Jestem z Układu


W tym samolocie jest pilot!

LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 613 dni (mniej niż dwa lata).

W czwartek bank inwestycyjny Goldman Sachs oświadczył, że zakończył spekulacje na spadek walut w regionie Europy Wschodniej i zrealizował z niej prawie 8 % zysków. Muszę powiedzieć, że czytając ten komunikat; bezczelny, tchnący radością ze spekulacyjnego skoku na kasę niemal wpadłem we wściekłość. Rynek to jeden z największych wynalazków ludzkości, którego niczym zastąpić się nie da. Ma on ogromny wkład w postęp, jakiego ludzie dokonali odkąd dwie gromady spotkały się na polanie, żeby wymienić skóry na krzemienie.

Ale rynek to jest także żerowisko dla ekonomicznych hien, sępów, szakali (do diabła chyba obrażam te zwierzęta) i innych zbirów, korzystających z wolności gospodarowania i wymieniania. Należą do nich także różnego rodzaju spekulanci, czasami pełniący rolę pożyteczną, ale częściej pasożytujący na ludzkiej ufności, niewiedzy, chęci lepszego życia i nabijający sobie kabzy kosztem nieszczęść innych. I ten Goldman z tym komunikatem, jako taki zbir mi się objawił. Ale nie ma się co na takich złościć, trzeba im ograniczać pola działania. Tym razem zgodnie z regułami gry podprowadzili nam kupę pieniędzy, ale to dlatego, że mogli pasożytować na naszym złotym oraz na walutach innych krajów regionu najbiedniejszego w Europie. I z tego powodu mniej odpornego na działanie cynicznych, chciwych sępów ze świata znacznie bogatszego. Nie mogliby tego robić, gdyby Polska była w strefie euro, bo nie tak łatwe jest chybotanie walutą tak wielkiego organizmu, jak euroland.

Koszty obecnych zaburzeń na naszym rynku walutowym, za które wszyscy płacimy, to jest kara, oby nie okazała się bardzo duża, za zaprzepaszczenie przez rząd Prawa i Sprawiedliwości najlepszego czasu, żeby wspólną europejską walutę przyjąć. Nie wierzę niestety, by ta przykra nauczka dała coś do myślenia ludziom, głównie z PiS, myślącym schematami świata z lat 30-tych XX wieku, gotowych bronić zaściankowego wyobrażenia o niepodległości Polski, do ostatniej złotówki nie skonsumowanej jeszcze przez Goldman Sachsa i innych spekulantów.

I jeszcze jedno; nie wolno – w tym czasie gospodarczych zaburzeń, szczególnie atrakcyjnym dla amatorów ogrywania innych – wierzyć na słowo analitykom i ekspertom ich raportom i komunikatom, jeśli tylko są związani z bankami, funduszami inwestycyjnymi, firmami konsultingowymi, czy organizacjami biznesowymi. Wobec przekazu z tych źródeł trzeba zachować maksymalną czujność i nieufność, bo mogą w nim być manipulacje nastawione na kształtowanie sytuacji sprzyjającej temu, by ktoś na niej zarobił, a ktoś inny stracił. W szczególności podejrzane są idące z tego kierunku głosy udramatyczniające sytuację gospodarczą, demonizujące kryzys, oczywiście poważny, i naciskające rząd, by obficiej sięgał do kieszeni obywateli w celu wsparcia także tych, co całą tę zawieruchę wywołali nieopamiętaniem w chciwości i pogardą dla ludzi dającym się łatwo naciągać na buble finansowe. Słusznie przestrzegał przed tym premier w przemówieniu czwartkowym. 

Gdy zaś chodzi o złotego, to jedna interwencja zapewne nie odwróci presji na obniżanie jego wartości, ale była ona słuszna i zasługiwała na uznanie, a nie falę wydziwiania i marudzenia, często podbudowaną niewiedzą. W odróżnieniu od interwencji bankowej, która wyczerpuje rezerwy i dlatego jest bardzo ryzykowna, sprzedaż leżących na koncie rządowych euro – i tak do zamiany na złote i wydania na unijne projekty – była dobrym interesem i przy okazji przyhamowała spadek złotego. Przeżywamy ciężki czas nie ze swojej winy. Jesteśmy w rwącym nurcie. Można mieć różne opinie o ekipie sterników, także najgorsze. Ale nie ma możliwości ich zmiany, nie ma na łajbie zmienników. Więc trzeba tym sternikom nie przeszkadzać, nie bujać tym na czym wszyscy płyniemy. Jak dopłyniemy to wściekli na rząd go rozliczą. Albo nie.

Bo to jest najlepsza z możliwych dziś ekip. Nie ma innej lepszej, nawet gdyby jutro były wybory. Ekipa lewicowa póki co nie istnieje, choć mogłaby być alternatywą. Ale na lewicy panuje rozgariasz i trzeba powiedzieć także wiele populizmu, takiego nachalnego czasem podlizu publice, żeby tylko drgęły w górę sondaże,a one nie chcą. Ekipa PiS nie ma programu pokonania kryzysu, lecz zatopienia „łodzi” w długach i w jeszcze cięższym kryzysie, a ponadto powrotu do szaleństw IV RP. Nie ma żadnej zmiany w Prawie i Sprawiedliwości. Jest wyłącznie maskarada; od wymuszonego języka Prezesa do wyretuszowanych pań, które go otaczają. Ekipa PO i PSL jest dziś najlepsza-trzeźwa, dobrze postrzegana na zewnątrz, bez obsesjonatów, a oni są w polityce najgorsi, rozumiejąca naturę kryzysu, ograniczenia państwa, a zarazem wrażliwa na ludzkie dole i niedole.  We francuskiej komedii pasażerowie pytają, czy w tym samolocie jest pilot?  Nie mamy komedii, lecz dramat, ale w samolocie jest pilot. I to niezły.

Skomentowano 594 razy to “W tym samolocie jest pilot!”

  1. jasnaanielka napisał(a):

    Zapowiada się ciekawa dyskusja. Wpis wreszcie na miarę naszego Gospodarza. Siadam, czekam i będę czytała.

  2. Zofia napisał(a):

    Ma Pan rację Panie Waldemarze,
    w tym samolocie, który ma turbulencje, leci pilot, trzeźwy i mimo małego doświadczenia – pilotuje rozsądnie. Jest odpowiedzialny.
    Ma też kilku innych, bardziej doświadczonych pilotów obok siebie. Stanowią bardzo zgrany zespół. Gra z nimi zespół naziemny, stacje kontroli lotów itp, mówiąc nomenklaturą lotniczą.
    Tak jak wcześniej pisałam – wysłuchałam uważnie Donalda Tuska, potem raz jeszcze przeczytałam, bo wyłuskać istotne fragmenty wystąpienia.
    Wyraziłam obawę, ze PiS tego nie pojmie. Wychodzi na to, że nie pojmuje. Za trudne do zrozumienia…
    No cóż, opozycja jest taka, jaka jest -w wiedzy ekonomicznej – prymitywna.
    PiS – to esencja propagandy w nowym opakowaniu.
    SLD – wolę nie słuchać co ma do powiedzenia przewodniczący Napieralski, czasem gada na tym samym pozciomie co prezes Kaczyński.
    ***
    EDD,
    Nie rozśmieszaj mnie.
    Od kiedy facet po zawodówce zrozumie ekonomiczne expose premiera?!
    Też mi autorytet gospodarczy! Przecież on ni w ząb nie był w stanie zrozumieć wypowiedzi Donalda Tuska, na dodatek jest tak głupi, ze się publicznie wypowiada o czymś o czym nie ma zielonego pojęcia.
    Ma zakodowane – zwiększyć deficyt, dawać ludziom pracę – bo tak powiedział oświecony pan prezes. Koniec kropka. Poza ten dogmat nie ruszy mózgiem, bo nie potrafi.
    Zastanowienie się skąd ma wziąć forsę na wypłatę np. właściciel fabryki traktorów, którego produktów nikt nie chce kupić ani w kraju ani za granica i dlaczego ma dokładać do interesu a nie zwolnić niepotrzebna mu załogę – przerasta stopień jego percepcji.
    Pan wicemarszałek, zgodnie z instrukcją Prezesa rozumuje tak- rząd Tuska ma zwiększyć deficyt i dać rozkaz (nie wiadomo komu) – kupić traktory w fabryce i trzymać (nie wiadomo po co i nie wiadomo gdzie), bo ludzie muszą mieć pracę.
    Taka jest mniej więcej recepta na kryzys Jarosława Kaczyńskiego i Jego Trzech Gracji zrobionych na gumowe lale.
    Swoją drogą żurnalistyka sejmowa “Dziennika” mogla by pytać bardziej kompetentne osoby z PiS, nie wiedzą jakim to doświadczeniem “naukowym” dysponuje pan wicemarszałek?…

  3. Edwar D.Dana napisał(a):

    Przenoszę
    …..
    Zofio

    Ja osobiście myślę że przysłowiowy “absolwent zawodówki” jeśli choć trochę myśli lub został uformowany przez prace na swoim czy gdzieś gdzie osobiście zna właściciela, doskonale rozumie Tuska.
    Przyznam się że bardziej niepokoją mnie rzesze inteligentów budżetowych i innych ale też nienawistnych.
    Z mojej obserwacji wynika że im bardziej (zwróć Zofio uwagę na „bardziej” nie lepiej) wykształcony tym durniejszy.

    Zresztą, co to znaczy “rozumie”. Pani Natalli-Świat jest osobą badziej wykształconą niż niewykształconą, jakieś studia menażerskie i chyba statystyka. Niby to bardziej niż zawodówka. Ale co z tego?

  4. Andrzej napisał(a):

    Ciekawe, kiedy znowu pojawi się blogowa Pisanka i będzie nadal przekonywać, że jedynym wyjściem dla Polski jest zapożyczać się bo wszyscy tak robią? Nie omieszka przy tym znowu powołać się na czołowych polskich ekonomistów w rodzaju Bugaja, Kołodki oraz ekspertów Radia Maryja :)

  5. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gospodarzu
    Ja Pańskiej złości nie rozumiem. Zachowanie GS całkiem racjonalne.
    Tak samo zagrał Soros z funtem, tak samo zagrano kiedyś szwedzką koroną.
    Czy działania instytucji finansowych należy oceniać w kategoriach moralnych? Reczę że coś tam sponsorują.
    A może w skład pieniądze ktorymi pracują to pieniadze z funduszów emerytalnych i podobnych (nie wiem).

  6. Andrzej napisał(a):

    Edwarze,
    racjonalne ale nie etyczne. Zresztą Gospodarz dalej pisze, że nie ma się co na takich złościć, trzeba im ograniczać pola działania. I tu jest sedno wszystkiego.

  7. Edwar D.Dana napisał(a):

    „A może w skład pieniądze ktorymi pracują to pieniadze z funduszów emerytalnych i podobnych (nie wiem).”

    W pośpiechu wyszedł bełkot. Powinno być:

    A może w skład pienidzy ktorymi pracują wchodzą pieniądze z funduszów emerytalnych i podobnych (nie wiem). Czyje kolwiek są zostały powierzone by przynościć jak największy zysk.

  8. Edwar D.Dana napisał(a):

    OK. Trzeba ograniczać wchodząc w „większą” walutę.
    Ale czemu „nie etyczne”. Dbałość o pomnożenie powierzonych kapitałów jest chyba etyczna? Oni nikogo nie zabijają ani nie okradają.

    PS.
    Czy to nie u nich pracuje lub pracował Marcinkiewicz? :D

  9. Paweł Luboński napisał(a):

    Pewnie mam trochę niedzisiejsze poglądy, ale według mojej intuicji moralnej nieetyczny jest zysk, za którym nie stoją żadne wytworzone dobra (niekoniecznie materialne).

  10. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tak pracował
    http://pl.wikipedia.org/w.....corporated

  11. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Co stanie się z uzyskanymi zyskami?
    Mogą zostać przegrane bo są to zyski wyrażone w konwencji jaką jest pieniądz. Będą one przez wahania kursów korygowane ale gdzieś na końcu „znajdą” jakieś dobro na które zostaną wymienione.
    Zresztą to „film” ktory staramy się opisać jak pojedyncze zdjęcia.

  12. Edwar D.Dana napisał(a):

    Yes,yes,yes…

    http://biznes.interia.pl/.....na,1144605

  13. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do poczytania

  14. Indoor napisał(a):

    Ciągnąc jeszcze chwilkę dalej niezwykle smaczny watek kulinarny: Bars! Z tymi łapkami to nie wiem czy masz racje. Ja systematycznie kupuje (dla psów co prawda, ale dla Kury to już dużej różnicy nie robi). Co do móżdżków, yo panierowane się zgadza, ostatnio Węgrzy serwują takie danie : „flaki z móżdżkami”, ale według mnie im jakieś większe stado bydła zabłądziło na pole minowe a teraz dorabiają teorie.
    Unia na pewno walczy ze skubaniem i tuczeniem gęsi. Nie wiem, ale pamiętam, że gęsi mojej babci bardzo lubiły być tuczone.Stały w kolejce (gęsiego) i czekały grzecznie. Fakt, że babcia tuczyła ich ręcznie a nie maszynowo.

  15. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „1,5 l. wywaru z warzyw, ok. 50-80 dg ryby (czyli połów) słodkowodnych, 3-4 obrane ziemniaki, 2-3 cebulę obrane i posiekane”.
    -
    Twój przepis na uchę jest radziecki, nie rosyjski. W rosyjskim używa się co najmniej dwóch gatunków ryb. Gotuję się wywar na kawałkach zwykłej,ale dobrej ryby, po czym je wyrzuca i pod koniec gotowania dodaje się kawałki jesiotra. To jest ucha. Nigdy nie zrozumiesz jak to może smakować, zwłaszcza że kobiety jak wiadomo zbyt dobrze nie gotują.

  16. Mawar napisał(a):

    EDD
    „Ja pojmuje historie jako nauke wedle postulatow Annales”.
    -
    Coś mi się wydaje, że raczej to jest dziewietnastowieczna niemiecka szkoła i Leopold von Ranke, a nie Marc Bloch. :)

  17. Mawar napisał(a):

    Ewa-Joanna
    „Dostalam list od p. Alicji Tysiac z prosba o pomoc”.
    -
    I w Australii ona naciaga? Uporczywe żebractwo jest w Polsce karane więc przeniosła interesy za granicę. Widocznie nadal jej mało choć dostała wysokie odszkodowanie ze Strasburga. Moim zdaniem za bezdurno – ale niech ma. Oczywiście pracować jej się nie chce. Jeśli tej pani nie pozbawi się praw rodzicielskich jej potomstwa niestety też będzie żyło z żebractwa.

  18. Bars napisał(a):

    Pawle,
    Podzielam Twoje zdanie.
    Mam wrażenie, że w poście Gospodarza jest więcej smutku, niż pasji. Mnie też zrobiło się jakoś smutniej…
    Tuskowi życzę dobrze.

  19. Mawar napisał(a):

    Gospodarz
    — napisał: „… nie wolno – w tym czasie gospodarczych zaburzeń, szczególnie atrakcyjnym dla amatorów ogrywania innych – wierzyć na słowo analitykom i ekspertom ich raportom i komunikatom, jeśli tylko są związani z bankami, funduszami inwestycyjnymi, firmami konsultingowymi, czy organizacjami biznesowymi”.
    .
    Sęk w tym media nie mają czasu ni ochoty prześwietlać ludzi, czasem ich powiązania są tylko domniemane lub prawdopdodobne, lecz nie ma dowodów. Liczy się bieżący program do którego trzeba mieć gadająca głowę „eksperta”, już mniejsza co on powie. Szczytem głupoty lub bezczelności jednej z gazet było zacytowanie eksperta od terroryzmu w sprawach kryzysu opcyjnego. Czasem „analitykami” są głupie cielęta rok czy dwa po studiach. Nieczego nie wiedzą, jeszcze nie są powiązani z interesami banków (dopiero będą), ale nazywani są ekspertami lub analitykami i cytowani na lewo i prawo. Szkodzić można intencjonalnie, ale i z głupoty. Oczywiście, dobrze opłacani eksperci banków, czy instytucji finansowych to inna bajka. Jest ich tylu i tworza taki szum informacyjny, że przemycą wszystko, absurd, kłamstwo, manipulację – co kto chce. Dziennikarze w zasadzie nie znają się na gospodarce i fnansach, a jeśli znają to idą gdzie większa kasa – na eksperta, jak Janusz Jankowiak (wyjątkiem jest W. Gadomski). Niedano prasa pisała o dziwnych interesach dyżurnego eksperta finansowego w polskich mediach Roberta Gwiazdowskiego. Ale nawet w tym „eksperckim” szumie można było parę miesięcy temu wyłowić zagadkowo nierzetelną analizę polskiej gospodarki autorstwa analityków JP Morgan, jakoby jest ona w fatalnej kondycji i złoty będzie tracił na wartości. Prawdopdoobnie to był sygnał dla hien, o których pisał Gospodarz, do przygotowania się do ataku. Zbyt łatwo poszło.
    .
    http://www.bankier.pl/for.....15531.html

  20. jasnaanielka napisał(a):

    Stan ją od czasu do czasu cytuje, to i ja się nie oprę :D
    # Aga pisze:
    2009-02-19 o godz. 17:09

    lid cóz Ja sama nie wiem, co pisze, coz bez pisania zycze jest bezsensu i niech tak pozostanie
    #
    Dobranoc

  21. Bars napisał(a):

    Indoor,
    miastowieś jest mała toteż i sklepów mało. Miejscowy ryneczek „obstawia” jedna rodzina. Teść prowadzi mięsiwa i wędliny z ekologicznych farm Wielkopolski, a zięć „siedzi” w drobiu. To właśnie od zięcia mam tę informację. Może on po prostu zrobił się taki ekskluzywny ? Nie pomyślał, że ktoś woli robić galantynę z naturalnej galaretki?
    „Flaki z móżdżkami” – ciekawe. Lubię jedno i drugie, ale takie razem pożenione ? Czy to jest smaczne?
    Pomyślałam właśnie, że może to i dobrze z tymi móżdżkami, że ich nie ma, bo jakby nam znowu wybuchła gdzieś epidemia wściekłych krów, cieląt, prosiąt i reszty…? Ale w W-wie w restauracjach móżdżki są, tyle że przesadnie drogie i nie tak smaczne jak moje!
    Jestem pewna, że Twoja Babcia nie karmiła swoich gęsi na siłę. Pasztety foie gras są pyszne, ale można na nie stracić apetyt, kiedy się wie jaka do nich wiedzie droga.

  22. narciarz2 napisał(a):

    Mawar napisal fajowy wpis o Alicji Tysiac, ze zebraczka, naciaga, i pracowac jej sie nie chce.
    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70008
    .
    Poniewaz Drogi Mawarze jestes milosiernym i wierzacym katolikiem, to powinienes brac pod uwage, ze za to co napisales Sila Najwyzsza zesle Ci jaskre, zebys bedac pol-slepy mogl pokazac czynem, w jaki sposob prawie niewidoma osoba moze pracowac. Ja Ci tego nie zycze, ale bedac niewierzacym jednak wierze, ze jest w gorze jakas sprawiedliwosc, ktora zsyla takim jak Ty okazje, zeby mogli sami praktykowac to, czego zycza innym.

  23. narciarz2 napisał(a):

    Przeczytalem rozmowe Zakowskiego z Generalem. Najbardziej wzruszylo mnie pytanie Generala Nie pamiętam, czy pan siedział w 1988 r.? Oraz spokojna odpowiedz Zakowskiego Szczęśliwie nie siedziałem. To mi przypomnialo anegdote o tym, jak Krzysztof Skubiszewski zostal przywitany przez PRL-owskiego ambasadora gdzies bodajze w Ameryce Lacinskiej, popatrzyl na niego, i zdziwiony zapytal „to ja pana jeszcze nie zdjalem?”
    .
    Poza tym rozmowa bardzo interesujaca moim zdaniem. Nikogo ona nie przekona, i General o tym wie. Jaka szkoda, ze on juz niedlugo odejdzie. Jakie on ksiazki moglby jeszcze napisac o swoich spotkaniach z moznymi tego swiata.
    http://www.polityka.pl/ge.....,282082,18

  24. Indoor napisał(a):

    Bars! Ja się na flaki z móżdżkami nie załapałem, w knajpie gdzie to cudo serwują akurat ich nie było. Były flaki z golonka, ale ponoć niesmaczne. Ja tam się obiadałem tradycyjnymi węgierskimi daniami i nie chciałem eksperymentować. Tym bardziej, ze poprzedni eksperyment raczej był nieudany. Po cholernie ciężkim targowym dniu głodny jak wilk zamówiłem golonkę z żeberkami. No to przynieśli (owszem pod przykryciem z wszelkimi ceremoniami) golonkę wielkości 1*1*1 cm a w to coś wetknięta kość, co się okazało żeberkiem. I jeszcze szlaczek z marmolady i łyżka ryżu. Za jakieś chore pieniądze.
    Babcia z tych gęsi robiła wątróbkę (gęsia), tzn. po obróbce (nie wiem jak. pewnie smażyła) wkładała do weków i zalała smalcem (gęsim). Później smarowało się tym chleb.

  25. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    masz prawo do wyboru i pomagac nie musisz choc mozesz. Ja pomagam wielu ludziom, bo dla mnie empatia i wspolczucie nie przeklada sie na gadanie o tym jaka jestem dobra, ale na dzialanie.
    I staram sie zrobic jak najwiecej.

  26. Andrzej napisał(a):

    Edwar, dlatego nieetyczne
    http://www.gp24.pl/apps/p...../521667742
    A to tylko jeden z przykładów. Formalnie jest niby wszystko w porządku. Ale każdy już chyba miał tego typu doświadczenia jak firma (nie tylko bank) potrafi zabajerować klienta, aby ten podjął niekorzystna dla siebie decyzję. Tu ponownie kieruję do znakomitej książki „Wywieranie wpływu na ludzi”, gdzie autor opisuje jak to sie odbywa. A jednocześnie chcę podkreślić wypowiedź Gospodarza:
    I jeszcze jedno; nie wolno – w tym czasie gospodarczych zaburzeń, szczególnie atrakcyjnym dla amatorów ogrywania innych – wierzyć na słowo analitykom i ekspertom ich raportom i komunikatom, jeśli tylko są związani z bankami, funduszami inwestycyjnymi, firmami konsultingowymi, czy organizacjami biznesowymi. Wobec przekazu z tych źródeł trzeba zachować maksymalną czujność i nieufność
    Jest to mądrość uniwersalna, bo odnosząca się do wszystkich dziedzin życia.

  27. Mawar napisał(a):

    N2
    „Poniewaz Drogi Mawarze jestes milosiernym i wierzacym katolikiem …”
    -
    Z miłosierdziem jest jak z prawdą, należy je świadczyć tym komu się one należą. Nigdy hurtem i w ciemno. Jeśli zaczepia mnie człowiek prosząc o 2 złote na bułkę to ja patrzę gdzie my stoimy. Jeśli „przypadkiem” przed wejściem do sklepu z alkoholem to już wiem, że nie o bułkę chodzi i nie daję.
    -
    „… to powinienes brac pod uwage, ze za to co napisales Sila Najwyzsza zesle Ci jaskre …”.
    .
    …”Ale ponieważ niezbadane są wyroki Siły Najwyższej (nie wzywaj Pana Boga twego na daremno), więc nie możesz mieć pewności, że akurat ciebie ta jaskra nie spotka, czego też oczywiście ci nie życzę.
    -
    ” …bys bedac pol-slepy mogl pokazac czynem, w jaki sposob prawie niewidoma osoba moze pracowac”.
    -
    Otóż zapewniam cię, że większość chce i może, w Polsce jest dość dobrze rozwinięty system opieki i pomocy takim ludziom. Ale nie przesadzajmy, A. Tysiąc ma poważną wadę wzroku, ale nie jest osobą niewidomą. Moralnie jest odrażająca, moze dlatego umie sprytnie manipulować nawet środowiskami proaborcyjnymi. Nie doceniasz jej bezczelnego sprytu. Ma zabezpiecznie finansowe (dostała wysokie odszkodowanie), mogłaby dodatkowo pracować, ale woli żebrać.

  28. Bars napisał(a):

    Indoor,
    ta golonka z wetkniętym w nią żeberkiem, to było prawdopodobnie miejscowe wydanie kuchni fusion :D:D:D – ledwie trafiam w klawisze, bo zanoszę się ze śmiechu !!! Świadeczyłyby o tym rozmiary golonki, marmoladowy szlaczek i ilość ryżu które Ci podano. :D
    Uwielbiam wątróbkę, chętnie z cebulką na złoto, kartofelkami puree i zieloną sałatą z jakimś kunsztownym dressingiem.
    Ślinka mi cieknie…

  29. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    jestes najzwyczajniej w swiecie podly.
    Albo bardzo glupi, w co uwierzyc trudno.
    A. Tysiac ma inwalidztwo I grupy i jest na rencie, co oznacza, ze pracowac nie moze.

  30. Bars napisał(a):

    Indoor
    Jeszcze słów kilka o gęsim smalcu, najlepszym smalcu spośród mi znanych. Gdzieś na przełomie lat 80-tych i 90-tych w Delikatesach, w których zwykle robiłam sprawunki, oczom własnym nie wierząc, w dziale mięsnym ujrzałam wystawione dwie wielki brytfanny z gęsim tłuszczem w jakiejś niewyobrażalnie niskiej cenie. Oczywiście rzuciłam się kupować i poprosiłam o zważenie mi dwóch czy trzech kilogramów tych delicji. Surowy gęsi tłuszcz, o ile pamiętasz, nie wygląda zanadto apetycznie, więc stojące obok mnie panie przyglądały mi się z lekkim wstrętem, aż w końcu któraś z nich spytała, co też ja z tym zrobię. Po wysłuchaniu pełnego entuzjazmu wykładu, który naprędce wygłosiłam, gęsi tłuszczyk zniknął w mgnieniu oka. :D
    Ja chyba powinnam w ten sposób zarabiać na życie – ot, wynajmować się w charakterze sklepowej maskotki na szczęście :D , jest bowiem absolutnie pewne, że jeśli wezmę się np. za kupowanie filiżanek do barszczu, które od ponad roku zalegają sklepowe półki i nie znajdują amatora, to chcąc kupić 12 sztuk na pewno wyjdę ze sklepu z zaledwie 6-cioma, bo resztę zza moich pleców wykupią inni klienci. I tak jest zawsze.
    -
    5 plus 8 to nie jest 13, no nie jest i już! I co ja mogę?

  31. jasnaanielka napisał(a):

    Bars! Ja czasami trafiam na gęsi tłuszcz w sklepiku mięsnym, dwie ulice od mojego domu. Niosę do domu taki zakup, przetapiam, dzielę na niewielkie porcje w jakieś pudełka i do zamrażalnika. Starcza na długo.
    Rzeczywiście doskonały. Nie było mnie, kiedy sobie pogadywaliście o jedzonku, więc tylko powiem, że tatara uwielbiam, ale od kiedy pojawił się problem salmonelli, boję się go jeść. Bez żółtka bowiem jest nieważny a żółtko takie jakieś podejrzane…
    Ja pamiętam to danie z dobrych restauracji. Pycha! Najgorsze było to, że kiedy już chwytało się ten właściwy smak, to porcyjka się właśnie kończyła. Pozostawały odrobinki korniszonów, cebulki, grzybków, ślad po odrobince sardynki a także zestaw przypraw w koszyczku metalowym. Ja nigdy nie korzystałam z przyprawy Maggi!
    ;
    Hej! Dzień się budzi! a tu znowu dopadało świeżego śniegu i to sporo. Takiej zimy dawno, dawno nie było.

  32. jasnaanielka napisał(a):

    A sprawa Alicji Tysiąc mnie też trochę dziwi. Czy ona wreszcie dostała to odszkodowanie? Bo miała przyznane na pewno, ale może z wypłatą jest już trochę gorzej? Nie podzielam wprawdzie opinii Mawara, ale pewne wątpliwości i mnie dopadają. AT nie jest jedyną osobą ciężko doświadczoną, spotkała ją ogromna niesprawiedliwość, ale trudno mi uwierzyć, aby nie było jakiegoś wyjścia z nieszczęścia, poza agresywną zbiórką pieniędzy na opłaty rachunków, na życie, na buty dla dzieci. To nie jest rozwiązanie problemu. To nie jest żadne rozwiązanie. Zbiórka może4 się udać raz, ale nie permanentnie a tu trzeba stałej pomocy zarówno dla niej, jak i jej dzieci. Tego nie załatwi żadna, doraźna akcja. Danie paru groszy zaspokoi potrzebę dobrej samooceny dającego, jednak w ogólnym rachunku nie zmieni losu obdarowanej osoby. Bo już jutro, już za tydzień jej sytuacja będzie tak samo dramatyczna.
    Czy ktoś wie, jak to w końcu z tym odszkodowaniem było?
    Dostała pieniądze, czy nie dostała?

  33. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju
    Zgoda że było by nie etyczne, ale przy założeniu że kasyna, domy gry i hazard są nie etyczne. Ja nalezę do tych którzy uważają że hazard dorosłych nie jest nieetyczny. Nie etyczna jest szulerka.
    Czy w opisanych przypadkach wystąpiła szulerka trudno powiedzieć. Na pewno w ataku na złotówkę szulerki nie było.

  34. jasnaanielka napisał(a):

    Szulerki może i nie było, ale za to jaki pijar! „Nasza kiełbasa wyprzedziła ich kiełbasę!” :(((
    Czego to ludzie nie zrobią dla pieniędzy!
    Bardzo lubiłam Kondrata – aktora, ale w durnowatych spotach reklamowych zrobił się odpychający. Ja rozumiem, że dużo mu płacą a jemu się już nie chce pracować, ale jednak żal.

  35. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ja wiem. Stad: http://www.polityka.pl/ju.....270633,18/
    Jak widzisz poszlo na splacenie dlugow z lat poprzednich i na troche podstawowych mebli.
    Mam wrazenie, ze problem jest podwojny.
    1. Lacznie z urzednikami kazdy jej te odszkodowanie wypomina i dokladnie liczy na ile powinno jej starczyc. Tak to juz jest , ze liczymy sobie inaczej a innym inaczej. Poza tym owo nastawienie kleru i pochodnych do kobiety, ktora odwazyla sie wystapic przeciwko nim, zamiast pokornie znosic swoja dole. Cos w rodzaju Schadenfreunde moze?
    2. Majac taka wade wzroku nie jest ona w stanie samodzielnie nawet poruszac sie po ulicy, nie mowiac juz o chodzeniu i zalatwianiu papierkow po urzedach.
    Dlatego pytalam czy ktos cos wie i moze sluzyc pomoca informacyjna i prawna, bo az mi sie wierzyc nie chce, ze mozna tak czlowieka traktowac.

  36. Edwar D.Dana napisał(a):

    Adres:
    Odpowiednie CENTRUM POMOCY RODZINIE w zależności gdzie Pani w potrzebie mieszka.
    Polskie
    CENTRA POMOCY RODZINIE to odpowiednik australijskich służb socjalnych.
    Są one po to finansowane z podatków obywateli, by zajętych praca bądź konsumpcją, zastąpić w świadczeniu pomocy blizniemu.
    Oczywiście udzielanie prywatnie dodatkowej pomocy nie jest zabronione. Zaspokaja ono potrzeby serca ofiarodawcy.

  37. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ad rem

    http://wyborcza.pl/1,7596.....wodca.html

  38. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    idź do psychiatry, bo te Twoje skojarzenia są już chorobliwe.
    W sprawie zup, kup sobie książkę Henryka Dębskiego „Potrawy z ryb” i poczytaj przy okazji.
    To co robił mój brat – pasuje do uchy po burłacku (str.335), choć w tym książkowym przepisie nic nie nie ma o zaciąganiu zupy utartym mleczem, jak robił to mój brat.
    Taka z kawiorem to wg Dębskiego – ucha po uralsku a uchy po moskiewsku są z grzybami i kaszą jęczmienną.
    Wg Dębskiego – ryby do ww zup – muszą być słodkowodne.
    Nie ma wyszczególnienia gatunków.
    Natomiast np. przy solance moskiewskiej i petersburskiej – wyszczególnia sandacze i jesiotry.
    Przy zupie rybnej po odesku – każda ryba dobra.
    Przepisów dot. zup rybnych daje 55, z czego z kuchni rosyjskiej – 6 przepisów.
    Dla mnie jest Dębski większym autorytetem w gotowaniu niż Ty.
    Poza tym nigdzie nie napisałam, ze to ja gotowałam, lecz że robił to mój brat.
    ***
    Skoro Twoja zwichrowana psychika potrzebuję agresji werbalnej skierowanej pod moim adresem – to przynajmniej rób to tak, by nie wychodzić na durnia.
    Jak nie z uchą, to wyskakujesz z yardleyem, jak nie z yardleyem, to moim paszportem i i przywilejami komuszej kasty.
    Coś słyszałeś, ale nie bardzo wiesz gdzie i się popisujesz, byle się przyczepić, byle ośmieszyć, byle dowalić.
    A wychodzi Ci, że sam się ośmieszasz.
    Nawet realiów PRL, jak w przypadku otrzymywania paszportów na Zachód.

  39. Edwar D.Dana napisał(a):

    „Hazard”?
    Słuszna decyzja by uczynić złotego waluta w pełni wymienialną była przystąpieniem do „gry hazardowej”.

  40. Indoor napisał(a):

    To co na pewno jest nieetyczne to to, iż agencje ratingowe sami się zajmują spekulacją. Albo powinni zmieniać treść komunikatów na taki np: „W swoim najnowszym raporcie agencja ratingowa XYZ rekomenduje dla akcji P&P „kupuj, a ja będę sprzedawał” albo odwrotnie : „wycenił akcje P&P na 0 zł i jednocześnie ogłosił wezwanie do sprzedaży akcji P&P”

  41. Edwar D.Dana napisał(a):

    Interesująca jest (sygnalizowana przez Tuska) propozycja europejskich obligacji i pytania czy obejmowały by one tylko Euroland czy cała strefę UE.
    Czy ktoś może o tym więcej napisać?

  42. dark side napisał(a):

    Ewo Joanno,
    Alicja Tysiac potrzebuje pelnomocnika, osoby zorientowanej w zawilosciach administracyjno-prawnych, najlepiej prawnika do zalatwiania spraw urzedowych. Tak by zadnej poboznej, acz msciwej jak Mawar biurwie nie przyszlo do glowy naginanie badz omijanie przepisow na jej niekorzysc. Niektore fundacje udzielaja darmowej pomocy prawnej osobom w potrzebie, jednak nie wiem czy wchodzi w gre pelne pelnomocnictwo. Prawdopodobnie powinna kogos zatrudnic. Sadze, ze ma jakies rozeznanie na lokalnym rynku uslug prawnych skoro dotarla do Strasburga.

  43. Piotruś napisał(a):

    Dla mnie GS to zwykłe cieniasy. Od wakacji zostało mi nieco euro. Szybko pobiegłem sprzedać i bez wysiłku, bez moralnosci zarobiłem 40% w pół roku.

  44. Indoor napisał(a):

    Powracając na chwilę do tych nieszczęsnych gęsi, jeszcze jedna ciekawostka. W Budapeszcie jest takie kino „Filmmuzeum”, kiedyś przy bulwarze im. marszałka Tołbuchina (!) obecnie nie wiem (jak się ulica nazywa). JA często chodziłem do tego kina jeszcze w czasach szkolnych, a obok było coś o czym nie wiedziałem co to jest. Cały czas był taki płot drewniany, za płotem jakiś budynek, a caly czas coś robili, ale nie wiadomo było co, czy burzą, czy budują czy remontują. Okazało się, już po moim wyjeździe z Węgier, że tam jest (i cały czas była) piękna, chyba największa w Europie synagoga.
    Niedaleko była taka mała knajpa, gdzie bardzo często wchodziłem na obiad, mieli mianowicie w menu coś super pysznego, taką bardzo gęstą zupę fasolową z kasza, dużo czosnku, pół jajka na twardo i wędzone udo gęsie. Też po wyjeździe z Węgier się dowiedziałem, że ta moja zupa fasolowa to było Cholent, tradycyjne żydowskie danie pieczone(!) tradycyjnie z piątku na sobotę, zaś knajpa to była jedyna koszerna restauracja wówczas w Budapeszcie.
    Znalazłem zdjęcie w internecie. Podobne nawet.
    http://www.chew.hu/entry_.....-solet.jpg

  45. Edwar D.Dana napisał(a):

    A ja spotkałem uczciwych Romow. Uściślam:
    Nie spotkałem, a opowiedziano mi. Nie o Romach, a o Romce.

    Opowiadał mi znajomy lekarz z Polski ze niedawno przywieziono do szpitala w czasie jego dyżuru kobietę traconą przez samochod.
    Była bardzo poranioną i bliską śmierci.

    Po bliższych oględzinach okazała się być miejscową Romką.
    Romka ta byla kobietą dobrze sytuowana i szanowaną, także wśród gadzi.
    Romka była bowiem fachową wróżką. Nawet Pani Doktorowa poszla do niej pytac czy mój znajomy jej nie zdradza z siostrą z radiologii.

    Pani Doktorowa bardziej boi się radioaktywności niż skutków niewierności męza.
    Wróżka ja uspokila. Czarnobyla w domu Doktorostwa nie będzie. Sprawdziło się.

    I oto teraz ta kobieta leży we krwi i połamana.
    To się nazywa uczciwosc. Wiedzieć, a nie wykorzystać!
    Tak bardzo Romka szanowała sprawiedliwa zasadę równości szans ze wlazła na „czerwone”.

    Przeżyła. Tu rodzi się podejrzenie.
    Czy czasem cwaniara nie chciała jeszcze bardziej polepszyć opinii o swej rzetelności by podbić cenę? Czy nie była to piarowska zagrywka tirem?

  46. Indoor napisał(a):

    Aha. Ta synagoga była za tym płotem, ale wówczas piekna nie była, bo (jak się dowiedziałem z wikipedii http://pl.wikipedia.org/w.....udapeszcie ) jeszcze przed IIWS została zniszczona, zaś odbudowę ukonczono w 1996.

  47. dark side napisał(a):

    A tak wogole to budze sie rano i coz moje zolte oczy widza?
    widza krytyke.
    krytyke wielkiego zagranicznego kapitalu wyrazona slowy temi:
    .
    „W czwartek bank inwestycyjny Goldman Sachs oświadczył, że zakończył spekulacje na spadek walut w regionie Europy Wschodniej i zrealizował z niej prawie 8 % zysków. Muszę powiedzieć, że czytając ten komunikat; bezczelny, tchnący radością ze spekulacyjnego skoku na kasę niemal wpadłem we wściekłość. ”
    .
    a ktoz krytykuje?
    Pan Minister Waldema Kuczynski, jeden z glownych zwolennikow i admiratorow tego kapitalu, ktory postulowal, by wpuszczac drzwiami i oknami, wyprzedawac co sie da, a potem bronil jak niepodleglosci.
    .
    Panie Waldemarze, informacje o spekulacjiach na rynku walutowym byly znane od paru tygodni. Pan jednak osobiscie podwaza wiarygodnosc takich doniesien, zarzucajac luki w wyksztalceniu tudziez wrozenie z fusow.
    czy Wam musi zlodziej w gazecie oglosic, ze Was okradl, byscie uwierzyli?
    Taka ignorancja skalnia mnie do refleksji. Czy Wy nie wiedzieliscie jaki ustroj wprowadzacie w Polsce po 89 roku? czy mieliscie swiadomosc konsekwencji spolecznych? czy byliscie jak to stado baranow- bodacych sie miedzy soba, leniwych, nazartych i glupio upojonych sukcesem na ogrodzonym pastwisku, ktore nie wierzy w istnienie tygrysow.
    .
    Dalej ze zdumieniem czytam o koniecznosci wprowadzenia regulacji uniemozliwiajacych spekulacje :) uhuhu
    niedlugo dojdzie do tego, ze lewica bedzie bronic wolnego rynku przed niegdysiejszymi chlopcami z chicago :)

  48. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    W Polsce zamawiaj jako czulent . Polecam tu:

    http://www.krakowlife.pl/.....estauracja

  49. Edwar D.Dana napisał(a):

    Idzie przyjecie Euro, „duzej” waluty mniej podatnej.

  50. jasnaanielka napisał(a):

    W polsko-żydowskim to się nazywało czulent! Nie jadłam, ale podobno dobre. Było to pieczono – duszone w dużym garnku wszystko, co gospodyni miała pod ręką. Wstawiane do pieca dzień wcześniej, przed szabasem i pozostawione w wystygającym piecu do dnia świątecznego. Wszystkie składniki przenikały zapachami i smakami pozostałych a całość – pychota.
    ;
    dark – pani AT ma już swego pełnomocnika. Na blogach Polityki bardzo energicznie i z dużym zaangażowaniem zajmuje się kwestowaniem na jej rzecz Teresa Stachurska, która w minionych wyborach startowała bez powodzenia do sejmu z listy Partii Kobiet. Przypuszczam, że ona zna odpowiednich ludzi a także odpowiednie ścieżki prawne, aby pani AT pomóc skuteczniej, niż kwestując. Mam wrażenie – nie wykluczam, że niesprawiedliwie – że jest to część jej kampanii wizerunkowej: do następnego startu, może tym razem skutecznego. Nie chwalący, trochę się na ludziach znam :)

  51. Indoor napisał(a):

    Edwar! Z tym czulentem mnie zaskoczyłeś kompletnie. Nie wiedziałem. Do Krakowa w najbliższym czasie się nie wybieram, ale na pewno wejdę do Anatewki w Lodzi i spróbuję przy najbliższej okazji. Może najpierw spróbuję w pobliskiej węgierskiej Varoska (restauracje są zdaje się tego samego właściciela) jak się kuchnia węgierska ma do oryginału . Jakoś nie podoba mi się koncepcja czulentu z ziemniakami, ale najwyżej ziemniaki ominę.

  52. Akwilon napisał(a):

    „Ekipa lewicowa póki co nie istnieje…” – a co jest lewicą? W zasadzie, to źle stawiam pytanie, bo powinno brzmieć ono: co nie jest lewicą? Poza ogólnie znaną lewicą, w tej samej grupie należy umieścić PSL. Trzeba umieścić PiS, tyle że na samym brzegu demokracji. Trzeba również umieścić PO – mimo wielkiego populizmu i strachu, aby nie wygadać się wyborcom, kim naprawdę są, to jednak jest to centrolewica.

  53. jasnaanielka napisał(a):

    http://wroclaw.hydral.com.....biekt.html
    Tu można poczytać o wrocławskiej synagodze „Pod Białym Bocianem”
    Obiekt sporych rozmiarów, bardzo długo obracał się w ruinę, ale od paru lat odbudowywany jest z pietyzmem. Można kolejne etapy obejrzeć na zdjęciach – naprawdę ciekawe.
    Latem chodzimy tam co tydzień na bardzo udane koncerty kameralne. Wnętrze też już zaczyna nabierać blasku.. Ubiegłego lata odrestaurowana był główna część bogato złocona. Jestem przekonana, że tego lata będzie już znacznie piękniej, Zobaczymy.

  54. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    Przez kuchnie do serca do patriotyzmu. Ojczyzna jak to baba, potrafi.
    „Wgnancem” bylem niedlugo 84-89. Dokumenty nie upowaznialy mnie do wjazdu do PL. Pamietam byl chyba wrzesien. Po raz pierwszy przyjechalem do kraju. Najpierw do W-wy. Pijanstwo i bal powrotu. Potem w ekspres i do Krakowa. Widocznie alkohol bnizyl progi emocjonalne bo stalo sie:
    Wysiadlem na Glownym i przez przejscie podziemne na Planty, ku plycie. W przejsciu zachlannie kupilem pozydowskie bajgle i goralskie oscypki (oczywiscie chrzczone, chrzczone herbata dla koloru).
    Ide Plantami. Co to deszcz pada przy jasnym niebie? Nie. Po policzkach mi cieklo. Patologia oczywiscie i podkorowo.
    To byl jednorazowy wypadek.

  55. Torlin napisał(a):

    Z jednej strony cieszę się, że Pan Waldemar ma taką ekipę blogową, z drugiej zaś muszę z przykrością stwierdzić, że nie jestem w stanie śledzić na bieżąco wszystkiego. Za dużo wpisów. Chciałem się jednakże odnieść do Pana podstawowego tekstu, z którym chciałbym podyskutować:
    1. Panie Waldemarze! Porozmawiajmy jak ekonomiści. Nie bawmy się w typowe dla wielu osób pochylanie się nad biednym i uciśnionym, ale spójrzmy na sprawę globalnie. „Czytając ten komunikat; bezczelny, tchnący radością ze spekulacyjnego skoku na kasę niemal wpadłem we wściekłość. (…) Ale rynek to jest także żerowisko dla ekonomicznych hien, sępów, szakali”. Tak, ale hieny, sępy i szakale też są potrzebne przyrodzie. Ale ja raczej nie porównywałbym do tych zwierząt, a do kotowatych: lwa, geparda, pumy, tygrysa. Jeżeli podchodzimy analitycznie do problemu, to nie możemy zawodzić nad dogonioną antylopą „jaka ona biedna”, pożarta „przez tego wstrętnego lwa”. Drapieżniki likwidują zwierzęta stare, kalekie, niedoświadczone, pozostają osobniki z genami o najwyższych wartościach. Tak samo jest z silnym wiatrem, wszystko co słabe, źle zamocowane, „bylejakie” – zostanie zniszczone na zawsze. Zostają rzeczy najlepsze. I tak samo jest w gospodarce. Tu oczywiście nie ma pożartej antylopy, ale kryzys wspaniale wpływa na poszczególne państwa, firmy czy organizacje, oczyszcza organizm, likwiduje firmy słabe, źle zarządzane, w sposób nieumiejętny. Oczyszcza je ze zbędnych nałogów. Zlikwidowanie tych „hien, szakali” byłoby równoznaczne z pozbawieniem sawanny kotowatych. No dobrze, już żadna antylopa nie padnie łupem mordercy, ci „współczujący” będą zachwyceni. Ale my? Też?
    2. Pisze Pan „zgodnie z regułami gry podprowadzili nam kupę pieniędzy”. Ale kiedy wprowadzali swoje pieniądze na giełdę, wykupywali polskie obligacje, to nie byli hienami i szakalami, tylko dostojnymi inwestorami? Mówienie o „podprowadzeniu pieniędzy” w dzisiejszym, globalnym świecie – Pan wybaczy – brzmi trochę dziwnie. Pieniądze krążą, przepływają, Pan nawet może nie wiedzieć, że np. ten sam właśnie fundusz inwestycyjny Goldman Sachs nie gra w tym momencie na zwyżkę polskiej waluty. Czy wtedy – po realizacji zysków, tylko od kogoś innego – nazwie Pan ich szakalami i hienami?
    3. A co do oceny wejścia Polski do strefy Euro, polityki PiSu i podejrzliwego spoglądania na rady eksperckie – pełna zgoda.

  56. Indoor napisał(a):

    Dark Side! Co do ustroju gospodarczego w 1989 to rożnie z tym było. To, że ma być jakaś demokracja (ograniczona w porywach pełna) to wiadomo było, to że ma być wolność gospodarcza to też (z czego jeszcze nie wynika cała masa późniejszych posunięć prywatyzacyjnych) , natomiast to, że ma być to kapitalizm w wersji latynoamerykańskiej wczesnych lat 50-ych ubiegłego stulecia, to jawnie tego nikt nie zadeklarował. Jakoś tak wyszło.

  57. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar:
    .
    „Ale czemu nieetyczne? Dbałość o pomnożenie powierzonych kapitałów jest chyba etyczna?”
    .
    Nie jest etyczna, jeśli pomnaża się kapitały swoich klientów kosztem innych. To jest działanie w stylu Robin Hooda, z tą różnicą, że on zabierał bogatym, a nie biednym.
    Etyczne pomnażanie kapitałów powinno być procesem typu win-win.
    .
    „Ja nalezę do tych którzy uważają że hazard dorosłych nie jest nieetyczny.”
    .
    Zgoda, tylko że przy ruletce czy pokerze każdy z grających dobrowolnie podejmuje ryzyko i tylko oni mogą stracić. Przy spekulacjach na rynku walutowym tracą ludzie, którzy wcale grać nie zamierzali i ryzyka nie byli świadomi.

  58. dark side napisał(a):

    Andrzej,
    „Ciekawe, kiedy znowu pojawi się blogowa Pisanka…”
    nie wiem czy to o mnie, ale po krotkim zastanowieniu postanowilam „wziasc to na klate” jak mawiaja koledzy z silowni. zakladam, ze zapisanie mnie do partii Pis i radyja to najwieksza obelga jaka mogla mnie spotkac z Twojej strony:) Ciesze sie, ze mimo wszystko jestes zainteresowany moja malo profesjonalna opinia, choc z drugiej strony zal mi troche niszczyc mily nastroj powszechnej admiracji dla opinii Gospodarza i entuzjazmu dla rzadu, ktory to entuzjazm bedzie rzadowi bardzo potrzebny.
    .
    Przemowienie Tuska oceniam pozytywnie, z nastepujacymi uwagami:
    1. mialo miejsce o pol roku za pozno. nalezalo zaczac wprowadzac ten plan w zycie 4-5 miesiecy temu. dzis konieczne zmiany w prawie bylyby juz gotowe, lub mocno zaawansowane, mielibysmy szacunkowe wylicznie srodkow jakie beda konieczne itd. jesli zaczniemy ten plan wprowadzac za miesiac, to najwczesniej za rok doczekamy sie rezultatow. Nastepnie nasza sytuacja jako kredytobiorcy byla znacznie lepsza pol roku temu. dzis, kiedy inne kraje z grupy rynkow wschodzacych (ukraina, rosja, wegry, litwa itd.) maja powazne problemy ocena naszego kraju jako potencjalnego kredytobiorcy zostala znaczaco obnizona, co przelozy sie na koszty kredytu.
    2. plany Tuska sa bardzo ambitne:
    - pomoc dla zakladow pracy pomoc przy splacie kredytow, przy rownoczesnym wprowadzaniu podwyzek emerytur i zwiekszeniu wydatkow inwestycyjnych. Brakuje mi jednak zarowno ogolnego chocby oszacownia kwot jakie beda potrzebne, jak i podania zrodla finansowania. nie wierze bowiem, by oszczednosci na dlugopisach w administracji rzadowej do spolki z kreatywna ksiegowoscia zaspokoily to ogromne zapotrzebowanie. rzad nie chce zwiekszac deficytu, wiec byla mowa o podniesieniu podatkow. nie sadze by ten ruch przyniosl oczekiwany deszcz pieniedzy. wiekszosc osob, ktore znajduja sie w najwyzszej grupie podatkowej ma dlugoletnia wprawe w unikaniu obciazen.
    3. po przemowieniu ministra finansow rozumiem, dlaczego rzad niechetnie siega po pozyczki, jednak pieniadze beda potrzebne. Wojny wygrywa sie bowiem pieniedzmi (dlatego nietrudno przewidziec, ktory kraj wyjdzie z tego w najlepszej kondycji)
    Moje pytanie pozostaje wiec aktualne- kto i w jaki sposob za to zaplaci?
    .
    co do interwencji rzadowej na rynku walutowym, to prawopodobnie jestem przeczulona. W ciagu ostatniego roku bowiem obserwowalam na wlasne piekne oczy jak upada gospodarka na wyspach (maj) i w Rosji(pazdziernik/listopad). przypomne, ze rzad rosyjski wpompowal w rubla ponad 200 mld. dolarow (tuskowe 3 mld. euro, za pomoca ktorych chce uratowac zlotowke, to drobiazg przy tym). Efekt jest taki:
    http://www.rp.pl/artykul/.....ruble.html
    na wyspach dzieje sie dokladnie to samo, choc w innej formie:
    .
    tak wiec patrzac chlodnym okiem analityka na poczynania rzadu Tuska, srodki jakimi dysponuje, atmosfere w kraju pozwalam sobie zachowac sceptycyzm. I przeniesc lokaty bankowe w bezpieczniejsze miejsce:)

  59. dark side napisał(a):

    powinno byc:
    na wyspach dzieje sie dokladnie to samo, choc w innej formie:

    http://www.independent.co.....25947.html

  60. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Nie dawno odwolales sie do pojecia realnych (nie koniecznie materialnych dobr).
    Troche to nie precyzyjne ale chyba rozumiem o co ci idzie. Kto utracil takie dobra? To co „utracono” to wartosci konwencjonalne
    pieniadz, wartosc akcji itp.
    Powiesz ze ktos stracil swoj dom. Nie Pawle nie stracil SWOJEGO domu. On byl jego tylko konwencjonalnie.
    Jesli jakies „dobro” zostalo stracone to takie ktore utracili wszyscy.
    Zaufanie i optymizm. To niebanalny naped gospodarki. Szkoda tego paliwa i „dobra”. Ale to tylko chwilowe i chyba konieczne dla korekty o ktorej pisze Torlin.

  61. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Jesli wprowadzam na rynek nowe urzadzenia ktore pozwalaja na zmniejszenie personelu pewnej bezdennie kosztownej branzy (nasz/moj w przeszlosci przypadek) to wzbogacajac sie pozbawiam pracy innych lub wymuszam na nich podniesienie kompetencji lub przekwalifikowanie. Pawle jakos nie moge nabyc poczucia winy.

  62. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar: „Jakos nie moge nabyc poczucia winy.”
    .
    Pisząc o nieetycznych zyskach nie miałem na myśli każdej sytuacji, w której ktoś ponosi uszczerbek z powodu czyichś działań rynkowych. To jest nieuniknione.
    Rzecz w tym, że spekulacje walutowe przynoszą realne zyski (ktoś zgarnia pieniądze i może je wydawać), mimo że w ich efekcie nie powstała żadna realna wartość. Nie wyprodukowano i nie sprzedano żadnych dóbr materialnych, nikt nie skorzystał z potrzebnych mu usług itp. Czyli co? Realne pieniądze wzięły się znikąd?
    .
    „Nie Pawle nie stracil SWOJEGO domu. On byl jego tylko konwencjonalnie.”
    .
    Ale wynieść się z niego będzie musiał konwencjonalnie czy realnie?

  63. Edwar D.Dana napisał(a):

    No i dodać trzeba ze pożyczający w szwajcarskiej walucie na mieszkania i przedsiębiorcy biorący opcje nie są analfabetami.
    Oświata finansowana z pieniędzy wszystkich to przynajmniej teoretycznie inwestycja tworząca „dobro”.
    Pawle oni siedli do pokera. Dobrowolnie zasiedli.

  64. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wyniesie sie realnie tak jak lokator nie placący czynszu.

    „ktoś zgarnia pieniądze i może je wydawać”
    „Wydac” to doskonale ze nie tauryzuje :D.
    Wydawanie tych pieniedzy tym razem pewnie bliżej tego co nazywasz
    „realnymi dobrami” ożywic moze gospodarke.

  65. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar:
    .
    „No i dodać trzeba ze pożyczający w szwajcarskiej walucie na mieszkania i przedsiębiorcy biorący opcje nie są analfabetami.”
    .
    Ty o konkretach, ja o zasadzie. W powyższych przypadkach wcale nie twierdzę, że ci ludzie padli ofiarą niesprawiedliwości. Przypomnę, że moja pierwotna uwaga o nieetyczności dotyczyła tego, o czym pisze gospodarz: banku świadomie grającego na spadek złotówki i zapewne do tego spadku się przyczyniającego.
    .
    „To doskonale, ze nie tezauryzuje. Wydawanie tych pieniedzy ożywic moze gospodarke.”
    .
    W ten sposób to można przypisać zasługę nawet włamywaczowi, który kradnie pieniądze marnujące się w pończosze jakiejś staruszki i wchodzi z nimi na rynek.
    To oczywiście postawa dyskusyjna, ale ja rozróżniam to, co etyczne, od tego, co korzystne gospodarczo.

  66. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobrze Pawle.
    Wiec pytanie. Jak etyczny handel walutami w duze skali mialby wygladac?

  67. Edwar D.Dana napisał(a):

    Uwaga.Handel zaklada zysk.

  68. jasnaanielka napisał(a):

    Najlepiej wprowadzić euro i przestać grać w pokera z szulerami.

  69. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Swiete slowa. Ale co stanie sie z zatrudnieniem w kantorach wymiany. Ci ludzie maja rodziny do wykarmienia, wesela do sprawienia a i stypa swoje kosztuje. Z czego brac na to wszystko!!! Bida!!!
    Moze na Podhalu i Podlasiu kantory nie padna. Dolary.

  70. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/ko.....ealna.html
    Pani prof. Środa do poczytania. I „temat do przemyślenia…”
    EDD – takie talenty, jak właściciele kantorów nie zginą w żadnym ustroju. Jestem dziwnie spokojna o ich przyszłość. :D

  71. Zofia napisał(a):

    Moje doświadczenia walutowe są na poziomie gospodarstwa domowego.
    I te doświadczenia podpowiadają mi, ze wprowadzenie euro byłoby dla mnie szalenie korzystne.
    Nie tylko z powodu porównania cen u siebie i u sąsiadów za Odra, ale także z powody towarów eksportowym na półkach, których ceny były by stabilniejsze, co dla planowania wydatków i domowych inwestycji jest dosyć istotne. na ogół zarabiam w złotówkach, ale trafia sie też honorarium w euro i znowu wchodzą w grę kursy walutowe.
    Mimo, ze w euro, przeliczając na złotówki mam więcej, ale znowu patrząc się na ceny w złotówkach, które gnają ku gorze – wcale nie jest różowo. Poza tym te euro wydaję nie tylko w Polsce ale za granica, i to co b. dużo w Polsce, jest niewiele zagranicą.
    Zdecydowanie więc optuje za wprowadzeniem euro.
    Waluta krajowa może być chroniona, gdy rynek wewnętrzny jest ograniczony do granic państwa. Nasz rynek wewnętrzny, od 2004 r. jest już rynkiem unijnym i mnogość na nim walut – po prostu przeszkadza.
    Może tego tak nie widać w stolicy, ale na pograniczu południowym czy zachodnim – bardzo.
    Wymiana walut niesie zawsze zarobek dla kantorów czy banków – zarabiają na różnicy między kupnem a sprzedażą danej waluty. A ja muszę płacić. Dla mnie taka wymiana nie jest korzystna, bo swoimi zarobionymi pieniędzmi przy ich wymianie z euro na zł. muszę się dzielić z bankiem lub kantorem.
    Więc też i z tego powodu wolę mieć euro a nie złotówki w kieszeni.
    Reasumując, z pozycji gospodarstwa domowego znajdującego się w strefie transgranicznej, czyli Szczecinie i okolicach z landami wschodnimi RFN włącznie – o rynku konsumenta de facto – euro jest dla mnie zdecydowanie korzystniejsze niż zł.
    Szwedzi są bardziej praktyczni niż Polacy i np. w Ystad, na towarach są metki w 4-ch walutach: w szwedzkich i duńskich koranach, euro i zł.
    Płacąc nawet w koronach szwedzkich – mam pełną skalę porównawczą. Poza tym płacić mogę tak w szwedzkich koronach jak i unijnych euro.
    Zresztą w Szczecinie zaczyna być powoli podobnie i w kasie dużych marketów czy w sklepach miejscowości przygranicznych – można płacić w euro, ale ceny nadal podawane są tylko w zł.
    Spekulacja kwitnie w najlepsze i zarabiać do woli, bo kto tam jest w stanie sprawdzić po jakim kursie kasa w markecie przelicza akurat dzisiaj złotówki na euro i jak się to ma do średnich kursów NBP.
    To też kolejny powód by jednak wprowadzić euro.
    Przynajmniej mój portfel domaga się tego zdecydowanie.

