Jestem z Układu


Zapraszam na Agorę!

LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 413 dni.

Szanowni Bywalcy,

nie mam pomysłu na nowy wpis. Wobec czego proponuję Agorę.

Klony, którym udaje się tutaj przecisnąć na trochę wyrażają nadzieję, że w końcu ten blog zniknie. Ale daremny trud. Blog ciągle ma ponad tysiąc wizyt dziennie. To się utrzymuje mimo dużo mniejszej częstotliwości wpisów, co wynika z rozrzedzenia się trucizny wydzielanej przez politycznie niedobity CHWAST i wobec tego z mojego wycofania się na wieś. Ale idzie jesień i zbliżają się kampanie wyborcze. Blog z mojej strony ożyje i może trochę się zmieni, bo CHWAST musi być politycznie dobity przez wymówienie jego przedstawicielowi mieszkanka w Pałacu. Nie jestem megalomanem i wiem, że to oręż słaby, ale każdy się przyda. No i oczywiście wzmogę też moją obecność w mainstreamie. Tak, że Kochane Klony, „daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia”.

Ale na razie zapraszam na Agorę! Także tych co mają na nią uczulenie. Za wyjątkiem klonów, które będą wywalane, jak tylko znajdę sie przy klawiaturze.

Skomentowano 138 razy to “Zapraszam na Agorę!”

  1. jasnaanielka napisał(a):

    Chyba będę pierwsza. Bardzo się cieszę, że Gospodarz zbiera siły i nie ma zamiaru się poddać. Klony odrastają w innych miejscach, ale chyba na podatny grunt nie trafią. Pożyjemy, zobaczymy..
    Zobaczymy też, ćzy i ta moja wypowiedź trafi do trczki Dyplomaty Przyuuczonego. Bo on, jak się okazuje potrafi sypać cytatami z przed kilku miesięcy, jeśli uzna, że to mu akurat do całokształtu pasuje.
    Frapująca osobowość.
    Ta oostatnia uwaga, to próba ugłaskania Dyplomaty P.
    Może mi daruje i nie pójdę na stare lata kopać rowów w IV RP.

  2. miner napisał(a):

    „nie mam pomysłu na nowy wpis. Wobec czego proponuję Agorę.
    .
    .
    Pięćdziesiątdwie duże bańki dziury budżetowej to nie jest powód do wpisu dla kogos kto jest ex-doradcą ekonomicznym…
    .
    .
    wiadomo… rząd w sam raz wie co robi…

  3. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    a co? Chcesz sciepke zrobic? ;)

  4. miner napisał(a):

    Zasadniczo to uważam, że TVN24 powinien przez 24h nadawać tablicę z napisem „run for your life”
    .
    A tutaj wywiad o Dodzie i Postmanie (a może o kimś innym…):
    .
    http://www.rp.pl/artykul/.....laca_.html

  5. Indoor napisał(a):

    Niesmiało zwracam uwagę na mój komentarz na połaczonym (dzieki Jasnoanielce i jakiemuś Diplomacie) blogu D.Passenta o brzmieniu: „…mam wreszcie odpowedź na pytanie które mnie dręczy od pewnego czasu: czy mozna wybierać kasztany z ognia reką w nocniku? Można.” To jest moje podsumowanie wystapień naszych oficjanych czynników politycznych w sprawie reinterpretacji historii najnowszej.

  6. Bulba napisał(a):

    Czy moze pan zainstalowac licznik wejsc.

  7. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    Passenta nie czytam bo tam ten Lizak z Faliczem moga doprowadzic do skretu kiszek absolutna przemadrzaloscia, choc czesto racji im odmowic nie mozna.
    Dobrze, ze napisales tutaj :) I masz racje. Mozna jak widac! ;)
    Stolownik je opos i je wszystko co roslinne. Na zdjeciu chlebek z miodkiem. To smarkacz, mama siedziala nieco wyzej i dostojniej w koszyku i pozerala swoja porcje.
    Bardzo mile zwierzaczki. W Nowej Zelandii uwazane za szkodniki, choc nie wiem komu one szkodza, tutaj tez jakies legendy na ich temat tworza. Mnie w sobote pozbawily pradu, bo urwaly w koncu kabel zasilajacy, ktorego uzywaja jako drogi na skroty, ale facet przyjechal po pol godzinie i naprawil. A ja je i tak kocham!

  8. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    a mnie ten Migalski jakos zgrzyta miedzy zebami…

  9. dark side napisał(a):

    Mawarze,
    w nawiązaniu do Twoich ostatnich wypowiedzi na temat homoseksualizmu, a zwłaszcza do stawiania go na równi z pedofilią czy nekrofilią zwracam uwagę na rzecz najważniejszą.
    Związek homoseksualny to dobrowolny związek dorosłych osób świadomych tego co robią. Nie ma mowy o wykorzystywaniu kogokolwiek i wymuszaniu seksu na nieświadomym obiekcie. Zupełnie odwrotnie niż przy pedofilii, gdzie dziecko pada ofiarą osoby dorosłej, czy nekrofilii, gdzie ofiarą żądzy padają zwłoki, którym należy sie spokój, cześć i rytualny pochówek. Związek gejowski niczym nie różni się od związku kobiety i mężczyzny, ani fizycznie, ani emocjonalnie, tyle, że póki co nie wyprodukuje potomstwa, co dla tych par jednolitych, które chciałyby wychowywać dzieci jest problemem. Kobiety maja tu trochę łatwiej- zawsze mogą zajść w ciążę z jakimś samcem i żaden katofaszysta nie odbierze im dziecka.
    Na inne nieścisłości w twoich wypowiedziach zwrócił uwagę Paweł Luboński w poprzednim wątku.
    Przy okazji- moje dzięki za link do artykułu o pingwinach :) Tzn. o mamie, która uczy swojego synka tolerancji od najmłodszych lat kupując mu odpowiednie zabawki i wykorzystując kreskówki, w których występują postaci niepełnosprawne, o innym kolorze skóry, lub pingwiny-geje. Uważam, że to doskonały pomysł! Sama kupiłam mojemu siostrzeńcowi taką uroczą parę pingwinów w jednakowych podkoszulkach i klapkach na 1-wsze urodziny! Są bezbłędne!- tak właśnie nosi się większość par gejowskich jakie spotykam. Pomysł robi furrorę wsród moich znajomych :)
    Przy okazji słów kilka na temat religii i prawa. W mieście wielokulturowym (zwanym przeze mnie post-miastem), gdzie spotykają sie na sąsiednich ulicach wszystkie niemal wyznania świata – anglikanie mają swe świątynie obok meczetów, hasydzi w niedzielę spieszą do pracy przechodząc obok zgromadzeń licznych chrześcijańskich kościołów murzyńskich odprawiających msze w parkach, na wolym powietrzu spiewających w głos swe pieśni. W mieście, gdzie wszystkie tzw. „porządki naturalne”wchodza w konflikt ze sobą w tej samej przestrzeni publicznej niezwykle istotne jest działanie prawa, które jest areligijne- nie faworyzuje żadnego wyznania, światopoglądu, rasy czy orientacji. Ta sterylna areligijność to rzecz nadrzędna. To jest podstawa funkcjonowania takiego miasta, które w przeciwnym wypadku zmieni się w pole bitwy, bo idiotów nienawidzących tego co inne i gotowych bić się za to, co swojskie nie brakuje w żadnej kulturze. Z perspektywy post-miasta Twój polsko-katolicki światopogląd jest tak samo egzotyczny jak birmański buddyzm czy ruch hare krishna . I równie mniejszościowy. Ot kolejne ciekawe kuriozum kulturowe. Procesje katolickie są traktowane na równi z paradami miłości, czy marszami na rzecz wyzwolenia Kurdystanu. Czasem zresztą idą jedne po drugich :) Procedury prawne- by rzecz cała zorganizować i przeprowadzić – są takie same.
    Ta idea post-miasta jest dość wiekowa. Arystoteles juz uczył, że miasto musi się składać z ludzi różnych (” ludzie podobni miasta nie stworzą”). Ta różność zakłada tolerancję . Nie jestem skłonna do końca zgodzić sie z Floridą , że najważniejszy jako próbnik rozwoju miasta jest ” gay indx” i ” bohemian index” (współczynnik określający ilość gejów i „artystów” na 100 mieszkańców), choc uważam, że musi być Inna (kultura , religia, światopogląd) i Inni , z którymi chcemy (jesteśmy zmuszeni?) się spotykać. Ten BRAK w Polsce- kraju bardzo homogenicznym rasowo, religijnie, kulturowo- blokuje nam rozwój na każdej niemal płaszczyźnie.
    To jest to, co czyni z naszego kraju prowincję.

  10. Andrzej napisał(a):

    Lizak już sobie poszedł z blogu Passenta.

  11. Indoor napisał(a):

    „- Spotkali się przedstawiciele dwóch dużych europejskich krajów, których łączą interesy strategiczne. Europa powinna być oparta o wiele takich partnerskich układów, wśród których nasz jest istotny, bo jesteśmy dużymi krajami – mówił prezydent Lech Kaczyński na konferencji z prezydentem Wiktorem Juszczenką. Przywódca Ukrainy przebywa w Polsce na oficjalnej wizycie”
    http://m.onet.pl/_m/72d22.....77,5,1.jpg
    Najwyższe dobro z prawej, nieco niższe z lewej.

  12. miki202 napisał(a):

    Panie redaktorze, zgłaszam już akces. Mam haczkę i dużo zapału. Musimy wykopać – i wykopiemy!

  13. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    PL: „Mawar, zaczynasz bić rekordy pokrętnej sofistyki”!
    .
    M: A czym różni się sofistyka pokrętna od niepokrętnej? Może każda jest pokrętna?
    .
    M:“Wspólne opodatkowanie dwóch homoseksualistów, piszesz? Po pierwsze, jaki państwo ma interes w legalizacji tak specyficznego hedonizmu? Żadnego.”
    .
    PL: „A jaki państwo ma interes w legalizacji tak rozpowszechnionego hedonizmu, jak związek pana z panią”?
    .
    M: Państwo to instytucja pożytku publicznego. Gdyby nie wynikał z tego ów pożytek byłoby całkiem zbędne. Ze związku panią z panią może być nowy obywatel, który będzie pracował na twoją emeryturę.
    .
    M: “Nie mówiąc o tym, że natychmiast pojawiłby się nadużycia. Dwóch sąsiadów umówi się, że są w związku homoseksualnym i zażąda wspólnego opodatkowania. I kto będzie to sprawdzał, ustalał?”
    .
    PL: „A jak sąsiad z sąsiadką się umówią, że są w związku heteroseksualnym i zażądają wspólnego opodatkowania, to kto to będzie sprawdzał”?
    .
    M: Urzedy finansowe mają łatwe spsosoby weryfikacji. W przypadku homoseksualistów byłoby trudniej z oczywistych powodów. Nie tylko dlatego, że homoseksualiści posiadają negatywne cechy obu płci. Istnieją opracowania opisujące zachowania w tym środowisku, częstotliwość zmiany partnerów etc. co byłoby trudne do skorelowania chocby z rokiem finansowym. Nieco tylko generalizując (bo należy rozróżnić osoby o postawie homoseksualnej od osób uprawiających homoseksualizm), na ogół jednak – myślę o tym drugim przypadku – jest to ściek. Opis tego środowiska można znaleźć w powieści M. Witkowskiego „Lubiewo”. Życie seksualne dzikich, opisane przez B. Malinowskiego to przy tym szczyt harmonii. No, ale to są dzicy.
    .
    M: “Bo rzecz jasna dziś jest etap walki o prawa tzw. związków homoseksualnych, późnej nastąpi etap walki o prawa homoseksualnych konkubinatów.”
    .
    PL: „Jak być jeszcze dołączył wyjaśnienie, czy się różni konkubinat od tzw. związku, to można by podyskutować”.
    .
    M: Związki homoseksualne rejestrowane w niektórych krajach.
    .
    M: “Czy parze homoseksualistów nie należy się pełnia szczęścia w postaci chłopca, skoro to lubią?”
    .
    PL: „Czy parze heteroseksualistów nie należy się pełnia szczęścia w postaci dwojga dzieci – chłopca i dziewczynki? Każde będzie miało to, co lubi”.
    .
    M: Dysonans poznawczy? Chyba widzisz różnicę, większość męskich homoseksualistów ma skłonności do pedofilii, słowo pederasta etymologicznie znaczy, ten co lubi chłopców. Najbardziej znany przypadek pedofilii w Polsce w ostatnich latach to przypadek byłego dyrygenta chóru Polskie Słowiki Wojciecha Krollopa, także homoseksualisty.
    .
    PL: „W sumie mógłbyś postarać się o nieco bardziej przekonującą racjonalizację swoich uprzedzeń i przesądów, bo to, co tu napisałeś, logicznie jest raczej ułomne”.
    .
    M: Czy racjonalizacja „uprzedzeń i przesądów” nie byłaby wyzbyciem się „przesądów i uprzedzeń”? Oczywiście tak, gdyby istotnie były to przesądy. Nazywasz te poglady przesądami i uprzedzeniami, bo chcesz adwersarza pognębić i to bez większego wysiłku. Tymczasem popracuj, bo nic prostszego niż twoje poglądy nazwać lewicowymi przesądami. Ale czy tak się da rozmawiać?

  14. Mawar napisał(a):

    Ewa-Joanna
    .
    ” … a mnie ten Migalski jakos zgrzyta miedzy zebami…”.
    .
    No na pewno adwersarz Migalskiego poseł Palikot jest w lepszym stylu, przynajmniej finansowym (co dla kobiet nie bez znaczenia). Ale wiesz jak ten cham z Biłgoraja traktuje kobiety? Dorobił się korzystając z pieniędzy żony, po czym ją wygnał, uprzednio pozbawiwszy większej części wspólnego majątku, który ukrył w rajach podatkowych. I co, już ci zgrzyta, ten Palikot, czy jeszcze nie? :)

  15. miner napisał(a):

    Mawar:
    Migalski zgrzyta bo po prostu ma racje w tym co pisze o Palikocie (Postman, infotainment, te sprawy). No to musi zgrzytać, bo przecież nie może mieć racji :) Do tego stoi po stronie sił ciemnogrodu. No to zgrzyta…
    To jest bardzo konkretny zarzut :)
    .
    A Palikot jest przenikliwie inteligentny (no bo stoi po stronie sił postępu) więc nie zgrzyta :)

  16. Mawar napisał(a):

    dark side
    Prostą metodą skracania tekstu wydobyłem twoje poglądy, aby je zaprezentować w całej okazałości. Nie powiedziałbym, że są oryginalne, są dość konformistyczne i imitacyjne – może dlatego, że artykułowane z Londynu. Ciekaw jestem jak by wygladał twój świat z punktu widzenia, na przykład, Tokio. Twoje refleksje z Moskwy całkiem mi się podobały.
    Oto twoje londyńskie credo:
    1/ Związek gejowski niczym nie różni się od związku kobiety i mężczyzny, ani fizycznie, ani emocjonalnie, tyle, że póki co nie wyprodukuje potomstwa,
    2/ Kobiety maja tu trochę łatwiej- zawsze mogą zajść w ciążę z jakimś samcem i żaden katofaszysta nie odbierze im dziecka.
    3/ Mama uczy swojego synka tolerancji od najmłodszych lat kupując mu odpowiednie zabawki i wykorzystując kreskówki, w których występują postaci niepełnosprawne, o innym kolorze skóry, lub pingwiny-geje. Uważam, że to doskonały pomysł! Sama kupiłam mojemu siostrzeńcowi taką uroczą parę pingwinów w jednakowych podkoszulkach i klapkach na 1-wsze urodziny!
    4/. Twój polsko-katolicki światopogląd jest tak samo egzotyczny jak birmański buddyzm czy ruch hare krishna . I równie mniejszościowy. Ot kolejne ciekawe kuriozum kulturowe.
    5/ Procesje katolickie są traktowane na równi z paradami miłości, czy marszami na rzecz wyzwolenia Kurdystanu. Czasem zresztą idą jedne po drugich :) Procedury prawne- by rzecz cała zorganizować i przeprowadzić – są takie same.
    6/ Nie jestem skłonna do końca zgodzić sie z Floridą , że najważniejszy jako próbnik rozwoju miasta jest ” gay indx” i ” bohemian index” (współczynnik określający ilość gejów i “artystów” na 100 mieszkańców), choc uważam, że musi być Inna (kultura , religia, światopogląd) i Inni , z którymi chcemy (jesteśmy zmuszeni?) się spotykać. Ten BRAK w Polsce- kraju bardzo homogenicznym rasowo, religijnie, kulturowo- blokuje nam rozwój na każdej niemal płaszczyźnie.
    7/ To jest to, co czyni z naszego kraju prowincję.

