My, czyli Kto?
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 402 dni.
Jeszcze nie dowiedzieliśmy się dokładnie co Amerykanie postanowili w sprawie tarczy antyrakietowej, a już rozpoczęło się łomotanie w Platformę Obywatelską przez PiS i SLD, że jest odpowiedzialna za to co się stało. Z wypowiedzi polityków tych partii wynika, że najmniej do powiedzenia o tarczy mieli Amerykanie. Byli właściwie chorągiewką na wietrze wywołanym przez polskich polityków. Otrzymawszy ton od Wielkiego Brata, PiS-owcy jak sklonowana tuba, oczywiście wespół z rezydentam brata w Pałacu, zaczęli grzmieć, że to PO dała okazję prezydentowi Obamie do wycofania się z projektu. Należy się rozumieć, że gdyby nie dała, tylko szybko zgodziła się na wszystko oraz umowę ratyfikowała, to amerykański prezydent stanąłby przed progiem nie do przekroczenia. Bo polski próg to wiadomo! Ale miał fart mieszkaniec Białego Domu! O mało co nie został zmuszony do wycofania się z wyborczych obietnic. A znowu wedle SLD Platforma podobnie jak PiS, czyli „cała prawica”, wymusili niemal na Bushu budowę tej wyrzutni w Polsce, a teraz wyszli na durniów, bo lewicowy prezydent Obama otrzeźwiał i przyznał Sojuszowi rację. Na marginesie; SLD ma taką paraszę, kibel z nieczystościami, do której wrzuca obie partie w nadziei, że do PO przylgnie nieco treści PiS i skłoni część wyborców do powrotu pod skrzydła Napieralskiego. Nie skłoni.
W obu wypadkach jest to jazgot, z użyciem słów, ale bez treści. Gorzej, że on ma echa na świecie. W czwartek na stronach CNN była wypowiedź jakiegoś polityka, zapewne z PiS, że decyzja Amerykanów to katastrofa Polski! Co to za dureń? Najlepiej sprawę skomentował Jacek Saryusz Wolski – „Jak nie to nie”. Podobnie zrobili Czesi, najbardziej normalny naród w środku Europy. Niestety daleko nam do nich.
To co się stało z tarczą powinno być okazją do poważnej debaty; nie na temat stosunków polsko-amerykańskich, nie na temat polityki zagranicznej, a w każdym razie nie bezpośrednio o tym. To powinna być debata o tym, czym i kim My jesteśmy, w dzisiejszym świecie, w dzisiejszej Europie i w tym miejscu w którym żyjemy. A celem tej debaty powinno być zbliżenie się do prawdziwej, a nie fałszywej odpowiedzi na takie pytania i odnalezienie naszego realnego miejsca w szeregu państw i społeczeństw, czy narodów, jak kto woli. Stanięcie w prawdzie o sobie, bo nie stoimy w niej. To niełatwa debata, bo milej jest wierzyć, że Polska to strategiczny partner pierwszego mocarstwa na świecie, że Polska to regionalny lider polityczny, czy co tam jeszcze w tym stylu. To są mity i to podzielane tylko przez nas, a więc uleganie im i postępowanie tak, jakby były powszechnie uznane prowadzi do takich sytuacji, jak reakcje po tarczy, czy co gorsza do ośmieszenia na zewnątrz, do sytuacji z bajki o żabie co podsuwa nogę do podkucia.
Jesteśmy w Europie krajem dosyć dużym terytorialnie, dosyć ludnym, dosyć biednym i dosyć pod wieloma względami odchylonym od norm Zachodu Europy. W grucie rzeczy czymś w rodzaju większej Rumunii, może bliższej Zachodowi, ponieważ częściej dostawał on z powodu Polski gęsiej skórki, a czasami okazji do zachwycania się i użalania nad tragicznym bohaterstwem Polaków w cieple własnych spokojnych i bezpiecznych domostw. Mamy z tego powodu jakiś nie tak wielki kapitał, który, na własną szkodę, uważamy za ogromny rodzący zobowiązania do traktowania nas na specjalnych prawach i to jest śmieszne. Mieszkałem sporo lat na Zachodzie Europy i widziałem jak tam nas się odbierało i niewiele, lub zgoła nic się nie zmieniło, a mogłoby gdybyśmy znali prawdę o sobie samych. Polska jest do dziś uważana za najbardziej w Unię Europejską wciśnięty kawałek Wschodu, podczas gdy Czesi i trochę mniej Węgrzy za najbardziej na Wschód wciśnięty kawałek Zachodu. Taka jest różnica między nami i naszymi południowymi sąsiadami. I właśnie w reakcjach na takie wydarzenia jak sprawa tarczy w Warszawie i w Pradze widać tę różnicę i my naszymi zachowaniami taki obraz Polski utwierdzamy. Dlatego zamiast jazgotu politycznego, czy obok niego podyskutujmy „czym i kim jesteśmy”. Bez samobiczowania i bez zadęcia. Wyjdzie gorzej niż w mitach, ale prawdziwie i nie tak źle.

18 września 2009, o godzinie 10:13
Aaaa! Ciekawa jestem czy cos z tego samooceniania wyjdzie.
18 września 2009, o godzinie 12:02
Nic z tego nie zrozumialem
18 września 2009, o godzinie 19:28
Dobry początek, nic nie rozumieć. Gospodarz trochę to ze złością pisał chyba. Ja go jednak w pełni rozumiem.
A tu cytat. Może zbyt dotkliwy historycznie. Niektórzy mogą powiedzieć wredny. Ale pomóc w rozumieniu pewnych rzeczy może.
„Nawet jeśli Polska byłaby po stronie ZSRR, wojna z Hitlerem i tak by wybuchła. Czy wy, Polacy, naprawdę nie możecie zrozumieć, że światowe (i europejskie) wojny mogą się zaczynać od ataku na małe czy średnie państwa, ale dochodzi do nich z powodu sporów między wielkimi mocarstwami i w rezultacie toczą się one między nimi?”
To Tretiakow coś nam przypomina.
http://www.rp.pl/artykul/2,363874.html
Zyczę przyjemnego samobiczowania się.
18 września 2009, o godzinie 19:34
Bekasie,
to dla Ciebie:
Wymienione grupy etniczne są rekomendowane przez Komisję Równości Rasowej (w Wielkiej Brytanii)
..
The ethnic groupings listed are those recommended by the Commission of Racial Equality. Please indicate which one best describes you:
1 White (Biały)
A British
B Irish
C Any other white background, please specify
2 Mixed (Mieszany)
A White/Black Caribbean (biały/ murzyn z Karaibów)
B White/Black African (biały/ murzyn z Afryki)
C White/ Asian (biały/ Azjata)
D Other please specify (inny)
3 Asian/Asian British (Azjata/ Brytyjczyk pochodzenia Azjatyckiego)
A Asian British
B Indian
C Pakistani
D Bangladeshi
E Other please specify
4 Black/Black British (Murzyn/ Brytyjczyk murzyńskiego pochodzenia)
A Black British
B Black Caribbean
C Black African
D Other please specify
5 Chinese/Chinese British(Chińczyk/ Brytyjczyk chińskiego pochodzenia)
A Chinese British
B Chinese
C Other, please specify
.
Takie ankiety wypełnia sie praktycznie na kazdym kroku- czy kupujesz bilet miesieczny, czy zapisujesz sie do biblioteki. To może dać Ci pogląd czym jest społeczeństwo wielorasowe i jak ważna jest tu poprawność polityczna :)
Inne pytania z takiej ankiety, które mogą okazać sie dla Ciebie pomocne przy kształtowaniu bardziej otwartej postawy to te o wyznanie i o preferencje seksualne:
.
Religion or Belief: (religia lub wyznanie)
-Christian (including Church of England, Catholic, Protestant and all other Christian Denominations)- (chrześcijańskie -włączając kościół anglikański, katolicki, protestancki i inne chrześcijańskie)
-Buddhist (buddyzm)
-Hindu (hinduizm)
-Jain (Dzina)
-Jewish (judaizm)
-Muslim (muzułmaninski)
Sikh (sikh)
Atheist system of belief (system ateistyczny)
I have no religious beliefs( nie mam zadnych przekonań religijnych)
Other (Please give details below)- inne (podaj jakie)
___________________
.
Sexual Orientation: – orientacja seksualna
-Bisexual(biseksualista)
-Lesbian (lesbijka)
-Homosexual (homoseksualista)
-Heterosexual (heteroseksualista)
-Other (inne)
-I prefer not to say (nie chcę się wypowiadać na ten temat)
18 września 2009, o godzinie 19:40
Trzeba kupić Obrotowy GPS Narodowy i wywiesć na Pałacu Kultury im. Józefa Stalina (Dżugaswili). Notabene nie zauwazyłem żeby którykolwiek z moich znajomych miał problem z okresleniem miejsca Polski w Europie. Natomiast mają bardzo okreslone zdanie na temat klasy poltycznej. Calej. Cakumpak.
18 września 2009, o godzinie 20:04
Żeby się za bardzo nie mądrzyć powiem, że w powstanie tarczy na terenie Polski nie wierzyłam ani przez chwilę. Dlaczego? A dlatego, że nie widziałam żadnych realnych gwarancji z amerykańskiej strony. Samo zaś nasze, polskie, gorące pragnienie, żeby Rosji pokazać… nie było wystarczające. Bo Amerykanie mają swoje interesy, które mogą, ale dalece nie muszą być zgodne z naszymi pragnieniami, bo o interesach to my nie potrafimy rozmawiać.
Przypomnę więc tylko przysłowie – mądrość narodu…
Nie mów HOP, dopóki nie przeskoczysz…
I komentarz; a jeśli już przeskoczyłeś, to najpierw popatrz, w co wskoczyłeś.
Jestem pewna, że zaraz się tu pojawią bardzo mądre wypowiedzi, poparte mądrymi, fachowymi lekturami, nie mówiąc o światowej sławy autorytetach, więc powiedziawszy, co wiedziałam wycofuję się na z góry upatrzone pozycje.
Jeśli ktoś zechce się wypowiedzieć na temat moich kompetencji, to od razu odpowiem… wiem, wiem.
18 września 2009, o godzinie 20:52
dark side
Rozumiem, że policję czy służby imigracyjne może bardzo rajcować informacja, że ktoś jest na przykład mixed white/black/Caraibben/muslim/homosexual, ale na litość po co to komu przy zakupie biletu miesięcznego? Czy „Komisja Równości Rasowej” nie jest tym zaniepokojona? Niewykluczone, że ta komisja została po cichu założona z polecenia lub inspiracji policji. Co policji nie uchodzi, choć może być przydatne, „komisji antyrasistowskiej” – jak najbardziej. :)
U nas Gazeta Wyborcza ujawniła dziś zbrodniczy przejaw homofobizmu wśród strażników miejskich, podległych obecnie platformianym rządom miłości pani Płezydent Wałszawy. Wskazuje na to już sam tytuł („Gej: Pobili mnie strażnicy”), z góry przesądzający o ich winie, czyli całkiem jak minister Ziobro w sprawie transplantologa, mimo że żadne państwowe organy niczego nie zdążyły jeszcze orzec. Tytuł tytułem, samego incydentu już nie dało się upudrować więc tematu tego raczej Gazeta dalej nie pociągnie, choć kto wie? Podrzucam redaktorom Gazety wątek, który odwróci uwagę opinii publicznej od tego co robił homoseksualista i jego kolega przyłapany przez strażników w Parku Skaryszewskim. Strażnicy przyjęci zostali do pracy za rządów w mieście L. Kaczyńskiego. I tego się trzeba trzymać. :)
http://wiadomosci.gazeta......znicy.html
18 września 2009, o godzinie 21:26
Indoor
„Liczba ofiar agresji sowieckiej na Polskę rośnie w niepokojącym tempie. Obecnie ofiar jest już około miliona obywateli polskich (…) według mnie przyrost ma charakter wykładniczy …”.
.
Gdybyśmy poszli z Hitlerem, jak Węgrzy, Słowacy, Rumuni, Bułgarzy, to może nie byłoby tych ofiar. Szacuje się, że na terenach wschodnich II RP zginęło lub zostało wywiezionych od 400 tys. do 2,4 tys. ludzi (A. Kunert) Ze względów oczywistych (choćby przesunięcia granic) nikt tego nie policzy, można jedynie szacować.
.
„Dodać do tego należny fakt, iż (jak wykazali najnowsze badania z historii) gdyby nie sowiecka agresja, Polska miałaby szansę w walce z hitlerowskimi Niemcami. (”Niewiadoma jak by się skończyło”). Generalnie już prawie zwyciężyła”.
.
A ile dni opierały się Węgry? Biorąc pod uwagę tempo posuwania się Niemców (czas trwania kampanii i zajęty obszar) w Polsce było im trudniej niż we Francji czy na Bałkanach.
19 września 2009, o godzinie 03:37
Dark,
jestem wielorasowe spoleczenstwo i nic takiego nie wypelniam :)
Raz na 4 lata pytaja o takie sprawy przy spisach powszechnych ale wtedy nie pytaja o nazwisko. Poza tym jak wypelnia sie podanie do socjalu o zasilek to pytaja czy jestes Aborygen, bo oni maja zasilki wieksze. I tyle, cala reszta nikogo nie obchodzi, choc poprawnosc polityczna jakas tam obowiazuje. Ale wszyscy sie uczymy zyc obok siebie i ze soba, mlodym to razno idzie, nie maja specjalnych oporow w akceptacji innych kolorow skory czy ubran.
Mnie cieszy jak widze muzulmanki grajace w pilke nozna. Nie wiem czemu one tak to lubia :)
Co nie znaczy, ze uprzedzen rasowych i innych nie ma. Sa i mysle, ze to dosc naturalne mimo calej poprawnosci. To tak samo jak to, ze czasem trzeba sobie zaklac. :)
‘
Mawar,
mysle, ze stawianie problemu pobicia czlowieka przez straznikow miejskich, na plaszczyznie PiS – PO, jest manipulacja. Problem bowiem lezy w naduzyciu prawa, nie w poprawnosci politycznej.
I nie jest istotne co oni tam robili.
‘
19 września 2009, o godzinie 07:31
Trochę obok tematu. Pisałem wielokroc bardzo źle o sanacji. Czytam wspomnienia Witosa z więzienia w twierdzy Brzeskiej. Koszmar. W porównaniu z tym piłsudczykowskim dnem więzienie komunistyczne na Mokotowie w roku 1968 to były wczasy, a obóz internowania, nawet w Białołęce, o Jaworzu nie mówiąc to był hotel 5 gwiazdkowy. Ależ to była ferajna!
19 września 2009, o godzinie 07:33
No dobrze, wy tu o pedałach i o spisach powszechnych, ale co z tą tarczą? Jasnaanielka już weszła ze swoim „a nie mowiłam.” A gdzie podobne Zofii? Bo chyba ona jeszcze wyraźniej „a nie mowiła.” Czyżbym się mylił? Oj, chyba to była tylko bieżączka, bieżączka i po bieżączce. Choc PiS premiera Tuska od czci i wiary odsądza.
A tu jeszcze takie kwiatki międzynarodowe:
„Premier Wielkiej Brytanii, kanclerz Niemiec, sekretarz generalny NATO, nawet Rosja – wszyscy wyrażają się ciepło o planach Waszyngtonu, który wycofał się z budowy stacjonarnej tarczy antyrakietowej w Polsce. Polski rząd widzi w tym nawet szansę, by szybciej dozbroić naszą armię. Ale PiS mówi o porażce.”
http://www.dziennik.pl/po.....pilki.html.
19 września 2009, o godzinie 07:59
Nic więc dziwnego, że ci, co naprawdę „za komuny” siedzieli w prawdziwej ciupie nie zioną chęcią odwetu, i nie mruczą rano i wieczorem… Tak! Zemsta! Zemsta! Zemsta na wroga!
Wiedzieli, że za swoją działalność mogą siedzieć, siedzieli, wytrzymali i jeszcze poznali ciekawych ludzi, bo inni, podobni do nich też siedzieli :)
Kontakty się umacniały, horyzonty poszerzały i nawet taki Kuroń, którego nie oszczędzano i przeżył rzeczy okropne – nie pragnęli zemsty. To następne pokolenie chcą się mścić za ich doświadczenia i wiedzą lepiej, że to konieczne, bo nie ma wybaczenia bez przeproszenia, a żadne przeprosiny nie są dość przepraszające, aby od zemsty odstąpić. Śmieszne i straszne.
;
A ja sobie idę wieczorkiem na koncert z serii „Vratislavia cantans” na wolnym powietrzu, przy fontannie obok Hali Ludowej. Będzie wielki chór i pokaz światło i dźwięk przy pięknie oświetlonej fontannie.Kosztowała spore pieniądze i było wiele głosów, że te pieniądze można było wydać lepiej…
Ale tłumy walą w każdą sobotę na pokazy a i za dnia alejki okolicznego parku są pełne. Przyciąga ludzi i bardzo się podoba.
Ale komunistycznych siepaczy wciąż ktoś – coraz to młodszy – pragnie rozliczyć z ostatniego oddechu.
Powodzenia.
19 września 2009, o godzinie 08:39
http://www.youtube.com/wa.....6EJAxJ9uPY
Wszystkim – miłego weekendu!
19 września 2009, o godzinie 09:29
Mroczna Strono.
Jak widać, postępy Postępu są nieubłagane.
19 września 2009, o godzinie 10:15
Wedle życzenia Orteg w sprawie tarczy:
- a nie pisałam i to wielokroć , że jej nie będzie w Polsce, bo się to nikomu nie opłaca i nie leży w interesie ani USA ani UE?!
***
Tak jak JasnaAnielka
miłego weekendu wszystkim.
PS. 1
Wykład prof. dra. Michała Hellera był świetny, tłumy niebotyczne, korytarze obok sali wykładowej – zapełnione.
Dzisiaj natomiast feta dla niemieckiego i matematyka, który tu ongiś mieszkał i działał – Hermanna Grassmanna (1809 – 1877) z powodu jego dwusetlecia urodzin. Koncerty w katedrze, wystawa w Książnicy Pomorskiej itp.
Dla mas – święto 10 lecia korpusu NATO w Szczecinie. I wszystko co kochane – do oglądania czołgi i inny sprzęt, okręty wojenne, parady i musztry orkiestr wojskowych z różnych krajów, koncerty.
PS 2.
Podawana przez media ilości manifestujących związkowców w Szczecinie była lekko przesadzona przesadzone, kiedy20 -30 min po manifestacji byłam pod domem, a jest on jakieś 200 m. od urzędu wojewódzkiego, gdzie ponoć było centrum wydarzeń – nie widziałam ani po drodze tłumów związkowców, jedynie trój-konny patrol policyjny w parku w wersji bojowej (tj konie w okularach ochronnych i ochraniaczach na nogach), zaparkowane wozy z policją , ani też w okolicy samych Wałów Chrobrego ani autokarów, ani związkowców.
Jak się „zmyło” 6 tys. ludzi w ciągu 20 min?
Za to na pewno w mieście było dużo kolejarzy z ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem i prezesami firm PKP włącznie i kolejowymi związkowcami, którzy obchodzili swoje 90-lecie.
Dokładnie w tym samym czasie, gdy związkowcy urządzali swoje zadymy, jakieś 1000 m obok.
Media jakoś tych widocznych gołym okiem umundurowanych, ze sztandarami kolejarzy nie dostrzegły.
Zaiste dziwne.
Minister na pewno miał spotkanie w Szczecinie ze związkiem zawodowym maszynistów kolejowych, których dotyka restrukturyzacja PKP i odchodzą na dobrowolne, przyspieszone emerytury. Oni nie brali udziału w związkowej manifestacji.
19 września 2009, o godzinie 10:40
Panie Waldemarze !
Kapitalne są Pańskie określenia o tych wciśniętych „kąskach” UE na jej wschodnich granicach .Stąpać po ziemi, do czego pan nieustannie namawia, budzi mój szacunek do pana i jego publicznej pracy .Przy okazji przesyłam spóznione podziękowania jako Obywatel IIIRP za prace w rządzie T.Mazowieckiego .Dla mnie to okres pełnego powodzenia zawodowego .Dziękuję ! .W PRL też sobie radziłem, ale to co nastapiło ,to inna generacja możliwości i otwarcia ( np. na bliskie pogranicze do Berlina włacznie ), dla tych co chcieli być pracusiami.
Gość na blogu
Waldemar ze Szczecina .
ps.
Wczoraj w południe celowo przystanałem ca.30 minut by w Centrum miasta zobaczyć przemarsz Związkowców z całej Polski .Mnie interesował odbiór ludzi stojących na chodnikach .Obojetny ,bardzo obojetny ,momentami niechętny, nie wiem skąd to przeświadczenie organizatorów o sympati mieszkańców do tej bardzo głośnej (trąbki i petardy (kapiszony ? non stop ) imprezy .
Niema i nie bedzie Stoczni w Szczecinie w dawnym stylu , ONI tj. Śniadkowi ludzie zapewne też o ty wiedzą ale narazie dymią i deskami zabijaja drzwi do upatrzonych adresatów .
Smutne !!!, a charakter demostracji jak 30 lat temu , z tymi gestami V.
19 września 2009, o godzinie 12:42
Z tą tarczą to jeszcze nie wszystko jest stracone. Potrzebny jest tylko cud, który możemy wymodlić u MB Licheńskiej. Zapraszam więc do Lichenia
http://pejzaze.onet.pl/64.....leria.html
19 września 2009, o godzinie 12:58
Bardzo dziekuje Panu Kuczynskiemu za rozsadny glos ws. tarczy. Potrzeba powaznej dyskusji nt. strategicznego miejsca Polski w swiecie jest palaca.
Od wielu, wielu miesiecy jestem czytelnikiem blogu Pana Waldemara, choc dolaczam dopiero teraz. Jako jedna z glownych zasad tego blogu proponuje, abysmy pamietali – iz pomimo naszych roznic – mozemy rozmawiac w spokojny sposob nt. przyszlosi Polski.
Pozdrawiam Pana Gospodarza i wszystkich Blogowiczow,
Marcin
19 września 2009, o godzinie 15:17
Ewa-Joanna
„… stawianie problemu pobicia człowieka przez strażników miejskich, na płaszczyźnie PiS – PO, jest manipulacja. Problem bowiem leży w nadużyciu prawa, nie w poprawności politycznej”.
.
Właśnie pisałem o manipulacji – Gazety Wyborczej. Zanim ustalono jak zareagowali strażnicy na publiczny czyn nieobyczajny Gazeta wybiła w tytule, że gej został pobity i obrażony. Dlaczego dała wiarę jednej stronie, a nie drugiej? Może należało beznamiętnie zrelacjonować incydent, ale do tego trzeba minimum obiektywizmu. To dla Gazety najwyraźniej za trudne.
.
„I nie jest istotne co oni tam robili”.
.
Idziesz z wnuczką na spacer do parku, przechodzisz obok krzaków wśród których zabawia się dwóch homoseksualistów. Co mówisz wnuczce? Napisz krótką instrukcję postępowania.
19 września 2009, o godzinie 15:24
Mawar
A ty nie piszesz tylko o tym, o czym ci akurat wygodnie i temat nośny?
Dałam tu onegdaj link do Dużego Formatu. Liczyłam na twój komentarz. A ty wziąłeś cukierek i milczysz.
Tak też można.
A kto zdrowy na umyśle chodzi ciemną nocą z wnuczką w krzaki?
19 września 2009, o godzinie 15:25
Z rozpędu nie podałam drugi raz tego linku…
http://wyborcza.pl/1,7548.....milcz.html
19 września 2009, o godzinie 16:40
Pan Minister Waldemar Kuczyński
„Trochę obok tematu. Pisałem wielokroć bardzo źle o sanacji”.
.
Dla porządku: Władysław Gomułka i Józef Cyrankiewicz swego czasu mówili o sanacji znacznie gorzej niż Waldemar Kuczyński. Pan Minister ma sporo do nadrobienia.
.
„Czytam wspomnienia Witosa z więzienia w twierdzy Brzeskiej. Koszmar.”
.
Do więziennych wspomnień należy podchodzić ostrożnie. Każdy więziony wie, że siedzenie w pierdlu jest przeokropnie. Sam tak sądzę, mimo że nie siedziałem dłużej niż 48 godzin na dołku. Więzienia carskie były przeokropne, ale jednakowoż panowie więźniowie walczący o zapanowanie komunizmu mogli sobie zamawiać obiady w restauracji, a strażnicy je donosili. Tak naprawdę przeokropne okazały się dopiero więzienia „po zwycięstwie” – czyli bolszewickie.
A co do Witosa i jego katorgi, należy pamiętać o haśle do chłopskiej rebelii jaką w 1932 rzuciło witosowe Stronnictwo Ludowe. Tak się składa, że były to lata słynnego kryzysu ekonomicznego i każdy miał swoje święte racje, rząd też. Idę o zakład, że gdyby Pan Minister był wówczas, obok Leszka Balcerowicza, w rządzie to pierwszy by na wieś wysłał policję. Całkiem jak Kuroń, który w 1989 r. bez obciachu w obecności T. Mazowieckiego domagał się od Kiszczaka wysłania, jeszcze wówczas milicji, na demonstrantów blokujących drogę z Warszawy do Gdańska. Gdyby za sanacji pojawił się w Polsce taki Lepper też by poszedł za kraty, wtedy jednak egzekwowano prawo, czasem przesadnie. Tak więc, Panie Ministrze, proszę się nie stroić aż tak bardzo w demokratyczne piórka. Ja w to nie wierzę.
Witos Witosem, ale za sanacji w więzieniach (Brześciu, później Berezie) siedzieli głównie nacjonaliści ukraińscy i polscy (np. Stepan Bandera, Bolesław Piasecki, Włodzimierz Sznarbachowski). Ale głównie komuniści z Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, Komunistycznej Partii Polski, Komunistycznego Związku Młodzieży. Józef Światło i inni czerwoni „manikiurzyści” też siedzieli w sanacyjnych więzieniach. Zważywszy na to, co ci komuniści zrobili później z Polską trudno mi wykrzesać z siebie smutek z powodu ich przeokropnej męki za sanacji.
.
„W porównaniu z tym piłsudczykowskim dnem więzienie komunistyczne na Mokotowie w roku 1968 to były wczasy, a obóz internowania, nawet w Białołęce, o Jaworzu nie mówiąc to był hotel 5 gwiazdkowy”.
.
Pan Minister znów jak dziecko, Kiszczak grał rolę „dobrego policjanta” dlatego w Jaworzu, gdzie siedzieli prominenci związkowi, było łagodnie. W tym samym czasie w Kwidzynie „zły policjant” przy pomocy atandy ZOMO masakrował innych internowanych, tych mniej prominentnych. GRUDZIŃSKI ADAM, l. 36. Zmarł w wyniku pobicia w obozie internowania w Katowicach – Załężu. Data śmierci bliżej nie ustalona (październik 1982 r.).
http://www.13grudnia.nzs.pl/ofiary.html
Ale oczywiście, za sanacji było znacznie gorzej, tyle że trudno o listę zakatowanych w Berezie polityków.
19 września 2009, o godzinie 16:45
jasnanielka
„Tak też można. A kto zdrowy na umyśle chodzi ciemną nocą z wnuczką w krzaki”?
.
A skąd wiesz, że to się działo nocą, w dodatku ciemną?
19 września 2009, o godzinie 16:53
Andrzeju,
przez Ciebie chyba zafunduję sobie niezwłocznie wycieczkę do tego Watykanu Polskiego Kiczu Sakralnego, a zwłaszcza by osobiście oglądnąć to cudeńko:
http://pejzaze.onet.pl/64.....leria.html
Dzięki za pokaz.
19 września 2009, o godzinie 17:16
…oraz koniecznie by kupić sobie figurkę Świętego Kaczorka ze Słomą w Głowie a jak funduszy starczy to i tą piersióweczkę – Matkę Boską Plastikową, trzy nawet, każdą w innym kolorze. Będą na prezenty na imieniny dla drinkujących przyjaciół!
Potem na polowaniu na kaczki strzelą sobie po łyku albo dwa z Plastikowej Matki Boskiej Lichieńskiej, czyli z gwinta, by nieco się rozgrzać.
19 września 2009, o godzinie 18:26
Zofio.
czemu tyle kpin na temat odzuc religijnych czy tylko dlatego
ze to nie protestantyzm?
Pozdrawiam
19 września 2009, o godzinie 18:37
Zofia
„Potem na polowaniu na kaczki strzelą sobie po łyku albo dwa z Plastikowej Matki Boskiej Lichieńskiej, czyli z gwinta, by nieco się rozgrzać”.
.
Trawestując Gospodarza, jak można coś takiego pisać po luterańsku?
19 września 2009, o godzinie 19:40
Dziennik wysmażył artykuł „cud Tuska , znikająca tarcza”. Pytam się czy ci redaktorzy Dziennika myślą, że piszą dla kompletnych idiotów? Przecież nawet mało inteligentny człowiek wie, że rząd Polski nie miał wpływu na decyzję Ameryki. Po takich rewelacjach powinno tylko Dziennikowi ubyć czytelników, bo jako tako rozsądni powinni zauważyć , że redaktorzy oszukują czytelników.
19 września 2009, o godzinie 20:50
maciek.g
Dziennik wysmażył artykuł “cud Tuska , znikająca tarcza”. Pytam się czy ci redaktorzy Dziennika myślą, że piszą dla kompletnych idiotów?
„Dziennik”, czy „Nasz Dziennik”? A jeśli to drugie, to pytanie uważam za retoryczne.
19 września 2009, o godzinie 20:54
Mawar,
a niby dlaczego nie można o tym pisać, nawet …po luterańsku?
Plastikowa piersiówka w formie figurki Matki Boskiej nie może być wg Ciebie użyta z przeznaczeniem, czyli do noszenia wódeczności i popijania z niej?
Przecież to nie ja wymyśliłam coś takiego, ale handlarze w Licheniu, gdzie sprzedają takie cudeńka za zgodą tamtejszych duchownych.
A może mam udawać, że czegoś takiego idiotycznego na oczy nie widziałam?
***
A tak na marginesie, dla Twojej wiedzy:
u luteran nie nie oddaje się czci „świętym” obrazom, figurkom czy miejscom.
Obraz jest obrazem, a figurka figurką. I niczym więcej. Elementem dydaktycznym do kazań albo ozdobą ściany świątyni. Ze strony malarza ten namalowany przez niego może być jego przeżyciem artystyczno-religijnym, ale nigdy nie był, nie jest i nie będzie obiektem jakiegokolwiek kultu ze strony luteran.
Nie adoruje się też Marii, matki Jezusa jak Boga.
Oczywiście nikt nie robi u luteran butelek – figurek Matek Boskich do napojów i sprzedaje przed kościołem.
Nie rozdaje się też „‘świętych” obrazków z różnych okazji.
Dla luteranina takie oddawanie czci figurom, obrazom itp jest naruszeniem I-go przykazania Dekalogu.
Jedynym symbolem religijnym dla protestanta, a więc i luteranina jest po prostu krzyż.
***
Skoro masz zastrzeżenia to tego co napisałam, to mi wytłumacz w prostych słowach na czym polega kult maryjny u katolików w Polsce.
Czyżby na oddawaniu czci jakimś obrazom, jak w Częstochowie, Licheniu, czy też figurkom jak tej na Ostrej Bramie i w innych miejscowościach?
Jaka jest różnica między jakąś gipsową figurą Matki Boskiej w eksponowanym miejscu, uznawanym za „święte” a plastikową butelką w kształcie Marki Boskiej, tzw. piersiówka na wódeczkę, którą można kupić na kopy za 5 zł przed kościołem w Licheniu?
Tej butelce też oddaje się cześć i ją adoruje?
Wybacz Mawar,
ale dla luteranina, to jest po prostu – bałwochwalstwo.
Coś, co nie jest godne chrześcijanina.
D Marcin Luter, kilka wieków temu tak pisał w swoim „Dużym Katechizmie” w odniesieniu do I-go przykazania „Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie”:
(…) tak się ma rzecz ze wszelkim bałwochwalstwem, albowiem nie polega ono jedynie na tym, ze się robi obrazy i oddaje się im cześć, lecz raczej ma ono swe źródło w sercu. które wypatruje gdzieś indziej i szuka pomocy i pociechy u istot stworzonych, u świętych i diabłów, a nie ucieka do Boga, ani od niego oczekuje się pomocy.(…).
Inna księga symboliczna z XVI w. Kościoła ewangelicko-augsburskiego – Konfesja Augsburska – w rozdz. XXI cz. I-szej – zajmuje stanowisko wobec oddawania czci świętym, stawiając ich jako wzory do naśladowania, natomiast nie są oni traktowani jako pośrednicy czy orędownicy wobec Boga. To samo donosi się do Marii, matki Jezusa.
Podobne treści znajdziesz w innych księgach symbolicznych mego Kościoła.
Te zasady dla luteran są obowiązujące do dzisiaj.
19 września 2009, o godzinie 21:05
Zdzisławie,
czy widziałeś te zdjęcia z Lichenia? I czy uważasz, że to ma coś wspólnego z prawdziwa wiarą? Bo ja sądzę, że to przejaw nie wiary, lecz jakiejś patologii, która kwalifikuje się co najwyżej do ośmieszenia. Przerażające jest natomiast, że dzieje się to za pełną aprobatą kleru.
19 września 2009, o godzinie 21:14
Zdzisławie,
to nie kpiny z odczuć religijnych, co ze z estetyki i frymaczenia mało ewangelicznego, czyli handlowania szmirą i paskudztwem plastikowym w świątyni.
Handlarzy ze światyni, wg ewangelii – Jezus po prostu wywalał, przykładając co niektórym kijem piegrzymnym zdrowo w tyłek.
A dlaczego nie masz pretensji do Andrzeja np. który dał link do zdjęć z Lichenia ani też do ich autora, który widzi dokładnie to samo co ja i tak samo reaguje?
Powiedz mi Zdzisławie
- jakie to uczucie religijne ranię, nabijając się zdrowo z plastikowych „piersiówek” – Matek Boskich?
A może uważasz, że osoba matki Jezusa jest w sam raz godna do tego by, być wizerunkiem butelki do wódki?….
Czy wg Ciebie – każda rzecz, nawet najbardziej idiotyczna, kiczowata i bezsensowna, ale mająca wizerunek bohatera biblijnego, jak ta opisywana butelczyna – to już obiekt uczuć religijnych polskich katolików?
Poza tym Drogi Zdzisławie,
caly ten Licheń jest opłacany także z mojej, luterańskiej kieszeni, czyli moich podatków, czyli z budżetu państwa.
I wcale mi się nie podoba, że za moje pieniądze utrzymuje się obiekt, w którym kultywuje się to, co tacy jak ja luteranie określają jako -…bałwochwalstwo.
Zechciej laskawie zauważyć
Drogi Zdzisławie i Ty Mawarze,
że Wy, jako katolicy czujecie się urażeni moimi słowami, ale ja, jako luteranka – czuję się nie tylko obrażona, ale naciągana w majestacie polskiego prawa na kultywowanie praktyk, które są sprzeczne z moimi zasadami religijnymi.
19 września 2009, o godzinie 21:21
Mawar,
Gazeta nie pierwszy i nie ostatni raz uzywa chwytliwego tytulu dla przyciagniecia uwagi czytelnika. Nie ona jedna zreszta, zwyczaj wyrazania oceny przed jakimkolwiek dochodzeniem zdaje sie dosc powszechny zarowno w mediach jak i wsrod politykow.
Nie oceniamy tu jednak moralnosci mediow ale fakt pobicia i zniewazenia czlowieka przez straznikow miejskich. A taki fakt mial miejsce a nie powinien.
Czy uwazasz, ze „moja wnuczka” bedzie mniej zszokowana widokiem kopulujacej pary heteroseksualnej?
Niewlasciwe zachowanie zasluguje na mandat, kolegium (czy jak sie to teraz zwie), sad, ale nie na dorazne wymierzanie sprawiedliwosci wedlug widzimisie.
‘
Zdzislawie,
czy usilujesz nam powiedziec, ze jak sie napijemy z owej flaszki MB to przezyjemy silniejsze odczucia religijne? To i zwykla flaszka starczy…
A ja z zachwytem ogladam te obrazki i pase sie kiczem – na dlugo mi starczy!
Szczegolnie religijnie odczulam te oto figurki: http://pejzaze.onet.pl/64.....leria.html
A tak na powaznie, Zdzislawie – Zofia ma prawo do wlasnej oceny tej szopki. Ale zawsze mozesz doniesc do prokuratury! ;D
19 września 2009, o godzinie 21:30
Kaczki są świetne. Ąle obraz 39. nieco przeraża.
19 września 2009, o godzinie 21:31
Ten obraz
http://pejzaze.onet.pl/64.....leria.html
19 września 2009, o godzinie 21:48
Indoorze,
widzialam to kiedys na necie, ale w zyciu nie przypuszczalam, ze to z Lichenia. Ot i siurpryza.
19 września 2009, o godzinie 23:26
Mawar
Oczywiście skręcasz w bok od tematu i w związku z tym uważasz, że go nie ma. Wziąłeś tego cukierka, jak bonie dydy!!!
Faktycznie, nie wiem, czy zajście miało miejsce ciemną nocą.
Gdyby w dzień, to powiedziałabym ; „nie przejmuj się, ci panowie nic złego ci nie zrobią, ich nie obchodzą małe dziewczynki…”
Oczywiście to jest żart – na wypadek, gdybyś chciał ciągnąć kontynuacje………………………………….
A strażnicy miejscy za czyn nieobyczajny powinni jednakowo potraktować zarówno parę homo, jak i hetero. Mają z pewnością odpowiednie przepisy i sankcje. Z pewnością nie mają prawa bić.
Od wymierzania kary są inne instancje. Oni mogą co najwyżej delikwenta do tej instancji doprowadzić.
19 września 2009, o godzinie 23:41
No i mamy wypowiedź min. Sikorskiego na temat poruszony przez Gospodarza.
19 września 2009, o godzinie 23:42
Link do powyższego
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
20 września 2009, o godzinie 00:39
Jaki ladny zwrot zrobil pan Sikorski….
20 września 2009, o godzinie 07:08
Zofio mnie nie chodzi o obrazki o zdjęcia Andrzeja tylko o rózna miarą mierzone te wypowiedzi na temat wiary w te figurki, obrazy, nikt nie wypowiadal sie na temat Twej wiary nie wytykąl Ci ze to ze tamto. Więć czemu robiszt to na temat katolicyzmu.Bo jakoś nie zwrocilem uwagi na temat judaizmu ,islamu tych odnośników Ze kler pozwala? to to napisz ze kler ale nie wiary dużej części społeczeństwa. Kramy wokół swiątyni ? przeciez tam chyba przyjeżdzają nie tylko dla celów religijnych (dzieci z rodzinami też) więc i sa kramarze a handluja tym na co jest zbyt.
Bałwochwalstwo może i jest przyjmująć Twoje kryteria ale to jest naigrawanie się a bardzo poprawna Ty i Inni to jakos tego nie zauważyłem. Nie piszę tego jako głeboko wierzący katolik tylko dyskutant. Ty z koleji wystepujesz jako głęboko wieżąca protestantka bo często pisdałaś o wyzszosci protestantyzmu nad katolicyzmem bo co już pisalem nie spotkalem sie z podobnymi wypowiedziami na temat innych religii.
A co do Twoich podatków to tez chwyt z Twojej strony bo akurat ta świątynia budowana jest z darów wiernych i nie tylko , pieniądz podatników nie mają tu nic wspólnego.
Pozdrawiam Cię Zofio
20 września 2009, o godzinie 07:25
Ewo -J
Dziękuje za pouczenie Ze Zofia ma prawo do swego zdania w sprawie żabek i flaszeczek ale ten mój wpis dotyczył tolerancji objawy wiary przejawiają sie w różny sposób miedzy innymi w obrazach.. A nic wspólnego nie mial z buteleczkami które można sobie wypić (moze i mozna) ale gdzie tu tolerancja?
Ten Zart na temat mozliwosci doniesienia do prokuratury to na prawdę grubego kalibru.
Pozdrawiam
20 września 2009, o godzinie 09:15
Zdzisławie,
ja jestem b. tolerancyjna, ale nie wmówisz mi, ze produkcja i sprzedaż piersiówek”MB” jest objawem czyjeś ….wiary.
To czysta komercja z której czerpie zyski także Kościół rzymskokatolicki. Kramarz musi mieć zgodę i zapłacić duchownym za możliwość handlowania w Licheniu.
Tak jak nie wmówisz mi, że „modłomat” zapalący świeczkę modlitewną za forsę, jest tego objawem.
To wręcz perfidnie wyrafinowana forma wyłudzania pieniędzy ze strony właścicieli Lichenia nie mająca nic wspólnego z wiarą.
Jest ona sprzeczna z teologią rzymsko-katolicką i zasadzami tego wyznania.
Wiary się nie kupuje, modlitwy także.
Mogę tylko wyrazić zdziwienie, ze Episkopat do tej pory nie zareagował.
20 września 2009, o godzinie 09:17
Zdzisławie,
dla takiego, jak opisałem oszustwa i wyłudzania ze strony Kościoła rzymsko-katolickiego – to z mojej strony – tolerancji nie ma za grosz.
20 września 2009, o godzinie 09:29
Moim skromnym zdaniem samo słowo WIARA wyklucza potrzebę tłumaczenia się jej z odczuwania. Albo się wierzy i nie ma czego tłumaczyć, albo nie wierzy i wtedy szuka się dowodów i usprawiedliwień na „manie wiary”. Ja wierzę i o tych sprawach nie dyskutuję, bo nie czuję najmniejszej potrzeby. Do momentu, gdy ktoś mi chce na siłę wciskać swoje wierzenia albo przekonania. Ze Świadkami Jehowy jest to proste… ja im dziękuję, oni odchodzą od moich drzwi i spokój. Nie znoszę jednak, kiedy ktoś usiłuje mnie, jako wyznawczynie konkretnej wiary, umniejszyć, wykazać mi moją miałkość. Potrafią to czynić zarówno ci, co żadnej wiary nie wyznają i pragną mnie przekonać, jak i ci, wierzący w inny sposób w tego samego Boga Stwórcę, opierając się o tekst tej samej Księgi, tłumaczonej przez jakiegoś konkretnego człowieka, pod wpływem jego ludzkich, osobistych przemyśleń. Skąd ta pewność, że właśnie Luter, właśnie Kalwin, właśnie twórca kościoła anglikańskiego mają te 100% racji? Oni swoje wnioski wyciągali o wieki później, są znacznie młodsi i stworzyli swoje kościoły na zamówienie społeczne, a nawet i niekoniecznie na takie zamówienie. Dla mnie jest oczywistością, że autentyczna jest wiara starotestamentowa i ta wywodząca się z niej, młodsza – katolicka – zarówno rzymska, jak grecka. Inne to komentarze i odpryski.
;
Wyraziłam swój pogląd. Nie podejmę dyskusji.
20 września 2009, o godzinie 11:17
Jasna Anielko,
nie udowadniam, że jakieś wyznanie jest lepsze czy gorsze, starsze czy młodsze.
Wyjaśniałam Mawarowi,
dlaczego luteranie nie oddają czci rzeczom materialnym (obrazom, figurom itp) oraz ludziom, przytaczając słowa dr ks. Marcina Lutra.
By wiedział skąd bierze się akurat moja (a nie czyjaś inna) niechęć do tzw. „świętych” obrazków czy figur. A tym bardzie ich kupczeniem.
Ale swoich poglądów nikomu nie narzucam.
Niemniej jednak znam podstawy wyznania rzymsko-katolickiego, katolików w rodzinie mam mnóstwo, moja matka była katoliczką i nigdzie w pismach ważnych dla Kościoła rzymsko-katolickiego – nie spotkałam się z kupczeniem modlitwami, popieraniem handlu w świątyni itp.
Wypowiedzi Jezusa w tej materii są jednoznaczne.
I właściwie tylko one są tu jakąkolwiek wykładnią.
A nie słowa „mego” Lutra, Kalwina czy i innych późniejszych reformatorów Kościoła.
Gwoli przypomnienia:
Ewangelia wg Łukasz:
19.45-46.
(…) A wszedłszy do świątyni, począł wyrzucać sprzedających,
mówiąc im: napisano: „I będzie dom mój domem modlitwy”
a wy uczyniliście zeń jaskinię zbójców.
Ewangelia wg Marka:
11.15b – 17
(…) A wszedłszy do świątyni, począł wyrzucać sprzedających i kupujących w świątyni. A stoły wekslarzy i ławy sprzedawców gołębi powywracał. I nie pozwolił, żeby ktoś przeniósł sprzęt przez świątynię. I nauczał, i mówił im: Czyż nie jest napisane: „Dom mój domem modlitwy będzie nazwany przez wszystkich pogan”?
A wy uczyniliście zeń jaskinię zbójców.
Ewangelia wg Mateusza:
21.12-13.
(…) I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił sprzedających i kupujących w świątyni. A stoły wekslarzy powywracał, jak i ławy sprzedawców gołębi. I mówi im:
Napisano: „Dom mój domem modlitwy będzie nazwany”. a wy uczyniliście zeń jaskinię zbójców.
***
Automat zapalający za pieniądze świeczki modlitewne – („modlomat”, jak to określił autor zdjęć z Lichenia), w świątyni licheńskiej jest naruszeniem tego, co nauczał Jezu, tak samo jak cały ten jarmark dookoła świątyni.
Czy przypomnienie kilku słów z biblijnych Ewangelii jest z mojej strony preferowaniem luteranizmu?
Wątpię, Ewangelie są dla wszystkich chrześcijan, w tym tak rzymskich katolików, jak i luteran – wykładnią wiary i zachowania.
Zwrócenie uwagi na fakt odchodzenia od zasad chrześcijańskich – nie jest ani atakiem na wierzących ani też preferencją innego, np. mojego wyznania.
Aczkolwiek nie ukrywam, ze właśnie takie kupczenie w kościołach było zaczynem powstania tzw. Schizmy Zachodniej czyli wykreowania się nurtu protestanckiego w chrześcijaństwie.
20 września 2009, o godzinie 13:23
Dla mnie jest oczywistością, że autentyczna jest wiara starotestamentowa i ta wywodząca się z niej, młodsza – katolicka – zarówno rzymska, jak grecka. Inne to komentarze i odpryski.
Tylko która wiara katolicka? Ta z I w. czy ta z XVI czy też XX w.? I czy przypadkiem protestantyzm nie był czymś w rodzaju powrotu do źródeł chrześcijaństwa, które z czasem uległo degeneracji? Zofia ma tu rację, protestantyzm ma swój początek w braku akceptacji przez Lutra kupczenia odpustami, które raczej trudno pogodzić z naukami Chrystusa i tym samym z naukami kościoła katolickiego – tego właśnie z I w., a nie XVI.
20 września 2009, o godzinie 14:17
Ewa-Joanna
„Nie oceniamy tu jednak moralności mediów ale fakt pobicia i znieważenia człowieka przez strażników miejskich”.
.
Gazeta Wyborcza to nie jest ot, taka zwykła gazeta. W polskich warunkach to coś znacznie więcej. Nie jest oczywiście przypadkiem, że akurat Gazeta o tym napisała, między lokalną jaczejką gejowską a Agorą jest zapewne rodzaj gorącej linii. Gazeta ma ambicje kształtować moralność społeczeństwa (tak jak to rozumie Adam Michnik), teraz na szczęście nie ma już monopolu i ma nieco mniejszy wpływ, ale przez pierwszych 15 lat wytworzyła mnóstwo „produktów doskonałych”. Jednym z nich jest nasz blogowy narcarz2.
Na razie nie można powiedzieć, że strażnicy zachowali się niezgodnie z prawem, nie wiadomo nawet, czy jest przeciw nim złożona skarga. Natomiast z całą pewnością dwóch pederastów zostało przyłapanych in flagranti przez strażników w miejskim parku. Tyle wiemy na pewno.
.
„Czy uważasz, ze “moja wnuczka” będzie mniej zszokowana widokiem kopulującej pary heteroseksualnej”?
.
Nie wiem, to zależy od tego jak i w jakim środowisku będzie wychowana. Z pewnością lepiej jej tych doświadczeń oszczędzić.
20 września 2009, o godzinie 14:18
jasnaanielka
„Faktycznie, nie wiem, czy zajście miało miejsce ciemną nocą. Gdyby w dzień, to powiedziałabym ; “nie przejmuj się, ci panowie nic złego ci nie zrobią, ich nie obchodzą małe dziewczynki…”.
.
Ale już inaczej byłoby z wnuczkiem, prawda?
20 września 2009, o godzinie 14:41
Mawar
Witam Ciebie
I male pytanie cz Ty jesteś za tolerancją i czy w teorii czy praktyce?.
Bo jak mam zrozumieć Twoja wypowiedz do Ewy i uwagi na temat Gazety i Michnika i czemu przywołujesz Narciarza2 jako produkt Gazety czy Michnika ? Bo to sa chyba różne sprawy?
Jeżeli jesteś tolerancyjny w teorii to będziesz nam tu rozwijał szereg wzorców na ta tolerancje a jeżeli jesteś w praktyce to po co te wycieczki do osób konkretnych ?
A moze Ty na codzień jesteś tolerancyjny a w niedziele odpuszczasz sobie a może odwrotnie?
Jak to zwać kazdy z nas ( bo i siebie biore pod uwagę tolerancyjny jest od czasu do czasu i od potrzeb czy tak?
Pozdrawiam
20 września 2009, o godzinie 15:39
Mawar: „Gazeta ma ambicje kształtować moralność społeczeństwa (tak jak to rozumie Adam Michnik).”
.
Myślę, że z twojego punktu widzenia głównym grzechem Wyborczej jest to, co w nawiasie. Bo jakoś nie zauważyłem, żebyś utyskiwał na gazety starające się kształtować moralność społeczną w odmiennym kierunku.
.
„…przez pierwszych 15 lat wytworzyła mnóstwo produktów doskonałych. Jednym z nich jest nasz blogowy narciarz2.”
.
Z żalem konstatuję, że niedługo wytrwałeś w roli rzeczowego dyskutanta, powstrzymującego się od obraźliwych uwag pod adresem oponentów. A już miałem nadzieję…
Wielokrotnie słyszałem od, powiedzmy umownie, prawicowców opinię, że jeśli ktoś się z nimi fundamentalnie nie zgadza, to dlatego, że mu Wyborcza wyprała mózg, ale ciebie bym nie posądzał o tak prymitywne myślenie..
20 września 2009, o godzinie 18:00
Paweł Luboński
.
„Myślę, że z twojego punktu widzenia głównym grzechem Wyborczej jest to, co w nawiasie”.
.
Tak, bo rola Michnika i jego fobie są nie do przecenienia.
.
„Bo jakoś nie zauważyłem, żebyś utyskiwał na gazety starające się kształtować moralność społeczną w odmiennym kierunku”.
.
Ile mamy tych gazet? Trzy? Teraz to już chyba, po plajcie „Dziennika”, dwie właściwie Z tego jedna jest umiarkowana.
.
“…przez pierwszych 15 lat wytworzyła mnóstwo produktów doskonałych. Jednym z nich jest nasz blogowy narciarz2.”
.
„Z żalem konstatuję, że niedługo wytrwałeś w roli rzeczowego dyskutanta, powstrzymującego się od obraźliwych uwag pod adresem oponentów”.
.
To jest dość łagodne określenie, rzekłbym – dobrotliwe, przy okazji precyzyjne. Copyright ma Uchachany. Obraźliwych określeń na tym blogu co prawda jest trochę, na przykład używa ich Gospodarz wobec prezydenta.
.
„Wielokrotnie słyszałem od, powiedzmy umownie, prawicowców opinię, że jeśli ktoś się z nimi fundamentalnie nie zgadza, to dlatego, że mu Wyborcza wyprała mózg, ale ciebie bym nie posądzał o tak prymitywne myślenie…”.
.
Czasem najprostsze hipotezy okazują się trafne. Niektórzy chętnie zgodzili się na tę adasiową przepierkę zwojów, bo mieli coś za kołnierzem w czasach komuny (agenci, lustracja, powiązania rodzinne i towarzyskie władzami etc. – no, te te klimaty), albo zwyczajnie ich mózg szwankuje, lub też występują oba te czynniki razem. W efekcie wraz z wiekiem stają się coraz mocniej lewicowi lub „lewicowi”. Dobrym przykładem starczego radykalizmu jest Wiktor Osiatyński. Żeby nie było nieporozumień, wiem o czym piszę, bom sam nie bez winy, też jestem uciekinierem z michnikowego obozu postępu. Czasem do rozumu dochodzi się wcześniej, czasem później.
20 września 2009, o godzinie 18:05
Mawar – jesteś przewidywalny. Spodziewałam się tego pytania :D
Chłopczykowi powiedziałabym; panowie się wygłupiają popatrz! Samolot!!!
