Agora na Blogu.
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 459 dni (już poniżej pięćset).
Szanowni Blogowicze,
upał, mózg się lasuje. Nie mam pomysłu i przez najbliższe dni raczej nadal nie będę miał. Więc zostawiam Wam agorę do dyskutowania o czym chcecie.

23 lipca 2009, o godzinie 17:08
Nie będę ordynarnie wklejać ostatnich moich wypocin do Pani Zofii i Pana Maćka, jednak miło będzie przeczytać odpowiedź w komórce na stronie, która nie zajmuje pół mega.
Pozdrawiam i na skwar polecam cień i polskie jabłuszka.
23 lipca 2009, o godzinie 18:09
Gospodarzu, gratuluję. Bardzo celny pomysł z tą Agorą. Ja bym tylko to nazwał Agora SA-bis. Wtedy wszystko byłoby jasne. A tak to niektórzy nic nie zauważą i dalej będą się wykłócać z jakąś, w ich pojęciu odległą „Wybiórczą”.
Żaden tam mózg u Pana Ministra się nie lasuje, o nie. Wiadomo, wszędzie i o kazdej porze dnia i nocy – CZUJDUCH! Hordy zdradzieckie u bram!
23 lipca 2009, o godzinie 19:01
Kasiu,
na mojej stronie (wystarczy kliknąć w imię) w kolumnie po lewej stronie, jest link „napisz do mnie” – korespondencja dojdzie pod mój adres blogowy bez publicznego publikowania.
Proszę przesłać swoje pytania czy też opinię, odpowiem u siebie, w miarę posiadanej wiedzy i bez ograniczeń przestrzennych.
Proszę tylko o zachowanie merytorycznego języka.
23 lipca 2009, o godzinie 19:20
Ale za to inne mózgi tutaj blogujące są w stanie takiego rozkładu, że nawet wapno nie zadusi szybko ich specyficznego mdłego wiejskiego gównianego smrodku skrajnej tępoty.
23 lipca 2009, o godzinie 19:42
Tak żeby nie było smutno:
http://www.rp.pl/galeria/2,1,339291.html
23 lipca 2009, o godzinie 20:00
Nieustajace pozdrowienia dla glosa wykonczonego zyciem. Oraz wyrazy wspolczucia dla niego i dla blogowiczow zmuszonych wachac zapachy z dolu z odpadkami organicznymi. Na blogach „Rzepy” za tak dotknietych juz by sie modlono.
23 lipca 2009, o godzinie 20:20
Pani Mario, a może ma Pani coś do powiedzenia od siebie?
Już jakiś czas temu przeżywaliśmy tu inwazję takich osób, które zamiast dyskutować na temat, choćby o niedobrym rządzie i dobrej opozycji, zajmowali się się głównie rozwodzeniem się nad marnością blogu i jego uczestników oraz demonstrowaniem swojej wyższości moralnej. Czyżby zaczynało się znowu?
23 lipca 2009, o godzinie 20:29
Ja bym jednak chciał wiedzieć kiedy w Pacanowie będą dożynki, bo mam nadzieje, że część blogowiczów pojedzie wówczas do siebie.
23 lipca 2009, o godzinie 20:43
Zagladam. Nie bede sie wysilal pisac, bo nie chce tracic energii. Jest mi potrzebna do czegos innego. Jednak chcialbym uspokoic Glosa, ktory zapytal:
Zastanawiam się równolegle nad losem naszego drogiego Narciarza2. Czy po etapie projektowania układów scalonych, znajdzie oparcie naukowe w przygotowywaniu bułek oraz frytek w McDonaldzie?
.
Nie. McDonald by zbankrutowal, gdyby zatrudnial doktorow fizyki jadrowej. McDonald potrzebuje fachowcow, ktorzy rowno smaza frytki. Tak wiec podanie o prace zlozylem gdzie indziej.
.
Czy jest w stanie się po raz kolejny przystosować?
Najprawdopodobniej. Zreszta pytanie oceniam jako niemadre. Gdybys Ty Glosie szukal nowej pracy, to na tak zadane pytanie najprawdopodobniej wzruszylbys ramionami. Co ono mianowicie mialo oznaczac i co mialo sugerowac? Chyba nic madrego. Tak mi sie wydaje.
.
Czy też akumulatory napędzające układ przystosowaczy mu wysiądą i wróci na bezrobocie do RP?
Akurat w RP prace znalazlbym bez problemu. Tak mi sie wydaje, ale sprawdzac nie zamierzam. Poza tym, jako obywatel RP moge sie zatrudnic gdziekolwiek w UE. Tez tak mi sie wydaje, i tez nie bede sprawdzal. Przynajmniej na razie.
23 lipca 2009, o godzinie 20:56
Drogi Narciarzu2
Po twoim uspokojeniu czuje się spokojniejszy, przynajmniej że ofercie McDonalda nie pojawi się oferta bułki McDonalds-Jądrowej!
O, McDonaldsa wszakże się nie martw, tutaj w Polsce, bowiem mamy np. fizyków i matematyków z Wietnamu, którzy pracują na budowach i developerzy wcale z tego powodu nie bankrutują. Podobnie przemyt papierosów i biustonoszy nie zamarł! Więc dlaczego z powodu zatrudnienia fizyka jądrowego McDonalds miałby upaść?
_____________
Akurat w RP prace znalazłbym bez problemu.
_______________
No, właśnie o tym napisałem!
W Polsce byś nie zginął.
Są wielkie możliwości, jak zbieranie i sprzedaż makulatury, a mogę jeszcze domyśleć się, że atrakcyjne finansowo może być zbierania butelek, i różnego rodzaju metali (np. puszek).
23 lipca 2009, o godzinie 21:00
Nie. McDonald by zbankrutowal, gdyby zatrudnial doktorow fizyki jadrowej. McDonald potrzebuje fachowcow, ktorzy rowno smaza frytki. Tak wiec podanie o prace zlozylem gdzie indziej.
.
Czy to ten wyśniony i wyczekiwany prorok Obama robi takie porządki w USA, czy to przypadkowa koincydencja?
23 lipca 2009, o godzinie 21:01
głos
„Ja bym jednak chciał wiedzieć kiedy w Pacanowie będą dożynki, bo mam nadzieje, że część blogowiczów pojedzie wówczas do siebie”.
-
Niedługo będą w Leoncinie, nie będziesz miał daleko.
23 lipca 2009, o godzinie 21:07
A po powrocie niespodzianka. Na krakowskim rynku dark side sprzedająca bajgle! własnego designu w kształcie matrioszki.
Dark side co prawda nie prędko wróci lubi bowiem wysokie temperatury dobrze się czuje w 36,6 stopni C, a w związku z poszukiwaniem własnych semickich korzeni, wysłałem ją do Izraela, aby obejrzała sobie bliżej żołnierzy Sefardyjskich, bowiem w wyniku procesu myślenia zaczęły dochodzić do wniosku, iż Polacy są odpowiedzialni za holocaust. Doprawdy nie wiem za co Edward usunął jej wpis z własnego bloga i jeszcze zagroził upokorzeniem, jeśli chciałaby napisać u niego ponownie. Toć to umysł nie gorszy niż Tomasza Grossa! A jaka za to lojalna! Możesz jej wszystko powiedzieć niczym psychoanalitykowi, a będzie to, tak całkiem jakbyś sam wpadł do baru i powiedział grubemu Rychowi, że jest skończonym osłem, a nie obgadywał go za plecami.
Gruby Rycho zaś kuracje skuteczną przeprowadza jak wiadomo nawet lewą ręką!
23 lipca 2009, o godzinie 21:12
Mawar,
Dni Leoncina już były. Zawsze odbywają się 13 lipca. Są tam atrakcje typu jazda bryczką na małych oraz większych konikach, ale nie ma jak dotychczas możliwości zrobienia sobie zdjęcia z osiołkiem czy też gadającą żabą.
23 lipca 2009, o godzinie 21:20
Co sie stalo? Juz tylko Pacanowo, dozynki. A gdzie sie podzialy mózgi w stanie rozkładu, a gdzie mdły wiejski gówniany smrodek skrajnej tępoty?
W zwiazku z powyzszym chce zlozyc na rece Zofii
OSWIADCZENIE
Moja droga Zofio!
Oswiadczam publicznie, iz zmuszony jestem uniewaznic twoje poprzednie uwagi kierowane pod moim adresem w zwiazku z obrazliwym jezykiem jakiego rzekomo uzywalem w stosunku do osob trzecich. Nie przyjme tez nawet do wiadomosci twoich podobnych uwag w przyszlosci. Oswiadczenie to skladam w zwiazku z Twoim wymownym milczeniem w obliczu obrazliwego jezyka uzywanego przeciwko mnie przez osoby trzecie.
Dodatkowo chce oswiadczyc, ze nie zglaszam zadnych pretensji do Gospodarza blogu za tolerowanie tego obrazliwego jezyka uzywanego wobec mnie. Rozumiem bowiem, ze zmuszony on jest tak postepowac z racji koniecznosci przestrzegania swobod demokratycznych oraz wolnosci slowa, zagwarantowanych w Konstytucji RP.
Podpisano: Ludwigg
***
Widze, ze dotkniecie udarowe nie ustepuje choc juz inni sa tym razem atakowani. A mimochodem, jest robiona reklama Macdonaldowi! Jakby byla zylka do gieszeftu – o te jednak nikt antysemitow nigdy nie posadzal – to juz by odcinano kupony jak za zboze. Akurat na dozynki.
23 lipca 2009, o godzinie 22:02
Kranadha,
Ulituje sie nad toba. Juz trzeci przynajmniej raz wklejasz te wypociny nie na temat i o niczym nie swiadczace. Robisz to tylko dlatego zeby wyskomlic choc najniklejsze warkniecie od swojego kuzyna. A wiesz przeciez co on o tobie mysli i nic innego teraz ci tez nie odpowie.
Odpusc. I daj ludziom odpoczac od antysemityzmu.
23 lipca 2009, o godzinie 22:05
Ludwiggu,
wybacz, ale nie mogę stawać w Twojej obronie, bowiem jesteś dla mnie anonimowym, wirtualnym bytem.
Jak można taki byt, abstrakcyjną poniekąd kreację – obrażać?…
Gospodarz czy Jasna Anielka mają nazwiska imiona, które znam, są cielesnymi osobami, są realnymi, konkretnymi ludźmi.
I parę innych tutaj bywających – także.
PS.
Nie możesz unieważniać czegoś, co nie stanowi Twojej własności, nie jest efektem Twego osobistego działania.
Moja wypowiedź jest moją, możesz z nią polemizować, ale nie unieważniać.
Unieważnić możesz tylko własne słowa.
Natomiast to czy przyjmujesz moje uwagi czy nie – to już Twoja sprawa.
23 lipca 2009, o godzinie 22:36
Zofio,
Upieram sie przy uniewaznianiu. Robie dokladnie to co jest albo powinno byc robione z wyrokami sadow kapturowych. Wyroki takie sa bowiem nielegalne a mimo to uzurpacyjne sady kapturowe nigdy ich nie uniewazniaja. Ty, droga Zofio, jednoosobowo wydalas wyrok kapturowy w sprawie jakies wydumanej obrazy. Ja, nieszczesnik tym wyrokiem skazany na tym blogu, jestem jedyna osoba zainteresowana w uniewaznieniu takiego wyroku. Wiec go uniewazniam i szlus.
W sprawie anonimowosci na blogach twoj glos donosny byl skladany wiele razy. Wtedy nawet hunwejbinstwa sie dopatrzono, o ile dobrze pamietam. Nie wracalbym do tego tematu, gdybym byl w twoich sandalach letnich.
23 lipca 2009, o godzinie 22:38
Mój cel, przedstawiłam na wejściu:
chciałam poznać zdanie Pana Kuczyńskiego nt. bardzo możliwej likwidacji PR II i TVP Kultura. A później to już poleciało gdy zaczęłam czytać te pompatyczne wstawki o wielkim padnij Tusku i POwstań a z drugiej strony o przegniłym, maltretowanym i kopanym, leżącym na deskach (bo przecie leży nie?) PiS.
A jeśli przypadkowo ożywiam forum Pana Kuczyńskiego, mój dawny autorytet za czasów mojej sympatii do UW? Jakoś trzeba się odwdzięczyć za to kim teraz jestem.
Pozdrawiam i dziękuję za ciepłe słowa.
23 lipca 2009, o godzinie 23:10
Wow!
Czy to co opadlo to gacie czy maski?
Alescie sie popisali, ludkowie, nie ma co!
23 lipca 2009, o godzinie 23:12
http://gospodarka.gazeta......_KGHM.html
.
No proszę, „rząd w sam raz” goni w piętkę. Grzegorz „zniszczę cię” Schetyna odwołał wielkie plany prywatyzacyjne.
23 lipca 2009, o godzinie 23:15
BAAAAACZNOŚĆ
Zofia Says:
lipiec 23rd, 2009 at 7:01 po południu
Proszę przesłać swoje pytania czy też opinię, odpowiem u siebie, w miarę posiadanej wiedzy i bez ograniczeń przestrzennych.
Proszę tylko o zachowanie merytorycznego języka.
SPOOOOCZNIJ
.
Megalomania w rozkwicie. Tylko z szacunkiem do Jaśnie Pani.
23 lipca 2009, o godzinie 23:40
No i wygraj z takim. Ty go w pysk a on cie po rekach lize. Wiecej juz nad takim litowac sie nie bede!
24 lipca 2009, o godzinie 06:29
Miner, biedactwo!
I owszem do mnie wyłącznie – z opiniami merytorycznymi wobec konkretnych faktów.
Jaśnie Państwo tak już ma w zwyczaju….
24 lipca 2009, o godzinie 06:57
Zofio mam wrażenie,
że powinnam pisać Brailem.
24 lipca 2009, o godzinie 07:07
Maria: „Pisałam tylko o nudzie ziejącej z dyskusji, na tym tylko blogu, nad złą opozycją i nad dobrym rządem. Jest to publiczna tajemnica o której pan zdaje się dobrze wie.”
.
Pani Mario, skoro nie zna Pani sprawy „inwazji”, o której wspominałem, znaczy to, że obserwuje Pani blog p. Kuczyńskiego zupełnie od niedawna. Wobec tego Pani opinia brzmi jeszcze bardziej fałszywie. W ostatnich tygodniach niewiele tu dyskusji nad dobrym rządem i złą opozycją czy odwrotnie. Dominują pyskówki i osobiste złośliwości. Zgadzam się, że to nudne. Nie zawsze tutaj tak bywało.
Nie mogę pojąć tych żalów (nie tylko Pani), że blog jest „skansenem”, że przemawia jednym prorządowym głosem itp. Pozwolę sobie wyliczyć. Stałymi gośćmi są Mawar i Miner, których o sympatię dla PO nie sposób posądzić. Jest Ewa-Joanna, którą trudno przypisać do określonej opcji politycznej. Jest Zofia, która wprawdzie bardzo nie lubi Kaczyńskich, ale rządowi też się od niej tęgo dostaje. Jest Głos Zwykły ze swoimi ultrakrytycznymi opiniami na równi o rządzie, opozycji, państwie polskim i Polakach w ogólności. Gdzie ta „większość blogowa”?
Wobec powyższych faktów nasuwają mi się dwie hipotezy: albo pisze Pani to, co pisze, w złej wierze, bo z jakichś powodów zależy Pani na podsycaniu złej opinii o blogu p. Kuczyńskiego, albo uwierzyła Pani w fałszywy obraz, co z kolei nie najlepiej świadczy o Pani zdolnościach analitycznych.
24 lipca 2009, o godzinie 07:09
Zofio,
Miner jeszcze spi, podobno powrociwszy do kraju. Zanim wstanie i znow cie uszczesliwi swoja dla ciebie laskawoscia, chce ci na cos zwrocic uwage. Otoz miner, w przeciwienstwie do innych licznych twoich wielbicieli, chyba cie bierze czasem pod tak zwany wlos. Dlatego nie musisz wszystkiego co on do ciebie napisze z nudow po powrocie, brac doslownie.
Ja natomiast zupelnie szczerze uwazam cie za Jasnie Pania.
24 lipca 2009, o godzinie 07:14
Miner: „No proszę, “rząd w sam raz” goni w piętkę. Grzegorz “zniszczę cię” Schetyna odwołał wielkie plany prywatyzacyjne.”
.
Faktycznie, niepoważne. W dodatku podobną opinię wyraża Gazeta Wyborcza. Znalazłeś się, Minerze, w podejrzanym towarzystwie!
24 lipca 2009, o godzinie 07:27
Niestety nie miałam czasu na braila.
Ciekawy tekst apropos płaczu w PiSie i branży Zofii.
„Rząd w znowelizowanym budżecie zmniejszył wydatki na drogi o 23,5 mld zł. Minister finansów oficjalnie informował tylko o przesunięciu 9,7 mld zł do Krajowego Funduszu Drogowego.”
„Roman Wieczorek, prezes Skanska Polska, uważa, że resort finansów bez żadnych konsekwencji zmniejsza wydatki, bo rządowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma problemy z ich zagospodarowaniem. – Jesteśmy gotowi realizować więcej projektów, jednak nie jesteśmy w stanie tego robić, bo rząd nie jest przygotowany do rozpisywania przetargów – mówi prezes. – Nie ma projektów, a wykup gruntów kuleje.”
Pozdr
PS. A fotoradarach obiecuję już nie będę pisać. No chyba, że przekroczymy 2000.
24 lipca 2009, o godzinie 08:17
Pani Mario, ja przytaczając konkretne fakty próbuję podważyć Pani wizję blogu, a w zamian jestem traktowany per nadęty bęcwał? Faktycznie, nie umie Pani dyskutować, nie tylko z bęcwalstwem, ale w ogóle.
24 lipca 2009, o godzinie 09:28
Paweł Luboński Says:
.
Faktycznie, niepoważne. W dodatku podobną opinię wyraża Gazeta Wyborcza. Znalazłeś się, Minerze, w podejrzanym towarzystwie!
.
A ja w tym widzę powolne zdejmowanie tarczy ochronnej z „rządu w sam raz” przez środowisko GW. Zresztą nie tylko GW
.
Ciekawe czy to ma coś wspólnego z pojawieniem się na scenie politycznej „nowej siły” – SD… Wczoraj SD już nawet pojawiło sie w takzwanych sondażach z komentarzem – „po raz pierwszy w rankingu SD z wynikiem 2%”. Trochę mi to przypomina traktowanie demokratów.pl…
24 lipca 2009, o godzinie 09:39
Pani Mario, mnie pani nie zanudza. Zanudzila mnie natomiast pani Kasia, swoja „merytoryka” pod Zofie pisana. Dokladnie tak jak Jasnie Pani zazyczyla mimochodem. No i czy Zofia nie jest ta Jasnie Pania, za ktora ja naprawde ja uwazam?
24 lipca 2009, o godzinie 09:56
Miner: „A ja w tym widzę powolne zdejmowanie tarczy ochronnej z “rządu w sam raz” przez środowisko GW.”
.
Można to i tak nazwać. To chyba zdrowe, że Gazeta, choć jest przychylnie nastawiona do rządu Tuska, nie pomija milczeniem jego głupich posunięć.
A na marginesie: czy trzeba w każdym działaniu „środowiska Wyborczej” od razu dopatrywać się politycznych kombinacji? Czemu nie założyć, że krytykują po prostu dlatego, że jest co krytykować? Jakoś nie zauważyłem, by ktoś poddawał podobnej egzegezie choćby publicystykę „Rzeczpospolitej”.
24 lipca 2009, o godzinie 10:27
Egzegeza i publicystyka „Rzepy”? Raczymy sobie zartowac panie Lubonski. Tam jest kawa na lawe, co prawe to prawe. A jesli co lewe to najwyzej od pana Kuczynskiego. Zeby mu dowalic pozniej na swoim blogu, oczywiscie.
Ja bym sie za bardzo nie martwil egzegezowaniem GW. Od samego poczatku ‘okreslone sily’ strasza narod michnikowszczyzna. I co? A tylko to, ze Agora rosnie w sile a ludzie zyja dostatniej. Z okresowymi odchyleniami w ramach bledu statystycznego, of course.
24 lipca 2009, o godzinie 11:03
Kurna, co się dzieje z tą pogodą ???
Drzewiej, jak się w czasie lata zdarzyły 3 – 4 burze to się mówiło: burzliwe lato w tym roku.
A teraz ? 5 burz w tygodniu to normalka ( w Zagłębiu). Kto dawniej w Polsce słyszał o tornadach ? Jak sie jakimś cudem zdarzyło jedno na 10 – 15 lat, „gdzieś” tam to się latami opowiadało o tym pogodowym fenomenie. A obecnie to też „normalka”.
Mnie tegoroczne burze kosztowały 2000 zł ( szlag ((dosłownie) trafił mój telewizor. Mimo listwy przepięciowej Wprawdzie był stary (15 letni) ale tylko raz się w przeszłości zepsuł. a odbierał – fenomenalnie. Obraz na nowym LCD do starego, „szklanego” nawet sie nie umywa.
PS. To było w ucieczce od politycznej „bieżączki”.
Przepraszam, że nie na temat. A jaki jest właściwie ten bieżący temat ?
24 lipca 2009, o godzinie 11:19
Obraz na nowym LCD do starego, “szklanego” nawet sie nie umywa.
.
tak sie już porobiła… technologia wyświetlacza obrazu jest daleko w przodzie względem technologii dostarczanego sygnalu TV. Ale z DVD będzie już slicznie. Z kablówki (jeżeli jest osiągalna) powinno być zdecydowanie lepiej niż bezpośrednio z „eteru”
.
A jaki jest właściwie ten bieżący temat ?
.
Nieustająco ten sam – Polska zagrożona pełzającym zamachem stanu mrocznych kaczorów :)
24 lipca 2009, o godzinie 11:50
Eh, miner, jakie tam zagrozenie jakich tam pelzajacych kaczorow. Kaczory to maly pikus. Tu zagrozenie jest inwazja pewnych osob ktore „zajmowali się się głównie rozwodzeniem się nad marnością blogu i jego uczestników oraz demonstrowaniem swojej wyższości moralnej.” Taka to apokalipsa straszono nowego przybysza na blogu. A o twoich kaczorach to w ogole nic nie bylo w „ostatnich tygodniach”. Ty pana Lubonskiego to tak raczej szerokim lukiem, prawda?
24 lipca 2009, o godzinie 12:06
Rzecz w tym, że Miner z Mawarem marzą o tym, aby dalej to był podstawowy temat. Ale ludzie zaczynają powoli zapominać. Czas leczy wszystko.
24 lipca 2009, o godzinie 12:40
Torlin: ja rozumiem, że Ty „Rzepy” nie czytasz z definicji… Myślę, że W. Kuczyński specjalnie dla takich jak Ty tutaj na blogu napisał dopiero co:
Nie chcę żyć w powtórce z IV RP, nawet tej jeszcze larwalnej jaka była przez dwa lata, dzięki “demonizującym” PiS wyborcom zatrzymanej w rozwoju. Nie chcę powtórki i dopóki będe widział jej najmniejszą szansę dopóty nie przestanę pisać, jak tu jeden powiedział “Czuj, czuj, czuwaj” CZUJDUCH!
.
A Tys sie zafiksował na tego „Mawara i minera” juz tak głęboko, że nam w usta wkładasz tezy Kuczyńskiego. Wcześniej coś bredziłeś bez związku z rzeczywistością o 22 lipca, teraz znowu. Chcesz o tym podyskutować?
24 lipca 2009, o godzinie 13:43
Minerze!
Ale co ma mój komentarz do mojego czytania Rzepy? Czasami czytam, bo mój ojciec kupuje, ale co ja zrobię, kiedy teksty Radziejowskiej, Krasnodębskiego, Semki, Wildsteina, Ziemkiewicza czy Lichockiej mnie odrzucają? Może ja tak jestem zaprogramowany?
Ja napisałem, że czas leczy rany. Jeszcze Wy powspominacie, jak to drzewiej cudownie było, ale nowe pokolenia ten straszny okres będą wspominać jak czekoladę na kartki.
Ja ciągle przypominam (bo strasznie okłamujecie wszystkich), że ja w momencie wyboru PiSu i Prezydenta nie miałem zakodowanego (jak chyba wszyscy) w sobie antykaczyzmu. Myślałem o nim pozytywnie, że trochę inaczej, ale pójdziemy do Europy, powstanie POPiS, mnie też się wiele rzeczy nie podobało w III RP.
