Jestem z Układu


Niech żyje brak wizji!

LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 339 dni.

Szanowni Państwo,

zostawiam Wam wolne pole, bo w najbliższych dniach będę zajęty trawieniem ciężkostrawnych 70 – tych urodzin. Proszę o nieskładanie kondolencji.

A ponadto, podobało mi się wystąpienie Tuska i prawdę mówiąc mogło wystarczyć, bo reszta, przynajmniej z tego co widziałem raczej psuła efekt. Było to nudne i jednak zbyt wyraźnie chwalipięckie.

Ale rządowi życzę dobrze, nie uważam, że dwa lata to było leczenie snem. Sporo zrobili dobrego i sporo zaczęli. Wytworzyła się w ostatnich tygodniach maniera, że trzeba koniecznie Tuskowi i jego ekipie przyłożyć także wymyślając od ręki porażki.  A jak już nic nie zostało woła sie o to, żeby pokazał wizję, bo jej nie ma.  Prawdę mówiąc dzięki Bogu, że nie ma wizji, objawienia, sennej mary, fatamorgany, szajby na jakimś tle, bo to są istoty wizji.  Ja nie oczekuję żeby to był rząd wizji. A w ogóle takich rządów nie lubię, a nawet się ich boję, bo wizjoner to w jakimś sensie wariat skupiony na jednym i może być to groźny wariat. Rządy Wizjonera  przeżyliśmy w latach 2005 -2007. Dziękuję, proszę o nigdy więcej. Niech żyje brak wizji i trzymanie się ziemi. Z niej widać węziej, ale prawdziwiej, przytomniej. Rządy PO i PSL przypadły na czas robienia  przyziemnych konkretów, głównie poprawek w budowli wznoszonej od 20 lat, która powinna być przeglądana i poprawiana. To jest rząd poprawek i obrony przed wizjonerskimi wariatami. Jeśli to dobrze zrobi to po tamtej stronie czasu napiszą o nim, że był rządem wizjonerskim. I to będzie może prawdziwe, a na pewno bezpieczne.

Skomentowano 412 razy to “Niech żyje brak wizji!”

  1. Zdzisław_1 napisał(a):

    Też oglądałem wystąpienie Tuska.
    Uważam ze zrobił wiele i dobrze ze o tym przypomniał.
    Bo okazuje sie że wszyscy zwyczajnie zapominamy.
    Najlepszy dowód ,ze SLD proponuje pakt ,do uchwał czyli koalicje parlamentarną .Widza ze to jedyna droga do poprawy sytuacji,Polski a nie pakt z PIS-em Napieralskiego. Widocznie Cimoszewicz dobrze im namieszał no i ideolog z akademii Kieleckiej prof Kik .
    Ale znawcy lewicy pewnie coś w tej materii napiszą
    pozdrawiam

  2. miki202 napisał(a):

    O „wizji” ostatnio dużo mówi nasz kochany, niedoszły pan prezydent, Tomasz Lis. (Jeden głupkowaty sondaż parę lat temu i co się porobiło.)
    Sekunduje mu paru kolegów, co to i chcieliby cnotę zachować (cnotę niesprzyjania PiSowi) i Tuskowi dop…
    Bełkot sie z tego robi koncertowy. Bredzą w TOK FM, w Skanerze, w różnych face to face. Na tym tle jasną gwiazdą rozbłysnął red. Warzecha, który nie obcyndalając się specjalnie powiedział, że wybranie na prezydenta Europy faceta nikczemnej postury to błąd estetyczny. On jest przeciw. I kto powieteraz, że red. Warzecha darzy sympatią pana prezesa? No i brata tym sposobem…

  3. petrel napisał(a):

    Jarosławowi Kaczyńskiemu zawdzięczamy przeciwciała na IV RP (i chwała mu za to), Donaldowi Tuskowi zawdzięczamy normalność i spokój, który okazał się najlepszym lekiem na kryzys z 2008 r. i najszczersza chwała mu za to.

  4. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Gratuluję 70.
    Kiedyś jak dożyje Pan 100. a na pewno dożyje, uzna Pan swój obecny wiek za drugą młodość!

  5. głos zwykły napisał(a):

    A swoją drogą, jak już nie ma być żadnej wizji, i zawsze ma być już tak jak jest, to może i pensji, oraz emerytur im nie wypłacać? Zawsze to jakaś oszczędność, a na zupce z zielska i dzięki mieszkaniu w rurze kanalizacyjnej, ho, ho można długo pociągnąć…

  6. Zdzisław_1 napisał(a):

    Poprawiają sie notowania braci.
    Nawet Kiszczak pochwalił.
    oto link
    http://politbiuro.gazeta......skich.html

  7. Zdzisław_1 napisał(a):

    Cisza przed burzą.

    Narada po wystąpieniach rządu na temat oceny dwóch lat.

    Koalicja blogowa chyba zaraz zaatakuje

  8. Kasia napisał(a):

    Jeszcze zanim Premier Jarosław Kaczyński objął ster rządów u Gospodarza pojawiła się maniera, by koniecznie Kaczyńskim i ich ekipie przyłożyć, także wymyślając od ręki porażki. A jak już nic nie zostało woła, że byli wizjonerami. Prawdę mówiąc dzięki Bogu, że nimi byli, to teraz można walić jak w czambuł, bo istotą wizji są objawienia, senne mary, fatamorgany, szajby na jakimś tle.
    Niech żyje brak wizji i trzymanie się ziemi.
    Niech żyje przyziemny rząd, który jeśli będzie wystarczająco dobrze przyziemnym to stanie się wizjonerskim!
    Bo wizją, której nie ma tego rządu jest robienie poprawek (usuwanie karty za kartą) w domku ze znaczonej talii. I oby za wcześnie wicher dziejów nie zawiał bo Premier Tusk prezydentem nie zostanie.

  9. Zofia napisał(a):

    Kasia
    W każdym demokratycznym państwie, oraz w UE, od wizji są dokumenty, uchwalane przez parlamenty znane – „politykami”, z reguły długoletnie, nawet kilkunastoletnie
    W Niemczech np. obecne obejmują okres do 2030 r.
    W Polsce jest tak samo.
    Problem w tym, że tych polityk, np. energetycznej, transportowej, rolnej, zdrowotnej itp. nikt w Polsce nie traktuje na serio.
    Zmienia się rząd i natychmiast zaczyna pisać od nowa swoje „polityki”. Bardzo często nie kończąc sprawy, jak z polityka morską PR, która pisana po wielokroć i od mnóstwa lat jakoś nie może trafić do parlamentu.
    Inaczej dzieje się w starych państwach UE , co dziwne dla niektórych – w Rosji.
    Tam określone i przyjęte polityki, czy to dot. gospodarki, obronności, nauki i kultury czy życia społecznego są konsekwentnie realizowane przez kolejne rządy.
    Zmieniają się co najwyżej strategie ich realizacji, modernizuje się programy i plany z nimi związane.
    Ale sama wizja – czyli polityka danego obszaru w państwie – jest kontynuowana.
    Warto, byś o tym wiedziała.
    Premier – szalony wizjoner nie jest raczej Polsce potrzebny, ale normalnie i konstruktywnie pracujący parlament (jako ciało ustawodawcze) i sprawny rząd (ciało wykonawcze).
    Dojrzałe demokracje praktykują kontynuację władzy w strategicznych celach i nie urządzają co 4-ry lata jasełek.

  10. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu!
    ZMIANA KODU – SIEDEM Z PRZODU!!!
    Witam w klubie! Dalszych lat w zdrowiu i dobrym nastroju życzę.

  11. jasnaanielka napisał(a):

    Redaktor Passent się wypowiedział. Nareszcie.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=630

  12. maciek.g napisał(a):

    Pisałem już po poprzednim tematem ,że zawsze trzeba patrzeć do przodu, to znaczy analizować przyszłe skutki tego co zamierza się zrobić i realizować tylko to co z tych analiz wygląda że jest korzystne . Takie postępowanie wymusza robienie planów na przyszłość i ciągłe ich korygowanie, ponieważ życie jest przebogate i wszystkiego nie da się przewidzieć. Takie postępowanie niewiele ma wspólnego z wizjonerstwem , więcej z nauka i metodami jakimi się posługuje.
    Tak jak powyżej powinni tez postępować rządzący krajem. Niestety oni często bardziej analizują „pod siebie” niż dla kraju.

  13. dark side napisał(a):

    Szanowny Panie Waldemarze,

    Starszy od Pana Andrzej Łapicki na pytanie w wywiadzie dlaczego warto tak długo żyć odpowiada, że fenomen upływu czasu jest jest niesłychany z perspektywy długo żyjącego człowieka. W długim życiu wszystko okazuje się być możliwe.
    Tak więc kolejnych 70 lat w zdrowiu i dobrej kondycji. Drobnych i prostych radości, ale za to codziennie.
    Z wyrazami szacunku przesyłam najpiękniejszą rzecz,na której byłam ostatnio. Philippe Jaroussky jest nierealny
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  14. Stefan123 napisał(a):

    Bernard „zadebiutował” w „Szkle Kontaktowym”

    http://bernardo.salon24.pl

    Skurwysynstwo

  15. głos zwykły napisał(a):

    Tutaj w zasadzie utknęliśmy na demagogii gospodarza blogu, bowiem p. Aleksander Smolar miał najwyraźniej na myśli, nie szalone obrazy widziane przez kogoś, lecz nieistniejące w rzeczywistości, lecz jakąś wizję cywilizacyjną Polski, czyli jakiś obraz fragmentu rzeczywistości utworzony przez czyjąś twórczą wyobraźnię. No, ale takich w PO od wizji, po prostu nie ma, bo to jest partia szarości. Partia o której się chyba słusznie pisze, że Donald Tusk jest jej jedyna spoiną scalającą. Toż ta partia trzyma się chyba na ślinę kupy!
    Polska gospodarka podobno jest obecnie o 80% większa niż 20 lat temu. To jest bardzo dobry wynik. No, ale sukcesowi ekonomicznemu, nie odpowiada sukces cywilizacyjny Polski i Polaków. To jest nadal zabita dechami prowincja zarządzana przez ludzi przypadkowych. Pozycja zaś przeciętnego obywatela mierzona miarą Pana Genia, rąbiącego drzewo na pieńsku ustawionym między piaskownicą a komórką w której przechowuje się opał i narzędzia. Tj. miarą pały w rękach organu władzy, która dosięga obywatela w najmniej dogodnym momencie, nie jest wybitnie dla niego korzystna. Gdyż miara ta zawiera nauka, że obywatel jest w zasadzie nikim i nigdzie nie przynależy. (J.M. Rymkiewicz – Rozmowy Polskie latem 1983 r.).

  16. głos zwykły napisał(a):

    Kontratenora przyjemnie posłuchać i myślę, że dobry jest do śpiewania przy ministerialnym stole.

  17. maciek.g napisał(a):

    Głosie,
    Obecnie jest jeden wielki plus, – z Polski każdy jak chce może zawsze wyjechać i może się udać do większości krajów świata i osiąść tam gdzie uzna że mu tam najkorzystniej. Polacy lubią narzekać , ale jak już wyjadą to większość ciągle myśli o Polsce i bardzo często do niej wracają. Może nie jest jednak w tej Polsce tak źle

  18. głos zwykły napisał(a):

    maćku.g
    niektórym na pewno nie jest źle, skoro krążą słuchy, że można nie mieć żadnej wizji, a zajmować odpowiedzialne stanowisko. No, to ja tutaj w wielu dziedzinach nadaje się do rządzenia. Tyle że nie ma możliwości dostania się do władzy, bo jak dotąd nikt poza osobami z poważnymi brakami wizji i w ogóle mało kontaktującymi, ale za to z kręgu dawnej opozycji Solidarnościowej lub młodzieżówki PZPR i jej przystawek do władzy się nie dostał. A przecież masa ludzi ma te same kwalifikacje! Jest w czym wybierać, więc!

  19. głos zwykły napisał(a):

    Generalnie mamy tą samą sytuację co zawsze rządy są słabe, ale za to przedsiębiorstwa sobie radzą (nierzadko kosztem konsumentów). W związku z powyższym OECD krytykuje nasz rząd, ale chwali gospodarkę. Pewnym novum w gospodarce jest wzrastająca ilość pozwów przedsiebiorstw, które się domagają wysokich odszkodowań od zwalnianych managerów. Akurat na tym się znam, bowiem strukutryzowałem wynagrodzenia managerów największych spółek funkcjonujących w Polsce, taki top manager, a nawet managerowie średniego szczebla, mogą spółce z łatwością wybrać cały zysk firmie i poważnie osłabić jej konkurencyjność na rynku. Prawidzwymi posożytami są tutaj managerowie nomenklaturowi, którzy załatwili sporo przedsiebiorstw na amen, ale nie tylko, b. kosztowni mogą być i zagraniczni managerowi, którzy bynajmniej nie są jakimiś wielkimi gwiazdami biznesu, i bez których z powodzeniem rodzime firmy mogłyby bardzo dobrze, a nawet lepiej funkcjonować.

  20. Orteq napisał(a):

    Też ze wstydem się przyznaję. Zeby choć na chwile zapomnieć o słabych rządach głosa zwykłego ja zamiast do Palikota „tam” polazłem. I z mety widzę, że Szczesiul łgał jak pies. Bo napisał, że on tam ‘polazł’. A „tam” żywa prawda stoi i oczy kolką kole: SZCZESIUL JEST W MOIM KOM. No ale mniejsza o to. Jak ktoś lubi w kom być to jego rzyć. Dla mnie co ważniejsze to to, że on u Paradowskiej jeszcze dorabia. Pewnie na te napiwki i w Berlinie i w Stettinie, gdy obsikuje granice spółkujac do spółki z Pollyanną. A w temacie rzyci zapytam, na marginesie ale poetycko
    :
    Agaszczesiul Szczesiulaga
    a gdzie d..a dla Ortaqa?
    Jeden troll dwie trollice ssie
    Ortaqowi też należy się!
    :
    No i znowu napisałem crazy bzdury
    Zapomniawszy żem tylko kundelek bury.
    I pytałem, przez rozporek z portek
    Czym ja Szczesiul, czym ja Orteq?
    :::
    Mam nadzieję, że Margit i tym razem wyrazi swoje wyrazy dla tłumacza. I że mój komentarz prowokujący Pytią zostanie złapany natychmiast w stodole u Blogchlebów-Córuś.

  21. Madzia napisał(a):

    Stefan 123
    Pan Hrabia dalej się kompromituje:
    „Daukszewicz zaprzecza: „Nic takiego nie miało miejsca. Ja właściwie na niczyje blogi nie zaglądam”. „
    za to:
    „Najnowszy wpis Bernarda błyskawicznie zyskał popularność. (…) Internauci już ochrzcili program TVN24 „Szkłem Plagiatowym”.”
    -
    http://www.alert24.pl/ale.....ewicz.html

  22. Orteq napisał(a):

    maciek.g, Listopad 20th, 2009 at 21:04

    „Obecnie jest jeden wielki plus, – z Polski każdy jak chce może zawsze wyjechać i może się udać do większości krajów świata i osiąść tam gdzie uzna że mu tam najkorzystniej.Polacy lubią narzekać , ale jak już wyjadą to większość ciągle myśli o Polsce i bardzo często do niej wracają. Może nie jest jednak w tej Polsce tak źle”
    :
    Istnieje dosyć spore prawdopodobieństwo, że to ‘bardzo często do niej wracają’ niekoniecznie musi wynikać z tego, że ‘nie jest jednak w tej Polsce tak źle’. Bardziej prozaicznym powodem mogą być trudności z osiądnięciem i urzadzeniem sie w owych ‘większości krajów świata’. W wielu z tych krajów bowiem istnieją restrykcyjne przepisy imigracyjne. Często przepisy te przekreślają jakiekolwiek szanse na pracę i na pozostanie na stale. W niektórych krajach, np. USA, sam proces uzyskania wizy wjazdowej wciąż jeszcze eliminuje znaczna część potencjalnych emigrantów z Polski do tego najbardziej obleganego kraju. Niektórzy narzekają na wyraźne DYSKRYMINOWANIE Polaków.
    :
    Dołóż do tego jeszcze niezbyt wysokie kwalifikacje adaptacyjne wielu rodaków w innych, często trudnych na początku warunkach. Mówię o braku znajomości języków, poszukiwanym w danym kraju zawodów, jakichkolwiek talentów. Nie będę już wspominał o naszych często niezbyt pożądanych cechach charakteru, wciąż dość łatwych do zaobserwowania nawet po krótkiej znajomosci.
    :
    Krótko mówiąc, macku. To ze Polacy wracają nie zawsze daje się tłumaczyć tym, że ‘nie jest jednak w tej Polsce tak źle’. Wypinając dumnie pierś do przodu.

  23. narciarz2 napisał(a):

    Gospodarzu, serdecznie gratuluje okraglej rocznicy. Najwyzszy czas zapisac sie na kurs narciarski. Idzie sezon!

  24. narciarz2 napisał(a):

    Jesli chodzi o wpisy, to wszyscy klepia wciaz to samo co zwykle. Glos jak zwykle narzeka i jak zwykle uczenie. Kasia z Madzia jak zwykle, jakby sie umowily. Widzac naglowek wiadomo, co napisza. Wyjatkiem jest Orteq. Kiedys to glos swintuszyl na temat Dark Side. Teraz Orteq swintuszy na temat Szczesiula.
    .
    Czyli jednak jest jakis postep w Ojczyznie. Cos sie zmienia. Ci odlatuja, ci wracaja, jak kiedys spiewal Mistrz.

  25. Indoor napisał(a):

    Brak wizji doda urok rządowi. Szczególnie dotyczy to niktórych Pań minister . Dodatkowy brak fonii spowodowałoby tylko dalszy wzrost poparcia Rządu do (szacuję) 140%. Gdyby zeszli do konspiracji, uważam, że mogliby rządzić do końca świata lub nieco dłużej.

  26. Torlin napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    Pan się nie przejmuje, wszystkiego najlepszego. Mój ojciec ma 89 lat, mieszka sam, robi sobie zakupy, gotuje, jeszcze pisze artykuły, a potrafi pojechać do Krakowa, pozałatwiać swoje sprawy i wrócić jeszcze tego samego dnia. Ma Pan jeszcze 20 lat aktywnego życia.
    Wszystkiego najlepszego życzy 58 – latek (ja mam zamiar tak jeszcze 32 lata) – taki postawiłem sobie cel.
    Ps. U mnie nie wyświetlają się w Sage nowe wpisy Gospodarza i ja jak durny piszę pod poprzednią notką. A tam udał mi się wpis skierowany do Zosi – gdybyś była tak łaskawa zajrzeć.

  27. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    zaraz zaglądnę!

  28. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    Wespazjan przewidział swoją wnikliwością iż jego pogląd na środki płatnicze będzie wiecznie żywy.
    Nie tylko w sferach polskiej polityki.
    Zapomniałeś o purpuratach zapomniałeś, u nich kult pieniądza jest największy w Polsce.
    PS.
    Z tą rocznicą spóźniłeś się kilka dni.
    Trzeba było fetę ogłosić 17-go.
    Dzięki za wizytę.

  29. W.Kuczyński napisał(a):

    głosie,
    dzięki za sto lat i napewno 70-tka będzie dla mnie wtedy wiekiem smarkacza.
    jasnaanielko,
    bardzo fajny slogan, uniwersalny, zasugeruję wnukom; „zmiana kodu jeden z przodu”.
    Dark Side,
    zgadzam sie z Łapickim i dziękuję za Vivaldiego – śliczny. A o czasie to powiem, że im sie jest starszym tym bardziej nienadąża się za jego przyspieszeniem. Ilekroć opuszczam się w zapisywaniu mojego „Dziennika życia codziennego rodziny na początku wieku”, tylekroć sądzę, że opuściłem dwa dni a okazuje się, że tydzień.
    Narciarz,
    ta dyscyplina akurat nie dla mnie. Ale pewno się na coś zapiszę, na przykład na nurkowanie z butlą, albo na kurs survivalu, o to byloby w sam raz.
    Torlin,
    dzieki za optymistyczny przykład. Mam nadzieję tylko, że pod względem inspiratorów do pisania nie będzie wtedy gorzej niz dziś, a jest niezle.

  30. narciarz2 napisał(a):

    Niech żyje brak wizji!
    Tu jest dobry artykul na ten temat, jesli to kogos interesuje.
    http://www.polityka.pl/sp.....olsce.read

  31. W.Kuczyński napisał(a):

    Narciarz,
    ja byłem przy podejmowaniu decyzji o wstrzymaniu budowy Żarnowca. On padł ofiarą strachu przed rosyjska technologią, nieodległym echem Czarnobyla, rzeczywiście brakiem wsparcia mediów wtej sprawie, bo one raczej krzyczały o groźbach. I także tego, że mielismy wiele frontów, bo był program Balcerowicza w toku i nie moglismy otwierać nowego w sprawie w której ogromna wiekszość ludzi czuła dla siebie zagrożenie. Rezygnowaliśmy z konieczności, a nie z ochoty. Nie moglismy napinać struny za bardzo. Może to był błąd, ale niemozliwy do niepopełnienia.

  32. Zofia napisał(a):

    Narciarzu,
    przeczytałam z zaciekawieniem i potwierdza się moja teza, że w Polsce panoszy się bezmyślność i naukowy kołtun.
    Były plany energetyki jądrowej (wizja), znakomicie przeszkoleni specjaliści, ich dorobek.
    I co? I nic. Lekką ręką zniszczyliśmy sami siebie.
    Z własnej powodu głupoty i przeróżnych fobii.
    I tak dzieje się od dziesięcioleci, jak wskazuje treść artykułu.
    Przykre.

  33. głos zwykły napisał(a):

    Ja tutaj będę chciał być pozytywny, nie narzekać i poprę gospodarza, bowiem w pierwszej połowie lat 90 sytuacja budżetowa była ciężka, a i z samego artykułu wynika, iż mentalność ludowa mogła stwarzać zagrożenia (do dziś w Leoncinie mieszkańcy chwalą wielkie wczesne przedsięwzięcia infrastrukturalne, bo dzięki nim w Leoncinie i okolicznych wsiach się dużo budowała :D)) „Nie było łatwo, bo ludzie [...]byli bombardowani informacjami, że z budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej budowlańcy kradną cement…”

  34. głos zwykły napisał(a):

    Być może i że narzekam Narciarzu2, ale w odróżnieniu od ciebie nie jestem jednostronny i zazwyczaj widzę dwie strony medalu. Poza tym jestem w stanie zrozumieć, iż wiele rzeczy, które wydają mi się złe wynikają z kompromisu politycznego lub społecznego. Dotyczy to nie tylko pozycji kościoła katolickiego w Polsce, ale także pozycji i poczynań wielu innych środowisk, które krytykuję. Udało się zrobić jedną rzecz b. dobrze przemodelować gospodarkę z samobójczej, niesterowalnej na umiarkowanie rozwojową. Na tej drodze być może i trzeba było stać tam gdzie ZOMO, ale gdybyśmy się głębiej zastanowili nad realiami PRL, to już poza wszystkim uwarunkowaniami można się zorientować, że to nie mogło w ogóle tak działać, jak wyobrażali sobie działacze związku Solidarności im. „DAJ NATYCHMIAST!”. Chyba, że na straży efektywności gospodarki państwowej zostałby postawiony brutalny bardzo nacjonalista i narzucił swoje rządy i swój fundamentalistyczny system aksjologiczny, całemu społeczeństwu. (Ale to są mrzonki).

  35. Zofia napisał(a):

    Drogi Panie Waldemarze,
    jutrzejszy Solenizancie,
    w wigilię wydarzenia, pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia, by uroki wieku dojrzałego, nigdy Pana nie opuszczały.
    Resztę dopowie Tadeusz Boy-Żeleński:
    *
    Marzę często o tym wieku,
    Gdy zwierze ginie w człowieku;
    Gdy już żadna z ziemskich chuci
    Władzy Ducha nie zakłóci.
    *
    Jak to musi być przyjemnie!
    Nic poza mną, wszystko we mnie:
    Zmysłów swoich gęstą pianę
    Zbierasz w sobie jak śmietanę
    I rzucasz (czy to nie prościej?)
    Na ekran Nieskończoności.
    *
    Oczyszczony duch ulata
    W harmonijne kręgi świata,
    Dokoła człowiek spogląda,
    Nic nie pragnie, nic nie żąda,
    W ciągłej ekstazie na jawie
    Żyje się — za bezcen prawie.
    *
    A czas! tu dopiero zyski:
    Żaden ciała popęd niski
    Roboczego dnia nie kurczy,
    Nie zawadza w pracy twórczej;
    Z pokoju, mocą tajemną,
    Nie wygania cię w noc ciemną;
    Gdzież tam! Z niebiańskim spokojem
    Siedzisz przy biureczku swojem,
    Huczy, dymi samowarek,
    Ty równiutko jak zegarek,
    Zawsze z jednaką ochotą,
    Nizasz myśli nitkę złotą,
    Uprawiasz swój interesik
    Pogodnie jak drugi Esik.
    *
    Od czasu Ducha narodzin
    Dzień podwoił liczbę godzin!
    A cóż dopiero w podroży!
    Żadna chwila się nie dłuży;
    Ląd czy morze, ty bez przerwy
    Zawsze masz spokojne nerwy;
    Nie zachodzisz nigdy w głowę,
    Jak blisko miasto portowe;
    Nie stajesz calutki w pąsie
    Przy podejrzanym anonsie;
    Bez żadnej myśli ubocznej,
    Jak prosty świadek naoczny,
    Badasz sobie obce kraje,
    Zwyczaje i obyczaje;
    Oglądasz domy, ulice,
    Zwiedzasz śliczne okolice,
    Bez kłopotów, bez przykrości,
    Bez dwuznacznych znajomości:
    Nie rozumie ta dzicz młoda,
    Co to za wściekła wygoda.
    *
    Cóż to za przesąd, zaiste,
    Ba, urągowisko czyste,
    Ta niby-prawda utarta,
    Że tylko młodość coś warta!
    *
    Przypomnij sobie, człowieku:
    I czym ty byłeś w tym wieku?
    Ot, pędziwiatr, dureń młody,
    Ślepe narzędzie przyrody,
    Wszędzie gotowe po trosze
    Wściubić te swoje trzy grosze;
    W szaleństwie gorszy od zwierząt:
    Wprost już nie człowiek, lecz przyrząd!
    *
    I co taki wie o świecie,
    O życiu czy o kobiecie?
    Czy w tym pustym łbie się mieści,
    Co znaczy powab niewieści?
    *
    Ta harmonia niesłychana
    Po to od Boga jej dana,
    By iść przez świat niby święta,
    Uwielbiana i nietknięta,
    Obca wszelkim ziemskim szalom,
    Wieść ludzkość ku ideałom!
    *
    Czy taki młokos to czuje?
    Czy zrozumie, uszanuje?
    On, co żyje jedna chętka:
    Dużo, byle jak i prędko!
    *
    Inna rzecz, gdy już w nas cudnie
    Nieczystość wszelka wychłódnie.
    Wówczas, ach, wówczas dopiero
    Wraz z tą najpiękniejszą erą –
    *
    Wielu z panów mi to przyzna –
    Żyć rozpoczyna mężczyzna:
    Gdy z płci swojej niewolnika
    Zmienia się w pana, w zwierzchnika;
    Gdy wolny od grubszych robot
    DUCH zażywa pełni swobód.
    *
    Czy zrozumie młoda głowa,
    Co to na przykład rozmowa?
    Gdy dwie płcie, zgoła odmienne,
    Wymieniają myśli cenne;
    Słowo z słowem igra, skrzy się,
    Fruwa jak piłka w tenisie,
    Czasem leciutko dotyka
    Misternego dwuznacznika,
    To paradoksem się mieni,
    To liczko wstydem splamieni;
    Któż mistrzem w takiej rozmowie?
    Tylko dojrzali panowie!
    *
    A młody? Głupie to, płoche,
    Tylko pobrudzi pończochę,
    Bąka coś, pożal się Boże,
    To znów kwaśny, nie w humorze,
    Jedna myśl go ściga wszędzie:
    Będzie… z tego czy nie będzie.
    *
    Nigdy pojąć nie był w stanie,
    Jak to może bawić Panie.
    Słowem, nie przesądzę wcale:
    W podróży czy kryminale,
    Przy pracy czy przy zabawie,
    W każdej sytuacji prawie,
    Czy przy politycznej misji,
    Czy w teatralnej komisji,
    Wiek dojrzały ma, bez blagi,
    Tak oczywiste przewagi,
    Że życzę wam, bracia mili,
    Byście go rychło dożyli.

    Z najcieplejszymi pozdrowieniami i serdecznościami urodzinowymi
    ….dzisiejsza solenizantka!

  36. Zdzisław_1 napisał(a):

    Panie Waldemarze

    najlepsze życzenia,spóźnione ale szczere,za jasnaanielką witam w kodzie 7 siódemek.
    Jasnaanielka ma kapitalny talent do przedstawienia sedna sprawy w takim, lapidarnym skrócie.
    Jeszcze raz życzę Panu wszystkiego najlepszego to co sam bym sobie życzył

  37. Zdzisław_1 napisał(a):

    Zofio

    Solenizantka Zofia dziś a co 15 maja?

    Ale też najlepsze życzenia z okazji Tobie wiadomej (urodziny imieniny)
    i pisz jak najdłużej na blogach
    Pozdrawiam

  38. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Zosiu,
    dziękuję za urodziny i za Boyowska glorie na część wieku. Ciekawe tylko ile mu w kodzie z przodu wyskoczylo kiedy to pisał.
    No załączam życzenia!
    Waldemar

  39. jasnaanielka napisał(a):

    Szybciutko prostuję! Nie jestem autorką tego sloganu o kodzie. Podsłuchałam kiedyś w radiowej Trójce :) Bardzo mi się spodobał.
    ;
    Dzisiejszej jubilatce – Zofii dedykuję taki fragmencik z KIG;
    Temistokles – stary cynik
    Co go czasem męczył hyź,
    Uciekłby spod Salaminy,
    Gdyby wiedział, że to dziś!
    ;
    Bo ty masz urodę Fryny!
    Ze skrzypcami, gdyby mógł,
    Psem by leżał w urodziny
    Paganini u twych nóg!

    ;
    Wszystkiego najlepszego w kolejnych latach czynnego na wszystkich frontach życia – bez afrontów w stronę Torlina, bo to też Skorpion!!! No i wzajemności w braku afrontów w przeciwnym kierunku – to oczywiste.
    Toast wznoś tym, co najbardziej lubisz.

  40. W.Kuczyński napisał(a):

    Zdzisławie,
    wielkie dzieki za życzenia, uhh! Ileż to sobie ja zyczę, a ileż nie zyczę!!??

  41. Mawar napisał(a):

    Czy „człowiek honoru” może kłamać? „Dobre pytanie” – jak mawia L. Maleszka, były publicysta „Gazety Wyborczej”. Kiszczak w rozmowie z Dziennikiem: „W 1989 roku przychodzili do mnie, jako do szefa MSW, działacze opozycji, którzy byli tajnymi współpracownikami SB, wywiadu i kontrwywiadu. Naciskałem na guzik. Odbierał szef biura, w skład którego wchodziły archiwa. Prosiłem o przyniesienie teczki. Następnie dawałem ją mojemu gościowi. A on na zapleczu gabinetu wrzucał dokumenty do niszczarki”.
    .
    Biedna ta Niezabitowska (autorka wspomnień „Prawdy jako chleba”), która zaniedbała wizytę u Kiszczaka, stad jej późniejsze kłopoty. A ciekawe jak inni, Pan Minister Kuczyński jako członek ówczesnej wierchuszki zapewne coś na ten temat wie. Nie ma jednak co liczyć, że odezwie się inaczej niż językiem kreskówki: „Jak ja nienawidzę tych Kaczorów”. Dalej Kiszczak wyjaśnia, dlaczego ówczesna prywatna „lustracja” ekipy rządowej okazała się mało skuteczna:
    .
    … „Dziennik – Oryginały?
    Kiszczak – Oryginały.
    Dziennik – I duplikaty nie zostawały?
    Kiszczak – Jeśli ten współpracownik wymieniał w meldunku 10 osób, to papier odbijano w 10 kopiach i trafiał on do 10 różnych teczek”.
    .
    A te oryginały lub kopie, które ubecy sprywatyzowali sobie w ramach „polis ubezpieczeniowych” (lub materiałów do szantażu) to osobna historia, a to co znalazło się w Moskwie to jeszcze inna. I dlatego lustracja jest szkodliwa. :)
    .
    http://www.dziennik.pl/po.....akiem.html
    .

  42. Zdzisław_1 napisał(a):

    Mimo ze temat jest bez wizji ,to trzeba powiedzieć jednak że wizja jest potrzebna.

    http://wiadomosci.gazeta......lski_.html

    Okazuje sie ze Tusk chce postawić przed Polakami za pośrednictwem polityków wizje ustroju władzy w Polsce.
    Obecna dwuwładza według mnie nie ma racji bytu.
    Albo ustrój prezydencki lub tzw.kanclerski dla mnie to niema szczególnego znaczenia.
    Prezydent w tej postaci to trochę pozostałości z monarchii . a premier to szczątkowa władza odpowiedzialność rozlożona i tłumaczenie ze jeden drugiemu przeszkadza.Wybory prezydenckie to jak w USA lub Francji pełnia władzyTworzy rza i wszyscy ministrowie sa wyznzczani przez prezydenta łacznie z pierwszym ministrem,ktory powinien być mni. Skarbu.
    Albo kanclerski partia ktora wygrywa wybory,obejmuje rzady jak w Niemczech a prezydent jest wybierany przezx parlament i wtedy bedzie prezydentem wszystkich Polakow.
    Pozdrawiam

  43. Jolka napisał(a):

    Panie Gospodarzu dużo zdrowia :) …

  44. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowni Państwo,
    jako były TW, ktorego teczka jest w Moskwie, albo ten najważniejszy, ktorego teczki nie zalozono, albo ten który dostał teczke od generała Kiszczaka (oczywiście podaję mu rękę na powitanie i pytam co slychać panie generale) i ją zniszczył na zapleczu, albo ten co ja trzyma w ukryciu i śmieje się w kułak z psów – węszycieli za agentami w 20 lat po wojnie oświadczam, że dla mnie problem agentów SB od dawna nie istnieje. Jednego, za wyjątkowe szmaciarstwo, niejakiego „X” zdemaskowałem a innym jednostronnie w swoim imieniu WYBACZAM a winy ich puszczam w niepamięć. Niech sobie zyja spokojnie i nie muszą mnie za nic przepraszać, ja im wybaczam, bo ja należę do zwycięzców w tej zakończonej już od 20 lat wojnie i mnie to wystarcza. Wśród polityków wyrózniam Churchila, ktory mówił „odporność w klęsce, stanowczość w walce, wielkoduszność w zwycięstwie”. Mój organizm reaguje odruchem wymiotnym na wszelkie próby już nie wskrzeszania tej wojny, bo nie ma czego wskrzeszać, ale wymyślania jej przez przepełnionych żółcią i potrzebą wieszania idiotów.

  45. Orteq napisał(a):

    Wy tu sobie życzenia różne, których miało nie byc. ( Ale jak już som to niech i ode mnie bedom. Nawet szczere zresztą.) Lub inne pierdoły nawarowe o lustracji której nie ma. O Zdzislawowej biezączce nawet nie wspomne. Bo ani z jednego ani z drugiego czy z niewspomnianego trzeciego nikt nie wytrzepie szekla złamanego. Podczas gdy drugie wesołki lody krecą niczym Sawicka, jesli nie lepiej. Całe 800 złociszów za jeden wyłudzający list do Uszatka!

    http://olgierd.bblog.pl/wpis,czy;ja;wygladam;jak;mr;internet;aktualizacja,37288.html

    Bernard z tym swoim hrabiom Daukszewiczem to nawet nie pikus w porównaniu do Olgierda. I tylko połówką PiS-u sie niespodziewanie okazał. Gdyż Stefanowi123 POdłosci zabrakło!
    :
    (Stefan123, Listopad 20th, 2009 at 20:41, Bernard “zadebiutował” w “Szkle Kontaktowym”, http://bernardo.salon24.pl, – Skurwysynstwo -)

  46. Madzia napisał(a):

    Mawar
    http://www.rp.pl/artykul/2,395142.html
    -
    „Z jakiegoś powodu Kiszczak zechciał postraszyć „porządnych ludzi”, przypomnieć, ile o nich wie, i ile mu zawdzięczają.”

  47. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    jak znam Urbana, a znam go i nawet koniak u niego piłem i jego srebrnym jaguarem byłem wieziony, to opieprzy swojego pracownika za niedopatrzenie i godziwie zapłaci Olgierdowi przepraszając go wiarygodnie, na przykład może powie „przepraszam jestem h..j nie redaktor”, chociaz sprawa nie jest wielkiego kalibru, żeby aż tak (a to mu sie juz raz zdarzyło).

  48. jasnaanielka napisał(a):

    Pamiętam! :D
    Nawet nie trzeba było wyroku kilku sądowych instancji…
    Po prostu przeprosił i to JAK GŁOŚNO!!!
    No, ale to znany cham.

  49. W.Kuczyński napisał(a):

    Jolka,
    dzięki za życzenia, ale siły na pisanie programu, który uszczęśliwi Polske i Polaków nie mam, zreszta oni nie sa tacy nieszczęśliwi. Dadzą sobie radę sami.

  50. Mawar napisał(a):

    Madzia
    .
    A jeszcze taki fragment z Ziemkiewicza. Boskie, Kiszczak wsypuje Michnika:
    „„Premier [Mazowiecki] powołał trzyosobową komisję, w której byli historycy: Andrzej Ajnenkiel, Jerzy Holzer i Adam Michnik. Po tygodniu ta trójka przybyła do MSW, mieli nieograniczony dostęp do teczek. Dostawali wszystko, o co prosili…” − przypomina Kiszczak. Żadna nowość, ale jest jeden drobiazg − po publikacji „Michnikowszczyzny” dostałem od internautów wiele relacji, także w formie wideo, ze spotkań, które odbywał Michnik w różnych stronach kraju. Zresztą są one także dostępne w sieci. Zawsze wyglądało to tak samo − udaje się dorwać mikrofonu komuś, kto pyta, co robił szef „Wyborczej” w archiwach bezpieki, czego tam szukał i co znalazł. Sala, wypełniona „tą lepszą częścią polskiej inteligencji” zaczyna buczeć, tupać i ubliżać pytającemu, który natychmiast traci mikrofon, a Michnik z wyżyn sceny śmieje się i oznajmia: to wszystko bzdury! Nigdy nie byłem w archiwach bezpieki! Nigdy nie było żadnej „komisji Michnika”! I czasem jeszcze cytuje rozanielonej publiczności wierszyk „Kiedy Kara Mustafa, wielki wódz Krzyżaków”… Owacje, temat zakończony”.

  51. Mawar napisał(a):

    Minister III RP W. Kuczyński napisał: „Wśród polityków wyróżniam Churchilla, który mówił “odporność w klęsce, stanowczość w walce, wielkoduszność w zwycięstwie”.
    .
    Nie słyszałem, żeby ta wielkoduszność dotyczyła zaniechania rozliczenia nazizmu i bezkarności dla nazistów.

  52. Mawar napisał(a):

    Minister Kuczyński napismaczył: „Niech sobie żyją spokojnie i nie muszą mnie za nic przepraszać, ja im wybaczam, bo ja należę do zwycięzców w tej zakończonej już od 20 lat wojnie i mnie to wystarcza”.
    .
    Dobrze jednak pamiętać, że w chwili zwycięstwa „zwycięski Pan Kuczyński” od siedmiu lat był sobie w Paryżu, wrócił dopiero w lipcu 1989 roku, by dwa miesiące później zostać ministrem.

  53. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    zazdrościsz p. Kuczyńskiemu emigracji a potem tego ministrowania, przy okazji miłosierdzie i chrześcijańskie podejście do bliźniego traktujesz jako wpływ tej emigracji.
    Dziwny z Ciebie katolik.
    Twoja frakcja gotowa dać się posiekać za krzyże w przestrzeni publicznej, ale gdy trzeba dać przykład ewangelicznego stosunku do bliźniego to natychmiast deklarujesz – co to, to – nie.
    Po co więc ta zajadła walka o krzyż na ścianie?
    Zapomniałeś czyim symbolem jest ten krzyż i co on rzeczywiście oznacza?
    PiS i Ty wraz z nim taktujecie swoje wyznanie i jego symbole nadzwyczaj fasadowo i jako rekwizyty do walki politycznej, a nie jako duchowe wsparcie w godziwym życiu.
    Nie dziwię się, ze chrześcijańska reakcja p. Kuczyńskiego do lustracji – Ciebie dziwi i reagujesz impertynencją.

  54. Kasia napisał(a):

    Ciekawe czy Michnik wiedział o Maleszce?

  55. W.Kuczyński napisał(a):

    Zosiu, bo to jest gatunek „chrześcijan z nożem w zębach i drugim za cholewą”.