Cukierek smakuję? Pewnie grylażowy. Też takie lubię.
20 września 2009, o godzinie 18:35
Mawar: „Ile mamy tych gazet? Trzy? Teraz to już chyba, po plajcie Dziennika, dwie właściwie Z tego jedna jest umiarkowana.”
.
Zapomniałeś o „Naszym Dzienniku”, tudzież „Polsce”. Zresztą nie musimy mówić tylko o pismach codziennych i ogólnopolskich.
Większość ludzi uważa, że ich poglądy są rozsądne i umiarkowane. (Wzorcowy przykład: Rafał Ziemkiewicz, który jest przekonany, że zajmuje umiarkowane stanowisko pomiędzy dwiema skrajnościami: Rydzykiem i Michnikiem. Chi, chi…) W konsekwencji pismo, którego linia nam odpowiada, postrzegamy jako umiarkowane i obiektywne w przeciwieństwie do pozostałych. Ale to tylko subiektywna ocena. Nie brak ludzi, których stosunek do „Rzeczpospolitej” jest podobny, jak twój do „Wyborczej”.
.
„To jest dość łagodne określenie, rzekłbym – dobrotliwe.”
.
Hmm, określenie obraźliwe to twoim zdaniem wtedy, jak ktoś powie: ty ch…? Moim zdaniem sugerowanie, że ktoś nie myśli samodzielnie, tylko jest zaprogramowany przez jakąś gazetę czy inny czynnik zewnętrzny to teza wybitnie obraźliwa.
.
„Obraźliwych określeń na tym blogu co prawda jest trochę, na przykład używa ich Gospodarz wobec prezydenta.”
.
Nie sądzisz, że jest to argument w stylu „u was to Murzynów biją”?
Poza tym trochę czym innym jest ubliżanie na blogu osobie publicznej, a czym innym człowiekowi, z którym prowadzi się dyskusję.
.
„Czasem najprostsze hipotezy okazują się trafne… itd.”
.
Wypowiedz się raz jednoznacznie: czy uważasz, że ludzie mający poglądy zbliżone do Wyborczej to albo byłe komuchy, albo mózg im szwankuje? Tertium non datur? A jeśli tak nie uważasz, to po co piszesz takie brednie?
20 września 2009, o godzinie 20:00
Mawar:
“Gazeta ma ambicje kształtować moralność społeczeństwa (tak jak to rozumie Adam Michnik).”
Przyjmując ogólnie, że:
Moralnością w języku potocznym nazywamy całokształt wyobrażeń ludzkich o tym co dobre i złe, często połączony z oceną kwalifikującą czyjeś postępowanie jako moralne lub niemoralne na podstawie odniesienia do funkcjonującego w społeczeństwie systemu , norm lub wzorców.,
- to ośmielam się zauważyć, iż kształtować swoją moralność może wyłącznie człowiek sam, nikt za niego tego nie uczyni.
GW może tylko sugerować w swoich artykułach, co jest dobre lub złe w jej mniemaniu, ale to nie ona kształtuje ową czyjąkolwiek moralność. To jest tylko opinia dziennikarzy i ich naczelnego.
Ten akt decyzji co dobre a co złe – należy wyłącznie to aktów indywidualnych człowieka, tak jak indywidualne jest ludzkie wyobrażenie na temat dobra i zła.
Jest świadomym wyborem człowieka i jego świadomą decyzją.
Nikogo więcej.
Poza tym nie istnieje coś takiego jak – moralność społeczeństwa. Moralność odnosi się wyłącznie do jednostki ludzkiej.
Społeczeństwo można oceniać wg naruszenia prawa je obowiązującego, norm etycznych religii, jaką deklarują jej wyznawcy itp.
20 września 2009, o godzinie 20:48
Andrzej masz rację to jednak był „Nasz Dziennik” , jednak nie zmienia to sprawy że jako tako myślący powinni sobie dac spokój z tym pismem
20 września 2009, o godzinie 21:14
Poczytałem trochę tu na blogu postów na temat Lichenia i i tego cyrku który tam się wyprawia. Ja już na tym blogu pisałem, że wielu hierarchom chrześcijańskim bliżej do tak krytykowanych w ewangelii „uczonych w piśmie” niż do kapłanów głoszących słowo Boże /A więc tych co informują o naukach Jezusa i wierzą w ich ponadczasową wartość/.
Zofia ma rację, że wszelkie zarabianie przy pomocy oszukiwania niezależnie od celu na jaki maja iść pieniądze jest draństwem i czymś diametralnie niezgodnym z naukami Jezusa. Hierarchowie tacy jak ci w Licheniu sami skutecznie niszczą wiarę katolicką.
Nawiasem mówiąc Luter miał rację, że nie chciał się zgodzić z handlem odpustami, bo to było niezgodne z naukami Jezusa i na dodatek było nielogiczne. Luteranie mają rację, że nie ma świętych obrazów i figur. Obrazy czy figury miały być ułatwieniem w modlitwie kierowanej do Boga bo wielu ludzi ma problem gdy nie ma przedmiotu, wizerunku.
Najważniejszą wskazówkę dał Jezus mówiąc „dążcie do prawdy, a ona was wyzwoli”. Księżą obecni bardzo często z tą prawdą rozmijają się zupełnie i nic dziwnego, że zrażają młodych inteligentnych ludzi
21 września 2009, o godzinie 07:26
Mawar,
moze to sie wiaze z Polakow potrzeba posiadania autorytetu? Nie wiem. Mnie autorytety nie sa potrzebne i Gazeta/Gazeta Wyborcza jest jedna z wielu jakie czytuje w internecie. Nie zawsze sie zgadzam z tym co pisza, choc nie podwazam faktow ale interpretacje, natomiast – i to nie tylko w Gazecie – denerwuja mnie zafalszowane tytuly. No i stwierdzam ze smutkiem, ze polskie dziennikarstwo jest coraz gorsze i na coraz nizszym poziomie.
Wracajac do omawianego faktu – jak czytalam komenda policji potwierdzila zgloszenie pobicia.
21 września 2009, o godzinie 07:27
Zofio, jak zwykle przeteoretyzowujesz. Jasne, człowiek ma wolną wolę i może skorzystać z podsuwanej mu oferty etycznej czy światopoglądowej lub nie. Ale sam fakt, że taką a nie inną ofertę mu się podsuwa, na pewno nie pozostaje bez wpływu na jego decyzje. Inna rzecz, że tego wpływu nie należy przeceniać.
Mawar i w ogóle cała tzw. prawica wylansowali sobie Gazetę Wyborczą na wygodnego wroga, którego można obwinić o własne niepowodzenia w sprawowaniu rządu dusz Polaków. Nie wiedzą, biedni, a ściślej – nie chcą przyjąć do wiadomości, iż przegrywają nie z wrednym Michnikiem, tylko po prostu z europejską i światową rzeczywistością początku XXI wieku.
21 września 2009, o godzinie 08:13
Pawle,
może i to zbytnio teoretyzowanie, ale Mawar pisał o społeczeństwie (dużej grupie ludzi traktowanej jako jedność), ja zwracam uwagę, ze moralność dotyczy wylacznie jednostki ludzkiej.
Nigdzie nie wykluczam, ze treści niesione przez media, w tym też GW, nie mają wpływu na ludzkie decyzje.
Ale decyzja zawsze należy do poszczególnego człowieka. I tylko on sam rozsądza co wg niego jest dobrem a co złem.
I sam decyduje czy ofertę etyczną lub światopoglądowa GW, Kościoła, rodziny, braci Kaczyńskich czy kogokolwiek innego – przyjmie za własną czy nie.
Nawet jeśli powtarza jak papuga nie rozumiejąc ni w ząb, co to jest – to także jest jego indywidualny wybór.
21 września 2009, o godzinie 12:46
Zaczynam już powoli nie nadążać za sensacjami w mediach.
Dzisiaj zaskakuje mnie Ukraina.
Najpierw okazuje się, że ukraińscy wojskowi jednak brali udział w walkach na Kaukazie po stronie wojsk Saakaszwilego, ukraińska prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie i stopniowo odsłania kulisy, bowiem udział wojskowych był tam nielegalny.
Czyli wychodzi na to, że Rosjanie mieli rację, iż cała awantura na Kaukazie miała inny przebieg niż polski prezydent i gruziński prezydent usiłowali wmówić Unii Europejskiej i światu.
Teraz okazuje się, otrucie dioksynami Juszczenki to rzecz sfingowana i to via USA i znowu prokuratura ukraińska ujawnia szczegóły sprawy.
Jeszcze trochę – a przeszkolony w USA Saakaszwili, powiązany z USA Juszczenko doprowadzą do ujawnienia – jak dalece ekipa Busha mieszała w tej części świata i na ile ma tu udział cała agentura amerykańska.
W USA o Bushu (juniorze) mówi się jawnie i powszechnie, że stanie niebawem przed organami sprawiedliwości.
A wtedy być może zaczną się problemy także i z polskim prezydentem i jego udziałem w kaukaskiej drace czy gazowych awanturach Ukrainy z Rosją.
Mnie ciekawi tylko na ile w tym było jego pomysłów a ile inspiracji zza oceanu.
Na razie coraz z jakieś szafy wyłazi śmierdzący trup. Na razie wietrzą szafy na Ukrainie.
A co będzie, jak zaczną w Gruzji?….
21 września 2009, o godzinie 13:17
Zofia
Teraz okazuje się, otrucie dioksynami Juszczenki to rzecz sfingowana i to via USA i znowu prokuratura ukraińska ujawnia szczegóły sprawy.
i link z informacją
http://www.tvn24.pl/-1,16.....omosc.html
Niewątpliwie cała ta sprawa została sfingowana i to bardzo perfekcyjnie. No bo przecież nie ograniczono się do badania jednej próbki krwi. Badano jeszcze wycinki ze skóry i wątroby i to wielokrotnie w procesie wieloletniego leczenia. Kliniki w których był leczony Juszczenko niewątpliwie są zakamuflowanymi ośrodkami CIA, a całą operacje osobiście pilotował Bush wraz ze swoim przedstawicielem na Europę i Azję Kaczyńskim.
21 września 2009, o godzinie 13:22
Andrzeju, czyżbyś nie wierzył przedstawicielom słynącej z niezależności, bezinteresowności i odporności na korupcję prokuratury ukraińskiej?
21 września 2009, o godzinie 13:40
A ja gdzies czytalam opinie lekarza wlasnie amerykanskiego, ze Juszczenko chorowal na zwykly trad. To znaczy ten lekarz twierdzil, ze wszelkie objawy jakie mial Juszczenko sa typowe dla tradu.
W kazdym razie to otrucie cos im nie wyszlo.
21 września 2009, o godzinie 15:36
Andrzeju,
kpiny to kieruj pod adresem prokuratury ukraińskiej, a nie do mnie.
Swego czasu tak samo kpiłeś, gdy twierdziłam, że awanturę w Gruzji wywołał Saakaszwili a nie Rosja.
Dobrze wiesz, że miałam rację. Dzisiaj trudno byłoby Ci kpić z orzeczeń niezależnych komisji unijnych, NATO czy stwierdzeń gruzińskiej opozycji. A one potwierdzają, to o czym ja pisałam znacznie wcześniej.
Co do wpływu USA i bushowskich agentur na poczynania polskiego prezydenta – to wpływ był, moim zdaniem – niewątpliwy.
Mam nadzieję, że niebawem, tak samo, jak w przypadku konfliktu na Kaukazie – i tutaj poznamy publicznie kulisy tych współzależności.
W sumie, to trywialna historia, jakich wiele.
Trzeba tylko nieco poczekać.
21 września 2009, o godzinie 16:16
Zofia
„Swego czasu tak samo kpiłeś, gdy twierdziłam, że awanturę w Gruzji wywołał Saakaszwili a nie Rosja”.
.
Niedawno pojawiła się informacja, którą mało kto zauważył, że Rosja już w 2006 rozpoczęła budowę gazociągu do Osetii Południowej. Gazociąg jest docelowy i dalej oczywiście nie biegnie, ma przepustowość dostosowaną do potencjału przemysłowego i ludnościowego Osetii Połud. Możesz sobie różne historie na temat tego konfliktu opowiadać, ale w końcu zawsze wejdziesz na te rosyjskie grabie … :)
21 września 2009, o godzinie 16:28
Ewa-Joanna
.
„A ja gdzies czytalam opinie lekarza wlasnie amerykanskiego, ze Juszczenko chorowal na zwykly trad”.
.
Gdyby to był rosyjsko lekarz uznalibyśmy rzecz całą za zabawną, dlatego w takich przypadkach najlepiej sprawdza się lekarz z obozu przeciwnego. Amerykanin jest jak w sam raz. To stara kagiebowska szkoła, dość skuteczna zwłaszcza na słabowite umysły. Przy tej wersji powinno się wcześniej zadbać o podfałszowanie dokumentacji w wiedeńskiej klinice, gdzie leczył się Juszczenko tuż po otruciu, oraz przekupienie lub fizyczną likwidację tamtejszych lekarzy. Inaczej to fuszerka.
21 września 2009, o godzinie 16:46
Zofio,
ogłaszająca banialuki ukraińska prokuratura to jedno, a Twoja w nie wiara to drugie. Na tym blogu to Ty je przytaczasz jako fakt nie ukraińska prokuratura toteż i kpiny są pod Twoim adresem.
W sprawie „awantury na Kaukazie” to zdaje się, że nie rozdzielasz kwestii kto zaatakował jako pierwszy od kwestii kto doprowadził do konfliktu. Żeby nie było nieporozumień. Od samego początku na tym blogu panowała zgodna opinia, że atak rozpoczęła Gruzja. Różnica zdań panuje co do tego co przyczyniło się do konfliktu. I jakoś tylko w Twoich interpretacjach komisje unijne i NATO winę przypisują jednoznacznie Gruzji. Z tego co docierało do mnie to komisje te dyplomatycznie dzielą winę na obie strony konfliktu. Sprawa „pielęgnowania” przez Rosję konfliktów takich jak te na Kaukazie w ogóle nie była poruszana, a głównie o to oskarżałem Rosję. Opinia prorosyjskiej gruzińskiej opozycji mnie nie interesuje. No i w końcu jakoś wbrew Twoim przewidywaniom nie powstają żadne trybunały do osądzania gruzińskich „zbrodni wojennych”, a Saakaszwili nie jest ścigany listami gończymi.
21 września 2009, o godzinie 16:54
Zofia
.
„Teraz okazuje się, otrucie dioksynami Juszczenki to rzecz sfingowana i to via USA i znowu prokuratura ukraińska ujawnia szczegóły sprawy”.
.
No i okazuje, że Juszczenko sam się otruł i własnoręcznie podziargał sobie twarz – tak z kaprysu, bo to dla polityka przecież rzecz bez znaczenia?
To że tamtejsza prokuratura bierze udział w ukraińskiej kampanii wyborczej, w której stroną w praktyce jest także Rosja, nie dziwi. Nie dziwi też, że natychmiast na tym blogu odzywa się „pożyteczna idiotka” komentując te brednie słowami: „a teraz okazuje się …”. Że tą idiotką okazuje się Zofia to też żadna rewelacja. Nie ma takiego prorosyjskiego nonsensu, którego by nie kupiła. Polecam jej łyk herbaty z cytryną, którą otruto Litwinienkę, pewnie nam powie, że to herbata Lipton i że jest smaczna oraz zdrowa, a Litwinienko przeziębił się bo w Anglii paskudna pogoda akurat była. Rosja mordująca swoich obywateli za granica i trująca przywódców sąsiednich państw to nie jest kraj normalny i dlatego wspierany przez tak specyficznych i żałosnych ludzi.
21 września 2009, o godzinie 17:30
Paweł Luboński
„Nie wiedzą, biedni, a ściślej – nie chcą przyjąć do wiadomości, iż przegrywają nie z wrednym Michnikiem, tylko po prostu z europejską i światową rzeczywistością początku XXI wieku”.
.
A jakie są symptomy tego przegrywania? :) Czy to nie jest tak jak pół wieku temu z komunizmem, ostatnią wielką ideologią przed „wielką rewolucją obyczajową”? 50 lat temu pytanie było takie: gdzie padną ostatnie szańce Zachodu i czy nie zabraknie gałęzi na których wieszać będziemy te imperialistyczne swołocze? Tymczasem komunizm był kolosem na bardzo krótkich i glinianych nogach. Gdybyś sobie poczytał komentarze na forum „Gazety” pod tekstem, który był tu wielokrotnie przywoływany, to byś wiedział, że rozkład głosów jest 90/10 przeciw tobie. I to wszystko po 20 latach prania mózgów przez GW! Nie podzielam twego optymizmu, że skrywająca się w szatkach tolerancji patologia zatryumfuje nad normą. Świat jest tak skonstruowany, że nawet jeśli przejściowo popada w ideologiczne szaleństwa to prędzej czy później wybiera dobre i racjonalne rozwiązania. Dzięki temu trwa.
.
A co do naszego ulubionego Adasia Michnika to nieodmiennie polecam doskonały tekst K. Kłopotowskiego.
http://klopotowski.salon2.....el-michnik
21 września 2009, o godzinie 17:44
Ewa-Joanna
„Wracając do omawianego faktu – jak czytałam komenda policji potwierdziła zgłoszenie pobicia”.
.
Sam jestem ciekaw co z tego będzie, czy jaczejki gejowskie przy pomocy „GazWybu” pójdą na wariant „wyjścia z getta” w obawie przed „holokaustem”, czy zażądają wydzielonych stref w publicznych parkach, łącznie z Parkiem Łazienkowskim, przecież dużym, gęstym i centralnie położonym? Zobaczymy. Gdyby rządziły Kaczory to bym ten wariant obstawiał, ale na zwarcie z Tuskiem i Płezydent Wałszawy to gajowi raczej nie pójdą, przynajmniej teraz.
21 września 2009, o godzinie 18:03
Mawar: „A jakie są symptomy tego przegrywania?”
.
Służę symptomami. Integracja europejska ze skrzypem i zgrzytem, ale postępuje. Idea w pełni suwerennego państwa narodowego, prowadzącego niezależną politykę odchodzi do lamusa. W polityce zewnętrznej nikt już nie traktuje poważnie lustracji (i nie Michnika to zasługa). Zakaz aborcji jest szkodliwą fikcją, czego nie chcą dostrzec tylko skrajni hipokryci. Rośnie, choć też nie bez oporów, społeczna tolerancja dla odmienności. Także tolerancja dla (użyję twojego języka) zboczeń seksualnych i nie mam wątpliwości, że prędzej czy później pójdą za tym rozwiązania prawne. W otwartym na oścież świecie XXI wieku nie da się na dłuższą metę powstrzymać w jednym kraju przemian zachodzących wszędzie wokół.
A wyniki ostatnich wyborów i stale powtarzające się wyniki sondaży politycznych nie są symptomem? A to, że z dzienników opinii najwyższy nakład ma niezmiennie Wyborcza, z tygodników zaś – Polityka?
.
„Gdybyś sobie poczytał komentarze na forum “Gazety” pod tekstem, który był tu wielokrotnie przywoływany, to byś wiedział, że rozkład głosów jest 90/10 przeciw tobie.”
.
Przepraszam, ale nie bardzo wiem, o czym mówisz. Proszę o wyjaśnienie, w czym rozkład głosów jest przeciwko mnie.
.
„Świat jest tak skonstruowany, że nawet jeśli przejściowo popada w ideologiczne szaleństwa to prędzej czy później wybiera dobre i racjonalne rozwiązania.”
.
Wzruszająca jest twoja wiara, że to właśnie ty wiesz, co jest rozwiązaniem racjonalnym, a co ideologicznym szaleństwem. Ja bym to nazwał ideologicznym zadufaniem.
21 września 2009, o godzinie 18:41
Można się starać, można chcieć, można próbować oceniać pozytywnie…
No ale jak przy najbardziej pozytywnym nastawieniu ocenić występ taneczny pana prezydenta na spalskiej estradzie?
Tragedia w Wujku – piątek
Niedziela – pląsy na estradzie
A od poniedziałku żałoba narodowa :(((
No i nie da się polubić pana prezydenta. Za skarby świata całego.
Czy to palec boży?
Bo jak Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu resztki rozumu odbierze…
21 września 2009, o godzinie 18:54
Olśniło mnie, spróbowałam samodzielnie i udało się! :D
Mój nick tu i gdzie indziej został zapamiętany i już nie muszę każdorazowo wpisywać się od nowa.
Do odważnych świat należy :D
21 września 2009, o godzinie 19:52
Mawar napisal: przez pierwszych 15 lat wytworzyła mnóstwo “produktów doskonałych”. Jednym z nich jest nasz blogowy narcarz2.
Kula w plot. Nie zauwazylem, abym byl produktem Gazety. W 1992 wyjechalem z Polski i przez pierwszych kilkanascie lat w ogole nie bralem do reki Gazety. Wrocilem do lektury jakies cztery lata temu.
.
Specjalnie napisalem „nie zauwazylem”, a ni „nie jestem”, poniewaz jestem przekonany, ze Mawar znacznie lepiej ode mnie wie, co mysle i dlaczego.
21 września 2009, o godzinie 19:56
n2
To w sumie 7 lat. 4 lata teraz plus 1989-92=3. Razem 7.
21 września 2009, o godzinie 20:03
jasnaanielka
.
„Tragedia w Wujku – piątek
Niedziela – pląsy na estradzie
A od poniedziałku żałoba narodowa.
No i nie da się polubić pana prezydenta. Za skarby świata całego”.
.
Czekałem, kto pierwszy na tym blogu napisze, że za tragedię w kopalni odpowiada L. Kaczyński. Typowałem Zofię, ty byłaś pierwsza na liście rezerwowej.
21 września 2009, o godzinie 20:21
Jak juz napisalem, Mawar wie lepiej ode mnie, co mysle i dlaczego.
21 września 2009, o godzinie 20:40
Mawar – Nie czytasz ze zrozumieniem, na dodatek próbujesz wymyślić, co ktoś inny miał na myśli. Ten cukierek cię chyba zakleił. Bo to jest mordoklejek. Z tego wszystkiego piszesz zupełnie bez sensu.
Jestem pewna, że stać cię na więcej, jednak ty uważasz, że możesz każdego traktować, jak głupka. Taki jesteś mądry i w dodatku błyskotliwy. We własnym mniemaniu.
Nie pomyślałeś, że inni mogą mieć odmienne zdanie?
Już cię nie spytam, jak skomentujesz materiał, który ci dwa razy linkowałam, bo nie chcesz odpowiedzieć i to też jest odpowiedź.
Jak dla mnie wystarczy. Jesteś zwykły fałszywiec, który próbuje jeszcze w dodatku pouczać innych wylazłszy na ambonę.
Nie lubię takich.
Pewnie cię to nie zmartwi, ale chcę, żebyś wiedział.
21 września 2009, o godzinie 21:16
N2
7 lat to studia (5) plus doktorat (zwykle 2, jak kto bardzo zdolny).
21 września 2009, o godzinie 21:17
jasnaanielka
„Nie lubię takich”.
.
Wiem.
21 września 2009, o godzinie 21:49
Mawar:
„Rozumiem, że policję czy służby imigracyjne może bardzo rajcować informacja, że ktoś jest na przykład mixed white/black/Caraibben/muslim/homosexual, ale na litość po co to komu przy zakupie biletu miesięcznego? Czy “Komisja Równości Rasowej” nie jest tym zaniepokojona? Niewykluczone, że ta komisja została po cichu założona z polecenia lub inspiracji policji. Co policji nie uchodzi, choć może być przydatne, “komisji antyrasistowskiej” – jak najbardziej.”
.
Mawarze,
to, co napisales brzmi humorystycznie -jak parodia anty- lub post- komunistycznego sposobu myslenia, tudziez wykwit umysłu porazonego ideą wroga, ktorego nalezy zlustrowac :0 najlepiej zakladajac lokalną filię CBA.
Jesli chodzi o ankiety, to nie ma sie czego obawiac, wiekszosc serwisow publicznych i rzadowych przeprowadza je w celach statystycznych (nie groza zadne sankcje za podanie nieprawdziwych danych, lub odmowe ich zlozenia). Zapewniam cie tez, ze nikt tu nie mdleje na widok geja czy murzyna. Kazdy homoseksualista moze sobie dumnie wpisac GAY i nikt nawet nie mrugnie okiem.
Rzecz jest prosta i zrozumiala, jesli zna sie troche historie brytyjskiego imperium, ktore obejmowało w swych najlepszych czasach 6 kontynentów. Kolorowi emigranci zamieszkują Londyn od czasów królowej Wiktorii, od wieków prowadzą biznes, płacą podatki i są szanowanymi obywatelami. Brytyjczycy maja wrecz kompleks imperialny wobec ludów niegdys uciskanych, podobny troche do niemieckiego kompleksu obozow koncentracyjnych. Wierz mi, ze dla zadnej policji w tym kraju informacja o tym, ze ktos jest murzynem, czy mulatem wyznania muzułmanskiego nie bedzie zabawna, bo policja owa składa się conajmniej w połowie z czarnych lub muzułmanow innego koloru skóry, w tym homoseksualistow. Nikt w tym kraju nie musi sie kryc ze swoja orientacja.
Bardzo wielu mieszkancow tego miasta ma mieszane pochodzenie i nie sa to emigranci 1 czy 2 pokolenia. Wszyscy sa szanowani i nigdy nie doszukasz sie w srodkach masowego przekazu wzmianki , ktora moglaby rzucic cien na którąkolwiek społecznosc.
Mowimy wszak o miescie, ktore witalo owacyjnie Mahatmę Ghandiego, gdy ten przyjechal glosowac za odlaczeniem Indii od imperium, gdzie wielu przywodcow z krajow objetych dyktatura tradycyjnie szuka azylu, gdzie goszczono Nelsona Mandele i Dalajlamę. Nawet naszego Tadeusza Kościuszkę leczono tu z ran po insurekcji (zachowala sie oryginalna dokumentacja medyczna). W miejscu, gdzie ma swoje kwatery główne wiele organizacji walczacych o prawa czlowieka i prawa mniejszosci.
W koncu o miescie o bogatej i dlugiej tradycji mieszania się wątków kulturowych. Siegajacej chyba czasow gdy Rzymianie pokonali Brytów i na lewym brzegu rzeki założyli miasto- Londinium, a nastepnie wybudowali most na lewy brzeg- London Bridge- w tym miejscu, gdzie stoi on dzis. A jakies 500 lat pozniej Sasi zalozyli swoje miasto: Lundenvick (port Londyn) zaraz za zakrętem rzeki, na terenie dzisiejszego Westminster.
I teraz wyobrazmy sobie, ze do tego miasta przyjezdza Bekas- ze swoim buraczanym swiatopoglądem i przekonaniem, ze jako Biały i Polak-Katolik nalezy do rasy Panów (mimo miernej znajomosci jezyka). Niewiele rozumie, oburzaja go geje na ulicy i Pakistanczycy w sklepie (powinni byc w zoo), na wszystkie pytania powyzszej ankiety odpowiada: NORMAL, rechoczac jakby to byl swietny zart. Kolegow z pracy nazywa malpami( z powodu koloru skóry) albo junior brains (z powodu zamilowania do popularnej muzyki i rozmow o sporcie). Czyta „najwyzszy czas” tudziez czolowych prawicowych publicystow- te publikacje utwierdzaja go w przekonaniu jak powinien byc zorganizowany swiat. Potem w sobote przy piwie w polskim pubie skarży sie innym Bekasom, ze kobieta go zostawila dla jakiegos brytyjczyka ,niechby i tureckiego pochodzenia, ale za to nie zachowujacego sie jak neandertalczyk.
OH! OH !Ciekawe dlaczego taki niefart :)))))
Historia banalna, ale prawdziwa. Widziana wiele razy.
21 września 2009, o godzinie 22:12
Paweł Luboński
.
„Integracja europejska ze skrzypem i zgrzytem, ale postępuje”.
.
Owszem, z bólami, ale postępuje, gdzie jest jednak zagwarantowane, że to lewica będzie w UE dominować już na zawsze? Czy jest coś o tym w projektach konstytucji europejskiej? Pomysł integracji europejskiej wymyślili politycy bynajmniej nie lewicowi, ale o poglądach katolickich: Alcide De Gasperi, Robert Schuman (trwają ich procesy beatyfikacyjne w Kościele Katolickim) i Konrad Adenauer z niemieckiej CDU. Obecnie w UE dominuje Pokolenie 68, w moim przekonaniu jest to zjawisko bardzo szkodliwe, ale za parę lat przestanie być problemem z przyczyn naturalnych.
.
„Idea w pełni suwerennego państwa narodowego, prowadzącego niezależną politykę odchodzi do lamusa”.
.
Większość państw narodowych Europy powstała ostatecznie w IX-X wieku (co trwało ok. 400 lat) i niewykluczone, że nastąpi proces odwrotny, choć oczywiście nie należy się spodziewać, że będzie on błyskawiczny. Jeśli ta integracja miałaby polegać na tym, że całej Europie narzuci się lewicowy paradygmat to żadnej integracji oczywiście nie będzie. Optymistycznie wykluczam taką opcję, że poprzez media i edukację szkolną wytworzy się takiego wyborcę, który będzie w stanie głosować jedynie na radykalna lewicę i jej „Nowy wspaniały świat”. To przykład Szwecji. Gdyby UE miała istnieć w znacznie bardziej zintegrowanej formie niż obecnie najpierw musiałby powstać przejrzyste mechanizmy demokratyczne regulujące jej działalność. Teraz takich mechanizmów nie ma, zbyt często wiele decyzji podejmuje się w sposób mało przejrzysty. Chodzi o to, aby żadna ideologiczna grupa nie była w stanie narzucić całej Europie swoich pomysłów. Na szczęście UE już teraz jest dość różnorodna, a przecież przyjmowane będą nowe państwa. Turcja na przykład, pewnie jeszcze szybciej Serbia? Proszę wytłumaczyć wszystkim Turkom lub Serbom, że miarą nowoczesności jest liczba skrobanek lub przyzwolenie na adopcje chłopców przez homoseksualistów.
.
„W polityce zewnętrznej nikt już nie traktuje poważnie lustracji (i nie Michnika to zasługa). Zakaz aborcji jest szkodliwą fikcją, czego nie chcą dostrzec tylko skrajni hipokryci”.
.
Gdybym tylko ja traktował lustrację poważnie, a tak jest w istocie, to twoje zdanie („nikt nie traktuje …”) nie ma już sensu. :) O lustracji nie chce mi się gadać, bo już wszystko powiedziano. W Niemczech dobra, w Polsce – niedobra i bądź tu mądry.
.
„Rośnie (…) społeczna tolerancja dla odmienności. Także tolerancja dla (użyję twojego języka) zboczeń seksualnych i nie mam wątpliwości, że prędzej czy później pójdą za tym rozwiązania prawne”.
.
„Społeczna tolerancja dla odmienności” dla mnie jest rodzajem maczugi ideologicznej, coś jak „walka o pokój” za komuny. No właśnie Pawle, takie myślenie, jak w zacytowanym wyżej zdaniu, w istocie jest wrogie integracji europejskiej. Na przyszłość niczego nie gwarantuje, prócz konfliktów. Jeśli z braku pomysłów do czego europejska integracja miałaby posłużyć wydaje wam się, że ona jest po to, aby przepchnąć „wielką socjalistyczną rewolucję obyczajową” to jest to oczywiście droga donikąd. Polecam przypomnieć sobie „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya. Oprócz „Roku 1984″ Orwella chyba powinna to być lektura obowiązkowa.
.
„A to, że z dzienników opinii najwyższy nakład ma niezmiennie Wyborcza …”.
.
Już nie tyle co przed Rywinem, wtedy prócz wysokiego nakładu (wówczas ok. 600 tys. dziś ok. 400 tys.) miała praktycznie monopol informacyjny, również w mediach elektronicznych.
21 września 2009, o godzinie 22:42
dark side
http://kuczyn.com/2009/09.....ment-82156
Zacząłem czytać i doszedłem do połowy nim zerknąłem na nick. Byłem święcie przekonany, że to kolejne opracowanie naszej blogowej Zofii. Prawdę mówiąc nadal nie mam pewności, czy Zofia nie podszywa się pod ciebie. W każdym razie styl to raczej jej, a i treść zofiopodobna, no chyba że to pastisz? :)
Ale jeśli to ty, dark side, we własnej osobie, wytłumacz może jak to jest, że w tej rajskiej krainie różnorodności i tolerancji, w którym policja zatyka uszy i oczy by niczego nie słyszeć, nie widzieć i nie wiedzieć, ta sama policja może zamknąć muzułmanina bez sądu na 28 dni? Krótko mówiąc, czy ten twój świergot nie jest zbyt optymistyczny? Czy to nie przypomina doznań podróżnika w tropikach, który pisał w dzienniku: „22. września. Tubylcy palą ogień, pewnie będą sobie robić coś do zjedzenia”. Biedaczek, skąd miał wiedzieć, że to ludożercy? :)
21 września 2009, o godzinie 22:51
Paweł Luboński
M: „Gdybyś sobie poczytał komentarze na forum “Gazety” pod tekstem, który był tu wielokrotnie przywoływany, to byś wiedział, że rozkład głosów jest 90/10 przeciw tobie.”
.
PL:Przepraszam, ale nie bardzo wiem, o czym mówisz. Proszę o wyjaśnienie, w czym rozkład głosów jest przeciwko mnie.
.
Z 90 proc. wypowiedzi nie mógłbyś się zgodzić, nawet idąc na kompromisy.
21 września 2009, o godzinie 23:39
„ta sama policja może zamknąć muzułmanina bez sądu na 28 dni?”
Mawarze,
czy mozesz mi poda jakies zrodlo tej wiadomosci? Najlepie odpowiedni paragraf o tresci ” kazdy muzulmanin w UK moze zostac zatrzymany przez policje na okres 28 dni bez sadu”. Mysle, taki przepis nie przeszedlby bez echa :)
Moj znajomy Suliman Sultan (zdjecie jego jest w folderze wyspy 2009), zeby daleko nie szukac , jest muzulmaninem i nigdy nie skarzyl sie na dreczenie go przez policje. Podejrzewam jednak, ze gdyby zaczal sie kontaktowac z ludzmi podejrzanymi o handel narkotykami, przemyt, czy terroryzm, ktorzy sa pod stala obserwacja, moglyby go spotkac jakies nieprzyjemnosci. Niekoniecznie dlatego, ze jest muzulmaninem.
Co do optymistycznej wizji wielokulturowego spoleczenstwa, to niestety nie jest ona az tak optymistyczna
. Jedno jednak jest dla mnie jasne- wiekszosc jego problemow nie bierze sie niestety z nadmiaru tolerancji i otwartosci:) A raczej jest skutkiem ksenofobii, nieufnosci, nienawiści i nietolerancji. Znacznie latwiej jest budowac spolecznosci w oparciu o fobie i stereotypy :) Mysle tez, ze w spoleczenstwach zglobalizowanych- coraz mocniej wymieszanych kulturowo, rasowo i religijnie zadzialaja w dluzszej perspektywie te same procesy, ktore dzialaja tutaj od wielu lat. Efektem wymiany informacji, towarow i genów bedzie wzrost akceptacji dla odmiennosci – az do zupelnego zobojetnienia, jakie cechuje londynczykow.
Zaciekawil mnie ten passus z Twojej wypowiedzi:
„.
“Społeczna tolerancja dla odmienności” dla mnie jest rodzajem maczugi ideologicznej, coś jak “walka o pokój” za komuny. No właśnie Pawle, takie myślenie, jak w zacytowanym wyżej zdaniu, w istocie jest wrogie integracji europejskiej. Na przyszłość niczego nie gwarantuje, prócz konfliktów.”
.
Jakiez to konflikty wywolane tolerancja dla odmiennosci przewidujesz? I jaki mialby byc mechanizm ich powstawania?
Chyba nie chodzi ci o te, ktore mialbys wywolac sam w protescie? :)
Chcialabym zauwazyc, ze tolerancja polega rowniez na tym, ze dopuszcza postawy nietolerancyjne, mniejszosciowe, skrajne- pelne spektrum.
Ja cie w pelni toleruje Mawarze, a Twoje poglady uwazam za spolecznie wartosciowe :)
21 września 2009, o godzinie 23:43
No wiec Mawar,
przelecialam sie po necie.
Faktycznie, moja kulpa, amerykanskiego lekarza okazuje sie, ze zmyslilam, byl to oczywiscie lekarz rosyjski, zasugerowalam sie Johnem Henry, ktory jako pierwszy wyskoczyl z rewelacja otrucia i potem wystepowal z ta rewelacja w telewizyjnych programach popularnonaukowych.
Teoria o otruciu – bo nadal pozostaje to teoria – dioksynami jest dla mnie mniej prawdopodobna niz zwyczajny trad. Przy otruciu zastanowic sie nalezy czemu wybrano taka skomplikowana droge (jak mozna zaaplikowac komus dioksyne?) , zamiast uzyc czegos mniej pracochlonnego, jak na przyklad waglika. Latwiej i rownie skutecznie.
Podkreslic nalezy, ze teoria o tradzie ma tyle samo za i przeciw co i otrucie i powstala w tym samym czasie.
Do tej pory prezydent Juszczenko nie podal nazwisk swoich wrogow, mimo ze twierdzil, ze wie kto to jest.
‘
No i ciekawostki:
1 grudnia ubieglego roku zona prezydenta Juszczenki, Kateryna dostala medal Zakonu Lazarzy (powstal w Jerozolimie do opieki nad chorymi na trad)
http://www.ukraine3000.or...../6624.html
i
w Biuletynie Eksperymentalnej Biologii i Medycyny z sierpnia 1992r wydanym prze Springera New York o tytule „Uzycie tuftsinu w eksperymentalnym tradzie” (cokolwiek to znaczy!) jako jeden z autorow wystepuje A. A. Yushchenko. Rowniez cokolwiek to znaczy!
‘
No to Mawar, zanim wystapisz z ocena czyjegokolwiek poziomu umyslowego, sprawdz wlasny.
21 września 2009, o godzinie 23:47
Mawar,
owa policja, ma prawo zamknac nie tylko muzulmanina ale kazdego innego obywatela bez sadu na podstawie prawa antyterrorystycznego. Twoj przyklad jest bez sensu, bo podaje tylko jednostkowy przypadek robiac z niego regule. A to nieprawda.
21 września 2009, o godzinie 23:50
jeszcze jedno. uzywasz sformuowania „społeczna tolerancja”. Czymze sie rozni ona od „tolerancji” zwykłej?
czy taka zbitka słowna nie przypomina ci „społecznej sprawiedliwości” lub „ładu społecznego” lub „ekonomii politycznej”?
Jesli roznica miedzy „tolerancja spoleczna” a „tolerancja” jest taka sama jak miedzy „sprawiedliwoscia spoleczna” a „sprawiedliwoscia”, to faktycznie mowimy o roznych rzeczach.
22 września 2009, o godzinie 04:53
Mawar!
A może napiszesz, czy posłałbyś swoje dziecko do klasztornej szkoły? Z internatem? Czy doradziłbyś to swoim znajomym?
22 września 2009, o godzinie 06:55
Nie uwazacie, ze to idiotyczne?
http://wiadomosci.gazeta......ymek_.html
Czy owe przystanki sa zabudowane?
22 września 2009, o godzinie 06:59
I dodatkowo z tym: http://miasta.gazeta.pl/b....._osob.html
to mi wychodzi, ze nadal zamiast starac sie znalezc rozwiazanie problemu, siega sie do karania, bo to najlatwiejsze.
Nie popieram alimenciarzy, ale tez i nie popieram takiego bezmyslnego dawania prawa urzednikom do decydowania o ludzkim zyciu.
22 września 2009, o godzinie 07:16
Mawar: „Z 90 proc. wypowiedzi nie mógłbyś się zgodzić, nawet idąc na kompromisy.”
.
Po pierwsze – skąd wiesz, z czym ja się zgodzę, z czym nie? Po drugie, prosiłem o wyjaśnienie, czego dotyczyły te opinie, a nie o statystykę.
22 września 2009, o godzinie 07:24
Mawar,
wybacz, ale to nie Rosja truje jakiś facetów, ale określeni ludzie. Oczywiście zaraz stwierdzisz, że na rozkaz Kremla czyli Putina lub Miedwiediewa. I kto tu jest idiotą? Ja?!
Nim napiszesz, że prezydent Federacji Rosyjskiej wydal polecenie czyjegoś otrucia, zwłaszcza na obczyźnie np. w Wielkiej Brytanii – zastanów się najpierw w jakim celu miałby to czynić i po co narażałby prestiż swego urzędu.
Nie przyjdzie Ci do głowy, że są inne powody tak drastycznych form eliminowania niewygodnych ludzi – np. praca dla mafii, prowadzenie nielegalnych transakcji powiedzmy broni,, przewałki finansowe, prywatne rozgrywki agentów itp.
Ty masz pewną matrycę w świadomości: – Rosja-Kreml-Putin-KGB- morderstwo.
Schemat-wytrych do wszystkich zdarzeń w Rosji.
Może tak jest Ci łatwiej pojmować współczesną Rosję, ale to droga na manowce.
22 września 2009, o godzinie 07:27
E-J,
A popieraj ty sobie, kochana, co ci przypasowuje. Kangury wszystko przyjmom. Bo czy one nie mają kilka pokoleń do alimentowania w jednym i tym samym worku? Ktoś coś kiedyś wspominał na ten śmieszny temat..
22 września 2009, o godzinie 07:33
Mawar: „Obecnie w UE dominuje Pokolenie 68, w moim przekonaniu jest to zjawisko bardzo szkodliwe, ale za parę lat przestanie być problemem z przyczyn naturalnych.”
.
Z pewnością. No i co? I co się wtedy stanie? Europa cofnie gejom już nadane prawa? Zabroni aborcji? Zlikwiduje socjal?
Cóż, każdemu wolno łudzić się nadzieją.
.
„Chodzi o to, aby żadna ideologiczna grupa nie była w stanie narzucić całej Europie swoich pomysłów. Na szczęście UE już teraz jest dość różnorodna, a przecież przyjmowane będą nowe państwa.”
.
Otóż to. Podpisuję się obiema rękami pod tym postulatem. Podkreślam: ŻADNA grupa ideologiczna. Po dawnemu twierdzę, że popełniasz zasadniczy błąd intelektualny: swoje poglądy uważasz za normalne, naturalne czy zdroworozsądkowe, a te, z którymi się nie zgadzasz, za ideologię, którą próbuje ci się narzucić. Czy nie potrafisz dostrzec, że z drugiej strony wygląda to odwrotnie? Mało się to pisało, także na tym blogu, o „grupie ideologicznej”, która chce narzucić ogółowi na przykład całkowity zakaz aborcji?
.
„Proszę wytłumaczyć wszystkim Turkom lub Serbom, że miarą nowoczesności jest liczba skrobanek lub przyzwolenie na adopcje chłopców przez homoseksualistów.”
.
Masz obsesję na tym punkcie, czy co? Nie znam ludzi, którzy by coś takiego twierdzili. Dla mnie miarą nowoczesności jest tak dobrze postawiona oświata seksualna i opieka zdrowotna, by liczba skrobanek była jak najmniejsza. Nawiasem mówiąc, według twojego kryterium Polska chyba jest bardzo nowoczesna. Przejrzyj sobie ogłoszenia lekarskie w dowolnej gazecie.
A Turkom i Serbom nie trzeba tłumaczyć. Pojeżdżą po Europie, korzystając z otwartych granic, pooglądają telewizję, poczytają czasopisma i wystarczy. Jak nie w tym, to w następnym pokoleniu.
22 września 2009, o godzinie 07:42
Andrzeju, z przykrością stwierdzam, ze pisząc to zdanie:
(…)W sprawie “awantury na Kaukazie” to zdaje się, że nie rozdzielasz kwestii kto zaatakował jako pierwszy od kwestii kto doprowadził do konfliktu. Żeby nie było nieporozumień. Od samego początku na tym blogu panowała zgodna opinia, że atak rozpoczęła Gruzja. – cierpisz na totalną amnezję.
Zgoda nie panowała tu żadna i wg większości to właśnie Rosja napadła na Gruzję.
Takie też było i Twoje zdanie.
Co do sytuacji na Kaukazie – pisałam nie raz i nie dwa, o źródłach konfliktu także.
Tym razem na pewno nie była tym źródłem Rosja, ale był to pomysł Saakaszwilego, by wykorzystać sytuację związaną z manewrami wojsk USA w Gruzji.
O inspiracjach tego pomysłu wolę pomilczeć.
Dla przypomnienia, operacja gruzińska rozpoczęła się w dwie czy półtorej doby (w tej chwili dokładnie nie pamiętam) po zakończeniu wspólnych manewrów amerykańsko-gruzińskich i to na pograniczu rosyjsko-gruzińskim. Część uzbrojenia armii USA trafiła w ręce Rosjan.
Ukraińcy w armii gruzińskiej także nie spadli nagle na spadochronach, tak jak grupy instruktorów wojskowych z Izraela itp.
22 września 2009, o godzinie 07:43
Ewa-Joanna: „Nie uwazacie, ze to idiotyczne?”
.
Szczerze mówiąc, w tej sprawie jestem rozdarty. Z jednej strony irytuje mnie coraz dalej sięgające represjonowanie palaczy, bo uważam, że każdy człowiek ma prawo szkodzić SOBIE. Ilość dymu, jaką mimo woli wchłonie osoba postronna na takim przystanku, jest raczej znikoma, a poza tym można się przecież odsunąć.
Z drugiej strony koszty społeczne palenia są tak wysokie, że w tym akurat przypadku nietolerancja może nam się na dłuższą metę opłacić.
Wolno natomiast pytać, czy takie metody zniechęcania do nałogu są skuteczne. Nie znam odpowiedzi.
22 września 2009, o godzinie 07:48
Ewa-Joanna: „Zamiast starac sie znalezc rozwiazanie problemu, siega sie do karania, bo to najlatwiejsze.”
.
A jakie widzisz inne możliwości egzekwowania alimentów od osób notorycznie się od tego uchylających? Łagodną perswazję?
Nie powiedziałabyś chyba o złodziejach, że nie powinno się ich karać, bo to najłatwiejsze? A ci alimenciarze również naruszają prawo.
22 września 2009, o godzinie 08:16
Pawel,
w sprawie palaczy – koszty spoleczne obzerania sie sa znacznie wyzsze. Prawdopodobnie koszty spoleczne naduzywania alkoholu sa jeszcze wyzsze. I co? Linii na chodnikach nikt nie maluje dla pijanych i trzezwych, grubasy do biletow w autobusie nie doplacaja itp.
W pomieszczeniach zamknietych – zgadzam sie, palenie powinno byc zabronione. Ale na powietrzu?
Poza tym palenie to nalog taki sam jak alkoholizm i palacz tak samo powinien byc objety opieka jak alkoholik, a chyba jest zostawiony sam sobie, za to najbardziej z nich wszystkich dyskryminowany.
Z alimenciarzami sprawa jest bardziej skomplikowana – na istnienie problemu nakladaja sie rozne plaszczyzny przesadow, powiedzialabym.
Pierwsze to przekonanie, ze dziecko to sprawa kobiety. Bron obosieczna, bo z jednej strony zwalnia faceta z wszelkiej odpowiedzialnosci za poczecie tegoz i wychowanie, z drugiej daje babom do reki bat z ktorego korzystaja w rozgrywkach alimentacyjnych.
Drugie to nieco kulawe i niedopracowane prawo, ktore nie nadaza za zyciem. Byc moze gdyby sedziowie rodzinni mieli mozliwosc wiekszej dowolnosci w jego interpretowaniu, byloby nieco lepiej. Nie wiem, ale dobre to ono nie jest. Panstwo (no tu na mnie miner zaraz wlezie!) powinno zadbac, zeby kazde dziecko mialo za co zyc. Idea Funduszu alimentacyjnego byla dobra, dawala bowiem kazdemu dziecku srodki do zycia, choc chyba niewielkie. Ja mysle, ze panstwu latwiej jest wyegzekwowac zadluzenie od ojca niz matce dziecka. Dlatego tez uwazam, ze metoda istniejaca w Australii, choc na pewno majaca sporo bledow, jest dosc rozsadna – alimenty od ojca pobiera panstwo przy pobieraniu podatku, bezposrednio od pracodawcy i przekazuje je matce dziecka. Jezeli ojciec nie pracuje, tylko jest na zasilku, alimentow nie placi, ulegaja one zawieszeniu do czasu az podejmie prace.
22 września 2009, o godzinie 08:46
Ewa-Joanna: „Koszty spoleczne obzerania sie sa znacznie wyzsze. Prawdopodobnie koszty spoleczne naduzywania alkoholu sa jeszcze wyzsze.”
.
Masz rację. Tylko że w obu tych przypadkach dużo trudniej wyznaczyć granicę, nie mówiąc o tym, że są o wiele silniej zakorzenione kulturowo. Palenie jest zawsze szkodliwe dla zdrowia. Natomiast mnóstwo ludzi pije alkohol bez negatywnych dla siebie skutków zdrowotnych (twierdzi się, że są nawet efekty pozytywne). Tym bardziej jedzenie. Ludzie piją i jedzą od niepamiętnych czasów, a palenie tytoniu to zwyczaj stosunkowo świeży.
22 września 2009, o godzinie 09:27
Z alkoholem do pewnej jego ilości organizm człowieka dobrze sobie radzi i nie wywiera on ujemnego skutku zdrowotnego. Ba picie wina w określonych niezbyt dużych ilościach oceniane jest nawet jako bardzo korzystne /w niektórych sytuacjach alkohol wręcz daje pozytywne skutki/, Palenie jak tu już powiedział Paweł jest zawsze niekorzystne dla organizmu i tu o żadnym pozytywnym skutku nie ma mowy. Z małymi ilościami dymu organizm też sobie poradzi. Przy paleniu jest też efekt tzw „biernego palenia” czyli wdychania dymu tylko dlatego że palą palący tytoń. Przy piciu takie zjawisko nie występuje , a negatywny efekt może nastąpić tylko w wyniku agresywności podpitego lub upitego człowieka. Gdy ludzie piją „kulturalnie” nikomu to nie szkodzi, niestety z paleniem już jest inaczej , bo palić powinni palacze w odizolowanych pomieszczeniach lub w dużej odległości od niepalących jeśli idzie o palących na zewnątrz. Dlatego jestem za modą na niepalenie, i nie będę występował przeciw drakońskim przepisom wobec palaczy. /Choć tu też wystarczy nieuchronność kary by zlikwidować niepożądane zachowania/
22 września 2009, o godzinie 09:45
Nadal sie z wami nie zgodze na temat penalizacji palenia. Uwazam to za najlatwiejsza, choc wcale nie najlepsza droge, taka typowo biurokratyczna zagrywke – „zabronic i ukarac!”, a to nie jest rozwiazanie problemu.
Przeciez rownie dobrze mozna zabronic picia. Byly juz takie proby, ze przypomne czasy prohibicji i jak sie to skonczylo, kazdy wie. To oznacza, ze penalizacja odnosi wrecz odwrotny skutek.
I tak jak w kazdym przypadku penalizacji, zacznie sie korupcja – a to ktos sie wybroni, a to ktos sie oplaci, a to znowuz okaze sie, ze jest zbyt wazny na mandat itp. Jakos wierzyc mi sie nie chce, ze taki straznik podleci z mandatem do grupy palcych mlodych-gniewnych, za to na pewno dorwie sie do spokojnie palacej osoby, ktora nie wyda mu sie grozna. I tak jak prawie wszystko w Polsce, stanie sie to parodia i nowa okazja do zabawy w polcjantow i zlodziei.
A tobie Maciek sie dziwie, ze nie dostrzegasz negatywnych spolecznie efektow alkoholizmu. Bo z twojej wypowiedzi tak to wynika. Jako osoba znajaca sie na uzaleznieniach powinienes zdawac sobie sprawe z bezsensownosci zakazow w takim przypadku. A palenie JEST uzaleznieniem i to silnym.
22 września 2009, o godzinie 09:48
Zofia
przejrzałem blogi z okresu ataku Gruzji i tam nie było przewagi tych co twierdzili, że zaatakowała Rosja mimo kampanii dezinformacyjnej w naszych wszystkich mediach. Oczywiście blogowicze znani z popierania PiS,u i Kaczyńskich tacy jak Bernard, Mawar itd byli oczywiście zdania że Rosja napadła na Gruzję. Andrzej tez popierał tę tezę. Niemniej jednak wielu dało się nabrać na propagandę medialną zamiast samemu wysnuwać wnioski z informacji choćby takiej. że wojska gruzińskie błyskawicznie zajęły Osetię , a za chwilę szybko zostały stamtąd wyparte przez Rosjan (przecież gdyby Rosjanie zaatakowali to mając przewagę zaskoczenia nie dali by szans Gruzinom na zajęcie nawet kawałeczka Osetii co jest jasne z informacji rozgromienia przez nich wojsk Gruzińskich wojsk) Tyle razy namawiałem na tym blogu do szukania faktów i wyciągania własnych wniosków bowiem nasi dziennikarze w większości nie są wiarygodni i to głównie gdy idzie o politykę.