  72. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar: „Jak etyczny handel walutami w duze skali mialby wygladac?”
    .
    Etyczność wszelkiej działalności gospodarczej to dla mnie nie tyle kwestia formalnych mechanizmów działania, co intencji. Nieetyczna jest wtedy, gdy z góry zakładam, że ktoś musi stracić, żebym ja zarobił. Na tym zaś polega spekulacja giełdowa w przeciwieństwie do właściwej funkcji giełdy, czyli pozyskiwania funduszy inwestycyjnych na dobrze rokujące przedsięwzięcia i eliminowania przedsięwzięć nieudanych.

  73. Edwar D.Dana napisał(a):

    Prof. Środa przezywa to tak jak przezywa. Poza tym jako osoba publiczna nawet jakby myslala tak jak np ja mysle (choc tak na pewno nie mysli) to by tego publicznie nie powiedziala.
    Ja jestem nie publiczny i na dodatek calkiem anonimowy. Moge powiedziec. Solidarnosc jak juz przyszla pojmowalem jako rodzaj dzwigni Archimedesa zeby balwana przewrocic.
    Ze sie tak szybko przewroci nie spodziewalem sie. Pewnie bym nie wyjechal.
    To mniej wiecej tak jak w tej plotce o Bacy co zabil Bace ale czy go zabil czy nie zabil w kazdym razie tego drugiego oslabil.
    Klasa pracownicza powiedziala glosno NIE.
    To tak jakby papiez oglosil ex catedra ze nie ma Boga. Katolicyzm by sie od tego nie rozlecial ale powaznie by oslabl.
    Bardzo latwo bylo mi sie „rozstac” z idealami Solidarnosci ktore konsekwentnie kultywowane mogly by doprowadzic do nedzy i cholery.
    Profesor myli sie moim zdaniem kiedy mowi ze o kobietach ruchu sie nie pamieta. Pamieta sie i o tych przed i po sierpniowych. Mnie sie np. one czesto snia.
    Kto by nie pamietal niegdysiejszego sniegu.

  74. Indoor napisał(a):

    Edwar. Etyczny handel, a dokładniej etyczna interwencja na rynku walutowym polega na tym, że interwencję zapowiadam z góry, powiem ile kasy mam, zaś interwencję dokonuję w godzinach pracy wyłączywszy przerwę na śniadanie i na obiad.

  75. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Walutami nie akcjami (choc czemu nie). Jesli ja dysponuje duzym zasobem pewnej waluty to czy jest dzialaniem nieetycznym jej „rzucenie na rynek”?

    Przecie „partner” emiter producent tej waluty tez gra. Jesli np. zacznie emitowac nadmiernie albo jeszcze lepiej zagra oprocentowaniem to czy postepuje onwobec mnie posiadacza tej waluty nieetycznie?

  76. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    Nawet mi sie ta definicja podoba :D

  77. Andrzej napisał(a):

    W kwestii etyki.
    Edwarze, uważam, że biorący kredyty we frankach szwajcarskich (w dużym stopniu) i przedsiębiorcy biorący opcje (w mniejszym stopniu) są jednak analfabetami. Oni często nie widzą zagrożeń wynikających z podejmowanych decyzji, tylko widzą, że komuś to w danym momencie się opłaca i są przez szulerów występujących jako eksperci finansowi utwierdzani w przekonaniu, że to będzie sie zawsze opłacać. Działa tu mechanizm zbliżony do piramid finansowych . I tu mamy kolejny sprawę – szulerkę (to również dla Ewy-Joanny). A szulerka są już choćby nazwy Twój Osobisty Doradca Inwestycyjny, Twój Osobisty Doradca Finansowy. A tytułują się tak osoby związane z instytucjami finansowymi, które z natury rzeczy wcale nie są żadnym moim Osobistym Doradcą, tylko osobą, która działa głownie na rzecz reprezentowanych przez siebie instytucji. Przy czym to jeszcze drobiazg. Prawdziwa szulerka następuje wtedy, gdy osoba występująca jako ekspert mający działać dla mojego dobra najzwyczajniej w świecie mnie kantuje kłamiąc w żywe oczy (a dzieje się to bardzo często). Najczęściej odbywa się to „na gębę”, przez co jest to trudne do udowodnienia, a czasami nawet na piśmie jak to czyni choćby TPSA, na którą z tego tytułu wciąż są nakładane kary finansowe, ale widać szulerka ciągle im się opłaca.

  78. Andrzej napisał(a):

    Trochę się tu oberwało Gospodarzowi za dość emocjonalny wpis, ale wydaje mi się, ze nie do końca słusznie.
    Nie sposób odmówić racji Torlinowi ale nie wiem czy Gospodarzowi nie chodziło trochę o to, o czym pisałem powyżej. Złem jest nie tyle spekulacja jako taka, ale środki jakimi przy tym część instytucji finansowych stosuje, a które jak napisałem powyżej są zwykłą szulerką.
    Sprawa druga, zarzuty pod adresem Gospodarza (najmocniej wyrażone chyba przez Dark side), że chce sztucznie ingerować w wolny rynek, opierając się na Jego słowach
    Ale nie ma się co na takich złościć, trzeba im ograniczać pola działania.
    Ja tego nie dostrzegam. Jest różnica miedzy ingerencją w wolny rynek, a ograniczaniem możliwości działania spekulantom finansowym. Tak jak instytucje finansowe mają prawo do spekulacji narodowymi walutami, tak samo rządy maja prawo bronic się przed takimi działaniami. Aby nie było wątpliwości dodam, ze w dalszej części wpisu Gospodarz po prostu sugeruje, ze powinniśmy w tym celu jak najszybciej przyjąć euro – walutę, która tak łatwo nie poddaje się działaniom spekulacyjnym. Czy to to jest rzeczywiście naganne i niezgodne z regułami wolnego rynku?

  79. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzej
    Opcje jak i pozyczki we frankach to produkty legalne. Zgoda, wiem ze prawo to mniej iz normy etyczne.
    Tyle ze pozostaje pytanie:
    Czy kupujacy produkt byli infornowani przez „opis na opakowaniu”
    o funkcjonowaniu produktu?
    Jesli nie, to handel byl prowadzony w ten sposob byl nieetyczny. O tym ze jednak kupujacy zdawali sobie sprawe z dzialania produktu dysponuje czastkowa obserwacja. Znani mi ludzie w PL a wlasciwie najczesciej ich dzieci, bardzo zywo wedle mych obserawcji interesowali sie kursem franka.

  80. Indoor napisał(a):

    Edwar!
    „Tyle ze pozostaje pytanie:
    Czy kupujacy produkt byli infornowani przez “opis na opakowaniu”
    o funkcjonowaniu produktu?”
    Dokładnie o to chodzi z tymi opcjami. Jeśli ktoś chciał zaspekulować to jego strata.
    Ale bardzo dużo przedsiębiorstw zostało wrobionych. Różne były mechanizmy, to że zaskoczyło na taką skalę świadczy o bardzo dobrej orientacji instytucji emitujących nie tylko w sytuacji przedsiębiorstw, ale również w psychikę właścicieli lub decydentów. Z drugiej strony dziwne było atak z każdej strony – do przedsiębiorców co drugi dzień dzwonił „osobisty doradca”. Na listach dyskusyjnych kiedy tylko się pojawił temat małej opłacalności eksportu i ryzyka, natychmiast pojawił się życzliwy i zaczął nadawać o „ubezpieczeniu” a bynajmniej nie myślał o KUKE.
    Jeszcze jedna rzecz – skąd się wziął ten idiotyczny kurs 2 zł za 1 $ w lipcu? Ludziom się wmawiało, że to świetnie. Dzięki Rządowi możemy spędzić za pół darmo urlop gdzieś tam. Więc społeczne poparcie dla takiego kursu było. Ale kurs walut to nie kwestia społecznego poparcia. To by dolar był za jednego zeta.
    A bez takiego bezsensownego kursu „osobisty doradca”by nie miał żadnych szans. Dlatego mówiłem, że trzeba było wypłacić tą premię Stypułkowskiemu.

  81. Andrzej napisał(a):

    Dark side,
    ja Cię nie zapisuje do PiS i Radyja, Ty sama to zrobiłaś :) We wcześniejszym wątku powoływałaś się na ekspertyzy „fachowców” skupionych wokół Radia Maryja dla poparcia swoich racji i dodatkowo prezentujesz poglądy na radzenie sobie z kryzysem, które w moim mniemaniu są mocno zbliżone do tych prezentowanych przez PiS. A że wiem, że jednoznaczne ustawienie Cię w szeregu wspomnianych ugrupowań jest wysoce niesprawiedliwe, użyłem określenia Pisanka, które uważam za dość sympatyczne. Nie uważam bowiem, że PiS to tylko samo zło.
    A co do Twojej diagnozy.
    1. Nigdy nie uważałem za diagnozy, ze PO to tylko PR. Wręcz przeciwnie zawsze uważałem i uważam nadal, ze PO nie bardzo potrafi się sprzedać. Tak samo tutaj, nie uważam aby PO przez te 4-5 miesięcy PO nic nie robił i dopiero teraz się obudził. Jestem przekonany, ze stosowne działania czyni od dawna tylko nie potrafił bądź nie chciał ich zbyt mocno eksponować. Wystarczyło sobie śledzić informacje, aby się o tym przekonać. Tyle że nie towarzyszyły im histeryczne zapowiedzi jaki to straszny kryzys nas czeka.
    2. Interesują Cię źródła finansowania zapowiadanych działań. Otóż wbrew temu „strasznemu kataklizmowi” PKB ma w tym roku wzrosnąć o ok. 1,5%. Napływać do nas też będą potężne środki unijne. Zauważ, że z przyznanych nam dziesiątków mld euro wykorzystaliśmy dopiero niecałe 0,5% :) No i wbrew temu co piszesz zwiększenie deficytu też jest zaplanowane, tylko że w liczbach bezwzględnych. Rząd nie chce zwiększać deficytu liczonego jako procent PKB. Szczegóły, które Cię tak interesują znajdziesz w ustawie budżetowej. Fakt, że zakładała ona wyższy niż ów prawdopodobny 1,5% wzrost PKB, stąd owe „oszczędności na długopisach”, które mają dać bagatela jakieś 19 mld zł :)
    3. Cieszę się, ze już rozumiesz :) Jeszcze trochę i zrozumiesz resztę :)
    Co do interwencji rządów na rynkach walutowych, to pewnie nie jesteś przeczulona. Przykład Rosji czyli owe 200 mld $ w plecy jest znamienny. Tylko pytanie jak to wygląda w Polsce. Zwykło się pisać o ingerencji polskiego rządu w ratowanie złotówki. Tymczasem Tusk powiedział wyraźnie:
    Rząd Polski zachowuje spokój jeśli chodzi o zmienność kursu, ale nie ukrywam, że granica 5 zł, która pojawiła się gdzieś w niedalekiej perspektywie, to jest chyba ten moment, kiedy podejmiemy decyzję o rozpoczęciu procesu sprzedaży euro
    To komentatorzy zmienili ową wypowiedź na:
    Tusk: Będziemy interweniować przy kursie 5,0 PLN za euro
    Pisze o tym również Gospodarz, choć tez nie ustrzegł się słowa interwencja. Fakt, ze granica między słowami będziemy interweniować a słowami będziemy wymieniać wydaje się być mało istotna, ale tu naprawdę chodzi o proces wymiany euro ze środków unijnych na złotówki, które są waluta obowiązująca w kraju – proces który jest ostatnio dokonywany systematycznie. Ewentualne wzmocnienie złotówki jest tu niejako efektem ubocznym, choć niewątpliwie pożądanym. Dodam jeszcze, ze wiele (w tym choćby oświadczenie banku Goldman Sachs) wskazuje, ze moment wymiany euro został wybrany perfekcyjnie, tuż przed procesem wzmacniania złotego.

  82. Torlin napisał(a):

    To wszystko jest nie do zwalczenia. Na dawnych rynkach europejskich najłatwiej działało się złodziejom podczas wieszania czy egzekucji złapanych … złodziei.
    http://finanse.interia.pl.....56386,1843

  83. Torlin napisał(a):

    Andrzeju!
    zgadzając się całkowicie z Twoim tekstem chciałbym dodać przy okazji „tu naprawdę chodzi o proces wymiany euro ze środków unijnych na złotówki, które są walutą obowiązującą w kraju – proces, który jest ostatnio dokonywany systematycznie’” – że normalnie idzie to przez bank, tym razem Tusk postanowił zrobić to na wolnym rynku.

  84. Edwar D.Dana napisał(a):

    „bez takiego bezsensownego kursu “osobisty doradca”by nie miał żadnych szans”
    Co rozumiesz przez „bezsensowny” kurs?

  85. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70076

    To do Indoor.

  86. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju
    Czy spodziewasz się ze po twoich wyjaśnieniach, wyrazonych jasno i zwiezle, „Szawła” stanie się Pauliną?
    :D

  87. Indoor napisał(a):

    Bezsensowny, bo złotówka bez żadnej widocznej przyczyny była przewartościowana w bardzo wyraźny sposób. To był nierealny kurs, przy której teoretycznie powinien eksport zniknąć. RPP jak to RPP utrzymywała stopy procentowe wysoko więc w jakimś stopniu przyczyniła się do umacniania złotówki, kwestia czy jeszcze ktoś nie grał właśnie w tym kierunku. Na pewno nie jest to takie trudne, jeśli ktoś ma odpowiednią dużą kasę.

  88. Andrzej napisał(a):

    Edwar,
    mogę Ci napisać jak to funkcjonuje na rynku telekomunikacyjnym. Systematycznie jestem bombardowany przez TPSA niezwykle dla mnie „atrakcyjną” ofertą zmiany abonamentu. Ostatnio nawet bardzo już zdenerwowana moim oporem pani, wmawiała mi, że mylę się twierdząc, ze mam bezpłatne rozmowy w dni powszednie po godz. 20 bo ona wie lepiej i wie, że abonament z którego korzystam tego nie przewiduje. Za nic przy tym miała moją informację, ze jak tak od lat dzwonię i naprawdę za to dodatkowo nie płacę.
    Do nowego abonamentu jestem tez zachęcany tym, ze rzekomo mam w nim bezpłatne minuty do wszystkich operatorów stacjonarnych w przeciwieństwie do chwili obecnej. Taka sama informacja widnieje na stronie internetowej TPSA. Dopiero gdzieś w środku liczącego ok 200 stron cennika usług TPSA znajduje jedno zdanie uszczegóławiające, że chodzi o operatorów korzystających z infrastruktury TPSA czyli tzw. operatorów wirtualnych. Pikanterii dodaje fakt, że w moim obecnym abonamencie obowiązują identyczne reguły, tylko trochę inaczej napisane, gdyż były tworzone w okresie gdy operatorów wirtualnych jeszcze nie było.
    Na podstawie doniesień prasowych mam prawo domniemywać, ze identyczne historie mają miejsce na rynku finansowym. A nawet jeszcze gorzej, bo ów wciskający klientowi kit, przedstawiciel instytucji finansowej prezentuje się jako Osobisty Doradca Finansowy danej osoby, którego zadaniem jako eksperta jest dbanie o interes klienta :)))
    W ten sposób jak domniemywam w jajo zrobił klienta Raiffeisen Bank w linku, który podałem wcześniej, jak również jakaś instytucja z Citygroup, który z pełna premedytacją rekomendował klientom zakup akcji firmy, której akcje wkrótce spadły do bodajże ok. 2% pierwotnej wartości wiedząc już, że akcje tej firmy lecą na pysk.

  89. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar:
    .
    „Jesli ja dysponuje duzym zasobem pewnej waluty to czy jest dzialaniem nieetycznym jej rzucenie na rynek?”
    .
    To nie jest dobre pytanie. Równie dobrze można by zapytać, czy strzelenie z pistoletu do żywego człowieka jest etyczne. Na ogół nie, ale w pewnych okolicznościach jest wręcz chwalebne.
    To samo z operacjami walutowymi. Żebym mógł zająć stanowisko, musiałbym wiedzieć, kto to robi, w jakim celu i jakie są spodziewane skutki.

  90. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej, rybenko,
    a czemuz ty sie mnie znow czepiasz?

  91. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzej
    Zgoda. Tyle ze do tego przez tyle lat mozna sie juz bylo przyzwyczaic i psychicznie zaszczepic. Ja mam prawie identyczne przygody w dwu krajach. W PL jakos nie jestem „odnotowany”.
    Tak wiec wyglada to w dwu europeiskich krajach prawie identycznie ale… w jednym z tych krajow jest silna tradycja organizacji i urzedow konsunenta, wiec po kilku skandalach i karach intensywnosc tych atakow przycichla a raczej dziala falowo,bo na rynek wchodza nowe podmioty jako mlode byty sa agresywne. W kraju drugim samorganizacja konsumentow dziala relatywnie slabo i jest podobnie jak w PL.
    Wniosek. Organizowac sie pozarzadowo, lobbowac na ze prawnego wzmocnienia pozycji konsumenta. Banaly na ktore trzeba troche czasu.

  92. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na razie do poczytania. Milo bylo.

  93. Indoor napisał(a):

    Ciekaw jestem czy dyżurny interwenista(?) znowu zamknie kram z pieniędzmi o 16-ej jak wczoraj.
    Patrzę na te blade łazanki z Tesco i się zastanawiam jak to jest. Jak ja wrzucam węgierski makaron na wodę to orgia zapachów. Zapach węgierskiego słońca, zapach świeżych węgierskich jaj, zapach potu węgierskiej kobiety. Te dwa ostatnie – w zależności od okoliczności- niekoniecznie należą do najbardziej przyjemnych, ale to wszystko razem to prawie jak taka jajecznica. A te łazanki z Tesco – nic z tych rzeczy. Pamiętam też te kastrowane kryzysowe makarony bezjajeczne. Na Węgrzech kryzysowe makarony są bezmaczne. To zapewne dlatego, ze w Polsce przemysł makaronowy jest częścią przemysłu zbożowego (takie kłosy skrzyżowane na opakowaniu) a na Węgrzech przemysłu drobiarskiego (kury na opakowaniu). Tak myślę.

  94. wiesiek59 napisał(a):

    Przyznam, że nie rozumiem dyskusji.
    Przecież immanentną cechą człowieka jest chciwość.
    Chcecie ludzi jej pozbawić?
    Stawianie na opcje walutowe, kursy akcji, gra w totalizatory, pokera itp. ma realizować podstawowy imperatyw- mieć więcej, najlepiej bez wysiłku.
    Fundusze powiernicze, lokaty bankowe, akcje przedsiębiorstw……….
    Mnóstwo sposobów gromadzenia i tracenia własnych pieniędzy…….

    A gdzie rok 1989 i słynne hasło- „wszystko co nie zabronione jest dozwolone”…………?????????
    Czyżbyśmy Gospodarzu, tak daleko odeszli od korzeni polskich przemian?

  95. wiesiek59 napisał(a):

    I jeszcze pytanie.
    Co ma etyka do działań człowieka?
    Jaka etyka?
    Chińska, Peruwiańska, Grecka? Turecka?
    Nie istnieje ogólnoludzka………..
    Bardzo ładnie brzmi, w dyskusji, powoływanie się na etykę i wartości, etos, moralność.
    W życiu- obserwowaliśmy choćby przez ostatnie 3 lata, polskie wydanie miłości bliźniego……….

  96. Indoor napisał(a):

    Wiesiek59! Chodzi o zalecenia unijne („Nie czyń drugiemu co Ci niemiło.”)

  97. wiesiek59 napisał(a):

    Acha- mentalność Kalego………

  98. wiesiek59 napisał(a):

    poza tym , policzmy:
    baryłka ropy- 150$ razy 2 zł=300zł
    40$ razy 3 zł= 120zł………..

  99. wiesiek59 napisał(a):

    10 miliardów euro razy 3 zł =30 miliardów na inwestycje
    10 miliardów euro razy 5 zł =50 miliardów…………..
    O ile więcej można w kraju zbudować?
    dodatkowo tanieją usługi budowlane, koszty materiałowe……….

  100. Indoor napisał(a):

    Wiesiek! Ale ropa wszędzie staniała, a tu chodzi o wzajemną relację pieniędzy!

  101. Andrzej napisał(a):

    Wiesiek59
    Tu raczej nie wątpliwości co do stwierdzenia
    “wszystko co nie zabronione jest dozwolone”
    Dyskusja raczej zmierza w kierunku odpowiedzi na pytanie, czy aby na pewno wszystko co jest (przez instytucje finansowe i nie tylko) robione jest dozwolone.
    Poza tym z owego cytowanego stwierdzenia wcale nie wynika, ze nie wolno poszerzać katalogu działań zabronionych. Zgodnie z zasadą “wszystko co nie zabronione jest dozwolone” zresztą :)

  102. wiesiek59 napisał(a):

    Andrzej:
    Mogę się mylić, ale koncesjonowanych dziedzin działalności było w 1990- 27 , obecnie 200?
    Papierki, zezwolenia, biurka , pieczątki, urzędnicy, etaty, stołki……….

  103. głos zwykły napisał(a):

    Ja myślę, że przebija się przez tą dyskusję nasza mentalność chłopska oparta na nieufności i agresji, która wypływa z braku wiedzy oraz przekonania, że miastowi, czy też obcy chcą nas oszwabić (zwracam uwagę na źródłosłów!). Mentalność tego rodzaju nie jest wynikiem procesu psychologicznego chłopków bez kapitału, lecz także rezultatem ich wielopokoleniowych doświadczeń (głównie społecznego i ekonomicznego upośledzenia). Teoretycznie rynki mają zapewnić odpowiedni przepływ kapitałów. Derywatywy to nie totolotek. Kontrakty terminowe mają zapewnić stabilność i przewidywalność ceny waluty, skorelowaną z procesem produkcji czy też z świadczeniem usług. To co warunkuje egzystencję i rozwój jest zawsze stabilne środowisko. Odnosi się to wszystkich aspektów życia na ziemi, także aspektów ekonomicznych życia człowieka, społeczeństwa czy też globalnie ludności. Rynek może taką stabilność zapewnić, ale nie musi. Rynek bowiem może być też wykorzystywany przez grupy interesu lub dla celów politycznych. Rynek dla zachowania jego podstawowych funkcji dostarczania kapitału i zabezpieczania przed ryzykiem musi być regulowany i nadzorowany w drodze różnych regulacji, porozumień i umów. Natomiast rynek, gdzie posiadacze kapitału koncentrują się na spekulacji dla zysku w oderwaniu od funkcji zapewnienia właściwego przepływu kapitału oraz zabezpieczania się przed ryzykiem, czy realizują interesy polityczne państw dysponentów kapitału, to już nie wolny rynek, ale narzędzie wyzysku i ekspansji. Oznacza to, że nie przestrzega się na takim rynku zasad wolności, uczciwości i konkurencji. Takiego rodzaju rynek po prostu nie spełnia swoich założonych funkcji. A to co widzimy nie jest normalne, ale odwrotnie nienormalne dla rynku. Ktoś może urodzić się w nienormalnym środowisku i po prostu nie wiedzieć jak wygląda normalność, nie oznacza to jednak że „choroba” rynku to jego natura.

  104. wiesiek59 napisał(a):

    A poza tym, jaki mamy wpływ jako państwo na światowe procesy gospodarcze i finansowe?
    Patrz podatki- Liberia, Komory, wyspa Mann, Luksemburg, Szwajcaria- do wyboru dla obywatela świata………

  105. wiesiek59 napisał(a):

    Słusznie, Głosie zwykły,
    do momentu, kiedy reguły gry nie będą jednolite, nie ma możliwości kontroli i porównania choćby kosztów produkcji.
    Iluzją jest równość , ale- jakże szlachetną…………..

  106. wiesiek59 napisał(a):

    Zastanawialiście się nad polityką Chin?
    Słaby yuan i sprzedaż za bezcen chińskiej siły roboczej skutkował gigantyczną nadwyżką dewizową i szybkim uprzemysłowieniem kraju.
    Koszty obecnej sytuacji poniosą prości chińczycy, władza – jak zwykle- wyżywi się sama…….

    ale może być i katastrofa globalna………
    Nic tak nie radykalizuje jak pusty żołądek…….

  107. Indoor napisał(a):

    „Papierki, zezwolenia, biurka , pieczątki, u faxem rzędnicy, etaty, stołki……….”
    Kiedyś sprzedałem do Komitetu Europejskiego za około 500 Euro (więc żadna poważna kwota) coś.
    Trzeba było wysłać ofertę, następnie przyszło zamówienie wraz z instrukcją, że należy dostarczyć faksem i równolegle listem poleconym
    1. Wyciąg z KRS-u
    2. Zaświadczenie z US, że VAT to mój VAT
    3. Zaświadczenie z banku, że konto to moje konto
    kiedy już wszystko doszło,to się okazało, że potrzebne jest jeszcze zaświadczenie z GUS, że REGON to mój REGON.
    Pani wytłumaczyła, że ten REGON im do niczego nie jest potrzebne, ale że występuje na naszej pieczątce taki numer, więc musi być pewność, że ten numer to nasz numer.
    Ja tego się boję w Unii Europejskiej.

  108. wiesiek59 napisał(a):

    Szykowałem się do wpisu w blogach Polityki nt roli państwa.
    Czy ma być omnipotentne, czy obywatelskie.
    Czy kontrolować wszystko, czy być kontrolowane przez obywateli…
    Coś w rodzaju anarchistycznych przemyśleń Kropotkina……..

  109. wiesiek59 napisał(a):

    Czy twórcy, „demiurgowie” , naszej demokracji o tym myśleli? Raczej nikt w procesie przekazywania, czy też wyrywania władzy o takich rzeczach nie pomyślał. Polskie „jakoś to będzie” sprawdziło się w sumie nadzwyczajnie.
    Tak jak Samosierra…………

    „Będzie Polska, ale jaka”?
    Taka jaką sobie stworzymy.

  110. Andrzej napisał(a):

    kiedy już wszystko doszło,to się okazało, że potrzebne jest jeszcze zaświadczenie z GUS, że REGON to mój REGON.
    Powinieneś się cieszyć, ze w dalszej kolejności nie musiałeś wysłać poświadczenie od notariusza, ze poświadczenie GUS jest prawdziwe, następnie poświadczenia od …, że notariusz jest naprawdę notariuszem, dalej poświadczenie z …. :)))
    Na pocieszeni dodam, że nowy prezydent USA zamierza zrewidować układ NAFTA, będący obecnie dla liberałów wzorem jak taki układ powinien wyglądać.

  111. Torlin napisał(a):

    A co, nam źle?

  112. wiesiek59 napisał(a):

    Doszedł mi wypiek:
    0,5 mielonego karczku
    0,5 wołowiny
    0,5 mielonej marchwi,
    czosnek , pieprz majeranek, bazylia…………
    mniam , mniam………

  113. wiesiek59 napisał(a):

    Torlin:
    Jakieś 10,5 % polaków w styczniu ma się nieszczególnie………

    O TAKE Polske walczyli?

  114. Indoor napisał(a):

    Andrzej! Tamte poświadczenia o ważności zaświadczeń pewnie dopiero od 599 euro. Póki co Amerykanie kupują bez biurokracji (chociaż większe korporacje tak jak powszechnie w Europie, zawsze przez dystrybutorów, nigdy bezpośrednio u producenta) ale zawsze na karty – prawdopodobnie ryzyko przejmuje bank.

  115. wiesiek59 napisał(a):

    Z dawnych danych pamiętam szeroko komentowany fakt- liczba urzędników administracji centralnej od czasów premierostwa Mazowieckiego wzrosła z 90 do 280 tys. Krewni i znajomi królika, koledzy z wojska, podwórka? Czy potrzeba?
    Czymś muszą – zgodnie z prawami Parkinsona- uzasadnić swoje istnienie. I z tego wynika moim zdaniem mnożenie bytów ponad potrzeby……….

  116. Indoor napisał(a):

    Wiesiek59! Według mnie na jedną rzecz trzeba uważać, gdy na różne sytuacje i zjawisko rozciąga się prawa Parkinsona. Te prawa obowiązują w organizacji biurokratycznej, które musi jednak zachować swoją funkcjonalność. Wymusza to rynek. Jeśli rynek nie funkcjonuje (należycie) to i te prawa przestaną obowiązywać, czego najlepszym dowodem jest były wicepremier Gosiewski. W przypadku organizacji politycznych oczywiście nie rynek a media powinne stać na straży, by przynajmniej elementarna funkcjonalność Państwa została zachowana, czego właśnie Gosiewski nie gwarantował. Tu konkretnie o to chodzi, że reguła, jakoby każdy awansował do momentu gdy osiągnie swój szczebel niekompetencji – nie obowiązuje. Awansuje dalej. Aż podpadnie szefowi

  117. wiesiek59 napisał(a):

    Indoor:
    I to lubię………prawie jednoczesne dzielenie się asocjacjami……..
    Niestety u Passenta, czy Paradowskiej to niemożliwe……….
    Miałem na myśli inne prawo- każda instytucja powyżej pewnej liczebności zaczyna żyć własnym życiem i tworzyć na własne potrzeby wydziały, komórki, okólniki, regulaminy……….
    Przy czym nikt nie chce podjąć decyzji………..

  118. wiesiek59 napisał(a):

    Co do rynku…….
    Kto go będzie kontrolował, jakie regulacje są stosowane w jakim kraju, jakie funkcje ma spełniać………
    Temat do wielogodzinnej dyskusji ekspertów.
    Ja nim nie jestem.
    Unia?
    Kraje Euro chcą wprowadzić euroobligacje………
    A my? za burtą?
    Solidarność kozy i wilka?

  119. Andrzej napisał(a):

    Ale jak ci urzędnicy są zapracowani. Przykład:
    Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych (ze strony ISIP) (58 artykułów) ma 157 str. !!! Znaczna część artykułów jest z adnotacją „uchylony” Kolejna znaczna część tych artykułów jest w postaci art. N a-z, czyli co najmniej kilkanaście artykułów z tą samą cyfrą i dodatkiem kolejnej litery alfabetu. Nie dałem rady przebrnąć przez ta ustawę aby dowiedzieć się jak płacić miesięczną zaliczkę na podatek dochodowy, bowiem w kolejnych artykułach znajdowałem odnośniki do następnych artykułów, aż się kompletnie pogubiłem. Musze na słowo uwierzyć urzędniczce z US.
    Jak wyliczyłem sobie ta zaliczkę to się okazało, że nie bardzo wiadomo jak wypełnić formularz przelewu w pozycji
    12 – Symbol formularza lub przelewu
    bowiem pomimo, ze stosowne najnowsze rozporządzenie regulujące ta kwestię obwiązuje od 1 stycznia 2009r. to nie uwzględnia faktu, że od kilku lat nie wypełnia się miesięcznych deklaracji PIT-5(L). Po dłuższych poszukiwaniach w internecie doczytałem się, że nikt, łącznie z urzędnikami US nie wie jak powinno się prawidłowo tą pozycję wypełnić, ale jakiś urzędnik US poradził aby wypełnić po staremu czyli PIT-5(L) a w kolejnej pozycji opisowej wpisać zaliczka na podatek dochodowy, to powinno byc dobrze i kwota zostanie prawidłowo zaksięgowana :))
    I to są najbardziej trywialne problemy z jakimi spotyka się przedsiębiorca.
    W sumie horror. Jak czytam, że największy problem przyszłych przedsiębiorców to ten, że nie można zarejestrować działalności w jednym okienku to śmiać mi się chce, bo to akurat jest żaden kłopot.

  120. Zofia napisał(a):

    To tak
    Chłopaki w Drzwiach (Wiesiek i Indoor)
    jak nasze PKP oprawione w Kafkę.
    ***
    Chciwość mój Drogi Wieśku jest pochodna zazdrości, wyższością – mieć nad – być, i czegoś tam jeszcze odkąd Fenicjanie wymyśli pieniądze.
    ***
    Co do etyki i moralności Wieśku – to ukochane słowa polityków. których nie rozumieją.
    Nie znają bowiem relacji jakie miedzy tymi pojęciami zachodzą.
    ***
    Miłego weekendu

  121. Piotruś napisał(a):

    Głosie (3:55) mysle, że chcesz przedstawić zbyt idealny obraz rynku. Jedynym prawem wolnego rynku jest równowaga podaży i popytu. Pozostałe „prawa” służa głównie oganiczaniu „regulowaniu :-)” „wolnej amerykanki” (zwróć uwagę na źródłosłów!). Są wymysłem i służą głównie „grubasom” do ograniczania przedsiębiorczości „chciwych”.
    Na tym „co dozwolone” zarabia się najmniej dlatego przez 20 lat „wszystko” zostało mocno przykrojone. Ale z drugiej strony podzielając opinię Zofii na temat „możliwości” rodaków” cieszę się z tych przykrojeń. W końcu zdrowiej łyknąć kieliszek „Gorbaczowa” niźli musztrdówkę „Royal’a”.

  122. Indoor napisał(a):

    To jeszcze Wam przekażę znany kawał, ale każda generacja inaczej sobie przekształca.
    Pani się pyta dzieci w szkole czy tatusie się zajmują. Jeden mówi, że jest policjantem, drugi, że strażakiem a Jasiu mówi”A mój tata tańczy na rurze w klubie dla gayów”. No dobrze. Na przerwie Pani podchodzi do Jasia i mówi: „Jasiu! Ja myślałam, że twój tata jest analitykiem u JP Morgan!” Jasiu na to:”No tak, ale jakoś głupio było mi się przy dzieciach przyznać”.

  123. wiesiek59 napisał(a):

    Zofio:
    7 grzechów głównych jest motorem działalności człowieka.
    Cała reszta , to ideologia, cukrowa wata na osłodę, gazeta skrywająca gazrurkę………..

    Czy to Witkacy rzeczywiście powiedział?
    „życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia”………

    Spekulacje, być , czy mieć………..
    Ile to lat temu? alpagi łyk i dyskusje po świt……..
    Pozdrawiam.

    Biez pałlitra nie razbieriosz, żizń, szto by ty jeszczo żopu imieła…….

  124. Indoor napisał(a):

    A ja myślę że podstawowa kwestia to czy spekulować czy nie spekulować!? Spekuluje więc jestem, przepraszam, poprawnie to brzmi chyba: Inwestuję więc jestem.

  125. narciarz2 napisał(a):

    Mawar broni swojego swiatopogladu, do czego ma oczywiscie prawo. Przyklad z 2-ma zlotymi i sklepem alkoholowym jest rzeczywiscie dobry. A potem Mawar pisze o pani Tysiac, i tutaj sie oczywiscie rozmijamy. Przeciez jest calkiem jasne, ze glownym grzechem pani Alicji nie jest to, ze zebrze, ale to, ze sie przeciwstawila Jedynie Slusznej Doktrynie.
    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70019
    .
    A tak wogole to uwazam, ze Mawar pelni bardzo pozyteczna role. Najkrotsza droga do ateizmu prowadzi poprzez czytanie wypowiedzi walczacych katolikow takich jak Mawar.

  126. dark side napisał(a):

    Kilka uwag na temat wolnego rynku. Zapewne wiekszosc z was miala okazje targowac sie w krajach, gdzie nie ma sklepow z wywieszonymi cenami na produktach. Wartosc takiego produktu nie ma skali odniesienia. Zalezy wylacznie od umowy miedzy kupujacym ,a sprzedajacym. Cena ranna rozni sie od ceny wieczornej. Handel , targowanie sie jest swoista gra psychologiczna, gdzie jedna strona stara sie wykazac wady produktu, handlarza jako takiego i calego jego asortymentu, a druga podkresla jego zalety, unikalnosc i absolutna niezbednosc dla kupujacego. Caly proces moze zajac wiele godzin, przy czym obie strony wielokrotnie odchodza, wracaja, przysiegaja na grob swojej matki, tudziez glowy dzieci. wynegocjowana cena jest wynikiem konsensusu- pokazuje jak bardzo zdeterminowana jest kazda ze stron transakcji. Jesli kupiec musi sprzedac osiaga sie swietna cene. Jesli ja jestem pod sciana i musze kupic- cena moze byc abstrakcyjnie wysoka.
    W naszym swiecie podobnie dziala gielda.
    skoncze innym razem,
    milego weekendu

  127. narciarz2 napisał(a):

    Ja jeszcze o rozmowie Zakowskiego z Generalem. Ciekawe jest nie tylko to, co w tej rozmowie bylo, ale takze to, czego nie bylo. Otoz nie bylo atakow na przeciwnikow. Przypomnijmy, ze po objeciu urzedu Walesa nie zaprosil poprzedniego prezydenta na inauguracje, jeden z Kaczynskich porownal Generala do zbrodniarza hitlerowskiego, zas drugi Kaczynski (a moze ten sam) zyczyl mu kary smierci. Pamietajac o tym, prosze teraz przeczytac, w jaki spokojny i godny sposob General sie o nich wypowiada.
    .
    Czy to jest wazne? Moze nie. Jednak przypomnijmy sobie, w jaki sposob wypowiadaja sie Walesa o Kaczynskich i na odwrot, Kaczynscy o Dornie, oraz Kaczynscy wraz z Ziobrą o Kaczmarku. Byli przyjaciele wylewaja pomyje na bylych przyjaciol. Kontrast z wypowiedziami Generala jest uderzajacy.
    .
    Idzmy dalej. W czasie lektury przyszla mi do glowy taka mysl: Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Rakowski, czy Urban, pozostali lojalni wobec siebie przez ponad 40 lat. To jest kawal czasu. Porownajmy ich lojalnosc z lojalnoscią w PiSie (Kaczynscy, Ziobro, Dorn, Kaczmarek, i tak dalej), gdzie lojalnosc nie przetrwala nawet jednej kadencji. Ze juz nie wspomne o lojalnosci PiSowskiego premiera wobec sojuszniczych wicepremierow. Znowu uderzajacy kontrast. Chyba trudno sie dziwic, ze czlowiekowi, ktory wszystko i wszystkich zdradza, lojalnosc innych ludzi musi wydawac sie bardzo nienaturalna. Kaczynski (wszystko jedno, ktory) po prostu nie moze przyjac do wiadomosci, ze w porownaniu nawet z bylymi komunistami sam zachowuje sie jak szmata. Wreszcie zaczynam rozumiec, w jaki sposob narodzil sie „uklad” jako usprawiedliwienie oczywistej roznicy poziomu etycznego, ktory nawet Kaczynskich et consortes musi uderzac i draznic.
    .
    Na zakonczenie wyraze taka mysl, ze im bardziej przygladam sie obecnemu zachowaniu sie bylych czlonkow ekipy Jaruzelskiego, tym bardziej mi sie wydaje, ze w dekadzie 1980-1990 mielismy cholerne szczescie. Strach mi nawet pomyslec, co by bylo, gdyby na czele komuny stal wtedy ktos taki jak Macierewicz.

  128. Zofia napisał(a):

    Wiesiek,
    I dlatego dla równowagi – wymyślono 7 z 10 przykazań zwanych Dekalogiem, by stymulować ów grzeszny imperatyw.
    W myśl znanej zasady ekonomicznej, ze między popytem a podażą powinna być zachowana równowaga.
    Do jutra,
    dzisiaj u nas nocne spotkania w katedrze, czyli światynia o północy, z koncertem.
    Więc idę poobcować z tysiąclciem bez mała zaklętym w kamień i cegle i delektować uszy nowymi organami.
    Działał tu i przyjaciel bliski Lutra i po wojnie katolicy a przed Lutrem jeszcze inni, którzy chrystianizowali Pomorze wyrzynając w pień pogańskich tubylców.
    Są tu też prochy heretyków, bo protestanckich książąt pomieszanych w jednym grobie, którym z trudem wywalczono kilka lat temu ponowny pochowek w katedrze wg luterańskiego obrządku. Bo i te kości chciał sobie aktualny biskup zawłaszczyć.
    Ludzie się tłuką i obrażają, wyzywają od niewiernych i odszczepieńców a ich dzieło – katedra jak stoi, tak stoi. I pięknieje.
    Spróbuję ją uwiecznić na zdjęciach, może się uda…
    ***
    Coś mi się widzi, że ta sejmowa alergia i uczulenie na klimatyzację (czyt. ekonomię) jest zakaźne i naszych Pieszczochów specjalistów od kryzysu – nie widać.
    Na alergię, najlepsze jest wapno dożylnie i unikanie alergenu.
    czyli szklanka mleka i i trzymanie się od blogu z daleka.
    Bo tu aż kapie od ekonomii, wszelakich jej odmian, teorii i prądów.

  129. Mawar napisał(a):

    jasnanielka
    .
    „W polsko-żydowskim to się nazywało czulent! Nie jadłam, ale podobno dobre. Było to pieczono – duszone w dużym garnku wszystko, co gospodyni miała pod ręką”.
    -
    To taki koszerny bigos, teoretycznie powinien być bez wieprzowiny. Jeden z moich znajomych, żyd a jednocześnie wielbiciel kotleta schabowego, twierdził, że w przyrodzie występuje także koszerna wieprzowina, ale stosunkowo rzadko. :)

  130. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „Mawar, idź do psychiatry, bo te Twoje skojarzenia są już chorobliwe. W sprawie zup, kup sobie książkę Henryka Dębskiego “Potrawy z ryb” i poczytaj przy okazji”.
    -
    A kto to jest H. Dąbski. Kucharz na Kremlu, czy jak? Zawsze powtarzam: najlepiej pić u źródła. To co ty nazywasz uchą jak określam jako pomyje. Ty chyba żadnego Rosjanina na oczy nie widziałaś, pomijając radzieckie podróbki. Poprzednio wyjaśniłem co to jest ucha na prostym przykładzie – uchy podwójnej. Ale jest i kolejny stopień wtajemniczenia: ucha potrójna. Gotuje się wywar na kawałkach zwykłej ryby (okonie, płocie etc.) po czym je wyjmuje dodajac do tego samego wywaru kawałki lepszej ryby, np. pstrąga potokowego (rosyjska odmiana tej ryby). Po jakimś czasie kawałki pstrąga również się wyjmuje, by w to miejsce dodać prawdziwie szlachetną rybę, najczęściej jesiotra. To jest prawdziwa, potrójna ucha. Zupa carów. Smacznego.

  131. Mawar napisał(a):

    Ewa-Joanna
    .
    „Mawar, jestes najzwyczajniej w swiecie podly. Albo bardzo glupi, w co uwierzyc trudno. A. Tysiac ma inwalidztwo I grupy i jest na rencie, co oznacza, ze pracowac nie moze”.
    .
    (pomijając twoje inwektywy, pewnie inacej nie potrafisz)

    … oczywiście, że może procować, pracują bo chcą nawet osoby ociemniałe od urodzenia. To nie jest zdrowe jeśli żyje się z datków. Tu jasnanielka ma rację.

  132. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar – kiedy przygotowywaliśmy imprezę z okazji 50-lecia naszej matury i zamawiałyśmy potrawy, to postawiłyśmy na drób, cielęcinę i dla naszych panów krajowych golonki.
    Kiedy przyszło do konsumpcji to wszystkie golonki zjedli właśnie Żydzi – goście z Izraela! My na to, że starałyśmy się tak, aby nie urazić… tyle lat się nie widzieliśmy… na co padła odpowiedź… A kto tu jest Żyd?
    Zamawiali te golonki jeszcze i kolejnych dniach, w restauracjach, bo tego u siebie raczej nie mają. Tak więc obok koszernego schabowego, jest takaż golonka!

  133. Mawar napisał(a):

    WS/n2
    -
    „W czasie lektury przyszla mi do glowy taka mysl: Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Rakowski, czy Urban, pozostali lojalni wobec siebie przez ponad 40 lat”.
    .
    Popatrz, to podobnie jak naziści po wojnie, w tym celu załozyli organizację Odessa (Organisation der ehemaligen SS-Angehörigen). Ale przed II wojną światową byli mniej solidarni – vide krwawa rozprawa SS z SA. Sorry za argumentum ad hitlerum, ale inaczej byś nie zrozumiał istoty solidarności grupowej. Chociaż może i nie, gdybyś sobie przypomniał o sprawie braci Mołojców – komunistów, którzy podczas wojny zadenuncjowali na gestapo innego komunistę – M. Nowotkę. Życie jest bardziej skomplikowane niż twoja wątpliwa moralistyka.

  134. narciarz2 napisał(a):

    Interesujaca wypowiedz Mawara potwierdzajaca to, co napisalem wczesniej: majac do czynienia z takim katolikiem jestem zadowolony z tego, ze jestem ateista.

  135. Zofia napisał(a):

    U Mawara
    totalny odlot!
    Jak nie komuniści, to naziści.
    Jednak ta fascynacja totalitaryzmem paruje mu z każdej komórki ciała.
    To pewnie przez tą sejmową klimatyzację.
    ***
    H. Dębski – autor książek kucharskich. Ale nie telewizyjny „szołmen”, z innej epoki.

  136. Zofia napisał(a):

    Narciarzu,
    dlatego Ty- zgłębiasz filozofię i Wszechświat wg prof. Hellera a Mawar – żywoty Hitlera, Stalina i im podobnych.
    PS.
    Kupiłam Profesora, czytam, jestem na etapie filozofii przyrody Izaaka Newtona.

  137. Indoor napisał(a):

    Mawar!
    (czulent)”To taki koszerny bigos, teoretycznie powinien być bez wieprzowiny”
    Znowu te zgniłe kompromisy. Czulent to bardzo jasno określone danie, a nie jakiś bigos, lub coś w co wszystko się wkłada co się ma pod ręka.zapewne są jakieś lokalne różnice, ale niewielkie. Kiedyś byłem świadkiem takiej rozmowy : „Co będzie na obiad?” „Zupa” „Jaka zupa?” „Jakże jaka zupa? Zupa!”. Zupę przygotował mój teść i dla niego im więcej rożnych rzeczy było w zupie, tym większą miała zupa stać się prawdziwą zupa. Pytała zaś moja matka, która bardzo dobrze gotowała, ale w jej kuchni każde danie miało bardzo konkretny smak i żadne odstępstwo nie była dopuszczalna. Każda zupa miała swoja dominująca przyprawę i mi do dziś listek laurowy to z zupą ziemniaczaną, kminek z gulaszem, koperek z zupą kabaczków się kojarzy. Czulent to potrawa pieczona z fasoli, dużo czosnku, wędzonka (najlepiej gęś, ale można iść na ustępstwo) jajo. Piecze się powoli, w zasadzie dusi się w piekarniku.

  138. wiesiek59 napisał(a):

    Mawar:
    Cały czas sprzeciwiam się szufladkowaniu i generalizacji postaw.
    To , kto jak się zachowuje , zależy od procesu socjalizacji i stopnia zinternalizowania wartości.
    Hitlerowiec, stalinista, prawicowiec, socjalista, to tylko etykietki przylepiane człowiekowi, czy w jakimś momencie życia okaże się CZŁOWIEKIEM czy szują, nie zależy od ideologii i kraju pochodzenia.

    Myślenie stereotypami, szukanie kryształowych i świetlanych postaci, wzorców do naśladowania………..
    Taki trend? owczy pęd? zwalnianie się od myślenia?

  139. wiesiek59 napisał(a):

    I jeszcze jedno:

    “W czasie lektury przyszla mi do glowy taka mysl: Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Rakowski, czy Urban, pozostali lojalni wobec siebie przez ponad 40 lat”.

    Lepiej i prościej byłoby , gdyby zachowywali się jak Pavka Morozow?

    To nie ten format postaci………….

  140. Teresa Stachurska napisał(a):

    Link dostałam – http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70042 .

    Jasnaanielko,

    zlituj się i nie popisuj… Partia Kobiet zaproponowała mi kandydowanie, bo pewnie jako nowa organizacja nie obrosła „baronami”. To raz. Nie miała kasy na wybory więc niewiele mogła zdziałać to dwa. Gdyby PK kolejny raz uczestniczyła w wyborach – będzie tak samo. Taki system. W Polsce.

    Alicja Tysiąc. Szkołę dostałam w „Polityce”. Dwa wydarzenia o mojej działalności zdecydowały:

    - Raport Joanny Solskiej w maju czy czerwcu 2007 nt wynagodzeń
    w Polsce (podrążyłam temat!!! i dalej drążę)

    - Artykuł „Julka i my”. Przeczytaj go parę razy jak Ci raz za mało. Albo znajdź się w Jej sytuacji, choć na niby i na raty. Zawiąż sobie oczy i pofunkcjonuj jedną dobę bez nich. Weż 500 zł i opłać rachunki, kup żywność i leki (padaczka, ciężka depresja (nie można przerwać ich przyjmowania, dziura w płucach, łysienie plackowate, inne), bieliznę dzieciom i ubiory, i buty, i ksiązki-zeszyty do szkoły, i mydło, i słynny papier toaletowy, i bilet na autobus, i czort wie co jeszcze jak wystrzeli.

    Zanim powiesz, że znasz się na ludziach, poznaj się na sobie. Choćby w sposób zaproponowany wyżej przeze mnie. Dowiesz się jak bieda ogranicza. Jak ogranicza choroba. Jaka perfidia dookoła.

  141. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark,
    dobra sugestia tylko malo realna z dwoch powodow.
    Alicji Tysiac nie stac na zaplacenie pelnomocnikowi a nikt za darmo tego robic nie bedzie, chyba ze bedzie mial w tym wlasny interes.
    Wymieniona tu pani Stachurska nie jest zadnym pelnomocnikiem, tylko osoba, ktora los Alicji Tysiac i jej rodziny poruszyl. Tak jak mnie. I tyle.
    Usilujemy teraz obie znalezc jakies rozwiazanie, zasugerowane przez Edwara Centrum Pomocy Rodzinie nie ma w swoim zakresie dzialan pomocy takiej, jakia potrzebna by byla p. Tysiac – stalej zapomogi na leczenie i kogos oblatanego w przepisach, zeby wiadomo bylo co robic.
    Pamietaj, ze jest ona oznaczona etykietka „morderczyni”, dodatkowo owe 75 tysiecy sola w oku wszystkim stoi, a to w wielu wypadkach zamyka ludzkie i urzednicze serca.

  142. dark side napisał(a):

    Andrzeju,
    idac od tylu dotarlam do Twoich wpisow:
    ” użyłem określenia Pisanka, które uważam za dość sympatyczne”
    dobrze, ze zdecydowales sie wyjasnic swoje motywy, gdyz po twoim pierwszym komentarzu „zaczepnym” zrobilo mi sie autentycznie przykro :(
    Teraz wiem, ze to nie mial byc nokaut, tylko, nazwijmy to- przyjacielski kuksaniec trzonkiem maczugi. meska subtelnosc :)
    .
    wracajac jednak do dyskusji:
    „nie uważam aby PO przez te 4-5 miesięcy PO nic nie robił i dopiero teraz się obudził. Jestem przekonany, ze stosowne działania czyni od dawna tylko nie potrafił bądź nie chciał ich zbyt mocno eksponować”
    czy mozesz mi podac przyklady takich dzialan, choc jedna przyjeta ustawe. Ja sluchajac wypowiedzi przedstawicieli rzadu i komentarzy odnosz wrazenie, ze Tusk rzuca obietnice bez pokrycia. Mowi sie np. o doplatach do kredytow dla osob tracacych prace, ale nastepnego dnia biuro podaje, ze nie do wszystkich i wlasciwie to nie wiadomo do ktorych, czy tylko do zwolnien grupowych? czy do okreslonej kwoty? jakie dodatkowe warunki trzeba spelnic? Jak przecietny kowalski ma wiec zaplanowac budzet domowy jesli nie wie czy moze liczyc na rzadowy plan ochrony miejsc pracy? jakie warunki zwolnienia negocjowac dzis z pracodawca, by np. dostac doplate do kredytu? Informacja to podstawowy orez, a tej informacji brak. Plan rzadu wyglada raczej na burze mozgow z ostatniej chwili, ktorej rezultaty wczoraj trafily na biurka ekspertow. nikt nie jest w stanie przewidziec jaki ksztalt przybierze ostatecznie- kto ile pieniedzy dostanie i czyim kosztem. Jesli zas jest tak jak mowisz- rzad wie, a nie powie- to jest to dzialanie na szkode obywatela.

  143. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jan Klata wystawia w Teatrze Starym „Trylogię”. Pewnie nawet się wybiorę będąc w Krakowie o ile do tej pory spektakl nie spadnie z afisza.
    O spektaklu z reżyserem rozmawia Jacek Cieślak. Dla mnie rozmowa jest ciekawa. Nie zawiera ona co prawda niczego odkrywczego, nie ma w niej nic co by mnie zaskoczyło lub pozwoliło inaczej popatrzeć na „Trylogię”. To co mnie zainteresowało to dokumentacja stanu świadomość znanego reżysera. To interesujące jak on myśli, jaka jest jego recepcja nieco już podstarzałego kanonu polskiej literatury. Nie ma co streszczać bo każdy może sam przeczytać pod linkiem.
    http://www.rp.pl/artykul/.....iczem.html
    W rozmowie tej oprócz jej wartości dokumentalnej na uwypuklenie zasługują dwa ważne i wartościowe spostrzeżenia rozmówców.
    Oto Jacek Cieślak odkrywczo stwierdził o Kmicicu: „Najechał Bilewiczów i spalił”.
    W chwilę potem sam Klata: „To powtórka sytuacji z Ordonem z wiersza Słowackiego, który w rzeczywistości również się nie wysadził.”
    Dzięki Rzeczpospolitej mamy więc nowe spojrzenie na kanon. Nowa polityka historyczna objęła także historię literatury.

  144. dark side napisał(a):

    Ewo,
    W Polsce jest jakies 20.000 fundacji-popytam, poszukam. Z tego co wiem od mojej przyjaciolki z piecioraczkami ona tez nie dostaje jakiejs stalej miesiecznej kwoty od fundacji, ktore im pomagaja. wiele z takich fundacji specjalizuje sie raczej w oraganizowaniu dozywiania, ksztalcenia, czy warsztatow terapeutycznych.
    Moi przyjaciele, ze wzgledu na chorobe dzieci spotykali sie raczej z zyczliwoscia- urzad miasta podarowal im mieszkanie z puli lokali komunalnych, zaklad pracy Kasi zakupil czesc wyposazenia (lodowka, pralka) z funduszy pracowniczych, pomagaja im tez firmy prywatne, glownie handlujace kosmetykami i odzywkami dla niemowlat corocznie wplacajac jakas kwote i w naturze, ze sie tak wyraze. Zdaje sobie jednak sprawe, ze sytuacja pani Tysiac jest inna. Na dobra sprawe obciazenia powinien wziasc na siebie szpital i kosciol katolicki, ktory do takiej sytuacji doprowadzil, ale to jedyna instytucja, ktora nie placac w naszym kraju podatkow, nikomu nie pomaga, a stale wyciaga reke po pieniadze – szczegolnie do najubozszych.
    tu sa strony fundacji, ktore im pomagaja:
    http://www.mimowszystko.org/
    http://www.fundacja.canpack.pl/

  145. dark side napisał(a):

    Ewo Joanno
    moj wpis do Ciebie oczekuje na zatwierdzenie.

  146. Edwar D.Dana napisał(a):

    PALIKOT
    http://palikot.blog.onet.pl/

  147. Bars napisał(a):

    Edwarze,
    redaktora zredukować – mnie zatrudnić – zmęczyło mnie już bycie „sobiefirmą”. :D

  148. Bars napisał(a):

    No chyba, że redaktor „robi Klacie koło pióra”. Ale tu rodzi się pytanie – po co i jaka z tego korzyść ? Przecież to inna branża?

  149. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars
    Nie żebym się chciał czepiać. Ale jak reżyser reżyseruje to co reżyseruje a dziennikarz rozmawia o tym o czym rozmawia a po wszystkim jest chyba jakaś redakcja????
    Chyba że to prowokacja artystyczna.

  150. Zofia napisał(a):

    Wprawdzie nie na teatralną „Trylogię” w Krakowie jak EDD, ale na filmową „Walkirię” do kina – wybieram się dzisiaj dla odfiltrowania psychiki.
    15 min. organów forte jakoś mi wczoraj nie wystarczyło.
    Mam w pamięci zakodowane dwa wielkie filmy dot. czasów hitlerowskich – „Kabaret” Lizą Minelli i „Zmierzch bogów” Viscontiego.
    Wielkie kino europejskie i głębokie doznania.
    Żadne inne nie utkwiły we mnie tak mocno.
    Jaka będzie „Walkiria”? Nie wiem…
    Dla zachowania równowagi, rzeklabym – geopolitycznej, zamówiłam wczoraj w EMPIKu książkę Śliwowskich „Rosja moja miłość”.
    Minęły już czasy, gdy po wyjściu z księgarni targałam do domu kilka książek na raz, czy kupowałam całe serie, jak np. Gombrowicza. w twardej oprawie.
    Teraz kupuje 1 książkę na miesiąc – dwa, albo i rzadziej.
    Ale jeszcze mnie stać na ich kupowanie i to jest ważne.
    Z tej wyliczanki wykluczam przewodniki turystyczne, bo to nie literatura, lecz pomoc wycieczkowa.
    Wbrew pozorom, wybór dobrej literatury jest znacznie mniejszy niż kiedyś. Ale jak poszukać, pozamawiać, to moźna mieć to czego się pragnie mieć w domowej bibliotece.
    Natomiast dawno nie byłam w teatrze…
    Nic mnie jakoś nie kusi na afiszach.

  151. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bo prawda jest taka że na reducie dla nadciągających Rosjan zaspiewał Ordonówna. Rosjanie w zachwycie staneli i oblężenie rozeszło się po kościach i to wielu kościach.

    A co Ordonka spiewała na reducie?
    http://www.youtube.com/wa.....YkFiUsEQ8U

  152. Teresa Stachurska napisał(a):

    Może się przyda – http://www.money.pl/gospo.....29506.html .

  153. Teresa Stachurska napisał(a):

    I to – http://ekrol.sggw.waw.pl/.....kowska.pdf .

  154. Bars napisał(a):

    Edwarze,
    toteż zaproponowałam – redaktora za puszczenie „baboka” zredokować i w zamian zaangażować mnie :D – chętnie uwieszę się jakiejś firmy, bo mi samodzielność trochę „nadojadła”.
    Ordonka – no tak…
    Wracam twórczo się wyżywać u Hoko :D , ale zaraz będę z powrotem. :-)

  155. Teresa Stachurska napisał(a):

    I to – http://www.ipiss.com.pl/o.....a_min.html .

  156. dark side napisał(a):

    Indoor,
    powinienes zostac wegierskim ambasadorem kulinarnym. po waszej orgii wpisow postanowilam odkryc jakas wegierska knajpke :)
    pozdrawiam,

  157. dark side napisał(a):

    glos napisal:
    ” A to co widzimy nie jest normalne, ale odwrotnie nienormalne dla rynku.”
    .
    glosie,
    Twoj glos wpisuje sie w szeroka dyskusje na temat tego w jaki sposob wykorzystac kryzys, by reformowac i normalizowac swiatowy rynek. Niestety amerykanskie instytucje finansowe nie upadly pod ciezarem wlasnej zachlannosci jak o powino bylo sie stac.
    nie wiem czy jest ktos na tym blogu kto doswiadczyl tego co nazywasz normalnym rynkiem.

