podczas lektury próg halucynacji i nie widzisz rzeczy, które były, co utrudnia lekturę z pełnym zrozumieniem? Nie mówiąc o tym, że czytanie to jednak nie to samo co słuchanie i oglądanie live.
    :)

  474. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edward.D.D

    tak z tA poczta to trafiłeś w 10 ,a skad masz takie fajne linki .Jak ja jeszcze słabiutko zna ten wynalazek internet?
    Ale przeżyję. Dziekuje

  475. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Dziękuje z wyczerpującą odpowiedz na pytanie, które było sygnałem, że ci zazdroszczę.
    Ja też się Ich z tych samych, co ty powodów boję, ale ja to nie to, co Ty.
    Co robić? Bać się bardziej?

  476. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Math

    Andrzej Ekspert pisze, że podpisać to się może byle, kto.
    Ja czasem rozróżniam po leksyce, stylu i „niekontrolowanej części psyche”.
    Oczywiście nie wszystko „to” B.
    Nie wiem jak inni.

    Zdzisławie

    Wpisz w Google „Poczta w Berdyczowie” i… do wyboru

  477. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Czy każdy kto nie bluzga na Michnika, często się z nim zgadza jest
    „poduktem michnikowszczyzny*”?
    Nie myślisz że można to swobodnie obrócić przeciw tobie. Wstarczy wstawić odpowiednie słowo. Tylko po co?
    * nie brzydzą cie formy – ……szczyzna?

  478. Mawar napisał(a):

    EDD
    Mówimy o N2, on jest produktem doskonałym, ty miałbyś trochę do nadrobienia, ale w razie czego dałbyś radę.
    :)

  479. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Jakie konsekwencje dla Polski ma wybór Obamy na prezydenta USA?
    Pytam bo jestem ciekawy twego stanowiska.
    Chyba 60 proc.(?) Polaków w Polsce głosowało by na niego właśnie.

  480. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Nie uważam N2 za produkt.
    Nawiasem pytanie? Od kogo kupiłeś „michnikowszczyznę”? Za młody jesteś by ci to weszło przez „gomułkowszczyzne” itp.

  481. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Dobrej nocy cokolwiek o czymkolwiek mniemacie.

  482. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Ale na koniec jeszcze to:

    http://www.dziennik.pl/po.....Obamy.html

    Nie derwuj się Mawar.

  483. jasnaanielka napisał(a):

    Dobranoc wszystkim, co jeszcze tu ślęczą…………. :)

  484. głos zwykły napisał(a):

    Demokratyczny kongresman Rahm Emanuel jest fanem Lecha Wałęsy, a kto jest fanem jednej czy drugiej małej gnidy, która pełna zawiści i kompleksów próbuje przekonać Polaków, że Wałęsa powinien być zapamiętany w historii Polski jako TW Bolek. Ciekawe jak zapamięta Lecha Wałesę historia świata pisana ręką zagranicznego historyka i dziennikarza za kilkanaście lat i kto będzie jeszcze pamiętał wówczas o dwu małych gnidach ziejących jadem i głupotą.

  485. soulgarden napisał(a):

    Jest taka uczciwość wobec samego siebie, która polega na tym, że niektóre niedorobienia taki uczciwy odreaguje żeby nie wiem co. Ale ma też w sobie taką uczciwość, która każe mu to odreagowanie traktować jako warunek uczciwości. Ja bym to określił tak, że wypiera on pewne cechy tak mocno, że tylko odreagowanie może mu pozwolić na dalsze wypieranie. Ale wszystko co w naturze jest częścią nie tylko sprawiedliwości, ale dobra samego. No i w ten sposób realizują się mali mściciele własnych zakompleksionych niedorobień w większości na tyle dobrze ukrytych przed samymi sobą by pozwalając sobie jak nikt czuć się jak nikt. Mordercami intencjonalnymi chwilowymi lub nieprzerwanymi od lat bywają prosto określając ludzkie zera. Niepohamowane dążenie symboliczne do unicestwienia drugiego człowieka zawsze jest modlitwą o śmierć. Zawsze kwalifikuje do pozbawienia natychmiastowego możliwości pełnienia poważnych funkcji społecznych. Ale czasem jest czymś zbyt poważnym by traktować je jako rodzaj choroby, ale i przez to uciekać od nazwania tego zgodnie z rzeczywistością, a nie zgodnie z tym jak przestępcy chce się widzieć i potrafi to hemicznie-wrzutomózgowo wszczepiać.

  486. soulgarden napisał(a):

    jest: „Ale wszystko co w naturze”
    powinno być: „Ale wszystko co w jego naturze”

  487. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    Miedwiediew nie opieprzał Obamy jak burej suki, ale USA jako państwo, i miał ku temu powody.
    W kwestiach międzynarodowych większość jego tez jest, moim zdaniem, słusznych.
    A co powie też nie było żadną tajemnicą, główne tezy były znane wcześniej.
    Jak zwykle jesteś mało poinformowany albo czytasz swoją prasówkę nieuważnie.
    Dla mnie ani wybór Obamy ani też expose prezydenta Rosji nie były żadną niespodzianką.
    Od jakiegoś czasu w Kaliningradzie wznosi się cale nowe osiedla wojskowe, przebudowuje port wojenny i wszelkie militarne np. zapowiedzi też nie powinny nikogo dziwić. Trzeba po prostu dokładniej śledzić co się dzieje na Kremlu, a dziele się codziennie wiele rzeczy,jakbyś analizował z kim Miedwiediew spotyka się codziennie, z kim rozmawia i o czym, gdzie bywa – wiedziałbyś więcej.
    Co dwa trzy dni prowadzi rozmowy czy to z Sarkozym Merkel czy Barosso.
    Czasem Kreml podaje nawet treść tych rozmów. Gdybyś równolegle tak samo obserwował Paryż i Berlin oraz KE (Brukselę) miałbyś uzupełnienie.
    Mnie wystarczają z tych trzech ośrodków władzy codzienne serwisy informacyjne i mam jakie takie rozeznanie. Jak to robi się dosyć długo,np. kilka lat – to ocena się sama wykrystalizuje.
    Na tym poziomie wymiana informacji jest praktycznie bezpośrednia i stała.
    Żadna izolacja Rosji, zwłaszcza polityczna – nie istnieje. Każdy polityczny wyskok polskiego prezydenta mający ew. reperkusje dla UE, jest praktycznie bezpośrednio skomentowany bez pośrednictwa dyplomacji i tłumaczy.
    Sądzę, że nikt nie chciałby słyszeć, jakie wtedy padają opinie pod naszym, polskim adresem.

  488. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Miedwiediew nie opieprzał Obamy jak burej suki, ale USA jako państwo, i miał ku temu powody”.
    -
    I oczywiście zrobił to całkiem przypadkiem dzisiaj. A co do powodów to przypominam ludobójstwo w Czeczenii i najazd na Gruzję.

  489. soulgarden napisał(a):

    Taki morderca dokonuje koszmarnej komunii wewnętrznej ze swą naturą. Ponieważ wszystko co go pcha do aktów nienawiści MOŻE być zbierzne w jego mniemaniu z jakąś możliwością logicznie potwierdzonego dobra uczy się on wierzyć w ten związek jako pewny, a co gorsze, choć to konsekwencja wcześniejszej „omyłki”, zasłużony przezeń. To rodzaj rozcieńczania siły znaczenia swych złych impulsów i tylko częściowe zakłamanie nadające banalne kategorie swoim czynom. W połączeniu ze zbanalizowaną świadomością występuje przywiązanie do tworzenia logik wywyższających możliwe dobre efekty swych złych uczynków. Człowiek liczący na przyjmowanie przez masy jego logiki wobec jego działań to człowiek swoiście obłąkany, ale świadomy podstawowej logicznej zawartości czynu. Zło „uprawomocnione” szaleńczą logiką absurdu jest złem mimo współświadomości urojonej „rekompensaty” prawideł losu. Każde zło wywołuje opór i tą logiką można usprawiedliwić nawet Hitlera. Podżegacz mordu zawsze jest podżegaczem mordu mimo, że z naturalnych względów jego działanie jest ogromnym hazardem losu.