  56. Orteq napisał(a):

    Mawar,

    Nie przejmuj sie tymi snieżkami o dziwnych katolikach i chrześcijanach z nożem w zębach. Bo ja z innej strony chce ci dowalic.
    :
    Aż takim wielkodusznikiem to good old sir Winston nie był. Zresztą w Norymberdze nie wszystkich tych których udało się złapać zanim do Płd. Ameryki zwiali, skazali na najwyższy wymiar kary. Choc mogli, jako niezbyt wielkoduszni zwyciezcy.

    Tobie też ta wielkoduszność latoś raczej nie obrodziła za bardzo. I za wiele nie włozyła pomiedzy uszy. Bo najpierw delikatnie imputujesz Ministrowi III RP W. Kuczyńskiemu przestępstwo równe temu dotyczącemu zaniechania rozliczenia nazizmu i bezkarności dla nazistów. A następnie piskasz coś o ‘od siedmiu lat był sobie w Paryżu, wrócił dopiero w lipcu 1989 roku, by dwa miesiące później zostać ministrem’. Tak jakbyś nie wiedział, że tam o chorobę córki chodziło, przy nieprzerwanej ani na chwilę walce piórem na kilku niezależnych medialnych frontach. Szczegóły o tym pomieszczone są na górze tej strony i, z tego co wiem, nikt jeszcze nie podważał ich prawdziwości.

  57. Kasia napisał(a):

    Panie Gospodarzu,
    Zosi chodziło „generalnie” o to, że żadni z nas chrześcijanie jeśli nie nadstawiamy drugiego policzka Maleszczce i jego kolegom po fachu.

  58. Indoor napisał(a):

    Ciekaw jestem kiedy pan Premier przywoła Donalda Tuska (albo odwrotnie) do porządku za niepowazne propozycje dotyczące zmian w konstytucji. Według mnie we wtorek, po pierwszych sondażach. Może nawet dojdzie do kłótni między nim.

  59. W.Kuczyński napisał(a):

    Kasiu,
    jakoś nie przeczytałem, żeby Zosia kazała ci nadstawiać policzek Maleszce. Pomiędzy nadstawianiem własnego a paleniem na stosie cudzego wraz z cała resztą, chocby wirtualnego jest jednak roznica. Wystepuje jakaś dziwna korelacja pomiędzy siłą przynajmniej deklarowanej wiary w Boga jedynego, a pragnieniem posyłania do niego wrogów, u jednych doslownie a u innych – dzieki ci Panie – wirtualnie.

  60. Orteq napisał(a):

    Indoor,

    Pytia na skróty? Biez wodki nie razbierioz

  61. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „Twoja frakcja gotowa dać się posiekać za krzyże w przestrzeni publicznej, ale gdy trzeba dać przykład ewangelicznego stosunku do bliźniego …”.
    .
    Aż taki „ewangeliczny stosunek do bliźniego” jak Ministra Kuczyńskiego, który pisze: „… znam Urbana, a znam go i nawet koniak u niego piłem i jego srebrnym jaguarem byłem wieziony …” to dla ciut mnie za dużo. Nie jestem zakonnikiem-pustelnikiem i mistykiem jak Gospodarz. :)
    .

    „….to natychmiast deklarujesz – co to, to – nie. Po co więc ta zajadła walka o krzyż na ścianie”?
    .
    Co ma jedno do drugiego, ale skoro pytasz? W środę w programie Wildsteina (TVP) gościł był Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej”. Powiedział na odchodne, że jest luteraninem i krzyż w szkole w ogóle mu nie przeszkadza. Jako „postępowa luteranka” ty zapewne dałabyś się posiekać za brak krzyża w szkole. Myślę, że w czasach PRL spokojnie mogłabyś zapisać się nawet do Paksu (T. Mazowiecki też należał, więc to i żaden obciach). Mimo że oficjalnie nazywało się to Stowarzyszenie Katolików PAX przyjmowali także przedstawicieli innych wyznań, chyba nawet żydów. Zachęcam, nic straconego, teraz to się nazywa Civitas Christiana, zdaje się, że rządzą tam dzieci Bolesława Piaseckiego. Chrześcijańscy postkomuniści. :)
    .

  62. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „jest luteraninem i krzyż w szkole w ogóle mu nie przeszkadza.”
    :
    A u was Murzynow bija. Chyba nawet żydów

    Nie mowilem ci żebys sie nie przejmowal snieżkami o dziwnych katolikach i chrześcijanach z nożem w zębach? Ty jednak już tak masz że jak trzeba to plame zawsze dasz

  63. jasnaanielka napisał(a):

    W swoich szkolnych latach przeżyłam różne traktowanie krzyża w szkole. Najpierw wisiał na ścianie obok godła, potem go zdjęto i godło wisiało pomiędzy B. Bierutem, a Konstantym Rokossowskim i już nie było krótkiej modlitwy przed pierwszą i po ostatniej lekcji. Następnie portrety się zmieniały, ale krzyża nie było. W okresie odwilży przywrócono lekcje religii. Przychodził bardzo mądry i wykształcony ksiądz, stawiał krzyż na katedrze i prowadził lekcję, poprzedzaną i kończoną tą samą modlitwą, którą znałam z pierwszych paru klas.
    Kiedy się nad problemem zastanawiam, to ta trzecia wersja wydaje mi się najlepsza ze wszystkich, jednak w najbliższych latach z pewnością nie przejdzie. Nie ma takiej możliwości. Ja już zresztą do szkoły nie chodzę, nie mam też dzieci, ani wnuków, więc problem interesuje mnie mniej niż średnio.

  64. Mawar napisał(a):

    Indoor
    „Ciekaw jestem kiedy pan Premier przywoła Donalda Tuska (albo odwrotnie) do porządku za niepoważne propozycje dotyczące zmian w konstytucji”.
    .
    :)
    No właśnie, i czy nie jest to zamach na III RP? Ilekroć L. Kaczyński mówił nawet nie o zmianach, a tylko interpretacji Konstytucji w kwestii prezydenckich uprawnień, Gospodarz srożył się, mówił o zamachu stanu, żądał impeachmentu. Czy teraz zażąda usunięcia Donaldu i wstawienia w jego miejsce premiera nowszej generacji?

  65. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    „A następnie piskasz coś o „od siedmiu lat był sobie w Paryżu, wrócił dopiero w lipcu 1989 roku, by dwa miesiące później zostać ministrem”. Tak jakbyś nie wiedział, że tam o chorobę córki chodziło, przy nieprzerwanej ani na chwilę walce piórem na kilku niezależnych medialnych frontach”.
    .
    Każdy mógł mieć wiele powodów do emigracji, czy raczej przeczekania najgorszych lat na Zachodzie, nie lekceważę żadnego, bo w kraju urządzonym przez juntę generałów było po prostu strasznie. Jednak każdy przyzna, że co innego obracać piórem w kraju, a co innego w Paryżu. Ja od razu po 13 grudnia zostałem wyrzucony z pracy (dzieci małe, żona nie pracuje) i obracanie piórem oraz robienie wielu innych rzeczy za które można było dostać kilka lat odsiadki to może była ekstrawagancja, ale takich jak ja były w kraju tysiące, więc żadnym szczególnym bohaterem nie jestem. I nie piszę, że należę do zwycięzców. Kiedy Pan Kuczyński jako zwycięzca obejmował swój ministerialny urząd we wrześniu 1989 roku ubecy nadal prowadzili inwigilacje mojej skromnej osoby, zaprzestali tego dopiero prawie dwa miesiące później.

  66. Madzia napisał(a):

    Jasnaanielko
    Krzyże wiszą też urzędach ;)
    -
    Z ostatniej chwili:
    „Do Trybunału w Strasburgu wpływają masowo (5 tys. euro piechotą nie chodzi) skargi obywateli państw Danii, Szwecji, Grecji i oczywiście Wielkej Brytanii (ci, z ilością krzyży, stanowczo przesadzili) na obecność krzyży na flagach państowych.”
    -
    „Rozpoczęły się też prace nad zmianą kodeksów drogowych w państwach, gdzie przejazdy kolejowe oznaczane są krzyżem św. Andrzeja.”

  67. Kasia napisał(a):

    Gospodarzu, ja nikogo nie wrzucam na stos.
    Po prostu uważam, że TW nie powinni mieć wpływu na życie publiczne w Polsce, a jeśli mają, fakt współpracy powinien być całkowicie jawny. W związku z tym jestem za lustracją.

  68. Mawar napisał(a):

    Madzia
    Jest więcej do roboty:
    Krzyże na cmentarzach, wieże kościelne z krzyżami (świątynie prawosławne, luterańskie i kalwińskie), co z „Czerwonym Krzyżem”, odznaczeniami typu krzyż zasługi etc., zbiorami sztuki w muzeach, co z zamkami krzyżackimi, co z budowlami na planie w kształcie krzyża, co wreszcie ze skrzyżowaniami ulic? Czy gra kółko i krzyżyk będzie legalna? Krzyż w polskim Sejmie to najmniejszy problem. Posłanka Senyszyn osobiście i za dnia go zerwie, byle kamery przy tym były.
    :)

  69. Zdzisław_1 napisał(a):

    Indoor
    Ale Ty jesteś maruda piszesz zeby pisać i w ten sposób zaistnieć , co widzisz niepoważnego w propozycjach zmian w konstytucji?
    Zajmij sie lepiej wyprowadzanie psów na spacer lepiej Ci to wychodzi.
    Albo tego rodzaju spostrzeżenia wygłaszaj w rodzinnym gronie,może Cie zrozumieją

  70. Stan napisał(a):

    Mawar, 13.08,

    co za fascynujący wywiad. Szkoda, że Dziennik na początku opuścił ważne wynużenia b. ministra.
    Ja, ze swoimi umiejętnościami, nie mogłem się przebić do archiwum Rzepy.

  71. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    „Indoor, Listopad 21st, 2009 at 17:40, Ciekaw jestem kiedy pan Premier przywoła Donalda Tuska (albo odwrotnie) do porządku ”
    :
    Miejże trochę choćby i słabo wierzącego serca i gulgnij co. Bo i Mawar i Zdzisław chyba zakładają, żeś ty się pomylił z tym „Premierem”. A nie na skróty Pytią poszedł swoim zwyczajem.

  72. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „I nie piszę, że należę do zwycięzców.”
    :
    A niechbyś tylko spróbował! Od razu członkowstwo w Loży IV Pi(su)jarów by poleciało i to dożywotnio. No chyba że udałoby ci się przeżyć Duce. Bo ten na trwać tylko do 2040-go. Tak przynajmniej poseł good news Kurski ogłosił niedawno.

  73. Indoor napisał(a):

    Zdzisławie (jeden). Zapewniam Cię, że ja istnieję niezaleźnie od tego czy pisze coś czy tez nie, żaś co ja powinienem robić a co nie to – wybacz – nie twoja zafajdana sprawa.
    Co do meritum – całe wystapienie Premiera uważam za jedno wielkie nieporozumienie. Niepowazny premier, niepowazne wystapienie, niepowazne propozycje. Właściwie chyba nikt nie wie o co mu chodzi. Ciekaw jestem czy ktoś PSL wiedział o całej sprawie, czy też jakiś student na zlecenie jakieś firmy PR napisał wczoraj na dużej przewie główne tezy.

  74. Kasia napisał(a):

    Zdzisławie, przecież te „zmiany w konstytucji” to esencja PR.
    Wszystko po to, po przedstawieniu sukcesów rządu, aby jeszcze dobitniej uwiarygodnić wdruk, że Prezydent wszystko wetuje, a biedny, ale ukochany przywódca Tusk Donald, który ma mnoga sukcesów, nie może się urządzić.
    Wódz oznajmia na cztery strony świata: „Tylko sobie wyobraźcie moi wyborcy co bym mógł osiągnąć gdyby nie wszystko wetujący Prezydent.”
    Lud to kupi?
    Gupi kupi.
    .
    PS. A tak w ogóle, gdyby jakimś cudem arytmetyka sejmowa dla naszego ukochanego Wodza zrobiła odchyłkę, to czy nie uważasz, że byłby to kolejny krok w kierunku dyktatury jedynie słusznej słusznie antypisowskiej partii?
    .
    PS2. Swoją drogą ciekawa jestem do czego posunęliby się przestraszeni Pisem politycy, dziennikarze i publicyści by nie dopuścić ich do władzy, np. w momencie zagrożenia sondażowego, i czy nazwiemy to jeszcze demokracją.

  75. Indoor napisał(a):

    Kasia! Co do totalitarnych ciagnot Donalda Tuska to według mnie on lubi być totalnie lubiany i lubi totalnie nic nie robic. Jest po prostu leniwy. Tak mi się wydaje. W takim układzie stanowisko Prezydenta, który nic nie może, bo mu Konstytucja nie pozwala, jest idealne po stanowisku Premiera, który nic nie może bo mu Prezydent nie pozwala, bo mu na to Konstytucja pozwala. Ot cała filozofia naszej wadzy.
    Dyktaturę też trzeba umic budować, a nie jest to (budowanie czegokolwiek) mocną stroną naszych elit politycznych. Może – na szczęście.

  76. andiboz napisał(a):

    Fragment cytatu (Boy – Żeleński) podany przez Zofię:
    „Marzę często o tym wieku,
    Gdy zwierze ginie w człowieku;
    Gdy już żadna z ziemskich chuci
    Władzy Ducha nie zakłóci.”

    Podejrzewam na podstawie własnych odczuć (jestem starszy od Pana Waldemara), że dedykacja jest mocno przedwczesna.
    Mój stryj (92 lata) w ubiegłym roku miał kłopoty z zazdrosną narzeczoną, zerwali kontakty i obecnie spotyka się z kolejną sympatią.
    Panie Waldemarze, życzę zmiany kodu na jedynkę z przodu!

  77. W.Kuczyński napisał(a):

    Andiboz,
    dziękuje i życzę wzajemnie. Też uważam, że z tym ginięciem chuci to pic, w ktory Boy nie wierzył i tak sobie do rymu chlapnął.

  78. jasnaanielka napisał(a):

    Jeżeli pamięć dopisuje, to wszystko inne gra! :D
    Dobranoc.

  79. Orteq napisał(a):

    Strzał w samo sedno, Panie Ministrze. Ja też uważam, że ten stary zbereznik dokładnie życie znał i tylko tak sobie chlapnął przekornie. Co ja mówię, wróc! On sam to przecież przyznał
    :
    “Marzę często o tym wieku,
    Gdy zwierze ginie w człowieku”
    :
    Więc żeby jeszcze przez długie, długie lata mógł Pan MARZYC o zaginięciu tego zwierza. A w międzyczasie tak go trzymać i nie POpuszczać!
    :::
    Tak między nami, jurnymi ramolami. Ileż to kobiet musi zazdroscić Pańskiej (i mojej) żonie. A ile w Duchu współczuwać.
    :
    Gdyby się nasze żony poznały
    to by wzajemnie tylko powzdychały
    Do Władzy Ducha, w pewnym wieku
    I do mniej zwierza w bliskim im czlowieku.
    :
    To Pan mnie podkusił do tego chwalenia się. Wiek to niekoniecznie tylko mądrość i skromność, jak się okazuje. To jeszcze wrodzona dobroduszność blogowej Pollyanny.

  80. Jolka napisał(a):

    Indoor nie słuchałeś Pana Premiera uważnie bo powiedział, że z Panem Pawlakiem ustalił swoją propozycję ..

  81. Indoor napisał(a):

    Ale już Kłopotek nic o tym nie wiedział na przykład. A poza tym, to Pan Premier to tak twierdził, a nie Pawlak.

  82. Zdzisław_1 napisał(a):

    Kasia

    Czy Ty naprawdę nie widzisz ,ze w tej chwili istnieje w Polsce dwuwladza. Dublowane ministerstwa, podwójne wybory, koszt utrzymania” ministerstw” prezydenckich rocznie olbrzymi [przez kadencje kosztuje podatników ponad miliard zł > I to niby potrzebne ? do czego? By w życiorysie mieć że było się Prezydentem?. Albo dajmy mu pełnie władzy lub reprezentowanie Państwa.
    A Tusk przecież nie mowi to dla mnie. To dla przyszłych Premierów i Prezydentów .
    To dla Ciebie nie argumenty?
    Pozdrawiam

  83. Zdzisław_1 napisał(a):

    Indoor

    Twoje pisanie to właśnie takie fajdanie bo to ani dowcipne ani tu nie ma sensu.
    I naprawdę nie wiem jaki Ty masz w tym zafajdany interes.
    A co do słuszności tych zmian to może właśnie referendum zdecyduje czy społeczeństwo życzy sobie takich zmian. To tylko moze zmusić polityków do zmian. Bo wiadomo nie jest to w ich interesie. ZMNIEJSZENIE LICZBY MIEJSC w Parlamencie.
    Ciasno jest w tej Twojej głowie jezeli nie widzisz konieczności zmian

  84. Indoor napisał(a):

    Jolka! Pawlak dał głos. Gada nieco inaczej niż Pan Permier i ma nieco inną wizję tej samej fonii. Dokładniej zmiany proponuje zupełnie odwrotne niż te które z nim niby Donald Tusk „uzgodnił”. Można by rzec Pan Premier Donald Tusk mija się z prawda, albo Ty zacytowałaś niedokładnie. http://www.pawlak.pl/ps/pl/node/21

  85. Jolka napisał(a):

    Indoor chyba trudno się spodziewać by obie partie mówiły jednym głosem …. ale ja widzę przyzwolenie na pewne i to ważne zmiany ze strony PSL … Pan Pawlak nie neguje tego, że wiedział o tym co Premier przedstawi …. a że trzeba ponegocjować warunki zgody to wiadomo …

  86. Kasia napisał(a):

    Nie Zdzisławie,
    Bo jakikolwiek Prezydent to dla mnie swoisty wentyl bezpieczeństwa.
    A, że Pan PRemier, ukochany przywódca Tusk, nie wie, że polityka to sztuka kompromisów i nie zawsze ma to, co się chce, to już jego problem. Bolączką Polski nie jest w tej chwili to, że Prezydent wetuje jakieś tam ustawy (zresztą mam wrażenie, że niektóre buble były specjalnie podsuwane, tylko by winą obarczyć Prezydenta), problemem Polski jest to, że PRemier boi się, że każdy, jakikolwiek sukces Prezydenta utrudni mu wygranie wyborów.
    I jak widać przyjazne mu media, także podchwycają każde weto prezydenta, i jak widać także obecna nierealna pozycja PR Tuska o tym świadczy.
    W związku z powyższym jedyną zmianą w konstytucji jaką mogłabym zaproponować, to zakaz kandydowania premiera, który nim był w czasie kadencji sejmu przed wyboram prezydenckimi.

  87. Indoor napisał(a):

    Tak.
    Premier proponuje osłabienie pozycji Prezydenta _ Pawlak drastyczne wzmocnienie.
    Generalnie proponują coś tak całkowicie odmiennego że tu żadne negocjacje nie pomogą. Na tym etapie znaczy się. Gdy Donald Tusk skonkretyzuje swoją wizję (co oznacza w tym przypadku zapewne wycofanie się z 90% pomysłów, chyba że po to tylko zostaną zaproponowane by tworzyły alibi do nic nie robienia) to otwiera się pole do negocjacji.
    Zgadzają się tylko co do tego, że jest bardak i można by uporządkowac. Co do tego to Zdzisław się z nimi zgadza. Ja pewnie też.
    Co do tego czy Pawlak wiedział, to może wiedział może nie wiedział. Zupełnie co innego jest wiedzieć o czymś (że coś Premier zaproponuje) a jeszcze co innego gdy wygłaszający „uzgodni” lub „ustali” z nim to co chce wygłaszać.

  88. Jolka napisał(a):

    „uzgodni” oznacza również, że nie robi się czegoś za plecami co się zdarza politykom często bo to taka gra … to prawda wszyscy widzą, że jest coś nie tak … niech eksperci ocenią jak to zrobić … mnie osobiście Prezydent nie jest potrzebny wolałabym Królową a rząd niech sejm skutecznie kontroluje i TK … no i obecnie UE …

  89. Zdzisław_1 napisał(a):

    Poczekajmy na REFERENDUM

  90. Zofia napisał(a):

    O rany, w blogu dyskusja o tym co kto komu powiedział a nie o meritum sprawy – czyli o samym projekcie Donalda Tuska.
    To, że trzeba politykom bardziej sprecyzować zapisy konstytucji RP, to fakt, bo mają problem z jej zrozumieniem. I zapewne długo będą jeszcze mieli, co czytanie ze zrozumieniem w elitach politycznych szwankuje.
    To, że Sejm ma przerost liczbowy, też fakt, można zmniejszyć bez szkody dla prawodawstwa. A zwiększyć zatrudnionych w Sejmie prawników, którzy będą pilnować, by Sejm nie opuszczały prawne buble.
    To, że trzeba jednoznacznie napisać polskiemu establishmentowi – kto w Polsce sprawuje władzę wykonawczą a kto ustawodawczą – też trzeba, bo nie wiedzą nawet tego doktorzy hab. nauk prawnych na stolcu prezydenckim.
    Czy mnie się podoba taki układ, jaki proponuje Tusk – czyli kanclerski?
    Owszem.
    Mam tego przykład za miedzą. Daje pozytywne wyniki.
    Układ prezydencko-gabinetowy, nie sprawdza się zanadto – przykład Polska i Ukraina.
    Dwa wielkie państwa w Europie i bajzel w sprawowaniu władzy wykonawczej.
    Ja bym ustawiła tylko wyższe kryteria wyboru posłów i jakieś sito, np. wymagana matura, niekaralność, i tremu podobne.
    Ci ludzie mają stanowić prawo i kontrolować władze wykonawczą.
    Muszą być na jakimś poziomie i posiadać minimum kwalifikacji.

  91. dark side napisał(a):

    Indoor,
    Przynosisz dume narodowi węgierskiemu, uwielbiam Twoje poczucie humoru :)
    Rząd bez wizji faktycznie byłby lepszy, gdyby stracił też fonię. Uniknąłby w ten sposób wielu dysonansów .Sprawdzic by sie mogły tez zakłucenia fonii spowodowane wywrotowa działalnościa rosyjskiego wywiadu (100% poparcia murowane) lub ostatecznie zorganizowana akcją kancelarii prezydenta:)
    Rządzący są zawsze obleganą twierdzą. Do niedawna w atakach na te twierdze przodowały czarne perły, reszta blogowiczów twierdzy broniła. Od niedawna scena sie podzieliła inaczej – z jednej strony są obroncy twierdzy, a z drugiej reszta, która widzi, że interes kraju nie do konca musi byc tożsamy z interesem PO i osobistymi planami Donalda Tuska. W tym oczywiście zwolennicy Pis, którzy bynajmniej nie stanowia wiekszosci.
    Najlepszy rzad bez wizji i w okowach prezydenckiego weta wyzwolił oddolną inicjatywe społeczną zeszłą do podziemia. Owa inicjatywa sie organizuje w bojówki blogowe uciemiężonego rządu. Rzad wyewoluował w swiadomości bojówek na cos na ksztalt swietej krowy. Nie probuj z niego żartować, bo zostaniesz oskarzony o reprezentowanie wrażych intersów, szpiegostwo tudziez dywersje.(Zdzisław pyta wyraznie jaki masz w tym zafajdany interes). Twoja krytyka rzadu jest dla niego najwyrazniej niezrozumiala. jest wyrazem nielojalnosci i niekonsekwencji :))) zdaje sie mu burzyc ustalony porzadek swiata :)
    .
    Polityczna prostytucja, o ktorej wspominał niedawno glos, jako o najrozsądniejszym wyborze dla Polaka , na dłuższą metę prowadzi do demokratycznej zapaści. I żeby się tak prostytuowac za darmo? Zdzisławie, czy ty naprawde nie masz w tym żadnego interesu? :))))

  92. Jolka napisał(a):

    też tak myślę:

    http://www.azraelk.eu/200...../#comments

  93. Zdzisław_1 napisał(a):

    Dark

    Odpowiedz na
    „Zdzisławie, czy ty naprawde nie masz w tym żadnego interesu? :))))”

    Mam

  94. Indoor napisał(a):

    DarkSide!
    Moja motywacja, dlaczego tu marudzę, już kilka razy została (z tego pamietam) wyjaśniona. Z jednej strony jest to spowodowane faktem, że ja od pewnego czasu pracuję w domu, kontakt ze zleceniodawcami mam tylko przez Internet lub przez telefon, moja rodzina uparcie nie chce zajmować się żadną formą politykowania (mają uczulenie na polityków) a z kolei ja jestem takim zwierzem politycznym co od 199x roku wyraża swoją opinię i dyskutuje na tematy polityczne w Internecie.
    Do pewnego czasu uwazałem, że mój punkt widzenia może być ciekawy, bowiem wykazuje skrzywienie w drugim kierunku aniżeli w.sz. emigracji z Polski. Zresztą w dalszym ciągu tak uważam.
    Dlaczego tutaj – po pierwsze nie ma opóznienia w publikowaniu tekstu po drugie opinie niektórych uczestników czytam z zaciekawieniem, innym z kolei lubię dokuczać. Tak już mam.

  95. Daniel Passent napisał(a):

    Niech żyje Waldemar Kuczyński!!!

    Jeden z najlepszych polskich publicystów (ministrów, ekonomistów, doradców, polityków, blogerów) – odważny, mądry, kompetenty, skromny, dowcipny, jedyny – niech nam żyje i rozkwita!!!

  96. W.Kuczyński napisał(a):

    Danielu,
    dziękuję za pamięć i tak miłe slowa od od Księcia polskiej felietonistyki i Wielce Szanownego Pana Ambasadora Rzeczpospolitej. Trzeciej rzecz jasna. Danielu dziękuję!

  97. Pawel napisał(a):

    Panie Waldemarze kogo bym nienawidzil gdyby nie pan? Zanim trafilem na panski blog nienawidziłem Zydow,zreszta ich dalej nienawidze.Teraz jednak oprocz nich nienawidze bardziej tylko Kaczynskich.Tak bardzo ich nienawidze ze moglbym ich zgwałcic,zreszta robie to codziennie w mojej glowie.Szanowny Panie Kuczynski uwazam pana za swoj autorytet. Takiego siewcy nienawisci jak pan to ze swieca szukac,jestem pod wrazeniem.Mam nadzieje ze wroci ona do pana potrojnie i wtedy wykorzysta ja pan przeciwko tym potworom Kaczynskim. Daniel Passent pana tez podziwiam jak rowniez pożądam. Czołem chłopaki.Piekną Polske mamy dzieki wam.Kocham was.

  98. jasnaanielka napisał(a):

    No to zaraz się zacznie :D
    Siadam wygodnie i czekam ———– oczywiście na brzegu rzeki :D

  99. Szczesiul napisał(a):

    A na co wszyscy czekamy na brzegu rzeki?

  100. dark side napisał(a):

    Indoorze,
    Rozumiem Twoje marudzenie :) Przez kilka lat nie za bardzo miałam się do kogo odezwac po polsku, nie wspominajac o mozliwosci wymiany opinii o naszej frapującej scenie politycznej.Tylko blogi mi pozostawały, by wylać żale i frustracje oraz zabłysnąć intelektem, dowcipem i głębią przemyśleń :)
    Teraz jednak zmądrzałam i wyżywam się na polu, na którym po pierwsze się znam, po drugie mogę coś zdziałać. To znacznie mniej frustrujace niz przelewanie z pustego w próżne. Poza tym polska polityka po krótkim odwyku niej jest aż tak ciekawa jak nam sie wszystkim zdaje.
    Nie chcę Cię przez to odwieść od zainteresowania polityką i zamieszczania tu swoich uwag. Polska mentalność to cos zupelnie innego. I tu faktycznie Twoje spojrzenie jest cenne.
    .
    Do pośpiewania dla wszystkich, ktorzy z Jasną Anielką czekają na brzegu rzeki na rozwój wydarzeń. Niechże będzie to rzeka Newa :)
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

    .
    Я встретил вас – и все былое
    В отжившем сердце ожило;
    Я вспомнил время золотое -
    И сердцу стало так тепло…
    .
    Как поздней осени порою
    Бывают дни, бывает час,
    Когда повеет вдруг весною
    И что-то встрепенётся в нас…
    .
    Тут не одно воспоминанье,
    Тут жизнь заговорила вновь,
    И то же в вас очарованье,
    И та в душе моей любовь!..

  101. jasnaanielka napisał(a):

    Słowo daję, że kiedy wpisywałam swój tekst, to wpis Pawła jeszcze nie był widoczny. Chyba prorok ze mnie, albo co?

  102. Orteq napisał(a):

    O, nienawiść jakaś. Słowo nikomu nieznane. A czym żeś ja wytrzepał, Pawełku? Bo my tu same pollyanny czekające na brzegu rzeki. Dobrze chociaż, że chłopaków kochasz. Wiec to do ciebie dark napisała w obcych jezykach
    И та в душе моей любовь!
    Pewnie dlatego tu zaistniałeś..

  103. W.Kuczyński napisał(a):

    jasnaanielko,
    nic sie nie zacznie. To takie szmalcownicze popłuczyny, a moze potomstwo.

  104. Orteq napisał(a):

    Muzyka powinna się zacząc. Szkoda ze Bars nie dojechała na celebracje

    http://www.youtube.com/wa.....V5do6qmQL4

  105. Orteq napisał(a):

    Nie to co potrzeba wkleiłem, przepraszam. Miało być do pośpiewania dla wszystkich. Zgodnie ze wskazówką dark side. караоке, no less!

    http://www.vbox7.com/play.....id=3879100

  106. Szczesiul napisał(a):

    Coś się zapiera, panie Gospodarzu? Wcięło mi coś niespodziewanie.
    Ja tylko z życzeniami melduję się spóźniony (byłem na wsi). Najlepszego życzę! Bo chyba nie uwierzył pan w te bzdury Orteqowe:
    *
    No i znowu napisałem crazy bzdury
    Zapomniawszy żem tylko kundelek bury.
    I pytałem, przez rozporek z portek
    Czym ja Szczesiul, czym ja Orteq?
    *
    Nie we wszystko co na blogu-pochodnej napiszą warto wierzyc. Tam też takie swoiste szmalcownicze popłuczyny produkują.

  107. dark side napisał(a):

    dzieki Orteq,
    ja juz nie moge spiewac po rosyjsku w głos, bo sąsiedzi zaczynają mi mówic zdrastwujtie …

  108. Mawar napisał(a):

    Minister Kuczyński napisał: „To takie szmalcownicze popłuczyny, a może potomstwo”.
    .
    Fascynujące, jak Pan Minister rozpoznaje to „szmalcownicze potomstwo”? Bez badań genetycznych i oględzin podniebienia? Może kilka praktycznych wskazówek, niektórym inwektywy już się dawno pokończyły i nie mają jak debatować.
    .
    ….. oraz prawił dusesy: „Danielu, dziękuję za pamięć i tak miłe słowa od od Księcia polskiej felietonistyki Wielce Szanownego Pana Ambasadora Rzeczpospolitej”.
    .
    Godzi się raczej pisać „Pułkowniku Danielu”. A to przez wzgląd na zasługi pułkownika Daniela Passenta dla obronności PRL podczas zimnowojennych zmagań bloku komunistycznego z dyplomatami amerykańskimi i agentami CIA, na których Jego Ekscelencja, późniejszy Ambasador w Chile, donosił na Rakowiecką. Czy nie dzięki temu został później Ambasadorem III RP? Kiedy Pułkownik Daniel Passent kapował na CIA Pan Minister walczył w Paryżu, więc nie ma pojęcia jakie tu w kraju toczyły się zmagania i o co w nich chodziło, dlatego wnoszę jak na wstępie.

  109. Andrzej napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego Panie Waldemarze, i dużo kolejnych okrągłych rocznic w tak znakomitej kondycji.

  110. Orteq napisał(a):

    No probs dark,
    :
    Tobie mówią zdrastwujtie. A mnie paszoł won sabaka proklatyj. Może to moja płeć, może wiek mają z tym cos wspolnego? Ta nasza obiektywna, firmowa Wybiórczość. Michnik na Hrad!
    :
    A Bratanek rzeczywiście jakby mniej trochę niż rodowici tubylcy przelewał z pustego w próżne. Robi to, na dodatek, na odwrót. Wiec o wiele ciekawiej! I na skroty, co podnosi czytelność jego politycznych komentarzy. Więc masz rację, że polska mentalność to coś zupełnie innego. I dlatego faktycznie Indoora spojrzenie jest cenne.
    :::
    O, Mawar świeżym powiewem tchnał. Powitać, powitać. Zaraz zapewne i pan Pułkownik się odniesie uprzejmie oraz dyplomatycznie.

  111. Szczesiul napisał(a):

    jasnaanielka, Listopad 22nd, 2009 at 19:16,
    „No to zaraz się zacznie; Siadam wygodnie i czekam ———– oczywiście na brzegu rzeki”
    *
    Można się przysiąść? Gdyż i ja czekam i czekam. I doczekać się nie mogę. Mieli gwałcić i nie gwałcą. Bo Paweł z Mawarem to, sama Pani przyzna, niezupełnie szturm na Bastylię. Czy na Pałac Zimowy. Tu chyba bliżej do Gospodarzowych szmalcowniczych popłuczyn niż do czego innego. Bez potomstwa. I bez badań genetycznych i oględzin podniebienia. Bo każdy wie komu Mawar by miał ochotę to podniebienie i genetykę sprawdzać. Wedle znanych z nie tak dawnej przeszłości wzorów.

  112. Stan napisał(a):

    Z okazji Jubileuszu składam Gospodarzowi (potencjalnemu Prezydentowi) najlepsze życzenia.

    P.S.

    Gratuluję świetnemu zespołowi redakcyjnemu (świetne pióra i takież pomysły) takiego Szefa.

  113. narciarz2 napisał(a):

    Polacy dyskutuja w taki sposob: ale w odróżnieniu od ciebie nie jestem jednostronny i zazwyczaj widzę dwie strony medalu.
    .
    Na co odpowiedz w polskim stylu zapewne by brzmiala: ja w odroznieniu od ciebie nie jestem… (prosze sobie dopisac) ale za to jestem szalenie (prosze sobie dopisac) i wlasciwie widze (prosze sobie dopisac).
    .
    Taka dyskusja pokazuje (prosze sobie dopisac) w glowach dyskutujacych Polakow. Dlatego ja nie bede odpowiadac ani na zacytowane zdanie, ani na dalszy ciag wypowiedzi. Niech sobie Szanowny Glos Zwykly uwaza, ze on zazwyczaj widzi w odroznieniu.

  114. narciarz2 napisał(a):

    Dzisiaj Mawar przeszedl nawet samego siebie chamstwem swoich wypowiedzi, a przescignac Mawara nie jest latwo. Ale to dobrze. On pokazuje i przypomina, z kim mamy do czynienia.

  115. narciarz2 napisał(a):

    Gospodarzu:
    http://kuczyn.com/2009/11.....ment-86601
    jesli idzie o decyzjie Pana rzadu w sprawie energetyki jadrowej, to ja Panu wierze. W tamtym czasie i miejscu sprawa byla dosc beznadziejna. Mi sie najbardziej z calego artykulu podoba zdanie o ekologach (nie bedziemy rozmawiac, bo moze nas przekonacie). Po stronie ekologow do dzis stoi S. Bratkowski. Znam kilku fizykow jadrowych, ktorzy sa bardzo „przeciw”. Niektorzy maja argumenty, ale niektorzy tylko slogany. Decyzja, ktora podjeliscie, w zasadzie byla nieunikniona.
    .
    Wiekszosc ludzie nie potrafi ocenic projektu reaktora ani jego zabezpieczen. Ba, wiekszosc nie potrafi zrozumiec sposobu dzialania wlasnego telewizora. W tej sytuacji argumenty tzw. merytoryczne sa dosc iluzoryczne, co nie znaczy, ze nie nalezy ich formulowac. Jednakze tzw. wyksztalcona publicznosc nie jest w satnie ich w pelni przesledzic. W tej sytuacji mechanizm wypracowania decyzji musi sie opierac na zaufaniu. U podstaw energetyki jadrowej lezy organizacja, zdyscplinowanie, oraz zaufanie do fachowcow i do organizatorow tego przedsiewziecia. Jak pewnie sie zgodza zarowno Pna zwolennicy jak tez przeciwnicy, w Polsce z tym akurat jest bardzo krucho. Wtedy kapital zaufania byl potrzebny dla innych projektow, wiec nic dziwnego, ze akurat ten zostal zlikwidowany.
    .
    Z tego nie wynika, ze stalo sie dobrze. Stalo sie bardzo zle. Ja w Swierku pracowalem. Znam glebie zniechecenia i marazmu, jaki tam panowal. Tam bylo jeszcze gorzej, niz na Uniwersytecie, na ktory sie praenioslem. Ale nawet dla mnie informacje z artykulu byly zaskakujace. Nie wiedzialem, ze upadek poszedl az tak daleko.
    .
    To jest bardzo zle takze teraz. Fizyka jadrowa to nie tylko elektrownie. To jest takze medycyna, tomografia, i tak dalej. Tzw. (nie)oswiecona publicznosc slyszac „jadro” mysli od razu o Czernobylu, a powinna myslec „tomograf”. Problem jest w tym, ze polska publicznosc jest az tak nieoswiecona, ze jedyna mozliwa decyzja byla likwidacja energetyki jadrowej.
    .
    W ogole, to sledzac dyskusje na tym blogu mozna sie tylko za glowe chwytac nad glebia upadku intelektualnego polskiej tzw. oswieconej inteligencji. Nawet uwzgledniajac, ze jest tu troche bojowkarzy, i pomijajac ich produkcje litosciwym milczeniem, to wiekszosc pozostalych dyskutantow tez nie prezentuje sie zachecajaco. Majac taka publicznosc, rzeczywiscie bezpieczniej jest podejmowac decyzje moze glupie, ale zrozumiale dla tego towarzystwa. Tak czy inaczej, oni zmienia rzad z dobrego na kiepski, a potem jeszcze gorszy. To jedno w Polsce udalo sie nad podziw. Natomist energetyka jadrowa, i zreszta kazda inna technologia, potrzebuje wielu lat cierpliwego poparcia. Jesli z gory wiadomo, ze nastepny Przezes przestawi sprawy do gory nogami, to lepiej nie zaczynac. W takich warunkach nie uda sie ani postawic reaktora, ani zbudowac mikroprocesora. Racjonalnie wiec przeznaczyc pieniadze na cos innego.

  116. narciarz2 napisał(a):

    Przeczytalem wywiad z generalem Kiszczakiem. Bardzo, bardzo ciekawy. Niekoniecznie wierze w jego spekulacje na temat pulkowinika Kuklinskiego, i niekoniecznie wierze w kazde slowo, ale mimo to uwazam, ze bardzo warto przeczytac.
    http://www.dziennik.pl/po.....akiem.html

  117. narciarz2 napisał(a):

    Przeczytalem takze to, co pan redaktor Ziemkiewicz ma do powiedzenia po przeczytaniu wywiadu z generalem Kiszczakiem. Jedyne, co ja mam do powiedzenia po przeczytaniu wypowiedzi pana redaktora na temat wywiadu z generalem, to krotka ocena pana redaktora. Otoz moim zdaniem, pan redaktor to bęcwał. Tutaj jest tekst, gdyby ktos chciał sie upewnic osobiscie.
    http://www.rp.pl/artykul/2,395142.html

  118. narciarz2 napisał(a):

    A tutaj jest wypowiedz profesora Friszkena temat wywiadu z generalem Kiszczakiem. Profesor Friszke tez niekoniecznie wierzy kazdemu slowu generala, i daje temu wyraz. Z kolei moj kometarz jest taki, ze ja niekoniecznie jestem przekonany watpliwosciami profesora. General twierdzi, ze niszczyl teczki, profesor twierdzi, ze nic podobnego, a jak bylo naprawde, to wie jedynie wspomniany bęcwał.
    http://www.dziennik.pl/wy.....licji.html

  119. narciarz2 napisał(a):

    A tutaj jest wypowiedz generala Kiszczaka, ktora kazdego bojowkarza prawicy musi uwierac jak gwozdz w bucie. I dlatego warto te wypowiedz zacytowac w calosci:
    .
    Pan uważa, że został niesprawiedliwie oceniony przez wolną Polskę?
    .
    Powinno się ze mną obchodzić inaczej. Zwyczajnie, po ludzku, bez przesady w jedną lub drugą stronę.
    .
    Dlaczego?
    .
    Nie zasłużyłem na afronty. Na przykład było 20-lecie rządu Mazowieckiego i na tę uroczystość do Sejmu mnie nie zaproszono. Zaproszono mnie jedynie na uroczysty koncert.
    .
    To nie było pana święto, pan w 1989 roku reprezentował reżim.

    Wystarczy minuta refleksji, aby zdać sobie sprawę, że dzisiejsza Polska jest również moją zasługą. Wybory dzięki mnie odbyły się bez „cudów nad urną”. Uszanowaliśmy wynik głosowania. Oddaliśmy władzę w pokojowy sposób. Jestem jednym z twórców Okrągłego Stołu..
    .
    Mówi pan „pokojowo”. Dlaczego miało być inaczej? ZSRR był zajęty swoimi sprawami. Kto miał strzelać? W wojsku, w MSW i partii nie było nastroju do strzelania, raczej rezygnacja.

    Nikt nie chciał strzelać. Ale wystarczyła jedna kompania ZOMO, żeby dać sobie radę. Wielu ludzi ówczesnej opozycji przyznaje, że to by wystarczyło.

