O religii, Polakach, Niemcach i Federacji.
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 481 dni (już poniżej pięćset).
Panie i Panowie,
nie mam dobrego pomysłu na wpis jednotematyczny. Piękno lata i to tropikalne ciepło, które kocham i w którym dobrze się czuję, odwodzi mnie od blogu. Zdaję sobie sprawę, że jestem coraz gorszym rodzicem, więc, jako zastępstwo podzielę się kilku opiniami, które wypowiedziałem w „Poranku w toku” TOK-FM, jak zwykle u Dominiki Wielowieyskiej i w kompanii z Piotrem Semką oraz Michałem Karnowskim.
O stopniach z religii na świadectwie
Wolałbym aby katecheza była w kościołach a nie w szkołach. Wprowadzenie jej do szkół to był „niemożliwy do niepopełnienia” błąd Tadeusza Mazowieckiego, którego mu wtedy nie wytknąłem bo nie wierzyłem, by mógł tego nie zrobić. Chyba też nie uważałem wówczas tego za błąd, lecz za sprawiedliwość dla Kościoła, wielkiego wsparcia narodu w czasach niedobrych. Ale dziś tak tę decyzję oceniam. Stopień z religii nie powinien być zaliczany do średniej, bo czy się chce czy nie będzie to stopień z praktyk religijnych i będzie skłaniać do „religijnego podlizywanie się”. A więc szkodliwy i dla samej religijności.
O polityce historycznej.
Każda polityka historyczna to kłamstwo historyczne, mniej lub bardziej odchylone od prawdy i lepiej gdyby państwo się tym nie zajmowało, co nie znaczy, że nie ma wspierać muzeów i zrezygnować z obchodów etc. Ale, jak państwa zaczynają prowadzić zbyt gorliwą politykę historyczną to zawsze jest obawa, że wkrótce się na siebie rzucą.
O niebudzeniu niemieckich i polskich wirusów.
Nie widzę niczego groźnego w uchwale CDU na temat wypędzeń. Dzisiejsza Polska zachodnia to były przez wieki Niemcy, ojczyzna ludzi, którzy tu mieszkali. I oni mają prawo pielęgnować pamięć o tej ojczyźnie, jak Polacy z Wileńszczyzny o swojej. Tym co jest naprawdę ważne i może stać się niebezpieczne, to przesadne, często histeryczne reakcje (części polityków i mediów) na poczynania Pani Steinbach, czy na takie uchwały. One u nas budzą wirusy polskiego nacjonalizmu i antygermanizmu, a tam nacjonalizm niemiecki i antypolonizm. W starciu tych wirusów nie mamy szans.
Niemcy są różne; niechętne Polsce i Polakom, a nawet wrogie i te, dla których jesteśmy obojętni, czy które są nam przyjazne. Powinniśmy uważać, by ogromną większość nie żywiących do nas niczego złego nie obrócić przeciwko nam, naszymi emocjami i histeriami, których wiele było w ostatnich latach, głównie ze strony szeroko pojętej formacji PiS-owskiej.
W naszym interesie leży, by na gruncie dzisiejszej realności; Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej oraz Polski i Niemiec w Unii Europejskiej, żyjący jeszcze polscy i niemieccy żołnierze II wojny światowej podali sobie ręce, przecież nie zapominając, kto napadał, a kto się bronił. W dopisanym ostatnio fragmencie tego „Co dotąd przeżyłem” (na tej stronie), wywołanym urodzeniem się piątego wnuczęcia Oliwii, jest taki fragment:
”W grudniu 2007 roku ze wzruszeniem wraz z Haliną oglądaliśmy transmisje z otwarcia granic, bo Polska wchodziła do Schengen. Zachwyciły nas dwa zdjęcia. Na jednym niemiecki strażnik i polska strażniczka wymieniają soczysty pocałunek, a na drugim polska i niemiecka straż graniczna wspólnie usuwa szlaban. Błogosławmy czas w którym żyjemy patrząc na to zdjęcie i pamiętając inne, jak 1 września 1939 roku Wehrmacht usuwa podobny szlaban wkraczając do Polski”.
Dziękujmy za ten czas, komu uważamy, że trzeba podziękować, cieszmy się nim i nie róbmy nic przeciwko niemu. Nie budźmy – pod fałszywym pretekstem pamięci, raczej pamiętliwości - wirusów zła, które nie wyginęły całkowicie.
O Federacji Europejskiej
Powiedziałem też, że im Unia Europejska (najpiękniejszy pomysł Europejczyków od czasu, kiedy uświadomili sobie, że nimi są) będzie bardziej zwarta, jako organizm gospodarczy i polityczny, tym bardziej zniwelowana będzie przewaga jej głównych krajów i tym większy wpływ będą miały takie kraje, jak Polska i mniejsze. W naszym interesie leży marsz Unii, oczywiście powolny i długi, ku konfederacji a potem Federacji Europejskiej, w której poszczególne państwa stają się prowincjami. To odległa przyszłość, ale to najlepsza przyszłość. Unia luźna będzie podatna na rozsypkę i na powrót do czasów, gdy na tym skrawku globu każde pokolenie młodzieży stawało naprzeciw siebie z bronią w ręku.
Polska w Federacji Europejskiej nie przestanie być Polską, a Polacy Polakami. Będziemy sobą w ramach wielkiej organizacji; wolni, niepodlegli, bezpieczni i syci. Ale niestety nie tak szybko; dla takich, jak ja za wolno.

1 lipca 2009, o godzinie 10:07
Słuchałam tego programu i gratuluję. Na tle dwóch pozostałych uczestników wypadł Pan Gospodarzu znakomicie, jak zwykle zresztą.
Piotr Semka nieustająco mnie osłabia :(
1 lipca 2009, o godzinie 11:26
O stopniu z religii – podzielam opinie naszego Gospodarza
O polityce historycznej – wychodzimy na niej jak Zabłocki na mydle. Historię pozostawiam historykom, młodzieży w szkołach oraz pasjonatom.
O niemieckich i polskich wirusach – podobnie myślę jak nasz Gospodarz
Co do UE – wolę Unię zintegrowaną od federacyjnej. Mnie UE nie przeszkadza być Polską, ale przede wszystkim jestem Europejką.
***
Jutro od rana wybieram się właśnie do naszych zachodnich sąsiadów, na popołudniową konferencję do przygranicznego Schwedt (oczywiście tematycznie związaną z moimi zainteresowaniami zawodowymi), ale po drodze, korzystając z okazji pozwiedzam co nieco.
Na pewno w programie zwiedzania będzie Muzeum Tytoniu na przedmieściach Schwedt w Vierraden, nieco wcześniej postój w miasteczku Gartz. Pozwiedzam, obfotografuję.
Na pograniczu czuję się jak we własnym domu.
Ubóstwiam maleńkie kolorowe niemieckie miasteczka, o tej porze cale w kwieciu.
W weekend w podobną trasę pojadę na polsko-niemiecką wyspę Uznam i też się nieco poganiam po cesarskich uzdrowiskach i niemieckich miasteczkach nad Zalewem Szczecińskim.
Czasem w Niemczech taniej nżz w Polsce!
1 lipca 2009, o godzinie 11:50
Tez sluchalem porannej audycji w Radio TOKFM ( bez pana udziału nie slucham w srody ). Podzielam pana opinie,a jednocześnie Oświadczam , że z radoscia żyłbym w państwie w ktorym pan były STRAŻNIKIEM praw obywatelskich ,natomiast emigrowalbym z państwa w którym takie prawa stanowiłyby Semka z Karnowskim (pomyliłem brzmienie nazwiska ?)
Pozdrowienia ze Szczecina z ktorego nie widać niemieckiego zagrozenia .,wprost przeciwnie mam sympatyczne skojażenia z Sasiadami ,gdzie tak często przebywam .
ps
SEMKA to kompletnie daleko -wschodni synek ,lokuje go w przedpokojach UE a może nawet nie .Doradzałbym mu unikanie występowania w programach telewizyjnych .
1 lipca 2009, o godzinie 11:59
Ja nie słyszalem audycji z udzialem wspomnianych 3 panow ale sam udziłamL p.S.i T,wyobrażam sobie poziom
Odniose się do tematu Federacji bo to najbardziej aktualny temat na obecna chwile traktaty i Polska i gospodarka i jej powiązania z Unią.
W poprzednim temacie pisałem i chyba zamknąlem ten temat swym wpisem dla tego przenosze go na blog obecny.
Zobaczymu czy sie uda.
# Zdzisław_1 Says:
lipiec 1st, 2009 at 11:01 przed południem
Glos
Twój wpii podaje fragment
A tymczasem ZUS-owi zabrakło pieniędzy, a budżecie ich ni ma!
http://biznes.onet.pl/0,2.....mosci.html
dla Brukseli, która ocenia stan naszych finansów, nie liczy się deficyt budżetu, tylko całego sektora finansów publicznych (to nie tylko długi budżetu, ale też państwowych funduszy i samorządów). A ten przez takie pożyczki znacznie spuchnie. Według Komisji Europejskiej w tym roku wyniesie on w Polsce aż 80 mld zł, czyli 6,6 proc. PKB.
Ja pisalem o tym wczesniej w pytaniach o metody rozliczeń memoriałowa i kasowa. i o Sławnej Dziurze Bauca ,ale nikt nie podjął tematu.
Dopiero widzę ze musi byc juz głosno na ten temat,by próbowac rozpocząć dyskusje.
Podejrzewam że Rząd celowo wywołuje zastepcze tematy w stylu ustawa medialna i rózne obrony jej i przeciwnicy.Temat dosłownie dla mnie wydumany bo wystarczy nie przyjąć sprawozdania finansowego i dokonac zmian tylko w sprawie abonamentu(gdy chce sie wywiązać z obietnic)
A problemem naprawdę jest sposób rozliczania budzetu (metoda kasowa) i prawdziwy budzet , ZUS,KRUS,Firmy Krzaki Sciągalność należnosci podatkowych i pewnie te Dziury Budzetowe nie będą takie dziury.
I nie podnoszenie podatków tylko naprawdę reforma finansów ,sfery gospodarczej. Czyli nowy Balcerowicz lub konsekwencja dzialania w tych reformach Buzka bo Tuska na to nie stać
Pozdrawiam
1 lipca 2009, o godzinie 13:24
Mój Drogi Torlinie,
Ależ ja nie neguję Internetu w edukacji, ale uważam, że najpierw trzeba nauczyć myśleć, a potem dopiero korzystać z Internetu.
Nie narzekam też na młodzież, ale na polską oświatę.
Nieco poprzestawiałeś to, co napisałam i zmieniłeś całkowicie sens mojej opinii.
Więc od początku.
Nim zabierzemy się za poszerzanie horyzontów via Internet – trzeba młodego nauczyć czytać i pisać oraz myśleć.
Wybrzydzasz na lektury – a jak chcesz nauczyć czytać kilkulatka i to ze zrozumieniem?
Musi coś czytać. Musi czytać takie treści, które trenują rozszerzają jego WYOBRAŻNIĘ.
Po co ta wyobraźnia – ano po to, by człowiek mógł sobie coś wyobrazić, czego nie ma przed nosem – na obrazku, filmie (via Internet też).
To takie treningowe przedszkole do ćwiczenia umiejętności szacowania rzeczywistości i przewidywania (wyobrażania sobie skutków) tego, co robimy lub mamy zamiar zrobić.
W klasie od 1 do IV-V – każde zajęcia szkolne winny być prowadzone tak, poza uczeniem określonych umiejętności (liczenie, pisanie, rysowanie), ćwiczył spostrzeganie (na widok stołu – wybrał określenie stół), kojarzenie (słowo stół powiązał z wieloma czynnościami – jak jedzenie przy nim posiłku, czytanie książki, wykonywanie innych prac domowych itp. Do tego potrzebne jest osobiste doświadczenie a nie oglądanie w Internecie czynności innych ludzi.
Potem na podobnych ćwiczeniach uczy się małolata, że każda wykonana czynność niesie jakiś skutek. Czyli jak rzuci szklanką o ziemie to się rozbije. I małolat musi zrozumieć (przyjąć jako efekt własnej pracy myślowej) DLACZEGO się ta cholerna szklanka rozbije, oraz jakie SKUTKI dla niego, szklanki i innych ludzi ten fakt niesie. Teraz i w przyszłości.
Takimi bardzo prostymi metodami uczy się kilkulatka myśleć.
I tego nie zastąpi żaden Internet.
Kilkulatek musi wszystkich czynności intelektualnych – doświadczać osobiście, tak długo aż się ich wyuczy.. Internet dostarcza informacji cudzych i nie jest osobistym doświadczeniem procesów myslowych..
Przez Internet niemowlak nie nauczy się chodzić.
Podobnie jest z ludzkim rozumem – czyli czynnościami mózgu – spostrzeganiem, kojarzeniem,.
I to jest ten pierwszy poziom rozwoju ludzkiego intelektu. – myślenia konkretno-obrazowego. Potem jak się to opanuje, przychodzi etap myślenia abstrakcyjnego- analiza, synteza, wyciąganiem wniosków, dialektyka, którego doświadcza już niewielka część populacji. Zaledwie kilkanaście procent danego rocznika.
Ale ta niewielka reszta jest w stanie nauczyć się umiejętności intelektualnej oceny ryzyka, jakie niesie konkretnie człowieka, działania – wykonywanie lub zamierzone i równie intelektualne wyszukanie optymalnego rozwiązania, czyli takiego, które nie niesie jemu i innym np. realnych szkód.
To jest m.in. intelektualna akceptacja siebie samego, świadomość siebie i świadomość ponoszenia konsekwencji własnego działania.
Do posiadanego doświadczenia i posiadanej wiedzy – dochodzi b. skomplikowana procedura myślenia, która przetwarza i tę wiedzę i to doświadczenie, co pozwala na wyciągniecie wniosków, czyli na postawienie tezy i jej zweryfikowanie.
Tych umiejętności nie nauczysz się korzystając z Internetu.
To tak, jak z graniem na fortepianie. Najpierw gamy, „palcówki” i szkolne etiudy na zdezelowanym pianinie, potem dopiero interpretacja osobista utworu na stanway’u czy elektronicznym yamaha, i nie ważne czy jazzu czy klasyków.
Internet dostarcza wiedzy, cudzych doświadczeń – ale nie zastępuje Ci twego osobistego myślenia..
I jak nie nauczymy w procesach edukacyjnych małolatów myśleć– to nadal będą wychodziły z uczelni i szkół tabuny matołków.
1 lipca 2009, o godzinie 15:00
Przenoszę to z poprzedniego tematu myślę że mi Andrzej daruje bo podał to za mnie
# Andrzej Says:
lipiec 1st, 2009 at 9:35 przed południem
Prezentacja od Zdzisława
http://dyrektor.cba.pl/Ja....._pisza.pps
# Andrzej Says:
lipiec 1st, 2009 at 9:35 przed południem
Prezentacja od Zdzisława
http://dyrektor.cba.pl/Ja....._pisza.pps
Ciekaw jetem czy wyjdzie
1 lipca 2009, o godzinie 15:57
Zofio
Do wpisu do Torlina
Trochę wiem o szkołach we Francji.ŹLE nie o szkołach tylko o młodzieży i ich rodzicach.
Tam jest tule szkół i to o róznyn typie nauczania ( nie wiem czy obowiązuje ten sam program) ale o sposobie,nauczania to rodzice ceniaja mozlowości swoje i dzieci bo niby szkolnictwo jest bezpłatne ale to tak samo fikcja jak u nas.Pomoce naukowe sa różne nie biore pod uwagę zeszyt ksiazke czy ksero długopis.I nauczyciel tam jedne z egzaminów do szkół wyzszych jest własnie egzamin przyszłego studenta i wyszkolonego nauczyciela,ma obowiązek świadczenia pracy (coś w rodzaju skierowania do pracy i to moze byc odlegly bardzo rejon i pipidowek.To nauczyciele.Moja kuzunka by dostać sie do takiej szkoly najpierw zapisala sie na uniwerek chyba po 2 ,czy trzech semestrach zdawala do szkoły rpedagogicznej bopo unwersytecie nie dostanie pracy w państwowej szkole. To tyle o tym systemie ( z opowiadań)
eraz o uczniach i rodzicach wspominałem,Od oceny rodzica co syn córka ma pod „sufitem” wybiera szkołe wybor ma od fryzierskiej po hydrauliczna i chemiczną ,bo szloły typu naszego liceum z matura i sama matura to czasami ta matura większe stawia wymogi jak uczelnia (bez egzaminów) ale najważniejsza jest lokata.naogół 3 pierwsze miejsca nie maja żadnego kłopotu z pracą i to dotyczy nawet doboru ekspedienta sklepu.
Do liceum ida naprawdę najzdolniejsi bo tych zdolnych czy to we Francji czy w Polsce jest w każdej populacji kilka procent i mysle ze te kilka % wystarczy,by tworzyć naprawde kadrę kierowniczą.Ale niech to będzie reguła a nie syn adwokata musi być adwokatem.
I tu chyba sie zgodze z ta propozycja PIS by o przydatności do tej roli nie decydował Tata czy kuzyn tylko naprawdę jakiś inny system (rynek czy co tam chcesz) a korporacja czy samorząd niech juz decydyje o etyce zawodu by adwokat był adwokatem a nie partaczem czy zakałą zajmuje
Pozdrawiam Cię
1 lipca 2009, o godzinie 16:33
Drogi Zdzisławie_1
Ja wielokrotnie wspominałem o tym, że rząd PO to jest za mała miernota na te czasy, a z kolei PiS to jest już za duża miernota.
Organizacja naszego życia jest mocno, nie tego, od dawna, a więc i dziura mierzona taką czy inną metodą musi być spora. Za dużo jest tutaj zwykłych idiotów i ludzi mało odpowiedzialnych, a za mało pracy i ludzi z głową, odpowiednim projektem oraz dobrą wolą. Okrągłe słówka nic nie pomogą, gdy przyjdzie burza i wybije pokrywę od szamba w górę! Jedyną receptą było wychować sobie odpowiednio nowe pokolenie, a nie wiecznie pokazywać się w TV z bananem w klapie. To trochę nudzi…
Na razie żegnam, bo tutaj w Warszawie nie idzie mieszkać przy tej pogodzie.
pozdrawiam
głos zwykły
1 lipca 2009, o godzinie 17:59
Zdzisławie1 – Przypominam ci, że nasz zakład jest nie rozstrzygnięty.
Czy uważasz, że należy jeszcze trochę poczekać? ;)
1 lipca 2009, o godzinie 18:28
Jasnaanielko
tak poczekamy choć pomału zaczynam sie przyzwyczajać do przegranej,ale jeszcze sie nie poddaję
(psia kość co za intuicja u Ciebie)
Pozdrawiam
1 lipca 2009, o godzinie 19:17
Do poczytania
Nasz Najlepszy Prezydent pochyla się z troską o sprawy budżetowe .Ciekaw jestem tylko po co.Wpływu na budżet nie ma,a może ma?
Na konsultacje zaprasz ekonomistów i b.ministrów finansów.
Wysłucha ich opinii.
Ale najważniejszego z nich autora przemian Balcerowicza nie nie zaprosił.
O czym to świadczy? Jakiegoś skrzywienia charakteru? a może coś innego?
Pozdrawiam
1 lipca 2009, o godzinie 19:30
http://miasta.gazeta.pl/l.....lsku_.html
Pan prezydent ma ogromne poczucie humoru. :D Najbardziej go cieszy, kiedy ktoś zaczyna w jego obecności mówić po angielsku :D :D :D
Zdzisławie!
Kiedy uznasz, że już czas, daj znać.
W mojej lodówce czeka piwo imbirowe.
1 lipca 2009, o godzinie 19:43
O kurcze, dzisiaj Swiatowy Dzień …Psa,
http://pies.onet.pl/560,1.....leria.html
a ja mojemu futrzakowi żadnej ekstra radochy nie sprawiłam z tej okazji – :(
Zaraz wyłazimy na godzinny spacer, a niech tam!, telewizji wieczornej nie będzie!
1 lipca 2009, o godzinie 20:22
Przeczytałam mimochodem opisy uroczystości z okazji rocznicy Unii Lubelskiej z udziałem 3 prezydentów (Polski., Litwy i Ukrainy) i jakiegoś samozwańca z Białorusi, którego fetowano jak prezydenta kraju.
Podobnych zachowań mnóstwo, cały fajerwerk nietaktów i gaf dyplomatycznych.
Na wygłupy polskiego prezydenta już nie zwracam uwagi, ani też na jego ewidentny brak ogłady, natomiast w osłupienie wprawiła mnie laudacja dawnej pani marszałek Senatu – Grześkowiak, która uznała prezydenta za wybitnego prawnika. laudacja była wynikiem przyznania dyplomu doktora honoris causa katolickiego uniwersytetu w Lublinie za … negatywny stosunek do Traktatu lizbońskiego oraz Europejskiej Karty Praw Podstawowych!!!
Czegoś bardziej idiotycznego dawno nie widziałam.
Natomiast za wybitnie pozytywny stosunek do tych obu dokumentów – władze katolickiej uczelni nie zgodziły się przyznać takiego samego tytułu honorowego … szefowi Komisji Europejskiej Jose Manuelo Barosso.
KUL doszedł do wniosku, że dokumenty wielowyznaniowej i wielokulturowej UE winny odpowiadać etyce Kościoła rzymsko-katolickiego, a jak nie odpowiadają, to są zdaniem KUL – relatywnie moralne.
Kolejnym kuriozum było przyznanie prezydentowi Ukrainy tytułu doktora h.c. za … wybitne osiągnięcia ekonomiczne Ukrainy oraz „pomarańczową rewolucję”!
Czyli za to, że Ukraina jest na progu bankructwaa cala Ukraina gleboko spolecznie i politycznie podzielona.
Widać na KUL jeszcze nie wiedzą, ze pomarańcza na Ukrainie jest symbolem korupcji.
Czasami się zastanawiam czy katolicki establishment związany z KUL żyje w realnym świecie, skoro zdarzają mu się takie polityczne lapsusy.
1 lipca 2009, o godzinie 21:04
Zofio!
Dziwię się, że ty się dziwisz ;)
A czego tyś się spodziewała po pani senator – marszałek Grześkowiak?
Bo mnie ona ani trochę nie zaskoczyła.
A swoją drogą, to w sejmie ostatnio trochę mniej folkloru. Poszedł w odstawkę albo na eksport. Niech się w Brukseli też ponazachwycają.
1 lipca 2009, o godzinie 21:14
Przed dwoma godzinami słuchałam w TVP Info o kłopotach polskich biznesmenów, co założyli firmy na Ukrainie. To są opowieści dziwnej treści, tam nie funkcjonują żadne przepisy, można firmę ograbić i przejąć w sposób niemożliwy do zrozumienia. Ale obowiązuję coś, co się pięknie nazywa TRADYCJA. Bez tradycji niczego się nie da załatwić.
A co to takiego TRADYCJA? To po prostu wziatka = łapówka!.
Dobranoc.
1 lipca 2009, o godzinie 22:32
Panie Waldemarze,
opinie wyrażone w ostatnim wpisie popieram w całej rozciągłości.
Znam wiele osób myślących podobnie i sądzę, że nie jesteśmy odosobnieni. Jednak niewiele z tego wynika.
Ludzie przyjaźni innym nie mają tej agresji i siły przebicia potrzebnej do zaistnienia w polityce. Dlatego jest, tak jak jest.
1 lipca 2009, o godzinie 22:42
Czy mi się tylko wydaje, czy Semka naprawdę pana nie lubi? ;-)
Ale ad meritum: zgadzam się z tym co powyżej napisane, poza ocenami z religii. Błędem było samo wprowadzenie religii do szkół, ale skoro już się to stało, to utrzymywanie jakiegoś dziwnego statusu „pól-przedmiotu” było chyba niepraktyczne na dłuższą metę. Oczywiście, jest to katecheza, a nie religioznawstwo czy historia religii, ale jest to, z drugiej strony przedmiot dobrowolny. Wszystkie argumenty jakie czytałem przeciwko ocenom z religii to argumenty ideologiczne. Proszę mi podać jeden rzeczowy argument za tezą, że oceny z religii na świadectwie naruszają czyjeś prawa.
2 lipca 2009, o godzinie 03:11
Zofio, a ja popieram Torlina w tej sprawie :)
Male dzieci maja niesamowita chec do poznawania swiata, dlatego sa takie nieznosne czasem. I nie nalezy im w tym przeszkadzac! A niestety, wiekszosc metod wychowawczych opiera sie na owej slawnej kindersztubie, ktora tresuje, a nie rozwija. Trudno potem od nastolatka, ktory jako malec zostal sprowadzony do parteru wymogami posluszenstwa, grzecznosci, szacunku dla starszych ( tylko dlatego, ze starsi!) itp. zeby byl myslacy i tworczy. Za pozno.
2 lipca 2009, o godzinie 03:15
Mikey,
a owa „srednia” jaka sie uzyskuje na swiadectwie cos znaczy, czy nic?
Bo jezeli ma jakies znaczenie, to juz masz argument merytoryczny za niewliczaniem oceny z religii do sredniej, poniewaz jej wliczenie powoduje dyskryminacje ucznow nieuczestniczacych w religii.
2 lipca 2009, o godzinie 04:05
@Ewa-Joanna
jej wliczenie powoduje dyskryminacje uczniow nieuczestniczacych w religii.
.
Ale o ile ci uczniowie nie uczestniczą w zajęciach z etyki, to ich statystyczne szanse na uzyskanie oceny z religii w granicach 1:6 (teoretycznie) nie różnią się od innych uczniów. Tak więc, o ile nie założymy, że z religii ci uczniowie mieliby uzyskiwać z jakiegoś powodu zawyżone oceny w porównaniu z innymi przedmiotami, to nie widzę powodu by to uznawać za dowód dyskryminacji.
2 lipca 2009, o godzinie 05:57
Ewo-Joanno,
ja nie mówię o wychowaniu, ale o nauczaniu. W tym nauczaniu myślenia – dokonuwania skomplikowanych operacji myślowych o ktorych mówi m.in. logika.
A to są dwie odrębne sprawy.
Spytaj jakiegokolwiek psychologa dziecięcego nt granicy wieku dostępu do Internetu dla dzieci.
Dziecko, ciekawe świata- ma go poznawać osobiście a nie za pośrednictwem Internetu. Bo te osobiste doświadczenia kształtują jego mózg.
Chyba,że chcesz mieć dziecko, a potem dorosłego człowieka który reaguje na świat na poziomie komiksu i tabloidu.
Nie wiem czy wiesz, ale w Polsce od dobrych kilku lat badania OECD potwierdzają tzw. analfabetyzm funkcjonalny, to znaczy że ponad 90% społeczeństwa powyżej 15 lat – nie rozumie tego co czyta!
Odsetek rozumiejących to co czyta, jest mniejszy niż odsetek z wyższym wykształceniem!
To dlatego do edukacji wprowadzono stosunkowo niedawno pojęcie – czytania ze zrozumieniem.
Głównie, z reguły w Polsce dzieci są nieposłuszne i mało karne. System wychoania opiera się na totalnym luzie.
Ale to na szkole leży główny obowiązek nauczenie dziecka – myślenia.
A myślenie abstrakcyjne, logiczne to niestety, to pewna dyscyplina funkcji mózgowych do których dochodzi się wytężonym, systematycznym treningiem, aż zejdą w podświadomość.
Z tego obowiązku polskie szkoły wywiązują się fatalnie.
Powtarzam Ewo, sprawnej funkcji ludzkiego mózgu, o rozumie, a nie o wychowaniu.
2 lipca 2009, o godzinie 05:58
W ostatnim zdaniu zjadłam słówko – rozmawiamy o ….
2 lipca 2009, o godzinie 06:01
Dzieci mają rzeczywiście niesamowitą gotowość poznawania świata i to dla dorosłych bywa kłopotliwe. Trzeba dzieciom w tym poznawaniu towarzyszyć, co bywa męczące i wymaga poświęcenia czasu i uwagi ze strony dorosłych. Na świecie bowiem czyha wiele niebezpieczeństw. A wystarczy malucha posadzić przed monitorem, dać myszkę, klawiaturę i … spokój. Z krzesła nie spadnie, nie pobrudzi się, ani nie zrobi sobie krzywdy. Może tak siedzieć godzinami a dorośli mają spokój.
Ale czy to jest lepsze dla dziecka, czy dla jego opiekunów?
Warto pomyśleć i odpowiedzieć sobie szczerze na tak zadane pytanie.
Kalkulatorki sprawiły, że nie trzeba znać tabliczki mnożenia…
Czego nie trzeba będzie znać mając komputer?
2 lipca 2009, o godzinie 06:14
Jasna Anielko,
kalkulatorki kalkulatorkami, ale dzieciak już nie trenuje szarych komórek ucząc się tabliczki mnożenia na pamięć i a potem w byle sklepie, już dorosły, bez kalkulatora nie podliczy swoich zakupów, nie sparwdzi ceny itp.
Został uzależniony od urządzenia.
To się nazywa ubezwłasnowolnienie na własne żądanie.
Tu kalkulator, tam Internet, trochę używek i co taki uzależniony osobnik wie np. o wolności, umie ją przeżywać?
Przecież w Polsce często się powtarza – ze mamy wolność z której nie potrafimy generalnie korzystać, że sterczymy w miejscu bezradnie czekając aż mam coś poda na tacy..
Owszem ponoć Polak jest zaradny, ale ta zaradność to najczęściej pospolita kradzież, nawet cudzej myśli, to swoiste cwaniastwo, oszustwo itp.
Mało „wolnościowe” cechy osobnicze.
2 lipca 2009, o godzinie 06:48
Nie do poczytania
To OSWIADCZENIE.
przyznaje Tu Wszystkim,że JASNAANILKA wygrala ze mna zakład o Piwo.
Postawiła swoj autorytek na szali,że Ludwigg nie pojawi sie na tym blogu,pod tym mianem.I tak sie stało. Zakład wygrała więć sobie postawi (juz ma) PIwo i to w dodatku Imbirowe i wypije,za zdrowie lub na pohybel komu tam chce.
Nagrodę i satysfakcje juz ma ,bo mielismy kto przegra umieścić ten fakt uroczyscie na blogu.
Teraz nagroda specjalna. Jasnaanielka uzyskuje u mnie i proponuje byscie to docenili miano ANALITYKA, W SZTBIE POSPOLITEGO RUSZENIA jakim jest blog W. Kuczynskiego.
Bo rzeczony Ludwigg i wielu innych od czasu do czasu pojawiający sie na tego typu blogach to sztabowcy zawodowi,wsparci Analitykami Doradcami ITP.
Wszystkie te terminy zapożyczone z lektur róznego typu. Od Polowania na Czerwony Pazdziernik po Ogniem i Mieczem lub odwrotnie.
A teraz spostrzezenie innego typu.
Solidarność Zw. Zaw. jakos pretensji do Rządu nie ma i W-wie dali spokój jakos nie przyjeżdzaja a tu kryzys i zwolnienia. Co to jest zamowiennie mają? Akcja Wyborcza sie skończyla? Tak to oczywista oczywistośc.
Pozdrawiam w radosny (bo sloneczny poranek)
2 lipca 2009, o godzinie 07:08
Ewo-J
A ty uważasz że dzieci nie trzeba uczyc grzeczności i szacunku do starszych??
Od tego stają sie glupsi?
Piszesz ze dzieci sa rządni wiedzy od kogo maja ja uzyskać.,jak nie początkowo a może bardzo dlugo od rodziców a doswiadczenie to od kogo jak nie od starszych?
To wlasnie od rodziców Jasio wyrasta i „nasiaknie” i stanie sie Janem
Dla dziecka najwiekszym autorytetem jest mam,tata,babcia(kolejność moze byc rózna) a pózniej Pani, w miare dorastania rodzice stają sie wapniakami póznie znów doceniani coraz bardziej az ich zabraknie i wtedy odzyskuja swoja rangę.
U nas i nie tylko wlasnie ten obecny „kult młodosci” wytworzył jakąś wręcz smieszną sytuacje że ledwie odrosnie od butelki (mleka)
pójdzie na kurs jakiegos master i juz występuje ” na telewizorze i wręcz bredzi jak by nie daleko szukać Karnowski ekspert medialny)
lub tfurca od mody Jacykow. i to sa autorytety mozesz sama dodac bo pewnie ich masz jakas MUcha na ktorych uczy sie nasza młodzież
PNapisalem tez o rodzicach i mlodzieży francuskiej cofnij sie troche cyba na tm nowym temacie jest skierowane do Zoffi na kanwie Jej dyskusji z Torlinem
Z wyrazami szacunku
2 lipca 2009, o godzinie 07:18
Zofio,
wlasnie dlatego, ze oddzielono wychowanie od nauczania to mamy co mamy! To sa nierozdzielne procesy.
W sytuacji obecnej, wychowanie ogranicza dziecko w procesie poznawczym, bo rzeczywiscie latwiej posadzic je przed ekranem, dodatkowo system polskiego wychowania oparty na szeregu zakazow i nakazow jest niewlasciwy. Trudno potem wymagac od nauczyciela zeby nauczyl to dziecko myslec – czesto i on jest leniwy i idzie na latwizne!
I kolko sie zamyka. 7 na 10 dzieci dostosuje sie do wymagan doroslych – czyli bedzie posluszne i grzeczne, nie bedzie sprawiac klopotow i nie bedzie myslec, bo ktos ( dorosly) to za niego robi.
Zobacz w sumie jak pozno, w porownaniu do innych krajow nasze dzieci koncza szkole a i wtedy nie zawsze moga byc niezalezne.
A proba wyslania ich wczesniej do szkoly chyba sie nie powiodla.
Mala szansa na jakakolwiek zmiane.
2 lipca 2009, o godzinie 07:20
Mała uwaga
Na temat korzystania kalkulatorka. a nie umiejetnosci tabliczki mnożenia. I ogólnie wiedzy.