  17. Mawar napisał(a):

    miner
    „A Palikot jest przenikliwie inteligentny (no bo stoi po stronie sił postępu) więc nie zgrzyta :)
    A czy przypadkiem pstępowy to nie jest także paraliż? :)

  18. Mawar napisał(a):

    Rząd Tuska, prawdopodobnie wyręczając Szwecję, która teraz przewodniczy Wspólnocie, dał do zrozumienia, że nie zgodzi się na kandydaturę byłego premiera Finlandii Paavo Lipponena na unijnego komisarza spraw zagranicznych. Poseł Iwiński z SLD ostro skrytykował polski MSZ, jego zdaniem Lipponen to bardzo sprawny dyplomata. Gdyby głupota miała skrzydła poseł Iwiński już by latał. Sprawny Lipponen jest groźniejszy niż niesprawny Lipponen, podobnie w przypadku byłego kanclerza federalnego G. Schrödera. Obu łączy to samo, kupieni zostali przez Gazprom za duże pieniądze. Lipponen jako konsultant, Schröder już wcześniej został szefem rady dyrektorów spółki Nord Stream, gdzie Gazprom ma 51 proc. udziałów. Kupieni zostali w konkretnym celu, mają przepchnąć w UE zezwolenia na ułożenie gazociągu północnego. Swoją drogą to ciekawe zjawisko, jak się okazuje Kreml dysponuje sposobami pozwalającymi wysuwać swoich kandydatów na stanowiska unijnych komisarzy. Na razie nic z tego nie wyjdzie, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć.
    http://wiadomosci.gazeta......l?skad=rss

  19. Zofia napisał(a):

    Z serii – A to Polska właśnie!
    Nie mam doświadczeń z dożynkami. Pierwsze, 10 lat temu widziałam w Barzkowicach, chyba wojewódzkie z udziałem Aleksandra Kwaśniewskiego, oglądałam pobieżnie, bo przyjechałam na wywiad z prezydentem, a nie na dożynki. Uczestniczyłam w mszy na stadionie, przy okazji oglądnęłam wystawę hodowlaną, zapamiętałam z tych dożynek tylko śliczne krowy w kolorze piaskowym z grzywkami między rogami, całymi w lokach. Oraz czarno-białą Mućkę, rekordzistkę w dostawie mleka jakiejś wzorcowej fermy. Była starannie wymyta, pachniała na odległość szamponami i miała ufryzowany koniec ogona. Oraz prześliczne piwne oczy z wielkimi rzęsami. Nigdzie najmniejszego śladu po leżenia zadkiem w „plackach”. Sterylny okaz czystości.
    Wczorajsze dożynki, drugie w moim życiu były na wskroś wiejskie, gminne. Rozpoczęły się o 1-szej po południu mszą w wiejskiej świątyni (katolickiej) – prezbiterium z kościoła dawnego zespołu pocysterskiego. Reszta w odbudowie, łącznie z pozostała częścią kościoła. Chór koła gospodyń wiejskich zaintonował zgrabnie – „Plon niesiemy, plon”, ksiądz poświecił część wieńców dożynkowych przed kościołem, część za księdzem przeniosła się do wnętrza. Każde sołectwo miało swój wieniec, albo kosz dziękczynny pełen owoców i zbóż. Niektóre urzekały urodą, inne fantazją. Była też para gospodarzy dożynek z wielkim bochnem chleba wypieczonym ze zboża z tegorocznych zbiorów. Bardzo sympatyczni młodzi rolnicy.
    Po mszy, rozśpiewanym korowodem delegacje wiejskie oraz tutejsi przeszli z kościoła do parku, gdzie wieńce odbierała tutejsza władza gminna – Wójt i Przewodniczący. Służby gminne też były obecne. Jedyny radiowóz (nowy, w srebrnych barwach)w gminie otwierał korowód, jedyny funkcjonariusz w starym jeszcze mundurze – zamykał. Była też umundurowana straż pożarna (3 strażaków), która dyrygowała ruchem drogowym w czasie przemarszu. Nie zabrakło konnej banderii – jednego jeźdźca, właściciela stajni z końmi pod wierzch (sąsiad zza płotu moich gospodarzy), który wystąpił w kowbojskim kapeluszu i dwójki młodych w strojach dżokejskich. Za to konie mieli niecodzienne – jeden w autentycznych butach na wszystkich kopytach i w błękitnych „skarpetach”, drugi łaciaty jak mustang. Zrobiłam nieco zdjęć, będzie co oglądać.
    http://picasaweb.google.p.....esnia2009#
    W parku prezentowały się lokalne wyroby, które można było kupić od ręki – soki, miody, wyroby z wosku, wiele warzyw ze specjalnych hodowli, nawet podopieczni Domu Pomocy Społecznej, pokazali co potrafią. Ale największym wzięciem cieszyły się wypieki, które przygotowały panie z Koła Gospodyń (2,- zł za kawałek placka ze śliwkami, pychotka) oraz też po 2,- gołąbki w kapuście. Też wspaniałe, robione domowym sposobem. 60 na dożynki i 30 na użytek domowy przygotowała moja przyjaciółka u której bawię wakacyjnie. Mam w tym swój udział. Przygotowywano je kolektywnie u nas w domu, gotowała moja przyjaciółka. W domu był niesamowity rejwach, bo zjechały się dzieciaki moich gospodarzy, (nb. przywiozły mi laptop ze Szczecina), przyszły panie z koła i kuchnia przypominała ptaszarnię. Świergolenie na potęgę.
    Wieś i zaproszeni goście bawili się do późnych godzin nocnych. Było tłumnie. Choc pogoda byle jaka, zimnawo, ale nie padało. Po wybraniu i nagrodzeniu wieńca i koncercie „Bierzwniczanek” i greckiego zespołu wokalnego poszłam do domu.
    W parku zjawiłam się ponownie w parku po 11 wieczorem idąc z psem na wieczorny spacer. Spokój, jak nigdzie. Młódź mało pijana, pokolenie 30-50-latków i starsi – na parkiecie w rytmie disco polo lub standardów tanecznych, w przerwie – solista na saksofonie nieźle grał bluesa, najlepiej wychodził mu jednak autentyczny rock and roll. Ale na rocka nie było chętnych do pląsów, za to wielu słuchało z przyjemnością. Kiedy po północy szłam do domu, 3—osobowy zespół grał dalej, starsi tańczyli, nikt na ulicy nie wrzeszczał, żaden pijak nie leżał pod płotem. Gospodarze dożynek czynili honory domu i z każdym tańczyli, jak powiedzieli będą do końca, bo tak wypada.
    Rano podpytywałam , jak wrażenia po dożynkach na wsi – zgodnie stwierdzono, że były najbardziej udane w ciągu ostatnich lat. Polityków żadnych dzięki Bogu nie widziałam. Sami swoi. Gminni ludzie i tacy goście wiejscy, jak ja, „letnicy”.
    Ps. Niesamowicie pachnie ziemia, gdy idzie się wśród świeżo zaoranych rżysk….
    Miłego oglądania.

  20. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    w sprawie Becka – to nie ja jestem Radio Erywań.
    Jak na razie chyba szok po oświadczeniach Putina jest wystarczająco wielki, skoro pojawiają się próby tłuczenia tego co robił nasz przedwojenny szef dyplomacji.
    Jeszcze nie komentuję tego co robił Beck w szpiegowskiej robocie, na razie czytam, co się wypisuje i odnotowuję, że takie publikacje się w Polsce pojawiają.
    To Ty usiłujesz komentować za mnie, a potem te „swoje-moje” komentarze krytykować.
    Przedziwna kombinacja intelektualna, takie chciejstwo bez sensu.
    W sumie krytykujesz sam siebie, ale licho wie – po co to robisz.

  21. Andrzej napisał(a):

    Jeszcze nie komentuję tego co robił Beck w szpiegowskiej robocie, na razie czytam, co się wypisuje i odnotowuję, że takie publikacje się w Polsce pojawiają.
    O, to pewnie przy okazji trafisz na dokumenty potwierdzające porażająca informację Lizaka (z blogu Passenta) o wymordowaniu przez Polaków w Tucholi 100 tys. jeńców radzieckich. Nie omieszkaj nas wtedy o tym poinformować.

  22. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar, Miner
    a mi zgrzuta Migalski i juz! Bez wzgledu na to z ktorej strony, to on mi zgrzyta.
    Zycie prywatne Palikota mnie nie bardzo interesuje, a sam Palikot o tyle o ile mowi cos istotnego. Czasem mowi. Moze i Migalski tez, nie zaprzeczam, ale nabralam odrazy przez to zgrzytanie i nie czytam. Jak Palikot bedzie wiecej pisal o winach jakie pija i potrawach jakie jada, to tez nabiore odrazy i przestane czytac. Sorry, sami sobie sa i beda winni! ;)

  23. narciarz2 napisał(a):

    Po przeczytaniu dyskusji na tym blogu, a zwlaszcza wypowiedzi naszych milusinskich M&M, moze warto poczytac inteligentna krytyke? Polecam wypowiedz redaktora Zakowskiego w Polityce:
    http://www.polityka.pl/op.....300778,18/

  24. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    poszlam do Passenta i przeczytalam Lizaka. Dlaczego klamiesz?
    Tam pisze wyraznie: Szczególnie zasłynął z tego obóz w Tucholi, który internowani nazywają obozem śmierci (w tym obozie zmarło ok. 22 000 jeńców z Armii Czerwonej). Wg polskich badaczy podana cyfra jest zawyżona, ale nawet oni przyznają, że w samym Strzałkowie umarło ponad 8000 jeńców radzieckich.
    A liczby 100 000 nie ma w calym wpisie, skad ja wziales?

  25. miner napisał(a):

    E-J:
    a mi zgrzuta Migalski i juz! Bez wzgledu na to z ktorej strony, to on mi zgrzyta.
    Zycie prywatne Palikota mnie nie bardzo interesuje, a sam Palikot o tyle o ile mowi cos istotnego. Czasem mowi. Moze i Migalski tez, nie zaprzeczam, ale nabralam odrazy przez to zgrzytanie i nie czytam.

    .
    dobrze rozumiem, ze wlasnie oswiadczylas ze nie czytalas nawet wywiadu, który skomentowalas bo „zgrzyta” jego uczestnik? Nonono! To by już było porównywalne do jasnejanielki :)

  26. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ej, Miner,
    wcale nie komentowalam owego wywiadu! Wniosek falszywy.
    Nie czytalam – wniosek prawdziwy. Jak mam czytac jak zgrzyta?

  27. miner napisał(a):

    E-J: no wypisz wymaluj jasnaanielka i Wildstein…

  28. miner napisał(a):

    Skoro Pan Minister nie ma o czym pisac to posłuchajmy Pani Minister:
    .
    „”To akurat jest nietrudne do wyjaśnienia: po prostu przesadziliśmy z propagandą naszego liderowania w Europie. Z faktu, że jakoś się telepiemy nie wolno wyciągać wniosku, że jest dobrze. Innym idzie gorzej, ale to są państwa bogatsze, zasobniejsze, mające wiele amortyzatorów rozwojowych. Natomiast my jesteśmy państwem na dorobku. A po drugie – i to chcę podkreślić – to nasze chwalenie się naszym wzrostem gospodarczym jako sporym sukcesem jest nieco komiczne. Bo to jest wzrost bardzo mały, mieszczący się w granicach błędu statystycznego. A błędy statystyczne w szacowaniu PKB w ujęciu kwartalnym są, o czym wiedzą specjaliści, naprawdę spore” – zauważa prof. Gilowska.
    .
    http://biznes.onet.pl/taj.....news-detal

  29. Andrzej napisał(a):

    Ewa-Joanna
    poszlam do Passenta i przeczytalam Lizaka. Dlaczego klamiesz?

    Stalin nie postąpił tak jak to zrobili prawicowi idole z II RP w Tucholi.

    Nasi politycy,nie wypuścili rosyjskich szeregowców z Tucholi a kazali im tam umierać i to w liczbie wielokrotnie przekraczającej Katyń.
    (…)
    Nie wiem czy Stalin kierował się niską zemstą za 100 tysięcy rosyjskich ofiar z Tucholi?

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=603#comment-123994
    Fakt, ze w kolejnym wątku trochę sobie odpuścił pisząc
    Polska wymordowała 60 tysięcy jeńców bolszewickich
    http://passent.blog.polit.....ent-124222

  30. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Państwo to instytucja pożytku publicznego. Gdyby nie wynikał z tego ów pożytek byłoby całkiem zbędne. Ze związku panią z panią może być nowy obywatel, który będzie pracował na twoją emeryturę.”
    .
    Może, ale nie musi. Znam sporo związków pań z paniami, które nowych obywateli nie hodują i nawet nie mają zamiaru, ale do wspólnego opodatkowania mają prawo. Aby być konsekwentnym, powinieneś żądać, by wspólne opodatkowanie było dostępne tylko dla par z dziećmi (przynajmniej dwoma, bo jedynacy nie zapewniają nawet reprodukcji prostej). Moim zaś zdaniem sam fakt, że ludzie, niezależnie od płci, żyją we w miarę stabilnych związkach, jest społecznie korzystny.
    .
    M: „Urzedy finansowe mają łatwe sposoby weryfikacji. W przypadku
    homoseksualistów byłoby trudniej z oczywistych powodów. Nie tylko dlatego, że homoseksualiści posiadają negatywne cechy obu płci. Istnieją opracowania opisujące zachowania w tym środowisku, częstotliwość zmiany partnerów etc. co byłoby trudne do skorelowania chocby z rokiem finansowym.”
    .
    Tu już jedziesz w maliny. Przecież wspólne opodatkowanie dotyczyłoby jedynie par formalnie zarejestrowanych, podobnie jak to jest z heteroseksualistami. Mam wrażenie, że normalnym małżeństwom Urząd Skarbowy też nie liczy, ile raz pan skoczył w bok, a pani się puściła, więc rozważania o stylu życia homoseksualistów nie mają nic do rzeczy.
    .
    „Nieco tylko generalizując (bo należy rozróżnić osoby o postawie homoseksualnej od osób uprawiających homoseksualizm), na ogół jednak – myślę o tym drugim przypadku – jest to ściek. Opis tego środowiska można znaleźć w powieści M. Witkowskiego “Lubiewo”. Życie seksualne dzikich, opisane przez B. Malinowskiego to przy tym szczyt harmonii. No, ale to są dzicy.”
    .
    Z tym to już nie sposób się spierać. To są właśnie te wzmiankowane fobie i uprzedzenia w stanie czystym. Mam nadzieję, że przynajmniej w mordy rytualne nie wierzysz?
    .
    M: „Chyba widzisz różnicę, większość męskich homoseksualistów ma skłonności do pedofilii.”
    .
    Chyba nie widzę różnicy i pierwszy raz zetknąłem się z taką tezą na temat WIĘKSZOŚCI homoseksualistów. Ciekaw jestem, skąd ją wziąłeś.
    .
    M: „Nazywasz te poglady przesądami i uprzedzeniami, bo chcesz adwersarza pognębić i to bez większego wysiłku. Tymczasem popracuj, bo nic prostszego niż twoje poglądy nazwać lewicowymi przesądami. Ale czy tak się da rozmawiać?”
    .
    No proszę! Mawar w obronie rzetelnej dyskusji bez gnębienia adwersarza! Wypomnę ci to przy najbliższej okazji, bo moim zdaniem wsadzanie adwersarzowi osobistych szpilek słabo związanych z meritum rozmowy to akurat twoja specjalność.
    Gwoli ścisłości: nie nazwałem uprzedzeniami POGLĄDÓW. Twierdzę tylko, że te poglądy są słabo umocowane w realiach i że ich źródłem są uprzedzenia. To taki mechanizm: czuję obrzydzenie do homoseksualistów, bo taka jest czy była do niedawna norma kulturowa i tak zostałem ukształtowany w młodości. A ponieważ brzydzić się innym człowiekiem, dlatego że jest inny, to niezbyt piękna postawa, więc skwapliwie gromadzę dowody, że on na takie traktowanie zasługuje, a ignoruję fakty mówiące o czymś innym.

