Sikorski nie wyrwał by nas Ludojadowi.
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 691 dni (mniej niż dwa lata).
Media poinformowały we wtorek, jeszcze nieoficjalnie, że badania szczątków generała Sikorskiego nie potwierdziły, by został zastrzelony, czy otruty, a obrażenia wskazują na katastrofę lotniczą. Odpada więc część hipotez, robionych zwykle przez historyków opętanych przez jakąś wersję. Ale to nie nie zamyka drogi dla poszukiwaczy spisku, bo katastrofa mogła być sprowokowana.
Śmierć Sikorskiego tu i ówdzie chętnie by wtedy świętowano, a może faktycznie świętowano. Przypuszczam, że radośnie wzniosła by modły za duszę generała, nareszcie w niebie a nie w ciele, część londyńskich rodaków, bardzo patriotycznych, za to niezbyt mądrych politycznie, dla których generał był prosowieckim ugodowcem. Ale najbardziej pewno ucieszyłby się sam Józef Stalin, jeśli to nie on był inspiratorem tej katastrofy. Kiedy ginął generał Sikorski było już po Stalingradzie i ten ludojad miał wszelkie powody sądzić, że on pierwszy zajmie Polskę, a był to kawałek ziemi bardzo dla niego ważny, co wielokrotnie mówił. Dla Wielkiej Brytanii i dla Stanów Zjednoczonych Polska była o wiele mniej ważna. Na pierwszym planie było pokonanie Niemiec i ich napaść na Rosję była, jak zbawienie dla Wielkiej Brytanii. To od początku dało Stalinowi silną pozycję negocjacyjną, bo najpierw bano się, że Rosja dla uniknięcia całkowitej klęski zawrze pokój z napastnikiem, a potem starano się robić tak, by największy wysiłek w rozbiciu Wehrmachtu wziął na siebie Związek Radziecki, bo to oszczędzało krew amerykańską i brytyjską. Pod koniec wojny zaś dla władz Stanów Zjednoczonych, jeszcze nie wiedzących czy bomba atomowa wypali i jaki da skutek, bardzo ważny był udział ZSRR w pokonaniu Japonii, głównie jej armii w Chinach, a dla Roosevelta udział Rosji w, będącej jego idee fix, światowej Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Sprawa Polski, nie pierwoszplanowa, była jednak najważniejszą z drugoplanowych. Stalin to wiedział i zapewne czuł, że polityk o tak wielkim autorytecie na Zachodzie i w Polsce, jak Władysław Sikorski, może mu skomplikować stosunki z zachodnimi aliantami, ciągle potrzebnymi, przez usztywnianie ich stanowiska. Jeśli nawet go sam nie utłukł to zapewne bardzo był rad z jego śmierci. Miał teraz w Londynie polskich polityków oderwanych od realiów, myślących kategoriami “słoń a sprawa Polska” i mających przez to zerową zdolność do wpływania na zachodnich sojuszników. Wyjątkiem był Mikołajczyk, też już odsądzany w Polskim Londynie od czci i wiary i nie mający tego co Sikorski formatu oraz autorytetu.
Wydaje się jednak, że nie można przeceniać politycznego znaczenia katastrofy gibraltarskiej dla losu Polski. Słuchałem parę dni temu w TVN24 młodego historyka, czy politologa, którego nazwisko mi umknęło, sugerującego, że gdyby Sikorski żył to Polska nie stałaby się sowieckim satelitą. Uważam to za całkowitą fantazję, za element polskiego myślenia magicznego w polityce. Pewno w szczegółach historia potoczyłaby się inaczej, może nawet lepiej, może generał Sikorski, nie zasiedziałby się we Włoszech, jak generał Sosnkowski, chyba tylko po to, by się odseparować od kwestii; walczyć, czy nie walczyć w Warszawie. Może Sikorski powstrzymał by czwórkę generałów, która w szaleńczej trwodze, że Rosjanie wejdą do Warszawy, a AK nie zdąży wystrzelić do Niemców sprowokowała warszawski armagedon ludności cywilnej pięć minut przed końcem okupacji. Może tak by było. Ale niestety Polska nie uniknęłaby stania się PRL.
Byliśmy w rękach jednego z największych morderców w dziejach nowożytnych, ale wtedy niemal czczonego przez całą walczącą z Hitlerem Europę, a za nim stała najpotężniejsza na kontynencie, zwycięska machina wojenna. Nie tylko Sikorski, ale nawet Churchill i Roosevelt nie mieli już nic do gadania w sprawach polskich. To widać, jak się czyta stenogramy z Jałty, czy relacje Winstona Churchilla w jego “Historii Drugiej Wojny Światowej”. Oni tam z prezydentem Rooseveltem robili co mogli, by uzyskać od Stalina jak najmniejsze ograniczenie suwerenności powojennej Polski. Byli pełni dobrej woli i niestety pełni też bezsilności. A naprzeciwko mieli mur z hipokryzji i cynizmu, za którym stała postawa, “tam gdzie doszedł żołnierz radziecki, ja jestem gospodarzem”. Nic nie mogło nas uratować od losu, którego doświadczyliśmy. Ludojad chciał nas mieć i nas miał. Pewną pociechą może być to, że chciał nas możliwie daleko na zachód i dzięki temu pragnieniu mamy Szczecin, Świnoujście, Wrocław i granicę na Nysie Łużyckiej, czyli Zachodniej, a nie na Nysie Kłodzkiej, czyli Wschodniej. Bo tego nam szczególnie Churchill dać nie chciał.

grudzień 3rd, 2008 at 12:41 przed południem
Churchil faktycznie niewiele mógł zrobic w sprawie Polski, mimo ze zdawał sobie sprawę, że Polska jest ważna dla powojennej Europy i rokładu sił. Ale nie zgadzam sie z gospodarzem, że Rosvelt też nic nie mógł - mógł tylko jego Polska mało obchodziła , bo ważniejsza była sprawa pomocy sovietów. Czytałem sporo relacji z rozmów dyplomatycznych i tam dopiero widać jak wyglądała polityka przed , w czasie wojny i na samym jej końcu. Czytając jakie było myślenie ówczesnych ważnych polityków widać jasno Polska nie miała żadnej szansy uniknąć PRL’u /i tak dobrze, że Stalin nie wymyślił zrobienia zPolski republiki, ale na szczęście uważał to za kłopotliwe/.
Dlatego Śikorski nawet gdyby nie zginął nie miałby żadnych szans zmienić biegu historii. Polacy byli ważni gdy liczył się każdy żołnierz bo groziła klęska Europie i nie tylko, pod koniec wojny Polaków traktowano jako uciążliwych koalicjantów i traktowano “murzyn zrobił swoje, murzyn moze odejść”
grudzień 3rd, 2008 at 1:56 przed południem
Nie ma sensu dochodzenie udziału Anglii, która musi mieć coś na sumieniu kryjąc przez tyle lat dokumenty. Teoria stara jak świat, że to wynik porozumienia jakiejś frakcji brytyjskiej ze Stalinem jest najprawdopodobniej prawdziwa. Tylko po to wymyśla historyjkę Kuczyński by okazać się głupim patriotą. Otóż jeśli Polacy jak Żydzi będą upominać się o swoje krzywdy - w lordowskiej elegancji - to tylko Polska rozkwitnie. Tego nie możecie zdzierżyć Kaczyńskim.
Jak Polska mająca wkład w II WŚ miałaby nie być reprezentowana w Jałcie przez Sikorskiego mającego takie papiery na to, tyle polskiej krwi? Przecież dostaliśmy swobody tyle co inne demoludy. Sprawę śmierci Sikorskiego trzeba wyjaśnić do końca niezależnie od tego czy los dałby zwycięstwo PPR (partia matka) itd.
Szansa na to by Stalin musiał wybierać: granice tyle na wschód lub Polska nieokrojona, ale niesuwerenna była duża gdyż Armia Czerwona była wykrwawiona. Ilość produkowanych T-34 to jedno, a losy razem idących do boju Polaków i Rosjan, wola pokoju u umęczonych żołnierzy z podziurawionych rodzin to jeszcze coś innego. Mobilizacja armii do wojny przeciw niepodległości fizycznej Polski i tak była niemożliwa. Czy w takiej sytuacji Sikorski z kilkoma dowódcami polskich wojsk z wszystkich kampanii nie dostaliby zaproszeń? Czy dałoby się ich wyprosić lub palnąć im w mordę przy reszcie aliantów “nu,nu”? Polska miała szansę by proces przejmowania władzy był dla ZSRR bardziej widoczny dla świata. I to byłoby kożyścią zachodnich aliantów.
Tylko superimpasowi wywiadu Stalina można zawdzięczać intrygę wikłającą jakichś Anglików w działanie, które umiano przedstawić im jako kożyść. A Żydzi naturalnie podszczują Polaczków na Koronę Brytyjską bo tego nigdy za dużo. Nie wierzę w wiedzę Churchilla, po prostu nie wierzę.
grudzień 3rd, 2008 at 5:00 przed południem
Przyznam, że w wielkim napięciu czytałem dziś rano Rolkę Blogu do końca jakby to była pośmiertna powieść Joe Alexa czy Agathy Christie. Nie bez kozery (czy ktoś wie, co teraz robi redaktor Kozera?)
Wytrzymaliśmy wspólnym wysiłkiem do końca. Z wielkopańską nonszalancją przeszliśmy nad przygodami prezydenta w Ułan Bator, nad samolotem zmienionym przez złą wróżkę w lody „pingwin, „ (kto je pamięta). Nikt nie czynił zakładów czy się wzbije czy się nie wzbije. Gdyby w blogu byli sami mężczyźni napisałbym: olaliśmy.
I reakcja przyszła jak na zamówienie. Serwery nie wytrzymały napięcia. Pozbawione codziennej chłosty przybiegły położyły się no fotelach, wystawiły na nas zadki i czekały długo i na próżno na rżniętkę. A tu nic!!! Zabolało chyba najbardziej od czasu zaistnienia blogu.
Drodzy Państwo wczoraj udowodniliśmy, że bez Kaczyńskich można żyć. Bez Kaczyńskich Serwery
sczezną.
PS
Zdzisławie1! Gdzie jesteś?
grudzień 3rd, 2008 at 6:28 przed południem
Moze kogos zainteresuje troche zrodel historycznych:
http://avalon.law.yale.edu/sub.....s/wwii.asp
grudzień 3rd, 2008 at 7:04 przed południem
Maciek,
a nie poprobowalbys poszukania odpowiedzi na to, dlaczego nas tak zawsze traktuja? Moze przyczyna lezy nie po tej drugiej, ale po naszej stronie?
grudzień 3rd, 2008 at 8:11 przed południem
Edwar D.D
Witam jestem. Wczoraj byłem zajęty,uganianiem się za wyborem dostawcy internetu.Korzystam z posrednika ,najprzystepniej mnie potraktowano.
Ale blog z zaciekawieniem czytam.Szczególnie te chwalace zachodnia jakość i Polska bylejakość.. I muszę przyznać że zazdroszczę zachodowi tej organizacji. Ale nie zawsze i nie caly zachód jest tak pukladany bylem w Rzymie dwa razy, akkona,Bolonia loretto pompeje itp i musze przyznac zę balaganik to Oni tez maja niezły. Podobnie we Francji choc w urżedach chcialbym by tak działały, u nas. Ale francyz jest bardzo podobny do przecietnego polaka.. Te wszystkie pochwały mozna odnieśc do Niemców.Ale jak to we wszystkim rózne są odczucia na temat Niemieckiego porządku.
Zal mi tylko Narciarza z uwagi że jak sam powiedzial mial dość nart w Polsce i cos tam jeszcze tez z jakiegoś powodu. Generalnie reasumując ma dość,bałasganu i chamstwa,W zupełności go rozumiem tym bardziej jak sie ma skalę porównawczą .Ale też zarazem Narciarz się zuboża >Co ma ztych nart w Austrii, zawiezli Go na gore zjechal i najwyzej poszedł do garu ,siadł z przyjaciółmi i co? ano własnie kazdy znich wjechal i zjechał. A u nas ho ho ile mógl miec wrazen (autobus, góral nie dowiezli , zapomnieli chamski ,ale Go ustawilem itd itd.) byloby co opowiadać podróże kształcą
Więc nie narzekajmy.
Pozdrawiam .
grudzień 3rd, 2008 at 8:21 przed południem
Swiete slowa Zdzislawie. Do twojej listy dodam (te Wlochy i Francja bardzo celne) kraje Iberyjskie. Tam mam tez “mnogo” obserwacji.
