Debata w leśnym kręgu.
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 709 dni (mniej niż dwa lata).
Szanowni Państwo,
Zapraszam na leśną polanę. Jeszcze daje sie wytrzymać przy ognisku i czymś mocniejszym. Rozmowa jest wartka, komentarzy przybywa, co utrudnia czytanie, a w najbliższych dniach nie przewiduję nowego wpisu, bo pracuję nad tekstem do papierowego medium.
Parę tylko zdań o aktualnościach. Po roku rządzenia podoba mi się rząd Tuska i Pawlaka. Ma coraz wiekszy rozpęd, mimo sabotażu prezydenta i PiS. Żaden premier po roku 1990 nie prezentował tak dużej dojrzałości politycznej i jednocześnie umiejętności nawiązywania kontaktu z opinią publiczną, jak Tusk. Dlatego jest popularny. Rządowi spadają notowania w ostatnim czasie na skutek odruchowo antyrządowej reakcji publiczności na lawinę wieści o kryzysie, często bardzo przesadnych, jak „masowe zwolnienia 5 tys. osób” w Rzepie. Tak samo było w roku 1999 w odniesieniu do rządu Buzka. Ale całkowitej powtórki nie będzie, bo nie będzie ponownej eksplozji bezrobocia – jesteśmy w innym miejscu. I co ważne – utrzymują się wysokie notowania PO.
Nie wierzę Pałacowi w opowiastki o wadze podróży dalekowschodniej. Prezydent zwiewa przed Sarkozym, bo ma zakaz brata odnośnie podpisywania Traktatu Lizbońskiego, a może rzeczywiście to obiecał. Ten zakaz i zakaz zgody na Euro to skutek strachu przed Rydzykiem. Ponadto prezydent – przypominam, że konstytucyjnie nie jest głową państwa – mógłby doznać potężnych dolegliwości patrząc na imprezę Wałęsowską 6 grudnia (pochwalę się, że mam zaproszenie i jadę), która zapowiada się imponująco.
Bardzo mi się podoba sposób załatwienia narwańców z „Sierpnia 80″, wyjęli im biuro spod tyłków.
Ciekawy i bardzo trafny tekst o sprawie Małgorzaty Niezabitowskiej:

14 listopada 2008, o godzinie 11:55
Też się cieszę, że będzie feta noblisty Lecha Wałęsy. Jest co świętować. Szkoda, że nie jestem zaproszony, więc nie pojadę. Niemniej jednak myślami będę z Prezydentem Lechem Wałęsą, z którym jestem tym bardziej, im bardziej na Niego pluje IPN. Pzdr. Petrel
14 listopada 2008, o godzinie 12:13
Zdzislawie moja odpowiedz masz:
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-62886
14 listopada 2008, o godzinie 12:14
„Zdzisiowie” :D powinno byc Zdzislawie
14 listopada 2008, o godzinie 12:45
Jestem naprawde ciekaw wrazen jakie Dark Side wyniesie z kina z projekcji Admirala.
14 listopada 2008, o godzinie 13:31
Ewa-Joanna
Ad
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-62890
Nie. Czym innym jest być agentem służb demokratycznego państwa czym innym służyć donosem tyranii.
Nie miałbym żadnych oporów poinformować Polskich służb o znanej mi działalności grup terrorystycznych czy o charakterze totalitarnym – konspiracji komunistycznej czy faszystowskiej mającej za cel zwalczać demokrację sila.
Gdybym miał wgląd w jakaś przestępczość ekonomiczna czy gangsterska też bym doniosł. I nie tylko. Nie odmówił bym współpracy dłuższej czy ciągłej organom DEMOKRATYCZNEGO panstwa.
Cyganie – Romowie.
W PRL bywało (tak jak obecnie) ze się asymilowani lub przyjmowali ogólnie obowiązujący styl zycia.
Bywało ale nie było.
Twierdzenie ze to „nowy problem ” może wynikać tylko z nieznajomości i to elementarnej PRL lub zapomnienia.
14 listopada 2008, o godzinie 14:27
Z „Polityki”
http://www.polityka.pl/za.....270736,18/
14 listopada 2008, o godzinie 15:35
Miner, jakbyś chciał przeczytać moją odpowiedź, to umieściłem ją na poprzednim wątku, żeby nie zaśmiecać nowego.
14 listopada 2008, o godzinie 15:42
O I Sekretarzu mowi I i Ostatni.
http://www.gomulka.terram.....wladza.htm
14 listopada 2008, o godzinie 15:43
EDD
a nie przyszło Ci do głóoy, ze wielu ludzi wcale PRL nie odbierało jako tyranię?
Pracowali wg przypadku, uznania, zalatwiania, jak kto woli w róznych organach administracji panstwowej, w słuzbach takze.
Dla wyjaśnienia, pisze o czasie po 1956 r.. Większość pokpiwała z PRL-u, ale nie żyli w wiecznej świadomości 24 godz. na dobę, ze zyją pod jarzem, w niewoli, w kraju nie demokratycznym, w tyranii itp.
To pojawiło się po 1989 r. I nadal dla większości Polaków jest pojęciem abstrakcyjnym – bo nie traktujaąokresu PRL w swoim życiu, jako okresu życia w tyranii.
Przyjmij też, ze dla tej większości – wypadki w Czechosłowacji, na Węgrzech – to telewizyjne informacje obrazkowe, tak samo jak np. poznański Czerwiec, szczeciński grudzień itp.
te wydarzenia dotykały i wryły sie emocjonalnie w pamięć uczestnikom, a nie oglądaczom telewizyjnym.
Podobnie jest z aktywna częścią opozycji Solidarnościowej – dla nich ich działalność – ma emocjonalny stosunek, dla absolutnej większości w Polsce – są to wydarzenia telewizyjne. Oglądane bez emocji, obojętnie nawet.
Tak funkcjonuje społeczeństwo.
Popytaj przyjaciół, znajomych, to się sam przekonasz.
Ocena PRL – ta negatywna, powstaje teraz i nie możesz mieć do ludzi pretensje o te wybory z dawnych lat, bo oni żyli wtedy w zupełnie innej rzeczywistości i mieli jej osąd zupełnie inny niż jest teraz.
Byli w większości uczciwi wobec siebie, kraju, otoczenia.
Dla większości PRL – była to krajem – normalnym. Innego przecież – nie znali, wiec nie mieli co do czego porównywać.
14 listopada 2008, o godzinie 15:58
Nie Zofio nie prawda. A juz w sposob zupelnie nieuprawniony piszesz wiekszosc.
Nie znam srowisk z PRL ktorych stosunek do tego zjawiska politycznego byl pozytywny. Tak akceptowano PRL ale jako smutna koniecznosc. Nawet srodowiska przedwojennej lewicy.
Oczywiscie istnial waski margines wyznawcow z urzedu i formacji mentalnej ale i ten kruszal szybko.
Tego juz nie zmierzymy wiec nie pisz wiekszosc.
Poczytaj Rakowskiego do ktorego poslalem link (moze zreszta juz znasz)
14 listopada 2008, o godzinie 16:04
EDD,
Nie. Nie rozumiesz. Caly czas pisze o tym, ze ludzie sa rozni, sa rowniez podli i to niezaleznie od systemu politycznego.
Nie widzisz tego?
Sukinsyn bedzie sukinsynem zarowno u Lukaszenki jak i Obamy czy Dalaj Lamy.
TERAZ macie demokratyczne panstwo. Dasz mi gwarancje, ze nie ma w nim sukinsynow, a tylko sami patrioci z dobrym sercem? A ta jak jej tam Jarucka, Kurski, Miodowicz i im podobni to anieli swieci pewnie.
Sa rowniez slabi ludzie i tchorzliwi tez sa.
Piszesz „Nie odmówił bym współpracy dłuższej czy ciągłej organom DEMOKRATYCZNEGO panstwa.” Oni tez nie odmowili wspolpracy organom ich panstwa. Bo wtedy innego nie mieli.
Nie TWIERDZE, ze problem z Cyganami jest nowy. Wyrazam zdziwienie. Znalam wielu Cyganow w czasie kiedy mieszkalam w Polsce. Tez sa rozni, jak wszyscy. To co czytam o konfliktach martwi mnie.
Sklerozy nie mam. Pamietam.
Drugi juz raz zarzucasz mi niewiedze i elementarna nieznajomosc PRL. Czy dlatego, ze moja wiedza nie przystaje do obrazu jaki sobie stworzyles na tej Twojej szklanej gorze wewnetrznej emigracji?
Jezeli brakuje mi wiedzy, to brakuje mi lat 90-2000, mialam slaby kontakt z Polska i teraz probuje te wiedze uzupelnic, wiec korzystam z dobrodziejstw netu. Interesuja mnie rowniez opinie ludzi, czytam wiec blogi i fora. Sa rzeczy, ktorych nie rozumiem, sa takie, ktore potepiam i takie , ktore budza moj podziw.
Wiesz czego nauczyl mnie PRL?
Nie ma autorytetu poza rozumem.
Dobranoc.
14 listopada 2008, o godzinie 16:14
Edwarze, muszę trochę zaoponować. Sam gdzieś do piętnastego czy szesnastego roku życia uważałem PRL za zupełnie normalny kraj. Ponieważ nikt mi w domu nie wpajał, że jest inaczej. Do swoich obecnych poglądów doszedłem samodzielnie i nawet poczytuję to sobie za przewagę nad tymi, którzy słuszne poglądy wyssali z mlekiem matki. Podejrzewam, że niemało było takich, którzy zachowali złudzenia o wiele dłużej.
Tylko że choćby nawet większość obywateli akceptowała polityczną rzeczywistość PRL, nie wynika stąd nijak, że był to kraj normalny, i na tym polega błąd (?) Zofii. Równie dobrze można by „znormalizować” Koreę Północną, w której też pewnie przeciętny wieśniak nie zdaje sobie sprawy, jak żyją ludzie w innych krajach.
14 listopada 2008, o godzinie 16:15
Co to się stało, że dziś wszystko wytłuszczone?
14 listopada 2008, o godzinie 16:20
„Oni tez nie odmowili wspolpracy organom ich panstwa. Bo wtedy innego nie mieli.”
.
Joanno, ty też przeginasz. Pewnie byli i tacy współpracownicy SB, którzy szczerze wierzyli, że donosami dobrze się przysługują ojczyźnie i że jest to ich obywatelski obowiązek. Ale nie przekonasz mnie, że stanowili coś więcej niż kuriozalny margines. Większość TW to byli albo ludzie słabego charakteru, którzy nie zdobyli się na twardą odmowę, albo zwykli łajdacy, którzy robili do dla pieniędzy lub dla podbudowania własnego ego (ten ostatni przypadek, jak się zdaje, reprezentuje Maleszka).
14 listopada 2008, o godzinie 16:28
Pawle,
wcale inaczej tego nie widze, dokladnie tak samo. Moze zle sie wyrazilam, ale wydaje mi sie, ze napisalam o tym w swojej wypowiedzi. Nie popelniaj grzechu wyrywania slow z kontekstu i genaralizowania na ich podstawie nowych teorii.
14 listopada 2008, o godzinie 16:34
EDD,
dzieki za link do Gomolki.
A tu deja-ete:(lepiej pasuje jak deja-vu)
Dyskusja przyniosła nieprzewidziane rezultaty. W istocie przyczyniliśmy się do wykrystalizowania ideowego oblicza „partyzantów”. Przywdziali togę obrońców niezniszczalnych wartości narodowych. Ich pomocnicy w środkach masowego przekazu zajadle atakowali bezideowców, rzekomych „szyderców z bohaterstwa, patriotyzmu”. Każdego, kto opowiadał się za krytycznym stosunkiem do przeszłości, był przeciwny budowaniu kapliczek, obwoływano osobnikiem, którego polskość była podejrzana. Widać było, że ruch na gwałt tworzy sobie przeciwników.
Lece czytac dalej.
14 listopada 2008, o godzinie 17:05
Pawle,
nie napisałam,że PRL był normalnym krajem, ale że dla wielu ludzi był takim, innego nie znali.
Polska to nie tylko elity z miasta, ale małe miasteczka i wieś, a tam mieszkała w czasach PRL-u ponad połowa ludzi w Polsce.
PRL był tez normalnym w skali „demolodów” czy bloku RWPG, jak kto woli, bowiem kraje bloku wschodniego mniej więcej były w podobnym systemie polityczno-gospodarczym.
***
Co do TW – masz racje.
Poza tym trzeba wiedzieć o jednym, ze między funkcjonariuszem a informatorem (TW) , jak zawsze i w każdych służbach jest pewien dysonans.
Informatorzy, o ile nie są tajniakiem świadomie wcielonym w obserwowane struktury – byli, są i będą tratowani jako ludzie miernego charakteru, ludzie z marginesu, słabi, przekupni, uzależnieni. jak się znajdzie oporny na „propozycję”, a ważny z punktu widzenia służb – tak go będą maglowali, aż ulegnie. To zależy kim jest i jaką stanowi wartość informacyjna dla służb.
I nie ważne czy chodzi o opozycję, gang narkotykowy czy złodziejski – informatorów zdobywa się podobnymi metodami.
Bardziej wyrafinowane są, gdy dotyczy to równie wyrafinowanego środowiska, do którego służby chcą dotrzeć.
Tak pracują wszędzie i w USA i w Rosji i w krajach „starej” Europy, czy na Dalekim Wschodzie. 50 lat temu, czy teraz.
Zmieniają się tylko rekwizyty, metody są te same.
Podobnie penetruje się obecnie środowiska np. arabskie we Francji czy Wielkiej Brytanie, nie wspominając USA, jak ongiś SB środowiska polskiej opozycji.
Często też służby wymykają się kontroli i realizują swoje własne plany. jak nie cale, to jakieś tam wyselekcjonowane grupy.
W Polsce także, wcześniej i teraz także.
Vide – stosunkowo niedawno, w latach już XXI w. – przymknięcie swoistej „spółdzielni” wywiadowczej (z tajniakami) w Szczecinie i okolicach – która zbierała informacje o ludziach by nimi (informacjami) handlować.
Zarabiała na tym, jak prywatni detektywi, tyle, ze nielegalnie a interesowali ich politycy, dziennikarze itp.
14 listopada 2008, o godzinie 18:17
Paweł Luboński napisal: Tylko że choćby nawet większość obywateli akceptowała polityczną rzeczywistość PRL, nie wynika stąd nijak, że był to kraj normalny.
Pawle, nie istnieje nic takiego jak „kraj normalny”. W kazdym kraju znajdziesz idiotyzmy i wynaturzenia. W dzisiejszej Polsce dziala Rydzyk, Sierpien’80, a takze istnieje dwuglowy Prezes. Rzeczywistosc zawsze jest mieszanka normalnosci i nienormalnosci w rozmaitych proporcjach. To, co widzisz, zalezy od tego, gdzie patrzysz.
14 listopada 2008, o godzinie 18:22
Paweł Luboński napisal: Większość TW to byli albo ludzie słabego charakteru, którzy nie zdobyli się na twardą odmowę, albo zwykli łajdacy.
Istnieli jeszcze tacy TW, ktorzy nie istnieli. Przeczytaj dzisiejszy artykul w GW na temat procesu Niezabitowskiej. Po przeczytaniu tego artykulu IPN powinien przestac istniec.
.
A jesli idzie o zwyklych lajdakow, to nie skonczyli sie oni wraz z PRLem. Lista plac IPNu wymienia wystarczajaca liczbe lajdakow, lizusow, i wazeliniarzy. Podobni ludzie kiedys wyslugiwali sie jednemu panstwu, a teraz wysluguja sie innemu. Karierowicze istnieli, istnieja, i beda istniec. Na tym wlasnie polega normalnosc dowolnego kraju.
14 listopada 2008, o godzinie 18:45
Gospodarz napisał:
„Rząd ma coraz większy rozpęd, mimo sabotażu prezydenta i PiS”.
To nie wszystko, bo do sabotujących należy jeszcze dodać SLD i związki zawodowe.
Dlatego zarzuty, że rząd nic nie robi uważam za wyjątkowo cyniczne, krzywdzące i niesprawiedliwe.
14 listopada 2008, o godzinie 19:18
Już pisałem na tym blogu, że lustracja została wywołana przez polityków bo przy pomocy niej chcieli zniszczyć swych rywali do władzy. Ponieważ walczące o władzę towarzystwo było związane z solidarnością to prawie wszyscy mieli jakieś tam teczki w SB i nic dziwnego, że wyszło tak jak wyszło. W sumie osmieszono temat lustracji (która mówiąc prawdę obecnie może mieć jedynie negatywny wpływ na Państwo).
Żeby poważnie podejść do tematy „lustracji” należało by najpierw prześledzić jak powstawały dokumenty, jaka jest ich wiarygodność, jaka kompletność i wiele podobnych spraw. Ja rozmawiając z byłymi ludżmi SB i poolicji (a miałem dobre możliwości bo firma zatrudniała ich jako ochronę) dowiedziałem się z pierwszej ręki jaką wartość maja te materiały, jak wielka liczbę ich preparowano z różnych powodów, hjak tworzono zastępy nieistniejących TW itd. Często nie musiałe od nich wiadomości na ten temat wyciągać, bo sami zaczynali wkurzeni bzdurami z nazej TV i gazet.
Obecnie też popieram zamknięcie IPN, i zostawienie tej makulatury (do czasu aż ktoś ją przetworzy na coś bardziej urzytecznego np papier toaletowy)
14 listopada 2008, o godzinie 19:37
Odnośnie PRL’u i traktowania go przez obywateli to rację ma i Zofia i Edwar i pozostali dyskutanci czyli jak zwykle wszystko zależy od okresu, środowiska i osobistych doświadczeń. ja już pisałem że w latach 70 tych miałem kolege z klubu który był zadowolony, bo mógł rodzinę utrzymać, o zarobek się nie bał , mógł uprawiać ulubiony sport i kupić sobie od czasu do czasu cos dla siebie. Takich jak on spotykałem wielu. Po 1960 roku nic tragicznego nie spotykało w tym kraju większość jego obywateli. Wszyscy (prawie) zgodzili się z faktem dominacji ZSRR i starali sie jak najlepiej ustawic w warunkach które były. Ambitni wkurzali się i było im źle , ci bez ambicji byli zadowoleni (czy się stoi…), a i na ulop na wczasy można było pojechać i do sanatorium prawie za „frajer”. Ludzie przyzwyczaili się do kolejek do załatwiania i jakoś żyli.
Pamietać należy, że człowiek ocenia przez porównanie i ci co znali tylko PRL widzieli, że jest lepiej niż było wcześniej. Ci co znali więcej byli raczej zfrustrowani i niezadowoleni. Ponieważ w późnym PRL można było gadać na rząd, to ludzie gadając wyładowywali swe frustracje i na tym się konczyło.
A kanali to nigdy nie brakuje, choć ich ilość na pewno rośnie w miarę pogarszania się rządzenia
14 listopada 2008, o godzinie 20:27
http://galopujacymajor.sa.....index.html
Ciekawy tytuł mieniący się handlową chemią urabiania. Ale wymiar jeden jest tu nie lada. Otóż nawiązuje do powiedzenia, które zagościło już jako rodzaj perswazji zgoła innej (przez GW inicjowanej). „Ani guzika” napisał jakiś z jej publicystów zły moim nieprzejednaniem. W ten sposób zaszydził ze słabości człowieka muszącego bronić się przed chemizacją wzajemności i innymi wynalazkami przewidzianymi i zastosowanymi do strawienia człowieka. Otóż ta parafraza „Ani guzika” w tym tytule najprawdopodobniej celowa mogła się zejść z innym najprawdopodobniej celowym gestem. Wczoraj w miejscu, w którym bywam regularnie i wiadomo, że prędzej niż później musiałbym zauważyć – zauważyłem, pojawiła się metalowa imitacja guzika. Blacha gruba z dwoma dziurami przewleczona drutem i od spodu prawdopodobnie jakoś nim wbita czy inaczej przymocowana do studzienki kanalizacyjnej. Takich induktorów psychoz lub upokorzenia chwytają się, jeśli się chwytają, ludzie którzy być może „Za wszelką cenę” cośtam, cośtam. Może wzmocnić mnie? Hehehe. Bardzo źli ludzie, zakładam że ktoś to celowo wykonał, nie wiedzą czy wiedzą jaki to ma sens w morzu wszystkiego co wykonano?
14 listopada 2008, o godzinie 20:28
Minerze:
Nawiazuje do Twoich wpisow w poprzednim watku. Bardzo Cie prosze, podnies poprzeczke. Bardzo bym chcial zobaczyc, jak wysoko ta poprzeczka poszybuje w gore i jak bardzo trudno ja bedzie przeskoczyc. Podnies, nie zwlekaj.
14 listopada 2008, o godzinie 20:48
Otóż ja nawet gdybym się komuś wydawał „oddający guzik” to guzika nie oddam, chyba że zostanę docwelony do rozpełźnięcia. Piszę tak gdyż pewność czegokolwiek absolutna jest głupotą. Przeświadczenie trzewne jest poza głupotą. A to co jest odbierane jako przysłowiowe „Ani guzika” to tylko odbiór zniecierpliwienia nieświadomy. Prawdą jest to jako odbiór po drugiej stronie bardzo jaskrawy. Owszem muszę zachować naturalną obronę przed trawieniem uchemicznieniem metod perswazji. I „tylko tyle”. W tej sytuacji taka eksponowana „obawa”, że zacznę „oddawać guzik” może być przyczynkiem pomiaru stopnia w jakim występuje wyparcie pragnienia manifastujące się jako troska. Można pomierzyć hipokryzję i zakłamanie. Ale niekoniecznie gdyż może być to w pełni cyniczne bicie w punkt. W silny punkt z zimną świadomością techniki oporządzania.
Podejrzewam również, że następywać może poszerzenie się pola waloryzacji fałszu. I to pod jakim smakowitym alibi. „Fotografii”.
A może tego „jawnofałszu” tylko troszkę dodadzą? Dla bezpieczeństwa perspektywicznego dokładności trawienia? Będzie wtedy więcej szczerości biło. Szczerość ta będzie odnosząc się do nieskrytości fałszu promieniować i odświerzać. Na takie coś miałby się człowiek przygotowywać? Takie groźby kroczące miałyby się w jego głowie wydarzać? W nanibeńskim sosie dobroduszności? Wszystko dla krytyki „obierania ślimaków”?
14 listopada 2008, o godzinie 21:31
A ja jestem zadowolony z życia, mało tego zawsze byłem. Mało tego (pewno mnie wyśmiejecie) zbyt wielu różnic nie dostrzegam. Znaczy dostrzegam, ale mają dla mnie osobiście tak mało istotne znaczenie, że prawie ich nie dostrzegam. Być może to rodzina (geny+tradycja), byc może zamiłowanie do literatury pozwalające na oderwanie od realiów życia codziennego. Może to zwykłe życiowe szczęście. Czasami myślę sobie, że być może ze mną to tak jak z wizą do USA- nigy mnie nie interesowała więc nie miałem świadomości, że jestem dyskryminowany. O Rosji wiedziałem z przekazów rodzinnych tyle, że lepiej nic nie wiedzieć i śpiewałem nie wiedząc zupełnie, że proroczo „…przeżyliśmy potop szwedzki przeżyjemy i radziecki…”. Sam brak zainteresowania plus wódka wystarczył by komunizm się obalił.
Jestem na tyle wielkim pyszałkiem by stanowczo zaprzeczyć Zdzisławowi, że miałem w życiu coś wstydliwego. (byc może jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę). Ale jestem szczęśliwy i wam wszystkim tego życzę.
14 listopada 2008, o godzinie 21:31
Ktoś, kto nie pracował w przeciętnym zakładzie przemysłowym w PRL-u nie ma pojęcia, jak gęsta była siatka tych mniejszych i większych donosicieli. Ja podobnie, jak Paweł do swoich poglądów dochodziłam samodzielnie, na podstawie obserwacji i własnych guzów i siniaków nabitych w starciu z ówczesną rzeczywistością. Wśród moich znajomych było powszechne powiedzenie „jestem za porządna, aby należeć do partii. Nie każdy jednak donosiciel był członkiem tejże partii. W moim zakładzie bezdyskusyjnie pierwsze miejsce zajmowała pewna pani zupełnie bezpartyjna. Zaprzyjaźniała się z każdym w biurach i na produkcji, wyciągała na zwierzenia i wynurzenia, sama o sobie właściwie niczego nie mówiąc. Była szarą eminencją, wciąż przesiadującą w sekretariacie, u dyrektorów, jeździła w rozliczne delegacje, jak to zaopatrzeniowiec. Wyraźnie było widać, że wydaje ze trzy razy tyle pieniędzy, ile oficjalnie zarabia. Była nie do ruszenia przez wszystkie lata. Wiedziałam jakimś „psim swędem”, że pełni szczególną rolę w zakładzie. I nie tylko ja. Ale ja jedna głośno kiedyś o tym powiedziałam, na swoje nieszczęście, bo kosztowało mnie to sporo. Jestem pewna, że gdybym poprosiła o swoją teczkę, to bym się dowiedziała o sobie rzeczy, o których mi się nie śniło. Nie zrobię tego jednak, bo własne zdrowie sobie cenię a ta pani później oczywiście działała w Solidarności i w parafii. Nawet opowiadała, jak była prześladowana i niemal torturowana przez reżim. Dziś jest ciężko chora, nie wychodzi z domu ale jeszcze próbuje różnym ludziom to i owo „załatwiać”. Nikt mi nie wmówi, że ona to robiła z patriotyzmu. Takie rzeczy robiło się dla własnych korzyści. Tak robili kariery różni tacy z dwoma lewymi rękami, obsadzający kierownicze stanowiska w działach, o których pojęcia nie mieli. Raz taki był głównym technologiem, potem szefem konstrukcyjnego, aby wylądować jako kierownik zbytu. Zawsze z najwyższą stawką i nie mając pojęcia za co bierze pieniądze. Od pracy to miał pracowników. Nie trzeba było takich marnocin kusić wyjazdami zagranicznymi. Bez tego byli gotowi na wszystko. Mogli też ustawić na posadzie żonę, kuzyna, czy innego zaufanego. To było, jak korzenie perzu. I to jeszcze nie zostało wyrwane. Odrasta pod innym szyldem i postacią ale wciąż tak samo pazerne i bezwzględne. Nie mam złudzeń co do motywacji obecnych lustratorów. Potrzeba tu jeszcze jednego pokolenia, aby te chwasty nie tylko wyrwać, ale kłącza ususzyć i spalić.
Czy jednak komuś na tym, tak naprawdę zależy?
14 listopada 2008, o godzinie 21:37
Ach zapomniałem jeszcze odpowiedzieć Pawłowi. „Sprowadzanie wszystkiego do kasy to zbyt proste wyjaśnienie. I dla mnie zbyt cyniczne.” – poczytaj ostatnie wpisy blogowego niezłomnego Ujawniacza, gdy przerośnięte ponad miarę żebracze ego krzyczy „oddaj MOJE miliony”
14 listopada 2008, o godzinie 21:48
O pokój powszechny, prosiliśmy cię Panie, a Ty Adonai w mądrości swej dałeś nam Polakom kurwidołek powszechny! Czym sobie zasłużyliśmy, na taką łaskę za którą dziękujemy modlitwą powszechną, każdego dnia, o Panie?
____________________________________
Skoro jeszcze wałkujecie temat lustracji, to dorzucę jeszcze jedno. Nie widzę potrzeby oceniania po 20 latach, kto był człowiekiem honorowym, a kto takim nie był poprzez analizowanie akt Ubeckich. Wymagałoby to bowiem, aby ludzie o nieposzlakowanej opinii mogli oceniać postawy innych i decydować o tym, czy pewni ludzie mogą należeć do ich środowisk czy też nie mogą. Właśnie o to chodzi, że ma sens podział społeczeństwa na ludzi honoru i bez honoru, jeśli istnieje odpowiednio duża grupa ludzi honoru, uczciwych i prawych. A w społeczeństwie takim jak nasze, takie postawy nie są powszechne, ani wśród polityków ani funkcjonariuszy publicznych, ani ludzi nauki, lekarzy, pisarzy, prawników, biznesmenów, publicystów, aktorów, rolników, robotników, czy kierowców – zwłaszcza Polskość naszą widzę, przez postać kierowcy z Polski, który ma tyle wspólnego z w/w cechami co ziemniak powszechny!
14 listopada 2008, o godzinie 22:03
Głosie (9:48) czy to aby nie anachronizm.
Przez wieki społeczeństwa hodowały sobie „ludzi honoru” by ich w końcu bez większych ceregieli zgilotynować. Świat potoczył sie dalej bez większego uszczerbku- ba cywiliacyjnie nawet przyspieszył. My jako łagodni popaprańcy przespaliśmy czas gilotyny nie na tyle jednak głeboko, by dalej wierzyć w „genetyczny patriotyzm ludzi honoru”
14 listopada 2008, o godzinie 22:16
Piotrusiu,
Dlaczego ów łagodny rajfur lub ostrzejszy alfons ma być czymś tak normalnym, dziś w Polsce? Czy możesz mi to wytłumaczyć w sposób przystępny?
14 listopada 2008, o godzinie 22:32
Pisałem kiedyś o agencji towarzyskiej, której ani Prezes spółdzielni nie mógł nic zrobić, ani policja, ani urząd skarbowy, ani mieszkańcy. I co się okazało, że wystarczy zelżeć Prezesa spółdzielni jak ostatnią publiczną kurwę, która przyjmuje łapówy od najemców lokali użytkowych, aby agencja natychmiast znikła! Człowiek sowiecki jak wiadomo funkcjonował tylko gdy lano go w mordę i lżono. Inny przypadek dozorca nie reaguje na to, że samochody jeżdżą po osiedlowych chodnikach dla pieszych. Mieszkańcy mówią mu raz i drugi grzecznie „ą”, „ę” i nic. Samochody jeżdżą i jeżdżą. Aż tu raz na dozorce spadł jak grom z jasnego nieba soczysty lunt, jeden i drugi, który go jak burą sukę uświadomił, co do jego obowiązków. I na następny dzień wszędzie już stały biało czerwone barierki.
14 listopada 2008, o godzinie 22:36
O elementarnych obowiązkach i zasadach przyzwoitości trudno tutaj językiem literackim przekonać wiele osób. Innym językiem wprawdzie, też tego uczynić nie można, ale niekiedy można osiągnąć nimi zamierzony skutek. Oto prawdziwy dramat naszego kurwidołka.
14 listopada 2008, o godzinie 22:58
Ależ proszę bardzo Głosie spieszę z wyjaśnieniem.
Nie wiem czy określenie „dziś w Polsce” oznacza obiektywnie coś wyjątkowego. Dla mnie znaczy tyle samo co „wczoraj w Francji” lub „przedwczoraj w Australii”. Tak więc uważam „czas i miejsce” akcji za zupełnie przyzwoicie średnie.
Teraz pora na bohaterów – a odpowiem przystępnie jak tylko potrafię – bez lewych nie byłoby prawych. Mało tego następnym wpisem dałeś przykład, że nawet w jednej duszy może siedziec lewe i prawe. Czasami zelżeniem, czasami jak z burej suki trzeba wydobywać na powierzchnię dobro. Łagodny rajfur lub ostrzejszy alfons jest zjawiskiem tak normalnym, grupa ludzi honoru – dla wszystkich świeci jedno słońce.
Z twioch wpisów wnioskuję zaś, że uwiądłbyś błyskawicznie (ja napewno) gdyby przypadkiem przyszło Ci żyć w odpowiednio dużej grupie ludzi honoru. Mysle więc, że wszystkiego trzeba spróbować – byle z umiarem – by wiedziec jak smakuje.
14 listopada 2008, o godzinie 23:16
Mylisz się Piotruś nie jestem miłośnikiem kurwidołka, lecz jego analitykiem. Postacie takie jak Lepper, Kaczyńscy, Rydzyk nie wzięły się z nieba, lecz z demoralizacji społecznej i społecznej ciemnoty. Dlatego też cieszę się bardzo z ich porażek. Problemem Polski jest samo społeczeństwo, a twój wpis jest na to dostatecznym dowodem. Jak napisałem ludzi o pozytywnych cechach musi być przewaga nad tymi o negatywnych, aby samo społeczeństwo mogło w miarę normalnie funkcjonować. To jest truizm. Ja osobiście nie wierzę, że to tylko grupka mała robi taką złą opinię dobrej, prawej i rozsądnej większości.
14 listopada 2008, o godzinie 23:27
Glos napisal: Właśnie o to chodzi, że ma sens podział społeczeństwa na ludzi honoru i bez honoru, jeśli istnieje odpowiednio duża grupa ludzi honoru, uczciwych i prawych.
.
Jakos tak sie sklada, ze przebywajac przez jakis czas w jakims srodowisku, po pewnym czasie sam na swoj wlasny uzytek dochodze do wniosku, kto jest uczciwy i prawy, a od kogo najlepiej sie trzymac z daleka. To na ogol samo z oczu patrzy i tylko trzeba sie dobrze przyjrzec. Zadna lustracja nie jest do tego potrzebna ani tu w USA ani tam w Polsce.
14 listopada 2008, o godzinie 23:29
Krzysztofie Leski, ja nie robię żadnej polityki. Ja nazywam robaki po imieniu. A ty jesteś robakiem. Politykę katowany i cwelony człowiek może prowadzić w jakimś minimalnym zakresie wobec marnych ludzi. Ty jesteś przypadkiem wielkiego ewenementu. Nie będąc TW, człowiekiem interesu przy okrągłym stole itp jesteś superknypem.
I apeluję do wszystkich uznających się za moich obrońców by cię sprawdzili. Jeśli dziennikarz jest przedmiotem nieuprzywilejowanym w kontroli, a myślę że powinno być raczej trochę odwrotnie – powinieneś być sprawdzony. Czy istnieje możliwość by niepostkomunistyczny dziennikarz był wzorcowym gnojkiem.
14 listopada 2008, o godzinie 23:31
Lustracja jest potrzebna popaprancom, aby mogli powiedziec ludziom zasluzonym „spieprzaj dziadu”, a potem zajac ich stanowiska. Obserwujemy to na przykladzie dwoch Lechow. Pierwszy Lech nie jest bez wad, ale zaslug mu nie mozna odmowic. Drugi Lech chcialby zajac jego miejsce nie tylko w Belwederze, co juz mu sie udalo, ale takze w podrecznikach historii. Do tego mniej wiecej jest potrzebny IPN. Innych pozytkow z tej szacownej instytucji jakos nie moge sie dopatrzec.
14 listopada 2008, o godzinie 23:50
Tak jest Narciarzu2 masz całkowitą słuszność. Sam piszesz, że w USA zwraca się na niewłaściwe zachowania uwagę. Nie sądzę, aby utrzymał się tam na stanowisku Prezes spółdzielni opłacany z czynszów mieszkańców, który toleruje domy publiczne w blokach spółdzielczych (jeśli tylko takie są). Albo też trudno sobie wyobrazić policję, która nic nie potrafi zrobić z burdelem, w bloku mieszkalnym, gdzie są normalne dzieci i dorastająca młodzież. Podobnie też myślę, że revenue office, w takich normalnych dzielnicach zainteresowałby się skąd burdelmama, czy też sutener ma nieopodatkowane pieniądze. Być może nawet się nie spotkałeś w dzielnicy w której mieszkasz z takimi zdarzeniami. I właśnie niespotykanie się na każdym kroku z biurokratyczną niemocą w odniesieniu do elementarnych nieprawidłowości, które w ramach swoich kompetencji, każda administracja lub władza może usunąć, jest miarą normalności. Podobnie też wyglądają sprawy stosunków pracy i zachowania się pracodawcy, wobec pracowników. Znasz zapewne sprawę burdel prezydenta miasta Olsztyna – Czesława Małkowskiego z którego zadowolonych jest 40% mieszkańców Olsztyna, a niezadowolonych jest jedynie 24%. I właśnie burdel mieszkańcy Olsztyna w ogólnym referendum mają zadecydować, czy burdel prezydent zachował się właściwie czy też niewłaściwe molestując swoje pracownice. Doprawdy trudno o większą kompromitację społeczeństwa, jeśli w takiej sprawie są organizowane referenda! A jest duża szansa, że burdel mieszkańcy Olsztyna wyrażą w referendum opinię, że: „jak suka nie da, pies nie weźmie”.
http://wyborcza.pl/1,7524.....ezmie.html
14 listopada 2008, o godzinie 23:51
Alez Głosie przez chwilę nie podejrzewałem byś był miłośnikiem. Po prostu należysz do tej niewielkiej grupki która istnieniae KURWIDOŁKA w ogóle sobie uswiadamia. Ba nie tylko uświadamia, ale próbuje krzyczeć, że on JEST. Smutne ale prawdziwe jest to, że większość GO nawet sobie nie uświadamia lub przed świadomościa jego istnienia ucieka.
Tyle tylko że ON jest wszędzie, a nie tylko tu i teraz. Najweselszy barak w obozie polegał między innymi na wpychaniu pod dywan świadomości JEGO istnienia w imię zgniłego kompromisu łatwego usprawiedliwiania hasłem – bo jak wejdą to dopiero będzie ktoe skwapliwie lansuje nasz Gospodarz.
15 listopada 2008, o godzinie 00:04
Piotrusiu,
To nie fair coś takiego gospodarzowi imputować. Kwestia kurwidołka i real polityki lansowanej przez gospodarza, to raczej dwa równoległe światy, a nie dwa współzależne światy, czy też jeden świat jak ten sławny szampon head and shoulders.
A czy kurwidołek jest był i będzie WSZĘDZIE, to od razu możemy sprawdzić, prosząc o refleksje z innych czasów w Polsce, no i tego jak to wygląda w innych krajach w jakimś dłuższym horyzoncie czasowym. Ciekawe czy inni koledzy i koleżanki bywali w świecie potwierdzą twoją uniwersalistyczną hipotezę.
15 listopada 2008, o godzinie 00:08
Skoro rozmawiamy o lustracji, to tutaj jest wpis Azraela na ten temat. Bardzo rozsadny, jak zwykle u Azraela.
http://azraelk.wordpress......#more-2044
15 listopada 2008, o godzinie 00:12
Glosie,
zgdzam sie z Toba na 100%. Tutaj pewne rzeczy po prostu nie przechodza, przynajmniej tam, gdzie ja sie obracam. Istnieja takze w USA dzielnice, dokad policja w ogole nie wchodzi w obawie o swoje zycie, i takie miejsca pewnie funkcjonuja na innych zasadach. Jednak ja ani tam nie bywam, ani nic na ten temat nie wiem. Tam, gdzie bywam, jest tak, jak byc powinno.
15 listopada 2008, o godzinie 00:57
W sprawie „zwiewania” Kaczyńskiego, to trudno mi się zgodzić z Gospodarzem. Nie wydaje mi się, żeby można było tak sobie załatwić audiencję u cesarza Japonii, byle tylko uciec od niewygodnego spotkania. Jeszcze bardziej trudno mi sobie wyobrazić, aby prezydent Polski odwołał czy choćby starał się przesunąć zaplanowana wizytę tylko dlatego, że prezydent Francji przyjeżdżając na prywatne zaproszenie Wałęsy miał przy okazji kaprycho (tak przynajmniej wynika z informacji prasowych) spotkania się z polskim prezydentem.
15 listopada 2008, o godzinie 01:11
Kronika głupoty polityków i mieszkańców, prokuratora i sądu oraz kapłanów kurwidołka!
http://wyborcza.pl/1,75478,5629928,W_Olsztynie_bedzie_referendum_ws__odwolania_prezydenta.html
http://wyborcza.pl/1,76842,4975056.html
http://miasta.gazeta.pl/o....._m_ce.html
______________
W tej sprawie prokurator (który często korzysta z tego prawa w mniej bulwersujących sprawach) ma prawo zakazania wykonywania zawodu przez osobę oskarżaną o gwałt, a pełniącą funkcję publiczną, a sąd może taki zakaz podtrzymać. Kompromitujące postkomunistyczną lewicę, także jest zachowanie się polityków SLD, którzy mają moralny obowiązek wywrzeć skutecznie presję na Prezydenta Olsztyna, aby złożył urząd, niezależnie od tego czy sąd go skarze, czy też nie. A już wyjątkowo niesmaczna jest postawa kapłana, który odprawił mszę w intencji Prezydenta.
15 listopada 2008, o godzinie 01:13
errata
zamiast „skarze” powinno być „skaże”
15 listopada 2008, o godzinie 02:19
Glosie,
posluchaj glosu outsidera :) Moj obecny kraj, Australia, jest w miare normalny, w miare porzadny. Owszem, skandale tez sa rozne (np. oststnio na wyjazdowym posiedzeniu parlamentu stanowego 2 poslow National Party narozrabialo w knajpie) ale wykryte i udowodnione postepowaniem sledczym sa karane. I tak biznesmen roku w nastepnym roku moze zostac skazany z powody kombinacji na gieldzie.
I od pilnowanie tego, zeby bylo w miare porzadnie i zeby nikt nie przekraczal zbyt mocno owego porzadku, sa miedzy innymi media.
One sa tym strozem, ale w zadnym wypadku nie sa prokuratorem, sedzia czy katem jak w Polsce. Bo kodeks dziennikarza wymaga bycie rzetelnym, a pomagaja w tym bardzo wysokie kary za nierzetelnosc i deprecjonujacy charakter publikacji.
I po takiej aferze naglosnionej przez media wkracza w to prokuratura i policja. I w tym momencie media wlasciwie milkna, ograniczajac sie do przypominajacych wzmianek, a glowne informacje pochodza od rzecznikow prasowych instytucji panstwa.
Ostatecznym sedzia dla politykow sa wyborcy i zapewniam cie, korzystaja z tego instrumentu wladzy.
Wybory w Australii sa obowiazkowe, nieuczestniczenie bez podanego powodu skutkuje kara pieniezna lub wiezieniem.
Mozna glosowac listownie lub osobiscie, ale glosowac trzeba.
Pewnie zjechalam z glownego tematu, ale honor i uczciwosc nie sa dane nam „od boga”, ale sa efektem wychowania i dorastania w takim a nie innym srodowisku. Wchlaniamy to niejako przez skore, odbierajac bardziej jezyk gestow niz slow. 20 lat temu w Australii ludzie w country nie zamykali domow, nie bylo potrzeby. Teraz zamykaja niestety, czyli i tu nastepuja zmiany na gorsze.
Burdele powinny byc legalne a wiec tak jak knajpy licencjonowane i opodatkowane. Wtedy taki dziki burdel w bloku bedzie latwiejszy do wykurzenia, byc moze nawet zniknie z powodu konkurencji.
He he, u nas burdele sa legalne i jako „przemysl” ulokowane w dzielnicach przemyslowych :)
15 listopada 2008, o godzinie 02:21
Glupie pytanie – czy wy tez macie problemy z tym spam filter?
Ja tu sie naprodukuje ladnie a potem mi ten….. blokuje teks i na dodatek ten tekst przepada!
15 listopada 2008, o godzinie 04:52
„Duży i mały” grają znów film „Zomowiec z Wujka lub żadnej postkomuny”. To jest film, który jest, nazwijmy to jaskrawo, neuroprogramem. W rzeczywistości nie jest jakimś superautomatyzmem aczkolwiek wytwarza mechanizmy skojarzeń mające prać myślenie obserwatorów na poziomie podświadomym.
Równie ważne w tej grze jest posługiwanie się wechikułem opartym na „I”. Chodzi tu o wyprowadzenie „prawdy” z półprawdy. Działanie logiczne o charakterze opartym na zaprzeczonej implikacji. Tzn z zaprzeczenia czegoś można wyprowadzić prawdziwość dowolnej tezy. Tu jest okoliczność szczególna gdyż z zaprzeczenia jakiegoś wyśrubowanego twierdzenia uzyskuje się zaprzeczenie jego częściowości. O ile zwykle falsyfikuje się i maskuje przez przesadę codziennie to tutaj dochodzi do tego pół kroku dalej. Samemu eksponuje się przesadę jeszcze większą, ale za to produkuje się też jakiś obraz alternatywy zamiast pozwalać na skonstuowanie jej przez obserwatorów. Chodzi tu bowiem nie o zaprzeczenie jakichś poszczególnych cech, ale szerszej części obrazu. Np z samego szyderstwa z trzymania się w jednym szeregu z wszelkimi nawet współpracownikami SLD wyprowadza się jakiś swój gruntowny głęboki antykomunizm. Jest to oczywistym fałszem. Więcej – stosunki społeczne wyewoluowały w tym kierunku, że ludzie z esbeckim i milicyjnym rodowodem o słabszym statusie w nowej RP są swoistymi antytezami z ludźmi wianuszka nomenklatury nie umoczonymi dziedzicznie czy własnym życiorysem, a kożystające w pewnym sensie „z tej samej racji” z podziału tortu. Zomowiec i esbek od brudnej roboty są atawistycznie przeciwstawieni typowi reprezentowanemu przez prezia Kwaśniewskiego. Młodzi komuniści mogą z podniesioną głową funkcjonować jako obrońcy godności ludzi z symbiotycznego ułożenia w systemie. Esbecy, zomowcy i ich rodziny nie tylko są „ludźmi bez twarzy” w III RP, ale i muszą w jakimś sensie i zakresie amortyzować krytykę PRL zespawaną z rozliczeniami z czego kożyść znowu odnoszą Kwaśniewscy. To taki rodzaj pogłębienia polaryzacji, namiastki „walki klas” między szczeblami władzy w PRL. Dziś te więzy słabną, PO jest obsiadane przez rozmaitych agentów maksymalizujących słabości ludzi decyzyjnych. To staje się ważniejsze niż obrona patentu na bardziej bezpośrednią kontrolę – przez SLD. Ważnym czynnikiem, a nawet czynnikiem głownym staje się okopanie na pozycjach nowej polaryzacji politycznej – z przyczyn „organicznych” łatwiejszej w postaci gry między elektoratami negatywnymi PO i PIS. Ujarzmiając te siły polityczne zabiera im się moralny mandat do przeprowadzania decydujących dekomunizacyjnych reform. Szczególnie wygodnym przebraniem okazuje się być krytyka z podobnych pozycji do partii w tym układzie polarnej. Krytykujący PIS wykazują cnoty PO lub dziś już mniej atrakcyjnych demokratów.pl – krytykujący PO przyjmują retorykę po części zapożyczoną od PIS acz spłaszczoną i pozbawioną dekomunizacyjnego zęba i zacięcia delikatnie ujmując. W najgorszym razie rekompensują to przesadną parodią takich cech – gdy zbytnie rozmiędlenie, mdłość punktu docelowego tych wywodów zaczyna zbyt potężnie ujawniać bezideowość i cynizm. Zjadają PO i PIS ich wzajemną bronią mimo, że nie identyfikują się z przeciwnikiem. Można by powiedzieć – bo zwykli ludzie też są dalecy od docelowości reprezentacji przez te partie – że jest to dość zwyczajne. I tu widać, że prucz krytyki nie potrafią oni i nie wykazują potrzeby wykazywania realnie konstruktywnej postawy. „Jak bym zmienił PIS/PO” nie występuje w ich programach gdyż polityka to w ich rozumieniu nieświadomym tylko pic. Odnosi się to do funkcjonariuszy o różnym nasileniu rodzinnego rodowodu w służbach „wykonawczych”… Oni nigdy nie będą mogli być w pierwszej kolejce do beneficjów nowego ustroju (może przy SLD ciut więcej) – tak więc ewolucja jest w ich podświadomym skojarzeniu inwolucją. Im więcej bagna, korupcji, żenujących graczy publicznych których ma się w garści tym micha się bardziej cieszy. Zdemoralizowana polityka to postpolityka. W „postpolityce”; epoce administracji rola funkcjonariuszy szeregowych jest relatywnie większa. Technokratyczny unijny socjalizm jest atrakcyjniejszy niż polityka ideowa oparta na jakiejkolwiek paraleli między kościołem a polityką. Lubią oni narzekać na tematy integracyjne gdyż zbytnia integracja w poczuciu ich elity (a zatem w „oficjalnej” optyce aprobowanej i pożądanej wewnątrz) może być ciosem dla ich samowładzy. Ale ponieważ system instytucjonalizacji, znaczenia biurokracji unijnej podaje rękę – oni wraz z tą rolą przyjmują niechętnie regulacje. Zakrzyczeć w krytyce by móc w razie czego za jaki sznureczek pociągnąć – to ważny schemat. Czy to prawda, że psy pierwsze czują w którą stronę skręca karoca? Było by to ważne gdyby nie fakt, że oni tą karocą kierują. Nadają kształt wydarzeniom z takim zagięciem, że ryzykują ruch odwrotny często z siłą ogromnej sprężyny. Potrafią jednak ubezpieczać to ogromne ryzyko. Nawet jeśli doprowadzą do rozwiązań ideowych w polityce to właśnie przez walkę za wszelką cenę mającą o dekadę opóźnić rozwiązania systemowe. Na pewno wygodnie się wymoszczą i przygotują na obydwie skrajności. Właśnie najcyniczniejsi będą dzięki temu w czołówce. Gdyż w obu przeciwnych maratonach z zajętymi miejscami w PKS. Nikt nie ma szans z graczami va banque. A oni niewiele ryzykują. Ryzykują naprawdę ludzie umiarkowani w jakąkolwiek ze stron. Ludzie idealnego środka – bez zdania stracą trochę więcej niż ci, którzy będą pucować ślady swej obecności w drugim autokarze.