  120. narciarz2 napisał(a):

    Z tutejszych dyskutantow najbardziej mnie dziwi Dark Side. Ona byla w Londynie. Ja nie bylem, ale slyszalem, ze turystow oprowadza sie po tamtejszym zamku mniej wiecej tak: tu jest okno, z ktorego wypchnieto tego a tego krola… tu jest pieniek, na ktorym scieto te a te krolowa… a tutaj powieszono tego a tego krolewicza…
    .
    Dark Side jest teraz w Moskwie. Tam tez sie mozna nasluchac. Juz nie mowie, ze o komunistach, bo to wszyscy wiedza. Ale o carach i carycach i kogo oni scieli i kiedy.
    .
    Pamietam takze wyklad Teodora Parnickiego o rzymskich imperatorach. Byli rowni bogom, ale wiekszosc nie zginela smiercia naturalna. A wszystko w imie wladzy.
    .
    Majac taka wiedze, przynajmniej potencjalnie, nie powinno sie nie doceniac ludzi, ktorzy mogli z latwoscia obronic swoja wladze, bo mieli w reku wystarczajace srodki. A jednak tych srodkow nie uzyli, choc mogli. Odmac im dobrej woli swiadczy o braku wyobrazni.

  121. narciarz2 napisał(a):

    Odmac –> odmawiac

  122. narciarz2 napisał(a):

    dobranoc

  123. Zofia napisał(a):

    Panie Waldemarze, Jasna Anielko, Zdzisławie,
    serdecznie dziękuję za pamięć i życzenia urodzinowe.

  124. Torlin napisał(a):

    Ja się tak zastanowiłem nad tytułem wpisu Gospodarza. Stosunek do wizji już znam, „niech żyje jej brak”, a jaki jest Pana stosunek do fonii?
    Bo jestem ciekaw. :D

  125. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    jednak czujesz się niedowartościowany. Przynajmniej tak to widać z zewnątrz czytając Twoje komentarze.
    A to zazdrościsz naszemu Gospodarzowi przymusowej emigracji i stanowiska ministra, a Ty prześladowany w kraju przez SB i co? ministrem nie zostałeś.
    Wybitna niesprawiedliwość dziejowa w Twoim mniemaniu.
    To musi być przykre uczucie.
    Teraz Daniel Passent i wymiana serdeczności z naszym Gospodarzem.
    I znowu kolejne pretensje, tym razem pod adresem red. Passenta, że pułkownik, że ambasador w Chile.
    I znowu żal serce ściska, bo Mawar też mógłby być pułkownikiem i ambasadorem, a nie jest.
    I tak typowe polskie piekiełko zawiści zagościło w sercu Mawara i niszczy go od środka przyprawiając mu mnóstwa cierpień.
    Mój zmarły już brat, jak każdy kapitan żeglugi wielkiej, mówił jednoznacznie w takich przypadkach niedopieszczonemu ambicjonalnie podwładnemu – wyżej sra niz dupę ma.
    (przepraszam za wulgaryzmy, ale inaczej tego nie da się powiedzieć).
    A potem wymyślał mu nieco dodatkowej roboty, by nie myślał o pierdołach.
    Nie wiem kto kieruje Mawarem, zresztą to mało istotne, ale robotę na swoje dolegliwości ma – pisuje w blogu p. Kuczyńskiego.
    Biedny Mawar!

  126. W.Kuczyński napisał(a):

    Andrzej, Stan,
    bardzo dziekuję Wam za życzenia.

  127. W.Kuczyński napisał(a):

    Ja uważam, że gorycz generała Kiszczaka jest uzasadniona. Nikt nie mówi o wynoszeniach na piedestał, ale 20 lat włóczenia po sądach, także generała Jaruzelskiego, po tym sposobie zmiany władzy jaki u nas nastapił to paskudztwo, marne świadectwo dla ciagających i dla przyklaskujących.
    Obaj generalowie moga mieć między innymi pretensje do hierarchów Kościoła, z ktorymi siedzieli przy Okrągłym Stole, albo inaczej pertraktowali a Ci milczą pozwalając maltretować swoich partnerów (gdzie tu przykazanie – „miłuj nieprzyjacioly swoje”), i to nie tylko przy OS, ale za PRL. Przecież Kościół był pierwszym i najważniejszym „kolaborantem” z reżimem, w najlepszym tego slowa znaczeniu. Dzieki tej „kolaboracji” między innymi życie w Polsce bylo lżejsze

  128. Paweł Luboński napisał(a):

    „I znowu kolejne pretensje, tym razem pod adresem red. Passenta, że pułkownik, że ambasador w Chile.”
    .
    Już kiedyś wyjaśniałem, że Passent nie jest żadnym pułkownikiem, ale widać to jest prawicowcom potrzebne do mitu. On zdaje się używał kiedyś pseudonimu Colonel. Tylko że colonel to nie tylko pułkownik po angielsku, lecz także tradycyjna nazwa jednego ze stopni czcionki drukarskiej i o to w tym wypadku chodziło.

  129. Indoor napisał(a):

    Dziwne są te przysłowia. W 1972 w Chełmie Lubelski jak pracowałem w winiarni (win owocowych. Brrrrrr.) to pracownicy tam tak samo mówili. Ale jak Czesi mogą się witać „ahoy” to czy w Winarni w Chełmie Lubelskim nie mogą uzywać ulubionych zwrotów kapitanów żeglugi wielkiej dotyczących określenia niemożliwości wyprózniania powyżej ujścia jelita grubego?
    Pamietam, że szczury (najbardziej lądowe z lądowych bo z Chełma Lubelskiego) pływały kraulem na czas w kadziach z tym winem szybko fermentującym, a załoga trzymając metalowe kubki z winem (juz po fermentacji) dokonała zakłady, który z tych szczurów lądowych wygra. Ale wtedy jeszcze nie było automatów z małą wygraną ani zakładów bukmacherskich.

  130. Paweł Luboński napisał(a):

    Panie Waldemarze, zgadzam się z opinią, że Kiszczak ma powody do rozgoryczenia, ale z drugiej strony udzielając tego wywiadu pełnego brzydkich insynuacji, zachował się zdecydowanie nieprzyzwoicie.
    Nie wykluczam zresztą, że wierzy w to, co mówi, że taki wypracował sobie obraz rzeczywistości. Nawet bardzo inteligentni ludzie chętnie wierzą w przyczerniony obraz przeciwnika.

  131. W.Kuczyński napisał(a):

    Pawle,
    ta to prawda. Kilka uwag przez niedopowiedzenie rzucających cień na niewiadomo kogo mógł sobie podarować, skoro nie chciał podawać nazwisk. Ale generalnie uważam, że w tym co mówił jest więcej prawdy niz w tym co sie o nim mówi. Ciekawa rozmowa.

  132. Zdzisław_1 napisał(a):

    Pawle

    Ale termin, wiem, ale nie powiem, to nie jest wynalazek Kiszczaka
    używał go pan J. Kaczyński i pan Prezydent.Czyli przykład idzie z góry
    pozdrawiam

  133. dark side napisał(a):

    Narciarzu,
    Owszem zwiedziłam liczne wieże, gdzie mordowano młodych królewiczów, bramy, gdzie zatykano głowy , podworce, gdzie ścinano królowe. Naoglądałam się też scen kaźni. Jest taki malarz, którego nazwisko wyleciało mi z pamięci, a który za główny temat swych dzieł przyjął dzieje brytyjskich władców przeklętych- kilka jego sugestywnych obrazów wisi w National Gallery.
    Nie rozumiem jednak jak się to ma do konkretnej sprawy gen.Kiszczaka.
    Demokracja ludowa nie jest pararelna z monarchią absolutną. Szczególnie jesli chodzi o pozycję władcy.
    Nie było żadnego trybunału,ani autorytetu , który mógłby zdjać króla ze stanowiska drogą pokojową, gdyby ten zaprzedał interes państwa obcemu mocarstwu i doprowadził kraj do upadku ekonomicznego- poza przewrotem, najczęściej krwawym. Gdzieniegdzie ucywilizowano te procedury wprowadzając elekcję, ale nie w Anglii i nie w Rosji, o których wspominasz :)
    Po odłączeniu od papiestwa i po powstaniu kościoła anglikańskiego- król, będący też głową kościoła stał się jedynym żródłem prawa, moralności i wszelkich dóbr, właścicielem życia i śmierci poddanych, którzy wszystko co posiadali, posiadali mocą królewskiego słowa. W Rosji było podobnie- car jedynowładca i kościół podporządkowany caratowi. Sytuacja jest więc jasna i czysta – wiadomo kto jest suwerenem, a kto poddanym i jakie sa prawa i obowiązki stron.
    W demokracji ludowej suwerenem byl naród, a właściwie klasa robotnicza pod przewodnią rolą partii, która miała tę klasę reprezentować. W konstytucji nie było zapisu o lojalności wobec Moskwy. Wybieralny partyjny kacyk powinien byc lojalny wobec swojego suwerena. Ustroj był niespojny, oparty na oszustwie, co nie oznacza, ze nie mozna oceniac jego wykonawców w kryteriach tamtej konstytucji, oraz praw człowieka i sprawdzac, czy nie przekroczyli oni swoich kompetencji.
    Moim kontrowersyjnym zdaniem wykonawcy tamtego ustroju, zwłaszcza ci ideowi, powinni byli z własnej woli zejsc z tego świata (lub chocby wyjechac z kraju złożywszy wszystkie uprawnienia) razem z koncem ustroju. Nie domagać się dziś honorów i przywilejów . To było jedyne honorowe posunięcie. Szczyt życia mieli już za sobą :)
    Gen. Kiszczak abdykował i nie wiemy ile w tym było strachu o własny tyłek, ile o kraj, ile wyrachowania a ile nadziei, że sytuacja sie odwróci. Z własnej woli wybrał zycie w hańbie, zycie ciąganego po sądach i opluwanego komucha- mordercy. Jęczącego o słowa uznania i żyjącego marzeniami o czasach, gdy miał na zapleczu teczki, przed którymi drżeli wrogowie i przyjaciele, a na skinienie plutony ZOMO. By dopełnić żałosnego obrazu- wyrzucajacego wszystkim ile mu zawdzięczaja . Papierowy królik na papierowym tronie.
    Narciarzu, ja nie demonstruje pod domami generałow ale też w moich oczach nie znajdą oni szacunku dopoki nie dopełnią kary za zbrodnie. Zgodnie z prawem niektóre rachunki nie ulegaja zatarciu, ani przez upływ czasu, ani przez to co później zrobili. Abdykacja papierowego króla nie kupiła mu bezkarności i nie zwalnia go z odpowiedzialności nawet wobec konstytucji PRL. Nigdy nie był on bowiem monarchą absolutnym.

  134. Kasia napisał(a):

    Oczywiście można nie lubić komentujących jednak proponowałabym przynajmniej wysłuchanie.
    .
    Tytuł: Rząd Tuska na półmetku
    .
    http://finanse.wp.pl/analiza.html

  135. Orteq napisał(a):

    dark,

    Głęboko przemyślana wypowiedz. Nawet ten ustęp
    :
    „Moim kontrowersyjnym zdaniem wykonawcy tamtego ustroju, zwłaszcza ci ideowi, powinni byli z własnej woli zejsc z tego świata (lub chocby wyjechac z kraju złożywszy wszystkie uprawnienia) razem z koncem ustroju.”
    :
    Więc przemyślałaś jeśli wiesz że kontrowersyjne to zdanie jest. Warto wymienić dwa aspekty tej kontrowersyjności.
    Po pierwsze.
    Zanim nastąpił koniec ustroju, tam najpierw zaistniał tzw. OS. (Dzięki Gospodarzu za nośny skrót.) A przy tym Stole, z tego co wiadomo, o dupie Maryni nie gadano. Ani o ścinaniu niczyich łbów. Jeśli można się nieśmiało domyślić, chodziło raczej o pewne gwarancje idące w kierunku wręcz przeciwnym. To z tego kierunku właśnie IV-ta Zaparta, używając Macierewicza i nie tylko, chciała, i wciąż chce, się wycofac. Tłumacząc to niewymownym obrzydzeniem, nabytym po fakcie. Pewnie nie innym niż i ty, jak sie wydaje, wyrażasz.
    Po drugie.
    Wyjeżdżanie z kraju może i wchodziłoby w rachubę gdyby była jakaś gwarancja punktu docelowego owej wycieczki. Ta gwarancja jednakże tak jakby została Generałom z pod nóg usunięta w Doktrynie Sinatry.
    http://www.google.ca/sear.....=firefox-a
    I niezbyt świetlana przyszłość rysowała się coraz wyrazniej dla tych nieabsolutnych monarchów ludowego ustroju. Choć nikt jeszcze nie potrafił, nawet w październiku 1989 roku, ukuć następnego terminu, Annus Mirabilis.
    :
    To po tym Roku Cudów, w kilka burzliwych w CCCP następnych latach, stało się jasne, że azyl w tym akurat kraju można było swobodnie rozbijać o kant OS. I tylko chyba to przewidziano, bez zbędnych słów, przy owym Stole. Reszta potoczyła się tak umiała. Czasem z niewielką pomocą niektórych specjalistów od Przekształcen. Czasem wbrew ich pomocy.
    :
    Wyjeżdżanie z kraju, jako alternatywa do wieszania na latarniach (łby scinano w innych jurysdykcjach), miało nie byc konieczne, wedle założen tej akurat ReFolucji. Garton Ash ukuł ten z kolei termin,na te okazję i na wszystkie następne ktore nadeszly efektem domino. Czy to zwane Aksamitnymi, czy Pomaranczowymi czy jeszcze ładniej.

  136. Szczesiul napisał(a):

    Orteq,

    Rozumiem, że wrodzona elegancja nie pozwoliła ci na komentarz do innego aspektu wypowiedzi dark side. Ja, tą elegancją najwyraźniej nie obdarzony, pozwolę na wypunktowanie tego detalu
    *
    „powinno byli z własnej woli zejść z tego świata”
    *
    Rzeczywiscie. Gdyby byli to honorowo oraz romantycznie, z własnej i nie przymuszonej woli uczynili to nie mielibyśmy dzisiaj tych niekończących się procesów starców, o laskach po sądach ciąganych. Ja, parweniusz choć miastowy, żadnej elegancji w tym dopatrzyć się nie umiem. Inna rzecz, że nie umiałbym też się domagać od nikogo, nawet od generałów, by sobie w łeb honorowo acz niepotrzebnie strzelali. Po wynegocjowaniu przy Okrągłym Stole refolucji*) , która miała zapobiec i wieszaniu na latarniach i strzelaniu w łeb. Swój czy czy cudzy.
    ***
    *) Rzeczywiście to był Ash. Sprawdziłem:
    http://www.cambridge.org/.....amp;ss=exc

  137. Zdzisław_1 napisał(a):

    Gospodarzu

    Nie odnoszę sie juz do Kiszczaka,bo juz napisalem z Kaczyńskimi „wart Płaca”Chodzi mi o Okrągły Stół,wiele osób w tym i ja uważam za wielkie osiągniecie zawarte przy tym stole.Jednak inni uważaja ten stół i zawarte porozumienia za zdradę ,bo wystarczyło poczekać i ustrój komunistyczny sam by się zawalił.

    zapomina sie o roli Episkopatu przy montowaniu tego porozumienia, wszelkie rozmowy doprowadzające do spotkania i rozpoczęciu rozmów
    Przeciez osoby biorące udzial w tych obradach na pewno były konsultowane a pewnie zatwierdzane,przez Episkopat
    Czy episkopat zatwierdzał lub zgadzałby sie na zdradę?
    Ja w swoich rozważaniach o tych faktach zupełnie zapominałem o roli Episkopatu. To powinno byc koronnym argumentem przeciwko krzykaczom o zdradzie i tym bardziej ze bracia Kaczyńscy byli bardzo waznymi uczestnikami obrad
    pozdrawiam

  138. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „… zgadzam się z opinią, że Kiszczak ma powody do rozgoryczenia, ale z drugiej strony udzielając tego wywiadu pełnego brzydkich insynuacji, zachował się zdecydowanie nieprzyzwoicie”.
    .
    Spójrz na to realistycznie, a przed wszystkim politycznie. No i unikaj banału. Jeśli Kiszczak z Jaruzelskim są jedną umawiającą się stroną okrągłego stołu (OS), to gdzie jest ta druga strona? Nie ma jej, odeszła w niebyt wraz z nieboszczką Unią Wolności. No więc dlaczego nadal miałby trwać sojusz z bytem nieistniejącym? Co Kiszczakowi et consortes daje sojusz z umarłym? Nic nie daje, a wręcz bilans zaczyna być ujemny wraz z obniżeniem ubeckich emerytur. Nie tylko zresztą dla nich, dla członków WRON także. Generał Kiszczak na razie nie przestał być „człowiekiem honoru”, ale tylko dlatego, że Wielki Metafizyk Polityki nie zdążył jeszcze przeprowadzić procesu dekanonizacji Naczelnego Architekta OS. Na razie rozmyśla, co widać na obrazku (link poniżej).
    http://www.wikiartpedia.o.....Metafisico

  139. Orteq napisał(a):

    Mawar wstąpił na wyżyny metafizyki

  140. Szczesiul napisał(a):

    Zdzisławie
    Żadne cuda nigdzie się nie zdarzają bez roli i udziału czynników do tego wyznaczonych i odpowiednio przeszkolonych przez siły wyzsze. A więc bez udziału episkopatu nie byłoby polskiego Roku Cudów 1989, o którym wydaje się Orteq napisał. Tak jak i nie byłoby Cudu Eucharystycznego 2009 w Sokółce.
    *
    „poniedziałek, 28 września 2009
    Cud Eucharystyczny w Sokółce – kuria potwierdza !!! ”
    *
    http://breviarium.blogspo.....kuria.html
    Czekam na potwierdzenie kurii o udziale Kaczyńskich i w tym ostatnim cudzie.

  141. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Już kiedyś wyjaśniałem, że Passent nie jest żadnym pułkownikiem, ale widać to jest prawicowcom potrzebne do mitu. On zdaje się używał kiedyś pseudonimu Colonel. Tylko że colonel to nie tylko pułkownik po angielsku, lecz także tradycyjna nazwa jednego ze stopni czcionki drukarskiej i o to w tym wypadku chodziło”.
    .
    Pawle, krakowskim targiem, niech mu będzie petit colonel. :) Bo jednak kapuś to oczko niżej niż – niechby i komunistyczny – oficer prowadzący. A’propos, skąd u ciebie tak głęboka wiedza o petitach i colonelach? Zecerem byłeś czy co?

  142. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawarze, dziękuję za naukę. Ja dla ciebie też mam radę: spójrz czasem na swoich wrogów czy przeciwników zwyczajnie, po ludzku, a nie tylko politycznie i cynicznie.
    Może dla ciebie Passent to jest tylko kapuś. Miłe słowo – stawia od razu obdarzoną nim osobę na równi z menelem donoszącym na kumpli na komisariacie za parę złotych na pół litra. Szczerze mówiąc, niewiele mnie obchodzi czy i w jakim sensie był kapusiem. Dla mnie jest to jeden z czołowych polskich felietonistów i to mu będzie zapamiętane, a nie twoja żółć.
    Co do zecerstwa, jestem z zawodu wydawcą książek i w ramach tego zajęcia wykonuję wszelkie czynności, od redakcji merytorycznej i technicznej, poprzez skład, po korektę.

  143. Mawar napisał(a):

    Zofia, Szczesiu
    Zofia: „… jednak czujesz się niedowartościowany. Przynajmniej tak to widać z zewnątrz czytając Twoje komentarze”.
    .
    Wprost przeciwnie, czuję się raczej przewartościowany, jestem tylko zwykłym, prostym, skromnym blogowiczem unikającym zgiełku tego świata. Ale czasem bywam prorokiem:
    Np. kiedy piszę, jak wczoraj: Fascynujące, jak Pan Minister rozpoznaje to “szmalcownicze potomstwo”? (…) Może kilka praktycznych wskazówek, niektórym inwektywy już się dawno pokończyły i nie mają jak debatować.
    .
    Więc Zosia wnet pisze: „Mój zmarły już brat, jak każdy kapitan żeglugi wielkiej, mówił jednoznacznie w takich przypadkach niedopieszczonemu ambicjonalnie podwładnemu – wyżej sra niż dupę ma”.
    .
    A Szczesio w te pędy dorzuca: „Bo każdy wie komu Mawar by miał ochotę to podniebienie i genetykę sprawdzać. Wedle znanych z nie tak dawnej przeszłości wzorów”.
    .
    Biedaczek, na wszelki wypadek zapomniał dodać, kto to jest ten „każdy”? Szczesiu, jesteś tu nowy, jeszcze zagubiony, niepewny siebie jak kot w nowej piwnicy, ale prawie każdy na tym blogu może cię poinstruować, że ja jestem zoologicznym antysemitą, specjalistą od najkrwawszych pogromów i masakr teksańską piłą mechaniczną. Za chwilę i od ciebie zażądam wylegitymowania się napletkiem. Nie wierzysz to sprawdź w archiwum bloga. Czy z tą myślą lepiej będzie ci się zasypiało? Jeśli tak, to gites. :)

  144. Torlin napisał(a):

    Ja się zawsze zastanawiam, jak można tak nienawidzić. Bez przerwy, na okrągło, w dzień i w nocy nosić w sobie swą obsesję. Bo ja jeszcze potrafię zrozumieć Wildsteina, że wstrząs spowodowany tym, że jego największy przyjaciel był donosicielem spowodował zmiany w psychice u Pana Redaktora, widoczne to jest w każdym jego artykule. Ale u pozostałych?
    Ja np. nie znoszę Kaczyńskich czy Putrę, Gosiewskiego czy Brudzińskiego (może „nienawidzę” to jest za dużo powiedziane), ale gdyby oni zniknęli, zaszyli się w domowych pieleszach, to o nich bym zapomniał. Tak jak dawno już bym zapomniał o Kiszczaku, gdyby prawica na okrągło o tym człowieku nie przypominała. Moim zdaniem postępowaniem w 1989 roku i później zmazał swoje winy, na pomnik nie zasługuje, ale na siedzenie spokojne na emeryturze – tak.
    Ale prawicy Kaczyńskich ciągle mało, trzeba cały czas mieszać w tym kotle, aby się nie zaschło, nie zastygło. Dzisiaj w telewizji dwóch braci – sojuszników PiS-SLD znowu teatr, tym razem o Kuklińskim. Mawarze! Nie omieszkaj.

  145. Józef napisał(a):

    Od Red. Passenta dowiedziałem sie o Pańskich urodzinach i jako „klasykowi” życzę Panu STU DWU lat życia! To mój pierwszy wpis na Pańskim blogu, choć czytam go regularnie. Coś ostatnio rzadko Pana słychać w TOK FM. Szkoda. Wszelkiej pomyślności!

  146. Orteq napisał(a):

    Szczesiul,

    Jest różnica wielka pomiędzy dwoma cudami. Ten pierwszy by się tak łatwo nie zdarzył gdyby tam nie było wyższej siły sprawczej, powodującej polskim episkopatem. Tę siłę sprawczą nazwano później „Czynnikiem JPII”. Szczepionki na to nie wynaleziono ani w Moskwie ani w Sofii. Choć próbowano.
    :
    Cud drugi zdarzył się w kilka lat po Nieodżałowanym Zejściu JPII. Nikt już się nie dowie czy czynnik JPII mógłby być czynnikiem powodującym, lub tylko potwierdzającym, cud sokólski. Istnieje podejrzenie, że nie
    :
    Nie rozumiem dlaczego wszyscy się upierają nie nazywać rzeczy po imieniu. Bo i ty, i Gospodarz i inni dyskutanci, nawet na innych blogach, o „episkopacie” tylko eufemistycznie bąkacie. Nastąpiła jakaś zmiana wiatrów w temacie?

  147. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „Szczerze mówiąc, niewiele mnie obchodzi czy i w jakim sensie był kapusiem. Dla mnie jest to jeden z czołowych polskich felietonistów i to mu będzie zapamiętane, a nie twoja żółć”.
    .
    Jaka tam żółć, powiem Herbertem – to kwestia smaku. W tym przypadku obrzydzenia. Zdajesz sobie sprawę, że to samo co o Passencie można napisać o niejednym piórze goebbelsowskiej propagandy. Od mokrej roboty był Urban, Passent był bardziej zniuansowany – nakierowany na inny target jak byśmy dziś powiedzieli.

  148. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Ja się zawsze zastanawiam, jak można tak nienawidzić”.
    .
    Zapytaj Gospodarza o chwasta, a dowiesz się. :)

  149. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Tak jak dawno już bym zapomniał o Kiszczaku, gdyby prawica na okrągło o tym człowieku nie przypominała”.
    .
    Głośny w ostatnich dniach wywiad z Kiszczakiem (co pośrednio sprowokowało komentarze na jego temat) opublikował w ubiegły piątek jakże prawicowy, kaczystowski do szpiku kości „Dziennik. Gazeta Prawna”.
    PS. Torlin, polecam ci: cymbergaj, zręcznościowe gry on-line. :)
    http://www.gry.jeja.pl/33,cymbergaj.html

  150. Orteq napisał(a):

    Zgoda z Mawarem, jeśli o nienawiść i chwasta chodzi. Mawar nie ma monopolu na nienawiść na tym blogu. I nie tylko wynalazca chwasta jest mu niezdrowym konkurentem. Choć ten może być najważniejszym z nich.

  151. Margit napisał(a):

    Nie miałam się już odzywać, ale…

    Dziękuję Pawłowi L. i Torlinowi za ostatnie wpisy (nie tylko zresztą ostatnie).

    Do Orteq z 21:00. Nie wypowiadaj się za innych. Możesz napisać: zgadzam się z Mawarem…. a nie : „zgoda z Mawarem”. Ja się nie zgadzam.

  152. Orteq napisał(a):

    Margit,
    To była MOJA tylko zgoda. Dosyć rzadka zresztą jeśli o Mawara chodzi. Gratuluję uważnego czytania.

  153. Szczesiul napisał(a):

    Szczesiul odpowie Orteqowi: o zmarłych, szczególnie zaś o TYM Zmarłym, to albo dobrze albo wcale, jak zapewne wiesz. Podejrzewam, że to o to idzie i innym podejrzanym. Żeby broń Boże się nie narazić na zarzut, iż o coś się Go obwinia. Nawet niechcący. No bo do sądu pozwą!

  154. Szczesiul napisał(a):

    Szczesiu vel Szczesio odpowie Mawarkowi: mogłem się pogubić w tych twoich obkąsywaniach po kostkach wszystkich nielubianych bo nie filo-PiSeckich przechodniów . Jeśli te „gites”, i te „niepolskie gazety”, oraz inne Michalkiewiczo-podobne warczenia ksenofobiczne ciebie absolutnie dotyczyć nie mogą, to ja ciebie już, na wiarę i na zapas, przepraszam. Może to spowoduje choć odrobinę mniej żółci i jadu na blogu.

  155. W.Kuczyński napisał(a):

    Przypominam, że Chwast nie jest człowiekiem, lecz pomysłem politycznym i dwuletnią praktyką. Tak, do tego pomysłu i do tej praktyki odczuwam nienawiść, nie tej samej intensywności co do PRL, kiedy on istniała, ale tego samego rodzaju. Do ludzi nie czuje nienawiści. Kaczyńskich, szczególnie Jarosława a pośrednio Lecha, związanego z nim na swoje nieszczęście nie przerwana pępowiną uważam po prostu za najwiekszych politycznych szkodników XX lecia. Co to ma wspólnego z nienawiścią?

  156. Orteq napisał(a):

    Bawimy się w semantykę, Panie Ministrze? Ale niech ci z Panem wojują co pierwsi o nienawiści zaczęli

  157. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    to nie semantyka. Nie słyszałem, żeby jakis czlowiek nosił nazwisko IVRP. Ja nie walczę z ludźmi tylko ewentualnie z ich pomysłami, ktore moga uderzyc w moja wolność. Walczyłem równie ostro z Wałęsą (nawe Tygodnik Powszechny stracił przez to kościelnego opiekuna), kiedy swymi działaniami stwarzał dla niej zagrożenie i broniłem go później przed łajdackimi potwarzami. Więc może nie wypowiadaj się o moich uczuciach, jak ja nie wypowiadam sie o Twoich. Dobrze?!

  158. Torlin napisał(a):

    Właśnie to Mawarze napisałeś. A dlaczego to ultraprawicowe pismo przyniosło wywiad z Kiszczakiem? Aby mieszać w tym kotle, stale, bez przerwy. Bo przecież mogli nie pójść po wywiad. Generał chodził za nimi i prosił?

  159. Orteq napisał(a):

    Gospodarzu,

    Przecież powiedziałem, że to nie ja zacząłem o nienawiści. Ani nie ja od Podłości i Skurwysyństwa zaczynałem jakiekolwiek teksty. Więc trochę cierpliwości jeszcze i może jakie nożyce się odezwą. Jeśli ten OS nie głuchł w międzyczasie razem z nożycami.
    :
    A o moich uczuciach może się Pan wypowiadać śmiało i odważnie, jeśli by taka ochota kiedy Pana naszła. Bo i o taką Pańską – i moją! – wolność III RP też walczyła, nieprawdaż?

  160. uchachany napisał(a):

    W. Kuczyński:
    „Kaczyńskich, … uważam po prostu za najwiekszych politycznych szkodników XX lecia.”
    JOJ!
    A jakieś szczegóły…?
    Najwięksi polityczni szkodnicy XX stulecia w skali jakiej?
    Świata?
    Europy?
    Polski?
    Tudzież
    jacy to inni najwięksi polityczni szkodnicy XX wieku towarzyszą Kaczyńskim w tym rankingu…?
    (po ewentualnym doprecyzowaniu o którą z tych wyżej wzmiankowanych skal chodzi)
    Tudzież
    jaką pozycją w stosunku do innych największych politycznych szkodników XX wieku obsadza Pan Kaczyńskich…?
    Prymat?
    Drugie miejsce?
    Trzecie…?
    Pierwsza szóstka…?
    Pierwsza dziesiątka…?
    .
    Bo trochę to przypomina reklamę proszków do prania: nasz proszek pierze 30% lepiej!
    Bez doprecyzowania, w odniesieniu do którego proszku ten nasz proszek pierze lepiej :).
    .
    A w tym przypadku raczej odwrotnie: ten proszek pierze gorzej od naszego proszku!
    I nawet nie wiadomo o ile procent gorzej od naszego…

  161. trebeg napisał(a):

    Szanowny Panie Gospodarzu
    Jeziorka Czerniakowskiego!!!

    Stu lat i jeszcze jednego dnia !!!

    Niewiele mlodszy od Pana ciagle sie od Pana ucze.
    Oby jak najdluzej tak bylo.
    Wysyp „szmalcownikow”, zajadlych, zapartych, zjadliwych
    potwierdza tylko Panska klase.
    Oni musza sie codziennie pozywic swieza krwia.

    Wszystkiego Najlepszego !!!

    trebeg

  162. narciarz2 napisał(a):

    O Danielu Passencie niektorzy pisza tutaj per „kapus”. Dowody poprosze? Bez dowodow jest to podla insynuacja w typowo PiSowskim stylu.

  163. narciarz2 napisał(a):

    OGeneralach Dark Side napisala: ja nie demonstruje pod domami generałow ale też w moich oczach nie znajdą oni szacunku dopoki nie dopełnią kary za zbrodnie. Zgodnie z prawem niektóre rachunki nie ulegaja zatarciu, ani przez upływ czasu, ani przez to co później zrobili.
    .
    Konkretnie, jakie zbrodnie? Jesli masz dowody, to je przedstaw. Jesli nie masz dowodow, to przepros.
    .
    W zasadzie wiem, ze pytam dla formalnosci, bo ludzie zarzucajacy zbrodnie nie potrafia nic udowodnic, ale mimo to zarzutow nie wycofuja. Niestety, nie moge takich ludzi obdarzyc okresleniem „przyzwoici”.

  164. narciarz2 napisał(a):

    Ja osobiscie nie jestem entuzjasta kultury generala Kiszczaka. Raza mnie jego ciagle opowiesci o kielichu. Taka kultura mi zupelnie nie odpowiada. Jednakze, co innego brak uznania dla kultury osobistej, a zupelnie co innego ocena jego dzialan jako polityka w koncu lat ’80. Trudno jest znalezc po „tamtej stronie” kogos bardziej zasluzonego, poza Generalem Jaruzelskim. Ci dwaj dziela sie rola oraz zasluga mniej wiecej po rowno. Jesli to jest gwozdz w bucie, to trudno. Tak sie stalo, i moze sie to nie podobac, ale taka jest historia.

  165. Orteq napisał(a):

    n2

    „Ja osobiscie nie jestem entuzjasta kultury generala Kiszczaka. Raza mnie jego ciagle opowiesci o kielichu. ”

    Pewnie ta opowieść cię uraziła najbardziej:
    :
    „Jaruzelski na takie przyjęcia z wódką się nie nadaje…Generał nie pije i nie znosi, kiedy piją wokół niego… Kiedyś się ośmieliłem i powiedziałem, że mógłby dobrą wódkę postawić. Obruszył się. Gdy przyszliśmy, wyciągnął z kredensu nalewkę, wlał do naparstków i schował butelkę. Chyba po to, żebyśmy się nie urżnęli.”
    :
    Ale dzięki tej rażącej ciebie opowieści mogliśmy się chociaż czegoś istotnego dowiedzieć. Ze Generał Nr. 1 był o kilka schowanych w kredensie butelek lepszy od tego ochlaptusa. I że tam jednak był ktoś, kto trzymał łapę na tym burdelu. Przepijającym Polskę do spółki z Michnikiem i z radzieckimi.
    :
    A jak byśmy się inaczej dowiedzieli, że Jaruzelski jeszcze i od tego musiał nasz kraj ratować, ha? Nikt inny słowa na ten temat nigdy nie pisnął. Wiec Kiszczak nawet i o tym musiał poinformować naród. Człowiek honoru pod każdym względem! A ty jakies tam dusery ‘nie jestem entuzjastą’.
    :
    Dobrze chociaż, że uważasz, iż ‘trudno jest znalezć po “tamtej stronie” kogoś bardziej zasłużonego, poza Generalem Jaruzelskim.’ Tym uratowałeś swój i tego blogu honor.

  166. Szczesiul napisał(a):

    Torlin, Listopad 23rd, 2009 at 23:07
    ***
    „A dlaczego to ultraprawicowe pismo przyniosło wywiad z Kiszczakiem? Aby mieszać w tym kotle, stale, bez przerwy. Bo przecież mogli nie pójść po wywiad. Generał chodził za nimi i prosił?”
    ***
    Od razu widać, że jeśli pisujesz i publikujesz to na pewno nie na zarobek. Gdybyś bowiem musiał, tak jak „DZIENNIK”, zaczynać i się przebijać na polskim rynku gazetowym od nowa to byś tak naiwnych pytań nie stawiał. Nawet najbardziej „ultraprawicowe pismo” – skąd ty wziąłeś to „ultra”? To o „NASZYM DZIENNIKU” na przykład nigdy nie słyszałeś? – musi czytelników czymś przyciągać żeby zyski jakieś osiągać. I udziałowców, międzynarodowych przecież, zadawalać.

    Główne dzienniki światowe od stuleci zarabiają na siebie w zawsze ten sam sposób: rzetelnie INFORMUJĄC i mądrze ROZRYWAJĄC, czyli zabawiając, czytelnika. Ewentualne zacięcia polityczne czy inne wydawców, prawicowe, lewicowe czy jakiekolwiek inne, jeśli będą prezentowane to tylko tak, żeby żadnych czytelników do siebie niepotrzebnie nie zrażać. Wręcz przeciwnie, będzie to tak robione, żeby ich jak najwięcej do siebie przyciagać. Czyli z całego spektrum politycznego czytającego je społeczenstwa. Używając do tego np. publikowania wywiadów ze znanymi ludźmi A to zawsze wywołuje zainteresowanie i zwolenników i przeciwników tych ludzi.

    Ja jeszcze nie wykluczyłbym też i zainteresowania samego Kiszczaka tym wywiadem. On tego wywiadu nie udzielił przecież za darmo! A więc również i niby błyskotliwe pytanie „Generał chodził za nimi i prosił?” nie świadczy o twojej zbyt wielkiej przenikliwości w tym względzie.

    Na koniec muszę jeszcze przytoczyć „GAZETĘ WYBORCZA”. Bo to ten największy w Polsce dziennik jest stale pod atakiem za jakąś „wybiórczość”. Co wywołuje, zdaje sie, automatyczne skojarzenie, że i inne gazety, dla odmiany na przykład prawicowe, muszą też być „wybiórcze”. Podczas gdy ja w GW widzę tylko potężne pismo robione jak najbardziej, i to pod każdym względem, profesjonalnie. Jeśli Michnik, jego założyciel i redaktor, potrafi swoje treści polityczne przekazywać nie tracąc czytelników (ani zysków dla siebie i dla udziałowców wydawnictwa Agora), to chwała mu tylko za to. Jego napastliwym krytykom, z błotem mieszającym GW za jej jakiś brak obiektywności, można tylko na nosie zagrać.

    Więc i ja tobie chcę na nosie zagrać za twoje „Aby mieszać w tym kotle, stale, bez przerwy” przez „ultraprawicowy” „DZIENNIK”. Na początek jednak chcę ci przyznać rację i zgodzić się z tym, że ‘mieszanie’ rzeczywiście mogło tu wystąpić. Niekoniecznie co prawda trwa ono ‘stale i bez przerwy’ bo by zanudzono czytelników na śmierć. No ale niech ci będzie.

    Jeśli ‘mieszanie’ wystąpiło, to głównie z wymierzeniem na przyciągnięcie jak największej liczby czytelników. Najważniejsze jednak jest oczywiście to, że nie wynika ono ze spiskowej teorii polityki polskiej, jakbyś chciał. Taka logikę to można tylko stosować na blogu a nie na rynku prasy codziennej. Funkcjonującym w realu gospodarki kapitalistycznej.

    A tak w ogóle to często miewasz sporo racji w tym, co piszesz. To co powyżej napisałem z czystej życzliwości. I wcale nie zakładając, że tylko ja mam rację. Zaś blog twój to gatunek sam w sobie. Czasem mi się zdarza tam zaglądać i z przyjemnością poczytać. Dziekuję.

  167. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Zdajesz sobie sprawę, że to samo co o Passencie można napisać o niejednym piórze goebbelsowskiej propagandy. Od mokrej roboty był Urban, Passent był bardziej zniuansowany.”
    .
    Zdaję sobie sprawę. Na przykład o Leni Riefenstahl. Wybitny talent służący złej sprawie. Ona tak samo jak Passent, cokolwiek robił trzydzieści lat temu, nie zasługuje na skwitowanie jednym obelżywym słowem.
    Skoro już poruszamy kwestię smaku, to dla mnie przejawem dobrego smaku jest umiejętność niuansowania ocen. Zanim się zadeklaruje obrzydzenie, dobrze się zastanowić nie tylko nad samym czynem. Także nad pobudkami, którymi się dany człowiek kierował, jego ogólną postawą, tym, co robił wcześniej i później. Człowiek donoszący dla pieniędzy lub kariery to nie to samo, co donoszący ze strachu albo i z przekonania. Człowiek, który przez kilkadziesiąt lat walczył o demokrację w Polsce (nie mam tu na myśli Passenta) nie zasługuje na to, by mu w nieskończoność wypominać stalinowską młodość. Polski komunista z lat międzywojennych, fanatyk za swe przekonania przesiadujący po więzieniach, to zupełnie inny przypadek niż syty, zadowolony z siebie aparatczyk epoki gierkowskiej.
    Ty natomiast w swych wypowiedziach sprawiasz wrażenie, jakby pewne czyny czy postawy w dowolnym okresie życia przekreślały człowieka raz na zawsze.
    Owszem, Passent służył piórem złej sprawie, ale przestał to robić z górą dwadzieścia lat temu. Nie mam również powodu, by sądzić, że robił to w złej wierze, dla pieniędzy czy kariery. Myślę, że głównie z oportunizmu, a trochę także z przekonania, że w danej sytuacji to jest właściwa droga. Osobiście cieszę się, że mimo odejścia kilku czołowych postaci „Polityka” przetrwała po 1981 roku. A to było zasługą Passenta i jemu podobnych.

  168. Torlin napisał(a):

    Szczesiul !
    Dziękuję za miłe słowa.
    Rzeczywiście piszę za darmo, bo u siebie w blogu. Czasami piszę również na zamówienie, ale czystym redaktorem jakiegoś pisma nie jestem, więc nawet nie wiedziałem, że się za wywiad płaci. Muszę o tym pamiętać, może kiedyś ktoś się do mnie zwróci :D
    A teraz do tematu. Co do tego „ultra” to oczywiście poniosła mnie gorączka polemiczna. Piszesz: „ewentualne zacięcia polityczne czy inne wydawców, prawicowe, lewicowe czy jakiekolwiek inne, jeśli będą prezentowane to tylko tak, żeby żadnych czytelników do siebie niepotrzebnie nie zrażać. Wręcz przeciwnie, będzie to tak robione, żeby ich jak najwięcej do siebie przyciągać”. Patrząc na „Rzeczpospolitą”, „Gazetę Polską” lub „Wiadomości” I Pr. TVP mam wątpliwości co do prawdziwości tego zdania.
    W tym momencie chciałem napisać, że z wielkim zainteresowaniem czytam dodatek do „Dziennika” pt. „Europa”, ja sam gazety nie czytam, ale dodatek dostaję od ojca. Ale poszedłem po ostatni otrzymany i widzę napis – Dodatek do Newsweeka, i albo mi się coś przewidziało, albo dodatek zmienił właściciela. Ale był zawsze na dużym poziomie, ja wprawdzie z bardzo wieloma sprawami się nie zgadzałem, ale mimo wszystko w tej powodzi demagogii prawicowej był to (jest) zdrowy głos w dyskusji.