Do Ewy
Zaczyma sie! “Zastanow sie Macku dlaczego nas (zle, w domysle) traktuj? Pyta Ewa (w domysle- bo jestesmy parszywi).
Myslac szlaczkiem myslenia Ewy ( to dopiero kompleks polski w ostrym stezeniu) parszywi sa/byli i Czesi i Polacy i panstwa baltyckie.
Wymieniam tylko tych, bo pozostale ofiary Stalina podjely suwerenne decyzje jako panstwa o wspolpracy z III Rzesza. Zawsze mozna glupio powiedziec ze to byla dla nich zasluzona kara.
To “zle” traktowanie nie wynikalo ani z naszej parszywosci czy szczegolnego niezgolstwa, ani z parszywosci Zachodu.
II wojna swiatowa zastala Zachod slabym i nie zmobilizowanym. Bylo to wynikiem I wojny. I wojny ktora tak naprawde tylko my Polacy, Czesi i Slowacy i kraje baltyckie “wygraly” i w spolecznej mitologii traktowaly jako wygrana.
Dla Zachodu byla I wojna obustronna kleska.
Wniosek: za wszelka cene unikac II wojny, ulegac populistycznej niecheci do zbrojen, zamykac oczy na mozliwosc wojny “sprawiedliwej” wojny w obronie podstawowych wartosci Zachodu.
Powstanie nowych panstw narodowych na wchod od Niemiec bylo traktowane przez wielu politykow jako skutek amerykanskiego naiwnego idealizmu Wilsona, jako szkodliwe destabilizujace polityke utopie.
Nastapilo takze nieszczesliwe dla Europy tamtych lat wycofanie sie Ameryki ze spraw Europy. Zniknal jedyny czynnik sily mogacy Europe skutecznie stabilizowac.
Ba, wielu traktowalo wyrosly z resentymentu Hitlerym jako usprawiedliwiony czynnik odbudowy Niemieckiej upokorzonej dumy.
Wilsonowski porzadek oparty na prawie narodow do samostanowienia od razu okazal sie absurdalny z Polska i Czechoslowacja na czele. Powstaly podobne do przedwojennych kongloneraty etniczne tyle ze mniejsze. Polska biegala na “gorszych papierach” na zachodzie niz Czechoslowacja nie ze wzgledu na wyjatkowa “parszywosc”. Parszywosc przyprawia sie zwykle ex post by uzasadnic dyskomfort.
Bylismy na gorszej pozycji bo Czeslowacja Kraj Czechow i Slowakow miala do uciskania “zle” mniejszosci, niedawnych wrogow Zachodu Niemcow i Wegrow. Polska uciskala dobre sluszne mniejszosci.
Chce takze przypomniec ze nie mozna mowic o zdradzie zachodu.
W. Brytania nie gwarantowala Polskich granic wschodnich. Francja poniosla kleske. Jej aktywna rola polityczna zostala sprowadzona do zera.
Ameryka? Dziekujmy opatrznosci ze sie udalo amerykanskie spoleczenstwo “przekonac” do tej wojny ze Ameryka nie ograniczyla sie walki z Japonia.
Dla mnie Polska megalomania wystepuje w dwu blizniaczych paskudnych formach.
Kajanie sie z powodu mniemanej pokracznosci i szczegolnej parszywosci jaki i w formie poczucia szczegolnej roli historycznej i szczegolnych pozytywnych wznioslych cech narodowych.
Na szczescie obiete formy wystepuja glownie wsrod “starszakow”. Wsrod mlodych obserwuje normalnienie samooceny. Trzymac mlodych z daleka od lesnych dziadkow.
grudzień 3rd, 2008 at 8:34 przed południem
Śmiała myśl - trzymać młodychz dala od leśnych dziadków :)
EDD, kiedy ci się przyglądam (z upodobaniem, nie przeczę) mam wrażenie, że jesteś już u grupie starszaków, choć wciąż młodych.
Ale coraz bardziej duchem.
To zleci tak prędko, że się zdziwisz… “Jakby kaczka pierdła” ^/^
grudzień 3rd, 2008 at 8:48 przed południem
Jasnaanielko
Staruszek to ten ktory zesztywnial, jest przywiazany do stereotypu do sprawdzonego wzorca myslenia. To ma niewiele z wiekiem (albo tylko troche). Nie chce wywolywac awantuty ale staruszkow mlodych wiekiem to by i w tym blogu sie znalazlo.
Usiluje czasem tu sprzedawac viagre. Podladam ? NIEPOMAGA.
Stanelo w glowie.
grudzień 3rd, 2008 at 8:54 przed południem
Pieknie, tylko nie na temat.
Ja rozumiem EdwarDzie, ze nie mogles sie powstrzymac, ale to nie chodzilo o fragment historii ale o pytanie z innej plaszczyzny - dlaczego prawie zawsze robimy za murzynow, co to zrobili swoje i musza odejsc.
grudzień 3rd, 2008 at 8:56 przed południem
Gdzie i kiedy?
grudzień 3rd, 2008 at 9:00 przed południem
Jacy MY? Ja nic nie muszę.
grudzień 3rd, 2008 at 9:02 przed południem
Stanęło w głowie…
No cóż… jest wielu takich, co siedzą na głowie. Co gorsza bywa, że w sejmie i jeszcze wyżej. Hej!
grudzień 3rd, 2008 at 9:09 przed południem
A oto staruszek, stojący na nogach i używający głowy do myślenia.
I jeszcze do tego potrafi się śmiać! Wesołe jest życie, kiedy mamy TAKICH staruszków ^__^
http://wyborcza.pl/1,75968,601.....y_NIE.html
grudzień 3rd, 2008 at 9:11 przed południem
Joanno,
że “prawie zawsze robimy za murzynow” to moim zdaniem trudno udowodnić. Ale spróbuj.
Sposób, w jaki mocarstwa obeszły się z nami podczas drugiej wojny światowej, był odpowiedni do potencjału, jaki Polska wówczas posiadała. Zwyczajnie mieliśmy za mało dywizji. Jak papież.
grudzień 3rd, 2008 at 9:12 przed południem
Jasanaanielko
Juz wiem o co Ewie idzie i bładzi.
O Haiti!
Tam zyja Polacy Murzyni. Serio! Swiadomi swego polskiego pochodzenia. Troche ich w czasie jakiegos pogromu przetrzebiono ale pamietaja, sa dumni i obok czarnych Niemcow zaliczja siebie sami do elity niepodleglego Haiti.
grudzień 3rd, 2008 at 9:17 przed południem
Kto ma w życiu pecha, ten ma nieszczęść kupę
Złamał sobie palec wycierając cośtam cośtam
http://wyborcza.pl/1,75248,601.....arzem.html
grudzień 3rd, 2008 at 9:30 przed południem
Pozostaje mozliwosc spotkania z potomkami Bronislawa Pilsudskiego pracujacymi co prawda nie z murzynow a za Ajnow.
Prezydencie!!! Przywroc bezmyslnie zmarnowane nasienie pilsudskie Ojczyznie!!!
grudzień 3rd, 2008 at 9:33 przed południem
Ja tam jeszcze tak z glupia frant. Teraz zdradze troche zrodło moich obserwacji swiata zachodniego choc i troche wshodniego wycieczki wiec nie pelne.
We Francji mam rodzine dalszą (juz prawie Francuzi (choc wracaja resentymenty) i blizszą syn ponad 25 lat we Francji (udało mu się)
I teraz stare porzekadlo jak Cię widzą tak Cie piszą. Nie spotkalem sie ze lekcewazeniem mnie jako polaka na zachodzie a czasami nawet z zazdrościa i podziwem W czasie rewizyt.nie dlatego że jak to Polak czym chata bogata lub gość w dom Bóg w dom tylko z innych walorów. Jadąc gdzieś w odwiedziny przygotowywalem się do wizyty (historia zwyczaje itp.) T tez będac na pytanie moze gdzies pojedziem ,pojdziemy i czy mam jakieś zyczenia cos tam mówilem ze to czy to i uzasadnialem dlaczego,tłumacze syn zona. Czasami wywolywałem popłoch i komentarze zon francuskich do swych mężow widzisz on przyjechal z Polski i wie o tym a my tu mieszkamy i nie wiemy.
A jak byli u mnie to największe ich zdziwienie to to ze mam tyle książek jedna niecala ściana w bloku czyli przecietnie 0kolo 4m.
Naprawde we Francji u przecietnego mieszkanca ksiązek na jakis ółkach to widzialem najwyżej albumy krajobrazowe.
Jezeli chodzi o wiedzę przecietnego francuza i polaka nie zostajemy w tyle . I podkreśleam przecietny francuż jezeli ma sąsiada polaka (chyba że sspotyka sie ze skrajnościa) ma bardzo dobre mniemanie ..
Dalej juz nie rozpisuje sie muszę wyjsć
Pozdrawiam Czuj Duch
grudzień 3rd, 2008 at 9:54 przed południem
Pawle
Nawet z tymi “dywizjami” nie musi Polska miec kompleksow. Przedwojenna armiia byla na tle innych europejskich armii nie taka zla. Sanacja zrobila w tej dziedzinie bardzo duzo i chyba wiecej nikt inny by nie zrobil.
Polska przedwojena “utopia” byla przegrana nie przez zaniechanie a przez juz u startu oczywista dysproporcje bazy na ktorej polskie sily zbrojne powstaly w stosunku do otoczenia (szczegolnie w stosunku do Niemiec)
grudzień 3rd, 2008 at 10:00 przed południem
Edwarze, pisząc o dywizjach, nie miałem na myśli roku 1939, lecz 1945. W Jałcie ZSRR był dla aliantów potężnym i wciąż jeszcze potrzebnym sojusznikiem, a Polska (londyńska) garstką kłótliwych polityków dysponujących trzema dywizjami, kilkunastoma dywizjonami lotnictwa i kilkunastoma małymi okrętami wojennymi - a wszystko to z brytyjską bronią w ręku.
grudzień 3rd, 2008 at 10:02 przed południem
O mentalnosci palacu prezydenkiego.
Widzalem wczoraj jak Kaminski referowal nielotna przypadlosc Prezydenta i jak tej nielotnosci zaradzono.
Informujac ze Prezydent musial wzleciec na mogolskim areoplanie, poczul tenze minister nie wiedziec czemu niestosownosc przymiotnika mongolski i szybko podkreslil ze to samolot amerykanski. Produkcji amerykanskiej w domysle.
grudzień 3rd, 2008 at 10:05 przed południem
No to masz swoj dzien EdwarDzie, mogles mi dokopac.
Pewnie czujesz sie swietnie, dowartosciowany taki. Ciesze sie.
Znalazles drugie dno tam, gdzie go nie bylo. Odnioslam sie do slow Macka.g “Polacy byli ważni gdy liczył się każdy żołnierz bo groziła klęska Europie i nie tylko, pod koniec wojny Polaków traktowano jako uciążliwych koalicjantów i traktowano “murzyn zrobił swoje, murzyn moze odejść””.
Tylko tyle i az tyle.
Ale pisz dalej, pisz…
grudzień 3rd, 2008 at 10:10 przed południem
Wiem Pawle ze to miales na mysli. Mnie szlo by przy okazji adesowanej wypowiedzi (wybacz) podac przyklad wynikajacego z koszmarnego sposobu pisania o Polskiej historii kompleksu. Kompleksu ulanow na czolgi, zdrady elit i dzielnego zolnierzyka ktory golymi rekami z golym tylkiem bronil Ojczyzny.
A potem biedny za murzyna.
Z tym murzynem to ja bym uwazal. Szczegolnie ostatnio.
grudzień 3rd, 2008 at 10:21 przed południem
Fakt, pan prezydent ma pecha.
I to potężnego.
Wizyta na dworze cesarza Kraju Kwitnącej Wiśni, to wydarzenie niepoślednie, mało kto tam bywa, z Polaków zwłaszcza.
Zdjęcia z cesarska parą nie będzie.
Ale pozostała wycieczka super pociągiem i zwiedzanie przepięknego kraju, do którego pan prezydent, jako zwykły nauczyciel akademicki nigdy by nie pojechał i na taką prywatną wycieczkę nie wydał osobistych pieniędzy.
Bon voyage Monsieur le President.
grudzień 3rd, 2008 at 10:26 przed południem
W swoim artykule chce Pan udowodnić
że wszyscy chcieli dobrze tylko Soso jeden pokrzyżował plany.
Zachodowi nie zależało na Polsce ani w chwili wybuchu Wojny ani
w czasie wojny ani po niej postępował wobec Polski tak jak nakazywał
ich własny interes. Gdyby mocarstwa zachodnie szczególnie USA
chciały pomóc okupowanej Europie to drugi front utworzyliby gdy
Niemcy byli pod Stalingradem a nie wtedy gdy Soso dochodził do
Berlina, w takiej sytuacji dyktowałby warunki zachód a nie Soso.