15 listopada 2008, o godzinie 05:05
Oczywiście najbardziej ryzykują wierni przedstawiciele światopoglądów, których nie podpierają odwrotnie.
Ale pokażcie gdzieś zawodników bez obstruganych alternatyw. To byliby szaleńcy polityczni. A właśnie – szaleńczość stronniczego zaangażowania daje łatwy pozór ideowości. Niestety wiele mediów funkcjonuje na zasadzie inteligentnych podpórek – wybieramy jakąś opcję jako wiarygodniejszą naszą postawę, ale zawsze może okazać się to jeszcze większa skromność. Właśnie to jest cecha w full opcji zaimplementowana mediom przez „psy wyczuwające” bieg wydarzeń. Nauczone lekcją po PRL, że nie można dać się znów zostawić jak kiedyś przez śmietakę od Olka. I proszę – nawet najłagodniejsi sentymentaliści PRL są dobrym paliwem.
Polska może wygrać dopiero wtedy gdy prawym ludziom opłaci się prawość. Nie żeby się nachapali jak Agorotwórcy. Tylko tak by nie zmarginalizowano ich zasadą selekcji negatywnej jako prawu przeuniwersalizowanemu.
15 listopada 2008, o godzinie 07:25
Kapitalne zachowanie w TVP info „Uzdrawiający pasek”, ale tylko przez to, że naturalne. Inna reakcja na tak bzdurną czołówkę byłaby nie na miejscu.
15 listopada 2008, o godzinie 08:02
Glosie,
chyba spiacy juz byles :)
15 listopada 2008, o godzinie 09:13
Przyłączam się do pytania Zdzisława1. Skąd te przeróżne związki zawodowe mają pieniądze na tak spektakularną działalność. Na takie gościnne występy, jakie często obserwujemy. KTO płaci pobory tym wszystkim działaczom związkowym, bo nie uwierzę, że pochodzą ze składek członków tych związków. A jeżeli nie to SKĄD pochodzą pieniądze na takie cyrki? Te autobusy, petardy, transparenty? No bo kaski, styliska, syreny alarmowe i parę innych rekwizytów, to własność ich zakładów pracy.
A skąd pieniądze na te gorące posiłki podczas okupacji? Czy koleżeństwo się skłąda z prywatnych pieniędzy? Skąd pochodzą pieniądze na płacenie za strajki, uznane za bezprawne?
Jednym słowem jak jawność i lustracja, to bardzo proszę blogowych prawników – z obu stron blogu – o informacje na ten temat. Oczywiście, jeśli nie są to dane tak tajne, że aż niedostępne.
15 listopada 2008, o godzinie 09:44
Przeczytałam te artykuły, poświęcone sprawę prezydenta Olsztyna a także komentarze różnych czytelników. To już nie tylko ręce opadają. To jest czysta rozpacz! Mentalność naszego społeczeństwa została gdzieś w Lipcach Reymontowskich i nie ma ochoty wychodzić. Kołtun to mało powiedziane. To jest wszawy kołtun.
15 listopada 2008, o godzinie 09:54
aha!
15 listopada 2008, o godzinie 09:59
Głos,
czy mógłbyś zrezygnować z posługiwania się niezbyt wymyślnym za to ordynarnym, wulgarnym określeniem „kurwidołek”. Chyba Cie stać na coś odrobinę bardziej finezyjnego. Mam nadzieję, że się nie mylę?
15 listopada 2008, o godzinie 10:09
Zarówno Pan jak i red. Janina Paradowska (również media TVNowsko-Agorzane)jesteście bezgranicznie zakochani w premierze Tusku a i jego neoliberalnym zapleczu dysponującym argumentami nie do odrzucenia (duże pieniądze i własność najemnej siły – bydła – roboczej). Nie pomoże w dłuższej perspektywie plucie na związki zawodowe – jedyną siłę broniącą ludzi pracy. Nie pomogą paszkwile – patrz bełkot Rafała Kalukina w w „GW” sięgające do tzw. „korzeni” przywódców związkowych. Nie pomogą nawe, spodziewane artykuły a także felietony telewizyjne dekonspirujące pochodzenie (może żydo-komunistyczne) rodziców tychże ludzi. Czy wspomniane i lansowane – jakże oryginalne – spojrzenie na rolę ZZ było do pomyślenia w czasie rządów PiS jak i wcześniej SLD? Nadejdzie chwila, że nie będzie można już nikogo indoktrynować bo ludzie się odwrócą od medialnych kłamstw. Nadejdzie chwila, że wyzyskiwani upomną się o swoje interesy i wtedy ich obrońcy typu Wałęsa, Wildstein, Tusk…wyślą przeciwko nim (obecnie pomiatanych) mundurowych obrońców demokracji. PO i jej kierownictwo, obecnie nam miłościwie panujące, przy pomocy posłusznych im mediom i komentatorom próbuje nami zarządzać metodami żywcem przejętymi z „matrixa”. Przeciwnika politycznego wdeptuje się w błoto krzycząc jednocześnie jaka to krzywda dzieje się bijącym. Taak! PO została rozszyfrowana jako PiS bis i coraz częściej elektorat będzie dochodził do tego samego wniosku. Ja zaś? Ja zaś oczekuję opadnięcia klapek z oczu szanowanych przecież przeze mnie komentatorów.
15 listopada 2008, o godzinie 10:16
Szanowny Panie Gospodarzu,
Tak oczywiście zastosuje się do Pana oczekiwań co do tego brzydkiego i wulgarnego słowa.
15 listopada 2008, o godzinie 10:42
karwoj8 – Niech żyjeee! Niech żyjeee! Niech żyjeee!!!
…Długie, nie milknące oklaski!!!!
15 listopada 2008, o godzinie 10:43
Mam prośbę do tych, który przeczytali lub przeczytają podesłany przeze mnie link do tekstu Rakowskiego a Gomułce i innych sprawach.
Proszę by pamiętali, że moim zamiarem było „podesłanie” źródła a nie propagowanie prawdy Rakowskiego. Oczywiście każdemu wolno się z jego widzeniem identyfikować, tyle, że w historii obowiązują pewne procedury traktowania źródła.
Na temat tego co napisał Rakowski mam kilka uwag które kiedyś, kiedy będą „siedzieć w temacie” bloga może ugłosinię. Teraz tylko chce powiedzieć, że moim celem było zapoznanie kolegów z tekstem a nie sygnał, że się z nim identyfikuję.
15 listopada 2008, o godzinie 10:59
edwarze,
Admirala nie ma juz w kinach. przynajmniej ja nie znalazlam, za to powinien juzbyc na plytach zgodnie z :
http://admiralfilm.ru/
jest tam duzo informacji na temat filmu. sa tez komentarze
http://admiralfilm.ru/peace/news/news/document4452.phtml
Tutaj masz repertuar na listopad. gdybys uznal, ze cos jeszcze warto zobaczyc to daj znac. Twoim sugestiom jestem niezmiennie rada :)
http://www.cinemapark.ru/movies/
nie przestrasz sie pisowni nazwisk i nazw wlasnych obcojezycznych. To czasem prawdziwa lamiglowka. Ja juz sie przyzwyczailam:)
Przy okazji czy miasto ktore mi polecales to byl Zagorsk, ktory dzis nazywa sie Siergiejew Posad? Jakies 70 km na pn-wschod od Moskwy? Jesli tak, to bylam tam jakis czas temu. Piekne miejsce.
15 listopada 2008, o godzinie 11:00
Czyżby wzorzec Shrecka? :D
http://www.artphotography......aspx?id=8
15 listopada 2008, o godzinie 11:02
Głosie
proponuje zamiast „kurwidołka” zaserwować określenie „kołtun polski”.
Nie pamiętam kto, ale chyba Duda-Gracz namalował jego cudowny portret. Adekwatny do mentalności.
Pozdrawiam wszystkich i opuszczam na cały weekend.
15 listopada 2008, o godzinie 11:19
Ciekawe…
http://wyborcza.pl/1,8897.....kiem_.html
15 listopada 2008, o godzinie 11:28
kontrowersyjna postac ten admiral kolczak:) nie wszyscy rosjanie akceptuja nowoodkrytych bohaterow.
http://www.vesti.ru/video....._id=221959
15 listopada 2008, o godzinie 11:29
Dark Side
Tak, szło mi o Сергиев Посад.
Szkoda, że nie możesz zrelacjonować jak Rosyjscy widzowie (młodzi i z przynajmniej minimalną kulturą historyczną) reagowali na ten właśnie film. W przeciwieństwie, bowiem, do ”1612” który jest knotem z punktu wiedzenia rzemiosła filmowego, „Admirał” to porządna, poprawna produkcja.
15 listopada 2008, o godzinie 11:41
Dziękuję Dark.
15 listopada 2008, o godzinie 11:56
Edwarze ,
trailery wygladaja zachecajaco:
http://admiralfilm.ru/fil...../trailers/
zaczynam zalowac, ze nie graja tego juz w kinach.
Wielkie sceny marynistyczne wygladaja zupelnie inaczej na duzym ekranie. czy ty ogladales juz ten film?
15 listopada 2008, o godzinie 12:02
Oglądał Wujaszek Wania i twierdzi, że to, co w filmie wyszło nie najlepiej to, to, co „z komputera”.
Obejrzyj.
15 listopada 2008, o godzinie 12:03
rok 1612 ogladalam w panstwowej telewizji w swieto niepodleglosci (mysle, ze po to zostal zrobiony) jakies 2 tygodnie temu. jak slusznie zauwazyles jest to knot, naiwny i pelen niekonsekwencji.
15 listopada 2008, o godzinie 12:06
karwoj8,
mówisz jak obecnie SLD. Otóz gdyby to jak powiadasz bydło robocze odczuwało to co Ty i tak, jak Ty to by poszło za tę retoryką z XIX wieku. A nie idzie, więc może jego ogromna większość nie ocenia tak strasznie swojego losu. I podejrzewam, że nie masz zielonego pojęcia co to jest neoliberalizm.
15 listopada 2008, o godzinie 12:09
wydawalo mi sie,z e wujaszek Wania to postac mityczna:)) serdeczne pozdrowienia dla Was obu,
musze zmykac, bo jestem umowiona pod nowa Trietiakowska na ogladanie parku obalonych pomnikow komunistycznych gierojow :)
to musi byc pokrzepiajace przezycie :)))
15 listopada 2008, o godzinie 12:23
Dark Side
Jak kiedyś będziesz miała po drodze to zajrzyj do Kozłówki. To jest zgromadzony polski socrealizm.
http://pl.wikipedia.org/w.....Socrealizm
Wujaszek Wania jest postacą mityczną ale opis mitu WW nie mieści się w dzisiejszym „blogowym potoku”.
PS zaczynam propagować emotikony mangowe: ^__^
15 listopada 2008, o godzinie 12:29
Albo lepiej bezposrednio
http://www.muzeumkozlowka.....n.pl/7.htm
15 listopada 2008, o godzinie 14:26
Panie Kuczyński
Trudno jest mi odowodnić, że pewne pojęcie na temat neoliberalizmu jednak mam bo przecież nie będę cytował sformułowań z opasłych tomów np. napisanych np. przez prof. Kołodkę a opisującego ten kierunek ustrojowy. Z Pana opinii wynika, że „obecne SLD” podobnie jak ja nie wie nic na temat neoliberalizmu. Chciał Pan w stosunku do mnie użyć epitetu, ale z tego stwierdzenia wynika tylko to, że z butą podobną do tej POwskiej uważa Pan, że jedyną wiedzę na wszystkie tematy posiada tylko Pan (no i wszyscy mający podobvne poglądy). Taka postawa uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję. I czy dziwnym jest, że Związki Zawodowe oceniają rozmowy prowadzone z Rządem jako swoisty monolog i gdzie kompromis polega na przyznaniu w całej rozciągłości racji rządzącym.
15 listopada 2008, o godzinie 14:39
Przemówienia Jarosława Kaczyńskiego zawierało wiele inteligentnych i niezależnych analiz. Gdyby utemperował w sobie chęć ukrucenia wewnątrzpartyjnych mechanizmów demokratycznych byłby dziś challengerem. Premier wcześniej bronił swoistego administracjonistycznego średnioudolnościowizmu i średnioambitności. To jest kluczowe.
15 listopada 2008, o godzinie 14:49
Nie lubię związków zawodowych „ jak psi dziada na wąskiej ulicy”. Nie lubię, ale wiem i rozumiem ich funkcję i potrzebę.
Tekst Kulkina zaniepokoił mnie jednak powodu sugestii (dla mnie na razie insynuacji) dotyczących źródeł finansowania Sierpnia 80. Rewelacje te zbyt przypominają mi niedawną orgię pomysłów dotyczących Układu i Szarej Sieci. Pomysłów godnych by je propagowali bracia Kaczyńscy czy im podobni hochsztaplerzy. Kulkin od dawna zajmuje się problematyką związkową. Zdążył zgromadzić duża wiedzę o kulisach ich działania. Nie wykluczam też, że z tym finansowaniem coś jest nie tak jak trzeba. Idzie jednak o to by, jeśli taką sugestię puszcza się w obieg trzeba mieć więcej „mięsa”.
Podobnie rzecz się ma z „agenturalnością” przywódców Sierpnia. Ich agenturalność jest takiej samej natury, co agenturalność osób wielokrotnie przez Gazetę bronionych jak BEZPODSTAWNIE podejrzanych. Sam mogę mieć wiele „podejrzeń” w jednym lub dwu wypadkach mam „pewność poszlakową”, ale żeby ogłaszać tego publicznie moim zdaniem nie wolno nawet w takiej zrelatywizowanej formie jak uczyniła to Gazeta:
W „S” do dzisiaj rozpowszechnione jest przekonanie, że przyszli liderzy Sierpnia ’80 byli związani z bezpieką – mimo że jako kandydaci w wyborach byli potem lustrowani i ich oświadczeń sąd nie podważył.
Korwoj8
Tak Kołodko pisze książki. Łysiak też. Obaj mają swoich czytelników.
Nie szkodzi. Masz rację „opasłych tomów” nie można w całości zamieścić w blogu. Postaraj się je wiec streścić do stanu strawności i podziel się jednak swym (od Kołodki wziętym) pojęciem neoliberalizmu.
15 listopada 2008, o godzinie 14:57
EDD – Stawiając w jednym rzędzie książki Kołodki i Łysiaka byłeś w nastroju żartobliwym, czy poważnym? ^_^
15 listopada 2008, o godzinie 15:21
Ziemkiewicz podsumowuje rok rządów PO:
.
http://www.rp.pl/artykul/2,218951.html
.
„Dorzynać w takiej sytuacji „pisowską watahę” byłoby ze strony Tuska postępkiem podobnym do zarzynania kury znoszącej złote jaja. Po co, pozwolę sobie sięgnąć po jeszcze jeden cytat z „Samych swoich”, narażać się na przyjście nowych wrogów, gdy stary jest tak wygodny i tak łatwo się z nim wygrywa? Oczywiście naraża to Platformę na dąsy publicystów „Polityki” i „Wyborczej”, że nie rozlicza PiS, jak należy, albo nawet, że sama za bardzo zaczęła PiS przypominać. Ale z tej strony właśnie nic więcej Tuskowi niż dąsy nie grozi, bo cóż mogą mu salony więcej zrobić? Same przecież uparcie podkreślają, że Tuska, cokolwiek by zrobił i czegokolwiek nie zrobił, krytykować nie wolno, bo za rogiem wciąż czają się Kaczyńscy.”
15 listopada 2008, o godzinie 15:23
Nieumęczona pracownica przedstawia fakt ustawiania przeze mnie książek (wczoraj). Potrafi się nawet podlizać obiektywizmowi przez nieplujące w twarz sensy. Ale uczciwie rzecznikować CYWILIZOWANEMU katowaniu będzie do końca. Teraz wywalczy zakres środka ciężkości rozmów na podstawie wypowiadanych na blogu argumentów. Dyskusja.
W tym kraju nie będzie analizy „zawartości spermy w kiełbasie wyborczej” gdyż „śladowość” się odwiecznie pomija. Istotę należy zminiaturyzować jeśli nie można pominąć. Ale to zbrodnia zbrodniusińska.
Muszę to pominąć.
Jasnaanielko, jak to robisz, że nie zwymiotowałaś jeszcze 150 razy? Jak to robisz, że nie zwymiotowałaś ani razu? Jak to robisz, że relacja między ewentualnym absmakiem i aktywnością normalizującą wydaje płody w postaci takiej i takiej ilości aktywności?
15 listopada 2008, o godzinie 15:30
soulgarden – ^~^ – ja się po prostu odżywiam zdrowo. Gotuję smacznie i nie jem byle czego na mieście. Dziś mam zupę z dyni i mielone z łopatki. Do tego surówka z marchewki z imbirem.
Skromnie, smacznie i zdrowo. Polecam. :lol:
15 listopada 2008, o godzinie 15:31
Zdzisław,
moj propgram antyspamowy czasami wariuje i zatrzymuje blogowiczów, ktorzy są na blogu od niedawna. W stosunku do starych bywalców już tego nie robi. Ja niczego nie akceptuje, komentarze wchodzą automatycznie. Wyrzucam tylko „Blizne” i jego sobowtory oraz jednego narwańca, któremu ktos ukradł emeryture i on lata po internecie w jej poszukiwaniu.
15 listopada 2008, o godzinie 15:35
No i jeszcze Mawara Pan ciął nie wiedzieć czemu nie przyznając się do tego.
Już Pan zapomniał?
15 listopada 2008, o godzinie 15:44
Zdzisław i inni,
Zdzisław miał dobry pomysł, dołączyłem Pajacyka po prawej stronie. Zachęcam do klikania.
15 listopada 2008, o godzinie 15:45
Tydzień temu sam zrobiłem zupę z dyni. Twoja odpowiedź brzmi: bo ja jestem na swoim miejscu i jest inteligentną kontynuacją prowokacji. Prowokacja polega na braku posiadania argumentów. I wznoszenia tego jako superargumentu.
Od tysięcy powtórzeń.
Widzę, że skwaszona minka „ciekawe czyja”? Coś nietęgo?
15 listopada 2008, o godzinie 15:48
Moja odpowiedź nie brzmi. Wyobraźnia cię ponosi. Jak zwykle.
15 listopada 2008, o godzinie 15:50
No dobra niech wam będzie – widocznie mieszkam w okolicy do której policja nie zagląda od lat. Mimo tego jestem szczęśliwy.
15 listopada 2008, o godzinie 15:54
W.Kuczyński, ale ja nie jestem pajacykiem tylko zaszczutym człowiekiem przez mafię w kraju, w którym prokurator żąda od jednego superbestialskiego mordercy dwóch lat i to umożliwia sądowi uniewinnienie, a od innego półbestialskiego mordercy dożywocia i je uzyskuje. W takim kraju walczę o życie. W kraju gdzie nachapani udzielają mi łaskę na to w czym pan uczestniczy nickiem.
Tak więc mam nadzieję, że jest to niewycyzelowane jak 100 % wypisywanych doskonale w każdym kontekście pasujących tekstów rozpoznawczych przez coponiektórych.
15 listopada 2008, o godzinie 15:57
Nie istnieje coś takiego jak wyobraźnia czyjaś personalnie. Znaczki to podpórki do wymiany myśli. To nasza wspólna wyobraźnia mnie ponosi.
15 listopada 2008, o godzinie 16:11
Nie Jasnaanielko nie żartowałem.
Zdzisławie.
Twoją sugestię jako „sekretarza redakcji” postaram się potraktować serio.
15 listopada 2008, o godzinie 16:19
Klucze do wspólnej wyobraźni posiadają najmocniej ci, których wyobraźnia traktowana osobno jest najbardziej żałosna. To ich pcha do odnajdywania ról w życiu pozwalających na stworzenie przed sobą i innymi iluzji innych proporcji. Takie bzdety wyciskają z innych swoją wyobraźnię i uzyskują zastępczą godność.
Duchowe bzdety skrzywdzone przez stworzenie.
15 listopada 2008, o godzinie 16:42
N2
„Lustracja jest potrzebna popaprancom, (…).Obserwujemy to na przykladzie dwoch Lechow. Pierwszy Lech nie jest bez wad, ale zaslug mu nie mozna odmowic”.
-
Miarkuj się narciarzu z tą intelektualną anarchią. Pamietaj, jesteś produktem doskonałym michnikowszczyzny, a noblesse oblige. Czyżbyś zapomniał, że przed paru laty ludzie rozumni ustalili ponad wszelką wątpliwość, że ten pierwszy Lechu, którego nieopatrznie określiłeś „pierwszym popaprańcem, jest cudowną bronią przeciw kaczyzmowi i schiźmie toruńskiej, coś jak V-1 za Hitlera lub katiusza za Stalina. Duży minus.
-
„Drugi Lech chcialby zajac jego miejsce nie tylko w Belwederze, co juz mu sie udalo, ale takze w podrecznikach historii. Do tego mniej wiecej jest potrzebny IPN. Innych pozytkow z tej szacownej instytucji jakos nie moge sie dopatrzec”.
-
Drugi akapit jest ok. Jest w nim wszystko co potrzeba ludziom rozumnym by wrazić swoje poglądy i przekonać chwilowo jeszcze nieprzekonanych. Tak, jest w nim wszystko, łącznie z brakiem logiki, na której i tak rzadko kto się zna. Tylko dla twej wiadomości: IPN powstał na mocy ustawy z 1998 r. i wówczas Lech Kaczyński był poza polityką, nawet nie był ministrem sprawiedliwości ( został nim w latach 2000-2001), nie mógł więc zaplanować, że IPN powstanie jako jako odskocznia do czegokolwiek, łącznie z przepustką do historii, no i jako człowiek wówczas spoza polityki nie mógł miec wpływu na jego powstanie. Ale, powtarzam, to nie ma znaczenia, produkt doskonały, jak ty, nie musi mieć wypowiedzi doskonałych tylko skuteczne. Duży plus. Z antykaczystowskim pozdrowieniem – Mawar.
15 listopada 2008, o godzinie 18:04
EDD – 4;11 – W tym miejscu mnie zatkało… 0_0
15 listopada 2008, o godzinie 18:06
To był chyba ten duchowy bzdet, skrzywdzony przez stworzenie???
Nie rozumiem, więc dyskutować nie będę.
15 listopada 2008, o godzinie 19:05
Mawar godz 4 z minutami link skierowany do N2.
Mimo,że nie do mnie był skierowany,pozwolisz i zarazem N2 tez ze wyraze swoja opinie nie tyle o mysli Narciarza ale twojej.
Narciarz napisał (w uproszeniu moim ) ze IPN pomaga LK w walce z przeciwnikami swoimi.Nie wnikam w rozwinięcie tego tematu>Chodzi mi o Twoja odpowiedz. ”
„Tak, jest w nim wszystko, łącznie z brakiem logiki, na której i tak rzadko kto się zna. Tylko dla twej wiadomości: IPN powstał na mocy ustawy z 1998 r. i wówczas Lech Kaczyński był poza polityką, nawet nie był ministrem sprawiedliwości”
Zarzucasz brak logiki N2 a zarazem innym bo rzadko kto się zna.Wnioskuje i wynika to z tego wywodu że Ty się znasz a przynajmniej myślisz logicznie,no i ten brak logiki u innych wskazujesz i zarazem pouczasz bo pokazujesz gdzie ten błąd popełniono.Chwalebne, mozna sie poprawić .Tylko szkopuł w tym, że Narciarz2 zadnego błędu nie popelnil a Ty tak.Teraz ja wskażę Ci gdzie narciarz nie popelnił błedu i automatycznie wyjdzie Twój brak logiki.
Narciarz2 nie mówił że Lk mial wplyw na powstanie IPN-u.Powiedział,ze IPN jest wykorzystywany przez szanownych braci( IPN z zdobyli jak w pewnym okresie ogloszone odbicie MSZ z nalecialosci ministrów tych ktorzy sluzyli nie Polsce juz nie pamietam doslownie wypowiedzi) IPN zmienil się od chwili gdy korzystając z metod braci Kurtyka oskarzył kontrkandydata do funkcji prezesa IPN-u o jakąś współpracę z UB.Ale to historia wracamy do Twych pouczeń Więć jakwspomniałem Narciarz 2 nie mówił o Uchwaleniu IPN On mowil o obecnej działalności tejże instytucji. A Ty przyjacielu powłując sie na moment powstania Instytutu mówisz że narciarz i inni są głębie bo nie wiedza zę bracia w tym czasie byli poza polityką (szkoda że nie zostali) i nie mogli miec wplywu na nic.Moze i tak było (chodzi mi ten wpływ)
Ale z tą logiką to Ty wpadłeś jak śliwka w kompot Twój wywód był nie logiczny.Więć proponuje Ci przeprosić Narciarza ze w ferworze dnia niezbyt dobrze przeczytałeś i zrozumiałeś wpis Narciarza.Nie za dużo wymagam ? to takie ludzkie pomylić sie a po tym przeprosić .A jakie miłe. i od razu poprawia sie Twoje notowania.
Pozdrawiam
15 listopada 2008, o godzinie 19:36
Czy jest tu ktoś, kto potrafi mi wytłumaczyć, co oznacza duże, błyszczące, czerwone serduszko w klapie Jarosława K.?
Czy to jest serce Amicisa, czy WOŚP, czy też to z plecaka?
O co tu chodzi?
To serce rozpraszało moją uwagę, kiedy słuchałam orędzia prezesa największej partii opozycyjnej i byłego najlepszego premiera wszechczasów.
POMOŻECIE?
15 listopada 2008, o godzinie 19:38
A może ON jest honorowym krwiodawcą, albo dawcą organów?
15 listopada 2008, o godzinie 19:48
JASNAANIELKO NAPEWNO SIE DOWIESZ OD NASZYCH PRZYJACIÓŁ JAK UCHACHANY LUB INNI .NAJBARDZIEJ MIARODAJNA BĘDZIE UCHAH\CHANY BO SAM PRZECIEZ POTWIERDZIŁ ZE JEST PRACOWNIKIEM ETATOWYM PIS. jA NIESTETY NIE POMOGĘ CI BO Z OCZAMI KIEPSKO MAM WADE WZROKU ( KAZDE OKO MA INNA OGNISKOWA I TO Z ROZZIETOŚCIA TAK DUŻA ZE MAM KŁOPOT A WŁĄSCIWIE OKULISCI Z DOBOREM DOBRYCH SZKIEL WIĘC NIM ZA UWAZE TO DOPIERO JAK MI KTOS ZROCI UWAGĘ.
KŁANIAM SIĘ NISKO
15 listopada 2008, o godzinie 20:20
Jasna Anleko,
a może jest bardzo nieśmiały i w ten sposób wyznaje komuś swoje uczucia?
Każdy chce być kochany nie tylko miłością matczyną czy mruczankami Alika.
Poza tym nie zawsze i nie wszędzie wypada chodzić z mamą a z kotem tym bardziej.
Szkoda, ze nie oglądnęłam tego serducha w klapie. Jeden może Matkę Boską , inny serducho a jeszcze inny mikroskopijny magnetofon do nagrywania. Rzecz gustu…i zawody.
***
Wpadłam na chwilę do bloga, bo mi goście wyszli z moim futrzakiem na spacer. Dla nich Szczecin by night ma swoje uroki, zwłaszcza nad Odrą. Dla psa dodatkowa frajda, dla mnie wyręka, bo istne wariacje. Trudno te 60 kg żywej energii czasem utrzymać.
Pa, zabieram się za przygotowanie stołu z kolacją!
15 listopada 2008, o godzinie 20:33
Nie czuję sie uprawnionym do zajmowanie zbyt wielkiej przestrzeni w blogu. Dlatego przesyłam tylko link do dyskusji o „Wędrującym świecie” Pana Kołodko. Sam Pan Kołodko występuje tam, jako trzeci.
Z jego wypowiedzi można wywnioskować, co wielbiciele Pana K. rozumieją przez neoliberalizm. Jest to także moim zdaniem dobra ilustracja jak i co proponuje Pan Kołodko. Ilustracja ta przyda się tym, którzy nie maja czasu lub chęci czytać w całości jego opus magnum.
Ale nie lękajcie się.
Mnie tylko na początku Pan Kołodko straszył. Potem zaczęło mnie to śmieszyć. Od paru tygodni chodzi mi po głowie pomysł na pastisz Witkacego – jednoaktówka, której bohaterem jest jakiś nowy Jan Karol Maciej Wścieklica tym razem Profesor i Wegetarianin z kamieniem filozoficznym w lewym bucie.
Ale nie lękajcie się. Nic takiego nie powstanie. Brak zdolności i talentu i nie ta pracowitość. Ale co się ubawię to ubawię!!!
W związku z pracą nad Nowym Wścieklicą czas nie pozwala mi kontynuować. Dobrego blogowania.
^___^
http://www.wedrujacyswiat.....Lepszy.pdf
15 listopada 2008, o godzinie 20:48
EDD – A co na to Wścieklicowa?
15 listopada 2008, o godzinie 21:18
Z oryginału J.M.K. Wścieklica
Dramat w trzech aktach bez trupów
Rozalia z Supełkiewiczów Wścieklicowa – baba lat 45. Pochodzi z rodziny małomieszczańskiej. Bardzo ładna brunetka, jeszcze świeża.
ROZALIA
Męczy cię fantastyczna psychologia? Zjedz dobry wiejski podwieczorek i wszystko przejdzie od razu.(…) A może to od tego, co ci (…) kiedyś pękło?
I to by było tyle. ^___^
Dobranoc
15 listopada 2008, o godzinie 21:19
Poeto,
Jezus Maria,
w rodzinnym kraju znanego doktora jego firmowe dzieło robi furorę i sprzedaje się jak przysłowiowe chrupiące bułeczki oferowane ongiś przez profesora Krasinskiego.
Czy jako człowiek światowy mógłbyś wyjaśnić tą zmianę gustów literackich w zaprzyjaźnionym kraju?
Patrząc na to od strony biznesowej, wydaje mi się, że wiele egzemparzy tego dzieła zalega w archiwach domowych w naszej ojczyźnie, więc można by założyć spółkę i upłynnić ten poczytny towar, a z funduszy stworzyć Tęczową Alternatywę w której dobry trunek byłby artykółem pierwszej potrzeby przy ognisku na leśnej polanie.
Zofia,
rzeczywiście proletariacki czerwony Jaś Wędrowniczek zaleciał mi dzisiaj denaturatem. Obwąchanie zrobiłem przed wyjazdem na grilla w Orłowie. Więc rozejrzałem się za czyś innym. Znalazłem bardziej modnego obecnie czarnego Jasia i przy jego pomocy spędziłem z przyjacielem krzepiące w polityczne rozmowy popołudnie na zboczu góry przy najładniejszej zatoce w Europie (za Humboltem).
Nieskromnie dodaję, że tym samym zbliżyłem się do arystokratycznych gardeł blogowych pijusów.
15 listopada 2008, o godzinie 21:35
Jeszcze się nie przestałam śmiać ^__^ chociaż, gdy tak pomyśleć, to wcale śmieszne nie jest. Niech będzie, że śmiałam się nerwowo ^~~^
http://wyborcza.pl/1,7649.....adzie.html
15 listopada 2008, o godzinie 21:53
Edwarze, poczytałem sobie Kołodkę i o Kołodce. Spuszczam zasłonę miłosierdzia na jego megalomanię, kompleksy i urazy, tudzież rytualne klątwy pod adresem nowego wcielenia Szatana, czyli neoliberalizmu. A także na głupotę niektórych jego wielbicieli zaprezentowaną w ramach dyskusji.
Muszę jednak powiedzieć, że kierunek jego refleksji nad naszą rzeczywistością społeczno-ekonomiczną dosyć mi się podoba (o ile można sobie o nim wyrobić zdanie na podstawie zapisu dyskusji).
15 listopada 2008, o godzinie 22:13
Paweł,
Kołodko to taki sobie ekonomista, niebywały megaloman, o żadnych sukcesach jako minister i ciężko ugodzony sukcesem Balcerowicza. W kazym jego wystapieniu gdzies ukrywa sie zazdrośc do Balcerowicza.
15 listopada 2008, o godzinie 22:26
Jarosław Kaczungarow położył cię na łopatki Zofio z prostej przyczyny. Nabrał trochę trójwymiaru, podszkolił się z ironii, jest dziś takim dyktatorem byłym z odrobiną autoparodii i to cię boli. Jeśli wyjechałaś = nie powinnaś pojawiać się. To jasne? Ten człowiek może uratować Polskę, ale potrzeba mu wsparcia od ludzi. Ty i koleżanka potraficie zawsze znależć jakąś metodę by sobie ustawić film pod następne tygodnie boksu. Co ci to da, że wiesz iż cenię poczucie humoru związane z Kaczungarowem? Chcesz zwalczyć kontrrewolucję? Nie poznaję cię. A teraz słuchaj Zofio – Lech Kaczyński by cię okiwał z rodziną, nawet brat byłby niepotrzebny. Lech K naprawdę wyglądał za czasów wąsów na popychla nierozgarniętego przy bracie. Dziś nabrał marszałkowskiej szlachetności. To patriota spekulancie, malwersantko majątku narodowego przez blokowanie wolnego rynku.
15 listopada 2008, o godzinie 22:28
Gospodarz: „Ciekawy i bardzo trafny tekst o sprawie Małgorzaty Niezabitowskiej”:
http://wiadomosci.gazeta......kiej_.html
.
Dla porównania:
1. „Rzeczpospolita: W archiwum IPN przechowywana jest dokumentacja tajnego współpracownika SB nr ewidencyjny 67042 pseudonim Nowak – Małgorzaty Anny Niezabitowskiej-Tomaszewskiej. W aktach znajdują się cztery dokumenty, na których widnieje odręczny podpis TW. Są to: deklaracja lojalności na druku MSW i na tej samej kartce zgoda na rozmowę w następnym dniu; napisane na oświadczenie, że jego autorka będzie działać na rzecz porozumienia narodowego w myśl koncepcji premiera Jaruzelskiego – wszystkie podpisane Małgorzata (raz „M”) Niezabitowska; oraz wykonany odręcznie spis pracowników redakcji „Tygodnika Solidarność”, podpisany: „Nowak”. „Rz” pisze, że resztę dokumentów sporządził ppor. SB Robert Grzelak, oficer prowadzący TW 67042 o pseudonimie Nowak. Pseudonim ten, według notatek esbeka, wybrała sobie sama. W aktach znajdują się notatki służbowe ppor. Grzelaka z jedenastu spotkań z TW „Nowakiem”, podczas których współpracownik składał oficerowi relacje o wykonaniu powierzonych zadań: relacjonowania swoich wizyt w redakcji „Tygodnika Solidarność”, obserwowania nastrojów wśród pracowników redakcji oraz sporządzania charakterystyk kolegów, ze szczególnym uwzględnieniem ich ewentualnej podatności na werbunek przez Służbę Bezpieczeństwa. Dziennik pisze na zakończenie, że najintensywniej TW „Nowak” był wykorzystywany w pierwszych miesiącach stanu wojennego; spotykał się z esbekiem 15 – 16,19 i 23 grudnia 1981 roku, 5 i 12 stycznia 1982 roku. Potem częstotliwość spotkań zmniejszyła się: 25 lutego, 16 marca, 11 i 31 maja i ostatni raz 29 listopada 1982 roku. „Pseudonim >Nowak
15 listopada 2008, o godzinie 22:30
cd.
…
był wykorzystywany w pierwszych miesiącach stanu wojennego; spotykał się z esbekiem 15 – 16,19 i 23 grudnia 1981 roku, 5 i 12 stycznia 1982 roku. Potem częstotliwość spotkań zmniejszyła się: 25 lutego, 16 marca, 11 i 31 maja i ostatni raz 29 listopada 1982 roku. „Pseudonim >Nowak
15 listopada 2008, o godzinie 22:31
cd.
2. „Gazeta Wyborcza”: wywiad prof. Leona Kieres o teczce Niezabitowskiej. -Co jest na mikrofilmach? – Notatki ze spotkań z oficerem prowadzącym – od 16 grudnia 1981 r. do listopada 1982. Jest ich kilkanaście. Żadna nie przekracza kilku stron maszynopisu. Oprócz tego jest rejestracja Tajnego Współpracownika o pseudonimie Nowak To bardzo specyficzne zobowiązanie, podjęte 16 grudnia 1981 r.”. Są także oceny pracy i przydatności tajnego współpracownika sporządzane przez oficera SB. Raporty sporządzał na maszynie zawsze ten sam oficer. Nie wiemy, czy żyje i czy może być świadkiem. Takie rzeczy sprawdza się dopiero w czasie postępowania lustracyjnego – mów prof. Kieres. Pod zobowiązaniem o współpracy znajduje się odręczny podpis TW Nowak. W materiałach jest też odręcznie sporządzona przez Nowaka lista członków redakcji „Tygodnika Solidarność” W 1984 r. oficer prowadzący sporządza notatkę, że od 1983 r. współpraca nie jest kontynuowana. W 1985 r. TW „Nowak” zostaje wyrejestrowany. -Dlaczego? Pyta redaktor. – SB oceniła, że Nowak przestał przekazywać użyteczne informacje – mówi prezes IPN. „Teczka Nowak” Gazeta Wyborcza 22.12.2004 r. ”
.
3. „Profesor Andrzej Paczkowski i doktor Antoni Dudek uważają za mało prawdopodobne, by teczka Małgorzaty Niezabitowskiej została spreparowana. Historycy w programie „Prosto w Oczy” powiedzieli, że do tej pory nie udokumentowano żadnego przypadku sfabrykowania teczki tajnego współpracownika. Antoni Dudek uważa, że służby bezpieczeństwa nie fałszowały wewnętrznej dokumentacji, bowiem ich oficerowie byli pod kontrolą. Według niego Małgorzata Niezabitowska sama wystąpiła o lustrację, ponieważ obawiała się, iż dokumenty te ujrzą światło dzienne. Według Andrzeja Paczkowskiego dokument jest prawdziwy, jednak może się okazać że prawdziwe nie są wszystkie zawarte w nim źródła. Była rzeczniczka rządu Tadeusza Mazowieckiego uważa, że w archiwach IPN znajdują się sfabrykowane dokumenty tajnych służb PRL, sugerujące jej współpracę z SB. Sprawę zaginięcia teczki Małgorzaty Niezabitowskiej bada prokuratura „Prosto w oczy” TVP 1 Antoni Dudek, historyk IPN i Antoni Pawlak, publicysta byli gośćmi wieczornego Justyny Pochanke w „Magazynie 24 godziny”. Antoni Pawlak kwestionował wiarygodność dokumentów wytwarzanych przez służby specjalne PRL. Na pytanie dr Dudka czy potrafi podać choć jeden przykład. Odpowiedział : – Nie. TVN 24 21.12.2004 r.”
15 listopada 2008, o godzinie 22:32
Mawar – w porządku, ale co znaczy to czerwone serce w klapie Jarosława Kaczyńskiego? Może ty wiesz?
15 listopada 2008, o godzinie 22:36
No widzisz Stanie,
czarny jasiek jest decydowanie lepszy. ja też wolę go, bardziej niż czerwonego.
Jest jeszcze błękitny, 60-letni, ale kosztuje niebotycznie!!!
Ale możesz sobie zaserwować koktajl, np. w niedzielę strzel sobie …benedict’a
Trzy części szkockiej, 1 część likieru Benedictine, tonik imbirowy, plasterek cytryny, kostka lodu.
Albo manhattana
trzy części whisky, jedna część słodkiego wermutu, podajesz z wisienką i kostkami lodu.
No coś dla gierojów, zwala z nóg, nazywa się to to – earthquake
1/2 whisky. 1/23 ginu i 1/3 pastisu.
No i na zakończenie tzw „rozkładówka” dla pań, po czym pani staje się jak ten walc – lekka , łatwa i przyjemna, czyli Scotch Fizz
miarka szkockiej, schłodzony szampan do pełna, podajemy udekorowane kandyzowaną wisienka.
Właśnie teraz serwuje moim gościom.
Pa.
15 listopada 2008, o godzinie 22:39
Pawle
Dziś mogę tylko z doskoku, więc wybacz lapidarność.
Kołodko chce szczęścia ludzkości, która nie wie, co dla niej dobre. To jedno „racjonalne” stwierdzenie dyskwalifikuje resztę. W której zdarzają się rzeczy, z którymi mogę się zgodzić bo są trywialne. Gospodarz ma na takich swój ulubiony cytat z Miłosza (chyba) mówiący o takich jak G.K., że to straszne rabuśniki. Kołodko to straszny Rabuśnik.
15 listopada 2008, o godzinie 22:56
Wzorem pewnego znanego czlowieka ja powtarzam, i powtarzam z naciskiem, ze IPN nalezy zburzyc, ziemie zaorac, i posypac solą.
.
Zwracam uwage wszystkim obecnym, ze w powyzszym stwierdzeniu braku logiki nie mogli dopatrzyc sie tacy znakomici pracownicy IPNu jak doc. dr. hab. Janusz Kurtyzanski, profesor Ziemowoj Kula-Skladkowski, doktor Antoni Dudzinsko-Szpakowaty, ani nawet magister Leon Mawaro-Kiereszynski.
15 listopada 2008, o godzinie 23:00
Odpowiadajac na pytanie Ewy-Joanny wyjasniam, ze z anty-spapem ja robie tak. Pisze, po czym naciskam CTRL-A, CTRL-C. To powoduje, ze caly tekst wpisu zostaje skopiowany na tzw. clipboard. Nastepnie podaje antyspamowi odpowiedz i naciskam „skomentuj”. Jesli wpis „wchodzi”, to wszystko gra. Jesli antyspam blokuje, to otwieram nastepne okno (CTRL-N w Windows Explorer, albo File-> New Window), w ktorym znowu czatuje antyspam, ale na ogol z inną przynetą. Kopiuje moj wpis do nowego okienka (CTRL-V) i probuje zadowlic antyspama. W bardzo rzadkich przypadkach trzeba to powtorzyc wiecej niz raz.
15 listopada 2008, o godzinie 23:01
Zdzisław_1
.
„Narciarz2 nie mówił że Lk mial wplyw na powstanie IPN-u.Powiedział,ze IPN jest wykorzystywany przez szanownych braci (…) więc jak wspomniałem Narciarz2 nie mówił o Uchwaleniu IPN On mowil o obecnej działalności tejże instytucji”.
.
No to once more. Przypomnę ci, wywód narciarza: “Drugi Lech chcialby zajac jego miejsce nie tylko w Belwederze, co juz mu sie udalo, ale takze w podrecznikach historii. Do tego mniej wiecej jest potrzebny IPN”. Tyle narciarz.
No to kiedy LK mógł chcieć zająć jego (Wałęsy) miejsce w Belwederze, skoro kadencja Wałęsy skończyła się w 1995 r. ? :) Zwróć uwagę na tryb warunkowy: „chciałby”. Zwróć też uwagę na czasowniki, narciarz pisze: „do tego jest potrzebny IPN”, a nie „do tego (czyli uzyskania prezydentury) był potrzebny IPN”. Przypominam, LK jest prezydentem od trzech lat.
.
„Ale z tą logiką to Ty wpadłeś jak śliwka w kompot”.
.
Wiem, wiem, z tą logiką u mnie nietęgo. Jak uczy Noam Chomsky (obecnie Oszołomski) jest język i metajęzyk, gramayka zwykła i gramatyka generatywna, a narciarz2 biegle się w tym porusza. :)
15 listopada 2008, o godzinie 23:09
N2: „Wzorem pewnego znanego czlowieka ja powtarzam, i powtarzam z naciskiem, ze IPN nalezy zburzyc, ziemie zaorac, i posypac solą”.
-
N2 przypomina mi kolegów z podstawówki, który wykradli i spalili dziennik, bo mieli złe oceny.
15 listopada 2008, o godzinie 23:09
Zofio, chciałaś powiedzieć „małego michnika w klapie”, ale zabrakło ci kaczungarowowskiej autoironii? To ostatni badawczy i niezobowiązujący post do ciebie więc kombinuj jak być tu zimną jak głaz i przemilczeć. Pożartowałbym nawet ze Stroppem gdybym nie wiedział kim był. Ale Adam Michnik nie miał okazji posiedzieć nawet z takim zatęchłym Piotrowskim czy choćby Pękalą. To jest gość etyką silny. Nawet przy JPII – z zachowaniem proporcji.
15 listopada 2008, o godzinie 23:13
Zwracam uwage wszystkim obecnym, ze wpisy magistra Mawarowskiego powinny byc przeczytane z najwyzszą uwagą, albowiem w pelni nobilitują one tak zwaną Sluzbe Bezpieczenstwa. Dowiadujemy sie albowiem, ze nie udokumentowano żadnego przypadku sfabrykowania teczki tajnego współpracownika. Służby bezpieczeństwa nie fałszowały wewnętrznej dokumentacji, bowiem ich oficerowie byli pod kontrolą. To ich stawia w duzo korzystniejszym swietle niz na przyklad takie Centralne Biuro Antykorupcyjne, w ktorym dokumenty nie tylko fałszowano, ale do tego fałszowano nieudolnie.
.
W związku z powyzszym stawiam taki wniosek, aby emerytury bylych oficerow SB zostaly znaczaco podwyzszone w uznaniu ich sumiennej sluzby, dobrej organizacji, oraz nienagannych zasad moralnych.
.
Zwracam uwage, ze powyzszy wniosek zostal sformulowany na najwyzszym poziomie logiki, zgodnie z poprzeczką podniesioną przez prof. Minera.
15 listopada 2008, o godzinie 23:19
Zwracam uwage magistrowi Mawarowskiemu, ze piszac „pewien znany czlowiek” nie mialem na mysli nauczyciela z podstawowki, ktory bezskutecznie usilowal nauczyc logiki przyszlego magistra Mawarowskiego. Chodzilo o pewnego polityka, ktory zdobyl slawe, gdy w koncu osiagnal to, do czego namawial wspolobywateli.
15 listopada 2008, o godzinie 23:20
A teraz dobranoc.
15 listopada 2008, o godzinie 23:37
Są tacy, którym pomostówki nie są potrzebne i pracują do oporu.
http://pl.youtube.com/wat.....U7Q0Ep21eU
15 listopada 2008, o godzinie 23:42
Edwar:
.
„Kołodko chce szczęścia ludzkości, która nie wie, co dla niej dobre. To jedno “racjonalne” stwierdzenie dyskwalifikuje resztę, w której zdarzają się rzeczy, z którymi mogę się zgodzić bo są trywialne.”
.
Oj?…
Dla mnie trywialne jest właśnie stwierdzenie, że ludzkość nie wie, co dla niej dobre. Ludzkość to kilka miliardów jednostek, z których, jak sądzę, ogromna większość nie dysponuje ani dostateczną informacją, ani kwalifikacjami intelektualnymi, aby trafnie ocenić konsekwencje wyboru takiej czy innej drogi rozwoju społecznego. Od tego mamy (lub powinniśmy mieć) mędrców, uczonych i przywódców, żeby drogę wybierali i wskazywali. Jak mi się zdaje, zawsze tak było.
Nie znaczy to, że do owych mędrców gotów jestem zaliczyć akurat Kołodkę. Ale podoba mi się refleksja wykraczająca poza horyzont procentów wzrostu PKB.
Dziś już nie mam siły rozwijać tematu, ale wyznam, że pasjonuje mnie to daleko bardziej niż zagadnienia lustracyjne i wojna PiSu z PO.
16 listopada 2008, o godzinie 00:08
Pawle
A czy ja napisałem, że ludzkość wie? Nie przypisuj mi mniemań takich jak „wola narodu” czy „wola ludzkości” to są metafory fałszujące język polityki, ale powszechnie używane.
Ja patrzę na to z zupełnie innej strony. Ubolewam, że Kołodko „wie” za, wiele, że na podstawie tej „wiedzy” chce „paść” owczarnię „oszukaną” przez media i powodowaną „fałszywymi” zachciankami. Ale najbardziej ubolewam nad tym, że tak wielu nie ma wyrobionej wrażliwości, która powodowałaby powściągliwość wobec mesjaszy, pasterzy czy pastuchów. Po wieku XX powinna jeszcze tkwić w ludziach jakaś pamięć. Oczywiście, że Pan Kołodko nie stanowi jeszcze poważnego zagrożenia. Jego przypadek jednak sygnalizuje niebezpieczeństwo.
16 listopada 2008, o godzinie 00:16
To nawiązanie do szkockiej kraty dzdzowniczny cukiereczku?
Tak delikatne rozdrażnienie przy tak wygodnej pozycji jest niezauważalne. Mimo to miło czuć twój prawdziwy zapach tłuściutki bzdecie (a mam na myśli niestety dla ciebie ciebie).
16 listopada 2008, o godzinie 00:22
Sztaudynger Jan,
Legenda
Aby historii ukryć błędy,
Okryj je płaszczem legendy…
16 listopada 2008, o godzinie 01:23
po ukazaniu się tego „głos zwykły Says:listopad 16th, 2008 at 12:22 am” nie odpisałem, ale zacząłem czytać książkę. Po 10 minutach zablokował mi komputer i odblokował teraz.