  169. Indoor napisał(a):

    „Owszem, Passent służył piórem złej sprawie, ale przestał to robić z górą dwadzieścia lat temu. Nie mam również powodu, by sądzić, że robił to w złej wierze, dla pieniędzy czy kariery.”
    A może sprawa przestała istnieć? To co miał robić? (Niezależnie od intencji)
    Natomiast w moim odczuciu Polityka od 1999 służy złej sprawie (nie wiadomo tylko jakiej, wiadomo za to że za pieniądze) bo manipuluje opinią publiczną w ten sposób, że wraz z Przeglądem (kiedyś Tygodniowym) te kłamstwa, które tabloidy w pewnym momencie wylansowali jako Prawdę, Polityka i Przegląd po miesiącach powtarzają ustami swoich czołowych publicystów jako „prawda powszechnie wiadoma”.

  170. Torlin napisał(a):

    Pawle!
    A cudowne teksty w kabarecie Pietrzaka? Komunizm (czy socjalizm) niejedno miał imię, w tych czasach u Pana Janeczka Pan Piotruś wygłaszał teksty Pana Daniela, a z widowni z zapałem oklaskiwał to Premier Józio. (No może trochę pochrzaniłem chronologię, ale w sumie wiadomo, o co chodzi).
    To dzisiaj prawica za wszelką cenę chce podzielić świat na biało – czarny. Ale ja wiem, dlaczego tak postępuje, po prostu zdaje sobie sprawę, że traci gwałtownie na znaczeniu i niedługo w ogóle zginie. Mieszanie w kotle to dla nich jedyna nadzieja. Ale już niedługo.

  171. Torlin napisał(a):

    Indoorze!
    „Polityka”? Złej sprawie? A Ty w ogóle ją czytasz, że takie bzdury opowiadasz? (Wybacz ostre słowo, ale porównywać „Politykę” z „Przeglądem” może tylko fanatyk – ekstremista argumentoodporny z galwaniczną znajomością tematu).

  172. Indoor napisał(a):

    Torlin! W obu tygodnikach w 1999 redakcje zostały wymienione i oba tygodniki znalazły się od tego czasu w orbicie Agory, czy też raczej Cox Media Group czy jak im tam. Oczywiście jest to robione głową i z zachowaniem resztek wiarygodności przez zachowanie dystansu wobec bieżących „afer” a dopiero przywalanie po czasie, gdy już nikt nie pamięta dokładnie o co chodziło. Taki podział ról.

  173. Paweł Luboński napisał(a):

    Torlin: „To dzisiaj prawica za wszelką cenę chce podzielić świat na biało – czarny. Ale ja wiem, dlaczego tak postępuje, po prostu zdaje sobie sprawę, że traci gwałtownie na znaczeniu i niedługo w ogóle zginie.”
    .
    Nie ciesz się przedwcześnie. To za łatwa diagnoza. Prawicowość (podobnie jak lewicowość) to nie tyle zespół konkretnych poglądów, co mentalność, czy też, jak to ujmował Jacek Kuroń, typ wrażliwości. Ta mentalność nie zniknie, choćby zniknął PiS. Zawsze będą ludzie skłonni do jednoznacznych ocen, zwolennicy surowych kar i szybkich potępień.
    Zgoda natomiast na to, że coraz węższym marginesem stają się ludzie żyjący rozpamiętywaniem przeszłości sprzed dziesięcioleci, dla których najważniejszym kryterium oceny jest to, czy p. X pisywał wtedy w Polityce, czy w Tygodniku Mazowsze, czy należał do PZPR, do KPN, czy do KOR. Wyrosło już pokolenie, które ma to w głębokim poważaniu, a za dziesięć czy dwadzieścia lat to pokolenie będzie rządzić Polską.

  174. Paweł Luboński napisał(a):

    Indoor, bredzisz. Polityka jest formalnie spółdzielnią pracy, a nie spółką akcyjną (swoją drogą fenomen w dzisiejszych czasach) i nie ma żadnych organizacyjnych ani finansowych powiązań z Agorą.

  175. Kasia napisał(a):

    Pawle,
    znowu przytoczę frazę George’a Santayana:
    .
    „Those who cannot remember the past are condemned to repeat it”
    .
    W tłumaczeniu: Ci nie potrafiący pamiętać przeszłości, są skazani ją powtórzyć.
    .
    .
    Nie zgodzę się nigdy z twierdzeniem, że zapomnienie o złu, które wyrządziła nam PRL i jej poplecznicy jest antidotum na obecne problemy Polski. Zło należy osądzić.
    A twa radość z faktu, że młodzi ludzie nie pamiętają złego i np ufają ludziom poprzedniego systemu budzi u mnie grozę.

  176. Torlin napisał(a):

    Już chciałem napisać o „Polityce”, ale mnie uprzedziłeś Pawle. To tak jak z tym zięciem Gospodarza. Jejku, w jakie bzdury ludzie wierzą.
    I po drugie – powinienem oczywiście napisać „taka prawicowość”, typu Kaczyńskich, bo w ogóle – rzecz jasna – prawica będzie.
    Kaśka!
    nikt nie każe zapominać, tylko z okresu PRLu zrobiliście sobie „czarnego luda”. Ja żyłem w tym ustroju, pragnąłem, żeby jak najszybciej odszedł, był siermiężny, obrzydliwy, lizusowski, marzyłem, żeby go szlag trafił. Ale był to jednocześnie świat pełen żywych ludzi, filmów, teatrów, książek, idei, wprawdzie w II obiegu, ale w gruncie rzeczy powszechnie dostępnych, obozów i rajdów, na których się wyło piosenki antyradzieckie i antykomunistyczne. Ja nie idealizuję tego okresu, ale obozu koncentracyjnego nie dam zrobić i nazywanie go „złem” uważam za grubą przesadę.
    Ale ja rozumiem Twój komentarz – robisz to po to, aby stale mieszać w tym kotle.

  177. W.Kuczyński napisał(a):

    Daniel Passent ma świadomość tego, że czasami jego pióro słuzyło złej sprawie i tego nie wypiera się. Przeciwnie, wiele razy publicznie to powtarzał. Wypominanie mu jest zwykła podlościa pragnących, jak napisałem wcześnie wieszać, choćby tylko w eterze i w papierze gazetowym. Ohyda, mentalność typu „Polak wieszatiel”. Bo ponadto, właśnie ponadto, był częścią świetnego zespołu robiącego przez lata PRL najlepsze, najświatlejsze pismo od Władywostoku po Łabę i jego felietonistyka, jego dziennikarstwo było ważnym punktem tej wyjątkowości „Polityki”, która życie w PRL czyniła, jak napisałem o roli Mieczysława Rakowskiego „mniej wymiotnym”.

  178. W.Kuczyński napisał(a):

    trebeg,
    dziękuję za miłe slowa.

  179. Kasia napisał(a):

    Gospodarzu,
    Nie wszyscy muszą podzielać Pański pogląd o Polityce. W końcu mamy wolność i nazywanie „wieszatielami” inaczej myślących jest conajmniej nadużyciem. Mawar ma prawo oceniać postępowanie Pana Passenta źle, bo mimo tych zasług, które dla Pana są istotne, są także złe występki. Nikt nie może nakazywać ludziom myśleć, że Pan Passent jest świetny bo pisał świetnie w Polityce.

  180. Zofia napisał(a):

    Torlin,
    nikomu się nie płaci za udzielenie wywiadu!
    Przynajmniej w normalnym piśmie.
    Nikt też normalny nie żąda ani nie pobiera należności za rozmowę z dziennikarzem.
    Jeśli się takie zachowania w polskich mediach praktykuje, to jest to objawem horrendalnego wynaturzenia w praktykach dziennikarskich.
    Wynagrodzenie od redakcji dostaje dziennikarz, komu zlecono taki wywiad przeprowadzić.
    Jak za każdy inny materiał dziennikarski zamówiony i opublikowany.

  181. Andrzej napisał(a):

    Narciarz
    Konkretnie, jakie zbrodnie? Jesli masz dowody, to je przedstaw. Jesli nie masz dowodow, to przepros
    Oczywiście zbrodnie komunistyczne. Dla celów medialnych specjalnie utworzono taką kategorię przestępstw, pod która można podciągnąć nawet najbardziej błahe przewinienia. Tak sobie myślę, ze nawet jestem ofiarą takiej zbrodni ;) , a zbrodniarzem (oczywiście komunistycznym) jest mój starszy kolega z akademii, który jako członek komisji wyborczej wyraził swoje niezadowolenie, ze poszedłem na wybory dopiero pod wieczór i on musiał kilka godzin specjalnie na mnie czekać. Opieprzając mnie, naruszył moje prawa obywatelskie i jednocześnie naruszył obowiązujące wówczas prawo. Zgodnie z ustawą o IPN jest więc zbrodniarzem komunistycznym i w każdej chwili mógłbym domagać się Jego ścigania. :D

  182. Paweł Luboński napisał(a):

    Kasia: „Nie zgodzę się nigdy z twierdzeniem, że zapomnienie o złu, które wyrządziła nam PRL i jej poplecznicy jest antidotum na obecne problemy Polski. Zło należy osądzić.”
    .
    Kto mówi o antidotum? Kto mówi, że zła nie należy osądzać? Chodzi o to, żeby tego dawno już minionego zła nie czynić centralnym przedmiotem debaty i głównym kryterium oceny ludzi dzisiaj.
    .
    „A twa radość z faktu, że młodzi ludzie nie pamiętają złego i np ufają ludziom poprzedniego systemu budzi u mnie grozę.”
    .
    Ten poprzedni system nie istnieje od dwudziestu lat. Jego ludzie są w grobie lub na emeryturze, a ci, którzy są jeszcze politycznie czynni, są zupełnie innymi ludźmi niż wtedy. Ich powodzenie może w niektórych przypadkach budzić niesmak, ale grozę? Coś z ich strony Polsce grozi?

  183. Jolka napisał(a):

    Andrzej czemu tak rzadko piszesz … lubię czytać Twoje zdroworozsądkowe komentarze ….

  184. Jolka napisał(a):

    Pan Passenta lubię bo przecież Agnieszka Osiecka go kochała a to najlepsza cenzurka dla człowieka … :)

  185. Kasia napisał(a):

    Skąd ty wiesz, że są innymi ludźmi?

  186. Paweł Luboński napisał(a):

    Kasia: „Skąd ty wiesz, że są innymi ludźmi?”
    .
    Po tym, co robią i mówią. Przestrzegają reguł demokracji nie gorzej niż ich dawni przeciwnicy i dyktatura proletariatu im się nie marzy. Mnie to wystarcza.

  187. Jolka napisał(a):

    a jakby nawet nie byli to co to mnie obchodzi … a moje dzieci to już w ogóle

  188. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Dzięki!
    I bardzo dobrze jej Jolko odpowiedziałaś.

  189. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Kasiu,
    mnie się tu bardzo łatwo ocenia więc i ja mam to samo prawo. Oczywiście, że istnieje wolnośc slowa i jaj jej nie tłumię.

  190. Kasia napisał(a):

    Pawle,
    To że nie łamią reguł demokracji jest pojęciem strasznie ogólnym. W dodatku o dużej liczbie nic nie wiesz. Skąd wiesz, że nawet tych twoich reguł demokracji nie łamią.
    .
    Uważam, że ten paniczny strach przed lustracją, jest na rękę wielu szantażystom by trzymać w garści ludzi, którzy mogą być wykorzystywani wbrew regułom demokracji, ba wbrew naszej racji stanu.

  191. Kasia napisał(a):

    A to jest najciekawsze:
    „Sąd Najwyższy uchylił decyzję sądu o umorzeniu śledztwa w sprawie przyczynienia się do śmierci pacjenta dr. Mirosława G. – byłego ordynatora kardiochirurgii ze szpitala MSWiA w Warszawie.”
    .
    http://www.rp.pl/artykul/.....kande.html

  192. Jolka napisał(a):

    strasznie ciekawe … he … he

  193. Zofia napisał(a):

    Kasiu,
    Ty w wierzysz w to, cvo napisałaś?:
    „Uważam, że ten paniczny strach przed lustracją, jest na rękę wielu szantażystom by trzymać w garści ludzi, którzy mogą być wykorzystywani wbrew regułom demokracji, ba wbrew naszej racji stanu”.
    Powiem Ci prosto z mostu, bo chyba nie rozumiesz – każdą winę, każde naruszenie prawa (prawo nie działa wstecz) należy udowodnić przed sądem.
    Nie ma odpowiedzialności zbiorowej.
    Nie widzę też powodu, by każdy obnażał się publicznie z powodu, że gdzieś kiedyś pracował, a to „gdzieś” było legalnym miejscem pracy i z tego powodu był narażony na anatemę spoleczną, zakas piastowania stanowisk czy ograniczanie kariery.
    Służby PRL – były oficjalnie działającymi służbami.
    Jeśli komuś z tych służb można udowodnić, że naruszył prawo, szykanował bezzasadnie ludzi, krzywdził ich itp. – to od wymiaru sprawiedliwości jest sąd.
    Dzisiaj mamy np. CBA, które za 20, 30 lat może być traktowane, tak samo jak SB w PRL. Albo PiS. Czyli służbę przestępczą działającą na polityczne zamówienie lub partię totalitarną o ciągotach faszystowsko-bolszewickich.
    Co powiesz dzisiaj ludziom tam dzisiaj zatrudnionym?
    - Rzućcie służbę, bo za 20 lat będziecie lustrowani, nie będziecie mogli piastować urzędów państwowych, być posłami ect?
    Zaapelujesz do młodych członków PiS – występujcie z partii, bo może okazać się, że za 20 będziecie lustrowani i wszelką karierę w Polsce macie z głowy?
    A Waszym dzieciom różne Kasie czy Mawary na publicznych platformach dyskusyjnych itp będą wytykać rodowody rodziców.
    Nim cokolwiek napiszesz, najpierw się zastanów.
    Już dzisiaj eksperci nie chcą dla PiS pracować jawnie, jeśli już to anonimowo. Bo są sekowani w środowiskach. PiS płaci cenę za to, co sam wymyślił – za lustrację. Ongiś dla PiS człek z PRL był – be, dzisiaj człek z PiS, dla większości współczesnych Polek i Polaków – jest – be.
    Tak wygląda w realnym życiu etykietowanie ludzi.

  194. Paweł Luboński napisał(a):

    Kasia: „Skąd wiesz, że nawet tych twoich reguł demokracji nie łamią.”
    .
    Analogiczne pytanie można zadać o dowolnego człowieka: skąd wiesz, że twój sympatyczny sąsiad, pan Kowalski, nie jest seryjnym mordercą? Oczywista odpowiedź brzmi: ponieważ go na tym nie przyłapano i nie osądzono. W naszym kręgu kulturowym udowadniać należy winę, a nie niewinność.
    .
    „Uważam, że ten paniczny strach przed lustracją, jest na rękę wielu szantażystom by trzymać w garści ludzi…”
    .
    Paniczny strach… Histeryczna reakcja… To są takie słowne gazrurki wymyślane przez propagandystów, żeby uchylić się od merytorycznej dyskusji. Kto będzie dyskutował z przerażonym histerykiem?
    Podobnie jak większość przeciwników lustracji, którzy nie mają nic na sumieniu, uważam po prostu, że szkody przez nią wyrządzane przeważają nad korzyściami.
    Uzasadnianie lustracji groźbą szantażu jest mało poważne. Szantażować można człowieka z różnych powodów: bo zdradza żonę, bo jest zadłużony, bo jest homoseksualistą i boi się to ujawnić, bo ma na sumieniu jakieś brzydkie, acz politycznie obojętne sprawki. Dlaczego akurat kategoria dawnych donosicieli politycznych miałaby być szczególnie niebezpieczna? A może należy także lustrować niewiernych małżonków?
    Owszem, są stanowiska państwowe, na których człowiek o podejrzanej przeszłości może wyrządzić poważne szkody. Tylko że kandydatów na te stanowiska i tak się prześwietla. Żadna powszechna lustracja nie jest do tego potrzebna, wystarczą zwykłe procedury.

  195. Orteq napisał(a):

    Zofia, Listopad 24th, 2009 at 11:44

    „nikomu się nie płaci za udzielenie wywiadu!”
    :
    Jesli ktoś coś o płaceniu za udzielanie wywiadow wie to napewno Zofia. Bo Zofia wszystko wie! No może nie najścislejsze tajemnice tzw. POliszynela. Ot, na przykład choćby takie rodzynki-plotki internetowe. Te przelatują nad Zofią nigdy jej nie drasnąwszy
    :
    „Wiadomym mi jest, że tzw. ‘topowi ludzie’ pobierają honoraria od mediów za udzielenie wywiady, ale jest to o tyle uzasadnione, że wywiady z owymi ludźmi z punktu widzenia stacji, zwłaszcza komercyjnych, przynoszą wymierne zyski.”

    „wyjątek stanowi Polskie Radio, które często wypłaca honoraria za udział w audycjach”

    http://legologos.blog.polityka.pl/?p=365
    :
    Swoją drogą, ciekawym by było gdyby nasi blogowi ‘topowi ludzie’ puścili parę na ten temat. Pobierają honoraria czy zapłaty jakieś za udzielane wywiady i udział w programach publicystycznych czy nie pobierają? Rozumiem, że nie może to dotyczyć naszego Gospodarza. On to robi w ramach wypełniania jego prywatnej misji-obsesji. I chętnie dopłaca do tego interesu. Zamiast lody kręcić jak pozostali byli ministrowie. Wiadomościami z tajnych archiwów oraz doświadczeniem przepełnieni. Niczym kufle żywca pianą. Ewentualnie niczym naparstki z nalewką. Niechętnie z kredensu wyciąganą na takie okazje.
    :
    No i znowu sie wchrzaniłem w czyjąś rozmowe. A to przecież ani moj cyrk ani moi goryle.

  196. Indoor napisał(a):

    Według mnie nasz Gospodarz jest samą nagrodą dla Przeglądu na przykład.

  197. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    uważaj na swój sarkazm, lody i moje obsesje, bo Cię stąd wywalę. Nie będę tolerował tego rodzaju gadek. Ostatnie ostrzeżenie.

  198. Zofia napisał(a):

    Wybacz Orteg,
    nim na mnie naskoczysz, najpierw pomyśl i nieco poszperaj w prawie.
    Redakcje płacąc „topowemu” (co to za określenie dziwaczne?…) rozmówcy po prostu go sponsorują.
    Więc to nie stricte wywiad – ale reklamówka idola na koszt redakcji, w celu podniesienia nakładu, oglądalności itp.
    Czysty marketing.
    I nic ponadto.
    Nie ma to nic wspólnego z dziennikarstwem.
    Gdyby redakcje były uczciwe i działały zgodnie z prawem – taki wywiad zaopatrzyły by w klauzulę – tekst (wywiad) sponsorowany.
    Naucz się wreszcie odróżniać dziennikarstwo od reklamy i propagandy.
    Nie ucz ojca dzieci robić.

  199. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Dlaczego akurat kategoria dawnych donosicieli politycznych miałaby być szczególnie niebezpieczna”?
    .
    Nie sądzisz, że coś musi być w tym wyjątkowo kompromitującego, nawet dla samych zainteresowanych, czyli dawnych donosicielach, z własnej woli nigdy do tego się nie przyznają? W każdym razie nie znam takich przypadków. Wszystko co kompromitujące i nieznane opinii publicznej jest niebezpieczne w przypadku kiedy dotyczy urzędników państwowych i polityków. Poza tym demokracja to jawność. Jeśli potrzeba ci więcej argumentów to dorzucę, że i sam komunizm, nawet bez donosicielstwa, kompromitował w równym stopniu co i faszyzm.

  200. Mawar napisał(a):

    Kasia
    “Sąd Najwyższy uchylił decyzję sądu o umorzeniu śledztwa w sprawie przyczynienia się do śmierci pacjenta dr. Mirosława G. – byłego ordynatora kardiochirurgii ze szpitala MSWiA w Warszawie.”
    .
    http://www.rp.pl/artykul/.....kande.html
    Jolka Says:
    Listopad 24th, 2009 at 14:39
    strasznie ciekawe … he … he
    .
    No ciekawe, nawet bardzo, na tym blogu wybuchła niedawno euforia, że postępowanie w sprawie wacika zostawionego w sercu pacjenta zostało umorzone. Dla blogowego narciarza był to ostateczny dowód niewinności, czy nawet świętości i męczeństwa, doktora Mirosława G. Apologetom tego doktora ja nieodmiennie radzę, żeby przy najbliższej okazji sami oddali się w jego, podobno złote ręce. Ja osobiście bym nie ryzykował, przecież i kieszkonowcy miewają złote rączki. :)

  201. Mawar napisał(a):

    Jolka
    .
    „Pan Passenta lubię bo przecież Agnieszka Osiecka go kochała a to najlepsza cenzurka dla człowieka … „. :)
    Kogoóż to pani Agnieszka nie kochała?! Cały świat kochała. :)
    A jeśli chodzi o rzeczonego Passenta, to jak w piosence E.Bem: „Wyszłam za mąż zaraz wracam”.

  202. Indoor napisał(a):

    Zofio! Czy Ty wiesz co w ogóle oznacza wyrażenie „sponsorowany”? Artykuł sponsorowany to taki, gdzie rozmówca płaci, a nie rozmówcy płaca. Oczywiście polityk, który bierze kasę od mediów za występ powinien nosić emblemat „Polityk Sponsorowany” , ewentualnie w przypadku polityków na emeryturze „Autorytet Sponsorowany” ale to inna rzecz.

  203. Paweł Luboński napisał(a):

    A teraz nastąpiła eksplozja radości propisowców, że może jednak uda się skazać zbrodniarza Mirosława G. za pozostawiony w niecnych zamiarach wacik i nikt już przez niego zamordowany wacikiem nie zostanie.
    .
    O, to mniej więcej ta sama poetyka, co u ciebie, Mawarze. I równie to trafne.

  204. Mawar napisał(a):

    Orteq
    ” … uważaj na swój sarkazm, lody i moje obsesje, bo Cię stąd wywalę”.
    .
    Orteq, nie bierz tego dosłownie, Gospodarz jedynie łagodnie zachęca cię do napisania czegoś pozytywnego o rządach premiera Donalda. Mógłbyś na przykład któregoś dnia z rana jakby od niechcenia zauważyć całkowity brak afer za panowania Tuska i skonfrontować to z czasami szalejącego bezprawia czasów kaczystowskich. Nawet nie o to chodzi abyś tak myślał, Gospodarz jest realistą, ale też wie, że dobre słowo nikomu nie zawadzi. Jak w stanie wojennym, generałowie kazali wieźć do telewizji skruszonego działacza (np. J. Kułaja) lub aktora (W. Siemiona), sadzali przed kamerą, a oni opowiadali jak im dobrze jest w stanie wojennym i w przyjaźni ze Związkiem Radzieckim. Generałom wcale nie zależało, aby oni tak myśleli, to byli realiści.

  205. Orteq napisał(a):

    Tak jest Panie Ministrze. I dziękuję za ten ponownie przyjazny ton. Samą sympatię wyrażający, jak znowu wnoszę. Następna Pollyanna blogowa czy co?
    :
    Swoją drogą, ciekawe są ludzkie reakcje na podkadzanie. Nie minęło nawet dwa dni jeszcze jak „pułkownik” Daniel podkadził, i to zdrowo, Panu Ministrowi. Mimochodem pochwaliwszy się swoim ‘rzadkim wzywaniem wykidajłów za postponowanie gospodarza’. I proszę jaki to wpływ wywarło na naszego Pana Ministra. Budu wykidaty! ogłosił otwartym tekstem.
    :
    Przemożne władza i wpływy pułkowników wykosiły niejednego generała w niejednym puczu. Więc i ja, niczym Generał Nr. 1, nie o epolety powinienem dzisiaj już dbać. Tu nadchodzi skrócenie wzrostu od góry! No i dobrze mi tak.
    :
    Żebym tylko zdążył się pokajać za grzechy. Z Mawarowej porady raczej nie będę korzystał. Mogę zreszta nie zdazyc. Kamieniew podobno zdążył. Ale Zinowiew już nie. Czy ja składałem Panu życzenia urodzinowe? Zresztą, nieważne.
    :::
    Zofio,
    Mogę nie zdążyć ci odpowiedziec. Wybaczam oczywiscie. A ty mnie przebaczysz? Pewnie się spotkamy dopiero u Lutra. Jak tam w końcu doszlusujesz, pytaj o Orteqa. Będą mnie tam znali. To przez ten sarkazm.
    A twojego ojca niczego tam nie będę uczył. Zresztą, mam poważne wątpliwości czy prokreacja dopuszczalna jest tam gdzie on już się znajduje od ładnych kilku lat. I gdzie ja zostanę niedługo zesłany za swój grzeszny żywot blogowy.

  206. Szczesiul napisał(a):

    Mawar,
    Jeśli nie umiesz uszanować świętości takich jak Osiecka to przynajmniej uszanuj czyjąś zdolność do rozumienia pewnych spraw. Pomimo, że ty tej zdolności najwyraźniej nie posiadasz. Krótko ci tylko napomknę. Wacik pozostawiony po operacji w sercu pacjenta tylko w rozdmuchanej do niespotykanych rozmiarów „aferze” może być podstawa do wytaczania sprawy KRYMINALNEJ przeciwko chirurgowi. We wszystkich innych przypadkach, a juz napewno we wszystkich innych NORMALNYCH krajach, będzie traktowany jako ‘blad w sztuce’. A błąd takowy może, owszem, być zaskarżony do sądu o tzw. lekarska malpratice. I lekarska firma ubezpieczeniowa będzie z tym walczyła w sadzie. Ty chcesz sobie jeszcze powalczyć z Jolka. No to walcz.

  207. Margit napisał(a):

    Wpis o 14:30 i podobne:

    Wychodzi pacjent ze szpitala (do domu). Lekarz mówi do niego „to teraz pan już wie, że nie jest ziarenkiem. Panie doktorze, ale czy kura też o tym wie?”
    Miłego wieczoru, Margit.

  208. Mawar napisał(a):

    Szczesul
    Liczę na twoją wyobraźnię, opisz może jak by ci się żyło z wacikiem w sercu, skoro to drobiazg? Czy by nie uwierał? Napisz też, co masz na myśli z tym „nie uszanowaniem świętości takich jak Osiecka”? W trosce o precyzję wypowiedzi.

  209. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „Kamieniew podobno zdążył. Ale Zinowiew już nie”.
    .
    Trzech zeków w łagrze ucina sobie pogawędkę z nowym więźniem. – Za co siedzisz? Byłem zwolennikiem Bucharina, mówi jeden. – Ja byłem przeciwnikiem Bucharina, dodaje drugi. – A ty? – Ja jestem Bucharin. Tenże Bucharin był przeciwnikiem zarówno Zinowiewa jak i Kamieniewa. Rok później Stalin odebrał światu Bucharina poprzez rozstrzelanie – za wspieranie prawicowo-trockistowskiego chwasta. Orteq, pisz o niegodziwości chwasta i powszechnej szczęśliwości pod rządami Tuska, póki jeszcze możesz. :)

  210. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    Szczesiul ci tłumaczył , a z twego postu widać żeś odporny na tłumaczenia. Może zrozumiesz jak się zastanowisz czy wierzysz w to że lekarz celowo zostawił ten wacik? . Bo jeśli uznasz, że celowo to spytam się – wytłumacz jaki miał w tym interes.

  211. Torlin napisał(a):

    To jest metoda PiSowców: Bucharin, Kamieniew, Zinowiew, Tusk. Brawo, brawo, bravissimo.
    No, ale na szczęście są to Wasze ostatnie podrygi konającej ostrygi. Jeszcze troszeczkę musimy wytrzymać.

  212. Szczesiul napisał(a):

    Mawar,
    Jaki znowu drobiazg? Wacik pozostawiony po operacji w sercu pacjenta, podobnie jak inne przeoczenia czy zaniedbania w czasie operacji, może być przyczyną śmierci czlowieka. Dlatego każdy chirurg musi mieć ubezpieczenie od malpractice. Czyli od takich właśnie ‘wypadków przy pracy’. Czyli ‘błędów w sztuce’. Inne niż chirurg zawody aż tak źle nie maja. Ale one i nie ratują tak często życia człowieka, kładąc go na stół i ‘pozbawiając’ najpierw życia żeby je potem uratować poprzez UDANĄ operację.

    Nie wszystkie operacje się niestety udaja. Jest szczególnie tragicznie gdy nieudana z powodu BŁĘDU lekarza operacja zakończyła się śmiercią operowanego. Jeśli nie jesteś chirurgiem to mi nie praw szmoncesów o ‘jak by ci się żyło z wacikiem w sercu’. Mój syn jest chirurgiem. Więc wiem z autopsji ile on przeżywa gdy operacja się nie uda. Nawet bez żadnej jego w tym winy.

    “z tym nie uszanowaniem świętości takich jak Osiecka” to był zart, Mawarze. Taki delikatny, pod przyjaciela naszego Gospodarza, red. Passenta, kierowany. No i pod ciebie. Bo zachciało ci sie zycie intymne jego sp. byłej żony analizowac bez powodu. Więc masz tu te precyzję. I nie podniecaj się.
    *
    maciek,
    Interes jest ciągle ten sam, nic się nie zmienilo. U Mawara znaczy. Chodzi wciąż o to, że Ziobro miał rację słuchając sp. dra Religi, nakazującego aresztowanie innego dra, Mirosława G. Żeby dr. G. „już nigdy więcej nie pozbawił nikogo zycia.” Lekarz lekarzowi… Polakiem. Nawet pewnie w to wierzyli, Religa z Ziobrem do społki. Dzisiaj juz tylko Mawar pozostał w tej wierze. Ziobro milczy. I nie przeprasza, tak jak sad nakazał. A może to uczynił w międzyczasie?

  213. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar – 19;50 do Pawła:
    A’propos, skąd u ciebie tak głęboka wiedza o petitach i colonelach? Zecerem byłeś czy co?
    #
    Idąc tym tokiem rozumowania pytam Mawara:

    skąd u Ciebie tak dogłębna znajomość szlachetnych trunków i sposobów serwowania kawy?
    W lokalu gastronomicznym za barem stoisz czy co?
    #
    Paweł wyjaśnił, że jest wydawcą i zna tajniki zawodu. Kolej na Mawara :D
    Zanim nam zlikwidują cały hazard, stawiam na to, że odpowiedź będzie wymijająca ;)

  214. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    a jak nazwać rozmówcę, który dostaje forsę od redakcji, która płaci mu za dwa zdania? Oczywiście, że jest to wywiad sponsorowany, sponsorem jest w tym wypadku – redakcja.
    Sponsor – darczyńca, ktoś kto ci płaci za frico.
    Obdarowany ma podwójną korzyść od sponsora (redakcji) – darmowy reklamę ( w tym wywiad) i na dodatek pieniądze do kieszeni.

  215. maciek.g napisał(a):

    W każdym Państwie władza ma do dyspozycji różne służby które służą do utrzymania porządku i bezpieczeństwa Państwa. Niektóre z tych służb informują o grupach które są potencjalnie niebezpieczne dla władzy i władza często przeprowadza działania prewencyjne. W państwach zarządzanych jednoosobowo lub przez jedną grupę te służby i działania są bardziej eksponowane. Jeżeli jest utrzymana ciągłość państwa głupotą jest karanie ludzi pracujących w takich służbach jeśli oni stosowali działali w ramach ówczesnych przepisów i prawa. Ci ludzie tak jak pracownicy zakładów będą dla nowej władzy pracować tak samo dobrze jak dla poprzedniej i zawsze będą szukać i znajdować informatorów. Natomiast jak zaczniemy karać to „głupich” będzie mniej i znacznie trudniej i drożej będzie kosztowało ich pozyskanie. Jeśli zmiany zaczną zachodzić po sobie szybko może to zakończyć się zupełnie źle dla rządzących. Widać jak szybko odstąpiono od Stalinowskiej metody mordowania byłych rządzących i ludzi z kręgu władzy. Była to metoda samobójcza dziś on jutro ja jestem zamordowany.
    Dlatego wszelkie działania przeciw ludziom tajnej policji, przecie ludziom wywiadu wojskowego i cywilnego, lustracje, są delikatnie mówiąc głupotą nowej władzy, która sama sobie robi „kuku” mówią c tak jak dzieci.
    Wszelkie działania przeciw poprzednim władzom które w sposób pokojowy oddały władzę nie jest też mądre choć dla wielu polityków pociągające bo można na tym przyciągnąć ludzi nielubiących poprzednich rządów. Przecież kto zapewni, że następni którzy dojdą do władzy nie zrobią tego samego nam obecnie rządzącym?
    Czy nie lepiej tworzyć kulturę polityczną pozostawiania w spokoju takich ludzi.

  216. Jolka napisał(a):

    Ewę Bem też lubię bo chodziła ze mna do szkoły podstawowej a jej brat był ze mna w jednej klasie … i też go lubię … :)

  217. Mawar napisał(a):

    Szczesul
    „Bo zachciało ci sie zycie intymne jego sp. byłej żony analizowac bez powodu. Więc masz tu te precyzję”.
    .
    Ta twoja precyzja to jak „brak afer u Tuska”. :) Przytocz mi gdzie i kiedy analizowałem życie intymne Osieckiej (konieczne cytaty, twoja „precyzja” i ulotne wrażenia to za mało), a ja w zamian przytoczę ci tytuł głośnej i poważnej książki, gdzie sporo jest na ten temat (choć może akurat nie tego się spodziewasz, bo w sumie to pozytywnie), ale w tonie poważnym, ba nawet historycznym. Czekam na twoje wyjaśnienia.

  218. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    „Idąc tym tokiem rozumowania pytam Mawara:
    skąd u Ciebie tak dogłębna znajomość szlachetnych trunków i sposobów serwowania kawy? W lokalu gastronomicznym za barem stoisz czy co”?
    .
    Każdy średnio rozgarnięty człowiek, tak jak ja, wie coś o wszystkim i wszystko o czymś. Co do trunków, z dzieciństwa pamiętam piwo karmelowe. A jeśli chodzi o kawę to masz rację, stoję za barem, więc jestem baristą kiedy mam w domu gości – z reguły to wojujący antykaczyści :) – i muszę zrobić kilka espresso pod rząd w ręcznym ekspresie.

  219. Mawar napisał(a):

    maciek
    .
    „…czy wierzysz w to że lekarz celowo zostawił ten wacik? . Bo jeśli uznasz, że celowo to spytam się – wytłumacz jaki miał w tym interes”.
    .
    Pewnie niewytłumaczalny. :)

  220. Szczesiul napisał(a):

    Mawar, Listopad 24th, 2009 at 22:33
    *
    „Czekam na twoje wyjaśnienia.”
    *
    Chcesz wyjaśnienia masz wyjaśnienia.
    *
    „Mawar, Listopad 24th, 2009 at 19:46: Kogoóż to pani Agnieszka nie kochała?! Cały świat kochała… Wyszłam za mąż zaraz wracam”.”
    *
    Jeśli jednak wyrżniesz głupa i następne szmoncesy zaserwujesz że ty co innego miałeś na myśli i wogole, to też będzie gites. Może nawet lepiej zrozumiem twoją upierdliwość zasciankową. Choć jej raczej nie pojmę. Książkę o A.O. też mam. Tę przez Zofię Turowską skompilowaną.

  221. jasnaanielka napisał(a):

    Sama sobie wypłacam premię :)
    Odpowiedź była – jak przewidziałam – wymijająca, może troszkę elegantsza, niż ta na szkoleniu wojskowym, ale to nie zmienia ogólnego rezultatu. Dziękuję Mawarze.
    Dobranoc

  222. Mawar napisał(a):

    Szczesul
    .
    „Książkę o A.O. też mam. Tę przez Zofię Turowską skompilowaną”.
    .
    Pudło, może nawet strzał w kolano – Joanna Siedlecka, „Kryptonim Liryka”. To bardzo ciekawa książka o rozpracowywaniu środowiska literackiego przez SB. W świetle dokumentów IPN Osiecka wypada tam właściwie bohatersko, przez wiele lat była rozpracowywana przez SB, miedzy innymi w związku z kontaktami z paryską Kulturą i bliższą znajomością z Jerzym Giedroyciem, który ja lubił i cenił (chociaż z rezerwą odniósł się do jej małżeństwa z Passentem).
    .
    „Jeśli jednak wyrżniesz głupa i następne szmoncesy zaserwujesz że ty co innego miałeś na myśli i w ogóle, to też będzie gites. Może nawet lepiej zrozumiem twoją upierdliwość zaściankową. Choć jej raczej nie pojmę”.
    .
    „Zrozumiem … choć jej raczej nie pojmę” … :) jeśli chodzi o produkcję zabawnych nonsensów to możesz być naszym blogowym guru. Widzę, że rozwijasz się obiecująco, ale pozostaje ci doskonalenie w panowaniu nad nerwami. Chłodna głowa przydaje się w walce z zaściankową kaczystowską hydrą, która podnosi głowę co i rusz ziejąc ogniem.

    PS. Że Osiecka kochała cały świat? Bardzo lubiła podróżować. No i Marka Hłaskę jeszcze kochała, a co nie wolno jej bylo? Zadowolony?

  223. Mawar napisał(a):

    Krzysztof Daukszewicz w programie „Szkło kontaktowe” przeprosił blogera Bernarda za przypisanie sobie autorstwa jego tekstu. Wytłumaczył również, jak doszło do tego, że uznał go za swój.
    http://wyborcza.pl/0,0.html?p=013
    Dla przypomnienia, Bernard to jest bloger, którego nasz Gospodarz w ramach porządkowania sceny blogowej po prostu zbanował i juz.

  224. Bekas napisał(a):

    To ciekawe, to się wtrącę.
    Oczywiście odpowiedzi nie żądam.
    Pawle.
    Napisałeś:
    „Owszem, są stanowiska państwowe, na których człowiek o podejrzanej przeszłości może wyrządzić poważne szkody. Tylko że kandydatów na te stanowiska i tak się prześwietla. Żadna powszechna lustracja nie jest do tego potrzebna, wystarczą zwykłe procedury.”
    Teraz się zastanów:
    A KTO PRZEŚWIETLA KANDYDATURĘ?
    Bo mnie się zdaję, że te same służby specjalna, u których kandydat za tewu robił.
    A ten strach przed prawdą. U Ciebie też?
    Miłego.
    I jeszcze jedno.
    Żeby mieć dostęp do informacji tajnych i superhipertajnych trzeba mieć glejt od…..służb specjalnych. Fajowo, nie?

  225. Szczesiul napisał(a):

    Mawar,

    Przyjemnie się z tobą rozmawia. Wolę książkę Turowskiej choć dla ciebie to strzał w kolano. Albowiem więcej w niej o Osieckiej, mniej o SB. Ponieważ rzeczywiście kochała ona świat, i wszystkich mężczyzn tego świata, z tym kolanem coś masz na rzeczy. Bo miała je zajebiste! A i drugie też. I wielu się umawiało pomiędzy pierwszym i drugim. Nawet ten pedzio Jerzy z Maison-Laffitte w Paryżewie. W wieku 50-ciu lat podczas gdy Ona miała tylko 22. Był rok 1958.
    *
    „Wiesz, kiedyśmy się kochali z Jerzym, powtarzałam nieraz:
    „Przeszkadza mi czułość”.
    Ale to nieprawda.
    Coś ci powiem na ucho:
    „Najważniejsza jest czułość”.”
    *
    Teraz przywołajmy to co ty lubisz. Czyli zrodła SB/IPN:

    „W świetle dokumentów IPN Osiecka wypada tam właściwie bohatersko, przez wiele lat była rozpracowywana przez SB, miedzy innymi w związku z kontaktami z paryską Kulturą i bliższą znajomością z Jerzym Giedroyciem, który ja lubił i cenił (chociaż z rezerwą odniósł się do jej małżeństwa z Passentem)…Kontakty Osieckiej z „Kulturą” ochłodziły się dopiero po jej małżeństwie z reżimowym Danielem Passentem; „Paskudztwem”, jak nazywał go Zygmunt Hertz. „Z panią Passentową było sztywnawo, bo, sam rozumiesz, przypomniała się bajka o fabrykacji złota: sypiesz piasek, lejesz wodę i nie wolno myśleć o białym słoniu. Paskudztwo Passent awansowało, jak widzisz, do słoniowego formatu” – pisał 10 października 1975 do Czesława Miłosza.”.
    :
    Mawar, powiem ci prawde. Jak ja to czytam to o tobie mysle. I o twoim PO: „PS. Że Osiecka kochała cały świat? Bardzo lubiła podróżować. No i Marka Hłaskę jeszcze kochała, a co nie wolno jej było? Zadowolony?” Bo PO to nic innego jak PiS. A tego ty jakoś nie możesz się pozbyc. Pomimo usilnych usilowan. Więc zostawmy to gówno nieruszane. Do jutra?