  490. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    Miedwiediew nic nie robi przypadkiem.
    A sprawy z Gruzją by nie było, gdyby Saakaszwilemu nie odbiło nagle po kilkunastu latach pacyfikować zbrojnie m.in. polska bronią Osetię. To też ludobójstwo.
    Pewnie w to uwierzysz jak gruzińska opozycja sama rozprawi się z Saakaszwilim i powiesi go własnoręcznie na latarni.

  491. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    -
    „Ciekawe jak zapamięta Lecha Wałesę historia świata pisana ręką zagranicznego historyka i dziennikarza za kilkanaście lat …”
    -
    To jest historiozoficzny problem, jak Rzymianie pamiętali zdobycie Rzymu, a jak Wandale, czym była dla nas wojna w 1920 roku, a czym dla bolszewików, jak my patrzymy na Samosierrę, a jak Hiszpanie, co sądzą o niektórych wydarzeniach z początku ubiegłego wieku Turcy i Kurdowie, a co Ormianie? Dlaczego zakładasz, że wersja Wałęsy na swój temat jest obiektywna i nie będzie podważana w przyszłości? Przekonuje cię metodologia historii, czy nie? Jeśli tak to może warto zajrzeć do tej wyklętej ksiązki (pdf do odszukania w sieci), jej bibliografii, przypisów, wykazu źródeł, etc. Jeśli nie piszesz o religii to sprawiasz wrażenie racjonalisty, więc ta książka moze być skonsumowana i przez ciebie. Nawiasem mówiąc, te „otwarte kwestie” w życiorysie Wałęsy i ich rezonans w Polsce przypominają mi co niedawno Norman Davis pisał o stosunku Brytyjczyków do sowieckiego ludbójstwa. Ponieważ po wojnie obowiązywał na wyspach paradygmat świętości sojuszu ze Stalinem podczas II wojny i udziału ZSRR w koalicji antyhitlerowskiej, to sowieckie łagry w świadomości brytyjskiej elity istniały przed wojną i po wojnie, ale z przerwą na okres wojny. :)
    -
    „… i kto będzie jeszcze pamiętał wówczas o dwu małych gnidach ziejących jadem i głupotą”.
    -
    Nie takie rzeczy wygadywano o Margaret Thatcher, nie szkodzi jej to specjalnie, pracuj dalej nad inwektywami, jak musisz. :) Ale popatrz na McCaina, co on mówił po swojej przegranej – i bierz przykład, przecież na pewno chcesz się modernizować!? Nie wzoruj się na Kuczyńskim, to przegrana sprawa.

  492. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Pewnie w to uwierzysz jak gruzińska opozycja sama rozprawi się z Saakaszwilim i powiesi go własnoręcznie na latarni”.
    -
    Nie uwierzę, bo gdyby to mieli zrobić już by zrobili – złość z czasem przechodzi, więc jeśli była to minęła. Poza tym, chyba to tych karesów, o których piszesz z sympatią, za mało jest w Gruzji ruskich agentów. Teraz aby tam zostać urzędnikiem lub oficerem trzeba znać angielski. Jak kobieta światowa przyznasz, że to niezła selekcja pozytywna. :)

  493. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Miedwiediew nic nie robi przypadkiem”.
    -
    To najazd na Gruzję też nie był przypadkiem?

  494. Mawar napisał(a):

    EDD
    „Nawiasem pytanie? Od kogo kupiłeś “michnikowszczyznę”? Za młody jesteś by ci to weszło przez “gomułkowszczyzne” itp.
    -
    Ale poźniej był gerkowszczyzna, a wcześniej niż gomułkowszczyzna była zamojszczyzna i dzieci zamojszczyzny też sobie były. Ze szkoły pamiętam dulszczyznę (z życia już mniej). Jest jeszcze włoszczyzna … ciagnąć dalej? :)

  495. soulgarden napisał(a):

    W każdy uczynek bezpośrednio zły jest wpisana możliwość dobrego i złego skutku. Skutek ten zawsze jest jego wynikiem niekoniecznym. Na tym polega fałszywość intencji skutku, którą umysłowość takiego psychopaty umiejętnie zakłamuje na zdeterminowaną co ułatwia przywiązanie się do tego efektu i umniejszenie swojego kontaktu ze złem. Na tym też polega zakłamanie efektu jeszcze gorszego do którego się dąży. Ostatecznie w triadzie uczynek bezpośredni – dobry skutek – zły skutek szczególne przywiązanie do dobrego skutko jako jakby ściśle zdeterminowanego nie wyklucza liczenia na zły skutek. Jest to manipulacja jakiej na sobie i otoczeniu dokonują najpotworniejsi psychopaci. To rodzaj dwójmyślenia, które powoduje odczucie ich jakby pozornego utożsamienia się z bezpośrednim uczynkiem. Aura możliwości dobrego skutku to coś czym potrafią grać na świecie, a często na swoich bezradnych ofiarach, które są jakby szantażowane ową możliwością dobrego skutku. A jest im ona wtłaczana jako automatyzm podprogowo. Zatem nie mogąc uzyskać ze strony rzeczywistości (w tym wypadku ze strony oprawcy) sygnału zwrotnego o jego odrębności, a dokładniej nie mogąc wykluczyć jego w swym rozumieniu „fałszywego w dobrej, ale szaleńczej wierze przekonania” i uzyskując jedynie sygnał o oddaniu i „dobrej intencji” są niszczeni w sposób szczególny. Jest to rodzaj „dopchnięcia” ciosu jakim jest bezpośredni zły uczynek. Psychopata taki jest w stanie sprowadzić niewymierność jakości uczynków do niewymierności swych intencji kożystając z fałszywego skryptu łączącego dobry skutek jako konieczny a więc intencjonalny. Niedowodność konieczności złego skutku staje się dowodem automatyzmu dobrego skutku, a nawet skutku na tyle dużego w swym dobru, że bezpośredni zły uczynek staje się jedyną możliwością uzyskania tego dobrego skutku.
    Ale należy też odróżnić cynicznego przestępcę używającego takiej logiki od cynicznego przestępcy używającego takiej logiki jako drwiny bardzo ostentacyjnej.

  496. Mawar napisał(a):

    EDD
    -
    http://www.dziennik.pl/polityk…..Obamy.html

    „Nie derwuj się Mawar”.
    -
    Zwykle zamiast denerwować się głeboko oddycham i mówię: to nie ja, to sąsiad. Z pomyłek pamiętam kiedy moja, wówczas ulubiona, Gazeta Wyborcza wymyśliła nowe święto katolickie: Wniebowstąpienia Naświętszej Maryi Panny, które całkiem przypadkiem przypadło w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Było to pamiętne lato 1989 r. i redakcja Gazety najwyraźniej chciała sprawić narodowi udręczonemu przez lata komunistycznej ciemności prezent. Być może w redakcji Gazety były wówczas osoby zafscynowane teologią – tego nie wiem, może pochodziły z rodów biskupich lub coś w tym rodzaju? Pamiętam strasznie się wówczas zdenerwowałem, a dziś – wcale. Moja chata z kraja.

  497. Mawar napisał(a):

    EDD
    -
    „Mawar
    Jakie konsekwencje dla Polski ma wybór Obamy na prezydenta USA?
    Pytam bo jestem ciekawy twego stanowiska.
    Chyba 60 proc.(?) Polaków w Polsce głosowało by na niego właśnie”.
    -
    Kiedy po wyborach w USA słyszę, że: „Nooo teraz zmieni się w dużo w Stanach”. – Ale co konkretnie, pytam? – „Nooo, wszystko”, to tracę pewność siebie. Wszystko to dla mnie zbyt dużo. Zapytaj narciarza, może on już przeszedł na islam i mu widnieje? Ja się zastanawiam. Gdyby w Warszawie był meczet z czterema minaretami? A tak, jeszcze się waham. W Rochester pewnie jest taki meczet.
    :)

  498. Zdzisław_1 napisał(a):

    Witam
    Miłych uczestników dzisiejszych dyskusji,a tematów chyba nie zabraknie.
    http://www.tvn24.pl/-1,15.....omosc.html

  499. Zdzisław_1 napisał(a):

    By nie być gołosłownym mam, swój typ na poranek 6.go listopada. Jak to jest z tym Zwierzchnictwem Prezydenta nad Wojskiem? W jaki sposób ocenia Zwierzchnik Sił Zbrojnych przydatność lub nie danego oficera? ( czy patrząc w sufit i z niego otrzymuje podpowiedz jak działać) Czy zwierzchnictwo czasem nie polega (bo kiedyś coś takiego obiło mi się o uszy) „Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych w Czasie Wojny” i czy w ten sposób p.Prezydent buduje pomost między Rządem a Kancel Prezydencką.
    No i mamy piekniutki kwiatuszek „fachowców Prezydenta ” w sprawie depeszy gratulacyjnej dla elekta Obamy.
    I tak czego kolwiek sie dotknie powie zrobi > Ma chłop dobrą rękę trzeba przyznać.

