Jestem z Układu


Polski całus dla Pani Kanclerz.

LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 349 dni.

Z dnia kiedy upadał mur berliński pamiętam tylko to, że jak zwykle byłem w moim ogromnym gabinecie Urzędu Rady Ministrów, który był położony w najbardziej wtedy prestiżowej części budynku dokładnie naprzeciw jeszcze większego gabinetu premiera. I z całego dnia tylko to, że kanclerz Kohl zdecydował wracać do Niemiec, bo ludzie szturmują mur.

Sam mur także widziałem na własne oczy, dokładnie 31 sierpnia 1982 roku po południu, kiedy przejeżdżalismy nad nim z córką Dorotą, pociągiem Warszawa – Berlin i chyba dalej Paryż.  Wyjeżdżaliśmy z Polski na paszportach w dwie strony po to, by córka w razie potrzeby mogła być leczona z ciężkiej choroby, powstrzymanej w Polsce, metodami niedostępnymi wtedy u nas. Okazało się, że wyjeżdżaliśmy na osiem lat. Bardzo przygnębiający, wręcz przestraszający był ceremoniał rewidowania pociągu przez NRD-owskich pograniczników. Stali na peronie co parę metrów, rozkraczone nogi, karabiny, co jakiś czas pies na smyczy. Spodnie galifeta czapki z wygiętymi daszkami, imitacja hitlerowców.  Pasażerowie musieli wysiąść i przejść spory odcinek do następnego perony i po pewnym czasie przyjechał tam obrewidowany pociąg. Jechaliśmy powoli, niżej był mur, dwie ściany oddzielone od siebie kilkudziesięciometrowym, a może dłuższym pasem z kozłami, drutami. Ponurość, groza i w pewnym momencie mur został za nami a pokazały się domy z wielką liczbą kolorowych parasoli, reklamy i ulice z mknącymi zachodnimi samochodami. Byliśmy w innym świecie. Na wolności.

Z Berlina już wylecieliśmy samolotem zafundowanym mnie i córce przez tygodnik Der Spiegel, który postanowił przeprowadzić ze mną duży wywiad o Polsce stanu wojennego, bo byłem wtedy jednym z pierwszych wyższych działaczy związku (wicenaczelnym, „Tygodnika Solidarność”) na Zachodzie. 

Nigdy nie wygramy z murem berlińskim rywalizacji o prymat w zamarkowaniu końca komunizmu w Europie. To nie Odra – Nysa dzieliła Europę, lecz ten mur. To on był symbolem rozdarcia kontynentu nie przez porozumienie jałtańskie, lecz przez jego pogwałcenie przez Stalina. W Berlinie symboliczne proporcje roli naszej stoczni i ich bramy zostały dobrze pokazane. Mamy niezłego sąsiada na Zachodzie. Szanujmy to. 

Uważam, że Niemcy zrobili tą uroczystość świetnie, także z naszego polskiego punktu widzenia. Należy im się podziękowanie, a Pani Kanclerz  Angeli Merkel wielki całus od Polaków. Można wybrać tylko tych przystojnych i młodych. Ja się nie będę pchał.

Skomentowano 111 razy to “Polski całus dla Pani Kanclerz.”

  1. narciarz2 napisał(a):

    Pierwszy.

  2. narciarz2 napisał(a):

    Pod poprzednim wpisem umiescilem komentarz na temat palenia w miejscach publicznych.

  3. narciarz2 napisał(a):

    Gospodarzu, ja pamietam przejazd pociagiem przez granice polsko-radziecka. Byl taki pociag, ktory jechal z Polski do Polski tranzytem przez terytorium radzieckie. Jechal prze ZSRR jakas godzine, moze dwie? Granica przyjazni byla obstawiona radzieckimi zolnierzami, ktorzy byli na wiadukcie nad pociagiem i w kanale pod pociagiem. Byly takze druty kolczaste na izolatorach. Pierwszy raz cos takiego widzialem. Bylo to w latach ’70, a do dzis pamietam. Zwracam uwage, ze to byla granica polsko-radziecka, a nie granica pomiedzy Wschodem a Zachodem.

  4. głos zwykły napisał(a):

    Och, dobrze, że Pan Waldemar Kuczyński odłożył pałkę na moment, i wspomina o tym ogromnym gabinecie, gdyż właśnie dziś pomyślałem, że nadawał się Pan na stanowisko premiera. Nie zausznika, czy doradcy. Szanuje T. Mazowieckiego, ale jestem przeciwny temu, aby intelektualiści zajmowali się polityką. To tacy marzyciele, którzy tkwią z głową w chmurach.

  5. narciarz2 napisał(a):

    Marzyciel z głową w chmurach, ktory zakonczyl 200 lat zaleznosci od Rosji (200 lat z dwudziestoletnia przerwa).
    .
    Jak mozna bylo napisac ten nonsens o „marzycielu”?

  6. W.Kuczyński napisał(a):

    głosie,
    dziekuję za tak wysoką ocenę. W następnym wcieleniu postaram się do niej dorosnąć. Ale Mazowiecki, jak to narciarz słusznie zauważył nie jest marzycielem. To bardzo mocno po ziemi stąpający polityk. Widziałem go w boju w stocznui gdańskiej w roku 1980 i w roku 1989 w walce o 2+4, czyli o ostateczne uznanie naszej zachodniej granicy i w innych chwilach trudnych. Bardzo sie mylisz głosie.

  7. Torlin napisał(a):

    Rzadko tak piszę, ale ponieważ się tak strasznie mądrzysz Narciarzu, to zwrócę Ci uwagę, że nie istnieje w polskim słowo „przekonywujący”, jest albo „przekonywający”, albo „przekonujący”.
    http://so.pwn.pl/lista.ph.....nywaj%B1co
    Dla mnie nigdy nie będzie zrozumiałe, dlaczego nie mają prawa istnieć knajpy tylko dla palących, z wyraźnym napisem przed wejściem. Jest to ograniczanie moich swobód obywatelskich, tak zresztą, jak poroniona nowa ustawa Tuska, który „ucieka do przodu”.

  8. Torlin napisał(a):

    To jest w ogóle skandal i nieprawda historyczna. Pod rękę powinni pójść Gorbaczow, Lech Kaczyński i Merkel. Sam osobiście widziałem fotografię, jak Lech wielkim długopisem podpisywał w Stoczni Porozumienia Sierpniowe.

  9. narciarz2 napisał(a):

    dlaczego nie mają prawa istnieć knajpy tylko dla palących, z wyraźnym napisem przed wejściem.
    Maja prawo. Ale ja nie o tym pisalem. Ja zadalem pytanie, jak rozwiazac problem, ktorego rozwiazanie jest znane. Bylem ciekaw, czy zobacze konstruktywne propozycje, czy bicie piany. Za wyjatkiem osoby zza granicy, ktora zna rozwiazanie, zobaczylem to drugie.
    .
    Problem moze byc dowolny. Jak zlikwidowac palenie w miejscach publicznych, albo jak zlikwidowac korupcje. Istotne jest zobaczenie nie tylko samego problemu, ale takze ograniczen mentalnych tzw. „inteligencji”. Inteligencja postawiona przed dowolnym pytaniem, na ktore nie potrafi natychmiast odpowiedziec, zaczyna bic piane, zamiast sie zastanowic albo zapytac.
    .
    Konkluzja, Torlinie, nie dotyczy palenia. Konkluzja dotyczy Was wszystkich. Takze Ciebie.

  10. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Mylisz chyba T. Mazowieckiego z Mahatmą Ghandim. Napisałem jedynie, że nie jestem przekonany do polityków, którzy są intelektualistami. Zresztą Tygodnik Powszechny w swoim czasie też sformułował tego rodzaju wątpliwości pod adresem Bronisława Geremka. Wiele osób z Adamem Michnikiem na czele, to słabi politycy, a wysokiej klasy intelektualiści. Aby nie było przykro współczesnym postaciom, powiem też że i Adam Mickiewicz, że nie wspomnę już o Juliuszu Słowacki, to byli słabi politycy, bo oni trochę się polityką zajmowali.
    Nie przeczę, że T. Mazowiecki miał sukcesy, ale wiadomo, że nie zdobył nigdy odpowiednio wysokiego poparcia społecznego. Przegrana z Stanisławem Tymińskim, wiele mówi.

  11. Orteq napisał(a):

    O, to Stan żyje, przynajmniej w pamięci? Bo jeden umarł i nikt na tym blogu nie chciał ani słowa o tym napisać. A może ja znowu i Stanów mylę? Tak jak dziewiczy elektorat w 1990tym mylił Tyminskiego z Sikorskim? Na białym koniu wracajacym do Wolnej Polski. (Niedawna ekshumacja była dowodem na to, ze w Jego smierć nikt w IPN do ubiegłego roku tak naprawdę nie wierzył.) Z takim wymarzonym Stanem marzyciel Maz nie miał najmniejszych szans. Tam tylko Bolek mogł czoła stawić. I wygrać.
    :
    Narciarzu,
    utłukłem troche piany dla ciebie pod poprzednim wpisem.
    :
    No, no, dawaj, dawaj. Nie mogę się doczekać tej nadchodzącej iluminacji o paleniu. Czyli o rozwiązaniu problemu. Tylko bez bicia piany, proszę!
    :
    Nieśmiało wtrącę, że jakieś tam echa twojej akcji nt. palenia-niepalenia w Pomrocznej były na blogu. Nikłe bo nikłe ale były. Stosownie do wagi tematu. Zauważyliśmy jednak, że w twoich umiłowanych US of A problem został rozwiązany. No i dobrze wam tak. Nam też robi się coraz od tego lepiej. Jako że uczymy się od was bez ustanku, uoj uczymy. Może nawet niepalenia kiedyś się nauczymy. Albo – nie.
    :
    Gdyby ktoś pytał to moje palące pytanie na dzień dzisiejszy i nie tylko jest następujące
    :
    Jeśli na tym blogu wyrażane są, w zdecydowanej masie, poglądy byłego ministra od PIERWOTNYCH przekształceń własnościowych, to czy to jest blog postępowy czy też postępowy pierwotnie czyli inaczej?
    No ale my tak już mamy, że o głupoty pytamy. Dismissed!

  12. narciarz2 napisał(a):

    To kogo wolisz? Ziobro, Kaczynscy, czy Rydzyk maja spore poparcie. Tusk podobno tez slaby, a w kazdym razie blogowa brac ciagle tak powtarza. Natomiast jesli spojrzysz na wybitnych, to ktory z nich ma znaczace poparcie?
    .
    A moze w Polsce nie ma ani jednego wybitnego czlowieka?