Zgadzam się że Soso był wielkim zbrodniarze myślę że gdyby wtedy
Przywódcą ZSRR był Słowianin może wszystko potoczyło się inaczej.
Dziś Polska też daje się wykorzystywać w interesie zachodu
myślę że to się skończy dla Polski tak że któregoś dnia obudzimy
się z ręką w. Cały czas myślimy że ktoś za nas coś załatwi bo my
na to zasługujemy ale to chyba tylko my tak myślimy nie trzeba
szukać sobie wrogów tylko patrzyć na interes jaki z kim można
zrobić tak właśnie robi zachód.
grudzień 3rd, 2008 at 10:31 przed południem
Wprawdzie to nie sam cesarz, ale niezwykły naczelnik stacji kolejowej w Japonii i godny odwiedzenia
http://deser.pl/deser/1,83453,.....kota_.html
może ta wizyta natchnie prezydenckiego Rudolfa do jakiś pomysłów na poprawienie image pana prezydenta
grudzień 3rd, 2008 at 10:36 przed południem
Nie przesadzajmy Zofio. Jesli byla by to podroz wymarzona i jesli by L. K. Lubil podrozowac to wycieczka do Japonii jest w zasiegu nauczyciela akademickiego z Polski.
Prywatne podroze do Japonii (wiekszosc to jednak podroze sluzbowe) klasy sredniej takze ze Starej Europy sa wynikiem pewnech oszczednosci.
Mnie idzie o sama idee Prezdenckich wyjazdow.
Sa potrzebne, ale ze wzgledu na takie a nie inne uprawnienia Prezydenta powinny miec charakter imprezy lansujacej wsrod gospodarzy polskie produkty, Polske jako kraj do inwestowania, zaproszenie dla kapitalu, Polske jako ciekawy kraj dla turysty. Powinny byc nawet te wyjazdy bardziej kosztowne ale zgrane z seria imprez propagujacych Polske. Prezydentowi powinni towarzyszyc przedsiebiorcy, ludzie kultury. To powinien byc Cyrk objazdowy dla pokazywania Polskich sztuczek, sztuk i umiejetnosci.
Premier to co innego. To praca. Prezydent do reklama i propagowanie.
grudzień 3rd, 2008 at 10:39 przed południem
“…szybko podkreslil ze to samolot amerykanski. Produkcji amerykanskiej w domysle.”
.
Błąd! Gdyby poleciał maszyną made in Mongolia, można by to przedstawić jako kolejny dowód nieprzeciętnej odwagi.
grudzień 3rd, 2008 at 10:46 przed południem
Drogi EDD,
ale ja nie piszę o przeciętnym wykładowcy akademickim, ale o LK, który w podróżach zagranicznych zasmakował dopiero, gdy został prezydentem RP.
Przedtem - raczej nie podróżował poza kraj nadwiślański.
Co do roli reklamowego gadżetu - to się zgadzam, ale jak widać to raczej pan prezydent jest nastawiony na konsumpcje gadżetów przeznaczonych dla niego, niż na propagowanie Polski.
Przynajmniej tak wynika z informacji medialno-prezydenckich.
Wiemy, że dostał mongolską togę uniwersytecką, tytuł honoris causa uniwersytetu w Ułan Bator, gdzie wygłosił wykład o uniwersytetach, że mamy niesprawne samoloty rosysjkiej produkcji i pan prezydent wyczarterował samolot produkcji amerykańskiej, by dolecieć do Japonii.
Czego więc reklama i czego propagowanie?…
grudzień 3rd, 2008 at 10:54 przed południem
Glosie
Mam zla wiadomosc dla mnie.
Nie udalo mi sie odszukac ani na półce ani w pamieci zrodla do “Lubelszczyzny” jako jednego z motywow dla ulozenia stosunkow w Litwa na zasadzie trwalego pokoju. Czytalem to w dwu miejscach. Pierwsze to bylo jakies ogolne opracowanie nawet nie tematu Unii ale ogolnej historii okresu. Pamietam nawet kroj czcionki. Drugi raz w pozycji bardziej szczegolowej odnoszacej sie do podzialu administracyjnego I Rzeczypospolitej.
Jesli o srukture i charakter panstwowosci litewskiej idzie to tez w tej chwili nie wskaze ci zrodla. Miala ona szczegolnie na terenie Litwy etnicznej do pierwszej Unii charakter druzynny. Wojna dla takich struktur byla dzialalnoscia ekonomiczna. Jak Prapolsaka w okolicach Mieszka.
grudzień 3rd, 2008 at 10:56 przed południem
Zofio
Czyli sie zgadzamy. Wizyty tak. Ale inaczej.
grudzień 3rd, 2008 at 11:13 przed południem
http://fakty.interia.pl/prasa/.....1221629,16
chwilowo udalo sie zablokowac drenaz naszych bankow i towarzystw ubezpieczeniowych.zobaczymy co bedzie dalej.
grudzień 3rd, 2008 at 11:17 przed południem
Wiktor,
mam inne niż Ty poglądy. Wydaje mi się, że fantazjujesz. Drugi Front w Europie podczas bitwy stalingradzkiej to musialo by być lato 1942 roku, no powiedzmy jesień. To by było jakieś 6-9 miesięcy po przystąpieniu USA do wojny, a przystępowały w połowie rozbrojone. Chyba by musieli poprosić Hitlera, żeby pomógł im przekroczyć Kanał, dając środki transportu i ochronę z powietrza. Pozatym nie wiem co ma do rzeczy Słowianin na czele ZSRR zamiast Gruzina. Kiedyś Ruscy podbili nas pod hasłem jednoczenia Słowian. Słowianin to może miał jakieś znaczenie kiedy wierzylismy w Swarożyca i w Lelum Polelum. Ale dzisiaj? To jakieś ideologiczny trupiszon.
grudzień 3rd, 2008 at 11:17 przed południem
Glos
Mam cos dla ciebie
http://univ.gda.pl/~literat/amwiersz/0051.htm
grudzień 3rd, 2008 at 11:21 przed południem
Zofio,
niech jezdzi, nawet za moje pieniadze.
moze sie troche rozwinie, nabierze obycia i wybije sie wreszcie na samodzielnosc. powinien jeszcze wybrac sie sam, bez tej kliki klakierow
grudzień 3rd, 2008 at 11:24 przed południem
Dark
Tylko niecale 2 lat mu zostalo. Po co mu oglada?
grudzień 3rd, 2008 at 11:42 przed południem
ed,
mowiac sentencjonalnie: nic nie powinno przeszkadzac w dazeniu do doskonalosci :)
niech odniesie jakies korzysci z tej prezydentury, w koncu jako byly prezydent tez bedzie naszym reprezentantem.
grudzień 3rd, 2008 at 11:50 przed południem
Wiktor
Chyba szkoda ci ze Dzierżyński nie dozyl. A mogl. Tylko rok starszy od Stalina.
grudzień 3rd, 2008 at 12:02 po południu
Dziwna jest ta wizyta “Prezydenckiej Pary”, jak podaje prezydencka kancelaria.
Po piewsze nie wiadomo na czyje to zaproszenie wybrał się LK do Azji, wychodzi, że sam się zaprosił.
Powodem, jak wynika z inf. kancelarii, pobytu w Japonii - jest 90-lecie stosunków dyplomatycznych między krajami.
Pan prezydent uświetni swa obecnością wydany z tej okazji bankiet wydany przez polskiego ambasadora.
Ale nie ma na tych uroczystościach …szefa polskiej dyplomacji.
Za to jest program wizyty, a w niej ceremonia parzenia herbaty z misrzrem, jazda pociagiem, śniadanie z gubernatorem Kioto. Było w programie tez zwiedzanie pałacu cesarskiego i audiencja u cesarza, której, jak już wiemy nie będzie, bo cesarzowi skoczyło ciśnienie.
W japońskiej wizycie w planach spotkania z prezydentem, premierem, ministrem spraw zagranicznych i szefem parlamentu.
Ale kto z polskiego rządu towarzyszy prezydentowi - nie wiadomo.
Pan prezydent podpisze też umowę o “współpracy kulturalnej w dziedzinie kultury, nauki i edukacji”.
Potem się uda “Prezydencka Para”, jak podaje kancelaria do “Republiki Korei” (jakiej nie wiadomo) i też coś tam podpisze.
Reasumując - mnie skoki cesarskie ciśnienia nie dziwią.
Natomiast znamienne jest, że LK nie podejmie ktoś z rodziny cesarza w zastępstwie niedomagającego seniora rodu. A to świadczy, że wizyta raczej narzucona i nie do końca dogadana ze strony polskiej.
Co mnie też akurat w przypadku kancelarii prezydenta absolutnie nie dziwi.
grudzień 3rd, 2008 at 12:11 po południu
A moze jednak da sie skusic na fugu?
Przecie to dzielny facet. Moze sam przygotuje?
grudzień 3rd, 2008 at 12:40 po południu
Wywiad z Bartoszewskim
http://wyborcza.pl/1,75248,601.....wonej.html
grudzień 3rd, 2008 at 1:12 po południu
Joanna - Ewa,
Edward to poeta kochający kabaret, zwłaszcza Wielkiego Księstwa Galicji (bez głodomerii, oczywiście). Gdyby do swojej wizji dorzucił moją propozycję o inkorporowaniu do Jego Księstwa także Prowincji Zakopiańskiej, to chętnie bym się tam, ze względu na dobre kabarety, przeniósł (chodzi mi też po głowie jakaś unia z Republiką Sopocką). Być może, przy geniuszu politycznym Edwara dałoby się te dwa wirtualne (lewicowy i konserwatywny) byty związać.
Jednak jeśli idzie o meritum Twojego pytania, to chyba należy przyjąć, że Polska od XVIII w. jest w stanie traumy (smuty) i nawet obecnie (najlepszy okres o XVIII w. traumy) tak naprawdę się nie pozbierała. Zawsze kiedy na coś się wspólnie poluje, to łupami trzeba się dzielić. Moim zdaniem po 1989 r. w Polsce zabrakło geniusza politycznego jakim był pewien ślepy Wenecki Doża, który agresorów pozostawił na pożywienie ptakom i zwierzętom na obcej wyspie, dając czasy świetnośći Republice Weneckiej. Tymczasem w Polsce męczymy się z “siłą antymodernizacyjną” (za prof. Marcinem Królem), która sciąga nas na manowce, bo miernoty polityczne uznały, że za zaciągnięte długi polityczne należy oddać się w ubezwłasnowalniającą zależność.
Czas płynie.
Co bardziej przewidujący przenoszą się ze swoim dorobkiem tam gdzie, może nie jest tak wesoła, ale i nie jest tak groźnie.
grudzień 3rd, 2008 at 1:17 po południu
Edwarze,
fugu? czy to to kolczaste trujace swinstwo?
widze edwarze, ze dotarla do Cie smutna prawda. Nie uwolnimy sie od Lecha Aleksandra. Nawet gdy przestanie juz byc prezydentem nie zniknie z naszego zycia lecz, bedzie bywac, reprezentowac , otwierac, pojawiac sie na okladkach. Slowem straszyc. Potem przejdzie do Historii. A Historia jak wiadomo trwa wiecznie
grudzień 3rd, 2008 at 1:53 po południu
Tak też bywa w Hameryce.
http://www.przeglad-tygodnik.p.....p;name=431
grudzień 3rd, 2008 at 1:54 po południu
dark side,
Myślę, że z ludźmi, którzy są pod wpływem propagandy rządowej i w dyskusjach jedynie ją faktycznie emulują nie ma sensu rozmawiać. Poza tym my możemy nadal chyba się spotykać z zarzutami, iż odwrócenie sojuszy było zdradą Rosji (ja się z takimi zarzutami spotykałem, a nadto “moi” Rosjanie byli dość agresywni). A to już do niczego nie prowadzi. Jeśli chodzi o bieżący wpis gospodarza, to uważam, że warto powtórzyć to co mówił Czesław Miłosz, iż “lawina bieg swój zmienia, w zależności od tego po jakich toczy się kamieniach”. Być może gen. W. Sikorski, być może inteligencja, która zginęła w Powstaniu Warszawski i gdzie indziej, mogła być takimi kamieniami, gdyby udało się poprowadzić w inną stronę politykę. Metody działania Stalina były jasne chciał mieć w swoim ręku tylko marionetki. W mojej ocenie i później nie aż tak wiele się zmieniło, jeśli chodzi o politykę przywódców ZSRR wobec Polski. Jednak wiele jego marionetek z takich czy innych względów przeszło do opozycji i zaczęło niezależny żywot. Wydaje się, iż podnosząc temat śmierci Generała Sikorskiego IPN faktycznie, grzebie się w polityce Kaczyńskiego konsekwętnego zwalczania PRL-owskich elit. Takie grzebanie się oparte po części na insynuacjach do niczego dobrego nie doprowadzi ani PiS ani Polskę, gdyż oba te podmioty są w gruncie rzeczy słabe. Zamiast grzebać się w ich przeszłości, daleko lepiej walczyć o zmianę ustroju i systemu politycznego, tak aby elity polityczne i społeczne mogły zostać poddane konkurencji nowego już pokolenia wykształconego w III RP.A nie aby miały władzę kooptowania odpowiednio ukształtowanych przez system protekcji (o daleko skuteczniejszy, a i mniej moralny, niż getto ławkowe w II RP) członków tego nowego pokolenia do swoich struktur.