16 listopada 2008, o godzinie 09:35
Zdzisław_1
Nie wiem po co ta wiedza na mój temat, ale zdradzę, że jestem niepracującym – emeryckim – wrzodem na zdrowym ciele współczesnego neoliberalizmu (niektórzy mylą z drapieżnym kapitalizmem). Jestem jako-tako wyedukowany, posiadam samochód i sprecyzowane poglądy. Kiedy dowiedziałem się, że dyskutanci na tym blogu znają się przestała mnie dziwić tak jednoznaczna ocena personalno-polityczna ekonomisty p r o f e s o r a Kołodki. Ze wszystkich wpisów – łącznie z opinią gospodarza – wynika, że to nieuk, megaloman i istota w rzeczywistości śmieszna. Nie natrafiłem, na żaden wpis zawierający merytoryczną dyskusję z tezami zawartymi w jego ostatniej książce. Cóż, jak się nie ma argumentów to sięga się po cep.
16 listopada 2008, o godzinie 10:00
Prof. Kołodko ma o sobie dosyć wysokie mniemanie, ale to jego sprawa.Mnie ono nie przeszkadza.
Pieniędzy nie przepija i nie przepala, ale włóczy się po świecie chłonąć jego różnorodność, potem o tym pisze książki.
Nie jest z niego taki najgorszy ekonomista, skoro dorobił się profesury, wykłada na prestiżowych uniwersytetach na świecie, takich jak Yale, UCLA czy Rochester.
od 1997 r. jest ekspertem w ONZ-towskim światowym Instytucie Rozwoju Gospodarczego w Helsinkach, MFW oraz Banku światowego w Waszyngtonie.
To, ze rywalizuje z Balcerowiczem? No cóż, każdy stawia sobie pułap rywalizacji. Balcerowicza także w Polsce się nie lubi, a mimo to jest teraz ekspertem UE ds. światowego kryzysu. I niewątpliwie na G20 w USA był.
Mam Kołodki „Ekonomię i politykę transformacji”, z 1999r, która wiele zjawisk pomogła mi zrozumieć. Dla mnie jest to pozycja b. rzetelnie napisana, bardzo dokładnie udokumentowana i szalenie przydatna do tej pory. Akurat te pozycję prof. Kołodki b. cenię.
Swego czasu, w 2001r przeprowadziłam z prof. Kołodko znaczący wywiad nt kryzysu finansów publicznych w Polsce.
Udało mi się go namówić do głębokiej diagnozy i sprecyzować wszystko to, co Polsce się w finansach publicznych działo i czym groziło.
Wszyscy o tym wiedzieli, ale brakowało odważnego w kraju, który by głośno o tym powiedział.
Polska była dokładnie w przededniu potężnej katastrofy finansów publicznych.
To było karkołomne przedsięwzięcie, Kołodko przyleciał do Polski na kilka dni z USA z jakimś noblistą od ekonomii, w Szczecinie był kilka godzin z wykładem na uniwersytecie.
Udało się go namówić, potem do dalszej pracy nad wywiadem via Internet.
On wolałby o tym w jakieś ogólnopolskiej gazecie na temat polskich finansów mówić, ale w Warszawie nikt na taki pomysł nie wpadł, nikogo nie interesowało, co on na ten temat sądzi.
Katastrofa wisiała jak miecz nad głową a odważnych by wreszcie o tym mówić publicznie – nie było.
Nasz Gospodarz o sytuacji tamtych dni może powiedzieć więcej.
Nie wiem czy prof. Kołodko jest miernym ekonomistą, dla mnie – nie jest.
A na pewno, odwagi mu nie brak i o sprawach trudnych dla Polski potrafi publicznie powiedzieć.
16 listopada 2008, o godzinie 10:33
„Ze wszystkich wpisów – łącznie z opinią gospodarza – wynika, że to nieuk, megaloman i istota w rzeczywistości śmieszna. Nie natrafiłem, na żaden wpis zawierający merytoryczną dyskusję z tezami zawartymi w jego ostatniej książce. Cóż, jak się nie ma argumentów to sięga się po cep.”
.
Karwoju, nie ustawiaj się z łaski swojej w pozycji podobnej do naszego przyjaciela Uchachanego, który ma się tu za jedynego myślącego wśród stada ogłupionych przez Michnika baranów. Masz tu świeży wpis Zofii, przychylny dla Kołodki. Ja sam napisałem, cytuję, że „kierunek jego refleksji dosyć mi się podoba”. Wydaje się więc, że twoje uogólnienia są dalekie od rzeczywistości.
A że Kołodko jest pełnym uraz megalomanem, to wydaje mi się poza dyskusją. Zresztą sprawa ta na dyskusję nie zasługuje.
16 listopada 2008, o godzinie 10:35
Zofio,
Kołodko w roku 2001 niczego nie odkrył. Zagrożenie dla finansów publicznych powstałe w wyniku zderzenia się stagnacji gospodarczej na przełomie wieków ze sztywnymi wydatkami i rozbuchanymi apetytami posłów ujawnił ówczesny minister finansów Bauc i zapłacił za to głową, choć nie był ani o jote temu winien. Winne było zjawisko głębsze, a mianowicie rozkręcenie się aspiracji konsumpcyjnych i rewindykatyzmu dochodowego pod wpływem świetnej koniunktury w środku dekady i nagła stagnacja (nie recesja, bo jej nie bylo), która ograniczyła wzrost dochodów budżetowych. Stąd dziura Bauca. Oczywiście, że znam tę sprawę, mam ją nawet zapisana dzień po dniu, to świetny triller. Kiedys go opublikuję. Nie powiedziałem, że Kołodko jest nieukiem ani miernym ekonomistą, lecz takim sobie, to lepiej niż miernym, i tak uważam. Kiedyś go czytałem, ale teraz byłoby mi szkoda na to czasu, bo wiem, jak jest zaprogramowany i wiem, że niczego istotnie innego od tego co zawsze pisał nie napisze. I jeszcze jedno, nie podważam światowej kariery Kolodki, ale znam zbyt wiele przykładów robienia przy okazji odwiedzenia jakiegoś Uniwersytetu z igły wideł przez zainteresowanych, żeby samą listę odwiedzin i wykładów uznawać za wystarczającą do oceny międzynarodowej pozycji człowieka. Ale cieszy mnie, że poparł szybkie wejście od euro, tyle, że truizmem jest iż wazne znaczenie ma kurs przeliczeniowy złotego na euro. To wie każdy ekonomista.
16 listopada 2008, o godzinie 10:39
Karwoj8
Dzieki za odpowiedz i od razu sprostowanie pewne i zarazem wyjaśnienie.Wiotam w branży emeryckiej jest tu grupka dośc liczna (maja czas) pisza swoje opinie i uwagi.Ja pytalem Cie o te sprawy ,łącznie z samochodem ,bo na blogu jest też dosyc liczna grupa etatowych pracowników partyjnych którzy uprawiają politykę ubliznia ,ponizania i prowadza nie dyskusje i pytania tylko podrzucają jakies plotki wogole prowadza dyskusjie typu maglowego jedna pani drugiej pani.Ponadto prawdopodobnie nikt tu sie nie zna, nawet nie wiemy jak wyglądaja nie zna się plci piszacych ( wyjatkiem jest Zofia ktora ma swoj blog) z jakiego miasta itp. jesteśmy zbieranina z całej chyga Polski blogowicze raczej z większch miast ( moim mniemaniu wieksze rozumiem pond 250 tys. miesz) i jak głeboka prowincja małe miasto.
I podkreślam wiadomośc była mnie potrzebna by Ciebie przypisać lub wykluczyc z grupy tych co to tylko puczaja a napewno praca ich była tylko dla budzetu więc ja rozumiem to że nie pomnaza dochod państwa tylko z niego zyje i są ‘straszni mądrale”.
ekonomista nie jestem,ale o Kolodce mam mniemanie zdawał u mnie „egzamin” jako min.Finansow i pamietam że jako argument przeciw Balcerowiczowi użył mniej więcej tak Ja tez kończyłem ta samą uczelnie co Balcerowicz. Zresztą podobnego terminu uzyl natepny wielki ekonomista obecny prezyd. Łodzi powiedział że Jego uczyli Ci sami prof. co Balcerowicza.( ja dodalem w duchu ze tak ale trafili na gorszego ucznia)
Dzieki jeszcze raz i pozdrawiam ,mam nadzieje ze wyjasniłem swoje „nie zdrową ciekawość”
16 listopada 2008, o godzinie 10:40
Edwarze, jak świat światem owczarnia była prowadzona przez proroków, kapłanów i wodzów, którzy wiedzieli lepiej. Czasem ta ich wiedza przynosiła skutki zbawienne, czasem katastrofalne, ale generalne kwestionowanie roli światłego przywództwa byłoby, jak sądzę, nonsensem.
Dwudziesty wiek nauczył nas nieufności wobec wodzów, ale nie należy popadać w drugą skrajność i wynosić na ołtarz spontanicznych procesów społecznych. To dobrze, że są ludzie, którym się wydaje, że wiedzą, co jest dla nas dobre, i że mają możliwość nas do swoich racji przekonywać. Dopóki nie próbują swych wizji wcielać w życie siłą, wbrew woli ogółu. To zaś w ustroju demokratycznym jest mało prawdopodobne, a już na pewno nie grozi nam ze strony Kołodki.
16 listopada 2008, o godzinie 11:05
Polecam:
http://wyborcza.pl/1,8897....._kraj.html
Pisałem dziesiątki razy o histerii korupcyjnej mającej malo wspólnego z faktami. Uważam gości z TRANSPARENCY INTERNATIONAL POLSKA za wielkich szkodników, nie dlatego, że ten wskaźnik publikowali, lecz dlatego, że nie protestowali glośno, gdy głupi publicyści bezkrytycznie a złej woli politycy świadomie robili z Polski korupcyjnego rekordzistę w Europie, a nawet na świecie. To oni głównie zatruli klimat debaty publicznej już w końcówce rządów Millera i przyczynili sie do wyklucia złego ducha w postaci PiS i Kaczyńskich. Wszystko to powstało na kompoście z kłamstw.
16 listopada 2008, o godzinie 11:44
Panie Waldemarze,
PiS po prostu przejął elektorat roszczeniowy w okolicznościach, gdy w Polsce bezrobocie sięgało 20%. Jeśli w ogóle mamy mówić o problemach korupcji, to ja proponuje zacząć temat od analizy poziomu moralnego i obyczajowości społeczeństwa, jego skłonności do przestrzegania prawa, poglądu na sprawę bogacenia się, barier instytucjonalnych, skuteczności egzekucji prawa, standardów przejrzystości etc. etc. Ten artykulik w GW natomiast zawęża temat to sprawy interpretowania indeksów, do samych przekonań Polaków, którzy sądzą, że nie można bez znajomości lub dodatkowej opłaty zrobić wielu rzeczy: jak załatwić sprawy w urzędzie, wygrać sprawy w sądzie, dostać pracy, wysłać dziecko do dobrej szkoły/liceum/nieodpłatne studia, prowadzić działalność gospodarczą. Ja chciałem tylko zauważyć, że społeczeństwo takiej jako Polskie, umiejące sobie radzić i pragmatycznie nastawione do życia, a także posiadające duże i niezaspokojone apetyty konsumpcyjne, uważa że nie da się uczciwie żyć (a takie są poglądy), to walka z korupcją jest walką z wiatrakami, bowiem takie właśnie poglądy posiadają, także stosunkowo nisko opłacani przedstawiciele zawodów, oraz osoby pełniące funkcje publiczne, społeczne, które mogą być źródłem korupcji. I właśnie opinie tej grupy należy skrupulatnie badać. Tak jak np. sędziów, którzy w badaniach ujawnili świadomość, że w tym systemie prawnym i instytucjonalnym, który najlepiej znają – można ujść odpowiedzialności w sytuacji oczywistego naruszenia prawa. Należy także badać opinie polityków na temat korupcji, zwłaszcza posłów i senatorów, a także instytucji zajmujących się problemami korupcji, ale także przestrzegania prawa, jego egzekucji, konkurencyjności, przedstawicieli związków biznesu. A tak na marginesie, to ja mam pytanie: czy w ogóle wykonując funkcje polityka zrobił Pan cokolwiek w temacie zwalczania korupcji, czy też uważał zawsze, że problem ten jest niewarty pańskiego zainteresowania z uwagi na jego marginalne znaczenie.
16 listopada 2008, o godzinie 11:51
Jasnaanielka, EDD – jak oceniacie kompetencje Pana Doktora Grzegorza Makowskiego – socjologa? Czy osiągnął już odpowiedni wiek aby wygłaszać teorie, które tak podobają się W. Kuczyńskiemu?
.
.
Interesujące poglądy:
.
Do połowy lat 90. wielu naukowców dowodziło, że korupcja to olej na zacierające się tryby państwa – pozwala na omijanie źle funkcjonujących instytucji. Z punktu widzenia przedsiębiorców skomplikowane procedury generowały więcej kosztów niż „smarowanie” trybów machiny biurokratycznej.
.
Trzeźwy ogląd sytuacji:
.
Pisząc książkę o korupcji, chciałem się uwolnić od ciężaru afery Rywina. Moim zdaniem ona nie mówi nic nowego o korupcji w Polsce.
.
Co za warsztat, szczególnie interesujący w połączeniu z deklaracją – nigdy nie dałem łapówki:
.
„- Może i biorą (policjanci). Nie znamy jednak skali tego zjawiska. Na moje wyczucie taka korupcja też się zmniejszyła, a wyczucie to jedyne, co mamy do dyspozycji”
.
I jakie wspaniałe punkty odniesienia:
„Po zmianie systemu korupcja musiała się zmniejszyć, choćby dlatego, że zmniejszyła się sfera oddziaływania niewydolnego państwa. I sytuacja cały czas się poprawia. Żeby to stwierdzić, nie muszę odwoływać się do sondaży i indeksów, wystarczy mi rozsądek. Trzeba też zwrócić uwagę, że w PRL-u korupcja była inna, ponieważ inne były relacje między sferą prywatną i publiczną. Sklepowa na przykład nie jest dziś funkcjonariuszem publicznym, który rozdziela państwowy towar. Nie można jej już przekupić w takim sensie, w jakim przekupuje się osobę publiczną.
.
Podsumowując – JEST GIT!! TO KACZOFASZYŚCI ROZPĘTALI ANTYKORUPCYJNĄ NAGONKĘ.
16 listopada 2008, o godzinie 11:56
E tam, z ta korupcja to lekka przesada. Moda teraz jest, jak widze i zwykly dziekczynny koniak dla lekarza staje sie lapowka. Mnie wychodzi, ze latwiej czepiac sie lekarzy niz lapac autentycznych bandziorow.
Ona owszem, istnieje, na calym swiecie istnieje choc czasem sie inaczej nazywa.
I tak sobie mysle, ze wiele mitow bierze sie z braku informacji. Na ten przyklad usilowalam znalezc cos na temat owej komercjalizacji szpitali, cos oficjalnego i nie udalo mi sie. I z tego co czytuje na polskich poratalach, czy gazetach to mam wrazenie, ze tej informacji udziela sie skapo i niechetnie. A polscy dzienikarze w wiekszosci swojej zajmuja sie bardziej ocenianiem, omawianiem, obmawianiem, interpretacja – a malo kto podaje fakty i sprawdzalne informacje.
A osobiscie wielka pretensje mam do wszystkich bez wyjatku rzadow po 98 za nieustanne napychanie kabzy katabasom koscielnym kosztem narodu.
16 listopada 2008, o godzinie 11:57
Natomiast jeśli chodzi o „złego ducha”, który powstał z kompostu ruchu solidarnościowego, który przecież też nie wahał się uciekać do ordynarnych kłamstw i demagogi, to należy zauważyć, że on tam istniał od początku, tj. od roku 1980. I ujawnił się natychmiast po roku 89. w wolnej Polsce.Tak czy inaczej władcy PRL musieli oddać władzę, bowiem kraj okazał się niesterowalny, nie tylko z uwagi na to jaki był system i zarządzanie, ale też i z powodów przeforsowania postulatów społecznych, które uniemożliwiały jej funkcjonowanie. A za tymi postulatami właśnie stali przedstawiciele Solidarności, którzy są od lat Pana przeciwnikiem, bo chyba nie Pan osobiście. A tak na marginesie czy mógłby Pan ujawnić (a nawet złożyć małą samokrytykę), czy przed 89 rokiem działając w opozycji popierał Pan takie stanowisko Solidarności w sprawach gospodarczych, które można uznać za obiektynie destrukcyjne dla każdego państwa i gospodarki, nie tylko PRL-owskiej?
16 listopada 2008, o godzinie 12:04
Coraz ciekawsze towarzystwo się tu zlatuje…
„A osobiście wielka pretensje mam do wszystkich bez wyjątku rządów po 98 za nieustanne napychanie kabzy katabasom kościelnym kosztem narodu. „
.
Bo proszę państwa korupcja to pikuś, najgorsi są katole :)
16 listopada 2008, o godzinie 12:11
Paweł
Dopóki Pawle się dało to ci wodzowie i pasterze prawie nigdy nie byli na tyle bezczelni by głosić „sam z siebie wiem lepiej”. Prawie zawsze chowali się za autorytet transcendentny. Mieli objawienia, sny i lepiej lub gorzej symulowane padaczki. Wśród nich bywali także osobnicy o wysokim ciśnieniu miewający omamy, którzy szczerze mogli wierzyć w swe posłannictwo. Niestety autorytet transcendentny, po ludzku pisząc Pan Bóg, jako sankcja ostateczna się nie ostał, nawet jeden taki Wielki Osobnik miał omam, że Bóg umarł.
W miejsce Boga weszła „Nauka”. W sprawach politycznych i społecznych są to nauki społeczne. Ich metodologia i tymczasowy status ich ustaleń jest dokładnie opisany. Eksperyment z „naukowym” sposobem przewidywania i programowania przyszłości mamy za sobą. Doświadczenie tego eksperymentu powinno nauczyć nas pokory w szermowaniu argumentem naukowości i racjonalności (piszę o naukach społecznych). Powinniśmy nauczyć się ograniczeń, jakie w oparciu o doświadczenia XX wieku powinniśmy stosować wobec „unaukowiania” polityki. Powinniśmy uwzględnić TYMCZASOWOŚĆ teorii i ustaleń nauk społecznych, kiedy piszemy baśń o przyszłym szczęściu ludzkości stoimy tę baśń w naukowość. Nauki społeczne tak, ale w relatywnie krótkiej perspektywie i ostrożnie z uprawianiem na ich podstawie głębokiej chirurgii społecznej.
Kołodko tej ostrożności nie stosuje. Do tego występuje u niego typowa dla demagogów teza o „zafałszowanej świadomości”.
A najważniejsze wykluczenie consensusu, jako narzędzia polityki.
Ja także podobnie, jak Kołodko uważam, że prawda nie leży po środku, że prawda stoi tam gdzie stoi. Uważam jednak, że w wypadku polityki nie idzie o ustalanie „prawdy i słuszności” to jest domena innych dziedzin. W polityce idzie o tworzenie ładu i tego ładu podtrzymywanie. Ład może być tylko wynikiem consensusu.
Nie wiem czy Kołodko zasługuje by tyle o nim pisać. Napisałem dla prostej przyjemności dyskusji z P.L., bo jeszcze nie ze strachu. Bałbym się gdyby styl myślenia, Kołodki stał się stylem dominującym. Wtedy pora formować Białą Gwardię uciekać do Kołczaka. ^___^
Kończę by nie drażnić Zdzisława, którego dziwnie się boję.
16 listopada 2008, o godzinie 12:15
Miner,
nie katole. Glupota i beztroska.
16 listopada 2008, o godzinie 12:17
miner
Oceniam wysoko choć pisze o sprawach oczywistych.
16 listopada 2008, o godzinie 12:44
Głosie wylozyłes w przystępny sposób i moja spojrzenie na korupcje To spoleczeństwo ludzie są zrodlem korupcji.Oni wymuszają na korumpowanych że sie tacy staja. Znam przypadki ze osoba korumpowana broniła sie ąż wreszcie ulegla by uniknąc zenujących scen.Przewaznie starsze społeczeństwo (PRL) nie wyobraza sobie ze mozna coś zalatwić bez łapowki.strasznie sie obuzają na biorących i jak maja cos do załatwienia przygotowani sa na danie tej łapówki.
Nie wiedzą lub nie chca wiedzieć ze Ci ktorym daja łapówki zwykle są po to by dana sprawe zalatwic bez łapowki.I Ci ludzie o tym wiedza i chca zalatwić to jak najlepiej. Podam taki przyklad kilka tygodni temu mialem do załatwienia pewna sprawę ktora nie wiedzialem jak i gdzie kolejnośc załatwiania itp. procedur.Poradzilem sobie w b. prosty sposób telefon.poprosilem biuro radcy w UM. przedstwilem sie i sprawe opisalem i porosiłem by mi podano jak i gdzie zalatwic.Otrzymalem natychmiast prawie komlpetna odpowiedz.Sprawa byla zawiła poszukiwanie dokumentow z przed 40 kilku lat.Musiałem wyjechac do innego miasta i wciagu kilku godzin zostalem zalatwion a na wiadomośc ze przyjechalem z odleglości ponad 150 Km. urzędniczka wyszła ze mna do innego biura (holowała mnie) i sama prosiła o jezeli to mozliwe zalatwienie dzis bym nie musial przyjeżdzac jeszcze raz. I tak zrobiono. Podkreslam łapowki nie dalem (siostra sie dziwiła) nie jestem przystojny by urzedniczka ulegla mojemu czarowi,byłem w innym miescie gdzie nikt mnie nie znał.Poprostu bylem ta szarą masą. Przestajmy dawać i problem sam zginie (Sawicka też zmuszono do brania nie tlumacze ją tylko daje jako przykład jakstała sie osoba skorumpowaną.)
Inny problem dla mnie jest sprawa nepotyzmu O to zwalczyć to dopiero problem
Pozdrawiam
16 listopada 2008, o godzinie 12:45
miner
Czy ty nie dostrzegasz rzeczy bijącej w oczy? Niezwykłego cynizmu argumentacji Politologa. Nie idzie o Astronoma idzie o próbę zamknięcia ust przeciwnikom IPN w jego obecnej formie i sposobach funkcjonowania.
Młodzi ludzie nieczęsto prezentują tak wysoki poziom cynizmu, a nawet, jeśli już to jest to cynizm pozorny wynikający z małej wiedzy.
16 listopada 2008, o godzinie 12:55
Nie dostrzegam. Co więcej prosiłem Cie o wskazanie. Uciekles.
.
Dostrzegłem za to dyskwalifikowanie jednego poglądu ze względu na wiek wyglaszajacej go osoby. W przypadku drugiej osoby wiek nie jest już kwestia obciazajaca. Czy mnie to dziwi? Już nie. Tylko odnotowuje fakt.
16 listopada 2008, o godzinie 13:14
miner – gładko się prześlizgujesz nad pytaniami, które są kierowane do ciebie, aby zadać swoje własne – z tezą i podtekstem.
No to ja powtórzę swoje ostatnie pytanie, bo dyskusja poprzednia jest już zakończona;
Co oznacza duże, błyszczące, czerwone serce w klapie Jarosława?
Bo chyba nie to, że „przód tam, gdzie broszka” ;)
16 listopada 2008, o godzinie 13:14
Dobrze Miner
Unaocznię ci jeszcze raz ale już ostatni.
Wstawianie ocen i rzucanie podejrzeń na duża grupę uczestników dyskursu tak jak to robi Politolog, (27) z którym tak bardzo się identyfikujesz nie różni się niczym od wypowiedzi Dobrawy (15) na temat sztucznych poronień, kochanic itp. Oboje mogą. Ba nawet mają może wiedzę, może doświadczenie w „temacie”. Ich radykalizm jednak daje efekt niezamierzony, efekt komiczny.
Głupota argumentu „Przeciwnicy lPN to chyba agenci” polega na tym, że równie uprawione i głupie jest twierdzenie, że jej zwolennicy to ci, którzy kryją swą przeszłość pod gorliwością lustracyjną. Przykładów nie brakuje ale co z tego?
16 listopada 2008, o godzinie 13:23
„Podsumowując – JEST GIT!! TO KACZOFASZYŚCI ROZPĘTALI ANTYKORUPCYJNĄ NAGONKĘ.”
Myslę, że jest gorzej niż wyobraża sobie Gospodarz. Ale trudno nazwać łowami lub łowiecką nagonką spacerowanie po studiach telewizyjnych i potrząsanie grzechotką. Miało to tyle wspólnego z rzeczywistością co niedawny wiecowy szturm na stolicę Gruzji.
16 listopada 2008, o godzinie 13:25
Edwarze, ja w wypowiedzi Kołodki w tej dyskusji nie zauważyłem odrzucania konsensusu. Ale może rzeczywiście dajmy spokój Kołodce. Więc teraz abstrahując od jego poglądów (których zresztą nie znam, bo omawianej jego książki przecież nie czytałem).
Nie wiem, jak ty, ale ja współczesnej liberalnej demokracji i wolnorynkowego kapitalizmu nie uważam za najwyższy szczebel rozwoju społeczno-politycznego ludzkości. Inaczej mówiąc, nieuchronnie czekają nas (albo naszych praprawnuków) zmiany. Niekoniecznie rewolucyjne, być może przebiegające w sposób niezauważalny dla jednostki, tak jak Rzymianie z końca starożytności nie zauważali, że ich imperium upada, bo zbyt powolny to był proces.
A skoro tak, to nie wystarczy podtrzymywanie ładu i nie jest chyba bezpodstawną uzurpacją chęć wpływania na kierunek tych zmian na podstawie racjonalnych przesłanek. Dlaczego mielibyśmy zakładać, że coś, co dokonuje się spontanicznie, daje lepsze efekty niż proces świadomie sterowany? Zresztą w historii znaczące zmiany bywały z reguły skutkiem decyzji jednostek zajmujących kluczowe pozycje. Że przytoczę trywialny przykład: konstytucja USA nie wyłoniła się sama ze zbiorowej świadomości, wymyśliło przy biurku kilku niegłupich facetów. I zadziałało.
To prawda, że tezy nauk społecznych są i zawsze będą zrelatywizowane do określonego okresu historycznego. Ale to nie znaczy, że możemy swobodnie zignorować ich wyniki.
16 listopada 2008, o godzinie 13:29
Zdzisław
Ponadto prawdopodobnie nikt tu sie nie zna, nawet nie wiemy jak wyglądaja nie zna się plci piszacych ( wyjatkiem jest Zofia ktora ma swoj blog) z jakiego miasta itp.
Tu akurat się mylisz. Jak na anonimowców znamy się całkiem nieźle. Na ogół wiemy kto czym się zajmuje, gdzie mieszka, czasem wiemy jak się nazywa i jak wygląda (I chodzi nie tylko o Zofię). Po prostu jesteś na blogu dość krótko i nie miałeś okazji poznać większości wpisów.
16 listopada 2008, o godzinie 14:40
Pawle
Zupełna zgoda, co do tego żeby nie ignorować wyników badań nauk społecznych. Ja sygnalizuje ich ograniczenia. Dość wyraźne o tym napisałem.
Nasza wiedza jest niepełna. Sterować wedle mapy można tylko w na obszarze, który mapa obejmuje. O ile w kartografii można ustalić pozycje podwodnej rafy i głębokość, na której leży to w naukach społecznych tak jednoznacznie ustalić pozycji „rafy” sie nie da. Dlatego bardziej ufam politykom, którzy kierują sie intuicją nie doktryną, którą lubią nazywać racjonalną lub naukową.
To, co zrobili twórcy Konstytucji USA było działaniem chyba intuicyjnym i na szczęście nie na tyle ambitnym by zamknąć Konstytucję. Zasadzili drzewo w nadziei, że wyrośnie. Wyrosło dzięki pielęgnacji a owocuje pewnie, dlatego że mnożą się na nim „szczepy” poprawek i korekt opartych na obserwacji, pisanych dla aktualnego stanu społeczeństwa.
Na Kołodkę reaguje, dlatego że postrzegam w nim kukiełkę Platona, mini Platonka. O przygodach Platona na Sycylii nie muszę do ciebie pisać. Wystarczy, że je przywołam tak jak ty przywołałeś twórców Konstytucji. W jego Kołodki filozofii wyczytać można aroganckie marzenie o republice mędrców, totalny plan „mądrego” ułożenia świata.
Nie wiem jak ty, ale ja w liberalnej demokracji i wolnorynkowym kapitalizmie WIDZĘ najwyższy szczebel rozwoju ludzkości. Najwyższy, bo mino wysiłków i zadzierania głowy wyższego NIE WIDZĘ, choć nie wykluczam.
Trochę za Tofflerem uważam, że w czasie przyspieszonego postępu globalizacji i nakładania się na siebie różnych waz i fal rozwoju przewidywanie jest bardzo utrudnione. Sądzę, że sterowanie aktualna polityką w oparciu o mniemania dotyczące odległej przyszłości za wręcz szkodliwe. Jeszcze bardziej niechętnie podchodzę do prób budowania „racjonalnych” ideologii przyszłości. Wiem jak łatwo taka zaraza przekształca się w religię.
Działać powinno się w ramach nie odległej perspektywy czasowej. Bo tylko w takiej narzędzia wypracowane przez nauki społeczne działają w miarę skutecznie. Otwierać przed ludzkością odległe perspektywy oparte na „nauce” to wskazywać drogę do nowych zabobonów.
16 listopada 2008, o godzinie 14:40
jasnaanielka – nie wiem co znaczy serduszko. Poza tym po raz pierwszy widzę to pytanie skierowane do mnie. Nie rozumiem nad czym się prześlizguję. Jak zwykle w takich sytuacjach proszę o link do wypowiedzi, która pozwala Ci postawić tezę: „gładko się prześlizgujesz nad pytaniami, które są kierowane do ciebie, aby zadać swoje własne Chyba, że ta „dyskusja jest już zakończona”
.
EDD -po raz kolejny przepisałeś swoją wcześniejszą wypowiedź. Mnie się mojej przepisywać nie chce… Jeżeli o mnie chodzi to nie uważam, że “Przeciwnicy lPN to chyba agenci” i nie widzę takiej tezy we wpisie, który linkowałem.
16 listopada 2008, o godzinie 14:55
Cytat z blogu Obywatela IV RP Dominika Wójcickiego
27 lat, po studiach politologicznych
Po raz kolejny okazuje się, że publicznie ujawnionych konfidentów bronią ci jeszcze nie ujawnieni. Obrona kolegów – przybierająca w mediach postać walki o godność człowieka – jest w istocie haniebną obroną własnej splamionej zdradą biografii. Może warto by ci, którzy publicznie zabierają głos przeciwko lustracji przedstawiali coś w rodzaju świadectwa własnej bezinteresowności. Może warto przed wysłuchaniem antylustratorów spytać ich, czy aby sami nie donosili?
Miner, nie kłam infantylnie.
16 listopada 2008, o godzinie 15:04
Miner
Twoja skłonność do kłamstwa, jako narzędzia dyskusji wykluczają dalszy dialog na ten temat.
Monologuj.
16 listopada 2008, o godzinie 15:14
Andrzeju na temat znajomych w blogu
zgoda mozna sie domyslic po wpisach opisach ze ktos ma dacze ze pod lasem ze pochodzi z tego miasta itp. ale nie sa to znajomosci w potocznym tego słowie spotykania sie uklony na ulicy zagramy w brydża itp . Moze przez p wpisy mozna poznac doswiadczonemu oku że ktos jest dziennikarzem i drugi dziennikarz pozna po stylu ze malinowski lub ska.Ja mialem na mysli przecietnych blogowiczów bo brańża sie jak napisalem wczesniej pozna lub jezeli sa ztego samego miast to po opisie (most,zakret Wawel) moga okreslic okolice zamieszkania ale osobiscie nie. I oto mi chodzilo mowiąc o tej anonimowosci.Bo to nie jest towarzystwo wzajemnej adoracji ani kółka Różańcowego.
Pozdrawiam
16 listopada 2008, o godzinie 15:29
Przepyszne!
Z zacytowanego akapitu o publicznych wystąpieniach „antylustratorów” którzy okazali się sędziami we własnej sprawie. Ze zdania o tym, że warto się zastanowić nad intencjami tych, którzy robią szum w mediach Ty wyciągasz wniosek:
“Przeciwnicy lPN to chyba agenci”
.
I to wszystko przy dźwiękach oburzenia, posądzania o cynizm, skłonności do kłamstwa, infantylności i.t.p.
.
Robisz gigantyczne, demagogiczne uogólnienie i się oburzasz na postawioną przez siebie samego absurdalnie wyolbrzymioną tezę.
.
Fakt – dalsza dyskusja nie ma sensu.
Tym bardziej że się zgadzamy – teza “Przeciwnicy lPN to chyba agenci” jest absurdalna.
16 listopada 2008, o godzinie 15:39
Zdzisławie
Andrzej zwrócił ci uwagę, że tak naprawdę to my wszyscy (bywalcy) w blogu się znamy. Czasem z wyglądu. Ja na przykład jestem bardzo podobny z wygładu do tego Pana. Podobieństwo jest silne i z wiekiem narastające. Niepokoi mnie bardzo fakt, że w czasie moich wizyt w kraju coraz więcej nieznanych osób kłania mi sie na ulicy.
http://www.se.pl/media/pi.....60x370.jpg
16 listopada 2008, o godzinie 16:10
EDD – Ty się tajniaczysz! Link jest pusty. :(
16 listopada 2008, o godzinie 16:13
No to chyba Wujaszek Wania zaciera wszystkie śladu. To był już ostatni mój portret w mediach.
Szkoda
16 listopada 2008, o godzinie 16:15
Edwar.D.Dana
Blog sie zbuntowal albo ja jestem do „chrzanu’ nie chce (blog)mnie umieszczać na forum. Cos mi tam pisze po angielsku karze przepisywac jakies literki ,cyfry i albo mnie umiesci lub nie ostatni wpis wogole nie umiescil i usunąl mnie z blogu kompletnie chyba jak bernarda.
16 listopada 2008, o godzinie 16:36
miner – 2;40 – pytania zadawałam kilkakrotnie;
15.11 – 10;32 pm – kierowane ogólnie, do tych, co się orientują w temacie finansowania działalności związków zawodowych. Nie odpowiedziała ani prawa ani lewa strona blogu. Nie wierzę, że nie mają wiedzy, może temat jest niewygodny?
15.11 – 7;36 pm i 9;13 am – pytałam przekornie o to serce klapowe, bo mnie zaintrygowało. Pytałam Mawara, ale on pytania nie zauważył, więc 16.11 – 1;14 pm spytałam ciebie… a ty nie wiesz jaka przyczyna jest tego powodem, że prezes opozycyjnej partii, której jesteś zwolennikiem, jeśli nie członkiem, wystąpił z tak jaskrawym symbolem, no właśnie – czego? – w klapie. Nie jest przecież elegantką, przypinającą broszkę do żakietu, żeby było ładnie. To jest do licha jakiś symbol i ja bym chciała wiedzieć CO TO ZA SYMBOL?
Zgoda, że bywają większe problemy, ale od większych to ja mam prezydenta i premiera ;)
16 listopada 2008, o godzinie 16:39
Edwar.D.D.
No i stał się „cud” znow sie znalazłem na blogu .Jasnaanielka ma racje chowasz sie nie jestes podobny bo ja tam znalazlem fajna blondynkę
ale nie wirże ze to Ty. Juz bardziej bym uwiezyl w ze to jasnanaielka. Pozdrawiam (zobzczymy czt byl wybryk czy wrócilem z wygnania)
16 listopada 2008, o godzinie 16:44
Zdzisławie – to mogłabym być ja! 10 kg temu :(
16 listopada 2008, o godzinie 17:13
http://wyborcza.pl/1,7596.....Bator.html
Obok tego Ogórka nie można przejść obojętnie :D
16 listopada 2008, o godzinie 17:13
Jasnaanielka:
.
Zarzut:
„gładko się prześlizgujesz nad pytaniami, które są kierowane do ciebie, aby zadać swoje własne”
.
„udowadniasz” absurdalnymi stwierdzeniami:
.
kierowane ogólnie, do tych, co się orientują w temacie finansowania działalności związków zawodowych. Nie odpowiedziała ani prawa ani lewa strona blogu.
.
oraz kolejnym kuriozalnym:
.
Pytałam Mawara, ale on pytania nie zauważył
.
i na koniec z zarzutu, że unikam odpowiedzi (na pytanie, którego mi nie zadałaś) robisz pytanie:
.
więc 16.11 – 1;14 pm spytałam ciebie…
.
i koniecznie musisz do tego jeszcze dorzucić paranoiczny komentarz do mojej niewiedzy:
.
„a ty nie wiesz jaka przyczyna jest tego powodem, że prezes opozycyjnej partii, której jesteś zwolennikiem, jeśli nie członkiem, wystąpił z tak jaskrawym symbolem, no właśnie – czego? – w klapie.
.
Nie ukrywam, że w kategoriach mącenia dościgasz swoją ulubioną Zofię. A wystarczyło przyznać się do nieistotnej w sumie pomyłki.
.
Teraz pozostaje Ci już tylko zarzut ostateczny – moja wypowiedź jest z długa, zamula blog i zawiera niepotrzebne cytaty. Zupełnie jak u Uchachanego.
.
A skoro serduszko Cię tak „męczy” to posłuchaj starej rady Yody – „Use Google, Luke” – to powinno pomóc.
16 listopada 2008, o godzinie 17:27
miner! No i jak cię nie lubić? :-*
16 listopada 2008, o godzinie 17:28
JASNAANIELKO
NAWET TE 10kg TEMU TO CAŁKIEM ,CAŁKIEM
16 listopada 2008, o godzinie 17:30
Zdzisławie1 – No! Było w podobie. :lol:
16 listopada 2008, o godzinie 17:47
miner… paranoiczny komentarz? Przecież sam się do niewiedzy przyznałeś, więc????
miner Says:
listopad 16th, 2008 at 2:40 pm
jasnaanielka – nie wiem co znaczy serduszko.
#
Co cię aż tak zdenerwowało?
A zresztą… „TO MOJA PARANOJA!
16 listopada 2008, o godzinie 18:24
Edwar:
.
„Działać powinno się w ramach nieodległej perspektywy czasowej. ”
‘
Działać – zgoda, choć warto by uzgodnić, co nazywamy perspektywą nieodległą. Czy np. troska o to, co może się wydarzyć za pięćdziesiąt lat, to twoim zdaniem bliska, czy odległa perspektywa? A pewne decyzje podejmowane dzisiaj, mogą się właśnie odbić czkawką po kilkudziesięciu latach. Mamy więc mało komfortową alternatywę: kierować się bieżącymi potrzebami i ewentualnie obudzić się kiedyś z ręką w nocniku, albo zawierzyć prorokom, którzy mogą mieć rację, ale mogą się też mylić.
Natomiast myśleć warto w perspektywie jak najszerszej.
.
„Jeszcze bardziej niechętnie podchodzę do prób budowania „racjonalnych” ideologii przyszłości. Wiem jak łatwo taka zaraza przekształca się w religię.”
.
Jak na razie przekształciła się raz. W każdym razie raz z tragicznymi skutkami.
Zaś od ideologii lub religii tak czy inaczej nie uciekniemy. Przez ideologię rozumiem tu zbiór nieweryfikowalnych doświadczalnie założeń, na których budujemy swój światopogląd. Liberalizm też jest ideologią, choć może ze wszystkich najmniej podatną na przekształcenie się w religię.
16 listopada 2008, o godzinie 18:26
głosowi należą się rzęsiste oklaski z kropel wiszącego nad zatoką deszczu za zasugerowanie Gospodarzowi samokrytyki z powodu przyczynienia się (?) do powstania związkowej epidemii roszczeniowej.
16 listopada 2008, o godzinie 18:28
Nie jest dla mnie dużą pociechą, że coraz więcej oprawcy/a odkrywają się przede mną kosztem zakrycia błędów i podobnych faktów psujących uczciwy obraz.
Bardziej oznacza to chęć (mus) minimalizacji strat koniecznych.
16 listopada 2008, o godzinie 18:43
Wolałbym oklaski za coś innego…
http://www.youtube.com/wa.....ka&oq=
16 listopada 2008, o godzinie 18:49
Stan ach płacz, płacz, płacz, to taka zwykła rzecz, Pan chce mieć z nas naszyjnik łez!
Rzęsiste oklaski z łez kropel wiszącego nad zatoką deszczu.
http://www.youtube.com/wa.....Y&NR=1
16 listopada 2008, o godzinie 19:04
Kiedyś mocno krytykowałem J.M. Rokitę jako polityka. Jednak żeby złagodzić kąsliwość tej krytyki twierdziłem, że jest to polityk najbardziej błyskotliwy na parkiecie politycznym od czasu drugiej wojny światowej. J.M.R. niej jest już politykiem, bo podobnie jak Grzegorz Kołodko nie nadawał się do tego fachu.
Teraz sięgnął za pióro i, gdy przejdzie mu ochota do porachunków osobistych z przeciwnikami osobistymi, to może jeszcze coś znaczyć. Dwa dni temu zadziwił mnie, obecnie ten publicysta prasowy, wnikliwą oceną sytuacji międzynarodowej, którą postrzega jako niebezpieczny dryf w objęcia Rosji.
Putin systematycznie wzmacniał pozycję Rosji wykorzystując jej potencjał energetyczny (ja pisałem kiedyś o podwójnym nelsonie założonym Europie). I co się stało? Kiedy było już wiadomo, że waszyngtoński jastrząb jest kulawą kaczką, Rosja sprytnie sprowokowała Szakashwilego i przestraszyła skutkami wojny sytą Europę, co przy bierności Ameryki spowodowało, że mamy to co mamy.
Parę tygodni temu przywoływałem na blogu wypowiedź Ławrowa ze spotkania ze studentami na którym groził, ze Ameryka nie przeszkodzi Moskwie i w zawarcia sojuszu z Berlinem w celu zbudowania nowego ładu politycznego w Europie.
Pisałem o tym. Bałem się tego, ale nie wierzyłem, że jest to tak szybko możliwe.
Tymczsem prezydent francuzów poparł polityczne zamiary Rosji, a nawet skrytykował porozumienie w sprawie tarczy między Polską i USA.
Zrozumiałem ten ruch polityczny Małego Francuza jako rozmiękczanie i osłabianie wspólnego frontu unijnego w sytosunku do imperatorskich poczynań Rosji. Zmarginalizuje to Polskę i kraje Europy Środkowej. Jest to przyczynek do tworzenia nowych stref wplywu. Kto by przypuszczał, że to już tuż, tuż.
Parę miesięcy temy także Mawar wspomniał o mętnych związkach Putina z Sarko, co można było dostrzec, gdy podchmielony po spotkaniu z Putinem Sarko wyszedł na konferencję prasową w Rostoku na ugiętych nogach i częściowo zapętlonym językiem.
Tusk w wywiadzie dla TVN 24 łagodzi wypowiedzi Sarko, a ja myślę, że powinien zwarczeć.
Może jednak na ten nadchodzący trudny czas potrzeba człowieka micniejszego niż obecny Premier?
16 listopada 2008, o godzinie 19:06
cwelące
16 listopada 2008, o godzinie 19:30
http://pl.youtube.com/wat.....gjCogTJVLU
W tym przypadku jest inny wiersz…
16 listopada 2008, o godzinie 19:32
STAN zapis g.7:04 po poludniu
Nie będe przywoływał całego twego wpisu ale ostatnią mysl
Tusk w wywiadzie dla TVN 24 łagodzi wypowiedzi Sarko, a ja myślę, że powinien zwarczeć.
Może jednak na ten nadchodzący trudny czas potrzeba człowieka micniejszego niż obecny Premier?
Dotyczy to wypowiedzi na temat Tarczy w Polsce.Wyjasniano to bylo zlagodzil i podkreślił że to sprawa Polski.
Więc Twoj akapit nie ma racji bytu i nic tu mocniejszy premier nie pomoże,bo najwazniejsze nikt nie zapewnil i nie podpisal żadnej umowy lub nie w sprawie tarczy.
To tak jakbysmy mówili o pogodzie za pół roku ze bedzie słońce lub że burza.
Przeciez naprawdę decydujący głos będzie miał Prezd. USA jezeli powie że tak to dopiero rozpoczna sie rozmowy w sprawie Tarczy. i w/mnie wtedy będzie potrzebny twardy Premier by uzyskać jak najlepsze warunki. Czy dobrze według Ciebie rozumuje? moze cos pominąłem to mnie naprostuj
bo tak to nawolywanie o mocniejszego premiera wydaje mi sie nawoływanie do buntu ale kogo lub wystapienie o udzielenie rządowi votum nieufnosci ale to chyba zły adres?Pozdrowienia
16 listopada 2008, o godzinie 19:41
P.S.
Prawdę mówiąc nie mogę się pogodzić z tak łatwym odpuszczeniem przez rząd sprawy stoczni. W nieprzejednaniu utwierdzają mnie postępy socjalizmu w Europie i Hameryce. Wprawdzie zamierzam skorzystać z nowej sytuacji stocznii i w ramach rządowego programu 50 + będę sprzedawał w miejscu, gdzie budowało się statki, hamburgery, to jednak uważam, że rząd to zwykli popaprańcy.
Przypominam, że zgodnie z kryteriami z Mastrischt deficyt budżetowy członków strefy euro nie powinien przekraczać 3% (zmieniono). Tymczasem Niemcy i Francja przez szereg lat przekraczały tą granicę. Kiedy na jakimś spotkanu członków Unii któryś z przedstawicieli miniejszych państw przypomniał, ze kraje te powinny zapłaćić wysoką karę, wówczas słynący z bezpośredniości prezydent Francuzów, Czyrak, powiedział: to spróbujcie sobie wziąć.
Myślę, że w sprawie stoczni także polski Premier powinień rzucić jakieś soczyste ułańskie przekleństwo.
16 listopada 2008, o godzinie 19:52
Zdzisław,
najbardziej mnie drażni (nie po raz pierwszy) to konsekwentne rozmiękczanie wspólnego stanowiska Unii w stosunku do Rosji. Oprócz Francuzów robią to także Włosi.
Mawar trafnie pouczał nas, ze w polityce na tym szczeblu wszystko jest przemyślane. Zobacz, że Prezydent Francji poparł Rosję i skrytykował tarczę nadając tej wypowiedzi charakter oficjalny, a
już dementi szepnął Tuskowi do ucha zapewne na korytarzu.
16 listopada 2008, o godzinie 20:16
Przy szczególnych ograniczeniach prawa do prywatności (ile się da) zwyłe wyłączenie odt Flash Player i uniemożliwienie odtwarzania YouTube jest szczególikiem. Musi stawać się szczególikiem.
W tym jest zaklęta filozofia zewnętrznego podkładu.
Ale ważniejsze jest to co robi się w kimś.
16 listopada 2008, o godzinie 20:26
Przez uniemożliwienie reinstalacji.
16 listopada 2008, o godzinie 20:32
EDD
„Może warto przed wysłuchaniem antylustratorów spytać ich, czy aby sami nie donosili?
-
Miner, nie kłam infantylnie”.
-
EDD, trzymaj się ziemi, otwórz szerzej oczy. Nie wszyscy antylustlatorzy to agencji, ale wszyscy agenci to antylustlatorzy.
16 listopada 2008, o godzinie 20:51
Klaudia Kocimska choć nie jest pięknością jest fajną i bardzo seksowną kobietą.
16 listopada 2008, o godzinie 20:52
Plany Auschwitz-Birkenau powinny trafić do Yad Washem, jeśli organizacja sama nie przekaże ich muzeum w Oświęcimiu. Zostawienie ich w niemieckim muzeum byłoby skandalem. Axel Spr wypowiadając taką kwestię nie tyle chce zatrzymać je co zyskać na dobrej woli przekazania.
16 listopada 2008, o godzinie 21:25
Gospodarz pisze: „Uważam gości z TRANSPARENCY INTERNATIONAL POLSKA za wielkich szkodników, nie dlatego, że ten wskaźnik publikowali, lecz dlatego, że nie protestowali glośno, gdy głupi publicyści bezkrytycznie a złej woli politycy świadomie robili z Polski korupcyjnego rekordzistę w Europie, a nawet na świecie”.
-
To kwintesencja umysłowego „polotu” Salonu – więc osiem zdań na ten temat, więcej nie warto.
.
1. TRANSPARENCY INTERNATIONAL POLSKA opublikowało „złe” wyniki badań na temat korupcji.
2. Te wyniki bardzo się Kuczyńskiemu nie spodobały, opublikowane stały się skazą na dziewiczej nieskazitelności III RP.
3. Kuczyński nie wnika w metodę badan i interpretację wyników, w ogóle się tym nie zajmuje – to nieważne jak jest, ważne jak być powinno.
4. A wyniki powinny potwierdzać tezę Kuczyńskiego, że korupcja w III RP to zjawisko marginalne, ewentualnie „złe” wyniki należałoby ukryć przed „głupimi publicystami”.