  13. narciarz2 napisał(a):

    Orteq,
    Dark Side prawidlowo odpowiedziala na pytanie. Ona tez podpatrzyla za granica.
    .
    Nastepnym razem, zanim rozwiazecie Panstwo najtrudniejsze problemy Polski i Europy, przypomnijcie sobie, jak trudno bylo rozwiac problem, ktorego rozwiazanie jest dobrze znane. I niewazne, czy ktos lubi palenie czy tez nie. Pytanie brzmialo „jak”, a nie „dlaczego”. Nie potrafiliscie Panstwo ani sami wymyslec „jak”, ani zapytac tych, ktorzy wiedza z obserwacji.
    .
    I w ten sposob ustalilismy, dlaczego w Polsce jest, jak jest. Rozwiazania rozmaitych problemow sa dobrze znane, bo Ziemia jest duza i ludzie w roznych miejscach probuja na rozmaite sposoby. Wystarczy podpatrzec i sie nauczyc. Ale zeby podpatrzec, trzeba chciec. I tu jest pies pogrzebany.
    .
    A teraz sie zegnam, bo mam pilna prace do wykonania.

  14. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Wolę polityków świeckich i liberalnych. Nie jestem w ogóle zwolennikiem „Solidarności”, jako ruchu politycznego, po 89 r. Tak czy inaczej polityk, to wg. mnie ktoś, kto powinien być wybrany jako leader przez społeczeństwo. Powinien umieć trafić do wyborców z jakimś przesłaniem, a najlepiej w miarę dobrym programem politycznym.
    Akurat wymienieni przez ciebie politycy byli pod względem umiejętności dotarcia do wyborców skuteczni. Nie można temu zaprzeczyć. Nie żałuję, że podmalowano im nieco buźki, aby nieco gorzej się prezentowali, bowiem nie są z mojej parafii.
    Czytałem trochę o Donaldzie Tusku i miałem o nim opinię jako o człowieku, który ciągnie za sobą szarość do polityki. Nie czuję dziś z tego powodu satysfakcji, ale politycy, którymi się otoczył niedawno pokazali, że w zasadzie pierwszy lepszy wójt z podupadłej gminy mógłby z nimi konkurować.

  15. Orteq napisał(a):

    Domyślam się, że pochwalone przez narciarza rozwiązanie problemu palenia, a pochodzące od dark side, to tzw. irlandzkie rozwiązanie przeciwpożarowe
    :
    „Jesli chodzi o palenie w budynkach publicznych, to preferuje irlandzkie rozwiazanie przeciwpożarowe, którego efektem ubocznym było szybkie pozbycie sie palaczy z budynków – czujniki dymu połączone z alarmem ppoż w każdym pomieszczeniu . Zwykle montowane sa w suficie i bardzo trudno wyłączyć syrenę, czasem też łączą sie z ststemem tryskaczy, co zwiększa efekt:)
    Tolerancja dla palacza maleje gwałtownie i KAŻDY zwróci mu uwagę, zeby tu nie palił.”
    :
    Nie wchodząc w nieistotne drobiazgi (np. czy tolerancja dla palaczy maleje gwałtownie tylko w Pierwszej Irlandii czy i w Drugiej też? O PL tu mowa), zauważę nieśmiało, że rozwiązanie tam zaproponowane było już stosowane wczesniej. Nazywało się armatki wodne co stały tam gdzie ZOMO stało. Czy było to skuteczne rozwiązanie?
    :
    A bo ja wiem. Do rozwiązania owszem doszło ale to ZOMO się rozwiązało. Co się na jego miejscu zawiązało to znów tak wielkim POPiSem nie jest. Bo dalej wodę leją i wcale nie jest to żadna deszczówka, jakbyby dark (w innym miejscu) chciała. Może brakuje tych tryskaczy co zwiększają efekt? Sam Niesiołowski wyraźnie tu nie wystarcza..
    :::
    :::
    głos,
    „pierwszy lepszy wójt z podupadłej gminy mógłby z nimi konkurować.”
    :
    Ten Leoncin to ci wciąż ciężko zwisa. Ciężej niż kalafiorem.

  16. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    „Pod poprzednim wpisem umiescilem komentarz na temat palenia w miejscach publicznych”.
    .
    „Biełomor eta prosta papiros kak Philip Morris – eta prosta sigariet
    na puti na żizniennoj wstrieczajetsja s czieławiekam czieławiek.

    Wpierw scenariusz do piosenki , więc poddasze – z braku Willi
    Moja żona, trochę wódki, dwóch lewaków – Heinz i Willi
    Ktoś ich tutaj przysłał z listem – mogą zanocować
    I jak zwykle przy kolacji ta sama rozmowa

    Oczywiście – Sołżenicyn – i w rozmowie przerwa
    Willi mówi, że dla niego to zgniła konserwa
    - zapal Willi Biełomora, mam ich cały karton
    może zechcesz to pokazać kolegom lewakom

    Ty Heinz też nic nie rozumiesz na paczkę się patrzysz
    W końcu mówisz, bardzo tanie, tylko zwei und zwanzig
    Tak, Heinz – Kanał Biełomorski, nie ma co się łudzić
    Tam zginęło tak najmarniej pół miliona ludzi.

    Powiedz Willi jako Niemiec, chyba byś się zrzygał
    Płacąc za „Auschwitze z filtrem” markę i feniga?
    Zapal Willi Biełomora i pomyśl spokojnie
    Kto naprawdę wygrał w końcu tę ostatnią wojnę”.
    (Jan Krzysztof Kelus)

  17. Torlin napisał(a):

    A dlaczego mnie ma to niby dotyczyć – Narciarzu?

  18. W.Kuczyński napisał(a):

    Słuchałem monologu Prezydenta IVRP w PIS -owskiej TVP1 z osoba towarzyszącą w postaci nabożnie słuchającej Ligockiej.
    Wygląda na to, że Knujący Brat dał Repetującemu Bratu polecenie, żeby zgraną IVRP zastąpił w swej mowie do narodu świeżym PiS-owskim chwastem, a mianowicie „Nową RP”. I to wszystko było okraszone jak zwykle judzeniem przeciwko różnym siłom, które nie chcą silnej Polski. A twarz była poważna, prawie groźna, jak Edka z Tanga Mrożka.

  19. jasnaanielka napisał(a):

    Ma pan cierpliwość Gospodarzu!
    Ja przełączyłam po krótkiej chwili. Szkoda mi czasu.
    U Passenta zobaczyłam jakieś zombi… Bernard wraca z tym samym pytaniem, niezmiennym od lat :)

  20. Mawar napisał(a):

    Minister W. Kuczyński napisał:
    „Jechaliśmy powoli, niżej był mur (…) Ponurość, groza i w pewnym momencie mur został za nami a pokazały się domy z wielką liczbą kolorowych parasoli, reklamy i ulice z mknącymi zachodnimi samochodami. Byliśmy w innym świecie. Na wolności”.
    .
    Ten ponury budynek to graniczny Bahnhof Friedrichstraße z którego jechało się „na West”. Po przekroczeniu rzeki, muru, zasieków i wież strzelniczych oglądanych z góry rozciągała się dzielnica Moabit, po chwili wjeżdżało się na pierwszą zachodnią stację kolejową: Lehrter Bahnhof (dziś to supernowoczesny i awangardowy Hauptbanhof). Pierwszy raz jechałem na Zachód właśnie tą trasą, też z dworca Friedrichstraße . Dziś taka podróż to banał, ale kiedy za komuny opuszczało się blok wschodni właśnie w Berlinie było to niesłychanie intensywne przeżycie estetyczne, polityczne, a w końcu i konsumpcyjne. W ciągu kilku minut opuszczało się komunizm i jakby człowiek umierał rodząc się na nowo. W Berlinie oba te światy dosłownie ocierały się o siebie. Na Zachodzie wszystko czyste, lśniące, zadbane, kolorowe i pachnące jak agent Tomek na randce z Sawicką. Wysiadłem w Tiergarten i pospacerowałem w kierunku Reuterplatz i siedziby berlińskich filharmoników.
    A inna scena, też z Berlina. Wieczór, jestem na Checkpoint Charlie od strony zachodniej, więc w amerykańskiej strefie, a tam liczna i dość agresywna demonstracja zachodnioberlińskich lewaków, jakby zainspirowanych hasłem Reagana: „Panie Gorbaczow, niech pan zburzy ten mur”. Ale poza tym luz, kiełbaski, piwo – jak to w Niemczech. Nagle od strony wschodniej wychodzi atanda w zielonych mundurach – to oddziały pograniczne Stasi – i stają szpalerem przed graniczną białą linią na jezdni. Przez chwilę pomyślałem, że teraz to się coś zacznie. Patrzę, nie – oni są BEZ BRONI i wtedy już byłem pewien, że właśnie mamy koniec NRD. Było to 9 października 1989 roku. Mur upadł dokładnie miesiąc później. Dziś trochę żałuje, że byłem w Berlinie o ten miesiąc za wcześnie.

  21. Mawar napisał(a):

    jasnanielka
    „U Passenta zobaczyłam jakieś zombi… „.
    .
    To Passent właśnie, przeżył swoja epokę, zombi tak mają. :)

  22. głos zwykły napisał(a):

    Prezydentowi Edekowi chyba ten monolog nie wyjdzie na dobre…

  23. Torlin napisał(a):

    Tomasz Jastrun w „Newsweeku” pisze: „Po obejrzeniu kolejnych „Wiadomości” czuję zapach gęsty i znajomy – to woń propagandy dawnego „Dziennika Telewizyjnego”. Nie ma wątpliwości, że panuje tam jedna myśl i jeden cel. Nowi szefowie Jedynki mogli przesłać prezesowi meldunek: zadanie wykonane. A mówiłem, że będziemy tęsknić za Farfałem”.
    Ja świadomie obejrzałem pierwsze wiadomości, i rzeczywiście poczułem się jak 25 lat temu, taka sama demagogia, wyjmowanie niektórych wiadomości, nie pokazywanie innych.

  24. Mawar napisał(a):

    Minister Kuczyński napisał:
    .
    „Słuchałem monologu Prezydenta IV RP w PIS -owskiej TVP1 z osoba towarzyszącą w postaci nabożnie słuchającej Ligockiej”.
    .
    oraz:
    .
    „Wygląda na to, że Knujący Brat dał Repetującemu Bratu polecenie, żeby zgraną IV RP zastąpił w swej mowie do narodu świeżym PiS-owskim chwastem, a mianowicie “Nową RP”.
    .

    1/ Nigdy nie oglądał Pan Minister osoby towarzyszącej prezydentowi III RP A. Kwaśniewskiemu w postaci nabożnie słuchającej Paradowskiej? Nie wierzę.
    2/ Nie słyszał Pan jak Adam Michnik „redagował” wywiad Paradowskiej z Leszkiem Millerem? Nie wierzę.
    3/ Nie słyszał Pan jak prezydent III RP A. Kwaśniewski w niemieckiej edycji „Vanity Fair” radził Niemcom, by ostrzej traktowali Polskę pod rządami Kaczyńskich, czym przebił Pańskie słynne „życzę rodakom jak najgorzej”.
    .
    Proszę zestawić te przypadki ze swoim knajackim wpisem o „Knującym Bracie” i „Repetującym Bracie”. Pamięta Pan Minister opisy seansów nienawiści w znanej powieści Orwella? Może by Pan jeszcze raz sobie poczytał – do poduszki.