Bardzo odpowiada mi taki pogląd na temat ekshumacji gen Sikorskiego.
http://wyborcza.pl/1,76498,600.....tacie.html
grudzień 3rd, 2008 at 2:18 po południu
Edwardzie,
Wiersz o trzech budrysach przeczytałem. Oj Widzę w tym kontekst osobistej zemsty, za to że ci owe Laszki bardzo za skórę zaszły. Myślę, że jednak to nie tylko przypadłość naszych “myszątek”, ile że mysie cipki są nie dla każdej męskiej rybki (mam na uwadze trochę zastały zapach z męskich spodenek) są łatwo strawne. Polecam twojej uwadze dzieło odwróconego agenta literatki, która napisała skromne dziełko: The manipulated man autorstwa Esther Vilar, z którą GW przeprowadziła wywiad, który mi się bardzo podobał.
http://wyborcza.pl/1,75480,601.....kukly.html
Miałam wtedy 36 lat. Rzuciłam praktykę lekarską i stałam się pisarką. Ukazała się moja pierwsza książka “Tresowany mężczyzna”. Pisałam wprawdzie coś wcześniej, ale przechodziło bez echa. To były początki ruchu wyzwolenia kobiet. Może i pomysły miały dobre, ale te bzdury, które wypisywały na temat mężczyzn. Wie pani: męskie szowinistyczne świnie, wyzysk kobiet, świat z punktu widzenia penisa.
Pracowałam wtedy nad kolejną książka “Płeć poligamiczna”. Przesiadywałam w bibliotece. Kiedy poszłam do toalety, trzy kobiety ruszyły za mną. Musiały wiedzieć, kim jestem. Chwyciły mnie za włosy i zaciągnęły do ubikacji. Pobiły mnie, opluły i wykrzyczały: chciałaś tresury, to masz ją!
“Kobiety tresują mężczyzn dokładnie tak jak Pawłow ćwiczył swoje psy, aby uczynić z nich swoich niewolników. W nagrodę za pracę mężczyźni otrzymują możliwość czasowego korzystania z kobiecej waginy”. To je tak rozwścieczyło? :D))))
grudzień 3rd, 2008 at 2:23 po południu
Stan warto oglądnąć film pt: “W Dolinie Elah” by Paul Haggis :
http://www.filmweb.pl/f374634/.....0Elah,2007
Oni są szkoleni aby zabijać, a pochodzą często z samych nizin społecznych, no i zamieszkają często dzielnice, których mieszkańcy mieszkają na przemian w więzieniu lub są w wojsku.
grudzień 3rd, 2008 at 2:38 po południu
Zastanawiam sie z czego bierze sie przekonanie o Mocy Sikorskiego(starszego). Czlowiek z silnym kompleksem Piludskiego, juz byl w ogrodki juz wital sie z gaska czyli mogl mniemac ze moglby byc na jego miejscu w przygodzie legionowej. Facet byl kaprysny, pamietliwy i malostowy w stopniu wyzszym niz normalny. Autorytet budowala mu po wrzesniu wspolnie propaganda rzadowa plus Francuzi (slusznie - cos trzeba bylo spoleczenstwu i wojsku dac).
Mysle ze stal sie “bohaterem narodowym” badziej dlatego ze takiej figury potrzebowano niz z powodu swych szczegolnych zalet
czy talentow politycznych.
Jesli mam gdybac to podzielil co najwyzej los Beneša albo Mikolajczyka.
grudzień 3rd, 2008 at 2:55 po południu
Glos
Gdzie i kiedy Laszki mi za pazuche wlazly? Ale to drobiazg.
Waznym jest cos innego. Na twoim miejscu bylbym ostroznym. Nic tak nie “zdradza” faceta czy facetki jak terminologia seksualna. Dla antropologa czy psychterapeuty to potem pestka by “przedmiot” zainteresowania zakwalifikowac i opisac jako przypadek. To zreszta (opis i klasyfikacja) sam w sobie nic szkodliwego.
Gorzej ze w ten sposob niejako oddajesz sie w rece nieuczciwych specjalistow. To troche tak jak z losami czlonkow plemion pierwotnych ktorzy obcym zdradzili swe prawdziwe imie. To straszny los Glosie.
grudzień 3rd, 2008 at 3:07 po południu
Edwardzie,
coś tam, coś tam powiedziałeś, z tego coś tam wiem jedynie, że czeka mnie straszny los :o
grudzień 3rd, 2008 at 3:14 po południu
Nie czeka cie straszny los. Ja nie jestem swinia przcie to wiesz.
A ze wiekszosc populacji werbalizujac erotyke dziecinnieje to banal.
grudzień 3rd, 2008 at 3:27 po południu
Ewardzie,
Tak czy inaczej świat seksu, to obszar wielkich manipulacji, tam jako świadomy szalbierz (do pewnego stopnia wyznaczonego miłością własną) swojego szalbierstwa, chyba tylko można się oddać w ręce nieuczciwych specjalistów.
grudzień 3rd, 2008 at 3:36 po południu
Glosie
Czy ty wszystko, absolutnie wszystko w slad za juz anachronicznymi darwinistami spolecznymi traktujesz i musisz opisywac jako walke czy szalbierstwo. Nie przyszlo ci do glowy ze np seks (jak juz przy nim jestesmy) jest swietna zabawa ze moze budowac zaufanie, partnerstwo?
grudzień 3rd, 2008 at 3:54 po południu
Popieram. Seks to świetna zabawa.
grudzień 3rd, 2008 at 3:56 po południu
Nie chce mi sie szukac daleko:
Tak czy inaczej świat korporacji, to obszar wielkich manipulacji, tam jako świadomy szalbierz (do pewnego stopnia wyznaczonego miłością własną) swojego szalbierstwa, chyba tylko można się oddać w ręce nieuczciwych specjalistów.
Gdyby twoje wypowiedzi dotyczace roznych dziedzin roznily sie stylem i “atmosfera” wszystko bylo by OK.
Ja bym to przeanalizowal na twoim miejscu.
I wcale ale to wcale nie o “Freuda” idzie. Idzie o pewien smutny sposob widzenia calego swiata ktory cie dotyczy. Chyba ze to poza. Pociesz mnie. Napisz ze to poza.
grudzień 3rd, 2008 at 3:58 po południu
Pawle
To co wyzej bylo oczywiscie do Glosa.
grudzień 3rd, 2008 at 4:03 po południu
Edwardzie,
Nie ukrywam, że praca prawnika, który miał okazję widzieć w miesiącu 20 spraw rozwodowych, coś z cynicznego darwinizmu przemyca do świadomości i podświadomości, tym bardziej że poziom kultury osobistej jaką prezentują Polki i Polacy na prawdę nie należy do powalających na kolana. W tej sprawie jednak można rozpisać ankietę i podliczyć statystyczne głosy. W każdym razie w krajach, gdzie kobieta wyszła spod całkowitej zależności od mężczyzny od momentu im bardziej staje się niezależna, tym więcej obserwujemy rozwodów czy też niestałych związków, osób żyjących samotnie. Wątpię czy niestałe związki i rozwody, życie osobno, akurat są przejawami budowy partnerstwa czy też zaufania.
grudzień 3rd, 2008 at 4:05 po południu
EDD
-
“Drodzy Państwo wczoraj udowodniliśmy, że bez Kaczyńskich można żyć. Bez Kaczyńskich Serwery
sczezną”.
-
Rozumiem, że to subtelna aluzja do wpisu Gospodarza w którym po raz pierwszy od kilku lat nawet nie wspomniał o Kaczyńskich. EDD, tak się kiedyś oszukiwało cenzurę, skąd znasz ten myk? Łagodnieje nam Gospodarz albo pogrąża się w otchłani rewizjonizmu wobec michnikowszczyzny. :)
grudzień 3rd, 2008 at 4:07 po południu
jasnanielka
-
http://kuczyn.com/2008/11/27/c.....ment-64464
“… może Wielki Chan nie chciał być gorszy od dżygita …”
-
Wielki Chan znany był z okrucieństwa - czym naznaczył na wieki rosyjską duszę, która chyba była jak gąbka. Do dziś odczuwają to na swej skórze bliżsi i dalsi sąsiedzi Rosji. Ale czy mogło być inaczej? Poborca podatkowy Chana, Babaj Aga, w przypadku braku pieniędzy po prostu zabierał dzieci - i stąd (po zmianie płci) wzięła się polska Baba Jaga, trudniąca się w bajkach porywaniem dzieci.
-
“… Ciekawostka, co się przytrafi [Kaczyńskiemu]w Kraju Kwitnącej Wiśni i w Korei”.
-
Złego czy dobrego? Dobra Wróżka czy Baba Jaga?
grudzień 3rd, 2008 at 4:08 po południu
Edwardzie,
Czy ja wiem czy życie korporacyjnego czy biurokratycznego, albo chociażby politycznego gangstera jest na prawdę takie smutne? Popatrz ile filmów nakręcono pod przykrywką opowiadania o zwykłych przestępcach. A jak na to patrzą kobiety, no cóż. Warto także abyś zaglądnął na kanał Romantica, co tam ekscytuje kobiety i czego się tam uczą? Można jeszcze posłuchać o czym i w jaki sposób kobiety rozmawiają między sobą.
grudzień 3rd, 2008 at 4:09 po południu
głos zwykły
-
“Mawar, od słomek nie uciekniesz. Masz dopiero dwie w buciku. No, ale jakby ci doliczyć nie odnotowane, jako dowód uznania za poziom kultury osobistej przejawiający się w twoich wcześniejszych wypowiedziach na blogu …”.
http://kuczyn.com/2008/11/27/c.....ment-64443
-
I kto to mówi? Subtelny ironista-antyklerykał (”Radio Ma-Ryja” - przypominam). :)
grudzień 3rd, 2008 at 4:13 po południu
A widzisz Mawar czasem sie do czegos przydajesz. Ten Babaj Aga mi umknal.
grudzień 3rd, 2008 at 4:13 po południu
Czemu reżyseruszej dodatkowo film kręcony przez twoje i inne media? Brak ci właściwej gonady?
grudzień 3rd, 2008 at 4:15 po południu
Glosie
O tym samym co my od czasu gdy wyksztalcenie uleglo ujednoliceniu.
grudzień 3rd, 2008 at 4:17 po południu
Mawar
Kiedy dokladnie byl ten Babaj jesli to nie mistyfikacja.
grudzień 3rd, 2008 at 4:30 po południu
Oglądałem i słuchałem spotkanie Tuska z mlodzieżą studencką na UJ w/g mnie swietne zdały obie strony> Tusk wyrasta na naprawdę męza stanu. Pytaniami młodzież też pokazała klasę >moze wreszcie dopracujemy się lepszej opini o Polakach wśród samych polaków i przez to u innych?
Pózniej przeczytalem felieton w “Rzepie” prof. Śpiewaka NA TEMAT LK. wynika z niego że tak co kolwiek zrobi Prezydent i tak przez media uznany zostanie że zrobil zle a to dlatego że media są przeciw Niemu.
Ja do tej pory myślałem że ma przychylne media,bo Go zawsze tlumacza (przykład ten felieton) bo przecież jezeli postepuje ewidentnie dwuznacznie to trzeba zająć stanowisko i wtedy ma chór głosów usprawiedliwijajacych i na końcu konkluzja ze gdyby nie PO to by bylo napewno innaczej.
Ja nie jestem jakims znawcą ani nie chcę udawać znawcę z tematow o ktorych sie naogol na tym blogu dyskutuje ,a jezeli zabieram głos to robię to na zasadzie tego “chłopskiego rozumu”
I ten mi podpowiada ze wbrew opini prof. Śpiewaka media są za LK.
