Anonimowość bez gwarancji.
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 516 dni (już poniżej dwu lat).
W blogosferze trwa awantura po zerwaniu maski z Pani Katarzyny Sadło znanej w sieci, jako kataryna, zdolnej, pracowitej i bardzo tendencyjnej, propisowskiej, antyplatformianej i mającej alergię na Trzecią Rzeczpospolitą, blogerki. Lekką ręką rozdawała łatki i oskarżenia, głównie na lewo od PiS podpierając je tendencyjnymi interpretacjami faktów i cudzych słów. Sam tego doświadczyłem. Ale nie o niej chcę pisać.
Przy okazji toczy się dyskusja na temat anonimowości w sieci, która to anonimowość jest tak rozpowszechniona, jak w żadnej innej sferze życia publicznego. Ona ma plusy, bo wiele osób, które wnoszą do wirtualu coś wartościowego, czasem prawdziwe perły, mogłoby nie mieć odwagi zaczynać swoją przygodę z internetem od imienia i nazwiska. Anonimowość nadaje sieci dynamikę i jest źródłem wielu pojawiających się w niej talentów i skarbów, których mogłoby nie być, gdyby nie ona właśnie. Ale anonimowość sprzyja też całkowitemu brakowi odpowiedzialności za słowo. W rezultacie przez sieć płynie także ogromny rynsztok.
Dosięga on również mnie. Oto – jako przykład – próbka określeń, które zarobiłem ostatnio na dwu tylko blogach Salonu24 administrowanego przez Igora Janke: „zdrajca, swołocz, lump, kreatura, opłacany gnój, gad w formie niezakamuflowanej, menel, skończone bydlę, potworna menda, niech stąd wypieprza, gnida, kanalia, niegolony, brudny, zaniedbany, zapluwa się, głupi prymityw, jadowity psychopata, obłędny typ wyjątkowego skurwysyna, wariat, dostał pierdolca, podły i prymitywny klamczuch, zaniedbany staruszek, obłąkany, menda moralna, łajdak, kłamca i złodziej, człowiek opętany”. Tak łagodne jak na przykład; żałosna postać, marny człowieczek, wysyp bydełka, czy odłowić i do formaliny i wiele podobnych pominąłem. Żeby nie było jednostronnie dodaję, że podobnie jest w wielu innych miejscach, także na forach „Gazety Wyborczej” i gnojówka oblewa wszystkich, od prawa do lewa.
Mamy więc dwie strony anonimowości. Uważam, że byłoby bardzo niedobrze, gdyby zaczęto w jakikolwiek sposób ograniczać prawo do podjęcia decyzji o założeniu maski. Gdyby obecność w internecie w jakikolwiek sposób wiązano z jawnością. Jak ktoś chce występować w masce, niech występuje całkiem swobodnie. Jestem więc za prawem każdego do podjęcia takiej właśnie decyzji. Ale to prawo nie może być interpretowane w tym sensie, że nikomu nie wolno próbować zerwać maskę! Dlaczego niby miało by być niewolno, albo dlaczego niby miałoby nie wypadać zrobić coś takiego? Skąd taki specjalny przywilej? Za to, że się pisze w internecie? No to co?
Każdy ma prawo podjąć decyzję, że będzie pisał, czy mówił w masce i każdy ma prawo do tego, by zamaskowanemu próbować zerwać maskę i zerwać ją, jeżeli z powodu uważanego przez siebie za ważny tak sądzi. Odmawiam wszystkim zamaskowanym w sieci w tym także Katarzynie Sadło, w masce kataryny, prawa do anonimowości zagwarantowanej, zastrzeżonej. Nic mnie nie obchodzi, że ona czy ktokolwiek chce pozostać nieznanym w internecie. Niech sobie chce, to jej, jego, ich prawo, ale moim prawem jest zerwać im tę maskę, jeżeli uznam to za zasadne. To powinno być jasne, zniknąć powinny wszelkie znamiona szantażu, które wymuszałyby milczenie o ludziach w maskach, a takie znamiona szantażu są i oddziałują zarówno na tych z sieci, jak i tych z normalnych mediów, którzy nawet, jeśliby chcieliby, mają opory by o katarynie mówić Katarzyna Sadło, także z dodatkiem, że jest szefową Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Takie wzajemne prawo zamaskowanych i chcących zrywać maski jest niezbędne, ponieważ bez niego nie ma żadnego hamulca przez wypływem i rozlewaniem się internetowej gnojówki, żadnego hamulca wobec części internautów, których można przyrównać do stadionowych kiboli. To nie jest silny hamulec, ale jakiś jest. Na pewno silniejszy niż groźba sądu, bo to procedura długa i mozolna. Powtarzam więc prawo do decyzji o anonimowości – Tak! Prawo do gwarancji anonimowości – Nie! „Dziennik” miał pełne prawo tą Panią ujawnić, jeśli to uznał za celowe. Szkoda, że zrobił to półgębkiem, a przede wszystkim, że w bardzo nieładnym stylu.

26 maja 2009, o godzinie 10:33
Brawo Gospodarzu za ten tekst!
Sama piszę pod nickiem, ale jestem gotowa pod każdym z moich wpisów, od samego początku mojego uczestnictwa w blogu tym i innych podpisać się pełnym imieniem i nazwiskiem, gdyby to było uzasadnione i konieczne. To, co pisałam i piszę, robię na własną odpowiedzialność i w zgodzie ze swoimi poglądami a także sumieniem.
W tym blogu jestem prawie od początku, bo ciekawią mn8ie poglądy Gospodarza, którego cenię i szanuję. Także tu swego czasu toczyły się bardzo interesujące dyskusje, sporo się dowiedziałam na przeróżne tematy od ciekawych i kompetentnych uczestników blogu.
Zawsze zaznaczałam, że jestem tu c ciekawości, dla zdobycia większej wiedzy i dla przyjemności.
Ostatnio dyskusja, czy też rozmówki na tym blogu nie spełniają moich oczekiwań. Zawieszam swoją czynną działalność na blogu, do czasu jakiejś pozytywnej zmiany aktualnie rządzącej tu ekipy.
26 maja 2009, o godzinie 10:36
jasnaanielko,
jestes słodka i kochana i masz śliczną maseczkę!
26 maja 2009, o godzinie 10:39
Panie Gospodarzu,
nie ma czegos takiego jak prawo do gwarancji anonimowosci, ale jest cos takiego jak prawo do prywatnosci i ochrona danych osobowych, mam wrazenie, ze dosc restrykcyjna w Polsce.
Nie zgadzam sie z panska opinia na temat prawa do publicznego ujawniania posiadanej wiedzy. To moim zdaniem jest naduzycie i lamanie prawa.
Lex nam to ladnie prawniczo wylozyl w poprzednim panskim wpisie.
Kazdy portal, kazde forum, blog itp. ma administratora. ktory odpowiada za to co sie na portalu dzieje. W wypadku kataryny, Igor Janke na wniosek organow scigania lub sadu musialby podac jej dane. Problem w tym, ze kataryna nikogo nie obrazila ze tak powiem czynnie, czyli wyzwiskiem lub oszczerstwem itp. Za jakosc wpisow POD jej wypowiedziami nie odpowiada kataryna, ale administrator serwisu.
Natomiast na stos poszla wlasnie ona a nie ta sfora szczekajacych.
Nie bronie kataryny jako kataryny, ale bronie prawa kazdego do uczciwego „sadu” a nie samosadu. Karanie za krytyke polityczna juz mielismy, prawda? Chcialby pan powrotu tamtych czasow?
Czyli wracajac do sedna: szewc zawinil a krawca powiesili.
26 maja 2009, o godzinie 10:53
Szanowny Pan raczy się mylić. Całkowicie.
Prawo do publikacji pod pseudonimem jest w Polsce gwarantowane prawem.
Dodatkowo, dziennikarze mają obowiązek zachować w tajemnicy dane informatorów, którzy sobie tego życzą – są nawet specjalnie chronieni w tym zakresie przed odpowiedzialnością karną.
Blogerzy nie mają ochrony prawa prasowego, stąd zrozumiałe, że często muszą uciekać się do anonimowości, zwłaszcza kiedy wygłaszają niepopularne, kontrowersyjne sądy, lub ujawniają zastrzeżone informacje w interesie publicznym.
A Dziennik robi sobie marketing zapominając o etyce – chcą pewnie dorównać Faktowi.
26 maja 2009, o godzinie 11:07
Ewa-Joanna: „jest cos takiego jak prawo do prywatnosci i ochrona danych osobowych, mam wrazenie, ze dosc restrykcyjna w Polsce.”
.
Restrykcyjna chwilami do idiotyzmu. Dzięki temu, na przykład, miałem kilka razy problemy z trafieniem pod właściwy adres, bo ze względu na ochronę danych osobowych na liście lokatorów budynku nie umieszczono nazwisk.
Czy można mówić o prawie do prywatności osoby, która publicznie zabiera głos? Wyobraźmy sobie na przykład osobę występującą na wiecach czy w telewizji w masce, żeby nikt się nie dowiedział, kim właściwie jest. Groteskowe, prawda? Dlaczego więc w Internecie miałoby to być normą, i to zasługującą na szczególną ochronę?
Myślę, że Gospodarz trafił w sedno. Wolno kryć się za pseudonimem i wolno pseudonimy rozszyfrowywać. Rozmiary draki wokół Kataryny świadczą moim zdaniem o niedojrzałości sporej części blogerów. Chcą czuć się kimś ważnym bez związanego z tym ryzyka.
26 maja 2009, o godzinie 11:09
W. Kuczyński:
Odmawiam wszystkim zamaskowanym w sieci w tym także Katarzynie Sadło, w masce kataryny, prawa do anonimowości zagwarantowanej, zastrzeżonej. Nic mnie nie obchodzi, że ona czy ktokolwiek chce pozostać nieznanym w internecie. Nich sobie chce, to jej, jego, ich prawo, ale moim prawem jest zerwać im tę maskę, jeżeli uznam to za zasadne.
.
Wspaniale, ma Pan maile podawane przez ludzi w polu z opisem „Adres e-mail (nie będzie podawany) „. Pana administrator blogu ma logi z adresami IP z których pochodzą wpisy.
Do dzieła więc!
26 maja 2009, o godzinie 11:15
JasnaAnielka: „Ostatnio dyskusja, czy też rozmówki na tym blogu nie spełniają moich oczekiwań. Zawieszam swoją czynną działalność na blogu, do czasu jakiejś pozytywnej zmiany aktualnie rządzącej tu ekipy.”
.
Przykre to, ale masz rację. Znowu zrobiło się tu gęsto od tanich wiców, przerzucania się złośliwościami i zwykłej grafomanii. Coraz rzadziej mam ochotę zabrać głos i nawet coraz rzadziej chce mi się tu zaglądać.
26 maja 2009, o godzinie 11:22
Jasnaanilko
Co Ty robisz?
to Twoje ostatnie linijki wpisu
„Ostatnio dyskusja, czy też rozmówki na tym blogu nie spełniają moich oczekiwań. Zawieszam swoją czynną działalność na blogu, do czasu jakiejś pozytywnej zmiany aktualnie rządzącej tu ekipy.”
Oddajesz pole bez walki.Nie musi to być polemika ,ale podejmowanie tematów które pojawiają się na tym blogu.Sam nawet probowałem podać zapraszalem do ustosunkowania się. I muszę przyznać że odzewu nie bardzo wzbudzały,ale trwam.
Myślalem ze Ty niebogo gdzieś wybyłas lub ta Twoja „praca „tak CCie zabsorbowała lub pociecha czy pociechy ze nie masz sily na dyskusje.
namawiam wróć i ” czaruj” nas lekkością Twego pióra i poczuciem humoru.Przypuszczam ze większość uczestników blogu odczuwa fatalnie Twoja nieobecnośc
A Taką „fotografię” jaka Ci wystawił Gospodarz to tylko pozazdrościć.
Smutne mozna nazwać te ubytki na blogu brakuje też EDD.tez dobre pióro i cholerna wiedza
na temat anonimowości na blogach mam mieszane uczucia
WRACAJ Jasnaanielko I Edwarze
Pozdrawiam
26 maja 2009, o godzinie 13:12
Pawel,
z najlepszej idei, z najlepszej zasady czy z najlepszej ustawy mozna zrobic posmiewisko, ale czy to bedzie wada tejze?
Prosze, czytamy w gazecie: „Zaskakujący wątek ws. Lwa R.” Zgodnie z prawem nazwiska nie podano. Ma do tego prawo nie tylko Lew, ale gwalciciel, pedofil, zlodziej i kazdy inny kryminalista, ktory zostanie osadzony i skazany. Dlaczego wedlug ciebie nie ma do tego prawa bloger, czy tez osoba piszaca na jakimkolwiek forum?
Indoor ci powie, ze anonimowoosc w internecie jest iluzja, nikt nie jest anonimowy ( miner podrzucil przykladzik ), kazdego w ten sposob mozna zalatwic.
Pisanie na forach czy blogach nie jest wiecem, obowiazuja nieco inne zasady. Nie raz tu podkreslano „kawiarniany” styl, wiec i wieksza elitarnosc. Ale wyobraz sobie sytuacje wiecowa: wlaze na trybune i krzycze – Jestem pielegniarka i nazywam sie Maria Ciolek, i mowie wam, w szpitalach zle sie dzieje, kradna i nie dbaja o chorych!
Przedstawilam sie, prawda?
I co ci to daje?
Nic.
Nie masz mozliwosci sprawdzenia, czy ja to Maria Ciolek, czy owa Maria jest pielegniarka itd.
Porywa cie emocja, wierzysz tej Marii i nie zastanawiasz sie, czy moze pracuje w CBA.
Choc racje masz i Ty i Gospodarz: wolno pseudonimy rozszyfrowywac. Ale czy wolno oglaszac to rozszyfrowanie publicznie, to juz sprawa dla lexa. Ja uwazam, ze nie.
26 maja 2009, o godzinie 13:20
jasnaanielka , swym wpisem potwierdziła to co i ja stwierdziłem, że ostatnio poziom blogu bardzo się obniżył głównie za sprawą osób które lubują się w ordynarnym języku i tzw dowalaniu swym adwersarzom, przy czy z zasady gubią istotę sprawy która wymianę zdań rozpoczęła.
Próba obrażania słownego adwersarza powoduję najczęściej odpowiednią ripostę i stąd niedaleko do awantury. Potem już zamiast merytorycznej dyskusji mamy mamy „nawalankę na słowa”. To ten sam mechanizm który powoduje, że wojnę rozpoczyna się łatwo, ale zakończyć jest bardzo ciężko, bo po obu stronach uczestnicy czują się pokrzywdzeni i chcą wyrównać rachunki.
Ja bym proponował powrót do merytorycznej dyskusji, spierania się na podstawie faktów i logiki, i odrzucenia pokusy obrażenia adwersarza, a jeśli wyjdzie to niechcący – przeproszenia /bo to zwykle kończy sprawę/. Ludzi którzy celowo chcą psuć ten blog radziłbym po prostu ignorować.
Tak jak zły pieniądz wypiera lepszy tak i tu złe zwyczaje mogą zacząć wypierać dobre i wielu ciekawych dyskutantów zrezygnuje z pisania bo uzna to za niezasadne.
26 maja 2009, o godzinie 13:28
Ciekawe czy Kaczory po forach i blogach też zbierają o sobie próbki określeń? :)
*
OPERACJA KATARYNA
prenonim.salon24.pl/107206,operacja-kataryna
czyli Jak to się robi w Państwie Dziennikarskim?
_
Dla przypomnienia:
Czubkowskiej sms do Kataryny (tzw. propozycja nie do odrzucenia)
„Pani Katarzyno bardzo proszę o poważne rozważenie naszej propozycji. Nie chcemy (bla, bla, bla itd. …)
PROSZĘ TEGO NIE TRAKTOWAĆ JAKO SZANTAŻU.
NAPRAWDĘ NIE CHCEMY PANI SKRZYWDZIĆ.
:DDDDD
26 maja 2009, o godzinie 13:29
Dziś mi nie przywieźli do domu sprzęt muzyczny i nagłaśniający co ją zakupilem, bo (jak się firma kurierska tłumaczyła) nie było przy adresacie podany numer mieszkania. Ja im mówię że na domofonie napisałem własnoręcznie imię i nazwisko przy danym mieszkaniu (bo administracja, oczywiście żeby mnie chronić – zdjęła nazwiska lokatorów) a oni na to, że jest to zabronione. Ciekawe, że firmy, instytucje i urzędy doskonale wiedzą kto gdzie mieszka, ale obywatelom taka wiedza nie należy się, a nawet zabronione jest ich rozpowszechnienie (mam nadzieje, że przynajmniej karalne nie jest).
Oczekuje jeszcze taki rozwój demokracji, że obywatel, który sam nie zgłosi, że popełnił przestępstwo – będzie ścigany za utrudnienie postępowania. Można by jeszcze utajnić kodeksy karne (chociaż już teraz rozumieją je tylko prawnicy którzy je sporządzili) bo po co obywatelom taka wiedza.
Ja bym zaczął konstytucję od takiego zdania, że prawo, którego nie rozumie 75% przeciętnie wykształconych obywateli, nie może być stosowany. Chyba, że wobec prawników.
26 maja 2009, o godzinie 13:30
Spiskowa teoria dziejów?
_
w środę 20 maja 2009
Kaczyński: Blogerzy mnie popierają
http://www.dziennik.pl/op.....eraja.html
_
„NAJBARDZIEJ LUBIĘ „SALON 24″. To jest dla mnie najciekawsze i często satysfakcjonujące. Kiedyś ktoś powiedział, że właściwie nie ma publicystów nawet tak zwanych prawicowych, którzy by mnie w pełni popierali. Natomiast jest wielu bardzo sprawnych, nie gorszych niż ci publicyści, a nawet LEPSZYCH blogerów, którzy mnie popierają.”
Zabolało? Oj!
_
I już za chwilkę …
Na trasie pochodu z szeregami dziennikarzy spontanicznie łączą się celebryci i mentorzy!
„W ciągu ubiegłych lat nagromadziło się w życiu blogowym wiele zła, wiele nieprawości i bolesnych rozczarowań. Idee internetu, przeniknięte duchem wolności człowieka i poszanowania praw obywatela, w praktyce ulegały głębokim wypaczeniom …”
26 maja 2009, o godzinie 13:35
Pamiętacie ile było oburzenia, kiedy JarKacz stwierdził, że niektórzy internauci oglądają pornosy popijając piwkiem (co jest nieprawdą przecie!)
Teraz wyzywa się nas od idiotów i każę całować w d – no i w porzo :)
A Kukiz, bidulek, dołącza do pokrzywdzonych przez reżim kataryński.
(kataryna.salon24.pl/107130,panie-kukiz-smialo)
26 maja 2009, o godzinie 13:39
Madzia,
dziekuje za linke, warto bylo sie tam przeleciec i przeczytac takie oto wyznanie:
W partii mam jednego człowieka niezwykle inteligentnego
Plus dla Kaczynskiego, na taka szczerosc nie kazdego przywodce stac. :)
26 maja 2009, o godzinie 13:54
Ochronę danych osobowych doprowadzono do absurdu i potwierdzam to co pisał Paweł i Indor, że to jedynie powoduje utrudnienie dla normalnych obywateli. Człowiek o złych zamiarach nie ma żadnego problemu by dowiedzieć się gdzie kto mieszka. Z resztą jak Indor napisał to tajemnica „poliszynela”.
Tak samo uważam, że ochrona prywatności nie ma nic do rzeczy z ujawnieniem, czy zdemaskowaniem osoby piszącej pod niciem. Jak ten ktoś pod nikiem atakuje kogoś personalnie poniżej pasa to tamten może broniąc się zerwać mu maskę. Oczywiście ten komu maskę zerwą może, jak to lubi potem pozywać zrywającego do sądu, ale jak jest myślący to tego nie zrobi. Oczywiście, że w sieci maskować się łatwo, ale tak jak w wojsku za pancerz zawsze wymyślą pocisk który go przebije i tu od wiedzy komputerowej zależy czy maska jest szczelna. Miner oczywiście głupoty pisze jakoby Adres e-mail wskazywał jednoznacznie na osobę – sam dobrze wie, że tak nie musi być, bo jak pokazywał na tym blogu na informatyce się zna, ale co szkodzi chlapnąć. Anonimowość często dobrze odsłania prawdziwą twarz, opinia publiczna to wielka presja i niewielu pozwala sobie by ją ignorować.
26 maja 2009, o godzinie 14:01
Maciek,
Było jeszcze i „Zło dobrem zwyciezaj”. Chyba za wiele na aktualnosci nie straciło. Ze mało kto w to wierzy? A, to juz bedzie zupełnie inna sprawa.
26 maja 2009, o godzinie 14:12
Zdzisław ,
ty jesteś jednym z cennych ludzi na tym blogu i ja tez zauważyłem, że starasz przerywać bezsensowne dialogi wpisem na temat dla którego blog ten załozono. Jednak wielu tu piszących działa z pobudek takich jak podała jasnaanielka i nie nie będzie walczyć o utrzymanie jakości blogu mówiąc z przesadą za wszelką cenę. Jak blog przestanie być przyjemny i interesujący po prostu przestanie pisać i go czytać. Znajdzie inny lepszy. Masochistów jest raczej niewielu. Jednak szkoda by było gdyby ten blog stracił swój charakter – bo ciekawe blogi polityczne poprawiają świadomość wielu ludzi zagubionych w polityce. A ta Polska polityka jest wyjątkowo nieprzejrzysta.
26 maja 2009, o godzinie 14:35
Ewo-Joanno, zakaz publikowania nazwisk ludzi oskarżonych o przestępstwo, a jeszcze nie skazanych ma dobry sens. Zapobiega zniesławieniu człowieka, który – zachodzi domniemanie – może być niewinny.
W przypadku blogerów sytuacja bywa raczej odwrotna – to oni, kryjąc się za pseudonimami, często znieważają innych. „Zdarcie maski” nie jest zniesławieniem, choć może być ośmieszeniem.
Nie chodzi mi o to, by ujawnianie personaliów osób piszących w internecie było standardem. Sprzeciwiam się tylko opinii, że jest to coś z założenia nagannego i niedopuszczalnego. To zależy od kontekstu. Czasem może być niestosowne, czasem jak najbardziej usprawiedliwione, a nawet wskazane.
26 maja 2009, o godzinie 15:05
Umyka mi jakoś w tym nowym wpisie i w dyskusji dotychczasowej sprawa „umowy” właściciela blogu z komentatorami. Ze anonimowość, jeśli takowa autor nadsyłanego postu wybiera, jest gwarantowana. Jeśli te gwarancje zastępuje się dzisiaj prawem do zdzierania maski – a to prawo ma przede wszystkim właściciel blogu – to o czym my tu mówimy? Czy aby nie o „atakować po nazwisku a najlepiej po obu” znanym z niesławnego 68 roku? Bo wtedy też atakowali ci, co byli w posiadaniu kartotek.
.
Szanowny pan Kuczyński miejmy nadzieję zrozumie, że to nie do niego osobiście te uwagę kieruję. Byłby to bowiem kierunek wysoce niewłasciwy.
26 maja 2009, o godzinie 15:23
Snarski,
nie ma żadnej umowy między właścicielem blogu a komentatorami. Jest co najwyżej ogólna zasada, że jesli kogos zapraszam na jakieś miejsce to go nie legitymuję, ale to nie znaczy, że mi tego nie wolno. Wolno mi, nawet jesli z tego nie korzystam. Co to ma wspólnego z rokiem 1968 kiedy rządzano polityczne nagonki na okreslonych ludzi?
26 maja 2009, o godzinie 15:48
Podzielam zdanie naszego Gospodarza, tak samo, jak nie mam nic przeciw zdemaskowaniu blogierki Kataryny, pisałam o tym w poprzednim wątku, rozważając na temat wolności obywatelskich, w tym wolności słowa.
Tak jak pisałam (w poprzednim wątku) wolność słowa, w europejskim rozumieniu, odnosi się nie tyle do anonima a nawet osoby występującej incognito ( jest w tym niewielka różnica), ale przede wszystkim do osób, które jawnie, pod własnym nazwiskiem mają ochotę publicznie ujawnić swoją opinię.
Tak samo pojęcie prywatności, jest w Polsce rozumiane opacznie.
Prywatność, to nie ochrona życia zawodowego czy działalności publicznej, ale sfery rodzinnej, intymnej człowieka.
I to nie do końca, bo osoby im wyżej w hierarchii stanowisk publicznych, tym tej prywatności mniej.
Wygłaszanie politycznych komentarzy na publicznym forum jakim jest internet,przez prezeskę określonej fundacji – jest działalnością stricte publiczną, poddaną pod osąd publiczny, a więc związaną z ryzykiem zrywania fałszywych masek, jak w przypadku Kataryny.
Kataryna ze względu na swoją publiczną funkcję w określonej fundacji – nigdy nie była i nie jest w blogowaniu osobą prywatną.
Uzasadniałam to szeroko w poprzednim wątku wielokrotnie.
Dlatego też apele o zachowanie w tajemnicy jej tożsamości są z gruntu bezzasadne.
Mnie interesuje co innego, na co zwrócił uwagę nasz Gospodarz, media nadal boją się nazwać blogierkę po imieniu.
Nie ma nigdzie próby ujawnienia czym się fundacja Katarzyny Sadło zajmuje, zweryfikowania jej publicznych sprostowań itp. Wszyscy obchodzą się z nią jak ze zgniłym jajem.
Nawet „Dziennik”, który rozpętał niejako cała aferę nie próbuje pójść za ciosem i na przykładzie kataryny wykazać, jak czasem – miejsce pracy i źródło finansowania determinują poglądy.
Przykład podany na tacy.
Ale odważnych brak.
I sprawa trzecia język internetowych dyskusji prowadzonych przez ludzi anonimowo.
Nasz Gospodarz przytoczył – jak mocno jest on plugawy i jak anonimowi, tchórzliwi frustraci, naruszając cudzą godność, leczą swoje niedowartościowane ego.
Podał skrajne przykłady, a ile jest ich serwowanych w białych rękawiczkach?
To zjawisko ma pewien społeczny aspekt, niestety ma on w pewnym sensie polityczne podłoże, wynikające z modelu komunikacji pewnej partii ze społeczeństwem, nazywanym przez tę partię górnolotnie – narodem.
Ten język nie wziął się z księżyca (a może jednak ;…), jest odwzorowaniem pewnej tendencji z życia publicznego wziętej.
Diagnozę tego zjawiska w poprzednim wątku przedstawił jeden z naszych blogowych Kolegów.
Reasumując,
dobrze się stało, ze sprawa Kataryny ujrzała światło dzienne, choć podobnie jak nasz Gospodarz uważam, że metoda „Dziennika” jaka zastosowano wobec blogierki, była raczej mało przyzwoita.
Trwa dosyć gorąca dyskusja nt. prywatności, wolności słowa, internetu.
Szkoda tylko, że ci samo ludzie, którzy dzisiaj stają w obronie Kataryny, nie rozpętali dyskusji, gdy Polska odmawiała podpisania Karty Praw Podstawowych UE, podpisując Traktat Lizboński.
Może Madzia nam przypomni,
co na ten temat miała do powiedzenia Kataryna, prezeska Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego?
Milczała, czy rozpętała dyskusję w Internecie, walcząc o jej podpisanie?
Madziu – proszę o przykłady.
26 maja 2009, o godzinie 16:43
Panie Kuczyński,
Dlatego „umowę” ująłem w cudzysłow. Rzeczywiście nikt niczego nie podpisywal. Każdy tylko założył, że jeśli „Adres e-mail (nie będzie podawany) (required)” to Gospodarz, będący w posiadaniu „kartoteki”, nie poda go każdemu wesołkowi z Dziennika. Albo i z samej Wyborczej. Bo ten piszący w zaufaniu na JEGO blogu może sobie tego nie zyczyc.
.
Zdaje się, że mówimy tutaj o „umowie honorowej”. I oczywiście nie podejrzewam Pana akurat, że Pan nic tylko czeka, żeby to dane słowo honoru złamać jak najszybciej. Choć Pan powtarza uporczywie, że Panu wolno to robic.
.
Z rokiem 1968 ma to wszystko tylko tyle, że wtedy Gontarz i kilku innych hunwejbinów też byli w posiadaniu kartotek. Gdy nakazano im zrywać maski co poniektorym. I też wywlekali ich owe podwójne najczęściej nazwiska. Tylko raz jeszcze przypominam, że o hunwejbinizm nie wolno mi pana posadzić i ja tego absolutnie nie robie.
.
Ja tylko ostrzegam, że Pana i innych dzisiejsza postawa stwarza wrażenie kładzenia nowych bo internetowych podwalin pod to samo niesławne zjawisko. To wszytko.
26 maja 2009, o godzinie 17:04
Panie Snarski,
żyjemy w innym świecie niż 40 lat temu!
Polska jest członkiem UE, choć jak napisałam ma w d..ie jako państwo – Kartę Praw Podstawowych UE.
Chyba, że traktuje Pan akcesję do UE tak samo, jak hegemonię ZSRR nad Polską w ramach Układu Warszawskiego.
Jeśli tak – to przypominam, że społeczeństwo Polski wypowiedziało się w nie sfałszowanym referendum, ze sobie tego życzy.
Proszę nie ostrzegać tak dramatycznie, Panie Snarki,
bo zaczyna mi Pan w tych ostrzeżeniach przypominać prezesa PiS, który dzisiaj w Szczecinie także straszył i ostrzegał przed niemieckimi chadekami:
http://miasta.gazeta.pl/s.....ranic.html
I wymyślił, ze racjonalna postawa niemieckich chadeków wobec wypędzonych (wszystkich i przy różnych okazjach) oraz wolność obywateli UE do osiedlania się gdzie kto chce – to ….kwestionowanie polskich granic.
Zapomniał jednak albo go nie poinformowano – że Niemców w Polsce osiedlających jest niewielu, ale za to Polaków w Niemczech, zwłaszcza w przygranicznych landach – sporo, którzy osiedlają się u zachodnich sąsiadów nader skwapliwie. Ku zadowoleniu zresztą, tamtejszych władz.
Dla transgranicznych Polaków granica między Polską a Niemcami od dawna nie istnieje i nie jest im do niczego potrzebna.
Dla mnie oczywiście, także.
26 maja 2009, o godzinie 17:31
Pozwolę sobie zabrać głos na temat tej anonimowości nie wiem komu przyznaje racje a komu nie ,tylko chce wyrazić wlsny punkt widzenia.
Lubie porównywać do sytuacji bo to chyba najlepiej obrazuje istotę sprawy.
Gospodarz prowadzi blog otwarty zaznaczył polityczny.Otwarty kazdy moze w nim uczestniczyć,ale to ne znaczy ze nie musi przyjąc normy w nim obowiązujące.I gospodarz tych łamiących, uprzedza, uwazaj dopiero po kilku tak jmysle ostrzezeniach stosuje ta „karę” nie dopuszczając na blog.
Otwarty to nie znaczy zupelnie nieznzny gospodarzowi (przedstawia się) goscie nie muszą go znać mając przeswiadczenie że gospodarz dopuszczając do blogu wie kto zacz.I nie myli się.
A z uwagi na charakter blogu nie jest to kawiarnia gdzie spotykają sie bywalcy przybierają roznego rodzaju pseudo i nikomu to nie przeszkadza.Więc o anonimowości nie ma co mówic Ci co powinni wiedziec wiedzą.Gospodarz jako Gospodarz powinien dbac i dba o „bezpieczeństwo” uczestników. to powinno obowiązywać kazdego Gospodarza>A temat ujawnienia aninima chyba sa jakies prawa i napewno sa bo wielu dyskutantów sie na nie powołuję.Tym bardziej ze podobno w internecie nie ma tajemnic,czyli tej anonimowości nie ma.
A dlaczego pisze pod jakims nickiem mam krzyczeć na caly swiat patrzcie jaki ja jestem”mądry ‘ pisze i mnie czytają imponować chcę, bo dla wielu jest to motorem pisania inni chcąc zachować pewną tajemniczość ( cos w rodzaju balu maskowego). A zawsze uważalem szanuj samego siebie to i inni będą ciebie szanować,tak samo jak dbaj o nazwisko masz je na całe życie.
Uff- Pozdrawiam
26 maja 2009, o godzinie 17:34
czytam nowy wpis Gospodarza i oczom nie wierze. PAnie Waldemarze- to co Pan napisla jest gleboko niekonsekwentne. albo mamy prawo do anonimowosci albo go nie mamy. Jesli mamy takie prawo, to powinna istniec jasna procedura kiedy i w jakich okolicznosciach i przez kogo to prawo moze byc nam odebrane.
W jezyku angielskim istnieje madre rozroznienie, ktorego w naszym jezyku nie ma na: rights (prawa, ktorych nikt nie moze nas pozbawic np. prawa czlowieka) i privileges (przywileje, ale tu w znaczeniu- prawa, ktorych mozemy zostac pozbawieni PRZEZ SĄD „za kare” (np. bierne prawo wyborcze) – i to jest ta kategoria, gdzie nie mamy GWARANCJI, gdzie z prawa korzystamy WARUNKOWO. Jednak wciaz mamy gwarancje, ze nie dojdzie do samosadow, czyli -prawa tego nie zabierze nam przypadkowa osoba lub instytucja.
To o czym Pan pisze ( i to, co zrobiono Katarynie) to jest praktyka rodem z panstwa komunistycznego, gdzie partyjny kacyk stoi ponad prawem i moze stosowac wszystkie chwyty bezkarnie -w tym te ponizej pasa – by zniszczyc niepokornego obywatela.
Kulisy porachunkow naszych dziennikarzy i politykow nie interesuja mnie zupelnie, a KAtaryna jest osoba dla mnie o pogladach z drugiego konca teczy. wiem, ze niejednokrotnie inteligentnie dopiekla politykom i dziennikarzom zwiazanym z salonem. tym niemniej nie ciesze sie, ze spotkalo ja ujawnienie tozsamosci wbrew jej woli (zwlaszcza, ze niczemu poza zgnojeniem osoby to nie posluzylo) , bo to znaczy, ze moze to spotkac kazdego z nas. Sprzeciwialam sie przeciekowym metodom lustracyjnym i samosadom pisu i dlatego sprzeciwiam sie i temu samosadowi . Gdybym teraz sie nie sprzeciwila, to by znaczylo, ze tamte moje sprzeciwy to byla blazenada niewarta spluniecia.
prawo do anonimowosci w sieci powinno byc traktowane tak samo jak prawo do ochrony danych osobowych, badz tajemnica korespondencji. jesli nie popelniono przestepstwa sciganego z oskarzenia publicznego , to decyzja o ujawnieniu powinna byc w gestii sadu,w zadnym wypadku czyjegos widzimisie. byc moze nalezy wprowadzic procedury, ktore umozliwia poszkodowanym wystapienie o ujawnienie nazwiska osoby do celow procesowych. nie wykluczam ,ze taka procedura istnieje, nie jestem prawnikiem. Osoba poszkodowana powinna moc sie bronic ,ALE NIE DOKONYWAC SAMOSĄDU. Poza tym istnieje roznica miedzy UJAWNIENIEM czyjegos nazwiska do celow procesowych, a UPUBLICZNIENIEM tego nazwiska.
Jest bowiem calkiem spora grupa osob, dla ktorych nasze nicki i inne dane nie sa zadna tajemnica, jesli zechca poznaja nasza tozsamosc w kilka minut. Jeden z moich znajomych tym sie zajmuje. tym niemniej wciaz nie maja (przynajmniej nie powinni miec) oni prawa do UPUBLICZNIENIA tej wiedzy.
W kwestii wolnosci sieci kontra odpowiedzialnosc za slowa ja opowiadam sie po stronie wolnosci. Zwlaszcza w krajach takich jak Polska czy Rosja, gdzie strach,oportunizm, lizusostwo wpajano obywatelom przez dziesieciolecia. Mozliwosc anonimowego wyrazania dowolnych opinii jest podstawa ulepszania takiej półdemokracji jak nasza. Gdy tego zabraknie fora zaczna sie roic od wypowiedzi: ” łubu dubu, łubu dubu niech nam zyje prezes naszego klubu- to mówiłem ja Wiesław Jarząbek” albo „cały władywostok popiera Putina, wpisujcie miasta”. A to na pewno nikomu nie sprawi przyjemnosci. Osobiscie wole propagande w stylu „cześć komuszki” i tzw. rynsztok. takie jest i takim jezykiem mowi na codzien nasze spoleczenstwo w swej wiekszosci, nie ma co wiec zatykac nosa.
w tym wpisie nie od rzeczy bedzie dedykacja, dla wszystkich, ktorzy chcieliby zdzierac maski i pietnowac ujawnianiem tozsamosci na wlasna reke: przeciwnikow politycznych, konkurencyjnych publicystow, badz ludzi wyrazajacych sie nieparlamentarnie (tych ostatnich zawsze mozna wywalic)
26 maja 2009, o godzinie 17:35
dedykacja z milosza:
” zajrzeli do kufrow zajrzeli do waliz
nie zajrzeli do dupy
a tam był socjalizm”
26 maja 2009, o godzinie 17:39
Panie Snarski,
przeczytalam po wyslaniu wlasnego postu. zdaje sie, ze w tej sprawie mamy zgodna opinie. czy ma pan jakis pomysl dlaczego nasi krajowi rodacy nie rozumieja tego, co dla nas jest jasne?
26 maja 2009, o godzinie 17:50
Zofio
Odniosę się do twojego nie całego wpisu ale do jednej mysli
„Kataryna ze względu na swoją publiczną funkcję w określonej fundacji – nigdy nie była i nie jest w blogowaniu osobą prywatną.”
pozwole sobie tu mieć inne zdanie> jako osoba publiczna była znana i powinna być niezależna i obiektywna w opiniach (jaka była nie wiem)
Ale chyba kazdy ma jakięś sympatie jest żyjącym osobnikiem i Ona miała sympatie polityczne( PIS) i okazywała je pod pseudonimem dosyć skutecznie.
W/g mnie kluczowe jest pytanie czy jako osoba publiczna zachowywała sie obiektywnie.
Nie jestem moralistą ale pod tym katem bym ją oceniał ,jako blogerkę, a pod kątem wychowania i treści jej wpisów czy rzetelne czy obrazliwe czy manipuluje no i jeszcze napewno kilka znajdzie sie kryteriow do jej oceny
Pozdrawiam
26 maja 2009, o godzinie 17:53
Skonczylismy, jak narazie, z ocena tego blogu wiec mozna pozwolic na kilka luzniejszych uwag.
.
Zacznijmy moze od „ostatnio poziom blogu bardzo się obniżył głównie za sprawą osób które lubują się w ordynarnym języku”. Chce z cala odpowiedzialnoscia za slowo stwierdzic, ze zjawiska ordynarnego jezyka na tym blogu nikt z odrobina obiektywnosci nie powinien podnosic. Bo wystarczy tylko spojrzec na cytaty epitetow z innych blogow, przytoczonych chocby w obecnym wpisie, by zrozumiec, ze ten blog to przedszkole w porownaniu z wiekszoscia blogosfery. A ten przyklad to nawet nie ulamek jednego procenta jesli o porownywnywanie blogow chodzi. Padalo w tej sprawie slowo „infantylnosc”. Trzeba przyznac, ze nie bez kozery.
.
Sprawa merytorycznej dyskusji. Te zesmy zauwazyli na poczatku i stad wyszla nasza proba oceny blogu. Zeby nie zanudzic, krotko powiem. „Merytorycznosc” na tym blogu byla glownym czynnikiem, ktory wplywal na jego niska popularnosc. A nie odwrotnie! Bo mozna merytorycznie pisac i dyskutowac. Ale jeszcze szybciej mozna na smierc zanudzic. Nie pomoga tu nasze wlasne odczucia, ze nasza „merytoryka” to taka dobra, ciekawa i wogole. I na dodatek tak „kulturalnie” wyrazana. Jesli dolozyc do tego jeszcze i owa gre do jednej bramki, to jest gotowa recepta na uspienie kazdego kto by tu zajrzal.
.
Z gra do jednej bramki najwiecej do czynienia miala oczywiscie sprawa glownego przeslania tego blogu, szczegolnie w ostatnich kilku latach. Popieranie jednej opcji politycznej i bezpadronowy atak na inna. Jak latwo kazdemu zauwazyc, stalo sie to obsesja i to dla prawie wszystkich piszacych. Nieliczne glosy odmienne od panujacych nastrojow ginely w powodzi jednopogladowosci. Na blog zagladali praktycznie juz tylko zwolennicy „jedynej slusznej drogi”.
.
I jeszcze sprawa „zadecia”. To bylo „widac, slychac i czuc”, jak to niektorzy probowali podkreslac. Bowiem to zjawisko zawsze sie poteguje przy naturalnym w takich przypadkach powstawaniu kolekcji podobnych sobie charakterow. I przy braku krytyki tego zjawiska. Kompleks „wyzszosci”, wyrazany owym ‘patronizing’ innych, „nizszych” od siebie, jest oczywiscie znany i praktykowany w blogosfearze dosc szeroko. Nikomu on jednak splendoru nie dodaje. I blogowi, na dluzsa mete szkodzi nie gorzej niz wulgaryzmy.
.
Wszystko co powyzej napisalem, ma jakis zwiazek z owym dzisiaj znowu wyrazanym potepianiu „osób które lubują się w ordynarnym języku”. Oczywiscie nie o jezyk tylko chodzi jak kazdy moze zauwazyc. Bo tego ordynarnego jezyka nie dalo nam sie przypisac zadnej grupie osob na tym blogu. Musi wiec chodzic o cos wiecej. O co to niech sobie odpowiedza potepiacze ‘grupy”.
.
Na koniec, pozwole sobie poczynic kilka spostrzezen.
.
Po pierwsze – na blogu doszlo jakby do pewnych przewartosciowan. Oto bowiem dotychczasowi zgodni zwolennicy jedynej opcji politycznej, dzisiaj kwestionuja NIE MERYTORYCZNA nagonke na opcje przeciwna. Nie stalo sie to, mozna sadzic, by isc na przekor owej „grupie’. Przeciwnie, mozna sadzic, ze to wysiki „grupy” by cos zmienic w tej jednomyslnosci dotychczasowej, wydaja, byc moze, skromne owoce.
.
Po drugie – mniej, wydaje sie, jest zwyczajnej nudy wynikajacej z wymuszonych „merytorycznych” tematow. Sazniste posty na np. specjalistyczne tematy gospodarcze, staly sie rzadsze. Mozna sadzic, ze z pozytkiem dla blogu. Czy „grupa” miala w tym jakis wplyw? Moze.
.
Po trzecie – brak humoru, tak widoczny wczesniej, tez mniej rzuca sie w oczy. Oczywiscie, nie jest to koniecznie humor czy to z najwyzszej polki czy tez odpowiadajacy wszystkim bez wyjatku. Ale w koncu jest. „Grupie’ chyba i o to chodzilo, jak sie wydaje.
.
Po czwarte – pseudointelektualizm, zawsze i wszedzie uciazliwy w dyskusjach, zaczal jakby troche ustepowac. Powalanie przeciwnika znamiennym „ty tego nie wiesz” (tzn. a ja wiem wszystko) tez juz jakby mniej zaczelo odrzuc czytelnika. A z tych przeslanek, wydaje sie, wychodzili ci, co poczeli wyodrebniac te jakas nizsza od nich „grupe”. „Grupa” dosc latwo potrafila wykazac, jak sie wydaje, ze zadecie to jeszcze nie zadna wyzszosc intelektualna.
.
Po piate wreszcie – sprawa uporczywie utrzymujacego sie przekonania wsrod kilku blogowiczow, ze temu blogowi nic wiecej nie potrzeba tylko powrot do poprzedniej „merytorycznosci”. Nie zaklocanej przez zadna „grupe”. Dodajmy, ze zaklocacze moga byc i inni, nie tylko grupowi. Otoz mozna sadzic, ze temu blogowi przewietrzenie dobrze zrobilo.
.
Ale ze do jakosci zauwazalnej w blogosferze i tak ocenianej, to – tez mozna sadzic – jeszcze droga daleka.
.
Zycze samych sukcesow. Tylko prosze nie zapominac, ze ten osiagniecie wylacznie poprzez zabawe. Ktora to jest i wasze blogowanie. Bo praktycznie przeciez niczym wiecej.
26 maja 2009, o godzinie 18:21
Zofio,
Ciesze sie, ze z chadekami niemieckimi w jednym stanalem domu. I tam stoje. O niczym wiecej jakos nie moge sie doczytac.
Pozdro. (wciaz mlodym!)
26 maja 2009, o godzinie 18:23
Drogi Zdzisławie,
nie bez kozery od dobrych kilku dziesiątków lat socjologowie i psycholodzy społeczni określają polskie społeczeństwo jako schizoidalne, co innego robi, co innego myśli i co innego mówi.
Jeżeli ktoś jest prezesem, jak wspomniałam określonej fundacji, wspieranej z USA, powołanej w konkretnym celu, jakim było lansowanie neotrumanowskiej doktryny w państwach dawnego bloku wschodniego, po przeszkoleniach w tej materii w Stanach Zjednoczonych i jako anonimowa Kataryna prowadzi w internecie określone pisarstwo, wyraźnie określone politycznie – to mamy tu przeniesienie funkcji publicznej w sferę prywatną pod pozornie tylko obiektywnym nickiem – Kataryna.
Jednocześnie – ta sama Kataryna, milczy gdy naruszane są ewidentnie przyjęte w UE standardy postaw obywatelskich, o których naucza w fundacji, której prezesuje, gdy milczy wobec oporów Polski przy przyjęciu Karty Praw Podstawowych UE, lansującej przecież standardy społeczeństwa obywatelskiego – to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, graniczące ze 100% pewnością, iż działa na zamówienie polityczne, a nie reprezentuje swoich prywatnych opinii.
Tak na prawdę nie wiemy, jakie ma poglądy Kataryna.
Ale wiemy, że w swojej działalności w blogosferze realizuje neotrumanowską doktrynę, jaką prowadziły służby USA za czasów prezydenta Bush wobec państw dawnego bloku wschodniego. Zatem niejako jest przedłużeniem swojej funkcji w FRSO.
Dlatego dla mnie – nie ma blogowiczki z osobistymi poglądami, jest opłacana kobieta, która realizuje określony cel propagandowy w dostępny sposób, m.in. w Internecie, wg przyjętych w blogosferze zasad, czyli pod nickiem.
Takie osoby oczywiście wolą być anonimowe, ale dla dobra państwie, należy je jednak demaskować i zmusić do działań przy otwartej przyłbicy, ze wszelkimi konsekwencjami, jakie z tego faktu wynikają.
26 maja 2009, o godzinie 18:42
Dark Side,
.
Dziekuje. Rzeczywiscie jest zbieznosc jakas. Chce jednak od razu ci oddac co nalezne. Ty swoje stanowisko wyrazilac tak elokwentnie ze kudy mi tam do ciebie! Bo ja tylko zdazylem (zanim upublicznia) przypomniec o slowie honoru. Czyli o tej slownej umowie blogowej.
.
A Yoggi Berra juz przeciez dawno odkryl: ORAL AGREEMENT ISN”T WORTH THE PAPER ITS WRITTEN ON. Mniej co prawda dosadnie niz Milosz. Ale tez celnie.
.
Jesli jeszcze o tych hunwejbinow chodzi, sprzed 40 lat (dziekuje Zofio) a dzisiaj gotowych do pospolitego ruszenia , to tez Yoggi Berra sie klania: „”This is like deja vu all over again.”
Nie tlumacze bo bedzie patronizing jakie albo co.
.
Aha, co dla mnie jest jasne. Dark, znowu bez bicia sie przyznaje. Dla mnie naprawde nie jest wszystko jasne.
26 maja 2009, o godzinie 18:50
I pomyslec ze znalem kiedys Jambrusky’go. Wogole go nie znalem! Bo nigdy bym go nie posadzil o takie zdolnosci analityczne. Indoor, czy moze i syntetyczne daloby sie tu znalezc?
26 maja 2009, o godzinie 18:55
Snarski,
dla mnie rowniez nie wszystko jest jasne:)daleko mi do tego i chyba dobrze:)
piszac „to co dla nas jest jasne” mialam na mysli ten fragment Twojego wpisu:
„Ja tylko ostrzegam, że Pana i innych dzisiejsza postawa stwarza wrażenie kładzenia nowych bo internetowych podwalin pod to samo niesławne zjawisko.” (w dom. humbejwinizm – jesli takie slowko istnieje :)
pozdrawiam
26 maja 2009, o godzinie 18:58
Slowko isnieje hunwejbinizm. O tu masz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hunwejbini
I ja swoje juz standartowe pozdro zalaczam. Zeby choc jezykiem mlodym byc!
26 maja 2009, o godzinie 19:02
Snarski,
I ja ciebie witam serdecznie. Pamietaj tylko ze syndyk to co innego niz syntetyk.
Uklony.
26 maja 2009, o godzinie 19:03
Zofio,
czy Ty masz jakies dowody na poparcie swojich oskarzen, ze Kataryna jest amerykanska agentka , szkolona w USA (kiedy, gdzie)? I ze dziala na szkode Polski pod przykrywka tajna/ poufna (ktora kazdy srednio zdolny sledz internetowy jest w stanie rozszyfrowac w ciagu 5 minut)?
o ile wiem nikt jej czegos takiego nie zarzucil oficjalnie, nie toczy sie tez przeciwko niej postepowanie w sprawie dzialania na szkode naszego panstwa.
W Twoich wypowiedziach na jej temat brakuje mi tylko stwierdzenia, ze stoi za nia potezny uklad interesow, by miec pelna powtorke z Jaroslawa Kaczynskiego z okresu szafy Lesiaka. Trzymajmy sie standardow demokracji, ktorej bronimy ponoc i nie szafujmy wyrokami bez pokrycia.
26 maja 2009, o godzinie 19:08
Do Zofi :
Dla mnie tez niema zadnej granicy z Niemcami w dawnym jej rozumieniu jako bariery ,muru ,ktory mozesz przekraczac po przeprowadzniu kontroli dokumentow tylko w oznaczonych miejscach .
Jaroslawa Kaczyńskiego ktory bzdury opowiadal dzis w Szczecinie wyslalbym anonimowo na plaze GOLASOW ,tuz za dawnym pasem granicznym z Albeckiem .Pobiegal by na nagusa ,zintegrowal sie z Opalajacymi sie tam ludzmi moze polubil by ich swobode i obyczaje i… niech juz nie wraca tu ponownie do Szczecina ,chociaż ma „specjalne prawo” -pamietam jak w kampani wyborczej 2005 jego pRZYBOCZNY Brudzinski oglaszal ze to Pisowcy przylaczyli Swinoujscie do POLSKI ( oglaszali wtedy projekt mostu -tunelu pod/nad Swina .Kpiarze lub ……… ( slowo jedno z Salonu 24 )
Pozdrawiam -oczywiscie ze Szczecina
26 maja 2009, o godzinie 19:08
Zofio
znów zacytujac Ciebie,
„Jednocześnie – ta sama Kataryna, milczy gdy naruszane są ewidentnie przyjęte w UE standardy postaw obywatelskich, o których naucza w fundacji, której prezesuje, gdy milczy wobec oporów Polski przy przyjęciu Karty Praw Podstawowych UE, lansującej przecież standardy społeczeństwa obywatelskiego – to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, graniczące ze 100% pewnością, iż działa na zamówienie polityczne, a nie reprezentuje swoich prywatnych opinii.”
To mozna okreslic ze jest osoba dwulicową i ta postac miala jako Kataryna .i jako katarynie można bylo tylko zarzucić bo przeciez nik nie wiedzial ze jest jaka prezeska. Czy byla jakas podstawa by ządac ,ujawnienia sie dopiero gdy uznano ze naduzyla normy współzycia obywatelskiego czy kogos obraził personalnie sama sie ukrywając pod nickiem mozna bylo dążyć do ujawnienia jej osobowosci. Przeciez za poglądy sie nie kaze i za te poglądy ocenia ja chyba pracodawca bo chyba taki jest. I kazdy osąd tej czy innej osoby jet oceną subiektywna i z tą ocena bez uprawnien nie mozna ferować wyroków > Przecież Ona miała jak czytam ( bo Ona dla mnie zaistniala bo nawet nie wiedzialem lub nie trafilem ba JEJ WYPOWIEDZI dopiero gdy wybuchła ta afera) i naprawde nie wiem jak oceniać ja czyli aferę. Bo jeżeli w swej pisaninie używła epitetó tego typu jak podawał panwaldemar K. TO POPROSTU OSOBA TA NIE ZASUGUJE NA ZADEN SZACUNEK.A Wieże panu Kuczyńskiemu bo nie pokazal sie jako czlowiek ktoremu mozna nie wieżyc mozna sie tylko nie zgzdzać z nim lub zgadzać
W ocenie tej „afery” jestem naprawde zagubiony
uklony
26 maja 2009, o godzinie 19:14
Jambrusky,
Witam, witam, oczywiscie. Probuje przypomniec kto to o tym syndyku przypominal mi wczesniej. Wiec to ty musiales byc! Mam juz klopoty z pamiecia, nie da sie ukryc.
Ale skonczmy te bezprzedmiotowke. Bo zanizamy poziom.
26 maja 2009, o godzinie 19:18
Snarski,
„pozdro” podobnie jak „ziomal” kojarzy mi sie z warszawskim osiedlem praga północ, tudziez z niektorymi dzielnicami katowic i chłopcami w swiecacych adidasach i pantalonach typu „krok w kolanach”, ktore zeby nie opasc calkiem wymuszaja poruszanie sie sie charakterystycznym uginajacym sie krokiem do wtoru rapu z sluchawek :)
ja jestem z malego miasteczka na poludniu:) u nas mowilo sie
3m sie cieplo a na powitanie : chellou :)
26 maja 2009, o godzinie 19:32
Dark,
Ty oczywiscie zdajesz sobie sprawe, ze zanizamy poziom. Ale za jezyk nowy dzieki serdeczne. Moze zaraz cos zaadoptuje znowu. Probowalem ostatnio sie przekonac do owego moherowego ponoc „pochwa” ale mam z tym klopoty. Oprocz tego nigdy nie wiadomo czy ktos tego za wulgaryzm nie wezmie. I znowu Jambrusky zacznie analizowac. A moze jednak on rzeczywiscie syntetyzowal?
26 maja 2009, o godzinie 19:50
Snarski
Jambrusky wyglada na analityczna probe syntezy :)
co do jezyka, to nie musisz sie adaptowac, nikt juz tego nie pamieta. nastolatki (ktore zawsze szukaja swojej indywidualnosci masowo) juz maja inne kody. niechybnie amerykanizmy. nie nadazymy za tym i nie ma to sensu, jesli nie pracuje sie jako spec od marketingu niszowego.
26 maja 2009, o godzinie 20:02
Snarski,
na tym blogu odpowiednia doze awangardowej nonszalancji bedzie mialo „da wstrieci” :)
Bars rekomendowala kiedys wiersz Josifa Brodskiego ” Kołysanka dorszowego przylądka” znalazłam ten poemat w sieci i napisałam post z podziękowaniami za tę fantastyczną rekomendację, ale nie zdążyłam go wkleić przed wyjazdem. Poemat jest znakomity, zwłaszcza dla dorszów, ktore przeprawiły się przez ocean.
z pozdrowieniami:
http://www.poema.art.pl/s.....36857.html
26 maja 2009, o godzinie 20:10
Dark side,
nie zgadzam się z Tobą. Ujawnienie tożsamości nie jest żadnym zgnojeniem. Nikt kataryny nie zgnoił, już bardziej ona to robiła pod maską wobec innych. Nie ma niczego takiego, jak przywilej anonimowości osoby wypowiadającej sie publicznie, ktorego uchylenie wymagałoby rozprawy sądowej. To byloby czyms niesłychanym! Anonim w momencie kiedy wkracza na forum publiczne nie podlega żadnej ochronie. Dotyczy to każdego,także mnie gdybym zdecydował napisać coś nie pod nazwiskiem. Proszę nie czytać tego co napisałem w kontekście tego bloga i Waszej na nim obecności. A porównywanie ujawnienia nazwiska i miejsca zaturnienie Katarzyny Sadło z gnojeniem przez komunistycznych aparatczyków to zupełna fantazja.
26 maja 2009, o godzinie 20:13
Link do mojego dzisiejszego artykulu w Wyborczej, dla zainteresowanych:
http://wyborcza.pl/1,7551.....olski.html
26 maja 2009, o godzinie 20:30
Waldeczku- to wlasnie ty ujawniles moje imie i nazwisko na tym blogu dwa razy i podales wszyskim moje dane, zeby mnie ZGNOIC i zebym tu wiecej nie wchodzil. Dlaczego zadnego z pozostalych uczestnikow nie podales danych. I TO TYLKO ZE WZGLEDU NA ROZNICE POGLADOW. Zofia i inni mysla ze to jakies rozrachunki rodzinne. Co jest wielkim KLAMSTWEM. Nie zaprzeczajac temu rowniez KLAMIESZ. A Kataryna poprostu piszac prawde sie narazila i kazde dziecko to wie. Ty jak widzisz narazasz sie innej stronie i dlatego te epitety. Wiele razy to pisalem ze Kaczorow wolno obrazac. Innych nie.
26 maja 2009, o godzinie 20:31
Jasna Anielka napisala: Ostatnio dyskusja, czy też rozmówki na tym blogu nie spełniają moich oczekiwań. Zawieszam swoją czynną działalność na blogu, do czasu jakiejś pozytywnej zmiany aktualnie rządzącej tu ekipy.
.
Ja tez zamierzam ograniczyc. Mam nadzieje, ze starczy mi samodyscypliny, zeby zawiesic. Po pierwsze, mam teraz wiecej roboty niz dotad, wiec blogowanie zabiera mi czas, ktorego nie mam. Po drugie, styl wpisow zmienil sie ostatnio na taki, ktory mi nie odpowiada. Zauwazylem, ze poglady nowych dyskutantow „z Jackowa” sa duzej mierze zgodne z moimi. Jednak nie odpowiada mi koszarowosc ich wypowiedzi. Dyskusja, zamiast byc ciekawa i merytoryczna, stala sie nieprzyjemna. Po co mam brac udzial w nieprzyjemnych przepychankach i polajankach? Tak wiec mam nadzieje zagladac tu rzadziej w celu unikniecia niesmaku.
26 maja 2009, o godzinie 20:39
Kranadha napisal: A Kataryna poprostu piszac prawde sie narazila i kazde dziecko to wie.
.
Ja nie jestem dzieckiem, wiec dlatego ja nie wiem, ze Kataryna pisala „prawde” (specjalnie pogrubilem). Mi sie wydawalo, ze Kataryna pisala swoje opinie, ktorymi sie narazila. Czy Ty drogi Kranadho potrafisz udowodnic albo uzasadnic, ze Kataryna pisala „prawde”? Czy potrafisz tym samym udowodnic, ze moje zdanie powyzej nie jest prawdziwe (ze ona wyrazala swoje opinie, a nie zadna „prawde”)? Czy potrafisz zdefiniowac, co to jest prawda, a takze, ze Ty sam piszesz prawde? To nie sa pytania akademicke. Moje pytania maja odniesienia, ktore powinny brzmiec znajomo. Specjalnie je tak sformulowalem, gdybys mial watpliwosci.
.
Moj wlasny osad „sprawy Kataryny” jest tu. Ja nie pisze „prawdy”, tylko wyrazam swoje wlasne opinie na ten temat:
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77203
26 maja 2009, o godzinie 20:50
Ewa-Joanna napisala: “Zaskakujący wątek ws. Lwa R.” Zgodnie z prawem nazwiska nie podano. Ma do tego prawo nie tylko Lew, ale gwalciciel, pedofil, zlodziej i kazdy inny kryminalista, ktory zostanie osadzony i skazany. Dlaczego wedlug ciebie nie ma do tego prawa bloger, czy tez
.
Czy Ewa-Joanna sugeruje, ze osoba piszaca na jakimkolwiek forum? powinna byc chroniona tak samo, i z takich samych powodow, jak „gwalciciel, pedofil, zlodziej i kazdy inny kryminalista”? Czy takie porownanie nie jest co najmniej dziwaczne? Przypomnijmy, ze w prawie istnieje domniemanie niewinnosci, wiec zatajanie nazwiska osoby podejrzanej ma na celu jej ochrone przed byc moze nieslusznym pomowieniem. Natomiast w dyskusji, nie tylko internetowej, powinno istniec „domniemanie rzetelnosci”, z ktorego ja nie bardzo potrafilbym wysnuc postulat ochrony anonimowosci.
.
Mi sie wydaje, ze E-J porownala dwie sytuacje zupelnie nieporownywalne. Na tej same zasadzie mozna powiedziec, ze melon i slonce to sa w zasadzie dwa takie same przedmity: oba zolte i oba okragle. Mi sie jednak wydaje, ze nie wszystko, co wyglada podobnie, jest naprawde podobne. Ja bym nie porownywal blogierow do kryminalistow w celu uzasadnienia, ze podobne traktowanie przysluguje zarowno jednym jak tez i drugim .
26 maja 2009, o godzinie 20:52
Przepraszam, pomieszl mi sie cytat z komentarzem. Tekst italikami to mial byc cytat, a potem normalnym tekstem komentarz. Mam nadzieje, ze mimo to wiadomo, o co mi chodzi.
26 maja 2009, o godzinie 21:17
dark side napisala: albo mamy prawo do anonimowosci albo go nie mamy.
„Prawo do anonimowosci” nie powinno istniec poza bardzo szczegolnymi przypadkami, gdzie ma wyrazne uzasadnienie. Na mysl przychodza mi dwa prayklady: (1) adopcja dzieci, oraz (2) banki komorek rozrodczych. I w jednym i w drugim przypadku chodzi o ochrone dzieci, albo juz narodzonych albo dopiero przyszlych, oraz o ochrone rodzin. W obu przypadkach ujawnienie danych osobowych dawcow mogloby miec bardzo negatywne konsekwencje. W obu przypadkach istnieja gwarancje prawne w celu zagwarantowania anonimowosci. Ja widze gleboki w istnieniu takich gwarancji.
.
Natomiast dyskusje internetowe sa jedynie oparte na pewnej zwyczajowej dzentelmenskiej umowie, ktora wyksztalcila sie zupelnie niedawno wraz z rozwojem internetu. Sens i zakres takiej umowy jest gleboko nieoczywisty. Mozna podac przyklady pozytywne, neutralne, i bardzo negatywne.
.
(1) Przyklad pozytywny. Hipotetyczna pani prezes hipotetycznej fundacji pisze ciekawe, przemyslane, i cieple komentarze na rozne tematy, od gotowania poprzez muzyke az do polityki. Rosnie grono jej wielbicieli, ktorzy chca zdobyc jej autograf, ale ona chce miec spokoj. Dlaczego mialaby sie ujawniac?
.
(2) Inna pani prezes innej fundacji pisze zlosliwe i tendencyjne komentarze, nie do konca zgodne z otwartym charakterem jej wlasnej fundacji. Rosnie grono jej wielbicieli oraz wrogow. Jedni i drudzy chca ja poznac. Jednak pani prezes chce miec spokoj, zeby wieczorami moc dawac upust zlosliwosci. Dlaczego mialaby sie ujawniac, skoro niewypuszczona zlosliwosc przeszkadzalaby jej w pracy? Nieujawnienie jej tozsamosci nie przeszkadza, zas ujawnienie mogloby zaszkodzic fundacji z powodu pogorszenia jakosci pracy pani prezes. Pozwolmy wiec zachowac anonimowosc.
.
(3) Anonimowy pedofil zwabia dzieci na spotkania, udajac nastolatka w „chat-room”. Pedofil broni sie przed zdarciem maski, broniac swojego prawa do anonimowosci. Jednakze, zachowanie jego anonimowosci moze doprowadzic do zbrodni.
.
Mam nadzieje, droga Dark, ze ten krotki i schematyczny przeglad uswiadomi Ci potrzebe starannego przemyslenia swoich postulatow. Ja rozumiem, ze pisze sie latwo, a juz zwlaszcza po powrocie z gor. Jednak jak moze pamietasz, diabel jest w szczegolach. Trzeba przemyslec szczegoly. Nie wszystkie buty pasuja na kazdego.
26 maja 2009, o godzinie 21:17
Ja widze gleboki w istnieniu takich gwarancji. ==> Ja widze gleboki sens w istnieniu takich gwarancji.
26 maja 2009, o godzinie 21:21
Jambrusky,
To, że gdzie indziej jest gorzej, niczego nie usprawiedliwia bo jak ktoś się postara to zawsze znajdzie że gdzie indziej jest jeszcze gorzej. Pytam się dlaczego nie miałoby być lepiej?
26 maja 2009, o godzinie 21:25
Dark napisala:
to, co zrobiono Katarynie to jest praktyka rodem z panstwa komunistycznego
.
Dark wlasnie odkryla, ze swinstwo narodzilo sie wraz z komunizmem. Dark nie czytala ani Balzaka, ani Dostojewskiego, ze juz nie wspomne o innych autorach.
26 maja 2009, o godzinie 21:28
Droga Bars,
Serdeczne dzięki za „Kołysankę dorszowego przylądka”, dzięki niej dotarłam też do innych wierszy Brodskiego, które warte sa przeczytania.
Zastanawiałam się czym mogłabym się zrewanżowac i przypomniała mi się niegdyś lubiana chińska poetka Li Quingzhao. Niestety nie ma wielu tłumaczeń jej wierszy na polski, nikt chyba nie zajmował sie tym do tej pory. znalazłam tylko dwa, oba amatorskie. ale oddają charakter tej poezji-”impresjonistyczna” ulotnosc nastroju, taoistyczną duchową jedność wszystkich rzeczy i spójność z naturą. nasz przyjaciel glos z pewnoscia uzna te poezje za zbyt kobiecą :)
.
ktoś przysłał mi
list miłosny
liniami powracających gęsi
a księżyc oblewa
zachodnią alkowę
.
gdy tańczą płatki
nad bystrym potokiem
znów myślę o tobie
o nas obojgu
żyjących o smutek od siebie
.
cierpienia nie da się usunąć
a jednak gdy opuszczam wzrok
radość ogarnia me serce
.
.
tu jest zbior tlumaczen na angielski:
http://www.chinapage.org/.....ing-e.html
.
te wiersze maja prawie tysiąc lat (dynastia Sung), a dla mnie sa wciaz tak swieze, jakby tusz na jedwabiu nie zdążył jeszcze wyschnąć.
Na pewno wiesz, ze chinskie wiersze są właściwie nieprzetłumaczalne na języki europejskie- można oddać sens słowa, ale nie potrafimy pokazać jego formy, kompozycji zwoju,melodii (chinskie wiersze sa spiewane z towarzyszeniem instrumentu-chinscy tlumacze zwykle tłumacza na melodie jakiegos znanego utworu, dlatego tlumaczenia bardzo sie roznia) .
Każdy chinski pisarz jest rownoczesnie malarzem- ich warsztat jest taki sam, ideogramy wywodzą sie wprost z rysunku. W wierszu rownie wazna jak tresc są: wyczucie koloru, kompozycja, dobor grubosci pędzla :) wiersze malowane są tuszem na jedwabiu -alla prima- bez mozliwosci retuszu. doskonale oddaja szkołę, pewność ręki, indywidualny styl i nastrój artysty. Tych walorów nie da się przełożyć na nasz język.
.
chciałabym przywołać
jeżynowe kwiaty, które opadły
choćkwiecie brzoskwiń cieszy oko
smocze łodzie na rzece
nie lękałam się wichrów
ani gwałtownej ulewy
.
piliśmy na szczęście
ciepłe jeżynowe wino
a teraz nie wiem
jak przywołać
ten czas
.
samotna z kubkiem na swej macie
smutnie patrzę w pustkę
.
rześki chłód napływa
przez zasłony
rośnie księżyc za złotymi prętami
w muzyce fletu
słyszę kroki
nadchodzi
.