  31. Andrzej napisał(a):

    Ewa-Joanna
    poszlam do Passenta i przeczytalam Lizaka. Dlaczego klamiesz?

    Stalin nie postąpił tak jak to zrobili prawicowi idole z II RP w Tucholi.

    Nasi politycy,nie wypuścili rosyjskich szeregowców z Tucholi a kazali im tam umierać i to w liczbie wielokrotnie przekraczającej Katyń.
    (…)
    Nie wiem czy Stalin kierował się niską zemstą za 100 tysięcy rosyjskich ofiar z Tucholi?

    http://passent.blog.polit.....ent-123994

  32. Andrzej napisał(a):

    Fakt, ze w kolejnym wątku trochę sobie odpuścił pisząc
    Polska wymordowała 60 tysięcy jeńców bolszewickich
    http://passent.blog.polit.....ent-124222

  33. miner napisał(a):

    Kolejna Pani Minister:
    .
    Szefowa resortu zdrowia zdradziła, że ministerstwo zamówiło 4 miliony dawek szczepionki przeciw wirusowi świńskiej grypy. Ewa Kopacz przyznała jednak, że nie wiadomo, czy lek zadziała. Mało tego, nikt nie wie, jakie działania uboczne wystąpią u osób, które przyjmą szczepionkę.
    .
    http://www.dziennik.pl/wy.....orku_.html
    .
    Przed poprzednią ekipą PRemier rządu w sam raz ostrzegał, że się zasadziła na nasze portfele. Czyżby obecna ekipa miała ochotę być lepsza i chce dybać na nasze zdrowie? Czy tylko na kasę?

  34. miner napisał(a):

    E-J:
    a to specjalnie dla Ciebie
    .
    „”Pierwsza woda z sokiem bez konserwantów” – przekonywała w reklamie Anna Przybylska. Dodawała, że po napojach z konserwantami „będziemy świecić”. Nie dał się przekonać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Za wprowadzanie w błąd i sianie lęku producent wody zapłaci 240 tysięcy złotych kary.
    .
    http://www.dziennik.pl/wy.....ylska.html
    .
    Tak wygląda w praktyce to o czym niedawno rozmawialiśmy – kontrola państwa nad rynkiem. Zamiast nadmiaru cebuli w śledziach mamy „sienie lęku” stwierdzeniem „wszyscy będą świecić”.

  35. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    sorki za kalumnie, ale trzeba bylo podac linka! Ja akurat znalazlam to w ostatnim wpisie DP. Odwoluje, Lizakowi sie rozmnozylo.

    Miner,
    Wildsteina tez nie czytam. Probowalam, nie moge. Tu mi nawet nie zgrzyta, tu mam zapore nie do ominiecia.
    Moze kobietry odbieraja negatywne emocjonalne nastwienie tych panow? Nie da sie ukryc, ze my kobiety i nawet jedna blondynka.

  36. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner, dziekuje! :)
    A kara sluszna. To sie nazywa nieuczciwa reklama i wszedzie jest zabronione (no moze w Zwiazku Radzieckim nie). I nawet uzaadnienie sluszne.
    Teraz wyobraz sobie taka sytuacje, ze owa regulacja nie istnieje. I mamy dwie firmy: duza, bogata korporacje i mala firme. Obie robia to samo, ale produkt tej malej jest lepszy i zdobywa sobie rynek. Co robi korporacja? Emituje w TV reklame, ze produkt tej malej firmy jest szkodliwy, daje wypowiedzi ekspertow itp.
    Mala firma nie ma zwyczajnie pieniedzy na zadne prawne awantury, plajtuje. My konsumenci zostajemy z korporacyjnym gownem. :)

  37. Andrzej Falicz napisał(a):

    Panie Waldemarze Kuczynski,
    Zajrzałem z ciekawością i wycofuje się ze zgroza…
    „Chwasty, klony, klony i chwasty.”
    A treści faktycznie zero – nie miał Pan pomysłu wiec zostało przywalenie jakimś mitycznym klonowatym chwastom –
    może to nie jest ich (?!) wina, ze brakuje weny a nie brakuje jadu.

  38. Andrzej Falicz napisał(a):

    A pisać trzeba…!
    A może nie.

  39. Indoor napisał(a):

    Wreszcie ktos zauwazył, ze pora by było jakis remanent robić.
    http://www.polityka.pl/op.....300778,18/
    Ja bym do tego dodał jeszcze awaryjną wysprzedaż ziemi (w celu zapchania budzetu) z ziem odzyskanych (ziemia z odzysku z ziem odzyskanych) które nieraz od 20 lat leza odłogiem dzieki „reformie rolnej Kuczyńskiego”. Koresponduje to z wypowiedzia Donalda Tuska z Westerplate jakoby pierwszy słyszal o jakims „wyzwoleniu”.

  40. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    i co z tego, ze zauwazyl? Ot, pogada sobie i tyle. My tez pogadamy i tyle tego.
    Poki nie bedzie mechanizmow zmuszajacych naszych wspanialych wybrancow do dzialania zgodnie z interesem narodu, nie wybranca, to mozemy sobie pogadac, a oni i tak poleca za szmalem.

  41. Indoor napisał(a):

    Nic z tego nie wynika. Po prostu ktos zauwazył, że pora by było remanentu robić. II RP stworzyło państwo z niczego w ciągu 20 lat. A nasz szanowny etos po 20 latach wział sie za sprzedawanie własnego kraju na licytacji, bo są bankrutami. Politycznymi i moralnymi. Tylko jeszcze o tym nie wiedza. A moze i wiedzą, stąd ta awantura najnowsza z Rosja. Może na dowidzenia uda sie jakąs wojenkę urzadzić a samemu udac się na zasłuzona emigracje?

  42. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    defetyzm szerzysz i Gospodarz cie ochrzani. A moze i wypedzi :)
    Ale jezeli ty mieszkajac w Polsce to mowisz, to znaczy, ze moje odczucie bylo wlasciwe. Zmarnowano wiele z tych lat. To juz jest nas dwoje smetnych i malo zachwyconych, bo obaj M&M zachwycaja sie przeciwnie od rzadu.

  43. Indoor napisał(a):

    E-J! To, że ja od prawie 40 lat mieszkam w Polsce i to non-stop jeszcze niewiele znaczy, bowiem jak sie ogląda „układ” z wewnatrz mozna ocenic żle. Z kolei patrzac z zewnatrz nie ma sie tych drobnych informacji które, jak się poukłada do kupy, daja zupełnie inny obraz niż patrząc z zewnatrz.
    Ja mam bardzo specyficzny punkt widzenia, bowiem na przykład wystarczająco dobrze znam historie Polski by sie łapać za głowę gdy słyszę najnowszą interpretacje a z kolei jestem bardzo odporny na propagandę ze strony mediów i wiem, że jeśli wszyscy mówią to samo, z tego nie wynika, ze ma to cokolwiek wspólnego z prawda.

  44. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    dałam Ci odpowiedź, ale jak widać – już jej nie ma, a była….
    Nie czytam Lizaka u Passenta, nie wiem o czym pisał.
    Moje stanowisko w sprawie jest dosyć jasne – nie wykluczam, że w dziejach Polski są zapisane czyny nikczemne, tak jak i bohaterskie. Nie jesteśmy aniołami, polskim dziełem był przedwojenny obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej dla więźniów politycznych i osób, które pozwoliły sobie publicznie manifestować niemile aktualnej władzy poglądy. Zbudowano go na wzór niemieckich i rosyjskich. Tortury psychiczne i cielesne były tam normą.
    Nie wiem, jak wyglądały obozy jenieckie dla Rosjan w latach 20-tych minionego wieku, pewnie podobne.
    Podawanie tyfusu jako powodu śmierci w takich obozach praktykowali naziści.
    Więc jeśli Lizak pisał coś o jeńcach rosyjskich, którzy masowo zmarli w Polsce, to i tak, jeśli to prawda, prędzej czy później wyjdzie na jaw.
    A mnie ta prawda nie zaskoczy ani nie zdziwi.
    Nie wiem czy jesteśmy bardziej okrutni niż inne nacje w Europie, ale mamy swoje za uszami i to zdrowo.
    Czepiamy się wszystkich dookoła narzucając im swój punkt widzenia historii, żądamy przeprosin i pokut, sami udając ślepych i głuchych na własne wyczyny.
    Nie znam żadnej odezwy, manifestu, uchwały polskiej potępiających taki obóz, jak w Berezie Kartuskiej dla politycznych oponentów.
    Nie ma żadnego oficjalnego dokumentu polskich władz potępiających agresję wobec Zaolzia, potępiających konszachty z Hitlerem itp.
    Po prostu – uważam, że najpierw trzeba posprzątać na własnym podwórku, a potem zaglądać na cudze. Uporać się ze swoimi trupami w szafach, wyspowiadać się z własnych grzechów wobec innych państw i narodów w czasie XX w. a potem oczekiwać tego samego od innych.

  45. haha napisał(a):

    Na blogu Daniela Passenta pod wpisem „Głos z Moskwy” dałem następujący tekst, który oczywiście został skasowany. Nie będę zdziwiony jeśli i tu spotka go ten sam los. Oto on:

    „Co za komedia!
    Na kryptostalinowskim blogu kryptostalinowcy na klęczkach błagają wysiudanego stalinowca i antysemitę o pozostanie!
    Poczęty w oparach PRL-u eksperyment zwany „en passant” nie mógł się skończyć inaczej.
    To jest totalne bankructwo.”

  46. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    jak zwykle mnie nie zawiodłaś.

  47. narciarz2 napisał(a):

    Miner wrocil pelen swiezych sil i jak widac wzial sie za walke. Minerze, mam dla Ciebie lepsza propozycje. Wez przyklad z przeciwnikow. Adam Wajrak zawrocil rzeke, a Ty podobnym sposobem zawrocis Historie. Powiem Ci, jak to uczynic. Idz do Tesco i kup lancuch. Solidny i hartowany. Potem idz przed Urzad Piarowego Premiera, przykuj sie do drzewa, i wznos glosne okrzyki. Twoj przyjaciel Mawar zadzwoni po Jacka Kurskiego i po telewizje tzw. „polską”. Pan Posel przybedzie na motocyklu, telewizja tzw. „polska” przybedzie wozem transmisyjnym, i sfilmuja Twoj protest. Wieczorem Prezes oglosi w telewizji tzw. „polskiej”, ze prawdziwi patrioci juz walcza z Piarowym Premierem. Piarowy Premier schowa sie ze wstydu, Przezes przyjedzie na bialym koniu, wyborcy wyjda z domow i wrzuca kartki, Lech wygra wybory, kuranty na Kremlu zagraja Mazurka Dabrowskiego, i Ojczyzna zostanie uratowana. Prawda, jakie to proste?
    .
    Nie trac czasu na dyskusje z nami. Idz do Tesco, kup lancuch, i uratuj Umeczona Ojczyzne.

  48. narciarz2 napisał(a):

    Mi sie wydaje, ze Mawar zademonstrowal stan umyslu prawdziwego katolika. Jest to demostracja troche przerazajaca. W ten sposob Mawar udzielil przekonujacej odpowiedzi na pytanie postawione przez jego przyjaciela Minera, komu i dlaczego moga przeszkadzac skrzyzowane patyki w miejscach publicznych i urzedach? Otoz po prezeczytaniu wypowiedzi Mawara patyki powinny przeszkadzac kazdemu zdrowemu na umysle obywatelowi Polski. Powinny przeszkadzac mianowicie dlatego, bo Mawar nazywa siebie „wiekszoscia”, wszyscy inni obywatele powinni placic na jego wiekszosciowy kosciol, zas jego wiekszosciowe poglady maja stac sie obowiazujace. Na dowod wiekszosciowosci Mawar moze przytoczyc, i calkiem slusznie, ze „wszedzie” w Polsce mozna zobaczyc krzyze, i ze to dowodzi, ze katolicy to wlasnie „wiekszosc”.
    .
    Panstwo powinno byc swiatopogladowo neutralne wlasnie po to, aby koltunstwo nie moglo sobie roscic pretensji do bycia wiekszoscia, ktorej inni obywatele maja sie podporzadkowac. A jesli w urzedach i innych miejscach publicznych wisza krzyze, to takie panstwo nie jest swiatopogladowo neutralne.

  49. narciarz2 napisał(a):

    Panstwo to powinna byc organizacja urzednikow, ktorzy sluza obywatelom. Urzednicy sa placeni z podatkow i powinni byc przez podatnikow rozliczani z wydajnosci i jakosci swojej sluzby.
    .
    Panstwo nie powinno sobie roscic pretensji, aby regulowac zawartosc glow obywateli poprzez tzw. polityke historyczna czy inna forme propagandy. Panstwo nie powinno sprzymierzac sie z jednym kosciolem, grupa wyznaniowa, zwiazkiem zawodowym, albo kibicami jednego klubu. Panstwo nie powinno sie interesowac tym, co obywatele maja miedzy nogami i co ewentualnie zamierzaja z tym czyms uczynic.
    .
    Powyzsza definicja panstwa jest prosta, zrozumiala, i calkowicie idealistyczna. Mimo to warto ja pamietac i porownac z wizja, ktora maja politycy. Politycy mianowicie uwazaja, ze panstwo to oni, i ze z tego tytulu naleza im sie wysokie uposazenia. A jak panstwo dziala w praktyce, o to niech sie martwi historia.
    .
    Natomiast doktrynerzy uwazaja, ze panstwo jest wygodnym narzedziem narzucania ich doktryny innym obywatelom. O tym tez warto pamietac, kiedy widzimy doktryne wciskajaca sie do szkol i urzedow. pamietajmy, ze dla doktrynera nie istnieje zadna granica, ktorej doktryner by nie przekroczyl. Dzis symbole doktryny zawisna w urzedach, zas jutro urzedy podejma dzialania w celu narzucenia doktryny obywatelom, ktorym urzedy niby to powinny sluzyc.

  50. miner napisał(a):

    PRemier rządu w sam raz wiedział, nie powiedział a to było tak:
    .
    http://wiadomosci.gazeta......czony.html
    .
    W ostatnich dniach do Kancelarii Prezydenta wpłynął wniosek o odznaczenie Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski zatrzymanego dzisiaj dyrektora oddziału ZUS. – Wniosek w tej sprawie wypłynął z Kancelarii Premiera – potwierdził Paweł Wypych z Kancelarii Prezydenta. Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział, że wniosek zostanie wycofany.
    .
    Może gdyby Prezydent się pospieszył i klepnął ten order to PRemier rządu mógłby powiedzieć, że to wina Prezydenta. A tak, nie wyszło…

  51. miner napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....Grada.html
    .
    PRemier rządu w sam raz westchnął, powiódł po sali groźnym spojrzeniem i powiedział „pomyliłem się”. Ludzki chłop, mógł Grada upupić a tego nie zrobił.
    Miłość!!!
    .
    Miłość –
    miłość prosto w oczy.
    Miłość –
    miłość prosto w serce.
    Miłość w jaja.
    .
    Brejkam wszystkie rule.
    W Babilonie.
    Brejkam wszystkie rule.
    Za pieniądze.
    Chwalę imię Pana.
    W Babilonie.
    Chwalę imię Pana.
    Za pieniądze.

  52. narciarz2 napisał(a):

    A jesli idzie o sojusz PiSu i SLD, to mi sie przypomina znane powiedzenie przypisywane bodajze Leninowi, ze „kapitalisci sprzedadza nam sznurek, na ktorym my ich powiesimy”. Jak sie okazuje, SLD w ogolnosci zas Kwasniewski w szczegolnosci wlasnie realizuja ten pomysl swojego, badz co badz, dalekiego poprzednika. Jednakze realizuja w roli przedmiotu, a nie podmiotu, bo podmiotem bedzie niewatpliwie Prezes. Calkiem niedawno Prezes o szostej rano posylal swoich ludzi w celu znalezienia „wyjscia na politykow lewicy”. A teraz co sie okazuje? Zadnych ludzi nie trzeba posylac, zadnego wyjscia „na politykow” nie trzeba szukac, bo politycy sami sie zglosili.
    .
    Miejmy nadzieje, ze zawiazana zostanie kolejna koalicja, Ministerstwo Rolnictwa zostanie obsadzone przez koalicjanta z SLD, po czym pan Ryba zapuka do drzwi Ministerstwa z pytaniem „a moze bysmy cos tak odrolnili?”. Po czym koalicjant, niepomny niedawnych doswiadczen, odpowie „alez oczywiscie”.