Kiedyś zdobywana ja od powtarzacz (mój termin)
Później od zapisów klinowych ( nieliczni)
Później od chyba hieroglifów,az do alfabetu i druku aż przyszła era komputera
Podobnie z liczeniem od palców jednej reki,po komputer
Do datek
do wpisu mego do Ewy-J
na temat szacuneu i jego wplywu.
Dzieci Japończyków i chinczyków sa wychowane na kulcie szacunku do starszych (wieku) sa głupsze?
Pozdrawiam
2 lipca 2009, o godzinie 07:27
Nie Zdzislawie,
zupelnie nie masz racji.
Grzecznosci dzieci naucza sie latwo obserwujac grzecznych doroslych, bo z nich wlasnie male dzieci biora przyklad i nasladuja ich zachowanie.
Mnie nie chodzi o grzecznosc jako mowienie „dzien dobry i przepraszam”, ale to, co popularnie podlaga pod okreslenie „grzeczne dziecko” czyli takie co to nie sprawia klopotu, siedzi na ogol cicho, bo ma zakodowane od malego, ze „dzieci i ryby glosu nie maja” itp.
Co do szacunku – widzisz Zdzislawie, szacunek nie jest nam dany, na szacunek trzeba sobie zapracowac, nawet u wlasnego dziecka. A w wiekszosci ow szacunek wymusza sie na mlodych, stad te „wapniaki”.
Mlodzi maja prawo patrzec inaczej na niektore sprawy, maja prawo do bledow i maja prawo do szacunku rowniez. A dzieci, czy mlodzi ludzie w Polsce takiego szacunku na ogol ( sa wyjatki!) nie doswiadczaja.
Zreszta sam wyrazasz sie bez szacunku o mlodych :)
2 lipca 2009, o godzinie 07:29
„Kalkulatorki sprawiły, że nie trzeba znać tabliczki mnożenia…
Czego nie trzeba będzie znać mając komputer?”
.
Troszkę to demagogiczna uwaga. Sto pięćdziesiąt lat temu ktoś mógłby narzekać: zapałki sprawiły, że nie trzeba umieć posługiwać się krzesiwem. A jeszcze wcześniej: zegarki kieszonkowe sprawiły, że nie trzeba umieć rozpoznawać pory dnia po słońcu. Od tysięcy lat cały postęp cywilizacji idzie w tym kierunku, by uwalniać ludzi od czynności prostych a uciążliwych. Względną nowością jest tylko to, że o ile dawniej chodziło zwykle o czynności fizyczne, a tyle teraz maszyny przejmują od nas również czynności umysłowe.
Ja się więc specjalnie nie martwię, że następne pokolenia nie będą umiały sprawnie mnożyć w pamięci czy na papierze. Spodziewam się, że potrzeba sprawdzania w sklepie, czy nam dobrze wydano reszty, też za jakiś czas przejdzie do historii. Troszczyć się trzeba o to, co te pokolenia będą umiały w zamian. I jakich umiejętności będą potrzebowały.
.
Zdzisławie, JasnaAnielko, ja gotów jestem się założyć, że tzw. Ludwigg jeszcze tu wróci, być może w kolejnym wcieleniu.
2 lipca 2009, o godzinie 07:39
Dziecko w pierwszych latach życia przyswaja sobie wiedzę o świecie. Trzeba i należy dać mu wiele swobody w podejmowaniu decyzji, ale nie wolno go w tym pozostawiać samego. Niech decyduje, a skutki decyzji pozna na własnej skórze – ale pod czujnym okiem rodzica, czy opiekuna. Bo te decyzje mogą być ryzykowne – upadek se schodów, stołu, czy wywrócenie na siebie półki z książkami, nie mówiąc o oparzeniu. Rodzice i opiekunowie są odpowiedzialni za bezpieczeństwo tych działań – jak najbardziej samodzielnych. Wiedza czerpana z książek, z nauki podstaw rachunków i matematyki nie powinna być wiedzą z komputera. Ten przykład , który Zofia podała, nauka gry na fortepianie, jest bardzo dobry. Dzieci muszą mieć obowiązki, aby w dorosłości umiały korzystać z wiedzy. Starczy poczytać, jakie dzieciństwo miały różne sławy… Godziny codziennych, mozolnych ćwiczeń bez względu na pogodę i humory. Ani tenisista, ani pianista, ani inny wybitny umysł nie rozwinął się z dziecka puszczonego na żywioł. Bo takie dziecko nie ma pojęcia co ze sobą zrobić i robi rzeczy czasami niebezpieczne, a czasamii szkodliwe dla siebie samego. Jest jak rozbitek na łódce po środku oceanu. Może robić co chce, ale nie potrafi sterować łódką.
Tylko prawdziwe wychowanie wymaga zaangażowania rodziców, nie tylko w sensie finansowym. Nie wystarczy dać wielu zabawek, ubrać kosztownie w markowe ciuszki, kupić najdroższy rowerek, samochodzik…
A dziś rodzice chcą od życia czegoś innego, jak zajmowanie się na co dzień własnym potomstwem. Chcą mieć spokój, bo ciężko pracują i są zmęczeni, albo też zwyczajnie, nie mają pojęcia, czego ten męczliwy potomek od nich chce?
Dać mu jeszcze i komputer – niech siedzi cicho…
Ja widziałam takie bogate dzieci, które wyły z nudów.Dosłownie! Na cały głos! w pokoju pełnym najdroższych zabawek, gier i z komputerem na biurku. Tylko rodzice nie mieli dla nich czasu i zainteresowania, a do kolegów pójść nie mogli, bo brama na pilota i ani kroku! Wszystko masz!
;
Pędzę do pracy.
Zdzisławie! Wieczorkiem sobie usiądę i wypiję…
„ZA TYCH CO NA MORZU” U nas był taki zwyczaj, że jak panowie „zdrowie pań” to panie „za tych co na morzu”!
Choć przyznam z całą powagą… wolałabym, aby ten zakład nie był potrzebny… Więc jeszcze; NA POHYBEL SZULEROM!!!
2 lipca 2009, o godzinie 07:44
Zdzislawie,
dopiero przeczytalam o tych Chinczykach i Japonczykach. Szacunek do starszych moze i maja. Ale rowniez musza byc posluszni rodzicom – mloda Wietnamka sprzedawala narkotyki w szkole na polecenie matki! Sad matke skazal, dziewczyne uniewinnil.
I wiesz – sa glupsze! Brakuje im wlasnie zdolnosci samodzielnego myslenia, analizy i wnioskowania. Nadrabiaja to pracowitoscia, uporem i nieustepliwoscia. Oczywiscie jak wszedzie sa wyjatki, ja tu sobie generalizuje obserwujac ich zachowanie, szczegolnie na drodze widac to wyraznie.
2 lipca 2009, o godzinie 08:47
Pawle-L
Oczywiscie ze wrócą,to ich obowiazek,tylko po trudzie wyborczym i pora wakacyjna wycodfali sie na z gory upatrone pozycje,Anielka tez to wie nasz zaklad dotyczyl że Ludwigg wróci w/g mnie bo bedzie chcial zachować tzw. ostatnie slowo cos tam napisze od skromnego smrodu do debli i wycofanie sie typu nie oczekuje odpowiedzi. A na marginesie proponuje Ci obejrzenie takich foftomontarzy kóre zostaly umieszczone teminowo wczoraj lub na poprzednim temcie na wpisie Andzeja od Zdzisawa ( bo to szlo dziwnymi faktycznie drogami te przerywniki w dyskusjach do mnie na pocztę ja do Andrzeja pocztę a Andrzej swoją metoda {uczyl mnie,ale gdzies zaciecie} na blog Gospodarza- długa droga tych foto
Pozdrawiam
2 lipca 2009, o godzinie 09:53
Bez komentarza
http://wiadomosci.gazeta......rapia.html
2 lipca 2009, o godzinie 10:36
odnosnie wychowania dzieci z dostepem do sieci. Jak najbardziej TAK. W koncu to jest jedno ze ich srodowisk zycia, tak samo wazne jak swiat zewnetrzny.
moj trzylatek okolo 2 godz dziennie spedzal na komputerze- na swoich grach, prostych programach graficznych i w sieci. oczywiscie pod okiem kogos z doroslych, bo siec jest pelna rzeczy, ktorych dziecko ogladac nie powinno. nie bylo dla niego problemem znalezienie swoich ulubionych gier w klocki, czy dinozaurow do kolorowania i po stworzeniu dziela- puszczenie wydruku na drukarke lub zapisanie go we wlasnym katalogu. umial tez otwierac Worda i inne programy, przegladac i drukowac nasze zdjecia itd. obrazkowe menu bylo duzym ulatwieniem, bo dziecko nie umialo dobrze czytac, choc juz rozpoznawalo literki. razem tez zwykle rezerwowalismy bilety na samolot, wybieralismy hotel z oferty w sieci czy robilismy zakupy. to byla dla niego wielka frajda. sam wielokrotnie probowal potem zarezerwowac bilet na samolot korzystajac z zakladki Ryanaira, az w koncu Ryanair sie wkurzyl i zablokowal nam dostep do swojego serwisu :)
moje pokolenie dorastalo razem z siecia jak ladnie to kiedys ujal miner. zaczynalismy, kiedy siec byla znacznie prostsza, a nawigacja w niej latwiejsza. nasze dzieci trafiaja do bardzo skomplikowanego swiata, w ktorym musza sie sprawnie poruszac. Te umiejetnosci nie sa nabywane automatycznie. Najlatwiej sie uczyc metoda prob i bledow, poprzez zabawe i wykonywanie codziennych czynnosci. Trzyletnie dziecko dosc sprawnie obsluguje komputer, kino domowe, telefon komorkowy (jesli menu jest obrazkowe) umie sobie wlaczyc ulubiona piosenke na ipodzie, przelaczyc ja na glosniki do swojego pokoju, znalezc bajke, zrobic zdjecie i przenies je na pulpit. dzieci pozbawione dostepu do elektroniki beda nieco uposledzone w porownaniu z tymi, ktore nauczyly sie sprawnie poruszac w tym swiecie od najmlodszych lat.
Najwazniejsze jest jednak to, ze dziecko uczy sie traktowac taki sprzet jak komputer kreatywnie – nie ma problemu z obsluga wiec mysli jakby tu sobie ulepszyc i usprawnic dostep do ulubionych rzeczy.
Dla porownania dodam, ze moja mama do dzis ma problem z kombinacja 3 przyciskow w radiomagnetofonie w swoim samochodzie, nie umie wlaczyc filmu na odtwarzaczu video, ktory ma od 3 lat, worda wciaz traktuje jak maszyne do pisania, nie umie sobie zalozyc konta e-mail, podpiac sieci, zgrac zdjec z karty w aparacie, ktory dostala kilka lat temu itd. A jak jej zmienili sluzbowy telefon na nowszy model to prawie dostala histerii. to jest dopiero uposledzenie ! :))
2 lipca 2009, o godzinie 10:38
Konfrontacja
Dziś w sejmie odbywa się konfrontacja dwóch prokuratorów w tym jeden były Kaczmarek. I nasunęła mi się taka myśl.Czy posłowie PI pamiętają komisje Rywina i role SLD właśnie wtedy?
Od ponad godziny komisja nie może rozpocząć konfrontacji ponieważ posłowie w osobach pos. Wrona i Pos. Mularczyk caly czas zasypują ekspertów o tryb postępowania czyli krótko by nie dopuścić do konfrontacji mieszać bo nie przerwa działań komisji ale mieszać,czyli podobna rola co te nasze „desanty” panow M ,Ludwigg i inni. A w Komisji Rywina kopiuja SLD. Przypominam co osiągneli?
Pewnie tez doczekają sie podobnej oceny przez społeczeństwo.
Ale bedą „jaja”
Pozdrawiam
2 lipca 2009, o godzinie 12:10
Wczoraj pisalem o faktycznym deficycie budzetowym o ZUS i kto ma zaciągnąć kredyt,uwazałem ze Rząd bo ma mozność zaciagać tanszy kerdyt
Dzis potwierdzil to prof. Gomółka
mam troche satysfakcje
Pozdrawiam
2 lipca 2009, o godzinie 15:50
DO POCZYTANIA
http://www.pardon.pl/arty.....e_spotykac
2 lipca 2009, o godzinie 15:55
TEZ DO POCZYTANIA
To już wróżba a kysz !!!
http://www.pardon.pl/arty....._na_polske
2 lipca 2009, o godzinie 16:36
Andrzej
wysłałem do Ciebie te slajdy co to nie doszly
Pozdrawiam
2 lipca 2009, o godzinie 16:59
Oglądałam ten żenujący spektakl, zwany konfrontacją w komisji do spraw nacisków… Gołym okiem widać, że strona PiSowska za wszelką cenę chce sprowadzić działanie komisji do absurdu i uniemożliwić wszelkie działania, zmierzające do pokazania prawdy. Nawet tego nie kryją. Wystarczyło popatrzeć na twarz Engelkinga, cyniczny, szeroki uśmiech, kiedy dochodziło do ogłoszenia przerwy w celu podpisania protokołu, z którym się od dłuższego czasu nie zdołał zapoznać. I dopiero podczas posiedzenia powiadomił o tym fakcie komisję, jakbu nie można było wcześniej.
Nie jestem pewna, czy poseł Karpiniuk ma dosyć doświadczenia, wiedzy prawniczej i odporności psychicznej, aby skutecznie odpierać chamskie popisy posłów PiS. Podsumowując, można na własne oczy oglądać, jak pieniądze podatnika idą w błoto, żeby nie powiedzieć jeszcze wyraziściej. To są kpiny z komisji, kpiny z własnej roli w tej komisji i kpiny z wyborców i podatników.
2 lipca 2009, o godzinie 17:07
Szanowny Panie Jeziorkowy,
Ogromnie dziekuje Panu za udzial w audycji TOK FM z Semka i Karnowskim.
Niestety, trudnych mial Pan partnerow. Wczesniej ogladalem akurat komisje
sledcza i stwierdzam, ze p.Semka nie dorasta jeszcze do poziomu p.Wrobel.
Ale jest na dobrej drodze.
Mam gleboko uzasadnione podejrzenie, graniczace z pewnoscia, ze p.Semka
swiadomie klamie w sprawie wpisow w dokumentach o miejscu urodzenia.
Otoz ze znanych mi zrodel wynika, ze nowe uregulowanie w tej sprawie
konkretyzuje date (1945 r.) do ktorej uwaza sie fakt urodzenia na terenie
Niemiec w granicach z 1937 roku z zastosowniem owczesnej nazwy w
jezyku niemieckim. I nie dotyczy to osob urodzonych pozniej na tych terenach,
ktore znalazly sie na terenach innych panstw.
Czyli na pewno nie dotyczy to osob urodzonych w Walbrzychu w latach 60-tych.
Jednoczesnie chcialbym prosic Pana i innych dziennikarzy, aby uzywac okreslenia
PRZESIEDLENCY, a nie wypedzeni, bowiem w rozumieniu prawa miedzynarodowego zostali oni przesiedleni, a nie wypedzeni. Jest to rowniez zgodne ze znaczeniem tego terminu w jezyku niemieckim.
Podobnie zreszta mowimy o Polakach z Kresow, nie nazywajac ich wypedzonymi,
a przesiedlonymi. Wypedzonymi powinnismy nazywac tych Polakow, ktorzy uciekali
przed ukrainskimi rezunami.
Jeszcze raz Panu dziekuje, podziwiajac jednoczesnie wytrzymalosc panskich
nerwow i ligike wywodow, zreszta jak zawsze.
Serdeczne pozdrowienia
trebeg
2 lipca 2009, o godzinie 18:42
Jasnaanielko
Czytalas moj wpis pare linkow wstecz pisalem i prorokuje,ze wyborcy „ocenia” prawidlowo te wyczyny.
wczesniej robilo to SLD w komjsii rywinowskiej jaki był wynik po wyborach? czesc kpiarzy zniknela to tez mozliwe ja jestem zadowolony,ze tak sie dzieje niech ludzie naocznie przekonaja sie jacy to sa Ci pis-owcy przypominam jeszcze dzialanie jak Ziobre chcieli na komisji co prawie cały klub sie zlecial niech „działaja”
Pij Piwo .przyznalem sie do porażki i uznalem Cie za analityka co oswiadczylem uroczyscie ale przeszlo jak na razie bez echa.
Pozdrawiam
2 lipca 2009, o godzinie 19:03
Zdzisławie1 – Melduję wykonanie zadania!!!
Piwo wypiłam. Twoje oświadczenie przeczytałam, było tak wyraziste, że zaniemówiłam. ;) Troszkę się ludziom różnym w swoim burzliwym życiu napatrzyłam i bez fałszywej skromności przyznaję, że mam „oko” do oceny. Jeśli już się zdecyduję wystawić opinię, to się raczej nie mylę.
Potrafię przewidzieć reakcje w konkretnej sytuacji.
Może teraz kolej na długonogą blondynkę? Paweł ma rację a my też nie będziemy zaskoczeni, jeśli się pojawi.
A my wtedy zaśpiewamy starą piosenkę o kowbojach…
;
Jack karty rozdawał
A był z niego drania kawał
W rękawie miał cztery damy
Zawołał – „więc gramy!”
Caramba!
‘
Wtem stary Pedro wstał
Nie będę z wami więcej grał!
Jest tu szuler między wami
Szukajcie go sami!
Caramba!
#
2 lipca 2009, o godzinie 19:49
Uff, upał, wilgotno, powyżej +30 C – wróciłam w wojaży po przygranicznych Niemczech. Było fantastycznie, trzy maleńkie muzea, w tym jedno tytoniu, konferencja branżowa nt, dróg wodnych w Niemczech, małe zakupy dla Diorki (taniej niż w Polsce, ale więcej i lepsze!) a przede wszystkim szalenie mile rozmowy ze zwyczajnym-niezwyczajnymi ludźmi, których widziałam po raz pierwszy w życiu.
Z panią ex burmistrz miasteczka, teraz kustoszem tabakmuseum, z inżynierem który walczy lokalną linię kolejową, z opiekunka negotyckiego kościółka katolickiego w zabytkowym centrum Schwedt i panią historyk sztuki o pysznym zamku w Schwed po którym nie ma już śladu.
Cały dzień spotkania, wizyty, rozmowy na koniec konferencja w sali konferencyjnej rafinerii (wielkiej, robiącej m.in. bio-diesel) w Schwedt.Część tych rozmów przypadkowa, jak w kościółku, część to umówione spotkania moich kolegów z radia, którym towarzyszyłam po drodze, jechaliśmy na tą samą konferencję, więc mnie zabrali ze sobą pod warunkiem, że zrobią przy okazji swoją robotę. Przystałam, bo obaj to filary naszego regionalnego radia od mnóstwa lat, znakomici fachowcy. A to gwarantowało wspaniała dziennikarską przygodę.
Teraz robię wielkie chlup do wanny, uporządkuje zdjęcia i opowiem o tym, co się dzieje za miedzą.
2 lipca 2009, o godzinie 22:37
Nie bardzo wiem, o co chodzi z piwem i Ludwiggiem, bo od kilku dni nie czytalem. Mam drobne problemy zawodowe, wiec zrobilem sie mniej rozmowny. Mozna powiedziec, ze dopadl mnie kryzys ekonomiczny, w ktory jakos dlugo nie wierzylem. A teraz juz wierze… Pozdrawiam i urywam sie znowu.
2 lipca 2009, o godzinie 22:52
Dark side!
Podpisuje sie pod twoim wpisem. 100% racji moje wnoczki 3,8 lat samodzielnie potrafia wyszukiwac, odrozniac ,drukowac rzeczy ich interesujace, odzucac te ktore sa nie dla nich(podrobki).Oczywiscie poczatek byl pod kontrola, wiele godzin spedzonych wspolnie przed ekranem tak przez rodzicow jak i dziadkow. To jest tylko w koncu narzedzie.
Pozdrowienia dla calego blogowiska z dalekiego Cary.
2 lipca 2009, o godzinie 23:53
przeczytalam ostatnio swietny (jak zwykle) artykul prof. Jadwigi Staniszkis dotyczacy pozycji Polski i innych panstw postkomunistcznych w dzisiejszej europie ( pozycja pół-peryferyjna z tendencja do obsuwania sie, czyli z widokiem na totalna peryferię po zakonczeniu Kryzysu, ktory dopadl byl narciarza :)
oraz- oceny komunizmu. I te czesc chcialabym polecic szczegolnej uwadze tych, ktorzy na tym blogu afirmuja ten okres naszej historii, twierdza, ze go w ogole nie bylo, tudziez beatyfikuja Generałów i Balcerowiczow – rownoczesnie i w tym samym zdaniu (co dla mnie najdziwniejsze :))) chwala i komunizm i jego upadek i nastepujacy po nim dosc koszmarny okres przemian gospodarczych :)
.
Panie i Panowie – Jadwiga Staniszkis:
http://www.dziennik.pl/dz.....nezja.html
.
frag:
” Komunizm, który pamiętam, w jego autorytarnej, „łagodniejszej” fazie określanej mianem „represywnej tolerancji” (…) już nie tak często jak wcześniej, mordował ludzi. Ale zawsze – jak dawniej – starał się eksploatować ich najgorsze cechy i słabość, aby wymusić współudział ofiar w niszczeniu ich własnej podmiotowości moralnej. Czasy mojej młodości (przypadającej na poststalinizm, hipokryzję gomułkowszczyzny i demoralizację okresu Gierka) z ich rytuałami samokrytyk i wyznaczania sobie kary (…), z przesłuchaniami, w których nie notowano pytań, żeby na czytających je później osobach stworzyć wrażenie, iż delikwent spontanicznie sypał, wielu ludziom kojarzą się jednak dziś przede wszystkim z masowym awansem społecznym i siermiężnym konsumpcjonizmem. „
3 lipca 2009, o godzinie 01:30
No to pani Staniszkis musiala byc partyjna, bo ja zwykly i nieprzynalezny obywatel takich wymuszanych samokrytyk i dobrowolnych kar (cos mi to przypomina ze wspolczesnosci! :)) nie doswiadczylam. W ogole jakos malo doswiadczylam owych kazni, jak teraz widze. Lucky me? Watpie. Raczej tak zwyczajnie owe „represje komunistyczne” obejmowaly niewielka grupe osob lamiacych istniejace prawo. Normalka w kazdym kraju, nawet w tych mieniacych sie obroncami wolnosci, ze kto wystepuje przeciw systemowi jest w rozny sposob karcony.
Dla mnie nadal wyglup Czumy i Niesiolowskiego jest durnym wyglupem mlodych ludzi, a nie zadna walka z wrogiem. I pod to mozna podciagnac wielu innych.
3 lipca 2009, o godzinie 01:36
P.S. Poza tym uwazam, ze szanujaca sie pani profesor moglaby uzywac terminow bardziej precyzyjnych. Poslugiwanie sie slowem „komunizm” w odniesieniu do czasow PRL jest naduzyciem semantycznym.
3 lipca 2009, o godzinie 07:03
Ewa-Joanna: „Raczej tak zwyczajnie owe represje komunistyczne obejmowaly niewielka grupe osob lamiacych istniejace prawo. Normalka w kazdym kraju, nawet w tych mieniacych sie obroncami wolnosci, ze kto wystepuje przeciw systemowi jest w rozny sposob karcony.”
.
Rzecz w tym, że w krajach komunizmu, czy – jeśli wolisz – „realnego socjalizmu”, owo występowanie przeciwko systemowi było nader szeroko interpretowane. Sam tego doświadczyłem na bardzo skromną skalę, kiedy w studenckiej broszurce turystyczno-krajoznawczej opisującej pewien fragment Bieszczadów (nakład 500 egz.) chciałem podać godziny mszy w okolicznych kościołach i ośmieliłem się dyskutować w tej sprawie z cenzurą. To też widocznie było niebezpieczne występowanie przeciwko systemowi, bo władze sięgnęły wysoko ponad moją głowę, zwracając się do władz PTTK i grożąc blokowaniem działalności wydawniczej Towarzystwa.
Muszę powiedzieć, że takie błahe epizody nastrajały mnie znacznie bardziej antysystemowo niż wsadzanie do więzienia Kuronia czy Michnika.
.
A Staniszkis pisze: „Ale zawsze – jak dawniej – starał się eksploatować ich najgorsze cechy i słabość, aby wymusić współudział ofiar w niszczeniu ich własnej podmiotowości moralnej.”
.
Nie lubię takiego, za przeproszeniem, pieprzenia. U źródła tego rodzaju ocen tkwi założenie, że niegodziwe działania muszą płynąć z niegodziwych intencji, co moim zdaniem jest piramidalnym uproszczeniem.
Jak autorka to sobie wyobraża? Zbierało się Biuro Polityczne i podejmowało uchwałę: „Naszym celem jest zniszczenie podmiotowości moralnej Polaków. Aby to osiągnąć, należy eksploatować ich najgorsze cechy”?
3 lipca 2009, o godzinie 07:19
No tak Pawle,
zapomnialam o tym upierdliwym aspekcie tamtejszego zycia. Choc glowy nie dam, czy dzisiaj tez nie ma podobnych bzdur.
Ale to nie byly tortury, gulag czy inne takie straszliwosci jak to sie obecnie przedstawia. A glupota ludzka i nadgorliwosc byla i wtedy i jest teraz i to bez wzgledu na szerokosc geograficzna i … polityczna!
I mam wrazenie, ze indoktrynacja komunistyczna byla o wiele mniejsza niz obecnie katolicka. To tak naprawde nie wiadomo, ktore czasy zdobeda kiedys wiecej punktow na plus.
3 lipca 2009, o godzinie 07:28
Konsekwencja w totalnej obstrukcji pana prezydenta jest godna najwyższego uznania. Co to ma wspólnego ze zdrowym rozsądkiem?
Ja nie wiem…
http://palikot.blog.onet......83015061,n
3 lipca 2009, o godzinie 08:04
„I mam wrazenie, ze indoktrynacja komunistyczna byla o wiele mniejsza niz obecnie katolicka.”
.
To całkiem możliwe. Bo w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych komunistycznej ideologii nikt już nie brał serio poza zupełnymi idiotami. O katolicyzmie tego powiedzieć nie można.
.
„Tak naprawde nie wiadomo, ktore czasy zdobeda kiedys wiecej punktow na plus.”
.
Kpisz, czy o drogę pytasz? Moim zdaniem „tamte czasy” górują nad obecnymi tylko jednym: poczuciem bezpieczeństwa socjalnego – pewnością pracy (niezależnie od tego, jakim się było pracownikiem), pewnością emerytury. Zapewne są to ważne sprawy dla przeciętnego obywatela bez ambicji politycznych czy intelektualnych. Ale cena, jaką za to płaciliśmy, była koszmarna.
Przykład z mojej działki. Jestem współwłaścicielem niewielkiego wydawnictwa. Otóż „wtedy” najpewniej nie mógłbym założyć takiej firmy. A gdyby mi się to udało, nie mógłbym wydawać tego, co bym chciał. I wcale nie chodzi tylko o cenzurę. Nie wiem, czy wiesz, że za czasów komunistycznych każde wydawnictwo musiało co roku przedkładać Departamentowi Książki MSW do zatwierdzenia plan wydawniczy. Urzędnik rozstrzygał, czy dana pozycja (dopiero planowana) jest potrzebna i słuszna. Jak mu się nie spodobała, to ją skreślał. Książka gotowa do druku szła do cenzury, cenzor zwykle żądał wniesienia jakichś zmian. Po wydrukowaniu książka szła do ponownej kontroli, aby uzyskać zgodę na rozpowszechnianie. I dopiero wtedy można ją było sprzedawać. A niezależnie od cenzury można jeszcze było nie dostać przydziału papieru. Przez szereg lat drukowaliśmy te nasze studenckie wydawnictwa tylko dzięki temu, że mieliśmy zaprzyjaźnionego człowieka w instytucji zajmującej się
jego dystrybucją.
To przykład z dziedziny, którą dobrze znam. W każdej innej dziedzinie życia gospodarczego, politycznego i kulturalnego roiło się od takich zakazów, utrudnień i ograniczeń. Nasz dzisiejsze problemy naprawdę się do tego nie umywają.
3 lipca 2009, o godzinie 08:06
Kochani,
już rozumiem dlaczego tak pan prezydenta RP nie lubi Unii – w takim 30 tys. Schwedt nad Odrą, jest na Starym Mieście – niewielka uliczka – „Prezydencka” (Presidentstrasse) , przy której, tuż za rogiem, przy ul. Juedenstrasse jest miejskie muzeum.
O komentarzach moich kolegów-radiowców nie wspomnę, ale ustaliliśmy, że pan prezydent RP raczej do Schwedt nie powinien przyjeżdżać, bo Niemcy na pewno nazwy uliczki nie zmienią, tłumaczyć się też nie będą jakiego to prezydenta mieli na myśli nazywając tak swoje kilkaset metrów chodników i jezdni.
Poza tym w maleńkim miejskim muzeum całe pięterko – to wystawa poświęcona książętom pruskim, a właściwie jednemu Friedrichowi Heinrichowi , margrafowi Brandenburg-Schwedt, a ten wiadomo trzymał z masonami, masońskich pamiątek mnóstwo, a to nie pasuje do pryncypiów ideologicznych pana prezydenta RP.
Polscy turyści są tu narażeni na ideologiczną huśtawkę
Kościółek katolicki, natomiast z nowoczesnym, wnętrzem, jest surowy, bez akcentów nadmiernego kultu maryjnego, choć jest pyszna rzeźba gotycka madonny, ma elementy wystroju skupi symbolice związanej z łamaniem chleba, a cala reszta kościoła (nowoczesne organy) nawiązują do wystroju kościołów protestanckich – czystość formy, asceza i skromny wystrój, jako centrum – Chrystus.
Porobiłam zdjęcia – to niebawem sami Moi Drodzy zobaczycie jak dalece różni się polski katolicyzm od tego, jaki można zobaczyć w świątyniach innych państw.
W 30 tys. Schedt mieszka ok. 1,5 tys. katolików.
Część z nich to Polacy. Ale nie było w kościele żadnych polskich akcentów.
Pisma, informacje, biuletyny, ulotki o koncertach, itp. – wszystko w języku niemieckim, no ani jednego tzw. „świętego” obrazka, różańca, buteleczki w kształcie NMP itp., kalendarzy z Benedyktem XVI i tego typu gadżetów – nie uświadczysz. W Kościele papież nie ma nawet portreciku. W kościele jedyny portret ma Jezus. Na witrażu oraz widnieje w obrazach Drogi Krzyżowej. Nb. malowanych współcześnie.
Za to w przedsionku kościoła są na półce śpiewniki i książeczki do nabożeństwa dla parafia, jak w kościołach niemieckich luteran.
Tyle na razie.
3 lipca 2009, o godzinie 08:25
Pawel,
ani kpie, ani o droge pytam, zastanawiam sie.
Widzisz, spoleczenstwo sklada sie w wiekszosci z przecietnych ludzi bez ambicji politycznych, powinienes to sam zauwazyc. A dla tych ludzi bezpieczenstwo socjalne jest bardzo wazne.
Nie potrafie porownac problemow z peerelu z waszymi dzisiejszymi problemami, bo ich po prostu nie znam z autopsji, a tylko z prasy, ktora byc moze nie zawsze oddaje rzeczywistosc szukajac sensacji.
Ale to co czytam, nie nastraja optymistycznie, ot po prostu zmienily sie troche dekoracje, zmienily portrety przywodcow, ale wszystko inne pozostalo: sluzalczosc, zawisc, nadgorliwosc, prywata i tumiwisizm. Kiedys w sosie partyjnym, dzis – koscielnym.
3 lipca 2009, o godzinie 09:24
Ewa-Joanna: Zinowiew, jeden z najbardziej nieprzejednanych wrogów komunizmu, wyraził w swoim czasie opinię, że komunizm ostatecznie zwycięży, ponieważ najlepiej ze wszystkich ustrojów zaspokaja pewne niezbyt szlachetne, ale powszechne ludzkie potrzeby. Wydaje mi się, że skłaniasz się ku podobnemu myśleniu: że przeciętny człowiek bez oporów przehandluje wolność słowa, wolność podróżowania, wolność działalności gospodarczej, nawet obfitość dóbr materialnych, nie mówiąc o swobodach politycznych – w zamian za gwarancję codziennej miski z kaszą. To piekielnie pesymistyczna koncepcja antropologiczna, ale jak dotąd nie za bardzo się sprawdza. Za PRLem wzdychają w Polsce głównie ludzie w podeszłym wieku (każdy z nas ma skłonność do idealizowania własnej młodości), a i to raczej ci gorzej wykształceni.
3 lipca 2009, o godzinie 09:56
Pawel,
wolnosc jest pojeciem wzglednym. Coz oznacza wolnosc slowa, podrozowania czy swobod politycznych? Nic, tak naprawde.
Bo co moze niewolnik powiedziec o wolnosci? Skad ja znac? Gdzie sie jej nauczyc?
Wolnosc jest tak iluzoryczna, ze ludzie chetnie oddaja jej czesc za puste obietnice – bezpieczenstwa, pelnej miski itp.
Czy w USA byly protesty lub masowe demonstracje z powodu wprowadzenia Patriot Act ograniczajacego wolnosc oywateli amerykanskich w sposob drastyczny? Nie bylo. Wiekszosc cieszyla sie, ze beda bezpieczni od terroryzmu.
Zobacz co wyprawia w Polsce CBA? Dlaczego nie ma protestow?
Czy znasz polskie prawo antyterrorystyczne? Czy wiesz ile ci odbiera twojej wolnosci?
Sprowadzanie wolnosci do posiadania paszportu, przedsiebiorstwa czy kilku partii politycznych jest trywialne.
3 lipca 2009, o godzinie 10:05
Pawle,
byt kształtuje świadomość, zaś imperatyw życia jest najsilniejszym instynktem człowieka.
Tego nie zmienisz.
Człowiek, jak każdy inny ssak na Ziemi, musi spełnić swoje zadanie – przedłużyć gatunek, do tego mu i bezpiecznie jeść, pić i spać by dorosnąć do wieku reprodukcji spać a potem mieć warunki do odchowania potomstwa.