  500. Edwar D.Dana napisał(a):

    Widzę ze Mawar mi odpowiedzial. Fajnie.
    W związku z tym czuje się zobowiązany do wypowiedzi co to ja sobie myślę w sprawie: Obama a sprawa polska.
    Ja myślę o tym dobrze. W Europie zapanują na pewien czas sympatyczniejsze nastroje wobec USA. Jakoś głupio będzie być antyamerykanskim. Oczywiście to potrwa tylko jakiś czas.
    Antyamerykanizm jest bowiem dość głęboko i trwałe zakorzenioną postawą np. w Niemczech i we Francji. To taki elegantszy sposób dawania wyrazu emocjom nacjonalistycznym.
    O ile w miarę dobrze wychowanemu Niemcowi nie wypada obnosić się zbytnio z antypolonizmem to antyamerykanizm jak najbardziej.
    Podobnie we Francji „antyiberyzm” czy „antymaghrebizm” nie uchodzi ale antyamerykanizm tak. Cichy odwet za zniszczenie Raju Vichy?

    Jednym słowem jeśli antypolonizm czy antymaghrebizm to „brzydkie choroby” to antyamerykanizm jest tam chorobą piękną jak w pewnych epokach byly melancholia, potem gruźlica a jeszcze później schzofrenia.

    Polski malejący zresztą proamerykanizm można było traktować na takim tle jako dewiację.
    Teraz (przynajmiej na jakis czas) tak się nie da.
    Ułatwi to na pewno prowadzenie sensownej polityki zagranicznej, ułatwi stosunki z Krajami Unii.

  501. Edwar D.Dana napisał(a):

    Konstytucja RP stanowi:

    Art. 126.
    (….)
    2.Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium
    Art. 134.
    1.Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.
    2.W czasie pokoju Prezydent Rzeczypospolitej sprawuje zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej.
    3.Prezydent Rzeczypospolitej mianuje Szefa Sztabu Generalnego i dowódców rodzajów Sił Zbrojnych na czas określony. Czas trwania kadencji, tryb i warunki odwołania przed jej upływem określa ustawa.
    4.Na czas wojny Prezydent Rzeczypospolitej, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, mianuje Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych. W tym samym trybie może on Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych odwołać. Kompetencje Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasady jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej określa ustawa.
    5.Prezydent Rzeczypospolitej, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, nadaje określone w ustawach stopnie wojskowe.
    6.Kompetencje Prezydenta Rzeczypospolitej, związane ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi, szczegółowo określa ustawa.

  502. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pozostaje odszukac ustawy do ktorych odsyla Konstytucja III RP.
    Mamy tu prawnikow, mamy nieocenionego Andrzeja. Puki co nie bardzo jest co rozwazac. Nie znamy (ja nie znam) personaliow przedstawionych do awansu oficerow ich kariery zawodowej, konotacji politycznych (?).
    Przy okazji pytanie:
    Czy wojskowi (zawodowi) i inni zatrudnieni bezposrednio przez panstwo obywatele nie powinni byc pozbawieni prawa wyborczego? Jak myslicie? Ja tylko pytam.
    Oczywiscie pytanie dotyczy takze zatrudnionych przez samorzady.
    Czy zatrudniony przez samorzad XXX powinien miec prawo glosowac w wyborach do samorzadu XXX.
    To nie jest pytanie zadane dla czystej zabawy. Moze byc tak ze np. powiat YYY jest najwiekszym na swoim terenie pracodawca. Jak taki fakt wplywa na wyniki wyborow.

  503. Andrzej napisał(a):

    Czy wojskowi (zawodowi) i inni zatrudnieni bezposrednio przez panstwo obywatele nie powinni byc pozbawieni prawa wyborczego?
    Wojskowi zawodowi są pozbawieni biernego prawa wyborczego.

  504. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, ja bym żadnego obywatela nie pozbawiał prawa głosowania, chyba że wyrokiem sądu. Głosowanie jest tajne, więc nawet jeśli generał wyda podwładnym rozkaz głosowania na pana X, to i tak nie ma sposobu tego sprawdzić (a gdyby próbował, popełni czyn kryminalny). Presja oczywiście może być, ale w końcu większość obywateli, a nie tylko pracownicy państwowi czy samorządowi, jest w ten czy inny sposób uzależniona od władzy i można na nią wywierać presję.
    A więc nie ograniczenia formalne, tylko ścisła kontrola postępowania urzędników. Mamy od tego wolną prasę.

  505. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dziekuje Andrzeju. Pytalem takze o czynne. Jak myslisz?

  506. zofia napisał(a):

    Mawar,
    w sprawie Gruzji zapytaj opozycję w Gruzji. Nie ma tam nikogo poza Saakaszwilim, kto by twierdził, ze Rosjanie zaczęli. Więc nie napad, ale odparcie agresora, który masakrował cywilna ludność i zniszczenie mu militarnego potencjału.
    Przypominam kolejność zdarzeń:
    * Manewry wojskowe Gruzji z udziałem wojsk USA po pograniczu z Rosja,
    * Kilka dni później podobne manewry w okolicach pogranicza rozpoczynają wojska rosyjskie. jest to odpowiedź na działania Gruzji.
    * Koniec manewrów gruzińskich, Amerykanie zwożą sprzęt do portów.
    * Trzy dni potem a właściwie 2,5 dnia – Gruzja atakuje Osetię Poludniowa, chociaż ta republika od bez mała 20 lat rządzi się sama, bez wpływów gruzińskich.
    * Następnego dnia Rosjanie ruszają na ratunek Osetii i dokonują na masową skalę zniszczenia arsenału gruzińskiej armii na jej terytorium.
    * mediacje Francji, wygłupy Kaczyńskiego, ect.
    Jest to wersja wydarzeń nie kwestionowana nawet przez NATO czy samych Gruzinów. Skargi na Gruzję dot. ludobójstwa i zbrojnej pacyfikacji cywilnej ludności są już w międzynarodowych trybunałach
    Udział administracji Busha w tej kaukaskiej awanturze także jest jednoznaczny.
    W UE nikt w to nie wątpi. Dlatego tyle entuzjazmu w depeszach gratulacyjnych do Obamy. USA pod Bushem były wrzodem na tyłku Europy i praktycznie tylko Rosja pozwolilł sobie w sposób jednoznaczny wyrazić to, co większość polityków europejskich wie i mówi szeptem. Amerykanie też to wiedzieli i się na ten temat tez jednoznacznie wypowiedzieli.
    Ale na szczęście mamy Busha z głowy, a Saakaszwili stracił poparcie swego amerykańskiego kumpla.
    Jego dni są praktycznie policzone, może zwijać amerykańska flagę w swoim gabinecie. W Brukseli od jakiegoś czasu rozmawia się nie tyle z Saakaszwilim, co z gruzińską opozycja. tak było m.in. w czasie ostatnich awantur Kaczyńskiego na szczycie w Brukseli.
    Niebawem na ten temat zacznie mówić się głośno a nie po kątach.
    Dla Saakaszwilego ” niepodległościowy element balowy” u Kaczyńskiego jest balem na „Titaniku” , odpłynie wraz ze swoim protektorem na dno.
    Ty Mawar,
    możesz mieć swoją wersję wydarzeń i swoje wyobrażenia o awanturze kaukaskiej.
    Pewnie wiesz lepiej niż sami Gruzini….

  507. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Moj „problem” polega troche na czyms innym. Przed tym problemem nie chroni tajnosc glosowania.
    Obywatel oplacany przez panstwo/samorzad moze miec preferencje do tego by wspierac partie ktore sa za rozbudowa panstwa/samorzadu i jego funkcji.
    Podalem przyklad powietu YYY.

  508. Andrzej napisał(a):

    Edwarze,
    pozbawianie jakichś grup zawodowych czynnego prawa wyborczego byłoby wg mnie lekką przesadą.