22 września 2009, o godzinie 10:21
EJ,
odróżniaj alkoholizm /uzależnienie od alkoholu/ od spożywania napojów alkoholowych w ilościach i częstotliwości nie powodujących uzależnienia. Alkoholizm jest bardzo niekorzystny dla społeczeństwa i jest jasnym, że nie da się go zlikwidować metodami czysto administracyjnymi co słusznie napisałaś podałaś dając przykład prohibicji. Dlatego tez palenia nie zlikwidujemy zakazem palenia w ogóle -prohibicją od palenia/. Dlatego też wspomniałem o krzewieniu mody na niepalenie, jednocześnie zakazując palenia w miejscach publicznych utrudniamy i często zniechęcamy do palenia tam właśnie co jest korzystne dla niepalących. Wystarczy zobaczyć jak udało się skutecznie wyeliminować plagę palenia w pociągach podmiejskich. Jeszcze niedawno było tam jak w wędzarni a wchodzący palący pierwszą czynność po wejściu jaką wykonywali było zapalenie papierosa (a przecież często stali jakiś czas na zewnątrz i jakoś nie chciało im się palić). Wtedy zwrócenie im uwagi było ewidentnym narażeniem się na impertynencję z ich strony. Obecnie nikt nie pali . a palacze wyrzucają papierosy przed wejściem do pociągu. Czy sądzisz że ten efekt udało by się osiągnąć perswazją ?
Palący sami nie lubią zadymionych pomieszczeń. Kiedyś gdy pracowałem w zakładach przydzielono dwa pokoje konstruktorom – jeden dla palących drugi dla niepalących. W zimie gdy nie otwierano okien ci od palaczy przesiadywali u nas bo u siebie nie mogli wytrzymać. By ograniczać niekorzystne społecznie zjawiska trzeba działać wielokierunkowo gdzie znaczną rolę spełniają rozsądne zakazy i ich skuteczna egzekucja. Trzeba też pilnować by nie przesadzić bo to też nie będzie korzystne.
Wino pito od niepamiętnych czasów i do degeneracji narodów go używających nie doszło (Nowy testament często wspomina o piciu wina i w żadnej ewangelii nie wypowiada sie negatywnie na temat tego trunku)
Jak zwykle nie można wpadać w skrajności.
22 września 2009, o godzinie 10:46
No właśnie, Panie Ministrze. Poznajmy wreszcie swoją miarę.
22 września 2009, o godzinie 10:49
Drodzy „warszawscy” Blogowicze!
Wszystko wskazuję, że wpadnę do Waszego miasta na kilka godzin 2 października.
Z rozkładu jazdy pociągów w „te i we w te” – mam niewiele czasu, ale wystarczy by spotkać się na kawie z moimi Adwersarzami.
Drodzy Państwo Adwersarze,
jestem do Waszej dyspozycji ok. półtorej godziny, gdzie chcecie, byle były to al. Jerozolimskie między Dworcem Centralnym a Hotelem Sobieskim, ponieważ przyjeżdżam ok. 10.40, to powiedzmy między 11.00 a 12.30. (Z preferencją – bliżej hotelu).
O 13-tej mam ważne spotkanie w tamtej okolicy, nie wiem jak długie a o 16.55 powrotny pociąg do Szczecina.
Po tym spotkaniu, na które przyjeżdżam, chciałabym zjeść spokojnie jakiś obiad przed podróżą, więc nie bardzo mam czas na spotkania towarzyskie.
Ale czas przedpołudniowy jest do Waszej dyspozycji.
To jedyna okazja powiedzieć mi prosto w oczy, twarzą w twarz, to wszystko, co serwujecie mi tutaj anonimowo.
Znajdzie się taka/taki odważny?…
Dla Pozostałych Państwa mieszkańców Warszawy
- także dysponuję czasem, niestety niewielkim.
Jeżeli zanocuję z 1/2 lub z 2/3 października w Warszawie (czynię takie przymiarki) – dam znać, wtedy czas do dyspozycji Państwa – będzie znaczniej obszerniejszy a i przestrzeń Warszawy do wykorzystania znacznie bardziej większa!
Mam nadzieję, że podpowiecie mi Drodzy Państwo, gdzie można, niedaleko od Dworca Centralnego spokojnie napić się dobrej kawy lub markowych herbat w przytulnym, kameralnym wnętrzu.
Warszawa zmienia się, a ja nie jestem zbyt częstym gościem w stolicy, ostatnio byłam bodajże w 2005 r.
W każdym razie kilka lat temu.
Jedyni co znam dość dobrze to okolice Sejmu oraz Krakowskie Przedmieście, centrum z Marszałkowską, al.Jerozolimskimi, Filharmonią i Zamkiem, okolice Miodowej oraz za Wisłą – Saską Kępę, gdzie ongiś mieszkała moja dalsza rodzina.
22 września 2009, o godzinie 11:06
Z używkami zawsze jest tak, ze zakazana zaczynają lepiej smakować i są bardziej pożądane.
Co do alkoholizmu (połowa Polaków ma z tego powodu problemy, albo osobiste, albo w rodzinie, jak twierdzą specjaliśc) i poalenia – podzielam zdania już wypowiedziane.
Palenie szkodzi nie tylko palaczom, ale też tzw. biernym palaczom skazanym na przebywanie z tytoniowym nałogowcem.
Jestem tego ewidentnym dowodem – chociaż nie paliłam, nie palę i palić nie zamierzam.
Ale palenie najbliższych (mamy, taty, brata a potem męża) odcisnęło się dosyć szkodliwie na moich płucach a zwłaszcza oskrzelach, o czym najlepiej wie mój lekarz i moja portmonetka.
Dlatego, osobiście – jestem wrogiem palaczy w moim najbliższym otoczeniu, bo za ich nałogi, ponoszę konsekwencje zdrowotne, dla mnie – uciążliwe, no i kosztowne w leczeniu.
Moda na niepicie i nie palenie?
Owszem, niezły pomysł i czasem skuteczny.
Ale wydaje mi się, że sami nałogowcy winni ponosić jakieś konsekwencje szkód społecznych, jakie czynią. Więc te ograniczenia, wysokie mandaty itp. też są dobrym orężem.
22 września 2009, o godzinie 11:14
maciek.g
przejrzałem blogi z okresu ataku Gruzji i tam nie było przewagi tych co twierdzili, że zaatakowała Rosja mimo kampanii dezinformacyjnej w naszych wszystkich mediach. Oczywiście blogowicze znani z popierania PiS,u i Kaczyńskich tacy jak Bernard, Mawar itd byli oczywiście zdania że Rosja napadła na Gruzję. Andrzej tez popierał tę tezę.
Przejrzyj jeszcze wpis Bernarda z tamtego okresu
http://kuczyn.com/2008/08.....ment-55391
22 września 2009, o godzinie 11:14
i mój
http://kuczyn.com/2008/08.....ment-55334
22 września 2009, o godzinie 11:16
Poprawiam
Poprzednio był link do jeszcze innego wpisu Bernarda. Mój wpis jest pod adresem
http://kuczyn.com/2008/08.....ment-55517
22 września 2009, o godzinie 11:21
Zofio, ja co prawda serwuję ci pod nazwiskiem, ale chętnie bym się spotkał. Niestety, będę w tych dniach gdzieś w okolicach Stryja.
Nawiasem mówiąc, chętniej bym się spotkał z innymi uczestnikami blogu, tymi anonimowymi, bo Ty anonimowa nie jesteś. Z czystej ciekawości, jacy to są ludzie w realu.
22 września 2009, o godzinie 11:27
I żeby nie było wątpliwości. Powtórzę raz jeszcze – panowała ogólna zgoda, ze to Gruzja zaatakował jako pierwsza. A piszę to, bo w odpowiedzi, jako komentarz widzę wpisy:
Zgoda nie panowała tu żadna i wg większości to właśnie Rosja napadła na Gruzję. – Zofia
Oczywiście blogowicze znani z popierania PiS,u i Kaczyńskich tacy jak Bernard, Mawar itd byli oczywiście zdania że Rosja napadła na Gruzję. – maciek.g
Twierdze, że stwierdzenie „Gruzja zaatakował jako pierwsza” nie jest zaprzeczeniem słów „Rosja napadła na Gruzję”. A co, nie napadła? Może to były przebrane za Rosjan połączone siły Busha i Kaczyńskiego?
22 września 2009, o godzinie 11:33
Paweł
Wolno natomiast pytać, czy takie metody zniechęcania do nałogu są skuteczne. Nie znam odpowiedzi.
Właśnie mamy odpowiedź
http://wiadomosci.gazeta......alala.html
22 września 2009, o godzinie 11:43
E-J
Uwazam to za najlatwiejsza, choc wcale nie najlepsza droge, taka typowo biurokratyczna zagrywke – “zabronic i ukarac!”, a to nie jest rozwiazanie problemu.
Tylko, ze nikt nie zakazuje palenia. Zakazuje się tylko palenia w miejscach, gdzie może to szkodzić osobom postronnym.
Przeciez rownie dobrze mozna zabronic picia.
Nie tylko można, ale dość powszechny jest zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych takich choćby jakby przystanki.
22 września 2009, o godzinie 11:50
Andrzej: „Właśnie mamy odpowiedź.”
.
Ja odnoszę się do tych wyników sceptycznie. Wysoka korelacja między zakazem palenia w miejscach publicznych a zmniejszeniem liczby zawałów jest silnym argumentem, ale nie rozstrzygającym. I właśnie dlatego, że taka silna, wygląda trochę podejrzanie. Wolno zapytać, czy za tą korelacją stoi równie silny związek przyczynowo-skutkowy. Nie musi tak być (mogą działać inne, nie wzięte pod uwagę czynniki), a sprawdzić to trudno.
Natomiast zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych ma zupełnie inne przesłanki. Nie zdrowotne.
22 września 2009, o godzinie 11:54
Paweł
Ilość dymu, jaką mimo woli wchłonie osoba postronna na takim przystanku, jest raczej znikoma, a poza tym można się przecież odsunąć.
Z tym bym dyskutował. Palacze są często wyjątkowo chamscy i na przykład zdarza im się palić siedząc pod osłoniętą wiatą na przystanku. Raz, że postronna osoba tam siedząca sporo się wtedy tego dymu nawdycha, a dwa to niby dlaczego starsza czy chora osoba ma być w pozycji gorszej od palacza.
No i dlaczego to niepalący ma sobie szukać miejsca wolnego od palaczy, z nie odwrotnie? A z własnego doświadczenia wiem, że gdzie bym nie stanął na przystanku, to zawsze przylezie jakaś zaraza i będzie mi dmuchać w nos dymem papierosowym.
22 września 2009, o godzinie 12:42
Pawle,
na pewno będę ponownie w Warszawie 9 listopada i następnego dnia wyjadę.
Wieczór wprawdzie mam 9 listopada mocno zajęty, ale przyjadę do stolicy raczej przedpołudniem, a wyjadę następnego dnia wyjadę dosyć późnym popołudniem. Na pewno będę w Warszawie nocowała.
Jest więc być może szansa, że możemy się w Warszawie spotkać.
22 września 2009, o godzinie 15:37
Maciek
http://kuczyn.com/2009/09.....ment-82178
2008
20 kwietnia rosyjski MiG-29 zestrzelił nad Abchazją gruziński samolot bezzałogowy. Rosja zaprzecza, ONZ potwierdza.
29 kwietnia – Rosja wysyła dodatkowych żołnierzy do Abchazji, NATO oskarża Rosję o wywoływanie napięcia w stosunkach z Gruzją.
4 maja – Abchascy separatyści informują, że zestrzelili dwa gruzińskie bezzałogowe samoloty wywiadowcze.
6 maja – rozmieszczenie przez Rosję dodatkowych
żołnierzy w Abchazji
30 maja – Gruzja informuje, że podjęła decyzję o wstrzymaniu lotów bezzałogowych samolotów.
8 lipca – Rosyjskie samoloty myśliwskie wlatują w gruzińską przestrzeń powietrzną nad Osetią Południową. Dwa dni później Gruzja odwołuje swego ambasadora w Moskwie.
4 sierpnia starcia zbrojne w Osetii Południowej, w odpowiedzi na działania osetyjskie Gruzja użyła artylerii.
5 sierpnia – Rosja ostrzega, że nie będzie stała z boku, jeśli zaostrzy się konflikt pomiędzy Gruzją a Osetią Południową.
6 sierpnia – Władze separatystycznej Osetii Południowej informują o
starciach między siłami gruzińskimi a południowoosetyjskimi. Według Gruzji, znajdujące się pod jej kontrolą wioski zostały zaatakowane przez separatystów.
7 sierpnia – Saakaszwili proponuje Osetii Południowej przerwanie walk i negocjacje. Bezskutecznie. 8 sierpnia wybucha regularny konflikt.
Do dziś aneksji Osetii Płd nie uznaje żadne państwo poza Gwatemalą i chyba Wenezuelą. Nawet Białoruś odmówiła.
22 września 2009, o godzinie 15:54
http://wiadomosci.gazeta......ruzji.html
Europejscy intelektualiści bronią Gruzji (w tym A. Michnik).
Jak widać oszołomstwo – i to w tej samej gruzińskiej sprawie – dzieli się na słuszne: (2009) Michnik, Havel, Adamkus i niesłuszne: (2008) L. Kaczyński, Juszczenko, Adamkus .
PS Adamkus to ten sam Adamkus, który jako urzędujący jeszcze prezydent Litwy, był w sierpniu 2008 z Kaczorem i Juszczenką w Gruzji. Wówczas Salon szalał, jakie było to zbrodnicze, nieodpowiedzialne i niesłuszne. Dziś Salon jakby zmężniał już i dorósł … :)
22 września 2009, o godzinie 16:55
Mawar,
a może jednak tak:
15.07.08 – rozpoczęto w Gruzji 2-tyg. manewry Immediate Responde 2008 ramach NATO-owskiego programu partnerstwa dla pokoju nb. na pograniczu z Rosją.
18.07.08 – Dla równowagi militarnej w rejonie – Rosjanie rozpoczynają manewry „Kaukaz 2008″ .
Tego samego dnia separatyści czeczeńscy puszczają w obieg publiczny niezweryfikowaną informację, że Rosja chce napaść na Gruzję.
Manewry trwają.
Rosjanie na obszarach gdzie stoją ich garnizony w ramach ONZ-owskiej misji – prowadzą nadal silami wojsk inżynieryjnych prace nad tamtejszą infrastrukturą transportową – reperują tory, mosty i drogi.
Przerzucają też ok. 8 tys. żołnierzy w ramach manewrów na obszar Osetii Północnej (rosyjskiej).
Gruzini ćwiczą natomiast nie tylko pod egidą USA ale i Izraela. Ukraina i Polska podsyłają im broń i sprzęt. Wojska gruzińskie Koncentrują się na granicy z Osetią.
Rozpoczyna się sierpień.
W Gruzji oficjalnie koniec manewrów, Amerykanie zwożą sprzęt do portów. Gruzini natomiast zamiast do koszar nadal koncentrują wojska na granicy zbuntowanych republik – Osetii i Abchazji.
W Rosji służby wywiadowcze zaspały i laba kompletna. Wojska rosyjskie po manewrach pakują manatki. Putin jedzie do Pekinu na olimpiadę, Miedwiediew jest na urlopie.
7 sierpnia – wieczorne orędzie telewizyjne Saakaszwilego, że spokój, zawieszone incydenty zbrojne na granicy itp. choć negocjacje z Osetią przyniosły niepowodzenie.
Republika od 18 lat jest wolna i niepodległa, do Gruzji jej nie spieszno. Woli się połączyć z Osetią Północną.
W dwie godziny po orędzi Saakaszwili wydal rozkaz „przywrócenia konstytucyjnego porządku”, czyli zbrojnego spacyfikowania niepokornej republiki. W Osetii giną pierwsi ludzie na skutek bombardowania i ostrzału rakietowego.
Rano ok. 9-tej 8 sierpnia – zostają zabici pierwsi Rosjanie- „błękitne berety” z misji pokojowej w Osetii.
Następuje kontrofensywa wojsk rosyjskich, abchaskich i osetyńskich.
Może coś o silach, jakich użyto w czasie tej kaukaskiej. Pewnie wg Ciebie Ruskich było więcej?!…
Według na razie dostępnych danych:
Gruzja – 29 tys. wojska plus ochotnicy
Rosja – 15 tys. żołnierzy
Osetia – 3 tys. żołnierzy plus ochotnicy,
Abchazja – 5 tys. żołnierzy plus ochotnicy.
Żeby nie wiem jak liczyć – tych żołnierzy gruzińskich było więcej. I żeby nie wiem jak patrzeć – wojenkę kaukaską wywołał Saakaszwili. Władze Gruzji zresztą oficjalnie to ogłaszały w swoich mediach. Potwierdza to też opozycja gruzińska. Tylko w Polsce media kłamały jak najęte.
***
To, że obie strony monitorują ten zapalny obszar, wysyłają samoloty zwiadowcze, prowadzą wywiad wojskowy – nic dziwnego, awantury z Osetią trwają prawie wiek.
22 września 2009, o godzinie 17:36
15.07.08 – rozpoczęto w Gruzji 2-tyg. manewry Immediate Responde 2008 ramach NATO-owskiego programu partnerstwa dla pokoju nb. na pograniczu z Rosją.
Tak mi się wydaje, że Gruzja jako suwerenny kraj ma pełne prawo wybierać sobie sojusze militarne i w ramach tych sojuszy przeprowadzać ćwiczenia wojskowe. A przeprowadzane były na pograniczu z Rosją, gdyż niewątpliwie Gruzja przygotowywała się w ten sposób do ataku na ten kraj :). A swoją drogą to pogranicze z Rosją to wynika chyba z faktu, że cała Gruzja jest takim pograniczem. Wyjaśniam – ćwiczenia były przeprowadzone w bazie Vasiani.
http://www.maplandia.com/.....45-2-48-e/
—
Tego samego dnia separatyści czeczeńscy puszczają w obieg publiczny niezweryfikowaną informację, że Rosja chce napaść na Gruzję.
Niecały miesiąc później informacja ta została zweryfikowana w praktyce.
—
Rosjanie na obszarach gdzie stoją ich garnizony w ramach ONZ-owskiej misji – prowadzą nadal silami wojsk inżynieryjnych prace nad tamtejszą infrastrukturą transportową – reperują tory, mosty i drogi.
Przygotowywali infrastrukturę niezbędną do przerzucenia wojsk, które wzięły później udział w inwazji na Gruzję.
—
Przerzucają też ok. 8 tys. żołnierzy w ramach manewrów na obszar Osetii Północnej (rosyjskiej).
Przygotowywali się do inwazji.
—
wojska gruzińskie Koncentrują się na granicy z Osetią.
W takiej sytuacji na ich miejscu też bym tak uczynił.
22 września 2009, o godzinie 18:06
A swoja drogą, jestem wdzięczny Mawarowi za zebranie do kupy i zaprezentowanie wydarzeń, które doprowadziły do zaognienia sytuacji ( i to wcale nie z winy Gruzji) na Kaukazie. A jeszcze bardziej jestem wdzięczny Zofii (choć pewnie nie takie było Jej zamierzenie) za pokazanie subtelnej gry Rosjan, a mianowicie wprowadzenie, pod pozorem reakcji na rutynowe ćwiczenia w ramach PfPw, swoich wojsk nad granice z Gruzja i sprowokowanie tym samym Gruzinów do przemieszczenia swoich wojsk do granicy z Osetią. A potem prawdziwy majstersztyk. Pozorowany (jak się później okazało) powrót wojsk do koszar, Putin na olimpiadę, Miedwiediew na urlop i odpowiednio sprowokowany wcześniej (o czym pisze Mawar) naiwny Saakaszwili się kupił. Do dzisiaj nie widziałem aż tak jasno całej sytuacji.
22 września 2009, o godzinie 18:53
Andrzeju,
taka jest różnica między mną a Tobą, że ja podaję fakty, ty natomiast snujesz domniemania.
Nie przyszło Ci do głowy, że jeśli wojska rosyjskie stoją z misją ONZ na pograniczu Osetii (Południowej) i Gruzji, to musi te wojska Rosja jakoś zaopatrzyć we wszystko, od jedzenia po amunicję?
Na osiłkach po górach Kaukazu mieli z dostawami maszerować?
Poza tym Osetia Południowa, ta nie rosyjska była i jest nadal krajem o zniszczonej infrastrukturze technicznej, więc jej odbudowa przez rosyjskie wojska inżynieryjne musi zaraz wg Ciebie być krokiem ku inwazji Rosji na Gruzję?
Przecież ta infrastruktura to podstawa do jakiegokolwiek rozwoju gospodarczego! To nerw każdej gospodarki.
Jeśli maleńka Osetia Południowa chciała jakoś stanąć na nogi, to musiała zacząć od naprawy dróg, torów i mostów. I tego czego nie dała jej Gruzja otrzymali od Rosji. Rosjanie odbudowali także szkoły, muzea, szpitale. Dociągają gazociągi i sieć elektryczną.
Osetia Południowa nie była przecież de facto administrowana przez Gruzję, ani też tam nikt nic nie inwestował od co najmniej 20 lat!.
Trudno się dziwić, że bliżsi są im Rosjanie niż Gruzini.
***
Co do wojsk w Osetii Północnej (rosyjskiej) to się nie dziw. Koncentrację wojsk w tamtym rozpoczął Saakaszwili, Rosjanie odpowiedzieli tym samym. I tylko dlatego mogli zareagować w miarę szybko na zbrojną „pacyfikację” Osetii Południowej przez wojska gruzińskie.
Poza tym nie od dzisiaj było wiadomo, w Polsce też, ze Saakaszwili bardzo mocno inwestuje w armię, pod pozorem rzekomego zagrożenia ze strony Rosji, na co idzie 1/4 budżetu państwa za co ma wielkie pretensje opozycja gruzińska.
I tylko sąsiad idiota patrzyłby spokojnie na takie uzbrajanie kaukaskich górali i nie reagował.
Pamiętaj, że Gruzja to ojczyzna takich watażków jak Stalin czy Beria, a w Rosji, wbrew pozorom – pamiętają co tacy Gruzini mogą zrobić.
Ty jak widać zapomniałeś, choć zapewne dzień napaści Stalina na Polskę obchodziłeś …plując na Rosję a nie Gruzję, która tego Stalina wydala na świat i otacza estymą do dzisiaj.
Na wszelki wypadek przypominam – Stalin to nie Rosjanin, to Gruzin – Josip Dżugaszwili i to pod jego pomnikiem popisywał się w Tbilisi mowami polski prezydent.
22 września 2009, o godzinie 19:20
No tak. Hitler tez nie jest Niemcem tylko Austriakiem, a wredni kaczyści zamiast mieć teraz pretensje do Austrii to obarczają Niemcy winą za II wojnę światową.
A winnymi zbrodni komunizmu są w takim razie rzeczywiście Gruzja (Stalin) i oczywiście Polska (Dzierżyński). Rosja ma więc niewątpliwie pełne prawo domagać się zadośćuczynienia od tych krajów.
Po prostu żałosne.
22 września 2009, o godzinie 19:25
Andrzej
„….naiwny Saakaszwili się kupił”.
.
Czyżby? Z punktu widzenia Gruzji Osetia i Abchazja to były takie polityczne wrzody, które należało przeciąć, jeśli się myśli o NATO i UE. Albo te prowincje odzyskać albo je stracić, pozbawiając się ziem, ale i związanych z nimi konfliktów. Dodajmy, konfliktów, które Rosja mogłaby permanentnie rozgrywać. Rzecz jasna, z punktu widzenia Saakaszwilego lepiej było Osetię i Abchazję odzyskać, ale to okazało się nierealne. Oddać tych ziem, ot tak sobie, bez walki, Saakaszwili nie mógł, bo jako polityk pewnie by tego nie przeżył. Dlatego wybuchła wojna. Utrata w wyniku wojny dwóch dość już zrusyfikowanych prowincji na rzecz rosyjskiego agresora? Cóż, to ujmy na gruzińskim honorze to nie przynosi. Wciągając Gruzję w konflikt poprzez prowokacje Rosjanie grali o usunięcie Saakaszwilego, dziś to jest oczywiste. Prozachodnia Gruzja oznacza dla Moskwy widmo południowego korytarza energetycznego do Europy, czyli przełamanie ich monopolu w eksporcie gazu i ropy z rejonu Morza Kaspijskiego. Celów wojny Rosja właściwie nie osiągnęła, zakładając, że myśli parę posunięć naprzód. Saakaszwili pozostał, Osetia co prawda anektowana, ale tym samym trudno o pretekst do kolejnego „naturalnego” konfliktu w przypadku gdyby projekty energetyczne łączące Morze Kaspijskie i Europę zaczęły być realizowane (na co się teraz zanosi). Rozpętanie następnego konfliktu na terenie Gruzji w tej sytuacji nie jest łatwe, pozostaje chyba tylko zwykła brutalna agresja, a to by Rosję nieproporcjonalnie dużo kosztowało.
22 września 2009, o godzinie 19:25
I teraz jest dla mnie jasna sytuacja w Afganistanie. ZSRR w ramach bratniej pomocy budował infrastrukturę drogową łącząca ZSRR z Afganistanem mająca rzecz jasna być początkiem świetlanej przyszłości tego zacofanego i zaniedbanego kraju, a wredni Amerykanie to wszystko zepsuli. Więc teraz Afgańczycy się na tych Amerykanach mszczą.
22 września 2009, o godzinie 19:27
Mawar
Celów wojny Rosja właściwie nie osiągnęła, zakładając, że myśli parę posunięć naprzód.
Ale niewiele brakowało.
22 września 2009, o godzinie 19:30
Zofia: „Pamiętaj, że Gruzja to ojczyzna takich watażków jak Stalin czy Beria, a w Rosji, wbrew pozorom – pamiętają co tacy Gruzini mogą zrobić.”
.
Ciekawe, co Gruzini mogą Rosji zrobić. Niech zgadnę… Zrzucą na Moskwę bombę atomową? Podbiją południową Rosję po Woroneż i Samarę, żeby przyłączyć ją do swego kaukaskiego imperium? Odetną ją od dostaw surowców, żeby zniszczyć rosyjską ekonomikę?
22 września 2009, o godzinie 19:31
Andrzej
Zofia wybiera się do Warszawy, chyba można by w stolicy jej gustowną garsonkę symbolicznie polać czerwoną farbą? Komando im. Bernarda w gotowości. Kto się zapisuje?
:)
22 września 2009, o godzinie 19:44
Mawar: „Komando im. Bernarda w gotowości.”
.
To Bernard już nie żyje?
22 września 2009, o godzinie 20:45
Wróciłem z urlopu i wszystkiego się spodziewałem, ale nie dyskusji o agresji Rosji na Gruzję.
22 września 2009, o godzinie 20:53
Paweł Luboński
„To Bernard już nie żyje”?
-
Na tym blogu – nie. Został unicestwiony (zbanowany) przez Gospodarza za zbytnią dociekliwość.
22 września 2009, o godzinie 20:54
Torlin
„Wróciłem z urlopu i wszystkiego się spodziewałem, ale nie dyskusji o agresji Rosji na Gruzję”.
.
Bo to jest blog niespodzianek i paradoksów.
22 września 2009, o godzinie 22:17
Panowie! (i Panie)!
O czym rozmawiace? Przeceż to nie jest jakieś zakichane zebranie partyjne gdze zgodnie z dziś obowiązuącą wersją przekonują się Członkowie nawzajem do słusznej tezy Wodza!! Przecież każdy ma oko, każdy ma telewizor i proszę mnie nie obrażać takimi bredniami, że Rosjanie kogokolwiek zaatakowali, lub że Gruzja przecież nie może zaatakować własnego teritorium. Może nawet mordować własnych obywateli. I zrobiła to, pokazali w telewizorze, włacznie z przemówieniem Saka jak to zamerza oswobodzić Osetię („przywrócić ład konstytucyjny”) . Coś na chwilę synchrnizacja siadła w mediach. A własną propagandę (Mawar, Andrzej, Torlin itd.) to sobie możecie schować w buty.
22 września 2009, o godzinie 22:25
No to dobranoc państwu :)
22 września 2009, o godzinie 22:29
Indoor,
Przeceż to nie jest jakieś zakichane zebranie partyjne gdze zgodnie z dziś obowiązuącą wersją przekonują się Członkowie nawzajem do słusznej tezy Wodza!!
Ależ oczywiście, że nie. To jest jakieś zakichane zebranie partyjne gdzie członkowie przekonują się wzajemnie do jedynej słusznej tezy Indoora :D
22 września 2009, o godzinie 22:42
Indoor
Wolę „zebranie partyjne” od operatywki rusofilów. Czekam zatem na argumenty o wyższości „ustanowienia ładu aneksyjnego” nad „przywróceniem ładu konstytucyjnego”.
22 września 2009, o godzinie 22:50
Zapominacie o czymś takim, że niektórzy mogą polegać na własnym rozumie, bowiem go mają. Jesli ja na własne oczy oglądałem przemówienie Saka, który ogłosił co ogłosił a słowem nie wspominał w swoim przemóweniu o jakiejś agresji rosyjskiej, to wybaczcie : każdego który będzie uperał się przy tym , że Rosja napadła na nic nie się spodziewająca i tradycyjnie pokojową Gruzję będę miał za przedłużenie oficjalnej propagandy. Od 1999 opinia publiczna jest zastapona w Polsce przez róznej maści „forumowiczów” więc zaskoczony nie jestem.
22 września 2009, o godzinie 23:08
Mawar! Podam Ci prostszą przyczynę wojny. (Sam go wykoncypowałem, ale nie wykluczam, że zawiera jakieś ziarenka prawdy. Równie prawdopodobne jak to co Ty podałeś).
1. 2 dni przed konfliktem Kurdyjczycy wysadzają rurociąg BTC w Turci w powietrze, tak że krater ma welkość doku jednorodzinnego a przewa w dostawach potrwa około 2 tygodni.
2. Ochroną rurociagu BTC , również na terenie Turcji, zajmują sę Gruzini, Prywatna firma ochraniarska (zgadnij kto jest właścicelem) 1500 ludzi szkolonych w Izraelu. Izraelowi dlatego zalezy na tej rurze, że w razie embargo na ropę BTC jest jedynym żródłem ropy dla (kończy się 400 km od Izraela).
3. Umowa dostawcza zwykle przewiduje kary umowne w razie niedostarczania ropy, ale istnieje też pojęcie siły wyższej, który normalnie obejmuje sabotaż. Ale w tym przypadku nie mogło tak być, bowiem za coś ta gruzińska ochrona brała tą kasę. Jak jest w umowach nie wiem, ale na pewno firma ochraniarska która niedopilnowała tej rury jest w jakiś sposób dotknieta finansowo.
4. Chyba, że wybuchnie jakaś drobna wojna i rurociąg się uszkodzi. Wtedy już : trudno, siła wyższa.
Jak było to nie wiem. Na pewno sytuacje konfliktowe istnieją i przez rózne siły są pieszczotliwie podtrzymywane. Nie ma czegoś takiego jak „interes Ameryki” czy „interes Rosji” bowiem w obydwu krajach istnieją grupy interesów o zupełnie przeciwnych interesach, na dodatek mają narzędzia żeby je na arenie międzynarodowej forsowac. Ale do wybuchu konfliktu zwykle doprowadza jakiś drobiazg, niekoniecznie wiązany z grupami interesów.
22 września 2009, o godzinie 23:20
Andrzeju,
zważ, że ten Gruzin. Stalin dokonywał mordów nie tylko na Polakach, ale także na Rosjanach i innych nacjach wchodzących w skład ZSRR.
Przytaczając jego przykład, stwierdzam, ze wzorce zachowań brutalnych są w Gruzji znane i przez część ludzi tolerowane, w tym gruzińskich polityków.
Przypomnij sobie los zbuntowanego oficera z armii Saakaszwilego i bunt w jednostce, już po ataku na Osetię. Został on po prostu zastrzelony na ulicy, nikt w Gruzji nie bawił się w jakiś proces itp.
Agencje rządowe podawały jakieś mętne komunikaty w tej sprawie, choć nie zaprzeczyły, że zabito go na rozkaz.
Nie wiem, kto tu jest bardziej żałosny w sumie .
Poza tym czy Ty nie potrafisz rozmawiać bez epitetów pod moim adresem?
Jakiś znawca chamstwa w internecie stwierdził niedawno na lamach GW, że jest to objaw braku argumentów w dyskusji…
22 września 2009, o godzinie 23:37
Mawar,
to Ty z rodziny kiboli związkowych, a nie inteligencji żoliborskiej?
Niszczenie cudzego mienia jest karalne, nie wiedziałeś o tym, publicznie nawołujesz do przestępstwa.
No, no, ale odwaga!
Niby inteligenty ten Mawar, a pomysły ma jak stoczniowi związkowcy.
Palenie opon powinni też być. Oflagowanie dworca, pociągu itp. Nie zapomnijcie o rzutach jakami i pomidorami.
Czy mam na wszelki wypadek zaprosić jakaś telewizją, by zarejestrowała ów komitet powitalny na mą cześć i zapewniła Wam stosowny rozgłos w mediach , czy sami o to zadbacie?
Żeby nie było niedomówień, zjawię się ubrana jak rosyjski żulik z opowieści Babla – kaszkiet, rubaszka, marynara i spodnie. Lubię ten zestaw, wygodny do podróży.
Chyba będzie pasowało do Waszej manifestacji powitalnej.
Jutro wprawdzie Światowy Dzień Morza i się „rautuję” okolicznościowo, ale postaram się nie zapomnieć, zrobić zdjęcie w tej kreacji i powiesić tutaj w blogu, byście nie zdewastowali z rozpędu jakieś innej kobiety.
23 września 2009, o godzinie 03:33
Biedna ta Gruzja :))
Wracam do tego linku o zawalach. Byc moze jest to prawda. Ale nie wspomnianow w tej informacji o olbrzymiej kampanii antynikotynowej jaka prowadzi sie w wielu tych krajach i o pomocy jaka dostaja ludzie chcacy przestac palic. Jak wyglada to w Polsce?
23 września 2009, o godzinie 03:41
Zapraszam do obejrzenia burzy … no wlasnie, nie wiem jak to po polsku by bylo – kurzowej? pylowej? bo piasek to to nie jest, tylko pyl naniesiony przez silne wiatry ze srodka kontynentu. Zdjecia sa z Sydney, ale do mnie juz tez dochodzi i robimy sie powoli pomaranczowe. Front tej burzy ma okolo 800 km i niesie ona ze soba ponad 4.5 mln ton pylu!
http://www.abc.net.au/new.....693741.htm
23 września 2009, o godzinie 05:20
Ewo_J.
Burza taka jakaś dziwna. Wygląda niesamowicie..
No a biedny Mawar wciąż w poczekalni oczekuje na coś tam coś tam, bo co trochę ogłasza; „czekam zatem”….
Widać ten mordoklejek słodzi mu długie i nudne chwile oczekiwania.
Można tak długo, długo, ale kto prosi – będzie mu dane, więc pewnie się kiedyś doczeka.
23 września 2009, o godzinie 07:51
Oj chyba sie nie doczekasz Jasnaanielko! :)
23 września 2009, o godzinie 07:56
Ewo-Joanno, twoje na wierzchu. Właśnie Trybunał orzekł, że zabieranie prawa jazdy opornym alimenciarzom jest niekonstytucyjne.
23 września 2009, o godzinie 08:04
E-J!
Niesamowite zdjęcia, gratuluję. A ten pociąg nad tym deptakiem to co to jest? Dla turystów czy normalny, pasażerski? To nie ma polskiej nazwy, bo i rzecz jest niespotykana w Polsce, ale pewnie nazwaliby ją pyłową (bo przecież nie kurzową).
Zaciekawił mnie wywód Indoora, bo świadczy to o tym, że kolejnemu pasażerowi blogu puszczają nerwy. Ja bardzo lubię, jak ktoś mówi, że posługuje się rozumem, bo ten, kto się nim posługuje najczęściej o tym nie mówi. Cieszy mnie, że zauważył, że to jest wszystko wina Izraela. Powinien koniecznie dodać do tego cyklistów.
A przeciwnikom Saa przypominam, że ludzie go broniący widzą, co nawyprawiał, nikt nie neguje, że cała ta akcja była bez sensu i była akcją zbrodniczą – tam po prostu powinno być normalne referendum z pytaniem – chcecie być częścią Gruzji, Rosji czy mieć samodzielne państwo. Ale nie zmienia to faktu, który jest bez przerwy pomijany przez koalicję założoną przez Zosię. Gruzja nie przekroczyła granic Rosji, a Rosja tak. To nie gruzińskie wojska szły na Moskwę, tylko rosyjskie na Tbilisi. Dopóki to wszystko grzmiało na spornym terytorium można było rozważać, jakim to Saa jest zbrodniarzem, przekroczenie granicy przez wojska rosyjskie jest agresją i nikt mi nie wytłumaczy, że jest inaczej.
23 września 2009, o godzinie 08:45
No to Pawle, choc raz mi sie udalo :)
Torlin,
to jest monorail, jezdzi tylko w centrum czyli City, ale normalna jest, znaczy pasazerska choc turysci tez sie tym woza, bo mozna sobie wszystko obejrzec. Za moich czasow jeszcze jej tam nie bylo to nie jechalam.
Pylowa moze byc. U mnie aktualnie wyglada jakby byla potezna mgla, czerwono juz nie jest ale za to wszyscy brudni. Jak to dobrze, ze wczoraj bylam leniwa i nie sprzatalam!
23 września 2009, o godzinie 10:30
Torlinie
- agresja jest jak ktoś na kogoś napadnie, natomiast gdy reaguje na zaczepki i pogoni agresora w głąb jego własnego kraju – jest to odwet.
Rosja na Gruzję nie napadła. Za to Gruzja napadła nie tylko na Osetię Południową ale też na wojska rozjemcze w barwach ONZ, stojące na granicy osetyńsko-gruzińskiej. W tych barwach stało tam wojsko rosyjskie.
Agresor jest tu jednoznaczny.
Obiektywnie patrząc – tak samo było w wojnie polsko-rosyjskiej 1919-1920.
Najpierw była polska ofensywea na Kijów,
http://pl.wikipedia.org/w....._Kijow.png
Polska dzięki tej ofensywie dwukrotnie powiększyła swój obszar.
Potem nastąpił odwet Rosji, co się skończyło tzw. „cudem nad Wisłą”, czyli pogonieniem polskich wojsk pod stolicę Polski.
***
Ewo-Joanno,
to zjawisko z Sidney pokazano już w polskich mediach.
Jednego nie umiem zrozumieć, skoro to burza piaskowa czy też pyłowa, to dlaczego jezdnie są bez tego pyłu czy piasku, a ludzie nie chronią swoich nosów, ust i oczu?
Mnie to się kojarzy raczej z mgłą w barwie krwistej.
23 września 2009, o godzinie 11:15
Mawar,
z okazji rozpoczęcia jesieni i na wszelki wypadek, byś wiedział czym masz mnie oblać, jak pojawię się w warszawie – a lepiej – obrzucić!
http://kwiatdlaciebie.pl/k,Wm9maWF8MQ==
Preferuję róże oraz …astry!
23 września 2009, o godzinie 12:15
Zosiu!
„Potem nastąpił odwet Rosji, co się skończyło tzw. “cudem nad Wisłą”, czyli pogonieniem polskich wojsk pod stolicę Polski”. Czy Tobie się przypadkiem cuda nie pomyliły?
Ale z tym pyłem (barwą) to masz rację. Ciekawe.
23 września 2009, o godzinie 12:37
Zofia: „Agresor jest tu jednoznaczny. Obiektywnie patrząc – tak samo było w wojnie polsko-rosyjskiej 1919-1920. Najpierw była polska ofensywa na Kijów. Polska dzięki tej ofensywie dwukrotnie powiększyła swój obszar.”
.
Obawiam się, że słabo orientujesz się w tym temacie. Wojna nie zaczęła się od polskiej ofensywy. Wojna polsko-bolszewicka (a nie polsko-rosyjska) trwała już od wielu miesięcy, tyle że żadna ze stron nie podejmowała działań na wielką skalę. Co zresztą sama niechcący przyznajesz, podając datę 1919-1920: wyprawa kijowska miała miejsce w kwietniu 1920 roku. To raz.
Ofensywa nie miała na celu „dwukrotnego powiększenia obszaru Polski”. Intencją Piłsudskiego było stworzenie niepodległego państwa ukraińskiego, które odgrodziłoby Polskę od bolszewickiej Rosji. Nikt nie zamierzał przyłączać Kijowa do Polski. To dwa.
To państwo ukraińskie z premierem Symonem Petlurą wiosną 1920 roku de iure istniało, lecz de facto w wyniku bolszewickiej ofensywy jego rząd zachował kontrolę tylko nad zachodnimi skrawkami swego terytorium. Nie można więc mówić, że Polacy byli agresorem, który zaatakował Rosję. Żytomierz, Winnica, Biała Cerkiew – to nie są miasta rosyjskie. To trzy.
23 września 2009, o godzinie 12:59
Zofio,
to nie jest burza piaskowa. To bardzo drobny pyl. W sumie niezbyt szkodliwy, bo wdycha sie minimalne ilosci, ale apeluje sie, zeby ludzie niepotrzebnie nie wychodzili z domu, szczegolni ci majacy problemy z drogami oddechowymi. Warstwa tego pylu bedzie bardzo cienka, na przyklad samochody wygladaja zwyczajnie na zakurzone, on jest tak lekki, ze nie opada tak szybko, zawedruje jak zwykle nad ocean i tam sie w koncu utopi.
23 września 2009, o godzinie 15:22
……Wątek obecny gospodarza blogu warty był dyskusji, której nie zauważyłem. W moim przekonaniu Polska w obecnych granicach nie może pretendować do uprawiania polityki mocarstwowej, gdyż nie ma do tego potencjału i mieć go nie będzie. A w związku z tym i bez większego sensu jest wypełnianianie społeczeństwa treściami narodowymi, które takim celom służą.
…..Bolesne dla nas wydarzenia II Wojny Światowej zwieńczone tragedią Powstania Warszawskiego pokazały, że naród niemiecki i naród rosyjski mają nad nami miażdżącą przewagę, zaś w oczach takich krajów jak Wlk. Brytania, Francja czy też USA jesteśmy jedynie pionkiem na strategicznej planszy, którego można traktować instrumentalnie. Jeśli chodzi o Rosję to prawdą jest, że ideologia marksistowska nie miała charakteru narodowego (choć w gruncie rzecze realizowała interesy narodowe Rosjan), ale miała za to miała charakter państwowy (tak jak nasza sanacja) i miała ambicje dokonania totalnej zmiany zarówno sposobu życia wielu ludzi jak i rozległej ekspansji terytorialnej i budowania metropolii i terytoriów zależnych od niej. Słowem ideologia ta miała za cel uniformizację zarówno podbitych zbrojnie ludów, ich kultur jak i ekonomiki, co znamy pod ogólnym pojęciem sowietyzacja.
….Niezależnie od tego czy jesteśmy czy nie jesteśmy czymś w rodzaju nowej Rumunii, zgadzam się z tym, że cywilizacyjnie nadal po 20 latach przemian politycznych i gospodarczych, których początkiem był rok 1989 jesteśmy nadal mentalnie i kulturowo oraz ustrojowo prawnie i politycznie, a nawet gospodarczo częścią despotycznej i dogmatycznej cywilizacji wschodu, opartej na biurokracji i spetryfikowanych elitach społeczno-politycznych, które krótko mówiąc dla własnej wygody i kierując się własnymi interesami nie są zainteresowane, abyśmy stali się częścią demokratycznego zachodu.
….Sytuacja jest więc ciężka, ale nie beznadziejna. Wydaje się, że powinniśmy prowadzić racjonalną politykę zagraniczną i wewnętrzną, jak i szczególnie być wrażliwi na brak demokracji partycypacyjnej w naszym kraju oraz niedostatek rządów prawa. Demokracja polegająca na możliwości dokonywania wyborów polityków na jedną kadencję, to zdecydowanie za mało we współczesnej Polsce, czyli tutaj i teraz. Powinniśmy zrezygnować z pomnikowych postaci. Z pomnikowego Jana Pawła II, pomnikowego Kaczyńskiego, ale i z pomnikowego Mazowieckiego czy też Adama Michnika. Powinniśmy także zrezygnować z wyciągania na piedestał pomnika własnego narodu. W to miejsce należy powołać do życia wspolnotę funkcjonalną, czyli wspólnotę społeczną, realizującą określone cele np. cel wyzyskania potencjału intelektualnego najzdolniejszych przedstawicieli naszego narodu dla podniesienia cywilizacyjnego i materialnego ogółu. Oznacza to np. że i partie polityczne powinny być tak skonstruowane, aby wewnątrz ich toczył się spór, aby były różne programy polityczne, z których będzie można wybierać, jakiś jeden program, czy kilka ze sobą powiązanych programów, autorstwa konkretnych osób. Myślę, że osiągniecie takiego stanu rzeczy nie wymaga jakieś rewolucji. Ewoluować w takim kierunku może nie tylko PO, ale PiS, PSL i SLD. Każda z tych partii ma potencjał przekształcenia się w formację nowoczesną, zachodniego typu, a nie pozostawania wschodnią despotyczną, wielko-rumuńską.
23 września 2009, o godzinie 16:07
Dzięki Pawle
za informacje, ale to było chyba po zakończeniu I wojny światowej. Kiedy formowały się granice państw w Europie.
Po drugie – dlaczego to była wg Ciebie wojna polsko-bolszewicka a nie polsko-rosyjska? Ja mam w opracowaniach obie nazwy używane równoznacznie.
Po trzecie w wojnie nie liczą się intencje, ale fakty.
Po czwarte – Żytomiesz to o ile wiem – miasto Rusi Kijowskiej, a Ruś Kijowska to okres w historii Rusi (Rosji, łac. Rusia, Russia) trwający umownie od 862 do 1240 roku.
Od XIV przyłączony do Litwy, potem rosyjski do I wojny światowej, po wojnie przechodził z rąk do rak – po jej zakończeniu miasto znajdowało się pod panowaniem rosyjskim, niemieckim, ukraińskim,ponownie rosyjskim i polskim.
Na mocy Traktatu Ryskiego Zytomierz wszedł w skład radzieckiej Ukrainy.
Więc chyba bardziej ruski, czyli rosyjski niż nasz, polski.
Na razie taka jet moja wiedza nt. Żytomierza.
23 września 2009, o godzinie 17:38
Ewa_J.
Przed ośmiu laty podobne zjawisko wystąpiło w Szwecji. Wraz z deszczem opadł piasek z Sahary! Na samochodach była warstewka takiego piasku, widoczny był też na liściach. Przywędrował górnymi warstwami atmosfery. Jednak takiego efektu, jak na zdjęciach z Australii zupełnie nie było. Gdyby w telewizji nie powiedzieli, to nie zwróciłabym uwagi.
Co zaś do czekania… To nie ja co i rusz ogłaszam „oczekuję zatem…”, to Mawar. Ja się tylko chichram. :D
23 września 2009, o godzinie 17:59
Zofia: „Dlaczego to była wg Ciebie wojna polsko-bolszewicka a nie polsko-rosyjska? Ja mam w opracowaniach obie nazwy używane równoznacznie.”
.
Przeważnie jednak mówi się o wojnie polsko-bolszewickiej. Choćby dla podkreślenia, że władza bolszewicka, choć zwycięska w wojnie domowej, nie miała mandatu do występowania w imieniu Rosji. W tamtym czasie w bolszewickich elitach nie obudził się jeszcze wielkoruski szowinizm. Szli na zachód, żeby robić rewolucję światową, a nie w obronie jakkolwiek pojętych interesów rosyjskich.
.
„Więc chyba bardziej [Żytomierz] ruski, czyli rosyjski, niż nasz, polski.”
.
Powtarzam jeszcze raz, tzw. wyprawa kijowska nie miała na celu zagarnięcia terenów Ukrainy i przyłączenia ich do Rzeczpospolitej, więc rozważania na temat, czy Żytomierz to polskie miasto, są chybione.
Mylisz się, pisząc „ruski czyli rosyjski” oraz „Ruś Kijowska to okres w historii Rosji”. Do tradycji Rusi Kijowskiej przyznają się trzy różne narody, których odrębności dzisiaj nikt nie kwestionuje. Przy czym państwo moskiewskie – właściwy prekursor dzisiejszej Rosji – ukształtowało się na ziemiach odległych od Kijowa i innych głównych ośrodków Rusi Kijowskiej.
W 1920 roku Żytomierszczyzna była zamieszkana w większości przez Rusinów, czyli w dzisiejszej terminologii – Ukraińców. Znaczna część z nich była jeszcze nierozbudzona narodowo, ale Rosjanami na pewno się nie czuli. Mieszkała tam też (i po trosze mieszka nadal) całkiem pokaźna społeczność polska. Rosjan zaś nie było wcale, poza pozostałościami ziemiaństwa i warstwy urzędniczej z czasów carskich.
23 września 2009, o godzinie 18:48
Rety, rety! Znowu mi kasuje nick i adres, potrzebny do komentowania.
Mam wielką ochotę popróbować młotka! :(((
23 września 2009, o godzinie 18:52
Tylko gdzie puknąć? We własną głowę już próbowałam…
23 września 2009, o godzinie 21:40
Zofia
„Ruś Kijowska to okres w historii Rusi (Rosji, łac. Rusia, Russia) trwający umownie od 862 do 1240 roku. Od XIV przyłączony do Litwy, potem rosyjski do I wojny światowej …”.
Znów uprawiasz rosyjską politykę historyczną, płacą ci za to, czy jak? Historia Rusi jest dość skomplikowana i wielowątkowa, ale bezpośrednio panstwo rosyjskie wywodzi się z Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Z Rusi Kijowskiej natomiast – Ukraina. Wszystkie inne „teorie”, które w odpowiedzi będziesz tu przytaczac za hasłem w Wikipediii to albo mitologia albo propaganda historyczna.
23 września 2009, o godzinie 21:46
głos zwykły
„Polska w obecnych granicach nie może pretendować do uprawiania polityki mocarstwowej, gdyż nie ma do tego potencjału i mieć go nie będzie. A w związku z tym i bez większego sensu jest wypełnianianie społeczeństwa treściami narodowymi, które takim celom służą”.
.
Głosie, więcej lektury, mniej radykalnych sadów. Polecam, na marginesie rozwazań o potrzebie telewizji pblicznej:
„Zresztą równie dobrze Polska może się stać mocarstwem za trzydzieści parę lat, jak przewiduje George Friedman w książce „Następne sto lat”, która wyjdzie po polsku w październiku. Autor wykazuje, że od początku XX wieku stan świata co 20 lat był całkowicie inny, niż przewidywany 20 lat wcześniej”.
http://www.rp.pl/artykul/....._elit.html
23 września 2009, o godzinie 21:52
Zofia
„Preferuję róże oraz …astry”!
.
Byłem przekonany, że czerwone goździki, kojarzące się z komuną. „Rewolucja goździków” w Portugali (faktycznie proba komunistycznego przewrotu), gierkowsko-gomulkowski goździk na 8 marca etc.
23 września 2009, o godzinie 22:00
No żeby doszło do tego, żebym ja osobiście musiał poprzeć Mawara i przyznać mu rację!!!! Coś niesamowitego.
Nelu!
Daj spokój, pewnie za nerwowo wszystko robisz. Wypij szklankę zimnej wody. :D
23 września 2009, o godzinie 22:23
Mawar,
Ku temu, aby Polska mogła zostać mocarstwem dajmy na to za 100 lat muszą istnieć lub zaistnieć jakieś przesłanki.
Pytanie więc jest takie jakie są ku temu przesłanki? Co takiego może nas wypchać z naszej wielko-rumuńskości polskiej zaściankowości i biedy na szerokie oceany cywilizacji globalnej?
Jeśli chodzi o trzy tajemnice wielkości kultury, to nie uważam za stosowne mieszać do tego absolutu. Z tego powodu, że istnieje ogromny rozziew pomiędzy absolutem, a zdolnościami percepcji człowieka. Osobiście nie sądzę, aby był takowy. Rozważania na temat absolutu wywodzą się z filozofii starożytnej, gdzieś tak od około VIII wieku przed naszą erą i poprzez neoplatoników dotarły do chrześcijaństwa. Przymierze Boga z człowiekiem, soteriologa chrześcijańska, dogmaty związane z pośmiertnymi losami duszy człowieka, której celem jest nie tyle odnalezienie bliskich, lecz wtopienie się w byt doskonały, trącą więc nieco dawno zdechłą myszką. Kultura jako taka (chodzi mi o kulturę materialną i duchową) nie jest inherentnie związana z religią, pomimo tego, że antropologia, a zwłaszcza antropologia kulturowa wiele takich związków bada.