  53. miner napisał(a):

    E-J:
    Wildsteina tez nie czytam. Probowalam, nie moge. Tu mi nawet nie zgrzyta, tu mam zapore nie do ominiecia.
    Moze kobietry odbieraja negatywne emocjonalne nastwienie tych panow? Nie da sie ukryc, ze my kobiety i nawet jedna blondynka.

    .
    To Migalski taki negatywny emocjonalnie? W czym? Bo Wildstein ma brzydką scenografię, to już wiem.
    .
    A kara sluszna. To sie nazywa nieuczciwa reklama i wszedzie jest zabronione (no moze w Zwiazku Radzieckim nie). I nawet uzaadnienie sluszne.
    .
    Przypominam, że kara była za „wprowadzanie w błąd i sianie lęku”. Więcej lęku jest w każdej „reklamie społecznej” a więcej wprowadzania w błąd jest w każdej reklamie ubezpieczeń samochodowych na telefon…
    .
    No ale Ty się cieszysz…

  54. narciarz2 napisał(a):

    Minerze, nie trac czasu na swoje wpisy. Idz i kup lancuch.

  55. miner napisał(a):

    http://fakt-opinie.salon2.....-skonczyly
    .
    Dlaczego jest tak źle z naszymi finansami publicznymi? Przecież Polska jako jedyny kraj w Europie notuje obecnie wzrost gospodarczy. Skąd spadek dochodów budżetu o ok. 44 mld zł?
    – Nic w tym niezwykłego. Mieliśmy już podobne doświadczenia w latach 2001–2003. PKB rósł mniej więcej w podobnym tempie, ok. 1,3 pkt proc. rocznie. A deficyt finansów publicznych wzrósł o ok. 3 pkt proc. PKB. Bierze się to stąd, że wydatki w Polsce są na ogół sztywne. Nie zależą więc od tego, co się dzieje z PKB. A dochody silnie zależą od koniunktury gospodarczej i spadają szybciej niż PKB. Bo powiązane są przede wszystkim z tzw. popytem krajowym. A popyt krajowy spada w sytuacji spowolnienia gospodarczego. To było wiadome już w momencie opracowywania noweli budżetowej. Rząd znalazł 10 mld oszczędności i pozostała dziura w wysokości 34 mld, której nie można niczym wypełnić. To oznaczało zwiększenie deficytu. Ale te 52 mld zł powinny być już w tegorocznej noweli budżetowej. Nie zostało to jednak ujawnione, deficyt podwyższono z 18 mld zł do 27 mld zł. Minister finansów starał się więc przekazywanie tej niedobrej wiadomości przedłużyć do dwóch lat. Ukrył prawdziwą sytuację, przerzucając niektóre wydatki np. do funduszu drogowego albo do FUS. Podejrzewam, że było to obliczone raczej na wewnętrzną opinię publiczną, niż na międzynarodowe rynki finansowe, które dobrze znały prawdziwą sytuację. Nie chce mi się wierzyć, że minister Rostowski uważał, że można w ten sposób manipulować rynkami finansowymi. Przy tego rodzaju działaniach można ponieść pewne straty, jeżeli chodzi o wiarygodność ministra i rządu.

    .
    Jeszcze niedawno Gomułka mógł być ministrem w sam raz, teraz jakby już mniej…

  56. Mawar napisał(a):

    Miner
    „Przed poprzednią ekipą PRemier rządu w sam raz ostrzegał, że się zasadziła na nasze portfele. Czyżby obecna ekipa miała ochotę być lepsza i chce dybać na nasze zdrowie? Czy tylko na kasę”?
    .
    Miner, to nie z głupoty, to ze strachu. Zainteresowane firmy farmaceutyczne są w stanie zasponsorować zaprzyjaźnionych dziennikarzy, a ci wrzasną, że rząd uśmierca naród, bo grypa szaleje (choć to g.. prawda), a władza nic nie robi. No więc robi – PR za nasze pieniądze. W dodatku nie dość że kosztowny to pewnie i szkodliwy. Czy ten rząd jest w stanie przeciwstawic się bizneswi farmaceutcznemu i medycznemu? Nie żartujmy.

  57. narciarz2 napisał(a):

    Miner ma dostep do najpilniej strzezonych tajemnic panstwa, wiec Miner wie, czy ten rząd jest w stanie, czy tez nie jest w stanie. Miiner zanalizowal sytuacje i nic sie przed nim nie ukryje.
    .
    Inna hipoteza jest taka, ze Miner jest jednym z czlonkow Choru Polakow, ktory uwiecznil mistrz Ildefons. Chor na biezaco wypowiada sie na kazdy mozliwy temat, o ktorym nie ma zielonego pojecia.
    .
    Zas Mawar wtoruje.

  58. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    Mawar: “Państwo to instytucja pożytku publicznego. Gdyby nie wynikał z tego ów pożytek byłoby całkiem zbędne. Ze związku panią z panią może być nowy obywatel, który będzie pracował na twoją emeryturę.”
    .
    PL: Może, ale nie musi. Znam sporo związków pań z paniami, które nowych obywateli nie hodują i nawet nie mają zamiaru, ale do wspólnego opodatkowania mają prawo”.
    .
    M: Ale zawsze mogą mieć, małżeństwa nie zawsze planują dzieci, ale – bywa że – już po konsumpcyjnym nachapaniu się zmieniają zdanie. I dobrze.
    .
    PL: „Aby być konsekwentnym, powinieneś żądać, by wspólne opodatkowanie było dostępne tylko dla par z dziećmi … Moim zaś zdaniem sam fakt, że ludzie, niezależnie od płci, żyją we w miarę stabilnych związkach, jest społecznie korzystny”.
    .
    M: Co do tego zgoda, zapomnij tylko, że w związkach homoseksualnych jest to często zjawisko. Nie licząc propagandy działaczy homoseksualnych nie spotkałem się z taką opinią. Wszystkie poważne źródła podkreślają, że związki homoseksualne są bardzo nietrwałe i często patologiczne.
    .
    M: “Urzedy finansowe mają łatwe sposoby weryfikacji. W przypadku homoseksualistów byłoby trudniej z oczywistych powodów”
    .
    PL: ” Mam wrażenie, że normalnym małżeństwom Urząd Skarbowy też nie liczy, ile raz pan skoczył w bok, a pani się puściła, więc rozważania o stylu życia homoseksualistów nie mają nic do rzeczy”.
    .
    M: Ten styl życia polega na tym, że on w niewielkim stopniu odbiega od homoseksualnej prostytucji, a związki trwają krócej niż rok podatkowy. Albo inaczej: wyobraź sobie świat tak urządzony, że seks mogą uprawiać między sobą osoby heteroseksualne, ale wyłącznie rudowłose. Jest oczywiste, że w pierwszej kolejności korzystaliby z tego najbogatsi rudzielcy, a ci mniej bogaci i zaradni mieliby szanse raczej na przelotne i krótkotrwałe związki. Oczywiście, rudzi zażądaliby ingerencji genetycznych, aby zwiększyć pulę rudowłosych w całej populacji. Ale to osobne zagadnienie.
    .
    M; “Nieco tylko generalizując (bo należy rozróżnić osoby o postawie homoseksualnej od osób uprawiających homoseksualizm), na ogół jednak – myślę o tym drugim przypadku – jest to ściek. Opis tego środowiska można znaleźć w powieści M. Witkowskiego “Lubiewo”. Życie seksualne dzikich, opisane przez B. Malinowskiego to przy tym szczyt harmonii. No, ale to są dzicy.”
    .
    PL: Z tym to już nie sposób się spierać. To są właśnie te wzmiankowane fobie i uprzedzenia w stanie czystym. Mam nadzieję, że przynajmniej w mordy rytualne nie wierzysz?
    .
    M: Mniejsza z tym w co ja wierzę, przecież ciebie to nie obciąża. Przeczytaj sobie książkę M. Witkowskiego, który wie o czym pisze, bo sam jest homoseksualistą. Książka była chwalona za szczerość, choć krytykowana za bezpośredni i brutalny język. Pozytywną recenzję zamieściła nawet niezbyt homofobiczna Gazeta Wyborcza. Ponieważ to środowisko jest dość hermetyczne, a ty nie jesteś homoseksualistą, masz szanse na weryfikacje swych naiwnych poglądów. Ten świat nie ma nic wspólnego gejowskim mitem ani z dwoma pingwinkami o których pisała dar side. To tylko dobranocka dla naiwnych hetero.

    .
    M: “Chyba widzisz różnicę, większość męskich homoseksualistów ma skłonności do pedofilii.”
    .
    PL: Chyba nie widzę różnicy i pierwszy raz zetknąłem się z taką tezą na temat WIĘKSZOŚCI homoseksualistów. Ciekaw jestem, skąd ją wziąłeś.
    .
    M: Raport na ten temat
    http://pl.indymedia.org/p.....4681.shtml
    .
    M: “Nazywasz te poglądy przesądami i uprzedzeniami, bo chcesz adwersarza pognębić i to bez większego wysiłku. Tymczasem popracuj, bo nic prostszego niż twoje poglądy nazwać lewicowymi przesądami. Ale czy tak się da rozmawiać?”
    .
    PL: „Twierdzę tylko, że te poglądy są słabo umocowane w realiach i że ich źródłem są uprzedzenia”.
    .
    M: Powtarzam, przeczytaj „Lubiewo” Witkowskiego.
    .
    PL: … to taki mechanizm: czuję obrzydzenie do homoseksualistów, bo taka jest czy była do niedawna norma kulturowa …
    .
    M: A czego wywnioskowałeś, że je się brzydzę? Jakiś cytacik z mojej wypowiedzi? Miałem kiedyś w pracy znajomych homoseksualistów, mam o nich swoje zdanie. Nigdy nie okazywałem im ani pogardy ani obrzydzenia, zachowywałem się poprawnie, choć wolałem towarzystwo kobiet. To ludzie z problemami psychicznymi (histerycy) i osobowościowymi. Dla wielu z nich z pewnością byłoby lepiej gdyby poddali się jakiejś terapii.

  59. Mawar napisał(a):

    n2
    Napisz coś z czym warto byłoby plemizować.

  60. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    n2: „A jesli idzie o sojusz PiSu i SLD, to mi sie przypomina znane powiedzenie przypisywane bodajze Leninowi, ze “kapitalisci sprzedadza nam sznurek, na ktorym my ich powiesimy”. Jak sie okazuje, SLD w ogolnosci zas Kwasniewski w szczegolnosci wlasnie realizuja ten pomysl swojego, badz co badz, dalekiego poprzednika”.
    .
    No boki zrywać, narciarz2 antykomunistyczny? A jak to Jaruzelski poprze to co, przestanie być ojcem ojczyzny? Tak nagle? A jak Kiszczak, to straci dożywotni tytuł człowieka honoru? Tak być może, Kwaśniewski okaże się pijakiem i oszustem? Z góry się cieszę na te łamańce i wygibańce salonu. Oczywiście narciarz jako „produkt doskonały Gazety Wyborczej” nadawał będzie ton. Na twoje wpisy narcaiarzu2 czekam niecierpliwie.
    :)

  61. narciarz2 napisał(a):

    Mawarze, nie pokazales swojego talentu polemicznego z najlepszej strony, wiec polemiki nie bedzie.

  62. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o wiedze na temat tego, czy ten rząd jest w stanie i czego nie jest w stanie, to taka wiedza ma bardzo wysoką cene na rynku miedzynarodowym. W kolejce czeka Putin oraz kilka innych krajow i wywiadow. W kolejce czekaja miedzynarodowe koncerny paliwowe, gazowe, i farmaceutyczne. Jesli Miner rzeczywiscie ma cokolwiek do powiedzenia na ten temat, co mialoby jakikolwiek cien prawdopodobienstwa, to Miner musi byc nieslychanie bogatym miedzynarodowym konsultantem rozmaitych sluzb, koncernow, i wywiadow.
    .
    Mozliwe jest takze, ze Miner jest patriotą. Wie, ale zadnemu obcemu nie powie. Dzieli sie swoją wiedza za darmo tylko ze swojakami, i tylko na tym blogu.
    .
    Jednakze ja obstawiam inną hipoteze. Jako typowy polski inteligent, Miner obficie wypowiada sie na rozmaite tematy, o ktorych nie ma zielonego pojecia.

  63. narciarz2 napisał(a):

    A tutaj cos, co ucieszy kazdego prawdziwego katolika: „Uczniowie pracowicie wymalowują hasła na wymyślonych przez siebie plakatach. W czarnym labiryncie wypisują zagrożenia: dragi, hazard, antykoncepcja, rozpusta, kiła, samogwałt.” Niestety, jak to w POLITYCE, opis nie jest jednoznacznie entuzjastyczny i redaktor wyraza watpliwosci. Bedzie sie za nie smazyl w piekle.
    http://www.polityka.pl/ab.....300647,18/

  64. EwaJoanna napisał(a):

    Mawar,
    Wydaje sie, ze Dr Timothy J. Dailey zaistnial tylko krotkotrwale tak jak i ow Family Research Council, na dorazne potrzeby propagandowe pewnej grupy. Sladu po nich bowiem w realnej rzeczywistosci nie ma.
    Natomiast jest sporo publikacji udowadniajacych, ze pedofilia nie ma nic wspolnego z orientacja seksualna.

  65. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Wszystkie poważne źródła podkreślają, że związki homoseksualne są bardzo nietrwałe i często patologiczne.”
    .
    Jak rozumiem, dysponujesz jakimś kryterium pozwalającym odróżniać źródła poważne i niepoważne. Czy przypadkiem źródła poważne to nie są te, które współbrzmią z twoimi przekonaniami?
    Osobiście nie studiowałem dogłębnie problemu homoseksualizmu, bo ani mnie w żaden sposób nie dotyczy, ani mnie szczególnie nie interesuje. Nie mogę nawet powiedzieć, jak to często lubią podkreślać homofobowie, że mam wśród przyjaciół i znajomych kilku homoseksualistów. Sądząc ze statystyk, powinienem mieć, ale po prostu nie dociekałem, którzy to.
    Niemniej zdarzyło mi się trafić na parę poważnych źródeł, które patologii związków homoseksualnych jakoś nie podkreślały.
    Jeszcze inna sprawa, to wpływ, jaki na styl życia seksualnego pederastów może mieć ich społeczny status i potoczne wyobrażenia na ich temat.
    .
    „Powtarzam, przeczytaj “Lubiewo” Witkowskiego.”
    .
    Jak rozumiem, ty znasz dogłębnie, w przeciwieństwie do mnie, środowisko homoseksualistów, bo przeczytałeś „Lubiewo”? Czy też masz jakie doświadczenia z autopsji?
    Pewnie są na świecie ludzie, którzy dobrze znają polską wieś, bo przeczytali „Malowanego ptaka”. Ludzie, którzy wiedzą wszystko o I wojnie światowej, bo przeczytali „Szwejka”. I w ogóle ludzie, którzy wyrabiają sobie opinię na podstawie jednego sugestywnego źródła, bo jakoś pasuje do tego, co im w duszy gra.
    .
    „A z czego wywnioskowałeś, że je się brzydzę?”
    .
    Nie bądź śmieszny, przecież to widać na pierwszy rzut oka z twoich wypowiedzi. Nie twierdzę przecież, że swoich homoseksualnych znajomych publicznie poniżałeś czy okazywałeś pogardę. To zrozumiałe, że człowiek kulturalny tego nie czyni.
    Cytaciki?
    „Nieco tylko generalizując (…) jest to ściek.”
    „Życie seksualne dzikich, opisane przez B. Malinowskiego to przy tym szczyt harmonii. No, ale to są dzicy.”
    .
    Zresztą – nie mam nikomu za złe, że się czymś brzydzi. Człowiek ma prawo do emocji, także negatywnych. Nie podoba mi się tylko, kiedy próbuje się swoje złe emocje obiektywizować za pomocą „racjonalnych” argumentów. A tak właśnie oceniam opinie mówiące o zagrożeniu, jakie stwarzają homoseksualiści dla naszej kultury, żądając dla siebie jakichś praw. Ciekawe, że wiele różnych grup nacisku żąda dla siebie praw czy wręcz przywilejów, ale żadna inna nie jest postrzegana w taki sposób, jak homoseksualiści. To też daje do myślenia.

