Jestem z Układu


O krzyżach i wojnie

LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 325 dni.

Najpierw o krzyżach. Jestem mało gorliwym synem Kościoła, ale więź z nim odczuwam.  Rozumiem decyzję Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu dotyczącą krzyży. Europa się zmienia i przestając być chrześcijańskim monolitem, staje się coraz bardziej wielowyznaniowa i ten proces będzie postępował. Na niego nie ma rady, można go hamować, ale powstrzymać się nie da. W związku z tym argument o chrześcijańskich korzeniach Europy, będzie tracił na znaczeniu w konfrontacji z tym czego wymaga coraz większa różnorodność religijna i kulturowa kontynentu. A wymaga ona i wymagała będzie coraz bardziej przesuwania w cień symboli religii, która kiedyś miażdżąco dominowała na kontynencie. To jest nieuchronne jeżeli chcemy, by żywiołowy proces nasycania Europy ludźmi innych wiar i kultur nie doprowadził do religijnej konfrontacji, do ostrego zderzania się kultur. To jak wiadomo bywaja konflikty wyjątkowo mocne i groźne. By symbole innych wiar nie zaczęły walczyć w sensie dosłownym o miejsce dla siebie w krajach osiedlenia ich wyznawców trzeba stworzyć sytuacje w której wszelkie symbole religijne skryją się, na tyle na ile to możliwe, bez wpadania w absurdy, w miejscach kultu i prywatności.

Oczywiście byłoby bardzo niedobrze gdyby w Unii Europejskiej pojawiła się tolerancja „o różnych prędkościach”, mniejsza dla tego co drogie chrześcijanom, a większa dla tego co drogie na przykład muzułmanom. Uważam, że takie niebezpieczeństwom istnieje w skutek tego, że w europejskiej lewicy ciągle żywe są emocje wrogie, głównie Kościołowi katolickiemu, uważanemu za bastion konserwatyzmu. W klimacie wrogości zróżnicowana tolerancja może się pojawić i prowadzić do powstawania i narastania ruchów obrony katolickiej wiary i chrześcijańskiej Europy z wszystkimi tego konsekwencjami. Ostrożnie więc z antyklerykalizmem, bo to jest nastawienie, które z jakiegoś powodu łatwo podgrzewa się prawie do białości, nie pozostając w żadnej proporcji do rzeczywistej roli wiary i Kościoła.

 Widać to także w Polsce. Pozycja Kościoła jest ważna, ma swoje korzenie w naszej przeszłości, ma plusy, ale także wady, przesady i dziwactwa – owe kropidła i święcenia bez umiaru i pewno ku stukaniu się Stwórcy w czoło. Jednak Polsce bardzo daleko do państwa wyznaniowego, przed którym ostrzega lewica, zapowiadając antykościelną w istocie krucjatę. Tendencja jest raczej odwrotna. Polska się powoli, ale systematycznie laicyzuje, o czym dobrze wiedzą hierarchowie, bo mają swoje badania i statystyki. Niech się ten proces toczy siłą natury, bez popychania. Zreszta to się nie uda i na takim popychaniu politycznego kapitału się nie zbije. Polacy coraz mniej Kościół słuchają, ale niezmiennie są do niego przywiązani. I to główna przeszkoda dla antyklerykalizmu i główny też problem dla Kościoła.

                                               ***************

Krótko o decyzji wysłania 600 naszych żołnierzy do Afganistaniu na prośbę Baracka Obamy. Uważam tę decyzję za słuszną i dobrze, że została podjęta od razu, bez zwlekania i puszenia się na ważność. Z NATO może wystąpić sporo członków i ono pozostanie NATO, jeśli będą w nim Stany Zjednoczone. NATO to Ameryka i jeśli liczymy na ten Sojusz to faktycznie liczymy na Amerykę. Nie ma gwarancji, że się nie zawiedziemy, ale jeśli cokolwie te gwarancje zwiększa to przekonanie Amerykanów, że w potrzebie mogą liczyć na nas, jako na sojusznika i to bez grymasów, od razu. NATO jest w Afganistanie na wojnie, a my razem z nim. Wojna wymaga często decyzji szybkich. To dobrze, że Polska bez zwłoki odpowiada na prośbę Obamy, który posyła tam nie 600 lech 30 tysięcy Amerykanów. Wcale mu nie łatwo. I co, w takiej sytuacji pokazywać gest Kozakiewicza? To bardzo ważna wojna, bo upadek Afganistanu to prawie pewność powstania ekstremistycznego muzułmańskiego pasma od Iranu po Pakistan.

Niech się naszym chłopcom szczęści. I niech się dobrze biją. Wojna to nie tylko śmierć, lecz i szkoła zwyciężania.

Skomentowano 403 razy to “O krzyżach i wojnie”

  1. Bekas napisał(a):

    Ale jaki mamy, jako Polska, interes w posyłaniu żołnierzy do Afganistanu?

  2. Szczesiul napisał(a):

    Uprzedzil! Co ja z toba mam, Bekasie.

  3. W.Kuczyński napisał(a):

    Bekas,
    taki, że jestesmy w sojuszu i naszym interesem jest interes sojuszu, Inaczej nie ma sojuszu tylko kartka papieru.

  4. Bekas napisał(a):

    W sojuszu?
    NATOwym?
    Ale akurat ten sojusz nie zmusza nas do tego.
    Afganistan nie jest ani terenem, na którym NATO działa, ani żadne z państw-członków NATO nie zostało zaatakowane.
    Więc nie jesteśmy zobligowani. Musi być jakiś inny interes. Jaki?
    ………………
    A czy gdyby USA zaatakowały Niemcy, to my też z USA?
    ………………
    Poza tym ostatnie działania USA pokazują, że wcale nas jak sojusznika nie traktują.

  5. Orteq napisał(a):

    To niezupełnie tak z tą kartką, Panie Ministrze. Nasza błyskawiczna akcja wspierania nowej inicjatywy afgańskiej prezydenta Obawy nie z żadnej kartki wynikła. Bo tam nie było nawet czasu na spisywanie czegokolwiek! To mi wygląda na tzw. niepisaną umowe. A z tymi akurat umowami to jest tak jak Yoggi Berra już dawno temu odkrył. Niepisane umowy nie są warte kartki na której ich nie spisano.

  6. zeen napisał(a):

    „Polska się powoli, ale systematycznie laicyzuje, o czym dobrze wiedzą hierarchowie, bo mają swoje badania i statystyki. Niech się ten proces toczy siłą natury, bez popychania. Zreszta to się nie uda i na takim popychaniu politycznego kapitału się nie zbije”
    na takim popychaniu politycznego kapitału się nie zbije
    na takim popychaniu politycznego kapitału się nie zbije

    Zbijało się kapitał polityczny za Suchockiej, wprowadzając religię do szkół tylnymi drzwiami, podpisując konkordat, ustanawiając komisję majątkową, której owoce poznajemy coraz lepiej. Tak, na serwiliźmie wobec KK się zbija kapitał polityczny, na obronie laickości państwa – nie. Czy coś się zmieniło?
    Jak widać, nawet byli ministrowie wciąż tylko politycznego kapitału poszukują, choć może bardziej byłby im potrzebny teraz zwykły – ludzki.

  7. Orteq napisał(a):

    Głupie pytanie: czy serwilizmem wobec KK jest uleganie propagandzie, oraz wpływom, RM? Bo to jakby było tu widać, słychać, i czuć. Bez popychania. Ani przyspieszania.

  8. W.Kuczyński napisał(a):

    zeen,
    gdzie ja szukam kapitału politycznego? I dlaczego ludzki jest tylko u posłanki Senyszyn?

  9. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    ja mówię o sojuszu a nie o decyzji Obamy. Można bylo nie wchodzic do NATO, ale jak sie weszło to trzeba działac solidarnie, bo inaczej nie ma sojuszu tylko kartka papieru. A w tym sojuszu krajem decydującym, także tym, ktory we wszystkich jego akcjach dawał najwiekszą ofiarę krwi są Stany.

  10. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Moim zdaniem ma Pan rację w sprawie symboli religijnych i pozycji kościoła w Polsce. A także w odniesieniu do spraw religii w UE.
    Osobiście jestem za laicką Europą i laicką Polską, ale z drugiej strony jestem przywiązany do naszego dziedzictwa. I nawet b. żałuję, że nie powiem:
    „Panie! czymże ja jestem przed Twoim obliczem? -
    Prochem i niczem;
    Ale gdybym Tobie moję nicość wyspowiadał,
    Ja proch, będę z Panem gadał

    W to miejsce niestety wchodzą niestety dziś rozważania o wieczności i nicości organizmów prostych i złożonych. Wiadomo, bowiem, że ewolucja przez wiele lat gwarantowała prostym organizmom nieśmiertelność. Dopiero w momencie powstania organizmów złożonych pojawiła się starość i śmierć. A my ludzie prostu jesteśmy tego świadomi. I m. in. stąd ten cały wysiłek intelektualny…

  11. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Ale jednocześnie szkoda, że wyciął Pan na poprzednim wątku moje wypowiedzi na temat bąka i Patrycji Pitz. One w żaden sposób nie godziły w poziom intelektualny Pana blogu, a wprost przeciwnie nawet go znacznie podnosiły.
    Tak czy inaczej sprawa religii, kościoła to także sprawa czym jest człowiek wypełniony, a w konsekwencji i jaka jest Polska. Czy straszniejsza jest Polska Ks. T. Rydzyka, Radia Niepokalanów, czy może podwórkowo-blokowa, telewizyjna Polska Partycji Pitz, kobiety o nieco asymetrycznej buźce i bez większych szans.

  12. W.Kuczyński napisał(a):

    głosie,
    gdy chodzi o wierszyki sprawa gustu, weź go pod uwagę.

  13. Bekas napisał(a):

    Panie Gospodarzu.
    Rozumiem, Pan mnie nie lubi.
    Mimo to ja bardzo proszę o odpowiedź.
    Pan napisał, że MUSIMY wysłać naszych żołnierzu do Afganistanu, by traktat NATO NIE BYŁ TYLKO KARTKĄ PAPIERU.
    Ja tę kartkę znalazłem:
    http://m.bankier.pl/forum/watek/977862/
    Artykuł 5 głosi:
    „ARTYKUŁ 5
    Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub kilka z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uważana za napaść przeciwko nim wszystkim; wskutek tego zgadzają się one na to, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, każda z nich, w wykonaniu prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego przez artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom tak napadniętym, podejmując natychmiast indywidualnie i w porozumieniu z innymi Stronami taką akcję, jaką uzna za konieczną, nie wyłączając użycia siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego. O każdej takiej zbrojnej napaści i o wszystkich środkach zastosowanych w jej wyniku zostanie bezzwłocznie powiadomiona Rada Bezpieczeństwa. Środki takie zostaną zaniechane, gdy tylko Rada Bezpieczeństwa podejmie działania konieczne do przywrócenia i utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.”
    Afganistan NIE LEŻY ani w Europie ani Ameryce Północnej. Zatem by traktat NATO nie był tylko kartką papieru my NIE MOŻEMY wysyłać tam wojska.
    Zatem pytam raz jeszcze:
    JAKI jest nasz w tym interes.

  14. Piotruś napisał(a):

    Bekas (17:03) interes taki, by nikt nie próbował wyasadzać pociągów, pałaców kultury i tym podobnych pierdół. Statystycznie jest to mało prawdopodobne, ale statystycznie Twój osobisty wkład w cały ten konflikt jest jeszcze mniejszy.