Bo proszę zwrocić uwagę Wyjazd do Azji po analizie programu Wizyty nie jest wycieczką, nie jest na koszt Państwa. Nigdzie tam nie ma części prywatnej wizyty I spotkania z urzędnikami nawet najwyższej rangi nie jest zaszczytem a nawet umniejszeniem rangi Prezydent w czasie wizyty Państwowej spotyka sie z gubernatorem Prowincji Japonii.
A to że mesia są za LK jest zestaw nazwisk redaktorów pod[isanych w apelu o Wolność słowai pdpisy pod tym apelem.
Proszę o sprowadznie mnie z mylnego rozumowania lub potwierdzenia że nie błądze Podaje link felietonu prof. Śpiewaka
http://www.rp.pl/artykul/2,228101.html
Pozdrawiam
grudzień 3rd, 2008 at 4:49 po południu
EDD
-
“Nie przyszlo ci do glowy ze np seks (jak juz przy nim jestesmy) jest swietna zabawa ze moze budowac zaufanie, partnerstwo”?
-
Paweł Luboński
-
“Popieram. Seks to świetna zabawa”.
-
“Świetna zabawa” - jak bym Wyborczą czytał. W jednym numerze: “seks to świetna zabawa”, ale w następnym mamy już piekło kobiet (niechcane ciąże, prostytucja, handel kobietami etc.) w zwiąku z tą “świetną zabawą”. W kolejnym numerze wracamy do “seksu jako świetnej zabawy”,w takiej czy innej konfiguracji, po czym następuje alarm, że w jej wynku możemy umrzeć na AIDS i to w męczarniach. Że “seks to świetna zabawa” wiedzą nie tylko redaktorzy Gazety Wyborczej, ale także mieszkańcy faweli, slamsów i wszelkich ubogich suburbiów w Trzecim Świecie, którzy - bogaci w tę wiedzę - zaludniają świat ponad miarę, co wzbudza niepokój tejże Gazety o przyszłość naszej planety (mimo ciągle niepodważalnej wiary jej redaktorów w “seks jako świetną zabawę”).
Seks to fajna rzecz, ale z pewnością to nie jest zabawa. Zabawa jako taka też seksem nie jest. Mamy instynkt głodu, ale jedzenie nie jest zabawą, chyba że mówimy o obżeraniu się.
grudzień 3rd, 2008 at 4:57 po południu
Kochani,
kto komu sprezentował złota rybkę?
http://fakty.interia.pl/galeri.....499,27,268
Japończycy panu prezydentowi czy pan prezydent Japończykom?
I czy ta złota rybka aby na pewno spełnia 3 życzenia?
grudzień 3rd, 2008 at 5:04 po południu
EDD
-
“Mawar
Kiedy dokladnie byl ten Babaj jesli to nie mistyfikacja”.
-
Nie, to ustalenia rosyjskich etnologów. Chodzi o okres kiedy Rosja była pod panowaniem Tatarów (do XV w.). Jarzmo tatarskie w Rosji było tak opresyjne, że trudne do uwierzenia. Żaden europejski kraj, któremu zdarzyło się byc okupowanym, nie przeżył niczego podobnego. “Pobieranie” dzieci, zamiast podatków, przez poborców chana nie było wówczas niczym odosobnionym.
grudzień 3rd, 2008 at 5:29 po południu
Zofia
-
“Po piewsze nie wiadomo na czyje to zaproszenie wybrał się LK do Azji, wychodzi, że sam się zaprosił”.
-
Manierą słabych informacyjnie tekstów jest używanie formy bezosobowej: “… nie wiadomo na czyje to zaproszenie …”. Napisz, że to TY NIE WIESZ, na czyje zaproszenie pojechał, bo albo nie dotarłaś do tej informacji nie mając pomysłu jak to zrobić, albo najzwyczajniej z lenistwa nie chciało ci się ruszyć tyłka z fotela.
Ponieważ to są OFICJALNE WIZYTY,
.
http://www.prezydent.pl/x.node?id=82
.
więc odpowiedź narzuca się sama. Nie jest możliwe aby do Japonii pojechała głowa europejskiego państwa z oficjalną wizytą NIE ZAPROSZONA oficjalnie przez tamtejsze władze. Jeśli pracowało się w dziennikarstwie (nawet komunistycznym) to pewne rzeczy powinno się wiedzieć.
grudzień 3rd, 2008 at 5:34 po południu
Moze komus spodoba sie ta para?
poczta.interia.pl/html/?uid=af5f9362be5df374#
Nie wiem czy mi sie uda przenieść
Pozdrawiam
grudzień 3rd, 2008 at 5:50 po południu
Nie udało sie przesłanie linku.
Mawar nie udawaj “Greka”
Przecież wiesz o co chodziło w pytaniu Zofii na temat zaproszenia,Prezydenta do Azji wiadomo że wizyty oficjalne odbywają sie na zaproszenie.
Wszedlek na link podany przez Ciebie i nic sie nie dowiedziałem.Odczytalem tylko komunikat ze w dniach do 7.12 P.Prezydent na terenie Azji, ale to chodzi kto zabiegal o ta wizytę
Moze tu nas oświecisz.
Nie dziennikarz nawet PRL,tylko zaciekawiony.
Pozdrawiam
grudzień 3rd, 2008 at 6:05 po południu
Mawar,
wymądrzasz się, a nie i wiesz, że w języku dyplomatycznym istnieje <taki zwrot - na zaproszenie … do … udał się…”, albo “z oficjalną wizyta do Polski, na zaproszenie …. przybył …..”.
Może Ci w MSZ wytłumaczą na czym to polega, skoro nie wiesz.
Skoro jesteś taki zorientowany to powiedz, kto zaprosił LK do Japonii - cesarz, który jest głowa państwa czy premier i z jakiej to okazji, na czyje zaproszenie w końcu tam pojechał?
Bo chyba nie wszyscy dwaj na raz.
Cesarza, który ma skoki ciśnienia i nie przyjmie swego gościa, czy premiera, który ot tak sobie zaprasza prezydenta z wizytą średnio wielkiego kraju UE?
grudzień 3rd, 2008 at 6:08 po południu
Mawar
Pytałem o bardziej precyzyjny namiar na Babaj Agę. Czy to imię własne czy tytuł? Dobrze chcesz się dzielić swoją wiedzą o Rusi pod panowaniem Mongołów, ale czy ty trochę nie przesadzasz z tymi okropnościami?
Rosja nie była pod panowaniem Mongołów, bo jej wtedy po prostu nie było. Rosja to efekt uwolnienia się od zwierzchności Mongolskiej. Powinieneś być na ten temat uczulony
Rosja = Ruś to teza nacjonalistów Rosyjskich. Oczywiście Rosja pochodzi od słowa Ruś z jego greckiej formy i z jaką ideą to się wiąże wiesz.
Mawar. Po prostu pod Mongołami było na Rusi różnie a sformułowanie:
“Żaden europejski kraj (…) nie przeżył niczego podobnego.”
jest niezwykle śmiałym sformułowaniem. Chce ci przymieć, o czym zapomniałeś bardzo sprzyjającą kościołowi prawosławnemu politykę Mongołów. Nawet tak się popi spaśli, że trzeba ich było od nowa intelektualnie zapładniać.
Represje i brutalność dotyczyła elit władzy świeckiej( nawet zapewne to o dzieciach). Stąd czarna legenda.
grudzień 3rd, 2008 at 6:28 po południu
Poza tym Mawar,
jak polskiego prezydenta zaprosił premier - to powinien go witać a nie gubernator z Kioto. A prezydent winien wylądować w Tokio a nie w Kioto. Z Kioto to mógł sobie wracać via Korea do Polski.
Przyjęcie wydałby japoński premier na cześć polskiego gościa a nie polski prezydent dla japońskich gości.
Jak na razie to polski prezydent wydał przyjecie z okazji 90-lecia stosunków dyplomatycznych, ale bez szefa polskiej dyplomacji.
Jeśli natomiast cesarz zaprosił polskiego prezydenta, to audiencji z powodu jego niedyspozycji - udzieliłby ktoś z panującego rodu.
Na razie nic o tym nie wiadomo.
Jak na razie wiele wskazuje, że to inicjatywa polska a Japończycy w miarę swoich możliwości i protokołu starają się z niej wybrnąć.
grudzień 3rd, 2008 at 6:40 po południu
Mawar
Nie „jakbym czytał” tylko czytasz rzeczywiście rzeczy podobne w Wyborczej. To jest moja Gazeta. Dlatego moja, bo w znacznym stopniu odpowiada moim gustom i poglądom. Kiedyś było mi także niedaleko do Rzeczypospolitej. Teraz jest mi znacznie dalej. Jak wiesz, jeśli masz trochę pamięci z tego co tu czytasz, czytuję także inne czasopisma, nawet te “wasze” żeby wiedzieć, co w zaroślach piszczy.
Rozumiem, że ty traktujesz seks jak kiedyś traktowano strawę w społeczeństwach agrarnych. Z namaszczeniem, ale byle co, to znaczy to, co właśnie jest dostępnym.
Rozumem też, że nigdy nie jadłeś dla przyjemności jedzenia, tylko w celu regeneracji sił niezbędnych ci by przeżyć dzień w nieludzkich warunkach wyzysku przez PRL.
Rozumiem, że seks dla ciebie jest zabiegiem reprodukcyjnym.
A idź ty do Rokity!!!
grudzień 3rd, 2008 at 6:50 po południu
Z ciekawości zawędrowałam na stronę japońskiego premiera (w jęz. angielskim), wrzuciłam w wyszukarkę - nazwisko Kaczyński i nic, żadnej notki, ze zaproszono i przybywa:
http://www.kantei.go.jp/foreign/index-e.html
Ambasada Japońska w Warszawie podła natomiast zwięzły komunikat, ale nie napisała, że polski prezydent przybywa do Japonii na cesarskie zaproszenie:
http://www.pl.emb-japan.go.jp/news/pr20081121.htm
Natomiast ze strony ambasady polskiej w Tokio nie wynika, że polski prezydent bawi w Japonii:
http://www.tokio.polemb.net/
grudzień 3rd, 2008 at 7:02 po południu
Czy Wasze komentarze też czekają na zatwierdzenie:
grudzień 3rd, 2008 at 7:03 po południu
Mawar - 4;07 - Nie bardzo zrozumiałam, o co pytasz;
-
“… Ciekawostka, co się przytrafi [Kaczyńskiemu]w Kraju Kwitnącej Wiśni i w Korei”.
-
Złego czy dobrego? Dobra Wróżka czy Baba Jaga?
;
Postaram się jednak powiedzieć, co jako autor miałam na myśli.
Otóż śledząc ewidentne “sukcesy” kancelarii prezydenta w przygotowywaniu kolejnych wizyt zagranicznych, miałam uzasadnione, jak się okazało obawy, że i ta wizyta będzie porażką organizacyjną. Niestety nie omyliłam się i nie jest mi z tego powodu wesoło. Nie głosowałam na LK i nie jest to prezydent moich marzeń, jednak jest to mój prezydent i wolałabym, aby się nie kompromitował zarówno z własnej winy, jak i z winy fatalnego przygotowania różnych wystąpień w kraju i poza krajem. Niestety, pan prezydent otacza się znajomymi i przyjaciółmi, którzy niestety nie mają przygotowania do odpowiedniego pełnienia powierzonych obowiązków. Z tego wynika to wszystko, co obserwujemy w nadmiarze. Zamiast mnie złośliwie podpytywać, co miałam na myśli (w domyśle - to co najgorsze) odpowiedz na moje pytanie; czy ty Mawarze nie obawiasz się kolejnej, bezsensownej wpadki i kompromitacji, na którą narazi pana prezydenta jego wierny i bezgranicznie oddany, ale równie bezgranicznie nieudolny dwór? Bo jeśli uważasz, że jest OK i nie ma czym się przejmować, to ja dalszych pytań nie mam. Ale na to jedno spróbuj mi może odpowiedzieć i to nie stawiając kolejne pytanie.
grudzień 3rd, 2008 at 7:04 po południu
Jak się okazuje wcześniej, parę sekund, wysłany czeka. Jak widać nie wszystkie.