Ale najpierw usłyszałem o pustych lodówkach i zatrząsłem się z oburzenia, jak można tak kłamać, a później usłyszałem pierwszą wypowiedź jako Prezydenta, że on ZMUSI wszystkich następnych Prezydentów, aby swoją kadencję rozpoczynali od Mszy Świętej w Katedrze Warszawskiej. I już na początku miałem dość.
A później się zaczęło…
24 lipca 2009, o godzinie 14:20
Torlin:
- „Rzepa” bo tam ostatnio W. Kuczynski pisal o swoich fobiach, do tego nawiazywalem ale to jak widze skomplikowane…
- pisząc o bieżącym temacie blogu – pisałem o W. Kuczyńskim bo to jego blog ale to widac zbyt skomplikowane…
- gdybym chciał pisac o Tobie to napisałbym, że nieustającym i biezącym tematem jest wyrażanie oburzenia i zniesmaczenia… ale to z kolei zbyt oczywiste.
.
usłyszałem pierwszą wypowiedź jako Prezydenta, że on ZMUSI wszystkich następnych Prezydentów, aby swoją kadencję rozpoczynali od Mszy Świętej w Katedrze Warszawskiej.
.
A to ciekawe… mozna jakąś linkę do informacji na ten temat? Chciałbym zobaczyć jak to zdarzenie wyglądało przed przefiltrowaniem przez psychikę antykatolika…
24 lipca 2009, o godzinie 14:23
http://kataryna.salon24.p.....-procesowe
.
no proszę… ciekawe…
24 lipca 2009, o godzinie 16:12
Bieżącym tematem jest Polska zagrożona pełzającym zamachem stanu mrocznych kaczorów.
Pozwole sobie skomentowac, adresujac ten komentarz przede wszystkim do Gospodarza. Komentarz jest zainspirowany powyborczym numerem POLITYKI, ktory dzis znalazlem na swoim biurku pod sterta papierow naukowych. Dobrze jest czasem zrobic porzadek. Ale do rzeczy… Otoz mroczne kaczory to juz przeszlosc. Oba kaczory powoli przechodza w faze tzw. „lame duck”, jak w USA okresla sie ustepujacego prezydenta, ktory juz niewiele moze. (Nazwa „kulawa kaczka” jest nawet dosc zabawna w obecnym kontekscie.) Prezydentura jeszcze trwa, ale kaczory juz odchodza do lamusa. Pojawily sie nawet spekulacje, ze Lech Kaczynski w ogole nie bedzie kandydowac, zeby oszczedzic upokorzenia sobie i bratu. Jesli nie stanie sie nic nadzwyczajnego, to problem kaczorow mozna w zasadzie uznac za rozwiazany.
.
Powyzsze nie oznacza, ze misja Gospodarza zakonczy sie za 500 dni. W dalszym ciagu istnieje problem PiSu, a dokladniej grupy politykow reprezentowanych przez Ziobro, Mularczyka, Kurskiego, oraz innych. Po odejsciu obu Kaczynskich ten problem pozostanie. Mozna sie zastanawiac, na czym dokladnie polega ten problem, o czym swiadczy, i do czego bedzie prowadzil? Mi sie wydaje, ze Kaczynscy nie tyle spowodowali, ile raczej skrystalizowali kolejny podzial Polakow na „my” oraz „oni”, ktory swietnie pamietamy sprzed roku ’89. Z perspektywy czasu, owczesny podzial nie wydaje sie taki prosty, jak to obecnie przedstawia IPN. Przypomne, ze zarowno Mieczyslaw Rakowski jak tez Stefan Bratkowski nalezeli do PZPR, a jednak trudno byloby obronic teze, ze POLITYKA czy tez Zycie i Nowoczesnosc byly wydawane przez „onych”. Co wiecej, roznica pomiedzy obu dziennikarzami tez byla bardzo gleboka. To pokazuje, ze owczesne podzialy rzadzily sie nieoczywistymi kryteriami, ktore dzisiaj dobrze byloby zrozumiec.
.
W Polsce obecnie istnieje podzial na „my” i „oni”, ktory tym sie rozni od owczesnych podzialow, ze obie strony mowia pelnym glosem w przestrzeni publicznej. (A czasem nie mowia, tylko wrzeszcza.) Kazda strona uwaza, ze „oni” to jest druga strona, co jest poniekad naturalne. Podzial jest niezwykle emocjonalny, co latwo widac nawet na tym blogu. Porozumienie wydaje sie rownie trudne, jak kiedys. Jednakze jest tez roznica. Kiedys podzial byl raczej wyczuwany, a dzis mozna go udokumentowac. Takim dokumentem jest mapa Polski w powyborczym numerze POLITYKI, na ktorej podzial glosow pomiedzy PO i PiS pokrywa sie z mapa zaborow. Ta jedna mapa pokazuje, ze podzial jest duzo glebszy i trwalszy, niz moznaby sie spodziewac jeszcze kilka lat temu. Bedac politykiem albo komentatorem politycznym, nalezaloby sie nad tym powaznie zastanowic.
.
Tak wiec „mroczne kaczory” owszem odejda na polityczna emeryture. Jednakze podzial kraju na Polske „A” oraz „B” pozostanie, skoro przetrwal on 100 lat, jak to pokazuje mapa glosowania. Ja osobiscie moge sobie pozwolic na zignorowanie tych podzialow, skoro nie wiaze swojej przyszlosci z krajem. Natomiast krajowcow ten podzial dotyczy kazdego dnia. I to jest temat do namyslu i do wyciagniecia dlugofalowych wnioskow. Pyskowki na blogu sa tylko odbiciem wspomnianych podzialow. Jak widac tutaj na blogu, kazda Polska uwaza sama siebie za Polske „A”, zas druga strone za Polske „B”. Jak widac, obie Polski ani nie chca, ani nie potrafia sie porozumiec.
24 lipca 2009, o godzinie 18:26
Kaziu,
czy Ty masz jakieś zdanie na temat przytoczonych fragmentów informacji medialnych?
Znam te informacje, z reguły przeglądam 2 x dziennie news’y medialne, ktore mi spływają pocztą.
Możesz mi wyjaśnić, po co je cytujesz?
24 lipca 2009, o godzinie 18:34
Sorry, Kasiu
miło być KASIU!
Bardzo Cię przepraszam.
24 lipca 2009, o godzinie 18:50
Zgadzam się, miło być Kasią. Ładne imię.
24 lipca 2009, o godzinie 18:58
Pani Mario,
To nie jest moja najmocniejsza strona domyslac sie co ludzmi powoduje. Ja pisze to co mysle, najczesciej dyskusyjnie, rzadziej klakiersko. Staram sie nikogo za bardzo nie obrazac choc sam tez nie jestem tu ustawicznie rozpieszczany. Ostanich ekscesow jednego pana, rzekomo prawnika choc w to trudno uwierzyc, nie biore zbyt powaznie. Nie jest moim zwyczajem dyskutowanie na takim poziomie.
.
Zeby troche przyblizyc Pani sprawe owej wypedzonej „bandy czterech” tyle powiem. Wlaczylem sie do dyskusji tylko dlatego, ze dziecinady polaczonej z wrednoscia – wypedzenia blogowiczow bez zadnego merytorycznego powodu jakos nie umialem postrzec jako maly pikus – nie puszczam zazwyczaj bez komentarza. Oczywiscie, zostalem od razu namierzony jako „ten sam” i zakrzyczano „olac” „wywalic”, „wypedzic”. Padla oficjalna grozba: wylecisz jesli… .
.
Wierzac tak jak Pani wierzy w wolnosc slowa i w prawo do animowosci blogowej, uwazalem iz byloby ponizej mojej godnosci ulec presji do dyskutowania mojej prywatnej sprawy, mojego nicku. Do tego ani mnie ani milionow innych niewinnych blogowiczow nikt jeszcze do tej pory nie mial prawa zmuszac. Nie moglem wiec jak neptek jaki zaczac sie tlumaczyc, ze ja to nie zaden np. Snarski. Zapytalem jednak grzecznie Pana Ministra czy moze udowodnic iz Ludwigg i Snarski to jeden i ten sam Troll, jak Gospodarz tego blogu zechcial delikatnie ujac. Oczywiscie odpowiedzi nie bylo bo byc nie moglo. Z takimi to standardami przyszlo mi sie potykac.
.
Na koniec tak Pania zachece. Prosze wlaczyc sie do dyskusji na tym blogu. Nie wiem czy zechce Pani wspierac minera i Mawara oraz Pania Kasie w ich pogladach. Mnie tak jakos niezupelnie z nimi po drodze. Ale ich los tutaj jest nie do pozadroszczenia. Przydalaby sie jakas przyjazniejsza dla nich dusza. Bo inaczej hunwejbini i ich pogonia. A wtedy co? Czekac na odejscie Mao i przyjscie Denga? Perspektywa zaiste kuszaca.
.
Nie bylbym soba gdybym nie zakonczyl po swojemu. Zwracam wiec uwage na jeszcze jeden fenomen tu panujacy: czolobitnosci zaczna tu Pania uczyc jak tylko nadarzy sie pierwsza ku temu okazja. Jak na zadnym innym mnie znanym blogu.
24 lipca 2009, o godzinie 19:59
Ludwiggu,
nie czołobitności, ale kultury.
Nie spodziewam się, by ktoś z tzw. strony pro-Kuczyńskiej miał ochotę wdawać się w dysputy.
No może poza wyjątkami przy wyjątkowych okazjach.
Ja przynajmniej odpuszczam i do dyskusji zmieniam polanę.
Pozostawiam drużynę M& M i jej kibiców samej sobie, życząc miłych dysput.
Oczywiście, będę czytać, czasem coś komentuję ale dyskutować nie mam zamiaru.
Dla drużyny M&M mam nawet specjalną niespodziankę z serii „Ten znienawidzony PRL”, ale będzie nieco pożniej.
W każdym razie się szykuje.
24 lipca 2009, o godzinie 20:17
Torlin
„… później usłyszałem pierwszą wypowiedź jako Prezydenta, że on ZMUSI wszystkich następnych Prezydentów, aby swoją kadencję rozpoczynali od Mszy Świętej w Katedrze Warszawskiej. I już na początku miałem dość.
A później się zaczęło…
.
„Elżbieta II, też zaczynała swoje panowanie w katedrze, podobnie jak jej poprzednicy przez ponad tysiąc lat. Z tego wynika tyle, że Anglia nie wypadła sroce spod ogona”.
24 lipca 2009, o godzinie 20:43
n2
” Mi sie wydaje, ze Kaczynscy nie tyle spowodowali, ile raczej skrystalizowali kolejny podzial Polakow na “my” oraz “oni”, ktory swietnie pamietamy sprzed roku ‘89″.
.
Trzeba pamiętać, że część „onych” zawarła sojusz z częścią ówczesnych „naszych” i teraz oś podziału jest zupełnie inna. Niewielu z twojej strony przyjmuje to do wiadomości (może działa mechanizm stłumienia), dlatego z taką wściekłością zareagowano na uwagę Jarkacza:”My stoimy tu, gdzie stali stoczniowcy, oni tam gdzie stało ZOMO”. Było to brutalne, ale szczere. Jeśli zwierzchnika ZOMO ogłasza się człowiekiem honoru to już z całym dobrodziejstwem inwentarza.
.
„Z perspektywy czasu, owczesny podzial nie wydaje sie taki prosty, jak to obecnie przedstawia IPN. Przypomne, ze zarowno Mieczyslaw Rakowski jak tez Stefan Bratkowski nalezeli do PZPR, a jednak trudno byloby obronic teze, ze POLITYKA czy tez Zycie i Nowoczesnosc byly wydawane przez “onych”.
.
Gmatwasz, że aż kręcisz. Rakowski był do końca w PZPR, to kombatant stanu wojennego, ale „od strony ZOMO”. I nic tu nie zmienia faktu, że „Polityka” (ale też i „Życie Warszawy” oraz parę innych gazet) uprawiała propagandę w sposób „liberalny”, adresowany do ludzi z wyższym wykształceniem, ale nadal pod szyldem: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”. Natomiast Stefan Bratkowski po 1956 roku zawsze miał skłonności do buntu i rewizjonizmu, ostatecznie przeszedł do opozycji po powstaniu KOR-u. Legitymację partyjną rzucił dopiero w stanie wojennym, próbował jeszcze bezskutecznie mieszać w tzw. „strukturach poziomych” PZPR 1980-81 (to był zresztą najlepszy okres Stefana, potem już tylko gorzej).
24 lipca 2009, o godzinie 20:57
My tu sobie gadu-gadu o wszystkim i o Nietzschem, a tymczasem nasz Gospodarz, Pan Waldemar Kuczyński, Minister III RP, dostąpił był dziś zaszczytu bycia objechanym, prawdę mówiąc i ośmieszonym, przez samego Macieja Rybińskiego w jego piątkowym felietonie. Rybiński ma rację, felieton jest formą w zupełności wystarczającą na publicystykę Pana Ministra.
:)
http://www.rp.pl/artykul/.....alizm.html
24 lipca 2009, o godzinie 21:04
Gajowy poszukiwany.
24 lipca 2009, o godzinie 23:08
Indoor!
Nie oczekuj Gajowego, bo on nie ma tu nic do roboty.
Ja też zabieram swoją parasolkę i przesiadam się do innego stolika, aby podjąć zajęcia w podgrupach. Straciłam motywację pod wpływem twojego wpisu
http://kuczyn.com/2009/07.....ment-79867
Po prostu mi się odechciało dyskutować, prostować i wyjaśniać, czym się różni przyjazne „tykanie” od protekcjonalnego, mającego na celu poniżenie poklepywania po plecach. Jeśli i ty takich rzeczy nie widzisz, to baw trudno. Jeśli trzy osoby powiedzą ci, że jesteś osłem – kup sobie siodło, co niniejszym czynię. Jeśli będę zaglądała, to po to, aby przeczytać, co nowego Gospodarz ma do powiedzenia. Może wrzucę jakiś komentarz, ale dyskusji już nie podejmę. Naprawdę nie muszę. Czas na zmiany i nową ekipę na polanie.
24 lipca 2009, o godzinie 23:23
Maciej Rybiński popełnił kolejny felieton
http://www.rp.pl/artykul/.....alizm.html
- felieton zdumiewający. Na podstawie tytułu (bo reszty chyba nie czytał) „Polska chorobliwa dwupartyjność” wyrobił sobie opinię, że autor tak zatytułowanego tekstu jest zwolennikiem systemu monopartyjnego. I dalej już dyskutuje na temat tych swoich wyobrażeń budząc zdziwienie czytelnika. Aż dochodzimy do końca i czytamy:
Autor jest felietonistą dziennika „Fakt”
No i wszystko jasne.
24 lipca 2009, o godzinie 23:46
JA!
Mój cytowany wpis bynajmniej nie oceniał owych dam. Są bardzo pozyteczne i potrzebne. Z kolei Ciebie jako przykład przytoczyłem dlatego, że był taki moment, gdy okazało się, że Torlinowi wolno korzystać z Twojego nickname (Nela) używanegona na innym blogu, a innym(chyba Ewie-Joannie) tego nie wolno. Raczej był to ukłon w kierunku Torlina. Są prawa, z których się nie korzysta. Może Torlin nie czuje, że jest to jakieś infantylne popisywanie się. Nie moja sprawa.
Ja (poza brakiem czasu) zupełnie innych przyczyn prezestałem się udzielać ostatnio. Powinienem napisać, bo wtedy ma to tylko sens, ale nie ma się kiedy (wspomniany brak czasu). Generalnie twierdzę, że mitologizowanie PiS dziś jest jakimś nieporozumieniem. Obecnie problemem dla Polski jest jakość rządów Donalda Tuska. A jest to duży problem. Nie mam czasu. Może jak się wyrobie napiszę co o tym sądze.
25 lipca 2009, o godzinie 05:39
Andrzej
Maciej Rybiński tak i jaki „odkrywczy” prawie jak nasi Harcownicy.
Tu kawałek cytatu
Kuczyński nie przytacza wprawdzie żadnych dowodów na usiłowania PiS zmiany ustroju (poza nazwą IV RP), ale wychodzi ze słusznego założenia, że to każdy wie. Zwłaszcza każdy głupi.
Pozdrawiam
25 lipca 2009, o godzinie 06:35
Ach, to o to chodziło z tym bawidamkiem. Muszę Cię zmartwić, nie miało to nic wspólnego ze świadomym wprowadzaniem imienia w kontaktach blogowych, Rzecz jest o wiele bardziej prozaiczna. Mnie przez klawiaturę nie chciała przejść jasnaanielka, mnie ten nick się tak nie podobał, a wiedziałem, że w innych blogach Nasza Koleżanka używa nicków: Nela i Anca – wziąłem jeden z nich.
Minerze i Mawarze!
Wam naprawdę trudno jest zrozumieć, że Kaczyńscy sami rozwalili swoją politykę, Wałęsa już wcześniej mówił, że są to genialni faceci do demolki, a nie do budowania. Bardzo wielu ludzi życzyło im dobrze, i zresztą sami wiecie, że POPiS, gdyby istniał, miałby absolutną władzę w Polsce.
Linku do wypowiedzi Prezydenta nie mam, ale słyszałem to NA WŁASNE USZY.
25 lipca 2009, o godzinie 07:24
Pani Mario
Chciała sie Pani dowiedzieć co Tym biednym pseudo blogowiczom typu „harcowników” zarzucał Gospodarz, nic welkioego dyskutowac mogli tylko „takie drobiazgi jak obrazanie blogowiczów ” miala Pani przykład jaki skierowal do Pani jeden z wywolanych „cytując rzekome bo nie podal calej argumentacji Gospodarza „do wyrwanego fragmentu tj wylecisz bo i koniec prosze jakie Go tu maltrekują
Proszę nie ulegac zbyt łatwo manipulacji.
Popzdrawiam
25 lipca 2009, o godzinie 07:51
Zofio,
po raz kolejny udowodnilas, ze „chamstwo” dla ciebie wiaze sie scisle z osoba „chama” nie z faktem „chamstwa” a „kultura” sluzy do dyscyplinowania nieprawomyslnych. Szkoda.
‘
Glosie,
bez wzgledu na to jak gleboko poczules sie dotkniety niedyskrecja Dark, twoje wystapienie na temat innych uczestnikow blogu i niewybredny na nich atak chwaly ci nie przynosza. Szkoda.
‘
Narciarz2,
sporo racji w tym co piszesz. Czy sugerujesz, ze jest to w jakims stopniu „rosyjska” mentalnosc, czyli mentalny spadek po zaborze rosyjskim? Byloby to chyba troche naciagane, ale mozliwe. Serwilizm… hmmm…
‘ Torlin,
o tym Afganistanie to jeszcze masz u mnie zaklepana wypowiedz, ale potrzebuje na to nieco czasu, bo wszystkie teksty mam po angielsku, co dla ciebie jest bezwartosciowe. A na odmiane ja rosyjskiego nie znam. Ale cie nie daruje :)
25 lipca 2009, o godzinie 08:06
Przez to wszystko zapomnialam zapytac jak wam sie to podoba
http://wiadomosci.gazeta......esnej.html
bo mnie sama bryla to i owszem, ale w polaczeniu z otoczeniem kompletnie nie! Moze jak sie pobrudzi… ale tez nie jestem przekonana.
25 lipca 2009, o godzinie 08:59
Ewo-Joanno, na wizualizacjach zwykle wszystko atrakcyjnie wygląda. A tu jeszcze pokazano gmach z perspektywy mieszkańca jednego z wieżowców na Ścianie Wschodniej. Mnie by raczej interesowało, co będę widział, stojąc na chodniku ulicy Marszałkowskiej. Dachu stamtąd raczej nie widać.
25 lipca 2009, o godzinie 10:43
Ewo-Joanno,
nie wiesz co dla mnie znaczy „chamstwo”, ale masz rację – przypisuję je konkretnym osobom kryjącym się za nickami.
Co do „dyscyplinowania nieprawomyślnych” – to owszem, jeśli mój adwersarz zachowuje się wobec mnie jak prostak,serwuje chamskie odzywki – to zwracam mu uwagę.
Wielokrotnie powtarzam i powtarzam – w pełni akceptuję, że ktoś może mieć diametralnie inne zdanie niż ja, inaczej oceniać fakty, zdarzenia czy wypowiedzi.
Szanuję ludzkie prawo do wypowiadania swego, własnego zdania.
Ale absolutnie nie mam zamiaru tolerować przy ich demonstrowaniu – naruszania mojej godności ludzkiej.
Z poglądami ewentualnie polemizuję, dyskutuję o nich, z chamstwem – walczę i je tępię.
Pod tym względem nie mam zamiaru zmieniać swego postępowania.
***
Do dyskusji,
na kanwie wydarzeń związanych ze stoczniami przygotowałam materiał o tym, jak polscy stoczniowcy i ich praca został ocenione w Europie.
Jest to szalenie przykry obraz.
Polskie stocznie są „przeludnione”, zwłaszcza te duże, budowlane – są fatalnie zorganizowane, robotnicy totalnie zdemoralizowani dostawaniem wynagrodzeń nieróbstwo, stocznie cierpią na horrendalny przerost zatrudnienia
Analiza dot. wszystkich stoczni w Europie i praktycznie znając ją, nie powinno się mieć nadziei, ze w obecnym stanie polskie stocznie będą rentowne.
One dawno powinny zbankrutować, to są molochy pasożytujące na organizmie państwa.
Dyrekcje stoczni, związkowcy znają raport, na jakim opieram swój materiał, bowiem został przygotowany na zlecenie dwóch europejskich central związkowych – metalowców i stoczniowców, zorganizowanych w Komisji Dialogu Społecznego europejskich stoczniowców pod auspicjami Komisji Europejskiej.
Są to niewątpliwie bardzo wiarygodne materiały i jak i raport na nich oparty przygotowany przez naukowców z Uniwersytetu w Bremie.
Można wyrazić tylko zdziwienie, ze związkowcy stoczniowi i ich protektorzy z Kościołem rzymsko-katolickim włącznie, mimo to roszczą pretensje do wszystkich dookoła, domagając się reaktywacji stoczni skazanych na bankructwo lub wyprzedaż – zamiast wysłać cała tą kupę żelastwa do huty.
Wszystkie trzy wielkie stocznie budowlane, gdyńska, gdańska i szczecińska – – nie mają żadnych szans by sprostać europejskiej a przede wszystkim, by były w obecnym stanie – rentowne.
Jak je ktoś ew. kupi – to musi wywalić wszystkich stoczniowców za bramę i to z hukiem, wybrać z nich zaledwie część i to tę najlepiej wykwalifikowaną, zmodernizować wyposażenie stoczni i zaczynać od zera.
Innej rady po prostu – nie ma.
***
Materiał na podstawie ww. dokumentów jest zbyt obszerny, by go tu podawać, jest na mojej stronie:
http://www.sophico. blog.onet.pl
Polecam wszystkim, którzy mają zamiar na temat polskiego przemysłu okrętowego się wypowiadać.
25 lipca 2009, o godzinie 10:47
Coś nie tak się zapisało, podaję link:
http://sophico.blog.onet......86158932,n
Ew. proszę kliknąć w imię – otworzy się akurat na tym materiale, o którym wspominam wyżej.
25 lipca 2009, o godzinie 13:48
Słuszna uwaga. Dostawanie wynagrodzeń demoralizuje. Powinno być to motto nowej „klasy średniej”. Oczywiście z dziada pradziada.
25 lipca 2009, o godzinie 15:07
Indoor,
dostawanie wynagrodzeń za nieróbstwo zawsze demoralizuje.
25 lipca 2009, o godzinie 16:17
Zofio! To trzeba było tak napisać.
Według mnie dużo innych rzeczy demoralizuje, można by wyliczać w nieskończoność. Ostatnio w ogóle znika jakikolwiek związek pomiędzy wkładem we wspólne dobro a korzyściami jakie się nastepnie wyciaga. Coś rynek, który powinien to regulować, żle funkcjonuje.
25 lipca 2009, o godzinie 17:00
@Paweł Luboński
„Mnie by raczej interesowało, co będę widział, stojąc na chodniku ulicy Marszałkowskiej. Dachu stamtąd raczej nie widać.”
Warszawa umożliwiła ci dokładne zapoznanie się z projektem. Rok temu*.