  226. Indoor napisał(a):

    Więc postanowiłem się zdemaskować, od dwóch dni słucham radio. W aparacie telefonicznym jest odbiornik i od dwóch dni podczas spacerów słuchałem rożne radiostacje, ale dniem dzisiejszym przestanę bowiem zbyt dużo energii wymaga.
    Jest bardzo śmieszne, tylko trzeba uważnie słuchać. Najbardziej mi się dziś spodobało zdanie jakoby „nasi funkcjonariusze cały dzień pracują w warunkach atmosferycznych”. Myślę, że mają jakiś dodatek „za pracę w warunkach atmosferycznych” lub przynajmniej zupę regeneracyjną (latem będzie to chłodnik, zimą grochówka z wkładką). Może nawet mogą iść na wcześniejsza emeryturę „ze względu na pracę w warunkach atmosferycznych”. Powtarzam to dlatego, że zauważyłem, że odkąd usłyszałem to idiotyczne określenie jakąś godzinę temu i mi tak lata po głowie, tym bardziej oswajam się z bezsensem i mi się zaczyna wydawać coraz mniej idiotyczne.
    Ale ja nie o tym. Otóż ja słuchałem przez te dwa dni nie wywiadów z policjantami, tylko głównie muzykę. Interesowało mnie czy pojawiły się jakieś piosenki polskie co je nie znam a powinienem. Zaskoczyły mnie teksty. Wczoraj szło tak:
    Cośtamcośtam …
    Za ladą ( Łabą ?) rusza (pusza, kusza,tusza?) wróg (bróg, próg, mrug, pług?)
    Cośtamcośtam …
    Za ladą ( Łabą ?) rusza (pusza, kusza,tusza?) wróg (bróg, próg, mrug, pług?)
    i tak przez dwie minuty.
    Fakt, że słuchawki nie kupiłem specjalne, tylko słuchałem przez tą słuchawkę głośnomówiącą.
    Drugą piosenkę usłyszałem dziś. Ciekawe było, że wokalista cały czas śpiewał jednym dzwiękiem tej samej wysokości , zaś tekst był taki:
    Ulice,
    ulice
    ,stoję,
    stoję,
    idę,
    idę,
    walczę,
    walczę,
    kapcie,
    kapcie,
    łapcie,
    łapcie,
    palce,
    palce,
    w onuce,
    onuce
    itd.
    Już wolę Osiecka. Albo demokracja albo wolny rynek się nie sprawdzają w tekstach popularnych piosenek.

  227. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „A KTO PRZEŚWIETLA KANDYDATURĘ? Bo mnie się zdaję, że te same służby specjalna, u których kandydat za tewu robił.”
    .
    Rzeczywiście zdaje ci się. Od 1989 roku w służbach specjalnych było już kilka czystek personalnych, reorganizacji i zmian nazw i zakresów kompetencji.
    .
    „A ten strach przed prawdą. U Ciebie też?”
    .
    Ależ Bekasie, mnie OSOBIŚCIE głęboko zwisa, czy jacyś tajni współpracownicy będą ujawnieni czy nie. W żaden sposób to nie dotknie ani mnie, ani moich bliskich. Czy nie dociera do ciebie, że można być przeciwko lustracji nie ze strachu? Czy twoim zdaniem ujawnienie KAŻDEJ prawdy jest zbawienne? Zawsze mówisz wszystkim nagą prawdę w oczy?
    Opowiem ci coś z własnego życia. Moja matka nieboszczka prawdopodobnie była zarejestrowana jako tajny współpracownik (hop, hop, IV RP, sprawdźcie na liście Wildsteina – Halina Lubońska, ur. 1928). A było to tak. Pod koniec lat siedemdziesiątych mama pracowała w NBP w jednym pokoju z dość prominentnym opozycjonistą, Wiktorem Nagórskim (też już nie żyje), aktywnym współpracownikiem KOR. Pewnego dnia zaprosił ją na rozmowę esbek. Biorąc ją pod włos po linii partyjnej (bo była jeszcze wtedy członkiem partii, wystąpiła w 1981), zaproponował, żeby donosiła o poczynaniach kolegi. Mama chyba nie miała odwagi wprost odmówić, a poza tym uznała, że jak się nie zgodzi, to znajdą kogoś bardziej gorliwego. Natychmiast poinformowała o tej rozmowie Nagórskiego, po czym przez kilka kolejnych spotkań wciskała esbekowi kit w stylu, że stara się gościa obserwować, ale w pracy chyba dobrze się maskuje, bo nic specjalnego nie zauważyła. Aż nadeszło lato 1980 roku…
    Jestem przekonany, że Polska roiła się od takich sytuacji. Myślisz, że ta prawda nas wyzwoli?

  228. Torlin napisał(a):

    Wiesz Pawle, te nasze potyczki z naszymi przeciwnikami politycznymi to są takie igrce jedynie, zapasy rozluźniające, poszturchiwania demonstracyjne. Ale są momenty, w których mnie szlag jasny trafia i nie mogę się opanować. Taki stan mnie dopadł po przeczytaniu wpisu Bekasa.
    Bo co się okazało? Że dla naszego komentatora nie ma żadnego znaczenia, czy to są służby specjalne okresu komunistycznego, czy wolnej Polski. On nie zauważa różnicy. Dokładnie to samo było za czasów Macierewicza, gdzie ja byłem zażenowany całą sytuacją potwornie, jak ludzie się tłumaczyli ze współpracy z WSI. Służby specjalne wolnej Polski proszą obywatela o pomoc, a później zarzuca im się zdradę.
    Jak chcieliście pojąć szczególny sposób rozumowania PiSowców IV RP, to macie to jak na dłoni. Trudno się dziwić Gospodarzowi, że reaguje w sposób emocjonalny.

  229. Paweł Luboński napisał(a):

    Torlinie, gwoli sprawiedliwości, Bekas na pewno nie jest PiSowcem. Podejrzewam, że o PiS ma zdanie równie złe, co o PO, SLD et consortes, bo dla ludzi jego formacji wszystko co odbiega od UPR-owskiej ortodoksji to złodzieje lub socjaliści, co na jedno zresztą wychodzi. Rzeczywiście natomiast swoją uwagą o służbach specjalnych mnie zadziwił.

  230. jasnaanielka napisał(a):

    Widzisz Torlin, nasz Gospodarz ma zacięcie polemiczne i dzięki temu ten blog od czasu do czasu tętni życiem, a dyskusja zmienia pas ruchu na szybszy i pędzi po tej blogostradzie jak ta błyskawica. :D
    Mnie już właściwie skrajne emocje odeszły. Przestałam się przejmować poszczególnymi opiniami, bo z grubsza wiem, czego się po kim spodziewać, nie dziwię się i nie chce mi się włączać w bijatyki.
    Wystarczy mi przygoda z Bernardem – tym co to go Gospodarz wywalił.
    Mawar mu to wypomina od czasu do czasu, jak jakąś straszną przewinę, prawie zbrodnię, a już z pewnością gruby nietakt.
    Mawar nie chce pamiętać ani pisać, za co konkretnie ten wspaniały człowiek poleciał – ze śladem gospodarskiego buta na tyłku.
    A my dobrze pamiętamy i nie damy sobie wmówić…
    Daukszewicz przeprosił podobno, choć z Mawarowego linku jakoś tego nie widać, jednak znając trochę Daukszewicza z jego tekstów oczywiście, jestem pewna, że to zrobił.
    Bernard będzie przez następne lata świetlne odcinał kupony od tego wydarzenia i świecił sławą twórcy i właściciela dóbr intelektualnych.
    No i bardzo dobrze. :D

  231. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Znowu nie odpowiedziałeś na pytanie.
    Ja pytałem KTO prześwietla. I nie zdaje mi się. Prześwietlają esesy.
    Że nie te same, bo przeszły ZMIANĘ NAZWY i REORGANIZACJĘ?
    Hmmm, poważny argument, rzeczywiście.
    WSI istniały niezmienione do 2006 roku bodajże, a UOP powstał na fundamencie SB. Nowych żołnierzy tez chyba nikt z poza esesów nie zatrudnia, a one same, prawda? W dodatku istnieje chyba coś takiego jak ciągłość?? Haki się trzyma, nie wyrzuca. Mylę się znowu?
    I nie nazwa służb czy jej reorganizacja, a te haki są istotne. TW jest się całe życie. Ewentualnie do momentu ujawnienia.
    A w sprawie Twojej mamy.
    Jak widzisz NIC złego się nie stało po ujawnieniu prawdy.
    Mama może każdemu w oczy spojrzeć.
    Nie widzę powodów, by nie ujawnić archiwum SB. Służby pono już padłej dawno temu.
    I myślę, że ta prawda nas wyzwoli. Znaczy – wyzwoliłaby. Bo ujawniona zostanie dłuuugo po nas.
    I rozumiem, że Tobie zwisa ta prawda. Problem w tym, że ludzie z hakami rządzą państwem, a więc i nami, a nie sobą. A to przynosi szkodę właśnie i państwu, i nam. Chyba nie masz wątpliwości, że człowiek z hakami będzie wykonywał polecenia esesów??
    Inna rzecz, że ponoć demokracja to pełna otwartość, prawda, itp, itd. Nie widzę więc powodów by ukrywać tę prawdę o naszych władcach. Nie powinno tak być?
    Przy okazji.
    W tej chwili jest w Prowincji Polskiej jakieś 7 czy 9 esesów. Wszystkie muszą mieć swoich informatorów, agentów, żołnierzy. Jak myślisz, gdzie ich lokują? Bo chyba nie w przedszkolach?
    ………………………………….
    Torlinie.
    Nie przypominam sobie być ze mną ostatnio jakieś potyczki toczył, więc początek wpisu Twego do Pawła nie o mnie.
    Fakt, już już kilka razy miałeś mi ostatnio coś odpowiedzieć, ale zawsze się okazywało, że okno otwarte w domu, ładowarka telefonu się zgubiła, tudzież żelazko niewyłączone zostawiłeś w przedpokoju.
    Ja rozumiem. Nie masz ochoty. Ale po co wtedy takie wpisy?
    Jeśli zaś chodzi o służby. Dla mnie znaczenie ma co robią.
    Zadaj sobie Torlinie pytanie.
    Minęło 20 długich lat „wolnej Polski”. Czy esesy w tym czasie ujawniły choć jednego szpiega obcego wywiadu????? Bo że obce wywiady mają tu swych agentów, to chyba nie masz wątpliwości?
    A jeśli chodzi jasny szlag. Może zimny prysznic pomoże?
    A może nie czytaj moich wpisów?
    Bo tak na logikę. Jeśli one takie bzdurne, to czemu się denerwować?
    A, przy okazji.
    Apropos „wolnej Polski”.
    Od 1 grudnia anno domini 2009 Polska jako państwo przestaje istnieć. Nie wiedziałeś?

  232. Torlin napisał(a):

    No i łaska Boska i skrzypce.

  233. Stefan123 napisał(a):

    Bernard chyba nie stanął na wysokości zadania (a raczej oczekiwań blogowej „inteligencji”)
    http://bernardo.salon24.pl

  234. Torlin napisał(a):

    No i czy człowieka nie może szlag trafić na takie wpisy? Dlaczego „inteligencji” w cudzysłowie? Dlaczego mielibyśmy oczekiwać innej reakcji zarówno z jednej strony, jak i z drugiej? Z Bernardem dyskutuję od kilku lat i wzajemnie się bardzo szanujemy. Po co te prowokacje bez sensu?

  235. Paweł Luboński napisał(a):

    Doprawdy, Torlinie? Ja tam do Bernarda specjalnego szacunku nie czuję, ale w tym wypadku zachował się jak należy.

  236. Torlin napisał(a):

    Pawle!
    Bernard na swój sposób przypomina mi Kubę Wojewódzkiego. I jeden i drugi w potoku bezsensów zadają ni stąd ni zowąd niesłychanie ważkie pytania. Trzeba to tylko w tej masie trywialności wyłowić.

  237. Zofia napisał(a):

    Polecam się!
    Do poczytania o tym, jak widzą geopolitykę i współpracę z Rosją niemieccy eksperci i publicyści – na moim blogu.
    Wystarczy kliknąć w imię.
    Dodam tylko, że w widzą tę współpracę niemiecko-rosyjską jako niezmienną, konsekwentnie rozwijającą się i posadowioną na solidnych fundamentach.

  238. Zofia napisał(a):

    Bekas pisz po polsku:
    co (kto) to jest:
    * esesy,
    * Prowincja Polska,
    * haki,
    * ludzie z hakami, którzy rządzą państwem, ect.

  239. Torlin napisał(a):

    Masz Zosiu jak zwykle jednostronne spojrzenie. mam dla Ciebie dwa linki, bardzo mądre artykuły, dam osobno, żebym się nie znalazł u moderatora
    http://www.newsweek.pl/ma.....a-,48073,1

  240. Torlin napisał(a):

    http://www.newsweek.pl/ar.....em,48077,1

  241. Bekas napisał(a):

    Pani Zofio.
    1. Esesy to ss czyli służby specjalne.
    2. Prowincja Polska. W konsekwencji ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego (czyli konstytucji UE) 1 grudnia 2009 powstanie nowe państwo: UE. I Polska, jako jej część składowa, przestanie państwem być. Stanie się prowincją. Czy województwem albo dzielnicą. Jak zwał, tak zwał. Nie upieram się przy „prowincji”.
    3. Haki to w potocznym języku niechlubne fakty z czyjegoś życia, których ujawnienia ten ktoś sobie nie życzy. Np.: zdrada, złodziejstwo, donosicielstwo, korupcja….
    4. Ludzie z hakami. Odnośnie do p. 3 ludzie mający na sumieniu niechlubne postępki, a będący u władzy.

  242. Indoor napisał(a):

    Jest pewien błąd logiczny w punkcie 3 i głównie 4. Haki się ma na kogoś. Nie ten ma haka, którego można na przykład szantażować, tylko ten drugi. Więc ludzie z hakami to nie są ci ze wstydliwymi faktami w życiorysie, tylko ci, co te fakty znają.

  243. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    to nie moje spojrzenie na relacje rosyjsko-niemieckie – ale ekspertów i publicystów niemieckich.
    Podałam tak szerokie udokumentowanie, że chyba nie budzi wątpliwości czyje opinie zaprezentowałam.
    Myślę, że eksperci niemieccy są wiarygodni, co do swoi8ch opinii na temat stosunków niemiecko-rosyjskich.
    Warto je znać.
    Inf. z linkowanych materiałów, chętnie przeczytam.

  244. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    jeśli ja wg Ciebie patrzę na Rosję jednostronnie, to przytaczany André Glucksmann , patrzy identycznie.
    Aczkolwiek filozoficznie i bardziej w kontekście diagnoz niż stwierdzania faktów, co ja natomiast czynię.
    Ale potwierdza to samo co, ja – przytaczając opinie niemieckie: Niemcy i Rosja budują od blisko 20 lat konsekwentnie – silne przymierze przede wszystkim gospodarcze.
    I nie ma żadnej siły w Niemczech by miała zamiar zmienić ten kierunek.
    Jedna różnica jest między Tobą a mną.
    Ja się tej niemieckiej ekspansji do Rosji nie boję, tej bardzo szerokiej i wystarczająco głębokiej kooperacji niemiecko-rosyjskiej tak jak Ty.
    Nie patrzę się na wschodniego sąsiada jak na raroga. Niemcy eksportują do Rosji nie tylko maszyny i gotowe wyroby, ale sposoby zarządzania państwem, wzorce dla administracji państwowej, pewne standardy legislacyjne. Ustawodawstwo rosyjskie jest bardzo, rzekłabym „unijne”, czasem lepiej skorelowane niż to jest między Polską a UE.
    Rosja się modernizuje i poprawia standardy gospodarcze w swoim kraju. I lepiej mieć silnego sąsiada dobrze administrowanego, bo toi gwarantuje stabilność Europy środkowo-wschodniej, niż coś, co widać np. na Ukrainie – bardak polityczny i państwo na progu bankructwa czy rozpadu.

  245. Andrzej napisał(a):

    Bulwersująca informacja dla Torlina i Jasnejanielki ;)
    http://www.chip.pl/chip/n.....?src=nl_pp

  246. Andrzej napisał(a):

    Zofia
    Dodam tylko, że w widzą tę współpracę niemiecko-rosyjską jako niezmienną, konsekwentnie rozwijającą się i posadowioną na solidnych fundamentach
    układu Ribbentrop-Mołotow przypieczętowanego wspólna defiladą braterstwa w Brześciu :D

  247. Andrzej napisał(a):

    Ja się tej niemieckiej ekspansji do Rosji nie boję, tej bardzo szerokiej i wystarczająco głębokiej kooperacji niemiecko-rosyjskiej tak jak Ty
    Jakby Torlin mieszkał, tak jak Ty, w niemieckiej, a nie rosyjskiej strefie wpływów to pewnie tez by się nie bał.

  248. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    fakt ze Szczecina do Berlina mam jakieś 120 km, a do Warszawy. jakieś razy mniej, ponad 600 km.
    To po pierwsze,
    Po drugie,
    Twoją czkawkę po układzie Ribbentrop-Mołotow oraz defiladzie w Brześciu przedziela jeszcze inna defilada – w Moskwie, o której perfidnie zapominasz:
    http://www.englishrussia......194504.jpg
    Traktowanie historii wybiórcza nie jest uczciwym zabiegiem w dyskusji.
    Oraz Jałta.

  249. Zofia napisał(a):

    Sorry
    Andrzeju,
    fakt ze Szczecina do Berlina mam jakieś 120 km, a do Warszawy. jakieś razy więcej , ponad 600 km.

  250. Szczesiul napisał(a):

    Zofia, Andrzej,

    Nie wiem czego Torlin się boi a czego nie boi. Wiem tylko, że my wciąż mamy wiele problemów, oraz fobii i obsesji, związanych ze wschodnim (raczej chyba akurat północnym, dokładnie ujmując) sasiadem. Większość z nich ‘posadowiona jest na solidnych fundamentach’ różnych układów pomiędzy naszymi o wiele od nas większymi sasiadami. Te układy, traktaty czy tylko nas mocno dotyczące doktryny (Zofio, dzieki za wymienienie ukladow; zapomniałas tylko o doktrynie Sinatry) były, i do dzisiaj są, zawierane i ogłaszane ponad naszymi w niebo zapatrzonymi gałami. A w takiej pozycji maszerując trudno jest mocno stąpać po ziemi. Przez co punkt docelowy naszego marszu triumfalnego, czy to będzie Wilno, Lwów czy Stettin, ginie gdzieś w obłokach. Wtedy nie tylko nasi wielcy sąsiedzi zapominają o co to nam w ogóle chodziło czy chodzi. My sami też przestajemy wiedzieć o co ta Polska w końcu walczyła. I to pewnie dlatego zaczynają nas znowu nawiedzać sny o siodłaniu Kasztanki.

  251. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzej – 16:12
    Zupełnie nie rozumiem, o co ci chodzi?
    Ja nie palę od co najmniej 40 lat. ?????
    Co mnie ma zbulwersować?

  252. Indoor napisał(a):

    Zofio! Czemu tak skromnie? Jeden jotpeg? Masz tu w kolorze w częściach. Żukow na białym koniu i wszystko inne.
    http://www.youtube.com/wa.....p;index=20

  253. Orteq napisał(a):

    Szczesiul,

    „sny o siodłaniu Kasztanki.”
    :
    Przypominam tym co zapomnieli o ‘najsłynniejszej polskiej kobyle’
    http://www.odkrywca-onlin.....p;forum=on
    nie zapominajmy o najsłynniejszej polskiej kobyle – Kasztance Marszałka (podobno przez jakis czas stała wypchana w koszarach 1P.Szwol., ale jak zaczęła się psuć, pochowano ja na skwerku pod pamiątkowym kamieniem z napisem „Tu leży Kasztanka – klacz bojowa Marszałka Józefa Piłsudskiego”).

  254. maciek.g napisał(a):

    Ludzie myślą , że jak uda się usunąć władzę której nie lubią i winią o wszystko co złe , to wszystkie problemy znikną jak „ręką odjął”.
    Myślenie nieracjonalne i naiwne. Jedne problemy faktycznie znikną , ale pojawią się nowe. Jednym się poprawi , a innym pogorszy. Zawiedzione oczekiwania powodują frustracje tak oczekujących. Oni zamiast skorygować swe myślenie , będą szukać teraz winnych że nie jest tak jak sobie wymarzyli. Takie frustracje wykorzystują cwani politycy / zwłaszcza ci nie przejmujący się moralnością / i robią PR pod tych ludzi by ich poparli i umożliwili dojście lub rozszerzenie władzy. Politycy żerują na sfrustrowanych i naiwnych. Dobrze by było żeby było ich coraz mniej

  255. jasnaanielka napisał(a):

    Przeczytałam wpis Bernarda w sprawie z Daukszewiczem. Przyznaję, zaskoczył mnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Postąpił jak człowiek przyzwoity i bardzo się z tego powodu ucieszyłam.
    Jak chce, to i potrafi.

  256. Orteq napisał(a):

    maciek,
    „Ludzie myślą , że jak uda się usunąć władzę której nie lubią i winią o wszystko co złe , to wszystkie problemy znikną jak “ręką odjął”.
    Myślenie nieracjonalne i naiwne.”
    :
    Dlaczego nieracjonalne i naiwne? Przecież dokładnie tak myślano, na tym blogu w szczególności, w latach 2005-2007.

  257. Indoor napisał(a):

    maciek.g! Rozumię, że Twoje krótkie wypracowanie w żaden sposób nie dotyczy ekipy Donalda Tuska, która jak wiadomo jest samą Prawdą i tylko Prawda, zaś jakakolwiek krytyka tej najczystszej emanacji talentu i piękna jest po prostu czystym warcholstwem, które zasiewają jakieś wrogie elementy wykorzystując naiwność prostych ludzi, którzy nie potrafią doceniać tego bezmiaru Dobra co Najlepszy Rząd i jego Premier poświęcając swój bezcenny Czas dla nas czyni. Daj se spokój z tą durną propagandą bo się zarechocę. Rozumiem, że wyrwało Ci się.

  258. Zofia napisał(a):

    mY tu sobie gadu gadu o różnych komisjach śledczych w Sejmie i innych takich super ważnych sprawach, a nasi sąsiedzi zza Odry znacznie lepiej niż Polska dogaduje się z Katarem i koncertowo potrafi z tych arabskich nababów wyciągnąć pieniądze.
    Nie tak dawno, jak trzy dni temu, właśnie w Katarze, wieczorową porą w minioną niedzielę niemiecki przewoźnik kolejowy, a właściwie koncern kolejowy – Deutsche Bahn AG podpisał – bagatela, warte 17 mld euro – porozumienie wraz ze stosownymi umowami dot inwestycji kolejowych w tamtym kraju. Na mocy tych porozumień i umów powołana zostanie katarsko-niemiecka spółką j.v – Qatar Railways Development Company (QRDC) , której zadaniem będzie zaplanowanie i budowa sieci linii kolejowych dla szybkich pociągów i budowa metra w Doha. Powstanie połączenie taką koleją wysokich prędkości z Bahrajnem (180 km) i do Arabii Saudyjskiej (100 km), w sumie 325 km torów dla tej sieci, oraz spółka zbuduje dla metra 4 linie o dług. w sumie 300 km.
    Budowa tego wszystkiego zajmie circa 13 lat.
    Udziały w QRDC – mają – narodowy przewoźnik RFN – 49%, 51% ma narodowy, państwowy przewoźnik z Kataru.
    Oczywiście, w chwili obecnej są już liczne spółki niemieckie w tym kraju, mają wiele kontraktów na wiele milionów euro, budują linie i wyposażają linie kolejowe, m.in firma budowlana Hochtref i Siemens.
    Współpraca Niemiec z Katarem obejmuje także cały segment wojskowy, ale o tym wszystkim i szerzej, będzie w kolejnym materiale, jaki za kilka dni zademonstruję siebie w blogu.
    Jak rozmawiać z Katarczykami – możemy się uczyć u naszych sąsiadów.
    Ale póki co, my mamy kilka procesów z mediami z powództwa pośrednika między Polską a Katarem, legalnego nb. pośrednika bronią, który poczuł się urażony głupotami wypisywanymi pod jego adresem, oraz równie głupie listy stoczniowców do władz Kataru.
    W Niemczech media piszą o wysokościach kontraktów, ich zasięgu i ile przedsiębiorstwa niemieckie na współpracy gospodarczej z Katarem zarobią.
    Taka jest m.in. różnica między Polską a Niemcami.
    Mają mają kontrakt z Katarem 13 – letni na 17 mld euro i poboczne na większe jeszcze pieniądze, a my mamy figę z makiem.
    I dyskusję o kasztance Piłsudskiego.

  259. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Mają mają kontrakt z Katarem 13 – letni na 17 mld euro i poboczne na większe jeszcze pieniądze, a my mamy figę z makiem”.
    .
    Sama widzisz jakie pacany teraz nami rządzą. :)

  260. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar… Cały czas liczyłem, że domyślisz się, że Bernard to Daukszewicz
    #
    No popatrz, popatrz… To zdjęcie, które kiedyś zamieścił w tutejszym blogu to była zmyłka?
    I te z jakiegoś przyjęcia w s24, co je też zamieścił to też zmyłka?
    I to nazwisko, kiedyś ujawnione – co za skandal! – to też zmyłka?
    Ależ ze mnie gapa! :D

  261. W.Kuczyński napisał(a):

    Bernard nie ma prawa pobytu na tym blogu, nawet w postaci wklejonego tekstu. Można podac link.

  262. Orteq napisał(a):

    Mawar,

    Masz słusznego. Pacany i to w krotkich spodenkach.
    :
    Najpierw zas byly konusy. Ale naburmuszone!

  263. Paweł Luboński napisał(a):

    Indoor, w najnowszej „Polityce” (na razie tylko papierowej) jest szkic Władyki i Janickiego na temat pewnego stylu dyskusji. Jego pięknym przykładem jest twój najświeższy wpis. Przeczytaj sobie koniecznie. Mawarowi też nie zaszkodzi.

  264. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    nie pisałam, że „pacany nami rządzą” – pisałam o idiotycznych mediach i głupich stoczniowcach, którzy działając ręka w rękę potrafią spalić na panewce każdy pomysł inwestycyjny w Polsce.
    Głupota stoczniowców jest ponadpartyjna, ze wskazaniem na prawicę i purpuratów, którzy sporo tu namieszali.
    Jak poczytasz, niebawem jakie to kontrakty wojskowe zawarły przy okazji Niemcy z Katarem i innymi państwami arabskimi, to zrozumiesz po co w tym wszystkim był pośrednik handlu bronią.
    O tym jawnie się w RFN mówi, zwłaszcza w mediach, przy czym wypowiadają się tam specjaliści i eksperci.
    U nas wyrocznią jest natomiast paranoja Macierewicza i fobie Kamińskiego.
    Geniusz czy „pacan” w rządzie – nic nie wskórają mając takich destruktywnych przeciwników z drugiej strony barykady.
    Nie odwracaj Alika ogonem.

  265. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    dla pikanterii i specjalnie dla Ciebie – dam Ci niebawem też w moim blogu informację jak w Niemczech przyjęto niedawne, sprzed kilku dni negocjacje UE i Rosji dot. gazu i jak Niemcy w tym wszystkim widzą Polskę. jakie glosy pojawiły się w niemieckich mediach.
    Ze stosownymi odnośnikami do tych niemieckich mediów, by nie było nieporozumień, czyje to opinie serwuję.
    Rosyjskie też dorzucę.
    Dla równowagi.
    U nas bardzo mało o tym pisano, a głosów UE o Polsce w tym kontekście w ogóle nie znamy, poza MSZ, które prowadzi poufny biuletyn (utajniony jeszcze przez min. Fotygę) z przeglądem europejskich i światowych mediów.
    Przez nią musiałam, zresztą ku mojemu zadowoleniu, wypracować sobie inny system docierania do tego typu informacji i mam własny „biuletyn” a informacje docierają do mnie z wiarygodnych, zweryfikowanych źródeł, bardzo często wysoce eksperckich, nie mówiąc o rządowych. Trochę to mi zajęło czasu, ale jestem b. zadowolona.
    *
    Musisz tylko nieco poczekać, bowiem przeglądy prasy i opinie niemieckich speców od polityki międzynarodowej – dostaję głównie w angielskim, czasem po niemiecku i muszę wszystko spokojnie sobie przetłumaczyć.
    Podobnie materiały z Rosji, docierają głownie po angielsku i równolegle po rosyjsku.
    Ad hoc, to mogę tylko dać taką notkę, jak wyżej.

  266. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    .
    Z tobą jest poważny problem, do wczoraj przyjął bym każdy zakład, że jesteś w partii człowieków światłych i rozumnych. Dziś zastanawiam się, partia postępu i rozumu? Zaścianek, zwykły moher, krypto-moher? „Dobre pytanie”. Wątek dotyczyl Agnieszki Osieckiej.
    .
    W odpowiedzi na moją uwagę: „Kogóż to pani Agnieszka nie kochała?! Cały świat kochała”.
    .
    Najpierw piszesz: „Mawar, Jeśli nie umiesz uszanować świętości takich jak Osiecka to przynajmniej uszanuj czyjąś zdolność do rozumienia pewnych spraw” (listopad 24th, 2009 at 20:23) ….
    .
    Odpowiedziałem przytaczając pozytywne opinie o A. Osieckiej, dotyczące m. in. jej kontaktów z paryską „Kulturą” i Jerzym Giedroyciem , Joanny Siedleckiej, autorki glośnej książki „Kryptonim Liryka”. Wątki prywatne pominąłem.
    .
    W odpowiedzi poleciałeś prozą „wątków prywatnych”: „Ponieważ rzeczywiście kochała ona świat, i wszystkich mężczyzn tego świata, z tym kolanem coś masz na rzeczy. Bo miała je zajebiste! A i drugie też. I wielu się umawiało pomiędzy pierwszym i drugim”.
    .
    A dalej: „… Nawet ten pedzio Jerzy z Maison-Laffitte”.
    .
    „Pedzio Jerzy”? Dobre sobie, Szczesiul to jednak pisowsko-rydzykowski obskurant, w dodatku katoendecki, sprzeciwiający się nieuchronności postępu, nie bywający na love-paradach. :)
    .
    Ale czy aby na pewno? Wcześniej pisał o mojej „upierdliwości zaściankowej”, co jest oczywistym kulturowym kodem ludzi światłych ponad miarę.
    .
    „Mawar, powiem ci prawdę. Jak ja to czytam to o tobie myślę. I o twoim PO”.
    .
    Więc może jednak nie? Bo skoro ta święta nazwa PO robi tu za inwektywę? No właśnie …. i „ten pedzio Giedroyć …” ?
    :)

  267. Mawar napisał(a):

    Pan Minister Kuczyński
    „Bernard nie ma prawa pobytu na tym blogu, nawet w postaci wklejonego tekstu. Można podac link”. (Po czym Pan Minister wyciął cały wpis kierowany do jasnejanielki).
    .
    Jeśli chodzi o Urzad Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk przy Mysiej 5 w Warszawie (zwany cenzurą) to w 1989 to Pierwszy Niekomunistyczny Mazowiecki chciał to dać w pacht Jarkowi Kaczyńskiemu, czy Panu?

  268. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    dzięki za film z z Defilady Zwycięstwa w Moskwie z 1945 r (w kolorze). Czy zauważyłeś, że przez 3 sekundy (w odcinku od 0,45 do 0,48 min filmiku) po lewej stronie ekranu pokazano polskiego oficera w polskim mundurze, który stał przy poczcie sztandarowym (zapewne polskim)?
    Ta defilada była także defiladą polskiego zwycięstwa racz zauważyć, choć akurat na tym filmie tego praktycznie nie pokazano.

  269. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar – jak widzisz, mała strata, bo ja tekst przeczytałam i nawet ci odpowiedziałam. Gospodarz ma pełne prawo przyjmować lub nie, kogo tylko chce. I tyle.

  270. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    nie nazywaj cenzurą czegoś, czego nie ma.
    Zauważ, że jakieś 20 lat temu zmienił się nam system polityczny, nie mamy PRL i państwowych mediów z cenzurą.
    Jest natomiast, w tym przypadku prywatny blog (forum dyskusyjne w Internecie) z prywatnym jego właścicielem i gospodarzem, który u siebie może robić co chce, nawet kasować wypowiedzi tych, których nie ma ochoty czytać ani u siebie (w blogu) oglądać..
    Tobie coś się ciągle kiełbasi i z tego PRL za cholerę nie potrafisz się wyzwolić.
    Zrozum – blog – to nie państwowe medium z cenzurowanymi przez państwo informacjami.
    To prywatna przestrzeń informacyjno-dyskusyjna z prywatnym gospodarzem, który ma niezbywalne prawo osobistej decyzji, kto i co w jego blogu będzie publikował.

  271. Piotruś napisał(a):

    Orteq 18:17 chyba źle odczytywałes bloga.
    Inna jest sytuacja czlowieka oczekującego na przejazd przez skrzyżowanie wyposażone w sygnalizację swietlna, a inna na skrzyzowanie w formie ronda. Przy zmianie świateł nastepuje radykalna zmiana sytuacji, w przypadku ronda trzeba się dostosować do sytuacji.
    W latach 2005-2007 mieliśmy do czynienia z sytuacja, gdy kilku szalonych kierowców zaczęło jeżdzić na okółke wokól ronda. Nie dość że zablokowali rondo, to w finale korowód dogonił własny ogon i unieruchomił siebie. Teraz grupka ta jeździ na karuzeli i rozpamietuje stare dobre czasy, gdy cała Polska patrzyła na rondo.
    Zauważ, że dziwaczne problemy zniknely jak ręka odjąl.

  272. jasnaanielka napisał(a):

    Piotruś!!!
    Owacja na stojąco za to rondo!!!

  273. dark side napisał(a):

    Narciarz:
    „…. bo ludzie zarzucajacy zbrodnie nie potrafia nic udowodnic, ale mimo to zarzutow nie wycofuja.”
    .
    Narciarzu,
    Jesli domagasz sie przeprosin, za okreslanie komunistycznej junty generalskiej mianem zdrajców i zbrodniarzy, to mnie pozwij, albowiem uczynię to tylko pod przymusem sądowym.
    Te sprawę oceniam tak jak rządy junty w Birmie, czy każdej innej junty (tutaj dodatkowo zaprzedanej obcemu mocarstwu) na świecie.
    Fakt, ze nic im nie udowodniono nie zmienia w niczym mojej opinii. Ludziom na takich stanowiskach i z takimi koneksjami zazwyczaj trudno cokolwiek udowodnić. Zwłaszcza jeśli klimat polityczny jest niesprzyjający, a prawo dziurawe jak u nas. Sytuacja nie jest typowa, a ja w tym wypadku nie wierzę w niezawisłość polskiego sądownictwa i wiarygodność świadków.
    Tam gdzie są śmiertelne ofiary, tam jest tez ten kto wydaje rozkaz. Gen. Kiszczak jako zwierzchnik służb o strukturze wojskowej- gdzie podwładni wykonuja rozkazy- odpowiada w pełni za czyny podwładnych, czy to przez wydanie bezpośredniego zarządzenia (np. użycia ostrej amunicji) czy przez obsadzenie stanowisk niewłaściwymi ludzmi, czy przez brak kontroli.
    Nie liczę na to, by udało się go pociągnąć do odpowiedzialności, ale nie zamierzam ukrywać swojej opinii.
    Jeśli uważasz, że narusza ona jego dobra osobiste i żądasz ode mnie przeprosin, to pozostaje Ci droga sądowa. Przy okazji powinieneś też donieść do prokuratury na pozostałe miliony użytkowników blogosfery, które podzielają aktywnie moją opinię , gdyż w Polsce prawo nie jest precedensowe.
    Po udanej akcji blogosferę zaleje zgodny hymn pochwalny dla osób i postawy Generałow. Wydaje mi się, że o to Ci chodzi.

  274. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    ‘Mawar – jak widzisz, mała strata, bo ja tekst przeczytałam i nawet ci odpowiedziałam. Gospodarz ma pełne prawo przyjmować lub nie, kogo tylko chce. I tyle”.
    .
    I co, bedziesz gryźć tę rekę co chce ci skruszyc kajdany?

  275. Indoor napisał(a):

    Zofio! Ja się skoncentrowałem na koniach i szukałem tego fragmentu z flagami (czy jak je nazwać właściwie) niemieckimi, więc oficer mi się umknął. Ale dobrze że tam był.

  276. Indoor napisał(a):

    „Zauważ, że dziwaczne problemy zniknęły jak ręka odjął.
    „Piotrusiu! Powiedz no, jakie to problemy znikły jak w cytacie? Zniknął problem Donalda Tuska, że rządzi kto inny, mimo iż on chce. Podobny problem mieli fani PO i wszyscy ci Rysie, Ptysie i Misie które inwestują od lat a tu nic. Wszystkie problemy które pojawili się wraz z PISem istnieją nadal, ale w sposób potęgowany. Już nawet nie można liczyć na to, że media patrzą na ręce rządzącym. To co ostatnio mozna zauważać w mediach, to to, że po pierwsze nie starczy kasy żeby wszystkich przekupić, po drugie mamy tak fatalny rząd, że niektórzy szanujący się autorytety nie zechcą tego firmować. No i oczywiście jest ta grupa w mediach, która liczy na powrót PiS.

  277. Indoor napisał(a):

    I jeszcze o problemie „co się rozwiązał”. PiS walczył z korupcją nieudolnie i traktując całą sprawę propagandowo i instrumentalnie. Ten problem zniknął. Za to się pojawił rząd który jest kwintesencją korupcji i kapitalizmu politycznego. Też mi rozwiązanie problemu nieudolnej walki z korupcje.

  278. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar – 21:26

    I co, bedziesz gryźć tę rekę co chce ci skruszyc kajdany?
    #
    A poza tym… dobrze się czujesz?
    Dobranoc wszystkim.

  279. jasnaanielka napisał(a):

    Indoor – to były sztandary.

  280. dark side napisał(a):

    Mawarze,
    oglądam zdjecia z tej defilady- i jestem pod wrazeniem kunsztu operatorów kamer :)
    znane mi miejsca wyglądają inaczej. Ani razu nie pokazano cerkwi Bazylego (Wasyla) – tej z kolorowymi kopułami. Ani jeden raz kamera nie zjechała w tym kierunku, nawet w migawce, ktoś się musiał nieźle namęczyć:) Kurduplaste, trudne do zauważenia mauzoleum Lenina wydaje się centralnym punktem placu i zdaje się być gigantyczne z trybuną wodzów:) I gdzie na bogów jest sobór kazański? – powinien być na prawo od GUMU (zakrytego flagami z podobiznami )
    potem dopiero przypomniałam sobie:
    W 1936 władze stalinowskie zdecydowały o zniszczeniu soboru i wzniesieniu na jego miejscu publicznej toalety.

  281. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    „A poza tym… dobrze się czujesz”?
    .
    Ja tak, a i ty lepiej się poczulaś, tyle że z innego powdu, kiedy okazało się, że Gospodarz znów kasuje posty.
    :)

  282. Orteq napisał(a):

    jasnaanielka: Listopad 25th, 2009 at 20:31
    „Piotruś!!! Owacja na stojąco za to rondo!!!”
    :
    Co za tempo reakcji! Tylko cztery minuty wystarczyły by nasza Pollyanna blogowa zareagowała niczym najczujniejsze nożyce. I zapiała owacjami na stojaco na Piotrusiowe nieudolne mękolenie o swiatłach na skrzyżowaniu i o rondzie. Dokładnie jak oczekiwano.
    :
    Ale gdzie zgubiłaś samozapłodnienie, PollyA? Kiedyś, gdzieś, pokazałaś klasę puentując samodoganianie przepięknym, właśnie, samozapłodnieniem. Bo Piotruś safanduła to tylko się nauganiał za własnym ogonem, w ogole zapominając o samokopulacji. Połączonej z orgazmem, przecież absolutnie koniecznym do zasozapłodnienia. Zakładam, że jako ludzie POstepowi w żadne tam niepokalane poczęcie nie wierzycie.
    :
    Nie chce jednak żebyście oboje z samozadwoolenia a na stojąco się rozpukli z hukiem. I z właściwym sobie fetorem. Więc przypominam tylko, że mój post był zupełnie o czym innym.
    :
    „Ortem:Listopad 25tę, 2009 a 18:17

    Dlaczego nieracjonalne i naiwne? Przecież dokładnie tak myślano, na tym blogu w szczególności, w latach 2005-2007.”
    :
    Czyli ja tylko przypominałem, że w latach 2005-2007 ten blog, do spółki z PO, miał swoje 5 minut sławy. Wyżywając się jak na burej suce na będącym akurat przy władzy PiSie. Wciaz jeszcze to zreszta robi, nie wiedzac, ze PiS przy władzy juz nie jest.
    :
    Dzisiaj Mawar i s-ka, spółkując z PiSem i dla odmiany z kim tylko mogą, już przez dwa lata ciągną swoje z kolei 5 minut sławy. Pozwalając sobie na będącej teraz przy władzy PO. Czyli wyżywając się, w rewanżu, niegorzej niż poprzednicy. Wciaż jak na owej burej suce.
    :
    Wszystko to jest NORMALNE w normalnych demokracjach. Tutaj powoduje nadzwyczajne owacje na stojąco. Bo to po to Pollyanna, wcale przecież nie bura, waruje na blogu.