Kazdy wykształcony chinczyk mezczyzna i kobieta- uczony urzednik, general czy cesarz był rownoczesnie poetą-amatorem. Rozumienie poezji i umiejętnosc wyrazania swojej indywidualności i swojego nastroju w tej skomplikowanej formie -obejmujacej rownoczesnie kaligrafie, malarstwo, poezje, spiew i gre na instrumencie- byly niezbednym elementem kultury i wyksztalcenia. Wirtuozeria w tej dziedzinie otwierala droge do zawrotnej kariery :) Dzis juz niewielu ludzi posiada te umiejetnosc płynnego godzenia sztuki z osobowoscia i nastrojem chwili.
W tym miejscu ukłony dla Ciebie :)
pozdrawiam,
26 maja 2009, o godzinie 21:29
Narciarz,
.
MI sie wdaje, ze zamiast wymyslac jakies „hipotetyczne” przyklady z polskiego podworka wziete mozna jeszcze siegnac do terenow mniej niz Polska zasciankowych. Np. do chyba znanego niektorych co nieco US of A. I zorientowac sie, jak tam sobie radza ze zdzieraniem masek blogowych. Szczegolnie wtedy gdy wlasciciel blogu postanawia wywiazac sie ze slowa honoru danego swojemu bloggerowi, ze nie ujawni jego ID. Bo w przypadkach gdy wlasciciel blogu sam poleci na policje bez powodu – takie przypadki beda najczestsze gdy hunwejbini do akcji wkrocza – to raczej szkoda naszych wysilkow bezprzedmiotowych.
26 maja 2009, o godzinie 21:41
Dark
jak ktoś dobrze zna tajniki internetu to jest w stanie skutecznie się ukrywać. Dlatego też tak trudno namierzyć Hakerów. Oczywiście na blogu większość nie wychodzi poza standard i faktycznie rozszyfrowanie ich tożsamości nie jest trudno. Jednak większość podchodzi do tego tak jakjasnaanieka , a więc ujawienie nie było by dla tej większości czymś przykrym. Ludzie jednak piszący celowo nieprawdę i obmawiający innych oczywiście czuli by się niekomfortowo, bo bez maski było by im wstyd wobec znajomych.
Narciarz bardzo dobrze napisał jak ocenił sprawę ujawnienia kataryny i ja mam identyczne z nim zdanie. Niestety kazdy wypowidający się publicznie musi się liczyć z konsekwencjami. Prawami niczego nie ustawimy jeśli te prawa nie będą służyły większości i na dodatek muszą być bezwzględnie egzekwowane. Praw powinno być mozliwie mało, i muszą służyć większości. Nikt nikogo nie zmusza do blogowania w internecie i na publiczne w nim wypowiadanie się. Jak ktoś to czyni musi liczyć się z ryzykiem takiego działania. Czyli najpierw oceń co może niekorzystnego sie zdarzyć a potem z pełna swiadomością czyń. Widzę ze wpisów, że niektórzy chcieli by by ich chroniono , ale nie mają skrupułów bić w innych.
26 maja 2009, o godzinie 22:05
Ja widać jestem człowiekiem, który tęskni za dawnym blogiem. Już raz odchodziłem, później wróciłem, nie będę z siebie pajaca robił i na zmianę odchodził i przychodził. Ale ten blog po prostu przestał mnie interesować. Znowu jest wyciąganie wniosków ze zdań, których albo się nie wypowiedziało, albo dotyczyło to kogoś innego. Riposty są właściwie zawsze „obok”, nigdy nie dotykają meritum sprawy.
A w sprawie anonimowości nie zmieniłem zdania. Jeżeli mnie ktoś niesłusznie obrazi powinienem mieć prawo podania tej osoby do sądu poprzez zgłoszenie do tegoż sądu adresu blogu, a sąd powinien zmusić do podania ww. sądowi imienia i nazwiska obwinionego.
Ja w korespondencji e-mailowej z przyjaciółmi z blogu podpisuję się autentycznym imieniem i nazwiskiem, ja, jak i Zosia, Nela i Pan Waldemar nie wstydzimy się zarówno swojego imienia i nazwiska, jak i swoich poglądów, ale potrafimy stanąć przed szeroką publiką z otwartą twarzą, Odpowiadamy za każde słowo napisane przez nas.
A najbardziej mi brak Edwara. I doszło do tego, że zaczyna mi być brak Mawara.
26 maja 2009, o godzinie 22:09
Miałem abiwalentne odczucia do tego co pisała Katarina. Prawie jej nie czytalem, bo nie jestem zwolennikiem takiego emocjonalnego stylu. A ponieważ jestem już na walizkach (czekam tylko na datę imienin Anieli żeby jej złożyć życzenia), więc ta głośna dyskusja sieciowa przechodziła jakby obok mnie. Chamstwo internetowe którego nie gaszą właściciele blogów też wywołuje u mnie ujemny emocjonalnie wpływ na mój stosunek do tego typu aktywności (kiedyś przestałem pisać w Przeglądzie, bo nie darowano mi osobistej krytyki Andrzeja Leppera).
W pewnym sensie postawił mnie na nogi Snarski, który w krótkich wpisach wskazał czym daleko posunięta szczerość może się skończyć także na tym blogu. Nie muszę przypominać, że blog ten ma charakter polityczny (tylko za przerywniki służą wpisy o pieskach, kotkach i degustacji potraw oraz alkoholi przez gwiazdę blogu, Zofię).
Dobrze, że Snarski zwrócił uwagę na niejednoznaczne stanowisko Gospodarza w sprawie lojalności dziennikarskiej.
Jambursky w swojej analizie (czyżby medioznawca? Jego tekst czytam po raz pierwszy) zwraca uwagę na na tworzenie się koterii blogowych, które skutecznie wymiksowują z blogu inaczej myślących, co w konsekwencji prowadzi do zdrowego ujednoliconego stanowiska przeciwko wiadomej partii. Moim nieśmiałym marzeniem było zawsze wspinać się na wyżyny przewyższające atak na przeciwnika w stylu imć Zagłoby, kupą mości panowie, a wyrażanie swoich poglądów powinno następować w wyniku przemyśleń w zaciszu domowym, a nie przez akceptację uzgodnionej platformy politycznej. Myślę, że ten problem miał na myśli głos, gdy apelował o częste występowanie w czasie dyskusji w charakterze advocatus diaboli.
Młyny historii mielą nieubłaganie. Wymusza to większą tolerancję dla piszących na blogu o ognistych ongiś racji i prawd z którymi ciągle trzeba się mierzyć.
Wracając do problemu, który musnął w swoim wpisie Snarski. Nasuwają się się pytania podszyte niepokojem, czy możemy bez ryzyka z całą otwartością pisać tutaj o niegodziwośćiach władzy, czy też, dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy bezlitośnie opukiwać opozycję, bądź stworzyć blogowy dział kulinarny?
26 maja 2009, o godzinie 22:11
Drogi Zdzislawie
daję Ci wpis Kataryny o Szymborskiej sprzed 2-ch lat.:
http://kataryna.blox.pl/2.....skiej.html
I teraz zastanów się co chciała ta blogierka przekazać, dlaczego wmawia polskiej noblistce, ze jest ….politykiem.
Kataryna tak pisze:
„Angażując się w działania polityczne Szymborska powinna być oceniana jako działaczka polityczna, bez oglądania się na jej wiek, ładne wiersze i nobla bo nie mają tu one nic do rzeczy. A polityczna twarz Wisławy Szymborskiej jest bardzo nieciekawa, jej dotychczasowe polityczne przedsięwzięcia to wierszyki na cześć Stalina, udział w nagonce na księży, wierszyk antylustracyjny i dwa protesty w obronie III RP”.
Dla tej prezeski Fundacji o Rozwój Społeczeństwa Obywatelskiego liczy się wierszyk Szymborskiej o Stalinie sprzed pół wieku a nie cały życiowy dorobek poetki uznawany w świecie, który zaowocował literacką nagrodą Nobla.
Dla Kataryny komusza Szymborska, chociaż z Noblem – musi być wdeptana w ziemię.
To jest poziom blogierstwa Kataryny.
Stawia nawet oibłudnie pytanie pod jej adresem
26 maja 2009, o godzinie 22:17
Maciek,
O ile znam Jambrusky’go – co prawda nie za dobrze – to on na konkretne pytania nie odpowiada. On raczej operuje analityczno-syntetycznie w sferze generalnej wiedzy blogowej.
.
Twoje pytanie o lepiej-gorzej na roznych blogach zostalo chyba juz jakos, posrednio przynajmniej, potraktowane. Bo o infantylnosci byla mowa. Zarzuty pod adresem blogu Kuczynskiego ze „poziom sie obnizyl za sprawą osób które lubują się w ordynarnym języku”, kiedy porownamy z innymi blogami, Jambrusky po prostu nazwal infantylnoscia. I szlus.
.
Nam jednak wolno wciaz walczyc o to zeby bylo lepiej. Wiec walczmy. Byleby owi hunwejbinowie (az do obrzydzenia doprowadzimy to slowo) nie wkroczyli do walki.
26 maja 2009, o godzinie 22:24
Inny kwiatek z pisarstwa Kataryny:
http://kataryna.blox.pl/h.....20.html?14
Rozprawiając się z ministrem Czumą – Kataryna pozwala sobie na bezprawne cytowanie cudzego listu, mianowicie syna ministra Czumy – Krzysztofa do administracji Salonu 24.
Jak należy mniemać udostępnił jej ten list red. Janke.
Otóż ta prezeska Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego łamie świadomie sposób prawo, bowiem taki list jest pod ochroną i może być ujawniony za zgodą nie tylko adresata, ale przede wszystkim – jego autora.
Tajemnica korespondencji jest chroniona konstytucyjnie w naszym kraju.
Podobnie uczynił red. Janke, przekazując list Katarynie bez zgody jego autora.
26 maja 2009, o godzinie 22:38
Zofia podala cytat z Kataryny: Kataryna tak pisze:
“Angażując się w działania polityczne Szymborska powinna być oceniana jako działaczka polityczna, bez oglądania się na jej wiek, ładne wiersze i nobla bo nie mają tu one nic do rzeczy.
.
Kataryna proroczo podsumowalą samą siebie. Poniewaz blogowanie Kataryny bylo polityczne, to „angażując się w działania polityczne Kataryna powinna być oceniana jako działaczka polityczna.” I tyle. Kto polityką wojuje, ten od polityki ginie. Kataryna opisywala swiat politykow, oczywiscie zawsze stojac po slusznej stronie, a skoro sama stala sie w pewnym sensie politykiem, to zostala potraktowana metodami, ktore sama opisywala. Nie wiadomo, co bardziej podziwiac: jej przenikliwosc, jesli idzie o innych, czy jej krotkowzrocznosc, jesli idzie o nią samą.
.
To nie jest jedyny przyklad krotkowrocznosci plynacy z „tamtej strony”. Innego przykladu dostarczyl moj ulubieniec Prezes partii o nazwie „prawo i sprawiedliwosc”, gdy omalze pod okiem kamer napisal sobie lewe zwolnienie, zeby wyludzic 300 zlotych. Nie wiem, co bardziej podziwiac: lapczywosc i pazernosc, oblude, czy niefrasobliwosc, z jaka Prezes uznal, ze nikt sie nie dowie? Podobna krotkowzrocznosc, jak Kataryny, ktora uwazala, ze jej wolno krytykowac na prawo i na lewo, i nie znajdzie sie nikt, kto sie odwinie i przylozy jej w podbrodek w odpowiedzi.
.
Co nie znaczy, ze pochwalam brzydkie metody Dziennika. Jednak dobrze jest pamietac drazniac wszystkie koty w okolicy, ze niektore koty maja pazury. Zadrapania naleza do zawodu polityka. Jesli ktos nie lubi zadrapan, to powinien pozostac przy bezpieczniejszyn zawodzie prezesa znanej fundacji.
.
A teraz dobranoc.
26 maja 2009, o godzinie 22:43
Zdzisławie
tu masz tematykę zainteresowań kataryny (wg tego, co sama podaje w swoim blogu):
Kategorie: Feminizm, Kwaśniewscy, Media, Orlen, PZU, Polityka, Rywin, Różne, Teczki.
A tu dzisiejsza wypowiedź piosenkarza Pawła Kukiza do Kataryny,jej nb. bloga:
(…)
Gość:
pkukiz, blg165.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/26 04:04:34
Pani „Kataryno” –
określenie „idiota”
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=87090415&v=2&s=0) – w jakimkolwiek kontekście użyte – jest obrźzliwe.
To po pierwsze.
Po drugie „Dziennik” bez mojej wiedzy zatytułował notkę „Chętnie wytoczyłbym proces…itd”.
O żadnym procesie nie myślę, ale z drugiej strony uważam, że człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za słowo.
Opluwanie kogoś w necie „pod przykryciem” kojarzy mi się z donosami z czasów komuny.
Ja nie ukrywam swojej tożsamości a jeśli mam coś do wykrzyczenia to robię to publicznie. Na scenie, w sieci. Dając nazwisko i twarz.
Pani określenie mnie mianem idioty to i tak nic w stosunku do tego co o sobie na różnych forach mam okazję przeczytać :-))).
Niemniej uważam, że skoro Pani tak bardzo walczy o prawo, zasady, sprawiedliwość to powinna być Pani wzorem tych cnót.
A po trzecie – obserwując godziny Pani wpisów i Pani aktywność w sieci zastanawiam się kiedy ma Pani czas na pracę w Fundacji? Pozdrawiam Paweł Kukiz
26 maja 2009, o godzinie 22:54
Kranadha
Waldeczku- to wlasnie ty ujawniles moje imie i nazwisko na tym blogu dwa razy i podales wszyskim moje dane, zeby mnie ZGNOIC i zebym tu wiecej nie wchodzil.
I to jest typowe myślenie obrońców Kataryny. Przecież Kranadha sam się ujawnił i to bardzo dawno temu, wpisem
http://kuczyn.com/2006/10.....mment-8860
Niecałą godzinę po jego przeczytaniu wiedziałem kim jest Kranadha, czym się zajmuję i jak wygląda. Tak samo Kataryna. Sama się ujawniła rozpoczynając blogowanie. To, ze jej tożsamość odkrył Dziennik to kwestia przypadku. Nie zrobiłby tego Dziennik, wkrótce dokonałby tego jakiś dociekliwy internauta.
Pytanie skąd taka wrzawa w internecie po ujawnieniu tożsamości Kataryny. Cóż w końcu się stało? Przecież znana jest tożsamość znacznie bezwzględniejszego od Niej Galby. Znana jest tożsamość bywalca tego blogu – Bernarda i nikomu to nie przeszkadza.
O jednej z przyczyn pisał Krasowski. Cześć internautów określanych przez Tymochowicza malowniczo ścierwonautami, a do których kierowany był list Krasowskiego po prostu poczuła strach. Im do głowy nie przyszło, że w sieci nikt nie jest anonimowy. A tu nagle taki kubeł zimnej wody na głowę.
Wg mnie jest i inna przyczyna. Do tej pory Kataryna była otoczona nimbem tajemniczości i dla tzw. prawicy była niejako symbolem walki z Układem, bezwzględnym wojownikiem w walce z mniej lub bardziej wydumanymi patologiami. I co się okazuje? Kataryna jest szefem fundacji współpracującej z BCC, Fundacją Batorego, działającej często pod patronatem Balcerowicza. Dla większości normalnych obywateli nie ma w tym nic zdrożnego. Ale nie dla tzw. prawicy. Ta współpraca, o której wyżej to dla nich przecież kręcenie lodów z podejrzanymi instytucjami i chodzenie na sznurku Sorosa. Bezkompromisowy wojownik o prawo i sprawiedliwość okazuje się być pachołkiem Układu. Co gorsza do ujawnienia tożsamości Kataryny walnie przyczynił się Dziennik – gazeta, z którą tzw. prawica wiązała tak wielkie nadzieje.
Tego już było naprawdę za wiele. Cały świat tzw. prawicy zaczął się walić. A zatem trzeba było skupić uwagę na czym innym. I stąd ta cała wrzawa dotycząca sztucznych w gruncie rzeczy kwestii.
26 maja 2009, o godzinie 23:08
To się Kłopotowskiemu udalo :DDD
_
„redaktor naczelny Dziennika wystawia oponentom swoją d. do ucałowania w celu ratowania – twarzy.”
_
(klopotowski.salon24.pl/107342,kataryna-a-wolnosc-slowa-w-polsce)
*
*
I jeszcze trochę Kataryny:
_
wybranowski.salon24.pl/107365,tako-rzecze-dytyramb-czyli-dwa-dna-sprawy-kataryny
Polecam też niektóre komentarze! :)
26 maja 2009, o godzinie 23:13
Torlin,
I mnie jest brak EDD-ego rzadkich cymeskow o Wujaszku Wani. Mawara nie znam wiec nie bede lgal, ze mi go jest brak. Przyznam sie jednak, ze jeszcze bardziej bedzie mi brak Potato Stories, jesli by ich mialo zabraknac. A moze zabraknac.
.
Bo wznowione ataki pod adresem ‘grupy’ (do ktorej jeszcze zdaje EDD wlaczyl kaema, autora Potato Stories), tylko do tego moga doprowadzic. Pomawianie ‘grupy’ o obnizenie poziomu blogu poprzez ordynarny jezyk Jambrusky nazwal, powtorzmy, infantylnoscia. Nawet EDD „wyszedl splunac” z innego niz ta infantylnosc powodu.
.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak to, ze jakos tak mimochodem ‘grupe’ udalo sie wmanewrowac w potrzebe ‘oczyszczania’ blogu z anonimowosci. I Stan przypomnial wtedy „niejednoznaczne stanowisko Gospodarza w sprawie lojalności dziennikarskiej”. I poszedl o wiele dalej i wrecz do sedna dotarl:
.
„Nasuwają się się pytania podszyte niepokojem, czy możemy bez ryzyka z całą otwartością pisać tutaj o niegodziwośćiach władzy, czy też, dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy bezlitośnie opukiwać opozycję, bądź stworzyć blogowy dział kulinarny?”
.
Pogrozki niektorych blogowiczow o checi opuszczenia blogu nic jednak wspolnego nie maja z ta wieksza sprawa. A moze to i dobrze ze my tak sobie tutaj na poziomie zlobka i brzydkich slowek?
26 maja 2009, o godzinie 23:38
Panie Andrzeju. Przede wszystkim ja sie nigdy nie ukrywalem bo rowniez uzywam swojego imienia i nazwiska w mojej gazetce jak Pan wie. Waldek ujawnil mnie zaraz na poczatku kiedy wpisalem sie pierwszy raz jako Andrzej. Nie wiedzialem wtedy ze istnieje na blogu drugi Andrzej. Waldek wyzwal mnie ze uzylem swojego drugiego imienia a nie pierwszego. On cale zycie posluguje sie nie swoim pierwszym imieniem Marian, tylko Waldek. Zrobil to zeby sprawa naszych dyskusji wyszla na klotnie rodzinna i to mu sie udalo.
`
Oczywiscie ujawnienie Kataryny nie jest zadnym Problemem. Problem bedzie jezeli zacznie ja ktos „mocniejszy” rozliczac.
`
Do narciarza2- Zgadzam sie z Toba ona wyrazala swoje opinie ktore dla jednych byly prawda oczywista a dla innych prblemem. Oczywiscie moze zbyt uogulnilem. Nie dla wszystkich prawda, czyli fakty jest prawda.
`
Prawda o Lwie nabiera nowej prawdy. Sa i jeszcze tuszowane prawdy zabraniane prawdy itd. itp.
`
Drodzy bloggowicze. Moje uwagi przewaznie kieruje do gospodarza a odpowiadaja mi przewaznie inni.
`
Kiedy Waldek milczy to znaczy ze mam racje.
`
To nie jest ignorowanie. On wie ze ja mam jeszcze wiele amunicji.
26 maja 2009, o godzinie 23:43
To i strzelac beda? Ta porabana Kataryna nie wiedziala co zaczyna.
27 maja 2009, o godzinie 00:09
Ewo-J,
Juz po polnocy. O tej godzinie wszystkie wiedzmy ze swoich ordynarnych kloak wylaza i na blog wlaza. No to na miotle i na polane dawaj. Tutaj towarzycho spi wiec nikt ci maski nie zedrze. Nie kryj sie wiec po katach and join the group prosze. Bo Kranadhe jeszcze zaprosimy do tego wykletego towarzystwa.
27 maja 2009, o godzinie 00:56
Z
*
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=87090415&v=2&s=0
_
Kataryna (wpis sprzed pół roku):
_
„Serio tak powiedział? Cynik czy idiota? Przecież to nadworny pieśniarz
Platformy, grał jej w kampanii, kadzi jej niemiłosiernie w mediach, i on nie
chce być kojarzony? Trzeba było wcześniej pomysleć.”
_
Odp. Kataryny dla Kukiza a propos idioty:
kataryna.blox.pl/2009/05/Panie-Kukiz-smialo.html
2009/05/26 07:00:30
@ Paweł Kukiz
(….)
_
Na to Kukiz
2009/05/26 10:32:02
„Pani Kataryno, to ja mam pytanie do Pani :
czy Pani jest dziwką czy dziewicą ?
Pozdrawiam
Paweł Kukiz”
_
No i wszystko jasne.
*
*
Dziennikarze, obok polityków nie mówiąc o artystach i innych intelektualistach, wyznaczają przeca standardy nam – „pluszowym misiom”:)
*
Można np. powiedzieć:
„Uważam pana za chama” i nic, to nie jest obraźliwe (tak powiedział Pan Prokurator)
_
Dziennikarka pisze np. tak:
(kuczyn.com/2006/12/04/czego-nie-zycze-premierowi/#comment-11424)
_
„Sam sobie dobrał do rządu IDIOTÓW, kryminalistów, dziwkarzy, wszechpolaków, narodowców (…) mamy – szambo i smród na cały świat.”
_
Albo
kuczyn.com/2008/02/01/palki-i-tylki-poznego-prl/#comment-43521
_
„Powiem tylko tyle, że z Radka Sikorskiego dyplomata jak z koziej DUPY trąba.”
_
I też celnie i subtelnie.
27 maja 2009, o godzinie 01:12
Szczuropolacy na szyfte z kloak wychodza. Lepsze to niz z tonacego okretu po opuszczonym juz trapie umykac.
.
Madziu, z ciebie riserczer nie gorszy od minera. Do szkoly razem biegaliscie pod gorke? Milo cie poznac. Czy nie uczono was czasem jak linkowac? Bo jakos nic z klikania nie wychodzi.
.
Jestem pewien, ze Zofia cieszy sie z nieustajacego zainteresowania. Pomimo ze jej wielbiciel tez jakby po tapie opuszczonym sobie pozwolil
27 maja 2009, o godzinie 01:35
Kaem
Kiedy wrzucam całe linki to wpis mi się czasem „zawiesza” na parę godzin.
Ja jestem wielbicielką Zofii od dawna – więc risercz mam ułatwiony :)
(poza tym ma dosyć charakterystyczny zasób słów więc robota nie tak trudna)
27 maja 2009, o godzinie 01:36
wiele spostrzezen jest moze i trafnych, tyle ze – musze wziac w obrone kataryne – nie dotycza one wlasnie kakatryny.
Kataryna – zgoda – manipuluje i pisze nieprawde (do czego ma prawo jako anonimowa osoba), najwiekszy zarzut mam do niej o to, ze przykleila rasistowski dowcip do ust Sikorskiego, a gdy sytuacja sie wyjasnila – po prostu zabrala sie i ..jakby nigdy nic.
To zgoda, ze trzeba ukrocic chamstwo, ale:
a. pierwotny atak syna Czumy nie mial nic wspolnego ani z chamstwem ani nawet z brakiem wywazenia opinii u kataryny. Oczywista wina po stronie krewkiego syna, ktoremu puscily nerwy
b. Dziennik pozwalajac ujawnic jej personalia nie zachowal sie przyzwoicie („nie chcemy ale w koncu…”) – tez przekroczyl tu akurat bariery. Pomijam juz fakt, ze kataryna sama nakrecala atmosfere, bo przynosilo to jej takze wymierne korzysci
c. no i co po ujawnieniu personalii ? No wiemy juz dlaczego chciala byc anonimowa . Wiemy tez, ze prowadzila na swoj sposob podwojne zycie. No i co ? Dla mnie wlasnie to tlumaczy, ze miala powody do tego.
Reasumujac: gdyby to nie syn Czumy, ale np Radoslaw Sikorski zaatakowal kataryne i chcial jej ujawnienia – moze by to i wszystko pasowalo. Gdyby jeszcze dodatkowo, nie Dziennik ale prokurator ujawnil jej prawdziwe dane. A tak to naprawde rozumiem argumenty jej obroncow.
27 maja 2009, o godzinie 01:40
Spróbuję wrzucić dwie linki:
_
Aleksander Ścios (to jeden z tych nielubianych blogowiczów)
„JA – PSEUDONIM „
_
http://cogito.salon24.pl/106649,ja-pseudonim
_
„Ponieważ nie ufam temu państwu i mam świadomość, że obawia się ono wolnej od nadzoru wymiany myśli, przez wolnych od nacisków anonimowych publicystów – będę używał pseudonimu jako narzędzia i zachęcał wszystkich, by pod żadnym pozorem nie rezygnowali ze swojego prawa do anonimowości i recenzowania poczynań władzy.”
*
*
„PRZYWILEJ DZIENNIKARSKIEGO MILCZENIA”
_
http://cogito.salon24.pl/.....-milczenia
_
„Gdzie kończy się dziennikarstwo, a zaczyna świadoma i dobrowolna kolaboracja pracownika mediów z ludźmi służb specjalnych, oparta na relacji, jaka łączy tajnego współpracownika z prowadzącym go funkcjonariuszem?”
27 maja 2009, o godzinie 01:47
Wrzuciłam właśnie linki – no i:
„Twój komentarz oczekuje na zatwierdzenie” – na razie jakieś 5 minut.
Rano może będzie.
Dobranoc
27 maja 2009, o godzinie 01:52
Madziu,
Podpowiem. Zawieszany jest kazdy post z ‘zywymi’ linkami w liczbie wiekszej niz jeden w jednym poscie. Solution: jeden ‘live’ link w jednym poscie. Czyli duzo postow, jeden po drugim. Jak np. niejaki MA na sasiednim blogowisku. Albo EDD na tym, dopoki nie splunal.
.
Dodam jeszcze, ze twoja forma nawiasowa przytaczanych linkow tez jest do odczytania jesli ktos wie jak.
Pozdrowienia
27 maja 2009, o godzinie 01:54
Tak jest, rano. Jak zywy admin z poscieli sie wygrzebie.
27 maja 2009, o godzinie 02:03
Ewie musiala miotla sie popsuc. Nie doleciala na polane. A z samym kaemem to jakos mi tak nijako. Znowu nas zaczna zenic.
27 maja 2009, o godzinie 02:28
Patrycjo,
To by byla poligamia. Ja slub wzialem z minerem. Madzia nic o tym nie wie oczywiscie. Oni nigdy ze soba nie spali! Ja minerowi wierze w tym temacie.
27 maja 2009, o godzinie 04:12
Szanowna Patrycjo. Dokladnie tak jak napisalem, ujawnienie kim jest Kataryna nie jest problemem. Tak samo nie bylo problemem kim byl ksiadz Popieluszko. Problemem bylo co z ksiedzem zrobic. Jezeli nie rozumiesz ze ktos bedzie sie na niej mscil to czytaj gazety. CZUMY.
`
Mylisz sie co do popierania ujawnienia. Nie przekrecaj moich slow. Ja napisalem ze nie widze w ujawnieniu problemu tylko w reakcji. Nie zmieniaj mojej wypowiedzi.
`
Patrycjo zauwaz jedna rzecz. Kuczynski w pierwszej czesci swojego wpisu pisze. „Ale nie o niej chce pisac”- oczywiscie o Katarynie. I co robi?
`
I rozwija temat „kataryny” OCZYWISCIE podajac szczegoly oraz imie i nazwisko.
`
Czyli – „nie kcem ale muszem”
To samo do Ciebie Ja czekam na odpowiedz od gospodarza a nie od was. Chyba ze nie czytalas dokladnie mojego wpisu.
27 maja 2009, o godzinie 04:25
Długo jeszcze będziecie bredzić na temat tej wrednej baby co się okazała wredną babą ku zaskoczeniu wszystkich którzy się spodziewali czegoś innego?
27 maja 2009, o godzinie 04:27
Patrycjo, jeszcze raz
Ale na inny temat. Uwazam, ze niepotrzebnie Kranadhe do ‘groupy’ zapraszalas. To sie moze na nas odbic. Bo Kranadha, uwazasz, na blog wchodzi w jednym jedynym celu. Zeby Waldkowe jakies chocby najmniejsze warkniecie uslyszec w odpowiedzi. To jest caly cel jego emigranckiego zywota! Tym tylko osladza sobie zycie zmywakowe na Jackowie (preryjnym). A Waldek w zaparte idzie. Bo on dla odchylencow PiS-owych w rodzinie nie ma zadnej poblazliwosci!
.
Krotko mowiac. Ty tylko jezyk sobie strzepilas zapraszajac tego niby-emigranta do grupy prawdziwych zmywakowcow. Bo on owszem wszedzie moglby wejsc jakby go to przyblizylo do celu jego zycia. Czyli uslyszenia chocby pierdniecia (ups! bedzie problem?) jego kuzyna w reakcji na taki krok. Poniewaz jednak Jackowo Group zostala utworzona jakby w wyniku Waldkowej sugestii (od niego po raz pierwszy uslyszano na blogu o Jackowie i Greenpoincie), on z obowiazku musi pogardzac Jackowem. Wiec Waldek olalby takie cos z gory i Kranadha o tym wie.
.
A nam to tylko moze zaszkodzic, jak powiedzialem. Nikt bowiem nie lubi panius ktore ulatwiaja skomlenie pisiakow, ups mialo byc pieskow, pod ich drzwiami.
.
No, udalo mi sie polskawym poleciec? Staralem jak moglem!
27 maja 2009, o godzinie 04:46
kaem, (oraz Kranadha, na marginesie)
Twoj polskawy to maly pikus w porownaniu do Kranadhowego, zauwazyles? On powiada „Dokladnie tak jak napisalem, ujawnienie kim jest Kataryna nie jest problemem.” I zaraz potem sypie „Mylisz sie co do popierania ujawnienia. Nie przekrecaj moich slow. ”
.
Narciaz nie mial najmniejszego pojecia czego dokonywal wymyslajac ten polskawy jezyk. Wszyscy juz tym jezykiem leca. Wiec nie mysl zes ty taki kulturalny.
27 maja 2009, o godzinie 05:04
Ale sie naczytalam! I tego co tu napisaliscie i tego co pisaliscie duzo wczesniej – ot taka sobie wycieczke po blogu zrobilam.
Ciekawych rzeczy sie doczytalam.
‘
Patrycjo,
wymienialam miotle na nowa, to i nie zdazylam na sabat, ale nic straconego – swoje powiem. Z tym minerem tos trafila w 10.
‘
Zdzislawie,
otoz pan Gospodarz pozwolil sobie na drobna manipulacje. Owe „brzydkie slowa” padaly nie z ust kataryny, ale tych, ktorzy sie pod jej wypowiedziami produkowali. Czyli wina nie powinnismy obarczac kataryny, ale administratora blogu, jezeli juz.
‘
Narciarzu,
tak to jest, kiedy niechec wplywa na opinie. Nie sprawdziles, potepiles. A pozwolenia na podanie przez prase nazwiska SKAZANEGO udziela sąd i tylko sąd! Czyli kryminalisci sa w lepszej sytuacji niz ludzie piszacy w internecie, bo ich dane osobowe chroni prawo, nam pan Kuczynski moze „zedrzec maske” przy aplauzie pozostalych, jak mu sie narazimy.
‘
Snarski mily,
toz ty mlodszy jestes od wiekszosci tutejszych panow! I duchem i umyslem. Caly czas podkreslasz jakze istotny aspekt tej sprawy, a oni nic – powtarzaja w kolko jak mantre – zedrzec, ujawnic! Uff! I tak masz swieta cierpliwosc. Nadzieja w mlodych, Dark nie dala sie wpedzic w meandry my-oni i dobrze.
‘
Wiecej bedzie potem, teraz na te miotle i lece na Urulu.
27 maja 2009, o godzinie 06:34
kaem,
Napisales: „Poniewaz jednak Jackowo Group zostala utworzona jakby w wyniku Waldkowej sugestii (od niego po raz pierwszy uslyszano na blogu o Jackowie i Greenpoincie), on z obowiazku musi pogardzac Jackowem.”
.
Gospodarz, pogardzac Jackowem? Zaintrygowany, polecialem minerem i zrobilem risercz. Oto co znalazlem:
„W.Kuczyński Says:
styczeń 2nd, 2009 at 1:29 po południu
Szanowni Państwo,
skoro tyle tu o tym Kranadha, to dopowiem. Ukrywa się za tym Jan Pecold, syn mojego wuja. Ma rodzinę, dwójkę dorosłych dzieci i rodzonego brata w Kaliszu. Jest typowym przedstawicielem emigracji, a la Jackowo, czy Greenpoint, a więc takiej, która ugrzęzła w polonijnym getcie nie umiejąc się na prawdę wtopić w kraj do którego przybyła. Jak większość emigrantów “jackowych” jest bardzo patriotyczny, bardzo radiomaryjny, do tego antysemicki i wie najlepiej, lepiej od każdego z nas i najlepiej z nas wszystkich (za wyjątkiem Kaczyńskich i Rydzyka), co jest w Polsce złe, a co by było dobre. Kąsa mnie tu od dawna, bo jak śmiem sądzić inaczej niż Jackowo z Winnipegu. Jest mi to całkowicie obojętne. Na szczęście dzieci ma normalne, całkiem sympatyczne. I brata w Kaliszu także.”
.
No i masz slusznego! To sam Gospodarz rzucil haslo grupy emigracyjnej „a la Jackowo, czy Greenpoint”. Grupa taka jak wiadomo powstala i oczywiscie jej czlonkiem z numerem JEDEN zostal Kranadha.
.
A jak Kranadha dzisiaj odpowiedzial Patrycji na jej grzeczne zaproszenie do „Groupy”? On tylko umial zaskomlic: „Ja czekam na odpowiedz od gospodarza a nie od was.” Bo to p. Kuczynski jest i czlonkiem-zalozycielem i faktycznym gospodarzem Jackowo Group!
.
Czyli mylisz sie, kaem. Gospodarz nie moze pogardzac grupa przez siebie z takim powodzeniem zalozona.
27 maja 2009, o godzinie 06:47
„ujawnienie kim jest Kataryna nie jest problemem. Tak samo nie było problemem, kim był ksiądz Popiełuszko. Problemem było, co z księdzem zrobić.”
Oto jest „nowy” poziom blogu. Kwintesencja ścisłości i rzetelności.
Zapraszam do dyskusji!
Kto się przyłączy do tej grupy?
Ja – jeżeli można – podziękuję.
27 maja 2009, o godzinie 07:10
Pani Zofio,
bardzo trafna uwaga o stylu pisanie Katarzyny Sadło na przykładzie tego co napisała o Szymborskiej. Tu właśnie widać jej intelektualne i polityczne szalbierstwo. I oczywiście trafiła też w sama siebie.
27 maja 2009, o godzinie 07:21
Pani Ewo- Joanno,
ten blog istnieje juz trzy lata i nikomu tutaj z wyjątkiem mojego kuzyna maski nie zerwałem. Piszę o generalnej zasadzie. Po drugie gdzie Pani wyczytała, że epitety ktore przytoczyłem były pod wpisem Pani Sadło? Ja nie pisałem o blogu tej Pani lecz o generalnym zjawisku jakim jest internetowy rynsztok i podałem epitety z dwu blogów od Jankego.
27 maja 2009, o godzinie 07:28
Wbrew pozorom, humorystyczne przypomnienie genezy powstania tzw. grupy Jackowo ma jakis zwiazek z ‘merytoryka’ ostatnio walkowana. O co tu chodzi?
.
Moze zacznijmy od stwierdzenia Stana:
„Jambursky w swojej analizie (czyżby medioznawca? Jego tekst czytam po raz pierwszy) zwraca uwagę na na tworzenie się koterii blogowych, które skutecznie wymiksowują z blogu inaczej myślących, co w konsekwencji prowadzi do zdrowego ujednoliconego stanowiska przeciwko wiadomej partii.”
.
A co takiego dokladnie powiedzial Jambrusky? Zacytujmy:
.
„I jeszcze sprawa “zadecia”. To bylo “widac, slychac i czuc”, jak to niektorzy probowali podkreslac. Bowiem to zjawisko zawsze sie poteguje przy naturalnym w takich przypadkach powstawaniu kolekcji podobnych sobie charakterow. I przy braku krytyki tego zjawiska. Kompleks “wyzszosci”, wyrazany owym ‘patronizing’ innych, “nizszych” od siebie, jest oczywiscie znany i praktykowany w blogosfearze dosc szeroko. Nikomu on jednak splendoru nie dodaje. I blogowi, na dluzsa mete szkodzi nie gorzej niz wulgaryzmy.”
.
Przepraszam za te dwa przydlugie moze cytaty ale sa one konieczne do przedstawienia problemu. A problemem sie okazuje nie powstanie, jak by sie moglo wydawac, grupy pod zazwa Jackowo. Problemem tym jest juz od dawna „tworzenie się koterii blogowych, które skutecznie wymiksowują z blogu inaczej myślących”.
.
„Wymiksowywanie” inaczej myslacych na tym blogu odbywalo sie na dlugo przed wymysleniem „Jackowa”. Teraz zaistnial jeszcze, dzieki piramidalnej bzdurze z Kataryna, nowy aspekt: nagonka na anonimowosc blogowa. Znaczna czesc dyskutantow nie wydaje sie dostrzegac zwiazku pomiedzy tymi dwoma zjawiskami.
.
Jest mi ogromnie przykro ale ja ten zwiazek widze.
27 maja 2009, o godzinie 07:38
Panie Kuczynski,
to nie ja wyczytalam, to Zdzislaw wyczytal.
27 maja 2009, o godzinie 07:46
Snarski,
telepatia czy co! Wlasnie to wyczytalam ryjac w czasach minionych blogu – zawsze im bylo zle i zawsze im ktos przeszkadzal i poziom zanizal. To go merytoryka przez leb.
27 maja 2009, o godzinie 07:50
Torlin,
Brawo. Ja stchorzylam i tylko czesc wypowiedzi „kuzyna” zacytowalam. Te z wylaczeniem sp. ks. Popieluszki. Bo tylko po wylaczeniu „merytoryke” jakas mozna bylo dojrzec jesli sie chcialo. I skrytykowac.
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77457
.
Ty zas dojrzales zwyczajny belkot. Czy belkot zawsze trzeba komentowac?
27 maja 2009, o godzinie 08:07
Lamie swoja wlasna zasade i wchodze zeby sie odniesc do konkretnej wypowiedzi – Snarskiego.
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77463
.
Pewne tendencje na tym blogu, od dawna zaobserwowane, budzily nasze zainteresowanie juz wczesniej. Kiedy tendencje zaczely sie przeradzac w trend, postanowilismy wejsc z „ocena” blogu. Najnowsze przygody z atakiem na anonimowosc blogowa – z ktora niezle sie radzi w wiekszych jurysdykcjach blogowych niz Polska – znowu poczely budzic nasze zaniepokojenie. Snarski poprawnie scharakteryzowal problem.
.
Tyle na dzisiaj.
27 maja 2009, o godzinie 08:20
Zdecydowaliśmy się: Sprawdzamy.
Jambrusky,Snarski,Buraków,Patrycja_Zab
27 maja 2009, o godzinie 08:43
Madziu,
przypominam Ci, że swoje komentarze w blogu piszę przy pełnej jawności, mam twarz, imię i nazwisko.
Wystarczy kliknąć moje imię, które dla potrzeb blogu jest po prostu nickiem. i masz moje zdjęcie, imię i nazwisko, profesję, redakcje z którymi współpracuję. Zero anonimowości.
Zapewniam, że na tym właśnie polega wolność słowa – na możliwości jawnego prezentowania własnych sadów i ocen. Nawet najbardziej krytycznych, czy kontrowersyjnych.
A nie na atakach zza węgla, jak to np. czyniła Kataryna wobec Szymborskiej, czy prezentując cudze listy bez zgody zainteresowanych stron.
Oczywiście, że za wolność tę czasem się płaci, doświadczam tego nieustannie.
Ale z tych potyczek, jak widać wychodzę zwycięsko.
W ostatnim dziesięcioleciu, czyli w tej już nowej Polsce, obrażalscy politycy, najczęściej z lewicy, dzwonili do redakcji (o czym mnie natychmiast powiadamiali wydawcy i naczelni), by mnie nie drukowały, torpedowano mi wyjazdy zagraniczne, blokowano serwisy informacyjne, zaproszenia na seminaria i konferencje.
A ja nadal miałam z redakcji zamówienia na artykuły, do Strasburga i Brukseli jak chciałam, to jechałam, ale nie na zaproszenie europosłów, jak większość dziennikarzy, ale za własne pieniądze. Na interesujące mnie seminaria czy konferencje zjawiałam się legalnie tam akredytowana.
Wachlarz szykan dosyć szeroki i wszystko na nic.
Cenię sobie wywalczoną, niezależność dziennikarską, wolność i jawność w pisaniu.
Establishment polityczny może sobie chodzić na rzęsach i tak nic nie wskóra.
*
Po drugie nie ma u mnie rozjazdu ani schizoidalnych opinii, jest zgoda między tym co myślę i pisze oraz robię.
Między tym co mówię prywatnie, w domu i tym co mówię i piszę publicznie – nie ma najmniejszego rozjazdu.
Natomiast stosuję autocenzurę, nie wszystko, co wiem pojawia się publicznie, szanuję moich informatorów i nikt nie pozna ich tożsamości, ani informacji zastrzeżonych wyłącznie dla moich uszu.
Tak jak nie ujawniam cudzej korespondencji bez należytych zgód, dokumentacji, jaka widziałam, jeśli jest poufna lub tajna itp.
*
Zapamiętaj to sobie Madziu, nim znowu wyskoczysz z czymś pod moim adresem.
Czekam nadal na pokazanie jak to prezes Katarzyna Sadło vel „kataryna” walczyła w Internecie o Kartę Prawd Podstawowych UE, która daje podstawy prawne dla społeczeństwa obywatelskiego w Unii Europejskiej, której wszak od 2004 r jesteśmy członkiem.
Doczekam się?
27 maja 2009, o godzinie 08:48
Ewo-J,
Niezle rzeczy tu czytamy, nie sadzisz? Czy ty chociaz nie w strachu jakim? Jak czytam u Zofii to przypominanie jaka ta Sadlo-Slonina paskudna jest – pochwalona oficjalnie przez samego Gospodarza za to – to sie dziwie, ze jej tylko maske zdarto.
.
A ja z minerem to co mialalm? Bo juz zapomnialam.
27 maja 2009, o godzinie 08:53
A Zofia znowu o swojej jawnosci blogowej. Bardzo ladnie, Zofio. Dostaniesz cukierka. Namoczonego w single malt whisky z twojego palacu w Szkocji.
27 maja 2009, o godzinie 08:54
Patrycjo,
ja sobie archiwum czytam i chichram sie nieziemsko.
Ale uaktualnilam sie i rzeczywiscie, Zofia na bachmacie rozjezdza kataryne. Wolno jej, ma prawo do swojej opinii. Ale dlaczego kataryna nie ma?
Ano, bo kataryna a nie Sadlo. Jakby byla Sadlo, to by miala? Jakos sadze, ze watpie.
A sprawy prywatne na prywanie zalatwimy ;)
27 maja 2009, o godzinie 09:11
kaem,
stan domycia, czy niedomycia sprawdź na sobie a nie na innych. Wyleciałeś!
27 maja 2009, o godzinie 09:13
jambruski,
mało mnie obchodzą twoje, czy wasze zaniepokojenia o stan i poziom blogu. Zachowaj je dla siebie, nie masz uprawnień weryfikatora, w każdym razie na tym blogu.
27 maja 2009, o godzinie 09:17
kaem,
zwracam Ci tez uwagę, że nie jestesmy z soba po imieniu. Nie jestem dla Ciebie Waldkiem, uwzględnij to!
27 maja 2009, o godzinie 09:21
Dobranoc Snarski
27 maja 2009, o godzinie 09:40
Snarski,
ja tez mam taka nadzieje. Malutka co prawda.
Spij smacznie.
27 maja 2009, o godzinie 09:48
A co to oznacza, „kaem wyleciales”?
Wyciecie wpisu, czy piszacego?
27 maja 2009, o godzinie 09:56
Na razie wyleciał wpis, za nazywanie bliźnich na tym blogu niedomytymi!
27 maja 2009, o godzinie 10:01
I proszę tez uważać na słowa, bo a nuż wezmę sie za „wymachiwanie gazrurką i zdzieranie masek”(Snarski).
Powoli przestaje rozumiec dyskusje na tym blogu i zaczynam tracic cierpliwość na rózne “okopywania” mnie po kostkach.
27 maja 2009, o godzinie 10:03
Jasnie Wielmozny Panie Kuczynski!
Puscily uszczelki? Bardzo mi z tego powodu przykro.
.
W tym „wyleciales” poscie zwrocilem sie do Indoora czy nie moglby napisac, jesli zna sprawe, jak sobie ze zdzieraniem masek na blogach radza w innych krajach, np. w USA. „Niedomyta rzesza blogowa” tam uzyta byla tak samo obrazliwa jak lobuzy. Pan traci nad soba kontrole, panie Kuczynski. Ale panu wolno!
.
„Waldek” bylo wyraznym odniesieniem do formy Panskiego imienia uzytego przez panskiego kuzyna Kranadhe. We wszystkich innych przypadkach staram sie pamietac o tym wyczuleniu panskim. Z panskiej strony jest to typowy major Kurdziuk: szeregowy, poprawic krawat! Tez panu wolno.
Tu link do owego „Waldka” Kranadhy
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77440
.
Panskie poglady, najczesciej nietrudne do zaakceptowania, czasem jednak powalaja. To wtedy bede wchodzil z ich krytyka. Dopoki mi pan pozwoli. Jesli nie pozwoli, bedziemy krytykowali gdzie indziej. Bo bez tego to pan przestanie po ziemi chodzic.
.
Lepszego dnia zycze.
PS. Wylecial wpis? Post? Zawsze sie gubie w tej terminologii
27 maja 2009, o godzinie 10:15
O! Dobrze, ze Snarski spi. Pewnie by sie zalamal.
Czy to „prosze tez uwazac na slowa” to do mnie osobiscie? Musze wiedziec na czym wisze, to znaczy stoje.
27 maja 2009, o godzinie 10:19
Ewo,
zachcialo ci sie popykac teraz z Panem Gospodarzem Kuczynskim? A ja cala w strachu!
27 maja 2009, o godzinie 10:19
Keam,
cukierków nie jadam, zwłaszcza w moim szkockim pałacu!
Źle podglądasz.
Kup lepsza lornetę.
***
Poza tym nie dziw się, że Gospodarz wywala ze swego blogu gosci niezbyt taktownych.
Tu tutaj nie robi się kupy na wycieraczki, nie wyciera nosa rękawem oraz nie zwraca się po imieniu do Gospodarza.
Jego blog i jego standardy.
Odszczekujesz się jak jakiś pinczerek na widok wilczura.
Pewnie zaraz podniesiesz łapę i obsikasz nogawkę, bo na nic więcej Cię nie stać.
***
Ewo-Joanno,
owszem ujeżdżam ‘katarynę”, ale nie jak na bachmacie, lecz ochwaconej kobyle. I tak jej nic nie pomoże.
Dla mnie zostanie trumanowską tropicielką wyblakłego widma komuny i niczym więcej.
*
A teraz by,by do pojutrza!
27 maja 2009, o godzinie 10:25
Patrycjo,
ja mam wieloletnia wprawe w byciu pod prad. A czymze mni epan Kuczynski nastraszyc moze? Wyrzuci z blogu? No to co?
27 maja 2009, o godzinie 10:27
Zofio,
jak rozumiem slowa Odszczekujesz się jak jakiś pinczerek na widok wilczura.
Pewnie zaraz podniesiesz łapę i obsikasz nogawkę, bo na nic więcej Cię nie stać. moga uchodzic za wzor taktu i dobrego wychowania.
Zapamietam.
27 maja 2009, o godzinie 10:27
Szeregowa Zofio!
by by sie pisze bye bye
27 maja 2009, o godzinie 10:30
Pani Zofio,
niech Pani wyhamuje. Z tym sikaniem bylo niepotrzebne.
27 maja 2009, o godzinie 10:34
Ale tak ogolnie, zuch baba ta Zofia. Ups, mialem powiedziec, buch zaba. Wroc! Wspaniala dama ta Zofia. Uff, omal zem nie wsiakl. Czy wylece?
27 maja 2009, o godzinie 10:44
Do Zofi i Narciarza 2
oraz do tych którzy chcą przeczytać
Coraz bardziej orientuje sie w sprawie Kataryny.
Najlepiej ujął to Narciarz,zacytuje Go
„Zofia podala cytat z Kataryny: Kataryna tak pisze:
“Angażując się w działania polityczne Szymborska powinna być oceniana jako działaczka polityczna, bez oglądania się na jej wiek, ładne wiersze i nobla bo nie mają tu one nic do rzeczy.
.
Kataryna proroczo podsumowalą samą siebie. Poniewaz blogowanie Kataryny bylo polityczne, to “angażując się w działania polityczne Kataryna powinna być oceniana jako działaczka polityczna.” I tyle. Kto polityką wojuje, ten od polityki ginie. Kataryna opisywala swiat politykow, oczywiscie zawsze stojac po slusznej stronie, a skoro sama stala sie w pewnym sensie politykiem, to zostala potraktowana metodami, ktore sama opisywala. Nie wiadomo, co bardziej podziwiac: jej przenikliwosc, jesli idzie o innych, czy jej krotkowzrocznosc, jesli idzie o nią samą.”
Jezeli dobrze zrozumiałem przeciwnicy Kataryny zarzucaja Jej stronniczxośc (w/g mnie moze byc stronnicza,bo ja też jestem nie tyle stronniczy tylko oceniam ze swojego punktu widzenia) co manipulowanie. I tu jestem przeciw manipulacji,bo uważam że to nie rzetelne.
Kataryna wypowiedzi tych co nie były po jej myśli i linii działania oceniała jako polityczne i przypisywała autorom,działalność stricte polityczną sma siebie traktując ze jest wyrazicielem opinii nie partii, i żądała uszanowania jej anonimowości a Ci co byli nie po jej linii byli „polityczni” w związku z tym nie podlegali ochronie danych.
Narciarz słusznie ocenił w zacytowanym fragmencie ze te j Jej kryteria dla innych pasują jak ulał i do niej.
Tak to zrozumiałem i tego będę się trzymał
I* oceniał Ją będę tylko pod względem manipulacji faktami
a te dzisiejsze kontrowersje na tema kto za kto przeciw, z tymi z Jackowa i inne czarownice z tymi miotłami ,to trzeba przyznać że by połapać sie to trzeba iść do wróżki
Pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 10:51
Patrycjo,
zobaczymy :)
27 maja 2009, o godzinie 10:52
Zdzislawie,
jestes doskonalym przykladem, ze jak sie bardzo chce to mozna wszystko.
Pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 11:04
Generale Keam,
melduję, że by,by (czyt, bai, bai) – znaczy po angielsku dokładnie – „blisko, w pobliżu”. I oznacza, że do pojutrza będę tuż obok.
A nie „do widzenia”, do pojutrza (bye-bye)- jak pan generał zrozumiał.
Szeregowa Zofia
27 maja 2009, o godzinie 11:10
O widze Zofio, ze i ty jezykowo barsujesz. To chyba bedzie „nowy trynd” na blogu.
27 maja 2009, o godzinie 11:11
Ja tam nie wiem Patrycjo, czy piszac „nie popuszczaj” do Zdzislawa, ty czegoz zdroznego na mysli nie mialas. Uwazaj, bo to do „niedomytych” blisko.
27 maja 2009, o godzinie 11:30
Kaem, mam pytanie na temat twojej kultury osobistej: czy tak samo się zachowujesz, kiedy przychodzisz do kogoś w gości w realu, czy też tylko wtedy, gdy występujesz anonimowo?
27 maja 2009, o godzinie 11:33
kaem,
jesli będziesz sie tak bawił to wylecvisz z tego blogu definitywnie. Nie mam zamiaru tolerować tu gówniarstwa.
27 maja 2009, o godzinie 12:13
Ja się oczywiście nie znam, O Wielka!
Ale to chyba naonczas pisze się „by AND by”? :)
http://www.thefreediction...../by+and+by
27 maja 2009, o godzinie 12:29
Postanowiliśmy podsumować naszą dzisiejszą kontrolę. Podsumowania dokonamy mową wiazaną. Nie chcemy nikogo osobiście obrazić, ani dotknąć. Dlatego wybieramy rym w którym nie ma żadnego komentatora tego blogu. Przynajmniej według deklaracji. Za ewentualną przypadkową zbieżność z góry przepraszamy.
Pewna ambitna osoba z miasteczka Upsala
Myślała ze z Nicka innym tajemnie dowala
Od dziś dowalić lęka się nieboże
Odkryta bowiem jak to gołoborze
Czy cudak ten jeszcze kogo waleniem pokala?
Jamburski
27 maja 2009, o godzinie 12:33
Kaem!
uzyles nieodpowiedniego slowa. Nie mowi sie „durny” ale „madry odwrotnie”, ewentualnie „odwrotnie madry”.
27 maja 2009, o godzinie 12:54
Niech się Pan, Panie Jambursky – syntetyk medialny, nie denerwuje.
Ze snu się Pan wybije.
Jeszcze raz
Dobranoc
27 maja 2009, o godzinie 12:58
Keam, -
your memory.
‘
He thought he knew life. He accepted the rules. He was ambitious. To get on in the world. That was what really mattered. He made sacrifices. Tomorrow become more important than today. He slowly killed today. But in the end he succeeded. He succeeded in becoming a very important old man at forty.
27 maja 2009, o godzinie 13:02
Kaem, nadęty cymbał jesteś.
.
PS Panie Waldemarze, jeśli uważa Pan, że przekroczyłem dopuszczalną granicę, to proszę ten wpis skasować. Na ogół trzymam się zasady, by na pewnych osobników nie reagować w żaden sposób, ale może czasem powinni dowiedzieć się, jakie robią wrażenie.
27 maja 2009, o godzinie 13:18
Jambyrsky
Zycze samych sukcesu. Tylko prosze nie zapominac, ze ten osiagnie Pan wylacznie poprzez zabawe. (…) Bo praktycznie przeciez jest Pan niczym wiecej
niż NIKIEM (gwara warszawska).
27 maja 2009, o godzinie 13:36
Z.
***
„You came.
You were late.
As usual.
But you came.
It was a rainy day.
But you came.
And sunshine filled the world.
And music filled the world.
Though it was raining.
And grey.”
27 maja 2009, o godzinie 13:39
Baronowo
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77470
Ależ ja o tym wszystkim pamiętam :)
Napisałam TO – Właśnie DLATEGO, że jest pani DZIENNIKARZEM.
_
„obrażalscy politycy, najczęściej z lewicy, dzwonili do redakcji”
- obrazili się bo ich też Pani pouczała:
„tutaj nie robi się kupy na wycieraczki, nie wyciera nosa rękawem”?
gdyż
„Między tym co mówię prywatnie, w domu i tym co mówię i piszę publicznie – nie ma najmniejszego rozjazdu.”
„A ja nadal miałam z redakcji zamówienia na artykuły”
_
Coś tu nie gra …
Na Pani blogu wieje nudą, nic o k.pach i idiotach, jedyna ciekawostka to, że Putin – podczas wizyty na Bliskim Wschodzie był w Tokio :)
Zdolniacha!
27 maja 2009, o godzinie 14:21
Zanotowalam – „nadety cymbal jestes”.
27 maja 2009, o godzinie 14:43
Czy już koniec z tymi wzajemnymi „docinakami” ?
Moze rozpoczniemy,normalne i rzeczywiste polityczne fakty?
PIS ustawia PO
oto link http://fakty.interia.pl/p.....ra,1313693
Jest też problem, bo to jednak w Polskiej rzeczywistości problem nie bagatelny sprawa L.Rywina i lewe zwolnienia.
Na blogu zanotowano tylko że Lwa zatrzymano.
A tu oskarżone są dwie profesje o których powinno się mówić tylko dobrze lekarze i prawnicy.
Ja osobiście cieszę się ze za te patologie wreszcie zajęto się.
Sygnalizowałem juz poprzednio na blogu niestety bez odzewu czy teraz podobnie?
Pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 15:23
Madzia
jesteś mistrzem manipulacji cudzym tekstem, czyżbyś była alter ego niejakiej Katarzyny S. vel Kataryna?
Za „wierszyk” dziękuje, jest miły.
Tytułów nie używam, chyba, jak twierdzi keam – na swoim szkockim zamku.
Tam obowiązkowo.
27 maja 2009, o godzinie 15:28
Zdzisławie, jakiej dyskusji byś się spodziewał nad oświadczeniem Kaczyńskiego? Czy ma rację, czy nie? Przecież jemu samemu nie chodzi w tym wypadku o żadną rację. Po prostu wydaje mu się, że w ten sposób zada celny cios przeciwnikowi. Ale raczej się myli.
.
Co do drugiego poruszonego przez ciebie tematu: nie lubię uogólnień. To jest, a raczej może być sprawa nieuczciwego mecenasa A., czy też skorumpowanego doktora B. Nie musimy z tego robić od razu sprawy naród kontra prawnicy lub naród kontra lekarze.
27 maja 2009, o godzinie 15:29
Zdzisławie
Masz rację, tyle ze ja tu tylko na inspekcji. Nie wolno mi.
Ukłony.
27 maja 2009, o godzinie 15:49
Zdzisławie,
sprawa Lwa Rywina jest duperelna.
Nie on jeden w Polsce wyłudza zwolnienia lekarskie, jest to proceder nagminny.
Nie warto sobie zawracać tym głowy.
Natomiast Polskie media przeoczyły wiele faktów, jakie dzieją się za wschodnią granicą, które będą miały realne reperkusje dla Polski.
Np.
Nieco ponad tydzień temu, 19 maja były dwa wydarzenie w Rosji, które u nas kompletnie zignorowano.
* Tego dnia w Kaliningradzie, o żabi skok od polskiej granicy, Gerhard Schroeder b. kanclerz Niemiec a dzisiaj szef rady akcjonariuszy szwajcarskiej spółki która buduje gazociąg po dnie Bałtyku stwierdził jednoznacznie – Gazociąg między Rosją a Niemcami pod nazwą „Nord Stream” z pewnością zostanie oddany do użytku zgodnie z zapowiedzianym terminem.
Według Schroedera, gazociąg „Nord Stream”, tak jak „South Stream”, „omijając niestabilne państwa, jako przewodni projekt infrastrukturalny dla całego regionu Morza Bałtyckiego, zapewnieni mu bezpieczeństwo gazowe”.
Polska, tak jak Ukraina jest odbierana z racji m.in. osoby prezydentów – jako kraje niewiarygodne i niestabilne.
Nie tylko zresztą w Rosji. Ten fakt jakoś nie może się przebić do świadomości polskich polityków, którzy z racji kampanii do Parlamentu Europejskiego zachowują si.ę tak, jakby cierpieli na paranoję?.
Tymczasem,
* Przywódcy Rosji spotkali się tego same dnia, tj.9 maja z premierem Norwegii Jensem Stoltenbergiem, który przybył do Moskwy z roboczą wizytą. Wśród tematów spotkania o kluczowym znaczeniu, znalazły się takie kwestie, jak i energetyka i energetyczna stabilność paneuropejska.
A co to oznacza dla Polski?
Nowa, planowana rosyjska inwestycja gazowa w północno-zachodniej Rosji wpłynie na cenę gazu LNG na rynkach europejskich i zachwieje rachunkiem ekonomicznych planowanego portowego terminalu LNG w Świnoujściu.
Fracht rosyjskiego LNG z terminalu portowego na Bałtyku, będzie o wiele niższy niż kosz transportu gazu z krajów arabskich czy afrykańskich.
A jaka to inwestycja?
W wyniku zakończonych negocjacji rosyjsko-norweskich, Rosja z Norwegią oraz Francją, wybudują w północno-zachodniej Rosji fabrykę gazu skroplonego połączoną z bałtyckim portowym terminalem gazowym, przeznaczonym do eksportu LNG na rynki zachodnie i poza kontynentalne.
Wg nieoficjalnych informacji wchodzą w rachubę takie porty jak Wyborg lub Primorsk w Zatoce Fińskiej ewentualnie Kaliningrad, o którym w kontekście zakładu produkującego LNG wraz z portowym terminalem do jego eksportu – mówi się od bardzo dawna, od dobrych kilku lat. Rosja już wybudowała na Sachalinie taki zakład we fransuko-norweskiej kooperacji, na początku wiosny roku został oddany do eksploatacji.
Więc pytanie dla Polski – będzie zamawiać gaz skroplony, by nie przepłacać transportu – Kaliningradzie czy może w Katarze lub Algierze?
Katar doskonale kooperuje z Rosją np. w przemyśle stoczniowym (mają wspólne stocznie w …Niemczech )i co będzie, jak w ramach umów bartelowych Kataru z Rosją, gaz kupiony w Katarze będziemy odbierać np. w Kaliningradzie?
I gdzie to uniezależnienie się od rosyjskich dostaw, co ponoć jest priorytetem polskiej polityki energetycznej?
***
Tak więc medialna piana z Rywinem jest nic nie warta, dla polskiej racji stranu nic nie znaczą.
Bardziej intrygujące są informacje gospodarcze płynące od naszego wschodniego sąsiada.
27 maja 2009, o godzinie 16:39
Pawle
Ale problem istnieje.
Mnie też nie chodzi o Rywina czy mecenasa A czy dr.B takie sprawy jednak w społeczeństwie odbijaja sie echem i odium spada na całe środowisko,jednych i drugich.
Przeciez te zwolnienia pozwalały uniknąć kary, a np. Pan Czabański który jak miał być odwołany nagle zachował.To nie jest patologia środowiskowa?Czy lekarz który wystawia takie zwolnienia może cieszyć sie szacunkiem i uznaniem środowiska? To samo z mecenasem.
Mnie nie chodzi o sprawe jednostkową tylko problem.
Musze powiedzieć ze rzemieślnik „partacz” był potepiany przez srodowisko cechowe i podlegal sadowi cechowemu Czy przestepstwo bo to chyba przestepstwo jest nie istotne?
pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 16:52
Zofio
w tej sprawie Rywina napisałem do Pawła więć tam Cie odsyłam do mego stanowiska. Zgadzam się że to jest duperelna sprawa w porównaniu z tym gazem ale z gazem mozemy tylko z kontrahentem a te patologie mozemy zalatwić sami czyli wlasny grajdołek
Pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 17:02
OK-Patrycjo skoro nie pojmujesz mojego rozumowania bo nie chcesz, to jeszcze raz. Moze do Ciebie wreszcie dotrze. Nie popieram ujawniania, ale ujawnienie Kataryny nie nuwazam za tragedie, tylko ze zle sie stalo ze zostala ujawniona. Nie bylo takiej potrzeby dla sprawy Czumow.
`
Burakowi nie powinienem odpowiadac ale poniewaz ma duzy brak wiedzy uczynie to.
`
W Kanadzie nie ma ani Jackowa ani Greenpointu. Jackowo i Greenpoint charakteryzuja sie duzym skupiskiem emigracji zarobkowej, nie znajacej jezyka gniezdzacej sie gdziekolwiek, byle przetrwac.
`
My w Kanadzie wszyscy jestesmy legalnie jestesmy obywatelami pelnoprawnymi ( dostalem juz zaproszenie na lawnika sadowego)Posiadamy juz wlasne domy.
`
Nie rozumiem co to sa zmywaki. To chyba jakas nowa emigracja.
`
W Kanadzie zebyscie nie byli bardzo zdziwieni zmywaja studenci przewaznie, ci co studiuja.Tak zwani kanadole. Polskie dzieci na studia tradycyjnie dostaja od rodzicow. Tak bylo i w naszym przypadku.
`
Co do wtykania do sprawy mojego brata to nie hcialem tego ruszac ale zostalem sprowokowany.
`
Otorz po przyjezdzie do Kalisza do mojego brata po kilku pytaniach mojego brata Kuczynski wraca do Warszawy chocby nocnym pociagiem.
`
Pisal tu jeszcze jeden kuzyn Waldka na tym blogu ale juz tego nie robi. Wzdycha tylko z politowaniem.
`
Wielu juz zauwazylo ze ten blog sie konczy i jest juz bez sensu.
`
Dla mnie on byl zawsze o niczym. Jest jednotematyczny. Zadnego postepu – klapki na oczach.
27 maja 2009, o godzinie 17:04
Nowy kwiatek
Jak przechodzić do porzadku w takich sprawach. mamy dobrych polityków,fachowców i to nie jest problem?
czy ktoś z blogowiczów może wyjaśnic czy to było wcześniej wiadome i kto zawinił Rząd? czy jakoś europosłów i nie tylko ten z PSL tylko gremium
Czy ma tu coś do rzeczy sprawa traktatu lizbońskeigo i nie podpisania jeszcze przez L.K.
Uważam że to jest temat do dyskusji i nie przezemnie ale przez fachowców prawa i polityki.
Pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 17:17
sprawa Lwa Rywina jest duperelna.
Nie on jeden w Polsce wyłudza zwolnienia lekarskie, jest to proceder nagminny.
Nie warto sobie zawracać tym głowy.
Natomiast Polskie media przeoczyły wiele faktów (…) Gerhard Schroeder (…) stwierdził…
Akurat sprawa Rywina to wierzchołek góry lodowej:
http://wiadomosci.gazeta......mi__w.html
Ale co tam. Fakt że gangsterzy śmieją się w twarz sprawiedliwości i całemu społeczeństwu, które to może pocałować ich w d… to sprawa marginalna i duperelna bo w końcu wyłudzanie zwolnień lekarskich to w Polsce proceder nagminny i nie ma się tym co przejmować. Najważniejsze jest co znowu powiedział skorumpowany przez Rosjan były kanclerz Niemiec. Można i tak. A potem się dziwić, że PiS ma tak duże poparcie społeczne.
27 maja 2009, o godzinie 17:49
Dla Andrzeja
Rywin skrótowo to jednak nie duperele,tylko cholerny problem.
To moje też stanowisko.
Pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 18:28
Andrzeju,
lewe zwolnienia lekarskie to problem nagminny w Polsce, bierze je od lekarza referentka w gminie, gdy jedzie na ślub kumpelki do miasteczka powiatowego i gangster, jak chce się wyłgać od więzienia. Proceder tras od czasów bez mała prehistorycznych i wcale nie taki nowy.
Ów „cholerny” problem wszyscy dziwnym trafem tolerują i uważają za normalny. Jest popyt i jest podaż. Przekupstwo jest tak stare, jak prostytucja, i takie lanie łez przez Ciebie można poczytać za hipokryzję.
Problem zrobił się u Ciebie, jak zaaresztowano Rywina, bo gdyby zaaresztowano połowę klientów skorumpowanych eskulapów i palestry ale bez takiego nazwiska, być nawet tego nie raczył zauważyć.
Problem istnieje od czasów wynalezienia L4, a zaczyna się w szkole podstawowej, gdy dzieciaki przynoszą zwolnienia z WF od rodziców, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by uczestniczyły w zajęciach wychowania fizycznego.
Więc oszczędź mi tych potoków łez Drogi Andrzeju
i patrz się na ten nasz kraj realnie.
Sami sobie hodujemy patologie społeczne i przy społecznym aplauzie.
A jeśli chodzi o gaz – to polskie magazyny gazu są puste.
Nie ma żadnych rezerw.