  25. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Tomasz Jastrun w “Newsweeku” pisze: “Po obejrzeniu kolejnych “Wiadomości” czuję zapach gęsty i znajomy – to woń propagandy dawnego “Dziennika Telewizyjnego”.
    .
    Torlin, jako bystry obserwator sceny politycznej musiałeś zauważyć, że Jastrun tak ostro nie jechał na TVP za rządów Farfała. Z tego są takie wnioski:
    1/ Jastrun jest hipokrytą
    2/ Jastrun jest kryptofaszystą
    3/ Jastrun jest chory

    Możesz sobie wybrać odpowiedź, na przykład ja losując. Ja skłaniam się do pierwszej wersji, a nawet określam poziom hipokryzji w stopniach jastruna. 5of10 jastrunów to jest średni poziom hipokryzji.

  26. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    kątem oka rzuciłam na żałobnika w telewizji, który straszył mnie Europą. A przedtem miał pretensje, że nie idę na mszę świętą z okazji 11 listopada do kościoła.
    Rzeczywiście – nie idę, nie mój Kościół, nie moje moje wyznanie, nie mój obyczaj robić w świątyni akademie państwowe.
    Ponury prezydent w czarnym krawacie, ogłosił żałobę z powodu upadku patriotyzmu w Narodzie.
    Dance macabre alla Polacca na politycznej scenie.
    Nie gustuje w takich spektaklach.
    Święto Odzyskania Niepodległości świętuję na babskim spotkaniu i kawiarnianych ploteczkach z dziewczynami z liceum.
    Takie spotkanka po latach, robimy sobie od czasu do czasu.
    Jak ma być 11 listopada polska historia, to będzie historia, ale moja i moich rówieśniczek, jak najbardziej polska ale nie prezydencka.
    Dokładnie w samo południe.
    Bez żałoby i w rozrywkowym nastroju.

  27. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    mianie baniakow na wode jest teraz obowiazkowe w kazdym nowobudowanym domu. Poza tym u nas siec wodociagowa jest tylko w miastach, cale country zbiera wode w baniaki, wiec to dla nas nic nowego.

  28. Ewa-Joanna napisał(a):

    Tam gdzie geba jest pelna patriotyzmu tak naprawde go nie ma.
    Smutny czlowiek.

  29. Szczesiul napisał(a):

    Drogi panie Kuczyński!
    „Nigdy nie wygramy z murem berlińskim rywalizacji o prymat w zamarkowaniu końca komunizmu w Europie.”
    To zdanie mnie ujęło na tyle żeby do Pana napisać. Dziękuję Panu za te szczerość. Ale przede wszystkim za skromność. Tylko ludzie dokonujący wielkich rzeczy mogą widzieć ich relatywność. A tego nam brakuje od dwudziestu lat.

  30. Orteq napisał(a):

    narciarz2: Listopad 10th, 2009 at 17:01

    „Marzyciel z głową w chmurach, ktory zakonczyl 200 lat zaleznosci od Rosji (200 lat z dwudziestoletnia przerwa). Jak mozna bylo napisac ten nonsens o “marzycielu”?”"
    :
    Ja ciebie rozumiem narciarzu. Ty pianę bijesz dla tego akurat wpisu autorskiego. Ze niby bez Mażą to gówno by było z tej „rewolucji”, jak to Garton Ash nazwał niezwykle trafnie. Można i tak. Przypomnieć ci jednak muszę słowa samego bohatera dzisiejszego wpisu autorskiego. Bo on tak napisał (czego ty nie zauważyłeś)
    :
    „Nigdy nie wygramy z murem berlińskim rywalizacji o prymat w zamarkowaniu końca komunizmu w Europie.”
    :
    Więc może stonuj trochę te swoje dywagacje o Mazie kończącym 200-lecie naszego upodlenia ze strony hord moskiewskich. Bo Maz, jeśli coś rzeczywiście kończył, to głównie zdarzyło mu się to przez pomyłke. Gdyż on zaczynał życie od Grubej Kreski przede wszystkim. Tej której ani Macierewicz ani jego Bracia Bliźniacy do dziś nie potrafią zaakceptować.
    :
    Z tego co zauważyłem, ty Grubą Kreskę zaakceptowałes. Więc z nią żyj, jesli możesz. I pozwól innym żyć.

  31. Torlin napisał(a):

    Ale to nie tylko Polacy kpią sobie ze swojego Prezydenta, bo robi z siebie (Ustawa o Kontroli…). Francuzi mają teraz używanie ze swojego, a pomysły mają, jak nie przymierzając Turbodymometr.
    http://wiadomosci.gazeta......8.html?i=2

  32. Torlin napisał(a):

    Mam pytanie do grupy MMUK, które państwa Prezydent miał na myśli
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....caid=1915a

  33. Indoor napisał(a):

    Ewa_Joanno! Jestem dziś w kiepskim nastroju, bo i deść pada i wczoraj wieczorem taki wielki wilczur wyskoczył spomiędzy samochodów i poturbował mojego małego pieska, b. sympatycznego i wyjatkowo pokojowo nastawionego. Jeszcze zdążyłem z nim iść do wet’a ale tylkko zdążył mu trochę pomyć rany, dać zastrzyki i stwierdzić, że konieczna jest operacja bo ma też obrażenia wewnątrz (jakaś potworna przepuklina na podbrzuszu) ale może dokonać najwczesniej za dwa dni (bo dziś święto). Miał się jaknajmniej ruszać, nie jeść itd. pies poważnie potraktował i przez całą noc i całe rano leżał bez ruchu, co pewien czas dawał znak powiekami , że zyje. Zobaczymy.
    Co do baniaków na wodę, to pamietam jak w połowie lat 60ych jak (z kolei) mój ojciec (bo przedtem była mowa o matce) wybudował taką chatkę drewnianą na działce, to pierwsza rzecz co robił po postawieniu dachu to dwie takie 50 litrowe beczki pod rynnę. Ani przepisy ani cena wody go do tego nie zmuszały, tylko fakt iż z kranu leciała taka woda, że smierdziała chemikaliami, zresztą tam wszystko smierdziało. Do tego stopnia, że jak moja żona porobiła weki z brzoskwiń to jak zimą otwieraliśmy w Łodzi to jechało z nich tymi chemikaliami. W górach była fabryka środków owadobójczych i nawozów sztucznych (też, bo raczej te zakłady były takie ogólnoazotowe).
    Smiesznie wyszło z tą działka, bo jak ojciec zechciał sprzedać, to się okazało, że nie może, bowiem połowa działki nalezy do państwa, bowiem było zapisane na mojego brata, który w międzyczasie zaczał karierę taksówkarza w Sidney i zgodnie z ówczesnymi przepisami w takim przypadku państwo automatycznie przejeło majatek taksówkarza.

  34. Indoor napisał(a):

    „jak nie przymierzając Turbodymometr” To kto taki? Szybki mierniczy dymu?

  35. Zofia napisał(a):

    Muru berlińskiego jako granicy nie znam, jako zabytek i pamiątkę przeszłości tak.
    Moje drogi na Zachód zawsze wiodły przez Skandynawię do 1989 r. i zawsze miały charakter wyłącznie turystyczny, poza NRD, gdzie bywałam też w ramach zawodowych wyjazdów studyjnych i towarzysząc w wyjazdach służbowych małżonka.
    Pamiętam tamte Niemcy z różnych perspektyw – turystki, Polki robiącej zakupy i obserwatora życia medialno-politycznego.
    Belin poznałam już jako wolne, nie rozgraniczone murem miasto, wcześniej bywałam z reguły w Schwerinie, Rostocku i Lipsku.
    Z ponurej historii NRD zapamiętałam koszary radzieckie w Schwerinie, a właściwie to, co po nich zostało – budynki z gazetami w oknach zamiast firanek. Wojsko już wyjechało a Niemcy nie zdążyli odnowić i zagospodarować koszar na mieszkania czy instytucje.
    W mieście, gdzie każda Niemka rywalizowała z sąsiadką o firany w oknach – taki widok był szalenie deprymujący.
    W latach od 1985 do 1989, gdy bywałam z mężem w schwerińskiej redakcji Nord Deutsche Kurier zapadł mi w pamięć oficer Stasi, którego interesowało wszystko. Byl wyjątkowo namolny.I trudno było się od niego „odkleić”.
    Szefostwo redakcji zawsze dyskretnie uprzedzało mego męża, a on mnie – kto z gości na spotkaniu jest z tajnej policji.
    Dlatego przyjęliśmy zasadę z małżonkiem i niemiecką redakcją, że po powitaniach ja opuszczam spotkanie i buszuje po sklepach, zwiedzam, to co mi pasuje a wieczory spędzam w teatrze a spotykamy się wspólnie co najwyżej na uroczystej między redakcyjnej, polsko-niemieckiej kolacji.
    Redakcja przygotowywała mi program zwiedzania wszystkiego co wskazałam jako interesujące – np. poznawałam kulisy żeglugi śródlądowej i turystyki wodnej Meklemburgii, stocznie i port w Rostkoku, łaziłam po muzeach, zwiedzałam dworce kolejowe i przedsiębiorstwa transportowe.
    Dostawałam z redakcji samochód z kierowcą i tłumacza, a napisane materiały, przetłumaczone na niemiecki ukazywały się drukiem w tamtejszych mediach.
    To był czas bardzo pracowity ale i szalenie ciekawy dla mnie, wiele poznałam.
    Za reportaż, wywiad czy inny materiał prasowy dostawałam honorarium, które praktycznie natychmiast zamieniałam w dobra doczesne.
    Dzięki czemu do dzisiaj mam doskonale plastikowe szafki w łazience i elektryczne wyposażenie we wszelkie roboty mojej kuchni. Wszystko wwiezione do Polski legalnie. Sprawne i użyteczne do chwili obecnej.
    Szefostwo Kurierów, szczecińskiego i schwerińskiego w tym czasie wiodło swoje redakcyjne i polityczne rozmowy.
    Dla Mawara dodaję specjalnie
    – gazeta niemiecka nie była gazetą „komunistyczną” czyli organem partyjnym, ale liberalną, wydawaną przez środowiska rzemieślnicze, związane z izbami handlowymi ect. Którą kierowali ludzie, w czasie wojny służący w Wermachcie.
    Pewnego rodzaju niepartyjna elita tamtych czasów w NRD.
    Niemcy wbrew pozorom nie były do cna skomunizowane.