  66. Paweł Luboński napisał(a):

    Jeszcze Mawar: Chciałem przeczytać ten raport FRC, ale ich strona się nie zgłasza. Spróbuję później. Jednak z przytoczonych w podanym przez ciebie linku cytatów z raportu wynika, że popełniasz, nazwijmy to oględnie, manipulację, pisząc na tej podstawie:
    .
    „Większość męskich homoseksualistów ma skłonności do pedofilii.”
    .
    Z tych danych wynika bowiem jedynie, że wśród homoseksualistów jest znacząco wyższy odsetek sprawców przestępstw seksualnych przeciwko dzieciom niż w ogólnej populacji. Być może.
    Przypuśćmy, że zostało stwierdzone, iż (przykład całkowicie fikcyjny) wśród polskich emigrantów w Niemczech 2% dopuszcza się kradzieży, podczas gdy wśród rdzennych Niemców tylko 0,5%. Czy wyciągnąłbyś z tego wniosek, że:
    .
    „Większość Polaków ma skłonność do złodziejstwa”?

  67. Ewa-Joanna napisał(a):

    Nie wiem z jakiej przyczyny moj poprzedni post wisi i czeka na zatwierdzenie.
    To jest jedyna „publikacja” mowiaca, ze homoseksualisci sa pedofilami w swojej wiekszoszci, wszystkie inne bowiem i to te, firmowane przez instytucje rzadowe sa zdania, ze orientacja seksualna nie ma na to wpywu czy ktos jest pedofilem czy nie.

  68. Indoor napisał(a):

    Proponujekolejnetematy:
    1.Czymozebycprzyjaznmiedzymezczyznaakobieta
    2.Czyjestprawdazedlategonasbolanogizezeszlismyzdrzewa
    3.Czymsierozniwrobelek

  69. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    odpowiadam ci: Wrobelek sie rozni! :)

  70. Indoor napisał(a):

    Otóż z informacji będących w moim posiadaniu wynika, iż wróbelek się rożni tym, że jedną nózkę ma bardziej. Może to jest politycznie mało poprawne, ale tak jest.

  71. Zofia napisał(a):

    Podtrzymuję zainteresowanie tematami Indoora, zwłaszcza dysputy o wróbelku.
    Co do reszty mam mieszane odczucia, damsko-męska przyjaźń, bywa, ale nie spotkałam, brat jako mężczyzna się nie liczy. Jednostronna zaś przyjaźń przestała mnie bawić.
    Kolana bolą, bo obijam je nie z powodu prehistorii i drzew, ale z powodu fatalnie położonych chodników i dziur w jezdniach.
    Jak przetrawię tematy, to dam znać, na razie pławię się w urlopowym żywocie na wsi.
    Wrzosy kwitną, zaorane rżyska pachną, gołąbki mojej gospodyni są fantastyczne, ogórkowa wyśmienita a placek ze śliwkami bardziej,
    Ogarnęłam się nieco, umyłam głowę i idę do lasu poszukać wrzosów do wazonu. Pies szaleje!
    Pa!!!

  72. Indoor napisał(a):

    Zofio! Jak Ci wyschną włosy to może kilka słów o wątku szczecńsim afery w ZUS. Z tego co słyszę komórce PO w Szczecinie nie podobał się dyrektor lokalny ZUS, bo mieli własnego kandydata. I zaczeli szperać tak długo aż wreszcie znaleźli biznesmena który poczuł się pokrzywdzony w wyniku jakiegoś przetargo. Czy to może być jakaś lokalna rozróba tu donosik, tam donopsik sprawa sę rozmije, ale ten horendalny kredyt, który musi ZUS zaciagnąć lada tydzień już będzie zacagany na nieco innych zaadach i gdzie indziej niż pierwotnie planowan? (Nie mam pojęcia z tym redytem, tylko ta k sobie pomyslałem. Zwykle rzeczy mają wiele przyczyn).

  73. Bulba napisał(a):

    Panie gospodarzu, moze jednak zainstaluje Pan licznik wejsc. Mamy licznik konca prezydenta.

  74. W.Kuczyński napisał(a):

    Bulba,
    co ma jedno do drugiego? Czy przez liczbę wejść licznik prezydenta będzie biegł szybciej, czy wolniej?

  75. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewa-Joanna: „Wydaje sie, ze Dr Timothy J. Dailey zaistnial tylko krotkotrwale tak jak i ow Family Research Council, na dorazne potrzeby propagandowe pewnej grupy. Sladu po nich bowiem w realnej rzeczywistosci nie ma.”
    .
    Nie wiem, jak w realnej rzeczywistości, ale w wirtualnej FRC istnieje. Udało mi się wejść na ich stronę. Niestety, raport, na który powołuje się Mawar, został z niej już usunięty.
    Natomiast (to już raczej do Mawara) z treści tej strony wynika, że FRC to organizacja stawiająca sobie bardzo określone cele polityczne i ideologiczne, więc traktowanie jej publikacji jako źródła obiektywnej wiedzy jest nieporozumieniem.

  76. haha napisał(a):

    Dziękuję Gospodarzowi blogu za zamieszczenie mojego komentarza (8 września, godz. 3:37 po południu), który nie przeszedł przez sito moderacyjne na blogu „en passant”. Po raz kolejny stwierdzam, że blog Waldemara Kuczyńskiego jest rzetelny, że tekst nawet wyjątkowo ostry w treści, może tu ujrzeć światło dzienne, jeśli tylko wymagają tego względy internetowej demokracji, i nie zostanie usunięty jako pospolite trollowanie. Na blogu „en passant” można strawić wszystko, nawet najbardziej skrajne lewactwo, najgorszą ksenofobię, ale nic tak nie boli jak hołdy składane oczywistemu antysemicie.

  77. Zofia napisał(a):

    Inddor,
    jestem w lasach, 100 km od Szczecina, wiem to, co z mediów.
    Z tym ZUS, to nieco dziwna sprawa, szczeciński prezes to człowiek z SLD a ZUS zawsze był do tej pory łupem powyborczym. I co wybory to zmiana prezesa.
    Ale nie było do tej pory załatwiania via afera, CBA i tp.
    Obecnego prezesa ZUS (szczecińskiego znam), tyle o ile, na ogół z widzenia, czy brał i ile ew. brał – nie mam pojęcia.
    Na geszefciarza nie wyglądał, raczej życzliwy ludziom. Czy to była życzliwość „wymierna” czy altruistyczna – nie wiem.
    Ja w każdym razie o czymś takim, jak nieuczciwe załatwianie sprawy przez szczecińskiego prezesa ZUS – nic nie słyszałam.
    O ludziach z SLD nie mam za dobrego mniemania, poza kilkoma wyjątkami.
    Faktem jest, ze wiele załatwia się w tych kręgach po znajomości i zawsze interes osobisty czy partyjny jest ważniejszy od zasad i całej reszty. Żyj i daj żyć innym – to jest takie główne motto tych kręgów.
    Klasyczne zachowanie w Polsce.
    Dlatego nie wykluczam, że i tym razem, tj, w przypadku szczecińskiego ZUS tak mogło być.
    Mam nadzieję, że szybko się sprawa wyjaśni.

  78. głos zwykły napisał(a):

    Mawar,
    …..Jeśli chodzi o Panów Homo, to rozmowa z tobą do niczego nie prowadzi. Tak więc odpowiem tylko w sprawie korporacji prawniczych – dlaczego jestem ich przeciwnikiem.
    …..Ano, dlatego, że korporacje owe nie jawią mi się jako instytucje demokratycznego państwa, które funkcjonują w demokratycznym państwie prawa.
    …..Wprost przeciwnie uważam je za pozostałość państwa totalitarnego, czyli takie instytucje, w których faktycznie wola władz korporacji jest prawem w praktyce stosowanym. W mojej ocenie dla nich prawo nie ma żadnego znaczenia. Udowodnili to na wiele sposobów, także i ten właśnie, że przez wiele lat prowadzili konkursy na aplikacje, bez żadnej podstawy prawnej, a potem żadnej swojej bezprawnej uchwały nie zmienili, a także uchylili się od wszelkich roszczeń odszkodowawczych.
    …..Takie fantastyczne rozwiązanie problemu, który doprowadziłby do ruiny każdą demokratyczną instytucję w sposób nieodpowiedzialny zarządzoną jest tylko możliwe w państwie, które faktycznie demokratycznym państwem prawa nie jest. Warto zaznaczyć, że to właśnie m. in. PiS im politycznie na takie rozwiązanie problemu zezwolił.
    …..Jeśli chodzi o przepisy dot. aplikacji w praktyce ich stosowania, to widzimy, że i pod rządami nowej ustawy państwo jest w stanie równie skutecznie jak korporacje ograniczać ilość członków korporacji, członków którzy warto podkreślić działają na normalnych cenowo rynku. Stawki za reprezentowanie klienta przed sądem są stawkami minimalnymi, a nie maksymalnymi.
    ….Ale korporacje są w stanie zrobić jeszcze coś więcej niż tylko dbać o dobrą sytuację finansową ich członków, a także zagwarantować członkom, kto będzie wykonywał zawód, a kto nie.
    ….Korporacje na drodze nieformalnych i korupcyjnych powiązań personalnych w praktyce są w stanie niweczyć, także niezależność członków korporacji i w tym celu uzgadniać pomiędzy sobą stanowiska. Co więcej radosne korupcyjne działania wykraczają poza świat korporacji prawniczych i wkraczają także do świata organów władzy, polityki, biznesu, mass mediów w taki sposób, że obywatel nie zrzeszony i nie popierany w zetknięciu z takim, który działać może w kręgu wzajemnej adoracji różnego rodzaju „załatwiaczy”, niestety nic nie znaczy, podobnie jak i jego wszelkie prawa i wolności. Co więcej taki obywatel nawet nie funkcjonuje jako podmiot do którego można stosować normy moralne.
    ….Oczywiście dysfunkcjonalność korporacji prawniczych jest pochodną dysfunkcjonalności samego państwa, które bynajmniej nie służy ogółowi obywateli, lecz tylko różnym ich grupom. Cechą charakterystyczną naszej rzeczywistości jest w tych względzie dość duży mętlik. Linie wyłączenia spod zasady równości wobec prawa poszczególnych grup obywateli są zapisane w samym prawie np. przy prawnym zróżnicowaniu grupy pracowników najemnych i przedsiębiorców, opodatkowanych jako osoby fizyczne. Nie jest zupełnie zrozumiałe dlaczego pracownicy płacą stawki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne jako jakiś procent zarobków do określonej ustawowo granicy (w przypadku ubezpieczeń społecznych), zaś przedsiębiorcy, opodatkowani jako osoby fizyczne płacić mogą stawki ZUS wg. zadeklarowanych przez siebie stawek, bez związku z zarobkami netto.
    Nadto wykoślawiona jest sama idea ubezpieczeń zbiorowych, bowiem z jednej strony od przedsiębiorców, opodatkowanych jako osoby fizyczne, stawki ZUS są należne bez względu na to czy w ogóle osiągają przychody, a więc niejako są one wkalkulowane w ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej, a z drugiej strony państwo niczego nie gwarantuje osobom, które składek płacić nie mogą (bo np. mają straty). Okresy kiedy przedsiębiorca nie opłaca składek nie są zaliczane do jego emerytury, a nadto w tych okresach nie może korzystać z usług powszechnej opieki zdrowotnej. Jednak należność skarbu państwa może obciążać jego hipotekę jego domu do śmierci. Po śmierci zaś z głodu i braku opieki medycznej. Jako spadkobierca w pierwszej kolejności po jego część ustawi się skarb państwa.
    Takich różnych genialnych „marksistowsko-leniowskich” rozwiązań prawnych mamy bardzo wiele w naszym prawie. Dlatego też chyba niezależni członkowie korporacji prawniczych nie są w tym państwie mile widziani. No, bo co by było, gdyby zaczęli podgryzać tak pracowicie skonstruowaną bzdurę?

  79. dark side napisał(a):

    Mawarze,
    nie musisz mi streszczac moich poglądów, znam je :) wolałabym, zebys je skomentował :)
    nawiasem mówiąc mój punkt widzenia zmienia sie wraz z miejscem, gdzie aktualnie mieszkam, ale poglądy i pryncypia nie. W Moskwie moje poglądy na homoseksualizm byly identyczne jak w Londynie czy w Kuala Lumpur. To raczej jest tak, ze każda kultura, z którą muszę się zmierzyć przekonuje mnie jak bardzo wiele wysiłku trzeba włożyć w to, zeby zacząć mówić językiem drugiego człowieka i być rozumianym. Jak wielu jest bogów, lub dróg duchowego rozwoju, jak bardzo inaczej ludzie widzą i opisują świat. Twierdzę, że każdy z tych opisów ma unikalną wartość- niemożliwą do wyrażenia w żadnym innym języku. Jeśli ten wątek zniszczymy, narzucając kulturę czy ideologię- będzie on stracony na zawsze jak wymarły gatunekzwierzęcia. Wiem też jak wielu rzeczy nie wiem i nie zrozumiem – nawet w tym wąskim wycinku rzeczywistości, którym zajmuję się zawodowo. Lista problemów nierozwiązywalnych dla mnie rośnie nieustannie wraz z nowymi doświadczeniami :)
    Dlatego przerażają mnie czasem doktrynerzy- ludzie, którym zdaje się, że wiedzą lepiej, choć na pierwszy rzut oka widać jak niewiele rozumieją ze świata który ich otacza i jak niewiele w gruncie rzeczy ten świat ich obchodzi. Mam wrażenie,że próbują okroić rzeczywistość do rozmiarów dostępnych ich możliwościom pojmowania. Lub, że chętnie zamieniliby świat z całym jego nieskończonym bogactwem wątków w miejsce ciaśniejsze i mniejsze, takie w sam raz dla konformisty średnie jwielkości (mężczyzna, biały, żonaty, katolik) najlepiej czujacego sie w otoczeniu innych konformistów.
    To bardzo ludzkie. Ja sama, choć moja dusza śpiewa na widok nieznanych, szerokich przestrzeni, przygód i niebezpieczeństw chętnie wracam do znanego sobie, bezpiecznego świata.

    .
    „Uciekam z mego getta szukając przestrzeni i znajduję ją. Pachnącą radością życia, kończącą się gdzieś daleko za horyzontem. Lecz nie mogąc znieść jej otwartości, uciekam w drugą stronę, szukając cienia murów, których znam każdy centymetr.”
    „Moje getto” Deimos
    .

    Tak na marginesie, do jednego z genialnych tematów zaproponowanych przez Indoora.
    Przyjazn między mężczyzna i kobietą jest możliwa, a nawet dość prawdopodobna, choć czasem, gdy ma sie wyjątkowego pecha (lub wyjątkowe szczęście) jest to znacznie więcej niż przyjażń :)

    .
    When you are old
    .
    When you are old and grey and full of sleep
    And nodding by the fire, take down this book,
    And slowly read, and dream of soft look
    Your eyes had once, and of their shadows deep;
    .
    How many loved your moments of glad grace,
    And loved your beauty with love false or true;
    But one man loved the pilgrim soul in you,
    And loved the sorrows of your changing face;
    .
    And bending down beside the glowing bars,
    Murmur, a little sadly, how love fled
    And paced upon the mountains overhead,
    And hid his face amid a crowd of stars.
    WB Yeats
    .
    Nie brytyjaczyk niestety, Irlandczyk, ale za to kształcony w Oxfordzie :) Szukałam tłumaczenia w internecie przez chwilę, ale to co znalazłam to poezja sama w sobie :)
    .

    When You Are Old – Gdy się zestarzejesz
    .
    Kiedy jesteś stary i szary i pełny snu
    I kiwając przy ogniu, zdjąć tę książkę,
    I powoli czytać i marzyć o miękkich polecamy
    Twoje oczy kiedyś, a ich cienie głębokie;
    Ile lubi chwile radosnej łaski,
    I kochał twe piękno z miłością fałszywie lub prawdziwie,
    Ale jeden człowiek lubi Pielgrzym Duch w Tobie,
    I lubi smutki twarzy się zmienia;
    I pochylając się obok rozżarzone pręty,
    Szmer, trochę smutno, jak miłość uciekł
    I chodził po górach napowietrznych
    I ukrył twarz wśród tłumu gwiazd.
    .
    Piękne!