I wcale nie wykluczone, że jutro nie będzie miała na czym ugotować obiadu mężowi jakaś żona, być może Twoja – Tobie.
Zastanów się więc, co jest bardziej istotne dla państwa – delikatna sprawa bezpieczeństwa energetycznego czy skorumpowani lekarze wystawiający skazanym lewe zwolnienia lekarskie?
27 maja 2009, o godzinie 18:48
Zofio
Ale to nie problem czy musi być albo to albo tamto.
Jedno i drugie jest problemem, i z jednym i drugim spoleczeństwo powinno wiedzieć i przede wszystkim nie może być zwalczane wystarczy jeden dwa razy napiętnować ukarać (oczywiście udowodnić)
i przestanie to być nagminne. Społeczeństwo nie jest tak zepsute by uwazać że im wszystko jedno.Musi byc kara i juz będzie strach dawać na slub koleżanki
Pozdrawiam
27 maja 2009, o godzinie 19:44
Wracam do artykułu w którym Belka ustosunkowuje się do działania Rostowskiego w sprawie kryzysu. Po dokładnym przeczytaniu linka załączonego przez Zdzisława stwierdzam, że nie ma poważnych zastrzeżeń do jego działań, choć krytykuje wg niego zbyt pochopne i za głębokie cięcia oszczędnościowe , brak wsparcia dla Banków szczególnie centralnego i brak działań dla pobudzania gospodarki /oczywiście za cenę wzrostu zadłużenia/. Artykuł trudny do czytania dla ludzi nie znających slangu ekonomicznego, bo tam znów o rozgrzewaniu i schładzaniu itp. Belka jest za rozgrzewaniem gospodarki bo wg niego to korzystne będzie w najbliższym czasie. W tym punkcie można mocno polemizować. Już kiedyś wyjaśniałem co naprawdę znaczy termin rozgrzewania i schładzania. Teraz dla jasności zrobię paralelę do zakładu produkcyjnego. Rozgrzewanie to nic innego jak stymulowanie rozwoju poprzez inwestycje, szkolenia kadry, kupno nowych technologii , wydajniejszych i mniej energochłonnych maszyn itd. Oczywiście to kosztuje dużo i zwykle na ten cel zaciąga się kredyty, które rzecz jasna trzeba potem spłacać z zysków. Pytanie dlaczego przedsiębiorcy tak powściągliwie korzystają z tej metody. Odpowiedź jest prosta, bo wytworzony produkt trzeba sprzedać , bo gdy przesadzimy z produkcją zamrozimy kapitał i może być cienko. A więc decydując się na kredyty przedsiębiorca robi rozpoznanie co gdzie i za ile ma szansę sprzedać i potem podejmuje ryzyko wzięcia kredytu. Gdy oceni możliwości sprzedaży zbyt optymistycznie i nie weźmie poprawki na nieoczekiwane zdarzenia może się przejechać i dużo stracić do bankructwa włącznie. Wracając do gospodarki krajowej, wiadomo, że kryzys to okres w którym zmniejsza się gwałtownie popyt na rynkach. Ludzie wolą nie ryzykować i np. zamiast jak zwykle zmienić samochód na nowy nie robią tego bo boją się znaleźć w kłopotliwej sytuacji pieniężnej. Jak widać dla przedsiębiorców w okresie kryzysu może i występuje problem zbytu. Nic dziwnego, że ograniczają produkcję i zmniejszają inwestycje. Samymi pieniędzmi niewiele tu można rozruszać. Nawet mając korzystny dostęp do kredytów raczej nie będą ryzykować. Można oczywiście tworzyć większy popyt wewnętrzny zmniejszając podatki i inne obciążenia , ale obecnie mamy tak wielka wymianę międzynarodową, że to nie jest podstawowym czynnikiem. Łatwo może się okazać że kwoty „wydane” nie zwrócą się, a dług zewnętrzny nadmiernie wzrośnie i może powstać problem z jego spłatą. To bardzo ryzykowna metoda, szczególnie w sytuacji w jakiej jest obecnie Polska gospodarka. Ja osobiście wolę metodę Rostowskiego, choć z tymi bankami to nie głupi pomysł, a o cięciach za wiele nie wiem więc trudno mnie ocenić czy były zbyt drastyczne
27 maja 2009, o godzinie 19:51
Masz rację Zdzisławie,
obie sprawy są istotne, ale w mediach trwa festiwali Rywinowski, a o problemach gazowych cisza.
Rosjanie są wkurzeni na UE, bo na ostatnim szczycie UE – Rosja w Chabarowsku ostrzegali Unię, że Ukraina ma gigantyczne kłopoty i nie płaci za gaz.
Sugerowali by Unia jakoś pomogła Ukrainie wywiązywać się z zapłatami, ale szefostwo unijne stwierdziło, że nie ma centa dla Ukrainy.
Miedwiediew wystąpił wobec Unii o zastanowienie się nad prawdopodobieństwem udzielenia dla bankruta tzw. – syndykowanego kredytu.
Przy tym część środków mogłaby przeznaczyć na te cele Moskwa. Wielkość konkretnego wkładu stron jest sprawą do omówienia.
Jednakże przedstawiciele Komisji Europejskiej nie chcą pojmować rozpaczliwej sytuacji, w jakiej znajduje się Kijów. Ich odpowiedź brzmiała: „Nie mamy pieniędzy dla Ukrainy”.
Skoro UE zamknęła sakiewkę do Ukrainy, Rosjanie także nie udzieliła Ukrainie pożyczki.
Niewykluczone, że przyczyną takiego skąpstwa jest kryzys. Najprawdopodobniej jednak istnieją przyczyny innego rodzaju, ważniejsze. Jesienią w tym kraju mają odbyć się wybory. Finansowanie aktualnego prezydenta posiadającego 3% w rankingu popularności, jest wydatkiem, który się nie nikomu nie opłaca. Ani UE ani Rosji.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy na razie przelał dla Ukrainy tylko część udzielonej pozyczki i to nie przeznaczonej do opłaty za dostawy gazu.
Na te cele z pożyczki MFW można wydać w Ukrainie pieniądze pod jednym warunkiem – ceny gazu dla ludności muszą być potrojone.
A na to Ukraina przed wyborami się nie zdecyduje.
Tak więc,
nie dość, że mamy puste magazyny, to grozi nam, że jak Rosja zamknie kurek z gazem Ukrainie, to Ukraina, tak jak robiła poprzednio, zabierze( delikatnie mówiąc, brutalniej – ukradnie) do swoich magazynów unijny gaz i ta niewielka część gazu rosyjskiego, jaka dociera do Polski z tamtej strony – także „wyparuje”.
No, ale dla naszych mediów hitem jest informacja, ze Lew Rywin „wziął silne leki” i poszedł siedzieć na 3 miesiące.
27 maja 2009, o godzinie 19:54
Maciek,
przeczytałam artykuł Belki i tak samo uważam, że on stoi po stronie Rostkowskiego, a z tym zwiększaniem deficytu jest ostrożny i wbrew tytułom medialnym – wcale go Polsce w tym momencie nie zaleca. Wg Belki – Polska obecnie nie musi tego czynić.
27 maja 2009, o godzinie 20:37
Zofia
Sami sobie hodujemy patologie społeczne i przy społecznym aplauzie.
Wcale się temu nie dziwię skoro nawet Ty stwierdzasz, ze to tylko duperele, którymi nie warto się zajmować.
27 maja 2009, o godzinie 21:09
Andrzeju,
nie popieram przekupstwa, lewych zwolnień i migania się od odsiadki czy pracy pod pozorem choroby. Ale ekscytacja przypadkiem Rywina w tym kontekście jest dla mnie dziwna.
W Polsce mieliśmy już symbiozę gangsterów z VIP-ami, nie żyją Tomszewski (minister), Sykuła (wicepremier), Papała (szef główny policji), wszyscy zginęli z rąk mafijnych morderców.
Więc skoro mafia strzela do ministrów, premierów, kierownictwa policji, to dla mafii lewe zwolnienie to pryszcz.
Jest mafia to i jest sztab ludzi dla niej pracujący. Może mafia kontrolować stręczycielstwo, handle narkotykami, kluby rozrywki, może też zarabiać forsę na lewych zwolnieniach dla nadzianych facetów.
Rywin był tylko klientem mafijnych usługodawców.
I nie on jest akurat sednem całej tej sprawy.
Mamy gangsterskie podziemie handlowo-usługowe i sprawą policji i służb wszelakich jest jego likwidacja.
Rywin w tym jest pionkiem duperelnym.
27 maja 2009, o godzinie 21:22
Kampania wyborcza w pełnym toku. Wysiadam. Takie brednie to i w telewizorze mogę posłuchać. To jest nawet nie do czytania, nie żeby komentować.
Dla mnie aresztowanie Rywina na tydzień przed wyborami oznacza dla to co cały czas sadzę. PO w niczym się nie rożni od PiS. Jest bardziej niebezpieczny, bo działa przy pełnym poparciu mediów.
27 maja 2009, o godzinie 22:48
Zanotowalam – „sprawa jest duperelna” i „jest „pionkiem duperelnym”.
To znaczy Rywina mozna. Na indeksie nadal pozostaje slowo „niedomyty”.
27 maja 2009, o godzinie 22:50
Zofio,
jak ja podziwiam twoja bezkompromisowosc i zdolnosci do osadzania i wydawania wyrokow. Sledczy i trybunal w jednej osobie.
27 maja 2009, o godzinie 22:55
Maciek.g
mam wrazenie, ze gospodarka to troche bardziej skomplikowany twor nic zaklad produkcyjny. Gdyby to bylo tak proste, nie mielibysmy obecnego kryzysu. A wbrew opinii Gospodarza uwazam, ze to dopiero poczatek, ze kryzys finansowy przelozy sie na kryzys gospodarczy i spoleczny. Jezeli sie temu nie zapobiegnie, bedzie niedobrze.
A jak na razie rzad z dzialaniami antykryzysowymi czeka juz kilka miesiecy nie wiadomo na co. To znaczy wiadomo – na wybory i sondaze.
28 maja 2009, o godzinie 01:42
Pani Zofio- 9.09.po poludniu.Bardzo trafny wywod, ale w brew twierdzeniom naszego gospodarza ktory tutaj zawsze twierdzil ze PiS szuka nie wie czego. W Jego opinii w Polsce nie ma zadnej mafii, oszustwa lekarzy czy prokuratorow.
`
Najbardziej kocham wpisy ludzi. W POLSCE SADOWNICTWO JEST NIEZALEZNE. To sa wypowiedzi typu ze sady sa sprawiedliwe. Niezalezne tak. Robia tak jak im pasuje albo kaza. Dla szmalu.
`
To wszystko juz staje na glowie.
28 maja 2009, o godzinie 04:37
Dawno nie bylo o antysemityzmie. Błąd!
Poprawka:
http://www.rp.pl/artykul/.....minu_.html
28 maja 2009, o godzinie 05:41
Indoor
zacytuje Ciebie
„Dla mnie aresztowanie Rywina na tydzień przed wyborami oznacza dla to co cały czas sadzę. PO w niczym się nie rożni od PiS. Jest bardziej niebezpieczny, bo działa przy pełnym poparciu mediów”
Ty naprawde tak sądzisz? Przecież Czuma to nie Ziobro,
Jak juz chcesz porównywac to daj przykłady .
Ktore media tak popierają PO Dziennik,Rzeczpospolita TVN,TP, nazywaj rzeczy po imieniu, a nie oskarzyć przybrac minę „sprawiedliwego” i określi brednie
Nie takiej reakcji spodziewalem sie po Tobie
Pozdrawiam
28 maja 2009, o godzinie 06:24
Kranadha
Pozwól tez zacytuje Ciebie.
„Najbardziej kocham wpisy ludzi. W POLSCE SADOWNICTWO JEST NIEZALEZNE. To sa wypowiedzi typu ze sady sa sprawiedliwe. Niezalezne tak. Robia tak jak im pasuje albo kaza. Dla szmalu.”
Ja tam zawsze slyszalem że sądy są na usługi biednemu zawsze wiatr w oczy itp. Definicja wyroku sądowego chyba mówi ze sędzia wydaje wyrok w oparciu o przepis w/g włanego rozeznania i SUMIENIA i moze naprawdę nie ma mafii w sadownictwie tylko z tymi sumieniami jest kiepsko, a ja uważam że ludzie róznych zawodów chcą osiągnąć niezależność finansową w ciągu jednego pokolenia chca nadrobić to co zachód osiągał dziesiatki lat, chca w 2-3 lata lub nawet jrocej sławne bylo dla mnie rozliczenie dochodu b.posla SLD Kaczmarka ( tez nie byl wtedy posłem) że dziennie zarabiał cos okolo 4000tys.zł PRL oduczył ludzi uczciwości kradlo sie wszędzie nawet i w sądzie gdzie oficjalnie nie bylo co kraśśc to chociaż papier toaletowy.
Tu trzeba naprawiać Polskę i Polaków, anie tylko biadolić
Pozdrawiam
`
28 maja 2009, o godzinie 06:34
Zdzislawie,
za pare dni mija 20 lat. Nie dosc bylo czasu na naprawianie?
A moze to nie PRL winna, tylko Polacy?
28 maja 2009, o godzinie 06:38
Mądry artykuł
http://www.dziennik.pl/op.....aryny.html
28 maja 2009, o godzinie 07:05
Ewo-J
Nie, nie nie wystarczy 20 laT NA TO TRZEBA 3 POKOLENIA bo w PRL wyrastalo 3 pokolenia nawet mój wnuk rocznik 84 tez uważa że mu sie należy co prawda znacznie mniejszym ilosci ale w sprawie pracy to tez widzi rolę Państwa (daj mu pracę) choc sam szuka i może cos ztego będzie (mgr. ekonomii)
Tak ja uwazam 3 pokolenia może na zapas? ale moje pokolenie ,mioich dzieci (choc są zupelnie samodzielni więc biore cała populacje pod uwagę no i Twoje (choc nie Ty bo dajesz sobie radę nalezysz do tych kilku % ktore liczy na siebie)
Pozdrawiam
28 maja 2009, o godzinie 07:21
Torlin
Zgadzam się z tobą że mądry artykykuł.
Wyrazalem opinie że akurat mnie nic kompletnie nie dalo ze dowiedzialem sie ze Kataryna to p.Sadło? Ocenialem ja ( awlasciwie nie bo nie znalem jej wpisow dowiedzialem sie dopiero po fakcie) po wpisach czy sluszne ,manipulowane czy zwolenniczka PIS czy nie ocenialem ja po wpisach.
Tak jak Ciebie też nie znam tylko po tym co piszesz i ewwntualnie tak,lub nie i staram sie napisać dlaczego ( nie zawsze mi to dobrze wychodzi). o tobie dowiedzialem sie też przypadkowo klikając na twój nick i tam przeczytałem ze twoje zainteresowania są super ciekawe (czytalem kultura podrózę itp.)
I tak oceniam i ludzi i rzeczy.
Z Zaremba nie zawsze sie zgadzam bo bo uwazam ze jest nie rzetelny i podobnie Michalski bo co klwiek pisal zawsze kończyl lub w trakcie ze wszystkiemu jest winna GW i Michnik a ja innaczej uwazam. Nie jestem też bezkrytyczny PO-owiec jezeli to unia wolnosci kiedys i tam widzę ludzi ideowych (może się mylę?)
Pozdrawiam
28 maja 2009, o godzinie 07:54
Przesadzasz Zdzislawie.
3 pokolenia ( chyba 33×3) to prawie 100 lat, a tu minelo 50 dopiero. Nie mozna wszystkiego zwalac na PRL. To nie PRL uczynil Ziobro takim jakim jest i nie PRL wypedza na ulice z bejsbolem dzisiejsza mlodziez.
Przeciwnie, za PRL takie zachowania nie mialy miejsca – bejsboli nie bylo! :)
Ja uwazam, ze te 20 lat zmarnowano, bo zmarnowano ludzki zapal dla prywaty i wlasnych karier czy korzysci. Ja pamietam tamte czasy przelomu, pamietam jak bylo, jak ludzie mieli nadzieje na uczciwsze i lepsze czasy. I guzik z tego – zwyciezyla pazernosc i sobkostwo.
Coz wiec sie dziwic, ze ludzie sa nieufni, ze sklonni do samosadow i niechetnie ida na wybory – nie wierza, ze ktokolwiek w tym kraju ma jeszcze troche uczciwosci.
To bardzo smutne, taka beznadzieja.
Jedyna nadzieja w takich mlodych jak Dark, ktorzy doswiadczenia zdobyte poza granicami Polski przeniosa na jej grunt.
28 maja 2009, o godzinie 07:55
A co madrego jest w tym artykule, Torlin?
28 maja 2009, o godzinie 08:16
Nic na to nie poradzę, to jest jak tłumaczenie dowcipu.
28 maja 2009, o godzinie 08:26
Ale to artykul i to podobno madry, a nie dowcip. I nie potrafisz powiedziec, co wg ciebie jest tam takiego madrego.
Mozna i tak.
28 maja 2009, o godzinie 08:42
Ewo
A ile lat rozwija sie demokracja w USA,Francji, ile lat ucza sie poszanowania prawa Niemcy ,Anglicy
Bejsbole to bandytyzm, to w kazdym ustroju ,spoleczenstwie ilae lat trwa w polsce ten Polski zwyczaj nie poszanowania sądow i wyroków, czy nie setki ,sławny mur Fredry
Nawyki trwają b. długo i może sa nie do usunięcia. nie wiem i napewno sie nie dowiem.Jak mówilem a wlaściwie pisalem ludzi podanuch przez Ciebie jako przyklad Dark jest ile % 2,5 moze wiecej nawet w Angli czy USA jest chyba niewieke więcej..Ja pisząc PRL oczywiscie uogólnialem ale miałem na mysli Państwo Rzad da (związki) mozna mnozyc przyklady rolnicy oni tylko licza na czyjąś pomoc ,czy sklepikarz moze liczyc na pomoc ? nie podatki musi placić itp. itp.
Nie licytujmy się ja widze straty moralne w narodzie i o tym owie te 3 poolenia ,bardzo chętnie ustapie o jedno pokolenie
Pozdrawiam
28 maja 2009, o godzinie 09:10
Ewo-Joanno,
zaczynasz manipulować moim tekstem, a właściwie jego fragmentami, jak nasza Madzia.
Określenie „Sporawa duperelna” – nie jest żadnym wyzwiskiem, jak np. ktoś tram „niedomyty”
„Duperele” w języku polskim oznacza, jak nie wiesz – błahostka rzecz mało ważna.
Jak piszę, że Rywin w sprawiue jest pionkiem duperelnym, – to nie jest to określenie odnoszące się personalnie do Lwa Rywina, ale o traktowanie jego osoby przez wymiar sprawiedliwości w tej sprawie.
Kobieto, czy Ty potrafisz logicznie rozumować?
O co Ci właściwie chodzi z tym czepianiem się mojej osoby, co chcesz udowodnić?
Ze nie mam prawa czepiać się np.” kataryny”, bo sama używam przymiotnik „duperelny”?
Nie widzisz w tym śmieszności?
28 maja 2009, o godzinie 09:26
Zofio,
ani sie nie czepiam, ani nie manipuluje. Slowniczek sobie robie, bo mi pan Gospodarz zagrozil wyrzuceniem, wiec wole uzywac slow akceptowalnych. A gdziez znajde wiekszy autorytet od ciebie?!
28 maja 2009, o godzinie 09:27
Ewo-Joanno, to ja może odpowiem za Torlina. Jest w tym artykule dystans do przedmiotu sporu i jego uczestników, próba zrozumienia racji i emocji obu stron, próba przedstawienia szerszego tła problemu. Nie ma jednoznacznych ocen, wskazywania winnych i poszkodowanych. Dla mnie na tym właśnie polega mądrość.
28 maja 2009, o godzinie 09:41
Pawle!
Ja nie odpowiadałem, bo to jest tak jak ze zrozumieniem dowcipu. Albo się go rozumie, albo nie. Albo uważa się ten artykuł za mądry, albo nie. Tłumaczenie zalet artykułu osobie, która tego natychmiast nie spostrzegła jest jak tłumaczenie kawału osobie, która go nie zrozumiała.
I to, i to jest bezcelowe.
28 maja 2009, o godzinie 09:47
Torlin,
czy ty usilujesz poddac w watpliwosc moja inteligencje, tylko dlatego, ze nie potrafisz wytlumaczyc o co ci chodzilo w stwierdzeniu „madry”?
‘
Pawle, dziekuje. Teraz juz wiem, co ty uwazasz za madrosc.
28 maja 2009, o godzinie 09:53
Torlinie, to jednak nie to samo.
Tłumaczyć dowcip to tyle, co spalić dowcip.
Tłumaczyć, dlaczego uważa się jakąś opinię za mądrą, to tyle, co ujawniać w jakimś stopniu własne poglądy i sposób myślenia. A to ma sens.
28 maja 2009, o godzinie 10:17
Do tego „mądrego” artykułu Zaremby dodam wypowiedz ktora znalazlem jakiegos Analityka
zgadzam sie z nim do poczytania i tez wymiany poglądów
oto link
http://interia360.pl/arty.....rozu,22096
Jasnaanielko czekamy na Ciebie
Pozdrawiam
28 maja 2009, o godzinie 10:33
Nieco z innej beczki – armia USA w Iraku.
Polska jest najwierniejszym sprzymierzeńcem tej armii a Polacy w swej części są przekonani, iż wzorce demokracji amerykańskiej są jak wyrocznia dla Polski:
http://fakty.interia.pl/s.....ry,1314115
28 maja 2009, o godzinie 12:16
Dobre!! Czwarta RP Kaczyńskich w koncentracie! Nie zapomnijmy!
http://wyborcza.pl/1,7524.....ilmuj.html
28 maja 2009, o godzinie 12:35
Kto wierzy wybiorczej. Przeciez to nie jest Polska gazeta
28 maja 2009, o godzinie 14:10
Joanna skąd wytrzasnęłaś te 33 lata ?
Wg encyklopedi to wypada to obecnie na cirka 30 lat, parę stuleci wczesnej , ba nawet tuz po drugiej wojnie światowej zwykle mówiono o 25 latach , a w X wieku określano to nawet 20lat. Ludzie wcześniej się żenili i wczesnej mieli dzieci, a więc i pokolenia pojawiały się szybciej. Zdzisław może trochę przesadził , ale jedno pokolenie to grubo za mało by definitywnie zmienić to c o popsuto.
28 maja 2009, o godzinie 14:14
Joanno gospodarka państwa na pewno jest bardziej skomplikowana niż przedsiębiorstwa, niemniej są duże podobieństwa i łatwiej wyjaśnić sprawy skomplikowane na przykładzie nawet mocno uproszczonym.
Państwo aby stymulować gospodarkę musi używać pieniędzy , a te by miały wartość trzeba pożyczyć tak jak w przedsiębiorstwie.
28 maja 2009, o godzinie 14:54
ZDZISŁAWIE
Proszę „Kliknij” w mój podpis. Znajdziesz tam list do Ciebie.
…………………
Gospodarza przepraszam za prywate. Nie miałem innego sposobu bo do Zdzisława w przeciwieństwie do innych zaprzyjaźnionych Nicków nie mam adresu mailowego.
Z wyrazami powazania Edwar D.Dana
…..
Do Pawła L. przepadł mi . Tez kliknij Pawle.
28 maja 2009, o godzinie 14:55
Proszę Państwa,
zachęcam każdego kto ma czas i mozliwości do oglądania i odsłuchania zeznań pp.prokuratorów składanych przed komisją ds. porwania K.Olewnika.
Ci ludzie mają chronić porządek prawny i nas obywateli ?????? !!!!!!!!
To jest obraz nędzy i rozpaczy a zarazem obraz i świadectwo kondycji polskiej prokuratury. Prezentacja niekompetencji, lenistwa, złej woli, lekkomyślności lub jak kto woli – zwykłej głupoty.
Jeżeli na ten obraz nałożymy: dyspozycyjność wobec politycznych dysponentów ( sprawa B. Blidy i wiele innych mniej lub bardziej znanych), karierowiczostwo, służalczosć wobec przełożonych i faktyczną pogardę dla praworządności wyrażającą się tzw. śledztwami trałowymi, aresztami wydobywczymi i prowadzeniem niekończących się dochodzeń i śledztw, trzymaniem ludzi w bezterminowych aresztach „tymaczasowych” ( to akurat przy wydatnej pomocy sędziów) ….
ZGROZA !!!!
A jeszcze dochodzi do tego poczucie absolutnej bezkarności, buty i pewności siebie ( zeznania Engelkinga i innych prokuratorów przed komisja „naciskową”), cyniczne i bezczelne zasłanianie się niepamiecią lub tajemnicą nawet w banalnych i oczywistych sprawach….
Ja jestem ciekawy, czy w praworządnej Rzezczpospolitej znajdzie się ktoś zdeterminowany i odważny kto dobierze się temu towarzystwu do d…..
Czas ku temu byłby najwyższy.
28 maja 2009, o godzinie 15:09
Lex:
.
Rzecz w tym, że w praworządnej Rzeczpospolitej tak naprawdę dobrać się temu towarzystwu do d… można tylko łamiąc praworządność. Bywają w historii momenty, w których działanie pozaprawne wnosi do stęchłej, acz praworządnej atmosfery ożywczy powiew. Ale koszty też są wówczas wysokie.
Bezkarność takich ludzi może być oburzająca, ale ja się z nią pogodzę, o ile stworzone zostaną mechanizmy, które sprawią, że ich następcy będą inni. Na tym mi bardziej zależy, niż na ludowym poczuciu sprawiedliwości.
28 maja 2009, o godzinie 15:26
Pawle,
prokuratorzy są jedną z nielicznych grup zawodowych, którzy za naruszenia przepisów obowiązującego prawa dokonane w związku z pełnionymi funkcjami ( ergo: za popełnianie „przestępstw służbowych”) nie odpowiadają karnie, a jedynie dyscyplinarnie. Mają to zapisane w ustawie o prokuraturze. A odpowiedzialnosć dyscyplinarna w ramach każdej grupy zawodowej (korporacji) to w Najjaśniejszej parodia odpowiedzialności.
Wszystkie inne grupy funkcjonariuszy publicznych ( może jeszcze z wyjątkiem sędziów, tu nie jestem pewny) za popełnienie przestępstw w związku z pełnionymi funkcjami ponoszą odpowiedzialnosć karną; z tytułu przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Państwo prokuratorostwo – nie.
To są – moim zdaniem – źródla prokuratorskiej buty i poczucia bezkarności. Przydałaby się „opcja zerowa” ….. Ale to, niestety – nie jest możliwe.
28 maja 2009, o godzinie 20:13
Lex,
Też pytam jak to zrobić, bo bez tej zmiany trudno bedzie poprawiać prawo w Polsce. Żeby choć publicyści zaczęli pisać na ten temat. My pisząc nablogach troszeczkę wpływamy, ale bez mocnego wsparcia nie widzę by coś z tego wyszło.
28 maja 2009, o godzinie 22:09
Nie Pawle, to nie ma sensu. To tak jak ja, uważający filmy Kieślowskiego za pustą wydmuszkę i ich nierozumiejący, nie będę się pytał wielbiciela tych filmów, co im się w nich podoba. Bo ja i tak nie zrozumiem. Albo się coś rozumie od razu, albo szkoda strzępić języka (klawiatury).
29 maja 2009, o godzinie 07:23
Cos wczorajszy blog był leniwy a wydawało by się ze temat poruszony przez Lexa bardzo ważny wręcz ustrojowy, PRAWO, nie jetem znawca jedynie w jakims sensie praktykiem,(płacilem mandaty,podlegałem rożnego rodzaju nakazom itp.) zresztą jak każdy obywatel.I zarazem jak kazdy obywatel wiem jak w polsce jest z tym przestrzeganiem prawa.
Ale że prokuratorowie nie podlegają żadnym sankcjom karnym z tytułu pełnienia funkcji to nie wiedziałem.Panowie toz to samo w sobie jest bezprawiem co na to Konstytucja gdzie równość wobec prawa.
I Polacy mogą mówic ze u nas w Polsce jest demokracja że Państwo Prawa Panowie toz sami siebie oszukujemy się.
Słyszę Ze czlonek Rządu posel i min. Sawicki wręcz namawia do buntu rolników do uchalonej przez sejm ustawy o KRUS-ie strasząc że następstwie tej ustawy będzie odbierana ziemia rolnikom. Gdzie my żyjemy. Do tej pory myślałem że sędziowie chronieni są immunitetem z tytułu pełnienia funkcji sędziowskiej (no i oczywiscie poslowie ale Oni podlegają oskarzeniom cywilnym czy cos takiego.
Ktoryś z dyskutantów wspomniał i namawiał że w przyszłych wyborach popierac tylko taka partie ktora wbedzie miała w swym wyborczym programie zmiana Konstytus\cji i prawa.Uwazlem to za swego rodzaju folklor blogowy ,ale On mial racje absolutną.
Nie zostawiajmy tej życiowej wręcz sprawy tak sobie.Do tej pory wydawało mi sie ze na blogu bylo sporo prawników czekam na ich opinie i komentaże zresztą nie prawnicy tez tu maja cos do powiedzenia.W kazdym grajdołku czy aglomeracji mieakiej dzieja sie rózne rzeczy i napewno widzą słysza i pewnie sie w domu burzą ro9zmawiają a tu na blogu milczą.
Fatalnie .
Pozdrawiam
29 maja 2009, o godzinie 07:31
Lex:
.
Przyłączam się do Zdzisława. Czy mógłbyś naświetlić dokładnie sprawę odpowiedzialności (czy raczej nieodpowiedzialności) karnej prokuratorów za naruszanie prawa? Jak to konkretnie jest sformułowane i jakich czynów dotyczy?
Bo gdyby wziąć to, co napisałeś, dosłownie, byłoby to rzeczywiście zaprzeczenie zasady równości obywateli wobec prawa. Trudno miw to uwierzyć, więc podejrzewam, że sprawa jest bardziej zniuansowana.
29 maja 2009, o godzinie 08:30
Snarski,
odezwij sie, ty tez prawnik jestes!
29 maja 2009, o godzinie 10:57
Aby była jasność w temacie:
1. prokurator za popełnienie przestepstw nie związanych z pełnioną funkcją odpowiadać powinien jak każdy obywatel i odpowiada (?) – tyle, że za zgodą prokuratorskiego sądu dyscyplinarnego;
2. za popełnienie przestępstw ( rażące naruszenie obowiązującego prawa) w związku z pełnioną funkcją – zgodnie z art. 66 § 1 ustawy o prokuraturze – odpowiada dyscyplinarnie.
Nie wyłącza to odpowiedzialności karnej (również za zgodą sądu dyscyplinarnego) – tak mi się przynajmniej wydaje – ale jest to odpowiedzialność, jak życie uczy – raczej teroretyczna, gdyż nie jest mi znany przypadek ścigania czy oskarżenia prokuratora z powodu popełnienie przestępstwa w związku z pełniona funkcją(wyłączając przypadek prok. Wolińskiej, ale to zupełnie inna sprawa).
3. odpowiedzialność prokuratorów za naruszenia prawa stanowiące przestępstwo, – czy to w związku z pełnioną funkcją czy też „poza”
regulują przepisy art. 66, 54 i 55 ustawy o prokuraturze.
Podstawową rolę spełnia w tym przypadku prokuratorski sąd dyscyplinarny – to od jego stanowiska zależy czy prokurator będzie odpowiadał karnie czy nie. Znając swoiście pojmowaną solidarność zawodową poszczególnych grup i korporacji – odpowiedzialność karną prokuratorów za popełnienie przestępstw w związku z pełnioną funkcją wydaje mi się być czysto teoretyczną.
Przykład najświeższy:
w sprawie B. Blidy okazuje się, że postanowieniu o wszczęciu śledztwa przeciwko niej wydał prok. Wilczyński, który podpisał się jako prok. Krawczyk ( prok. Krawczyk o tym fakcie w ogóle nie wiedział). Prok. Wilczyński tłumaczy się, ż podpisał „w zastępstwie” tyle, że pod pieczątką Krawczyka podpisaną nieczytelnie nie ma literek „WZ”. Stanowisko prokuratury: nic się nie stało bo w praktyce podpisywania dokumentów często stosuje się podpisywanie ” w zastępstwie”. Zgoda, tyle, że wówczas podpisujący podpisuje dokument swoim imieniem i nazwiskiem i z przytoczeniem słów: „w zastępstwie” lub literek: ‘wz”.
Natomiast podpisanie się cudzym nazwiskiem jest sfałszowaniem podpisu, a jeżeli podpis jest złożony pod dokumentem – sfałszowaniem dokumentu. Jest to elementarz prawno-karny.
Mocno wątpię czy pan prok Wilczyński poniesie jakiekolwiek konsekwencje z tego powodu. Stanowisko prokuratury jest tu bardzo znamienne.
W dodatku pan prok. Wilczyński „nie pamięta” kiedy to postanowienie podpisał i na czyje polecenie. Odpowiedź na pytanie „kiedy” jest o tyle istotna, że jak to wynika z ustaleń komisji ( wypowiedź Kalisza – GW z środy 27.05.br w artykule: Fałszowanie Blidy po śmierci)- wygląda na to, że postanowienie wydano grubo po dacie jaka widnieje na tym dokumencie.
*
Wszystko to co, z trudem ale jednak, przebija się do publicznej świadomości z komisji ds. nacisków, komisji Blidy i komisji „Olewnika” zdaje się świadczyć o prokuraturze jak najgorzej.
29 maja 2009, o godzinie 11:40
Blogerzy – Dziennikarze
Wczoraj dyskusja pomiędzy Michalskim (Dziennik) a Galopującym Majorem (Salon24) na Onet.tv
http://wiadomosci.onet.pl.....cjetv.html
Niektóre stwierdzenia Michalskiego („krew za krew”) z lekka podłamują .
Polecam puentę Majora! :)
_
Komentarze w Salonie 24:
galopujacymajor.salon24.pl/107658,po-debacie-z-michalskim
29 maja 2009, o godzinie 12:02
Dzisiaj dyskusja w TVP
„Kwadrans po ósmej”
Janke (Rzeczpospolita, Salon24), Szymborski (SDP), Zieliński (Dziennik)
http://www.tvp.pl/publicy.....52009-0815
_
Zieliński smutny bo Kataryna nie okazała się co najmniej Kempą :)
29 maja 2009, o godzinie 12:34
Lex
Czy to prawda co napisałes o sfałszowanym podpisie Wilczyńskiego.
Ja chyba śnie to perzcież jest niemożliwe,to jest PRZESTEPSTWO ja napewno został bym skazany .
Kto uchawlił Takie prawo i Kto podpisał tą Ustawę sankcjonującą bezprawie.
Ale w Ustawie chyba o takich szczegółach nie piszą to misi jakies Zarządzenie komentarze do ustawy a przede wszystkim,ktoś dopuścił do stosowania i zalegalizował bezprawie KTO????
I my wzyscy Rżąd i przede wszystkim minister Sprawiedliwości (przepraszam) pieprzy o Państwie Prawa????
LEXIE i INNI PRAWNICY obudzcie mnie bo ja chyba naprawdę śnie
I my zajmujemy się Kataryną przez kilka dni a taką sprawę praktycznie nikt nie podejmuje.
Min. Spawiedliwości jest Generalnym Prokuratorem? ma jakieś mozliwości.
Dziękuje za oswiecenie mnie bo ja tych komisji nie oglądam i okazuje się że onemoże cos pozytywnego wniosą jeżeli My jako S[ołeczeństwoprzeprowadzimy szeroka akcje w sprawie tych idiotyzmó
Pozdrawiam załamany
29 maja 2009, o godzinie 13:12
Panie Zdzisławie:
To było już wałkowane pzez prasę i zaginęło w Oceanie Wiadomości.
Może przy następnej burzy znów wypłynie. :)
_
„Wilczyński napisał, że nie pamiętał, iż podpisywał taki dokument. Dopiero gdy zobaczył w internecie – po publikacji „Gazety” pokazali je dziennikarzom członkowie sejmowej komisji śledczej – jego kopię i brudnopis, rozpoznał własny podpis i poprzedzające go literki WZ („w zastępstwie”)”
_
„Profesor Piotr Kruszyński, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego: – W takiej sytuacji nie ma mowy o sfałszowaniu postanowienia o wszczęciu śledztwa w sprawie Blidy. Należy zbadać, czy w tym przypadku nie doszło jednak do przestępstwa przekroczenia uprawnień przez prokuratora Wilczyńskiego.”
_
http://wyborcza.pl/1,7547.....lide_.html
_
Pan Prokurator Krawczyk:
rp.pl/artykul/2,308042_Prokurator_z_klopotami.html
29 maja 2009, o godzinie 13:44
W sprawie prok. Wilczyńskiego podstawowe znaczenie dla jej oceny ma:
-czy podpisał się jako Wilczyński czy jako Krawczyk,
-czy przed podpisem są literki „wz” czy nie ma.
Z tego co jest zamieszczone w przytoczonym artykule GW wynika, że:
- podpisał się jako Krawczyk – nie Wilczyński,
- przed podpisem brak jest literek „wz”.
Zacytuję stosowny fragment: „…. Twierdził (Wilczyński), że sporządził dokument w zastępstwie Krawczyka. Sęk w tym, że Krawczyk o niczym nie wiedział, a powinien. Przy podpisie Krawczyka nie ma(podkr.moje) literek „wz” – w zastępstwie.
- Jeżeli Krawczyk nic nie wiedział, że jego podpis został złożony na tym dokumencie, to nie ma mowy o podpisywaniu w zastępstwie, tylko o ewidentnym fałszerstwie – mówi Ryszard Kalisz, szef komisji śledczej badającej okoliczności tragicznej śmierci Blidy.
Podzielam stanowisko R. Kalisza chociażby z tego względu, że Kalisz dokument miał w ręku, widział go i czytał.
29 maja 2009, o godzinie 14:09
Oświadczenie REM w sprawie Kataryny czyli „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”:
http://www.radaetykimedio.....09_09.html
_
„Każdy autor tekstu, który nie narusza przepisów prawa, może publikować pod pseudonimem. Gwarantuje to prawo prasowe i grożenie za to sądem jest absurdalne.”
- Czy blogerzy podlegają prawu prasowemu?
_
„Przypominamy jednak, że poważnym naruszeniem owych zasad jest także publikowanie pod pseudonimem ataków personalnych.”
- Czy Kataryna takowe publikowała?
_
No i:
„sprawa blogerki Kataryny nie ma nic wspólnego z zagrożeniem wolności słowa” :D
29 maja 2009, o godzinie 14:17
Jako blogier i dziennikarz
(nie mylić z pojęciem Madzi „blogier-dziennikarz”)
dla Madzi e specjalną dedykacją:
http://wiadomosci.wp.pl/k.....caid=181cf
Przytaczam:
Prawo prasowe gwarantuje możliwość występowania pod pseudonimem, jednak publikowanie w ten sposób ataków personalnych jest łamaniem zasad etycznych – oświadczyła Rada Etyki Mediów (REM) w reakcji na sprawę blogerki Kataryny.
REM potępiła jednocześnie ujawnienie tożsamości autora bez jego woli.
„Każdy autor tekstu, który nie narusza przepisów prawa, może publikować pod pseudonimem. Gwarantuje to prawo prasowe i grożenie za to sądem jest absurdalne” – oświadczyła REM w przesłanym komunikacie.
No więc jak jest z tym naruszaniem prawa Madziu,
i publikowaniem bez zgody nadawcy listy (K. Czumy do administratora portalu salon24)
Miała Katarzyna Sadło vel „kataryna” prawo go opublikować w swoim blogu (pod pseudonimem)?
Czy w takim przypadku naruszenia przepisów prawa „‘Dziennik” miał prawo ujawnić dane „kataryny”?
Nie cytuj cudzych wypowiedzi ale podaj własną ocenę.
Rada dodaje, że ujawnienie tożsamości autora takich tekstów wbrew jego woli jest naruszeniem ogólnie przyjętych zasad.
„Jeśli robią to dziennikarze, naruszają także, zapisaną w Karcie Etycznej Mediów, zasadę szacunku i tolerancji” – brzmi stanowisko REM.
Każdy autor tekstu, który nie narusza przepisów prawa, może publikować pod pseudonimem Rada Etyki Mediów
Rada przypomina jednak, że „poważnym naruszeniem” tych zasad jest również publikowanie pod pseudonimem ataków personalnych.
„W opinii REM sprawa blogerki Kataryny nie ma nic wspólnego z zagrożeniem wolności słowa” – podkreślono.
***
A tak przy okazji Madziu,
skoro tak żarliwie bawisz się w adwokata „kataryny”, to kiedy odpowiesz na moje pytanie i zechcesz mi wykazać walkę „kataryny” dot. Karty Praw Podstawowych UE?
29 maja 2009, o godzinie 14:19
Lex,
W artykule „Kto kazał ścigać Blidę?” z dnia 19.05.2009r.
jest napisane tak:
„Wilczyński (…) rozpoznał własny podpis i poprzedzające go literki WZ (”w zastępstwie”)”
29 maja 2009, o godzinie 14:24
Madzia,
zadajesz w tym samym czasie pytania, takie same jakie Ci zadałam, więc raczej na nie odpowiedz.
Potrafisz mieć jakąś własną opinię na ten temat, czy tylko umiesz wklejać cudze opinie?
Jak widać „kataryna” zaplątała się ponownie we własne sidła. najpierw chciała być traktowana jak każdy dziennikarz, mieć tą sama ochronę prawną i ochronę swego incognito, jak żurnalistyka, a teraz ustami Madzi, gdy REM powiedziała, to co powiedziała – zastanawia się czy blogier to dziennikarz?!….
No więc Madziu,
czy anonimowy blogier wg Ciebie jest dziennikarzem, czy nie jest?
Przyjmując, że chodzi tu o blogiera, który komentuje establishment polityczny i scenę polityczną w naszym kraju, urządzając wycieczki osobiste pod konkretne osoby.
29 maja 2009, o godzinie 14:28
nie mam za duzo czasu, wrzucę wiec tylko dwa zagadnienia, ktore uwazam za ciekawe:
1. na co powinna postawic POlska – rozwoj technilogii czy rozwoj kultury i nauki spoleczne pomagajace wybrac najkorzystniejsze rozwiazania sposrod technologii wymyslanych przez innych?
http://wyborcza.pl/1,7684.....;startsz=x
.
2. inne (niz to prezentowane przezZofie) spojrzenie na problem Rosji i gazu. link w nastepnym poscie.
Spojrzenie autora na postawe Rosji tam, gdzie chodzi o karte energetyczna jest mi dosc bliskie, a wiele jego obserwacji zgadza sie z tym, co i ja obserwuje.
29 maja 2009, o godzinie 14:32
http://dyplomacjafm.blox.pl/html
z bloga Piotra Wołejki
.
„Dlaczego Rosja odrzuca Kartę?
.
Decydującą rolę odgrywa oczywiście polityka. Karta Energetyczna pozbawiłaby Moskwę możliwości zakręcania kurka z gazem (czy z ropą) w sytuacji sporu biznesowego. Nie byłoby więc kryzysów ukraińskich, ani kryzysu białoruskiego, czyli odcinania dostaw gazu na przełomie grudnia i stycznia. Jeszcze w latach 90. rosyjscy oficjele mówili, że taka klauzula może uderzać w interesy Rosji.
.
Dla Rosji eksport gazu (i ropy) to być albo nie być. Dochody, w twardej walucie, ze sprzedaży surowców energetycznych stanowią znaczną część budżetu. Jak ujął to były wicepremier Borys Niemcow: „Przyszłość Gazpromu jest przyszłością Rosji”. Nie można więc podejmować żadnych kroków, które mogłyby utrudnić Gazpromowi działalność. Państwowy monopolista szybko zmienił zdanie ws. traktatu, głównie z powodu kwestii dostępu stron trzecich do własnej infrastruktury przesyłowej (Third Party Access – TPA).”
29 maja 2009, o godzinie 14:35
narciarzu,
odpowiem na Twoje posty w poniedzialek, choc szczerze mowiac ostatni z nich (ten zarzucajacy mi braki w wyksztalceniu) zniecheca do jakiejkolwiek dalszej dyskusji.
„patronizing” w Twoim wydaniu nie jest ani mile, ani mądre, ani zabawne.
pozdrawiam,
29 maja 2009, o godzinie 14:45
Jeszcze o państwie prokuratorskim;
http://wyborcza.pl/1,7547.....zansy.html
Zamiast komentarza cytat z tego artykułu:
„To rozpacz! Skali błędów nie sposób określić – komentują posłowie pierwsze przesłuchania prokuratorów przed komisją ds. Olewnika”.
Madziu:
Zacytuję siebie ( z przeprosinami, że siebie cyutuję):
„Podzielam stanowisko R. Kalisza chociażby z tego względu, że Kalisz dokument miał w ręku, widział go i czytał.”
29 maja 2009, o godzinie 15:02
Madziu
i jeszcze zacytuję fragment z podanego pprzez Ciebie linku, niektóre sformułowania wytłuszczając:
Krawczyk zeznał, że datowane na 3 marca 2006 r. i sygnowane jego nazwiskiem postanowienie o wszczęciu śledztwa w sprawie Blidy zostało sfałszowane. To maszynowo napisany dokument, w którym jego nazwisko pojawia się w nagłówku oraz tuż pod treścią postanowienia. Krawczyk zapewnił śledczych, że nie sporządzał takiego dokumentu, zakwestionował nieczytelny podpis złożony na napisanym na maszynie swoim nazwisku, podważył też autentyczność brudnopisu z projektem postanowienia. Zeznał, że nie został napisany jego ręką.
Od siebie dodam, że Krawczyk o literkach „wz”, których dopatrzył się Wilczyński nie wspomina. Nie dostrzegł ich?
Oraz opinia prof. Stępnia zamieszczona tamże:
„Po oświadczeniu Wilczyńskiego prof. Stępień uważa, że kluczowe jest teraz ustalenie, dlaczego na postanowieniu jest maszynowo wpisane nazwisko Krawczyka (który śledztwem ws. Blidy się nie zajmował), a nie Wilczyńskiego. Oraz kto kazał Wilczyńskiemu sporządzić taki dokument.”
29 maja 2009, o godzinie 15:04
Zofio
1/
Nie w TYM SAMYM czasie ale WCZEŚNIEJ.
A zatem to JA zadałam pytania.
_
2/
W podanym przez Panią linku:
„Na stronie internetowej czuma.pl zamieszczono informację, że „insynuowany konflikt” „jakiejś blogerki z rodziną Czumów” nigdy nie miał miejsca.” :DDDD
_
http://www.czuma.pl/dementi.html
_
„Nikt z naszej rodziny nie kontaktował się i nie zamierzał kontaktować z w/w osobą.”
A zatem:
=> Nie było kontaktu
=> Nie było listu
=> Nie było nadawcy
=> Nie było zgody
_
A na poważnie:
Kataryna zapowiedziała, że jeśli Czumowie będą chcieli ją pozwać – to Ona ujawni swoje dane.
_
3/ Jeżeli chodzi o walkę “kataryny” dot. Karty Praw Podstawowych UE to odpowiem pytaniem:
Z czego wynika taki obowiązek Kataryny oraz mój żeby to wyjaśniać? O_O
29 maja 2009, o godzinie 15:26
Dark
Moim zdaniem – absolutnie na rozwój technologii i kształcenie inżynierów o szerokich horyzontach (także humanistycznych) potrafiących abstracyjnie myśleć :)
Ale – o czym pisze autor – potrzebna jest KASA!
_
Szkoła Lwowska – proszę bardzo – ale czy, jako Polska, posiadamy jeszcze takie umysły?
_
Natomiast kultura i nauki społeczne – zdaje się, że już w tym przodujemy :) I co? – I nic!
Kończy się na gadaniu :)
_
Stawiam więc, na razie, na prostych inżynierów z widokami na przyszłość :)
29 maja 2009, o godzinie 15:28
Madzia,
nie rozśmieszaj mnie tym:
(…)
„Nikt z naszej rodziny nie kontaktował się i nie zamierzał kontaktować z w/w osobą.”
A zatem:
=> Nie było kontaktu
=> Nie było listu
=> Nie było nadawcy
=> Nie było zgody
(…)
List K. Czumy do administracji8 Salony 24 jest na blogu „kataryny”,
poczytaj sobie (na końcu wpisu):
http://kataryna.blox.pl/h.....20.html?14
*
A ja Ci przypominam , ze wg prawa, by opublikować cudzy list trzeba mieć zgodę obu stron – nadawcy i odbiorcy. Odbiorca dał list „katarynie” do ręki ale czy nadawca, K.Czuma wyraził zgodę na jego publikację?
***
Nie masz obowiązku wyjaśniać, przyzwoitość nakazuje, o ile wiesz co to jest, gdy się np. bloguje.
Skoro Katarzyna Sadło, prezeska Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, jest też”kataryną”, blogierką walczącą na platformie politycznej i która teraz dopomina się respektowania jej „praw obywatelskich, bo jakieś pismo naruszyło jej incognito w blogosferze to zadaję pytanie – dlaczego nie walczyła o swoje prawa obywatelskie, kiedy była ku temu okazja?
Chyba jest to pytanie logiczne, nie uważasz?
A dlaczego Ty?
Bo jawisz się tutaj w blogu p.Kuczyńskiego jako adwokat „kataryny”.
Adresuję więc ku konkretnej osobie, która w imieniu „kataryny” tutaj występuje.
29 maja 2009, o godzinie 15:37
A propos gadania:
okazuje się, że gadać można – ale nie o wszystkim :
http://fronda.pl/news/czy.....o_prawdy_1
29 maja 2009, o godzinie 15:49
Lex
Do Twojego wpisu na temat „sfalszowania” podpisu zacytuje Ciebie
Oraz opinia prof. Stępnia zamieszczona tamże:
“Po oświadczeniu Wilczyńskiego prof. Stępień uważa, że kluczowe jest teraz ustalenie, dlaczego na postanowieniu jest maszynowo wpisane nazwisko Krawczyka (który śledztwem ws. Blidy się nie zajmował), a nie Wilczyńskiego. Oraz kto kazał Wilczyńskiemu sporządzić taki dokument.”
ja akurat znam prof.Stepnia razem współpracowaliśmy w Komitetach Ob. do wyborów oczywiscie On był organizatorem w skali kraju ja byłem w tej grupie w sredniej wielkości miescie i On przyjeżdżał z radami di nas Dzis mielismy spotkanie z okazji 20-lecia Komitetow i On był gosciem i przypadek sprawił że w rozmowie z nim wspomniałem o tej sprawie i powtórzę Jego słowa w moim skrócie uznał to za największy skandal 20 lecia prawny i ze poruszuł i powiedział właśnie w tym duchu w rozmowie z Zakowskim na falach radia chyba FM tak sie w skrócie o tym radiu mówi.
NAJWIĘKSZY SKANDAL
spotkanie bylo dziś dn. 29,V o godz. 14
Pozdrawiam
29 maja 2009, o godzinie 16:16
1/
” nie rozśmieszaj mnie” – dlaczego?
Śmiech to zdrowie!
_
2/
To CZU-MO-WIE twierdzą (link w poprzednim poście), że nie kontaktowali się z Kataryną stąd wnioski:
=> Nie było kontaktu
=> Nie było listu
=> Nie było nadawcy
=> Nie było zgody
(Na marginesie – to był z mojej strony ŻART mający swoje źródło w tym co wisi na w/w stronie Czumów).
_
3/
Czasem bywam tępa:
Ale CO ja mam wyjaśniać?
Czy Kataryna walczy o swoje prawa obywatelskie?
A mnie skąd wiedzieć? – Pewnie tak – jak każdy z nas.
_
4/
Może nie wiem co to przyzwoitość, ale za to
polecam filiżankę gorącej czekolady z lodami waniliowymi :)
http://s.plurielles.fr/mm.....2_1350.jpg
29 maja 2009, o godzinie 18:01
Napisalem do Dark jak nastepuje, w czym Dark dopatrzyla sie tego, ze kwestionuje jej wyksztalcenie. Dark poczula sie urazona. Zacytuje moj wpis in extenso:
Dark wlasnie odkryla, ze swinstwo narodzilo sie wraz z komunizmem. Dark nie czytala ani Balzaka, ani Dostojewskiego, ze juz nie wspomne o innych autorach.
.
Droga Dark, jesli czujesz sie urazona i patronizowana, to najmocniej Cie przepraszam. Pierwsze zdanie mialo znaczyc tyle, ze nie nalezy wszystkiego zla odnosic do PRLu. Zasada „czlowiek czlowiekowi swinią” narodzila sie tysiace lat temu. Ja uwazam, ze zwyczajowe odnoszenie sie do PRLu jest niebezpiecznym uproszczeniem. Natomiast drugie zdanie mialo byc wzmocnieniem tezy, ze historia swinstwa jest dluga, dobrze udokumentowana, i nie nalezy jej upraszczac.
.
Najmocniej Cie przepraszam za stwierdzenie „Dark nie czytala”, ktore mialo byc przenosnią. Nie znając Ciebie osobiscie oczywiscie nie wiem, co czytalas. Tak wiec nie mialem zamiaru zarzucac Ci brakow w wyksztalceniu. Natomiast mialem zamiar wytknac uproszczenie polegajace na szukaniu zrodla zla w komunizmie.
.
Drugie zdanie powinienem sformulowac nastepujaco: „Gdyby Dark przypomniala sobie dziela Balzaka albo Dostojewskiego, to zapewne nie uzywalaby porownan z PRLem.”
.
Pozwole sobie nie czekac na Twoja odpowiedz, poniewaz sytuacja w pracy sklania mnie do urlopu blogowego. Nie uchylam sie od odpowiedzialnosci, jednakze majac do wyboru stawianie czola konsekwencjom blogowym albo sluzbowym, wole uchylic sie od tych pierwszych, aby uniknac tych drugich. Na razie.
29 maja 2009, o godzinie 19:48
Dark
A na razie Polska stawia na „Zero tolerancji dla myślenia”
_
http://www.rp.pl/artykul/.....enia_.html
_
„Zbyt ambitni nauczyciele, zbyt kreatywni uczniowie stają się dla ministerstwa zawadą.
W ostatnich dniach jedni usłyszeli, że źle wykonują swoje obowiązki, drudzy, że twórcze myślenie powinni pozostawić za drzwiami szkoły.”
_
„Na początku maja rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej zapowiedział, że SZEŚCIOLATKI pozostawione przez rodziców w przedszkolach MAJĄ SIĘ NIE UCZYĆ. Celem (…) jest wyrównanie poziomu dzieci do wymagań nowej podstawy programowej (…)”
_
„Rzecznik MEN zagroził, że ucząc według starego programu, złamią prawo. W tej sytuacji nauczyciele zadeklarowali prowadzenie tajnych kompletów z nauki czytania”
_
„W liceum,(…) naukę takich przedmiotów, jak fizyka, biologia, geografia czy historia. Kurs obowiązkowy kończyć się będzie teraz na pierwszej klasie, po czym uczniowie wybiorą tzw. specjalizacje.”
_
„Prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN ocenił to krótko jako „schlebianie nieuctwu” i podsumował w rozmowie z „Rzeczpospolitą”: „Możemy się pożegnać z marzeniem, że Polska dogoni cywilizacyjnie resztę świata”.
_
A jak czytam wywiady z Panią Minister to jest zawsze b. z siebie zadowolona i „ma poczucie dobrej komunikacji z rodzicami i nauczycielami”.
(wyborcza.pl/1,76842,6645179,Rodzice_sie_oswoja.html)
29 maja 2009, o godzinie 20:23
Kataryna:
„Rada Etyki Mediów potępiła”
http://kataryna.salon24.p.....w-potepila
29 maja 2009, o godzinie 20:40
Wpadam na chwilkę, bo żal mi Madzi. Tak ofiarnie wycina tu hołubce, kręci korbą, a odzew żaden…
A ja patrzę na te starania, jak stary baca, obserwujący młodego juhasa, który będąc jeszcze świeżo po wojsku, ćwiczył pompki na hali…
„Alez ten Wojtuś zawzienty! Nawet nie widzi, ze mu babę wywiało”…
Dobranoc.
29 maja 2009, o godzinie 20:44
„Minister Kuczyński: W blogosferze trwa awantura po zerwaniu maski z Pani Katarzyny Sadło znanej w sieci, jako kataryna, zdolnej, pracowitej i bardzo tendencyjnej, propisowskiej, antyplatformianej i mającej alergię na Trzecią Rzeczpospolitą, blogerki. Lekką ręką rozdawała łatki i oskarżenia, głównie na lewo od PiS podpierając je tendencyjnymi interpretacjami faktów i cudzych słów. Sam tego doświadczyłem”.
.
I o co tu poszło?
.
Kataryna, VII 2006
„Waldemar Kuczyński: „Moim jedynym dobrym życzeniem byłoby, żeby Kaczyńskiego Duch Święty nawiedził i wyleczył z obsesji i jeszcze gorszych przypadłości. Wszystkie inne moje życzenia są złe i nie zamierzam ich ukrywać. Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. (…) Poza nawiedzeniem przez Ducha Świętego, wszystkiego złego Panie Premierze.”
.
Kataryna: „No i czy nie mają racji ci co ostrzegają, że Kaczyński sieje nienawiść? W Kuczyńskim zasiał bardzo skutecznie, pozbawiając statecznego kiedyś polityka rozumu i przyzwoitości. Kuczyński życzy Polsce wszystkiego złego i te życzenia będziemy mu pamiętać gdy zechce się znowu poobnosić ze swoją troską o losy kraju i jakość życia publicznego”.
.
Kataryna, blog GW:
„Pan Kuczyński jak SLD rozkradało i niszczyło państwo milczał. Alarmować zaczął
jak powstały komisje śledcze i zaczęły odsłaniać cały ten syf w jakim żyjemy,
na dodatek stało się jasne, że władzę przejmą PO i PiS. Obecnie pan Kuczyński
jest już tak nakręcony, że pisze te swoje alarmistyczne teksty z
częstotliwością 2 na tydzień. Co się stało? Gdzie pan był i dlaczego milczał
jak państwo gniło? Pamiętam teksty o aferze Rywina i Orlenu, jak pan dowodził,
że właściwie to złudzenie bo nic się nie stało i tylko te komisje wredne są.
Broni pan złej sprawy. Tylko nie wiem dlaczego”.
Kataryna więcej Panem Ministrem Kuczyńskim się nie zajmowała, Pan Minister zbytnio sobie dodaje znaczenia.
Proszę zerknąć do googla:
Wyniki 1 – 10 spośród około 70,800 dla zapytanie Kuczyński „Waldemar” (język polski).
Wyniki 1 – 10 spośród około 555,000 dla zapytanie Kataryna (język polski).
29 maja 2009, o godzinie 21:07
N2: „Dark poczula sie urazona. Zacytuje moj wpis in extenso:
Dark wlasnie odkryla, ze swinstwo narodzilo sie wraz z komunizmem. Dark nie czytala ani Balzaka, ani Dostojewskiego, ze juz nie wspomne o innych autorach”.
.
Dark ma rację, niby dlaczego zaczynać historię świństwa (zła) od (analizy) Dostojewskiego lub (opisu) Balzaka? Wcześniej zła nie było? Dark miała na myśli swoją egzystencjalną perspektywę, w której to PRL był pośrednikiem zła. Co z tego, że Biesy zanim ruszyły w świat wylęgły się w Rosji. Dostojewski nie byłby sobą gdyby jeden z nich nie miał polskiego nazwiska zakończonego na -ski. Nie mam o to do wielkiego pisarza pretensji, raczej podziwiam jego zmysł profetyczny.
30 maja 2009, o godzinie 00:23
Kochana Bars.
Co z Toba, jak oczeta?
30 maja 2009, o godzinie 01:45
A ja mam pytanie otwartym tekstem do Gospodarza -
Czy nieobecnosc na blogu nickow z tego
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77468
jest panskim dzialaniem ? Bo wobec tej grozby skierowanej wyraznie do mnie: I proszę tez uważać na słowa, bo a nuż wezmę sie za “wymachiwanie gazrurką i zdzieranie masek”(Snarski). mam powazne podejrzenia o cenzure.
W ktorej obronie oczywiscie zaraz stana lojalnie wszyscy.
30 maja 2009, o godzinie 02:02
Krotkie wyjasnienie mojej tezy, zanim znikne na pare dni. Nie jest takie wazne, kiedy miedzyludzkie swinstwo sie zaczelo, bo to ginie w mroku historii. Wazne jest, kiedy sie skonczylo. W 1989 roku mielismy nadzieje, ze swinstwo odeszlo wraz z komunizmem. Jak zawsze w czasie rewolucji, wine za swinstwo chcielismy zrzucic na miniony ustroj, na jego wladze, na funkcjonariuszy, i na zgnile kompromisy, ktore musielismy zawierac w przeszlosci. Po zmianie ustroju zapanowal ograniczony entuzjazm. Nie az taki, jak w czasie Festiwalu ’80/81, ale jednak entuzjazm. Potem przyszlo rozczarowanie. Okazalo sie, ze swinstwo wrocilo. Jak zawsze po rewolucjach, pojawila sie pokusa znalezienia winnych, ktorzy przemycili swinstwo ze starego ustroju do nowego wspanialego swiata. Winnych trzeba koniecznie wskazac palcem, zdemaskowac, ukarac, i odizolowac. Dobrze, ze nie powiesic. W przeszlosci na ogol wieszano.
.
Od jakiegos czasu golym okiem widac, ze swinstwo powraca. Jak zawsze w takich przypadkach, chcemy wiedziec, ktoredy i w jaki sposob swinstwo sie przemycilo ze starego systemu. W poszukiwaniu odpowiedzi palec wyciaga sie na zewnatrz, ale nie do srodka. Najlatwiej jest przyjac, ze w srodku jestesmy czysci, ale na zewnatrz zesmy sie zabrudzili. Trzeba sie umyc ze starego swinstwa i bedzie w porzadku. Trwa poszukiwanie magicznego detergentu, ktory nas oczysci. Taki detergent zostal zaproponowany. Lustracja, IPN, polowanie na TW, podzialy na „my” i ZOMO, to sa zabiegi magiczne majace oczyscic nas ze swinstwa, ktore moglo sie przez nieuwage przykleic do nas, czystych i niewinnych z natury. Przeciez bylismy porzadni i uczciwi. Przeciez nigdy nie podalismy reki czerwonemu. (Czy jest tu ktos, kto podawal? Prosze wystapic. Nie widze, nie slysze. Nie ma takiego.) Tak wiec bylismy czysci, jestesmy, i bedziemy, jesli tylko uda nam sie znalezc i zmyc zrodlo brudu.
.
Jedno, co nam z trudem przychodzi do glowy, to ze my sami przemycilismy swinstwo przez granice ustrojow. To my sami jestesmy, jacy jestesmy. Co wiecej, ludzie zawsze byli podobni. Przed PRLem, w czasie PRLu, i niestety takze po PRLu. I dlatego ja protestuje, jesli palec sie wyciaga w strone PRLu jako zrodla wszelkich nieczystosci. To jest moim zdaniem zbyt latwe wytlumaczenie. Zbyt latwo chcemy dokonac magicznego oczyszczenia kosztem przeszlosci. I dlatego ja zaprotestowalem, kiedy Dark uzyla porownania „jak w PRLu”. Ja uwazam, ze nic podobnego. Bynajmniej nie jak w PRLu, ale raczej „jak zawsze”.
.
Powinnismy przestac szukac latwych wytlumaczen i latwych recept. Nie wystarczy wyciagnac palec i powiedziec „jak w PRLu”. Trzeba wyrzucic z jezyka latwe porownania. PRL to juz przeszlosc. Dzisiejsze swinstwo ma glebsze wytlumaczenia. Chciwosc, agresja, wrogosc, nietolerancja, strach, i niekompetencja sa takie, jak zawsze. Nie nalezy sugerowac latwych wytlumaczen. Nawet, a moze zwlaszcza, jesli przychodza na mysl automatycznie i nieswiadomie.
.
Do uslyszenia.
30 maja 2009, o godzinie 02:08
W ktorej obronie [cenzury - N2] oczywiscie zaraz stana lojalnie wszyscy.
Podobaja mi sie takie proroctwa. Oczywiscie wszyscy. Ewa-Joanna jest przeciw cenzurze. Oczywiscie wszyscy są za. Jakzeby inaczej.
.
Musze Cie zmartwic, droga E-J. Posrod „wszystkich” sa tacy, ktorzy sa przeciw cenzurze, ale „za” dobrym wychowaniem.
.
A teraz naprawde dobranoc.
30 maja 2009, o godzinie 03:15
Potomku!!!!
Odezwij sie!!!
30 maja 2009, o godzinie 03:19
No coz, narciarzu, cenzura zawsze byla umotywowana gladko i pieknie – dobrym wychowaniem, troska, ochrona, bezpieczenstwem i tym podobnymi haselkami.
A tak naprawde byla i jest tylko usuwaniem niewygodnych opinii.
W swietle tego co sam napisales powyzej, jestes pierwszy.
30 maja 2009, o godzinie 07:57
WIERSZ
Mieszkały trzy JEŻE kiedyś
W Tworkach gmina Krzyżanowice
na skrzyżowaniu kultur
Nazwały się
Athlas, Cuthas i Derdiedas
Już nie żyją
30 maja 2009, o godzinie 08:54
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!!!
30 maja 2009, o godzinie 08:57
Wczoraj dla Rosjan nasza stocznia zwodowała wypucowany do połysku m/v”Fesco Vladimir” a wieczorem zainaugurowano spektaklem dla dorosłych („Kubuś i jego pan” Milana Kundery) działalność pierwszego wybudowanego po wojnie, od fundamentów, budynku teatralnego – teatru lalek „Pleciuga”. Wszystkie inne pracują w dawnych przedwojennych budynkach, adoptowanych dla potrzeb sceny.
Prezentuję zdjęcia nowego teatru i niedalekiego zespołu obiektów ojców dominikanów, także zasługujących na uwagę:
http://picasaweb.google.p.....trIKoscio#
Dzisiaj mamy szaleństwa dla dzieci z powodu nowego teatru.
Po południu korowód.
Ulicami śródmieścia przewędrują bajkowe postaci, które szukają drogi do nowego domu, na ulicach Szczecina. W korowodzie udział zapowiedzieli też- motocykliści z Motofanatyka, Klub Kawaleryjski im. 12 Pułku Ułanów Podolskich, Drużyna Grodu Trygława, zespół Doctor Fisher, Szczecin Gospel Choir, Orkiestra Garnizonowa.
Całe miasto będzie się bawić otwarciem pierwszego powojennego budynku teatralnego, bo sama „Pleciuga” działa tu od dziesiątków lat.
”Uroczyste otwarcie nowej siedziby teatru zaplanowano na pl. Teatralnym o godz. 18. A o godz. 19 usłyszymy prolog na lalkę i aktora napisany specjalnie na otwarcie przez pisarza Artura Daniela Liskowackiego (nb red. naczelnego „Kuriera Szczecinskiego”, pisma wychodzącego od ponad 60 lat i w 100% z polskim kapitałem) – w wykonaniu Pauliny Lenart i Zbigniewa Niecikowskiego.
O godz. 19.30 na scenę wkroczy „Pippi Pończoszanka”, hit obecnego sezonu.
Na zakończenie dnia, o godz. 22 na placu koło nowej Pleciugi, z pierwszym w Polsce kabaretem fireshow w żeńskim składzie wystąpi Mamadoo Fireshow. Po tym występie – pokaz sztucznych ogni.” – zapowiadają organizatorzy imprez pleciugowych.
Niedziela jest dniem dla dzieci. O godz. 16 – premiera „Kopciuszka”. Było tak wielkie zainteresowanie, że zrobiono dodatkowy, wcześniejszy przedpremierowy spektakl i próbę generalną dla zaprzyjaźnionych z teatrem dzieciaków.
Biletu na spektakle do połowy czerwca – wyprzedane na pniu.