  36. Indoor napisał(a):

    http://wiadomosci.wp.pl/k.....;_ticrsn=5
    Kolejny łaskawca, co nie musi. No chyba, że go sytuacja lub Naród do tego zmusi. Może w ogóle wybory zastapić z petycjami zbiorowymi do wybranych obywateli. Kogo bardziej Naród prosi (liczniej, dłużej lub głosniej) ten będzie Prezydentem.

  37. jasnaanielka napisał(a):

    Tak sobie przeglądam ostatnie wpisy i nachodzi mnie niewesoła refleksja. Jak niepewne musi być poczucie wartości i godności własnej u dyskutantów, którzy posługują się przezwiskami, wyzwiskami, przekręcaniem nazwisk ludzi, których próbują krytykować, lub się im przeciwstawić. To tak, jakby napisać sprayem na murze; „Jolka jest gupia”, albo „Śląsk pany!!!”, no i jeszcze „Biała siła!” – ja bym tu dopisała … „białe myszki!” ale ja na murach nie piszę.
    Co za głupkowata maniera!
    I oni się denerwują, że ich poważni ludzie poważnie nie traktują.
    A tu się nie ma czemu dziwić.
    Komu tak na poważnie chce się dyskutować z chuliganiątkiem drugorocznym z IIIB?

  38. Indoor napisał(a):

    Zofio! Pogrzebałem sobie w pamięci i znalazłem takie coś, mianowicie w wieku 17 lat (więc w 1969) podczas ferii najpierw mysmi z kumplem pracowali przez miesiąc wyładując wagony a nastepnie za tą kasę skoczylismy na miesiąc do NRDówka. DO Drezdna pociagiem dalej stopem do Rostocka (nie mylić z Rozskokem lub innym Roskockiem). Też z kierowcą (jak wynika z definicji autostopu). Pamietam, że wbrew oczekiwaniom poznaliśmy masę bardzo ciekawych ludzi. Najbardziej ciekawych w Rostocku zreszta. Po przyjeżdzie łazilismy po miescie i zastanawialiśmy gdzie tu znależć jakiś tani nocleg rozgladając się zresztą głównie po oknach wyższych kondygnacji budynków starego miasta, skąd wygladała oparta na poduszeczce ślicza blondynka. Nie wchoczę w szczegóły w jakich okolicznościach (bo mało istotne) przygarnał nas pewien (jak się okazało) marynarz, który zaproponował, że u niego możemy nocować, nieco nas strach obleciał, ale gośc nie zrobił wrażenia pedofila, raczej myśmy liczyli na to, że na czarno wynajhmuje pokoje. Koniec konców okazało się, że jest to mąż owej blądynki z wysokej kondygnacji i zaprowadził nas do domu, wypilismy kilka piw, pokazał gdzie trzyma gotówkę (w wazonie), dał nam klucze do mieszkania i udał się na tydzień do roboty do portu. Zona obiecała nam pokazać co jest w poblizu ciekawego, już nastepnego ranka, jako że była sliczna pogoda, postanowiła pokazać nam plażę FKK w Warnemunde.

  39. Indoor napisał(a):

    To znaczy nie specjalnie, bo na tą plażę i tak się wybierała z kolezanką.

  40. Torlin napisał(a):

    Pomyliłem się. TurboDymoMan.

  41. maciek.g napisał(a):

    Narciarzu,
    Muszę cię zmartwić , metoda przeciw palaczom która ci się tak spodobała , w Polsce już była stosowana jeszcze za PRL’u i nie zdała egzaminu zarówno w ochronie przed pożarami jak i przeciw palaczom tytoniu, którzy wówczas stanowili przytłaczającą większość.
    Żeby nie być gołosłownym przytoczę przykład z czasów gdy pracowałem w pomieszczeniach gdzie w każdym pokoju pod sufitem były czujniki ppoż. Pewnego razu zapalił się kosz pełen papierów i ogień sięgał prawie sufitu. Kolega zerwał gaśnicę pianową, ale okazała się niesprawna wiec popędziliśmy do kuchni (budynek był przerobiony na biurowy z mieszkania i na szczęście nie zlikwidowano kuchni) i przy pomocy czajnika i garnka pożar ugasiliśmy.
    Po tym wydarzeniu sprawdziliśmy pozostałe gaśnice – były sprawne, a więc postanowiliśmy sprawdzić czujniki najprostszą metodą wchodząc na krzesło i podgrzewając zapałkami, żaden nie zadziałał! Kolega doszedł do wniosku że pewnie palacze je wyłączyli bo im przeszkadzały i to okazało się prawdą. Polak potrafi! Amerykaninowi, Irlandczykowi, Anglikowi, Niemcowi czy Francuzowi nawet by do głowy nie przyszło by cos podobnego zrobić. Niestety przeszłość , pochwała sabotażu, pochwała migania się od prawa złe prawo i jego egzekucja zrobiły swoje i teraz trzeba robic pracę od „podstaw” i, a przede wszystkim naprawiać prawo i jego przestrzeganie, a na razie idzie to źle

  42. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    ” W latach od 1985 do 1989, gdy bywałam z mężem w schwerińskiej [NRD] Nord Deutsche Kurier … gazeta niemiecka nie była gazetą “komunistyczną” czyli organem partyjnym, ale liberalną …”.
    .
    Aj, to nawet profesor Geremek mógłby tam publikować, on też liberał ….
    :)
    .

    „… wydawaną przez środowiska rzemieślnicze, związane z izbami handlowymi ect. Którą kierowali ludzie, w czasie wojny służący w Wermachcie”.
    .
    W to wierzę, skoro i liberał Günter Grass był w Waffen-SS. W PRL za Gierka rzecznikiem prasowym rządu był niejaki W. Janiurek, w czasie wojny strzelec pokładowy na bombowcach Luftwaffe.
    .
    „Pewnego rodzaju niepartyjna elita tamtych czasów w NRD … Szefostwo redakcji zawsze dyskretnie uprzedzało mego męża, a on mnie – kto z gości na spotkaniu jest z tajnej policji”.
    .
    To znany policyjny numer, w rzeczywistości szpiclem jest ktoś inny, później obie strony donosiły do swoich bezpieczniackich urzędów, jedni do Stasi drudzy do SB. Inaczej przestaliby być elytom.

  43. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „nie idę na mszę świętą z okazji 11 listopada do kościoła.
    Rzeczywiście – nie idę, nie mój Kościół, nie moje moje wyznanie, nie mój obyczaj robić w świątyni akademie państwowe”.
    .
    Może twój Kościół urządza nabożeństwo, więc możesz zaryzykować i pójść.

  44. Zdzisław_1 napisał(a):

    Pozdrawiam

    Oglądałem,
    uroczystości przed Grobem Nieznanego żołnierza, miękko sie robi pod sercem.
    Dziś Prezydent był moim Prezydentem

  45. Mawar napisał(a):

    Zdzisław_1
    Uważaj, bo cię Gospodarz zbanuje.

  46. Mawar napisał(a):

    dziś
    http://www.google.pl/
    :)

  47. W.Kuczyński napisał(a):

    Zdzisław,
    to miło, że prezydent cię usatysfakcjonował. Mnie nie. Choćby nawet nie wiem, jak się zmienił w dniu dzisiejszym – ale nie widzę tej zmiany – to nie wystarczy jeden dzień, żeby stał się tym, czym nie jest od początku, czyli faktycznym, a nie tylko urzędowym prezydentem Polski.
    Ja sie też wzruszyłem, ale nad filmem „Konspiratorki”, który szedł w TVN24 i który zrobił niemiecki reżyser.

  48. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    muszę Cie zmartwić, w moim kościele (luterańskim) w Szczecinie nie zorganizowano żadnej kościelnej akademii ku czci.
    Nabożeństwa też nie ma. W warszawskiej parafii ewangelicko-augsburskiej – również
    U katolików w Szczecinie, w katedrze owszem coś było, chyba msza za Ojczyznę, władze regionalne się wybierały, zgodnie z informacjami biur prasowych.
    jak widać i słychać z różnych przemówień – jest to święto raczej patriotyczno-kościelne rzymskich-katolików niż narodowe.
    Mawar,
    zamiast namawiać mnie na bezsensowne akademie kościelne, powiedz dlaczego i po kim prezydent RP jest w żałobie?

  49. Mawar napisał(a):

    Zofia
    Podczas uroczystości na Pl. Piłsudskiego o 12.00 był na trybunie gości biskup luterański, zawsze jest zapraszana z takiej i podobnych okazji wierchuszka kościołów protestanckich, nawet za Kwaśniewskiego tak było. Może tego nie rozróżniasz, ale to nie było nabożeństwo katolickie, mogłaś patrzeć bez obawy, nie zakrywając oczu.

  50. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    jesteś nieco w błędzie.
    Oficer Stasi był jawny dla Niemców, znali go i uprzedzali polskich dziennikarzy, jak przyjeźdżali do Schwerina.
    Polacy nie musieli donosić, bo na drugi dzień po powrocie do Szczecina oficjalnie SB zjawiało się na pogaduchy w redakcji.
    I dostawali oficjalnie relację.
    Natomiast z tego co mówił mi mąż, dziennikarze donosili wzajemnie na siebie a obywatele na dziennikarzy.
    Miał wielka szufladę w starym biurku w swoim gabinecie zamykaną na klucz, gdzie te donosy trzymał.
    Gdy odchodził w czerwcu 1990 r. po 17 latach bycia naczelnym na emeryturę, na emeryturę – otworzył tą szufladę i wywalił na stół przed nos całemu zespołowi.
    Donoszenie i plotkowanie jest jedną z ulubionych zabawek ludzi w Polsce kwitnie a co niektórzy polityce zbijają na tej ludzkiej słabości wcale nie najgorszy polityczny interes – vide PiS-owska lustracja czy Mawar ze swoimi donosami i plotkami tu na blogu np. o luterańskich biskupach.

  51. Indoor napisał(a):

    MAciek.g! Prawo naprawić! Dyscyplinować motłoch! Wytepić chwast! A czy czujnik dymu właczyli, czy też są od 20 lat nieczynne?

  52. Indoor napisał(a):

    jesli kiedykolwiek oczywiście działały, zanim ci palacze z czysztego umiłowania do sabotażu je zepsuły.

  53. Indoor napisał(a):

    Zresztą to wszystko coś nie pasuje. Przecież ci palacze-anarchiści nienawidzące państwo, porządek i dyscyplinę powinni napisać donos na samego siebie znając ich skłonnośc do bezwzględnego uznania dowolnej władzy o ile tylko wystarczająco często i skutecznie ich upodla. Już nie mówiąc o powszechnym wśród nich nepotyzmie z którego niewątpliwie wynika skłonność do kazirodstwa. Uważam ponadto, że pomysł władz dotyczące rozwiązania dwóch kwestii dokładniej bezdomnych i głodnych na raz, mianowicie niech głodni zjedzą bezdomnych – ma duże szanse powodzenia. POnoszę uprzejmie.