Ta biologia jest ewidentnym czynnikiem życia każdego człowieka. Dopiero nad tym imperatywem życia – istnieje cala intelektualna nadbudowa – owe intelektualne poczucie wolności.
Od stopnia cywilizacji (warunków, w których żyje) kształtuje się jego pojęcie wolności.
Człowiek nie handluje wolnością słowa, przemieszczania się, swobód obywatelskich itp. – jeśli mu to w jego ekonomicznym rozrachunku życia – się nie opłaca.
Jak mu ograniczenia przeszkadzają w osiągnięciu celu – to będzie je mniej lub bardziej niwelował.
Jak nie zna lub nie widzi u innych ludzi lepszych warunków – nie będzie protestował, bo niby w jakim celu?
Działalność gospodarcza to nic innego jak zarabianie pieniędzy by realizować atawistyczne potrzeby imperatywu życia – jedzenia, picia, spania, poczucia bezpieczeństwa. Obecnie zastępuje gromadne polowanie na mamuty i szukanie jaskiń do zamieszkania. Ale podłoże zachowania – to samo – zaspakajanie potrzeb na tym pierwotnym, elementarnym poziomie, jak i tych wyższych, jakie wraz z rozwojem inteligencji (ewolucji) zdołał sobie określić.
Poczucie wolności nie jest wszystkim akurat dane, tak na serio odczuwa je niewielki odsetek ludzi, tak samo jak niewielki odsetek ludzi umie myśleć abstrakcyjnie.
3 lipca 2009, o godzinie 10:13
W II akapicie od góry „zjadło” mi:
…Człowiek, jak każdy inny ssak na Ziemi, musi spełnić swoje zadanie – przedłużyć gatunek, do tego potrzeba, mu bezpiecznie jeść, pić i spać, by dorosnąć do wieku reprodukcji a potem mieć warunki do odchowania potomstwa.
3 lipca 2009, o godzinie 10:41
Witam
I wydaje mi się że ulegamy,manipulacji zresztą nie świadomie, mediów które przenoszą punkt ciężkości informacji a telewizja w pokazywaniu tych wiadomości,na sprawy drugo,lub nawet trzeciorzędne.
A mianowicie że Olechowski odszedł z PO,no i co?Odszedł,nie spełniony polityk?co w tej polityce do tej pory zrobił ? tak znaczącego?
Dla mnie nie wiele,glosowałem na niego w wyborach prezydenckich znów dlatego,bo nie chciałem glosować i w/g mnie wybierałem mniejsze zło.(Kwaśniewski).To człowiek który ciągle rezygnuje.Ciągle liczy,że Go skieruja ambasador ,na prezydenturę z czyimś poparciem, nie otrzymuje to, to odchodzi i ciągle jak ten „Rejtan”.
Telewizja pokazuje że Jacson jeszcze przed śmiercią dwa,czy trzy dni przed tańczył ćwiczył.A co miał robić śmierć była nagła.
A za to skandal w komisji Kaczmarka podawano e poslowie się pokłócili, ze przewodniczący przegrał z posłana Wrobel polonistką On przegrał by ze mną gdyby stala za moim wystapieniem cała partia z wszystkimi atrybutami doradców i z celowym zamiarem przerwania pracy komisji.
A tu problem jest w tym ze partia sabotuje legalne struktury Państwa komisje sejmowe (chyba też głosowali za stworzeniem tej komisji lub podobnych).
Partia która powstała i nazwała się Prawo i Sprawiedliwość ta sprawiedliwość ośmiesza .
I ta działalność przechodzi bez echa
Partia której celem jest nie Polska tylko zdobycie władzy nad ta Polską, by wprowadzać „swe porządki” i rządzić partia która powstała by zaspokoić ambicje 2 ludzi.
Teoretyk i wyrocznia dla niektórych prof. Staniszkis jakoś tego problemu wcale nie widziała,
Smutna sprawa nieprawdaż?
Pozdrawiam
3 lipca 2009, o godzinie 10:57
Ewo-J
By jakąkolwiek urządzić demonstracje to potrzeba trzech minimum aspektów, 1 pieniędzy,2 organizatora,3 pieniędzy.
Gdy spełnisz te warunki to możesz zorganizować olbrzymia demonstracje w obronie „krasnoludków”.
Nie wiem czy pamiętasz bo ja już słabo,kiedyś były takie olbrzymie na setki tysięcy uczestników, marsze Wielkanocne nie pamiętam dobrze celu,ale wydaje mi się w Obronie Pokoju.
Pieniądze i organizator był.Zaprzestano to organizować gdy skarbonka się wyczerpała a organizator sam zaplatał się w wojnę.
Tak że argument o jakis brakach demonstracji to tylko zasłona.
Stoczniowcy tez by nie demonstrowali gdyby nie te 3 warunki
Pozdrawiam
3 lipca 2009, o godzinie 11:06
Od Zdzisława
http://temp24.republika.p.....j_kpek.pps
3 lipca 2009, o godzinie 11:19
Zofia, Ewa-Joanna:
.
Mój Boże, tyle filozoficznych rozważań, a wszystko to w gruncie rzeczy… w obronie tezy, że teraz w Polsce (a nawet w USA) nie jest wcale lepiej, niż było za komuny. Może Wam nie jest. Mnie JEST. Może wolność to iluzja, ewentualnie uświadomiona konieczność. ale ja się teraz czuję wolny dużo bardziej niż wtedy.
3 lipca 2009, o godzinie 11:40
Pawle, nie bronie tezy,zze za PRL było lepiej niz teraz.
Bo na jednych płaszczyznach życia w PRL bylo lepiej, na innych gorzej niż w III RP.
Nie wiem jak mam PRL i III RP porównywać do USA, bo tram nie byłam. Nie mam skali, a to co piszą media to tylko maleńki fragmencik pokazany kamerą i cudze opinie, często polityczno-propagandowe. Literatura amerykańska pokazuje USA inaczej niż media.
Ponieważ nie mam konfrontacji jak jest na prawdę – nie porównuję realiów życia PRL i III RP do USA.
Poza tym drogi Pawle,
wychowano od pieluch na wolnego człowieka, który sam podejmuje decyzje i za nie odpowiada. Mówi, to co myśli i a opinie kształtuje samodzielnie. Którego nauczono także, że życie w grupie społecznej wymaga kompromisu,i jak go chcesz to wypracujesz i przyjmiesz.
Nigdy w ancien regime nie czułam się zniewolonym człowiekiem.
I jeszcze jedno – to co dla Ciebie – lepsze z nowym systemie, dla kogoś innego – jest odbierane jako gorsze lub tożsame.
Odbiór rzeczywistości jest jednak walorem subiektywnym.
Nie możesz pejoratywnie wyrażać się o kim, kto dobrze się czuł jako jednostka w grupie społecznej 30 lat temu, a teraz czuje się w nowych warunkach fatalnie.
Pojecie – lepsze życie – jest pojęciem absolutnie relatywnym.
Nie wszyscy wyznają takie same wartości jak Ty.
3 lipca 2009, o godzinie 12:18
Pawle,
po prostu wydawalo mi sie, ze rozmawiamy ogolnie a nie o jednostkach, wiec pozwolilam sobie na generalizowanie. Wielu ludziom teraz jest lepiej, ale czy to oznacza, ze sa wolni? Sadze, ze watpie.
‘
Ja czulam sie wolna. Nie potrzebowalam i nie chcialam nic od panstwa czy od systemu, moja niezaleznosc byla dla mnie wiecej warta niz paszport czy talon na jakis rupiec.
A jak bardzo bylam skrepowana to zrozumialam dopiero po kilkuletnim pobycie tutaj.
3 lipca 2009, o godzinie 12:21
Zdzislawie,
ja o czyms zupelnie innym….
3 lipca 2009, o godzinie 12:26
Zofio,
gdyby bylo tak jak piszesz, to kraje komunistyczne, jako te, ktore zapewniaja kazdemu poslusznemu obywatelowi etat i miske z kasza- przezywalyby prawdziwe oblezenie uciekinierow z tyranii kapitalizmu i demokracji, gdzie nie dosc, ze trzeba zapracowac na byt, to jeszcze czlowiek jest obarczony odpowiedzialnoscia za siebie i swoje decyzje:)
A przeciez jest zupelnie odwrotnie.
Dlaczego wiec tak niewielu Polakow decyduje sie na bezpieczenstwo materialne Bialorusi wybierajac zamiast tego niepewnosc w Londynie, Paryzu czy NY ?:)
Ja komunizm znam z Kuby, gdzie bylam na wakacjach kilka lat temu. Ten kraj to koszmarny sen idioty, bardziej nawet niz Rosja, ktora jest w czolowce panstw na mojej prywatnej liscie, w ktorym nie chcialabym pod zadnym pozorem osiasc na stale.
Wracajac do kubanskiego komunizmu z jego spranymi twarzami przywodcow na murach zniszczonych blokow socjalistycznych, szaroscia i postepujacym rozkladem ulic i budynkow, kolejkami od switu pod sklepem, gdzie maja rzucic ryż o 6 rano, ciaglym brakiem mydla i rzeczy codziennego uzytku, amerykanskimi samochodami sprzed pol wieku, podwojnymi cenami- dla turysty wszystko jest wielokrotnie drozsze i musi on okazywac paszport przy zakupie, stara zielona amerykanska lodowka wygladajaca jak stacja kosmiczna, z lat chyba 60-tych w domu przyjaciela, ludzmi, ktorzy pijac mohito od 8 rano w kolko mowia o tym, ze chcieliby sie stad wydostac. szeptem rzecz jasna i tak, zeby nikt nie slyszal, policja, ktora legitymuje cie tylko dlatego, ze inaczej wygladasz i sugestywnie kieruje w strone odnowionej czesci miasta , szopki dla turystow (po co masz widziec jak to naprawde wyglada), a po twoim wyjezdzie zatrzymuje i przesluchuje twojego przyjaciela.
.
Moja starsza nieco przyjaciolka,ktora pamieta polski komunizm powiedziala mi, ze siedzac w barze z kubanczykiem ,ktory prawie nie mowil po angielsku doskonale go rozumiala bez slow. rozumiala co tamten mial na mysli mowiac o tym ,ze czuje sie jak w gulagu- fizycznie, psychicznie, materialnie i pod kazdym innym wzgledem. ja wtedy nie rozumialam dobrze roznicy miedzy tymi ustrojami. powiedzialam, ze ciekawa jestem jak sobie poradzi z ograniczeniami wolnosci jakie niesie ze soba kapitalizm. wtedy widzialam glownie te ograniczenia – majace zrodlo w wykluczeniu ekonomicznym, rasowym, na tle religijnym czy preferencji seksualnych. dzis rozumiem te roznice miedzy ustrojami lepiej.
.
komunizm, to ustroj, ktory (jak gulag) angazuje cala niemal ludzka energie w zapewnienie sobie srodkow koniecznych do przezycia oraz wypelnienie biurokratycznych wymogow- pieczatek ,zezwolen itd – istniejacych tylko po to, by dac wladzy kontrole na obywatelem. To jest ustroj exklusywny (exclusive)- nastawiony na wykluczenie obywatela z zycia spolecznego. tylko ci, ktorzy bez szemrania przechodza raz za razem przez wszystkie biurokratyczne szczeble tej piekielnej machiny maja jakies prawa (warunkowo). demokracje zachodnie sa inkluzywne- nastawione na wlaczenie jak najwiekszej ilosci ludzi w zycie spoleczne. to sie zaczyna juz w szkole- nauczyciel i wykladowca akademicki nie jest po to, by oceniac inteligencje, czy zdolnosci ucznia, a tylko po to, by pomoc mu osiagnac jego cele zyciowe, caly system jest tak skonstruowany. jesli uczen ma problemy- jest niepelnosprawny, niedowidzacy, nieslyszacy lub ma depresje, szkola mu pomaga pokonac wszystkie bariery i znalezc swoje miejsce na rynku pracy. Podobnie jest w urzedach, gdzie urzednik sluzy rada i pomoca , nie wymaga dokumentow, ale pomaga je wypelnic .Tak samo jest w mysleniu o miescie (moja dzialka), gdzie zamiast inwestowac w hektary najdrozszego marmuru na kolosalnych placach (w zimie nie do przejscia z powodu slizgawicy i wiatru) , zlote latarnie i inne ozdobne bajery (Rosja), mysli sie o tym co zrobic ,by plac, byl przyjazny dla ludzi na wozkach, starszych, albo z dzieckiem, niedowidzacych itd. by byl dobrze skomunikowany- w skrocie inwestuje sie we wlaczenie jak najwiekszej grupy osob do zycia miejskiego i w to, by im ulatwic poruszanie sie i ogólnie osiaganie celow zyciowych.
.
wolnosc zas to dziwna rzecz. nieprzeliczalna na chleb czy ryz. To jedno jest dla mnie pewne.
.
dlatego tez nie zgadzam sie na to, by dzis pudrowac trupa komunizmu. wiem ,ze pokolenie, ktore ten czas przezylo ma duzy problem z tym , by spojrzyc w oczy prawdzie. Byl to ustroj, ktory mimo jego zabawnie idiotycznych paradoksow pograzyl nas w 50-letniej depresji ekonomicznej, z ktorej bedziemy sie wydobywac przez nastepne 100 lat, zlamal kregoslupy moralne wielu ludziom, zniszczyl nieodwracalnie wiezy spoleczne.
Zniszczyl nasze miasta, nasze prawo, nasza mentalnosc i nasza gospodarke. Rany i podzialy powstale na skutek tego, ze po wojnie trafilismy w objecia Stalina nekaja nas przeciez do dzis.
Nalezy ten czas i jego bohaterow oceniac ostro i jednoznacznie, po to tez by jakiemus kretynowi u wladzy nie przyszlo kiedys do glowy, ze skoro bylo tak fajnie, to czemu tego nie powtorzyc :)
3 lipca 2009, o godzinie 12:57
Zofio:
.
„I jeszcze jedno – to co dla Ciebie – lepsze z nowym systemie, dla kogoś innego – jest odbierane jako gorsze lub tożsame.
Odbiór rzeczywistości jest jednak walorem subiektywnym.”
.
Zofio, wybacz, ale to myślenie odbieram jako pokrętne w kontekście innych twoich wypowiedzi na blogu. Gdyby konsekwentnie stosować zasady sugerowane przez ciebie w tym wpisie, to jedyną postawą godną człowieka rozumnego byłoby milczenie i nieocenianie niczego. Taka radykalna pokora wobec rzeczywistości to rzecz godna podziwu, ale byłaby dla mnie bardziej wiarygodna, gdyby ją propagował jakiś buddyjski mistrz żyjący z dala od zgiełku tego świata, a nie osoba, która bardzo dużo czasu i wysiłku poświęca właśnie na ocenianie.
3 lipca 2009, o godzinie 13:05
Ewa-Joanna: „Wielu ludziom teraz jest lepiej, ale czy to oznacza, ze są wolni? Sądzę, ze wątpię.”
.
Trzeba oddzielić od siebie dwie sprawy. Twierdzę, że ludzie w Polsce obiektywnie są obecnie znacznie bardziej wolni niż trzydzieści lat temu. W najprostszym tego słowa rozumieniu: mają znacznie więcej możliwości wyboru dróg życiowych i znacznie więcej im wolno niż wtedy.
Można natomiast zadać pytanie, czy CZUJĄ SIĘ bardziej wolni. Tu już odpowiedzi będą bardziej zróżnicowane, bo subiektywne poczucie wolności zależy od równowagi pomiędzy osobistymi aspiracjami a możliwością ich realizowania. Przy odpowiednim nastawieniu duchowym ktoś mógł się czuć wolny nawet w obozie koncentracyjnym, ale to przecież nie znczy, że łagry były w porządku!
3 lipca 2009, o godzinie 13:55
Dark, Pawle,
chyba się nie do końca rozumiemy.
Piszę – o odczuciach człowieka do rzeczywistości obecnej i dawnej uznając, że ma prawo odbierać ją, tak jak odbiera.
Wy natomiast usiłujecie narzucić swoje poglądy innym, zabierając ludziom prawo do własnych ocen.
Dark,
piszesz o komunizmie sloganami i chyba nie mając po tym ustroju zielonego pojęcia.
Piszesz, że „komunizm angazuje cala niemal ludzka energie w zapewnienie sobie srodkow koniecznych do przezycia oraz wypełnienie biurokratycznych wymogow- pieczatek ,zezwolen itd”?
Jesteś pewna, że to atrybuty wyłącznie komunizmu a nie np. kapitalizmu?
Jak sądzisz po co ludzie w Polsce pracują a jeszcze więcej kombinują by zarobić? Ilu ludzi w Polsce pracuje by przeżyć, a ilu ma nieco więcej niż na przeżycie od 1-go do 1-go?
Czy sądzisz, że w kapitalizmie nie ma „biurokratycznych” wymogów?
Owszem są i to nawet bardzo upierdliwe, zwłaszcza dla Polaków, którzy kochają partyzantkę we wszystkim, co robią.
Wczoraj miałam przyjemność obserwować jakie procedury są wymagane w UE przy budowie kilkukilometrowego kanału na przygranicznej rzecze. Wszak tutaj mamy kapitalizm a nie komunizm.
Przytoczę Ci fragment e-maila z dzisiejszego ranka od mojej , przyjaciółki – Polki zamieszkałej w Danii od 30 lat, tam zamężnej , dzieciatej z obywatelstwem.
Prosto z Kopenhagi:
„…Tutaj wszystko po staremu…siedze i pisze glupie podania, chodze na glupie rozmowy i „kolekcjonuje” glupie odmowy ktore musze przedkladac w moim glupim zwiazku zawodowym coby mi forse wyplacali.
Wedlug ostatnich statystyk jest obecnie w Danii 97.000 bezrobotnych. Jak na tak maly-5-cio milionowy kraj to duzy procent.
Jest na porzadku dziennym ze sa zamykane rozne warsztaty, instytucje i przedsiebiorstwa, a ludzie sa wykopywani na tak zwany zbity pysk.
Siedze przeto i pisze podania……cudow sie nie spodziewam…co bedzie, to bedzie…”
Jeszcze pół roku temu moja przyjaciółka – była przedszkolanką z 10-letnim stażem pracy w tym samym przedszkolu. Studia kierunkowe kończyła także w Danii. Nie jest emigrantką z ostatniego zaciągu. A jednak straciła pracę…
No i jak ten kapitalizm wygląda? Nie ma biurokracji?
Nie angażuje ten ustrój całego człowieka do walki o przeżycie?
3 lipca 2009, o godzinie 14:56
Próbowałem dziś na „en passant” zamieścić niewinny wierszyk, ale z jakiegos powodu okazał się on niecenzuralny. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak szukać na blogu Waldemara Kuczyńskiego azylu dla mojej wywrotowej tfurczości. Swoją drogą, kto na Boga jest naprawdę moderatorem na blogu DP?!
Oto owo niecenzuralne dzieło:
jurcio pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
2009-07-03 o godz. 15:12
Zasłyszane
Byłem sobie absolwencik
Teraz jestem recenzencik
Nie chcieli mnie w GW i Rzepie
To se u Passenta bzdety klepię
Wykładam też na uczelni
Kafelkami kibelki
No czy ja nie jestem wielki?!
3 lipca 2009, o godzinie 15:31
Pawle,
wiele czasu poświęcam nie tyle ocenianiu na ocenianiu rzeczywistości, co jej opisywaniu.
Taki wybrałam sobie zawód. I bardzo go lubię.
Oceny pozostawiam czytelnikom.
Jeśli zamieszczam „od autorski” komentarz, to wyraźnie zaznaczając go. Zawsze jest to moja osobista ocena, a nie opinia tzw. ogółu, podana ex cathedra.
W dyskusjach politycznych, jak w tutejszym blogu – występuję wyłącznie we własnym imieniu a ocenie najczęściej podlega – ludzkie działanie prowadzone wbrew logice, doświadczeniu i wiedzy.
Ale to nie jest wszak cala nasza rzeczywistość, tylko jej wyimek.
To takie uwagi na marginesie dyskusji.
3 lipca 2009, o godzinie 15:32
Zofio,
nie rozumiem o czym ty piszesz. Twoja przyjaciolka na dunskim zasilku dla bezrobotnych dostaje wiecej pieniedzy prawdopodobnie niz ty zarabiasz. wszystko co musi zrobic, by ten strumyczek nie wysechl to udokumentowac fakt, ze szuka pracy. A przeciez jej szuka tak czy inaczej we wlasnym interesie :)Gdzie ty tu widzisz ta razaca niesprawiedliwosc i ograniczenie wolnosci osobistej ? To moze jest nieco uciazliwe,nawet irytujace, ale przeciez nie zajmuje calego dnia, prawdopodobnie nawet nie godzine dziennie :)))
Zachowajmy odpowiednie proporcje, bo popadamy w śmieszność. Twoja niezadowolona przyjaciolka nie umrze w Danii z glodu, nawet jesli przestanie szukac pracy, lub nie dopelni formalnosci. Z takim stazem pracy prawdopodobnie nie bedzie nawet musiala rezygnowac z wakacji :) Zawsze moze tez wyjechac do innego miasta lub kraju, lub chocby wrocic do Polski :)
nie ma takiego ustroju, ktory uchroni cie przed kryzysem, skutkami blednych decyzji, da ci gwarancje wysokich dochodow, zdrowia czy niesmiertelnosci, to wogole nie jest przedmiotem dyskusji.
3 lipca 2009, o godzinie 15:51
Wolność trzeba mieć w sobie. Bywało, że system, w którym żyłam bardzo mi doskwierał, jednak wobec braku innych możliwości – nigdy nie brałam pod uwagę emigracji – dostosowywałam działania do możliwości. Nie dałam się nigdy zadeptać. Nie stawałam w kolejkach w środku nocy pod sklepem mięsnym, ale nie zdarzyło mi się nie wykupić kartkowego przydziału. Byłam przygotowana do życia w trudnych warunkach i gotowanie na przysłowiowym gwoździu miałam opanowane do perfekcji. Nie narzekałam i starałam się żyć tak swobodnie, na ile system pozwalał. Innego wtedy nie było, więc i nie porównywałam. To oczywiste, że nie chciałabym powrotu tamtych porządków, ale nie uważam za konieczne wciąż do tamtych czasów wracać i porównywać. Było, minęło i nie wróci. Trzeba patrzeć przed siebie. Takim, jak ja, urodzonym nie w porę dziś też nie jest łatwo. Nie pojadę na urlop na jakieś egzotyczne wyspy, nie kupię samochodu, ani nie będę dysponować złotą kartą w ekskluzywnych sklepach, więc tej wolności mam jakby mniej niż inni. Ale z tego co mam cieszę się, bo mogę zaplanować swoje wydatki tak, aby starczyło na moje skromne potrzeby i wiem, że w sklepie 100 m od mojego domu kupię prawie wszystko, czego potrzebuję.
A trzydziesto- i czterdziestolatkowie, którzy mi uświadamiają, w jakim zniewoleniu żyłam po prostu mnie śmieszą. Człowiek żyje w takiej rzeczywistości, jaką na tym świecie zastał i niczyja to zasługa, że wykorzystał okazję i poprawił sobie byt, wstępując do odpowiedniej partii w odpowiednim czasie, albo emigrując w sprzyjających okolicznościach. Gdybym dwadzieścia lat temu nie miała pięćdziesiątki na karku i nie wyleciała z tego powodu z pracy, też potrafiłabym się w życiu lepiej ustawić, ale było inaczej, więc nie narzekam i żyję na własny wymiar, choć mogłoby być lepiej. Zawsze mogłoby – gdyby.
;
Pawle!
Przypomniałam sobie, jak starałam się o przydział papieru na wydrukowanie materiałów – folderów, i kalendarzy – na potrzeby działu handlowego… Głównym dysponentem było wtedy jakieś Zjednoczenie, czy też Główny Urząd do spraw, a w tym urzędzie w Łodzi – mieście najważniejszy był niejaki Donat Wielki :D
Słowo honoru! Tak się nazywał! Obok Glazura i Mitręgi – jeszcze jeden przykład na to, że w tamtym systemie rządzący mieli szczególne poczucie humoru.
Papier załatwiłam, choć łatwo nie było. Tradycja!
3 lipca 2009, o godzinie 17:11
Dark,
Moja przyjaciółka dostaje obecnie zasiłku 90% swego wynagrodzenia, ale nie non stop.
Niebawem się jej to źródełko skończy.
Czy zarabia więcej niż ja?
To trudno powiedzieć – w bezwzględnych wartościach przeliczając korony na złotówki – owszem ma więcej.
Ale też życie w Danii jest droższe niż u nas.
Poza tym Dania jest jednym z najbogatszych krajów świata, licząc dochód na głowę mieszkańca.
Ale ja pisałam to w innym kontekście – w kontekście „biurokracji”. W kapitalistycznej, monarszej Danii też trzeba papierków, pieczątek i innych dokumentów. Jak przestanie pracy szukać – zasiłku nie dostanie. Po jakimś czasie znacznie jej to wspomaganie państwa spadnie.
I to znowu w kontekście tego coś napisała o komunizmie – tu też trzeba walczyć o przetrwanie.
Oczywiście, że moja przyjaciółka nie umrze z głodu, a do Polski nie ma po co wracać, skoro jest obywatelką duńską!!!
Poza tym ma syna, który dostał się na właśnie studia, nie ma zamiaru zmieniać mieszkania na obrzeżach Kopenhagi i wspomagać syna na studiach, wszak nie są to studia zupełnie bezpłatne. Kosztują. Chłopak dorobi, ale nie na wszystko. Ojciec nie da, bo go nie ma, nie żyje.
Ale znowu przypominam – nie piszemy o standardzie ekonomicznym danego kraju z ustrojem demokratycznym, ale o pewnych zachowaniach w państwie o określonym ustroju.
Biurokracja w państwie, jak Ty nazywasz – komunistycznym, jak w europejskich demokracjach – ma się nieźle i kwitnie. Pieczątki, zaświadczenia itp. wymagane są wszędzie.
Nie jest wyłącznie domeną państw stricte komunistycznych.
Generalnie przeciętny obywatel tych państw uważa, że biurokracji jest za dużo, państwo – że to konieczność.
Im w państwie obywatele uczciwsi, szanujący prawo – biurokracja mniejsza. Jak odwrotnie – większa.
Generalnie migracje ludności obniżyły standardy ludzkich zachowań, zatem biurokracja wzrosła. Zwłaszcza w państwach europejskich. O innych nie wypowiadam się, bo ich nie znam.
Tyle na temat biurokracji w państwach o różnych ustrojach.
Dla mnie klasyką biurokracji jest procedura uzyskania wizy popytowej do USA dla Polaka.
Dark,
zwróć uwagę, ze ja odpowiadam na Twoją określoną tezę dot.konkretnych cech państwa komunistycznego. Wymieniłaś je – biurokracja i ustrojowe zmuszanie do zapewnienia sobie bytu.
Ja dowodzę natomiast, że są to cechy także państwa demokratycznego.
I tylko tyle.
3 lipca 2009, o godzinie 17:32
anielko,
ja nie krytykuje ciebie ,ani nikogo, kto zyl w tym systemie. nie watpie tez ,ze poradzilabys sobie dobrze w kazdych okolicznosciach w jakich przyszloby ci zyc. na zachodzie pewnie mialabys dzis wysoka emeryture i dlugie wakacje w uzdrowisku co roku.
ja mowie tylko o roznicach ustrojow. przygotowuje materialy do referatu na temat partycypacji spolecznej.
zastanawiam sie tez jak to sie dzieje, ze w niektorych miastach i krajach zyje sie lepiej, przyjazniej a w innych, pomimo staran wladz i niesamowitych pieniedzy to co nazywamy komfortem (standardem) zycia jest wciaz bardzo niskie. kraje postkomunistyczne naleza raczej do tej drugiej grupy.
mam duze materialy na temat Rosji, ktora harmonijnie łączy patologie komunistyczne (panstwo policyje, niesamowicie rozbudowana i skorumpowana biurokracja, mafijny uklad wladz lokalnych z biznesem korporacyjnycm) z najgorszymi cechami młodego kapitalizmu (ogromne roznice w dochodach, faktyczny brak zabezpieczen socjalnych, zwiazkow zawodowych, standardow, nagminne lamanie praw pracownikow, ogromnie niska jakosc uslug za cene najwyzsza w europie, brak zaufania do krajowych produktow).
Te doswiadczenia – wystepujace w Rosji w szczegolnym nasileniu -sa w mniejszym lub wiekszym stopniu wspolne dla wszystkich panstw poskomunistycznych. Ten system totalitarny pozostawil po sobie dosc straszna spuscizne, z ktora nastepne pokolenia beda sobie musialy radzic i finansowo i mentalnie. Jednak, by zrobic skutecznie trzeba najpierw nazwac rzeczy po imieniu, zdefiniowac po kolei wszystkie patologie . nie mozemy poprzestac na ocenie : bylismy najweselszym barakiem, byla praca i najlepsze przebicie na worku cementu (ryzie papieru) w dziejach, byly teatry, tanie ksiazki i wodka , a dziewczyny (chlopcy) chetne. ZYC NIE UMIERAC.
bo nigdy sie nie wyrwiemy z tego klinczu. bedziemy wybierac wciaz tych samych ludzi i winic ich wciaz o to samo, a ta bardziej przedsiebiorcza mniejszosc dojdzie do wniosku, ze to nie jest kraj dla nich- nie jest to kraj gdzie mozna zalozyc firme, chorowac, wychowywac dzieci, byc niepelnosprawnym, starym, czy bezrobotnym, bo wszystkie te grupy sa mniej lub bardziej dyskryminowane przez postkomunistyczny system urzedowy i prawny i rownoczesnie wykluczane ekonomicznie i spolecznie.
3 lipca 2009, o godzinie 18:09
Zofio,
nie chce dyskutowac prywatnych spraw twojej przyjaciolki, nie znajac sytuacji. Jednak zauwaz jak wielkie ma ona mozliwosci w kraju gdzie mieszka: praca studentow jest regula, wiec tak uczelnia jak i rynek pracy sa dostosowane do tego, syn moze wziasc preferencyjny kredyt dla studentow, ktory splaci, gdy skonczy studia (moja siostra tak studiowala), moze sie wystarac o stypendium, ona moze wziasc kredyt pod zastaw domu, lub ten dom sprzedac i zamieszkac skromniej i tak dalej. To nie jest sytuacja ekonomicznie bez wyjscia. w dodatku panstwo przyjazne jej w tym pomoze (odraczajac np. splaty podatkow, zapewniajac darmowa opieke medyczna, znizki na leki itd)
dla odmiany w Polsce jest tak:
http://biznes.interia.pl/.....ch,1333218
Ja nie opowiadam sie przeciwko biurokracji jako takiej. Jedynie przeciw tym jej formom, ktore sluza tylko kontroli obywatela (jak dowody osobiste, karty meldunkowe). wole tez, gdy system czy urzad nie traktuje mnie od poczatku jak przestepce, po czym ja – usluzny petent musze udowadniac, ze przestepca nie jestem, a urzednik patrzy na te moje starania podejzliwym okiem :)
.
USA swoja biurokracja stara sie zniechec polskich obywateli do wyjazdu i pozostania w tym kraju. To jest dla mnie zrozumiale. Dlaczego jednak moj wlasny kraj stara sie mnie zniechecic do zalozenia firmy, budowy domu, czy zaplacenia podatku przez stopien komplikacji dokumentow, niejasnosci prawne, niedoinformowanie i zla wole urzednikow? tego nie rozumiem.
3 lipca 2009, o godzinie 18:14
dark – nie było moim zamiarem polemizowanie z twoimi przemyśleniami. Napisałam, jak ja widzę swoje życie, kiedy oglądam się wstecz. Czy mogłam więcej zdobyć, żyć wygodniej, mieć wyższą emeryturę? Pewnie, że tak ale ja się nie chciałam sprzedać więc nie mogę mieć pretensji i nie mam. Nie chciałam też wyjechać z kraju, choć byłam intensywnie namawiana – nawet chcieli mi zorganizować zagranicznego męża, abym mogła uzyskać wizę :D
Ale ja jestem krzak i nie dałam się wyrwać, więc siedzę jak wrośnięta.
I moi przyjaciele mają kogo w Polsce odwiedzać.
Może mnie więc śmieszyć to, że bardzo młodzi ludzie usiłują mnie dziś, w nowych warunkach przekonać, że żyłam w kraju krwawego terroru i powszechnego zniewolenia. Ja uważałam, że moje miejsce jest w Polsce, jakakolwiek ona jest.
Nie byłam terroryzowana, ani zniewolona.
Żyłam najlepiej, jak umiałam i ze spokojem patrzę w lustro.
Cieszę się, że osoby takie, jak ty, narciarz2, czy Ewa-Joanna mogły spokojnie wybrać życie z dala od kraju. To nie znaczy, że los kraju przestał was interesować, patrzycie z innej perspektywy i macie prawo wypowiadać swoje poglądy tak, jak i ja mam prawo nie za każdym razem się z wami zgadzać. Przecież nie sposób zgadzać się we wszystkim! Nie dajcie się jednak ponosić wyobraźni w sprawie tego strasznego terroru. Żyło się trudniej, a może tylko inaczej?
3 lipca 2009, o godzinie 18:19
Dark,
przepraszam, że się wtrącam w Twoją rozmowę z Anielką Jasną, – ale patologie o których wspominasz mają głębsze korzenie niż epoka komunizmu, sięgają caratu.
Porównywanie Rosji do państw, które przed 1945 rokiem były państwami niezależynymi, demokratycznbymi – jest bledem wielu naukowców. Tu nie ma porownania.
Można tylko się zastanowić na ile ten carski system wynaturzony przez komunistów w Rosji został zaadoptowany w tych państwach. Porównywać nie należy.
To są wie różne płaszczyzny.
Rosja bezpośrednio z epoki carsko-pańszczyźnianej przeszła przez mini epokę bolszewizmu w stronę wynaturzonego komunizmu.