I tak w historii miasta – jednego dnia coś się skończyło, coś narodziło na nowo, a mimo to stanowi jej ciągłość.
Miejmy nadzieję, że w obiektach i na gruntach stoczniowych, z nowym właścicielem dalej będą produkowane statki, jak to się dzieje tutaj od wieków, a nowa siedziba teatru lalek będzie służyła dzieciom i dorosłym przed długie lata.
***
Korowód niechybnie oglądnę, będąc z psem na spacerze.
Wieczór spędzam jednak delektując się w ramach VI Szczecińskiego Festiwalu Muzyki Dawnej – przepięknego utworu religijnego Haendla, powstalego w Rzymie w 1707 r. – „Dixit Dominus” (HWV 232), opartego na psalmie „Dixit Dominue Domino Meo”.
Festiwal, który kończy się właśnie tym koncertem, odbywa się pod hasłem: „Jedność Muzyczna Europy 2009”. Patronat honorowy objął minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski, organizatorem jest Fundacja „Akademia Muzyki Dawnej” a partnerem w organizacji festiwalu – moja parafia Ewangelicko-Augsburska Św. Trójcy.
We wnętrzach parafialnego kościoła (niezłe organy, po rekonstrukcji i rozbudowie) zagra Orkiestra Festiwalowa pod baturą Pawła Osuchowski – dyrygenta i kierownika artystycznego festiwalu z udziałem ukraińskiego chóru „A Capella Leopolis” oraz Agnieszki Monasterskiej i Dany Marbach.
Po koncercie, być może, dokończę wieczór na zabawie „pleciugowej” oglądając występy kabaretowe.
30 maja 2009, o godzinie 09:04
Indoor, mój drogi,
Ty się zlituj nade mną – jestem sama w domu i nie będzie miał mnie kto ratować w razie gdybym się zadławiła albo „cóś”….
A dlaczego jeże i to w dodatku pisane DUŻYMI LITERAMI ?
Ja tu zaraz wracam i to z wierszem i na dodatek z chińskim, a także z czymś do odśmiania w odniesieniu do rewelacyjnych pomysłów MEN – czyli co wkrótce w tym kraju będzie normą, jeśli projekty reformy szkolnictwa uda się wprowadzić w życie…
30 maja 2009, o godzinie 09:14
Kochany Andy,
już jestem, jestem! Jakżeż bym mogła nie usłyszeć, kiedy jestem przywoływana w tak uroczy sposób? Swoim wezwaniem rozczuliłeś mnie i sprawiłeś, że lżej mi się zrobiło na duszy! Pamiętałeś, pomyślałeś serdecznie, z przyjaźnią – czyż może być coś milszego dla kogoś, kto tak jak ja znowu zabiera się za przebijanie głową muru, choć z siłami u niego coraz bardziej kiepsko? Pracy mam więcej niż czasu, kłopoty wytchnąć nie dają i mnożą się jak króliki, a i na blogu ostatnimi czasy atmosfera niezbyt sprzyjała rozmowom, więc trzymałam się od niego z daleka.
A cóż Ty o tej porze robisz w internecie? Toż to pora na sen, w której po domach i po sieci snują się tylko takie nocne marki jak ja. Potomek już wstał i właśnie wylazł z kąpieli, a za jakąś godzinę ruszy do W-wy na szkolne zajęcia, zostawiając mnie samą na parę dni. Już świta.
Sumaki w ogrodzie wreszcie się „wypierzyły” i mogłam zrezygnować z firan i zasłon. Przez gęstą kotarę liści wzrok się nie przebije, natomiast światło sącząc się przez nią do wnętrza domu nabiera tajemniczej, seledynowej barwy. Moje niezwykłe akacje zakwitły tak obficie, że więcej na nich purpurowofioletowych kwietnych gron niż liści. Jedno z drzewek, pokonując barierę dorodnych srebrnych świerków, pochyliło się tak mocno w pogoni za słońcem, że aż oparło się o okno pokoju, w którym piszę. Jest chłodno, deszczowo, ale to jednak maj…
Musiałam przerwać pisanie z powodu skarpetek Potomka, które zniknęły jak sen jaki złoty, no i mi trochę czasu zeszło na „wykopkach poszukiwawczych”. Ale już kontynuuję…
Dark napisała do mnie ładny i ciekawy post na temat chińskiej poezji, który przypomniał mi, że kiedyś, dysponując dużą ilością wolnego czasu, dla przyjemności, relaksu, rozrywki i treningu szarych komórek, zajmowałam się, czy raczej zabawiałam się tłumaczeniem angielskich wersji, liczących ponad tysiąc lat chińskich wierszy. Niestety, moje tłumaczenia stały się nieosiągalne, ponieważ, jak twierdzi potomek, znalazły się na którejś z zablokowanych partycji jednego z dysków, dzieląc los z dziesiątkami zwariowanych limeryków i ze znacznie mniejszą ilością różnych innych, pisanych przeze mnie wierszydeł i „temuż podobnych”. Kilka z tych tłumaczeń ocalało jednak dzięki bałaganowi, jaki panuje w moich komputerowych notatkach, które od jakiegoś czasu usiłuję uporządkować, pozbywając się przy okazji rzeczy od dawna zbędnych. Pierwszy ze znalezionych drobiazgów odważnie ofiarowałam drogiemu Edwarowi, którego nieobecność na blogu tak wielu z nas zasmuca, a drugi, znaleziony dzisiejszej nocy i zapisany w charakterze „przylepca” do przed trzema laty zagubionego artykułu, pragnęłabym podarować Tobie. Napisał go żyjący w VIII w.n.e. poeta Li Bai. To jego angielska wersja:
IN SPRING.
Your grasses up north are as blue as jade,
Our mulberries here curve green-threaded branches;
And at last you think of returning home,
Now when my heart is almost broken….
O breeze of the spring, since I dare not know you,
Why part the silk curtains by my bed?
Z tego co mi wiadomo na temat przekładów poezji chińskiej na języki europejskie, zadanie jakie stoi przed tłumaczem wcale nie jest proste, ponieważ poezja ta pełna jest symboliki, umownych znaczeń i odwołań do słabo nam znanych kultury i obyczajowości Dalekiego Wschodu, a więc na angielskie tłumaczenie z jego interpretacyjnym, nazwijmy to umownie, „przekłamaniem”, ja nakładam kolejną warstwę mojego o tym wierszu wyobrażenia.
Wybrałam najlepszą moim zdaniem wersję spośród pięciu czy sześciu, a i tak nie mogę się zdecydować co do zakończenia, podaję więc dwa jego warianty. Może jak się pojawi nasz blogowy ekspert od poezji, czyli mój ulubiony kuzyn Glos (dla którego nota bene także mam badzo męską, czyli taką jak lubi, „chińszczyznę”), to posłuży radą, a na razie niech będzie tak jak jest, czyli :
WIOSNĄ…
Trawy twe ku północy są jak żad niebieskie,
Nasze morwy gną tutaj swych gałęzi sploty;
Myślisz do domu wracać, podczas gdy z tęsknoty
Złamane drży me serce… Wiosenny powiewie,
Ośmieliłem się – teraz nie poznaję ciebie,
Po cóż rozchylać zasłon u łoża jedwabie?
I druga wersja :
…………………………………….Wiosenny powiewie
Na co moja (więc ma) odwaga, skoro wciąż cię nie znam,
Po cóż rozchylać zasłon łoża mego jedwab?
-
Drogi Andy, miłego dnia, udanego weekendu i koniecznie odeśpij tę noc! Ja mam ten zamiar…
Serdeczności ode mnie, ukłony od Potomka.
Ps. Z oczętami nie najlepiej, raz łzawią, raz są suche i bolą, a incydent z zaniewidzeniem może się powtarzać – wszystkiemu winne są naczynia krwionośne i palenie. „Natwardzam” wolę i kończę z nałogiem, nie mam wyboru…
30 maja 2009, o godzinie 09:20
Jasna Anielko,
jesteś w szczytowej formie – jakże się cieszę!!!
całuję z dubeltówki!!!
30 maja 2009, o godzinie 09:35
Moi drodzy,
teraz wszelkie kawki, herbatki, mleczka i napoje wyskokowe proszę odstawić na bok, chyba że koniecznie chcecie sobie pozalewać i zaparskać ekrany i klawiatury na amen !
Oto z czym wkrótce spotkamy się na co dzień w zeszytach i pracach pisemnych polskich uczniów, jeśli MEN wprowadzi w życie swoje światłe pomysły, np. :
Aleksander Głowacki to panieńskie nazwisko Bolesława Prusa.
Ciąg dalszy tutaj :
http://www.poloniaberlin......-vt728.htm
Miłej zabawy ;D
30 maja 2009, o godzinie 13:08
Bars – ale coś w tym jest :) :
„Grając na fortepianie koń przeleciał koło okna.”
_
Wszystkim polecam:
http://blog.rp.pl/malkows.....ny-terror/
30 maja 2009, o godzinie 14:46
Droga Bars,
Zauważyłem znakomity wschodni wiersz dark side i twój. Nie pisałem na blogu, gdyż cały tydzień spędziłem w Leoncinie, skąd woziłem mamę do Legionowa i skąd odbierałem wyniki badań, gdyż w tamtejszej klinice, będzie mogła w lipcu i sierpniu poddać się operacji zaćmy. Moja mama nota bene posługująca się imionami „Marta Eulalia” popularnie nazywana przez przyjaciół „Lalką”, a przez zmarłego dwa lata temu tatę Zygmunta – „Pipką” (w ostatnich dniach życia jednak „Martusią”), ma dzisiaj 73 lata i zaawansowaną (twardą) zaćmę lewego i prawego oka, to niezwykle władcza i apodyktyczna osoba, która aktualnie zajęła mój „Prezydencki” (bo 60 metrowy) pokój sypialny, spychając mnie do peryferyjnej 20 metrowej sypialni dla gości i próbuje wprowadzić swoje porządki, które polegają jej zdaniem na drobiazgowym wykonywaniu jej wszelkich poleceń, wydawanych nieznoszącym sprzeciwu głosem, głównie dotyczących aranżacji wnętrz. W Legionowie byłem po raz pierwszy i z przyjemnością chodziłem po mieście, które kiedyś będąc ośrodkiem awiacji balonowej może być uznane za pewien rodzaj sukcesu urbanistycznego, gdzie stare ustępuje z gracją miejsca nowemu przestrzennemu, bogatemu stylowi zabudowy. W tym mieście na pewno dobrze czułby się Pan Waldemar Kuczyński, gdyż jest ono symbolem wzbogacenia i podniesienia się Polski lokalnej w poprzednich dwu dekadach. Niestety smutną wiadomością jest to, że i tam wszystko jest dostępne bez kolejki i w pierwszej kolejności nie dla wszystkich, a przeciwnie tylko dla niektórych (do których szczęśliwie, jako folklor blogowy, jako to ujął Zdzisław1, należę). Polska jest bowiem właśnie takim krajem, gdzie po 20 latach służba zdrowia, administracja, prokuratura i sądy działają wspaniale, załatwiając sprawy petenta z zawrotną szybkością. Niestety rzecz w tym, że nie każdego petenta, a wręcz przeciwnie tylko niektórych petentów, którzy są solą i pieprzem tej ziemi. Inni właśnie, aby przeciwstawić owych godnych i niegodnych znakomitego traktowania są może nawet gorzej traktowani niż na zasługują, jako obywatele płacący bądź co bądź podatki, ale są i nawet mogą zagłosować, na właśnie owych znakomitych obywateli, a w przyszłości, być może i wykształci się zwyczaj całowania ich nie tyle w rękę – co w pierścień, albo sygnet :D.
Ów dziwny stan rzeczy, prawdziwa komedia ludzka, godna pióra H. Balzaka jest niewątpliwie wynikiem tego, że cały proces transformacji ma charakter politycznych układów, starego mocnego, acz zmurszałego z młodym, pełnym ambicji i dobrego mniemania o sobie, acz bezradnego w obliczu populizmu naszego narodu. (Apage Roman Dmowski, apage nacjonalizmus pontifex rex).
__________________________
Więcej moich wypowiedzi na tym formum dopiero od pn/wt. Życzę wszystkich udanego week-happy-endu.
30 maja 2009, o godzinie 15:44
Bars!
Jeże dlatego, że mają kolce. Znany mi egzemplarz (Derdiedas) w pewnym momencie okazał się nieruchomy i miał wyraźny PRZEDZIAŁEK co na podstawie kilkakrotnego oglądania CSI (NY) zidentyfikowałem jako przedziałek pochodzący od łopaty. Jakieś typy układały chodniki i pewnie Derdiedas im się nawinął. A jak wiadomo – chłop żywemu nie przepuści. Nawet jak chodnik układa na skrzyżowaniu kultur.
30 maja 2009, o godzinie 17:14
Jako,że dzisiejszy dzień nalezy „do leniwych blogowo” może ten wpis który podam zainteresuje innych i wywiąże sie dyskusja?
http://passent.blog.polityka.pl/
Pozdrawiam
30 maja 2009, o godzinie 17:49
Zofio
To dla Ciebie przed snem
http://niss26an49.blox.pl.....tml?529424
30 maja 2009, o godzinie 18:59
Warto mieć własne zdanie i potrafić je podtrzymać wbrew pospolitej większości koniunkturalnej. Brawo prezydent Majchrowski!
http://miasta.gazeta.pl/k.....wisza.html
30 maja 2009, o godzinie 19:09
Anielko,
dużo zdrowia i optymizmu z okazji imienin, życzy
Stan
P.S.
Podstawy do optymizmu daje chociażby nasz guru od gospodarki, Balcerowicz, który twierdzi, że dlatego iż jesteśmy prymitywni i zacofani, więc kryzys (recesja) nas ominie.
Szczęść Boże i Bóg zapłać, że nie daliśmy śię nabrać na jego światłe pomysły modernizacyjne.
Ponieważ cały horyzont naznaczony jest klęską ideologii prawoskrętnych (neoliberałów), pozdrawiam i tych nieszczęśników, bo miłosierdzie to mój znak rozpoznawczy.
Ja was widza jak cierpita pieruny.
W takiej sytuacji trza zacząć od odjęcia nieco strawy od zbyt spasionego pyska, na rzecz tych co jadają co drugi dzień.
We Wdzydzach będę się za tych nieszczęśników modlił.
Amen.
31 maja 2009, o godzinie 05:39
Droga Jasna Anielko,
życzę Ci wszystkiego najlepszego – dużo zdrowia, szczęścia, pogody ducha, spełnienia marzeń, oraz wiele radości i satysfakcji każdego dnia !!! Żyj nam sto lat Kochanie !!!
-
Droga Anielko, przy Twym święcie
Przyjmij obrazek ten w prezencie:
Oto mój ogród już ci znany,
Ostatnio trochę zaniedbany,
Ale wciąż piękny, pełen kwiatów,
Tonący w chmurze aromatów…
-
Ziółka się roją na rabatkach.
Nie brak tu i dzikiego kwiatka,
Jak ta dziewanna idylliczna,
Obca na grządce, lecz prześliczna:
Figury smukłej, tak jak kanna,
Nieśmiała, niczym młoda panna,
Trochę niepewna, zawstydzona –
Kolumna złotem ukwiecona.
Skąd się tu wzięła? Któż to zgadnie,
Ale wygląda bardzo ładnie.
-
W pobliżu róża purpurowa
W gęstwinie liści pąk swój chowa
I z dala od kwietnego gminu,
Wtula się w gęstą woń jaśminów,
Gubiących wokół płatki białe
Na stadko maków okazałe.
A nad ogrodem, pod chmurami,
Jaskółki niebo tną skrzydłami…
Ziemia dziś pachnie tak korzennie,
A ja, wśród trawy leżąc sennie
Palcami źdźbła jej rozczesuję,
O czymś tam myślę i żegluję
Marzeniem w oceanie nieba…
Do szczęścia nic mi nie potrzeba,
Odeszły troski, strachy, smutki…
Świat nagle zrobił się malutki –
Biorę go tak, jak piłkę, w ręce,
Tą piłką w niebie kreślę tęczę,
A słońce dzbanem lazurowym
Wylewa upał mi na głowę.
-
Najserdeczniejsze uściski i najczulsze ucałowania – Bars – Barbara.
31 maja 2009, o godzinie 06:28
Miła Jasnaanielko
Nie mogę ominąć takiego dnia bez złozenia Ci najserdeczniejszych życzen.
Wierszy pisać nie umiem i zawsze mialem problem jak to w szkole na rózne kolezanek czy inne okazje rysowało sie laurki i pisalo okolicznościowe wiersze.
Ale w myślach przesyłam Ci najepszego o spęlnienia najskrytszych marzeń i zdrowia, zdrowia,na zapas.
A do tego (tez w myslach ) bukiet Peonii
z Ukłonami Zdzisław
31 maja 2009, o godzinie 07:58
Atmosfera Zielono Świątkowa
Cisza sennie i jeszcze zimno jak na tą porę roku.
Jasna anielka pewnie odsypia wigilie Swych świąt.
A tu dobre podsumowanie J. K do poczytania.
Ja chętnie czytam podane tak w zarysie rozbieżności w tym co sie mówiło i obecnie mówi.To dowodzi o ewolucji swych ,czy innych poglądów.
Podobno tylko krowa nie zmienia swych poglądów to jedno z powiedzonek a przeciwne zmienny jak chorągiewka.Czyli tak zle ale i tak nie dobrze.
Pozdrawiam i wywołuje do rozmów
31 maja 2009, o godzinie 09:54
Anielko Jasna,
w dniu Twoich imienin – wszystkiego najlepszego – dobrego zdrowia
przede wszystkim, sympatii od ludzi, zera kłopotów i aby ci dobry nastrój oraz uśmiech towarzyszył przez długie jeszcze dni, – tak jak w załączonej do życzeń piosence.
Lex
http://www.youtube.com/wa.....XUYO7NpcEU
31 maja 2009, o godzinie 10:12
Drodzy Blogowicze,
Czy może mi ktoś wytłumaczyć na czym polega fenomen tak dobrego,poparcia Krakowa dla posła Ziobry?
Podobno nawet nie musi sie spotykac z przyszłymi wyborcami Swe zaangażowanie przenosi do Warszawy by popierać posła Mularczyka swego przyjaciela.
Dam tu wycinek z artykułu o tym fenomenie.ale ten artykuł,nie próbuje wyjaśniać tylko zadaje pytania.Choć mówi że kraków i małopolska to nie UJ
„Kraków, który kiedyś nazywany był bastionem unitów z Unii Demokratycznej i Unii Wolności, dziś stał się ostoją PiS. Jeśli kogoś to dziwi, to – widać – zapomniał, że Kraków to nie tylko Uniwersytet Jagielloński, ale też robotnicza Nowa Huta, do której przesłanie o budowie IV RP świetnie trafiało. Choć teraz nowohuckie blokowiska mogą w ogóle nie pójść na te wybory. Za to atmosfera na UJ bardzo podryfowała na prawo. Ostatnio na przykład podczas spotkania Wydziału Historii z prezesem IPN studenci w ocenie III RP i Okrągłego Stołu byli bardziej radykalni niż Janusz Kurtyka.”
Pozdrawiam
31 maja 2009, o godzinie 12:16
Piękna interpretacja dla tych którzy chcą poczuć sie lepiej. Ziobro ma poparcie bo głosują na niego robole z Nowej Huty. Gdyby głosowała tylko „inteligencja” to oczywiście wygrali by postepowcy zamiast ciemnogrodzian.
W dalszej części dowiadujemy sie ze być może robole nie pójdą głosować ale to wcale nie oznacza ze wygrają postepowcy bo inteligenci sie zradykalizowali.
Czyli cała ta „analizę” można wrzucić do kosza bo jest ona o niczym. Chyba tylko spełnia rolę pocieszyciela dla dawnych wyborców Unii Demokratycznej.
31 maja 2009, o godzinie 14:01
Glosie drogi,
jak to dobrze znowu Cię widzieć! I czytać ma się rozumieć także! :-)
Koniecznie słuchaj Mamy i spełniaj wszystkie Jej życzenia natychmiast i bez szemrania, choćby zawłaszczyła nie tylko tę Twoją upiorną, hangaro-podobną „prezydencką” sypialnię, ale i w ramach aranżowania wnętrz postanowiła postawić Twój dom na głowie i zmienić w nim absolutnie wszystko. Mama powinna teraz czuć się niezbędna, niezastąpiona i najważniejsza. Powinna nabrać sił przed operacją, perspektywa której ją niepokoi i na pewno wpływa na nią deprymująco. Nic w tym dziwnego – nawet najodważniejsi się trochę boją. To w końcu ostra ingerencja w żywą tkankę i to tak dla człowieka ważną jak oczy. (Właśnie sama się przekonuję do jakiego stopnia istotny jest wzrok.) Mam nadzieję, że wszystko potoczy się szybko, gładko, sprawnie i zakończy szczęśliwie. Jestem też przekonana, że Twoja czuła przy Niej obecność i oddanie, mają dla Niej ogromne znaczenie i działają na Nią uspokajająco, jednocześnie dodając Jej pewności, że wszystko będzie dobrze.
Nie ma się co dziwić, że Mama jest apodyktyczna i władcza. Ma na imię Marta, a to podobno cechy charakterystyczne noszących to imię kobiet. Jednak jest w tych przesądach coś trafnego, bo wszystkie znane mi Marty dobrze wiedzą czego chcą i co więcej, potrafią dopiąć swego, realizując uparcie własne plany. (Bardzo lubię to imię i gdybym miała córkę, nazwałabym ją Marta.) Imię Eulalia także brzmi pięknie – jest jak nazwa kwiatu. Przypomina nieco dźwięk słów gardenia, katleja, a to imiona niezwykle dystyngowanych roślinnych piękności – radzę, wybierz się do Wiki i sam je obejrzyj. Jestem pewna, że będziesz nimi zachwycony.
Wciąż nie mogę wyjść z zadziwienia jakżeż Ty się nie zagubisz w tym hangarze, który gra rolę Twojej sypialni! Bogiem a prawdą, jest ona niewiele mniejsza od całego mojego domu! Mój dom w G., który był rozmiarów Twojego, a może nawet trochę większy, nauczył mnie, że nadmiar powierzchni to kupa sprzątania i niepotrzebne dodatkowe koszty. Moja tutejsza sypialnia jest sześciokrotnie mniejsza od Twojej i jest w niej miejsce na wszystko, czyli na moje nieco spartańskie łóżko, kilka niezbędnych szafeczek wmontowanych w olbrzymi regał biblioteczny (12m2 na dwa szeregi woluminów) i zabytkowy sekretarzyk, który można „rozciągać” wysuwając z jego wnętrza poukrywane tam sprytnie półeczki. Wyobraź sobie, że w tym maleńkim pokoju jest mimo wszystko jeszcze całkiem dużo wolnej przestrzeni i spory kawałek ściany do ewentualnego zagospodarowania. Co najważniejsze, pokoik jest naprawdę miły i przytulny.
Teraz szybciutko przejdę do przeznaczonej dla Ciebie, a dopiero co odnalezionej „chińszczyzny”, bo oczy szczypią mnie i pieką niemiłosiernie i będę musiała przerwać pisanie. Myślę, że ten krótki, lapidarny wiersz powinien Ci się podobać. Jest w nim wszystko, życie całe, spokój jakim emanuje świat nieożywiony, zgoda na człowieczy los i przemijanie, jakieś przewrotne poczucie bezpieczeństwa wynikające z odwiecznych praw natury, ich niezmienności, beznamiętnego trwania…
Wersja angielska :
LI BAI – ALONE LOOKING AT THE MOUNTAIN
-
The birds have vanished down the sky.
Now the last cloud drains away.
We sit together, the mountain and me,
Until only the mountain remains.
-
I moje tłumaczenie :
SAMOTNIE PATRZĄC NA GÓRĘ
Przepadły ptaki tonąc gdzieś w nieba głębinie,
Teraz też jak cień znika w niej ostatnia chmura.
Będziemy siedzieć razem, ja i moja góra,
Do chwili gdy już tylko ona tu zostanie.
-
A tu jeszcze jeden wiersz w wersji angielskiej i moje jego tłumaczenie podarowane drogiemu Edwarowi – bodaj czy nie najlepsze z tych trzech :
LI BAI – A FAREWELL TO A FRIEND.
-
With a blue line of mountains north of the wall,
And east of the city a white curve of water,
Here you must leave me and drift away
Like a loosened water-plant hundreds of miles….
I shall think of you in a floating cloud;
So in the sunset think of me.
…We wave our hands to say good-bye,
And my horse is neighing again and again.
-
I moje jego tłumaczenie :
POŻEGNANIE PRZYJACIELA.
-
Gdzie góry błękitnieją na północ od muru,
I gdzie biały łuk wody lśni na wschód od miasta,
Tu musisz mnie opuścić; setki mil przed tobą
Jak przed nagle zerwaną wicią wodorostu…
Będę myśleć o tobie w żeglującej chmurze,
Więc i ty o mnie pomyśl w pożarach zachodu.
….Nasze dłonie ślą sobie znaki pożegnania,
I koń mój rżeć zaczyna, rży znowu i znowu.
-
Wydaje mi się, że problem takich „tłumaczeń z tłumaczeń” leży w tym, że pierwotny tekst zostaje po kolei dwukrotnie zinterpretowany w dwóch zupełnie różnych językach i tylko Bóg jeden wie jak ostatecznie jego kolejne tłumaczenie ma się do tego co napisał poeta.
W moich tłumaczeniach zupełnie świadomie nakładam na angielski wiersz wolny klasyczny kostium trzynastozgłoskowca. Pozwala mi to zachować z jednej strony pewien rytm frazy, z drugiej poszerzyć wachlarz możliwego doboru słów. Zważywszy na ogromną przewagę ilościową słów jednosylabowych nad wielosylabowymi w języku angielskim, co tak bardzo różni ten język od języka polskiego z jego mnogością wielosylabowych odpowiedników tychże krótkich słów angielskich, przyjęcie wersu liczącego trzynaście sylab uważam za całkiem uzasadnione.
Niedawno skarżyłeś się na ból oczu przy jednoczesnej suchości gałek ocznych – właśnie tego doświadczam. Kazano mi w takich okolicznościach używać sztucznych łez, lub soli fizjologicznej – zaraz to zrobię. Na razie przerywam pisanie. Serdeczności.
C.D.N.
b
31 maja 2009, o godzinie 15:01
Bars
a co z paleniem?
Pozdrawiam
31 maja 2009, o godzinie 16:04
Anielko Jasna,
z okazji imienin najserdeczniejsze życzenia samych radości , wszelkiej pomyślności, słońca w sercu i za oknem – ireszta w prywatnym mailu
Zosia
31 maja 2009, o godzinie 16:31
Jeden tydzień bez histerii i wygłupów na skalę międzynarodową kancelarii prezydenta RP, to dzień stracony!
Tym razem dwór Lecha Kaczyńskiego biadoli i grzmi, że nie zaproszono pryncypała do Francji na obchody rocznicowe inwazji alianckiej w Normandii.
Skandal, potwarz i tym podobne, słowem obraza majestatu w wymiarze światowym.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Problem w tym, że dwór Majestatu nie zna historii w ząb i zapewne nie wie, iż akurat w 6 czerwca 1944 r. lądowali na plażach Normandii żołnierze amerykańscy, brytyjscy i kanadyjscy – dokładnie z 1,4 i 26 dywizji USA, z 3,49 i 50 brytyjskiej oraz z 3 dywizji piechoty kanadyjskiej.
W tym desancie nie brały udziału żadne polskie oddziały.
W noc poprzedzającą właściwą inwazję zrzucono na te plaże 24 tys. żołnierzy USA (z 2,82 i 101 dyw,. oraz 6 dyw. brytyjskiej desantowo-powietrznej).
Historycy ani żadne dostępne dokumenty o tym desancie – żołnierzy gen. Maczka – nie wymieniają.
1 dywizja pancerna, którą dowodził gen. Maczek – wylądowała w Normandii w dwa miesiące później po desancie, w okolicach Caen, dokładnie 1 sierpnia 1944r.
Więc o co cała ta awantura, kolejna zresztą?
Dlaczego nikt normalny w mediach nie sprawdzi jak wyglądał ten desant i uczciwie napisze, że dwór prezydencki cierpi na jakieś omamy historyczne, przewidzenia połączone z megalomanią.
Prezydent widzi walecznych Polaków na frontach II wojny, tam, gdzie ich nie było, za to nie dostrzega tam, gdzie walczyli rzeczywiście.
O ile obecność np. Elżbiety II i prezydenta Obamy plus ew. premiera Kanady Stephana Harpera – jest uzasadniona, to niby dlaczego mieliby Francuzi zapraszać na tę uroczystość polskiego prezydenta, skoro 6 czerwca 1944 r na plażach Normandii polskie oddziały nie lądowały?
31 maja 2009, o godzinie 16:37
Mimo braku dyskutantów, pozwolę sobie podać link,na ktorym jest wypowiedz Prezydenta ,na temat 4 czerwca.
OTO
http://www.tvn24.pl/-1,16.....omosc.html
Ja mam zupełnie,odmienne zdanie na temat tych wyborów 4 czerwca.Cały zasługi próbuje zawłaszczyć Solidarność.A to zupełnie nieprawda.
Wybory 4 czerwca to zasługa OBYWATELI,oni pokazali PZPR Figę nie Solidarność głosowała tylko każda Gmina każda wieś i ludzie tam mieszkający. I Komitety ktore się tworzyły i znów ludzie uczniowie społeczni propagandyści którzy bez srodków samorzutnie organizowali się i trzeba przyznać skuteczną walkę z rezimem,35% miejsc w pierwszym głosowaniu przypadło kandydatom zgloszonym i praktycznie ze zdjęciem kandydata z Wałęsa Społeczeństwo pokazało PZPR ze czas zwijać chorągiewke i to sie stało powstał i rząd z premierem nie partyjnym.Gdzie tu zasługa Solidarności .Stocznia Gdańska? bez poparcia spolecznego.Przecież po postulatach ktore zostały podpisane Wałesa ogłosił koniec strajku.I juz rozchodzili sie do domów,ale na szczęscie był Komitet strajkowy miedzy zakładowy i tu niespodzianka chyba 3 kobiety pamietam tylko jedno nazwisko Pieńkowska, jakś trawajarka z Gdyni i pamiętam że jej powinno sie przypisać zaslugę podtrzymania strajku na bramie stoczni zaczeły nawoływać do kontynuowania strajku (Gwiasda byl przeciw uznał ze uzyskano wszystko czyli wolne związki zawodowe w skrócie.Wić uwazał ze niema co strajkować.I te 3 kobiety podtrzymały strajk.Wałęsa uznał ich słuszność i wrócili i dalej strajkowali.
A w wyniku tych wywalczonych przez Strajkujacych bo jeszcze nie bylo związku zawodowego solidarność zarejestrowany zostal kilka miesięcy pózniej.
W wyniku tch strajkujących jak ich określam bez poparcia społeczeństwa bez przjazdu Mazowieckiego i Geremk,bez tego sojusz „roboli” z inteligencją czyli zreszta społeczeństwa.nie byłoby sukcesu ,bo strajk był ekonomiczny i związkowy dopiero po dołączenia tych osób stał się politycznym Oni byli doradcami.Przecież na początku nie chciano ich wpuscic na teren stoczni (czolowy obecnie w zaslugach Gwiazda był,za nie wpuszczaniem ich) dopiero na polecenie Wałesy skutkowło wpuszczeniem ich i znów cały swiat Kamery dziennikarze zdecia bramy i poparcie Szczecina Śląska i innych zakładów dalo efekt. Niech obecnyZwiązek nie przywłaszcza sobie sukcesu bo buło szereg po drodze innych zwycięstw (maluch) ale jak skutecznych i suma ich pokazała komunistom że trzeba zwijać manatki,
W podsumowaniu 4 czerwca jest świętem kazdego miasta każdej
wsi
Rozpisałem się ale niech tam może ten wpis przejść bez echa ale takie były fakty. I trzeba je przypominać,chronologia pewnie jest inna bo nie korzystam zżadnym opracowań sciąg ale z pamieci a ta jak wiadomo jest dobra ale krótka. Poprawiać mozna
Pozdrawiam
ale przeczytajcie też wypowiedz p.Prezydenta On inaczej to widzi
Jeszcze raz pozdrawiam
31 maja 2009, o godzinie 16:47
Zofio
Ale dzien ten jest jednak dniem II Frontu i w muzeum ladowania w Aromanche, nie ma co prawda należytego uhonorowania Polaków zresztą z winy oczywiście PRL-u bo zwrócono sie do Polski o przeslanie pamiatek. wladze albo pomineły lub coś w tym rodzaju .W kazdym razie ekspozycja Polska istnieje z darów prywatnych.
I skłaniam siedo tezy że to gest świadomy Sarkozego.No ale cóż prezydent ma wszedzie przyjaciół,pewnie zaprotestyją,albo prezydent powie i pojedzie że nikt Mu nie będzie dyktował gdzie ma być i kiedy. Prawda
Pozdrawiam Zofio
31 maja 2009, o godzinie 16:55
Zofio
Francuzi jednak pamiętali teraz trudno mi powiedzieć bo w Normandii dawno nie byłem
Ale cmentarz Polski własnie żołnierzy gen.Maczka zbudowali (bo wojenny byl poprostu prowizoryczne mogiły Francuzi bylem na nim w latch końcówka 78/79 na zaproszenie i jak wspomniałem zbudowali Francuzi i zdaleka ogłaszli że do cmentarz wojennego Polaków tyle i tyle.centarz byl i chyba jest w Potiny (moze błenie napisałem) Edwar by napewno wiecej powiedział i ewentualnie poprawił i nazwę i fakty.
Tez korzystam tylko z pamieci
Uklony
31 maja 2009, o godzinie 16:55
Zdzisławie_1 czy zdzisslaw_2 to ty?
31 maja 2009, o godzinie 17:32
EdwarD,D
Tak tylko lpowstały literówki i nie chcieli mnie zarejestrować podpowiedziel i tak sie zarejestrowałem próbuje to poprawić, zgłosilem gdzieś tam problem ale cisza Pozdrawiam Cie troche popisalem
31 maja 2009, o godzinie 17:53
Anielko,
z najlepszymi zyczeniami moja ulubiona piosenka na deszcz:
http://www.youtube.com/wa.....8;index=19
.
niech Twoje smutki i złości rozplywają sie szybko jak łza wśrod kropel deszczu,
a serce pozostanie jasne i czyste jak niebo po burzy.
z tęczą :)
31 maja 2009, o godzinie 18:04
Dzięki Zdzisławie za wyjaśnienie
31 maja 2009, o godzinie 18:36
Drogi Zdzisławie,
Francuzi mogą sobie obchodzić rocznicę desantu wojsk alianckich w Normandii, tak, jak im się podoba. Ich prawo.
Ale np. dla Francuzów nie jest.
To dla Ciebie, czy polskich historyków np. data 6 czerwca 1944 r. jest dniem inauguracji „II frontu”.
I nie nam pisać im ich historię – po naszemu. Nam nic do tego.
6 czerwca 65 lat temu, jak napisałam – w samym desancie Polaków nie było.
To, że są pamiątki po polskich żołnierzach w muzeach II wojny światowej we Francji nie jest powodem, by akurat tę rocznice obchodzić z udziałem polskiego prezydenta.
I wszelkie histerie, że go nie zaproszono na uroczystości jubileuszowe jest co najmniej śmieszne.
Głupia, polityczna draka nikomu nie potrzebna.
Sarkozy ma prawo to święto akurat obchodzić w takim gronie gości, w jakim mu odpowiada.
Gdyby w tym desancie brały jednak udział polskie jednostki desantowe, czy piechoty – można by się spierać i dopatrywać dyshonoru wobec Kaczyńskiego ze stromy Sarkozy ‘ego.
Chciałabym Ci przypomnieć Zdzisławie, że
Kaczyński robił większe skandale, jak w przypadku rocznicy wybuchu powstania warszawskiego zapraszając kanclerza Schroedera, a nie zapraszając np. prezydenta Putina.
Pierwszy był wszak kanclerzem państwa, sukcesora okupanta, który zdławiło powstanie, drugi prezydentem państwa – sukcesora ZSRR, którego żołnierze z armii Berlinga, na ile mogli powstańcom pomagali. Nawet ambasador Rosji nie zdołał odczytać listu do żyjących powstańców od Putina.
Dzisiaj ten sam człowiek urządza histerię dopominając się udziału w uroczystościach poświęconych wydarzeniu, w którym udziału polskiego żołnierza nie było.
31 maja 2009, o godzinie 18:59
Zofio
ja nie pisalem o tych historycznych subtelnosciach w formie polemiki,tylko mozna uznać za rozszerzenie tematu.
Bo to co napisałaś jest oczywiscie faktem walczyła dywizja w sierpniu i ajk to sie mowi byla koe\rkiek w butelce gdzie zostały zamkniet dywizje Niemiecki oddawali daninę wojnie pod Falaise na wzgorzu chyba zwanym maczuga.
I fakt podnoszenia pominięcia Prezydenta w zaproszeniu na cały świat uważam za bardzo duży błąd bo pomniejsza sie rangę Polski. Lepiej przemilczeć jak biadolić,bo to taka „żebranina” o uznanie trzeba ,już nie wiem jakiego użyć terminu mieć trochę godności dla siebie a nie krzyczeć ja prezydent RP,smutno sie robi gdy tak wystawia się na śmieszność.trzeba umieć się zachować w róznych sytuacjach
Pozdrawiam
31 maja 2009, o godzinie 20:44
No i po imieninach! :)
Serdeczne podziękowania za wszystkie życzenia, piękny wiersz od Bars, piękne melodie od Lexa i Dark i … peonie od Zdzisława.
Tak te kwiaty nazywał mój tata i tak ja je nazywam, choć teraz częściej używa się nazwy piwonia, ja jednak wolę tę starszą, bliższą mojemu sercu.
Własnym oczom nie wierzę zaglądając do blogu. Przecieram oczy i dalej nie widzę grupy inicjatywnej, dzielnego desantu, który tu ostatnimi czasy dość energicznie „rządził”, czyżby anihilacja?
Tak w jednej chwili wszyscy?
Czarna dziura ich wciągła czy co… Cud mniemany ;)
31 maja 2009, o godzinie 20:58
.
drogi narciarzu,
przede wszystkim przepraszam, ze odlozylam odpowiedz naTwoj post o kilka dni. nie stalo sie tak dlatego, ze pogniewalam sie o Twoje patronizowanie (patriarchalność?). Chcialam zwrocic Ci tylko uwage, ze „licytowanie sie” wyksztalceniem, tudziez oczytaniem, kultura czy wiedza to nie jest sposob dyskusji do ktorego przywykłam. wyglada to raczej na ustawianie przeciwnika w pozycji do bicia. chce Cie wyczulic na takie niuanse. Inni ,nie znajacy Cie tak dobrze jak ja, dyskutanci moga wziasc Cie za czlowieka pozbawionego zdrowego dystansu, ktory na kazdy objaw krytyki PRL-u bez potrzeby nadyma sie i uderza w wysokie C.
Zwloka moja wynikala raczej z malej rewolucji zyciowej :) W gorach mialam wypadek,upadlam i naderwalam wiazadla (oba) w jednymkolanie, potem schodzac na kijkach (Anielko- kije swietnie sie sprawdzaja w przeksztalcaniu istoty dwunoznej w czworonozna) nadmiernie obciazylam tez drugie kolano. Nie bede sie za bardzo rozwodzic, bo nie ma nad czym :) zeszlam do wsi skad zawiezli mnie do najblizszego szpitala, gdzie zagipsowali mi noge po samą pachwine i uraczyli mnie seria zastrzykow w brzuch (przeciwzakrzepowych mam nadzieje, bo nie szło sie specjalnie dogadac :) w tym stanie wsiadlam do samolotu do moskwy. Przez to jednak moje dojazdy do pracy wydluzyly sie znacznie, bo nie moge korzystac z metra. W „moim” szpitalu zdjeli mi ten gips i zastapili bardziej elastycznym usztywnieniem. Ten weekend spedzilam na obserwacji i badaniach w szpitalu. poki co nie beda mi kroic kolana, jest spora szansa, ze sie zagoi. Jestem jednak skazana na taksowki przez miesiac z okladem- udalo mi sie wynegocjowac znizke i „wynajac” taksowkarza, ktory codziennie rano przyjezdza pod moj dom, a wieczorem pod biuro, a takze nosi moje zakupy, dzieki czemu nie musze fatygowac nikogo ze znajomych.wydluzylam tez godziny pracy do 20, bo i tak ten czas spedzam w korku.Zorganizowanie sie w nowej sytuacji zajelo mi jednak troche czasu i nie bardzo moglam sie skupic na czyms innym.
.
wracajac jednak do meritum:
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77423
.
„“Prawo do anonimowosci” nie powinno istniec poza bardzo szczegolnymi przypadkami”
tutaj sie nie zgadzamy. ludzie podejmuja decyzje o nieujawnianiu swoich danych z roznych pobudek, ktore sa dla nich wazne i obiektywnie zasadne. zwlaszcza w krajach o takim poziomie nietolerancji, strachu przed wladza i zwierzchnikiem, braku zaufania instytucji panstwowych i mozliwosci realnego dochodzenia swoich racji w sadzie jak polska, rosja czy inne kraje postkomunistyczne. Przykro mi, jesli ten podzial \Cie razi, jednak ja obserwuje ogromna roznice w mentalnosci i poziomie zaufania do praworzadnosci panstwa na zachodzie i wschodzie Europy. O ile w krajach, ktore nigdy nie zaznaly prawdziwej demokracji i wolnosci jednostki mozna by z trudem postawic teze, ze jest to cecha narodowa- przeczy temu jednak np. porownanie polnocnej i poludniowej Korei. O tyle w kraju takim jak Polska zachodnim mentalnie, o tradycjach zlotej wolnosci posunietej do granic absurdu taka teza w ogole sie nie broni.
Jak wiadomo w korei polnocnej za kazdy przejaw nielojalnosci wobec ustroju i wladzy odpowiada cala rodzina winowajcy, stosowane sa wobec nielojalnych rodzin najbrutalniejsze metody- obozy, szykany i tortury. Efektem tego jest wychow obywateli absolutnie lojalnych i zyjacych w ciaglym strachu przed wladza i atmosferze donosow. Polnocny Koreanczyk, ktory po wydostaniu sie z kraju podejmuje prace na zachodzie nie jest w stanie sie dostosowac, normalnie zyc i pracowac. To sa znane i zbadane przypadki- ma syndrom wieznia, zawsze czeka na polecenie zwierzchnika, wolnosc go przeraza i paralizuje. podczas gdy poludniowy Koreanczyk nie ma najmniejszych problemow. Przyklad ten podaje jako poparcie mojej tezy o glebokich, nieusuwalnych zmianach w psychice, jakich doswiadczaja ludzie wychowani w ustroju totalitarnym. Nasz polski komunizm rowniez zmienil psychike ludzi, ktorzy sie w nim wychowali, choc w mniejszym stopniu. niewielu udalo sie tego uniknac. dla mnie jest to az nadto widoczne. rowniez w niecheci do obdarzania wspolobywateli wolnoscia nieregulowana i nienadzorowana, jaka jest wolnosc sieci. Twoj zarzut, ze zaczynam od pewnego punktu historii wydaje mi sie bezpodstawny. Moglabym rzecz jasna wyjsc od starozytnego egiptu czy od ustroju feudalnego, tylko po co? Ja operuje tu pojeciem roznicy mentalnosci mieszkancow krajow postkomunistycznych i tych, ktore nie zaznaly komunizmu, a ktore przeciez dziela z nami wiele doswiadczen historycznych, w tym feudalizm. Jestesmy czescia kultury zachodniej, jestesmy tez czescia kultury wschodniej, na co slusznie zwrocil uwage Mawar. Z tym, ze ta kultura to znacznie wiecej niz tylko ruch rewolucyjny.
co do twoich przykladow „pozytywnych neutralnych i bardzo negatywnych”, ktore maja byc argumentem za bezwzglednym zrywaniem masek anonimowym blogowiczom, to ich dobor wydaje mi sie dosc naiwny. przyklad pierwszy (dobra pani prezes, piszaca mile komentarze) nie rozni sie od drugiego (zla pani prezes, piszaca niemile komentarze atakujace PO). ktorz bowiem mialby oceniac czy pani prezes jest dobra czy zla:) zwracam twoja uwage na gleboki relatywizm takiej oceny. gdyby byli to czytelnicy salonu 24 to pani prezes bylaby dobra, natomiast gdyby w jury zasiadali politycy i dziennikarze, ktorym sie oberwalo, to pani prezes niechybnie bylaby zla i nieobiektywna. Przyklad trzeci (pedofil uwodzacy dzieci bezkarny za anonimowa maska) to tzw. strzal z grubej rury, godny wiadomego radia. Niestety kulą w plot. Po pierwsze od poczatku jest jasne, ze gdy zachodzi podejrzenie popelnienia przestepstwa to policja ma prawo poznac wszystkie dane, a kazdy administrator powinien wspolpracowac. Po drugie przyklad ten wpisuje sie w szerszy strumien: kradziezy, pornografii, gwaltow i rabunkow jakie maja nas czekac jesli Panstwo nie zacznie cenzurowac, limitowac, ujawniac i kontrolowac internetu. Innymi slowy obaw przed wolnoscia sieci. W mojej opinii wolnosc sieci, jak kazda wolnosc niesie ze soba szereg zagrozen jej naduzycia. Do walki z takimi zagrozeniami sa powolane odpowiednie instytucje. opcja odwrotna jest dla mnie znacznie bardziej niepokojaca. siec traktuje bowiem tak jak przestrzen publiczna, ktora z zalozenia demokratyczna latwo moze zostac zawlaszczona, zdominowana i stotalitaryzowana.
31 maja 2009, o godzinie 21:17
To wszystko jakieś nieporozumienie.
Internet to pewne medium. Możemy traktować jako kanał komunikacji. Właściwie to sprzęt (komputery) złącza, oprogramowanie i protokoły. Poza tym ludzie i firmy. Użytkownicy, administratorzy, usługodawcy, wśród nich oczywiście również złodzieje i oszukańcy.
Nie ma żądnego organu kontrolnego, który mógłby zapewnić anonimowość. Każdy odpowiada w takim zakresie za swoje postępowanie jak wynika z jego roli i z zawartych umów. Oczywiście umowa wiąże strony umawiające się. Jeśli pani Katarzyna Sadło umówiła się z Salonem24, że Salon24 nie ujawni jej tożsamości, to taka umowa obowiązuje WYŁĄCZNIE Salon24. Nikogo poza nimi taka umowa nie dotyczy. Jeśli ja dojdę do wniosku, że Kataryna to pani Sadło, to mam prawo swoim odkryciem podzielić się dowolną ilością osób w dowolny sposób. A jeśli pani Katarzynie Sadło to się nie podoba, to niech napisze skargę. Adres: berdyczów@polska.eu
1 czerwca 2009, o godzinie 04:35
Dark!
A może Curie-Skłodowska też? Jesteś pewna, że Południowa Korea była szczytem demokracji? Przykład całkiem nie trafiony.
1 czerwca 2009, o godzinie 06:56
I może jeszcze jedna rzecz. „Jak wiadomo …” lub „powszechnie wiadomo” to to, iż krowie łajno zawsze spada na płaską stronę. Inne rzeczy „powszechnie wiadome” albo są prawdą (zdarza się) albo nie są prawdą. Fakt iż są „powszechnie wiadome” o niczym nie świadczy. Oczywiście można takie pojęcia jak „komunizm” , „demokracja”, „wolność” dowolnie stosować. Można twierdzić, że komunizm to jest coś co zwalczał nasz Największy Antykomunista i od razu stanie się jasne, że każdy który zwalcza naszego Największego Antykomunistę. Można demokrację zdefiniować w ten sposób, że demokracją jest to o co walczy nasz Największy Demokrata. Wszystko co wywalczy jest więc automatycznie demokracją. Totalitaryzm zaś to , co zwalczał, więc nic czym nie zdążył walczyć totalitaryzmem nie jest.
Powszechnie wiadomo.
1 czerwca 2009, o godzinie 06:57
Droga Dark,
Ogromnie mi przykro, że twoja wyprawa na Ural, której oczekiwałaś z taką radością, skończyła się cierpieniem i zagrożeniem dla zdrowia. Mam nadzieję, że szpital, w którym się znalazłaś po powrocie z gór, jest dobry, a lekarze, którzy się Tobą zajmują wiedzą co robią. Piszę te słowa nie bez kozery, ponieważ pamiętam mrożące krew w żyłach opowieści jednego z moich kuzynów, który swego czasu jeździł do Moskwy i Petersburga, gdzie w najlepszych tamtejszych klinikach uczył rosyjskich kolegów po fachu opracowanej przez siebie nowej techniki operacyjnej i musiał zabierać z Polski nie tylko zaprojektowany przez siebie, a wykonany przez w-wską Politechnikę zestaw niezbędnych, specjalnych narzędzi, ale i tak proste rzeczy jak jednorazowe skalpele, igły i nici chirurgiczne, wenflony itp., czego w Rosji wówczas właściwie nie znano. (Pisząc te słowa uprzytomniłam sobie raz jeszcze, że prócz fascynacji rosyjskim światem hołubię w sobie jakiś genetyczny przed nim lęk, skądinąd usprawiedliwiony nadmiarem cierpienia i śmierci, której ze strony Rosji doświadczyli liczni członkowie mojej rodziny.) Dbaj też o siebie i oszczędzaj nogę jak najdłużej, bo urazy kolana, to wyjątkowo paskudna sprawa i zlekceważone i nie wyleczone do końca, potrafią się odezwać nawet po latach. Uważaj na siebie i jak najprędzej zdrowiej!
Cieszę się, że podobał Ci się polecany przeze mnie Brodski – wiele jego wierszy mnie zachwyca, że nie wspomnę już o „odlotach”, do jakich skłania mnie klasa tłumaczeń Barańczaka. Dziękuję też serdecznie za wspaniały wpis na temat chińskiej poezji i piękne wiersze, które w nim przytoczyłaś. Jak już zapewne zauważyłaś czytając moje posty skierowane do Andy’ego i Głosa, kiedyś przy okazji jakiejś lektury, zajmowałam się przez chwilę ich tłumaczeniem, choć tylko dla własnej zabawy i satysfakcji. Zamieszczone przeze mnie interpretacje, to moje „produkty”, które znalazłam w notatkach. Myślę, że nie najgorsze. Było tego nieco więcej, ale nie potrafię ich odnaleźć – może Potomek zdoła kiedyś otworzyć zablokowane partycje dysku, w których prawdopodobnie się znajdują. Tłumaczyłam to co znalazłam – w pierwszym rzędzie Li Bai (VIIIw.n.e.), którego wiersze najbardziej do mnie przemawiały.
Wyobraź sobie, że o poetce Li Quingzhao usłyszałam po raz pierwszy jakiś rok lub dwa lata temu, peregrynując po Salonie24., do którego od dawna już nie zaglądam, tak z braku czasu jak i przede wszystkim niechęci do stylu jaki ten portal prezentuje. Otóż na którymś z jego blogów znalazłam rozmowę o tej poetce i kilka prób tłumaczenia jednego z jej wierszy, z których jedną, moim zdaniem udaną zachowałam. Oto wersja angielska i czyjeś, nie wiem czyje, polskie tłumaczenie :
TO THE TUNE OF WU LING SPRING
-
Wind ceased, the dust is scented
with the fallen flowers
Though day is getting late, I am too weary
to attend my hair.
Things remain as ever, yet he is here no more,
and all is finished.
-
Fain would I speak, but tears flow first.
-
They say that at the Twin Brooks*
spring is still fair.
I, too, wish to row a boat there.
-
But I am afraid that the little skiff
on the Twin Brooks
Could not bear the heavy load of my grief.
-
W RYTMIE WIOSNY W WU LING.
-
Ustał wiatr, kurz ma zapach
opadłych kwiatów.
Ranek już dawno minął, a mnie się nawet nie chce
uczesać włosów
Świat trwa jak zawsze, a jego już nie ma,
i wszystko się skończyło.
-
Chcę mówić, ale szybciej pojawiają się łzy
-
Mówią, że nad Dwoma Potokami
jeszcze piękna wiosna
Chętnie, jak inni, poszłabym tam popływać łódką,
-
Ale boję się, że lekka łódeczka
na wodzie potoku
Nie uniesie ciężkiego ładunku
mojej żałoby.
-
I jeszcze na deser Li Bai z tłumaczeniem znalezionym w… Wiki :
-
DRINKING ALONE WITH THE MOON.
-
From a pot of wine among the flowers
I drank alone. There was no one with me –
Till, raising my cup, I asked the bright moon
To bring me my shadow and make us three.
Alas, the moon was unable to drink
And my shadow tagged me vacantly;
But still for a while I had these friends
To cheer me through the end of spring….
I sang. The moon encouraged me.
I danced. My shadow tumbled after.
As long as I knew, we were boon companions.
And then I was drunk, and we lost one another.
…Shall goodwill ever be secure?
I watch the long road of the River of Stars.
-
SAMOTNA UCZTA PRZY KSIĘŻYCU
-
(zh-Hant) Przy kwiatach stawiam dzban / Wśród nocnej ciszy
(zh-Hant) I piję sobie sam — / Nikt mnie nie słyszy.
(zh-Hant) Przyzywam do kompanii / Księżyc, bladego pana,
(zh-Hant) I cień, by było trzech, / Przyzywam na kompana.
(zh-Hant) Lecz cóż wie, księżyc-pan / O smaku wina?
(zh-Hant) I bliźniak, cień, mój brat / W czym mi się przyda?
(zh-Hant) Wszak księżyc stworzył cień / Na krótką chwilę.
(zh-Hant) A pić do wiosny chcę, / Czas spędzać mile.
(zh-Hant) Już w takt piosenki mej / Księżyc się chwieje,
(zh-Hant) A cień, gdy tańczę sam, / W tańcu szaleje.
(zh-Hant) I póki piliśmy, / Miło nam było społem,
(zh-Hant) A gdyśmy się upili, / Szedł każdy w swoją stronę.
(zh-Hant) I znów samotnie kroczę w świat, / Aż kiedyś pod gwiazdami
(zh-Hant) Spotkamy się u Mlecznych Dróg / Z tej uczty kompanami.
-
Tłumaczenie: Jerzy Lobman
-
A o Chinach można by w nieskończoność… Przypomniała mi się powieść Andre Malraux „Dola człowiecza”. Rzecz dzieje się w Szanghaju pod konie lat 20-tych minionego wieku, więc Chiny i ich burzliwa historia są jej tłem, ale tematem jest człowiek, jego lęki, cierpienie, śmierć, samotność i fatalna niemożność wyjścia z tej samotności… trudna, tragiczna, ale wyśmienita rzecz, przeze mnie, jak zwykle, przeczytana o wiele za wcześnie. Warto przeczytać.
-
Dbaj o siebie i szybko wracaj do zdrowia Dark!
Serdecznie pozdrawiam
1 czerwca 2009, o godzinie 06:58
„stanie się jasne, że każdy …” powinno być „stanie się jasne, że komunistą jest każdy …”
1 czerwca 2009, o godzinie 08:00
Jasnaanielko,
te szczesliwosc nieziemska spowodowana brakiem na blogu pewnych osob, zawdzieczasz jak przypuszczam Gospodarzowi, ktory po prostu zablokowal im wejscia zgodnie z demokracja, wolnoscia, niezaleznoscia itp. jak rowniez zgodnie z arbitralnym prawem kaduka jakie pan Gospodarz posiada.
Tak, ze spokojnie mozesz tu wrocic, narazona najwyzej na glosowe „kurestwo” a nie kaemowa „niedomystosc”.
‘
Wszystkim zycze owocnego gadania o niczym i pelnego przelewania z pustego w prozne.
Moja obecnosc bedzie bardzo ograniczona, prawie niezauwazalna, czym na pewno was nie zmartwie, ale dowiedzialam sie tego, czego chcialam sie dowiedziec i dalszy pobyt bylby marnowaniem czasu.
Dark side, trzymaj sie, zostajesz sama na placu boju :)
Bawcie sie milo.
1 czerwca 2009, o godzinie 09:54
Ewo-J
Nie tyle smutno ze az tak oceniłas blog i uznałas go marnowaniem czasu,ciekaw jestem na co ten zyskany czas przeznaczysz?
A tu na blogu i w Polsce tyle sie dzieje, że nie warto poswięcić zainteresowania tylko obrażać sie bo tak zrozumialem Twój wpis ,na kogo się obrazilaś na gospodarza On prawie sie nie udziela ,podaje temat my ten blog wypelniamy i od nas zależy jaki on jest ,nie moze byc tylko w/g mnie obrażający innych użytkowników.Tu co teraz podam jest wlasnie przykład że ktoraś ze stron klamie bo nie mogą byc 2 prawdy.
http://www.dziennik.pl/po.....asnil.html
I tym powiniśmy żyć bo jezeli Palikot klamie to osądzi dopiero Sąd,a Dziennik nie moze ferować wyroków bez ustalenia winy. Od tego jest Sąd.
Czy Ty uwazasz że Rząd kryje Palikota? tak nie moze pisac prasa czemu tu sie nie oburzasz?
Taki artykuł nie podający watpliwość tylko od razu Palikot klamie to jest manipulacja.
Pozdrawiam
1 czerwca 2009, o godzinie 10:48
Zdzislawie,
nie, nie obrazilam sie. Po prostu wycofuje sie z aktywnego zycia na blogu, najwyzej czasem wpadne poczytac.
Wiersze mnie nie interesuja, wpisy Gospodarza coraz bardziej nieciekawe, zamordyzmem zawialo, cenzura, piac peanow pochlebnych dla rzadu PO nie zamierzam, klamstwa Dziennika czy Palikota mnie nie dziwia, bo od lat klamia wszyscy od gory kosciola, poprzez kolejne rzady, do coraz nizszych warstw, wiec wszystkim juz w nalog weszlo.
A przeciez wy – spoleczenstwo, sie na to zgadzacie, popierajac dzialania kosciola, nie wyrzucajac klamcow z rzadu czy sejmu, kupujac szmatlawe gazety.
P.S. W poprzednim wpisie blad zrobilam w cytacie z Glosa, powinno byc kurewstwo. Glosa za blad niecelowy przepraszam, ale nie mam wprawy w pisaniu takich slow.
1 czerwca 2009, o godzinie 11:00
Ewo- Joanno,
przrczytałam Twoj wpis i zrobilo mi sie dziwnie smutno. Podobnie jak Ty sadze, ze mniejszosc kanadyjska zostala zbanowana przez Gospodarza. I ze stalo sie tak niejako na wniosek niektorych stalych bywalcow blogu, ktorzy po kolei wyrazali swoja dezaprobate i zapowiadali odejscie. Prawem Gospodarza jest w takiej sytuacji podjecie decyzji i nie musi sie on nam z niczego tlumaczyc. choc w tym wypadku wydaje mi sie, ze jego milczenie jest podyktowane raczej weekendowa nieobecnoscia i powinnysmy okazac cierpliwosc, bo Gospodarz udowodnił już, ze jest osobą wyjatkowo przyzwoitą. Tak czy inaczej my tez mamy prawo reagowac na takie decyzje.
Moje serce jest zlamane, poniewaz bardzo lubie i cenie stalych bywalcow blogu i jednoczesnie zdazylam polubic nowych gosci, przyzwyczaic sie do ich stylu i odmiennego spojrzenia na polska rzeczywistosc. Poza tym sama zaznalam ogromnie wiele tolerancji, poblazania dla bledow i akceptacji dla mojej odmiennosci za granica i chcialabym, by moi rodacy- zwlaszcza elity intelektualne- rowniez potrafily zdobyc sie na taka akceptacje.
Pisalas ostatnio, ze ludzie tacy jak ja sa nadzieja dla naszego kraju. Otoz ja coraz bardziej w to watpie. Jestesmy tam obcy bardziej niz za granica,nasze poglady sa podzielane przez promile populacji. Po powrocie mamy dwa wyjscia- albo wejsc w siec lokalnych ukladow i zaleznosci ze wszystkimi tego konsekwencjami, albo wyizolowac sie od polskiej rzeczywistosci kwitnacym zywoplotem (lub zlotym sedesem), jesli nas na to stac finansowo:)
Ja mialam dosc prosty plan na zycie i integracje europejska. Zamieszkac na wsi, kupic pare blekitnych brytyjskich kocurow, takich jak ten:
http://www.kotbrytyjski.pl/jpg/arnold.JPG
jeden mial nazywac sie churchill (plagiat imienia kota kolezanki) a drugi gordon
i powoli w sposob naturalny wplynac na zmiany w genotypie okolicznych dzikich kotow, by ich potomstwo stalo sie grubsze, bardziej puchate i mniej dzikie z charakteru. mozna to nazwac misja cywilizacyjna.
obecnie pod sporym znakiem zapytania :)))
Ewo, ja (odkad spotkalam kolege ze studiow pod bankomatem w Hawanie) nie mowie „nigdy” ani „zegnaj” raczej „przy innym ogniu w inną noc”. blog to wszak tylko miejsce, naprawde bolesne sa tylko rozstania z ludzmi. mam nadzieje, ze jeszcze cos napiszesz na blogu, brakuje mi doniesien z jesiennej, superegzotycznej Australii.
bedzie mi tez bardzo milo napisac do Ciebie, jesli zechcesz mi zostawic swojego maila.
.
nie wiem czemu wybrala mi sie ta piosenka :) niech zostanie:
http://www.youtube.com/wa.....BLGBxtvQZo
take care luv,
1 czerwca 2009, o godzinie 11:04
Ewo,
shee… napisalam do Ciebie i przez nieuwage umiescilam dwa linki, przez co komentarz oczekuje na zatwierdzenie.
nie ma pewnosci kiedy Gospodarz sie pojawi, wiec wkleje jeszcze raz.
Ewo- Joanno,
przrczytałam Twoj wpis i zrobilo mi sie dziwnie smutno. Podobnie jak Ty sadze, ze mniejszosc kanadyjska zostala zbanowana przez Gospodarza. I ze stalo sie tak niejako na wniosek niektorych stalych bywalcow blogu, ktorzy po kolei wyrazali swoja dezaprobate i zapowiadali odejscie. Prawem Gospodarza jest w takiej sytuacji podjecie decyzji i nie musi sie on nam z niczego tlumaczyc. choc w tym wypadku wydaje mi sie, ze jego milczenie jest podyktowane raczej weekendowa nieobecnoscia i powinnysmy okazac cierpliwosc, bo Gospodarz udowodnił już, ze jest osobą wyjatkowo przyzwoitą. Tak czy inaczej my tez mamy prawo reagowac na takie decyzje.
Moje serce jest zlamane, poniewaz bardzo lubie i cenie stalych bywalcow blogu i jednoczesnie zdazylam polubic nowych gosci, przyzwyczaic sie do ich stylu i odmiennego spojrzenia na polska rzeczywistosc. Poza tym sama zaznalam ogromnie wiele tolerancji, poblazania dla bledow i akceptacji dla mojej odmiennosci za granica i chcialabym, by moi rodacy- zwlaszcza elity intelektualne- rowniez potrafily zdobyc sie na taka akceptacje.
Pisalas ostatnio, ze ludzie tacy jak ja sa nadzieja dla naszego kraju. Otoz ja coraz bardziej w to watpie. Jestesmy tam obcy bardziej niz za granica,nasze poglady sa podzielane przez promile populacji. Po powrocie mamy dwa wyjscia- albo wejsc w siec lokalnych ukladow i zaleznosci ze wszystkimi tego konsekwencjami, albo wyizolowac sie od polskiej rzeczywistosci kwitnacym zywoplotem (lub zlotym sedesem), jesli nas na to stac finansowo:)
Ja mialam dosc prosty plan na zycie i integracje europejska. Zamieszkac na wsi, kupic pare blekitnych brytyjskich kocurow, takich jak ten:
http://www.kotbrytyjski.p.....arnold.JPG
jeden mial nazywac sie churchill (plagiat imienia kota kolezanki) a drugi gordon
i powoli w sposob naturalny wplynac na zmiany w genotypie okolicznych dzikich kotow, by ich potomstwo stalo sie grubsze, bardziej puchate i mniej dzikie z charakteru. mozna to nazwac misja cywilizacyjna.
obecnie pod sporym znakiem zapytania :)))
1 czerwca 2009, o godzinie 11:04
cz.2
Ewo, ja (odkad spotkalam kolege ze studiow pod bankomatem w Hawanie) nie mowie “nigdy” ani “zegnaj” raczej “przy innym ogniu w inną noc”. blog to wszak tylko miejsce, naprawde bolesne sa tylko rozstania z ludzmi. mam nadzieje, ze jeszcze cos napiszesz na blogu, brakuje mi doniesien z jesiennej, superegzotycznej Australii.
bedzie mi tez bardzo milo napisac do Ciebie, jesli zechcesz mi zostawic swojego maila.
.
nie wiem czemu wybrala mi sie ta piosenka :) niech zostanie:
http://www.youtube.com/wa.....BLGBxtvQZo
take care luv,
1 czerwca 2009, o godzinie 12:13
Ewo
tak jak innych ktorzy maja jakąś wartość nawoływało sie wróc tak i Ciebie będziemy nawoływąć?
Zycie jest zbyt krotkie by rozmieniać go na takie drobiazgi,z każdymizamiarami trzeba sie przespać dac zamiarom i sobie czas. Rano zawsze wszystko wygląda innaczej.
Pozdrawiam
1 czerwca 2009, o godzinie 12:34
Dark,
moj mail to: ewa.joanna@gmail.com , zapraszam sedecznie.
1 czerwca 2009, o godzinie 12:35
Indoor
„Internet to pewne medium. Możemy traktować jako kanał komunikacji. Właściwie to sprzęt (komputery) złącza, oprogramowanie i protokoły. Poza tym ludzie i firmy. Użytkownicy, administratorzy, usługodawcy, wśród nich oczywiście również złodzieje i oszukańcy.”
Indoorze, reprezentujesz punkt widzenia fachowca-inzyniera, ktory zawsze podziwiam, jednak zwykle tez wybiegam mysla nieco dalej angazujac nauki spoleczne.
powiedz, ktore z ponizszych twierdzen nie jest prawda Twoim zdaniem:
- intyernet ma strukture rownoległą w przeciwienstwie do wiekszosci instytucji i przestrzeni, ktore zorganizowane sa hierarchicznie
- internet to największy supermarket świata
- internet to najwieksza baza danych technicznych swiata
- internet to najwieksza baza muzyki, dziel sztuki i kultury oraz narzedz za pomoca ktorego sztuka jest tworzona i platforma na jakiej jest prezentowana. istnieje unikalna multimedialna sztuka internetowa niemozliwa do odtworzenia na zadnej innej platformie.
- internet to najwiekszy dom maklerski swiata, ktory daje natychmiastowy dostep do wszystkich gield, bankow i instytucji finansowych swiata
- internet to najwiekszy portal turystyczny i zbior map interaktywnych swiata
- internet to najwieksza baza informacji publicznych swiata
- internet to najwieszka ksiazka telefoniczna swiata
- internet to natychmiastowa bezposrednia darmowa poczta, fax i telefon do wszystkich zakatkow swiata
- internet to wirtualna rzeczywistosc
- internet to najwieksze centrum multimedialne swiata umozliwiajace wglad w wiekszosc publikacji, telewizji oraz dostep do informacji tworzonyc ekskluzywnie na potrzeby internetu
- internet to najwieksze forum dyskusyjne, w ktorym w jednej chwili moze partycypowac kazdy mieszkaniec swiata podlaczony do sieci
.
i tak dalej
.