5. Podsumujmy: mniejsza o to jak jest, ważne, aby nie ucierpiała nieskalaność III RP, której jednym z akuszerów był Kuczyński.
6. Kuczyński-akuszer najzwyczajniej i po ludzku chce mieć dobre samopoczucie, zwłaszcza że powoli zapewne już myśli o swoim miejscu w historii. :)
7. A tu nie może nic zrobić, wszak TRANSPARENCY INTERNATIONAL POLSKA to nie kloaka kaczyzmu jak taki, za przeproszeniem, IPN, który można oskarżyć o współpracę z Radiem Maryja, antywałęsizm lub antysemityzm.
8. Według mnie Kuczyński jest trochę zabawny, ale także z lekka bezczelny.
16 listopada 2008, o godzinie 22:03
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
.
Rosyjski szpieg w Estonii.
(dla przeciwników lustracji – obowiązkowe)
.
Władze Estonii najwyraźniej nie wiedziały, że najważniejszy urzędnik, któremu powierzono sprawy bezpieczeństwa informacyjnego w tamtejszym MON był w latach 80. tajnym współpracownikiem radzieckich służb. Rosjanie, którzy najwyraźniej dysponują aktami estońskiego KGB (i oczywiście ich nie spalili), wiedzieli co mają w ręku. Z jednej strony zachęta w postaci dużej forsy, z drugiej groźba kompromitacji. Jeden „argument” może by nie zadziałał, ale dwa – to i owszem. Efekt: „Kilka ekip śledczych z Unii Europejskiej i NATO pod nadzorem oficera amerykańskiego przebywało w Tallinie, żeby ocenić skalę zdrady, postrzeganej jako „najpoważniejszy przypadek szpiegostwa przeciwko NATO od czasu zakończenia zimnej wojny” – pisze „Times”.
16 listopada 2008, o godzinie 23:10
Władze Estonii najwyraźniej nie wiedziały, że najważniejszy urzędnik, któremu powierzono sprawy bezpieczeństwa informacyjnego w tamtejszym MON był w latach 80. tajnym współpracownikiem radzieckich służb.
Gdyby mieli Dudka, Cenckiewicza i Bernarda na pewno by do tego nie doszło :)))
16 listopada 2008, o godzinie 23:23
Narciarzu 2,
zobacz jakie obłędne katamarany produkują i sprzedają polskie stocznie jachtowe.
http://www.manageria.pl/m.....tkie_.html
16 listopada 2008, o godzinie 23:27
Panie Waldemarze!
.
Znowu ktoś Pana miło wspomina :)
http://toyah.salon24.pl/1.....index.html
16 listopada 2008, o godzinie 23:33
Jeżeli z dokumentów wynika, że precyzyjne plany KL A-B wykonano przed rozpoczęciem wojny to może skorygować wszelkie opracowania historyczne na sposób domina. Niestety nie podano od kiedy Hitler i jego najbliźsi współpracownicy wiedzieli co chcą tam zrobić (plany wykazały dane dot przeznaczenia budynków) czyli kiedy powstały te mapy. Możliwe, że powstanie map było też nawet nie początkiem, ale ostatnim etapem teoretycznego dopracowywania zamysłu. Nie wiadomo też od kiedy była możliwość opublikowania – czemu „odnaleziono” dokumenty dopiero dziś. Wg mnie to więcej niż wiadomość dnia.
16 listopada 2008, o godzinie 23:34
Skoro już rozprawiliśmy się z Grzegorzem Makowskim, który w wywiadzie pt. „to nie jest skorumpowany kraj!”, na indagację, że 90% Polaków myśli, że korupcja to jeden z naszych najważniejszych problemów, odpowiada, iż cytuje: „- Nie ma jednoznacznych naukowych danych o skali korupcji!” A dalej dobija czytelnikiem gładkim sztychem w serce, twierdząc, iż cytuje: „Sądzę, że nie jesteśmy krajem skorumpowanym – bo instytucje państwa, czasem lepiej, czasem gorzej, ale funkcjonują!.” A na pytanie o powolny proces budowania autostrad w stylu Jamesa Bonda, socjologii, który nawet z zjełczałym mydłem w ręce jest śmiertelny groźny – odpowiada: „Autostrady powstają powoli nie przez korupcję, tylko dlatego, że nie ma rozwiązań prawnych, które pozwoliłyby szybciej kontraktować prace, skupować grunty i znajdować wykonawców”. Czas przejść do dyskusji prawdziwym nestorów naszej środkowo-europejskiej demokracji, tj. dziadka Michnika i dziadka Waszka, zamieszczonej tutaj pod tym linkiem!
http://wyborcza.pl/1,7649.....zyjdz.html.
Dziadek Michnik,który najwyraźniej jest zdania, że symptomem istnienia demokracji jest jakość jej reprezentantów społecznych i politycznych pyta dziadka Waszka. A co się stało dziadku Waszku, co się stało, ulice są piękniejsze, kobiety także, kraje są w ogóle, bogatszy, a z drugiej strony ciągnie jak ze starej beczki po śledziach, tam gdzie zazwyczaj przebywają politycy. A na to dziadek Waszek odpowiada: ja sem myśle, ze to dlatego, co ludzie piekne i opalone cytajom cały bozy dzionek instrukcje obslugi mlynka do kawy, albo ogladaja taniec z gwiazdami, a nie psegladaja nasych ksiązek, gazet i poezji w malych sklepikach, knajpkach i na bazarach. I wsystko jest nowe starych gaci sie nie pieze, t y l k o wyzuca i z safy wyciunga sie nowe!.
UFffff!!!
16 listopada 2008, o godzinie 23:37
Witam.To czerwone serduszko w klapie,to dowód wpłaty na leczenie chorego gruzińskiego dziecka-tak to przynajmniej wyjaśniał Gosiewski u M.Olejnik.
17 listopada 2008, o godzinie 00:02
owal40 – serdeczne dzięki za krótką i rzeczową informację.
O taką odpowiedź prosiłam bezskutecznie naszych blogowych znawców, ale albo mnie pogardliwie zbywali, albo jak już jeden odpowiedział, to naurągał i nie odpowiedział. Tym bardziej dziękuję :D
Dobranoc.
17 listopada 2008, o godzinie 00:05
Referendum w Olsztynie zakończone. Ważne. Prezydent odwołany. Polski kołtun został jednak obcięty. Ja się ucieszyłam, bo widoki były marne – a jednak.
17 listopada 2008, o godzinie 00:10
Andrzej
„Gdyby mieli Dudka, Cenckiewicza i Bernarda na pewno by do tego nie doszło”. :)))
-
Mylisz porządek rzeczy, Dudek i Cenckiewicz to historycy. Gdyby Estończycy mieli te akta, pewnie zrobiliby z nich użytek. Teraz to pewnie będą gonić z takich stanowisk wszystkich powyżej 40 roku życia. Swą niespodziewanie odzyskaną przed osiemnastoma laty niepodległość oni traktują poważnie. Nasz IPN ma jeszcze 70 km akt, ale niektórzy postulują, żeby je koniecznie spalić. Ruscy by nawet przysłali benzynę gratis, żeby to tylko sprawnie poszło. Na europejskich durniów to oni zawsze mogą liczyć. Na blogowicza Andrzeja razie czego też – spoko. :)
17 listopada 2008, o godzinie 00:17
Dziennikarski news dnia w Polsce.
„Małkowski stracił funkcję prezydenta Olsztyna”.
17 listopada 2008, o godzinie 00:45
Mawar,
sam mylisz porządek rzeczy. Co ma lustracja do sytuacji w Estonii? Wobec braku stosownych dokumentów żadna lustracja nie pomoże. Z drugiej strony żadna ustawa lustracyjna nie jest potrzebna, aby zapobiec takim jak w Estonii przypadkom w sytuacji gdy stosowne dokumenty w archiwach się znajdują. W służbach specjalnych na ogół idioci nie siedzą i przed wydaniem poświadczenia bezpieczeństwa lustrują, aż miło – na podstawie ustawy o ochronie informacji niejawnych.
17 listopada 2008, o godzinie 08:17
Pawle
Dlaczego raz? Nowoczesny nacjonalizm wywodzący się od Darwina
podbudowany Spencerem, także przyjął formy religii.
Ale wychodzi na to ze „zamknęliśmy koło” – obaj pokonaliśmy swoje pół okregu.Pozostaje zgubnie z twoja sugestia ustalić perspektywę czasową.20? 50?100?300?1000 lat?
^__^
17 listopada 2008, o godzinie 08:46
Glos
Nikt nie może ci zabronić mniemać ze III RP jest szczególnie skorumpowanym krajem. Staraj się jednak takie twierdzenia wspierać jakims materiałem dowodowym wraz z opisem metodologii jego uzyskania. Opisy korupcji poszegolnych osób czy instytucji są tylko opisami jak w medycynie przypadków nie są wystarczającym dowodem na epidemię.
PS Bez związku z poprzednim.
Napisałem „epidemię” i przypomniała mi się nasza Głosie wymiana notek (wspólnie z Mawarem) o folklorze warszawskim. Sprawa „Hiszpana”- zimnego trupa.
Ku mojemu rozbawieniu (ale niewielkiemu zaskoczeni) dowiedziałem się wczoraj ze autorem słów „Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka” (1946!!!) jest Albert Harris, wł. Aaron Hekelman. Tak to z folklorem bywa.
17 listopada 2008, o godzinie 09:26
Głosie odpowiedz
Na moje rzemieślnicze rozmyslania na te tematy :czyli korupcja i Dziadek Michnik.
Na korupcje to juz wczesniej przedstawilem swoje stanowisko a terza je troche uzasadnie.Winiłem starsze pokolenie to jeszcze z PRL.Licząc ze z uwagi na naturalna kolej rzeczy (wymrą) korupcja przestanie byc problemem.Teraz dokładam erratę zmiana pokoleń wielkiego wpływu nie będzie miała.Musi nastąpic sposób myslenia i mentalnosci.
Mówimy o sobie „My Polacy jesteśmy europejczykami” itd , z innymi w kontaktach napuszamy sie traktujemy siebie bardzo serio z innych sie nasmiewamy a jezeli spotkamy sie z takim samym sposobem myslenia i postepowania to sie obrazamy przeciwnik rasowy ,intelektualny, ogóle przeciwnik to wróg a nie ktos inny.
Korupcja pozostala na z miejsca usytuowania naszego kraju miedzy wschodem i zachodem. i zamiast byc tym który ułatwia poznanie sie tym pojeciom geograficznym przejmujemy te gorsze cechy wschodu i zachodu.Łapownictwo a własciwie dowód wdzięcznosci mamy ze wschodu nie rosji ale ze wschodu,sławny bakszysz, ze wschodu mamy tez nietolerancje (pogromy). Z zachodu mamy ten ton wyższości i pogardy dla innych. i tez itp. Kazdy moze cos dodać lub zaprzeczyc to sa poglądy a nie dogmaty.
Do drugiego spostrzezenia i zapytanie do Ciebie ,ktore wiaze się z poruszonym watkiem powyzej.
Czemu tak nienawidzicie Michnika? i GW. ( bo np. stanowisko red.Michalskiego Wildsteina .Semki to jestem w stanie zrozumieć pewnie Michnik ich nie przyjąl do pracy w tej ze GW) ale zwykly czytelnicy? Ja np. nie lubie Urban i Nie to nie sczytam ap rzedewszystkiem nie kupuje i w ten sposób okazuje swoja dezaprobatę.Ale tu z każdego prawie wystapienia dyskusji wyskakuje ze wszystkiemu jest winna GW i michnik? Podobnie jak niektorym politykom i dodatkowo ze wszystkiemu jest winna PO.
W wypadku GW i Michnika moge tylko przypuszczać choc podkreślam pisze to bez szczególnej wiary ( bo przecież my Polacy tacyn nie jesteśmy) z antysemityzmu
17 listopada 2008, o godzinie 10:05
Jeden z gości zamieścił wyżej, już widzę z jaką radością i nadzieją, jak to sie zdenerwuję, że na tym oto blogu :
http://toyah.salon24.pl/1.....index.html
anonimowy tchórz i fałszerz, podpisujący się”kataryna” zamieścił fragment zdania z mojego wpisu z lipca 2006 roku w którym życzyłem Jarosławowi Kaczyńskiemu wszystkiego najgorszego poza oświeceniem przez Ducha Swiętego. Informuję, że umieściłem na tamtym blogu całość mojego wpisu z następującym dodatkiem
„Ponieważ podano na początku komentarzy fragment zdania wyrwanego z mojego wpisu na moim blogu (www.kuczyn.com)z lipca 2006 roku załączam cały wpis. Gdyby PiS pod kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego, którego uważam za największego szkodnika politycznego w kraju od upadku komuny, nadal rządził to dał bym dziś identyczny wpis i nie wycofałbym go pod wpływem wycia wielbicieli tego szkodnika. Więc jeśli ma ktoś ochotę powyć to nad całością”:
Waldemar Kuczyński
Podaję to więc takżę do wiadomości tego gościa, który ślinił się pewno z radości, jak to mi od rana dołoży.
17 listopada 2008, o godzinie 10:13
Stan,
Rola Rosji i jej kontakty ekonomiczne z UE nie są żadna nowością, trwają b. długo długo, to liczy się latami, a w wielu przypadkach marginalizacja Polski jest na własne, polskie życzenie.
Z rozbawieniem czytam te wszystkie medialne wywody, pełne zaskoczenia i zdziwienia.
Od czasów prezydentury Putina Rosja absolutnie nie ukrywa swoich planów ekonomicznych, podaje je wszystkim jak na talerzu, tyle, że w Polsce wszelkie rosyjskie zapowiedzi są ignorowane.
Wiele razy pisałam, że mniej więcej od 2000 r. Rosja i duże państwa tzw. „starej” Europy prowadzą wspólne planowanie strategiczne wzajemnych inwestycji, powiązania kapitałowe są głębokie a relacje, cały czas pogłębiają się i są modyfikowane wg potrzeb.
Wiele razy spotykałam się i spotykam nadal z podśmiechujkami, kpinami i lekceważeniem wobec rosyjskich zapowiedzi, które za jakiś czas, gdy zapowiedzi stają się faktami – przemienia się w zdumienie i wściekłość.
W wielu wypowiedziach rosyjskich decydentów spotykałam się i spotykam nadal, choć od czasów premierowania Donalda Tuska, w znacznie mniejszym stopniu – że Polska jest krajem niepoważnym, mało przewidywalnym niczym Ukraina.
Poza tym partnerzy z Francji, Niemiec czy Włoch traktują Rosję poważnie, jak partnera – a nie jak Polacy, z lekceważeniem, nonszalancją.
To wszystko owocuje. Oczywiście na niekorzyść naszego kraju.
Trasy i ciągi logistyczne towarów wymiany handlowej między UE a Rosją i Wschodem coraz częściej omijają Polskę, wielkie inwestycje rosyjsko-europejskie – także. Zwłaszcza te energetyczne.
Co gorsza – zapętlenie się Polski z tarczą antyrakietową, ewidentny udział Polski w awanturze kaukaskiej – nie sprzyjają absolutnie poprawie relacji, ale je zaostrzają.
Jeśli Europie będą te relacje przeszkadzać – Polska będzie konsekwentnie odsyłana na aut, marginalizowana.
Wszelkie złudzenie, ze bezie inaczej jest i będzie wielką naiwnością polskich polityków.
UE powstała w określonym celu, a celem tym jest kondycja gospodarcza UE, a nie relacje polityczne. cala ta wymodzona przez Polaków polityka wschodnia UE będzie realizowana wyłącznie wtedy, gdy okaże się korzystna pod względem ekonomicznym dla UE. A nie politycznym.
Relacje z Rosją mają swój wymiar znaczący ekonomiczny dla państw rdzenia UE i nie sądzę, by się one zgodziły na jakiekolwiek zbyt wielkie ingerencje w te ekonomiczne relacje.
„Starej” UE przywódcy Rosji tej klasy co Putin i Miedwiediew bardzo odpowiadają, z racji poziomu jaki reprezentują. To są ekonomiczni pragmatycy, obyci w zachodnim biznesie i wiedzą ekonomiczna.
Czego nie można powiedzieć np. o polskim prezydencie.
Dlatego dla UE ważniejszy będzie Miedwiediew i jego cele ekonomiczne, niż Kaczyński i jego wizje polityczne.
Moim zdaniem – należy patrzeć się realnie na rzeczywistość. I współdziałać, kooperować a nie stawiać się w kontrze tym relacjom, bo stawiamy się z góry na przegranej pozycji.
To co robi rząd Tuska, w tej materii wydaje mi się działaniem rozsądnym, które przyniesie w sumie więcej pozytywów niż negatywnych zjawisk dla polskiej gospodarki.
17 listopada 2008, o godzinie 10:21
Edwardzie,
A jaki chcesz materiał dowodowy, skoro korupcja to innymi słowy kryzys zaufania (proszę uprzejmie zachciej przeczytać inkryminowany artykuł!), co do którego przyznaje się 90% respondentów. A skoro tak myśli 90% osób, to psycholog względnie socjolog powinien wiedzieć, że ci którzy mówią, że jest korupcja wcale nie ujawniają przez to, że są uczciwi, lecz, że są właśnie psychicznie przygotowani zarówno na to, aby być stroną czynną jak i bierną w procesie korupcji. A co do zaskoczenia, to właśnie wczoraj zacząłem czytać dziełko Nowaka J.R pt. „czerwona dynastia” – tam także jako autorów folkloru wymieniania się osoby pochodzenia żydowskiego. Na tym także polega problem polityka, jak i w ogóle osoby publicznej, że działając w warunkach demokratycznego państwa zagląda się w koneksje rodzinne, gdzie osoby z rodzin o rodowodzie Stalinowskim i antypolskim są autorytetami. I tutaj od razu dam odpowiedź Zdzisławowi_1. Otóż nie możemy w demokracji wykluczyć możliwości kwestionowania i podgryzania autorytetów nawet z najbardziej świńskiej strony.
http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=31287&Wydanie=942
Także ludzie, których poglądów nie cenimy jak JR Nowak, troszczą się o to co tacy, którzy są naszymi autorytetami z którymi się identyfikujemy.
http://www.newsweek.pl/wy.....egorii=127
17 listopada 2008, o godzinie 10:21
Drogi Panie Waldemarze,
na outube.com – oglądam wyłącznie filmiki z muzyką i te wszystkie polityczne zagrywki prawicy omijam dalekim łukiem.
Sądzę, że wielu innych ludzi czyni podobnie.
To tylko para w gwizdek grupy osób, sfrustrowanych z powodu polskiej rzeczywistości i tych cichych sukcesów rządów Tuska, który nadzwyczaj racjonalnie podchodzi do polskich problemów wewnątrz kraju i na zewnątrz w relacjach międzynarodowych.
Im więcej tych cichych, ale widocznych sukcesów – tym działań jak kataryny – będzie więcej.
To taka reakcja bezsilności . Gdzieś ten stres trzeba wyładować, więc się mio0taja jak g..o w przerębli.
Psy szczekają a karawana idzie dalej.
Miłego dnia życzę i serdecznie pozdrawiam
17 listopada 2008, o godzinie 10:31
Zofio,
dziękuję. Mnie nawet bawią te wściekłości na mój tekst z lipca 2006, widać mam w sobie trochę masochizmu, albo chrześcijaństwa – „kocham nieprzyjacioły swoje”, ale ma Pani rację, oni płaczą z tego powodu, że na Polskę za rządów Tuska nie spadła asteroida, a najbardziej płaczą ów największy szkodnik od czasów komuny i jego brat Niegłowa.
17 listopada 2008, o godzinie 10:33
Zdzisławie
Myślę ze nieco ulegasz” orientalizmowi” zachodniemu sposobowi myślenia o „Wschodzie”.
Moim zdaniem „korupcja” jest właściwą każdej cywilizacji, każdej kulturze. Nie wiem bo tego już zmierzyć się nie do jak bardzo skorumpowany był Rzym Starożytny z przeciągu swej (na Zachodzie ) około 1000 letniej historii. Wiem (wiemy) ze był skorumpowany.
Skąd wzięły się ruchy reformatorskie w kościele zachodnim? Na co były reakcją?
I na koniec I Rzeczpospolita. Nie miała ona wielu urzednikow. Nie było za wielu do kupowania. Miała za to rozwinięty przemysł pieniactwa.
Punkt ciężkości prawdy i mitu korupcji w Rzeczypospolitej uplasował się wokół Trybunałów Koronnych i Litewskich.
Tak więc nie przesadzajmy z tym Wschodem.
Poza tym korupcję w historii należy definiować z uwzględnieniem obowiązujących w danej epoce i kulturze sposobów wynagradzania funkcjonariuszy Państwa czy Korony.
17 listopada 2008, o godzinie 10:39
Głos
Nowaka J.R pt. “czerwona dynastia” – tam także jako autorów folkloru wymieniania się osoby pochodzenia żydowskiego.
Oj, Głos :O . Nieadekwatnie ale przynajmniej szczerze ci puściło.
17 listopada 2008, o godzinie 10:49
Edwarze, skąd to zdziwienie, że posenka „Nie masz cwaniaka nad warszawiaka” powstała w 1946 roku? Przecież z tekstu wynika to jednoznacznie:
.
„Jeden to był na Warszawę zwłaszcza straszny pies, już mówił nawet: Warschau ist kaputt.”
.
albo:
.
„Nie bądź za cwany, w unrrę odziany”.
17 listopada 2008, o godzinie 10:50
Pozwolę sobie zauważyć, że wymienianie autorów folkloru zaprzecza jego definicji. Prawdziwy folklor to twórczość anonimowa.
17 listopada 2008, o godzinie 10:57
Wlasnie o tym napisalam. Tak jest Pawle. Moze powinienem byl to uwyraznic.
To bylo nawiazanie do niedawnej rozmowy z Glosa z mawarem do ktorej sie wtracilem.
Zdziwienie polegalo na tym ze nie Harrisa a Grzesiuka nie wiem dlaczego mialem za autora.
17 listopada 2008, o godzinie 11:25
Właściciela bloga zamieszczonego przez ekscelencję Kuczyńskiego uważam za idiotę lub pachoła. Zrozumiałbym jeszcze gdyby utworzył rzeczownik ułatwiający kierunek kojarzenia typu „gównoprawda”. Tu atak na GW jest zbyt równoważnie oddziałujący z promocją jątrzenia. Pani Walentynowicz jako biedaczka na tle upadającej stoczni też jest zbyt prostym chwytem – tym samym jest antychwytem. Jak można obwiniać w sposób tak uproszczony GW (Żydów)? Ta prostota skrutu sugeruje prymitywny radykalizm przeciwskuteczny wobec wielu Polaków. Podobnie oskarżanie Żydów, że się nie zasymilowali jest bzdurą dla ciemnej masy. Żydzi mają prawo żyć niezasymilowani, ale nie wzrasta ich prawo do traktowania Polski jako współojczyzny na zasadzie kompromisu interesów, kształtu kultury, polityki itd. Jeśli żydowskie zachowanie jest niepatriotyczne to oczywiście obywatel ma prawo wnikać czy ze zblazowania lumperskiego czy wyrafinowanego przemyślenia. Ale szantażować tym, że Żydzi są niespolonizowani to pół kroku w ślepą uliczkę.
Natomiast jeśli idzie o dokumentację A-B uważam, że należy się ona moralnie w 90 % Żydom i 10 % Polakom (wg proporcji wymordowanych).
Wypowiadam się w obydwu kwestiach jako Polak z domieszką krwi żydowskiej, która uległa polonizacji. Prawdopodobnie ze względu na przetrwanie. I dlatego dotyka mnie chamstwo ataku słowem „asymilacja”.
Jeśli Kuczyński był ciekawy i dlatego dwuznacznie sformuował swój tekst to może czuć się nasycony.
17 listopada 2008, o godzinie 11:38
EDD.
mASZ NAPEWNO RACJE NIE DA SIE UNIKNĄC PEWNYM STEREOTYPOM,ALE TEN ZACHÓD WIDZIAŁ TO I WALCZYL (TWOJE PRZYKLADY) ALE TEN WSCHOD TO BYLA ZALEGALIZOWANA FORMA PRACY URZEDNIKA ,POSLA I INNYCH KTÓRZY BRALI.TU PISALEM I MIALEM NA MYSLI NAJAZDY TATARSKIE ,CZY JAK PRAWIDLOWO SIE POWINNO MÓWIC MONGOLSKIE.jA CELOWO PODALEM SŁOWO BAKSZYSZ (CHYBA TAK SIE PISZE) A KAZDE POSELSTWO CAHA KRYMSKIEGO CZY SULTANA TURECKIEGO MUSIALOBYCOBDARZONE PODARUNKIEM. I TO MIALEM NA MYSLI PISZĄC. I NAPEWNO MIAŁO I MA WPŁYW NA MENTALNOŚC POLAKOW? uSPRAWIEDLIWISZ MNIE ZE TAK MYSLĘ? ( O TERAZ SPOJRZALEM I ZOBACZYLEM ZE NIE TU MI SIE NACISNEŁO I PISALEM DUZYMI LITERAMI ALE NIECH TAK ZOSTANIE BO NIE BEDE PRZEPISYWAŁ) A w takich blogach moge zmieniać wielkośc liter w calym tekscie?
Witam Cie i pozdrawiam
17 listopada 2008, o godzinie 11:44
Dziekuje Gospodarzowi za link do:
toyah nauczyciel, tłumacz, ojciec rodzinie, łagodny konserwatysta, rzymski katolik
Pozwala mi ten link otworzyć niniejszym „Kącik humoru blogowego”, Kącik dokumentacji głupot publikowanych w blogach. Na początek dwa czerwone ze wstydu kwiatki autorstwa „nauczyciela, tłumacza, ojcieca rodzinie, łagodnego konserwatysty, rzymskiego katolika” jednym slowem Lagodnego Przypadku
Nr1:
„piękne i podniosłe uroczystości mordu katyńskiego”
Nr 2:
„w kościołach wolno było (1981) (…) śpiewać „Boże coś Polskę” z oryginalnym zakończeniem (sic), no i oczywiście żegnać się demonstracyjnie w miejscach takich, jak komunistyczna (przepraszam post-komunistyczna) knajpa.”
17 listopada 2008, o godzinie 11:46
Mam coraz mniej wątpliwości jaki element może się kryć od jakiegoś czasu za nickiem W.Kuczuński.
To czy tatar, czy pies krył jego przodków można wyczytać ze stosunku do innych ludzi. Specyficznych cech kultury, usposobienia nabywanych we wczesnym i późniejszym dzieciństwie.
17 listopada 2008, o godzinie 11:55
Ta koszmarnie spaprana transformacja:
http://www.rp.pl/artykul/.....owej_.html
17 listopada 2008, o godzinie 11:56
Soulgarden
tatar krył i dlatego za łeb soulgardena i w jasyr, albo do cybermordercy.
17 listopada 2008, o godzinie 11:59
Edwar,
te piekne uroczystości mordu katyńskiego, to jak „wystawny pogrzeb” Ireny Sendlerowej, który chciał wystawić prezydent. Co troche uszło uwadze, bo może nie wypadało od razu wykpić. Ten blog podsunięty nam tutaj przez jednego z gości to rzeczywiście ściek miłośników Mędrców Syjonu i innych prawicowych wykrzywieńców.
17 listopada 2008, o godzinie 12:03
Głosie,
ad
http://www.newsweek.pl/wy.....p;Strona=1
to się uchachałem po pachy:
klasyczny przedstawiciel „czerwonej dynastii” leje krokodyle łzy nad ofiarami „schematu, rutyny, dworu, … lizusostwa.”, „serwilizmu, konformizmu i akceptacji rozmaitych układów”.
„spadku po czasach, kiedy żadne reguły nie były przejrzyste, zaś funkcjonowanie w życiu społecznym wymagało swoistej inteligencji emocjonalnej, umiejętności dostosowania się, niewychylania poza przeciętność.”
.
Czyli nad ofiarami tych atrybutów życia społecznego, które z rewolucyjnym zapałem wprowadzało środowisko, z którego pochodzi :).
Zaś czuwaniem nad jego petryfikacją zajmują się jego następcy :).
Bądź bezpośredni, bądź „późne wnuki”.
.
A już szczytem hipokryzji jest to zdanie:
„Trudno wszak pojąć, dlaczego dzisiaj w Polsce nie jesteśmy w stanie rozwiązać problemów otwarcia zawodów prawniczych.”
DOPRAWDY – TRUDNO?!
17 listopada 2008, o godzinie 12:18
W środku nocy włączono blokadę. Przed chwilą znów ostrzeżenie.
Coś siła sportowej perswazji słaba.
To taka niepospolita słabość charakteru niezdolna by być uświadomiona jako słabość. Prawda?
17 listopada 2008, o godzinie 12:19
uchachany
Rozumiem bolący cię dyskomfort.
Masz racje. Nie ma dziś możliwości formalnej a nawet nieformalnej by niektórym „źle urodzonym” jak w czasach stalinowskich zamykać drogę do wykształcenia i do pewnych zawodow.
To musi być dla ciebie niewiernego ale jednak Bardzo Syna PRL
bolesne. Może zainspiruj powstanie jakiejś młodzieżówki w stylu Jedna Polska niech ten problem rozwiąże.
17 listopada 2008, o godzinie 12:29
uchachany
Dlaczego uważasz ze Safian junior jest hipokrytą na podstawie tego ze jest synem swojego ojca.
Która z „win” ojca dyskwalifikuje Marka Safiana jako w tym wypadku publicyste.
Prawie każde dziecko w PL wiedziało do niedawna kim był jego ojciec. Żeby zejść do twojego poziomu:
Nic nie wiem o twoim. Czy coś z tego wynika? Czy twoj puryzm genetyczny obejmuje takze krytykow III RP?
17 listopada 2008, o godzinie 12:43
Ad
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63122
To powtórne choć symboliczne męczenie ofiary ma swa geneze.
Jest to prostackie wynoszenie poza sacrum i świecka wulgaryzacja pewnych religijnych pojęć i obrzedow. Jest to mniej lub bardziej świadome nadużywanie wzorców katolickiego rytu w „religii nacjonalistycznej”.
To tkwi w podświadomości głupców i „puszcza im” w postaci freudowskich przejęzyczeń.
17 listopada 2008, o godzinie 12:59
Edwardzie,
A co mi tam niby puściło?
17 listopada 2008, o godzinie 13:03
Uchachany,
Spieszę wyjaśnić, że doczytałem dopiero do 8 strony dziełka J. R. Nowaka pt. „czerwona dynastia”. Wdzięczny bym był, abyś odkrył na tym blogu owe koneksje rodzinne kompromitujące zupełnie prof. Marka Safjana.
17 listopada 2008, o godzinie 13:22
Zosiu,
z większością Twoich spostrzeżeń, zgoda, Jednak przypisywanie Putinowi pragmatyzmu ekonomicznego, to lekka przesada. Wprawdzie obronił on pracę doktorską z ekonomii, ale wytknięto mu, ze sporo zerżnął od Stiglitza. Na podstawie jego ostatnich wypowiedzi dochodzę do wnosku, ze niewiele on rozumie z tego co mu napisano w jego doktoracie.
Proponuję żeby pozostać przy mojej ocenie, że Putinowi procentuje ukończenie elitarnej akademii wywiadu wojskowego w której opanował gry którymi oczarował zachodnich wykształconych idiotów (Tony Blaer plus junior Bush). Znajomośc prawa niewiele mu pomaga (aż ciekła mu ślina żeby Sakashwilego powiesić za jaja).
Jego znajomość zagranicy bierze się z wieloletniej pracy wywiadowczej w Niemczech, które zna lepiej niż Merkel.
* * *
I jeszcze ciekawostka obyczajowo-blogowa.
Wczoraj Anielka ustaliła na podstawie zdjęć, że EDD, to nie Edward lecz Edwarda.
Zrozumiałem teraz dlaczego Edwarda tak lgnie do głosa.
Niech Edwarda nie myśli, że w mojej głębokiej sympatii do Edwardy, z tego powodu coś zmieniło.
Nadal liczę, że zdola ona dzięki swojej empatii odwrócić Bernarda błąkającego się w działalnośći podziemnej.
17 listopada 2008, o godzinie 13:23
Ja też się muszę pochwalić złymi koneksjami rodzinnymi, bo jakiś internetowy palant – skonka, czy słomka „odkrył”, że moją żoną jest córka Stefana Staszewskiego, I sekretarza KW Warszawa w październku 56, tego, który puścił w lud tajny referat Chruszczowa.
17 listopada 2008, o godzinie 13:30
Jak to co? Wrazliwosc na osoby pochodzenia Zydowskiego.
Podanie autorstwa „cwaniaka” ktory okazal sie byc dla mnie warszawianin Zyd wywolalo u ciebie reakcje absurdalna i nerwowa: “czerwona dynastia” – tam także jako autorów folkloru wymieniania się osoby pochodzenia żydowskiego.
Wyszlo ci w stylu:
X: Petersburski i Schütz (ten od Monte Cassino)
Y: Romkowski i Fejgin
Jak myslisz z czego to wynika?
17 listopada 2008, o godzinie 13:53
Do Edwarda i innych,
przez pewien czas byłem wewnętrznie rozdarty jak potraktować współpracę obywateli z b. służbami. Osobiście miałem do czynienia (byłem obrońcą w pierwszym procesie, który mimo oczyszczenia z zarzutów zakończył się klęską pomówionego) z technologią niszczenia człowieka przy pomocy mediów i ostracyzmu towarzyskiego. Kiedy przeczytalem upublicznioną przez J. Kaczyńskiego sławetną instrukcję o werbunku, doszedłem do wnosku, ze w tym kraju wszystko jest możliwe. Wykorzystywanie dla celow politycznych obrzydliwych donosów powoduje niszczycielską destrukcję całego spoleczeństwa (także tych, którzy myślą że na tym wygrywają), kaleczą go i pomniejszają jego naturalną dynamikę. Ten obrzydliwy proceder powoduje uwiąd więźi spolecznych. Polska, mimo że ma sobie mniej do zarzucenia w sprawie inwigilacji niż inne kraje, jest jednym z nanieszczęsliwszych krajów na świecie. Nawet najbardziej wysoki słupek przyrostu PKB nie usunie tej zadry, która cieszy tylko jednostki o ubogiej psychice.
Warto więc zastanowic się, czy warto wchodzić na ten bagienny grunt żeby tam pogrążać się w beznadziejnej wymianie ciosów.
17 listopada 2008, o godzinie 13:56
Gospodarzu
No to chyba Pańska Żona jest prawie moją rówieśniczką albo i młodsza. Staszewski od wielkiej czystki do 1944 lub 45 przesiedział na Kołymie. Wcześniejsze potomstwo wykluczam.
17 listopada 2008, o godzinie 14:02
Stan
Jeśli masz na myśli dzień dzisiejszy to mowa jest raczej o „źle urodzonych” niż o lustracji.
Poza tym milczenie było by zgodą.
17 listopada 2008, o godzinie 14:26
Edwardzie,
Raczej chodziło o analogię do szemranego towarzystwa, a że są to akurat żydzi, no to co ja zrobię? Ale rzecz sięga jeszcze głębiej, a mianowicie jak nie dezawuuję całkowicie J. R. Nowaka (przyznam się nawet do pozytywnego zaskoczenia po tych pierwszych 8 stronach (nie wiem jak będzie dalej), tak jak ojca dyrektora, którego po prostu nie rozumiem. A dlatego że J. R. Nowak omawia sprawy środowisk zmarginalizowanych w PRL, które utraciwszy władzę w czasach Stalinowskich, przechodzą do opozycji w następnym pokoleniu. Nurt ten miesza się z drugim nurtem następnego pokolenia po komunistach, którzy do końca byli „grupą trzymającą władzę”. I jakoś te dwa nurty, nie do końca mogą się z sobą zmieszać, a zaraz za zakrętem wlewa się do szeroko już płynącego Post stalinowskiego i post czerwonego koryta nurt, nazwijmy go z braku lepszego określenia „inteligencji salonowej”, która zyskała na transformacji najwięcej i jest na dobrej pozycji społecznej, nierzadko jako niekwestionowani fachowcy w swoich dziedzinach. Niezależnie bezsprzecznie uważam, że w Polsce nie powinny powstawać enklawy innych narodowości o niezależnych od Polskich interesach i kulturze oraz obyczajowości, bo to się prędzej czy później źle skończy dla nas i dla nich. Innymi słowy uważam, że Europa dla świętego spokoju powinna zgodzić się że każdy z jej krajów ma prawo prowadzić politykę asymilacyjną. Uważam, iż nawet w Ameryce poszczególne narodowości tworzące tamten tygiel kulturowy i narodowy się wynaradawiają, a Polacy szczególnie szybko. I to jest właśnie fair wobec kraju przyjmującego imigrantów. Tak właśnie rozumiem prawo do swobodnego poruszania się w obrębie UE, że Szkot ma prawo do zdecydowania się na bycie Polakiem w następnym pokoleniu i wice wersa. Ale żeby Szkoci zamieszkali w Polsce a Polacy w Szkocji, to tego projektu entuzjastą nie jestem.
17 listopada 2008, o godzinie 14:29
I Stan zyby nie bylo watpliwosci. Fakt zgody na wspolprace oceniam bardzo zle na rowni np. z wielkim lub drobnym zlodziejstwem.
Wszystkie brednie o potrzebie paszportu itp wkladam do mojej naturalnej dziupli. Znam zbyt wielu takich co wyjechali i sie nie dali.
Absolutnie jednak zgadzam sie z Andrzejem, Toba i innymi ze ujawnianie przed symbolicznym 2039 rokiem nie ma sensu.
Co do tych cierpien to musze ci powiedziec ze bywa przeroznie. W okolicach mojego letniego domu zyje sobie facet ktory zanalazl sie jako TW w papierach prawie wszystkich tamtejszych poszkodowanych w latach 80. Teraz to juz emeryt ktory dorabia. Chetnie wynajmuje go do pracy wokol domu i w ogrodzie. On wie ze ja wiem, ja wiem ze on wie ze ja wiem ale nawet oko mu nie mrugnie. Pracuje solidnie.
17 listopada 2008, o godzinie 14:32
Tak więc aby była jasność nie jestem zwolennikiem wytykania żydowskiego pochodzenia Polakowi, który czuje się Polakiem, a nie obywatelem Izraela. Ale i nie jestem zwolennikiem napływu imigrantów z innych krajów, które utworzą w Polsce swoje narodowe getta (bardziej lub mniej uprzywilejowane od ogółu Polaków) i w nich pozostaną (na co się właśnie w Polsce zanosi).
17 listopada 2008, o godzinie 14:33
Ok Glos. Nie zgadzam sie z toba ale to nie szkodzi.
17 listopada 2008, o godzinie 14:47
Stan,
Piszę już od dawna na tym blogu o tym jak szkodliwa dla Polski i Polaków jest ta tak zwana lustracja i walka polityczna przy pomocy teczek , pomówień i kłamstw. Twój wpis z podanym przykładem z procesu tylko utwierdza mnie słuszności tego co pisałem. Narciarz2 proponuje spalenie IPN /czy coś podobnego/ nie mam nic przeciwko – z tego była by tylko korzyść.
To co zrobił PiS i jego przywódcy wg mnie należało by zakwalifikować jako zbrodnię narodową i oni powinni być z tego działania odpowiednio rozliczeni, innym politykom ku przestrodze
17 listopada 2008, o godzinie 14:50
macku g.
Czy naprawde tylko PIS?
17 listopada 2008, o godzinie 15:15
Edwar,
piszesz „Fakt zgody na wspolprace oceniam bardzo zle na rowni np. z wielkim lub drobnym zlodziejstwem.”
Chcę ci zwrócić uwagę, że wywiad wewnętrzny zajmował się nie tylko przeciwnikami ustroju. Zajmował też sprawdzaniem decydentów i ich działań w sprawach gospodarczych – bo zdawano sobie sprawę że oni nie informują rzetelnie (wręcz informują tak by ich dobrze oceniano i przydzielano odpowiednie środki. Podawanie prawdziwych faktów mogło ich kosztować lukratywną posadę)
Informator podający prawdę od działalności dyrektorów był cenny nie tylko dla rządzących, ale też dla rządzonych /ale szkodliwy dla tych dyrektorów/.
Wielu ludzi donosiło, bo paradoksalnie uważało to za swój obowiązek wobec Państwa i władzy, i z tym Państwem się utożsamiali. Tych którzy chcieli mu szkodzić uważali za złych których należało wyeliminować. Tak jak ty, to można by oceniać tylko TW którzy donosili dla zysku własnego /zdając sobie sprawę jaki koszt mogą zapłacić ludzie na których donoszą i mając w d. Polskę/
Wszystko jak zwykle nie jest takie proste. Na dodatek okazuje się że obecnie brak zupełnie podstaw by stwierdzać działanie przestępcze u tzw TW. Uznając ciągłość Państwa uznaliśmy służby jego za legalne , a są służby które zawsze wymagają posiadania informatorów i ich karanie było by działaniem uniemożliwiającym im /prawie/ działanie.
W bagnie które powstało lepiej dać sobie spokój z ustalaniem kto powinien być napiętnowany moralnie, bo zrobimy daleko więcej zła niż dobra
17 listopada 2008, o godzinie 15:28
Edward
„Dlaczego uważasz ze Safian junior jest hipokrytą na podstawie tego ze jest synem swojego ojca.”
Bo jego ojciec jako klasyczny stalinowski żydokomunista brał czynny udział w zaprowadzaniu systemu, nad którego cechami – „serwilizmem, konformizmem i akceptacją rozmaitych układów”,
brakiem reguł i preferowaniem bylejakości Safjan junior obłudnie biada.
.
Oprócz tego jest i hipokrytą na własny już rachunek:
jako prominentny przedstawiciel świata prawniczego bierze czynny udział w utrwalaniu korporacyjnej szczelności stanu prawniczego.
17 listopada 2008, o godzinie 15:29
Edwar,
Głównie PiS, bo oni rozpoczęli politykę kłamstwa, pomówień i działań wszystkie chwyty dozwolone. Politykę metodą wszystkie chwyty dozwolone prowadził też Hitler, ale on zdawał sobie sprawę co ryzykuje i nawet powiedział „zrobiliśmy juz tyle zła że teraz musimy wygrać” , bo tak jak to powtarza Kaczyński zwycięzców nikt nie rozlicza.
Fakt i w PO byli tacy którym lustracja bardzo się podobała i kupowali tezę, że wyjaśnienie przeszłości jest konieczne. Obecnie kierownictwo PO zobaczyło, że lustracja to kubeł dziegciu i woli go nie odkrywać.
Nie wiem czy działacze Po chcieli wykorzystywać lustrację w walce politycznej, bo obecnie w tej sprawie cisza.
W każdym razie rozlicza się zawsze tych co coś zrobili złego. Za pomysły nawet b. złe nie rozlicza się
17 listopada 2008, o godzinie 15:29
maciek g.
A gdzie ja a karaniu? Gdzie o pietnowaniu? Jak narazie to ci ujawnieni i niewatpliwi kapusie to kapusie zajmujacy sie donosami na opozycje lub emigracje polityczna. I zeby bylo calkiem jasne powtarzam ci NIEWATPLIWI. Ale z ich ujawnieniem powinno sie bylo poczekac lat kilkadziesiat. Dokumentow historycznych sie nie pali. Zamyka sie je najwyzej na dlugo. To o spaleniu to raczej zwrot retoryczny.
17 listopada 2008, o godzinie 15:37
Głos
„abyś odkrył na tym blogu owe koneksje rodzinne kompromitujące zupełnie prof. Marka Safjana. ”
To TY mówisz, że „ZUPEŁNIE”, twierdząc, że JA to mówię.
Twoja jak zwykle ulubiona figura retoryczna – twierdzić, że ktoś powiedział coś innego niż powiedział, po czym go za to oskarżać :).
.
Te koneksje kompromitują Safjana tylko jako moralistę rozdzierającego szaty nad wynaturzeniami życia społecznego odrzucającego „młodych zdolnych”.
.
Co do „odkrywania”: gugli nie masz…?
17 listopada 2008, o godzinie 15:37
żydokomunista – na cóż ta terminologia u ciebie nie zaskakuje. Zdefiniowałeś się dostatecznie. Dziekuje.
17 listopada 2008, o godzinie 15:38
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63151
To bylo do uchachanego
17 listopada 2008, o godzinie 15:50
Uchachany znalazłem!
http://pl.wikipedia.org/w.....iew_Safjan
17 listopada 2008, o godzinie 15:50
PiS,Jarosław Kaczyński i wszystko co wokół i poniżej tej kamaryli – twierdzi, że trwa nagonka na prezydenta RP.
Ale jak skomentować takie dictum:
http://deser.pl/deser/1,8.....ysli_.html
Przecież tego krasnoludki nie wymyśliły, strona jest oficjalna, przemówienie także.
Żaden prezydent w normalnym kraju takiego tekstu by nie umieścił na swojej stronie internetowej.
To, że prezydent L.Kaczyński nie panuje nad swoja kancelaria, to już wiadomo, że sam nie bardzo wie, co mówi – też wiadomo, ale chyba ma nieco oleju w głowie i od czasu do czasu kontroluje, jak go personel przedstawia na zewnątrz. Przynajmniej tak teoretycznie powinno być.
W kancelarii pracują setki ludzi i nie ma tam żadnego normalnego?
Nikogo, kto by w stopniu maturalnym miał opanowany język polski i te bełkoty najpierw czytał i podejmował decyzje o ich upublicznieniu?
Moim zdaniem, należy:
* personel kancelarii – w całości przedstawić do zwolnienia.
* polecam – zatrudnienie zupełnie nowych ludzi, najlepiej z rezerwy kadrowej administracji państwowej, ze znajomością biegłą języków obcych.
* należy wydać zakaz wstępu wszelkim funkcyjnym partyjnym z PiS włącznie, bo intrygami rozniosą każdy zespół, w ogóle – odpolitycznić kancelarię.
* wywalić na zbity pysk tzw. spin-doktorów.
* z grona osób bliski Lechowi Kaczyńskiego – wybrać najmniej kontrowersyjną, ale kompetentną osobę, która będzie wiceszefem szefem jego kancelarii, ta osoba będzie się bezpośrednio w każdym momencie kontaktowała z L. K.
* szefem kancelarii i gabinetu prezydenta RP zostają osoby, które jako priorytet mają tylko jeden cel – prezydent kraju ma być ponadpartyjnym prezydentem i godnie piastować ten urząd, a nie być upolitycznionym zakładnikiem swego brata.
Każda z tych osób musi być na tyle silna i odporna psychicznie, że nie da sobą ani manipulować, ani też na jotę nie odpuści swoim celom, bo tego wymaga polska racja stanu.
* Rada Bezpieczeństwa Narodowego – ulega zmianie i wylatują z niej praktycznie wszyscy. Powołana zostaje nowa fachowcami i bez prezesów partyjnych. Ma być ciałem doradczym prezydenta a nie siedliskiem intryg i afer międzynarodowych.
Przekrój polityczny – jak sceny politycznej. Prezydent musi mieć ogląd na całość i znać różne punkty widzenia Polski, a nie widzenie tylko przez pryzmat PiSu.
* Koniec z przechowalnią politycznych emerytów typu b.premier Olszewski.
*Widzę też większe zaangażowanie w życie publiczne pierwszej damy, bo to kobieta inteligentna, rozsądna i ma pozytywny wpływ na Kaczyńskiego.
* generalnie – koniec z zaściankowością, kiczowatymi pomysłami i myśleniem na poziomie Koziej Wólki.
17 listopada 2008, o godzinie 16:11
Zofio
Z Kozią Wólką trafilas w 10!!! Sprawdz sama w Wiki jesli nie wierzysz cytatowi !!!
Kozia Wólka – osada inaczej śródleśna w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim, w gminie Małdyty.
W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa olsztyńskiego.
za Wiki
^___^
Miejscowość ta należała do szlachcica, który sprzedał ją u schyłku życia. Wieś należała po nim do innego szlachcica, który także sprzedał wieś państwu.
17 listopada 2008, o godzinie 16:11
Zofio
Z Kozią Wólką trafilas w 10!!! Sprawdz sama w Wiki jesli nie wierzysz cytatowi !!!
Kozia Wólka – osada inaczej śródleśna w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim, w gminie Małdyty.
W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa olsztyńskiego.
za Wiki
^___^
Miejscowość ta należała do szlachcica, który sprzedał ją u schyłku życia. Wieś należała po nim do innego szlachcica, który także sprzedał wieś państwu.
17 listopada 2008, o godzinie 16:39
http://jankepost.salon24......index.html
Czy istotnie Igor Janke zachowuje się zbierznie z zachowaniem koniunkturalnym? Owszem, ale nie musi to tego oznaczać. Może to krytyka asekuranctwa Urbańskiego? Faktycznie krutka forma wywiadu z premierem zastąpiona zasępionymi minami Lis i Kraśki była zbyt krutka. Można też przyjąć, że Urbański podlizał się i PIS i Tuskowi. Niech zatem zostanie to naprawione. Tusk przyznaje, że jest na 3+ ~`4 -. Rozmowa o tym co robi się w imieniu zalatanych obywateli dająca im choćby wgląd w to czym się zajmuje rząd to obowiązek dążeń dziennikarzy.