  54. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    co innego dostojnik kościelny, czyli biskup Kościoła ewangelicko-augsburskiego na trybunie w gronie innych przedstawicieli kościołów i związków wyznaniowych z okazji święta państwowego, a co innego dostojnicy państwowi i samorządowi w majestacie swoich urzędów – w kościele jednego z wyznań na mszy-akademii z okazji tego samego święta.
    Jak tych niuansów nie odróżniasz, nie rozumiesz polskiej konstytucji. to nie skłaniaj się do rozmów o polityce w naszym kraju.

  55. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    PS.
    Nie oglądałam tradycyjnych uroczystości rocznicowych ani w telewizji, ani też u siebie w Szczecinie , bo oddawałam się przez kilka godzin bezecnemu plotkowaniu w damskim gronie przy lodach, kawie i soczku.
    Z grona 10 pań w wieku dojrzałym (roczniki 1948-1942) i po studiach, niektóre prof. dr hab., w dyskusji politycznej, której nie zainicjowałam i nawet nie wypowiadałam się w niej, panie były wybitnie anty-Kaczyńskie i anty PiS-owskie.
    Prezydent został oplotkowany stosownie, z generalnym zarzutem – kłamie, ma poglądy z XIX i niewiele do powiedzenia w ogóle, jest małostkowy, mało inteligentny, mąci, dzieli ludzi, podburza przeciwko sobie i kompromituje nas wszystkich. Poza bratem i jego partią nic nie widzi dookoła.
    Co niektórym nie podobały się też jego miny, jakie stroi i sposób wypowiadania się. Nie robi na paniach miłego wrażenia. Zdecydowanie nie ich typ mężczyzny.
    Panie generalnie katoliczki, 7 na 10, na mszę pójdą wieczorem albo wcale. To dzień 11 listopada nie niedziela, ani też święto kościelne – stwierdziły.
    Natomiast szkolno-uczelniane spotkanie koleżeńskie na obchody święta narodowego jest jak najbardziej na miejscu. I wspominków było stosownie dużo.
    Poza tym jednomyślnie panie stwierdziły, że Polska to piękny kraj, ma wspaniałe miejsca na urlopy i wypoczynek, mamy wspaniałą naturę i wcale nie trzeba ganiać po świecie by dobrze wypocząć.
    Panie mają dzieci a nawet wnuczęta. Znakomita część II pokolenia jest po studiach i w znacznej części – zagranicą,od Meksyku po Francję, od Kanady po USA. Zakładają mieszane narodowościowo i wyznaniowo rodziny i czują się dobrze.
    A mamy i babcie ganiają po świecie odwiedzając swe córki, synów i wnuczęta.
    Wszystkie mają komputery (własne lud dzieci) i się w ten sposób komunikują.
    Jak widać, moje pokolenie jest zupełnie nieźle zaaklimatyzowane w nowej zjednoczonej Europie i globalnym świecie. Niestety, praktycznie wszystkie gdzieś dorabiają, bo z emerytury wyżyć się nie da.
    Znaczna cześć z nich to wdowy.
    To ważne dla mnie spostrzeżenie.
    Większość tych dziewczyn widziałam od czasów matury czy studiów po raz drugi czy trzeci w życiu, nie licząc przypadkowych spotkań na ulicy. Z wielką ciekawością słuchałam opowieści o ich życiu, problemach, sukcesach i poglądach.
    Taka mała konfrontacja pokoleniowa.

  56. Indoor napisał(a):

    Zaraz! Jeszcze miało być na wesoło. To Wyście się śmiały czy z Was się śmiano?

  57. maciek.g napisał(a):

    Indor,
    Napisałem wyraźnie, że kolega uzyskał potwierdzenie od swych kolegów faktu wyłączenia czujników. Jak ja mam pisać byś potem nie „wyważał otwartych drzwi”. Po co piszesz „anarchiści” i tym podobne bzdury. Oni wcale nie działali przeciw Państwu , a jedynie po to by nie musieli wychodzić na papierosa. /W zimie i podczas deszczu nie jest to miłe/. Co ciekawsze nikt tego pożaru nie zgłosił do wyższych przełożonych choć wszyscy o nim wiedzieli, bo zarówno pracownicy jak i kierownictwo nie chciało mieć kłopotów.
    Nie rób z siebie zrzędliwego staruszka.

  58. maciek.g napisał(a):

    Czytając /po łebkach/ przemówienie prezydenta natychmiast przypomniała mi się post Zofii w którym pisze że im ktoś więcej gada o patriotyzmie tym większe podejrzenie że wcale nie jest żadnym patriotą.
    To, że Lech Kaczyński żadnym patriotą nie jest to dla mnie oczywiste , bo jego działania o tym świadczą. Niestety są jeszcze tacy którzy myślą, że jest patriotą.

  59. Indoor napisał(a):

    maciek.g. Ja palę około 3 paczek papierosów dziewnnie (strasznie duzo) ale staram się powstrzymać (i idzie mi to skutecznie) od palenia w kilku sytuacjach. Na przykład jak jest czujnik w pomieszczeniu. Tym niemniej w pewnym okresie, gdy miałem firmę w budynku UŁ z czujnikiem, ostroznie zapaliłem jednego papierosa przy otwartym oknie. Nie chciało mi się złazić na parter. NIe reagował. Więcej nie paliłem, bowiem również nie palę w sytuacji, gdy czy to w hotelu czy w innym miejscu inni będą korzystać z pomieszczenia z którego ja tymczasowo korzystam. Ale wlazłem na krzesło i sprawdziłem. Czujnik nie zadziałał nawet jak bezpośrednio dym wdychałem do czujnika. Jako pierwszy wówczas uzytkownik owego pomiedzczenia oświadczam, że ani nie popsułem, ani nie zepsułem czujnika. Po prostu prawdopodobnie jest to czujnik na pożar a nie na palaczy.

  60. Margit napisał(a):

    Proponuję blogowiczom trochę EKUMENIZMU bardzo szeroko rozumianego (w znaczeniu chęci lepszego wzajemnego porozumiewania się).

    Podam przykład, wydawałoby się, niemożliwej ekumenicznej Uroczystości.
    A chodzi o ekumeniczne uroczyste nabożeństwo odprawione 31 października br. w dniu Reformacji, transmitowane przez pierwszy program TV niemieckiej
    (oglądałam).
    Niemcy znaleźli wspólną płaszczyznę w osobie reformatora Melanchtona (obchodzony właśnie rok Melanchtona).
    Uczestniczyli przedstawiciele różnych kościołów chrześcijańskich. Biskup kościoła katolickiego wygłosił kazanie.

    Dla chcącego nic trudnego i nawet niemożliwe staje się możliwym.

  61. Petrel napisał(a):

    Pan Prezydęt był wczoraj i dzisiaj Genetycznym Patriotą z ludzką twarzą. Każdy staje się bardziej ludzki, jak deszcz nie przestaje padać. Bo wtedy trzeba wykazać się chartem duha.

  62. maciek.g napisał(a):

    Natomiast Lech Wałęsa w Berlinie nie tylko przewrócił mur, ale też i media niemieckie / ściślej mówiąc kamerzystę który na segwoju miał filmować walenie się muru/. Wina ewidentnie była po stronie organizatorów którzy nie uprzedzili Wałęsy o tym, że za jego plecami będzie kamerzysta filmujący walenie się muru i żeby po popchnięciu został chwilę na miejscu zanim kamerzysta nie przejedzie. Niestety tu zabrakło tej sławnej niemieckiej precyzji i Wałęsa po popchnięciu muru cofną się krok do tyłu co wystarczyło że uderzył w „dyszel” segwoja i kamerzysta wyłożył się jak długi.
    Wałęsa narobił sporo kłopotu tłumaczowi niemieckiemu swą kwiecista wymową i ten miał problem z przetłumaczeniem słowa „dyrdymały” które wyraźnie było skierowane do przedstawicieli i dziennikarzy zachodnich.
    W sumie jednak wypadł dobrze.

  63. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    jeśli ktokolwiek z nas się śmiał, to my same z siebie. Oczywiście, że było nadzwyczaj wesoło.
    Widziałeś gdziekolwiek poza pogrzebem, i kontemplacyjnym zakonem żeńskim, by kobiety we własnym gronie nie śmiały się?
    ***
    Maciek,
    to nie moje powiedzenie ale Ewy-Joanny, ale podpisuję się pod nim także.
    Naszemu obecnemu prezydentowi wydaje się, że jest patriotą, ale w działaniu najczęściej działa przeciwko Polsce ośmieszając ją swoim zachowaniem.
    Polska jest tu i teraz a nie z minionych lat. Różnorodna, współczesna, wielokulturowa i wielowyznaniowa.
    Dla Lecha Kaczyńskiego jest to Polska przedwojenna i katolicka.
    Z „Dziadkiem” Piłsudskim, z „Bóg, Honor i Ojczyzna” na wojskowych sztandarach, legionową pieśnią na ustach, ryngrafem z Matką Boską Częstochowską na piersi i wrogimi państwami dookoła.
    Nie dostrzega, że te wszystkie historyczne rekwizyty dawną leżą w lamusie.
    Jak ktoś wspomni ze dzisiaj jest inna Polska i inaczej przejawia się miłość do ojczyzny – to nie jest, wg prezydenta RP już patriotą.
    I co z rakim facetem zrobić?

  64. maciek.g napisał(a):

    Nie wiem jakiego typu były czujniki przeciwpożarowe w twoim pomieszczeniu. Te zainstalowane w fabryce gdzie pracowałem na pewno reagowały na dym , bo o tym mówiono. Sprawdzając ogrzeliśmy je bezpośrednio płomieniem palącej się zapałki i żadnego skutku. Jakby się zaczął pożar to na pewno tak gorąco /jak i ilości dymu/ nie mogło być więcej w bezpośredniej bliskości czujnika. Na dodatek ten kosz na prawdę nieźle się palił i baliśmy się że nie damy rady ugasić , a dymu po ugaszeniu było tyle że można było się udusić.
    Czujnik jeśli ma spełniać swą role musi ostrzegać dostatecznie wcześnie, a nie w chwili gdy pożar już rozhula się na dobre, bo wtedy i bez niego widać co się dzieje.