Wy inzynierowie stworzyliscie cos- narzedzie, ktore jednak znacznie przeroslo Wasze mozliwosci pojmowania organizacji rzeczywistosci. Z calym szacunkiem stworzyliscie platforme spoleczna, ktorej roli i zasad funkcjonowania nie rozumiecie na obecnym etapie jej rozwoju. nie wam wiec o niej decydowac. brakuje wam -wrecz bolesnie -wiedzy z zakresu nauk społecznych i humanistycznych. Internet to nie sa zlacza, oprogramowanie i protokoly- to jest swiat- przestrzen, tak realna jak ta za oknem, w ktorej splataja sie interesy roznych grup spolecznych, jednostek, interesy korporacji, panstw i narodow. Przestrzen, w ktorej mozesz sie skomunikowac w tym momencie z kimkolwiek zechcesz na swiecie, jesli bedziesz w stanie zrozumiec przeslanie. Przestrzen informacji, handlu, uslug, wymiany, rozwoju, tworczosci. dla niektorych bardziej realna niz ta rzeczywista. I jak w kazdej przestrzeni odbywa sie tu walka o wplywy, o zawlaszczenie. Tak nalezy moim zdaniem na internet patrzec.
Dalszych Twych wpisow nie rozumiem. Czyzbys zamierzal mi udowodnic, ze wychowanie w panstwie totalitarnym nie ma wplywu na psychike wychowanka?
1 czerwca 2009, o godzinie 13:13
Droga Dark, Indoorze,
na Internet można patrzeć jak na platformę społeczną, ale ja bym takiego katalogowania unikała.
Internet jest takim samym narzędziem komunikowania się międzyludzkiego jak, posłaniec, tam-tam, telefon czy list.
I niczym więcej.
Jest też biblioteką, archiwum i magazynem tego i co ludzie napisali lub sfotografowali, nagrali na video lub taśmę.
Technologia już dawno zrobiła ze świata globalną wioskę, której mieszkańcy dostali swojej najnowszej generacji tam-tam my mogli nawiązywać kontakty.
Świat wirtualny jest złudą dla ludzi o słabej, nie do końca rozwiniętej osobowości, rzekłabym infantylnych. Dla reszty jest rekwizytem współczesnego realnego świata, którym się posługują w określonym celu.
Jeśli się natomiast traktuje internet, ową cyberprzestrzeń jako równoważnych realnego świata, jeśli internetowy magazyn informacji staje się guru, alfą i omegą w życiu jednostki, grupy czy społeczeństwa – należy wezwać psychiatrę na ratunek.
Radziłabym pamiętać o tym, ze Internet jest tylko kalką, kopią tego co człowiek zrobił. Zawsze jest tylko narzędziem do przekazania. I niczym więcej. Przekazania napisanego słowa, zrobionego zdjęcia, nagrania vide lub dźwiękowego.
1 czerwca 2009, o godzinie 13:29
Ewo-Joanno,
wytrzymaj trochę.
W Polsce jest akurat apogeum piramidalnego populizmu, wszystkie chwyty są dozwolone, bo na horyzoncie 50 posadek za niezłe pieniądze i okazja do popisów politycznej głupoty.
Mnóstwo ludzi jest już znudzona zmęczona tym, co wyprawiają a świadomość o jakości naszych elit politycznych najbardziej wytrwałego zjadacza politycznego chleba zwala z nóg.
W sprawie posła Palikota także radziłabym zachować większy dystans, bo głównym motorem jest tutaj ex-małżonka, która typowo po babsku odgrywa się na bylym ślubnym. Dostała już 15 mln odprawy, drugie tyle w w innej formie.
Ale młodej żony i świeżo urodzonej córeczki Palikotowi nie wybaczy a jak ma za adwokata Giertycha, to spektakl polityczny jest tu murowany.
Pranie brudów u milionerów zawsze jest bulwersujące, ale da radę to przetrzymać.
Jak na razie Palikot działa w granicach prawa i broni się przed pazernością rozsierdzonej i zazdrosnej kobitki, a taka, jak z torbami nie puści, to nie popuści.
Zazdrość w wieku balzakowskim może mieć różne natężenia ale regułą jest, że raczej nie do pohamowania. Z rozumem też trudno, bo to okres dysharmonii hormonalnej i rozchwianej psychiki.
Świat to zna od zarania dziejów.
Tak więc Droga Ewo-Joanno,
rozumiem niejako Twoje zniechęcenie, ale mam nadzieję, ze to tylko objaw chwilowy.
Natomiast, jeśli „Jackowo” dostało wymówienie, to powinno to przewidzieć.
Było tyle sygnałów, by przestali zbyt mocno harcować, bo przeszkadzają innym, że trudno tego było nie zauważyć.
Nie skutków bez przyczyny.
Tu nie chodziło, moim zdaniem, o poglądy, ale o maniery, w tym także językowe i pewnego rodzaju arogancję, w tym także kierowana pod adresem Gospodarza.
Pozdrawiam jak najserdeczniej.
1 czerwca 2009, o godzinie 14:16
Jarosław Kaczyński grzmi na premiera Tuska, że nie „walczy” o polskie fabryki Opla, gdy tymczasem związkowcy z gliwickiego „Opla” są nadzwyczaj spokojni i zadowoleni m.in., że gł. udziałowcem koncernu i ich fabryki stał się rosyjski bank.
Na temat „walki” mają zgoła odmienne zdanie.
http://finanse.wp.pl/kat,.....caid=18217
Moim zdaniem, nim cokolwiek prezes PiS powie o „Oplu” powinien janpierw udać się na korepetycje do tamtejszych związkowców.
Oni na swoją fabrykę patrzą przez pryzmat europejskiej rady pracowniczej koncernu, a nie polskich fobii.
Tyle, że prezes PiS woli zadymiarzy z „Solidarności” niż przedstawicieli z ucywilizowanych związków zawodowych.
1 czerwca 2009, o godzinie 16:11
jasnaanielko,
Spóźnione, ale szczere życzenia z okazji imienin. Życzę spełnienia się w jako autor prozy – wspomnień z szczęśliwych lat dziecinnych.
1 czerwca 2009, o godzinie 16:12
dark side,
Boleję z powodu twojego nieszczęśliwego wypadku i życzę szybkiej rekonwalescencji, bez powikłań.
1 czerwca 2009, o godzinie 16:22
Zaś w sprawie Jackowo group, to należy przypomnieć, że Pan Waldemar Kuczyński opłaca swoją stronę Internetową, poświęconą jeśli chodzi o jego wpisy na blogu w całości zagrożeniom płynącym ze strony demonicznego Jarosława Kaczyńskiego i jego niedorobionego brata i ma prawo wyboru dyskutantów. Dotychczas nie blokował nawet najbardziej szmirowatych wypadków niedomytych i stęchłych efektów procesów mózgowo-rdzeniowych i sądzę, że dalej tego nie czyni, ale prawa do tego, aby pozostał poza jego polaną dziki wychodek z przelewającymi się nieczystościami z poczerniałych pieńków; co poniektórych, ostałych się jeszcze zębów (zwłaszcza trzonowych) odebrać mu w zupełności nie można :D).
1 czerwca 2009, o godzinie 16:37
poświęconą jeśli chodzi o jego wpisy na blogu w całości zagrożeniom
Gospodarz wypowiadal sie na inne tematy. Powyzsze zdanie jest tzw. wmawianiem dziecka w brzuch.
1 czerwca 2009, o godzinie 16:50
Droga Bars,
……Sól fizjologiczna wysusza oczy. Polecam więc raczej krople do oczu, ale mam swój sposób na wysuszone oczy. Wystarczy przeciągle ziewnąć, a własne łzy zagoszczą w oczach. Nie ma nic lepszego niż własne łzy, także w przenośni :)
……Walka zaś z mamą o jej i moje poczucie ważności we wzajemnych relacjach wygląda bardziej na próbę zapasów mrówki ze słoniem, przy czym ja nie jestem w niej słoniem :)
…….Mama jest osobą bardzo niezależną i niepotrzebującą niczyjej (także mojej łaski), jednak nasz system opieki zdrowotnej jest delikatnie mówiąc bardzo bezwzględny. Kiedy więc dowiedziała się, że przy zaawansowanej zaćmie NFZ proponuje się jej oczekiwanie półtoraroczne na operację, a przy tym formalności związane z załatwianiem wszelkich wstępnych badań zostaną przerzucone na nią – nie miała innej alternatywy, jak oparcie się na mnie, a ja wszystko załatwiłem w jeden dzień i za jednym wyjazdem. I była wszędzie traktowana jak Królowa, co zresztą, bardzo lubi :D.
……To wszystko nie jest dla tych którzy uważają, że mają prawa lub wolnością, ale dla tych, którzy owe prawa i wolności faktycznie mają. Inną rzeczą jest manipulowanie ludzkimi frustracjami dla politycznych celów, a zupełnie odrębną sprawą jest ustalenie stanu rzeczy. Tutaj stanowczemu zaprzeczeniu naszego drogiego gospodarza nic bardziej nie zaprzeczy niż nasze własne życiowe doświadczenia tutaj i teraz.
1 czerwca 2009, o godzinie 17:13
Dark:
bardzo Ci wspolczuje z powodu kontuzji kolana. Mam nadzieje, ze bedzie dobrze. Nie daj sie zoperowac, chyba, ze bedzie to absolutnie konieczne. Rozumiem, ze wspolna wyprawe na narty odkladamy na rok, az sie kolano zagoi.
Jesli idzie o dyskusje, to niestety nieporozumienia zdarzaja sie nawet wsrod dobrych znajomych. A co dopiero na odleglosc. Z gory bardzo Cie serdecznie przepraszam, bo to nie jest ani pierwszy, ani ostatni przypadek. Postaram sie unikac, ale sama wiesz, ze czasem nieuwaga sie zdarza w kazdej dziedzinie. Wystarczy sie zamyslec, nieuwaznie stapnac, i juz….
1 czerwca 2009, o godzinie 17:14
Skladam Anielce serdeczne zyczenia imieninowe, choc spoznionione.
1 czerwca 2009, o godzinie 17:17
Drogi Narciarzu2
…….A co chodziło ci z tym ZŁEM!
…….Zło nie było w PRL-u żadną nowością, bowiem pojawiło się już w epoce kamienia łupanego! Tak? Myśl przednia i wybitna :D
Oczywiście, gdyby ZŁO pojawiło się w IV RP w budowie to także nie było nowością, a nawet ZŁO w świetlanej republice Kim Jong-il’a, także nie było niczym nowym.
………A co jak ZŁO nazywa się DOBREM! I eliminuje się każdego kto nie chce w to uwierzyć. To także Balzakowska komedia, czy też zupełnie inna tragedia?
…….Nie można rozpatrywać teraźniejszości bez wgryzania się w historię PRL-u. To właśnie tam, rozbijane były stare więzi społeczne i tworzone nowe. To właśnie tam stare elity społeczne ustępowały miejsca nowym. To właśnie tam, właśnie gdzie urodził się narciarz2 w tym domku na kurzej stopce z wielkiej płyty na ścianie zawsze wisiał portret generała!
1 czerwca 2009, o godzinie 17:33
Ewo-Joanno,
…….Przeprosiny za błąd niecelowy przyjmuję i pozwolę sobie tylko dodać, że jakiś czas temu na tym blogu operowałem także terminem kurwidołek, ale gdy gospodarz blogu taktownie doradził mi, aby dał sobie siana – bez słowa natychmiast zrezygnowałem.
……Ostatecznie współtwórca III RP, także ma pewne granice tolerancji dla much, które pstrzą nieustannie obraz najjaśniejszego. Trzeba więc wiedzieć, kiedy odlecieć, a najważniejsze, aby nie latać zbiorowo, bo to jest strasne bzycenie, strasne bzycenie. I tego nawet głuchy oraz daltonista nie moze wytsymać.
1 czerwca 2009, o godzinie 17:40
Dark napisala:
ludzie podejmuja decyzje o nieujawnianiu swoich danych z roznych pobudek, ktore sa dla nich wazne i obiektywnie zasadne. zwlaszcza w krajach o takim poziomie nietolerancji, strachu przed wladza i zwierzchnikiem, braku zaufania instytucji panstwowych i mozliwosci realnego dochodzenia swoich racji w sadzie jak polska, rosja czy inne kraje postkomunistyczne
.
Ja bym nie wkladal do jednego worka Rosji, gdzie zdarzaja sie morderstwa polityczne, oraz Polski, gdzie zdarza sie obsikiwanie politycznym szambem, ale o ile wiem nie ma osobistego zagrozenia. Zwracam tez uwage, ze w latach ’70 bylo jednak gorzej, niz teraz (ktos sie nie zgadza?) ale opozycjonisci wystepowali pod nazwiskiem. Wiec jednak trzeba zachowac proporcje. Zgadzam sie, ze „rozne pobudki sa wazne” dla zainteresowanych, ktorzy chca zachowac anonimowosc. Jednak nie widze w tych pobudkach wiele wiecej, niz wygode oraz brak cywilnej odwagi, jesli idzie o Polske. Zdecydowanie protestuje przeciwko porownywaniu Polski z Rosja, gdzie zagrozenie moze byc realne.
.
Jak wiadomo w korei polnocnej za kazdy przejaw nielojalnosci wobec ustroju i wladzy odpowiada cala rodzina winowajcy, stosowane sa wobec nielojalnych rodzin najbrutalniejsze metody- obozy, szykany i tortury.
Moja wypowiedz o anonimowosci byla w kontekscie Polski oraz Kataryny. Ja nie chce nawet wspominac gulagow, obozow koncentracyjnych, itp. Taka dyskusja i takie porownania nie maja moim zdaniem sensu. Nie negujac, ze gulagi istnieja, chcialbym zauwazyc, ze nie istnieja w Polsce. Wiec protestuje przeciwko takim porownaniom. Rozmawiamy o „tu i teraz”. Tu i teraz w Polsce gulagow nie ma.
.
Nasz polski komunizm rowniez zmienil psychike ludzi
Rozmawiamy o anonimowosci w internecie A.D. 2009. A w szczegolnosci o Katarynie, wiek 38, rok urodzenia 1971. Ona miala 18 lat w roku 1989. Ja bym nie usprawiedliwial jej anonimowosci komunizmem albo gulagiem. Moim zdaniem, wygoda oraz brak odwagi cywilnej wystarczaja w zupelnosci w jej przypadku. Moim zdaniem, inni anonimowi dyskutanci tez kieruja sie wygoda albo konwenansem. Mozna sie z tym zgodzic, ale nie nalezy za to obwiniac komunistwo.
.
Przykro mi, jesli ten podzial Cie razi, jednak ja obserwuje ogromna roznice w mentalnosci i poziomie zaufania do praworzadnosci panstwa na zachodzie i wschodzie Europy.
Ja sam wielokrotnie zwracalem na to uwage, porownujac Polske i USA. Tak wiec nie czuje sie urazony.
.
co do twoich [narciaraz -- N2] przykladow “pozytywnych neutralnych i bardzo negatywnych”, ktore maja byc argumentem za bezwzglednym zrywaniem masek anonimowym blogowiczom
Ja nigdzie nie napisalem, ze nalezy bezwzglednie zrywac maski. Przyczytaj prosze jeszcze raz to, co naprawde napisalem.
.
Przyklad trzeci (pedofil uwodzacy dzieci bezkarny za anonimowa maska) to tzw. strzal z grubej rury, godny wiadomego radia. Niestety kulą w plot.
Przeczytaj prosze moj wpis jeszcze raz. Ja podalem trzy hipotetyczne przyklady, zeby podac skale. Skala to jest skala. Chyba rozumiesz to pojecie? Moze spojrzyj prosze na szybkosciomierz swojego samochodu, gdzie po prawej stronie przeczytasz „250″ albo cos podobnego. Bardzo rzadko dociagamy do konca skali. Niemniej jednak, skala jest potrzebna nie tylko wiadomemu radiu. Taki byl cel moich wymyslonych przykladow, zeby narysowac taka hipotetyczna skale.
.
Przeczytaj takze prosze wpis Indoora po Twoim wpisie. Moim zdaniem Indoor napisal krotko i tresciwie.
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77647
1 czerwca 2009, o godzinie 17:44
Głosie
z mamą nie wygrasz. ja opiekując się swoją mamą do jej 77 wiosny życia miałam podobne problemy.
Też niezależna starsza pani. na dodatek w swoim domu a nie dziecka.
Uzgodniłyśmy wg praw Murphie’go, że pkt 1 – Jadzia ma zawsze rację. Pkt 2 jak Jadzia nie ma racji, patrz pkt 1.
Owe „Żelazne zasady współżycia rodzinnego” wykaligrafowane pod Jadzi portrecikiem i oprawione w ramki wisiały w kuchni, gdzie koncentrowało się życie domowe.
mama była szalenie inteligentną osobą, nieco upartą i władczą, przy czym miała poczucie humoru i zdrowy, autoironiczny stosunek do samej siebie.
I jak się nad czymś upierała, a wiedziała, że nie za bardzo ma rację – zawsze wskazywała z uśmiechem na portrecik i mawiała – „Zośka, patrz paragraf dwa”!
Kiedy leżała w szpitalu, po zabiegu usunięcia woreczka żółciowego, poprzedzonym 4-tym zawale i zawałem nerki i gdy sięgała po papierosa patrzyła się na mnie szelmowskim uśmiechem i wyjeżdżała z ze swoim ukochanym paragrafem. lekarz machał ręką, wiedział, że z tego już nie wyjdzie, ja miałam nadzieję…
Zawsze jej wtórował – No a paragraf dwa?!
I puszczał oko.
Tłumaczył mi potem – Wiesz, ona ma niewiele przed sobą, jej serce jest słabiutkie, nie da rady, nie żałuj jej radości w ostatnich chwilach…
Zmarła we śnie, po śniadaniu w dzień po moich 34 urodzinach, co mi zapowiedziała.
- W urodziny będziemy razem, ale potem nie oczkuj nic więcej ode mnie, ja mam wszystko już za sobą. I nie protestuj. Patrz paragraf dwa Zośka!
Portrecik mamy, z tym jej uśmiechem paryskiego ulicznika, z papierosem w ustach – mam przed nosem, stoi obok komputera i wciąż słyszę te jej – „Zośka, patrz paragraf dwa”
Tak myślę, Glosie, że ze starszymi paniami- naszymi mamami nie nie warto rywalizować, i tak postawią na swoim.
1 czerwca 2009, o godzinie 18:08
Głosie,
a to portreciki „mojej” Jadzi. na razie tylko dwa, ale z biegiem czasu, nie jak dzięki twojej inspiracji – zrobię jej cały albumik, tylko najpierw muszę zeskanować zdjęcia, albo je sfotografować jakoś.
http://picasaweb.google.p.....3938310946
1 czerwca 2009, o godzinie 18:11
Głosie,
Nie mam pojęcia dlaczego wyżej podany link się nie chce otwierać, pewnie coś nie tak skopiowałam.
Powtarzam link:
http://picasaweb.google.p.....ojaJadzia#
1 czerwca 2009, o godzinie 18:14
Bars, Narciarzu i glosie moi mili,
dziekuje za dobre slowo. czuje sie absolutnie zdrowa. jestem tylko troche mniej skoczna :) to nie pierwsza moja kontuzja, wiec wiem ,ze musze byc cierpliwa jak drzewo dopoki sie nie zagoi.
Bars, Rosja nie jest taka straszna. szpital oplacany z ubezpieczenia firmowego to szpital prywatny, wyposazony w najnowoczesniejsza aparature (dali mi nawet lampe do naswietlania na wynos), z fachowa mowiaca po angielsku obsluga. natomiast ta lokalna izba przyjec w malym miasteczku do ktorej mnie zwiezli na poczatku to bylo przezycie :) rzeznia numer pięć- te postsocjalistyczne wnętrza sprzed pół wieku z odpadającymi płytkami, te fizjonomie i przede wszystkim unikalne, nie spotykane nigdzie indziej traktowanie pacjenta i osob towarzyszacych :) czlowiek od razu czuje sie lepiej, byle tylko stamtad wyjsc :) a ja musialam spedzic noc. bylam tak zdesperowana, ze wykonalam nawet telefon do przyjaciela.co okazalo sie poronionym pomyslem. zamiast oczekiwanego wparcia i podziwu dostalam reprymende:”zawsze to samo! 8 godzin ! kiedy ty przyjmiesz do wiadomosci, ze jestes malym delikatnym stworzeniem i przestaniesz udawac wielkiego tygrysa”
w tamtej chwili musze przyznac bylam raczej miniaturowym tygrysem. w dodatku piszczacym cienkim glosikiem :)
pozdrawiam serdecznie,
dziekuje za poezje Bars
1 czerwca 2009, o godzinie 18:32
Zofio,
….Doradzam raczej skanowanie ten program Picasa b. dobrze obrabia skany.
….Nieodłącznym atrybutem mojej mamy jest także papieros. Niestety.
…..Cieszę się, że wraz z moimi opowiadaniami powróciły i twoje wspomnienia o mamie. Tak czy inaczej, rodzice i tak żyją zawsze w nas – ich dzieciach, a także we wnuczkach. Ja doskonale pamiętam swoją babcię, która zmarła w wieku lat 93 w 1992 roku. Na imię miała także Marta. Na kilka lat przed śmiercią potrącił ją miejscowy kuśnierz, który wywinął się pod odpowiedzialności, opłacając prokuratora. Miała b. poważne obrażenia, ale dzięki własnej silnej woli i naszej opiece, jakoś doszła do siebie, choć lekarze nie dawali jej dużych szans.
…..Mama mówi, że babcia była perfekcjonistką i kiedy pracowało się u niej, to np. zasłonkę trzeba było poprawiać kilka raz, pod groźbą, że babcia sama to zrobi! Tak więc u nas jest tradycja po kądzieli, takich silnych i zaradnych kobiet.
1 czerwca 2009, o godzinie 18:48
Narciarzu2
……Jeśli chodzi o dane osobowe, to nie wiem jak jest w Rosji, ale w Polsce naruszenie interesów pewnych środowisk poprzez nieostrożne „kłapanie dziobem” może b. drogo delikwenta kosztować.
……Brak w Polsce demokracji poza demokracją w postaci możliwości wybierania, czyli brak demokracji partycypacyjnej, zaowocował już dawno utrwaleniem się we władzach wszelkich zamkniętych zawodowych środowisk wieloma b. negatywnymi zjawiskami, reprezentowanymi przez konkretne osoby, o konkretnych cechach umysłu i emocji, stojące na czele tych środowisk, czy mające ważny na nie wpływ.
……Nie bądźmy dziećmi. Bez takich ludzi w charakterze władz korporacyjnych – nikt nie odważyłby się traktować, tak jak to opisywałeś twojego kuzyna w szpitalu.
……Mierzwa rządzi nami nie tylko w rządzie. Władzę sprawują bowiem różne osoby. Sprawa Olewnika jest symptomatyczna dla tego podłego zjawiska, ale wcale nie ograniczona do środowiska prokuratorów. Wprost przeciwnie.
1 czerwca 2009, o godzinie 18:54
Drogi glosie,
usuniecie zacmy na ogol nie jest ryzykownym zabiegiem więc jestem pewna, ze wszystko sie swietnie uda. nie ma powodow do obaw :)Trzymam kciuki za Mamę, zeby rekonwalescencja trwala krotko i za Ciebie, by nie zabraklo Ci anielskiej cierpliwosci biedaku.
Nie od rzeczy bedzie kilka zapewnien jak bardzo jej wspolczujesz i jak dzielnie sobie radzi z choroba, dodatkowo jeszcze pomagajac w urzadzaniu Twojego apartamentu :) Z doswiadczenia wiem ,ze faceci sa na ogol beznadziejni w okazywaniu wspolczycia i nie potrafia byc przekonujacy , Ty jestes wszak poetą:)))
potrenuj przed lustrem, nie zapomnij o kwiatach i stosuj dwa razy dziennie :))) powinno pomoc doraznie- mama widzac, ze rozumiesz i doceniasz moze zmniejszy nacisk psychiczny :)
1 czerwca 2009, o godzinie 19:06
…..Nie bardzo wiem o co chodzi z tą Kataryną, ale sądzę, że tutaj raczej chodzi o to, że anonimowa osoba stała się osobą publiczną. Takimi osobami np. mogą posługiwać się partie polityczne w negatywnych kampaniach politycznych. Anonimowa osoba może przy tym traktować „per noga” kryteria uczciwości, rzeczowości, rzetelności i posługiwać się pomówieniami, oszczerstwami, insynuacjami. Rozumiem, że taka anonimowa publiczna osoba może być odsłonięta. Patrzcie! Jakie sadło tam pod stołem legło! I śmierdzi!
……Natomiast odkrywanie anonimowych nicków uczestników blogowych dyskusji przez administratora, moderatora, założyciela, użytkownika, bez ich zgody powinno być inaczej oceniane. Bowiem zawsze można takiego uczestnika zbanować, czy otwarcie powiedzieć mu, że nie życzy się jego obecności. Tak więc np. dodatkowo ujawnianie jego personaliów i np. zawiadamianie pracodawcy lub środowiska, że oto mają tutaj taką czarną owcę zdecydowanie potraktowałbym jako niezwykle mało szlachetne, ale osobiście nie dopatrzyłem się takich gróźb ze strony Pana Waldemara Kuczyńskiego. I nie mogą sobie w ogóle wyobrazić, aby gospodarz blogu tak myślał, jak to zdawały się sugerować niektóre wypowiedzi blogowiczów, zaniepokojonych wizją zdarcia właśnie z nich maski!
1 czerwca 2009, o godzinie 19:10
http://edwarddana.blox.pl/
głos w tej sprawie.
1 czerwca 2009, o godzinie 19:15
głos w tej sprawie. edwarddana – kopiuję z jego blogu; ‘
#
2009/06/01 14:29:50
Trochę niezręcznie mi pisać o tym poza Blogiem Kuczynskiego. W zasadzie wolał bym żeby wiedział ze wypowiadam się gdzie indziej publicznie w sprawie jego Blogu. Nie chce zawiadamiać go o tym mailem, bo to by wyglądało tak jak ta żaba co wystawia nóżkę do podkucia. Oceniam jednak ze przewinienie nie będzie wielkie i się wypowiem.
Los blogu :D zależy od Gospodarza. Kuczyński przyjął fajną formule minimalnej ingerencji i ogólnej prostej dostepnosci. Ta formuła w ostatnich miesiącach (od Świat i Nowego Roku) została nadużyta. Zrobiła to jedna osoba podająca się za kilka (dokładnie cztery) Nicki. Oczywiście można tak dowcipkować, ale do pewnej granicy i kiedy żart zadziała, powinno się ujawnić te gre.
Bawił się ten osobnik do czasu kiedy nie poczuł strach przed ujawnieniem. Zrozumiał to przy okazji „afery z Kataryną”. Nie wierzę by Gospodarz blokował dowcipnisia, czyli w jednej osobie Jamburskyego, Snarskiego, Patrycję_Ząb i Burakow. Osobnik przestraszył się ujawnienia.Wystarczy poczytać „ostatnie” chwilę Snarskiego i Jamburskyeg w blogu. Śmieszne to wszystko i dziecinne. Bo to przecież zabawa.
Teraz Osobnik po prostu się boi. Wynika z tego ze to nie był zart. Było to chuligaństwo blogowe. Chuligaństwo skuteczne. Zniechęciło Narciarza, Jasnaanielke, może i innych. W moim wypadku zrezygnowałem z innego powodu który juz opisalem. O powód ten nie chce w blogu Kuczyńskiego wojować dlatego ze była by to dyskusja niebardzo zrozumiała dla innych.
Gospodarz zresztą, moim zdaniem, po trochu stracił zainteresowanie Blogiem. Jest jednak lojalny wobec bywalców którzy blog lubia. Dlatego go nie zamyka. Ja myślę ze blog da się utrzymać jeśli uchronicie się o takich chuliganów jacy przez pewien czas w nim grasowali. Wymagało by to jednak większej „czujności” Gospodarza (chyba nie ma na to czasu) lub waszego pozostałych solidarnego „odporu”. To będzie jednak trudne. Dark Side czy E-J dobrze się czuły w towarzystwie dowcipnisia. Nie wiem czy do dziś zrozumiały zabawe. Chyba rozumialy. Tak to ze spraw niepowaznych rodza sie powazne.Zycie!!!
-#
1 czerwca 2009, o godzinie 19:43
Droga dark side,
……A to jej nie znasz zupełnie!
……Mama wyszła za mąż w wieku lat 19 i życie porządnie dało jej w kość. Współczucie. No, cóż w naszym środowisku funkcjonowały raczej wilcze prawa. I ja jestem tak wychowany. Na wilczka w owczej skórze :D Tak więc kochamy się jak mama wilczek w skórze baranka z synkiem wilczkiem w skórze owcy :D
Wilczkiem całe życie był także tata. A smak i zrozumienie poezji. Zupełnie nie wiem, skąd się to we mnie wzięło. Jak pisałem kiedyś, bliska jest mi postać psa Rusłana, strażnika obozowego, w którym nagle obudziły się ludzkie odczucia, poprzez obcowanie z samą naturą. Jak jej zresztą nie kochać? Człowiek wychodzi o zmierzchu, aby zgasić papierosa, przychyla się do ziemi i słyszy ciche chau, chau. Schyla się znowu i znowu chau – istoty natury nie widać. Wkoło niska trawa. Co małego oprócz pieska może chaukać?
P. S.
A tak naprawdę mam wrodzone poczucie wartości. Wiem co jest wartościowe, a co nie. Mam taką wrodzoną orientację, co do ludzi, jak i co do sztuki. I np. wiem, że Pan Waldemar Kuczyński jest takim wartościowym człowiekiem, choć może nie zgadzam się z nim, to go szanuję, bo zdaję sobie sprawę, że na jego miejscu (pomijając kwestię, że nie byłem i nie jestem w ogóle należycie przygotowany, aby pełnić jego rolę społeczną) mógłbym wypaść o wiele gorzej, aby nie powiedzieć, beznadziejnie.
1 czerwca 2009, o godzinie 20:25
glosie,
rzeczywiscie pewnie nie powinnam sie wtracac. zrobilam to, bo wiem, ze czesto najblizsze osoby nie potrafia sie ze soba komunikowac emocjonalnie. Ludzie nawet najtwardsi w chwilach kryzysu potrzebuja wsparcia i daja to do zrozumienia na rozne dziwne sposoby na przyklad staja sie bardziej apodyktyczni i nieznosni. madry syn czy corka umie to wlasciwie odczytac i odpowiedziec na to czego matka rzeczywiscie potrzebuje, a nie na to, co mowi. moze w Twojej sytuacji to, co robisz jest najlepsze i jest wlasciwie odczytywane? rzeczywiscie nie moge tego wiedziec :)
nie chodzi o to, zebys przed mama udawal uczucia pozytywne (milosc wspolczucie, lek przed utrata), ktorych w tobie nie ma. To byloby nieszczere i pozbawione sensu. Raczej, zebys uswiadomil sobie i nauczyl sie wyrazac to,co w Tobie jest- proza, wierszem, piosenka, gestem i na inne sposoby.
dziwna sprawa- wielu ludzi nie ma problemu z pokazywaniem zlosci czy zniecierpliwienia, natomiast nie zawsze rozumieja,ze dla symetrii nalezy tez okazywac od czasu do czasu uczucia pozytywne.
gdy przychodzi do prostego objecia matki czy ojca i powiedzenia: kocham Cie Mamo, jestes najwspanialsza na swiecie- nie potrafia tego zrobic w sposob naturalny, niewymuszony, nie jakajac sie i nie uciekajac wzrokiem, dlatego powinni sie tego uczyc, przelamywac bariere scisnietej krtani – trenowac przed lustrem :)
takie slowa wypowiedziane szczerze nie moga zostac zle przyjete nawet w wilczej rodzinie jesli wiezy, ktore ja lacza sa prawdziwe nawet jesli gleboko ukryte :)
.
dla mnie naprawde bolesne bylo, gdy moje dziecko powiedzialo kiedys- nie mozes mnie juz psytulac mamo, jestem juz duzy.
na szczescie szybko zapomnial :)
.
nie wiem co moze chaukac w trawie- nie slyszalam tego chaukania. niektore zwierzatka zyjace w norkach wydaja rozne dzwieki w porze godowej :)
1 czerwca 2009, o godzinie 20:31
Do tego wspanialego czlowieka na ktorego padlo tyle niesprawiedliwych wyzwisk.
`
Do kogo Pan pisal – hitlerowcu, antysemito, brunatny….., parchu, szmato,gudlaj itd.?
`
Czyzby to jakis przeciwnik polityczny?
`
CIEKAWE.
1 czerwca 2009, o godzinie 20:54
droga dark side,
…..Ja pochodzę z środowiska, które pokoleniami tkwiło w patologiach opartych o agresję psychiczną i fizyczną. Taka jest zresztą geneza wielu polskich rodzin polski włościańskiej. Na to nakłada się egoizm, zaborczość i niekiedy zwykły prymityw czy głupota, jak kto woli.
……Taka jest niemal cała Polska chyba z nielicznymi wyjątkami. Taką była w szczególności Polska, partyjna, ubecka, żołnierska i milicyjna, będąca ostoją PRL. Ale nie tylko, bo okazuje się, że taka ciemnota zagościła także w kościele jak i w opozycji anty-ustrojowej, oraz związkach zawodowych.
……Ja natomiast jestem człowiekiem nieco młodszym, trochę bardziej otwartym, nieco mądrzejszym. Pewne problemy emocjonalne, właśnie te, o których piszesz udało mi się rozwiązać i bez lustra i bez zmuszania się do czegokolwiek, właśnie w leniwie postępującym procesie dojrzewania :D.
……Młody człowiek który posiadł odpowiednie wzorce zachowania się dzięki zachowaniu się rodziców, nigdy nie będzie miał problemów przez ciebie opisanych, aby uczucia swoje we właściwy sposób odwzajemnić innym, w tym własnym dzieciom. Jeśli zaś tych wzorców nie posiadł, trzeba liczyć się, że albo nauczą go ludzie, albo partnerka życiowa, albo nauczy go czas zabierając mu lata i bliskich.
Oczywiście są także przypadki gdy życie minie i człowiek się nic nie nauczy. Powiedziałbym bardzo częste :D.
1 czerwca 2009, o godzinie 21:47
Jestem zdumiony stwierdzeniem, ze cztery pseudonimy to byla jedna osoba. Nie jestem pewien, skad pochodzi ta informacja i czy jest prawdziwa. Jesli jest prawdziwa, to zapytalbym z lekko opadnieta szczeka: a po co ten osobnik to robil? Jesli to prawda, to zdarcie zaslony jest jak najbardziej na miejscu. Zart nie powinien przekraczac pewnych granic.
1 czerwca 2009, o godzinie 21:50
Głosie! Nie bądź skromny! Ty masz po prostu talent.
http://www.youtube.com/wa.....cDd4HNfmnU
Nieco mnie wkurzyłeś z tym swoim poprzednim wpisem, bo jeśli tak jest jak łaskawie opisałeś, to znaczy ja z własnego wyboru mieszkam od prawie 40 lat w kraju zamieszkałym przeważnie przez idiotów i złodziei. Zapomniałeś dodać, że alkoholików i degeneratów. Widziałem dziś parę olbrzymich owczarków niemieckich jak biegały przestraszone po osiedlu. Zrozumiałem z twojego wpisu, że zorientowali się jakimi ludźmi są otoczone i postanowili.
Po prostu nie znasz ludzi.
1 czerwca 2009, o godzinie 21:52
Narciarzu,
rozmawiamy o anonimowosci w sieci i tego tematu sie trzymajmy. sprobuje uproscic swoje rozumowanie. postawilam dwie tezy
1. anonimowosc jw krajach postkomunistycznych sprzyja budowaniu demokracji, zacheca do szczerego wyrazania opinii, bez obaw potepienia ze strony srodowiska, kosciola,rodziny, szefa itd., ktorzy nie koniecznie musza wiedziec na jaka partie glosujesz, jakie jest twojezdaniena temat kosciola, takiego czy innego publicysty, lub, ze jestes gejem, masz wielu partnerow i jakie strony przegladasz itd. kazdy z nas ma prawo zachowac to w tajemnicy.
2. anonimowosc chroni przed niechcianym kontaktem z osobami trzecimi i ujawnianiem danych osobowych, zarowno anonimowa osobe, jak tez jej rodzine
Nie wiem czy pamietasz- okolo poltorej roku temu popularnosc zyskal portal nasza klasa. wiele osob, ktore zamiescilo tam swoje dane spotkalo wiele nieprzyjemnosci- os szantazu i grozenia zabojstwem sedzi po jakies glupie listy (ja np. dostalam dwa, po czym zmienilam wszystkie dane) moja przyjaciolka nauczycielka gimnazjum w malej miejscowosci po zamieszczeniu przez kogos z jej klasy zdjec z imprezy rocznicowej dostala listy od zbulwersowanych rodzicow, dzieciaki bowiem uwielbiaja grzebac w sieci szukajac hakow na nauczycieli. teraz wyobraz sobie co by sie dzialo, gdyby na jakims blogu ujawnila ona swoje poglady polityczne, preferencje seksualne, niechec do instytucji oswiatowch lub kosciola i ktos podal do publicznej wiadomosci nazwisko. w mojej pracy poglady polityczne sa rowniez niemile widziane- wspolpracujemy na przyklad z wieloma klientami korporacyjnymi, a ja czesto wypowiadam sie przeciwko korporacjom :) gdyby moje nazwisko mialo byc ujawnione nie napisalabym slowa na temat rosji, krajow arabskich i na wiele innych tematow. nie dlatego, ze wstydze sie swoich opinii, lub, ze ktos moglby mnie z ich pomoca szntazowac, tylko dlatego, ze takie sa reguly gry. firma taka jak moja jest z zalozenia apolityczna i ja- pracownik jestem apolityczna i nieuprzedzona do nikogo. publikowac moge swoje poglady na tematy profesjonalne oraz np. brac udzial w firmowym konkursie fotografii. tylko z tym moje nazwisko moze byc kojarzone, poniewaz jako pracownik wspolpracujacy z klientem jestem wizytowka firmy na kazdym spotkaniu. to sa reguly gry, ktore podobnie jak dress code kazdy z nas akceptuje a’priori.
mam nadzieje, ze wyrazam sie dostatecznie jasno. na blogu moge sie wypowiadac wylacznie anonimowo. I wlasnie sie zastanawiam czy nie popelniam bledu w ogole sie wypowiadajac :)
1 czerwca 2009, o godzinie 21:59
Indoorze,
Wykluczyć tego nie można.
1 czerwca 2009, o godzinie 22:17
wlasnie sie zastanawiam czy nie popelniam bledu w ogole sie wypowiadajac :)
Jesli sie boisz, to masz racje. Popelniasz blad. Zwracam Twoja uwage, ze mimo utajnienia nazwiska i tak mozesz byc zidentyfikowana, jesli komus na tym naprawde zalezy. Jesli tak sie stanie, to w krajach cywilizowanych wlaczaja sie prawa przeciwko dyskryminacji. Obawiam sie, ze w Polsce z tymi prawami jest krucho, zas w Rosji pewnie jeszcze gorzej.
.
Jednak poza tym zgadzam sie z Twoim wpisem, po tym, jak usunelas z niego gulag. Proponuje, abys jeszcze zrewidowala slowko „postkomunistycznych” i zastapila je slowem „nietolerancyjnych”. Ja nie wierze, ze jedno jest z drugim zwiazane. Zauwaz prosze, ze w Polsce brak tolerancji ma podloze katolicko-koscielne, a nie postkomunistyczne. To nie postkomunisci sa przeciwko gejom.
.
W krajach, gdzie jest krucho z tolerancja, anonimowosc moze byc wazna. Pelna zgoda. Tylko dlaczego wiazesz to z komunizmem? Komunizm to juz przeszlosc, natomiast nietolerancja istnieje tu i teraz.
1 czerwca 2009, o godzinie 22:19
Indoorze w piosence Sztura najbardziej ujmujace jest to szczere wyznanie:”jak glos wydaje z siebie wszyscy sa w siódmym niebie” :)
.
glosie niebianski,
mnie jest po prostu trudno uwierzyc, ze Pani, ktora nazywano Lalką jest zimną i nieczułą wiczycą :)
co do Twych wizji mazowieckiej rodziny wloscianskiej na przestrzeni dziejow i ogolnie naszego narodu i gleboko wen zakorzenionych wartosci katolicko- rodzinych to wydaje mi sie, ze Twoja opinia jest dosc odosobniona na blogu.
nie mowie, ze moja na przyklad rodzina byla idealna- nic z tych rzeczy, az dziw, ze dzieci im sie udaly i wogole dozyly przy tych wysrubowanych wymaganiach, bledach wychowawczych, wojskowej tresurze przeplatanej okresami zaniedbania i kompletnego zapuszczenia u jednej lub drugiej babci :) Ale w moim otoczeniu rodziny sa raczej normalne i na ogol szczesliwe, jak nie za pierwszym to za drugim razem :)
powinnam juz dawno spac. dobranoc
1 czerwca 2009, o godzinie 22:36
Dark!
Przecież nikt Ci nie każe się legitymować! Ty w ogóle nie rozumiesz o co chodzi w tej dyskusji o anonimowości. Po prostu Internet to nie jest taki nieco szybszy dyliżans jak się Zofii wydaje, lecz nowa jakość komunikacji. Między innymi pozwala komunikować się nie tylko w anonimowych grupach tematycznych ale również w grupach zorganizowanych na przykład wedle miejsca zamieszkania lub na przykład w byłej czy obecnej szkole. Nasza Klasa to jest pewien fenomen założony i utworzony przez 4 młodych ludzi, gdzie ponad 20 mln ludzi założyło konto w bardzo krótkim czasie. Po to dokładnie, żeby nie być anonimem.
Natychmiast portal stał się celem ataku Agory i zaprzyjaźnionych z nią mediów, zaprzyjaźnionych z Agorą organów państwowych z prostej przyczyny : Nasza Klasa w przeciwieństwie do pozostałych popularnych serwisów internetowych nie była pod kontrolą mediów, w przeciwieństwie do anonimowych uczestników rozlicznych forum (zwykle wynajętych pisaczy i aktywistów partyjnych, którzy zastępują ostatnio opinię publiczną pisząc w kółko na wszystkie tematy pod rozlicznymi nickami) istnieją rzeczywiście. Na dodatek zakupiona przez Agorę serwis społecznościowy okazała się klapą kompletna. No to się wkurzyli.
Ale też ma to pewną cenę.
Istnieje ryzyko, że rzeczy ze szkolnych czasów, o których ktoś wolałby zapomnieć, powracają. To jest ciemna strona Internetu. Teoretycznie takie zagrożenie istnieje również „w realu”, ale tam łatwiej znikać.
Natomiast jeśli ponad 20 mln ludzi się zarejestrowało to znaczy, że ludzie idą na takie ryzyko. Albo większość nie ma co się wstydzić w swojej przeszłości.
1 czerwca 2009, o godzinie 22:46
Droga dark side,
To niesprawiedliwa konkluzja, że zimna i nieczuła – raczej drapieżna i zaborcza :D)
1 czerwca 2009, o godzinie 22:56
Narciarz
Jestem zdumiony stwierdzeniem, ze cztery pseudonimy to byla jedna osoba. Nie jestem pewien, skad pochodzi ta informacja i czy jest prawdziwa. Jesli jest prawdziwa, to zapytalbym z lekko opadnieta szczeka: a po co ten osobnik to robil?
W stylu Zofii napiszę: A nie mówiłem?
http://kuczyn.com/2009/03.....ment-72061
2 czerwca 2009, o godzinie 06:46
Andzej I Narciarz
Do Waszych wpisów z dnia wczorajszego,na temat tej ” bandy czworga”.
Wczoraj przypadkowo zatrzymalem sie na programie Kisa bo wlasnie na ten temat rozmawiano.Wypowiadal sie red.Sołtysik On ma wiele współnego z portalami i potwierdzil o wręcz zawodowej grupie „pisaczy” zatrudnionych przez partie i inne organizację ,ktorych zadaniem jest celowe sianie fermentu na forach blogowych, dla różnych celów wiadomych prawdopodobnie tylko zamawiającym taka grupę.( I mogła to byc jedna osoba pod 4 adresami).
Narciarzu mnie też opadała szczeka ale intuicyjnie czulem ze stan wiedzy przygotowania i tych podawanych linków nie mogła robic jedna osoba lecz jakieś biuro ustawione na taka działalność .Pytalem to piszących skąd mają czas gdzie pracuja że moga sobie pozwolic na tak dużą nazwijmy stratę czasu.Oburzano sie (chyba miner) Ja emeryt z nie ograniczonym czasem nie mogłem sobie na to pozwolić(do tego dochodziła slaba znajomość internetu)
Ale teraz jestem przeswiadczony o istnieniu takich siewców
fermentu ( Moze można powtórzyć ta rozmowę Lisai Sołtysika przez internet Ci co potrafia mogli by podać własnie fragment Soltysika celem spopularyzowania i „wyrwania jadu grupie” dla dobra juz tylko ewentualnych blogowiczów.
Pozdrawiam w dniu 2 czerwca 2009 przed wyborami do Euro Parlamentu. Swego rodzaju Totolotek kto zwycięzy czy rozsadek czy Zakon
Ukłony dla blpgowiczów
2 czerwca 2009, o godzinie 07:38
W Trzebiatowie, miejscu szczególnym na Pomorzu Zachodnim 1 czerwca prezydent Kaczyński, podczas Święta Dziecka do dzieci powiedział:
- Ja nie chciałbym zaostrzać stosunków z jakimkolwiek polskim sąsiadem, ale chciałbym mocno podkreślić, że jesteśmy w Polsce i gospodarzami tej ziemi są Polacy, tak jest i tak być musi.
Nie wiem, co za totalny idiota przygotowywał wizytę prezydenta w tym mieście.
Bo trzeba mieć naprawdę nie po kolei w głowie, by takie brednie tam opowiadać.
Tak się składa, że niemieccy mieszkańcy tych ziem odgrywali istotną rolę w historii Europy.
To w Trzebiatowie urodził się najbliższy (obok Melanchtona) współpracownik i spowiednik Marcina Lutra – Johann Bugenhagen, zwany „doktorem Pomeranusem”, reformator Kościoła na Pomorzu.
To w Trzebiatowie odbywają się od kilkunastu lat w styczniu, przy okazji Tygodnia Ekumenicznych Modlitw o Jedność Chrześcijan tzw. Wieczory Czterech Świec, podczas których swoją kulturę i tradycje prezentują cztery wyznania: rzymskokatolicy, ewangelicy augsburscy (luteranie), grekokatolicy i prawosławni.
Przedstawiciele, co najmniej dwóch z tych czterech wyznań nie są etnicznymi Polakami.
I to w Trzebiatowie od prawie dziesięciu lat odbywają się latem przeglądy zespołów artystycznych pod nazwą „Sąsiady”, w których udział biorą zespoły polskie, niemieckie i ukraińskie, bowiem w Trzebiatowie i okolicy zamieszkuje spora, kilkutysięczna społeczność ukraińska (osiedlona tam w ramach akcji „Wisła” w 1947 roku).
I nagle przybywa do Trzebiatowa Lech Kaczyński, który przez pomyłkę jest prezydentem naszego i wmawia nie-Polakom i nie- rzymskokatolikom, ale polskim obywatelom z niemieckimi i ukraińskimi korzeniami – kto jest prawdziwym władcą tych ziem.
I jak mają się czuć ci, którzy tam mieszkają, przyjaźnią się, współpracują ze sobą i płacą podatki?
Prezydent zachowuje się jak cham i niedouczony prostak.
I nie widzę innego wytłumaczenia takiego zachowania.
I jeszcze jedno.
Wbrew pozorom – nie było to spotkanie z dzieciarnią z okazji Dnia Dziecka, ale najordynarniejsza kampania wyborcza Marka Gróbarczyka, prezydenckiego ministra, który bezprawnie, za pieniądze kancelarii – prowadzi swoją kampanię wyborczą do PE.
Dzieci i święto były tylko pretekstem do pokazania się Gróbarczyka w Trzebiatowie, Świdwinie czy Rewalu.
I to jest kolejny skandal w wykonaniu polskiego prezydenta.
2 czerwca 2009, o godzinie 07:59
Też program Lisa oglądałam i uznałam, że to, co zostało powiedziane jest zgodne z moimi, dość prywatnymi odczuciami. Bo mnie od początku mocno dziwiło, że wchodzą nowi uczestnicy do blogu, mają dużą wiedzę o tym, co się tu omawiało i kto jakie poglądy przedstawiał, po czym biorą się za energiczne dokopywanie komuś takiemu, jak ja…
Przecież ja tu nie nadaję tonu, tylko trochę się wtrącam, trochę komentuję, bywa że złośliwie, ale nikomu nigdy nie szkodziłam, nie miałam i nie mam takiego zamiaru. Bywało, że nawet ostro się z kimś tu spierałam, ale nigdy nie po to, by komuś „dowalić” a o to, by obronić własne poglądy. I po takiej ostrej dyskusji z dark side doszłyśmy do wspólnego wniosku; pozostajemy przy własnych poglądach, nie prezentujemy ich w sposób agresywny i dyskusja trwa nadal, bez wyrzucania sobie czegokolwiek – jest tyle ciekawych spraw, które można omawiać nie bijąc się i nie wyrywając sobie włosów.
Atak, jaki tu na mnie przypuścili nowi blogowicze był dla mnie zaskakujący i niezrozumiały. Teraz myślę, że była to zasłona dymna – taki dym ze spalonych opon, aby osłonić prawdziwe intencje – możliwie dotkliwie zaszkodzić blogowi. Zniszczyć ten zaścianek gdzie sobie wygodnie i kulturalnie dyskutują i prawią uprzejmości, piszą wiersze, wąchają kwiatki. A postawić ich wobec innej rzeczywistości! sprawić, aby się wzajemnie obrzucili gnojem – też ekologia! – podrzucić jakiś temat, który ich musi skłócić, narobić smrodu – smród to przecież takie ludzkie, więc nie powinno być obce…
To co napisał na swoim blogu EDD a ja tu wstawiłam bez komentarza, wydaje mi się trafne. Przekonuje mnie fakt, że niemal równocześnie czwórka weszła na blog krokiem defiladowym, aby równocześnie wyparować bezgłośnie i bezwonnie. I tylko pozostała po nich kompletnie zdezorientowana Ewa-Joanna.
A ja od siebie dodam, że być może tu, na blogu W. Kuczyńskiego wcale nie kisi się we własnym sosie jakiś zapyziały zaścianek, ale działa różnokolorowy, inteligentny Klub dyskusyjny? :)
2 czerwca 2009, o godzinie 07:59
Witam wszystkich
I dla równowagi psychicznej odaję ciekawy link na temat preferencji dzieci iich bohaterów do Parlamentu Europejskiego
Oto
http://fakty.interia.pl/r.....ow,1316436
Z pozdrowieniami
2 czerwca 2009, o godzinie 08:12
Smutny dla Polaków jest link Azrela
http://azraelk.wordpress.com/
2 czerwca 2009, o godzinie 08:15
Dark,
„Prezydent” wszystko co robi , robi pod politykę swą i swego Brata i liczy, że dzięki tej wypowiedzi dostanie trochę więcej punktów od elektoratu szowinistyczno-narodowego. On jak i jego brat udowodnili że gotowi zrobić każde świństwo byle by tylko poprawić notowania swej partii i co za tym idzie widoków na przejęcie władzy politycznej w Polsce. Z tej właśnie przyczyny gospodarz i inni widzący do czego ci ludzie zmierzają zaczęli pisać i przestrzegać przed popieraniem tych niebezpiecznych dla Polski i Polaków polityków.
Po tym co zrobił już L.Kaczyński praktycznie należało by go osądzić i posadzić na wiele lat w kiciu, by innym odeszła chęć takiego grania losem milionów ludzi. Niestety u nas to raczej mało prawdopodobne , ale kto wie jak się Kaczyńscy postarają to może i to osiągną
2 czerwca 2009, o godzinie 08:38
Przepraszam, poprzedni mój wpis czerwiec 2nd, 2009 at 8:15 przed południem, nie był do Dark tylko do Zofii
2 czerwca 2009, o godzinie 08:38
Powróciłem z wyprawy kajakowej, zadowolony jestem, że osoba jedna w czterech odsłonach została ujawniona, bo nigdy jej nie lubiłem, ale czytać wszystkiego mi się nie chce. Zacznę od teraz.
2 czerwca 2009, o godzinie 08:55
Torlin! Ty to masz szczęście! Woda pod tobą, woda nad tobą :D
2 czerwca 2009, o godzinie 10:00
Żeby sie troszeczke wybić ponad nieprawdziwe tezy o internecie i anonimowości w nim na poziomie chłopka-roztropka generowane przez Zofię czy też W. Kuczyńskiego (n.b. to bardzo charakterystyczna postawa wśród osób, które internet „odkryły” dla siebie relatywnie niedawno, nie rozumieja fenomenu zjawiska i na siłe teraz próbują w niego wtłoczyć swoje przyzwyczajenia wyniesione z „realu”), proponuję obejrzec te debatę:
.
http://www.polityczni.pl/.....,3789.html
.
Szczególnie polecam wypowiedzi VaGli, prawnika, który „siedzi” w internecie od 12 lat, specjalizuje sie w prawnych aspektach internetu.
.
PS – film może się odpalić nie od pierwszej cześci, trzeba wybrać „3 cz. 1″
2 czerwca 2009, o godzinie 10:08
jasnaanielko,
……Program T. Lisa zawierał dobre informacje dla osób komentujących blogi m. in. takie, że w odniesieniu do każdego wpisu prokurator z urzędu lub na wniosek może wszcząć postępowanie karne wyjaśniające :D. Zmuszając w ten sposób administratora strony internetowej do ujawnienia danych osobowych wpisującego się.
…….Ważna także była sama obecność adw. J. Naumanna, który specjalizuje się w sprawach ochrony własności intelektualnej, a jednocześnie od samego początku reprezentuje interesy Agory.
……Myślę, że można powiązać wpis gospodarza blogu z programem T. Lisa węzłem przyczynowo-skutkowym, na którego końcu znajduje się bardzo politycznie sformułowane ostrzeżenie, że zarówno Ja nie jestem Bezbronny, jak i My nie jesteśmy bezbronni, a wprost przeciwnie możemy zrobić kuku, ale nie musimy…
…..Osobiście nie mam do takiego postawienia sprawy pretensji jednak oznacza, to że wiele spraw powinno się właściwie dla własnego bezpieczeństwa omawiać bardzo ogólnie.
……I tak wpis Narciarza2 dotyczący traktowania jego krewnego może być zawsze potraktowany jako bezpodstawna próba oczernienia szpitala i jego personelu. Taka sprawa nigdy nie przedawnia.
Przy okazji pozdrawiam Narciarza2 i salutuje razem z nim do portretu generała w wpisanego w gustowną mapkę PRL-u, a potem III RP…
2 czerwca 2009, o godzinie 10:37
głosie! Ty jak kogoś nie postraszysz, to nie jesteś sobą :D :D :D
2 czerwca 2009, o godzinie 10:37
W zasadzie nie trudno zauważyć, że nasz system polityczny jest tak zbudowany, iż wszelkie inicjatywy zmian mają szanse bycie zauważonymi, o ile zostaną zaakceptowane, a uprzednio przedstawione uniżenie partiom politycznym. Tutaj jednak obowiązuje żelazna zasada trzeba śpiewać prezesowi chóralnie: Łubu dubu, łubu dupu, niech nam żyje Prezes Klubu. Niech żyyyyje nam!
2 czerwca 2009, o godzinie 10:43
A oczywiście za Prezesem każdego demokratycznego Klubu stoi cała masa innych demokratycznych prezesów i ich interesów i tutaj następuje ucieranie inicjatyw zmian (zazwyczaj moralnie, merytorycznie i intelektualnie do rozmiarów do zaakceptowania przez wszystkich, co oczywiście oznacza, że zdieś zmian nie budiet :).
2 czerwca 2009, o godzinie 11:20
Szanowni państwo,
byłem kilka dni na wsi. Muszę powiedzieć, że zdumiał mnie przytoczony przez jasnaanielke tekst Edwarda. Od pewnego czasu zauwazyłem kilka nowych nicków i o dziwo wszyscy ci „nowi” wypowiadali sie w jakims kanciastym stylu, który po raz pierwszy, gdy chodzi o treść nie bardzo rozumiałem, a jednocześnie był podobny.
Ja nie wiem, jak identyfikować osoby piszące pod pseudonimem i nigdy tego nie robiłem.
Jezeli prawda jest to co pisze Edward to wejscie tej osoby uwazam za po prostu chamstwo. Jesli Edward przeczyta ten wpis to prośba o kontakt mailowy.
Na koniec jeszcze raz powtarzam – nikt tu nie jest banowany.
2 czerwca 2009, o godzinie 11:34
Szanowni państwo,
sprawdziłem.
kaem,snarski,jambrusky, Partycia-Zab, Buraków to ta sama osoba pisząca z IP 24.69.230.184. Jakiś internetowy szambonurek.
Mam nadziej, ze już sie nie pojawi. Gdyby jednak – bede teraz sprawdzał IP – to prośba o ignorowanie. A ja bede wyrzucał ich wpisy.
2 czerwca 2009, o godzinie 11:47
Minerze!
Ja zastanawiam się, skąd u Ciebie bierze się taka pycha. Skąd wiesz, od kiedy ktoś miał kontakt z Internetem? Czy założenie blogu jest dla Ciebie taką cezurą? Nie znoszę tych Twoich obraźliwych i lekceważących określeń („chłopka – roztropka”), zachowujesz się tak, jakbyś zjadł wszystkie rozumy. Pierwszy wpis w blogu Pan Waldemar dał 23 lutego 2006 roku, ja założyłem blog we wrześniu 2006 roku (chociaż tak naprawdę to zacząłem go traktować na serio od I 2007 r.), ale czy to jest odwzorowanie „osób, które internet “odkryły” dla siebie relatywnie niedawno”? Na jakiej podstawie piszesz o Zofii, panu Waldemarze i pewnie o mnie, że należymy do „osób, które internet “odkryły” dla siebie relatywnie niedawno, nie rozumieją fenomenu zjawiska”? Skąd wiesz, od kiedy te osoby surfują po Internecie?
A ten cały link podany przez Ciebie jest jak Twoje wpisy, nudny nie do wytrzymania. Osoby komentujące te filmiki mają całkowitą rację, żadnych osobowości telewizyjnych, faceci nieumiejący mówić po polsku i płynnie, dukają, mówią androny albo rzeczy oczywiste, a całe to spotkanie, to wszystko, jest tak rozlazłe…
2 czerwca 2009, o godzinie 12:12
Wujaszek Wania do Przyjaciół
Przyznaje. JamburSKI (nie Jambursky) to ja. Wykorzystując sprzyjające okoliczność ogólnej paniki jaka powstała wśród internetowych trolli po „aferze Kataryny” postanowiłem zagrać w pokera kierując się intuicją i pewnymi spostrzezeniami. Postanowiłem użyć przeciwko niemu jego własną bron.
Moje doświadczenie życiowe i zawodowe podpowiedziało mi ze tego rodzaju konstrukcję jak Chuligan nie potrafią zbyt długo się maskowac.
Np. by nie mylić rodzaju męskiego i żeńskim powołał Chuligan parę Burakow.
Pomysł „Jambursky” był dobry z psychologicznego punktu widzenia. Takie osadzające „kazanie na górce” zawsze paraliżuje zagadaną grupę.
„Snarski” miał być „partnerski i merytoryczny”.
Patrycja była od uwodzenia Pan Blogowych, oczywiście tych podatnych na taki szemrany szarm.
Po co to było?
A czort wie!
Ja, Wujaszek Wania, dysponuje także portretem psych. Chuligana,
łącznie z jego hipotetyczną sytuacją zawodową i życiową oraz przeszloscia i przyszloscia. :D Na razie jednak, mam nadzieję na zawsze, zachowuję go dla siebie i EDD.
:D :D :D
2 czerwca 2009, o godzinie 12:42
Dziekuje za pomoc Pawlowi, Andrzejowi i Jasnejanielce.
Pawel zrugal Chuligana,
Andrzej potwierdzil swym wpisem hipoteze
Jasnaanielka, a szczegolnie jej protest, zmotywowaly do gry.
Wujaszek Wania :D
Temat dla mnie wyczerpany. Chyba ze….
2 czerwca 2009, o godzinie 13:22
Zadziwiająca historia! Mnie też wydawało się podejrzane pokrewieństwo stylu tych kilku „osób”, jak i to, że zarówno pojawiają się, jak i znikają z blogu niby na komendę. Ale w swojej naiwności nie mogłem uwierzyć, że ktoś mógłby poświęcać tyle czasu tak idiotycznej zabawie. Nadal zresztą tego nie rozumiem. Chyba że mu za to płacą. Ale kto i po co? Czy ktoś postrzegał w blogu pana Waldemara takie zagrożenie, że wynajął człowieka do mącenia na nim wody?
Może jednak najprostszym rozwiązaniem jest hipoteza bezinteresownego psychopaty?
2 czerwca 2009, o godzinie 13:41
……Ja tam zdawałem sobie sprawę, że blog jest przedmiotem bezkompromisowego ataku mającego na celu zmieszanie go i jego dyskutantów z błotem, poprzez podstawienie towarzystwa posługującego się szemranym językiem i wciągnięcie do dyskusji o niczym i na niezwykle niskim poziomie, pozostałych blogowiczów. To wszystko miało na celu wykazanie, że Pan Waldemar Kuczyński jest starym schorowanym z nienawiści człowiekiem otoczonym wianuszkiem bezmózgich dyskutantów, którym zdołał narzucić swoje fobie. Rzecz po prostu polityczna, pokazująca na jakim niskim poziomie prowadzona jest walka polityczna, prezesa klubu, obozu przeciwnego do naszych przekonań i naszego poczucia estetyki. Plunę sobie za Edwardem – tfu na kaema, snarskiego, jambruskiego, Partycję-Ząb i Buraków !
……..Do rozwiązania została nam jeszcze kwestia anty-semityzmu i tfu!Edwarda. Zastanawiałem się nad tym długo i doszedłem do wniosku, że jednak nasza reakcja była nieprawidłowa – nie możemy sobie pozwolić na lekceważenie tego zjawiska w naszym środowisku, bowiem w przeciwnym razie, okazywać będziemy, że temat ten jest nam obojętny, a przecież nawet jeśli niezgadzamy się na pewną agresywną publicystkę, próbującą przypisać winę za ich traktowanie przed w czasie i po wojnie oraz obecnie, niemal wszystkim Polakom, co nam ubliża, to jednak powinniśmy moderować jakoś wpisy „talmudyczne”.
2 czerwca 2009, o godzinie 14:09
Glos
Ten zly to Jambursky!!! Nie Jamburski.
2 czerwca 2009, o godzinie 14:19
głosie! Podobasz mi się. Bardzo.
2 czerwca 2009, o godzinie 14:24
jasnaanielko,
Może uda ci się przekonać Edwarda do powrotu na nasz blog. Jego talent tam na peryferiach się zmarnuje, na pewno!
2 czerwca 2009, o godzinie 14:33
Głosie,
A dlaczego uważasz, że sprawy jak napisałeś anty-semityzmu czy “talmudyczne”mamy traktować inaczej niż inne? Można oczywiście rezygnować z drążenia tematu jeśli widać, że jakaś osoba źle to odbiera , i nie psuć dyskusji. Ale kulturalnie można dyskutować na każdy temat i wcale nie trzeba zgadzać się z adwersarzem dla poprawności politycznej lub by nie narażać się opinii zwanej publiczną czyli większości. Często zdarza się, że strony dyskutujące nie są w stanie się przekonać i każda pozostaje przy swojej racji. Jednak dyskusja popierana rzeczowymi argumentami często jest korzystna dla obu dyskutujących stron. Jak tu ktoś napisał „tylko krowa nie zmienia poglądów”, rozsądny człowiek zmienia gdy uzna że nie miał racji.
2 czerwca 2009, o godzinie 14:36
Edwardzie,
za głosem zwykłym powtarzam WRACAJ!
Informuję Szanownych państwa, że jutro w papierowym wydaniu “Gazety” ukaze sie mój króciutki, ale istotny i dla niektórych pewno kontrowersyjny tekst “Gdzie jest generał” wnoszący o miejsce dla generała i byłego prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego i jego współpracowników w obchodach naszego Święta Niepodleglości.
2 czerwca 2009, o godzinie 14:39
Gospodarzu
cieszę się, że pisze pan na ten temat i z niecierpliwością czekam na artykuł. Warto przypominać jak istotną rolę odegrał generał w Polskiej drodze do niepodległości. Może dotrze to do niektórych zaślepionych emocjami i nie chcących logicznie i bez emocji oceniać naszej najnowszej historii
2 czerwca 2009, o godzinie 14:48
maćku.g
Wydaje się jednak, że nasza dyskusja, która przeniosła się z blogu Pana Daniela Passenta na blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego, nieco wykroczyła poza rozsądną argumentację. Jak pamiętasz ja ją wówczas natychmiast przerwałem, nie chcąc ciebie urazić, bo uważam, że jesteś wartościowym uczestnikiem tego blogu. Jednak okazało się, że twój wpis uraził Edwarda. Myślę, że możemy ten temat zamknąć.
2 czerwca 2009, o godzinie 15:13
Stacją CNN o polskim „4 czerwca” dyskutuje i z Generałem i z Wałęsą Tylko u nas trwa chocholi taniec.
Najgorsze to że zamiast świętować radośnie, pierwsze wolne wybory, obecność w Unii, i inne tego typu nasze sukcesy ostatnich lat, wspólnie, ma podziały, niesnaski i jątrzenie.
Na obchody gdańskie i krakowskie itp.
Tak, jakby nasz polityczny establishment zapomniał, że 20-lecie wolnej Polski jest świętem wszystkich, a nie tylko jakiś zadymiarzy z gdańskiej „Solidarności”.
To święto tych co czynnie walczyli w opozycji, tych co strajkowali i tych, którzy patrzyli z dystansu, ale także tych, którzy byli z drugiej strony barykady i potrafili przy stole dogadać się w sprawach naszego kraju.
To jest święto całego państwa i jego obywateli a nie wybranych grup dawnej opozycji, bo nawet nie całej – jak się to chce zaprezentować.
Im więcej oglądam zadymiarzy związkowych i częściej oglądam polityczne wyczyny Kaczyńskich – tym bardziej we mnie utwierdza się przekonanie, iź decyzje jakie podjął w tamtych dniach gen. Jaruzelski były ze wszech miar słuszne.
I chylę czoło przed tym Człowiekiem, który ochronił kraj od nieprzewidywalnej awantury i wojny polsko-polskiej.
Bo to co potrafi zrobić polityczna ekstrema, jak się dorwie do władzy – to w ciągu ostatnich lat poznaliśmy na własnej skórze.
Cieszę się Drogi Panie Waldemarze,
że przypomni Pan Generała i upomina się o Jego cześć i godność, ale czy to nie za późno?…
Czy zdoła się naprawić błędy tych, którzy organizują te obchody?
W każdym razie, otwierając 4 czerwca o 20 tej moją zachomikowaną butelkę whisky, wychylę toast właśnie za Jego pomyślność, tak samo jak za pomyślność naszego kraju i tych wszystkich, którzy się przyczynili, że jesteśmy w takim , o którym marzyli moi rodzice w wielkiej rodzinie państw europejskich.
***
Edwarze, wracaj z Wujaszkiem Wanią,
ten toast musimy przecież wypić wszyscy razem, chociaż będziemy gdzieś tam przed komputerem rozsiani po Polsce a nawet świecie.
Przynajmniej MY pokażmy, że ten ten toast- jest toastem wszystkich – za pomyślną przyszłość Polsk, całej, bez podziałów na Gdańsk i Krajów i wszystkich jej mieszkańców.
2 czerwca 2009, o godzinie 15:19
Mi sie bardzo nie podoba odejscie Edwara pod pretekstem antysemityzmu. Zaznaczam, ze samej dyskusji poprzedzajacej odejscie Edwara nie czytalem i nie zamierzam. Jednak dziwi mnie, ze Edwar postanowil ukarac caly blog.
.