Dupska nie ruszyłeś na wystawę to teraz nie marudź – co najwyżej to:
http://bryla.gazetadom.pl/bryla/51,85301,5457330.html?i=1
*
http://bryla.gazetadom.pl.....rasza.html
25 lipca 2009, o godzinie 17:36
@Marwar
„Waldemar Kuczyński, Minister III RP, dostąpił był dziś zaszczytu bycia objechanym, prawdę mówiąc i ośmieszonym, przez samego Macieja Rybińskiego”
A mógłbyś wyjaśnić to „objechanie”?
Ja wyczytałem, że Rybiński (jak to on) wygrzebał sobie z dupy strawmana (jednopartyjność) i go publicystycznie posuwał.
I to wszystko.
Na psychiatryku24 to by mnie nie zdziwiło. Ale że tutaj takie głąby jak ty pisują…
25 lipca 2009, o godzinie 18:05
Kasiu,
Nie odpowiedziałem na twój post od razu, bowiem tak jak informowałem mam remont mieszkania i na dodatek dziecko córki dostało 40 stopniowej temperatury. Obecnie nie ma już zagrożenia odnośnie dziecka i mam chwilę czasu by ci odpowiedzieć.
Z twego postu widać, że twe sądy nie są oparte o analizę faktów , a o emocje i informacje płynące od polityków i od tych dziennikarzy którzy stali się jak to się mówi „tubą” Pis (liczyli że na popieraniu piórem tej partii zrobią dobry dla siebie interes). Dla wyjaśnienia politycy uprawiają swego rodzaju grę i by zrealizować swe pomysły muszą /mówimy o demokracji/ uzyskać odpowiednie poparcie społeczne. Dlatego też często się zdarza, że deklaracje które składają mają niewiele , albo czasem i nic wspólnego z tym co zamierzają realizować. Aby zorientować się o co im naprawdę chodzi trzeba analizować fakty i z nich wyciągać wnioski.
Nie mam tyle czasu by przedstawić ci dokładnie krok po kroku analizę działania partii walczących o wyborcę, dlatego przykładowo wskażę jeden z ewidentnych przykładów z ostatnich lat który pokaże sposoby realizacji celu politycznego na przykładzie działania PiS.
Przed kampania wyborczą sprzed trzech lat PiS głośnio informował, że gros winy za stan obecny Polski ponoszą ludzie PZPR’u którzy uwłaszczyli się na majątku Polaków i bez ich rozliczenia i odsunięcia ostatecznie od władzy nie ruszymy z pozytywnymi zmianami w Polsce. Tuż przed wyborami wiadomo było, że SLD w której była większość byłych PZPR’owców nie ma żadnych szans na zwycięstwo, a rywalizacja rozegra się między PO i PiS, partie wyrosłe z byłej Solidarności. Rozpoczęła się kampania wyborcza i PiS informuje że największym złem dla Polski byli tzw „tajni współpracownicy” SB i od przeprowadzenia lustracji zależy powodzenie reform Państwa. PO pomysł lustracji popiera. Z informacji wyborczych znikają post PZPR’owcu i SB’cy. Większość ludzi jest pewnych że PiS i PO będą rządzić w koalicji i dziennikarze ukuli termin POPiS i byli pewni tego scenariusza. Tymczasem po zwycięstwie wyborczym PiS (wygrane metodą wszystko dozwolone, co było zaskakujące bowiem jak po takich zarzutach wobec Po jak antypatrioci na usługach obcych mocarstw, i oligarchi finansowej którzy chcą wyciągnąć od biednych i srednio zamoznych Polaków wszystkie pieniądze by napełnić kieszenie bogatych dopuścić takich do koalicji i to do zarządzania finansami?) PiS nie może uzgodnić ko0alicji z PO i sprawa rozbija się o MSW, którego PiS za nic nie chce oddać w ręce PO. Do koalicji nie dochodzi.
Teraz analiza. Aby pogarszać notowania PO na nic nie przydawało się walczenie z Post PZPR’em , bo to mogło by dawać korzyści ale przy starciu z SLD czy SO, natomiast lustracji i TW nadawała się doskonale, wystarczyło wybiórczo wyciągać na niewygodnych posłów jakieś kompromitujące dokumenty lub wykazać że kłamali w procesie lustracyjnym. Kłopot w tym ze PO mogło to samo robić w stosunku do PiS i dlatego tak ważne było kto będzie posiadał we władaniu dokumentacje SB. Dlatego PiS nie mogło się zgodzić na oddanie PO MAWiA. Dlatego by wejść w jego posiadanie trzeba było zgodzić się na kuriozalna koalicję z SO i LPR nie bacząc na to że sami głosili, że SO założyło SB!. Okazało się że Kaczyńscy przecenili zawartość teczek i nie docenili niechęci byłych pracowników SB i PZPR do współpracy. Stąd zamiast zniszczenia liderów PO i rozbicia tej partii wyszła parodia i jak ktoś to świetnie nazwał efekt „petardy wrzuconej do szamba”. Kaczyńscy więc jak z tego widać nie zamierzali współrządzić z PO – pomysł wydawał się doskonały, ale jak się okazało tylko się wydawał.
Na marginesie podam przykład jak idiotyczne było zastąpienie walki z PZPR’em walką z TW. Wyobraźmy sobie państwo których władcy zapowiadają rozprawę z mafią. Wszyscy w tym państwie wiedzą że władza zna wszystkich członków mafii. Tymczasem władza walkę rozpoczyna od szukania prostytutek które – nierzadko przymuszane pracowały na korzyść mafii. Aby udowodnić że dana osoba pracowała dla mafii władający państwem biorą na świadków członków mafii by ten fakt potwierdzali. Przecież każdy zdrowy na umyśle człowiek oceni że ten rząd wcale nie ma zamiaru zwalczać mafii, a cel ma zupełnie inny.
Tak też było z zamianą walki z post PZPR’em na walkę z TW.
Mogę udowodnić że Kaczyńskim zależało na marginalizowaniu wszystkich partii politycznych, co dało by przy posiadanym własnym Prezydencie pełnie władzy z możliwością zmiany Konstytucji włącznie, a stąd już tylko kroczek do dyktatury by władzy nie oddać.
25 lipca 2009, o godzinie 19:38
invinoveritas
“Waldemar Kuczyński, Minister III RP, dostąpił był dziś zaszczytu bycia objechanym, prawdę mówiąc i ośmieszonym, przez samego Macieja Rybińskiego”
„A mógłbyś wyjaśnić to “objechanie”?
Mógłbym, ale przecież ty nie chcesz rozmawiać. Gdybym chciał sobie porzucać wyzwiskami to bym się udał pod sklep z tanim alkoholem, tam takich „in vodka veritas” jest pełno, można sobie poużywać. Pozostaje ci wykonać tę nietrudną pracę myślową samodzielnie, ale Rybiński ci to ułatwił, poza tym forma felietonu jest dość strawna dla ludu. EOT
25 lipca 2009, o godzinie 21:02
Torlin
„Minerze i Mawarze! Wam naprawdę trudno jest zrozumieć, że Kaczyńscy sami rozwalili swoją politykę, Wałęsa już wcześniej mówił, że są to genialni faceci do demolki, a nie do budowania”.
Ja bym nie używał Wałęsy jako miary politycznych rzeczy. Poza tym, ta uwaga to oczywiście najbardziej odnosi się do niego samego, Wałęsy. Bracia stworzyli drugi co wielkości obóz polityczny w Polsce, więc mówienie, że oni nie są zdolni do budowania niedobrze świadczy o zdolności postrzegania świata autora tych słów. Torlin, trzeba mieć odwagę powiedzieć, że Wałęsa opowiada nonsensy. Dziś już można.
Pamiętam, w połowie lat 80. nieżyjący już niestety Krzysztof Wolicki chodził po opozycyjnych salonach i opowiadał, że należałoby to głośno powiedzieć, ale Wałęsa opowiada korespondentom zagranicznym przerażające dyrdymały. Ktoś to powinien zrobić. Oczywiście, Wolicki nie został wysłuchany, ale wówczas było to do pewnego stopnia zrozumiałe.
25 lipca 2009, o godzinie 21:05
Andrzej
„Aż dochodzimy do końca i czytamy:
Autor [Rybiński ] jest felietonistą dziennika “Fakt”. No i wszystko jasne.
-
I paru innych gazet (a w życiorysie ma np. pracę w BBC). W „Fakcie” publikuje też Jadwiga Staniszkis i co, też wszystko jasne?
25 lipca 2009, o godzinie 21:38
Mawar,
Jeśli Pani Jadwiga Staniszkis to dla ciebie bardzo dobra publicystka czy politolog to tylko współczuć. Tej Pani praktycznie nigdy nie udaje się przepowiadanie wydarzeń politycznych i nie dziwię się, że coraz mniej jest chętnych gazet publikujących jej wypowiedzi.
25 lipca 2009, o godzinie 21:43
W „Rzeczpospolitej” ciekawy tekst Wildsteina o filozofii Leszka Kołakowskiego. W „Gazecie Wyborczej” czegoś takiego się nie przeczyta, tam Kołakowski zredukowany został do działacza politycznego, rewizjonisty i przyjaciela części KOR-u.
.
http://www.rp.pl/artykul/.....ligii.html
25 lipca 2009, o godzinie 21:46
Maciek
.
„Mawar, jeśli Pani Jadwiga Staniszkis to dla ciebie bardzo dobra publicystka czy politolog to tylko współczuć. Tej Pani praktycznie nigdy nie udaje się przepowiadanie wydarzeń politycznych …”.
.
Maciek, ona nie jest wróżką.
25 lipca 2009, o godzinie 21:49
Mawarze!
Masz zwyczaj czepiania się szczegółów. Kiedy Wałęsa mówi dyrdymały, to mówi i ja też o nich wtedy mówię. Ale to jest zwierzę polityczne i na przykład to on wyrzucił KK z Kancelarii, bo się spostrzegł. A pół Polski się nie spostrzegło.
Kaczyńscy rozwalili wszystko. A przede wszystkim rozwalili ideę IV RP, doprowadzili do tego, że teraz jest wyśmiewana i zohydzana. Nawet z walki o zmianę ul. 22 lipca ludzie się śmieją. To jest ich wina. Oni kompromitowali Polskę na arenie międzynarodowej, w poszukiwaniu afer sami je tworzyli i sami rozpracowywali. I ostatnie, ale jedno z najważniejszych. Swoją polityką doprowadzili do tego, że w życiu nie znajdą koalicjanta, nikt nie pójdzie na stałą współpracę z nimi.
A jeżeli chodzi o moje poglądy, to mam do nich najważniejszą pretensję o ruszenie i wydobycie przerażającego pokładu chamstwa, jaki istniał w polskim społeczeństwie, ale nie był nigdy aktywny, nigdy nie było przyzwolenia. Teraz można kłamać w oczy, obmawiać ludzi i obrzucać ich g***** na zasadzie, że coś przyschnie.
Piszesz – druga siła opozycyjna. PiS nigdy w życiu nie byłby drugą siłą opozycyjną, gdyby Lewica miałaby lepsze indywidualności u steru.
25 lipca 2009, o godzinie 23:50
E-J napisala: Narciarz2, sporo racji w tym co piszesz. Czy sugerujesz, ze jest to w jakims stopniu “rosyjska” mentalnosc, czyli mentalny spadek po zaborze rosyjskim? Byloby to chyba troche naciagane, ale mozliwe. Serwilizm… hmmm…
.
Ja zauwazam zjawisko, ale ja go nie wyjasniam. Wyjasnienie, zrozumienie, i wyciagniecie wnioskow, to sa zadania dla innych uczestnikow tego blogu (Mawar na pewno wszystko wyjasni). Dla mnie to byl wstrzas, zobaczyc na mapie wyborczej Polski wyrazne granice rozbiorow po stu latach. Byly dwie wojny. Byla zmiana granic i zwiazane z tym przesiedlenia. Byly zmiany ustrojow. Nastapila rewolucja technologiczna i cywilizacyjna. Pojawilo sie radio, telefon, i telewizja. Kilka pokolen obywateli ogladalo te same filmy, poczynajac od Czterech Pancernych po Plebanie, a niektorzy nawet Wajde i Bergmana. I co? Po kilku pokoleniach i po tylu zmianach podzialy polityczne przebiegaja tak, jak je uksztaltowali zaborcy?
.
To jest cos wiecej niz zjawisko. Dla mnie to jest olsnienie. Ja tego nie rozumiem, wiec nie bede probowal wyjasniac. Ale chcialem przypomniec, ze cos takiego mialo miejsce, bo inaczej znowu ktos bedzie insynuowal, ze chodzi tylko o kaczory. A tutaj chodzi o cos wiecej.
.
A teraz Maria moze zademonstrowac swoj talent dyskusyjny. Pytania moze sa oczywiste, ale prawdziwe perly kryja sie w odpowiedziach na oczywiste pytania. Z zapartym oddechem czekam na odpowiedzi udzielone przez Marie.
25 lipca 2009, o godzinie 23:53
Zofio,
Jest takie powiedzenie ” zebys nie wiem jak sie krecil, to dupa i tak bedzie z tylu” i mozna to zastosowac do tego co o sobie i swoim do chamstwa stosunku piszesz. To jest tylko twoja teoria na swoj temat, fakty mowia natomiast co innego – jestes stronnicza i niesprawiedliwa. Podlizujesz sie tym, ktorzy ci w jakis sposob imponuja, kopiesz tych, ktorzy wedlug ciebie sa „po stronie Zomo” wiec nie dorabiaj do tego ideologii! To bardzo ludzkie, chociaz nieladne.
‘
Pawel i invinoveritas,
obejrzalam sobie to troche wiecej. bardzo surowa ta bryla, ale owszem wyglada niezle. Bylaby piekna w jakims parku, w tym otoczeniu w jakim ma wystepowac nie widzi mi sie. Warczy :)
‘
Mawar,
stworzyc moze i stworzyli ten oboz. Ale teraz rownie pieknie go rozwalaja.
26 lipca 2009, o godzinie 00:09
Przeczytalem komentarz Azraela na temat listu politykow wschodnich do USA. Zadumalem sie smutno.
.
A potem w rece wpadla mi ksiazka „Inertial Confinment Nuclear Fusion: A Historical Approach by its Pioneers”, Foxwell and Davies (UK) Ltd, Scientific Publishers (2007), ISBN 10: 1-905868-10-3. (Sprzatam na biurku i pod biurkiem, dlatego wpadla.) Ta ksiazka jest zbiorem wspomnien i artykulow na temat tzw. „fuzji laserowej”, czyli prob wywolana reakcji termojadrowej przez lasery wielkiej mocy. Wypowiadaja sie naukowcy z USA, Rosji, Japonii, Izraela, Hiszpanii, oraz kilku innych miejsc, ktorych bym o takie badania nawet nie podejrzewal. Ale nie ma artykulu o Sylwestrze Kaliskim.
.
Co ma piernik do wiatraka? Ano, Polacy potrafia sie pchac tam, gdzie ich nie potrzeba, ale nie potrafia sie znalezc tam, gdzie obecnosc im sie nalezy jak psu buda. Smutne.
26 lipca 2009, o godzinie 07:26
Ewo-Joanno,
nic nie poradzę, że Ci się nie podobam, ale wybacz, nie zabiegam o Twoje względy.
A propos – kto jest wg Ciebie po stronie ZOMO. Chciałabym wiedzieć kogo kopię.
Miłej niedzieli!
26 lipca 2009, o godzinie 07:56
Psiakrew, zawsze omijają mnie najciekawsze dyskusje, bo po całym dniu spędzonym przed komputerem wyłączam go najpóźniej o 21.
.
Narciarzu, mnie od dawna intryguje ten dziwny fakt, że sto lat jedności ziem polskich nie zniwelowało różnic powstałych podczas podczas poprzednich stu lat zaborów. Nie jestem oczywiście specjalistą, ale moja intuicja jest następująca. Po pierwsze – okres zaborów to było akurat kluczowe stulecie kształtowania się nowoczesnej świadomości narodowej. W tym czasie dokonała się w szczególności emancypacja chłopstwa oraz degrengolada ziemiaństwa, w tym też czasie ukształtowała się inteligencja ze swoim odrębnym etosem. Ponieważ warunki, w jakich te procesy przebiegały w każdym z zaborów, były krańcowo odmienne, równie doniosłe i trwałe okazały się różnice świadomościowe.
Po drugie zaś, ziemie zaboru pruskiego oraz po prostu poniemieckie wiek XX przeorał pod względem demograficznym znacznie głębiej niż Galicję i Królestwo, co nie mogło pozostać bez wpływu na dominującą mentalność i postawy polityczne.
26 lipca 2009, o godzinie 07:59
A Mawar nie byłby sobą, gdyby polecając ciekawy rzeczywiście artykuł Wildsteina (nie spodziewałbym się czegoś takiego po tym autorze), nie wsadził przy okazji szpilki Wyborczej. O zgrozo, zarzuca Gazecie niedostateczny szacunek i spłycanie osoby Kołakowskiego!
Mawarze, jeśli w ogóle czytasz Wyborczą, to znajdujesz w niej tylko to, co chcesz znaleźć. Inaczej nie pisałbyś takich rzeczy.
26 lipca 2009, o godzinie 08:11
A może by tak zmienić temat? Polecam bardzo ciekawy tekst Osiatyńskiego o kwestii legalizacji narkotyków. Mnie ta wizja przekonuje, choć sam autor zaznacza, że w tej chwili jej wdrożenie jest nierealne. Tak czy inaczej, ze względu na osobistą historię Osiatyński dobrze wie, o czym pisze.
.
http://wyborcza.pl/1,9899.....m_za_.html
26 lipca 2009, o godzinie 10:40
Panie Waldemarze,
Je zeli Pan jest gdzieś blisko,swego blogu,to jeżeli nie sprawi Panu kłopotu to może by Pan podał,Pana link do życiorysu i historii zdobycia wykształcenia dr. Roberta Nowaka czolwego komentatora i autorytetu Radia Maryja. A może ktoś inny wie?
Pozdrawiam
26 lipca 2009, o godzinie 11:00
Pawle,
Kiedys zajmowalam sie troche tematem i jak najbardziej jestem za zaniechaniem karania narkomanow, bo to sa ofiary a nie kryminalisci. Jestem za prawem do legalnego nabycia narkotykow w aptekach w realnej, czyli niskiej cenie, dla uzaleznionych. I nawet dla chetnych.
To co pociaga w narkotykach to przede wszystkim ow dreszczyk emocji jaki sie ma zrywajac owoc zakazany, wyraz buntu przeciw doroslym, desperacja, strach przed narazeniem sie rowiesnikom. Jest jeszcze druga, bardziej ponura strona – celowe uzaleznianie nieswiadomych tego osob zeby zdobyc klientow lub wplyw na te osoby.
Wokol narkotykow naroslo wiele uprzedzen. I strachu, podsycanego bez sensu przez politykow, naukowcow, pedagogow i oczywiscie wszelkiego rodzaju kleru. To tez jedna tylko strona medalu, bo druga jest bardziej czarna – to pieniadze.
Zawsze mnie dziwi, ze jakikolwiek rzad , majacy do dyspozycji caly aparat prawodawczy, caly aparat przymusu, nie bylby w stanie sobie z tym poradzic, gdyby chcial. Ale moze nie chce? I to dla mnie jest najbardziej przerazajace.
Na zlecenie rzadu australijskiego prowadzono badania nad marihuana, bo jakis czas temu chyba chciano ja odkryminalizowac. Wyszlo im, ze uzalezna srednio, ale jest niebezpieczna dla ludzi z historia chorob psychicznych w rodzinie – w tych wypadkach marihuana dziala jak wyzwalacz choroby.
26 lipca 2009, o godzinie 11:08
Zabawne Zdzislawie,
link do Wiki po polsku o Nowaku http://pl.wikipedia.org/w.....bert_Nowak
tekst sam mozesz przeczytac,
a w angielskiej wersji czytamy: During the time of the People’s Republic of Poland, he was a journalist, employee of the Polish Ministry of Foreign Affairs, and activist of the Democratic Party between 1981 and 1991.
In the years 1970-1976, he was registered as an informant (kontakt operacyjny) [1] [2]of communist secret police Służba Bezpieczeństwa.
(Podczas okresu PRL byl dziennikarzem, byl zatrudniony w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych i aktywista Partii Demokratycznej w latach 1981-1991.
W latach 1970-1976 byl zarejestrowany jako kontakt operacyjny SB.)
Najlepiej poszukaj sobie w Googlach.
26 lipca 2009, o godzinie 11:42
P. Luboński:
.
A Mawar nie byłby sobą, gdyby polecając ciekawy rzeczywiście artykuł Wildsteina (nie spodziewałbym się czegoś takiego po tym autorze), nie wsadził przy okazji szpilki Wyborczej
.
to jest nieprawdopodobne… Stawiać komuś zarzut i w tym samym zdaniu robić praktycznie to samo tylko w odniesieniu do kogoś innego. Jak się nazywa takie zachowanie?
26 lipca 2009, o godzinie 11:54
Zdzisław ,
ten biogram w Wikipedii dotyczący Nowaka, jest podkoloryzowany na jego korzyść. On nie toczył żadnych ostrych sporów z Kuroniem i Modzelewskim, tylko miał inny od nich pogląd, zresztą wtedy taki sam, jak ja. Jakby nie miał poparcia władz to nie dostałby posady w ambasadzie na Węgrzech, za sama tylko znajomośc języka. W Innstytucie Spraw Międzynarodowych pracowali ludzie akceptowani przez MSZ i KC z tym, że pozwolono tam pracować Bognie Modzelewskiej wtedy żonie Karola i Nowakowi, którego być może uważano za opozycjonistę „do odzyskania”.
26 lipca 2009, o godzinie 11:55
Minerze, czy tak musisz? To twoja stała metoda: wyinterpretować wypowiedź rozmówcy w sposób możliwie dla niego niepochlebny.
Wyjaśniam: napisałem, że nie spodziewałbym się tego po Wildsteinie, ponieważ znałem go dotąd jako zaangażowanego publicystę politycznego, nie zaś jako komentatora prac filozoficznych. Jeśli chcesz znać moje intencje, to nie była to żadna szpilka pod adresem Wildsteina, tylko wyraz niechętnego uznania dla człowieka, za którym nie przepadam.
26 lipca 2009, o godzinie 12:12
ewo .J
Dziękuje za link
Pozdrawiam
26 lipca 2009, o godzinie 12:24
Gospodarzu
Jakoś lobię ten zwrot do Pana, także dziękuję i mały komentarz,zyciorys wydawał mi sie trochę faktycznie nie to co ja słyszałem od Niego .Interesuje mnie gdzie zdobył magisterium bo ze byl studentem to mieliśmy oficjalne listy i później wyszło co innego jaki naprawdę kierunek skończył.Gdzie i jaki był temat pracy doktorskiej cos na ten temat cicho.Mnie obilo sie o uszy ze na KUL uzyskal doktorat lub UMCS i nie pisał zadnej pracy tylko uznano macły dorobek publicystyczny jako praca doktorska.Wspomne tylko ze to byla Jego odpowiedz na zapytanie. w sprawie doktoratu.bylo to na spotkaniu gdy zakładano kolo Ligi PR. Czy Panu cos na ten temat bliżej wiadomo?
Pozdrawiam
26 lipca 2009, o godzinie 13:42
Zdzisław,
nic mi na ten temat niewiadomo. JRN jest bez wątpienia zdolny do napisania doktoratu. Magisterium zdobył chyba na historii.
26 lipca 2009, o godzinie 14:15
Droga E-J!
Czy Tobie się partie nie pomyliły? O jakiej Ty Partii Demokratycznej w latach 1981-1991 mówisz? Chyba Stronnictwie Demokratycznym!
26 lipca 2009, o godzinie 16:40
Ewo piszesz
„Wokol narkotykow naroslo wiele uprzedzen. I strachu, podsycanego bez sensu przez politykow, naukowcow, pedagogow i oczywiscie wszelkiego rodzaju kleru.”
Czytając to zdanie wiem, że praktycznie nie zetknęłaś się dostatecznie głęboko z tym problemem i nie walczyłaś o nikogo bliskiego który ginął brnąc w uzależnienie. Wynoszenie też problemu marihuany, narkotyku słabo uzależniającego, mniej nawet niż tytoń nie ma większego sensu z punktu widzenia problemu narkomani. Znana jest opinia, że marihuana jest wstępem do krainy narkotyków i często jest „chrzczona” by pozyskać nowych klientów. W wielu krajach specjaliści zastanawiają czy nie dopuścić jej do legalnej sprzedaży tak jak tytoń i wyroby z niego robione, bo to utrudniło by „chrzczenie”. Prawdą jest, że palenie marihuany nałogowo jest b. szkodliwe i robi większe spustoszenie niż palenie tytoniu.