A można wiedzieć, kto je zatwierdza?
grudzień 3rd, 2008 at 7:07 po południu
# Zofia Says: Twój komentarz oczekuje na zatwierdzenie.
grudzień 3rd, 2008 at 6:50 po południu
Z ciekawości zawędrowałam na stronę japońskiego premiera (w jęz. angielskim), wrzuciłam w wyszukarkę - nazwisko Kaczyński i nic, żadnej notki, ze zaproszono i przybywa:
http://www.kantei.go.jp/foreign/index-e.html
Ambasada Japońska w Warszawie podła natomiast zwięzły komunikat, ale nie napisała, że polski prezydent przybywa do Japonii na cesarskie zaproszenie:
http://www.pl.emb-japan.go.jp/news/pr20081121.htm
Natomiast ze strony ambasady polskiej w Tokio nie wynika, że polski prezydent bawi w Japonii:
http://www.tokio.polemb.net/
grudzień 3rd, 2008 at 7:07 po południu
Zofio,
Jak są krótkie to nie.
grudzień 3rd, 2008 at 7:17 po południu
Stan, krótkie, 5 zdań ale z odnośnikiem do premiera Japonii, który nie zauważa, ze ma gśscia z Polski i linkiem do ambasad.
grudzień 3rd, 2008 at 7:24 po południu
Mawar,
Wątpię czy przyrównanie pociągu płciowego do głodu jest adekwatne, jeśli rozumiemy sam pociąg, jako trochę bardziej złożoną emocję - nie tylko psychosomatyczną, ale uwikłaną jeszcze w kulturę i obyczajowość. Zaufanie i przyjemność może być przecież, także uwikłane w szerszy kontekst nierównoprawnej partnersko sytuacji. Gdzieś w krańcowych sytuacjach mamy los taki jak przypadł kobietom w Rosji, gdzie widać, że ich relacje z mężczyznami są owszem głębokie, ale przypominają zależności pomiędzy kobietami gangsterów, które mają je ułożone. Kobieta Rosyjska wydaje się być otwarta na ułożenie i wielbi falliczność naczelną Zgredka Putina. Kto tęskni za męskością Putina, jako kobieta musi być chyba przygotowany na cały szereg ludowych mądrości o kobietach, typu jak się kobiety nie bije to jej wątroba gnije. Ja jeśli chodzi o sny o męską dominację wolę tak jak dark side daleki wschód, świat islamu, gdzie dokupuje się za śnieżnobiałe kozy nowe wybranki do haremu i szanuje starsze.
grudzień 3rd, 2008 at 7:26 po południu
Edwarze, nie chce mi się prowadzić poważnych poszukiwań, ale moim zdaniem z Babaj Agą to mit, a raczej tzw. etymologia ludowa.
“Aga” to tytuł turecki, a nie mongolski. A poza tym trudno sobie wyobrazić, dlaczego jakiś jeden konkretny, znany z imienia poborca podatkowy miałby się w rosyjskim folklorze zamienić w leśną wiedźmę.
.
PS. Dziękuję za odprawę dla Mawara w kwestii seksu. Nie zareagowałem sam, bo mnie nie było przy komputerze. Nawiasem mówiąc, chyba żółć w Mawarze wzbiera. Już głupszej zaczepki nie mógł wymyślić.
grudzień 3rd, 2008 at 7:27 po południu
Ad Zdzisław
http://kuczyn.com/2008/12/03/s.....ment-64622
A teraz do Śpiewaka.
Na początek trzeba przypomnieć, że to główny ojciec pojęcia „IV RP”. Oczywiście nie wolno mylić producenta np. nocnika z użytkownikiem, a tym bardziej z efektami działań użytkownika. Ale… zawsze trochę cienia na producenta pada i żadna teściowa w czasach klasycznych nie przygnałaby się, że córka wyszła za nocnikarza.
A teraz do meritum. Paweł Śpiewak trafnie opisuje intencje L. Kaczyńskiego w Gruzji. Trafnie też opisuje zachowanie znacznej części mediów. Dochodzi jednak do wniosków zupełnie różnych niż moje. Popieram Gruzinów i ich opór wobec Rosji i właśnie dlatego mam żal do L.K. Żal o to, że wywołał reakcje przeciw skuteczną. Niezależnie od intencji działania, należy trafnie przewidzieć tego działania skutki. Niech Śpiewak nie karze szanować innym „wyrazistych poglądów” prezydenta, który sam tych poglądów nie szanuje narażając je na śmieszność.
„Medium = Przesłanie” powiedział słusznie ktoś mądry. To prawo czyni sytuację Kaczyńskiego rzeczywiście trudną. Lech Kaczyński ze względu na zaniedbania w wyuczeniu się podstawowych umiejętności, a może i niechlujstwo mentalne jest figurą śmieszną. Takiej figurze trudno wierzyć i brać serio. Medium Kaczyński szkodzi Przesłaniu jakimkolwiek by ono nie było.
Tak, media działają trochę stadnie. Często czepiają się dupereli, ale wynika to głównie ze złej „charyzmy” prezydenta i fatalnej polityki personalnej, jeśli idzie o budowanie zespołu współpracowników.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że pisizm to nie światopogląd, nie program, to „nastrój”, to emocja w stosunku do rzeczywistości. Ta emocjonalność pisizmu powoduje, że opowiadają się za nim publicyści i dziennikarze posiadający podobne okulary. Ci ludzie ze względu na swą formację mentalną są także fatalnym „medium = przekaz”.
Racja, że często brakuje rzeczowej analizy poczynań prezydenta. Np., jakie skutki przyniosą veta.
Jak na przyszłą pozycję urzędu prezydenta wpłynie kadencja L. Kaczyńskiego. Ale Pokraczność Medium przesłania istotę wielu spraw.
grudzień 3rd, 2008 at 7:34 po południu
Pawle
Cała zabawa polega na tym że kiedy Mawar stawiał swe pytanie o Babę Jagę było to po jakiejś wypowiedzi o Staniszkis.
Odwowiedz jawiła się jasno.
grudzień 3rd, 2008 at 8:24 po południu
Pan marszałek nie szanuje głowy państwa, nie ma poczucia solidarności, w tym narodowej, oraz że z zadziwiającą łatwością przyjmuje rosyjski punkt widzenia - powiedział Jarosław Kaczyński przed chwilą w Sejmie oceniając wypowiedź Komorowskiego nt. incydentu w Gruzji.
To ostatnia kropla, która przepełniła kielich - podkreślał.
No to klops.
Nie mam co liczyć na względy pana prezesa PiS, chociaż i tak nie w moim typie, bowiem, jak pan marszałek - nie szanuję pana brata prezesa, nie widzę w nim głowy państwa, nie mam poczucia solidarności z PiS, no a prorosyjskość u mnie koncertowa, zwłaszcza jeśli chodzi o Gruzję.
Co to jest solidarność narodowa - nie mam zielonego pojęcia. Solidaryzuję się z tymi, z którymi mam ochotę i nie ze wszystkimi Polakami mi po drodze.
Szacunek do państwa nie utożsamiam z solidarnością narodową a to, co narodowe nie zawsze mi pasuje, nie cierpie schabowego z kapustą.
Z tajniakami to ja mam na co dzień, przez okno i z d. WSi - pewnie też.
No i co ja teraz mam zrobic z tym fantem?
grudzień 3rd, 2008 at 8:27 po południu
Trochę za późno ale w 200 rocznicę bitwy pod Somosierrą (30 listopada)
Podobno z czasie inscenizacji szarży publiczność przywitała Francuzów pomrukiem i gwizdami. Polacy dostali brawa. Lubią nas :D
http://www.youtube.com/watch?v=G2QiddS2TMs
Pod prąd wąwozem w twarz ognistym wiatrom
Po końskie brzuchy w nurt płynącej lawy
Prze szwoleżerów łatwopalny szwadron
Gardła armatnie kolanami dławić
W mokry mrok topi głowy szwoleżerów
Deszcz gliny ziemi i rozbitej skały
Ci co polegną - pójdą w bohatery
Ci co przeżyją - pójdą w generały
Potem twarz z ognia jeszcze nieobeschłą
Będą musieli w szczere giąć uśmiechy
Z oczu wymazać swoją hardą przeszłość
Uszy nastawiać na szeptów oddechy
Zwycięskie piersi obciążą ordery
I wstęgi spłyną z ramion sytych chwały
Ci co polegli - idą w bohatery
Ci co przeżyli - idą w generały
Potem zaś czyści w paradnych mundurach
Galopem w wąwóz wielkiej polityki
Gdzie w deszczu złota i kadzideł chmurach
Pióra miast armat państw krzyżują szyki
I tylko paru nie minie pokuta
W mrowisku lękiem karmionych koterii
I nieść będą ciężar wytrząśniętej z buta
Grudki zaschniętej gliny Somosierry
Ale twarz z ognia jeszcze nieobeschłą
Będą musieli w szczere giąć uśmiechy
Z oczu wymazać swoją hardą przeszłość
Uszy nastawić na szeptów oddechy
Nie ten umiera co właśnie umiera
Lecz ten co żyjąc w martwej kroczy chwale
Więc ci co polegli - poszli w bohatery
Ci co przeżyli - muszą walczyć dalej
grudzień 3rd, 2008 at 8:34 po południu
Na dodatek mieszkam w takim “porąbanym” regionie, w którym marzy się całkowita transgraniczna integracja:
http://miasta.gazeta.pl/szczec.....ranic.html
Jakieś wykolejeńce, co to chcą się z Niemcami integrować, po szwabsku szwargotają aniemieckich przedszkolaków po polsku uczą i co gorsze (w oczach PiS) czują się z tym znakomicie.
Ja też.
I jak tu z tą solidarnością narodowa startować, skoro u nas solidarność regionalna, polsko-niemiecka?
Musi pan prezes krucjatę z Radiem Maryja zorganizowa na pomorze Zachodnie , bo się ten internacjonalizm u nas rozpanoszy doszczętnie. Ku dzikiej mej radości zresztą.
grudzień 3rd, 2008 at 8:35 po południu
Edwardzie
Chyba za głupotę…
http://wyborcza.pl/1,75480,601.....gorze.html
grudzień 3rd, 2008 at 8:37 po południu
EDD,
zobacz co Kaczmarski zrobił w sprawie Lutra:
http://www.youtube.com/watch?v=cmuLbU6Uf6o
grudzień 3rd, 2008 at 8:42 po południu
Tak Glosie. Zgadzam się z tobą. Nic głupszego niż inscenizacje historyczne. Ale chca się ludzie bawić niech się bawią. Są tacy co chodzą patrzeć na futbol. I co? I nic.
grudzień 3rd, 2008 at 8:46 po południu
Okazuje się, że Kazik Staszewski, który aktualnie odkurza standardy legendarnej Silnej Grupy pod Wezwaniem, prezentuje poglądy na trzecią RP, i na kaczystan, bardzo zbliżone do moich. Chyba trzeba mu zapomnieć, że onegdaj na koncercie chciał pokazać dupę premierowi Jerzemu Buzkowi, tym bardziej, że czas jego rządów ma szansę na lepszą ocenę historyczną,niż dotychczas myślałem.
Niestety jego fizys nie da się już poprawić…
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Buzek
A o Kaziku Staszewskim można poczytać tutaj ->
w rozmowie z Filipem Łobodzińskim i Robertem Ziębińskim stawia diagnozę polityczną: w Polsce wciąż panuje komuna.
http://www.newsweek.pl/wydania.....ydanie=944
- Kolejne ekipy sprawujące władzę w Polsce robią na mnie wrażenie ciągłości po równi pochyłej. Działają mechanizmy, które są wypadkową śledzenia słupków w sondażach, a sondaże metodologicznie są o kant d… potłuc, jeśli robi się je z dnia na dzień. Miałem zaszczyt brać udział podczas studiów w badaniach prowadzonych przez francuskiego socjologa Alaina Touraine’a - on dwa lata najpierw opracowywał kwestionariusz!
- Od kiedy równia jest pochyła?
- O zgrozo, jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, ostatni rząd naprawdę liberalny to był rząd nieboszczyka Mieczysława F. Rakowskiego z wyklinanym wtedy Mieczysławem Wilczkiem. Oni jedyni stworzyli ustawę o wolnej działalności gospodarczej. A potem to już odbywało się wprowadzanie komuny, tylko nie w wersji socjalistycznej, a koncesyjno-etatystycznej, jak napisałem w piosence “Cztery pokoje”. Państwo ingeruje w coraz więcej sfer wolności obywatelskiej, zabiera ludziom coraz więcej pieniędzy i czuje się odpowiedzialne za tę głupią jednostkę, jaką jest obywatel. IV Rzeczpospolita to było pokłosie prezydentury Kwaśniewskiego. Republika kolesi, którą stworzyli Miller z Kwaśniewskim, szczególnie odczuwalna jest ciągle na prowincji - i to ona popchnęła nas w ręce braci Kaczyńskich. Ale ci nie zaproponowali mechanizmu, który zlikwidowałby okazje do przekupstwa, tylko kolejne urzędy do łapania sprawców. Zastąpili jeden układ innym. Naganny jest nie układ w ogóle, ale układ nie nasz. Robili to w sposób tak parszywy, że ludzie im podziękowali.