Ja sam od dawna mam pokuse odejscia na spoczynek z powodu prozaicznego braku czasu. Jesli zdecyduje sie na blogowa emeryture, to zapewne nastapi to przy okazji wizyty kolejnego psychopaty. Ale prawdziwa przyczyna bedzie bardzo prosta: brak czasu. Nie bede winil rzetelnych dyskutantow za swoja zupelnie naturalna decyzje.
2 czerwca 2009, o godzinie 15:21
Zofio,
niczego sie nie zmieni w koncepcji obchodów oczywiscie, ale doszedłem do wniosku, że ma sens taki głos byłego, może nawet wroga generała Jaruzelskiego, choć wrogość odczuwałem do samego systemu PRL głównie, a nie do ludzi.
2 czerwca 2009, o godzinie 15:24
“Gdzie jest generał” wnoszący o miejsce dla generała i byłego prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego i jego współpracowników w obchodach naszego Święta Niepodleglości.
Panie Waldemarze:
bardzo goraco popieram Pana inicjatywe. Mozemy ich nie lubic. Ale Polska jest jedna i oni pomogli ją odzyskac. Im sie nalezy miejsce na Placu Zgody Narodowej. Jesli Pan uzna to za stosowne, to ja popieram Pana moim imieniem i nazwiskiem. Prosze swobodnie je cytowac, jesli potrzeba.
2 czerwca 2009, o godzinie 15:49
Dołączam się do Narciarza
- proszę także dysponować moim imieniem i nazwiskiem w tej sprawie.
2 czerwca 2009, o godzinie 15:56
Zofio, Narciarzu,
bardzo dziękuję, miło mi mieć Wasze zaufanie, ale chyba nie będzie to potrzebne. To nie jest apel tylko po prostu bardzo krótki tekst. Dzieki.
2 czerwca 2009, o godzinie 16:24
Minister Kuczyński: „Na koniec jeszcze raz powtarzam – nikt tu nie jest banowany”.
–
Nawet Bernard?
2 czerwca 2009, o godzinie 17:03
Wyborcza pisze: „Tadeusz Zwiefka, który ponownie startuje w wyborach do europarlamentu z listy PO, wygrał przed Sądem Okręgowym w Poznaniu proces w trybie wyborczym z Warszawską Prowincją Redemptorystów – właścicielem Radia Maryja. W stacji ojca Rydzyka muszą pojawić się przeprosiny”.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,98460,6678483,Europosel_PO_wygral_z_Radiem_Maryja.html
Chodzi o reportaż RTL w którym kilku europosłów zostało przyłapanych in flagranti, kiedy tuż po złożeniu podpisów obecności „lecieli na samolot”.
http://patrz.pl/filmy/zwiefka-darmozjad-zlapany-przez-niemiecki-rtl
–
Oburzona Wyborcza opisała w 2008 r. ten incydent, nie kryjąc słusznego oburzenia:
„W reportażu Meiera ekipa RTL jako pierwszego dopada eurodeputowanego Platformy Obywatelskiej z regionu kujawsko-pomorskiego – Tadeusza Zwiefkę. – Czy pojawił się pan tu tylko po to, żeby podpisać listę i dostać pieniądze? – pyta dziennikarz.
- To nie pana interes – odpowiada gniewnie nasz parlamentarzysta.
Po chwili ponownie pojawia się na ekranie. Tym razem już po złożeniu sygnatury czmycha z siedziby europarlamentu z bagażami w ręku. Tłumaczy reporterowi, że ma pracę w swoim okręgu wyborczym”
- gniewnie szydzi Wyborcza.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5413419,RTL_lapie_Zwiefke_na_goracym_uczynku.html
__
Ale jest czas wyborów, inny etap, teraz Wyborcza szydzi inaczej i z kogo innego: „Alleluja i obrażaj”.
http://wyborcza.pl/1,7524.....razaj.html
Wyborcza traktuje swój czytelniczy target jako ludzko zbiór ponadstandardowo głupi, w dodatku cierpiący na amnezję i niezdolny do posługiwania się przeglądarką internetową.
Tryb wyborczy w polskich sądach to na ogół groteska. W tym trybie nawet Wałęsa okazał się być Nie-Bolkiem. Może by NGO’s zainteresowały się ograniczaniem przez sądy wyborcze wolności słowa.
2 czerwca 2009, o godzinie 17:06
Ok Edwardzie,
Rozumiem, że Jamburski jest dobry, nie pisze się wszak chyba „Jamburskyego” :D).
2 czerwca 2009, o godzinie 17:15
Mawar – jesteś zbyt mądry i zbyt długo udzielasz się na tym blogu, aby nie wiedzieć, jak rzetelnie, długo i z całym możliwym zaangażowaniem Bernard na swoją banicję pracował. Prosił, prosił… aż wyprosił :(
Gospodarz miał świętą – anielską cierpliwość, długo się opierał, aż stwierdził, że dalej już ani kroku.
I była to decyzja słuszna i przemyślana.
Bernard z bernardyńską cierpliwością ją prowokował.
Trudno było nie docenić jego wysiłków.
Nigdy jednak nie podszywał się pod cudzy Nick i to mu trzeba przyznać.
;
Dzień Niepodległości spędzę z dala od blogu, ale upoważniam do wypicia toastu w moim imieniu, bo ja nie wypije. Ale nadrobię później. Całym sercem popieram gest Gospodarza w sprawie miejsca dla generała podczas obchodów święta, do którego powstania walnie się przyczynił.
;
Głosie! – też bym chciała, aby EDD znowu pisał w tym blogu, bo mi go zwyczajnie brakuje. Nie będę jednak naciskała, bo on jest duży i sam musi zdecydować. Być może Wujaszek Wania coś mu przy ognisku, pod flaszeczkę nalewki na ziołach z tajgi i jakąś wspaniałą, wędzoną rybę do ucha naszepta a on posłucha.
Ja bym się ucieszyła.
2 czerwca 2009, o godzinie 17:50
Mawar: „Wyborcza traktuje swój czytelniczy target jako ludzko zbiór ponadstandardowo głupi,”
.
To raczej ty traktujesz swój domniemany target jako ponadstandardowo głupi i niezdolny do samodzielnego sprawdzenia faktów.
W zasadzie mało mnie ta sprawa obchodzi, ale zadałem sobie trud i zajrzałem pod podane przez ciebie linki.
Pierwszy to sucha informacja o wyniku procesu Zwiefka kontra Radio Maryja. Przedstawiono stanowiska obu stron.
W drugim, archiwalnym, Wyborcza rzeczywiście szydzi ze Zwiefki, zapewne słusznie.
Trzeci wreszcie, to krytyczna ocena przedwyborczej działalności publicystycznej Nowaka w Radiu Maryja, nijak się nie mająca do dwóch poprzednich.
.
Bardzo logiczny wniosek z całości – Wyborcza jest be. Zapewniam cię, że to już słyszeliśmy. Nie raz i nie tylko od ciebie.
2 czerwca 2009, o godzinie 17:53
Jasna anielko
Nie musisz nacikać (bo On duży),ale z uwagi na dluga znajomość i poważanie obustronne On mocno się z Toba liczy i rozważa każdą Twą uwagę, więć wyrazenie tej prośby dwukrotnie ( bo o ile pamiętam raz juz sie zwracałś) nie pozostanie bez echa.
Ja też sie przyłaczam do prośby i to będzie male siwięto blogu warte z radości wypicia Zoff tej łyski na specjalne okazje,zrobimy sobie popijawe na odległość i na koszt Zofii ja juz rozstawiam szklaneczki ( bo podobno te Lyski trzeba pić w szklance z wodą lub bez) ja akurat nie lubie tego wyszukanego trunku wole rodzimy bimber podobnie smakuje:)
Uklony Zdzisław
2 czerwca 2009, o godzinie 18:14
Posługiwanie się Heroldem na tym blogu jest pewną nowością. Czy będzie zapowiadał wejście i wyjście i udzielał odpowiedzi, jak i przyjmował pytania w jego imieniu, pociągając co i rusz z piersióweczki, kapkę ?
2 czerwca 2009, o godzinie 18:24
kiedy dokladnie jest ten dzien niepodleglosci? chcialabym wiedziec kiedy mam symbolicznie spalic kukle Generala :)
dla mnie to swieto nie jest zbyt przekonujace. za prawde historyczna o dlugim gospodarczym zdychaniu komunizmu zakonczonej brudnym kompromisem i podzialem lupow nikt nie da zlamanego grosza. tej opery nie da sie wystawic :) wole legendy, ktore bardziej trzymaja sie legendowej konwencji.
Obalajac komunizm powinnismy symbolicznie obalic chociaz jednego komuniste, by to swieto mialo rece i nogi. General obalajacy sam siebie po to by zostac prezydentem to jest lipa, w ktora zadne dziecko nie uwierzy :)
2 czerwca 2009, o godzinie 18:34
Droga dark side,
W końcu dojdzie do odkopania truchła Bolesława Bieruta i postawienia go w pierwszym szeregu maszerujących do dnia niepodległości, ale poczekajmy na argumenty gospodarza.
P.S.
Szkoda tylko, że Narciarza2 fotografii nie będzie pod jutrzejszym artykułem w GW z podpisem: popieram!
2 czerwca 2009, o godzinie 18:39
W sprawie naszej kanadyjskiej hydry wieloglowej, z przyjemnoscia dowiedzialam sie, ze nie byla ona wczesniej banowana. po namysle popieram Gospodarza, by nie dopuscic do dalszego jej rozrostu i zdominowania tej platformy. choc nie mialabym nic przeciwko temu, by jakas jedna, gora dwie gadajace glowy pozostawic. mam nadzieje, ze nasza przyjaciółka Ewa-Joanna tez dojdzie do podobnych wnioskow :)
.
EDD,
przestan sie czaic po kątach. miarodajne zrodla twierdza, ze duzy juz jestes :) informuje zatem, ze nasz przyjaciel glos jest gotow do linczu byle tylko sprowadzic Cie spowrotem. czy usatysfakcjonuje Cie, gdy u stop Twoich poleje sie krew?
moim skromnym zdaniem nieporozumienia lepiej sie wyjasniaja w dyskusji niz w wieloznacznym milczeniu
pozdrawiam cieplo,
2 czerwca 2009, o godzinie 19:08
Zwiefka wygrał
Oto link
http://wiadomosci.gazeta......851,0.html
Pozdrawiam
2 czerwca 2009, o godzinie 19:13
dark side,
Jakiego linczu? Wszak, wyraźnie odżegnałem się od wszelkich sądów skorupkowych.
2 czerwca 2009, o godzinie 19:15
glosie,
wybacz,ze bez specjalnego entuzjazmu odnosze sie do pomyslu odkopywania kwestii zydowskiej i cenzurowania krytyki narodu wybranego
w kwestii swieta – legenda, ktora lansuje nasz Gospodarz jest nieco inna. niewiele trywializujac sprowadza sie do tego, ze duch swiety (za posrednictwem naszego Papieza i Kosciola) oswiecil szerokie rzesze, uskrzydlil Lecha w Skoku przez Płot, mury runęły i nastal raj na tej ziemi. wilki zyja obok owiec w harmonii i zgodzie. w tej konwencji faktycznie obecnosc Generala (nie jako kukły do spalenia) bylaby na miejscu.
2 czerwca 2009, o godzinie 19:28
powiem wiecej- legenda powinna miec wersje jedna i prawomyslna,herezje nalezy zdusic w zarodku, a to wymaga od naszych wladz konsekwencji. Gospodarz ma absolutna racje. Jak sie juz zdecydowalismy lansowac taka wersje, to zabę trzeba zjesc do konca. General powinien wiec zostac zaproszony
2 czerwca 2009, o godzinie 19:34
Droga dark side,
…..To nie jest sprawa kwestii żydowskiej i krytyki narodu wybranego, ale formy wypowiedzi, doboru argumentów, epitetów etc.
…..Ostatecznie w Polsce to mniejszość, a my jesteśmy większością więc należy szanować ich prawa m. in. do godnego traktowania, nawet jak niektórzy z nich wydają nam się dziwakami. Poza tym nie można komuś przez pięćset lat patrzeć w metrykę, kto był jego ojcem!
2 czerwca 2009, o godzinie 19:44
…..A co kto był matką, to coś gorszego? A niezależnie od tego wymuszanie poprzez pewien sposób odnoszenia się do ludzi, którzy mieli kiedyś w rodzinie osobę pochodzenia żydowskiego deklaracji, że nie mają nic wspólnego z żydostwem jest obrzydliwe u nas. Węgier dobry, Słowak dobry, Ruski dobry, a cygan i żyd mają piętno po wsze pokolenia wypisane na czole, że to oszuści i sobki.
….Nie wie czy dobrze byś czuła się w takiej sytuacji, gdyby tatuś był obrzezany.
2 czerwca 2009, o godzinie 20:17
Wielki rezonatorze Torlinie!
.
Napisałem „W. Kuczyński i Zofia” i do nich odniosłem moja „diagnozę”. Pisałem o naiwnym postrzeganiu internetu (Zofia) i anonimowosci w nim (W. Kuczyński).
.
NIE NAPISAŁEM ANI SŁOWA O TOBIE. POTRAFISZ TO SOBIE WYOBRAZIĆ?
.
A skąd moja „diagnoza” w tym przypadku? Z obserwacji. Między innymi z dziecinnego szukania spisków w działaniu filtru antyspamowego onetu u Zofii, z szukania tajnych służb w modemie do neostrady u tejże, z totalnego niezrozumienia czym jest nick w przypadku kataryny ze strony W. Kuczyńskiego, czy tez w mechanizmach logowania IP na blogu, które właśnie odkrył.
.
Irytuje Cię „chłopek-roztropek”? Co ja mam na to poradzić? Przecież to jest język jakiego tutaj można się nauczyć choćby od Zofii, W. Kuczyński może za to poczestowac czyms dosadniejszym.
.
Obejrzałeś wypowiedzi VaGli, na które zwracałem uwagę? Czy wystarczyło, że po twarzach i sposobie wysławiania się dyskutantów uznałeś, że nie mają nic do powiedzenia? Nudny – to jest naprawde „zarzut” godny prawdziwej dyskusji na poziomie :)
.
Jakbyś sobie zadał trud przebicia się, przez ta „nudną” dyskusje, to może więcej bys zrozumiał (choćby na temat, który ostatnio zarówno Ciebie jak i mnie interesował – procedury ujawniania danych osobowych w przypadku składania pozwu wobec „nicka”. Trochę o tym napisał dzisiaj głos zwykły, VaGla też nieco dorzucił). Rozumiem, że wolisz po prostu zaatakować zamiast dyskutować.
.
Tym kończe odpowiedź, której po prostu nie powinno być, boś się znowu wpakował między wódkę a zakąskę :)
.
Choć aż się prosi o kontynuowanie wątku o braku „osobowości telewizyjnych” w debacie jako o komentarzu do podniesionych argumentów. Rozumiem, że jakby rozmawiała Doda z Bachledą-Curuś przy moderacji Mazowieckiego, to podnoszona argumentacja od razu byłaby ciekawsza :).
Tak jak pisałem – prosi się o kontynuację, ale mnie się nie chce.
.
Widzę, że tu znowu z lamusa wyprowadzono Jaruzela, czekam na błogosławieństwa dla uber-ubeka Kiszczaka. Nuuudy…
2 czerwca 2009, o godzinie 20:25
Jeśli zaś chodzi o generała to palenie jego kukły jest nie na miejscu. W zasadzie moje myślenie i uczucia cofają się przed skrajnymi uczuciami wobec tego Pana. Nie odgrywał on żadnej negatywnej roli w Polsce po 89 roku i nie można mu przypisać bezpośrednio winy za obecny stan rzeczy. Z drugiej strony nie uważam za stosowne zapominania nagłego (czy też politycznego) o jego politycznej przeszłości, oraz moralnej, politycznej, a być może i kryminalnej odpowiedzialności za okres gdy był przedstawicielem najwyższych władz w PRL. Wszak służył państwu totalitarnemu i stał na straży interesów sowieckich w Polsce w charakterze lennika. Z tego powodu po porostu dałbym mu spokój, jako osobie publicznej na emeryturze. Nie postulując przeciągania go ani w kierunku trybuny honorowej święta niepodległości, ani spychania go z niej pod nią. Trzeba jednak widzieć i to, że nasze tutaj i teraz przez szereg lat było wynikiem decyzji politycznych, tak rządów zagranicznych, jak i elit krajowych. W komunizm weszliśmy politycznie i z niego wychodziliśmy w drodze decyzji wysoce politycznych. Na tej drodze pojawiło się pytanie jak ma być Polska, czy narodowa i państwowa, czy też bardziej liberalna i indywidualna. Jeśli chodzi o model systemu politycznego znajdujący uzewnętrznienie w konstytucji, to uważam, że jest on dalece niedoskonały, podobnie myślę o modelu ekonomicznym i społecznym, ale w odniesieniu do modelu ekonomicznego, który się obecnie wykształcił uważam, że model przewidujący istnienie silnego właściciela dbającego o własne interesy jest lepszy niż model przejadania dobra ogólnonarodowego i zwracania się następnie do rządu o dotację i szantażowania go co drugim obywatelem umierającym z głodu. W zasadzie uczciwie powiedziawszy od 89 roku oba modele rywalizowały ze sobą w praktyce i model rozproszonego narodowego właściciela ponosił klęskę za klęską w postaci nie mogących sprostać wyzwaniom rynku zakładów pracy. Ofiarą ciągłej rywalizacji i niedoskonałości owych modeli ekonomicznych i uwiądu we własnym sosie politycznego systemu jest także sprawa zacofania społecznego i archaicznego, pasożytniczego modelu zorganizowania się elit społecznych, zwłaszcza zawodowych. I co do tego ma generał Jaruzelski. Niech mi ktoś odpowie?
2 czerwca 2009, o godzinie 20:32
kochany glosie,
nie rozumiem Twojego ataku
jest niemal pewne, ze w mojej rodzinie byli zydzi, tak jak i w wiekszosci polskich rodzin. trudno uniknac mieszania krwi, gdy zyje sie na jednym terytorium przez pol wieku. doceniam wplyw ich kultury i szanuje ich zwyczaje i tradycje. nie popieralam nigdy narodowcow, nie popieram nagonki antyzydowskiej i braku szacunku naleznego kazdemu czlowiekowi. nawet jako odpowiedzi na zydowska histerie obwiniania masowego naszego narodu o holokaust. Nie podejmuje sie rozwiazywac kwestii kto bardziej wobec kogo zawinil. nie podoba mi sie jednak sposob w jaki zydzi graja swoja tragedia narodowa, by osiagac jak najbardziej wspolczesne polityczne cele. wielu dzialaniom dzisiejszego panstwa Izrael sie sprzeciwiam. uwazam, ze nie jest to kraj demokratyczny i ze sa tam lamane prawa czlowieka. to tyle- nie bede wiecej wracac do tego tematu.
.
skupmy sie raczej na innych kwestiach. Na przyklad ciekawi mnie jak sobie wyobrazasz cenzure formy wypowiedzi i doboru argumentow? robiles kiedys cos takiego? nasuwa sie mnostwo pytan- wprowadzimy powszechny obowiazek dla wszystkich administratorow portali i powszechna liste dopuszczalnych zwrotow? dlaczego tylko zydow i cyganow, a nie innych nacji? jakie kary bedziemy stosowac za brak szacunku w mowie i pismie? nie uwazasz, ze takie dzialania zwieksza tylko nienawisc do tych ludzi i izolacje grup, ktore chcesz chronic w ten sposob?
Problem, z ktorym sie mierzysz nie jest mozliwy do rozwiazania za pomoca cenzury. cenzura pod wzgledem skutecznosci przypomina tu prohibicje. mity i stereotypy tworza sie przez wieki i nie powstaja bez podstaw. bardzo trudno jest zmienic stereotyp i zajmuje to czas liczony w pokoleniach. sa dostepne szerokie badania na ten temat.
2 czerwca 2009, o godzinie 20:43
jasnanielka
http://kuczyn.com/2009/05.....ment-77735
„Gospodarz miał świętą – anielską cierpliwość, długo się opierał, aż stwierdził, że dalej już ani kroku”.
-
Może i miał cierpliwość anielską, ale wyszła jaśnieanleska. Tym samym zostałaś w starciu z Bernardem górą, choć pozornie. Przypominało to mecz Karpowa z Kasparowem o szachowe mistrzostwo świata w Moskwie (1984). Ponieważ Żyd Kasparow wysoko prowadził więc sowieckie Politbiuro wymusiło na FIDE przerwanie meczu. Wielkoruski szowinizm okazał się ważniejszy niż wstyd przed światem.
-
Może przypomnę ci słowa W. Kuczyńskiego: “Na koniec jeszcze raz powtarzam – nikt tu nie jest banowany”. A ty piszesz: „Bernard na swoją banicję pracował. Prosił, prosił… aż wyprosił”. Najwyraźniej nie ustaliliście z Panem Ministrem wspólnej wersji. To się zdarza.
Między słowami banicja a banowanie jest tylko częściowa zbieżność. Banitą można być z przymusu, ale i z wyboru – bardziej elegancko to się czasem nazywa emigracja. Natomiast nie słyszałem aby ktoś sam siebie zbanował.
2 czerwca 2009, o godzinie 20:50
Głosie,
udało mi się, na razie nieco prowizorycznie pozbierać zdjęcia mamy, sfotografować i umieścić w albumie. Jak je zeskanuję, będą lepsze, ale i tak wyszedł niezły albumik.
Trochę to unikatowe,- przedwojenne, wojenne i powojenne.
Myślę, ze Ci się „moja” Jadzia spodoba.
2 czerwca 2009, o godzinie 20:50
Głosie,
udało mi się, na razie nieco prowizorycznie pozbierać zdjęcia mamy, sfotografować i umieścić w albumie. Jak je zeskanuję, będą lepsze, ale i tak wyszedł niezły albumik.
Trochę to unikatowe,- przedwojenne, wojenne i powojenne.
Myślę, ze Ci się „moja” Jadzia spodoba.
http://picasaweb.google.p.....ojaJadzia#
2 czerwca 2009, o godzinie 20:56
BERNARD TO PELNA KULTURA. NAJBARDZIEJ JEGO TUTAJ BRAK.
2 czerwca 2009, o godzinie 21:01
droga dark side,
Tutaj nie chodzi o cenzurowanie wypowiedzi, lecz o zwracanie w ogóle uwagi na wypowiedzi, które nie powinny być jednak przemilczane, a także o kulturalną formę zwracania tej uwagi. Tutaj Edwarda plucie było z pewnością nie na miejscu, a ja z racji wieku, tego że sam tą dyskusję wszcząłem, ale i wielu wcześniejszych własnych wypowiedzi czasem poniżej poziomu, nie poczuwałem się i nie poczuwam się do moralizowania innym.
2 czerwca 2009, o godzinie 21:17
Zofio,
Tak to ciekawe zdjęcia i całkiem fajny album. Twoja Jadzia mi się podoba :D
Na niektórych wcześniejszych zdjęciach widać, że jesteście do siebie podobne.
Powinnaś kiedyś więcej napisać o swoich rodzicach. Tutaj na pewno spotka się to z entuzjastycznym przyjęciem.
Twoje wcześniejsze opowiadanie o niej bardzo do mnie trafiło. Myślę, że do innych też.
Nie znam także mody z tych lat. Co to są za ubrania i z jakich materiałów? Czy kobiety nosiły się kiedyś tak po męsku?
2 czerwca 2009, o godzinie 21:49
Indorze, minerze,
wiekszosc z nas traktuje i opisuje internet tak jak potrafi go uzywac. Sa przeciez dzis ludzie, dla ktorych komputer to troche skuteczniejsza maszyna do pisania .Dla Zofii jest to praktyczne narzedzie i podreczny magazyn zdjec i informacji. Indoor widzi zlacza i protokoly :)
ja widze w nim nowy swiat do skolonizowania i obserwuje proces kolonizacji i walke o wplywy i zyski :) nawigacja w sieci jest trudna, bo stopien komplikacji jest ogromny i stale rosnie. do wielu miejsc nigdy nie dotrzemy.
wiekszosc z nas porusza sie tu wygodnymi, sprawdzonymi sciezkami podsuwanymi nam, oznakowanymi i pelnymi banerow reklamowych :). bywaja tez pionierzy, ktorzy kolonizuja nowe obszary. jest tez , jak wszedzie, spora grupa ludzi, ktorzy zyja z ludzkiej glupoty -loguja sie tylko po to, by zapolowac na naiwnych. siec to obszar wciaz wolny i dziki :) Zwlaszcza pod wzgledem ochrony prawnej przypomina dzis dziki zachod- silny moze wiecej, na przyklad dochodzic strat wyniklych z ujawnienia danych. pojedynczy szary uzytkownik jest niemal bezbronny. dlatego ja jestem zdania, ze prawo do anonimowosci powinno byc zapewnione i uregulowane w przepisach, tak jak tajnosc naszych danych osobowych. uwazam tez, ze kazdy z nas powinien miec prawo dochodzenia strat wyniklych z upublicznienia naszych danych.
jesli chodzi o ilosc nickow, pod jakimi sie logujemy, to w przeciwienstwie do Zofii nie uwazam, ze koniecznie musimy byc soba.Jestem raczej sklonna przyjac perspektywe artysty, na przyklad pisarza, ktory w swojej powiesci tworzy rozne charaktery- w pewnym sensie wystepuje w masce i Leopolda Blooma i spiewaczki Molly. Mimo to trudno go nazwac osobowoscia niezintegrowana :) Sprawne, piekne i ciekawe budowanie węzłow w sieci to wielka sztuka. Z ty, ze kontakt z odbiorca jest tu interaktywny, wielojezyczny, urozmaicony i multimedialny. dlatego ten swiat jest dla mnie taki pasjonujacy :)
pozdrawiam serdecznie,
2 czerwca 2009, o godzinie 21:58
darkside:
od jak dawna korzystasz z internetu? Jakie były Twoje pierwsze internetowe doświadczenia? Chodzi mi o usługi/serwisy z jakich korzystałaś na samym początku, nie o szczegóły :)
2 czerwca 2009, o godzinie 22:05
Dark napisala: za prawde historyczna o dlugim gospodarczym zdychaniu komunizmu zakonczonej brudnym kompromisem i podzialem lupow nikt nie da zlamanego grosza.
Podkreslilem slowo „prawda”. Jak wynika z wpisu, Dark Side zna prawde, albowiem. (Czy dobrze zrozumialem, zeby nie bylo nieporozumienia?) Ja uwielbiam ludzi, ktorzy znaja prawde. Jestes cudowna, Dark Side, no i znasz prawde. Nie wiem, co mogloby byc slodsze.
.
Dark Side woli legendy, ktore bardziej trzymaja sie legendowej konwencji.
Zgnilego kompromisu ani legend nie bede komentowal, bo jak uczy historia Hollywood, gilotyna rzeczywiscie lepiej sie nadaje na tematy filmow. Czy zalujesz, slodka Dark Side, ze w Warszawie nie bylo gilotyny?
.
Obalajac komunizm powinnismy symbolicznie obalic chociaz jednego komuniste, by to swieto mialo rece i nogi.
Czy nie wystarczaja Ci Kaczynscy symbolicznie palacy kukle Walesy? Czego chcesz jeszcze? Zrzucic Walese razem z Jaruzelskim z Palacu Kultury?
.
Widzisz, moja slodka, ja wlasnie dlatego chcialbym podpisac list w obronie Generala, zeby kiedys historycy nie pisali, ze w Polsce byli tylko ludzie podobni do Ciebie.
2 czerwca 2009, o godzinie 22:10
Miner napisal: Widzę, że tu znowu z lamusa wyprowadzono Jaruzela, czekam na błogosławieństwa dla uber-ubeka Kiszczaka.
.
Najbardziej interesujace w minerze jest to, ze on sie uwaza za katolika.
2 czerwca 2009, o godzinie 22:28
trudno mi udzielic precyzyjnych wyjasnien, bo nie pamietam, zaczynalam strasznie dawno – mysle, ze poczta mailowa byla jedna z pierwszych.moje pierwsze konto bylo na yahoo, nie wiem czy istnialy wtedy polskie portale. byl to najprostszy kontakt z rodzina, gdy przebywalam za granica. potem byly studia na uczelni technicznej, gdzie w akademiku mielismy taka mini siec do grania w warcraft :)) programy graficzne, sciaganie danych, szukanie informacji i przegladanie kolorowych miesiecznikow branzowych i nie tylko – pamietam, ze ktos mi pokazal pierwszego Playboya dostepnego w sieci :) i jak wielkie to bylo odkrycie. nastepnym takim odkryciem byl wirtualny swiat- cos w rodzaju chata, tylko znacznie bardziej skomplikowanego, gdzie mialo sie wlasnego avatara, ktoremu sie tworzylo wyglad i mozna bylo zbudowac wlasne miasto. w tym swiecie byli ludzie z roznych krajow, widzialo sie w dymkach i chinski i hiszpanski, choc dominowal angielski. to byla platna, amerykanska platforma. jak sobie przypomne nazwe, to podam. strasznie wolna to dzialalo, bo moj komputer byl troche za slaby. blogi odkrylam chyba 4 lata temu :)
2 czerwca 2009, o godzinie 22:28
Mądrze to ująłeś Głosie i zgadzam się z Tobą co do słowa:
głos zwykły Says:
czerwiec 2nd, 2009 at 8:25 po południu
jedynie w ostatnim zdaniu tego wpisu miałeś chyba na myśli skutek, nie ofiarę. Ten spór moim zdaniem rozstrzygną potomni – to oni ostatecznie zważą winę i zasługę. Będzie to od nich wymagało wielkiego poczucia sprawiedliwości i ładu moralnego… Dla naszego pokolenia to, mniemam, za trudne, bo jako świadkowie naoczni zbyt łatwo ulegamy resentymentom, przez co nasze oceny stają się zgrubne i prostackie.
W swoim wpisie zaakcentowałeś chęć zachowania równowagi. Wielkie Ci za to dzięki i wyrazy szacunku.
Nasz gospodarz jest podobnego zdania :
· W.Kuczyński Says:
czerwiec 2nd, 2009 at 3:21 po południu
„…choć wrogość odczuwałem do samego systemu PRL głównie, a nie do ludzi”.
Sama staram się w tych sprawach (i nie tylko), unikać wartościowania. Żywię już raczej współczucie i w wielu wypadkach coś w rodzaju bólu moralnego. o ile coś takiego w ogóle istnieje… nauczyło mnie tego niełatwe życie.
ps. Ciąg dalszy będzie, ma się rozumieć. Moja Mama była z Czerwińskich, miałam więc dokładnie taką samą autorytarną i apodyktyczną Rodzicielkę jak Ty. Odeszła będąc zaledwie o dwa lata starsza od Twojej Mamy. Zawsze wierzyłam i głęboko do dziś wierzę, że wszystko co robiła, robiła z miłości. Jestem pewna, że tak jest też z Twoją Mamą.
Ściskam.
2 czerwca 2009, o godzinie 22:33
Niedawno (kilka lat temu) słyszałem taką audycję w radiu o nauczaniu w szkołach publicznych 100 lat temu (przed pierwszą WS) w Łodzi. Chodziło o to, że po ukończeniu szkoły uczniowie zdawali egzamin pisemny i ustny z trzech języków: z polskiego, niemieckiego i rosyjskiego. Po chwili pani dodała, że jidysz nie zdawali, bo w jidysz to dzieci rozmawiali między sobą na co dzień. To tak nawiasem mówiąc.
2 czerwca 2009, o godzinie 22:40
Informuję, że jednym z nicków tego szambonurka jest tez Dyplomata Przyuczony. Właśnie go skasowałem.
2 czerwca 2009, o godzinie 22:43
Ten blogowy gosc jest doprawdy zdumiewajacy. Gdyby tutaj po prostu pisal, to zostalby pelnoprawnym czlonkiem klubu dyskusyjnego. Wiec po co to udawanie? Postawie taka hipoteze, ze za tymi piecioma osobami ukrywa sie Bernard. Nie wiem, czy tak rzeczywiscie jest, ale nie wydaje mi sie to niemozliwe.
2 czerwca 2009, o godzinie 22:44
Nie wiem, czy dobrze odczytalem intencje wpisow Dark Side. Byly napisane dosc pokretnie, wiec sie pogubilem, czy ona jest za, czy nawet przeciw. Na wszelki wypadek przepraszam za zbedna ironie.
2 czerwca 2009, o godzinie 22:45
Droga Bars,
Z niecierpliwością czekam na wieści od dalszej rodziny ;) Mam nadzieję tylko, że będą obszerne, a wspomnienia te poruszą serce i wspomnienia nie tylko Zofi, choć na nią bardzo liczę…
2 czerwca 2009, o godzinie 22:47
O bardzo dobrze, bo ja dyplomatę tego, to już wcześniej wyśledziłem i zbombardowałem z lotu zwiadowczego deską klozetową ;)
2 czerwca 2009, o godzinie 22:50
Tutaj jest tekst, ktory polecam z pewnym wahaniem. Jednakze od sprawy nie da sie uciec. O ile pamietam, jakis czas temu przeczytalem o tym w Polityce, ktora w przeciwienstwie do GW nie uciekala od tematu.
Śmiertelny grzech Kościoła Katolickiego.
http://azraelk.wordpress......olickiego/
.
Interesujacy jest jeden z kometarzy pod tekstem. „Pedofilia księży i hierarchów w Polsce nie rozwinęła się tylko dlatego, że kościół nie mógł sobie na takie zjawisko pozwolić w obliczu władzy komunistycznej. To chyba poza donacjami komunistycznych władz, największa korzyść Kościoła z istnienia PRL.” Tak sie akurat zlozylo, ze dzis rano sobie myslalem, ze polski Kosciol Katolicki nieslychanie skorzystal na komunizmie. Powyzszy komentarz wyraza podobna mysl.
2 czerwca 2009, o godzinie 23:05
Głosie ,
czytam twoją rozmowę z Dark, i dziwię się , bo wynika z niej, że ja używałem jakichś jak to nazwałeś niewłaściwych formy wypowiedzi, doboru argumentów, epitetów. Radzę przeczytaj jeszcze raz co pisałem, bo nic tam takiego nie znajdziesz. Po drugie wpis który spowodował wycofanie się Edwara, był wywołany dyskusją o prawie w Polsce które wg mnie idzie w kierunku zwiększania „wagi litery prawa” co zaczyna dominować nad intencja prawodawcy. Dla mnie jest to bardzo niedobry kierunek i dlatego by to wyjaśnić swój wywód podparłem przykładem który akurat przyszedł mnie do głowy. Gdybym wiedział, że wywoła to takie konsekwencje znalazł bym inny.
2 czerwca 2009, o godzinie 23:09
Narciarzu2
……Czy wahanie wiąże się z tym, że tekst Azraela mógłby zostać równie napisany przez redaktora Piotrowskiego w „faktach i mitach”?
……Ojciec kiedyś opowiadał mi że spotkał jednego z wyższych oficerów politycznych, który był przeciwny kościołowi katolickiemu w sutannie księdza katolickiego. Uzyskał od niego wyjaśnienia, że jest obecnie „księdzem patriotą”. Ciekawe czy w tym „kościele”, także były wypadki pedofilii, bo niektóre formacje z czasów stalinowskich miały w swoich szeregach nie tylko oficerów NKWD, ale także szmalcowników oraz byłych współpracowników a nawet pracowników gestapo, oraz zwykłych psychopatów, którzy nie tylko likwidowali przeciwników komunizmu, ale nawet członków własnych rodzin, a niektórzy z nich wykończyli nawet samych siebie.
2 czerwca 2009, o godzinie 23:12
Maćku.g,
….Chętnie przeczytam o ile tylko podasz mi oba linki do twojej wypowiedzi i wypowiedzi Edwarda.
…..Ja pamiętam bowiem, że pisałeś coś o religijnych żydach i ich sposobach na obracanie w farsę przykazań ich religii.
2 czerwca 2009, o godzinie 23:13
W. Kuczyński – jedno IP to nie jest dowód na to, że wpisy pochodzą od jednej osoby, to tylko poszlaka. Podał Pan IP jakiegoś ISP (Shaw Communications) z Kanady.
.
to tak na przyszłość jak już Pan wpadnie w szał cięcia i ujawniania wszystkich po kolei. To, że teraz (zapewne) ma Pan rację, nie oznacza że w następnych przypadkach będzie tak samo…
2 czerwca 2009, o godzinie 23:17
darkside: dzięki za odpowiedź, wiem, że to niczego nie dowodzi ale jakoś automatycznie pasowałaś mi do mojej teoryjki, która wiąże „staż” w internecie z poglądami na anonimowość.
.
usenet, IRC, może FIDO – kto tego nie przeszedł może mieć problem z „rozumieniem” internetu… Osoby, które dojrzewały wraz z internetem będą miały znacznie mniej problemów z zaakceptowaniem go. Relatywnie nowi użytkownicy (tak jak pisałem wcześniej) będą starali się internet nagiąć do swojego postrzegania świata poza internetowego – i to oni będą najgłośniej krzyczeli przeciw anonimowości…
.
Może to za duże uproszczenie – ale ja to tak widzę…
2 czerwca 2009, o godzinie 23:18
Acha i z pewnością zainteresuje wszystkich wykaz korzyści materialnych kościoła katolickiego w czasach PRL. Jakie dotacje dostawali, jaką pomoc dla seminariów, jakie przydziały ziemi, może sukna, papieru i farby drukarskiej, bezpłatnych talonów na samochody.
Słyszałem w każdym razie, że zespół operacyjny niejakiego komunisty Piotrowskiego próbował zaopatrzyć kościół katolicki w kondony i kobiety lekkich obyczajów. Czy miał on już wówczas na uwadze ochronę cnoty niewinnych dzieci?
2 czerwca 2009, o godzinie 23:21
Zosieńko droga,
ładna i z feblikiem była Twoja Mama ! To wspaniałe, że udało się Wam zachowć tyle zdjęć sprzed i z okresu wojny. Z pamiątkami, tak jak i z moją rodziną, los obszedł się o wiele brutalniej. No cóż, mieszkali fatalnie – Warszawa, Kresy… Dom Dziadków na Kolonii Staszica, po sąsiedzku z warszawskimi filtrami, spłonął pod nieobecność domowników już we wrześniu – może właśnie dzięki temu przeżyli. Dziadek jechał wówczas z rządem do Zaleszczyk, Babunia usiłowała wymknąć się Sowietom z Horynia, a nieletnie, choć już po maturze, Moja Mama i Ciocia, wracały per pedes z harcerskiego obozu nad jeziorem Białym. Z ruin wygrzebano kilka przedmiotów, z których w moim posiadaniu do dziś znajduje się wielkie widelczysko do mięs, oczywiście srebrne i przyozdobione jak „trza” monogramami itd. Wolałabym, żeby ocalał choć jeden album z rodzinnymi zdjęciami, albo choć kawałek kolekcji obrazów mojego Dziadka, wielbiciela i znawcy malarstwa polskiego. Nie ukrywam, że natychmiast sprzedałabym jeden z tych obrazów i przestałabym zarywać noce, a spokojną pracę potraktowałabym znowu jak czystą przyjemność, sposób samorealizacji i źródło satysfakcji. Mieszkający w pobliżu Dziadków znajomy profesor Politechniki, wykazał się większą zapobiegliwością niż oni i w przewidywaniu katastrofy, najwartościowsze rzeczy opatulił w ceratę, zapakował do gara do gotowania bielizny i porządnie zakopał w piwnicy. Dzięki temu mogłam pogłaskać podpisy króla Stasia na kilku zachowanych tym sposobem patentach oficerskich. Wrażenie prawie jak przy wywoływaniu duchów…
Dzięki za zdjęcia i uściski.
2 czerwca 2009, o godzinie 23:32
Słodki Narciarzu2 mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z tego blogu z powodu braku czasu.
.
A tak nawiasem mówiąc znam pewnego Pana, który pasjami lubił słuchać Radia Maryja.
.
A sam był jednych z wybitniejszych spośród osób z którymi się w życiu zetknąłem, pozbawionym wszelkich zasad manipulatorem, traktującym ludzi jak przedmioty i niszczącym wszystko co stanęło mu na drodze do władzy i dobrego bytu.
.
Mówił mi często – Panie mecenasie, ja mógłbym słuchać całą noc bez ustanku, bowiem słodkość ich wypowiedzi jest niedościgniona. Zawsze, także przynosił mi Nasz Dziennik i Gazetę Polską i chciał rozmawiać o artykułach tam zamieszczonych.
3 czerwca 2009, o godzinie 00:10
narciarzu,
sprawe Generala potraktowalam humorystycznie, raczej z pozycji obserwatora walki o przyszly ksztalt historii, niz krytyka. rzadka wszak mamy okazje obserwowac rodzenie sie nowego mitu, tudziez legendy :)
.
moj ulubieniec Jonasz Kofta pisal :
.
Przyszłość jest sprawą jasną
tak jasną
że nie pozwala zasnąć
możesz zagrać każdą z ról
twoich snów nie gryzie mól
a w tornistrze masz buławę
swoja własną
.
nie wiadomo jaka będzie
nasza przeszłość
co okaże się za entą
ilość lat
na czym ważnym
nam istnienie nasze zeszło
gdy się zmieni
w historyczny fakt
Nie wiadomo jaka będzie
nasza przeszłość
jaka będzie po nas pamięc
kto to wie?
czy wypadnie ci następcy
krzyknąć: Kłamiesz!
gdy swe klęski wszystkie
zwali ci na łeb
.
ryzyko zawsze istnieje
tym większe
im więcej się dzieje
tyle postaw- ile chwil
tyle twarzy- ile dni
aż się zmienisz w proch i pył
i rozwiejesz
lub zastygniesz w jednej z póz
tej na minus lub na plus
z szpilką w de zamkną cię
do gablotki
będziesz tam jak rzadkie żuki
dla wycieczek, dla nauki
chyba że
historia nagle zmieni gust
.
nie wiadomo jaka będzie
nasza przeszłość
w świetle badań co najnowsze
zawsze są
komu laur
sie dostanie, komu lanie
komu cisza
(…)
exegi monumentum
więcej nie pamiętam
:)
3 czerwca 2009, o godzinie 00:22
Glosie, kiedy zaczynasz sobie zartowac, to na ogol dosc zalosnie to wychodzi. Juz Ci kiedys sugerowalem, ze nie masz poczucia humoru. Daruj sobie.
.
Temat „komunizm a Kosciol” jest jak najbardziej powazny. W skrocie, Kosciol przez ostatnie 1.5 tysiaca lat dopasowal sie do wladzy. Ta symbioza ma swoja skrotowa nazwe „sojusz Tronu z Oltarzem”. Spoleczenstwo feudalne opieralo sie na dwu nogach: na wladzy swieckiej oraz wladzy duchownej, ktore byly soba nawzajem przerosniete. Struktury zarowno Kosciola jak tez wladzy swieckiej byly feudalne. A potem w Polsce nastapilo przejscie do komunizmu (z krotkim demokratycznym intermedium), i wladza feudalna powrocila, bowiem komunizm tez byl feudalny. Tak wiec, po dosc krotkim okresie rzeczywistego terroru, po roku 1956 Kosciol w Polsce znalazl to, co Kosciol zawsze najbardziej lubi, czyli silna i autorytarna wladze. W szczegolach to rozmaicie wygladalo. Byla niechec, inwigilacja, agentura, i tak dalej. Jednak w tym ukladzie Kosciol radzil sobie calkiem niezle. Nie zostal ani rozbity, ani podporzadkowany wladzy swieckiej, choc proby niewatpliwie byly.
.
Zupelnie zlote czasy nastaly pod koniec lat ’70 i przez cala dekade ’80. Dzis mowimy o represjach? Jakie to byly represje, jesli Kosciol stal sie rzeczywistym partnerem generalow? Przed kim General sie tlumaczyl, jesli nie przed Kosciolem?
.
Warto zwrocic uwage, ze przez caly okres komuny wladza swiecka byla dominujaca, a Kosciol ja legitymizowal. Niby niechetnie, niby na dystans, ale jednak. Ale nie na odwrot. A potem stalo sie cos zadziwiajacego. Autorytarna i silna wladza swiecka sie doslownie rozsypala, i w jej miejsce powstala cala mozaika konkurujacych ze soba ugrupowan. Taka mozaika nazywa sie „demokracja”. Istota demokracji jest to, ze wladza swiecka jest podzielona. Czyli demokratyczna wladza swiecka jest slabsza, niz autorytarna wladza swiecka z niedawnej przeszlosci. To swietnei dla spoleczenstwa, dla technologii, dla rozwoju, ale nie bardzo swietnie dla Kosciola. Stalo sie albowiem tak, ze silny Kosciol zostal na scenie bez rownie silnego kontrpartnera. I tutaj zaczely sie schody.
.
Po pierwsze, Kosciol zaczal legitymizowac wladze swiecka. Oczywiscie, nie kazda wladze. Tylko te wygodna. Kosciol zaczal szukac partnera posrod rozmaitych partyjek, a nawet zaczal takiego partnera tworzyc. Czyli role sie odwrocily: teraz to Kosciol zaczal legitymizowac wladze swiecka. Po drugie, Kosciol sam ulegl pokusie uczstniczenia we wladzy oraz w podziale dobr doczesnych. Dowodem na to pierwsze stala sie na przyklad rola „kadrowego”, ktora na wybrzezu pelnil abp. Goclowski, a takze odwiedziny czolowych politykow u hierarchow. Dowodem na to drugie stala sie nieslawna komisja do rekompensat.
.
To z kolei uruchomilo lawine, zgodnie ze znanym powiedzeniem „absolutna wladza korumpuje absolutnie”. Kosciol obrosl w sile doczesna, ale stracil autorytet. Jeszcze nie do konca stracil, ale wlasnie go traci i tracic bedzie, bo od powyzszej prawdy nie ma ucieczki. Uruchomiony zostal proces, moim zdaniem nieodwracalny, ze po rozsypaniu sie autorytarnej wladzy swieckiej rozsypie sie takze autorytarna wladza duchowna.
.
A jesli sie Glosie pytasz, na czym polegala korzysc Kosciola z komunizmu, to odpowiem Ci porownaniem: na tym samym, na czym polega korzysc zwierzat trawozernych ze wspolzycia z drapieznikami. Jesli pomyslec o uczcie lwow zjadajacych zebre, to widowisko jest okropne. Mozna powiedziec, ze lwy i zebry to odwieczni wrogowie. Jednak usun lwy, a zebry porosna tluszczem. Takie jest prawo natury. Wygoda prowadzi do otluszczenia. Jeszcze bardziej wyrazistym przykladem sa swinie, ktore maja wszystko, o czym dzikie zwierze moze marzyc: bezpieczenstwo i duzo jedzenia. Porownaj dobrze upasiona swinie ze swoim dzikim odpowiednikiem, jaki bez watpienia mozesz spotkac na wolnosci w Kampinosie. Porownanie jest dosc wyraziste.
.
Kosciol dostal to, o czym mogl marzyc: bezpieczenstwo i dominacje. I dzieki temu w zadziwiajaco krotkim czasie wszedl w faze rozkladu moralnego wywolanego silą oraz nieograniczoną konsumpcją.
.
Ogromna, choc niezamierzona korzysc, jaką przynosil Kosciolowi komunizm, polegala na tym, ze Kosciol musial sie nieslychanie starac, zeby przetrwac. To moze dziwnie brzmiec, ze pomoc polega na koniecznosci ciezkiej pracy. Ale tak wlasnie jest. Porownaj sportowca, ktory sie musi starac, z mieszczuchem, ktory nie musi. A teraz prosze napisz, ze sportowiec jest represjonowany, nieszczesliwy, i ze jego trenara trzeba koniecznie poddac lustracji za zmuszanie sportowca do ciezkiej pracy.
.
Zupelnie innym pytaniem jest, czy tak rozumiana pomoc komunizmu dla Kosciola byla zamierzona. Oczywiscie nie, podobnie, jak pomoc lwa dla stada zebr nie jest zamierzona. To jednak nie zmienia koncowej oceny, ze komunizm skutecznie zmusil Kosciol do zachowania najwyzszej formy organizacyjnej oraz moralnej. Obecny postepujacy rozklad moralny polskiego Kosciola pokazuje, jak bardzo to bylo potrzebne.: skonczyly sie zagrozenia, skonczyla sie koniecznosc zachowania wysokiego morale, i co teraz widzimy?
.
Okazalo sie, ze najskuteczniejszym sposobem obalenia przeciwnika jest pozwolenie przeciwnikowi, zeby sie sam skorumpowal. Obserwujemy to na przykladzie wladzy zarowno swieckiej, jak tez niestety duchownej.
3 czerwca 2009, o godzinie 00:41
jeszcze jednen drobiazg narciarzu,
„zgniły kompromis” to okreslenie, ktorym uraczyl okragly stol sam Lech Walęsa kilka miesięcy temu. tak wiec ja tylko kontynuuję mysl jednego z glownych architektow tego historycznego mebla.
u Ciebie jeszcze za wczesnie, ale z wyprzedzeniem strefowym zyczę miodowo slodkich snów
dobranoc,
3 czerwca 2009, o godzinie 06:51
Ho ho ho! Alescie nadzialali! Posmialam sie.
Ale wracajac do owej anonomowaosci w sieci i zdzieraniu masek – to wlasciwie ZA CO pan Kuczynski ich wyrzucil? Mozna jakies konkretne przyklady?
No, bo chyba to, ze sie ktos pobawil waszym zadeciem, to nie jest az taka zbrodnia? Czy jest?
Hi hi, wiem, ze powinnam sie cieszyc, bo ow topor i we mnie byl wycelowany, ale panie gospodarzu – nic straconego! Zawsze mi mozna bedzie dolozyc antysemityzm, bo mam zamiar wlaczyc sie w dyskusje, ktora jakby zapowiedziano na blogu.
No i wstyd, zeby taki powazny czlowiek jak pan, panie Kuczynski tak glupio mijal sie z prawda – bez panskiego uczestnictwa owo slawne „ujecie” chuligana by nie wyszlo. Pozwole sobie rowniez przekazac pozdrowienia od Ziuty.
‘
EDD
choc cie nie ma to jestes – to nie byl Jambrusky ale Jambursky. :)
‘
jasnaanielko,
niedocenianie przeciwnika to blad wielu wodzow. A przeciez pisalam, ze czytam archiwum i swietnie sie bawie.
‘
Dobrze, ze z tym IP padlo na Kanade, oni przezyja, bo jakby tak na Polske, to byloby trudniej. Taki akademik ma chyba jedno IP a ludzi troche. No i nie wiedzialam, ze jasnanielka taka fanka sportowa i pod nickiem lukam pisuje tu:
Gość: lukam, aur28.neoplus.adsl.tpnet.pl [...]
2008/02/03 20:37:39 stad: http://adrom.blox.pl/2008.....ikowi.html
3 czerwca 2009, o godzinie 06:55
Czeski blad, identyczny jak zrobil EDD – Jambrusky to byl nie Jamburski.
3 czerwca 2009, o godzinie 07:50
…..Słodki Narciarzu2, to i tak o niebo lepiej niż w twoim przypadku, bo bo twoje braki odnoszą się do znanej jeszcze z czasów PRL-u umiejętności propagandzistów oraz zwykłych politruków do opisu rzeczywistości pod z góry zadaną tezę, bez względu na okoliczności faktyczne i stany prawne.
……Muszę podkreślić, że wielokrotnie na tym forum pisząc o korupcji podkreślałem, że nie trzeba robić żadnych prowokacji, a jedynie sprawdzić dokumenty w postaci orzeczeń i decyzji władzy, aby ustalić przypadki korupcji, bowiem nasza korupcja wynika z głęboko utrwalonego przekonania ludzi władzy, że można napisać czy wypowiedzieć dowolną tezę, która napisana lub wypowiedziana ma przymiot absolutnej prawdy, gdyż nie nie można jej w praktyce zweryfikować.
……W systemie komunistycznym i obecnie łajdactwo tkwiło w samym sposobie rozumowania, czyli dobierania argumentów i ustalania okoliczności faktycznych oraz lekceważenia prawa, Jeśli Z. Herbert pokusił się o określenie III RP jako PRL-Bis, to chyba miał na myśli ową prostacką dialektykę, którą przesiąknięte jest całe społeczeństwo do dziś, a której geneza wynika po prostu z realizacji decyzji, bez względu na wszystko. Taka mentalność w społeczeństwach wolnych, demokratycznych i praworządnych nazywana bywa zwykłym łajdactwem.
….Wybacz paralele, ale twoje wykazywanie zysków kościoła, pomijając już fakt, iż nie potrafisz wskazać na żadne konkretne korzyści kościoła katolickiego, poza jego wysokim poziomem moralnym, który niby miał się ukształtować w toku konfrontacji z komunizmem (co akurat nie jest prawdą), nie opiera się na niczym innym, niż produkty intelektualne VI departamentu MSW w PRL-u, czyli na chęci uzasadnienia założonej z góry tezy, która jedynie odzwierciedla interesy ośrodka władzy, akurat w tym przypadku wobec kościołów.
…..Niedawno czytałem, iż komórki neuronów tworząc sieć połączeń między sobą stwarzają ich nosicielom prawdziwą niespodziankę. W tej postaci, że utrwalają, jako oczywistą oczywistość, zbiorowy dorobek percepcji świata np. wbudowywując w naszą świadomość poczucia obecności Boga, bez wzlędu na to czy jesteśmy ateistami, czy nie, ale ty chyba jesteś w gorszej sytuacji, jak zresztą wielu Polaków, bo najwyraźniej twoje sieci połączeń komórkowych utrwaliły szereg połączeń, odzwierciedlających sposób myślenia i komunikowania się osoby wychowanej w państwie totalitarnym, gdzie władza zupełnie dowolnie manipuluje rzeczywistością i jest jedynym podmiotem, wśród ludzkich przedmiotów i narzędzi.
….Doprawdy teraz twój los jest żałosny. Tego się nie da już zmienić. Będziesz żył z swoimi myślami do końca życia. To będzie tylko wegetacja. Chodzące słodkiewarzywko.
3 czerwca 2009, o godzinie 07:54
„ZA CO pan Kuczynski ich wyrzucil? Mozna jakies konkretne przyklady?”
.
Ewo Joanno, przede wszystkim nie ich, tylko jego/ją. Na to pytanie jest prosta odpowiedź: za całokształt. Za robienie z blogu chlewu i uniemożliwianie normalnej wymiany poglądów. Za złośliwe mącenie dla samego mącenia. To nie jest sąd i Gospodarz nie musi udowodnić tej osobie czynów podpadających pod konkretny paragraf.
Popieram tę decyzję. Sam omijałem tych państwa szerokim łukiem i byłem zniesmaczony tym, że niektórzy bywalcy, których cenię, wdawali się z nimi w połajanki.
.
„No, bo chyba to, ze sie ktos pobawil waszym zadeciem, to nie jest az taka zbrodnia?”
.
Przepraszam bardzo, co to znaczy „waszym zadęciem”? Czyim? Może jakieś konkretne przykłady?
Stale pisuje tu przynajmniej kilkanaście osób. Niektórym z nich można niekiedy przypisać zadęcie, innym w żaden sposób. Nie lubię takich uogólnień.
Ty zresztą też tu stale pisujesz. Należysz do towarzystwa. Czy mogłabyś więc wymienić po nickach, kto jest dla ciebie „wy”?
3 czerwca 2009, o godzinie 08:05
Bars,
nie wiem jak, ale udało się rodzinie zachować wiele zdjęć.
Część, właściwie główny trzon fotograficznego archiwum, nie mam już przy sobie, oddałam do rodzinnego archiwum moim kuzynom, którzy odrestaurowali dawny dworek dziadków i tam są zdjęcia, przede wszystkim przedwojenne, poczynając mniej więcej od lat 20 – tych minionego wieku.
Są tam zdjęcia szkolne mojej mamy!!!
Spenetruję to co mi zostało, może uda mi się pokazać tatę na zdjęciach i jego rejsy …przedwojenne. Mam też zdjęcia przedwojennej polskiej floty, statki GAL na których pływał mój tata. To kawał polskiej historii na morzu. Są zdjęcia z rejsu „Daru Pomorza” dookoła świata w którym uczestniczył mój tata.
Wczoraj, gdy sprawdzałam to, co mam najstarszego ze zdjęć mamy, trafiłam na różne rarytasy np. zdjęcie przedwojennego stateczku pasażerskiego s/s „Beniowski”.
To wręcz unikatowe fotografie.
Mam w domu także resztki „magnackiej fortuny”, jak mawiała mama – srebrne sztućce z monogramami mamy, dużą łyżkę srebrną, do konsumpcji zupy za dużą, ale do nakładania bigosu z salaterki na talerze – owszem, w sam raz.
Uchowała się półkolista szczotka w srebrnej oprawie do zamiatania okruszków z obrusa!
Ten ostatni drobiazg jest istnym rarytasem, czegoś takiego nikt teraz nie używa.
Jest jeszcze srebrna oprawa do cukiernicy, którą wykorzystuję jako postumencik do naczynek z kwieciem.
Pięknie się prezentuje.
Praktycznie wszystkie te zachowane drobiazgi są nadal w użyciu zgodnie ze swoim przeznaczeniem, poza cukiernicą.
Miłego dnia,
z serdecznościami…
3 czerwca 2009, o godzinie 08:24
Naprawdę nie wiecie kto stoi za tą czwórką? Przecież to nie pierwszy taki numer. A już wyjątkowo zabawne jest tu stwierdzenie Ewy-Joanny:
No, bo chyba to, ze sie ktos pobawil waszym zadeciem, to nie jest az taka zbrodnia?
:)))
3 czerwca 2009, o godzinie 08:27
Miner,
używam komputera od czasów, gdy nie było jeszcze w użyciu windows’a, blog prowadzę od listopada 2004 r.
I tak jak kierowca samochodu osobowego, nie muszę znać wszystkich jego funkcji, systemów i oprogramować.
Od tego są informatycy.
Mnie interesuje użyteczność komputera i internetu dla moich potrzeb.
Ma internet ma być moim archiwum, biblioteką, systemem łączności, zaś komputer – podręcznym instrumentem do rysowania i robienia grafik, składania książek i broszur, maszyną do pisania itp.
Anonimowość czy jej brak – nie wypływa ze znajomości internetu, czy czasu w jakim z niego korzystam, ale z cech mojej osobowości.
Cenię sobie bardzo wolnośc osobistą, a ta jest u mnie całkowicie zintegrowana z odwagą byciem sobą.
Jestem cholerną indywidualistką, nie cierpię odgrywania jakichkolwiek ról, nie nadawałabym się w życiu na aktorkę.
Robię to, co uważam za słuszne, a uważam, że nie nalezy dawać się komukolwiek zniewalać.
Nawet własnemu nickowi w internecie czy światowi wirtualnemu.
Działanie pod przyłbicą, incognito, zza pleców, nie jest moją domeną.
Po prostu – sprzeczne z moją naturą.
Nie sądzę by bycie sobą było objawem naiwności.
To mój świadomy wybór.
Spróbuj, to się przekonasz, jak to smakuje.
3 czerwca 2009, o godzinie 08:35
EwaJoanno! Bo Jasnaanielka jest taka że na każdym blogu używa innego nicka bo Jej kiedyś tak się wydawało, że tak trzeba ale jest konsekwentna w swoim … postępowaniu. (czy Głos też stawia kropki wówczas gdy myśli?)
JA nie tworzy bytów ponad potrzebę, nie dyskutuje na blogach sobą nie odpowiada sobie dowcipów i nie śmieje się z nich. Wyraźnie też jest ustalone kto może do Niej zwracać inaczej niż na danym blogu jest. Niedawno miała imieniny a ja nie mam pojęcia jak się nazywa, tego dnia nie było na pewno ani Jasnej, ani Anielki więc nie wiem.
3 czerwca 2009, o godzinie 08:40
Indoorze,
Długookresowe zdania to jest taka maniera pisania wyniesiona z czytania monografii, dokumentów i orzeczeń prawniczych.
3 czerwca 2009, o godzinie 08:41
http://prawo.vagla.pl/node/8519
.
Kolejny nudny wpis o anonimowości w sieci…
.
Wolność słowa nie ma charakteru bezwzględnego – są sytuacje, w której można ją ograniczyć. Podobnie jak ograniczeniu może podlegać prawo do anonimowej komunikacji. Jedną z takich sytuacji jest konflikt z innymi prawnie chronionymi prawami i wolnościami, a wśród tych praw jest prawo do poszukiwania ochrony w sądzie.
.
Uważam, że Kataryna jest osobą powszechnie znaną (nawet jeśli znamy jej jedynie pseudonim), a więc korzysta z pełnego prawa do prywatności. Ktoś może analizować, czy jeśli osobą tą jest prezes działającej w Polsce fundacji, to czy taka osoba jest osobą publiczną. Uważam, że w tym przypadku Kataryna nie jest osobą publiczną (ale chętnie poznam argumenty przeciwników). Z całą pewnością nie jest też osobą, która pełni funkcję publiczną
.
Ważne jest też nawiązanie do Wyroku Sądu Najwyższego z 11 marca 2008 r. (sygn. II CSK 539/07), w którym sąd stwierdził:
należy stwierdzić, że nazwa użytkownika będzie podlegała ochronie prawnej na takiej podstawie, na jakiej ochronie podlega nazwisko, pseudonim, czy też firma, pod którą osoba fizyczna prowadzi działalność gospodarczą. Brak jest jednocześnie podstaw do traktowania samej nazwy użytkownika jako odrębnego dobra osobistego osoby fizycznej
3 czerwca 2009, o godzinie 08:42
Widzisz Pawel,
tak do konca i na 100% to tego nie wiadomo czy jednego/jedna.
I za caloksztalt mowisz…
I „Za robienie z blogu chlewu” – tez nie lubie takich uogolnien. Jakiego chlewu? Bez przesady, ale mieso tu nie latalo, zlosliwosci i aluzje to i owszem ale w tym umoczeni byli wszyscy, lacznie z nizej podpisana sierota po PLRu.
Oraz „i uniemożliwianie normalnej wymiany poglądów.” – nie jestem pewna czy tasiemcowe wpisy Bars ( bez obrazy, to tylko przyklad!) kompletnie nie na temat, polprywatne, w srodku dyskusji prawie merytorycznej tez nie mozna pod te zbrodnie podciagnac? A bon moty jasnejanielki i EDD? Sam narzekales.
‘
No i „wasze zadecie”. A czyje? Moje? Czy ja sie nadymam oburzeniem, ze ktos obrzuca mnie zlosliwostkami, poddajac w watpliwosc moja inteligencje i krzycze : Gospodarzu, to skandal!
Odgryzam sie jak moge, bo uwazam, ze takie samo prawo docinajacego jak i moje do docinania. To nie ja wyskoczylam z rewelacja, ze Patrycja ma jaja, nie ja wymyslilam Jackowo i zmywak. A jak niektorzy zmywak chcieli to go i dostali, wiec coz w tym dziwnego? Ze akcje spotyka reakcje?
Powiem wprost, mnie jako Polke mieszkajaca za granica na stale, z czym ani sie kryje, ani wstydze, czesto denerwuja takie aluzje do bogatego wychodzenia za maz, do zmywaka, czy tez podcierania starych tylkow (przyklady wzielam z tego blogu i z innych blogow Polityki), bo uwazam to za podle i niesprawiedliwe.
Wiem, ze gospodarz nie musi, ale moze. A ja moge zapytac.
3 czerwca 2009, o godzinie 08:45
Andrzej,
a czyz my sie tu nie bawimy? Ciesze sie, ze sprawilam ci troche radosci. :)
3 czerwca 2009, o godzinie 08:47
http://prawo.vagla.pl/node/8506
.
We współczesnym społeczeństwie usieciowionym opublikowany przez Dziennik zestaw informacji bez zbytniego nakładu kosztów, czasu i działań pozwolił internautom dotrzeć do konkretnych danych blogerki, a więc – w ten sposób – Dziennik ujawnił tożsamość autora materiałów prasowych, chociaż autora materiałów prasowych publikowanych w innym niż Dziennik ośrodku prasowym (w tym przypadku przez jednoosobową redakcję). W ten sposób również Dziennik ujawnił – wbrew ustawowemu zakazowi – informacje, „których ujawnienie mogłoby naruszać chronione prawem interesy osób trzecich” (Kataryna przecież również ma prawo do anonimatu).
.
Ciekawe jak patrząc na ta interpretacje należałoby oceniac zachowanie W. Kuczyńskiego, który w ujawnianiu danych osobowych kataryny poszedł znacznie dalej niz „Dziennik”. Czy jezeli zakładamy odpowiedzialnosc za złamanie ustawowego zakazu po stronie „Dziennika” to pojawia się ona również po stronie W. Kuczyńskiego?
3 czerwca 2009, o godzinie 08:50
Link do mojego tekstu z Gazety:
http://wyborcza.pl/1,7596.....eral_.html
Zofio,
ja posługuje sie komputerem od roku 1985. Wtedy kupiłem ówczesny hit dla zwyklych ludzi Amstrad chyba 1085, ale moge sie mylic. Mial nawet twardy dysk 20 mega. Kosztował 5 tys. franków, czyli okolo 1000 owczesnych dolarów.
3 czerwca 2009, o godzinie 09:05
Panie Waldemarze !Gospodarzu !
Przeczytalem dzisiejszy pana tekst w GW (interentowe wydanie ) z pytaniem o zasadność nieobecnosci gen. W.Jaruzelskiego w czasie obchodow XX lecia . Odpowiada mi Pańska argumentacja .
Jednym zdaniem Obywatele RP w zdecydowanej wiekszosci przeszli metamorfoze niebywalej skali .Jestem wdzieczny każdemu architektowi zmian ( TU UKLONY DLA PANA !) ,po obu stronach wiosny 1989 . Polska udawala sie po 4 czerwca w przyszlosc na dwóch umownych nogach ,przeciez nie byla wspierana przez ortopedyczne kijki .
Panie Waldemarze ! Jeszcze raz panu wielkie dzieki za tamte lata ,dzieki ktorym moje dzieci ‘WYSTRZELILY ‘ w duzy swiat z powodzeniem ,a ich tata też moze byc tu w Polsce batrdzo zadowolony . Wystarczyło tylko po „protestancku” bez protestów „systematisze „pracować .
ps.
Wytrzymać w dobrej kondycji tocząc spór z Joanna Lichocka ( TOK FM), to niebywała sztuka. Jak trudno byłoby żyć w polskim państwie rządzonym przez „LICHOCKICH „,gdzie zebrani sympatycy Ziobry stanowią NAROD POLSKI a każdy „inny ” jest marginesem ,ktorego na razie toleruje sie ,ale mają nieskrywaną ochotę zdeptać.
Pozdrawiam
Gość blogowy ze Szczecina
Waldemar
3 czerwca 2009, o godzinie 09:13
Pani Katarzyna Sadło, prezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego może dochodzic swoich praw jesli uważa ze zostały naruszone przez podanie jej imienia i nazwiska, ktore ma w dowodzie osobistym oraz miejsca pracy.
3 czerwca 2009, o godzinie 09:13
Waldemar,
dzieki za miłe słowa
Waldemar
3 czerwca 2009, o godzinie 09:25
Ewa-Joanna:
.
„Bez przesady, ale mieso tu nie latalo, zlosliwosci i aluzje to i owszem ale w tym umoczeni byli wszyscy, lacznie z nizej podpisana sierota po PLRu.”
.
Mięso akurat najmniej mi przeszkadza. Bardzo mi natomiast przeszkadzało, kiedy normalna dyskusja zamieniała się w żonglerkę wielopiętrowymi złośliwościami, pozbawioną istotnej treści. Zgoda, że angażowali się w to również niektórzy stali bywalcy, ale zapalnikiem i głównym motorem była „banda czworga”. Ja w każdym razie tak to odbierałem.
.
„A bon moty jasnejanielki i EDD? Sam narzekales.”
.