Problemem są narkotyki szybko i bardzo szybko uzależniające (np heroina wystarczy czasem zażycie dwa trzy razy!) W tym problemie żadne państwo świata nie wypracowało dobrego przeciwdziałania i ułatwienie dostępu przez legalizację wielu specjalistów określa jako katastrofę. Niestety zakaz też nie jest dobrym wyjściem i dlatego szuka się rozwiązań pośrednich ratujących społeczeństwo przed skutkami ze strony uzależnionych i ratujących życie samum uzależnionym. Jednym /z mocno krytykowanych w wielu krajach/ jest sprzedaż uzależnionym od heroiny metadonu pod kontrolą szpitalną Ta metoda nazywana przez niektórych „zwalczaniem diabła Belzebubem” zdobywa sobie powoli coraz więcej zwolenników, choć z pewnością nie prowadzi do wyleczenia uzależnionego. Jak na razie najskuteczniejsza jest profilaktyka połączona z wiarygodną informacją o zagrożeniach, relacje samych uzależnionych i leczenie skojarzone z psychoterapią w ośrodkach /oczywiście natychmiast po odtruciu fizycznym/. Są ośrodki które osiągają znacznie lepsze wyniki od innych i ich metody należy powielać. Na pewno pieniądze przeznaczone na te ośrodki społecznie się zwracają. Wciąż szuka się lepszych metod leczenia mentalnego wspomaganego farmakologicznie. Wsadzanie do więzień narkomanów nie rozwiązuje problemu bo więzienie nie leczy, a może pogłębić problem, ale z drugiej strony jako „straszak może wymusić decyzje o podjęciu leczenia która niestety musi podjąć sam uzależniony , bo bez tego leczenie będzie daremne. Uzależniony w „ciągu” praktycznie nie ma szans na refleksję i decyzję o leczeniu bowiem wpada w dwa skrajne stany – jest dobrze,bezpiecznie i nic mnie nie obchodzi (stan po zażyciu dawki) i jest tragicznie i muszę za wszelka cenę zdobyć dawkę (stan na głodzie). W czasie tego drugiego stanu zaawansowany narkoman może być bardzo niebezpieczny dla otoczenia.
Nie ma prostych rozwiązań problemu narkotykowego i żadna władza siłowo tego problemu nie rozwiąże /są kraje karzące śmiercią posiadanie narkotyków i to też nie rozwiązało tam problemu/
26 lipca 2009, o godzinie 19:28
Nawiązując do tematu narkotyki jest nierealne wprowadzenie tylko w jednym kraju legalizacji ich zakupu, bowiem ten kraj byłby dilerem narkotyków na inne sąsiednie i nie mające szczelnej granicy kraje. Kraje ościenne nie zgodziły by się na takie działania i robiły bardzo silne naciski by zaniechano takiego pomysłu. Aby wydrzeć narkotyki mafii należało by tak ustalić ich cenę by sprzedaż na czarno była nieopłacalna. Mamy przykład z alkoholem że zbyt wysoka jego cena natychmiast uruchamia czarny rynek. Alkohol też ma działanie uzależniające ale bardzo słabe i wymaga oprócz predyspozycji długotrwałego i regularnego podania. Problem alkoholizmu mamy w Polsce od dawna i dopiero ostatnio coraz lepiej sobie z nim radzą lekarze. Alkoholik jest też często zagrożeniem dla obywateli jednak bez porównania mniejszym niż narkoman na twardych narkotykach. Z alkoholizmem wiele kraji walczy od dawna i też sukcesy nie są zbyt wielkie. Okazuje się że łatwo go rozkrzewić , a daleko trudniej wykorzenić /przykładem Rosja carska gdzie podczas siedmioletniej służby dawano żołnierzom alkohol i to w sposób wymuszający branie, co powodowało, że z wojska wracali alkoholicy, gdy zorientowano się pdwrócic tren do tej pory się nie udało/
26 lipca 2009, o godzinie 19:29
oczywiście miało być odwrócić trend
26 lipca 2009, o godzinie 20:24
P.Luboński
http://wyborcza.pl/1,9899.....m_za_.html
Pisze W. Osiatyński: „Narkotyki byłyby dostępne tylko dla osób pełnoletnich, a w USA 21-letnich, gdyż taki jest legalny wiek spożywania alkoholu. Udostępnianie narkotyków nieletnim byłoby surowo karane i stanowiłoby główny front walki z nielegalnym handlem”.
-
Czyli co? Front z nielegalnym handlem pozostaje (więc państwo go dalej finansuje, czyli podatnicy ponoszą koszty), ale wcześniej inna część frontu już została złamana. I teraz ci dorośli legalnie nabywający narkotyki będą go dawać lub sprzedawać nieletnim, bo nie ma się co lodzić, że byłoby inaczej. Ławo będzie upilnować tych 19-latków aby nie dawali lub sprzedawali narkotyków dzieciom?
-
„Karom poddawani byliby jednak tylko dostarczyciele …”
-
No więc jeśli to się poważnie potraktuje to zapełnią się więzienia, wtedy już niekoniecznie kryminalistami, albo będzie się olewało prawo.
-
„… a nie młodociany, który zapalił skręta”.
-
Tak, bo każdy apostoł legalizacji narkotyków wychodzi od skrętów, a dalej już mu wzrok nie sięga. Kokaina, heroina? Eee, to tylko w filmach. Nie trzeba zapominać co mówił Marek Kotański, prawie każdy jego podopieczny zaczynał od skrętów. I z pewnością powinniśmy się wystrzegać rad takich oszołomów jak Osiatyński.
26 lipca 2009, o godzinie 21:05
Torlin
-
„… i na przykład to on [Wałesa] wyrzucił KK z Kancelarii, bo się spostrzegł”.
.
Na pewno Walesa jedną rzecz szybko zrozumiał, a trzeba pamiętać – on zawsze miał zawsze respekt przed siłą, że w kraju nadal dominuje układ postkomunistyczny (urzędy, służby, wojsko, banki i ogólnie biznes etc.), a po wtóre w rękach tych ludzi jest klucz do jego, Wałęsy, zagadkowej przeszłości. Dlatego szybko zmienił sojusze i dlatego jego prezydentura była taką tragifarsą.
-
” A przede wszystkim rozwalili ideę IV RP, doprowadzili do tego, że teraz jest wyśmiewana i zohydzana”.
-
Piszesz jakbyś tego żałował, ale cierpliwości, świat się jeszcze nie kończy.
-
„Nawet z walki o zmianę ul. 22 lipca ludzie się śmieją”.
-
Jak na razie go ludzie z Gazety Wyborczej, ale musisz ich zrozumieć, tradycje KPP do czegoś zobowiązują. Nawet jeśli zalecenia o zmianie nazw ulic wydał IPN to jest to wina Kaczyńskich, jeśli krowa wyda ciele o trzech głowach to już domyślasz się czyja to będzie wina … Na razie takie zalecenia wydaje IPN, a gmina jak widać może je olać pod byle pretekstem, ale według mnie powinno to być obligatoryjne, skoro istnieje prawny zakaz gloryfikacji nazizmu i komunizmu.
-
„To jest ich wina. Oni kompromitowali Polskę na arenie międzynarodowej …”
-
Tylko w twojej imaginacji. Chyba ze za kompromitacje uznajesz nagonkę niektórych lewicowych gazet, zwłaszcza niemieckich, ale Niemcy właśnie w tym czasie dopinały duże interesy z twoim ulubieńcem Putinem, więc jakoś jest zrozumiałe, że Kaczory nie wzbudzały ich entuzjazmu za zbyt poważne traktowanie polskich interesów. A wiele interesów Polski i Niemiec jest rozbieżnych.
-
…. [Kaczory] w poszukiwaniu afer sami je tworzyli i sami rozpracowywali.
-
Otóż afer się nie tworzy, popełnia się przestępstwa, które później obrazowo przez prasę nazywane są aferami. Czy mógłbyś podać jakieś przestępstwa, które popełnili?
-
„I ostatnie … Swoją polityką doprowadzili do tego, że w życiu nie znajdą koalicjanta, nikt nie pójdzie na stałą współpracę z nimi”.
-
To jest stała pociecha różnych profitentów III RP, jak choćby tego „wybitnego polityka” nowej obiecującej siły, który zdobył majątek grając w ruletkę. Jak się raz zdobyło majątek to głupio go stracić. PO też się wydawało, że jak zerwie rozmowy Z PiS o koalicji to będą następne wybory, bo inaczej rządu nie da się sklecić.
26 lipca 2009, o godzinie 21:43
Mawarze!
Bez komentarza.
27 lipca 2009, o godzinie 07:15
Mawar,błędna diagnoza polityczna
„PO też się wydawało, że jak zerwie rozmowy Z PiS o koalicji to będą następne wybory, bo inaczej rządu nie da się sklecić.”
PO nie mogło zgodzić się na koalicję z PiS bez pozyskania MSWiA dla siebie, co wyjaśniłem w swym poprzednim poście./wejście PO w koalicje było równoznaczne ze zniszczeniem partii, resorty dawane PO dawały największą szansę złego postrzegania rządzących tymi resortami, a nałożenie na to kwitów na wybranych liderów i zwalanie winy na PO za złe działanie marginalizowało by poparcie dla tej partii i Tusk zdawał sobie z tego sprawę / Dla PiS zgoda na to była niebezpieczna i dlatego do koalicji nie doszło. Bez koalicji można było administrować krajem i trwać do następnych wyborów , ale te na pewno nie były by korzystne i Kaczyński był tego świadom. Szansą na wygranie była skuteczna akcja niszcząca PO , a żeby ja zrealizować trzeba było wprowadzić nowe uchwały a do tego potrzebna była większość parlamentarna i Kaczyński ryzyko podjął.
27 lipca 2009, o godzinie 07:41
Macku,
ja jestem gleboko wdzieczna losowi, ze nie musialam walczyc z narkotykiem o nikogo bliskiego!
I nie uwazam sie za eksperta, ot zwyczajnie jako matke dorastajacych dzieci interesowaly mnie zagrozenia jakie na nie czekaja i szukalam drogi aby tym zagrozenieom zapobiec.
A co nieprawdziwego widzisz w tym moim cytowanym przez ciebie zdaniu „Wokol narkotykow naroslo wiele uprzedzen. I strachu, podsycanego bez sensu przez politykow, naukowcow, pedagogow i oczywiscie wszelkiego rodzaju kleru.” ?
‘
Piszesz: Wynoszenie też problemu marihuany, narkotyku słabo uzależniającego, mniej nawet niż tytoń nie ma większego sensu z punktu widzenia problemu narkomani. z czym moge sie czesciowo zgodzic, ale zaraz w nastepnym zdaniu piszesz: Znana jest opinia, że marihuana jest wstępem do krainy narkotyków i często jest “chrzczona” by pozyskać nowych klientów. a ta wypowiedzia zaprzeczasz poprzedniej.
Wymienilam marihuane, nie dlatego, ze jest to jedyny narkotyk jaki znam (tak naprawde nie znam zadnego) ale wlasnie dlatego, ze powszechnie uwazana za nieszkodliwa i lagodna jest owym pierwszym stopniem do dalszego eksperymentowania i juz przez to jest grozna, ze lagodna.
Poza tym ogolnie piszesz mniej wiecej to samo, co ow polecany przez Pawla artykul.
Nie wiem jak jest w Polsce, wiem jak jest w Australii. Niby sa programy leczenia, niby sa na to pieniadze, ale tak naprawde to sa krople w morzu, zwyciezaja zawsze uprzedzenia ( na przyklad poprzedni premier Australiii, Howard – niech go szlag trafi- wycofal wiele dotacji na pomoc dla uzaleznionych i wstrzymal wiele pozytecznych inicjatyw.) a kazde rozsadne dzialanie czesto gdzies tam na ktoryms szczeblu biurokracji utknie.
Dla mnie uzaleznienie jest skutkiem, nie przyczyna. Przyczyny czesciowo podalam w poprzedniej wypowiedzi i uwazam, ze od profilaktyki powinno sie zaczynac prace z mlodzieza, a nie od karania. I jestem za dekryminalizacja w pelnym tego slowa znaczeniu, bo uwazam, ze nalezy odebrac kryminalistom prawo do zarabiania na cudzej krzywdzie. To jedno z dzialan doraznych. Inne to utworzenie osrodkow pomocy dla dzieci i mlodziezy, osrodkow dzialajacych szerzej niz dotychczasowe i bardziej otwartych na problemy mlodziezy, szczegolnie z rodzicami. Niestety, teren rodziny jest ciagle terenem tabu dla wiekszosci organizacji pomocowych, gdyz prawo w dobrej wierze stara sie rodzine chronic, a to nie zawsze jest dobre dla mlodych jej czlonkow. Cos w rodzaju zajec szkolnych dla przyszlych rodzicow, byloby calkiem rozsadne.
To byloby dzialanie dlugofalowe, pozwalajace na eliminacje czesci przyczyn siegania po narkotyki, poprzez eliminacje niepotrzebnych zgrzytow na linii rodzice – dzieci.
Nie chodzi tu Macku o dzialania jak piszesz „silowe” ale o dzialania rozsadne i skuteczne. A wydaje mi sie do do takich dzialan ciagle daleko. Przede wszystkim nie mozna narkomanow leczyc metadonem w szpitalu, bo blokuje sie lozka dla innych chorych – trzeba wiec utworzyc specjalne placowki. U nas to czesciowo funkcjonuje, ale ciagle sa problemy z finansowaniem. Jak jest w Polsce?
27 lipca 2009, o godzinie 08:00
Mawarze, skoro pomysły Osiatyńskiego (zresztą nawet nie jego, bo on głównie przytacza koncepcje jakiegoś amerykańskiego specjalisty) to oszołomstwo, to jak twoim zdaniem należy walczyć z narkotykami? Wsadzać, wsadzać i jeszcze raz wsadzać? Czy jakoś inaczej? Naprawdę jestem ciekaw twoich recept oraz tego, na jakiej podstawie uważasz je za skuteczne. O ile się nie mylę, różne kraje próbowały bardzo różnych sposobów, i żaden jak dotąd nie sprawdził się w pełni.
Dla mnie w tym, co pisze Osiatyński, przekonujące jest przede wszystkim pragmatyczne podejście do problemu. Zamiast twardej postawy „nie i koniec”, poszukiwanie sposobów minimalizowania szkód.
Nie czuję się natomiast kompetentny, by oceniać konkretne rozwiązania, bo z problemem narkomanii żadnej osobistej styczności nie miałem i znam zagadnienie jedynie w takim stopniu, jak każdy czytelnik pracy. Miałem natomiast, nawiasem mówiąc, bardzo bliską styczność z alkoholizmem.
27 lipca 2009, o godzinie 08:18
http://wiadomosci.gazeta......ykami.html
.
Putin wstrzymuje się z decyzją ostatecznego potwierdzenia przyjazdu do Polski, chce bowiem mieć pewność, że podczas uroczystości na Westerplatte, w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej, nikt nie będzie w żaden sposób wskazywał na współodpowiedzialność ZSRR za wybuch wojny
.
Czy taka „polityka historyczna” jest dopuszczalna?
27 lipca 2009, o godzinie 08:22
P. Luboński:
.
tak się mozemy bawić w nieskończoność:
.
Pawle, czy tak musisz? To twoja stała metoda: wyinterpretować wypowiedź rozmówcy w sposób możliwie dla niego niepochlebny.
Wyjaśniam: napisałem, że nie spodziewałbym się tego po Tobie, ponieważ znałem Cię dotąd jako uczciwego dyskutanta politycznego, nie zaś jako manipulującego wypowiedziami. Jeśli chcesz znać moje intencje, to nie była to żadna szpilka pod Twoim adresem, tylko wyraz niemiłego zaskoczenia dla człowieka, którego oceniałem lepiej.
.
Pasuje?
27 lipca 2009, o godzinie 08:38
Deja Vu?
.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
.
„PSL chce być jednocześnie w rządzie i opozycji”
.
Kto by pomyślał… taki odpowiedzialny koalicjant jak PSL a zaczyna wierzgać. I to w jakim brzydkim stylu. Wywiadami za plecami Premiera.
27 lipca 2009, o godzinie 09:38
Torlin, oczywiscie to bylo Stronnictwo Demokratyczne, wiedzialam, ze cos nie tak! :)
27 lipca 2009, o godzinie 15:44
Witam
No i mamy nowego (starego ) szefa Kancelarii Prezydenta.Widział ktoś Szefa Doradców Prezydenta czyżby Jego dni też policzone? Bo chyba te 102 tys. zl. otrzymane z Rzeczpospolitej tez rzucają cień i to duży na”wizerunek” PIS i Prezydenta w swoich szeregach „tak uczciwych” ludzi którzy nie potrafią powiedzieć z jakiego dlaczego i za jakie kluczowe doradztwo otrzymał taka płace? „dbają o swoich” czyzby to byla placa za sławna ustawę która umożliwiła dostać majątek Panstwowy i później podzielony między swoich? jakos milczenie na ten temat w Salonie 24 i komentatorow od Semki po Zarembe Warzeche i innych.Znamienne?
Pozdrawiam
27 lipca 2009, o godzinie 15:47
Poprawka brak nazwiska
doradców tam Ci mnogo
Oczywiście chodziło mi o szefa doradców prof. Ekonomii Glapińskiego
27 lipca 2009, o godzinie 19:29
P.Luboński
„Dla mnie w tym, co pisze Osiatyński, przekonujące jest przede wszystkim pragmatyczne podejście do problemu. Zamiast twardej postawy “nie i koniec”, poszukiwanie sposobów minimalizowania szkód”.
.
Jeszcze bardziej pragmatyczne stanowisko zajęły władze Zurychu. Żeby widok narkomanów w centrum miasta nie raził ich szwajcarskich, mieszczańskich oczu przeorganizowano cały „system” w duchu pragmatyzmu i obniżenia kosztów. Narkomani w specjalnych punktach mogą trzy razy dziennie legalnie otrzymywać heroinę. Dożylnie lub domięśniowo, jak sobie życzą. Tym samym praktycznie zrezygnowano z prób wyciągnięcia ich z nałogu. Pożyją jeszcze trochę, poćpają w komfortowych warunkach i umrą, ale widok ich degeneracji nie będzie nikogo raził narażając przy tym na wyrzuty sumienia. Przypomniała o tym szwajcarskim pomyśle kilka dni temu Gazeta Wyborcza, oczywiście z aprobatą.
27 lipca 2009, o godzinie 19:33
Ewa,
Nie wiem czy ja piszę mało zrozumiale czy z jakiegoś innego powodu jakoś nie adekwatnie odebrałaś to co napisałem. Powtarzam Marihuana nie uzależnia bardziej niż tytoń i skoro ten sprzedajemy legalnie nie ma większego powodu by zakazywać marihuany tym bardziej, że jej legalizacja utrudni dilerom uzależniać ludzi od twardych narkotyków i dlatego poparłbym legalizację marihuany, Jak nadmieniłem jej nałogowe wzywanie jest bardzo szkodliwe fizycznie głównie dla mózgu.
Nie zrozumiałaś na czym polega „leczenie „metadonem”. Te leczenie nie blokuje łóżek w szpitalu bowiem narkoman zgłasza się do szpitala i tam pod nadzorem personelu zażywa tabletkę metadonu i idzie do domu. Metadon w odróżnieniu od większości narkotyków nie zmienia tolerancji co powoduje że można stale podawać tę samą dawkę . /aby uzyskać właściwy efekt heroinista ,m kokainista czy morfinista musi ciągle zwiększać dawkę co oczywiście nie jest bez znaczenia dla organizmu./
To leczenie eliminuje stan „głodu” u narkomana co powoduje że nie zagraża on otoczeniu i nawet może wykonywać niektóre prace /znaczy pracować/. Zaawansowany narkoman zażywający kokainę , morfinę czy heroinę zwykle nie jest w stanie wykonywać żadnej pracy z wyjątkiem dorywczych i krótkotrwałych i i dlatego jest zmuszony żebrać, kraść , prostytuować się , i nawet dokonywać rozbojów. /oczywiście jak skończą się możliwości sprzedaży wszystkiego z domu i pieniądze otrzymywane przez rodzinę/
W narkotyki twarde ludzie /najczęściej młodzi/ wpadają w różny sposób i trudno tu wymieniać jak bo tych sposobów jest wiele. Niewiedza, ciekawość i pewność siebie, że ja się nie uzależnię bo mam silną wolę grają często bardzo dużą rolę.
Narkotyki to wielko problem i dlatego nieprawdziwe jest to co napisałaś “Wokol narkotykow naroslo wiele uprzedzen. I strachu, …”
bo naprawdę jest się czego bać i dopiero to dostrzegamy gdy ktoś bliski wpadnie w to uzależnienie. Wielu znajomych towarzyszy od narkotyków mojej bliskiej osoby już „gryzie ziemię”, wielu jest już wrakami ludzi. Wystarczy pójść na spotkania z rodzinami uzależnionych aby zobaczyć całe piekło jakie robią narkotyki, nie tylko dla uzależnionych ale też dla ich rodzin które chcą im pomóc.
Gdyby ludzie i młodzierz więcej wiedziała , na pewno plaga narkomani by znikła
27 lipca 2009, o godzinie 19:57
Mawar,
o tym „pomyśle” Szwajcarskim nie słyszałem, ale faktycznie nie jest on mądry. Fakt nie każdego heroinistę da się przestawić na metadon, ale to nie powód by podawać im heroinę w kontrolowanych warunkach bo to jest 100% skazanie ich na śmierć. Faktem jest, że eliminuje się tym sposobem zagrożenie narkomanem na „głodzie”, ale czy taki pragmatyzm należy popierać?. Można przecież próbować podawać buprenorfinę (zwaną tez bunadolem) itp, – chyba że wszystko zawodzi i delikwent nie chce podjąć leczenia to jest pytanie, czy może nie jest wskazane chronić zdrowych przed niebezpieczeństwem, ze strony „głodnych” narkomanów, trudno na to odpowiedzieć, bo zagrożeni obywatele będą od władz żądać ochrony, a ta powinna ją zapewnić.
27 lipca 2009, o godzinie 20:00
Mawar, ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie, jaki jest twoim zdaniem właściwy sposób zwalczania narkomanii i narkotyków. Drwić tylko z tych, którzy szukają nowych dróg, nawet jeśli bezskutecznie, to intelektualna łatwizna.
27 lipca 2009, o godzinie 20:15
Maciek
.
„Mawar,błędna diagnoza polityczna …”.
„PO nie mogło zgodzić się na koalicję z PiS bez pozyskania MSWiA dla siebie, co wyjaśniłem w swym poprzednim poście. Wejście PO w koalicje było równoznaczne ze zniszczeniem partii, resorty dawane PO dawały największą szansę złego postrzegania rządzących tymi resortami …”.
.
PiS proponował PO wszystkie resorty gospodarcze oraz MSZ, Platforma teoretycznie była tu mocna, ale dziś widać, że w dużej mierze wizerunkowo. Kalkulacje PiS były takie: dajemy im władzę nad pieniędzmi i gospodarką, ale resorty kontrolne (MSWiA, planowane CBA, służby specjalne) rezerwujemy dla siebie. Jest tu pewna logika odpowiedzialności za państwo, zważywszy że za środowiskiem liberałów, wywodzącym się z KLD, ciągnęła się nie najlepsza opinia, po części zasłużona, po części oczywiście przesadzona. W sumie obu partiom nie zawarcie wówczas koalicji wyszło na dobre, a kilka zbędnych partii politycznych przestało istnieć (Samoobrona, LPR, UW).
27 lipca 2009, o godzinie 20:18
P. Luboński
Gdybym ja wiedział jak skutecznie zwalczyć narkomanię to bym był bardzo bogaty. :) Czasem nie wiemy dokładnie jak pomóc, ale dobrze wiemy jak nie szkodzić.
27 lipca 2009, o godzinie 22:08
Maciek,
wyjasnie.
Juz pisalam, z enie patrze na to z punktu widzenia osoby zaangazowanej osobiscie i w tym moje szczescie. Patrze jak przecietna osoba, matka, na to co sie dzieje i co sie robi.
Uprzedzenia? To to:
- wszyscy narkomani sa z marginesu wiec i tak sa skazani na degeneracje
- jak ktos nie chce to narkotykow nie bedzie bral i nie kupi
- leczenie jest kosztowne i podatnikow na to nie stac
i tym podobny sposob myslenia. Szczegolnie pokutuje u politykow, nie wiem czy zauwazyles.