  283. Torlin napisał(a):

    Dziwne te wpisy.
    Andrzeju!
    Ty wysnułeś wniosek, że ja palę z tego, że bronię palących? Widzisz, ja jestem obiektywny, dla mnie jest to ograniczenie praw obywatelskich – i nie ma znaczenia dla mnie, czy ja palę, czy nie. (Palę jednego – dwa papierosy dziennie, paczka starcza mi na 2 tygodnie).
    Mawarze!
    Jak się nie chcesz zgodzić z interpretacją, to przyjmij to jako aksjomat niepodlegający dyskusji. Każdy blogowicz ma do tego prawo, ja też, i też z niego korzystam (wprawdzie bardzo rzadko, bo u mnie nie ma dyskusji politycznych).
    Orteq!
    Odczep się od Neli. Jesteś nieprzyjemny.
    Andrzeju!
    Wspomnienie Ribbentropa i Mołotowa to była jednak demagogia.

  284. Zofia napisał(a):

    Orteg
    dlaczego obrażasz Jasną Anielkę, przezywasz ją pogardliwie i w ogóle wyżywasz się na Bogu ducha winnej kobiecie?
    Damski bokser z Ciebie, ot co!
    Kompleksy sfrustrowanego faceta nie są argumentami w żadnej dyskusji, poza wirtualnym znęcaniem się nad starszą panią, masz jakieś inne?
    Chamstwo, choćby w blogowej dyskusji. wybacz, że tak wprost Ci powiem, nie jest żadną normalnością w żadnych demokracjach.

  285. Andrzej napisał(a):

    Torlinie i Jasnaanielko,
    dziwne wg mnie wyciągacie wnioski. Mi się wydawało, ze linkowany przeze mnie wcześniej artykuł zbulwersuje Was jako niezłomnych obrońców „praw” palaczy.

  286. Andrzej napisał(a):

    Torlin
    Widzisz, ja jestem obiektywny, dla mnie jest to ograniczenie praw obywatelskich
    A konkretnie jakich praw? Do podtruwania niepalących?

  287. Andrzej napisał(a):

    Torlin
    Wspomnienie Ribbentropa i Mołotowa to była jednak demagogia.
    Demagogia kontra demagogia. Jak już na samym wstępie czytam „dobrą radę” z niemieckiej gazety:
    Unia Europejska powinna mocno odwrócić się od USA i zmienić swoją orientację na wschód, w aliansie z Rosją
    to mi się taki komentarz nasuwa.
    A przy okazji godny uwagi jest tu satyryczny komentarz
    http://wiadomosci.onet.pl.....ntarz.html

  288. Orteq napisał(a):

    Zofio
    „Damski bokser z Ciebie, ot co!”
    :
    Bingo! Bo to i płeć – Patrycja/Magrit – i wiek mnie do tego jak najbardziej uprawniają. A z tym „czepianiem się” to powtarzasz się zupełnie jak z przyznawaniem Gospodarzowi prawa do banowania ludzi na jego PUBLICZNYM, w ostatecznym rozrachunku, blogu. Czyli do bycia infantylną primadonną. Ty już tak masz, prawda? Kiedyś by się powiedziało: katarynka. Dzisiaj z katarynek pozostały tylko kataryny. Więc inaczej ci odpowiem: pozwól ludziom, żeby się sami ucieszyli z reakcji na ich posty na blogu. I żeby sami na te reakcje odpowiedzieli, jeśli najdzie ich taka ochota. Albo humor. Bo wyobraz sobie, ze na blogach niektórzy piszą tylko i wylącznie dla humoru.
    :
    Czy o humorze, ewentualnie o sarkazmie, nigdy cię nic nie nauczono?

  289. Torlin napisał(a):

    Nie, Andrzeju, ja sam nie przepadam za przebywaniem w dymie, jak mam ochotę, to wychodzę na papierosa z własnego domu. W nim nie palę.
    Ale nie widzę powodu, aby nie było np. restauracji dla palących, taksówek, klubów, dlaczego ludzie muszą wychodzić z pracy na dwór zapalić, nie można zrobić im cywilizowanego miejsca w budynku?
    Ja tego rodzaju ludzi nazywam fanatykami, ma być tak jak oni uważają, tak jak fanatycy religijni walczą z wolnością człowieka. Nie może człowiek zażyczyć sobie śmierci z powodu cierpienia, bo fanatyk twierdzi, że on uważa, że ja mam cierpieć, i ja nie mam nic do gadania. Inny fanatyk nie dopuszcza do budowy elektrowni atomowych i usiłuje zabudować Polskę wiatrakami zabijającymi ptaki albo innymi śmierdzącymi pomysłami. Jeszcze inny fanatyk zmusza mnie do zapinania pasów w moim własnym samochodzie, kiedy ja na to nie mam chęci. Gdyby to zagrażało innym ludziom, możnaby dyskutować, ale tak, to jest moja sprawa, mój samochód, moje życie i moje zdrowie. I nikomu nic do tego. To samo jest z hazardem. jak mam ochotę grać, to nikt mi, dorosłemu obywatelowi, nie ma prawa tego zabraniać. A jeżeli są obawy, że tym rządzić będzie mafia, to od tego są służby specjalne.

  290. Torlin napisał(a):

    Dowcip Izabeli Marcinkiewicz z deseru.pl
    ” Tusk i Kaczyński mają stłuczkę. Wysiadają z aut i Kaczyński mówi:
    - Wiesz, Donald. To chyba jakiś znak ta stłuczka, może jednak się dogadamy jakoś jeszcze
    - No dobra, niech ci będzie. Możemy przedyskutować jeszcze pewne tematy.
    - To co? Zgoda?
    I podają sobie ręce na zgodę. Kaczyński wyciąga piersiówkę, mówi: „Wypijmy za to” i podaje ją Tuskowi
    Tusk pociąga łyczek, podaje Kaczyńskiemu, a ten zakręca butelkę i chowa do kieszeni. Na to Tusk:
    - Co? Ty nie pijesz?
    - Nie, czekam na policję”.

  291. Orteq napisał(a):

    Torlin,

    To i ty pociągnałes łyczka? Bo twoje libertyńskie wynurzenia poza Tymińskiego już wykraczają i ty nawet o tym nie wiesz. A z JKM i z Bekasem to często miewacie seanse spirytu..e?
    :
    Muszę ci powiedzieć, że jesteś BARDZO nieprzyjemny dla tych ludzi, którzy ze względów zdrowotnych, a nawet i estetycznych, nie życzą sobie tolerowania twojego nalogu. Ani płacenia kosztów leczenia, a i innych, za MILIONY palaczy. Oraz za tych, którzy cierpią z racji nałogu ich bliskich czy bliznich.

  292. narciarz2 napisał(a):

    Jeszcze inny fanatyk zmusza mnie do zapinania pasów w moim własnym samochodzie, kiedy ja na to nie mam chęci. Gdyby to zagrażało innym ludziom, możnaby dyskutować, ale tak, to jest moja sprawa, mój samochód, moje życie i moje zdrowie.
    .
    Niezupelnie. Reanimacja kosztuje podatnika. Jesli chcesz drogi Torlinie, ze by to byla tylko Twoja sprawa, to w oknie samochodu przyklej duza notatke „nie ratowac” z podpisem, data, i podpisem swiadkow. Jesli tego nie zrobisz, to narazasz wspolobywateli na zbedne wydatki. A to nieladnie.

  293. narciarz2 napisał(a):

    Ale nie widzę powodu, aby nie było np. restauracji dla palących, taksówek, klubów,
    To bardzo kosztowne. Osoby niepalace maja prawo, zeby im nie smierdzialo. Jesli chcesz, drogi Torlinie, zapewnic im takie prawo, to trzeba zbudowac dwie rownolegle infrastruktury. A jak na razie z jedna jest klopot.
    .
    dlaczego ludzie muszą wychodzić z pracy na dwór zapalić, nie można zrobić im cywilizowanego miejsca w budynku?
    W praktyce nie mozna. Dym ma to do siebie, ze sie rozchodzi. Taka jego natura. Jesli chcesz miec „cywilizowane miejsce”, to powinienes zaplacic z wlasnej kieszeni za skuteczne wentylatory. Dlaczego ktos mialby Ci takowe fundowac?
    .
    Zwroc prosze uwage, ze po zbudowaniu rownoleglej struktury dla palacze, nalezaloby zbudowac trzecia dla niemyjacych sie, co tez jest dosc czesta przypadloscia.

  294. narciarz2 napisał(a):

    Tu jest kuriozalny wpis Dark Side;
    http://kuczyn.com/2009/11.....ment-86844
    .
    Droga Dark, najwyrazniej za dlugo przebywasz poza Europa. W Rosji podobno panowaly takie zwyczaje, ze o tym, co to jest prawo, decydowal jedynowladca. Takie rozumienie prawa pewnie sie przenioslo na obywateli. Natomiast gdzie indziej jest taki zwyczaj, ze przyzwoici ludzie jednak nie utozsamiaja swojego widzimisie z prawem. Istnieje takie pojecie jak „poszanowanie prawa”, w odroznieniu od „a sprawiedliwosc i tak jest po naszej stronie”. Roznica moze subtelna, ale moze warto ja kiedys opanowac.
    .
    Jesli idzie o przeprosiny, to powinienem uzyc slowa „odwolanie”. Przyzwoity czlowiek powinien odwolac bezpodstawne oskarzenia. Slowa „pzrepros” uzylem z rozpedu. Mnie przepraszac nie musisz. Ja sie nie czuje obrazony. Co najwyzej wspolczuje kultury prawnej. Jak sie okazuje, nie wystarczy pojezdzic po swiecie, zeby sie czegos nauczyc.
    .
    Porownanie ekipy Jaruzelskiego z „junta w Birmie” jest prawie tak samo zalosne, jak swego czasu porownanie samego Generala z Eichmanem. Moze powinans, droga Dark, pojechac do Birmy. Ale skoro podroz po Europie niewiele Ciebie nauczyla, to podroz do Birmy pewnie tez wiele nie nauczy.
    .
    Jesli idzie o „miliony uzytkownikow blogosfery” ktore podzielaja Twoje zdanie, to jest to lekka przesada. Nie pytam o dowody, ze akurat miliony, bo jak widac stosunek do dowodow masz dosc nonszalancki. Wiec moze nie miliony, ale miliardy podzielaja Twoje zdanie? A moze setki miliardow?
    .
    Jesli idzi eo moje dobra osobiste, to ich nie naruszasz. Troche smutno, ze przystojna i pozornie inteligentna osoba deklaruje sie na poziomie „milionow uzytkownikow blogosfery”, co zaszczytu nie przynosi. Ale coz. Jakos to przezyje.

  295. Orteq napisał(a):

    n2, Torlin

    „Jeszcze inny fanatyk zmusza mnie do zapinania pasów w moim własnym samochodzie… to jest moja sprawa, mój samochód, moje życie i moje zdrowie.”
    :
    O to to. Akurat mam ilustracje w temacie. Nie wiem tylko czy to argument dla Torlina czy dla narciarza
    :::
    Wypadek samochodowy.
    Kierowca siedzi w rozpierdzielonym samochodzie z wybałuszonymi oczami, a policjant zwraca się do niego z ojcowskim pouczeniem:
    - No i widzi pan? Pan zapiął pas i nawet pan nie draśnięty, a pana kobita nie zapięła i teraz się wala tam w krzakach z penisem w zębach..

  296. narciarz2 napisał(a):

    Orteq, czy Ty tez jestes wojskowym? Bo humor taki jakis koszarowy.

  297. narciarz2 napisał(a):

    Ciekaw jestem, czy obecni na tym blogu nienawidza dowodcow Powstania Warszawskiego? Bo jest za co. Ale ja jestem ciekaw, czy szanowni blogerzy maja do tych dowodcow tzw. osobisty stosunek zwany nienawiscia?
    .
    Jesli nie, to moze dlatego, bo to bylo dawno i juz nie widac ruin. Ale w takim razie jestem ciekaw, dlaczego osoby, ktory w czasie stanu wojennego chodzily do podstawowki, wyrazaja nienawisc do generalow? Skad osobisty stosunek do spraw, ktore tez juz sa historia na rowni z Powstaniem? Bo w gazetach napisali? Starszy brat nakazal? Czy moze dlatego, bo to modne wyrazac bezkompromisowy poglad, ktory juz nic nie kosztuje?
    .
    Trudno mi jest szanowac tania odwage, ktora podzielaja miliony. Czlowiek choc odrobine myslacy samodzielne powinien czuc sie nieswojo w towarzystwie milionow. A jeszcze bardziej wtedy, gdy sam sobie te miliony wymysla dla dodania wagi swoim argumentom.

  298. Indoor napisał(a):

    Osobisty stosunek do generałów wynika dla rożnych ludzi z rożnych przyczyn.
    Ci, co (czasami we własnym mniemaniu) „obalili ” system lub przynajmniej przyczynili się do obalenia systemu czują nienawiść do generałów z tego powodu, że tylko „obalenie” czegoś potwornego daje satysfakcje. Im bardziej obalono tym bardziej potwornych. Normalne.
    Ci co chcieli poprowadzić Naród do Zwycięstwa (najlepiej z jakiegoś dalekiego kraju, nie myślę tu o Francji) mają za złe generałom, że nie dali okazję Narodowi wywalczyć Zwycięstwa.
    Ci co dostali władzę w prezencie, mają bardziej skomplikowanie. Też zwykle nienawidzą. Czasami dlatego, że należą do tych z poprzedniego akapitu. Czasami dlatego, że prezent zepsuli lub zgubili (albo najpierw zepsuli później zgubili) co wiadomo zawsze jest winą tego, co prezent daje.
    Są też oczywiście tacy, co prezentu nie dostali. Też wina tego co prezenty rozdaje. Logika tych ostatnich jest najmniej pokrętna, powiedzmy banalna.

  299. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzej – 23:37
    #
    Torlinie i Jasnaanielko,
    dziwne wg mnie wyciągacie wnioski. Mi się wydawało, ze linkowany przeze mnie wcześniej artykuł zbulwersuje Was jako niezłomnych obrońców “praw” palaczy.
    #
    Jak ja to lubię… kiedy ktoś mi sugeruje ni z gruszki, ni z pietruszki, co ja powinnam myśleć. Myślę sobie, że to zajęcie co najmniej bez sensu.
    Razem z narciarzem próbujesz mnie wychowywać na stare lata.
    A to moja sprawa, kogo ja w swoim towarzystwie widzę z radością, a kogo nie. I powodem z pewnością nie jest fakt, że moi przyjaciele palą, ale to, o czym ja z nimi mogę porozmawiać.
    Nie martwcie się obaj. Młodo nie umrę.
    Nie bądźcie takie mohery zajadłe, nie o wasze towarzystwo w tym wypadku mi chodzi, a na blogu atmosfera czysta, nikt dymów wam w twarze nie puszcza i nie naraża na śmiertelne niebezpieczeństwo.
    Zresztą ja i w realu nie palę.
    Skończyłam wszelką dyskusję na temat palenia papierosów.

  300. Orteq napisał(a):

    Wrociłem do swojej wypowiedzi, kierowanej do jasnejanielki i Piotrusia. („Orteq: Listopad 25th, 2009 at 23:04″)
    .
    Po ponownym przeczytaniu wychodzi mi na to, że tylko ostatni akapit mógłby zostać opatrznie odebrany jako „nieprzyjemny”. Bo nawet nie jako „czepianie się”. Cała reszta jest napisana w tonie raczej mało poważnym. Jeśli jasnaanielka zechce odbierać cokolwiek z obrazą to jej wola. Ona zdaje się za bardzo nie pozwala innym narzucać sobie sposób myslenia, jak przed chwileczka zapodała. Oprócz tego ogłosiła już dość dawno temu, że mnie czytać nie będzie. Więc o co wam, drodzy obrońcy pokrzywdzonej, chodzi? Do Zofii i do Torlina piję na zdrowie.
    .
    A ten ostatni akapit brzmiał
    :
    „Wszystko to jest NORMALNE w normalnych demokracjach. Tutaj powoduje nadzwyczajne owacj na stojąco. Bo to po to Pollyanna, wcale przecież nie bura, waruje na blogu.”
    :
    Gdyby było, jak miało być, ‘wcale przecież nie bura suka’ zamiast ‘wcale przecież nie bura’ to śmiało do sądu bym nawet mógł iść, pozwany za rzekomą obrazę. Ponieważ jedno słowo mi umknęło niechcący to tak to zakoncze.
    .
    Ludkowie, dajcie na luz. Ja prawie niczego nie piszę w tonie innym niż mało poważny. I mało kogo poważnie blokującego w niepoważnej blogosferze poważnie traktuję. A więc alleluja i do tyłu. Tylko na luzie proszę.
    :::
    n2,
    „czy Ty tez jestes wojskowym?”
    :
    A kto jeszcze jest wojskowym?

  301. Szczesiul napisał(a):

    Mawar: Listopad 25th, 2009 at 20:01

    „Szczesiul to jednak pisowsko-Rydzkowski obskurant, w dodatku katoendecki, sprzeciwiający się nieuchronności postępu, nie bywający na live-paradach. Ale czy aby na pewno? Wcześniej pisał o mojej “upierdliwości zaściankowej”, co jest oczywistym kulturowym kodem ludzi światłych ponad miarę…Więc może jednak nie? Bo skoro ta święta nazwa PO robi tu za inwektywę? No właśnie …. i “ten pedzio Giedroyć …” ?
    .
    Pokręciłeś, pogmatwałeś. Analiza poprzedzona syntezą. Sam już nie wiem co powiedziałem, po twoim przeglądzie mojego credo. Więc tylko tyle ci wyjaśnić mogę co mogę zaciemnić. Tytułem pokretnego sprostowania. To w rewanżu.
    .
    Po pierwsze primo. Ten „pedzio Giedroyć” to twój przekręt, Mawarku baby. Bo popatrz co ja popełniłem
    :
    „Ponieważ rzeczywiście kochała ona świat, i wszystkich mężczyzn tego świata, z tym kolanem coś masz na rzeczy. Bo miała je zajebiste! A i drugie też. I wielu się umawiało pomiędzy pierwszym i drugim. Nawet ten pedzio Jerzy ”
    .
    Czyli nie żaden Giedroyć tylko Jerzy. A to jest ważne. Bo nasza bohaterka się kochała z Jerzym, w swojej ostatniej, niedokończonej już, autobiograficznej sztuce „Darcie pierza”. Robiąc rozrachunek z życiem. Oprócz tego, Giedroyć to był Lucjan, pradziadek Jerzego. Natomiast książę Jerzy, z książęcego rodu pieczętującego się herbem Hippocentaurus, całe swoje życie spędził jako Giedroyc. C bez kreseczki. Więc dałeś tu plamę i nikt ci tego nie odbierze.
    .
    Po drugie secundo. Z tym pedziem trochę może mi i nie wyszło. Bo podane zostało w źródłach, że książę od 1931 do 1937 był żonaty z Rosjanką Tatianą Szwecow. Niby to nic oznaczać nie musi, szczególnie w przypadku tych lepiej narodzonych. Taki Gombrowicz na przyklad. Rita Gombrowicz do dzisiaj w charakterze żony-spadkobierczyni wystepuje. Podczas gdy wszyscy wiedzą co nasz niedoszły noblista wyprawiał i z wiejskimi parobczakami i z młodymi chłopcami w Buenos Aires.
    .
    W przypadku Giedrojcia faktem jest, że się z kobietą, a nie z chłopem, mordował przez sześć lat. I nic mi do tego czy on też umiał kochać inaczej czy nie. Więc wychodzi na to, że to ja dałem tu plamę i jej nikomu innemu nie wcisnę.
    :::
    Ale ja tak naprawdę to wdałem się w te intymności o A.O. z powodu kilku zdań z książki Siedleckiej wyjętych
    :
    „Kontakty Osieckiej z „Kulturą” ochłodziły się dopiero po jej małżeństwie z reżimowym Danielem Passentem; „Paskudztwem”, jak nazywał go Zygmunt Hertz. „Z panią Passentową było sztywnawo, bo, sam rozumiesz, przypomniała się bajka o fabrykacji złota: sypiesz piasek, lejesz wodę i nie wolno myśleć o białym słoniu. Paskudztwo Passent awansowało, jak widzisz, do słoniowego formatu” – pisał 10 października 1975 do Czesława Miłosza.”.”
    .
    Bo red. Passent kilka dni temu na blogu zaistnial. Wydawało się, że czegoś tam brakowało do pełni obrazu o nim.

  302. Torlin napisał(a):

    Narciarzu!
    Tyle Ci powiem, że przemawia przez Ciebie fundamentalizm do kwadratu.
    1. Jeżeli chodzi o leczenie, to była u mnie w blogu olbrzymia dyskusja, gdy ja byłem po tej stronie co Ty, a dotyczyła ubezpieczenia górskiego. Ja też twierdziłem, że należy się ubezpieczać, reszta twierdziła, że jest to sprawa państwa ratować człowieka. jak chcesz, to sobie poczytaj (ale długie)
    http://torlin.wordpress.c.....pieczenie/
    2. Taki sposób rozumowania jak Twój (fundamentalistyczny) doprowadzi do sytuacji, że człowiek nie będzie mógł kupić golonki ani boczku bez pokazania wyników złego cholesterolu (bo przecież Państwo nie będzie leczyć ludzi niedbających o siebie), ani chodzić po górach (bo przecież można spaść).
    3. Co ma do tego Twojego rozumowania restauracja (knajpa) tylko dla palących? Jak nie chcesz, to możesz nie wchodzić. Jaka podwójna infrastruktura? Z jaką infrastrukturą jest kłopot? Z restauracjami? Z taksówkami? Co Ty wypisujesz? Jeżdżę np. taksówką z napisem „Tylko dla palących”. Co Ci do tego?
    4. A pełnię Twojego fundamentalizmu pokazałeś w wypadku wentylatorów.

  303. Zofia napisał(a):

    Orteg –
    chamstwo i wyzwiska nie są objawem humoru ani sarkazmu, ale brakiem elementarnej kultury osobistej.
    Blog udostępniony publicznie do dyskusji, nadal jest blogiem prywatnym i własnością jego gospodarza.
    A on ma prawo ustawienia granic tolerancji i reguł na tym boisku dyskusyjnym.
    Nie traktuj publicznej przestrzeni dyskusyjnej jak publicznej toalety.
    Jest jednak pewna różnica w tym, z czym i gdzie się człowiek wypróżnia.

  304. Paweł Luboński napisał(a):

    Narciarzu, argument mówiący, że wszyscy ponoszą koszty lekkomyślności tych, co palą lub nie zapinają pasów, jest wątpliwy. To samo można bowiem powiedzieć o ludziach, którzy jedzą niezdrowe, choć smaczne rzeczy, którzy uprawiają ryzykowne sporty etc. Ten kierunek myślenia prowadzi do absurdu.
    Musimy stale szukać subtelnej równowagi między wolnością jednostek a społecznymi kosztami tej wolności i płonna jest nadzieja, że uda się ją wyznaczyć raz na zawsze.

  305. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    z tym paleniem jest nieco inaczej niż sobie wyobrażasz. Otóż niepalący w towarzystwie palacza staje się ….biernym palaczem i naraża swoje płuca i oskrzela na kłopoty.
    U mnie w domu wszyscy palili i od urodzenia miałam w domu palaczy. Chociaż sama papierosów nie paliłam i nie palę.
    Wprawdzie nie mam tzw. „płuc palacza”, ale to bierne wchłanianie dymu papierosowego nałogowych palaczy przez dziesiątki lat pozostawiło w moich oskrzelach, krtani i płucach swoje ślady, nieodwracalne i sprawiające mi z wiekiem coraz więcej problemów.
    Od wykrycia tych po papierosowych powikłań w „aparacie” oddechowym – bez mała od ćwierć wieku, w moim mieszkaniu nie pali się papierosów, mam też małą dżunglę z wszelkich pnączy i drzewek – które oczyszczają mi powietrze i pozwalają na swobodniejsze oddychanie.
    Z mężem toczyłam równe 20 lat wojnę o palenie nie dlatego, ze miałam takie widzi mi się, ale z racji swego zdrowia. Kompromisowo palił fajkę i po papierosy w końcu w domu nie sięgał. Z fajką nie wchodził też do mego pokoju, choć nazywał to idiotycznym tyraństwem. Uwierzył dopiero po konsultacjach z lekarzem, że tzw. bierny palacz, czyli osoba z jego najbliższego otoczenia, też może mieć poważne kłopoty zdrowotne z powodu jego palenia.
    Miej to na uwadze, gdy mówisz o wolności dla palaczy.
    Ja za taką wolność płacę własnym zdrowiem.

  306. Paweł Luboński napisał(a):

    Torlinie, wymyślasz Narciarzowi od fundamentalistów, ale sam zdradzasz niekiedy podobne cechy. Kiedy deklarujesz dumnie: „Ja jestem obiektywny”, w moich uszach brzmi to podobnie jak często spotykane oświadczenie: „Ja nie jestem antysemitą, ale Żydzi…” itd.
    Ja, owszem, osobiście nie życzę sobie, żeby ktoś mi dyktował, czy i w jaki sposób wolno mi narażać własne życie i zdrowie. W skali ogólnospołecznej wygląda to jednak trochę inaczej. Czy sądzisz, że państwo nie powinno mieć prawa w żaden sposób ograniczać szkodliwych zachowań obywateli? Dotyczy to nie tylko kwestii zdrowotnych, także licznych innych dziedzin życia. Oto inny przykład. Czy uważasz, że człowiek powinien mieć prawo wybudować na własnej ziemi wszystko, co tylko mu przyjdzie do głowy? Na przykład pseudonowoczesnego architektonicznego potworka w zabytkowej dzielnicy? Czy uważasz, że budując prywatny dom, może nie przestrzegać norm bezpieczeństwa?
    Nie mówię wcale, że odpowiedź na te pytania musi być jednoznacznie przecząca. Sądzę jednak, że są to sprawy wymagające solidnego namysłu, a nie prostych rozwiązań.

  307. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Ale ja o tym mówię, u mnie w domu się nie pali, i też uważam, że nie należy zasmradzać otoczenia. Ale np. w budynku Biblioteki Narodowej jest w podziemiach palarnia (z wyraźnym napisem). I co to komu przeszkadza?
    Widzisz, fundamentalizm właśnie na tym polega. Ja pamiętam nawet początek lat 90., gdy w pokoju wszyscy palili w pracy i nie pozwalali otworzyć okien, bo zimno. Palili wszyscy i wszędzie, nawet w łóżku (a Duńczyk nawet w tańcu z „przynętą”). I słuszne było zwalczenie tego potwornego zwyczaju, sam byłem za. Ale dla fundamentalisty to jest mało, że wyprowadzono palenie z budynków, pracy, domów, autobusów, nawet przystanków i peronów. Mało. Mało. Zakazać. Zabronić. W ogóle. Absolutnie. Nie zwracając uwagi na nic, na innych ludzi, na jakieś tam potrzeby. Zabronić. Człowiek nie może spać w parku, bo nie wolno. Człowiek nie może się upić i sobie smacznie spać, bo nie wolno. Bo są ludzie, którzy wiedzą, co wolno, a co nie wolno. I uwielbiają wszystkim narzucać swoje poglądy.
    A nikomu nic do tego, co ja robię. Niech się zajmą sobą.

  308. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    No to i ja ci życzę Wesołych Świat oraz Wszystkiego Najlepszego. Wyzbywszy się na koniec chamstwa. Oraz braku kultury osobistej. A do tego jeszcze musze sie pochwalic, że też nigdy nie paliłem.
    Ty jestes, jak widac, słychac i czuc, strażniczką publicznej toalety. Mam nadzieje, że za taką wolność nie przypłacasz własnym zdrowiem.

    Idąc śladami niedawnego dowcipu z bliskiej nam blogosfery o coś bym cię chciał niesmiało zapytać
    :
    czy ktoś z topowych ludzi może się wypróżnia u ciebie czasami?
    Chciałem napisać srywa ale zdażyłem się powstrzymać.

  309. Indoor napisał(a):

    „“czy Ty tez jestes wojskowym?”
    A kto jeszcze jest wojskowym?”
    Pewnie wielu. Ale tylko z Frontu Ideologicznego.

  310. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    stan przed lustrem, przyjrzyj się sobie, to Ci dobrze zrobi.

  311. Szczesiul napisał(a):

    Orteq,

    A jaki to był dowcip z bliskiej nam blogosfery? Musiałem przegapić.

  312. Orteq napisał(a):

    Indoor,

    Pewnie wszyscy z WSI. Maja czas ideologizować. Bo wszyscy na kuroniowce.
    :::
    Zofio,
    Stanałem. I nic. Czy nie powinienem do twojego przybytku zajrzeć? Może macie lepsze lustra. Tak bardzo chciałbym sobie dobrze zrobić.
    :::
    Szczesiul,
    To był, zdaje się, dowcip jasnejanielki. Nie chce mi się szukać. Był swietny. Właśnie ze wspaniałym słowem srywa.

  313. Torlin napisał(a):

    Aaaaaaaaaaaaa, że Niemczyk u niej srywa. Pamiętam.

  314. Indoor napisał(a):

    Ten NIEMCZYK? Od 1015? Symptyp.

  315. Indoor napisał(a):

    0015

  316. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    ku uwadze, za wikipedią:
    Koprolalia – patologiczna, nie dająca się opanować potrzeba do wypowiadania nieprzyzwoitych słów lub zdań, przekleństw lub obelg (wulgaryzmów) kierowanych do obcych.
    To samo dotyczy słownictwa związanego z fizjologia wydalania.
    Występuje w zespole Tourette’a (ok. 10% wszystkich chorych), ale również w schizofrenii, psychozach alkoholowych, czasem w zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym.

  317. Indoor napisał(a):

    Tam w Szczecinie to były jakieś takie tortury intelektualne. Dziennikarki mogły zadawać pytania, ale najpierw zostały związane.

  318. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    polecam stosowną poradnię i terapię.
    Żeby nie wiem jakbyś wszystko tlumaczył, upodobanie do pewnych „kloacznych” określeń, sytuacji, powtarzanie tego nieustannie – jest patologią.
    *
    Podobnie jest z nagminnymi manierami reszty Desantu – z tym obsesyjnym obrażaniem, deprecjonowaniem dyskutantów, etykietowaniem itp.
    To są objawy chorobowe, nienormalne.
    Od dawna znane w psychologii i psychiatrii.
    Wydaje mi się, że ekipa Desantu nie do końca sobie to uświadamia.

  319. Indoor napisał(a):

    Przepraszam, pogrzebałem w pamięci. W Szczecinie Niemczykowi zadawały pytania dziennikarki związane z prasą podziemną a nie prasą podziemną.

  320. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    wybacz nie nadążam za Tobą.
    Przerastasz mnie intelektualnie, więc może jakoś prościej?….
    *
    Do wieczora,
    muszę nieco popracować….

  321. Orteq napisał(a):

    Związane za tylnie (ne?) nogi.
    :
    Widząc bezradnosc Szczesiula, polazłem do googla i znalazłem. To była Pollyanna!!!. Teraz wiem dlaczego ja za nią tak przepadam.
    :::
    Pani doglądająca pewnego szaletu na niedzielnym spacerze z koleżanką. Idą główną ulicą wielkiego miasta. W pewnej chwili elegancki pan uchylając kapelusza mówi miłym głosem, uśmiechając się szeroko; DZIEŃ DOBRY PANI BASIEŃKO!!!
    Koleżanka, nabrawszy powietrza mówi; ależ on podobny do tego aktora… no jak mu tam? Niemczyka!
    Na to Basieńka, machając niedbale torebką – to właśnie był Niemczyk.
    A skąd ty go znasz? !!!
    Srywa u mnie…
    :::
    Popracuj nad sobą. W Szczecinie. Najserdeczniejsze zyczenia!

  322. Indoor napisał(a):

    Zofio! Sprawa prosta. Pamiętam, że Piotr Niemczyk (ten od 0015) w pewnym wywiadzie (prasowym. Żeby nie było nieporozumienia.) może 14 a może 15 lat temu twierdził, iż dziennikarki w Szczecinie związane z prasą podziemną zadawały mu jakieś pytania. Już nie pamiętam jakie pytania, może nawet nie były to pytały a naciski. Oczywiście gdyby się okazało, że były to naciski to nie zadawały. Nie wiem co się robi naciskami, ale w końcu nie byłem na miejscu. Podejrzewam , że jeśli naciskają dziennikarki związane z dowolną prasą podziemna, naziemną, nawodną czy podwodna , to może to zostawić trwały ślad. Stad moje skojarzenia.

  323. Andrzej napisał(a):

    Torlin
    Nie, Andrzeju, ja sam nie przepadam za przebywaniem w dymie, jak mam ochotę, to wychodzę na papierosa z własnego domu. W nim nie palę.
    A jednocześnie wyraziłeś się wcześniej bardzo niepochlebnie o Amerykanach, ze wprowadzają u siebie zakazy palenia w mieszkaniach.
    A przy okazji palenia w mieszkaniach uwaga ogólna. Była mowa, że dym się roznosi po całym budynku i przy tej okazji było wspomniane, że co kulturalniejsi palacze wychodzą palić na balkon. A paląc na balkonie dym papierosowy unosi się do góry i jest zasysany przez otwarte okna sąsiada mieszkającego piętro wyżej. To by było na tyle odnośnie takiej kultury palących.

    Ale nie widzę powodu, aby nie było np. restauracji dla palących, taksówek, klubów
    Tu sprawa jest dyskusyjna. Rzeczywiście, jakieś wyjątki powinny być chyba dopuszczalne. Jak to jednak dobrze rozegrać, to nie mam pomysłu. Całkowita dowolność w tym względzie nie powinna jednak mieć miejsca z powodów, o których była mowa wcześniej na tym blogu.

    dlaczego ludzie muszą wychodzić z pracy na dwór zapalić, nie można zrobić im cywilizowanego miejsca w budynku?
    I tu masz przykład jak traktujesz prawa obywatelskie. Dla Ciebie ważniejsze jest prawo obywatelskie palacza do palenia niż prawo obywatelskie właściciela zakładu pracy do nie ponoszenia kosztów zapewnienia komfortowych warunków realizacji czyichś zachcianek.

    To samo jest z hazardem. jak mam ochotę grać, to nikt mi, dorosłemu obywatelowi, nie ma prawa tego zabraniać.
    Zapomniałeś jeszcze napisać o prawie do ćpania.

  324. Orteq napisał(a):

    Zofia Says: Listopad 26th, 2009 at 09:59

    *
    „Podobnie jest z nagminnymi manierami reszty Desantu”
    *
    Desant? Jaki desant? Zdaje się, że ten został już rozpracowany i unieszkodliwiony. Jeszcze tylko Bucharina, Rokossowskiego i Jarkacza na Syberię wysłac i będziemy niezakłóconym marszem szli ku świetlanej przEszłosci. Może tylko rozstrzelawszy przynajmniej jednego z nich w miedzyczasie.
    :
    Zofio! Ty kupony odcinasz z uznania tobie wyrażanego na blogu POLITYKI i ja ciebie rozumiem. A czy grosz jaki z tego jest? Nie musisz odpowiadać bo ja rozumiem wszystko. Włącznie z tym, że Sąd Ostateczny inaczej będzie sądził żywych a inaczej umarlych. W pamięci ludzkiej pomieszczonych. Czy Luter sie zgodzil na te dyskryminacje?

  325. Bekas napisał(a):

    Andrzeju.
    Chcącemu nie dzieje się krzywda.
    I ku refleksji:
    http://www.czytanki.hox.p.....baski.html
    I uwaga nr 1:
    Spaliny samochodowe też są szkodliwe. Zakazujemy jazdy po drogach i innych ulicach?
    I uwaga nr 2:
    W życiu bym nie pomyślał, że Torlin po prawicowemu prawić będzie.
    Szlag mnie trafi?

  326. Paweł Luboński napisał(a):

    „Spaliny samochodowe też są szkodliwe. Zakazujemy jazdy po drogach i innych ulicach?”
    .
    Nie, Bekasie. Ciśniemy producentów, aby produkowali coraz mniej smrodzące samochody. Ograniczamy ruch samochodowy w śródmieściach miast. Rozwijamy transport publiczny, zwłaszcza o trakcji elektrycznej.

  327. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Kilka uwag:
    1. „Ciśniemy producentów” My? Nie. Wolnego Rynku przecież nie ma. Ciśnie Biurokracja. I wcale nie dla naszego, a swojego dobra. Kasa, kasa, kasa…. A my bulimy….
    2. „Ograniczamy ruch samochodowy…”. Wciąż jednak „transport publiczny” spaliny wydala. Więc znów: zakazujemy transportu spalinowego?
    3. „Zwłaszcza o trakcji elektrycznej”. Hmmm, a skąd ta elektryczność? Z elektrowni. Więc znów spaliny. Zakazujemy ruchu o trakcji elektrycznej?
    A swoją drogą. Widziałeś biurokratę, tego samego co to „ciśnie” i „rozwija środki transportu publicznego”, jak tymi „środkami” jeździ?
    Tak codziennie, a nie dla publiki.
    Ja nie, ale noszę okulary. Więc może nie zauważam?

  328. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekasie, bez demagogii. Zawsze podchodzisz do sprawy w stylu „wszystko albo nic”. Albo wszystko wolno, albo nic nie wolno. Czy znasz takie słowo: „kompromis” i takie powiedzenie: „coś za coś”?
    Transport publiczny, czy to elektryczny czy spalinowy, produkuje per saldo o wiele mniej zanieczyszczeń niż motoryzacja indywidualna, nie mówiąc już o tym, że oszczędza przestrzeń miejską. Cztery samochody osobowe, w każdym po jednym panu, zajmują na jezdni tyle miejsca co przegubowiec wiozący stu ludzi i wydzielają prawdopodobnie (nie znam się na tym) zbliżoną ilość spalin.
    Dodajmy, że elektrownia, jeśli zanieczyszcza powietrze, to nie raczej czyni tego w śródmieściu wielkiego miasta, a jej spaliny łatwiej jest wychwycić i oczyszczać.
    .
    „Ciśnie Biurokracja.”
    .
    Oczywiście, że biurokracja. A jak ty sobie wyobrażasz funkcjonowanie państwa bez biurokracji? Czy jesteś anarchistą? Ważne, żeby była to biurokracja sprawna i kompetentna, a z tym bywa różnie.
    .
    „Widziałeś biurokratę (…), jak tymi środkami [publicznymi] jeździ?
    Tak codziennie, a nie dla publiki.”
    .
    A niech sobie jeździ, czym mu wygodnie. Dla mnie ważne są wyniki jego działalności publicznej, a nie jego osobiste postępowanie. Powiem ci więcej: wolę nawet sprawnego urzędnika, który coś tam schowa do własnej kieszeni, niż kryształowo uczciwego nieudacznika. Liczy się bilans.
    Nawiasem mówiąc, widziałem takiego urzędnika, który jeździł do pracy nawet nie autobusem, tylko na rowerze. Marek Dąbrowski, wiceminister finansów za czasów Balcerowicza.