  509. Andrzej napisał(a):

    Obywatel oplacany przez panstwo/samorzad moze miec preferencje do tego by wspierac partie ktore sa za rozbudowa panstwa/samorzadu i jego funkcji.
    Przecież każda grupa społeczna może mieć jakieś preferencje. Czy jest to powód, aby wszystkich pozbawić prawa wyborczego?

  510. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju.
    Moje pytanie nie oznacza ze taki jest moj poglad. To jest tylko moj nazwijmy to „problem”.
    W zasadzie mysle tak jak ty.
    Ale…
    Gdybysmy mieli miec funkcjonujaca Sluzbe Cywilna czy Sluzbe Samorzadowa to….?
    To jest nie tylko grupa zawodowa. To sluzba.

  511. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju ad 9:48
    Nie.
    Obywatele maja rozne preferencje, ale wlasnie TA preferencja moze byc czynnikiem „rozdymania” panstwa i administracji.
    Naprawde ja tylko glosno watpe, a nie „wyrazam poglad”.

  512. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jesli Pawel „kapitalista” czy Jasnaanielka „wolny strzelec” na rynku pracy ma preferencje by rozbudowywac panstwo i jego funkcje to OK. Jesli pracownik panstwowy czy samorzadowy to ja mam watpliwosci szczegolnie jak takich jest duzo.

    Moze by inaczej Molocha ograniczyc?

    Np. wprowadzic prawne ograniczenie (procent z ogolu mieszkancow) zatrudnienia przez panstwo itp.

  513. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – w tym miejscu pragnę zaznaczyć, że wolnym strzelcem nie jestem z wyboru, czy też kaprysu a z braku innych możliwości zarobkowania.
    Śmieszy mnie prowadzona teraz akcja 50+. System jest taki, że pracownika w zaawansowanym wieku nie opłaca się zatrudniać, bo należałoby mu płacić. Lepiej zatrudnić młodego i w krótkim czasie zastąpić innym, też młodym. Co to za system, w którym generalnie nie opłaca się płacić za umiejętności i doświadczenie zawodowe?
    Dokąd to wszystko zmierza?

  514. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ale, ale!!
    Zdzislaw i nominacje.
    Zdzislaw pyta:
    „W jaki sposób ocenia Zwierzchnik Sił Zbrojnych przydatność lub nie danego oficera?”

  515. Zdzisław_1 napisał(a):

    MÓJ GŁOS W SPRAWIE WYBORÓW.

    Możew rócic do jednak starych rozwiązań Prawo wyborcze czynne i bierne przysługuje tylko płacącym podatki (mówie o podatkach bezposrednich) i stanowczo podnieś wiek dla kandydujących bo np. 19 latek poslem to jednak w/mnie to troche przesada. Nawet rzemielsnik nim dostanie prawo wykonywania jakiegos zawodu musi terminowac czasami lilka lat. I zostaje np.szklarzem. A w sprawach państowowych decydować ma osoba która skonczyła 18 lat? i to traktować jako kwalifikacje i predyspozycje do bycia posłem?> nawet u nas jak ktoś sie stara uzyskać obywatelstwo Polski to przechodzi jakięś egzaminy lub przynajmniej szkolenie na temat bycia obywatelem Polskim. A tu jedyne kryteria to urodzic sie polakiem i miec skonczone 18 lat.Przesuniecie lub nabycie prawa głosu musi byc przywilejem (USA zarejestrowanie się na listach wyborczych) i wtedy bedziemy wiedzieli tko głosuje anie np. alkoholik za butelke wódki (bo takie przypadki są znane w wyborach radnych)
    Pozdrawiam

  516. Andrzej napisał(a):

    Edwarze,
    nie mogę się z Tobą zgodzić. Są tacy, którzy chcieliby rozdymania państwa i administracji, są też tacy, którzy chcieliby aby tą administracje i państwo okroić niemalże do zera. Ja nie wiem, która opcja jest gorsza i nie rozumiem dlaczego pozbawiać prawa wyborczego akurat tylko tych pierwszych.
    Poza tym takie ograniczenie praw wyborczych prowadziłoby do absurdu. Na przykład w takim Koszalinie mieszkańcy maja bardzo silne poczucie krzywdy po utracie statusu miasta wojewódzkiego. W związku z tym na pełne poparcie liczyć może tam każda partia która zaoferuje rozdymanie administracji poprzez utworzenie województwa środkowopomorskiego. Czy będzie to powód, aby Koszalinian pozbawić prawa wyborczego?

  517. Edwar D.Dana napisał(a):

    za umiejętności i doświadczenie zawodowe
    Jest druga strona problemu Jasnaanielko. W swiecie wspolczesnym umiejetnosci potrzebne na rynku pracy ulegaja bardzo dynamicznym zmianom i czesto „doswiadczenie” to balast.
    Tak to jest.
    Np. ja. Cos tam w tej PL robilem tu i tam. „W szerokim swiecie” diametralnie zmienilem obszar aktywnosci. Mialem oczywiscie wtedy 36 lat (prawie za pozno). Chwale sobie bardzo te koniecznosc.

  518. Andrzej napisał(a):

    Zdzisławie,
    muszę zaprotestować. Jeśli chodzi o bierne prawo wyborcze to nie jest tak jak piszesz.
    http://pl.wikipedia.org/w.....o_wyborcze
    A jeśli chodzi o kryteria zostania posłem, to również nie jest tylko tak jak piszesz, że wystarczy być Polakiem i mieć określony wiek. Zapomniałeś o bardzo istotnym kryterium – trzeba uzyskać odpowiednią liczbę głosów wyborców. Osoba z ulicy tego nie dokona.

  519. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar:
    .
    „Obywatele maja rozne preferencje, ale wlasnie TA preferencja moze byc czynnikiem rozdymania panstwa i administracji.”
    .
    To znaczy tylko tyle, że TA część obywateli ma preferencje, z którymi TY się głęboko nie zgadzasz. Ich prawo, na tym polega demokracja. Rozdęte państwo nie jest Czystym Złem, tylko jedną z możliwych opcji, która z pewnych punktów widzenia może być korzystna.
    Jeden z najbardziej zajadłych rosyjskich antykomunistów, Zinowiew, pisał w swoim czasie, że jego zdaniem komunizm ostatecznie zwycięży, bo najlepiej odpowiada pewnym (niezbyt pięknym) cechom ludzkiej natury. Na razie wydaje się, że nie miał racji, ale pożyjmy jeszcze ze dwieście lat i zobaczymy, co będzie.
    Jedyny sposób, aby ograniczyć rolę państwa, polega na tym, aby zwolennicy takiego rozwiązania zdobyli w wyborach większość i wybrali rząd, który się tego podejmie. Nie twierdzę, że to łatwe.
    .
    Zdzisław:
    .
    Mam wrażenie, że niska bariera wieku w biernym prawie wyborczym to problem marginalny. Czy są w tej chwili w Sejmie jacyś nastolatkowie? A jeśli nawet jest paru, to jakie to ma znaczenie? Bardziej szkodliwa jest głupota i niekompetencja posłów, a tę przejawiają ludzie we wszelkim wieku.

  520. Paweł Luboński napisał(a):

    JasnaAnielka: „Co to za system, w którym generalnie nie opłaca się płacić za umiejętności i doświadczenie zawodowe?”
    .
    Ten system nazywa się wolnorynkowym kapitalizmem. Przecież nikt tego złośliwie nie robi, żeby dokuczyć ludziom starszym. Skoro się nie opłaca, to się nie opłaca.
    Wcale nie twierdzę, że kapitalizm jest tym najlepszym, co się ludzkości mogło przytrafić. Wiele rzeczy mi się w nim bardzo nie podoba i wiele należało by zmienić. Tylko – jak?

  521. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju i Pawle
    prawie rozwiazaliscie „moj problem”, tyle ze Pawle kiedys wprowadzono bardzo powazne ograniczenia wladzy monarszej, ktore sa pomnikami prawodawstwa w wielu krajach. Np ograniczenie prawa do wiezienia poddanego (dzis obywatela) bez sadu. Ograniczono prerogarywe Monarchy. Monarchii stalo sie jakby mniej a ludzim przyszlo zyc lzej i weselej.
    Przez panstwo rozumiem suwerena. Niepokoi mnie jego rozmiar.