I nie wiem, czy zauwazyles, ze o ile spoleczenstwo jest w stanie bez protestow przyjac na swoje barki leczenie chorob odnikotynowych, leczenie wszelakich chorob powstalych ze zwyczajnego obzarstwa, to jakos trudno im zaakceptowac rachunek za leczenie narkomanow.
Ja ci uczciwie napisalam jak bylejak to wyglada tutaj, ty mi nie napisales jak to wyglada w Polsce, wchodzac w teorie leczenia i omijajac strone praktyczna.
To co chce powiedziec brzmi jasno: gdyby rzeczywiscie rzady panstw chcialy zlikwidowac a przynajmniej bardzo ograniczyc problem narkotykow, to maja ku temu wszelkie srodki, zarowno tworcze jak i wykonawcze.
Opracowanie dobrych programow informacyjnych dla szkol, szeroka propaganda uswiadamiajaca konsekwencje, odebranie mozliwosci handlu poprzez umozliwienie dostepnosci, to zadziala, ale trzeba to chciec zrobic! Ta garstka zapalencow wobec nieruchawej biurokracji panstwowej i koscielnej jest bez szans.
Piszesz o uzaleznionych i ich rodzinach. A co z tymi, za ktorymi rodzina nie stoi? Dlatego pisalam o szpitalach, moze zle slowo, powinno to byc miejsce gdzie taki czlowiek moze byc, mieszkac czuc wokol siebie innych, zyczliwych i wspierajacych go- wtedy zapragnie sukcesu, zapragnie powrotu do zycia. Puszczony samemu sobie, bez wsparcia wlasciwych ludzi, zginie.
Tak ja to widze.
‘
Strach. Strach w tym wypadku ma rozne oblicza.
- Rodzice boja sie, ze ich dzieci wpadna w nalog i powodowani strachem NIE MOWIA o narkotykach z dziecmi, bo mysla, ze to sprowokuje je do sprobowania. Wola wsadzic glowe w pisek i czekac a z dostana w tylek od losu. Tak to wyglada w praktyce.
- Dzieci boja sie rodzicow, szczegolnie w rodzinach bardziej tradycyjnych, niepartnerskich, strach przed rodzicami, przed potepieniem i odrzuceniem, przed kara, powoduje, ze rodzice sa ostatnimi osobami do ktorych dziecko zwroci sie o pomoc. Dlatego pisalam poprzednio o realnej i rzeczywistej akcji pomocy dla dzieci w klopotach.
- I wreszcie dosc powszechny strach przed prawda, przed akceptacja faktu, ze w wiekszosci przypadkow jest to nasza porazka jako spoleczenstwa, rodziny, grup religijnych.
‘
Nie ma miedzy nami wielkich roznic, Macku, ty tylko patrzysz na to z innej nieco pozycji. Ja szukam przyczyn, ty szukasz sposobow na skutek.
27 lipca 2009, o godzinie 22:15
Maciek,
i jeszcze doczytalam to Fakt nie każdego heroinistę da się przestawić na metadon, ale to nie powód by podawać im heroinę w kontrolowanych warunkach bo to jest 100% skazanie ich na śmierć.
A dlaczego nie? Wiem, ze to brzmi okrutnie i nasze pojecie moralnosci sie przed tym wzdryga, ale jezeli nie ma juz nadziei dla tego czlowieka, dlaczego nie pozwolic mu umrzec godnie, wydzierajac go jednoczesnie z lap handlarzy?
28 lipca 2009, o godzinie 07:36
Mawar: „Czasem nie wiemy dokładnie jak pomóc, ale dobrze wiemy jak nie szkodzić.”
.
Wiemy, co jest złe, chociaż nie spróbowaliśmy? Teza poznawczo mocno wątpliwa. W tej chwili wiemy na pewno, bo z doświadczenia, że rygoryzm prawny się nie sprawdza. Nie przyczynia się znacząco do zmniejszenia skali zjawiska, a powoduje liczne negatywne skutki uboczne, choćby w postaci indywidualnych tragedii.
Próby poszukiwania innych rozwiązań zasługują więc moim zdaniem przynajmniej na życzliwe zainteresowanie i ewentualną krytykę, a nie na drwiny i potępienie a priori. To drugie pachnie mi politycznie motywowanym dogmatyzmem.
28 lipca 2009, o godzinie 08:19
Ewo,
Nie pisałem jak wygląda leczenie narkomanów w warunkach Polskich, bowiem takiego pytania mnie nie zadałaś, natomiast było stwierdzenie „… I strachu, podsycanego bez sensu przez politykow, naukowcow, pedagogów…”, z którym to definitywnie sie nie zgadzam, bo jak napisałem jest się czego bać. Z tym co piszesz o uprzedzeniach zgadzam się, i zgadzam się, że brak rzetelnej informacji na temat narkomanii i ludzi karmi się półprawdami lub nieprawdą. Odnośnie ostatniego mego postu, zauważyłaś chyba, że nie krytykuję pomysły w „czambuł’ tylko się zastanawiam bo jednak ochrona ludzi zdrowych powinna mieć pierwszeństwo, jednak mam wątpliwości czy nie poszli na tzw łatwiznę nie wyczerpując wszystkich dostępnych i znanych obecnie środków.
Teraz parę informacji odnośnie pomocy narkomanom i ich rodzinom w Polsce. Po pierwsze wszystkie ośrodki cierpią chronicznie na niedofinansowanie ale ponieważ ta „choroba” dotyczy też placówek zdrowia nie jest to dziwne. Obecnie jest szeroka sieć przychodni świadczącej pomoc osobom uzależnionym, choć często mieszczą się w obskurnych lokalach. Zorganizowana też jest pomoc rodzinom i każdy może bezpłatnie chodzić na spotkania ze specjalistami i innymi rodzicami mającymi problem. Na tych spotkaniach specjaliści wyjaśniają na czym polega problem i jak postępować itp. Odtrucie przed wyjazdem do ośrodka finansuje fundusz zdrowia /oczywiście jak delikwent ma do niego prawo , a więc na przykład jak jest zgłoszony jako bezrobotny/ . Niestety odtrucie rzadko koordynowane jest z terminem przyjęcia w ośrodku i to stwarza poważne problemy. Do ośrodka o przyjęcie musi starać się sam narkoman jeśli jest pełnoletni. Na przyjęcie trzeba czekać – szczególnie do ośrodków które uważane są za lepsze. Z ośrodka za złamanie regulaminu narkoman natychmiast wylatuje /często jest to decyzja społeczności ośrodka/. Zdarza się, że wyrzucono delikwenta na noc gdy nie było już żadnej komunikacji i nie oddano dokumentów. Po wyrzuceniu do tego samego ośrodka może być przyjęty minimum po roku. Są ośrodki które biorą pieniądze przy przyjęciu których nie oddają gdy delikwent jest wyrzucony, /są to małe kwot rzędu 200-300zł/. Niektóre ośrodki robią sobie z tego biznes i maja ogromną rotację, a kończących terapie u nich jet niewielu. Jakoś nie spostrzegłem powiązania finansowania z wynikami leczenia. Sami narkomani często wiedzą które ośrodki są dobre i wybierają najlepiej im pasujące /oczywiście mówię o tych którzy podjęli decyzję by się leczyć/. Narkoman najczęściej wielokrotnie rozpoczynają leczenie w ośrodkach i na początku często nie wytrzymują nawet tygodnia. (gdy natomiast idą do ośrodka pod presją rodziny i rodzina im praktycznie ośrodek załatwiła pobyt zwykle kończy się po paru dniach , a czasami rodzić wraca bo syn czy córka już zdążyła wziąć i nie kwalifikuje się do przyjęcia).
Ogólnie mówiąc narkoman chcący się leczyć obecnie ma szansę to robić, choć na pewno poziom usług jest gorszy niż w Europie zachodniej.
28 lipca 2009, o godzinie 08:42
No widzisz Macku,
zasadniczym problemem nadal jest „o ile chce sie leczyc”, bo przeciez na ogol wielu nie chce. A mnie chodzi o to, aby spowodowac, zeby chcial sie leczyc. Znalezc przyczyny, podac reke, nie zostawiac w samotnosci.
28 lipca 2009, o godzinie 09:09
http://wiadomosci.gazeta......Grada.html
.
Nieoficjalnie od polityków koalicji usłyszeliśmy, że zdjęcie planu z porządku obrad ma wyciszyć emocje wokół opublikowanej przez Grada listy firm do prywatyzacji. Znalazły się na niej m.in. największe spółki energetyczne, chemiczne, KGHM, paliwowy koncern Lotos i Giełda Papierów Wartościowych. W ten sposób PO zrealizowałaby przedwyborcze zapowiedzi dokończenia prywatyzacji w Polsce.
.
Piarowy premier „rządu w sam raz” nawet jak się za piar weźmie to spieprzy. Nieźle
28 lipca 2009, o godzinie 09:09
Mawar,
Hasełko PO liberalna , a PiS Solidarna ukuł na potrzeby wyborów Kaczyński by odróżnić partie wywodzące się z ruchu solidarnościowego.
Liberalna partia jeszcze jakoś się kojarzy , natomiast solidarna chyba tylko z ruchem związkowym solidarności bo damo określenie solidarny bez określenia z czym solidarny nic nie mówi. /Solidaryzować można przecież się i z przestępcami/. Kaczyński w czasie wyborów celowo przypisywał wszystkie złe cechy partiom liberalnym , bo tym samym zmniejszał ich poparcie, a swej partii przypisywał same cechy korzystne i robił to tak populistycznie że SO /jedna z najbardziej populistycznych partii w Polsce/ została daleko z tyłu. Jak prześledzimy karierę polityków to zobaczymy jak często zmieniali oni partie polityczne i jak często zmieniali poglądy. Większość polityków tkwi w tym zawodzie od czasu okrągłego stołu i można ich karierę prześledzić. Jak pewnie wiesz w PiS większość to prawnicy, historycy, socjologowie, politolodzy i humaniści , a ekonomistów , inżynierów itp. jak na lekarstwo. Po wygraniu przez PiS wyborów było widać jakie problemy miał Marcinkiewicz ze skleceniem rządu właśnie w dziedzinie gospodarczej i zdrowotnej. Ministrowie co chwila byli wymieniani i wreszcie Kaczyńskiemu udało się pozyskać ludzi z PO – Religę do służby zdrowia ,którego program tak strasznie krytykował gdy trwały wybory (Relidze bardzo zależało na realizacji swego pomysłu na zdrowie i dlatego łatwo go Kaczyński kupił) i Gilowską do gospodarki –co udało się z powodu jej konfliktu z Tuskiem. W czasie wyborów Gilowska było twarzą Po w dziedzinie gospodarki i jej hasło 3×15 było sztandarowym hasłem tego ugrupowania. Wiemy jak PiS mieszał pomysły Gilowskiej z błotem i jak mówił, że te 3×15 pokazuje jak PO zamierza wypompować pieniądze z kieszeni niezamożnych Polaków. Gilowska była wówczas symbolem liberalizmu gospodarczego. Jak się okazało Kaczyńskiemu wcale to nie przeszkodziło wziąć ja do swego rządu i ne wymógł nawet na niej publicznego przyznania się do zmiany poglądów (ona wręcz w dalszym ciągu podtrzymywała swe liberalne poglady na gospodarkę). To co napisałem wykazuje, że to co napisałeś nie odpowiada prawdzie. Kaczyński dobrze wiedział, że nie ma ludzi do resortu gospodarki i zdrowia i jak przyznał w wywiadzie do „Wprost” liczył że te weźmie PO, a oni pozostałe. Kaczyński więc liberalizmu gospodarczego się nie bał, a biorąc ludzi których strasznie krytykował w wyborach na ministrów pokazał, że zależało mu na jak najmniejszych problemach w tych dziedzinach , by mógł wszystkie siły skierować na sprawy politycznie go interesujące. Ponieważ swą politykę oparł jak to trafnie /ale politycznie głupio/ powiedział J. Kurski „ na ciemnym ludzie” liczył, że jakoś uda mu im wytłumaczyć dlaczego zrobił odwrotnie w stosunku do swych wyborczych deklaracji i ty Mawar powtarzasz jedną z prób takiego tłumaczeni. Ale ja nie jestem ciemnym ludem i większość na tym blogu tez nim nie jest więc sobie daruj.
28 lipca 2009, o godzinie 09:23
Ewa,
Słusznie zwróciłaś uwagę, że większość nie chce się leczyć. Niestety uzależnienie ma to do siebie, że choremu wydaje się, że ćpanie ułatwia mu to życie, bo skutecznie tłumi problemy z którymi sobie nie radzi. Dlatego też terapeuci mówią, że by narkoman zdecydował się na leczenie musi sięgnąć dna, a to „dno”, dla każdego jest inne. Czyli tłumacząc bardziej zrozumiale dolegliwości spowodowane braniem muszą stać sie tak dotkliwe, że zacznie mu świtać w głowie, że coś trzeba robić bo tak dalej już się nie da żyć. Oczywiście by miał możność refleksji od czasu do czasu trzeba go odtruć i wybić s zamkniętego kręgu błogości i strachu. Teoretycznie wygląda to prosto – jednak w praktyce są same schody.
28 lipca 2009, o godzinie 10:02
Zwiastun filmu, który ujrzy światło dzienne w 2010r.
http://hitlersdaughtermovie.com/
28 lipca 2009, o godzinie 10:14
I dlatego Macku, sie tak czepiam dzialan prewencyjnych, zeby uniknac tego najgorszego – pozniej.
28 lipca 2009, o godzinie 10:22
Andrzej,
to bedzie bez watpienia ciekawy film, choc pewnie bedziemy sie buntowac przeciw takiemu a nie innemu przedstawieniu nas w tym filmie.
28 lipca 2009, o godzinie 10:26
Jakie to charakterystyczne dla harcowników napisłem o zmianach w Kancelarii Prezydenta.Napisalem tez o doborze kadr,napisałem o dbaniu o swoich zartudnieni prof.ktory pobiera pieniądze nie należne i jest doradca Prez. i nasi Harcownicy cisza nic nie bylo ale ze piar w PO jest to od razu piszą
Pozdrawiam
28 lipca 2009, o godzinie 12:42
MINER
to też piar Tuska?
Przeczytaj to wypowiedz nominata PIS-u
oto link
http://wyborcza.pl/1,7524.....ienia.html
28 lipca 2009, o godzinie 14:18
Zdzisław:
BAAACZNOŚĆ
TAAAK JEEEST!
PRZECZYTAŁEM!!!
TO NIE JEST PR TUSKA
SPOOOCZNIJ!!!
.
Ale to zdanie mi sie podoba:
Poprawiła się sytuacja zarówno eksporterów (choć wśród nich nadal przeważają firmy notujące spadek sprzedaży), jak i firm oferujących swoje produkty wyłącznie na rynku krajowym.
28 lipca 2009, o godzinie 15:44
Miner
Tyle masz do powiedzenia?
Pozdrowienia dla Glapińskiego
28 lipca 2009, o godzinie 16:23
Miner
dołącz do pozdrowień „czołowych architektów IV Rzeczpospolitej” tj. panów Czabańskiego ,Urbańskiego i jeszcze innych napewno ich znasz
28 lipca 2009, o godzinie 17:52
Ze dziadzio Zdzicho w biezaczke siebie wgania to on juz tak ma. Ale ze i swoich harcownikow na bacznosc potrafi postawic to juz milo. Musi byc ze lato mozgi lasuje, jak to w obecnym „wpisie” stoi. Jak widac, mozgi juz sie lasuja i w PiSie. A to tez mile.
28 lipca 2009, o godzinie 18:23
Miner
dziękuje przesłałeś,jeden już się odezwał,tylko jakieś inne nazwisko
28 lipca 2009, o godzinie 20:00
Maciek
„Hasełko PO liberalna , a PiS Solidarna ukuł na potrzeby wyborów Kaczyński by odróżnić partie wywodzące się z ruchu solidarnościowego.
Liberalna partia jeszcze jakoś się kojarzy , natomiast solidarna chyba tylko z ruchem związkowym solidarności”.
.
W Polsce to dobry rodowód. Nie bądź naiwny, nie wymagaj, aby politycy nie operowali wyborczymi hasłami. W demokracji to całkiem legalnie i z pewnością stosowne. Porównaj czym różni się bawarska CSU (Christlich Soziale Union) od CDU (Christlich Demokratischen Union). Obie chadeckie, obie liberalne, ale CSU, jak nazwa wskazuje, silniej akcentuje i łączy wrażliwość społeczną oraz konserwatyzm. Pod rządami CSU Bawaria stała się po wojnie jednym najlepiej rozwiniętych i najbogatszych landów w Niemczech, a przed wojna była krajem rolniczym.
28 lipca 2009, o godzinie 20:10
P. Luboński
.
„Wiemy, co jest złe, chociaż nie spróbowaliśmy. Teza poznawczo mocno wątpliwa. ”
.
A wszystkiego chciałbyś spróbować co da się pomyśleć? Również na sobie lub kimś z twojej rodziny? Czy ludzie powinni być przedmiotem doświadczeń?
.
„W tej chwili wiemy na pewno, bo z doświadczenia, że rygoryzm prawny się nie sprawdza”.
.
Ale np. w USA twierdzą inaczej, ale być może nie jest to kraj cywilizowany.
29 lipca 2009, o godzinie 02:21
Andrzeju – to ntypolacy przeciw Radiu Maryja
29 lipca 2009, o godzinie 07:33
Mawar: „A wszystkiego chciałbyś spróbować co da się pomyśleć? Również na sobie lub kimś z twojej rodziny? Czy ludzie powinni być przedmiotem doświadczeń?”
.
Wpadasz w niemądrą sofistykę. Każde nowe rozwiązanie społeczne, w naszym przypadku zarówno większy liberalizm w kwestii narkotyków, jak i przeciwnie – zaostrzenie rygorów, jest swojego rodzaju eksperymentem. Jeżeli przyjmiemy, że ludzie nie powinni być przedmiotem doświadczeń, to znaczy, że wszystko ma na zawsze zostać tak, jak było dotąd – tak uważasz?
.
“W tej chwili wiemy na pewno, bo z doświadczenia, że rygoryzm prawny się nie sprawdza”.
Ale np. w USA twierdzą inaczej, ale być może nie jest to kraj cywilizowany.
.
Twierdzić to sobie mogą. Czy chcesz powiedzieć, że dzięki surowemu prawu USA uporało się z problemem narkotyków? Jakoś nie zauważyłem, ale może o tym pisali tylko w Naszym Dzienniku.
A na marginesie – USA to kraj o innej kulturze i mocno odmiennym systemie prawnym. Nawet z faktu, że tam sprawdzają się jakieś rozwiązania, nie wynika automatycznie, że sprawdzą się wszędzie.
29 lipca 2009, o godzinie 08:02
Mawar,
Ale np. w USA twierdzą inaczej, ale być może nie jest to kraj cywilizowany.
A moze tak jakis przykladzik na twierdzenie inaczej?
Bo ja znalazlam opracowanie http://www.nytimes.com/bo.....crime.html a tam pisze:
A simple numerical exercise illustrates the gap between the fairly bleak predictions of the experts and the even bleaker historical reality. In the 1970s and 1980s some criminologists calculated that doubling the prison population might reduce reported robberies by about 15 to 18 percent (more recent estimates are essentially the same). Suppose we apply that prediction to the real-world changes over the past twenty years–a period in which we actually quadrupled the prison population. Had we in fact achieved an 18 percent decline in the reported robbery rate every time we doubled the 1976 prison population, the nation’s robbery rate would have fallen from about 199 per 100,000 in 1976 to about 110 per 100,000 in 1995. Instead it rose to 221 per 100,000, or about twice what the research on incapacitation had predicted.
29 lipca 2009, o godzinie 08:58
E-J,
Pogubilem sie. Czy dyskusja dotyczyla rygoryzmu prawnego w odniesieniu do narkotykow czy w ogole? Bo w twoim cytacie to chyba tylko mowa o zaleznosci pomiedzy populacja wiezienna i iloscia rabunkow. Moglem jednak czegos nie doczytac. Bo strasne z was znawce przestepczosci amerykanskiej oj strasne..
29 lipca 2009, o godzinie 11:54
Czepiasz sie Ludwigg,
to ptrzeciez ani o narkotyki ani o znawstwo przestepczosci w Stanach nie chodzi, tylko o stwierdzenie Mawara, ze „Ale np. w USA twierdzą inaczej” co dotyczylo Pawlowego „rygoryzm prawny się nie sprawdza”.
No to mnie ucieszylo takie jednorodne postawienie sprawy i sobie znalazlam, ze jednak maja inne zdanie rowniez.
Teraz sie odnalazles?
29 lipca 2009, o godzinie 13:08
http://waluty.onet.pl/201.....mosci.html
.
Wiceminister finansów Ludwik Kotecki powiedział, że Polska nie przyjmie wspólnej waluty w 2012 roku – podała TVNCNBC Biznes.
.
Niesłychane… kto by pomyślał, że ten termin był wzięty z kapelusza… Chyba, że Schetyna odwoła wypowiedź viceminfina…
29 lipca 2009, o godzinie 13:12
Jaśniepanowie! Jedźcie tam szybciej!!! „Miliony Polaków” czekają jak to mawiał piarowy premier rządu w sam raz”
.
Musimy czekać na łaskę Jasniepaństwa…
.
Zakończyła się budowa nowego odcinka autostrady A4 Krzyżowa – Zgorzelec. Nie wiadomo jednak, kiedy przejadą nim auta. – Otwarcie uzależniamy od wolnych terminów ministrów Grabarczyka i Schetyny – tłumaczą w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
.
http://gospodarka.gazeta......stegi.html
29 lipca 2009, o godzinie 14:02
Maćku,
Zgadzam się z tobą, że politycy prowadzą z nami grę (mieszkania na wiosnę, której nie było kwacha czy 3 miliony mieszkań Kaczyńskich w 8 lat (Kaczyński jednak działał w kierunku realizacji). Rolą mediów jest takie rzeczy wypominać, by pokazać, że była to gra ze strony polityków by tą ich grę z nami ograniczyć do minimum. Ideałem, do którego jak sądzę dążymy, jest pełna zgodność obietnic przedwyborczych z ich realizowaniem. Tymczasem w naszym kraju „niezależne” media także prowadzą grę. I póki ta gra jest na rękę danej partii, jej wyborcom i jej sympatykom to jest ok. W przeciwnym wypadku robi się chryja i moja racja jest najmojsza, krzyczą tuba PiSu itd. I powtarzam nawet jeśli coś jest w interesie kraju, to przerabia się to na porażkę (np. wczorajszy atak Bartoszewskiego na Muzeum 1944).
.
Szczerze, nie posądzam Ziemkiewicza czy Wildsteina, bo pewnie ich także masz na myśli o naciąganie faktów pod lizanie zadu Pisowi. Cenię ich raczej za zdrowy rozsądek.
.
Co do MSWiA, jednego z resortów siłowych, wymaganie od partii by oddała go koalicjantowi mimo tego, że wygrała wybory jest delikatnie mówiąc aroganckie.
Co do motywu po części się zgadzam (prócz: PO mogło robić to samo w stosunku do PiS, gdyż jest to argument co by było gdyby, i sugeruje że PiS także mógł być szantażowany TW). Efekt petardy w szambie powstał gdy wypuszczono (oczywiście nie wiadomo kto zlecił), że Zyta Gilowska jest TW, a nie wypłynęło to raczej z PiS, więc burzy to twoją tezę o jedyniepisowskim szantażu teczkami (ten kto chce wiedzieć co jest w teczkach i tak wie). Dodałabym jeszcze, realną niechęć platformy do lustracji i rozliczeń (vide: Boni czy poparcie dla PO Pana Gospodarza). Więc znów pojawia się dysonans pomiędzy tym co obiecywali a tym co robią.
.
Zgadzam się, że na marginalizowaniu przeciwników politycznych polega walka o jak najlepszy wynik wyborczy (vide: SO i LPR) czy PO przejmujące Sikorskiego, Borusewicza, Krzaklewskiego, Hubner, czy nawet Niesioła (odrzuconego przez Jara kandydata do PiSu).
.
Chcę polemizować także z tezami odnośnie zapędów dyktatorskich Kaczyńskich, i twoim wcześniejszym zdaniem albo Demokracja PO albo Dyktatura PiS.