24 września 2009, o godzinie 06:04
Torlin!
Zapewniam cię, że ja się bardzo spokojnie denerwuję :)
Ta usterka trwa już ponad miesiąc. Nie pomogła zmiana przeglądarki 2x! Zainstalowanie najnowszej wersji Firefoxa. Teraz już wyczerpałam chyba wszystkie kombinacje opcji i ustawień i kiszka.
Wymiata mi całość wprowadzonych danych, wpisanych pod blogiem;
nick i adres. Każdorazowo muszę to wpisywać od nowa, kiedy uruchamiam komputer. Działa tylko podczas tej, konkretnej sesji, kiedy wyłączę – wszędzie plaża!!! To się pomału można wściec.
Tylko u EDD zapamiętało ;)
24 września 2009, o godzinie 06:29
Zajrzałam do poczty a w międzyczasie wymazało mi dane…….
24 września 2009, o godzinie 07:25
Jasnaanielko,
to musisz miec gdzies w ustawieniach zaznaczone „czysc prywatne dane” nie ma silnych.
24 września 2009, o godzinie 07:36
Kiedyś tak miałam…
Teraz jest „wyczyść historię przeglądania” i nie mogę się tego pozbyć.
Cholera! Znowu się muszę zapisać!!!
24 września 2009, o godzinie 08:15
http://www.nextmag.pl/ind.....page_num/1
24 września 2009, o godzinie 08:17
Bekas:
skoro juz sie tu pojawiłem to należna Ci odpowiedź: Pełna zgoda z Tobą w kwestii szkolnictwa/ obowiązku szkolnego.
.
http://krzysztofleski.sal.....lan-lekcji
.
Tu kolejny aspekt tego samego tematu. Wpływu rodziców na szkolenie własnych dzieci…
24 września 2009, o godzinie 08:21
Mawar,
za ten cytat:
“Ruś Kijowska to okres w historii Rusi (Rosji, łac. Rusia, Russia) trwający umownie od 862 do 1240 roku. Od XIV przyłączony do Litwy, potem rosyjski do I wojny światowej …”.
polemizuj m.in. z encyklopediami oraz przede wszystkim z pracami prof. Bazylowa, bo akurat o na nim opieram swoją wiedzę o Rosji historycznej.
Wszyscy historycy Rosję – wywodzą chronologicznie – z dziejów słowiańszczyzny wschodniej, Rusi Kijowskiej i Wielkiego Księstwa Moskiewskiego.
Prof. Ludwik Bazylow tak rozpoczyna swoją „Historie Rosji” – „Państwo staroruskie, nazywane też powszechnie od wielu stuleci Rusią Kijowską, pojawia się na widowni dziejów w drugiej połowie IX w. jako rezultat dłuższego procesu rozwojowego autochtonicznych plemion wschodniosłowiańskich. (…) Wiadomości o tym historycznie najstarszym okresie staroruskiej państwowości nie doszły do nas – rzecz zrozumiała – w nadmiarze. (…) Z plemion nazywanych umownie protosłowiańskimi wyszli w następnych stuleciach wyszli w następnych stuleciach Słowianie wschodni, występujący w przekazach źródłowych IV-VIII w. pod nazwą Antów. Z kolei i ta nazwa znika, ustępując miejsca określeniu „Rusowie”, mającemu zresztą też inne formy i nie przez wszystkich historyków jednolicie interpretowane. Odkładając przedstawienie sposobów interpretacji na nieco później, stwierdzić można, że już w odniesieniu do IX i X w. używamy swobodnie określenia „plemiona ruskie”; miały one wtedy swoje stale siedziby, a chociaż nosiły różne nazwy, nie ulega wątpliwości ich przynależność do wspólnego pnia ruskiego. Wewnętrzny rozwój tych właśnie plemion doprowadził do powstania państwa, które od połowy IX w. przeszło do historii jako Ruś Kijowska. Różne, mniej lub bardziej dokładne wzmianki o Słowianach wschodnich tego okresu dają w swoich dziejach pisarze bizantyjscy, arabscy i zachodnioeuropejscy”.
Dla prof. Bazylowa właśnie Ruś Kijowska jest zalążkiem państwowości Rosji.
Również genealogia carskiego Rosji- Rurykowiczów wywodzi się od Igora, domniemanego syna Ruryka, ks. kijowskiego (ok.912-945).
Ruś Kijowska była państwem jednolitym do czasów Jarosława Mądrego, który wprowadził system podziału państwa między swoich pięciu synów.
Prof. Bazylow:
(…) Wprowadzając system podziałów, Jarosław miał, oczywiście w swoim rozumieniu, dobro państwa na względzie i był przekonany, że w ten sposób właśnie uporządkuje stosunki na przyszłość.(..) Synów miał Jarosław wielu, państwo podzielił między pięciu, którzy mu pozostali po śmierci najstarszego, dwukrotnie już wspominanego Włodzimierza (1052). Syn Włodzimierza, Rościsław nie otrzymał żadnego przydziału. Najstarszy z pozostałych, Izasław, otrzymał właśnie Kijów oraz Nowogród i został bezpośrednim następcą ojca jako wielki książę kijowski (1054-1078, w tym z kilkuletnią przerwą). Drugi z kolei potomek Jarosława, Swiatosław osiadł w Czernihowie; dane mu jednak będzie nacieszyć się krótko także wielkim księstwem. Trzeci syn, Wsiewołod, dostał Perejasław (na południowy wschód od Kijowa) a oprócz tego w północno-wschodniej części ziem ruskich – Suzdal, Rostów i Biełooziero. Dwaj pozostali synowie dostali drugorzędne wtedy dzielnice: Wołyń (Igor) i Smoleńsk (Wiaczesław). ”
Ruś Kijowska przechodziła wtedy bardzo burzliwe okresy w swej historii, niemniej jednak poczucie jedności ziem ruskich utrzymało się przez 7 lat po śmierci Włodzimierza Monomacha (znany ze zwycięstwa pod Płowcami), który był wielkim księciem kijowskim w latach 1113-1125 – w okresie rządów jego syna Mścisława (1125-1132).
Śmierć Mścisława zapoczątkowała trwały już okres rozdrobnienia feudalnego Rusi.
Prof Bazylow:
(… )”Spośród księstw, na które rozpadła się Ruś, trzy dzielnice miały największe znaczenie: włodzimiersko-suzdalskie (nazywane początkowo rostowsko-suzdalskim), ziemia nowogrodzka i księstwo halicko-włodzimierskie.”
Potem mamy najazd chana, zwierzchnictwo mongolskie nad Rusią, ekspansję Szwedów i Niemców i działania Aleksandra Newskiego (książę nowogrodzki).
I teraz to co najważniejsze – powstanie księstwa moskiewskiego.
Prof. Bazylow:
„(…) W końcu pierwszej połowy XIII w wyodrębniły się na ziemi włodzimierzowsko-suzdanskiej dwa małe księstwa, moskiewskie i twerskie; sądzone im było jednak odegrać szczególnie doniosło role w historii Rusi i Rosji. Dzieje księstwa moskiewskiego można właśnie zacząć od 1247 r., kiedy to otrzymał je brat Aleksandra Newskiego, Michał.”
Po jego śmierci księstwo obejmowali kolejno synowie Aleksandra Newskiego, najmłodszy z nich, Daniel, który objął w posiadanie księstwo w 1276 r. zapoczątkował ród książąt moskiewskich. Jego wnuk Iwan I Kalita (1325-1340) zapoczątkował jak pisze prof. Bazylow: …”proces świadomego i konsekwentnego „zbierania” ziem ruskich” znowu do kupy.
‘
Mawar,
nie mnie się z Tobą sprzeczać, kto ma rację, Ty czy ja, ale wg historyków – Rosja ma swój początek w Rusi Kijowskiej, czy Ci się toi Tobie podoba czy nie.
Twierdząc:
Znów uprawiasz rosyjską politykę historyczną, płacą ci za to, czy jak? Historia Rusi jest dość skomplikowana i wielowątkowa, ale bezpośrednio państwo rosyjskie wywodzi się z Wielkiego Księstwa Moskiewskiego
Traktujesz historię na skróty i jak Ci wygodnie, mówiąc delikatnie – mijasz się z nieco z faktami.
Pomijasz głębokim milczeniem fakt, że księstwo moskiewskie wywodzi się bezpośrednio w Rusi Kijowskiej, co starałam Ci się wyżej jakoś udowodnić.
Państwo rosyjskie wywodzi się historycznie z Rusi Kijowskiej, księstwo moskiewskie było po drodze w dziejach tego państwa.
24 września 2009, o godzinie 08:36
Mawar,
odnoszę wrażenie, że masz jakąś socjalistyczną matrycę stereotypu w mózgu.
U Ciebie wszystko co nie po Twojej myśli to „komuch, a jak „komuch” to stereotyp, czysty Orwell.
Skąd Ci przyszło do głowy, że preferuję akurat czerwone goździki, a nie astry czy róże albo inne kwiecie?
Wyobraź sobie, że nie podzielam oficjalno-propagandowych kwiatowych gustów członków KC PZPR i pomniejszych organizacji partyjnych <ancien regime.
Taki ze mnie nietypowy komuch.
Przyzwyczaj się jakoś do tego faktu.
24 września 2009, o godzinie 08:53
O rany rany!
Ani słowa tutaj o zadziwiającym wyroku w sprawie Alicja Tysiąc vs. „Gośc Niedzielny” ?
24 września 2009, o godzinie 09:10
Ten kto rozpoczyna wojnę ponosi skutki. Gruzja rozpoczęła wojnę -co nie ulega wątpliwości, bowiem przemówienie Saka… było transmitowane na cały świat. Takie działanie rozwiązywało ręce Rosji odnośnie działań wojskowych przeciw Gruzji. Rosja tylko ze względu na nacisk międzynarodowy wycofała swe wojska z zajętych terenów w Gruzji. Sądzę że gdyby naciski były słabe toby tam zostali. Głupota działania Saka… była bardzo nie na rękę Europie , bo jej nie zależy na wzmacnianiu Rosji. W działaniach Gruzińskich nie znany jest udział Amerykanów i ich roli w tej awanturze, ale sadzę że udział był.
Zofio bez sensu było przywołanie wojny Polsko-Bolszewickiej dla poparcia swych argumentów. Paweł już napisał ci dlaczego.
Rosja obecna mimo ze już utraciła status supermocarstwa jednak nie jest barankiem i jej politycy skrupulatnie wykorzystują wszystko by z powrotem ten status odzyskać. Dlatego ani Ameryce ani Europie nie zależy na wzmacnianiu Rosji – wręcz przeciwnie chętnie by ją jeszcze osłabili. Stąd nasilona propaganda anty rosyjska. W czasie wojny z Gruzja wyszło to głupio, bo trzeba było przyznać Rosjanom rację.
24 września 2009, o godzinie 09:18
Zofio! Jesteś niereformowalna.
Stale robisz to samo, a wszyscy dajemy się na to nabrać. Piszesz bzdurę (wybacz!), jak ktoś Ci zwróci uwagę, to Ty piszesz tekst całkowicie prawdziwy, ale obok – i zdziwiona pytasz – „Nie mam racji?”
Masz rację, ale to się ma nijak do zarzutów stawianych Tobie. Przede wszystkim chodzi o jedno Twoje zdanie (zresztą podwójnie powtórzone): „Ruś Kijowska to okres w historii Rusi (Rosji, łac. Rusia, Russia)”. Ruś Kijowska może być okresem w historii Rusi, tak jak i Księstwo Moskiewskie, ale nie można po słowie „Rusi” dać w nawiasie „Rosji”, bo to jest nieprawda. Tak naprawdę Rosja zaczyna się dopiero od Iwana Groźnego.
24 września 2009, o godzinie 09:41
Zofia
co do nazwy Państwa to ukształtowała się ona dopiero pod koniec 1300 roku i historycznie było to tak:
W 1340 Księstwo Moskiewskie przekształciło się w Wielkie Księstwo Moskiewskie. Poczynając od Iwana I Kality, władcy księstwa zapoczątkowali długotrwały proces jednoczenia księstw wschodnioruskich, dokonywany w drodze dobrowolnych fuzji, bądź podbojów.
Dzieło zjednoczenia kontynuował intensywnie książę Iwan III Groźny, przyłączając do swej domeny księstwa. Za Iwana III księstwo powiększone zostało o księstwa Jarosławskie oraz Nowogrodzkie i stało się jednolitym państwem narodowym, została rozbudowana Moskwa, jako stolica, a także Kreml, jako rezydencja władcy. Równocześnie państwo zaczęto nazywać grecką nazwą Rusi: Rossija – Rosja.
24 września 2009, o godzinie 10:03
A ponadto z tego wszystkiego w żaden sposób nie wynika, że Rosja w XX, a tym bardziej XXI wieku ma jakieś szczególne prawa do Kijowa i innych ziem ukraińskich. Nie wynika również, że w wojnie 1920 roku Polacy byli agresorami, a bolszewicy prowadzili wojnę sprawiedliwą, co usiłuje sugerować Zofia.
24 września 2009, o godzinie 10:04
Miner: „Ani słowa tutaj o zadziwiającym wyroku w sprawie Alicja Tysiąc vs. “Gośc Niedzielny”?”
.
Nie martw się, gdzie indziej odrobiono to z nawiązką.
24 września 2009, o godzinie 10:20
Miner,
a dlaczego „zadziwiajacym”?
24 września 2009, o godzinie 10:24
ukraina to jak podaje Zygmunt Gloger: „każda ziemia na kraju czyli na krańcu, u granicy, u kraju państwa położona.” Hipoteza o istnieniu „Ukrainy” jako nazwy jednego, ściśle określonego terytorium i o narodzie ukraińskim, na tej ziemi zamieszkałym, automatycznie upada. W zgodzie z powyższym pozostaje fakt, że słowo ukraina, jeśli chodzi o część południową wschodniej Europy, po XIII wieku na długo znika ze źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII stulecia; oznaczać będzie województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa polsko-litewskiego. Ale i wtedy, i później, Podole, Wołyń, ziemia halicko-lwowska, a tym bardziej ziemia przemyska imieniem Ukrainy nie były objęte. Jak stwierdza Zygmunt Gloger:
Nazwa u k r a i n y , stosowana do ziem Kijowskich od czasu ostatecznego ich wcielenia (roku 1471) do Litwy, nie miała nigdy charakteru oficjalnego i oznaczała jedynie tyle, co „ugranicze”, południowy kraniec, kraj Wielkiego księstwa Litewskiego od strony „ordyńców”. Urzędownie po raz pierwszy została ona użytą w 20 lat po wcieleniu Kijowszczyzny do Korony w tytule głośnej ustawy z r. 1589 „Porządek z strony Niżowców i Ukrainy”, chociaż i tu jak tylko imię pospolite, a nie nazwa polityczna, urzędowa prowincji. Wereszczyński, biskup kijowski, za Zygmunta III pierwszy chyba (w znanej swej przestrodze Rzeczypospolitej) używa nazwy „Ukraina” w nieco ściślejszym znaczeniu. A.Jabłonowski powiada, że od owych czasów pod nazwą Ukrainy, w rozległem tej nazwy znaczeniu, poczęto w głębi Korony i Litwy rozumieć szeroki, prawie bezbrzeżny obszar ziem, roztaczający się za Słuczą i Murachwą, to jest granicami przyrodzonymi Wołynia i Podola na dorzeczu Dniepru i Bohu aż do szlaku „murawskiego” i „pól oczakowskich”, a który aktem unii 1569 r. przyłączono do Korony. Obszar nie tylko stepowy, ale obejmujący i Polesie naddnieprowe, urzędownie rozpadający się na dwa województwa: Kijowskie i Bracławskie.
24 września 2009, o godzinie 11:23
Torlin Says:
wrzesień 24th, 2009 at 9:18 przed południem
Zofio! Jesteś niereformowalna.
Stale robisz to samo, a wszyscy dajemy się na to nabrać. Piszesz bzdurę (wybacz!), jak ktoś Ci zwróci uwagę, to Ty piszesz tekst całkowicie prawdziwy, ale obok – i zdziwiona pytasz – “Nie mam racji?”
…
Taa… „struganie Zofii” w wersji wyekstrahowanej… z wyjątkiem tego że „dajemy się nabrać”…
…
Blues w rytmie walca. I wszystko jasne.
24 września 2009, o godzinie 11:25
Witam
We wszystkich rozważaniach brane jest tylko znaczenie polityczne nazw terenów stanowiących obecnie Ukrainę .Jak zauważył Maciek to nazwa raczej geograficzna dla określenia jakiś terenów.Nikt nie bierze pod uwagę kto tam zamieszkiwał i jakim językiem sie posługiwali.Dzisiejszy Ukrainiec ma swój język i chyba nie czuje sie Rosjaninem.Bu naprawdę określić kto ma prawo do nazwy i jezyka nie wynika z tego ze Iwan Kalita podbijał poszczególne księstwa.Tak czy inaczej był najeźdźca.Dopiero w wyniku wielu czynników a szczególnie kultura ,zwyczaje język,ktore to czynniki przyswajane były przez podbitych i po wielu nawet setek lat stworzył się naród rosyjski i ukraiński.Według mnie po najazdach mongolskich i upadku księstwa Kijowskiego każdy miał prawo przejąc te tereny co zrobili Litwini.Po ustanowieniu wladzy jakiejś administracji prawa kultury tereny te zamieszkiwali ludzie władający językiem swoim i swoja religią (prawoslawie) i znich stworzyl sie naród Ukrainski. Więć jeżeli ktoś ma prawo roscic sobie jakieś prawa do Ukrainy to tylko Litwini i w części Polacy Rosjanie do zaborów nic do ukrainy nie mieli bo nawet to poddaństwo które przyjęli Kozacy to nie była cala Ukraina. Więc tak czy innaczej o Ukrainie decydować mogą Ukraińcy. Bo wszyscy inni to zaborcy.
Pozdrawiam
24 września 2009, o godzinie 11:26
E-J:
chocby z tego powodu:
Nie może być żadnych wątpliwości co do tego, że katolicy mogą wyrażać także swoją dezaprobatę moralną w stosunku do wykonywania zabiegów przerywania ciąży. Jest to uprawnienie, które w żaden sposób nie może być i nie jest podważane. Wynika to z elementarnych, zagwarantowanych w Konstytucji Rzeczypospolitej praw obywatelskich, na straży których stoją sądy powszechne. Ponieważ takie są ich poglądy, katolicy mają też prawo nazywać aborcję zabójstwem, jednakże ocena tego rodzaju wypowiedzi zależy zawsze od kontekstu i ogólnego sensu wypowiedzi. Tak długo, jak długo pogląd ten jest prezentowany w ujęciu generalnym, nie godzącym w dobra osobiste konkretnych osób, nie zachodzi żadna kolizja pomiędzy dobrami prawnie chronionymi.
24 września 2009, o godzinie 11:52
Miner,
ja w tym uzasadnieniu nie widze nic zadziwiajacego, jest rozsadne i wywazone.
24 września 2009, o godzinie 12:01
No to chyba nie mamy o czym dyskutować :)
24 września 2009, o godzinie 12:05
Marcinie,
przepraszam w imieniu mojego programu antyspamowego, że Twój tekst przeleżał sie kilka dni. Nie bylo mnie od soboty przy komputerze a wstrzymania robi automat, właśnie szczególnie przy nowych gościach. Ale potem sie przyzwyczaja.
24 września 2009, o godzinie 12:10
Pawle,
nic nie sugeruję, jedynie tłumaczę, że Rosja ma swój początek w Rusi Kijowskiej, tak samo jak Polska w państwie Polan i państwie Wiślan.
W końcu od kogo liczymy dzieje Polski?
Przecież od Mieszka I, księcia Polan.
To ten sam okres, jak dla Rusi Kijowskiej.
‘
Może jednak Pawle,
te same standardy oceny historii będzie stosować do wszystkich Słowian i ich procesów budowania państwowości – tak dzisiejszej Rosji, jak i Polski.
Nie można, jak nie pasuje – zmieniać faktów, ani nimi manipulować.
***
Torlinie
Owszem można obok Rusi Kijowskiej napisać – łac. – Rusia, Russia, bo, tak akurat Ruś Kijowską nazywano w łacinie. Używana było od dawna:
http://dir.icm.edu.pl/pl/.....y/Tom_X/17
Dla przypomnienia – obecnie w ang. Rosja – to Russia.
Tak samo jak należy wywodzić Rosję z Rusi Kijowskiej.
‘
Nie wiem jak mam Ci tłumaczyć – że nie można dla wygodny twierdzić, że Rosja, powstała dopiero po rozbiciu dzielnicowym Rusi Kijowskiej, bo to nieprawda.
Jej korzenie są takie, jak napisałam,
Rosja zaczyna się Rusią Kijowską. Jest ciągłość, nawet w dynastii Rurykowiczów, książąt kijowskich a z nich – carów rosyjskich.
Praktycznie nie ma historyka, który by temu zaprzeczał, poza Tobą czy Pawłem.
Wiem, że wygodniej ustawić Rosję i Ukrainę obok siebie i wywodzić ich dzieje od rozbicia dzielnicowego Rusi Kijowskiej, ale to tylko manipulacja faktami dla politycznej wygody.
***
Teraz coś na temat terminu „Ruś”, cyt. za Henrykiem Paszkiewiczem.:
(…)
Termin „Ruś” w różnych stuleciach przechodził różne koleje. W okresie IX-XIII w. można wyróżnić zasadniczo trzy fazy w formowaniu się pojęcia „Ruś”:
Faza pierwsza
Źródła pisząc o początkach Rusi w IX wieku uważały ją za pojęcie etniczne, oznaczające lud, który wywędrował ze Skandynawii. Warto podkreślić, że na początku dziejów poza określeniem Normanów termin „Ruś” nie miał innego znaczenia narodowego, a wśród plemion słowiańskich szerzył się przede wszystkim na skutek rozwoju wschodniego (greckiego) chrześcijaństwa w czym znaczny udział mieli metropolici kijowscy czuwający nad obroną interesów bizantyjskich.
Faza druga
W okresie od końca X w do pierwszej połowy XIII w termin ten nabiera również znaczenia geograficzno-politycznego oznaczając Kijów i ziemie po obu brzegach środkowego Dniepru .
Było to terytorium słowiańskie rządzone przez Rurykowiczów i zamieszkane głównie przez plemiona Polan i Siewierzan , których nazwy istniały także później niezależnie od nazwy Rusi.
Faza trzecia
Po chrzcie Włodzimierza Wielkiego w 988 r termin „Ruś” nabiera dodatkowo znaczenia religijnego oznaczającego wszystkich słowiańskich i niesłowiańskich wyznawców Kościoła wschodniego (greckiego) dla podkreślenia ich odrębności wobec ludów o innych wierzeniach.
(…)
Nazwa Rossija (Rosja) jest sztuczna. Wytworzyło ją w formie Rosija Bizancjum w X wieku, a nie została ona wymyślona we wschodniej Europie. Przez wiele wieków nie była ona tutaj zresztą używana , co dowodzi , że spotkała się z oporem. Utrzymała się nie z woli narodu, ale z woli cara Piotra Wielkiego, który ostatecznie wprowadził ją na oznaczenie swego cesarstwa.”
*
To gwoli wyjaśnienia, dlaczego obok nazwy Ruś – można napisać Rosja.
***
Moi Drodzy Panowie,
historia Rosji jest taka, jaka jest.
Nie warto jej zmieniać ani manipulować z różnych powodów. Poprzestańmy na faktach.
Ja je podałam.
Ruś Kijowska istniała, Rurykowicze rządzili, zostali carami. Rosja ma takie a nie inne korzenie – w Rusi Kijowskiej.
Ja z faktami nie dyskutuję, Wy natomiast – usiłujecie
Tylko po co?
24 września 2009, o godzinie 12:14
Maciek
- nazwa Rosija, jak wspomniałam jest rodem z Bizancjum, z X wieku i jest synonimem…Rusi.
Pisze o tym wyżej, podając opinię historyka.
Jedynie co się zgadza z Twoją opinią, to to, że wprowadził ją car Piotr Wielki.
24 września 2009, o godzinie 12:52
Zofio, nic nie sugerujesz? Cytuję ustęp, od którego zaczął się cały spór o korzenie Rosji:
.
„Agresja jest jak ktoś na kogoś napadnie, natomiast gdy reaguje na zaczepki i pogoni agresora w głąb jego własnego kraju – jest to odwet. (…) Obiektywnie patrząc – tak samo było w wojnie polsko-rosyjskiej 1919-1920. Najpierw była polska ofensywa na Kijów,
Polska dzięki tej ofensywie dwukrotnie powiększyła swój obszar.
Potem nastąpił odwet Rosji, co się skończyło tzw. cudem nad Wisłą.”
.
Moim zdaniem jednoznacznie sugerujesz, że najpierw agresywna Polska chciała zabrać Rosji Kijów, a dopiero potem Rosja w słusznym gniewie pogoniła agresora. A to jest zwyczajny fałsz.
.
„Wiem, że wygodniej ustawić Rosję i Ukrainę obok siebie i wywodzić ich dzieje od rozbicia dzielnicowego Rusi Kijowskiej, ale to tylko manipulacja faktami dla politycznej wygody.”
.
Czyżby? Od rozbicia dzielnicowego Rusi Kijowskiej aż do rozejmu andruszowskiego (Zadnieprze) lub do rozbiorów Polski (prawobrzeże Dniepru) ziemie dzisiejszej Ukrainy NIGDY nie były częścią państwa moskiewskiego. Należały do Litwy, potem do Korony, za Chmielnickiego były de facto niezależnym państwem.
24 września 2009, o godzinie 13:19
Zofia,
Może jednak dokładniej i więcej poczytaj na temat zanim zarzucisz komuś że podał nieprawdę. Na dodatek ja nie napisałem, że nazwę tę wprowadził Piotr Wielki.
Napisałem cytuję „Równocześnie państwo zaczęto nazywać grecką nazwą Rusi: Rossija – Rosja.”
Idąc twoimi drogami rozumowania można by udowodnić, że pretensje do Rosji powinni mieć Szwedzi – bo Szwedzi (Waregowie) odegrali decydującą rolę w tworzeniu się państwa ruskiego i formowania elit młodej władzy.W połowie IX wieku wódz Ruryk (Wareg) objął rządy w Nowogrodzie Wielkim i na północy Rusi. Przybycie Ruryka do Nowogrodu Wielkiego w 862 r. uważa się za symboliczny początek historii Rosji. Ruryk zdołał skupić pod swymi rządami część Waregów, plemion wschodniosłowiańskich (Słowienie, Krywicze i Połoczanie) oraz plemion ugrofińskich i stworzył fundamenty państwa ruskiego, tzw. Rusi Nowogrodzkiej. Ruryk był także założycielem dynastii Rurykowiczów, która sprawowała rządy w Rosji do 1598 roku.
24 września 2009, o godzinie 13:22
Skąd wzięło się określenie „Ruś”?
Słowa „Ruś”, „Rusini” oraz przymiotnik „ruski” pochodzą najprawdopodobniej od ugrofińskiego wyrazu Ruotsi, które znaczy „wojownik, mieszkaniec pobrzeża”. Finowie do dzisiaj nazywają tak również Szwedów, od których nazwę mogli przejąć gdyż „roslag” oznacza w staronordyjskim dialekcie „wybrzeże”.
Inne teorie sugerują następujące rozwiązania:
* Nazwa ta pochodzi od greckiej nazwy Wołgi (Rhos) – dokładnie tak samo jak brzmiała grecka nazwa Rusi i Rusów.
* Nazwa ta pochodzi od nazwy rzeki Roś przepływającej nie opodal Kijowa.
* Nazwa ta pochodzi od nazwy dawnego skandynawskiego plemienia – Rusów.
* Nazwa ta pochodzi od nazwy starożytnego plemienia sarmackiego – Roksolan
24 września 2009, o godzinie 15:23
Maciej,
napisałeś, że nazwę wprowadził car. I to się zgadza, tyle, ze nie Iwan III a Piotr Wielki.
Reszta twego wywodu – to potwierdzenie tego co napisałam: Rosja wywodzi się z Rusi Kijowskiej.
Co do pojęcia „Ruś” – to podałam dwie wypowiedzi historyków wcześniej prof. Bazylowa, nieco potem, dokładniejszy wywód prof. Paszkiewicza.
Nie wykluczam, że są inne.
Ale dyskutujemy, czy do historycznego pojęcia Ruś, możemy dodać łacińskie – Rusia, Russia, lub z Bizancjum X wieku (greckie) – Rosija.
Wg historyków i wszelakich słowników – możemy, bo to ciągle ta sama Ruś, tylko podana w różnych językach. I obecna nazwa państwa – Rosja, to ta sama X-wieczna nazwa Ruś (łacińska – Rusia, Russia, bizantyńska – Rosija). Nic nowego.
***
Pawle,
rozmawiamy o powstaniu Rosji, a nie Ukrainy.
Wspominam tylko o ciągotach, by Ukrainą stawiać na równi historycznej z Rosją.
Ukrainą – samą w sobie – się nie zajmowałam.
A tak na marginesie,
początki państwowości Ukrainy, taka Wikipedia także widzi w …podziale dzielnicowym Rusi Kijowskiej.
Spoglądnij na tę stronę i poczytaj sobie np. pod wizerunkiem
wielkiego księcia kijowskiego Włodzimierza I. -
A tam jak byk stoi: „W 981 r. władca ten przyłączył do Rusi ziemie dzisiejszej zachodniej Ukrainy, m.in. Lwów”
*
Pawle,
ja nic nie sugeruję, te sugestie – tuż Twoja imaginacja.
Ja podaję wyłącznie fakty, oraz opinie historyków (podanych z nazwiska).
Raz jeszcze powtarzam
- dzieje Rosji, tak jak i całej Słowiańszczyzny wschodniej są takie, a nie inne.
Nie patrzę na nie z pozycji Polski, Ukrainy, Litwy czy Rosji.
Ale z pozycji ciągłości historycznych zdarzeń, genealogii rodów książęcych itp.
I tak jak Polska, jako państwo wywodzi się od czasów księcia Mieszka I, syna Piasta i księstwa Polan, tak samo Rosj, jako państwo, wywodzi się od czasów księcia Igora, syna Ruryka (i rządzącego w jego imieniu Olega Mądrego, też Rurykowicza) i Rusi Kijowskiej.
W Polsce mamy ród panujący – Piastów (Piastowiczów), w Rosji ród Ruryków (Rurykowiczów).
24 września 2009, o godzinie 15:29
Mam prośbę drodzy Dyskutanci o prapoczątkach Rosji.
dyskutując z Wami podaję nazwiska historyków i ich opinie w formie cytatów.
Wy natomiast piszecie -wiadomo, że …; bez podania źródeł. Jeśli jesteście historykami, badaczami dziejów Rosji – to podajcie w takim razie tytuły waszych historycznych rozpraw i gdzie je można znaleźć, przeczytam z chęcią.
Jeśli tak nie jest – to jednak bardzo proszę o podanie źródeł waszej wiedzy.
24 września 2009, o godzinie 15:43
Polskie media dostają ekstazy z powodu Lecha Kaczyńskiego, który z tłumaczką siedzą przy stoliku z prezydentem Obamą, ale słowa nie napiszą, że dokładnie vis a vis siedzi rosyjski prezydent – Dymitr Miedwiediew.
http://wyborcza.pl/5,7553.....a.html?i=0
To ten siedzący tyłem w dolnym prawym rogu.
24 września 2009, o godzinie 16:00
A tak poza tym, że polski prezydent mógł siedzieć ze swoją tłumaczką przy jednym stoliku podczas lunchu ONZ z prezydentem Obamą, niewiele dostał „konfiturek” w USA, nie licząc możliwości zdzwonienia na giełdzie specjalnym dzwonkiem.
Inaczej z Miedwiediewem:
http://www.whitehouse.gov.....l-meeting/
Ci się spotkali wczoraj w Hotelu Waldorf Astoria na rozmowach w 4 oczy.
24 września 2009, o godzinie 16:13
No dobrze, Zofio, spróbuję jeszcze raz. Nie wiem, czy zauważyłaś, że nie dyskutuję w ogóle o prapoczątkach Rosji i o pochodzeniu jej nazwy. Nie widzę tu jakichś większych kwestii spornych, choć robisz taką minę, jakby one były.
Kilka wpisów temu podjąłem dyskusję z twoją opinią o wyprawie kijowskiej Piłsudskiego i wojnie polsko-bolszewickiej – moim zdaniem błędną i bałamutną. Moje dywagacje na temat odległej przeszłości miały służyć jedynie wykazaniu, że – wbrew temu, co zdajesz się sądzić, dzisiejsza Rosja nie ma historycznych podstaw, by rościć sobie pretensje do Kijowa i Ukrainy, zwłaszcza prawobrzeżnej. Chyba że za tę podstawę uznamy prawo silniejszego, który zagarnął te ziemie wojskową przemocą. Wobec czego w wojnie 1920 roku bolszewicy byli agresorami, a nie obrońcami słusznej sprawy narodowej.
W najlepszym razie można powiedzieć, że dwa państwa, Polska i Rosja sowiecka, wzięły się za bary na terenie Ukrainy, nie pytając miejscowej ludności o zdanie.
Nie wmawiaj więc mi, proszę, że ja coś sądzę lub nie sądzę o Rurykowiczach, Rusi Kijowskiej itp. Ten temat mnie nie interesuje.
24 września 2009, o godzinie 19:16
Nie no ja się wam dziwię, że nie chcecie rozprawiać o tym, że po 20 latach przekształceń naszej mentalności i gospodarki w oczach gospodarza blogu Polska jest niemal drugą Rumunią, a my czyli wy jesteście zapewne cywilizacyjnie odpowiednikami cygańskich Rumunów.
Jak to się mówi na wschodzie? – chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze…
24 września 2009, o godzinie 19:37
Głosie, takie porównanie mnie nie obraża. Znam nieźle i lubię Rumunię. To obecnie kraj bardzo dynamiczny i szybko nadrabiający opóźnienia cywilizacyjne. Nie ma cygańskich Rumunów, są tylko rumuńscy Cyganie – poważny problem społeczny tego kraju. To ci „Rumuni”, których przeciętny Polak zna z naszych ulic, a których przeciętny Rumun ma w pogardzie.
24 września 2009, o godzinie 20:08
Pawle,
Ależ ja nie sądzę, że to nas może obrażać, choć prawdę powiedziawszy nie czytałem niczego dobrego o Rumunach. Dziwi mnie jednak owa wolta gospodarza blogu, który nagle uznał, że jesteśmy blisko Rumunii. Ja zresztą pisałem o tym wcześniej, że jesteśmy bliżej Rumunii i Bułgarii.
Jeśli chodzi o politykę USA i niechęć do militarnej obecności tego mocarstwa w Polsce, to nie widzę innego powodu, jak jednak respektowanie jakieś strefy buforowej Rosji. Warto zawsze pamiętać o tym, że kryzys kubański zaczął się od tego, że instalując rakiety na Kubie ZSRR uzyskałby możliwość szybkiego uderzenia militarnego na prawie całe terytorium USA.
Jeśli chodzi o redefiniowanie naszej polityki zagranicznej np. na Niemcy, to należy zwrócić uwagę, że cokolwiek nie zrobimy to i tak strategicznie nie jesteśmy Niemcom do niczego potrzebni jako suwerenny naród. Oni wciąż powtarzają pewne manewry zbliżenia z Rosją w ich polityce zagranicznej. Zawsze tak jest, gdy czują się słabsi, a będąc pod wpływem politycznym USA z pewnością tak się czują.
24 września 2009, o godzinie 20:14
Uważam ponadto, że pomimo wszystko jesteśmy dla zachodniej Europy mniej więcej tym, czym obecnie dla nas jest Ukraina, czyli miejscem na tyle zacofanym, nade wszystko społecznie, że nie zdolnym do włączenia w obszar cywilizacji zachodnioeuropejskiej.
24 września 2009, o godzinie 21:13
……W Leoncinie ostatnio czytałem jakiś starszy egzemplarz dużego Formatu GW, w którym zawsze jest sporo dobrych reportaży i natrafiłem artykuł o klasie Id, która nie chciała chodzić na religię, a zapisała się w to miejsce na etykę.
……Muszę powiedzieć, że sam chodziłem na religię od dziecka, gdzieś tak do bierzmowania, po czym się znudziłem i chodzić przestałem. Znudziłem się zaś, gdyż nie mogłem dyskutować, a jedynie musiałem słuchać, zaś u mnie tylko słuchanie powoduje właśnie, że zazwyczaj chce mi się spać i szybko tracę zupełnie kontakt z mówiącym do mnie.
……Trudno jest słuchać o religii nie dyskutując o niej, a jednak tak się dzieje w kościele katolickim, tymczasem właśnie dyskusja wypływająca z wątpliwości jakie rodzą teksty biblijne jest właśnie b. ciekawa.
……Np. sprawa upadku pierwszych ludzi i w ogóle ich życia w ogrodzie w Edenie (czyli takim III RP przed ujawnieniem, że jest drugą Rumunią) na wschodzie jest b. ciekawa.
…..Otóż po pierwsze dowiadujemy się, że: Bóg nie miał nic wspólnego z absolutem, gdyż ludzie go widzieli i z nim rozmawiali.
…..Po drugie, że: Bóg ulepił sobie po kilka zwierzątek w jednym czy dwóch egzemplarzach i niejako oferując im nieśmiertelność ograniczył ich liczebność (zapewne pozbawiając funkcjonalności siusiaka i cipeczki).
…….Wśród zwierzątek zaś były różne charaktery, oj były, lepsze i gorsze.
…….Najgorszy była zaś ów wąż, który początkowo został wykonany z nogami (nie wiadomo jednak do dziś czy, aby nie był to jakiś rodzaj stonogi?).
……. Z jakichś powodów, także zależało Bogu na tym, aby ludzie nie wiedzieli czym jest dobro, a czym zło i nawet w ogóle nie mieli jakiejkolwiek wiedzy o czymkolwiek.
…..Jednak po zjedzeniu owocu z wiadomego drzewa stało się inaczej i Pan Bóg rzekł: „Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj tedy nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia i żyć na wieki”.
24 września 2009, o godzinie 21:20
I jak to się mówi w związku z tym. Masz babo placek, aby żyć wiecznie musisz teraz żyć a następnie umrzeć, a potem już tylko zmartchwystać.
Po sądzie ostatecznym zaś zostanie podjęta właściwa decyzja, czy będziesz mogła znowu żyć bez końca w ogrodzie w charakterze nierozumnego gołego bajoczka.
24 września 2009, o godzinie 23:55
Mysle, ze chyba potzrebna jest nowelizacja dotyczaca ZUS ;)
http://wyborcza.pl/1,7684.....acimy.html
24 września 2009, o godzinie 23:59
No wlasnie Glosie,
i na dodatek WIECZNIE! Czyz to nie jest przerazajace? :)
25 września 2009, o godzinie 07:25
Ewa-Joanna: „Mysle, ze chyba potrzebna jest nowelizacja dotyczaca ZUS.”
.
Obawiam się, że na to nie ma ani pomysłów, ani woli politycznej.
To nowy patent na obniżenie opłat. Ale dalece nie jedyny. Cały szereg architektów – kolegów mojej żony jest rolnikami. Kupują sobie jakiś spłachetek ziemi i wpadają pod KRUS. Może nawet biorą dopłaty unijne.
Niezależnie od złego, nieszczelnego prawa, takie zagrywki mówią przykre rzeczy o poziomie moralnym naszego społeczeństwa.
25 września 2009, o godzinie 07:44
Pawle,
mam wrazenie, ze to spoleczenstwo jest po prostu normalne! Przepisy prawne sa nienormalne i niedopracowane. Politycy nie maja czasu, zajeci przepychankami personalnymi i biciem piany.
Przeprowadzono prywatyzacje, posprzedawano mieszkania, oddano dawne wlasnosci a gdzie do tego prawo chroniace zarowno interesy lokatorow jak i wlascicieli?
http://wyborcza.pl/1,7684.....olsce.html
25 września 2009, o godzinie 08:22
Ewa-Joanna: „Mam wrazenie, ze to spoleczenstwo jest po prostu normalne!”
.
No, nie wiem. Czy w Australii też jest rzeczą normalną i powszechnie akceptowaną takie naginanie prawa dla osiągnięcia drobnych korzyści finansowych?
A że w Polsce mamy prawo podłej jakości, to inna sprawa.
25 września 2009, o godzinie 09:36
Rewolucja w PiS
http://www.dziennik.pl/po.....ecie_.html
Ja sądzę, że w PiS najpierw powinni się wziąć najpierw za naukę, na początek języka angielskiego. Tak aby wiedzieć jak się używa czasownika joini publicznie się nie błaźnić.
—
Nie znającym języka wyjaśniam, że poprawną formą jest „join PiS”, a nie „join to PIS”.
25 września 2009, o godzinie 09:53
Zofia
.
„Ruś Kijowska istniała, Rurykowicze rządzili, zostali carami. Rosja ma takie a nie inne korzenie – w Rusi Kijowskiej”.
-
Rurykowicze to genealogicznie rzec biorąc bardzo szerokie pojecie genealogiczne. Włodzimierz Wielki miał 12 synow i trzy córki. Przypomnij sobie w ilu krajach rządzili (w Hiszpanii nadal rządzą) Bourbonowie. Spora część polskiej i liteweskiej arystokracji oraz szlachty może wykazać się genealogicznymi powiązaniami lub wręcz wywodzi się od ruskich kniaziów, co po prostu oznacza Rurykowiczów.
25 września 2009, o godzinie 09:59
Pawel,
w Australii prawo jest dosc spojne i szybko poprawialne gdy zachodzi potrzeba. A zasada jest taka – jak nie jest zabronione prawem, znaczy jest dozwolone. Jak znajdziesz luke w prawie, ktora mozesz wykorzystac, nikt nie bedzie mial do ciebie pretensji.
25 września 2009, o godzinie 10:20
P. Luboński:
A co sądzisz o lokatach z dzienna kapitalizacją?
Częsta kapitalizacja depozytów pozwala na uzyskanie odsetek bez podatku Belki. Na nienaliczonym podatku korzysta nie tylko posiadacz lokaty, ale też bank.
Jeżeli dopisywane do depozytu odsetki nie przekraczają 2,49 zł, to nie jest od nich pobierany 19-proc. podatek. Wynika to z zasady zaokrąglania kwoty podstawy opodatkowania oraz kwoty podatku.
Ma to przełożenie na zysk ekonomiczny klienta. Przykładowo na rocznej lokacie oprocentowanej w stosunku rocznym 5,25 proc. z kapitalizacją dzienną, ulokowana kwota 16 200 zł, tj. dająca gwarancję bezpieczeństwa, że codzienne odsetki w całym okresie nie przekroczą granicznej kwoty, przyniesie klientowi dochód w wysokości 17 073,16 zł.
Ta sama lokata, ale z kapitalizacją po roku, przyniesie dochód netto 16 688,50 zł, bo dopisane jednorazowo odsetki wynoszące około 850 zł będą opodatkowane. Uzyskana z tytułu nienaliczenia podatku kwota przyniesie blisko 184 zł korzyści. Bank może przy tym w ofercie odpowiednio zmniejszyć oprocentowanie nominalne lokaty do np. 4,75 proc., tak aby mieć w tym udział. Klient także uzyska korzyść w stosunku do standardowej lokaty, ale bank będzie mógł wypłacić odsetki o prawie połowę niższe.
25 września 2009, o godzinie 10:37
Głosie! Jak już się uporałeś ze stworzenem świata (jeszcze do porzadu należy wyjasnć co się stało z nogami Węża) to próbuj wyjaśnić dlaczego Mojżesz przez 40 lat ganiał swój Naród po pustyni w kółko, bo przecież z Egyptu do Izraela można dojść w tydzień.
25 września 2009, o godzinie 10:41
Miner,
bo jak sie glupio wprowadza podatek, to sie glupio ma!
A odestki powinny byc naliczane dziennie, tak jest uczciwiej, szczegolnie przy zmiennych stanach konta.
25 września 2009, o godzinie 10:42
Indoor,
bo oni szli okrezna droga na skroty!
25 września 2009, o godzinie 10:58
Miner: „A co sądzisz o lokatach z dzienna kapitalizacją?”
.
Źle sądzę. To znaczy: wszystkie te wymienione machinacje są zgodne z prawem i państwo może mieć pretensje tylko do siebie, skoro stanowi dziurawe przepisy.
Natomiast ja sam, prywatnie, źle myślę o ludziach, którzy te dziury wykorzystują. Uważam bowiem, że uczciwy człowiek powinien kierować się duchem prawa, a nie jego literą. Przykład tych architektów: KRUS, cokolwiek o nim myślimy, został wprowadzony, aby zapewnić ubezpieczenie drobnym rolnikom prowadzącym gospodarstwa niskotowarowe, żeby nie powiedzieć – beztowarowe.
Zamożny pan architekt, który oczywiście nie orze i nie sieje, ale nabywa działkę rolną, żeby nie płacić tych kilkuset złotych składki miesięcznie, postępuje w moim przekonaniu nieuczciwie. Choć prawa nie narusza.
Taka jest moja intuicja moralna i nie żądam bynajmniej, by ją podzielali inni.
25 września 2009, o godzinie 13:03
Ewo-Joanno! Nie wierzę w te skróty. Bardziej przemawia do mnie teoria, że gdyby od razu poszli do Ziemi Obiecanej, to po perwsze połowa okrzyknęłaby Mojżesza zdrajca, nastepnie załozyliby Instytut Pamięci Narodowej żeby wyjasnć wreszcie kto na kogo donosił w Egypce itd. Takie rozdyskutowane państwo by padło po kilku latach. Tak to każdego Zasłużonego w Wielkiej Sprawie Wyjścia pochowali na pustyni wraz z uczestnikami Ruchów Oporu Różnych Orientacji przeciw Niewoli. Na Ziemię Obiecaną Naród dotarł już bez swoich zasłuzonych. Dlatego tak długo państwo przetrwało.
25 września 2009, o godzinie 13:59
Dyskusja o korzeniach Rosji a przedtem wojnie polsko-rosyjskiej zmusiła mnie do poukładania sobie faktów z historii Polski między I a II wojną światową, jak wyglądały relacje z Rosja i Niemcami, czy Polacy napadli na Kijów, jak budowaliśmy swoje granice i tak dalej.
Co mitem, co faktem.
I wojna światowa przyniosła w Europie totalne przemeblowanie, a po jej zakończeniu w samej Polsce – kilka powstań, wiele walk i wojen, nim ustalono granice, zorganizowano wybory do parlamentu, wybrano rząd. itp.
***
Pawle,
Jak się pomylę w faktach, to mnie popraw.
***
Część I.
Najpierw podnoszone wiele razy przez media i polityków pytanie: czy: Rosja miała wpływ na stosunek Hitlera do Polski?
Moim zdaniem nie miała.
Ówczesne Niemcy, po I-wojnie światowej nie pogodziły się z odrodzeniem polskiej państwowości, działania III Rzeszy i Hitlera to kontynuacja wcześniej podjętych działań.
Rok. 1921, gen. Hans von Seecht w memoriale nt. polityki zagranicznej Niemiec: – „Egzystencja Polski jest nie do zniesienia. Ona musi zniknąć. I zniknie.”
Rok 1922 (24.08, kanclerz Rzeszy Josef Wirth do dyplomaty niemieckiego dra Urlicha Brockdorf-Rantzau: – „Polskę trzeba wykończyć. Polityka moja zmierza do tego celu”..
Potem dochodzi sprawa ustalania po rozbiorach granicy polskiej – zachodniej, a niemieckiej – wschodniej.
Polska ustala swoje granice po I-szej wojnie światowej – przez działania zbrojne, a na zachodzie, właściwie – poprzez wybuchy powstań ludności obszarów transgranicznych.
Ustalenie granicy polsko-niemieckiej poprzedza kilka zdarzeń istotnych dla sprawy.
1. Ustalanie władzy w Polsce.
2. Wybuch powstania wielkopolskiego.
3. Plebiscyty na Śląsku i III powstanie śląskie
Pierwszy polski rząd powstał w Lublinie w lipcu 1918.r a na jego czele stanął socjalista z Galicji Ignacy Daszyński.
Kilka dni potem, 9 lipca, Piłsudski opuszcza niemieckie więzienie i przyjeżdża do Warszawy, a za nim rząd lubelski. Piłsudski podjął rozmowy, by utworzyć rząd koalicyjny, ale nic z tego nie wyszło.
W końcu powołuje nowy z Moraczewskim na czele.
Natomiast sam, się ogłasza 22 lipca tego roku Tymczasowym Naczelnikiem Państwa.
Obszar zaboru pruskiego ma inne plany i na 3-5 grudnia 1918 r zwołuje polski Sejm Dzielnicowy, tego samego miesiąca wybucha powstanie wielkopolskie, które trwa do 16 lutego 1919r, kiedy to następuje rozejm i zostaje wytyczona linia demarkacyjna między powstańcami a Niemcami.
28.06.1919 r. potwierdza tę granicę traktat pokojowy w Paryżu.
Kiedy Wielkopolanie walczyli, w Polsce odbywały się I-sze wybory parlamentarne po rozbiorach i wojnie (26.01.1919), władzę zdobywają ugrupowania prawicowo-nacjonalistyczne, lewica jest w mniejszości.
Zaostrza się też walka o ustrój państwa i jego granice.
4 dni po rozejmie z Niemców z powstańcami, Piłsudski składa przed Sejmem urząd Tymczasowego Naczelnika Państwa, parlament przyznaje mu urząd Naczelnika Państwa (prezydenta de facto) z prawie nieograniczoną władzą.
Lata 1920 i 1921 – to czas plebiscytów na Śląsku, nie uznanych przez Niemcy.
2/3.05.1923 wybucha III powstanie śląskie.
12.10.1923 r. decyzją Ligi Narodów – Śląsk zostaje podzielony między Polskę a Niemcy.
Polsce przypada 29% obszarów objętych plebiscytem oraz 46% mieszkańców Śląska).
Sytuacja Niemiec w tym czasie jest dosyć szczególna.
Nieco wcześniej, 16.04.1922 r. Niemcy podpisały z Rosją układ w Rappallo.
Jednocześnie w tym samym mniej więcej czasie odmówiły płacenia repasacji (odszkodowań wojennych).
W styczniu 1923 r. wojska belgijskie i francuskie zajęły niemieckie Zagłębie Ruhry. Polska stanęła po stronie Francji.
Okupacja Zagłębia Ruhry wywołała kolejny kryzys w Europie i wzrost napięcia w Niemczech.
Obawiając się wybuchu rewolucji o charakterze bolszewickim, w Niemczech kraje zachodnie zaczęły stabilizować sytuację w Niemczech przy pomocy pożyczek kapitału głównie amerykańskiego i brytyjskiego.
Chciano w ten sposób silniej powiązać Niemcy z Zachodem przeciwko ZSRR.
Wzmocnione Niemcy pożyczki wzięły, z sympatii do Rosji nie zrezygnowały, za to widząc, co się na wschód od niemieckiej granicy dzieje, pamiętając polskie poparcie Francji w przy zajęciu Zagłębia Ruhry, przystąpiły do ostrej walki ekonomicznej z Polską.
Nic się nie dzieje bez przyczyny.
Czerwiec 1923 – wojna celna i próba ekonomicznego uzależnienia Polski od Niemiec, międzynarodowa blokada finansowa i brak możliwości zaciągania przez Polskę.
Październik 1925 r. – konferencja w Locarno. Niemcy udzielają gwarancji nienaruszalności swoich zachodnich granic. Wschodnia granica Niemiec z Polską i Czechosłowacją – takiej gwarancji nie otrzymuje. Oba kraje zostają zaproszone wyłącznie na końcówkę konferencji i podpisanie układów. Oba państwa dostają zapewnienie, że Niemcy mimo nie uznania granic – nie będą ich zmieniać siłą.
Kraje zachodnie, by jeszcze silniej rozerwać układy Niemiec z Rosją wprowadzają Niemcy do Ligi Narodów, organizacji wówczas antyradzieckiej.
Niemcy z pożyczek jej oferowanych skorzystały, z innych profitów, jakie jej gwarantowały układy z Locarno – także, ale nie zerwały, jak oczekiwano, więzi z ZSRR, wręcz przeciwnie odnowiły w Berlinie układ z Rosją w 1926 r.