I przyszedł nowy rząd…
- A ja nie wyczuwam różnicy. Obecna jazda polityczna ma taki charakter: niczego nie zaogniamy, tylko kreujemy Kaczora Trzeciego, czyli Donalda, na prezydenta. A z daleka widać, co się naprawdę ważnego w Polsce dzieje. Pamiętam dwie informacje, które się przebiły do międzynarodowych serwisów: zawalenie dachu na targach gołębiarzy w Katowicach i śmierć Geremka.
- Co byłoby lepsze teraz: żeby ludzie poszli na wybory czy żeby nie poszli, bo to medialny pic?
- Podstawową rzeczą jest zmiana ordynacji, by można było mieć realny wpływ na to, kto zasiądzie w parlamencie. A na razie to jest plebiscyt partii. Na poprzednie wybory poszedłem, bo PiS był żenujący na maksa, zagłosowałem na Tuska, ale jak zobaczyłem, że wchodzą w koalicję z PSL, zrozumiałem: mamy do czynienia z kosmiczną padaczką. Ci to dopiero są szkodniki! Zawsze zza winkla, zawsze kombinują, z nikim się niby nie kłócą, są niezbędni… I dbają o swoich.
grudzień 3rd, 2008 at 8:55 po południu
A to dla wszystkich, na dobranoc:
http://www.youtube.com/watch?v.....re=related
grudzień 3rd, 2008 at 9:06 po południu
“Nic głupszego niż inscenizacje historyczne.”
.
E tam, znam parę głupszych zajęć. Ale Głos miał zdaje się na myśli dziękowanie Napoleonowi. No to co, wznawiamy dyskusję sprzed czterdziestu lat?
grudzień 3rd, 2008 at 9:09 po południu
Zofio
Ja tam Zofio gdybym wtedy żył :D
to stanął bym oczywiście po stronie Rzymu .
Rzymu papieża Juliusza, Rafaela, Michała Anioła, papieża Leona z Medicich (z tych Medyceuszów) przeciw temu antyglobaliście, głosicielowi nauki o predestynacji i praojcu nacjonalizmów, którym się stał przez rozpowszechnianie Księgi w języku narodowym.
A potem wstąpiłbym do Jezuitów by zwalczać amatorskie i samokształceniowe ruchy religijne, które Luter uruchomił.
UFF! jak mawiał Winnetou (też Niemiec)
grudzień 3rd, 2008 at 9:12 po południu
Nie Pawle. Tylko nie to.
Glosowi tylko przypomnę że jednak jego ojczyna Kongresówka troche zyskała na tym że funkcjonował w niej kodeks Napoleona.
grudzień 3rd, 2008 at 9:16 po południu
Edwardzie,
Jeśli zaś chodzi o mój rzekomy Darwinizm, to jest to daleko posunięte uproszczenie. Z podobnych co ja założeń np. wychodzi Jared Diamond w książce pt. Strzelby, zarazki, maszyny - losy ludzkich społeczeństw. Wg niego postęp cywilizacyjny spowodował, że wiele społeczeństw już dzisiaj nie ma. Zostały eksterminowane, sic! Powtarzam eksterminowane Z tego powodu, że inne społeczeństwa uzyskały nad nimi różne PRZEWAGI
Z recenzji:
Historię naszego świata kształtowały znaczone podbojami, epidemiami i ludobójstwem stosunki między różnymi ludami – stwierdza Diamond. Tytułowe „strzelby, zarazki, maszyny” to kluczowe słowa, dzięki którym otwierają się przed nami niewesołe dzieje społeczeństw. Uwaga autora nie zaczyna się jednak i nie kończy na terminach uwidaczniających się w tytule. Zanim więc dojdziemy do rozdziału o zarazkach (Śmiertelny dar żywego inwentarza) czeka nas obszerne i szczegółowe omówienie rozwoju produkcji żywności, który okazał się pożywką dla śmiercionośnych drobnoustrojów. Diamond poświęca także uwagę dziejom pisma i innym „bezkrwawym” wynalazkom, które walnie przyczyniały się do rozwoju cywilizacji. Autor w umiejętny sposób łączy w swej książce dokonania różnych dziedzin nauki (m.in. archeologii, biologii, historii, językoznawstwa), nie szczędząc nam swych spostrzeżeń wyniesionych często z codziennych sytuacji, z jakimi się zetknął podczas wielu podróży.
Przykład przewagi z książki per analogiam do polskiej szarży pod Samosierrą:
W (…) bitwie pod Cajamarca 168 Hiszpanów rozbiło 500 razy liczniejszą armię tubylców, zabijając tysiące autochtonów i nie tracąc ani jednego żołnierza – pisze Jared Diamond w książce „Strzelby, zarazki, maszyny”. – W relacjach z późniejszych walk Pizzara z Inkami, Cortesa z Aztekami z innych wczesnych kampanii prowadzonych przez Europejczyków przeciw Indianom powtarzają się opisy starć, podczas których kilka tuzinów białych jeźdźców rozgramiało tysiące tubylców”. Broń palna miała w tych podbojach niewielkie znaczenie. „Ogromna przewaga, którą dzięki koniom mieli Hiszpanie, umknęła uwadze naocznych świadków – twierdzi Diamond. – A przecież jeźdźcy mogli dopędzać piechurów i ich zabijać, z łatwością też prześcigali indiańskich zwiadowców, zanim ci zdążyli ostrzec swe oddziały. Szok wywołany szarżą kawaleryjską, zwrotność koni umożliwiająca szybkość ataku, a także bezpieczeństwo i skuteczność walki z końskiego grzbietu sprawiały, iż w otwartym polu piesi żołnierze stawali się niemal bezbronni”.
________________
Ja po prostu uważam że jedną z takich przewag nad Polską jaką mają inne społeczeństwa jest lepszy system polityczny i ustrój państwa, oparty na konkurencji elit, to właśnie dzięki temu mechanizmowi w innowacyjnych społeczeństwach do głosu dochodzą nowe pokolenia niosąc postęp technologiczny czy też społeczny.
My natomiast tu i teraz społecznie jesteśmy kontynuacją III RP.
grudzień 3rd, 2008 at 9:19 po południu
errata
My natomiast tu i teraz społecznie w III RP jesteśmy kontynuacją PRL-u.
grudzień 3rd, 2008 at 9:20 po południu
Pawle,
Ja niestety nie wiem o czym dyskutowano 40 lat temu.
grudzień 3rd, 2008 at 9:21 po południu
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Okazuje się, że Kazik Staszewski, który aktualnie odkurza standardy legendarnej Silnej Grupy pod Wezwaniem, prezentuje poglądy na trzecią RP, i na kaczystan, bardzo zbliżone do moich. Chyba trzeba mu zapomnieć, że onegdaj na koncercie chciał pokazać dupę premierowi Jerzemu Buzkowi, tym bardziej, że czas jego rządów ma szansę na lepszą ocenę historyczną,niż dotychczas myślałem.
Niestety jego fizys nie da się już poprawić…
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Buzek
A o Kaziku Staszewskim można poczytać tutaj ->
w rozmowie z Filipem Łobodzińskim i Robertem Ziębińskim stawia diagnozę polityczną: w Polsce wciąż panuje komuna.
http://www.newsweek.pl/wydania.....ydanie=944
- Kolejne ekipy sprawujące władzę w Polsce robią na mnie wrażenie ciągłości po równi pochyłej. Działają mechanizmy, które są wypadkową śledzenia słupków w sondażach, a sondaże metodologicznie są o kant d… potłuc, jeśli robi się je z dnia na dzień. Miałem zaszczyt brać udział podczas studiów w badaniach prowadzonych przez francuskiego socjologa Alaina Touraine’a - on dwa lata najpierw opracowywał kwestionariusz!
- Od kiedy równia jest pochyła?
- O zgrozo, jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, ostatni rząd naprawdę liberalny to był rząd nieboszczyka Mieczysława F. Rakowskiego z wyklinanym wtedy Mieczysławem Wilczkiem. Oni jedyni stworzyli ustawę o wolnej działalności gospodarczej. A potem to już odbywało się wprowadzanie komuny, tylko nie w wersji socjalistycznej, a koncesyjno-etatystycznej, jak napisałem w piosence “Cztery pokoje”. Państwo ingeruje w coraz więcej sfer wolności obywatelskiej, zabiera ludziom coraz więcej pieniędzy i czuje się odpowiedzialne za tę głupią jednostkę, jaką jest obywatel. IV Rzeczpospolita to było pokłosie prezydentury Kwaśniewskiego. Republika kolesi, którą stworzyli Miller z Kwaśniewskim, szczególnie odczuwalna jest ciągle na prowincji - i to ona popchnęła nas w ręce braci Kaczyńskich. Ale ci nie zaproponowali mechanizmu, który zlikwidowałby okazje do przekupstwa, tylko kolejne urzędy do łapania sprawców. Zastąpili jeden układ innym. Naganny jest nie układ w ogóle, ale układ nie nasz. Robili to w sposób tak parszywy, że ludzie im podziękowali.
I przyszedł nowy rząd…
- A ja nie wyczuwam różnicy. Obecna jazda polityczna ma taki charakter: niczego nie zaogniamy, tylko kreujemy Kaczora Trzeciego, czyli Donalda, na prezydenta. A z daleka widać, co się naprawdę ważnego w Polsce dzieje. Pamiętam dwie informacje, które się przebiły do międzynarodowych serwisów: zawalenie dachu na targach gołębiarzy w Katowicach i śmierć Geremka.
- Co byłoby lepsze teraz: żeby ludzie poszli na wybory czy żeby nie poszli, bo to medialny pic?
- Podstawową rzeczą jest zmiana ordynacji, by można było mieć realny wpływ na to, kto zasiądzie w parlamencie. A na razie to jest plebiscyt partii. Na poprzednie wybory poszedłem, bo PiS był żenujący na maksa, zagłosowałem na Tuska, ale jak zobaczyłem, że wchodzą w koalicję z PSL, zrozumiałem: mamy do czynienia z kosmiczną padaczką. Ci to dopiero są szkodniki! Zawsze zza winkla, zawsze kombinują, z nikim się niby nie kłócą, są niezbędni… I dbają o swoich.
grudzień 3rd, 2008 at 9:23 po południu
Okazuje się, że Kazik Staszewski, który aktualnie odkurza standardy legendarnej Silnej Grupy pod Wezwaniem, prezentuje poglądy na trzecią RP, i na kaczystan, bardzo zbliżone do moich. Chyba trzeba mu zapomnieć, że onegdaj na koncercie chciał pokazać dupę premierowi Jerzemu Buzkowi, tym bardziej, że czas jego rządów ma szansę na lepszą ocenę historyczną,niż dotychczas myślałem.
Niestety jego fizys nie da się już poprawić…
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Buzek
grudzień 3rd, 2008 at 9:23 po południu
Wiesz Pawle w 200 rocznice Rewolucji Francuskiej byłem w Menton.
Siedziałem w kawiarnianym ogródku a kelnerki (Wietnamki) i kelnerzy (Palestyńczycy) biegali w czapkach frygijskich Wetchnąłem: Czy kiedyś w Polsce będą serwować mi Czerwonogwardziści?
grudzień 3rd, 2008 at 9:24 po południu
Przepraszam za powtórzenia, ale tekst powtórzony był zawieszony do akceptacji, więc kombinowałem jak to ominąć.
grudzień 3rd, 2008 at 9:30 po południu
Głos: Około czterdziestu lat temu (nie pamiętam dokładnej daty) Wajda nakręcił “Popioły”, co sprowokowało ogólnonarodową debatę na temat sensu tego rodzaju bohaterskich czynów. Trzeba dodać, że spór toczył się wokół legendy Samosierry, a nie jej rzeczywistości, która daleko odbiega od potocznych wyobrażeń.
grudzień 3rd, 2008 at 9:33 po południu
Chyba wiecej lat temu Pawle. Bo pisałem na ten temat wypracowanie w Liceum.
grudzień 3rd, 2008 at 9:36 po południu
“Czy kiedyś w Polsce będą serwować mi Czerwonogwardziści?”
.
Myślę, że to będzie już w następnym pokoleniu. Tylko stare (a więc my) musi wymrzeć. Choć analogia między sankiulotami a czerwonogwardzistami nieco szwankuje, bo dorobek Rewolucji Francuskiej okazał się trwały.
grudzień 3rd, 2008 at 9:39 po południu
“Popioły” weszły na ekrany w 1965 roku.
grudzień 3rd, 2008 at 9:41 po południu
Ja przepraszam, że przerwiem, ale z tą sempiterną… czy to nie był Skiba?
grudzień 3rd, 2008 at 9:41 po południu
Tak Pawle, ale jaki to był walczyk w tej Francji przez prawie cały wiek.