  158. miner napisał(a):

    Warto przeczytać przy sobocie. Wypowiedź V. Klausa, która sprowokowała do wyjścia parlamentarzystów. Rozumiem, że byli oburzeni na słowa prezydenta Czech.
    http://fronda.pl/tatra/bl.....lausa_w_pe
    .
    Mocno niepokojący przykład na to jak wygląda obecnie demokracja w UE.

  159. miner napisał(a):

    i druga część w osobnym wpisie aby pożeracz spamu nie protestował.
    http://fronda.pl/tatra/bl.....lausa_w_pe

  160. miner napisał(a):

    Warto przeczytać przy sobocie. Wypowiedź V. Klausa, która sprowokowała do wyjścia parlamentarzystów. Rozumiem, że byli oburzeni na słowa prezydenta Czech.

    http://fronda.pl/tatra/bl.....lausa_w_pe
    .
    Mocno niepokojący przykład na to jak wygląda obecnie demokracja w UE.

  161. miner napisał(a):

    cz.2
    http://fronda.pl/tatra/bl.....lausa_w_pe

  162. Zofia napisał(a):

    Patrzę się z nie małym osłupieniem, jak partie traktują wybory do Parlamentu Europejskiego.
    Jak na razie, najrozsądniej zachowuje się PO.
    Na czołowych miejscach swoich listu umieszcza ludzi, którzy na arenie międzynarodowej się sprawdzili europosłów Buzka czy Saryusz-Wolskiego, majstersztykiem politycznym jest pozyskanie dla PO komisarza unijnego –Danuty Huebner.
    Budują pozycję Polski w unijnych strukturach osobami przede wszystkim kompetentnymi i o znaczącym dorobku w polityce międzynarodowej. Polska grupa we frakcji chadeckiej PE będzie niewątpliwie silna i znacząca.
    Lewica urządziła żenujący spektakl rodem ze straganu. Handluje stanowiskami i używa miejsc na liście wyborczej do wygrywanie wewnętrznych sporów i konfliktów. Typowe polskie piekiełko.
    Lewica ma kilka nazwisk, które mogłyby wzmocnić polską pozycję we frakcji socjalistów PE – choćby b. szefów dyplomacji, znanych dobrze na arenie międzynarodowej i dobrze tam odbieranych – Rosatiego i Cimoszewicza, ma b. premiera Millera, zapamiętanego jako twardego negocjatora wejścia Polski do UE.
    Doskonała jest kandydatura jest p. Szymanek-Deresz, osoby kompetentnej i wyważonej.
    Ci ludzie, to wartość dodana SLD dla struktur unijnych, ale szef SLD, Grzesiek Napieralski tego nie dostrzega i schyla się nad żebrzącym o ciepłą posadkę w Brukseli Oleksym, wciska do Brukseli Olejniczaka, postać lewicy, która ratuje mu jej wizerunek w parlamencie.
    Olejniczak w PE się sprawdzi, ale straci na tym klub lewicy w Sejmie RP.
    Prywatne anse i niezdrowe ambicje szefa SLD niweczą szansę wystawienia do PE ludzi, którzy budowaliby tam skutecznie pozycję Polski i polskiej lewicy.
    Taka polityka lewicy wobec UE jest totalną pomyłką.
    PiS – to już tragedia, bo Ziobro w PE to totalne pieniactwo. Małpa z brzytwą na arenie.
    W PiS też – wystawia się totumfackich na posadki, nie wystawia się ludzi, którzy mogliby tam mieć stosowną pozycję, jak np. Kowal.
    Do PE ma trafić 51 Polaków.
    Powinna to być elita, a nie polityczne szumowiny czy parweniusze. Ludzie już znani ze swej międzynarodowej pozycji i ze zrozumienia, czym jest Wspólnota Europejska, znający jej struktury, pryncypia, zasady. Ci ludzie będą stanowić tam prawo dla wszystkich obywateli Wspólnoty, a nie tylko dla Polaków.
    Jak na razie pojęła to tylko PO.

  163. Bars napisał(a):

    Droga Pani Tereso,
    Dziękuję za linki, zresztą nie tylko te podane przez Panią dzisiaj – czytam blogi „Polityki”, więc znam Pani zainteresowanie losem ludzi pokrzywdzonych przez proces transformacji ustrojowej w Polsce i Pani na ten ich, najczęściej niezasłużony, los wrażliwość. Sama, jako „wolny strzelec”, czasem przy pomocy skrzykniętych znajomych, robię co mogę, ale te nasze wysiłki to kropla w morzu potrzeb. Mogę się tylko pocieszać, że wielu ludzi robi to samo i że w sumie tworzymy jakieś dobro. Odnoszę jednak wrażenie, że los wykluczonych niewielu w tym kraju leży na sercu. Proces wykluczenia ogarnął zresztą nie tylko ludzi z tzw. nizin społecznych. Dotknął on także, w formie bardzo niskich emerytur, ludzi wykształconych, których nie stać dziś na zaspokajanie potrzeb intelektualnych, często istotniejszych dla nich niż potrzeby egzystencjalne. Ci ludzie poczuli się zdeklasowani. No bo jak może się czuć np. były naukowy pracownik PAN, którego życie potoczyło się tak, że dziś nie może sobie pozwolić na kupno książki i nie stać go na karnet do Filharmonii, do której chadzał całe życie ? Przygnębiające.

  164. Zofia napisał(a):

    Bars,
    zwróciłaś uwagę na coś bardzo istotnego – na ograniczenie konsumpcji dóbr kultury przez ludzi, którzy z przejściem na niziutkie emerytury „inteligenckie”, bowiem los dal im egzystować w dobie prymatu klasy robotniczej nad klasą „inteligencji pracującej”, gdzie suwnicowa dostawała pensję 2 razy wyższą niż wykładowca akademicki czy naukowiec PAN – szalenie zubożeli.
    Ma kilkoro takich znajomych i dla nich urządzam czasem wspólne wypady do Filharmonii, uprzednio znanym sobie tylko sposobem wyłudziwszy od szefa przybytku Melpomeny tanie wejściówki.
    Tak jak pisałam, mnie jeszcze stać na wydatek związany z kulturą, ale indywidualnie i rzadziej niż kiedyś. Jak książka to nie filharmonia, jak dobra płyta z nagraniem, to już nie kino w danym miesiącu.
    Ale wielu moich znajomych już nie stać nawet na takie wydatki.
    Wstydzą się biedy i nigdy o nic nie proszą.
    Ale gdy oferuje im bilety za symboliczne kilka złotych a czasem za darmo (wtedy sama opłacam taką wejściówkę) to radość jest nieopisana, szykowanie się przez tydzień i wielka wyprawa.
    Potem jeszcze zaproszenie do domu na kawę i domowe ciasteczka (na kawiarnie też nie stać).
    Są ulgi dla seniorów, ale co to za ulga w kinie z 15 zl na 13 zl.
    Kilkoro moich znajomych nauczyłam korzystać z punktów lojalnościowych hipermarketów, które można wymienić na bilety kinowe, ale jak się okazało wolą je wymieniać na dokupienie żywności np. przed świętami.
    I do kina nadal nie chodzą, choć chcieliby.
    Klubu seniorów w związku emerytów ich nie pociągają.
    Nie potrafią się tam odnaleźć. Jest jednak jakaś przepaść intelektualna między tymi ludźmi, która na starość się zaostrza jednak.
    Myślę, ze pracę z ludźmi III wieku także należałoby nieco zmodernizować a nie ograniczać do potańcówek i wycieczek po kościołach i na Jasna Górę.
    Moich znajomych odrzuca to, że opiekunowie seniorów traktują ich jak ubezwłasnowolnione dzieci, zamiast opieką otaczać ich w sposób dyskretny, nie uwłaczający godności.
    Pani Irena, emerytowana prof. polonistyki z którą się przyjaźnie, nie cierpi jak ktoś do niej zwraca się – Babciu, albo Pani Starsza.
    Jej mąż z którym starość obchodzi się okrutnie i ogranicza zdolności ruchowe, korzysta z laski, wolniej chodzi. I poganianie przewodnika wycieczki dla seniorów go deprymują.
    Wszyscy na pana czekają – przygania taki facet, a pan Jan ma łzy w oczach, bo nie jest w stanie iść szybciej. Teraz się zbuntował i na wycieczki z klubu seniora z żoną nie chce jeździć.
    Ona lojalna zostaje i siedzą w domu.
    To ich najczęściej zabieram do Filharmonii. Przywozi i odwozi ich mój zmotoryzowany kolega.

  165. jasnaanielka napisał(a):

    Moja odpowiedź pani Teresie Stachurskiej. Czeka na zatwierdzenie, ale się ukaże, kiedy admin zadziała.
    http://passent.blog.polit.....ent-107169

  166. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars i Zofia
    Pewnie to smutne o czym Panie piszą.
    Jest mi bardzo łatwo popaść w empatię. Dlaczego? Dlatego że pamiętam w jakiej biedzie i poniżeniu żyła spora część czegoś co Panie tak „lubieją” eksponować.
    Pamiętam starych przedstawicieli inteligencji, inteligencji z czasów kiedy to słowo nie było anachronizmem. Pamiętam widziane oczyma dziecka lata 50 i nastolatka 60. Pamiętam zamierających w autentycznej biedzie i poniżeniu przedstawicieli tej klasy która polskość przenosiła przez czas i ją tworzyła. Pamiętam strach i prawdziwą biedę tych których nie chciano. Pamiętam ich zagubienie i bezradność.
    Może dlatego pozwalam sobie na zapewnie niesprawiedliwy dystans do cierpień karnetowych czy klarnetowych. Oczywiście starszego Pana który uczestniczy w wycieczce złotego wieku nie należy popędzać bo to chamstwo i brak profesjonalizmu.

  167. W.Kuczyński napisał(a):

    Bars,
    nie rozczulaj sie aż tak nad wykluczonymi. Jak sie czyta takie czulości to ma sie wrażenie, że Polska Ludowa była kraina mlekiem i miodem plynąca, w ktorej nikt nie byl wykluczony i dopiero ta straszna transformacja przyniosła ludziom morze nieszczęść,a z Polski zrobiła najwiekszy koszmar w Europie. Jak chcesz zobaczyć wykluczonych to pojedź do Paryża i pojeźdź po metrze, albo do niektórych dzielnic tej metropolii. A to kraj 3 razy bogatszy niz Polska.

  168. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobrze że ktoś (Gospodarz) mieszkający w kraju ten przyklad paryski przywolał.
    Mnie nie „wypadało”.

  169. Indoor napisał(a):

    Dark!
    W sprawie owego ambasadorowania pewne zdarzenie sprzed lat, z mrocznych czasów stanu wojennego. W miejscowym MPK gdzie wówczas pracowałem dawali nam takie bony do barów mlecznych na obiad. Tzw. wartościowe, że każdy odcinek liczył się jako x złotych. Poza barami niektóre knajpy również je przyjmowali,na przykład restauracji hotelu Savoy, niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Żarcie mieli pyszne, szczególnie lubiłem u nich gicz cielęcy i beef strogonow z kluskami pólfrancuskimi. Siedzę kiedyś nad takim beefem strogonowem, bardzo ładnie podawali, zgodnie z zasadami sztuki, aż tu nagle za moimi plecami słyszę znajomy język węgierski i to od razu w liczbie mnogiej bo okazało się, że jakąś objazdową wycieczkę węgierskich kucharzy posadzili tuż za moimi plecami. Jak tak słucham co oni gadają, to okazuje się że już są w piątym mieście i już mają dosyć, bo po raz piaty dają im na obiad popisowy przy czym zdawałoby się kulturowo obojętny (w przypadku chrześcijańskich narodów) kotlet schabowy panierowany z kapustą zasmażona i kartoflami z wody. Okazało się, że tym nic nie pasuje. Ani kotlet, ani panier, mieli jakieś uwagi do Polski jako potęgi kartoflanej, gdzie różne odmiany kartofli mieszają i razem gotują a już najbardziej nie podobała im się ta kapusta zasmażana jako coś co w żaden sposób nie idzie do kotleta schabowego wedle ich pojęć. Ja tam się nie odzywałem tylko po cichu spożywałem ten swój beef strogonow, gdy któryś z kucharzy mówi, że „a ja bym zjadł to coś co ten gość tam za moimi plecami je” i wskazuje na mnie. I jeszcze dodał, że ciekaw jest co to jest. Oczywiście nie wytrzymałem i im grzecznie wytłumaczyłem co ja jem, dlaczego to jest pyszne, jakoś dyplomatycznie dałem też do zrozumienia kierownictwu restauracji, że goście wiedzą, że chcieli dać im na obiad po beef strogonow, tylko kelner pomylił stoliki,tak też się stało. Jakoś przeciągnąłem swój obiad do momentu gdy mogłem się przekonać, że im na prawdę bardzo smakowało. Twierdzili, ze było to coś przepysznego i że są szczerze zaskoczeni, że jednak w Polsce można coś smacznego zjeść.

  170. jasnaanielka napisał(a):

    I jeszcze jeden, bardzo obrazowy przykład bezradności wobec cudzej bezradności; Gombrowicz na plaży, przewracający patyczkiem żuczki, które się przewróciły do góry nogami… Wszystkim nie jesteśmy w stanie udzielić pomocy. A każdy przecież zasługuje i potrzebuje.

  171. Zofia napisał(a):

    EDD
    o czymże piszesz, moja babcia, ciotki, nawet mama – to przedwojenna inteligencja, ziemiaństwo.
    Wiem jak wyglądały ich emerytury i jak żyli.
    To cale towarzystwo odchodziło sukcesywnie ze świata mniej więcej do lat 80. tych ub. wieku. Nie mam już nikogo z pokolenia wyżej w dalszej czy bliższej koligacji.
    Ale na Boga, nie przypominam sobie, by moja matka nie miała na chleb, do kina czy na koncert do filharmonii, chociaż była tylko urzędniczką i pracowała do 65 roku życia na urzędniczym etacie w państwowej firmie maklerskiej (morskie zawody u nas są rodzinne) jako zwykła kasjerka.
    Zwykły średni szczebel urzędniczy.
    Kiedy była już na emeryturze i nie dorabiała jako ciocia-niania opiekując się synkiem naszych przyjaciół-lerkarzy, ja pracowałam na 1.5 etatu i w sumie dawałyśmy sobie radę bez pożyczek i wsparcia zewnętrznego.
    Zapewne w ten sposób żyło wiele rodzin w Polsce. Bez finansowych szaleństw i oszczędnie.
    ***
    EDD
    skoro byleś nastolatkiem w latach 60 tych, to dzisiaj jesteś seniorem i chyba wiesz, o czym piszesz.
    W latach 50-tych, to ile tych latek mialeś 7, 5 czy może 3?
    Jak w tym wieku u człowieka jest percepcja? Miałeś pojęcie o ich emeryturach, zarobkach, statusie społecznym?
    W ogóle wiedziałeś co to jest ta „inteligencja”?
    Wybacz, ale Twoju poziom wtedy był na poziomie klocków i misa, hulajnogi, cymbergaja lub piłki.
    Chyba się zagalopowałeś…
    Ja z lat 50-tych pamiętam pionierów ew czerwonych chustach na szyi, Suliko śpiewane w szkole, śmierć Stalina jako spektakl żałobny i bajecznie kolorowe pochody I- Majowe z przypominające dzisiejsze love-parade.
    Nie mam zielonego pojęcia jaka była pensja ciotek, z czego utrzymywała się babcia itp., za to pamiętam jakie pyszne były wigilie u babci, co dostałam pod choinkę, jak wyglądała podróż fo babci do Łodzi z przesiadką w Kutnie i tego typu epizody.
    Pamiętam z dni tragicznych, gdy matka była w wiezieniu wizty w Fordonie i Inowrocławiu, ale nie myśl, ze to martylologia.
    Moja pamieć kojarzy śniadanie na dworcu ale nie wiem jakim, wpuszczanie dzieci bez kolejki do więzienia, cukierki od strażnika. W tej chwili nie jestem w stanie przypomnieć sobie nawet jak sala widzeń wglądała, nie wiele pamiętam, nawet twarzy mamy z tamtych czasów. Pamięć zarejestrowała, że nie miała ściętych jak zwykle na chłopczycę włosów i zawiązywała je w kitkę. To jedyny obraz jaki mogę sobie teraz przypomnieć.
    A Ty opowiadasz o że wiedziałeś o „inteligencji” i ich pozycji społecznej.
    Bój się Boga Mazurkiewicz, nie przesadzaj.
    Retrospekcje z dzieciństwa dotykają ludzi, którzy szybko się starzeją, zaciera im wtedy się pamięć świeża a odnawia stara.

  172. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze, Witam
    Do Twej wypowiedzi,na temat strosci i biedy ktore poruszly Panie
    Zofia i Bars. Masz absolutna racje,ja juz nie chce sie wypowiadać,na ten temat,kiedys poruszlem,ta sprawę i przedstawilem,ze emeryci naprawde nie mają moralnego prawa narzekać,na uborzenie społeczeństwa, bo Oni sa wielokroć w lepszej sytuacji od mlodych nisko zarabiających ludzi, w dodatku z przychówkiem. Jezeli mnie staremu emerycie wystarczy powiedzmy 500 zl. na osobę to takie młode małozenstwo skromnie mówie potrzebuje napewna 100 zł na osobe.Ja mam w co sie ubrac moze nie modne ale powiedzmy jestem abnegat i to mi nie przedstawia zadnego problemu,a mlodzi wiem ze to olbrzymi problem.
    A ten brak uczestniczenia w kulturze to tez przesada i to duża koncertów mozna słuchac w dzisiejszych czasach napewno kiedy sie chce. a bucie na koncercie ,toprzepraszam za porownanie trochę snobizm pokazania się, na prowincji tego problemu nie ma. A nowa literatura sa biblioteki i tam nprawdę można dostać wszystko (prawie),a komputer jak ktos naprawdę czegoś pragnie ( w dodatku emeryt bez względu na wiek nauczy sie go jakis skromnym zakresie uzywac i kupić bez wielkichwyrzeczen, sam to zrobilem w wieku 75 lat uznalem ze trzeba i teraz ponad 2 lata jestem bez dlugów za komputer i jakoś sobie daje radę ( choć z tym sciąganiem darmowych ksiązęk do czego mnie przygotowywales jakoś sobie nie dalem rady ten slwwny Ossendowski i Lenin wnuk ma ciagle jakies przeszkody by mi to ustawic ja w miedzy czsie gdzies zagubilem ta instrukcje)
    Ale sie rozpisalem jeszcze raz nie litujmy sie nad emerytami. Trzeba się nauczyc korzystać z życia jakie się ma, a nie narzekać i ubolewać nad soba lub innymi
    Pozdrawiam

  173. Edwar D.Dana napisał(a):

    Rocznik 48.
    Pamiętam poczekalnię więzienną w Strzelcach Opolskich i mgliście Wronki. Biedę wrogów ludu też. Świadomość „klasową” uzyskałem jakoś dziwnie wcześnie. Zgadnij, dlaczego?
    Oczywiście nie mam wątpliwości, że jako osoba wcześniej dojrzała pamiętasz to lepiej. Schylam głowę z należnym szacunkiem.

  174. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70166
    To do kolezanki jakiegoś Mazurkiewicza, Zofii.

  175. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Spóbuję to odnaleść. Mam w pamięci „starej” maszyny,

  176. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pamiętałem z młodości że o biedzie coś mądrego powiedział pewien klasyk. Niestety w podręcznej bibliotece nic nie znalazłem. I oto cud internetu!!!
    Georg Simmel
    „Ktoś staje się biedny w sensie społecznym dopiero wtedy, gdy udziela mu się pomocy. Bieda to nie wynik niedostatku, lecz wynik otrzymywania wsparcia lub zgodne z normami społecznymi uprawnienie do otrzymywania wsparcia.”

  177. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – fantastyczny cytat!!!

  178. jasnaanielka napisał(a):

    W czasach mojej młodej młodości zbawieniem były obowiązkowe granatowe fartuszki z białym kołnierzykiem, noszone do szkoły. Nic nie miało prawa wystawać, albo być na wierzchu.
    A tego, co było pod spodem nie pamiętam.
    I przyjaźniłam się z jedną z najbogatszych dziewcząt w szkole.
    Ona miała taki sam fartuch.

  179. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.lo8.wroc.pl/ab.....5/a/1b.jpg
    To jest pamiątkowe zdjęcie klasy maturalnej z mojej szkoły. To nie moja klasa, ale o kilka lat młodsza, ale tak kiedyś wyglądali maturzyści.

  180. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdjęcia szkolne?
    Do szkoły zostałem wysłany o rok wcześniej. Byłem więc od rówieśników nieco mniej rosły. Pewnie dlatego osadzono mnie w roli historycznej z czego jestem do dziś dumny.
    Stoję na srodku czegoś co udaje scenę a na głowie mam papierową opaskę która czyni ze mnie bardzo ważną figure. Na opasce:
    1956

  181. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Tam po lewej to Białowąs?

  182. jasnaanielka napisał(a):

    To mój rocznik! Moja matura! Ocieram łzy wzruszenia…

  183. jasnaanielka napisał(a):

    Białowąs. A obok niego wspaniały fizyk-chemik Lech Kulesza. Do dziś wspominamy go, jako człowieka nieprzeciętnych zalet umysłu i charakteru. I poczucia humoru. Nigdy nie podnosił głosu, nigdy nie odniósł się do ucznia bez szacunku, nikogo nie poniżał.
    Żałuję do dziś, że nie przyłożyłam się należycie do tego, co wykładał.

  184. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do poczytania. Tak, powtarzam się ale nic na to nie poradzę.
    No dobrze. Mogę napisać:
    Do poczytania nastepnym razem.
    Teraz chyba przejdzie?

  185. jasnaanielka napisał(a):

    Isabel! Och Isabel! Isabel… Isabel.. mon amur!
    http://wiadomosci.onet.pl.....,blog.html

  186. Bars napisał(a):

    Drogi Gospodarzu,
    byłam, widziałam; rzecz w tym, że ci ludzie to w większości nieunikniony „import”, jaki nolens volens uszczęśliwił francuską metropolię z powodu posiadanych przez nią niegdyś kolonii – przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Obawiam się, że niepokoje i beznadzieja panujące w dzielnicach zamieszkałych przez imigrantów staną się w końcu problemem nie tylko Francji, ale i całej Unii. Niemcy radzą sobie zdecydowanie lepiej z Turkami, Portugalczykami czy obywatelami byłej Jugosławii „zaimportowanymi” w latach wysokiej prosperity. No ale Niemcy już tacy są – lubią porządek. W Polsce natomiast sytuacja wygląda zupełnie inaczej i na czym innym polegają nasze problemy, więc porównywanie tak bardzo różniących się rzeczywistości uważam za z gruntu błędne i nieuczciwe.
    A PRL ? Czy ja coś w ogóle o niej pisałam ? A już szczególnie jako o krainie mlekiem i miodem płynącej ? Chyba nie. Ja pisałam o ludziach, którzy urodzili się przed II WŚ podczas jej trwania lub w PRL, w rodzinach, o których pisze Edwar i którzy jako tako ułożyli sobie życie w warunkach kompletnie obcych ich rodzinnej tradycji i wychowaniu. Ci ludzie zostali poniżeni po raz drugi i tym razem o wiele dotkliwiej, bo nie przez państwo politycznie zależne, ale przez wolną Rzeczpospolitą. W ich rodzinnych domach zamieszkali nuworisze, a im samym, jeśli nie mają dzieci, z których pomocy mogliby korzystać, nie starcza czasem na lekarstwa. Mówi Pan, że się rozczulam. Nic podobnego. Ja po prostu uważam że to świństwo do kwadratu, dwa razy na przestrzeni półwiecza uderzyć w tych samych ludzi. Więc skoro dziś Polski nie stać na przyzwoite emerytury dla pokolenia urodzonego przed i podczas wojny, to niech np. przynajmniej zacznie zwracać bez oporu zagarnięte za PRL majątki, którymi dziś niezbyt sensownie i z przekrętami zawiaduje Agencja Rolna SP i które wykupują tacy ludzie jak były minister środowiska, czy ex prezydent W-wy, cwaniacy, którzy dzięki temu zgarniają krocie z unijnych dopłat. Zresztą, niech sobie zgarniają, oby tylko umieli zrobić z nich godziwy użytek, ale ja w to śmiem wątpić, niestety. Nowy pieniądz to nowy pieniądz i rzadko się zdarza, żeby został spożytkowany na cokolwiek innego niż korzyść własna.
    Kiedyś już, nie tak dawno temu, po jakimś moim tekście napisanym na podobny temat i w takimże tenorze, otrzymałam od Pana dość lekceważącą reprymendę. No cóż, Pańska wola, Pański blog. Zasłużyłam zresztą na nią i przyjęłam z pokorą, bo rzeczywiście pojechałam wówczas po bandzie i „zaokrągliłam” sobie temat wygodnie, odnosząc cały problem do „cyngla”, który wyzwolił lawinowo postępujący proces rozwarstwiania się polskiego społeczeństwa. Przyznałam to zresztą, w którymś z moich późniejszych wpisów, sygnalizując chęć uściślenia, czy wręcz sprostowania mojej wypowiedzi, za którą czułam się odpowiedzialna. W tym samym wpisie co reprymenda dla mnie, znalazła się także Pańska odpowiedź dla Glosa, dotycząca jakichś jego stwierdzeń, nawiasem mówiąc bardzo podobnych do moich, ale już spokojna i rzeczowa w tonie. Mnie by też taka wystarczyła, zaręczam Panu.
    Jestem na Pańskim blogu od dwóch lat i musiałabym być ślepa, żeby nie zauważyć, że takie tematy są u Pana bardzo niemile widziane i dość konsekwentnie tępione i ucinane. Powtórzę – Pański blog, Pańska wola, Gospodarzu.
    za zamieszanie przepraszam.

  187. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    „Bars,
    nie rozczulaj sie aż tak nad wykluczonymi. Jak sie czyta takie czulości to ma sie wrażenie, że Polska Ludowa była kraina mlekiem i miodem plynąca, w ktorej nikt nie byl wykluczony”

    __________
    Wprawdzie PRL pozbawił większość Polaków dostępu do jakościowo dobrych dóbr, ale jeśli chodzi o dostęp do kultury, to uważam, że biorąc pod uwagę zwłaszcza TVN, Polsat i Telewizję Publiczną, to nawet sławny program „tu mówi jedynka” (nie wiem dlaczego go zapamiętałem), był na wyższym poziomie niż mas media zarządzane z klucza nomenklatury partyjnej, po 89 r. w Polsce. Nie wiem czy Pan słuchał Mandarynę, albo niejakiego Wiśniewskiego (takiego przygłupa, wyjca przemalowanego na czerwono). Skazywanie ludzi na słuchanie i takiego oglądanie chłamu kulturalnego jaki zafundowały nam publiczne media po 89 r., to już nie wykluczenie to jest TORTURA i podlega ten konkretny aspekt działalności „transformatorów” w mojej ocenie konwencji o zakazie stosowania tortur. Uważam, że jeśli jest sprawiedliwość w Polsce, to wszyscy pokrzywdzeni powinni dostać całoroczny, finansowany z budżetu, albo nawet środków UE, bezpłatny karnet do teatru i filharmonii. Zaś ci którzy dopuścili do tego stanu rzeczy powinni codziennie słuchać i oglądać Polsat, TVN, oraz telewizje publiczną plus Mandarynę i niejakiego Wiśniewskiego do końca życia. (nie wiem, czy ktoś długo taką wegetację przeżyje). Poza tym dość duża grupa ludzi, faktycznie została na trwałe zmarginalizowane przez ostatnich 18 lat. Uważam, że losem tej grupy nikt się nie interesuje, a instytucje państwowe, których zadaniem jest aktywizacja zawodowa, jak np. urzędy pracy nie spełniają należycie swoich funkcji, bo kierownictwo ich zostało obsadzone z klucza partyjnego, podobnie zresztą, jak kadry po Ministerstwach i centralnych urzędach. Dalej jestem przekonany, że mamy tak zorganizowaną gospodarkę i administrację państwową, iż łatwo tutaj o marginalizację, a zmarginalizowanemu z kolei trudno powrócić do normalności. Traktowanie przez wszystkich grupy 50+ jest tutaj bardzo symptomatyczne.

  188. głos zwykły napisał(a):

    Bars,
    Absolutnie nie przepraszaj. Nawet gdy się mylisz – nie przepraszaj. W tej konkretnej sprawie, myślę, że się nie mylisz, w innych ekonomicznych, moim zdaniem bardzo się mylisz, ale nie przepraszaj – masz prawo się mylić, tak jak wielbłąd ma prawo mieć jednego, albo nawet dwa garby!

  189. soulgarden napisał(a):

    http://www.policja.pl/por.....lowna.html
    Dziś kolejny raz dzwoniłem na policję. Kolejny raz mówiłem o procederze cwelenia słowem. O wykorzystaniu danych prywatnych, w tym więcej niż naruszenia tajemnicy korespondencji. O tym, że 1/3 – 1/2 mediów jest zajęta tym nieustającym wydarzeniem. O konieczności przesłuchania osób uczestniczących w tym linczu. Mówiłem precyzyjniej i emocjonalnie na tyle, że zlekcewarzenie kolejnego, któregego to już (?), nagrania na automatach zgłoszeniowych będzie wg mnie objawem skrajnego formalizmu. Zapraszano mnie kolejny raz do złożenia zeznań na komisariacie na co odpowiedziałem pytaniem ile esbeckich morderców („122″) policja złapała przez ostatnie 20 lat. I, że będę walczył z tym ubekistanem do końca.
    W polskiej policji panuje powszechne przekonanie, że nie istnieją fakty obiektywne i twarde mogące prowadzić do praktycznego zastraszenia przed formalnym złorzeniem doniesienia. Nie istnieje to 0 od złapania morderców Popiełuszki. Nie istnieją fakty surrealistycznej bezkarności morderców policyjnych. Nie istnieje jako dodatek casus sprawy Olewnika nawet jako w sumie dające podstawy do uwzględniających te uwarunkowania systemów działań. Świadomość stadna w tej instytucji podtrzymuje fałszywy obraz rzeczywistości gdzie to co opisuję jako hipotetyczna prawda też nie jest jako dopełnienie wystarczające do podjęcia działań uwzględniających. Jest to tak oczywiste, że dla mnie te strzępki odpowiedzi funkcjonariuszy potwierdzają prawdziwość znaczenia wcześniejszych aspektów. Nie przez jakąkolwiek złą wolę, ale brak miejsca na opcję światopoglądową dającą szansę na działania inne niż mafijne lub głównie bezwładnościowe. Powiedziałem o policyjnym zbrodniarzu z katowic inspirującym konkretne formy linczowania. To wszystko nie ma znaczenia gdyż odczyt tych słów może być sprowadzony wyłącznie do analizy mojej osoby i w ten sposób wymijający potrzebę analizy poza kategoriami „co nam powiedzą koledzy” – bo że „trudno jest pracować w zwykłej demokracji – doświadczamy na codzień”.
    Morderstwo i lincz seksualny trwają i zaplanowano kontynuację „pańszczyzny” do satysfakcjonującego skutku. Nadal wysyła się mi przekaz o niewielkim znaczeniu wszelkich podejmowanych wobec mnie bandyckich uczynków. Ich wykonywanie w swej niedbałej taśmowości jest inaczej widoczne zewnętrznie gdzie środki są najczęściej przedstawione jako wiele słabsze i żadsze. Wykonuje się w zupełnym skryciu próby zadania decydujących ciosów spazmatycznych mających rozgnieść mi poczucie godności poza nieskończonym uczynkiem wypłukującym je. Ten mord jest bardzo banalny poza całym swym formalnym skryciem. Trudno mi wyobrazić sobie systemowe działania w bardziej perfidny i próbujący za wszelką cenę krańcowo skopać osobę sposób i jednocześnie realizujące w pełni ideę perspektywiczności działania.

  190. Zofia napisał(a):

    Drogi Zdzisławie,
    nie każdy w Twoim wieku pokona komputer, nie każdy ma takie warunki jak Ty.
    Nie oceniaj seniorów wyłącznie wg swoich możliwości. Nie wszyscy są tacy dziarscy jak Ty.
    Moi znajomi, o których pisałam – nie mają potomka, który by im cierpliwie wytłumaczył zasady komputera i internetu, dużo pieniędzy pochlania im leczenie przelekłych chorób.
    Mają po 74 i 76 lat. Nie stać ich na takie zabawki. Pan Jan jest po wylewie.
    I nigdy o nic nikogo nie proszą.
    Przy okazji zdradź mi tajemnicę, jak przeżyć za 500 zl. na osobę. Opłacając wszelkie świadczenia itp.
    Ja wiem ile mnie kosztuje mieszkanie, jego media, telefony, Internet, jakie są koszty żywności. itp. I jakoś mi te 500 zł. nie pasuje. W gospodarstwie 2 – osobowym, czy jak u mnie jednoosobowym – taka kwota nie starczy na czynsz i podstawowe świadczenia. Są wyższe. Przynajmniej w mieście z standardowym wyposażeniem mieszkania – w lodówkę, pralkę, telewizor, gaz i energie elektryczną.

  191. Bars napisał(a):

    Głosie,
    poszłam sobie zrobić herbatkę, wypiłam i trochę mi przeszło…
    Dzięki za wsparcie. Przyznaję – masz rację.
    Nawet się sobie podobam jako zwierzę wielogarbne. :D

  192. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Zofio Witam

    Piszać o tych 500 zl uzywalem przenoni mowilem o przezycciu na osobe podalem ze te pieniadze sa jaką skwota przy ktorej latwiej osobie w wieku podeszlym ktorzy wydaja je na siebie nie stroje ,dzieci garderobe ,buty co roku inny numet itp. Co do chorób to tez mam ich od cholery i nie mowilem o skrajnosciach, chodzi mi o przecietnosciach
    500zl. oczywiscie nie wystarczy na utrzymanie mieszkania i swiadczeniach.Nie robiłem jakiegoś zestawienia wydatków tylko możliwosciach znam ludzi ktorzy przy skromnych dochodach potrafią sobie dac radę i znam takich którzy mając 3 krotna większe emerytury ciagle im brakuje pieniedzy poprostu nie umieja sie gospodarzyc. A ja na tych potomków tak bardzo nie liczę , bo chyba bym do tej pory komputera nie miał, Zawsze slyszalem czy to teraz czy moze pozniej i konczyło sie ze musialem dochodzi sam do czegoś licz na siebie to cos osiagniesz, bo jak liczysz na jakąś pomoc to praktycznie sie nie doczekasz. A ja proszę o coś w ostatecznosci i dlatego stram sie i nie narzekam. Ale to chyba zależy od charakteru, bo sa ludzie ktorzy liczą i saprzekonani ze im się ciagle coś należy.Przypuszczam że Ty też takich znasz,lubisz ich? bo ja nie Wszystko im przeszkadza latem za cieplo, zimą za zimno, i tak dalej. Znasz takich?
    Pozdrawiam cala ma wypowiedz to bylo uogulnienie a nie ekonomiczne wyliczanki. Mialem samochód ale go sprzedałem bo uznalem że koszty jego utrzumania sa wyższe o d zamowienia taksowki np. raz na miesiąc i pojechanie na jakas impreze na która mam ochotę do W-wy koszt np.200żl. bez klopotów i wyjdzie taniej. Po miescie mam przejazdy darmowe z uwagi na wiek. Ot tak mi to wyzszlo w/g mojego rozumu.
    Jeszcze raz pozdrawiam ( wiem z Twego pisania ze Ty tez liczysz na Siebie.

  193. jasnaanielka napisał(a):

    A ja się wczoraj z telewizji dowiedziałam, jak odróżnić dromadera od baktriana :) Otóż dromader /jeden garb? wygląda, jak D zaś baktrian /dwa garby/, jak B położone brzuszkami do góry!!!Genialnie proste!
    Jak z dobierającym i cofającym się księżycem :)
    Bars – Też cię wspieram.
    Moja przyjaciółka, kiedy już po śmierci rodziców znalazła papiery, świadczące o jej pochodzeniu z bardzo bogatego ziemiaństwa, starała się przez wiele lat wydębić zwrot przynajmniej części sporego majątku. Była wieloletnią przewodniczącą dolnośląskiego stowarzyszenia ziemian, działała też sporo społecznie w swojej dzielnicy. Nie muszę chyba mówić, że jej starania okazały się bezowocne. Ona już nie żyje. Może coś się uda wydębić jej synowi?
    Jej rodzice byli tak sterroryzowani w latach powojennych, że nawet jej nie mówili o rodzinnych korzeniach, jednak dokumenty i herb rodzinny przechowali. Ona to odnalazła, robiąc porządki w domu po ich śmierci. Różnie się ludzkie losy układały.
    Bars, ja za głosem wołam – nie przepraszaj, że żyjesz i bądź sobą.
    Teraz już można mówić. Skuteczne to być nie musi, ale… kropla drąży skałę.

  194. Stan napisał(a):

    magrud pisze:

    2009-02-21 o godz. 02:52
    Drodzy Blogowicze,
    Pozwolicie, ze od świata jakże zajmujacej i potrzebnej dyskusji o ideach i ideologiach, powróce do sejmowej debaty o kryzysie.

    Wystąpienie Rostowskiego było na tyle kompromitujące, że nawet nie zamieściła go “GW”.
    Opublikowała natomiast skrót wystapienia Naszgo Nowego Przywódcy, który dzięki swojemu bełkotowi objawił się nam w dniu wczorajszym.
    Stara ludowa mądrość głosi, iż naród ma takiego przywódcę na jakiego załużył. Nie zgadzam się z taką tezą. Uważam, że Polacy zasługują na znacznie wiecej, niż Donek przebrany za męża opatrznosciowego i wygłaszajacy np. takie zdania :
    “Musimy sobie zdać sprawę, że ludzie tracą miejsca pracy w Polsce głównie dlatego, że ktoś upadł w kraju ogarniętym p r a w d z i w y m kryzysem i nie chce kupić ich produktów. To jest problem, który potrzebuje bardzo oryginalnych rozwiązań, bo my nie mamy wpływu na to, czy Austriak, Amerykanin, czy Ukrainiec zamówi kolejne maszyny budowlane ze Stalowej Woli.
    Czyli co musimy zrobić? Musimy znależć mechanizmy, które uchronią miejsca pracy, przy świadomości, że produkcja w całości nie zostanie sprzedana. To jest problen numer jeden.
    Najłatwiej ulec pokusie i zainwestować pieniądze podatnika w ratowanie przedsięwzięć toksycznych. Zwracam się do posłanek i posłów ze wszystkich klubów: budujcie pancerz ochronny wobec pieniędzy podatników. Nie podsuwajcie ani rządowi, ani samorządom pomysłów, których jedynym celem jest ratownienie tych, którzy doprowadzili do kryzysu.”
    Albo taką :
    ” Amerykanie sprzedają papier dłużny za 2 proc., a nie 5,5. Już dzisiaj każdy odpowiedzialny Polak musi napomnieć władze: – Uważajcie, czy przy takim oprocentowaniu, to już nie jest zagrożenie? Przypomnijcie sobie o dramacie firm, które wpadły w problem opcji walutowych , kontraktów. Zastanówcie się, jak blisko jesteśmy podobnej sytuacji w skali kraju, gdybyśmy zaczęli pożyczać pieniądze na taki lichwiarski procent.”
    Oj, Wszysto się temu naszemu przywódcy popieprzyło. 2% to płacą Niemcy, Amerykanie pożyczaja za 1%, ale już np. Włoskie obligacje mają rentowność właśnie 5%. A Greckie papiery są jeszcze droższe.
    Nasze teraz nie przekraczają 5%, a zanim rząd znalazł oszczędności kosztowały 4.5 %.
    A teraz prawdziwa bomba atomowa, jak określił te rewelacje były Dorn:
    ” My jesteśmy dopiero w przedsionku prawdziwego problemu , jesli chodzi o możliwość sprzedaży papierów dłużnych, czyli ewentualnego zapożyczania się…
    Rodzą się decyzje między Berlinem , Paryżem, Londynem, Rzymem, żeby zaprzestać obrotu narodowymi papierami dłużnymi de facto i wprowadzić europejski papier dłużny….
    Jeżeli dojdzie do tego, że euroobligacje wejdą na rynki światowe z wykluczeniem państw, które sa poza strefą euro, to nie mówię tego, by komuś zrobić przykrość, to naprawdę będziemy mieli kłopot.”
    Ta “zatrważajaca” możliwość ma być potwierdzeniem tezy Vincenta, że jedyną skuteczną receptą na kryzys jest przyjecie euro.
    Ale niech mi ktoś wytłumaczy, co w takim spisku robi Londyn? Oni nadal mają swojego Funta. A jak wytłumaczyć Fakt, że Włosi , choć są w strefie euro, bulą okoł 5%?
    I w jaki sposób, przyjecie euro w 2012r., czyli za trzy lata pozwoli nam walczyć z kryzysem w lutym 2009r. i przez natępne trzy lata?
    Co ten nasz cudotwórca szykuje na ten okres? Pozamienia nas w niedżwiedzie i wyśle na wydłużony zimowy wypoczynek?
    A teraz na poważnie. Dopóki nie ma europejskiego rządu gwarantujacego spłatę, o przyszłych euroobligacjach możemy zapomnieć.
    Jak widać, od nadmiaru obowiązków zagotowało się w małej główce naszego piłkarzyka i wyszedł międzynarodowy spisek.
    Podobno dziś jakaś niemiecka gazeta, puściła plotkę o euroobligacjach, (ciekawe, kto dał cynk) ale rzad niemiecki natychmiast ją zdementował. Uff! Co za ulga!!!
    Ale w dalszej częsci przemówienia było jeszcze śmieszniej:
    “Pojedziemy na nieformalną Radę Europejską. pojedziemy tam nie po to, żeby ktoś usiadł na czyimś krześle, tylko pojedziemy po to, żeby głośno mówić o tym, że odradza sie nacjonalizm i protekcjonizm, gdzie więksi przeżyją , a słabsi nie. I że dzisiaj , i o to też bardzo proszę, nie modlić się nocami o to, żeby kryzys był wiekszy, bo się Tuskowi wywróci, tylko wspólnie się pomodlić o to, żeby być w tej grupie, która sobie poradzi.”
    No jasne, jak trwoga to do Boga.

    Pytam zatem Pana Gadomskiego Witolda i Olechowkiego Andrzeja, w którym momencie tego wystąpienia zobaczyli w Tusku przywódcę?
    Czy wtedy kiedy bredził o spisku pomiedzy Paryżem, Berlinem, Rzymem i Londynem?
    Czy wtedy kiedy nakazał budowanie ochronnego pancerza wobec pieniędzy podatników?
    A może wtedy, gdy kredyt 5% nazywał lichwiarskim? A props, czy ktoś dostał ostatnio tańszy kredyt?
    Albo, gdy apelował: ” Wierzę w to, że w tak ciężkiej sytuacji każdy patriota, a na tej sali siedzą patrioci, dobrze wie, że trzeba się razem chwycić za ręce i razem przeciwko kryzysowi stanąć.”?
    A może wtedy, gdy kończąc wypluł popłuczyny po Obamie :
    ” Nie rozwiążemy wszystkich problemów, nie na wszystko znajdziemy pieniądze, ale ludzie nam to wybaczą pod jednym warunkiem – że będą wiedzieli, że zajmujemy się ich sprawami, a nie sobą.”

    Zaiste, piękne i wielkie słowa wieńczyły akt narodzin Nowego Przywódcy.
    Szkoda tylko, że było w nich tyle szczerości i wiarygodnosci , ile wcześniejszego warkotu bulteriera z hodowli Leszka Balcerowicza pod adresem opozycji.
    Prawdą jest, iż każdy patriota dobrze wie, że w trudnych czasch powinniśmy zaprzestać waśni. Ale premier ma problem, bo Vincent zwany profesorem, tego nie wie.
    Kierując się zatem, patriotycznym obowiązkiem, podpowiem premierowi, że skoro narwańca zwolnić nie może, a nie może, bo Wielki Reformator by się obraził, to trzema takiemu nałożyć kaganiec, zanim mu się pozwoli wejść do Sejmu. A najlepiej to, jak już się takie dziwio z Anglii sprowadziło, na życzenie WR, to nie wypuszczać go z ministerstwa. Albo przestać pieprzyć o podawaniu sobie rąk i współnej walce z kryzysem. Bo nikt nie jest na tyle głupi, żeby nie rozumieć przed czyimi prowokacjami prezes Kaczyński uciekłbył w alergię.

    A pasterzom objawiajacym światu narodziny Przywódcy odarzonego wiarą w wyjscie z kryzysu, w sytuacji, gdy wystrcza pospolita wiedza, że kazdy kyzys kiedyś się kończy, polecam refleksję nad wypowiedzią Piotra Kuczyńskiego, z Xelion-Doradcy Finansowi w CNBC BIZNES, o genezie kryzysu finansowego w Polsce. Cytuję z pamięci:
    “Proszę sobie wyobrazić inwestora, który gdzieś na Kajmanach dowiaduje się, że rząd polski zakłada 3,7 % wzrostu PKB w 2009 r. Taki facet, słyszy komentarze, że takie założenia nie są realne. Myśli więc sobie, że pewnie zwiekszą deficyt i spokojnie oddaje sie luksusom. Aż tu nagle nadchodzi wiadomość, iż w dziesięć dni po wejściu w życie ustawy budżetowej, rząd zawiesza jej wykonanie i ogłasza konieczność drastycznych cięć wydatków. O K…, myśli sobie nasz inwestor, ale tam musiało się sypnąć w gosdpodarce. Chwyta zatem za telefon i wydaje polecenie – uciekamy!
    A potem, w dwa tygodnie po cięciach słyszy, że policji nie stać na benzynę.
    Znów chwyta za telefon i krzyczy- szybciej!”
    Oto jakie sa skutki decyzji – w tamtej chwili zaledwie przyszłego, ale już całkowicie głuchego na ostrzeżenia opozycji przed dokonywaniem pochopnych i drastycznych cięć w budżecie – przywódzcy, który w chwili swoich narodzin wygłosi nastepujące słowa:
    “Jak są takie dobra narodowe jak stabilny kurs złotego, to nie możemy się różnić w taki sposób, który jest ewidentną dywersją, jeśli chodzi o skutki.”
    I tu, całkowicie się z nowonarodzonym Przywódcą Tuskiem zgadzam.
    Ale z chwytaniem się za jego ręce, to się wstrzymam. Dziwne wpadki Marcinkiewicza i kilku innych polityków, rodzą obawy, że taka spontaniczność grozi śmiercią lub politycznym kalectwem.
    I to, by było na tyle.

    Podziękowania za wyrazy wsparcia, magrud

    P.S.
    To dark side zmotywowała mnie swoim znakomitym wpisem do podrzucenia cudzych żagwi do dyskusji nad palącym się kryzysowym ogniskiem.
    Pawle, chylę głowę za prawidłową ocenę łajdackich grabierzy dokonanych w polskich sejfach bankowych.
    Myślę, że najwyższy czas żeby przejść od ocen etycznych takich procederów i ustanowić przez społeczność międzynarodową odpowiednich reguł za naruszenie których stosowano by odpowiednie sankcje wobec złodzieji.

    Dobrej nocy.

  195. jasnaanielka napisał(a):

    http://polityczni.pl/salon/test.jpg
    No i nie wytrzymał długo z nowym obliczem. Pokazał znowu „jak …. z pokrzywy pysk zły i obrzydliwy” – to oczywiście fragment „Shimmy Szuja” :( Kwiatkowska używa tu zamiennie, tam gdzie kropki słów; małpa i dupa. Do wyboru wg uznania :)

  196. jasnaanielka napisał(a):

    javascript:if(window.open(‚http://polityczni.pl/salon/test.html’,”,’width=480,height=600,toolbar=no,location=no,directories=no,status=no,%20menubar=no,scrollbars=no,resizable=no’));
    Może teraz się uruchomi?

  197. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.polityczni.pl/.....,3379.html
    Do trzech razy sztuka…..

  198. jasnaanielka napisał(a):

    Poddaję się. To nie to, co miało być. Robię jakiś błąd.
    Dobranoc.

  199. Indoor napisał(a):

    „Myślę, że najwyższy czas żeby przejść od ocen etycznych takich procederów i ustanowić przez społeczność międzynarodową odpowiednich reguł za naruszenie których stosowano by odpowiednie sankcje wobec złodzieji.”
    Dobre sobie. Przecież owa tajemnicza „społeczność międzynarodowa” to jest właśnie sama zinstytucjalizowana (dziekuję) grabież.

  200. Andrzej napisał(a):

    Dark side,
    informacja z 1 grudnia 2008r. to sprzed blisko 3 miesięcy
    http://polskatimes.pl/stronaglowna/65008,tusk-beda-pieniadze-i-kredyty-dla-malych-i-srednich-firm,id,t.html
    Ja czytając doniesienia ze świata odnoszę wrażenie, ze inne rządy nie mają żadnych pomysłów na radzenie sobie z kryzysem, a dla robienia pozorów ładują mnóstwo pieniędzy w przedsięwzięcia nie dające żadnych efektów. Przykład
    http://www.ft.com/cms/s/0.....ck_check=1
    A co do stwierdzenia
    Jak przecietny kowalski ma wiec zaplanowac budzet domowy jesli nie wie czy moze liczyc na rzadowy plan ochrony miejsc pracy? jakie warunki zwolnienia negocjowac dzis z pracodawca, by np. dostac doplate do kredytu?
    to wybacz, ale budowę socjalizmu zarzuciliśmy 20 lat temu.

  201. Ewa-Joanna napisał(a):

    Widze, ze sprawa pani Alicji nabrala szerszych kontekstow i dala poczatek indywidualnym narzekaniom.
    Oczywiscie kazdemu najblizsza jest wlasna sprawa, to normalne.
    Zofia podala jeden wazny drobiazg – wybor zamiany tych lojalnosciowych punktow na zywnosc, nie na bilet do kina. I tu chyba wiekszosc z was mija sie z rzeczywistoscia – bez „koncertu” mozna zyc, bez „chleba” – nie.
    Pan Kuczynski zawsze sie oburza na kazdego kto skrytykuje transformacje ustrojowa, bo bral w tym udzial i jako beneficjent ma sie dobrze. Ale transformatorzy zapatrzeni w wymienialny pieniadz, ustabilizowanie inflacji i przestawienie gospodarki zapomnieli o najwazniejszym – o ludziach. Wylali dziecko z kapiela.
    To nie ma sie czym chwalic! To wtedy polozono podwaliny pod to, co teraz wylewa sie z kazdej szpary – biede. To wtedy zaniedbano wprowadzenia oslonowych przepisow prawnych, jasnych i prostych dla umozliwienia ludziom daleszego zycia, bo glupio zalozono, ze na wspaniala wiadomosc, ze jestesmy wolni, wszyscy rzuca sie do rozkrecania przedsiebiorczosci i wlasnych interesow. A jak sie nie rzucili to uznano, ze nie chca i mozna im zabrac to co maja, bo jest ktos kto chce to miec.
    Specjalnie doprowadzano wiele przedsiebiorstw do ruiny, po to zeby sprzedac je za grosze, zabrano wielu ludziom pracownicze mieszkania na ktore i przy ktorych pracowali, uczyniono wiele krzywdy. I ta krzywda nadal sie dzieje!
    Pana Kuczynskiego pytalam dwa razy o zasilek dla bezrobotnych i co sie dzieje w wypadku, kiedy czlowiek pracy nie znajdzie i zasilek zostaje mu odebrany. Nie uzyskalam odpowiedzi.
    To wysoce niemoralne, ze panstwo systemowo zmusza obywateli do lamania prawa, ze systemowo upokarza zmuszajac do zebractwa po roznych urzedach.
    Usilowalam znalezc jasna i konkretna informacje na temat zakresu opieki panstwa nad „uposledzonymi losowo” (moje okreslenie bo nie moge znalezc wlasciwego slowa) – czegos takiego nie ma! Odsylanie do zarzadzen, tasiemcowych dekretow i czort wie czego, wodolejstwo i pustoslowie. Czlowiek stary, chory i nieszczesliwy musi wykazac sie hartem niezlomnym zeby cos z tego miec.
    A wy tu kurde o przepadlych majatkach …
    No to rusze temat tabu – dlaczego do czorta pchacie (jako panstwo) tyle w kosciol? W te rozne swiatynie opatrznosci, przybytki pychy i arogancji i im podobne?
    Pan Mazowiecki jednym nieuzgodnionym z nikim podpisem wprowadzil religie do szkol i otworzyl wrota do ssania pieniedzy podatnikow. I moze w szkole nie byc pielegniarki, ale klecha byc musi.
    Jasnaanielka moze pamieta jak wygladal Ostrow Tumski po wojnie i jak go odbudowano starannie i pieczolowicie z naszych wspolnych pieniedzy. I oddano. Oddano wiele, nie sprawdzajac czy to sluszne i sprawiedliwe.
    A to zwyczajnie niemoralne.

  202. jasnaanielka napisał(a):

    W przepadłych majątkach, to ludzie mieli kurde pracę. W polu, w ogrodzie, w pałacu, w parku. Byli ubrani i nie głodni. Gospodarstwo kwitło i dziedzic z dziedziczką, po kilkudziesięciu latach, są wspominani bardzo serdecznie. Moja koleżanka wielokrotnie odwiedzała „swoje włości” i prowadziła długie rozmowy z tymi, co pamiętali jej dziadków i rodziców. A teraz tam kurde chwasty na chłopa, pałac w rozsypce, czworaki zdewastowane a ludzie bez pracy. Może się coś zmieniło, bo trochę lat minęło, ale zanim się kurde zdenerwujesz, że tu się bzdury pisze, to się kurde zastanów. No to kurde dobranoc.

  203. Andrzej napisał(a):

    Jak widzę na blogu w tej chwili dominują wyznawcy hasła „socjalizm tak, wypaczenia nie”. :))) I utyskiwania, jak to teraz źle. Jasne, za Gierka to dopiero było dobrze, przy odrobinie szczęścia nawet kiełbasę w sklepie można było kupić. A jak komuś było mało to mu jeszcze dawali po ryju :))) A jak inteligencji żyło się dobrze. Zofia to doskonale pamięta w przeciwieństwie do „młokosa” Edwara :)))

  204. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dobra pani dziedziczka… Jakie to wzruszajace!
    Wlasciciele czarnych niewolnikow tez sie nimi opiekowali, zywili i ubierali i nawet prace dawali.

  205. Andrzej napisał(a):

    A ilu kryptopisowców się ujawniło. I czemu tak wybrzydzają na PiS, wstydzą się? Przecież jak czytam choćby ostatni wpis Ewy-Joanny to jakbym samego Jarosława czytał. :)))

  206. Ewa-Joanna napisał(a):

    A co widzisz zlego w socjalizmie Andrzeju? Wiele panstw dobrze notowanych gospodarczo jest „socjalistyczna” :)
    A ty zaraz z Gierkiem i kielbasa :)

  207. Ewa-Joanna napisał(a):

    A dlaczego nie mozesz sie Andrzeju do tresci wpisu odniesc, bez etykietkowania negatywnego? A to Gierek z kielbasa, a to Jarkacz z kotem.
    Etykietki, wtykietki… :)
    A jaka jest twoja prawda?

  208. Andrzej napisał(a):

    A co widzisz zlego w socjalizmie Andrzeju?
    Absolutnie nic. Przecież 45 lat jego budowy w Polsce doprowadziły ten kraj do rozkwitu i gdyby nie ten perfidny spisek Układu w 89r. żylibyśmy w kraju miodem i mlekiem płynącym. :)))

  209. Andrzej napisał(a):

    A dlaczego nie mozesz sie Andrzeju do tresci wpisu odniesc,
    Najpierw ta treść musi zaistnieć.

  210. Ewa-Joanna napisał(a):

    No tak, zawsze mozna i tak powiedziec – tresc musi zaistniec, 45 lat budowy socjalizmu w Polsce, ironia lub zart – i w tym stylu. Mozna i tak, to jedna z technik manipulacji i indokrynacji.

  211. Edwar D.Dana napisał(a):

    ironia lub zart
    Tak! Bo tak oswaja się strach, zbrodnie i głupotę.

  212. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na początek muszę się odciąć. Odciąć w imieniu moich sławetnych i poczciwych przodków. My Inteligencją byliśmy nie z tego rozdania. Jak sięgnąć do mitycznych początków to MY z „ miary, wagi, pługa”, z pracy i nauki. Dlatego z dumą oświadczam, że żadnemu z moich przodków pas słucki brzucha nie paskudził. Oczywiście, jeśli wierzyć na słowo przodkom w liniach żeńskich. Dodam, że tradycja traktowania ziemiaństwa z ironią i protekcjonalnie była jeszcze żywa za mojej pamięci. Trochę wstyd, ale takie panowały u nas przesądy klasowe.
    Do zwrotu majątków i nieruchomości podchodzę sceptycznie, ale bez szczególnych emocji. Będzie rekompensata to będzie nie będzie jeszcze lepiej.
    Kołtuństwo w sprawie szlacheckości tkwi w polskości jak wiecheć słomy w bucie ubranym na bosą brudną nogę. Nie dziwi mnie, że Stefania Rudecka nawet do uwiedzenia musiała być uszlachcona. Ot Minszkówna. Ale nawet mądrzy jak Prus czy Orzeszkowa (mądra kobieta) uważali za stosowne swe literackie mezalianse szlachtować. „Chata wuja Toma” nad Wisłą i Niemnem. Coś w tym było. W dożynki 1845 w pewnym dworze Państwa, którego nazwiska nie podam z litości urządzono bratanie w celach patriotycznych. Panienki poszły w tany z parobkami a panicze już oficjalnie na oczach wszystkich z dziewuchami. Na nieszczęście Państwa ci „parobkowie” to nie byli byle, kto. To byli urlopowicze z Cesarskiej armii. Chłopy, co kawał świata wdziały i z nie jednej studni się napili. Tańcowali z panienkami jak z kobietami. Panicze bronić zaczęli, panienki piszczeć. Tańce zmieniły się w arenę walki klasowej. W lutym następnego roku dwór został spalony, mężczyźni pobici i popiłowani.
    W sumie zabito wtedy do 3000 osób: ziemian, urzędników dworskich, księży. Nie zabito ani jednego Niemca czy Żyda.
    Jedno ciekawe zjawisko warto odnotować. Nie odnotowano ani jednego gwałtu. Czyżby odraza dla „szlachectwa” przybrała aż takie rozmiary?

  213. Edwar D.Dana napisał(a):

    I jeszcze w sprawie przenoszenia polskości. Tak tego dokonywały warstwy wykształcone wywodzące się ze szlachty i w coraz większym stopniu z innych warstw społecznych. Szlachta i szlacheckość nie były w żadnym stopniu konieczne dla przeniesienia polskości. Jest Litwa? Jest Słowacja? Są Ukraina i Białoruś? Są Czechy?
    Są także Węgry i Polska. Czyli można było i tak i siak.

  214. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Nie odnotowano ani jednego gwałtu. Czyżby odraza dla „szlachectwa”
    ;
    Ja tam sobie mniamam /to nie literówka!/, że tradycyjnie wybili całą inteligencję i nie było komu odnotować.
    A dla Niemców i Żydów sprawa nie miała aż takiego znaczenia, żeby o tym pisać.
    Ja też nie mam dylematów ze swoim pochodzeniem. Nie doszukałam się korzeni szlacheckich, ani też ziemiańskich, trafił się w dalekiej przeszłości jakiś Szwed, może stąd moje jasne włosy? Jednak nie czułam nigdy potrzeby poszukiwania w herbarzach. Nazwisko tam wprawdzie jest, ale to chyba mnie nie dotyczy. Pamiętam, jak się podśmiewaliśmy, że cała socjalistyczna nomenklatura zaczyna poszukiwać „korzeni” i gmerać w herbarzach. Do przejęcia wpływów i majątków po przewrocie przygotowywali się bardzo starannie.
    Sygnety w „Desie” szły, jak woda.