.cyt
„Mogę udowodnić że Kaczyńskim zależało na marginalizowaniu wszystkich partii politycznych, co dało by przy posiadanym własnym Prezydencie pełnie władzy z możliwością zmiany Konstytucji włącznie, a stąd już tylko kroczek do dyktatury by władzy nie oddać”.
.
Co jednak w przypadku gdy PO zdobędzie 54% głosów a Tusk zostanie prezydentem. Czy to też oznacza kroczek w kierunku dyktatury, czy to zmiana punktu siedzenia?
29 lipca 2009, o godzinie 15:18
Kasiu
wzruszasz mnie okrutnie!
Nie wiedziałam do tej pory, że poparcie społeczne (dla premiera Tuska) jest wg Ciebie …krokiem ku dyktaturze!
Albo pretendowanie szefa popularnej w społeczeństwie partii na prezydenta.
A teraz wyjaśnij mi dokładniej kilka spraw które poruszasz. Chciałabym dobrze zrozumieć Twoje opinie.
Rozśmiesza mnie domaganie się od partii rozliczenia z obietnic wyborczych, bo to dowód naiwności tego, kto się takich spraw domaga.
Tak jak analizowanie przejęcie „Niesioła” przez PO, bo „Jar ” nie chciał.
Partia rządząca ma rządzić, czyi stworzyć kompetentny rząd i kierować państwem w miarę sprawnie na ile warunki wewnętrzne i zewnętrzne pozwalają. Bowiem po to właściwie wyborcy oddali na tych ludzi swój głos.
Jeśli w koalicji, to utrzymać koalicje, by zachować przewagę parlamentarną, tak by wyborcy nie bali się iż co kilka dni będą awantury w Sejmie.
Skoro społeczeństwo opowiedziało się za integracją z UE, rząd i parlament swoją rządzącą większością mają sprostać zadaniu, jakim jest to członkostwo.
Bo tego oczekuje wyborca.
Nikt w Polsce, ani wielbiciel PiS ani admirator PO czy fan SLD nie lubi jak mu się politycy na arenie międzynarodowej kompromitują.
*
Piszesz ,że „niezależne” media prowadzą grę”
Więc napisz jakie media i o jaka grę tu chodzi.
*
Piszesz, że cenisz red. Wildsteina i Ziemkiewicza za zdrowy rozsądek. Ja np. oczekuję od dziennikarza nie mieszania faktów z własnymi opiniami i pisania rzetelnie o rzeczywistości, bo dziennikarz ma te rzeczywistość relacjonować.
Taki ma zawód.
Byłabym wdzięczna – byś mi wskazała przykład zdrowego rozsądku u tych dziennikarzy i określiła co w ogóle rozumiesz pod pojęciem – zdrowy rozsądek u żurnalisty.
*
Czekam też na merytoryczną polemikę na temat działalności destrukcyjnej obu Kaczyńskich, traktowanych jako prezesa opozycyjnej partii i prezydenta kraju – którzy działają w tandemie wykorzystując swoje rodzinne powinowactwo.
*
Dlaczego do elementów gry politycznej zaliczasz obietnice z kapelusza, w które nikt rozsądny z wyborców nie wierzy a nie uważasz np. uleganią związkowcom w ich irracjonalnych żądaniach, albo wspieranie awanturujących się, jak ostatnio kupców w Warszawie, pokazówek prezydenta RP z Saakaszwilim czy awantur i przepychanek przy różnych uroczysto ciach, świętach w kraju czy na szczytach unijnych.
Caly ten cyrk w wykonaniu polskich politykow jaki serwowali w polskim parlamencie, czy też w europarlamencie w minioinej a nawet już obecnej kadencji – to nie gra?
Moim zdaniem koncentrujesz sie w ocenie sceny politycznej na duperelach, a nie na sednie sparw.
Dyskutujesz, moim zdaniem, może się mylę, z popłuczynami cudzych myśli via przekazywanymi media przez dziennikarzy – politycznych komentatorow, a nie masz jednak własnego zdania.
Mnie nie interesuje to ,vco sądzisz na temat opisany przez media, czyli pośrednikow, ale co sama jesteś w stanie powiedzieć na temat polskiej sceny politycznej.
Mnie interesuje np. cCzy opierasz zdanie wylacznie na podstawie tego co Ci serwują publikatory i ich komentatorzy i opowiadasz się za cudzym zdaniem tego czy innego felietonisty, czy masz wlasne zdanie.
Pozdrawiam.
29 lipca 2009, o godzinie 15:19
Miner
A Urbański jeszcze chory? Jest na zwolnieniu lekarskim?
29 lipca 2009, o godzinie 17:16
Zofio,
Odpowiedziałam na sugestię Maćka, że marginalizowanie innych partii przez PiS łącznie z posiadaną przez PiS prezydenturą i możliwością zmiany konstytucji doprowadzi do dyktatury. Maciek postawił wybór albo POdemokracja albo Pisdyktatura. W związku z tym zapytałam czy nie widzi zagrożenia, że Tusk zostanie prezydentem a PO będzie miało pełnie realnej władzę w Polsce. Łacznie z sądownictwem (które popiera PO za umiarkowanie w sprawach lustracji), telewizją publiczną, (damy albo nie damy kasy) i prywatną.
*
Rozliczanie partii z obietnic wyborczych, to jest między innymi podstawowy warunek demokracji. Obywatele robią to co cztery lata, na podstawie tego co widzą, co przedstawiają media. Nie wiem co w tym naiwnego. Przepraszam, ale czy ty nie wierzyłaś, że PO zniesie podatek Belki i wprowadzi podatek 3*15%? Ja nie głosująca na nich wierzyłam, że przynajmniej tyle zrobią.
*
Co to znaczy w miarę sprawne rządzenie? Niepełnosprawne?
Czy sprowadzasz rządzenie krajem do tylko i wyłącznie integracji z unią i niekompromitowania się na scenie międzynarodowej?
Wg mnie rządzenie polega na określeniu celów, sposobów dojścia do nich, realizacji i sprawdzeniu zrealizowania. Tyle i aż tyle.
-
Przecież każdemu zdarzają kompromitacje i wpadki nawet Tobie, nawet Panu Kuczyńskiemu. Ba nawet Schroderowi, nawet Sarkozy-emu nawet Bushowi ( ;) ) nawet Wałęsie czy Kwachowi, nawet Jelcynowi czy Berlusconiemu.
-
Nikt nie lubi gdy ktoś kompromituje kraj. A jednak Kwaśniewski skompromitował się w Charkowie, został prezydentem, a do tego Pan Kuczyńskie podaje go za wzór. Przepychanki są dziełem tak Kaczyńskiego jak i Tuska a jednak to Kaczyński dostaje bęcki w „niezależnych” mediach. Wyśmiewanie zaangażowania w Gruzji także nie uważam za najmądrzejsze. A wyśmiewano dlatego, że Kaczyński wyszedł z inicjatywą.
*
Znowu jest to odpowiedź tym razem na Maćka wrzutę o tubie PiSu.
To, że ktoś ma pogląd zgodny z PiS oznacza, że jest tubą PiSu?
Od kogo oczekujesz nie mieszania opinii z relacjami? Od publicystów czy reporterów? A tak btw. kto dla Ciebie jest publicystą a kto reporterem z prawdziwego zdarzenia?
-
Zdrowy rozsądek to pojęcie bardzo subiektywne. Być może źle je użyłam w tym kontekście. Po prostu uważam, że opisują rzeczywistość opierając się na sprawdzonych informacjach a rozwiązania przez nich proponowane, prawie zawsze brzmią logicznie i rozsądnie w moim odczuciu.
*
Czy bliźniaki mają zawsze jednomyślne poglądy. Czy brat z siostrą mają te same poglądy? Czy mamy konstytucyjnie zakazać pełnienia fukcji prezydenta przez człowieka, którego brat jest prezesem partii opozycyjnej? Nie wiem o czym tu dyskutować. Co do oceny możnaby dystkutować, jednak nie mam ochoty prowadzić dyskursu na temat destrukcyjnej polityki, tylko na temat polityki. Po dyskusji stwierdzimy czy jest ona destrukcyjna, czy też jest to zdanie „niezależnych” publikatorów i ich komentatorów.
*
Co do cyrku w obecnym europarlamencie (masz na myśli Kamińskiego?) i parlamencie. Tak, oczywiście, że gra. Tylko kwestia rozpoznania czarnego charakteru.
W sprawie związkowców podzielam twoje zdanie, ale jako że ustawa z tego co pamiętam, miała wiele wad prezydent ją zawetował, np. zatrudnieni 31.12 mają prawo do pomostówki a ci od 01.01 już nie. I są one w trybunale więc nic nie wiadomo.
W sprawie protestujących kupców nie zgodzę się, gdyż cała akcja ochroniarzy nie miała prawa się odbyć.
Przepraszam, czy imputujesz mi przedruk opinii Ziemkiewicza i Wildsteina na blog pana Kuczyńskiego? Zgoda z czyjąś opinią jest automatycznie kopiowaniem czyjegoś zdania?
*
Poza tym ratujmy TVP Kultura i PR II .
29 lipca 2009, o godzinie 18:15
Kasiu,
jednak myślisz tak sztancami i stereotypami, ze ten Kwaśniewski w Charkowie jest u Ciebie zgodnie z regułami z góry do przewidzenia…
Na Boga, czy Ty potrafisz o tym wszystkim pisać po prostu normalnie?!
A tak a propos
- „goleń” Kwśniewskiego w Charkowie (bp. Głódzia już nie dostrzegłaś, a też miał problem z „golenią” w tym Charkowie) jest o niebo mniej istotną sprawą niż inspirowanie prezydenta Gruzji do awantury na Kaukazie, byle tylko mieć okoliczność do pojechania po Rosjanach.
Kwaśniewski nie zrobil jednak awantury na cała UE, (choć ma swoje za uszami z powodu wplątania Polski w wojnę w Iraku i przyłożenie się totalnego politycznego i ekonomicznego burdelu na Ukrainie), a aktulany prezydent – tak.
To to Kaczyński nawykręcał z Saakaszwilim plus te wypady do Gruzji – to nie żadna nie gafa, to skandal na skalę międzynarodową z którym Wspólnota ma wcale niemały problem.
Jest sprawą już ewidentnie stwierdzoną, ze Rosja nie napadła na Gruzję, nie rozpoczęła wojny na Kaukazie. To ewidentna sprawka Saakaszwilego, który,konsultował swoje zabawy w wojnę z naszym prezydentem.
Żadna tajemnica.
Wystarczy sprawdzić daty i godziny wymiany uwag telefonicznych.
Potwierdzają to w raportach i brytyjscy oraz amerykańscy wojskowi i misja OBWE i obserwatorzy unijni. NATO także.
Udział polskiego prezydenta w inspirowaniu kaukaskiej awantury jest bezsprzeczny.
Więc sama się zastanów, kto więcej szkód narobił – pijany prezydent na lokalnej uroczystości czy prezydent inspirujący a potem popierający po prostu, dzięki Bogu,i Rosjanom i Sarkozy’emu tylko kilkudniową wojnę i wprawiający Wspólnotę Europejska w stan osłupienia.
Owszem Kaczyński wyszedł alie nie tyle z inicjatywą, co wmawianiem wszem i wobec, że wredni Rosjanie napadli na bogu ducha winną Gruzję.
To, że wielu dało się na to nabrać – podważyło jego autorytet raz na zawsze i w USA i w Europie.
Kasiu,
przecież te raporty o Gruzji są jak się dobrze poszuka – dostępne, można je przeczytać, więc dlaczego z uporem maniaka uważasz epizod kaukaski jako sukces obecnego prezydenta, skoro to ewidentna klęska z międzynarodowymi reperkusjami?
***
Bliźniaki u władzy – czy wiesz co to jest nepotyzm?
Kasiu,
masz mnie za pierwszą naiwną w tym kraju?
Zjawisko nepotyzmu, zwłaszcza politycznego zostało doskonale sprecyzowane przez Kolegium NIK w 2000 r.
Polecam, to znakomita lektura.
*
Nie imputuję Ci przedruków Twoich dziennikarskich guru na tutejszy blog, ale zadaję proste pytanie, czy potrafisz oceniać polską rzeczywistość polityczną bez tych dwóch panów?
Nie mam nic przeciwko podzielaniu ich opinii, ale interesuje mnie Twoja własna a nie „podzielana”.
29 lipca 2009, o godzinie 20:55
miner
.
„Wiceminister finansów Ludwik Kotecki powiedział, że Polska nie przyjmie wspólnej waluty w 2012 roku – podała TVNCNBC Biznes. Niesłychane… kto by pomyślał, że ten termin był wzięty z kapelusza… Chyba, że Schetyna odwoła wypowiedź viceminfina…”
.
A jeszcze kilka miesięcy temu Kaczorom groził Trybunał Stanu za niepodjęcie w przeszłości działań mających na celu przyjęcie euro subito. Salonowy ciemnogród udowadniał czarno na białym, że jest to zbrodnicze szkodnictwo, prawie tak duże jak kiedyś kułactwo. Aż do momentu, kiedy okazało się, że słowacka strefa euro masowo robi zakupy w Polsce lub na Węgrzech.
29 lipca 2009, o godzinie 20:58
Zofio,
Nie zauważyłam Głódzia. Ale wiesz, tak poza protokołem, moja Babcia też go zauważyła, i powiedziała mniej więcej to co ty na moją uwagę. I dodała: to Głódź spił Olusia. A ja się pytam jej, co to ku… ma do rzeczy. I tak ponad rok nie rozmawiałyśmy. Jak to mówią: a w Afryce biją murzynów.
*
Pijany Kwaśniewski na grobach w Charkowie to nie żaden stereotyp, to fakt. Wiele faktów pozwala mi stwierdzić, że ta persona ma problemy z alkoholem. Ułaskawienie Sobotki czy Petera Vogla pozwalają stwierdzić, że nie jest to prezydent wszystkich Polaków (zresztą wcale być nim nie musi), jeno prezydent SLD i UB. Zawetowanie reformy podatkowej Balcerowicza czy ograniczenia emerytur esbekom też o tym świadczą.
Sugerujesz, że Kaczyński udał się do Gruzji by znaleźć pretekst do „pojechania po Rosji?”. Wszczął zadymę z prezydentami naszych sąsiadów i wszyscy się nabrali na numer Kaczora?
-
Z inspiracji Kaczyńskiego, prezydent Gruzji Saakaszwili napadł na Rosję, a Rosjanie w odwecie zabrali im dwie separatystyczne republiki. Hehe, ja w to nie wierzę. A od pisania, że to żadna tajemnica, nie przybędzie temu zdaniu wagi.
-
Moim zdaniem jedyne co zrobił i do tego słusznie w tej sprawie Kaczyński to zwrócił uwagę zachodu na ogromny problem Gruzji. A że Gruzja ma strategiczną lokalizację (tamtędy wiedzie droga przez Kaukaz) i w miarę spokojnie można by ciągnąć gaz z Azerbejdżanu leżało i leży to w naszym interesie. Rosja natomiast wie, że spokój na Kaukazie nie jest po jej myśli (jako że żyje z surowców a zna zasoby w basenie morza Kaspijskiego) więc robi to co robi. A że w Iranie też zadyma (z poparciem Rosji) to patrząc na mapę nie ma opcji spokojnego transportu gazu. Konflikty w Osetii czy w Górnym Karabachu inspirowane są wg mnie przez Rosję, a że kocioł Kaukaski jest większy od Bałkańskiego wystarczy iskierka. Tysiące narodów, tysiące interesów. Ot stara doktryna dziel i rządź.
-
*
Nepotyzm
1. «faworyzowanie krewnych i przyjaciół przy obsadzaniu wysokich stanowisk i rozdawaniu godności przez osoby wpływowe»
To za SJP. Nie uważam by był to obecnie problem, aczkolwiek przypominam sobie że Kaczyński mówił na ten temat więc coś musiało być na rzeczy. Nikt nikogo nie faworyzował, Kaczyński został wybrany większością głosów jako najlepszy kandydat z 2. Dziwi mnie tylko dlaczego nikt nie podjął się zbadania sprawy przez Trybunał. Może to wcale nie jest takie oczywiste?
*
W takim razie postaram się bardziej by opinii nie podzielać. O to chyba chodzi: gdzie dwóch polaków tam trzy zdania.
29 lipca 2009, o godzinie 20:58
Zosiu!
Czy Ty potrafisz odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania?
1. Czy wojska gruzińskie weszły na teren Rosji?
2. Czy wojska rosyjskie weszły na terytorium Gruzji?
29 lipca 2009, o godzinie 21:13
Drogi Pawle.
Pozwolę sobie zwrócić twoją uwagę na rygoryzm prawny w wykonaniu Giulianiego za burmistrzowania Dużemu Jabłuszku. Efekty znasz.
29 lipca 2009, o godzinie 21:25
Kasiu ,
mówi się, że dziennikarz jest tubą jakiejś partii jeśli Jeśli wszystko co ona zrobi stara opisywać tylko pozytywnie, popiera i wspiera swym piórem ewidentne kłamstwa jej polityków i stara się by czytelnik nie dowiedział się o tej partii czy jej politykach czegoś dla nich niekorzystnego i wychwala i imputuje ludziom, że przywódcy tej partii są najlepsi. Jak ta partia atakuje swych przeciwników politycznych aktywnie włącza się do tego ataku. O przeciwnikach tej partii stara się pisać tak by ich ośmieszać i pokazywać w jak najgorszym świetle / kłamiąc często celowo by wrażenie było większe. Czyli zachowuje się tak jakby był członkiem tej partii, a nie niezależnym opiniodawcą.
Takie postępowanie często wynika z wyrachowania i widać, że tacy dziennikarze wspierają zawsze partie które odnoszą wyraźne sukcesy we wzroście poparcia. Wiadomo, że jak taka partia będzie rządzić na pewno wspomoże ich karierę, a co za tym idzie i możliwość lepszych zarobków.
Jutro trochę ci odpowiem na to co mi zarzucasz i przytoczę swą odpowiedź znajomemu który zachwycał się Ziemkiewiczem i jego Michnikowszczyzną by pokazać ci jaki z niego rzetelny dziennikarz.
29 lipca 2009, o godzinie 21:34
P.Luboński
„Mawar: “A wszystkiego chciałbyś spróbować co da się pomyśleć? Również na sobie lub kimś z twojej rodziny? Czy ludzie powinni być przedmiotem doświadczeń?”
„Wpadasz w niemądrą sofistykę. (…) Jeżeli przyjmiemy, że ludzie nie powinni być przedmiotem doświadczeń, to znaczy, że wszystko ma na zawsze zostać tak, jak było dotąd – tak uważasz”?
.
Ciśnienie wszelkiego rodzaju zmian technicznych i cywilizacyjnych jest obecnie tak duże, że raczej przekracza możliwości ich adopcji przez ludzi, więc popędzanie do jeszcze większych i głębszych zmian jest nieodpowiedzialne.
.
“… Czy chcesz powiedzieć, że dzięki surowemu prawu USA uporało się z problemem narkotyków? Jakoś nie zauważyłem, ale może o tym pisali tylko w Naszym Dzienniku”.
.
Co za różnica, wart Pac pałaca.
„USA/ Mniej narkotyków biorą dzieci, coraz więcej dziadkowie
Alicja, 9. Wrzesień 2006 – 9:13 :: AFP | PAP | świat
Spożycie narkotyków wśród dzieci w wieku 12-17 lat w Stanach Zjednoczonych w roku 2005 spadło, ale wśród ich dziadków – wzrosło – wynika z ankiety przeprowadzonej przez amerykańskie Biuro ds. Narkomanii i Zdrowia Psychicznego (SAMHSA)
Starsi, w wieku 50-59 lat, przede wszystkim palą marihuanę. W latach 2002-2005 liczba pięćdziesięciolatków mających kontakt z substancjami psychotropowymi wzrosła z 2,7 do 4,4 procent
To zaś oznacza, że problem z narkotykami ma 1,6 mln Amerykanów powyżej 50. roku życia
Szef SAMHSA Joe Gfroerer tłumaczy ten wzrost piramidą wieku
Osoby urodzone w okresie wyżu demograficznego, osiągające teraz pięćdziesiątkę, są oswojone z narkotykami. W latach 70., czyli w okresie ich młodości, narkotyki stały się bardzo popularne. Część ówczesnych dzieci-kwiatów nadal ma kontakt z tego rodzaju używkami. Stąd dramatyczne dla tej grupy wiekowej statystyki
Wśród nastolatków między 12. a 17. rokiem życia popularność narkotyków spada; kontakt z nimi w roku 2005 miało 10,6 procent, podczas gdy w roku 2002 – 11,6 procent
W grupie wiekowej 18-25 lat wzrasta spożycie kokainy – w roku 2005 zażywało ją 2,6 procent, a trzy lata wcześniej tylko 2 procent.
PAP,AFP,gazeta.pl”
Mamy więc dwa efekty – z czasów kiedy niewiele się w USA sprawie narkotyków robiło (okres kontrkultury hipisowskiej) i kiedy się je na serio zwalczało. Możesz sobie wyciągnąć wnioski.
.
Poniżej inny przykład konsekwentnego stosowania prawa w USA, ale ciekawe są komentarze. Sadze, że ton wielu z nich zawdzięczamy wieloletniemu praniu mózgów przez Gazetę Wyborczą.
.
„USA: Testy na obecność w organizmie uczniów narkotyków – dozwolone
Anonim, 29. Czerwiec 2002 – 17:57 :: złe
Amerykańscy uczniowie mogą przechodzić testy na obecność narkotyków w ich organizmie – uznał Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych. Zdaniem sędziów, testy przeprowadzane przed zawodami sportowymi, imprezami kulturalnymi i innymi zajęciami pozalekcyjnymi nie naruszają prawa uczniów do prywatności.
Sąd uchylił werdykt niższej instancji, przyznający rację uczennicy jednej ze szkół w stanie Oklahoma, poddanej testowi na obecność narkotyków.
Nastolatka, w której organizmie wykryto narkotyki, zaskarżyła szkołę do sądu, twierdząc, że narusza się jej prawo do prywatności. Sąd Najwyższy uznał jednak, że „prawo szkoły do zlikwidowania problemu narkotyków jest ważniejsze niż prawo do prywatności”.
RMF FM 28-06-2002
odpowiedz
Cholerna amerykańska praworządność
k (niezweryfikowana), 29. Czerwiec 2002 – 20:35
Po raz kolejny nasuwa mi się, że przecież życie w USA jest chyba cięgiem kopniaków w ryj dla łaknącego wolności. Tam w imię ogółu jakoś nie respektuje się praw jednostki… Raj dla praworządnego obywatela, nie ma co… Carnivore, RIAA, słowem inwigilacja godna KGB. :P.
Mam nadzieję, że sikanie do testerów nie stanie się obowiązkowe przed wejściem do szkoły.
Fuck bu$h /(A)”
http://hyperreal.info/node/1389
29 lipca 2009, o godzinie 21:41
Torlin
„Zosiu! Czy Ty potrafisz odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania?
1. Czy wojska gruzińskie weszły na teren Rosji?
2. Czy wojska rosyjskie weszły na terytorium Gruzji”?
.
Czepiasz się, jak byś nie wiedział, że Rosja to dawny Związek Radziecki. I co ci ma Zosia odpowiedzieć nie tracąc tożsamości?
29 lipca 2009, o godzinie 21:48
Nowa lewica podszczypuje Ministra Kuczyńskiego, za to samo co Rybiński.
http://www.rp.pl/artykul/.....tucji.html
29 lipca 2009, o godzinie 22:30
Maćku
Czekam szczególnie na cytat z Ziemkiewicza, który celowo kłamie by wrażenie było większe. A także jak ma się spadek poparcia dla PiSu do wspierania go przez Ziemkiewicza-tubę?
*
A wiesz co jest najciekawsze? Że ja to także zarzucam, ale właśnie drugiej, oświeconej stronie. Ciekawe czy Ty mnie przekonasz, czy ja Ciebie, a może spotkamy się pośrodku.
Pozdrawiam
PS. A wnuczka chyba miała popularną trzydniówkę. Też się kiedyś strachu najadłam.
30 lipca 2009, o godzinie 00:44
Drogi Torlinie,
rozjemcze wojska rosyjskie stały na pograniczu Osetii i Gruzji na mocy mandatu ONZ .
Nigdzie nie wchodziły, one tam były.
Może nie wiesz po co one tam stały, legalnie zresztą?