Państwem policyjnym była od wieków, mafijny (rodzinny) układ władzy też był wcześniej,
Korupcja w Rosji znana jest od wieków i ma swoje korzenie w całej kulturze Wschodu z jej bakszyszami i daninami dla rządzących.
3 lipca 2009, o godzinie 18:20
JasnaAnielka: „A trzydziesto- i czterdziestolatkowie, którzy mi uświadamiają, w jakim zniewoleniu żyłam, po prostu mnie śmieszą.”
.
Nie jestem pewien, czy to było do mnie, ale śpieszę wyjaśnić, że jestem po pięćdziesiątce (rocznik 1958).
3 lipca 2009, o godzinie 18:27
Dark,
nie patrz się na Rosję, jak na Europe w krzywym zwierciadle.
Spójrz na nią, jak na kraj Wschodu, z jego cala kulturą i nielicznym gronem europejskich Rosjan, którzy usiłują cały ten konglomerat kultur, tradycji i zaszłości cywilizacyjnych – uporządkować w euripejski, zachodni sposób.
Może wtedy nieco zrozumiesz co się w Rosji obecnie dzieje.
Rosja to nie tylko to, co na wschód od granicy Białorusi i Ukrainy do Uralu. Rosja jest też za Uralem. I ma w swojej historii – carat.
3 lipca 2009, o godzinie 18:35
I jeszcze jedno Dark,
zobacz genealogie rosyjskich carów, zobacz ilu tu obcokrajowców, zwłaszcza Niemców, a ilu tubylców.
Kimże była słynna caryca Katarzyna II – Niemką i to ze Szczecina!
Wtedy pojmiesz kto rządził Rosją,
Nawet Stalin – to Gruzin z ponoć polskimi korzeniami. Kto zgotował Rosji terror krwawy i NKWD? – polski szlachcic z krwi i kości – Feliks Dzierżyński.
Równie krwawy Beria, kim był? – także Gruzin,
Bolszewizm w Rosji – to przede wszystkim jednak ideologia Niemców – Marksa i Engelsa.
Nim się Rosjanie z tego wszystkiego otrząsną – znajdą własną tożsamość jako państwo, minie sporo czasu i parę pokoleń.
3 lipca 2009, o godzinie 18:55
No, Zofio, ostro pojechałaś! Nie przyszło mi do głowy, że można w OBRONIE Rosji odwoływać się do stereotypu azjatyckiej dziczy! A bolszewicki terror był dziełem Niemców, Gruzinów i Polaków. Dopisz jeszcze Żydów i zostanie na placu boju nieskalany grzechem prosty ruski lud prawosławny… Mniej więcej to w tej chwili głoszą rosyjscy czarnosecińcy.
.
Kultura rosyjska nie jest europejska? Tołstoj, Dostojewski, Czechow, Riepin, Ajwazowski, Kandinski, Czajkowski, Musorgski, Szostakowicz i dziesiątki podobnych nazwisk – to tradycja azjatycka? Prawosławne chrześcijaństwo to azjatycka religia? Wzorowane na zachodnich instytucje wprowadzane od czasów Piotra Wielkiego to Wschód? I te wszystkie wschodnie tradycje kultywowali władcy wywodzący się z Zachodu? Wybacz, ale twój wywód nie trzyma się kupy. Mam wrażenie, że gotowa jesteś za każdą cenę bronić tego, co dzieje się w Rosji dziś, nawet kosztem wdeptania w błoto rosyjskiej przeszłości. Po co?
3 lipca 2009, o godzinie 19:29
Pawle!
Do ciebie było tylko to o przydziale papieru na materiały promocyjne mojej firmy i o Donacie Wielkim :D
Reszta nie dotyczy właściwie naszych bliskich z blogu. Chodzi mi raczej o tych młodych historyków z IPN a także dziennikarzy i polityków w rodzaju Cenckiewicza, Zyzaka, Ziobrę, Wildsteina czy Pospieszalskiego.
Jeżeli dark, czy Ewa-J. poczuły się wywołane, to zapewniam, że nie o ich osoby tu chodziło. Sprawę widzę znacznie szerzej.
3 lipca 2009, o godzinie 19:34
Zofio,
w ten sposob mozemy dojść do konkluzji, że Rosja niemiała nic wspólnego z komunizmem :) (zarcik)dla jasnosci- Rosjanie, nawet ci z głębokiej Azji uważają sie za Europejczyków i spadkobiercow kultury bizantyjskiej :)- maja do tego prawo w mojej skromnej opinii, dlatego tak też oceniam ich kraj- porownując z innymi krajami europejskimi, nie zas z chinami, emiratami arabskimi, czy dawnym imperium osmanskim.
nie o to jednak chodzi. Ja znam troche historie tego kraju Uwielbiam rosyjską muzykę, malarstwo, balet ,kulture i róznorodnosc. Jestem jednak zmęczona tym krajem. Spędzilam tu w koncu pełny rok. Niedawno ogladnelam film Balabanowa Груз 200 (ładunek 200)- jest dosc radykalny i naturalistyczny, ale atmosfera tego filmu dobrze oddaje czym jest prowincjonalna rosja i jak wyglada spuscizna komunizmu.
http://www.youtube.com/wa.....&NR=1
3 lipca 2009, o godzinie 19:56
oryginalna muzyka z filmu,zeby bylo patriotycznie i nostalgicznie:
http://www.youtube.com/wa.....VFgs_QgJpw
3 lipca 2009, o godzinie 20:49
Pawle,
przecież napisałam prawdę!
Piszesz o rosyjskiej kulturze, ale Rosja to nie tylko Rosjanie.
Co wiesz o muzyce innych nacji mieszkających w Rosji, o ich literaturze, malarstwie – praktycznie nic, albo śladowo.
Praktycznie znasz tylko, to co zostało zeuropeizowane – przestawione Europie.
Poza tym ja nie przywołałam żadnej azjatyckiej dziczy w swojej opinii a właściwie – uwadze.
Czyżby wg Ciebie – Gruzja i Gruzini – to dzicz azjatycka?
Czy prawosławie to jedyna religia w Rosji?
Nie, ale przez wieki prawosławie było religia panujących i religią państwową, carskiego dworu.
Rosja jest wielonarodowa, wielokulturowa i nie zawsze i nie wszędzie wzorce europejskie się sprawdzają.
tak a propos
Znasz literaturę amerykańskich Indian, ich poezję, ktoś stara się ją wypromować, jak to zrobiono z literatura i muzyka amerykańskich Murzynów?
***
Dark,
nie dziwię się, że jesteś zmęczona Rosją, zwłaszcza tą „powiatowa” i realiami tamtejszego życia. To tak jak szkoła przetrwania , po której wracas ie do europejskiej normalności,
3 lipca 2009, o godzinie 20:59
To dla Ciebie, Pawle
rosyjski stereotyp, ale jakże piękny….
http://www.youtube.com/wa.....eature=fvw
3 lipca 2009, o godzinie 21:02
A to dla Dark,
też stereotyp, ale jaki!
http://www.youtube.com/wa.....re=channel
3 lipca 2009, o godzinie 21:57
Serdeczne dzieki za piekna muzyke i znajome widoki. Jestem pewna, ze minie troche czasu i bede tesknic wtedy mam jak znalazl :)
to, co probuje tutaj powiedziec o Rosji i Rosjanach to to, ze wielu z nich, zwlaszcza z mlodszego pokolenia chcialoby zyc normalnie, kraju prawa, bez policyjnego terroru, mafii, zabojstw politycznych na ulicach i zapijania sumienia alkoholem. I ze wedlug mnie zasluguja na to w pelni, bo to zdolni, wrazliwi, pracowici,kulturalni ludzie. Niczym sie od nas nie roznia jesli chodzi o rozwoj cywilizacyjny, aspiracje i cele zyciowe.
Podczas mojego nie tak dlugiego w koncu pobytu w Moskwie nieznani sprawcy zabili na ulicach tego miasta 5-ciu opozycjonistow. Dla rosjan ma znaczenie co my- zachodni europejczycy mowimy na temat ich kraju, czy dostrzegamy niesprawiedliwosc i lamanie praw czlowieka, czy piszemy pochwalne artykuly uznajac ten sposob sprawowania wladzy jest dla rosji naturalny. morderstwa na ulicach zas sa skutkiem roznicy cywilizacyjnej. Ci ludzie zasluguja na cos wiecej z naszej strony niz lizanie tylka ich wladzom w zamian za dostawy gazu.
.
to co naprawde mnie udrzylo w filmie Gruz 200, to to, ze jest on oparty na faktach.
3 lipca 2009, o godzinie 22:05
A propos dyskusji o Rosji.
Polecam zdjęcia Siergieja Prokudina-Gorskiego.
Niezwykłe, kolorowe zdjęcia nieistniejącego już świata – Imperium Rosyjskiego z lat 1909-1915
z wystawy „The Empire that was Russia” przygotowanej przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych.
http://www.loc.gov/exhibits/empire/
3 lipca 2009, o godzinie 22:26
Dark Side
Brawo, widzę, że jesteś w wielkiej formie (dyskusja o komunizmie).
3 lipca 2009, o godzinie 22:46
Ewa-Joanna
-
„Czy w USA byly protesty lub masowe demonstracje z powodu wprowadzenia Patriot Act ograniczajacego wolnosc oywateli amerykanskich w sposob drastyczny? Nie bylo. Wiekszosc cieszyla sie, ze beda bezpieczni od terroryzmu”.
.
I takoż się stało. Od 9/11 nie było w USA zamachów terrorystycznych. Ja myślę, że oni tych ograniczeń zwyczajnie nie zauważyli. I dlatego nie wiedzą, że żyją w najbardziej zniewolonym kraju na świecie. :)
..
„Zobacz co wyprawia w Polsce CBA? Dlaczego nie ma protestów”?
..
Dający i biorący łapówki chętnie by wyszli na ulicę w proteście przeciw terrorowi CBA, ale chyba boją się dekonspiracji.
-
„Czy znasz polskie prawo antyterrorystyczne? Czy wiesz ile ci odbiera twojej wolności”?
..
Na takie pytanie 99 proc. Polaków odpowie, że nie wie o co pytasz. A jeśli zadasz to pytanie przestępcom to ci powiedzą, że czują się sterroryzowani przez policję. Według nich policji powinno nie być. Nie bez powodu każde wybory PiS wysoko przegrywa w więzieniach.
A swoją drogą, to interesujące, w komunizmie nie czułaś się zniewolona, a teraz czujesz zniewolenie na każdym kroku. Jak ty to robisz?
3 lipca 2009, o godzinie 22:52
Mawar wieczorową porą wyraźnie w formie :) Podoba mi się.
Dobranoc.
3 lipca 2009, o godzinie 23:45
Czytając dyskusję komu było lepiej za komuny a komu gorzej – przypomniało mi się co powiedział niejaki pan Gienio latem roku 1983:
„Taki, który nie dostał pałą [...] to w ogóle jeszcze nie wie, kim jest i gdzie należy. Dopiero jak człowiekowi przyłożą pałą, to dokonuje wyboru i odnajduje swoje miejsce w strukturze społecznej.”
_
Dobranoc :)
4 lipca 2009, o godzinie 00:15
Madzia,
ta kolorowa carska Rosja (oczywiście dot. carskiego transportu) z początku ub. wieku i tegoż właśnie autora – wisi u mnie w blogu, kliknij sobie w imię.
Ameryki nie odkrywasz
;)
4 lipca 2009, o godzinie 00:34
Nie poczulam sie wywolana, jasnaanielko, poczulam sie nieco zaskoczona, mialam bowiem wrazenie, ze wyrazilam swoja opinie na temat PRL rownie jasno jak ty i co najsmieszniejsze – bardzo podobna.
Jak juz omijasz moje teksty, to omijaj i mnie w swoich wyliczankach, zeby nie wprowadzac zamieszania. :)
‘
Mawar,
wiekszosc zawsze sie cieszy. W PRL wiekszosc tez sie cieszyla. Kto by sie bowiem zajmowal ta mala garstka niepokornych?
I tak jak w PRLu wiekszosc akceptowala glupawe wymogi i podpisywala lojalki zeby dostac paszport, tak i teraz wiekszosc akceptuje kamery, kontrole na lotniskach i grzebanie w zyciorysie, zeby miec to zludne poczucie … Bezpieczenstwa? Niech i tak bedzie.
‘
Kazdy rzad jezeli tylko chce ma wystarczajaca wladze do tego, alby lapowkarstwo poteznie ukrocic. I do tego nie potzrebuje CBA i jego prowokacji. Musi CHCIEC. Pytanie tylko, czy naprawde chce, czy udaje ze chce.
‘
I to bardzo niedobrze, ze nie wiedza o co pytam. Nieznajomosc prawa bowiem nie chroni przed jego konsekwencjami.
I co ma do tego PiS? Oszczedz mi prosze glupawej propagandy i jeszcze glupszych porownan, dobrze?
I skad wziales to moje czucie zniewolenia na kazdym kroku? He?
Natomiast poczucie, ze odbiera mi sie czastki mojej wolnosci grajac strachem, owszem posiadam.
4 lipca 2009, o godzinie 01:02
Pawle,
wspominasz Piotra Wielkiego, ale zapominasz o jednym – ten człowiek od 10.roku życia był kreowany na cara i stosowni8e edukowany.
Odbył niejako długi studyjny wyjazd do Europy, do Niemiec, Holandii i Anglii, nb. incognito, nauczył się tam m.in.i niderlandzkiego i niemieckiego.
I co zrobił potem?
Przeniósł stolicę z Moskwy do Petersburga, upaństwowił cerkiew, zlikwidował urząd patriarchy i sam, jako car stanął na czele cerkwi. Tak jak to zrobili Anglicy ze swoim kościołem.
Zlikwidował Dumę Bojarską i powołał uzależniony od cara całkowicie Senat Rządzący.
Zcentralizował władze i państwo.
Powołał wprawdzie 200 tys. armię, ale wprowadził też przymus służby wojskowej od 25 r. życia na czas …nieograniczony.
Czyli zmilitaryzował społeczeństwo całkowicie, Rosja jak długa i szeroka – w „kamaszach”.
Na Bałtyku miał najsilniejsza flotę i dla niej budował stocznie. Popierał handel i rozwój przemysłu – ale nie na zasadzie zdrowej konkurencji, jak w Europie. To car zapewniał – pożyczki, dostęp do surowców i siłę roboczą.
Dla tych wielkich planów ułatwił pisanie i wprowadził tzw. grażdankę i zlikwidował stary kalendarz.
Owszem car Piotr Wielki ze zapyziałej, średniowiecznej Rosji świadomie i konsekwentnie budował europejskie mocarstwo.
Był to niewątpliwie człowiek mądry, inteligenty, ale bardzo bezwzględny wobec poddanych.
Stalin zachwycał się Piotrem Wielkim.
Putin jest jego wielkim wielbicielem. Jeszcze jako wicemer Petersburga – trzymał portret cara w swoim gabinecie, jako prezydent też go miał na Kremlu.
W swoim postępowaniu stosuje te same carskie metody, do czego się jawnie przyznaje.
W Rosji nie jest to żadną tajemnica zresztą, że Putin wzoruje się na Piotrze Wielkim. I to od bardzo dawna.
Car Piotr Wielki dał nie tylko kopa cywilizacyjnego Rosji – ale wprowadził to, co pokutuje w Rosji do dzisiaj – bezwzględny, czasem okrutny – stosunek władzy do poddanego, liczyła się Rosja jako mocarstwo, nie Rosjanin.
Dał podwaliny do pewnego rodzaju mentalności rosyjskiej władzy i rosyjskiego obywatela.
I tak już w Rosji zostało.
4 lipca 2009, o godzinie 01:27
Ewa-Joanna
-
„I tak jak w PRLu wiekszosc akceptowala glupawe wymogi i podpisywala lojalki zeby dostac paszport …”.
.
Większość to w ogóle nigdy i nigdzie nie wyjeżdżała. Nie każdy podpisywał lojalki, ja nie podpisywałem więc miałem kłopoty z paszportami.
„Kazdy rzad jezeli tylko chce ma wystarczajaca wladze do tego, alby lapowkarstwo poteznie ukrocic. I do tego nie potzrebuje CBA i jego prowokacji.Musi CHCIEC.”.
-
Samo chciejstwo to oczywiście za mało, zwłaszcza w społeczeństwie zdemoralizowanym przez 45 lat komunizmu. Było już o tym wiele razy – CBA to nie tylko prowokacje. Prowokacja to margines, zaledwie jedna z metod stosowanych przez policje w cywilizowanych państwach wobec niektórych typów przestępstw. CBA to także zwykle śledztwa, tyle że w sprawach o nadużycia czy łapówki, oraz sprawdzanie urzędników pod kątem ich finansowej uczciwości. Dobry Tusk nie zakwestionował decyzji Złych Kaczorów, nie rozpędził CBA w imię powrotu do „demokracji i normalności”, czyli łapówkarstwa. Dobrze wiedział co robi.
.
„Nieznajomosc prawa bowiem nie chroni przed jego konsekwencjami”.
-
Ale, o ile pamiętam, chodziło nam o przepisy regulujące działalność państwa, nie obowiązki obywateli – te się akurat prawie nie zmieniły. Praktycznie jedyną uciążliwością dla zwykłych ludzi są kontrole na lotniskach. Większość woli jednak „szykany” ze zdejmowaniem butów niż stres podczas lotu, że komuś w bagażu udało się przemycić bombę. To dopiero byłoby nieprzyjemnie.
.
„I co ma do tego PiS? Oszczedz mi prosze glupawej propagandy … dobrze”?
.
Dobrze, tylko jeszcze przypomnę, że to szersze zjawisko. Partia opowiadająca się za zaostrzoną polityka karną nie będzie w więzieniach popularna, tak jest wszędzie. To nie propaganda, to fakty. Na koniec dodam, to też charakterystyczne, w ostatnich wyborach do PE PiS przegrał wysoko również na warszawskim Mokotowie. To „tradycyjnie” ubecka dzielnica – i to dosłownie, okolice Rakowieckiej. Tylko, na Boga, nie pytaj dlaczego …
4 lipca 2009, o godzinie 05:24
A ty Mawar, zebys nie wiem jak sie krecil, to i tak ci wyjdzie PiS na prowadzenie! ;)
‘
Ja tez nie podpisywalam i tez nie wyjezdzalam, ale to w pewnym sensie byl moj wybor, prawda? Tak samo jak byl to wybor tych, co podpisywali. Teraz tez stajesz przed takimi wyborami – i tez wybierasz to, co uwazasz za sluszne i dobre dla ciebie. I tez dokonujac wyboru musisz liczyc sie z jego konsekwencjami. Coz sie wiec zmienilo?
‘
Lapowkarstwo jest wszedzie, nie jest to tylko polska specjalnosc. Majac porownanie moge powiedziec, ze jasne przepisy prawne i jasna latwo dostepna informacja to lapowkarstwo z miejsca skroci przynajmniej o polowe. Tak jest na przyklad u nas w Australii. W kazdym urzedzie masz olbrzymie stoisko z informacjami na temat jak zalatwic dana sprawe, co jest potrzebne i jakie sa warunki. Jasno i wyraznie. Urzednik nie jest decydentem, ale wykonawca.
A jednoczesnie, chociaz nie ma u nas CBA, kazdy urzednik ( policjant tez) doskonale wie, ile straci jak podpadnie. W wiekszosc nie jest to warte ryzyka. To praktycznie owej najbardziej upierdliwej dla obywatela korupcji na najnizszym szczeblu nie ma. Wyzej, to pewnie tak, ale tam to juz duze sumy w gre wchodza i moze oplaca sie zeswintuszyc. Ale rzadko o tym slychac, przynajmniej w stosunku do urzednikow.
‘
Ja mam wrazenie, ze chodzilo nam o wolnosc obywatela a nie o przepisy regulujace dzialalnosc panstwa. Te o antyterroryzmie na pewno do takich nie naleza. Natomiast wolnosc obywatela ograniczaja w duzym stopniu.
‘
Jezeli uwazasz, ze spoleczenstwo siedzi glownie w wiezieniach, to moze masz i racje. Ja uwazam, ze w pierdlach siedzi niewielki procent i na pewno nie ma on wplywu na ksztalt polityczny kraju.
4 lipca 2009, o godzinie 05:56
Mawar, niestety myslisz się
– Polska wyjeżdżała, ale nie gromadnie na Zachód. Wczasy na Węgrzech czy w Bułgarii były dostępne dla przeciętnie zarabiającego. I wielu ludzi zwiedzało Europę. Co bogatszy i dobrze rządzony PGR, a takie były na Pomorzu Zachodnim, bywało czarterował w LOT samolot i wywoził swoich oborowych, traktorzystów oraz biuro na 2 ryg. do Egiptu!.
Nie każdy kto jechał na Zachód musiał podpisywać lojalki!
To był przywilej dla niektórych.
Wyjeżdżałam do Danii na urlop, we wrześniu 1980 r. na 3 tyg. gdy ojciec „komuch” od prawie 10 lat nie żył a matka jeszcze żyła a była wszak oskarżona jako szpieg brytyjski, brat pływał u zagranicznego armatora, siostra ojca – w USA.
Byłam także wtedy niezamężna.
Po paszport rzecz jasna, jak każdy udałam się do wydziału paszportowego komendy KW MO.
Jak każdego, przyjął mnie jakiś oficer, zadał kilka pytań z serii do kogo jadę i po co, co i tak miał na wniosku paszportowym wypisane, życzył mi udanej podróży, pokwitowałam odbiór dokumentu na wniosku paszportowym i to cala procedura. Trwała nie więcej niż 5 min.
O jakichkolwiek „lojalkach” nikt ze mną nie rozmawiał.
Niczego nie podpisywałam poza pokwitowaniem na wniosku paszportowym odbioru dokumentu, co się robi do dzisiaj .
Otrzymywanie paszportu za „lojalkę” nie było znowu taką rutyną do każdego, kto się na Zachód udawał.
Poza tym pamiętaj zapraszający z reguły musiał w swoim państwie wpłacić wysoką kaucję za pobyt Polaka, w Danii wtedy wynosiła ona 2 tys. UDS.
Dostawał ją, gdy straż graniczna potwierdziła powrót gościa do domu.
Po co miałam podpisywać lojalkę, skoro naraziłabym na straty finansowe, gdybym została moich duńskich przyjaciół, brat nie dostałby potem zgody armatora macierzystego na pływanie u „Greka” na tankowcach. Emigracja nie wchodziła w rachubę.
W opozycji nie byłam, moi duńscy znajomi nie byli związani za to z jakimiś polskimi kręgami z podobnej profesji politycznej.
Wielu moich znajomych żeglarzy ze szczecińskich klubów dostawało paszporty do państw basenu Morza Bałtyckiego i pływali sobie tak do Szwecji i Niemiec, jak do Rosji,czy Finlandii bez problemów.Marynarze i oficerowie polskiej floty handlowej wcale nie tak mało zabierali w rejsy na Zachód swoich bliskich.
Nikt żadnych lojalek nie podpisywał w takich przypadkach.
Więc nie przesadzaj i nie uogólniaj.
4 lipca 2009, o godzinie 07:24
Zofio, dziękuję za wykład na temat Piotra Wielkiego. Straciłaś jednak trochę niepotrzebnie czas, bo tak się składa, że historię Rosji znam całkiem dobrze, powiedziałbym, że jak na Polaka – znakomicie. Tudzież jej strukturę narodowościową i religijną. Najsłabiej może znam współczesne rosyjskie realia, bo nigdy tam nie byłem poza jednym, kilkudniowym wypadem do jeszcze Leningradu, a poważne monografie na ten temat pojawią się pewnie za dwadzieścia lat.
Zareagowałem wczoraj, bo zirytował mnie kolejny przejaw postawy, którą prezentujesz od zawsze na tym blogu.
Ilekroć ktoś napisze coś niepochlebnego na temat Rosji, a w szczególności na temat jej obecnych rządzących, ty natychmiast rzucasz się bronić. A jeśli rzecz jest nie do obrony, jak w przypadku wczorajszych uwag DarkSide, wyjeżdżasz z uwarunkowaniami historycznymi, wpływami mentalności azjatyckiej, władcami obcego pochodzenia etc. Owszem, to wszystko ma znaczenie, jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego jest tak, jak jest. Nie ma natomiast żadnego znaczenia dla moralnej oceny zjawiska.
Czy łapownictwo staje się procederem mniej nagannym, jeśli ma za sobą kilkusetletnią tradycję? Przypomina mi to postawę niektórych lewicowych socjologów, którzy w przestępcy kryminalnym nie widzą człowieka, który zawinił, tylko ofiarę systemu, której trzeba pomóc.
Ciekawe, że ten sposób myślenia dotyczy u ciebie tylko Rosji. Bo już potępianie USA przychodzi ci bez żadnego problemu i nie uważasz wtedy za stosowne zagłębiać się w historii tego kraju, by szukać usprawiedliwień dla jego współczesnej polityki.
4 lipca 2009, o godzinie 07:50
Zofio! zadałaś pytanie, dając jednocześnie odpowiedź. W tym samym pytaniu :)
#
Po co miałam podpisywać lojalkę, skoro naraziłabym na straty finansowe, gdybym została moich duńskich przyjaciół, brat nie dostałby potem zgody armatora macierzystego na pływanie u “Greka” na tankowcach. Emigracja nie wchodziła w rachubę.
#
Ja zakładam, że zanim przyszłaś po odbiór paszportu i załatwiłaś sprawę sprawnie, twoje dokumenty były sprawdzone i w biurze paszportowym dobrze wiedzieli, że jesteś zakładniczką rodzinnego i przyjacielskiego układu.
To był sprawny system i w takich organach, jak biuro paszportowe był po prostu porządek. To bardzo proste.
Ja próbując załatwić paszport do USA na zaproszenie i z gwarancją finansową banku, że zapraszający zapewnia mi utrzymanie podczas pobytu, a także dostarczenie mnie fizycznie na lotnisko w odpowiednim terminie… nawet do biura paszportowego nie dotarłam, bo mnie amerykański konsulat nie dopuścił :D :D :D
;
Ewo-Joanno – czy ja gdzieś napisałam, że nie czytam twoich tekstów? Czytam i jeśli będę miała na temat tych tekstów jakiś komentarz, to go tu wpiszę. Na bank.
4 lipca 2009, o godzinie 08:23
Mnie się wydaje, że większość żyje mitami dot. czasów PRL-u. Albo było cudownie i wspaniale, albo był to obóz koncentracyjny. Widać to w Waszych opowieściach o paszportach. Pozwólcie, że teraz ja opowiem swoją historię.
W 1979 roku postanowiłem pojechać do Londynu, gdyż kolega załatwił mi tam pracę. Jak się dowiedziałem, że trzeba podać imię i nazwisko osoby zapraszającej kupiłem sobie „Radar” i z rubryki towarzyskiej, w której czytelnicy szukali osób chętnych z nimi korespondować, przepisałem żywcem namiary. I po dwóch tygodniach dostałem wiadomość, że mam paszport. Z Anglikami zrobiłem to samo i po dwóch następnych tygodniach miałem wizę.
Ale to nie koniec, bo kolega się na mnie tuż przed wyjazdem wypiął. Nie bardzo wiedziałem co robić, ale szwagier do mnie mówi: „Przecież to dla ciebie nawet dobrze, paszport masz, Austria nie wymaga wiz, ty po angielsku ani w ząb, a za to znasz niemiecki – jedź do Austrii” I tak zrobiłem, wróciłem przerażony strajkami. I tuż po powrocie mam wezwanie do paszportów. Przerażony poszedłem, a tam pewien pan zadał mi jedno pytanie: „Dlaczego nie poleciałem do Anglii?” – ja na to: „bo ciotka umarła”. „Aha” – odpowiedział facet i to koniec całej historii. Jak na obóz koncentracyjny to jeszcze nie było tak źle.
4 lipca 2009, o godzinie 08:28
Paweł,
nie możesz oceniać moralnie Rosji jako państwa (to jest intelektualnie – niemożliwe) ani też jej przywódców współczesnych (to też jest niemożliwe – bo nie znasz ich kodeksu etycznego).
Co najwyżej możesz ocenić ludzi w Rosji to konkretnych – wg własnego kodeksu etycznego lub pewnych ustalonych w celach porównawczych. przez jakaś grupę, np. historyków, polityków obiektywnych kryteriów oceny.
Dlatego jestem ostrożna z tymi „ocenami moralnymi”.
Zwłaszcza z „oceną moralną zjawiska” – jest to bowiem wyświechtany slogan bez znaczenia, zjawiska od strony moralnej się nie ocenia. Jest to niemożliwe.
Proponuję ocenić zjawisko pt. urwanie chmury od strony moralnej.
Od strony moralnej można ocenić wyłącznie konkretnego człowieka i to wtedy, jak się zna jego kodeks etyczny.
Po prostu staram się zrozumieć dlaczego w Rosji są takie a nie inne zjawiska społeczne, jakie mają korzenie, jak głęboko tkwią w tradycji, mentalności itp.
Piszesz o łapownictwie w europejskim znaczeniu – a jak zatem osądzisz obowiązkowy bakszysz czy w polskich knajpach napiwek? Nie jest to dodatkowa opłata za uslugę.
Są kraje, o których w przewodniku turystycznym pisze się wręcz – przy zakupie usługi obowiązuje wręczenie wręczanie np. 10% zwyczajowego napiwku.
Zastanowiłeś się, dlaczego w niektórych knajpach kelner dostaje minimalną pensję a reszta to napiwki (poza fiskusem rzecz jasna) i mafijne układy między kelnerami a kierownikiem sali dot. ile procent z tych napiwków dla szefostwa knajpy.
Tak jest w Polsce i np. w Grecji. I gdzie indziej także. wszyscy o tym wiedzą, przymykają oczy, bo to odwieczna tradycja handlowa.
4 lipca 2009, o godzinie 08:41
Aaaa, bo po tym co napisalas jasnaanielko, myslalam, ze nie czytalas i prawie sie zmartwilam :)
4 lipca 2009, o godzinie 08:42
To w Polsce napiwki sa obowiazkowe?
4 lipca 2009, o godzinie 08:46
Zofio!
Daj spokój, przecież to Twoje tłumaczenie nie trzyma się kupy, że się tak brzydko wyrażę. Jaki ich kodeks etyczny? Co Ty opowiadasz? Przecież to nie są Papuasi ani Pigmeje, tylko ludzie tysiąc lat zagłębieni w europejskiej kulturze.
Ja wiem, że dla Ciebie jest to bolesna prawda, ale Rosja jest pierwszym dużym państwem na świecie, w którym władzę zdobyła mafia. To tak, jakby mafia sycylijska rządziła Włochami.
Ps. Czy ktoś wie, co się stało z blogiem Edwara? Zniknął mi całkowicie! Ja coś narozrabiałem?
4 lipca 2009, o godzinie 08:55
Zofia: „Nie możesz oceniać moralnie Rosji jako państwa (to jest intelektualnie – niemożliwe) ani też jej przywódców współczesnych (to też jest niemożliwe – bo nie znasz ich kodeksu etycznego).”
.
Zofio, po co ta sofistyka? Co to znaczy: „nie możesz”? Mogę, bo właśnie to robię. Z pozycji własnych przekonań etycznych, bo jak inaczej? Gdyby kogokolwiek wolno było oceniać tylko w świetle jego własnych zasad, to nie moglibyśmy potępić najgorszego łotra, bo może akurat mordowanie ludzi dla zysku jest zgodne z jego kodeksem etycznym…
A tak na marginesie: czy ty znasz kodeks etyczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego z upodobaniem wdeptujesz w błoto? A kodeks etyczny Saakaszwilego znasz? A może jego postępowanie wynika z odwiecznych tradycji Gruzji – kraju na pograniczu Wschodu i Zachodu?
Nie zdajesz sobie sprawy, że w tych dyskusjach stosujesz różne standardy w zależności od tego, czy mowa o ludziach i krajach, które cenisz, czy o tych, których nie lubisz?
4 lipca 2009, o godzinie 08:59
Torlin, blog Edwara jest na swoim miejscu, tylko ładuje się irytująco powoli. To u ciebie musi być jakiś problem.
4 lipca 2009, o godzinie 09:12
A ja uparcie !!!
Ja uparcie wracam na własne podwórko.
Zajmujemy się naprawianiem świata,mentalnościami Rosjan,demokracją u tychże,a im (rosjanom) kompletnie to wisi, demokracja jak napisała Zofia(chyba) możne będzie za 2-3 pokolenia.Światły car Piotr Wielki byl Wielkim bo był jedynowładca zdecydowany okrutny (własnoręcznie ścinał toporem głowy bojarskie),obcinał brody,wszystko po to by osiągnąć cel.Osiągnął i pozostał Wielki podobnie było z Iwanem Groznym tez Wielki ten terror stosował juz na całego.I ten terror trwał już od XVI wieku.
Polecam ” Listy z Rosji”(XIX w.) autor francuski arystokrata (nie pamietam nazwiska ale napewno znawcy wiedza kto zacz i podadza a zainteresowani przeczytają)Wystarczy poczytać posluchać obejrzeć film angielski pokazywany w Polsce (wczoraj ostatni odcinek na Polsacie i wypowiedzi mlodych rosjan tej demokracji nie chca chcą przywództw silnego by Rosja znów była silna z która bedzie sie liczyl świat)
A My mamy już w.XXi i własne problemy o których zapominamy,Rosjanie chca wielkiej i silnej Rosji,a my Polske osmieszamy
Przykład? proszę PIS i jego członkowie w Komisjach sejmowych
http://politbiuro.pl/poli.....ciach.html
Pozdrawiam
4 lipca 2009, o godzinie 09:17
Torlin.
Blog EDD. jest faktycznie na swoim miejscu i tam Ciebie” poszukuja”
z utęsknieniem. U mnie wchodzi bez problemu i szybko ale nie powiem Ci jak to sie robi zrobilem kiedys tak wszedłem dodalem do ulubionych i mam za kazdym razem
Pozdrawiam
4 lipca 2009, o godzinie 09:36
Torlin – mnie wchodzi bez problemu. Mam w zakładkach
http://edwarddana.blox.pl.....A8.ib4tom1
Jak na razie panuje tam lekki zastój, bo EdwarD jest do połowy lipca zajęty czym innym, ale za kilka dni już będzie. Zdzisław, Bars i ja podtrzymujemy ogieniek, aby miał do czego wracać.