  215. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jeśli idzie o twoje spostrzeżenie Andrzeju na temat coraz bardziej pisowskiego charakteru komentatorów bloga to mnie sie wydaje, iż PiS de facto zastąpił i jest lewicą. Tak, że lewicowcy nie mają powodu by płakać za zgubioną strukturą. Jedyne, co jeszcze ich od PiS odpycha to mniemanie, że ta partia jest partią katolicką.
    Taki ten PiS katolicki jak Świętoszek.

  216. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Dla Niemców i Żydów galicyjskich to była ważna sprawa. Inteligencji nie wybili, o czym świadczy „Wesele” w Bronowicach, a Ujejski ujejejał się na całą Polskę i gazety w całej Europie pisały.
    Teren objęty tą jedyną w Polskiej (etnicznej) historii rewolucją społeczną to obszar od Starego Sambora do nomen omen Wadowic, a szeroki jak z Dębicy do Jasła. Zupełnie marginalny był udział unitów, czyli Rusinów.
    Profesor Kieniewicz (z tych Kieniewiczów) prowadząc wnikliwe badania źródłowe i na gwałt nie trafił z to mamy melodyjny dowód na seksualny aspekt ucisku feudalnego w „Halce” pana Moniuszki.

    „Czyżby odraza dla “szlachectwa”?” to tylko moja amatorska hipoteza. :D :D :D

  217. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – wiem, wiem, ale bardzo lubię sobie czasem wyjąć szpileczkę ze szwu w kołnierzu płaszcza i coś tam coś tam nakłuć… i doczekać się takiejże odpowiedzi :)
    A Galicja z tą słynną rzezią wydawała mi się złowroga.
    Ujejski ma w tym swój udział.

  218. W.Kuczyński napisał(a):

    Bars,
    nie rozumiem o co mnie przepraszasz. Popieram to co napisał głos.
    Moja wypowiedź nie była żadna reprymenda, ja zreszta tutaj nikomu reprymend nie daję za to co myśli, co najwyzej bardzo rzadko, za zbyt krewkie wypowiedzi.
    Ty masz pogląd o Polsce, jako kraju zlozonego głównie z biedy (największej, jak mozna wnosić wśród dawnych ziemian) , bo ją głównie widzisz i ja mam swój, ktoremu dałem wyraz. O PRL nie napisałaś, ale jesli naród dopadlo takie nieszczęście w skutek transformacji (Polaków dotknęlo najlżej ze wszystkich krajów pokomunistycznych – tak nawiasem, a dotknelo wszystkich i to nie zależalo od państwa) to znaczy, że wcześnie go nie bylo.
    Ale chyba cie źle zrozumiałem, bo myslałem, że chodzi ci o biedę w ogóle, a chodzi o biedne ziemiaństwo dwa razy ugodzone.

  219. Edwar D.Dana napisał(a):

    A Paweł, kiedy się pojawi opowie o zachowanych gdzieniegdzie kapliczkach. Kapliczkach stawianych tam w dwa lata po wydarzeniach. Gromady chłopskie stawiały je, jako dziękczynienie dla Boga i Cesarza za uwolnienie z niewoli „surdutowych”, czyli tych, dla których wtedy w ludowym języku było zarezerwowane imię Polacy.

  220. W.Kuczyński napisał(a):

    jasnaanielka,
    musze powiedziec, ze znam troche ludzi z dawnej nomenklatury i nie zauważyłem tam żadnego „przechrzty” na szlachectwo, więc chyba tego przesadzasz z tym „cała nomenklatura”. Podejrzewam, że „rodowody” dorabiała sobie nie „socjalistyczna nomenklartura” tylko tak zwane „gnidy” (termin Piotra Wierzbickiego – „biały sługa czerwonych”), wśród nich pewno bylo tez sporo prawdziwie herbowych, bo herb nie gładzi grzechów.
    Nie sądzę, też by sie starannie przygotowywali do przejęcia wplywów i majątków. Niektórzy może tak, ale w wiekszości nie. Nie ma ani jednego solidnego badania, ktoreby te mity potwierdzało, przynajmniej gdy chodzi o skelę, jaką się temu przypisuje.

  221. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oczywiście trzeba by też opisać (źródła są) jak przebiegała ta cesarska transformacja wsi. Także ta późniejsza w Królestwie. Dlaczego o tym wspominam? Bo wtedy na wsi wytworzyła sie na szczęście na krótko i tylko wśród części ludności podobna tęsknota za opiekuńczą funkcją dworu za dobrym Panem i Panienką. Niektórym chłopom opadły ręce. Coś tak jak dziś za PRL.

  222. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ekonomiczna strona jest opisana. Ja mam na mysli historię mentalności.

  223. W.Kuczyński napisał(a):

    Edwar,
    jezeli z polskiej pańskiej niewoli musiał chlopa uwalniac dopiero ruski car, a była ona ciężka, to nie dziwie sie temu co sie stalo w Galicji. I prawdę mówiąc gdy istniała szlachecka Rzeczpospolita, to ta szlachta aż tak bardzo patriotyczna nie była, raczej interesowna (oczywiście jak zawsze w duzej gromadzie są lepsze i gorsze mutacje) i przez tę interesownośc przepasła państwo. Dopiero jak zaborca wziął za buzię obudził się patriotyzm (także nie u wszystkich z tego przyziemnego powodu, ale zapewne u wielu). Więc jakos mnie los szlachty i arystokracji polskiej nie wzrusza szczegolnie. Nic im bardziej złego niz innym sie nie działo i nie dzieje.

  224. Edwar D.Dana napisał(a):

    No? Jaroszewicz i Olszowski nie omieszkali w swych wspomnieniach przyznać się do drobnoszlachectwa. Oczywiście nie majątki im szło, bo jakie. To była drobnica częstokroć uboższa od chłopów.
    Ale tak dla „honoru” nie omieszkali nie zapomnieć. Nic w tym złego, tyle, że troszkę śmieszne.

  225. Andrzej napisał(a):

    Jedyne, co jeszcze ich od PiS odpycha to mniemanie, że ta partia jest partią katolicką.
    Taki ten PiS katolicki jak Świętoszek.

    Również podziwiam to zaślepienie i wiarę w deklaracje. 8 lat rządów SLD wyraźnie chyba pokazało, ze w sferze religii akceptuje przyjęte rozwiązania. Z kolei PiS pokazał, że interesuje ich religia nie katolicka, a pisowska. W sprawie mianowań hierarchów katolickich przyjęli opcje PRL-owską, czyli uzgadnianie mianowań z władzami świeckimi. A Rydzyka akceptują tylko dlatego, że stoi za nim kilka mln wyborców. Gdy przestanie być potrzebny utopią go w łyżce wody.

  226. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ja tez nie dziwię się temu co działo się w czasie i po Powstaniu Styczniowym. Denuncjacje na dużą skalę i współpraca z carska władzą. Już Żeromski to ostrożnie ale chciał przypomnieć.

    I anegdota:
    Były takie wsie w 1920 (wyjątki) gdzie na wieść o zbliżaniu się Rosjan mówiono:
    Nasi biją Polaków. Na szczęście była to zanikająca mniejszość.

  227. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzej, jeszcze jedno.
    W świetle millerowskich wygibasów przed Jankowskim, ten jantar na ołtarzysko, czynienie Mazowieckiemu zarzutów z wprowadzenia religii do szkół jest błazeństwem.

  228. Edwar D.Dana napisał(a):

    A niezależny ekspert rynku walut Marek Rogalski twierdzi, że banki nie sprzedawałyby klientom CIRS-ów, gdyby Polska miała obowiązującą dyrektywę europejską o nazwie MIFID. To dokument, który leży w poczekalni Trybunału Konstytucyjnego. Co reguluje? W uproszczeniu: bank nie może sprzedawać klientom produktów finansowych, które wymagają specjalistycznej wiedzy ekonomicznej.

    http://wyborcza.pl/1,7548....._nocy.html

  229. jasnaanielka napisał(a):

    Tanie podróżowanie w klasie biznes!
    Tak zachęca mnie nie kto inny, tylko Lufthansa!!! Właśnie dostał reklamówkę na pocztę. Trzeba przyznać Niemcom, że są praktyczni, mają też poczucie humoru :D

  230. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wujaszek Wania jest zainteresowany. Jak ten biznes wyglada?

  231. Edwar D.Dana napisał(a):

    POWÓDZ WE WROCŁAWIU!!! Germańska fala zalewa. Kaczyński na niej jak gęś w mętnej wodzie. On nie utonie jak Poniatowski.

    http://wyborcza.pl/1,7524.....oclaw.html

    Sprawa hali 100-lecia bitwy pod Lipskiem

  232. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu – No, może trochę przesadziłam z tym uogólnieniem, ale pracowałam z takim „poszukiwaczem korzeni” i słowo daję, miło było patrzeć, jakie stójki na rzęsach robił.
    Mnie wcale nie interesowałby powrót do takich uzależnień, jak pomiędzy panem i poddanym, dziedzicem i włościaninem. Jednak w każdym ustroju występuje zjawisko dziedziczenia majątku, pozycji w zawodzie – aktorzy, lekarze, prawnicy, ludzie biznesu, politycy… Sporo o tym pisze nasz głos. Tworzą się kasty, środowiska. I nie ma co się zżymać. Były, są i będą, bo tradycja rodzinna, jaka by nie była, jest ogromną wartością i nie przepadnie. Zmieni tylko postać. Szlachta nie zginęła i nie o herb tu się rozchodzi. Ukłony dla Wiecha…

  233. jasnaanielka napisał(a):

    Nie jestem pewna, czy to oferta dla Wujaszka Wani…
    Raczej dla zakochanego Atrakcyjnego i Isabel jego :D
    #
    []
    []
    Romantyczny powiew wiosny w Europie od 399 PLN*
    i w miastach całego świata.
    Tanie podróżowanie w klasie biznes!

    Szanowni Państwo,
    Oferta tanich biletów Lufthansy do wielu europejskich miast oznacza wspaniałą okazję by pierwsze, ciepłe promienie wiosennego słońca poczuć we dwoje, spacerując główną ulicą Barcelony, Londynu, Paryża, Rzymu… Dla zwolenników dalszych wypraw przygotowaliśmy niskie ceny do miast w różnych zakatkach świata, a dla tych, którzy pozwalają sobie na odrobinę luksusu – ofertę taniego podróżowania w klasie biznes.
    #
    Cierpienia naszych kapeluszników nie poszły na marne.

  234. dark side napisał(a):

    Andryeju,
    Im dluzej czytam zlinkowana przez Ciebie informacje z 1 gru 2008 tym bardziej nie znajduje tam wzmianki o doplatach do kredytow hipotecznych i etatow pracowniczych :) Posiadam nawet 15-stronicowa kopie planu stabilizacji i rozwoju :). Jest mowa o kredytach dla malych i srednich przedsiebiorstw i o zwiekszeniu gwarancji dla bankow, by chetniej tych kredytow udzielaly (jak na razie nie udzielaja ).
    Wszystkow skazuje na to, ze owe doplaty do kredytow i etatow to pomysl nowy, nie uwzgledniony w poprzednich planach antykryzysowych, ani w planach budzetowych.
    .
    Tus mnie jednak zaskoczyl:):
    „A co do stwierdzenia
    „Jak przecietny kowalski ma wiec zaplanowac budzet domowy jesli nie wie czy moze liczyc na rzadowy plan ochrony …”
    to wybacz, ale budowę socjalizmu zarzuciliśmy 20 lat temu.”
    .
    Z tego by wynikalo, ze w kapitalizmie nie planuje sie budzetu domowego i nie negocjuje warunkow zatrudnienia:) bierze sie co laskawy przedsiebiorca daje, a jak sie nie podoba nie to won. A biorac kredyt na dom i samochod idzie sie na zywiol i liczy na koniunkture i niewidzialna reke rynku:) uklad wydaje sie nieco szemrany biorac pod uwage, ze osoba prywatna w POlsce chyba nie moze zbankrutowac zgodnie z prawem:)
    Moj poglad na te sprawe wyglada tak. Ty, jako przedsiebiorca (jesli nim nie jestes i piszesz to siedzac gdzies na etacie to godzien jestes zaprawde dostac w ryj pod monopolowym) prowadzac dzialanosc biezesz na siebie liczne ryzyka, ale za to nic nie limituje Ci dochodow .oprocz przepisow, ale rzad tak swietny jak Tuska w kryzysie zapewne upora sie migiem z ta kwestia. Powiem wiecej-gdy sie dobrze wczytac w plan stabilizacji i rozwoju to mozna znalezc wzmianki na ten temat. wszystko wskazuje na to, ze sprawa zostanie wprowadzona rownie szybko i sprawnie jak i caly plan wraz z najnowszymi zapowiedziami doplat:)
    Tak wiec jesli chodzi o twoje-przedsiebiorcy dochody i czas pracy-sky is the limit. stabilne srodowisko prorozwojowe to dla ciebie stabilnosc przepisow i sprawnosc, niezawislosc sadow gwaranujaca terminowosc wplat, dostaw itd.
    osoba pracujaca na etacie nie moze liczyc na takie dochody i warunki pracy. stabilnosc dla niej oznacza glownie comiesieczny staly wplyw do budzetu domowego, na kolejnych miejscach sa przepisy i sady, a takze gwarancja swiadczenia w wypadku utraty pracy. Ty jako przedsiebiorca wraz z aparatem panstwowym, ktory sciaga na ten cel niemale kwoty- jestes wspolodpowiedzialny za pracownikow (inwestycja w kapital ludzki), tak jak oni sa wspolodpowiedzialni za firme. Nie ma to nic wspolnego z socjalizmem. Powiem nawet, ze im zamozniejszy i wyzej rozwiniety kraj, tym bardziej ta zasada jest stosowana.
    Dodam jeszcze, ze panstwo to nie przedsiebiorstwo, ktore moze zwolnic swoich pracownikow, gdy spada koniunktura, dlatego tez porownywanie budzetu panstwa do budzetu przedsiebiorstwa uwazam, za blad.

  235. jasnaanielka napisał(a):

    A swoją drogą… tani luksus

  236. dark side napisał(a):

    Panowi,
    PIS to nie lewica, PIs to Lewica Pobozna.

  237. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Ewo-J

    A;e Ty jestes naiwna nic tylko frazesy propagandy anty ziemianskiej, czy ty widziałas jakieś majątek ziemski prowadzony przez uczciwych ludzi i jaki wpływ taki majątek miał na okoliczna ludność nie tylko wssi.
    A przy tym wypowiadasz się jakbyś w kazdej sprawie w której zabierasz glos była alfa i omegą .Dorosnij nabierz trochę dystansu do polemik.
    Pozdrawiam

  238. Andrzej napisał(a):

    PIS to nie lewica, PIs to Lewica Pobozna.
    Dark side, najwyraźniej nieuważnie czytasz. Wyżej dość wyraźniej jest wyjaśnione, że SLDowska lewica jest równie uległa wobec kleru jak partie tzw. prawicowe, a PiS wcale nie jest taki pobożne. A deklaracje tych ugrupowań to można sobie olać.

  239. jasnaanielka napisał(a):

    Brawo Zdzisławie_1 – Były wielkie majątki administrowane przez wykształconych dziedziców. Zajmowały się rolnictwem, hodowlą rasowych odmian zwierząt gospodarczych i nie tylko gospodarczych. Tacy właściciele znali się na hodowli koni, bydła, trzody i ptactwa, uprawiali szlachetne odmiany zbóż, rozwijali sadownictwo i uprawy roślin technicznych. Popularyzowali nowe odmiany, nowoczesne metody. Jeździli za granicę, aby się w tych umiejętnościach dokształcać. Znali w tym celu różne, przydatne języki obce.
    Ja nie mówię, że to był jedyny wzór do naśladowania, bo byli też birbanci, którzy majątki przodków przegrywali w kasynach Europy.
    Jednak, kiedy się zabieramy za krytykowanie czegoś w czambuł, dobrze jest wiedzieć, co się krytykuje. Znać zarówno złe, jak i dobre strony zagadnienia. Czy ludzie, którzy z różnych powodów nie radzą sobie w życiu nie woleliby robić cokolwiek, za mieszkanie i utrzymanie, zamiast wystawać w kolejkach do pomocy społecznej i wyciągać żebraczą dłoń? Z pewnością są i tacy, co się do jakiejkolwiek pracy nie garną, ale tacy są wszędzie i od zawsze. I oni sobie na swój sposób radzą a społeczeństwo musi sobie radzić z nimi. Ja zawsze uważałam, że pieniądze dawane za nic nie robienie demoralizują i psują człowieka w każdej sytuacji. I myślę, że jest pewna grupa ludzi, którym państwo mogłoby zastąpić dobrego dziedzica. Dać jakąkolwiek pracę i kąt i płacić tak, aby mogli żyć nie żebrząc. Tylko ten problem, to dla wszystkich rządzących kwadratura koła.

  240. Ewa-Joanna napisał(a):

    Drogi Zdzislawie,
    w twoim wieku moze juz nalezaloby sie nauczyc czytac ze zrozumieniem. Guzik mnie obchodza majatki i panowie wlasciciele, to nie ja wyciagnelam je na swiatlo dzienne, ja tylko wyrazilam zdziwienie, ze w dyskusji nad bieda polska i nad p. Tysiac mozna rozpaczac za utraconymi wplywami czy majatkami.
    I nie jestem naiwna, sam piszesz „majątek ziemski prowadzony przez uczciwych ludzi” wiec zgodnie z logika sa jeszcze inni – nieuczciwi, podli zli czy jak zechcesz ich nazwac. To kto tu jest naiwny?
    Poza tym drogi Zdzislawie, wypowiadam sie jak chce i jak mi to odpowiada.
    Mozesz zniszczyc mnie w polemice, dobic argumentem, nie mam nic przeciwko temu ale nie pouczaj mnie, bo moge stracic cierpliwosc. :)

  241. Mawar napisał(a):

    n2
    -
    „Interesujaca wypowiedz Mawara potwierdzajaca to, co napisalem wczesniej: majac do czynienia z takim katolikiem jestem zadowolony z tego, ze jestem ateista”.
    -
    Można powiedzic, że i vice versa. :)
    A poważniej, to nie jest blog religijny, tylko polityczny, dlatego ja tu nie deklaruję się jako katolik bądź niekatolik, piszę w swoim imieniu i moje poglady nie obciążają ani nie wspierają Kościoła Katolickiego. A to że – jak piszesz – jesteś zadowolony ze swego ateizmu świadczy z jednej strony o ograniczonej rozumności, ale także, być może, o chęć poszukiwania sensu życia, w czym należy ci i życzyć powodzenia.

  242. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju – deklaracje tych ugrupowań są warte dokładnie tyle, co deklaracje byłego najpopularniejszego premiera, a obecnie trubadura choć nie prowansalskiego, niestety.
    Jeszcze z dzieciństwa pamiętam powiedzonko; „najgorsze to są te świętochy!” Święte słowa.

  243. dark side napisał(a):

    Ewo- Joanno
    ty mieszkasz w normalnym kraju, wiec pewnie nie rozumiesz fantazji i tesknot ludzi mieszkajacych dzis w Polsce, a wychowanych w roznych okresach dziejowych, ktorzy kraj normalny znaja zazwyczaj z kilkudniowej wycieczki. dla niektorych czasy socjalizmu to byl zloty wiek- oswiata, kultura, kwitnace PGRy, pieczone prosiaki, rosyjskie ballady i najlepsza cena worka cementu na swiecie. Dla innych, komunizm to upadek ducha i obyczajow, za to okres ziemianstwa to bylo cos-ta kultura, te walce, te dwory i lipy i grusze i gesi i usmiechniete chlopskie dzieci . slowem- sielanka. wszyscy rzecz jasna zyli dlugo i szczesliwe i do dzis ze lzami w oczach wspominaja.
    Dla przedsiebiorcow zloty wiek to byly Stany Zjednoczone konca 19 w, dzis tez nie jest zle, ale najlepsze interesy robilo sie wowczas, gdy nie istnialy prawa pracownicze.
    To sa wszystko mrzonki niegrozne i nierealne. Znamienne, ze nikt w tym kraju specjalnie nie wynosi pod niebiosa „Polski dzis” (i nie ma sie co dziwic)
    Gospodarz blogu oglosil, ze w 89 r byl sukces. I ze sukces byl wielki i trzyma sie tej wersji jak nasz prezydent ,ktory swego czasu oglosil sukces po powrocie z nagocjacji nad traktatem.

  244. dark side napisał(a):

    Andrzeju,
    ja nigdy nie napisalam, ze sld to lewica :)

  245. Mawar napisał(a):

    Zofia
    -
    „U Mawara totalny odlot! Jak nie komuniści, to naziści. Jednak ta fascynacja totalitaryzmem paruje mu z każdej komórki ciała”.
    -
    I kto to mówi? Była komunistyczna dziennikarka, partyjno-ubecka elyta w Szczecinie.
    :)

  246. jasnaanielka napisał(a):

    - Chciałbym teraz rządzić, bo prawdziwe umiejętności w rządzeniu można sprawdzić w czasach trudnych, a coraz więcej ludzi teraz dostrzega, że Tusk ma z tym wyraźny problem – powiedział.

    Jarosław Kaczyński :D
    Jutro ten wywiad we Wprost, dziś jego fragmenty w Wiadomościach.

  247. dark side napisał(a):

    towarzysze robia swietne interesy, ich poglady gospodarcze sa takie jak Twoje, albo i bardziej radykalne. to wrecz burzuazja, a niektorych mozna by pewnie zaliczyc do ziemianstwa:)

  248. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ech, Dark side, mnie sie wydaje ze juz coraz mniej rozumiem Polakow i juz coraz mniej sie dziwie dlaczego nie potrafia sie dogadac – po prostu nikt nikogo nie slucha, nikt z nikim nie dyskutuje – oni wyglaszaja przemowienie do siebie i o sobie, a jezeli jest cos o innych – to tylko negatywnie. Nastapilo cos zadziwiajacego, co byc moze jest niezdrowa reakcja na poprzedni „kolchoz” – spoleczenstwa juz nie ma, jezt zbior jednostek, a kazda widzi tylko siebie, o siebie dba i poza wlasnym swiatkiem i noskiem nic dla niej nie istnieje.
    Rzeczywiscie zyje w normalnym kraju, gdzie ludzie dzialaja wspolnie dla wspolnego dobra, gdzie wolontariat jest codziennoscia i nie jest przymusem i gdzie nawet politycy maja jakas moralnosc.
    Czasem juz mi wszystko opada.
    Zadalam na forum proste pytanie o pomoc informacyjna. Zobacz jaka dyskusja sie z tego zrobila i o czym.
    Dziekuje za twoje linki – Fundacja Anny Dymnej nie odpisala na list, zobaczymy co z ta druga.

  249. W.Kuczyński napisał(a):

    Czy twierdzący tutaj, że nie zyja w normalnym kraju, jak dark.side nie sądzą, że rozmijaja sie z ogromna, miażdżącą większościa Polaków:
    http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2009/K_005_09.PDF
    http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2009/K_005_09.PDF
    http://www.cbos.pl/SPISKO.....190_08.PDF

    Z tych badań wynika, że Polacy są szczęśliwi żyjąc w nienormalnym kraju. Pogrążeni w biedzie, maltretowani przez polityków i 70 % twierdzi, że jest zadowolone! Nienormalni!?

  250. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Droga Ewo-J

    Juztaki jestem czytac sie nie nauczę.Stary ramol jak w domyśle napisalaś.Ja napisalem bys nie była alfą i omegą. I byś dorosła.
    A na Twą grożbę juz sie boję.
    „Poza tym drogi Zdzislawie, wypowiadam sie jak chce i jak mi to odpowiada.
    Mozesz zniszczyc mnie w polemice, dobic argumentem, nie mam nic przeciwko temu ale nie pouczaj mnie, bo moge stracic cierpliwosc. :)

    No i jak z Toba rozmawiać?
    Pozdrawiam

  251. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Ewo-Joanno,
    ja jestem były emigrant. Przemieszkałem we Francji osiem lat. To nie jest strasznie długo, ale to nie jest tez malo. Poznałem emigrację i emigrantów i zauważyłem takie oto zjawisko – ten co się dobrze wplótł w nowy kraj i nowe społeczeństwo, znalazł tam swoje miejsce i swoją samorealizację na ogół nad Polską nie rozpaczał i za bardzo sie nia nie zajmował, bo nie miał na to czasu ani chęci zajęty nowym zyciem, a nie cieniami starego. Za to ludzie, którzy mieli problemy z wszczepieniem sie w nowe życie, albo wszczepili się nie tak, jak oczekiwali i marzyli, bardzo na wszystko co w Polsce było wybrzydzali przedstawiając kraj ich aktualnego pobytu, jako ideał pod każdym względem, choć bynajmniej tak go na codzień nie doświadczali. W Pani tonie wyczuwam coś z tej drugiej klasy emigrantów. Ale oczywiście moge sie mylić. Być może Pani faktycznie żyjąc w raju cierpi z tego powodu, że tylu rodaków jest od niego aż tak daleko. Ale jak pokazuja badania CBOS także nad Wisłą bardzo wielu znajduje radość z życia. Nawet w obecnej strasznie nienormalnej Polsce.

  252. Stan napisał(a):

    Indoor,

    rozumię Twoją wypowiedź jako ironię biorącą się z bezradności. Także dostrzegam powszechną akceptację beznadzieii obyczajów gospodarczych neoliberalizmu. Tak nawiasem mówiąc jest on skrajnym przeciwieństwem przeregulowanej gospodarki socjalistycznej. Zasadnicze różnice między nimi polegają na tym, że ta ostatnia była bezmyślna, a pierwsza skrajnie pazerna.
    Parę tygodni temu opisałem przykład z lat siedemdziesiątych, który stanowił esencję tamtego systemu gospodarczego. Był to wyrok sądowy uwalniający wykonawcę budowlanego od odpowiedzialności za niewykonanie umowy z powodu odmowy sprzedaży szkła przez hutę, bo przedsiębiorstwo nie zostało wiele miesięcy wcześniej umieszone w rozdzielniku huty. Pokrzywdzonym w tym sporze został inwestor, który regularnie płacił wykonawcy i nie mógł uruchomić produkcji.
    Natomiast zbytnia spolegliwość państwowego właściciela w stosunku do tzw. świata pracy powodowała, że kolejki pracowników wystawało w przychodniach lekarskich, bo nie chcieli pracować za zbyt niskie wynagrodzenia.
    Taki system musiał przegrać z systemami, które potrafiły bardzie stymulować rynek.
    Żartobliwie mówiąc tę prawdę wzieliśmy sobie nazbyt do serca, bo buszująca w prywatyzacji niejaka Heryka B. tak intensywnie wzieła się za tworzenie nowego porządku w gospodarce, że zarobiła na samej sprzedaży ca 1.6 mld złotych (za Wprost). Mnie np., za wieloletnie budowania tego socjalistycznego złomowiska (za Janem Krzysztofem Bieleckim, bankierem i b. premierem) nowe władze wydały 3 lub 4 świadectwa udziałowek, które natychmiast spieniężyłem z zyskiem za 82 złotych.
    To zniosłem. Niedawno pochwaliłem na tym blogu także sposób wprowadzenia nowego systemu gospodarczego, mimo że była to operacja bolesna (ale konieczna i perfekcyjnie wykonana, co rzadkie w Polsce). Przy czym moje uznanie za tą operację wyrażam głównie za intuicję polityczną autorom tego przedsięwzięcia.
    To wszystko co jestem w stanie zaakceptować. Nie mogę uznać bezprawia sądów, prokuratury i wszelkich korporacji, które w tym kraju tworzą państwo zbliżone do rosyjskiego i ukraińskiego (sporo o tym pisał głos).
    Solidarność szła do władzy żeby usunąć zgniliznę moralną władz i umożliwic drożnośc systemu dla bardziej zdolnych i przedsiębiorczych. Czyli na każdym kroku kompetencja.
    Co z tego wyszło? Korupcja, korupcja i korupcja.
    Degradacja moralna posuneła się tak daleko, że nawet na tym blogu
    blogowicz, który wygląda na takiego faceta mającego wszystkie klepki poukładane próbuje, „wejście” na sejf potaraktować za rzecz normalną (cóż, swoje dobra ma ulokowane w lepszym i pewniejszym świecie). Wyobraź sobie co by było gdyby taki proceder jak Goldman Sachs zastosował
    bank mający swoją siedzibę w Burkina Faso, a ofiarą by był jeden z wielkich banków amerykańskich mających swoją siedzibę w aleji bankowej w Nowym Jorku. Była by zbrajna interwencja amerykańskich chłopców, czy nie?
    Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewien przypadek, który w mediach traktowany jest jako smaczek obyczajowy, a faktycznie świadczy o głębokiej demoralizacji naszych elit politycznych. Idzie o b. premiera Marcinkiewicza. Nie obchodzi mnie romas tego polityka z panienką, którą fascynuje, ze może w mediach pokazywać się z b, premierem którego niebawem puści w trąbę. Także publiczne upokarzanie swojej żony przez tego wzorcowego katolika, świadczące o jego pustce moralnej nie wiele mnie obchodzi. Jednak zdumiewa mnie, że ten facet ze stołka szefa rządu poleciał doradzać przeciwko swojemu krajowi do banku, kóry zrobił skok na kasę jego kraju. Jego obowiązkiem (jeżeli nie szkodził) było odejście z tej firmy i potępienie jej za takie praktyki Sprawą tą powinny się zainteresować polskie służby specjalne. W Polsce nawet średnie firmy wypłacają odprawy pracownikom żeby nie pracowały u konkurecji.
    Jednak elita polityczna może ten kraj zawłaszczać, okradać i brukać bbez żadnych zahamowań.

  253. Ewa-Joanna napisał(a):

    Panie Kuczynski,
    badania opinii sa doskonalym narzedziem propagandy. Wystarczy odpowednio sformulowac pytania i juz mozna miec rozne pasujace do zalozenia wyniki.
    I w tej to szczesliwosci powszechnej co trzeci prawie Polak uwaza, ze jest lekcewazony przez wladze, co piaty czuje sie nieszczesliwy, co czwarty bezradny i wsciekly. :)

  254. Mawar napisał(a):

    Wiesiek59
    -
    „Cały czas sprzeciwiam się szufladkowaniu i generalizacji postaw”.
    -
    Z mojego punktu widzenia postawę Urbana i Jaruzelskiego można „zgeneralizować”. To że podczas ucieczki porzucili broń wcale nie czyni ich lepszymi ani tym bardziej niwinnymi.
    .
    Oczywiście, można tak (Jacek Kaczmarski):
    .
    „… na własnych nogach przekroczyłem Bug
    Razem z Armią Czerwoną, jako Politruk.
    Ja byłem jak Mojżesz, niosłem Prawa Nowe,
    Na których się miało oprzeć Odbudowę.
    A potem mnie – lojalnego komunistę
    Przekwalifikowali na manikiurzystę.
    Ja kocham Mozarta, Bóg – to dla mnie Bach,
    A tam, gdzie pracowałem – tylko krew i strach.
    Spałem dobrze – przez ścianę słysząc ludzkie krzyki
    A usnąć nie mogłem przy dźwiękach muzyki”.
    .
    … A można inaczej, można niuansować: „miał trudne dziciństwo, zabijał masowo, ale lubił Bacha i kochał psy, zwłaszcza owczarki niemieckie, no i swoje dzieci też kochał, dbał o jej materialny byt, etc. Zbyt wiele daje się tym wytłumaczyć i podejrzenie często robią sami zainteresowani, ich rodziny, znajomi, „obróncy z urzędu”. Jednak w ten sposób prawdy się nie zabije, niezależnie od tego jak by nie wydziwiać nad jej definicją.
    -
    „Myślenie stereotypami, szukanie kryształowych i świetlanych postaci, wzorców do naśladowania”.
    -
    Czy ofiary się nie mylą, czy ich kaci mieli rację? Chodzi o to, aby w walce ze stereotypami nie zapomnieć ofiar i nie kanonizować ich zabójców.

  255. jasnaanielka napisał(a):

    Z dedykacją dla Ewy J. której już wszystko opada :)
    #
    Betonissima

    Wiatr historii wieje szumno,
    Przyszłość za zakrętem -
    Wicuś betonuje gumno
    Portlandzkim cementem.

    Kupił go trzydzieści worków,
    Rozmieszał go ładnie
    I tak od zeszłego wtorku
    Chlapie gdzie popadnie!

    Wykończona już chałupa
    Z fasonem i szwunkiem,
    I podwórko jak skorupa
    I sraczyk jak bunkier!

    Wszędzie twardo, nawet w szopie
    I w budzie dla psiska,
    Pies ma z tego płaskostopie
    I zadek w odciskach.

    Skoczył Wicuś, patrzy dziwnie,
    Palcem w nosie wierci:
    - Co ja jeszcze tu usztywnię,
    Jak już wszystko fertig?

    Wtem się puknął pięścią w głowę,
    Złapał kubeł, pędzel,
    I wybetonował krowę
    Po ostatni frędzel!

    Potem wyszedł na swe pole,
    Przyjrzał mu się z boku:
    - Wybrukuję całą rolę -
    Będzie wreszcie spokój!

    Nadbiegł ze wsi sierżant Miziak
    I czterech Dreptaków:
    - Wicuś, ty masz chyba hyzia,
    Lub trzeźwyś, biedaku`?

    Na to Wicek, entuzjasta
    Betoniarskiej sztuki,
    Odrzekł: – Idźcie wy do miasta,
    Skubane nieuki!

    Tam już nowe prądy dują,
    Nic się nie zieleni,
    Ludzie wszystko betonują,
    A przecie kształceni!

    Tu dogonił własną żonę
    Co chciała zwiać szosą
    I piekielnym swym betonem
    Zrobił z baby posąg.

    Babę zaś to zachwyciło
    I już nie kaprysi.
    Pierwszy raz mi się zdarzyło,
    Że mi cyc nie wisi!

    << Poprzedni |

  256. dark side napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    ludzie zadowoleni z zycia nie sa nienormalni, jednak moim skromnym zdaniem nie ma to nic wspolnego z normalnoscia kraju. Podejrzewam ,ze gdyby porownac wyniki z roku 2008 z epoka Gierkowska zamiast z rokiem 89 to poziom zadowolenia spolecznego za Gierka okazalby sie wyzszy, byloby tez z pewnoscia mniej bezradnosci, wscieklosci, depresji i niepewnosci jutra.
    To sa badania nastrojow spolecznych, (ktore zaleza w duzej mierze od koniunktury i- nie bojmy sie tego powiedziec- rzadowej propagandy sukcesu), nie zas badania rzeczywistej jakosci zycia i jakosci prawnej panstwa.

  257. Ewa-Joanna napisał(a):

    I raczej sie pan myli, panie Kuczynski.
    Istnieje jeszcze trzeci gatunek – ludzie zainteresowani tym co sie w Polsce dzieje, usilujacy zrozumiec calosc procesu glebiej i dokladniej.
    O rany, gdybym ja sie opierala na dzienniku telewizyjnym, jaki nam tu Polska serwuje z dwutygodniowym opoznieniem, to dopiero mialabym wiedze, ze hej! A wielu jest takich co na tym sie opiera i potem sie dziwicie ze Polonia glupio glosuje.
    Mnie Polska interesuje, to moja ojczyzna i zawsze bede jedna noga w Polsce a druga w Australii.
    Ja widzac reakcje panska i kilku innych, widze z kolei jakies kompleksy nizszosci wobec tych „zagranicznych” – oburza sie na nas za krytyke, ktora czesto jest zwykla obeserwacja, zamiast czasem postawic sobie pytanie – a moze on ma racje? I spojrzec na problem z innej strony.

  258. Andrzej napisał(a):

    ja nigdy nie napisalam, ze sld to lewica
    Tym gorzej to o Tobie świadczy. Wniosek z tego, jak również z ostatnich wpisów jest dla mnie jeden – zdecydowanie Ciebie przeceniałem. Jestem na tym blogu od lat i niejednokrotnie się na ten temat wypowiadałem. Powtórzę
    Budowana prze PiS IV RP to dla mnie recydywa PRL-u. Te same cele, te same środki. Tyle, że dawni komuniści walczyli z Kościołem, a pisowscy kryptokomuniści deklarują „pobożność”. Nie ma to zresztą większego znaczenia. W swoich wpisach zarówno Ty jak i Ewa-Joanna prawie niczym nie różnicie się od niejakiej Kaśki, która tu kiedyś pisała. Jedyna różnica to ta, że ona deklarowała wiarę w PiS, że zrobi w Polsce porządek, Wy deklarujecie wiarę w jakąś lewicę, która to uczyni. Poza tym wszelkie Wasze diagnozy są identyczne.
    Dla mnie nie ma żadnego znaczenia czy ktoś chce budować IV RP czy „socjalizm bez wypaczeń”. To jedno i to samo. Dlatego zwalczałem i zwalczać będę nadal te poglądy.

  259. Mawar napisał(a):

    Miner
    -
    Wart zwrócić uwage na taki fragment przemówienia Klausa:
    .
    „Na tym forum chciałbym powtórzyć jeszcze raz wyraźnie i głośno – dla tych z Państwa, którzy tego nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć – moje przekonanie, że dla nas nie było i nie ma alternatywy dla członkostwa w Unii Europejskiej i że w naszym kraju nie ma odpowiedniej siły politycznej, która mogłaby lub chciałaby podważyć to stanowisko”.
    .
    Mimo to ok. 90 proc. prasy określa Klausa jako „eurosceptyka” ponieważ w UE obowiązuje obecnie lewicowy paradygmat, który ma być podstawą jej głebszej integracji. Chodzi o to, aby tak wymodlować przyszłość UE, aby była bezaleternatywna. Zbiurokratyzowana i lewicowa. Podobnie jak w Szwecji, kolejne długotrwałe lewicowe rządy w ten sposób „zreformowały” tamtejszą edukację, że „produkty” opuszczający szkoły odruchowo głosują na lewicę. Co to ma wspólnego z demokracją? – Nic.

  260. Andrzej napisał(a):

    Podejrzewam ,ze gdyby porownac wyniki z roku 2008 z epoka Gierkowska zamiast z rokiem 89 to poziom zadowolenia spolecznego za Gierka okazalby sie wyzszy, byloby tez z pewnoscia mniej bezradnosci, wscieklosci, depresji i niepewnosci jutra.
    Tak jak pisałem. Kogoś kto wciąż uważa, ze za Gierka to było lepiej i zatem należałoby, jak za Gierka znowu nabrać kredytów, których potem nie uda się spłacić, poważnie traktować nie można.

  261. Zofia napisał(a):

    Kilka dni temu oddano do eksploatacji ważny strategicznie dla tranzytu ładunków – zmodernizowany odcinek kolejowy przy wschodniej granicy.
    I to mnie cieszy, bo to likwidowanie zatorów kolejowych i usprawnienie transportu.
    Ale niech mi ktoś racjonalnie wytłumaczy – po co PKP zatrudnia księdza na etacie – na zdjęciach to ten facet w „generalskim” mundurze kolejarskim ze stułą na szyi jak szalik kibola.
    http://www.plk-inwestycje.....a-podlaska
    Przecież to i naruszenie konstytucji, bo popa i pastora, mułły i rabina – ta państwowa wszak firma – nie zatrudnia, więc jaka równość wobec wyznań.
    Poza tym jest to absolutnie nieuzasadnione wydatkowanie publicznych pieniędzy.
    Jak prezesostwo kolejowe chciało sobie poświeci kilka szyn i podkładów kolejowych, to ich sprawa i na ich prywatny rachunek. Mogą sobie zamówić księdza z pobliskiego kościoła i prywatnie zrzucić mu się na religijną posługę.
    Jeśli państwo wywala społeczne pieniądze na prywatne zwyczaje religijne j prezesów kolejowych a nawet całych grup zawodowych, czyli kolejarzy – to ja sobie życzę, by mi państwo opłacało także moje prywatne potrzeby religijne.
    Powiedzmy pielgrzymkę, czyli wyjazd studyjny do Augsburga i Wittenbergii, bym mogla poznać miejsce związane z działaniem Marcina Lutra, z okazji obchodzonej właśnie dekady 500-lecia protestantyzmu, oraz opłaciło abonament na koncerty organowe Jana Sebastiana Bacha, które niosą treści religijne.
    Przecież te religijne obrządki z udziałem przedstawicieli publicznych instytucji, w tym nawet administracji rządowej – zakrawają już na absurd.
    Jak nie święcenie samochodów, to torów. Niedługo będzie uroczyste poświecenie szaletów miejskich z udziałem prymasa Polski i premiera Tuska.

  262. Andrzej napisał(a):

    Ech, Dark side, mnie sie wydaje ze juz coraz mniej rozumiem Polakow
    Święte słowa.

  263. Andrzej napisał(a):

    Ale niech mi ktoś racjonalnie wytłumaczy – po co PKP zatrudnia księdza na etacie
    Bo już chyba tylko Pan Bóg jest w stanie coś zrobić z tą instytucją. Dlatego zatrudnili stosownego specjalistę. :)))

  264. Edwar D.Dana napisał(a):

    Postanowiłem założyć Polską Partię Rozumnych (PPR). Zamiast programu wklejam generalne zasady terapii racjonalno-emotywnej . Celem partii jest przeprowadzenie ogólno narodowej terapii wedle XII poniższych punktów. W miejsce „Ja” należy często wstawiać „My”
    …………………………………….
    1.
    Muszę być kochany i szanowany przez wszystkie ważne dla mnie osoby. Muszę za wszelką cenę unikać braku akceptacji.
    Miłość i akceptacja są bardzo wartościowe. Poszukuję ich wtedy, kiedy mogę, ale nie są one niezbędne do życia. Można żyć bez nich, tylko takie życie jest trudniejsze.
    ………………………………………..
    2.
    Aby być wartościową osobą, muszę być kompetentny i muszę osiągać sukcesy we wszystkim, co robię. Nie wolno mi popełniać błędów.
    Zawsze staram się osiągać najwięcej, ile mogę, ale każdy z nas popełnia błędy. Lepiej jest akceptować siebie jako osobę bez względu na to, ile udało mi się osiągnąć, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto robi to ode mnie lepiej
    ………………………………………………………..
    3.
    Wszyscy powinni być uczciwi. Jeśli są źli, niegodziwi i samolubni powinni być potępieni i surowo ukarani.
    Takie jest życie, że czasem ktoś źle postąpi. Ale ludzie nie są perfekcyjni i popełniają błędy, a moje rozdrażnienie tego nie zmieni.

    ………………………….
    4.
    Wszystko musi być zgodne z moimi założeniami i przewidywaniami, jeśli tak nie jest, to życie jest nie do zniesienia.

    Nie ma takiego prawa, które mówi, że wszystko musi być takie, jak ja chcę. Możemy być wtedy zawiedzeni, ale jest to do zniesienia, w szczególności wtedy, kiedy nie katastrofizujemy tej sytuacji.
    …………………………………….

    5.
    Moje nieszczęście jest spowodowane czymś, co jest poza moją kontrolą, dlatego też nic nie mogę zrobić, aby poczuć się lepiej.
    Wiele wydarzeń dzieje się poza moją kontrolą, ale to moje myśli (a nie to co się wydarzyło) są przyczyną tego, jak się czuję. A ja mogę uczyć się kontrolować własne myśli.
    ………………………………………………..
    6.
    Muszę skupiać się nad rzeczami, które są niebezpieczne, nieprzyjemne czy też przerażające, w innym wypadku one mogą się zdarzyć.
    Zamartwianie się rzeczami, które mogą się przydarzyć, nie sprawi, że one się nie wydarzą. Takie myśli sprawiają, że jestem zaniepokojony i przeszkadzają mi skupić się nad czymś innym.
    ……………………………………………………
    7.
    Będę szczęśliwszy, jeśli będę unikać odpowiedzialności, rzeczy trudnych i nieprzyjemnych.
    Unikanie problemów jest łatwiejsze, ale tylko na samym początku. Odkładanie rzeczy na bok sprawia, że później są one jeszcze gorsze, a na dodatek zajmują mi więcej czasu, żeby się o nie dodatkowo martwić.
    ………………………………………………………..
    8.
    Każdy musi polegać na kimś, kto jest od nas silniejszy.
    Poleganie na kimś innym może sprawić, że zaczniemy być zależni od innych. Możemy szukać pomocy u innych pod warunkiem, że ciągle ufamy sobie i własnemu osądowi.
    ……………………………………
    9.
    Wydarzenia z przeszłości są przyczyną moich problemów. Cały czas wpływają na moje uczucia i zachowania.
    Przeszłość nie może wpływać na to, co czuję teraz. To moje obecne przekonania są przyczyną moich reakcji. Oczywiście mogłem się tych przekonań nauczyć w przeszłości, ale mogę je teraz analizować i zmieniać.
    ………………………………………………………
    10.
    Powinno mi być przykro, kiedy inni ludzie mają problemy i powinienem być smutny, kiedy inni są smutni.
    Nie rozwiążę problemów innych ludzi ani nie poprawię ich złego samopoczucia poprzez smucenie się razem z nimi.
    …………………………………….
    11.
    Nie powinno się odczuwać bólu ani dyskomfortu. Ból trzeba likwidować albo unikać go za wszelką cenę.
    Dlaczego miałbym nie odczuwać bólu albo jakiegoś dyskomfortu? Nie lubię ich, ale można je przeżyć. Moje życie byłoby bardzo ograniczone, gdybym miał unikać wszystkiego, co może sprawić mi ból.
    …………………………………………….
    12.
    Każdy problem ma jakieś idealne rozwiązanie i trzeba koniecznie je znaleźć.

    Problemy można zazwyczaj rozwiązać na kilka sposobów. Dobrze jest pomyśleć nad rozwiązaniem idealnym, ale problemy rozwiązuje się poprzez wybranie najlepszej z dostępnych dróg. Nie muszę wszystkiego rozwiązywać w idealny sposób.
    ………………………………………………………..
    http://pl.wikipedia.org/w.....o-emotywna

  265. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Sprawdź „podkorowo”, jaka koalicja rządzi w Szwecji.
    Pochopnyś jak Pasikonik.

  266. dark side napisał(a):

    Zofio,
    mialam kiedys psa i on tez regularnie obsikiwal swoj teren :)

  267. Mawar napisał(a):

    Andrzej
    .
    „Dla mnie nie ma żadnego znaczenia czy ktoś chce budować IV RP czy “socjalizm bez wypaczeń”.
    -
    Z tego wynika, że III RP jest bezalternatywna. Kto podniesie rękę na III RP (choćby w zgodzie z Konstytucją) temu ta ręka obcięta będzie, zdaje się sugerować także Gospodarz tego blogu. Czyżby III RP okazała się tak doskonałym bytem politycznym, że lepszego nie można już sobie wyobrazić? To mi przypomina polityczne credo gen. Jaruzelskiego w stanie wojennym: „Polska będzie albo socjalistyczna, albo nie będzie jej wcale”. Czy jest więc coś dziwnego w tym, że Pan W. Kuczyski do dziś jest wielkim admiratorem generała?
    Przypominam ci Andrzej, że IV RP to hasło rzucone przez P. Śpiewaka po aferze Rywina, wspierane przez PiS i PO. Dziś PO tego nie akcentuje, po części z powodów taktycznych, po cęści ze strachu. Na niejasane sygnałey, że PO, wystraszone rozmiarami krachu gospodarczgo rozważa jakieś porozumienie z PiS media III RP rozpoczęły zmasowany atak na ministra Czumę. Sam Tusk stwierdził, że to nagonka, ale dość dobrze zorumiał ten sygnał: „Możemy Donku ciągnąć tak dalej jak będziesz niegrzeczny”. Tusk sygnal zrozumiał i polecił ministrowi Jackowi „bez PESLA” Rostockiemu zaatakować PiS podczas debaty w Sejmie. Rostocki tak się tą rolą przejął, że nie mówił tylko krzyczał, co mu się przedtem raczej nie zdarzało.

  268. W.Kuczyński napisał(a):

    dark.side,
    bez względu na wszystko musi byc do d..y, bo tu musi byc do d..y, i inaczej byc nie może, jak tylko do d..y. Amen.

    Pani Ewo Joanno,
    ależ ja sie w ogole na Pania nie obrażam, choć oczywiście kompleksów wobec każdego rodaka, który opuścił polskie piekło i przeniósł się do zagranicznego raju ziemskiego mam co niemiara. Jestem pełen kompleksów, no bo kto może wiedzieć lepiej, czuc lepiej, przewidywać lepiej, radzic lepiej tym co w piekle, jak nie ten co jest w raju.

  269. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    ty jestes jak moje zajecia z ekonomii politycznej na odwrot. Wtedy bylo: potepic kapitalizm , pochwalic socjalizm, ty teraz glosisz : potepic socjalizm, pochwalic kapitalizm.
    A ani jedno ani drugie prawdziwe nie jest.

  270. Ewa-Joanna napisał(a):

    Panie Kuczynski,
    to i dobrze, ze sie pan nie obraza, zle, ze nie usiluje pan nawet zrozumiec co jest napisane, wybierajac tylko to co panu pasuje. Mozna i tak. Niezbyt uczciwe, ale wygodne.

  271. dark side napisał(a):

    Andrzeju nie unos sie tak, bo to zle robi tak na urode, jak i na umejetnosc wyciagania wnioskow z wpisow.
    Co do sld, jako lewicy, toja tak sie zlozylo, ze w Polsce wolne zwiazki zawodowe rozkwitly w opozycji do protoplasty tej partii i do dzis nie sa z sld zwiazane.
    co do gierka, to ja nie gloryfikuje epoki, a zwracam jedynie uwage na fakt, ze poziom zadowolenia w spoleczenstwie to rzecz, ktora zalezy bardziej od koniunktury i innych czynnikow, niz od ustroju.Jesli gierek Ci nie po mysli mozesz zamienic go na Indonezje, gdzie ludzie sa zawsze zadowoleni- mimo korupcji, inflacji 30%, trzesien ziemi, wybuchow wulkanow wiekszosc ludzi jest szczesliwa.
    Andrzeju, ja nie jestem tu z misja, ani z procesja, nie walcze ani o wladze dla tuska, ani o3, ani 4 rp, niespecjalnie zalezy mi na autorytecie ani na powadze i nie trzymam sie zasad. widze sprawy inaczej niz Ty, celowo tez koncentruje sie czasem na negatywach, co moze byc irytujace, ale sa to rzeczy, ktore czesto umykaja moim rodakom. Jesli moje poglady Ci nie po mysli, mozesz je zwalczac w dowolny sposob. Jesli moja osoba Ci nie odpowiada, mozesz swobodnie przewijac komentarze. mozesz tez sie nadac tak, ze az w koncu zapelnisz soba cala przestrzen blogowa i dla innych racji zabraknie po prostu powietrza :)

  272. Mawar napisał(a):

    Długie ręce Rosji
    .
    „Policjanci z CBŚ i Biura Operacji Antyterrorystycznych zatrzymali pod Warszawą Czeczena, odpowiedzialnego za zabójstwo Usmana Israilova b. szefa osobistej ochrony prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa – poinformowała Komenda Główna Policji. Turpal Ali J., jak ustalili policjanci, był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania przez policję austriacką. Z dokumentu tego wynikało, że to on jest odpowiedzialny za dokonanie 13 stycznia zabójstwa w Wiedniu innego obywatela Czeczenii Usmana Israilova” – powiedział rzecznik komendanta głównego policji podinsp. Mariusz Sokołowski”.
    http://www.wprost.pl/ar/154175/Zatrzymano-zabojce-szefa-ochrony-prezydenta-Czeczenii/

    Według „New York Timesa” i „International Herald Tribune” Israiłow wniósł do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka skargę, w której zarzucił prezydentowi Czeczenii Ramzanowi Kadyrowowi udział w torturach i porwaniach.
    http://www.rp.pl/artykul/.....czena.html

  273. Edwar D.Dana napisał(a):

    „celowo tez koncentruje sie czasem na negatywach, co moze byc irytujace, ale sa to rzeczy, ktore czesto umykaja moim rodakom”
    To dlaczego ci Rodacy którym „umykają” są ponoć niezadowoleni.
    Niezadowoleni nie z tego co trzeba?

  274. Andrzej napisał(a):

    Andrzej,
    ty jestes jak moje zajecia z ekonomii politycznej na odwrot.

    Prawie celne stwierdzenie (prawie, bo prawdziwi gloryfikatorzy kapitalizmu, a byli tacy na tym blogu moje pojęcie kapitalizmu zbyliby pustym śmiechem). Też tak uważam. I jestem z tego dumny. W przeciwieństwie do Ciebie potrafiłem wyciągać wnioski i dostrzec absurd czegoś co nazywało się „ekonomia polityczna socjalizmu”. Bo jakoś pomimo szczerych chęci nie potrafię w Twoich wypowiedziach znaleźć czegoś pochwalnego na temat kapitalizmu. Gloryfikację socjalizmu widzę na okrągło.

  275. Edwar D.Dana napisał(a):

    J-E
    Sporządź protokół niezrozumień, bo muszą być głęboko ukryte gdzieś gdzie sięgnąć nie sposób.
    Na razie zdobywam się na głębię równą głębi twego stwierdzenia:
    „A ani jedno ani drugie prawdziwe nie jest.”
    Więc… Dla mnie jesteś transparentna jak transparent

  276. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Sprawdziłeś?

  277. Andrzej napisał(a):

    Mawar
    Czyżby III RP okazała się tak doskonałym bytem politycznym, że lepszego nie można już sobie wyobrazić?
    Czyżby III RP okazała się tak beznadziejnym bytem politycznym, a zmiany muszą być tak radykalne, że uzasadnione staje się mówienie o IV RP?

    Przypominam ci Andrzej, że IV RP to hasło rzucone przez P. Śpiewaka po aferze Rywina, wspierane przez PiS i PO. Dziś PO tego nie akcentuje, po części z powodów taktycznych, po cęści ze strachu.
    Śpiewak jest socjologiem i wymyślił sobie taki termin bo to było chwytliwe hasło. I tylko jako chwytliwe hasło miało ono sens, a nie jako określenie nowego państwa. PO teraz tego nie akcentuje bo PiS bardzo skutecznie to hasło zbrukał.

  278. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    Czasem to jestes jak ow zolnierz z dowcipu, ktoremu wszystko kojarzyjo sie z seksem. Tobie wszystko kojarzy sie z „komuna” i wszystko zinterpretujesz sobie na swoj sposob.
    Naprawde mozesz sobie miec poglady jakie chcesz, mnie to kompletnie nie obchodzi, ale nie wrabiaj mnie we wlasne zawirowania rzeczywistosci.

    Nastepny e-kop tym razem wprost. A powiedz mi EDD co mnie obchodzi twoja opinia? Gadaj sobie co chcesz, nie dlatego sie do ciebie nie odzywam, ze mnie zatyka z wrazenia na wielkosc twojej osobowosci, ale dlatego, ze uwazam iz szkoda klawiatury. Na wujaszka tez.

  279. Andrzej napisał(a):

    Andrzeju nie unos sie tak, bo to zle robi tak na urode,
    w moim wieku nie jest to problem. W Twoim owszem ale stwierdzam, ze zachowujesz stoicki spokój, a przynajmniej tak z Twoich wpisów wygląda, więc się martwić nie musisz.
    jak i na umejetnosc wyciagania wnioskow z wpisow.
    Tu brak związków przyczynowo-skutkowych, gdyż unoszę sie dopiero na skutek wniosków, które wyciągam z wpisów. Z drugiej strony są osoby, które wcale się nie unoszą a wyciągają co najmniej kontrowersyjne wnioski z wpisów, czy czytanym artykułów. Zwłaszcza tych pisanych w innym języku ;)
    celowo tez koncentruje sie czasem na negatywach, co moze byc irytujace, ale sa to rzeczy, ktore czesto umykaja moim rodakom
    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70269
    Odpowiadam linkiem, bo trudno o celniejszy komentarz.

  280. Edwar D.Dana napisał(a):

    E-J
    I o to właśnie szło. Tak cię rozognić i podniecić (oczywiście na mózgu) żebyć zaczęła wołać:
    Nie podobasz mi się…Nie lubię cię….nie obchodzisz mnie…

    a kuku!!!

  281. Andrzej napisał(a):

    Czasem to jestes jak ow zolnierz z dowcipu, ktoremu wszystko kojarzyjo sie z seksem.
    W dowcipie był pacjent, a nie żołnierz, ale aluzję przyjmuje choć marna jest. Jak Ci zależy to dosadności wpisu to poszukaj sobie na blogu wstecz, co Stan napisał. Daleko Ci do Niego.
    A nawiasem mówiąc dowcip kończy się słowami.
    Mnie??? – zdziwił się pacjent.- A kto te wszystkie świństwa rysuje?
    Przemyśl to.

  282. Zofia napisał(a):

    Hej, hej
    Moje Kochane Blogowe Towarzystwo!!!
    Emocje się Wam samo nakręcają.
    Proponuje jakiś hamulec, bo zaraz będzie eksplozja.
    Umówmy się, że:
    * każde z nas ma prawo do swoich opinii i sądów;
    * dyskutujemy z opiniami, sprzeczamy się, wygłaszamy polemiki;
    * znaczna cześć Bywalkców to uroczy przebierańcy, takie maski karnawałowe, jak u Indoora – Węgry a u Ewy Joanny -Australia, Ale skoro w takim kostiumie występują – uszanujmy to, tym bardziej,ze im po prostu w tym do twarzy (wirtualnej);
    * nie wymagajmy, by wszyscy tutaj stawali z otwarta przyłbicą. z nazwiskiem i twarzą.
    Takie otwarcie przyłbicy – wymaga osobistej decyzji, a ona bywa trudna i wymaga pewnej odwagi, wielkiej odporności na chamstwo i skóry hipopotama, gdy komuś naciśnie się na odcisk.
    Uśmiechnijcie się do siebie!
    Wszelkie walki między płciowe – zakazane.
    Please!!!
    Panie wiedzą jacy są panowie, panowie wiedzą, że w gadaniu kobiet nie przeskoczą.
    Na tym kończę kazanie przeznaczone na niedzielę dzisiejszą.
    Rozmawiajcie w pokoju.
    Amen.