  522. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Zinowiew (ten Zinowiew) wydaje mi się też jak i tobie zbytnim pesymista. Zapomniał ze ludzie co prawda są „z gruntu podli” ale napędzają ich sprzeczne podłosci.

    Tak więc jeśli pewien zespół podłości prowadzi prosto do komunizmu to inny zespół wręcz przeciwnie. Zinowiew może spać spokojnie na wysokościach w swym przepaścistym grobie.

  523. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, od rozmiaru państwa bardziej mnie niepokoi jego niska sprawność w rozwiązywaniu problemów obywateli. Nie należy pytać, czy kompetencje urzędników nie są za szerokie, tylko czy zadań przez nich wykonywanych nie dałoby się wykonać szybciej, taniej i lepiej bez ich udziału. W wielu wypadkach odpowiedź będzie twierdząca, ale jednak nie we wszystkich.

  524. Edwar D.Dana napisał(a):

    Np.
    Sa juz w Polsce numery personalne. Dlaczego urzednicy domagaja sie zawsze podania numeru „sprawy” a nie szukaja sprawy petenta pod jego numerem personalnym. To zadziwia.

  525. jasnaanielka napisał(a):

    Pawle – piszesz „skoro się nie opłaca, to się nie opłaca”. No i dobrze. Ale… Państwo, jako takie musi się więc zdecydować, co robić z nadwyżką tych darmozjadów 50+??? Skoro się nie opłaca zatrudniać, to czy opłaca się utrzymywać przy życiu i na czyj koszt? Ja rozumiem, że bezlitosny biznesmen nie musi, skoro mu się nie opłaca, ale czy w takim razie państwo ma się wykpić głupawymi reklamówkami, jakie teraz daje się słyszeć i oglądać w mediach? Ludzie żyją coraz dłużej. Czy to jest opłacalne? Czy można i należy te sprawy pozostawić niewidzialnej ręce rynku? W świecie, na którym chcemy się wzorować nie ma mowy o tym by w wieku 55 lat być emerytem. To o wiele za wcześnie. Przynajmniej dla mnie było to o wiele za wcześnie. No, ale ja trafiłam na taki moment w dziejach naszej gospodarki, że nie było innego wyjścia i ja to przyznaję, choć z żalem. Ja bardzo chciałam nadal pracować.
    Lubiłam pracować i byłam naprawdę niezła.
    Jednak dziś warto byłoby postawić proste pytanie; czy naprawdę stać nas na to, aby utrzymywać rzeszę młodych emerytów, dając im głodowe emerytury? Niejako z łaski? I opowiadać głodne kawały o niezbywalnym prawie do godnego życia? I godnej, naturalnej śmierci? W przytułku? Na ulicy? Na łasce rodziny? Kto tym ludziom zapewni leczenie, dom, opiekę? Pytań jest wiele i nie ma chętnych do uczciwego zajęcia się problemem.
    Może nasz Gospodarz coś na ten temat napisze?
    Jest przecież niezłym ekonomistą i z pewnością ma swoje przemyślenia.

  526. jasnaanielka napisał(a):

    Aha! i jeszcze taki mały problem. Co z tymi trzydziestolatkami, co to wzięli kredyty na 30 lat? Czy w wieku lat 55 zostaną wywaleni z pracy i ich domy, spłacone w 1/3 pójdą pod młotek?

  527. W.Kuczyński napisał(a):

    jasnaanielko,
    nie nic nie piszę. Nie jestem i nigdy nie byłem ekspertem od emerytur, słuzby zdrowia, edukacji, telekomunikacji, systemu drogowego etc. Moge tylko powiedzieć, że to demografia zmusi także biznesmanów do zatrudniania ludzi grubo po 50-tce, bo młodych zabraknie. Tak jest w krajach, które od dawna sa demograficznie stagnacyjne. Uważam, że system w ktorym każde pokolenie funduje sobie emeryturę jest lepszy od tego gdy rodzicom fundują dzieci. I taki jest u nas, szczegóły to sprawa dla ekspertów. Jestem przeciwny emerytalnym przywilejom, z niewielkimi wyjątkami uzasadnionymi medycznie. To dotyczy także służb mundurowych. Odrzucam dogmat o tym, że wybiera się zawód na całe zycie i wobec tego skoro on zuzywa to idzie się na wcześniejszą emeryturę. I wreszcie uważam, że każdy powinien mysleć o swojej starości zawczasu i w miare możliwości do ogólnego systemu dokładać własne indywidualne programy emerytalne. Prawdę mówiąc nic więcej na temat systemu emerytalnego nie mam do powiedzenia, jako nieekspert.

  528. Paweł Luboński napisał(a):

    JasnaAnielko, stwierdzenie, że „nie ma chętnych do uczciwego zajęcia się problemem”, uważam za niesprawiedliwe. Nie brak ludzi dostrzegających problem i rząd z pewnością chciałby go rozwiązać, choćby pod wpływem instynktu samozachowawczego. Po prostu problem należy do tych najtrudniejszych. Czy ty masz jakieś pomysły, choćby amatorskie, co z tym fantem zrobić?
    Państwo ma tu niewielkie pole manewru. Na utrzymywanie młodych emerytów go nie stać. Nie zmusi prywatnych przedsiębiorców, by zatrudniali ludzi przed emeryturą, może ich co najwyżej zachęcać (na przykład stosując jakieś ulgi podatkowe, przeciwko czemu zaprotestują zapewne wolnorynkowcy). No to co pozostało? Zakładać państwowe zakłady pracy, które zatrudniałyby pięćdziesięciolatków? Groteska.
    A swoją drogą, skoro tym młodym emerytom tak źle się dzieje, to dlaczego związki zawodowe bronią się rogami i kopytami przed ograniczeniem uprawnień do emerytury?

  529. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu – dziękuję za odpowiedź. Też uważam, że nie można całe życie być górnikiem dołowym, tancerką, czy nauczycielem WF. Trzeba i należy przystosowywać się do zmian w zawodowym życiu i odkładać na przyszłą emeryturę. Tak mi mówi zdrowy rozsądek, bo specjalistą nie jestem. Należę do pokolenia, które takich możliwości nie miało i z konieczności pozostaje na łaskawym garnuszku państwa – w moim przypadku nie z wyboru tylko z konieczności. Mnie osobiście już te zmiany w prawie nie dotyczą. Jednak patrząc na to, w jakim kierunku i jak koślawo idą te zmiany w naszym prawie i realnym życiu dzisiejszych 50-latków, jestem przerażona totalnym brakiem wyobraźni i profesjonalizmu ludzi odpowiedzialnych za rozwiązanie tego, konkretnego problemu. Za kilka lat możemy mieć katastrofę demograficzną, a tu w radiu i TVP lecą głupawe reklamówki o wybitnych fachowcach, których nie zatrudnimy bo… :(

  530. Zdzisław_1 napisał(a):

    Andrzeju do Twojej odpowiedzi na mój wpis na temat wieku posłów jakości.
    ” cytat Twój Zapomniałeś o bardzo istotnym kryterium – trzeba uzyskać odpowiednią liczbę głosów wyborców. Osoba z ulicy tego nie dokona ”
    dokona dokona wystarczy ze go wpiszę na liste jakaś partia i kretyna mozemy mieć.

    Pawle a ten wiek to w/mnie bardzo istotny mimo że ich niewielu, i niby nie wiele moze zrobić,ale wyobrazmy sobie ze jest ladny( podoba sie kobietom bez wzgledu na wiek) ustawia Go przed tablica partyjną każaa mu sie nauczyć jakiś bzdur pójdzie to w Polskę i juz mamy problem bo przeciez tak bylo już nie pamietam przy jakich wyborach jak wyborczynie mówiły „przynajmniej ładnie wygląda”
    W dobie wszechwładnej telewizji w urabianiu opinii telewizja jest 90% tym urabiaącym pogląd (słoneczko Peru o tym mówiono a nie o meritum pobytu Amer.Połud.) Przecież myślenie wymaga trochę trudu ( sam to wiem)
    A wracając do opinii przedstawianych na jakiś forach czy Ty Pawle myślisz ze te opinie przekazywane przez uczestników tego blogu a sa jak sami przyznają ,bo na moje konkretne pytanie jeden przyznał ze jest pracownikiem etatowym partii,to Oni przedstawiaja swoje przemyslenia? I swoje odczucia,smiem twierdzić że nie.
    A najbardziej na manipujacje poddatni są ludzie młodzi.bo to co im się wmówi biorą to za swoje przemyślenia. I ja pod tym kontem przedstawiałem problem.
    A demokracja to tak czy tak jest kiepska forma rządów.
    Pozdrawam

  531. Paweł Luboński napisał(a):

    Anielko, o jakich ty głupawych reklamówkach już drugi raz wspominasz? Zaintrygowało mnie to, a sam prawie nie mam kontaktu z radiem i telewizją.