  15. Orteq napisał(a):

    głosie,
    A zastanawiało mnie wtedy skąd Gospodarz jakieś wierszyki wytrzasnął. I Pytia poleciał o czymś głosowi zwykłemu na poprzednim, zaoranym już ugorze. Zofia z Torlinem jeszcze chyba o tym zaoraniu nie wiedzą. Bo wciąż tam zawzięcie brylują jak gdyby nigdy nic.
    .
    Okazało się jednak, że Pan minister wyciął tam głosowe wypowiedzi na temat bąka i Patrycji Pitz. Ale coś chyba jednak pozostawił niewycietego. Przynajmniej na temat bąka
    :
    „głos zwykły, Grudzień 2nd, 2009 at 19:55
    Niestety gładka makówka Edwarda dość często wykrzywia się w nienawistną podkówkę, kiedy uważa on że gość pieprzy. Gość, który pieprzy to taki gość niemal, który w jego bajkowym sferderalizowanym i post-partyjnym zamku puszcza mu bąki pod nosem, które niestety nie dość szybko unoszą się do góry, a wręcz przeciwnie przylepiają mu się do poręczy, do garnków, filiżanek, ba nawet do cybucha fajki.”
    :
    Ja bym tu powiedział na marginesie, że nastąpiło nieuzasadnione przekłamanie o Edwardzie. Albowiem on na tarasie Z PAPIEROSEM a nie Z FAJKĄ spaceruje, czekając aż Zdzisław skończy czytać Dostojewskiego. Choć mógł to być jakiś inny Polonofob o naszych korzeniach, piszący klasyką. Jeśli wycięto jakieś wierszyki o Patrycji Pitz – czy ktoś może zna bliżej te panią? – a pozostawiono ten twój fragment o bąkach, to ja też się zaczynam martwic. W sumie razem przecież te głęboko uwarunkowane twoje wypowiedzi w żaden sposób nie godziły w poziom intelektualny blogu Pana Gospodarza. A nawet wprost przeciwnie, jak sam piszesz, go znacznie podnosiły. Ja bym dodał jeszcze: tak jak i pozostałe wszystkie twoje wypowiedzi na tym blogu.

  16. głos zwykły napisał(a):

    Orteq
    Patrycja Pitz jest bohaterką noweli Doroty Masłowskiej pt. Paw Królowej, która opisuje kulturę i życie młodych ludzi, którzy wychowali się w miastach i miasteczkach III RP.
    Myślę, że narracja tego dziełka jak najwierniej oddaje poziom intelektualny dużej części naszego społeczeństwa, w szczególności młodszego pokolenia.
    Chodzi tutaj o slums. PRL budował dla ludzi slumsy, obrzydliwe, nieestetyczne wielkie bloki z długimi i zazwyczaj ciemnymi klatkami schodowymi i korytarzami pachnącymi kapustą i małymi mieszkankami w których było czuć zapach potu ich mieszkańców. Owe slumsy dzisiaj są masowo obudowywane styropianem i malowane na żywsze kolory, ale życie w nich toczy się starym trybem. W smrodzie, agresji i głupocie dorastają, coraz to nowe chłopskie pokolenia, przed błękitnym ekranem coraz większej ilości stacji telewizyjnych.
    Co się zaś dzieje w szkołach o tym wiadomo, także z różnych doniesień prasowych m. in. tych o molestowanej przez klasowych kolegów dziewczynce, która się kila lat temu powiesiła. Rzeczywiście zjawiskowa jest w tych okolicznościach nieskuteczność szkolnej katechezy. Ale ogólnie fajnie jest. Nie będę tutaj używał slangu podwórkowego, aby nie urazić czułych uszek, zwłaszcza Torlina, który podobno się wczoraj wzburzył na mnie, Narciarza2 i Mawara.

  17. Andy napisał(a):

    Bekas pyta
    JAKI jest nasz w tym interes.
    Ano żaden, tak samo jak Francuzi w 39r. nie mieli żadnego interesu aby umierać za Gdańsk :D

  18. Orteq napisał(a):

    W.Kuczyński, Grudzień 3rd, 2009 at 14:55

    „ja mówię o sojuszu a nie o decyzji Obamy. Można bylo nie wchodzic do NATO, ale jak sie weszło to trzeba działac solidarnie, bo inaczej nie ma sojuszu tylko kartka papieru.”
    :
    Jak widać, każdy ma swoją ulubioną kartkę papieru. Ja z pańską, tą o pakcie NATO, nie mam wielkich problemów i nie o nią mi chodzi. Ja jakoś nie widzę większego sensu w naszym: my pierwsi! my pierwsi! Bo to mi nieodparcie przypomina wyścig debili: kto pierwszy skoczy w przepaść?
    :
    Afganistan, już po raz kolejny, okazuje się przepaścią niezgłębioną dla wszystkich chcących ten kraj ‘ucywilizować’ po swojemu. Jeśli tym razem prezydent Obama przedstawił jakieś nowe podejście w następnej próbie zgłębiania tej przepaści to ja przynajmniej chciałbym o tym usłyszeć. Zanim bym wysłał naszych następnych 600 żołnierzy z misją impossible. I z szansą na niepotrzebną śmierć wielu z nich bardzo possible. Pańska gorliwość: my pierwsi! my pierwsi! nie mieści się w żadnej pustej kartce. Zanim jej nie ktoś nie wypełni REALNYMI planami na jakiś sukces w Afganistanie. Bo o OBIETNICACH rychłego zwycięstwa i o „strategii wyjścia” stamtąd w dwa najdalej lata to świat się nasłuchał z tej samej tuby 30 czy więcej lat temu. Przy okazji Wietnamu to było.

  19. Bekas napisał(a):

    Piotruś
    Co tu napisać?
    Hmmm….pominę to prawdopodobieństwo, bo jeszcze nie każesz atakować właścicieli samochodów, a prawdopodobieństwo tego, że któryś z nich Cię przejedzie jest dużo większe.
    Zapytaj sam Siebie KOGO i PO CO atakują terroryści????
    Atakują obywateli USA czy może Czadu?
    A atak terrorystyczny na Polaka był czym spowodowany????
    Tu masz linka:
    http://www.nowiny24.pl/ap...../739166395

  20. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    Trudno nie przytaknąć Pańskiej zrównoważonej wypowiedzi
    Idzie jednak o to, że świat znalazł się w punkcie zwrotnym i następuje rozdawanie kart.
    Nie mam nic przeciw religijnym wartościom, ale porażony jestem dyskusją na temat ochrony męskich zarodników i dawania przykładu jak bezkarnie szabruje się mienie publiczne.

    Gdyby Minister Kich miał honor, to podał by się do dymisji za głupi atak na ambasadora amerykańskiego w Warszawie w sprawie wysłania dodatkowego kontygentu wojskowego do Afganistanu.
    Tą decyzję podjeli Amerykanie samodzielnie, a ambasador nieopatrznie lapnął to publicznie.
    Biedny żołnierzyk Klich.
    Myslał, podobnie jak dygnitarze PRL-u, że to on samodzielnie podejmuje ta ważne decyzje.

    Myślę, że dla potwierdzenia szeroko głoszonej, na tym blogu tolerancji dla różnorakich wypowiedzi, warto opublikować zdjęty tekst głosa.

  21. Orteq napisał(a):

    Do ostatniego mojego komentarza takie uścislenie. Nasza gotowość do wysłania 600 następnych żołnierzy do Afganistanu została ogłoszona PRZED jakimikolwiek doniesieniami o spotkaniu dzisiaj ministrów obrony państw NATO w Brukseli. Doniesienia te dopiero w tej chwili się pojawiają i to raczej tylko w radio czy telewizji, z tego co mogę w swoim ustroniu zauważyć. Pisane media nie nadążają za bardzo, jak by się wydawało. Wniosek? Nasz POważny rząd Obamie PO palcu wchodził zanim inni członkowie NATO mieli okazję to uczynić. To się nazywa z wyprzedzeniem cios. Prosto w naszego żołnierza nos. I w nasz własny trzos. Rym jak najbardziej częstochowski.
    :
    Chyba ze to jest nasza akcja odwetową za śmierć Polaka z rąk muzułmanów? Tego z Bekasowego linku? Nie będzie Allach pluł nam w twarz. Jak narazie, idzie srednio
    :
    „Polski śmigłowiec Mi-24 rozbił się dziś w Afganistanie. Na pokładzie było 10 polskich żołnierzy, żadnemu z nich nie stało się nic poważnego. ”
    http://wiadomosci.gazeta......tanie.html

  22. dark side napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Zgadzam się z Pana oceną
    .
    Bekas:
    „JAKI jest nasz w tym interes.”
    Bekasie Piotruś ma rację. spróbuję Ci to wyjaśnić w uproszczeniu naszą strategię, choć pewnie narażę się na pogardę obecnych tu intelektualistów z powodu infantylizmu :))))
    Utrzymując wojska w krajach, które które są siedliskiem terrorystów PRZENOSIMY WOJNĘ NA ICH TEREN.
    To Afganskie i Irackie budynki są wysadzane w powietrze, tam giną w zamachach cywile, kobiety i dzieci, oni mają sparaliżowany transport i zablokowaną możliwość rozwoju. Organizacje terrorystyczne skupione na obronie własnych baz mają ograniczone środki by inwestować w zamachy u nas. To jest brutalna prawda, o której nie usłyszysz pewnie w wiadomościach. Ktoś musi ginąć, by mogł spokojnie żyć ktos. Nie powinieneś specjalnie narzekać, bo to nie na nas padło tym razem.
    Taka strategia sporo nas kosztuje, ale jeśli przejdziemy dziś do defensywy to wojna w krótkim czasie przeniesie się do naszych miast.

  23. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Wykluczyć nie można, iż wpis ten jeden i drugi mógłby zanadto rozbudzić blog swoją intensywnością.

  24. Orteq napisał(a):

    Głosie,
    „Patrycja Pitz jest bohaterką noweli Doroty Masłowskiej pt. Paw Królowej, która opisuje kulturę i życie młodych ludzi, którzy wychowali się w miastach i miasteczkach III RP…Chodzi tutaj o slums. PRL budował dla ludzi slumsy, obrzydliwe, nieestetyczne wielkie bloki… życie w nich toczy się starym trybem. W smrodzie, agresji i głupocie dorastają, coraz to nowe chłopskie pokolenia .”
    :
    Dobiłeś mnie. Nie tyle opisem tej przerażającej rzeczywistości naszej co ujawnieniem związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy PRL-em, Leoncinem i chłopskim rodowodem polskich slumsów. Chyba pójdę na taras. Tylko z czym? Palenie rzuciłem w 1974. O, sam sobie przypomnialem twój oryginalny pomysł: chyba się odeszczę włoskim deszczykiem

  25. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    Ściśle, rzecz biorąc to nie jest nasza strategia, lecz strategia USA. USA chroni, kiedy może poszerza swoje strefy wpływu. Pan Waldemar napisał: „upadek Afganistanu to prawie pewność powstania ekstremistycznego muzułmańskiego pasma od Iranu po Pakistan”. A tam jest właśnie tzw. żyzny półksiężyc. Kto włada kolebką ludzkiej cywilizacji ma zapewnioną kontrolę nad surowcami strategicznymi. Uważam, że gdyby państwa muzułmańskie odniosły sukces i zdobyły taką kontrolę następnym krokiem mogłaby być otwarta wojna cywilizacji zachodnioeuropejskiej z islamem. W konsekwencji o wiele więcej istnień ludzkich poszłoby tam do piachu. Tak to jest z naiwnymi idealistami, niekiedy chcą dobrze, ale ich myślenie i działanie może przynieść w przyszłości morze łez.