Przełom 1925/1926 – to poważne załamanie nie tylko gospodarcze Polski, ale i polskiej państwowości.
O ustalaniu granicy na wschodzie, w drugim odcinku.
***
To, co się zdarzyło 17 września 1939 r miało swoje korzenie w polskiej polityce zagranicznej tak wobec ZSRR, jak i wobec Niemiec oraz w sytuacji całej Europy, po zakończeniu I wojny światowej. Jest moim zdaniem – wypadkową tych wszystkich działań okresu międzywojennego, zmierzających do ostatecznego ustalenia granic państw europejskich i sfer wpływów, tak politycznych, jak i gospodarczych.
Finałem ty działań w Europie było zwycięstwo aliantów w II wojnie światowej oraz Układ Jałtański, nowym rozdziałem jest – budowanie Wspólnoty Europejskiej.
PS.
Pawle oraz Torliniei Mawarze,
w tym co napisałam – nie ma ani jednego słowa mojej opinii.
To są fakty.
Opinia jest po trzech gwiazdkach (***) na końcu.
25 września 2009, o godzinie 14:30
„To, co się zdarzyło 17 września 1939 r miało swoje korzenie w polskiej polityce zagranicznej tak wobec ZSRR, jak i wobec Niemiec oraz w sytuacji całej Europy, po zakończeniu I wojny światowej.”
.
Zofio, wszystkie wydarzenia historyczne są w taki czy inny sposób zakorzenione w przeszłości, to truizm. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie czytelna w twojej wypowiedzi intencja zdjęcia winy za 17 września ze Związku Sowieckiego i przeniesienia jej choćby w części na samą Polskę.
Jak sama jednak niedawno podkreślałaś, liczą się fakty. A fakty są takie, że w 1939 r. ZSRR dokonał niczym niesprowokowanej agresji na będącą i tak w tragicznej sytuacji Polskę celem zagarnięcia ponad połowy jej terytorium. Takiego działania nie da się obronić ani na gruncie prawa narodowego, ani na gruncie zwykłego, ludzkiego poczucia przyzwoitości.
25 września 2009, o godzinie 15:06
Zofio
Witam ,czytałem twoje wpisy wyjaśniające złożoność sytuacji po I WOJNIE Światowej. i ostatni wpis sprowokował mnie do zabrania głosu
W/g Ciebie Polska prowadziła polityke skierowana przeciwko Rosji. Na czym to opierasz ? czy na tym ze w wyniku traktatu pokojowego z Rosja ustalono granice ktore później w wyniku IV rozbioru ZSRR uznał jako powrót do macierzy. A przecież sama to piszesz Niemcy i ZSRR nie uznawali traktatu pokojowego w Paryżu. I od razu Niemcy prowadzili politykę odebrania i ziem po powstaniach przyłączonych do Polski Twoja I część .Zawarli porozumienie z Rosja(Locarno) Czyli Rosja świadomie przyłączyła sie do tej polityki wymazania Polski z mapy Europy.
Ten jeden fakt stwarza że Polska musi się bronić szukac sojuszników
popiera zajęcie Ruhry przez Francję a co stać z boku musiąla zając jakieś stanowisko więc porała koalicjanta nie tych co chcieli unicestwić Polskę. Zawiera z Niemcami pakt o nie agresji (czy jak to sie zwalo).Zabezpiecza w formie pokojowej swoja granice zachodnia ,wschogni też ma oficjalnie spokojna. I to uważasz za politykę przeciw ZSRR? I to te dwa Państwa zawieraja pakt przeciwko Polsce .Realizują politykę nie z ostatnich dni tylko z przed blisko 20 lat.. I w jakikolwiek sposób próbujesz to przedstawic ze te 2 Państwa musiały tak robić bo Polska im zagrażała?
I Twój cytat tłumaczący 17.IX 39.r.
To, co się zdarzyło 17 września 1939 r miało swoje korzenie w polskiej polityce zagranicznej tak wobec ZSRR, jak i wobec Niemiec oraz w sytuacji całej Europy, po zakończeniu I wojny światowej. Jest moim zdaniem – wypadkową tych wszystkich działań okresu międzywojennego, zmierzających do ostatecznego ustalenia granic państw europejskich i sfer wpływów, tak politycznych, jak i gospodarczych.
A ponadto piszesz że podajesz tylko fakty bez swojej opinii, A ten powyższy cytat to nie opinia czy komentarz?
Nie bawmy w sie w operowanie faktami bo te są chyba jednoznaczne Polska nie występowała jako agresor ani do jednych ani do drugich.Ty Zofio widzisz wszystko w jakimś krzywym zwierciadle.
Pozdrawiam
25 września 2009, o godzinie 16:00
Dalsza mojej klasówki z historii:
Pawle,
To cię zainteresuje.
Cz.II
Granice na wschodzie Polski kształtowano w ogniu prawie dwuletniej wojny polsko-rosyjskiej, podjętej – 1. 11.1918 r. a zakończonej 20.10.1920 r.
Wcześniej, 26.08.1918 r. rząd radziecki wydał dekret anulujący układ rozbiorowy.
Państwa zachodnie 21 listopada 1919 r. wystąpiły z inicjatywą rozejmu, postulując przyjęcie ustalonej 8.12.1919r. linii rozdzielające walczące strony na rzece Bug, zwaną linią Curzona od nazwiska szefa angielskiej dyplomacji. Przebieg tej linii został oparty o „Deklarację Rady Najwyższej Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych ws. Tymczasowej granicy wschodniej Polski”.
Entanta postanowiła przekazać Polsce pod zarząd całą Galicję na 25 lat a potem przeprowadzić plebiscyt, jednocześnie Polska miała nadać autonomię terytorialną Galicji Wschodniej. Nic z tego nie wyszło. Ta decyzja mocarstw wywołała oburzenie w Polsce, Sejm RP (poza PPS) przyjął uchwałę odrzucającą decyzję mocarstw.
Piłsudski dogadał się z nacjonalistami ukraińskimi, wojska polskie wsparły wojska Petlury przeciwko ZSRR i razem w kwietniu 1920 r. uderzyły na radziecką Ukrainę, 7 maja dotarły do Kijowa. Armia Czerwona podjęła kontrofensywę i 12 sierpnia dotarła do Warszawy.
12.10.1920 r. w Rydze podpisano układ o rozejmie a 18.03.21 – traktat pokojowy. Został on podpisany z dwoma radzieckimi republikami – Białorusią i Ukrainą. Układ ten ustalił granicę daleko na wschód od linii Curzona.
Gen. Piłsudski polecił też gen. Żelichowskiemu zająć okręg wileński na Litwie i utworzyć tzw. Litwę Środkową, którą w 1922 r. włączono do Polski. Co oczywiście spowodowało zatarg z Litwą, która uważała Wilno za swoją stolicę.
Mimo zawartego pokoju w Rydze, między Polską a Litwą trwał stan wojny.
Polska dzięki tym zabiegom – zyskała kilka milionów obcej ludności – Białorusinów, Ukraińców i Litwinów, którzy za administracją polską – delikatnie mówiąc nie przepadała.
Traktat Ryski był w Polsce realizowany z wielkimi oporami.
Granica ustalona w Rydze była wypracowanym kompromisem, ale przekreśliła plany federacyjne piłsudczyków.
Podzieliła też sztucznie dwa narody: białoruski i ukraiński.
Wchodzące w skład ówczesnej Polski obszary Białorusi i Ukrainy ciążyły etnicznie ku republikom wchodzącym w skład ZSRR. Ludność tzw. kresów była wyznaniowo i kulturowo nie powiązana z Polską i ciążyła z natury rzeczy ku wschodowi, radzieckich – Białorusi i Ukrainie.
Układ Ryski gwarantował tym rejonom specjalne prawa dot. języka, szkolnictwa, rozwoju kultury i organizacji gospodarczych. Tych gwarancji nikt nigdy w Polsce nie przestrzegał – natomiast likwidowano stowarzyszenia, zamykano szkoły, hamowano rozwój organizacji spółdzielczych i gospodarczych.
Takie działania, prędzej czy później wpływały negatywnie na stosunki z Polakami na tych terenach.
Stosunki Polski w tym czasie z Rosją radziecką były złe.
Rząd polski systematycznie uchylał się od regulowania tranzytu rosyjskiego przez Polskę, nie udało się dojść do porozumienia w sprawie układu handlowego.
Tak jak wspomniałam, Polska była też w stanie konfliktu z Litwą oraz Czechosłowacją.
Polecam opinie endeka z tego okresu – Stanisława Grabskiego, zwłaszcza jego książkę wyd. w 1922 r. pt.: „Uwagi o bieżącej historycznej chwili Polski”.
Dowodzi w niej, że główne niebezpieczeństwo zagraża Polsce ze strony Niemiec. Potępiał też Grabski koncepcję federacyjne ze względu na ich antyradzieckie ukierunkowanie i domagał się porozumienia z ZSRR. „Bez dostępu do Dniepru Polska może istnieć, ale nie może mieć trwałego dostępu do morza. Jest to wzgląd rozstrzygający”.
Jako główny czynnik zabezpieczający Polskę przed działaniem Niemiec widział Grabski sojusz z Francją oraz jak twierdził – „utrzymanie pokoju na wschodniej naszej granicy”.. Pisał: ” W ścisłym współdziałaniu z Małą Entantą i państwami bałtyckimi oraz w oparciu o sojusz z Francją, polska polityka zagraniczna może podjąć działania sparaliżowania wpływów niemieckich w Rosji. Ale dokonać tego można pod jednym warunkiem, ze nie będzie głosiła programu rozczłonkowania Rosji, że porzuci stanowczo przyjęty od Niemiec pomysł państw buforowych – białoruskiego i ukraińskiego”.
***
Moim zdaniem reaktywowanie międzywojennych ciągot politycznych, ujawnianych w polskiej polityce historycznej prowadzi na manowce. Pozwala naszym wschodnim nadgranicznym sąsiadom przypomnieć z polskiej historii to, o czym skrzętnie wolimy zapomnieć. Jak wskazuje doświadczenie ostatnich dni wszyscy nasi graniczni sąsiedzi I Ukraina, i Białoruś i nawet Litwa – przypomniały dla nas niezbyt mile fakty z naszej historii i ujawniły, że one zupełnie inaczej widzą to, co się od 1918 roku na terenach przygranicznych działo. Polska polityka historyczna pozwoliła im te urazy odświeżyć i wyartykułować.
Pawle,
zaraz spytasz co ma piernik do wiatraka i lata 20 z 1939 r. Historycznie ma, bo nikt za wschodnią granicą Polski nie zapomniał przez te 19 lat dzielące te daty – tego, co się stało w 1920 r na polskiej wschodniej granicy.
Dla jasności –
nie usprawiedliwiam żadnych działań wojennych, zadnych zbrojnych agresji – wobec sąsiadów.
Ale my obsobaczając innych, musimy się najpierw astanowić, czy przypadkiem nie jesteśmy też bez winy.
Traktat Ryski podzielił dwa narody, ukraiński i białoruski. Skłócił nas z Litwą.
Takie działanie niesie skutki w czasie. Czasem dają o sobie znać po wielu latach.
Takim skutkiem był m.in. 17 września 1939 r.
Pisząc o rosyjskiej agresji na Polskę, nie można zapominać o przyczynach takich, a nie innych zachowaniach Rosji wobec naszego kraju.
25 września 2009, o godzinie 16:21
Zdzisławie Drogi,
Polska jak inne kraje europejskie w dziejach swojej historii była agresorem i napadała na inne kraje.
W okresie międzywojennym chciała być mocarstwem federacyjnym (z Ukrainą, Białorusią, być może Litwą), o zgodę Litwinów, Białorusinów i Ukraińców się raczej nie pytała.
Na Ukrainę i Kijów – też napadła. Wyżej opisuję o tym jak zajęła Wilno na Litwie, co nam Litwini wypominają przy okazji do dzisiaj.
25 września 2009, o godzinie 16:50
Zofio
A Petlura?Walczył o Ukrainę/ z kim z Polską? Pilsudzki na Kijów szedł w zamiarze pomcy Petlurze (niech będzie federacja) ale za zgodą W wyniku likwidacji wolnej Ukrainy Rosja groziła i Polsce więc raczej trzeba to traktować jako wojne obronna ze strony Polski o Wilnie to inna sprawa i tu mozna dyskutować ale Polska nie dzieliła narodów one kiedyś były w Polsce od setek lat a Rosja raptem toche ponad wiek( o drobiazgi nie kruszmy kopii) a Ukraina południowa nigdy nie była w Rosji.
Naprawdę nie warto prowadzić polemiki na ten temat tak czy innaczej Polska była ofiarą spisku dwóch narodów w tym wypadku Niemiec i Rosji. Wytłumaczenie zawsze sie znajdzie, choćby takie jak ostatnia uchwała Dumy.Mozna polemizować?
Chyba ze znajdziesz jakieś wytłumaczenie?
Uklony
25 września 2009, o godzinie 17:21
Drodzy dyskutanci
nie prowadźmy polemik akademickich w sprawach historycznych które tylko wskazują ze ilu dyskutantów tyle prawd.Żyjemy jak to sie teraz modnie mówi tu i teraz. A teraz mamy nowy kwiatek Prezydencki, szczyt „za a nawet przeciw” oto link
http://wiadomosci.gazeta......KRRiT.html
Jak to mozna oceniać?
25 września 2009, o godzinie 19:11
Zofia ,
Czytaj dokładnie – nigdzie nie napisałem tak jak ty mi wpierasz „Maciej,
napisałeś, że nazwę wprowadził car.”
Tak nie można dyskutować!.
25 września 2009, o godzinie 19:20
Odnośnie agresji ZSRR na Polskę sprawa była prosta i wynikała wyłącznie z zimnej kalkulacji politycznej Stalina. Pojawiła się szansa zajęcia części Polski to ją wykorzystał. Umowa była tajna i Stalin nie będąc pewny reakcji Francji i Anglii czekał dokąd mógł, i dopiero gdy było jasne, że markują działania przeciw Niemcom rozpoczął realizacje umowy. Hitler bardzo się denerwował tym zwlekaniem Stalina, ba bał się niekorzystnego obrotu sytuacji i jak wiemy ciągle ponaglał by realizował układ.
25 września 2009, o godzinie 20:01
Zofia
.
„Polska jak inne kraje europejskie w dziejach swojej historii była agresorem i napadała na inne kraje”.
.
Aż się prosi o przykłady. Gdzie są te tereny, które zagarnęliśmy. Może to inni byli agresorami doskonalszymi ? Rosja na przykład? Spójrz na mapę.
.
„W okresie międzywojennym chciała być mocarstwem federacyjnym (z Ukrainą, Białorusią, być może Litwą), o zgodę Litwinów, Białorusinów i Ukraińców się raczej nie pytała”.
.
Zofia, twój analfabetyzm historyczny jest dość zastanawiający jak na osobę z teoretycznie wyższym wykształceniem. U zarania II RP istniały dwie duże koncepcje polityczne: federacyjna (Piłsudskiego) i narodowa (Dmowskiego). Ta pierwsza oparta była na przeświadczeniu, że Polska powinna odzyskać niepodległość w takich granicach w jakich ją utraciła. Dmowski uważał, że Polska powinna być terytorialnie mniejsza, bo ważniejszy jest czynnik etniczny integrujący naród. Druga RP jaka wyłoniła się z powstania wielkopolskiego, powstań śląskich, wojny bolszewickiej i zarządzonych na spornych terenach referendów była kompromisem. Zawierała dużo wad obu politycznych koncepcji, a mało zalet. Gdyby możliwa była koncepcja federalistyczna (jagiellońska) to prawdopodobnie administracja na ziemiach polskich zupełnie inaczej by wyglądała i nie miałaby okazji do popełnienia takiej liczby błędów. Warto też pamiętać, że Piłsudski, autor koncepcji federalistycznej, pochodził z Litwy.
25 września 2009, o godzinie 20:03
Maciej,
rzeczywiście napisałeś -
(…) Dzieło zjednoczenia kontynuował intensywnie książę Iwan III Groźny, przyłączając do swej domeny księstwa (…).
Tyle, że ja mam zakodowane w pamięci, że był Iwan (IV) Groźny – car Wszechrusi, który przedtem był wielkim księciem moskiewskim.
Nic nie wiem, co nie oznacza, że takiego nie było – o Iwanie III Groźnym księciu moskiewskim.
Po prostu nie odnotowałam w pamięci, że byli d
Pewnie przeoczyłam.
Wybacz.
25 września 2009, o godzinie 20:04
…że byli dwaj książęta moskiewscy, Iwanowie z przydomkiem – Groźny!
25 września 2009, o godzinie 20:05
Maciekg! A skąd Ty wiesz co miał Stalin na mysli?
Zaś jak już kilku z Was podsumowało dyskusję to i ja zrobie. Wybielanie II RP i uczyniena z sanacji jakejś superdemokracji i ojca wszystkich narodów mieszkających na terenach II RP jest po prostu kłastwem. Była to typowa dyktatura wojskowa tyle, że niekonsekwentna, reżym bliski faszyzmowi, obchodząca ze swoimi przeciwnikami politycznymi i mniejszościami narodowymi w sposób haniebny. Klęska przyszła nie 17. września a 1. września (jeśli chodzi o politykę zagraniczną). Poltykę sanacji wobec mniejszości narodowych podsumowli Ukraińcy na Wołyniu kilka lat pożniej.
Zaś przypominam : na kłamstwie demokracji nie mozna zbudować. Na kłastwie mozna dyktaturę zbudować. Jeszcze szczęście, że nasi światli przywódcy są niezdolni do zbudowania czegokolwiek. Po prostu. W życiu niczego nie stworzyli i nie stworzą.
Zdzisławie! Nie myl narody z reżymam poltycznymi.
25 września 2009, o godzinie 20:20
Zofia
.
„To, co się zdarzyło 17 września 1939 r miało swoje korzenie w polskiej polityce zagranicznej tak wobec ZSRR, jak i wobec Niemiec oraz w sytuacji całej Europy, po zakończeniu I wojny światowej. Jest moim zdaniem – wypadkową tych wszystkich działań okresu międzywojennego, zmierzających do ostatecznego ustalenia granic państw europejskich i sfer wpływów, tak politycznych, jak i gospodarczych”.
.
Czy napaść ZSRR na Finlandię w 1940 roku i bombardowanie Helsinek to też jest ta historyczna „wypadkowa”? Nie ma żadnej winy Rosji jest historyczna „wypadkowa”? W przypadku Polski natomiast nie ma żadnej historycznej „wypadkowej”, jest tylko czysta wina. Polska jest winna za agresywne poczynania Rosji względem siebie od połowy XVIII wieku do 1989 r. prawda? A najbardziej za 17 września 1939.
Widzę, że wyszłaś z komunizmu tak dokumentnie zrusyfikowana, że pod tym względem możesz być jak wzorzec metra, nie polecam żadnych lektur, bo to nic nie pomoże. Twój przypadek jest całkowicie, absolutnie i nieodwołalnie beznadziejny.
25 września 2009, o godzinie 20:25
Mawar,
mój, jak piszesz „analfabetyzm historyczny” – pewnie pochodzi z mojej zasady, że ja z faktami nie dyskutuję.
Ty natomiast interpretacje faktów – traktujesz jako fakty.
A jak ja tych Twoich interpretacji nie podzielam – to jestem analfabetka historyczna.
Wiem o koncepcji Piłsudskiego i chęci odtworzenia po prawie dwóch wiekach sfederowanej Polski …jagiellońskiej.
Tyle, że nie bardzo sąsiedzi Polski chcieli takiej federacji.
I mieli ku temu zapewne swoje powody.
Tak samo nadal marzy się Polska z Litwą Ukrainą i Białorusią na dodatek – niektórym z PiS, m.in obecnemu prezydentowi.
Ale nie o marzeniach polityków wszak tutaj dyskutowaliśmy.
Ale o wydarzeniach z 17 września 1939 r.
Jak napisałam na wstępie, dla lepszego zrozumienia stosunków polsko-niemiecko-rosyjskich, pokusiłam się o uporządkowanie swojej wiedzy o okresie międzywojennym, i starałam sobie odpowiedzieć jak Polska kształtowała swoje granice, gdzie były napięcia i punkty zapalne.
I co z tego wynikało albo mogło wynikać.
Poza tym ja tej polskiej historii nie interpretuję.
Stwierdzam, na podstawie źródeł – że tak było i tyle.
25 września 2009, o godzinie 20:34
Paweł Luboński
„Uważam bowiem, że uczciwy człowiek powinien kierować się duchem prawa, a nie jego literą”.
.
Litera prawa to rzecz ewidentna, duch – nie bardzo. To są raczej domniemane (i nigdzie nie wyartykułowane) intencje prawodawcy. Domniemywać można bardzo różnie, zwłaszcza że nie wszyscy wierzą w duchy i ogólnie w duchowość. Jak niby prawdziwy (fundamentalny) ateista, powiedzmy nasz blogowy Torlin, miałby się kierować duchem prawa?
25 września 2009, o godzinie 20:39
Mawar,
po raz enty – nie myśl za mnie i za mnie nie wydawaj sądów.
Najpierw udowodnij, że pisząc te słowa, które cytujesz a ja zrobię to raz jeszcze:
(…)“To, co się zdarzyło 17 września 1939 r miało swoje korzenie w polskiej polityce zagranicznej tak wobec ZSRR, jak i wobec Niemiec oraz w sytuacji całej Europy, po zakończeniu I wojny światowej. Jest moim zdaniem – wypadkową tych wszystkich działań okresu międzywojennego, zmierzających do ostatecznego ustalenia granic państw europejskich i sfer wpływów, tak politycznych, jak i gospodarczych” – napisałam choć słowo nieprawdy?
Chyba mam prawo do własnej oceny historii?
Nie musi się ono zgadzać z Twoim.
Poza tym nie jestem sędzią – nie piszę nigdzie o polskiej historii w kategorii winy.
To już Twój osobisty wymysł i pełen wachlarz dowolnie serwowanych bzdur.
Nie uważaj się za Boga i nie zaglądaj mi do mózgu, bo i tak nie wiesz, jak ja to wszystko oceniam i w jakich kategoriach.
25 września 2009, o godzinie 21:13
Zofia
.
„Wiem o koncepcji Piłsudskiego i chęci odtworzenia po prawie dwóch wiekach sfederowanej Polski …jagiellońskiej. Tyle, że nie bardzo sąsiedzi Polski chcieli takiej federacji”.
.
Przede wszystkim Rosja bolszewicka tego nie chciała, Trockiemu marzył się pochód komunizmu przez Europę.
.
„I mieli ku temu zapewne swoje powody”.
.
Trzeba jednak pamiętać, że w Rzeczpospolitej Obojga Narodów to Litwini rządzili Litwą, a Rusini Rusią, najwyższe urzędy sprawowały rody magnackie i szlacheckie – litewskie i ruskie. Tyle że w XIX doszły do głosu aspiracje zwykłych, już wykształconych, Litwinów, Ukraińców, których nie ominął nacjonalizm, co było zresztą dziewiętnastowiecznym signum temporis. W ciągu ponad stu lat rozbiorów świat się jednak zmienił. Pod pewnym względem koncepcje Dmowskiego były jednak bliższe rzeczywistości niż pomysły federacyjne. Trudno mieć do Litwinów czy Ukraińców pretensje, że chcieli swych własnych państw, również dzięki temu dziś je mają. A z tego powodu, że przez dziesiątki lat były sowieckimi republikami dziś dystansują się od Rosji i zbliżają do Polski. W tym sensie polska „rusofobia” ma pewne polityczne uzasadnienie.
.
„Ale … dyskutowaliśmy o wydarzeniach z 17 września 1939 r. Jak napisałam (…) starałam sobie odpowiedzieć jak Polska kształtowała swoje granice, gdzie były napięcia i punkty zapalne. (…) Poza tym ja tej polskiej historii nie interpretuję”.
.
No przecież jeszcze dziś odznaczałaś gwiazdkami swoje „interpretacje”.
http://kuczyn.com/2009/09.....ment-82295
(jak w dowcipie z serii przychodzi baba do lekarza: Od kiedy ma pani zaniki pamięci? – pyta lekarz. – Co od kiedy, panie doktorze?)
.
„Stwierdzam, na podstawie źródeł – że tak było i tyle”.
.
Nie odróżniasz prostej rosyjskiej propagandy od powszechnie znanej i oczywistej wiedzy, więc tym bardziej nie pisz o źródłach historycznych. Nie wiesz co to w ogóle jest i jak się z tym ewentualnie postępuje. Do tego trzeba historyka z odpowiednią erudycją i warsztatem. A nie naiwną profankę.
25 września 2009, o godzinie 21:16
Zofia
.
„To, co się zdarzyło 17 września 1939 r miało swoje korzenie w polskiej polityce zagranicznej …”.
To może napisz (opisz), co się wydarzyło 17.09.1939? Nie ruszysz dalej, jeśli nie wiesz co się wtedy stało.
25 września 2009, o godzinie 21:48
Tutaj masz rację, bo Zosia nie umie odpowiedzieć na podstawowe pytania, kto na kogo napadł we wrześniu 1939 roku i jakie państwa zabrały sobie po połowie Polski (nie można koncentrować się tylko na ZSRR i na Stalinie).
Ja nawiążę tylko do jednego szczegółu dłuższych wywodów Zosi, otóż ona uległa mitowi wmawianemu naszemu narodowi od 1945 roku, jakoby to za wschodnią granicą dopiero komuniści unieważnili rozbiory i uznali prawo Polaków do posiadania własnego państwa. Ja Was strasznie przepraszam, że robię taką reklamę swojemu blogowi, ale jest to moim zdaniem jeden z najciekawszych tekstów, jakie napisałem – i co ciekawe, rozprawia się i z mitem lewicowym, i mitem prawicowym.
http://torlin.wordpress.c.....1917-roku/
26 września 2009, o godzinie 00:43
Widze, ze dyskusja na temat czyj diabel starszy toczy sie nadal, a kazdy ciagnie w swoja strone. :)
26 września 2009, o godzinie 08:18
Ewa-Joanna! Ja czuję taką tęsknotę za utraconym rajem komuny ze strony prawomyslących. Wszystko było takie proste. Była zła komuna. Wystarczyło na imieninach u cioci powiedzeć kilka słów na temat Marszałka ew. pokłócić się ze szwagrem-majorem po kilku półlitrówkach na temat wyższości zdobcia Monte Cassino nad sforsowaniem Odry mimo iż dopero była zgoda co do niewadomego kierunku przepływu ropy rurociągem Przyjaźń i już się stało po Jasniej Stronie, było w opozycji wobec ZŁA. Można było spokojnym sumieniem iść nastepnego dnia do pracy. A okazuje sę, że to wszystko nie jest takie proste. Ale są tacy co się do dziś wierzą w to, że za komunę ropa płynęła od rafinerii w kierunku pól naftowych.
26 września 2009, o godzinie 09:42
Paweł Luboński Says:
Natomiast ja sam, prywatnie, źle myślę o ludziach, którzy te dziury wykorzystują. Uważam bowiem, że uczciwy człowiek powinien kierować się duchem prawa, a nie jego literą.
.
no cóż… to kolejny aspekt postrzegania świata, który nas różni. Ja właśnie rozglądam się za tego typu sposobami lokowania oszczędności. Rozumiem, że uważasz mnie za osobę nieuczciwą…
.
Swoją drogą Roman Kluska chyba tez chciał posługiwać się duchem prawa… No to mu ten duch rozwalił Optimusa… Z duchami jak widać nie należy zadzierać…
26 września 2009, o godzinie 10:26
Mawar,
wybacz, ale nie nazywaj „ruską propagandą” opracowań naukowych, na dodatek polskich naukowców, którzy do dzisiaj należą do cenionych.
Potrafisz wyłącznie używać obraźliwych epitetów zamiast rzeczowej argumentacji.
Tobie, jak coś nie pasuje – to komuch, ruska propaganda itp.
Poza tym rozmawiajmy o faktach.
***
Mawar i Torlin
Wydarzenia 17 września 1939 r sami nazywacie określeniami wysoce emocjonalnymi. Przeczytajcie raz jeszcze moje wypowiedzi w tym temacie,to znajdziecie jego określenie.
Jest jednoznaczne.
Dla przypomnienia – wojska Armii Czerwonej weszły na obszary będące pod polską administracją państwową.
***
Moim zdaniem, by zrozumieć to, trzeba sięgnąć do I rozbioru Polski i powszechnie używanej nazwy – Galicja, odnoszącej się do ziem w Polsce i na Ukrainie, które przeszły w 1772 r.pod zabór austriacki (w tym: Ruś Czerwona, część Podola i Małopolski).
Korzenie Galicji tkwią w Rusi Kijowskiej. Ale o tym nie będę pisała.
Obszary ukraińsko-polskiej Galicji były de facto polskie przez tylko 4 wieki z niewielkim „okładem” (1349-1772).
W 1861 r Galicja uzyskała dosyć dużą autonomię w ramach zaboru austriackiego a zaborca gwarantował iż dominującą grupą w administracji lokalnej będą Polacy, co się Ukraińcom wcale nie podobało.
Już w 1848 r . powstała tam silna ukraińska opozycja.
Cały czas były trwały napięcia, konflikty i walki. Polakom udało się całkowicie spolonizować uniwersytet lwowski, co z kolei wywoływało liczne protesty ze strony Ukraińców.
Rewolucja październikowa (bolszewicka, jak ją nazywacie) oraz koniec wojny – doprowadziły do walk o Galicję Wschodnią (1918–1919), w efekcie – Ukraińcy proklamowali Zachodnioukraińską Republikę Ludową.
Nie przetrwała ona długo.
Została pokonana przez wojska – innego państwa ukraińskiego – Ukraińskiej Republiki Ludowej pod dowództwem Petlury (i Piłsudskiego) w 1920 r.
Rosjanie w odwecie pogonili polskie wojska pod Warszawę a Ukraińska Republikę Ludową (URL) – spacyfikowali.
Rząd URL się udał na emigrację, żołnierze URL zostali internowani, Polska zaś odmówiła uznania URL. Mimo, że wspierała ją militarnie.
W 1920, podczas podpisywania traktatu pokojowego w Rydze Polska uznała – Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką jako jedynego reprezentanta Ukrainy (USRR).
Do 1922 USRR była samodzielnym państwem, potem w ramach ZSRR.Nie miej jednak – obok ZSRR i Białoruskiej SRR – USRR była samodzielnym członkiem ONZ.
Pakt Ribbentrop-Mołotow i wkroczenie Armii Czerwonej w 17 września 1939 r podzieliły dawną Galicję na część rosyjską i niemiecką.
W latach 1941 – 1944 – Galicja (ziemie polskie i ukraińskie) była całkowicie w rękach niemieckich.
Po 1944 – część ukraińska Galicji stała się ponownie Republiką Ukraińską ZSRR a od 1991 samodzielnym państwem.
Tak w skrócie wygląda historia Galicji.
‘
Stosunki polsko-ukraińskie w Galicji były fatalne i rodziły liczne konflikty. Z mordami politycznymi włącznie.
Napięcia narodowościowe między Polakami i Ukraińcami nie znikły w ani w czasie okresie II Rzeczypospolitej, ani potem. O czym świadczy działalność OUN i UPA w okresie międzywojennym i w czasie II wojny światowej.
***
Nadal powtarzam – wydarzenia 17 września 1939 r są wypadkową i konsekwencją tego co się działo na południowo-wschodnich rubieżach Polski.
26 września 2009, o godzinie 10:38
I po cholere ja umylam samochod i posprzatalam chate? Znow kurzawa :(
Ja sie tak nie bawie!
‘
Indoor,
no a co maja zrobic te antykomuchy urodzone w 80 roku? Albo i pozniej? Te to dopiero maja pod gorke!
26 września 2009, o godzinie 10:42
Podobaja mi sie MORDY POLITYCZNE. Ha!
26 września 2009, o godzinie 11:41
Bo to jest tak że mordy polityczne ale d..y apolityczne. Dzeki temu, mimo iż istnieje system welopartyjny, naród nie wymiera.
26 września 2009, o godzinie 22:21
Ojej, ale tu pusto!
A ja chcialam zapytac jakie jest wasze zdanie na temat
http://wyborcza.pl/1,7547.....owach.html
bo moja dusza zapiera sie zadnimi lapami i z takimi metodami nie zgadza. Dopuszczam prowokacje alw wtedy, kiedy istnieja wyrazne przeslanki popelniania przestepstwa (na przyklad handel narkotykami, czy przecieki informacji) ale brakuje dowodow. Natomiast rowniez w tym wypadku, tak jak i w poprzednich (Lepper, Sawicka) mamy do czynienia z sytuacja sztuczna gdzie lapie sie osobe w sytuacje zaaranzowana.
Wcale sie nie zdziwie, gdy to znowu okaze sie niewypal.
27 września 2009, o godzinie 07:25
Ewo-Joanno,
nasz kochane M and company są na hermetycznym i wyalienowanym Kongresie PiS.
Coś reformują, coś tam zmieniają i inne robią” coś tam, coś tam” na z tym swoim KC PiS i „terenem”, marząc o come back do władzy w wielkim stylu.
Na razie małpują schematy organizacyjne nieboszczki PZPR czerpiąc pomysły z bogatych doświadczeń Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
27 września 2009, o godzinie 07:28
Jarosław Kaczyński uwierzył, że odniesie pokazowy sukces i powróci do rządzenia Polską, bo ma państwową telewizję w ręku.
27 września 2009, o godzinie 08:26
Tomasz, Tomasz… piękne imię.
Czy ktoś pamięta, kto to był TOWARZYSZ TOMASZ???
To nie może być przypadek.
Tak, jak ta tarcza 17 września :)
27 września 2009, o godzinie 08:51
Jasnaanielko,
ja nie pamietam :(
27 września 2009, o godzinie 08:54
Ewo_J
Bolesław Bierut! :D :D :D
27 września 2009, o godzinie 09:00
A Cezary Pazura wydał oświadczenie, w którym odcina się przy samej d…e o d swojej byłej żony i jej problemów.
dupek :(
27 września 2009, o godzinie 09:12
O rany, to on mial jakies imie? :)
Bierut to byl Bierut, pamietam, ale imie? W zyciu!
27 września 2009, o godzinie 09:12
Dupek!
27 września 2009, o godzinie 09:28
Co do Pazury – podzielam opinie – dupek i to sakramencki.
Jak widać kobieca strona blogu w tej materii jest prawie jednomyślna. Brakuje jeszcze tylko stanowiska Dark.
Ale ja niedzielnie i z innej beczki.
Bardzo lubię pewnego kota, rasy angielskiej, mieszkającego w Japonii.
Ma na imię Maru, jest gwiazdą filmików na you tube, ma swój blog, książki, kalendarze itp. wydawnictwa.
Jest niewątpliwie super gwiazdą mediów elektronicznych na całym świecie.
Proponuję, dla relaksu wejść na jego blog:
http://sisinmaru.blog17.fc2.com
Teksty po japonsku i angielsku, w znikomej ilosci, wspaniałe zdjęcia, jeszcze fajniejsze filmiki.
Kot niewątpliwie inteligentny, nie tresowany, ale kreatywny. I indywidualista.
Wielbiciel wszelkiego rodzaju pudełek, w których wyczynia niesamowite rzeczy.
Ma też inteligentnych właścicieli, którzy nie tylko o niego dbają ale też znakomicie stymulują mu zabawy.
Nie uczłowieczają kota i nie intelektualizują na jego blogu.
Miłego oglądania.
Matu jest idealnym lekarstwem na wszelkiego rodzaju stresy i napięcia.
27 września 2009, o godzinie 09:46
Bierut miał też pseudonim „Jasny”. Dobry działacz spółdzielczy, jeden z twórców Żoliborskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, który wkręcił się w stalinowska maszynke do mięsa i skończył podpisywaniem wyroków śmierci na niewinnych ludzi.
27 września 2009, o godzinie 09:49
W tym momencie inteligencja żoliborska powinna się chyba pochlastać!!!
27 września 2009, o godzinie 09:49
Lubie zwierzaki, choc na ogol to jestem psia mama. Ale kazde zwierzatko ma wlasny odmienny charakter, wlasne cechy i sposob zachowania. Kiedy moja corka sprawila sobie kurczaka, popukalam sie w glowe. A potem wpadlam w zachwyt, kurczaka hodowana byla na rekach, chodzila za nami jak pies, zreszta potem sie do psa wyprowadzila, bo uznala, ze jest psem. Na imie jej bylo Bohun, bo to byl sokol nie kura! ;) Potem „wysiedzialy” sie nam jeszcze dwie, Coska i Jojo, kazda to byla odrebna osobowosc. Byl jeszce swintuszek morski, bardzo rozczochrany. I tak to sobie talatajstwo latalo luzem po ogrodzie placzac sie pod nogami, zyjac w doskonalej komitywie.
27 września 2009, o godzinie 13:05
Ewo-Joanno,
od urodzenia mam jakieś futrzaki wokół siebie. Naukę chodzenia pokonywałam trzymając się psiego ucha lub ogona owczarko-podobnego mieszańca o imieniu Margas, który okazał się Margasicą. Zafundowałam rodzicom istny atak histerii, gdy się okazało, ze nie mogę do Polski zabrać z Londynu mego ukochanego psa. Dla psa też było to zapewne także traumatyczne przeżycie, w końcu spędził ze mną dobre kilka lat. Niestety ani sytuacja rodzinna ani też przepisy nie pozwalały na przywiezienie Margasa.
Moje upodobanie do owczarków niemieckich zostało mi do dzisiaj, aktualnie rezydująca ze mną Diorka jest jedym z trzech, jakie miałam.
Ale najlepiej wspominam Bandę Trojga, a potem Czworga, tj szpico-podobną Zuzie(suczka) i koci duet a potem tercet. Tego się nie da opisać. Domem rządził kot Konstanty, przez męża zwany Bidulkiem, podobny z wyglądu do Maru, tylko czarno-biały.
Cale towarzystwo z „odzysku” – znalezione w strasznych warunkach gdzieś po drodze lub samo się przyplątało. Tylko Zuzia niejako legalna – urodzona w domu przez Bellę, norweskiego psa polarników. Bella rezydowała u nas, w wiejskiej Daczy. Zuzia to efekt wiejskich amorów Belli.
Mąż, oczywiście, jak zobaczył, że Bella w ciąży i ma się szczenić, przywiózł mi ją do domu, do miasta.
Bidul asystował przy urodzeniu Zuzi, ganiał sukę do karmienia, pilnował szczeniaków. I zachowywał się jak wzorowa niańka. 2-miesięczne szczeniaki – samczyki poszły „w ludzi”, suczki nikt nie chciał i Zuzia została w domu. Bella wróciła na wieś, a dalszą edukacją i wychowaniem szczeniaka zajął się kot.
W efekcie psa z kotem można było spotkać śpiące w bieliźniarce na górnej półce, wskakujące na stół, łażące po regalach itp.
Kot natomiast i tak miał „psie” maniery, bo latał do drzwi i zamiast szczekania śmiesznie gulgotal i parskał na intruza za drzwiami.
Gdy zabierałam Bandę na wieś – kot chodził na smyczy jak Zuzia, miał swoje szelki i bez nich na spacer nie chciał chodzić. Ustawiał się za założenia, jak Zuzia po obrożę i smycz. Czasem wystarczyło Zuzce dać w pysk smycz od kota i para się udawała indywidualnie na spacer po polnych drogach. Szłam w odwodzie na wszelki wypadek.
Kot jak był bez smyczy (na wsi) to szedł z psami (było ich kilka) z 20-30 m a potem kazał się nosić. Nie dawał rady gonić za psiarnią, były szybsze a psy nie chciały na niego czekać, wabione przestrzenią. Ale kiedy wracały zziajane, kazał się stawiać na ziemi i starannie obwąchiwał im wszystkie łapy. Potem wracały już spokojnie razem i w kupie. Kot z Zuzką na przodzie, reszta za nimi.
I mimo, że to kot rządził domową sforą, to Zuzia miała u niego specjalne względy.
Kot przeżył Zuzie. Zdążył na stare lata jeszcze „układać” w domowe rygory moja obecną Diorkę, choć trafiła do domu już jako prawie 2-latka i ileś tam razy większa od kota.
Nie wiem jak to Bidul zrobił, ale wystarczyło jedno popołudnie kociej edukacji, by pies wiedział kto w domu rządzi, gdzie się śpi, jak prosić o jedzenie, o wyjście na spacer, gdzie jest schowane psie jedzenie itp.
Miałam go ponad 18-cie lat i nie spotkałam podobnego zwierzaka, który by tak sobie wypracował system porozumiewania się z człowiekiem i innymi zwierzętami.
Dostałam go od męża jako 2,5-3 miesięcznego kociaka w stanie bez mała agonalnym. Przywiózł mi go w środku nocy ze wsi w pudełku od butów, bo „trzeba go koniecznie uratować”.
Gdzieś go znalazł w wiejskich okolicach, ale nie wiedział jak kotu pomóc. Pewnie dlatego nazywał go Bidulkiem.
27 września 2009, o godzinie 18:34
Indoor
„A okazuje sę, że to wszystko nie jest takie proste. Ale są tacy co się do dziś wierzą w to, że za komuny ropa płynęła od rafinerii w kierunku pól naftowych”.
.
Nie spotkałem się w Polsce z taką opinią (może chodzi ci o WRL?), natomiast u nas powszechne było przekonanie, że my Sowietom dajemy statki, a oni w zamian za to biorą od nas węgiel. :)
A co do ropy, jeśli nie bylibyśmy zamknięci w baraku komunistycznym to zapewne nasze firmy kupowałyby ropę w Rotterdamie, podobnie jak reszta Europy.
27 września 2009, o godzinie 18:36
http://wiadomosci.gazeta......Prawo.html
No i ciekawostka. Rzad Słońca Peru ma za pośrednictwem Sikorskiego wystapić do USA o zastosowanie prawa łaski wobec Romana Polańskiego. Reżyser oskarżony wiele lat temu o pedofilię, został zatrzymany w Szwajcarii w celu ekstradycji do USA. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale czy to nie ten sam rząd planował chemiczną kastrację pedofilów? Jeśli Polańskiemu uda się wyrwać z więzienia bez odbywania kary za miłość z 13 latką oraz podawanie jej narkotyków i alkoholu, powinien jednak unikać kraju nad Wisłą, dopóki mamy tu tuskowe „rządy miłości”. Zanim się wytłumaczy, że winę odkupił filmami, zsyłką w Paryżu i ma pieniądze na kaucję …
:)
27 września 2009, o godzinie 21:49
Mawar! Czy Ty nie masz jakieś kompleksy?
27 września 2009, o godzinie 22:13
Mawarze!
Ja naprawdę nie znoszę tej Twojej demagogii. Co ma do tego wyjazd Tuska do Peru? A jeżeli chodzi o pedofilów, to naprawdę chodzi o zupełnie inny typ ludzi. I nie udawaj ******, że nie wiesz o co chodzi. Ja świetnie wiem, że granica jest przy 15 latach, ale w pedofilstwie naprawdę nie chodzi o trzynastoletnie dziewczęta. I to do tego prostytutki. A chodzi Ci tylko o przywalenie Tuskowi. Jakie to jest małe, płaskie i nieciekawe. Typowo PiSowskie.
27 września 2009, o godzinie 22:27
To jest wprawdzie artykuł z lutego, ale strasznie ciekawy
http://wyborcza.pl/1,7547.....o_USA.html
28 września 2009, o godzinie 04:19
Torlin,
prawo jest prawem. I bardzo dobrze, ze nie ma wyjatkow. Gdyby nie uciekl, to sprawa juz dawno ulegla by rozwiazaniu, uciekl – ulegla zawieszeniu. Wiedzial co robi.
Mawar,
rzeczywiscie moglbys sobie darowac te Slonce Peru, to glupie i szczeniackie.
28 września 2009, o godzinie 04:54
Zamiast się roześmiać z subtelnego żartu, to towarzystwo wybrzydza.
Salon jakiś, czy co?
Wprawdzie mnie ten dżołk też nie rozśmieszył ani razu, ale nie ja tu dorównuję poziomem do Mawara. Czyżby inni też?
Dzień dobry!
28 września 2009, o godzinie 05:20
A tu kolejny temat, na który Mawar nie wypowie się i już.
Bo nie…. No chyba że się nie znam na ludziach ani trochę.
To wtedy grzecznie przeproszę :)
http://wyborcza.pl/1,7524.....ni_sa.html
28 września 2009, o godzinie 07:49
Mawar,
wracając do Twoich poprzednich wypowiedzi, zwracam uwagę, że nie tylko historycy mają prawo do interpretacji historii.
Piszesz:
(…)”Nie odróżniasz prostej rosyjskiej propagandy od powszechnie znanej i oczywistej wiedzy, więc tym bardziej nie pisz o źródłach historycznych. Nie wiesz co to w ogóle jest i jak się z tym ewentualnie postępuje. Do tego trzeba historyka z odpowiednią erudycją i warsztatem. A nie naiwną profankę.”
‘
A skąd wiesz jakim dysponuję warsztatem naukowym?
Jakie masz pojęcie o moich źródłach historycznych i umiejętności posługiwania się nimi?
Umiesz tylko obrażać i argumentować swoje wywody stwierdzeniem -….jak wiadomo, jak powszechnie wiadomo, itp….
Więc kto tu jest „naiwnym profanem”, ja?!
Zarzucasz mi „prostą rosyjską propagandę” – ale nie wskazujesz gdzie ona u mnie występuje.
A przecież podałam Ci nazwiska historyków na pracach których opieram swoją wiedzę w tej naszej dsyskusji.
Mam rozumieć, że to oni wg Ciebie uprawiają „czystą rosyjską propagandę”?
W takim razie wyjaśnij mi dlaczego do dzisiaj ich prace są uznane jako podręczniki akademickie na polskich uczelniach?
Nie zaprzeczam, że to polscy i inni naukowcy i badacze dostarczają mi wiedzy o historii Rosji.
Natomiast opinie i sądy – wydaję w swoim imieniu i na podstawie własnych przemyśleń.
Tego uczono mnie od najmłodszych lat – myśleć i mieć własne zdanie.
Wiedza to jedno, a ocena zjawisk w historii wg. posiadanej wiedzy – to drugie.
Co to jest źródło historyczne i jak się z nim postępuję – wiem doskonale, bo na takich źródłach piszę swoje książki. De facto – historyczne.
Czasem niektóre artykuły, raporty i analizy.
Jak wygląda metodyka badań historycznych – też wiem.
Nim zasiadłam do analiz archiwów, jakie trafiły w moje ręce postarałam się o taką wiedzę. To spore archiwa i cenne.
Akurat to nie był dla mnie problem – metodyka badań historycznych jest przedmiotem wykładowym na uczelnianym kierunku „historia”, można się podszkolić, jak się chce, na poziomie uniwersyteckim.
A w Szczecinie mamy uniwersytet z wydziałem humanistycznym. Mamy w Szczecinie też niezłe archiwum państwowe z całymi zespołami badaczy i historyków, gdzie swoje umiejętności z metodyki badań historycznych można skonfrontować.
Wystarczyło chcieć, nieco poświęcić czas i zachodu, dogadać się z dziekanem, dostać zgodę rektora, nieco się pouczyć wg udzielonych wskazów, potem skonfrontować wiedzę, jaką się posiadło i umiejętności praktyczne.
Zajęło mi to mniej więcej rok. Nie czyni to ze mnie absolwenta historii uniwersyteckiej, nie dawało jakiś dyplomu czy zaświadczeń o ukończeniu czegokolwiek, nie o to wszak zabiegałam. Ale za to pozwala metodycznie buszować w posiadanym archiwum.
Więc przestań mnie obrażać tylko dlatego, że mam przyjemność nieco inaczej oceniać zdarzenia sprzed lat niż Ty.
W odróżnieniu od Ciebie – ja swoje tezy czy opinie staram się dowieść lub uzasadnić.
Ty natomiast nie uczyniłeś tego ani razu. każesz sobie wierzyć, traktując swoje wypowiedzi jak dogmat.
A ja jestem klasyczny niedowiarek i w te Twoje dogmaty historyczne nie wierzę.
28 września 2009, o godzinie 07:49
Mawar podniósł temat absurdalnej niekonsekwencji rządu w sam raz. Oczywiście od razu grupa blogowych estetów interweniowała. To skandal, że na blogu stworzonym do wyrywania chwasta ktos pisze o Słońcu Peru. Słońce Peru to „głupie i szczeniackie”, „demagogiczne”, „subtelne” na odwrót :)
.
„Chwast” i wszystko inne to za to przejaw trzymania poziomu…
.
Torlin:
Ja świetnie wiem, że granica jest przy 15 latach, ale w pedofilstwie naprawdę nie chodzi o trzynastoletnie dziewczęta. I to do tego prostytutki.
.
o co chodzi w pedofilstwie, zatem?
.
E-J:
.
prawo jest prawem. I bardzo dobrze, ze nie ma wyjatkow. Gdyby nie uciekl, to sprawa juz dawno ulegla by rozwiazaniu, uciekl – ulegla zawieszeniu. Wiedzial co robi.
.
a przez media przewalają się „niezależni eksperci” dowodzący, że jak ktos nakręcił kilka bardzo dobrych filmów to należy go traktować inaczej, MSZ „zastanawia się” (pewnie czeka na wynik badań telefonicznych) czy nie prosić Obamy o ułaskawienie, środowiska artystyczne wysyłają odezwy. Aż dziwne, że Marek Edelmann jeszcze się nie wypowiedział w tej sprawie…
28 września 2009, o godzinie 08:48
Miner,
bo takie doczepianie przezwisk jest szczeniackie i niepowazne. Mozna sobie zazartowac raz czy dwa, ale robienie z tego zwyczaju jest nieladne. Obojetnie kto to mowi i kto to stosuje. Nieladne i juz. I wcale zle nie swiadczy o przezywanym, ale o przezywajacym.
‘
W prawie nie powinno byc wyjatkow, bo wtedy nie spelnia swojego zadania.
28 września 2009, o godzinie 08:58
Miner jesteś wyjątkowo obrzydliwy tym stwierdzeniem:
….Aż dziwne, że Marek Edelmann jeszcze się nie wypowiedział w tej sprawie…
28 września 2009, o godzinie 09:02
Ja tam wierzę w amerykański wymiar sprawiedliwości. I w policje też. Na przylad taki Clint Eastwood .. Proszę bardzo.
28 września 2009, o godzinie 09:28
Polański story
Moim zdaniem reżyser winien ponieść karę za czyn lubieżny z nastolatką za to, że świadomie unikał wymiaru sprawiedliwości. I tu nie ma nic do rozważań.
Kara za naruszenie prawa winna być nieuchronna. A rodzaj przestępstwa nazwany jednoznacznie.
Natomiast istnieje mnóstwo okoliczności, które mogą pomóc Romanowi Polańskiemu w uzyskaniu złagodzenia kary.
I tu nie tylko ma wpływ wspaniałomyślność pokrzywdzonej dziewczynki, dzisiaj dorosłej kobiety, ale i to co wniósł on do kultury światowej.
Być może będzie to dotkliwa kara finansowa, nie wiem, to sprawa sądu i Polańskiego.
Los wymierzył już dotkliwą karę Polańskiemu, jego żona i nienarodzone dziecko zostali zamordowani.
Bodajże w przeddzień jego aresztowania zmarła w więzieniu morderczyni jego żony.
***
Tak na marginesie, Polański przez jakiś czas, w czasie studiów, a potem po ślubie wynajmował pokój w mieszkaniu mojej ciotki w Łodzi. Wówczas jeszcze używał imienia – Rajmund.
Ciotka przez wiele lat dbała, by jakieś jego malowidło na ścianie pokoju było zachowane w nienaruszonym stanie. Być może jest tam do dzisiaj, bowiem mieszkanie nadal jest w rękach rodziny.
Malowidło widziałam wiele razy, Polańskiego, niestety, nie poznałam osobiście.
Ciotka – to żona jednego z braci mojej mamy – Kazimierza.
***
A to dodatek specjalny dla Mawara:
Bracia mojej mamy a moi wujkowie:
http://209.85.129.132/sea.....#038;gl=pl
Tak na marginesie Mawar,
żródła mojej wiedzy o historii Polski są dosyć szerokie, w tym także są źródła rodzinne i relacje z pierwszej ręki.
Nie zawsze akurat te ostatnie pokrywają się z lansowanymi tezami przez Ciebie.
28 września 2009, o godzinie 09:50
E-J:
ten blog został załozony po to by doklejać takie okreslenia do znielubianych przez W. Kuczyńskiego zjawisk. W przypadku Słońca Peru zachodzi tylko jedna różnica – zmiana osoby do której się cos dokleja.