Zgoda, sam narzekałem. Nie przepadam za wieloma rzeczami, które się dzieją na blogu. Na przykład nużą mnie wymiany prywatnych serdeczności, osobiste wyznania i wspominki, bo jest to w założeniu blog polityczny i wchodzę tu po to, żeby wymieniać poglądy, a nie żeby się zaprzyjaźniać. Ale traktuję to ze zrozumieniem. Nie mam natomiast zrozumienia dla działań płynących z czystej złośliwości, jeśli nie z jeszcze niższych pobudek.
.
„No i “wasze zadecie”. A czyje? Moje?”
.
Powtarzam pytanie, na które nie uzyskałem odpowiedzi. Kto to jest dla ciebie „wy” i kto personalnie przejawia tutaj zadęcie? Wszyscy oprócz Ewy-Joanny?
3 czerwca 2009, o godzinie 09:47
glosie,
tak serio serio to nie zamierzam palic kukly Generala. nie zywie do niego cieplych uczuc, jednak nie taktuje go tez jak symbolu zla prlu.
uwazam, ze jest postacia bardzo niejednoznaczna, ciekawą, tragiczną nawet. Godna antycznego dramatu. moje slowa byly malym buntem przeciwko probie zrobienia z niego bohatera narodowego, podpisanej ochoczo i szeroko. Skojarzylo mi sie to od razu z procesem tworzenia sie mitu, gdzie wygodna dla wladcy, czy estabiszmentu wersja historii jest lansowana jako jedyna obowiazujaca tak dlugo, az zakorzeni sie mocno w umyslach mas. Prorok zyskuje swoich wyznawcow, a ci spisuja na nowo jego slowa usuwajac z nich wszystkie tresci, ktore nie pasuja do pieknej legendy. Komunizm nigdy nie byl tak racjonalny i areligijny jak wielu chcialoby go widziec. doskonale zaadaptowal te praktyke do swoich potrzeb ideologicznych. kult jednostki nie zostal wynaleziony przeciez przez Stalina :) o Leninie kraza do dzis najniezwyklejsze legendy. wietnamski przywodca ho chi minh wychowal sie w gorach wsrod dzikich zwierzat, mao dysponowal moca niemal rowną boskiej i tak dalej. to sa legendy, w kanonie ktorych miesci sie legenda szlachetnego Generala.
Ja skonfrontowana z taka, jak zaprezentowana na blogu, twarda jednoznacznoscia oceny postaci niejednoznacznej namawiam, by zachowac czujnosc.
nasz przyjaciel Narciarz uwaza to za slodka naiwnosc. nie mam nic przeciwko temu. rola slodkiej idiotki jest bowiem jedna z moich ulubionych ról :) w przeciwienstwie do Zofii uwazam bowiem, ze
” jakze ponurą jest egerią
kobieta zawsze całkiem serio”
.
na szczeście Zofia również do takich nie należy :)
.
Droga Zofio,
piękne zdjęcia Mamy. Jestes do niej bardzo podobna, z tego co piszesz to chyba rowniez z charakteru :) Twoi rodzice, to barwne i ciekawe postacie, mocno związane z historią. Cieszę sie, ze zdecydowałaś sie o nich napisać szerzej. O ile pamiętam Twój Tato zajmował sie również transportem broni do Indonezji na potrzeby komunistow Sukarno. Pomyslalam, ze moze Cie zainteresowac port w Jakarcie, ktory niewiele zmienil sie od tamtyh czasow. Bylam tam prawie 3 lata temu. Nadal stoja tam rzedem drewniane statki transportujące ryż, kawe i inne produkty do Australii i Nowej Zelandii. obok jest muzeum morskie, po ktorym oprowadzil mnie lokalny przewodnik. z pewnoscia Ty skorzystalabys bardziej z tej wycieczki, bo opowiadal dlugo i rozwlekle o kazdym znaczniejszym okrecie chyba jaki przewinal sie przez ten port ze szczegolami technicznymi, historia, bitwami i generalami dowodzacymi, a to jest dla mnie temat calkiem obcy. W muzeum jest wiele sporych modeli okretow, ktore tworzyly historie tego kraju, fragmenty autentycznego wyposazenia, drobiazgi osobiste, mapy z zaznazonymi trasami, sprzet nawigacyjny i tak dalej. niestety nie robilam wielu zdjec. bylam wykonczona 16-godzinnym lotem na wschod, ktory „wyciął mi” jedną noc. po calym dniu musialam stawic czolo nastepnemu dniowi :)
zdjeciaz Indonezji sa wciaz nieuporzadkowane, ale akurat poczatek-katalog z Jakarty i Sumatry ma opisy i trzyma sie kupy.
http://picasaweb.google.p.....taSumatra#
pozdrawiam serdecznie,
3 czerwca 2009, o godzinie 10:00
Pawel,
powiem kto nie, bedzie krocej.
Dark side, lex nie, miner, mawar – nie, Indoor, maciek.g – nie, Pawel – roznie, czasem tak, czasem nie. Reszta tak.
Na wejsciu zostalam zbesztana przez jasnaanielke,najpierw za komplement, potem za to ze wlazlam jak ta jakas z krytyka a nawet sie nie przedstawilam, nie powiedzialam kim jestem etcetera. Bo wszyscy na tym blogu sie znaja. A pan Gospodarz warknal, ze dla mnie to jest „pan Kuczynski”, bo nie zauwazyl cudzyslowu. OK.
Narazilam sie mowiac, „przelewacie z pustego w prozne” wiec wpadlam na liste „untouchables” i zaczelam zbierac „kopy”, ktore jak rozumiem mialam przyjmowac z pokora , bo wymierzane byly przez uznanych blogowiczow.
‘
To dla mnie jest taka postawa „syndromem przedzialu kolejowego”, a jak to wygladalo, to kazdy podrozujacy w PRL pociagiem powinien pamietac. „Czy jest wolne miejsce? – Nie ma!”
‘
Odnotuj prosze, ze pisze tu o swoich wrazeniech, odczuciach i reakcjach. Czy tylko mnie potraktowalo tak blogowe towarzystwo? Watpie. Poczytalam archiwum.
I zamiast sie oburzac, ze ktos sam ze soba gadal , trzeba by oddac sprawiedliwosc, ze bardzo czesto gadal calkiem nieglupio i mial tylko dwie wpadki, co oznacza inteligencje tworcza. Ale oczywiscie z gory byl wyrzucony na margines, zreszta ja tez przeciez trzymam sie tylko dzieki uporowi gruboskornemu i czasem komplementom.
Widzisz, jakies tam wyksztalcenie mam, jednym z jego elementow jest jezykoznawstwo a tym samym zdolnosc do rejestrowania struktur jezykowych. No i zabawne to bylo, choc jestem przekonana, ze to sa dwie osoby co najmniej. IP nie jest 100% wskaznikiem.
No a skad Wania-Jamburski wiedzial o Uppsali, jezeli do adresow mailowych ma dostep tylko gospodarz?
3 czerwca 2009, o godzinie 10:16
Pragnę poinformowac Państwa na wszelki wypadek, że wszelkie sugestie jakobym poza blogiem kontaktował się z niektórymi z państwa w związku z tym wielonickowym kimś są nieprawdziwe. Nie mam żadnych podstaw by sądzic, że źródło jest w Upsali, juz raczej w Kanadzie, byc może w poblizu kranadhy.
3 czerwca 2009, o godzinie 10:17
W wielu sprawach nie zgadzam się z Pana opiniami. Muszę jednak złożyć wyrazy uznania za dzisiejszy komentarz w Gazecie Wyborczej na temat roli Generałów w procesie przemian politycznych w Polsce. Nawiązał Pan w ten sposób do mądrego felietonu Profesora Łagowskiego pt. Święto Kiszczaka”w ostatnim PRZEGLĄDZIE. Niestety Panów Generałów możemy spotkać częściej na ławach sądów w procesach pokazowych aniżeli na uroczystych akademiach. Obawiam się, że nie dożyjemy czasów gdy w Polskich miastach ulice będą nazywane imionami Jaruzelskiego lub Kiszczaka.
3 czerwca 2009, o godzinie 10:22
Ewa-Joanna:
.
Cóż, nie mogę dyskutować z twoimi odczuciami. Moje są zupełnie inne. Być może co innego rozumiem przez zadęcie. Nie przypisywałbym ci gruboskórności i nie zauważyłem, by cię ktokolwiek wyrzucał na margines. Każdy ma swoją wrażliwość, ale dobrze jest też pamiętać o wrażliwości innych.
.
Jedna wszakże z twoich ocen mnie zadziwiła: zaliczenie Mawara do tych, którzy nie przejawiają zadęcia. Przecież to on właśnie najczęściej traktował rozmówców z pobłażliwą wyższością, on zawsze za wszelką cenę dowodził, że wie lepiej i zna się lepiej. (Oddając mu sprawiedliwość, muszę przyznać, że często rzeczywiście wiedział i znał się, ale nie o wiedzy tu mowa.).
3 czerwca 2009, o godzinie 10:24
Dark,
serdeczne dzięki za zdjęcia Indonezji!!!!
3 czerwca 2009, o godzinie 10:25
Wojciech: „Obawiam się, że nie dożyjemy czasów gdy w Polskich miastach ulice będą nazywane imionami Jaruzelskiego lub Kiszczaka.”
.
I słusznie. Bo bilans obu panów jest mocno niejednoznaczny. Natomiast cokolwiek czynili wcześniej, dla przemian 1989 roku położyli wielkie zasługi i powinno im się za to oddać sprawiedliwość. Zgadzam się z opinią p. Kuczyńskiego.
3 czerwca 2009, o godzinie 10:54
http://wyborcza.pl/1,9921.....;startsz=x
.
Chyba mozna to potraktowac jako dobry rocznicowy artykuł…
3 czerwca 2009, o godzinie 11:02
E-J
tez mialam wrazenie, ze nasza hydra to dwie osoby :) moze nam kiedys wyjasnia, kto wie?
poza tym wydaje mi sie, ze na blogu juz od dawna jestes akceptowanym pelnoprawnym czlonkiem. wywalczylas sobie pozycje, wiele osób Cię lubi i ceni.
co do braku tolerancji na blogu, to kazdy nowy jest traktowany z rezerwa i obserwowany na poczatku, zanim grupa go uzna. Poza tym niestety nie jest tak, ze kazdy z kazdym potrafi sie dogadac. ja odkad przyszlo mi z czasem rozdzielac zadania dobieram ludzi do pracy ze soba i czasem mam problem z konfliktem charakterow, albo z „indywidualista” osoba, ktora w zadnej konfiguracji nie potrafi wspolpracowac. na szczescie moge liczyc na pomoc bardziej doswiadczonych.
pozdrawiam
3 czerwca 2009, o godzinie 11:10
Wypowiedź Pana Waldemara Kuczyńskiego w dzisiejszej GW jest dla mnie zjadliwa, ale ja generalnie nie popieram takiej jedności i wolności, która tak czy inaczej jest oparta na stanie wyższej konieczności. W tym stanie rzeczy trudno w ogóle o demokratyczną debatę polityczną, raczej realizuje się z góry wyznaczone kierunki zmian. Na początku z pewnością można powiedzieć, że przemawiają za tym ważne racje polityczne i ekonomiczne i można je enumeratywnie wymienić. Jednak na końcu, jak zresztą widać, mamy już tylko rządy i formy ustrojowe, gdzie faktycznie nie ma wolności są tylko prezesi klubów, a chłopek rodzimy jest w znów osadzony w swej tradycyjnej roli, osoby głośno chwalącej swego Pana, a po cichu robiącego mu koło nogi i krytykującego go, aż do granic i poza granice zwykłego oczerniania.
3 czerwca 2009, o godzinie 11:27
dark side,
Skoro lubisz zwierzątka to już jesteś na dobrej drodze, jak ta Pani
http://kobieta.onet.pl/wi.....cjetv.html
Niepokoją jednak mnie twoje dylematy dotyczące wtopienia się w sitwę i rezygnacji z własnego ja.
Uważam, że jest z tego pewne trzecie wyjście. Mianowicie można wybrać biedę i własne zdanie.
Ja np. mam apartament w Warszawie i wille za Warszawą, stać mnie, poza tym, aby kupić także BMW lub lepszy model Mercedesa do wyłącznego użytku i dorzucić jeszcze kartę kredytową bez limitu w kraju i za granicą.
Czyż to nie jest dobra oferta dla lewicowej populistki lubiącej zwierzątka?
3 czerwca 2009, o godzinie 11:36
zastanawia mnie jedna rzecz- moze Mawar bedzie umial mi pomoc. chodzi o zdjecia, ktore umieszczam w galerii. Juz dawno zauwazylam, ze zdjecia z niektorych aparatow wgrywaja mi sie ze zupelnie zla data. na przyklad zdjecia z jednego aparatu z data Jun 2006 (co jest poprawne) ale z drugiego aparatu Sept 2002, co nie jest poprawne. podobnie moje zdjecia robione w kwietniu 2009 sa z data z pazdziernika 2006 chyba (co nie jest nawet mozliwe, bo w pazdzierniku nie ma pakow na drzewach i nie kwitna magnolie :) czy to jest kwestia nieprawidlowo ustawionego datownika w aparacie, czy jakas wlasciwosc picasy? nawet jesli zmieniam date dla calego albumu- poszczegolne zdjecia zachowuja nieprawidlowe ustawienia.
.
drogi minerze,
myslalam troche o tym co mi napisales o tym, ze osoby dlugo korzystajace z internetu sa sklonne chronic tozsamosc ukryta za nickiem. wydaje mi sie, ze to raczej sposob uzywania sieci ma na to wiekszy wplyw niz staz w internecie. Jesli ktos na przyklad przez dziesiec lat wykonuje z grubsza te same operacje i podaza tymi samymi sciezkami, to nic sie nie zmieni w jego ocenie. Z pewnoscia sa tu osoby, ktorych wiedza i doswiadczenie sieciowe znacznie przewyzszaja moje, na przyklad Indoor. moze ktos z nich zechce wyrazic swoja opinie.
Zgadzam sie z opinia prawnika, do ktorej podales linki. Uwazam ,ze jest rozsadna i wywazona.
pozdrawiam,
3 czerwca 2009, o godzinie 12:06
Ale tematów. Tylko mało politycznych, jakby chciał Paweł. No trudno.
Miner to jest skomplikowana osoba, jest pyszny i zadufany w sobie jak mało kto, nigdy w życiu, nawet zagoniony w kąt – nie przyznał racji. Ale z drugiej strony jest bardzo inteligentny i niektóre osoby, jak np. Zofia mają z nim swoją czarną godzinę.
Jeżeli chodzi o komputer, to ja nie potrafię umiejscowić w czasie poszczególnych etapów. Dla mnie na początku było to urządzenie będące przedłużeniem maszyny do pisania, najpierw zwykła, później elektryczna, jeszcze później elektryczna z pamięcią, gdzie najpierw wpisywało się w okienko całą linijkę (można było poprawić), a później dopiero tę linijkę się drukowało.
A później był komputer, był to czas, w której nie było polskiej wersji Worda, co mnie strasznie męczyło (bo nie znam języka angielskiego). Ja nie ukrywam, że to co umiem zawdzięczam synowi, który jest informatykiem, im był starszy, tym bardziej ojciec był mądry „w tem temacie”.
Ja poznaję daty po konkretach, pamiętam, że na początku miałem skrzynkę w Polboxie i tak nie lubiłem tej firmy, po kilkuletniej mordędze usłyszałem o powstaniu fajnego portalu, to się tam szybko zapisałem, miałem wtedy bardzo łatwą nazwę użytkownika (jako jeden z pierwszych) – była to Interia. Więc zacząłem swoją przygodę z komputerem mniej więcej od 1995 – 1996 roku. Ale nigdy nie należałem do żadnych grup społecznościowych, dla mnie komputer był maszyną do pisania, wyszukiwarką, przyrządem do gier (szczególnie platformówek), wysyłania e-maili. Ja zawsze bardzo dużo pisałem.
3 czerwca 2009, o godzinie 12:13
Kuczynski.Posadzales mnie juz o wiele rzeczy. Shaw jest na calej Kanadzie. Posadzajac mnie o kombinacje to ci powiem . Jestes zwykly cham. Napisal bym duzo lepiej ale bys wyrzucil.
`
Te przyklady wyzwisk do ciebie pasuja. Jeszcze raz . TO JEST CHAMSTWO.
`
To ze sie kontaktujesz przez e-mail z blogowiczami to 100%.
3 czerwca 2009, o godzinie 12:24
Ja dalej nie rozumiem Kranadhy:
Pan Waldemar jest u siebie, może sobie wyrzucać kogo chce, może się porozumiewać e-mailami, więcej Ci powiem, może później twierdzić, że nie wyrzucił, chociaż wyrzucił, i że nie napisał, chociaż napisał. Ma prawo do napisania, że to Ty stoisz za tym wszystkim, masz po tym fakcie trzy wyjścia, ale żadnego innego. Możesz udać, że to deszcz pada, możesz tutaj więcej nie zaglądać i możesz Pana Waldemara podać do sądu. Ale nie masz prawa bluzgać w czyimś blogu. Nie Twój – załóż sobie własny.
3 czerwca 2009, o godzinie 13:03
dark side
Tak mi się wydaje, ze Picasa wyświetla dla danego zdjęcia dane EXIF
A to by sugerowało, że przyczyną niewłaściwej daty może być nieprawidłowo ustawiony datownik w aparacie. Aby poprawić datę należałoby edytować dane EXIF. Opis edycji znajdziesz w artykule do której link podany jest na końcu informacji z Wikipedii.
3 czerwca 2009, o godzinie 13:51
Torlinie, nie musi być polityka. Interesuję się wieloma sprawami, np. historią, turystyką i krajoznawstwem, trochę filozofią. Nie lubię natomiast, gdy uczestnicy blogu zamiast jakimś konkretnym tematem, zaczynają zajmować się sobą wzajemnie. Niezależnie od tego, czy sobie dokuczają, czy piją sobie z dzióbków. Ale, jak już pisałem, mam dla tego zrozumienie i wtedy po prostu się wyłączam.
3 czerwca 2009, o godzinie 14:23
Torlinie. Czyli adwokacie Kuczynskiego. Jezeli potrafisz czytac moje wypowiedzi, to ja nigdy sie pierwszy nie czepiam. To jest moja zasada zyciowa.
`
To co teraz napisales to bredzenie w goraczce malarycznej . Takich bzdur sie nie spodziewalem.
`
Oczywiscie Kuczynski na swoim blogu moze robic co chce. Ale beda to np. klamstwa swinstwa itd.itp.
`
Gdzie w moim wpisie widzisz bluznierstwa.
`
Jezeli czytasz moje wpisy to chyba zauwazyles jak pisal do mnie gospodarz. Hitlerowcu itd.itp. – Wpis wczesniejszy.
Insynuacje ze ja moge robic jakies kombinacje to zwyczajne chamstwo.
`
Dla Kuczynskiego dla latwiejszego dochodzenia podam iz uzywam trzech koputerow. ale ciagle ten sam nick i adres.
`
Tak sie jakos porobilo ze komputerow mam wiecej.
`
Co do pozostawania na blogu, to sam sie wiele razy zastanawialem co ja tutaj robie.
`
Mimo wszystko pozdrawiam z Kanady – „brunatny kuzyn”
3 czerwca 2009, o godzinie 14:30
Andrzej napisal: Naprawdę nie wiecie kto stoi za tą czwórką? Przecież to nie pierwszy taki numer.
Piatką, bo Dyplomata Przyuczony tez. Ja naprawde nie wiem. Jestem umiarkowanie ciekaw. Jesli Ty wiesz, to prosze uchyl rąbka tajemnicy.
3 czerwca 2009, o godzinie 14:31
„Niepokoją jednak mnie twoje dylematy dotyczące wtopienia się w sitwę i rezygnacji z własnego ja.
Uważam, że jest z tego pewne trzecie wyjście. Mianowicie można wybrać biedę i własne zdanie.”
.
kochany glosie,
troszke sie obawiam,ze po naszych dyskusjach Pawel Lubonski calkiem mnie znielubi za zasmiecanie bloga osobistymi tematami :)
po coz mialabym wybierac biede i wlasne zdanie ? :))) nie jestem skazana na taki wybor:) dla mnie istotniejsza byla mozliwosc, badz niemozliwosc realizacji celow i marzen bez koniecznosci daleko idacych kompromisow zawodowych, moralnych i innych. W Polsce bylo to dla mnie niemozliwe, moj zawod jest tu dosyc sitwowy i oparty na ukladach i zaleznosciach albo wyzysku, ktory uragal mojej godnosci :))
pieniadze nie sa dla mnie specjalnym problemem,ani najwazniejszym celem w zyciu. nigdy nie byly, nawet wtedy, gdy nie mialam ich wiele. z dwóch ofert, z ktorych jedna byla lepiej platna, a druga ciekawa i odpowiadajaca temu co chce robic zawsze wybieralam te druga. rzeczy z ktorymi lubie zyc mieszcza mi sie w jednej walizce, reszte zwykle dokupuje na miejscu, a potem zostawiam lub rozdaje. nie potrzebuje protektoratu bogatego partnera. wydaje mi sie, ze w zwiazku osoba, ktora pokrywa wydatki, oczekuje, ze jej glos bedzie decydujacy. dla mnie taka niesymetria bylaby trudna do zaakceptowania. jestem wolna z natury i sama decyduje kiedy i na ile pozwalam bliskim ograniczyc moja niezaleznosc :) niespecjalnie nadaje sie na lalke do polozenia na lezaku przy basenie :) ma to jednak te zalete, ze gdy partnerowi podwinie sie noga to znajdzie we mnie oparcie. bez problemu uniose podwojny ciezar, dopoki nie stanie na nogi.
jest inny kapital, ktory cenie, choubie i dbam szczegolnie, a sa nim bliscy i przyjaciele. ostatnio okazalo sie, ze moglabym przejechac spora czesc swiata w ogole nie zatrzymujac sie w hotelach. to oczywiscie dziala w obie strony- moj dom jest otwarty dla przyjaciol, znajomych i znajomych znajomych a w lodowce zawsze mrozi sie wino na taka okazje :)
kochany glosie, ciesze sie, ze los dal ci duzo pieniedzy, ktore pozwalaja Ci otaczac sie pieknymi przedmiotami, muzyka,poezja, spedzac czas na łonie natury i pomagac bliskim. Jesli do tego co rano budzisz sie z radoscia, ze masz przed soba kolejny dzien, aTwoje zycie jest pelne i jasne jak czerwcowe niebo (na ktorym tez przeciez czasem pojawiaja sie chmury, a nawet blyski i grzmoty)- to jestes szczesliwym czlowiekiem.
sciskam mocno
3 czerwca 2009, o godzinie 14:37
Napisalem esej na temat splotu wladzy swieckiej z duchowną, czyli komuny z Kosciolem. Glos odpowiedzial w stylu: produkty intelektualne VI departamentu MSW w PRL-u, po czym dolozyl konkluzje „doprawdy teraz twój los jest żałosny”.
.
Prawdziwego mezczyzne poznajemy po tym, jak konczy. Blyskotliwie, w tym konkretnym przypadku.
3 czerwca 2009, o godzinie 14:37
Andrzeju,
moje dzieki :)
uciekam i zostawiam platforme politykom
3 czerwca 2009, o godzinie 14:44
Głosie, Dark i Bars oraz
Pozostali Blogowicze zainteresowani historią polskiej floty. Niejako z Waszej inspiracji przygotowałam na podstawie zdjęc taty kronikę jednego rejsu polskiego przedwojennego parowca „Cieszyn” (1935-1936) po Bałtyku.
Zdjęcia unikatowe, nie tylko na niezwykłą aurę, ale na konkretne nazwiska ludzi, który w tej fotograficznej kronice morskiej występują.
tata dokładnie opisał, kogo fotografuje.
http://picasaweb.google.p.....caCieszyn#
Może dzisiaj, a może jutro pokaże na podstawie zdjęć i adnotacji w oryginalnych książeczkach morskich – na przykładzie taty – dzieje drogę do szlifów kapitańskich, chłopaka z przedwojennej Warszawy, który nauki nautyczne zaczynał pobierać w szkole morskiej, najpierw w Tczewie, potem w Gdyni, który w okresie międzywojennego dwudziestolecia był elementem składowym budzącej się polskiej gospodarki morskie.
Który pływał w czasie wojny w konwojach, po wojnie, pływał na wielu statkach, woził wyprawę polarników na Spitsbergen, broń do Indonezji a nawet dowodził wielkim polskim żaglowcem, legendą wręcz – „Darem Pomorza.
Który ratował z opresji masowiec „Rejowiec”osadzonego przez pijanego kapitana na mieliźnie koło Greifswaldu, reaktywował po dobie stalinizmu szkolnictwo morskie w Szczecinie i robił wiele innych rzeczy by morskość Polski zaznaczyć na mapie Europy i świata.
est taką quit esencją dziejów polskiej floty.
3 czerwca 2009, o godzinie 15:24
Narciarzu2
Zapoznawałem się jako prawnik z nonsensami myślenia u wielkich i małych wyrobników głupot. Ale w twoim przypadku nie ma nic o mężczyźnie, który kończy, bo ty jesteś w krainie wyobraźni VI departamentu MSW w ogóle za mały krasnoludek.
3 czerwca 2009, o godzinie 15:40
Do wypowiedzi Zofii dodam, że mój tata z kolei wywoził broń układu warszawskiego z Chile przed krwawą rozprawą Augusto Pinocheta z opozycją. Słyszałem, ale nigdy o tym nie czytałem, że to był podobno ogromny most powietrzny. Radzieckie imperium znajdowało się wówczas u szczytu potęgi, a wiele wojen, krwawych przewrotów było inspirowane przez tajne służby ZSRR i USA w ramach globalnej konfrontacji politycznej i zbrojnej dwóch ówczesnych superpotęg militarno gospodarczych.
3 czerwca 2009, o godzinie 15:52
Droga dark side,
Oferta pozostaje, bo uważam, że jesteś tego warta. W razie czego w charakterze lalki koło basenu nadmucha się obecną panią domu :D
3 czerwca 2009, o godzinie 16:32
Drogi Głosie,
nie znam się na modzie lat 20-tych minionego wieku, ale moja Jadzia , poza noszeniem się na modną wówczas „chłopczycę” l lubiła elegancję, perfumy chanel i kapelusze, które umiała wspaniale nosić. Ponoć to sztuka.
Wrzuciłam kilkanaście nowych zdjęć do albumiku „Moja Jadzia”, w kapeluszu także.
W tym też – kilka moich z czasów londyńskich, tj. dziecięcych, by przekonać, ze sama nie wiem do kogo to ja jestem podobna – czy do mamy, czy do taty.
Po kim lubię kapelusze, to chyba nie trudno się domyśleć:
http://picasaweb.google.p.....3941446898
3 czerwca 2009, o godzinie 16:33
Głosie,
te nowe fotki, to na lewo od „kapelusza”
3 czerwca 2009, o godzinie 16:46
drogi glosie,
nie odczytalam Twych słów jak oferty. przyjelam, ze piszesz o sobie. nie spotkalam sie jeszcze z propozycja wyrazona w tak szczery i bezposredni sposob. ” jestem bogaty, kupie ci mercedesa” rzucone znienacka naprawde moze zwalic z nog :) zycie mnie kompletnie nie przygotowalo na taka ewentualnosc :)
pomijajac nieistotne szczegoly jak to, ze nie przepadam za mercedesami, nie zakładam parku motoryzacyjnego i nie zwyklam korzystac z cudzych kart kredytowych, to rozwaze Twoja propozycje, kiedy wreszcie stane na (obie) nogi :)
3 czerwca 2009, o godzinie 17:07
Czasami widać ze potafimy rozmawiać o niczym.
Gdzie Dark doczytała sie oferty od głosa,w sprawach matrymonialnych?
Ja to zrozumialem ze pisze sie by cos napisać i by wyglądało to jak „powazna dysputa choć z tymi :D”
A jest tyle ciekawych rzeczy i faktów,choćby kapeluszach Zofii i sprawa rozwoju przsunieciesie Polski do morza.
Polska zobaczyla moze w 17 wieku i znów zobaczyła w 20 leciu między wojennym,Probowała i próbuje w okresie po II wojnie Światowej . Druga sprawa ten nieszczęsny antysemityzm (dr.Cała i odpowiedz córki Nila) a My jakos tego nie widzimy.
A rzeczowa dyskusja napewno by sie przydała
Pozdrawiam
3 czerwca 2009, o godzinie 17:45
Zdzislawie(jeden)! Nie przesuniemy się! Polska.
3 czerwca 2009, o godzinie 17:48
Dark napisala: to sa legendy, w kanonie ktorych miesci sie legenda szlachetnego Generala.
Ja nie tworze takiej legendy. Nasz Gospodarz tez jej nie tworzy. My obaj uwazamy, ze „jest postacia bardzo niejednoznaczna, ciekawą, tragiczną nawet. Godna antycznego dramatu.” Dokladnie tak, jak napisalas.
.
Gdyby Generala zostawiono w spokoju i ewentualnie zapraszano na uroczystosci takie, jak jutrzejsza, gdzie miejsce mu sie nalezy niezaleznie od sympatii, to ja bym nic nie pisal na ten temat. Jednak tak nie jest. Z Generala uczyniono dyzurnego smoka wawelskiego w ciemnych okularach, ktory w 19 lat po swoim odejsciu z czynnej polityki ma wciaz dostarczac legitymacji dzielnym rycerzom, ktorzy z nim ciagle walcza. Maly przyklad takiej bohaterskiej walki: niedawno Najwyzsze Usta oglosily, ze General jest podobny do zbrodniarzy hitlerowskich. Najwyzsze Usta naleza do tej samej osoby, ktora 19 lat temu podawala reke Generalowi, ale o tym jakos Najwyzsze Usta nie wspomnialy.
.
Dzisiaj latwo jest atakowac Generala, zas troche trudniej jest go bronic. Dokladnie przeciwnie, niz kiedys. Ja nie jestem zainteresowany jazda po latwym stoku, i dlatego pozwalam sbie wybierac ten trudniejszy.
3 czerwca 2009, o godzinie 17:53
Zaś co do rzeczowej dyskusji na temat Taty Zofii co woził polarników na Spitsbergen a broń do Indonezji (aż strach pomyśleć jakie to wymagało koncentracji ! Co by było gdyby choć raz się pomylił! Nawet Olbrzymy Most Powietrzny Taty Głosa by nie pomógł! ) to aż chciałoby się napisać, że „a mój Tata to był księęęęgowy a gdyby żył to by Waszych Tat podsumował”.
3 czerwca 2009, o godzinie 18:04
Oglądałem Skaner Polityczny TVN24
Pokazano wyborców ktorzy przyszli na wiec wyborczy Ziobry.Przyszly tez na to zebranie kandydatki Thun I Senyszyn,
Reakcja elektoratu widok znamienny radio Maryja i Moherowcy,Czy to jest ta „mlodzież popierająca PIS ”
pozdrowienia
Indoor
To nie przesuniemy się dotyczy na lewo od kapelusza?
Bo jakoś nie kojarze
Pozdrawiam
3 czerwca 2009, o godzinie 18:38
Drogi Zdzisławie,
Archiwalny albumik „Polska a kapelusze Jadzi i małpującej ją Zosi”, jest też fragmentem naszej polskiej historii, i to jak najbardziej prawdziwej.
Mama po wysiedleniu przez Niemców z Gdyni przewędrowała pół Europy by trafić do Londynu za tatą.
a jej europejska peregrynacja – to opowieść o tej brzydszej stronie natury Polaków, z którą się dosyć często spotykała.
Kiedyś ją przytoczę, by nieco odbrązowić naszą historię.
W czasie wojny tata ryzykował życiem pływając w konwojach do Murmańska z dostawami dla walczącego z hitlerowcami Związku Radzieckiego.
Mama pracowała w sztabie dowództwa polskich wojsk w Wlk. Brytanii, brat mamy – Zbyszek był lotnikiem w RAF i zginął w czasie wojny.
Jadzia w latach 1953-1956 zapłaciła za to stalinowskim więzieniem z wyrokiem „politycznym”, a 4-tym zawałem serca – przypłaciła wypadki z 1982 r. w kopalni „Wujek”.
Taka była jej reakcja na telewizyjne relacje z tego co działo się w kraju.
To fotograficzna opowieść o kobiecie i jej rodzinie, która była częścią naszej polskiej historii.
Tak się składa, że była moja mamą.
W kwietniu skończyłaby 103 lata. Tata w październiku – obchodziłby 98 urodziny.
O nim opowiem fotograficznie – jutro.
3 czerwca 2009, o godzinie 18:46
dark side,
Mój kolega z dzieciństwa opowiadał, że po raz pierwszy oświadczył się tak: Jestem z Klubu Wiewiórka i Kocham Panią!
3 czerwca 2009, o godzinie 18:56
Droga Zofio,
Masz w sobie coś z mamy i coś z taty, połączonego z sobą w sposób harmonijny :D Jako dziecko byłaś jeszcze bardziej urocza, niż dziś w tym kapeluszu.
Zdjęcia statku Ciechanów, także oglądnąłem z dużym zainteresowaniem.
Z chęcią oglądnę pozostałe twoje albumy i nowe zdjęcia.
Pozdrawiam Serdecznie
3 czerwca 2009, o godzinie 19:02
Zofio.
Tak tosa peregrynacje narodu Polskiego,szkoda że pozostają tylko w pamięci potomków a az sie proszą o jakiegoś Sienkiewicza,czy jakiegoś( podsuń jakegoś bo mi teraz do glowy nie przychodzi) rezysera typu epopeji Jak zdobywano dziki zachód.A takich rodzin i ich historii jest w Polsce tysiące >Czy nie marnujemy naprawdę heroicznych czynów?
Trudno mi wyrazić swoje uczucia na te tematy zaprzepaszczone a IPn zajmuje sie duperelami Czy był bolkiem czy nie był.I musimy sie tłumaczyć ze Sobibór czy Oswięcim nie byl Polskim obozem smierci.Bo włsnie brak tych ta prostych a zarazem takwręćz filmowych tematów.
Smutne smutne
Pozdrawiam
3 czerwca 2009, o godzinie 19:42
Torlin:
- starałem się merytorycznie odpowiedzieć na Twój post
- starałem się sprowokować Cię do dyskusji o anonimowości w internecie.
- zamiast podjąć dyskusję, jak zwykle wyrażasz swoje zdegustowanie, tym razem w dziwaczny sposób:
Miner to jest skomplikowana osoba, jest pyszny i zadufany w sobie jak mało kto, nigdy w życiu, nawet zagoniony w kąt – nie przyznał racji. Ale z drugiej strony jest bardzo inteligentny i niektóre osoby, jak np. Zofia mają z nim swoją czarną godzinę.
.
To tylko dowodzi, że Ty po prostu nie chcesz(potrafisz) podjąć tematu, który zaproponowałem. Do tego jeszcze w żenujący sposób próbujesz przenieść rozmowę, do której sam się wprosiłeś, na Zofię. To jest tchórzostwo chować się za kobietą. Ty po prostu jesteś jak zwykle tutaj by wyrażać swoje oburzenie i zniesmaczenie. „ŻENADA, PTASZKU!”
.
3 czerwca 2009, o godzinie 19:44
darkside: masz rację, bardziej precyzyjne jest odniesienie do sposobu korzystania z internetu niż do stażu. To się poniekąd zgadza z moją tezą o „dorastaniu wraz z internetem”. Po prostu błędnie założyłem, że korzystanie z sieci przez wiele lat oznacza rozwój umiejętności, jak widać – nie dla wszystkich.
3 czerwca 2009, o godzinie 19:47
Ewa – Joanna:
.
jak Cię nie lubię, tak się z Tobą zgadzam w kwestii roli jaką na blogu spełnił /spełnili kaem & co.
3 czerwca 2009, o godzinie 19:52
W. Kuczyński:
no i mamy klasyczny przykład „małpy z brzytwą”
.
Najpierw było:
.
W.Kuczyński Says:
czerwiec 2nd, 2009 at 11:34 przed południem
Szanowni państwo,
sprawdziłem.
kaem,snarski,jambrusky, Partycia-Zab, Buraków to ta sama osoba pisząca z IP 24.69.230.184. Jakiś internetowy szambonurek.
.
Potem było:
.
W.Kuczyński Says:
czerwiec 3rd, 2009 at 10:16 przed południem
Pragnę poinformowac Państwa na wszelki wypadek, że wszelkie sugestie jakobym poza blogiem kontaktował się z niektórymi z państwa w związku z tym wielonickowym kimś są nieprawdziwe. Nie mam żadnych podstaw by sądzic, że źródło jest w Upsali, juz raczej w Kanadzie, byc może w poblizu kranadhy.
.
A przecież ostrzegałem :) Ale Pan lubi dawać w palnik, byle pod nazwiskiem. Raz pan rzuci gównem we własną rodzinę, kiedy indziej w czyjąś rodzinę („wściekłe mohery”). A potem będzie Pan wycinał wpisy zawierające „obraźliwe epitety”.
3 czerwca 2009, o godzinie 19:57
Czy nie jest zastanawiajace ze Andrzej wszystko wie. Kto jest kim. Ilu ich jest. Co kto i kiedy przez te wszystkie lata tutaj pisal. Andrzej jest zbyt zorientowany w tym wszystkim.
3 czerwca 2009, o godzinie 20:07
Zofia (na deser):
Między innymi z dziecinnego szukania spisków w działaniu filtru antyspamowego onetu u Zofii, z szukania tajnych służb w modemie do neostrady u tejże, z totalnego niezrozumienia czym jest nick w przypadku kataryny ze strony W. Kuczyńskiego, czy tez w mechanizmach logowania IP na blogu, które właśnie odkrył.
Zofia Says:
czerwiec 3rd, 2009 at 8:27 przed południem
Miner,
używam komputera od czasów, gdy nie było jeszcze w użyciu windows’a, blog prowadzę od listopada 2004 r.
.
Pisałem o ludziach którzy internet odkryli dla siebie relatywnie niedawno. Cieszę się, że się ze mną zgadzasz.
.
I tak jak kierowca samochodu osobowego, nie muszę znać wszystkich jego funkcji, systemów i oprogramować.
Od tego są informatycy.
Mnie interesuje użyteczność komputera i internetu dla moich potrzeb.
Ma internet ma być moim archiwum, biblioteką, systemem łączności, zaś komputer – podręcznym instrumentem do rysowania i robienia grafik, składania książek i broszur, maszyną do pisania itp.
.
Wspaniale, po raz kolejny dowodzisz prawdziwości mojej tezy. Nie masz pojęcia czym jest sieć, nie wiesz w jaki sposób ona zmienia otaczający nas świat, dla Ciebie sieć jest tylko wielką bazą danych. To znaczy, że masz świadomość istnienia tylko minimalnego fragmentu większej całości. Totalnie pomijasz aspekt społeczny, socjologiczny, kulturowy tego czym jest internet. I co śmieszne swoją ignorancje uznajesz za argument w dyskusji. No cóż…
.
Dalej już piszesz tylko kolejne wersje tych samych banałów wywiedzionych z własnej ignorancji.
.
Wyjdź z domu, zobacz jak świat się zmienia z powodu internetu, zobacz to co złe („dzieci neo”, „piwo i pornole”), to co zabawne (sieciowa rozrywka), to co praktyczne („serwisy społecznościowe”, niszowa sztuka), to co „profesjonalne” (zarządzanie w korporacjach), to co dochodowe („iTunes”). Rozejrzyj się wokół siebie, zobacz różne kolory tego fenomenu. Poczytaj współczesnych filozofów, tez o tym piszą. Poczytaj Stanisława Lema. Zajrzyj na kilka blogów. itp itd…
.
I na Boga nie stawiaj znaku równości między komputerem a internetem bo tylko po raz kolejny dowodzisz że nic nie rozumiesz…
3 czerwca 2009, o godzinie 20:14
Ciekawe jak Patrycja-zab,Dyplomata Przyuczony, Borakow, kaem i ktos tam jeszcze to moge byc ja skoro oni pisza przeciwko mnie.
3 czerwca 2009, o godzinie 20:18
darkside:
.
jeszcze uzupełnienie o EXIFie – przejrzałem galerię na picasie.
Na przykład cały Londyn nie ma u ciebie danych EXIF (więcej informacji po prawej stronie przy oglądaniu zdjęcia). Pewnie wtedy Picasa domyślnie wrzuca datę pliku (bo nie ma daty wykonania zdjęcia).
.
Poza tym czego używasz?
Ja ciągle sugeruję iPhoto z pluginem do Picasy:
http://picasa.google.com/mac_tools.html
Najpierw sobie otagujesz fotki (dodasz datę, miejsce, komentarz) a potem to poślesz do Googla.
3 czerwca 2009, o godzinie 20:49
Miner,
zechciej zauważyć, że dla mnie świat istnieje także poza internetem, co nie oznacza, iż nie wiem jakie jest jego społeczne oddziaływanie.
Wiem co to jest sieć czy społeczności internetowe, wiem jak kształtuje opinie, kulturę, język itp.
Doświadczam tego m.in. tutaj w blogu.
Ale na Boga, to są wszystko narzędzia w ręku człowieka i to człowiek kształtuje otoczenie a nie Internet!
Na takie „uczłowieczenie” łącza komunikacyjnego między ludźmi mnie nie namówisz.
Ze względów bezpieczeństwa natomiast – nie korzystam z żadnych funkcji bankowych internetu, aczkolwiek posiadam tzw. podpis elektroniczny.
Jak widzisz doskonale wiem czym jest Internet i dlatego uważam, że nie muszę się od niego uzależniać.
Zawsze będzie dla mnie tylko i wyłącznie narzędziem w ręku człowieka.
I niczym więcej.
Gwoli wyjaśnień:
Komputerem poługuję się dosyć dawno, od początku lat 90-tych, Internet mam odkąd telekomunikacja założyła światłowody w mieście.
Internet mobilny (dodatkowy laptop z łączem satelitarnym, bezprzewodowym) od 2007 r.
Poza tym Drogi Minerze,
mnie absolutnie nie interesuje co Ty sądzisz o moim stosunku do Internetu.
3 czerwca 2009, o godzinie 21:08
Zdzisław
.
„Oglądałem Skaner Polityczny TVN24. Pokazano wyborców ktorzy przyszli na wiec wyborczy Ziobry. Przyszły tez na to zebranie kandydatki Thun I Senyszyn. Reakcja elektoratu widok znamienny radio Maryja i Moherowcy. Czy to jest ta “młodzież popierająca PIS. ”
-
Twój analityczny umysł, Zdzisławie, tym razem niezbyt się wytężył. Czy myślisz, że Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein z postkomunistyczną dewotką J. Szenyszyn pod ręką tak sobie, czystym przypadkiem, wpadły na ten wiec Ziobry? I również czystym przypadkiem był tam reporter Studia Agora, dzięki czemu już wczoraj mogliśmy sobie obejrzeć serię zdjęć jak to Gräfin Maria i J. Szenyszyn linczowane są przez kaczo-ziobrowy moher? Szkoda że J. Szenyszyn nie wdziała się w skóry i nie wzięła do reki biczyka z jakim zwykle występuję na paradach równości wykrzykując antypapieskie hasła. Przynajmniej miałby się czym bronic przed moherowa tłuszczą, no i uszłaby z życiem. A że niczego nie pozostawiono tu przypadkowi dowiedziałem się dziś wcześnie rano. Wirtualna Polska opublikowała oficjalny, ale najwyraźniej pośpiesznie przygotowany, życiorys Gräfin Róży Thun w którym czytamy różne patriotyczne i miłe dla ucha rzeczy, w tym nieco zaskakujące, cytuję: „Przodkiem Róży Thun jest m.in. Emilia Plater”, a to, jak pamiętamy ze szkoły, nasza słynna dziewica-bohater.
http://wiadomosci.wp.pl/k.....caid=1824c
Skądinąd wiadomo, że Gräfin Róża jest także spowinowacona z Marią Pawlikowską-Jasnorzewską – poetką, a prywatnie erotomanką. Przy okazji gorąco polecam interesujący, zaprojektowany przez J. Witkiewicza, Dom pod Jedlami na Kozińcu w Zakopanem, siedzibę obu rodów – Pawlikowskich i Woźniakowskich. Ponieważ takie przeciwieństwa jak dziewictwo i nimfomania łączą się i znoszą (na zasadzie coincidentia oppositorum – pisał już o tym Mikołaj z Kuzy w XV w., później Mircea Eliade) to w sumie mamy całkiem udany produkt europejski w postaci sympatycznej Pani Gräfin, która być może tylko w chwili słabości dała się uwieść salonowej socjotechnice. Nie wiem na pewno, nie znam się na genealogii rodów europejskich, ale nie można wykluczyć, że i arystokratyczny mąż Pani Gräfin także pochodzi od dziewicy, w tym przypadku od eurodziewicy – Joanny d’Arc.
:)
3 czerwca 2009, o godzinie 21:37
Głosie ,
masz link,
http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74855
czy ja tu kpię czy robię farsę?
Obecnie Kaczyńscy – poniekąd prawnicy identycznie interpretują Polskie prawo. Z błędów innych trzeba wyciągać wnioski by ich nie powtarzać. Żydzi to naród specyficznie doświadczony i ewenementem jest, że ponad 2000 lat przetrwał w rozproszeniu. Przetrwał głównie dzięki swej religii i dbałości o tradycję. Niestety trwanie w rozproszeniu miało swą cenę często wysoką. Przywódcy dbając o to by grupa się nie rozpłynęła zrobili wiele błędów i nie ma powodu by ich nie zauważać. W XX wieku wreszcie ma swe państwo. Żaden Żyd już nie musi żyć w innych Państwach i jak chce może jak inne narody pojechać do siebie. Większość Żydów to ludzie bardzo inteligentni i wzbogacili inne narody wśród których przebywali. W moim domu często opowiadało się kawały żydowskie i ich powiedzenia , bo były bardzo logicznie skonstruowane i trafiały dokładnie w sedno. Ludzi traktuje indywidualnie i oceniam po ich czynach i postępowaniu. Bardzo dobrze rozmawiało mnie się z Rosjanami, Gruzinami, ale Stalina i Berię uważam za kanalie, /Polaka Dzierżyńskiego również/. Doskonale rozumiem Jaruzelskiego który zaprzyjaźnił się z Rosjanami na Syberii i wiedział, że mógł na nich polegać i to zmieniło jego nastawienie do tego narodu, a przecież wychowano tak, że źle ich jako młody człowiek oceniał.
Pamiętam po „wyzwoleniu” jak różni byli czerwonoarmiści. Chyba na blogu o tym wspomniałem. Człowieka oceniam nie po narodowości żeby było jasne.
3 czerwca 2009, o godzinie 21:57
kranadha:
przecież wiesz dobrze, że jak W. Kuczyński rzuca w Ciebie gównem to nie możesz oczekiwać logiki. Liczy się gówno, które ma się przykleić.
3 czerwca 2009, o godzinie 22:06
Zofia Says:
czerwiec 3rd, 2009 at 8:49 po południu
Miner,
zechciej zauważyć, że dla mnie świat istnieje także poza internetem,
.
A czy ja GDZIEKOLWIEK napisałem, że uważam że świat istnieje tylko w internecie? Nie bredź…
.
co nie oznacza, iż nie wiem jakie jest jego społeczne oddziaływanie.
Wiem co to jest sieć czy społeczności internetowe, wiem jak kształtuje opinie, kulturę, język itp. Doświadczam tego m.in. tutaj w blogu.
.
Po raz kolejny napiszę to samo. Na podstawie malutkiego kawałka oceniasz całość. To nie jest żaden grzech. Grzechem jest jednak wyciąganie z własnej ignorancji wniosków ogólnych.
.
Ale na Boga, to są wszystko narzędzia w ręku człowieka i to człowiek kształtuje otoczenie a nie Internet!
Na takie “uczłowieczenie” łącza komunikacyjnego między ludźmi mnie nie namówisz.
.
Nic nie rozumiesz. Jakie „uczłowieczanie”? Przecież ja piszę, że nie rozumiesz aspektu ludzkiego sieci. Po raz kolejny sugeruję lekturę…
.
Ze względów bezpieczeństwa natomiast – nie korzystam z żadnych funkcji bankowych internetu, aczkolwiek posiadam tzw. podpis elektroniczny.
.
A to zabawne… Taka argumentacja w Twoich ustach… cos mi to przypomina…
.
Jak widzisz doskonale wiem czym jest Internet i dlatego uważam, że nie muszę się od niego uzależniać.
Zawsze będzie dla mnie tylko i wyłącznie narzędziem w ręku człowieka.
I niczym więcej.
.
Jak po raz kolejny pokazujesz – totalnie nie rozumiesz sprawy. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Po raz kolejny na sztandary wynosisz własną ignorancję i robisz z niej zaletę :)
.
Gwoli wyjaśnień:
Komputerem poługuję się dosyć dawno, od początku lat 90-tych, Internet mam odkąd telekomunikacja założyła światłowody w mieście.
Internet mobilny (dodatkowy laptop z łączem satelitarnym, bezprzewodowym) od 2007 r.
.
Po raz kolejny zwracam uwagę, że ja nic nie pisałem o używaniu komputera… Poza tym jakież to łącze satelitarne, bezprzewodowe do laptopa posiadasz? Antenę nosisz na plecach czy na kapeluszu? Przekraczasz kolejne bariery śmieszności…
.
Poza tym Drogi Minerze,
mnie absolutnie nie interesuje co Ty sądzisz o moim stosunku do Internetu.
I to nie jest tematem dyskusji. Tematem dyskusji jest zależność między świadomością zjawiska jakim jest internet, rozumieniem rewolucji w funkcjonowania społeczeństwa jakie za sprawą internetu ma miejsce, a poglądami na anonimowość w sieci. Wszystkimi wypowiedziami pięknie dowodzisz mojej tezy… Nie myślałem, że to uogólnienie będzie tak łatwo pokazać na żywym przykładzie…
3 czerwca 2009, o godzinie 22:19
N2
„Ja nie tworze takiej legendy. Nasz Gospodarz tez jej nie tworzy. … Dzisiaj latwo jest atakowac Generala, zas troche trudniej jest go bronic. Dokladnie przeciwnie, niz kiedys”.
-
A jeśli ktoś atakował generała kiedy było trudno (to akurat mój przypadek), to czy wolno mu być dziś konsekwentnym, żądając postawienia go przed sadem, czy salon kategorycznie mu tego zabrania? A jeśli tak to na jakiej podstawie? Minister Kuczyński miał pewną swobodę w atakowaniu generała na emigracji, ale ponieważ w stanie stanie wojennym dostał paszport więc pewnie z wdzięczności tego nie robił. Dziś tworzy sobie do tego uzasadnienia sklecone z mitów. Zapewne ma naturę religijną, choć o tym nie wie. Typologicznie jest to mit bohaterski (trudne dzieciństwo, prześladowanie, ucieczka – wywózka, patriotyzm, uczciwość, nieskalaność etc.), oraz jego wariant – mit Wallenroda (walka o odkupienie polityczne spod władzy ciemiężcy). W wersji ortodoksyjnej (Michnik, Kuczyński) mit generała to archaiczna prefiguracja z której czerpały także mity o charyzmatycznych założycielach religii (Mitra, Jezus, Mahomet, Mojżesz, etc.). W ten sposób generał ze swoim cierpieniem z ręki prześladowców stał się poprzez odkupienie założycielem Nowego, Nieskalnej III RP, swego rodzaju „królestwa bożego”, w co musimy wierzyć bez kwestionowania, bo to już byłoby bluźnierstwo. Są tu kapłani strzegący kultu (Michnik, Kuczyński, Urban, Mazowiecki), jest sacrum (okrągły stół) oraz profanum (ciemnogród), święta (4 czerwca), a także słowo boże objawiające się na łamach Gazety Wyborczej, no i wyznawcy, o ile dobrze zagłosują.
3 czerwca 2009, o godzinie 22:20
Biedny Mawar,
Wyłazi mu słoma z butów, choć bardzo usiłuje to skrywać.
Dlaczego tak sądzę?
Otóż wchodząc w zdanie Zdzisławowi w swoim zajął się kobietami, co w wieku pana pod 60-tkę jest normalne, bowiem u niektórych preferowane jest wtedy gadulstwo erotyczne, na ogół z powodu braku możliwości.
A więc Róża Thum
* Ma męża Niemca i długie stare szlacheckie nazwisko – Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein, czyli po naszemu hrabina von Thun und Hohenstein. Z „tych” Hohensteinów”. W Polsce nie wypada mieć takie nazwisko wg pana M. Skandal po prostu.
* Przyszła na wiec wyborczy Ziobry i to z tą profesorką w skórach – po cholerę, przecież nie są z PiS??
* Niechybne dogadały się z Agorą i ich paparazzi, by robił im zdjęcia na PiS-spędzie z Ziobro – a to próżne babska! Skandal.
* Jej przodkiem wg Wirtualnej Polskie jest … m.in. Emilia Plater – niedopuszczalne, bo jak podaje Mawar na podstawie swojej edukacji z podstawówki – „nasza słynna dziewica-bohater”. Niemka po mężu, grafini i potomkini dziewicy? Szalbierstwo, skandal!
* Na dodatek, ku rozpaczy Mawara – „spowinowacona z Marią Pawlikowską-Jasnorzewską – poetką, a prywatnie erotomanką” – noe nie!!! Tego już za wiele, dziewica i erotomanka w jednej rodzinie, absolutny skandal.
‘
Joanna Senyszyn
* Ubiera się w skóry. Też skandal, powinna w stylu „ciotki Klotki”.
* Przyszła na wiec wyborczy Ziobry i to z grafnią von Hohenstein – po cholerę, przecież nie są z PiS??
* Z „biczykiem” ręku występuję na paradach równości wykrzykując antypapieskie hasła – zgroza, poza tym nie wiadomo pod adresem którego Ojca Świętego, nie daj Boże naszego Papieża Polaka! Tragedia, skandal!
‘
Konkluzja Mawara, po tej dogłębnej analizie dwóch kobiet, na które raczył zwrócić uwagę jest zaiste wysoce oryginalna:
Stwierdza bowiem, iż … „dziewictwo i nimfomania łączą się i znoszą” wg myślicieli z XV w.
Zatem hrabina (z tych Honensteinów) stanowi „całkiem udany produkt europejski”, który „w chwili słabości dała się uwieść salonowej socjotechnice”.
Dalej Mawar zachodzi w głowę, czy przypadkiem graf vov Hohenstein, mąż hrabiny nie pochodzi przypadkiem „od eurodziewicy – Joanny d’Arc”.
‘
No cóż, Drogi Mawarze,
każdy by chciał mieć rodowe nazwisko, historycznych antenatów, w tym jakieś święte dziewice i mieć te europejskie solidne korzenie. Najlepiej arystokratyczne.
Ale Kowalscy też muszą być na świecie, nieprawdaż Mawarku?
3 czerwca 2009, o godzinie 22:32
Miner,
a jak łączysz się z Internetem, nie przez satelity?
Bo o ile wiem, to można się łączyć albo światłowodem lub drogą satelitarną ew. radiową czyli z przekaźnikiem naziemnym.
Jest jakiś inny sposób?
3 czerwca 2009, o godzinie 22:34
miner (do Zofii)
„Po raz kolejny zwracam uwagę, że ja nic nie pisałem o używaniu komputera… Poza tym jakież to łącze satelitarne, bezprzewodowe do laptopa posiadasz? Antenę nosisz na plecach czy na kapeluszu? Przekraczasz kolejne bariery śmieszności…”.
-
Niekoniecznie, może to jest satelita rosyjski najnowszej generacji i Zofia pracuje w satelitarnym roamingu, a antenę ma w naszyjniku z pereł? Bo nie przypuszczam, aby miała zwykłego BTS-a na dachu i łączyła się po GPRS-ie. To za proste. Zofia jest kobietą światową, o czym świadczą jej upodobania. :)
3 czerwca 2009, o godzinie 22:41
Mawar:
ja rozumiem, że światowość zobowiązuje :) W sumie po obaleniu butelki whisky and rock to ja bym nawet satelity nie potrzebował aby się połączyć z całym światem :)
.
Zofia:
daj spokój, Już się nie pogrążaj.
Obwiń się światłowodem, wyjdź na dach wraz ze swoimi agentami z modemu neostrady i łącz z Borgiem czy jakąś inną formą istnienia, która na pewno ma coś do przekazania komuś tak światowemu. Tylko uważaj na burze bo Cię jeszcze piorun trzaśnie :)
3 czerwca 2009, o godzinie 22:53
Zofia
„Bo o ile wiem, to można się łączyć albo światłowodem …”
.
Z punktu widzenia Ciemnogrodu dość ekstrawaganckie jest to co piszesz. Światłowodem nie łącz się z niczym, bo to są takie bardzo cienkie niteczki, które mogą się zerwać i będzie kłopot. Tego się raczej nie sklei w warunkach domowych. W sąsiednich Niemczech możesz pewnie jeszcze kupić tzw. lichtfontanne rodzaj lampki zrobionej ze światłowodów. Kiczowate, ale niektórym się spodoba. Modne tto było w latach 70.
.
„… lub drogą satelitarną ew. radiową czyli z przekaźnikiem naziemnym”.
.
Satelitarnie to też radiowo.
.
„Jest jakiś inny sposób”?
-
Jest.
3 czerwca 2009, o godzinie 22:58
A jeśli ktoś atakował generała kiedy było trudno (to akurat mój przypadek), to czy wolno mu być dziś konsekwentnym, żądając postawienia go przed sadem
.
Wolno. W ramach konstytucyjnej wolnosci slowa ogole wszystko wolno bez wstepnych warunkow. Mozesz żądac postawienia przed sądem bez wzgledu na to, czy atakowales, czy nie. Jednakze przy tej okazji chce zwrocic uwage, ze istota chrzescijanstwa jest wybaczanie. Ja nie czuje sie chrzescijaninem, wiec nie czuje sie zobowiązany do wybaczania. Gdybym to ja nie wybaczal, to byloby jakos zgodne z moim ateistycznym swiatopoglądem. Jednak od chrzescijan oczekiwalbym zgodnosci z ich wlasnym nauczaniem, czyli wielkodusznosci, przebaczenia, i milosierdzia. Tych cech nie moge sie dopatrzec w Twojej tworczosci blogowej.
.
salon kategorycznie mu tego zabrania?
Salon nie moze zabraniac, bo salon to jest duzy pokoj. Innych definicji salonu nie znam.
.
A jeśli tak to na jakiej podstawie?
Poniewaz nie zabrania, to pytanie o podstawe traci podstawe.
.
ponieważ w stanie stanie wojennym dostał paszport więc pewnie z wdzięczności tego nie robił.
Domniemanie czy insynuacja?
.
Dziś tworzy sobie do tego uzasadnienia sklecone z mitów.
Stwierdzenie faktu, hipoteza, czy insynuacja?
.
Zapewne ma naturę religijną, choć o tym nie wie.
On deklarowal, ze nie jest wierzący. Byc moze wie, co mowi na swoj wlasny temat. Natomiast Ty deklarowales, ze jestes wierzący, o ile pamietam. Wiec raczej od Ciebie oczekiwalbym wyrozumialosci, a nie od niego. A jest odwrotnie. Dziwna sprawa.
.
Typologicznie jest to mit bohaterski … i dalej „prefiguracja” prowadzaca do Gazety Wyborczej (jakze by inaczej).
.
To oryginalna tworczosc naukowa, czy zapozyczenie? A jesli oryginalna, to w jakiej dziedzinie?
.
Ogolnie, chcialbym Cie zapewnic, ze wolno wszystko w granicach prawa. Wolno wiec katolikowi wyciągac w kierunku blizniego znak pokoju. Wolno mu takze wyciągac piesc owinieta w cytaty, jak to czesto czynisz na tym blogu. Nie w tym nic nielegalnego. Ale nie jest to najlepsza demonstracja zasad wiary, do ktorej sie publicznie przyznawales, o ile dobrze pamietam.
3 czerwca 2009, o godzinie 23:02
4 Czerwca nieuchronnie się zbliża. Pomyślałem, że to będzie takie bardzo obszerne podsumowanie dyskusji. W tym co poniżej mamy wszystko:
- tragedię na Tiananmen (bo 4 czerwca)
- wpływ technologii na świat (co prawda Neil Postman pisał o telewizji a nie o internecie – jednak to można łatwo przenieść)
- krytykę kapitalizmu rodem z Naomi Klein (dla darkside)
- wspaniałą muzykę (Waters twierdzi nawet, że Andrew Lloyd Webber mu buchnął piosenkę)
- antywojenny przekaz.
.
http://www.youtube.com/wa.....7tBaz9jv6k
.
We were watching TV
In Tiananmen Square
Lost my baby there
My yellow rose
In her bloodstained clothes
She was a short order pastry chef
In a Dim Sum dive on the Yangtze tideway
She had a shiny hair
She was a daughter of an engineer
Won’t you shed a tear
For my yellow rose
My yellow rose
In her bloodstained clothes
She had a perfect breasts
She had high hopes
She had almond eyes
She had yellow thighs
She was a student of philosophy
Won’t you grieve with me
For my yellow rose
Shed a tear
For her bloodstained clothes
She had shiny hair
She had perfect breasts
She had almond eyes
She had yellow thighs
She was a daughter af an engineer
So get out your pistols
Get out your stones
Get out your knives
Cut them to the bone
They are the lackeys of the grocer’s machine
They built the dark satanic mills
That manufacture hell on earth
They bought the front row seats on Calvary
They are irrelevant to me
And I grieve for my sister
People of China
Do not forget do not forget
The children who died for you
Long live the Republic
Did we do anything after this
I’ve feeling we did
We were watching TV
Watching TV
We were watching TV
Watching TV
She wore a white bandanna that said
Freedom now
She thought the Great Wall of China
Would come tumbling down
She was a student
Her father was an engineer
Won’t you shed a tear
For my yellow rose
My yellow rose
In her bloodstained clothes
Her grandpa fought old Chiang Kai-shek
That no-good low-down dirty rat
Who used to order his troops
To fire on women and children
Imagine that imagine that
And in the spring of’48
Mao Tse-tung got quite irate
And he kicked that old dictator Chiang
Out of the state of China
Chiang Kai-shek came down in Formosa
And they armed the island of Quemoy
And the shells were flying across the China Sea
And they turned Formosa into a shoe factory
Called Taiwan
And she is different from Cro-Magnon man
She’s different from Anne Boleyn
She is different from the Rosenbergs
And from the unknown Jew
She is different from the unknown Nicaraguan
Half superstar half victim
She’s a victor star conceptually new
And she is different from the Dodo
And from the Kankabono
She is different from the Aztec
And from the Cherokee
She’s everybody’s sister
She’s a symbolic of our failure
She’s the one in fifty million
Who can help us to be free
Because she died on TV
And I grieve for my sister
3 czerwca 2009, o godzinie 23:21
Zofia
-
„Biedny Mawar, Wyłazi mu słoma z butów, choć bardzo usiłuje to skrywać”.
-
No co ty? Kaczo-moherowy ciemnogród jak wiadomo
chadza boso.
-
„A więc Róża Thum. Ma męża Niemca i długie stare szlacheckie nazwisko – Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein … Z „tych” Hohensteinów”.
-
Cóż, zwykła hrabiowska, nie książęca, rodzina, jak u nas Jamajka-Komorowscy, choć podobno kiedyś spokrewniona z Piastami. Pisząc „tych” cokolwiek udajesz i pewnie mylisz Hohensteinów z Hohenstaufami lub Hohenzollernami.
-
„… bo jak podaje Mawar na podstawie swojej edukacji z podstawówki – „nasza słynna dziewica-bohater”. Niemka po mężu, grafini i potomkini dziewicy? Szalbierstwo, skandal”.
-
No skandal, bo liczyłem, że odniesiesz się do tego w jaki sposób zostać potomkiem dziewicy, może wiesz coś na ten temat?
:)
-
„No cóż, Drogi Mawarze,każdy by chciał mieć rodowe nazwisko, historycznych antenatów, w tym jakieś święte dziewice i mieć te europejskie solidne korzenie. Najlepiej arystokratyczne. Ale Kowalscy też muszą być na świecie, nieprawdaż Mawarku”?
-
Prawdaż, podobnie jak Bąbczyńscy i Jelonkowie.
-
Cóż, zwykła hrabiowska, nie książęca, rodzina, jak u nas Jamajka-Komorowscy, choć podobno kiedyś spokrewniona z Piastami. Pisząc „tych” cokolwiek udajesz i pewnie mylisz Hohensteinów z Hohenstaufami lub Hohenzollernami.
-
„… bo jak podaje Mawar na podstawie swojej edukacji z podstawówki – „nasza słynna dziewica-bohater”. Niemka po mężu, grafini i potomkini dziewicy? Szalbierstwo, skandal”.
-
No skandal, bo liczyłem, że odniesiesz się do tego w jaki sposób zostać potomkiem dziewicy, może wiesz coś na ten temat?
:)
-
„No cóż, Drogi Mawarze,każdy by chciał mieć rodowe nazwisko, historycznych antenatów, w tym jakieś święte dziewice i mieć te europejskie solidne korzenie. Najlepiej arystokratyczne. Ale Kowalscy też muszą być na świecie, nieprawdaż Mawarku”?
-
Prawdaż, podobnie jak Bąbczyńscy i Jelonkowie.
3 czerwca 2009, o godzinie 23:24
minerze,
sprobuje Twojej metody. dzieki za pomoc. niektore zdjecia sa wywolywane z Rawów, pewnie dlatego gubia dane.
pozdrowienia
3 czerwca 2009, o godzinie 23:28
Miner,
dzieki.
Lubic nie musisz, to w koncu na blogu nie najwazniejsza cecha. Ale ze czytasz i rozumiesz to sie liczy. Niestety wiele osob tak nie postepuje, czego rezultaty mamy i w realu i w wirtualu.
‘
Zofio,
czy nigdy sie nie zastanowilas, ze twoja „otwarta postawa” moze byc nie tylko szlachetna ( chwali sie, chwali!), ale rowniez bardzo glupia z powodu twojego wlasnego bezpieczenstwa?
3 czerwca 2009, o godzinie 23:29
No Mawar, taka ignorancja, ze az strach!
Jeden zostal potomkiem dziewicy i zobacz co sie porobilo…
3 czerwca 2009, o godzinie 23:40
glosie,
„jestem z Klubu Wiewiorka i kocham Pania” to sa slodkie oswiadczyny :) pozdrowienia dla kolegi.
czy Ty oprocz tego ,ze jestes bogaty i wystarczjaco arogancki, by usilowac kupic mnie za cene samochodu osobowego :) widzisz u siebie jeszcze jakies zalety?
niepokoja mnie mezczyzni, ktorzy jako swoj glowny i jedyny atut podaja majatek.
3 czerwca 2009, o godzinie 23:43
Mawar,
coś ci przeszkadzają różne nazwiska, które się choć trochę pozytywnie w tą polską historię zapisują.
Ja noszę swoje z dumą.
Dzięki Bolesławowi Bąbczyńskiemu pływa pod polską banderą kilka pokoleń doskonałych oficerów polskiej marynarki handlowej.
Polscy oficerowie marynarki handlowej należą do elity światowej i w tym jest m.in. zasługa mego ojca.
Dzięki m.in. Ireneuszowi Jelonkowi istnieje na polskim rynku prasowym od ponad 60-lat Kurier Szczeciński a w nim pracują nadal dziennikarze, którzy wyszli z jego „szkoły”.
Ta gazeta nigdy nie zeszła na poziom brukowca i jest najbardziej lubianym dziennikiem w Szczecinie, i to też jest w jakieś mierze zasługa mego męża i jego wychowanków-dziennikarzy.
Moi bliscy Mawar,
wychowali wielu znakomitych fachowców w swoich specjalnościach, którzy wstydu naszemu krajowi nie przynoszą, wręcz przeciwnie są jego chlubą do dzisiaj.
Pewnie Ci to tak samo doskwierat6e moje nazwiska jak nazwisko hrabiny von Hohenstein.