  532. jasnaanielka napisał(a):

    Pawle – związki zawodowe bronią praw do wcześniejszych emerytur z prostego powodu. Sami działacze zbliżają się do niebezpiecznego wieku i większość pracowników, należących do tych związków też. Lepszy wróbel i t.d…. Poza tym związkowcy nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności za następstwa wywalczonych i utrzymywanych na siłę przywilejów. Właściwie u nas nikt nie odpowiada za następstwo swoich decyzji, więc wolna amerykanka.
    Czy ja mam jakiś pomysł?
    Posłać na szkolenie do Szwecji albo Norwegii (to niedaleko!) paru naszych fachowców (ministra?), związkowców, bankowców. Niech zobaczą, jak tam ten problem rozwiązują. Następnie pozwolić im działać, zapewnić pomoc i poparcie dla reform, niejednokrotnie bolesnych. I obarczyć odpowiedzialnością za przeprowadzenie całej operacji – za godziwe wynagrodzenie. Bo jak dotąd płacenie wszelkim ekspertom i innym nawiedzonym Duchem Świętym fachowcom, przypomina intensywne pompowanie drewnianego koła. Z luśnią!

  533. jasnaanielka napisał(a):

    Pawle – przed chwilką właśnie taka leciała w TOK FM; „no tak… znakomite kwalifikacje… piękne referencje… dwa fakultety, trzy języki! Jest pani idealnym kandydatem na to stanowisko… NIE MOGĘ PANI ZATRUDNIĆ!!!” Czy to nie jest skończone kretyństwo?
    Na takie głupoty idą społeczne pieniądze.

  534. Paweł Luboński napisał(a):

    Zdzisławie, ja nie myślę tak źle o ludziach. Zgoda, że tylko niewielką część stać na samodzielną refleksję w sprawach społeczno-politycznych, ale z drugiej strony propaganda nie jest tak wszechmocna, jak się potocznie uważa, i nie wszystko można im wmówić. Wychodzi to zwykle na jaw w sytuacjach kryzysowych.
    W demokracji może niekiedy dojść do władzy człowiek niegodny, ale on tej władzy długo nie utrzyma. Na tym właśnie polega dla mnie podstawowa zaleta tego ustroju – na tym, że można bezboleśnie usunąć rząd, który się nie sprawdził.
    Co do naszych przyjaciół z blogu – obawiam się, że są szczerzy. Niestety. Przy tym, co piszą, wolałbym, żeby okazali się partyjnymi propagandzistami.

  535. Zdzisław_1 napisał(a):

    t co napisałem że mlodzi sa najbardziej nie odporni na manipulacje , starsi też i kto wie czy nie bardziej.
    Przepraszam mlodych czytelników i nie tylko czytelników ale wszystkich
    Jednoczesnie w dalszym ciągu twierdze ze sa manipulowani

    I odnośnie przyszłych emerytów zgadzam sie co powiedział Gospodarz zadnych przywilejów emerytalnych nawet mundurowych.
    Jezeli ktoś chce dać większe emerytury np. gornikom to niech płaci pracodawca większe skladki lub osoba zainteresowana.

  536. Paweł Luboński napisał(a):

    Anielko, nie rozumiem! To była reklama czego? Jakaś rządowa akcja propagandowa, skoro piszesz, że za społeczne pieniądze? Jaka była teza tej reklamówki?

  537. maciek.g napisał(a):

    Obiecałem, że napisze o swoich propozycjach wspierania rodzin posiadających dzieci i dlaczego nie podoba mnie się łączenie tego z podatkiem PIT A więc piszę

    Najpierw trochę statystyki

    Budżet Polski to około 260 mld
    Procentowa struktura wpływów do budżetu kształtuje się w przybliżeniu tak
    VAT- 37%, PIT – 23,5%,Akcyza –19%, CIT –12,5%, Pozostałe- 8%

    Podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) 32 mln
    Podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT) 61 mln
    Podatek od towarów i usług (VAT) 96 mln
    Podatek akcyzowy 49 mln

    Wpływy z PIT w 2007 to 61 mld –miesięcznie daje to 5,08 mld

    Struktura podatników według poszczególnych przedziałów skali podatkowej była następująca: w pierwszym progu rozliczyło się 94,66 proc. podatników, do II grupy należało 4,48 proc. podatników, a do trzeciej 0,86.
    A więc podatki w Polsce są prawie liniowe ! , a maksymalne przychody wnoszą podatnicy z I grupy podatkowej

    Progi podatkowe I do 44 490, II do 85 528 i II powyżej 85 528
    Aby płacić z drugiego progu trzeba zarabiać miesięcznie powyżej 3 700zł , a z trzeciego 7 127zł.

    Płaca minimalna to 1126 zł brutto (797 zł netto).

    Z ulg i odliczeń w 2007 roku skorzystało ogółem ok. 9,6 mln podatników (w 2006 r. 6,3 mln podatników), w tym ok. 4 mln osób z ulgi z tytułu wychowywania dzieci.

    Liczba dzieci
    0.8 mln do 3 lat, 1,5 mln do 3-6 lat, 2,6 7-12, 1,6 13-15, 1,7 16-18
    liczba dzieci do lat 15 to około 7,5mln,

    Teraz koszty utrzymania
    Prowadzę od wielu lat program wydatków domowych (od 1990r) i stąd wiem jak rozkładała się struktura wydatków i mogę porównać to z danymi z GUS. W przybliżeniu od 1/3 do 1/4 szła na żywność. Czynsz i koszta energii wynosiły mniej więcej podobny udział . Środki czystości, wydatki medyczne, dojazdy, prezenty, ubrania , wydatki na remonty przekraczały zwykle wydatki na żywność, albo były im równe.
    W obecnym roku oceniam wyżywienie dziecka przy rodzinie (b. skromnie) na: wyżywienie 300zł miesięcznie, koszty energii na nie 50 do 70 zł , wzrostu opłat o 10 do 40 zł i inne około 50zł razem licząc po minimalnych kwotach 410 zł.
    Zakładam, że by dziecko nie głodowało i jakoś można rozsądnie było go utrzymać można zejść z jedzeniem na 220zł , energią na 30, opłaty 10 i inne 40 co daje 300zł
    Aby zapewnić minimalne wspomaganie wszystkim posiadającym dzieci, (eliminacja możliwości ich głodowania) trzeba by dawać minimum minimorum 300 zł na dziecko.

    7.5*300=2 255 mln *12= 27 000 mln, czyli blisko połowa dochodu z PIT!!!
    A więc około 10% budżetu!

    To bardzo dużo, ale pytanie czy nie do udźwignięcia, bo taka pomoc natychmiast wraca w postaci nakręcania rynku i prowokuje rozwój gospodarczy.
    Dlatego też jestem za pomocą kwotową /i to istotnie dużą/ w tym temacie.