4 lipca 2009, o godzinie 09:51
Zdzisławie! ty zamiast nas raczyć portretami posłanki Wróbel (mam nadzieję, że ona nie jest feministką :D) napisz coś o tym, jak to grom uderzył w naszą telewizję!
Powstał taki bałagan, że chyba strach o tym pisać.
Teraz co trochę nam przypominają, że abonament jednak obowiązuje i należy płacić. To jakim cudem zlikwidowano odgórnie moje stałe zlecenie na płacenie go poprzez bank? Płaciłam od zawsze, choć czasami klęłam. Nie ja zdecydowałam, że opłaty z mojego konta nie są już potrącane. Kto tu ma dobrze w głowie?
Ja z pewnością nie pójdę na pocztę wyrabiać sobie nowej książeczki opłat. Niech mnie poszukają i wyjaśnią przy okazji, czemu zrezygnowali.
Być może każą mi przy okazji zapłacić odsetki – głos mi kiedyś wyjaśniał, jak to on, że mogą mnie nawet jakieś ciężkie represje spotkać!!! Już się boję!
No ale jak mnie znajdą i będą próbowali skazać, to ja poproszę głosa, po starej znajomości i sympatii, aby mi w nieszczęściu doradził. Już on coś wymyśli. Nie straszne mi represje.
4 lipca 2009, o godzinie 10:24
Jasnaaielko
A nie masz jakiegoś inwalidztwa lub coś koło tego ja kiedyś poszedłem na pocztę i wręcz spytałem co mam zrobić by dostać ulgę lub zaprzestać placić. Miła panienka (pani ) z okienka wyłożyła mi cały arsenał możliwości (zona pod 2 udarach Igr. inwalidztwa ) i nic nie płacę.Tak że na te gromy nie zwracam uwagi.
A Ta posłanka Wrobel feministką??? :D toż to moher aż milo.
Głos gdzies sie zaszył koło tego podświetlanego przybytku i chyba bez internetu.
Uciekł od Gejzerów mokotowskich
Pozdrawiam
4 lipca 2009, o godzinie 10:32
Zdzisławie – od mokotowskich gejzerów uciekła, to prawda, jednak jeśli popada punktowo w określonym miejscu… to może mieć prywatny gejzer. Podświetlany!
Bo wiadomo; Jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści.
Oby się moje słowa w gejzer obróciły!!!
A co do ulg w opłatach… jestem bezczelnie zdrowa, poza epizodycznymi przypadkami. Nie dla mnie ulgi :(
4 lipca 2009, o godzinie 11:37
Torlinie,
uprzejmie zwracam Ci uwagę, ze każdy człowiek posiada własny kodeks etyczny, czy to się Tobie podoba czy nie. Rosjanin także.
Proponuję jednak trochę psychologii. Każdy ma swój zbiór zasad wg których zachowuje się wobec innego człowieka i siebie samego.
Torlinie
- tu nie ma miejsca na wykłady z etyki, ale dobrze byś jednak wiedział co nieco co to jest, gdy piszesz o moralności.
***
Pawle,
kodeks etyczny Lecha Kaczyńskiego, przynajmniej teoretycznie jest znany, sam deklarował swój katolicyzm i przywiązanie do etyki katolickiej. I wg tych właśnie zasad oceniam jego moralność.
Poza tym nie myl
Drogi Pawle
oceny moralnej człowieka – od oceny jego postępowania w świetle faktów.
Jeśli pisałam np. Saakaszwili rozpoczął wojnę na Kaukazie i działania wojskowe wobec Rosjan – to nie oceniałam jego moralności, ale konfrontowałam jego zachowanie wobec znanych mi faktów.
Nie stosuję różnych miar, ale nie też używam słowa moralność jako wytrycha do wszystkiego.
Dla mnie moralność nie jest kryterium ocen działania żadnego polityka, chyba, że jak Kaczyński o tej swojej moralności sam mówi.
Do oceny polityka jest prawo.
4 lipca 2009, o godzinie 12:54
Zośka!
Nie ma czegoś takiego, że każdy człowiek ma własny kodeks etyczny. I proszę Cie, nie pouczaj mnie, tylko sama sobie poczytaj, chociażby czym się różni etyka od moralności. Różnice mogą być w etykach branżowych (etyce lekarskiej, etyce prawników czy dziennikarzy) i na granicy laikatu i chrześcijaństwa (stosunki przedmałżeńskie, praca w niedziele). Ale przecież tutaj mówimy o zasadach ogólnoludzkich i te normy etyczne są wykształcone przez Europejczyków od pokoleń. W żadnym wieku branie łapówek nie było uznane za postępowanie nienaganne. Wykształcają się również nowe w stosunkach międzynarodowych czy w postępowaniu rządu w stosunku do obywateli.
Normy etyczne w danym środowisku są to zasady przyjęte przez ogół jako własne i obowiązujące. W Europie Czeczenia miałaby prawo do swojego państwa na zasadzie głosowania o niepodległości. W normalnym państwie, gdzie rząd postępuje w sposób etyczny, nigdy nie byłoby fali w wojsku, alkoholizmu wśród ludów syberyjskich, zatrucia Bajkału, zabierania czyjejś własności, straszenia innych państw, szantażowania ich.
W jakim kodeksie szantaż jest pozytywem?
4 lipca 2009, o godzinie 12:55
Panie Waldemarze, wczoraj nie zamieścił pan mojego postu z wierszkiem, który na blogu „en passant” okazał się niecenzuralny, a zaczynał się od złowieszczych słów „Jestem sobie absolwencik”. Z kim nie chciał pan zadzierać, z absolwencikiem, czy z Danielem Passentem? U pani Doroty Szwarcman mój post, analogiczny z tym, który wysłałem do pana, się ukazał i nawet doczekał się odpowiedzi (pod wpisem na temat czarnego jazzu), za którą już złożyłem pani Dorocie podziękowanie (pod wpisem o trzech twarzach Zorna).
Sprawa mogła wydać się panu zbyt błaha, by zostawić post, ale w rzeczywistości jest dość istotna. Na blogu „en passant” grasuje wyjątkowo agresywny cham, posługujący się nickiem „absolwent”. Sam nie mając nic do powiedzenia, bardzo lubi recenzować innych blogowiczów i obraża ich na prawo i lewo, czując się całkowicie bezkarny. Jak się okazało faktycznie był pod ochroną, skoro niewinny wierszyk z aluzją do jego majestatu został usunięty (pięć razy!!!). Podobnie jak króciutki post z pytaniem: „Przepraszam, czy tu cenzorują.” I nie były to bynajmniej przyczyny techniczne, bo neutralny w treści post, który wysłałem pod innym nickiem, ale z tym samym adresem e-mail przeszedł bez problemu. Czy naprawdę i tutaj chamy są pod ochroną?
A oto jeszcze raz owo niecenzuralne dzieło:
Zasłyszane
Byłem sobie absolwencik
Teraz jestem recenzencik
Nie chcieli mnie w GW i Rzepie
To se u Passenta bzdety klepię
Wykładam też na uczelni
Kafelkami kibelki
No czy ja nie jestem wielki?!
4 lipca 2009, o godzinie 13:10
Torlin! Czemu szukać aż nad Bajkałem?
Czytałeś w papierowej Polityce artykuł Ryszarda Sochy Więcej Helu na Helu? Bo ja przeczytawszy chwyciłam się za głowę… i tak trzymam. Gdybym mogła na jeden dzień dostać władzę absolutną, to wszystkich, odpowiedzialnych za to, co się tam dzieje wsadziłabym do pierdla na długie lata. Nie potrafiłam użyć łagodniejszego określenia. Przepraszam za zaniżanie poziomu.
4 lipca 2009, o godzinie 14:29
Torlinie,
Piszesz:
Zośka!
Nie ma czegoś takiego, że każdy człowiek ma własny kodeks etyczny
Abstrahuję, że do osoby w moim wieku serwujesz Zośka, tylko przy okazji napominam, ze to przywilej osób ze mną będących w zażyłych stosunkach, a nie wirtualnych – to, wybacz, ale nadal twierdzę, że każdy człowiek ma swój własny (indywidualny, osobisty), uwewnętrzniony kodeks etyczny.
Składa się on z wielu elementów, nie tylko z etyki właściwej jakieś religii, ale norm pochodzących z prawa, tradycji, doświadczenia, wiedzy o innych ludziach, wskazanych przez rodzinę, czy grupę społeczną tp.
Człowiek m.in. tym się różni od drógiego człowieka, nie nosi w sobie kalki zasad etycznych drugiego człowieka.
Doskonale rozróżniam takie pojęcia jak etyka i moralność.
Tak się składa, ze w liceum a potem na studiach miała etykę, jako przedmiot, a także podstawy filozofii i religioznawstwo. Moja biblioteka jest dosyć zasobna w literaturę przedmiotu.
To, ze cywilizacja śródziemnomorska wypracowała sobie kanon zachowań społecznych, nie oznacza, ze cały ten kanon ja osobiśćie akceptuję i uznaję za swój.
Powiedz to np. zakochanej dziewczynie w żonatym facecie. Albo odwrotnie, lowelasowi, który jest katolikiem i ma żonę oraz panienki na boku.
Ci ludzie prawdopodobnie akceptują na zasadzie kompromisu społecznego – prawo na poziomie państwa, regulujące ludzkie zachowanie, ale wiele zasad odnoszących się do sfer życia np. intymnego nie muszą.
I to co dla Ciebie np. niemoralne, sprzeczne z Twoią etyką (Twoim kodeksem etycznym) – dla nich oczywiste i zgodne z ich kanonem etycznym.
Jak będziesz oceniał tych ludzi – jako kto i wg jakiej etyki?
Przyjmij też do wiadomości – że nie istnieje coś takiego jak „zasady ogólnoludzkie”.
Wskaż mi choć jedną taką zasadę.
Poza tym Mój Drogi nie myl pojęć!
Podajesz przykład Czeczenii i piszesz:
W Europie Czeczenia miałaby prawo do swojego państwa na zasadzie głosowania o niepodległości
Po pierwsze – Czeczenia to nie Czeczen, a etyka odnosi się do konkretnego człowieka.
Prawo Czeczenii do posiadania państwa – to jakiś abstrakcyjny dziwoląg intelektualny.
Czeczenia – to znaczy kto, jakaś pani Czeczenia?
Grupa ludzi która nazwała się z takich czy innych powodów Czeczenami?
Poza tym prawo – to nie norma etyczna, a pojecie abstrakcyjne, umowne, jak „Czeczenia” – nie ocenia się od strony moralnej.
Piszesz:
W normalnym państwie, gdzie rząd postępuje w sposób etyczny, nigdy nie byłoby fali w wojsku, alkoholizmu wśród ludów syberyjskich, zatrucia Bajkału, zabierania czyjejś własności, straszenia innych państw, szantażowania ich
A ja się pytam, co to oznacza dokładnie – etyczny rząd? Gabinet Putina z ministrami włącznie nie łamiący X przykazań dekalogu?
A będą jak ta sztanca, jeden w jeden – etyczni – to ustrzegą Bajkał przed zatruciem, gdy jakiemuś durniowi przyjdzie do głowy spuścić tam ścieki z papierni, albo zawartość cysterny z paliwem.
Pytam Cię dokładnie – co ma pienik do wiatraka?
Co ma „moralne” wg Ciebie zachowanie się ministra jakiegoś tam z federacyjnego resortu gabinetu Putina wobec zakręcenie kurka z gazem firmie z Ukrainy, która nie płaci rachunków i ostrzeganie rządu Ukrainy, ze jak będzie tak dalej, to kurek nie zostanie odkręcony.
Wybacz Torlinie -
ale Tobie się wszystko dokładnie zmiksowało, wydaje mi się, ze nie do końca rozumiesz o czym rozmawiamy.
4 lipca 2009, o godzinie 21:52
Za Zośkę przepraszam.
Jeżeli już coś się komuś pomyliło, to Tobie. Masz ten sposób prowadzenia dyskusji i ja znowu w to wsiąknę. Jak wtedy, gdy dyskutowaliśmy o pogaństwie, ja – że za pierwszych Piastów przed 966 rokiem nie wykształciły się pogańskie bóstwa,a Ty, że protestantów zabijano w XVI wieku. Teraz jest to samo. Mieszasz wszystko, nie czytasz mnie dokładnie (moich zastrzeżeń) i co dla mnie najważniejsze – nie masz racji.
Etyka może dotyczyć poszczególnego człowieka, ale przede wszystkim dotyka zbiorowości. Etyka jest to ogół ocen i norm moralnych przyjętych w danej epoce i w danej zbiorowości społecznej. W sposób etyczny może postępować król, prezydent, rząd, sejm czy dowódca w wojsku.
Ja wyraźnie napisałem: „Różnice mogą być (…) na granicy laikatu i chrześcijaństwa (stosunki przedmałżeńskie, praca w niedziele)”, a Ty jak zwykle omijasz to szerokim łukiem i opisujesz z jednej strony panienkę z żonatym mężczyzną, a później piszesz: „Gabinet Putina z ministrami włącznie nie łamiący X przykazań dekalogu?”. Bo co? Bo po linii religii najlepiej jest dyskutować?
Jeżeli już mówimy o Dekalogu, to siedem ostatnich przykazań jest jak najbardziej związana z moralnością ogólnoludzką. W żadnej społeczności nie wolno zabijać, kraść, kłamać (dajmy spokój z cudzołóstwem), należy szanować rodziców.
Z tą Czeczenką to sobie kpiny robisz. Jeżeli wysłanie czołgów na maluteńki naród, mający swoją historię, religię, kulturę ma jakikolwiek związek z moralnością, to ja jestem Kant.
Bardzo mi przykro, że napisałaś to zdanie: „Grupa ludzi która nazwała się z takich czy innych powodów Czeczenami?” – świadczy to o tym, że przestałaś się kontrolować w swoich wypowiedziach. Czeczeni są odnotowywani już w X wieku (co najciekawsze – jako lud chrześcijański), kiedy Rosjan jeszcze w ogóle nie było i została brutalnie podbita w połowie XIX wieku.
Znudziło mnie. Podsumowując, w kodeksie etycznym wszystkich państw uznających się za europejskie istnieje coś takiego, jak dotrzymywanie umów międzynarodowych, uznanie praw narodów do niepodległości itd.
A dla Ciebie w prezencie fragment opisowy przedmiotu „Etyka” na Uniwersytecie Jagiellońskim: ” Różnice i podobieństwa między etyką indywiduum i etyką państwa. Etyka jednostki i etyka grupy. Etyka między-państwowa na przykładzie tekstów Immanuel Kanta. Stosunek etyki do polityki i ekonomii. Współzależność etyki i polityki. Między dobrem i złem – subiektywny lub obiektywny wybór wartości. Agatologia i konflikt wartości. Intencja oraz jej realizacja w działaniu – dysproporcja między zamierzeniami i skutkiem”.
5 lipca 2009, o godzinie 06:56
Oj, jasnaanielko, siedz dzis w odmu i nie wychodz!
Bedzie lalo paskudnie!
http://www.sat24.com/pl
5 lipca 2009, o godzinie 07:00
Drogi Torlinie, a propos
To mamy XXI w. a nie czasy Kanta a spis tytułów nie wiem czego – (bo co to oznacza „opis przedmiotu na UJ” – spis treści wykładów i seminariów, tytuły ze skryptu, zagadnienia do dyskusji?)
– to nie dowód, ze rozumiesz czym jest etyka.
Poza tym dlaczego Ci wstyd za to zdanie:
“Grupa ludzi która nazwała się z takich czy innych powodów Czeczenami?” -
Co w tym zdaniu jest nieprawdą?
A kto wymyślił nazwę Czeczenia – ludzie czy krasnoludki?
Nazwa skąd pochodzi – z księżyca?
Torlinie,
my rozmawiamy różnymi językami, choć po polsku.
Dlatego takie mnóstwo nieporozumień.
Piszę dokładnie to, co pisze, nic między wierszami. Słowa są jednoznaczne. I tak należy zdanie które napisałam rozumieć. Dosłownie.
Dlatego zaczynam w dyskusji z Tobą przytaczać Twoją wypowiedź i do niej się wyłącznie odnoszę.
5 lipca 2009, o godzinie 07:13
Mnie podobalo sie to: „Jeżeli wysłanie czołgów na maluteńki naród, mający swoją historię, religię, kulturę ma jakikolwiek związek z moralnością, to ja jestem Kant.” szczegolnie w kontekscie popierania napasci amerykanskiej na Irak.
5 lipca 2009, o godzinie 07:16
Kończymy dyskusję, to nie ma sensu. Gdyby ktoś napisał w sposób tak lekceważący: „“Grupa ludzi która nazwała się z takich czy innych powodów Rosjanami?” – rzuciłabyś się do ataku.
https://www.usosweb.uj.edu.pl/kontroler.php?_action=actionx:katalog2/przedmioty/pokazPrzedmiot(prz_kod:WSM.IE-L68D)
5 lipca 2009, o godzinie 07:17
Nie wiem, dlaczego tak się stało, ale trzeba link cały skopiować i oddzielnie wprowadzić (z tą częścią na czarno włącznie).
5 lipca 2009, o godzinie 07:20
E-J!
Nie będę po raz 468 pisał tego samego. Jeżeli żyjesz mitami antyamerykańskimi, to sobie żyj.
5 lipca 2009, o godzinie 07:26
Widzisz Torlin,
przychodzisz, wyglaszasz cos w stylu „zyjesz mitami antyamerykanskimi” i uciekasz od rozmowy. Czy to znaczy, ze twoje mity sa wazniejsze od moich? Czy tez to, ze nie potrofisz udowodnic mi na czym owa mitowosc moich pogladow polega? Czy tez stosujesz podwojna moralnosc – inna dla Rosjan a inna dla Amerykanow?
5 lipca 2009, o godzinie 08:24
Torlin
Witam Cie czy możesz mi odpowiedzieć na pytanie z dziedziny astronomii (wszechswiat) nie z komletna znajomoscia wiedzy tylko swego rodzaju zagadnienia i podglądania galaktyk.
Pozdrawiam
5 lipca 2009, o godzinie 09:01
Ewo-Joanno, mam pytania: czy USA napadły na miłujący pokój Irak, żeby go przyłączyć do swojego państwa? Czy przypadkiem spora część jego mieszkańców (Kurdowie, szyici) nie popierała tej napaści? Jak tłumaczysz fakt, że agresor, zamiast cieszyć się zdobyczami i ciemiężyć podbity lud, robi wszystko, żeby się jak najszybciej stamtąd wycofać?
5 lipca 2009, o godzinie 09:47
Pawel,
teraz ja zapytam czy ty kpisz czy o droge pytasz?
- Czy Irak zagrozil komukolwiek w 2003 roku?
- Kto posiada obecnie kontrakty na wydobycie irackiej ropy naftowej?
– Zawsze czesc mieszkancow popiera agresora ( vide: IIWS, stan wojenny w POlsce)
Agresor juz cieszy sie zdobyczami – wyprobowal dzialanie nowych broni, wbil zeby w iracka rope, zasluzyl sie „demokracji”, i na koniec zostal wyrzucony decyzja samych Irakijczykow, bo sepce wojskowi twierdza, ze tam potrzeba lat na zaprowadzenie porzadku.
Co osiagnal?
Wzgledny spokoj mieszkancow zamienil na ciagle pieklo walk, rozwalil infrastrukture i zbudowal nastepne islamskie panstwo fundamentalistyczne. Wielkie osiagniecia, rzeczywiscie!
5 lipca 2009, o godzinie 09:52
No to mam problem…
Kto był agresorem w stanie wojennym?
To chyba była autoagresja. Coś, jak u Michaela Jacksona ;)
5 lipca 2009, o godzinie 10:49
Ewo-Joanno, założenie, że wielkie mocarstwo zaangażowało setki tysięcy żołnierzy i poniosło niewiarygodne koszty, żeby zachapać ileś tam baryłek ropy naftowej i wypróbować nowe rakiety, to jest raczej infantylne widzenie świata.
Można wątpić, czy przedsięwzięcie było udane i czy było opłacalne, tak z punktu widzenia Ameryki i świata, jak i z punktu widzenia samych Irańczyków. Na pewno nie potoczyło się tak, jak pierwotnie zakładano, USA na pewno zgrzeszyły arogancją i nadmierną pewnością siebie.
Jednak podstawy do takiej decyzji były, nawet jeśli wynikały z błędnej oceny sytuacji. Saddam grał na nosie społeczności międzynarodowej i chociaż nie rozwijał programu budowy broni masowego rażenia, to czynił wiele, by stworzyć wrażenie, że ją buduje. A broń atomowa w rękach człowieka nieobliczalnego i w tak ważnym dla gospodarki światowej regionie to byłoby ogromne niebezpieczeństwo.
W tej chwili w Iraku nie ma ani ciągłego piekła walk, ani państwa fundamentalistycznego. Jest niepewność i chwiejna stabilizacja. A jeśli wybuchają bomby, to wysadzają się w powietrze Irańczycy nawzajem.
5 lipca 2009, o godzinie 12:17
No wiec powiedz mi Pawle, po co oni na ten Irak napadli?
Przez pomylke? Podaj mi jakis sensowny i racjonalny powod, dla ktorego wydaje sie setki miliardow dolarow, jezeli wg ciebie nie byla to chec zawladniecia iracka ropa.
‘
Jasnaanielko,
mam wrazenie, ze czesc betonu partyjnego chetnie by powitala bratnia interwencje wojsk radzieckich. Myle sie?
5 lipca 2009, o godzinie 12:50
Ewo-Joanno, przecież podałem. Głównym celem, o ile się orientuję, było usunięcie groźby destabilizacji regionu bliskowschodniego wobec sygnałów, że Saddam pracuje nad bronią masowego rażenia, i sabotowania przez niego działań międzynarodowych komisji, które miały to zweryfikować. Że tej broni nie było, to my wiemy dziś.
Rzecz jasna w tle były także inne motywy, takie jak nieobce administracji Busha poczucie misji krzewienia demokracji, zapewne także nacisk różnych lobby gospodarczych w USA. W każdym przedsięwzięciu na taką skalę splatają się najróżniejsze poglądy i interesy i na każdej wojnie ktoś robi majątek. Ale jest dużą przesadą przypisywanie takiemu państwu jak USA motywacji stricte grabieżczych.
Nie sądzisz chyba, że prezydent Bush i jego gabinet na tajnym posiedzeniu podjęli uchwałę: „Podbijamy Irak i cała nafta nasza”?
5 lipca 2009, o godzinie 13:05
Ewo-J
tego typu wymiany poglądów nie prowadzą do niczego.Ponieważ Ty masz racje ,w pewnej tylko części. I Paweł ma racje tylko każda ze stron nacisk kładzie na swój punkt widzenia>Ty ropę.I położenie przez USA na ta ropę.Paweł wypowiadał sie na szerszym spojrzeniu.Na rejon dla gospodarki jednak bardzo ważny właśnie o ta ropę.Na łamanie praw człowieka Kurdowie szyici na południu Iraku terror grozba konfliktu (Iran,Irak) Broń chemiczna i wiele innych.To jest za małe forum by opowiedzieć sie i uznać jednoznacznie po czyjej stonie jest racja.
Tu nie ma jednoznacznej wypowiedzi.
Czemu Saddam m bojkotował i nie dopuszczał międzynarodowych koisji,czy ma broń masowego rażenia?
Pozdrawiam
5 lipca 2009, o godzinie 15:29
Ponieważ Nasz Gospodarz niejako narzucił temat – tym razem o Niemczech.
Trzy dni temu spędziłam cały dzień po drugiej stronie Odry, w małych miasteczkach niemieckich. Zajmowałam się nie tylko wykorzystywaniem Odry dla gospodarki i turystyki, ale też poznawałam nieco kultury tych ziem.
Odwiedziłam maleńkie muzea, byłam w kościele katolickim, spotkałam niezwykle interesujących ludzi, na końcu wylądowałam na interesującej konferencji gospodarczej.
Prowincjonalne Niemcy, dawna NRD.
Jak wyglądają dzisiaj, czym się zajmują – w materiale, który jest na mojej stronie
Do tego serwis zdjęć z opisami w załączonym do materiału – linku.
Podaję go tutaj także, bo nie każdy chce czytać o drogach wodnych w Brandenburgii, a na zdjęciach jest wszystko, to czego nie ma w artykule – klimaciki, urok i kultura tych ziem.
Zdjęcia z muzeów, kościółka itp.
Zapraszam do oglądania:
http://picasaweb.google.p.....zISchwedt#
Miłych wrażeń!
5 lipca 2009, o godzinie 15:52
Ewo-J. Pewnie część betonu chętnie by powitała bratnie wojska. No ale na szczęście była to ta znacząco mniejsza część i ich głos niewiele ważył.
I całe szczęście.
Właśnie wróciłam ze spaceru po mieście. Obejrzałyśmy wystawę lilii, przepiękne, niezwykle zróżnicowane kształtem i kolorami kwiaty, cudowne kompozycje bukietów z dominującym kwiatem lilii, na podkładach z przeróżnych roślin i ziół. Zapach niesamowity. Połaziłyśmy, jak zwykle przy ładnej pogodzie po mieście z zadartymi głowami, oglądając secesyjne detale na odrestaurowanych kamienicach, wpadłyśmy do PRL-u na piwo i chleb ze smalcem i ogórkiem, a potem pojechałyśmy na drugi koniec miasta, aby popróbować, czy w tamtejszej lodziarni są naprawdę najlepsze we Wrocławiu lody… Były naprawdę wspaniałe. I kawa też.
Jak zwykle po takim spacerku doszłyśmy do zgodnego wniosku, że piękniejszego miasta od Wrocławia, to w Polsce nie ma a i na świecie nie wiele mu dorównać jest w stanie. O!!!
5 lipca 2009, o godzinie 16:06
Jasna Anielkko,
niewątpliwie Wrocław jest wspaniały!!!
5 lipca 2009, o godzinie 16:27
Zofio!
Masz zaległości w zwiedzaniu…
5 lipca 2009, o godzinie 16:52
Zofio
Biegła jesteś w tych sprawach>kiedy one miasteczka widziały wojnę oprócz ostatniej? Która nie wszystkie miasta dotknęła.
Potopu nie mieli, i zaborów i celowej polityki zaborców, w rodzaju „Bismarka”. Nawet NRD nie niszczyła tych miasteczek.
Pozdrawiam
5 lipca 2009, o godzinie 17:43
Drogi Zdzisławie,
zerknij na zdjęcia ze Schwedt i przeczytaj dokładnie podpisy.
Wiek XIV/XV – wojny między Brandenburgią a Pomorzem, miasto przechodzi z rąk do rąk.
Giną ludzie, miasta i osiedla są plądrowane, jak to na wojnie.
Wojna 30-letnia to ten sam najazd szwedzki, ten sam „potop” co w Polsce. W 1637 r. Schwedt zostaje całkowicie zniszczone.
Czyli zrównane z ziemią, mało co się ostało, poza zgliszczami.
W mieście żyło zaledwie 1,5 tys. ludzi, dzisiaj kilkadziesiąt tysięcy.
II wojna światowa – większość tych miasteczek i miast nadodrzańskich uległa zniszczeniu w stopniu bardzo dużym. Schwedt w 80% zamieniono w gruzy.
Obecnie, praktycznie Schwedt jest nowym miastem.
Po 1945 r. nowy prządek jałtański w Europie oderwał te miasta i miasteczka od powiązań handlowych i gospodarczych z miastami Nowej Marchii, w tym od Szczecina, które przydzielono Polsce.
A to oznaczało ruinę i bankructwo wiele zakładów przemysłowych, usługowych, fabryk itp. A tym samym upadek miast i miasteczek.
Dopiero w 1959 r utworzono w Schwedt większy zakład pracy – zakłady papiernicze (dzisiejsze LEIPA Georg GmbH) a w 1960 uruchomiono rafinerię, która dzisiaj na ropie dostarczanej z Rosji przede wszystkim rurociągiem „Przyjaźń” – daje Niemcom prawie 10% produkcji całego tego sektora.
Kolejnym etapem zmian było przyłączenie do Niemiec i i kolejna rewolucja gospodarcza. Przemysłu tytoniowego, będącego od stuleci chlubą regionu – nie daje się uratować.
Jednocześnie olbrzymia fala emigracji ludzi do zachodnich landów., gdzie standard życia był wyższy.
W Schwedt część bloków mieszkalnych musiano w centrum zrównać z ziemią, bo nie miało sensu utrzymywać i pilnować pustych.
Na ich miejsce posadzono drzewa i wysiano trawy.
***
Nasza wiedza jest szalenie skąpa o sąsiadach.
Wojna nie oszczędza nikogo, ani zwycięzców ani pokonanych.
5 lipca 2009, o godzinie 18:51
Zofio
Ale jednak 700 lat lub jak jak wolisz 400 lat mineło o tych wojen odbudowa miasteczka to w dobrym czasie może być dokonana za jednego pokolenia.W dodatku jak sa środki .Od wilhelma bo to chyba Prusy rozwijały sie i to w wyniku zwycięskich wojen.
Poznanskie w wyniku rozbiorow były przyłaczone do Prus mimo mieli 123 lata bez wojen nauczyli sie gospodarzyć jedynie epizod napoleoński bez zniszczeń bo nie wspominasz .Mieli czas uczyc sie gospodarki podkreślam bez srodków.zadna gospodarka i region sie nie rozwinie.Nie porównujmy,bo rożne sa warunki dla różnych narodów.
Histori sasiadów nie znamy, nie żartuj Oni chyba znacznie mniej wiedza o naszej historii tej Duzej a nioe regionów Powiedz im o Malopolsce.
Nie mozna pokazywać bez komentarza bo powstaja mylne mniemania. Niemcy zachodnie od połączenia wpakowali (moze sie myle ) ale cos około 100 mild.. marek.I to zupelnie inne miasto nie dziwie się ile tych pieniedzy dla tego miasta dostali.
Polacy odzyskawszy ta swobodę decydowania za siebie oprócz długów i jakiegoś majątku ( przeważnie przestarzałego) żadnych srodków nie mieli.Proponuje byś pojezdzila troche po Polsce i pooglądała co jednak w okresie tego 20 lecia dokonano bez tych marek.Nie piszę to żlosliwie lecz troche mnie wkurza te porownania z kontekstu twych wpisów .Podobnie jest o Rosji.Polska nie ma ropy ni gazu
Nie porównywajmy 2 lub 3 gospodarkę świata z Polską i pretendujaca do 8 mocarstwa (G8) Rosję
Wybacz ale mam troche inne spojrzenie na te sprawy.Ogladalem zdjecia ale jak ogladalo sie zdjecia np.Glosa to też można wysnuć duzo. A ja kieddys ogladalem zdjęcia jakiegos tam Rosjaniana z tym dosłownie pałacem to co pomyslalemże biedny (umyslow0 skale inne.
Pozdrawiam Cię
5 lipca 2009, o godzinie 19:01
Pawle!
Ja już nie chciałem po raz setny powtarzać tych samych argumentów. Jestem podejrzany o ucieczkę od dyskusji, a ona – po pierwsze – nic nie da, a po drugie, zostaniemy i tak przy swoim zdaniu. Dlatego dałem spokój. Porównywanie z Czeczenią jest bez sensu.
Husajn mordował własny naród, prześladował wszystkich inaczej myślących. Chciałem przypomnieć, że Irak podczas II wojny zaatakowała koalicja nie tylko amerykańsko – brytyjsko – australijsko – polsko – duńska, ale byli żołnierze z Mongolii, Kamerunu, Gwatemali, Włoch, Hiszpanii i wielu innych (że nie wspomnę o Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Omanie i Katarze). Amerykanie nikogo nie zabijali, nic nie niszczyli, w powietrze wysadzali ich terroryści islamscy, tacy sami jak Talibowie. Cały czas jest nabór do armii irackiej i do policji, Amerykanie współpracują nie tylko z armią i policją, ale przede wszystkim z rządem wybranym w sposób demokratyczny. Jak się Irakijczycy cieszyli było widać podczas burzenia pomnika. Najbardziej przeciwni Amerykanom byli emigranci iraccy, ale tak jest zawsze, że emigranci nie czują spraw swojego pierwotnego państwa. Nawet powtarzane bez przerwy przez E-J wiadomości o ograbieniu przez Amerykanów Muzeum Narodowego okazało się plotką rozsiewaną przez przeciwników koalicji, większość skarbów pracownicy muzeum zalali wodą i nikomu przez 3 tygodnie o tym nie powiedzieli. A wiadomość poszła w świat.
Jako przykład agresora można pokazać Polskę, która po skończeniu swojej misji przekazała swój odcinek armii i policji irackiej. U nas w bazie bywała starszyzna klanowa i religijna prowincji, i przychodzili dobrowolnie.
To samo jest w Afganistanie.
Ale ja i tak wiem, że piszę po próżnicy, E-J znowu powie, że agresor amerykański napadł na Irak i zabija – należy koniecznie dodać kobiety, starców i dzieci, bo to lepiej brzmi.
Na nienawiść nie ma niestety lekarstwa.
5 lipca 2009, o godzinie 19:24
Torlinie, ty mnie to wszystko tłumaczysz?!
Ja bym jednak nie nadużywał słowa „nienawiść”. To jest styl myślenia dość rozpowszechniony wśród zachodnioeuropejskiej lewicy. Nie brak tam chyba do dzisiaj intelektualistów dumnych ze swojego obiektywizmu każącego w tych samych kategoriach postrzegać oba rywalizujące supermocarstwa (jedno już byłe). Ale skąd się to wzięło Ewie-Joannie, polskiej emigrantce w Australii, to dalibóg nie wiem.
5 lipca 2009, o godzinie 19:36
Mój Drogi Zdzisławie
a gdzie ja w swoim albumie, czy w w materiale zamieszczonym w moim blogu – porównuję Polskę do nadgranicznych miasteczek niemieckich?