A Ty czym możesz się pochwalić Mawar?
Stać Cię na ujawnienie swojego?
3 czerwca 2009, o godzinie 23:49
Miner z Mawarem,
zaplątaliście się w te światłowody jak cholera.
http://pl.wikipedia.org/w.....%82owodowy
To nie mnie szkodzi alkohol wieczorową porą, jak widać.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:04
Ewo-Joanno,
nie jestem obnażalska do listka figowego. Zawsze mam jakiś margines zakryty wyłącznie dla siebie.
Co do bezpieczeństwa, to mogę w naszym kraju dostać cegła w głowę w samo południe pod gmachem policji na oczach komendanta głównego policji.
Poza tym, czego mam się obawiać?
Już mnie dwukrotnie napadnięto, raz w 1986 r i był to zwykły rabunek torebki, drugi raz w 2001 r.- przykładając mi mizericordię go gardła we własnej klatce schodowej o 4-tej po południu. Napastnika interesowała wyłącznie moja komórka i zapisane w niej nr telefonów.
Prokuratura nic nie wykryła oczywiście, chociaż ustaliło się jej ustalić do kogo dzwoniono z mego telefonu, nim go zablokowałam.
Nb pod tym numerem krył się …jeden z dyr. telekomunikacji w Szczecinie!
W piśmie od prokuratora mam podane jego nazwisko.
Była oczywiście konfrontacja i podobne zabawne czynności śledcze. Dyrektor twierdził,że kupił telefon na swoje nazwisko dla syna, ale prokuratora syna…nie przesłuchała i nie dociekała kto dzwonił z tego mego telefonu, a dzwonił napastnik.
Ewo-Joanno,
Ja już chyba wszystko zdążyłam już przerobić.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:08
N2
-
„Jednakże przy tej okazji chce zwrocic uwage, ze istota chrzescijanstwa jest wybaczanie”.
-
Nie bezwarunkowe. Hitlerowi nie wybaczamy. Generał musiałby dać szansę na wybaczenie choćby wyznając winy i mówiąc prawdę. Tymczasem on unika nawet ludzkiego sądu.
-
„Gdybym to ja nie wybaczal, to byloby jakos zgodne z moim ateistycznym swiatopoglądem”.
-
Nonsens, nigdy nikomu nie wybaczyłeś?
-
„Salon to jest duzy pokoj. Innych definicji salonu nie znam”.
-
Jeśli tak to nie jesteś w stanie zrozumieć sporej części kultury europejskiej, zwłaszcza literackiej.
-
„Ponieważ w stanie stanie wojennym dostał paszport więc pewnie z wdzięczności tego nie robił.
Domniemanie czy insynuacja?”
-
To moja ocena, ale Kuczyński ma swoją wersję.
-
„Zapewne ma naturę religijną, choć o tym nie wie”.
„On deklarowal, ze nie jest wierzący. Byc moze wie, co mowi na swoj wlasny temat”.
-
Psychika składa się i z podświadomości, a w treściach
podświadomych znajdziesz sporo symboli, mitów, archetypów, wiele z tych elementów tworzy ludzką religijność, wrażliwość na sacrum etc.
-
„Natomiast Ty deklarowales, ze jestes wierzący, o ile pamietam. Wiec raczej od Ciebie oczekiwalbym wyrozumialosci, a nie od niego”.
-
Oprócz wyrozumiałości jest jeszcze zdrowy rozsądek (chrześcijańska cnota roztropności) i sprawiedliwość. Wierzących i niewierzących obowiązują te same reguły i to samo prawo naturalne.
-
Typologicznie jest to mit bohaterski … i dalej “prefiguracja” …
To oryginalna tworczosc naukowa, czy zapozyczenie? A jesli oryginalna, to w jakiej dziedzinie?
-
Weźmy natężenie prądu. Jaka to dziedzina? Ogólnie rzecz biorąc fizyka. Pewnie nawet nie pamiętasz kiedy się o tym dowiedziałeś. To o co pytasz jest trochę amorficzne, a z pewnością interdyscyplinarne, pomiędzy psychologią, antropologią kultury, filozofią, teologią, archeologią, religioznawstwem, etnologią, etnografią, filologiami orientalnymi, biblistyką, literaturą etc. i różnymi metodologiami oraz intelektualnymi modami. Zajmował się tym i nadal to robi legion wybitnych ludzi, wielu z nich tradycyjnie w Paryżu, a ja powiem nieskromnie „cały z nich”. Mógłbym ci podać trochę nazwisk, ale i tak z pewnością czasu nie znajdziesz. Niektóre rzeczy trzeba robić w młodości.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:12
droga dark side,
Zauważ, że nierzadko szczodra oferta jest wyrazem uznania i szacunku :D
Tak więc moimi zaletami jest nie tylko szczodrość, otwartość, odwaga, zdecydowanie, prostolinijność, ale i umiejętność docenienia i okazania szacunku.
W tym wszystkim jest także pewna mądrość, a więc moją zaletą jest także mądrość oraz bezinteresowność, gdyż moja oferta jest jednostronna, bezwarunkowa i nieekwiwalentna (wszelkie kontrakty kupna-sprzedaży warto zaznaczyć są oparte na zasadzie ekwiwalentności, która oznacza, że cena kupna powinna być adekwatna do wartości przedmiotu nabywanego, liczonego użytecznością lub też przynajmniej zdolnością zwrotu nakładów).
4 czerwca 2009, o godzinie 00:12
Ewa-Joanna
„No Mawar, taka ignorancja, ze az strach!
Jeden zostal potomkiem dziewicy i zobacz co sie porobilo…”.
-
Łatwo ci tak pisać, bo mylisz porządki rzeczy. Za Pascalem: istnieje porządek serca (religia) i porządek rozumu.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:16
Mawar,
to dla ciebie:
http://www.cieszyn.pl/?p=.....tegory=306
4 czerwca 2009, o godzinie 00:19
Zofia
„Pewnie Ci to tak samo doskwierat6e moje nazwiska jak nazwisko hrabiny von Hohenstein.
A Ty czym możesz się pochwalić Mawar?
Stać Cię na ujawnienie swojego”?
-
Cóż, jak mnie kiedyś jakaś dziennikarska żulia ujawni, a Kuczyński to pochwali, to się dowiesz. Nie prędzej.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:23
To też Ci polecam, zwłaszcza drzewo genealogiczne:
http://pl.wikipedia.org/w.....5%BCa_Thun
Żeby nie było niedomówień, w mojej rodzinie, po stronie taty są Wiśniakowscy.
Jedno z moich sióstr ciotecznych nosi to nazwisko.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:31
Maar,
ale Ty jesteś przecież taką samą żulią, o której piszesz.
Wyskakujesz incognito z kapturem na twarzy, walisz w twarz i dajesz dyla.
Czym się od nich różnisz?
Ci z mediów – przynajmniej narozrabiali pod własnymi nazwiskami.
Mnie nie chodzi o twoje nazwisko, ono mnie nie interesuje zbytnio.
Jest nieważne, skoro go się wstydzisz.
Mnie chodzi o to czy potrafisz stawić czoło stojąc twarzą w twarz, patrząc prosto w oczy.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:39
Zofia
Wchodzę na stronę
http://www.sophico.onet.pl/
… narodowych bohaterów Bączyńskich i Jelonków (przypomnij kiedy, za co i przez kogo zostali odznaczeni) i patrzę ci prosto w oczy.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:43
Zofia
Połóż się na kozetce, zrób sobie psychoanalizę, powoli uświadomisz sobie, że jesteś polskojęzyczną pozostałością sowieckich sił okupacyjnych na Pomorzu Zachodnim. Poczujesz się lepiej, zapewniam.
4 czerwca 2009, o godzinie 00:45
A teraz znikam bo już późno, a rano do pracy. Dobranoc.
4 czerwca 2009, o godzinie 03:38
Mawar,
podkleiłeś pod blog p. Kuczyńskiego fałszywą stronę, dezinformująca chcących wejść na moją stronę.
Dlatego ja oficjalnie i jawnie zwracam się o do pana Kuczyńskiego ujawnienie Twoich danych.
*
Panie Waldemarze Kuczyński
uprzejmie proszę o ujawnienie publiczne wszystkich znanych Panu danych dot. nicku MAWAR.
Człowiek pod tym nickiem, jak który sam przyznaje – zablokował dostęp z Pana blogu do mojej strony internetowej – który znajdował się linkiem z moim imieniem – Zofia.
Jest to przestępstwo internetowe, które należy zgłosić do działu przestępstw internetowych Komendy Głównej Policji.
Z poważaniem
Red. Zofia Bąbczyńska-Jelonek
4 czerwca 2009, o godzinie 05:17
Według mnie to nie jest Mawar
4 czerwca 2009, o godzinie 05:32
Zofia,
nie kompromituj sie!
4 czerwca 2009, o godzinie 05:57
Mawar
Podobno idziesz do pracy dziś ale moze jeszcze przeczytasz .
Na podstawie Twojego wpisu do mnie o spotkaniu Ziobry z wyborcami ,napisałes wiele o obywatelkach ktore przyszły oczywiscie celowo bo p.Ziobro unikal z nimi spotkania i zostały aatakowane przez „młodzież” zwolenników Ziobry i co tam było tematem Twej odpowiedzi podany koneksje P.Thun czy mają sie wstydzić? A ja wykazałem się brakiem nie wiem czego . Mialem ci odpowiedzić co widzisz zlego w tych koneksjach zrobiła to Zofia bo tez Ją uderzylo ta Twoja jaks ‘chorobliwa ” nienawiść
Ja postrzegam objawy u Ciebie pewnej przypadłości która nie wiem czy da sie wyleczyć?Tu trzeba zasiegnąć porady fachowców (chyba medycznych choc nie tylko)
Reasumując jesteś zakąpleksiony i z tego wynika nienawiść. lecz się bo ten jad Cię kompletnie zrujnuje zdrowotnie.A jeszcze sporo życia przed Tobą.
Lecz się.
z troska o Ciebie
4 czerwca 2009, o godzinie 06:29
Jasniepani Redaktor Zofia!
.
TU MOWI POLICJA!
.
Uprzejmie donoszę, ze zgłoszone przez Pania „przestępstwo internetowe” jest zaledwie zbrodnia przeciw zdrowemu rozsadkowi. STOP. Przed kolejnym angażowaniem sił policyjnych proszę nauczyć sie adresu swojego bloga. STOP. Onet udostępnia blogi w domenach xxx.blog.onet.pl a nie xxx.onet.pl STOP. Jedyna przyczyną „blokady” Pani strony jest błędne wpisanie jej adresu. STOP. Niewiedza nie jest grzechem. STOP. Glupota już tak. STOP.
4 czerwca 2009, o godzinie 06:38
A ja jestem przekonany ze to jest Mawar. Natomiast pod Pania Nadredaktor Zofie musowo ktoś sie podszył :) Nawet jej nie podejrzewalbym o taki napad histerii. No chyba ze to nadmiar single malt z lodem.
.
Swoją drogą to jeśli szczecińska policja dostaje takie zgłoszenia od Jasniepani Redaktor to tam sie uzbierala niezłą dokumentacja… medyczna. Dyrektor telekomunikacji kradnacy telefony, Mawar blokujący stronę, onet blokujący maile, tajniacy cenzurujacy posty, konkurencja instalujaca malware…
.
4 czerwca 2009, o godzinie 06:39
Mawar,
ty mi tu Pascalem nie merdaj. Ani bowiem pod porzadek serca ani pod porzadek rozumu, nie podlega informacja o pochodzeniu od dziewicy Marii czy Emilii. Raczej pod porzadek fantazji.
4 czerwca 2009, o godzinie 07:03
Jak widać, wcale nie potrzeba Bandy Czworga, żeby blog był nie do czytania. Wystarczy parę osób, które leczą sobie kompleksy, wyżywając się w złośliwościach, i parę innych, które nie potrafią przejść nad tym do porządku.
4 czerwca 2009, o godzinie 07:04
Kurde! Cały czas byłem przekonany, że statki utrzymują się na wodzie dzięki niejakiemu ob. Archimedesowi.
4 czerwca 2009, o godzinie 07:35
Pawle ,
masz rację. Tyle razy apelowałem by olewać tych co podjudzają i wprowadzają zamieszanie. Niestety nie odnosi to żadnego skutku i coraz mniej rzeczowej dyskusji na tym blogu.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:11
Dark!
Co do Twojego pytania dotyczącego anonimowości. mam mało czasu i nie chce mi się pisać, zwracam też uwagę, że moje doświadczenie osobiste niedawno w miarę dokładnie opisałem (nie chę mi się szukać). W skrócie chodzi o to, że ja przez bardzo długi czas posługiwałem się w podpisie własnym nazwiskiem i imieniem co się okazało mało ciekawym pomysłem bowiem dwóch anonimowych userów uwzięło się na mnie i byłem na straconej pozycji – oni mogli mi zaszkodzić w realu (jeden próbował) a ja mogłem im naskoczyć na pukiel. Tak jak teraz się zastanawiam, moi byli szefowie mogliby do mnie mieć pretensję gdyby sprawa dotarłaby do nich – produkt flagowy firmy (w tej dziedzinie) był signowany moim nazwiskiem, goście po nazwisku próbowali mnie oczerniać pośród potencjalnych klientów – cz też partnerów firmy.
Obecnie uważam, że ówczesna moja strategia podpisywania nazwiskiem było trochę dziecinna. Po prostu mogło być to odebrane przez pozostałych uczestników dyskusji, którzy z rożnych przyczyn pisali pod pseudonimem, jako wyraz pychy.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:12
Narciarz2,
Ja nie jestem ateistą , ale jak widzę zupełnie inaczej rozumiem przesłania płynące z wiary niż znakomita większość tzw wierzących. Dla mnie podstawową zasadą jest dążenie do poznawania prawdy zgodnie ze słowami Jezusa „dążcie do prawdy a ona was wyzwoli”. Nie widzę żadnej rozbieżności między prawdziwą nauka , a wiarą chrześcijańską jeśli uzna się za zasadę to co napisałem powyżej. Chrześcijaństwo oparło się na wyjaśnianiu zasad postępowania w stosunku do ludzi głównie na wypowiedziach które uznaje się za autentyczne wypowiedzi Jezusa i dekalogu Mojżeszoweym. Te wypowiedzi sprawdzają się w praktyce, gdy są stosowane. Dla przykładu wspomniany przez ciebie brak wybaczenia prowadzi do niekończącego konfliktu, a jak wiemy niezgoda rujnuje /widać to dokładnie między innymi na polskiej polityce/.
Dla mnie często, są ateiści którzy o niebo lepiej realizują zalecenia Jezusa i to co niektórzy wierzący nazywają wolą Boga, niż zaangażowani katolicy. Jezus opowiedział historyjkę o synach którym ojciec polecił wykonanie prac. Jeden powiedział, że nie będzie tego robił, drugi zapewnił ojca, że zrobi. Drugi olał wykonanie pracy , a pierwszy gdy ochłonął poszedł i zrobił. Mnie wielu chrześcijan przypomina tego drugiego mówią zgodnie z zaleceniami swej wiary , a robią zupełnie co innego. Nic dziwnego, że w innej przypowieści Jezus mówi, że celnicy i nierządnice będą przed przywódcami religijnymi czym wskazuje jak bardzo ci ostatni rozminęli się z deklarowanym postępowaniem.
Przykre, że teraz większość katolików w Polsce są siłą hamującą zmian na lepsze, a kapłani zaangażowali się w walkę o swe przywileje i zyski doczesne.
Masz rację pisząc, że okres socjalizmu w Polsce był okresem korzystnym dla kościoła i go wzmacniał. Zagrożenie ze strony władzy i ciągłe ataki wzmacniały go i pokazywały, że jest ostoją na niestabilnym gruncie ówczesnego ustroju. Paradoksalnie lukratywny okres po zmianie psuje Kościół w Polsce, a kapłani dla korzyści angażują się w politykę w coraz większym stopniu topiąc wszystkie zasady chrześcijaństwa po drodze. Obecnie niektórzy mieniący się za wierzących mnie przypominają członków sekty którzy nie mają pojęcia, że są manipulowani przez jej przywódców. dzieje się to dlatego, że zamiast w Boga zaczynają wierzyć w przywódców i odeszli od sprawy najważniejszej by samemu dążyć do prawdy.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:28
Narciarz
Piatką, bo Dyplomata Przyuczony tez. Ja naprawde nie wiem. Jestem umiarkowanie ciekaw. Jesli Ty wiesz, to prosze uchyl rąbka tajemnicy.
Żeby być szczegółowym i o ile mam rację to szóstką, a nawet siódemką. Rąbka tajemnicy nie uchylę, gdyż nawet coś co wydaje mi się oczywiste jest jednak tylko moim przypuszczeniem, którego nie jestem w stanie zweryfikować.
To jedno, a drugie to fakt, że mam trochę odmienne zdanie na temat „chuligana”. Wydaje mi się, ze on chciał zwrócić uwagę, na to że coś z tym blogiem dzieje się niedobrego i w tym celu odwalił kawał tytanicznej pracy aby wykreować nowe osobowości, doprowadzić dyskusję do absurdu, po czym to ujawnić. Nieszczególnie mu się to jednak udało. Rzeczywiście doprowadził do sytuacji, ze momencie wycofania się z blogu dyskusja na nim zamarła. Ale na krótko. Wczorajsze wpisy najlepiej o tym świadczą, ze wszystko jest po staremu i prawdę mówiąc bardziej twórcze były już dyskusje z udziałem „chuligana” w kilku osobach.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:28
Zaś co do ukrywania tożsamości taka ciekawostka: kilka lat temu jak zacząłem korzystać z takiego amerykańskiego serwisu do sprzedaży oprogramowania okazało się, że właściciele serwisu sprawdzają kilka pierwszych kupujących, bowiem sprzedaż licencji może się okazać pralnią brudnych pieniędzy (żaden towar fizycznie nie idzie, tylko pieniądz jest wpłacany). Więc serwis dzwoni do klientów i przekonuje się kto to kupuje jak też pyta się kupującego czy dostał towar i czy jest zadowolony, sprawdzając w ten sposób sprzedawcę. Oczywiście o procedurze uprzedza nowego klienta (sprzedającego).
Do mnie są wysłane te same dane jakimi serwis dysponuje i sam byłem ciekaw na jakiego klienta wypadnie kontrola. A tu dziwna rzecz. Sprzedaż do USA, ale miejscowości takiej nie ma, firmy też nie ma. Telefonu nie sprawdzałem, też pewnie nie odpowiadał.
No ale w danych klienta jest IP i istnieje serwis który zwraca na podstawie numeru IP nazwę właściciela, adres i podobne tam dane. A tu się okazuje, że IP to jest pentagon + numer pokoju. Jakaś komórka chciała w sposób mało skuteczny ukryć tożsamość. Ale nie z nimi te numery (IP)!
4 czerwca 2009, o godzinie 08:31
Indoor,
Nie mamy wpływu na to jak ktoś odbiera nasze pisanie. Mądry i uczciwy człowiek na pewno doceni jawność swego adwersarza, ale masz rację nieuczciwy może to wykorzystać i próbować szkodzić. Speców od informatyki internetowej jest mało i podanie nic’u „maskę” zwykle zabezpiecza przed tymi nieuczciwymi lub złośliwymi ludźmi. Dla mnie ważne jest czy dana osoba pisze rzeczy dla mnie ciekawe i dające mnie informacje dla mnie nowe lub czy krytykuje mnie rzeczowo czym zmusza do zastanowienia i przemyśleń. „Dobra” dyskusja wzbogaca, pyskówka to strata czasu i na dodatek zubaża człowieka. Zwykle trzeba wybrać to co uważa się za korzystniejsze bazując na swoim i innych doświadczeniach, bo jak coś się robi to skutki są nieuniknione. Podejmując decyzje zgadzamy się na jej konsekwencje. Dlatego też przypomniałem, że decydując się na atakowanie „poniżej pasa” swych adwersarzy, pomawiając, podając nieprawdę itd trzeba się liczyć, że ktoś „zerwie” maskę.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:33
Pani Zofio,
nie mam żadnych podstaw by sądzic, że ktoś podszywa sie pod osobe uzywając a nicku Mawar. Uważam, że powinna Pani zignorować jego ujadanie, bo to jest jego styl. On inaczej nie może i odpowiadanie tylko go podnieca do jeszcze większego ujadania.
Zwracam sie tez do innych uczaestników, zeby nie dawali sie „wpuszczać w kanał”, kto pod kogo sie podszywa, bo to jest być możę świadoma robota, żeby zupełnie zdewastować dyskusje na tym blogu. Jeżeli zauważę, a teraz sprawdzam, że są jakieś numery w stylu tej „bandy pięciorga” to poinformuję.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:48
„Obecnie uważam, że ówczesna moja strategia podpisywania nazwiskiem było trochę dziecinna. Po prostu mogło być to odebrane przez pozostałych uczestników dyskusji, którzy z rożnych przyczyn pisali pod pseudonimem, jako wyraz pychy.”
.
Indoorze, tu już trochę przesadziłeś. Wypowiadanie się pod nazwiskiem jako przejaw pychy? Ja wypowiadam się pod nazwiskiem, bo nie wstydzę się tego, co piszę, i nie boję się, że mogłoby mi to zaszkodzić. Wydaje mi się, że to naturalne. Gdybym skrył się pod nickiem, tylko po to, żeby nie odstawać od innych, byłby to akt konformizmu.
Niechęć do tych, którzy się w jakikolwiek sposób wyróżniają, to moim zdaniem jedna z paskudniejszych cech ludzkiej zbiorowości.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:48
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
.
No to „autorytety” beda miały kolejny problem interpretacyjny…
.
Okrągły Stół i wybory 1989 roku miały dobić „Solidarność” i zapewnić komunistom długie lata rządów. Nazywanie Jaruzelskiego i Kiszczaka ludźmi honoru to nieporozumienie – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Lech Wałęsa, legendarny przywódca „Solidarności” i były prezydent RP.
4 czerwca 2009, o godzinie 08:49
Andrzej:
piszesz „wiem ale nie powiem”, po co?
4 czerwca 2009, o godzinie 09:04
Miner
Jeśli już, to piszę „domyślam się tylko, dlatego nie powiem”.
4 czerwca 2009, o godzinie 09:06
Pawel! Może rzeczywiście „pycha” jest nieco nieadekwatnym określeniem. Z mojej strony to nie była żadna „pycha” tylko z jednej strony (tak jak piszesz) pewien nonkonformizm z odrobiną chęci wyróżniania się i próby dodania powagi swojej osobie. Przez innych mogło być to odbierane jako pewnego rodzaju „pycha” (z braku lepszego określenia).
4 czerwca 2009, o godzinie 09:07
Minerze, ja nie jestem autorytetem ani w cudzysłowie, ani bez cudzysłowu, ale problemów interpretacyjnych nie mam. Jeśli idzie o Wałęsę, to od dawna wiadomo, że nie jest skłonny dzielić się z kimkolwiek zasługą obalenia komunizmu, więc sugerowanie, że Jaruzelski z Kiszczakiem też się do tego w jakimś stopniu przyczynili, odbiera jako osobistą zniewagę. Ot i cała interpretacja.
Co zaś do intencji obu generałów: na pewno siadając do Okrągłego Stołu, nie planowali rozwiązania PZPR, pełnej demokracji i kapitalizmu, przystąpienia do NATO itd. Liczyli raczej na to, że nie oddając pełni władzy, przerzucą część odpowiedzialności za rozpaczliwy stan kraju na opozycję. Która ze swojej strony wcale nie była pewna, czy chce tę odpowiedzialność na siebie brać. Z obu stron była to skomplikowana gra polityczna. Zasługą generałów jest to, że w ogóle zgodzili się na rozmowy, niczym bezpośrednio nie przymuszeni, i że uszanowali ich konsekwencje. Moim zdaniem to wiele.
Nawiasem mówiąc, ile czasu można jeszcze wycierać sobie gębę „ludźmi honoru”. Sam Michnik dawno już się z tego sformułowania wycofał, ale prawica będzie mu to wypominać do śmierci, a najchętniej wpisałaby mu te słowa na nagrobek.
4 czerwca 2009, o godzinie 09:56
P. Luboński – właśnie dlatego, że nie jesteś „autorytetem” możesz sobie pozwolic na szczere wyartkułowanie swojej opinii. W kwestii Wałesy – wydaje mi się, że dośc prawdopodobnej.
.
Problem bedzie maiło przede wszystkim medialne towarzystwo koniunkturalnych obrońców Wałęsy (użytego do rozgrywania PiS). Już po Ganleyu był „problem”. Teraz to już totalna „wtopa”.
.
Weźmy takiego Redaktora Wołka, Żakowskiego, Michnika – cóż oni poczną :)
.
Tak przy okazji W. Kuczyński też ma nielada zgryz. „Mówi się” że po wyborach rząd w sam raz zaprezentuje projekt podniesienia VAT na 23%, cześciowej likwidacji preferencyjnego VATu 7%, zwiekszenia składki. Faktem juz jest „wyprucie” kaski na program walki z kryzysem. Dopiero co „rząd w sam raz” był w sam raz bo nie ratował gospodarki z publicznych pieniędzy, teraz bedzie musiał byc w sam raz bo to robi i jeszcze dociąza nas bardziej podatkami – jak na liberałów przystało :)
.
http://wyborcza.pl/biznes....._VAT_.html
4 czerwca 2009, o godzinie 10:24
Wałęsa ,
jest zarozumiały i dopadła go choroba ludzi którzy odnieśli sukces i atakujący wszystkich którzy w jego mniemaniu go pomniejszają. Jaruzelski w odróżnieniu od Wałęsy wypowiada się bardziej racjonalnie i bardziej obiektywnie.
Jasne jest też, że żaden polityk rządzący nie planuje nigdy działań które powodują utratę władzy i płynących z niej korzyści. Jest wielce prawdopodobne, że grupa Jaruzelskiego chciała zmienić ustrój nie tracąc przy tym realnej władzy. Było to arcy trudne i jak widać nie udało się , choć ustrój faktycznie zmieniono. Pogratulować można grupie Jaruzelskiego konsekwencji w działaniu. Gdy przegrali uznali swą porażkę i wycofali się. Większość polityków nie chce uznać że przegrali i albo siłowo chcą zmienić fakty, albo walczą mimo braku szans na powodzenie. Jak by nie oceniać działanie Jaruzelskiego i jego grupy miało ono podstawowe znaczenie dla zmiany ustroju i rozumując rozsądnie powinni być zaproszenia na uroczystość świętowania przemiany. to zwycięstwo naprawdę ma wielu „ojców” i ci co to kwestionują po prostu mijają się z prawdą
4 czerwca 2009, o godzinie 10:36
Minerze, zapewniam cię, że Michnik, Żakowski, Wołek czy Kuczyński, cokolwiek sądzimy o nich i o ich poglądach, są ludźmi inteligentnymi i nie postrzegają świata w prostych, czarno-białych barwach. Nie jest dla nich intelektualnym problemem, że człowiek wielkich zasług może zarazem wygadywać głupoty albo nawet robić świństwa. Dla ciebie jest?
4 czerwca 2009, o godzinie 11:24
P. Luboński – moge sobie pisac, że zgadzam się z Toba w kwestii Wałesy… Ty i tak bedziesz mi wrabiał w brzuch inne przekonania.
I bedziesz sugerował, że mam problem z zaakceptowaniem dwoistości natury/osiągnięć Wałęsy…
.
Jak zwykle zresztą – przesada retoryczna w pełnym rozkwicie.
.
Ja o „autorytetach” i o ich problemach z prawomyslna (koniunkturalną) interpretacją postępowania Wałęsy, Ty o swoich wyobrażeniach o mnie. Świetna dyskusja :)
4 czerwca 2009, o godzinie 12:02
Minerze, ja ci tłumaczę, że wymienieni przez ciebie panowie nie myślą tak prymitywnie i koniunkturalnie, jak to imputujesz, a ty się dopatrujesz jakichś sugestii pod własnym adresem. I tak za każdym razem. Rzeczywiście żadna to dyskusja. Jak słyszysz na ulicy śmiech, to też ci się zdaje, że to z ciebie się śmieją?
4 czerwca 2009, o godzinie 12:17
P. Luboński:
a to co jest?
Nie jest dla nich intelektualnym problemem, że człowiek wielkich zasług może zarazem wygadywać głupoty albo nawet robić świństwa. Dla ciebie jest?
.
Posłuchaj Wołka na TVN24 w skanerze politycznym. Wczoraj był, jeżeli to nie jest koniunkturalizm to ja nie wiem jak to nazwać…
4 czerwca 2009, o godzinie 12:46
Indoor,
dzikuje za odpowiedz. Twoje doswiadczenia sieciowe potwierdzaja tylko moje obawy oraz sa argumentem za domaganiem sie wiekszej ochrony prawnej anonimowosci nicka. Przy czym nick to dla mnie twor, ktory podobnie jak domena posiada swoje „prawa autorskie” i atrybuty (np. wiarygodnosc) Wczorajsza zabawna reakcja Zofii -domagajaca sie ujawnienia danych Mawara, na podstawie nieuzasadnionych podejrzen- jest dla mnie dodatkowym silnym argumentem. Jesli w nieuregulowany sposob, na skutek upredzen i dimyslow zaczniemy sie nawzajem ujawniac ,siec straci wiele swoich atutow i prawdopodobnie uczestnikow dyskusji.
.
Dla pelnej jasnosci, chcialabym poinformowac, ze ja raz bylam zdecydowana odkryc tozsamosc anonima w sieci (choc niekoniecznie podac do pblicznej wiadomosci) po to, by zlozyc doniesienie do prokuratury (gdyby istniala taka mozliwosc, bo zawsze mozna trafic na chinczyka, czy koreanczyka). Ktos zamiescil na niemoderowanym portalu, na ktorym czesto bywam (ze zdjeciami, filmami i podobnymi rzeczmi) wyjatkowo okrutny amatorski film o zabijaniu zwierzecia- kota. Prawie sie poplakalam, umiescilam komentarz, ze zamierzam wykryc gnoja zwracajac sie do znajomego specjalisty. Po czym po kilkunastu minutach dwie inne osoby na portalu podaly niezaleznie- jedna nr telefonu do matki sprawcy, a druga adres szkoly, nazwisko dyrektora i klase, bo to sie okazal byc jakis amerykanski nastolatek. moim zdaniem chory psychicznie, o czym nie omieszkalam poinformowac dyrekcji i matki, zalaczajac film. zreszta wiekszosc czytelnikow forum rowniez byla sklonna tak postapic. jak ochlonelam to zaczelam miec watpilwosci, moze sprawe nalezalo zostawic policji zamiast bawic sie w detektywow?
4 czerwca 2009, o godzinie 13:09
drogi glosie,
dar jest blogoslawienstwem ofiarodawcy. a nieekwiwalentnosc zdarza sie bardzo rzadko, wiec tym bardziej jest godna szacunku. mysle jednak, ze uda mi sie znalzc monete, ktora przyjmiesz w zamian. Nie jako ekwiwalent, lecz jako dar :)
4 czerwca 2009, o godzinie 13:13
Drodzy Blogowicze
Z okazji dzisiejszych uroczystości – osobista niespodzianka.
O tym się zapomina, a przecież tak na serio to się to ogólnonarodowe porozumienie zakończone Okrągłym Stołem i wolnymi wyborami zaczęło tutaj, w Szczecinie…
Gwoli przypomnienia z domowego archiwum,
w prezencie od „komuchów”:
http://picasaweb.google.p.....zczecinie#
4 czerwca 2009, o godzinie 13:31
Dark!
Sprawa (z prawną ochroną anonimowości) nie jest taka prosta.
Podam Ci 2 przykłady zresztą nauczycielek. Z prasy węgierskiej. Może dlatego bohaterami są nauczycielki, że w szkole przebiega ta bariera wieku, gdzie dla nauczyciela Internet to świat którego poznał niedawno i to tylko w fragmentarycznie, zaś dla części uczniów to jest ich żywioł.
1. Nauczycielka gimnazjum na jakimś serwisie towarzyskim opublikowała swoje zdjęcia, z dekoltem do kostek. Oczywiście pod pseudonimem, ale z własną podobizną. Uczniowie natychmiast wychwyciły i jakoś doszło do dyrekcji . No i miała kłopot.
2. Zupełnie możliwe, że zachęcony tym przykładem dwóch uczniów innej szkoły spreparowało kilka zdjęć pornograficznych doklejając twarz swojej nielubianej nauczycielki, wepchnęli na jakiś serwis i rozgłosili anonimowo link do zdjęć, oczywiście nie wspominając o drobnej korekcie. Też miała kłopot. Później policja doszła do tego kto to robił, ale do tego czasu już babka straciła pracę i do dziś nie może znaleźć, bo jest „zamieszana w publikację zdjęć pornograficznych”.
Mniejsze o prawną kwalifikację. Zauważ, że w drugim przypadku nauczycielka z Internetem nie miała nic wspólnego, nawet nie wiadomo czy kiedykolwiek korzystała i czy ma komputer. Raczej tu chodzi o to, że to co w realu też można by zrobić (rozklejać zdjęcia na słupach telegraficznych) – tamci zrobili w Internecie. Efekt podobny a nawet słabszy – zdjęcia na słupie szybciej dotrą do jedynie „zainteresowanej” sprawą lokalną społeczność. Tu raczej zadziałał to poczucie bezkarności wynikające z anonimowości.
4 czerwca 2009, o godzinie 13:38
Droga dark side,
No, widzisz chciałem być dla ciebie miły, a poza tym dobremu romansowi czasami trzeba czasami przydać więcej dekoracji, które wszak nie powinny przesłaniać tego, że po prostu jest nam ze sobą dobrze :D.
Widzę jednak, że jesteś zakłopotana więc nie mówmy dalej o wymianach darów, tym bardziej że ja niczym romantyczny cygan, niczego poza ognistą namiętnością oczekiwać nie mogę :) Taka jest właśnie moja duma i fantazja i taką stepową dumkę mam nadzieje ktoś o nas kiedyś zaśpiewa.
4 czerwca 2009, o godzinie 13:39
dark side
Nie jest aż tak źle. Nr IP w zdecydowanej większości przypadków niewiele daje. To trochę jak nr centrali telefonicznej do której podłączona jest masa abonentów. Będziemy wiedzieli jaka to centrala, gdzie jest z grubsza położona i nic więcej. A prawo dość skutecznie chroni tożsamość abonentów „centrali”.
We wspomnianym przez Ciebie przypadku, Gospodarz nawet gdyby chciał to by nie ujawnił Mawara, bo nie ma takiej możliwości. Mógłby tylko podać ów nr centrali (IP). Zauważ przy tym, że na wielu forach wyświetlany jest nr IP przy wpisach.
Identyfikacja internautów (oprócz tej prowadzonej przez organa ścigania) najczęściej odbywa się na podstawie informacji, które pozostawia w sieci sam zainteresowany.
No i jak komuś naprawdę zależy na anonimowości, może dodatkowo skorzystać z anonimizerów, które w sposób znakomity utrudniają bądź wręcz uniemożliwiają identyfikację.
4 czerwca 2009, o godzinie 13:56
Największym problemem sa sami uzytkownicy. Na tym blogu przynajmniej dwie osoby (o ile dobrze pamiętam) pozostawiły takie ilosci danych o sobie, że bez problemu można:
- w jednym przypadku narysowac na mapie kółko o promieniu 50m i stwierdzić że tam owa osoba mieszka.
- w drugim przypadku ustalić miejsce zamieszkania z dokładnością do jednego osiedla.
.
Myslę, że gdyby pogrzebac po innych serwisach, na których te osoby sie poruszają dotarcie bezpośrednio do adresów zamieszkania nie sprawiałoby problemu.
.
4 czerwca 2009, o godzinie 14:20
A po co aż analizować duże ilości danych? Przynajmniej 3 osoby(ja, głos zwykły i Torlin) podały swoje miejsce zamieszkania z taką precyzją.
4 czerwca 2009, o godzinie 14:28
Chocby po to by pokazać jak złudnym jest pojecie anonimowości w internecie.
.
Co innego świadome podawanie takich informacji a co innego ich „wyłuskiwanie”, nieprawdaż?
4 czerwca 2009, o godzinie 14:54
Andrzeju,
dołączam się do grona, podałam także swój adres – łącznie ze zdjęciami bramy wyjściowej, jej numerem i nazwą ulicy!
Okraszając to wszystko serwisem fotograficznym całej okolicy w zimie, na wiosnę, widzianą z z poziomu mego balkonu czy ulicy.
Też mi „wyłuskiwanie” adresu!
4 czerwca 2009, o godzinie 14:57
Dark Side: „Jesli w nieuregulowany sposob, na skutek uprzedzen i domyslow zaczniemy sie nawzajem ujawniac ,siec straci wiele swoich atutow i prawdopodobnie uczestnikow dyskusji.”
.
Wielu uczestników z pewnością straci. Ale jakie twoim zdaniem straci atuty? Zaryzykowałbym twierdzenie, że jakość debaty mogłaby na tym zyskać. Wiele błota i fekaliów nie wylałoby się w internecie, gdyby ich autorzy nie byli pewni swej anonimowości.
To nie znaczy, że wzywam do powszechnego ujawniania. Wystarczy mi jednak, by demaskowanie kogoś, kto sobie tego nie życzy, uchodziło za złamanie dobrego obyczaju i spotykało się z powszechnym potępieniem. Czasem ktoś się tego dopuści i trudno. Nawet najsurowsze prawo też przecież czasem ktoś łamie.
4 czerwca 2009, o godzinie 15:07
Jak ktoś chce ukryć swoją tożsamość, wie, że nie może podawać danych które mogą go odkryć. Może przecież podawać dane zmyślone i sprzeczne kierujące „detektywów” w maliny. Ukrywać się w sieci jest stosunkowo łatwo, ale ta łatwość jest często przyczyną pewności, że jestem bezpieczny. Złodziej kradnie bo też myśli, że go nie nakryją a potem jest zaskoczony jak mogli mnie wykryć. Okazuje się, że zostawiamy wiele śladów /oczywiście jak chcemy się ukrywać/ bo często nie zdajemy sobie sprawy że to są ślady. Dlatego to co pisałem jest aktualne. Nikt do końca nie może być pewny, że pozostanie anonimowy.
4 czerwca 2009, o godzinie 15:13
Zofio,
tych co występują z otwartą przyłbica nie brałem w ogóle pod uwagę.
4 czerwca 2009, o godzinie 15:31
Uwazam, ze dyskusja o Generale i wybaczaniu jest jak najbardziej na miejscu w rocznice 4 czerwca. Dzis powinnismy uczcic dwa wydarzenia: wybory w Polsce oraz masakre w Chinach. Wlasnie dzis mozna postawic pytanie, co jest warte upamietnienia: zwyciestwo nad przeciwnikiem czy pojednanie?
.
Mawar napisal o wybaczeniu: Hitlerowi nie wybaczamy.
Czy zrownujesz Generala z Hitlerem? Stawiam to pytanie, poniewaz napisales o nich obu w tym samym akapicie. Oczekuje odpowiedzi „tak” albo „nie”.
.
Generał musiałby dać szansę na wybaczenie .
Moj ateistyczny swiatopoglad mowi, ze wybaczenie zalezy od wybaczajacego. To jest moja decyzja, komu wybaczam i na jakich warunkach. Wybaczenie moze byc bezwarunkowe. Moge, ale nie musze czekac na skruche winowajcy, azeby mu wybaczyc. Czy Twoj religiny swiatopoglad dopuszcza tylko jedna forme wybaczenia? Czy winowajca musi poprosic o wybaczenie, a bez tego nic?
.
choćby wyznając winy
A jesli on sie nie poczuwa do winy? A co, jesli on twierdzi, ze stan wojenny uratowal Polske? A co, jesli to moze byc prawda? A poza tym przypominam, ze General przepraszal. Czy to nie wystarczy do wybaczenia? Czy chcesz wiecej, aby wybaczyc?
.
i mówiąc prawdę.
Udowodnij, ze klamie. Byc moze w to wierzysz, ze on klamie, ale czy potrafisz to udowodnic?
.
Na temat mojej definicji wybaczenia: Nonsens, nigdy nikomu nie wybaczyłeś?
.
Ja stawiam pytanie, dlaczego WY nie wybaczacie, choc wybaczenie macie wpisane w WASZ system wartosci.
.
A poza tym wyrazam zdziwienie, ze odpowiadajac na moje pytanie skierowane do minera, Mawar uzywa frazy „To moja ocena”. Czy to dowodzi, ze Mawar i miner to ta sama osoba?
4 czerwca 2009, o godzinie 16:06
Wlasnie zaczalem czytac tekst rocznicowy, ktory zaczyna sie od opisu masakry w Chinach. Moim zdaniem, bardzo slusznie. O tym nie mozna zapominac. Trzeba pamietac, co sie wtedy dzialo gdzie indziej, i jakie byly alternatywy.
http://wyborcza.pl/1,86176,6681464.html
4 czerwca 2009, o godzinie 16:10
Wypowiedz Walesy na temat Jaruzelskiego (wedlug Onetu). Warto przytoczyc in extenso. „Do Jaruzelskiego resztki szacunku straciłem w marcu 2005 roku. Zostaliśmy wtedy zaproszeni na Forum Polityki Światowej do Turynu. Byłem ja, Rakowski, Jaruzelski i Gorbaczow. Myślę sobie: jesteśmy we Włoszech, na neutralnym gruncie. Minęło tyle lat. Generał Jaruzelski to człowiek stary, ja też już nie jestem najmłodszy. Czas się pogodzić. Zagadałem z Rakowskim, zrobiło się nawet miło. I nagle zaczyna przemawiać Jaruzelski. Wychwala Gorbaczowa, jaki to z niego reformator, jaki zasłużony dla upadku komunizmu. I wiecie co? Mówi piękną ruszczyzną! On, Polak, na konferencji we Włoszech, kilkanaście lat po upadku komuny, mówi po rosyjsku! Pawie wyszedłem z siebie. Myślę: „Zapomniałeś, do cholery, polskiego? Jeszcze teraz musisz się podlizywać Rosjanom?” Zrozumiałem wtedy, że Jaruzelski jest przeżarty Sowietami do cna i tak mu zostanie do końca życia”
.
Jesli Walesa rzeczywiscie tak powiedzial, to moge mu tylko wspolczuc. Ja generalnie reaguje wzruszeniem ramion na rozmaite wypowiedzi Walesy. On budzi moje zazenowanie.
4 czerwca 2009, o godzinie 16:20
Głosie,
pamiętasz album z bałtyckiego rejsu parowca „Cieszyn” sprzed 70-laty?
Było tam pod kilka niezidentyfikowanych zdjęć miasta portowego. trochę poszperałam w googlach i udało się !
Są to, jak przypuszczałam Helsinki.
Uzupełniłam więc albumik współczesnym wyglądem obiektów, które udało rozpoznać na starych zdjęciach.
Niesamowite wrażenie!
Te budynki, fontanny, place – istnieją a upływ czasu i te ponad 70 lat dodało im blasku!
Sam zobacz.:http://picasaweb.google.p.....caCieszyn#
4 czerwca 2009, o godzinie 16:22
Link:
http://picasaweb.google.p.....caCieszyn#
4 czerwca 2009, o godzinie 16:36
Zofio,
Z taką pupcią nie dziw, że córa Bałtyku cieszy się nadal wzięciem ;) I kto tutaj mówi, że kanony atrakcyjności się szybko zmieniają. Helsiński Dworzec Kolejowy jest po prostu wspaniały! Nie wiedziałem, że Helsinki są takie ładne. Trochę Rosyjskie, trochę skandynawskie.
Uzupełniaj dalej pilnie swoje albumy rodzinne, bowiem będziesz miała na pewno wiele okazji, aby nimi zachwycić gości.
4 czerwca 2009, o godzinie 16:49
Znowu prezent dla Zosi, ale tym razem pejoratywny
http://wiadomosci.gazeta......atowa.html
4 czerwca 2009, o godzinie 16:58
Zofio,
to sa `rzeczywiscie unikale zdjecia ,a zestawienie wygladu sfotografowanych 80 lat temu budynkow z ich obecnym wygladem, to doskonaly pomysl :) Zaciekawil mnie Eliel Saarinen, poniewaz znam dobrze budynki jego syna Eero Saarinen- bardzo nowoczesne jak na lata 40-te i 50-te struktury inzynierskie- sporo dworcow lotniczych i innych duzych obiektow, niekonwencjonalne bryly kaplic i kosciolow.
Cora Baltyku rzeczywiscie dorodnie obdarzona dlutem i wyobraznia mistrza. nic dziwnego, ze mlodzi marynarze spuszczaja sie na linach, by choc na chwile znalezc sie w poblizu :)
.
Zawsze mi sie wydawalo, ze zegluga po morzach polnocnych, nie poludniowych, powinna byc nazywana wielka i trudna. Z powodu wiatru i mrozu (dla mnie mroz to najtrudniejsze mozliwe warunki do zniesienia:). Te sople sa niesamowite- woda zamarzla pod katem pod wplywem stalego wiatru. Tylko raz widzialam cos takiego.
pozdrawiam srdecznie i dziekuje za te zdjecia.
4 czerwca 2009, o godzinie 17:16
najmilszy glosie,
oczywiscie, ze jestem odrobine zaklopotana. Zapewniam, ze tez bys byl, gdyby ktoras z Pan (lub Panow) zaproponowala nagle, ze kupi Ci helikopter :) choc przyznam, ze pomysl z taka wymiana jest dosc seksowny. w kulturach innych niz nasze za kobiete sie placi slonotyle ,ze z pewnoscia jest to wymiana ekwiwalentna :))
wydaje mi sie, ze nadmiar dekoracji nie jest nam potrzebny.
.
dla zakochanych te same starania co dla umarlych
desek potrzeba zaledwie tez szesc
ta sama ilosc przycmionego swiatla
….
sam wstukales kiedys te slowa,
:)
4 czerwca 2009, o godzinie 17:49
Tak jest a potem wstukałem RMR, czego może nie każdy rozumie, ale kiedy wróci do wiersza:
.
.
***Każdemu daj śmierć jego własną, Panie
Daj umieranie, co wynika z życia,
gdzie miał swą miłość, cel i biedowanie.
.
Myśmy łupina tylko i listowie.
A wielka śmierć, która ma każdy w sobie,
to jest jak ów owoc, o który zabiega
.
wszelki byt. Rosną dziewczęta dla niego
i wybuchają niby drzewo z lutni,
chłopcy chcą zmężnieć w tęskonocie okrutnej;
kobiety stają się powiernicami
wyrostków, co swych trwóg nie dzielą z nikim.
Dla niego trwa to, co jest tu ujrzane,
jak wieczne, mimo że jest tylko cieniem -
i każdy, kto był twórcą, budownikiem,
światłem dlań stawał się, ciepłym tchnieniem
owiewał, tajał, marzł.
.
albo
.
O, ciemności, z której pochodzę
kocham cię bardziej niż płomień,
który świat ogranicza
lśniąc przez chwilę,
jakiemuś kręgowi,
z którego żadne istnienie nie zna wyjścia.
Ciemność jednak spina wszystko z sobą:
Postacie i płomienie, zwierzęta i mnie,
….
.
.
zrozumie :)
zrozumie, że sakrament małżeństwa jest przed śmiercią.
Jak mówi Edward, więc
Kochajcie się!
4 czerwca 2009, o godzinie 19:57
dark side
mój e-mail to: glos_zwykly@aster.pl
4 czerwca 2009, o godzinie 20:09
N2
„Mawar napisal o wybaczeniu: Hitlerowi nie wybaczamy.
Czy zrownujesz Generala z Hitlerem? Stawiam to pytanie, poniewaz napisales o nich obu w tym samym akapicie. Oczekuje odpowiedzi “tak” albo “nie”.
-
Odpowiedź brzmi: nie. Ale zauważ, że ty z kolei o generale i Hitlerze napisałeś w jednym krótkim zdaniu.
4 czerwca 2009, o godzinie 20:34
Ewa-Joanna
„Mawar, ty mi tu Pascalem nie merdaj. Ani bowiem pod porządek serca ani pod porządek rozumu, nie podlega informacja o pochodzeniu od dziewicy Marii czy Emilii”.
-
Porządek serca dotyczy uczuć, w tym uczuć religijnych. Dokładnie takiego terminu używa się i w prawie. Co nie oznacza, że jeśli jesteśmy wierzącymi to przestajemy używać rozumu, np. do spekulacji filozoficznych, teologicznych itd. czy choćby snucia intryg w biskupich kuriach. :) Sam Pascal, człowiek bardzo pobożny, był także wybitnym matematykiem. Oczywiście, czy Maria była dziewicą to kwestia wiary, można w to wierzyć lub nie wierzyć, a jednocześnie wierzyć lub nie wierzyć, że przodkiem Róży Thun była w XIX w. (czyli stosunkowo niedawno) dziewica bohater – Emilia Plater. Ateiści także bywają konsumentami kabały i horoskopów. Wiara jest jednym ze środków poznania, choć oczywiście nie jedynym.
4 czerwca 2009, o godzinie 20:51
http://picasaweb.google.p.....5561270050
1. Zdjęcia użytkownika Sophico
Informacje o zdjęciu
2. Podpis pod zdjęciem
Pierwsze porozumienie między strajkującymi stoczniowcami i innymi zakładami pracy w ramach MKS a stroną rządową podpisano w Szczecinie, dopiero potem, następnego dnia, podpisano porozumienia w Gdańsku, a w kolejnych – w Jastrzębiu Zdroju i w Hucie Katowice.
Na zdjęciu od lewej – Kazimierz Barcikowski (rząd i KC PZPR, w środku podpisuje – Marian Jurczyk (MKS). Pierwszego z prawej – nie rozpoznaję, ale chyba Longin Komołowski.
Droga ku polskiej wolności zaczęła się tutaj, w Szczecinie….
3. Exif:
Jun 3, 2009
1600×1200 piks. – 265 KB
Nazwa pliku: DSC00366.JPG
Aparat fotograficzny: Sony Ericsson
Model: K550i
ISO: 100
Ekspozycja: 1/80 s
.
Jaki z tego wniosek? Jeśli założymy, że Zofia (Sophico) w nie zrobiła tego zdjęcia osobiście telefonem komórkowym Sony Ericsson K550i w sierpniu 1980 r. (co zresztą potwierdza data) to oznacza, że kradnie czyjąś własność intelektualną. Nie wiem, czy Minister Kuczyński jako właściciel blogu nie powinien zareagować na to nadużycie, które jest po prostu przestępstwem.
4 czerwca 2009, o godzinie 21:08
Mawar
uspakajam Twoje sumienie – zdjęcia pochodzą z archiwum po mężu, czego łatwo się domyśleć, są nie opisane, nie znam ich autora.
Zrobiłam ich kopie na potrzeby albumu dla Blogowiczów.
Nigdzie nie przynaję się do ich autorstwa.
Napisałam wyraźnie – pochodzą ze zbiorów.
Niczyjej własności intelektualnej – nie kradnę.
4 czerwca 2009, o godzinie 21:31
Zgodnie z zapowiedzią, wychyliłam punktualnie o 20-tej toast za Polskę i jej przyszłość, ale nie w towarzystwie komputera i wirtualnego świata, lecz w realnym i w większym topwarzystwie, na cyklicznym spotkaniu branży morskiej zwanym Salonem Morskim w Szcecińskim Business Club’ie.
Najpierw pogadaliśmy sobie na tematy zawodowe, o 20 -tej wybito „szklanki” dzwonem okrętowym (4 uderzenia), kelnerki i gospodarze podali lampki z winem, a jakże czerwonym i wznieśliśmy toast.
Podziałów politycznych nie było, polityków również, nikt nikogo nie pytał gdzie wtedy był, stal, strajkował, reprezentował.
Liczyło się to co dzisiaj i jutra.
4 czerwca 2009, o godzinie 22:01
Ale była superimpreza przy Niespodziance w Warszawie. Strzelały szampany, pojawily się nalewki, był tłum ludzi, nastrój super. W środku towarzystawA Mazowiecki. NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ!!
4 czerwca 2009, o godzinie 22:17
narciarz2,
Ja na tym blogu już napisałem dlaczego Wałęsa tak mówi o Jaruzelskim. On na wiele spraw dotyczących go osobiście nie umie spojrzeć z dystansem i często się kompromituje z tego powodu. On ma wiele ciekawych przemyśleń i nieźle już rozumie wiele spraw związanych z rządzeniem i polityką. Rozumie, że budowanie jest znacznie trudniejsze od jak to nazwał rozwalanie i rozumie jak ważna jest jedność w działaniu. Dla niego było by lepiej gdyby mniej mówił i wziął sobie dobrego doradcę od spraw mediów, bo tak niszczy swój wizerunek.
To tyle o Wałęsie.
Zgadzam się z tobą, że przebaczenie zależy wyłącznie od przebaczającego. Tak jak już pisałem wybaczanie jest bardzo ważne , ale też wymaga oceny od wybaczającego, czy przyniesie dobry , tj pożądany skutek. W przypadku Generał i jego ekipy widzę tylko pozytywy z wybaczenia.
4 czerwca 2009, o godzinie 23:39
Mawar i miner nie potrafia przebaczyc generalom i nie potrafia przebaczyc Zofii. Z nich sa tacy chrzescijanie jak nie powiem co, bo nie chce nikogo obrazac.
5 czerwca 2009, o godzinie 00:06
Mam wrazenie, ze oni sie nie deklarowali jako chrzescijanie.
5 czerwca 2009, o godzinie 00:39
Ewo-Joanno:
tutaj byla dyskusja po wpisie Gospodarza na temat aborcji, i o ile pamietam, to Madzia oraz Mawar oboje sie bardzo zdecydowanie zadeklarowali jako wierzacy i zajeli strone „w obronie zycia”. Wydaje mi sie, ze miner tez sie zadeklarowal, ale nie chce mu tego wmawiac, bo dokladnie nie pamietam. Tak mi sie tylko wydaje. Dlatego tez w moich wpisach powyzej mowie „o ile pamietam”. Jesli sie nie zgadza, to niech zdementuje. Ja nie chce nasladowac jego zwyczajow i przeszukiwac archiwum w poszukiwaniu cytatow. Uwazam za naturalniejsze po prostu zapytac, co tez i zrobilem.
5 czerwca 2009, o godzinie 00:46
Wlasnie wysluchalem rozmowy Moniki Olejnik z Generalem. Moim zdaniem, ciekawa. Bardzo mi sie nie podoba sposob prowadzenia audycji przez pania Olejnik. Po pierwsze, ona przerywa. Ale co gorsze, przerywa w celu przekierowania wypowiedzi na inny temat. Ja bym nie mial nic naprzeciw, gdyby ona przerywala w celu uscislenia. Gdyby podazala za tokiem mysli rozmowcy. Ale ona przerywa i zadaje pytanie niezwiazane z wypowiedzia. To mi sie nie podoba. Moim zdaniem, wiecej bysmy sie dowiedzieli, gdyby ona drazyla wypowiedziane mysli zamiast je przerywac i przeskakiwac na inny watek.
http://www.tvn24.pl/6598,.....nad_i.html
.
Taki przyklad: General powiedzial na temat spotkania Ukladu Warszawskiego, w ktorym uczestniczyl on sam, inni „sojuszniczy” przywodcy, oraz premier Mazowiecki. Powiedzial, ze to bylo bardzo wazne. Pani Olejnik nie zapytala, dlaczego to bylo wazne, tylko przeskoczyla na inny temat. Czyli nie pozwolila postawic kropki nad i. To nie jest wlasciwa metoda prowadzenia rozmowy.
5 czerwca 2009, o godzinie 00:56
A nie, na aborcje sie nie zalapalam, ale cos mi chodzi po glowie na temat bodajze minera i „jestem raczej ateista”, tylko, ze tej glowy nie dam, a przeszukiwac tez nie bede, bo leniwa jestem.
5 czerwca 2009, o godzinie 00:58
Bo pani Monika Olejnik jest gwiazda dziennikarstwa, a to tylko jakis general, na dodatek podejrzany. Nie zauwazyles, ze wiekszosc z nich cierpi na przerost wlasnej waznosci?
5 czerwca 2009, o godzinie 01:45
Ja bardzo rzadko ogladam programy polskiej telewizji, i tylko na internecie, bo telewizora nie posiadam. Raz obejrzalem program Lisa, w ktorym wystepowal Urban, i jeszcze kilku rozmowcow, zas do studia zaproszono publicznosc, a wsrod nich towarzyszy broni Generala, czyli rownolatkow. Lis rzucal sie po ekranie, przerywal, a na koniec zapytal o cos towarzysza broni Generala i nie bardzo dal mu sie wypowiedziec. Mnie to oburzylo. Po pierwsze, stary czlowiek. To zenujace takiemu przerywac. Po drugie, moze mialby cos ciekawego do powiedzenia. On sam pewnie moglby wypelnic cala audycje. A tutaj dostal 10 sekund, i to w drodze laski. Inni zaproszeni w ogole sie nie wypowiedzieli. To po co bylo ich sprowadzac do studia?
.
W czasie audycji panowal chaos, przerywanie sobie nawzajem, i malo ktora mysl byla doprowadzona do konca. Tak wyglada pierwsza gwiazda polskiej telewizji. Cos okropnego. A inne audycje podobno sa jeszcze gorsze.
.
Ja bym sie chcial czegos dowiedziec. Lubie czy nie lubie Urbana, to inna sprawa. Ale malo kto ma potencjalnie tyle do powiedzenia, co uczestnicy tamtych wydarzen. Oni powinni mowic godzinami, a co najmniej kwadransami, bo potencjalnie maja cos do powiedzenia, co juz niedlugo zabiora do grobow. Szkoda, ze nie dostaja okazji do wypowiedzi.
5 czerwca 2009, o godzinie 01:58
Mozna ich poczytac – ja kupuje gazety na eGazety. Wlasnie czytam sobie Fakty i Mity. Co prada nie wiem czy to bardzo zdrowe dla mojej watroby, bo jakos mi sie wywraca. Czy mozesz sobie wyobrazic, ze ksiadz za wspolzycie seksualne z 13 dziewczynka zostaje skazany na 2 lata w zawieszeniu!!!
O przekretach koscielnych z majatkami rzekomo zabranymi to juz i mowic sie nie chce.
5 czerwca 2009, o godzinie 02:04
P.S.
a wiele ksiazek mozna sobie kupic na Allegro. Choc rzeczywiscie szkoda, ze nikt ich nie tylko ze nie pyta, ale nawet sluchac nie chce.
5 czerwca 2009, o godzinie 04:24
Narciarzu! Jak mi zona chce robić na głos, to włącza telewizor i schowa pilot. Najlepsze są te Śniadania po kolacji i jakaś Kawa przy kamerze albo jakoś tak. Na prawdę nie wiadomo czy bekają czy głośno myślą. Czasami się śmieją sądząc po charakterystycznym grymasie.
5 czerwca 2009, o godzinie 04:46
Ale on ma tez taki guziczek do wylaczania, ten telewizor, Indoorze! :)
Ja bym uzyla.
I tak masz lepiej, bo jakbys choc raz obejrzal sobie dziennik polski serwowany nieszczesnej Polonii Australijskiej co tydzien tobys dopiero zdretwial i glos stracil!
5 czerwca 2009, o godzinie 05:31
Z guziczkiem to się wiąże taki kłopot, że później trzeba coś zaprogramować w urządzeniu. Rozprogramuje się. Nie znam się na tym. W ostateczności zresztą czasami używam, ale raczej staram się znaleźć pilot, bo później około 14-ej kanały historyczne służą mi do usypiania. Muszę zapytać brata w Australii co też Węgrzy swoim ziomkom zapodają. Dawno się nie odzywa. Może kiedyś pooglądał i zdrętwiał na amen.
5 czerwca 2009, o godzinie 07:43
„Ale była superimpreza przy Niespodziance w Warszawie.”
.
A ja byłem pod oknem Kuroniów. Tu było bardziej kameralnie, jeśli tak można nazwać tłumek 200-300-osobowy. Znanych twarzy niewiele, poza Szczepkowską, która zacytowała samą siebie, mignął mi chyba jeszcze Blumsztajn. Toast soczkiem, bo na ulicy, z miłym akcentem ukraińskim. Starszy pan stojący obok mnie obruszył się na picie soku pomarańczowego ku pamięci Jacka Kuronia i wyciągnął piersiówkę. Skorzystałem.
5 czerwca 2009, o godzinie 09:00
Jest coś symbolicznego w tej decyzji.
Szczecin nowe 20 lecie w 100% wolnej Polsce rozpoczyna oficjalnie budową nowiutkiej filharmonii.
Tak będzie wyglądała za jakieś 3 lata!
http://www.architektura.i.....ozzi_veiga
„Wojewoda Marcin Zydorowicz podpisał decyzję zatwierdzającą projekt budowlany i jednocześnie zezwalającą na budowę filharmonii przy ul. Małopolskiej 48 w Szczecinie. (to raptem …100 m od mego domu w linii prostej, rozdziela nas poniemiecki i odrestaurowany gmach policji)
- Projekt był dobrze przygotowany, nie brakowało żadnych dokumentów, stąd mogliśmy wydać pozwolenie na budowę w czasie krótszym o połowę, niż przewidują to przepisy– mówi wojewoda Zydorowicz.
Decyzja nakłada na inwestora obowiązek ustanowienia inspektora nadzoru inwestorskiego w specjalności architektonicznej oraz konstrukcyjno-budowlanej. Decyzja o pozwoleniu na budowę jest ważna do trzech lat – jeśli w tym czasie inwestycja nie rozpocznie się, pozwolenie wygasa. Podobnie dzieje się w przypadku, kiedy budowa zostanie przerwana na czas dłuższy niż trzy lata”.
***
Dzięki Bogu, w „moim” mieście – ludzie patrzą ku przyszłości!
5 czerwca 2009, o godzinie 09:18
Szanowni Blogowicze,
nie mam nic przeciwko temu, żeby ktos wkleił tutaj link do tekstu warzechy, ale nie zyczę sobie jego tekstu jako takiego, bo to tak, jakby mi ten gość z brukowca napluł na klape od marynarki. Dlatego usuwam wpis z tym tekstem
5 czerwca 2009, o godzinie 09:28
E-J:
widzę, że wdałas się w dyskusję z narciarzem na mój temat, to mnie zmusiło do przeczytania wykwitów jego inteligencji. No i mamy:
.
narciarz2 Says:
czerwiec 5th, 2009 at 12:39 przed południem
Ewo-Joanno:
Wydaje mi sie, ze miner tez sie zadeklarowal, ale nie chce mu tego wmawiac, bo dokladnie nie pamietam. Tak mi sie tylko wydaje. Dlatego tez w moich wpisach powyzej mowie “o ile pamietam”.
.
a chwiile wczesniej:
.
narciarz2 Says:
czerwiec 2nd, 2009 at 10:10 po południu
.
Najbardziej interesujace w minerze jest to, ze on sie uwaza za katolika.
.
to w sumie byłoby zabawne gdyby nie było żałosne. Człowiek, który postuluje w każdym wpisie precyzyjne wyrażanie swoich myśli, najnormalniej w świecie sam po prostu ucieka do łgarstwa. Jeżeli masz ochotę dalej ciągnąć tę dyskusje – prosze bardzo, chcę tylko żebys wiedziała z kim rozmawiasz.
.
Kwestie mojej religijności/areligijności definiowałem tu już wielokrotnie, nie mam zamiaru za każdym razem tego powtarzać. Szczególnie na użytek kogos takiego.
5 czerwca 2009, o godzinie 09:32
A co to jest warzecha?
5 czerwca 2009, o godzinie 09:33
W. Kuczyński – brawo!
Cóż za konsekwencja, nawet wycinając moje wpisy unika Pan pisania mojego nicka :) To jest dziecinada, wie Pan o tym?
.
Zaczyna Pan cenzurować wpisy tylko dlatego, że są niezgodne z Pana opiniami, jednocześnie łaskawie pozwalając na zostawienie linków. To jest z kolei niekonsekwencja. Ja bym proponował jednak zabronic linkowania do Warzechy/salonu24/czegokolwiek.
.
http://lukaszwarzecha.sal.....czarowanie
.
5 czerwca 2009, o godzinie 09:37
E-J.
„warzecha” to jest nazwisko, ale dlatego że Pan Gospodarz go nie lubi to pisze je z małej litery. Ot taka drobna złosliwość na poziomie Naszego Szanownego Gospodarza.
.
5 czerwca 2009, o godzinie 09:38
Indoor,
” Muszę zapytać brata w Australii co też Węgrzy swoim ziomkom zapodają.”
ja wykrylam na hotbirdzie jedna wegierska stacje, ktora sie nazywa TV Budapeszt o ile pamietam i jest mniej wiecej na poziomie slaskiej regionalnej (gdzie nie tak dawno puszczali „niewolnice Izaure” w slaskiej transkrypcji jezykowej). Nie interesowalam sie nia zbytnio, bo nie mowie po wegiersku, ale pamietam duzo folkloru, piosenki ludowe, jakies programy z udzialem publicznosci w studiu. W sieci na pewno znajdziesz stacje i ich program emitowany przez najpopularniejsze satelity.
.
na poranna poprawe nastroju wszystkim internautom, ktorzy wpieci w siec lekcewaza potrzeby swojego psa :)
http://www.youtube.com/wa.....vfi43ChZC4
5 czerwca 2009, o godzinie 09:38
Miner,
nie bede ciagnac, bo mi sie nie chce. I wlasciwie wcale mnie to nie obchodzi. Tak mi tylko pobrzeczalo.
Kazdy z nas ma pewne slabostki i potkniecia. Na ogol jestem wyrozumiala, bo czesto zalety sa wazniejsze od slabostek.
5 czerwca 2009, o godzinie 09:46
Pani Ewo – Joanno,
Napisałem nazwisko tego gościa z małej litery przez przeoczenie i niestety nie moge go poprawic, bo musiałbym usunać cały wpis zmieniając jego miejsce w szyku. To jest Łukasz Warzecha, dziennikarz Faktu i bloger.
5 czerwca 2009, o godzinie 09:49
Dziekuje za wyjasnienie, malej litery powaznie nie bralam, ale czlowieka nie znalam. Postaram sie poznac, choc tego Salonu24 jakos nie lubie.
5 czerwca 2009, o godzinie 13:51
Z poprzedniego wątku,
bo to chyba bardziej interesujące niż bomby pod pałacem
Jest coś symbolicznego w tej decyzji.
Szczecin nowe 20 lecie w 100% wolnej Polsce rozpoczyna oficjalnie budową nowiutkiej filharmonii.
Minione 20-lecie, 1 czerwca zakończył inauguracją działalności teatru lalek w nowej siedzibie.
Tak będzie wyglądała nowa filharmonia za kilka lat!
http://www.skyscrapercity.....p?t=389320
Podałam inny link, by pokazać jaki to będzie ciekawy budynek od strony architektonicznej.
“Wojewoda Marcin Zydorowicz podpisał decyzję zatwierdzającą projekt budowlany i jednocześnie zezwalającą na budowę filharmonii przy ul. Małopolskiej 48 w Szczecinie. (to raptem …100 m od mego domu w linii prostej, rozdziela nas poniemiecki i odrestaurowany gmach policji)
- Projekt był dobrze przygotowany, nie brakowało żadnych dokumentów, stąd mogliśmy wydać pozwolenie na budowę w czasie krótszym o połowę, niż przewidują to przepisy– mówi wojewoda Zydorowicz.
Decyzja nakłada na inwestora obowiązek ustanowienia inspektora nadzoru inwestorskiego w specjalności architektonicznej oraz konstrukcyjno-budowlanej. Decyzja o pozwoleniu na budowę jest ważna do trzech lat – jeśli w tym czasie inwestycja nie rozpocznie się, pozwolenie wygasa. Podobnie dzieje się w przypadku, kiedy budowa zostanie przerwana na czas dłuższy niż trzy lata”.
***
Dzięki Bogu, w “moim” mieście – ludzie patrzą ku przyszłości!