28 września 2009, o godzinie 09:55
Przy rocznicy kryzysu – Gwiazdowski…
.
http://gospodarka.gazeta......lizm_.html
28 września 2009, o godzinie 11:17
Miner,
tak prawde mowiac, to o ile widze pewna zasadnosc w „chwascie” pana Kuczynskiego, to owe „slonce Peru” uwazam za kompletnie bezzasadne, wrecz klamliwe, bo sugerujace, ze Tusk poparl sie do tego Peru dla wlasnego widzimisie, a przeciez to nieprawda.
28 września 2009, o godzinie 11:57
Aha. Neprawda prawda? Był w interesach.
28 września 2009, o godzinie 12:16
To jest takie czepianie się dla samej idei czepiania. Tusk był tam na spotkaniu przywódców bardzo wielu państw, a że był przy okazji w Machu Picchu… Naprawę, ile to trzeba mieć złej woli, aby insynuować, że on do Ameryki Południowej pojechał specjalnie dla atrakcji turystycznych.
Ja wiem, że wszyscy niesłychanie praworządni będą mówić „prawo jest prawem dla wszystkich i nie ma odstępstw”. Ale czy Wy za szybko go nie skazaliście? Kalifornia należy do południowych stanów, tak jak Włochy, Grecja czy Hiszpania w Europie. W tym klimacie kobiety bardzo szybko dojrzewają (dziesięciolatka potrafi urodzić dziecko), a trzynastolatka wygląda na normalną młodą kobietę. Ja nie pochwalam seksu z nieletnimi (a co? Poprosić ją o legitymację szkolną?), ale drażni mnie hipokryzja, bo tysiące Europejczyków wyjeżdża do Tajlandii, gdzie królują dziewczęta w tym wieku, a Amerykanie mają dostęp na Kubie do matek z córkami w jednym łóżku w jednej cenie.
Dla mnie pedofilstwo jest to robienie zdjęć małym dziewczynkom, obmacywanie ich i wszelkie lubieżne akty seksualne. Ale małym dziewczynkom.
A sprawa w ogóle nie jest taka oczywista. Podobnie wypowiada się Lech Wałęsa
http://wiadomosci.gazeta......zcie_.html
28 września 2009, o godzinie 12:17
Czarni zwyciężają
http://wiadomosci.gazeta......_inne.html
28 września 2009, o godzinie 12:28
Jeśli chodzi o wychowanków szkół stalinowskich i samych stalinistów to prof. Leszek Kołakowski miał bardziej radykalną opinię pisał on że nawet po przekształceniach socjalizmu owe prymitywy umysłowe nadal decydowały o karierze i wyborze swoich następców, wręcz że wyszukiwały sobie podobnych do siebie tyle, że młodszych.
W kontekście rozważań gospodarza blogu o utrwaleniu się wschodniej mentalności w Polakach i o tym, że owa mentalność przetrwała transformację gospodarczo ustrojową, warto pamiętać o tej opinii prof. Leszka Kołakowskiego, bowiem po 89 r. część władzy centralnej została oddana władzom różnych samorządów, które miały wyraźne cechy despotyczne i oczywisty rodowód.
28 września 2009, o godzinie 12:40
Jeśli chodzi o nasz kościół katolicki, to ostatni sporo słuchałem różnych rozgłośni radiowych jak radio Józef, czy też Niepokalanów. I muszą powiedzieć, że nie tylko radio Maryja, ale i owe inne katolickie radia po prostu szerzą ciemnotę.
Znałem kościół katolicki od lepszej strony Tygodnika Powszechnego, który stwarzał pozory, że KK jest kościołem dialogu. Niestety jest kościołem dogmatu. Warto poczytać ks. Stanisława Musiała jak on opisuje funkcjonowanie tego kościoła.
Tak czy inaczej jeśli rozpoznajemy obecnie nasze zacofanie, to nie możemy mówić i pisać tylko o stalinistach i osobach, które ewoluowały z owej intelektualnej głupoty do opozycji wewnętrznej, a potem antysystemowej, ale i kościele katolickim, ale także i o politykach nurtu niepodległościowego, którzy są nadal czynni politycznie, ale którzy nadal niewiele się nauczyli, pomimo tego, że bez mała 20 lat są u władzy. Lepiej by było dla kraju, gdyby ufundować im jakieś renty czy wręcz i emerytury, pod warunkiem, że zrezygnują jednak z działalności politycznej. Wówczas byśmy większe mieli szanse na porzucenie naszej rumuńskiej polskości wschodniej.
28 września 2009, o godzinie 12:40
Torlin,
taaa, a gwalty sa z powodu spodniczek mini itepe.
Bzdety pleciesz, prawo to prawo. W niektorych stanach w Stanach seks jest niedozwolony przed ukonczeniem 18 lat. I tez trzeba sie dostosowac.
Walesa niestety jest tylko tym kim jest.
I niestety czarni jak zwykle zwyciezaja, bo strach ma wielkie oczy a oni wielkie geby.
28 września 2009, o godzinie 12:53
Jeśli chodzi o Romana Polańskiego, to jego sprawa jest b. dobrą pointą dla uchwalenia ustawy o kastracji chemicznej przygniatającą większością głosów.
W krajach arabskich 13 letnie dziewczęta są wydawane za mąż. Jak wiadomo niektóre 13 latki są w pełni gotowe do współżycia płciowego. Niektóre mają nawet cyce jak balony i pośladki jak prosiaczki.
Chyba nieporozumieniem więc jest przymusowe kastrowanie mężczyzn, których taka prezentacja kobiecości pociąga.
Nie znam statystyk przestępstw seksualnych, ale moim zdaniem wystarczyłaby w zupełności kara więzienia w większości przypadków z ostrzejszą kalifikacją (nawet przymusowym leczeniem) w przypadku kazirodztwa czy też szczególnego udręczenia lub też współżycia z osobami bez wykształconych cech płciowych.
28 września 2009, o godzinie 13:10
Jestem prawie pewny że obecne działania wobec Polańskiego wynikły z przyczyn pozaprawnych, a polityka gra w tym dużą rolę.
Polański (jeśli mu wierzyć) myślał że ma do czynienia z osoba dorosłą, a dopiero po fakcie dowiedział sie, że miał do czynienia z nieletnią. Dziewczynka mimo, że nieletnia nie była dziewicą i niektórzy twierdzą że była podstawiona pijanemu Polańskiemu. Sprawa trochę pokazuje ciemną stronę show-biznesu. Oczywiście że to nie usprawiedliwa Polańskiego któryn zresztą przyznał się do czynu.
28 września 2009, o godzinie 13:17
Ewa-Joanna Says:
wrzesień 28th, 2009 at 11:17 przed południem
Miner,
tak prawde mowiac, to o ile widze pewna zasadnosc w “chwascie” pana Kuczynskiego, to owe “slonce Peru” uwazam za kompletnie bezzasadne, wrecz klamliwe…
.
O tak! Więcej takich postaw potrzebuje nasz PRemier :) To się nazywa czujnosć rewolucyjna…
28 września 2009, o godzinie 13:19
Indoor,
Czy ty umiesz czytać normalnie, czy wolisz naginać wypowiedzi dyskutantów by ich efektownie skontrować?. Trzeba było nieźle nagiąć moją wypowiedź na temat ataku ZSSR na Polskę by napisać, że ja przytoczyłem myśli Stalina. To co napisałem jasno wynikało z umowy, jej realizacji i korespondencji wojennej.
28 września 2009, o godzinie 13:30
Glosie piszesz androny:
(…) W krajach arabskich 13 letnie dziewczęta są wydawane za mąż. Jak wiadomo niektóre 13 latki są w pełni gotowe do współżycia płciowego. Niektóre mają nawet cyce jak balony i pośladki jak prosiaczki(…).
Ani duży biust ani jędrne pośladki nie są świadectwem dojrzałości płciowej! Skąd Ty czerpiesz takie informacje?!
Kolega z podstawówki uświadamiał Ciebie za śmietnikiem?…
Nawet a miesiączkująca 12- czy 14- latka nie jest dojrzała do rodzenia.
To nadal dziecko.
To, że gówniary wydaje się gdzieś w świecie za mąż, nie świadczy, że tak być powinno.
***
Jeśli w w Polsce jest taka wiedza seksualna jak u Głosa, to ja się nie dziwię, ze w Polsce kwitnie pedofilia w najlepsze!
28 września 2009, o godzinie 13:56
Mnie się wydaje, że za nazwanie urzędującego premiera rządu RP Słoneczkiem Peru miner musi być wybanowany bezpowrotnie. Następnie powinien być złożony donos do policji, najlepiej na ręce Clinta Eastwooda, o popełnionym przestępstwie kryminalnym na blogu Pana Ministra Kuczynskiego. Albowiem prawo jest prawem i za obrazę głowy państwa – no niech będzie, że głowy – niezależne sądy mają obowiązek karania każdego, kto dopuszcza się tych karygodnych wystepkow. W wypadku gdyby prawo okazało się tu nieskutecznym, głos zwykły jako prawnik blogowy, naniósłby odpowiednie poprawki w trybie nadzwyklym. I dopiero wtedy prawomyślni dyskutanci blogowi będą mogli wrócić do spokojnej dyskusji na temat najwyższego wymiaru kary dla Romana P.
28 września 2009, o godzinie 14:05
Zofio,
Ja nie piszę tutaj o wiedzy, lecz o wewnętrznej motoryce mężczyzn dążących do zbliżenia. Piszę tylko o akcie współżycia płciowego z nastolatką. Nie rozpoznaje więc problematyki dojrzałości psychicznej, uczuciowej, czy też intelektualnej. Dorosły mężczyzna dążący do zbliżenia z 13 latką, ba nawet 18 latką sam prawdopodobnie będzie nie dojrzały.
To jest jedna droga medalu, a druga jest taka, że młoda kobieta często nie jest biernym przedmiotem pożądania mężczyzny. Ona często chce być postrzegana jako dojrzała kobieta. Prowadzi grę, często pozbawioną skrupułów, a nawet grę pełną wyrachowania. Przeżywa ogromne emocje z tym związane. Owe emocje często określa jako stan zakochania i w tych emocjach upatruje sensu życia. Przeżywając owe emocje często postępuje jak histeryczka, dostaje spazmów, drgawek, oczopląsu.
W zasadzie, jeśli natrafi na trochę mądrzejszego mężczyznę, a ma prymitywny background, to wymiana wrażeń i emocji oraz treści intelektualnej może być korzystna dla niej samej.
Zresztą warto poczytać erotyki Jarosława Iwaszkiewicza, które oparte są właśnie na opozycji rozbudzonego emocjonalnie przedmiotu i dojrzałego, wyrafinowanego estety (który także lubi młodych chłopców). Okazuje się, że dojrzewanie także może się rozkwitać pięknie poprzez kontakty prawnie zakazane.
28 września 2009, o godzinie 15:06
Wewnętrzna motoryka dążąca do zbliżenia to jest pociag. Po czesku vlak. Jesli w Grecji mieszkają Greczynki (też) a we Włoszech Włoszki to w Kalifornii Kalifornijki. Normalnie. A w Ohio?
Czy mała Eskimoska, która się przeprowadza do Kalifornii nagle dojrzeje? ( a miejscowi na to: „no to spadaj” ).
Powinno się przeprowadzać takie badanie : czy dziewczynki na trzepaku dokonują ewolucje głównie w pionie czy też w poziome. I jaka jest tendencja?
Ostatnio widziałem dwóch takich co takim zainteresowaniem przyglądali się Trzepakowi, jakby był to jakiś kasting dziecięcy dla tańcerek na rurze. Rozumię że oni preferują ewolucje w poziomie.
28 września 2009, o godzinie 15:15
Drogi Glosie,
ale wywijasz intelektualne łamańce!
Skomentowałam zdanie które napisałeś.
A napisałeś wręcz:
(…)Jak wiadomo niektóre 13 latki są w pełni gotowe do współżycia płciowego. Niektóre mają nawet cyce jak balony i pośladki jak prosiaczki.”
Nie kombinuj.
I na Boga, nie powołuj się na wiersze Iwaszkiewicza przy omawianiu seksu z dziewczątkami – to co najmniej dziwne.
O ile wiem, to Iwaszkiewicz jeśli już, to wolał rzucać okiem na chłopców a nie dziewczynki.
Wprawdzie nie wiem o akurat odnosisz się do Arabek czy wszystkich dziewczynek na świecie, ale to jest już mniej ważne.
To czy nastolatki kręcą tyłkiem pod nosem napalonych facetów nie ma tu znaczenia.
Dziecko jest dzieckiem, a współżycie z dzieckiem przed 15-tym rokiem życia – pedofilią.
28 września 2009, o godzinie 15:19
Jeszcze ciekawsze są przemiany obyczajowe, które odbywają się na skutek edukacyjnej roli internetu i filmu poglądowego. Wystarczy oglądnąć pierwszą lepszą amerykańską komedię z nastolatkami, jak np. „Seks Drive” 2008. Cała sfera seksualności człowieka jest pokazywana jako część jego fizjologii. W akcie seksualnym nie ma niczego co może urazić poczucie człowieczeństwa. Wszystkie geometryczne figury i zmiana ról są dozwolone i równoprawne. Jak pisał nawet Lew Starowicz w kontaktach poza małżeńskich ujawnia się pełnia fantazji erotycznej, nieograniczonej obyczajowymi zahamowaniami, jak np. (jak słyszałem w Jugosławii) konieczność przykrywania twarzy żony, przed aktem współżycia) używaną chustką do nosa, czy też pozycja na pieska.
28 września 2009, o godzinie 15:27
Zofio,
Pedofilia to stan, w którym jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z dziećmi w okresie przedpokwitaniowym. Definicja ta z uwagi na jej element „okres przedpokwitaniowy” wyłącza z jej zakresu „dzieci” z cycami jak balony i dupcią tłustą jak u prosiaczka.
Może zamiast o pedofilii należy w niektórych przypadkach mówić o wieku uprawniającym do współżycia seksualnego, aby nie kastrować chemicznie mężczyzn z normalnymi odruchami, aczkolwiek trochę niedojrzałych.
http://pl.wikipedia.org/w.....eksualnego
28 września 2009, o godzinie 18:45
PiS na tajnym kongresie uchwalił tajny statut, którzy rzecz jasna natychmiast wyciekł do mediów
http://www.polityka.pl/_g.....s_2009.pdf
Mnie najbardziej zainteresowały cele działania PiS. (Art.4), a zwłaszcza cel określony punkt 2 – „Umacnianie siły państwa polskiego, a w szczególności jego zdolności (tj państwa) do podejmowania wielkich przedsięwzięć inwestycyjnych i społecznych w imieniu Obywateli i Narodu”.
No i mam zagwozdkę – kto z obywateli naszego państwa to Obywatel a kto Naród.
No i czym się oni między sobą różnią.
A jak ktoś ma polskie obywatelstwo a jest Żydem, Ormianinem, Niemcem lub Rosjaninem – to już w jego imieniu państwo nie będzie podejmować tych „wielkich przedsięwzięć inwestycyjnych”, jak np. budowy gazoportu albo elektrowni atomowej, tylko te średnie lub małe jak droga gminna i miejskie przedszkole, a może żadne?
*
Jeszcze ciekawsze są prawa członka PiS art.(9). Mnie zainteresował punkt 6 – członek może „występować do władz pis z wnioskiem o pomoc, w sytuacji, gdy w związku z jego przynależnością do PiS podejmowane są wobec niego działania o charakterze represyjnym.
Trzeba przyznać – ze zapis sam w sobie wysoce kuriozalny. PiS z góry zakłada, ze członkowie partii będą represjonowani w Polsce.
PiS przenosi się do podziemia i ma zamiar działać niezgodnie z prawem?
Powstaje Armia Podziemna PiS, wokół wróg się czi, represje jak w banku, niechybne, kazamaty czekają i działka na Syberii wydzierżawiona u Putina?
Wynika z tego, ze PiS idzie na partyzancką wojnę wewnątrz krajową, Czy należy domniemywać, ze będą ataki zbrojn bojówek PiS, napady na obce banki, golenie głów paniom PiS-uradessom za kolaborację z panami z PO?
*
Pkt 7 tego samego art. 9 jest jeszcze bardziej interesujący.
Otóż członkowie PiS mają wgląd w dokumenty partyjne ale nie wszystkie. Klauzulą tajności i niedostępności dla członków PiS są dokumenty…. zawierające „dane wrażliwe i chronione przez prawo” oraz „chronione ze względu na szczególny interes partii”
Dane wrażliwe – to np. wyznanie, preferencje seksualne.
Czyżby PiS zbierał takie dane? A wolno mu?
*
Art 10, pkt w – dla mnie to kolejny cymesik. Członek PiS ma obowiązki. M.in ma postępować wg zasad moralnych i obywatelskich „wynikających z programu PiS„.
W statucie PZPR pisano o moralności socjalistycznej a tu mamy moralność PiS- owską. Nie ma to, jak wzorować się na wypróbowanych dokumentach.
Musze poczytać program PiS i zobaczyć jakie to są tam zawarte „zasady moralne”.
*
Jest jeszcze jeden kuriozalny moim zdaniem zapis i to naruszający standardy UE. PiS traktuje jednakowo posłów polskiego parlamentu i Parlamentu Europejskiego (PE).
Określa to załącznik pn. Zasady reelekcji parlamentarzystów.
par. 1, ust. 5 i 6 są sprzeczne z zasadami działalności PE. Żadna partia nie może narzucać europarlamentarzyście gdzie otworzy w swoim okręgu wyborczym swoje biuro, ani też w swoich wypowiedziach medialnych reprezentować jakąkolwiek partię w swoim kraju. Parlamentarzysta reprezentuje wyborców i działa w ramach frakcji politycznej europarlamentu a nie polskiego parlamentu.
Europarlamentarzysta nie ma mocy prawnej do podpisywania ustaw i uchwał parlamentarnych oraz wniosków do Trybunału Konstytucyjnego, natomiast głosujac w PE nie musi mieć zgody PiS, ale, jeśli już – to może się podporządkować się dyscyplinie frakcji politycznej do której należy w PE.
PiS nie ma tu nic do gadania.
28 września 2009, o godzinie 18:48
Głos
Pisząc:
Definicja (pedofilii) ta z uwagi na jej element “okres przedpokwitaniowy” wyłącza z jej zakresu “dzieci” z cycami jak balony i dupcią tłustą jak u prosiaczka.
dajesz dowód że nadal Twoja edukacja seksualna jest niedostateczna.
Ani wielkie cyce ani duży tyłek – nie świadczą o wejściu dziewczynki w okres pokwitania ani tego, że jest do „rżnięcia”.
28 września 2009, o godzinie 19:22
Zofio,
Na temat pokwitania i jego cech proszę zapoznaj się z poniższym linkiem:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pokwitanie
Z którego jednak wynika, że są to cechy fizycznej dojrzałości seksualnej.
Jeśli chodzi o wielkie cyce i duży tyłek, to prawo mówi, iż dziewczynki, które je posiadają, ale legitymują się wiekiem poniżej lat 15, nie są, jak to ujmujesz, do „rżnięcia”. Tym nie mniej akt współżycia z nimi nie kwalifikuje się pod kategorię pedofilii.
Prawo odzwierciedla pewien konsensus społeczno-polityczny dotyczący współżycia seksualnego. Tym nie mniej w moim przekonaniu wiele kobiet fizycznie w wieku lat 15 a nawet wcześniej jest zdolnych do podejmowania kontaktów seksualnych z mężczyznami i czynią to.
Powiem do ciebie jako do osoby konsekwentnie podkreślającej swoją lewicowość wyrastającą z marksizmu-Leninizmu, oraz broniącej konsekwentnie ZSRR czy Rosji, której ustrój polityka jest niczym więcej jak wyrazem i realizacją tradycji despotycznych i ekspansjonistycznych form rządzenia, coś jeszcze więcej. Otóż pewne nurty marksizmu, a ideologia przyjęta za normę w ZSRR i Rosji w szczególności: są oparte o darwinizm, a darwinizm z kolei podkreśla wspólność praw rozwoju zwierząt i ludzi. Stąd też człowiek lewicy powinien rozumieć, że zarówno ludzie jak i zwierzęta szybko osiągają wiek reprodukcyjny. Tam gdzie rządy traktuje ludzi jak wrogie sobie zwierzęta, szprycując ich treściami, które potęgują ksenofobię, rasizm i szowinizm, co jest cechą wspólną dla ZSRR i Rosji, a przy tym ludzkiego życia nie szanuje się. Tam wiek reprodukcyjny w praktyce zależny jest tylko i wyłącznie od zewnętrznych cech fizycznej dojrzałości.
28 września 2009, o godzinie 20:06
Głosie, ty nadal gadasz od rzeczy:
(…)”Powiem do ciebie jako do osoby konsekwentnie podkreślającej swoją lewicowość wyrastającą z marksizmu-Leninizmu, oraz broniącej konsekwentnie ZSRR czy Rosji, której ustrój polityka jest niczym więcej jak wyrazem i realizacją tradycji despotycznych i ekspansjonistycznych form rządzenia, coś jeszcze więcej.”
Zatem wyjasniam Ci, ze
moja lewicowość ma korzenie w socjaldemokracji, poglądach Willy Brandta itp.
Pisałam o tym wiele razy.
Nie ma nic wspólnego z ideologią PZPR, leninizmem-marksizmem i innymi trendami wywodzących się z bolszewizmu. W PZPR nie byłam, na WUML nie chodziłam, za to, w liceum, na lekcjach propedeutyki filozofii poznawałam rożne nurty światopoglądowe, marksizm – jako taki – też.
To, że interesuję się współczesną Rosją i nieco wiem z historii Rosji, że staram się zrozumieć ją w sposób tak obiektywny, na jaki mnie stać – nie oznacza, że bronię ZSRR.
Natomiast wynika z tego, ze Rosja jest naszym strategicznym sąsiadem na Wschodzie, jak Niemcy na Zachodzie. Interesując się współczesnością, z natury rzeczy monitoruję, co się u wielkich sąsiadów dzieje.
28 września 2009, o godzinie 20:35
Zofio,
Jeśli tak piszesz o sobie, to dlaczego nie wartościujesz języka darwinowskiego nacjonalizmu, jakim posługuje się np. Wiktor Janukowicza, widzący pozytywny skutek zjednoczenia ziem ukraińskich pod stalinowskim butem od języka którym socjaldemokracja formułuje moralny sprzeciw wobec nacjonalizmu.
Podobnie w przypadku rozmaitych szowinistycznych wypowiedzi rosyjskich polityków z Putinem na czele – nie odnosisz się do nich krytycznie. Tak socjaldemokratka nie postępuje. Tym. bardziej, że niemieccy socjaldemokraci byli chyba bardzo krytyczni wobec Marksizmu-Leninizmu, widząc w tym systemie po prostu system zbiurokratyzowanej tyrani, a nawet wręcz odmianę ekspansjonistycznego, b. agresywnego ustroju niewolniczego.
A tak na marginesie uważam, że zarzut sformułowany przez Lecha Kaczyńskiego, że wymordowanie Polskich oficerów w Katyniu było aktem szowinizmu nie był chybiony, pomimo to, że we władzach ZSRR był Gruzin, Żyd, Ukrainiec, ani też nie był zbędny, jak uważa Edward. Owszem był to akt szowinizmu jakiejś lumpen zbieraniny bolszewicko-kozackiej, która wprawdzie posługiwała się językiem rosyjskim, jako językiem urzędowym, ale która z kulturą rosyjską z której powinny wyrastać wartości narodu rosyjskiego, nie miała wiele wspólnego.
Podobnym językiem posługuje się najwyraźniej i Janukowicz mówiąc o zjednoczeniu Ukrainy w roku 1939.
28 września 2009, o godzinie 20:39
Ale i niestety podobnym językiem posługują się zwolennicy faszystowskiego i rasistowskiego nacjonalizmu ukraińskiego, którzy na Ukrainie uważają się za demokratów. A z demokracją mają jeszcze mniej wspólnego, niż znana nam wszystkim demokracja socjalistyczna z demokracją właściwą.
28 września 2009, o godzinie 21:29
E-J!
Ja wprawdzie w życiu nie napisałem, że „bzdety pleciesz”, ale Ty jesteś na drugiej półkuli, to u Ciebie wszystko jest na odwrót. Kultura pisania również.
Powtarzam jeszcze raz, oskarżanie Polańskiego za czyn sprzed 30 lat jest tylko i wyłącznie działaniem politycznym. I powtarzam jeszcze raz, jest to przepiękny przykład hipokryzji, wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby sędzia wydający list gończy za Polańskim w lato pojechał sobie do Tajlandii
http://religiapokoju.blox.....ttaya.html
28 września 2009, o godzinie 21:35
Z uwagi na wyczuwalny wiek dyskutantów nt. pokwitania, proponuje nieznaczną zmianę tematu: z pokwitania na przekwitanie
Przekwitanie wg. Wiki:
„Przekwitanie (menopauza, klimakterium; gr. meno (miesiąc) i pausis (przerwa, zatrzymanie)) – etap w życiu kobiety, pomiędzy wiekiem prokreacyjnym a początkiem starzenia się.
Słowo menopauza zazwyczaj odnosi się do gatunku ludzkiego
Menopauza u innych gatunków
W przeciwieństwie do ludzi, inne ssaki rzadko przechodzą menopauzę. Występuje ona jednak u kilku innych gatunków ssaków przechodzących cykle menstruacyjne, takich jak rezusy[3] oraz u niektórych gatunków waleni, delfinów i gupików.
Możliwe znaczenie menopauzy dla ewolucji człowieka
Według hipotezy babki menopauza występuje u gatunku ludzkiego, ponieważ niepłodność u kobiet w późnym wieku niesie za sobą korzyści dla ewolucji – starsze kobiety mogą poświęcić swój czas na opiekę nad swoimi dziećmi oraz wnukami.”
—
Mężczyzna też przekwita
http://www.we-dwoje.pl/me.....,8958.html
„Przekwitanie u mężczyzn, a bardziej po męsku – andropauza, to temat omijany szerokim łukiem. Dlaczego? Bo dla wielu panów jest zwyczajnie niewygodny.”
‘
Wydaje się, że wartko toczącą się tutaj debata nt. pokwitania jest zwyczajnym omijaniem, szerokim łukiem, owego tematu niewygodnego. Tym naprawdę niewygodnym tematem jest nasza bliskość genetyczno-ewolucyjna z waleniami, delfinami i gupikami. Bo to walenie i gupiki, a przede wszystkim delfiny, podobnie jak niektóre osobniki homo sapiens, wyłamują się spod hipotezy babki. I zamiast zajmować się swoimi dziećmi i wnukami, one oddają się uprawianiu seksu już nie dla prokreacji, jak nakazuje Siła Sprawcza i KK, tylko dla zwyczajnej przyjemności.
‘
Niezbadane są jeszcze rola i znaczenie BLOGOWANIA w procesie ewolucyjnym. Będzie ono trudniejsze do naukowej analizy i oceny ze względu na jego odmienność od seksu. Znaczna ilość osobników rodzaju ludzkiego nie bloguje bowiem dla przyjemności tylko dla nakreślonej sobie MISYJNOŚCI, jakakolwiek by ona nie była. Hej, czy tzw. pozycja misjonarska nie z tego właśnie wzięła swój jakże powalajacy początek?
‘
Na koniec chcę zaapelować do Indoora aby był łaskaw pojawiać sie na blogu troche częściej. I zeby cześciej niz dotychczas sprowadzał merytoryczność dyskusji na odpowiedni dla tego forum poziom. Tak jak to uczynił w temacie ewolucji poziomej na trzepaku. Konieczne to jest szczególnie wtedy gdy dyskusja odbiega od seksu i wkracza w tematykę stosunkow dla jednych sanacyjno-bolszewickich a dla drugich polsko-rosyjskich. To wtedy dochodzi do najnudniejszych sporów czyj diabeł – dziekuje E-J – czyli demokracja, była, jest czy bedzie właściwszą.
28 września 2009, o godzinie 21:41
Torlin,
nie zgadzam się z Tobą. Wykluczam jakikolwiek motyw polityczny. W świetle prawa on jest zbiegiem i właśnie został schwytany. Przy tym, ja go nie osądzam, za to, że zbiegł. Dzięki temu być może powstały te wszystkie jego filmy zrobione póżniej. Ale pozostają prawne skutki ucieczki. Jestem niemal pewien, ze będzie wydany amerykańskiemu sędziemu i zostanie skazany. Prawdziwie, a nie fikcyjnie.
Są dwa problemy;
a) osądzenie i skazanie to sprawa sądu. I tu jego dorobek filmowy będzie bardzo mało ważył
b) ułaskawienie – to sprawa władz, nie wiem stanowych, czy federalnych. I tu mogą wchodzic w grę rózne względy, także jego pozycja jako twórcy kultury.
Nie wierzę, by resztę zycia spędził za kratkami, ale troche posiedzi, czego dalibóg mu nie życzę, bo wiem, jak to smakuje, ale moje życzenie nie ma nic do rzeczy. Popieram zdanie Tuska, że nie nalezy robic z tego sprawy obrazy narodu polskiego, i uważam, ża Zdrojewski zachował sie głupio wiąząc aresztowanie Polańskiego ze sprawą tarczy.
28 września 2009, o godzinie 21:51
Tak, Panie Waldemarze?
To dlaczego Szwajcaria raptem sobie o tym liście przypomniała? Przecież Polański ma dom w Szwajcarii – i dotąd było wszystko w porządku? A nie jest to przypadkiem dlatego, że rząd USA usiłuje dobrać się do tyłka oszustom i malwersantom bankowym z USA, którzy mają w Szwajcarii pochowane pieniądze, a Szwajcaria nie chce ich udostępnić.
Jednego słowa nie napisałem, że chodzi o Polskę.
28 września 2009, o godzinie 21:53
„W świetle prawa on jest zbiegiem” – tak, ale w świetle prawa amerykańskiego. W Polsce po 20 latach byłby wolny. (Nie wiem, jak jest w Szwajcarii).
28 września 2009, o godzinie 22:20
Torlin,
wykluczam ten element. Sędzia, czy prokurator, któryby poszedł na takie kombinacje byłby skończony jako prawnik w ogóle. Poza tym co to za rozumowanie? Rząd federalny miałby zrezygnować z prób uchylenia tajemnicy bankowej w szwajcarii w zamian za wydanie Polańskiego? A kimże on jest dla rządu amerykańskiego, żeby w zamian za dostarczenie go na lad amerykański robić takie ustępstwo? Przecież to kompletna bzdura!
28 września 2009, o godzinie 22:21
Miner,
to nie jest czujnosc rewolucyjna, to zwykla przyzwoitosc w ocenie faktow.
28 września 2009, o godzinie 22:25
Glosie,
moze i racje masz, ale jak wiesz prawo jest prawem. Nasze prawo, prawo „bialego czlowieka” nie dopuszcza takich stosunkow. I mozna sobie tu dywagowac na temat samcow i ich podejscia do Lolitek, ale nie powiesz mi, ze mozna pomylic 13 latke z 18 latka. No chyba, ze sie bardzo chce…
28 września 2009, o godzinie 22:26
Nie wiem, czy w Polsce byłby wolny, bo nie wiem, czy aby ucieczka w trakcie procesu nie przerywa biegu przedawnienia, ale to nie ważne. Gdyby nie było w Szwajcarii z tym problemu, to by zignorowano amerykański nakaz aresztowania. A dlaczego teraz? Bo się widowiskowo odsłonił co do dnia i godziny. Przecież na Boga amerykański prokurator nie siedzi przed monitorami 24 godziny na dobę wypatrując gdzie też może być Polański. Po prostu doszła wieść, że się tu i wtedy pojawi i poszedł cynk do władz szwajcarskich o zatrzymanie. Nie ma tu żadnej dziwoty.
28 września 2009, o godzinie 22:32
Torlin,
trudno wprawdzie wyjaśnić, dlaczego akurat teraz Szwajcaria sobie przypomniała o Polańskim, niemniej nie byłoby tego aresztowania gdby nie było listu gończego za Polańskim. A list ten, to nie żadna sprawa polityczna, tylko konsekwencja przestępstwa popełninego przed laty przez Polańskiego., przestępstwa popełnionego na terytorium USA i ściganego zgodnie z prawodawstwem tego kraju nie przewidującym przedawnienia.
A dla Polańskiego po prostu nie ma żadnego usprawiedliwienia, popełnił przestępstwo i prysnął. Można tylko podziwiać konsekwencję USA, ze ściga przestępcę po 30 latach nie bacząc na jego status. Jakże to odmienne od naszego kraju gdzie taki Gołota w podobnej sytuacji, gdy tylko skutecznie obił komuś mordę na ringu, stał się bohaterem narodowym i niemal z miejsca wybaczono mu przestępstwo pobicia sprzed lat.
Argumenty o hipokryzji Amerykanów również mnie nie przekonują. Czy fakt, że w Polsce mamy do czynienia z licznymi przypadkami korupcji i to na wysokich szczeblach, aparatu sprawiedliwości nie wyłączając, oznacza że mamy odpuścić sobie ściganie dopuszczających się tego przestępstwa? Czy o sędziach wydających wyroki w sprawach o łapownictwo mamy zaraz pisać w Twoim stylu:
wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że sędzia ten nieraz brał/dawał łapówkę?
28 września 2009, o godzinie 22:42
Jak ja to lubie Torlinie!
Jak ja lubie, kiedy dyskutant przyparty do muru jako ostatecznego argumentu uzywa braku kultury albo oczytania. Jakie to swojsko-polskie! Dodane do „sieroty po PRLu” tworzy bardzo smaczny kasek dla mnie jako obserwatora.
W sprawie Polanskiego mamy do czynienia z lysym faktem uprawiania seksu z dziewczynka 13-letnia, do czego sie glupio przyznal. I kazda proba usprawiedliwienia tego faktu, jest przedsiewzieciem niepowaznym, kazde pisanie o hipokryzji w kontekscie Tajlandii, kazde udowadnianie, ze jest ktos, kogo mozna postawic ponad prawem – jest smieszne i zasluguje na miano bzdur.
Oczywiscie mozesz sie ze mna nie zgadzac, ale obmacujac i chedozac chetne dziewczynki zawsze pamietaj, ze lamiesz prawo i narazasz sie na konsekwencje z tym zwiazane.
Wracajac do Polanskiego – przyznal sie on niejako podwojnie – raz slownie, drugi raz uciekajac za granice.
28 września 2009, o godzinie 22:52
Pan Kuczynski ma racje – dopiero teraz prokuratora amerykanska miala dokladny sygnal o terminie wizyty i mogla wyslac do Szwajcarii potrzebne do ekstradycji papiery. No i wyslala.
28 września 2009, o godzinie 23:05
Ewo-Joanno
Mnie ludzie mylą o piętnaście lat. Uważają, że jestem 15 lat młodszy niż faktycznie jestem. A co dopiero kobiety. Jak wiadomo kobiety dzięki kosmetykom nie rozkładają się nawet w ziemi. A niektóre matki wyglądają całkiem jak córki, (tylko pupcie mają bardziej puchate). Z drugiej strony wiele kobiet do późnego pozostaje na poziomie 15 latek (a potem jeszcze bardziej się cofają do wieku dziecinnego z powodu zaawansowanej sklerozy). Tak więc łatwo się pomylić, zwłaszcza gdy w oczy rzucają się namiętnie wyglądające duże dwa balony i niewinne niebieskie oczęta, bez szczególnego wyrazu.
28 września 2009, o godzinie 23:20
Glosie,
brzmisz jak seksista :)
Wlasciwie to smutne, ze jakos ci sie kobieta taka odmozdzona wydaje, ze tylko balony sie licza. Mam nadzieje, ze ty tak nie na powaznie, tylko sobie zarty robisz z tematu.
28 września 2009, o godzinie 23:53
Głosie, Ty chyba dzisiaj po jakimś drinku!
Piszesz ni z gruszki i pietruszki o dyskusji na temat wielkich cycków i wielkich tyłków siusiumajtek takie stwierdzenia:
)…) jeśli tak piszesz o sobie, to dlaczego nie wartościujesz języka darwinowskiego nacjonalizmu, jakim posługuje się np. Wiktor Janukowicza, widzący pozytywny skutek zjednoczenia ziem ukraińskich pod stalinowskim butem od języka którym socjaldemokracja formułuje moralny sprzeciw wobec nacjonalizmu.
Pytam a co ma piernik do wiatraka?
Poza tym dyskutuj normalnie.
O jaką wypowiedź Janukowycza Ci chodzi, zacytuj ją, to się ustosunkuję. Ale to będzie moja opinia, a nie opinia całego światka socjaldemokratów z różnych krajów.
Poza tym uważam, ze że każdy obywatel Ukrainy może sobie wyobrażać swoje państwo, na swój, ukraiński sposób, a nie nasz polski. Swoją historie oceniać wg swoich kryteriów, a nie polskich np.
Dla ludzi żyjących w podzielonych krajach, jak Wietnam, Niemcy, czy Ukraina – mało jest ważne kto im przyniósł scalenie kraju. Oni się cieszą, ze są wreszcie razem, ze mogą przejść na drugą ulicę podzielonego miasta do swoich przyjaciół czy rodziny. Stanowić jeden państwowy organizm.
Poza tym nie wiem co to jest – „moralny sprzeciw przeciwko nacjonalizmowi”.
Zjednoczenie kraju, narodu, czy grupy obywateli podzielonych bez ich akceptacji – jest naprawieniem szkody społecznej i niczym więcej w moim mniemaniu. Ja takich spraw nie rozpatruję w kontekście moralnym ale prawym.
Nacjonalizm uważa interes własnego narodu za nadrzędny wobec interesu jednostki, grup społecznych, czy społeczności regionalnych. Takich postaw nie ma oficjalnie we współczesnej Rosji, przynajmniej nie styka się z nimi na poziomie rządu federalnego czy prezydenckim. Jeśli mówi się o interesie narodowym to także w kontekście także jednostkowego obywatela. Mało znasz chyba współczesne dokumenty rosyjskie czy wypowiedzi przedstawicieli rządu rosyjskiego.
Polecam ostatni artykuł prezydenta Miedwiediewa, jaki był prezentowany onegdaj na lamach gazety Wyborczej. Oczywiście praktyka może być różna, ale czy my nie ma my na co dzień nacjonalizmów w naszym kraju? A jak nazwiesz to co lansuje polski Kościół rzymsko-katolicki w postawach i wypowiedziach swego kleru?
Piszesz dalej:
(…) „Podobnie w przypadku rozmaitych szowinistycznych wypowiedzi rosyjskich polityków z Putinem na czele – nie odnosisz się do nich krytycznie. Tak socjaldemokratka nie postępuje”.
Jak do tej pory wypowiedzi Putina mnie nie szokują.
Wybacz, ale na pewno częściej się z nimi stykam niż Ty. „Szowinistyczne wypowiedzi” rosyjskich polityków są o wiele bardziej eleganckie niż polskich o Rosji. To Wersal wobec wypowiedzi np. obu braci Kaczyńskich.
Jeśli przyjmiemy definicję, ze szowinizm, to skrajny nacjonalizm, a szerzej – W szerszym kontekście (cyt. za wikipedią) …wyolbrzymione, bezkrytyczne i niezreflektowane uczucie przywiązania do własnego gatunku, grupy społecznej, płci, narodu albo przywódcy oraz wyolbrzymianie ich zalet, a pomniejszanie lub negowanie ich wad, idące zazwyczaj w parze z równie przesadnym i nieuzasadnionym deprecjonowaniem innych oraz uznawaniem prawa do ich ujarzmiania. – najbardziej szowinistyczną partią w Polsce jest PiS!
Szowinizm współczesnej Rosji nie dorasta tej partii do pięt.
W wypowiedziach Putina, wbrew pozorom – szowinizmu nie ma.
29 września 2009, o godzinie 00:20
glosie,
jak na prawnika uzywasz zadziwiajacej argumentacji :)
Poki co w krajach, ktore wprowadzily restrykcje dotyczace seksu nieletnich pelnoletniosc mierzona jest wiekiem, a nie rozmiarem biustu. I nie dzieje sie tak bez przyczyny. Nie chce wchodzic w spory czy tak powinno byc, czy nie. Dura lex sed lex.
Zdawalo mi sie,ze prawnicy to ludzie rozsadni i wywazeni, ktorzy myślą glową, a nie fiutem:) I posluguja sie przy tym kodeksem karnym:)
Doprawdy nie powinnismy sie doszukiwac w sprawie Polanskiego zamachu na nasz kraj, zemsty za tarcze, czy tez miedzynarodowych spiskow finansowych.To wszystko brzmi dosc groteskowo.
Ja w tej sprawie podziwiam skutecznosc amerykanskiego wymiaru sprawiedliwosci.
29 września 2009, o godzinie 00:36
Piszę o właśnie o wypowiedzi Janukowicza dot. zjednoczenia terytorialnego zachodniej i wschodniej Ukrainy. Natomiast jeśli chodzi o scalanie podzielonych terytorialnie krajów, to nie zgodzę się z tobą, gdyż twój pogląd jest wyrazem chyba zauroczenia totalitaryzmem. Wręcz przeciwnie, to w jaki sposób jednoczy się kraj i kto przynosi zjednoczenie ma duże znaczenie dla obywateli tego kraju. Wykluczyć bowiem nie można, że straty wywołane zjednoczeniem przez totalitaryzm są dla narodu większe niż zyski z zjednoczenia. Weźmy oczywisty przykład, gdyby np. Pn. Korea zjednoczyła Płd. Albo mniej oczywisty dla osób nie znających sytuacji w Wietnamie, ale w gruncie rzeczy tej samej jakości tj. zjednoczenie Wietnamu dzięki zwycięstwu Wietnamu Pn. nad Wietnamem Płd. Wątpię także, aby Niemcy zachodnie były zachwycone, gdyby zjednoczenie nastąpiło na skutek inwazji państw Układu Warszawskiego na Europę Zachodnią, jak planowano.
Jeśli chodzi o PiS to jest to po prostu partia ludzi anachronicznie postrzegających politykę, i pod tym względem ma dużo wspólnego z Rosją jak i innymi krajami wschodu, których poczucie wspólnoty w gruncie rzeczy jest scementowane prymitywnymi ideami etno-nacjonalnymi, a nie nowoczesną konstrukcją państwa po porostu zaspokajającego potrzeby intelektualne i materialne obywateli. Takie państwo nowoczesne nigdy nie zdecyduje się na podbój kraju tak zacofanego jak np. Ukraina, nawet gdyby miało historyczne prawa do tych ziem, gdyż koszt takiego kroku przerastałby wszelkie racjonalne korzyści. PiS jednak pomimo wszystko nie jest inną jakością niż inne partie, która funkcjonowały i funkcjonują w Polsce po 89 r. Cieszę się, że gospodarz blogu w końcu odkrył ich „rumuńskość”. Bo one takie są. I dlatego sprzyjają umacnianiu się „rumuńskości” w Polsce. Wszystkie. Niech nam żyje nasza cygańska Polska rumuńskość w Polsce!
29 września 2009, o godzinie 00:39
Mawarze,
odnośnie naszej dyskusji o tolerancji i zbieraniu danych dotyczacych koloru skory, wyznania i preferencji. Sprawdzilam i faktycznie nie dzieje sie to bez przyczyny- we wszystkich sluzbach sa parytety. Zatrudniaja one odpowiednia procentowo ilosc osob kazdego wyznania, koloru i preferencji oraz jezyka i narodowosci ( w wypadku odpowiednio licznych mniejszosci).
Z tego co wiem niektóre kraje prowadzą znacznie ostrzejszą politykę integracyjną- np. we Francji parytety obowiązują też w innych sektorach np. w bankach.
Moim zdaniem zbyt daleko posunięta polityka wyrównywania szans kłuci się z równością dostepu do pracy i interesem pracodawcy. Sytuacja, gdy pracodawca nie moze kierowac sie kwalifikacjami i przydatnoscia pracownika, a musi szukac np. czarnej lesbijki wyznania konfucjanskiego zakrawa na absurd :)
Tak wiec, by pokojowo zakonczyc nasza dyskusję przesyłam Ci tego oto genialnego Okudżawę po Polsku.
http://www.youtube.com/wa.....re=related
29 września 2009, o godzinie 00:43
droga dark side,
Z praktycznego i racjonalnego punktu widzenia uważam, że kobiety które dopieszczają fiuta generalnie podejmują bardziej sensowne działania, niż te które zajmują się męskim intelektem, i mają nadzieje na interakcje z nim. Wniosek mój nie dotyczy tylko prawników. Zresztą twój pogląd dotyczący prawników nie odpowiada stanowi faktycznemu, który akurat statycznie jest odwrotnie proporcjonalny do twojego domniemania o nim.
29 września 2009, o godzinie 00:48
Oczywiście w odniesieniu do prawników i mężczyzn tak w ogóle. Nulla regula (est) sine exceptione :D)
29 września 2009, o godzinie 02:26
glosie,
Nie badz tak krytyczny dla swojej plci. Meski intelekt nie jest az tak znikomy, by nie warto sie bylo nim zajmowac :)
Dopieszczanie to rzecz banalna, zadne wyzwanie dla kobiecego intelektu – nawet 12-letniego :)
to dla Ciebie, bys nie czul brakow w tym zakresie :)
http://www.youtube.com/wa.....X-7j-IgZuE
.
ps. moj przyjaciel mawia, ze kobiety wychowuja ludzkosc :)
29 września 2009, o godzinie 07:47
E-J!
„Jak ja lubię, kiedy dyskutant przyparty do muru jako ostatecznego argumentu używa braku kultury albo oczytania”. To Ty napisałaś. Pokaż mi fragment, w którym ja zarzucam Ci brak oczytania. Pokaż mi moją wypowiedź, w którym ja napisałem, że piszesz bzdety.
Strasznie to małe.
A przyparty do muru się całkowicie nie czuję.
I nie obmacuję i nie chędożę nieletnich dziewcząt. Powtarzam, absolutny brak kultury w dyskusji używając argumentów ad personam.
29 września 2009, o godzinie 07:59
Drogi Torlinie,
a gdziez to ja pisze, ze to ty? To dalej bede niekulturalna i powiem, zebys wreszcie zaczal czytac ze zrozumieniem wychodzacym nieco poza wlasny nos, bo chociaz tobie wolno miec o sobie dobre zdanie, inni nie musza go podzielac.
Jezeli okreslenie twoich wywodow slowem „bzdury” jest argumentem personalnym, to ja jestem porosnieta sierscia!
29 września 2009, o godzinie 08:16
Jesteś porośnięta sierścią.
Tutaj piszesz: „Oczywiście możesz się ze mną nie zgadzać, ale obmacując i chędożąc chętne dziewczynki zawsze pamiętaj, że łamiesz prawo i narażasz się na konsekwencje z tym związane”. I o to zdanie mi chodziło.
I Ty piszesz, abym ja czytał ze zrozumieniem?
29 września 2009, o godzinie 08:59
Ciekawe ile to jest specjalistów od dojrzewania. Swoją drogą dziwne jest, że gdy zjawiso młodziezowej prostytucji (również dziecięcej), tak okazjonalnej (galeriank) jak instytucjnalnej (sponsoring studentek) w Polsce (i nie tylko w Polsce) zaczyna być standardem nagle tyle moralistów zajmue się nie tym co jest a tym co kiedyś było. Zjawisko jest według mnie i tragiczna i niepokojąca świadczy o całkowitym zagubeniu elit nowej klasy średniej. A Wy się zajmujecie albo sobą albo Polańskim.
Swoą drgą tak mi się przy okazji dojrzewaniu południowych dzewcząt przypomniała taka historyjka co mi opowiadała serdeczna koleżanka jeszcze w podstawówce, w bardzo kameralnym gronie, o swom pierwszym orgazmie. Normalnie nie jest to częstym tematem rozmów w tym wieku ale okolczności były bardzo nietypowe, bowiem nastapiło to na lekcji WF w wysokości około 4 metrów na drągu do wspinania i dziewczyna z wrażenia spadła i złamała nogę. Od ubezpieczyciela szkolnego zainkasowała jakąś kasę ale cały wypadek nie spowodowało jakichś specjalnych konsekwencji w jej psychyce. Nie zraziła się ani do orgazmu jako takiego, ani do drągu. Ani do kasy myślę.
29 września 2009, o godzinie 09:40
Torlinie,
strzyzono – golono. Nie jestem porosnieta :)
To przeciez ty w odpowiedzi na moje:
“Jak ja lubię, kiedy dyskutant przyparty do muru jako ostatecznego argumentu używa braku kultury albo oczytania”.
napisales te slowa: To Ty napisałaś. Pokaż mi fragment, w którym ja zarzucam Ci brak oczytania. Pokaż mi moją wypowiedź, w którym ja napisałem, że piszesz bzdety.
Na co ja ripostuje: a gdziez to ja pisze, ze to ty?
‘
No i nadal zachowuje sobie prawo do oceny twojej wypowiedzi, nie osoby i nadal twierdze, ze to co napisales W tym klimacie kobiety bardzo szybko dojrzewają (dziesięciolatka potrafi urodzić dziecko), a trzynastolatka wygląda na normalną młodą kobietę. Ja nie pochwalam seksu z nieletnimi (a co? Poprosić ją o legitymację szkolną?), ale drażni mnie hipokryzja, bo tysiące Europejczyków wyjeżdża do Tajlandii, gdzie królują dziewczęta w tym wieku, a Amerykanie mają dostęp na Kubie do matek z córkami w jednym łóżku w jednej cenie.
Dla mnie pedofilstwo jest to robienie zdjęć małym dziewczynkom, obmacywanie ich i wszelkie lubieżne akty seksualne. Ale małym dziewczynkom. to sa bzdety, nie majace zwiazku z tematem.
No a za udzielenie ci dobrej rady w sprawie chedozenia malolaty powinienes mi podziekowac!
29 września 2009, o godzinie 09:41
Ups! Ostatnie zdanie to moje, nie Torlina.
29 września 2009, o godzinie 09:42
Indoor,
to przeciez taki polityczny temat! :)
29 września 2009, o godzinie 09:55
Ale to też temat dla językoznawcy. Pedofolia to zboczenie określone dosyć dobrze przez Głosa i niezbyt poradnie przez Torlina. To jest skłonność która może wcale nie zostać realizowany nawet przez całe zycie wobec rzeczywistych dzieci. Nie wiem . oglądanie w samotności pornografii dziecęcej w Internecie. W końcu praktyka jest bardzo ostro potepiana i przez prawo i przez opinię publiczną (zresztą bardzo słusznie) i może być to zapewne bardzo silnym hamulcem przed praktyką w rzeczywistości. W tym kontekście oczywiście czyn Polańskiego na pewno trzeba potepić i prawo kalifornijskie, jak też konsekwencje jakim realizują pochwalać. Co nie zmienia faktu, iż samo współżycie z wyrośniętą 13-latką lansowaną przez swoją matkę oznacza, że klient jest pedofilem. Może jest zoofilem, ale był tak pijany że wziął ją za kozę. Sam akt nie oznacza, że ma niepohamowany pociąg do niedojrzałych seksualnie dziewcząt lub chłopców.
Pomieszanie pojęc prowadzi do tego, że znajomy pediatra zmienił szyld na „lekarz dziecięcy”. Bo jeszcze mu szyby będą wybijać jacyś nadgorliwi obrońcy moralnośc.
29 września 2009, o godzinie 09:57
Brakło słowa „nie” przed „oznacza”
29 września 2009, o godzinie 10:38
Migalski o Polańskim (a raczej o jego „obrońcach”)
.
Rzadko zdarza się, żeby w tak krótkim czasie i tak wyraźnie potwierdziły się empirycznie pewne socjologiczne przypuszczenia i hipotezy. Ale hipoteza o całkowitym rozdźwięku miedzy polskimi elitami a społeczeństwem, o całkowitej alienacji owej elity, została potwierdzona w ciągu ostatnich kilku dni w związku ze sprawa Romana Polańskiego. Gwałt na 13-letim dziecku, którego dokonał sławny reżyser spotkał się potępieniem społecznym (jak mniemam) i całkowitym zrozumieniem ze strony tych, którzy mienią się być elitą kulturalną i intelektualną naszego narodu.
.
http://migal.salon24.pl/1.....asza-elita
29 września 2009, o godzinie 10:45
Miner,
a mnie zawsze drazni manipulacja slowna – bo jak widac z faktow to nie byl rzeczywisty gwalt, ale seks z nieletnia, ktory w prawie stanu jest uznawany za gwalt. Mimo wszystko klasyfikacja emocjonalna obu „gwaltow” jest rozna. Pisanie, ze byl to gwalt na dziecku, jest slownym naciaganiem faktow. Tak jak mowienie, ze byla to nieletnia prostytutka.
29 września 2009, o godzinie 10:45
Indoor i reszta Panów,
po wszystkich męskich wypowiedziach mam jedno tylko przeświadczenie – kobieta jest dla Was po prostu narzędziem do zaspakajania chuci. Niczym więcej.