Ale dziś dzieje się coś wiele dziwniejszego. Konferencja prasowa Stasiaka zostaje przerwana słowami „to była konferencja prasowa” i po kilku minutach jesteśmy na konferencji (tu akurat mniej ważnej gdyż jednej z cyklu) Jarosława Kaczyńskiego. Przerwana zostaje jeszcze szybciej.
Zabolało mnie gdy przerwano konferencję tak istotną jak ta Stasiaka (szefa BBN). Wiem, że było pośród tego towarzystwa oglądane. Stasiak nie dał rady w pełni odpowiedzieć na wizji na kwestię skanowania poczty przez ABW (do którego przybliżał jak powracają funkcjonariusze SB).
Obserwuję tego człowieka i jestem jakoś przejęty nawet oddaniem swej funkcji jakie wynika z jego natury i wyraża się nie poprzez te ważne słowa, ale generalnie przez styl, kulturę i absolutną antytezę w emanacji rozmaitych figurantów słóżb wypowiadających się w ich imeniu dla mediów. Za mianowanie tego człowieka przez Lecha Kaczyńskiego jestem dumny. Szkoda niezrozumiałego zachowania TVP info w tym przypadku. Kaczyńskiego można było transmitować z którejś z serii pozostałych konferencji. A tak nakryto Stasiaka Kaczyńskim, a to nie okazało się przyczyną. I znów Małkowski, powtórki w kółko ustawek kibiców-dziewczyn.
17 listopada 2008, o godzinie 17:02
PiS,Jarosław Kaczyński i wszystko co wokół i poniżej tej kamaryli – twierdzi, że trwa nagonka na prezydenta RP.
Ale jak skomentować takie dictum:
http://deser.pl/deser/1,83454,…..ysli_.html
—
Ale jaja. W przytoczonym przez Zofię jest tylko fragment, całość to prawdziwa rozkosz – uchachałem się bardziej niż Uchachany. Kolejna próbka:
Z jednej strony chciałem powiedzieć kilka słów o dziewięćdziesięcioleciu tej jakże ważnej w naszym kraju uczelni. Także o siedemdziesięcioleciu, bo jak przed chwilą się dowiedzieliśmy, o czym zresztą dobrze wiedziałem, w roku 1938 przyznano uniwersytetowi wszystkie prawa uczelni państwowej. Chciałem też wygłosić, zgodnie z otrzymanym poleceniem, coś w rodzaju wykładu inauguracyjnego i ten nie będzie już miał nic wspólnego z polityką w sensie bezpośrednim, chociaż z problemem władzy, jej zakresu, w szczególności władzy sądowniczej, wspólnego będzie miał dużo.
Polecam całość
http://www.prezydent.pl/x.....d=22528028
17 listopada 2008, o godzinie 17:52
Andrzejku,
wyłuskałam z tego przemówienia taki cymesik, sama rozkosz to czytać. Pan prezydent rzekł mianowicie:
(…)
Po co Szanowni Państwo ja o tym wszystkim mówię?
Wiemy, że dużo czasu minęło, pewnie już nic nie powiem o relacji między prawem naturalnym* a prawem pozytywnym** ze względu na te fakty, o których mówimy, ale mówię dlatego, bo żyjemy w świecie, a w szczególności żyjemy w kraju, w którym władza korporacji sędziów jest władzą olbrzymią, jest to władza jednych ludzi nad drugimi trzeba, o tym pamiętać, jest to władza ludzi, nie władza Boga.
Wszyscy ludzie są grzeszni, a więc z tego wynika, że sędziowie także***, po części to również dotyczy prokuratorów****.
A skoro tak, to wymagają pewnej kontroli, dla niektórych wystarczy kontrola przy konfesjonale, ale to po pierwsze musi być osoba wierząca, po drugie praktykująca, po trzecie musi bardzo poważnie traktować spowiedź.
A co jeżeli tego zabraknie?
Temu będzie poświęcone moje najbliższe spotkanie z naukowcami i intelektualistami w Lucieniu, które organizuję od prawie trzech lat.
============
* i ** – szczerze żałuję, ze nie znam opinii pana prezydenta na ten temat, bo cholernie mnie interesuje to prawo „naturalne” i „pozytywne” i relacje między nimi a zwłaszcza definicja obu pojęć.
*** i **** – to światowe wręcz odkrycie iż sędziowie są ludzcy i grzeszni, a prokuratorzy tylko poniekąd – chyba warte Nobla.
No i ten problem – co zrobić, jak sędziowie i ci „poniekąd” prokuratorzy są niewierzący, albo wierzący a spowiedź traktują byle jak.
A co zrobić z sędziami i „poniekąd” prokuratorami, gdy są innego wyznania, ot zagwozdka.
17 listopada 2008, o godzinie 18:19
Edward,
„Zdefiniowałeś się dostatecznie.”
.
Przecież jestem tu już z dawna postrzegany jako „określona siła działającą na rzecz kręgów wiadomych w interesie środowisk znanych i będąca wodą na młyn”; czyżbyś nie wiedział :)…?
.
Powiadasz, że już samo operowanie pojęciem „żydokomuny” jest ostatecznym odkryciem moich czarnosecinnych kart…?
.
Nie staraj się być bardziej papieski od papieża – TWOJEGO papieża, bo stajesz się jeszcze zabawniejszy niz zazwyczaj; sam Michnik w wywiadzie dla Powściągliwosci i Pracy
(nr 6, 1988r.) stwierdził:
(…) Jak na pewno wiecie, środowiskiem, z którego pochodzę, jest liberalna żydokomuna. To jest żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami. (…)”.
.
CO PRAWDA było to 20 lat temu; według AKTUALNEJ LINII tanka z Czerskiej używanie pojęcia żydokomuny jest objawem ostatecznego zdegenerowania kaczo-faszo-kato-endekoidalnej proweniencji :).
.
Również młodzi Żydzi – „wnuki” „żydokomuny” potrafią o swoim dziedzictwie szczerze rozmawiać na Forum Żydów Polskich:
http://fzp.net.pl/spot12.html
„(…) Z mojego punktu widzenia działalność pokolenia żydowskich komunistów uważam za głupią, niekorzystną zarówno dla Polaków, jak i dla Żydów. Była to działalność generalnie zbrodnicza i szkodliwa. Bardzo niewiele usprawiedliwia działalność naszych dziadków.
…
Czerpiemy większe lub mniejsze korzyści z tego, że oni byli funkcjonariuszami komunistycznego państwa. To potęguje konieczność publicznej negatywnej oceny pokolenia „żydokomuny” przez ich wnuki.(…)”
.
Tak więc uprzejmie proszę mnie tak nie rozśmieszać, bo już szczerze nie chcę pisywać na tym blogu; cóż, kiedy nie mogę się czasem powstrzymać przed uzewnętrznieniem ataku uchachania, które on we mnie potrafi wzbudzić :)
17 listopada 2008, o godzinie 18:26
Stan,
odnośnie poruszanych przez Ciebie spraw rosyjskich – ciekawa analiza:
http://www.rp.pl/artykul/2,220321.html
17 listopada 2008, o godzinie 18:29
musiał być też gwałcony w dzieciństwie
17 listopada 2008, o godzinie 18:31
EDD,
nie mówię, że nie należy się brzydzić donosicielami. Idzie o to żeby nie robic z tego śmierdzącego defektu ludzkich charakterów tragedii narodowej okraszanej płonącymi stosami, bo Polska ma parę ważnieszych wyzwań , ktore musi realizować żeby nie zostać ponownie pańswem sezonowym.
Ku uciesze prześladowców korporacji, informuję, że kiedyś na spotkaniu z sen. Piesiewiczem powiedziałem, że tylko lustrację adwokatów i księzy uważam za celową. To straszne jakie świństwa mogli ci ludzie, obdarzeni wielkim zaufaniem, wyrządzić swoim działaniem.
17 listopada 2008, o godzinie 18:49
Stan
^__^
Żony i mężowie mogli więcej.
17 listopada 2008, o godzinie 18:58
Zofio
Tekst Prezydenta jest wystarczająco zabawny sam w sobie.
Raczej Zofio nie wchodź w dziedzinę teorii prawa i rożnych szkół w niej występujących. Rozważania na temat prawa pozytywnego i naturalnego mogą cię zaprowadzić na lodowisko. To tylko przestroga współblogowicza. Chyba, że uprawiasz jazdę figurową.
Wtedy z przyjemnością popatrzę.
17 listopada 2008, o godzinie 19:09
najprostszy śmiech
17 listopada 2008, o godzinie 19:41
EDD,
nie mam zamiary ganiać po lodowisku i robić piruetów, z prozaicznego wzgęłdu, bowiem ongiś, jako dorosła już osoba – próbowałam, siadlam ileś tam razy z rozpędu na lód i złamałam w końcu sobie szczatki, jakie mi matka natura pozostawia – czyli kość ogonową, kręg przed rdzeniem.
Ból pamietam do dzisiaj i te 6 tyg. cierpienia też, bo zadka w gips się raczej nie wsadza, siedzieć raczej trudno a i z leżeniem nie zawsze było wygodnie.
Ale doprawdy nie widzę powodu, by nie dopominać się logicznego wytłumaczenia, co to jest owe „prawo naturalne”, używane zresztą nagminnie w terminologii Kościoła rzymsko-katolickiego.
Prawo, jest pojęciem wymyślonym przez ludzi, zatem nie umiem w sposób logiczny pojąć co to jest owo – prawo naturalne.
Co to znaczy naturalne – wynikające z czego? Z praw natury. jeśli tak – to co to są owe prawa natury i kto je zdefiniował.
Mój pies, jako esencja natury – prawa swoje egzekwuje z racji swojej biologii – życzy sobie wyjść na trawnik, bo ma taką fizjologiczna potrzebę, nie cierpi jak go się ciągnie za ogon, bo go to boli i jest nieprzyjemne, chce jedzenia o określonej porze i krakersów psich (o których wie, ze są i gdzie przechowywan) jak mu przyjdzie ochota. Tak samo uważa, ze jego psim prawem jest możliwość sypiania na moim łóżku, co wzbudza kontrowersje miedzy nami.
Co tu jest prawem natury?
Wymuszanie na mnie załatwienia psich potrzeb egzystencjonalnych, ze względu na udomowienie i sprawowana nad nim przeze mnie opieki, czy też prawo do negocjacji w sprawie spania w moim łóżku, co do potrzeb egzystencjonalnych już nie należy, bo pies ma swój materacyk piankowy i dywaniki.
Żadna znana mi definicja prawa naturalnego do mnie nie przemawia.
Więc mi wytłumacz – prosto i logicznie.
Co to jest prawo naturalne, kto je ustanowił i czemu służy.
17 listopada 2008, o godzinie 19:51
EDD
Przyjmij z góry że podstawowe pojęcia to ja znam i generalnie skłaniam się ku prawu stanowionemu (pozytywnemu) jaki regulatorowi stosunków międzyludzkich.
17 listopada 2008, o godzinie 19:56
Przez Tuwima Juliana, kiepsko zrymowana
Autentyczna historia, kiepsko zrymowana…
„Nie byłam za komuną pani Malinowska,
Teraz tak, bo słyszałam, że ona żydowska.
Jakże to, moja pani?
Weźmy politycznie;
Żyd drań! Na zły interes nie pójdzie.
Faktycznie…”
‘
Polecam szklankę wody. Gorącość ostudza.
17 listopada 2008, o godzinie 19:57
Uchachany,
Nie wiem czy znasz ten niesławny art. 49 ustawy o kosztach sądowych i egzekucji dotyczący wysokości kosztów egzekucyjnych, z treści którego zostało uznane za sprzeczne z konstytucją zdanie trzeciej tej treści, iż w przypadku umorzenia postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela ustala się koszty postępowania egzekucyjnego. Przypomnę tylko, że dwa pierwsze zdania ustalały dwie różne podstawy wynagrodzenia komorników: pierwsze stałą w wysokości 15% wyegzekwowanej kwoty, drugie w proporcji do nakładu sił i środków; obie różne od zasady obliczania kosztów egzekucyjnych zawartej w zdaniu trzecim w/w art., iż należy się komornikom pełne wynagrodzenie, jeśli w sprawie nic nie zrobili :D
Uchachany ja nie wiem, czy goje na tym blogu to w ogóle są w stanie zrozumieć o co w tym dowcipie chodzi. A Prezes TK musi! Tak więc nie miejmy mu za złe jego pochodzenia :D
17 listopada 2008, o godzinie 19:58
Sorry! pierwszy wiersz powinien brzmieć;
„Przez Tuwima Juliana, na ulicy słyszana”
17 listopada 2008, o godzinie 20:02
Ja Zofio ani bajta dziś na ten temat nie puszczę, ale mowa Prezydenta ubawiła mnie nieźle (dzięki za link). Co do mowy to wydaje mi się popełnił błąd Prezydent. Błąd wynikł z czegoś nazwałbym akademicką głupotą L.K.
To: Już 8 roków akademickich nie jestem… ^__^
Powiedzieli mu KUL prosi o wykład. Wziął na ambit i naskrobał (na komputerze chyba nie umie) sam jak nie potrafił.
uchacha uchacha
17 listopada 2008, o godzinie 20:12
NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ
Oceniać ludzi na podstawie kto byl jego dziadkiem, babka ,ojcem itp.
Przeciez to doprowadz do absurdu (łagodnie mówiąc)
A nie ocenia sie co pisze,mówi,postepuje.Nie sledzilem dzisiejszej wymiany zdań,ale wydaje mi sie że zarzewiem bylwywiad czy artykuł,prof. Safjana i w dyskusji nie ocenia sie co mowi tylko to że ma ojca zyda. Jezu a gdyby jeszcze byl garbaty,albo rudy to dopiro byłoby pole do dyskusji.
Panowie opanujcie się.
Zacznijcie od tego czy prof. Safjan ma racje ,a gdzie jej nie ma.
A Ci którzy beda jako argument racji lub nie racji stawiac pochodzenie i to w dodatku od zydokomuny,(bo czytalem ze nawet michnik tego terminu uzył jakby Michnik byl alfą i omegą) to proponuje odsyłać ich na slawna pocztę w Berdzczowie
17 listopada 2008, o godzinie 20:24
Ale podpowiem ci Zofio troszkę. Szeptem. „Naturszcziki” to nie tylko katolicyzm!!! Także libertarianizm!!!
Wygląda na to, że Prezydent urwał się na spacer i antypaństwowo błądzi. Ba. Nie wie gdzie jest.
17 listopada 2008, o godzinie 20:25
„Co jeszcza Andrzez Zagozda chciał rzec”
17 listopada 2008, o godzinie 20:27
J.Kaczyński powiedział:
„Nie bądźmy dziecinni, jeżeli ktoś umieszcza tego rodzaju ludzi w ABW, to znaczy że chce coś osłonić, albo coś bardzo niedobrego zrobić. I oczywiście pan Bondaryk powinien w tej chwili ustąpić, a jego obrona przez pana Donalda Tuska wskazuje na to, że Tusk coś wie, czego my nie wiemy”.
Ekstrakt Chwasta czyli IV RP. Kaczor mów takie coś codziennie kilka razy, kilkanaście razy, kilkadziesiąt razy! Proszę Cię o to na kolanach!
17 listopada 2008, o godzinie 20:31
Maciek.g napisal:
W bagnie które powstało lepiej dać sobie spokój z ustalaniem kto powinien być napiętnowany moralnie, bo zrobimy daleko więcej zła niż dobra.
.
Uchachanemu, Mawarowi, jak rowniez ich mocodawcom, wlasnie o to chodzi, zeby zrobic daleko więcej zła niż dobra. Oni chca zla dla wszystkich dookola poza soba, bo oni nie umieja czynic dobra, wiec chca wygrac przy pomocy zla. Oni zlo traktuja jako instrument swojego dzialania.
17 listopada 2008, o godzinie 20:48
Przegladalem ksiazke Teresy Toranskiej „Jestesmy” o czystkach ’68. Po glowie platalo mi sie pytanie „po co i dlaczego wladza to zrobila?” Od tego pytania moja mysl przeszla do wspolczesnosci, i zadalem sobie pytanie „po co i dlaczego wladze wolnej RP robily, co nastepuje?”
.
Barbara Blida, doktor G, Beata Sawicka, Malgorzata Niezabitowska, Romuald Szeremietiew, Emil Wasacz, Kluska, Lepper, Kaczmarek, general Jaruzelski, inni oskarzeni w procesie „hersztow gangu”.
.
Panstwo na pewno potraficie te liste wydluzyc. Nie wszyscy wymienieni sa calkowicie niewinni. Nie wszyscy sa sympatyczni. Ale pojawiaja sie pewne cechy wspolne. Co mnie zastanawia, to ze w kazdym z tych przypadkow cala potega panstwa polskiego zostaje uzyta w celu zaszczucia czlowieka, ktoremu bardzo trudno sie bronic. W robote ida kajdanki, kamery, kominiarki, areszt wydobywczy, policje tajne i mundurowe, IPN, i usluzni dziennikarze. Padaja oskarzenia z Najwyzszych Ust. Sprawy ciagna sie latami i zycie ofiary zostaje zrujnowane. Politycy nie ponosza zadnej odpowiedzialnosci. Usluzni prokuratorzy nie ponosza odpowiedzialnosci.
.
Pomyslalem sobie, ze w ’68 proces zaszczuwania trwal kilka miesiecy, po czym ludzi wyrzucano za granice, gdzie ukladali sobie nowe zycie. natomiast proces zaszczuwania w wolnej Polsce moze trwac latami. Na korzysc wolnej Polski trzeba przyznac, ze zaszczuwa ona tylko ograniczona liczbe ofiar.
.
Powstaje pytanie, co myslec o kraju i o politykach, w ktorym zaszczuwanie staje sie skuteczna metoda robienia politycznej kariery dla niektorych politykow.
17 listopada 2008, o godzinie 20:49
Oczywiscie zapomnialem dodac Lecha Walese do tej listy.
17 listopada 2008, o godzinie 21:02
Prezydent
http://wyborcza.pl/1,7551.....ymaga.html
17 listopada 2008, o godzinie 21:12
Dzisiaj miałam okazje pogadać sobie na tematy kolejowe z nowym prezesem spółki PKP – PKP Cargo (przewoźnikiem wożącym ładunki) – Wojciechem Balczunem.
O tym, ze kolej jest państwem w państwie wie każdy.Grupa PKP jest reliktem ancien regime, fatalnie zarządzanym, Socjalizm mentalny w nieskażonej niczym postaci.
Nowy prezes jest od lutego i ma pełne ręce roboty, by spółkę postawić na nogi. To 2-ci go co wielkości we Europie kolejowy przewoźnik towarowy, mający wysokie obroty i straty zamiast zysków.
Rozmawiałam z prezesem Balczunem z przyjemnością. Mlody menadżer, który wie czego chce i umie dzialać.
Od 1 stycznia zamiast 40 zakładów jakie miała spółka w całej Polsce, zostanie 16. W każdej były organizacje związkowe, w sumie …127 w jednej tylko spółce PKP!!!
Wynaturzeń w spółce prezes zastał multum, teraz powoli dyscyplinuje załogę i stawia organizację spółki z głowy na nogi. Praktycznie wszystko stało tu na głowie i na każdym polu trzeba było interweniować – zwierzał się prezes.
Roku nie uda mu się zamknąć bez straty, ale będzie ona o wiele niższa niż się zanosiło. Program oszczędnościowy jest ostry, ale racjonalny, bo tak na serio wile pieniędzy szło w błoto. Spółka miała wysokie obroty a pieniędzy na inwestycje w tabor czy np. kontrolę satelitarna nad ładunkiem – nie miała.
Pod różnymi ukrytymi działaniami ze spółki spółka matka czyli PKP wyciągała mnóstwo pieniędzy – albo każąc inwestować w infrastrukturę, choć to zadanie innej spółki – PKP PLK, albo słono każąc sobie słono płacić za mienie, które winno być przekazane spółce. Ale zamiast przekazać – wolano wszystko dzierżawić i czerpać z tego raczej nieuzasadnione zyski.
Tak ratowano kosztem dobrze prosperującej spółki całe PKP, które grzęzło w koszmarnych długach, aż w końcu spółka zaczęła także mieć długi.
Transport w Polsce był chyba najbardziej zabagnioną gałęzią gospodarki, z jaką przyszło się rządowi Tuska zmierzyć. Praktycznie cały polski transport tkwił w okowach socjalizmu, może z wyjątkiem żeglugi morskiej, bo ta z natury rzeczy prosperuje na rynkach światowych i musi sobie dawać radę. Żegluga morska żadnych strat państwu nie przynosi.
Kolej, w sumie państwowa, jest generalnie deficytowa a transport samochodowy, dla przewozów ładunków jest już prywatny, ale zbyt rozdrobniony, niedoinwestowany i słaby na europejskim rynku. Na konsolidację kapitałową raczej nie ma szans, bo przewoźnicy drogowi są jej niechętni, natomiast potrafią się skonsolidować w żądaniach wobec państwa i jego fiskusa.
Generalnie u polskich transportowców – ciągle priorytet ma rynek przewoźnika a nie klienta, którego maja obsłużyć. Powoli się to zaczyna zmieniać, ale niestety, o dobre kilka lat za późno.
Praca resortu infrastruktury to nie tylko fajerwerki z powodu zbudowanych iluś tam km autostrady. To syzyfowa praca stawiania na nogi z głowy całego polskiego transportu. To porządkowanie bzdurnego prawa, to porządkowanie polskiego kolejnictwa itp.
Oceniając rząd Donalda Tuska opozycja wali w jego jak w bęben, zapominając, że naprawia to co zdewastowane lub chore wynaturzeniami od lat.
Takim właśnie wynaturzeniem była spółka z grupy PKP – PKP Cargo, której normalność przywraca prezes.
Jutro zamieszczę u siebie w blogu duży materiał o tym jak do PKP Cargo ta normalność wraca.
17 listopada 2008, o godzinie 21:37
Nie bądźmy dziecinni Zofio, jeżeli ktoś umieszcza tego rodzaju ludzi jak Balczun w PKP Cargo, to znaczy, że chce coś osłonić, albo coś bardzo niedobrego zrobić. Np. postawić organizację spółki z głowy na nogi. I oczywiście pan Balczun powinien w tej chwili ustąpić. Jeśli rząd Tuska nie usunie tego Pana to wszystko wskazuje na to, że Tusk coś wie, czego Kaczyński nie wie.
O__O
17 listopada 2008, o godzinie 21:38
Narciarzu,
to wszystko o czym piszesz jest efektem polskiego zakompleksienia i tej bezinteresownej zawiści, jaka nas trapi od wieków.
Polak Polakowi wilkiem i gdyby mógł, utopiłby krajana w łyżce wody.
część ludzi w naszym kraju jest ubezwłasnowolniona przez te cechy, rzekłabym „narodowe”.
To przecież sami Polacy nazywali siebie capo w obozie pracy, jaki zorganizowali innym Polakom we Włoszech.
Zobacz ile tej bezinteresownej zawiści podlanej agresją jest w polskim Internecie.
Przyglądnij się dokładniej, jak czasem polski pracodawca potrafi poniżać ludzi innej narodowości, którzy pracują u niego za stawki niższe niż u Polaków .
Albo te opisywane w mediach opiekunki w domach dla starców .
Zastanów się dlaczego Kaczyński uparł się i nie pozwolił wprowadzić w Polsce Europejskiej karty praw człowieka i dlaczego poseł PiS ex katedra wyglasza rasistowskie oponie pod adresem ciemnoskórego prezydenta-elekta USA.
To wszystko ma swoje źrólo – jest nim brak szacunku dla godności innego człowieka.
To cecha bardzo powszechna i głęboko zakorzeniona w polskim społeczeństwie.
Drugi człowiek – jest albo familiantem, swojakiem, kumplem albo wrogiem.
Zdiagnozowano to zjawisko w latach 70. minionego wieku i w analizach socjologów tamtych czasów można te opinie znaleźć.
W Polsce panują w relacjach międzyludzkich – stosunki familijno-kumoterskie i ta pogarda dla innych jednym z objawów, niestety negatywnym, tych stosunków.
Przenieśliśmy je z XIX wiecznej wsi.
17 listopada 2008, o godzinie 21:38
Dobranoc
17 listopada 2008, o godzinie 22:26
http://galopujacymajor.sa.....index.html
Proszę zwrócić uwagę na tytuł i prawidłowe użycie przecinków. Tak wygląda wykonywanie wyroku w innych punktach, tego samego wyroku.
Tak jak i tutaj. I od wielu lat wszędzie gdzie da się mnie przyciągnąć serwowaniem prywatności.
Naturalnie takich metod potrzeba kilku. Superskrót myślowy i kalki nim wytworzone nazywane przez mnie ważną częścią presupozycji czynu to jedno. Używa się też metod innych opartych na warunkowaniu jak zwierzę.
Jakżesz szczegółowym duperelem jest fakt, że karmię kota psimi chrupkami przy tych metodach. Ale same bez wzajemnego wzmocnienia nie byłyby w stanie zbyt dużo.
Ostatnio zauważyłem drobny szczegół mocniej niż w „przesileniach” wcześniejszych. Jasnaanielka jakoś zbyt szybko i radykalnie zorientowała się, że nie chwytam, nie dowierzam w to co stara się „najbardziej ukryć”. Jej reakcja jakby zastosowanie bardzo wyrazistej instrukcji w stylu „Nie wierzy. Trzeba coś zmienić.”
Tu odwołała się np do czegoś trudnego do zaprzeczenia – prób wymuszenia handlu. To co jako narciarz pisze DrWARS. Też odnosi się do czegoś prawdziwego co nas łączy by za wszelką cenę spowodować jakikolwiek odpis.
Wszystko to są wypowiedzi, które nie mają wartości samej w sobie i wymuszają niejako odbiór przez własne nadanie znaczenia nie wg własnej świadomości, ale tego co jest „kompromisem” który musi przyjmować osobnik w studzience „bo inaczej uchyli się od odpowiedzi”. Nie chodzi tu o bezpośrednie odpowiedzi gdyż byłoby to zbyt ewidentne. Chodzi o dość niewielki kompromis dotyczący egzekwowanego znaczenia poszczególnych form wypowiedzi i przemilczenia. Bo nie odnosi się to tylko do tego blogu, ale ogólnego mechanizmu „wścieklejszych” i ich krytyków (afirmujących ich działania przez brak pełnego protestu).
Mord odbywa się w bardzo aksamitnych rękawiczkach, dodatkowo podzielony na wielu dłoniach.
17 listopada 2008, o godzinie 23:07
To co tu się dzieje to zabawa za pomocą mózgu (który jest organem seksualnym jak to celowo napisał mój morderca główny) w scwelenie. Z udziałem dwóch popapranych zakompleksionych samców i samic. Ale też to się dzieje przed całą Polską. Dziś przeprowadzano bardzo wyraźnie akcję nawalania bejzbolem w śledzionę i nie tylko. Odbywa się tutaj zabawa na zasadzie przyciągania głowy do członka na siłę. Z myślą nie tyle dociśnięcia co rozkoszowania się tym szarpaniem. To właśnie ma być przedmiotem następnej konsumpcji komentatorskiej. To ma być też efektem podniesionym do potęgi i mnie zabić. Upokorzenie jakie mi pozostanie gdy opadną emocje walki o przetrwanie. To błędne koło „ocalania” tym samym działaniem od tego samego działania to „majstersztyk” tej kaźni ubecko-żydowskiej.
17 listopada 2008, o godzinie 23:40
Zofio,
bardzo trafnie napisalas to o 9.38.
To tak naprawde dopiero wyraznie widac, kiedy sie czlowiek znajdzie poza krajem i pobedzie czas jakis wsrod innych.
Nie wsrod swoich.
Pamietam pierwsze spotkanie z urzednikiem emigracyjnym w Australii, mila dziewczyna to byla, od razu nas uprzedzila, ze nie nalezy nikomu z Polakow nic mowic o swich planach. Powiedziala, ze dostaja setki donosow kazdego tygodnia. I potwierdzilo sie.
(EDD, moze wszycsy donosiciele juz z Polskie uciekli, jak myslisz?)
A rozbudzono te cechy, promowano jako patriotyczne, rozbuchano i teraz juz trudno bedzie je okielznac.
Silny kompleks nizszosci polaczony z zarozumialstwem i mesjanizmem, to koszmarna mieszanka.
Narciarz2,
mamy podobne spojrzenie na sprawy polskie, moze dlatego, ze oboje patrzymy z daleka.
Pozdrawiam
18 listopada 2008, o godzinie 00:00
Serce mężowi młotem tłuc poczyna,
Święte wzruszenie ogarnia mu duszę
I szybko kroczy, i ciężko oddycha,
Jak Bóg radosny…
I oto wznosi się w nim Duch Świetlisty,
I oto żądza cudna go ogarnia,
I zwierzę chutne, i instynkt odwieczny
[...]
I drgają ciała, i w pośpiechu, w szale
Czekają Przyjścia, czekają Spełnienia,
I oto czują, jak się rozkosz zbliża,
Jak się tumanią krwią zalane mózgi
18 listopada 2008, o godzinie 00:37
Ojcze nasz, któryś jest niemy,
który nie odpowiesz na żadne wołanie,
[...]
Ojcze nasz, ktory nic nie wiesz,
ktory nie patrzysz nawet na tę ziemię,
a tylko codzienną gazetą obwieszczasz, że świat, że nasz świat,
trwa uporządkowany: spójrz,
ten mężczyzna siedzący za stołem, schylony
nad kotletem mielonym, setką wódki, płachtą
popołudniówki tłustą od sosu i druku
[...]
ten człowiek, który kładzie się spać i przelicza
wszystkie te dzisiejsze
kłamstwa, lęki, zdrady
[...]
: spójrz,
18 listopada 2008, o godzinie 01:10
Jejku Glosie, a ciebie co napadlo po nocy? :)
Pozdrawiam
18 listopada 2008, o godzinie 01:43
Ewo-Joanno,
urodziłam się i dzieciństwo spędziłam na Zachodzie. Moi rodzice mieli te same spostrzeżenia co Ty, tak samo widzieli Rodaków, gdy skonfrontowali je z zachowaniem innych ludzi w innych krajach.
Uprzedzali mnie zawsze, bym skupiska polonijne omijała, jak będę poza Polską wielkim łukiem. To samo stwierdził mój brat, gdy zaczął bywać jako oficer marynarki handlowej na Zachodzie.
Ja natomiast i uczyłam się socjologii na uczelni i znałam doświadczenia rodziny, w końcu sama to wszystko przetestowałam, gdy pojechałam na Zachód.
Dzisiaj mieszkając w obszarze transgranicznym mogę naocznie obserwować jak wielki jest kontrast między zachowaniem się na co dzień Polaków z innymi nacjami.
Może dlatego też moje oceny bywają czasem bardzo ostre i bezpardonowe.
18 listopada 2008, o godzinie 02:30
N2: ““po co i dlaczego wladze wolnej RP robily, co nastepuje?”: Barbara Blida, doktor G, Beata Sawicka, Malgorzata Niezabitowska, Romuald Szeremietiew, Emil Wasacz, Kluska, Lepper, Kaczmarek, general Jaruzelski…”.?”
.
Tak, to poczet świętych (Złota Legenda III RP), według hagiografa Narciarza2, kóry wraz z Wikingami przedostał się kiedyś do Ameryki i teraz został odkopany ze swoim latopisem:
1. Barbara Blida,
- Za WP: „Aleksis miała zeznać, że Barbara Blida brała łapówki za lobbing na rzecz prywatyzacji polskich kopalń i wspierała ją w staraniach o dotacje z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska”.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,9932,wid,9413972,wiadomosc_prasa.html?ticaid=16fc1
.
Reportaż o Śląskiej Aleksis ukazał się w 2005 w GW, wówczas jeszcze „apolityczny” bez późniejszego kontekstu. http://szukaj.wyborcza.pl.....exis%2B%2B
-
2. doktor M. G. – rekomendować nie trzeba, łapówkarz, autor tragicznych błędów lekarskich, domagał się seksu od córki pacjenta za jego leczenie. W USA (nawet za Obamy) chyba by dostał tak minimum 20 lat odsiadki. Dla N2 to święty lub błogosławiony. Rozumiem, ale mam pomysł, nich przedtem N2 zamówi sobie u niego jakąś małą operacyjkę, tak dla próby.
-
3. Beata Sawicka – posłanka na Sejm RP złapana na gorącym uczynku korpucji, wyrzucona NAWET z PO, oczywiście na ołatrze i to subito, póki się nie zestarzeje. Patronka kręconych lodów.
-
4. Małgorzata Niezabitowska, rzeczniczka „prawdy jako chleba”, ale za zamknietymi drzwiami sali sądowej podczas rozprawy lustracyjnej. :) Może materiały to uzasadniały? Teraz IPN znalazł dodatkowe dokumenty. Oczywiście MZ to męczennica we włosienicy, zwłaszcza w stanie wojennym, kiedy nie mając najmniejszych kłopotów z paszportem, spokojnie wyjeżdżała sobie na Zachód jako prywatny „kurier ekonomiczny”. Już mniejsza o szczegóły.
-
5. Romuald Szeremietiew – wbrew temu co zdezorientowy narciarz przypuszcza zwykła ofiara „operacyjnej” pracy WSI dla dobra kraju. Po prostu WSI która obstawiała inny sprzęt kupowany w przetargu, oczywiście całkiem bezinteresownie, żadne tam łapówki etc. Honor oficerski im nie pozwalał.
-
6. Emil Wasacz – od biedy mógłby być świętym, a zresztą takoż wygląda. Nawet jeśli miał jakieś przewiny to jako były działacz UW już odpokutował polityczny infantylizm swej partii.
-
7. Kluska – to ofiara pazernych gangsterow z SLD chronionych parasolem Trunkowego Prezia. N2 stracil chyba orientację.
-
8. Lepper, Kaczmarek – to polityczne szumowiny, ale N2 chętnie by im pomnik postawił. Ok. za własne środki i u siebie w ogródku.
-
9. general Jaruzelski, no tak, temat – rzeka, jak Wołga lub Ob z Irtyszem. Tylko nie przypominam sobie, żeby generał kiedykolwiek wyznał jakieś swoje winy? Pewnie ich nie miał przez tyle lat komunizmu, co jest fenomenem w skali świata jak też historii dyktatur. To może zdążymy zgłosić go do pokojowego Nobla? To byłoby Święto Postępu, aż się rozmarzyłem. :)
18 listopada 2008, o godzinie 02:40
Zofio, myślę że Ty nie musisz wśród tandety lśnić jak diament. I to ludzie widzą, przekonują się do siły rozumu. Bo jest potężny nade króle i obejmuje cesarstwo dusz.
PS Wierzysz w te wiersze w ogóle? Ale zastanów się jeśli miałabyś postąpić nieetycznie lub przykro wobec ludzi, tych których tak potrafisz traktować na codzien. A jeśli chodzi o redaktora Ziemkiewicza to robią siwy dym z człowieka jeśli mogę zmienić dodatkowo na inny temat.
18 listopada 2008, o godzinie 03:25
Zofio, to naturalne, że człowiek w morderczej sytuacji będzie mordował jeszcze więcej. Ale przecież możesz napisać ogólnie, że masz tyle w sobie refleksji, że trudno jest tobie cokolwiek o świecie pisać bo zajmujesz się psem.
Przed chwilą miałem dziwne mignięcie gdyż dolna połowa odświerzanej strony została szara chwilę dłużej. Co myślisz ogólnie o zatłuczeniu chrystusowym jako jakości. Czy ja banalizuję uważasz? Musisz na to odpowiedzieć milczeniem, ale kto tobie powiedział, że znam cię od dziecka i nie obchodzą mnie twoje rozterki? Ależ owszem, tylko sprzedaj to jakoś. Czaję się i czekam co odpiszesz.
18 listopada 2008, o godzinie 03:53
Zofio,
teraz juz wiem dlaczego jestes taka zrownowazona w dyskusjach :)
Pozdrawiam
A tropiki nie zawsze laskawe ;)
http://www.abc.net.au/new.....421317.htm
18 listopada 2008, o godzinie 08:14
Prof. Paweł Śpiewak o głównym nurcie społeczeństwa
A jak Tusk sprawdza się jako lider?
- Pod względem socjologicznym się sprawdza. Nie ma drugiego polityka obdarzonego takim zaufaniem. Nikt wewnątrz partii mu nie zagraża. Wszyscy potencjalni rywale zostali dawno utrąceni. Czy ten styl i sposób działania wystarczą do prowadzenia skutecznej polityki państwowej? Na razie nie były poddawane prawdziwym testom, jednak się sprawdzają. Tusk prowadzi spokojną, skromną politykę, która nie ma dalekosiężnych celów, koncentruje się na bieżących zadaniach. To nie jest polityka epokowa, nie powstaną o niej książki.
Czy to źle? Może politycy wcale nie muszą być stworzeni tylko do rzeczy wielkich, jak twierdzi Jan Rokita?
- Są politycy wielkich spraw, tacy jak Barack Obama, i skromniejszych, acz ważnych spraw, jak Tusk. W Polsce nie ma w tej chwili zapotrzebowania na wielkość. Nie grozi nam utrata niepodległości ani wielka zapaść gospodarcza. Ze znanych mi badań socjologicznych wynika, że stopień zadowolenia ze zmian po 1989 roku jest niesłychanie wysoki. Polacy nigdy nie byli w tak dobrych nastrojach. Niezadowolonych, którzy robią ideologię ze swych porażek, jest coraz mniej. Główny nurt społeczeństwa jest z bajki Tuska: chcą być spokojnie rządzeni, mieć święty spokój i robić swoje. Nie potrzebują wielkiego premiera. Mają zresztą Dodę i gwiazdy na lodzie.
_____________
więcej w
http://www.newsweek.pl/wy.....p;Strona=1
ale nie warto czytać.
18 listopada 2008, o godzinie 08:26
Z Cyklu Zamknięci w Zatęchłym Grajdole III RP polecam:
http://www.newsweek.pl/wy.....ydanie=942
________________
Każdego roku sądy rozpatrują kilkadziesiąt tysięcy pozwów obywateli, przedsiębiorców i firm przeciwko instytucjom państwowym i samorządowym. Z roku na rok rośnie liczba spraw, w których przyznają rację obywatelom. Coraz więcej jest też pozwów o nierespektowanie przez urzędy wyroków sądowych. Tylko do jednego – Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie – wpłynęły w ubiegłym roku 762 skargi obywateli na niewykonywanie przez urzędników decyzji sądowych. Sąd w 24 wypadkach ukarał urzędy grzywną.{…}
Projekt ustawy, który w ubiegłym tygodniu trafił do Sejmu, przewiduje, że kara dla nieuczciwego lub niekompetentnego urzędnika może wynieść nawet 12-krotność średniej pensji krajowej. Obecnie mogłoby to więc być do 36 tys. zł.- To krok w dobrym kierunku, bo w polskim systemie prawnym brakowało rozwiązania pozwalającego na karanie nieuczciwych urzędników – przekonuje prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert w sprawach prawa administracyjnego.
——————————————————————————-
——————————————————————————– Uważam że Rysiek Ma rację!
- Lekceważenie prawa, gdy nie odpowiadamy za jego stosowanie, jest głównym grzechem naszych instytucji publicznych. W tej materii nic się nie zmienia od lat.Prof. Kulesza zaznacza jednak, że to tylko połowiczne rozwiązanie. – Nasza administracja wymaga gruntownej przebudowy i wprowadzenia standardów etycznych. Bez tego dobre intencje Ministerstwa Gospodarki mogą okazać się niewystarczające – twierdzi prawnik. Gdyby urzędnik lubuskiej skarbówki odpowiadał własnym majątkiem za wydawane przez siebie decyzje, z pewnością dwa razy by się zastanowił, zanim ruszyłby na wojnę ze Zbigniewem Leszczyńskim, właścicielem zielonogórskiej firmy Eltor-Pol. Gehenna Leszczyńskiego trwała przeszło dekadę i po latach zakończyła się szczęśliwie dla przedsiębiorcy.W 1997 roku urząd skarbowy dopatrzył się braku kasy fiskalnej w Eltor-Polu. Inspektor nałożył na firmę karę – 1,3 mln zł. Prawnicy spółki natychmiast złożyli odwołanie do urzędu kontroli skarbowej, twierdząc, że kara nie powinna być większa niż 30 tys. zł. Tak wynikało z prze-pisów. Odwołanie nie zostało jednak uwzględnione. Leszczyński złożył więc następne – tym razem w sądzie administracyjnym. Obie instytucje podtrzymały decyzję lubuskiego urzędu.Dopiero w ubiegłym roku, po 10 latach procesowania się z urzędem, Sąd Najwyższy przyznał rację Zbigniewowi Leszczyńskiemu. Kilka miesięcy temu skarb państwa oddał mu wreszcie to, co bezprawnie zabrał, czyli 1,3 mln zł. Jednak rzeczywiste straty Eltor-Polu były znacznie większe i sięgnęły 11 mln zł. .Każdego roku skarb państwa wydaje nawet kilkaset milionów złotych na odszkodowania za przegrane procesy urzędów z obywatelami. Przypadek Zbigniewa Leszczyńskiego, właściciela sporej, ale jednak mało znanej firmy, w dodatku działającej na lokalnym rynku, przestaje dzi-wić, gdy przypomnimy sobie dramaty największych przedsiębiorców robiących interesy w Polsce. [...]
Wielkiej firmie, jaką jest Siemens, czy Romanowi Klusce, wspieranemu przez licznych współpracowników i doradców prawnych, walka z niekompetencją, a czasem złą wolą urzędników przychodzi jednak łatwiej niż zwykłym obywatelom. W konfrontacji z urzędem – niezależnie od tego, czy skarbowym, czy gminnym – stoją oni na straconej pozycji. – Polska administracja jest źle zbudowana i dlatego urzędnicy są praktycznie wyłączeni z odpowiedzialności za swoje działania – przekonuje prof. Kulesza.Nawet jeśli przed sądem uda się Polakowi dowieść racji, to bywa i tak, że urzędy nie respektują już ogłoszonych werdyktów.
Rysiek – święta Racja!
18 listopada 2008, o godzinie 08:29
Przepraszam zamiast: „Rysiek” powinno być – „Misiek”: jest bowiem Ryszard Kulesza i prof. Michał Kulesza.
18 listopada 2008, o godzinie 08:52
Mawar
1. Barbara Blida,
- http://wyborcza.pl/1,76842,5905216,Prokuratura_i_ABW_nie_mialy_nic_na_Blide.html
2. doktor M. G.
http://wiadomosci.onet.pl/1744957,11,item.html
3. Beata Sawicka – na razie jeszcze sprawa nieskonczona
http://wiadomosci.onet.pl/1847617,11,item.html
-
4. Małgorzata Niezabitowska
http://wyborcza.pl/1,76842,5926629,Dlaczego_IPN_nie_odpuszcza_Niezabitowskiej_.html
5. Romuald Szeremietiew
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5846178,Szeremietiew_uniewinniony_od_zarzutow_o_korupcje.html
6. Emil Wasacz –
http://wyborcza.pl/1,76842,4458591.html
-
7. Kluska –
niestety nie bardzo wiem kto to
-
8. Lepper, Kaczmarek –
Na razie zona Kaczmarka zada przeprosin za naruszenie prywatnosci przez podanie jej danych osobowych. Wiecej w ostatnim numerze Przegladu http://www.przeglad-tygod.....p;name=327
Lepper tez jakos dalej sobie zyje w Samoobronie…
-
9. general Jaruzelski
wyjasnil to dokladnie, mozna wierzyc, mozna nie. Polski wolny juz Sejm przyjal jego wyjasnienia i uznal zasadnosc wprowadzenia stanu wojennego.
Kazda z wymienionych przez ciebie osob zostala albo uniewinniona przez sad, albo wycofano w stosunku do niej zarzuty. Powtarzajac te, w tej chwili juz kalumnie, lamiesz prawo.
18 listopada 2008, o godzinie 09:01
Mawar
do Twojego wpisu
Mawar Says:
listopad 18th, 2008 at 2:30 am
Na twoim wpisie podana jest lista osób potorzona z list narciarza2
i na tej Twojej liscie podane sa do tych osób Twoje komentarze i określenia jakie to sa osoby.
Ty określarz je mozna powiedzięc jednoznacznie złoczyncy ,kanalie. Czy mógłbys mi podać która ztych osób skazana zostala przez Sad za czyny ktore im przypisujesz prawomocnym wyrokiem?
Przypuszczam ze jesteś jezeli nie w Partii Prawo i Sprawiedliwość to przynajmniej jesteś zwolennikiem Państwa w którym jest prawo i sprawiedliwość. A w takim Państwie osoba nie skazana jakimkolwiek wyrokiem jest niewinna. Czyz nie Tak?
Pozdrawiam
18 listopada 2008, o godzinie 09:22
Nawet Mawara trzeba czytać ze zrozumieniem. Mawar pisze ze Szeremietiew padł ofiarą co jest prawdą tyle ze Mawar wie kto był katem, ja nie wiem.
5. Romuald Szeremietiew – wbrew temu co zdezorientowy narciarz przypuszcza zwykła ofiara “operacyjnej” pracy WSI dla dobra kraju. Po prostu WSI która obstawiała inny sprzęt kupowany w przetargu, oczywiście całkiem bezinteresownie, żadne tam łapówki etc. Honor oficerski im nie pozwalał.
Co do Kluski to nie jest on ofiarą PIS.
18 listopada 2008, o godzinie 09:26
Edwarze.D.Dana.
Pozwolisz ze zasięgne Twojej opinii na temat sposobu kolejnosci i tym podobnym historiom osiagniecia rangi Profesorskiej.Wydaje mi sie ze zwrocilem sie pod własciwy adres.
!. W Polsce Sa 2 stopnie naukowe, dr. i docent ?
2.Zeby zdobyc te stopnie trzeba w jakis sposób zasłużyć (nie wymagam głebszej analizy wystarczy mi tak lub nie)
3.Obrona pracy (publikacja pracy) i jakies publikacje naukowe by uzyskać mozliwośc zdobycia stopnia docenta?
4.Zatrudnienie sie na Uczelni praca dydaktyczna i badawcza jakieś osiągniecia by Katedra czy Rada jakas lub Senat uczelni wystąpił do prezydenta o nadanie Tytułu profesorskiego, bo profesor jest tytułem ?
Te 4 pytania zasadniczo wyczerpuja drogę do uzyskania tytułu profesorskiego.Choc od tego są wyjątki (wyjatek potwierdza regułę)
Teraz główny cel Tych pytań. Czy możesz Ty lub ktoś inny który przeczyta te pytania pomoze mi prześledzic droge do profesury sławnego ideologa prof. Nowaka (imion nie pamietam)
Kiedys wiele lat temu słyszałem ze magisterium zdobył na UMCS-sie z biologi czy chemii tu mogę calkowicie bładzić potem cos tam pisał dla Pax-wskiego pisma i na podstawie tych pisań felietonów ,artykułów,otworzono mu przewód doktorski?
Tu szukam potwierdzenia no i pracy doktorskiej i jak uczelnia wystąpiła o nadanie mu tytułu prof. i kiedy.
Nie za duzo od Ciebie ocvzekuje ? Pozdrawiam
18 listopada 2008, o godzinie 09:52
Kulturnyje władze Rosji. W sposób bezkompromisowy (przypadek Estonii) dbają o pamięć swoich ofiar II wojny światowej, ale tylko jeśli chodzi o kraje drugie. W samej Rosji taka pamięć po prostu nie przystoi.
http://wiadomosci.gazeta......l?skad=rss
18 listopada 2008, o godzinie 09:54
Zdzisławie
Nie jestem w tej dziedzinie fachowcem. Nie jestem nawet gefreiterem nauki czyli doktorem. Nowak (ten Nowak) jest jednak osobnikiem którego myśli wydzielają specyficzny zapach więc mam nadzieję ze jakiś pies gończy może jego kar. nauk.
wysledzic.
Zdzisławie czyżbyś zbierał materiały do nowego Liber Chamorom?
Zdzisławie przecie tyś Zdzisław a nie Walerian, nie Nekada, i nie Trepka.
18 listopada 2008, o godzinie 09:56
kluska myślał że PiS jak nazwa by wskazywała to prawo i sprawiedliwość, – szpetnie sam siebie oszukał
18 listopada 2008, o godzinie 09:59
J.R.N.
http://pl.wikipedia.org/w.....bert_Nowak
18 listopada 2008, o godzinie 10:03
J.R.N.
http://www.polityka.pl/po.....;page=text
18 listopada 2008, o godzinie 10:06
Zdzisławie, o Nowaku wszystko jest w Wikipedii. Doktorat i habilitację zrobił z hungarystyki i od Węgier jest, zdaje się, rzeczywiście niezłym specjalistą. Tytułu profesorskiego nie ma, zajmuje natomiast stanowisko profesorskie na uczelni o. Rydzyka w Toruniu.
18 listopada 2008, o godzinie 10:10
Poruczniku „Zdzislawie”
Kapral Podchorarzy „Edwar” melduje realizacje operacji Madziar.