  283. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze. Witam

    Popieram pomysł założenia PPR,ale sie nie zapisze ,bo przynosze pecha.
    I moze ta partia si.e rozsypie.D o tego ostatniego członu nazwy Rozumnych podam Ci ntaki przykład z życia który mnie dotyczył.
    Ostatnio miałem duzo do czynienia z Słuzba Zdrowia dwa razy byłem w szpitalu.Ale to co przytrafilo mi się ostatnim razem to przekracze wszelkie wyobrażenia. Mam miec rozbijane kamienie nerkowe.Z uwagi na to ze tam bralem jakies leki odlozono zabieg i powiedziano mi że za dwa tygodnie mam umoweić się co do zabiegu.Dzwonie okoł9 lutego rozmawiam z lekarzem dyz. i On podaje mi termin przyjazdu do szpitala i mam się stawić na g. 6.40 rano.Odwozi mnie siostra i okazuje się że w izbie przyjęc nie ma mego nazwiska ,po moich cierpkich slowach przyjęto mnie,Idena oDDział, z siostra bo chciala zobaczyc gdzie będe lezal.Tam tłem oczekujących ,więć mówię wracaj do domu bo to napewno ptrwa.Umowiliśmy się ze jak wszystko bedzie załatwione to do niej zadzwonie.Pech chciał ze komorka mi się rozładowała a ja nie wiedziałem i okolo poludnia mam łózk więc nie dzwonie bo nie wiem jak będzie wyglądała moje leczenie z lekarem nie rozmawialem tylko siostra wyczytala nazwiska chorych( w tym moje ze o !% g. mamy miec robione USG ja poprzednio mialem robione w tym szpitalu więc o tym mowię siostra jest p. na liscie wiec zrobimy .Dobrze nie mam tematu do dzwonienia do rodziny. W między czasie siostra nie może dodzwonić sie do mnie (bateria),więć dzwoni do szpitala na oddział g. okolo 14 duzurna pielęgniarka odbiera telefon i na pytanie o choprego co z nim pochwili oswiadcza,że u nich na oddziałe o takim nazwisku nie ma nikogo.Na oswiadczenie ze chorego przywiozła i odprowadziła na oddział więc musi być pielegniarka nie potrafiła rzeczowo odpowiedzić ,i co siedzieje czy gdzieś może chorego wywieziono,bo w wykazie chorych mnie niema.
    Popłoch corka po pracy wsiada do samochodu i jedzie do szpitala 30 km.Wchodzi na oddział i pyta ochorego .O dziwo odpowiadają że leży ale gdzie to proszę poszukać.Znajduje mnie siedzącego w 3 z koleii oglądanej sali.I nawet na te przypadłości nikt nie potrafił nawet przeprosić za nerwy i inne przykrości. I kierownictwo takiego szpitalu przyjął byś do swej Partii Rozumnych?A najśmieszniejsze że na drugi dzień wypisano mnie z uwagi że grafik zabiegów juz jest zapełniony i mam przyjąć jescze serie zastrzyków na rozrzedzenie krwi,wić mi wyznaczono 3 termin i pobyt w szpitalu.Na marginesie szpitał nie chce przystąpić do reformy PO.
    To nie anegdota to fakt. I jak mówił jeden chory orginał z sygnetem zwolenni PIS wszystkiemu jest winna p.Kopacz. Cudo
    Pozdrawiam

  284. Mawar napisał(a):

    Zmasowany atak na Gazetę Wyborczą! Tzry teksty, które doprowadziły Michnika do furii.
    Lektura obowiązkowa dla wszystkich przyjacół i
    wrogów GazWybu. :)

    1. Spowiedź byłego prominentnego dziennikarza Wyborczej
    http://www.dziennik.pl/dz.....yngli.html

  285. Mawar napisał(a):

    2. Pani na Agorze – przyczynek do biografii Heleny Luczywo
    http://www.dziennik.pl/op.....gorze.html

  286. Mawar napisał(a):

    3. Ryszard Bugaj brutalnie i bezlitośnie o Wyborczej
    http://www.dziennik.pl/op.....rczej.html

  287. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Pozwól, że w niedzielę dzisiejszą polecę Sienkiewiczem (nie Bartłomiejem).
    Przebrał się diabeł w ornat i ogonem na podniesienie dzwoni
    :D

  288. Mawar napisał(a):

    Andrzej
    PO teraz tego nie akcentuje bo PiS bardzo skutecznie to hasło zbrukał.
    .
    Poszukujesz nie tyle prawdziwych co poczciwych wyjaśnień.

  289. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar to już było. Nawet dziwiłem się żeś jeszcze z aportem nie przybiegł:

    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-69818

  290. Zofia napisał(a):

    EDD,
    nie cieprę ornatów, zbyt ozdobne! ;)
    U nas obowiązują wyłącznie czarne togi, lub białe alby od święta.

  291. jasnaanielka napisał(a):

    Partia Ludzi Rozumnych… no, no… popieram, ale się nie zapiszę, bo zawsze byłam skromną dziewczynką. ;)
    Poza tym do dziś nie należałam do żadnej partii, więc tak w moim wieku najzwyczajniej, już nie pora.
    Ale pomysł piękny!
    Życzę powodzenia, choć sukcesu nie wróżę, choć kto wie? ;)
    Rozum to chyba jedyne, sprawiedliwie rozdane dobro.. Nikt nie narzeka na niedostatek. :D

  292. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Wiem że to nie jest żadne „pocieszenie”, ale tak się składa że mam niejako pod opieką starszych znajomych którzy korzystają z opieki lekarskiej w kraju ponoć bardzo cywilizowanym. Nie mogę szczegółowo opisywać ich przygód z terminami i przemysłowym traktowaniem pacjentów ale nie wiele to odbiega od twoich „przygód”.
    Generalnie sądzę że społeczna służba zdrowia to wór bez dna. Nie dlatego że pracują tam wyjątkowo podli ludzie. Ludzie jak wszędzie tyle że dysponują dobrem niezwykle pożądanym którego rozdzielanie jest niezwykle trudne w sytuacji w której trudno ze względów moralnych stosować zasady rynkowe. To bardzo, bardzo trudne i nigdy i nigdzie nie będzie idealne. Propozycje PO to chyba krok w dobrą stronę.

  293. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Tak. Ale kałamarzem można po rogach oberwać.
    :D

  294. Zofia napisał(a):

    Drogi Zdzislawie,
    przezylam w zeszłym tygodniu z powodu słuzby zdrowia nieliche zdenerwowanie.
    Od kilku lat mam chrypkę, kaszel i inne dolegliwość oskrzelowo-płucne i z krtanią. Co jakiś czas przechodzę badania, bo eskulapy nie bardzo wiedza co mi jest.
    Po kolejnych badaniach krwi, dostałam diagnozę – hemoliza, powtorzyć badania.
    Hemoliza to dosyć ciężki objaw rozpadania się czerwonych ciałek krwi przedostawania się hemoglobiny do osocza. Hemolizę powoduje – nowotwór, konflikt serologiczny w przypadku ciąży lub przeszczepu, jady węzy, leki albo bakterie, np. paciorkowce.
    Wyedukowana via Intrnet zjawiam się do lekarza domowego z mieszanymi uczuciami – bo jeśli takie objawy, to przynajmniej jak się ustali co wywołuje u mnie owa hemolizę, to łatwiej zniszczy się przyczynę reszty dolegliwości, nieco zmartwiona, bo to ciężkie leczenie i licho wie co tę hemolizę wywołuje, sądząc po kłopotach płucno-oskrzelowo-krtaniowych niechybnie paciorkowce.
    Umówiona o konkretnej poprze, przyjęta na czas – podaje owe wyniki a moja dr Basie – stwierdza, że owszem już je wpisała w swój komputer (czyli moja kartę choroby) i sprawę wyjaśniła.
    W probówce laborantek z pobraną ode mnie krwią zrobił się skrzep i nie można było przeprowadzić części analiz krwi. Znaczna część jednak została zrobiona.
    Muszą mi pobrać krew po raz drugi.
    Ale mi nie wyjaśniła czy zjawisko hemolizy nastąpiło z powodu brudnej probówki czy i rzeczywiście moje czerwone ciałka krwi mają kłopoty z przyczyn ukrytych w moim organizmie.
    O mało mnie szklak nie trafił.
    Nadal nie wiem, co powoduje moje kłopoty zdrowotne ani też czy moja krew jest w porządku czy też nie.
    Za to wiem ile mnie kosztuje służba zdrowia wg PIT – ponad 2 tys. rocznie.

  295. Zofia napisał(a):

    EDD,
    tylko spróbuj we mnie rzucać tym kałamarzem , to zobaczysz!
    Cały będziesz na granatowo!

  296. Mawar napisał(a):

    EDD
    -
    Mawar to już było. Nawet dziwiłem się żeś jeszcze z aportem nie przybiegł:

    http://kuczyn.com/2009/02/13/b…..ment-69818
    Byl tylko Bugaj, a co z resztą?

  297. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Było, było… tylko posprawdzaj. Jak ci się chce oczywiście.

  298. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ja nie Luter. Raczej na odwrót. Diabły mi może dlatego nie takie straszne. Wystarczy je skonfrontować z Twardowską.
    http://profile.ak.faceboo.....5_4261.jpg

  299. Teresa Stachurska napisał(a):

    Pewna młoda nauczycielka z inteligenckiego środowiska zaraz po wojnie wyszła za mąż za rolnika na 15 ha otrzymanych w ramach „kolonizacji” Ziem Odzyskanych. Mezalins, ale była w ciązy więc rodzina się pogodziła.

    Przed wojną jej rodzice mieli m.in. parobka i dziewczynę, którzy u Państwa Dobrodziejów pracowali za strawę i dach nad głowę, powszechnie u nas wtedy stosowane środki płatnicze za ten rodzaj pracy.

    Pan Młody, gdy zaczęła się wojna trafił na roboty do bauera, a wcześniej po czterech klasach szkoły podstawowej był… parobkiem u zamożniejszych od swojej rodziny pochodzeniowej, którą materialnie pogrążyła wielodzietność. Opieki socjalnej chyba nie było (mam Rocznik Statystyczny z 1938 r, więc na życzenie mogę zobaczyć czy są tam jakieś dane na ten temat). Mniejsza.

    Ważniejsze, że instytucja przedwojennego parobka stanowiła w tej rodzinie tabu.

    W 1981 roku dostaliśmy Porozumienia Sierpniowe, które wzbogaciły nas o minimum socjalne, nie jestem pewna czy również o minimum egzystencji, jednak dziś obydwa pojęcia funkcjonują u nas „w najlepsze”. Rolę i funkcje obydwu ujęto w opracowaniu Instytutu Pracy i Polityki Społecznej RP – http://www.ipiss.com.pl/teksty/kurowski.pdf i innych, np – http://ekrol.sggw.waw.pl/publikacje/pdf/zneiogz58_2006/raczkowska.pdf . Czy widzimy w tych opracowaniach, że w dziedzinie stosunków społecznych aspirujemy do standardów II RP ? Nie spodziewałam się, ale wypowiedź Jasnejanielki – ANCY – http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70234 sugeruje popyt na „nowe wraca”.

  300. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70295
    To do Zofii oczywiście

  301. Indoor napisał(a):

    Zofia! Nie bardzo rozumiem tej moje maski karnawałowej. Co do anonimowości to do pewnego czasu, nawet ładnych kilka lat, dyskutowałem ostentacyjnie podpisując się imieniem i nazwiskiem pośród ludzi posługującymi się wyłącznie nickami, aż któryś z dyskutantów zechciał to bardzo brzydki sposób wykorzystać wobec mnie. Od tej pory posługuję się tym nickiem, zdając sobie sprawę, że pełna anonimowość jest fikcją, jeszcze niedawno, póki istniał ten blog o psach, wszystko mnie nawet mój telefon komórkowy mógł pozyskać dowolny średnio zaawansowany internauta. Teraz pewnie też, ale mało mnie to interesuje. Uważam za to, że pewne szczegóły z przeszłości, w moim przypadku fakt, iż będąc dorosłym człowiekiem postanowiłem się osiedlić w Polsce i byłem w swoim postanowienie konsekwentny do tego stopnia, że nawet języka polskiego się nauczyłem i mieszkam już prawie 40lat, jest bardzo istotną informacją która powinna uzupełnić moje poglądy, nieraz zapewne kontrowersyjne. Uważam, zresztą, że pewne informacje dotyczące doświadczeń życiowych komentujących umieszczane w komentarzach są bardzo pożyteczne i istotne. Określają punkt widzenia.

  302. Edwar D.Dana napisał(a):

    Idoor
    Jeśli pozwolisz to nawet mogę to, co piszesz „Udowodnić”. Sam będąc jakoś tam kaleką językowym mam jednak dobry „słuch”. Mogę u ciebie wyłapać pewne niedokładności niewątpliwie nieświadome, które w pełni potwierdzają (według mnie) twój cudzoziemski rodowód. Nie jest to aż tak jak było ponoć u Jarossy, ale jest.
    Nie będę się cofał i szukał. Ale przy najbliższej okazji…
    Zresztą to absurd…
    :D

  303. Edwar D.Dana napisał(a):

    To nie są bron Boże błedy!!!

  304. Indoor napisał(a):

    Edwar! Nie podejrzewam, by Zofia mi zarzuciła mistyfikację (po co zresztą !?) i nie dlatego to napisałem.

  305. Stan napisał(a):

    Przeczytałem ostatnie zdanie (nie tylko) z wpisu Zdzisława o funkcjonowaniu naszej służby zdrowia i po zasugerowaniu (w domyśle) tylko „pełna prywatyzacja” opadły mi ręce, a i szczękę tylko cudem utrzymałem na swoim miejscu. Nim połknie się bezrefleksyjnie to zawołanie, warto zwrócic uwagę na ostatni wywiad prof. Religi, który nie owijając w bawełnę, powiedział, że reforma służby zdrowia to kretynizm (vide mój krótki wpis i cytaty z wywiadu profesora, które tak bardzo zachwyciły Andrzeja). Z Profesorem się zgadzam, że służba zdrowia powinna być przede wszystkim doinwestowania (dofinansowana), bo to co się w niej teraz dzieje jest c e l o w y m obniżanienie standardów przez Platformę, żeby osiągnąć swój cel zapowiedziany przez b. posłankę Sawicką, czyli sprzedarz za fryko obecnej infrastruktury i wyposażenia aby cały problem był z głowy.
    Na szczęście już wiemy jak wyglądały niektóre prywatyzacje (patrz mój wpis wyzej), więc wydawało by się, że dwa razy się nie wchodzi do tej samej wody. A g…. jak by powiedzia Hegel.
    Ludzi można rżnąć bez końca.
    Zwracam uwagę, że przed sprywatyzowaniem szpitala najpierw spłacimy jego długi, by później (wg wiadomej wyceny) sprzedać obiekt ze sprzętem. Nabywca, oczywiście z własnej kieszeni wyłoży multum szmalu na bardzo drogi sprzęt i remont, a otrzyma za leczonego pacjenta stawkę, która teraz generuje szpitalną zapasć.
    Więc nasz dobrodziej ponownie się zapożyczy żeby nam zrobić dobrze. Do dupy z rentownością, byle pacjent był zadowolony.
    Platformesi uważają, ze ich nachalna propaganda zrobiła takie spustoszenie w mózgach, że nadal można kręcic bezkarnie lody na ludzkim nieszczęściu.
    Niektórzy przywołują jako przykład dobrze działające gabinety dentystyczne. Rzeczywiście kolejek nie ma. Aparatura jest lepsza, ale za wstawienie korony z małym szperaniu w starym trzonie zęba zaplaciłem 1100 złotych (Anielko przygotuj się na dodatkowe zatrudnienie).
    Śłużbę zdrowia trzeba dofinansować, zrestukturyzować, wyrzucic cwaniaków oraz umożliwic powstanie t a k ż e prywatnej sieci placówek zdrowatnych (dla bogatych, bo chcą lepiej).
    W tej sytuacji wydaje mi się, że jest zbyt przedwcześnie na powoływanie Partii Rozumnych.
    Przynamniej do czasu aż reforma Kopaczowej się nie wykopyrtnie.

  306. Teresa Stachurska napisał(a):

    Jak się podoba – http://kontrowersje.net/n.....ment-32411 ?

  307. jasnaanielka napisał(a):

    Takie bywają skutki nieokiełznanej dobroci serca. Violetta Villas… Bożena Wahl…
    http://wyborcza.pl/10,829.....zansa.html

  308. Indoor napisał(a):

    Zofio!
    „Kilka dni temu oddano do eksploatacji ważny strategicznie dla tranzytu ładunków – zmodernizowany odcinek kolejowy przy wschodniej granicy.
    I to mnie cieszy, bo to likwidowanie zatorów kolejowych i usprawnienie transportu.”
    Zofio! Kiedyś dosyć długo pracowałem na PKP na takim super nowoczesnym (jak na ówczesne warunki) stacji rozrządowej. Ja byłem od tego (miedzy innymi) żeby wyjaśnić dlaczego uszkadzają się wagony w trakcie rozrządu. U mnie w komputerach zbiegały się wszelkie informacje o tym co się dzieje, miałem dostęp do każdego impulsu z czujników torowych, na bieżąco sygnały z radarów.Wszystko. Jako że byłem bardzo sumiennym pracownikiem a PKP były bardzo biedne, więc własnym kosztem zbudowałem i uruchomiłem taki system monitoringu nie licząc na to, że ktokolwiek doceni. Kupiłem jakąś protoplastę dzisiejszych PC-tów, dorobiłem układy monitorujące, zrobiłem oprogramowanie, celem było optymalizowanie prędkości zadawanych wagonom (na to mogłem mieć wpływ), żeby te wagony mniej się tłukły. Narobiłem wykresy, tony wydruków, analizowałem godzinami i nawet coś mi zaczęło wychodzić. Aż tu nagle podczas obserwacji optycznej (dokładniej to się opalałem na dachu) patrzę wagon który stał, nagle rusza, tak od siebie a na końcu toru wielkim hukiem rozbije się o tam stojący drugi wagon. Wnioski natychmiast można było wyciągnąć. Po pierwsze nie maco i nawet nie można nic zoptymalizować, jeśli nawet prędkość 0 jest czasami za duża. Po drugie albo są jakieś anomalie grawitacyjne, albo przez pomyłkę tory mają odwrotne nachylenie niż w założeniach miało być. Przebudowa nie wchodzi w grę bo za drogie. O wiele taniej jest zatrudnić kapelana na każdym dworcu.

  309. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wahl

    http://www.bellotto.pl/wahl/wahl-011.jpg

  310. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Stan> Twoj wpis z 14.30
    Przykro mi ale przekręcasz wypowiedz i dodajesz swoje komentarze ktorych nie było we wpisie moim i innych czyli manipulujesz.
    Kto mówił o pelnej prywaryzacji -nikt tu nawet p,Kopacz anie PO jedynie o pełnej prywatyzacji mówil dr.Religa i PIS w osobach braci K.
    Mowi się o właścicielu spółki tez są właścicielem,miasto może tez byc właścicielem i co sprzeda szpital? Puknij sie w głowę,jaki kolwiek właściciel (samorząd) wie ze go by na taczkach wywieżli. Spółka ma radę i Zarząd i co anonimowo i w tajemnicy podejmie decyzje o likwidacji lub sprzedaży?Siejesz propagandę strachu.
    Jest szereg przykładów że szpitale zadłużone,gdy przeszły restrukturyzacje wyszły z długów poprawiła się i jakoś aparatuury i usług płace i zadowolenie pacjentów,napewno znajdziesz takie przyklady ja Ci ich nie podam bo nie wiem gdzie szukać ale jest tu kilka osó ,ktorzy podadzą Ci namiary.
    A Ty podaj mi przykład tego Twedo scenariusza i sprzedaży szpitala.Ja ztych przeżytych latek mogę Ci podać rózne przykłady,ktore widziałem swego rodzaju byłem uczestnikiem (jako widz zainteresowany) Gdy trochę nabiore rozpędu to podam Ci i inym „piękny przykład dzialania ludzi którzy należą do partii nierozumnych i podejmowali decyzję, która w skutkach przyniosła ro”rozwalenie ” kiedyś dumy Polski fabrykę.Ci nie rozumni to oczywiscie Związki Zawodowe.
    Reasumując Stanie nie manipuluj faktami,bo tak Ci wygodnie i zaszkodzi wiadomej partii chocby ze stratą dla społeczeństwa i górnolotnie Polsce. Byle PIS zyskał
    Nieładnie fe
    Pozdrawiam

  311. Indoor napisał(a):

    Jasnaanielka! U mnie też wygląda podobnie jak u p. Wahl :-) Niektóre ze scenek spokojnie można by u mnie nakręcić, to znaczy te sceny z mieszkania. Ja mam tylko 9 sztuk co prawda, ale nie mam też takiego wybiegu jak p. Wahla ma, bo to mieszkanie w blokach. No i nie mam atelier, ale pracuję w domu.

  312. Andrzej napisał(a):

    PiS chce nas wychowywać :)))
    http://wiadomosci.gazeta......l?skad=rss

  313. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dopiero jako mowa wiązana tekst Arkadiusza Czartoryskiego oddaje grozę nadchodzących dni.

    Noc Walkirii
    Arkadiusz Czartoryski


    Jesteśmy w Unii,
    do naszego życia przenika
    coraz więcej
    symboli
    europejskich.
    Być może już wkrótce
    nie będziemy mieli złotego,
    zniknęły szlabany
    na przejściach
    granicznych.

  314. jasnaanielka napisał(a):

    Wklejam to, co na temat „złotego” napisałam u Szostkiewicza
    #
    Żeby nie było tak, do reszty na poważnie…
    W czasach niedosytu telefonów, kiedy pod budkami telefonicznymi z aparatem wrzutowym stały kolejki, pani, która nie miała stosownej monety zwraca się do współkolejkowicza; ma pan złotego?
    Na to pada odpowiedź; Gdybym miał, to bym na wierzchu nosił
    #
    Indoor! Osłabiłeś mnie :))) Opowiedz, jak ty z tą hordą wychodzisz na spacer? Czy to duże, czy małe egzemplarze? Jestem pełna podziwu. Jednak 9 sztuk, to nie 750 :)
    I pytanie; od ilu sztuk przestaje się liczyć sztuki?

  315. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Złociutka ty moja!!!

    A co na to Szostkiewicz?

  316. Indoor napisał(a):

    Anielka! Wychodzę parami po 2. Już przy 7 było tak, że jednego zapomniałem przy sklepie a dopiero późnym wieczorem zauważyłem brak. Ostatnio je liczę. Albo krzyknę, że Wszyscy są?. Egzemplarze są rożne różniaste. Zwykle trafiają chore a później szkoda mi je zwracać do schroniska. 9 to nie 750. W przypadku 9 jeszcze można obserwować jak między sobą się układają i do jakiego stopnia są to indywidualne charaktery. W ogóle to przewinęło się na pewno ponad 30, ludzie poznajdywały im domki.

  317. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju – będąc w Szwecji dziwiłam się, jak tam ludzie kochają swoją flagę. Bez żadnej okazji, na co dzień wywieszają flagę w oknach, jeśli to miasto, przed domami, jeśli mają kawałek ogródka. Maszt bywa wyższy od samego domku mieszkalnego, flaga odpowiednio duża. Na noc zdejmowana, rankiem wciągana na maszt. Czy przy tym śpiewają hymn, nie mam pojęcia, ale flaga jest tam stałym elementem w osiedlach mieszkalnych i miejskich domach. Flaga bywa na pocztówkach – do wysłania z życzeniami czegoś tam.
    Jak doszło do takiego ukochania flagi i dumy z niej, nie mam pojęcia. Podobno tak jest i w innych państwach skandynawskich, ale tego na własne oczy nie widziałam.
    Nasz flaga natomiast stała się nadużywanym elementem pprotestów wszelakich i demonstracji, niekoniecznie w stosownej oprawie. Można powiedzieć, że się spospolitowała i niewielu jest skłonnych odczuwać dumę z polskiej flagi.
    No bo to będzie wyglądało na kolejny protest.
    We mnie wszystko protestuje na takie traktowanie barw narodowych, ale stało się. Odstanie się, kiedy byle kto nie będzie nią wymachiwał w proteście słusznym, lub nie, w towarzystwie syren, gwizdków i dymu palonych opon.

  318. jasnaanielka napisał(a):

    Edwar D.Dana – at 7:00 po południu –
    Szostkiewicz zachował wyniosłe milczenie. :D

  319. Indoor napisał(a):

    Ciekawe (Opcje walutowe – sprawa dla służb?)
    http://biznes.onet.pl/2,1.....mosci.html
    Ja już wtedy, gdy Macierewicz oznajmił, że na wschodnim kierunku pracuje zbyt mało funkcjonariuszy zwracałem uwagę (gdzieś) że jest to nieco staroświecki sposób myślenia. Geograficzny. A przecież tak samo konsorcja ponadnarodowe mogą być zagrożeniem dla państwa lub jego instytucji. Wówczas jako przykład podałem doniesienia medialne mówiące czasami nie o bombardowaniu rafinerii jugosłowiańskich, tylko o bombardowaniu rafinerii Jugopetrolu i plany bombardowania jugosłowiańskich instalacji naftowych będących na terenie Węgier (!). Czasami taniej jest puścić bombę z wysokości 15 km niż wysłać fachowca z kluczem francuskim.

  320. Edwar D.Dana napisał(a):

    Hymn Szwecji?
    http://pl.wikipedia.org/w.....mn_Szwecji
    Zaczyna się jak aria z „Wesołej wdówki”

    „O, dawna, o, wolna” :D

  321. Indoor napisał(a):

    Jasnaanielka! To samo widziałem w Szajcarii! Popołudniu ludność bloku mieszkalnego pod światłym przewodem gospodarza domu lub jego zastepcy zbierała się w ogrodzie i podnosili flagę. Co kraj to obyczaj. Ja u siebie raz byłem zaskoczony jako kalwinista i na dodatek niewierzący, gdy pewnego wieczoru nagle spotkałem w komplecie mieszkańców mojego bloku idących parami w kierunku sąsiedniego bloku. Okazało się, że Święty Obraz przekazywali dalej. Szwajcar by się też zdziwił.

  322. Indoor napisał(a):

    Fakt, że w tym szwajcarskim bloku mieszkali głównie imigranci a Szwajcarem był tylko gospodarz domu (i jego zastępca) więc w tym bloku może owe podniesienie flagi było częścią wychowania obywatelskiego. Ale w innych blokach i domach też widziałem flagi lub maszty.

  323. Andrzej napisał(a):

    Ja (…) jako kalwinista i na dodatek niewierzący
    Udało Ci się to zdanie :)

  324. Zofia napisał(a):

    JasnaAnielko,
    Duńczycy także swoja flagę umieszczają wszędzie, na masztach, ale także na …papierze do opakowania prezentu.
    W listopadzie dostałam od przyjaciela na urodziny jako dodatek do prezentu maskotkę-pluszaka, szwedzkiego łosia, który na szyi na dwie wstążeczki zawiązane na kokardkę w barwach narodowych – błękitną i żółtą. Na dodatek, żadne tam made in China, oryginalny szwedzki wyrób.
    W Szwecji spotykam wiele takich drobia
    zgów „narodowych”. Nie rażą, kojarzą mi się z czym miłym.
    Pamiętam czasy, gdy biało-czerwona bandera na rufie statku wprawiała mnie w radość.
    Teraz nie ma statków pod polska banderą, poza marynarka wojenna i holownikami,twarde reguły ry6nku zwycieżyły i statki pływaja pod obcą, tzw. tania banderą.
    A polska flaga narodowa obecnie, niestety – to kibole na meczu, trybuny sportowe i zadymy związkowców, pogotowia strajkowe albo wplątane w obrządki kościelne rzymskich katolików.itp.
    Nasze barwy narodowe występują najczęściej w konotacji agresji, trudno by kojarzyły się pozytywnie.
    W każdym razie – nie mam zamiaru wieszać żadnych flag narodowych na balkonie z okazji świąt narodowych, dopóki używane są do zadym na meczach czy przez związkowców do ich demolek w stolicy, albo na procesjach i w kościołach.

  325. jasnaanielka napisał(a):

    Plącze mi się od godziny jakiś wirus. Kiedy zazgrzytało, włączyłam program antywirusowy, który przeleciał cały program, ale ten wirus znowu zgrzyta. Boję się zrobić coś niepotrzebnego. W okienku informującym o wirusie są komendy angielskie i tu „zdechł kanarek”! jestem bezradna. Czy jest jakaś rada dla komputerowego ignoranta?

  326. Andrzej napisał(a):

    Jasnaanielko,
    zainstaluj sobie darmowego Avasta
    http://www.avast.pl/

  327. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju – Czy przed tą instalacją powinnam odinstalować dotychczasowy program – Avira AntiVir Personal – Free Antivirus?
    Znowu mi zgrzyta!

  328. Andrzej napisał(a):

    Byłoby to wskazane.

  329. jasnaanielka napisał(a):

    Sama tego nie zrobię.
    W oknie ukazuje się:TR/Dropper.Gen Trojan
    Niżej miejsca do oznaczenia – 0:
    0 Move to quarantine
    o Delete
    0 Rename
    0 Deny Acces – zaznaczone
    0 Ignore
    tu ramka, w ramce OK podświetlone.
    ;
    Klikałam na OK – po chwili komunikat wracał.
    Kazano mi zaznaczyć „Move to quarantine” + OK kliknąć —> ponownie zaznaczało się Deny acces i powracało po chwili to samo okno.
    Chyba się odłączę i poczekam, aż ktoś mądry przyjdzie i mi to ustawi.

  330. Andrzej napisał(a):

    Wybierz „Delete”

  331. jasnaanielka napisał(a):

    Wybrałam. Spadło. Zobaczę, na jak długo? Dzięki.

  332. jasnaanielka napisał(a):

    Wróciło! Zaznaczyłam Delete, kliknęłam OK – zaznaczyło się Deny acces :(((
    Dobranoc!

  333. Stan napisał(a):

    Zdzisławie,

    najpierw Mawar (to jednak człowiek z dużą kulturą pisania) zaprosił mnie do PIS-u, teraz Ty w swoim wpisie cały niewyszukany proces myślowy oparłeś na aroganckim ataku na mnie z powodu moich rzekomo pisowskich poglądów.
    Nie posądzam Cię o złą wolę, a jedynie o niezrozumienie mojego tekstu (tekstów) oraz o pewne trudnośći z koncentracją przy pisaniu komputerowym, co i mnie się zdarza.
    Obaj mamy bagaż doświadczeń życiowych, z tym, że z Twoich tekstów wynika brak realnego otarcia się o wydarzenia, które w ostatnich latach zachodziły w kraju. Jeżeli już, to naskórkowo, jak wielu obywateli. Wybacz, ale Twoje poglądy w sprawie funkcjonowania służby zdrowia wynikają nie z głębszych przemyśleń, lecz sprowadzają się do elementarnych wyjaśnień powielonych z wypowiedzi P. Kopacz (właśnie jej śmiesznego argumentu użyłeś, pisząc o lęku samorządowców przed wyborcami. I kto tutaj powinien puknąć się w czoło?).
    Dla Twojej ciekawośći, wyjaśniam, ze opowiadam się za zróżnicowaną formą własności służby zdrowia (przy dominacji publicznej, bo tańsza dla uboższych), przy jej reorganizacji i dofinansowaniu.
    Polska jest na jednym z ostatnich miejsc w Europie jeśli idzie o wspomaganie przez budżet państwa służby zdrowia. To nie tylko wstyd, to hańba, bo świadczy o barbarzyństwie rządzących. Edward napisał, że nigdy i nigdzie nie będzie takich nakładów na służbę zdrowia, która zadowoli wymagania i potrzeby spoleczne. To prawda. Jednak jest jakaś granica przyzwoitości po przekroczeniu której zaczyna się owo barbarzyństwo.
    Parę dni temu zwróciłem się do Ciebie z jakimś pytaniem dotyczącym służby zdrowia (akurat pisałeś na ten temat), widzę, że czasu nie zmarnowałeś.
    Mimo to cieszę się, że miałem przyjemność poznać Ciebie bliżej.
    Pozdrawiam.

  334. głos zwykły napisał(a):

    Z arystokracją i ziemiaństwem jest jak z życiem. Przerwane nie odradza się. Nie dziwię się wcale, że nowe elity nie chcą ustąpić miejsca, starym. To całkiem normalne. Z byciem elitą wiąże się bowiem kwestia uprzywilejowania społecznego i majątkowego. Tak więc dążenie do bycia elitą jest w gruncie rzeczy walką. Ponieważ jest to walka o pieniądze, albo inaczej władzę ekonomiczną, oraz o władzę polityczną, to ma ona cechy bezwzględności. Tak było w przeszłości, tak jest dzisiaj i tak będzie w przyszłości. Wniosek z tego jest jeden ziemiaństwo i arystokracja, jeśli w ogóle ma jakieś korzenie z których może się odrodzić powinna walczyć o władzę polityczną, bo tylko tego rodzaju władza może jej otworzyć drogę do zwrotu majątków. Oczekiwanie, że ktoś im coś da albo zwróci jest mrzonką.

  335. Piotruś napisał(a):

    Głosie (9:30) moim zdaniem społeczeństwo zawsze sie dzieli na szlachtę i lud. Kto do jakiej grupy zaliczy siebie wynika przede wszystkim z potrzeby samooceny (zaspokojenia ego). Myślę, że KAŻDY znajdzie jakiegoś dalszego herbowego przodka. Z niewielkim błędem mozna przyjąć, że każdy Polak jest w 1/16 szlachetny. Dla prostoty sprawy wypadało by więc każdemu zwrócic 1/16 z 15/16 majątku bliźniego. Opodatkowując powyższe transakcje Państwo może zyskać …..Do ostatkowego wytrzeźwiena.

  336. Indoor napisał(a):

    Andrzej!
    „”Ja (…) jako kalwinista i na dodatek niewierzący”
    Udało Ci się to zdanie :)”
    Bo to jest dokładne określenie. Zostałem ochrzczony jako kalwinista, ale już nie konfirmowałem (nie uległem konfirmacji?). Rodzina była bardzo religijna do dziadka włącznie, dziadek był kantorem, dziadek cioteczny pastorem. Ojciec i wujowie już raczej nie praktykowali.
    Mnie jako kalwinistę owe zdarzenie ze świętym obrazem powinien razić, jako niewierzącego zdziwić.
    Dla mnie w ogóle to był szok. Tą grupę idącą chodnikiem między blokami widziałem z daleka i w żaden sposób nie udało mi się zakwalifikować do znanych mi zachowań ludzkich. Widać, że dorośli ludzie, idą parami, milcząc, w zwartym szeregu. Dopiero jak się zbliżyli to się okazało, że to są moi sąsiedzi z bloku co oczywiście nic mi nie wyjaśniło, wprost przeciwnie. Udawali, że mnie nie widza, ja też udawałem że ich nie widzę. Całe szczęście, żeśmy się nie zderzyli od tego niewidzenia. Przez chwilę nawet pomyślałem, że może oni idą na mój pogrzeb…

  337. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o pracowników, to prawo pracy jest oparte na założeniu, iż pracownik w relacji pracodawca pracownik jest stroną słabszą i dlatego prawo pracy ma za zadanie wyrównać dysproporcje sił i środków. Nie oznacza to wcale, że pracodawca jest obowiązany do ochrony socjalnej pracownika na własny koszt w przypadku wystąpienia niekorzystnego zdarzenia losowego lub zwykłej nieporadności. Pozycja pracodawcy natomiast jest wyznaczona tym, że jego zadaniem jest racjonalne gospodarowanie lub zarządzanie. Pracodawca i pracownik to nie jedyne ogniwa, bowiem jest jeszcze właściciel, czyli dysponent kapitału. Wszystkie wyżej wymienione elementy występują w przypadku, gdy usługi świadczy administracja, czy też sądownictwo lub prokuratura, co oznacza, iż fakt zatrudnienia w administracji państwowej czy sądownictwie względnie w prokuraturze sam w sobie nie przesądza, o konieczności zastosowania mutatis mutandis innej zasady niż zasada racjonalnego gospodarowania i zarządzania, a także ochrony praw pracowniczych. W sektorze publicznym jednak w przypadku podmiotów świadczących usługi natury komercyjnej i publicznej występuje wyraźnie zjawisko pasożytnictwa, które ma rozmiary katastrofalne i już tylko z tego powodu trudno mówić o normalności w Polsce. Na to niestety nakładają się problemy pracodawców i właścicieli, którzy także mają dalece uproszczoną wizję rzeczywistości. Zjawiska tego rodzaju i tej jakości występowały w naszej przeszłości i są bolesnym dziedzictwem głęboko osadzonym w świadomości zbiorowej. Niestety doświadczenie to nie skłania nikogo do wciągnięcia praktycznych wniosków! W przeszłości właścicielem było ziemiaństwo, zarządcami byli różni ludzie zatrudniani przez bogatą szlachtę. Przyczyny upadku ziemiaństwa były polityczne i ekonomiczne. Przyczyną polityczną była utrata suwerenności państwowej, zaś przyczyną ekonomiczną zacofanie gospodarcze Polski i wyzysk kapitału ludzkiego. W lekkiej formie wszystkie te elementy występują i dzisiaj. Nie mogło być inaczej, bowiem zmiany nie spadają nagle z nieba. Rok 89. dał przesłanki ekonomiczne do sukcesu. Jego osiągniecie jednak i utrzymanie, to dłuższy i bardziej skomplikowany proces wymagający zaistnienia odpowiednich, przesłanek politycznych, utrwalenia się racjonalnych zachowań społecznych rządzonych i rządzących i ustabilizowania ustroju oraz regulacji prawnych i należytej ich egzekucji . Oczywiście można powiedzieć, ze sukcesem jest, to że w gospodarstwie domowym pracownika zarabiającego średnią krajową jest tyle lodówek, a było tyle, że jest takie spożycie mięsa, a było takie, że jest taaaakie zadowolenie, a było tkie etc. etc. ale to jest bardzo fragmentarczyny sposób postrzegania problematyki sukcesu.

  338. Andrzej napisał(a):

    Indoor,
    mimo wszystko słowa „niewierzący kalwinista (czy katolik)” brzmią zabawnie. Albo, albo.
    A to, że doznałeś szoku wcale mnie nie dziwi. Ja tez kiedyś mało nie padłem z wrażenia widząc przewożoną kopię obrazu jasnogórskiego – taki sam święty obraz jak Ty widziałeś. Był upał, więc pewnie dlatego przed umieszczonym przy oknie obrazie siedziały dwie zakonnice … i go wachlowały. Wrażenie piorunujące. Te katolickie zakonnice tez były raczej niewierzące, bo takie zachowania określa się mianem fetyszyzmu, co z religią katolicką chyba nie powinno mieć nic wspólnego.

  339. Edwar D.Dana napisał(a):

    Sniadanie:

    http://wyborcza.pl/1,7649.....cja_z.html

  340. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Stanie Witam
    do Twej odpowiedzi na mój wpis dotyczący Ciebie i mowiący ze manipulujesz wypowiedziami innych i faktami.

    W tejże odpowiedzi wytknales mi wiele krytycznych uwag od kultury po powierzchowność trudności w koncentracji ito.Przyjmijmy ,ze masz rację.
    Ale nie odniosłeś sie do głownego zarzutu megowpisu ,że MANIPULUJESZ w swych wpisach.Jakoś na ten temat nie znalazłem zadnego argumentu na nie manipulowanie.Nie pisałem o Twoim mysleniu PIS-owskim tylko o manipulaxcji, Osmieszach argument o likwidacji szpitali ( podjąc ze użylem „smiesznej” wypowiedz p. Kopacz określasz że to” barbarzyństwo” ze strony Polski takie naklady ale nie napisaleś ze w ostatnich latach naklady wzrosły cos około 3 -krotnie. Ze Polska ma najnizsze naklady z krajów Europu,ale nie napisaleś że w tych krajach WSZYSCY płaćą podatki, a w Polsce jest współczesna „szlachta” bez tej błękitnej krwi, która nie PLACI podatków, a wrecz odwrotnie otrzymuje olbrzymie dotacje od Państwa.I gdyby Oni płacili to samo co mieszkanieć miasta ,robotnik,pracodawca,kłopotów z deficytem chyba nie byłby taki wielki.Nie piszę o dopłastach Państwa do faktu posiadania ziemi (nie produkcji rolnej). Rolnicy nie sa tacy biedni, porozmawiaj i popatrz na wieś jak wyglądaAle rozmowa ma byc nie dla propagandy czyli jak nam ciężko i dla statystyki tylko realna,dowiesz sie zupełnie co nnego>nie będę się rozpisywał o przwilejach tejże grupy społeczeństwa,bo jak sam napisałes przychodzi mi to z trudem i z wysiłku myslowego,nabawię się jakiś wylewów lub cos koło tego(to juz moje rozumowanie Ty tego nie pisałeś,ale jakoś tak wynika).
    Ale najważniejsze nie napisałeś z czego mamy zwiększyć te nakłady na zdrowie itp.Typowe nie ? dać ale z czego to już nie Twoja sprawa. Tylko krzyczysz BARBARZŃSTWO. Na pewno mi odpiszesz ale odpowiedz konkretami. Bo ja pisałem o konkretach i jeżeli nie odniesiesz sie do tych konkretów,to utwierdzisz mnie że w Twym przypadku pukanie sie w glowe nic Ci nie pomoże,nawet gumowy młotek. Ja mam mału umysł ale Ty ciasny,zadne argumety Cie nie przekonają,a przecież jesteś taki światły

  341. Edwar D.Dana napisał(a):

    Śniadanie dla Zdzislawa.

    http://wyborcza.pl/1,7649.....nowac.html

  342. jasnaanielka napisał(a):

    U red. Paradowskiej bezprzykładny atak na magrud!!!

    http://paradowska.blog.po.....ment-58107
    Moje zdanie o niej nie było entuzjastyczne, może nawet nie odpowiadały mi jej teksty i argumenty, ale ostatnio zrobiła się wyjątkowo zgryźliwa i zbiera efekty…

  343. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze-Witam
    to po której mnie stronie ustawiasz?
    Czy po stronie pan ,czy męskiej?
    Pozdrawiam

  344. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Jasna anielko z uklonami
    Czy ganisz p.Paradowską? Ja za Nia niew przepadam,ale muszę przyznać że jej argumety sa czytelne i stawia sie zdecydowanie po jednej stronie nie osłania się przykładowym” Panu Bogu swieczkę i diabłu ogarek” Wole Ją jak np.Warzechę ,lub Semke czy Ziemkiewicza
    Pozdrawiam

  345. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Oto link do portalu gdzie z którego można brać książki:

    http://www.literatura.net.....8;idsesja=

    Przyznaje ze skrucha ze nie bardzo rozumiem pytanie?

  346. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Jasnaanielka nie o Paradowskiej pise ale o osobie ktora pisze pod nickiem „margud”.

  347. Edwar D.Dana napisał(a):

    Należy śledzić dalsze losy tej ustawy:

    http://prawo.gazetaprawna.....dzcow.html

  348. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Czy sprawdziłeś już kto rządzi w Szwecji?
    Szwecją coś tam argumentowales.

  349. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze
    Dzięki za ten link do ksiązęk ,chba musze sie jeszcez raz zalogowc. AQ wracają do pytania ktore nie zrozumiałęs mysli( bo faktycznie dziwnie je wyraziłe chodziło mi komu przyznajesz rację w argumentach czy paniom, czy Leszczyńskeimu. Bo ja więcej racji przyznaje argumentom Pań.
    Pozdrawiam

  350. Torlin napisał(a):

    Powiem Ci Nelu, że po ogłoszeniu przez Magrud, że głosuje na PSL, marzy o głosowaniu na Samoobronę i powrocie do władzy Panów Kaczyńskich – przestała być dla mnie osobą interesującą.

  351. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze

    Do linku na temat losów ustawy o pomocy prawnej mój horoskop na ten temat jest mniej wi.ęcej taki -nic z tego nie wyjdzie.
    Ustawa zostanie uchwalona bo temat chwytliwy wszyscy będą za ale bedzie martwa, zprostej przyczyny,kto będzie decydował o przyznaniu tej bezpłtnej pomocy MOPS taka zawiła biurokracja w tej instytucji ,że zniechęci starajacych się. I sama nazwa tej instytucji zniechęci wielu.
    Powinno się znależc inne rozwiązanie,bo rzecz ważna.
    Z wyrazami szacunku

  352. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na pierwsze sniadanie wyslalem Marcina Wojciechowskiego:
    Edwar D.Dana Says:
    luty 23rd, 2009 at 7:30 przed południem

    Bardzo przekonywujacy tekst o tym co byc moglo.
    …………………………………………..
    Potem bylo sniadanie dla ciebie „Dwe Panie Na Twardo”:
    Edwar D.Dana Says:
    luty 23rd, 2009 at 8:07 przed południem
    …………………………………………………
    Zgadzam sie z Paniami nie zgadzam sie z Leszczyńskim
    Kluczowym jest dla mnie ten fragment:

    Państwo nadal – wbrew temu co pisze Leszczyński – odgrywa kluczową rolę w dysponowaniu publicznymi pieniędzmi. „Niemal 45 proc. naszego PKB przechodzi przez sektor publiczny: przez budżet centralny, budżety samorządów, budżety różnego rodzaju funduszy i agencji. W azjatyckich tygrysach to mniej niż 20 proc. W ostatnich latach wydatki publiczne rosły szybciej niż PKB. W Irlandii udział wydatków publicznych w PKB to mniej niż 35 proc.” – mówi ekspert FOR Andrzej Rzońca.
    Problem nie w tym, że Polska nie wydaje pieniędzy na cele społeczne, ale w tym, że wciąż bardzo głupio je wydaje!

  353. Edwar D.Dana napisał(a):

    „Organizacja przyznawania nieodpłatnej pomocy prawnej i informacji prawnej oparta zostanie na strukturach powiatowych centrów pomocy rodzinie, a w miastach na prawach powiatu na miejskich ośrodkach pomocy społecznej”
    Zdzislawie przecie to w tych instytucjach jest informacja. Nie bardzo wyobrazam sobie przyznawanie nieodpladnych uslug finansowanych spolecznie bez udokumentowania potrzeby pomocy.
    Oczywiscie uslugi prawne powinny na zasadzie zwiekszenia podazy potaniec, ale to jeszcze inna sprawa.
    Sadze takze ze obywatel powinien w miare swych mozliwosci wspoluczestniczyc w kosztach. Calkiem „darmowosc” uslugi przyczynia sie do jej naduzywania. Tak czasami bywalo ze sluzba zdrowia.

  354. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Jeszcze O Służbie Zdrowia.
    Ale nie o bolączkach tylko oorganizacji,na przykladzie USA, słyszałem to od osoby ktora pracuje w Szpitalu tamze .Ciekaw jestem czy potwierdzi ktoś znający z autopsji. te fakty (moze narciarz 2)

    Oto jak wugląda. Szpitalem nie rządzą lekarze w wielu wypadkach siostry. lekarz powiedzmy rodzinny ma ubezpieczonego pacjenta X stwierdza, że stan chorobowy wymaga specjalisty ,kieruje go do niego. Po opiniispecjalisty chory wraca do lej\k. rodzinnego i pdejmuja decyzje potrzebna operacja.Dobierają operatora ,który zwraca się do szpitala z zamowieniem na sale operacjną, z obsługa pomocniczą. I wokreślonym dniu choru jest operowany,przy operacji uczestniczy lekarz rodzinny z uwagi ze zna stan zdrowia chorego. I On jest wiodącym lekarzem w rekonwalescencji.
    Chory kierowany jest na oddział ,wrza z opisem co należy robić z chorym (zalecenia).Na oddziale są siostry. Operator odwiedza chorego w zależności od stanu 1 lub 2 razy. Ale na tzw. u nas obchód przychodzi lekarz domowy i ustala dalszy tok leczenia .Chory leży zwykle kilka dni. Ubezoieczenie płaci za wszystko ( w zależności od ubezpieczenia). I niema tam obchodów typu Polskiego,gdzie na sale przychodzi kilku lekarzy,ordynator zaleca leczenie a reszta lekarzy w tym czasie nudzi się zainteresowny jest tylko lekarz przudzielony do sali i ewentualnie dyzurny.
    Dodatkowo jako ciekawostkę pewien fakt pielęgniarką jest się na określony czas.(bodajże 5 lat)Przed upływem tego okresu musi przejść przeszkolenie (odpłatne) zakończone egzaminem od ktoregowyniku dostaje prawo wykonywania zawodu pielęgniarki.
    ZLY system?

  355. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....iecie.html

    Mitologia starorzytnych zyje.

    Jaroslaw Kaczynski stoi z jablkiem jak Parys.
    Przed nim Hera, Atena, Afrodyta.

    Jablko to pochodzi od bogini Eris (bogini od szczucia i opluwania).
    Ktora bogini dostanie jablko?
    Kazda chce mu w zamian oddac to czego Kaczynski nie ma.
    Hera – bogactwo (karta kredytowa takiemu wystarczy)
    Atena ofiaruje mądrość (co wyrosnie na tak zakwaszonej glebie?)
    Afrodyta najpiękniejszą kobietę.

    Co wybierze Kaczynski?

    Ja myślę ze nic nie wybierze bo jabłko sam zje. To jablko „dla najpiękniejszej”.

  356. Andrzej napisał(a):

    Edwar
    Śniadanie dla Zdzislawa.
    http://wyborcza.pl/1,7649.....nowac.html
    Niekoniecznie. Zdzisława raczej nie trzeba przekonywać. Ten tekst należy dedykować innym z Dark side na czele. Może coś załapią.

  357. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jaroslaw Parys

    http://www.gnosis.art.pl/.....)_1497.jpg

  358. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://www.gnosis.art.pl/.....)_1497.jpg

  359. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju
    Adres to swego rodzaju wyraz sympatii
    :D

  360. Andrzej napisał(a):

    Edwarze,
    jeśli nie chcesz mieć problemów z takimi linkami jak powyżej to skorzystaj z rady na stronie
    http://webmaster.helion.p.....ginner.htm
    Na stronie tej zjedź na dół do podrozdziału Odsyłacze. Opisana tam metoda działa na tym blogu

  361. Edwar D.Dana napisał(a):

    Test

    Jakaś nazwa tej strony

    Parys

  362. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju!!!
    Z malym bledem…ale WYSZLO.
    Dziekuje

  363. Stan napisał(a):

    Zdzisławie,

    z Twojego ostatniego wpisu najbardziej interesujący jest ostatni akapit. Fachowcy (zwłaszcza tacy jak pielęgniarki, i nie tylko) powinni się dokształcać na okrągło.
    Z pewnością sama organizacja pracy w szpitalach amerykańskich (szczególnie tych o wyższym standardzie jest bardzo dobrze zorganizowana (przecierz to od nich uczymy się organizacji pracy).
    Jednak efektywość systemu amerykańskiego pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim jest on drogi i duży odsetek spoleczeństwa nie jest objęta żadną pomocą medyczną. Nie może więc on być wzorem dla Polski.
    Jako wzorcowy można by uznać system francuski, gdzie standard usług medycznych stoi na przyzwoitym poziomie, a odsetek społeczeństwa nie objęta systemem jest zinkoma.
    Jednak Francuzi wydają na swoją służbę zdrowia 14.4 pkt PKB, podczas gdy w Polsce ta wielkośc wynosi zaledwie 4,6 pkt PKB.
    Wiekości bezwzględna wydatków w Polsce i Francji mają się tak do siebie jak wysokośc pagurków na uroczej ziemi kaszubskiej do równie uroczych tatrzańskich szczytów Orlej Perci.

  364. Zofia napisał(a):

    Ale z tego Napieralskiego prostak!
    http://wiadomosci.gazeta......do_PO.html
    Danuta Huebner zawsze oscylowała w swoim światopogladzie między socjaldemokracją socjal-liberalizmem.
    Spojrzenia na świat nie zmieniła. Ani wtedy gdy pracowała w kancelarii Kwaśniewskiego, ani wtedy gdy była w ONZ a teraz w Komisji Europejskiej.
    To znakomity fachowiec w swojej dziedzinie.
    PO mieści w sobie formułę socjal-liberalną, więc – nic i nikogo Danuta Huebner nie zdradziła dla pieniędzy.
    Nadal jest sobą i wierna własnym ideałom.
    Danuta Huebner jako b. komisarz zawsze znajdzie prace w instytucjach międzynarodowych o niebo bardziej intratną niż posłowanie w Parlamencie Europejskim.
    Oświadczenia Napieralskiego pod jej adresem są wyjątkowo prostackie i prymitywne, a ponoć jest po politologii.
    Zaczyna reprezentować poziom wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.
    SLD stacza się z pozycji centrolewicowej na coraz bardziej radykalne platformy. Ten kierunek SLD jest coraz mniej akceptowany przez wykształcone warstwy społecznie.
    Niebawem PiS i SLD będą ideowo tożsame, różnić je będzie wyłącznie upodobanie do religii i manifestacji socjalizmu przez kościół.
    SLD będzie bardziej internacjonalne i antykościelne, PiS bardziej narodowe i prokościelne.
    Obie zaś ugrupowania na poziomie XIX socjalizmu i walk klasowych. Główne pole walki politycznej – to takie jak aborcja, zapłodnienie in vitro i podobne problemy społeczne.

  365. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdrowie
    14,4 – 4,6 = 9,8 ;)

    Czyli trzeba by albo:
    1)Radykalnie obciac wydatki budzetowe i oszczednosci przelac na zdrowie. Wiele z tych wydatkow to wydatki sztywne!!! Wiec komu zabrac.
    2) W zwiazku z tym ze juz niemal 45 proc. naszego PKB przechodzi przez sektor publiczny podniesc udzial tego przeplywu do 45 + 9,8 = 54,8 %.
    Zdrowia zycze.

  366. Indoor napisał(a):

    Edwar! Jak się przeleje na zdrowie, to odbije się na emeryturach. Wszyscy będziemy żyli po 100 i więcej lat, i kto to finansuje?

  367. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    Zapytaj Stana. Nie wiem czy odpowie bo juz byl o to pytany bez rezultatu.

  368. Stan napisał(a):

    Edward,

    ale Francuzi żyją dłużej i są bardzo jurni prze długi okres życia(mają wysoki przyrost aturalny o co my zabiegamy), co samo w sobie jest wartością o której się mowi nie tylko przy lampce szampana.

    P.S.

    Polacy koniecznie powinni zmienic swój model służby zdrowia na taki, który by nie wymuszał na nich żeby po siermiężnym dniu zamykali bezgrzesznie powieki w pościeli.

  369. Stan napisał(a):

    Panowie,

    jeżeli będzie tak dobrze i radośnie, to można wtedy pomyśleć nawet o wydłuzeniu wieku emerytalnego. Sposób się znajdzie (produktywnośc wzrasta).
    Ja chcę pracować i mieć ciągle wigor (nie tylko intelektualny).

  370. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    dla SLD nie sa potrzebne wyksztalcone warstwy, ale wlasnie te niewyksztalcone – to one tworza sile. Niestety.

  371. Ewa-Joanna napisał(a):

    Staro<b.rzytnie rzecz biorac zdrowie jest najwazniejsze!

  372. Ewa-Joanna napisał(a):

    Poprawka htmlowa : starorzytnie

  373. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Stanie
    jednak z ze zrozumienie podanego tekstu kiepsko u Ciebie Ja pisząc ośł€zbie zdrowia nie zalecalem go do przyjęcia u Nas.Pisalem tylo o organizacji.A Ty furt przekręcasz i piszesz to co tobie odpowiada..Ciągle te swoje zwiększc nakłady Niech wszyscy płacą podatki na ten temat nic się nie zająkniesz ,tylko podajesz ze Francuzi dają za xdrowie 15% ale ,powiesz że Francja jest powiedzmy 3 x bogatsza ,więc te nasze 4.8% x3 to dajemy więcej % pieniedz na zdrowie.
    Napisz choć raz komu zabrać te pieniądze by zwiększyc naklady na zdrowie.
    Jezeli chodzi o USA ja pisałem o ubiezpieczonych nie zwróciłes na to uwagi?
    A w Polsce są wszyscy ubezpieczeni nawet Ci którzy nie pracują i Ci co nie płaćą podatków. Obudz się bo mnie sie wydaje że Ty ciągle śpisz i powtarzasz senne zjawy.
    Pozdrawiam

  374. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    nie zachwycaj sie sl;uzba zdowia w USA, zapewniam cie, ze w Polsce jest lepsza!

  375. Edwar D.Dana napisał(a):

    J-E
    Nie nie dostanies u mnie posady korektorki. By ja dostac trzeba zasluzyc.

  376. Ewa-Joanna napisał(a):

    To niech sie jasnaanielka stara!

  377. Paweł Luboński napisał(a):

    Czy „starożytnie” to przysłówek utworzony od „starej rzyci”?

  378. Paweł Luboński napisał(a):

    Poprawka: „starorzytnie”>

  379. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Ewa -J

    Tez nie czytasz dobrze ja sie nie zachwycam tylko podaje jak jest zorganizowana. A po zatym skąd tak dobrze wiesz ze w Polsce jest lepsza widać to w Australii?

  380. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Tu o zdrowiu mowa
    RZYC NIE UMIERAC!

  381. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bo z antypodów można zajrzeć pewnym sprawom inaczej.

  382. Ewa-Joanna napisał(a):

    A mozna! I tak na pzryklad mozna porownac sprywatyzowzne antypody z niesprywatyzowana Polska i to ta druga wychodzi na prowadzenie.

  383. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to na co Zgryziakowie narzekają?
    Też się dziwię.

  384. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze HURA
    E-J ustaliła z tych antypodow że polska słuzba zdrowia wychodzi zdecydownie na prowadzenie i to bez zwiększenia srodków o co tak sie dopomina Stan.
    Sprywatyzowana suza zdrowia w Australii pozostaje w tyle za niesprywatyzowaną nasza śł. Zdrowia. Uspokoiła mnie z ufnoscia w marcu pojde do szpitala
    Tylko jak to jest jest tak dobrze a wszyscy narzekają i Ci z lewa i i Ci posrodku i z prawa. I największy spec od śłużby Zdrowia b.v-ce min. PIECHA moja ulubiona postać, jak On teraz wszystko wie. Fenomen
    Pozdrawiam

  385. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Politolog Migalski
    Czyzby zmieniał front z tuby PIS- na inne stanowisko
    link do poczytania
    http://www.dziennik.pl/po.....iolki.html

  386. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Migalski to analityk jak z koziego rogu traba. Poczytaj wnikliwsza analize Wujaszka Wani arcy szachmata calego swiata.
    Oparta jest ona na nastepujacej wypowiedzi ktora odslania istote sprawy:
    „Taka roszada nigdy nie była omawiana nawet w bardzo ścisłym, gremium” – mówi DZIENNIKOWI Adam Lipiński, bliski współpracownik byłego premiera.

    Wystarczy podstawowa wiedza szachowa by wiedziec ze:

    „Roszadę można wykonać, jeśli:

    1.król nie wykonał ruchu od początku partii, wykonał

    2.wieża uczestnicząca w roszadzie nie wykonała ruchu od początku partii, wykonała

    3.<pomiędzy królem i tą wieżą nie ma innych bierek, jest

    4.król nie jest szachowany, jest

    5.pole, przez które przejdzie król nie jest atakowane przez bierki przeciwnika, jest

    6.roszada nie spowoduje, że król znajdzie się pod szachem.
    nie wiadomo

    Migalski!!! Do analiz trzeba miec glowe jak ceber.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Roszada

  387. Andrzej napisał(a):

    W kwestii wydatków na ochronę zdrowia. Najnowsze dane dane mówią, ze Polska wydaje na ochronę zdrowia równowartość 6,2% PKB, a Francja 11,2% PKB.
    str. 17 dokumentu
    http://www.comparatorrepo.....b%2009.pdf
    Podany przez Stana stosunek 3:1 zmalał zatem ostatnio do 2:1, co świadczy, ze wbrew opiniom malkontentów coś się jednak zmienia na korzyść.
    Sprawa druga – jak dalej zwiększyć wydatki na zdrowie? W linku podanym wcześniej przez Stan m.in. czytamy, że Polska na obsługę długu publicznego wydaje ponad 30 mld zł rocznie tj ok. 3% PKB, a ok 10% dochodów budżetowych. Gdyby te 30 mld zł przeznaczyć na ochronę zdrowia bylibyśmy w czołówce europejskiej pod względem wydatków na ten cel.
    Charakterystyczne, ze Ci, którzy najgłośniej domagają się zwiększenia wydatków budżetowych na ochronę zdrowia domagają się również zwiększenia deficytu budżetowego, co spowoduje dalszy wzrost kosztów obsługi długu i w konsekwencji odwlecze w czasie możliwość zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. To się nazywa logika schizofrenika.