  65. Waldemar napisał(a):

    Kanclerz Angela Merkel i Prezydent Francji N.Sarkozy w Paryżu pod Łukiem Triumfalnym złożyli wieńce pamięci z okazji kolejnej rocznicy zakończenia I wojny Swiatowej , a minęło tylko dwa dni od fantastycznego (dla mnie ) świętowania przy Bramie Brandenburskiej ,gdzie wszyscy obecni mówili o wyzwaniach PRZYSZŁOŚCI , a Gospodarz blogu pan Waldemar Kuczyński pięknie napisał w adres Kanclerz Niemiec .
    Nad Wisłą narazie nie doszło do spotkania Prezydentów Polski i Rosji , jeśli takie spotkanie tego dnia kiedyś w przyszłości ziści się ,to dopiero nastąpi odwzorowanie dzisiejszych spotkań Francuzów i Niemców.
    Puki co mamy stałego Goscia z Litwy ( Jagielońskie wspomnienia ?)a na portalu TVN24 czytam ,iż Ogłoszona została przez Lecha Kaczyńskiego Nowa POLSKA ( IV RP -KUPUT ?) i Nowy Patriotyzm .Przyznam ,że tych nowych zabiegów nie rozumiem , korzystając z Pisowskiego słownika nowomowy terminy te znalazły się w „Kręgu Podejrzeń” ) .Widocznie szykują na cały rok wyborczy kolejne zamulanie ! wiem ,że są bez szans , TYLKO PO CO !
    Puki nie dojdzie do zmiany Osoby na Urzedzie Prezydenta RP ( wspieram 1 głosem ) będziemy słyszeć z tego obozu wezwania do WALKI o silną i niepodległą ,słowa wytrychy . Parole, Parole, Parole.
    ps.
    W Szczecinie standartowo .Strona UM komunikuje Msza Swieta 10.00 a o 12.00 zmiana nazwy palcu -ronda z Sprzymierzonych ( kiedyś Lenina ) na Szarych Szeregów . Ciekawe , czym ci Sprzymierzeni podpadli Racjom miejskim ,może nazwa trudna w wymowie dla maluczkich.?

  66. Zofia napisał(a):

    Margit,
    w Warszawie było nabożeństwo ekumeniczne dla wszystkich Kościołów ewangelickich w Polsce (obchodzimy poza Rokiem Melanchtona, Dekadę Lutra), nb. transmitowane 30 października przez TVP2 z kościoła luterańskiego Świętej Trójcy .
    By odbyło się z udziałem innych wyznań chrześcijańskich, trzeba by Dzień Reformacji był akceptowany przez np. polski episkopat, a nie jest.
    Kościół Rzymsko- katolicki w Polsce nie pomyślał by nawet by skierować jakiekolwiek słowa ekumeniczne pod adresem luteran z okazji ich najważniejszego święta kościelnego (nie mylić z religijnym).
    Władze państwowe także o czymś takim nie pamiętały, choć ewangelicy mają swój wkład potężny w rozwój naszego kraju.
    Reformacji luterskiej Polska zawdzięcza Reja i jego słynne „Polacy nie gęsi, swój język mają”.

    Ekumenizm leży w Polsce na łopatkach.

  67. maciek.g napisał(a):

    Indor,
    miałem w pracy kolegę który palił cztery paczki w ciągu dnia pracy/tj 8 godzin/. Ręce miał żółte od dymu ale jak staraliśmy się by wpłynąć by mniej palił śmiał się i mówił „że mięso wędzone się nie psuje”. Potem jednak zaczął chorować na żołądek właśnie z powodu nadmiernego palenia. Nie mam już dawno z nim kontaktu i nie wiem jak ze zdrowiem u niego obecnie.
    Moja mama nie paliła dużo tak jak pamiętam 1 maksimum półtora paczki giewontów i dopiero po siedmdziesiątce zaczęły się problemy i lekarz /a bardzo sie leczyć nie lubiła/ powiedział albo Pani pali , albo leczymy. Wtedy postanowiła skończyć z paleniem /które jak mówiła było dla niej przyjemnością/ i faktycznie z dnia na dzień przestała palić. Leczenie dało skutek i przestała mieć ataki nieprzerwanego kaszlu.

  68. maciek.g napisał(a):

    Faktycznie pomyliłem, to EJ o tym napisała.

  69. maciek.g napisał(a):

    Zofio,
    Gdyby Lech był patriotą , to znał by słowa hymnu Polskiego i wiedział by jak flaga ma wisieć bo to było by dla niego ważne. Już te dwa drobiazgi świadczą że patriota nie jest

  70. Zofia napisał(a):

    Waldemarze ze Szczecina,
    jak to czym? – Sprzymierzeni przyznali Szczecin – Polsce.
    Pewnie rajcom się to nie spodobało. Może woleli by Szczecin nadal był niemiecki?
    Więc dali nazwę Placowi Sprzymierzonych miano Szarych Szeregów, których w czasie wojny nigdy w Szczecinie nikt na oczy nie widział, co najwyżej jako repatriantów powojennych osiedlających się w naszym mieście, jeśli jakiemuś warszawiakowi odbiło zamieszkać na tzw. Ziemiach Odzyskanych.
    Chyba, ze pod te „szare szeregi” podciągniemy dzieciaki wojenne odziane w szare mundury Wermachtu i wcielone do obrony miasta przed Armią Czerwoną.
    Ruski, jak wiadomo to komuch i kanalia. Za przegraną walkę i rejteradę zza Odrę można nazywać ich imieniem jakiś placyk w mieście, zwłaszcza, ze umieszczono na nim w idiotycznym miejscu popiersie Piłsudskiego. Co ma „Ziuk” do Szarych Szeregów nie wiadomo, choć szaro niebieskie mundury piłsudczyków można by nazywać – szarymi.
    Na głupotę quasi polityków nie ma rady, u nas rodzą się na kopy.
    Pomysł tak absurdalny, że wręcz pasuje do pure nonsens’ów Monty Pythona.

  71. Waldemar napisał(a):

    Miła Zofio ! Dzięki za uzupelnienie ,w pełni oddajesz myślenie Rajcow miejskich Szczecina ,to ze nie mądre to fakt.
    Być może ,że zmienia al. Wojska POLSKIEGO( najdłuższa ulica w miescie ) nie baczac na koszty ,bo nazwa od 1945 roku !!
    Pozdrawiam z okolic Jasnych Bloni .
    Waldemar

  72. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „Więc dali nazwę Placowi Sprzymierzonych miano Szarych Szeregów, których w czasie wojny nigdy w Szczecinie nikt na oczy nie widział …”.
    .
    Waldemar
    .

    „Być może, że zmienia al. Wojska POLSKIEGO( najdłuższa ulica w mieście ) nie bacząc na koszty bo nazwa od 1945 roku” !!
    .

    Rozmowy komuchów jesienią 2009 ….
    :)
    .
    Widział kto w Szczecinie jakiekolwiek wojsko polskie lub polskojęzyczne podczas wojny? Szczecin zdobywała Armia Czerwona. Chyba że dla was „polskim wojskiem ” bardziej jest Armia Czerwona niż Szare Szeregi.

  73. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „… co innego dostojnik kościelny, czyli biskup Kościoła ewangelicko-augsburskiego na trybunie w gronie innych przedstawicieli kościołów i związków wyznaniowych z okazji święta państwowego, a co innego dostojnicy państwowi i samorządowi w majestacie swoich urzędów – w kościele jednego z wyznań na mszy-akademii z okazji tego samego święta”.
    .
    Nie widzę przeszkód, żeby samorządowcy np. z Cieszyna brali udział, oficjalnie, jako samorządowcy, w uroczystościach z okazji świat państwowych czy protestanckich. To samo dotyczy prawosławnych, czy polskich muzułmanów (np. Tatarów). Jeśli tego nie rozumiesz to zastanów się dlaczego? Według mojej wiedzy, resentymenty antykatolickie, zmiksowane z komunistyczną manią walki z religią, dają takie osobliwe zjawisko jak twoje poglądy, będące emanacją twojej psychiki. Ponieważ nic się z tym już nie da zrobić, proponuje abyś nie starała się tego zmienić, bo to i trud daremny.

  74. jasnaanielka napisał(a):

    Wprawdzie tu wszyscy o czym innym, ale ja, na zasadzie zepsutej płyty o sprawie dra Garlickiego.
    Bez żadnej komisji śledczej, za to z pomocą niezawisłego sądu, ktoś powinien za ten skandal odpowiedzieć osobistą karierą. Zrównoważyć strat, które ponieśli pacjenci, oczekujący przeszczepu nie sposób, ale gdyby paru tych odważnych inaczej poszło zwyczajnie siedzieć, byłoby choć trochę sprawiedliwiej.
    A tak, to na koszt społeczeństwa [powołuje się biegłych językoznawców, aby dowiedli, że to cośmy usłyszeli, to nie było to, co sobie pomyśleliśmy, usłyszawszy.
    http://www.polityka.pl/kr.....zniej.read

  75. Waldemar napisał(a):

    Mawar ;
    Jako gość na blogu nie podejmuje się rozmowy z Toba .
    Komunikuje tylko ,że Brygada Artyleri Wojska Polskiego stacjonowała w dzielnicy Stettin -Podjuchy(przed Odrą )przed dniem zdobycia Stettina przez CA w 1945 r . Jest tam do dziś Obelisk .
    Reszta w Twojej głowie jest Kakafonią (czytam blog jak Wiesz ) ,nie do naprawienia ,ale ten Twój stan zupełnie mnie nie interesuje .

  76. Torlin napisał(a):

    To jest chore, ulica nie może się nazywać „Wojska Polskiego”, bo tę miejscowość zdobywała w 1945 roku Armia Czerwona. Ja się nie dziwię, że PiSowi już wszystko spada. Jak ma takim poziomie apologetów.
    Nelu, dzięki za link, ja powiem wprost, po raz pierwszy w życiu usłyszałem o Dziatkowiaku, nawet o tym nie ma w notce z Wikipedii. Jeżeli to jest prawda, to to bardzo źle świadczy o Profesorze, że był człowiekiem w gruncie rzeczy małym i zawistnym. Jak tak się zastanawiam, w której partii rządzie on był ministrem zdrowia? Niech ja sobie przypomnę. Aaaaaaaaaa, w partii ludzi małych i zawistnych. Przypomniałem sobie. Alles klar.

  77. Indoor napisał(a):

    No bo co ma pisać? „Pierwszy nieudany przeszczep serca w Polsce przeprowadził prof. Dziatkowiak?”

  78. trebeg napisał(a):

    Do maciek.g

    Z tymi czujnikami to bywalo i tak.
    Bylem kiedys na pewnym seminarium naukowym w Moskwie w latach slusznie
    minionych. Pod koniec przedostatniego dnia, juz dobrze zaznajomieni z ich
    profesorem i kilkoma doktorantami po zakonczeniu zajec gadalismy o wszystkim
    w miare otwarcie, wlacznie z dowcipami.
    W kazdej salce byly czujniki dymu nad drzwiami, a w portierni siedzial dyzurny
    umundurowany strazak przed tablica z lampkami.
    Kiedy juz padly pierwsze dowcipy, drzwi z rozmachem sie otworzyly i wszedl
    strazak pytajac groznie: Kto zdies kurit?!?!