Wrok wykonany. Wracam do lasu.
18 listopada 2008, o godzinie 10:19
Andrzej,
mylisz rzad Rosji z lokalnym kacykiem. Byle dokopac, choc porownanie obu spraw bylo bez sensu.
18 listopada 2008, o godzinie 10:21
To naprawdę przykre, żeby płacić tak wielką cenę jak Michaił Bekietow za krytykowanie władzy i społeczeństwa w swoim kraju :( U nas co najwyżej za malkontenctwo można dostać epitet: „menda” ;o Wot i wsio.
18 listopada 2008, o godzinie 10:32
No to co?
Komu teraz podchorarzyć?
18 listopada 2008, o godzinie 10:35
Glosie,
nie mow hop. Dziennikarz moze miec wielu wrogow, niekoniecznie wladze.
18 listopada 2008, o godzinie 10:42
Bardzo trafnym wydaje mi się dla opisu stosunków w Rosji użycie terminu pochodzącego od hiszp.cacique.
Pierwotnie, jak można wyczytać w Wiki, terminem tym określano lokalnych przywódców na Haiti. Wiele innych analogii da się tu jeszcze znaleźć.
18 listopada 2008, o godzinie 10:43
Ciekawy szczegół. Przeczytałem sobie o tym pobiciu dziennikarza w Rosji na półoficjalnym portalu strana.ru. W zasadzie jest tam to samo, co w naszej „Wyborczej”. Z jedną różnicą. „Wyborcza” wspomina, że chodzi o wyrąb lasu przy przyszłej autostradzie w celu intratnej sprzedaży działek pod zabudowę. Z relacji strana.ru natomiast można zrozumieć, że dziennikarz wspierał ekologów protestujących przeciwko samej budowie drogi.
18 listopada 2008, o godzinie 10:52
Dla równowagi chce przypomnieć ze nie tak dawno pewien młody Włoski dziennikarz obawiając się swoje życie poczuł się zmuszonym do emigracji z Włoch. Berlusconi? Chyba nie!!! Ale też podobnie i przyjaźń bardziej zrozumiała
18 listopada 2008, o godzinie 10:56
Czy jest tu ktoś, kto obejrzał wczorajsze „Teraz My”?
Po pierwszych trzech minutach wyłączyłam, bo zrobiło mi się niedobrze. To, co zaprezentowali na początku, skutecznie zraziło mnie do obejrzenia reszty. Od dawna już uważam, że ten program zrobił się skrajnie chamski i kołtuński. Właśnie kołtuński. Obaj panowie usiłują się stawiać w roli autorytetów moralnych i wyznaczników standardów w życiu publicznym a także – jak się okazuje – osobistym.
Jeśli im to pasuje.
Czy jestem odosobniona w swym sądzie?
18 listopada 2008, o godzinie 11:03
Jasnaanielko
Tu sa tacy i takie ktorzy/ktore nie moga ogladac ze zrozumialych przyczyn tego programu.
O co idzie?
18 listopada 2008, o godzinie 11:03
Andrzej,
mylisz rzad Rosji z lokalnym kacykiem. Byle dokopac,
—
A to ciekawe. Rząd, który nie ma żadnych oporów aby walczyć z rządem innego kraju w sprawie co najmniej wątpliwej (Estonia), a nie ma żadnych uwag, jeśli chodzi o ewidentnie negatywna działalność lokalnych kacyków.
18 listopada 2008, o godzinie 11:05
http://www.tvn24.pl/4229,1,terazmy.html
Kto ciekawy…. :(
18 listopada 2008, o godzinie 11:13
Przepraszam. Muszę przerwac. Mam goscia.
Wujaszek Wania!!! Wrócił z zadania. Ma dużo do opowiadania.
18 listopada 2008, o godzinie 11:21
Andrzej,
a skad wiesz, ze nie ma zadnych uwag?
Bo wiesz, nawet jak ma, to niekoniecznie musi sie tym z toba dzielic. Tam moze nie ma ziobrowszczyzny ani przeciekow, tylko moze robia swoje.
Polska tez protestuje w sprawie „polskich obozow smierci”, Australia pilnuje Galipoli, kazdy dba o wlasna historie. Dlaczego odmawiasz tego prawa Rosji?
18 listopada 2008, o godzinie 11:54
Zdzisławie
W Polsce nie ma stopnia naukowego docent. Jest dr i dr habilitowany /zobacz w Wikipedii/
Prof. jest tytułem naukowym i tu jest trochę zamieszania, bo może to być tytuł uczelniany, może być nadawany przez państwo (prof. belwederski) i na dodatek zwyczajowo może być tak nazwany nauczyciel szkolny. Tak prawdę mówiąc to jedynie Prof. Belwederski ma istotne znaczenie i świadczy o uznaniu zasług naukowca. Niektórzy ludzie z tytułami prof. nie reprezentują nawet minimalnego poziomu jaki powinien mieć naukowiec /taki przez duże N/. Przykładem najlepszym jest L.Kaczyński i jego zdolność konstruowania i przekazywania myśli /na tym blogu jest link do bełkotu w jego wykonaniu/
Jeśli chodzi o Nowaka – to ten przynajmniej umie logicznie konstruować myśli i ma łatwość pisania. Moralnie dla mnie ten człowiek to zero. Obecnie prezentuje się jako skrajny prawicowiec, nienawidzący żydów i uwielbiający kościół. Dawniej pamiętam pisał dla partii i jakoś kościoła nie lubił
18 listopada 2008, o godzinie 12:55
Jasnanielka (kobiety maja pierwszeństwo)
Masz zupelna racje na temat Teraz My i „kochanych redaktorow” ja juz dawno przestalem ich ogladać chyba po tych niby przesłuchaniach początkowo ogladalem ciekawośc ale widząc co niby ich interesuje przestałem tą audycje oglądać a red. Morozowski jest dla mnie gorszy niż Warzecha botamten nie udaje że jest obiektywny a ten to dla mnie manipulator taki „jezusik” ( w moich okolicach tak nazywano dwulicowców. Program zupelne dno.
Pozdrawiam
18 listopada 2008, o godzinie 13:06
Edwar D.D. Paweł i Maciek
Przepraszam ze odpowiadam w drugiej kolejności Wam ale jak napisalem kobiety maja pierwszeństwo
Pytanie moje na temat dr, Nowaka ,chciałem ocenić jego przygotowanie pod wzgledem fachowosci i metodologii na i temat jego róznego (dziedzin) wypowiedzi.
Poszukam te dane w Google i wikipedii
Dziekuje i pozdrawiam
18 listopada 2008, o godzinie 14:06
A co programu teraz My, to też przestałem go już dawno oglądać, a pierwszy raz panowie redaktorzy zrazili mnie do siebie jak robili program z kandydatami na prezydentów i tych startujących z minimalnym poparciem wykpiwali i starali się medialnie zniszczyć, aż doprowadzili że opuścili studio /wytrwał jeden/
Skoro ich jednak TVN trzyma i pozwala prowadzić program w tej formie to widocznie program statystycznym Polakom podoba się, co niestety bardzo źle świadczy o poziomie niektórych rodaków.
18 listopada 2008, o godzinie 15:49
Andrzej,
a skad wiesz, ze nie ma zadnych uwag?
Bo wiesz, nawet jak ma, to niekoniecznie musi sie tym z toba dzielic. Tam moze nie ma ziobrowszczyzny ani przeciekow, tylko moze robia swoje.
—
:D
18 listopada 2008, o godzinie 18:08
Jasnaanielko
Mamy drugi przypadek chamstwa w telewizji. teraz popisalą sie Superstacja. Czy my Polacy naprawde jesteśmy tacy chamscy Bo przeciez telewizja ,prasa, prowadzona jest dla nas.Juz nie mowię o politykach klamiących w zywe oczy wręcz chamscy i tacy zdobywaja popularność.Jaki możemy mieć wpływ my czytelnicy słuchacze,na takich dziennikarzy.Kiedyś słyszałewm jak chyba p.werner oburzała sie jak w rozmowie telewizyjnej ktos powiedzial ze dziennikarka jest „slawna FRytka ” wslawiona jednoznacznym zachowaniem sie w wannie na wizji. I takie osoby robia karierę staja się wielkim swiatem Warszawy. Doda zachwycaja sie nia nawet tacy jak Zanussi. ” smutno mi Boze”
18 listopada 2008, o godzinie 18:29
Ewo-Joanno:
Roman Kluska jest latwy do wysledzenia.
http://tematy-gospodarcze.gazeta.pl/R/856,Roman-Kluska/
http://pl.wikipedia.org/w.....man_Kluska
Cytat z artykulu w Wikipedii:
Jego sprawa pokazała opinii publicznej skorumpowanie i bezwzględność działania polskiego aparatu skarbowego, gdzie dochody pracowników zależą od wytropienia prawdziwych i wyimaginowanych przestępców skarbowych.
18 listopada 2008, o godzinie 18:35
Nie bede komentowal wypowiedzi Mawara, naszego blogowego bojownika czystosci moralnej. Nowym gosciom blogu (E-J oraz Zdzislawowi) przypomne, ze Mawar zostal zlapany za reke na jawnym oszczerstwie. Zarzucil mi mianowicie, ze wysmiewalem sie z kalectwa posla Gosiewskiego. Wielokrotnie wzywalem go, aby podal link to takiej mojej wypowiedzi. Nigdy nie podal linku, bo takiej wypowiedzi nie bylo, mimo to wielokrotnie powtarzal swoje klamstwo. Nigdy nie odwolal oszczerstwa ani nie przeprosil.
.
Poza tym Mawar jest zarliwym katolikiem, czemu sam dawal tu wyraz w dyskusjach o aborcji. Katolik i oszczerca w jednej osobie. Jakie to typowe polaczenie, niestety.
18 listopada 2008, o godzinie 19:56
Narciarzu
Nie znam, co prawda poglądów wszystkich bywalców, ale może się zdarzyć, że w blogu uczestniczy katolik lub katoliczka. Przed niedawnym czasem mieliśmy tu kłopot z takimi, co wytykają pochodzenie, co jest rzeczą paskudną.
Twierdzenie ” Katolik i oszczerca w jednej osobie. Jakie to typowe polaczenie, niestety” wydaje mi się przesadną generalizacją?
Nie żebym się zbytnio uczuciami religijnymi innych przejmował, ale…
Rozumiem z drugiej strony N2 twój szczery gniew.
18 listopada 2008, o godzinie 21:00
Edwardzie,
Nie wiem dlaczego uważasz samo wytykanie pochodzenia za rzecz paskudną. Rozumiem, przy tym, że nie chodzi o narodowość, a o pochodzenie i wychowanie w konkretnej rodzinie. Jakiś czas temu czytałem książkę o dzieciach prominentnych działaczy nazistowskich, które przeżyły wojnę. Z publikacji tej wynikało, że żadne z nich nie zrobiło publicznej lub biznesowej kariery w Niemczech. Były one społecznie upośledzone i zdobywały proste zawody. Podobnie po wojnie w Polsce władze PRL-u dbały, o to aby potomkowie ziemian, arystokracji czy też wywodzący się z przedwojennych rodzin inteligenckich, zasmakować mogli, czym jest szare życie prostaka bez pozycji i pieniędzy. A tutaj w Polsce jest inaczej, postępowo, a ty się oburzasz, że twój nowy ulubieniec (J.R. Nowak), którego z niewiadomych powodów obwąchujesz, prowadzi kronikę towarzysko-biznesową , wg klucza kto z dawnych rodzin stalinowskich, czy komunistycznych jest dzisiaj znaną osobistością życia publicznego, a przy tym udaną, jeśli chodzi o pozycję zawodową lub też stan konta(bez nawoływania do pozbawienia majątku i pozycji tych osób). Należy także zauważyć, że żaden projekt lustracji czy dekomunizacji w ogóle nie godził w pozycje zawodowe i rodzinne osób z tych kręgów. Inną zupełnie sprawą jest natomiast kwestia insynuacji, czy też oszczerstw, albo nawet manipulacji faktami, jeśli takie ktokolwiek głosi, to fakt ten głosiciela poniżać powinien w oczach prawych ludzi. Wydaje się także, iż fakt pochodzenia z rodziny żydowskiej, nie jest dzisiaj stygmatem, a wprost przeciwnie, wszak stosunkowo nieliczne osoby z takim pochodzeniem, stanowią dziś znakomitą elitę intelektualną i biznesową w Polsce, która jest częścią obecnego establishmentu. Ja tam uważam, że czas antysemityzmu w Polsce się definitywnie skończył, jeśli przez antysemityzm rozumiemy pogardę dla narodu żydowskiego. A to co zostało to jedynie trauma z przeszłości i emocjonalne reakcje obronne przed odpowiedzialnością i zarzutami, które są adresowane już do zupełnie nowych pokoleń, które nawet nie bardzo tych spraw rozumieją. W tym miejscu pozwolę sobie zacytować Dorotę Masłowską: „Chodziłam do podstawówki im. Ofiar Piaśnicy, co roku mieliśmy obowiązkową wizytę w izbie pamięci, chyba ze trzy razy byłam na wycieczce w Stutthofie. Kanapki, napoje gazowane, autokar, pamiątki. Przypomina mi się od razu ta dziewczynka, która umieściła na fotoblogu swoje roześmiane zdjęcie w piecu krematoryjnym. U nas było podobnie. Ktoś kogoś popchnął na kratę od krematorium, krata się przewróciła… Dzieci były faszerowane faktami takimi jak: „Tu są buciki dzieci, które spłonęły, tu jest ciężarówka, w której uduszono ludzi spalinami”. Jaki mógł być poziom ogarnięcia tego? Jak crittersów?
http://wyborcza.pl/1,7548.....ziemi.html
18 listopada 2008, o godzinie 21:58
Do poczytania.
http://www.polityka.pl/re.....273286,18/
18 listopada 2008, o godzinie 21:59
EDD:
zadeklarowany katolik powinien zyc zgodnie z Dekalogiem. Tam podobno napisano „nie dawaj falszywego swiadectwa”. Tak gdzies slyszalem.
.
Napisalem „typowe, niestety” majac na mysli radio z Torunia. Nigdzie nie napisalem, ze wszyscy katolicy sa tacy.
18 listopada 2008, o godzinie 22:16
Narciarzu
Oczywiście jesteś bez „winy” jesli sądzisz że radio z Torunia jest typowe.Są statystyki. Jak sprawdzisz to może będziesz miał rację.
Nie wiem czy Mawar jest wielbicielem „Torunia”.
18 listopada 2008, o godzinie 22:19
Dobranoc.
Raport Wujaszka Wani jest zbyt obszerny by go umieszczać w blogu.
Dotyczy Strzyg które podsłuchał w nocy z 17/18 listopada.
^___^
18 listopada 2008, o godzinie 22:46
Ze strzyg zapamiętałam jedną. Strzygonię choinówkę. ^____^
Dobranoc.
18 listopada 2008, o godzinie 23:00
http://alfaomega.webnode.com/news/wody
Ciekawe. Czy Bratkowski leje wodę, czy też porusza ważki problem?
18 listopada 2008, o godzinie 23:41
A’propos strzyg, to my slowianie zatrudnieni w nasze jfirmie rozmawiamy czasem w naszych rodzimych jezykach i smiejemy sie z roznych okreslen, ktore maja zupelnie inne znaczenie w serbskim, slowackim czy polskim.
Tak wiec mialam ostatnio nastepujaca korespondencje mailowa z chlopakiem ze slowacji :
-jes u was baba jaha?
- jest
- a stryga?
-jest
- a stryg ?
- nie
- diekujem
- prosze bardzo
Mozwe jednak cos przegapilam i strzyg isnieje drodzy panowie?
18 listopada 2008, o godzinie 23:48
Brytyjska interpretacja przyczyn obecnego kryzysu ekonomicznego.
.
18 listopada 2008, o godzinie 23:57
Co mówino o obecnym kryzysie w 2006 r.
http://uk.youtube.com/wat.....re=related
18 listopada 2008, o godzinie 23:58
Jeśli chodzi o dobry stan zdrowia naszych emerytów na tle innych krajów, to można go sobie wytłumaczyć, tym, że nie mają chyba innego wyjścia jak być zdrowi, bo jak zachorują to długo nie pożyją. Poza tym niskie emerytury gwarantują większą aktywność fizyczną (konieczność podjęcia dodatkowej pracy) przy mniejszym spożyciu szkodliwego pożywienia jak mięso i wędliny. Badania naukowe nad myszami dowodzą, że myszy które mało jedzą cieszą się lepszym zdrowiem niż takie które jedzą dużo. Dzisiaj byłem w Instytucie Hematologii na Warszawskim Ursynowie. Budynek piękny, nowoczesny. Niestety, przed gabinetami zabiegowymi kłębią się tłumy ludzi w starszym wieku, czekający godzinami na zbadanie stanu po operacji (operuje się tam chyba żyły i takie tam rzeczy). Emeryt bogatszy może skorzystać z konsultacji lekarza w jego prywatnym gabinecie, ale to kosztuje 200 złotych za wizytę (wizyt takich po operacyjnych musi być kilka) do tego dochodzi koszt skierowania na operację, różnych odpłatnych analiz, a kto chce osobną izolatkę i lepsze warunki pielęgniarskie musi jeszcze dysponować kilkoma tysiącami złotych. Lekarze Chirurdzy najwyraźniej po operacji nie mają sentymentów dla swoich pacjentów, albo zapłaci 200 złotych i zostanie obsłużony w kulturalnych warunkach bez czekania, albo poczeka sobie kilka godzin w niemiłosiernym tłumie, nawet bez możliwości siedzenia. W tych okolicznościach przyznaje się, że nie rozumiem argumentu, że po prywatyzacji służby zdrowia jedni będą mieli lepszą opieką a inni gorszą. Widzę na własne oczy, że już tak jest. I dlatego wiem że muszę być zdrowym! Dużo biegać, mniej jeść, uprawiać seks i inne ćwiczenia – bo po prostu innego wyjścia nie ma! Tak więc nie warto pić ani palić, czy w inny sposób podkopywać swoje zdrowie, bowiem kontakt z rodzimą służbą publiczną zdrowia, oznacza powolną śmierć w dłuższych lub krótszych męczarniach. Niestety niektórzy nie mają szczęścia, rozmawiałem w Instytucie Hematologii z 21 letnią dziewczyną Stalowej Woli, która od lat dziewięciu jest ciężko chora z tego powodu, że jakaś bakteria, której nie można się pozbyć atakuje jej organy takie jak śledziona, wątroba, żyły. Z jej relacji wynika, że była źle diagnozowana i w ogóle nie miała możliwości leczenia się w Warszawskich ośrodkach zdrowia, biurokratyczne procedury służby zdrowia spowodowały, że w pewnym momencie zaprzepaszczono szansę na uratowanie jej dzisiaj jest kandydatką na przeszczep wątroby, ale jej organizm jest zrujnowany. Ja osobiście nigdy nie korzystałem w swoim życiu z publicznej służby zdrowia i naprawdę byłbym śmiertelnie przerażony gdybym miał z jej usług skorzystać. Widziałem bowiem w prywatnym lecznicach różne osoby strasznie doświadczone kontaktami z publiczną służbą zdrowia jak np. młoda bardzo miłą kobietę, która straciła wzrok na skutek osłabienia siatkówki w następstwie zwykłej ciąży! Nie została właściwe w porę diagnozowana, a kiedy trafiła do prywatnej lecznicy, była już nie do uratowania. Tak więc myślę, że nasi emeryci zrobią wszystko, aby nie zawołać karetki pogotowia (znany jest ten gwałtowny spadek korzystania w Polsce z kartek pogotowia do stanów rzeczywiście agonalnych) i aby nie trafić do publicznej placówki opieki zdrowotnej. Siła woli i modlitwa najwyraźniej leczy, to 68,5 roku w dobrym zdrowi, to chyba wynik pozytywnej autosugestii i sił samoleczenia, bo czegóż innego?
19 listopada 2008, o godzinie 00:00
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63240
.
errata
(tym razem z linkiem o brytyjskiej interpretacji kryzysu)
.
19 listopada 2008, o godzinie 00:09
N2
-
„Poza tym Mawar jest zarliwym katolikiem, czemu sam dawal tu wyraz w dyskusjach o aborcji. Katolik i oszczerca w jednej osobie. Jakie to typowe polaczenie, niestety”.
-
N2, to tylko twoje środowiskowe fobie. Katolikiem jestem, ale czy żarliwym? Niestety chyba nie. Daleko mi do żarliwości księdza Tischnera. Przy okazji, on też – jako katolik – był „typowy” w oszczerstwach? Ks. Heller też zdaje się katolik, może najwyższy czas spalić jego książki. :)
19 listopada 2008, o godzinie 00:11
errata nr II
:)
http://uk.youtube.com/wat.....7lURtsNnU#
niegłupie i zabawne
19 listopada 2008, o godzinie 00:33
N2
-
„Mawar zostal zlapany za reke na jawnym oszczerstwie. Zarzucil mi mianowicie, ze wysmiewalem sie z kalectwa posla Gosiewskiego. Wielokrotnie wzywalem go, aby podal link to takiej mojej wypowiedzi”.
-
Niestety, Google aż tak głęboko nie indeksuje, poza tym nie ma pewności, czy Gospodarz lub jego pełnomocnik nie ocenzurował, oczywiście przez przypadek, tego fragmentu jak parę innych rzeczy lub nicków na tym blogu, co mnie zniechęca do ręcznego szukania. Ale jeden z blogowiczów, zdaje się Stan, przyznał, że pamiętał ten fragment.
Przypomnę o co chodzi, bo dezinformacja czasem utrwala się w ludzkiej świadomości. N2 komentując zdjęcia polityków publikowane na portalu Wirtualnej Polski poczynił takie spostrzeżenie, że Gosiewski „wygląda pokracznie”, bo jest z PiS. Następnie zekceważył moją uwagę, że Gosiwski ma wrodzoną wadę genetyczną – jest niepełenosprawny i że można krytykować jego poglądy, ale nie wygląd, no i że należałoby przeprosić. Początkowo N2 odpisał, że o tym nie wiedział, ale później poszedł w zaparte i do dziś nie przeprosił.
19 listopada 2008, o godzinie 00:40
N2
-
„Napisalem “typowe, niestety” majac na mysli radio z Torunia. Nigdzie nie napisalem, ze wszyscy katolicy sa tacy”.
-
Zawsze masz na myśli Radio z Torunia? Może lepiej byłoby napisać: niekótrzy katolicy sa tacy. Ja bym odpisał: niekórzy niekatolicy, ateiści, antyteiści, agnostycy etc. też są tacy.
19 listopada 2008, o godzinie 00:51
Gee,
Mawarzeu i Narciarzu historia z gosiewskim, ktora zapoczatkowala pasmo nieporozumien gesto przetykanych obelgami miedzy waspanami miala miejsce dawno temu. Oile pamietam bylo to jeszcze w czasach gdy akcje szybowaly w gore, rynki finansowe kwitly na fiolkowo, a kaczynscy podpisywali pierwszy pakt stabilizacyjny z samoobrona, a ja zarzekalam sie, ze nigdy do kraju nie wroce:) od tego czasu conajmniej dwukrotnie zmienilam miejsce czasowego pobytu i zawartosc szafy. Sugeruje zatem niesmialo, ze moze czas juz uznac sprawe za niebyla i podac sobie wirtualna prawice . Inaczej zostawicie potomstwu w spadku kolejna narodowa traume.
.
pozdrawiam i zegnam sie pieknie:
http://www.youtube.com/wa.....re=related
19 listopada 2008, o godzinie 01:00
Myślę, że mój główny oprawca pisząc swoje wiersze miał dwa cele. Kontynuację inscenizacji „zomowiec z Wujka” i szczególniejsze szyderstwo ze mnie. O ile inscenizacja miała jako cel minimalny spowodowanie choćby minimalnej huśtawki przez minimalne wzbudzenie jakiejkolwiek wątpliwości i niniejszym zakrycie innych tematów to wiersze były objawem frustracji poszczególnych prowokacji przeprowadzanych sekwencyjnie. W jakimś sensie najważniejsza była moja ostatnia reakcja. Opisałem działania wobec mnie jako scwelenie (ostatnio łatwiejszy do oceny krutki wycinek działań). Na to wiersze miały być odegraniem katowanego „zomowca z Wujka lub coś w tym stylu”, ale również szyderstwem z mojej postawy. Było to przyczepienie się do jakichś cech mojej wypowiedzi (lub sumy wypowiedzi) mające sugerować niemęskie mazgajenie się, godną pogardy mięczakowatość. Otóż moje wypowiedzi mogą mieć takie cechy, ale w oderwaniu od całości działań przeprowadzonych wobec mnie i reakcji psychicznej będącej rodzajem projekcji mimowolnej możliwego dalszego ciągu. W tym sensie rysy emocjonalne moich wypowiedzi mogą być wykorzystywane do takich szyderstw z nadzieją na odbiór w takiej właśnie konwencji. Tzn reakcji na poszczególne jakby wydzielone od przeszłości i projekcji przyszłości oddzielne jednorazowe zetknięcia. Poza tym chodzi tu o przypisanie pewnym cechom moich wypowiedzi niesprzecznych z nimi obrazów mojej osoby, rodzaju ekstrakcji pożądanych cech. Ale to wynika z bardzo konkretnych założeń taktyki zgówniania. Otóż reakcje mające być reakcjami realistycznymi na „superrealistyczne” moje zachowania są ważne z dwóch względów. Po pierwsze istnieje tu szerokie pole sprzeczności. Neguje się bowiem autentyczność moich wypowiedzi w sposób totalny i z tego wyprowadza jakby uzasadnienie radykalizmu różnych środków: przez umniejszenie znaczenia siły oddziaływania metod. Ale równocześnie nadaje się najdalszy możliwy domysł realizmu moich wypowiedzi dający uzasadnienie logiki reakcji na mnie. Inaczej bowiem byłoby to prezentowanie skrajnie złej woli w rozumieniu drugiego człowieka i przyznawanie tego. Zanegowanie realizmu wydażeń i założenie skrajnego realizmu to cechy dwóch części logiki działań wobec mnie. Otóż działania wobec mnie czerpią z takiej schizofreniczności i ją wpajają. Zachęcają do podobnego nieświadomego pożądkowania obserwacji i przemyśleń – wewnętrznie sprzecznego, ale dającego podstawy do działań skrajnych obarczonych fałszywym poczuciem udziału i współudziału w realnych wydarzeniach.
Są cechy moich tekstów wygodne w supernegacji realizmu i są wygodne w superpromocji realizmu. Nie brzmi to jako teoretyczna wypowiedź zbyt obrazująco perfidię.
Zarówno działanie dążące do nieskończonego pogłębiania realizmu wypowiedzi jak i systemowe przypisywanie wybranym ich fragmentom realizmu absolutnego jest oszustwem i przestępstwem.
Pogarda i przystęplowanie swoich gestów przez zastosowanie dwóch sugestii wobec mnie:
* on zachowuje się jak szmata.
** ja sugerując to jestem jednocześnie tylko zbiorem literek i wyrazów, którego interpretacja wynika zawsze w 100 % z wnętrza obserwatorów.
Ta kombinacja manipulacji jest metodą totalnie tłumaczącą każde wydarzenie w rozumieniu mego oprawcy. To są niewypowiedziane tezy do których takiego odbioru mój oprawca dąży przez Presupozycję Czynu.
Mają one bardzo ważne zastosowanie w sztuce perswazji. Używa się argumentu o treści ukrytej „Jeśli w poszczególnym zachowaniu-wypowiedzi nie rozebrałeś się do rosołu to wszystko co napisałeś jest nieprawdziwe i ma prawo być tak traktowane”. Dodatkowo reagując na to co piszę zawiera się esencję „rozebrałeś się do rosołu” odnosząc się do poszczególnych cech wypowiedzi jako do odwzorowań absolutnie realistycznych. Ale nie ponosi się konsekwencji poprzez sugestię zawartą w tych samych tekstach (!) emanującą abstrakcją, teoretycznością absolutną. Dzieje się tak gdy teksty podpierające wybiórczo każdą z tych dwóch logik spotykają w następstwie pojedyńcze teksty zawierające zgodność z tymi sprzecznymi logikami. To tak jakby przez ucho igielne przewlekać zakrzywione włosy.
Można by się spytać gdzie jest „kurtyna”? Czy interagujący ze mną wieloletnio „badacz” udziela zaledwie możliwości uczestniczenia w skrawkach operacji wobec mnie z zastrzeżeniem uniemożliwienia pewności co do wynikających obrazów? Tzn rzuci na mnie cień opinii na jakikolwiek temat przynoszącej mi ujmę lub takiej która powinna powodować wstyd i przez sam fakt niezupełnej pewności u odbiorców miałoby być tak jakby nie robił nic? I z definicji „jeśli istnieje teoretyczna możliwość uniknięcia lub ogromnej minimalizacji złego skutku to odpowiedzialność spoczywa na nie dążącym za wszelką cenę do realizacji tego. Nawet gdy musiałby się tym narażać na inny rodzaj odczuć ujmujących mu”. To jest logika bardzo pośredniego i długofalowego stwarzania podkładu do linczu.
We wszystkich zagwostkach cybermordercy są cechy logiki prawdziwej i metodycznie uczciwej, ale z biegiem czasu, ilością użytych środków (dalece mniejszą niż by się komuś wydawało że użycie połowy dziennikarstwai wkręcenie telewizji publicznej do odtwarzania szyfru) stają się własnymi antytezami. Stają się logikami-argumentami superzafałszowania sensu prawdziwego wydarzeń. To co się wydarza na pewnym etapie przestaje być powoli, ale nieubłaganie zbiorem znaczków, słów, zdań czy nawet izolowanych wypowiedzi. Gest staje się bardzo powoli, ale od bardzo dawna czynem. Dwustronność udziału w kształtowaniu wzajemnej rzeczywistości staje się funkcją dążenia strony, której strategia wcale nie abstrachowała w sensie zakłamania od skutku jakiego oczekiwała, ale starała się ukryć jaknajwięcej z prawdziwego źródła zjawisk, zminimalizować jaknajbardziej czynniki wywołujące, a gdzie tylko się da choćby z wielką bezczelnością zanegowywać. Jak długo się da. Logika działań wobec mnie podjętych przez cybermordercę i potem przez Gazetę Wyborczą i jej naśladowców jest w różnym stopniu w duchu tego oszustwa. Czasem jest nawet odrobiną mordowania i jednoczesnego wykazywanie tej jednocześnie skrywanej logiki (!) jaką formą jej ukrycia. Etap na którym logika działań cybermordercy zmieniła się z gestu w czyn gdzie realniejsza (co widać na planie ogólnym skutków) jest myśl ogólna od znaczenia poszczególnych gestów zrealizował się już lata temu. Można powiedzieć, że pomiędzy 1-szym i 2-gim rokiem działań wobec mnie. Każdy kto chciałby negować realność zespolonego sensu gestów połączonych jedną przewodnią intencją jako wyrodzoną i oficjalną jest wspólnikiem świadomym lub nioeświadomym zakatowywania.
19 listopada 2008, o godzinie 01:14
Ewa-Joanna
(Bilda, Niezabitowska, Garlicki, Kluska, Sawicka, Lepper, Szeremietiew, Kaczmarek, Kluska, Wąsacz, Jaruzelski)
.
„Kazda z wymienionych przez ciebie osob zostala albo uniewinniona przez sad, albo wycofano w stosunku do niej zarzuty. Powtarzajac te, w tej chwili juz kalumnie, lamiesz prawo”.
.
Jesteś na najlepszej drodze, aby stać się na tym blogu Zofią-bis. :)
Poza Bildą (nie żyje), Kluską (niewinny), Wąsaczem (był zatrzymany, ale nieczego mu nie udowodniono), Szeremietiewem (ofiara WSI) reszta odwiedza prokuratorów lub sale sadowe. Proces Jruzelskiego właśnie w toku. Proces Garlickiego lada moment się zacznie. Sądzisz, że są to procesy beatyfikacyjne?
19 listopada 2008, o godzinie 01:15
Maciek
-
„[Nowak] … Obecnie prezentuje się jako skrajny prawicowiec, nienawidzący żydów i uwielbiający kościół. Dawniej pamiętam pisał dla partii i jakoś kościoła nie lubił”.
-
A może jakiś fragment jego oświadczenia, lub chociaż tekstu, w którym deklaruje, że „nieniawidzi żydów”. Coś mi się wydaje, że ocierasz się o oszczerstwo. A to, że „dawniej pisał dla partii”, nie sądzisz, że są przykłady odwrotne? Czy nie można zmienić poglądów? Może i sam na starość wpadniesz w dewocję, taką lub inną – kościelną lub antykościelną? :) Będziesz miał prawo.
19 listopada 2008, o godzinie 01:16
Zdzisław
-
„Ty określarz je mozna powiedzięc jednoznacznie złoczyncy ,kanalie. Czy mógłbys mi podać która ztych osób skazana zostala przez Sad za czyny ktore im przypisujesz prawomocnym wyrokiem”?
-
Zdzisławie drogi, lista złoczyńców i kanalii, nigdy nie skazanych przez żaden ziemski sąd, jest długa. Wszyscy oni czekają sobie na Sąd Ostateczny. Nie sądzisz, że to pokrzepiające?
19 listopada 2008, o godzinie 03:09
Chwilę po zamieszczeniu tego posta zablokowano mi komputer do tej pory.
19 listopada 2008, o godzinie 04:56
Mawar,
bardzo mi pochlebilo porownanie do Zofii, to madra kobieta.
Natomiast nigdy bym ciebie nie porownala do Tischenera czy Hellera. Chacun a son niveau jak mowia Francuzi.
Oczywiscie, ze reszta odwiedza sale sadowe. Ale nie z powodu tych okrzyczanych medialnie spraw o ktorych piszesz. Jedynie dr.G moze miec jakies jeszcze problemy z ta korupcja, bo polskie sadowe mlyny miela bardzo dlugo, ale watpie, czy doprowadzi to do skazania. Dowody slabe.
Czyli caly twoj wywod funta klakow nie jest wart, bo oparty jest nie na faktach, ale na propagandzie, a to kiepski background.
19 listopada 2008, o godzinie 05:03
Glosie Zwykly,
zupelnie nie rozumiem tego klebienia sie pod jakimkolwiek gabinetem.
Takie klebienie sie nie jest oznaka zlej sluzby zdrowia, jest oznaka zlej organizacji.
W koncu wystarczy zalozyc zeszycik w ktorym bedzie sie wpisywalo wizyty na kilka tygodni naprzod.
Ja mam wizyte ( prywatna!!) u specjalisty zabukowana na 18 grudnia. Na tydzien przed wizyta dostane list przypominajacy mi o terminie. Jak nie uprzedze i nie przyjde, to nastepna wizyte za kare dostane za pol roku :)
Czy w Polsce jest to sprawa nie do zrobienia?
Pozdrawiam
P.S. To niekoniecznie musi byc list, moze byc telefon przypominajacy. :)
19 listopada 2008, o godzinie 06:41
Nie wiedziałem i nawet się nie spodziewałem, że w polskim radiu pracuje taki „dorodny” w pełnej okazałości dominujący gej. Co prawda dziwiło mnie czemu taki jeden co to lubił spod różnych nicków tysiące razy słowo gej pisać jest przyszwędany do tego osobnika. Ale teraz jestem przyszokowany tym zawzięciem łoj homokopa łoj znienacka, ależ ulga chłopie, ależ ulga. Mam nadzieję, że albo ten co tam dowodzi w tym radiu na chwilę obecną, a jak nie on to jego następca spowodują, że goście w twoim stylu nie będą mieli wstępu do mediów publicznych.
19 listopada 2008, o godzinie 07:00
W ogóle jestem pod wrażeniem waszych coming autów braci gejowska mediów. Gdyby nie garstka kobietonek to bylibyście jedynymi twórcami standartów. Rzeczpospolita Gejowska i nie pogadasz. N i e m a m o c n y c h!
Tak wygląda Unia Europejska w Ubekistanie.
19 listopada 2008, o godzinie 07:56
Ewo-Joanno,
M. in. kwestię profesjonalizmu i biurokracji w Polskiej służbie zdrowia porusza się w tym artykule poniżej. Ale i z innych powodów gorąco go polecam.
http://wyborcza.pl/1,8884.....tatni.html
19 listopada 2008, o godzinie 08:00
Mawarze
Ale Ty jesteś Kali Odpowiedziałes wszystkim typu Kali i jesteśmy naiwni ty „sprawiedliwy” i pouczasz Nas N2 nie preprosił ,Ewa zosia bis etcetera >ale do tego ze wszycscy Ci nie sa skazani i w swietle prawa sa niewinni to kuz nie Ty wydajesz Sady Puknij sie w głowę i bądztym „sprawiedliwym”
19 listopada 2008, o godzinie 09:05
Głosie
W sprawie wpisu Ewy-J do Ciebie o organizacji słuzby Zdrowia.
Ja też jestem zapisany do lekarza Przychodnia prywatna ,określony dzień godz, tylko jeszcze nie przypominają.
U nas przychodnie wszystkie sa sprywatyzowane od 2 lat i juz bez dlugów.A były potwornie. I zwrot a właściwie wypłacalność tylko ze srodkow NFOZ-u czyli mozna prowadzić służbę zdrowia bez podnoszenia nakładów. Czyli można tylko trzeba chcieć
Pozdrawiam
19 listopada 2008, o godzinie 09:15
Dark Side
Po to mamy Wiki i za to Ją cenimi że starczy do niej zajrzeć by się dowiedzieć ze Strzyg nie istnieje. Istnienie za to Strzygoń.
Strzyga i Strzygoń występują równie często w metanaturze jak i
w świecie wirtualnym w postaci klonów nieckowych takich np. jak te które Gospodarz „kosi” zawzięcie.
19 listopada 2008, o godzinie 09:42
Pragnę zwrócić uwagę ze przynajmniej ostatnio wygląda na to ze z tak zwanych „serwerów”, „prawicowców”, „harcowników” i „bernardynek” ostał się nam Mawar. Apeluję by Mawara chronić i hołubić. Jest nam potrzebny jak PIS, jak Rydzyk, jak Gowin itp.
19 listopada 2008, o godzinie 09:55
Jasnaanielko
Ty znowu w pracy?
19 listopada 2008, o godzinie 09:57
Och EdwarD! Jak ty to zrobiłeś, że się tak wstrzeliłeś?
Podejrzewam jakowąś Strzygę ^_!_^
19 listopada 2008, o godzinie 09:58
EDD – O tej porze to ja włosy myję, loki kręcę i kawę popijam – zaglądając w blog. :)
19 listopada 2008, o godzinie 10:04
„O tej porze to ja włosy myję, (…) zaglądając w blog.”
.
JasnaAnielko, idziesz pod prysznic z laptopem?!
19 listopada 2008, o godzinie 10:05
Prawda ze się nudno zrobiło?
Wujaszek naopowiadał tyle z wyprawy śladami Kołodki ze pobiłby wszystkie rekordy uchachanego a kto wie czy nawet nie Glosa z okresu kiedy Głos miał okres „Dmowskiego łupanego”.
19 listopada 2008, o godzinie 10:07
Za to krakowscy kolejarze – związkowcy już pracują! Zebrali się pod Dworcem Głównym, mają trąbki, mają pompki, mają gaz i gwizdki. Są oflagowani jak należy i będą blokować, bo im się nie chce na średnio stare lata pracować. Ja to chyba jestem niespełna rozumu, bo sobie nie wyobrażam własnej bezczynności. No, chyba że złoży mnie ciężka choroba. Wtedy się z pewnością położę.
Dzień dobry!
19 listopada 2008, o godzinie 10:12
Wiadomość szczególnie bolesna dla blogowych kompleksiarzy takich co to się za wszystko i wszystkich sie wstydzą. Biedni ci Kaczyńscy i tak Włocha Wesołka nie pobiją.
http://www.dziennik.pl/wy.....kiego.html
19 listopada 2008, o godzinie 10:13
Z łaptopem, to tylko w wannie Wassermana! Ja mam stacjonarny z płaskim ekranem. Muszę dopadać osobiście.
Ty sobie za wiele nie wyobrażaj, bo ta blondynka z twojego, mylnego linku mogła być wspomnieniem -10 kg.
Teraz mam więcej piękna na sobie ;)
19 listopada 2008, o godzinie 10:15
Ewo-Joanno,
mam lekarza pierwszego kontaktu w małej osiedlowej prywatnej przychodni (nic ekskluzywnego, przychodnia w blokowisku gierkowskim kolo Jeziorka Czerniakowskiego) z którym umawiam sie telefonicznie na termin. Zwykle tego samego dnia, w okresie nawału zachorowań z opóźnieniem, chyba, że sprawa nagła, ale telefonicznie. Lekarka – nazywamy ja z żoną Egipcjanką, bo jest brunetką i czesze sie trochę jak Panie z fresków – w razie potrzeby kieruje mnie do specjalisty w jednej z sieci przychodni specjalistycznych, prywatnych, z którymi są skojarzeni. Tu może byc czekanie nawet kilka tygodni (chyba, że na skierowaniu jest cito, czyli nagłe, nie baj Bóg)), ale termin ustala sie telefonicznie. I nie czeka się tam w dzikim tłumie, lecz całkiem cywilizowanie. Nie jest tak źle. Jeżeli skierowanie nie jest pilne, a ja chcę mieć badanie szybkie to wtedy płacę.
19 listopada 2008, o godzinie 10:16
Jasnaanielko
I krakowscy kolejarze maja racje. Jak jest dla nauczycieli to czemu nie dla kolejarzy?
^_!_^
19 listopada 2008, o godzinie 10:17
Włoch – wesołek serdecznie wszystkich rozśmieszył. Pani Kanclerz omalguzik w żakiecie nie puścił! A ten nasz……………
19 listopada 2008, o godzinie 10:20
Jasnaanielko
Osiagnelas stan kiedy mieszaja ci sie Strzygonie. Pawel to nie ja,
ja to nie Pawel. On zreszta mlodszy :))
19 listopada 2008, o godzinie 10:28
EDD – czy ty się przypadkiem nie czepiasz? Jak ta Strzyga?
„Sowa bosonoga ceylońska, czyli mumia w badewannie” :*
19 listopada 2008, o godzinie 10:34
Ten Strzygoń!!!
19 listopada 2008, o godzinie 10:36
Panie Kuczynski,
to ja panu powiem dowcip. Ekonomiczny.
Nasza opieka zdrowotna jest od dawna czesciowo sprywatyzowana a czesciowo rozdana do zarzadu rzadom stanowym.
Dziala roznie, na ogol narzekamy :)
A teraz dowcip: Rzad Federalny planuje odebranie stanom sluzby zdrowia. Z powodu niewlasciwego zarzadzania. Jak bedzie dalej, nie wiem, bo to na razie propozycja. Ale chyba sie stanie. :)
19 listopada 2008, o godzinie 10:42
Potwierdzam a propos kolejek w których kłębi się Glos.
W okolicy mego letniska (500 m) jest przychodnia. Nikt z moich sąsiadów tam nie czeka.
Procedura jak opisał Zdzisław i Gospodarz.
Letnisko leży na obszarach nazywanych w slangu warszawsko-krakowskim „prowincją”.
Chyba jednak nie wszyscy znamy tę samą Polskę.
19 listopada 2008, o godzinie 10:48
EDD,
tekst podany przez Dziennik nie jest dokladnie tekstem jaki ukazal sie w AP.
Tu oryginal: http://hosted.ap.org/dyna.....TE=DEFAULT
Tak naprawde to nie jest opinia Amerykanow ale powtorzone opinie Polakow pan Sikorski included.
19 listopada 2008, o godzinie 10:49
Służba zdrowia to taka zaraza która szantażujemy się wszyscy i wszedzie.
Upolityczniony lek przed śmiercią i pragnienie wiecznej mlodosci.
Ja tam się nie skarżę bo w dziedzinie sprzętu medycznego zarobiłem co zarobilem. Następne pokolenia też zarobią bo śmiertelność będzie jeszcze długo wynosiła 100%.
19 listopada 2008, o godzinie 10:52
Ad
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63280
Moj komentarz:
Kompleks Polski.
19 listopada 2008, o godzinie 10:57
W pewnym skrócie problematykę służby zdrowia w nowoczesnym świecie można opisać:
Humanizm i etyka w służbie komercji i władzy
19 listopada 2008, o godzinie 11:07
I krakowscy kolejarze maja racje. Jak jest dla nauczycieli to czemu nie dla kolejarzy?
—
Hmm, tylko że emeryturami pomostowymi objęte będą m. in.
- Prace maszynistów pojazdów trakcyjnych (maszynista pojazdów trakcyjnych, maszynista instruktor, maszynista zakładowy, maszynista wieloczynnościowych i ciężkich maszyn do kolejowych robót budowlanych i kolejowej sieci trakcyjnej, kierowca lokomotywy spalinowej o mocy do 300 KM, pomocnik maszynisty pojazdów trakcyjnych) i kierowników pociągów.
- Prace bezpośrednio przy ustawianiu drogi przebiegu pociągów i pojazdów metra (dyżurny ruchu, nastawniczy, manewrowy, ustawiacz, zwrotniczy, rewident taboru bezpośrednio potwierdzający bezpieczeństwo pociągu, dyspozytor ruchu metra, dyżurny ruchu i stacji metra).
http://orka.sejm.gov.pl/D.....e/1070.pdf
19 listopada 2008, o godzinie 11:17
Początek końca.
http://www.trybuna.com.pl.....2008111908
19 listopada 2008, o godzinie 11:17
„Dystrybucja”sprzetu medycznego i medykamentow na wielu obszarach geograficznych jest bardzo podobna do dystrybucji broni.
Chceny np. sprzedac urzadzenie do zdalnego upieczenia mozgu i sztuczne jelito grube (najlepiej na metry) Kacykatowi Quimbeth.
Natychmiast pojawia sie firma posrednik zarejestrowana bezpiecznie i majaca opinie ze bez niej do Kacykatu nie wejdziesz z towarem. Oba towary wynagaja ogromnej biurokracji, zatwierdzen i potwierdzen, testow i atestow. Firma prowadzona np przez Egipcjanina (moze byc takze Niemiec Nadwolzanski) pobiera X% od wartosci kontraktu.
Wszyscy sa zadowoleni. Producent bo sprzedal, posrednik bo z prowizji zostanie mu 5% i wladze Kacykatu bo 90% prowizji przelewa sie i kipi na ich kontach bankowych. Zadowolonym jest takze pacjent. Zyjmy dluzej!!!
19 listopada 2008, o godzinie 11:22
Andrzej
Ja ironizowalem z tymi kolejarzami.
19 listopada 2008, o godzinie 11:26
Ad
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63286
A gdzie 5% zapyta Paweł L.
Często w kieszeni reprezentanta producenta. Nie można bezkarnie ocierać się o Kacykat.
19 listopada 2008, o godzinie 11:30
Stan
To tylko kontynuacja tradycji średniego i późnego PZPR.
Może nawet ten obyczaj za PRL nie był taki zły – łagodził obyczaje.
W demokracji wygląda to jak wygląda.
19 listopada 2008, o godzinie 11:37
Nie mam zbyt wiele czasu na rozpisywanie się o służbie zdrowia, bo właśnie zamierzam skorzystać z jej pomocy.
Powiem tylko, ze liczę na sojusz lewicy i PIS w obaleniu ustawy o obligatoryjnej prywatyzacji placówek zdrowatnych.
„Reforma” PO nie ma na celu pobudzenia konkurencyjności na rynku usług medycznych. Przyjrzyjcie się prostackim wypowiedziom establishmentu skuponemu przy pani Kopacz i jej „wyrafinowanym” intelektualnie wypowiedziom na temat proponawanych reform. Opór przy tej reformie jest tak mały, bo PO doskonale to taktycznie rozgrywa. Jak potrafi PO rozgrywać korzystne dla siebie rozwiązania, powinien Pan Waldemar Kuczyński wiedzieć z autopsji, bo to PO doprowadziła do upadku UD, chroniąc się przedtem pod jej opiekuńcze skrzydła przed gniewem ludu. Pani Kopacz to Sawicka w czystej postaci, tyle ze bez zarzutów prokuratorskich.
Panu Waldemarowi roponuję jako ekonomoście i politykowi, aby rozłożył na czynniki pierwsze cały mechanizm ekonomiczny zafundowanej nam reformy.
Nikt lepiej od Pana tego przy kawie uczciwiej i wnikliwiej nie zrobi.
19 listopada 2008, o godzinie 11:42
Stan, nie ciesz sie poczatkiem konca, bo to nieprawda. Lewica jak ja chcecie nazywac, czyli partia socjalna musi istniec dla zachowania rownowagi w polityce. Teraz w Polsce jest troche pokrecone, bo najwieksi populisci i socjalisci PiS nazywaja sie prawica ale odbieraja lewicy slogany ideologiczne. Z czasem sie to pouklada i bedzie porzadnie i dwubiegunowo.
19 listopada 2008, o godzinie 11:45
Stan ,
bardzo dobry pomysl – tez sie chetnie dowiem o co tu chodzi z ta reforma pani Kopacz.