Liczą się atrybuty seksualne – duże cycki ja piszecie, tłusty tyłek itp. Nie zwracacie uwagi, ze to „ciało”, które Was rajcuje że fiut staje dęba – jest człowiekiem, czasem dzieckiem i ma prawo do tego by być traktowane z godnością.
Nawet jeśli matka to nieletnie „ciało” wysyła je na ulice, by zarabiało prostytucją.
Dla mnie nie ma usprawiedliwienia dla faceta, który lezie do łóżka z byle napotkanym „ciałem” często zupełnie nieznanym, bo mu sperma do mózgu uderza, a portem unika jak ognia odpowiedzialności, bo w pijanym widzie przeleciał wyrośniętą 13-latkę.
Seks jest wspaniałą sprawą i daje mnóstwo radości, ale gdy w partnerze czy partnerce widzimy człowieka i mamy świadomość iż jesteśmy dawcą a nie wyłącznie biorcą tego seksu.
Inaczej nie różni się od czynności związanej z chodzeniem do wychodka.
Jak na razie ze wszystkich tutaj wypowiedzi ze strony męskiej taki właśnie srający facet w dworcowej śmierdzącej toalecie czy w krzakach wychodzi. Byle jak, byle gdzie z byle kim, by się tylko wypróżnić. Przyjemność i ulga – taka sama.
29 września 2009, o godzinie 10:49
Rany Zofio,
ales poleciala po niewinnym Indoorze ;)
Bo poza tym to jestem sklonna sie z toba generalnie zgodzic, ale jak zwykle diabel tkwi w szczegolach.
Dlatego ostrzegalam Torlina :)
29 września 2009, o godzinie 11:58
Migalski jest ślepcem. Niemal wszystkie komentarze poza wypowiedziami filmowców, niektórych innych twórców i jednego, czy dwóch polityków są zbieżne z ocenami tzw. szerszej opinii publicznej.
29 września 2009, o godzinie 12:07
Zofio,
Piszesz „nie ma usprawiedliwienia”. Przecież nikt go nie usprawiedliwia bo jest winny , ale wielkość winy zależy od wielu czynników i tu słusznie pisze E-J, „diabel tkwi w szczegolach”.
Sprawa o której dyskutujemy nie jest prosta i prawdę mówiąc oprócz Polańskiego to jeszcze inne osoby powinny ponieść odpowiedzialność /choćby matka za stręczycielstwo nieletnich/. Pokrzywdzona już dawno oświadczyła, że wybaczyła Polańskiemu i nie chce żadnego postępowania przecie niemu, ale chce by ta sprawa się skończyła bowiem szkodzi jej – już dorosłej 40letniej kobiecie.
Tak mówiąc prawdę obecnie proces w tej spawie nie jest korzystny ani dla ofiary ani dla obwinionego ani dla osób w to zamieszanych. Korzystny jest natomiast dla prawników go prowadzących i ludzi zbijających na tym korzyści polityczne.
Oczywiście z formalnego punktu widzenie nic nie można zarzucić – przedawnienia w stanie Kalifornia na te przestępstwa nie ma, obwiniony uciekł przed procesem i słusznie wydano list gończy. Szwajcaria ma umowę z USA więc ją wypełnia.
Z punktu widzenia społecznego to bardziej sensacja niż rzetelne ukaranie winnych i na dodatek działanie szkodzące ofierze.
29 września 2009, o godzinie 13:22
Maciek,
w Polsce jest sądzony policjant za „zabawy” z 14-latką.
Dlaczego on ma być potraktowany inaczej niż znany reżyser?
Każdy prawnik powie, ze dla życia społecznego kara za naruszanie prawa winna być nieuchronna.
Bo tylko wtedy można nauczyć ludzi jego przestrzegania.
Człowiek, homo sapiens, istota rozumna – winna mieś świadomość tego co robi, a za to co robi – ponosić konsekwencje. To jest właśnie istota człowieczeństwa.
I dlatego z punktu widzenia społecznego właśnie – jest szalenie ważne, by człowiek znany i doceniany w swojej dziedzinie – za bezprawne czyny, a gwałt na 13-letniej dziewczynce jest takim czynem – poniósł taką sama karę, jak każdy inny, mniej znany i z mniejszym dorobkiem człowiek.
Polański doskonale wiedział co robi. Tak samo wiedział wiedział, co za takie „zabawy” grozi. I zwiał z USA.
Doceniam Polańskiego jako reżysera, b. lubię jego kino, ale to w moim odczuciu – nie uwalnia go od ponoszenia konsekwencji za to co robił w swoim prywatnym życiu.
Zrobił coś odrażającego i musi za to ponieść konsekwencje.
Inni potencjalni amatorzy Lolitek przy okazji dowiedzą się, że za gwałty na nieletnich nie ma żadnego pobłażania i nagrody filmowe od wymiaru sprawiedliwości – nie ratują.
29 września 2009, o godzinie 14:37
Maćku,
wybaczenie nie ma znaczenia i nie ma znaczenia, czy ta 13 latka robiła to bo chciała czy nie, czy ja ktos posłał, czy nie. Prawo zakazało seksu z nieletnią. On to zrobił. Złamał prawo. Jest prawo lub bezprawie i chaos. Złamał prawo musi za to zapłacić, chocby był najwiekszym na świecie. Inaczej nie ma prawa. Osądzenie Polańskiego będzie potwierdzeniem, że jest prawo i ono rządzi. Bo jak nie to rządzi ten kto silniejszy.
29 września 2009, o godzinie 16:42
Gospodarzu,
Jeśli karać to sprawiedliwie. A jak sprawiedliwie to ma znaczenie, że dziewczynę podstawiono, że być może oszukiwała, że jest pełnoletnia itd. Zupełnie inna kara powinna być dla bandyty wymuszającego seks groźbą noża czy pistoletu, inna dla kogoś kto wiedząc, że dziewczyna jest nieletnia wykorzystuje jej niedojrzałość itd.
To, że Polański złamał prawo jest rzeczą ewidentną – jednak popełniono tyle błędów prowadząc ta sprawę , że teraz po ponad 30 latach trudno berdzie prawidłowo sprawę rozsądzić. Dla mnie to bardziej demonstracja niż realne wymierzanie sprawiedliwości.
Na razie o karze nie można jeszcze mówić bowiem nawet procesu nie ma.
Domyślamy się jednak że będzie pokazowy i oprócz Polańskiego nikogo innego nie pociągną do odpowiedzialności. Dlatego taka sprawiedliwość mnie sie nie podoba.
29 września 2009, o godzinie 18:12
Panie Waldemarze,
Wszystko się zgadza tyle że dziadek Polański Roman ma 75 lat i po tym zdarzeniu, ani przed nim nie miał żadnych podobnych kontaktów.
Nie bardzo rozumiem ludzi, którzy milczą, gdy np. Andrzej Kalwas, korumpuje sądy, przekupuje prasę i nie wykonuje wyroków, a potem jeszcze zostaje Ministrem Sprawiedliwości, a są pryncypialni gdy niewydolny seksualnie dziadek podlega karze, gdyż system prawny USA nie zna instytucji przedawnienia.
Chciałem zauważyć, że to jest po prostu chore, że w USA nie ma przedawnienia. Owa okoliczność powoduje, że wszelka rozmowa o prawie jawi mi się jako niepoważna.
Zupełnie inną natomiast rzeczą jest bzdurne zachowanie się Polskiego rządu w tej sprawie, bądź co bądź prywatnej. Dla mnie to sprawa jego adwokata i wymiaru sprawiedliwości USA, a w żadnym przypadku polskiego rządu.
29 września 2009, o godzinie 19:44
glosie,
ja sie nie wypowiadam w sprawie winy czy niewinnosci Polańskiego. Argument, że przed seksem z tą Lolitką ani po tym zadnej nie przeleciał, nawet jesli prawdziwy nie zmazuje tego, że z nia miał stosunek łamiąc prawo. O co chodzi?
Rząd Polski się zachowuje jak należy. Słuchaj co mówi premier.
29 września 2009, o godzinie 19:49
Macku,
ja sie nie wypowiadam w sprawie winy i kary. To sprawa sądu. Ja tylko uważam, że nie dzieje się żadna straszna rzecz w fakcie iż człowiek winny popełnionego czynu zostaje doprowadzony przed sąd.A w przypadku osoby bardzo znanej jest to tym bardziej konieczne, bo pobłazliwość wobec niej niszczy autorytet prawa u wszystkich.
Muszę powiedzieć, że byłem oburzony tym co wczoraj powiedział Zanussi o tej mlodocianej prostytutce. I chyba może miec klopoty, bo ona juz ma angielskie tłumaczenie tej wypowiedzi.
29 września 2009, o godzinie 20:13
Panie Waldemarze,
Chodzi o to, że jego sprawa powinna ulec przedawnieniu z uwagi na upływ czasu. A więc o kwestię pewnych standardów stanowienia prawa. Upływ czasu powinien więc zamazywać jego winę, pomimo tego, że uciekł. W prawie dotyczącym ekstradycji zresztą powinny być pewne zapisy. M. in. takie, że nie można wydać osoby do kraju w którym stosuje się ostrzejsze standardy odpowiedzialności karnej. Inny słowy, jeśli w Szwajcarskim prawie funkcjonuje instytucja przedawnienia, to R. Polański nie powinien być wydawany krajowi, gdzie instytucja ta nie istnieje.
Jeśli natomiast chodzi o funkcjonowanie zasady równości wobec prawa w USA, to chyba dysponuje Pan błędnymi informacjami na ten temat. W USA zasada równości wobec prawa nie funkcjonuje należycie. Tak więc egzaltowanie się sprawami przestrzegania prawa w USA jest chyba wynikiem braku wiedzy na ten temat. To jest po prostu inny system prawny niż kontynentalny. Tam osoba winna może zostać uniewinniona jeśli tak orzeknie łata przysięgłych (casus O.J. Simpsona).
29 września 2009, o godzinie 20:15
chciałem napisał: „ława przysięgłych”
29 września 2009, o godzinie 20:50
Głos,
Polański popełnił czyn karalny w USA pod rządami amerykańskiego systemu prawa. Każdy systam ma swoje wady i w każdym są pomyłki, czy naduzycia. Ten amerykański chyba jednak nie jest taki zły, bo to on w duzym stopniu spoił tą zbieraninę w całość, zaprowadzając w niej ład i powszechne poczucie prawa, którego moglibyśmy sobie życzyć.
Popełnił czyn łamiąc prawo i nie ma niczego co by musialo wywoływać protesty i oburzenie, że musi za ten czyn odpowiedziec. Te protesty i to oburzenie maja jedyne wytłumaczenie, ponieważ zrobił tyle dobrych filmów to prawo powinno sie przed tymi filmami sklonić i dać mu święty spokój. I dlatego jest tak silna kontrreakcja, bo walczy się o bezkarność dla celebryty, bez względu na to co sie mówi. ma byc wolny i bezkarny, bo jest Polańskim. I to jest nie do przyjęcia.
29 września 2009, o godzinie 21:02
BĘDZIE WOJNA!
Tak mawiała wiele lat temu moja babcia. Za każdym razem gdy dorośli ludzie, rodzice dzieciom, dziadkowie wnukom, zamiast zarabiać na papu, zajmowali się pier…wami, ona kręciła głową i mówiła swoje sakramentalne: będzie wojna.
Kto z was, szanowne/i dyskutantki/ci blogowi, ma coś wspólnego z życiem jakie prowadzą wielcy, przemożni potentaci między-narodowego świata rozrywki tacy jak Roman P. czy nawet p. Zanudzi? Kto z was doświadczył kiedykolwiek w życiu PRAKTYCZNEJ moralności reżyserów wybierających jedna jedyna aktorkę z wielu, wielu chętnych i gotowych na wszystko siusiumajtek? Przede wszystkim jednak, kto z was był obserwawatorem procesów sądowych o zgwałcenie, wynikłych z owej praktycznej moralności możnych panów? Czy potraficie zacytować z jeden, że dwa przykłady?
‘
Powtarzanie sloganów o równości prawa w odniesieniu do tej dawno przedawnionej (oczywista oczywistość, głosie) sprawy nie dodaje wam ani powagi ani żadnego autorytetu do wyrażania zdecydowanych sądów w sprawie sztucznie wywołanej z powodów wam wogóle nie znanych.
‘
Babcia miała rację. Będzie wojna!
29 września 2009, o godzinie 21:07
Kierując się logiką głosa, można chyba podważyć zasadność stawiania przed sądem takich osób jak Helena Wolińska, albo ten sędzia, który wydawał wyroki w aferze mięsnej, nie mówiąc już o zbrodniarzach wojennych. To dziś starzy ludzie, nikomu już nie zrobią krzywdy, bo nie mogą, mają zupełnie inne poglądy na życie, pewnie wiele dobrego w latach późniejszych zrobili i tak dalej i dalej można długo i bez sensu, choć interesująco i barwnie.
Paskudne argumenty w tej dyskusji padały.
Parę osób pokazało się z tej, o wiele gorszej strony.
Wajda, który ocenzurował własny film już po jego projekcji na szerokim ekranie, Zanussi – moralizator hipokryta, Olbrychski, który przekonuje, że przecież zapłacił Polański za swój wybryk z dawnych lat. Fałsz, hipokryzja, strojenie się w togi i wieńce laurowe. A łydki stare, chude i krzywe – może z wyjątkiem głosa… on ma raczej grube nogi.
Spod togi wyglądają pokracznie i te chuderlawe i te tęgie.
Panowie, jesteście żałośni i śmieszni, ale nie zabawni.
Dobranoc.
29 września 2009, o godzinie 21:10
A może pora uznać, że WIELKI REŻYSER nakręcił już wszystkie swoje filmy i starczy?
Orteq ma racje.
29 września 2009, o godzinie 21:16
Maciek
..
„Sprawa o której dyskutujemy nie jest prosta i prawdę mówiąc oprócz Polańskiego to jeszcze inne osoby powinny ponieść odpowiedzialność /choćby matka za stręczycielstwo nieletnich/.
..
Twoja dezorientacja wynika z tego, że nie bardzo wiesz o czym piszesz. Przeczytaj sobie, co dokładnnie zeznała Samantha Jane Gailey.
..
http://andromeda.salon24......ane-gailey
Jak już przeczytasz to zastanów się, czy nadal powinieneś rezonować Lepperem: „Czy można zgwałcić prostytutkę, he, he?”, bo najwyraźniej zmierzasz w tym kierunku.
..
„Pokrzywdzona już dawno oświadczyła, że wybaczyła Polańskiemu i nie chce żadnego postępowania przecie niemu …”.
..
Bez związku, bowiem to nie jest sprawa z powództwa cywilnego.
29 września 2009, o godzinie 21:30
Panie Waldemarze,
Jeśli chodzi o to co jest wg. Pana nie do przyjęcia to ja się zgadzam w pełni z Panem. Ale fakt czy Polański ma czy nie ma być sądzony może być także rozważany na podstawie innych argumentów, które przedstawiłem. Dodam tylko, że uważam się nie tyle za prawnika, co za humanistę. Nie opowiadam się za surowym i nieubłaganym prawem. Nie opowiadam się za odwetową funkcją kary, lecz za tym, aby kara mogła umożliwić powrót do społeczeństwa. I prawdę mówiąc nie widzę potrzeby sądzenia R. Polańskiego.
Prawdę mówiąc zaskakuje mnie to, iż najwyraźniej aprobuje Pan, że represyjny anglosaski system prawa wprowadził tam ład i porządek, bowiem to jest w gruncie rzeczy konserwatywny punkt widzenia. Uważam, że ten ład i porządek był wprowadzany przez wieki w sposób bardzo bolesny i niesprawiedliwy dla ogółu społeczeństwa. Dopiero ostatnie dekady zaczęły zmieniać ten stan rzeczy. Tak więc przykład wprowadzania amerykańskiego ładu jest dla nas nie do powielenia, a ja chyba bym był ostatnim, który by sobie tego życzył.
29 września 2009, o godzinie 21:33
głos zwykły
„Zupełnie inną natomiast rzeczą jest bzdurne zachowanie się Polskiego rządu w tej sprawie, bądź co bądź prywatnej. Dla mnie to sprawa jego adwokata i wymiaru sprawiedliwości USA, a w żadnym przypadku polskiego rządu”.
.
Tusk akurat zachował się przytomnie, niezbyt mądrze natomiast Sikorski i Zdrojewski. No i Wałęsa nie zmarnował okazji by się głupio odezwać. W przypadku Tuska zabrakło tylko lepszej argumentacji, dlaczego powinniśmy trzymać się od tego z daleka. Wprawdzie Polański ma polskie obywatelstwo, ale również francuskie. Mieszka we Francji, tam kręci filmy i tam płaci podatki. Do Polski jeśli wpada to turystycznie, a ma spór z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości o rzecz skandaliczną lecz ewidentną. Czemu mielibyśmy sobie brać to odium na głowę? Tym bardziej, że Polański jest pechowy, tak to delikatnie nazwijmy.
29 września 2009, o godzinie 21:34
przykład wprowadzania amerykańskiego ładu jest dla nas nie do powielenia, a ja chyba bym był ostatnim, który by sobie tego życzył.
#
No pewnie!
Z takimi poglądami, jakie zaprezentowałeś…
29 września 2009, o godzinie 21:50
Jasnaanielko,
….Ja nigdy się nie wypowiadałem, że należy ścigać i sądzić wymienione przez ciebie osoby, nawet W. Jaruzelskiego, który był wg.mnie takim samym sługusem tego systemu, jak p. Wolińska.
…..Ja po prostu nie mam inklinacji do ścigania ludzi, ich piętnowania, nie wspomnę o dyskryminowaniu. I tyle.
…. Mam zresztą inny pogląd na naturę człowieka. Uważam, że ten sam człowiek może być groźny w określonych warunkach funkcjonowania ustroju społeczno-gospodarczego, a w innych w granicach normy. Innymi słowy nie widzę w ludziach metafizycznego ZŁA i DOBRA.
…..Z drugiej strony sądzę, że ofiary różnych agresji mogą być skutecznie leczone z traum psychicznych, jeśli oczywiście podchodzi się do tego profesjonalnie. Możność wyleczenia może wpływać na dotkliwość stosowanej kary.
Znane są także przypadki całkowitej socjalizacji młodocianych masowych morderców, czy młodocianych prostytutek.
29 września 2009, o godzinie 21:57
Żeby się jeszcze dało socjalizować tych wiejskich „tancorów”, co to tak se chodzą po wsi i se d…czą.
Ale takie przykłady w przyrodzie nie występują. A swoją drogą, co metafizycznego jest w seksie starego pryka z małoletnią? Nie oczekuję odpowiedzi. Nie jestem ciekawa. Pytanie było retoryczne.
Odmeldowuję się.
29 września 2009, o godzinie 21:58
głos zwykły
„W USA zasada równości wobec prawa nie funkcjonuje należycie. (…) Tam osoba winna może zostać uniewinniona jeśli tak orzeknie łata przysięgłych (casus O.J. Simpsona)”.
.
Pokaż mi kraj, gdzie nie ma pomyłek sądowych. Może Polska? O tym, że jednak prawo karne funkcjonuje w USA należycie świadczy szok jaki wywołało uniewinnienie O. J. Simpsona. Dzis 80 proc. Amerykanów uważa, ze był winien. W rozprawie cywilnej przeciw O. J Simpsonowi uznano jego winę i wymierzono 35 mln odszkodowanie, co go zrujnowało. W USA, jak wszedzie, jeśli masz dużo pieniędzy to możesz mieć lepszych prawników, ale musisz się przed sądem stawić. Simpson nawet nie próbował ucieczki do Meksyku, przyjął skuteczniejsza taktykę.
29 września 2009, o godzinie 22:22
dark side
.
„Mawarze, odnośnie naszej dyskusji o tolerancji i zbieraniu danych dotyczących koloru skory, wyznania i preferencji. Sprawdziłam i faktycznie nie dzieje się to bez przyczyny- we wszystkich służbach są parytety. Zatrudniają one odpowiednia procentowo ilość osób każdego wyznania, koloru i preferencji oraz języka i narodowości …”.
.
Z pewną zazdrością, ale i podziwem to czytam. Dark, skąd na Boga, wiesz kogo zatrudnia angielska policja? Ale może ja naiwny jestem, a to prozaiczne, znalazłaś w sieci dobrze wyglądające statystyki, bo jako bardzo młoda osoba z pewnością jesteś mistrzynią Googla? W takim razie pozostaje ci rzecz ambitniejsza, sprawdzenie ilu czarnych homoseksualnych muzułmanów zatrudnia MI5 (brytyjski kontrwywiad)? Skoro są parytety?
29 września 2009, o godzinie 22:35
Myśl, Jasnejanielki, „aby jeszcze dało się socjalizować tych wiejskich “tancorów”, co to tak se chodzą po wsi i se dupczą”, chyba warta jest zapisania w jakimś złotym zbiorze „mądrych” myśli np. pt. tytułem: „Psu na budę ” w rozdziale: „Tanie mięso psi jadają”.
30 września 2009, o godzinie 00:20
„W takim razie pozostaje ci rzecz ambitniejsza, sprawdzenie ilu czarnych homoseksualnych muzułmanów zatrudnia MI5 ”
.
Mawarze ,na bogow, jak zamierzasz zweryfikowac taka informacje :)
.
Twe komplementy sa nieco na wyrost :) Ja nie trace czasu na grzebanie w sieci. Informacje tajne mnie nie interesuja- to przeciez tylko klopot. znam za to duzo ludzi, ktorzy tez znaja duzo ludzi, wiec kiedy mam jakis problem to uruchamiam cala siec polaczen nerwowych, a kiedy potrzebuje konkretnej informacji to wiem kto bedzie wiedzial gdzie to znalezc :) Nie wiem czy juz wspominalam, ale mam talent managerski :)))
w tym wypadku wystarczyla rozmowa z osoba rekrutujaca do sluzby cywilnej zestawiona z widzianymi onegdaj relacjami”poszkodowanych” i wnioski z logiki systemu.
Oprocz negatywow sa tez pozytywy, jakie przynosi polityka integracyjna w dluzszej perspektywie. Chodzi o to, ze nasza dominujaca kultura ksztaltuje potomstwo imigrantow. Potomkowie Hindusow czy Afrykanów, ktorzy osiedli tu w 19 w., czyli kilka pokolen wczesniej , niczym, procz koloru skory nie roznia sie od bialych brytyjczykow. Przyjeli sposob mowienia, ubierania sie, wrazliwosc, oraz zasady rzadzace tym spoleczenstwem , czesto nie tracac zwiazku z kultura przodkow.
Problem stanowia emigranci nowi, ktorzy wciaz kolataja sie miedzy starym i nowym swiatem, do ktorego chcieliby nalezec, ale nie potrafia sie odnalezc, badz pokonac barier stawianych im przez spolecznosc. Tacy ludzie tworza getta i szukajac zgubionej tozsamosci karmia sie najdziwniejszymi ideologiami, wykazujac postawy skrajne z przynaleznoscia do gangow i sekt.
W wersji lagodniejszej spedzaja weekend wykladzie Michalkiewicza w miescie odleglym o 400 km (zarcik):)
W dluzszej perspektywie czasowej jednak nasze memy kulturowe sie rozprzestrzeniaja i to w zawrotnym tempie :)
30 września 2009, o godzinie 06:32
Uhu! Zaznaczyl sie dosc wyrazny podzial plciowy :))
‘
Jasnaanielko,
na to retoryczne pytanie ci odpowiem, a co mi tam! Taki pryk z malolata pasuja do siebie temperamentam – bo ona nie wie czego ma chciec a on niewiele juz zapalu moze z siebie wydusic. Moze dlatego oni tak na nie leca?
My, kobiety dla odmiany powinnismy leciec na malolatow, nie? Bo mozna podszkolic i bedzie w sam raz ;)
30 września 2009, o godzinie 07:30
Drodzy Warszawiacy
potrzebuję kilka informacji nt. Pragi w okolicach cerkwi Cyryla i Metodego, czyli tzw. Kiercelaka (dobrze pisze?).
Poza cerkwią, co zwiedzić, gdzie zjeść (raczej kuchnia lekka, ryby, warzywa itp) i wypić kawę, mam na to ok. 2 godz.
Co do centrum Warszawy – mniej więcej wiem.
30 września 2009, o godzinie 07:50
Zofio,
http://warszawa.naszemias.....58515.html
Poza cerkwią proponuje dla równowagi duchowej zwiedzić Warszawskie ZOO, które znajduje się przed cerkwią w stronę Wisły.
Gdzie można zjeść coś lekkiego na Pradze w Warszawie, to nie wiem, bo nie znam Pragi.
30 września 2009, o godzinie 07:52
Zofio,
Niestety układ antyspamowy mnie zatrzymał, ale pocieszę cię, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia na temat, o który pytasz.
30 września 2009, o godzinie 08:08
Ewa-Joanno! „My, kobiety dla odmiany powinnismy leciec na malolatow, nie? Bo mozna podszkolic i bedzie w sam raz ;)” Taką konstelację też znam, chociaż czasami może być kłopotliwa bowiem mężczyznom trudniej jest udawać orgazm. Znam udane związki i w jedną i w drugą stronę z dużą róznicą wieku.
Co do małolaty Polańskiego ja mam wrażenie ( a przeczytanie zapodanego przez Mawara zeznania tylko potwierdziły mnie w tym przekonaniu ) że bardzo dobrze wiedziała czego chce.
30 września 2009, o godzinie 08:28
głosie,
po przespaniu sprawy trochę wyważyłem mój pogląd na sprawę.Także w dzisiejszym „Poranku w toku”. Tez skłaniałbym sie do poglądu, że cywilizowana norma nakazywałaby przedawnienie przestepstwa (za wyjątkiem morderstw) po tylu latach. Mam nadzieję, że cywilizacja a nie odwet pod hasłem sprawiedliwości zatriumfuje także w obrębie prawa amerykańskiego i on nie będzie musiał spędzic reszty życia za kratkami.
30 września 2009, o godzinie 08:54
Panie Waldemarze,
Myślę, że taki pogląd jest zgodny z podstawowymi standardami prawa. Powiem więcej taki pogląd był prezentowany przez naukę prawa, także w PRL-u, bowiem jest on częścią dorobku cywilizacyjnego.
30 września 2009, o godzinie 08:56
Indoor,
Tez znam, ale sobie zazartowalam. Jednak wiecej jest tych w pierwsza strone niz tych w druga, jakos tak sie sklada.
Malolaty nie oceniam, tak samo jak nie oceniam Polanskiego. Trzymam sie faktow – zlamal obowiazujace prawo i uciekl przed odpowiedzialnoscia.
Co do owego przedawnienia, to mam watpliwosci, takie ogolne. W jakis sposob jest to nieuczciwe w stosunku do reszty spoleczenstwa. Bo ktos dostaje nagrode za to, ze byl sprytniejszy od organow sprawiedliwosci. Tak mi to wyglada i jakos wewnetrznie nie bardzo sie z tym zgadzam.
30 września 2009, o godzinie 09:35
Ewa-Joanna! W przypadku Polańskiego nie wolno zapomnieć o jednej sprawie – w tamtym czasie był on po dwóch przebojach kinowych (Rosemary’s Baby i Chinatown) i dla niego niemozliwość „kręcenia” w Hollywood to była po prostu klęska (nie traktuję to jako kary za grzechy). Gdy postanowił wyjechać, prawdopodobnie dokładnie wiedział czym to grozi (miał w końcu od tego prawników) więc jeśli mimo to zdecydował się wyjechać z Los Angeles to prawdopodobnie dlatego, że wiedział, że nie może liczyć na uczciwy proces.
30 września 2009, o godzinie 09:59
Humanizm Głosa i cywilizacyjne normy Gospodarza nie biorą pod uwagę jednego – ofiary. To bardzo charakterystyczne dla naszego „cywilizowanego” społeczeństwa. Na każdym kroku mówi się o prawach przestępcy, a zapomina się o losach pozostawionej najczęściej samej sobie ofiary.
Głos ma w zasadzie rację pisząc, że kara nie powinna być odwetem, lecz powinna umożliwiać powrót do społeczeństwa. Lecz mnie w tym brakuje rzeczy równie ważnej – zadośćuczynienia. Tez nie jestem zwolennikiem karania za wszelką cenę więzieniem. Wydaje mi się, że zbyt rzadko wykorzystuje się choćby bardzo humanistyczną wg mnie karę ograniczenia wolności. Dla normalnego człowieka jest to przecież wystarczająco uciążliwa kara. Zarazem kara ta nie obciąża finansowo społeczeństwa tak jak kara pozbawienia wolności. Zarazem nieodpłatne wykonywanie w ramach tej kary określonych prac stanowi postulowaną przeze mnie jakąś formę zadośćuczynienia.
A co do Polańskiego. Wcale nie jestem przekonany tak jak Głos, że Polański nie wymaga sądzenia (w domyśle rozumiem, że Polański jakoby „wrócił do społeczeństwa”). Może wrócił, a może tylko „zmądrzał” i tak jak pisze Torlin, zamiast narażać się na kolejne zarzuty woli uprawiać seksturystykę do Tajlandii. Uważam, ze Polański powinien stanąć przed sądem. I wcale nie chodzi o to, aby resztę życia spędził w więzieniu. Chodzi o to, aby on i jemu podobni wiedzieli, że nikt nie może się czuć bezkarny, a nie, że wystarczy być odpowiednio bogatym, by móc unikać wymiaru sprawiedliwości przez czas niezbędny do przedawnienia się przestępstwa.
30 września 2009, o godzinie 10:04
Mawar,
Dal ciebie te zeznania małolaty to tak jak dla pisowców dokumenty SB.
Ja z doświadczenia wiem jak czasem wyglądają oświadczenia pod przysięgą świadków. Człowiek który w momencie wypadku spał na przednim siedzeniu był głównym świadkiem wypadku, a mówił to co usłyszał od współpodróżnych. W innym wypadku znaleziono świadka fikcyjnego i nauczono jak ma zeznawać i sędzia dał wiarę. Jakbyś poczytał więcej, a nie tylko to zeznanie tobyś wiedział jak, źle ta sprawa była prowadzono i jak w świetle innych zeznań wygląda zeznanie małoletniej dziewczyny. Na prawdę , główną reżyserka afery była matka małolaty i miała osoby które jej pomagały, dlatego napisałem, że gdyby i ją oskarżono to uważałbym postępowanie za sprawiedliwe, choć tez uważam tak jak i ostatnio Gospodarz, że powinien istnieć okres przedawnienia dla spraw wszystkich z wyjątkiem morderstw z premedytacją.
Ostatecznie prawo ma chronić przed niebezpiecznymi ludźmi dla grupy , a po upływie ponad 30 lat recydywa Polanskiemu się nie zdarzyła a więc wyciągnął wnioski i na pewno nie zagraża. Życie przez 30 lat będąc ciągle zagrożonym aresztowaniem to dla mnie wystarczająca kara.
30 września 2009, o godzinie 10:41
Zofia
„Drodzy Warszawiacy potrzebuję kilka informacji nt. Pragi w okolicach cerkwi Cyryla i Metodego, czyli tzw. Kiercelaka (dobrze piszę?)”.
..
Źle, Kercelak („Kiercelak” to gwarowo) był rodzajem bazaru, istniał do wojny, teraz jest tu ekskluzywne osiedle, ale to inna, lewobrzeżna, część miasta: Towarowa- Okopowa – Leszno – Żytnia. Przy Żytniej polecam zachowany w dobrym stanie (jest tablica pamiątkowa) budynek w którym mieszkał Karol „Walter” Świerczewski.
.
„Poza cerkwią, co zwiedzić, gdzie zjeść (raczej kuchnia lekka, ryby, warzywa itp) i wypić kawę, mam na to ok. 2 godz”.
.
Cerkiew (w czasach PRL zwana filią Ambasady ZSRR) średnio nadaje się do zwiedzania jako rzecz mało frapująca. Polecam rzecz ciekawszą, najwyższy w Polsce Kościół Ewangelicko Augsburski (tuż obok Pl. Bankowego) przy AL. Solidarności. Nazwa ulicy może wydać ci się nieszczególna, ale za PRL była to ul. K. Świerczewskiego, a przed wojną miała neutralną nazwę Leszno. Zjeść w Warszawie można wszędzie i wszystko, od McDonalda poprzez bar mleczny, kuchnię włoską do sushi. Co do kawy, to zależy jakie masz wymagania. Dobre espresso (Illy) podają jedynie w pewnym bistro przy Marszałkowskiej, róg Wilczej. Zwykłą kawę masz na każdym kroku, moim zdaniem tak samo przeciętną jak wszędzie.
.
„Co do centrum Warszawy – mniej więcej wiem”.
.
Ambasada Rosyjska jest w centrum, przy Belwederskiej, obok Parku Łazienkowskiego (też polecam), najładniejszego w Europie parku miejskiego.
30 września 2009, o godzinie 10:51
Maciek
„Dal ciebie te zeznania małolaty to tak jak dla pisowców dokumenty SB. Dal ciebie te zeznania małolaty to tak jak dla pisowców dokumenty SB.
Ja z doświadczenia wiem jak czasem wyglądają oświadczenia pod przysięgą świadków.”.
.
No tak, i teraz wszystko rozumiem. To jest spisek, IPN w Warszawie w porozumieniu z IPN w Los Angeles ściga Polańskiego, nie mogąc się pogodzić z brakiem skuteczności w ujęciu Wolińskiej. Akcje koordynuje Terminator, gubernator Kalifornii. Zwróć uwagę, że on pochodzi z Austrii, podobnie jak Adolf Hitler.
30 września 2009, o godzinie 12:10
Mawar,
dziekuję za informacje, ale wiem gdzie jest ambasada Federacji Rosyjskiej.
Swoją droga masz chyba jednak spaczony pogląd na wszystko, bo albo Ci się kojarzy z PRL i komuną albo z ZSRR.
Nie możesz już opuścić tych zamierzchłych czasów i przestać nimi żyć?
Jakby nie było, to mamy już koniec pierwszej dekady XXI wieku.
Mnie akurat interesują – „warszawalia”, czyli to co jest charakterystyczne, wyróżniające się dla stolicy we wschodniej części Warszawy, bo tam mam jedno z umówionych spotkań.
Nie znasz Warszawy współczesnej, tylko tę PRL-owską?
‘.
Kościół i parafię Św. Trójcy (ewangelicko-augsburski) znam doskonale, bywałam w tam nie raz i nie dwa.
Kościół, ten największy i najważniejszy dla luteran w Warszawie mieści się przy pl. Małachowskiego – to ten z kopułą jak w watykańskiej bazylice Piotra i Pawła, wspaniałym białym wystrojem wnętrza, o doskonałej akustyce. To taka luterańska katedra w Warszawie.
Sama parafia mieści przy ul. Kredytowej.
Akurat te adresy znam doskonale.
Tak jak i adres Konsystorza Kościoła przy ul. Miodowej.
Coś Ci się pokręciło.
‘
Z bistro (róg Marszałkowskiej i Wilcze) niechybnie skorzystam, jak tylko mi czas pozwoli. Mam dwie okazje by wykorzystać czas wolny od 11 do 13 i potem od 14,30/15.00 do 16.30. Jak sam widzisz – niewiele tego czasu wolnego.
A ja kocham piesze włóczęgi po mieście – coś tam zwiedzić, zerknąć do sklepów z dobrym rękodziełem, antykwariatów, zaliczyć kilka księgarni itp. A na to trzeba więcej czasu.
Po Warszawie poruszam się środkami transportu publicznego – czyli tramwajem i autobusem, bo w godzinach szczytu taksówka czy prywatne auto nie zdają w Warszawie egzaminu, utknięcie w korku – murowane, a ja wolnym czasem dysponuję w bardzo ograniczonym zakresie a i spotkania mam terminowe. Spóźniać mi się nie wypada.
***
Głosie
dzięki za rys historyczny cerkwi. Przyda się nieco wiedzy, przy oglądaniu. Na ZOO nie starczy chyba czasu.
30 września 2009, o godzinie 12:53
Pani Zofio. W kosciele ewangelicko – augsburskim, Biskupem w Polsce jest moj dobry kolega z lat mlodzienczych Pawel Anwejler.
30 września 2009, o godzinie 13:01
Andrzeju,
…..Rozumiem, że piszesz o polskim prawie, gdyż w USA, jak słyszałem, poszkodowana małoletnia otrzymała niemałe odszkodowanie od Romana Polańskiego.
……Owszem w moim przekonaniu prawdą jest, że w Polsce ofiary przestępstw i nadużyć nie dostają należytego zadośćuczynienia i spotykają się z licznymi przeszkodami i ograniczeniami w dochodzeniu sprawiedliwości.
……Nie jest to jednak rezultatem tego, że prawo polskie zawiera instytucje stanowiące dorobek cywilizacyjny prawa karnego i innych działów prawa, a wynikiem złego prawa lub złego stosowania prawa. Złe stosowanie prawa zaś dotyczy osób, które je stosują. Pisałem o tym, że obywatel nierzadko może spotkać się u nas z przypadkiem, gdy nie działa nadzór instancyjny, gdyż krótko mówiąc od dołu do góry organy władzy są skorumpowane. Spotkać się także może z przejawem biurokratycznej nieudolności organów władzy, zwłaszcza gdy sprawa ciągnie się latami mamy do czynienia z takim przypadkiem. Łatwo może spotkać się z takimi przypadkami, gdy działa bez pomocy adwokata czy innego wyspecjalizowanego pełnomocnika procesowego w sprawach danego rodzaju (w szczególności w prostępowaniach opartych na zasadzie kontradyktyjności).
…..Dlatego też często postuluje, aby zawody zaufania publicznego były dostępne cenowo dla jak największej liczby osób występujących przed organami władzy, a w tym w szczególności sądami. Nasi obywatele często uważają, iż są dwa podstawowe rozwiązania. Pierwsze prawo zaostrzyć i dać więcej władzy organom władzy, a drugie prawo uprościć. Ja uważam, że jeśli postulują takie rozwiązania, to się po prostu mylą. Uważam, bowiem że prawo powinno być skomplikowane, bo sama treść naszych stosunków społecznych i gospodarczych jest złożona, ale jego stosowanie powinno wiązać się z szybkim działaniem i jednolitym orzecznictwem, czy jednolitymi decyzjami.
…..Niestety środowisko zajmujące się prawem w Polsce nie potrafi zagwarantować społeczeństwu takiego stanu rzeczy, przerasta to bowiem ich intelekutalne i moralne kwalifikacje. W tym upatruje właśnie naszej polskiej Rumuńskości cygańskiej, a wcześniej obserwując ten problem metaforycznie pisałem za Grahamem Mastertonem o polskim człowieku z ścieków. Witakcy zaś krótko to ujął. Nie będę żył tam gdzie cham rządzi. I po prostu się zabił. Niestety cham przetrwał transformację społeczno-ustrojową i przekazuje swoje credo następnym starannie wyselekcjonowanym na swoje podobieństwo pokoleniom Polaków.
30 września 2009, o godzinie 13:15
MAciek
Życie przez 30 lat będąc ciągle zagrożonym aresztowaniem to dla mnie wystarczająca kara.
Żeby tylko. Polański wycierpiał znaczenie więcej. Nawet amerykański zauważył:
Czy nie wycierpiał już wystarczająco? Te wszystkie zimne i deszczowe zimy w Paryżu? Zbyt drogie posiłki serwowane przez wyniosłych kelnerów w restauracjach? Czy przez kilkadziesiąt lat nie spędzał wakacji, ograniczając się do ponurej monotonii południa Francji?
Doprawdy, prawdziwy koszmar.
30 września 2009, o godzinie 13:37
Się wtrącę, przepraszam.
Może ktoś wie, bo mnie to nurtuje.
W USA nie ma przedawnienia dla tego typu przestępstw?
30 września 2009, o godzinie 14:05
Statute to w amerykańskiem prawie instytucja. W prawie cywilnym istnieje przedawnienie (statute of limitations). Jednak w prawie karnym przedawnienie jest aktem uznaniowym. In criminal cases statue of limitations is an act of grace, a surrendering by sovereign right to prosecute.. Za Blacks Law Dictionary.
30 września 2009, o godzinie 14:06
Czy juz sprawa Polańskiego,nie przedawniła sie przynajmniej na tym blogu?
Czy te dyskusje winien, nie winien, prwo jest prawem przedawnienie czy nie .To jest takie młócenie słomy nie zboża by uzyskac ziarno lecz słomy .Efekt tej dyskusji podobny wymienia sie argumenty jak cepami.
A blog Gospodarza jest blogiem do wymiany poglądow na tematy inne proponuje przeczytać i zatanowić sie czy uczestnicy tego blogu nie są bohaterami tego artykułu? podaje link;
http://wyborcza.pl/1,7650.....racja.html
pozdrawiam
30 września 2009, o godzinie 16:36
Zofia
Masz racje, pomyliłem się, kościół, który ci poleciłem jest ewangelicko-reformowany (kalwiński), a nie ewangelicko-augsburski (luterański). A ty jesteś zwolenniczką Lutra, a nie Kalwina. Wy heretycy dzielicie się w dość skomplikowany sposób.
:)
30 września 2009, o godzinie 17:00
Och, Mawarze,
wypływa to z nurtów reformacyjnych, ale kościoły ewangelickie działają w porozumieniu.
Jak tylko czas mi pozwoli, to ten rekomendowany kościół ewangelików reformowanych zobaczę z przyjemnością.
:)
30 września 2009, o godzinie 17:12
Bulba,
owszem jest jednym z biskupów naszego Kościoła.
Zarządza diecezją cieszyńską.
Niestety, nie znam osobiście ks. bp Anweilera, ale nie wykluczone, że gdzieś się na spotkaniach ewangelickich spotkaliśmy.
30 września 2009, o godzinie 17:24
Wracając do głównego nurtu i tematyki czyli „My, czyli kto”, polecam raport Komisji Europejskiej;
A w nim taki zapis:
„W Polsce wskaźnik materialnego niedostatku wciąż jednak należy do najwyższych w Europie i wynosi 38 proc. (41 proc. wśród osób powyżej 65. roku życia).
Gorzej jest tylko w Bułgarii (trzy czwarte społeczeństwa), Rumunii (ponad połowa) i na Łotwie (45 proc.).
Dane te pochodzą z 2007 roku, więc nie uwzględniają obecnego kryzysu gospodarczego i jego konsekwencji np. rosnącego bezrobocia”.
Więcej:
http://biznes.interia.pl/.....ro,1375441
I dalej raport KE:
Od „materialnego niedostatku” KE odróżnia w statystykach biedę, która dotyka ludzi o dochodach mniejszych niż 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w danym kraju. KE tłumaczy, że zarobki poniżej progu ubóstwa uniemożliwiają pełny udział w życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym.
W latach 2005-07 wskaźnik biedy spadł w nowych krajach z 17 do 15 proc., natomiast wzrósł w starych.
W Polsce dotyczy obecnie 17 proc. mieszkańców – tak samo, jak średnio w całej UE.
W wielu starych krajach jest wyższy (Wielka Brytania, Irlandia, Włochy, Portugalia, Hiszpania…) i to mimo uwzględnienia różnych zasiłków społecznych.(…)Według KE bieda dotyka tylko 8 proc. polskich 65-latków i osób starszych, podczas gdy w niektórych starych krajach UE wskaźnik ten sięga 20-30 proc. Te zaskakująco dobre wyniki częściowo tłumaczy średni poziom życia i zarobków w poszczególnych krajach: przyjęto, że w Polsce bieda to dochód poniżej 175 euro miesięcznie dla jednoosobowego gospodarstwa (ok. 735 złotych). Dla porównania, limit w bogatej Wielkiej Brytanii to w przeliczeniu 1048 euro.
30 września 2009, o godzinie 18:08
Zdzisławie1
……Myślę, że to co nazywane jest „performance” bliższe jest życiu towarzyskiemu niż teatrowi. W kulturze anglosaskiej owe towarzyskie pogawędki mogą toczyć się na wysokim poziomie wynikającym z bogactwa języka wyższych arystokratycznych sfer. Być może język ten ma związek z teatrem, ale zwraca przede wszystkim uwagę bardzo bogaty zasób idiomów, wyrażający wysublimowane jakościowo treści.
……Natomiast u nas politycy i „wyższe sfery” mają tendencję do posługiwania się b. kolokwialnym językiem, co zwłaszcza da się uchwycić, słuchając owych szeroko znanych z TV taśm z podsłuchu.
…..Jeśli właśnie owe „urwał” i „wyrwał” ma być owym „performance” wyrastającym z naszej transformacji, to ja tylko mogę współczuć zachodowi, gdyby zamierzał przyjąć on taką konwencję językową za dobrą monetę w polityce, biznesie i życiu towarzyskim.
30 września 2009, o godzinie 18:14
To dla wszystkich, których nazywacie błędnie pedofilami
http://www.youtube.com/wa.....92ok_SHxsQ
30 września 2009, o godzinie 18:14
Kościół i parafię Św. Trójcy (ewangelicko-augsburski) znam doskonale, bywałam w tam nie raz i nie dwa.
Ja byłem tylko raz, pod koniec lat 70-tych. Ale za to przy nie byle jakiej okazji, bo podczas wizyty Billy’ego Grahama w Warszawie.
30 września 2009, o godzinie 18:18
Większość „normalnych” Warszawiaków poszłaby Zosiu do Galerii „Dworzec Wileński”. Tam poza tym naprawdę nie ma nic ciekawego.
30 września 2009, o godzinie 18:28
Głosie
Te słowa „urwał i wyrwał” przytoczone przez Ciebie to ja myślę zę to jest słownik ,tez sztuczny teatralny by pokazać jaki to ja jestem,”gieroj” swój chłop,bo nie przypuszczam ze w potocznej rozmowie na co dzien używaja tych wyrażeń. I ta konwencje zachód na pewno nie bral pod uwagę tylko swobodna wymianę myśli zdań. I nie biora pod uwagę lekceważenia przeciwnika w dyskusji,ani ponizania. i myslę ze takie slowa nie sa w uzyciu powszechne (choć kto wie) I czekam choć nie wiem czy sie doczekam by ludzie którzy pretendują do elity przestali uzywać takich argumentów Mysle też ze tu na blogu zapanuje moda na ten snobizm kulturalny.
Pozdrawiam
30 września 2009, o godzinie 18:43
Praga nie jest aż tak uboga.
Znajduje się tam bowiem sporo zabytkowej zabudowy przemysłowej, jak Fabryka Wódek Koneser.
http://www.infopraga.com.pl/SPACERKIEM_PO_PRADZE_files/spacerownik%20koneser%20net.pdf
Praga jest także znana z zabytków siedmiu religii
http://www.infopraga.com.pl/SPACERKIEM_PO_PRADZE_files/spacerownik%20wielkie%20religie%20net.pdf
Można wreszcie oglądnąć judaika praskie
http://www.infopraga.com.pl/SPACERKIEM_PO_PRADZE_files/zydowska%20praga.pdf
http://www.infopraga.com.pl/SPACERKIEM_PO_PRADZE_files/spacerownik%20szmulowizna%20net_1_1.pdf
A nawet ot tak przejść się:
http://www.infopraga.com......DZE_files/
Jeśli chodzi zaś o fast foody, to ja znam tylko jeden raj: Burger Kinga w Galerii Centrum, zwłaszcza kanapkę z bekonem.
30 września 2009, o godzinie 18:45
No nie mam dziś szczęścia. Znalazłem trochę dobrych prospektów dla Zofii i zostałem zastopowany przez anty spam po raz drugi dzisiaj.
30 września 2009, o godzinie 19:23
Warszawa przedwojenna i dzisiejsza
http://warszawa.przedwoje.....djecia.htm
1 października 2009, o godzinie 06:55
Torlinie,
Billy Graham to znany kaznodzieja, babtysta.
Czy to było z jakieś okazji ekumenicznej?
W kościele Świętej Trójcy obywają się często wspaniale koncerty.
Z ostatnich jakie zapamiętałam szczególniej, pamiętam bodajże bożonarodzeniowy,był transmitowany przez telewizję. Artyści występowali w bieli.
Tam też uczestniczył ostatnio w nabożeństwie ekumenicznym papież Benedykt XVI.
1 października 2009, o godzinie 06:57
Torlinie,
to centrum handlowe już mi rekomendowano, ale bez podania nazwy.
Ale centra handlowe są wszędzie mniej więcej takie same.
1 października 2009, o godzinie 07:05
Głosie,
serdeczne dzięki za serwis zdjęciowy. Podobały mi się.
Martwi mnie prognoza pogody dla Warszawy na jutro, ma być zimno i z deszczami!
Jak tu się ubrać, gdy idąc na dworzec w Szczecinie będę miała zaledwie +6/7 a gdy dojadę do stolicy jakie +13/14 stp. C.
Brać krótkie futerko, by nie zmarznąć? Mój cienki, wczesno-jesienny „prochowiec” chyba nie wystarczy.
Do domu też wrócę późnym wieczorem.
Mogłaby ta polska złota jesień nieco poczekać a nie przywalać zimnem i słotą.
Brrrrr….
1 października 2009, o godzinie 07:10
Czy babtyści to jakaś nowa religa? Zgaduję : ich papieżem jest nejaki Roman P.
Co do krotkości futerka to trzeba oglądać reklamy w tivi jest taka co gdzie by nie wysiadła z samolotu jest zawsze piękna i uczesana. W Łodzi spadł pierwszy śnieg.
1 października 2009, o godzinie 07:13
Jednak to nie był pierwszy śnieg. Ani też zapewne ostatni. To w ogóle nie był śnieg.
1 października 2009, o godzinie 07:40
No nieźle jest; „12 sierpnia 2009 r. szef CBA poinformował o sprawie premiera Tuska, prosząc o zachowanie „najwyższej ostrożności przy udostępnianiu załączonych materiałów osobom trzecim”. Dwa tygodnie później biznesmeni wpadli w panikę. Sobiesiak poinformował Koska, że interesuje się nimi CBA. Po tym ich kontakty się urywają. 12 września szef CBA powiadomiło o domniemanym przecieku premiera. 18 września ta wiadomość trafiła do Lecha Kaczyńskiego.”
Nieco większa część całośc pod http://wiadomosci.wp.pl/k.....prasa.html
1 października 2009, o godzinie 08:12
Indoor,
przeczytałam przed chwilą, że minister sprawiedliwości poinformował, iż niejaki Kamiński z CBA chciał bezpodstawnie aresztować Jolantę Kwaśniewską, bo jakaś kobieta coś tam kupiła.
Prokuratorzy popatrzyli się na Kamińskiego jak na wariata i odesłali do diabła.
Po Kongresie PiS szaleje nastawiony bojowo.
1 października 2009, o godzinie 08:17
Kawaler do wziecia. Calkiem jak nasz Glos Zwykly – tez ma pozlacany sraczyk
http://pokazywarka.pl/anons/
1 października 2009, o godzinie 08:48
Zofio! na mnie cała władza (politycy + media) od dłuższego czasu robi wrażene jakby się składał z wariatów uważających resztę społeczeństwa za podobnych do siebe idotów. Jula Ptera dziś oznajmiła iż „Minister w kancelarii premiera, odpowiedzialna za walkę z korupcją Julia Pitera (PO) uważa, że sprawa nieprawidłowości w pracach nad ustawą o grach i zakładach wzajemnych to nie korupcja, lecz lobbing”. To samo twierdzi in. Czuma. Oni tam chyba na prawdę ześwrowali. Rano zakładają jakieś masi, że każdy z nich wygląda jak własne zdjęcie legitymacyjne i się biorą za struganie wariata.
1 października 2009, o godzinie 08:53
Cytat mi nie bardzo wyszedł. Nawet jak babka wygląda jak własne zdjęcie nie mówi (mam nadzieje) o sobie w liczbie trzeciej.
Z tym sniegem sę wyjasniło. Zauwazyłem na plecach mojego psa, ale nie stopił się. Nie wiem co to było.
Gdybym pisał makabreski to bym napisał że „wyglądał jak perwszy snieg, pachniał jak perwszy snieg a nawet smakował jak pierwszy snieg, a to był tylko łupież mojego psa”.
1 października 2009, o godzinie 09:27
Indoor,
u mnie,w Szczecinie jutro ma być w dzień +10C i wiaterek circa 60/h.
Co do Twego psiaka, to zapewne gdzieś ocieplają ściany i futrzak podłapał zapewne resztki styropianu.
***
Ewo-Joanno
Pałacowy kawaler „cud-maryna”, ale nie w moim guście.
Poza tym nie jestem 40-letnią dziewicą!
Wnętrza zwalają z nóg – lanszafty w łazience, pozłacany bidet no i te złocenia dookoła! I te sobole i te buty safianowe i te jedwabne krawaty!