  388. Edwar D.Dana napisał(a):

    Kaczynski chce oddac wladze ale mu nie wolno!!!!
    Ot co.

  389. Andrzej napisał(a):

    Poprawka w linku podanym przez Edwara
    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70339

  390. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju zaczynasz psychologizowac?
    Slusznie. Bo nawet cyklicznosc daje sie zauwazyc.

  391. Bars napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....recie.html
    -
    Link przywlokłam z blogu, który poza aktualnościami zajmuje się w tej chwili zbiorowym pisaniem epopei pt. „Pan Chudeusz”. Bawiąc na nim, łzami się zalewam ze śmiechu, podczas gdy u nas płakać mogę już tylko nad poziomem wzajemnego zrozumienia. Tak, tak, to dotyczy Ciebie, Drogi Edwarze, a także Pana Zdzisława, który zarzucając Stanowi czytanie bez zrozumienia i co gorsza próbę manipulacji, sam ni w ząb nie pojął o co w stanowym wpisie chodziło. Szczerze mówiąc, mnie też się już czasem nie chce tłumaczyć moich postów „z polskiego na nasze”. Blog jest par excellence ekonomiczno-polityczny, a ja znam się na ekonomii jak kura na pieprzu, do czego głośno i bezwstydnie się przyznaję, w dodatku przy wielu okazjach irytując Gospodarza moim bezgranicznym brakiem kompetencji i skłonnością do krytycznej oceny miłościwie nam panującej Rzeczpospolitej . Być może powinnam przemyśleć sprawę i ograniczyć się do takich tematów jak „smaluszek, wierszyk, turbot czy sola itp.”, które nikomu krzywdy nie czynią, oraz raz na zawsze zaprzestać ” rozróbek” na blogu, bo to niestety ja przywlokłam na blog esej prof. B., wywołując ostrą polemikę na temat czy Polacy powinni przepraszać Zydów, czy nie. To ja całkiem niewinnym wpisem do pani Stachurskiej wywołałam prawdziwą lawinę ! Nawet Gospodarz był łaskaw mnie skarcić. Wspomniałam w nim o po raz drugi za jednej generacji zdeklasowanych inteligentach, tych inteligentach, o których losie i Ty Edwarze, jak sądzę z bólem, pisałeś odpowiadając na mój post, przy okazji pokpiwając sobie jednak z moich słów. Ja się umiem z siebie śmiać i nie czuję się urażona, więc proszę bardzo – kpij sobie do woli, ale od tych ludzi wara, drogi Edwarze. A o „dramacie karnetu czy klarnetu” jeszcze ode mnie usłyszysz. Na razie baw się dobrze radosny blogowy Piotrusiu Panie !
    Ja nie jestem Leszkiem, więc nie zamierzam wynieść się z blogu głośno trzaskając drzwiami. W dodatku wielu spośród Was darzę czułą przyjaźnią, podziwem i głębokim szacunkiem i choć to tylko wirtualny świat, dla mnie jesteście ludźmi z krwi kości i nie potrafiłabym się z Wami ot tak, po prostu, rozstać. Ale zostając tu, niestety, nie mam zamiaru zrezygnować z „odpalania” od czasu do czasu „bomb” i to całkiem świadomie, nie tylko przypadkiem. Jedną z nich, dotyczącą blogu jako całości, piastuję w zanadrzu już około 1/2 roku i Bóg mi świadkiem, że w końcu ją zdetonuję.
    A tak, nawiasem mówiąc, to pomimo mojego braku właściwych kompetencji, chyba się ze mną zbytnio nie nudzicie? Nieprawdaż ? :D

  392. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars
    Co Autor (Stan) mial na mysli?
    Autor mial na mysli zwiekszenie wydatkow na zdrowie. Na pytanie z czego i kto zaplaci nie odpowiedzial.
    Nalezy mysl Autora potraktowac jako pobozne zyczenie.

    Tobie Bars polecam program PPR. Moze wstapisz? :D

    http://kuczyn.com/2009/02.....ment-70259

  393. Stan napisał(a):

    Bars,

    wspaniała jesteś z tym „…odpalaniem bomb..”.

    Pozdrawiam

  394. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Droga P. Bars

    Jest P. zbyt skromna z tą swoją nie znajomością politycno ekonomiczną. Tu większość ma podobne pojęcia.Tylko mają jakieś ściągawki i zamiast coś rzeczowego napisać z własnych obserwacji,podaje statystyki lub odsyło do wpisów które odzwierciedlają ic tok rozumowania (jezeli można to nazwać rozumowanie)
    A Pani zna się na ekonomii na pewno bo prowadziła pani dom i może cos tam jeszcze i wie Pani że z pustego się nie naleje.
    I taka znajomość ekonomii zwykłym smiertelnikom wystarczy. W/g mnie Pani jest lepszą ekonomistką jak np.którys z b. Kaczyńskich,który ze smiertelną powagą oświadczył na cała Polske i przy okazji swiat,że polacy po wprowadzeniu Euro straca po 340 zł.
    Ekonomista jak się patrzy
    Ja z przyjemnością czytam pani wpisy bo są dowcipne ironiczne (czego moim brakuje) jestem młodym uczestnikiem blogu (ale wiekiem niestety nie) i z zacikawieniem przecztałe jak wielu blogowiczów ucieszyło sie że Pani „wróciła’ i mieli racje.
    Pozwoli Pani że przedstawie sie z profesji, bym nie był całkiem „nieznajomy”
    B. rzemieślnik lat 77 mieszkaniec prowincji.
    Z uklonami pozdrowienia dla Potomka

  395. W.Kuczyński napisał(a):

    Bars,
    ten blog jest o wszystkim, tu nie ma żadnych ram. To wy je okreslacie. Nikt Cie tu z blogu nie przepędza, więc nie ma co sie zarzekać, że sie nie dasz. Nigdy Cie tu tez nie łajałem tylko sie nie zgadzałem z tym co napisałaś. To mi chyba wolno? I zdetonuj w końcu te bombę dotycząca blogu jako calości!!

  396. Stan napisał(a):

    EDD,

    dyskusja na temat służby zdrowia już się wypaliła. Szczegółowa dyskusja takich amatorów jak my może tylko śmieszyć cynicznych biurokratów, którzy wiedzą gdzie są pieniądze, które można spożytkować na takie obszary ważne spolecznie jak służba zdrowia, albo stworzyc mechanizmy ich pozyskiwania.
    Ja tylko mogę wskazać obszary z których przy aplauzie spolecznym dało by się sporo pieniędzy sciągnąć na cele pożyteczne. Są to różnego rodzaju agencje rządowe, gdzie kiszą się wielkie pieniądze, a rząd robi z siebie głupa i podsuwa takim dyskutantom jak my tzw. gorące obszary jak edukacja, kultura czy emerytury i zapytuje czy z tego można wziąć pieniądze na inny gorący obszar.
    Trudno mi w dyskusji pokonać przeciwnika (rząd z jego świetlanymi pomysłami) jeśli nie dysponuję dokladnymi danymi, którymi rząd manipuluje, tak żeby postawic na swoim. Mając takie przewagi rząd i tak potrafi rozbawic swoimi argumentami, zwłaszcza gdy do boju rzuca takich mózgowców jak p. Kopacz.
    Z pewnością można by sporo zaoszczędzić także na armii, ale okazuje się, że w Polsce od lewicy do prawicy to sami miltaryści, którzy potrafią tylko brać manto w ogniu walki i wydawać bezmyślnie społeczne pieniądze (F-16). Po jakiego diabła dwa kolejne rządy inspirowane przez pierwszą damę Ściany Wschodnie obniżyły o 21 mld skladkę rentową?. Po jakie licho obniżyły podatek dla lepiej sytuowanych? Itd, itp., co w sumie wysuszyło budżet na ca 30 mld. złotych (dark side znalazła jeszcze większe dowody bezmyślności rzadu).
    Wygląda na to, ze Polska potrzebuje przywódcy z głową, który potrafi wyznaczać cele istotne dla rozwoju kraju. Nawyższy czas żeby tych mięśniaków pałętających się po scenie politycznej odesłać w niebyt polityczny.
    Każda dziennikarska, a tym bardziej blogowa dyskusja jest po prostu biciem piany. Amatorzy mogą , co najwyżej, dyskutować o opcjach i ich zaletach spolecznych. Poza tym przyjmując stare kryteria myślenia i działania nie da się usuwać potęznych złogów, które nawarstwiały się przez dziesiątki lat.

  397. W.Kuczyński napisał(a):

    Hieny z Goldman Sachsa się na nas utuczyły trochę, ale inne hieny dostały tęgo w dupę:
    http://gospodarka.gazeta.pl/go…..mosci.html

  398. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Przyjmujesz postawę nie do zaakceptowania. Z jednej strony rościsz sobie prawo do wypowiedzi (słusznie) z drugiej strony twierdzisz, że o świecie zmanipulowanym, nad którego naturą próżno się zamyślasz nic sensownego powiedzieć nie możesz. Na dodatek tę niemożność przypisujesz innym.

    1.
    „Trudno mi w dyskusji pokonać przeciwnika (rząd z jego świetlanymi pomysłami) jeśli nie dysponuję dokladnymi danymi, którymi rząd manipuluje, tak żeby postawic na swoim.”

    Jeśli ośmielasz się twierdzić, że ktoś manipuluje danymi to udowodnij to by postawić na swoim.
    2.
    Są to różnego rodzaju agencje rządowe, gdzie kiszą się wielkie pieniądze, a rząd robi z siebie głupa i podsuwa takim dyskutantom jak my.

    Wymień i podaj sumy. Zdyskwalifikuj także ich aktywność.
    Ty nażerasz. Jak mężczyzna. Fe!!!

  399. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gospodarzu
    Hieny się rozbiegły. Nie można ich znaleść.

  400. Andrzej napisał(a):

    Ten link Gospodarza to chyba ten
    http://gospodarka.gazeta......mosci.html

  401. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bo ja wiem? A raczej nawet wiem że hieny powodowanie chciwością (sam się do takich zaliczam) i z odrobiną rozsądku kupują nie w szczycie. Nie wtedy kiedy mięso jest silne. Ci co kupowali w PL w roku ubiegłym i trochę wcześniej to nie hieny. To szczupaczki czyli proste pływające przewody pokarmowe. Na moje wyczucie (mogę się mylić) statystycznie dominowali wśród cudzoziemców Norwegowie i Irlandczycy. Nowobogaccy Europy.
    Hieny przejściowo stracą, a jeśli zachowają zimną krew niebawem wszystko odzyskają i zarobią.

  402. Zofia napisał(a):

    EDD,
    Norwegów do nowobogackich bym nie zalicza;a.

  403. Indoor napisał(a):

    Nie rozumiem tego artykułu w GW. Przecież każdy który inwestował w nieruchomości tracił chwilowo. Co ma do tego, że jakaś część spekulantów pochodziło spoza Polski? Nie ma dowodu, że nasze hieny prześcignęły ich hieny.

  404. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oj tak Zofio. To kwestia ropy. Choć oni gospodarują tym mądrzej niz inni. Zapytaj swoich Duńskich i Szwedzkich znajomych jak tych Norwegów „przeżywają” i z jaką zozdrościo/zawiscią.
    Zresztą pamięć biedy tkwi silnie u Skandynawów może za wyjątkiem Duńczyków.

  405. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    Taki styl nastał.

  406. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zmarł Starowiejski.

    http://wyborcza.pl/1,7524.....otka_.html
    Z ubiegłorocznego wywiadu:
    mnie brzydzi, saksofon to zaraza muzyki, chamskie dźwięki. W saksofonie jest jedna rzecz: tandetny humanizm, schylanie nad ludzką dolą. Nie znoszę tej ckliwości.

  407. Bars napisał(a):

    Drogi Gospodarzu,
    łajać może mnie Pan do woli – wiem na czym się nie znam, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, kiedy z braku czasu generalizuję, co przyznaję, może irytować, więc na ogół nie mam pretensji. :-)
    A co do „bomby” – proszę mi dać jeszcze trochę czasu na okiełznanie temperamentu. Powinnam się do tego zabrać na spokojnie i bez emocji. Napiszę na pewno, bo mi ta sprawa wyjątkowo leży na sercu.

  408. Mawar napisał(a):

    EDD (o roszadzie)
    -
    Wystarczy podstawowa wiedza szachowa by wiedziec ze:

    1.król nie wykonał ruchu od początku partii ….

    2.wieża uczestnicząca w roszadzie nie wykonała ruchu od początku partii ….

    3.Pomiędzy królem i tą wieżą nie ma innych bierek ….

    4.król nie jest szachowany ….

    5.pole, przez które przejdzie król nie jest atakowane przez bierki przeciwnika ….

    6.roszada nie spowoduje, że król znajdzie się pod szachem.

    .
    EDD, Ty się nie bierz za szachy. Ty lepiej graj w tysiąc lub makao. Szachy to trudna gra. :)
    Nie wiesz o najwazniejszym, roszadę zawsze zaczyna się królem, nigdy odwrotnie (zgadnij dlaczego). Nie napisałeś też, czy królem w lewo, czy w prawo i kiedy w lewo, a kiedy w prawo. Zapomniałeś o poezji długiej roszady.

  409. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Kto rządzi w Szwecji?

    Z tymi szachami to masz rację. Przeredaguj te głupstwa:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Roszada

    :D

  410. Mawar napisał(a):

    EDD
    .
    „Czy sprawdziłeś już kto rządzi w Szwecji?
    Szwecją coś tam argumentowales”.
    .
    Teoretycznie masz racje, sytuacja w Szwecji jest bardziej zniuansowana, ale trzeba pamietać, że tamtejszych umiarkowanych należy traktować niemal jak naszych trockistów (polityczne przesunięcie fazowe). Mam nadzieję, że źródło ci się spodoba. Jest bardzo kompetentne. :)
    .
    Definition Field info displayed for all countries in alpha order
    chief of state: King CARL XVI GUSTAF (since 19 September 1973); Heir Apparent Princess VICTORIA Ingrid Alice Desiree, daughter of the monarch (born 14 July 1977)
    head of government: Prime Minister Fredrik REINFELDT (since 5 October 2006)
    cabinet: Cabinet appointed by the prime minister
    elections: the monarchy is hereditary; following legislative elections, the prime minister is elected by the parliament; election last held on 17 September 2006 (next to be held in September 2010)
    election results: Center-right coalition of Moderate, Center, Liberal, and Christian Democrats parties win 175 out of 349 votes; Fredrik REINFELDT becomes prime minister
    Legislative branch:
    Definition Field info displayed for all countries in alpha order
    unicameral Parliament or Riksdag (349 seats; members are elected by popular vote on a proportional representation basis to serve four-year terms)
    elections: last held on 17 September 2006 (next to be held in September 2010)
    election results: percent of vote by party – Social Democrats 37.2%, Moderates 27.8%, Center Party 8.3%, Liberal People’s Party 8.0%, Christian Democrats 6.9%, Left Party 6.3%, Greens 5.4%; seats by party – Social Democrats 130, Moderates 97, Center Party 29, Liberal People’s Party 28, Christian Democrats 24, Left Party 22, Greens 19
    .
    https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/sw.html

    :)

  411. Mawar napisał(a):

    EDD
    -
    Nawiasem mówiąc, to samo źródło podaje, że:
    chief of state: President Lech KACZYNSKI (since 23 December 2005)
    head of government: Prime Minister Donald TUSK (since 16 November 2007);
    -
    A jak pamietamy kilka tygodni nasz Gospodarz awanturował się w mediach kwestionując, że Lech Kaczyński jest głową państwa. Biedak, zadarł z samą CIA. Chyba powinien miec ochronę policji. :)

  412. Edwar D.Dana napisał(a):

    A teraz sprawdź ile razy po wojnie Socjaldemokraci tracili władze o potem pisz bzdury o zniewalającej roli szkoły szwedzkiej.
    Jeśli poziom twojej wiedzy o sąsiadach jest typowy dla zwolenników Kaczyńskiego to dobrze. Raduje mnie to

  413. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    jak całe PiS – bez agentury ani rusz. Wiary godne wyłącznie dane tajniaków.
    Chyba jednak to już dewiacja.
    Proponuje o Szwecji u źródła:
    http://www.sweden.se/temp.....px?id=1898

  414. Zofia napisał(a):

    Tu strona rządu szwedzkiego:
    http://www.sweden.gov.se/

  415. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    Wg Ciebie, to co pisze CIA na swoich stronach internetowych jest ważniejsze niż to co stanowi polska konstytucja.
    Czy Ty aby wiesz tak do końca o czym piszesz?!…
    Statystyczny obywatel uważa, ze cały świat zbudowany jest wg standardów amerykańskich i myśli, ze polski prezydent to to samo co amerykański prezydent.
    Póki co Polska nie jest stanem USA i obwiązuje u nas, nasza polska konstytucja.
    Chyba o tym wiesz Mawar. Najwyższą władzą w Polsce jest Naród, a nie prezydenta, ktokolwiek by nim był, nawet Lech Kaczyński.

  416. Zofia napisał(a):

    A tu masz stronę Dworu Królewskiego Szwecji:
    http://www.royalcourt.se/.....54503.html

  417. Zofia napisał(a):

    Drogi Mawarze,
    o tym CIA nie napisało, ale szwedzki dwór królewski Gustawa 16. szalenie dba o przejrzystość i co roku prezentuje roczny raport, gdzie ujawnia nie tylko co robił, ale rozlicza się do ostatniej korony, w przeciwieństwie np. od aktualnego dworu prezydenta RP.
    Za ubiegły rok jeszcze nie gotowy, ale za 2007 jest:
    http://www.royalcourt.se/.....3%B6st.pdf
    Proponuję maniery dworu przeniesć do kancelarii pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
    Wprawdzie królem od tego nie zostanie i szacunku jakim Szwedzi darzą Gustawa nie zdobędzie, ale przynajmniej przejrzystość wydatków jego kancelarii będzie widoczna.

  418. Stan napisał(a):

    Edward,

    mój wpis to zwrócenie uwagi na pewne aspekty zamkniętej już dyskusji. Są one ogólne, bo czuję absmak dlatego, ze nic już nie mogę zmienic. Nie chce mi się nawet powieki podnieść.
    Gdyby można było (a rząd nie unikał) przeprowadzić dyskusję o dwóch poważnych i liczących się projektach (rządowym i tzw. Religi), to była możliwość psychologicznego zniszczenia projektu rzadowego i zaniechania obecnej partyzantki, bo analiza funkcjonowania reformy preferowanej przez rząd nie pokrywała się z tym co tokowala p. Minister. W projekcie tym dało się zauważyć, że rząd z jakichś powodów chce całkowitej prywatyzacji o któtrej nie mówił w kampanii wyborczej.
    Unikał jak ognia dyskusji i porównań ubu ważnych projektów (oprócz dyskusji cząstkowych, ktore miały charakter zamulający).
    Zresztą żeby uprościć sprawę, odwołuję się do tego co napisałem w jednym z wcześniejszych postów tego wpisu. Ponieważ mam do czynienia z rekinem finansowym, żeglującym przyjaźnie po wpisach blogowych, więc zwracam uwagę, że nie jest dla mnie do przełknięcia nachalne twierdzenie p. Kopacz, ze prywatne placówki będą lepiej świadczyły usługi medyczne (przy obecnych srodkach finansowych, które je zdołowały. Zgadzam się, że taka hiena jak Ty (przyjmij ten epitet jako mało smaczny żart) wymusi dobre zarządzanie. Wiem jak to zrobisz i nie widzę powodu żeby tym problemem zamulać dyskusję. Powiedz jednak skąd wezmiesz środki finansowe na inwestycje, remonty i sprzęt (mają być nawet baseny i amerykańska aparatura)?. Co z Twoimi 20 procentami zysku? Czy w tej sytuacji bez drastycznego zwiększenia opłat będziesz w stanie uśmiechać się do pacjentów nie grzeszących nabitym portfelem?
    Wolny rynek usług dentystycznych spowodował, że za zafundowanie sobie korony zapłaciłem 11oo złotych.
    Za darmo to student zrobił mi resekcję po której przez dwa tygodnie bolała mnie szczęka, ale i tak zabieg skończył się szczęśliwie, bo student przez pewien czas trzymał w trzęsącym się ręku jakieś ostre narzędzie którym o mały włos nie wybił mi oka.

  419. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    To ciekawe co piszesz. Czy możesz napisać coś więcej trockizmie umiarkowanych w Szwecji.
    Jak przeczytałeś premier Szwecji Fredrik REINFELDT pochodzi z największej partii koalicji Moderates. Może nazwa kojarzy ci się dźwiękowo. Jeśli nazwę uważasz za mylącą to weź innych umiarkowanych a nawet socjaldemokratów i opisz to „przesunięcie fazowe” o którym zdajesz się coś wiedzieć.

  420. soulgarden napisał(a):

    dziś powróciło „dopychanie” po przeczytaniu tekstu-prowokacji blokadą

  421. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    polecam Ci ten raport szczególnie, bo dopiero po jego przeczytaniu i to starannym, ze zrozumieniem, zrozumiesz, na czym polega praca głowy państwa!!! Prawdziwej monarszej głowy, a nie faceta, któremu się wydaje, ze jest głowa państwa.
    Jak jest zorganizowana, jak rozliczana i jaka przejrzysta dla każdego Szweda.
    Miłej i pouczającej lektury.

  422. Mawar napisał(a):

    Zofia,

    Poniekąd wiem, że komunistyczno-dworskie dziennikarstwo jest u ciebie nadal w cenie, dlatego odsyłasz na stronę oficjalną szwedzkiego rządu, ale zlituj się nad dziennikarskim warsztatem. Najciekawsze to są infrmacje zdementowane i nieoficjalne. Oficjalne są zwykle jednostronne lub zwykłą propagandą. Poza tym, które informacje podane w cytowanym przeze mnie źródłe są błędne? Który konstytucjonalista uważał, że prezydent A. Kwaśnieski nie jest głowa państwa?

  423. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Jak ci sie niechce to poco zawracasz głowe sobie przedewszystkim.
    Już wielokrotnie opisano ci jak takie placówki działają. Bo już są.

    Zainteresowało mnie jednak te 20% zysku. Jako prawnikowi wierzę w twe rozeznanie i twój rozum. Daj namiar na 20%. Powizja…niech stracę… 0,5%. Stoi?

  424. Andrzej napisał(a):

    nie jest dla mnie do przełknięcia nachalne twierdzenie p. Kopacz, ze prywatne placówki będą lepiej świadczyły usługi medyczne (przy obecnych srodkach finansowych, które je zdołowały.
    Tu nie ma co przełykać. Wystarczy zobaczyć jak obecnie funkcjonuje placówka prywatna (rzecz jasna świadcząca usługi w ramach NFZ) , a jak publiczna. Albo przeczytać:
    http://www.gp24.pl/apps/p...../746766461

  425. Andrzej napisał(a):

    I jeszcze
    http://www.gp24.pl/apps/p...../352302441
    Fakty mówią same za siebie.

  426. Andrzej napisał(a):

    Zapomniałem napisać, że SALUS jest placówką całkowicie prywatną.

  427. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Dementuję fałszywą informację o Jarosławie Kaczyńskim jakoby był on zagrożeniem dla demokracji polskiej nieoficjalnie mówi się że i owszem.

  428. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Załatwimy to dla ciebie bez podatku. Pospiesz się.

  429. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Do rzeczy! Do trockizmu.

    Albo przestań biegać po blogu i jak stary wiarus popuszczać banialuki.

  430. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jednemu basen chcą wyrwać, drugiemu Trocki się w Sztokholmie pokazał.
    Gdzie moje 20%!!!

  431. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    to się Gustaw 16. obśmieje jak się dowie, że cytowanie rocznego raportu jego kancelarii jest dziennikarstwem….komunistyczno-dworskim!
    Tobie nawet dwór szwedzki kojarzy się z komuną!
    Ciężki przypadek.
    ***
    Najciekawsze to są informacje zdementowane i nieoficjalne
    Oczywiście Mawar,
    tylko na podstawie takich informacji można publicznie pleść opowieści o układach, sieci, grupach trzymających władzę i czymś tam jeszcze. Np. o strategii ekonomicznej dla Polski na czas kryzysu, jak to robi PiS.
    Jak się ma takie informacje – człek się czuje uprzywilejowany, wiem coś czego nikt nie wie.
    Jak zdementowano – to znaczy, że chciano coś ukryć. I tak dalej.
    Problem w tym, że jak się w końcu okazuje, że budowało się wizję świata na fałszywych przesłankach, żyło w urojeniach to przebudzenie jest bardzo bolesne.
    A tak przy okazji – co jest niedomówionego i co zdementował dwór Gustawa 16. z rocznego raportu, możesz mnie oświecić?
    Może ten trockizm o który dopomina się EDD?

  432. Stan napisał(a):

    Panowie
    EDD i Andrzej,

    gratuluję dobrego samopoczucia. Poczekajmy aż ziści się całkowita własność prywatna w służbie zdrowia, która, według ideologów Platformy całkowita wymiecie szczęśliwie niezrealizowaną całkowitą własność państwową.

    P.S.
    Andrzej, skoro pokazujesz mi fotki jakiegoś prywtanego zakładziku, to ja pozwalam sobie zachęcić Ciebie do obejrzenia publicznego zakładu leczniczego w Kajetanach k/Nadarzyna.
    Pod nosem. Przy okazji możesz synka posadzić na kucyka, a sam zagrać w tenisa.
    Zabierz ze sobą Edwarda, bo nie uwierzy.

  433. Indoor napisał(a):

    Świetny ten rezonans słupski. Jak pisze nie ma zamkniętej komory więc można leczyć chorych z klaustrofobia. Ja widzę dodatkowo, że nie jest też za wysoki więc można leczyć ludzi z kompleksem niższości. Nie widzę też łatwo dających się odkręcić części z metali kolorowych więc również chorych na kleptomanię można leczyć.
    Na takie cacko stać ich odkąd jako część sieci Lux Med zostały przejęci przez Mid Europa Partners z siedzibą w Londynie. Oczywiście dla klientów z abonamentem (200.000 w Polsce rok temu). Kłopot z tymi sieciami (z siedzibą w Londynie) polega na tym, że oferują „produkty medyczne” zamiast po prostu leczyć za pieniądze. W efekcie trzeba bardzo mocno przeczytać umowę zakupu produktu medycznego (kiedyś nazwało się to wizytą u lekarza) , żeby nie wyszło tak jak z bankami z siedziba w Londynie.

  434. Edwar D.Dana napisał(a):

    Coś jabłkami i Kaczyńskim jest na rzeczy

    Edwar D.Dana Says:
    luty 23rd, 2009 at 10:59 przed południem

    bo oto:
    http://wyborcza.pl/1,7596.....lonia.html

  435. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobrej nocy

  436. Bars napisał(a):

    Drogi Zdzisławie,
    proszę, dajmy spokój salonowym reweransom i posługujmy się nickami – imionami tak, jak to jest przyjęte w blogowej netykiecie. Ja jestem „wszystkorób”, bo wszystko mnie interesuj i nęci, ale z zawodu jestem architektem-urbanistą. W tej chwili zdecydowanie najwięcej czasu poświęcam tłumaczeniom z angielskiego i z niemieckiego, trochę projektuję, także założenia zielone, bo nieźle znam się na roślinkach. Dość często coś tam pisuję, ale raczej „na wywóz”, a ostatnio zajmowałam się trochę filmem, przy czym jeden z tych, przy których współpracowałam, uzyskał już dwie nagrody, w tym jedną międzynarodową, co „wzdęło” mnie niemiłosiernie :-)
    Wiele czasu poświęcam też dzieciakom i młodzieży z biedniejszych środowisk, których nie stać na lekcje języków i korepetycje – uczę je najpierw samodzielnego uczenia się, a potem czasem wszystkiego jak leci, przy czym staram się przekazać im zamiłowanie do czytania i umiejętność pracy nad sobą. To całkiem przyjemne usłyszeć od takiego perpendekla – ale z pani to fajna nauczycielka…:-) A jak mi nasza rzeczywistość dokuczy, to robię wredną robotę i namawiam delikwentów do ostrej pracy, która w przyszłości pozwoliłaby im wyeksportować się zagranicę – taka jestem podła !
    Kryzys, dając kopniaka firmie potencjalnego sponsora, uderzył w zaledwie zarysowujący się projekt stworzenia czegoś w rodzaju centrum, farmy, czy diabli wiedzą czym by to było w swoim ostatecznym kształcie, dla tych najbardziej przez los pokrzywdzonych. Trochę się przywiązałam do tego pomysłu ale może, choć nieprędko, coś z tego jednak wyjdzie?
    Jeśli chodzi o znajomość mikroekonomii, czy lepiej domo-ekonomii, to ja jestem mistrzyni świata! :D. Mając jajka, choćby tylko jedno, mąkę i trochę mleka podejmuję się kluskami kładzionymi, naleśnikami bądź racuchami ( tu jeszcze potrzebne by były drożdże) nakarmić pluton wojska. Moja fantazja kulinarna w robieniu czegoś z niczego jest znana w okolicy. Mogłabym napisać książkę kucharską dla niebogatych, tylko kto by ja wydał a potem kupił – niebogaci ? Oni by na pewno nie mieli na nią pieniędzy.
    I to by było z grubsza wszystko o mnie. Aha, wszyscy tu wiedzą, że na imię mam Barbara ( Jest taki wiersz Kazimiery Iłłakowiczówny, poetki i sekretarki Piłsudskiego, w zbiorku „Portrety imion” – trochę do mnie pasuje ;-) )
    W imieniu nieobecnego Potomka dziękuję za pozdrowienia !
    ______________________
    Ps. Mój komputer co chwilę się zawiesza i melduje, że mam za mało pamięci wirtualnej, dlatego pisanie i wysyłanie tego postu trwało bez końca. Powyrzucałam wszystkie WRL-e, co nie przyniosło żadnego skutku, więc to chyba jednak wina nieobecnego Potomka, bo jego komputer pracuje i korzysta z mojej pamięci. Wciórności !!! .

  437. Mawar napisał(a):

    EDD
    .
    Szwecja, Szwecja, powiadasz? No dobrze. Może to nie jest czysty trockizm, ale nie wymagajmy zbyt wiele. Wszystko płynie, dialektycznie zmienia się i ewouluje. Na taki klimat muszą składac się wszystkie partie przez dłuższy czas, jedna nie dałaby rady. Caly czas mususz pamiętac, że tylko jeden drobny przykład. Tekst ukazał się w pismie do której w Polsce od lat przywykło się odnosić z dużą niechęcią, ale czytając nie musisz brać tego pod uwagę. Później podam link, o ile będzie takie zainteresowanie. To tytułem wstępu, a teraz do rzeczy.
    .
    (…)

    „Czemu ludzie tyle narzekają w społeczeństwie, które sami uważają za najlepsze na świecie? Bo może nic nie uciszy niepokoju duszy. Trzecia część opowieści o szwedzkich „urażonych”

    Jeszcze 15 lat temu jedyne, co można było w Szwecji naruszyć, to nietykalność osobistą i prawo autorskie. Obywatele czuli się co najwyżej znieważeni. I mniej więcej zgadzaliśmy się, co stanowi zniewagę. Ale w latach 90. ta zgoda zaczęła się kruszyć. I zanim się zorientowaliśmy, słowo kränka (urazić, pogwałcić, naruszyć) zostało niemal sprywatyzowane.

    Młoda para czuje się urażona, bo ksiądz wspomniał o Bogu. Gdzie indziej ktoś czuje się urażony, ponieważ znalazł nieapetyczną grudę w słoiku dżemu malinowego. Mieszkańcy Skövde czują się urażeni, bo Linneusz napisał o ich miasteczku „mała plamka”. Wojskowy na Gotlandii doznał „pogwałcenia” uczuć, kiedy łodzie podwodne przeniesiono do Sztokholmu. Podobnie ktoś, komu psa zgwałcił (sic!) wilk. Obecnie przestępców uraża aresztowanie, ateistów zaś egzemplarz Biblii w pokoju hotelowym. Nie opowiadam rewelacji. „Zobaczmy, kogo dzisiaj urażono?”, mamrocze mój znajomy, otwierając poranną gazetę. Ale skąd ten język, zrównujący uczucie zgwałconej kobiety z samopoczuciem właściciela suczki, która wpadła w złe towarzystwo?

    Jak zwykle, gdy szerzy się nowa zaraza, moje myśli biegną do Narodowego Instytutu Zdrowia. I słusznie. W 2004 roku Instytut zwrócił się do obywateli z pytaniem, czy czują się urażeni. Szwedzi być może nie rozważali takiej możliwości, ale skoro państwo wyszło z propozycją? Prawie co czwarty poczuł się świeżo urażony – i dyskryminowany! Więc Instytut ogłosił nową dolegliwość narodową: okazało się, że urażeni mają nieco wyższe ciśnienie i czują się odrobinę paskudniej niż ci jeszcze nie urażeni. W co nie ma powodu wątpić.

    Ale jak to rozumieć? Nie mamy pojęcia. Instytut nie zapytał, co ludzie rozumieją pod pojęciem „urazić”. Czym więc jest? Nadużyciem językowym czy rzeczywistym zjawiskiem w kulturze?

    Szukam pomocy u znawców człowieka. Okazuje się, że wielu z nich miało powód postawić sobie to pytanie. W „To nie moja wina! O sztuce bycia odpowiedzialnym” teolog Ann Heberlein przedstawia obrażanie się jako masową ucieczkę od dorosłości. Widzi coraz więcej osób zwalających winę za swoje potknięcia i niepowodzenia na wrednych rodziców, narkotyki czy rasistowskie struktury. Jej zdaniem odmawiają oni przyjęcia konsekwencji swoich czynów, nie chcą ponosić odpowiedzialności.

    Nie chcą czy może nie potrafią? Ingrid Carlgren, rektor WSP, od lat czeka na studencką rewoltę. „Wzburzeni studenci, którzy walczą o Sprawę i domagają się zmian”. Jak w jej młodości. Ale rewolty nie ma. Pojawiło się za to „pokolenie cieplarniane”, studenci, którzy – każdy z osobna – domagają się, aby uczelnia potwierdzała właśnie ich dyskomfort. Bo poczują się urażeni i zaskarżą…

    - Ja nigdy nie czułam się urażona – wybucha Ingrid Carlgren – byłam gniewna!

    Czy narcyzm jest problemem demograficznym? Przyjaciel radzi mi poczytać Ninę Björck. W jednym z tekstów felietonistka „Dagens Nyheter” zauważa, iż dopiero po zostaniu rodzicem następuje prawdziwy „odwrót ego”. Człowiek nie może już dłużej wołać „chcę więcej”, lecz musi zrozumieć, że „moje czyny nie zaczynają i nie kończą się na mnie”. Przyjaciel uważa, że to mądrze powiedziane. I każe mi się zastanowić, jak długo obecnie czekamy w Szwecji z rodzeniem dzieci. Przeciętnie 33 lata. Kiedy Kenijczyk zostaje dziadkiem, Szwed właśnie gramoli się z nastoletności.

    Szukam dalej u artysty Magnusa Bärtasa, który przez 10 lat dokumentował skargę pokrzywdzonych (vide jego instalacja w Muzeum Sztuki Współczesnej). On również nie ma gotowej odpowiedzi. Podejrzewa jednak, że kiedy zanikają partie i ruchy społeczne, niezadowolenie, nie znajdując ujścia, zostaje sprywatyzowane, by w końcu stać się narcystycznym.

    Bodźcem do wystawy było uczucie zdziwienia: czemu ludzie tyle narzekają w społeczeństwie, które sami uważają za najlepsze na świecie.

    Może właśnie dlatego? Istnieje wszak możliwość, że nic nie uciszy niepokoju duszy. Kiedy człowiek zdobył już prawo głosu, prawo do emerytury i bezpieczne dla dzieci lasy, gdy za każdym odkręceniem kurka płynie z kranu woda, może wtedy niepokój szuka nowych dróg? Kiedy poskromiony zostaje również los (ależ tak, dyslektyk może zostać nauczycielem języka, a wszystkie choroby zdają się uleczalne), znajdujemy nowe powody, by odczuwać zawód.

    To wszystko jest naturalne. Nienormalne staje się dopiero wtedy, kiedy państwo oferuje się uleczyć bóle fantomowe: zlokalizować przyczynę i ukarać winnych. Może nie da się ustalić, czym jest urażanie się. Łatwiej wytłumaczyć, co robi.

    - Uraziłeś mnie!

    - Przepraszam, nie chciałem. Myślałem, że…

    - Znowu mnie urażasz, nie traktujesz poważnie moich uczuć!

    Odgrywam scenkę z Margaretą Normell w jej gabinecie terapeutycznym. Do niej trafiają nauczyciele zgłoszeni przez łatwo urażalnych studentów. Słyszę, że WSP jest jednym z większych klientów. Normell mówi, że wielu „urażonych” najprawdopodobniej jest rozgniewanych. Może słusznie, a może tylko z powodu przeciwności. Ale w szwedzkiej kulturze gniew jest tabu, podczas gdy na miejscu jest robienie z siebie ofiary. A skoro jest ofiara, to jest i winowajca, czyż nie?

    Normell zauważa, że do obrażania się najczęściej uciekają się osoby z zachwianym poczuciem własnej wartości, które nie znajdują w życiu potwierdzenia. To znakomita broń w ręku słabego. Ćwiczymy repliki. Do urażonego należy się zwracać, ważąc każde słowo, by nie urazić go ponownie. Już wtedy ma pewną przewagę. Jak zatem odpowiadać?

    Na to nie ma odpowiedzi, mówi teolog Ann Heberlein. „Uraziłeś mnie” to conversation stopper, replika, która nie pragnie dialogu, chce tylko oddalić się od sedna sprawy. Urażony wylewa nam swoje uczucie na kolana, byśmy mogli przyjrzeć się naszej winie – sam nie ma w tym żadnego udziału ani odpowiedzialności. Przede wszystkim zaś nie chce słyszeć „wcale nie chciałem”.

    W swej książce Heberlein podkreśla, że nawet pies czuje, czy został nadepnięty umyślnie, czy przez przypadek. Łatwo urażalni natomiast nie chcą znać cudzych intencji. Heberlein bierze za przykład głośną ostatnio powieść „Komary i tygrysy”. Fakt, narratorka w książce Mai Lundgren ciągle czuje się szykanowana, bez względu na to, czy ktoś chce ją skrzywdzić, czy nie. Jakby sensem wszechświata było wyjaśnienie, czemu narratorce nie jest dobrze.

    Dlaczego urażony ma zawsze rację

    Cierpliwy czytelnik zaczyna się domyślać, dlaczego tylko taką okrężną drogą, poprzez teorię queer i dynamikę urażalności, mogłem zbliżyć się do meritum. Czyli do najbardziej traumatycznej skargi, na którą naraziła się WSP. (Tydzień później rektor notuje: „Nie sposób znaleźć kogoś, kto odważyłby się wejść do tej grupy studentów. Każdy niepewny, co się wydarzyło, boi się, że sam zostanie zaskarżony”.)

    Skarga ta przeszła do historii, ponieważ rozstrzygnięto ją za pomocą doktryny, której nie ma w szwedzkiej tradycji prawnej. Ówczesnemu rektorowi Eskilowi Franckowi reguła wydawała się wprawdzie dziwna. „Jeśli powiem policji, że dałeś mi po pysku, będą chcieli zobaczyć siniaki i przesłuchać świadków. Jeśli powiem, że mnie uraziłeś, dowody najwyraźniej nie są potrzebne. Wystarczą twoje odczucia”. Ale od uczelnianego prawnika dowiedział się, że osobie urażonej przysługuje „pierwszeństwo interpretacji”. „Uraziłeś mnie” zajmuje wśród oskarżeń pozycję uprzywilejowaną – nie wymaga dowodów.

    Pytam ówczesną prawnik uczelni, gdzie znalazła tę zasadę. Odsyła mnie do różnorakich paragrafów prawa, które – okazuje się – dotyczą czego innego. Poza tym nie chce dyskutować sprawy. Trochę to dziwne, bo warto by wiedzieć, w jaki sposób na szwedzkiej uczelni mogła zapanować reguła: „oskarżony jest w praktyce osądzony”.

    Poszperawszy nieco, podejrzewam, że narodziła się na imprezie po którymś seminarium queer.

    W styczniu 2005 roku przewodniczący Studentów Gejów podpisał związek pod skargą. Trzech anonimowych studentów twierdziło, że pewien nauczyciel podczas zajęć wyraził wiele mocno homofobicznych opinii. Pytam przewodniczącego, czy sprawdzał prawdziwość zgłoszenia. Nie sprawdzał. To nie jego rzecz. Poza tym to zbędne:

    - Kto czuje się urażony, ma rację.

    Czy dobrze słyszę? – Jeśli więc oskarżę któregoś z nauczycieli o homofobię – pytam przewodniczącego – on bez wnikania w sprawę podpisze skargę?

    - Tak – odpowiada. – Może mnie pan nazwać naiwnym, ale nie wierzę, by ktoś wymyślał takie historie.

    - Czy nie zdarza się jednak opacznie zrozumieć, co ktoś powiedział?

    - Grupa normatywna – odpowiada przewodniczący, mając na myśli heteroseksualnych – nie ma prawa wymagać od osoby urażonej, by tłumaczyła, w jaki sposób ją urażono.

    Mówi to serio. W oficjalnym piśmie do uczelni (31 stycznia 2005) domaga się stosowania „odwróconego ciężaru dowodowego”: oskarżony musi dowieść swojej niewinności. Kiedy to czytam, zaczynam rozumieć, czemu o Studenckim Związku Gejów i Lesbijek przy WSP mówi się „różowi khmerzy”.

    Studenci Geje są organizacją społeczną i mogą mieć dowolne pomysły prawne. Samorząd studencki jest zaś instytucją półpubliczną, podlegającą prawu. Kiedy zatem samorząd (reprezentujący osiem tysięcy studentów) poparł skargę, wywarło to oczywiście wrażenie. (Pewnie dlatego wykładowca został zawieszony, zanim zdążył się wytłumaczyć). Lecz gdy pytam przewodniczącą samorządu, na jakiej podstawie oskarżyła nauczyciela, odpowiada, że nie oskarżała.

    Kiedy skarga wpłynęła do uczelni, nie znała nawet jej treści. Czemu więc wśród podpisanych jest Samorząd Studencki WSP? Odpowiedzią jest długa cisza w słuchawce. Potem słyszę: – To Studenci Geje podpisali samorząd. Bez mojej wiedzy.

    Przewodniczący Studenckiego Związku Gejów i Lesbijek twierdzi, że oczywiście „komunikował się” z samorządem, zanim wpisał jego nazwę pod skargą. Niestety, nie ma tego na piśmie. A w sekretariacie samorządu okazuje się, że wszystkie dokumenty tej sprawy zaginęły. Wiemy przynajmniej tyle, że po tygodniu samorząd oficjalnie wycofał swój podpis ze skargi. „Proces składania zażalenia nie został z naszej strony właściwie przeprowadzony”, czytamy w oświadczeniu. Tymczasem oskarżony nauczyciel był już w praktyce osądzony.

    O ile samorząd jest ciałem półoficjalnym, o tyle uczelniana ekspert ds. równouprawnienia jest w pełni urzędnikiem państwowym. Była jedną z odpowiedzialnych za rozpatrzenie sprawy. Mówi, że nie rozmawiała z oskarżonym nauczycielem. Było dla niej „jasne jak słońce, że jest winny”. Nie rozmawiała również z tymi, którzy chcieli wziąć go w obronę, ponieważ „urażenie z definicji polega na tym, że to osoba, którą urażono, definiuje, czy czuje się urażona, czy nie. Tu nie może być słowo przeciwko słowu”.

    Być może tłumaczy to, czemu rektor WSP jest tak zaskoczona, gdy proszę o skomentowanie pisma (wpisanego do ewidencji) pięciorga studentów. „Chcemy, by usłyszano nasz głos…”, piszą. Protestują przeciwko zawieszeniu wykładowcy. Są bardzo krytyczni wobec sposobu, w jaki uczelnia potraktowała skargę. Wykładowca nie powiedział tego, o co się go pomawia, twierdzą. Zwabiono go w pułapkę. Dlaczego nikt nie chce wysłuchać obecnych przy tym świadków? Sugerują prowokację: jeden z nich znalazł swoje nazwisko pod skargą, choć umieszczono je „bez jego wiedzy i zgody”.

    - Czemu ja tego nie widziałam? – wybucha Ingrid Carlgren.

    Czego Eklund nie powinien powiedzieć

    No właśnie, czemu? Ma powód do wzburzenia. Przyznała się do „urażenia” i pod silną presją ze strony HomO, czyli rzecznika ds. zapobiegania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną) wypłaciła trojgu skarżących 90 tys. koron (ok. 30 tys. złotych) odszkodowania. Również HomO nie wiedział o liście pięciorga studentów.

    Nie było mnie na miejscu we wtorek 18 stycznia 2005 roku. Czy mogę więc napisać: „Oto, co się wydarzyło”? Nie było również Studenckiego Związku Gejów i Lesbijek ani HomO, ani nikogo z rozpatrujących tę sprawę. Ale w przeciwieństwie do nich rozmawiałem ze wszystkimi postaciami dramatu i przeczytałem wszystkie dokumenty. Choć w zasadzie wystarczy przeczytać tylko skargę (mało kto to zrobił), aby nabrać podejrzeń, że nie może być w pełni prawdziwa. Gdyby wykładowca Eklund rzeczywiście powiedział to, co mu się przypisuje, połowa sali popędziłaby do HomO – reszta do mediów.

    Nie zrobili tego. Przebieg zdarzeń był mniej więcej taki: Podczas zajęć o tym, jak nauczyciel powinien odnosić się do uprzedzeń młodzieży szkolnej, Eklund powiedział, że jego zdaniem nie ma sensu strofować uczniów wyrażających rasistowskie czy homofobiczne poglądy. To oznacza koniec dialogu. Należy raczej stworzyć atmosferę do spotkania, rozmowy. Nie zaszkodzi wyjść od siebie, ponieważ każdy nosi w sobie zalążki prawie wszystkiego. Gdy sam był nastolatkiem, przyznał się, brzydził się gejów. Powiedział, że nie jest źle zacząć od tej strony, by potem dyskutować, skąd bierze się to uczucie: czy jest wrodzone, czy wyuczone?

    (Nie powinien był tego powiedzieć. Czytamy w skardze, że wykładowca twierdzi, iż należy przytakiwać homofobii młodzieży).

    W dalszym ciągu lekcji ktoś chce się dowiedzieć, co nauczyciel czuje dziś wobec gejów. „To zbyt osobiste, nie ma tu nic do rzeczy”, odparł nauczyciel. Ale student nalegał. Nauczyciel opowiedział więc, że obecnie nie ma z tym problemu, ale że nie lubi demonstracyjnych przegięć. Choć wydaje mu się, że potrafiłby delikatnie odrzucić wyznanie miłości od mężczyzny.

    (Tego też nie powinien był mówić. Zdaniem skarżących uważa, że homoseksualizm „budzi odrazę”.)

    Wtedy student Johan Nilsson zaczął przypierać go do muru pytaniami, czy homoseksualizm jest „normalny”. Zdaniem nauczyciela to był temat na inną lekcję. Nilsson nie poddawał się. „Prowokował”, opowiada świadek. W końcu nauczyciel odpowiedział, że jego zdaniem homoseksualizm nie jest normą, ale każdy z nas nosi w sobie całą gamę seksualnych skłonności.

    - Gdyby lepiej zrozumiał sytuację – tłumaczy mi – powiedziałby, że w każdym jest jakaś skłonność do fetyszyzmu albo do masochizmu czy też pociąg do młodych chłopców, bo to miał na myśli. Wyraził się krócej: „Jeśli w każdym z nas drzemie gej lub lesbijka, to w każdym z nas drzemie również pedofil”.

    (Tego absolutnie nie powinien był powiedzieć. W skardze napisano, że „zrównuje homoseksualizm z pedofilią”.)

    Wygląda na to, że ów nauczyciel ma zbyt wygórowane mniemanie o wykształceniu i otwartości studentów. Może dlatego jest takim cenionym pedagogiem. Ale te zajęcia skończyły się opłakanie. Opowiada mi, że podczas lekcji czuł się poddany przesłuchaniu inkwizytora, który łapie go za słówka i znając właściwe odpowiedzi, chce usłyszeć od niego niewłaściwe. Kiedy później na przerwie dowiedział się od studentki, że uraził jej uczucia („zrównując” homoseksualizm z pedofilią, która przecież jest przestępstwem), poniosło go i powiedział, że homoseksualizm też był kiedyś przestępstwem, ale że nie o ustawy chodziło w przykładzie, tylko o gamę ludzkich zachowań.

    Teraz, po przeczytaniu dokumentacji skargi, zaczynam rozumieć jego odpowiedź. Mógłby dodać, że w niektórych amerykańskich stanach do dzisiaj wszystkie pozycje miłosne poza misjonarską też są przestępstwem. Ale studentka nie zrozumiała. Jest lesbijką i lekcja wytrąciła ją z równowagi, więc usłyszała w tym przyzwolenie na akceptację homofobii. Źle ze strony nauczyciela, że nie zrozumiał jej wzburzenia. Źle też, że dał się sprowokować do tego stopnia, że dwa dni później, kiedy po zajęciach przyszła zażądać wyjaśnień, wybuchnął: „Tacy jak wy są najgorsi”. Tę wypowiedź odebrała jednak prawidłowo. „Miał na myśli takich, co się czepiają”, stwierdziła w nagranej przeze mnie rozmowie. Tylko dlaczego w aktach HomO zapisano, że wypowiedź dotyczyła homoseksualistów?

    Można mi wierzyć lub nie, ale to za te pięć słów: „Tacy jak wy są najgorsi”, uczelnia wypłaciła 90 tys. koron, bo uraziła „z powodu orientacji seksualnej”. (Wypowiedzi wykładowcy podczas zajęć obroniły się w ramach swobody akademickiej).

    Uczelnia nie wiedziała, rzecz jasna, co czyni. Skąd miałaby wiedzieć, skoro nikt nie odważył się zapytać, co znaczy „uraziła”.

    I dlaczego Nilsson zapisał się do Związku

    Gdyby ktoś, jak ja, zapytał skarżących, uzyskałby wiele mówiące odpowiedzi. To, że Nilsson obwinia nauczyciela o wyznawanie poglądów, o których opowiada, może wynikać z faktu, że prawie nie ma dla niego różnicy między opisywaniem homofobii wśród młodzieży a jej aprobowaniem. Jeśli ktoś mówi, że pewien pogląd jest częsty, to już uczynił go słusznym, uważa Nilsson. Istnieją zatem sprawy, których w żadnej formie nie należy poruszać. Jeśli chce się zwalczać heteronormę – co zdaniem Nilssona jest powinnością szkoły – trzeba w niektórych sytuacjach kłamać.

    Co więc odpowie sam, gdy jego uczniowie zapytają go kiedyś, co myślał o homoseksie, gdy był młody? (Ma dziś 44 lata).

    - Powiedziałbym, że no cóż, to przecież naturalne, czy żaden z was nie podkochiwał się nigdy w chłopaku? Bo ja tak.

    - O tak? Naprawdę? – dociekam.

    - Nie.

    - To co czułeś za młodu? Może obrzydzenie, jak większość w tym wieku?

    - Tak, chyba tak.

    Próbuję tutaj opisać coś bardzo złożonego, chciałbym więc zostać właściwie zrozumiany. Zawsze znajdą się ideolodzy (jak Studencki Związek Gejów i Lesbijek), którzy wiedzą, że obrzucanie błotem jest skuteczniejsze od dyskusji. Zawsze znajdą się fundamentaliści, żywiący nadzieję, że służby porządkowe zmuszą nas do przyjęcia ich wizji świata. Nie unikniemy też osób, które będą grały na naszej niedoścignionej skłonności do poczucia winy.

    Ale właśnie dlatego nie możemy sobie pozwolić na uczelnie, które nie mają odwagi powiedzieć: „Nie, tutaj nikt nikogo nie urażał, zastanówmy się, co to słowo znaczy” – ze strachu przed napiętnowaniem w mediach. (Łatwo zrozumieć tę obawę. Uporządkowanie tej historii zajęło mi 15 godzin wywiadów i miesiące wysiłku myślowego. A i tak z pewnością jest wobec kogoś niesprawiedliwa. Co napisałbym, mając tylko dwa dni?)

    Ówczesny rektor Eskil Franck mówi, że najchętniej ujrzałby sądowe rozstrzygnięcie sprawy. Gdyby mógł sobie na to pozwolić. Ale nie odważył się uszczuplić środków na dydaktykę dla prowadzenia niepewnego procesu.

    To prawdziwa szkoda. Gdyby sprawa trafiła do sądu, ten mógłby w końcu rozstrzygnąć, co ustawa rozumie przez „urażenie”. Uczelnie prawdopodobnie uniknęłyby dalszych skarg o to, że ktoś powiedział „moja droga” czy odradził dyslektykowi studia nauczycielskie.

    Ugoda przyniosła efekt odwrotny. Zgłoszeń przybyło. Kiedy skarżący bez oporu otrzymywali odszkodowanie, definicje „urażenia” i „dyskryminacji” zostały rozszerzone. Zobaczmy, jak stały się pojemne:

    Czy uczelnia winna jest szykanowania, jeśli dopuszcza, by studenci kwestionowali nawzajem swoje poglądy? Tak uważał Nilsson, skarżąc i domagając się rekompensaty za następujące „represje”:

    Za to, że kolega z roku napisał do skarżących: „Mam wrażenie, że nie zrozumieliście (nauczyciela)”, a inny powiedział: „To nie było w porządku”. Za to, że odpowiedź nauczyciela na skargę udostępniono studentom i że samorząd wycofał swój podpis. Oraz za to, że stracił godzinę zajęć – tę, którą odwołano z powodu jego skargi.

    To, że skupiam się jedynie na Nilssonie, wynika z faktu, że to on był inicjatorem skargi i że to jego pisma całkowicie zdominowały sprawę. Pozostałe dwie skarżące nie zajmują się ideologią. Nie twierdzą, że urażony ma rację, nie prowadzą krucjaty przeciwko społeczeństwu hetero. Nie chciały wywoływać skandalu, pozwalając Studentom Gejom na występowanie w swoim imieniu.

    - Nie zdawałam sobie sprawy, że rzecz stanie się publiczna – mówi jedna z kobiet. – Wszystko potoczyło się jak lawina.

    Opowiadają mi, że naprawdę poczuły się niemile dotknięte w trakcie tych zajęć. Chciały uzyskać wyjaśnienie, może przeprosiny.

    Minęły prawie cztery lata. Nadal nie wiedzą, co wykładowca miał na myśli, i zaczynają płakać, gdy poruszamy temat.

    Johan Nilsson nie bierze sobie tego do serca. Dla niego to polityka płci, mówi. Na zajęciach nie miał negatywnych odczuć. Sam nie jest przecież homoseksualistą.

    - To czemu zapisałeś się do Studentów Gejów?

    - Nawet przewodniczącym zostałem. To świetny sposób, by zmierzyć się ze swoją homofobią”.

    (…)

  438. Piotruś napisał(a):

    Edwardzie (10:04) mając na uwadze wyniki zjazdu – efektu wielomiesiecznych rozmyślań – Newton z Niego nie wyrośnie.

  439. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Mawar, to się Gustaw 16. obśmieje jak się dowie, że cytowanie rocznego raportu jego kancelarii jest dziennikarstwem….komunistyczno-dworskim! Tobie nawet dwór szwedzki kojarzy się z komuną!
    Ciężki przypadek”.
    .
    Na twoje wyczucie językowe, dawnej komunistycznej funkcjonariuszki pionu ideologicznego, to specjalnie nie liczyłem. Dworski to znaczy oficjalny, propagandowy, nudny, pełen frazesów i pozornie istotnych informacji, z reguły pomijający istotę rzeczy albo sprawy niewygodne.

  440. Torlin napisał(a):

    Mawarze!
    Mógłbyś dać streszczenie tego tekstu?

  441. Piotruś napisał(a):

    Stan (9:41) – a kto mówi o „całkowitej własności prywatnej”? Przecież to wlasnie „całkowita własność państwowa” jest kompletnym nieporozumieniem – hodowlą monopolu . Urynkowienie służby zdrowia umozliwi wycenę kosztów leczenia w warunkach konkurencji. To że nie funkcjonują w powszechnej świadomości ośrodki zdrowia na usługi których ani Ciebie, ani mnie nie stać nie świadczy o tym, że takich placówek w naszym kraju nie ma. Z drugiej strony duzo jest placówek prywatnych opłacanych z publicznej Kasy Chorych. Myślę,ze po krótkim okresie bałaganu szybko wyklaruje się zdrowa rywalizacja – a chciałbym Ci przypomnieć, że w rozwiniętych gospodarkach opieka zdrowotna stoi na publicznych (korporacyjno-społecznych) podstawach. Największym zaś grzechem lewicowego Millera była likwidacja konkurencyjnych Kas Chorych (przynajmniej kilku).

  442. Piotruś napisał(a):

    Torlinie pozwól że streszczę. Jesli jest się kryptogejem to najlepiej w ramach walki z nietolerancją objąc stanowisko supergeja z pozycji antygeja. Wtedy nikt sie nie połapie, a jak się połapie to zostanie okrzykniety kryptogejem, a jak się nie połapie to skrytym gejożercą.

  443. Andrzej napisał(a):

    Andrzej, skoro pokazujesz mi fotki jakiegoś prywtanego zakładziku, to ja pozwalam sobie zachęcić Ciebie do obejrzenia publicznego zakładu leczniczego w Kajetanach k/Nadarzyna.
    Domyślam się, że chodzi o
    http://www.mcsm.pl/1018.dhtml
    Chwalebny wyjątek wśród publicznych placówek służby zdrowia. A sukcesy odnosi gdyż mając co prawda status publiczny w praktyce realizuje zasady obowiązujące spółkę prawa handlowego.
    Rozbudowa Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w 80 proc. została sfinansowana ze środków własnych kliniki.
    I o zgrozo śmie przynosić dochody.
    http://egp.gazetaprawna.pl/index.php?act=mprasa&sub=article&id=161907
    Dzięki czemu może odnosić sukcesy?
    Przede wszystkim dzięki reformie służby zdrowia Buzka jak mówi prof. Skarżyński. I jeszcze coś:
    Ciekawy szczegół: w głównym holu tego szpitala, już za fontanną, ale obok przestronnej recepcji, wita gości olbrzymia tablica „Przyjaciele po wsze czasy”, którą co rok zapełniają nowe nazwiska ministrów, premierów i sponsorów. Nikt tu nie ukrywa, że bez ich pomocy nie udałoby się stworzyć takiego ośrodka.
    http://www.ifps.org.pl/ww.....#038;nr=44

  444. Ewa-Joanna napisał(a):

    Stan,

    nie pogadasz, oni wiedza lepiej, ze nie masz racji.
    .
    Pokazywanie jednego, czy nawet kilku prywatnych szpitali nie jest argumentem za prywatyzacja wszystkiego. Potem sie okaze, ze niektorych zabiegow nikt nie chce robic, bo sie nie oplacaja.
    Moze lepiej byloby pozostawic panstwowe a dolozyc prywatne, ktore moglyby za oplata korzystac z panstwowego sprzetu, tak jak to sie juz czesciowo dzieje?