  26. głos zwykły napisał(a):

    Trzeba bowiem zawsze pamiętać jak to się wszystko zaczęło. Jak popłynęły pierwsze statki i skąd do nowych lądów. Jak feudalna polska zbożem utrzymywała populacje Londynu i Amsterdamu. A kto kontrolował handel zbożem i jak były chronione spichlerze. W końcu warto przypomnieć sobie wielkie dziełko Josepha Conrada Jądro Ciemności, które jest niczym innym, jak o traktowaniu jak bydło podbijanych narodów.
    A dziś proszę murzynek Bambo wydaje nam krótkie polecenie z powołaniem się na art. 5. I wszyscy tulą uszy. Tak nada dziełac.
    Warto także domyśleć się, że to nie USA jest zakładnikiem państwa Izrael, lecz odwrotnie. I pamiętać o tym jak bardzo pieniądze USA na uzbrojenie Izraela im się zwróciły, zwracają i będą zwracać.

  27. głos zwykły napisał(a):

    Orteq
    „Palenie rzuciłem w 1974.”
    Badania dowodzą, że osoby, które rzuciły palenie i zmieniły dietę oraz sposób życia na bardziej ruchliwy (np. szorowanie talerzy przy zmywaku w sklepiku z hamburgerami) mają statycznie szanse na życie dłuższe o 15 lat.
    Życzę więc powodzenia. Warto jednak przypomnieć, iż organizmy, które nie miały możliwości wymiany genów poprzez seks w stanie niezmienionym potrafiły żyć w stosunku do nas całą wieczność. Tak wiec zamiast szczać komuś z piętra na głowę proponuje zawiązać jednak wacka na supełek. Chyba, że ci nie zależy.

  28. Piotruś napisał(a):

    Bekas (18:29) sam sobie odpowiedziałeś – oni po prostu ograbiają bogatych. Zaś dla usprawiedliwienia hurtowej grabieży lukrują gówno pozłotkiem religijnego fanatyzmuym.
    Dodać należy, że w oczach tych biedaków bogaczami są mieszkańcy blokowisk przywołani przez Głosa.

  29. Bekas napisał(a):

    Słodka Ciemna Strono.
    „Utrzymując wojska w krajach, które są siedliskiem terrorystów PRZENOSIMY WOJNĘ NA ICH TEREN.”
    Myśmy u nas, w Polsce, mieli wojnę z terrorystami???
    Kiedy?
    PIERWSZY (przynajmniej tak mi się wydaje, jeśli jest inaczej proszę o korektę) przypadek wzięcia polskiego zakładnika i zabicia go nastąpił na skutek naszego wmieszania się w wojnę afgańską.
    Takie są fakty, których nie wytrzymuje Wasza (z Piotrusiem) racja.
    PO CO terroryści mieliby napadać Polskę???
    To są mordercy, ale nie idioci.
    A!
    Ciemna Strono.
    Możesz to traktować jako mą złośliwość.
    Nie odpowiedziałaś jednak na moje wcześniejsze pytanie.
    Powtórzę je zatem:
    OD JAK DAWNA nazywasz Cygana Romem?
    I czemu piszesz afgański, irański z dużej litery?
    ………………………..
    Piotrusiu.
    Jak wyżej.

  30. dark side napisał(a):

    glosie,
    wysnuwasz karkołomne wnioski poparte mieszaniną fikcji literackiej, własnych uprzedzeń i luźnych skojarzeń. A wszystko po to, by wbić mi szpilę :) i sprowokować do dyskusji o Izraelu. Bezskutecznie obawiam się.
    Co do naiwnego idealizmu to chyba nie doceniasz siły społecznej tego zjawiska. Największą sztuką w dyplomacji nie jest zniszczenie przeciwnika, a sprawienie, by z wroga zmienił się w sprzymierzeńca, partnera, z którym mamy wspólne interesy. Idealizm jest wpisany w naszą naturę.
    W harmonijnie rozwijających się społeczeństwach (tak jak u zrównoważonych jednostek) idealizm stoi w równowadze z rozsądkiem i zimną kalkulacją. Ubytek któregokolwiek z tych walorów prowadzi do destrukcji- wzajemnego wyniszczenia.
    Wojna jest jak trucizna w roli lekarstwa. Nie możemy zapomnieć po co ją prowadzimy i z jakich przyczyn wybuchła.

  31. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    Wielka literatura i poezja zawiera niemal święte głosy, które przemawiają do czytelnika z zaświatów. Tak więc o Izraelu to raczej wolałby rozmawiać z Romanem Dmowskim, bo on, jako ekspert od uczonych Żydów, bogatych Żydów, wpływowych Żydów i zwykłych chałaciarzy przewidział bardzo dokładnie co się wkrótce stanie w Palestynie.

  32. Piotruś napisał(a):

    Bekasie moja jest wieża Eifla i moje były wieżowce WTC identycznie jak moim jest zapach nawozu na polach. Do tych krajobrazów, zapachaów i wysilków ludzkiego umysłu jest mi niestety znacznie bliżej niż do biografii biednego człowieka, którego poszukiwanie chleba zmusiło do niebezpiecznych podróży.

  33. Mawar napisał(a):

    Godzinę temu w TVN A. Kwaśniewski w rozmowie z MO nie przyznał się, że to on był TW „Alkiem”, ale powiedział, że wie kto to był „Alek”, przypisując ten kryptonim komuś w ówczesnej redakcji „Życia Warszawy”, jednak zdecydowanie odmówił powiedzenia o kogo chodzi. Zachęcił dziennikarzy do śledztwa w tej sprawie. No więc jako blogowy dziennikarz śledzę. Nie chodziło pewnie o ówczesnego redaktora naczelnego ŻW, wcześniej dyrektora PAP i korespondenta w Watykanie, red. hrabiego Zdzisława Morawskiego, który był agentem SB (szpiegował także w Watykanie) i fakt ten już w czasach PRL nie był żadną tajemnicą. Czyżby Kwaśniewski wskazywał na red. Janinę P. wówczas zatrudnioną w „Życiu Warszawy”? MO z całym swym okrucieństwem przytoczyła pod koniec rozmowy wypowiedź Wałęsy na temat TW „Alka”: „Niech się Kwaśniewski tłumaczy” – powiedział Lechu. (Jak czekista z czekistą). Kwaśniewski się skrzywił i podsumował na koniec rozmowy, że IPN należy rozpędzić. Arystokracja III RP najwyraźniej nie życzy sobie żadnej pamięci o swoich sprawkach z czasów komunistycznych. Nic nowego, to przypomina „Liber Chamorum”, książkę napisaną w XVII wieku przez Waleriana Nekandę-Trepkę na temat pochodzenia niektórych rodów szlacheckich, które bezprawnie przypisywały sobie tytuły szlacheckie lub pochodziły z nieprawego łoża. Książka przeleżała w rękopisie … 300 lat od XVII w. do lat 60. XX wieku i nawet przed II wojną jej nie wydano, mimo kilku prób. Odważył się dopiero wybitny specjalista od genealogii prof. W. Dworzaczek, wydając ją z naukowym komentarzem. Zawsze podziwiałem odważnych historyków.

  34. dark side napisał(a):

    Bekasie, zacznę od rzeczy prostych:
    „OD JAK DAWNA nazywasz Cygana Romem?”
    Nie podam Ci daty. Prawdopodobnie odkąd się dowiedziałam, że Romowie uważają słowo „cygan” (od cyganić- kłamać,oszukiwać) za obraźliwe.
    .
    Co do pozostałych pytań, to nie rozumiem czy pytasz tak na prawdę o to, co my jako kraj zyskujemy, czy też „co ja jako Bekas z przysłowiowej Koziej Wólki” zyskuję. To są dwa różne pytania :)
    Perspektywa – egocentryczna i krótkoterminowa- zdaje się być jedyną, z jakiej oceniasz rzeczywistość. Czy to strategie zapobiegania skutkom GO- może to humbug, za mojego życia temperatura się zmieni nieznacznie, Koziej Wólki nie zaleje, to za co ja płacę? Czy też nasze sojusze wojskowe.
    Bekasie, ja byłam przeciwna wysyłaniu naszych wojsk, ówczesny rząd zrobił niewiele, by przekonać mnie do swoich racji. Jednak ufam, że chłopcy mieli powody, by zawiązac takie sojusze wojskowe z tamtą administracją. Napisałam już dlaczego moim zdaniem nie powinniśmy się wycofywać dzisiaj.
    Tak na marginesie, to sojusze miały być dla nas korzystne również gospodarczo. Jeżeli tak nie jest, a wiele jest doniesień, że strona amerykańska nie dotrzymuje umów, to rzecz należy wyjaśniać i nagłaśniać. Iświetnie, że tak się dzieje.
    Dla organizacji terrorystycznych jesteśmy częścią imperium zła, tak jak Amerykanie. Nie wiem, czy słuchałeś internetowych wystąpień ich przywódców duchowych. Jest ich mnóstwo i wszystkie mówią z grubsza to samo. Dają Ci szansę wstąpienia w szeregi wiernych bojowników Bekasie. Dopóki jednak nie ukorzysz się przed Allachem i nie przyjmiesz prawdziwej wiary jesteś dla nich celem, tak samo jak każdy z nas.
    Twoje panstwo nie jest izolowaną wyspą, działa w sieci połączeń politycznych i ekonomicznych, które trzeba wziąć pod uwagę odpowiadając na Twoje pytanie. Jeśli terrorystom udałoby się zaburzyć ekonomię USA i pogłębić kryzys, to skutki odczujemy także my. Jeśli uda im się zdestabilizować i sparaliżować amerykańską demokracje, to skutki zaostrzenia procedur i kolejnych regulacji (jesteś wszak przeciwnikiem regulacji) zapewniających bezpieczeństwo obywateli dotrą także i do nas.
    Jak to się ma do Twoich osobistych interesów? Pewnie nijak. Przy odrobinie szczęścia nawet nie zauważysz zmiany. Masz pełne prawo być niezadowolony, że ponosisz bezsensowne koszty :)
    pozdrawiam,

  35. Mawar napisał(a):

    dark side
    .
    “OD JAK DAWNA nazywasz Cygana Romem?”
    Nie podam Ci daty. Prawdopodobnie odkąd się dowiedziałam, że Romowie uważają słowo “cygan” (od cyganić- kłamać,oszukiwać) za obraźliwe.
    .
    A co zrobisz z Cyganami Sinti, którzy mogą obrazić się za nazywanie ich Romami? Nie mówiąc o tym, że Rumuni (po rumuńsku Cygan to Tigan) mający kontakt z Cyganami na co dzień, a nie jak ty – ze skrzypkami cygańskimi w restauracji, nie są zachwyceni możliwymi nieporozumieniami. Każdy kraj ma swoją wrażliwość, my np. na „polskie obozy zagłady”. Poza tym takie orwellowskie zabiegi z nazewnictwem (pederasta – gej, Cygan – Rom, niepełnosprawny – sprawny inaczej etc.) są komiczne i nieskuteczne. Wystarczy posłuchać języka młodzieży. Język jest plastyczny i od każdego rzeczownika powstanie odpowiedni czasownik, podobnie jak od słowa Cygan.

  36. dark side napisał(a):

    Jestem pod wrażeniem tego ile można załatwić jednym telefonem :) Przed chwilą wysłuchałam Miedwiediewa, który na konferencji z Berlusconim (przebywa z wizyta we Włoszech) z dumą podkreślił, że Obama dzwonił do niego osobiście.
    Zaoferował pełne wsparcie dla akcji w Afganistanie, transfer wojsk Nato przez terytorium Federacji, pomoc rosyjskich sił porządkowych i możliwość korzystania z sowieckiej infrastruktury na tamtym terenie.