  80. głos zwykły napisał(a):

    Kto pragnie zrozumieć dlaczego stało się tak jak się stało w III RP i dlaczego idea IV RP nie była ideą państwa demokratycznego, powinien zapoznać się z dziełkiem prof. Leszka Kołakowskiego pt. „główne nurty marksizmu” w trzech tomach. Idea rad robotniczych, które zarządzają przedsiębiorstwami i stanowią podstawę ustroju państwa. Za czym stał I Zjazd Solidarności w 1980 r., to jest jedna z herezji marksizmu-leninizmu, autorstwa Antonio Gramsciego. Idea solidarności społecznej zaś została podbudowana dogmatami religii katolickiej. I już mamy podbudowę ideologiczną PiS. Do tego dorzucić należy kilka szczypt tego, co w wbrew zasadzie równości wobec prawa udało się wyrwać różnych grupom interesu w Polsce, i już w rodzimym nocniku zaczyna się tworzyć specyficzny zapaszek mocno ustałego mocznego moszczu, który tak upaja widza mass mediów w Polsce. Brązowym zaś czynnikiem stałym spajającym nutę zapachową niewątpliwie miała być idea narodowa, wsparta różnymi obchodami zbrojnych czynów niepodległościowych z przeszłości.

  81. głos zwykły napisał(a):

    Do tego jeszcze możemy dorzucić nietolerancję w stylu wiejskiego kołtuna, zaprezentowaną przez Mawara i już mamy nutkę zapachową polskiego kibla.

  82. głos zwykły napisał(a):

    I w tym rodzimym kiblu dojrzewa kobieta i mężczyzna i nagle bęc! Wynaleźli dezodorant. A więc pracowicie psik, psik. Zacieramy nieprzyjemne zapachy. Tymczasem w momencie siwego pocałunku, para doznaje obopólnego wzdęcia. Trwają tak wzdęci, a zapach wzbiera w nich. Gdy w tem kobieta przypomina sobie o reklamie actimela.
    Niestety wspólne picie actimela kończy się strasznym wybuchem zapachowym. Wychodek się rozwarstwia, pęcznieje do gazów i wybucha.
    Zachwycona wieś zamiera w zachwyceniu.
    Mężczyzna wiezie swoją siwiejącą przyjaciółkę na podświetlanej desce klozetowej hen w dal zostawiając na niebie ślad rozwarstwionego powietrza, jak po starcie promu Atlantis.
    Lokalna gazeta następnego dnia pisze.
    W dzień złotych godów Agata i Jacek, co ich wszystkie znaliśta, piersze pojechali na Marsa. Po ich wychodu została jeno duża dziuro.

  83. dark side napisał(a):

    glosie,
    Rozbawiłeś mnie. Gratuluję talentu poetyckiego, iście barokowego łaczenia wątków w organiczno-turpistyczne sploty :)przybierające -gdy spojrzec na nie z odpowiednio dobranego punktu- zabawne, choc nieco niecenzuralne formy przestrzenne :)

  84. dark side napisał(a):

    Tak na marginesie- moja przyjaciółka zwykła nazywać rozpylacze zapachu do toalet zgodnie z wrażeniem zapachowym , jakie powstaje po ich uzyciu- „gówno w lesie”

  85. głos zwykły napisał(a):

    droga dark side,
    Zawsze do usług. Cięty mam dowcip, bowiem ostatnio zajmuje się w Leoncinie zbieraniem chrustu, jako że ogromne ilości drzewa zalega okoliczne laski oraz pas przydrożny. I jakoś tak wędrując przez pola lub drogą z wiązką chrustu na plecach, przytupuje sobie i nucę do siebie tak: oj dana, dana, tańcowali do białego rana. Wtedy ostatni raz się śmiała, a potem już tylko płakała, oj dana dana, do białego rana! Tup, tup. Tup, tup.

  86. Indoor napisał(a):

    Głosie! Nie wiem dlaczego dowartosciowujesz naszych polityków traktujac ich poczynania w katyegoriach poltycznych! Przecież stoi przy drodze krajowej krowa! Czy Ty się zastanawiasz czy czy ma motywacje lewicowe czy prawicwe? Jej stania nie mozna w kategorich politycznych traktowac. Podobnie jak nie mozna w kategoriach poltycznych traktować siedzenia panienki w kawiarni tratować lub widok okradajaceglo staruszkę. Złodziej jest złodziejem, panienka panienką a krowa krową. Tym się mniej więcej różnią od naszych polityków.

  87. głos zwykły napisał(a):

    Inoorze,
    Jak najbardziej politycznych. Wszystkie ustroje mają swoją genezę osadzoną w jakichś ideach, prehistorii, którą można śledzić niemal od początków. Mają zatem historię, która wyprzedza ich nazwy i wyraźnie ukonstytuowane sylwetki jej politycznych bohaterów.
    Jarosław Marek Rymkiewicz pisze słusznie w swoim Kinderszenen, że PRL był wielką historyczną dziurą, a ja dodam, po której zmienił się bieg naszej przeszłości. I w tej przeszłości nasze tradycje szlacheckiej demokracji i jej upadku, oraz epizodu II RP zostały zatarte przez wielkie ruchy totalitarne, które nadały nowy wyraz naszej narodowej twarzy. Okazuje się że zmiany są tak głębokie, jak w NRD-ówku, gdzie stanęła na dłużej linia natarcia armii czerwone. Z oczywistym skutkiem demograficznym. W owe kolejnych historii nowej wpływa nowa treść, a raczej bez-treść. Ostatnio słuchałem nie tylko mszy z kościoła w Leoncinie, którą i tak muszę wysłuchiwać co niedziela, bowiem proboszcz ma bardzo mocne głośniki, ale i też wsłuchałem się w stację Radio Józef. I doszedłem do wniosku, że prowadzący ją zakonnicy specjalizują się w ograniczaniu jednak treści dla radio słuchaczy. Słowem specjalizują się w bezkresnej bez-treści, popstrzonej tutaj i ówdzie wrogą rzeczywistością. Owe bez-treści zlewają się następnie w relacjach z kolejnej komisji śledczej, w większą odnogę bez-kształtności, która jest najlepszą okazja do pokazywania twarzy i wypowiedzi polityków, którzy nie mają zupełnie nic do powiedzenia!

  88. głos zwykły napisał(a):

    Obserwuję także uważnie wątek Chiński tym razem produkcyjnej bez treści. Widziałem bowiem ostatnio wiele chińskich produkcji godnych uwagi. Azja w ogóle rośnie w siłę kulturalnie. Robi na mnie spore wrażenie. Gianni Amelio nakręcił film pt. „Zagubiona Gwiazda” o współczesnych Chinach. Polecam go Torlinowi, który zastanawia się w kontekście dyskusji o homoseksualizmie nad rodziną.
    Współczesne Chiny to wielki temat dla osób myślących o sensie życia w wielkich skupiskach ludzkich. 1,34 mld ludności i polityka jednego dziecka! Tradycyjne więzi społeczne. Nacjonalizm. Miska ryżu. Ogromna ilość niskopłatnej pracy wykonywanej głównie w celu podtrzymywania życia populacji. Wielkie osiągnięcia infrastrukturalne zatopione w odmętach ludzkiej nędzy.
    Trochę to wygląda jak Polska w epoce Gierka, czy jak bum demograficzny po wprowadzeniu stanu wojennego i jak przemówienia nieżyjącego Mieczysława Rakowskiego na temat wyższości życia polegającego na jedzeniu sera żółtego pośledniej jakości nad nie życiem w ogóle!
    Dla mnie bardziej optymistyczny od tych obrazów jest zdjęcie zbiorowe berlińskiej bohemy homoseksualnej z czasów NRD. Zbiorowe zdjęcie kilkunastu podstarzałych panów w sukienkach, najwyraźniej zadowolonych z życia, zwłaszcza w tej nienaturalnej konwencyjnie dla mężczyzn formie.
    Dla mnie bardziej optymistyczny jest obraz Johnnego Deep w charakterze Pani BON BON, przemycającego w spracowanej pupie dzieła kubańskiego poety i powieściopisarza Reinaldo Arenasa, aniżeli porucznika Victora w filmie: „Zanim Zapadnie Noc.”
    http://www.youtube.com/wa.....edded#t=37

  89. Indoor napisał(a):

    Głosie! a tak na prawdę nie wiem jaką tezę usiłujesz udowodnić, ale z doświadczenia wiem, że jeśli dowód musi być taki pokrętny, to zwykle teza jest fałszywa.
    Swoją drogą mnie inspirują z kolei nie spacery po lesie z chrustem na plecach, tylko spacery z psami to jest minimum 2 razy po dwie godzny dziennie rano od wpół do szóstej począwszy.

  90. maciek.g napisał(a):

    Zofio,
    jeśli chodzi o te obozy jenieckie w Polsce, to nie miały one większej statystycznie liczby zgonów co obozy dla żołnierzy Polskich w ZSRR którzy dostali się do niewoli w tym samym czasie. W tych radzieckich statystycznie umierało więcej osób. I w Polsce i w ZSRR obozy były praktycznie nie przystosowane do warunków zimowych, wyżywienie koszmarne , a warunki sanitarne gorzej niż złe. Nic dziwnego że choroby zakaźne szerzyły się w zastraszający sposób, a wygłodzonych więźniów dobijało jeszcze brutalne traktowanie /tak W Polsce jak I w ZSRR/. Nie było więc celowego ludobójstwa ani tu ani tam więc nie ma co po porównywać ich z obozami z czasów II wojny światowej gdzie mordowano więźniów planowo.

  91. głos zwykły napisał(a):

    Indoorze,
    Usiłuję udowodnić na raz kilka tez.
    1) że korporacje prawnicze nie są instytucjami państwa demokratycznego państwa prawa;
    2) że III RP nie jest demokratycznym państwem prawa;
    3) że ustrój społeczno-polityczny III RP i IV RP, to jest zlep dość dowolnie kreowanych treści w oderwaniu od praktyki państw demokratycznych, ale za to pod naciskiem różnych grup interesu, no i zgodnie z tradycjami tworzenia i stosowania prawa w PRL;
    4) że wynikiem owej dość swobodnej kreacji ustroju społeczno-gospodarczego jest obejmowanie stanowisk liderów przez manipulantów, palantów i głupków (bo są po prostu skuteczni w tym środowisku);
    5) że pedały (zwłaszcza te wymalowane i w sukienkach), nie mieszczą się w szarych ramach społeczeństwa totalnego i jest to element z definicji kontr-rewolucyjny i anty-kościelny, oraz umykający użytkowej racjonalizacji;
    6) że przyjaźń, a nawet miłość między kobietą a mężczyzną jest funkcją wychowania i kultury (także) osobistej zarówno kobiety jak i mężczyzny;
    7) że nie wyprzedano majątku narodowego i nie zmarnotrawiono go, a jedynie niewyzyskano kapitału pracy i intelektu z powodów jak wyżej.
    8) jak i inne pokrętne tezy jak wyżej

  92. Bulba napisał(a):

    Panie Kuczynski, no moze niepotrzebnie wtracilem ten licznik prezydenta, ale lubie jak jest licznik wejsc. Czasem podaja nawet ilu aktualnie ludzi odwiedza strone.

  93. Indoor napisał(a):

    Macek.g! Trzeba uważać na te statystyki zabjana. To nie jest mecz koszykówi. Szczególnie gdy się zaczyna operować pojęciami „w stosunku do”. Jeszcze ktoś wpadnie na pomysł by liczyć zabitych w stosunu do ilości zabijających i udawadnać na przykład, że w stosunku do liczby zabjających podczas rzezi wołyńskiej Polacy zabili więcej Ukrainców niż odwrotnie.

  94. głos zwykły napisał(a):

    W wątku chińskim zaś interesuje mnie kwestia przypadkowości istnienia ludzkiego. Przypadkości zmultiplikowanej przez liczbę 1 mld 330 mln. Chińczyków, ciasno upakowanych w megamiastach w państwie zarządzanym przez kompartie. W przypadku Chińczyków bowiem jasno rysuje nam się inwalidztwo samego istnienia, jego nieusuwalna ułomność.
    Czy może być jakiś sens w szarym bycie Chińczyków. Sens który nawiązuje do tradycji platońskiej?
    Niepodobna we kontekście hetero-seksualności sensu owego się doszukiwać!
    Przypadkowość życia Chińczyka w dzisiejszych Chinach oznacza, bowiem empirycznie sytuację bytu skończonego, który może istnieć, albo nie istnieć, a istnienie jego (każdego pojedyńczego Chińczyka) nie zwiera się w żadnej jego istocie, tedy nie jest konieczne.
    Czym jest więc życie Chińczyka pederasty we współczesnych Chinach? Jaki sens wobec przypadkowości tego życia można przypisać stosunkowi tego życia, do potrzeb państwa albo społeczeństwa w Chinach w sytuacji gdy prokeracja nie jest w tym państwie priorytem społecznym, a wręcz przeciwnie nim nie jest.
    Tak więc czy w kategoriach tradycji platońskiej, Chińczyk pedał może pretendować do roli bytu skończonego i żyjącego w czasie nie tym samy co istota ludzka, a więc może być pozaczasowym wzorcem człowieka jako takiego!
    A do czego taki homoseksualny Chińczyk, tęskni, więc jak nie do zespolenia się z takim ponadczasowym bytem? Ale czy byt ten jest seksualny, skoro nasz „wygnany”, nie będący tym czym jest Chińczyk jest seksualny? A jeśli byt ów jest seksualny. Ooooo!, to jakim czynem był sam big bang, gdyby domniemać, że jest on aktem boskiej woli! Czy był on homoseksulanym pączkowaniem?

  95. Indoor napisał(a):

    To Ty Głosie w nocy chrust zbierasz?

  96. Zofia napisał(a):

    Maciek,
    trzymanie ludzi w obozie jenieckim ze świadomością, że żyją w koszmarnych w koszmarnych warunkach i góry wiadomo, że mogą tego nie przeżyć – to nie jest wg Ciebie zabijaniem celowym?
    A czymże różni się śmierć w komorze gazowej czy od rozstrzelania od tej z głodu, zimna i nie leczonego tyfusu?
    Bo wg mnie poza długością agonii niczym.
    Od dawna obserwuję pogardę wśród Polaków dla innych – wobec cudzego życia lub cudzej godności – jeśli są one nam obce, wrogie lub nieistotne.
    To dla katolików jest ewidentnym naruszeniem V-go przykazania Dekalogu – nie zabijaj. Jak widać nie cieszy się ono szacunkiem w naszym kraju.
    Dzisiaj przeczytałam w porannej wiejskiej prasówce, że ludzi w podeszłym wieku – polskie pogotowie nie reanimuje.
    Na wsi czytają Fakt i jak jestem Gazetę Wyborczą.
    Dzisiejszy Fakt donosi na I-szej stronie: „Nie reanimuje się ludzi po 85. roku życia .”…- oświadczyła dyspozytorka pogotowia, która nie wysłała ambulansu do konającej kobiety. Pani Ania zmarła na rekach sąsiadów, którzy wezwali pomoc i bezradnie czekali na karetkę.”
    Czy cokolwiek w ciągu tych bez mala 90 lat zmieniło się w stosunku do cudzego życia w naszym kraju?
    Jak nazwać czyn dyspozytorki i jej stosunek do drugiego, w tym wypadku – starego człowieka?
    Kilka dni temu pod szpitalem skonał człowiek, bo nikt mu nie udzielił pomocy z powodu, iż wyglądał na pijanego.
    Nie słyszałam głosu Kościoła rzymsko-katolickiego ani wobec obozów jenieckich dla żołnierzy Armii Czerwonej w 1920 roku, ani wobec obecnej znieczulicy służby zdrowia w Polsce, za to awanturę o zapłodnienie in vitro mamy jak w banku.
    Maćku,
    nasz stosunek do innych ludzi jest znacznie szerszym problemem, niż koszmarne obozy jenieckie dla Rosjan w 1920 r.
    Tak samo jak nasz zakłamany stosunek do własnej historii.

  97. Ewa-Joanna napisał(a):

    A slyszalas Zofio glos kosciola katolickiego w obronie zycia trwajacego, chocby takiej staruszki, ktorej odmawia sie pomocy?

  98. Indoor napisał(a):

    Słuchajcie Głosu Zwykłego z rodziny Saysów. Przemawia do Was, a Wy nic!
    Zofio! Jak to jest, że cała wioska się bierze za czytane GW jak się pojawisz? Boją sę Ciebie czy co?