    Zdzislawie,
    no to krotka instrukcja dzialania australijskiej sluzby zdrowia, zebys mogl porownac i sam sobie wywnioskowac, czy mam racje piszac, ze jednak polska jest lepsza dla pacjenta.

    W Australii szpitale sa panstwowe i prywatne. Lekarze – prywatni ( to znaczy mozesz pojsc do szpitala na pogotowie, ale czekasz godzinami), dentysci – prywatni. Specjalisci – bardzo prywatni. :)
    Owszem sa panstwowe kliniki dentystyczne, okulistyczne itp. ale praktycznie poza zasiegiem normalnego pacjenta.
    Teraz po kolei:
    Organizacja tegoz:
    - kazdy przy podatku placi 1.5% rocznego dochodu brutto na Medicare (panstwowe), przy dochodach wysokich i braku ubezpieczenia prywatnego, dodatkowo 1%.
    - Do calkowicie prawie bezplatnej opieki zdrowotnej uprawnieni sa posiadacze tzw Health Card, tzn. emeryci, bezrobotni samotni rodzice i nisko zarabiajacy. Co nie oznacza, ze ja otrzymuja, bo okresy oczekiwania na wizyte u specjalisty chociazby to rok – dwa, w zaleznosci od specjalizacji. To samo z operacjami.
    - Istnieje dodatkowo medyczne ubezpieczenie prywatne, ktore rzekomo ma pomoc pacjentowi. No… pomaga :) Leczac sie prywatnie usluge dostajesz szybciej, ale ubezpieczenie pokrywa okolo 60%, reszte placisz sam. Dodatkowo wiele uslug ma limity lub ograniczenia, co praktycznie eliminuje ci niektore uslugi.

    W praktyce:
    - Owi posiadacze Healh Card za wizyte u lekarza rodzinnego raczej nie placa, za leki z listy refundowanych placa stala sume ( chyba ok 5$), na specjaliste czekaja dlugo zapisani w kolejke (czasem sie nie doczekuja), na operacje rownie dlugo.
    - Reszta, nie posiadajaca owych kart, praktycznie na darmowe leczenie specjaliztyczne nie ma szans, za lekarza rodzinnego placi 45 $ za wizyte, lekarstwa z listy stala cene ok 27$.
    - Posiadacze prywatnego ubezpieczenia, czesc uslug medycznych maja refundowanych tak w graniczach 60% czasem mniej, czasem wiecej zalezy ile placisz miesiecznie.
    No ale czekaja duzo krocej.
    Calosc wyglada pieknie w prospektach, ale nie nalezy zapominac, ze owe ubezpieczenia to firmy prywatne, wiec to one musza zarobic na pacjencie. Tak naprawde to jest to polisa „nawszelkiwypadek” – jezeli zdarzy sie powazna choroba i powazne operacje, drogie leki, to owszem – ulatwia. Poza tym malo co sie korzysta, bo prywatne nie obejmuje wszystkich dziedzin opieki medycznej.
    - No i teraz „najradosniejsze” – ceny za uslugi.
    Potwornie wysokie, bo musza pokryc koszt ubezpieczenia lekarza od odpowiedzialnosci cywilnej. A taki koszt w wypadku na przyklad ginekologa- poloznika wynosi okolo miliona dolarow rocznie, a przeciez czlowiek i zarobic musi. Podobnie jest z innymi.
    Przykladowo, bo o tym wspominaliscie -korona tutaj kosztuje od 1200 do 2500, zalezy od lekarza i korony.
    Zwykla wizyta sprawdzajaca to 80 dolarow, mala plomba od 120, leczenie kanalowe od 450. Jak chcesz za darmo, to zostajesz bez zebow, okres oczekiwania to 2 lata :)

    To w duzym skrocie system australijski. Amerykanski jest jeszcze bardziej sprywatyzowany i jeszcze drozszy i mniej dostepny, tak mi przynajmniej mowiono.
    Jak sa pytania na temat systemu to chetnie odpowiem :)
    Ale mysle Zdzislawie – O! zapomnialam o fachowosci sluzb medycznych – porownanie wypada na korzysc Polski! – ze juz teraz bedziesz wiedzial dlaczego napisalam, ze polska sluzba zdrowia jest lepsza.

  445. Stan napisał(a):

    Piotrusiu,

    czy Ty nie zuważyłeś, że model o którym mi piszesz mógł się wyklarować z obecnego stanu prawnego. Nie był on dopracowany w szczegółach, ale w bólach, przy sukcesywnym wspomaganiu mógł się rozwijać. Model Religi był z wizją i dość dobrze dopracowany w szczegółach. Natomiast to co zaoferowała Platforma jest to rozpierducha tego co zostało w imię ideologii i kasy, ktorą chapną spryciarze.
    Nie fascynuj się jednostkowymi rozwiązaniami. Weź ołówek i kalkulator i spróbuj sam policzyć jak to wszystko może się mieć do zapowiedzi p. Kopacz.
    Ci którzy protestowali przeciwko rozwiązaniom platformy znają także problem od środka.
    Całe szczęście, że Edward będzie leczył się we Fracji. Zapewni mu to jurność i długowieczność.

    Dobranoc.

  446. Ewa-Joanna napisał(a):

    Panie Kuczynski,
    nawiazujac do http://gospodarka.gazeta......mosci.html

    mnie sie wydaje, ze nie wazne jest KTO stracil, ale kto ZYSKAL.
    Bo tu akurat EDD ma racje, ze w maliny wpuszczono nie hieny ale zwykle szaraczki.

  447. Bars napisał(a):

    Andrzeju,
    „- To niedobrze. Zafałszowany obraz utrudnia postawienie trafnej diagnozy. Co prawda przy jakichkolwiek podejrzeniach lekarz wykonuje badanie palpitacyjne oraz przeprowadza dokładny wywiad z pacjentką – mówi.”
    To cytat z Twojego pierwszego linku. Czy to jakaś zaraza padła na redaktorów czy co ? Wczoraj mieliśmy „Redutę Ordona” Słowackiego, o której wiem, że jest Mickiewicza gdzieś tak od trzeciego roku życia, (mój o wiele starszy, z lekka stuknięty kuzyn właził na taboret i z jego wysokości grzmiał do mnie tym wierszem), a dziś znowu to – prawie dostałam palpitacji ze śmiechu !
    To są badania palpacyjne, czyli jak sama nazwa wskazuje badania dłonią, palcami !
    Ja się pytam za co bierze pieniądze korektor ? No, chyba, że to bliski kuzyn naczelnego…

  448. Bars napisał(a):

    Zaraza padła chyba i na mnie – to wyraźnie zaraźliwe! :D – redaktor nie korektor, psia kość !

  449. Andrzej napisał(a):

    Bars,
    to już standard dla tej gazety.

  450. Bars napisał(a):

    Drogi Torlinie,
    „Kotlet it be” – :D – i ty twierdzisz że nie znasz angielskiego ?

  451. Andrzej napisał(a):

    Ewo-Joanno
    Dla wyjaśnienia. W Polsce prawie nie ma państwowej służby zdrowia. Jest publiczna czyli w rękach samorządów. Po sprywatyzowaniu też ma być (choć nie musi) w rękach samorządów z tą różnicą, że będzie się musiała kierować rachunkiem ekonomicznym. Gdy na koniec roku będzie miała długi, samorząd będzie je musiał pokryć z własnych środków.
    I dla jasności. W chwili obecnej nic nie stoi na przeszkodzie, aby publiczna placówka służby zdrowia została przekształcona w spółkę prawa handlowego, w szczególności może zostać sprzedana prywatnemu właścicielowi. I pomimo tego jakoś samorządy takiej wyprzedaży nie prowadzą. Nie ma więc żadnych racjonalnych przesłanek, aby miały to uczynić po prywatyzacji.

  452. Bars napisał(a):

    Andrzeju,
    chyba jednak nie musimy się tym martwić, bo zdaje się, że to już standard europejski – w piątek mój austriacki przyjaciel przez około godzinę cytował mi kwiatki z niemieckiej łączki – tyz pikne ! :D
    -
    9+8 to na pewno nie 17, zapewnia antyspam :-)

  453. Andrzej napisał(a):

    A 1+8 nie równa się 9. Zauważyłem, ze antyspam głupieje w godzinach nocnych. Czyżby z niewyspania?

  454. W.Kuczyński napisał(a):

    Polecam piekny tekst mojej córki Natalii:
    http://wyborcza.pl/1,8764.....olsce.html

  455. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andzreju,
    jak zwal tak zwal – panstwowa, czy publiczna, wiemy przeciez o co chodzi. U nas tez niedokladnie panstwowa, bo jestesmy federacja, ale o to chodzi, ze sa placowki „typowo” prywatne, ktorych wlascicielem jest np. dr X i „panstwowo” prywatne, ktorych wlascicielem jest stan, panstwo czy samorzad.
    I wiedomo czego boi sie wiekszosc ludzi w Polsce – scenariusza Sawickiej. I mnie sie wydaje, ze maja racje, bo pamietaja jak „prywatyzowano” fabryki i zaklady. Ja wiem o dwoch i mysle, ze ten scenariusz powielal sie wszedzie. Czyli jest to strach calkiem zasadny.
    Byc moze ow strach zmniejszyl by sie mocno, gdyby rzad nie traktowal obywateli jak kupy bezrozumnych durniow i serwowal rzetelna informacje nie tylko poprzez media, ale bezposrednio do reki, ze tak powiem – poprzez odpowiednia reklame w telewizji, listy, reklamy w gazetach, informacyjne foldery w urzedach. Ale z INFORMACJA rzetelna, a nie ple ple typu – zamierza, planuje itp.

  456. Andrzej napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    Skoro uważasz, ze ludzie mają rację, ze się boją to może wyjaśnisz dlaczego tej „typowej” prywatyzacji w skali masowej do tej pory nie przeprowadzono? Naprawdę nie ma ku temu żadnych przeszkód natury prawnej.
    I co to znaczy rzetelna informacja serwowana przez rząd? Ludzie boją się prywatyzacji nie z braku rzetelnej rządowej informacji tylko z nadmiaru dezinformacji ze strony opozycji. Część emerytów niedawno była (a może jeszcze częściowo jest) święcie przekonana, że w tym roku rząd obniży im znacznie emerytury, bo taką papkę serwowano im w Radiu Maryja. Na wszelkie racjonalne argumenty poparte konkretnymi informacjami rządu odpowiadali, ze teraz jest taki bałagan, że wszystko jest możliwe.
    To jaka rzetelną informację ma ten rząd jeszcze serwować?

  457. Ewa-Joanna napisał(a):

    No czekaj… napisales Ludzie boją się prywatyzacji nie z braku rzetelnej rządowej informacji tylko z nadmiaru dezinformacji ze strony opozycji.
    co jest totalnym zamieszaniem tematu.
    Co to znaczy rzetelna informacja? Podam na przykladzie: Dotychczas psy musialy byc rejestrowane, koty nie. Od tego roku wprowadza sie obligatoryjna rejestracje kotow i oplaty oczywiscie. Plus mikroczipy ( nie wiem jak to po polsku!) Kocie lobby bardzo sie buntowalo, ale psie lobby uwazalo, ze to sluszne, dodatkowo srodowiskowcy tez, dyskusje toczyly sie wszedzie : w radzie miejskiej, prasie lokalnej i stanowej, w organizacjach itp. No i wreszcie uchwalili te kocia rejestracje i te mikroczipy dla wszystkich zwierzakow.
    Obowiazywac bedzie od czerwca. Procz informacji w prasie, kazdy dostal list od Rady w ktorym to wyjasnia sie powody wprowadzenia, zasady wprowadzenia, oplaty jakie beda i znizki od tych oplat, oraz zasadnosc i dobrowolnosc mikroczipow dla juz istniejacych zwierzakow.
    Nie wiem czy napisalam to wystarczajaco jasno: prawo to bedzie obowiazywalo od czerwca dla rejestracji kotow, a owe mikroczipowanie od czerwca ale tylko dla „nowych” zwierzat, tzn psow i kotow mlodych. Mikroczipy dla zwierzat juz doroslych sa dobrowolne.
    Czyli tak: nie moge powiedziec, ze nie przestrzegam prawa, bo mi nikt o nim nie powiedzial. Mam czas na zastosowanie sie do tego prawa i dokladnie wiem co musze a czego nie musze robic. Na dodatek na stronach internetowych i we wszystkich podleglych urzedach sa wylozone informacje na ten temat dla tych ze skleroza.
    To jest wedlug mnie rzetelna informacja.

    To jest oczywiscie moje tylko zdanie, ale uwazam, ze rzad polski nie podaje rzetelnej informacji i nie podaje jej w sposob zrozumialy dla wiekszosci ludzi. Informacje podawane przez jakiegos polityka do jakiejs gazety taka informacja oficjalna nie sa i dlatego opozycja moze mieszac i ludzie sa pogubieni, a rzad miota sie jak parszywy w lazni prostujac rozne rewelacyjne wypowiedzi. A powinno byc tak: Na stronie Ministerstwa Zdrowia jest co prawda ow wieloletni program pod nazwa „„Wsparcie jednostek samorządu terytorialnego w działaniach stabilizujących system ochrony zdrowia” i po kliknieciu w 3 linki dochodzimy do projektu ustawy z calym jej prawniczym belkotem, ktorego zwykly sobie czytelnik nie przelezie.
    A powinno byc jak wol napisane „Proponowana reforma sluzby zdrowia” i pod tym w punktach, jezykiem prostym wyjasnienie dlaczego i w jaki sposob. Lopatologicznie. Poslom tez sie przyda, bo oni nie orly i czesto widac, ze nie czytaja.

  458. Bars napisał(a):

    „A gdzieś dookoła, powoli niepostrzeżenie, szara i nudna rzeczywistość zaczęła tętnić życiem i kolorami, pojawiły się smaczne jogurty, czekolady w sreberkach, a nawet żelki. Tylko że wtedy to już nie było tak strasznie ważne.”
    Tak, właśnie tak…
    Proszę pozdrowić Natalię, Gospodarzu.

  459. Bars napisał(a):

    Edwarze,
    ja już d dawna jestem w PPR, tylko kilka punktów mam z lekka niedopracowanych – ale się bardzo staram i na pewno się podciągnę. ;D
    Do jutra.

  460. soulgarden napisał(a):

    Muszę przyznać, że decyzja robienia wszystkiego by uciec od bodźcujących i nie czytać niemal nic przyniosła mi trochę wytchnienia. Konieczność obrony przed mordem każe przeżywać w jakimś sensie od nowa pisząc, starając się i rzeczywistość adekwatnie wyrazić. W tym sensie siła przybywa. Ale to poczucie, że się nie oddało nie samym oprawcom, ale dokumentacji jakiegoś minimum śladów prawdy, prawdy o zabijaniu – zabija. Poczucie, że każdy cios nie jest „pomszczony” udokumentowaniem daje poczucie własnej nicości, bezwartościowości. W każdym z tych ciosów zawarty jest coraz głośniejszy i jazgotliwszy krzyk o koszmarności, beznadziejności, który i tak jest zaklęty we własną nicość śladu. I tak zło jest doskonale w tym ukryte i i tak daje poczucie mojej nicości jako kogoś-czegoś co można zatłuc bez prawdy o tym zatłuczeniu. Dlatego zabranie mi czy też przeze mnie możliwości wykrzykiwania tego jako czegoś i tak niedorzecznego w kontekście morderczej presupozycji czynu ubików „istnieje tylko ta wymiana zdań” lub „tylko te kilka dni” tak doskonale wrzutomózgowionych, że nie pozostaje nawet to poczucie przed samym sobą, że się składa hołd wadze swego życia. Dlatego może być jakiś czas lepiej i łatwiej przez odsunięcie, ale każdy powrót do orgii beznadziei jest ciosem tak potwornym, że przekracza w swojej sile wszelkie sensy szczegółowe. Stąd przy logice zbyt daleko idącej niemożności swobodnego wypowiedzenia bierze się samobójcze odchodzenie od czytania. By wracać w potworność tego piekła. I stąd, choć nie tylko, te uderzenia każące dzwonić na policję. Nie tylko ponieważ moi główni oprawcy wiedzą doskonale jak uobłędawia się tym moja sytuacja. Doskonale to przeczuwają. Nie tylko geje lubiący zadawać i opatrywać rany, a często doświadczać równocześnie obu rozkoszy – byle na siłę. To ich podnieca. Ale też ta hodowla „kobiet” – hien od Adama M. Plan obrzydliwej prowokacji i jednoczesnego „usunięcia” mnie z miejsc bezpośredniej konfrontacji nie tyle powstał co stał się poprzez spostrzeżenie smakowitości tego okropieństwa. Idea przekazu „nic nas nie zobowiązuje do żadnego uwiarygodnienia została podbita w kluczowym punkcie. Jedyne miejsce gdzie uniemożliwianie komunikacji byłoby dobrze naświetlone zostało przez malutkiego Janke posłusznie wspomożone w odcięciu. Wydaje mi się, że myśl o zbyt dobrze radzącym sobie rozhisteryzowanym gównie, które trzeba obejżeć pod ciśnieniem odpowiednio silnego ciosu została zbyt dobrze wpojona w niższe warstwy dusz takich wydmuszaków. A dzieje się to wobec nawet ludzi o silnym kręgosłupie i wobec każdego gdyż uplastyczniane sztuczne jak i spontaniczne cechy zezwierzęcającej pogardy są świetnie wpromieniowywane przez pracowników ubicji, a i dużą część agorawydmuszków w wielkiej mierze. To są oddziaływania mimo swej superwlnej natury totalnie potężne. Ich naddatkowe wyprzedzanie przez wielu pajaców pomaga utrzymywać poczucie kontroli i równie fałszywe złudzenie odwracalności tego co już wykonano. Tymczasem może mnie już zabito. Być może utrzymuję się na nogach tylko dzięki „ciśnieniu uderzających kól”. Ale związek przyczynowo-skutkowy jest słabo uchwytywalny przez swoją rozciągłość. Może i każdego dnia ta granica być przekroczona tego co nieodwracalne. Ale złudzenie kontroli masakry jest podtrzymywane przez to przeciwieństwo wzajemności – tworzenie skrajnych fałszywych kontrapunktów poglądu – na tyle by wynik upośrednienia prawdy o mordowaniu falsyfikował to co powyżej. Tak więc żadnego ferworu zagnania się może nie być w tym morderczym popędzie, a kalkulacja superscjentologiczna. Psychologicznie wyobrażamy sobie jakieś uspokajanie sytuacji po kopnięciu gdyż wbudowane mamy zrozumienie przeważającego: średniego i małego kalibru walk chierarhizujących. Ale w każdym gatunku zdarzają się też pojedynki na śmierć i życie – nie mówiąc o Demokratycznej Zasadzie Potrzeby Współdzielenia Prawa do Przeżycia Grupowego. Tak bym nazwał ekstazę wyżycia się na człowieku obserwowaną w niewielkich grupach przez nieuczestniczące jednostki. Stąd się bierze to, że zauważam już u coraz mniejszej grupy pełną czystość przeżycia protestu. Bo tu jest mowa o czymś więcej niż nieświadoma skłonność. Tu dochodzi do autodemaskacji obudzonego instynktu. Tu piszący jakąś nieświadomą potworną siłą bronią się przed zadeptywaniem właśnie przez wzmożenie świadomego uczestnictwa w tym co w jakimś sensie wchodzi w nich. Mówienie o odgrywanym cyniźmie jest trochę z kategorii newtonowskiej, która jakby już trochę nie wystarcza by opisać eksperyment pań kompleks. Ponieważ w ubekistanie nie mam najmniejszej możliwości decydującego wpływu już od bardzo dawna to jestem zmuszony do poddawania się złu z w pełni otwartym sercem. Za jakiś czas będę gównem latającym w takt-kierunek udeżającej pięści by w pełni zjednoczyć się z biciem. Stanę się przystawką doskonale zsymbiotyzowaną z biciem poprzez upodobnienie. Wszystko co piszę jest w jakimś stopniu wynikiem chemii tej koherencyjnej pulsacji z oprawcami. Dlaczego Michnik wykonał tekst, który to już, takiego uwiedzenia zapachem zatłuczenia? Gdyż to człowiek, który ma swój profil cech lubienia filmów Lyncha, gdyż nieprzypadkowo uległ sobie wykonując mały symboliczny lincz na Wałęsie w pierwszej połowie lat 90. Miłość do świata traktowana jako uniwersalna osłona jest etycznie obojętną właściwością, czasem jest odpowiedzią na zło. Pokochanie zła okazuje się złym programem na zwalczenie go. Tym bardziej gdy zaspakaja się niekończące się pragnienie wielkości własnej. Ja słyszałem na jakimś panelu jak Kutz potrafił inteligentnie być ostro, surowo i subtelnie krytyczny, ale nazywanie tego złośliwością jest prubą czarowania – choć relatywnie dość szczerą jak na kaliber tej mimikry. Jakim trzeba być sukinsynem by nie zrozumieć, że najlepszą rzeczą jaką można zrobić to zakończyć współudział w katowaniu w sensie najbardziej absolutnie antyrelatywnym. A czym jest „naród”, który wciąż się waha czy mieć takiego bzdeta za przybranego ojca. Dla mnie przezroczystość agoraludków jest tak dojmująca jak szkło jakim jest Adam Michnik. Jak można tak karaluszy pęd do życia przetransferować na drugiego człowieka i jego godność? Jak można go upodlić utożsamieniem się z nim i z tej „niewoli współczucia” zadawać mu to co samemu by się jako karaluchy najłatwiej znosiło? Jak można tak upodabniać do swego braku godności człowieka? Jak można zamknąć cały świat ludzki w takiej psychozie wymierności i antytranscendencji?
    Przedwczoraj w Lublinie zawalił się radiowóz i wyciągająca go koparka na ulicy. Ja dzwoniąc na policję tydzień temu mówiłem, że jeśli nie zrobią pożądku z tym czynem jaki opisałem to szybciej niż myślą będą mięli sceny jak z Bułhakowa. Właśnie jestem senny i chwilowo odeszło mi poczucie tunelu spiralnego nicości, pożerania przez ludzi bez dusz.
    cdn

  461. Edwar D.Dana napisał(a):

    Łopatologia nie wystarcza by obalić zabobony. Na naszych oczach odbył się eksperyment łopatologiczny. Andrzej próbował „łopatologicznie”. I…??????
    Zabobony zresztą nie sposób wyplenić całkiem, są jak chwasty.

  462. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Tym razem Gospodarz nie przesadzil: tekst corki jest naprawde PIEKNY. Ta mala dorosla juz i jest wspaniala! To pewnie dlatego tacie tak latwo jest mowic o wszystkim co mu bliskie: dobre jest, nie ma lepszego.

    .
    A tu taki na ten przyklad Tusk to nie panska Natalia, panie Ministrze. Ani on ani jego czolowe orly nie sa dla Pana ani braty ani swaty, z tego co wiem. Czemu im sie nie udalo, jak panskiej corce, dorosnac cokolwiek? Zanim w premiery i w ministry poszli? Czyzby zabraklo im emigranckiej szkoly wsrod Marokanczykow, Portugalczykow i Francuzow?

    .
    Prawie 40-to milionowy narod w samym sercu Europy to juz nie Albania, Czarnogora czy nawet Lotwa. Gdy za przywodcow taki narod ma po kolei wesolkow wymiaru Millera, Kaczorow czy nawet Donkow i Radkow w krotkich majteczkach, to czy mozna bez konca pozwalac sobie na przymrozanie oka i mowienie: dobrzy sa? Z samozadowolenia, podobnie jak z samozaspokojenia, nie idzie wyprodukowac ani przywodcow ani nawet nastepcow. Czego sie mozna nauczyc od zarozumialcow i nieudacznikow, nawet najbardziej wychwalanych?

    .
    Obowiazkowe nie przeszkadzanie sternikowi lajby czy chwalenie pilota samolotu za to tylko ze jest, znamy az za dobrze z nie tak odleglej przeszlosci. Az dziw ze nie padlo pytanie rodem z tego samego piekla: komu ta krytyka rzadu sluzy?

    .
    Wolno byc dumnym z wlasnego dziecka. Szczegolnie, gdy ten powod do dumy jest obiektywny, dla kazdego widoczny. I chwalic je, acz z umiarem, tez wolno. Niebezpieczenstwo szkody publicznej wynikajacej z takiego chwalenia jest raczej niewielkie.
    .
    Zupelnie co innego jednak, gdy mamy niezasluzone chwalenie rzadu przez ekspertow w jakiejkolwiek dziedzinie. Szczegolnie, gdy powodow do tego chwalenia trudno sie doszukac. Bo oficjalna opozycja MERYTORYCZNEJ krytyki rzadu nie dokonuje, z powodow sobie tylko znanych. Wiecej MERYTORYCZNYCH uwag pod adresem rzadu PO zglaszaja juz blogowicze nawet u Kuczynskiego niz naburmuszony przywodca opozycji potrafi wyjakac. Nawet poza zasiegiem klimatyzacji gmachow sejmowych.
    .
    Z tego wszystkiego nie idzie ani jak wyluskac powodow do wychwalania rzadu. Tak samo brakuje jednak sensownych podpowiedzi fachowcow co ma rzad robic w dzisiejszej sytuacji kryzysu swiatowego. Politycznie inspirowane peany pochwalne pod adresem nic nie robiacego rzadu niewiele dobrego rzadowi, panstwu i jego obywatelom nie wroza.
    .
    Gospodarzu! Wasze wchodzenie po palcu Tuskowi, w obecnym a i w innych wpisach, i nie tylko wpisach, nijak sie ma do postawy prawdziwego eksperta. A za takiego pan mial uchodzic.
    .
    Corka jednak panu sie udala. I za to JEJ chwala.

  463. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar

    Jak zapewne się NIE zorientowałeś popadasz w błąd kopiując tekst Macieja Zaremby – Bielawskiego jednego z wazniejszysz Szwedzkich publicystow. Już sam fakt ze Zaremba jest w Szwecji wysoko oceniany jest zaprzeczeniem twoich opartych na słabej i anachronicznej wiedzy o sąsiadach, twierdzen.

    Jest on czołowym krytykiem absurdów państwa opiekunczego. Absurdów podkreślam, nie istoty. Jest krytykiem neozabobonow.

    Spróbuję jego tekst streścić na twój użytek tak abyś nawet ty zrozumiał:
    Jest taka medyczna, nie do końca potwierdzona hipoteza, iż dzieci chowane w środowisku sterylnym, przesadnie higienicznym są bardziej narażone na alergie niż dzieci chowane w brudzie. To o czym pisze Zaremba to próby już nieźle w Szwecji opisane i obśmiane wykorzystania skłonności do alergii by te alergie symulowac.
    Idzie oczywiście o alergie w sensie przenośnym idzie o nadwrażliwość na pewne publiczne zdarzenia i wypowiedzi.

    W ”studenckim” przypadku to symulacja, nadużycie. Sprawa zostanie/zastała skorygowana. Nie obawiaj sie.
    Wiem ze jako komuś kto tkwi w ideowym środowisku które z rządnym wypadku na alergie narażone nie jest. było ci trudno ten tekst pojac

  464. Edwar D.Dana napisał(a):

    DP
    Może byś się wypowiedział merytorycznie ?

  465. Zdzislaw_1 napisał(a):

    EDWARZE
    Wczoraj wiczorem nie czytaem bloga, bo miałem gościa (sąsiad),którego konik to narzekanie,na wszystko.Więc mialem cały wieczó z głowy.
    Ale dziś wyczytałem, o zgrozo żeś ty hiena,spekulant i coś tam jeszcze.I ze dobrze zę straciłeś na wartości te jakieś mieszkania. I tu jakoś nie bardzo rozumiem(braki w znajomości ekonomii).Kupiłeś mieszkanie powiedzmy za X zł. mieszkanie masz więć co straciłeś. Ze traz mieszkanie kosztuje X-Y? A czy Ty chcesz sprzedać to mieszkanie?
    Powiedzmy nie więć co straciłeś?Mieszkanie kupiłeś i masz, więc w/g mnie zyskałeś bo stałeś się „kamienicznikiem” i właścicielem jakiegoś majątku o wartości dziś X-Y a jutrolub kiedys tam może być warość X+Y+Z, T tak jak wogóle z jakimiś inwetycjami Złoto kosztowało cos tam ,pózniej spadła wartoć (więć nie sprzedawałeś a pózniej wzrosla wartość powiedzmy 2 x ale tez nie sprzedałeś,i złoto masz.Jest twoją oszczędnościa,której napewno będzie korzystał jakis potomek.
    Stracić mogli tylko ewentualnie ludzie ,czy instytucje inwestujący w spekulacje ,kupić i sprzedać,(bo eksploatacja też kosztuje). Więć wróżenie ile kto stracił traci dla mnie sens. Ja kupując złoto inwestowałem i złoto mam, więć nic nie straciłem a stałem się bogatszy o złoto,czyli mam wartość dodaną ( to chyba jakiś trmin ekonomiczny lub matematyczny).
    To jest tak ,jak sprawa gustu jeden lubi blondynki drugi brunetki i przekonaj ich np. do rudych.
    Pozdrawiam

  466. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Właśnie tak jest jak piszesz. Pewną część majątku mam ulokowaną w nieruchomosciach. Nie w Polsce.Nie uważam ze stracilem. To była ironia. Ironia skierowana do nadużywających metafory hiena. To co żywe, hieny się nie boi.
    A padlina? Nikogo chyba nie może poprosić by ja w debacie reprezentowal.

    :D

  467. Edwar D.Dana napisał(a):

    „jeden lubi blondynki drugi brunetki i przekonaj ich np. do rudych.”
    Zdzislawie
    Mnie nie musisz przekonywać do pogoni tęczą. :D

  468. Torlin napisał(a):

    Droga Bars, angielskiego nie znam, ale znam twórczość Bitelsów.
    Piotrusiu!
    Aha, rozumiem, to tak jak Żyd na czele Hitlerjugend, a Mawar na czele PZPR. Wszystko jasne.
    Do Naszej Australijki i innych
    Nie rozumiem w ogóle tej dyskusji o lecznictwie. A co to ma za znaczenie, czyje to będzie: państwowe, prywatne, spółdzielni czy samorządowe. Ważne tak naprawdę są umowy podpisywane z NFZ. Ja już kiedyś pisałem o tym, ale powtórzę – w zeszłym roku miałem dwa zabiegi:
    1. w pierwszym skierowanie wystawiła mi doktor rodzinna, poszedłem do całkowicie prywatnej przychodni specjalistycznej, gdzie doktor wysłał mnie do prywatnego szpitala jednodniowego na zabieg. Wszystko w ramach ubezpieczenia.
    2. w drugim było to samo, z tą jedną różnicą, że przychodnia specjalistyczna była państwowa (lub samorządowa), ale zarządzana przez prywatną firmę.
    3. miałem mieć trzeci, do którego nie doszło, ale w końcowym etapie zostałem wysłany do lekarza prowadzącego prywatną działalność w swoim domu.
    Wszystko to było w ramach ubezpieczenia – za darmo. Co ci niechętni rewolucji Tuskowej ciągle powtarzają, że komuś tam nie będzie się opłacało leczyć kogoś tam. Jak popłyną za człowiekiem pieniądze z NFZ, to będzie się opłacać.
    DP – najbardziej podobało mi się u Ciebie zdanie „brakuje jednak sensownych podpowiedzi fachowców, co ma rząd robić w dzisiejszej sytuacji kryzysu światowego”. Bardzo mądre zdanie, tylko wygłaszający nie zdaje sobie sprawy, że nikt na świecie nie może na to pytanie odpowiedzieć.
    Andrzeju, lubię Twoje teksty.
    Panie Waldemarze!
    problemy imigrantów, szczególnie dzieci. Jeżeli tak przeżywała to młoda osoba pozostająca w końcu we wspólnym kręgu kulturowym z Francuzami, to jak się czuje w domu i w szkole mały Marokańczyk czy Kameruńczyk.

  469. W.Kuczyński napisał(a):

    Dyplomato przyuczony,
    co rząd powinien zrobić a nie robi? Ja uważam, że robi mniej więcej to co powinien robić. Nie ma polityki, ktoraby zapobiegła kryzysowemu echu w Polsce! Można je tylko hamować i to jest robione w sposób, który nie prowadzi do choroby gorszej od lekarstwa. Zupełnie nie zgadzam sie z Twoja oceną Tuska i jego ekipy. Tuska uważam dziś za najbardziej dojrzałego polityka w jego pokoleniu. Podobną ocenę wystawiam Sikorskiemu i Rostockiemu. Nie widzę lepszej ekipy. Może Ty widzisz? Nie zamierzam dolaczać się do kretyńskiej nawałnicy medialnej, ktora tylko kryzys pogłebia, bo nie proporcjonalnie do sytuacji psuje nastroje społeczne i zamyka straszonym ludziom portfele. Powtarza sie owczy pęd medialny jak z czasów tzw. afery Rywina i komisji orlenowskiej, superszkodnika całego 20-lecia (gdzie jest ta afera Orlenu, albo PZU?) ktorego skutkiem bylo wyłącznie doprowadzenie do władzy najbardziej wstecznych sił politycznych w Polsce. Wykluczam dołączenie się do tego stada, któremu wydaje się, że wie co mówi podczas kiedy na ogół mówi to czego nie wie.

  470. Zofia napisał(a):

    Mawar cudownie,
    tylko powiedz mi kiedy i gdzie byłam tą funkcjonariuszka pionu ideologicznego! Oczywiście komunistycznego.
    Jak na razie poza pomówieniami – nic innego pod moim adresem nie potrafisz wykrzesać.
    Kłapiesz dziobem jak ten Twój prezes, kłamstwa, obelgi, pomówienia jak kłócąca się przekupa na targu. Klasyka z PiS.
    Zachowuj się jak mężczyzna i podaj dokładnie – datę i funkcję.

  471. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gospodarzu
    Pańska córka to ma szczęście! Dzięki „dramatycznemu” bo wielokulturowemu dzieciństwu nigdy nie popadnie zabobon:
    „Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma” ani też w jego odwrotnosc.
    No i jeszcze jedna rzecz. Chyba Barańczak kiedyś powiedział ze opanować drugi, trzeci, czwarty… język, opanować tak jak potrafią to robić oczytane dzieci to tak jakby wygrać drugie, trzecie, czwarte zycie.

  472. W.Kuczyński napisał(a):

    Torlin,
    nie wykluczam, że lepiej, bo wie, że jest wśród niewiernych, w kręgu kultury, do której nie powinien aspirować, wobec tego nie przezywa cierpień związanych z trudami wchodzenia, asymilacji. Ale to tylko spekulacja, jak jest na prawde nie wiem. Ty też.

  473. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Torlin
    twój komentarz na temat sł€żby zdrowia i wizyt jest OK,tak ja go odbieram.Nieważne czy obiad przygotował Marysi ze wsi,czy renomowany kucharz bule był smaczny kaloryczny i z właściwych składników.
    Pozdrawiam

  474. Zofia napisał(a):

    Drogi Panie Walerianie,
    dzięki za wskazanie tekstu p. Natalii.
    Przeżywałam podobne problemy w szkole z aklimatyzacja i zdobyciem akceptacji, może mniej świadomie, bo byłam nieco młodsza gdy mnie posłano do polskiej, ale elitarnej szkoły.
    No i nie miałam wizerunku Polski w pamięci, poza opowieściami mamy która szalenie tęskniła i wymogła na Ojcu powrót do Polski.
    Tata dostał w Londynie propozycję bycia szefem portu w Johannesburgu i wracać nie za bardzo chciał. Ale wracaliśmy, etapami, najpierw tata, potem mama z nami – mną i bratem.
    No i lata 50. to nie 90.
    W każdym razie byłam rozczarowana, szkoła mi się na początku nie podobała, choć rygor był taki sam jak w angielskiej. Poza problemami z językiem polskim, byłam edukacyjnie jakieś 3 klasy wyżej niż moje rówieśniczki w klasie.
    Mimo to właśnie okres owej szkoły (podstawówki i liceum pod jednym kierownictwem, w jednym budynku z tą samą kadrą nauczycieli) na niesamowicie wysokim poziomie był dla mnie wspaniały i do dzisiaj zachowuje go w serdecznej pamięci. Zawdzięczam jej dar niesamowity – rozwój intelektualny i b. solidne podstawy, pozwalające na skuteczną edukacje na kolejnych poziomach.

  475. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    „Nieważne czy obiad przygotował Marysi ze wsi,czy renomowany kucharz bule był smaczny kaloryczny i z właściwych składników.”

    Tak. Dla smaku potrawy to nie ma znaczenia. Problem zaczyna się kiedy, czy to Marysi czy Renomowanemu powierzamy pieniądze których nie posiadamy w nieograniczonej ilosci. Jak „kucharza” zmusić by pieniędzy nie marnotrawiąc gotował smacznie?
    Odpowiedz jest łopatologicznie prosta.

  476. Edwar D.Dana napisał(a):

    A z samoocena Polakow jest tak:

    http://wyborcza.pl/1,7524.....zliwi.html

  477. maciek.g napisał(a):

    Ja jeszcze słówko o tych hienach i domach które kupili dla zarobku.
    Uważam, że nie można tego w ogóle porównywać ze spekulacją jaka robił bank Sachsa. Spekulanci bankowi wyciągnęli z Polski kupę pieniędzy, natomiast kupujący nieruchomości w Polsce dodali impetu rozwojowi budownictwa i zwiększyli przychody branży budowlanej i pośrednio wpływy z podatków głównie VAT. Faktem jest, że z powodu zbyt małej podaży mieszkań podbiło to cenę za metr do wielkich kwot co bardzo utrudniło uzyskanie mieszkań wielu ziomkom. Jednak łatwe kredyty mimo wysokich cen powodowały mocny rozwój budownictwa i ruch na tym rynku. Obecny krach pogorszył bardzo możliwości nabycia własnego mieszkania na kredyt przez wielu Polaków. Znam przypadki rezygnacji z transakcji mimo wpłaconej zaliczki. Teraz nastały zdecydowanie lepsze czasy dla tych co lepiej zarabiają i maja duże zdolności kredytowe, bo w mieszkaniach mogą przebierać , a ceny będą spadać /bo między innymi wielu tych co kupiło by zarobić będzie musiało sprzedać nawet ze stratą/

  478. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    przeczytałam cytowany przez Ciebie tekst z życia Szwedów i nie bardzo wiem o co Ci chodzi.
    Zdecydowanie bardziej już wole oglądać filmy Bergmana o Szwedach i ich problemach natury psychiczno-intelektualnej. Co nie oznacza, ze każdy Szwed targany jest problemami egzystencjalnymi poziomie bergmanowskim.
    I małe sprostowanie.
    Do dzisiaj w hotelach szwedzkich biblia znajduje się w każdym pokoju hotelowym.
    W tych bardziej renomowanych dostarczają nawet w języku gościa hotelowego.
    Nie wiem natomiast, czy stosują taki zwyczaj wobec gości z krajów muzułmańskich. Nie wykluczam, że w pokoju wtedy znajduje się koran.

  479. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Bars z wczorajszego wpisu.

    dziękuje za informacje juz jesteśmy mniej anonimowi,a takiego życiorysu to pozazdrościć. Masz na wszystko czas? Jesteś doskonała organizatorką
    Pozdrawiam

  480. maciek.g napisał(a):

    Odnośnie lecznictwa popieram stanowisko tych którzy mówią że liczy się efekt dla pacjenta , a nie to kto jest właścicielem. Wiadomo od dawna, że najgorszym zarządca jest Państwo /Dyrektor placówki zabiega o dobry image u tego kto finansuje a więc nie o pacjenta a o PR wobec finansującego) , a prywatni i spółki na ogół lepiej zarządzają firmami i zakładami. Jeśli za pacjentem będą szły pieniądze np. z NFZ to będzie on bardzo pożądany w każdym zakładzie leczniczym opartym o samofinansowanie nie zależnie od tytułu własności i będzie mógł liczyć na odpowiednią obsługę. A więc podmiotem będzie pacjent.

  481. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Maciek
    Sam napisałeś że wielu ,że wielu co kupiło by zrobić musi sprzedać nawet ze stratą.
    To tak jak w interesie jakimkolwiek sklepikarza, szewca , fabrykanta,ryzyko zawodowe lub handlowe Jakoś nikt nad nimi się nie użala.Jakoś Polacy lubią wszystko widzieć w czarnych barwach,wszystko jest dramatem,a to po prostu życie ,ewentualnie szczęscie lub pech.
    Pozdrawiam

  482. Zofia napisał(a):

    W dyskusji o handlu, czy to pieniędzmi czy nieruchomościami.
    Odkąd ludzkość wymyśliła pieniądze handluje czym się da. Tez i walutą
    Spekulacja jest tak stara jak pieniądz i lichwa.
    Zawsze znajdzie się ktoś, kto w dobie koniunktury kupuje na coś zapas, by potem, w sprzyjających warunkach sprzedać z korzyścią dla siebie.
    O jakimkolwiek altruizmie u handlarzy nie ma mowy.
    Odstawa handlu jest zarobek. Im bardziej godziwy, tym lepiej dla handlującego.
    Jedynie zdrowa konkurencja okiełzana stosownym prawodawstwem pozwala na powściąganie ludzkiej chciwości i zapędów monopolistycznych.
    Handel, tak samo jak polityka to zjawiska a-moralne, nie mające nic wspólnego z zasadami etycznymi, lecz co najwyżej ograniczane prawem.
    Natomiast człowiek, który stanowi prawo winien rozsądzać sam wg własnego kodeksu etycznego – co jest korzystne dla grupy społecznej, która dotyka proceder zwany czy to handlem czy też polityką.
    Po to m.in. ponad 50 lat temu utworzono Wspólnotę Europejską. By wspólnie w myśl przyjętych i akceptowanych zasad pilnować handlu, by konkurencja we Wspólnocie była zdrowa, by chciwość nie brała górę nad umiarem itp.

  483. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Torlin: „DP – najbardziej podobało mi się u Ciebie zdanie “brakuje jednak sensownych podpowiedzi fachowców, co ma rząd robić w dzisiejszej sytuacji kryzysu światowego”. Bardzo mądre zdanie, tylko wygłaszający nie zdaje sobie sprawy, że nikt na świecie nie może na to pytanie odpowiedzieć.”
    .
    A o czym ty kochanienki? Prawie wszystkie odpowiedzialne rzady, z tym glownym bo sprawczym – o USA mowa – na czele, prawie wszystkie sily rzucily ostatnio na walke z kryzysem swiatowym. Moze one i ‚nie odpowiadaja na pytanie’, jakbys chcial. Za to jednak ROBIA mase roboty ‚w temacie’. Majac nadzieje, ze powolani eksperci i komisje przerozne wskaza tym rzadom tylko takie dzialania, ktore przyniosa polepszenie sytuacji a nie spowoduja poglebienia kryzysu. Bo to najbardziej paralizujaca bariera psychologiczna. Tusk razem z naszym szanownym Gospodarzem niedlugo z wozkow inwalidzkich przeniesieni zostana do lozek opieki totalnej. Paraliz z postepujaca gangrena. Nawet Balcerowicza porazilo. Dobrze chociaz, ze zdazyli przed calkowitym paralizem zamrugac na ‚tak’ ze jednak w Polsce jest kryzys. Wczesniej ‚nie oddawali ani jednego guzika od munduru’.

    Gospodarzu: od pana nikt ‚nawalnicy medialnej’ nie oczekuje. Od pana oczekuje sie FACHOWOSCI. I to w jej ramach, bez uciekania sie do mediow, powinny isc w strone rzadzacej ekipy nie peany pochwalne tylko np. taki sygnal: opcja „NIE ROBIC NIC” musi byc odrzucona. Jesli nie mozecie wpasc na to co konkretnie mozna w Polsce robic, to po prostu skopiujcie co madrzejsi robia. Moze sie i wam uda jesli innym udaje.
    .
    Stanie ‚z bronia u nogi’ juz bylo.

    EDD – ty juz badz od ‚merytoryki’. Ja bede nudzil po swojemu.

  484. W.Kuczyński napisał(a):

    Dyplomata Przyuczony,
    nagadałeś mi nie odpowiadając na pytania. Nieprawda, że rząd nic nie robi.

  485. Torlin napisał(a):

    Ja Ci DP nie będę odpowiadał w Twoim stylu. Znudziły mnie dyskusje z ludźmi uważającymi, że się znają na ekonomii (medycynie, prawie, Polak zna się na wszystkim).
    Ekonomia jest dziwną nauką, nie ma nigdy jednostronnych ocen. Właściwie nigdy nie można powiedzieć, że takie rozwiązanie jest z punktu widzenia ekonomicznego dobre, czy złe, czy taka sytuacja jest dobra albo zła. Zawsze w ekonomii z jednej strony to jest dobre, a z drugiej złe. Silny pieniądz był dobry dla ludzi wyjeżdżających na wczasy, a zły dla eksporterów. Tuskowe oszczędności są dobre dla budżetu, a złe dla zbrojeniówki. Dotacje Obamy są dobre dla banków i wielkich koncernów, a złe dla przyszłych pokoleń zmuszonych to spłacać.
    Dlatego tak trudno w ekonomii o jednostronne oceny i komentarze.

  486. Edwar D.Dana napisał(a):

    „kochanienki” i „z wozka na opieke totalna” -
    to tylko tyle potrafisz?
    Oczywiście potrafisz jeszcze powtórzyć to samo nieco innymi słowami.
    Oczekuje kolejnego wpisu z informacja tyleż kłamliwą lub głupia ze „Tusk nic nie robi”.
    A potem czwartego i piątego:
    Rząd nic nie robi. Nic Rząd nie robi. Nic nie robi Rzad.
    Natręctwo?

  487. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    Jak śmiesz używać do mnie określeń – pochodząca z partyjno-ubeckiej elity, wiedząc, że moja matka siedziała w stalinowskim więzieniu!
    Nie masz najmniejszego prawa tutaj, publicznie naruszać godności mojej rodziny, szczególnie mojej matki.
    Ona nie żyje, nie może się obronić przeciwko opluwaniu jej pamięci przez takie żałosne postaci jak Ty.
    Czymże Ty się różnisz od jej oprawców, no czym?….
    Dla mnie niczym.
    Jesteś tak samo obrzydliwym człowiekiem, jak ci UB, którzy ją do więzienia wsadzili, przesłuchiwali itp.
    A może nawet bardziej.

  488. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Zofia nie jest Anonimem, a więc jej Matka także nie. Pisząc jak piszesz nie narażasz się na żadne sankcje. W swoim świecie przechwalasz się ze to ty jesteś Mawar. Pierwszy z twoich kolegów który da ci po pysku będzie pierwszym „Twoim” który zasłuży na mój szacunek.

  489. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Czuje się rozczarowany. Liczyłem na te 20% zysku o których pisał Stan. Jak tu z takim robić interesy?

  490. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    Jak piszesz to mniej kopiuj a bardziej zapoznaj sie z całością problemu.
    Tak się złożyło, że Szwecja jest mi dobrze znana i była pierwszym krajem zachodnim, do jakiego wyjeżdzałem z PRL na tzw zaproszenie -/bo wówczas prywatnie inaczej nie było można/. W Szwecji mieszkała Ciotka bo dostała się tam po akcji H. Bernadotte i ona głównie nas zapraszała. Później wyjechała tam siostra cioteczna i paru moich kolegów. Wielu moich znajomych jeździło tam na zarobek. Ciotka skończyła prawo i historie przed wojna i będąc w Szwecji żywo interesowała się polityka i komentowała wszystkie posunięcia władz i sposób zarządzania oraz działania ustrojowe. Byłem więc dobrze poinformowany o tym co uważała za złe i co oceniała pozytywnie i sam mogłem sobie wyrobić na to pogląd tym bardziej, że że szwedami stykałem bo miejscowe dzieci emigrantów mnie wprowadzały w to towarzystwo (chodziłem na tenisa i do miejskiej hali sportowej oraz na imprezy urządzane tam często w soboty /Szwedzi lubię sie bawić w sport by odprężyć się po pracy/ . Specyficzny ustrój Szwedzki bo to konglomerat ustroju rynkowego z b. silna interwencją Państwa w dziedzinie socjalnej, który ma znamiona państwa policyjnym, i jednocześnie obywatelskiego. zachowującego tradycje monarchii, gdzie jednak ta nie ma poza reprezentacją prawie żadnego wpływu na kraj / stworzył wiele patologi i wielu publicystów to ukazuje i eksponuje co powoduje, że wielu czytających te teksty widzi ten kraj w krzywym zwierciadle. Życie zaczyna wymuszać zmiany. Kraj b. bogaty po wojnie traci swą pozycje w Europie i Szwedzi są tego świadomi i wielu widzi wyraźny związek tego faktu z prowadzoną polityką. Ludzie jednak do wielu korzystnych dla siebie „rzeczy” bardzo się przywiązują i nie chcą ich tracić, a więc zmiany idą opornie. W żadnym kraju nic nie jest tak dobre , lub tak złe jak piszą żurnaliści.

  491. Edwar D.Dana napisał(a):

    macku.g
    Pozwol ze dodam jeszcze informacje istotna. Dotyczy ona „socjalizmu”. Otoz Szwedzka gospodarka byla zawsze oparta o wlasnosc prywatna nawet w szczytowych okresach powodzenia socjaldemokratow. Stopien jej nacjonalizacji byl wielokrotnie mniejszy niz przez Thatcherowska W. Brytanii a nawet i Francji.
    Byla to chodowla Barana ostro strzyzonego ale zawsze tak by go nie pokaleczyc.

  492. maciek.g napisał(a):

    Zdzislaw_1,
    Chyba z mojego postu nie wyczytałeś, że ja odsądzałem od czci tych którzy dla zysku kupowali nieruchomości? Ja jedynie starałem się pokazać, że to inne zjawisko i trudno oceniać jego szkodliwość dla Polski i Polaków. Jeśli prawo coś dopuszcza,to nie można źle oceniać ludzi którzy korzystają z tego by zarobić. Rządząc krajem powinno się takie prawa wydawać by globalnie działały korzystnie dla jego rozwoju. Nadmiar przepisów ograniczających szkodliwe dla Państwa działania jak praktyka uczy zamiast poprawiać w efekcie szkodzi. Szkodliwym działaniom należy przeciwdziałać logicznym przeciwdziałaniem i tak wg mnie rząd postąpił w sprawie spekulacji banków na polskim złotym.
    W stosunku do kupujących nieruchomości nie uczyniono nic by im to utrudnić i wg mnie zrobiono dobrze.

  493. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD: nie natrectwo. Gorzej: upierdliwosc. Taka sama jak u majora Kurdziuka. Czy to ty moze? Bo major Kurdziuk tez uwazal, ze jesli Amerykanie w prawo ‚nu to my musjim w liewo’. A slowo ‚kochanienki’ od niego wlasnie. Tu Cie mam.
    .
    Torlin slusznie zauwazyl, ze Polak zna sie na wszystkim. Ekonomia u nas to science jak najbardziej. I pytania musza miec odpowiedzi, powiada Gospodarz. „Nie widzę lepszej ekipy. Może Ty widzisz?” Jakby o to chodzilo. O zmiane ekipy po roku rzadow koalicji wiekszosciowej. Ekipa jest jaka jest i fachowcow psia sluzba powinna byc taka, zeby ta ekipa nie udawala, ze wie lepiej niz madrzejsi wiedza. Jesli madrzejsi analizuja jak zwariowani gospodarke, dziedzina po dziedzinie, by okreslic potrzebe czy zakres interwecji panstwa, to my sobie spoko. Bo my som inse i mundzejse.
    .
    Torlin. Jesli brzmie dla ciebie tak jakbym sie na wszystkim znal to dobrze. Bo to oznacza, ze potrafie tak samo oglupiac innych jak Edwar. Czy pozostali erudyci blogowi z Bozej laski. Mam tylko nadzieje, ze mi nie uwierzysz. Tak jak ja nie wierze tym ‚zblizonym do kol rzadowych’, ze w sprawie kryzysu rzad Tuska robi wiecej niz spoko.
    .
    Bo ja musze wierzyc w to co widze. A widze nierobstwo, w porownaniu do innych krajow.

  494. maciek.g napisał(a):

    Edwar,
    Dobrze że użyłeś słowo socjalizmu w cudzysłowie bo to właściwie nieuprawnione do ustroju Szwedzkiego. Ja wolę go nazywać socjalnym.
    Dobrze, że uzupełniłeś informacją, jak mało jest własności Państwowej w Szwecji- bo wielu chce na siłę równać ją z krajami socjalistycznymi które tępiły prywatę jak mogły.

  495. Andrzej napisał(a):

    Widzę, ze na blogu pojawił się kolejny wiedzący lepiej. On już wie że rząd nic nie robi, przynajmniej w porównaniu do innych rządów, które robią bardzo wiele (czytaj wydaja bez opamiętania pieniądze).
    On też wie, ze rząd jest głupi, bo tak twierdza mądrzejsi (czytaj związani z instytucjami finansowymi eksperci, którzy analizuja jak zwariowani gospodarke, dziedzina po dziedzinie, by okreslic potrzebe czy zakres interwecji panstwa w dofinansowaniu instytucji finansowych, które reprezentują)

  496. Edwar D.Dana napisał(a):

    DP
    No to teraz wypisz się na temat:
    Co rząd, rządzący w Polsce dziś, powinien robić?
    Nie idzie ci chyba tylko o alarmy nocne takie jakie przeżyłeś w ważnym dla twej formacji intelektualnej okresie, w czasie zasadniczej służby wojskowej.
    Pisz po wojskowemu, konkretnie. Uzasadniaj dlaczego to a nie tamto.
    Do klawiszy!

  497. Edwar D.Dana napisał(a):

    macku. g
    Znam także takich Szwedów którzy określają system kiedyś (bo już nie dziś) panujący w Szwecji jako korporacjonizm.
    Ale zaraz potem dodają z uśmiechem : To nie był faszyzm. Były wolne wybory, wolna prasa i wolnosc zrzeszania.

  498. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze Ratuj

    Bo uważam ,że Ty zachowujesz bardzo duzo zdrowego rozsądku mimo ze jais D.P. uznaje Cie za oglupiacza blogowiczów.Niech tam,powiedz mi skąd tyle recept na ten kryzys,kazdy chce uznać ze poglądy reprezentowane przez jakieś partie są „jedyną i słuszną receptą”
    A czemu nie potraktować to jak np, zimę,po niej przyjdzie wiosna itd.Nie polepszajmy zimy czy jesieni,starajmy sie do niej przystosować. I to jest moja teroria ( zastrzegam prawo do pierszeństa) na wycie z kryzysu przystosujmy się.
    Teraz z drugiej beczki- tu moje rozumienie trochę zawodzi moze o tych przypadkach juz słyszałeś, ale na wszelki wypadek podam link
    http://www.rp.pl/artykul/.....zelni.html
    Jak to jest w tym w tych opisanych wypadkach, jest wolność ,jest cenzura? (wolność gloszenia swych opinni czyli wolność słowa) Rzecz w tym że ja nie jestem za wolnością głoszenia głupot( może w moim mniemaniu) i uważam że niektórzy powinni mieć sądowny czy jakiś inny zakaz gloszenia pogądów.
    Wytlumacz mi to może ja jestem,komunista,dzierżymorda i jakiś tam ogólnie negatywny osobnik-ale takiego podobno prof. Nowaka to na jego widok w prasie i gloszone poglądy to dostaje jakiegoś amoku.
    Pozdrawiam

  499. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD
    Upierdlowosc: skrajny upór, czepianie się nawet najdrobniejszych, nieistotnych drobiazgów (Nowy slownik ortograficzny, 2004).

    Oswiec jeszcze Zdzislawa. I – do budy.

  500. Andrzej napisał(a):

    Zdzisławie,
    ja przyznaję rację artykułowi w Rzeczpospolitej, przynajmniej w części dotyczącej Uniwersytetu Wrocławskiego. Owszem poglądy prof. Nowaka mogą się nie podobać i w tym kontekście uznaję prawo uczelni do odwołania tej owej konferencji. Ale jak się mówi „a” to trzeba powiedzieć „b” i wypadałoby również przeciwstawić się gloryfikacji komunizmu. To co zrobił Uniwersytet Wrocławski jest wg mnie niedopuszczalne.
    W przypadku Uniwersytetu Szczecińskiego uważam, że gazeta porównała rzeczy nie porównywalne dopuszczając się tym samym nadużycia. Jest to wg mnie po prostu niesmaczne, również w stosunku do ks. Isakowicza-Zaleskiego, którego książkę zrównano z książką o orientacjach seksualnych.

  501. W.Kuczyński napisał(a):

    Dyplomata,
    przeciez to ci mądrzy wywołali ten bajzel, a nie my głupi? To dlaczego mamy ich naśladować? A ponadto na miarę naszych mozliwosci robimy to samo. I na razie nie jest najgorzej. Podejrzewam, ze Tobie bardziej chodzi o walkę z kapitalizmem a nie z kryzysem. Ale kapitalizm sie obroni, to nieśmiertelne zwierze.

  502. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Do poczytania Korwi-Mike
    Start

    * Wywiady
    * Mapa serwisu
    * Newsroom

    Polska
    Świat
    Biznes
    Sport
    Prawo
    Nauka
    Ciekawostki
    Prasa

    * W kraju
    * Na świecie
    * Na świecie o Polsce
    * W gospodarce
    * W sporcie

    * Polecamy:
    * Tygodnik Polityka

    Autor informacji: Janusz Korwin-Mikke
    Poniedziałek, 23 lutego (07:11)

    W wyniku d***kratyzacji, przymusowej oświaty i telewizji ludzie XXI wieku nie umieją już myśleć.

    Typowy, autentyczny przykład: „Uczeni dowiedli, że małżeństwo korzystnie wpływa na mężczyzn: żonaci są zdrowsi i żyją dłużej”. Chwila namysłu (ale człowiek oglądający TV nie myśli!) wystarcza jednak, by stwierdzić, że to nie „małżeństwo sprzyja” – tylko kobiety niechętnie biorą na mężów chorowitych czy słabeuszów… Kropka.

    Tego prostego wyjaśnienia nie jest w stanie pojąć ok. 85 proc. ludzi.
    czytaj dalej

    Żyjemy w Epoce Tryumfującej Głupoty. Dziś, gdy umiera ojciec i majątek trzeba podzielić po równo między czterech (niezgodnych) synów, powołuje się biegłych, wycenia majątek – i sądy, i adwokaci mają zajęcie na parę lat. Tymczasem Kodeks Śląski z XIII wieku stanowił: „Najstarszy syn dzieli majątek na cztery części; synowie, od najmłodszego poczynając, wybierają”. Kropka. Koniec wszelkich sporów. Najstarszy musiał podzielić sprawiedliwie – w przeciwnym przypadku na końcu dostałby część najmniejszą…

    W XIII wieku ludzie byli cywilizowani. Dziś rządzi dzicz.

    Od razu wyjaśnijmy: w XIII wieku ludzie pewno nie byli mądrzejsi – tylko tym 85 proc. nie pozwalano przez głosowanie ustanawiać praw!!!