  37. Mawar napisał(a):

    dark side
    „Jestem pod wrażeniem tego ile można załatwić jednym telefonem :) Przed chwilą wysłuchałam Miedwiediewa, który na konferencji z Berlusconim (przebywa z wizyta we Włoszech) z dumą podkreślił, że Obama dzwonił do niego osobiście”.
    .
    Zofia od wczoraj ma orgazm z tego powodu. Sam czarny Obama dzwonił do prezydenta WszechRusi. To się w głowie nie mieści. :)

  38. Zofia napisał(a):

    Muszę rzec, że jesteśmy dziwnym krajem.
    Ponoć w 96% katolickim, bez mała z krzyżem Chrystusowym na sztandarach i uchwałami sejmowymi w jego „obronie”.
    Ale kiedy prezydent kraju, którego serdecznie, jak Torlin, nie znosimy dosyć powszechnie – podpisuje dzisiaj dekret o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych z Watykanem – cisza jak makiem zasiał. O dzisiejszych rozmowach prezydenta Miedwiediewa z Benedyktem XVI w Rzymie, też ani mru-mru.
    No tak, ale Miedwiediew to Rusek, a Benedykt to Niemiec i na dodatek jakieś stosunki ponad Polską (i to bez jej zgody, czy chociażby konsultacji) nawiązują, a jak wiadomo, Polska ma monopol na katolicyzm, jak nie na całym świecie, to przynajmniej w Europie środkowo-wschodniej.

  39. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    chyba jesteś spóźniony z tymi „rewelacjami”, wspominałam o tym w poprzednim wątku.
    Lepiej zastanów się jak będzie teraz pani ambasador Suchocka się czuła, gdy u jej boku pojawi się ambasador o nazwisku kończącym się na – ow, – nin lub podobnie i będzie szczególnie witany przez watykańskich purpuratów.
    I ile będzie teraz lamentów ze strony polskich hierarchów, że w Rosji nie chcą polskiego duchowieństwa, bo wolą np. z Brazylii albo Filipin a o kościele rzymsko-katolickim wolą Rosjanie sami rozmawiać w Watykanie przez swego ambasadora, niż za pomocą polskich biskupów pracujących w Rosji.

  40. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    jaki tam znów orgazm!
    Zapominasz, że Obama z Miedwiediewem częściej rozmawia przez telefon i się z nim spotyka, niż polski prezydent z nimi oboje.
    Raczej wpadnę w osłupienie, gdy Obama z własnej inicjatywy, dobrowolnie i osobiście zadzwoni do Kaczyńskiego a nie do Tuska!

  41. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „Mawar, jaki tam znów orgazm”!
    .
    Polityczny oczywiście.

  42. Mawar napisał(a):

    Zofia
    Aczkolwiek ty bardziej za Putinem niż Rasputinem. :)

  43. Orteq napisał(a):

    głos zwykły, Grudzień 3rd, 2009 at 19:55
    :
    “organizmy, które nie miały możliwości wymiany genów poprzez seks w stanie niezmienionym potrafiły żyć w stosunku do nas całą wieczność. Tak wiec zamiast szczać komuś z piętra na głowę proponuje zawiązać jednak wacka na supełek. Chyba, że ci nie zależy.”
    :
    W moim tutejszym Leocinowie na wacka wołają wariat. Mój wariat do wiązania na supełek już się nie nadaje. Do życia w stosunku ciągle tak. Tak przynajmniej twierdzą zaprzyjaźnione z wariatem osoby. Też pewnie wariatki, którym nie zależy.

  44. Indoor napisał(a):

    Orteq! „To się nazywa z wyprzedzeniem cios. Prosto w naszego żołnierza nos.”
    Może i we własny nos, ale (nie zapomnij),
    jest to zawsze nasz własny, suwerenny cios.
    I demokratyczny.
    Tak samo boli, ale o wiele lepiej BRZMI.

  45. Indoor napisał(a):

    albo inaczej:
    Może to cios w własny nos,
    ale to Nasz, Demokratyczny Cios!
    W nasz demokratyczny nos.

  46. jasnaanielka napisał(a):

    I miał ma twarzy taki wyraz boski,
    Jak ten, co pisząc wiersze liczy zgłoski.

  47. Orteq napisał(a):

    A trzos? Za mało demokratyczny żeby sie załapał na to rymowanie? Czy może dlatego wyleciał, że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają? Ani nie wpisują ich na puste kartki niepisanych umów. Tych nie wartych papieru, na których są niespisywane.
    Upieram się przy przywróceniu trzosa do twojej twórczości. Jeśli pozwolisz
    :
    Może to cios we własny nos,
    ale to Nasz, Demokratyczny Cios!
    W nasz demokratyczny nos.
    A co na to zwykły głos?
    Którego uwadze uszły i nos
    i pusty jak nasze głowy trzos.

  48. jasnaanielka napisał(a):

    Skoro z samego rana wrzuciło mnie do zamrażarki – anty spam wziął mnie za spam – to ja podrzucam prezencik. Kolejny, cudowny tekst Agi. Jak ona to robi???
    #
    # Aga pisze:
    2009-12-02 o godz. 21:46

    cóz jeszcze napisze ze programy w TVN sTYLE SA CIEKAWSSZE I GODNIE uwagi, coz zona Aleksandra KLwasniewskiego, który był marnym autorytetem dla ludzi, cóz nie był autorytetem jak minister Bartosiewski, ale budziił sympatie u ludzi, moze naiwna sympatie,ale dał się lubic, ale sympatie, cóz tu pisac tylko poleczyc nowe programy wTvn style, cóz niech kazda kobieta cos tam znajdzie, to bede fajne, jeszcze jest konkurencia Polsat Cafe,
    ale poradnik dla kobiet przyda się, zeby ulepszyc swoje zycie
    pozdr serdecznie
    #

  49. Bekas napisał(a):

    Ciemna Strono.
    W sprawie Cygana (Roma) pomógł Mawar, więc ja tylko dam Ci link do „zakazanej” piosenki. Maryla Rodowicz musi rwać włosy z głowy.
    http://www.youtube.com/wa.....re=related
    A, może dodam że przestawiłaś łańcuch. „Cygan” nie jest od „cyganić”, a odwrotnie. I ten związek nie powstał z niczego.
    „Co do pozostałych pytań, to nie rozumiem czy pytasz tak na prawdę o to, co my jako kraj zyskujemy, czy też “co ja jako Bekas z przysłowiowej Koziej Wólki” zyskuję. To są dwa różne pytania :)”
    Czyżbyś miała jakieś złe wspomnienia z Koziej Wólki?
    Cały czas pytałem o to, co POLSKA ma z udziału w wojnie w Afganistanie czy Iraku. I chciałbym dostać odpowiedź na temat. Konkretną. Taka Turcja na przykład bierze od Amerykanów kasę PRZED podjęciem współpracy. My nie możemy?
    I raz jeszcze podkreślę, bo Ty jakoś nie chcesz tego zauważyć. Terroryści mieli nas w nosie dopóki my się tam nie pojawiliśmy. Żadnej wojny z nami nie prowadzili ani u siebie, ani u nas w kraju. Tyle faktów. Ataki na Polaków zaczęły się JAKO KONSEKWENCJA naszego udziału w afgańskiej wojnie, nie na odwrót.
    Inna rzecz, to sposób walki z terrorystami.
    Potężne USA nie mogą od lat dać sobie rady z jednym Ladenem. Drzewiej amerykański miliarder Trump, po tym jak jego bank obsiedli terroryści, wynajął najemników i sprawę szybko załatwił.
    USA nie mogłyby tego samego zrobić?

  50. Indoor napisał(a):

    To wobec tego refren. Lub zwrotka.
    „Nasze Sokoły z powietrza
    Zawsze uderzą tam gdzie trza.”

  51. Indoor napisał(a):

    Tra da tadadadam … tam gdzie trza.

  52. Szczesiul napisał(a):

    głos zwykły Says: (Grudzień 3rd, 2009 at 19:47)
    *
    „A dziś proszę murzynek Bambo wydaje nam krótkie polecenie z powołaniem się na art. 5. I wszyscy tulą uszy. Tak nada dziełac.
    Warto także domyśleć się, że to nie USA jest zakładnikiem państwa Izrael, lecz odwrotnie. I pamiętać o tym jak bardzo pieniądze USA na uzbrojenie Izraela im się zwróciły, zwracają i będą zwracać.”
    *
    I ‘murzynek Bambo’ i ‘tak nada dziełac’ charakteryzują piszącego te słowa nader przejrzyście. Nawet odwrócenie zakładniczych zależności dwóch wymienionych państw o czymś niezwykle głębokim zapewne świadczy. Tutaj pełne słowa uznania wyrazić trzeba dla dark side za jej zdecydowany odpór dany prowokowaniu do dyskusji o Izraelu. Kierunek dyskusji zbyt wyraźnie został na samym początku nakreślony żeby jeszcze mieć jakieś złudzenia co do ewentualnej jej merytoryczności.
    .
    Chociaż, bo ja wiem? Jest tam i namiastka merytoryki, wydaje się. W innym komentarzu:
    *
    głos zwykły Says: (Grudzień 3rd, 2009 at 21:32)
    „o Izraelu to raczej wolałby rozmawiać z Romanem Dmowskim, bo on, jako ekspert od uczonych Żydów, bogatych Żydów, wpływowych Żydów i zwykłych chałaciarzy przewidział bardzo dokładnie co się wkrótce stanie w Palestynie.”
    *
    Nie jestem pewien czy Dmowski tak bardzo dokładnie wszystko przewidział na początku lat trzydziestych. Wiemy bowiem, ze w latach 1945-1948 w brytyjskiej wówczas Palestynie doszło do wojny domowej między Żydami z jednej a Brytyjczykami i Arabami z drugiej strony. „Przepowiednia” Dmowskiego (wrzesień-październik 1930 r.) w tej sprawie brzmiała tak:
    *
    „Anglia tedy coraz wyraźniej staje w sytuacji, w której, chcąc ratować się w Indiach, będzie musiała poświęcić sprawę żydowską w Palestynie. Jeżeli zaś do tego dojdzie, to los Żydów tam może być smutny.”
    *
    http://www.polonica.net/K.....mowski.htm

    Jeśli można uznać, że ‘będzie musiała poświęcić sprawę żydowską w Palestynie’ oznaczało dokładnie wojnę domową, to powiedzmy, że Dmowski może się i nie pomylił za bardzo. Ale już przepowiednia, iż ‘jeżeli zaś do tego dojdzie, to los Żydów tam może być smutny’ ani jak się nie ma do rzeczywistości rzeczywiście zaistniałej w 1948 roku i dalej. Bo gdyby los Żydów był dzisiaj tak smutny jak tego chciał Dmowski to przecież głos zwykły zupełnie inny by wydawał głos niż wydał dzisiaj. I to zupełnie na próżno! Jako że nawet jego pokrewna w temacie dusza, dark side, odmówiła podchwycenia tego niezbyt już nośnego tematu. A my wszyscy znamy, tak jak Edwar zna, czyli az do bolu, jego sympatie. (Holocaustu Dmowski nie przewidział wiec podaruj sobie).
    .
    Głosie! Wake up and smell the coffee. W tym swoim chłopskim, slumpsowym, Leoncinie.

  53. Zofia napisał(a):

    Blog nad poziomy lata!
    Zamiast sikania mamy Piłsudskie – szczanie (w słownika polskiego jednak nadal zaliczany do wulgaryzmów), na prezydenta USA mamy uwłaczające przezwisko z elementarza – Bambo. I tak dalej.
    Drodzy panowie, można i erotycznie i perwersyjnie i z doza pikanterii – ale z finezja i inteligentnie, a nie lecieć menelską „rąbanką”.
    Ani to Wam inteligencji ani też męskości – nie dodaje.
    Przynajmniej tak widać z drugiej strony lustra.
    ***
    Mawarze,
    jeśli co do czego, to oczywiście orgazm (polityczny) daje satysfakcję, ale nie z każdym rzecz jasna.
    Masz rację, i co do preferencji też. Obaj rosyjscy politycy są tego warci.
    Zdecydowanie gorzej z polskimi.