19 listopada 2008, o godzinie 11:50
Widzę ze Gospodarza wywołują do spełnienia roli Powszechnej Poradni Ekonomicznej.
Ja bym ma takie „prowokacje” na miejscu Gospodarza odpowiedział: Skomercjalizowałem sie. ^__^
19 listopada 2008, o godzinie 11:52
EDD,
pies ich trącał, ale to zjawsko bezideowośći ma w Polsce szerszy wymiar. Od czasu do czasu staram się za ten stan rzeczy podszczypywać kościł, bo to wzieło się z wielowiekowj tradycji, ale na blogu robię za antyklerykała i jastrzębia.
Sytuacja jest beznadziejna i pozostaje tylko strzelic sobie w szyję i skoczyć do jakiegoś ścieku.
Czy wczoraj oglądałeś Misję specjalną? Wychodzi na to ,że i sopockie otoczenie Premiera też cuchnie. Jak paskudny jest to fetor, być może okaże najbliższy czas.
Jestem chyba zdegenerowany poprzednim ustrojem. Nigdy nie przypuszczałem, że pieniądz z porządnych ludzi może tak szybko zrobić kloakę.
19 listopada 2008, o godzinie 11:57
Stan
Ja jestem tu gdzie jestem skazany na TV Polonia i w zasadzie ograniczm sie do Wiadomosci branych cynicznie. Innaczej (gdybym ogladal wiecej) nie wiedzial bym gdzie zyje.
PS
Lisowa nawiasem mowiac doprowadza mnie do pasji.
19 listopada 2008, o godzinie 11:58
Czy od pasji nie lepsza byłaby FURIA? :)
19 listopada 2008, o godzinie 11:59
Do wieczora!
19 listopada 2008, o godzinie 12:00
Ewa-Joanna
„tekst podany przez Dziennik nie jest dokladnie tekstem jaki ukazal sie w AP.”
.
A to klasyka manipulacji medialnej dla ciemnego ludu:
.
1. Zachodnie źródło zamieszcza na swych łamach materiał swego polskiego korespondenta lub jakiegoś polskiego dziennikarza, w którym są polskie głosy krytykujące czy ośmieszające polityka (w tym wypadku Kaczyńskiego).
2. Polska prasa (w tym wypadku Der Dziennik) przedrukowuje owo zachodnie źródło, podmieniając oryginalnych polskich autorów wypowiedzi na anonimowych „Amerykanów”.
3. A voila:
ciemny lud jest stosownie zrozpaczony: „AMERYKANIE” krytykują i śmieją się z Kaczyńskiego!
Biadaż nam, biadaż – CÓŻ ZA OBCIACH! :)
19 listopada 2008, o godzinie 12:01
Jasnaanielko
Trafilas w 10. Mysle ze nie mialem hamulcow by napisac „pasja”
tylko dlatego ze jest ona dla mnie osobnikiem skrajnie aseksualnym.
19 listopada 2008, o godzinie 12:05
Ech ty seksisto!!!
19 listopada 2008, o godzinie 12:06
Jasnaanielko
To samo jesli idzie o Lisa.
19 listopada 2008, o godzinie 12:14
Pewien mój polski znajomy kiedy jego rozmówca demonstrował „niezwykłą” przenikliwości i wiedzenie przez zasłony maskujące podłość tego świata zwykł był mawiać:
A ja głupi myślałem ze gacie są szczelne.
19 listopada 2008, o godzinie 12:20
Dopisek do
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63302
Uchachany
Czy nie widzisz ze powtarzasz to co dosłownie przed chwilą zostało powiedziane tyle ze jak zwykle z niemądrymi dowcipkami
typu Der…ciemny lud. Oj przenikliwy, przenikliwy..
19 listopada 2008, o godzinie 12:30
Edwarze,
wiedzialam, ze sa szczygly i strzyzyki, ale zeby od razu strzygonie?
Stanie,
na lewicy znam tylko jednego prawdziwego marksiste- leniniste z materialistycznym do bolu swiatopogladem. Taki sie chyba urodzil, ale jest z tym nieszczesliwy. czlowiek nie jest tak skonstruowany.
19 listopada 2008, o godzinie 12:42
Strzyzyk:
http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,533,67500715,67500766.html
Strzygon
http://www.fantasy.dmkhos.....hp?nr=1249
19 listopada 2008, o godzinie 12:50
Edwarze,
czy nie widzisz, że jest pewna różnica między stwierdzeniem Ewy-Joanny (której tu niniejszym dziękuje i gratuluję refleksu):
„tekst podany przez Dziennik nie jest dokladnie tekstem jaki ukazal sie w AP. … to nie jest opinia Amerykanow ale powtorzone opinie Polakow ”
a sformułowaną przeze mnie
KONKLUZJĄ,
że to
„klasyka medialnej manipulacji dla ciemnego ludu”…?
19 listopada 2008, o godzinie 13:10
Uchachany
masz tu szczegóły dot. frontalnego ataku amerykańskich mediów na polskich polityków, bo nie tylko prestiżowa AP przywaliła Polakom z grubej rury:
http://fakty.interia.pl/n.....ow,1213625
Wystarczyło, że zmienił się prezydent w USA a szydło wylazło z worka.
Polityka amerykańskiego „włazidupizmu” Lecha Kaczyńskiego od dawna była powodem do kpin, tyle, że nie tak publicznych, jak teraz.
19 listopada 2008, o godzinie 13:12
„But in three years as head of state, he has made protocol blunders that have raised eyebrows in the carefully choreographed world of foreign diplomacy and made him a frequent butt of jokes.”
.
Z tekstu AP nijak nie wynika, że powyższe stwierdzenie jest cytowaną opinią jakiegoś Polaka. Więc może jednak aż tak bardzo „Dziennik” nie manipuluje?
19 listopada 2008, o godzinie 13:25
Zofia
jak zwykle usiłujesz zademonstrować pewne swoje afiliacje do analfabetyzmu funkcjonalnego:
mój post odnosił się TYLKO do świadczącego o spostrzegawczości i refleksie postu Ewy Joanny, demaskujacego manipulację dokonaną przez Der Dziennik na materiale AP :).
(UWAGA: złośliwe „Der” padło było z najjaśniejszych ust GW swego czasu :D)
Nie mam teraz czasu szukać oryginałów wiadomości wymienionych w materiale Interii i sprawdzać, czy aby i w nich nie zastosowano analogicznego mechanizmu jak wyżej opisany :).
19 listopada 2008, o godzinie 13:30
Zeby byc sprawnym recenzentem mediow trzeba miec pewna chocby elementarna wiedze jak produkt INFORMACJA powstaje.
Wiekszosc mediow o zasiegu globalnym czy tez obslugujacych lokalne rynki informacja o swiecie, a takze firmy obslugojace te media, nie wszedzie i nie zawsze maja swych korespondentow „na miejscu”. Dlatego tez zrodlem infornacji z „miejsca” sa miejscowe media czy miejscowi dziennikarze. Nawet jak korespondent jest na miejscu to czesto jest to tubylec lub z tubylcow ktory, opiera sie na miejscowej sieci kontaktow i konsumpcji lokalnej prasy czy innych publikatorow. Korespondenci nie tubulcy pracuja podobnie.
To naturalnie ze w produkcie jakim jest informacja z Polski 90 % wsadu bedzie „polskie” a nawet sygnowane przez Polakow.
Podobnie jest z informacja z Argentyny, Indii, Rosji czy Bangladesz.
19 listopada 2008, o godzinie 13:41
Edward
„To naturalnie ze w produkcie jakim jest informacja z Polski 90 % wsadu bedzie “polskie” a nawet sygnowane przez Polakow.”
Co Ty powiesz?!
NO W ŻYCIU BYM SIĘ TEGO SAM NIE DOMYŚLIŁ :-)…!
19 listopada 2008, o godzinie 13:42
Wlasnie to dostalam i dedykuje wszystkim blogowym malkontentom. Pocieszajace nie?
.
Dear All,
Due to the financial crisis facing the world at the moment, the light at the end of the tunnel will be switched off to save on electricity costs until further notice.
.
Sincerely,
.
God
19 listopada 2008, o godzinie 13:46
Tak, uchachany Der padło w GW. Był to dowcip głupi ale wtedy przynajmniej świeży . Ty się obnosisz z padliną jak dumny szakal przed szakalką.
I pytanie:
Czy musisz dodawac przymiotnik? Wiem o tobie w tej sprawie wszystko az do znudzenia.
19 listopada 2008, o godzinie 13:52
I jeszcze tlumaczenie, zeby nie bylo znow, ze zadzieram nosa:
.
Moi Drodzy,
W zwiazku z tym, ze swiat stoi w obliczu finansowego kryzysu swiatelko na koncu tunelu zostanie wylaczone do odwolania, by zaoszczedzic na kosztach energii.
Z powazaniem,
Bog
19 listopada 2008, o godzinie 13:54
Ad
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63311
No widzisz, wiesz. A wcale to z twoich wypowiedzi nie wynika. Intelekt Zamaskowany? Usmiechnieta Maska….?
19 listopada 2008, o godzinie 13:55
Mawarze,
to ja pamiętam przytaczane przez Ciebie słowa Narciarza.
Najwyraźniej wyznaje on kubusiopuchatyzm: im bardziej powtarza, że jesteś kłamcą, tym bardziej wydaje mu się, że jest wiarygodny.
dark side,
czasem takie apele są użyteczne, inicjatywa godna i chwalebna, ale czemu masz nie zmienić jeszcze z 5 razy zawartości szafy i przeprowadzić się ze 3 razy, tego nie chwytam…
19 listopada 2008, o godzinie 14:12
Do fachowców od komputerów
Pytanie na 5 bo w słowniku nie znajduje tlumacznia
1. Co to znaczy Downoload
2. i co znaczy Upoload
19 listopada 2008, o godzinie 14:13
Ciekawsze jest co innego:
dlaczego walterownia dowala teraz PO na przykładzie Drzewieckiego…?
.
I to w sposób wyjatkowo CZYTELNY: „znaleźliśmy stare amerykańskie kwity policyjne na Drzewieckiego, że przylał żonie – znajdziemy i jeszcze starsze milicyjne peerelowskie NA KOGOŚ INNEGO, za to samo, JEŚLI BĘDZIE TRZEBA :).”
.
Donacja HGW na Legię ITI to ZA MAŁO…?
.
19 listopada 2008, o godzinie 14:15
Zdzislawie
Czy juz czytasz Ossendowskiego i innych?
19 listopada 2008, o godzinie 14:19
uchachany
Bylo nie bylo uwazam ze jestes bystrzejszy od Kaczynskiego.
Dlaczego go nasladujesz i piszesz niejasne insynuacje.
Co chciales powiedzies o tym co jest wazniejsze?
19 listopada 2008, o godzinie 14:20
Przed sejmem odbywa sie demonstracja ZNP
Patrząc na uczestników, nie dziwie sie stanowi Polskiej Oświaty
We Francji ,przynajmniej kiedys tak było, na studia mizna sie bylo dostac bez egzaminów. Chyba jedna uczelnia wymagal egzaminów wstępnych to Uczelnie Pedagogiczne. Z opowiadania kuzynki ktora zostala nauczycielka,chcąc zwiększyć swoje szanse na dostanie sie na studia pedagogiczne, podjeła wcześniej studia uniwersytecki.
19 listopada 2008, o godzinie 14:28
Mawar,
a ja w ramach rozwoju funkcjonalnego Twego umysłu, przytoczyłam informację, że nie tylko AP pozwoliło sobie skrytykować polskich polityków.
Wiem do czego zdążasz, ale przyjmij najpierw do wiadomości, iż korespondentami AP i innych zagranicznych mediów w Polsce, w tym amerykańskich – są osoby, kt
W tym gronie są także rdzenni Polacy lub osoby z polskimi nazwiskami i polskimi korzeniami.
Twoja wolta -Amerykanin by tak nie napisał, przepisał co przeczytał w polskich mediach- jest dosyć śmieszna, bowiem nawet rdzenny Amerykanin, który zna język polski może sobie do woli wysłuchiwać to co nasi politycy mówią, piszą czy wygłaszają ex cathedra.
Korespondenci obcych mediów i agencji informacyjnych – słuchają polskiego radia, oglądają telewizje, czytają polskie gazety i bywają w polskim parlamencie, wchodzą na strony internetowe polskich polityków i mogą sobie poczytać to, co np. wygłaszał polski prezydent na KUL.
A potem mogą skonfrontować swoje doświadczenie zdobyte z autopsji, z tym co piszą polscy dziennikarze w polskich mediach.
Nie jest tak, że zagraniczni korespondenci przepisują informacje polskich dziennikarzy.
Także maja oczy i uszy, stosują własny warsztat dziennikarski oraz mają własny rozum.
Nie rób z nich bezwolnych idiotów, bo nimi nie są.
Wina nie leży po stronie dziennikarzy, czy to polskich, czy zagranicznych – ale po stronie polityków, którzy sami nie bardzo wiedzą co gadają i są tak zadufani w sobie, ze nawet nie czytają tego, co potem można odczytać ze stenogramów na ich własnych stronach internetowych – vide pan prezydent RP.
Każdy prominentny polityk swoim działaniem rysuje obraz Polski w oczach innych ludzi.
I jak gada głupoty, to nie tylko do fanów z własnego grajdoła.
19 listopada 2008, o godzinie 14:31
To co wyżej nie jest adresowane do Mawara, ale do Uchachanego,
Mawar – przepraszam.
19 listopada 2008, o godzinie 14:36
Edwardzie,
pęka żelazna zasada, że walterowania ciora tylko PiS, a oszczędza PO. Musi być z jakichś względów wielce niezadowolona z dotychczasowych pupilków :).
.
A to gra dla niej wielce ryzykowna: w końcu już kilka lat tresuje swoje lemingi w utrwalaniu westernowego schematu, że Bracia Kaczyńscy to ponurzy mordercy z Dzikiego Zachodu Bracia Dalton, a Tusk to anhelliczny Lemoniadowy Joe – nadzieja na przywrócenie prawa w miasteczku :)
.
Wymowa gołych faktów jest dla Drzewieckiego dosyć bezlitosna:
http://wiadomosci.onet.pl/4183630,33,1,1,relacjetv.html
http://forum.gazeta.pl/fo.....a=87418620
19 listopada 2008, o godzinie 14:47
EdwarzeDD
Ossendowskiego jeszcze nie czytam.czekam na przyjazd wnuka
19 listopada 2008, o godzinie 14:59
Edwardzie,
Widzę, że jesteś zwolennikiem nowej idei w polityce społecznej: nic nie widzę, nic nie słyszę, niczego nie dostrzegam!
19 listopada 2008, o godzinie 15:35
Uchachany
Troche nie na temat:
Co to jest „ciora”? Domyslam sie ze czasownik i ze slang. Jestem zainteresowany gdzie? (jakim srodowisku spolecznym) kiedy? (w jakim stanie emocjonalnym) i po co?(w jakim znaczeniu) sie go wyglasza?
Glos
Czytasz co chcesz i jak chcesz. Ja WIDZIALEM sprawnie dzialajaca przychdnie na prowincji.
19 listopada 2008, o godzinie 15:38
Zdzislawie
Bede smierdzaco dydaktyczny:
Link do slownika angielskiego
http://www.ling.pl/
19 listopada 2008, o godzinie 15:51
Download
http://pl.wikipedia.org/wiki/Download
Upload
http://pl.wikipedia.org/wiki/Upload
19 listopada 2008, o godzinie 16:00
To „ciora”. Moze ktos inny wyjasni?
19 listopada 2008, o godzinie 16:16
Edwardzie,
„ciora” to od „ciorać”; nie słyszałeś tego terminu, że ktoś został „ściorany” („przeciorany”) lub że ktoś kogoś „ciora”…?
.
Rezcz jest istotna o tyle, że mamy tu dwie dwie ewentualności:
.
1. Albo mamy do czynienia ze zwykłym napomnieniem PO, by zaczęło spłacać długi wdzięczności wobec sponsorów, więc więcej takich materiałów może nie być (o ile tylko PO będzie powolna tym żądaniom).
2. Albo to przygotowanie do nowego rozdania.
Będzie ono obejmowało obrzydzenie lemingom PO na sposób podobny, jak obrzydzono PiS. Wtedy tego typu materiałów będzie cały wysyp.
Wszystko zaś po to, by zrobić miejsce dla jakiejś nowej siły politycznej, która w odpowiedniej chwili wyskoczy jak diabeł z pudełka :).
Ale grą wstępną będzie zrobienie gołoborza politycznego, czyli – kontynuując cioranie PiSu – ścioranie także i PO, po to, by przeciętny leming poczuł się zawiedziony i bezprizorny już z każdej strony.
Wtedy jest szansa, że na zasadzie „na bezrybiu i rak ryba” łyknie to, co mu się umiejętnie i w odpowiednim momencie podsunie.
Pomóc tym planom może kryzys gospodarczy, bo wtedy PO będzie łatwiejszym celem.
To oczywiście ciężka i ryzykowna operacja, bo bardzo długo i wytrwale pompowano Platformę i będzie niełatwo TAKŻE I JĄ teraz zgilotynować :)
.
Pewne przesłanki świadczą za punktem 2.
Ot np. w superwizjerze ściorano także i Kaczmarka, a to wszak santo subito świadek koronny kaczych zbrodni :).
.
Nie mam teraz czasu przedstawiać szerzej innych przesłanek, a także swoich podejrzeń co do charakteru pasztetu, który może być w przyszłości zaserwowany ciemnemu ludowi na pozamiataną już nie tylko z PiS, ale i z PO scenę polityczną :).
.
Jedno co obserwuję, to niejakie zdezorientowanie rozwojem sytuacji salonu michnikowskiego :)…
19 listopada 2008, o godzinie 16:17
Szukam w sieci „ciorania” by zrozumiec kontekstowo co to „ciorac”. Idzie jak z kamienia. 3 konteksty i dalej nie wiem.
1)”wole to niz ciorac lub pic… a chlopaka sie trzymam bo szaleje za nim moj najlepszy przyjaciel od 1,5roku ponad kocham go”
2)to ufam ze bedzie zabawa w cioranie ale i tak upoarci na multipack polec jeszcze jakąs dziure w beskidach wazna informacja jest taka ze pewnie pojedzie zielona osoba jesli chodzi o jaskiniowanie
3)”nie wolno mi pod zadnym pozorem dwoch rzeczy : 1)ciorac i 2)zdradzac. drugiego sie nie obawia bo wie e nic takiego sie nie stanie a co do pierwszego to mnie uswiadomil ze jesli sie dowie a na bank sie dowie bo zna ludzi ode mnie z osiedla to mi pocisnie”
19 listopada 2008, o godzinie 16:25
EDD i Andrzeju
Dziękuje za linki.
EDD mozesz być dydaktyczny ja się chętnie uczę,że nie zawsze mi to wychodzi to już inna sprawa. Czsami mi wstyd pytac bo to niby proste ,ale jakoś nie wychodzi,exeplum Ossendowski.
A juz w tych zakładkach mam tyle tych różnych stron że czasami się gubię.Ale po jakimś czasie (metoda prób i błędów) dochodzę do jako tak pozytywnych wyników.
Pozdrawiam
19 listopada 2008, o godzinie 16:36
Zdzislawie
To ja sie wstydze. Mam jeszcze lepsza rzecz:
http://www.slownik.ukraincow.net/
Mozesz tlumaczyc „mniej wiecej” z kilku na kilka jezykow.
Zakladki?
Pogrupuj to sobie tematycznie w teczki.
19 listopada 2008, o godzinie 18:06
EDD. Dzięki będę próbował
19 listopada 2008, o godzinie 18:56
Ciorać = tarzać się w błocie.
19 listopada 2008, o godzinie 18:58
http://consolamentum.salo.....index.html
Tu jest bardzo perwersyjne sformuowanie o tym, że muszę jeszcze przecierpieć. Wiem, że prucz perwersji zawiera się tu realizacja Policyjnej zasady o „dwutorowości”. Gdyby ustawa przewidywała fakt, że dwutorowością można wzmacniać jednotorowość to nie byłoby to używane. No, ale to dygresja gdyż ktoś mógłby w sposób mimowolny pomyśleć, że można komuś zasugerować, że jest otoczonym gównem, potem coś przeciwnego itd i to już byłoby działanie zgodne z prawem.
Ponieważ osobnik ten zdradził się jakby właśnie dla zdradzenia, iż posiada dane nie tylko z ew spyware, ale też od tych panów policjantów to „podaję tym samym rękę”. Jeśli będzie rozpowszechniał kodem dane to będzie to robił w następstwie mojego niekoniecznego ujawnienia go. Jak to stosuje się wobec całej masy ludzi. Bo przecież publiczny lincz ograniczony do kilkunastu osób nie jest publiczny. Co jakiś czas tylko wyjdzie jakiś produkt dla szerszej publiczności. Pamiętajmy jednak, że pełny skan mojej osoby posiada tylko główny scwelacz. Cała grupa pozostała kaskadowo opada o choćby stopień mniej. Na środku znajduje się grupa dziennikarska, a społeczeństwo ogląda tylko film. Tylko jęki są prawdziwe.
PS Zaciekawiło mnie wymienienie nazwiska kolegi z blogu łudzkiego. Gdyż pomyślałem sobie wczoraj o nazwisku Wołodźko jako o czymś mało szlacheckim.
19 listopada 2008, o godzinie 19:00
dark side,
w obecnej sytuacji też zrobiłbym to samo co Autor przytoczonego przez Ciebie tekstu.
P.S.
Podzielam Jego ocenę.
19 listopada 2008, o godzinie 19:03
Ja WIDZIALEM sprawnie dzialajaca przychodnie na prowincji.
_____
Edwardzie,
Pytanie 1
Gdzie widziałeś, ile przychodni, i na czym polegała sprawność owego działania tych przychodni.
Pytanie 2
Czy jechałeś kiedyś w Łódzkiem ambulansem na sygnale i pielęgniarz zrobić ci chciał zastrzyk rozluźniający, jak nie to co być zrobił w tej sytuacji, gdybyś miał ręce i nogi ścisło przywiązane do noszy?
Pytanie 3
Co powiesz jak Stan wróci z „transformowanej” przychodni z lewą nogą przyszytą w miejsce prawej i odwrotnie. odpowiedź A. Tak jest na całym świecie. Odpowiedź B. Czy teraz jesteś za prywatyzacją służby zdrowia. Odpowiedź C. Czy jeszcze raz wrócisz do tej samej przychodni na przeszycie rąk: lewej w miejsce prawej i odwrotnie.
19 listopada 2008, o godzinie 19:10
W mojej okolicy wiekszość przychodni jest prywatna.(POZy i specjaliistyka). Ostało sie kilka państwowych służacych głównie jako parawan dla urzędniczych synekur. Pacjenci nawet nie zauważyli zmian własnościowych. Szpitale w większości państwowe, chociaż i tu pojawiają się pierwsze prywatne perełki.
19 listopada 2008, o godzinie 19:24
dark side,
aż takim idealistą to ja nie jestem. Trochę (wolno) uczę się od Edwara, który pouczał, że można akceptować złodzieja, jeżeli przynosi on swoim działaniem korzyści państwu.
Mój ulubiony polityk, b. minister spraw zagranicznych Cesarza Francuzów, Tallejrand miał
swoje zasady w tym fachu. Otóż gdy nie spełnił on próśb Polaków w wiadomej sprawie o charakterze politycznym, to zwrócił łapówkę.
Natomiast sam Cesarz już tak wyrafinowany nie był, bo łapówkę, którą otrzymał od Walewskiej jedynie ochoczo skonsumował.
Ja bym na jego miejscu zrobił darczyńcy ofiarę z siebie.
19 listopada 2008, o godzinie 19:33
Głosie
Przeczytaj wcześniej Zdzisława zrozum kontekst i nasze wyrywkowe obserwacje.
W Łodzi i gdzie indziej popełniono wiele zbrodni. Twój argument delikatnie mówiąc niemądry.
Nie wiedziałem, że w przychodniach wykonuje się takie chirurgiczne zabiegi. Pacjent do tej przychodni przychodzi i po zabiegu odchodzi. Tego nigdzie na świecie nie ma!
^_ /_^
19 listopada 2008, o godzinie 19:33
Piotruś
Dziękuję. Przyda się.
19 listopada 2008, o godzinie 19:43
Według przewodniczącego NSZZ „S” Janusza Śniadka, rządowa reforma emerytalna godzi w bezpieczeństwo wszystkich obywateli. „Problem dotyczy maszynistów, pilotów, ratowników medycznych, którzy – jak wykazał to Instytut Medycyny Pracy – ze względu na szybszą utratę sprawności, a co za tym idzie zwiększoną możliwość popełnienia błędu, będą stanowili zagrożenie dla bezpieczeństwa iázdrowia nas wszystkich – uważa Śniadek.
http://wiadomosci.onet.pl/1865762,11,1,1,item.html
—
Pan Śniadek „łże jak bura suka”. Raz, że wymienione zawody w myśl nowej ustawy łapią się na pomostówki, a dwa – przykład jak to wygląda teraz (ponoć wspaniale)
http://www.gp24.pl/apps/p...../619791338
19 listopada 2008, o godzinie 19:45
głosie,
właśnie wróciłem z Akademii Medycznej, gdzie student po zdaniu wstępnego egzaminu testowego robił mi resekcję zęba. Trwało to długo. Pod koniec zabiegu zaczeło się wokół mojego fotela gromadzić coraz więcej białych fartuchów. Z praktyki wiem, że takie zamieszanie oznacza możliwośc zejścia. Studentowi cały czas trzęsły się ręce. W pewnym momencie pomysłałem sobie, co czują kobiety kiedy taki szmondak dotyka je takimi rękoma.
Żal mi było, że mogę już nie powiedzieć Edwarowi dobranoc.
Tymczasem student zaczął się posiłkować wiedzą podrzucaną mu przez białe fartuchy i po złamaniu zęba szukał przestraszony pozostałości, by w końcu zaszyć pozostałość jakimś cienkim sznurkiem. Po wyjściu z budynku Akademii zacząłem iść do kolejki w odwrotnym kierunku niż powinienem.
Przez cały zabieg miałem wrażenie jak bym słuchał koncertu muzyki młodzieżowej.
19 listopada 2008, o godzinie 20:00
Właśnie boli mnie serce. Czy ktoś kto praktykuje mechanizmy budzenia zaufania przez wrzutomózgowe praktyki budowania więzi wiarygodnościowej nie może stać się kimś w rodzaju antykaszpirowskiego?
19 listopada 2008, o godzinie 20:14
Stan nie wiedziałem, że stałeś się ludzkim zwierzątkiem doświadczalnym. Rynek doświadczeń medycznych w Polsce jest bardzo interesujący z dwóch zasadniczych powodów. Pierwszy jest taki, że on umyka zupełnie fiskusowi. Powód drugi jest taki, że poza eksperymentowaniem hormonami na trzustce, zazwyczaj testowanie nowych leków lub nowych terapii może odbywać się kosztem zdrowia pacjenta. Jak wiadomo testy farmakologiczne i terapeutyczne w Polsce i na świecie nie są dowolne, lecz są ściśle reglamentowane. Celem reglamentacji jest uczynienie testów i eksperymentów jak najbardziej humanitarnym dla ludzkich zwierzątek doświadczalnych. Tak więc na pewno jeśli nastąpi uszkodzenie jakichś narządów, pogorszenie zdrowia, czy też nawet zejście z tego świata, koncerny farmaceutyczne dołożą wszelkich starań, aby pogorszenie to stało się możliwie najbardziej humanitarne dla was. Jednego jednak koncerny w Polsce nie zrobią w taki sposób jak przy testowaniu leków w krajach zachodnich. Koncerny nie wypłacą mianowicie odszkodowania za szkody spowodowane testami ludzkim zwierzątkom doświadczalnym mieszkającym w Polsce. Nie wypłacą ponieważ nie ma takiej potrzeby! Część zysku zaoszczędzonego na minimalnych wypłatach odszkodowań poprawia bilans koncernów farmaceutycznych. Lekarze z tego nie korzystają, ani nie przyczyniają się do tego stanu rzeczy – są szczodrze wynagradzani, to nie ich zasługa, że koncerny zarabiają. Kto więc bierze pieniądze. Odpowiedź jest zaskakująca – NIKT. Można powiedzieć, że w tej dziedzinie nie stwierdzono istnienia zbyt dużej korupcji, natomiast stwierdzono naszą rodzimą głupotę. Tak więc jeśli będziecie się poddawać testom i eksperymentom medycznym z braku innego wyboru, to pierwsza rada jest taka nie róbcie tego pochopnie. Lepiej już wystać sie w kolejkach i poczekalniach i być leczonym sprawdzonymi metodami i terapiami. Porada druga jeśli zdecydujecie się na coś takiego, to możecie być pewni, że procent sukcesu nie jest zbyt duży, a ryzyko większe. Za podejmowanie tego ryzyka i narażanie się na pogorszenie zdrowia, przysługuje wam odszkodowanie od firm farmaceutycznych. I powinno to być stosunkowo duże odszkodowanie!
19 listopada 2008, o godzinie 20:21
Tak wiec pierwsze pytanie ludzkiego zwierzątka doświadczalnego mieszkającego w Polsce adresowane do młodego lekarza, który zarabia na testach na swojego nowe Volvo S-80 brzmieć powinno. Panie doktorze! lub Pani doktor! W jakich przypadkach przysługuje mi odszkodowanie jeśli nastąpi pogorszenie mojego zdrowia, jaka jest procedura uzyskiwania takiego odszkodowania (ile trwa + plus do kogo można się odwołać, kto nadzoruje i kontroluje) i najważniejsze ile może ono wynosić np. jeśli zostanę na trwale inwalidą w 5%, 10%, 15% etc.
19 listopada 2008, o godzinie 20:21
Głosie do Twojego.Ja WIDZIALEM sprawnie dzialajaca przychodnie na prowincji.
I pytanie 2.
Czy jechałeś kiedyś w Łódzkiem ambulansem na sygnale i pielęgniarz zrobić ci chciał zastrzyk rozluźniający, jak nie to co być zrobił w tej sytuacji, gdybyś miał ręce i nogi ścisło przywiązane do noszy?
Odpowiem Ci na tak na ten dramatyczny opis.
Pilęgniarze to zwyrodnialcy, ale myslący złozyli związek zawodowy i długo bylinie do ruszenia. W prywatnym pogotowiu to by było nie do pomyślenia. (wyrzucenie z pracy)
I najważniejsze to było pogotowie pracujące w/g obowiązującego modelu Służby zdrowia.
Pozdrawiam
19 listopada 2008, o godzinie 20:25
Leczenie jakie mi zaordynowano teraz to słaby bodziec negatywny – i w sensie stanu serca nienajgorszy mimo że dodatkowo upokażający.
Czy wy maso ogromna ludzi jesteście tak zahipnotyzowani by nie zrozumieć, że są to dwaj psychopaci (z których jeden jest aktywny w 97 % przypadków, a drugi wspomagający, a w 3 % odwrotnie)?
19 listopada 2008, o godzinie 20:30
Porada elementarna o podstawowym odruchu samozachowawczym.
Mam jeszcze jedną poradę dla ludzkiego zwierzątka doświadczalnego mieszkającego w Polsce. Pierwszą rzeczą jaką zwierzątko powinno wiedzieć, to jest to, że ludzie, czyli yuppies, którzy zarabiają na zwierzątkach, niezależnie od tego w jakim zawodzie pracują, nie są wcale przyjaciółmi zwierzątek, nawet jeśli co innego twierdzą oni sami, gazety, TV czy też politycy, bądź też cacy „autorytety”. Tak więc jeśli przypadkowo jesteś ludzkim zwierzątkiem, a spotkasz na swojej drodze człowieka – uciekaj, uciekaj ile tylko sił w nogach! (to naprawdę dobra darmowa porada).
19 listopada 2008, o godzinie 20:43
Porada udzielona przez hodowcę rzeczonych ludzi jest prawdziwa.
Ludzkie zwierzątko doświadczalne podziela opinię, ale jeszcze gorąco w klatce piersiowej nie ustąpiło. Mimo, że ból ustąpił.
19 listopada 2008, o godzinie 20:55
Stan! ^*^ Gdzieś ty poszedł???!!! Pogięło cię?
19 listopada 2008, o godzinie 20:56
Soulgarden
- wezwij pogotowie, albo poproś kogoś z rodziny by wezwał lekarza. bo to nie żarty.
19 listopada 2008, o godzinie 21:04
spierdalaj Zofio
19 listopada 2008, o godzinie 21:26
Głosie
Gospodarz założył szlaban na twój K…dołek. Ja szukając przyczyny dla skutku, jakim jest Grzegorz K. przeglądam Witkacego. Znalazłem tam słówko dla ciebie, którego możesz, (jeśli Gospodarz pozwoli) używać.
Otóż Jan Maciej Karol Wścieklica pochodzi ze wsi Niewyrypy Dolne.
Do wykorzystania.
19 listopada 2008, o godzinie 21:39
Zofio, stres nagły na tle stresu przewlekłego jeśli połączy się z nagłą zmianą postawy ciała (podobno może to wpływać na mechanikę przepływu krwi przz serce u niektórych osób bardzo niekożystnie, rozregulowująco) może powodować chyba dolegliwości, których nie trzeba badać przez pogotowie.
Rzeczywiście zadażały się sytuacje gdy w nerwach byłem narażaony kilka razy na wypadek samochodowy lub sytuację źle wpływającą na serce. Myślę, że ośrodek żydowski asekuruje znaczne zwiększenie prawdopodobieństwa takich wydażeń gdyż czego mu się wydaje może być pewny? W tym kontekście zmartwienie musi być zasygnalizowane, ale dokładnie musi.
19 listopada 2008, o godzinie 21:48
Edwardzie,
Naprawdę myślisz, że chce zostać wójtem zatęchłego grajdoła…
„”Jan Maciej Karol Wścieklica” to w dorobku Witkacego (1885-1939) sztuka niezwykła. Jej akcja ani na jotę nie wykracza poza ramy realistycznego prawdopodobieństwa. Próżno szukać w niej groteskowej fantastyki, purenonsensu, drwin z praw logiki, fizyki, biologii. Mało też we „Wścieklicy” metafizyki, dużo za to…zdrowego rozsądku.
Do wsi Niewyrypy Małe wraca chłop samouk. W dalekim mieście zrobił olśniewającą karierę polityczną. Jednak zawiła i bezwzględna gra o władzę zabiła w nim to, co najcenniejsze – prawdziwe „ja”. Teraz Wścieklica chce już tylko orać ziemię i hodować bydło. Ma nadzieję, że sielski spokój pozwoli mu odnaleźć dawnego siebie. Sprawy zaszły wszakże za daleko. Okoliczna ludność nie pozwoli mu na zabawy w medytacje. Chłopi błagają Wścieklicę, by został wójtem.”
19 listopada 2008, o godzinie 21:49
Zofio! Chyba sobie musisz strzelić jakiegoś mocnego drinka :D
19 listopada 2008, o godzinie 22:09
Prawdę mówiąc bliższa jest mi postać Grzegorz K. Jak wiadomo już dziś w mającej dopiero powstać historii, Grzegorz K. sołtys wsi Brzózka, w przyszłości zostanie gangsterem i aniołem. … Często występującym jednocześnie jako ofiara i oskarżony w kilku głośnych procesach przed Panem Bogiem, o naruszenie poczucia sukcesu i dumy z III RP, niejakiego Waldemara Qu (jej _ III RP współautora).
19 listopada 2008, o godzinie 22:47
Do dyskusji o klamstwach Mawara wkroczyl blogowicz zeen:
zeen Says:
listopad 19th, 2008 at 1:55 pm
Mawarze,
to ja pamiętam przytaczane przez Ciebie słowa Narciarza.
Najwyraźniej wyznaje on kubusiopuchatyzm: im bardziej powtarza, że jesteś kłamcą, tym bardziej wydaje mu się, że jest wiarygodny.
.
Zeenie i Mawarze, obaj jestescie ohydnymi klamcami, o ile nie przytoczycie linku do mojej wypowiedzi. Pamiec zeena nie jest dowodem, tak samo jak nie sa dowodem oswiadczenia Mawara.
19 listopada 2008, o godzinie 23:06
Narciarzu2 – czy uspokoisz się, kiedy powiem (kolejny raz!), że ja pamiętam początek tej awantury? Że to Mawar napadł na ciebie za podanie linku do fotki, na której widniał poseł Gosiewski, taki jak to on potrafi? Nie powiedziałeś ani słowa o jakiejkolwiek ułomności pana posła, który nawiasem mówiąc ze swego wyglądu nie robi problemu i lubi być fotografowany i filmowany. To Mawar miał i nadal ma problem, chociaż kwestia była wałkowana prawie tak samo beznadziejnie długo, jak inna dyskusja o kolorze oczu, gdzie też główny atakujący pomylił osoby, które tekst źródłowy, bez złej intencji napisały.
Obie wymiany zdań były o wiele dłuższe, niżby na to zasługiwały.
Proponuję przychylić się do apelu dark side i dać spokój.
Oni NIGDY nie przepraszają. Za nic.
19 listopada 2008, o godzinie 23:09
Opierajac sie na swojej niezawodnej pamieci, Mawar znowu klamie w swoim wpisie:
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63246
.
Otoz nie bylo ani troche tak, jak opisuje Mawar. Po pierwsze, mojego wpisu nie da sie znalezc nie dlatego, ze go ocenzurowal Gospodarz, ale dlatego, bo taki wpis nigdy nie powstal. Po drugie, nigdy nie napisalem, ze że Gosiewski “wygląda pokracznie”, bo jest z PiS, jak to raczy insynuowac Mawar. Napisalem, ze Gosiewski ma obslizgly usmiech. PiSu w tym kontekscie nie wspomnialem. Po trzecie, nie zignorowalem uwagi Mawara, ktora nie byla o zadnej wrodzonej wadzie, tylko na temat wozka inwalidzkiego, ktorego rzekomo nie zauwazylem na zdjeciu. Nie zauwazylem, bo na zdjeciu zadnego wozka nie bylo, zas o zadnej „wadzie” Gosiewskiego nie mialem zielonego pojecia, o czym Mawara poinformowalem. Myslalem, ze ta informacja zakonczy sprawe, ale Mawar kontynuowal insynuacje, ze wysmiewalem sie z kalectwa Gosiewskiego. Jak widac, nadal je kontynuuje.
.
Jedyna prawda w wypowiedzi Mawara to jest stwierdzenie, ze Google aż tak głęboko nie indeksuje. Rzeczywiscie, Google nie indeksuje w dziedzine wypowiedzi, ktore nigdy nie istnialy.
.
Ewo-Joanno, nie ma mowy o zadnym podaniu czegokolwiek Mawarowi. Sprawa nie kwalifikuje sie do podania. Ona sie kwalifikuje do przypominania, poniewaz Mawar usiluje odgrywac role jedynie sprawiedliwego. Gdyby nie odgrywal takiej roli, to sprawe moznaby pokryc litosciwym milczeniem.
.
Ale skoro Mawar oraz zeen swietnie pamietaja, to raz kolejny wzywam Mawara i zeena do podania dowodow. Bez dowodow obaj sa ohydnymi klamcami i oszczercami, i o tym nalezy pamietac czytajac ich wypowiedzi.
19 listopada 2008, o godzinie 23:13
Jasna Anielko:
jak napisalem, przypomnialem klamstwa Mawara, poniewaz Mawar usiluje odgrywac role sedziego. Moje wpisy na ten temat to nie jest dyskusja ani z Mawarem ani z zeenem. Ja nie dyskutuje, ja informuje nowych blogowiczow. Wiecej informowac na ten temat nie bede, chyba ze pojawia sie nowi dyskutanci.
19 listopada 2008, o godzinie 23:29
I tym optymistycznym akcentem ^*^ unosząc nieco brwi można zakończyć.
Dobranoc. *!*
19 listopada 2008, o godzinie 23:31
Głosie
Wzbogacony dziś przez Piotrusia o nowe słowo „ciorać” chciałem ci pomóc wyjść z trudnej sytuacji, kiedy nie możesz wyrazić prawdziwie smaku swych przemyśleń.
Dlatego podałem ci te Niewyrypy.
Bryki bywają pomocne, Wiki także. Nie mniej, jeśli już podejmujesz sprawę to przynajmniej zapoznaj się z końcem. Tego chyba w Wiki nie ma.
19 listopada 2008, o godzinie 23:44
Zakończę falę wpisów, co kto pamiętał.
Link do fotografii dal Torlin.
Wpis Narciarza
http://kuczyn.com/2007/08/22/jak-nas-rewidowali-wspomnienie/#comment-32416
Komentarz Mawara
http://kuczyn.com/2007/08/22/jak-nas-rewidowali-wspomnienie/#comment-32424
Odpowiedź Narciarza
http://kuczyn.com/2007/08.....ment-32427
19 listopada 2008, o godzinie 23:45
Trochę poklikałem i wyklikałem:
# narciarz2 Says:
.
„widząc zdjęcia p.Gosiewskiego dziękuje Bogu, ze nie jestem politykiem”
.
Coś mi się wydaje, że od tego się zaczęło.
19 listopada 2008, o godzinie 23:46
No proszę – googlanie symultaniczne. Ciekawe czy kiedyś będzie to dyscyplina olimpijska :)
19 listopada 2008, o godzinie 23:52
„a pamiętam początek tej awantury Że to Mawar napadł na ciebie za podanie linku do fotki, na której widniał poseł Gosiewski, taki jak to on potrafi? Nie powiedziałeś ani słowa o jakiejkolwiek ułomności pana posła, który nawiasem mówiąc ze swego wyglądu nie robi problemu i lubi być fotografowany i filmowany.”
.
I po co się zarzekać? „Ja pamiętam”. Lepiej poszukać.
19 listopada 2008, o godzinie 23:58
„Po trzecie, nie zignorowalem uwagi Mawara, ktora nie byla o zadnej wrodzonej wadzie, tylko na temat wozka inwalidzkiego, ktorego rzekomo nie zauwazylem na zdjeciu. Nie zauwazylem, bo na zdjeciu zadnego wozka nie bylo, zas o zadnej “wadzie” Gosiewskiego nie mialem zielonego pojecia, o czym Mawara poinformowalem. Myslalem, ze ta informacja zakonczy sprawe, ale Mawar kontynuowal insynuacje, ze wysmiewalem sie z kalectwa Gosiewskiego. Jak widac, nadal je kontynuuje.”
.
Kolejna alternatywna wizja przeszłości :)
I do tego jeszcze sam wywołujący zamieszanie – razi tekstem „jak widać nadal je kontynuuje” :)
Masz rację narciarzu – pełno tu „ohydnych kłamców”. Dowodem na to – Twoja pamięć :)
20 listopada 2008, o godzinie 00:01
http://www.rp.pl/artykul/2,221886.html
.
Od wyborów mamy do czynienia z niesłabnącą wojną prowadzoną na linii rząd – opozycja, czyli dokładnie z tym samym, co było naszym doświadczeniem w latach 2005 –2007. Słowa „dureń”, „głupek”, „debil”, „osioł”, „matoł”, „cham”, „pijak”, „paranoik” padają gęsto między politykami. Ilość protestów społecznych, demonstracji i strajków nie osłabła, a nawet się nasiliła. Działają komisje śledcze mające dorżnąć opozycję. Przeprowadzono próbę brutalnego przejęcia nie tylko mediów publicznych, co było udziałem także ekip poprzednich, ale także ubezwłasnowolnienia nadawców prywatnych.
Pedofilom premier odbierał prawo bycia ludźmi, min. Ewa Kopacz chciała ewidencjonować kobiety w ciąży, by zapobiegać nielegalnym aborcjom, a na działaczy PZPN nasyłano podporządkowane politykom urzędy skarbowe i prokuraturę. Trwa nieustanna wojna na linii prezydent – premier. A jednak tabuny komentatorów powtarzają jak mantrę, że „rok rządów PO przyniósł spokój, poprawę klimatu i języka debaty publicznej”. Skąd to poczucie spokoju i wyciszenia, jakie – rzekomo – ma nam towarzyszyć w ostatnim czasie?
20 listopada 2008, o godzinie 00:17
Ja, niby porucznik Colombo, skoro się pożegnałam, to jeszcze raz wejdę… Zajrzałam do Studia Opinii a tam taka mądrość;
#
Mądrość pod rozwagę
De inimico non loquaris male, sed cogites.
Nie życz wrogowi nieszczęścia, tylko je zaplanuj.
#
Strach się bać :(((
20 listopada 2008, o godzinie 00:28
Jasna Anielko
już sobie łykam! Gul, gul,gul….
Twoje zdrowie.
I Soulgardena, któremu serce nawala i boi się lekarza, jak każdy chłop.
Ale to tak jest – Ty radzisz iść do lekarza, a taki macho warczy …sp…i trzęsie gaciami ze strachu.
Nic nowego, rzecz stara jak świat.
***
Wracałam dzisiaj z banku, który przypomniał sobie, ze jest mi winien 51 zł, jakaś nadpłata z rat spłaconego już kredytu.
Bogatsza o te 51 złociszy nie uszłam z 200 m, gdy niedaleko sklepiki „Żabki” zaczepiła mnie dosyć schludna szczupła starsza pani z prośbą bym jej kupiła „masełko i chleba” bo jest głodna.
Więc jej kupiłam bochenek chleb, masło, słoik dżemu, ser biały i spory kawałek wyglądającego apetycznie salcesonu. W sumie wydalam 15 zł, kobieta na pewno ma teraz śniadanie i kolację na 2-3 dni.
Ekspedientki powiedziały, że ona tak codziennie nagabuje ludzi. Ale nie chce pieniędzy tylko najprostsze rzeczy – chleb i coś do chleba.
Nie wyglądała na chorą, mogła mieć ponad 65 – 70 lat a może nawet mniej, raczej bystra.
W sklepie nie wiedziałam co kupić, co jadają osoby w jej wieku, co może być dla niej zdrowe, a co zaszkodzi. Głupio mi się zrobiło.
Z reguły nie daję datków pieniężnych żebrzącym.
Ale też nikt nie prosił mnie jeszcze, bym mu kupiła kawałek chleba o bo jest głodny! Ta kobieta nie żebrała, ona mnie po prostu bez błagalnego tonu – poprosiła. Tak zwyczajnie…
Czy może mi pani kupić, bo jestem głodna
Zastanowiłam się przez chwilę, co by było, gdybym to ja nie miała wystarczających pieniędzy na życie, czy też bym tak potrafiła poprosić kogoś obcego, by mi kupił coś do jedzenia….Bo jestem głodna…
Ja te sowa chyba zapamiętam do śmierci.
20 listopada 2008, o godzinie 00:48
Edwardzie,
Niestety nie mam czasu dociekać co masz na myśli. Swoją natomiast mogę jeszcze jaśniej przedstawić pisząc, iż jesteśmy dziećmi Rakowskiego. Oznacza, to mniej więcej zupełne niezrozumienia mieszkańców naszego grajdoła czegokolwiek poza swoim bardzo wąsko pojętym interesem, który jest realizowany, bez oglądania się na elementarne zasady moralne. Szpitale są dobrze wyposażone, leki są, specjaliści są. Warunki, aby stworzyć bardzo dobrze funkcjonującą służbę zdrowia są. Problem polega jednak na tym, że wprowadzenie porządku, elastyczności, skuteczności, otwarcie się na konkurencyjność i zmiany, byłoby nieopłacalne dla kilku grup interesu, które bardzo dobrze żyją w obecnym stanie rzeczy. Podobnie rzecz ma się z korporacjami prawniczymi, naukowymi, kościołem etc. C.K. Norwid opisał to zjawisko w jednym wierszy zdaje się pisząc o nogach, gdzie ta indywidualnego interesu jest niezwykle długa, a ta społecznego dobra, przeciwnie bardzo krótka. Zarzut, że to wina wyłącznie „czerwonej dynastii” uważam za nieadekwatny do zastanej rzeczywistości, ale tylko dlatego że ta choroba (może być wścieklica beznamiętnego pozbawionego skrupułów gracza o chłopskim rodowodzie) dotyczy o wiele szerszego środowiska. Nasze problemy jako społeczeństwa, żyjącego tutaj i teraz, nie są natury materialnego niedoboru, ile niedoboru intelektualnego i moralnego, dlatego oczywiste sukcesy w rozbudowie infrastruktury materialnej naszej konsumpcji nie uważam za sukces i nie jestem z niego dumny, bo w tym sukcesie materialnym jest bardzo dużo uprzedmiotowienia. Popieranie takiego status quo uważam za propozycję dla ludzi ograniczonych mentalnie do zafajdanego zaścianka.
20 listopada 2008, o godzinie 01:12
Stan
„Natomiast sam Cesarz już tak wyrafinowany nie był, bo łapówkę, którą otrzymał od Walewskiej jedynie ochoczo skonsumował”.