Cudowny kicz i przepych w jednym!
A już myślałam, ze to tylko domena naszych Romów.
1 października 2009, o godzinie 09:37
Ostateczna, totalna kompromitacja restrukturyzacji na kolei.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
1 października 2009, o godzinie 09:46
Zofio,
Billy Graham odbywał wówczas jedną ze swoich licznych podróży po świecie, wtedy w Warszawie. Można ją nazwać o tyle ekumeniczną, ze goszczono go kościołach rożnych wyznań: m.in. e tym na pl. Małachowskiego, w kościele o którym wcześniej wspominał Mawar, jak również w katolickim kościele na pl. Grzybowskim. Jego wizyta była dość mocno „reklamowana” na ulicach Warszawy, a ja studiując wówczas w stolicy z ciekawości uczestniczyłem w spotkaniach z kaznodzieją. Rzeczywiście robiły wrażenie, choćby przez to, że było to coś całkiem innego (na plus rzecz jasna) od tego co można było spotkać w katolickich kościołach.
1 października 2009, o godzinie 10:28
Masz rację Andrzeju – kompromitacja. I to ogromna.
Rzecz banalna – pieniądze.
PKP to państwowy, postsocjalistyczny skansen. Koleje Regionalne – to już od 1 stycznia tego roku – własność samorządów wojewódzkich i tzw, misja – publiczny transport kolejowy dotowany przez państwo.
Stąd te chamskie przepychanki i awantury.
Cierpi pasażer.
Przyczyny znane, jak sobie państwo, właściciel PKP z tym poradzi – nie wiadomo.
Akurat jutro, w Warszawie odbieram nominację do ogólnopolskiej nagrody „Człowiek roku – przyjaciel kolei” w kategorii „dziennikarz roku”.
Ponieważ podczas uroczystości będą i prezesi spółek kolejowych PKP i poseł Janusz Piechociński, zajmujący się w komisji infrastruktury kolejami – będzie o czym pogadać.
Niewątpliwie ten temat poruszę.
Kupując wczoraj bilet na PKP (pociąg InterCity) poza dworcem, w Biurze Turystycznym naszego przewoźnika promowego – nie miałam problemu.
Ale sprawdzę jutro na dwóch warszawskich dworcach Centralnym i Wschodnim, jak to wygląda.
1 października 2009, o godzinie 10:50
Ja ładnych kilka lat tem jadąc z Łodzi do Szczecina też nie miałem kłopotów. Kłopoty miałem z jazdą z powrotem tego samego dnia, bowiem bilet w tamtą stronę kosztował (chyba) 60 złotych a jak sę na miejscu okazało bilet powrotny kosztuje ponad dwa razy więcej bowiem między Poznaniem a Kutnem mozna tylko Intercity jechać. A ja wydałem (znając cenę biletu w jedną stronę) sporo na porządny obiad. Biletu kredytowego jako cudzoziemcowi mi nie sprzedano. Tylko trochę mi brakowało, także w końcu kupiłem bilet prawiedoŁodzi (śmiesznie musiało wyglądać – proszę bilet za 80 zł jaknajbliżej Łodzi). Dalej korupcja czystej wody.
Akurat te kłopoty PKP wynikają z tego że jest potworem postkounistycznym , tylo ze sposobu jego „dekomunizaci”. Robią to jacyś fafluni i kilka cwaniaków. Z jednej strony starają się rozwalić przesieborstwo by DB nie musiało przepłacić (oczywiście z czystej sympatii do DB), z drugiej strony od lat PKP jest dzielone pomiędzy kolesiami z nominacji partyjej którzy traktują przedsebiorstwo jako własną piaskownicę. Kłopoty z zakupem biletów opisałem kilka miesięcy temu przy okazji podróży mojej zony do Krakowa, prawdpodobnie niedługo zaczynają zajmować wrogie pociagi uzbrojone oddziały druzyn konduktorskich.
1 października 2009, o godzinie 11:17
Indoor
DB (Deutsche Bahn) ma gdzieś PKP, kupiło przecież cały pion PCC Logistic, w tym Rail PCC, czyli przewoźnika towarowego i na polskich torach już jest.
Ma dzięki temu poza koleją towarową na polskich torach – spółkę przeładowczą w szczecińskim porcie, nabrzeża oraz nowiutki terminal kontenery.
Dzięki wykupom kolejnych udziałów w innych polskich spółkach DB jest też współudziałowcem spółki przeładowczej w Świnoujściu – Port Handlowy Świnoujście.
W pasażerskich przewozach regionalnych trochę jeszcze raczkuje, ale jest na dobrej drodze.
Mnie jako klienta kolei – mało interesuje, kto mnie wozi – polski czy niemiecki przewoźnik, PKP czy DB.
Chcę jechać do celu podróży – szybko, punktualnie, bezpiecznie i w odpowiednich warunkach i w miarę niedrogo. Chcę na dworcu być obsłużona kompetentnie i szybko.
Na dworcu oczekuję czystości, funkcjonalności, jasnej i wyraźnej informacji ogólnodostępnej, bez względu czyj pociąg obsługuje daną linię.
Myślę, że podobnie reaguje znakomita większość Polaków.
Transport kolejowy ma być dla ludzi a nie ludzie dla kolei.
1 października 2009, o godzinie 11:25
OK. Póki co to rozwalają jakieś prywatne kliki całą kolej. Połączenia są zlikwidowane remonty się robi bez sensu, biletów już się powoli kupić nie da. O bardziej dochodowe połaczenia trwają jakieś zakulsowe rozgrywki. No ale to jest „moloch postkomunistyczny” więc ozna kraść ile wlezie. Zawsze mozna zwalać na „komunę”. Jakiś dziennikarz się końcu znajdzie, który napsze co trzeba.
1 października 2009, o godzinie 11:38
Zaśmierdziało Chwastem. Bez względu na to, jak silne są rzeczowe podstawy oskarżeń o naduzycia przy tworzeniu ustawy o grach, mamy do czynienia z zaplanowaną, przemyslaną próbą wywołania zamętu politycznego, z wykorzystaniem urzędu państwowego, który nieopatrznie pozostawiony został w dyspozycji najwiekszego politycznego szkodnika od 20 lat. Mam nadzieję, że ten PiS-owski awanturnik nie odniesie sukcesu.
1 października 2009, o godzinie 11:49
Czuma mówi: non-event i ruki pa szwam. A ja mu nie wierzę i z niepokojem czekam na miarodajny głos Pana Ministra III RP Waldemara Kuczyńskiego, że żadnej afery z ustawą o grach losowych nie było, nie ma i być nie może. A już zaczynam obawiać się o los Platformy Obywatelskiej, jedynej zapory przed opresyjnym kaczyzmem. Głos Pana Ministra dodałby mi otuchy. Panie Ministrze, czemu Pan zwleka?
1 października 2009, o godzinie 12:03
Dziękuje Panie Ministrze za bardzo szybka odpowiedź, tyle mieliśmy afer w III RP, od komputeryzacji Ministerstwa Finansów w 1990 roku do obrzydliwej nagonki na Polańskiego. Jak dobrze, że potwierdziły się tylko pisowskie afery, a inne zostały umorzone. Teraz już z ufnością moglibyśmy patrzeć w przyszłość gdyby nie bojówki Kamińskiego. Czy nie czas je rozpędzić?
1 października 2009, o godzinie 12:14
Już tysiac artystów popiera Chlebowskiego.
1 października 2009, o godzinie 12:22
Indoor,
nie wątpię, ze się znajdzie.
Pamiętam, jak Przewozy regionalne były jeszcze w państwowych PKP. I na przewozy pasażerskie musiały z samorządami wojewódzkimi podpisywać umowy na te przewozy.
Kiedy marszałkowie i ich służby zobaczyli PKP-owskie wyliczenia kosztów złapali się za głowę.
I się zaczęło sprawdzanie tych wyliczeń z kapelusza.
Okazało się, że można jednak taniej wozić, taniej kupować paliwo i taniej zatrudniać maszynistów.
PKP PR urządzały różne kołomyje, ale np. marszałek zachodniopomorski, czy to Henryk Rupnik (SLD), czy potem Władysaw Husejko (PO) byli nieugięnci. Tu panowała zaiste niesamowita kontynuacja działań i stanowisk, bez podziałów politycznych.
W „moim” województwie dopłaty z kasy samorządowej do rachunków PKP PR były najniższe w Polsce!
Teraz samorządy mają już całe PKP PR (PKP Przewozy Regionalne) we własnych rekach, spółka nie jest już w grupie państwowych PKP. Pozostała tylko nazwa stara, myląca, ale niech tam.
Teraz trwa etap drugi.
Ustawiania państwowego PKP do samorządowej spółki PKP PR.
Państwowe PKP znowu urządza swoje kołomyje.
Samorządowe PKP PR stają się konkurencyjne dla usług państwowych kolei, stąd wojenki i podjazdy.
Moim zdaniem to nieco potrwa.
Oczywiście, ze Grupa PKP broni swego status quo.
Dla wielu dawała wspaniale synekury, czy to w związkach kolejowych czy to w b. licznych zarządach i radach nadzorczych spółek Grupy PKP.
Oczywiście, że istnieje subtelna sieć powiązań, zależności i układów, wypracowanych przez lata.
Porozwalać to wszystko bez szkody dla narodowego przewoźnika jest dosyć trudno, ale chyba jednak proces ten powoli następuje i się rozwija.
Spółka PKP Cargo, po rewolucji kadrowej, zwolnieniach, likwidacji mnóstwa związków zawodowych, restrukturyzacji i pod nowym zarządem – odbija się od dna.
Ma konkurencję na karku i to nie tylko polską, ale niemiecką.
Musi działać uczciwie, bo zostanie na rynku zlinczowana.
Wszelkie działania protekcyjne ze strony PKP na dłuższą metę nie wyjdą.
Racjonalny rachunek ekonomiczny, zdrowa konkurencja i pełna liberalizacja rynku usług kolejowych – to jest jedyny ratunek dla kolei w Polsce. Zwycięży po prostu najlepszy przewoźnik a dla klienta kolei – nie ważne czy polski czy z zagranicy.
Inny problem jest z infrastrukturą kolejową, która jest i powinna zostać w ręku państwa. jesteśmy bez mała 20 lat od zmian ustrojowo-gospodarczych w Polsce, 5 rok w UE a do tej pory PKP PLK (PKP Polskie Linie Kolejowe) nie potrafiło zinwentaryzować swoich torów i gruntów pod nimi!
Ani też uporządkować swego majątku.
Moim zdaniem jest to po prostu skandal.
To ogromna spółka i mnóstwo tam zatrudnionych ludzi. Ma 8 oddziałów terenowych z naczelnymi dyrektorami, zastępcami itp. Każdy oddział ma 3-4 zakłady linii kolejowych. W sumie jest ich 27. Do tego ma Centrum Zarządzania Ruchem Kolejowym i 8 oddziałami w terenie. Jest też centrum Diagnostyki i Zakład Maszyn Torowych.
Setki zatrudnionych ludzi i przez lata całe to gremium nie potrafiło uporządkować swego stanu posiadania!
PKP za to słynie z dosyć kontrowersyjnych pomysłów.
Ale za to jest – Pociąg Papieski – specjalny pociąg serii EN61 który kiedyś obsługiwał połączenie kolejowe pomiędzy Krakowem, a Wadowicami. Pomysł powstania pociągu narodził się z inicjatywy kapelana kolejarzy księdza Ryszarda Marciniaka.Ale Episkopat za te pomysły nie płacił, płacił polski podatnik, bo PKP było deficytowe. Pociąg należał do PKP Przewozy Regionalne do końca 2008, a te były dotowane z kasy państwa.
To nie zwyczajny skład, a jego wykonanie PKP kosztowało sporo pieniędzy. Pociąg wyróżnia przede wszystkim możliwość oglądania materiałów filmowych związanych z Janem Pawłem II poprzez zainstalowane urządzenia multimedialne. Dostępne są one dla pasażerów na 152 fotelach oraz 8 miejscach dla niepełnosprawnych. Z zewnątrz pociąg charakteryzuje złoty kolor, z przodu i z tyłu widnieje herb Jana Pawła II, a po bokach napis – dewiza polskiego papieża Totus Tuus.
Na takie pomysły w PKP były i czas i pieniądze, na uporządkowanie praw własności gruntów pod torami i uporządkowanie swego stanu posiadania – polscy kolejarze nie mieli ani czasu, ani ochoty.
I nie mają nadal.
1 października 2009, o godzinie 12:39
Drogi Gospodarzu, Panie Waldemarze,
przecież na tym super tajniackim Kongresie PIS wyraźnie powiedziano, że wzorcem działania dla partii jest Polskie Państwo Podziemne z programem działań z arsenały walk partyzancko-podziemnych – a więc dywersje, sabotaże, podsłuchiwanie i tp.
PiS był na tyle głupi, że się to tego od razu przyznał ustami Lecha Kaczyńskiego i kilku pomniejszych prominentów partyjnych.
Przecież dlatego w swoim nowym statucie mają członkowie PiS przywilej zwracania się o pomoc partyjną w razie represji.
Z góry założono, że takowe nastąpią.
Za dywersje, sabotaże czy podsłuchy i ich ujawnianie – wszak grożą w Polsce „represje” wymiaru sprawiedliwości.
To jest bezpardonowa walka Panie Waldemarze.
I każdy chwyt będzie tutaj dozwolony.
Nawet najbardziej obrzydliwy.
Z tym się trzeba liczyć.
W sumie – niech sobie PiS walczy, jak chce, PO za to bacznie uważa na to co robi, jak robi i co gada, a wymiar sprawiedliwości serwuje zgodne z prawem „represje”.
Podsłuchy natomiast należy bezwzględnie wyeliminować, bo naruszają bezpieczeństwo państwa. Podsłuchujących a co lepsze je upubliczniających – bezwzględnie pociągać doi odpowiedzialności i to surowo.
Jeśli CBA upubliczniło swoje materiały operacyjne, czyli podsłuchy członków rządu w „Rzeczpospolitej” bez zgody organów sprawiedliwości – to konsekwencje zgodnie z prawem – wobec wydawcy, naczelnego i redaktora oraz tego z CBA, kto gazecie przekazał.
W Polsce powinno obowiązywać prawo a nie wolna amerykanka.
ABW – do roboty!
1 października 2009, o godzinie 12:48
Chciałabym przypomnieć, że dokument (np. stenogram z podsłuchów) z klauzula tajne/poufne – nie ma prawa pojawić się publicznie.
Za jego upublicznienie grożą określone sankcje prawne.
„Rzeczpospolita” jest po części właśnoscią skarbu państwa i właściciel powinien pilnować swego pisma, by na drogę przestępstwa – nie wchodziło.
Jeśli stenogram opublikowanych rozmów pochodzi na dodatek z nielegalnego podsłuchu – to tym bardziej żadne medium nie ma prawa publikować materiałów pochodzących z przestępstwa. Za to też są stosowne przepisy.
Na każdy podsłuch winna być zgoda sądu.
1 października 2009, o godzinie 12:52
Oczywiście w Polsce jest wolność słowa i pismo z takim nielegalnym materialem, zdobytym w drodze przestęstwa zrobi co chce. Np. opublikuje jak „Rzeczpospolita”
Ale każdy wydawca, redaktor naczelny i dziennikarz musi mieć świadomość, że odpowiada za to co zrobił. Także przed wymiarem sprawiedliwości.
1 października 2009, o godzinie 12:58
Zofia
„Jeśli CBA upubliczniło swoje materiały operacyjne, czyli podsłuchy członków rządu w “Rzeczpospolitej” bez zgody organów sprawiedliwości – to konsekwencje zgodnie z prawem – wobec wydawcy, naczelnego i redaktora oraz tego z CBA, kto gazecie przekazał”.
.
Nie żartuj sobie okrutnie, przecież nie ma żadnej afery hazardowej, co już potwierdził znający się na gospodarce Gospodarz, poza tym, że Kamiński jest ścigany przez prokuraturę w Rzeszowie i SIĘ UCHYLA. Tak to już jest jeśli pozostawia się niedorżnięta watahę siepaczy faszystowskiego chwasta. Czy to Julka Pitera nie mogła pokierować CBA, jeśli już zdecydowano się na pozostawienie tego kaczystowskiego gestapo? Podsłuchują, inwigilują, agenci CBA rozkochują, no nie można najmniejszego przekrętu zrobić. To po co nam ta władza?
1 października 2009, o godzinie 13:23
……CBA z pewnością nie działa tutaj zgodnie z ustawą nadając polityczny rozgłos zarzutom natury kryminalnej. Ciekawa jest jednak reakcja Ministra Sprawiedliwości, która także wygląda na kontrakcję polityczną.
……O poziomie naszych politycznych „performerów”, pisałem już wczoraj. Miałem co prawda w pamięci postać Pana Netzla, ale język, który znowu słyszymy z transkrypcji podsłuchu jest ten sam.
Niestety pod rządami PO, korupcja, demoralizacja i kolesiostwa kwitnie w najlepsze. A nie dalej jak wczoraj słyszałem bardzo godną wypowiedź w TVN24 kobiety która straciła pracę, opiekuje się inwalidą i martwi się, ze z renty inwalidzkiej nie utrzyma swojego syna, który w wyniku pobicia stał się inwalidą. Sprawcy pobicia nie płacą jej synowi odszkodowania, gdyż posługując się biurokratycznymi procedurami sąd i prawo źle traktuje w Polsce ofiary przestępstw. Kobieta powiedziała: Ja nie chcę, aby sprawcy pobicia mojego syna dostali wyroki więzienia. Niech pracują z ludźmi takimi jak mój syn i niech co miesiąc wypłacają mu rentę z własnych pieniędzy. Tak właśnie należy rozumieć należyty społecznie wymiar kary. Co z tego kobiecie i jej synowi, że sąd orzeknie karę, która zablokuje w praktyce możliwość otrzymania jakiegokolwiek godnego odszkodowania.
……Niezależnie od tego mam zastrzeżenia do pojmowania niezależności sędziowskiej w Polsce. Uważam, że jest ona traktowana w praktyce jako synonim samowoli. Ktoś niedawno mi nawet powiedział. Sąd może wszystko. W tym znaczeniu, że może w praktyce świadomie łamać prawo. I nic.
…….Poza tym nie bardzo rozumiem dlaczego nie można zapuszkować pierwszej damy. Owej pani „ą” i „ę” z kwalifikacjami moralnymi (które dzieli razem z mężem) wypisz wymaluj z lokalnego zieleniaka.
1 października 2009, o godzinie 13:26
Ciekawe. Jest już godz. 14:30 a Chlebowski jeszcze na wolności.
1 października 2009, o godzinie 13:30
Zofio! CBA nie podsłuchywało członków rządu. CBA podsłuchało dwóch „biznesmenow”. Traf chciał że rozmawiali (zapewne centrala zle łaczyła) z członkiem rządu i przewodnczącym klubu PO. Borąc pod uwagę reakcję ministra sprawieliwości pstepowanie Kamińskiego jest jak najbardzej uzasadniony i usprawiedliwiony.
1 października 2009, o godzinie 13:35
Mawar,
nie piszę o aferze hazardowej, ponoć CBA zawiadomiło rząd, ale o ujawnieniu przez dziennik dokumentów tajnych.
Dziennik „Rzeczpospolita” winna wiedzieć, że za taką publikację poniesie konsekwencje. Moim zdaniem – winne być na tyle dotkliwe, by dziennikarze w „Rzepie” wiedzieli co to jest prawo i jego naruszanie.
Bo nie wiedzą.
Dlaczego „Rzepa” nie napiętnowała CBA za udostępnienie wbrew prawu stenogramów?
Tutaj CBA ewidentnie dokonało przestępstwa. A „Rzepa” udaje głupa i milczy. A na dodatek korzysta z materiałów pochodzących z tego przestępstwa.
To wg Ciebie jest normalne?
Gazeta, która promuje naruszanie prawa i to będąca we współwładaniu skarbu państwa.
Istne curiosum. Tylko w Polsce mają miejsce takie nonsensy.
Poza tym Mawar,
zapis podsłuchanej rozmowy – to materiał do prokuratora i to on rozstrzyga czy jest afera czy nie.
Sam stenogram nagranej rozmowy nie jest żadnym dowodem.
Może być tylko ewentualną wskazówką dla prokuratora.
Prokurator sam musi przesłuchać taśmy, uznać ich autentyczność i wtedy się wypowie, czym te nagrania są.
Nie pierwszy to wyskok rzekłabym polityczny – CBA.
1 października 2009, o godzinie 13:38
Indoorze,
Moim zdaniem sprawa odsiadki funkcjonariuszy publicznych lub kandydatów do zarządzania spółkami skarbu państwa lub z udziałem akcjonariatu państwowego w krajach demoludowych w ogóle jest źle zorganizowana. Powinno być tak osoba, chcąc ubiegająca się o takie stanowiska, powinna z góry przedstawić zaświadczenie, że odsiedziała kilka lat, a konto wyroku, który otrzyma po ukończeniu kadencji.
1 października 2009, o godzinie 13:39
Chlebows: „Nie lobbowałem; jeśli będzie taka wola, to odejdę choćby dziś” Jesli ozna głosować to jestem za tym żeby sbie poszedł. I nidgy nie wrócił. Może sobie wziąć swego szefa. Jakoś dziwnie nikt nie może pojąć że właściwa afera polega na tym, iż treść pisma Kamińskiego do Donalda Tuska za chwilę był znane „biznesmenom”.
1 października 2009, o godzinie 13:42
Indoor,
nie ważne kogo CBA podsłuchiwało i co napisało w stenogramach z tych podsłuchów. Ważne natomiast czy czyniło to legalnie za zgodą sądu.
Ważne jest to też to, że ten dowód pośledni (stenogram) w sprawie, ale o charakterze tajnym, który powinien trafić do prokuratora, trafił najpierw do mediów. A media świadomie go opublikowały.
To wszystko jest przestępstwem tak ze strony CBA jak i „Rzeczpospolitej”.
1 października 2009, o godzinie 13:48
Zofio! Wobec postepowania premiera Donada Tuska (przeciek do „biznesmenów”) i ministra sprawiedliwości Czumy (który uniewinnił ubu „członków”) – Kamński spełnił tylko swój obowiązek obywatelski. Obowiąze. Prawa nie miał. Miał obowiązek.
1 października 2009, o godzinie 13:49
To z czym mamy do czynienia jest zaplanowaną, przemyslaną akcją PiS w celu wywołania maksymalnej politycznej zadymy, nawet w nadziei, że uda sie im rozbic koalicję i głęboko zdestabilizować sytuację polityczna w kraju. Zamęt jest żywiołem tej pary i ich partii.
Oczywiście od razu włączył się PiS-owski rezydent w Pałacu, wchodząc w sprawy które do niego nie należą. Słusznie zwrócił na to uwagę Kalisz, mówiąc żadnych spotkań w Pałacu w tej sprawie.
Ale problem ma też Platforma, poniewaz konferencja prasowa Chlebowskiego była klęską i zamiast powstrzymać PiS-owską akcję wytrącając jej argumenty z rąk raczej wzmocniła przekonanie, że on miał cos wspólnego z kombinowaniem przy tej ustawie.
Te stenogramy mogą być czyms poważnym, ale moga byc też makulaturą. Daja sie czytać na rózne sposoby, ale bez wyjaśnienia tych jej fragmentów, które są cytowane, będą one interpretowane przeciwko Chlebowskiego i PO. Chwast więc ma pole do ziania smrodem.
1 października 2009, o godzinie 14:21
Indoor:
Jakoś dziwnie nikt nie może pojąć że właściwa afera polega na tym, iż treść pisma Kamińskiego do Donalda Tuska za chwilę był znane “biznesmenom”.
Ciebie to dziwi? Naprawdę?
Tutaj? Na tym blogu?
.
SZOK!
1 października 2009, o godzinie 14:23
To z czym mamy do czynienia jest zaplanowaną, przemyslaną akcją PiS w celu wywołania maksymalnej politycznej zadymy, nawet w nadziei, że uda sie im rozbic koalicję i głęboko zdestabilizować sytuację polityczna w kraju.
.
O! Proszę! Już przyjechała husaria…
1 października 2009, o godzinie 14:49
Na tym blogu mne nie dziwi. W ogóle to mnie dziwi. Chociaż też nie bardzo. Jest po prostu dziwne. W Starachowicach dwóch lokalnych działaczy samorządowych prawdopodobnie domysliło się na podstawie informacji przekazanych drogą legalną że ich kumplowie gangsterzy lub raczej mięśniaki-zbieracze złomu mogą stać się celem akcji policji, która zresztą doszła do skutku. Za to poszedl siedzieć główny policjant, prawdopodobnie newinny zresztą.
A tu mamy potwierdzone informacje że o śledztwie i podsłuchu delikwenci się dowiedzeli krótko po powiadomeniu plemiela (zgroza!) i nikt się nawet nie dziwi. To jest dziwne.
1 października 2009, o godzinie 14:51
Indoor,
racz wreszcie zauważyć, ze ja się nt. „afery” hazardowej, jako takiej – nie wypowiedziałam się ani słowem.
Nie znam całości stenogramów, nie wiem czy są one wiarygodne i tożsame z nagraniami a nagrania nie spreparowane, nie wiem co kto komu powiedział w rządzie, ani też nic nie wiem o powiadomieniu i przez kogo wspomnianych przez Ciebie biznesmenów.
Dla mnie „Rzepa” jako dziennik jest absolutnie niewiarygodnym pismem a ich dziennikarskie śledztwa często są preparowane.
Jak mam się przy takim znikomym zakresie wiedzy wypowiadać?
Będzie więcej wiarygodnych danych na temat – to się wypowiem.
Cały czas przedstawiam swoje stanowisko i odnoszę się wyłącznie wobec publicznego ujawnienia przez „Rzeczpospolitą” dokumentów CBA, które z natury rzeczy noszą klauzule – tajne.
1 października 2009, o godzinie 15:05
Indoor,
potwierdzone informacje? Na razie nic nie jest potwierdzone. Nawet to, że jest jakaś afera hazardowa. Na razie potwierdzona jest tylko, i to bardzo glośno zadyma polityczna Kaczyńskich, którym ich sługa kierujący CBA dostarczył kijka do mącenia wody, w czym są specami nie do pobicia.
1 października 2009, o godzinie 15:20
Przejrzałem te stenogramy w Rzepie – kompletny bełkot. Skoro coś takiego dostali prokuratorzy (a jak kpił prokurator krajowy Rzepa dostała i tak lepsze niż prokuratura materiały)
http://wiadomosci.gazeta......l?skad=rss
to ja się nie dziwię reakcji Czumy. Taki materiał jest w sam raz dla Kataryny. Już ona wyłuskałaby z niego tak porażające informacje, że sam Kamiński byłby zdumiony.
1 października 2009, o godzinie 15:21
Przejrzałem te stenogramy w Rzepie – kompletny bełkot. Skoro coś takiego dostali prokuratorzy (a jak kpił prokurator krajowy Rzepa dostała i tak lepsze niż prokuratura materiały)
http://wiadomosci.gazeta......l?skad=rss
to ja się nie dziwię reakcji Czumy. Taki materiał jest w sam raz dla Kataryny. Już ona wyłuskałaby z niego tak porażające informacje, że sam Kamiński byłby zdumiony.
1 października 2009, o godzinie 15:30
Tutaj mnie gospodarz zaskoczyl. Specami nie do pobicia. To jednak nie sa beznadziejni.
1 października 2009, o godzinie 15:42
Indoor,
miałam w łapie tajne pisma, które wyciekły z sejfu jednego ministra, super ważne, dot. granic naszego kraju. Korespondencja między premierem a ministrem spraw zagranicznych. Tajna, z kopią do ministra resortowego. Właśnie u niego nastąpił „wyciek” dokumentu, z jego kancelarii tajnej. I z jego autografem.
Na dodatek, dokumenty te przeleciały faksami po Polsce.
Jakiś idiota z SLD, inny, wtedy już b. wiceminister, dał mi je osobiście do łapy
Miałam dwa wyjścia – upublicznić i zrobić aferę na cały kraj, albo zawiadomić prezydenta a dokumenty oddać ABW.
Dla dziennikarza – frajdą byłoby opublikować, publicity na wiele lat zapewnione, afera polityczna na 200 fajerek, dokopano by nie którym znanym politykom lewicy zdrowo i koniec nich z polityką raz na zawsze.
Prezydent był wówczas z SLD, rządziła prawica.
Ale było małe ale… nasze stosunki z sąsiadami, nasza polska racja stanu i tp.
Stałam przed dylematem – albo opublikuję i ujawnię kulisy polskiej dyplomacji, albo nie opublikuję i załatwię to po swojemu.
Przekonsultowałam wówczas z byłym już szefem polskiej dyplomacji, co z tego dokumentu można ujawnić, co nie.
Zgadnij co zrobiłam?
Publikacji żadnej nie było.
Były dwa pisma do prezydenta, potem przy wyborach parlamentarnych – do lewicowego kandydata na premiera w kolejnym rozdaniu i szafa SLD.
Zgłosiłam też sprawę do ABW i tam też ów tajny dokument, który trafił w moje ręce został oddany.
Płaciłam za to słono.
Ów b.wiceminister, był w gremiach wojewódzkich SLD (już nie żyje) – wywalał mnie z pracy lub dzwonił po redakcjach i do wydawców, by mnie wyrzucono (nie wszyscy go słuchali dzięki Bogu), wprowadzał zakaz wstępu do firm w których miał wpływy.
W mediach, tam gdzie były te wpływ lewicy- miałam szlaban na pisanie, co się skończyło w końcu oficjalną skargą do szefa SLD.
Pan minister, któremu „wyciekło”, w kolejnym rozdaniu kart i ostatnim zwycięstwie lewicy – ministrem nie został, choć bardzo chciał, lewica wystawiła go na inne pola polityki. O to postulowałam zresztą w piśmie do prezydenta. Też sympatią do mnie zbytnią za to nie pała. Choć pogodził się z losem.
O tym, ze mój internt poczta i telefon były monitorowane – wiedziałam praktycznie od zaraz.
Decydując się na takie a nie inne zachowanie byłam świadoma, że mi niektórzy politycy z lewicy tego nie podarują. I dadzą mi solidnie do wiwatu.
Ale też nie mogłam pozwolić sobie na zachowanie sprawy wyłącznie dla siebie (zbyt poważna sprawa).
Ani też opublikować, choć rozgłos murowany i afera stulecia, tyle, że stosunki międzynarodowe Polski poważnie nadszarpnięte i to tuż przed wstąpienie Polski do UE.
W mojej ocenie polska racja stanu wymagała trzymania publicznie buzi na kłódkę, choć świerzbiło pióro, sprawę udało załatwić z korzyścią dla Polski i dyskretnie.
Cena do zapłacenia jaką mi przyszło ponieść – dotkliwa, odczulam ją wyraźnie.
Czy żałuję? Nie.
Dzisiaj zrobiłabym to samo.
***
Jak widzisz Indoor,
zawsze jest wyjście.
Dziennikarz musi wiedzieć jak czasami delikatna jest granicę można przekroczyć i mieć świadomość skutków, jakie to niesie.
Wyważać, co może a czego nie może napisać.
Kiedy opublikuje moje pamiętniki pn.: „Na peryferiach polityki”, takich „kwiatków” będzie bez liku.
Niestety, jeszcze na nie nie czas.
Mogły by się stać niebezpiecznym narzędziem w rękach ludzi bez wyobraźni, moi bohaterowie nadal są na polskiej scenie politycznej.
1 października 2009, o godzinie 15:42
Informuję Szanownych Państwa, że nastapiło „cudowne przemienienie” Kranadhy w Bulbę.
1 października 2009, o godzinie 15:43
Zofia
„Prokurator sam musi przesłuchać taśmy, uznać ich autentyczność i wtedy się wypowie, czym te nagrania są”.
.
Żadnych taśm nie ma, to już nie czasy komuny i króla Ćwieczka. Są nagrania cyfrowe i zpisane z podsłuchu tzw. komunikaty, którymi posługuje się prokurator i sąd. W razie wątpliwości prokurator może zajrzeć do źródła i odsłuchać zarejstrowane na płycie fragmenty rozmów. Czasem tak robi, ale zwykle tekst wystarcza.
.
„Nie pierwszy to wyskok rzekłabym polityczny – CBA”.
.
Łapanie aferzystów to wyskok, a ujawnianie tego to polityczna zbrodnia. Czy to może jakaś nowa etyka luterańska?
1 października 2009, o godzinie 15:46
W. Kuczyński: „Informuję Szanownych Państwa, że nastapiło “cudowne przemienienie” Kranadhy w Bulbę”.
.
To jeszcze nic, większe wrażenie robi przemienienie afery hazardowej Chlebowskiego i Drzewieckiego w kolejną zbrodnię PiS.
1 października 2009, o godzinie 15:58
Miner
.
Minister III RP W. Kuczyński : „To z czym mamy do czynienia jest zaplanowaną, przemyslaną akcją PiS w celu wywołania maksymalnej politycznej zadymy, nawet w nadziei, że uda sie im rozbic koalicję i głęboko zdestabilizować sytuację polityczna w kraju”.
.
O! Proszę! Już przyjechała husaria…
.
Towarzystwo weteranów:
Każdy zna tych panów,
Bo tam co niedzieli
Jest zabawy wieli,
A komitet wstępu bierzy .
Czterdzieści halerzy,
Każdy przyzna szczerzy,
Że wart, że wart!
.
O północy si zjawili
Jacyś dwaj cywili:
Mordy podrapane,
Włosy jak badyli.
Nic nikomu ni mówili
Tylko w mordy bili.
Tak bal zakończyli .
Taj już, taj już!
:)
1 października 2009, o godzinie 16:04
Andrzej
„Przejrzałem te stenogramy w Rzepie – kompletny bełkot”.
.
Może w „Fakcie” to przystępniej opisali.
1 października 2009, o godzinie 16:08
Mawar
Może w “Fakcie” to przystępniej opisali.
—
Ja tam bardziej wierzę w Katarynę. Jest nie do przebicia. Żaden „Fakt” jej nie dorówna.
1 października 2009, o godzinie 16:18
W. Kuczyński: „Na razie potwierdzona jest tylko, i to bardzo glośno zadyma polityczna Kaczyńskich, którym ich sługa kierujący CBA dostarczył kijka do mącenia wody …”.
.
Przecież CBA-Obersturmbannführer Mariusz Kaminski przyszedł z tym „kijkiem do mącenia wody” do samego premiera Tuska już 12 sierpnia 2009. Premier ani go nie przegnał, ani nie zdymisjonował za domniemane łajdactwa i pisowską przeszłość. Jeśli premier do dziś nie kapuje o co chodzi, a tak sugeruje W. Kuczyński, to może nie nadaje się na to stanowisko? Jeśli nie Tusk to kto? Jeśli nie Platforma to … strach pomyśleć, prawda? :)
1 października 2009, o godzinie 16:23
Andrzej
Przy jakiejś okazji zmierz się z Kataryną na argumenty, tania ironia jest tania.
1 października 2009, o godzinie 16:31
Informacja dla Antoniego Macierewicza:
Polecam uwadze – Rosja wystawiła „swego” człowieka na sekretarza generalnego UNESCO.
I wygrała, została nim zawodowa bułgarska dyplomatka Irina Bokowa, po Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Ukończyła Instytu w 1975 r.
U nas za ukończenie tej uczelni ma się szlaban w zatrudnieniu w państwowych instytucjach, zwłaszcza w służbach dyplomatycznych i służbach tajnych przez poufne.
W Europie i na świecie – ukończenie tej uczelni daje szanse na zdobycie tak prestiżowego stanowiska w instytucjach ONZ.
Polska to jednak dziwny kraj….
1 października 2009, o godzinie 16:38
Mawar,
przecież taśmy czy zapis cyfrowy nie ma akurat tu znaczenie, poza doskonałością techniczna nagrania.
Piszesz:
(…) Łapanie aferzystów to wyskok, a ujawnianie tego to polityczna zbrodnia. Czy to może jakaś nowa etyka luterańska?(…)
A czy stawianie takich idiotycznych pytań i propagowanie działań z naruszeniem prawa to jakaś nowa etyka rzymsko-katolicka?
***
Człowiek inteligentny i kulturalny oraz dobrze wychowany, nie posługuje się czyimś wyznaniem jako atrybutem w dyskusji, o ile partner w dyskusji sam nie upoważni do tego.
Matka z ojcem Ci nic na ten temat nie powiedzieli?
1 października 2009, o godzinie 16:44
Bardzo rozsądne zachowanie premiera Donalda Tuska:
http://fakty.interia.pl/r.....ry,1376655
Nic dodać, nic ująć.
1 października 2009, o godzinie 16:45
Tego to już nie rozumię. Jesli Chlebowski newinny, to za co go premier karze. Jesli winny to co robi na wolności? Chyba Donald Tusk nie do końca pojmuje powagę oskarżenia.
1 października 2009, o godzinie 17:15
Indoor
„Tusk nie do końca pojmuje powagę oskarżenia”
To Twoje słowa. Właśnie pojmuje i dla tego nie karze tylko zawiesza bo na razie nikt Go (Chlebowskiego) nie skazał więc nie jest aresztowany, a odsunięty po to by nie miał żadnej możliwości wpływać na przebieg sprawy.
I Ty tak światły człowiek nie rozumiesz tak oczywistych spraw co sie ostatnio z Tobą dzieje?
Najpierw trzeba udowodnić że te rozmowy telefoniczne miale jakies znaczenie na przebieg ustalania projektu ustawy.
Nie kompromituj sie Światły człowieku
1 października 2009, o godzinie 17:20
Hmmm. To też jest bełkot? http://slimak.onet.pl/_m/......2009a.pdf
Zresztą gdzie pisze w konstytucji że minister od razu musi być jakiś jaszczomp? Chce bełkotać – jego prawo.
1 października 2009, o godzinie 18:23
Indoor,
to są prace nad projektem rządowym ustawy, tzw. ustalania międzyresortowe. Resorty są w trakcie tworzenia priojektu ustawy – konsultują, zmieniają, rzucają jakieś wnioski, racje, itp.
Nic ponad to.
Potem taki projekt po licznych konsultacjach ocenach, opinii różnych komitetów ekonomicznych – trafia do Sejmu i tam przechdozi ponownie analityczne poszczególnych komisji, wypowiadają się eksperci, prawnicy, posłowie i kluby polityczne. na końcu I,.II lub i III-cie czytanie, głosowanie i albo ląduje ustaw w koszu, albo trafia do Senatu.
Jak senat wniesie poprawki wraca do Sejmu i poprawki są poddane glosowaniu. Na końcu podpisuje albo nie – prezydent.
Masz rację Indoor,
jak minister chce bełkotać, w tych międzyresortowych ustaleniach – to se bełkocze. Jego prawo. Liczy się to co ostatecznie z rządu trafi do Sejmu.
1 października 2009, o godzinie 19:09
Nie Zofia. Jest to ordynarny lobbing, niedozwolony i karany. To że to się dzieje na etapie twwrzenia projektu ustawy, to jest żadne wytłumaczenie. Niby kiedy ma to się dziać? Pismo min. M. Drzewieckiego (dla przyjaciół: Mirosława D.) dowodzi, iż lobbing taki miał miejsce, był skuteczny, zaś okoliczności są objaśnione w Rzeczpospolitej.
1 października 2009, o godzinie 19:21
Indoor,
na razie mamy pismo jednego ministra do drugiego wiceministra (to coś zalinkował) z w miarę rozsądnym tłumaczeniem w sprawie zmian zapisów w projektowanej ustawie.
Teraz trzeba udowodnić, że to co zrobił minister – czyli zaproponował zmiany w ustawie – było bezprawne a minister za „usługę” wziął coś do kieszeni lub inne gratyfikacje.
Bo wtedy możemy mówić o naruszaniu prawa.
W sumie kto tu lobbował a kto uległ lobbingowi i na dodatek mijając się z prawem?
Możesz mi to wyjaśnić?
1 października 2009, o godzinie 19:28
Indoor
Lobbing był skuteczny?
A w jaki sposób, skoro to projekt ustawy, nie został zaaprobowany przez Radę Ministrów i nie wyszedł z rządu do Sejmu a ustawa nie uchwalona?
Czy wiceminister finansów zgodził się zmienić zapisy w projekcie ustawy, te zmiany zaaprobował rząd?
Jak na razie nic na ten temat nie wiadomo.
Mnie interesuje natomiast w jaki sposób wewnętrzne pismo wymieniane między ministrami trafiło w internetu?
Bo to jest już przestępstwo.
1 października 2009, o godzinie 19:56
Zofia
.
„… została nim zawodowa bułgarska dyplomatka Irina Bokowa, po Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Ukończyła Instytut w 1975 r. (…) W Europie i na świecie – ukończenie tej uczelni daje szanse na zdobycie tak prestiżowego stanowiska w instytucjach ONZ. Polska to jednak dziwny kraj….”.
.
Podczas rządów PiS dziękowano za prace dyplomatom z peerelowską przeszłością, którzy ukończyli ten Instytutu, ale widocznie w Polsce pozostało nieco więcej zdrowego rozsądku niż w Bułgarii. Osoba udająca zorientowanie w sprawach rosyjskich, jak ty Zofio, powinna wiedzieć, że Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych (słynny MGIMO) od ponad 60 lat jest kuźnią kadr radzieckiego wywiadu, a teraz pewnie rosyjskiego. Dlatego Macierewicz ma rację, a ty jej nie masz.
1 października 2009, o godzinie 20:00
Niestety Zifio lobbing był skuteczny. Minister finansów uwzględnił propozycję M. Drzewieckiego wycofał się ze zmiany gdy wybuchła afera jeszcze wewnątrz rządu Obecnie ministerstwo sportu kłamie, że w ogóle żadnego pisma nie było a przecież pismo masz w pdf-e. Przestęstwem jest nie skuteczność, tylo same niedozwolone lobbowanie. Jedyny ratunek dl Donalda Tuska to rozpocząć jakąś kampanię reklaową, na przykład może NFOZ czy jak mu tam ogłosić, że prowadzi profilaktyczną kampanię zapobiegania chorobom wenerycznym adresowanym do młodych mężczyzn pod tytułem „Chrońcie prącie!!” i na ten cel wyasygnować jakichś 2 milliardy. Jutro się dowiemy z mediów , że to wszystko było pomyłką albo prowokacją rosyjskich słuzb specjalnych, które w ten sposób usiłowały skompromitować najlepszy rząd od Mieszka I. Może być też kampania reklamowa innych przedsiebiorst, na przykład Poczty Polskiej dotyczących wysylkę listu lub na przykład zaklładu energetycznego dotyczące prądu. Że razi lub że jest w gniazdku. Byle media zasilić jakąś kasą. Im głupsza kapania tym lepiej.
1 października 2009, o godzinie 20:06
Wiele hałasu o nic.
Rozpoczęła się kampania prezydencka i jeszcze nie jedna sensacja nami wstrząśnie do samej głębi ^_^
A skończy się chyba tak samo jak i słynne pobicie pewnej pani…
Może Mawar albo miner potrafią powiedzieć, jak to się skończyło?
Pani Anna Cugier-Kotka, która występowała w naszych spotkach została ciężko pobita i t.d. … każdy pamięta…
Mawar był wstrząśnięty losem tej nieszczęsnej i próbował nas też poruszyć :) No i co dalej? Kiszka z wodą.
Teraz też tak będzie, ale co sobie pokrzyczą co poniektórzy, to im nikt nie odbierze.
No pewnie, że jestem cyniczna…
1 października 2009, o godzinie 20:41
Zdisław_1
.
„Najpierw trzeba udowodnić że te rozmowy telefoniczne miale jakieś znaczenie na przebieg ustalania projektu ustawy”.
.
No, sęk w tym, że miały. 10 proc. dopłata od zysków z automatów hazardowych najpierw zniknęła z projektu nowej ustawy, co oznaczało stratę dla budżetu ok. 0,5 mld PLN rocznie. Później, w związku z przeciekiem o działaniach CBA, 10 proc. dopłata pojawiła się na nowo. Dżentelmeni z Platformy chyba jednak wystraszyli się, jak się okazało słusznie. Zanim dopłata pojawiła się na nowo w tekście przygotowywanej ustawy Drzewiecki zdążył już ogłosić, że planowanego na Piłkarskie Mistrzostwa Europy sportowego centrum w pobliżu stadionu narodowego jednak nie będzie, z powodu braku pieniędzy. Logiczne, skoro nie ma 0,5 mld w budżecie to nie będzie i sportowego centrum. Być może te atrakcyjne tereny Płezydent Wałszawy (prywatnie znajoma Drzewieckiego) planowała puścić w pacht deweloperce? Kiedy ukonstytuował się rząd Donalda Tuska Gronkiewiczowa z Drzewieckim zaplanowali przeniesienie lokalizacji stadionu narodowego do Łomianek (15 km od Warszawy), a atrakcyjny teren, gdzie obecnie budowany jest stadion, oddać deweloperom, którzy mieli na to naciskać, choć trudno powiedzieć, czy ograniczali się tylko do perswazji. Najwyraźniej Politykom Platformy Obywatelskiej szkoda było tak atrakcyjnego terenu na inwestycje publiczne. Skoro szli do władzy z hasłami dokończenia prywatyzacji to i zrozumiałe. Wówczas jednak Tusk interweniował, więc Drzewiecki odpuścił i stadion jest w budowie. Co dalej z centrum sprotowym – nie wiadomo.
1 października 2009, o godzinie 20:41
Nelu (8:06) myślę, że tym razem będzie inaczej. Plums, a potem nastąpi cisza – oby na zawsze. (jak po odkorkowaniu szamba). Widownia kongresowego teatrzyku jednego aktora nie jest zdolna do rozlepienia plakatów, coż dopiero do przenoszenia idei.
Nawet komik akrobata dlugo nie usiedzi na prestołku
1 października 2009, o godzinie 20:57
Mawar,
Ja znam Łomianki od dziecka i wiem, że tam nie ma w ogóle miejsca na budowę większego stadionu, chyba że ktoś chciałby zacząć wycinać Kampinos.
1 października 2009, o godzinie 20:57
Tak sobie przyszedłem i tak sobie czytam. Ale najpierw spojrzałem do telewizora i zobaczyłem, że nasze siatkarki póki co dostają w tyłek, przerzuciłem się na Info i tam wiadomość wprost dla Mawara i Minera. Rzeczniczka prokuratury rzeszowskiej typowo prawniczymi słowami i z prawniczą miną zakomunikowała, że w związku z aferą gruntową podejrzany Mariusz K. wezwany został do prokuratury. Za dwa lata usłyszymy komunikat, że w związku z aferą liczbową podejrzany Mariusz K. proszony jest do prokuratury celem udzielenia wyjaśnień.
Ale radocha.
1 października 2009, o godzinie 20:59
Głosie!
A Łomianki Fabryczne?
1 października 2009, o godzinie 21:02
Cyniczna? Ale przecież nie w sprawie małolatek cycatek z dupciami jak u prosiaczka. One mają obecnie status „dzieci nienarodzonych” dla Jasnejanielki. O módlmy się na tym blogu, za ich dobro! I żałujmy za grzeszne myśli! Albowiem otchłań piekielna już czeka na tych z wielkimi kogutami.
1 października 2009, o godzinie 21:09
Torlinie,
Próba budowy takiego obiektu w tym miejscu to zwykłe mrzonki.
1 października 2009, o godzinie 21:10
Wypadałoby jeszcze krzyknąć kukuryku!
1 października 2009, o godzinie 21:10
głosie!
Gadasz, jak Cugier – Kotka, albo jak potłuczony.
Powtórzę to, co usłyszałam dziś rano w radiu…
Nie ma nieletnich prostytutek, tylko bezwzględnie wykorzystywane dzieci… To dorosły powinien mówić NIE, nawet kiedy dziecko wyraża chęć i zgodę.
Bo to dorosły powinien myśleć głową a nie na niej siedzieć.
1 października 2009, o godzinie 21:22
Jasnaanielko,
Wszystko bardzo pięknie, ale nie zapominaj, że mieszkamy jeszcze w kraju wschodu, takiej polskiej Rumuni, gdzie los dzieci prostytuujących się tak naprawdę nikogo nie wzrusza.
Ja tutaj w Warszawie zwracałem się o usunięcie agencji towarzyskiej zatrudniającej także małoletnie kobiety. Czy myślisz, że ktoś się zainteresował z takich instytucji jak spółdzielnia mieszkaniowa, policja czy też urząd skarbowy?
Odpowiedź brzmi nie. Do momentu gdy nie zagrożono prezesowi spółdzielni mieszkaniowej ujawnieniem jego szwindli.
Natomiast klientami byli bardzo wyrośnięci mężczyźni. Zaś zatrudnione tam młode kobiety po obsłużeniu dziennie kilku mężczyzn, były po prostu uzależnione od seksu. Nie od narkotyków od seksu. Podniecały się na widok prawie każdego mężczyzny.
1 października 2009, o godzinie 21:28
Zresztą na temat prostytuujących się dzieci można napisać tutaj o wiele tragiczniejsze artykuły, niż ten o Polańskim. Od lat centrum prostytucji dziecięcej w Warszawie koncentruje się w okolicach Dworca Centralnego. Galerianki w gruncie rzeczy nie są zjawiskiem skrajnie patologicznym jeśli chodzi tego rodzaju problemy. To jest pewna subkultura małolatek. Gorzej jak młode kobiety w wieku 13 lat zaczynają żyć z prostytucji.
1 października 2009, o godzinie 22:21
Spoko! Bez paniki! To są tylo takie plotki że trwają poufne rozmowy z władzami Białorusi na temat odzyskania przez Polskę tymczasowo Berezy Kartuskej w zamian za Sopot i kawałek Szczecina.
1 października 2009, o godzinie 22:40
Indoor,
wara od Szczecina, zwłaszcza dla Białorusi! Co jak co, ale Szczecin aż tak słowiański to nie jest.
2 października 2009, o godzinie 01:20
A to Polska właśnie…
http://www.polityka.pl/op.....303421,18/
2 października 2009, o godzinie 07:22
Jasnaanielko,
porazki biurokracji w zetknieciu z zyciem nie zdarzaja sie tylko w Polsce, choc moze tylko w Polsce sie tak dzieje, ze taki fakt jest kryty postawa funkcjonariusza Kosciola. No bo dzieci sa wychowywane w wierze. I aborcji nie bylo.
2 października 2009, o godzinie 09:07
Kontynuując jedyną słuszną (naszego kochanego Gospodarza) interpretację napaści na rząd w sam raz i samego PRemiera – To z czym mamy do czynienia jest zaplanowaną, przemyslaną akcją PiS w celu wywołania maksymalnej politycznej zadymy, nawet w nadziei, że uda sie im rozbic koalicję i głęboko zdestabilizować sytuację polityczna w kraju.
chciałem dorzucić link do GW:
http://wiadomosci.gazeta......a_aut.html
.
Premier jest wściekły na szefa klubu PO. Już kiedyś uprzedzał go, że jak jeszcze raz zajmie się sprawą hazardu, to będzie jego koniec – mówi nam osoba z otoczenia Donalda Tuska
.
.
.
W 2003 r. politycy SLD zarzucili Chlebowskiemu lobbowanie na rzecz firm hazardowych. Miał zgłosić poprawkę do ustawy zmniejszającą podatek od automatu do gry z 200 do 50 euro. – Tusk mu cudem uratował wtedy łeb. Mówił, że jak jeszcze raz się będzie kręcił wokół hazardu, to będzie jego koniec – opowiada nasz rozmówca.
.
Jak widać – pisowski spisek… od 2003 roku już kombinowali. I tego się trzymajmy :)
2 października 2009, o godzinie 09:12
Indoor:
A tu mamy potwierdzone informacje że o śledztwie i podsłuchu delikwenci się dowiedzeli krótko po powiadomeniu plemiela (zgroza!) i nikt się nawet nie dziwi. To jest dziwne.
.
Wczoraj Monisia Olejnik zaprosiła Brudzińskiego (bo Chlebowskiego w swej miłosci PO nie puściło do TV) i rozmawiała o sprawie… miałem wrażenie, że to Brudziński jest winny wszystkiego, tak nasza milusińska prowadziła rozmowę.
.
Rano na tefałenie wazne były jak zwykle podśmiechujki kandydata na dziennikarza roku na temat tego jaką ksywkę miał Brudziński w podstawówce (Jajo? Jajco? nie dosłyszałem ale boki zrywać).
.
Kogo by interesowało to o czym Ty piszesz? Przeciez nadal trwa akcja „za wszystkie porażki rządu w sam raz odpowiada PiS i Prezydent”
2 października 2009, o godzinie 12:40
Waldek kapujesz znowu. Przeciez ja sie nie kryje. Wpisuje ciagle swoj e-mail adres.