  54. Zofia napisał(a):

    Droga Bars
    Panie Basie, Basieńki, Baśki
    Z okazji Waszych imienin przyjmijcie moje słowa sympatii i innych serdeczności z życzeniami spełnienia wszystkich marzeń, nawet tych najbardziej fantastycznych!
    Niech Wam radośnie słońce świeci w sercach do samego końca świata i jeden dzień dłużej!
    http://www.youtube.com/wa.....yCzEBW2LN0

  55. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    tło pod moje polityczne ekstazy – ulubiony zespół Putina i ulubiona piosenka:
    http://www.youtube.com/wa.....pghmbBoLdc
    Miłych wrażeń i emocji

  56. głos zwykły napisał(a):

    Szczesiul
    Niestety nasza polityka wobec USA polega na włażeniu im w d…. i rozważaniu, czy w trudnych chwilach nas znowu zdradzą czy też nie. We wszystkich sprawach Izraela toczy się bardzo ożywiona dyskusja polityczna, pomiędzy Żydami i chyba nie ma nic w rozmowach które oni sami toczą pomiędzy sobą, czego inni, zagraniczni politycy lub publicyści im przyjaźni lub nieprzyjaźni nie podnosiliby w rozmowie o nich.
    Jesteśmy po terapii szokowej T. Grossa i wiemy jaki jest anty-semityzm w odczuciu Żydów. Jeśli chodzi o tą mentalność. Edward z pewnością powiedziałby, gdyby chciał tylko stosować równe kryteria, że mamy tutaj do czynienia z nadwrażliwością i nadpobudliwością oraz jednostronnym oglądem i oceną rzeczywistości.
    Poczytaj sobie uważniej, co Roman Dmowski napisał na temat syjonizmu. Sprawa nie jest bez związku z II Wojną Światową, ale toczyła się swoim osobnym torem.
    Nie ma powodu, aby anty-semityzm koniecznie i we wszystkich przypadkach na ślepo łączyć z wypowiedziami dotyczącymi nacjonalizmu, państwowości, kolonializmu Żydowskiego, chyba że się tego b. chce.
    Rzecz w tym, że Roman Dmowski był pisarzem politycznym sensu stricto, który działał w czasach szczególnej polaryzacji różnych opinii politycznych. Jego przeciwnikami politycznym była m. in. mniejszość Żydowska, grupa etniczna posiadająca wyraźne i odrębne od naszych interesy, która sama w sobie wytworzyła całe spektrum dość dobrze rozwiniętych partii politycznych i to działających w kilku krajach.
    Niezależnie od sympatii czy antypatii do jego działalności w tych czasach był politykiem niezwykle nowoczesnym, jak na naszą tradycję polityczną, posługującym się wszystkimi tymi narzędziami polityka i partii politycznych, które są w pełni rozwinięte w dzisiejszych państwach.
    A że w swojej publicystyce lubił posługiwać się terminem „Chwast”. No, cóż. Kształtowanie stosunku emocjonalnego do przeciwnika jest częścią polityki w masowym społeczeństwie. Oby tylko nie wpadać w przesadę, która może popchnąć do czynów desperackich jednostki, czy odłamy polityczne.
    Tak więc już wstałem. Napisałem, A teraz jadę z chłopskiej, slumpsowo, także blogowo slumpsowej Warszawy, dzięki takim głównie jak ty „publicystom” Szcze coś tam, do Leoncina, który jest bogatą wsią transformującą się szybko zgodnie z standardami UE. I ma jeszcze tą zaletę, że tam Internet dostatecznie szybko nie działa, no i trzeba rąbać sporo drzewa na opał. Dzięki czemu każdy dzień ma b. ludzki wymiar.

  57. dark side napisał(a):

    Mawar i Bekas,
    Panowie, to nie prawda, ze prawdziwych cyganów już nie ma. Latem zeszłego roku nadziałam się autem na prawdziwy tabor:)
    .

    Faktycznie Polska Ludowa zrobiła wiele, by zabić ich kulturę:
    http://www.national-geogr.....r-pamieci/
    .
    „W 1952r. rząd Polski wydał bowiem uchwałę, zmuszającą wszystkich Cyganów do osiadłego trybu życia. Dzisiaj, na początku XXI w. Cyganie znowu ruszają w trasy. Letnie koczowiska przyciągają całe rodziny, które samochodami, wozami a nawet pociągami dojeżdżają do rozbitych nad rzeką obozowisk. Idealną okazją do wyruszenia w trzydniową trasę jest „Tabor Pamięci”.
    Dziś jednak cygańskie wozy, skrzypce i tańce wracają w nasz krajobraz. Podobnie jak wracają inne elementy przebogatej i różnorodnej kultury narodowej. Dla mnie to fantastyczne.
    .
    Co do nazywania czy przezywania różnych nacji to jestem obrzydliwie poprawna politycznie. Nic na to nie poradzę :)
    Mawarze, humanista jak Ty wie zapewne znacznie lepiej niż ja, że niektóre wyrazy pejoratywne z biegiem czasu stają się neutralne, a neutralne nabierają obraźliwego charakteru.
    Jeśli jakaś społeczność życzy sobie, by nazywać ich Romami, to będę ich tak nazywać. Grzeczność nic nie kosztuje.

  58. dark side napisał(a):

    jeszcze odrobina cygańskiej muzyki na dobry dzień:
    http://www.youtube.com/wa.....X6uxM5anek

  59. Bekas napisał(a):

    Ciemna Strono.
    Apropos uchwały.
    Coś mi się wydaje, że ona wciąż obowiązuje.
    Czyżby Joanna Szczepkowska myliła się mówiąc w tv, że 4 czerwca 1989 roku komunizm w Polsce upadł?
    Nazwa „Rom”, to „Cygan” w ich języku. Przynajmniej tak piszą w Wiki.
    Czyli, że wg tego powinniśmy na Anglika mówić Ingliszmen.

  60. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „Czyli, że wg tego powinniśmy na Anglika mówić Ingliszmen.”
    .
    Owszem, gdyby słowo „anglik” nabrało pejoratywnego wydźwięku.
    .
    DarkSide: „Dziś jednak cygańskie wozy, skrzypce i tańce wracają w nasz krajobraz.”
    .
    Obawiam się, że to już jest równie autentyczne jak zespół „Mazowsze”.
    Nawiasem mówiąc, wędrówkami zajmowała się tylko część cygańskich szczepów. Zawsze byli również Cyganie osiadli i wcale przez to nie mniej autentyczni.

  61. Indoor napisał(a):

    http://finanse.wp.pl/kat,.....;_ticrsn=5
    To ciekawe. Ostatnio za każdym razem usiłują mnie oszukac. No czasami się mylą na moją korzyść, ale raczej oszukuja. Kiedyś tego nie było. Kupuję dziesięć serków po złotówce, idę do kasy a Panienka mówi: czternaście złotych. Po ile serki ? Ona mówi po złotówce. A ile mam? Ona mówi: dziesięć. No to dlaczego Pani wyszło, że czternaście złotych? Ona na to: Oooo, pomyliło mi sie. Ale to bardzo często.

  62. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    A miałeś nie czytać niczego. Widzisz do czego to prowadzi. Przeczytasz jakieś pierdoły i bzdurne skojarzenia cię napadywują. Z serkami po zlotowce!

    Proponuję wobec tego nowy refren. Czyli zwrotkę. Tym razem nie moją. I absolutnie nie nową.
    :
    Bardzo modne oraz tanie
    jest ostatnio nabijanie,
    więc nabija byle kogo, byle kto
    :
    itd., skocznie. Do kasy się zblizając. Efekt będzie murowany. Jako rąbnięty stary pierdziel zostaniesz przez panienkę nie inaczej odebrany. Zamiast kaleczyć 14 złotych za 10 serków po złotówce sztuka ona ciebie łagodnie potraktuje. I wrąbie w kasę tylko osiem czekoladek po złoty pięćdziesiąt za sztukę. W rezultacie będziesz żarł te swoje śmierdzące serki i myślał, że to czekoladki. No i zarobisz na tym pełne dwa złote. Panienka tyle samo. Jak ona te dwa złocisze z kasy do własnej kieszeni przełoży to już jej, też słodka, tajemnica.

  63. karwoj8 napisał(a):

    Autorze!
    Najpierw cytat z wyznaniem pańskiej wiary: „Jednak Polsce bardzo daleko do państwa wyznaniowego, przed którym ostrzega lewica, zapowiadając antykościelną w istocie krucjatę. Tendencja jest raczej odwrotna. Polska się powoli, ale systematycznie laicyzuje, o czym dobrze wiedzą hierarchowie” a następnie fakty:
    - Krzyk, bek czy też ryk hierarchii kościelnej wspartej chórem PO, PiSowsko, PSLkim głosżacej „wojnę o krzyże”,
    - Uznanie przez TK, że ocena z religii jest zgodna z przepisami Konstytucji w świetle której wprowadzono religię do szkół publicznych,
    - Uchwała Sejmu RP kierowana do innych parlamentów Europy apoparta glosami umiłowanej PO, PiSu i PSL podważająca wyrok Europejskiego trybunału Praw człowieka,
    - pycha, buta, arogancja i niezmierzona pazerność na cudze mienie urzędników Pana Boga wsparte (a jakże) działaniami Państwa,
    - procesy p-ko artystom „obrażającym” uczucia religijne,
    -itp. itd…
    Czy dowodem na to, że nie jesteśmy państwem wyznaniowym jest to, że jeszcze się nie kamienuje, nie obcina rąk ?
    Pan jest praworządnum liberałem?

  64. Orteq napisał(a):

    karwoj8,

    Ty o Iranie nigdy nie słyszałeś? A burkę znasz? To taki strój plażowy dla Arabek i innych dam, w Allachu umiłowanych. Dopóki nasza następna epopeja narodowa nie będzie się zaczyna od słów „Persjo, ojczyzno moja” ja tam będę skłonny uwierzyć Panu Ministrowi. Bo on zdaje się mnie przekonywać, że klerykalizacja u nas nie postępuje. A może nawet, kto wie, czy umiłowana naszemu sercu laicyzacja nie czyni milowych kroków w chocholim pochodzie krok do przodu dwa do tyłu?
    :
    Gadanie o obcinaniu rąk chyba z innej legendy pochodzi. Nie z poznańskiej czasem, ponad pół wieku temu? Tam władza ludowa miała ręce obcinać. Temi rencami zresztą. Za inne, o wiele wcześniejsze, obcinanie rąk, i za kamienowanie, mogły już jakieś przeprosiny paść, z wysokości Stolicy Piotrowej. Ale tego akurat nie jestem na 100% pewny. Wiem za to na sto procent, że dziesięć przykazań jest w sześćdziesięciu procentach wartych przestrzegania. Pierwsze cztery można olać. Sama Zofia tak kiedyś napisała. W kogoś w końcu trzeba wierzyć.
    :::
    A qunia znasz?
    http://www.youtube.com/wa.....JsuQeMGpkk

  65. Torlin napisał(a):

    Takie oszukiwanie to jak kradzież na rympał. Bez sensu. Warszawskie supermarkety robią inną kombinację, i trudno im coś zarzucić. Otóż są niektóre artykuły w promocji, a w komputerze ceny są poprzednie. Jak się ktoś spostrzeże, to zaraz przepraszają: „Zapraszamy do naszego punktu obsługi klienta, tam panu/pani zwrócimy różnicę”. A inni, którzy się nie spostrzegą? Nie zauważą w stosie artykułów? Nie śledzą wydruków?
    To jest podobne do słynnej sprawy, w której pewien ustosunkowany człowiek brał pieniądze od ludzi za wsadzenie latorośli na studia. Brał pieniądze i nic nie robił. Jak młody człowiek nie zdał, to oddawał pieniądze mówiąc, że przeprasza, ale nie udało się załatwić. A tym, którym dziecko zdawało, pieniędzy nie oddawał.