-
A niby jak miał ją zwrócić? Znasz jakiś sposób? :)
20 listopada 2008, o godzinie 01:13
Uchachany
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63331
-
Oczywiście dla PO niekorzystne jest słabnięcie PiS-u. Dodajmy, w dużej mierze jest ono pozorne i po części spowodowane pisowskim bojkotem TVN, (co okazało się niezłym manewrem taktycznym Dużego Kaczora), ale wystarcza by by Salon Ludzi „Rozumnych” poczuł się pokrzepiony wizją załamania się kaczyzmu. Dlatego już wkrótce może się okazać, że od epoki „Tusku ratuj” przejdziemy do ery „Tusku spadaj”. Nie powinno to dziwić, bo tak naprawdę to co im Tusk załatwił, a mówimy o konkretach czyli większych gabarytach? Stadion Legii w Warszawie dla ITI? Trochę mało tych lodów jak na rok rządów. „To nie tak miało być przyjaciele”. :) A do żadnych wrażliwych miejsc w państwie Donald jakoś ich nie dopuszcza, trzymając na dystans, jak za przeproszeniem JarKacz Samoobronę. A to jest pewien despekt być taką Samoobroną, nawet à rebours. :)
20 listopada 2008, o godzinie 01:37
Jasnaanielka, tym razem nie oglądałaś już zapewne programu Wildsteina gdyż już każdy następny powodował absolutne definitywne skwaszenie i niechęć. Ale programy Tomasza Lis zapewne chętnie lubisz oglądać? Np głębia przejęcia Tomasza Lisa dziś jest już nie tylko w spojrzeniu, ale i uczynku. Mordowane po paradzie konie są jakby czymś innym niż konie nie po paradzie czy też krowy, woły i pomniejsze gatunki. Czy zatem jeśli oglądałaś program Lisa uważasz, że było to tylko by dokopać prezydentowi? Nie sądzisz, że los tych koni go poza tym potrafi przejąć (gdyż nie widzi związku z bydłem)? A może był to głos nie przeciw Lechowi Kaczyńskiego, ale nieśmiało propagujący wegetarianizm?
Program Wildsteina był chyba najinfantylniejszy z wszystkich dotychczasowych. Nie było mowy o niczym czego nie wiedziałoby choćby z grubsza 70 – 80 % użytkowników internetu. Choć nie każdy zawsze pamięta o wszystkim. Mimo to program był wartościowy.
20 listopada 2008, o godzinie 01:38
Mawar,
co więcej, jeżeli słuszne jest przypuszczenie o rozszerzeniu przez walterownię podstawowego do tej pory rżnięcia PiSu na rżnięcie także i PO – popycha to to PiS i PO w stronę jakiejś formy sojuszu :).
Raczej cichego, bo animozji narosło tyle, że o POPiSie w klasycznym zrozumieniu nie może być zapewne mowy :).
20 listopada 2008, o godzinie 01:42
Zofia-Joanna
-
„Mawar, bardzo mi pochlebilo porownanie do Zofii, to madra kobieta”.
-
Ja bym tego tak nie określił tylko trochę inaczej. Ale niech ci będzie: mądra kobieta-bis (zakładając, że pamietasz skąd się to „bis” wzieło?). To wałęsizm, jego zdaniem powinnismy wchodzić nie do NATO tylko do NATO-bis, które miało na tę okazje powstać. Byłoby to coś na kształt WNP/OBWE z Kazachstanem, Uzbekistanem etc. Takie karesy chciało nam to nasze Noblowskie Dobro Narodowe zafundować.
-
„Natomiast nigdy bym ciebie nie porownala do Tischenera czy Hellera”. Chacun a son niveau jak mowia Francuzi”.
-
A też mawiają: Chacun sait ou soulier le blesse. A ty już sporo powiedziałaś o sobie. :)
20 listopada 2008, o godzinie 02:04
Uchachany
-
„Raczej cichego, bo animozji narosło tyle, że o POPiSie w klasycznym zrozumieniu nie może być zapewne mowy” :).
-
To prawda, ale z drugiej strony teatraliazacja polityki zaszła tak daleko, że poliitycy są już w stanie zagrać prawie wszystko. Martwić się wygranymi wyborami, cieszyć się z porażki etc. Oczywiście mowa o politykach jako takich, a nie „politykach rozumnych”, którymi własnie zajmują się politolodzy-archeolodzy, specjaliści od Unii Wolnści. POPiS byłby dziecinnym błędem, spolaryzowałby na nowo polityczną scenę w konfiguracji niekorzystnej dla obu tych partii. Dlatego POPiS-u nie ma, nie było i moim zdaniem tak naprawdę to nigdy być nie miało. To była kaczka medialna lub może przez Kaczkę wymyślona? :) politykach
20 listopada 2008, o godzinie 03:11
Mimo powolnego narastania pewnego rodzaju informacji zdarzają się okresu, w których informacje te narastają jak fale tsunami. Między innymi takimi zagęszczono ostatnio informacje o złym stanie zdrowia jakiejś osoby, nie doprecyzowując definitywnie o kogo chodzi. Wcześniej były jakby o śmierci, a teraz o b złym stanie zdrowia.
Otóż należy zapamiętać w sposób definitywny kilka faktów.
Banalny i pogrążający dla dziennikarzy używających tego jakby usprawiedliwienia homoseksualnych awansów. Mam nadzieję, że ich to pogrąży jeśli tylko zostanie zrozumiana ich motywacyjna baza, tzn szczątkowość bazy.
Następna rzecz ważniejsza. Mój oprawca od dziesiątków miesięcy powtarza informacje do mnie i przekazuje do użytku dziennikarskiego o czyjejś krzywdzie. To co się dzieje od miesiąca jest jeszcze większym przyspieszeniem radykalizacji ataku-tyraliery mimo, że w ich rozumieniu wojny ponosili oni porażki coraz znaczniejsze właśnie w postępie geometrycznym. Obydwie organizacje bliźniacze w podobnym stopniu, choć główny oprawca chyba jednak przodował. Otóż ja nie prowadzę wojny, nie uznaję żadnych wydażeń za ostatecznie zaprzeczające jakimś tezom przeciw mnie itd. Taka interpretacja porażki przez moich oprawców musiała się wyrodzić gdyż taka jest potężna kalka wciąż wzmacniana odczytywania moich słów. Nawet nie schematy konkretnych odczytań, ale że trzeba moje słowa skundlić zanim pojawi się komentarz czy też mimo tego, że się czasem nie pojawi. Mam wrażenie jakby to wzmacniało się tak bardzo, że doprowadzało do utraty zrozumienia tego co jest zawarte w tym co piszę, a tym co spełnia banalny warunek niesprzeczności. Otóż ta porażka odbywa się poprzez samoistny mechanizm eskalacji wraz z brakiem potwierdzeń mocnych domyślnie (i przez wagę środków) tez. Na jakimś etapie tej eskalacji pojawia się seria pocisków przedstawiająca tragiczny obraz stanu zdrowia czyjegoś. Dla osób choć trochę myślących i z minimum dobrej woli powinno być to zastanawiające conajmniej. Ale zostawmy to – przyjmijmy, że nie jest to udramatyzowanie lub wybranie momentu w żadnej mierze.
Pozostaje fakt ważniejszy – informacje te jako swoiście współwystępujące czasowo lub tekstowo, poprzedzające lub następujące po atakach mogących być skojarzone jako totalnie wychodzące z założenia, że trzeba nie rękami zatłuc człowieka z jaknajwiększym wyrafinowaniem i okrucieństwem mają bardzo prostą logikę, którą siłą rzeczy przekazują. I nawet jeśli są w jakikolwiek sposób zniuansowane w świadomości atakujących to jest to tym gorsze dla ich oceny (!) Dochodzi do tego, że te osoby unikają zaledwie świadomości, że tworzą bardzo konkretny przekaz. O zemście za to co się z kimś właśnie dzieje. To nie mogłoby powstać nagle i świadczy o tym zbyt wiele faktów z przeszłości. Staje się to uzasadnieniem dla podświadomej chuci zabijania – w tym sensie jako zniuansowane jest gorsze bo przeraża coś czego nie można skonfrontować z myślą czyjąś i wpłynąć. Ze strony mojego głównego oprawcy jest to taktyka przemyślana.
Powtórzę by nie pozostawał cień wątpliwości:
Uważam, że logika akcji przeciwko mnie jest od samego początku zbudowana na kupczeniu nieszczęściem. Na zagospodarowaniu uczuć szlachetnych w absolutnie cyniczny sposób. Jest logiką odwoływania się do uczuć pięknych i pozytywnych by budzić uczucia najgorsze jako będące powiązane i uwiarygadniające te początkowe. Jest to logika w jeszcze większym skrucie funkcjonująca na podobieństwo myśli: „Jest nieszczęście – musi być odnalezione i przetworzone w sukces moralny jako odpowiedzialność”. Jest to potwornie fałszywa logika jaką kieruje się ogromna część polskiej Ubicji. Namieżyć nieszczęście – odnależć odpowiedzialnych – dać popis bohaterstwa odkładającego psychologicznie w cień „zbrodnie” PRL i zbudować respekt do nieobliczalności Ubicji.
Kupczenie tych ludzi jest widoczne dla przykładu w umieszczaniu zdjęć będących symbolami okrutnej śmierci, ale da się wyczuć w każdej ich produkcji. Jawność tego cynizmu ma skłaniać do odszukiwania głębi, która nie istnieje. Istnieje tylko szantaż moralny odwołujący się do najgłębszych uczuć w sposób najpłytszy. Z absolutną instrumentalizacją nieszczęścia i cierpienia. Taka jest główna podbudowa akcji przeciw mnie. Ubicja nie jest na tyle głupia by kupczyć każdym nieszczęściem. Ważne jest tak samo (mimo pędu za statystyką i nakładami finansowymi z budżetu) średnie i nieobliczalne traktowanie przestępstw od ubeckich i esbeckich mniejszych jak i wyławianie takich, które da się przedstawić jako większe. Cały czas trwa polowanie na swoisty rodzaj „odkupywania” przez dzielność dzisiejszej ubicji mordów dawnej przeszłości. Tworzenie alternatywy: Przemyk, albo następni zbrodniarze. „Zajmujemy się półnieszczęściami sprzed tuzinów lat czy zbrodniami, jak woli społeczeństwo?”. Taki jest przekaz większości produkcji bezpośredniej ubicji jak również wielu inscenizacji medialnych. To pracownicy i najemnicy tej grupy realizują cynicznie również na drugie kopyto starannie zaplanowaną „litość”. Ostrzegającą niepokornych i tworzącą szantażowy wzór jak należy potraktować tych morderców z których wielu nadal pracuje w „policji”. A poważnych oprawców, sadystów poprzedniej epoki jest tam jeszcze ogromny %. Ogromny jak na wolną politykę tej instytucji. W jakim stopniu wyszydzicie to mali płatni mordercy „policyjni” z „tego” bloga?
20 listopada 2008, o godzinie 07:29
Mawar,
kazdy kto wypowiada sie publicznie udziela jakiejs informacji o sobie.
Wyjatkiem jest ten, kto sluzy za przekaznik, ale kto sie przejmuje glosnikiem czy klawiatura?
20 listopada 2008, o godzinie 08:41
Głosie
Nic nie musisz dociekac. Była to tylko sugestia byś w chwili wolnej doczytał do Witkacego do konca. Z sieci która jest pomocna jako łatwo dostępna encyklopedia można wysnuć uproszczone wnioski, i tak zwykle z „encyklopedystami” bywa.
Nigdy nie podejrzewałem cię o zadowolenie z czegokolwiek a tym bardziej ze „status quo”.
Dla mnie nie ma nic bardziej sympatycznego niż słuchać/czytać niezadowolonych. Doceniam wtedy na tle „Kwaśniaków” swój stan zadowolenia ze świata i ludzi a także z nieuniknionego końca.
20 listopada 2008, o godzinie 08:53
Konstatuje z zadowoleniem ze kontrowersja na temat co zostało napisane lub nie napisane na temat chromego posła została wyjasniona. Nie sądzę jednak by to zamknęło sprawe. Nastąpią interpretacje i interpretacje interpretacji. Będzie co czytac.
Na przykład z samego trochę już archaicznego słowa „chromy” można wydusić niuansow. Raniące czy nie? Poprawne czy nie?
20 listopada 2008, o godzinie 08:56
Wczoraj przebój dnia dla mnie to było nazwanie posła Mularczyka „Jola Rutowicz” Komisji.
I następny przebój to ogłoszenie sondażu na temat Czy Mularczyk został przeceniony czy niedoceniony porównaniem do J.Rutowicz.
Wynik głosowania internetowego jest chyba”budujący” 89% jest że
Poseł Mularczyk przeceniony porównaniem do J.Rutowicz
Pytania mogły być innaczej zbudowane ale sens mniej więcej taki.
mecenas Mularczyk chyba juz do końca życia zostanie Jolą
Dzień Dobry
20 listopada 2008, o godzinie 09:19
Dużo zadowolenia czerpię dzisiaj z czytania nocnej rozmowy Starych Subiektów ,Mawara i Uchachanego na temat komplikującej się w ich głowach „polityki”. Praca rozumów puszczonych samopas przy niejasnych sygnałach z Klarysewa daje efekty komiczne.
Mawar pisze:
POPiS byłby dziecinnym błędem, spolaryzowałby na nowo polityczną scenę w konfiguracji niekorzystnej dla obu tych partii. Dlatego POPiS-u nie ma, nie było i moim zdaniem tak naprawdę to nigdy być nie miało. To była kaczka medialna lub może przez Kaczkę wymyślona?
Mam nadzieję ze efekt komiczny jest w tej wypowiedzi zamierzony.
Przypominam ze Rzecki – Stary Subiekt mimo pewnych mankamentów był człowiekiem poczciwym i pozytecznym. Na pewno miał wielkie zasługi sprzedając u Wokulskiego ekspresy do kawy choć sam był dumny z udziału w przygodach na marginesie historii swoich czasow.
Czy Rzecki sprzedawał ekspresy do kawy nie jestem pewien, Nie wykluczam ze to przekłamanie.
20 listopada 2008, o godzinie 09:43
Zdzislawie
Czy nie jest mozliwym ze Jola Rutowicz tylko rznie glupa?
20 listopada 2008, o godzinie 10:08
Dowcip Sikorskiego
o dziadku Obamy robi miedzynarodową karierę:
http://forum.gazeta.pl/fo.....a=87421368
.
Wot, oksfordczyk…
20 listopada 2008, o godzinie 10:08
Te ksiazke trzeba przeczytac.
http://wyborcza.pl/1,8897.....mulki.html
20 listopada 2008, o godzinie 10:10
Czy nie jest mozliwym ze Jola Rutowicz tylko rznie glupa?
Edwar – wszystko jest możliwe, jednak bywa nieprawdopodobne :lol:
Za wyartykułowanie tego epitetu należy się nagroda publiczności!
Tych tipsów sobie poseł Mularczyk nie odklei bardzo długo. Jola będzie stara i gruba, nikt nie będzie pamiętał o jej burzliwej, acz krótkiej karierze a były poseł wciąż będzie Jolą – chyba że też karierę publiczną zakończy, czego mu szczerze życzę. I nie trzeba mu w tym pomagać. On sam pracuje z dziwnym zaangażowaniem nad swoim unicestwieniem. Kto przy zdrowych zmysłach zechce kiedyś korzystać z usług adwokata Mularczyka, kiedy już przyjdzie na niego taka kryska?
20 listopada 2008, o godzinie 10:28
EDD.
Jola Rutowicz
przecierz w tym rankingu 89% uczestników uznalo ,ze Mularczyk zyskal przez porównanie go do Joli R. więć masz odpowiedz na Twój znak zapytania
20 listopada 2008, o godzinie 10:28
Polecam recenzje wspomnień Olszowskiego. Zbyt dobrze tego pana pamiętam bym miał myśleć o nim dobrze.
Bardzo mnie ucieszyło iż opisuje on siebie jako:
szlachcica „de Olszowa, herbu Prus II”, z rodziny korzeniami sięgającymi XIV wieku
Ze też tej naszej szlachcie nieszlachcie tak często szlachecka słoma z butów wylazi.
http://wyborcza.pl/1,8897.....konca.html
20 listopada 2008, o godzinie 10:32
Zdzislawie i jasnaanielko
OK. Tyle ze „cudzoziemskim” czytelnikom trzeba dokladniejszych wyjasnien ^-_-^
20 listopada 2008, o godzinie 10:42
EDD – W porządku, ale na mnie, w przypadku Joli R. nie licz. Ja tylko o niej słyszałam i parę dni temu zobaczyłam parę fotek. Na samą myśl o oglądaniu jakichś tańców – połamańców na lodzie, parkiecie i w powietrzu mam ostre objawy początkowej fazy puny. Nie zaglądam nawet na chwilkę do tych pokazów. Z tego, co słyszałam i zobaczyłam na zdjęciach wnioskuję, że nie straciłam na tej niewiedzy. Może Zdzisław wie trochę więcej? Choć i tu nie byłabym optymistką *\/*
20 listopada 2008, o godzinie 10:43
Podobno Doda czy Frytka ma jakis niezwykle wysoki iloraz IQ? Moze wiec Mularczyk?
20 listopada 2008, o godzinie 10:51
Sprawność w rozwiązywaniu testów nie musi przekładać się na mądrość w podejmowaniu decyzji. Casus – matematyk Janusz Korwin-Mikke. Z wyboru, czy też konieczności osoba poza granicami śmieszności.
20 listopada 2008, o godzinie 10:51
Harcownik Jola R.
rozpoczął swój dzień.Oj będzie „ciekawie” dzisiejsze posiedzenie ze względu też i na dzisiejszego świadka
20 listopada 2008, o godzinie 11:03
Ad
http://kuczyn.com/2008/11.....ment-63389
Z forum przywolanego przez uchachanego:
a.adas 19.11.08, 14:09
(…)Szkoda tylko, ze nie rozumieją prawdziwej hierarchii politycznej w Polsce. Kto
o zdrowych zmysłach będzie twierdził, że minister spraw zagranicznych stoi wyżej
od Pana Jarosława Kaczyńskiego?
Pamiętacie prostackie rozmówki przy Wielkim Stole 11 listopada
na temat co wisi Sikorskiemu u szyi.
Prostactwem popisali się wszyscy uczestnicy. Mam nadzieję ze dyplomaci Łotwy której to odznaczenie wyraźnie wisiało Sikorskiemu nie słyszeli tej rozmowy.
A propos zlych dowcipow:
Czy wiecie ze Sikorski w dniach 25-26 listopada bedzie na urlopie.
Gdzie i co bedzie Sikorski robil na urlopie?
Jak to co? W Krakowskiej Katedrze podda sie ekshumacji.
Uchachauchachauchacha ach.
20 listopada 2008, o godzinie 11:06
Rany Boskie,
to ja nic nie wiedziałam o tak istotnym problemie w Polsce jak relacja Jola E a jakiś poseł-adwokat.
Teraz trwa kolejna sesja obrad Parlamentu Europejskiego w Strasbourgu, więc wieczorami czytam stenogramy, bo nie mam czasu śledzić ich na żywo.
Muszę rzec, że tak istotne dla Polski sprawy, jak sprawa Rutowicz-Mularczyk, rasistowskie dowcipy o Obamie oraz pamiętniki Olszowskiego i temu podobne wydarzenia quas polityczne – biją na głowę polscy posłowie szeroko rozumianej prawicy w Parlamencie Europejskim.
Relację z poniedziałku w PE – macie Moi Drodzy u mnie w bogu
(proszę kliknąć w imię, to się pokaże).
Polecam dyskusję nt. równouprawnienia kobiet i mężczyzn w wynagrodzeniach za pracę.
Żadna dyskusja związana z gospodarką, akcyzami, kredytami dla ludności itp. nie wzbudziła w Polakach z PE takiego zainteresowania jak te damsko-męskie sprawy. I to od lewicy po prawicę.
W sprawach akcyzy – w ogóle się nie wypowiadali, kredyty też olali.
Tak na serio
– Polacy mają dziwną inklinację do zajmowania się duperelami, na co ochotnie tracą czas i energie, to co istotne dla nich, jako obywateli Polski – omijają wielkim łukiem.A potem się dziwią, ze nikt ich np. nie zatrudnia w instytucjach UE.
To co się dzieje w tym blogu jest takim mikrokosmosem polskim. Tak samo jest na innych polach.
Nonszalancja, ignorancja, indolencja.
Oraz pretensje, że nikt nas nie kocha, nikt nie rozumie.
20 listopada 2008, o godzinie 11:21
Zofio
Liczymy na ciebie. Ty nam to wszystko opowiesz kongenialnie.
———-
Do erudytow w sprawach damsko meskich:
Jaka jest zenska forma Geniusza?
20 listopada 2008, o godzinie 11:26
„Oraz pretensje, że nikt nas nie kocha, nikt nie rozumie.”
Pisz w swoim imieniu jesli tak to odczuwasz.
Ja jestem zadowolony z jakosci i ilosci „kochajacych mnie” i z jeszcze wiekszej ilosci rozumiejacych.
Jak chcesz to cierp za Ten Narod. Tylko po co tyle jekow wokol tego cierpienia. To jest troche teatralne.
20 listopada 2008, o godzinie 11:35
Edwarze, proponuję: „ta geniusza” albo krócej: „genia”.
Zetknąłem się ostatnio w gazecie z formą „sędzia powiedziała”. Język ewoluuje na naszych oczach.
20 listopada 2008, o godzinie 11:38
Drogi EDD
wedle rozkazu panie generale!
Rzecz o relacjach damsko-męskich na płaszczyźnie płacy za pracę, czyli wypowiedz pani dr. n. med. Urszuli Krupy (l. 59) wg. Wikipedii – polityka, anestezjologa, dziennikarski, posłanki na Sejm IV kadencji tudzież eurodeputowanej z listy LPR
W Parlamencie Europejskim w poni8edziałek występowała w imieniu grupy IND/DEM.
***
Panie Przewodniczący!
Projekt sprawozdania dotyczący zasady równości wynagrodzeń dla kobiet i mężczyzn zawiera słuszne dane dotyczące równego wynagrodzenia za pracę jednakowej wartości.
Równouprawnienie w wynagrodzeniach jest konieczne, podobnie jak odpowiednie opłacanie miejsc pracy zdominowanych przez kobiety ze względu na ich predyspozycje psychofizyczne.
Siła oddziaływania regulacji zapisanych już przecież w wielu bezsensownie mnożonych dokumentach jest na pewno zależna od skutecznego egzekwowania prawa w poszczególnych państwach członkowskich.
Jednak egzekwowanie prawa może być bardzo utrudnione w związku z przeważającym sektorem prywatnym, gdzie kierujący się w większości chęcią zysku przedsiębiorcy przede wszystkim nie respektują zasad etycznych, moralnych, utrudniając także działanie związków zawodowych, które broniłyby pracowników i brały udział w negocjowaniu płac.
Problem braku równości wynagrodzeń jest, więc jednym z elementów dyskryminacji słabszych.
Nie potrzeba naukowców i ekspertów, aby pojąć, że dyskryminacja jest wynikiem przede wszystkim:
* ideologii lewicowo-materialistycznej,
* braku wdrażania zasad etycznych,
*niedorozwoju osobowego,
*egoizmu,
* chciwości,
* wykorzystywania słabszych i biednych
co nie odnosi się tylko do zarobków, ale staje się coraz bardziej powszechną praktyką w Unii Europejskiej, jaka dotyczy nawet biedniejszych i słabszych państw, dyskryminowania katolików i ludzi mających inne zdanie od obowiązującej tutaj poprawności politycznej.
***
Rodzaj żeński od geniusza – pani geniusz.
Pojęcie geniusz odnosi się wyłącznie do ludzi, więc wystarczy określenie płci np. grzecznościowe, jak wyżej. Można typowo po męsku – z imieniem lub zaimkiem, np. Kaska (ona) jest geniuszem, jeśli chodzi o kłamanie w żywe oczy.
20 listopada 2008, o godzinie 11:41
EDD,
przeczytaj raz jeszcze i pomyśl.
Nie występuje w imieniu Narodu, ani Twoim, nie cierpię też z powodów, że mnie nikt nie rozumie albo nie kocha.
Pisze o tych, którzy takie deklaracje składają.
A składają przecież.
20 listopada 2008, o godzinie 11:41
A tak na marginesie, czy to nie groteskowe, że nasi prawicowcy oburzają się brakiem poprawności politycznej u ministra Sikorskiego? Świat staje na głowie.
20 listopada 2008, o godzinie 11:42
Pawle
W Warszawie to bedzie chyba „Gienia”. ^-I-^
20 listopada 2008, o godzinie 11:49
Zosiu,
przecierz poruszyłem wczoraj jednostkowy problem z zakresu usług medycznych. Zszokowany nie zrozumiałem wpisu głosa, który trafnie pisał o doświadczeniach na ludziach bez żadnych konsekwencji dla uprawiających taki proceder (w moim przypadku byli to studenci). Przecierz zostałem skierowany żeby udzielono mi skomplikowanej pomocy w klinice. I co?. Czy nie pryszło do głowy, ze po reformie służby zdrowia powstaną lepsze lub gorsze (w zależności od posiadanej kasy pacjenta) kategorie usług medycznych. Już obecnie lekarze stosują metodę, że nie przyjmują pacjentów bo wyczerpały im się kontrakty i sugerują udzielanie usługi odpłatne, najlepiej przez nich wykonanej. Dzisiaj czuję się jakby Michalczewski zdzielił mnie swoją piąstką w szczękę.
Wczoraj, na fotelu dentystycznym przypomnialem sobie, ze w PRL-u miałem taki sam zabieg w tej samej kilinice, z tym że po wyjściu poszedłem na okoliczne wzgórza żeby z bólu nie wyć publicznie. Teraz było większe, porcjowanie znieczulenie, dzięki temu zachowałem resztki godności podczas zabiegu.
Czy te problemu, które będą narastać nie powinny być dla Ciebie ważniejsze niż łóżkowe plotki parlamentarne?
20 listopada 2008, o godzinie 11:55
Ja optuje za „gieniusia”.
„Admirala” ogladnelam wczoraj. Diktor Ziwago z Anna Karenina w Wojnie i pokoju. Ale ja sie nie znam. Odczucie najzupelniej prywatne.
20 listopada 2008, o godzinie 11:57
Stan
Popatrz jak to sie porobilo. Nikt w zabobony nie wierzy przez ten matelializm i socyjalizm bezbozny.
Np. przyklad nie wierza ludzie w Strzygonie. Poczytaj o nich w Wiki.
Gdzybys byl Strzygoń i w to uwierzyl to bys mial podwojny garnitur zebow. Starczylo by na dluzej.
A tak cierpisz ofiaro oswiecenia.
20 listopada 2008, o godzinie 11:59
Uparcie piszę o dzisiejszej Komisji
Przekonany bylem że harcownik Jola bedzie „działał” .
Ale zupelnie ucichli pos. Kurski Mularczyk zostali mówiąc
terminem bokserskim leża na deskach trwa wyliczanie.
Warto posłuchać
20 listopada 2008, o godzinie 12:04
EJ
Artystycznie to po tego rodzaju produkcji nie ma co oczekiwac.
Mnie interesowalo pokazywanie tak a nie inaczej historii Rosji przy rownoleglej zywotwosci kultu Stalina. Dlatego interesowalo mnie i wypytywalem co sredni Rosjanin na temat filmu mysli.
Sredni bo co o rodakach i ich autoswiadomosci mowia „tradycyjni inteligenci” rosyjscy to wiem.
20 listopada 2008, o godzinie 12:11
Drogi Stanie,
* nie zajmuję się „łóżkowymi problemami parlamentarnymi”, jeśli wg Ciebie – tak, to wskaż mi gdzie, bo ja nie widzę.
* nie wypowiadam się w tematach, w których jestem niezbyt zorientowana, a służba zdrowia nie leży w moich zawodowych penetracjach.
***
Jestem takim samym klientem NFZ, jak Ty i chyba nie dałabym sobie zaglądać do zębów studentom. Od tego ma swojego lekarza, który na poły leczy mnie za darmo (co należy się z NFZ) na poły prywatnie.
Także korzystam z lekarza domowego (to prywatna służba zdrowia na kontrakcie z NFZ) a moje krytyczne uwagi skupiają się na tym, że w Polsce leczy się objawy a nie przyczyny wielu chorób i to mnie maksymalnie wkurza.
O kilku lekarzach specjalistach – to poziom wyższy od lekarza domowego – mam jak najgorsze zdanie i szukam innych na ich miejsce.
Jeśli np. meczy mnie od lat nieustępujący kaszel i wiele dolegliwości krtani – a lekarka specjalistka nic nie widzi – to znaczy, że jest ona do d..y lekarzem.
Jak mam podrażnienie krtani – zapisuje lek nawilżający, ale nie pofatyguje się przeprowadzić badań związanych z szukaniem przyczyny dolegliwości.
Kiedy proszę o to – wrzeszczy, że wie lepiej.
Gdy pytam dlaczego więc mam tak podrażnioną krtań i przełyk, co sama stwierdza – po prostu milczy i robi głupawe miny.
Ręce opadają, bo to nie młódka, ale kobieta dojrzała i dr n. med.
To nie problem w organizacji służby zdrowia ale mentalności lekarza.
Takie leczenie mi absolutnie nie odpowiada.
Chcę znać przyczynę zdrowotnych kłopotów i ja usunąć , a nie męczyć się latami z chrypką, kaszlem, piekącą krtanią i przełykiem. każdy podręcznik medyczny bije na alarm w takich przypadkach i każe natychmiast iść do lekarza.
A ja się pytam – po co, skoro lekarz te objawy po prostu ignoruje.
Dlatego szukam innego specjalisty.
20 listopada 2008, o godzinie 12:13
EDD,
Nie bardzo rozumiem co ma do tego kult Stalina.
Sredni Rosjanin pewnie bedzie znudzony a srednia Rosjanka poleje slozy nad nieszczesliwa miloscia. I tyle.
Przeciez nie moga cale wieki krecic Potiomkina pancernika w roznych wersjach.
20 listopada 2008, o godzinie 12:27
Jasnaanielko
Masz racje Joli R a własciwie program w którym Ona występuje występowała nie oglądałem ale mialem okazje slyszeć jej rozmowe w jakims programie i to mi wystarczyło.(nie mowię o estetyce ubioru i makijażu oraz innych ozdób)
Pozdrawiam Cię i dodam (ale juz nieaktualne,przerwa w komisji)
20 listopada 2008, o godzinie 12:31
Tyle ma do rzeczy.
„Udało się nakręcić film, który może obalić mit Czapajewa, wykreowany przez radziecką propagandę – żartują publicyści, ale to prawda. Udało się bowiem nakręcić obraz, który ludzie chcą po prostu oglądać. Mimo że pojawia się w nim znany z amerykańskich superprodukcji patos, kiedy Kołczak oddaje przed Bogiem oddaje się państwu rosyjskiemu.
Film muszą obowiązkowo zobaczyć rosyjscy żołnierze, a w ostatnich dniach ceny biletów obniżono siedmiokrotnie. Jutro Rosjanie świętują Dzień Jedności, z okazji rocznicy wypędzenia Polaków z Kremla. Na jutro przypada też dzień urodzin admirała Kołczaka. ”
„Rekord rosyjskiej megaprodukcji „Admirał”
„Admirał” opowiada o losach Aleksandra Kołczaka, który był o krok od pokonania bolszewików. Film zadebiutował właśnie w rosyjskich i ukraińskich kinach. Zarobił już prawie 13 milionów dolarów. Po raz pierwszy w historii światowego box office’u filmem, który zgromadził najwięcej pieniędzy podczas weekendu, jest produkcja rosyjska.”
„Połowa Rosjan chce zobaczyć „Admirała”. To nowa rosyjska superprodukcja opowiadająca o admirale Kołczaku walczącym przeciwko bolszewikom w czasie rewolucji październikowej. W ciągu miesiąca film zobaczyło już sześć milionów widzów.”
НИП ?
(Новая Историческая Политика)
http://www.rmf.fm/fakty/?.....;id=146158
20 listopada 2008, o godzinie 12:43
Zofio
Parlament to forum na ktorym wypowiedaja sie wszyscy wybrani nawet ci ktory moga sie nam nie podobac. Popadanie w stan zawstydzenia ze jakas twoja rodaczka wypowieda sie inaczej niz przedstawiciele soc.dem czy liberalowie moze swiadczyc o glebokim komleksie polskim. Gniew ze wypowiada sie osoba inaczej myslaca swiadczyc moze o niedorosnieciu do demokracji.
Ciekawym bylo by jak i co mowili przedstawiciele tych oto frakcji innej narodowosci niz Polska.
Niepodległość i Demokracja i Unia na rzecz Europy Narodów
Nie wykluczam ze mowili mniej „twardo” ale gdybys dla twego spokoju sprawdzila…
spoko
20 listopada 2008, o godzinie 12:48
Zdzisławie1 – też oglądam widowisko w komisji sejmowej. To, co słychać i widać jeży włos na głowie. A ja nie chcę znać Jerzego Włosa!
Czy nic nie może być u nas po prostu profesjonalnie przeprowadzone?
Tylu mądrych ludzi z wysokimi kwalifikacjami (tylko pytanie; do czego???) a dyskusja prosto z placu Szembeka, bo w maglu się rozmawia całkiem mile. Wiem, bo czasem noszę tam pościel.
Członkowie komisji mówią aby mówić i nie dać dojść do głosu innym. Niestety, celują w tych przepychankach posłowie ze strony PiSu. Mówię, że niestety, bo ja bardzo bym chciała, aby oni choć raz spróbowali mnie do czegoś przekonać nie zalać słowotokiem bez ładu i sensu za to głośno i bezczelnie. Im zwyczajnie nie zależy, aby zyskać zwolenników, czy stronników wśród dotychczas nie przekonanych. Skreślili ich i mnie w ich masie.
To i ja ich skreślam. :(((
20 listopada 2008, o godzinie 12:54
Co to jest Jerzy Wlos?
20 listopada 2008, o godzinie 12:56
Czy to dziennikarz Radia Maryja czy Wlos na „Twojej Glowie” jak spiewal Fogg.
20 listopada 2008, o godzinie 13:02
EDD – ja biorę pod uwagę, żeście się ostatnio z Zofią „pięknie” poróżnili. Weź jednak pod uwagę fakt, że Zofia jest specjalistką w pewnej, dość trudnej specjalności i ma pragmatyczne podejście do spraw szeroko pojętej komunikacji, przesyłu energii, towarów i coś tam jeszcze. W tych dziedzinach nigdy nie podjęłabym się z nią dyskutować. Mogę najwyżej poczytać i trochę więcej zrozumieć w sensie ogólnym.
Poza tym Zofia nigdy nie zgodzi się na to, aby ktoś ją do czegokolwiek przekonał, więc ja nawet jeśli mam inne zdanie, tylko o tym informuję i nie ciągnę tematu, bo już na tyle Zofię poznałam.
Mam jednak wrażenie, że ona „jeżeli gryzie już, to sercem gryzie”. Wkurza ją okrutnie, kiedy namiętnie dyskutuje się o sprawach owszem ważnych, ale drugorzędnych a pozostawia własnemu biegowi problemy naprawdę ważne, dotyczące całej infrastruktury naszego kraju, w powiązaniu z Europą i resztą świata.
Zgoda że bywa w tym nieprzyjemna – ale ja mam wrażenie, że w słusznej sprawie i można by przeciwstawiać jej rzetelne kontrargumenty zamiast pastwić się nad charakterem – przyznaję, niełatwym. I nie piszę tego tylko w odniesieniu do ciebie, ale i innych dyskutantów. Trzeba brać pod uwagę z kim się dyskutuje i starać się nie prowokować sytuacji, gdzie już tylko wypada się obrazić. ;)
20 listopada 2008, o godzinie 13:04
EDD! na mojej głowie siwych włosów nie ma! Moja fryzjerka świadkiem.
Nigdy nie farbowałam, nie rozjaśniałam i nadal tego nie robię :D
20 listopada 2008, o godzinie 13:04
Zauwaz jasnaanielko jaki jestem kulturalny. Ta kultura weszla mi w podswiadomosc.
Moge nie myslac napisac „na glowie” a nie „na skroni”,
ale zawsze powiem: Mam czyraka na posladku, nigdy na…
20 listopada 2008, o godzinie 13:06
Jasnanielko
Myślałem że nie oglądałaś>Ja za ten potok słów też miałem ich serdecznie dość. Toteż z satysfakcją oglądałem,ich miny nagle uciszonego pos. Mularczyka wsciekłą minę Kurskiego i napiętą minę pos. Z.
Może ktoś nie oglądał więc spróbuję umiescik link dla zainteresowanych. (Ale jestem dumny ze już potrafię to zrobić)
Oto link z posiedzenia Komisji
http://politbiuro.pl/poli....._zywo.html
Pozdrawiam
20 listopada 2008, o godzinie 13:14
Jasnaanielko
Wlasnie co do tego pragmatyzmu Zofii to ja mam najwiecej watpliwosci.
Chyba ze za pragmatyzm wezmiemy ustepliwosc wobec wlasnych emocji w mysl zasady, bo i tak nie wygram. Jesli tak to Zofia jest
Sama Pragma.
20 listopada 2008, o godzinie 13:23
EDD,
poczytałem, spojrałem w lustro i stwierdziłem częściowe podobieństwo.
Zosieńko,
z takimi przypadłościami trza iść do dobrego specjalisty i zadzwonić kasą.
Z koleżeńskiego miłosierdzia podpowiem Ci, że mogą to być objawy refluksowe. Proces chorobowy zaczyna się w żołądku i polega na nadmiernym wytwarzaniu kwasu solnego, którego nadwyżka ulatnia się do przełyku i powoduje jego podrażnienie.
Trza szybko leczyć, bo w krancowym przypadku może dojśc do powstania nowotworu przełyku.
20 listopada 2008, o godzinie 13:33
EDD,
nie mam żadnych pretensji, ze wypowiadają się w PE ludzie różnych orientacji politycznych.
Od tego jest parlament, nawet europejski.
Ale dziwi mnie to, że gdy są omawiane sprawy istotne także dla polskiej gospodarki – Polaków w merytorycznej dyskusji nie ma.
Za to objawiają się gromadnie, gdy poruszane są tematy kontrowersyjne pod względem socjalnym czy społecznym.
Tych ponad 700 posłów z 27 krajów UE oraz chmara dziennikarzy ze wszystkich krajów Europy, Rosji i USA także – buduje w swojej świadomości obraz naszego kraju na podstawie tego, co Polacy na tym forum wygadują.
Tak się składa, że częściej słychać takie osoby jak owa lekarka z LPR niż wypowiedzi tej rozsądniejszej strony polskiej delegacji w PE.
Proponuje, byś wszedł jednak na moją stronę i przeczytał jak to wygląda na przykładzie jednego dnia w PE.
Kiedy mowa w debacie o sprawach walutowych w UE – jeden tylko socjalista polski Dariusz Rosati staje w szranki przeciwko wypowiedziom wypowiedziom europosłów wywodzących się z PiS i LPR. Nie ma ani chadeków, gdzie lokuje się PO czy liberałów.
I jaki przekaz trafia na zewnątrz?
Gdy mowa o energetyce, emisjach i biopaliwach, polski chadek przesyła wypowiedź na piśmie, reszta milczy.
gdy mowa o warunkach podatku akcyzowego – Polacy nie dyskutują, gdy nowa o kredytach dla ludności w dobie kryzysu – także milczą.
EDD
czytam też i inne wypowiedzi ze stenogramów, przynajmniej te które są wypowiadane po angielsku, jak mam czas – słucham na żywo tych debat, gdzie mam bieżąco tłumaczenie na polski.
Wiem co wygadują posłowie z innych krajów, ale mnie interesuje przede wszystkim nasz kraj, Polska i to jak się w tym parlamencie prezentuje. Bo to buduje obraz naszego kraju zagranicą.
20 listopada 2008, o godzinie 13:37
Wstyd za rodaka?
Tak mozna czuc pewien dyskomfort wobec osob identyfikujacych mnie jako czlowieka z Polski i przenoszacych „zle zachwanie” rodaka na mnie. Wystarczy jednak chwila refleksji by dojsc do wniosku ze Przenoszacy czyni glupio i moze jest glupcem. Dyskomfort przechodzi.
Za kogo sie wiec wstydzic? Jesli juz mamy takie parcie na wstyd za innych.
Za kogos z rodzinnego miasta? Nigdy mi sie nie zdarzylo.
Za kogos z miejsca gdzie mieszkam? Tez nigdy.
Za kogos z rodziny, krewnego? Nie bo to przypadek biologiczny.
Zostaja przyjaciele. Tak, wstydze sie czasem za przyjaciol nawet jak sa krewnymi. No i oczywiscie za siebie.
20 listopada 2008, o godzinie 13:44
Jasna Anielko,
mnie można przekonać, ale w dyskusji merytorycznej. Niepodważalnymi argumentami.
W innym przypadku, przyznaję, dyskusja jest bez sensu.
Z jedną uwagą – ja nie ulegam tak łatwo emocjom, natomiast potrafię je budować przy pomocy słów, jeśli widzę taka potrzebę.
Jedyne moje emocje w odniesieniu do debaty w PE, o której dzisiaj pisze – jest raczej dziwienie, bez zaangażowania, bowiem doskonale wiem, ze jest to materia nie do pokonania.
Ani nie uruchomię osobiście większej aktywności europosłów, ani nie pohamuje potoków bzdur, jakie czasem wg mego osądu – wygadują.
Po prostu sygnalizuję pewną sytuację i staram się pokazać do czego prowadzi.
I tylko tyle.
20 listopada 2008, o godzinie 13:46
Zofio
My nicki o pewnej wiedzy politologicznej (tego sobie chyba oboje nawzajem nie odmawiamy) powinnismy swiecic ^¨/^¨ przykladem.
Np. powinnismy zwalczac zabobon powszechny nakazujacy parlamentarzystow wybranych w Polsce traktowac jako reprezentantow Polski.
Tak nie jest.
Ze tak nie jest stano prawo.
Podobnie posel wybrany w Szczecinie czy w Krakowie nie jest reprezentantem tych miast. Tak stanowi Polskie prawo. Jest to jedna (z wielu) przyczyn ze reaguje na patriotyczne w istocie narzekania.
pozdro i spoko
20 listopada 2008, o godzinie 14:04
EDD,
doskonale wiem, że polski eurodeputowany reprezentuje ugrupowanie polityczne w Parlamencie Europejskim do którego się zapisał a nie nasz kraj.
Ale mówię też o świadomości dziennikarzy i innych deputowanych, która koduje to, co słyszy z ust polskich deputowanych.
Polscy europosłowie mówią w tych swoich wypowiedziach nie o Europie, jako UE, ale konkretnie o Polsce.
Poseł Siwiec, że bandyci napadają i leją bezkarnie w Polsce uczestników demonstracji, posłana Krupa – że w UE szykanuje katolików, poseł Czarnecki, że w Augustowie nie buduje się obwodnicy i giną ludzie, poseł Liberadzki, że Polska zdążą do równouprawnienia płci, bo wprowadziła urlop macierzyński dla tatusiów. Poseł Gierek pisze o polskiej energetyce.
Poseł Czarnecki wypowiadając się negatywnie o europejskiej walucie, nie reprezentuje poglądów swego politycznego ugrupowania w UE, ale poglądy PiS w UE.
Polski europoseł mimo przynależności do politycznych frakcji Parlamentu Europejskiego najczęściej występuje jako Polak a nie jako Europejczyk.
I o tym EDD mówię.
20 listopada 2008, o godzinie 14:06
Zofio – dzięki za odpowiedź. Jest tak, jak napisałam. Na gruncie zawodowym nie jestem w stanie z tobą polemizować. W sprawach zapatrywań na kwestie światopoglądowe, dotyczące zamiłowań, czy gustów, wymieniamy się poglądami, przyjmujemy czasami jakieś rady, czy sposoby pozostając przy swoich przyzwyczajeniach. Zilustruję to prostym przykładem; wiadomo że nie pijam kawy rozpuszczalnej i mam do niej wiele zastrzeżeń, jednak kiedy zapraszam kogoś, o kim wiem, że pije tylko rozpuszczalną, to nie częstuje tego kogoś swoim specjałem (bo podobno dostałby kołatania serca!) tylko kupuje możliwie najmniejsze opakowanie Nescafe i nie wypowiadam się na temat walorów tego specjału. Mamy sporo innych, ciekawych tematów do obgadania.
Taką samą zasadę warto byłoby stosować w blogowej dyskusji.
Przypominam też, że demokracja polega również na tym, że jeśli kogoś nie możemy przekonać, to możemy skarbić stronników i wygrać w głosowaniu ;D
20 listopada 2008, o godzinie 14:18
Tak pewnie tez robia poslowie wybrani w innych krajach.
Kto wie czy w zwazku z ta trudna do pokonamia praktyka nie powinno sie dazyc do dwu izbowosci parlamentu europejskiego.
Nie koniecznie musi to prowadzic do zwiakszenia ilosci polslow.
Przecie latwo sobie wyobrazic Izbe Reprezentantow wybierana z list ogolnoeuropejskich w wyborach proporcjonalnych i Izbe Krajow (?) czy Narodow (?) wybierana z i dla reprezentowania interesow lokalnych. Obie rownorzedne. Obie z inicjatywa i nawzajem uznajace lub odrzucajace swoje uchwaly.
No ale to spiew przyszlosci a takie intryganty jak hodowcy chwasta te przyszlosc oddalaja.
Wiem za co nie lubie Kaczynskich.
20 listopada 2008, o godzinie 14:33
Jasnaanielko
Unikanie tematow drazliwych troche przypomina imieniny u cioci Drypci.
Bardzo lubie sprowokowac do wypowiedzi np. jakiegos postendeka zeby sobie przypomniec dlaczego mam go nie lubic i zwalczac.
To samo dotyczy krypto i niekryptomarksistow, czy zwolennikow determinizmu.
Nie lubie w dyskusji szanowac przekonan religijnych bo jak ktos jest emocjonalnie zwiazany z jakas wiara to niech sie nie pcha do rozmowy na temat tej wiarzy bo czyni ja bezsensowna.
Z drugiej strony nie lubie sformulowan typu: „marksista i swinia, katolik i hypokryta to typowe polaczenia”. Nie lubie bo rzeczywistosc negotywnie weryfikuje takie zdania.
20 listopada 2008, o godzinie 16:02
Wreszcie moge podeslac „pozytywny link” o Kaczynskim. Tak, autor ma racje bo czasem nawet L.Kaczynski ma racje.
http://wyborcza.pl/1,7596.....rainy.html
20 listopada 2008, o godzinie 16:20
Za to J.Kaczynski:
http://www.dziennik.pl/po....._noze.html
20 listopada 2008, o godzinie 16:33
Jestem odmiennego zdania EDD.
Polityka wobec Ukrainy prezydenta Kaczyńskiego oparta jest na wspólnej niechęci do Rosji i na działaniach z tym związanych, często też nawołuje do historii unii polsko-litewskiej, co wcale nie jest aż tak miło przyjmowane na samej Ukrainie.
Oba kraje. a właściwiej obaj prezydenci tych krajów byli też osobiście zainteresowani eskalacją konfliktu kaukaskiego, z dostawami broni dla Gruzji włącznie, co ja osobiście uważam za wielki błąd w polskiej polityce zagranicznej, za który prędzej czy później przyjdzie nam zapłacić.
Ukraina jest pogrążona w wielkim kryzysie politycznym, który ma tendencje do pogłębiania się a rola polskiego prezydenta jest w tym co najmniej dwuznaczna.
Jeśli już to ja widzę więcej pozytywnego działania na Ukrainie b.prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który tam wykonuje systematyczną pracę od postaw budowania struktur demokratycznych działając w różnych gremiach typu non-profit , niż działań aktualnego prezydenta RP.
Działania L. Kaczyńskiego są z reguły destruktywne dla Ukrainy w ostatecznym rozrachunku.
20 listopada 2008, o godzinie 17:13
Zofio, ale o co ci w tym konkretnych wypadku chodzi?
Prezydent nie powinien jechać na obchody Wielkiego Głodu?
20 listopada 2008, o godzinie 18:27
Pawle
– nie powinien.
Moja intuicja oraz ocena wg pragmatyki tzw. reapolitik mi podpowiada, że nie.
W akcjach antyrosyjskich powinniśmy zachować daleko idący umiar, rozsądek i raczej unikać sytuacji wybitnie konfliktowych.
Nie liczą się tu odczucia historyczne, ale skutki dla Polski, tu i teraz.
W czasie Wielkiego Głodu nie ginęli tylko Ukraińcy, ale też sami Rosjanie i Białorusini. Więc jeśli obchodzić, to uczciwie.
Taka rocznica nie powinna być prowokacją do jakichkolwiek manifestacji przeciwko jakiemukolwiek obecnbie istniejacemu pańtswu – a będzie.
Poza tym nie jestem zwolennikiem świętowania co sekunda wielkich zbrodni Stalina.
20 listopada 2008, o godzinie 18:45
EDD – ja jestem trochę ciocia Drypcia ^_^
Poza tym… nie napisałam, aby unikać drażliwych tematów. Tylko nie należy wg mnie zbytnio się w dyskusji zaperzać. Jak długo dyskusja jest na argumenty, to niech będzie nawet bardzo ostra ale kiedy zaczyna się przeradzać w pyskówkę, to najlepiej nie ciągnąć kontynuacji w nieskończoność. No bo po co?