Na literaturze Francuskiej nauczyłem się podejścia do historii. Do “winy” i “krzywdy”politycznej, o stosunku do przeciwników politycznych.
Zeby taki Mawar choć tak łatwą rzecz jak Monte Christo przeczytał do końca.
grudzień 3rd, 2008 at 9:43 po południu
Mawar się pojawi, kiedy pytania i komentarze dotyczące jego wcześniejszych wpisów przyschną i pokryją się kurzem. :D
grudzień 3rd, 2008 at 9:44 po południu
Dobranoc, niestety.
grudzień 3rd, 2008 at 9:49 po południu
I spłonął byś EDD na stosie Jarosława K. za takie zachciewajki prorosyjskie…
http://www.youtube.com/watch?v=9Q-OzsOmi00
To szczególnie polecam:
http://www.youtube.com/watch?v=IBM-EIZKF_Y&feature=related
Ale nie masz czego się wstydzić, Jan Paweł też lubił posłuchać czerwonoarmiejców:
http://www.youtube.com/watch?v=zjNTStbW-r8&feature=related
Przy tej piosence polecam w pierwszych taktach uważnie patrzeć na filmik, jest tam mała niespodzianka z różyczka
A to specjalnie dla Ciebie
http://www.youtube.com/watch?v.....re=related
grudzień 3rd, 2008 at 9:51 po południu
Ok, dzięki. Nie oglądałem, Popiołów.
http://wiadomosci.onet.pl/1874295,11,item.html
PiS zarzuca Komorowskiemu kontakty z Rosją - “to podłość
Pańskie insynuacje to potwarz i podłość. Mógłby pan tak mówić, gdyby pan nie miał na sumieniu sędziego {Andrzeja} Kryże, który wsadzał do więzienia mnie czy Czumę, a pan go zrobił wiceministrem.
____________
Jeśli chodzi o sędziego Andrzeja Kryże, to należy dodać, iż sędzia ten wywodzący się z rodziny o wielkich zasługach dla PRL-u.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Kry%C5%BCe
który od maja 2006 do listopada 2007 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości
http://pl.wikipedia.org/wiki/A.....Kry%C5%BCe
To tajemnicą poliszynela jest w światku prawniczym, że wykorzystywał swoją pozycję w rządzie PiS do załatwiania w sposób bardzo bezkompromisowy swoich prywatnych interesów. (niestety tyle tylko mogę ujawnić).
grudzień 3rd, 2008 at 9:59 po południu
Co ze Zdzisławm? Wpadnie zarządzi i tup,tup do domku. Pantofle, podomka i bawarka. Tak nie wolno Zdzisławie.
grudzień 3rd, 2008 at 10:00 po południu
Dobranoc tym co tu i tym co tam.
grudzień 3rd, 2008 at 10:09 po południu
Inne piosenki czerwonoarmiejców dla EDD jak zwykle gdzieś tkwią, pewnie się ujawnią, a teraz mam coś extra dla EDD
propolską pieśń w rosyjsko-wojskowym wykonaniu
i pytanie do prezesa Jarosława - co z tym gipsem zrobić?
http://www.youtube.com/watch?v=bl2LOX2pQoQ
grudzień 3rd, 2008 at 10:09 po południu
Dla Głosa
http://wyborcza.pl/1,75475,601.....porno.html
grudzień 3rd, 2008 at 10:11 po południu
Obejrzałam i wysłuchałam części obrad sejmu w sprawie odwołania marszałka Komorowskiego. Mocna rzecz! Dobranoc.
grudzień 3rd, 2008 at 10:18 po południu
Ja z pieśniami dla EDD a serwer p. Waldemara nie nasycony i każe czakać na zatwierdzenie!!!
grudzień 3rd, 2008 at 11:06 po południu
Dzięki Edwardzie,
Za pouczające wykłady o prawicowej erotyce. Żegnając się z tobą zakryję dłonią okolice genitaliów (w wyrazistym geście ).
____________
Znaczenie tego gestu, porównywanym z naszym kładzeniem ręki na sercu zostało, opisane w Noweli Trumana Capote pt. Śniadanie u Tiffany’ego.
grudzień 3rd, 2008 at 11:13 po południu
Innych pożegnam piosenką Audrey Hepburn - “Moon River”
http://pl.youtube.com/watch?v=BuoP67paOgk
grudzień 3rd, 2008 at 11:19 po południu
I jeszcze jedna wersja specjalnie dla dark side
http://pl.youtube.com/watch?v=ahR-G_yLB5M
grudzień 3rd, 2008 at 11:36 po południu
Paweł Luboński
http://kuczyn.com/2008/12/03/sikorski-nie-uratowalby-nas-od-ludojada/#comment-64642
“Edwarze, nie chce mi się prowadzić poważnych poszukiwań, ale moim zdaniem z Babaj Agą to mit, a raczej tzw. etymologia ludowa. “Aga” to tytuł turecki, a nie mongolski”.
.
:)
.
Na czele korpusu ekspedycyjnego stanął „wojewoda ord białogrodzkich”, znany polityk tatarski Subchan Ghazi aga. W 1649 roku walczył przeciw Polakom pod Zbarażem. Rok wcześniej dowodził jednym z czambułów na Ukrainie jako sojusznik Chmielnickiego.
http://www.tnn.pl/rozdzial.php.....rescPage=2
grudzień 3rd, 2008 at 11:41 po południu
jasananielka
-
“… czy ty Mawarze nie obawiasz się kolejnej, bezsensownej wpadki i kompromitacji, na którą narazi pana prezydenta jego wierny i bezgranicznie oddany, ale równie bezgranicznie nieudolny dwór”?
-
To kwestia proporcji, po pijanym Kwaśniewskim nad katyńskimi grobami już nic nie jest groźne.
grudzień 3rd, 2008 at 11:47 po południu
A na dobranoc dla naprawdę “innych” mam to:
http://pl.youtube.com/watch?v=opWQ6MkGSo0
http://pl.youtube.com/watch?v=.....re=related
____________
Uważam, że film ten został zainspirowany właśnie nowelą Trumana Capote
BREAKFAST AT TIFFANY´S stąd jego tytuł: Breakfast on Pluto!
grudzień 3rd, 2008 at 11:52 po południu
Zofia
-
“Ambasada Japońska w Warszawie podła natomiast zwięzły komunikat, ale nie napisała, że polski prezydent przybywa do Japonii na cesarskie zaproszenie”.
-
Rząd Japonii bardziej serio rządzi niż rząd brytyjski i niż ci się wydaje. Wyobraź sobie, że to rząd w Tokio decyduje gdzie może pojechać cesarz Japonii (np. nie zezwolił mu na wyjazd na otwarcie Olimpiady w Pekinie). Nie należy więc naiwnie oczekiwać, że to cesrz zaprasza i szukać potwierdzenia tego w internecie. Zaprasza rząd japoński.
grudzień 4th, 2008 at 12:17 przed południem
A rankiem może to:
http://www.youtube.com/watch?v=jYXww3lMjHU&eurl
http://www.youtube.com/watch?f.....IvI77C565I
grudzień 4th, 2008 at 12:17 przed południem
EDD
-
“Nie „jakbym czytał” tylko czytasz rzeczywiście rzeczy podobne w Wyborczej. To jest moja Gazeta”.
-
Nie tylko , jesteś także tworem tej gazety. A ja na przykład jestem tworem Tygodnika Mazowsze. Na tym poprzestałem.
-
“Kiedyś było mi także niedaleko do Rzeczypospolitej. Teraz jest mi znacznie dalej”.
-
To całkiem odwrotnie niż ja, ale jednak nie byłem fanatykiem.
-
“Jak wiesz, jeśli masz trochę pamięci z tego co tu czytasz, czytuję także inne czasopisma, nawet te “wasze” żeby wiedzieć, co w zaroślach piszczy”.
-
Ja robię podobnie, ale z Wyborczą źle mi idzie, nie nadążam, rozumiesz? Z jednej strony Kaszczak i Jaruzelski, z drugiej “dobry” Wałęsa, etc., klimaty nie dla mnie, a informacyjnie to już słabiutko, nie to co 10 lat temu. Z Trybuną Ludu jednak dawałem radę. Może młodszy byłem?
-
“Rozumiem, że ty traktujesz seks jak kiedyś traktowano strawę w społeczeństwach agrarnych. Z namaszczeniem…”.
-
Miedzy “namaszczeniem” a “wesołą zabawą” jest jeszcze rozsądny środek, czyli centrum. Porozumienie Centrum. :) Napisałem przecież, że to fajna rzecz, z zastrzeżeniami do opisu i zdefiniowania tej kwestii w Wyborczej.
-
“Rozumem też, że nigdy nie jadłeś dla przyjemności jedzenia, tylko w celu regeneracji sił niezbędnych ci by przeżyć dzień w nieludzkich warunkach wyzysku przez PRL”.
-
Nie, jak każdy, jadam “by regenrować”, ale wybieram rzeczy, które mi smakują i nie są niezdrowe (te jadam rzadko, ale bywa że jadam - smalec z jabłkami na przykład w ludowej knajpie, pycha).
Też się nie upijam, bo choć to może być przyjemne, to jednak świadomość nieuchronności kaca (jak w moim przypadku) niweczy ową przyjemność w stopniu dość znacznym. Generalnie to jestem za umiarkowaniem i przeciw obżarstwu, jak i każdej innej przesadzie. Także w cnocie.
-
“Rozumiem, że seks dla ciebie jest zabiegiem reprodukcyjnym”.
-
Niczego takiego nie napisałem, nawet KK tak nie uważa, już od wielu lat.
-
“A idź ty do Rokity!!!”.
-
Może to ja jestem Rokita? :)
grudzień 4th, 2008 at 1:14 przed południem
Mawar,
a z jakiej to okazji został zaproszony LK do Japonii przez rząd Kraju Kwitnącej Wiśni?
Rząd Japonii postanowił pochwalić się LK swoją uroki tamtejszej szybkobieżną koleją z Kioto do Tokio z powodu chęci zademonstrowania ceremoniału picia herbaty?
I kto z ramienia polskiego rządu bawi razem z prezydentem w Japonii i polski rząd tam reprezentuje?
A tu dla Ciebie pewna informacyjka sprzed dwóch-trzech tygodni, co jak na protokół dworu cesarskiego jest niespotykana i która świadczy, ze ta wizyta w Japonii to jednak inicjatywa polska a nie japońska:
(…)
17.11.2008 / 09:19 - radio ZET
Kiedy Lecha Kaczyńskiego przyjmie na audiencji cesarz Akihito?
Nie wiadomo. Daty nie potwierdzono.
Nie znają jej ani wjapońskim ministerstwie spraw zagranicznych, ani w cesarskim pałacu.
Pewne jest tylko, że w związku z wizytą w Japonii Lech Kaczyński nie spotka się z prezydentem Francji, który 6 grudnia będzie w Polsce.
Współpracownicy Lecha Kaczyńskiego kolejny raz plączą się w deklaracjach dotyczących głowy państwa. Witold Waszczykowski wiceszef BBN-u powiedział w Radiu ZET, że prezydent ma już potwierdzone grudniowe spotkanie z Cesarzem Japonii.
Postanowiliśmy sprawdzić tę informację.
Po kilku rozmowach z kolejnymi urzędnikami w japońskim MSZ, dotarliśmy do pana Jamashity.
Po polsku, ale z właściwa Japończykom grzecznością i kurtuazją wyjaśniał, że niestety termin wizyty Lecha Kaczyńskiego na cesarskim dworze nadal nie jest ustalony
I trudno jest określić, kiedy to się stanie.
Ale współpracownicy Lecha Kaczyńskiego, poza Witoldem Waszczykowskim, są jednak dobrej myśli.
Piotr Kownacki tłumaczy to skomplikowanym protokołem cesarskiego dworu, a Adam Bielan dodaje, że na potwierdzenie terminu wizyty można czekać do ostatniej chwili.
***
Mawar,
Na 3 tyg. przed wizytą LK - nie było potwierdzenia audiencji.
Wiesz co to oznacza?
To, że wg Ciebie - rząd Japonii zaprosił polskiego prezydenta i choć nie był pewien czy cesarz go przyjmie.
Co jak na warunki etykiety dworu i obyczajów japońskich - jest nie do pomyślenia.
Nie truj, nie poopisuj się głupotą i zechciej zauważyć, że wiele rzeczy jest po prostu do sprawdzenia.