  66. Orteq napisał(a):

    W piątek o tej godzinie normalni ludzie już po piątym drinku są. A my tu dalej otręby mielemy w najlepsze. Widać można i tak. Narciarz może by to nawet i lubiał jakby tu dzisiaj był. Bo on coś przeciwko Kiszczakowi miał za pewne skłonności Generała Honoru.
    No ale dość już tej preambuły.
    :
    Ja bym tu nie kradzież na rympał tylko skomputeryzowanie na sarmater danego „supermarketu” raczej podejrzewał. Pełne oraz nowoczesne skomputeryzowanie sklepu polega bowiem i na tym, że wszelkie wydruki afiszy czy wywieszek na półkach o niektórych artykułach będących w promocji pochodzi z jednego i tego samego software. Czyli tego, który nadaje ceny w komputerze kasy. Jeśli cena promocyjna została WYDRUKOWANA przez software to oznacza, że stara cena została już zastąpiona ceną nową. Jeśli nie została zastąpiona, to znaczy że ktoś coś tam na piechtę jeszcze kompinował. A to dzisiaj, w wielkim i prawdziwym supermarkecie, do pomyślenia już jest trudne. No ale nasze możliwości, czy to w pomysłowości czy tylko w robocie na sarmater, znane na całym świecie są. Więc nie tylko w warszawskich supermarketach. Aż takim wybrańcem losu zatem w tym nie zostałeś.
    :
    Indoor natomiast już mógł zostać. Bo on chyba nie tutejszy. I na skróty lubi.
    Do Torlina to napisałem.

  67. Mawar napisał(a):

    Rząd Tuska praktycznie już przyznał się do winy w związku z aferą hazardową. Świadczy o tym dzisiejsze wykluczenie Wassermanna i Kempy z komisji sejmowej pod żałosnymi pretekstami. To maja być te wysokie standardy? Okazuje się, że nie Irlandia to tylko Białoruś.
    .
    wpis Kataryny na ten temat
    http://kataryna.blox.pl/2.....ska-1.html

  68. Mawar napisał(a):

    karwoj8 Says:
    Grudzień 4th, 2009 at 18:12
    Karwoj uważaj, bo pójdziesz do piekła.
    Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate!

  69. Mawar napisał(a):

    dark side
    „… niektóre wyrazy pejoratywne z biegiem czasu stają się neutralne, a neutralne nabierają obraźliwego charakteru”.
    .
    Owszem, ale zawsze jest tego konkretny powód nad którym warto się pochylić. Bo inaczej to redukujemy problem do opakowania i mamy złudne poczucie, że go rozwiązaliśmy.
    .
    „Jeśli jakaś społeczność życzy sobie, by nazywać ich Romami, to będę ich tak nazywać. Grzeczność nic nie kosztuje”.
    .
    Przecież to nie Cyganie wymyśli, żeby ich nazywać Romami, a ci którzy zwykle unikają miejsc zamieszkiwanych przez Cyganów, bo tam straszno jakoś.

  70. Indoor napisał(a):

    Orteq! Ja te serki (waniliowe) kupuje dla psów. Kiedyś dawno lubiłem, teraz tez lubie rózne wyroby pochodzące pohnoć z mleka, ale te serki jakoś przestały smakować. Przykład (sprzed dwóch dni) podałem tylko dlatego, że zilustrować jakie banalne oszustwa idą. Te z promocją co Torlin przytoczył to jest normalka.

  71. Indoor napisał(a):

    „Posiedzenia komisji „hazardowej” na razie odwołane”. No długo to oni nie posiedzieli. Ale może jeszcze posiedzą.

  72. Zofia napisał(a):

    Mswar,
    mnie „afera”, hazardowa nie rajcuje, ale to co wyprawiają medialni komentatorzy zmusza mnie do zastanowienia, jak daleko może się zeszmacić dziennikarstwo czy politycy, byle tylko ich było na wierzchu.
    Na ogół nie oglądam dzienników TVP1, ale mi się dzisiaj trafił taki dziennik.
    Z totalnym dziwieniem słuchałam, co to też dziennikarze mają do powiedzenia o wykluczeniu posłów PiS L.. Wassermana i panią Kempę ze składu komisji „hazardowej”.
    Faktem jest, że ta dwójka posłów miała do czynienia z ustawami dot. hazardu i je opiniowali.
    Każdy prawnik wie, że ich obecność w składzie komisji, która bada sposób stanowienia ustaw dot. hazardu – jest niewskazana.
    Taka też opinia sejmowych prawników.
    Nie mogą być sędziami we własnej sprawie.
    Ale o tym z ust dziennikarzy TVP1 nie słyszałam ani słowa. Ta niezbyt wygodna propagandowo dla PiS prawda przez usta im nie przeszła.
    Były za to idiotyczne komentarze o politycznym wykluczeniu i tym podobne bzdury.
    To co wygadywał poseł SLD do kamer – kazało mi się zastanawiać czy w ogóle ma świadomość o czym plecie.
    Rozumiem reakcję PiS, broni się jak potrafi, choć prezes PiS jest z wykształcenia dr nauk prawnych. i jeśli był choćby miernym doktorantem a wcześniej studentem prawa – to doskonale wie, że PO w tym wypadku ma rację z wykluczeniem akurat tych posłów z komisji.
    Członkom PiS mogę tę emocjonalnie schizoidalną agitkę propagandową odpuścić, ignorancji prawniczej u prezesa PiS się nie dziwię, bo mam wyrobione zdanie o jego stosunku do prawa – ale dziennikarzom z TVP1, których jednak winien obowiązywać zawodowy kodeks etyczny – już nie.
    Co do sojuszu PiS z SLD w dosyć mało etycznej sprawie – nie warto wspominać, dzisiaj poseł A. dał jego klasyczny popis, polityczna głupota i ignorancja wobec prawa – sięgnęła w SLD zenitu.

  73. Zofia napisał(a):

    O!, do szmacących się żurnalistów dołączył red. Wojciech Czuchnowski z GW.
    A to ciekawostka. W redakcji Gazety Wyborczej nie zatrudniają jakiegoś prawnika, który by podedukował nieco pana redaktora i mu jakoś prostymi słowami wytłumaczył, że świadek w sprawie nie może być w niej sędzią?
    Jak zwykle najpierw emocje, potem rozum.
    Socjologowie ową schizoidalną przywarę w reakcjach polskiego społeczeństwa odkryli chyba gdzieś na początku lat 70-tych minionego wieku.
    Przynajmniej ja się z nimi już w tym czasie spotykałam.
    Czas płynie, a u nas wciąż to samo. Emocji to my na wodzach trzymać jednak nie potrafimy, więc i głupota u nas czasem bezdenna.
    http://wyborcza.pl/1,7596.....ka_PO.html

  74. Indoor napisał(a):

    Zofio! O czym Ty pisześ? Typowe zagranie triumfujacego Etosu, któremu się od 20 lat wydaje, że demokracja polega na tym, że dowolnie skojarzona 50.01% ma prawo eksploatować pozostałą część. Można to zaobserwować za każdym razem po dowolnych wygranych wyborach. A zagrania wokół i w komisji hazardowej to zwyczajna hucpa.
    Inna sprawa. „”Reformatorzy” PiS nie chcą Jarosława Kaczyńskiego” pisze w Onet (Iar,Rzeczpospolita). Już kilka razy pisałem, że moim zdaniem młodzi odsuną Kaczyńskich na bok i Ziobro wygra wybory prezydenckie. Stanie się to dzieki takim jak Ty Zofio i Nasz Gospodarz. Inna sprawa, że zagłaskanie nie powinien automatycznie spowodować upodlenia. Dzieje się to według mnie tylko w przypadku ludzi o bardzo wątpliwych kwalifikacjach moralnych.

  75. Indoor napisał(a):

    Zwróc uwagę Zofio na swój styl. Dowolne, nawet najbardziej chamskie zagranie, kompletna nieudolność lub pospolite złodziejstwo znajda u Ciebie natychmiast usprawiedliwienie jesli dokona tego ktoś z partii rządzącej, zaś każdy który osmiela się mieć wątpliwości, jest natychmiast szmacącym się schyzofrenikiem, komentarze są idiotyczne, są bzdurami, emocjonalnie schizoidalną agitkę propagandową zaś jego indolencja sięga zenitu itd.
    Może i społeczeństwo nie potrafi trzymać emocji na wodzach. A może nasi wodzowie nie są warci żadnych emocji? Maksymum co warci są to narzygać na nich? I na klauny, co wokół skaczą z zachwytem na ustach „Szefie! To było genialne!!!”

  76. Indoor napisał(a):

    „Połowa Polaków nadal popiera PO.Co drugi Polak (50 proc.) oddałby swój głos na Platformę Obywatelską, gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę.”
    A na końcu wiadomosci (żródło Onet) drobnymi literkami:
    „O preferencje partyjne były pytane tylko osoby, które zadeklarowały udział w wyborach oraz były pewne swoich preferencji partyjnych (grupa 485 osób spośród 1000 osób, wśród których przeprowadzono cały sondaż).”
    Z tego zakończenia jasno wynika, że pierwsze dwa zdania sa dosyć prymytywnym kłastwem, bowiem ponad połowa w ogóle nie oddałby głos a dopiero połowa z niecałej połowy głosowałby na PO (24,25%) Gdyby inaczej sformułować (np. „połowa głosów by przypadła PO”) to można by się zgadzac. A tak to kłamia że tylko dym leci.

  77. W.Kuczyński napisał(a):

    Indoor,
    to nie jest żądne kłamstwo. Przypuszczam, że to sondaż OBOP, bo on podaje zawsze procenty od zdeklarowanych by iść glosować. Ile w tym sondazu dostał PiS? Ważne są proporcje. Wiadomo od dawna, że prawie połowqa Polaków trwale nie glosuje. Widzę tu tylko Twoje pragnienie wykrycia korzystnego dla PO kłamstwa nic wiecej.

  78. W.Kuczyński napisał(a):

    Ziobro nigdy nie wygra wyborów prezydenckich, chyba, że sie dobrze, pozytywnie zestarzeje. Jeśli pozostanie takim jakim jest to dla ogromnej wiekszosci Polakow bedzie straszydlem, a nie nadzieją. Tomiędzy innymi dzieki takim jak ja gęgaczom PiS zostal wywalony z hukiem od władzy w 2007 roku i z tym wizerunkiem nie wróci.

  79. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    zechciej zauważyć, że istnieje pewien minimalny próg kultury prawnej, która winna być przestrzegana w demokratycznym państwie, a on w tym wypadku jest jednoznaczny.
    Świadek czy uczestnik badanej sprawy nie może być sędzia we własnej sprawie .
    I to było i jest istotą mego komentarza.
    Nie jest natomiast istotne, jakich członków partii politycznej dotyczy, rządzącej czy opozycyjnej, co najwyżej daje świadectwo jej poziomu politycznego wyrobienia.
    Jeśli egzekwowanie owej kultury prawnej na elementarnym poziomie w pracy polskiego Sejmu jest dla Ciebie, jak piszesz – „hucpą, chamskim zagraniem, kompletną nieudolnością lub pospolitym złodziejstwem” oraz „zagraniem triumfującego Etosu, któremu się od 20 lat wydaje, że demokracja polega na tym, że dowolnie skojarzona 50.01% ma prawo eksploatować pozostałą część” – to rzeczywiście, nie mamy o czym rozmawiać.
    Żyjemy po prostu Indoor
    w zupełniej innych światach, o innej kulturze politycznej i prawnej.