    Inne wspomaganie typu zwolnienia procentowe od podatku /progresywnego, czy liniowego/ nie wydają mnie się rozsądne bowiem
    Rozpatrując na bazie obecnego podatku należało by założyć minimum 3 dzieci w rodzinie, więc zmniejszenie podatku na pierwsze dziecko 7,% na drugie i trzecie 6% co wyczerpuje 19% pierwszego progu.
    Kwotowo dla płacy minimalnej wyniosło by to 90 zł i już przekroczyło by podatek PIT jaki taka osoba musiała by zapłacić , a więc bez sensu. Odpisy kwotowe też nie wydają się rozsądne bowiem dla przykładu – ustanowione np. na 200 zł na dziecko też nie wyglądają dobrze bowiem ci źle zarabiający nie otrzymają tej kwoty bo przekroczy ona ich miesięczny podatek.
    Lepszym wg mnie wspomaganiem jest zabezpieczenie funduszu rodzinnego w ramach budżetu i przekazywanie z niego określonej kwoty na dziecko. Ja chciałbym nawet by była to kwota rzędu 300 zł /na początek/
    I to jest moja odpowiedź w tym temacie.
    Osobną sprawą jest kto i w jakiej wysokości uczestniczył by w pomocy z funduszu. Dla zmniejszenia obciążenia budżetu można pokusić się na płacenie zaliczkowe (tak jak np. za energię) z rozliczenie rocznym po uzyskaniu danych o zarobkach rodziny. Ponieważ UF i tak nalicza zarobki,więc nie ma problemu w uzyskaniu dochodu na koniec roku. Ustalić więc można zmniejszanie pomocy w relacji do zwiększania zarobków , aż do jej zaprzestania dla zarobków wysokich (Można ustalić jakąś granice np. 3 000 netto na osobę)

  538. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Co moze Rzad (co prawda tylko prowincji) uczynic dla 50+?
    Wjeżdżam ci ja do gminy Muxia nad Atlantykiem. Wjezdzam nie bez trudnosci ktore latwo przyszlo by pojac mieszkancowi Podlasia.
    Droga zasypana. Funkcjonariusze gminy co prawda nie odsniezaja ale odpiaszczaja.
    Nawialo piasku z plazy na droge jak zawsze o tej porze roku. Mieszkancy klna ze, jak zawsze sluzby nieprzewidzialy. Nie wiem zreszta czy mieszkancy. Na pewno psioczy gminny tygodnik z tygodniowym opoznieniem.

    W barze na „rynku” bilard i takie tam i lekko napici rybacy dobrze zyjacy z nielowienia. Barmanka na widok „obcego” opedza sie szmata od natretow.
    -Niech se nie pomysli ze ja taka…- Mysli w jezyku galego.

    Cieplo.Milo. Wychodzic sie nie chce ale musze. Musze bo jestem tu na prosbe znajomych ktorzy kiedys polubili Galicianskie koronki.
    Pytam tak jak potrafie barmanki gdzie te koronki.
    Z jej „bezokolicznikowej” wypowiedzi okraszonej miesznina kstylijskiego i galego pojmuje ze ma isc „tam” (wskazuje kierunek) 300 m potem w prawo i…. uslysze????. Pomyslalem ze to blad barmanki. Ide, skrecam i …?
    Slysze.
    Naprawde slysze. Wchodze zalega cisza. Rojowisko kobiet 50+ przerywa spiewy mieszanke popularnych masmedialnych produktow z miejscowym folklorem. Pochylaja sie i koronkuja.

    Kupuje i przy okazji rozmawiam z jedyna 50 (– ) z Pania Kierowniczka. Czy wielu to kupuje? Jestem pierwszy od tygodnia. Jak to sie kalkuluje? Region placi. Kobiety sa na zasilku i dostaja za sprzedane dzielo zdaje sie bez podatku.
    Beznadzieja? Nie. Schronienie. Przed upierdliwymi wnukami podsylanymi przez pracujace (czesciowo na czarno) dzieci. Przed zawsze podpitymi rybakami oplacanymi za nielowienie.

    Samotne? Bo w domu nudno. Wie Senior ze to dupa swiata. Senior wie, ale pyta czy Seniora mysli ze nie w dupie nie jest nudno.
    Seniora wie ze tez nudno. Przeniosla sie tu z Santiago bo tam nudno.
    Tak to wyglada na szeeerrrooookim swiecie Jasnaanielko.

    E.D.D.
    Rezerwat Europa 06.11.2008

  539. zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    w Polsce musi się zmienić mentalność i prawo pracy oraz ustawy o ubezpieczeniu społecznym. Oraz kilka innych ustaw. I za jednym pokoleniem to nie wyjdzie.
    Jest bardzo wiele obszarów, gdzie mogłyby być zatrudnione osoby starsze z doświadczeniem.
    Nie wykorzystany jest także w części opłacany mechanizm woluntariatu (np. praca w zakładach opieki za wyżywienie i z pokryciem dojazdów).
    Tak funkcjonuje wiele instytucji charytatywnych np. w Niemczech czy Austrii, gdzie są prowadzone przez kościoły i organizacje NO punkty wydawania posiłkow dla ubogich, świetlice dla dzieci, dzienne domy opieki., czy noclegownie, punkty wydawania odzieży itp.Wiele prac pomocniczych, tam gdzie nie ma przeciwwskazań dla wieku i stanu zdrowia – wykonują woluntariusze – seniorzy.
    Osoba starsza, od pewnej granicy wieku w gorę mogłaby dostawać część emerytury a część niejako dopracować, gdyby w Polsce umiano ku temu stworzyć odpowiednie warunki.
    Poza tym Polacy słabo się potrafią zorganizować miedzy sobą, są mało kreatywni.
    Sama zobacz co dzieje z tymi emeryturami pomostowymi!
    Moja przyjaciółka ze wsi, pracuje w gminie, jest tam st. referentką, zna się na podatkach jak nikt w okolicy, ceniony z niej pracownik. Nikt jej nie wywala, bo trudno byłoby ją zastąpić zresztą jakąś młodzizną niedoświadczona i bez wiedzy, która się zdobywa latami. Poza tym lubi swoja prace i czuje się w niej docenianą.
    I wiesz, o czym ona marzy – o wcześniejszej emeryturze.
    No bo jak można iść, to ona idzie natychmiast.
    Nie jest ani przepracowana, ani też w domu nie ma nadzwyczajnych obowiązków, dzieciaki po studiach i w Szczecinie.
    Mąż w piecu umie napalić, kury i króliki tez obrządzi. Innych obowiązków ich domowe gospodarstwo nie ma, poza przydomowym ogródkiem.
    Nie ma jeszcze tych 55 lat i się martwi, ze się nie załapie na wcześniejszą emeryturę.
    Popatrz dookoła – miasta brudne, ulice nie posprzątane, latanie nie pomalowane, trawniki nie wystrzyżone, chodniki krzywe, tramwaje nie umyte, autobusy też, kolejki, bo nie ma kasjerek albo przerwa śniadaniowa.
    I chmara ludzi, którzy uważają, że w wieku 50-55 lat mogą żyć na garnuszku państwa, bo im się należy.
    Dopóki w Polsce nie będzie się szanować własnej i cudzej pracy, dopóki większość nie pozna realnej wartości zarobionej złotówki, dopóki cwaniactwo będzie jedyną wartością jaką przejawiają niekiedy, tak pracodawcy, jak i pracownicy – – to będzie jak jest.
    Epoka wyuczonego jedynego zawodu i wykonywanie go do końca życia – minęła.
    Postęp cywilizacyjny, jak i rozwój nauki jest bardzo duży i człowiek musi się do tego dostosować.
    Jak chce być w grze – musi uczyć się, nadążać, przystosowywać. To wyścig szczurów, jak ktoś w nim nie umie startować, to swoje ambicje winien dostosować do swoich możliwości.
    Inaczej przegonią go młodsi, sprawniejsi w zdobywaniu wiedzy i umiejętności, choć mniej doświadczeni.
    Doświadczam tego na co dzień, nie mogę sobie pozwolić ani na mniejsze tempo, ani porzucić permanentnego uczenia się i zdobywania nowych umiejętności – bo na moje miejsce jest tuzin innych.
    Na razie wygrywam z nimi doświadczeniem, które umiejętnie wykorzystane daje dosyć dużą przewagę, ale mam pełną świadomość, ze trzeba będzie kiedyś oddać im pole, bo będą lepsi ode mnie, a samej poszukać inne, niszowe zajęcie, do którego jeszcze się nie dorwali.
    No i zaletą jest to, że ja jestem człowiekiem na wskroś niezależnym od nikogo, wykonuję taki zawód, który pozwala mi na dużą niezależność i funkcjonuję na wolnym rynku usług, gdzie istnieje popyt na to co robię, nie mam więc problemu z podażą przy zachowaniu pewnej równowagi.
    Funkcjonuję zawodowo w ten sposób od 10 lat i bardzo sobie taką wolność zawodową cenię. Przedtem byłam na kontraktach lub etatach.
    Wolny rynek nie limituje wieku, ocenia wartość tego co oferujesz i albo kupi albo nie. I moja głowa w tym, by ta wartość była jak najwyższa.
    Stąd te inwestycje w siebie.