To Twoje subiektywne odczucie, a nie moje porównanie. Ja pojechałam, zobaczyłam, sfotografowałam i opisałam.
Nigdzie też,
nie neguję przecie4ż, że w dawne NRD wpakowano mnóstwo pieniędzy.
Ale tego, co jest zrobione za te wpakowane pieniądze nikt nie niszczy.
Czy zauważyłeś, że w takim malutkim Gartz, nawet garaże mają obejścia uporządkowane?!
Czy zauważyleś, że nikt nie maluje po tynkach, trawniki są przycięte, kostka ułożona prosto, plastikowego WC przy marinie nikt nie podpalił a zabawki dla dzieci leżą po prostu w piaskownicy, nikt nie wywala papierów i śmieci na ulicy itp. Nikt nie niszczy zieleni, obiektów przeznaczonych do wspólnego użytku.
Jeszcze w NRD był tam zwyczaj, że w sobotę sprzątało się ulice przed domami, zamiatało i myło chodniki, zamiatało nawet jezdnię.
Jeśli mogę porównywać miasteczka nadgraniczne Polski i Niemiec to pod kątem schludności i czystości.
To nie kosztuje, to nawyk i kultura, to takie praktyczne, gospodarskie podejście do otoczenia.
Polskie gminy nadodrzańskie dostały od Niemców, za darmo, cały zestaw dokumentacji do zrobienia marin i nabrzeży, łącznie z kosztorysami. Praktycznych, zrobionych z głową i o przyzwoitym standardzie. Takich, jaka jest w Gartz.
Mogą być ich budowy dofinansowane z pieniędzy unijnych.
I co, myślisz, że skorzystano?
W mikroskopijnym zasięgu.
Główny powód -a kto to upilnuje, trzeba ludzi zatrudnić, bo tutejsi rozkręcą i na złom zaniosą.
A poza tym toczenie trzeba uprzątnąć, porządek zrobić, turysta musi gdzieś zjeść, coś zobaczyć. Trzeba trawniki co jakiś czas trawę strzyc, pilnować czystości.
No i problem.
A na kolejnej konferencji będzie można wysłuchać, ze może by tak marine zbudować, jaką przystań czy co?…
Będzie mnóstwo narad, wyda się kolejne pieniądze na projektowanie czegoś, co już dawno ktoś zaprojektował a nawet dał za darmo, a mariny jak nie było, tak nie ma.
Tylko pieniądze gdzieś „wyparowały”.
Polska, jako państwo – nie jest aż tak biednym krajem, jak sądzisz, ale niegospodarnym i nieoszczędnym.
Cżęsto woli blichtr od praktyczności i prostoty i wydaje pieniądze na duperele. Woli działania doraźne od dalekosiężnych, wykonanej roboty nie sprawdza, a jak już coś ma, to o to nie dba na co dzień.
Zobacz kilka mostów czy estakad na drogach czy w mieście. Podpory boczne, często wyłożone płytami zarośnięte zielskiem.
Nikt tego zielska nie niszczy.
W końcu skarpy się osuwają, trzeba naprawiać.
Usuwanie zielska, co jakiś czas jest o wiele tańsze niż robienie całych remontów, ale o tym trzeba pamiętać, nieustannie, anie z okazji przejazdu pod mostem jakiegoś VIP-a.
U mnie na klatce schodowej nikt nie myje ścian.Ssprzataczka, choć na taki pomysl nie wpadnie, kiedy ściana zamiast kremowej jest szara – awantura o malarza.
Ale gdy zaproponowałam, by każdy z lokatorów na swoim piętrze umył te ściany w końcu, to było wielkie zdziwienie. Myję co miesiąc i „moje” piętro i schody w dół są czyste do kolejnego, moje dwie współlokatatorki na piętrze to staruszki, bez rodzin, więc je w mycie ścian nie wciągam.
Olejnica na ścianie ma ok. 1,40 m, sięgnąć można, mycie zajmuje mi ok. pół godziny i tracę dwa wiadra wody i nieco płynu do mycia garów oraz używam dwóch ścierek bawełnianych. jedną do mycia, drugą do wycierania.
Zaproponowałam też, by sprzątaczce obniżyć wynagrodzenie, niech sprząta parter, gdzie skrzynki pocztowe i podwórko i piętra, gdzie nie ma lokatorów.
Awantura była setna. Kamienica z mieszkaniami własnościowymi, czyli korytarz wspólny i własny w jakiejś części.
a jednak nikt ie chciał myć ścian w swoim własnym domu.
I już.
Na tym polega m.in. problem w naszym kraju, a nie na braku pieniędzy.
5 lipca 2009, o godzinie 21:05
Zofio Gotow jestem sie zgodzic z ta ocena twoja na temat mentalności polakow do tych darów naturalnych niemieckich (przyrodzonych) Ja przyrownywalem ta niegosopodarnośc Polska z warunkami w jakich sie zyło >Gdzie Polaka uczono ze trzeba zamiatac przed domem kiedys umial,ale te 45 lat nie ucono ich tonie bylo ich państwo dalo” nich Państwo da ” uczy sie teraz.
Niemcy chccieli i robili z Polaków podludzi ,reżim pózniejszy wytrzebił myslenie w kategoriach odpowiedzialnosci za coś to sie msci .I tu pis pogrzebany.Myslimy podobnie tylko gdzie indziej akcenty kładziemy.nApisalem i powrorze wszystko co napisałas jest prawda ale spójrz innaczej.
Pozdrawiam
5 lipca 2009, o godzinie 21:17
Zofio
Jednak pieniądze to jest problem zawsze. Ja Ci podam taki fakcik, u mnie w bloku w mojej klatce do skrzynek przynosza sterty reklamowek i dokładaja do skrzynek bez otwierania wiec lokatorzy wyjmowali i kladli na wierzchu skrzynki ja swoje wynosilem na smietnik i przy okazji jak wynosilem makulature tego typu zabieraem te ich. wszyscy byli zadowoleni..Ale nie co dzien wynosuilem makulature i troche sie znudzilem tym wynoszeniem za innych,Postanowilem zrobic pewien eksperyment przez jakis czas nie zabierałem innych .Roslo wreszcie znow wynioslem i napisalem kartke zuwagga ze kazdy wynosi smieci wize ja zabieram za innych i poprosilem by inni od czasu do czasu robili to za mnie. Pomoglo. uczylem przykladem. Pozdrawiam
5 lipca 2009, o godzinie 21:23
Drogi Zdzisławie,
Niemcy, Ci z NRD od 1945 r. mieli taki sam system polityczny, co my.
Wojsko ZSRR w garnizonach, Stasi, mur berliński, rozdzielone rodziny, „komuna” ostrzejsza niż w Polsce a ekonomia z kapelusza.
Nie wszyscy Niemcy żyli w podobnych warunkach społecznych, politycznych i gospodarczych.
Od 20 lat przeżywają to, co Polska po zaborach, międzywojenna – scalanie państwa.
5 lipca 2009, o godzinie 21:48
A nie mówiłam? Nic nie skłamałam!
http://miasta.gazeta.pl/w.....marek.html
Dobranoc…
5 lipca 2009, o godzinie 21:52
Zofio ;
Na moje Dobranoc przeczytalem Twoj wpis z 7.36pm a wyzej obejżałem fotografie -dziekuję . Z maleńkiego Gartz brakowalo mi jedynie polsko -niemieckiego akcentu- Liceum ,przez lata setki młodych ludzi m.in ze Szczecina z dyplomami tej szkoly wędrowało i wędruje na Viadrinę lub do pobliskiego Berlina .
W swoim wpisie dotknelas tej prozy powszedniego życia ,która tak boleśnie dzieli przeciętnego Niemca od przeciętnego Polaka .
Miły Zdzisławie :
Gosciem jestem na Blogu pana Kuczynskiego ,czytam Twoje wpisy z zainteresowaniem .Tym razem proszę przyjmij szczyptę soli ,bez żalu .Czy to dobrze ,ze Polacy moga usprawiedliwiać swoje codzienne cywilizacyjne braki tym ,ze była PRL ?!
Mój kolega fascynat samolotowych modeli latajacych należąc do Vipowskiego środowiska podobnych jemu doroslych i majętnych ludzi, wyniósł sie z Lotniska trawiastego w Szczecin -Dabiu niedaleko do Niemiaszkow bo… ze swoimi kumplami nie mógł dojśc do ładu ,kto ,kiedy kosić bedzie trawę na tym małym ladowisku ,który dzierżawią .
Nie obarczajmy Ustroju państwa PRL dla własnej wygody , to są autentycznie szkujące róznice . Wracałem dziś po południu samochodem z Rugi ,mam więc jeszcze żywe obrazy w pamieci .
Z Serdecznym Pozdrowieniem
Waldemar
5 lipca 2009, o godzinie 22:06
Ja generalnie wiem, o co Wam chodzi, ale zachodzę w głowę, dlaczego ja mam myć klatkę schodową, albo kosić trawę na lotnisku.
U mnie w domu (ale mówię o mieszkaniu w centrum Warszawy a nie o mojej Dąbrówce) wszystkie mieszkania są wykupione (prywatne), jest firma prowadząca interesy całego domu (sprawy formalne, administracyjne, remontowe, porządkowe) i jest zatrudniony dozorca mający wyraźny i dokładny spis obowiązków. I on myje klatkę. Dlaczego lotnik ma sam kosić trawę, nie może się umówić z kolegami i złożyć się na zarobek człowieka, który po tym lotnisku pojeździ kosiarką?
5 lipca 2009, o godzinie 22:25
Torlinie:
Widzisz ,Oni nie potrafili się dogadac w tej materi ,zbyt czesto ktos odpowiedzialny ( grafik odpowiedzialnosci ) zapomnial ,nie zalatwił nie uprzedził kolegow itd .sam Sobie dopowiedz , ta prozaiczna sytuacja musiala tlić się dluższy czas , ja wiem ,że kilka sezonów.
5 lipca 2009, o godzinie 23:31
Torlin ma całkowitą rację. Ja tu się dziwię nie temu, ze ktoś nie chce myć ścian na klatce schodowej, lecz temu, że ktoś toleruje sytuację gdzie sprzątający nierzetelnie wykonują swoją pracę, a administracja olewa swoje obowiązki w zakresie kontroli pracy ekip sprzątających. W tym jest problem, a nie w tym, że ktoś w czynie społecznym nie chce wykonywać pracy za którą płaci innym.
6 lipca 2009, o godzinie 05:07
Waldemarze!
Już Ci Andrzej odpowiedział. Przecież tym lotniskiem ktoś zawiaduje, odśnieża pasy startowe, organizuje posiłki, remontuje budynki gospodarcze. Nie może zająć się również logistyką prac „kosiarskich”?
6 lipca 2009, o godzinie 05:13
W mojej spółdzielni dozorczyni jest zobowiązana do regularnego mycia schodów, ścian i okien a także uprzątania liści, spadających z drzew i robi to, bo jest kontrolowana. Lokatorzy dbają jedynie o wycieraczki. Tych sprzątająca nie podnosi, więc lokatorzy to robią, przy okazji zmywając ten kawałek pod drzwiami, jak też i same drzwi. Domofon i automat zamykający drzwi jest czynny i naprawiany w razie potrzeby. Wystarczy zgłosić w administracji.
6 lipca 2009, o godzinie 06:21
Torlin, Pawel,
wlasciwie dopiero teraz do mnie dotarlo, ze wasze opinie sa oparte byc moze na niepelnych wiadomosciach. Bo o tym, ze wszystkie preteksty napadu na Irak sa naciagane, to wiadomo od pierwszego kopa, w koncu te swiatowe protesty nie wziely sie z milosci do Saddama, ale z realiow znanych dosc powszechnie.
Powodem napadu na Irak byly:
- Saddam posiadal bron masowego razenia i jak twierdzisz Pawle sabotowal dzialania komisji. A w wersji angielskiej Wikipedii czytamy: The president of Iraq, Saddam Hussein, allowed UN inspectors to return to Iraq in November 2002. UNMOVIC led inspections of alleged chemical and biological facilities in Iraq until shortly before the U.S. invasion of Iraq in March 2003, but did not find any weapons of mass destruction.
Based on its inspections and examinations during this time, UNMOVIC inspectors determined that UNSCOM had successfully dismantled Iraq’s unconventional weapons program during the 1990s.
Sprawa byla w Australii dosc glosna, poniewaz jednym z czlonkow Komisji byl Australijczyk i to on otwarcie wyrazal swoja opinie na ten temat. Jak czas pokazal – sluszna.
‘
- Saddam byl zaangazowany w atak na WTC z 11 wrzesnia
oraz wspieral Al Kaide i Osame.
Juz samo to bylo calkowitym bzdetem, bo o ile Saddam mogl sie cieszyc z ataku na WTC ( wielkszosc swiata muzulmanskiego i nie tylko sie cieszyla) to wedlug opinii specjalistow Saddama i Osame dzielilo ideologicznie na tyle duzo, ze nazwanie ich wrogami, nie byloby przesada.
Fragment artykulu z The Washington Post: „The CIA learned in late September 2002 from a high-level member of Saddam Hussein’s inner circle that Iraq had no past or present contact with Osama bin Laden and that the Iraqi leader considered bin Laden an enemy of the Baghdad regime, according to a recent Senate Intelligence Committee report.”
‘
- Byl dyktatorem i terroryzowal wlasnych obywateli i jak to dramatycznie napisal Torlin „mordował własny naród, prześladował wszystkich inaczej myślących.”
Dyktatorem byl, fakt. Do swietych nie nalezal – drugi fakt. Ale ja sie pytam – i co z tego? Czy on jeden na swiecie? Nie. A jakos tych innych nie ganiamy wspolnie z Amerykanami.
Zagazowal Kurdow. Fakt. Ale gazu dostarczyli mu jego wtedy aktualni przyjaciele Amerykanie, ktorzy wtedy go kochali i popierali w wojnie z Iranem. No to jak sie da malpie brzytwe, trudno od tejze malpy wymagac, zeby jej nie uzyla!
Zagazowanych zostalo ok. 5000 Kurdow, wojna w Iraku pozbawila zycia ponad 100 tys cywilnych osob. Bedziemy dalej porownywac?
‘
Zadziwia mnie wasza dwulicowosc pozwalajaca wam na twierdzenie, ze Amerykanie napadaja slusznie, a Rosjanie napadaja nieslusznie.
A dla mnie wszelka napasc jest niesluszna i tyle.
I moge sobie byc lewicowcem, szczerze mowiac coraz bardziej mi sie to podoba i wole to niz prawicowe zaklamanie.
6 lipca 2009, o godzinie 06:57
Torlinie ! Dzien Dobry !
Nie może , zaznaczyłem ,iz ten prozaiczny problem dotyczy samolocikow sterowanych radiem przez dojrzałych chlopcow ,a ladowisko znajduje sie na skraju tego dużego trawiastego terenu . Duża trawa niszczy w czasie ladowania ich ukochane zabawki ,niektore są tak duze ze przywożone przyczepami samochodowymi a niektore po prostu w bagażniku samochodu po kilka sztuk.
Bardzo przepraszam za wpis w tak marginalnej sprawie .Mnie chodziło o pokazanie istnienia skazay, braku współpracy w gronie absolutnie zainteresowanych hobbystów . Po drugiej stronie kolega jest zadowalony z „infastruktury ” ,choc jego nowi koledzy to nie tamtejsze Vipy.
Pozdrawiam
6 lipca 2009, o godzinie 07:13
Ewa-Joanna: „Zadziwia mnie wasza dwulicowosc pozwalajaca wam na twierdzenie, ze Amerykanie napadaja slusznie, a Rosjanie napadaja nieslusznie. A dla mnie wszelka napasc jest niesluszna i tyle.”
.
Przede wszystkim, nie sądzę, byś potrafiła wskazać moją wypowiedź, z której by wynikało, że „Amerykanie napadają słusznie, a Rosjanie niesłusznie”. Wypowiadam się na temat konkretnych sytuacji i nadal twierdzę, że według wiedzy na rok 2003 istotne powody do zbrojnej interwencji w Iraku były. W angielskiej Wikipedii mogą dziś sobie pisać to i owo (Wikipedia nie jest dla mnie autorytetem), ale pamiętam dość dobrze,co się pisało wtedy. Pisało się, że te komisje, owszem, w Iraku urzędują, ale ich działalność jest na wszelkie sposoby blokowana i utrudniana, tak jakby gospodarze coś przed nimi ukrywali.
A w wojnie w Iraku zginęło bardzo niewielu cywilów. Większość z tych stu tysięcy zginęła już po wojnie i niekoniecznie z amerykańskiej ręki, choć nie przeczę, że w konsekwencji działań USA.
Zgadzam się, że decyzja USA była raczej błędem (ale wiemy to dzisiaj!) i przyniosła negatywne skutki. W każdym razie na krótką metę, bo na dłuższą to się dopiero zobaczy. Toteż mój opór wzbudziła nie twoja negatywna jej ocena, tylko przypisywanie Amerykanom prymitywnych i niskich pobudek. Nie tak się robi wielką politykę, jak to sobie mały Jasio wyobraża.
Co do twierdzenia, że wszelka napaść jest niesłuszna – otóż ja jestem wyznawcą etyki sytuacyjnej. Nie posługuję się prostymi schematami – postępek A dobry, postępek B zły. Zanim ocenię jakieś działanie, interesuje mnie, kto je podejmuje, z jakich powodów, w imię czego, w jakich okolicznościach, jaki miał wybór etc. A także, jakie są konsekwencje i czy można je było przewidzieć.
Nie sądzisz na przykład, że Kuba per saldo dobrze by na tym wyszła, gdyby powiodła się napaść w Zatoce Świń? Nawet gdyby w jej wyniku zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi?
6 lipca 2009, o godzinie 08:23
O te kubanskie saldo to lepiej Kubanczykow spytac, moze oni maja jednak inne zdanie o tym co jest dla nich lepsze?
Amerykanie nie popelnili drugi raz tego samego bledu i nie wpuscili korespondentow wojennych do Iraku, tak jak wpuscili ich do Wietnamu. Stad tez wiekszosc danych na temat smierci cywilnych ludzi jakimi operowaly media to byly dane amerykanskie nie irackie. Stosujac zwykla logike, to uzycie bomb burzacych w miescie musi przyniesc ze soba ofiary w ludziach, to nieuniknione. Nawet jezeli taka osoba nie umrze od razu, tylko z powodu braku lekow za 2 dni, to i tak jest ona ofiara.
Nieco danych masz tu : http://www.iraqbodycount.org/database/
Chcialabym jedna rzecz wyjasnic – moje poglady to rezultat zbierania informacji z wielu zrodel i analizy tej informacji. Tym bardziej, ze poprzez uczestnictwo mojego kraju w tej awanturze jestem w pewnien sposob wspolwinna krzywdy jaka wyrzadzilismy.
‘
Mozesz sobie Pawle, uwazac moje poglady za infantylne, ( założenie, że wielkie mocarstwo zaangażowało setki tysięcy żołnierzy i poniosło niewiarygodne koszty, żeby zachapać ileś tam baryłek ropy naftowej i wypróbować nowe rakiety, to jest raczej infantylne widzenie świata.) to twoje prawo, ale nie kaz mi wierzyc w poslannictwo dziejowe USA w szerzeniu pokoju i demokracji, na litosc! Bo udlawie sie ze smiechu!
6 lipca 2009, o godzinie 08:44
Ewo-Joanno, nie dław się. Nie każę. Ja w ogóle nie wierzę w niczyje posłannictwa dziejowe. Zwrócę ci tylko uwagę, że gdyby nie te agresywne Stany Zjednoczone, to pewnie bylibyśmy do dziś poddanymi nazistowskich Niemiec lub komunistycznego Związku Sowieckiego. Więc coś z tym krzewieniem demokracji jest na rzeczy.
.
Co do Kubańczyków, to nie warto ich pytać. Nie wątpię, że wolą mieszkać w kraju rządzonym przez braci Castro niż – myślmy śmiało – być w wyniku niesprowokowanej amerykańskiej agresji obywatelami pięćdziesiątego pierwszego stanu USA. Uczuciom tym dają upust, wybierając się na podręcznych środkach pływających z wycieczkami turystycznymi na Florydę.
.
Użycie bomb burzących w mieście musi przynieść ofiary. Bardzo trafne spostrzeżenie. Szczególnie dużo jest niewinnych ofiar, kiedy bomba znajduje się w samochodzie-pułapce postawionym w środku zatłoczonego bazaru albo ma ją przypiętą pod ubraniem samobójca, który wmieszał się w tłum wiernych podczas uroczystości religijnych.
6 lipca 2009, o godzinie 09:09
Tak Pawle,
sarkazm i zabawa w „strzyzono – golono” zupelnie zbedna. Moja wina. Ciagle zapominam, ze polscy mezczyzni zawsze maja racje, wiec wszelka dyskusja powinna sie sprowadzac do potakiwania.
Bywaj.
6 lipca 2009, o godzinie 09:13
Pawle! No to cię załatwiła :lol:
6 lipca 2009, o godzinie 09:13
Drogi Waldemarze ze Szczecina,
w Gartz interesowałam się Odrą i koleją, bo to „moje” branże a nie polsko-niemieckim szkolnictwem.
Pojechałam tam w celach zawodowych a nie prywatną wycieczkę.
Stąd o liceum nie ma u mnie żadnej wzmianki.
Kulturę tropił kolega z radia, a ja z przyjemnością towarzyszyłam, stąd też i muzea, kościółek, fragment starego miasta w Schwedt w moim albumie fotograficznym.
Wybacz ten nieco wybiórczy album, ale nie miałam fizycznych możliwości napisać o wszystkim, co było tam interesujące.
Mogę Cię tylko poinformować, ze pani kustosz muzeum tytoniu w Schwedt-Vierraden posyła dzieciaki do szkoły, gdzie uczą się też języka polskiego i nim nawet dość swobodnie mówią, jak zapewniała.
Dla niej polsko-niemieckie pogranicze nie jest niczym dziwnym i doskonale zdaje sobie sprawę, że będą to obszary dwóch kultur, dwóch języków o wzajemnym się przenikaniu. Uważa, że jej dzieciom język polski się przyda w życiu codziennym, bo „dużo tutaj Polaków i u nas informacje podaje się w trzech językach niemieckim, polskim i angielskim”.
6 lipca 2009, o godzinie 09:23
ha polacy sprzedawali chyba maslo nie pamietam bo nie handlowalem ale byem w celach zawodowych potrzebowale doswego zawodupewnych nestety w Polsce niedostepnych rzeczy a nie ozna bylo zlecic zakupu bo trzeba bylo znajomości rzeczy.
6 lipca 2009, o godzinie 09:25
Drogi Torlinie,
a propos mycia ścian i koszenia trawy na lotnisku.
W Niemczech, nawet tych DDR-owskich, w blokach nie było żadnych sprzątaczek, lokatorzy sami dbali o czystość, podwórek i klatki schodowej.
Z prostego zresztą powodu – po co mają płacić za coś, co mogą zrobić sami.
Polak, w Polsce szlachcic na zagrodzie – ma służbę, dozorczynię lub „panią dochodząca” i brudną robotą się nie będzie zajmował. Jak brudno będzie awanturował się, ze – personel nie sprząta.
Ten sam Polak za granicą sprząta i myje gary u innych, których stać na zatrudnianie ludzi do takich prac. Oczywiście w celach zarobkowych.
Nie widzi natomiast, że gdy sam dba o własną klatkę schodową – też zarabia, bo mniej płaci wspólnocie mieszkaniowej, a więc mniej wydaje i ma zaoszczędzonych parę groszy w kieszeni.
Niemiec do dostrzega.
Jesteśmy, jako Polacy, po prostu w swojej masie – rozrzutni po prostu, mało oszczędni.
6 lipca 2009, o godzinie 09:40
JasnaAnielka: „Pawle! No to cię załatwiła :lol:”
.
Faktycznie, jak to się mówi, leżym i kwiczym.
Cała pociecha, że mam rację. Jako ten polski mężczyzna.
6 lipca 2009, o godzinie 09:49
jurcio,
bywalcy tego blogu wiedzą, że nie codzień, szczególnie w lecie, jestem przy internecie. Posty zatrzymuje wedle swego widzi mi sie mój antyspam całkiem automatycznie. Szczególnie „nie lubi” nowych i przez jakis czas ich prześladuje. Potem sie przyzwyczaja. Ale czasami przyblokuje tez stalego bywalca, czy bywalczynię.
Przepraszam!
Twoje posty są już puszczone.
6 lipca 2009, o godzinie 09:53
Waldemarze
pisalem do Ciebie ale pech i gdzieś nacisnąwszy tekst zniknął juz nie bede powtarzal bo to dlugie psanie. ze wspomnien typu jacy to sa polacy niemcy .Oparte na drobnych incydentach,ale jak bardzo charakterystycznych ktore pózniej sluża do stereotypów o nacjach niemiec porzadny polak zodziej i pijak.
Ztych mych obserwacji wynika ze niemcy za kolnierz nie wylewają a ten ich porządek to ze stachu przed wlada bo opowiadalami ślązaczk-niemka że dla nich wadza to mundur i listonosz nalezald ow adzy. ale to byly lata 70 -te (Gierek) i wyjazdy do NRD i pózniejsze bo ten wis powyzej bez ladu i skladu o massle to to co mi zniklo a bylo pisane do Ciebie.Teraz napewno jest innaczej i ja jestem jak to sie modnie mowi otwarty. Bardzo chce porozumienia z Niemcami bo to sąsiad najblizszy jak z kazdym sąsiadem,chce tego porozumienia ale to od niemców wymagam czegos więcej bo mam zadre z tytulu wojny .Widziałem niemców zupelnie innych jak Ty czy Zofia i kazdy tu piszący.Ja ich widze czystych scludnych (bogatych) ale i aroganckich a widzialem czapkujących poakom tez i co ciekawe nie przedstawicieli jaiś władz tyko sasiadów.Więc ta Erika od wypedzonych to wręcz prowokacja,ja pamietam jak wygłądalu wypedzenia z Lodzi i Poznania rodzina pprzyjechal do nas ico przywiozła ze swego amjatku w lodzi mieli skle i tospory na Piotrkowskiej z Poznania topracownik poczty. i ciekawa rzecz Ona przeciez urodziła sie w w polskim domu po wypedzonych i to teznemka ktra podobno dzial a na rzecz zblizenia narodoów bo ona chce o wypedzeiu calych narodó w wyniku wojny.Dla mnie to smieszne.
Pozdrawiam bez szowinizmu chce pojednania z niemcami mimo ze w wyniku wojny ojcie moj aeesztowany przez Gestapo wiezien obozo Gross Rosen zginął w Mathausen w przededniu końca wojny doslownie.
Jeszcze raz pozdrawiam
6 lipca 2009, o godzinie 10:28
W Niemczech, nawet tych DDR-owskich, w blokach nie było żadnych sprzątaczek, lokatorzy sami dbali o czystość, podwórek i klatki schodowej.
Z prostego zresztą powodu – po co mają płacić za coś, co mogą zrobić sami.
Wątpię, aby Niemcy w blokach nie korzystali z wykwalifikowanych ekip sprzątających. Tak już bowiem jest nowoczesny świat zorganizowany, ze każdy robi to, co umie najlepiej. A za inne płaci się tym, którzy w tym innym sie specjalizują. Z tego samego powodu, na ogół nie hoduje się przy blokach świnki, kury i krowy, choć tez można by powiedzieć, że po co płacić za coś co można zrobić samemu.
Powyższe nie dotyczy oczywiście byłego DDR. To była trochę inna rzeczywistość, gdy za obywatela we wszystkim decydowało państwo. I państwo podejmowało decyzję, że potencjalny sprzątacz bardziej się na przykład przyda w przemyśle (a w socjalizmie brakowało wszystkiego, nawet rąk do pracy), a sprzątaniem niech zajmą się lokatorzy. Wystarczy tylko zatrudnić karbowego, który dopilnuje, aby im się „chciało”. Nie widzę w tym wzoru godnego naśladowania.
6 lipca 2009, o godzinie 12:06
Panie Waldemarze,
Dziękuję za usunięcie blokady. Nie pomyślałem o programie spamowym. W takich sytuacjach często się mówi „zwracam honor”, ale to jest bardzo zdawkowe. Jest mi normalnie łyso, że choć przez chwilę zwątpiłem w rzetelność pańskiego blogu. Dałem już wyjaśniającą notatkę na blogu pani Doroty Szwarcman.
Bardzo przepraszam.
6 lipca 2009, o godzinie 13:47
Andrzeju,
piszę o tym co wiem na pewno.
W DRR zamiast hotelu dostałam kiedyś na czas jakiegoś tam seminarium jednopokojowe (na dwie osoby) mieszkanie w blokach na przedmieściach Rostoku. Obok mieszkali „stali” mieszkańcy, moje było służbowe.
Regulamin i harmonogram sprzątania dostałam wraz z kluczami do mieszkania. Zamiatanie i mycie klatki schodowej było ujęte.
Obecnie, czasem bywam w Niemczech dłużej niż 3 dni, nie korzystam wtedy z hotelu i zatrzymuję się u przyjaciół mających własne mieszkanie w śródmiejskiej kamienicy Berlina lub w parafiach ewangelickich.
Wszędzie tam sprzątają sami mieszkańcy wg określonych grafików. Łącznie w właścicielem budynku kamienicy, w której sam mieszka a inne mieszkania wynajmuje.
Nie ma żadnych sprzątaczek.
Parafia ewangelicka – to nie tylko mieszkanie pastora i jego rodziny, ale biura parafialne, salki spotkań, pomieszczenia wystawowe.
Pastorowe, sam pastor, ich dzieci, sprzątają regularnie.
O kościół dba koło pań przy pomocy panów, jak trzeba żyrandole odkurzyć.
Nie wiem czy tak jest wszędzie w Niemczech, ale tam, gdzie bywam – akurat takie panują zwyczaje. W Berlinie, Greifswaldzie, w Hamburgu.
6 lipca 2009, o godzinie 14:11
Za utrzymanie czystości w domu i przy domu płacę miesięcznie18,95 zł, za wywóz śmieci 9,55. Za te pieniądze mam sprzątniętą i umytą klatkę schodową, skoszoną trawę, przycięte żywopłoty, zgrabione liście.
Mieszkam na parterze i przez mój kawałek korytarza przechodzi każdy mieszkaniec domu i jego goście. Wcale się nie palę do osobistego mycia i porządkowania tego kawałka podłogi, schodów i ścian. Nie kusi mnie koszenie trawy i przycinanie żywopłotu. No i sprzątająca ma stałe zatrudnienie i przyzwoitą pensję z tego, co ja w spółdzielni opłacam.
Uważam, że tak jest w porządku.
Niemiecki dryl mi zupełnie nie odpowiada.
Wolę sobie poczytać, albo napisać coś w blogu u W.K. :D
6 lipca 2009, o godzinie 14:12
Miła Zofio i miły Zdzislawie :
Bardzo wdzieczny za napisane w moj adres myśli i opinie .
Pozwolcie, że znikam z blogu choć go czytam ,jest wyjatkowo interesujacy ,nawet z tymi Bitewkami które toczycie ,ponieważ moc w nich argumentow popartych wiedza .
ps.
Dobrze ,ze Zofia i ja mamy z Niemcami sasiadami normalne kontakty , a ich obecność na codzien w Szczecnie jest tak naturalna ,że nie budzi emocji które moga wystepowac w innych czesciach naszego państwa . Idziemy dobra droga tu na Pograniczu .
Z Pozdrowieniem
6 lipca 2009, o godzinie 14:13
Jurcio,
nie ma sprawy.
Przy okazji informuję Szanownych Państwa, że jutro w papierowej „Gazecie Wyborczej” będzie mój spory tekst o wystapieniu Olechowskiego pod tytułem „Zabrzmiał nam tenor i ścichnie”.
6 lipca 2009, o godzinie 14:13
Jest tak gorąco, że zupełnie zapomniałam o odśnieżaniu :D
To też za te pieniądze.
6 lipca 2009, o godzinie 16:16
Zbliża się kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, niewyobrażalnych cierpień ludności, bohaterstwa walczących żołnierzy i zbrodniczości decyzji o podjęciu walk w Warszawie.
Polecam tę stronę przeciwników kultu czterech generałów, którzy rzucili do walki żołnierzy bez broni. Ja też nie moge spokojnie przejechac ulica Komorowskiego, czy Okulickiegoi słuchac peanów o Chruścielu i Pełczyńskim.
http://www.powstanie.pl/
6 lipca 2009, o godzinie 22:38
Panie Waldemarze,
dziekuje za ten link o Powstaniu. Znalam kiedys dwoje uczestnikow Powstania, sluchalam ich wspomnien i refleksji. To nadal tkwi we mnie.
7 lipca 2009, o godzinie 03:20
Panie Waldemarze, już w połowie ubiegłego miesiąca zaczęliśmy z kolegami obstawiać typy na okoliczność, kto pierwszy w tym roku zaatakuje Powstanie Warszawskie. Przyznam szczerze, że postawiłem na pana. Niestety szybszy okazał się niezawodny Daniel Passent, który przystąpił do ataku 28 czerwca, pan dopiero 6 lipca. Pech. Ale za to odstawi pan przynajmniej o kilka długości Adama Szostkiewicza, który akurat jest w trakcie wojny z klerem i jak nic zejdzie mu na tym najmarniej tydzień.