  80. Indoor napisał(a):

    Zdanie jakoby „Połowa Polaków nadal popiera PO” jest nieprawdziwe. Czy połowa (ponad 50%), która nie zechce iść na wybory popiera PO? Nie. Gdyby bowiem popierał, poszedłby na wybory. Czy połowa z połowy to jest połowa Polaków? Nawet nie jest to połowa wyborców.
    Notabene czy to, że głosowałby na PO jest tożsame z sformułowaniem, że „popiera PO”? Niekoniecznie. Jest to w dużej części negatywny elektorat PiSu a w tym dużej mierze braci Kaczyńskich. Ale poza bracmi tam jest sporo młodych ludzi, w każdym razier kolejna generacja, którą przytulił PiS. Proszę spojrzeć na tą rzeszę młodych parlamentarzystów, prokuratorów w IPN, agentów CBA czy też dziennikarzy z Rzeczpospolitej i nie tylko. To jest kolejna generacja żądna władzy i wpływów. Mogą być antypatyczni, ja im nie ufam. Ale ja głosu wyborczego nie mam (chyba). W momencie gdy stara gwardia PiS zostanie usunieta w cień automatycznie Ziobro stanie się numerem jeden. Ta sama kolejna generacja. Już kiedyś narzekałem, że według mnie najwiekszą winą PiS jest to, że kolejnej generacji obiecuje przyspieszony awans nie według krytweriów merytorycznych, ale politycznych. Do tego służy lustracja (miedzy innymi), ale też instrumentalnie wykorzystane hasło walki z korupcją.
    Uważam, że powazna wpadka PO (albo – kolejna powazna wpadka) może spowodować, że odmłodzony PiS obejmie władzę. I to dzieki zagłaskaniu PO. Między innymi za pomocą podobnych do cytowanego sondaży. Bo prawda jest taka, że połowa wyborców jest do przygarnięcia. Jesli PiS przyjmie ludzką twarz a PO wpadnie – mamy kolejną powtórkę historii.

  81. Indoor napisał(a):

    Masz racje Zofio! Jesli dla Ciebie cytowane przez Ciebie przymioty są do akceptacji, to reprezentujesz inną kulturę polityczna. Może nie tyle kulturę ile „kulturę”.

  82. jasnaanielka napisał(a):

    Fajno jest!!!
    Każdy z uczestników tej wymiany poglądów i ciosów na poziomie różnym, jest głęboko przekonany o tym, że to on, właśnie ON prezentuje wiedzę, doświadczenie, a przede wszystkim wysoką KULTURĘ :D :D :D
    Bo jedyne, co zostało przy powstaniu naszego gatunku rozdane sprawiedliwie, to rozum.
    Nikt nie ma wrażenia, że dostał trochę mniej.
    … Właśnie uprałam zasłony, teraz się biorę do mycia okien…
    Są naprawdę ważne rzeczy do zrobienia.
    Miłego dnia wszystkim blogowym mędrcom.

  83. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    albo masz kłopoty z logiką albo manipulujesz, pod wygodną Ci tezę.
    Jesteś inteligentnym człowiekiem, więc raczej przyjmuję, że kierujesz się tą drugą ewentualnością.
    Więc raz jeszcze i najprościej jak potrafię”
    - żaden świadek ani osoba powiązana z badaną sprawą – nie może być jej sędzią.
    Ich udział stanowiłby precedens a końcowe orzeczenie sejmowej komisji śledczej miałoby tzw. wadę prawną i nie mogłoby by być traktowane jako obiektywne.
    To Ci wytłumaczy każdy prawnik, o ile masz jakiekolwiek wątpliwości wobec mojej opinii na ten temat.
    B. minister Wasserman i posłanka Kempa – nie są osobami postronnymi.
    Figurują w rządowej dokumentacji dot. projektowanych ustaw dot. hazardu. I będą w komisji przesłuchiwane.
    ***
    Nie nazywaj „przymiotami do akceptacji” moimi, skoro to TY, a nie ja je określiłam wobec faktu wykluczenia obojga posłów z komisji śledczej.
    To jest właśnie manipulacja – jakiej się dopuszczasz.
    Owe „przymioty” (kłamstwa, hucpa, ect) – to wyłącznie Twoja opinia i przez Ciebie tutaj w blogu ujawniona..
    Ja natomiast – pod nią się nie podpisuję, mam inne zdanie i je dokładnie Ci przedstawiłam.
    ***
    Rozumiem Twoją emocjonalną reakcję na słowa, jakie skierowałam, na ile się domyślam, nie pod adresem akurat członków PO w komisji śledczej, lecz pod adresem posła ….SLD, ale mam niezbywalne prawo tak ocenić jego postępowanie w tej komisji.
    I nazywać sojusz PiS z SLD po imieniu.
    Nie zabiegam, by moje opinie o wyczynach SLD akurat Tobie się podobały.
    Trudno mi natomiast zrozumieć Twoje ironiczne odnoszenie się do mojej, jak napisałeś – „kultury”, skoro akurat w wypowiedziach dot. komisji „hazardowej” zabiegam po prostu o praktykowaną powszechnie w dojrzałych demokracjach kulturę prawną.
    Nie spotkałeś się z czymś takim do tej pory?
    W moim odczuciu, zachowujesz się tak, jakbym trafiła Cię swoimi opiniami w piętę (achillesową).
    Czyżby tą piętą był Sojusz Lewicy Demokratycznej i owa, dla mnie dziwna i mało zrozumiała – kooperacja SLD z PiS?
    Miłego weekendu Indoor.

  84. W.Kuczyński napisał(a):

    Indoor,
    zarzucasz OBOP -owi fałszerstwo sondażu. Na jakiej podstawie? I wyciągasz z tego daleko idące wnioski.
    PiS pod kierunkiem Ziobry nie wróci do władzy, chyba że, jak napisałem Ziobro się gruntownie zmieni i zatrze pamięć o swojej roli w rządzie Kaczyńskiego.
    Żeby PiS mógł mieć szansę wrócić do władzy musi zrezygnować otwarcie, publicznie, glośno z tzw. IVRP. Musi zrezygnować z wrogiej, nienawistnej retoryki w stosunku do całego 20 lecia za wyjątkiem rządu Olszewskiego i Kaczyńskiego i musi zrezygnować z podobnie nienawistnego, wrogiego stosunku do Konstytucji. Jeśli to zrobi przekonująco wówczas przestanie być partia groźną dla ludzkich wolności nad wisła i ludzie stopniowo przestana sie go bać. Wtedy powstanie szansa. Uzasadniony, silnie zaszczepiony przez Kaczyńskich strach przed nimi daje Platformie duzy margines tolerancji. I słusznie, bo sto afer hazardowych, nawet prawdziwych jest lepsze niz jeden postsanacyjny zamordyzm.

  85. Indoor napisał(a):

    Ja nie oskarżam OBOP. OBOP podał swoje wyniki, mianowicie na wybory wybierałby się 48.5% respondentów a z tego 50% głosowałby na PO. Więc 24,25%.
    Ja twierdze tylko, ze te wyniki w żaden sposób nie można streścić w zdaniu „Połowa Polaków popiera PO”. Więc zarzucam omówieniu wyników manipulację w tej części, która często jako jedyna jest czytana przez czytelników.
    Twierdzenie jest tym bardziej kłamliwe, że z 24,25% jakaś część to bynajmniej nie zwolennicy PO, tylko przeciwnicy PiS, którzy się jeszcze nie zorientowali, że PO i PiS to ci sami quasitotalitarni nieudacznicy.

  86. Zofia napisał(a):

    JasnaAnielko,
    powodzenia. Szyby (wymyte) i firany (wyprane i powieszone) mam już za sobą, choć w budynku remont ścian i dachu, okna z zewnątrz są nadal w fatalnym stanie (zakurzone) i mycie na niewiele się zdaje..
    Teraz czeka mnie dębowo-bukowy parkiet (drewniany, nie lakierowany), płyny do mycia drewna, terpentyna, wiórki i autentyczna pasta woskowo-miodowa. Na koniec froterka (dzięki Bogu, zachowała się elektryczna z czasów PRL) i pucowanie podłóg do połysku.
    Ale potem dom pachnie typowo – bożonarodzeniowo, jak w czasach minionego dawno dzieciństwa!.
    W tym roku święta spędzam wyjątkowo w domu, w mieście.
    I porządki domowe robię solidne.
    Nie wykluczone, że w tym roku zapoluję tez na oryginalne, autentyczne drzewko świerkowe i sztuczna choinka pozostanie na pawlaczu.
    Powyciągałam też do sprawdzenia i przeglądu wszystkie bożonarodzeniowe obrusy, bieżniki, serwety i inne stołowe gadżety poprzywożone ze Skandynawii, Belgii i Niemiec.
    Nawet mam specjalny bożonarodzeniowy komplet pościeli zdobiony w typowe dla Brytyjczyków elementy świąteczne (gruszki, ostrokrzewy i gwiazdy betlejemskie) i teksty kolęd, który nb wypatrzyłam dobre kilka lat temu w Kopenhadze.
    U mnie święta, jeśli pozostaję w domu – mają znaki z całej zachodnio-północnej Europy.
    Są nawet prześliczne kolędy angielskie i tradycyjny indyk w pierwszy dzień świat.
    Ale wigilia jest typowo polska – tradycyjne dania, tradycyjny opłatek, tradycyjne sianko i prześliczne polskie kolędy.
    I chociaż dla luteran wigilia nie jest obowiązkowa, to w Polsce szeroko praktykowana.
    A że dom miałam zawsze ekumeniczny katolicko-protestancki, wigilia, odkąd pamiętam, była.
    Dla mnie obecnie świętowana wigilia, to hołd dla moich rodziców, zwłaszcza mamy.
    Tego dnia pamięć o nich jest mi szczególnie bliska. I nawet, jeśli spędzam ten wigilijny wieczór sama – w domu jest wigilijny stół, wigilijna kolacja, opłatek i uroczysty nastrój. Choinka iskrzy lampkami, płyną kolędy, futrzak ma ozdobną kokardę na szyi, są prezenty pod choinką.
    Ani przez moment nie czuję się ani samotna ani smutna.
    W dzień wigilijny w naszym kościele po południu jest specjalne nabożeństwo, wyjątkowo urokliwe.
    Po komunii, gasną w kościele wszystkie światła, zapalają się lampki na choinkach a u wiernych – świece w rękach.
    I wtedy chór intonuje …Cichą noc… po czym cały kościół wypełnia to wspaniała kolędę śpiewana przez wszystkich. Po nabożeństwie, wzajemnych życzeniach, w opłatkami w garści, jakie rozdaje proboszcz – idziemy do domów w świątecznym nastroju.
    Większość na tradycyjną kolacje wigilijną. Część doczeka I dnia świat i powita Boże Narodzenie uroczystym obiadem w gronie bliskich.
    Dwa tygodnie wcześniej, 12 grudnia mamy wieczorne wspaniale adwentowe spotkanie przy kawie adwentowe z własnymi, domowymi wypiekami i kolędami i radosnymi pieśniami adwentowymi naszych chórzystów i zespołów muzycznych.
    Równie cieple, jak cały adwent u protestantów.
    Kiedy tylko jestem w tym czasie w Szczecinie, nie opuszczam tych spotkań.
    Przyznam, że bardzo lubię ów adwentowy nastrój radości i krzątaniny przedświątecznej. I oddaję się mu z wielką przyjemnością.