    Moze i u was to byly takie czule czujniki ?

    trebeg

  79. Indoor napisał(a):

    Trebeq! Na Politechnice Łódzkiej pracował ponoć kiedyś taki palacz (w piecu) co potrafił pół litra rozlać dokładnie na trzy równe części i to trzymając za plecami w jednym reku butelkę a w drugim trzy musztardówki.

  80. Orteq napisał(a):

    Panowie! Mój profesor (od meteorologii) rzucił palenie. Po upływie trzech tygodni przechodził korytarzem pod czujnikiem ppoż. Czujnik zajęczał ale dopiero gdy pan profesor już przeszedł. Okazało się, że on wciąż jeszcze puszczał dym tylcem! Z nikomu nieznanych powodów studenci nadali mu ksywę Upalony.

  81. jasnaanielka napisał(a):

    No tak się uśmiałam, tak się uśmiałam, że łzy mi płyną na klawiaturę.
    Aż strach pomyśleć, co też napisze kolejny dowcipny.
    Dobranoc.

  82. narciarz2 napisał(a):

    Widze, ze na temat czujnikow szanowni panstwo wiecie dosc malo. Wyjasniam, ze sa one czule na dym, a nie na cieplo. A dokladniej, czujniki zawieraja substancje radioaktywna (jesli ktos nie wiedzial), ktora jonizuje powietrze. Jesli do czujnika dostanie sie troche dymu, to czastki dymu pochlaniaja jony, co powoduje zadzialanie czujnika. Ani chuchanie ani ogrzanie nie maja takiego skutku.
    .
    Czujniki w USA sa polaczone bezposrednio ze straza pozarna, ktora przyjezdza nie wzywana, jesli zacznie sie dymic. W budynku zaczyna wyc po wlaczeniu sie choc jednego czujnika. Tylko strazacy moga wylaczyc czujnik. Jesli idzie o wylaczenie, to czujnikow wylaczyc sie nie da, bo wykryje to system komunikacji z czujnikami.

  83. andiboz napisał(a):

    W czasie przemówienia z okazji święta niepodległości pan prezydent, który powinien stać na straży konstytucji RP wyraźnie nawoływał do jej łamania.
    Chodzi o fragment dotyczący krzyży w miejscach publicznych.

  84. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o komentarze Indoora i Ortequa, to jak kiedys mowiono, opadaja nie tylko rece.

  85. narciarz2 napisał(a):

    Gdyby w USA ktos wylaczyl czujniki p-poz, to byloby dochodzenie. Cos takiego moze sie zdarzyc tylko raz.
    .
    W ogolnosci to ja wiem, ze Polska i USA to sa dwa rozne kraje. Po przeczytaniu komentarzy Ortequa i Indoora juz wiem, na czym polega roznica. W USA nie ma zwyczaju, zeby z siebie robic balona.

  86. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o palenie trzech paczek dziennie, to moj daleki krewny wlasnie umiera na rak pluc z przerzutami do mozgu. Palil dwie paczki dziennie. Wiek: ponizej szescdziesiatki.
    .
    Milego palenia.

  87. narciarz2 napisał(a):

    Poklosie Kaczynskiego i Ziobry:
    http://www.polityka.pl/kr.....zniej.read
    .
    Ten artykul pokazuje, dlaczego w Polsce jednak nie nalezy dobrze pracowac. Jednak lepiej jest wyjechac.
    .
    Takze po to, zeby na codzien nie miec do czynienia z ludzmi w typie Indoora i Ortequa.

  88. narciarz2 napisał(a):

    A tutaj jest o praktycznej demokracji. Jesli ktos mysli i glosi, zapewne sluzbowo, ze PRL byla krajem zniewolenia, to polecam ponizsza lekture.
    http://www.polityka.pl/kr.....luzby.read
    .
    Byc moze rzady postsolidarnosciowej prawicy sa gorsza zaraza, niz kiedys rzady tzw. komuchow. Tak przynajmniej wyglada po przeczytaniu artykulow o metodach stosowanych wobec doktora G., jak rowniez artykulu o „dozbrajaniu” sluzb.

  89. narciarz2 napisał(a):

    A tutaj jest o obecnym premierze. Analiza, chlodna i rzeczowa. Nie wiem, czy trafna, bo zadna analiza polityczna nie jest w 100% trafna. W kazdym razie, kulturalnie i ciekawie napisana.
    http://www.polityka.pl/kr.....-tusk.read
    .
    Kultura slowa, oraz zeby miec cos do powiedzenia, oto czego brakuje na tym blogu.
    .
    A teraz dobranoc.

  90. Orteq napisał(a):

    And a Merry Christmas to you too, narciarzu.
    :
    Kulturalnie chcę zauważyć, że twój link o drze. G. został wcześniej przytoczony przez Pollyannę blogową. No wiesz, tę śmieszkę. Ona też łzy roniła czytając ostatnie przebłyski ulubionych przez ciebie współblogerów.

  91. Orteq napisał(a):

    Jasnaanielka,
    Troche o drze. G.

    „Bez żadnej komisji śledczej, za to z pomocą niezawisłego sądu, ktoś powinien za ten skandal odpowiedzieć osobistą karierą.”
    :
    Tak skomentowałaś artykuł w POLITYCE o drze. G. i chwała ci za to. Boś odwagą się tu wykazała niezwykłą, uprzedzając wyrok owego sądu. Przecież też niezawisłego w Pomrocznej, a akurat sprawę dra. G. wałkującego od lat trzech.
    :
    Ja się posunę nawet dalej w tym uprzedzaniu wyroku sądu niezawisłego i tak zapytam: ty nie o Ziobry głowę tu wołasz, jasnaanielko? Bo to by było no fair! Dlaczego, pytasz? Dziękuję za celne pytanie.
    :
    Ziobro, ten pacan oraz czyjś przydupas jak słyszę, za młody był, żeby takie akcje samodzielnie wszczynać. Przynajmniej ja tak to widzę, przeczytawszy artykuł w POLITYCE. Więc kto był tym motorem wielkich PiSowskich podchodów pod dra. G.?
    :
    Nawet gdybyś próbowała mi wciskać, że to był kto inny niż ja myślę to ja ci i tak nie uwierzę. Wiesz dlaczego? A dlatego, że pewne kaptowania SŁAW i IDOLI do PiSdziarstwa wiązało się z pewną wyłącznością terenu. Więc jeśli skaptowano do CHWASTA, dajmy na to, lekarza-idola, to tam żaden ziobropodobny pędrak nie mógł mieć nic do powiedzenia w sprawie służby zdrowia. A napewno absolutnie nic do powiedzenia w sprawie dra. G., osobistego wroga Idola. Koniec, kropka i szlus.
    :
    W konkluzji, tyle rzekę. Jeśli chcesz żeby „za ten skandal ktoś odpowiedział osobistą karierą” to może powinnaś już chodów szukać w innym wymiarze. Czyli w tym, gdzie będą decydowali o ekstradycji dra. Idola śp. Religi.

  92. Szczesiul napisał(a):

    Czytam o dr. Garlickim i nic nie rozumiem. To wyrok juz zapadł?

  93. Ewa-Joanna napisał(a):

    Tak a propos to ten link o Garlickim podalam jakies 2 dni temu. Wtedy bez echa.
    Szczesiul,
    Nie. wyrok jeszcze nie zapadl, porazajace dowody padaja jak muchy, prawdopodobnie wyroku nie bedzie, ale zlo, spowodowane dzoalaniem paru malutkich acz zadnych slawy ludzikow juz sie dokonalo.
    „Kardiochirurgia w szpitalu MSWiA w Warszawie już nie istnieje. Nie znalazł się nikt, kto potrafiłby ten oddział poprowadzić.”

  94. Indoor napisał(a):

    Narciarzu! W kulturalnych słowach zwraca Ci uwagę na dwa artykuły, oba za WP
    „Miały ochronić Polskę przed kryzysem, ale nie działają… Eksperci podkreślają, że rząd zbyt późno doprowadził do uchwalenia niezbędnych ustaw, które miały zapobiegać skutkom kryzysu” a jak wynika z treści streścienia przedsiebiorcy i inni beneficjenci uruchomionych mechanizmów w ogóle z nich nie skorzystały. Np. „Z dopłat do kredytów hipotecznych skorzystało 631 osób, a nie 50 tys., jak szacowano.” Niedoszacowano. A może jest inni mechanizm tego zjawiska?

  95. Indoor napisał(a):

    Druga „porażająca” wieść to to iż „Rząd przyznał się do wielkiej dziury w ZUS .. Rząd poinformował Komisję Europejską, że deficyt funduszy ubezpieczeniowych w tym roku przekroczy 9 mld zł.”
    Notabene to już było wiadome kilka miesięcy temu (jak sugerowałem aresztowanie prezesa ZUSu za sprawą donosu ze Szczecina miało na celu zaciagnięcie gigantycznego kredytu przez ZUS we właściwym banku, na właściwych zasadach). Trwa już zresztą zwalanie winy na wyłudzaczy zasików.

  96. jasnaanielka napisał(a):

    Orteq!!!
    Jaka przyczyna jest tego powodem, że tak żywiołowo reagujesz na moje – różnego kalibru wpisy??? :D
    Wygląda mi to na poważne uczulenie. Rozważ udanie się do alergologa, być może przyczynisz się do powstania nowej jednostki chorobowej w medycznej nomenklaturze. ;) Wniesiesz tym samym wkład w rozwój i t.d.
    Pokazałeś się stosunkowo nie dawno na tym blogu – przynajmniej, jako Orteq a reagujesz na moje wpisy od samego początku tak alergicznie, jakbym ci dawno, dawno temu wyrządziła szczególną i wyjątkowo okrutną krzywdę. Kolejny raz sugerujesz mi, że pora mi umierać… Nie martw się, zrobię to z pewnością w odpowiednim czasie, zresztą jak każdy inny – nawet ty. Kolejność jest nieznana. Na kogo wypadnie, na tego bęc!
    Póki co, jeszcze żyję i jestem gotowa jakoś ci wynagrodzić to nieszczęście, które cię z mojej strony niewątpliwie spotkało, że tak się próbujesz mszczać.
    Tylko może napisz – o co ci chodzi???/b>
    Które twoje wcielenie tak podeptałam?

  97. jasnaanielka napisał(a):

    Chyba się zdecyduję na zmianę nicku…
    Będę całkiem nowa – tym razem młoda i pełna zachwytu dla naszych harcowników. Wesprę ich w nierównej walce z tępicielami chwasta.
    Może jako Mrówa? Błękitnooka :)
    Będę się dziwić światu w całkiem nowej postaci i może mnie Orteq i Uchachany, a nawet Mawar polubią – co daj dobry Panie Boże… Amen!