7 lipca 2009, o godzinie 08:17
jurcio,
czytaj uważnie to co sie pisze. Ja nie atakuję powstania warszawskiego, bo powstanie to wydarzenie o wielu aspektach. Ja atakuję zbrodniczą polityczna decyzję czterech generałów, którzy uprzedzani, że doprowadzą do warszawskiej zagłady podjęli decyję o rozpoczęciu walk, a jeden wręcz sobie takiej zagłady życzy, żeby wstrząsnąć sumieniem świata”! I żaden z nich na dodatek nie strzelił sobie w łeb. Trzech poszło do niewoli, a po latach umarli we własnych łózkach, a czwarty zajął się kolejną z góry beznadziejna konspiracją. Przynajmniej on, przez tragiczna ironie historii, coś zapłacił za śmierć tysięcy ludzi u progu końca wojny. Jak można nazywać ich imieniem ulice i budować im pomniki? Ja widzę tę górę trupów, także dzieci urodzonych w czasie wojny, i kwiat warszawskiej mlodzieży gnijący w podwórkowych i ulicznych cmentarzach i niewyobrażalne cierpienie ludzi, którz przezyli wojnę, którzy urodzili się w jej czasie i mieli prawo żyć, a ci czterej nie mieli żadnego prawa zwalać na nich pociski i gruzy, żadnego! Mam nadzieję, że ich chociaż pieklo pochłonęło.
7 lipca 2009, o godzinie 08:33
Rozpoczęłam przegląd poranny od blogu W. i zajrzałam do Palikota, a tam:
#
Pierwszego lipca, w minioną środę, odbywały sie na Zamku Lubelskim uroczystości 440 rocznicy podpisania Unii Polsko – Litewskiej. Wśród zaproszonych gości: prezydenci Litwy i Polski. Wielka feta, wielki projekt europejski, piękna Polska historia. Wszędzie cytowane słynne zdanie papieża: „od Unii Lubelskiej do Europejskiej!” W podniosłym nastroju całe miasto.
Już mają się zaczynać uroczystości… Ostatnie przygotowania… W pewnej chwili urzędnicy Kancelarii Prezydenta żądają od marszałka województwa lubelskiego, gospodarza miejsca i uroczystości, aby nie witał gości! Pan jest z Platformy – mówi marszałkowi jakiś urzędnik – a tu jest przecież pan prezydent i to on jest gospodarzem. Po krótkiej i przykrej wymianie zdań marszałek upiera się przy swoim, słusznym skądinąd stanowisku, i wita gości. W rewanżu – Lech Kaczyński nie przywitał ani wojewody (z PSL-u), ani europosłów (z PO była tylko Lena Kolarska-Bobińska).
#
No i niech kto powie, że nasz ulubiony pan prezydent nie jest postacią barwną i emocjonującą :D
No to teraz do artykułu Gospodarza lewą marsz!
Żeby nie było, że się sugeruję… uważam, że pan A.O. ma tak przydatną do pełnienia funkcji reprezentacyjnych urodę, a także nienaganne maniery. To niemało, jeśli przyrównać do…
Ale czy to wystarczy, aby zostać wybranym w wyborach powszechnych? Mam wątpliwości…
A teraz do lektury –>
7 lipca 2009, o godzinie 10:37
Jasna Anielko,
nie czytałam jeszcze artykułu Naszego Gospodarza o Olechowskim, ale instynktownie nie widzę w nim prezydenta RP. Ten urząd to nie konkurs na mister universum.
To, ze mówi dzień dobry nie oznacza, że ma maniery, moim zdaniem akurat na manierach to się potknął. Vide list otarty do Donalda Tuska.
Polityk, który ma zamiar być prezydentem RP – takich gaf nie popełnia.
Poza tym – jaki jest dorobek polityczny tego człowieka?
Mego głosu na pewno nie dostane.
Moja intuicja wyczuwa w nim fałsz, jeszcze nie wiem gdzie.
7 lipca 2009, o godzinie 10:43
Jasna Anielka
PS.
O manierach aktualnego prezydenta RP mam od dawna wyrobione zdanie, mimo że przypisuje się do tzw. inteligencji żoliborskiej ze stosownymi manierami ludzi z tzw. dobrych domówi – dla mnie jest małostkowym prostakiem, który nie dorósł do piastowanego urzędu. Nie ma tygodnia, by media tego nie potwierdziły opisując czy pokazując jego zachowanie. W każdym razie nie jest to człowiek, którego gościłabym z przyjemnością w moim domu.
Znam b. wielu ludzi o niższym statusie społecznym o niebo taktowniejszych, z ogładą i kindersztubą.
7 lipca 2009, o godzinie 11:00
Zofio!
Nie uważasz, że pan A.O. ma doskonałą prezencję? pięknie i oszczędnie gestykuluje, ładnie siedzi, ma wyczucie kamery, a to duża zaleta dla kogoś, kto ma cokolwiek reprezentować. Zawsze nienagannie obuty – też nie bez znaczenia – to widać, gdy zakłada nogę na nogę… przystojny i dostojny jest :) Ma miły głos i umiejętnie nim operuje. A mówi tak, że każdemu, kto go słucha bez zrozumienia jego argumenty trafią do przekonania. Czy to mało?
I jak dla mnie to już właściwie wszystkie jego plusy dodatnie.
To efemeryda. Wpada gdzieś na chwilkę, aby błysnąć, pokazać się, „coś tam coś tam” powiedzieć aksamitnym głosem i znika jak sen jaki złoty na długi czas. Nie mam do niego zaufania i nie może liczyć na mój głos – chyba że jego jedynym przeciwnikiem będzie aktualny prezydent, no wtedy owszem, czemu nie? Ale to tylko teoria i nie warto jej rozwijać.
Artykuł gospodarza przeczytam dopiero jutro, bo czekam, aż się pokaże w internecie. ^_^
7 lipca 2009, o godzinie 11:49
Jasna Anielko,
AO – to dla a mnie – taki medialny manekin na wysoki połysk.
Picuś galcuś i polityczny czaruś.
Babski wyż to uwielbia, ja organicznie nie znoszę.
Nie upajam się tembrem, głosu, ale słucham co ma do powiedzenia, a po wyciśnięciu przymiotników – niewiele zostaje.
7 lipca 2009, o godzinie 11:52
Pan A.O.
Jak przyjemnie się czyta jak rozmawiają dwie kobiety,świadome swych walorów i gustów.
Przez chwile zapomniałem ze to blog (nie wiem czy piszę się przez jedno czy dwa g) który zwykle jest miejscem już nie napiszę,kłótni,ale właśnie miejscem kulturalnej wymiany swych racji .Takim miejscem kawiarnianym w dobrej kawiarni,przy dobrze pachnącej kawie,(bez koniaków),panie w ładnych sukniach pachnące,panowie jeżeli są to tak wyglądający jak napisała Jasnaanielka. Szkoda że dzisiejsza młodzież tego nie widziała i nie bierze sobie za wzór(nawet ja uległem tej atmosferze i pisząc to zacząłem zwracać uwagę co i jak pisze na literówki błędy polskie znaki ,bo zwykle to nie i wychodzą dziwolągi) a nie ubiera sie w jakieś podkoszulki.
Ale sie rozmarzyłem
A wracając do rzeczywistości ,to opis jasnejanielki pasuje mi do wzoru Polskiego Prezydenta( dla mnie) czyli Prezydent Mościcki,On tez nie był stricte politykiem ale jak na nim leżał frak?
Czy sie chce czy nie jednak szata zdobi człowieka.Od tych spraw ma On polityków.
Mimo tych walorów dla mnie tez nie jest kandydatem wolę innych,np.juz bez tytułów ta pani (zapomniałem nazwiska) od Rzecznika lubiąca muzykę ,Operę ( może dobry jazz)Zoll,Safjan,prawnicy to na pewno zaleta i jeszcze pomarzmy i dodajmy innych są tacy w Polsce,a jak nie to moze na jakieś emigracji .Czytelnicy mych marzeń podajcie typy.
z należytym szacunkiem dla obu Pań
7 lipca 2009, o godzinie 13:03
Europa. Wiek XXI. Jeden z glownych dziennikow sredniej wielkosci kraju.
„Kariera tabletki antykoncepcyjnej, zamiast naturalnej metody obserwacji płodności, faszerowanie się przez miliony kobiet hormonami to przejaw nie tylko wygodnictwa. Wygląda na to, że panie dały sobie wmówić, iż lepiej wziąć rano tabletkę, bo nie wiadomo, z kim wieczorem wylądują w łóżku.
To samo założenie tkwi w idei zaszczepienia całych roczników jedenastoletnich dziewczynek przeciw wirusowi raka szyjki macicy HPV. Przekonano bowiem rodziców, że ich córeczki o niczym innym nie marzą, tylko żeby zmieniać partnerów albo uprawiać seks grupowy.
Reszta rewelacji tu: http://www.rp.pl/artykul/.....iesza.html
7 lipca 2009, o godzinie 13:14
O je! Tam jest tego wiecej, co za rozrywkowa gazeta! Na przyklad taka rewelacja -
Narkomania bierze sie z lewackiego buntu przeciw wartosciom chrzescijanskim. Może więc rozwiązaniem byłoby wyrugowanie z zachodniej cywilizacji wszystkiego, co wiąże się z lewicową kontrkulturą?
Cudo.
7 lipca 2009, o godzinie 14:14
Ewo-Joanno, gdzie to jest, kto to napisał?
.
„Może więc rozwiązaniem byłoby wyrugowanie z zachodniej cywilizacji wszystkiego, co wiąże się z lewicową kontrkulturą?”
.
Strasznie jestem ciekaw, jak będą rugować…
7 lipca 2009, o godzinie 14:28
Ewo-Joanno,
takie cymelia biorą się z faktu, że takim publicystom, których cytujesz wydaje się, że dekalog i chrześcijaństwo są obowiązkowe w Europie, a cielesność i seksualność człowieka do sprawa szatana.
Postawili człowieka ponad przyrodę, zapominają, że jest on przedstawicielem ssaków naczelnych a prokreacja jest dla jego niejako biologicznym obowiązkiem przedłużenia gatunku.
O tym, ze libido jest imperatywem życia też zapominają.
Pewnie woleli by, aby człowiek mnożył się przez pączkowanie, jak drożdże albo niepokalane poczęcie było powszechne.
Tylko po co wtedy tacy faceci, jak ci autorzy?
7 lipca 2009, o godzinie 14:31
Waldemarze,
(chodzi o gospodarza blogu)
Tragedią dla kwestii Powstania jest to, że ukochali je akurat bracia Kaczyńscy. Gdyby nie oni, dyskusja o Powstaniu wyglądałaby zupełnie inaczej, a może w ogóle by jej nie było i zostałby tylko zwykły ludzki żal i szacunek. Tak jak być powinno. Niestety w tej chwili jest to kwestia czysto i wyłącznie polityczna. Zwolennicy paranoi Kaczyńskich są z automatu za Powstaniem, ich antagoniści z automatu są przeciw. Można robić zastrzeżenia, że są przeciw kultowi bandy czworga, która doprowadziła do tej tragedii. Nie zmienia to postaci rzeczy. W rzeczywistości są przeciw PiS-owi, a więc są przeciw Powstaniu, i w ten sposób od potępienia kultu generałów robi się niebezpiecznie blisko do potępienia Muzeum Powstania Warszawskiego i w ogóle wszelkiej więzi emocjonalnej, łączącej społeczeństwo z Powstaniem.
Może Cię zaskoczę, a nawet zaszokuję, ale w badaniach opinii publicznej przeprowadzonych w 2003 r. zdecydowana większość społeczeństwa (71%) uważała, że decyzja o wybuchu Powstania była słuszna; 48% badanych uważało, że Powstanie miało korzystny wpływ na dalszy bieg historii Polski, a tylko 21% że niekorzystny.
Powiedzmy, że badania ktoś sknocił i że „tylko” połowa społeczeństwa poparła (i prawdopodobnie nadal popiera) decyzję o wybuchu Powstania. Niechby nawet. Czy Twoim zdaniem jest to jakaś gorsza połowa? Że lepsza połowa jest przeciwko „zbrodniczej” decyzji, a gorsza za? Że gorsza popiera zbrodnię, a lepsza stoi murem za Tobą? No przecież nie można w ten sposób bez przerwy dzielić społeczeństwa. Na jakieś lepsze i gorsze połowy. Na tych, co stoją tam, gdzie stało ZOMO, i tych, co tam, gdzie MY. Społeczeństwo jest jedno i trzeba się w nie wsłuchać, a nie kopać jedną połowę w łeb za nieprawomyślność, a drugą głaskać po główkach.
A może tej decyzji w ogóle nie można rozpatrywać w kategoriach zbrodnicza vs. patriotyczna? Warto pomyśleć o tym. Lew Tołstoj przeznaczył ładny kawałek „Wojny i pokoju” na przeprowadzenie tezy, że Napoleon z jednej strony, i Kutuzow z drugiej, nie mieli żadnego rzeczywistego wpływu na rozpoczęcie i przebieg kampani w 1812 r. Coś w tym jest. Obawiam się, że w przypadku czterech nieszczęsnych generałów teza ta sprawdza się w jeszcze większym stopniu. Mogli tyle, co nic, płynęli z prądem.
Ja patrzę na to wszystko z pozycji prywatnego człowieka. U Ciebie dominuje polityka. Za kilka miesięcy, mniej więcej w połowie listopada, zacznie się następna przepychanka polityczna – o ogłoszenie stanu wojennego. Tym razem z niemniejszym zapałem będziesz dowodził wraz z lepszą połową społeczeństwa, że była to decyzja słuszna. A druga połowa, ta gorsza, będzie się upierała jak szczerbaty na suchary, że była to decyzja zbrodnicza. Moim zdaniem Jaruzelski tyle mógł, co Bór-Komorowski trzydzieści siedem lat wcześniej. Dla mnie jest rzeczą niepojętą, że wyznaczasz sobie arbitralnie czterech kozłów ofiarnych, wieszasz im na szyi tabliczkę z napisem ZBRODNIARZE i zwalniasz od wszelkiej odpowiedzialności pozostałych graczy – Stalina, Roosevelta i Churchilla. Nie dziw się więc i nie oburzaj w grudniu, gdy Twoi przeciwnicy polityczni zrobią dokładnie to samo z Jaruzelskim, udając że nie pamiętają, że pod bokiem istniały takie niewinne aniołki jak Breżniew, Husak i Honecker.
Dodaję link, z którego wziąłem przytoczone wyżej wskaźniki poparcia. Jest tam również dużo innych liczb na temat odbioru Powstania i wiedzy społeczeństwa o tymże. Może ktoś ma dostęp do nowszych i bardziej miarodajnych statystyk, bo nie miałem czasu szukać.
http://www.estymator.com......unikat.pdf
7 lipca 2009, o godzinie 14:51
Jeszcze raz próbuję wkleić link, który wyszedł zupełnie inaczej niż w oryginale
http://www.estymator.com......unikat.pdf
7 lipca 2009, o godzinie 14:56
Niestety znowu kicha. Do com.pl/ jest OK. Potem trzeba dopisać WYNIKI/POWSTANIE_komunikat.pdf i wkleić całość samemu do paska adresowego.
7 lipca 2009, o godzinie 15:06
Jurcio: „Zdecydowana większość społeczeństwa (71%) uważała, że decyzja o wybuchu Powstania była słuszna; 48% badanych uważało, że Powstanie miało korzystny wpływ na dalszy bieg historii Polski, a tylko 21% że niekorzystny.”
.
Zaś co najmniej 90% badanych miało bliską zera wiedzę o dokładnych okolicznościach wybuchu powstania i motywach decyzji.
Ja tę większość popierającą powstanie świetnie rozumiem. Jest to trudna psychologicznie sytuacja: uznać, że tak wielkie ofiary były daremne, a nawet niepotrzebne. Stąd poszukiwanie w wydarzeniach sensu.
Ciekaw jestem swoją drogą, co by powiedzieli ci młodzi ludzie idący 1 września 1944 roku na zbiórkę, gdyby im ktoś powiedział, że będą walczyć nie o zwycięstwo, tylko o „korzystny wpływ na dzieje Polski”.
7 lipca 2009, o godzinie 15:30
jurcio,
gadanie, że ja pisze o powstaniu tak, jak piszę, ma cokolwiek wspolnego z moim ocenianiem Kaczyńskich konczy dyskusje między nami. Pisząc o powstaniu mam w….. Kaczyńskich, bo przed oczami mam trupy, trupy, trupy i czterech patriotycznych durniów, ktorzy odebraliu tym ludziom szansę przezycia. Widze tylko górę 150 – 200 tysięcy trupów, w tym dzieci! I głupców, którzy na dodatek nie mieli odwagi nie tylko strzelic sobie w łeb, ale nawet przyznać sie do sprowokowania tej masakry.
Ktoś kto ma w ręku decyzje o życiu lub śmierci tysięcy ludzi nie ma prawa płynąć z żadnym prądem, a kiedy widzi, że go unosi to powinien natychmiast oddać decyzje komus innemu. To nie prąd, to głupota, bo byli także wokół tych gości ludzie, którzy ich ostrzegali i mieli ostrzeżenia z Londynu, że nie będzie pomocy. Jak można czcić tych generałów a dla tysięcy poświęconych żyć mieć tylko „szacunek”!
7 lipca 2009, o godzinie 15:42
Jurcio,
żadna kicha, link jest jak najbardziej prawidłowy. Kliknij, a zobaczysz.
7 lipca 2009, o godzinie 16:16
OK, Waldemar, jeszcze raz dzięki za gościnę po wykopaniu mnie z „en passant”. Wszystkiego najlepszego dla blogu.
7 lipca 2009, o godzinie 17:03
Link do mojego tekstu w GW:
http://wyborcza.pl/1,7551.....chnie.html
Jurcio,
nie musisz sie oddalać. Blog jest do dyspozycji.
7 lipca 2009, o godzinie 17:24
Gospodarzu!
Dzięki za link. Przeczytałam… i mam materiał do przemyślenia.
7 lipca 2009, o godzinie 17:29
Gospodarz
Przeczytałem i krótko, zdecydowanie lepszy od Zakowskiego,bo wymienia polityków zdecydowanie gorszych. Jak choćby Balicki, to jest w/mnie ,który naprawdę nie wie co chce.
Pozdrawiam
7 lipca 2009, o godzinie 19:35
Panie Waldemarze ! Panie Gospodarzu !
Jako gość niepiszacy na blogu ale czytajacy po Panskim wpisie z godziny 3.30 o straszliwej liczbie Ofiar w PW44 ( dziekuje za link do dokumetow -przeczytalem ), postanowielm napisac kilka zadan które ilustrują kompletny bezsens posyłania Warszawy na STOS.
Wczoraj i dziś zaiteresowany przebiegiem wizyty Obamy w Moskwie ,oglądałem tv „PLanieta ” Wczoraj i dziś po głównym wydaniu „Viesti” ta telewizja nadawala film dokumentalno -historyczny o W.Churchilu od jego wczesnej młodosci,aż do smierci .
W scenach finałowych związanych z pogrzebem (Ceremonia pogrzebowa odbyła sie według wcześniej napisanego scenariusza przez samego Winstona ) lektor zaznaczyl, iż W.Churchil w czasie II wojny światowej pomny wielkich ofiar Anglikow w czasie I wojny ( przyklad Dardanele) kierował się myślą , osiągnac Zwyciestwo dla Wielkiej Brytani maksymalnie ograniczając liczbę OFIAR. ( w tym filmie i cala litania faktow !)
Podano tą liczbe . Brytyjczycy w czasie całej II wojny światowej stracili 386 tysiecy istnień ludzkich .
Jesli Rosjanie dziś podali prawdziwe dane ,to ci Polacy którzy do ddzis uznaja PW 44 niemal za korzenie polskiego wspólczesnego patriotyzmu i siły polskiej państwowosci mogliby zakopać się ze wstydu .
Na tym tle krytyczne opinie W.Churchila o inicjatorach PW44 sa zrozmumiale . Wymowa LICZB 150-200 tysiecy a 386 są porażajace .
Nic mi do tego ,czy ważniejsze siły polityczne w POLSCE anno domini 2009 utrwalać bedą chwałę tamtych dni , ale nie rozmumiem uznawania PW44 za Genezis uzysknia niepodległosci w 1989 roku.
To jest moim zandiem oczywista Fałszywka .
Z Serdecznym Pozdrowieniem
Waldemar ze Szczecina
7 lipca 2009, o godzinie 21:13
Waldemarze!
Z pełnym szacunkiem, ale to od dawna nie jest tajemnicą. Ta tabela jest szokująca i pod innymi względami. Przerażające są dane o stratach ludnościowych Azji Południowej, Wschodniej i Południowo – Wschodniej: Chin, Indonezji, Indii, Indochin Francuskich, Birmy. Taki Timor Wschodni stracił 10 % ludności
http://pl.wikipedia.org/w.....9Bwiatowej
7 lipca 2009, o godzinie 21:45
Gospodarzu! Chwalą Was!!!
http://passent.blog.polit.....ent-117394
Dobranoc.
7 lipca 2009, o godzinie 22:42
Drogi Gospodarzu,
pisząc swoja opinię o Olechowskim, nie czytałam Pana tekstu, po lekturze.
Jestem nieco zaskoczona i oszołomiona, bo intuicyjnie wyczułam to, co Pan sprecyzował słowem.
Fałsz wychodzi porami u Olechowskiego, skoro tak łatwo czytelny.
Mnie zaskoczyło przede wszystkim poparcie Kwaśniewskiego dla Olechowskiego w roli prezydenta RP.
Przyznam się, że ostatnio mam okazję słyszeć u Kwaśniewskiego wiele opinii, które mnie nieco szokują pewnego rodzaju polityczną naiwnością.
Wydawało mi się, że ma większy instynkt politycznego zwierzęcia.
Wprawdzie ostatnio widziałam go w rudnym pojedynku z niemieckimi mediami, które wytykały mu polityczną głupotę przy popieraniu USA w Iraku określając, ze „Polska ma do USA stosunek naiwny i romantyczny” a decyzja była „zdradą Europy”,
Więc jego nieudolną obronę przyjęłam ze zrozumieniem raczej.
Ale w przypadku Olechowskiego, nikt na Kwaśniewskiego nie naskakiwał, więc skąd taka sympatia dla takiego picuś-glancusia?
8 lipca 2009, o godzinie 04:02
Juz, juz Pawle – spiesze z linkiem!
http://www.rp.pl/artykul/.....marl_.html
8 lipca 2009, o godzinie 06:20
trzec na to oczami ludzi,zołnierzy
8 lipca 2009, o godzinie 06:47
Nie podoba mi się Wasz atak na AO, a szczególnie przykre są słowa Zofii. Jestem ciekaw, czy Tobie byłoby przyjemnie, gdyby ktoś Cię nielubiący nazywał Cię w sposób podobny. Bardzo lubię Olechowskiego, kilka razy z nim rozmawiałem i jest – moim zdaniem – wspaniałym fachowcem od spraw gospodarczych. A tak w ogóle to Balcerowicz powinien zostać Prezydentem Polski.
A Kwaśniewski ma rację mówiąc „polska scena polityczna zaczyna się kształtować „coraz bardziej racjonalnie”. – Mamy prawicę narodowo-katolicką, centroprawicę, lewicę. Myślę, że Piskorski wchodzi w nurt, który w Polsce istnieje – centrum liberalnego, które istnieje po części w Platformie, ale które niekoniecznie musi się w niej dobrze czuć”. Ja tego jestem najlepszym przykładem.
Wiadomość dla prawicowców.
http://wiadomosci.gazeta......ntami.html
8 lipca 2009, o godzinie 06:50
Relacje ze spotkania Obamy z Miedwiediewem i Putinem raczej nie pozostawiają wątpliwości, co do umieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej. Tranzyt przez tereny Rosji może być ważniejszy, niż tarcza w Polsce. To całkiem dobra karta przetargowa.
Prawdę mówiąc, nie wierzyłam w to, że tarcza u nas powstanie.
I pisałam to od początku. Jednak polityka to delikatna materia i z ogłaszaniem zwycięstwa warto się powstrzymać do chwili, gdy jest ono pewne. Kiedy sobie myślę, jak teraz nasi entuzjaści będą tłumaczyć ten kiks, to przychodzi mi na myśl pointa starego dowcipu o blondynce…
„Ciekawe, jak ona z tego teraz zrobi tramwaj…?”
‘
A tu, na dzień dobry dalszy ciąg opery mydlanej
http://www.dziennik.pl/wy.....antow.html
No i ciekawe, co teraz na to Jarosław Kaczyński?
8 lipca 2009, o godzinie 07:04
Torlinie, Balcerowicz na prezydenta? Boże broń, to zupełnie nie dla niego stanowisko. Balcerowicz to człowiek z silnym poczuciem własnej wartości i raczej niezdolny do kompromisów z ludźmi, których uważa za głupców. Premierem mógłby być dobrym.
.
A co do Olechowskiego – abstrahując od jego szans na prezydenturę, które są nikłe – niewątpliwie ma kwalifikacje intelektualne na to stanowisko, natomiast jego postawa w polityce budzi poważne wątpliwości. W końcu był przez ostatnie lata członkiem PO i nie było słychać, by próbował zwalczać niedostatki tej partii od środka. Krytyka partii z pozycji człowieka, który właśnie z niej odchodzi, brzmi niestety nieszczerze – jak szukanie usprawiedliwienia dla swojej decyzji.
8 lipca 2009, o godzinie 07:33
A tu fragment wypowiedzi na temat wizyty Obamy w Moskwie – pisze G.OKON;
To jest “handel zamienny”. Wy nam poparcie w Iranie, my polska tarcze na smietnik. Od poczatku pisalem, ze ta tarcza to element rozegrania czegos waznego. Jak inni pisza, Amerykanie nie maja sie z czego wycofywac, oddadza to jak dawno zaplanowana zachete. Nikt nie zwraca uwagi na to, ze prezydent Iranu wyrazil chec rozmawiania z Obama, przedtem nie chcial. Przyjezdza do NY. Trzeba widziec wszystkie figury na szachownicy. A pierwsi grali w nie Persowie ?
8 lipca 2009, o godzinie 07:34
Gospodarzu.
Teraz na temat pana wypowiedzi i linku na temat Powstania.Zacząłem pisać bezpośrednio na blogu ale skutek taki ,że w pół zdania nie tu naciskając znalazło się na blogu,więc powtarzam trzeba z oceną spojrzeć z perspektywy tamtych czasów.Nie posłużę sie % i liczbami z rożnych źródeł bo nie jestem zbyt biegły w problemach technicznych komputera i nie chcę znów z mozołem opisany wypowiedz stracić.W całej ówczesnej Polsce jest kult walki AK cieszy sie szacunkiem i to Ona daje siły.Zadaniem (co później wykorzysta komuniści) AK było przygotowywać sie do Powstania Ogólnopolskiego ,jezęli za istnieja określone warunki do wygrania,powstania nie prowadzenia walki czynnej przez cały okres okupacji.Powstał slogan Stac z bronią u nogi,by nie powodować strat społeczeństwa prze represje Okupanta.Ale oczywiście priorytet Niemców i władz okupacyjnych byl zupełnie inny (Pamiętniki H.Franka i inne dokumenty) oraz podane liczby w Wikipedii,są obecnie weryfikowane na – ale nie o liczby tu chodzi,które w swej wymowie są straszne.Mnie chodzi o politykę Okupanta ,byla Ona jednoznaczna polska ma byc zapleczem siły roboczej dla Wielkiej Rzeszy,wyniszczenie fizyczne inteligencji nauka na poziomie szkoły podstawowej i zawodowej. Plany Hitlera jaka ma byc Warszawa sa chyba znane.Przyjmując te podane w Wikipedii za bazę zastanowienia sie ,proszę zwrócić uwagę na stosunek strat ludności w jakimkolwiek kraju i Polski ,bez strat ludności w powstaniu.Czy stratę nie mówią nic o celów Niemców w stosunku do Polski i Polakow (bez strat żydów) czy nie sa przerażające?Społeczeństwo to widziało i oceniał. W tej samej atmosferze działali Przywódcy Powstania krótko Decydenci>Londyn dał zgodę na postanie w formie ti Wy na miejscu wiecie najlepiej co robic> że Chruściel powinien znac z praktyki zamiary Rosjan On je znal.Sam Pan wspomniał ze gdyby powstanie wybuchlo kilka dni wcześniej mialo szanse skonczyc sie sukcesem. Wedlu obecnej oceny gdyby wybuchło przed 20 lipca prawie pewnie skończyłoby sie sukcesem,Paniczne wycofywanie sie Niemców za Wisłe.Nie trzeba zapominać o dywersji Rosjan w formie sławnej radiostacji nawołującej polaków do powstania. I jednak o stanowisku Rosjan sojuszników do pomocy powstańcom w formie lotów alianckich z pomoca W-wie(brak zgody na lądowanie samolotów zatankowanie i powrót.Brak jakiejkolwiek pomocy lotnictwa sowieckiego(mysliwce)
To tak w wielkim skrócie moje spojrzenie na powstanie i ocenę decydentów na miano zbrodniarzy nie zasłuzyli.Stosy trupów na Woli to nie wynik powstania Wola pada chyba po kilku dniach.A mianowanie przywódców powstania wysokimi stopniami mialo cel w/mnie obronę Walczących dopiero uznanie przez sojuszników AK i powstanców jako żołnierzy których objęła konwencja o jeńcach wojennych przestano traktować i ludność i powstancow jako bandytów.
A jeden z piszących autorów Ciechanowski sam ocenił ze powstanie było w swych sztabowych opracowaniach na kilka dni jako takie mialo szanse byc skutecznym. Nie zapominajmy tez o akcji BURZA. i jeszcze jedno oceniajmy z perspektywy tamtych czasów
Pozdrawiam
8 lipca 2009, o godzinie 08:42
Na kanwie dwóch wydarzeń związanych z kulturą, pogrzebem Jacksona i koncertem Madonny w Polsce, nasunęły mi się dosyć smutne refleksje.
Obie te postaci są wizytówkami świata muzyki pop, ale moje refleksje nie dotyczą muzyki w tym przypadku.
Oglądałam pogrzeb Jacksona ze skupieniem. Była to dla mnie piękna uroczystość pogrzebowa, z natury rzeczy, okraszona muzyką, w której brzmiały nuty wspaniałego afroamerykańskiego soulu, gospel i pop na najwyższym poziomie.
Ale chciałabym zwrócić uwagę na inny aspekt tego pogrzebu – na to, czego w Polsce, przy omawianiu śmierci piosenkarza, się nie mówi – na treści utworów, które prezentował, o ich przesłaniu, o działalności charytatywnej piosenkarza, o której wspominano. Dla „kolorowej” społeczności USA Jackson po śmierci, właśnie na tych uroczystościach pogrzebowych, przemawiał jak ich faktyczny król, ikona, ich symbol w tworzeniu Stanów Zjednoczonych.
W sposób szalenie subtelny, ale zarazem bardzo wyrafinowany – „czarni” i z innych nacji „kolorowych” Amerykanie, do niedawna emigracyjna biedota i potomkowie niewolników, pomni upokorzeń z racji koloru skóry, wyznania, ubóstwa czy statusu społecznego – mówili podczas tych pogrzebowych uroczystości o ogromniej potrzebie tolerancji i szacunku wobec innego człowieka.
Przekazywali swoisty testament Jacksona, z którym się identyfikowali – całemu światu, ale przede wszystkim Stanom Zjednoczonym.
Zapewne, dlatego na zakończenie odśpiewano „We are world” z prezentowaną multimedialnie wymowną symboliką.
Po zakończeniu transmisji uroczystości, w TV-Info, jakaś telewizyjna redaktorka przepytywała swoich gości, w tym Halinę Frąckowiak, o wrażenia, dopytując się czy ich nie raziła w pewnym sensie ….komercja tego wydarzenia!
Pytanie szokujące, bowiem transmisje były udostępnione wszystkim stacjom telewizyjnym na świecie za darmo, koncert pożegnalny przygotowano gratisowo, nikt nie brał honorariów, a te prawie 2 tys. ludzi, którzy uczestniczyli wylosowali bezpłatne bilety wstępu. Dzięki Bogu, pewna pani z Polskiego Radia, nie pomne nazwiska, trzeźwo zauważyła, że komercja to się dopiero zacznie, uroczystość pożegnalną komercyjną – nie była.
Telewizyjna „redaktorka” widać uważa, że bezpłatnie nie można zrobić profesjonalnie tego typu uroczystości.
W tym samym czasie, w Polsce rozgorzała przedziwna awantura o warszawski koncert Madonny, dość ekscentrycznej piosenkarki nie pozbawionej talentu. Powód – katolickie święto kościelne i kościelno-patriotyczne przypadające 15 sierpnia.
Nie bardzo wiem, co ma piernik do wiatraka, zwłaszcza bitwa warszawska z konnica Budionnego do koncertu awangardowej piosenkarki. Katolicy mogą oddawać się uroczystościom w kościołach, fani Madonny – bawić się na koncercie a zagorzali patrioci święcić po raz kolejny pogonienie Rosjan spod Warszawy..
Mogliby, ale nie w naszym kraju. Pewna część katolików, w tym też establishmentu politycznego z Wałęsą na czele nie może pojąć, że ludzie na świecie noszą imiona Madonna czy Jezus. Ze można z takim imieniem śpiewać nawet w katolickie imieniny kościelne innej Madonny. Grupa ta chce narzucić swoje poglądy i praktyki religijne wszystkim w kraju, sprowadzając wyznanie rzymsko-katolickie na poziom religii państwowej pod pozorem naruszania ich, dziwnych jednak dla mnie – odczuć religijnych.
I tak z jednej strony tego samego dnia dotarły do mnie dwa przekazy.
Jeden – to wielkie wołanie – o tolerancję i szacunek do innego, różniącego się niekiedy od nas człowieka. Wołanie, w którym słowo Bóg, Jezus padały dosyć często z ust przedstawicieli różnych wyznań.
I drugi – wielki alarm na rzecz totalitarnego obowiązku wymuszonych zachowań społecznych wobec określonej religii, wołanie, które z ust fanatyków religijnych.
W pierwszym wołaniu – przemawiała wspaniała muzyka i słowo, ludzi pogrążonych w smutku po stracie bliskiego im człowieka, w drugim przemówią …msze polowe na ulicach Warszawy, procesje, różańce i kadzidła oraz nachalna propaganda sprzyjających fanatykom mediów.
8 lipca 2009, o godzinie 08:44
Zdzisław,
profesor Ciechanowski jest najbardziej znanym i najbardziej solidnym krytykiem decyzji o walce w Warszawie.