  329. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Ja Ci tylko pokazuję, że jeden krok rodzi następne.
    I nie widzę kompromisu w sprawie zakazów palenia.
    Rozmawiał ktoś z palaczami? Kompromisu szukał?
    Zakazywanie WŁAŚCICIELOWI baru przyjmowania palaczy, to jest kompromis??? Zakazywanie palenia w jakimkolwiek miejscu publicznym, to jest kompromis??? Wolne żarty.
    Przy okazji: uwaga istotna. Nie palę od lat.
    W sprawie zaś ograniczania swobody ludzi w poruszaniu się swoimi wozami. Drzewiej było odwrotnie. Teraz urzędnik wie lepiej. Zakazuje jazdy. Tyle, że ten urzędnik wcale nie robi tego, co innym narzuca. Być może Ciebie to nie interesuje, ale być może takie zachowanie urzędnika to wskazówka, że te zakazy nie są dobre. Weź to pod uwagę.
    A przy okazji dyskusji o spalinach. Doskonałym dowodem na to, że biurokracja wcale nie robi tego dla naszego dobra, jest fakt ograniczenia jazdy w miastach do 50km/h (póki co). Nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć, że auto jadące wolniej wydala WIĘCEJ spalin. Zatem z jednej strony wyrzucanie z centrum, z drugiej powodowanie kolejnym zakazem, że spalin jest więcej, a nie mniej. Ale wolniejsza jazda, to i więcej paliwa. Czyli więcej kasy z akcyzy, VATu….
    Co zaś do anarchii i biurokracji.
    Jak wiesz z moich tu wypowiedzi, nie jestem anarchistą.
    A biurokracja ma być dla ludzi, a nie odwrotnie, jak teraz.
    Jest taki blog, p. Rajcy, poczytaj.
    Tam są z życia wzięte przykłady, jak to jest fajowo w naszym ustroju.
    http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/

  330. Zofia napisał(a):

    Moi Drodzy Dyskutanci o Paleniu ect.
    Są takie kraje i miasta, np. dania i jej Kopenhaga, gdzie w centrum praktycznie nie ma samochodów osobowych za to mnóstwo rowerzystów. Podobnie jest w wielu miastach Szwecji. Znam wielu merów miast z tych państw, ministrów, którzy do pracy wiozą tyłek na rowerze, dojeżdżając do Kopenhagi, Malmoe, Ystad, Lund, czy Stockholmu kolejką podmiejską.
    W Berlinie natomiast samochodem służbowym gania po mieście tylko pani kanclerze, reszta ministrów własnymi środkami lokomocji, rowerami także. Samochód służbowy trafia im się jak jadą witać gościa na lotnisku i towarzyszą mu w przejeździe przez miasto.
    Wiele miast niemieckich nie ma ruchu samochodowego w centrum, poza tramwajami. tak jest np. w Dreźnie.
    O paleniu w miejscu publicznym – nie ma mowy. Palenie tytoniu jest nałogiem oficjalnie tępionym (Dani leczenia raka płuc.)
    Potwierdzony jest też wysoce negatywny wpływ spalin, zwłaszcza „ropniaków”, na drogi oddechowe człowieka i wysoką zachorowalność na astmę.
    Dlatego UE wprowadza coraz to ostrzejsze normy dla pojazdów, co odbija się we wszelkich opłatach.Np. w opłatach drogowych, za korzystanie z dróg w danym kraju, itp.
    Im bardziej ekologiczny samochód i mniej smrodzi, tym taniej go utrzymać. Im więcej spalin – tym opłaty wszelakie wyższe.
    Dlatego zachęca się dotworzenia stref bez samochodów w aglomeracjach, do rozwoju transportu publicznego (dotowanego z kasy państwa i UE, jak np. w Polsce, wspomaganie transportu kolejowego i wodnego).
    Dotowana jest też produkcja silników o niskich emisjach spalin oraz badań rozwojowo-0badawczych w tym kierunku (z funduszy UE). Istnieją zachęty do pozbywania się mało ekologicznych pojazdów jak też dla przerzucania przewozów ładunków z samochodów na transport wodny i kolejowy.
    Ale też trzeba powiedzieć, że lobby samochodowe jest b. silne i nieźle zorganizowane, dlatego walka z ograniczeniem ruchu na drogach i autostradach jest b. ciężka.

  331. Indoor napisał(a):

    A szerzej na Twoim BLOGu. Wiem. Wytłumacz mi tylko proszę co oznacza to zdanie „Dani leczenia raka płuc.”

  332. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    „O paleniu w miejscu publicznym – nie ma mowy. Palenie tytoniu jest nałogiem oficjalnie tępionym”
    :
    Wiesz dlaczego może? To ci powiem
    „Palenie w miejscu publicznym urosło dzisiaj do rangi problemu z kategorii tzw. wstydliwych. Jak onanizowanie się w szalecie miejskim.”
    :
    A więc tylko wstydliwych, nie tam szkodliwych. Ale rzeczywiście powinien być oficjalnie tępiony jako paskudny nałóg. Choć szkodliwość społeczna jednego i drugiego nie jest łatwa do sprowadzenia do wspólnego mianownika. Miejmy nadzieję, że skuteczność oficjalnego ich tępienia też będzie się od siebie diametralnie rożnić.

  333. Zofia napisał(a):

    A propos spalin i przeciwdziałania:
    Komisja Europejska wyraziła zgodę kilka dni temu (19 listopada) na realizację niemieckiego planu pomocy finansowej dla transportu miejskiego, wykorzystującego autobusy z silnikami hybrydowymi.
    Niemiecki plan mocy publicznej skierowany na wspieranie wysokich technologii pojazdów transportu publicznego i ma na celu zmniejszenie negatywnych eksploatacji miejskich autobusów na środowisko.
    Komisja Europejska zastrzegła, że pomoc taka może być udzielona przez władze niemieckie firmie transportowej, pod warunkiem, że miejscowa komunikacja publiczna dokona zakupu autobusów hybrydowych.
    Autobusy te muszą odpowiadać ścisłym normom technologicznym, zwłaszcza dot. ograniczenia emisji szkodliwych emisji.
    Całkowity budżet pomocy publicznej na ten cel wynosi 20 mln euro i jest do wydania w ciągu najbliższych dwóch lat, do końca 2011 r.
    *
    Indoor,
    chochlik komputerowy wciął mi fragment zdania.
    w Szwecji, Niemczech Danii z powodu wysokich kosztów społecznych, np.,/b> leczenia ….

  334. Zofia napisał(a):

    Orteg
    Bez względu na to co o tym sądzisz, świat medyczny ma jednomyślne zdanie – palenie jest szkodliwe dla zdrowia i życia człlowieka. Nie tylko tego co pali, ale także tego, który przebywa w otoczeniu palacza.
    Zatem nałóg, wcale nie wstydliwy, lecz szkodliwy.
    Ale na ten temat idź do lekarzy i dyskutuj z nim, jest bardziej kompetentny niż ja w tej materii.
    Potem przy okazji wstąp do specjalisty od psychiki, może Ci pomoże wyjść w końcu z tej Twojej ukochanej ubikacji i wyjąć ręce z rozporka.
    Wprawdzie to nałóg nieszkodliwy, co raczej wstydliwy.

  335. Orteq napisał(a):

    Zofio

    No widzisz. W końcu doszliśmy do cudownie zgodnej różnicy pogladów. Podejrzewam, że ta nasza wspólnota pospolita może mieć coś wspólnego z miejskim przybytkiem. Tym w którym pracuje przyjaciółka jasnejanielki, pani Basienka. I nad którym ty roztoczyłaś, jak to jest łatwo wyczuć nosem, swój wszędobylski protektorat.

  336. Indoor napisał(a):

    Ja bym jeszcze na miejscu Lewandowskiego wystarał się o jakąś Dyrektywę Europejską w sprawie regulacji czajników z gwizdkiem. Każdy czajnik gwiżdzie inaczej. Niezdrowe dla ucha. Zanim Chyńczycy całkiem nie przejma rynek. Chyba, że już jest za pózno.

  337. Szczesiul napisał(a):

    Orteq,
    Zacząłeś przynudzać. Nie wyszedłbyś na taras i pospacerował z papierosem? Nie musisz zapalać. Zofia w tym czasie będzie mogła ksiażkę poczytać. A może i napisać. Temat akurat Indoor podsunał.
    „Europejskie Dyrektywy w sprawie regulacji czajników z gwizdkiem.”
    Już nie mogę się doczekać.

  338. narciarz2 napisał(a):

    Pawle Lubonski:
    http://kuczyn.com/2009/11.....ment-86875
    argument mówiący, że wszyscy ponoszą koszty lekkomyślności tych, co palą lub nie zapinają pasów, jest wątpliwy.
    Jest ironiczny. Przepraszam, ze nie dodalem usmieszka.
    .
    To samo można bowiem powiedzieć o ludziach, którzy jedzą niezdrowe, choć smaczne rzeczy
    Jak najbardziej. I to jest powazny problem. Wiadomo, ze restaracje karmia tlusto, bo tak jest smacznie. A juz zwlaszcza tzw. fast food jest swiadomie tak przygotowany. Taka jest natura czlowieka, ze jak tlusto, to smakuje. To mialo ogromny sens jeszcze kilkaset lat temu, ale w bogatych krajach teraz juz nie. Z kolei wiadomo, ze cukrzyca jest bardzo silnie skorelowana z otyloscia. Choroby nerek tez sa skorelowane z odzywianiem. Teraz mozna zapytac, czy to nie powinna byc domena wolnosci obywatelskich? Byc moze powinna. Jednak panstwo ma ponoc organizowac i placic za sluzbe zdrowia. Z Twoich podatkow, Pawle. Skoro tak, i skoro skuteczniejsza jest profilaktyka (np. cukrzycy), niz leczenie, to moze panstwo powinno sie wtracac w receptury kulinarne oraz kontrolowac jakosc pozywienia w restauracjach, a juz zwlaszcza „fast food”?
    .
    Tak wiec, drogi Pawle, pytanie, ktore zadales, to jest dopiero poczatek, a nie koniec dyskusji. Mimo, ze Tobie sie wydawalo, ze „ten kierunek myślenia prowadzi do absurdu”. Otoz nie, nie prowadzi do absurdu, zas moze prowadzic do profilaktyki cukrzycy.

  339. Orteq napisał(a):

    Szczesiul,

    Żaliuziju paniał mimo że była delikatnie subtelna. Dziekuję. Już wychodzę na spacer bez psów, które ma Indoor a nie ja. Na taras nie mogę bo nie ma w domu ani jednego papierosa. Żebym go mógł nie zapalić.

  340. narciarz2 napisał(a):

    Krotko mowiac, jesli ktos uwaza, ze wszystko wolno, ale jednoczesnie ktos ma placic za leczenie, to wlasnie jest absurd. Jest to oczywiscie absurd wygodny umyslowo.

  341. narciarz2 napisał(a):

    Kiedys widzialem taki film. Rzecz dziala sie w Afryce. Tam sie wydobywa zloto. Wydobywa sie otoz tak, ze pod sam koniec procesu, gdy juz koncentracja zlota w rudzie jest spora, miesza sie rude z rtecia. Rtec rozpuszcza zloto. Potem sie odwirowuje. W naczyniu pozostaje tzw. amalgamat. Teraz gornik bierze palnik acetylenowy i ogrzewa amalgamat. Rtec odparowuje, pozostaje czyste zloto. Czyli zloty interes.
    .
    W filmie nie padlo pytanie, co sie dzieje z rtecia i jak dlugo zyje gornik, skadinad bardzo usmiechniety. Mysle, ze nie zyje on dlugo. Rtec sie koncentruje w organizmie, i po pogrzebie dosc szybko trafia do wod gruntowych. Wiekszosc rteci pewnie trafia tam od razu, bo pary osiadaja na wszystkim dookola. Taka jest fizyka.
    .
    To jest przyklad, do czego prowadzi niefrasobliwa wolnosc. A mianowicie do tego, ze nie tylko gornik oddycha parami rteci, ale cala spolecznosc pije zatruta wode. A rtec, jak moze wiadomo, jest bardzo toksyczna.
    .
    Nie idac az do Afryki, jak wiadomo Slask byl i pewnie nadal jest bardzo zatruty. Zostal zatruty pod rzadami ustroju, ktory trudno nazwac wolnym. Jak z tego widac, ani wolnosc ani tez jej brak nie sa rozwiazaniem. Niefrasobliwosc tez nie jest rozwiazaniem. Trucizn na ogol nie widac.
    .
    Stawianie pytan to nie jest absurd. Absurdem sa pospieszne i konwencjonalne odpowiedzi na rozmaite pytania.

  342. narciarz2 napisał(a):

    Torlin napisal tak:
    http://kuczyn.com/2009/11.....ment-86873
    była u mnie w blogu olbrzymia dyskusja, gdy ja byłem po tej stronie co Ty, a dotyczyła ubezpieczenia górskiego. Ja też twierdziłem, że należy się ubezpieczać, reszta twierdziła, że jest to sprawa państwa ratować człowieka.
    .
    A kiedy panstwo nie uratuje, to wtedy jest ogromna dyskusja, ze panstwo zle dziala i zawiodlo. I wtedy przychodzi Prezes, ktory mowi „My zrobimy porzadek. Juz nikt przez tego pana nie bedzie pozbawiony prawa do darmowego ratunku, gdy pojdzie sobie w gory bez wyposazenia.”
    .
    Taki sposób rozumowania jak Twój (fundamentalistyczny)
    Taki sposób rozumowania jak Twój (idiotyczny)
    .
    człowiek nie będzie mógł kupić golonki ani boczku bez pokazania wyników złego cholesterolu
    W zadnym przypadku nie powinienes ani o siebie dbac, ani kupowac ubezpieczenia, ani robic zadnych badan. Zycze Ci skutecznego leczenia cukrzycy w placowkach panstwowej sluzby zdrowia. Akurat wiem, jak to moze wygladac. Powodzenia.
    .
    A pełnię Twojego fundamentalizmu pokazałeś w wypadku wentylatorów.
    Mi sie wydaje, ze to Ty pokazales pelnie demagogii. Z jednej strony chcesz, zeby Ci zapewniono wygodne miejsce do palenia, ale z drugiej chcez, zeby za to zaplacili inni ludzie, a nie Ty. Jakie to typowo polskie podejscie.

  343. Szczesiul napisał(a):

    narciarz2,
    *
    „jesli ktos uwaza, ze wszystko wolno, ale jednoczesnie ktos ma placic za leczenie, to wlasnie jest absurd. ”
    *
    Jest nie mniejszym absurdem zakładać, że jest sens próbować kogoś przekonywać do zmiany poglądów będących od dawna w formie skamieliny. Szczególnie tych z pogranicza libertynizmu, anarchizmu czy trockizmu. Dotyczy to nie tylko przypadków łatwych do zdiagnozowania, jak Korwina-Mikke, Bekasa czy Tyminskiego. Również osobnicy ze stosunkowo łagodnym przebiegiem choroby – jest takich kilku, no może tylko dwoch, na tym blogu – nie wykazują tendencji do ulegania przeciwstawnej propagandzie. Nawet tej pisanej dla zabicia czasu i bez polskich znakow.
    .
    Na trockizm dobroduszny wujaszek Soso wysłał do Meksyku w 1940 roku niezawodne acz radylane lekarstwo. Nie był to Russkij kwas tylko inny narodowy środek uzdrawiający nieodwracalnie, czekan.
    http://pl.wikipedia.orf/Wiki/Lew_Trocki
    Pozostałe dwie przypadłości wciąż próbuje się leczyć sposobami domowymi. Czyli różnymi rodzajami łagodnej lub mniej perswazji. Skuteczność ich jest żadna oraz powszechnie znana. Co nikomu nie przeszkadza, żeby radośnie kontynuować rzucanie grochem o scianę. Niektórzy czerpią z tego, wydaje się, nieustającą satysfakcję. Bo tak już mają.

  344. Paweł Luboński napisał(a):

    Narciarzu, nie twierdzę, że państwo nie powinno prowadzić żadnej polityki prozdrowotnej. Nie podoba mi się tylko teza, iż sekowanie palaczy jest słuszne, bo koszty ich leczenia ponoszą także niepalący. Czyli myślenie w kategoriach czysto finansowych.
    Nadal twierdzę, że ten kierunek myślenia prowadzi do absurdu, bo jest wiele innych zachowań podnoszących ryzyko schorzeń. Jedzenie tłustych potraw, nieuprawianie sportu albo uprawianie sportu wyczynowego, jeżdżenie na motocyklu, nawet nienoszenie maseczki na twarzy w okresie epidemii grypy. Zawsze ktoś będzie dopłacał do czyjejś lekkomyślności czy beztroski i zawsze będzie można powiedzieć, że to niesprawiedliwe.
    W pełni sprawiedliwie byłoby tylko wówczas, gdyby wysokość składki ubezpieczenia była zdrowotnego była ustalana indywidualnie po wypełnieniu przez klienta wielostronicowej ankiety na temat jego zajęć, trybu życia, upodobań gastronomicznych. A właściwie powinno się taką ankietę wypełniać cyklicznie, bo ludzie się zmieniają.
    Sądzę, że państwo nie powinno odwoływać się do narzędzi prawnych w celu korygowania nawet autodestrukcyjnych zachowań obywateli, chyba że idzie o problem o dużej doniosłości społecznej. Zapewne takim jest palenie tytoniu. Na pewno takim są narkotyki i alkoholizm. Ale już nie niezdrowe jedzenie. Nie mam nic przeciwko kampaniom propagandowym, ale gdyby urzędnicy chcieli kontrolować receptury potraw w restauracjach, to byłoby już solidne przegięcie.
    .
    „Jednak panstwo ma ponoc organizowac i placic za sluzbe zdrowia. Z Twoich podatkow.”
    .
    Ja tego nie twierdzę. Za moje leczenie powinna płacić firma ubezpieczeniowa, tylko że państwo nie daje mi wyboru.

  345. Jolka napisał(a):

    to jeszcze pić alkoholu trzeba zakazać … ile to kasy idzie na leczeni, na skutki wypadków, na leczenie traumy dzieci pijaków..itd … a każdy samochód powinien mieć naklejkę jak na papierosach … zabijam … spalinami …

  346. Mawar napisał(a):

    Ponieważ zamiera bardzo pasjonująca dyskusja o wyższości dymu papierosowego nad oparami rtęci (lub na odwrót), podrzucam całkiem nowy, nigdy jeszcze nie eksploatowany temat: lustracja w Parlamencie Europejskim.
    .
    „Współpracownicy Barrosa sondują więc opinie deputowanych, wśród których zaczęły ostatnio pojawiać się obiekcje lustracyjne wobec komisarzy z „przeszłością komunistyczną”. Pretekstem do grzebania w życiorysach stała się deklaracja chadeków, czyli największej frakcji europarlamentu (m.in. PO i PSL), która wśród wielu wymogów wobec przyszłych komisarzy wymienia też brak związków z „niedemokratycznymi rządami i ruchami politycznymi”.

    http://wyborcza.pl/1,7524.....seli_.html
    .
    Tak, świat się zmienia … et nos mutamur in illis. :)

  347. Indoor napisał(a):

    Jolka! Z alkoholem jest sprawa ciekawsza. Jest to po prostu narkotyk. Taki sam narkotyk jak heroina, hasz, marycha lub amfa. Uzaleźnia, spowoduje okreslone skutki w psychyce zażywajacego itd. Mimo to nie dość, że panstwo nie zabrania korzystania, ale nawet pozwala reklamować itd. W tym samym czasie za posiadanie śladowych ilości amfetaminy, ale za takie ilości, których nawet zmierzyć trudno lub w ogóle nie mozna zmierzyć – wsadza się w Polsce do więzienia (nie uzywam ani nikt z mojej rodziny, żeby nie zostać posądzonym).
    Jest oczywiste, że marskośc wątroby jest równie kosztowne w leczeniu jak zawał serca. Oczywiste jest też, że to co kosztuje wyleczenia niektórych zwraca się na krótszej emeryturze innych (i tych samych). Mimo to ludzie zupełnie normalni jak dojdzie do dyskusji na temat palenia potrafią zapomniec o logice. Jacyś fanatycy.
    Co ciekawe często sa to obrońcy róznych praw czlowieka, ale nie mają nic przeciwko, że PAŃSTWO ogranicza prawo do palenia tytoniu w prywatnej restauracji, kawiarni lub w pubie. Normalnie to kampania reklamowa i nacisk ekonomiczny powinne załatwić sprawę i zwyczaj palenia zanika a ostatni palacz umrze z pragnienia bo juz nikt takich nałogowców nie obsłuży.

  348. Bekas napisał(a):

    Narciarzu.
    Jak się ludziom zakaże tłustego jedzenia, to skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Przekora ludzka, zakazany owoc… Takie tam.
    Jak tylko zakażą tłustego jedzenia i wprowadzą Restauracyjne Trójki Inspekcyjne, to ja już słyszę rozmowę znajomych:
    - Stasiu, zmieniło się hasło. A, i walić też w bramę inaczej trzeba.
    - Znowu??? Przecież ledwie rano zmiana była!
    - No tak, ale teraz robią naloty.
    - Aaaa! To jak teraz?
    - Walniesz w dolną część bramy trzy i pół raza i rzucisz hasło: „Jestem od Grubego”.
    - Dobra, dzięki. Co dziś dają???
    - Łoj, niebo w gębie! Boczek z prawdziwym majonezem i kaszą ze skwarami!!!!
    - Łoj, to cześć, lecę!!!
    ………………………
    Co zaś do cukrzycy.
    Jako, że jestem cukrzykiem i to tym „nieskorelowanym z nadwagą”, wołam dziś rozpaczliwie (może tu jakiś decydent „medyczny” zagląda):
    Odczepcie się ode mnie i mojej choroby!!!! Przestańcie zabierać mi pieniądze i pozwólcie samemu płacić za leki!!!! Dam radę!!!!
    ……………………….
    Pawle.
    A nie sprawiedliwiej by było, gdyby to każdy SAM ponosił koszty SWOICH poczynań?

  349. Kasia napisał(a):

    Indoor,
    Nie porównuj proszę alkoholu do choćby zioła. Alkohol do marihuany ma się tak jak zwichnięcie do wielokrotnego złamania otwartego.
    Nie daj Boże, by tyle ludzi paliło trawę co w tej chwili pije alkohol w Polsce. O amfie czy herze nie wspominam nawet.

  350. Szczesiul napisał(a):

    Bekas,

    Byłoby nie tylko sprawiedliwiej ale i taniej i madrzej. Państwa by to bowiem nic nie kosztowało. W dodatku jego społeczeństwo by się składało, po upływie odpowiedniego okresu czasu, z samych zdrowych ludzi. Bo chorych by wymiótł tak pożądany proces selekcji naturalnej. I w ewolucji byśmy do przodu wreszcie wyrwali. Może nawet z drzew byśmy zaczęli schodzić, po pewnym czasie. A system prawny by zapanował też odpowiedni. Czyli Prawy i Sprawiedliwy. I nazywałby się na koniec prawidłowo: PRAWO DZUNGLII.
    *
    Bekas! Przekaż proszę swojemu Duce moje gratulacje. Bez niego, bez ciebie i bez bojowników wam podobnych nasz umęczony kraj i jego zniewoleni obywatele nigdy by nie mieli najmniejszych szans na te swietlaną przyszłość. Heil Dżunglia!

  351. Indoor napisał(a):

    Kasia! Nie porównuję. Stwierdzam, że alkohol to jest typowy narkotyk. Co do marihuany to ponoć mniej uzaleźnia niż alkohol, a na pewno o wiele mniej niz nikotyna. Nie jestem pewien. Na pewno główne niebezpieczeństwo tkwi w tym, że często jest wstępem do cięzkich narkotyków, pewnie „kulturowo” uwarunkowanym.

  352. Indoor napisał(a):

    Bekas! Ja mam jednego psa cukrzyka, zresztą nadwaga, ale nie wiem co jest od czego. Na pewno nie jest ubezpieczony więc kupuję pełnopłatna insuline (2 razy dziennie kłuje go) Droga ta insulina jak cholera. Strzykawki tez, ale na pewno o wiele mniej wydaję miesiecznie na insuline niż płacę ubezpieczenie (które oczywiście na psa się nie rozciaga. Chodzi tylko o porównanie)

  353. Szczesiul napisał(a):

    Brakowało mi czegoś w tej dyskusji o ubezpieczeniach zdrowotnych. Wreszcie olśnienie: gdzie jest przejście z ogólnej TEORII ubezpieczenia do PRAKTYKI ubezpieczeń na zdrowie? Poszukałem i oto co znalazłem
    ***
    OGOLNA IDEA UBIEZPIECZEN
    „Ideą przewodnią wszelkich ubezpieczeń jest świadomość, że wspólne ponoszenie ciężaru negatywnych zdarzeń jest dla jednostki znacznie korzystniejsze niż pojedyncze zabezpieczanie się. Ponosząc koszt w formie składki ubezpieczeniowej ludzie i firmy kupują sobie spokój oraz poczucie bezpieczeństwa.”
    .
    ZDROWIE JAKO WSPOLNE DOBRO
    „Uznanie zdrowia za wspólne dobro publiczne oznaczało w praktyce przyjęcie zasady solidaryzmu i współodpowiedzialności wszystkich za finansowanie wydatków na zdrowie z budżetu państwa. Przyjęta w licznych krajach forma finansowania wydatków na opiekę zdrowotną poprzez powszechne ubezpieczenia zdrowotne jest specyficzną formą zasady solidaryzmu i współodpowiedzialności. Umiejscowienie zdrowia wysoko w hierarchii wartości człowieka oraz przypisywanie mu wartości społecznej powoduje, iż staje się ono obiektem zainteresowania nie tylko stron bezpośrednio uczestniczących, pacjent, ale i państwa.”
    http://pl.wikipedia.org/w....._publiczne
    ***
    W swiecie czystego biznesu ubezpieczenie to „ponoszenie kosztu w formie składki ubezpieczeniowej by kupic sobie spokój oraz poczucie bezpieczeństwa.”
    .
    W swiecie gdzie zdrowie uznano za wspólne dobro publiczne, przyjeto finansowanie składki ubezpieczeniowej na zdrowie z budżetu państwa.
    ***
    Proste jak precel. Dołożmy do tego jeszcze to: „Przez stulecia praktycznie wszystkie rządy państwa akceptowały swoją odpowiedzialność za systematyczny rozwój ochrony zdrowia i opieki medycznej nad swoimi obywatelami.” Wychodzi, że w całym świecie ogólny koncept odpowiedzialności państwa za zdrowie obywateli jest od stuleci już faktem dokonanym. Różnice pomiędzy poszczególnymi państwami są tylko w detalach. Czasem dość istotnych ale nie zawsze.

    Wygląda mi na to, że nasza dyskusja dotyczy głównie detali. To dobrze. Bo te trzeba starannie dopasować do naszej sytuacji. Jest gorzej wtedy gdy nasze wesołki od różnych polityk (nie)realnych mieszają ‘ogóły’ ze szczegółami. Zupełnie przy tym nie zdając sobie z tego sprawy. Bo to wtedy dochodzi do układania Kodeksu Hammurabiego*) do polskiej księgi „Prawo Dżunglii.”
    - – - – - -
    *) „Prawa Hammurabiego w Polsce (Wiki)
    Prawa Hammurabiego w świadomości przeciętnego Polaka są przykładem prawa oczywistego w wykładni, chociaż nieco nadmiernie restrykcyjnego. Jego znajomość sprowadza się do zasady: oko za oko, ząb za ząb i jakkolwiek sformułowanie to oddaje myśl przewodnią całego prawa, a nawet może być zgodne z sensem niektórych artykułów kodeksu Hammurabiego (np. paragraf 196 – „Jeśli obywatel oko obywatelowi wybił, oko wybiją mu”"
    *
    *
    *
    Indoor,

    Przepraszam, ze nie rozciagnąłem swojego wypracowania i na twojego psa. Czy to jest ten sam pies z którym Orteq nie chodzi na spacery?

  354. Indoor napisał(a):

    Szczesciul! Nie wiem którym psem nie chodzi Orteq na spacery, ale z Twojego okreslenia ubezpieczenia społecznego mi brakuje czegos, co by uzasadniało, że jest ono obowiązkowe a nie dobrowolne. Ja jestem i byłem za ubezpieczeniem się, praktycznie to było powodem, że w latach 80ych wykłócałem się w US o możliwość dobrowolnego opodatkowania się, mimo iż pracowałem wówczas „nielegalnie”. Chodzi o taki niuans, kiedy Państwo (biurokracja ponadustrojowa) przejmuje „odpowiedzialność” za zdrowie obywateli. Bo póki co nasze elity sa na tym poziomie pojmowania demokracji, że dowolnie zdefiniowana 51% ma prawo bezwzglednie eksploatować pozostałych 49%. Oczywiście w imie demokracji.

  355. Szczesiul napisał(a):

    Indoor,
    To jest właśnie ten dość istotny szczegół do przedyskutowania w poszczególnych krajach czy jurysdykcjach. I diabeł w szczegółach siedzący. W znanych mnie krajach sprawę te rozwiązuje się różnie. Generalną zasada jest jednak taka, że niewielką z reguły część składki ubezpieczeniowej za ubezpieczenie zdrowotne przerzuca się z budżetu państwa na obywatela. Tym samym daje mu się możliwość do ODMOWY tego ubezpieczenia. Nie jest to rozwiązanie zawsze idealne ale namiastkę swobody wyboru daje.
    A teraz mój pies mnie zabiera na spacer.

  356. Bekas napisał(a):

    Indoorze.
    Leczysz psa insuliną?
    Cholera, to musi być trudna sprawa!
    A badania poziomu glukozy we krwi mu robisz?
    Jeśli zaś chodzi o cukrzycę, to są dwa typy.
    Pierwszy niezależny od otyłości i drugi zależny.
    Insulina droga, ja wiem. Ale ona droga jest teraz, w tych naszych „służbozdrownych” warunkach. Jak się lek umieszcza na liście leków refundowanych, to i cena musi być stosowna.
    W takich warunkach o cenie insuliny nie decyduje rynek tylko urzędnik.

  357. Bekas napisał(a):

    Szczęściul.
    1. „Bo chorych by wymiótł tak pożądany proces selekcji naturalnej.”
    Jasne! A w szpitalach naszych byłeś, chadzasz???? No to popytaj leczących się, tych zwykłych, co to ich nie stać na koperty i znajomości żadnych nie mają, jak są leczeni. I jak to nie umierają.
    Inna rzecz, że drzewiej kiedy jeszcze cudowna „służba zdrowia” nie istniała, ludzkość dziwnym cudem straszliwym całkiem się dobrze rozwijała. I przyrost naturalny, zdaje się, był całkiem, całkiem. MIMO tego, że medycyna stała na dużo niższym poziomie.
    To rozwój medycyny właśnie powoduje, że długość naszego życia się wydłuża, a nie „służba zdrowia”. Jeśli rozwój medycyny ze służbą zdrowia ma coś wspólnego, to tylko tyle, że przez nią jest hamowany.
    Czytałem kiedyś, nawet kilka razy, książkę Niemca, Thorwalda, o tytule „Pacjenci”. Bardzo dobra. Przeczytaj, polecam.
    http://wysylkowa.pl/ks1017986.html
    Autor opisuje w niej pierwsze kroki w przeszczepach nerek, płuc, serca, płuc. Warunki w jakich te operacje przebiegały, i rezultaty początkowe, dziś spowodowałyby, że lekarz te operacje robiący zamiast być podziwiany poszedłby siedzieć. Bo dziś żeby coś zrobić. to to-to nie może zagrażać bezpieczeństwu pacjenta (?) i musi być sprawdzone na sto tysięcy sposobów. Wprowadzenie nowej terapii, nowego leku trwa teraz latami. Bo najpierw trzeba sprawdzić je na bakterii jakiejś, potem muszce owocówce, potem szczurze wędrownym, potem małpie, i po dwudziestu latach wreszcie na jakimś ludziu. A kiedyś brało się chętnych i kurowało. Czy urzędnicy liczą tych, co to przez te wszystkie czasochłonne procedury wprowadzania nowego leku, nowej terapii, zdążyli opuścić ten świat??? Na pewno nie. Bo co ich to? Oni walczą o zdrowie pacjentów, a jakże. A taka walka musi mieć i ofiary!
    Inna rzecz, że koncernom w obecnych warunkach wcale nie spieszy się z wprowadzaniem na rynek nowości, bo konkurencja praktycznie żadna.
    2. „I nazywałby się na koniec prawidłowo: PRAWO DZUNGLII.”
    Jasne! Opłacanie własnych sprawa ze swoich własnych pieniędzy, to prawo dżungli. Niech i tak. Dla mnie to normalność. Ale nie będę się spierał. Inna rzecz, że ja nie słyszałem o UPADKU dżungli. (z przyczyn powodowanych jej prawami)
    3. „Czyli Prawy i Sprawiedliwy.”
    Rozumiem, że tutaj większość piszących ma alergię na PiS. Przyznaję, że i ja nie kocham tej partii. Ale i nie przypisuję jej prawicowości. Bo PiS, to partia socjalistyczna w kwestiach gospodarczych. Więc, Szczęściul, uspokój się. Oni na pewno „praw dżungli” w medycynie nie wprowadzą. Gdyby chcieli to zrobić, to już by zrobili.
    4. „Może nawet z drzew byśmy zaczęli schodzić, po pewnym czasie.”
    Hmmm…….O, dziwo, ja wredny prawicowiec, już dawno zlazłem.
    Szczęściul, złaź i Ty! Tutaj, na dole, i służba zdrowia, i służba skarbowa, i służba celna, i służba….Łoj, długo by wymieniać. Jednym słowem, tutaj na dole teraz nie dżungla, a raj!
    Złaźże ze drzewa!!!
    5. „Byłoby nie tylko sprawiedliwiej ale i taniej i madrzej.”
    A to u Was, Lewicowców, to skandal. Ja wiem.

  358. maciek.g napisał(a):

    Indoor,
    Widzę że niewiele wiesz o narkotykach skoro piszesz „Stwierdzam, że alkohol to jest typowy narkotyk”. Bo akurat jest odwrotnie. Alkohol jest nietypowym narkotykiem. Francuzi , Włosi i nie tylko piją wino , wielu praktycznie codziennie i nie tylko ich to nie uzależnia ale lekarze stwierdzili iż korzystnie wpływa na zdrowie. Ponieważ alkohol jest doskonałym rozpuszczalnikiem często stosuję się go by robić różne tzw wyciągi ziołowe by potem stosować je jako lekarstwa. Alkohol ma słabe działanie uzależniające i zwykle trzeba długiego aplikowania i najlepiej mocnych alkoholi by ktoś się uzależnił. W Rosji carskiej udowodniono, że jest to skuteczny sposób gdy dawali regularnie wódkę żołnierzom którzy byli w tym wojsku wiele lat. W innych armiach też dawano, głównie przed bitwami , ale takich efektów nie osiągnięto.
    Tymczasem jak znana firma farmaceutyczna wprowadziła super skuteczne lekarstwo na kaszel „heroin” to natychmiast zrobiła się plaga uzależnień i teraz wstydzi się swego sukcesu

  359. Torlin napisał(a):

    Ja Bekasie odpowiem Ci w ten sposób. Jestem zaciekłym konserwatystą obyczajowym, zupełnie jak Marek Jurek. Tym różnię się od innych konserwatystów, że ja swoje niezłomne zasady wprowadzam tylko na swój użytek do swojego życia, i nie próbuję swoimi pomysłami uszczęśliwiać (zatruwać) życia innym. Każdy ma swój rozum i swoje życie.

  360. Paweł Luboński napisał(a):

    „Inna rzecz, że drzewiej kiedy jeszcze cudowna “służba zdrowia” nie istniała, ludzkość dziwnym cudem straszliwym całkiem się dobrze rozwijała. I przyrost naturalny, zdaje się, był całkiem, całkiem.”
    .
    Bekasie, zanim się zacznie perorować, warto znać fakty. Przyrost naturalny w Europie całymi wiekami niemal stał w miejscu. Eksplozja demograficzna zaczęła się dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku i niebagatelną tego przyczyną był przyspieszony rozwój medycyny, a później upowszechnienie służby zdrowia.
    To smutne, że tęsknisz za czasami, kiedy ludzie mieli po kilkanaścioro dzieci, bo wtedy była szansa, że dwoje czy troje dożyje do wieku dojrzałego i będzie wspierać rodziców na starość.
    .
    A tak na marginesie, refleksja ogólna. Rozejrzyj się wokół siebie. Mniejsza już nawet o Polskę, ale w Europie Zachodniej społeczeństwa żyją od kilku pokoleń w okowach (według twojej nomenklatury) socjalizmu i jakoś żyje im się nie najgorzej. Nie emigrują masowo do Chin, nie ma żadnej poważnej siły politycznej, która dążyłaby do radykalnej zmiany istniejącego stanu rzeczy. Tylko znikoma garstka myślących jak ty powtarza niczym mantrę, że jest koszmarnie i że tylko wy wiecie, co trzeba zrobić, żeby uszczęśliwić ludzkość. Wiesz, było już paru takich, co chcieli innych uszczęśliwiać według własnego, wypieszczonego projektu.

  361. Indoor napisał(a):

    Psa leczę insuliną LENTE dwa razy dziennie za pomocą strzykawek jednorazowych, obecnie 13 kresek na jednomililtrowej, od około 5 lat. Koszty insuliny to około 100 złotych, ale nie powiem Ci dokładnie na jaki czas mu wystarczają te trzy ampułki co za nie kupuje. Gdzies około m,iesiąc, półtorej. Więc nie sa to jakies zabójcze koszta. Jak mi kiedys jakis weterynarz – nie powiem jakiego pochodzenia narodowosciowego – proponował – w nieco innej okolicznosci- „za 50 złotych kupi se Pan nowy”.
    Poziom cukru trzeba by kontrolowac. Kupiłem nawet taki glukometr, ale tam pisało, że „w nieowłosionym miejscu”. Ten pies nie ma nieowłosionego miejsca, więc przyrząd wyruciłem i pies czasami ma mierzone w przychodni. Ja obserwuję i wiem jak ma mniej więcej. Jak nie chce schodzić po schodach to ma za mały, jak nie chce wchodzić to za wysoki poziom. Póki co raz dostał zapaść na początku choroby, ale za to w połowie przejścia dla pieszych, tak, że policja na sygnale jechała do sklepu po miód. Teraz miód noszę w kieszeni, w buteleczce.
    Lubi zastrzyki, jak o 8:10 rano czy wieczorem nie dostanie, to szczeka. Jest gruby, ale nie wiadomo czy jest to otyłość wtórna czy cukrzyca wtórna, bowiem przy okazji każdego zastrzyku musi dostac parówkę.

  362. Indoor napisał(a):

    maciek.g! Po pierwsze zwracam uwagę na pewien błąd w logice. Jesli twierdziś, że moja uwaga jakoby alkohol jest narkotykiem, jest błedna, to skąd wiesz, że ja nie znam się na narkotykach? A może nie znam się na alkoholu?
    Wiem, że Francuzów i Włochów wino nie uzależnia. Oni piją bo lubia.

  363. maciek.g napisał(a):

    Indoor,
    Jakbyś się znał, tobyś nie pisał takich nonsensów że alkohol jest typowym narkotykiem – proste.
    Każdy kto poznał – z ciekawości czy z życiowego przymusu te sprawy informacji o alkoholu miał mnóstwo.
    Ludzie lubią wiele rzeczy i nie wszystko co lubią wychodzi im na zdrowie. Obecnie lekarze zalecają picie pół szklanki wina czerwonego dziennie bo twierdzą że to skutecznie zapobiega chorobom serca, zmniejsza liczbę zachorowań na nowotwory i opóźnia starzenie.
    Kasia dla przykładu pisze zgodnie z najnowszą wiedzą , – uważana przez wielu ludzi za nieszkodliwą /lub mało szkodliwą / marihuana, jest faktycznie o wiele szkodliwa od alkoholu. Słusznie tez oburzyła się na zestawianie jako tożsamych twardych narkotyków i alkoholu.

  364. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Ależ ja pisałem, że to rozwój medycyny wydłuża nasze życie.
    I nie o wiekach sprzed wieków. Trochę więcej dobrej woli w stosunku do mnie.
    I jak sam piszesz, w wiekach przez Ciebie podanych żadnych „służb zdrowia” nie było, a postęp medycyny był.
    Tyle apropos perorowania.
    Co zaś do tęsknoty. Ja tęsknię do normalności.
    A to, że to dzieci wspierają rodziców na starość uważam za jak najbardziej normalne.
    Wnioskuję też z Twojego wpisu, że Ty cieszysz się obecną sytuacją, kiedy to ludzie u nas nie chcą mieć dzieci.
    Jeszcze trochę i z tej właśnie przyczyny Europa zniknie.
    Rozejrzyj się dookoła.
    Czy nie widzisz, że ludy europejskie wymierają?
    Czy nie widzisz, że żyje im się nie najgorzej, ale coraz gorzej?
    ……….
    Garstka? Policzyłeś? Bo, że w mediach o takich ludziach cicho, to fakt. Każda też próba dojścia do władzy kończy się, jak się kończy.
    W Austrii, we Francji…. W Portugalii, zdaje się, prawicowego premiera ukatrupili zaraz po objęciu władzy. W Holandii też ukatrupili inaczej myślącego.
    Bo u Lewicy, jak u Forda. Możesz myśleć jak chcesz, pod warunkiem, że myślisz jak my. Inaczej Cię nie ma.
    „Tolerancja”.
    ………..
    „Wiesz, było już paru takich, co chcieli innych uszczęśliwiać według własnego, wypieszczonego projektu.”
    Fakt, było. Socjalistów-komunistów.
    No ale Lewica wie, jak zrobić innym dobrze. I, broń Boże, nie robi tego stosując przymus i, broń Boże, nie za moje pieniądze.

  365. Bekas napisał(a):

    Torlinie.
    Ja się tutaj z Tobą zgadzam.
    Nie wiem tylko czemu „atakujesz” mnie, a nie Lewicę właśnie.
    Przecież ona wprowadza antykonserwatyzm obyczajowy do życia. I to wszystkimi otworami.
    Państwo, władza, JAKĄŚ obyczajowość reprezentuje swoimi działaniami. Nie ma państwa neutralnego światopoglądowo. No i ta państwowa obyczajowość ma wpływ na mieszkańców państwa.

  366. Bekas napisał(a):

    Indoorze.
    Podziwiam!
    Siebie samego nie łatwo zaleczać, a co dopiero psa.
    Powodzenia w kurowaniu!
    I wydaje mi się, że jakby schudł, to byłoby lepiej.
    A z mierzeniem cukru, to jest sprawa wagi superciężkiej.
    Myślę, że powinieneś mu wygolić gdzieś jakiś skraweczek sierści i badać. Często.
    Bo za wysoki poziom, to rujnacja organizmu.
    A za mały, to bezpośrednie zagrożenie życia, a w dodatku szare psie komórki mu giną.

  367. Indoor napisał(a):

    maciek.g! „picie pół szklanki wina czerwonego dziennie .. opóźnia starzenie” Zauważ, że wypicie całej butelki wina czerwonego dziennie całkowicie likwiduje starzenie sie. Wina.