  99. Ewa-Joanna napisał(a):

    No widzisz, Indoor, a my nic ;)
    Chinczycy sie nie przejmuja, tylko robia swoje, korporacje istnieja wszedzie, a Glos chrust nosi. I racje owszem pewnie ma. Moze jakby sie dal wybrac na jakiegos osla, to moglby cos zdzialac, choc tez watpie. Bo albo impet straci albo zdanie zmieni.

  100. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ooops! Literke mi zjadlo – posla mialo byc nie osla!

  101. maciek.g napisał(a):

    Zofio,
    Wojna to straszna „rzecz”. Niestety na wojnie zwykle wielu żołnierzy sie poddaje i coś z nimi trzeba zrobić. Żaden z krajów nie zwróci w czasie trwania wojny żołnierzy którzy się poddali bowiem działał by przeciw sobie i zmniejszał swą szansę pokonania przeciwnika. Ale jak są wzięci do niewoli to trzeba ich gdzieś umieścić i jednocześnie uniemożliwić im powrót do swego kraju. W czasie wojny gro środków idzie na działania wojenne więc na obozy jenieckie zwykle idzie mało i wykorzystuje się co się da by było jak najtaniej. Od rozsądku dowodzących zależy czy zabezpieczą minimum by nie szerzyły się choroby zakaźne w obozach. Niestety poziom higieny w latach o których piszemy w ZSRR i Polsce był bardzo niski i przywódcy nie przejmowali się że warunki higieny w zagęszczonych obozach są skandaliczne. ZSRR mając duże obszary umieszczał więźniów daleko od innych ludzi i ryzyko przenoszenia epidemii było niewielkie, Polacy też umieszczali jeńców na terenach o małym zaludnieniu z tych samych powodów. Nic dziwnego, że były tam takie epidemie. Po wojnie Polska i ZSRR wymieniła jeńców między sobą. To też normalna praktyka po wojnie. Ci Rosjanie co nie chcieli wrócić do ZSRR zostali w Polsce i tu się urządzili, a to tez przeczy temu, że celowo niszczono Rosjan. Niemcy w czasie II wojny światowej z epidemii z poprzedniej wojny wyciągnęli wnioski i bardzo dbali by one się nie pojawiały bo zagrażały również tym poza obozami. Stąd tak panicznie bali się tyfusu , bardzo częstej choroby w przeludnionych obozach. Dlatego też chorób zakaźnych w obozach niemieckich II wojny było zdecydowanie mniej i mniej też z tej przyczyny zginęło ludzi.

  102. maciek.g napisał(a):

    Indoor,
    Czy ja pisałem o zabijaniu? Nie nie pisałem. Natomiast jak mówimy o umieralności jeńców w obozach to musimy jakoś porównać ten fakt i tu lepszego narzędzia od statystyki nie ma. (Oczywiście trzeba ją stosować zgodnie za sztuką a nie w celu manipulacji). Statystycznie ilość zgonów w stosunku do ilości więzionych w ZSRR była nieco wyższa co nasuwa wnioski o zbliżonych warunkach bytowania ty i tam. Można postawić dwie tezy
    Pierwsza tu i tam celowo mordowano więźniów i stąd tak duża liczba zgonów,
    Druga tu i tam koszmarne warunki bytowania spowodowały tę dużą liczbę zgonów.
    Gdy zapoznamy się z dokumentacją dotyczącą wyglądu i stanu obozów w Polsce gdzie wykorzystano istniejące zrujnowane obiekty z poprzednich działań wojennych narzuca się , że prawdziwą jest druga teza.

  103. głos zwykły napisał(a):

    Indoorze owszem korporacje prawnicze istnieją wszędzie, ale nie wszędzie tak samo działają!
    Zbieranie chrustu jest natomiast zajęciem, które kształtuje charakter i sylwetkę, zwłaszcza gdy wykorzystuje się jedynie własne ręce, rower lub co najwyżej taczki. Polecam wszystkim, aczkolwiek nie namawiam, aby przesadzać. W czasie wędrówek po chrust można zaobserwować także ciekawe rzeczy. Niedalej jak przedwczoraj natrafiłem np. na szczątki obozu indiańskiego w pobliskim lasku. Był tam szałasik z patyków, przykryty liśćmi, małe ognisko, a placu plemiennego strzegł patyk z nasadzaną na wierzchołek czaszką psa (nie wykluczam, że jamnika).

  104. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    GW na czas mego pobytu czyta się w „moim” domu oraz u sąsiadów, bo mamy takie tam wieczorne gadułki z cyklu:”co tam panie w polityce”.
    Fantastyczne opowieści.
    Wczoraj wszyscy kibicowali …Lepperowi w sejmowej komisji.
    Generalnie – sympatia po stronie Leppera a posłanka z PiS, pani Wróbel wg tutejszych – to „głupia baba”, do sprzątania kurnika też nie nadaje, choć z wyglądu swojaczka, ze wsi.
    Jak się zbiorę, to opisze jak głosowała na Kaczyńskiego i PiS żona weterynarza i jak dzisiaj to on i ona komentują!
    Ubóstwiam te wieczorne spotkania w gronie i te opowieści.
    Weterynarzostwo pożyczyło mi do urlopowego poczytania Krzysztofa Daukszewicza „Pamiętnik IV Rzepy”. Książka na „mojej” na wsi to rarytas, bo księgarni tu żadnej niema, książki są tylko w bibliotece lub te, które są dodatkiem do gazet, ale w minimalnych ilościach, bo i tak nikt ich nie kupuje.
    Politykę to tutaj odbiera się na podkładzie propagandy Fakto-telewizyjnej, a spostrzeżenia na jej temat są niesamowite.

  105. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    nie czytałam.
    W prasówce natknęłam się w dzisiejszej GW (wydanie papierowe) na reportaż zwalający z nóg -”Niewolnicy Kościoła”, o wykorzystywaniu do niewolniczej pracy kobiet i dzieci w Kościele rzymsko-katolickim w II połowie XX wiecznej Irlandii. Czyli rzec można …współcześnie.
    Wstrząsający. Zwłaszcza to, co opowiadają naoczni świadkowie, ówczesne dzieci.
    Polecam.
    Jest też w dodatku do GW (Duży Format) w cyklu „Reportaż – obok Niemców”, materiał naszego Gospodarza, p. Kuczyńskiego – „Wojna, jaką pamiętam”, jeszcze nie zdążyłam przeczytać.
    Ze zdjęciami i na rozkładówce.

  106. maciek.g napisał(a):

    Zofia
    Przesadziłaś pisząc
    „Od dawna obserwuję pogardę wśród Polaków dla innych – wobec cudzego życia lub cudzej godności – jeśli są one nam obce, wrogie lub nieistotne.”
    Nic takiego nie obserwuje. Ludziom nie tylko w Polsce zawsze bliższa koszula ciału i inaczej ustosunkowują się do spraw które ich bezpośrednio nie dotyczą inaczej to tych drugich.
    Masz rację, że w Polsce nakazami religijnymi gros tzw wierzących się nie przejmuje i dekalog stosują jak im wygodnie, a głównie do innych gdy ich oceniają. Siebie łatwo usprawiedliwiać i to robią Polscy „katolicy” nagminnie. Nie można oceniać Polaków na podstawie trzódki Radia Maryja Ojca Rydzyka, ani na podstawie elit politycznych (one powinny być lepsze od przeciętności , a tymczasem na razie jest odwrotnie).
    Za stan polskiego katolicyzmu w wielkiej mierze odpowiadają hierarchowie kościelni którzy w znacznej części poszli drogą która tak krytykują wygłaszając niektóre ewangelie, a mianowicie poszli droga biblijnych „uczonych w piśmie” troszczących się o swoje wygodne doczesne bytowanie i własny „rozum” ustawiając wyżej od zaleceń wiary.
    Owszem są w Polsce księża rozumiejący swą wiarę i działający poprawnie , ale oni stanowią mniejszość.

  107. maciek.g napisał(a):

    Indoor,
    mnie zupełnie nie dziwi to co pisze Zofia na temat wsi w której przebywa. Obecnie wieś bardzo się zmieniła i nie jest tą która pamiętam z dzieciństwa. Obecnie w każdej chałupie jest telewizor , a większość mieszkańców ma samochody. W każdej wsi jest sklepik gdzie można oprócz chleba, bułek wędlin Piwa, wina i wódki kupić też gazety. Wieś już nie jest odcięta od reszty kraju. Chłopów zawsze cechował tzw „chłopski rozum” czyli praktyczne podchodzenie do życia i informacji. Są zwykle uparci pilnujący swego. Zawsze też mieli swe zdanie na temat polityki i często było to zdanie rozsądne.

  108. dark side napisał(a):

    Zgadzam się z opinią Maćka dotyczącą wypowiedzi:

    “Od dawna obserwuję pogardę wśród Polaków dla innych – wobec cudzego życia lub cudzej godności – jeśli są one nam obce, wrogie lub nieistotne.”
    To samo można napisać o wszystkich innych nacjach. Nie dalej jak wczoraj rano oglądnęłam fragment ciekawie zrobionego cyklu dokumentalnego mającego przybliżyć przeciętnemu brytyjczykowi atmosferę 2 wojny światowej na wyspach (wrzesien to poczatek wojny, wiec kolejne odcinki nadawane sa codziennie)- Mozna dowiedziec sie wielu rzeczy jak np. ze popularne byly potancowki, jako formy spedzania wolnego czasu , gdy mecze i widowiska publiczne byly zakazane ze wzgledow bezpieczenstwa. Damy w podeszlym wieku ze łazami w oczach do dzis wspominaja te bale i szalenstwa, którym werwy i kolorytu dodawał fakt, ze jutro świat może się skończyć. Albo, ze produkowane wtedy masowo patriotyczne kubki i inne durnostoje w formie Churchilla lub Stalina glazurowanych na zielono tanią glazurą (śliczności) osiagaja dzis na aukcjach zastraszające ceny.
    Obok tego wszystkiego był wywiad z byłym żydowskim chłopcem,- jednym z 20.000 zydowskich dzieci, którym rzad brytyjski zorganizowal transport z terenów Niemiec i Austrii do swojego kraju. Okazało się, ze krótko po umieszczeniu go u dalekich krewnych w Edenburgu zostal on aresztowany i osadzony w wiezieniu na wyspie-Isle of Man, podobnie jak tysiace innych przywiezionych wczesniej żydów, w tym dzieci. Jedynym powodem byly listy, ktore pisal do matki. Rzad brytyjski uznal to za dywersje. W wypadku innych dzieci wystarczylopodejrzenie, ze hitlerowcy moga wywierac na nie nacisk grożąc rodzinom pozostalym w kraju. Dyskutujący specjaliści bylizdania, ze byc może rzad odrobinę przesadził ze środkami ostrożności, ale po pierwsze byl stan wyjatkowy, po drugie taka byla atmosfera wsrod przywodców panstw sprzymierzonych. Nawet Kongres USA głosował w tym czasie przeciw przyjęciu na swoje terytorium statku z tysiącami zydowskich dzieci. Postepowanie racjonalne, choc obrzydliwe, kierowanie sie interesem wlasnej nacji. Jestem pewna, ze gdyby sytuacja miala sie powtorzyc podjeto by identyczne decyzje dzis.
    To co mnie urzekło to fakt, że te tematy omawia sie spokojnie i profesjonalnie, bez zbednej ekscytacji i szachowania idiotycznym argumentem antysemityzmu. Zadem żyd nie rozdziera szat na łamach programu I BBC i nie domaga sie odszkodowań i przeprosin, żaden narodowiec nie wrzeszczy, ze po jego trupie i nie zapowiada otwarcia obozow koncentracyjnych na nowo. Nie ma nienawisci – poszkodowani żydzi w swych wypowiedziach z duzym zrozumieniem traktuja decyzje ówczesnego rzadu, a nawet próbuja je usprawiedliwiac.

  109. Indoor napisał(a):

    Maciek! Miasto też się zmienia. Na przykład coraz częstym zjawiskiem jest posiadane telewizora ale nie właczanie go. Ludzie stentacyjnie nie słuchająm nie oglądają. Nawet ostatnio meczy reprezentaci piłkę kopana. Co do poltyki to do dobrego tonu nalezy nie zajmować się polityka. Czasami wystarczy wymienić jakieś nazwisko i grzecznie Ci wytlumaczy ktoś z obecnych iż „Jeszcze raz wspomnisz o któruymś z tych sk.i.nów i Cię spuszczę po schodach”. Miasto też mądrzeje. Nieco po czasie obawiam się.

  110. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    znam. Fakty i Mity pisaly o tym dosc szczegolowo. Poczytaj tam, to ci sie wlos zjezy. To powszechne, w Australii bylo to samo, dobrze, ze wreszcie sie o tym mowi.
    I dobrze, ze sa ludzie w kosciele, ktorzy nie unikali odpowiedzialnosci.

  111. Indoor napisał(a):

    Najbardzej mi się podoba ten zwrot „dodatni wzrost” i „ujemny wzrost’. Wałęsa był jakimś prorokiem. Należy mu się Nobel.
    Głosie. W jednym ze swoich epokowych dzieł na temat Chin zawarłeś informację na temat wyżu demograficznego stanu wojennego. Tak przy okazji skojarzyło mi sę, że prawdopodobnie ten niesamowty „dodatni wzrost” gospodarczy na tle innych rajów wynika między innymi z tego, że ta generacja jest na etapie urządzenia się. Nic ich nie powtrzyma przed konsumpcja, a już najmniej to brak pieniędzy. Jest to eszcze jeden składnik oczywiście poza genuszem naszego ministra finansów niejakiego Vincenta.R. i fatem że chłopy nie dali się uzależnić od kredytu jak całe węgierskie rolnictwo (co okresliłem skrótem myślowym, że „polskie świnie nie żrą na kredyt”)

  112. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark,
    a tu inaczej. Jeden z dizennikarzy radiowych palnal glupawo na temat Magdy Szubanski, ktora dzielnie sie odchudzala, ze lepiej by sie odchudzila w obozie koncentracyjnym.
    Ot, taka odzywka, jaka sie kazdemu choc raz w zyciu wyrwie, diabli wiedza czemu i potem wstyd do konca zycia. Magda machnela na to reka, Zydzi zazadali zwolnienia dziennikarza z pracy.

  113. głos zwykły napisał(a):

    Indoorze,
    Jak dotąd nie zbierałem w nocy chrustu. Jednak przyznaje, że noce w pełni są kuszące. Złota poświata oświetla łąki nad którymi podnosi się tumanami mgła. Drzewa i krzaki rzucają cienie na wąską ścieżkę przez wyschnięty potok, a moje koty cicho szurają po pniakach. Wzbudza to mój instynkt wędrówkowy i łowny, a czasami tylko pobudza wrodzoną wrażliwość na piękno istnienia.
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  114. dark side napisał(a):

    głosie,
    Co takiego złego zrobiłeś, ze musisz chodzić z chrustem na plecach śpiewajac „oj dana dana” (w moich stronach spiewaja cos co przypomina bardziej „danaż moja dana”) i płacząc oraz rozmyslajac o platońskim losie chinczyka-pedała? To brzmi dla mnie jak jakaś kara piekielna :)
    Co do milosci, ktora ma byc funkcja wychowania, to zupelnie nie zgadzam sie z taka opinia. Milosc to siła natury, jest dzika i irracjonalna. Nie da się jej zaprogramować wychowaniem.
    Z przyjaznia jest chyba inaczej- na ogół lubimy ludzi, ktorzy sa do nas podobni i z ktorymi sie rozumiemy.
    Decyzja o rozstaniu z przyjacielem lub kochankiem, nawet jesli jest koniecznościa jest trochę jak decyzja o odcięciu sobie kończyny. Bolesna. Czlowiek robi to, żeby uniknąć gangreny, a potem juz nie oglada sie za siebie. mowi sobie patrzac na kikut- niczego nie brakuje, poniewaz tutaj sie konczy.

  115. głos zwykły napisał(a):

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

    JÓZEF VON EICHENDORFF

    Wąwozy i kotliny, zielono-mgławy bór,
    O, rdzawe jarzębiny, jak zamyślony chór!
    Świat, wiecznie zadurzony, miele wśród wartkich kół.
    Obym twój strop zielony nad senną skronią czuł.

    Gdy szaro wokół dnieje, gleba paruje w krąg,
    Ptak nuci poprzez knieję i rosa lśni wśród łąk:
    Niech pierzcha w błędne kraje pradawny, ziemski żal,
    Rusałka zmartwychwstaje, jak blask porannych fal!