Zareagowały, gdy Gruzini zbrojnie zaatakowali stolicę Osetii i owe wojska rozjemcze.
Dziwne byłby, gdyby nie zareagowały.
Tyle na temat.
30 lipca 2009, o godzinie 00:45
A tu o tym jak Kościół wmieszał się w sprzedaż stoczni – liścik stoczniowców dla banku w Katarze, praktycznie w całości.
http://sophico.blog.onet.pl/
Miłej lekturki!
30 lipca 2009, o godzinie 00:54
Kasiu
piszesz:
Sugerujesz, że Kaczyński udał się do Gruzji by znaleźć pretekst do “pojechania po Rosji?”. Wszczął zadymę z prezydentami naszych sąsiadów i wszyscy się nabrali na numer Kaczora.
To nie sugestia, jestem o tym absolutnie przekonana.
Prezydent sam przyznał i to publicznie że przed odpaleniem gruzińskich rakiet na stolice Osetii do ostatnich chwil konsultował się z Saakaszwilim. Miał problemy z odpowiedzią po co się z nim Saakaszwili w tej materii konsultował. Ani po co Fotyga latała do USA tuż przed kaukaską awanturą, p
To nie pierwsza draka międzynarodowa z Rosją w tle w wykonaniu naszego prezydenta.
30 lipca 2009, o godzinie 03:45
E-J
„lipiec 29th, 2009 at 11:54 przed południem
Czepiasz sie Ludwigg,”
No pewnie. Moglbym tez czepiac sie i innych „harcownikow”, uzywajacych juz cyfr odnoszacych sie do narkotykow w USA ale wciaz slabo do tematu pasujacych. Mnie sie jednak nic nie chce. Mozg sie lasuje, 34 stopni w cieniu u mnie. Nawet w nocy wielkiej roznicy nie ma. Ludkowie, nic nie macie ciekawszego do roboty w taka pore roku?
Zycze wam i sobie dobrze schlodzonego piwa. Z braku piwa moze byc wino biale. Ale z lodowki! Inaczej proces niewinnego lasowania przerodzi w zanikanie szarych komorek. Jesli jakies jeszcze sie uchowaly. Pan Minister tylko wie co robic zeby owe komorki oszczedzac. „Na wsi czul ty sie bedziesz jak krol!”
Oczywiscie E-J to nie dotyczy. U niej srodek zimy. Tam nawet moze byc za zimno do basenu wskoczyc. Cierpisz, Ewo Joanno?
30 lipca 2009, o godzinie 03:55
Ewo Joanno,
„lipiec 29th, 2009 at 11:54 przed południem
Czepiasz sie Ludwigg,”
No pewnie. Moglbym tez czepiac sie i innych „harcownikow”, uzywajacych juz cyfr odnoszacych sie do narkotykow w USA ale wciaz slabo do tematu pasujacych. Mnie sie jednak nic nie chce. Mozg sie lasuje, 34 stopni w cieniu u mnie. Nawet w nocy wielkiej roznicy nie ma. Ludkowie, nic nie macie ciekawszego do roboty w taka pore roku?
Zycze wam i sobie dobrze schlodzonego piwa. Z braku piwa moze byc wino biale. Ale z lodowki! Inaczej proces niewinnego lasowania przerodzi w zanikanie szarych komorek. Jesli jakies jeszcze sie uchowaly. Pan Minister tylko wie co robic zeby owe komorki oszczedzac. „Na wsi czul ty sie bedziesz jak krol!”
Oczywiscie E-J to nie dotyczy. U niej srodek zimy. Tam nawet moze byc za zimno do basenu wskoczyc. Cierpisz, Ewo?
30 lipca 2009, o godzinie 05:00
Torlinie milusieńki Ty !
Zwracam Ci uwagę, że Twoje pytania retoryczne są wyjatkowo prymytywne jako argumenty. Oczywiście mozna a nie wypada napaść na część swojego własnego teritorium, zabijać swoich własncyh obywateli, ukraść swój własny majątek, mozna zgwałcić swoją własną żonę itd. Szczególnie jeśli ów „swój” istnieje de facto tylko w mniemaniu napastnika. Gdyby przyjąć Twoją logikę wystarczyłoby by Rosjanie wpisali do konstytucji, że do Rosji należą tereny do Paryża włacznie i mogliby stwierdzić (zgodnie z Twoją logiką) iż wyzwalają własny teritorium.
Notabene nie zgadzam się z Zofią iż prez. Lech Kaczyński odgrywał jakąś rolę inspirującą w tej awanturze. Z dostępnych informacji wynika, że wycieczka 4 prezydentów była wcześniej uzgodniona podczas ich spotkania w Izraelu.
30 lipca 2009, o godzinie 07:47
Drogi Torlinie,
rozjemcze wojska rosyjskie stały na pograniczu Osetii i Gruzji na mocy mandatu ONZ .
Nigdzie nie wchodziły, one tam były.
jak zwykle odwracanie kota ogonem. Pytanie Torlina było całkiem inne.
30 lipca 2009, o godzinie 07:51
Indoor Says:
lipiec 30th, 2009 at 5:00 przed południem
Tak pokręconej „logiki” to ze świecą szukać. Może wyjaśnisz o co Ci właściwie chodzi.
30 lipca 2009, o godzinie 07:53
Mawar: „Poniżej inny przykład konsekwentnego stosowania prawa w USA, ale ciekawe są komentarze. Sadze, że ton wielu z nich zawdzięczamy wieloletniemu praniu mózgów przez Gazetę Wyborczą.”
.
Ty masz chyba (jak zresztą większość tzw. prawicowców) obsesję Gazety Wyborczej. Jak tylko ktoś w Polsce myśli nie tak, jak twoim zdaniem powinien, to jest to robota Michnika.
A przechodząc do tematu. To nie żadne pranie mózgów, tylko autentyczny i poważny konflikt między wolnością a wymaganiami życia społecznego. Nie będąc Amerykaninem i nie znając szczegółów tamtej sytuacji, nie podejmuję się wyrokować, po której stronie leży słuszność. Zresztą jednoznaczny wyrok jest niemożliwy. Zarówno rygorystyczne stosowanie prawa, jak i pobłażliwość pociągają za sobą pozytywne i negatywne konsekwencje, widoczne zwykle dopiero po latach.
Natomiast zmniejszenie się skali narkomanii wśród nastolatków o 1% w ciągu trzech lat, to dość nikły argument na rzecz skuteczności środków prawnych. Na ile się znam na statystyce, to w granicach błędu pomiarowego. Nie mówiąc już o tym, że trudno byłoby udowodnić, iż rzeczywiście zawdzięczamy to konsekwentnemu i surowemu karaniu, bo mam nadzieję, że nie jest to jedyny sposób zwalczania narkomanii w USA.
30 lipca 2009, o godzinie 08:07
Kasiu,
wklejam odpowiedź jaką dałem swemu znajomemu który zachwycał sie Ziemkiewiczem oto ten tekst
Odnośnie Ziemkiewicza to jestem mocno sceptyczny, bowiem znam jego publikacje z ostatnich dwóch lat i one niestety często diametralnie mijają się z prawdą. Na samum początku rządów PIS, był ich apologeta i próbował tłumaczyć, każde choć najbardziej absurdalne ich działanie, jako słuszne i konieczne. Należał do redaktorów których uważano za tych którzy najbardziej chcieli podlizać się władzy. Stawiano go na równi z Semką, Karnowskim czy Zarębą. Potem zaczął wycofywać się trochę z wcześniejszej fascynacji i coraz krytyczniej pisać o Kaczyńskich,, Aby nie być gołosłownym przytaczam stwierdzenie Ziemkiewicza „Kierownictwo PO obraziło się na PIS i dlatego nie doszło do koalicji”. Przecież tu nie ma krzty prawdy. Politycy owszem są ludźmi i mogą być wściekli na swych przeciwników, szczególni gdy ci ich wykiwali , ale w działaniu liczy się interes /swój i partii – bo to tożsame/. Nikt na nikogo się „nie obraził”. A jak było naprawdę to w skrócie przedstawię na podstawie faktów do których każdy ma dostęp (a tym bardziej dotrzeć może i powinien chcący uchodzić za rzetelnego redaktor)
Na początek przytoczę (abstrahując od chronologii) wywiad z Kaczyńskim
A więc jasne że PIS nie miało ludzi i planów gospodarczych, a ich 96 stronicowa książeczka to propaganda wyborcza.
Następnie śledzimy kampanię wyborczą i słyszymy PO , partia na usługach obcych państw, antypatrioci, na pasku bogaczy biznesu, chcą przepompować pieniądze Polaków do ich kieszeni. Każdy, kto zna sytuację dziwi się, jak po takiej kampanii wytłumaczyć, że tym ludziom powierza się gospodarkę kraju , zdrowie i inne bardzo ważne obszary działalności publicznej? Sprawa nieco wyjaśnia się po wypowiedzi Kaczyńskiego w sejmie „ PO jest w czworokącie zła”, a więc jasne, że to główny przeciwnik PIS i Kaczyńscy na normalnych warunkach koalicji z nimi nie mają zamiaru zawrzeć. Jeszcze bardzie wyjaśnia się ta sprawa gdy rozpoczynają się rozmowy po wyborcze na temat ewentualnej koalicji, i widać jak PIS próbuje narzucić swój dyktat /Komorowski –nie, Tuska uznamy, itd./. Zaczyna być jasne jaki jest plan:. Zdominować PO i potem tłumaczyć, że nie wszyscy z PO są z „układu” i z tymi z poza weszliśmy we współpracę. Przywódcy PO zaczynają się orientować, uleganie PIS, oznacza marginalizowanie ich i ich partii i ustawienie w pozycji „chłopca do bicia” , gdzie wszystkie sukcesy przypisywane będą PIS’owi, a błędy PO, co w końcu może doprowadzić do likwidacji PO. Dlatego też PO nie godzi się na propozycję PIS i wysuwa warunek posiadania MSWiA, a o co chodzi jasno informuje otwartym tekstem Rokita ,(nie chcemy usłyszeć walenia kolbą do drzwi). Posiadanie MSWiA uniemożliwia posłużenie się tymi służbami do załatwienia PO. Warunek ten nie jest do przyjęcia przez Kaczyńskiego, bo burzy całą jego koncepcję polityczną (A jest nią zbudowanie jednej górującej nad innymi partii, samodzielnie rządzącej krajem – dlatego tak podoba mu się Piłsudzki , tylko nie rozumie, że jest zupełnie inna sytuacja. Piłsudzki miał za sobą wojsko, a i tak niewiele brakowało by zrobiła się wojna domowa, a co mają za sobą Kaczyńscy?)
Nic dziwnego, że koalicja nie dochodzi do skutku.
W Innym artykule Ziemkiewicz tłumaczy Kaczyńskich, że musieli zawrzeć koalicję z SO i LPR’em , bo skoro PO się „obraziło” to inaczej PIS nie miał szans uporać się z mafią WSI i przeprowadzić tak ważnej dla Polski Lustracji. I znów nie prawda , Nikt i nic nie zmuszało PIS do zawierania tej koalicji. (Mogli rządzić mniejszościowo.) To dalszy logiczny ciąg wydarzeń , który nastapiła, po nieudanej próbie dominacji nad PO. Nastąpiła bowiem próba demontażu tej partii i wyrwania z niej posłów i wmontowania ich u siebie by uzyskać większość w sejmie, Udało się uzyskać Religę , paru mniej znaczących posłów i Gilowską, ale to było grubo za mało by mieć przewagę w sejmie.
Aby więc móc wprowadzić swych ludzi do wywiadu i zdominować lustrację (a ta to narzędzie do rozprawiania się z politycznymi przeciwnikami) trzeba było uzyskać większość głosów w sejmie i jedyną drogą do tego była ta „egzotyczna” koalicja. Kaczyński mimo, że musi za nią dobrze zapłacić stanowiskami i reputacją decyduje się na to bo liczy, że przy pomocy informacji uzyskanych z sejfów wywiadu załatwi konkurentów do władzy, i osiągnie swój cel. Jak widać Kaczyńscy przeliczyli się , w sejfach nie było informacji na którą liczyli /Widać to choćby z żałosnej farsy z szafą Lesiaka , i katastrofy z raportem WSI).
A zobacz co w sprawie raportu Macierewicza pisze Ziemkiewicz? Przytaczam pierwsze zdanie artykułu
i tak dalej w podobnym duchu udowadnia zalety tego dokumentu.
I Znów mija się z prawdą – Ja w odróżnieniu od Pana Z przeczytałem fragmenty raportu (tematy co do których mam wiedzę, a sadzać po pisaninie Z, to on nie czytał i nie analizował, a może zupełnie się na tym nie zna i kupuje to co jego ulubieni politycy powiedzieli na ten temat )
Stwierdzam co następuje „Dokument napisali dyletanci ds. wywiadu na zamówienie polityczne, nie licząc się z następstwami tego co piszą”- Jak można było publikować kompletne informacje na temat wywiadowców? Co z tego, że kończyli szkoły w Rosji, czy ci ludzie nie rozumieją, że załatwili teraz wywiad Polski na długi czas. Wyłapanie teraz współpracowników polskiego wywiadu na terenia obcych państw to pryszcz.. Nikt przytomny nie będzie chciał z takim wywiadem nie chroniącym swoich informatorów współpracować
To nie jest materiał do wykorzystania przez fachowców. Tam roi się tam od błędów merytorycznych. Zamiast informacji głównie pomówienia.
Przykładowo czytałem o transporterze opancerzonym Rosomak. Utopiono czeski transporter, a nie Rosomaka!, nie było opisywanego przypadku porażenia prądem serwisu, ani też pożaru – To wzięto z plotek puszczanych przez konkurencję /Steyer rozpuszczał, by przepchnąć swą ofertę./ Cieńszy pancerz podstawowy niż w wersji fińskiej to nie sabotaż, a żądanie strony Polskiej bo chcieli go wozić Herkulesem /potem zrezygnowali/. Wbrew bzdurnym sugestiom pancerz podstawowy chroni przed ogniem podstawowej broni strzeleckiej piechoty. Przebić go mogą dopiero działka małokalibrowe, lub Nkm’y. Na pancerz podstawowy można nakładać dowolny pancerz dodatkowy, z reaktywnym włącznie, co podkreśla nowoczesność konstrukcji. (Pancerz reaktywny chroni nawet przed uderzeniem granatnika Ppanc, który przebija 600mm konwencjonalnego pancerza!!!). A więc Rosomak to nie badziewie które wcisnęli nam Finowie (tym bardziej, że sami zamówili u nas transportery w wersji Polskiej, a gdyby były złe to tego by nie zrobili).Na dodatek Macierewicz i spółka osmarowując Rosomaka doprowadzili do poważnego konfliktu z rządem Finlandii który ma ponad 70% udziału w firmie Patria i już obecnie jest protest rządowy w tej sprawie (a w prasie jakoś cicho)
Na razie rząd zwleka z ustosunkowaniem się do sprawy, a nowy minister obrony już poinformował, że Rosomaki są OK. i po zamontowaniu Izraleskiego pancerza, są bardzo dobre i już jadą do Afaganistanu.
Dodam tylko, że Pan Ziemkiewicz z autopsji praktycznie nie zna PRL’u bo urodził się w 1964 roku i w 1989 miał zaledwie 25 lat. A więc swą wiedzę bierze z publikacji i raczej dobiera je pod kątem tego co mu pasuje. Czytałem na razie recenzje książki i urywki dostępne w internecie . To co na razie przeczytałem, potwierdza me powyższe przypuszczenia.
(początkujący robotnik zarabiał więcej od inżyniera tylko w początkach PRL’u , za Gomółki już bywało różnie . W PRL trzeba rozróżniać przynajmniej trzy okresy do Gomółki, do Gierka i później. Kto wrzuca wszystko do jednego worka robi mieszankę z której niczego rozsądnego wydobyć nie można)
Nie mogłem znaleźć kim była jego rodzina w okresie PRL.
(a na nią się powołuje pisząc swe felietony polityczne). Rodzina sporo zawsze wnosi do wiedzy o człowieku, choć niczego nie determinuje. Patrz bracia Kurscy – jak są różni.
Wracając do lustracji, jakoś nikt z dziennikarzy nie odważył się napisać (bo temat nieprzyjemny , budzi emocje i można stracić reputację czytelników), że obecnie lustracja w wykonaniu proponowanym przez PIS to albo głupota , albo wredne działanie. Ja obstaje przy tym drugim.
Wyjaśniam to krótko taka opowiastką:
Jest rząd który oznajmia obywatelom, że rozprawi się z mafią. Wszystkim wiadomo, że rządzący znają kierownictwo mafii nawet te niższego stopnia, i większość mafiosów. Działanie swe rząd ten rozpoczyna do szukania prostytutek zatrudnianych przez mafię, często zmuszanych siłą do świadczenia usług seksualnych. Aby dowieść, że dana kobieta prostytuowała się na świadków w sądach powołuje mafiosów . Oprócz tego rząd ten szczególnie dba by przypadkiem komuś z mafii nie stała się krzywda. Jak byśmy ocenili działanie tego rządu – przecież to jasne, że nie chodzi mu o to co zadeklarował , a cel jest na pewno inny.
Trochę długo, ale inaczej nie potrafiłem pokazać dlaczego nie cenię takich publikacji jakie robi Ziemkiewicz czy Łysiak. Prawda jest zwykle bardziej trywialna, i zwykle jakoś mało atrakcyjna. Co innego teorie spiskowe, działania tajemne. Zobacz ilu czytelników i wręcz fanów uzyskał Brown po wydaniu swej książki „,Kod Leonarda da Vinci”, a plecie w niej totalne brednie.
30 lipca 2009, o godzinie 08:11
wycięło mnie wywiad z Kaczyńskim bo był w łamanych nawiasach oto ten tekst
< Kaczyński w w/w artykule OZONU z dnia 23.03.06
” a ile czasu PiS przygotowywał się do rządzenia?
Przygotowywał się do koalicji z PO. Mieliśmy pomysły na Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Infrastruktury, a nie na obszary będące domeną Ministerstwa Skarbu.”
30 lipca 2009, o godzinie 08:16
tu znów z powodu co powyżej wycięty tekst Ziemkiewicza
To, że w raporcie o WSI nie ma wielkich nazwisk, miliardowych kwot albo innych spektakularnych szczegółów nadających się na czołówki gazet, wcale nie deprecjonuje jego wartości. W każdym normalnym demokratycznym kraju informacja, że służby specjalne angażowały się w rynek paliwowo-energetyczny, handel bronią, media czy politykę, wywołałaby nieprawdopodobne trzęsienie ziemi.> i tak dalej w podobnym duchu udowadnia zalety tego dokumentu.
30 lipca 2009, o godzinie 08:24
Andrzeju
żadne odwracanie kota ogonem.
Rosjanie stali w strefie buforowej między Osetią Poł. a Gruzją. Zgodnie z mandatem ONZ.
Skoro Trolini i Ty chyba też,
uważacie, że Osetia Południowa to Gruzja, to wojska rosyjskie były legalnie w Gruzji.
Od dawna.
Skoro zostały zaatakowane tereny, które w imię mandatu ONZ miały wojska rosyjskie ochraniać – to zareagowały.
Reakcja wojsk rosyjskich miała jeden cel – zniszczyć militarny arsenał agresora (Gruzji), by mu nie przyszło do głowy znowu w nocy bombardować miasta, wg Torlina …gruzińskie.
Rosjanie ten cel osiągnęli.
Nie wiem jak Ty Andrzeju,
ale nie uważam za słuszne, by wojska rozjemcze ustawione przez organizację międzynarodową do pilnowania pokoju – stały i gapiły się bezczynnie jak prezydent Gruzji wali w nocy rakietami na miasto (wg Ciebie i Torlina – gruzińskie) i je bombarduje.
Przy okazji zabijając ludność oraz żołnierzy armii rozjemczej.
Gdyby stali tam zamiast Rosjan, Amerykanie i zrobili to samo – słowa byś nie pisnął.
I jeszcze pochwalił jak to dzielnie USA walczy z nieodpowiedzialnymi prezydentami rozpalającymi i tak gorący kocioł kaukaski.
30 lipca 2009, o godzinie 08:28
maciek.g:
.
Gratuluje „rzetelnej” analizy. Ten brak cytatów (choc wiem, że przypadkowy) świetnie podkreśla „rzetelność” całej „analizy”.
Mnie się szczególnie podoba ten fragment:
.
Nie mogłem znaleźć kim była jego rodzina w okresie PRL.
(a na nią się powołuje pisząc swe felietony polityczne). Rodzina sporo zawsze wnosi do wiedzy o człowieku, choć niczego nie determinuje. Patrz bracia Kurscy – jak są różni.
.
Czyli:
- RAZ jest podejrzany bo nie wiemy kim była jego rodzina
- w przypadku RAZa to ma bardzo duże znaczenie (bo tego nie wiemy i być może to śmierdzi)
- w innych przypadkach (tych nie pasujących do tezy, że rodzina ma znaczenie) rodzina nie ma znaczenia
.
To się nazywa dowód oparty na faktach i racjonalnym wnioskowaniu :)
.
A jak z Twoją logiką wygląda sprawa dziadka w Wermachcie? Ma znaczenie czy nie? Bo ja miałem dziadka w Wermachcie i nie wiem co z tym zrobić. Ty się znasz, więc mi na pewno wytłumaczysz…
30 lipca 2009, o godzinie 08:34
Andrzej!
Sprawa jest b. prosta. Torlin się pyta
„Czy Ty potrafisz odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania?
1. Czy wojska gruzińskie weszły na teren Rosji?
2. Czy wojska rosyjskie weszły na terytorium Gruzji?”
Zgodnie z tą samą logiką mozna by się zapytać czy to USA weszło na teren III Rzeszy czy też III Rzesza weszła na tereny USA podczas II WS?
Na czyim terenie się odbywają operacje wojskowe nie ma nic wspólnego z tym która strona sporu ma i jakie racje. Po prostu nic z tego nie wynika.
Konflikt rozpoczał się przemówieniem Saka w telewizji, który wygłosił oświadczenie, że postanowił „wyzwolić” zbrojnie dwie prowincje których status poza konstytucją Gruzji regulują różne inne postanowienia prawa międzynarodowego (m.in. rezolucje Rady Bezpieczeństwa). Rozkazał też (Saka) ostrzał artyleryjski stolicy Osetii Płd. I przemówienie i ostrzał były pokazywane w naszej telewizji. Więc wszelkie dalsze brednie o tym jak to Rosja zaatakowała biedną Gruzję możne sobie wsadzić do buta.
Prawdopodobnie oprawą medialną konfliktu z ramienia „społeczności międzynarodowej” tym razem zajmowała się jakaś polska firma PR. Stąd ta żałosna organizacja.
Szkoda mi tych wyrobników którzy na przeróznych forach i blogach usiłują wmówić mi, że to co widziałem to – nie widziałem.
Jakie były rzeczywiste cele i powody konfliktu mozna zgadywać (mogę przedstawić kilka wersji). Na pewno Lech Kaczyński wiedział od czasu wizyty w Jerozolimie o ataku, chociaż dokładnej daty oczywiście mógł nie znać. Sam o tym mówił gdy go zapytano.
30 lipca 2009, o godzinie 08:56
Kasiu napisałaś
„Maciek postawił wybór albo POdemokracja albo Pisdyktatura. W związku z tym zapytałam czy nie widzi zagrożenia, że Tusk zostanie prezydentem a PO będzie miało pełnie realnej władzę w Polsce.”
Odpowiadam, samo zdobycie Prezydentury dla Tuska bez uzyskania znacznej dominacji w sejmie jeszcze nie tworzy zagrożenia, że PO pójść w kierunku dyktatury. Dopiero uzyskanie przewagi liczebnej przy posiadaniu swego prezydenta umożliwiającej zmianę konstytucji jest b. groźne. Ja już pisałem, że nie jestem zadowolony, że PO nie posiada poważnej alternatywy politycznej na którą ludzie mogli by głosować. Niestety SLD nie wykorzystało wspaniałej szansy odbudowy swej partii, młodzi następcy zaczęli walczyć o przywództwo co bardzo osłabiło wzmacnianie się partii i na dodatek liderem obecnie został Napieralski który prowadzi te partię fatalnie co powoduje, że się ona marginalizuje. PiS i jego przywódcy się skompromitowali i na poparci dwadziesto paro procentowym trzyma ich jeszcze poparcie Rydzyka i części kościoła. /rośnie w siłę partia Jurka i może zabrać pisowi poparcie/. SO i LPR zostały zmarginalizowane, PSL jak zwykle obrotowa , a reszta się na razie nie liczy.