    Przeczytałem w ANGORZE, że w Australii 200 osób zginęło wskutek pożarów, przed którymi nie zdołali uciec. Samochodami. Przypominam sobie z dziecinnych lat książki o Dzikim Zachodzie: gdy nadciąga pożar, nie należy uciekać – tylko podpalić las! Rozpalony ogień idzie w tym samym kierunku i z tą samą prędkością, co główny pożar. Po czym spokojnie wchodzimy na pogorzel, która po raz drugi już przecież się nie zapali…

    Dzisiejszy człowiek wierzy w samochód – a nie w takie „prymitywne” metody…

    Pan Maciej z Kanady napisał list – typowy list Ciemnogrodzianina pełnego XX-wiecznych przesądów o „równości płci”, „równości ras” itp. Wysłałem doń dwa e-maile, starając się Mu coś wytłumaczyć – ale to grochem o ścianę. Nie odpowiada na żadne argumenty, tylko powtarza mantrę: „Różnic między rasami nie ma – a dyskusja z tymi, co sądzą inaczej, jest stratą czasu”.

    P. Maciej pisze np. „Kobieta od mężczyzny niższa jest wzrostem, a i to nie zawsze”. Oczywiście. I gorzej zna się na matematyce – też nie zawsze. Jedna kobieta (p. Judyta Polgár) jest nawet w pierwszej setce najlepszych szachistów świata, jedna jeździ w IndyCar i ma zamiar przejść do Formuły 1 – ale to nie oznacza, że kobiety tak samo dobrze grają w szachy czy prowadzą samochody!

    To samo z Murzynami. P. Maciej odsyła mnie na stronę, gdzie wylicza się czarnoskórych matematyków; myślę, że jeszcze więcej można znaleźć kobiet matematyczek – ale co z tego? Autor strony wykazuje zresztą naiwność, pisząc o jakimś Murzynie, który dokonał „rzeczy niewiarygodnej” – w 9 lat po doktoracie został profesorem zwyczajnym. Otóż w USA jest na pęczki ludzi, którzy zostawali profesorami w rok czy dwa po doktoracie…

    Zadałem sobie trud przeczytania wychwalanej tam pracy p. prof. Wilfryda Gangbo („The geometry of optimal transportation”). Zrobiła na mnie wrażenie przyzwoicie napisanej (oczywiście, nie sprawdzałem dowodów, bo zajęłoby mi to trzy dni!) – z tym, że takich prac publikowanych jest rocznie tysiące. Przy okazji dostrzegłem, że napisana została wspólnie z p. prof. Robertem J. McCannem – z nazwiska sądząc, raczej Szkotem. Po czym sprawdziłem, że praktycznie wszystkie prace p. Gangbo napisane zostały do spółki z kimś. Co nie oznacza, że p. Gangbo (z Beninu) nie jest bardzo dobrym matematykiem.

    Jednak p. Polgár gra (i często wygrywa) w szachy – sama.

    A dlaczego p. Maciejowi z tego, co piszę o kobietach i Murzynach, „wynika”, że ja chcę Cyganów i Żydów wysyłać do gazu? – to już zupełnie nie rozumiem.

    Zobacz nasz raport specjalny: Janusz Korwin-Mikke – zawsze pod prąd

    źródło informacji: Angora

  503. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Andrzeju. „…w dofinansowaniu instytucji finansowych, które reprezentują.” I ty powiadasz ze ja wiem lepiej? Ja tego nie nabazgralem!

    Wyglada na to, ze dojrzelismy do Zaawansowanej Strategii majora Kurdziuka: „a jesli Amierykancy w prawo nu to my natenczas – w liewo!”

    Ale musi byc spoko. Bo co nagle to wiadomo.

  504. Indoor napisał(a):

    W kwestii „czy leci z nami pilot”, powiem, że tak. Leci. Nawet przypomina troszkę Teda Strikera. To, że oglądając naszych rządzących w tivi częściej kojarzy mi się drugi znany francuski film pt. „gang olsena” to jest inna sprawa. Żeby nie było nieporozumień: uważam to za bardzo merytoryczny komentarz pod niemniej merytorycznym wpisem, który w końcu przeczytałem pod wpływem dyskusji.

  505. Ewa-Joanna napisał(a):

    Juz ja bym chciala zobaczyc jak JKM podpala Australie pod wiatr! Co za zarozumialy oszolom.

  506. Ewa-Joanna napisał(a):

    Na publiczne wysłuchanie w sprawie in vitro zaproszono wczoraj do Sejmu wszystkich posłów. Nie przyszedł żaden, poza organizatorami.
    http://wyborcza.pl/1,7684.....vitro.html

  507. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Jacyscie wy podejrzliwe Gospodarzu. A mowili ze biedny chlop – podejrzliwy chlop.
    .
    Z tym niesmiertelnym zwierzeciem zyje w symbiozie od czasow kiedy jeszcze teczka Bolka nie istniala. Walczyc z tym zwierzem? Nie przeszlo jakos do glowy. Choc w dzisieiszych czasach moze i takich wesolkow jest coraz znowu wiecej. Zeby im tylko kto jeszcze nowa wersje ichniejszej biblii po niemiecku napisal.
    .
    Uostancie z Bogiem Gospodarzu. I aby do wiosny. Bo Zdzislaw pisal ze to oto sie rozchodzi.

  508. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Ja mniemam tak:
    Uniwersytet w swej dzialalnosci musi postepowac jak postepuja redakcje pism lub innych mediow. Musi dokonywac selekcji tresci i osob je prezentujacych. Inaczej to by nie dzialalo. Kontrowersji trudno uniknac. Podstawa w wypadku uniwersytetu powinny byc kryteria naukowe, przez co rozumiem ze referent czy prowadzacy palel potrafia tezy wypowiadane naukowo uprawdopodobnic. Oczywiscie wobec ludzi ktorym kiedys nadano stopnie samodzielnych pracownikow naukowych uniwersytet powinien wykazywac zaufanie. Inaczej podgryza swoj autorytet. Ale czy raz nadany stopien naukowy gwarantuje rzetelnosc osobnika? Wiec moim zdaniem uniwersytet nie powinien uchylac sie o dyskusji. Osoby takie jak Nowak czy Wiktor powinny spotkac sie z odporem to znaczy zostac publicznie naukowo rozjechane. Tyle ze komu z samodzielnych i nie samodzielnych naukowcow chce sie tych bredni sluchac i jeszcze z nimi dyskutowac. Silna emocja, a i dyskutujac z takim czlowiek czuje sie pobrudzonym. Ida wiec na latwizne albo odpuszczaja i pozwalaja na spotkanie ktore zamienia sie w sabat czarownic jednej masci, albo zabraniaj powodujac awantury o blokowanie wolnosci akademickich.
    Mysle ze wielu z nas brakuje odwagi cywilnej i kurazu by publicznie rozjechac tezy tych ludzi. Nie uczestniczac w tych spotkaniach albo milczac stawiamy wladze uczelni w dwuznacznej sytuacji. Ja tym dziekanom i rektorom wspolczuje. Musza „cierpiec” za nasze tchorzowstwo i nieobecnosc.
    A Issakowicz? Szkoda mi go. To byl dobry kaplan, filantrop i czlowiek dzielny. Szanuje go choc nie za to co robi dzis.
    Troche to zawile Zdzislawie, ale problem nie jest prosty. Napisalem co moglem.

  509. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    Chyba mozesz wiecej niz insynacje? Napisz dlaczego tak ci sie wydaje?

  510. Edwar D.Dana napisał(a):

    DP
    Wydaje mi sie ze miota toba. Z jednej strony masz nieprzeparta potrzebe ekspresji z drugie ogarnia cie wielki wstyd odnoszacy sie do tego co chcialbys powiedziec. Zapewne mniemasz ze to straszne glupstwo i dlatego nie wypowiadasz go do konca.
    To dziwne moim zdaniem. Dziwi mnie ze osoba tkwiaca w stylistycznie pomiedzy soltysem Kierdziolkiem a Janem Pietrzakiem wstydzi sie ewentualnego glupstwa.
    Dowiem sie, czy nie co to za mysl cie dreczy?

  511. Andrzej napisał(a):

    No to Dyplomata „załatwiony”, bo zaczął od rzeczy pisać :)

  512. Indoor napisał(a):

    EDD! Wydaje mi się jeszcze więcej, ale zwróć uwagę, że sam wpis brzmi jako taka deklaracja wiary, przy czym Gospodarz od dyskutujących domaga się merytorycznej argumentacji. Szczerze powiedziawszy ja mam wrażenie, że pilot owszem leci, ale póki co zajmuje się opróżnianiem kieszeni pasażerów i za chwilę skorzysta z jedynego spadochronu znajdującego się na pokładzie i będzie machał do nas z pontonu z dalekiej Brukseli (patrz ewakuacja ministrów do Europarlamentu). Ale zdanie jakoby „w tym samolocie jest pilot” jest prawdzie.
    Zauważ : minister finansów, który w życiu w Polsce nie zapłacił ani jednego grosza podatku, układa budżet zakładając, że żaden kryzys do Polski nie dotrze. Za chwilę tnie po stronie wydatków a jak Sejm zaczyna się odrobinę pultać, to wygłasza wyjątkowo chamski tekst nie zdając sobie prawdopodobnie sprawę kim on na prawdę jest.

  513. Andrzej napisał(a):

    Indoor
    Zauważ : minister finansów, (…) układa budżet zakładając, że żaden kryzys do Polski nie dotrze. Za chwilę tnie po stronie wydatków
    A co ma ciąć po stronie przychodów? :)
    A po drugie, jaka byłaby różnica, gdyby ułożył budżet zakładający mniejsze przychody i już 3-4 miesiące temu po prostu nie zaplanował wydatków, które teraz obciął?

  514. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na czym polegalo chamstwo tego wystapienia?
    Hmm. Obywatelstwo min. finansow ma. Takze albo wylacznie Polskie. Jak na razie to wystarcza.

    Pragne takze przypomniec ze min.finansow placil podobnie jak ja podatki ktorych nieznaczna czesc (nieznaczna ale zawsze) trafiala do nowej europy w tym takze do Polski.

  515. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nie lubie Indoor tego o podatkach przypominac ale na tym poziomie argumentacji trzeba.

    Acha.

    który w końcu przeczytałem pod wpływem dyskusji.
    Czy poinformowanie ze dopiero teraz przeczytałeś, to taka nonszalancka poza, czy przytupy przed orkiestra.

  516. Indoor napisał(a):

    DP! Nie wiem dlaczego sądzisz, że Polska (lub Węgry) mogą mieć podobne strategie wyjścia z kryzysu. Jak Największy Filantrop naszych czasów nijaki George S. w rozszerzonej, węgierskiej wersji swojego epokowego dzieła wyjaśnił – świat się dzieli na Centrum i na Peryferie, zaś zasady gry są takie,że zasady gry ustala Centrum zaś dostosowują się Peryferie. Jest więc oczywiste, że nasze reakcje na kryzys muszą się mieścić w granicach określanych przez Centrum. Centrum zaś twierdzi, że na razie na poda chwilę potrzymać dynamit.
    http://biznes.onet.pl/0,1.....mosci.html

  517. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    Twoj ironiczny ton czyni mnie niepewnym. Dlatego pytam.
    Czy zgadzasz sie z twierdzeniem Sorosa?
    Dlaczego Centrum nazywa sie Centrum, a Peryferie Peryferie?
    Czy rynki finansowe powinny byc otwarte?
    Czy „George S.” to dlatego ze w twoim mniemaniu Soros to podejrzany choc jeszcze nie skazany?
    Wiele jeszcze pytan cisnie sie na palce….

  518. Andrzej napisał(a):

    No to wiadomo kto uczy religii w szkołach :)
    http://www.to.com.pl/apps...../209804554

  519. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD, Andrzej: musze pieknym za nadobne. To jakie ja glupoty pisze? Prosze wyszczegolnic i podac dlaczego sa to glupoty.
    .
    Jesli zas cos nie bylo przelozone z polskiego na nasze to moze to: wpis CZYSTO POLITYCZNY eksperta-ekonomisty w kontekscie kryzysu gospodarczego to lekcewazenie nie tylko przygodnych czytelnikow. To rowniez olanie tych wszystkich ktorzy tworzyli i popierali III RP wierzac w OBIEKTYWNOSC i FACHOWOSC takich ekspertow jak p. Kuczynski. Teraz, kiedy sprawa sie rypla i kapitalistyczny krol ukazal sie nagi, ekspert -ekonomista sadzi nam bajki o ‚pilocie’ i o ‚nieprzeszkadzaniu’. Dobrze ze nie o obcinaniu rak. Tego w scenariuszu nie bylo!
    .
    Wypowiedzi nie na temat blogowiczow/klakierow to tylko dopelnienie czary goryczy.

  520. W.Kuczyński napisał(a):

    Indoor,
    nic na to nie poradzisz. Świat sie zawsze dzielił na centrum i peryferie. Polska też dzieli sie na centrum i peryferie. Tak było zawsze i zawsze tak będzie. To jest widac prawo boskie, albo naturalne i trzeba je przyjąc do wiadomości i będąc peryferią zrecznie korzystać z centrów. W ciągu ostatnich 20 lat dzięki temu ogromnie podnieśliśmy Polskę cywilizacyjnie i ekonomicznie. Przyszla stamtad technika, wiedza, i ogromnie duzo forsy. Za PRL eksportowaliśmy na zachód za 6 mld dolarów (głównie węgiel, wódkę i szynkę)a dziś za jakieś 150 mld. Więc trochę szacunku dla tego Centrum

    Nie widziałem żadnego chamstwa w słowach Rostockiego. Nie była tam ani jednego slowa chamskiego, był ostry stanowczy i słuszny ton.

  521. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzej
    Czy egzorcyzmy droga internetowa dzialaja?

  522. W.Kuczyński napisał(a):

    Dyplomata,
    odpieprz się odemnie, z tym obcinaniem rąk. Nie mam obowiązku pisania dla Ciebie i pod ciebie, a ty nie musisz mnie czytać. Ale nie życzę sobie wymyslania mi tutaj na blogu. Rób to u Jankego albo gdzie indziej, ale nie tu!

  523. Andrzej napisał(a):

    Gospodarzu, jak się niedawno dowiedziałem w określonych kręgach wypowiedzi takie jak Rostockiego uważane są za szczyt chamstwa. Za stanowcze i słuszne uważane są wypowiedzi typu:
    Gruby i spółka?to PO-wska propagandówka za pieniądze. Nie wiadomo, kto jest ich obersturmbahnfuehrerem? Schetyna czy Bondaryk??ten sam sort tałatajstwa.

  524. Edwar D.Dana napisał(a):

    To jakie glupoty DP pisze?

    Np. „kapitalistyczny krol ukazal sie nagi”

  525. Andrzej napisał(a):

    Rostowskiego, nie Rostockiego.

  526. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    „Odpieprz sie”. Nowa forma „Spieprzaj dziadu”. Przeprosin nie bedzie. Jesli ktos nie rozumie ze w demokracji nie ma miejsca na „nieprzeszkadzanie” to jasne ze po swojemu zrozumie „Dobrze ze nie o obcinaniu rak”.
    .
    Nastepny krol sie ukazal nagi? (Edwar, wciaz zes burek, prawda?)

  527. Edwar D.Dana napisał(a):

    DP
    Dziękuję
    Podpowiedziałeś mi projekt biznesowy. Mam interes do zrobienia.
    Zakładam Agencje Turystyczna „Kielich goryczy”spółka z.o.o.
    Będziemy organizować wycieczki dla kryzysowiczow. Blogowicze Gospodarza jadą gratis.
    …………………….
    Program
    1.Wynajmujemy skład wagonów towarowych z lokomotywa.
    2.Wypożyczamy uczestnikom staje na wyprawe. Kaszkiety i wytarte marynaki.
    3.Pociąg jedzie. Potem w zagajniku zwalnia. Wycieczkowicze pod wodza przewodnika po krótkim biegu wskakują do wagonow. Moszczą się wśród słomy siana i bydla.
    4.Skromny kryzysowy posiłek z pędzona przy księżycu brandy
    5.Koncert banzo.
    6.Hamulcowy śpiewa blusa.
    7.Napadają nas Sokisci.
    8. Bija.
    9.Uciekamy.
    10.Wędrujemy wśród opuszczonych farm (stare PGR)
    11.Potańcówka z konkursem „kto dłużej potańczy”
    12.Wyciskamy grona gniewu do kielicha goryczy i leczymy kaca.

  528. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Co to banzo?

  529. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bandżo

    Rozumiem ze jedziesz!!!

  530. maciek.g napisał(a):

    Indoor,
    Ty piszesz o działaniach rządu tak jakbyś nie uwzględniał chronologii wydarzeń i faktów które zaistniały. Budżet opracowuje się długo i gdy go kończono nikt jeszcze o kryzysie nie miał pojęcia. Jak kryzys zaczął się objawiać nikt nie wiedział jak zareaguje Ameryka , bo od tej reakcji bardzo wiele zależało. Polska praktycznie nie miała toksycznych papierów i należało czekać jak sytuacja zacznie się rozwijać – jak będą reagować największe Europejskie państwa. Rząd Po w przeciwieństwie do PiS nie informuje o działaniach swych ministrów i stara się jak najmniej informować o sprawach gospodarczych /nie wiem dlaczego ale to fakt/ PiS najmniejsze działanie rządu nagłaśniał jeśli tylko uznał, że to poprawi notowanie. W rezultacie o wielu działaniach możemy się dowiedzieć śledząc monitory, sejm i fachową prasę. Większość dziennikarzy zajmuje się sensacjami. Takimi jak „rosyjski krążownik zatopił chiński frachtowiec oddając doi niego 500 strzałów” -a że ta historia tak prawdziwa jak pytanie do radia Erewań to zupełnie inna sprawa.
    Czy wiesz o tym, że wykonywanie uchwały o strażakach zostało zawieszone do czasu poprawienia prawa? Pewnie nie bo to poszło w monitorze , a w tv, radiu i prasie cisza o tym zupełna. Nic dziwnego że na podstawie Polskich mediów niektórzy dochodzą do wniosku że rząd mało co robi i lekceważy kryzys , a potem wpada w paniczne działania. Wielu ludzi domaga się podobnych działań jak w Ameryce i Europie, wtóruje im wielu publicystów. Jak wiemy skuteczne leczenie zależy przede wszystkim od rozpoznania przyczyn, oceny kondycji chorego i możliwości leczniczych. Właśnie cięcie stóp jakie zrobił Skrzypek /działanie podobne jak w Ameryce i Europie/ zaszkodziło Polskiej złotówce bo przyspieszyło utratę jej wartości. Czy rząd może przesadnie nie uspokajał , być może – prawicowe media robiły co mogły w druga stronę. To, że uspokajał nie znaczy, że nie pracowali zmiany nie proponuje się na kolanie – to trzeba przemyśleć. Z innej mańki co rusz wchodzą zmiany korzystne dla matek i ojców którym rodzą się dzieci- w mediach cicho sza , a więc ludzie mówią rząd nic nie robi w polityce prorodzinnej i tak co rusz.
    Ja nie rozumiem polityki informacyjnej rządu, ale oni jednak działąją , a PiS głównie robił PR

  531. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Ze zrozumieniem najprostszych praw ekonomii zawsze było złe. Taki np. Jan Kochanowski,
    człowiek zdawać by się mogło wykształcony i renesansowy, nie pojmował prawa popytu i podaży. Uczestnicząc w Sejmie Walnym na którym, nie udało się szlachcie zachować równowagi między potrzebą a zaspokojeniem pisał:

    Szeląg dam od wychodu, nie zjem, jeno jaje,
    Drożej sram, niźli jadam; złe to obyczaje

  532. Edwar D.Dana napisał(a):

    A gdzie Jasnaanielka?

  533. Stan napisał(a):

    Ewa – Joanna,

    dobrze, ze spokojnie i w wyważony sposób napisałaś o „swojej” służbie zdrowia (tekst zauważyłem dopiero dzisiaj). Z wpisu widać jakie pułapki czychają na nawiedzonych prywatyzatorów. Oni tutaj na blogu tak są zapracowani, że innych, poza swoimi, tekstów nie czytają. Wydaje mi się, ze polemizują z oponentem wyimaginowanym.
    Taki Edward do mojego tekstu odniósł się ni z gruszki ni z pieruszki, że chciałby zysku 5 %. Ponieważ on się zajmuje nieruchomościami, więc ja zrozumiałem, że on na rynku nieruchomości w Singapurze
    poniósł straty i byłby rad gdyby „nawet” te 5 % zysku.
    Dlatego na wszelki wypadek życzyłem mu żeby leczył się w klinikach francuskich, które są dobrze dofinansowane i studenci nie usuwają w nich zębów bez znieczulenia.
    Trafnie zwrócilaś uwagę, ze dobrze funkcjonujące pojedyncze zaklady prywatne nie oznaczają jeszcze, że cały sprywatyzowany system będzie dobrze funkcjonował. Doświadczenie podpowiada, że wręcz przeciwnie. Blogowi zapracowani macho nie zauważyli, że opowiadam się za zróżnicowanym systemem.
    Niech nas pacjentów Bóg ma w swojej opiece, gdy niedoinwestowane zakłady opieki zdrowotnej przejdą w prywatne ręce i trzeba będzie je wyprowadzic na prostą. Kto za to zaplaci?
    ____________
    Dyplomato przyuczony,
    o co biega z tym zwrotem: „z bronią u nogi już staliśmy”? Ja chcę ograniczenia wydaków na armię, bo ze spostrzeżeń blogowych widzę, że z edukacją mamy na pieńku.

  534. Andrzej napisał(a):

    Stan
    dobrze, ze spokojnie i w wyważony sposób napisałaś o “swojej” służbie zdrowia (tekst zauważyłem dopiero dzisiaj). Z wpisu widać jakie pułapki czychają na nawiedzonych prywatyzatorów.
    W Wielkiej Brytanii mają nieźle rozbudowany system publicznej służby zdrowia. Na ochronę zdrowia przeznaczają tam 8,2% PKB (ok. 1/3 więcej niż u nas, a w liczbach bezwzględnych, prawie 3 razy więcej na 1 mieszkańca niż u nas). I teraz liczby
    w Wielkiej Brytanii
    - umieralność noworodków – 5,01/1000 urodzeń żywych
    - oczekiwana długość życia – 78,7 lat
    w Australii
    - umieralność noworodków – 4,57/1000 urodzeń żywych
    - oczekiwana długość życia – 80,62 lat
    WNIOSEK
    Ewo-Joanno dobrze, że napisałaś o „swojej” służbie zdrowia. Dzięki temu wiemy w jaką pułapkę możemy wpaść konserwując obowiązujący u nas publiczny model służby zdrowia.

  535. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowny panie podpisujący sie Dyplomata,
    co Pan sobie wyobraża, że Panu wolno mnie obrażać, a jak odpowie sie Panu stosownie do jego bluzgu to Pan robisz z siebie dziewicę niewinną i superwrazliwą! Nie licz pan na moją anielską cierpliwość.

  536. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Bodajże to Indor napisał że co to za minster skarbu ktory ani zlotowki nie zaolacił podatków. I to jest argument ,że musi byc złym fachowcem.rgumentacja na najwyzszą note(ciekaw jestem jak miał płacić jezeli nie pracowal w Polsce? może Indor wyjasni)
    Przypomne jeszcze ze mieliśmy taki precedensy królowie z zagranicy,tórzy nawet po Polsku nie mówili exemplum Batory a był jednym z najlepszych królów pod wzgledem refor podatkowych i wojskowości.Czyli nie wazne z kąd ktos jest tylko co i jak robi.
    A dyplomata P. to gość wysokiego lotu i kultury z kąd On nam sie objawił?
    Pozdrawiam

  537. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    na Boga, ja aż się palę żeby wreszcie przeprowadzić tę reformę. Jednak ta zaproponowana przez Platformę wydaje mi się zbyt darwinowska, jak na europejskie standardy.

  538. Edwar D.Dana napisał(a):

    A co, Zozocyklofrenozaury
    wymrą?

  539. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    już po napisaniu tego krótkiego wpisu, a karmieniem psów wpadło mi do głowy całkiem niezweryfikowane spostrzeżenie, które dotyczy prywatnych pięknych placówek służby zdrowia (przywołanych przez Ciebie w jednym z wpisów) funkcjonujących w obecnym systemie.
    Otóz w drugiej polowie lat osiemdziesiątych na polskim rynku rozwijały się jak grzyby po deszczu spółki prawa handlowego, a później także tzw. spółki polonijne. Zakładałem takie spółki, a nawet jako pierwszy w województwie gdańskim przekształciłem spółkę z o.o w sółkę akcyjną. Piszę o tym żeby zasugerować, ze co najmniej powinienem był przyjrzeć się tym organizmom prawnym.
    Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że nawet lepsza struktura organizacyjna jaką posiadały spółki nie gwarantowała sukcesów jakie one wówczas odnosiły.
    Ogromna większość z nich po prostu żerowały na rozkładających się przedsiębiorstwach państwowych, korzystając z siły roboczej (bez pokrywania kosztów z tym związanych) oraz sprzętu nalężących do przedsiębiorstwa. Niektóre zarabiały krocie, ale po reformie zaczeły się schody i znaczna częśc z nich zwineła swoją dzialalnośc. Tak samo może być i teraz z niektórymi prywatnymi zakładami służby zdrowia. Chyba p. Kopacz nie bez potrzeby mówi, ze trzeba uszczelniać system.
    Jeżeli ta uwaga wywola u Ciebie i Edwarda jakieś refleksje, to wpis ten osiągnie swój cel.

    P.S.

    W roku 1980 byłem na zdjęciu kręgosłupa w londyńskim szpitalu. Było to podczas rejsu żeglarskiego do Londynu. Wówczas to pielęgniarka poprowadziła mnie przez długie korytarze do rentgena.
    Na jednym z nich zauważyłem olbrzymich rozmiarów pajęczynę jakiej w życiu nie oglądałem. Po powrocie na jacht nawet zastanawialiśmy się czy nie była ona specjalnie wychodowana dla potrzeb medycznych.

  540. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Jestem, jestem, ale z pewną taką nieśmiałością…
    Mój komputer złapał jakiegoś wirusa, rodzinny specjalista przyjdzie, kiedy ja będę w domu „za widoku”, a więc za jakieś dwa dni. Teraz nie znam dnia, ani godziny. Rano zajrzałam – było w porządku i już myślałam, że się gość gdzieś zawieruszył, ale wróciwszy z pracy znalazłam komunikat, że serwer ERROR, więc znowu wyłączyłam wszystko w popłochu… po godzinie włączyłam anty – wirusa, przepuściłam cały program i jak na razie działa, ale nie znam dnia, ani godziny. Najgorsza ta cholerna niepewność :)

  541. Mawar napisał(a):

    EDD
    luty 24th, 2009 at 8:02 przed południem
    „Mawar, Jak zapewne się NIE zorientowałeś popadasz w błąd kopiując tekst Macieja Zaremby – Bielawskiego …”.
    .
    EDD, jesteś już dużym chlopcem i powinieneś rozróżniać kopiowanie od cytownia in extenso. Inaczej całe twoje studia na nic. Zauważyłeś cudzysłów? Na pewno.
    .
    „… jednego z wazniejszysz Szwedzkich publicystow. Już sam fakt ze Zaremba jest w Szwecji wysoko oceniany …”
    .
    EDD, przecież po starej przyjaźni obiecywałem ci link do naszej ulubionej codziennej gazety, poza tym nie kwestionowałem sławy i klasy Zaremby, TYM BARDZIEJ, że jeszcze o nim w ogóle nie napisałem. Zostawiłem to na deser, ale ty okazałeś się łakomczuchem. Pewnie teraz boli cię brzuch. :)
    .

    „Jest on czołowym krytykiem absurdów państwa opiekunczego. Absurdów podkreślam, nie istoty”.
    .
    Państwa opiekuńczego, piszesz? Truly? :) Trujesz EDD. Tu nie chodzi o zasiłki dla bezrobotnych samotnych matek, opiekę zdrowotną, ochronki i domy spokojnej starości tylko o zamykanie ust inaczej myślącym w imię lewackiej poprawności politycznej. Nawet oryginalny tytuł (nawiązujący do Czerwonych Khmerów) konkretnie na to wskazuje. EDD, nie rób sobie wody z mózgu, nie warto.
    .
    „Spróbuję jego tekst streścić na twój użytek tak abyś nawet ty zrozumiał: W ”studenckim” przypadku to symulacja, nadużycie. Sprawa zostanie/zastała skorygowana. Nie obawiaj sie”.
    .
    Gdyby to był odosobniony przypadek można by machnąć ręką, ale tak nie jest. Takich przypadków ze Szwecji można by przytaczać na pęczki. Sporo jest tego na różnych forach dyskusyjnych, ludzie jeżdżą do Szwecji, niektórzy tam mieszkają.

  542. Mawar napisał(a):

    Torlin luty 24th 2009 at 10:33 po południu
    .
    „Mawarze! Mógłbyś dać streszczenie tego tekstu”?
    .
    Mógłbym, oczywiście że mógłbym, ale chodziło o to abyś się nim trochę podelektował. Tłumaczenie jest jak kobieta, jak wierne to niepiękne, jak piękne to niewierne. Ze streszczeniami jeszcze gorzej.
    :)

  543. Mawar napisał(a):

    Maciek
    „Mawar, jak piszesz to mniej kopiuj a bardziej zapoznaj sie z całością problemu”.
    .
    O rozróznieniu między kopiowaniem a cytowaniem pisałem już wyżej – do EDD, który miał podobne zmartwienie.
    .
    „Tak się złożyło, że Szwecja jest mi dobrze znana i była pierwszym krajem zachodnim, do jakiego wyjeżdżałem z PRL na tzw zaproszenie -/bo wówczas prywatnie inaczej nie było można/. W Szwecji mieszkała Ciotka bo dostała się tam po akcji H. Bernadotte i ona głównie nas zapraszała. Później wyjechała tam siostra cioteczna i paru moich kolegów. Wielu moich znajomych jeździło tam na zarobek. Ciotka skończyła prawo i historie przed wojna i będąc w Szwecji żywo interesowała się polityka i komentowała wszystkie posunięcia władz i sposób zarządzania oraz działania ustrojowe …”.
    .
    Wszystko to nad wyraz interesujące, ale ma dość luźny związek z zalążkami totalitarn-lewicowego smrodku w Szwecji. Jako kombatanci walki z faszo-kaczyzmem dmuchacie na zimne, ja podobnie.

  544. Mawar napisał(a):

    Zofia
    luty 24th, 2009 at 8:47 przed południem
    „Mawar cudownie, tylko powiedz mi kiedy i gdzie byłam tą funkcjonariuszka pionu ideologicznego! Oczywiście komunistycznego”.
    .
    No jak to gdzie i kiedy? Za komuny, w Szczecinie. Może jednak pownnaś swoje CV jednak umieścic na swoje stronie internetowej. Przemyśl to.
    .

    „Mawar, Jak śmiesz używać do mnie określeń – pochodząca z partyjno-ubeckiej elity, wiedząc, że moja matka siedziała w stalinowskim więzieniu”!
    .
    Co złego w tych elitach i dlaczego dopiero teraz? :) Sama pisałaś, że twój ojciec woził statkiem broń do Indonezji aby wspomagać komunistyczną rebelię. Wiesz ilu tam ludzi zginęło? Bez współpracy z SB/WSW z pewnością by tego nie mógł robić. Sama pisałaś, że część twojej rodziny była w KW PZPR. Sama pisałaś o kontaktach w stanie wojennym z jakimiś Rosjanami, nie przypuszczam, że byli to białogwardziści. Późniejsze twoje konszachty ze szczecińską postkomuną nie mogą więc dziwić – swój do swego po swoje. Nie zasłaniaj się swoją mama, nie o niej pisałem, wiesz dobrze.

  545. Mawar napisał(a):

    EDD
    luty 24th, 2009 at 10:41 przed południem
    „Mawar, Zofia nie jest Anonimem, a więc jej Matka także nie. Pisząc jak piszesz nie narażasz się na żadne sankcje. W swoim świecie przechwalasz się ze to ty jesteś Mawar. Pierwszy z twoich kolegów który da ci po pysku będzie pierwszym “Twoim” który zasłuży na mój szacunek”.
    .
    EDD, nie wierzę, aby ci się kończyły argumenty werbalne. A jeśli tak to nie wiem, czy twoja Alma Mater ci to wybaczy? Czyżby Ludzie Rozumni ulegli jakiejś przyśpieszonej ewolucji wstecznej?

  546. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to znaczy, że wszystko w porządku Jasnaanelko, bo ja już myślałem, że cię Dyplomata Przyuczony porwał i do ambasady przy Królewnie Banialuce zabrał. Wujaszek nawet do Hieronima Morsztyna w tej sprawie dzwonił, ale Pan Hieronim, choć o DP wiedział wszystko, bo przecież na Banialuce się zna, to o tobie nic nie wiedział.
    A tu jak widzisz w miedzy czasie Mawar poczuł się zraniony swoją niewiedzą na temat Szwecji, którą zdawało mu się doskonale zna, bo przecież tam w Szwecji w gminie Wałcz ekspresy do kawy gospodyniom domowym obwoźnie sprzedawał. Ten facet żyje niebezpiecznie, bo choć wiedzą o świecie już przerasta Jarosława Kaczyńskiego (był w tej Szwecji przecież) to chce wiedzieć więcej.

  547. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobranoc i do poczytania

  548. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Ty patrzaj!!! Ja tak też przypuszczałam… z tymi ekspresami do kawy. Tyle fachowej wiedzy nie może być przypadkowe :D
    Żaden dyplomata, a przyuczony to już z pewnością nie jest w stanie mnie porwać. Morsztyna nie pytaj, on o swoje zazdrosny…
    „bo co skrywa pierzynka, to tylko dla Morsztynka!”
    Miłych snów!!!

  549. jasnaanielka napisał(a):

    Wrocławianie dbają, aby pan prezydent nie poślizgnął się na śliskim.
    Przyjechał, aby odznaczyć kardynała Gulbinowicza orderem Orła Białego.
    To w ramach ocieplania wizerunku.
    Kardynał pochodzi z Wileńszczyzny. Jego powiedzonko; „Ugryzła żmija Litwina. Nie żałuj Litwina, bo zginie gadzina”.
    Bardzo pozytywna postać, jeden z bardzo zasłużonych wrocławian. Budował wrocławskie centrum czterech religii i to z powodzeniem.
    To u niego Józef Pinior zdeponował 80 milionów wrocławskiej „Solidarności”, u niego ukrywał się Władysław Frasyniuk.

  550. jasnaanielka napisał(a):

    http://miasta.gazeta.pl/w.....gn=4778157
    Z tego wszystkiego nie wkleiłam linku :(((a więc poprawiam się.

  551. miner napisał(a):

    Nieco inne spojrzenie na „pilota” i jego ekipę
    .
    http://blogrzeczpospolite.....88611.html
    .
    To jednak na razie wyjątki. Generalnie, i to jedyny niewątpliwy cud Tuska, rząd najbardziej nieudolny od dwudziestu lat jest zarazem najbardziej w mediach zachwalanym, a dziennikarscy gwiazdorzy bezustannie podkreślają jego oczywiste sukcesy: wreszcie zapanowała normalność, przestało być „duszno”, zniknęła „atmosfera powszechnej nagonki” i „wrogości”. Zwłaszcza to ostatnie jest niewątpliwe i godne podkreślenia: że gdy morderca Krzysztofa Olewnika słyszy rano, w willi, którą sobie zapewne postawił za pieniądze z okupu, pukanie do drzwi, to może być spokojny, że to tylko mleczarz.

  552. Indoor napisał(a):

    Edwar D.Dana Says:
    „Nie lubie Indoor tego o podatkach przypominac ale na tym poziomie argumentacji trzeba.Acha. „który w końcu przeczytałem pod wpływem dyskusji.” Czy poinformowanie ze dopiero teraz przeczytałeś, to taka nonszalancka poza, czy przytupy przed orkiestra.”
    To od początku.
    To miał być pierwotnie takie tłumaczenie się, zupełnie nic nie znaczące nawiązanie do tego, że ja tu o flakach i rozrządzie się rozpisuje jakieś dyrdymały po czym wyskakuję jak Filip z konopi i po kilku dniach zaczynam pisać na temat wpisu. Sam zauważyłem pewne takie bezczelne brzmienie tego zdania, ale że byłem pod wrażeniem lektury dyskusji w sejmie postanowiłem nie poprawić.

    Co do Centrum i Peryferie : ja nie neguję istnienia Centrum i Peryferii, chociaż wobec tak jawnego stawiania sprawy naszej pozycji w Unii Europejskiej nie bardzo rozumiem dlaczego kwestionowałeś mojego twierdzenia jakobyśmy byli pewnego rodzaju półkolonią.
    Mnie się nie podoba druga polowa twierdzenia Sorosa, mianowicie że to Centrum ustala zasady. Otóż Polska nie jest jakimś podbitym krajem który musi bezwzględnie podporządkować się jakiemuś Centrum. Nie może być też tak, że Centrum w trakcie gry zmienia zasadniczo zasady lub zasady ustala dopiero po zakończeniu partii.
    Co do samego wystąpienia Rostowskiego:dla mnie po uważnym przeczytaniu całej dyskusji jasno wynika, że Rostowski przemawia jako człowiek Centrum do przygłupków z peryferii. Oczywiście Centrum i Peryferie nie są tu pojęciami geograficznymi. Nie jest to zresztą zresztą nic dziwnego biorąc pod uwagę jak długo Rostowski był utrzymywany przez Sorosa. Bowiem cały ten Uniwersytet Europy Środkowej (już tylko w Budapeszcie odkąd Klaus ich wyrzucił z Pragi) jest w całości finansowane przez fundację Sorosa właśnie (bagatela 420 mln dolarów kapitału) i oczywiście zajmuje się krzewieniem demokracji, zaś Rostowski był cały czas kluczowym człowiekiem od finansowych aspektów owego krzewienia. I zapewne tam wróci po karierze w Polsce. Nie wiem tylko ile rocznych rozliczeń zdąży wypełnić w Polsce.
    W którym momencie zachował się Rostowski nie tak? Po pierwsze uwagi co do nieobecności Jarosława Kaczyńskiego. Nie jego sprawą jest czy JarKacz jest na sali czy go nie ma. Nawet jeśli cała sala jest pusta to ma się zwracać przez „Wysoki Sejmie” i powiedzieć co ma do powiedzenia bez komentarzy. Bo jest wynajętym fachowcem do roboty a nie do oceny. To JEGO oceniają.
    Tematem posiedzenia było „Informacja rządu na temat planów i działań rządu, zmierzających do zabezpieczenia narodowej gospodarki i polskich obywateli przed skutkami – narastającego na światowych rynkach finansowych – kryzysu ” obowiązkiem Rostowskiego było siedzieć, notować i odpowiadać na pytania Sejmu. A co zrobił ? Poszedł sobie w końcu wysłali po niego.
    Krzysztof Putra:
    Chcę zwrócić uwagę rządowi z tego miejsca, a szczególnie ministrowi finansów, który raczył pouczać posłów Wysokiej Izby w swoim wystąpieniu, że dzisiaj, kiedy stu posłów zapisało się do głosu, pan minister finansów powinien siedzieć tutaj, w ławie rządowej, żeby nie lekceważyć posłów i nie lekceważyć kryzysu, który jest obecnie w Polsce.
    Jeśli pan minister nie pojawi się tu w krótkim czasie albo nie przyśle zastępcy, to ogłoszę przerwę.”
    No cóż. Pan z Centrum se poszedł. A dalej było nie lepiej. Najbardziej mi się podobało pouczania Olejniczaka na temat eksportu. „Tak więc, jeśli chodzi o przytaczane dane, chciałbym zwrócić się do pana przewodniczącego z delikatną prośbą o to, że jeżeli mówi, że eksport spadł o 20%, to żeby podawał dane w euro, a nie w złotych. I deprecjacja… Nie, ja nie twierdzę, że nie trzeba o tym mówić, że poziom eksportu spadł, ale jeżeli mówimy poważnie, a chcę mówić poważnie, to mówmy precyzyjnie. To jest spadek eksportu w euro, który wynika z deprecjacji złotego.” Pijany? A może to ignorant?

  553. Torlin napisał(a):

    Minerze!
    Czytałem artykuł Ziemkiewicza w Rzepie na temat rządu Tuska. Ja na miejscu Tuska kupiłbym Rzepę i wywalił RAZa na zbity pysk. Należy mu się za chamstwo, nieobiektywizm i pisanie nieprawdy. Jestem pewien, że doczekam chwili, w której niejaki RAZ będzie pisał jedynie w „Gazecie Polskiej” o dwutysięcznym nakładzie.

  554. Torlin napisał(a):

    Nelu!
    Jak nie prawicowiec, to kardynał. Sami swoi. Krewni i znajomi królika. Ale jest chociaż konsekwentny.

  555. jasnaanielka napisał(a):

    Torlin – wiem, że jesteś przekonanym ateistą i nie uznajesz przeciwnych poglądów. Rozumiem cię i nie dyskutuję na ten temat – jest tyle innych, ciekawszych a poglądy są naszą indywidualną sprawą. Jednak akurat w odniesieniu do kard. Gulbinowicza jesteś zwyczajnie niesprawiedliwy, bo tak, w ogólności uprzedzony.
    Moim zdaniem w tym przypadku nie masz racji.
    Ale i tak cię lubię. Dobranoc.

  556. jasnaanielka napisał(a):

    Znudzony? Uczulony? Wczorajszy ;) ;) ;) ????
    http://wiadomosci.gazeta......Sejmu.html
    Czy to ten nowy, ocieplony wizerunek???!!!

  557. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Nie licze na anielska cierpliwosc Gospodarza. Nie zamierzam tez porywac jasnistej. Wogole znudzilo mi sie robienie za natchnienie dla Edwarda z de wyrzuconym na tyly. Posrod erudytow brylujacych.
    .
    I tylko Tuska mi zal. Bo go tu zaglaskaja. No, chyba ze Mawar potrafi. Bo Ziemkiewicz daleko.

  558. miner napisał(a):

    Torlin Says:
    luty 24th, 2009 at 10:43 po południu
    Minerze!
    Czytałem artykuł Ziemkiewicza w Rzepie na temat rządu Tuska. Ja na miejscu Tuska kupiłbym Rzepę i wywalił RAZa na zbity pysk. Należy mu się za chamstwo, nieobiektywizm i pisanie nieprawdy. Jestem pewien, że doczekam chwili, w której niejaki RAZ będzie pisał jedynie w “Gazecie Polskiej” o dwutysięcznym nakładzie.

    .
    Od dawna określałem Cię mianem zamordysty, jak widać starasz się zapracować na coś więcej :)

  559. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Raniutko A ja juz na nogach

    Ale było warto ,bo przeczytałem bardzo powazne argumenty dla Prezdenta i PIS-un na ninie wprowadzenie EURO. Warto przeczytać.

    http://www.dziennik.pl/op.....o_zlo.html

  560. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Wyczytałem tez na blogu,wpis kogoś nie pamietam kto ,że rza Platformy jest najgorszym rządem w 20-leciu III Rzeczpospolitej,a poparcie w społeczeństwie zawdzięcza tylko mediom ktore go popiraja.
    Ja akurat tego nie zauważyłem,ale nie jestem znawca mediów.Zwracam się z apelem do licznej grupy dziennikarzy na tym blogu,by podali listę dziennikarzy i mediów,którzy tak nas otumaniają tym wychwalaniem PO.
    A dla równowagi listę tych którzy,widzą tylko zło w w rządzącej ekipie.
    Byłby to bardzo pouczająca lektura dla bidnego otumanionego społeczeństwa i dla przyszłych pokoleń w zrozumieniu dzisijszej rzeczywistości.
    Ja akurat,te media popirające jakoś nie widzę nawt w GW. a przeciwników od Rzepy po Wprost,bez liku nazwisk za tez mi trudno podać (nie jestem za bardzo oczytany) ale przeciwników to multum wystarczy rozpocząć od pod jakże pięknym tytule Rzeczpospolita,pod swiatłym kierownictwem red. Lisickiego
    Ratujcie ciemny i zagubiony elektorat z prowincji
    POzdrawiam

  561. Paweł Luboński napisał(a):

    Zdzisławie, dla mnie sprawa jest jasna od dawna: „media popierające PO” (a wcześniej straszliwa Wyborcza tłumiąca w Polsce wszelkie przejawy wolnego słowa) to dla PiSowców i innej tzw. prawicy wygodne i nie raniące miłości własnej wytłumaczenie, dlaczego naród nie kocha ich tak, jak powinien.

  562. Edwar D.Dana napisał(a):

    Indoor
    Centrum i Peryferie, a Półkolonia

    Kwestionowałem, bo to bardzo różne terminy albo lepiej ,określenia i terminy. Półkolonią to określenie o ładunku emocjonalnym centrum i peryferie to terminy za pomocą których opisujemy przestrzeń gospodarki.
    W naszym świecie, Centrum finansowe i gospodarcze od średniowiecza wędrowało wedle dość klarownej linii. Wędrowało środkiem europy od północnych Włoch do Antwerpii i Amsterdamu potem do Londynu by po Pierwszej Europejskiej Wojnie Domowej przenieść się do USA.
    W między czasie formowały się państwa terytorialne. Czy opisując czas kiedy Wenecja była Centrum jesteśmy uprawnieni do określenia państwa Andegawenów jako półkolonii weneckiej ? Czy możemy Turcję tamtego czasu określić jako półkolonie Wenecji? Zwracam uwagę jak silnie obie te struktury były zależne od Wenecji. Czy potem państwa iberyjskie były półkolonią Genui? Czy Hiszpania była półkolonią Antwerpii lub Amsterdamu? Czy Rzeczpospolita była półkolonią tego ostatniego?
    A jeśli były? Jeśli były to cała współczesna Europa jest półkolonią USA.
    Summa summarum, słowo ”półkolonia” wiele mówi o podmiocie piszącym a prawie nic opisywanym przedmiocie.
    ……
    Jeśli Rostowski jest reprezentantem Centrum to dobrze. Centrum to twardą rzeczywistość wobec której Peryferiom, to peryferiom może zachować się roznie. Rostowski opisał realne możliwości Peryferiom i możliwości racjonalnych zachowań wobec zjawisk zachodzących w centrum. Przypomniał posłom wiedzę o geografii gospodarczej. Nie ma potrzeby tu streszczać jego wystąpienia bo je znasz.

    Wyszedł? Wyszedł przedewszystkim Kaczynski. Analfabeta ekonomiczny zostawiając na sali specjalistów na miarę Natalii – Swiat. Czy przywódca opozycji nie obraża wyborców opuszczając salę w czasie ważnego wystąpienia rzadowego? Rostowski powinien słuchać wystąpień posłów? Tu się zgadzam.
    Czy powinie notować? Watpie. Na pewno nie powinien notować treści większości wystapien. Dlaczego?
    Takie notatki stają się po pewnym czasie dokumentem historycznym. Nie notując Rostowski uchronił wielu posłów przed ”wiecznym” ośmieszeniem.

  563. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oczywiście ze tych posłów nie uchronił Rostowski do końca i calkiem, ale przynajmniej to nie on ich pogrąży w oczach potomnych. To zrobi kancelaria Sejmu.

  564. Stan napisał(a):

    Przed południem wartołyknąć ten artykuł.
    http://www.polityka.pl/kl.....283534,18/

  565. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie.
    To za trudne.
    Ratujcie ciemny i zagubiony elektorat z prowincji
    Ludzie na Peryferiach wcale nie są ciemni i zagubieni. Większość ciemnych i zagubionych opuściła Peryferia i zasiada w Sejmie reprezentując PiS.

  566. Edwar D.Dana napisał(a):

    do licznej grupy dziennikarzy na tym blogu,

    Jakich dziennikarzy Zdzislawie?

  567. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Gdzie moje 20%?
    Obiecujesz zyski a potem….
    Ponawiam. Twoja prowizja 0,5%.

  568. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze
    Przecież podobno są niektórzy sie przyznają a nawet pisza rożne taku\ie kawałki
    A teraz O tym ciemnym elektoracie z prowincji,który zawędrowł na ławy poselskie PIS
    Podam link z pytaniem ,czy On moze też z prowincji?

    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    Pozdrawiam

  569. Paweł Luboński napisał(a):

    Zdzisławie, Górski nie z prowincji, Górski z przeszłości. Mniej więcej epoka kongresu wiedeńskiego, na pewno przed Wiosną Ludów.

  570. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Polska jest jak amfiteatr. Płaska nisko umieszczona przestrzeń posypana piaskiem, otoczona wysoko siedząca publicznością która jest na wyższym poziomie niż centrum.

    :D

  571. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Gdyby Koziolek Matolek zostal poslem to z Pacanowa (swietokrzyskie) musialby na pewien czas wyjechac. Gorski z W-wy nie musi.
    To jest tragedia tego miasta.

  572. Edwar D.Dana napisał(a):

    Z cyklu „rzad nic nie robi”.

    http://www.dziennik.pl/go....._roku.html

  573. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, nie przesadzaj. Pomyliłeś gatunki dramatyczne. To nie tragedia, tylko farsa.
    Górski nie jest głupi. Jest tylko anachroniczny. Tęskni do czasów, które dawno minęły i nie wrócą. Sto lat temu my z naszymi obecnymi poglądami bylibyśmy co najmniej równie anachroniczni. I za sto lat też będziemy.

  574. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nowa Samoobrona przyjdzie z internetu. Ta sama mentalnosc, ta sama motywacja.

    http://www.dziennik.pl/op....._bunt.html

  575. Edwar D.Dana napisał(a):

    Anachronicznosc rozumiem jako niewiedze o otaczajacym swiecie.
    Wynikac moze ona z zaburzen recepcji albo z nieumiejetnosci interpretacji. Wiec….?

  576. Teresa Stachurska napisał(a):

    http://kontrowersje.net/node/2023 .

  577. Andrzej napisał(a):

    “media popierające PO” (a wcześniej straszliwa Wyborcza tłumiąca w Polsce wszelkie przejawy wolnego słowa) to dla PiSowców i innej tzw. prawicy wygodne i nie raniące miłości własnej wytłumaczenie, dlaczego naród nie kocha ich tak, jak powinien.
    To taka odmiana stwierdzenia
    „Winni są inni”
    z dekalogu nieudacznika.

  578. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar: „Anachronicznosc rozumiem jako niewiedze o otaczajacym swiecie.”
    .
    Nie. Ja bym powiedział: fundamentalną niezgodę na otaczający świat i opcję na rzecz świata, który był/będzie kiedyś. Wynika to często z idealizacji minionych epok, a ta z kolei – z niewiedzy.

  579. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwar: „Nowa Samoobrona przyjdzie z internetu. Ta sama mentalnosc, ta sama motywacja.”
    .
    E, nie sądzę. Mistewicz zachłystuje się internetową rzeczywistością, a ja bym zadał pytanie, jaki procent wyborców stanowią ci polscy yuppie.

  580. Ewa-Joanna napisał(a):

    Oj robi, robi!
    http://www.kprm.gov.pl/s.php?rses=33464

  581. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    A tak naprawde to jaki procent wyborcow stanowili niewyplacalni rolnicy? Od nich sie zaczelo?
    Czy nie zauwazasz nawet w tym blogu elementow ideowych i jezyka ktorym staraszy Mistenowicz?
    Czy niewiedza nieuswiadomiona nie jest glupota?
    Zaznaczam: Glupota to moim zdaniem nie grzech. To stan postrzegany przez postronnych.

  582. Edwar D.Dana napisał(a):

    Precyzuje Pawle.
    Glupota ujawnia sie (nie koniecznie nam) kiedy podejmujemy dzialania wymagajace wiedzy ktorej nie posiadamy.

  583. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dzisiejszy Palikot

    http://palikot.blog.onet.pl/

  584. Zofia napisał(a):

    Ponieważ
    poseł Janusz Palikot
    tutaj zagląda
    Drogi Panie Januszu
    przesyłam serdeczne gratulacje dla Pana i Pana Małżonki z okazji narodzin córeczki Zosi!
    ***
    Pewien mój znajomy ex minister, dzisiaj europoseł zwykł mawiać, problem w tym by się chciało-chcieć.
    Panu się chce chcieć – więc ma Pan pełne sale ludzi chcących się z Panem spotkać, ciekawe dyskusje i okrutną zawiść ze strony opozycji.
    Gratuluję.

  585. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze
    Nie wiem czy się zgodzisz,ale dla mnie głupota w zrozumieniu powiedzmy potocznym,to człowiek ograniczony ale myśląxcy,po swojemu dziwi sie pyta, więc myśli.i nie wiem czy taka głupota jest chorobą? ale dla mnie najgorszym objawqem umysłowym jest nie myślenie,przyjmowanie na wiarę,faktów ktore akurat odpowiadają w danym momencie stanowi samopoczucia delikwenta Przyjmuje to za pewnik i brnie w nim mimo,ze przy innym samopoczuciu moze by się zastanowił i nie przyjął to jako pewnik. Takich ludzi nic już nie przekona do zmiany stanowiska,czy jakąś watpiwość? Do takich ludzi kierują się wszyscy populiści i dlatego są w sejmie czasami u władzy.
    Nie zabardz zawiła mojae rozumowanie?
    Pozdrawiam

  586. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Zainspirowales mnie do szukania co o sprawie glupoty sadza madrzejsi odemnie. I oto co znalazlem:
    Michał Wiszniewski, XIX wieczny nauczyciel filozofi na UJ
    tak sprawe ujal:

    „Głupiuteński: Wszystkiemu wierzy z największą łatwością i równie łatwo, z dziwną obojętnością, na przeciwną wprost wiarę przechodzi.

    Gap: Najprostszej rzeczy domyślić się nie może, wszystko mu łopatą w głowę kłaść trzeba.

    Głupiec przesądny: Wierzy najmocniej w czary, zamawiania, uroki, sny, gusła i upiory.

    Głupiec sprzeciwiający się: W zakątkach i tajnikach głupstwa swojego ma gdzieś niewyczerpany zapas wątpliwości i zarzutów, z którymi za wszelką oczywistość się targa.

    Głupiec zapytujący: Nie z potrzeby, lecz z nałogu i roztargnienia ciągle się pyta, choć odpowiedzi nie słucha albo nie rozumie.

    Głupiec przeuczony: Styl ciemny, zagadkowe wyrażenia, wszystko, co nosi barwę tajemnicy, co pod zakrytościami się okazuje, czego zwłaszcza zrozumieć niepodobna, za głęboką u siebie poczytuje mądrość.

    Głupiec dowcipkujący: Głupiec zapowiada z góry, że ma rzecz osobliwszą i nader pocieszną do powiedzenia i zaraz sam tak serdecznie się śmieje, iż zacząć nie może.

    Głupiec płaczliwy: Dobrodusznych ludzi pochlebstwami ujmuje i za ich pomocą wichrzy w społeczeństwie i mąci, a zawsze dla siebie i dla zaspokojenia rozłożystej miłości własnej, której nic nasycić, nic ukoić nie zdoła.

    Głupiec polerowny: Dotkliwe przymówki, żart uszczypliwy lub naganę bierze za wyraz grzeczności, za który najuprzejmiej dziękuje, mając już raz na zawsze jedno z pięknych słówek uwite podziękowanie, do którego szykowny ukłon dodaje.

    Głupiec zarozumiały: Głupiec pyszny i zarozumiały, choć z nader ograniczonym i słabiutkim rozumem, choć istny drobnowidz, zwykle do najtrudniejszych zrywa się rzeczy i z najrozumniejszymi chodzi w zawody.

    Łgarz: Człowiek z przewrotnym rozumem kłamie dla oszukania i ułudzenia, głupiec łże, co się wlezie, jedynie dla przyjemności.
    Półgłówek: Nie mogąc sam nic pojąć ani wyrozumować, jest echem wiernie cudze powtarzającym słowa.

    Półgłupiec: Ciągle bredzi i od rzeczy prawi, lecz niespodzianie, wśród największych niedorzeczności, z czymś prawdziwie dowcipnym odezwie się, coś sam z siebie, coś sam z siebie rozumnego powie; czasem trafniej o ludziach sądzi niż rozumni, choć się zdaje, że dla roztrzepania nic nie widzi i niczemu przypatrzyć się nie mógł.

    Głupiec przemądrzały: Nikt go nie rozumie i tym się cieszy, bo to najlepszy dowód jego wyższości.

    Człowiek dobroduszny, czyli prostoduszny: Zupełny brak przebiegłości, przezorności i dowcipu, obok wielkiej dobroci serca odróżnia go od rozsądnych.

    Prostaczek: Nie ma żadnego wyobrażenia przebiegów, wykrętów i przezorności i z tego do prostodusznego podobny; tylko że go dobrocią serca, czystością, nieskazitelnością, niepokalaniem duszy przewyższa.

    Człowiek ciemny: Człowiek ciemny bywa łatwowierny, uparty przy swoim zdaniu, skłonny do fanatyzmu; największej bredni uwierzy, jak prawdzie rozumem wywiedzionej, do której jakiś wstręt czuje.”

    :D :D

  587. Edwar D.Dana napisał(a):

    To mi się szczególnie podoba:

    Głupiec sprzeciwiający się: W zakątkach i tajnikach głupstwa swojego ma gdzieś niewyczerpany zapas wątpliwości i zarzutów, z którymi za wszelką oczywistość się targa.

  588. Edwar D.Dana napisał(a):

    BALCEROWICZ

    http://wyborcza.pl/1,7524.....ndowa.html

  589. Edwar D.Dana napisał(a):

    Janusz Śniadek po raz pierwszy przyznał, iż wprowadzenie euro byłoby dla Polski korzystne!!!

    http://www.dziennik.pl/po.....glosu.html

  590. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Edwarze

    Ten XIX wieczny filozof z UJ to jednak nie pos.Górski,charakterystyki
    Tych różnych typów głupoty zsługuje na najwyższą note.Pasuje jak ulał so dzisiejszch czsów( nawet siebie tam bym znalazł).Ale zarazem jakie to smutne,łatkę z tego katalogu mógłbym przyszyć,prawie każdemu ze znajomych i członkom rodziny bliższym i dalszym.
    Gdyby tak można było wydać taką ustawę,by bez względu na pochodzenie,wykształcenie,pistowane stanowisko,każdy obywatel rano przed rozpoczęciem dnia miał obowiązek,przeczytania tej charakterystyki( która musiałaby wisięć oprawiona w ramy na poczesnym miejscu coś w rodzaju 10 przykazań Mojrzesza,ale czy nie byłaby tylko przykazaniem?)
    Ot marzenia
    twój podany Balcerowicz swietny ale kto go słucha?
    Pozdrawiam

  591. Edwar D.Dana napisał(a):

    nawet siebie tam bym znalazł

    Zdzislawie

    Różnica między Mądrym a Głupim jest taka że
    Mądry głupim bywa, Głupi głupim jest.

    :D

  592. Edwar D.Dana napisał(a):

    On też o rozumie i głupocie
    http://wyborcza.pl/1,8897.....nizm_.html

  593. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ma rację Zdzisław, że w ekonomii wystarczy zdrowy rozum ja dodam, że pomóc może wiedza zdobyta przypadkiem.
    Raczyłem się kiedyś w przyjaciółmi sprowadzonym z Izraela piwem Salomon. Rozlewaliśmy go z prawdziwego antałka. Wszystko ma jednak swój koniec. Po kilku nieudanych próbach znajomy skonstatował:
    Z próżnego nawet Salomon się nie wyleje.

  594. visit website napisał(a):

    visit website…

    Strona Waldemara Kuczyńskiego » Blog Archive » W tym samolocie jest pilot!…

Skomentuj