Za tragedię Powstania wine ponoszą Niemcy, którzy stłumili je barbarzyńsko i polscy generalowie, którzy jej wywołali. Powstanie było wymierzone w Rosję i podjete bez uzgodnienia nie tylko z nią, ale także z zachodnimi sojusznikami. Stalina można oczywiście winić o to, że nie okazał się dobrodziejem i humanistą i nie zrobił czegos wbrew swemu interesowi politycznemu, a Rosevelta i Churchilla, że Warszawa nie była dla nich najważniejsza na świecie, ważniejsza od krwi ich własnych żołnierzy i od perspektyw wojny z Japonią, która wtedy wydawała się być jeszcze bardzo krwawa i Rosja była potrzebna, żeby własnej krwi oszczędzić. No i można tak bez końca, tyle, że i my moglismy krwi oszczędzić, także dzieci, młodziezy wylanej w glebę warszawską niepotrzebnie. Krew jest realna, iluzje polityczne, choćby najbardziej patriotyczne nie! Pozostajemy przy swoim. Od dwu lat na tym blogu w sierpniu jest mój wpis rocznicowy i dyskusja pod nim. Polecam ci je, jesli nie czytałes.
8 lipca 2009, o godzinie 08:51
Drogi Torlinie,
na blogu miałeś mnóstwo przykładów wyzwisk, jakimi mnie obarczały osoby nie lubiące mnie.
Sam żeś niedawno serwował mi z imienia – pejoratywnie – Zośka.
Ale ja nie jestem politykiem, osobą publiczną, taką jak on, nie mam zamiaru być prezydentem kraju i nie piszę listów otwartych do szefa partii z której się wyprowadzam.
Mam prawo oceniać polityków wg własnego uznania i oceniać ich bardzo negatywnie.
Nie narzucam jednak swojej opinii o Olechowskim Tobie. I nie obrażam się, gdy ktoś ma złe zdanie o polityku, którego akurat ja szanuję.
Poza tym, fakt że rozmawiałeś kilka razy z Olechowkim o niczym nie świadczy.
Nie dałeś żadnego przykładu pozytywnego działania politycznego tego człowieka z konkretnymi korzyściami dla kraju, po których mogłabym zmienić zdanie.
Więc nadal pozostaję przy swoim, nawet jeśli Ci się nie podoba.
Nie musi drogi Torlinie, nie musi…..
8 lipca 2009, o godzinie 09:02
Zofio,
a propos wyzwisk, znalazłem na jednym z blogów nieocenionego portalu IV Rzeczpospolitowca Jankego takie cudne określenie mojej szanownej osoby;
„koszerny handlarz młodych dziewic”
moja żona padła z zachwytu na kolana, jak to jej powiedziałem. Zastanawiam sie, czy nie zacząć sie tak przedstawiać w „Poranku w toku” oddając oczywiście prawa autorskie Salonowi 24. Dla odpoczynku, po cięzkiej pracy zwalczania braci zacząłem robić kolekcję „komplementów”, którymi obdarzaja mnie głównie właśnie blogersi z S24 a także czytelnicy moich artykułów w „Rzepie”. Może za jakiś czas zrobie z tego wreszcie doktorat. Na razie rosnąca objętościowo kolekcja mile głaszcze moja próżność!
8 lipca 2009, o godzinie 09:57
Drogi Gospodarzu,
co za cymelia! Toż to istna perełeczka!
Ten handlarz dziewic i na dodatek koszerny!
Wcale się nie dziwie, że Małżonka oniemiała z radości!!!
Zachowałabym się na Jej miejscu podobnie.
Serdecznie Pana Małżonkę pozdrawiam i podzielam jej zachwyty.
Ta kolekcja epitetów skierowanych pod Pana adresem i soczystych wyzwisk musi być wysoce smakowita.
8 lipca 2009, o godzinie 10:00
Wow!
“koszerny handlarz młodych dziewic” – tez mi sie podoba! A te dziewice to mam nadzieje my, uczestniczki panskiego blogu :D
8 lipca 2009, o godzinie 10:23
Gospodarzu,
Oczywiście .nie” nawracam” Pana, i w wielu sprawach tez podobnie patrzę. Przedstawiłem tylko jak zawiłe i zróżnicowane sa spojrzenia .Prof.Ciechanowskiego mam czyli Jego książkę Powstanie Warszawski i z tej ksiązki podawałem że ocenil ze była szansa i ze obliczone było na kilka dosłownie dni .
A co do Tych wpisów z przed kilku lat to nie wiem jak to szukać i powiedzmy gdzie (na google?)
Chętnie przeczytam tak jak teraz czytam ta książkę z Pana linku która mozna przenieść na swój komputer co zrobiłem
Pozdrawiam
8 lipca 2009, o godzinie 10:32
Torlin
No i mamy” bohaterów” którymi zajmują sie media przez wiele dni łącznie z najważniejszymi politykami (J.K)
Oczywiscie (modne słowo ) chodzi mi o p. Cuglar-Kotke (nie pomyliłem nazwiska? ( bo tu mam szczególny dar)
Pozdrawiam
8 lipca 2009, o godzinie 11:32
Do poczytania i komentowania
Kwasniweska w grze Olechowski b. słabo
oto link http://wyborcza.pl/1,7524....._grze.html
8 lipca 2009, o godzinie 13:17
Przepraszam za offtopic, ale nie mogę się powstrzymać. Co Pan myśli na temat przerwy w nadawaniu Polskiego Radia PR II.
Proszę o komentarz także w kontekście zwolnienia kilka lat temu Marii Szydłowskiej przez IV Rzeczpospolitowców jak to Pan maniakalnie wtłacza w nasze głowy. I jeśli czas Panu pozwoli także w kontekście wyników Polskiego Radia za czasów prezesury IV Rzeczpospolitowca Czabańskiego. A co do posiadanej przez Pana „facjaty koszernego handlarza młodymi dziewicami” to wpis rzeczywiście jest, ale nie na blogu tylko w komentarzu do bloga, co rozumiem jest niezamierzonym przejęzyczeniem.
PS. Nie głosowałam ani na Lecha ani na PiS i nie zamierzam, więc niech Pan się od razu tak nie obrusza jak w dyskusjach w TVN24.
8 lipca 2009, o godzinie 15:13
Pani Kasiu,
na temat przerwy w funkcjonowaniu II programu PR nic specjalnego nie myślę. Może dlatego, że od dłuższego czasu słucham tylko TOK-FM dla informacji, RFM – FM Classic dla muzyki oraz także dla muzyki Radio Przeboje. Przez lata zaczynałem dzień od Sygnałów Dnia, ale po przyjściu Czabańskiego i Mądrzejewskiego już nie mogłem słuchać, bo kojarzył mi się z latami 60-tymi stylem, tylko z treścia inaczej skierowaną. Wyjąkiem byl tylko wtorkowy wywiad na klęcząco z J.Kaczyńskim co bylo mi potrzebne do jak Pani napisała „maniakalnego” zwalczania IVRP Więc nie mam zdania na temat II programu ani nawet „Trójki” pod kierownictwem Pana Skowrońskiego. Oceniam bardzo negatywnie wpuszczenie do radia Targalskiego.
Jeżeli wyrzucenie Marii Szydłowskiej dotyczy tego wyrzucania złogów gierkowskich i staruszek, to właśnie jest cały Pan Targalski, negatyw hunwejbina marcowego.
Istotnie wpis jest w komantarzu na blogu, ale niemało jest na kilku samych blogach u Jankego.
Nie wiem na czym polega moje obruszanie się w TVN24. Zapewniam Panią, że nie byłbym oburzony gdyby była pani wyborca Kaczyńskiego i PiS.
Dla porządku wyjaśniam, że Pani komentarz został automatycznie wstrzymany przez antyspam, który robi zawsze z nowymi na blogu. Potem sie przyzwyczaja. Ja nie wstrzymuje komentarzy.
8 lipca 2009, o godzinie 16:46
Chyba nie bardzo juz jest co wstrzymywac:
http://passent.blog.polit.....ent-117450
Przestali chwalic?
8 lipca 2009, o godzinie 17:12
Dziękuję za odpowiedź i proszę o przeczytanie mojej odpowiedzi.
Nie znam radia tok fm, ani też rmf classic, złote przeboje to radio, do którego przeszedł Marek Niedźwiedzki z Radiowej Trójki. Nie znam Pana Mądrzejewskiego, nie znam stylu lat 60tych, i nie wiem do kogo treść była skierowana (domyślam się, że chodzi o m.in. hasło Żydzi do Syjamu). Nie wiem jak się ma to do PR II i PRIII czy PR I (Złodzieje do Paki?). Wiem natomiast, że Pana Czabańskiego już nie ma, ale sygnałów dnia nadal Pan nie słucha. Czy oznacza to, że styl nadal pozostał ten sam, jaki?
Sprawdziłam także ramówkę rmf classic, bo mnie Pan zaciekawił tą ofertą. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ramówka PR II jest dużo bogatsza. Niemniej jednak zapoznam się z rmfc i przedstawię opinię. Panu także polecam, zanim dopuścimy do tego aby Trójka czy Dwójka ucichły na zawsze. Nie pytałam o TVP, ale przy okazji czy zna Pan ofertę TVP Kultura? Dla mnie to jedyna szansa na obcowanie z Operą najwyższych lotów, bardzo ciekawe programy tematyczne, świetne, ambitne filmy, nieodtwarzane od dawien dawna w żadnych stacjach, ciekawe programy publicystyczne, kabarety Olgi Lipińskiej, programy dla dzieciaków Leonarda Bernsteina, po prostu miód. Uważam, że to dobro, którego nie powinniśmy poświęcać w imię gier politycznych. I jeśli jakiś Targalski, Czabański i Bóg wie kto jeszcze był jakimś szefem radia to nie powód, żeby udusić kurę znoszącą złote jajka. I nie chodzi mi nawet o pieniądze ile o kulturę.
Co do wywiadu na klęcząco nie słuchałam, jednak mam wrażenie, że wywiadów na klęcząco jest i było bez liku i w TVP, i w TVN, i w Polsacie, i w Zetce, więc nie wiem czemu akurat ten jest tak istotny, że włączył Pan Trójkę dla niego.
Nie znam powodów, dla których zwolniono Panią Szydłowską. Może z powodów ekonomicznych, a może nie. A może popierała PO, a może nie. Nie wiem.
Nie odniósł się Pan do wyników PR za prezesury Pana Czabańskiego, w odniesieniu do obecnej sytuacji. Rozumiem, brak czasu.
Czytałam kilkadziesiąt wypowiedzi Pana Janke i nie spotkałam się z obraźliwymi wypowiedziami w stosunku do Pana, proszę o podanie źródeł. Czytelnicy Pana artykułu w Rzepie, rzeczywiście jadą po Panu ostro. Prawo komentatora Blogu. Niewątpliwie też krytycy innej opcji także jadą po swoich oponentach równie uszczypliwie, więc proszę nie robić z siebie ofiary. Jedyne co możemy zrobić, to dawać przykład prowadzenia debaty pod względem stylu, merytoryki i szacunku dla odmiennego zdania drugiej strony.
Co do obruszenia, jest to moje subiektywne odczucie i przepraszam, że tak Pana odbieram. Mam wrażenie, że alergicznie reaguje Pan na słowa płynące z ust członków PiS i osób PiS w czymkolwiek popierających. Bo niewątpliwie, uważam że PiS ma rację broniąc mediów publicznych. Tak jak PO ma rację w kilku kwestiach, Prezydent ma rację w kilku kwestiach i nawet SLD ma rację w kilku kwestiach. Taki urok demokracji. I jeśli ktoś został wybrany, to ma pełną legitymację do działania, podkreślam do działania. Nikt lepszego systemu nie wymyślił i demokracji nie będzie nigdy, jeśli ludzie zagłosują, a rządzący i tak będzie robił swoje, albo wogóle nic nie będzie robił, albo zabroni mu się robienia tego do czego został zoobligowany przez społeczeństwo poprzez jego głosy (w ramach obowiązującego prawa, konstytucji i jak dla mnie dekalogu).
Pozdrawiam
8 lipca 2009, o godzinie 18:18
Ludwiggu,
a co wnosi do polityki nick – Absolwent z blogu red. Passenta, bo jestem totalnie nie zorientowana.
Możesz mnie oświecić?
8 lipca 2009, o godzinie 19:05
Zofio,
Nie moge oswiecic bom sam nieoswiecony w temacie. Nie czytam nicka – Absolwenta regularnie i nie wiem o czym pisze. Zalinkowana wypowiedz Absolwenta wiazala sie z wczesniej linkowana wypowiedzia „chwalaca Was”. To wszystko.
http://kuczyn.com/2009/07.....ment-79400
8 lipca 2009, o godzinie 20:29
Pani Kasiu,
prawdę mówiąc nie wiem, gdzie tkwi sedno tego co Pani napisała. Wyczuwam, że coś Pani w tym co ja piszę i mówie niepodoba, ale nie wiem co.To, że każdy ma kawałek racji jest tak samo prawdziwe jak to, że istnieje wszechzwiązek zjawisk, czyli wszystko zalezy od wszystkiego i w tym momencie wszystko sie kończy. Nigdzie nie pisałem o obelgach Jankego tylko o blogach na jego portalu, na dodatek napisałem to tak wyraźnie jak bylo można, że bardzo mnie to bawi więc gdzie tu robienie z siebie ofiary. Nie rozumiem o co chodzi.
8 lipca 2009, o godzinie 20:39
Szanowni Państwo,
podaję kilka liczb oglądalności bloga w tym miesiącu (dane dzienne, pierwszy rząek średnia, drugi maksymalna). To jest o jakieś 15-20 % mniej niż w miesiącach niewakacyjnyc i utrzymuje sie na tym poziomie od dawna.
Wywołań na godzinę 308 727
Wywołań dziennie 7398 8630
Plików dziennie 4159 5092
Stron dziennie 3030 3588
Wizyt dziennie 1044 1187
Kilobajtów dziennie 239972 310179
8 lipca 2009, o godzinie 21:24
Przed snem zapraszam do walca…
http://miastowroclaw.blox.....Rynku.html
Dobranoc
8 lipca 2009, o godzinie 21:27
Dzięki serdeczne Ludwigg,
8 lipca 2009, o godzinie 21:46
Torlin
„Bardzo lubię Olechowskiego, kilka razy z nim rozmawiałem i jest – moim zdaniem – wspaniałym fachowcem od spraw gospodarczych”.
..
Tego to nawet Pan Minister Kuczyński nie potwierdza, choć mimo pewnych zastrzeżeń chętnie by widział Olechowskiego w Pałacu jako Antychwasta. Olechowski jest zbyt leniwy by kiedykolwiek zostać fachowcem od czegokolwiek. Olechowski nawet jako agent SB (TW Must) był dość przeciętny. Jego oficer prowadzący, G. Czempiński, twierdzi, że to nie Olechowski tylko on sam, osobiście, wymyślił nową partię – Platformę Obywatelską. Swoją drogą, to musi być dla polityka dodatkowo upokarzające, skoro partię polityczną wymyśla mu dawny esbek. Jeśli coś Olechowskiego interesuje to rady nadzorcze oraz własna kieszeń i tu ma niemałe osiągnięcia.
..
Myślę, że Piskorski wchodzi w nurt, który w Polsce istnieje – centrum liberalnego, które istnieje po części w Platformie, ale które niekoniecznie musi się w niej dobrze czuć”.
..
Piskorski właściwie nie ma żadnych poglądów, to klon Olechowskiego, choć gorszy niż oryginał. Różnią się wiekiem i częściowo życiorysami, ale razem personifikują tęsknotę różnych politycznych sierot, które zrobiły zawrotną karierę w czasach transformacyjnego zamętu, do zalegalizowania swoich majątków (co gwarantuje III RP) oraz ich wartości (dlatego euro subito).
-
„A tak w ogóle to Balcerowicz powinien zostać Prezydentem Polski”.
..
Nie szkoda ci Polski? Rzeczony B. był już prezesem (oraz grabarzem) pewnej partii politycznej, kiedyś dość znanej.
8 lipca 2009, o godzinie 21:50
Zofia
-
„Oglądałam pogrzeb Jacksona ze skupieniem. Była to dla mnie piękna uroczystość pogrzebowa, z natury rzeczy, okraszona muzyką, w której brzmiały nuty wspaniałego afroamerykańskiego soulu, gospel i pop na najwyższym poziomie”.
-
„Pop na najwyższym poziomie”? Z kabaretu jesteś, czy kpisz sobie? Pop jest na swoim własnym popowym poziomie, szybować nie będzie i nawet nie zamierza. Poza tym to nie był pogrzeb tylko „gala pogrzebowa” (sic). Pogrzeb dopiero będzie, może nawet kilka, skoro tak się dobrze w mediach sprzedaje. Przygotuj się na na jeszcze większe doznania na znacznie wyższym poziomie. Nie rozumiem, dlaczego niby współczesny show business miałby uszanować śmierć tego biednego człowieka skoro nie szanuje niczego innego.
8 lipca 2009, o godzinie 22:26
Pan Minister Kuczyński o Powstaniu Warszaskim:
.
„Widze tylko górę 150 – 200 tysięcy trupów, w tym dzieci! I głupców, którzy na dodatek nie mieli odwagi nie tylko strzelic sobie w łeb, ale nawet przyznać sie do sprowokowania tej masakry”.
..
Każdy tak widzi jak mu wzrok sięga. Pan Minister powinien jeszcze potępić pozostałe powstania od kościuszkowskiego poczynając na wielkopolskim i śląskich powstaniach kończąc. No i jakoś to uzasadnić. Na koniec powinien ogłosić, że praktycznie jest zwolennikiem niewolnictwa, bo amerykańska wojna secesyjna to przecież stosy trupów, a Unia przystępując do rozprawy z Konfederacją absolutnie nie mogła wiedzieć jak to się skończy. Co prawda było ponad 600 tys. trupów, ale kilka milionów Murzynów zostało wyzwolonych.
.
PW trwało 63 dni, warto wiedzieć ile JEDNEGO DNIA mogło zginać ludzi, na przykład w wojnach napoleońskich:
Marengo – 4 000 Francuzów, 6 000 Austriaków = 10 000
Austerlitz – 1150 Francuzów, 4 000 Austriaków i Rosjan = 5 500
Jena – 5000 Francuzów (+ ranni), 26 000 Prusaków (+ ranni i jeńcy) = 31 000
Frydland – min. 8 000 Francuzów (+ ranni), min. 20 000 Austriaków (+ ranni i jeńcy) = 28 000
Wagram – 35 000 Francuzów, 38 000 Austriaków = 73 000
Borodino – min. 28 000 Francuzów, min. 45 000 Rosjan = 73 000
Berezyna – min. 30 000 Francuzów, 13 000 Rosjan = 43 000
Lipsk – 55 000 Francuzów, 70 000 sprzymierzonych = 125 000
Waterloo – 25 000 Francuzów, 22 000 Prusaków i Anglików = 47 000
8 lipca 2009, o godzinie 22:41
Pytanie z Salonu24
„Dlaczego poprzednie pokolenia mogły mieć Paderewskiego, Dmowskiego, Piłsudskiego, Kwiatkowskiego, a my tylko Wałęsę, Balcerowicza, Kwaśniewskiego”?
http://budyn78.salon24.pl.....commentadd
8 lipca 2009, o godzinie 23:57
Mawar
do Olechowskiego i Piskorskiego chce doskoczyć trzeci bas-baryton – niejaki Oleksy.
Wtedy dopiero będzie tercecik egzotyczny!
9 lipca 2009, o godzinie 00:08
Witam ponownie.
Hmm, rzeczywiście napisał Pan na blogach u Jankego. Przepraszam, zrozumiałam to tak jak chciałam. Za mało wiem. Nie wiedziałam, że Janke to szef salonu24. Kojarzę go tylko z artykułów w Rzepie. Chyba po prostu nie podoba mi się wyrażenie IV Rzeczpospolitowiec Janke i podklejanie pod niego tekstu „facjata bla bla bla”. Tym bardziej, że prawie każdy może założyć bloga (komplikacje czysto techniczne), a już wszyscy go mogą skomentować.
Pozdrawiam
9 lipca 2009, o godzinie 05:32
Mawara jak dotąd znałem z rozsądnych wypowiedzi, teraz bawi się w demagogię. Porównuje bitwy świata z wyrżnięciem całej młodej inteligencji w jednym milionowym mieście. Można i tak.
Jeżeli chodzi o Olechowskiego, ja szukam za wszelką cenę alternatywy dla Tuska – ale to trzeba robić ostrożnie, aby potwory nie powróciły. Ani SLD. A Zofia przekracza moim zdaniem pewne granice, porównywanie Olechowskiego z Oleksym jest obrzydliwe. To już kolejny taki jej komentarz.
A porównywanie polityków? Jak wiesz zajmowałem się gospodarką Międzywojnia i jeżeli podchodzi się do tematu, że widzi się tylko zalety przedwojennych, a jedynie wady dzisiejszych, to tak wygląda komentarz. Dla mnie ich zasługi są porównywalne i ludzie są podobni.
9 lipca 2009, o godzinie 06:23
Torlin,
Ty się w antypatii do mnie zapędzasz w maliny!
Napisałeś:
A Zofia przekracza moim zdaniem pewne granice, porównywanie Olechowskiego z Oleksym jest obrzydliwe. To już kolejny taki jej komentarz.
Pytam się więc – co jest obrzydliwe w tym co napisałam?
Poza tym to ja Oleksego do Olechowskiego bądź na odwrót – nie porównywałam.
http://www.wprost.pl/ar/1.....opiera-SD/
To Oleksy publicznie rozważał rozmowy z Piskorskim, by włączyć się do tercetu a nie – ja!
Torlinie,
proszę Mój Drogi, kontroluj swoje emocje!
Lubię Cię, choć nie wiem kim jesteś za nickiem i nie zmuszaj mnie do replik, w których będę te emocje musiała studzić.
Please!
9 lipca 2009, o godzinie 06:29
Torlinie,
To nie tak. Nie Mawara tu atakakowac trzeba tylko REALISTYCZNOSC pana Ministra, na szczescie bylego. Bo pan Minister z uporem maniakalnym swoje glosi od lat: PW bylo zbrodnia jej przywodcow. A wystarczy zapytac: czy owi przywodcy mieli jakas alternatywe, w lipcu 1944? Otoz kazdy wie, nawet Nowak-Jezioranski to przyznaje: nie mieli! Wszystko bylo ukartowane jak mialo byc i zaden emisariusz z Londynu bez ZADNYCH wiadomosci czy rozkazow od rzadu londynskiego dla krajowych przywodcow Powstania nie mogl tego zmienic. Woli walki bylo na tyle, ze tego powstrzymac juz nie bylo wolno. Wszystko inne bylo wyrazem poddania sie bez walki. Bo tej prowadzic po stronie „wyzwolicieli” ze wschodu nie wolno bylo. Jako ze PKWN nie zostal uznany za zadna alternatywe.
To tylko dzisiaj wolno sobie powybrzydzac i lzy ronic nad setkami tysiecy zabitych czy rannych. Tak jakby owe setki tysiace zabitych o czymkolwiek mogly wowczas swiadczyc.
Ale dzisiaj mozemy sobie ponarzekac na bledna decyzje „bandy czterech” generalow. Ta banda czterech to jakies fatum nasze..
9 lipca 2009, o godzinie 07:11
Witam
Moje obserwacje z wpisów wczorajszych.
Co zauważyłem?Ano pojawiły sie na blogu 3 nowe osoby nowe nie nowe. 2 dość znane Mawar i Ludwigg trzecia osoba (dla mnie) Kasia zupełnie nowa.Jak Kasia potrafi myśleć i skorygować swą wypowiedz tak o pozostałych tego nie można jednoznacznie powiedzieć.
Przykład Kasia i Gospodarz było słowo przepraszam i zrozumiałam jak chciałam.To Kasia jak rzadkie stwierdzenia isłowa nawet na tym blogu.
Mawar
On tylko wkleja czyjeś wypowiedzi bez słowa komentarza ,zapytania.
I to ma byc nie wiadomo co zgoda z poglądem osoby i wskazanego cytatu. dezaprobata ? Jedyny pogląd to do do Gospodarza polemicznie o Powstaniu Warszawskim.
Ludwigg podobnie tylko jeszcze z małą złośliwością.
I to sa osoby z którymi próbujemy rozmawiać blogowo,wykazywać swe racje. Z czym dyskutować Mawar umieścil cytat Zofii to powiedzmy wcześniej czytałem i uznałem że można dyskutować lub nie,lub że nie czytalem.Ale tak czy siak dyskutował bym z autorem wypowiedzi,a nie z przekaźnikiem tej wypowiedzi. To tak jak bym próbował rozmawiać z komputerem
I zwykle tego typu osoby,mysla o sobie jacy oni sa madrzy,oczytani i c gorsze są tak postrzegani przez innych.A gdzie sa ich doświadczenia przemyślenia,przezycia bo nawet myslec nie potafią bez Balcerowicza to by był w demokracji ( o którą podobno walczył) ale mialby smochód może swój dom i wiele innych dóbr,atakami na balcerowicza wykazują sie inteligencją ( bo napewno ma jak nie wiedze to zdolność uczenia się) typu Leppera Balcerowicz musi odejść.Spójrzmy na ich „dokonania”blogowe a gdzie ich doswiadczenia z zycia pracy prawie kazdy cos na ten temat pisał a Ci panowie nic terra incognita.
Pozdrawiam
9 lipca 2009, o godzinie 08:37
Zdzisławie – przysłowie – mądrość ludowa głosi;
Szkoda zachodu do grodzenia ogrodu
9 lipca 2009, o godzinie 09:36
Mawar: „Pan Minister powinien jeszcze potępić pozostałe powstania od kościuszkowskiego poczynając na wielkopolskim i śląskich powstaniach kończąc.”
.
Demagogia, Mawarze. Powstanie narodowe jako takie nie jest ani zbrodnią, ani świętością. Na potępienie zasługuje natomiast decyzja o powstaniu podjęta w okolicznościach, w których na sukces nie można liczyć. Z polskich powstań do tej kategorii należą powstanie styczniowe, kościuszkowskie i właśnie warszawskie. Nie licząc poronnych powstań w 1846 i 1848 roku. Wielkopolskie było zwycięskie, powstania śląskie, choć militarnie nie do końca udane, przyniosły korzystne dla Polski efekty. Odrębna karta to powstanie listopadowe – militarnie w najgłupszy sposób zaprzepaszczone, czy jednak politycznie było do wygrania – nie jest jasne.
.
Uwagi o wojnie secesyjnej i innych wojnach już zupełnie nie rozumiem. Co ma piernik do wiatraka? Może po prostu Mawar chciał się pochwalić, że wie, ile ludzi zginęło po Lipskiem.
.
Ludwigg: „Czy owi przywodcy mieli jakas alternatywe, w lipcu 1944? Otoz kazdy wie, nawet Nowak-Jezioranski to przyznaje: nie mieli!”
.
Obawiam się, że nie każdy to wie. To jest fałszywy argument, za pomocą którego próbuje się post factum uwolnić wodzów od odpowiedzialności.
Armia Krajowa to było wojsko, wprawdzie konspiracyjne, ale wojsko, ze strukturą podległości służbowej i wojskową dyscypliną. Gdyby nie wydano rozkazu do powstania, żołnierze zgrzytnęliby zębami i posłuchali. Może jakieś awanturnicze jednostki wszczęłyby i tak strzelaninę, ale to by była zupełnie inna skala wydarzeń i inna skala reakcji hitlerowców.
9 lipca 2009, o godzinie 10:17
Paweł,
masz rację. Gdyby Bór Komorowski oparł się, byłby prawdziwym bohaterem, ale wyklętym przez przynajmniej częśc rodaków jako tchórz i zdrajca, a może agent sowietów. Nie miałby dzis ulic. Oni lęk przed tym wyklęciem postawili na szalę z możliwa tragedią miasta i wybrali tragedię, żeby ocalić sie od hańby i prawdziwego bohaterstwa. Taki paradoks.
9 lipca 2009, o godzinie 10:31
No tak… jedyna rzecz, której Polak nie poświęci nawet za cenę śmierci i tragedii setek tysięcy, tysięcy rodaków jest HONOR. Tu akurat własny.
9 lipca 2009, o godzinie 10:54
@ Zdzisław_1
Dziękuję za miłe słowa, aczkolwiek wolałabym być chwalona (lub skrytykowana) za to co napisałam odnośnie PR II. Przepraszam, to słowo, które winno być czymś normalnym w XXI w. więc nie widzę powodu by chwalić osoby je używające. Po prostu zacznijmy je stosować.
Pozdrawiam
9 lipca 2009, o godzinie 11:20
Mam niejakie wątpliwości czy natężenie „woli walki” jest/było/powinno być wystarczającym argumentem i powodem wzniecania powstania w sytuacji np. katastrofalnych braków w uzbrojeniu i bardzo nieokreślonej sytuacji politycznej (powstanie PKWN), co w przypadku Powstania Warszawskiego akurat miało miejsce i spowodowało, że wg. mojej wiedzy ani jeden z celów taktycznych powstania warunkowanych elementem zaskoczenia nie został osiągnięty (np. mosty i drogi dojazdowe do przeprawy przez Wisłę),- polityczne cele zresztą również.
Liczenie na wejście Rosjan w tej sytuacji raczej należało rozpatrywać w kategoriach wishfull thinking ( PKWN), w imię bowiem jakich racji Stalin miał pomogać w realizacji celów politycznych sprzecznych z jego zamierzeniami ? Stalin był zbrodniarzem ale nie głupcem, – w polityce kierował się zimnym do bólu realizmem a zasady etyczne miał tam…. gdzie nie napiszę.
Masy powstańcze o militarnym i politycznym (nie)przygotowaniu Powstania mogły nie wiedzieć. Dowodzący i decydujący o jego wybuchu wiedzieli (stan uzbrojenia) a brak reakcji Rosjan powinni przynajmniej brać pod uwagę.
A czy Powstanie z uwagi na nastroje wśród żołnierzy AK musiało wybuchnąć ?
Zgadzam się z opinią Pawła L. AK to jednak było wojsko, a w wojsku rozkaz jest święty. Bez rozkazu Powstanie by nie wybuchło.
9 lipca 2009, o godzinie 12:14
Zosiu!
Po pierwsze – to o żadnej antypatii nie ma w ogóle mowy. Masz po prostu denerwujący sposób dyskusji, gdy omijasz świadomie podstawowy wątek dyskusji albo zapierając się, że coś powiedziałaś. Teraz jest to samo – piszesz: „do Olechowskiego i Piskorskiego chce doskoczyć trzeci bas-baryton – niejaki Oleksy.
Wtedy dopiero będzie tercecik egzotyczny!” – to nie jest porównywanie?
Pawle!
napisałeś to, co ja chciałem napisać. Dzięki. Musimy sobie to powiedzieć wprost, zamordowano miasto.
9 lipca 2009, o godzinie 14:32
Koniecznie do oglądania
Polecam to jest jak fata morgana.
oto link
http://www.dziennik.pl/zy.....tkach.html
Pozdrawiam
9 lipca 2009, o godzinie 17:50
Drgi Torlinie,
skoro się upierasz, że to jest porównanie:
do Olechowskiego i Piskorskiego chce doskoczyć trzeci bas-baryton – niejaki Oleksy.Wtedy dopiero będzie tercecik egzotyczny!”
to bądź tak miły i wskaż kryterium wg jakiego porównałam tych trzech panów.
Wyliczanie, zestawienie nie jest – porównaniem!
Do porównania muszą być okreslone kryteria oceny owych panów – np. miary i moje stwierdzenie, że z tych trzech panów,najwyższy jest Olechowski a np. najgrubszy – Oleksy. Wtedy masz porównanie.
Ja natomiast bez ich porówywania, korzystając z nazywania Olechowskiego – jednym z tenorów (PO), cała trójkę określiłam mianem bas-barytonowego tercetu egzotycznego.
I nadal nie wiem, co w tym widzisz z mojej strony – obrzydliwego!
9 lipca 2009, o godzinie 21:51
Zofio!
Znowu zaczynasz. Porównałaś ich wszystkich do Tercetu Egzotycznego, jednej z największych szmir PRLu, do dna dna. I w tym tercecie szmatławym ma występować Oleksy zasługujący na to po wódeczce u Guzowatego, Piskorski, który jest obrzydliwym człowiekiem, ale nie powinien być zaliczany do „dennych” postaci, i na końcu AO, który sobie niczym na takie porównania nie zasłużył.
9 lipca 2009, o godzinie 22:08
Torlinie,
To co napisałeś – to już Twoja interpretacja a nie moje słowa.
Tercet egzotyczny to nie tylko nazwa szmirowatego zespołu z PRL, to Tobie się akurat tak kojarzy.
A za Twoje skojarzenia to ja już nie odpowiadam.
Dla mnie tercet to zespól 3-osób, z tymi wymienionymi panami dosyć egzotyczny czyli niecodzienny.
To nie ja zaczynam, ale to Ty, Drogi Torlinie,
swoje skojarzenia przypisujesz memu autorstwu, nie dostrzegając, że rodzą się w Twoim, a nie moim mózgu.
Nie mam wpływu także na to, ze masz swoją pamięć zachwaszczoną takimi danymi, jak szmirowate zespoliki estradowe i jak tercet to konieczne musi być ten, który sobie zakodowałeś w szarych komórkach.
Przypominasz ludzi, którym nawet „Primavera” Botticelliego kojarzy się z wyuzdanym seksem i jako pornografię chcą wywalić dzieło z muzeum.
Znany dość powszechne seksukolog , Lew Starowicz stwierdzał wielokrotnie, że nie ma pornografii w fotografii czy malarstwie, ona rodzi się w mózgu widza, odbiorcy.
I tak jest u Ciebie z tym tercetem.
Więc jak masz takie a nie inne skojarzenia, to potrenuj własny mozg, a nie przypisuj mi za jego intelektualne hocki klocki – winy.
Ja nie mam z tym nic wspólnego.