  98. Ewa-Joanna napisał(a):

    Tez masz sie czym przejmowac Janielciu!
    A nicka nie zmieniaj, sama widzisz, ze to nic nie daje i tak z czlowieka wylazi to co jest jego sednem. Tylko sie niepotrzebnie mameczysz :)

  99. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    kiedy nasi zachwyceni lub wojujacy zauwaza, ze masz racje? :)

  100. Ewa-Joanna napisał(a):

    Tez masz sie czym przejmowac Janielciu!
    A nicka nie zmieniaj, sama widzisz, ze to nic nie daje i tak z czlowieka wylazi to co jest jego sednem. Tylko sie niepotrzebnie nameczysz :)

  101. Zofia napisał(a):

    Miawar,
    nadal nic nie rozumiesz.
    Tak na marginesie.
    Luteranie to nie tylko enklawa cieszyńska.
    Poza tym jestem gorącym zwolennikiem, i nie tylko ja, zdecydowanego oddzielenia państwa od kościoła i traktowanie wszystkich kościołów i związków wyznaniowych – równo. Bez uprzywilejowań.
    Mnie nie podobają się krzyże w miejscach publicznych jak szkoły szpitale czy urzędy administracji państwowej.
    W Polsce żyją ludzie róznych wyznać, Europa staje się coraz bardziej otwarta i coraz bardziej różnorodna wyznaniowo.
    Rośnie też grupa w Polsce agnostyków i niewierzących.
    Swoje wyznanie należy manifestować swoim postępowaniem a nie „znaczeniem” terenu znakami religijnymi.
    Mnie ten cały katolicyzm na pokaz w Polsce wprawia w zażenowanie a czasami nawet jest to dla mnie krępujące.
    A ja chcę żyć w wolnym państwie a nie wyznaniowym.
    Poza tym jaki to szacunek dla krzyża w Sejmie gdy posłowie kłamią, obrażają godność innych posłów i zachowują się po chamsku.
    Po co im ten krzyż?
    Po to by pokazywać, że jest ozdobnikiem na ścianie i rekwizytem w walkach politycznych?
    Ten symbol nic dla nich nie znaczy przy takim skandalicznym zachowaniu. Jest powieszony na urągowisko przez zakłamanych katoli8koów-posłów.
    Mnie jako luteranki – takie traktowanie symbolu religijnego nie pasuje.
    Swoje symbole religijne szanuje, w tym też krzyż, i na postponowanie nie wystawiam.
    Tym sie różnimy Mawar,
    chociaż oboje należymy do chrześcijańskiej społeczności.
    Oczywiście, ze się nie zmienię, mimo Twojej diagnozy, dlaczego tego nie uczynię.

  102. maciek.g napisał(a):

    Narciarzu,
    Postęp na pewno dotyczy i czujników Ppoż. W fabryce w której wtedy pracowałem połączone były z zakładową strażą ppoż i jednocześnie z alarmami dźwiękowymi na terenie budynków. Zabezpieczenie ich było raczej marne i nikt się tym nie przejmował.
    Informacją twoja na temat czujników potwierdza fakt ich wrażliwości na dym bo to jedyne rozsądne wczesne ostrzeganie przed pożarem lub ewentualnym zagrożeniem pożaru /przegrzanie jakiegoś styku elektrycznego powoduje, że śmierdzi izolacja – ognia często jeszcze dość długo po takim fakcie nie ma i czasami kończy się na upaleniu przewodu. Stosowanie takich zabezpieczeń jest bardzo rozsądne i pożądane, ale jak życie uczy każde zabezpieczenia da się pokonać.
    Zawsze jest tylko pytanie czy to opłacalne.

  103. Indoor napisał(a):

    Ciekawe!
    „Ponad 5,5 mld zł unijnych dotacji z programu Innowacyjna Gospodarka zostanie rozdysponowanych w konkursach w 2010 roku – wynika z opracowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego harmonogramu, do którego dotarł „Dziennik Gazeta Prawna. …To mniej niż w tym roku, kiedy to na samo wsparcie dla firm inwestujących w najnowsze technologie poszły około 4 mld zł.”
    Ciekawe., Podejrzewam, że 40% matematyków wyraziłby zdziwienie czytając powyższe. Pozostałe 30%, ci z doświadczeniem z matematyki stosowanej – nie.

  104. Orteq napisał(a):

    Oh, Anielko, ty damo wielko. Ja cię jak najbardziej poważam i szanuję! A gdy jeszcze polubię to poinformuję. Nick pozostaw jaki jest. Jest fest! E-J ci to mówi a jej lepiej wierz. Mnie też.
    :
    W dzisiejszym czytaniu, pod ciebie, Pisma Internetowego jeden aspekt sprawy dra. G. był poruszany. I nie chodziło w ogóle o „nieszczęście, które mnie z twojej strony niewątpliwie spotkało, że tak się próbuje na tobie mszczać.” Tu chodziło po prostu o wyrażenie mojego punktu widzenia w temacie, w przeciwieństwie do twojego.
    :
    Krotko. Ty, jasnaanielko, nic do tego nie masz, że PiS dał ciała atakując dra. G., wskazanego przez ich nowoskaptowanego w 2005 roku Idola Medycyny. Ty tylko taki grzech popełniłaś, że próbowałaś winnych szukać wśród już nie żyjących, nie zdając sobie z tego sprawy. Bo tak się złożyło, że Idol Medycyny dr. Religa pomarł w międzyczasie. To wszystko. Cała reszta jest jak najbardziej do polubienia. Mrówka Błękitnooka et al.
    :
    Na koniec Wyznanie Wiary. Wierzę i oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Po przykładnym ukaraniu grzeszników, oczywiscie. Amen.

  105. maciek.g napisał(a):

    Żakowski niezbyt mnie przekonuje swymi katastroficznymi wizjami na temat hazardu w Polsce. Nie podoba mnie się polityczny pospiech we wdrażaniu ustawy przeciw hazardowi, bo jak kiedyś trafnie powiedziano „pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł”. Wszelki ustawowe z dnia na dzień zakazy nigdy dobrze nie skutkowały, a często dawały latami złe skutki uboczne. W Ameryce podjęta „Ad hoc” ustawa prohibicyjna doprowadziła do rozkwitu mafie i potem długie lata walczono z tym fatalnym dla kraju zjawiskiem. Ograniczenie gry na automatach tylko do kasyn których w Polsce prawie nie ma obawiam się może również skutkować niekorzystnie bowiem biznes już jest rozkręcony i większość na nim zarabiająca tak szybko z zarobku nie zrezygnuje. Przy wprowadzaniu każdej ustawy powinno być przemyślane „za i przeciw” , możliwości egzekucji prawna i skutecznej eliminacji zjawiska. Samym wydanie ustawy nic się nie załatwi, a znany jest fakt że jeśli nie możemy skutecznie wyegzekwować ustawy to lepiej jej nie wprowadzać bo daj3e to więcej zła niż pożytku.

  106. Torlin napisał(a):

    Z tą matematyką to pewnie chodzi, że w euro jest mniej.

  107. maciek.g napisał(a):

    odnośnie krzyży w miejscach publicznych to akcja ta jest wg mnie ściśle polityczna i nie ma nic wspólnego z religijnością tych którzy tego tak głośno się dopominają. Polska ustawowo jest państwem świeckim a więc symbole religijne w miejscach takich jak urzędy państwowe i szkoły nie powinny być zawieszane. Nikt nikomu nie zabrania wieszania ich u siebie w domu i na prywatnych posiadłościach. Polska była kiedyś bardzo tolerancyjnym krajem i ja chciałbym żeby obecnie też nim była , bo w takim kraju żyje się lepiej. Wiadomo, że ludzie mający obsesję na punkcie swej religii są nietolerancyjni i inne wyznania najchętniej by zniszczyli. Dotyczy to zresztą nie tylko religii – widać w życiu jak ludzie skaczą sobie do oczu z powodu sympatii politycznych, choć sami z działania politycznego profitów nie mają

  108. Indoor napisał(a):

    Ja raczej podejrzewam, że te 2 sumy dotyczą po prostu czego innego, tylko nie wynika to jasno z opisu. Pisze, że „kiedy to na samo wsparcie dla firm” poszło 4 mld, a w przyszłym pewnie 5,5 mld pójdzie na coś czego „samo wsparcie” jest tylko częścią.

  109. Szczesiul napisał(a):

    Orteq,

    Nie idzie ciebie odczytać. Piszesz o sprawie doktora Garlickiego tak jakby innych podobnych spraw nie było. Czy ty sugerujesz, że sp. dr. Religa to ojciec nie tylko przeszczepów serca ale i innych operacji w Polsce? Na przykład, ojciec operacji policyjno-prowokacyjnych? Ależ te chyba nic wspólnego nie miały z medycyną! Zaznaczam, że mogę się mylić. I ubliżać ministrowi Ziobrze.

  110. Paweł Luboński napisał(a):

    Maciek: „Odnośnie krzyży w miejscach publicznych to akcja ta jest wg mnie ściśle polityczna i nie ma nic wspólnego z religijnością tych którzy tego tak głośno się dopominają.’
    .
    Ma coś wspólnego. Oni tak właśnie pojmują religijność. Nie tylko jako kult prywatny, ale również jako obecność religii w przestrzeni publicznej. Wolno im. Mnie osobiście to zupełnie nie przeszkadza.
    Tego problemu nie rozwiążą żadne najmądrzejsze nawet ustawy ani wyroki sądowe, o ile sami zainteresowani nie okazują umiaru, tolerancji i skłonności do kompromisu. Myślę o obu stronach sporu.
    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego krzyżyk wiszący lub nie wiszący gdzieś na ścianie wzbudza takie emocje. Dlaczego ludzie wolą kłócić się o symbole, zamiast o sprawy konkretne. Mnie na przykład nie podoba się uprzywilejowana pozycja religii jako przedmiotu w szkole publicznej, a gdzie wiszą krzyże, zupełnie mnie nie obchodzi.

  111. jasnaanielka napisał(a):

    Orteq – twoja interpretacja mojego wpisu jest tak obezwładniająca, że mi szczęka opadła, chyba podwiążę chustką, żeby sobie jej do reszty nie wywichnąć. :D :D :D:
    Zapewniam cię, że nie chciałam zachwiać życiem pozagrobowym prof. Religi. Aż taka głupia, jakbyś sobie życzył, to ja nie jestem.
    Naprawdę.
    Więcej się do twoich wypowiedzi nie odniosę.
    Nie będę też czytała twoich, kolejnych wpisów, choćbyś mój nick wpisywał pogrubioną czcionką.
    Nie po drodze mi z tobą. Ani kroku dalej.

Skomentuj