  540. maciek.g napisał(a):

    Zdzisławie1
    przywileje są i były niekorzystne dla Państwa jako całości i są źle odbierane przez społeczeństwo. Są też źródłem wielu zatargów. Najlepiej więc moim zdaniem było by je zlikwidować /ale pewnie to się nie uda/
    Jeśli chodzi o odporność na manipulację to nie jest to wg mnie domena wieku. Z wiekiem co prawdę zwykle nabywa się mądrości , /a mądrość to zbliżanie się do prawdy o świecie i prawach nim rządzących./ Starsi powinni być odporniejsi na manipulację. W praktyce bywa różnie i wielu starszych ludzi zamiast mądrzeć głupieje, bo zamiast myśleć lenią się i zasklepiają w tym co im znane i tworzą swój własny świat nieprzystający do rzeczywistości. Młodzi raczej mądrzeją , ale tej mądrości często u nich niewiele. (oczywiście są wyjątki)

  541. Edwar D.Dana napisał(a):

    O w Szwecji Jasnaanielko opowiem tak:
    3000 mieszkancow w srodku lasu. Stara fabryka dla ktorej ten swiat zostal stworzony umierala jak swietej pamieci Cwiklinska – stojac.
    Co 3000 tam robi?
    Jak to co? OPIEKUJA SIE SOBA WZAJEMNIE.
    Mozna i tak. Ale po co pokazywac to innym jako wzor?

  542. gregorek napisał(a):

    smiech na sali. macie tu wariata wypowiadajacego sie na tematy gospodarcze w radiu tokfm http://pl.youtube.com/wat.....-i1WwBvuv0

  543. jasnaanielka napisał(a):

    Smażąc naleśniki uzupełniłam swój zestaw pytań…
    Skoro się nie opłaca to…
    Po co ratować życie noworodków z wadami wrodzonymi? Mają szansę na godną, naturalną śmierć, tymczasem wydaje się ciężkie pieniądze na drogą kurację, ratującą im życie z tym jednym zastrzeżeniem, że nigdy nie będą samodzielne. Ale ważne jest, by wskaźnik zgonów noworodków był jak najniższy. I mamy sukcesy! Tylko że te cudem uratowane dzieci oddaje się rodzicom, którzy muszą zrezygnować z pracy zawodowej, utracić możliwość odłożenia na emeryturę – przynajmniej jedno z rodziców – często żyją w wielkim niedostatku, często ojciec nie wytrzymuje takiego wygórowanego zakresu obowiązków i odchodzi.
    Opłaca się? Komu?
    Po co leczyć, operować i rehabilitować ludzi po 50-ce? Oni mogą być już tylko ciężarem. Bez tych zabiegów mogliby spokojnie zejść z tego świata naturalną śmiercią. Opłaca się? Komu?
    Problem jest o wiele bardziej złożony, niż proste „OPŁACA SIĘ”
    Ale póki co… opłaca się być ekspertem od analiz, które wraz ze zmianą ekipy rządzącej idą do archiwów.
    Zofio!
    Z tą przebudową mentalności trafiasz w sedno. Tylko, czy to była tak tajemna wiedza, że ci, co u kolejnych sterów nie zdążyli pomyśleć?
    Opłaca się być ekspertem….
    Pawle!
    A licho wie, o co w tej reklamie chodzi. Pani ma 50+ lat i tyle.

  544. Edwar D.Dana napisał(a):

    U Indian amerykańskich starcy byli co jakiś czas poddawani próbie sprawności, np. była to wspinaczka na wysokie drzewo. Jeśli jej nie podołali – wędrowne plemię zostawiało ich …

    Czytam z Goscia Niedzielnego 2007-11-29 w portalu Wiara.

    http://www.goscniedzielny.....#038;katg=

  545. gregorek napisał(a):

    zbrojny widelec „ojca Michnika” wbity w fotel: wooooow, ale czad! Wujek Samo Zło… http://www.widelec.pl/wid......html?op=1

  546. maciek.g napisał(a):

    Zofia pisze do Jasnejanielki, ale pisze mądrze. Emerytury wcześniejsze na obecnych zasadach są bardzo złym pomysłem. Zupełnie inna sprawa była by gdyby każdy wypracowywał sobie emeryturę i mógł na nią przejść kiedy by chciał, ale dostał by z funduszu tyle ile wynikało by z przeliczenia /zgromadzone pieniądze i prawdopodobieństwo pobierania emerytury/ Ale taki układ wymagał by rewolucji w podejściu do emerytur. W przypadku o którym piszę większość ludzi nie paliła by się do wczesnego przechodzenia na emeryturę, bowiem znacznie obniżyli by swój standard życiowy i staraliby się pracować jak najdłużej. Możliwy byłby też układ pracy i korzystania z już wypracowanego wkładu emerytalnego.
    Obecnie, ze względu na łamiący się system emerytalny rząd nie może się zgodzić na żadne ustępstwa w sprawie emerytur. Poprzednie rządy chcąc jakoś poradzić sobie z rosnącym bezrobociem wpadły na katastrofalny pomysł wysyłania ludzi na wcześniejsze emerytury (lepiej było płacić bezrobotnym) i jak zwykle teraz nie można się z tego wywikłać.
    Głupotą jest wmawianie że ludzie 55+ nie są wartościowymi pracownikami. Często nawet fizycznie nie ustępują swym młodszym kolegom /koleżankom/, a umysł starzeje się wolniej niż reszta organizmu.
    Swą wydolność fizyczną można znacznie poprawić nawet w wieku emerytalnym (czyli po 65 roku życia) co sam sprawdziłem (na siłowni nie ustępuję swym młodszym kolegom, a wręcz nalezę do grupy najsilniejszych). Fakt, że z wiekiem kumuluje się wiele kontuzji i naprawianie uszkodzeń ciała jest znacznie wolniejsze, ale nie znaczy, że niemożliwe. Oczywiście można doznać takich uszkodzeń fizycznych które uniemożliwią uzyskanie sprawności 40 latka, i można faktycznie do prac fizycznych już się nie nadawać , ale dopóki głowa funkcjonuje człowiek zawsze może coś robić korzystnego dla społeczeństwa.
    Brat kolegi mego przyjaciela z PW ma obecnie ponad 80 lat i nadal jest b.cenionym inż budownictwa /robi projekty między innymi dla Emiratów/. Na pytanie lekarki czy praca go nie męczy nadmiernie, odpowiedział, że nie i był zdziwiony tym pytaniem. Nikt z kierownictwa jego biurze nie wypomniał mu nawet o odejściu z pracy!

  547. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – 1;37 – No to co, że ze Szwecji? Taki przykład to tylko ty mogłeś podać. Ja bym ci prywatnie odpaliła, co powinni z tymi 3000 w środku lasu zrobić, ale znowu by mi się dostało za cynizm a głos określiłby dosadnie, co też ze siebie wydaliłam. Wolę więc nie dowcipkować, bo nie każdy śmieje się z tego samego a ty i tak się domyślisz! :-P

  548. jasnaanielka napisał(a):

    A w CCCP emeryt dostawał Wołgę! Do przepłynięcia. ;(

  549. Zofia napisał(a):

    No i znowu pan prezydent dostał kosza w Brukseli.
    Pojechał storpedować szczyt UE-Roja razem z kumplem z Litwy a dostał publiczną połajankę od Sarkozy’ego.
    Nie pierwszy raz zresztą.
    Oczywiście nic Lech Kaczyński nie storpedował, co gorsza dowiedział się też publicznie, że nikt w UE żadnych kontaktów z Rosją z powodu awantury na Kaukazie – nie zrywał, o czym pisałam tutaj wcześniej.
    Na dodatek Rosję …pochwalono za wywiązanie się z umowy w sprawie Gruzji, uznając sprawę za definitywnie skończoną.
    Tak to pan prezydent RP ostał mówiąc kolokwialnie – sprowadzony do parteru.
    Deklaracje tbilisowskie składane w kwartecie prezydenckim – nabierają teraz wymiaru groteski.
    Kiedy pisałam, że cała ta polityka wschodnia Kaczyńskiego, PiS i po części – obecnego rządu nie sprawdzi się w UE, bo inne są w nie priorytety i inaczej UE patrzy na Rosję – zostałam bez mała zlinczowana tutaj.
    Dzisiaj masz gorzką satysfakcję, ze moje opinie się sprawdzają. Gorzka, bo wolałabym, by mój kraj prowadził bardziej racjonalnie swoją politykę zagraniczną i inaczej też prowadził swoje relacje z Rosją.
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

Skomentuj