  368. Bekas napisał(a):

    Szczęściul.
    Nawet tego specjalnie nie szukałem.
    Raj niedzikodżunglowy.
    http://www.emetro.pl/emetro/1,88815,7295840,Dzieci_czekaja_w_kolejce_po_zycie.html
    http://kijowski.salon24.p.....e-umieraja

  369. balsamlomzynski napisał(a):

    Prezydent wraca do pracy i popełnia bardzo istotny błąd:
    dekoruje prywatyzatora szpitali publicznych:

    http://balsamlomzynski.bl.....kiego.html

  370. Orteq napisał(a):

    Paweł: Listopad 27th, 2009 at 08:33

    Szczesiula chyba pies wciąż gania po wertepach Hammurabiego (XVIII w. p.n.e). Dlatego Paweł zmuszony był w jego imieniu odpowiadać Bekasowi, polemizującemu z socjalistami w imieniu swojego Duce Mikkego I-go (XX w., i dalsze, n.e). Ale nie w imieniu PiS!. Moze PO?
    :
    Postanowiłem też swój wkład, powiedzmy swoją składkę ubezpieczeniową, w te dyskusję o ubezpieczeniach zdrowotnych wniesć. Wybralem kawałek wypowiedzi Szczesiula, o ten
    :::
    „***
    W swiecie czystego biznesu ubezpieczenie to “ponoszenie kosztu w formie składki ubezpieczeniowej by kupic sobie spokój oraz poczucie bezpieczeństwa.”
    .
    W swiecie gdzie zdrowie uznano za wspólne dobro publiczne, przyjeto finansowanie składki ubezpieczeniowej na zdrowie z budżetu państwa.
    ***
    Proste jak precel. Dołożmy do tego jeszcze to: “Przez stulecia praktycznie wszystkie rządy państwa akceptowały swoją odpowiedzialność za systematyczny rozwój ochrony zdrowia i opieki medycznej nad swoimi obywatelami.” Wychodzi, że w całym świecie ogólny koncept odpowiedzialności państwa za zdrowie obywateli jest od stuleci już faktem dokonanym. Różnice pomiędzy poszczególnymi państwami są tylko w detalach. Czasem dość istotnych ale nie zawsze.”
    :::
    Zamierzam teraz zanieść to do drukarni Pawła, z prośbą o odpowiedni wydruk, a może i o nagłośnienie jakieś tych praw podstawowych o ubezpieczeniach medycznych. Dalsze wkłady (składki?) w te dyskusję na tym blogu Paweł już może będzie tak dobry sam wydawać od czasu do czasu w formie okresowych aneksow. Wymienianie autora z imienia w dalszym ciągu nie będzie konieczne.
    .
    Ze swojej strony ja ten pomieszczony wyżej wyjątek z wypowiedzi Szczesiula zamierzam wydrukować czcionką colonel wielkości przynajmniej 76. I oprawić w ramki, pewnie czarne.
    .
    Z zawieszeniem na ścianę tylko będę miał kłopot. Bo powiesić to obok krzyża to tak jakby profanacja. No a zamiast to się chyba nie odważę.

  371. Indoor napisał(a):

    A gdzie Ty mieszkasz że masz tylko jedną ścianę? Popatrz jak nasi z aligatorem-predatorem walczyli. http://www.youtube.com/wa.....FxdDCIAS6c

  372. narciarz2 napisał(a):

    Pozwole sobie skontrastowac punkt widzenia libertyna Torlina z punktem widzenia fundamentalisty narciarza. Libertyn broni niezbywalnej wolnosci jednostki do palenia w swoim domu i w pracy, do jezdzenia bez zapietych pasow w swoim wlasnym samochodzie, oraz do jedzenia tlusto i smacznie, kiedy ma na to ochote. Fundamentalista chcialby te wolnosci ograniczyc, z czystej zlosliwosci oczywiscie.
    .
    Libertynizm jest troche komplikowany przez fakt, ze libertyn nie bardzo chce slyszec o konsekwencjach swoich niezbywalnych praw. Przypominanie o konsekwencjach libertyn kwalifikuje jako absurd. Mozna to zrozumiec. Nie kazda jazda bez zapietych pasow konczy sie w szpitalu. Dopoki libertyn ma caly kregoslup i wladze w rekach, to moze pomijac konsekwencje, no a potem juz nie bedzie w stanie sie wypowiedziec, wiec tez nie bedzie problemu.
    .
    Natomiast jak dotad libertyn pomija tzw. koszta spoleczne, ktorymi rzadzi statystyka i ktore musi pod uwage rzad, zas powinien brac pod uwage kazdy obywatel. Rzad musi wyliczyc, ze jesli tyle a tyle osob pali, to potrzeba bedzie tyle a tyle lozek na oddzialach onkologicznych oraz tyle a tyle dawek chemoterapii. Jesli tyle a tyle osob jezdzi bez pasow, to potrzeba bedzie tyle a tyle rent inwalidzkich, oraz tylu a tylu ludzi w wieku produkcyjnym bedzie pobierac swiadczenia, zamiast ich dostarczac. Tyle mowi statystyka i tyle musi rzad zaplanowac. Jesli rzad nie planuje, to inny polityk obieca, zas libertyn na tego innego polityka zaglosuje. A jesli nie ten libertyn, to inny libertyn, bo tym tez rzadzi statystyka i sondaze.
    .
    Krotko mowiac, wystepuje konflikt pomiedzy pogladem jednostkowym (mi wszystko wolno) oraz widzeniem spolecznym (ktos musi zapewnic swiadczenia). W krajach troche bardziej rozwinietych niz Polska obywatele maja swiadomosc, ze szpitale i lekarstwa nie rosna na drzewach. Odbywaja sie powazne dyskusje na temat skutkow palenia, jezdzenia bez pasow, oraz jedzenia duzo i smacznie. Te skutki to nie tylko przyjemnosc dla jednostki. To takze obciazenie dla spoleczenstwa. Rzady, a takze swiadomi obywatele, wiedza o obciazeniach i staraja sie je minimalizowac, a przynajmniej o tym mowia.
    .
    Ja widze zwiazek pomiedzy postawa libertynska a burdelem, jaki wydaje sie panowac w Polsce. Mi sie wydaje, ze od wyksztalconego inteligenta nalezy oczekiwac, ze zobaczy zwiazek pomiedzy paleniem oraz potrzeba zaplacenia za chemoterapie, albo jazda bez pasow a straconymi latami produktywnego zycia w skali kraju. Nawet, jesli swiadomy obywatel wierzy w swoje szczescie oraz w swoje wlasne odporne pluca, to jednak powinien wierzyc takze w statystyki zachorowan i zgonow, i powinien widziec zwiazany z tym spadek produktywnosci.
    .
    Libertyn o tym nie mysli. Wiec mi sie wydaje, ze przeklenstwem Polski sa nie tylko dwaj koszmarni bracia, ale takze obywatele tacy jak Torlin.

  373. Szczesiul napisał(a):

    Byłbym przegapił tę odpowiedź Pawła Bekasowi. Dziękuję stokrotnie. Sam bym lepiej z pewnością nie potrafił!
    *
    A ty Orteq widzę, że mądrzejesz powoli. Przestałeś z Gospodarza jaja strugać, na innych na tym blogu się przenosząc . Pochwalam. Bo może to zdać egzamin. Jako desperacka Survival Technique przed zapowiedzianym ostatecznym wybanowaniem. Bernard, dawno temu wybanowany, do dzisiaj na przebaczenie żadne nie ma żadnych szans. Niedawno żeśmy mieli okazję to obserwowac, gdy Pan Minister wywalal jego tekst, przez kogo innego wklejony. Nie chciałbym się znaleźć ani w jego ani w twoich gumiakach.
    **
    Indoor! Skad żeś tego, k..wa, dinozaura, karmiacego aligatora kurami, wynalazł?

  374. Indoor napisał(a):

    Potrzebowałem jakiś filmik z aligatorem, to mi Youtube ten film z „k..wa szwager, predator”-em podsunał.

  375. Torlin napisał(a):

    Bardzo dobrze Narciarzu
    Poproszę Big Maca. Proszę pokazać ostatnie wyniki złego cholesterolu. Mam pan złe, państwo nie przewiduje łóżek dla takich pacjentów jak pan.
    Informujemy panią, że pani syn siedział przy komputerze o 2 godziny dłużej niż zezwolono. W związku z tym nie będzie on objęty bezpłatną pomocą okulistyczną.
    Przypominamy wszystkim obywatelom, że od trzech miesięcy wprowadzony został całkowity zakaz całowania się, gdyż przenosi się w ten sposób metodą doustną wirusy i bakterie. Osoby przyłapane na tym niecnym procederze będą miały cofniętą pomoc ambulatoryjną i szpitalną.
    Ze szczególną bezwzględnością będziemy zwalczać otwieranie piwa zębami. Takie osoby dostaną dożywotni zakaz przychodzenia do dentysty.
    Informujemy obywatela Z., że ma się natychmiast rozwieść z żoną. Awantury, które robi żona w domu fatalnie działają na pana serce. Jeżeli pan tego nie uczyni w wypadku zawału karetka nie przyjedzie.
    Przypominamy, że od stycznia następnego roku wprowadzony jest zakaz pływania, jazdy samochodem, żeglowania, chodzenia po górach, biesiadowania, oglądania telewizji. Uprawianie sportów ekstremalnych karane będzie więzieniem o zaostrzonym rygorze.
    Obwieszenie podpisał George Orwell w dn. 1 stycznia 1984 roku

  376. Torlin napisał(a):

    libertynizm, libertyństwo
    1. «ruch umysłowy w XVII w. we Francji, skierowany przeciwko autorytarności religii i tradycyjnej obyczajowości»
    2. «amoralność poglądów»
    SJP – to ja jestem z pierwszego punktu czy drugiego?
    Używasz słowa, którego nie rozumiesz. Ja wiem, że usiłowałeś to powiedzieć w zrozumieniu Wiki: „Współcześnie słowem tym opatruje się najczęściej poglądy uzasadniające różnie rozumianą wolność w skrajnych postaciach”, tylko że to dotyczy moralności, a tu trafiłeś jak kulą w płot.

  377. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    mnie się wydaje, ze Narciarzowi chodziło nie tyle o libertyzm, co libertyna.
    Wg. Kopalinskiego libertyn yo przest. sceptyk w sprawach relig., wolnomyśliciel, antyklerykał; hist. wyznawca doktryn materialistycznych i racjonalistycznych, który swoją praktyką moralno-obyczajową demonstrował (w odczuciu przeciwników ideologicznych) pogardę dla nauk i zaleceń Kościoła.
    I o tego libertyna w kontekście owej pogardy dla nauki, zapewne mu chodziło.
    Mógł też użyć określenia „libertyn” jako pewnego rodzaju parafrazy z francuskiego, bowiem etym. – fr. libertin ‘jw.;
    rozpustnik i to akurat pasuje w odniesieniu do Twego egocentryzmu czyli skupianiu się na sobie i folgowaniu własnej przyjemności.
    Wikipedia to nie wszystko.

  378. narciarz2 napisał(a):

    Tak, chodzilo mi o konkretnego libertyna, a takze anty-obywatela. W tym kontekscie mozna takze zapytac „a co to jest patriotyzm?”
    .
    Jak powszechnie w Polsce wiadomo, Polak-patriota rzucal siebie na szaniec, a takze strzelal diamentami do odwiecznego wroga. To bylo kiedys. Teraz odwiecznego wroga jak gdyby brakuje, choc niektorzy staraja sie go znalezc tam, gdzie zwykle. Wiec co ma dzis robic Polak-patriota, poza rzucaniem sie na stewardessy w Lufthansie? Patriota powinien oczywiscie co niedziele chodzic z bialo-czerwona wstazka do Muzeum Powstania i tam wznosic glosne okrzyki. Co jeszcze ma robic Polak-patriota, po spoliczkowaniu stewardessy, wzniesieniu okrzyku, i po wypaleniu papierosa na dziedzincu Muzeum?
    .
    Stawiam otoz teze, ze Polak-patriota nie powinien palic papierosow. Teza jest latwa do udowodnienia. W czasie wojny przejawem bohaterstwa i patriotyzmu bylo chronienie i ratowanie innych wspolobywateli (*) od wroga. Nie bylo to latwe. Wymagalo odwagi i poswiecenia. Nie wszystkich bylo na to stac. Im wiecej wspolobywateli udalo sie uratowac, tym wieksza zasluga. Stawiam wiec pytanie, czym sie rozni chronienie wspolobywateli od smierci i/lub utraty zdrowia w czasie wojny, od analogicznej dzialalnosci teraz? Rozni sie oczywiscie tym, ze za wojny mozna bylo stracic zycie w zetknieciu z Niemcami, zas teraz mozna co najwyzej zarobic kilka epitetow i szturchancow w zetknieciu ze wspolobywatelami. Ryzyko wiec mniejsze, ale czy mniejsza zasluga? Stawiam teze, ze choc ryzyko mniejsze, to zasluga jest taka sama.
    .
    A konkretnie, patriota dzis jest ten, kto chroni zarowno siebie jak tez otoczenie przed utrata zycia oraz zdrowia. Patriota jest ten, kto sam nie pali i nie dmucha wspolobywatelom dymem w nos. (Co jest trudne, jesli ktos jest nalogowcem.) Patriota jest ten, kto sam zapina pasy w samochodzie i wymaga tego od wspolpasazerow. (Co jest latwe. Wystarczy nie ruszac i czekac cierpliwie, az wszyscy zapna pasy.) Patriota jest ten, kto nie jedzie za szybko i uwaznie rozglada sie przed przejsciem dla pieszych. Kazde zachowanie, ktore zmniejsza szanse na chorobe wlasne albo cudza, jest przejawem patriotyzmu.
    .
    Tak rozumiany patriotyzm jest moze mniej efektowny niz czytanie ksiazek z czasow wojny, ale przynajmniej jest pozyteczny jak rowniez prawdziwy.
    .
    *) Umyslnie pisze „wspolobywateli”, a nie „Polakow”.

  379. Mawar napisał(a):

    N2
    „Umyslnie pisze “wspolobywateli”, a nie “Polakow”.
    .
    A jeśli ktoś ma w Polsce tylko prawo pobytu, ale nie ma obywatelstwa, choć z pochodzenia jest Polakiem, to co wtedy? Co z bezpaństwowcami spoza Europy rezydującymi w Polsce? Co z ludźmi o nieustalonym obywatelstwie i pochodzeniu? Co z tymi, którzy mają fałszywą tożsamość? (casus agenta Tomka i nie tylko). Problemów może być więcej niż sobie narciarz wyobraża. :)

  380. narciarz2 napisał(a):

    Zapomnialem zaznaczyc, ze Mawara wylaczam z grona osob, ktore nalezy chronic przed zaczadzeniem.

  381. Indoor napisał(a):

    Ciekawe wnioski można wyciagnąc próbując zrozumiec powyzszą dyskusję. W sprzyjąjących okolicznosciach podstawą totalitaryzmu może być DOWOLNA , nawet najbardziej bzdurna lub drugorzędna idea. trzeba tylko
    - konsekwentne wdrazać za pomocą państwa albo
    - powierzyć wdrażanie nieodpowiedzialnym ludziom.

  382. Indoor napisał(a):

    Inną sprawą jest kwestia patriotyzmu w dobie globalizacji.
    Podstawowa kwestia : czy mozna być patriotą bedąc jednoczesnie „liberałem”? W tym przypadku pod pojeciem „liberał” rozumiem człowieka akceptujaceo bez zastrzeżeń praktyczne konsekwencje realnej globalizacji. Oczywiscie „globalizacja” to też jest pewne zjawisko na którego mozna się zgadzać a mnożna się nie zgadzać a nastepuje niezależnie od mojej zgody. jak na przykład wschód albo jeszcze lepiej zachód słońca. Ale pewien margines swobody pozostał tak w rekach decydentów jak jednostek. Oczywiście margines jest coraz mniejszy w wyniku podjetych kiedyś decyzji, ale cały czas jakiś jeszcze jest.
    A czasami mam wrażenie, że zaczynamy przypominac te karpie przed wigilia, które po pierwsze popierają świeta bowiem Główny Karp nam wytłumaczył że dotyczy to tylko karpi z innych stawów, na dodatek naobiecał, że w przyszłym roku dzieki dynamicznemu rozwojowi, dostaniemy młotek.

  383. narciarz2 napisał(a):

    Indoor,
    nie probuj absurdalnymi komentarzami odwracac uwagi od faktu, do ktorego sie przyznales. Jestes nalogowym palaczem.

  384. Torlin napisał(a):

    Narciarzu!
    Mnie tam wisi i powiewa, jak mnie nazywasz, jestem ponad to. Że piszesz bzdury, to Twoja rzecz i piszesz na swój rachunek. Ale za takie teksty jakie kierujesz do Mawara to powinieneś pójść siedzieć, Panie Niewspółobywatelu.

  385. jasnaanielka napisał(a):

    Narciarzu – jak wiadomo, USA jest jednym z tych krajów, które nie podpisały protokołu z Kioto. Nie będę się rozpisywać – każdy wie o co chodzi, ty też. No i co ty na to? Jestem ciekawa twojej opinii. Włączyłeś się w jakikolwiek sposób w którąś z akcji mających na celu uzmysłowienie rządowi przodującego mocarstwa świata, aby poparła tę ideę? Przecież tam teraz mieszkasz i powinno ci na czystości atmosfery zależeć, jak nikomu innemu. Napisz choćby może, czy używasz na co dzień dezodorantów w sprayu? A może jakichś pryskaczy do szyb w samochodzie? Zacznij od siebie.
    ;
    Aby uniknąć uwag osobistych, od razu powiem, że sama nie palę, choć kiedyś paliłam, ale bardzo niewiele. W pracy wymagałam stanowczo, aby nie palono w pokoju, gdzie pracuję – kiedy weszły w życie odpowiednie przepisy – i niejednokrotnie nasłuchałam się komentarzy.
    Incydentalnie, kiedy spotykam się z przyjaciółmi na jakieś pogwarki, przy spotkaniach z kolegami ze szkolnej ławy, po prostu nie zwracam uwagi na to, że któryś pali. Oni nie robią tego nachalnie, ale skoro jeszcze są w szponach tego strasznego nałogu, to ja z tego powodu nie będę robiła osobistych dramatów. Wolę sobie porozmawiać o tym, co nas wspólnie interesuje.
    Andrzejowi w tym miejscu powiem, że już mi napisał i tu i gdzie indziej, co sobie o mnie myśli, więc tylko odpowiem hurtem… wiem, wiem. Ale nie chcę być tym, co to wg Hemingwaya „został sam z własnym honorem”.

  386. Orteq napisał(a):

    A u was Murzynow biją. Ja bym jeszcze dołozył te cukrzyce psa. Bo przeciez nawet tylko srednio rozgarniete miejskie dziecko wie, że z psem sie wychodzi na spacer żeby zapalic. Uprzednio rzuciwszy oczywiscie palenie przed żoną i znajomymi. Wiejskie dzieci nic na ten temat nie wiedzą gdyz na wsi żadne psy na żadne spacery z nikim nie chodząa. Cieczki to nie sa spacery.
    :
    A Coefficient of Determination palenia tytoniu w odniesieniu do cukrzycy wynosi całe 13%. Wiec ja jeszcze bym zaryzykował twierdzenie, iż Indoor to nie tylko nałogowy palacz. On też wcale nie mieszka na wsi. To zas skazuje jego psa na dalsze zatruwanie poprzez miejskie skażenie atmosferyczne. Ten jego pies to prawdziwy meczennik! Zadne użalanie sie na wysokie wydatki na insuline, oraz inne absurdalne komentarze naszej uwagi od tego przerażającego faktu nie odwrocą.
    :
    Główny Karp naobiecał, że dzieki dynamicznemu rozwojowi dostaniemy nie młotek tylko czekan. Niezbyt uważnie czytasz posty innych, Indoorze.

  387. Indoor napisał(a):

    Narciarzu! Przecież to, że ja palę papierosy i to duzo, wciągam nosem tabakę, wypijam olbrzymie ilosci kawy, często zazywam płyn z Tarczyna o smaku Multiwitaminy i od czasu do czasu napoje energetyzujace, najchetniej o nazwie Tiger o smaku blizej nieokreslonej rosliny z rodziny cytrusowatych, to ani nie ukrywam, ani się nie wstydze. Uzalezniony jestem tylko od papierosów, a resztę uzywków zażywam tylko z własnej woli (bo lubię) i bez żadnych kłopotów mogę w dowolnej chwili odstawić (sprawdzałem). Za to sąsiad z w tym domku jednorodzinnym pośród bloków znowu pali w piecu i produkuje dym komina. Podejrzewam cały czas, że do opalania korzysta ze strych gumofilców zakupionych w Chinach jak chińscy pracownicy kopalń torfu zaprzestali je nosić. Smród jest nie do opisania. Brak patriotyzmu nie tylko rzuca się, ale szczypie w oczy.

  388. Indoor napisał(a):

    Jeszcze zapomniałem, że kiedys paliłem takie grube kubańskie cygary, raz zapaliłem jakies świństwo, ale to się nie liczy bo to było na koncercie Boba Marleya, kiedyś jadałem takie wietnamskie zupy z torebki, co ponoć uzalezniaja, ale ja się akurat z tego nałogu bez kłopotów wyrwałem, bardziej czuje się przywiązany do zupy fasolowej (duzo czosnku, bez listka i innych ziół i koniecznie z zimnym spaghetty i trochę octu lub śmietany).

  389. Orteq napisał(a):

    Torlin,
    „za takie teksty jakie kierujesz do Mawara to powinieneś pójść siedzieć, Panie Niewspółobywatelu.”
    :
    Najwyższy to już czas żeby się ktos ujął za Mawarem na tym blogu. W „Najwyzszym Czasie” by sie pewnie za nim ujęli. Ale oni daleko! A my blisko i to codziennie korzystając z jego łaskawej tu obecności. I napadając na niego bez przerwy. Bo nie tylko narciarz to czyni, powiedzmy sobie szczerze i otwarcie.
    :
    Jedyne co Mawara na tym blogu trzyma to jego z Gospodarzem wspólność znajomych. Tak ja to przynajmniej widzę. Muszą to też być znaczące znajomości gdyż w stosunku do Mawara Pan Minister nigdy nie używa ostrego języka, tak jak do innych. Nawet gdy potrafi ponarzekać, że pewni „oni” przychodzą na blog żeby mu dowalić to Mawara nigdy nie wymienia z nicka, tak jak mnie na przykład. Nigdy też nie grozi owym „onym”, że wylecą. I nie rzuca podejrzen, że tam jakieś klonowanie czy trollowanie ma miejsce, choć to aż w oczy szczypie. Niczym dym z gumofilcow chinskich na osiedlu u Indoora. Beznadziejnie uzaleznionego od praktycznie wszystkiego. Choć on sam naiwnie twierdzi, że tylko od octu i smietany
    :
    Więc dobrze się stalo, żeś w obronie Mawara wystąpił, Torlinie. On tu słodkiego życia nie ma, w pojedynke czasem walcząc z wszechpotężnym Jasnogrodem. Gdyby nie on, ten Jasnogród by sie już dawno w Ciemnogród zamienił jeszcze gorszy od tego oryginalnego, mawarowego. Mawar do tego nie chce dopuścić gdyż wtedy musiałby zmienić partie. A on to przeciez nie żaden Talib Radek. Zmieniający aliantów i w Afganistanie i w RP z IV-tej do III-ciej przechodzącej.
    :
    No i ma, powtórzmy raz jeszcze, wspólnych znajomych z Gospodarzem, którym czesto musi serwować drinki. Za barmana robiąc we własnym barku.

  390. Torlin napisał(a):

    Ortequ!
    Są po prostu granice grubiaństwa, nawet wobec przeciwnika politycznego. Mawar wprawdzie zaostrzył swój język, ale nic nikogo nie upoważnia do takich strasznych powiedzeń. To jest po prostu skandal. I nie ma wytłumaczenia, że „tak mi się to tylko powiedziało”.

  391. Andrzej napisał(a):

    Jasnaanielko,
    ostatnio z coraz większym sceptycyzmem patrzę na niektóre działania mające rzekomo służyć naszemu dobru. Zaczęło się od kontrowersyjnego wymuszania stosowania energooszczędnych żarówek, które to działania chyba bardzie służą ich producentom niż naszemu dobru, teraz mamy sprawę pandemii nowej grypy, która zaczyna zamieniać się w gigantyczny skandal związany z pandemią korupcji. Po Twoim wpisie zainteresowałem się sprawą USA kontra protokół z Kioto i bardzo szybko trafiłem w Wikipedii na tekst:
    Do największych oponentów protokołu z Kioto należą USA. Największe obiekcje Stanów Zjednoczonych budzi wyjątkowo łagodne potraktowanie Chin – pierwszego na świecie emitenta gazów cieplarnianych, które zostały niemal wyłączone z wymagań protokołu.
    i to każe mi ponownie przemyśleć całą tę sprawę.

    Dezodoranty w sprayu są obecnie tzw. ozone friendly, więc o co Ci chodzi, bo nie rozumiem.

    Powyższym wtrąciłem się w tekst skierowany do Narciarza, teraz to co mnie dotyczy. To, że nie przeszkadza Ci towarzystwo palących przyjaciół to w zasadzie rzeczywiście Twoja sprawa. Chcesz, to się truj, tym bardziej, że skądinąd całkiem słusznie powołujesz się tu na Hemingwaya. W momencie kiedy zaczynasz publicznie walczyć w obronie rzekomych praw swoich przyjaciół do palenia w miejscach publicznych zaczynasz wkraczać w sferę życia innych, którzy wcale nie mają ochoty być podtruwani przez Twoich przyjaciół. Stąd moja reakcja. A nawiasem mówiąc w przypadku wprowadzenia restrykcyjnych uregulowań prawnych dotyczących palenia, to nie Ty, a Twoi przyjaciele chcąc palić staną wobec dylematu, że „zostaną sami z własnym honorem”. Co więc Ci w tym przeszkadza?

  392. Bekas napisał(a):

    Pani JasnaAnielko.
    Apropos protokołu z Kioto czy globalnego ocieplenia.
    Daję Pani odnośnik do afery. Pod rozwagę.
    http://www.sfora.pl/Skandal-po-odkryciu-oszustwa-klimatologow-a14019
    Materiał angielskojęzyczny. Rzuciła go na rynek australijska gazeta.
    Może więc Ewa-Joanna nam treść mejli „naukowców” od klimat przetłumaczy? A może inny znający dobrze angielski Blogowicz?
    W każdym razie z treści mejli wyszło, że dane odnośnie do temperatury są USTAWIANE tak, by świadczyło to o globalnym ociepleniu.
    Może więc, Pani Jasna Anielko, USA dobrze robią protokołu nie podpisując?
    ………………….
    Przy okazji.
    Link do kolejnego oszustwa:
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    ………………….
    I wniosek, jaki się mi narzuca.
    Gdyby państwo nie mieszało się w te prawy, żadnych afer, żadnych oszustw by nie było.

  393. Torlin napisał(a):

    Andrzeju!
    mnie się wydaje, że Wy ciągle ustawiacie sobie przeciwnika pod ścianą. My nie mamy nic przeciw zakazom palenia w miejscach publicznych. Koniec – kropka.
    My (a właściwie powinienem napisać – ja) mam pretensję o prześladowanie palących, uniemożliwienie im zapalenia w cywilizowanych warunkach, żeby nikomu nie przeszkadzali, i żeby na mrozie nie kulili się w pobliżu budynków. Bo to zaczyna przypominać faszyzm. Nie widzę powodów, dla których nie mają powstać bary z napisem „Tylko dla palących”, z podtytułem „Niepalący – wchodzisz na własne ryzyko i na własną odpowiedzialność”. To samo z taksówkami. Jak mogą powstać taksówki tylko dla kobiet, to dlaczego nie ma być tylko dla palących?
    Bo najłatwiej jest zabronić, zakazać, ponieważ ja nie palę, to wszyscy inni też nie będą palili.
    I powtarzam, ja nie jestem jakimś wielkim palaczem, tak samo bym zareagował, gdyby zlikwidowano piwiarnie i „kazano” ludziom pić piwo jedynie w bramach.

  394. Bekas napisał(a):

    Pani JasnaAnielko.
    Jeszcze w sprawie dziury ozonowej.
    Tu odnośnik,niech się Pani zapozna. Ciekawe.
    Dodam, że dziura pojawiła się akurat wtedy, jak patent na freon wygasał, i że dziurę „zauważył” koncern chemiczny, któremu się ten patent kończył.
    http://www.wprost.pl/ar/1.....Ekowyzysk/

  395. Indoor napisał(a):

    Może zakazać spozywania alkoholu? Co wychodzę z psami na spacer to od razu się pojawi jakiś alkoholik i prosi o papieros.

  396. Zdzisław_1 napisał(a):

    Torlin.
    zgadzam sie zakazami nic nie zyskamy.
    Ale można wprowadzić modę na bycie w kaście ludzi nie palących ,nie pijących,kastę ludzi honoru,
    I kazdy kto chce przebywać, postępować w ramach danej kasty musi sie dostosować .
    Ale jezeli trendy modę dyktują telewizja i środki przekazu to jak dorobimy się tej kastowości np. ludzi honoru?
    Po prostu sami sobie musimy narzucić jakieś normy a inni lub ja jęzeli chce nalezec muszę postępować w mysli norm tej kasty.
    pozdrawiam

  397. Indoor napisał(a):

    Taaa. Narzucić normy kaście i mamy kastę. Co to jest honor, kasta może przeczytać w wikipedii. I mamy kastę honorową.

  398. Torlin napisał(a):

    Ależ zgadzam się z Tobą Zdzisławie, moda ma nieprawdopodobny wprost wpływ, szczególnie na młodzież. Takim pięknym przykładem jest już trochę zapomniane Frugo, które wykreowały modę na zbuntowaną młodzież chodzącą ze zdrowym napojem w ręce. Dzisiaj w lecie połowa młodzieży nosi wodę. Według moich obserwacji po okresie dosyć znacznego spadku palących widzę coraz więcej młodzieży zaciągającej się. Znowu moda?
    Jest moda na robienie surówek czy sałatek, szczególnie z kuchni śródziemnomorskiej. Widać to na grillach, gdzie obok mało odchudzających potraw obowiązuje zielono – kolorowe.
    Ja osobiście widzę olbrzymie postępy wobec 1989 roku.

  399. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju! Aby już zakończyć tę beznadziejną wymianę zdań, bo dyskusja to to nie jest, wyjaśnię;
    Nigdy z własnego widzi mi się nie wchodzę do przedziałów dla palących w pociągu.
    Nie palę od kilkudziesięciu lat i dymu nie lubię, więc unikam wszelkich miejsc, gdzie się pali, o ile się tylko da.
    Ale…
    Jeśli robimy spotkanie absolwentów naszej klasy licealnej, zjeżdżają się goście z drugiej strony globusa, aby pogadać, powspominać, to ja w tym momencie nie będę uzależniała swego udziału w takiej rozmowie, od tego, żeby ktoś broń Panie Boże przy tej okazji nie zapalił.
    ;
    Jeśli po dwóch latach od tej imprezy szkolny przyjaciel wraz z żoną przyjeżdża do Polski i zapraszają mnie do wspólnego urlopu w górach, to ja mam im odmówić, bo oboje palą jak parowozy?!!!
    Pokój mam osobny, więc o co chodzi?
    Każdorazowo pytali w restauracji, kawiarni, czy tu można zapalić?
    Podczas przerw na koncertach, czy w teatrze wychodzili na papierosa… to ja miałam siedzieć i czekać, aż wrócą?
    A może od razu im powiedzieć, że nie będę im towarzyszyć, pokazywać miasta, oprowadzać po górkach, bo jestem przeciwniczką palenia?
    Otóż nie.
    Ja się po prostu cieszyłam ich towarzystwem, porozmawialiśmy na wiele ważnych tematów, byliśmy na paru koncertach, w teatrze, odszukaliśmy w małej mieścinie grób kolegi mego kolegi jeszcze ze szkoły podstawowej. Łaziliśmy po zaniedbanym żydowskim cmentarzyku wraz z jego opiekunem chyba godzinę, bez skutku i już mieliśmy wychodzić, kiedy żona kolegi zwróciła uwagę na czarnego kota, który sobie przysiadł na jednym z nagrobków… Ogon miał opuszczony na płytę z napisem. To był właśnie TEN grób!
    ;
    Powtarzam jeszcze raz. W pewnych okolicznościach czyjeś palenie mi nie tylko nie przeszkadza. Ja go nie zauważam.
    Kropka i koniec na ten temat.

  400. Andrzej napisał(a):

    Torlinie,
    ja wcześniej pisałem, że uważam wprowadzenie całkowitego zakazu palenia w restauracjach czy taksówkach za dyskusyjne. Niemniej twierdzę, że określone rozwiązania należy wprowadzić choćby po to, aby zlikwidować taką parodię jak restauracje z salami czy wręcz częściami sal dla palących i niepalących. Rozwiązanie typu restauracja/taksówka tylko dla palących uważam za dopuszczalne. Tym bardziej, że jestem jakoś dziwnie pewny, ze nikt nie zachce takowych prowadzić.

  401. Andrzej napisał(a):

    Jasnaanielko,
    chyba mnie nie zrozumiałaś. Ja nie mam nic przeciwko Twoim wyborom o jakich piszesz. Ale dlaczego walczysz o to, aby nie utrudniać Twoim przyjaciołom palenia w takich miejscach publicznych jak restauracje? (z zastrzeżeniem zawartym w moim poprzednim wpisie)

  402. Zdzisław_1 napisał(a):

    Indoor
    Ty piszesz żeby pisać,żeby zaistnieć nawet bzdury.
    Przeczytaj uważnie ,a smutne że na temat honoru musisz czytać w wikipedii

  403. Andrzej napisał(a):

    My (a właściwie powinienem napisać – ja) mam pretensję o prześladowanie palących, uniemożliwienie im zapalenia w cywilizowanych warunkach, żeby nikomu nie przeszkadzali, i żeby na mrozie nie kulili się w pobliżu budynków.
    Ta cześć wpisu wymaga specjalnej uwagi. Co to znaczy uniemożliwienie palenia w cywilizowanych warunkach? Skoro doszliśmy do wspólnych konkluzji, że w miejscach publicznych nie powinno się palić i ze powinna być możliwość istnienia restauracji, taksówek itp. tylko dla palących, to co nam pozostaje? Ustawowy obowiązek wydzielania specjalnych, odpowiednio wentylowanych pomieszczeń dla palaczy? Ustawowy obowiązek przeznaczania określonego procentu restauracji czy taksówek ze statusem – tylko dla palaczy? A niby jakie to prawa człowieka stanowią o tym, ze ktoś postronny ma ponosić koszty cudzego nałogu?

  404. Indoor napisał(a):

    Zdzisław! To Twoje wpisy mnie inspiruja. Zapewniam Cię, że istnieję niezaleźnie od tego czy pisze, a już na pewno całkiem niezaleźnie od tego czy Ty czytasz.

  405. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju!!!
    Nigdzie nie napisałam, że domagam się czegoś specjalnego w traktowaniu palaczy. Ja tylko uważam, że nie należy ich w sposób bezwzględny wyrzucać z każdego miejsca, które tylko da się wymienić.
    Tak się rozindyczyłeś od pierwszego komentarza, że już zupełnie nie czytałeś, o czym ja konkretnie piszę.
    To tylko Piotrowi I wydawało się, że jak ukazem carskim zgoli się brody wszystkim bojarom, to natychmiast nastąpi postęp i cywilizacja. W Polsce już się bardzo wiele na korzyść zmieniło, jeśli chodzi o palenie w pracy, czy w miejscach publicznych. Jednak nie można przeginać i na siłę uszczęśliwiać dorosłych ludzi, którzy są palaczami. Im też przysługuje jakieś /coraz to mniejsze/ miejsce w społeczeństwie, kawiarki, klubie. W teatrach zawsze były wydzielone palarnie. Zakazano palenia w środkach miejskiej komunikacji, w całych wagonach kolejowych – już nie wolno wyjść na korytarz, aby zapalić, trzeba wsiąść do osobnego wagonu, albo nie palić w podróży. Sami palacze wolą te wagony dla niepalących.
    Nie bądźmy tacy bezwzględni.
    Ktoś to mawiał, że nadgorliwość gorsza od faszyzmu :)

  406. Andrzej napisał(a):

    Jasnaanielko,
    a niby dlaczego mam nie być bezwzględny i kosztem własnego zdrowia martwić się o palaczy? I nie ma mowy o uszczęśliwianiu na siłę palaczy, jest mowa o uszczęśliwianiu niepalących poprzez uwolnienie ich od dyktatu palących. Jak napisałem wcześniej, dla mnie niech istnieją taksówki czy restauracje dla palących jeśli ktoś zechce takie prowadzić. Chcą się wędzić to niech to robią. Tylko, że palących też nie rajcuje przesiadywanie w zadymionym i śmierdzącym pomieszczeniu o czym sama zresztą piszesz.

  407. Indoor napisał(a):

    Swoją drogą ciekaw jestem czemu Torlin nie komentuje „porażających” wiadomosci dotyczacych ewentualnego porozumienia PO i PiS w sprawie przedłużenia prezydentury Lecha Kaczyńskiego w zamian za coś, czego jeszcze nie wiemy. Dla mnie to ani sensacja ani nowość, bo zawsze twierdziłem i twierdzę, że obie „partie” w niczym się od siebie nie róznią, ale dla ludzi, dla których odsunięcie od władzy wykonawczej PiS jest osiągnięciem historycznym i wystarczajacym argumentem, by rządowi PO wybaczyć ostentacyjną niekompetencję i leniwstwo, powinno być szokiem.

  408. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju!
    Ależ bądź bezwzględny dla swoich znajomych, a moich pozostaw mojemu wyborowi. Tak się składa, że swoich przyjaciół cenię sobie wyżej, niż opinię kogoś, znanego tylko z nicku blogowego.
    I niech już tak zostanie, nie ma o co kruszyć kopii.

  409. Jolka napisał(a):

    a niby dlaczego ja mam nie być bezwzględna i kosztem własnego zdrowia martwić się o niepalaczy? … ale ja się matrtwię i szanuje ich prawo … mnie też trzeba szanować … i tyle

  410. Andrzej napisał(a):

    Jasanaanielko,
    ależ ja jestem bezwzględny dla swoich palących znajomych, a nie Twoich. To, że realizacja moich bezwzględnych pomysłów dotknie również Twoich znajomych, to tylko efekt uboczny. Zresztą wyszłoby to im tylko na zdrowie, czego nie da się powiedzieć o Twoim liberalizmie wobec ich nałogu, który skutkowałby ponadto (również jako efekt uboczny) negatywnie na moim zdrowiu. A na to pozwolić już sobie nie mogę.

  411. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju!
    Na szczęście nie ma takiej potrzeby, abyś mi na cokolwiek pozwalał, albo i nie pozwalał. Nasza znajomość jest wyłącznie blogowa a tu dym nie gryzie w oczy, nie rujnuje płuc, nie zaćmiewa umysłu…
    Powietrze czyste i trawa zielona.
    Pozdrawiam, życzę powodzenia w tępieniu palaczy w każdym miejscu i o każdej dobie. Ja sobie siedzę wygodnie ukryta za nickiem i myślę, że z naturalnych powodów nie będziesz szukał kontaktów bezpośrednich z osobą tak bardzo niebezpieczną.
    Ja przysięgam, że w drogę ci wchodzić nie będę i liczę na wzajemność.
    Czy to zbyt wiele?

  412. Orteq napisał(a):

    Torlin, Listopad 28ty, 2009 o 10:11
    „Są po prostu granice grubiaństwa, nawet wobec przeciwnika politycznego. Mawar wprawdzie zaostrzył swój język, ale nic nikogo nie upoważnia do takich strasznych powiedzeń. To jest po prostu skandal.”
    :
    Natraciłem się czasu jak durny, szukając tych ‘strasznych powiedzeń’. Znalazłem tylko to: „Listopad 28ty, 2009 o 02:55
    Zapomniałem zaznaczyć, że Mawara wyłączam z grona osób, które należy chronić przed zaczadzeniem.”
    :
    Mawar zresztą już narciarzowi odpisał, na nic nie narzekajac. Więc ja się ciebie, Torlin zapytuje grzecznie: czy ty ten swój infantylizm alarmistyczny to sam z siebie wydajesz czy masz to po kimś?
    :
    Bo ten blog słynął już z takich bzdur i dziecinad przedtem. Na przykład, wywalano z niego ludzi za rzekomy wulgarny jezyk i chamstwo. Jako że nazwano kogoś łobuzem. A zaraz potem o czyimś skurwysyństwie rozprawiano otwartym tekstem. Ty teraz wymysliłes jakies „po prostu granice grubiaństwa”, tak jak Zofia czesto wymysla granice „chamstwa”. Ktorego nikt inny nie potrafi zauważyc podczas gdy jej napstliwy jezyk w odniesieniu do innych niczym innym nie jest.
    :
    Wydaje się zatem, że do tego blogu jesteś w sam raz. Dokładnie jak obecny rząd jest w sam raz dla twórcy tego blogu.

Skomentuj