Jasnym jest, że dla bezpieczeństwa demokracji nie należy popierać tak mocno jednej partii by mogła robić sama co chce. Dlatego też nie było by źle gdyby przy reelekcji PO /co jest b. prawdopodobne/ prezydentura nie dostała się politykom z tego ugrupowania, Oczywiście prezydentem nie może być też ktoś z PiS bowiem już pokazali, że dla nich liczy się tylko interes partyjny i cele jego przywódcy.
Niezależnie od partii zawsze gdy uzyska ona możliwości zmieniania wszystkiego wg swej woli (3/4 posłów i prezydent swój) powstaje olbrzymie zagrożenie dyktaturą bo jest pokusa by władzy nie oddać
30 lipca 2009, o godzinie 09:07
Zgodnie z tą samą logiką mozna by się zapytać czy to USA weszło na teren III Rzeszy czy też III Rzesza weszła na tereny USA podczas II WS?
Jeśli już, to właściwym byłoby napisać Czy to Polska weszła na teren III Rzeszy, czy też III Rzesza weszła na tereny Polski?
30 lipca 2009, o godzinie 09:11
Torlin,
przecież dla nikogo obecnie nie jest tajemnicą kto spowodował awanturę gruzińską. Gdyby Gruzini nie zaatakowali pierwsi nie weszli by jak w masło do Osetti. Późniejsze wydarzenia pokazały, że nie mieli żadnych szans z wojskami rosyjskimi które błyskawicznie zmieniły sytuację na swą korzyść. Gdyby było odwrotnie i zaatakowali Rosjanie Gruzini by nawet palca nie postawili w Osetii. Plan Saakaszwilego był nierealny i opierał się na poparciu Ameryki którego oczywiście nie miał szans dostać. L.Kaczyński włączając się do awantury po stronie Gruzińskiej obiecując wszechstronne wsparcie /nie tylko polityczne/ zrobił niedźwiedzia przysługę Polsce i Polakom i szczęśliwie że skończyło się tak jak się skończyło. Za to co zrobił L.K. powinien być osądzony przed trybunałem stanu.
30 lipca 2009, o godzinie 09:15
Maciek.G.
Na szczęście z tym wszechstronną pomocą (nie tylko polityczną) nie wyszło tak żle, bo tłumaczka słynne zdanie, które po polsku brzmiał jakoś tak: „Przyszlismy tu aby walczyć” ponoć przetłumaczyła jako „Przepraszam, że nie wziąłem ze sobą krawata”.
30 lipca 2009, o godzinie 10:08
Właśnie się tak zastanawiam w przerwie malowania starego regału, dlaczego na kanwie tego idiotycznego listu stoczniowców do katarskich banków – nikt w mediach nie miał odwagi wskazać na Kościół rzymskokatolicki, jako współudziałowca całej też żenującej awantury?
Nikt nie napisał czy powiedział wprost – to co zrobił Kościół jest gospodarczym sabotażem i państwu nie służy.
Nikt z polityków nie nazwał sprawy po imieniu.
Nie zażądał wyjaśnień od Episkopatu.
Aktualnego biskupa rzymsko-katolickiego Pomorze Zachodnie ma od kilku tygodni, jest gdzieś z południowo-wschodniej Polski. Powołał już przy kurii, jako ciało doradcze ….społeczną radę biznesu, czy gospodarczą, nazwy dokładnej w tej chwili nie pamiętam..
I mamy tego efekty.
W sprawę stoczni włączył się od pierwszego publicznego wystąpienia w swojej nowej diecezji.
Jeśli kler katolicki z tych południowo-wschodnich rubieży Polski tak się zachowuje na co dzień, tak wpieprza się w politykę gospodarczą kraju – to ja się nie dziwię już całej tej Polce „B” i jej kondycji ekonomicznej.
30 lipca 2009, o godzinie 10:37
http://www.rp.pl/artykul/.....i_WSI.html
.
Dokładnie rok temu dziennikarz Wojciech Sumliński uniknął aresztowania, podcinając sobie żyły w warszawskim kościele.
Trzy miesiące wcześniej usłyszał zarzut płatnej protekcji. Wraz z byłym oficerem WSI Aleksandrem L. mieli oferować za łapówkę pozytywną weryfikację pracownikowi Wojskowych Służb Informacyjnych – Leszkowi Tobiaszowi, która umożliwiała dalszą pracę w służbach specjalnych.
ABW przeszukała też mieszkanie Sumlińskiego oraz domy dwóch członków komisji weryfikacyjnej Leszka Pietrzaka oraz Piotra Bączka. Chodziło o sprawę wycieku tajnego aneksu do raportu o weryfikacji WSI.
Długa cisza
Do dziś w żadnej z tych spraw nie trafił do sądu akt oskarżenia.
.
Mija rok… nic się nie dzieje… bedzie koniec sprawy? A taki był skandal, taki był dym.
ale cel został osiągnięty.
30 lipca 2009, o godzinie 10:40
Zofia:
Właśnie się tak zastanawiam w przerwie malowania starego regału, dlaczego na kanwie tego idiotycznego listu stoczniowców do katarskich banków – nikt w mediach nie miał odwagi wskazać na Kościół rzymskokatolicki, jako współudziałowca całej też żenującej awantury?
Nikt nie napisał czy powiedział wprost – to co zrobił Kościół jest gospodarczym sabotażem i państwu nie służy.
.
Może po prostu mało kto uwierzył w ta szytą grubymi nicmi bajkę, ze jakiś list powstrzymał „poważnego inwestora” od podjęcia decyzji o kupnie stoczni?
30 lipca 2009, o godzinie 10:52
Miner,
co jest bajką – list, czy jego treść?
List został napisany, odczytany katolikom w kościołach i wysłany do Kataru nie tylko do banków, ale do emira i rządu Kataru.
A więc faktem o dosyć szerokim upowszechnieniu.
To już nie żadna bajka, ale polska rzeczywistość.
I tego zamieść pod dywan się nie da.
To co dla Ciebie jest ułańską fantazją Polaków-katolików – dla władz Kataru nie jest.
Mogą się też poczuć urażeni nachalną islamską „ewangelizacją”, jaką bankowcom-muzułmanom tudzież szeikowi-emirowi oraz rządowi Kataru stoczniowcy-katolicy zaserwowali.
Skutki tego wybryku mogą być dla Polski opłakane.
To też nie jest bajką.
Jest sprawą ewidentną, że władze Kataru poleciły treść listu sprawdzić.
30 lipca 2009, o godzinie 11:35
Kościół mieszając się intensywnie w ostatnich latach do polityki pokazał że ma wielki wpływ na wielkość poparcie, więc obecnie politycy po prostu boją się mu narazić, by tego nie stracić poparcia. Dziennikarze w większości piszą pod polityków / bo dowodzący gazetami tego wymagają/ i unikają tematów które im /tj politykom/ się nie podobają. I dlatego nie spodziewam się ostrej krytyki politycznej działalności kościoła, – może za parę lat to się zmieni.
Jak już pisałem to mieszanie się wyjdzie /i wychodzi/ kościołowi bokiem . Obecnie władze kościelne bardzo przypominają mnie krytykowane w Biblii władze uczonych w piśmie w dawnym Państwie Żydowskim. Tamci też myśleli o tym by mieć jak największe korzyści, a idea poszła w kąt.
30 lipca 2009, o godzinie 11:59
Miner
ABW przeszukała też mieszkanie Sumlińskiego oraz domy dwóch członków komisji weryfikacyjnej Leszka Pietrzaka oraz Piotra Bączka. Chodziło o sprawę wycieku tajnego aneksu do raportu o weryfikacji WSI.
Długa cisza
Do dziś w żadnej z tych spraw nie trafił do sądu akt oskarżenia.
.
Mija rok… nic się nie dzieje… bedzie koniec sprawy? A taki był skandal, taki był dym.
ale cel został osiągnięty.
A Urbański jeszcze chory cel został osiągnięty,”poszedł na chorobowe ” płacą mu i zwolnic ze stanowiska nie można . Więc jak to jest taki prominentny członek PIS
30 lipca 2009, o godzinie 14:43
Zdzisław: coś się tak na tego Urbańskiego zafiksował?
.
Zofia: bajką jest to, że poważny inwestor pod wpływem listu wstrzymuje inwestycje bo nie wiedział, że chce kupić „pralnie brudnych pieniędzy”.
30 lipca 2009, o godzinie 14:52
Miner,
nie powielaj bzdur medialnych.
W tym liście są też inne informacje.
Nie ważne czy akurat prawdziwe.
Np. o toczących się procesach w sądach o majątek stoczniowy.
I to inwestor, a zwłaszcza bank musi sprawdzić.
Kupowałbyś dom wystawiony na sprzedaż, gdybyś tuż przed wpłatą forsy za niego dowiedziałbyś się że tłuką się w sądzie o niego byli właściciele? Nie, najpierw sprawdziłbyś wiarygodność tej informacji i ponownie sprawdził stratus prawny tego domu.
To co Ty uważasz za bajkę – bajka jednak nie jest.
Ale normalną praktyką bankowa w normalnym świecie biznesu, zwłaszcza gdy nakłady finansowe liczy się w milionach.
30 lipca 2009, o godzinie 15:27
Miner
Nie na Urbańskim tylko na tych,działaczy PIS-u ( prominentnych) którzy sa obłudni i cała partia inni kradną a Oni nie,do tego można dodać innych
30 lipca 2009, o godzinie 16:03
Zofia
To inwestor nie sprawdził jaki jest status prawny stoczni? Umowa na „ładne oczy”?
30 lipca 2009, o godzinie 16:26
Zdzisław_1
Prokurature pewnie to zainteresuje. Na co czekasz? :)
30 lipca 2009, o godzinie 16:46
Bohdanie
Ja czekam na oddźwięk Prawa i Sprawiedliwości. Oni to maja na „sztandarach” :D
30 lipca 2009, o godzinie 17:09
Bohdan.
Przecież inwestor kupuje Stocznię Szczecińską Nowa (SSN), a nie jakieś aktywa po holdingu stoczniowym.
Inwestor sprawdzał ew. SSN, a tu jest wszystko O’ K przeszło przez filtr Komisji Europejskiej.
Ale jak ktoś dostaje oficjalne pismo od udziałowców dawnego holdingu stoczni liście i tej domniemanej kradzieży trąbili kapłani z katolickich ambon – to sprawdza wszystko raz jeszcze.
Udziałowcy holdingu nie napisali przecież do Kataru, że aktywa dawna d. holdingu są od dawna w rękach syndyka wyznaczonego przez sąd i praktycznie sprzedane. Tak jak i sama SSN.
Nim wszedł syndyk, wypowiedział się polski wymiar sprawiedliwości.
Nie zadaj głupio pytań w stylu „umowa na ładne oczy”, bo to świadczy, że nie bardzo wiesz o czym piszesz.
Takie transakcje sprawdził wywiad i inne służby, banki też mają swoje sposoby, zwłaszcza tak posażne, jak katarskie.
***
Czasem się zastanawiam, czy zadając pytanie, jak wyżej czasem wiesz o co pytasz.
30 lipca 2009, o godzinie 17:32
Zofia
Właśnie o to mi chodziło. Skoro zostało wszystko sprawdzone. to czemu mają się przejmować jakimś listem, który nie dotyczy firmy, która jest sprzedawana/kupowana?
30 lipca 2009, o godzinie 17:53
Widzę, że Bohdan wyjaśnił Zosi Naszej Kochanej, że kupowanie stoczni to nie kupowanie roweru. Zosia nawet sama do tego doszła ale jak widze dalej idzie w zaparte. Normalka.
.
Zdzisław: czy Ty starasz się udowodnić, że chłopaki z PO są równie niedobrzy jak katofaszyści z PiSu?
30 lipca 2009, o godzinie 18:07
miner
Zdzisław usiłuje udowodnic, że PIS ma oddźwięk na sztandarach (ale nie wiem co to znaczy)
30 lipca 2009, o godzinie 18:39
Bohdan
Uczciwośc i sprawiedliwośc na sztandarach i na ustach ale nie w czynie i te swoje uwagi potrafisz pisać nad głowami do minera . ja Go tez potrafię spytać. brak wam odwagi napisac ze chowanie sie w choribowe na za pieniadze podatnika to jest uczciwe gratuluje.
30 lipca 2009, o godzinie 18:50
Zdzisław_1
Wiesz, ludzie czasami chorują… Może jest faktycznie chory? Nie wiem.
30 lipca 2009, o godzinie 19:04
Miner,
nie idę zaparte, ale tłumaczę dlaczego banki, które finansują inwestycję sprawdzą treść kuriozalnego listu stoczniowców.
Zgodnie z opinią zarządu spółki nowego inwestora – Stocznie Polskie, list miał wpływ na przesunięcie terminu płatności, banki chciały mieć czas na dodatkowe analizy.
Raczej się módl, by inwestor wpłacił pieniądze i problem ze stoczniami był choć w części był z głowy.
Inwestor nie ukrywa, mówi o tym publicznie że robotników, czyli pracowników produkcyjnych w stocznie nie zatrudni.
Zatrudni kadrę menadżerską i projektantów.
Związkowcy stoczniowi na próżno liczą, że w stoczni czeka na nich praca.
Nie czeka.
30 lipca 2009, o godzinie 19:29
Zofia
„Właśnie się tak zastanawiam w przerwie malowania starego regału, dlaczego na kanwie tego idiotycznego listu stoczniowców do katarskich banków – nikt w mediach nie miał odwagi wskazać na Kościół rzymskokatolicki, jako współudziałowca całej też żenującej awantury”?
.
A to dlatego, że za tę awanturę w rzeczywistości odpowiada Kościół Ewangelicko-Augsburski.
30 lipca 2009, o godzinie 19:37
Andrzej
„Jeśli już, to właściwym byłoby napisać Czy to Polska weszła na teren III Rzeszy, czy też III Rzesza weszła na tereny Polski”?
.
Zofia zapewne dopuszcza możliwość, że wojska rosyjskie przemieściły się na tereny Osetii Płd. i Abchazji – przypadkiem (mgła była), albo poproszone przez Gruzję.
30 lipca 2009, o godzinie 19:46
Indoor
http://kuczyn.com/2009/07.....ment-80170
.
A teraz poprosimy o równie inteligentne wyjaśnienie prawdziwych kulis prowokacji gliwickiej. Prosimy o zwięzłą wersje, bez cofania się przed 31 sierpnia 1939, aby tutejsza trzódka Pana Ministra Kuczyńskiego nie miała kłopotów z percepcją.
:)
PS Indoor, ty naprawdę żyjesz, czy jesteś tylko historycznym echem wydziału prasy KC PZPR?
30 lipca 2009, o godzinie 19:55
P.Luboński
.
„Ty masz chyba (jak zresztą większość tzw. prawicowców) obsesję Gazety Wyborczej. Jak tylko ktoś w Polsce myśli nie tak, jak twoim zdaniem powinien, to jest to robota Michnika”.
.
Wyborcza miała przez lata praktycznie monopol, wiesz pewnie dlaczego, więc z tego korzystała. Efekty niestety widać. Już nawet nie można Michnika skrytykować, bo natychmiast się oburzasz zamiast go bronić. Miałeś coś wspólnego z Wyborczą? Zaczynam cię o to poważnie podejrzewać. Udziały w Agorze?
30 lipca 2009, o godzinie 20:02
Zdzisław:
brak wam odwagi napisac ze chowanie sie w choribowe na za pieniadze podatnika to jest uczciwe gratuluje.
.
W ramach prezentacji, że jestem odważny – piszę:
.
Chowanie sie w choribowe na za pieniadze podatnika to jest uczciwe.
.
boldem, taki ze mnie chojrak…
30 lipca 2009, o godzinie 20:05
Zofia:
.
powtórzę raz jeszcze bo udajesz, że nie widzisz…
.
POWAŻNY INWESTOR TEGO TYPU SENSACJE JAKIE SĄ ZAWARTE W LIŚCIE MA PRZEANALIZOWANE NA DŁUGO PRZED FINALIZOWANIEM TRANSAKCJI…
.
30 lipca 2009, o godzinie 20:36
Mawarze!
Piszesz: „Wyborcza miała przez lata praktycznie monopol, wiesz pewnie dlaczego, więc z tego korzystała.” Ja nie wiem. Może mi wytłumaczysz.
Tylko bardzo Cię proszę, nie rób ze mnie niedorozwiniętego i nie traktuj mnie jak idiotę. O wartości gazety decydują czytelnicy, nic nie da pochodzenie, włożona wielka ilość gotówki czy znakomite pióra. Jak czytelnik nie będzie chciał czytać, to nie będzie kupował. I koniec. I kropka.
Po drugie – prawica zawsze miała prawo zrobić swoje pismo opiniotwórcze i starała się, ale wszelkie „Życia z kropką” były tylko nędznymi kopiami „Wyborczej”. Teraz „Dziennik”.
Wyduś z siebie wreszcie, że po prostu „Gazeta” jest znakomicie redagowana, ciekawa, mająca swoje poglądy (ja wiem, że Tobie nieodpowiadające), a prawica ma słabych dziennikarzy. Co lepsze pióra prawicowe przeszły tam, gdzie się ich przyjmuje z otwartymi rękami: Wołek, Wierzbicki, teraz pewnie Zaremba.
I bardzo Cię proszę, nie kompromituj się, bardzo Cię cenię i kiedy czytam o „monopolu” „Wyborczej” jestem zażenowany tym, co przeczytałem. Nie muszę Ci chyba dawać linku do SJP, co oznacza słowo „monopol”.
30 lipca 2009, o godzinie 20:44
miner
-
Oj widzi, widzi, ale mam wrażenie, że szukała pretekstu do pojechania po zaściankowych Katolach m.in. wypędzonych przez Bolszewików i kolaborantów ze Ściany Wschodniej na wschodnie rubieże III Rzeszy, tak tak, tych Katoli których szefem jest głowa państwa watykańskiego ;).
Uff, mi też ulżyło.
*
Poza tym muszę się pochwalić, że wyjeżdżam na wakacje, więc życzę owocnych dyskusji, nie idźcie na noże, szukajcie kompromisu. Maćku mój komentarz do twojej rozprawki za 10 dni.
Pozdr
*
Dobrze, że napisałaś normalnym świecie biznesu Zofio. W Polsce, jak zapewne wiesz jest wolna amerykanka. Bo o naiwność Cię już nie posądzam.
30 lipca 2009, o godzinie 21:26
Mawar,
to aż tak jest dla Ciebie niewygodna prawda o liście do banków katarskich i Gruzji?
***
Kasiu, miłych wakacji!
30 lipca 2009, o godzinie 21:34
Bohdan,
z tymi pytaniami nie do mnie.
Spółka – Stocznie Polskie – działa w Warszawie, zadzwoń i spytaj.
Widać nie sprawdzono np. szczecińskiego stowarzyszenia, które pisze listy do katarskich banków i poucza o etyce islamskiej ani wpływu Kościoła Rzymskokatolickiego na przemysł stoczniowy w Polsce.
Może ekumenizm muzułmanów nie sięga tak daleko, by tolerować wtrącających się biskupów katolickich do pracy stoczni.
Nie sądzisz, że z takim przypadkiem w krajach UE spotkali się po raz pierwszy?
31 lipca 2009, o godzinie 08:22
mawar: „Wyborcza miała przez lata praktycznie monopol, wiesz pewnie dlaczego, więc z tego korzystała. Efekty niestety widać. Już nawet nie można Michnika skrytykować, bo natychmiast się oburzasz zamiast go bronić.”
.
Wolne żarty. W tym wypadku ani ty go skrytykowałeś, ani ja się oburzyłem. Mnie to nie oburza, lecz śmieszy, kiedy czyjeś liberalne poglądy przypisuje się automatycznie praniu mózgów przez Gazetę.
Czy naprawdę sądzisz, że gdyby Wyborcza nigdy nie powstała, to wszyscy Polacy mieliby grzeczne poglądy konserwatywno-prawicowe i głosowaliby masowo na Kaczyńskich? Mam dobre mniemanie o Michniku, ale przypisywanie mu tak potężnych mocy sprawczych budzi we mnie pusty śmiech. Demonizowanie Wyborczej to dla prawicy wygodne usprawiedliwienie własnej niewydolności w sprawowaniu rządu dusz.
31 lipca 2009, o godzinie 10:07
Zofio,
ciastko dla ciebie :)
http://www.tvn24.pl/-1,16.....omosc.html
31 lipca 2009, o godzinie 11:03
Ewo-Joanno,
„Ciasteczko” stoczniowe znam od lat a te które mi aktualnie polecasz – mam
Raport NIK leży na biurku (cały), w moim blogu jest nota na ten temat a ja przygotowuję wg raportu – ocenę stoczni w Szczecinie.
Raport ten powinien być lektura obowiązkową w stoczniowych związkach zawodowych i szczecińsko-kamieńskiej kurii biskupiej Kościoła rzymsko-katolickiego.
Poza tym wylania się z tego raportu NIK ponury obraz polskiego obszaru polityczno-gospodarczego związanego z przemysłem okrętowym w Polsce::
* władza, tj administracja rządowa – która robi w gacie na widok stoczniowego związkowca, któremu „się należy”,
* kadry polityczne obsadzane na rządowych stanowiskach – które nie potrafią myśleć perspektywicznie, nie znają prawa, nie potrafią nakreślić priorytetów polityki gospodarczej ani stosownej strategii jej wdrażania, nie ma też zwyczaju kontynuacji nakreślonych celów przy zmianach ekip rządzących,
* kadra menadżerska – która nie ma zielonego pojęcia o ekonomii i zarządzaniu przedsiębiorstwem produkcyjnymi, ale za to mocno uwikłana w zależności polityczne.
* w/w, – którzy stosunek do prawa w Polsce i unijnego mają nonszalancki,
* w/w – u których względy polityczne czy zw. zawodowych biorą górę nad racjami ekonomicznymi.
***
Jeżeli w końcu jakiś Arab zdecyduje się te stocznie kupić, powinien wprowadzić zakaz przyjmowana do pracy polskiej kadry menadżerskiej oraz nie wpuszczać za próg związkowców stoczniowych.
Może wtedy w Polsce zbuduje się jakiś statek i sprzeda z zyskiem a nie stratami.
Można rzec, że krach trzech wielkich stoczni budowlanych w Polsce jest rzeczywistym końcem rządów socjalizmu, w którym dominował nad kryteriami ekonomicznymi – dyktat wielkoprzemysłowej klasy robotniczej.
Rzecz w tym Ewo-Joanno,
że ta prawda ujawniona w NIK-owskim raporcie, jest właściwie powszechnie znana.
Z tych ponad 11 tys. ludzi zatrudnionych w stoczniach trzeba było zwolnic ponad połowę do poziomu 3-4 tys.
A takiej decyzji nikt nie chciał podjąć w Polsce, pomny na rewolucyjne tradycje „kolebki Solidarności”.
Władza polityczna w Polsce na gigantyczne zamieszki z udziałem stoczniowców nie miała ochoty.
To groziło, w mniemaniu polityków, różnej maści – rozruchami w państwie.
SLD czy PiS – to partie stricte – socjalistyczne, nie mogły i nie chciały też ze względów ideologicznych – likwidować zbędnych w stoczniach miejsc pracy.
Stoczniowi związkowcy mieli też oparcie w Kościele
Dla tych grup władzy (politycznej, religijnej) – gospodarka rynkowa, realia ekonomiczne tak samo straszne jak diabeł.
Nie było też zbyt wielu chętnych, by to tak jasno i precyzyjnie , jak NIK – wyłożyć na stół.
Gdyby nie radykalna postawa Komisji Europejskiej te trzy wielkie molochy pasożytnicze z epoki realsocjalizmu istniałyby w Polsce do dzisiaj.
Deficytowe stocznie zostały zlikwidowane rękami z zewnątrz, bo wewnątrz nie było takiego odważnego.
1 sierpnia 2009, o godzinie 01:06
Zofio,
to bylo tylko na wszelki wypadek, gdybys nie zauwazyla tego artykulu.
1 sierpnia 2009, o godzinie 07:23
Kasia: jechanie po zasciankowych katolach to coś w czym Torlin powinien się dobrze znaleźć. Może będzie antykatolski sojusz ponad podziałami :)
1 sierpnia 2009, o godzinie 08:08
Minerze!
Nie masz bliższych krewnych?