    Porzucę wkrótce ciebie, tam, gdzie się kończy jar,
    Na obcym śledzić niebie widowisk mętnych czar.
    O, żegnaj mi, dolino, twój liść i mrok i mech,
    Samotne dni popłyną, gdy leśny zamrze dech.

  116. Zofia napisał(a):

    Maciek,
    w szanującym się wiejskim domu „mojej” wsi, telewizor jest w …każdym pokoju! B. często są to odbiorniki z niemieckich wyprzedaży, ale są.
    W moim domu, gdzie teraz mieszkam są 4 czynne odbiorniki.
    Nie ma tylko w jadalnym i w kuchni oraz w łazienkach.
    I chociaż na co dzień mieszkają tu tylko gospodarze, to każde z dzieciaków ma swój pokój, ja także swój i każdy rzecz jasna z telewizorem. Plus największy w pokoju gospodarza, bo on kocha sport i ma ekran jak kinowy bez mała.
    Telewizor gospodarza chodzi od rana do wieczora i podaje non stop serwis informacyjny z TVN .
    Gospodarz przełącza tylko na mecze.
    Facet jest już na rolniczej rencie, czasem kosi trawniki w domu, wypuszcza kaczki i kury oraz oporządza dwa warchlaki. Reszta czasu to krzyżówki i telewizja. Oraz spotkanka z kolegami z różnych powodów, oczywiście przy wódeczce lub winie. Okazji wśród dnia oczywiście nie brakuje.
    Natomiast jedyna biblioteczka w domu, jaka stała na korytarzu – została wywalona na spalenie, książki gdzieś pochowane albo też spalone. Były to lektury szkolne i nagrody z czasów, gdy, dzieciaki chodziły doi szkoły.

    Samochód też jest w każdym obejściu, zachodnie marki i też kupowane z drugiej ręki zagranica albo na „allegro”, czasem bywa, ze dwa, jedno auto ojca, drugie syna.
    W „moim” obejściu jest volvo zięcia, kupione z drugiej ręki w b. dobrym stanie i małym przebiegu. Zięć gospodarza, zawodowy kierowca dostawczy, mieszka w Szczecinie, ale samochód z reguły trzyma na wsi i używa go z żoną, (czyli córka gospodarza) na wypady po Polsce, jakie co roku robią w wakacje.
    Modny kolor dla samochodu na wsi – to srebrny. Co drugie auto jest tutaj takie, wg wiejskiej społeczności – jest to kolor ludzi eleganckich i bogatych.
    Natomiast nie ma tu tzw. terenówek, przydatnych w gospodarstwie. Widziałam tu od 1 września tylko jedną, nie wykluczone że ….turysty ze Szczecina albo Niemiec.
    Nie spostrzegłam numeracji.
    Kolejnym modnym wehikułem, zwłaszcza kobiet, jest tutaj rower. Wszelkie rodzaje, starocie też bywają. Kolorystyka, jaka wypadnie, panie są widać mniej wymagające.

  117. głos zwykły napisał(a):

    droga dark side,
    Rozmyślam o wielu rzeczach, ale nie jednocześnie. Nosząc chrust mam przyjemność wtopienia się w wiejską rzeczywistość z jej barwą drzew, pól, łąk i własnego potu oraz poczuciem swoich rąk, które twardnieją jak konary.

  118. głos zwykły napisał(a):

    Czasami nie przeczę podśpiewuję i przytupuję wówczas sobie. Tutaj na wsi wprawdzie baba jest też uważana za gangrenę, ale miejscowe chłopy sobie z tym radzą. W każdym razie nie odcinają jej, lecz jak trzeba tęgim kijaszkiem przeczesują grzbiet. Proboszcz takie zachowanie chwali, gdyż ono cementuje rodzinę. Baba na jakiś czas traci swój chorobliwy wymiar osobowości.

  119. Indoor napisał(a):

    „czasem bywa, ze dwa, jedno auto ojca, drugie syna” aż się wstydzę zapytać na kogo by zarejestrowali ten trzeci.
    Swoją drogą ja też chcę mieć trawnik w domu. Może i psy przestaną sikać na lodówkę.

  120. dark side napisał(a):

    Ewo,
    to sie niestety zdarza coraz częściej. Choc wsrod zydow nie ma na szczescie jednosci to tendencje nacjonalistyczne biorą górę. Antysemityzm to obecnie jedno z najbardziej wyświechtanych słów, oderwanych od pierwotnego znaczenia.
    Problem w tym, ze my jesteśmy liberalni, a oni nie. Jedyna nadzieja, ze wladze nie beda sie poddawac takim naciskom. W przeciwnym wypadku pozostanie nam stawiac na wlasnych nacjonalistow rodzimego chowu jako przeciwwagę :))) Niewielka jest szansa racjonalnego rozwiazania kwestii spornych, gdy jedna ze stron konfliktu przyjmuje postawę irracjonalną, opartą na fobiach.

  121. dark side napisał(a):

    glosie,
    piszac o gangrenie nie myslalam o nikim konkretnym, a szczegolnie o Tobie. Mialam na mysli raczej szerzenie i powtarzanie plotek, bezmyslną paplaninę ludzi nieprzyjaznych badz zawistnych oraz fałyszywą obmowę, ktora mozna uczynic komus krzywde nawet w sposob niezamierzony. O jakosci tych plotek mialam przeciez okazje sie przekonac :) To od takiej atmosfery chcialam sie skutecznie odciac majac nadzieje, ze po tym fakcie temat samoczynnie wygasnie i towarzystwo zajmie sie inna ofiara niz moja skromna osoba.
    Co do grubej lagi, ktora mi proponujesz jako alternatywe, to dziekuje, ale nie skorzystam z tego pomyslu. Pryncypialnie bowiem brzydze sie przemoca fizyczna i nie potrafilabym nikogo uderzyc :)

  122. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowni Bywalcy,
    informuję, że w dzisiejszym Duzym Formacie Gazety Wyborczej sa moje wspomnienia wojenne. Polecam

  123. Zofia napisał(a):

    Klimaciki wiejskie:
    http://picasaweb.google.p.....zesien2009

  124. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    trawnik w domu sobie podaruj, ale zrób im przed domem albo za domem.
    Co do trzeciego auta w domu, to wszak rodzina wiejska jest bogata w teściowe, kuzynki itp. Potem jest szansa na długoletnie rodzinne dyskusje na temat – „czyje to je, co je moje”, można i przy użyciu sztachet lub kłonicy jeśli takowa zachowała się w stodole.

  125. Indoor napisał(a):

    Trawników mam mngo dookoła, z ta lodówą to tylko żartowałem. Swoją drogą wasze zachwity brzmią nieco dziwnie. Przecież ci ludzie mają i telewizory i samochody od dawna. Już nie mówiąc o dostępie do prasy. Inną sprawą jest dostepność różnych towarów i usług zdalne (przez Internet głównie) ale to jest nowe i na wsi i w mieście.

  126. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    „Do tego jeszcze możemy dorzucić nietolerancję w stylu wiejskiego kołtuna, zaprezentowaną przez Mawara i już mamy nutkę zapachową polskiego kibla”.
    .
    Sympatyczny z ciebie gostek, ale przypominam ci, że jest i takie cuś jak liberalny kołtun. :)

  127. narciarz2 napisał(a):

    Dark napisala:
    wywiad z byłym żydowskim chłopcem,- jednym z 20.000 zydowskich dzieci, którym rzad brytyjski zorganizowal transport z terenów Niemiec i Austrii do swojego kraju. Okazało się, ze krótko po umieszczeniu go u dalekich krewnych w Edenburgu zostal on aresztowany i osadzony w wiezieniu na wyspie-Isle of Man
    .
    Po wybuchu wojny z Japonia rzad amerykanski ewakuowal mieszkancow Wysp Pribilofa (Pribilov Islands) i osadzil ich w obozach. Nie wszyscy przezyli te obozy. Mieszkancy wysp byli obywatelami amerykanskimi. Ich jedyna wina bylo to, ze byli narazeni na atak Japonczykow, co jasno widac na mapie. Ich druga wina bylo to, ze byli Aleutami, czyli ludzmi jakby nieco nizszej rasy.

  128. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    „Idea rad robotniczych, które zarządzają przedsiębiorstwami i stanowią podstawę ustroju państwa. Za czym stał I Zjazd Solidarności w 1980 r., to jest jedna z herezji marksizmu-leninizmu, autorstwa Antonio Gramsciego. Idea solidarności społecznej zaś została podbudowana dogmatami religii katolickiej”.
    .
    Zaczynam podejrzewać, że nie byłeś na I Zjeździe Solidarności w Oliwie. :) Lansowane były tam dwa programy reform: liberalny prof. S. Kurowskiego i socjalny R. Bugaja, oba mało realne w ówczesnej sytuacji. To o czym piszesz tłukło się w głowach niektórych ambitnych ludzi związanych z tzw. „Siecią” samorządową w zakładach pracy (struktura wewnątrz związku), związanych z PAN i np. z lewicującym pismem NTO wydawanym przez „S” w regionie Mazowsze. Później, w stanie wojennym, z mniejszym czy większym natężeniem pomysły te i podobne funkcjonowały na obrzeżach związku, w grupach trockizujących takich jak Piotra Ikonowicza. Gdyby w 1980-81 możliwe było przejście na system samorządowy (jak powiedzmy w Jugosławii), wyrzucenie z zakładów organizacji partyjnych PZPR, co by w praktyce oznaczało wyjście z bloku wschodniego, każdy by to kupił – w ciemno. Choć oczywiście samorządy w fabrykach to lipa i utopia, ale jako taktyka walki z komuną – całkiem niezły pomysł. Z tą „ideą solidarności społecznej podbudowaną dogmatami katolickimi” to trafiłeś kulą w płot. Bo jeśli Gramsci i samorządy robotnicze to źródeł musisz szukać w PAN, NTO i tego rodzaju środowiskach związanych z „S” – laickich i przeważnie ateistycznych. Osobną sprawą był związkowy solidaryzm inspirowany katolicką nauką społeczną, ale to wtedy nie Gramsci tylko encykliki papieskie jako źródło inspiracji i nie laicka inteligencja związana z PAN tylko np. R. Kukołowicz.

  129. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Nie słyszałam głosu Kościoła rzymsko-katolickiego ani wobec obozów jenieckich dla żołnierzy Armii Czerwonej w 1920 roku, ani wobec obecnej znieczulicy służby zdrowia w Polsce”.
    .
    A jak tam z głosem kościoła luterańskiego w tych sprawach? Jako luteranka pewnie się orientujesz. A prawosławni co tym sadzą, może wiesz?

  130. narciarz2 napisał(a):

    Dark:
    jest faktem, ze znikneliscie z blogu razem. Jest faktem, ze wrociliscie razem. Innych dowodow nie ma. Ale jak dobrze wiesz, brak dowodu jest najlepszym dowodem.

  131. narciarz2 napisał(a):

    No prosze, Mawar napisal wywazony i nienapastliwy komentarz. Gdyby wszystkie komentarze Mawara byly takie, to byloby co czytac i za co go szanowac.

  132. narciarz2 napisał(a):

    Chodzilo mi o komentarz na temat zjazdu „S”.

  133. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „… (to już raczej do Mawara) z treści tej strony wynika, że FRC to organizacja stawiająca sobie bardzo określone cele polityczne i ideologiczne, więc traktowanie jej publikacji jako źródła obiektywnej wiedzy jest nieporozumieniem”.
    .
    Niezależnie od tego jakie sobie „określone” cele stawia organizacja (lub jakie „nieokreślone”), albo coś jest prawdą albo nie jest. Proponuję, aby to było przedmiotem dyskusji.

  134. Mawar napisał(a):

    dark side
    „.. nie musisz mi streszczać moich poglądów, znam je wolałabym, żebyś je skomentował”.
    .
    Rekapitulacja poglądów i uściślenie pojęć zwykle ułatwia dyskusję. Ale właściwie to niechętnie bym komentował twoje poglądy, bo to dla mnie i za łatwe i za trudne. Za trudne, bo według ciebie każdy ma swoją prawdę i własną definicję zjawisk. Jeśli piszesz „katofaszyści” to należałoby zacząć od tego co przez to rozumiesz, bo to neologizm spotykany na forach internetowych, gdzie ludzie jedynie obrzucają się wyzwiskami. To tak jak w filozofii, łatwiej rozmawia się „wewnątrz szkół”, gdzie każdy używa tego samego aparatu pojęciowego, niż „między szkołami”, gdzie co i rusz trzeba coś uściślać i definiować. W przypadku sporów światopoglądowych dochodzą jeszcze emocje wynikające z tego jak zostaliśmy ukształtowani w dzieciństwie, jakie kończyliśmy szkoły, jakie mieliśmy w życiu doświadczane. Czy jesteśmy na ścieżce wzrostu, w smudze cienia, czy już myślimy o swym nekrologu etc. W każdym razie za najgroźniejsze zjawisko uważam postmodernistyczną erozję prawdy. Niby takie irracjonalne mody intelektualno-filozoficzne zdarzały się co i rusz (jak po wojnie egzystencjalizm), ale teraz jest to zjawisko poważniejsze, wyraźnie wpływające na ideologizację nauk (na razie społecznych). :) Wbrew pozorom to nie skończyło się wraz z upadkiem faszyzmu i komunizmu. Przykład z polskiego podwórka, niby nic takiego, ale jak się temu przyjrzeć… Wszak pisze to opiniotwórcza gazeta. Zobacz z jakich przesłanek dochodzi się do jakich wniosków.
    http://wiadomosci.gazeta......rwoni.html
    Czy ta gazeta miała kiedyś na ciebie wpływ?

  135. Indoor napisał(a):

    W końcu aa studnia była wypełniona wazeliną czy nie?

  136. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    ani katolicyzm ani prawosławie nie były w Polsce religiami wiodącymi, uprawiającym politykę na poziomie państwa, jak czyni to obecnie i czynił w tamtych czasach – Kościól rzymsko-katolicki.
    Poza tym wcinasz się w cudzą dyskusje bez sensu, możesz rzec, po co?

  137. głos zwykły napisał(a):

    Mawar,
    No, to ja jestem ciekawy co ty rozumiesz poprzez prawdę, skoro piszesz o jej erozji? Kategoria religijna prawdy jest ufundowana najwyraźniej na micie będącym artykulacją tęsknoty za utraconym rajem i wiary w tego, który jest tym co jest, a który występuje wobec człowieka nie tylko jako byt samowystarczalny i nie tylko jako stwórca, ale także jako dobro najwyższe i głos wzywający ku sobie i miejsce gdzie prawdziwe powołanie człowieka się spełnia. Czy właśnie do tej tęsknoty za prawdą odwołujesz się. Do tej perspektywy absolutu, który jest otwarty dla każdego wierzącego. Tego rodzaju prawda jest ufundowana jednak na nagłym objawieniu, którego doznaje ludzki apostoł absolutu, a niestety dla owego apostoła i tych którzy mu zawierzyli rozważania o absolucie są możliwe i filozofowie sprawę ową pracowicie omawiali dochodząc do wniosku, że byt osobowy będący absolutem tchnie paradoksem i jest to raczej ostatnie tchnienie przed jego krytycznym zejściem w otchłań historiozoficznej śmieszności, które nastąpiło w XV stuleciu w pismach Mikołaja z Kuzy.
    http://pl.wikipedia.org/w.....2aj_z_Kuzy
    Jak wiadomo Mikołaj z Kuzy wytropił sprzeczność logiczną samego pojęcia boskiego absolutu. Skoro bowiem Bóg jest czystą aktualnością, a zarazem obejmuje całość bytu, to nie ma niczego w tym bycie, co w jedności boskiej nie musiałby być, w niepojęty sposób zrealizowane.

  138. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    albo coś jest prawdą albo nie jest. Proponuję, aby to było przedmiotem dyskusji.
    To znaczy „prawda”, ze homoseksualisci sa w wiekszosci pedofilami?
    W badaniach niewiele na to wskazuje, no chyba, ze bylyby robione w srodowisku ksiezy i zakonnikow, to wtedy mozna pewnie tak twierdzic.
    Mnie smieszy ta cala historia o tyle, ze lesbijek wlasciwie owe ataki na homoseksualistow nie dotycza. A przeciez to to samo.
    Ale jakos dwie lesbijki latwiej zaakceptowac niz dwoch pederastow. Dlaczego?

Skomentuj