  87. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    przed chwilą (prawie) prezes PiS postanowił, wskazując imiennie palcem – wicemarszałkiem z SLD i PSL zagrać przeciwko PO.
    To tego prowadzą właśnie wyskoki posłów z SLD.
    A co do rozłamu w PiS,
    to było wiadome dla mnie było, że niechybnie nastąpi – od momentem, gdy grupa europosłów z PiS postanowiła firmować się nie jako, PiS ale jako – Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy.
    Wspiera ich w tych poczynaniach …grupa europosłów z SLD z frakcji Napieralskiego.
    Nie mają natomiast wsparcia eurolewicy z frakcji Olejniczaka i Kwaśniewskiego.
    To tyle na polu brukselskim.
    W kraju – Konserwatyści i Reformatorzy (nie wiem na ile organizacyjnie – w tej chwili) – ale chcą być odrębnym ugrupowaniem politycznym.
    Pod takim szyldem występują publicznie, chociaż grzecznościowo jeszcze zapraszają na takie publiczne spotkania prezesa PiS.
    Miałam tego przykład na konferencji „EKiR” dot. spraw morskich, jakie firmowali europosłowie Marek Gróbarczyk i prof. Legutko.
    Przy próbie stworzenia ponadpartyjnej grupy „stoczniowej” w Parlamencie Europejskim – Gróbarczyk dostał, jak sam powiedział publicznie, wsparcie europosła SLD – prof. Liberadzkiego, z PO nie dostał żadnego, ani innych SLD-owskich europosłów również.
    Nie zauważyłam natomiast, by w tej grupie, tj. EKiR, jak na razie, ujawnił się europoseł Ziobro.
    Ale mam zawężone pole obserwacji, bo ograniczam się do działań w UE wyłącznie dot. transportu, gospodarki morskiej i energetyki oraz relacji z Rosją.
    W tych obszarach europoseł Ziobro nie pojawia się.
    Moim zdaniem z Brukseli lepiej widać, jakim żacofańcem politycznym jest prezes PiS, stąd te wewnętrzne fermenty bardziej doświadczonych europejskością niektórycyh z PIS-owskich europosłów.

  88. jasnaanielka napisał(a):

    No to pod akompaniament Chóru Aleksandrowa!!! umyłam przepięknie okno i drzwi balkonowe, balkon, a także równy powierzchnią balkonowi zewnętrzny parapet! Nie zdecydowałam się jeszcze usunąć pelargonii i komarzycy, które wciąż się nieźle prezentują. Niech stoją aż do mrozów, jak co roku – do naturalnej śmierci.
    Rozwiesiłam firanki i zasłony, dom pachnie świeżością, choć jeszcze sporo do zrobienia pozostało, ale to dzisiejsze najbardziej czasochłonne. A chór mi śpiewa … eeeEEEEch! mołodcy!
    Prawdę mówiąc w takich okolicznościach przyrody Ziobro, Kępa z Wassermanem i cała reszta obchodzą mnie raczej średnio – do czasu.
    Jak już sobie spokojnie usiądę z kawą, za parę dni, to i ciekawość naszego pół/światka mi powróci.
    No i się pewnie zdenerwuję !!!

  89. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    nie wpadłam jeszcze na to, by mi chłopaki od Aleksandrowa umilały sprzątanie!
    Ale jest to niezły pomysł, bo pieśni mają dziarskie i pobudzające, jako tło do prac domowych wielce przydatne.
    Muszę wypróbować ten Twój pomysł przy walce z podłogami. Tylko najpierw gdzieś kupić muszę kompakt z ich pieśniami!
    Na razie mi towarzyszy komplet nagrań bodajże 60 piosenek do tekstów Agnieszki Osieckiej!
    A w chwilach wytchnienia muzyczny albumik „Symphony” znakomitej śpiewaczki Sarah Bridhtman, której niekiedy towarzyszą Andrea Bocelli, Paul Stanley, Ferbnando Lima i Adam Lampert.

  90. jasnaanielka napisał(a):

    Płytę zakupiłam w przerwie koncertu i uważam, że nie ma lepszego akompaniamentu do prac domowych szczególnie wymagających zachęty. Bocelli pod wymachiwanie ściereczką i mycie szyb? Totalne nieporozumienie.
    Tu trzeba muzyki dziarskiej, „pod nogę” i zaangażowanej.
    Szczególnie, gdy się nie jest entuzjastą prac domowych ze zmywaniem na czele. Trzeba sobie dodać animuszu, a kiedy Ania ma musz, to jest w stanie diabłu łeb urwać przy samej…. no nie! tego nie napiszę.

  91. Szczesiul napisał(a):

    Głos zwykły na odchodne takim odchodem pojechał (Grudzień 4th, 2009 at 09:36):
    *
    „A teraz jadę z chłopskiej, slumpsowo, także blogowo slumpsowej Warszawy, dzięki takim głównie jak ty “publicystom” Szcze coś tam, do Leoncina, który jest bogatą wsią transformującą się szybko zgodnie z standardami UE.”
    *
    Dopiero jasnanielka – niech jej gwiazdka betlejemska sprawiedliwie oświetla świeżo uprane zasłony – wyjaśniła o co to ludziom takim jak głos w życiu idzie (Grudzień 5th, 2009 at 12:20) :
    *
    „Każdy z uczestników tej wymiany poglądów i ciosów na poziomie różnym, jest głęboko przekonany o tym, że to on, właśnie ON prezentuje wiedzę, doświadczenie, a przede wszystkim wysoką KULTURĘ. Bo jedyne, co zostało przy powstaniu naszego gatunku rozdane sprawiedliwie, to rozum. Nikt nie ma wrażenia, że dostał trochę mniej.”
    *
    Nie wiem jak z rozumem przy powstawaniu mojego gatunku bylo. I czy to o rozum tylko czy może o co innego chodzi przy tworzeniu się ‘blogowo slumsowej Warszawy’. Wiem natomiast napewno, że dobroci mnie nie poskąpiono. Więc w dobroci tej nieprzebranej chętnie służę swoim odnośnikiem żebyś tylko ty, głosie, mógł się dowartosciować. Niech ci mój przykład slumsowy dobrze służy i do głowy prosto uderza. Żebyś mógł jak najdłużej syfonem wydumanej erudycji po Leoncinie psikać. Czy wręcz szcze coś tam ać.
    .
    Martwię się tylko tym, że i tam już zbyt długo nie pobrylujesz. Dowartościowujesz się bowiem jeszcze pośród autentycznego a nie blogowego chłopstwa i tam. Szkoda więc, że to autentyczne chłopstwo leoncińskie tak szybko transformuje się zgodnie ze standardami UE. Bo to oznacza, że to oni zaczną na tobie się dowartościowywać niebawem.
    .
    Jak dobrze pomysleć to oni już zapewne od dawna to czynią i mają z tego niezłą uciechę. No bo ty myślisz, że jest odwrotnie. A nic większej uciechy w remizie nie wywołuje niż głupota nadętego jak syfon ‘miastowego’ .

    Jasnaanielko! Muszę na koniec coś dodać żebyś czego opatrznie nie zrozumiała. Zacytowałem ciebie tylko i wyłącznie dlatego, że, moim skromnym zdaniem, utrafiłaś znowu i jak zwykle w samo sedno. Wiem, ze ci w tamtym momencie (Grudzień 5th, 2009 at 12:20) niekoniecznie o mnie czy o głosa mogło iść. Więc tym bardziej jeszcze w owo sedno utrafiłaś! Bo, jak sama powiadasz, nikt a więc i nie ja też, nie ma wrażenia, że dostał trochę mniej rozumu niż inni. Co chyba raczej dobitnie wyraziłem swoim potrójnym zaprzeczeniem. Oraz całym niniejszym komentarzem.
    .
    Wszystko zaś tylko dlatego, żeby o Ziobrze, jak Zofia, nie napisać. Bo tym bym tylko przysporzył popularnosci tej kreaturze. I wtedy nic by go już nie powstrzymało przed przejeciem władzy po Jarosławie (nie)Wielkim. A o czym by natenczas ten blog był?

  92. Indoor napisał(a):

    Jasnaanielko! Jak może być „równy powierzchnią balkonowi zewnętrzny parapet! „? Dla mnie parapet to to co przed oknem wystaje, na przykład kawałek blachy, ze spadkiem na zewnatrz żeby woda deszczowa wiedziała którędy maspływac. Jesli powierznia parapetu jest równa balkonowi, to to nie jest parapet, tylko dach. Albo balkon jest bardzo wąski.

  93. jasnaanielka napisał(a):

    Indoor! Weź kawałek kartki, ołówek, albo długopis i linijkę…
    Narysuj linię prostą – to jest zewnętrzna ściana domu.
    Teraz oznacz szerokość okna + szerokość drzwi balknowych = razem około 4 metry. Te drzwi i okno są w stosunku do ściany budynku cofnięte o jakieś 70 cm. Balkon o drugie tyle wystaje poza linię bloku.
    Balkon ma podłogę na poziomie tej w mieszkaniu. Za oknem jest parapet szeroki na odległość szyb od głównej linii budynku. Był kiedyś blaszany, ale ja go wykafelkowałam tak, jak i balkon. Stoją na nim skrzynki z kwiatami a zimą jest tam też chińska lodówka. Na linii ściany budynku zarówno balkon, jak i parapet są osłonięte kratą /niestety, konieczność/ a na tej kracie wiszą dwa kokosowe orzechy z jadłem dla ptactwa, które w tym roku nie je tylko żre, chyba mrozy idą. Czy już jesteś w stanie wyobrazić sobie mój szeroki parapet?
    Szczesiul!
    Dobrze odebrałeś moją myśl skrzydlatą.

  94. Kasia napisał(a):

    W związku z hucpą w komisji śledczej propunuję byśmy porozmiawiali o … karabinach.
    .
    A dla ciekawych link to tradycyjnie dogłębnej analizy kataryny pt. „Tuska wojna o prawdę”. Republika bananowa się krystalizuje.
    .
    http://kataryna.blox.pl/html

  95. Szczesiul napisał(a):

    jasnaanielko,
    Nie wpadajmy w przesadę czy w inne samouwielbienie. Aż tak wielkiej skrzydlatości ja tam bym się nie doszukiwał. Bo czyż nie chodziło ci w tej myśli o nielota? Tego, któremu też i republika bananowa się zapewne krystalizuje. Tak jak niektórym innym. A takie informacje mają przecież kluczowe znaczenie dla ustalenia po co na cmentarzu spotykali się Zbychu z Rychem.

  96. jasnaanielka napisał(a):

    Nie. Nie chodziło mi o kogoś konkretnego. Uwaga była bardzo ogólna.
    Nie próbuj mnie na cmentarze wyprowadzać, bo nie pójdę. Nie interesuje mnie dyskusja o kontaktach wzajemnych polityków. Od tego są tu inni specjaliści i oni wałkują temat na coraz cieńszy placek.
    A skrzydełka ma nie tylko orzeł, czy gęś. Ma je też biedronka a nawet trzmiel, który podobno wg praw fizyki nie ma prawa latać.
    A jednak…

  97. Zofia napisał(a):

    Andrzeju, ratunku!!
    Spieprzył mi się program peer guardian2, więc oczyściłam z niego komputer i chciałam zamontować ponownie.
    Mam z tym totalny problem.
    Od wczoraj przy wszelkich próbach jego pobrania pojawia sie adnotacja, anulowano – neostrada.pl.
    I Pg2 jest dla mnie niedostępny.
    Kiedy tę adnotację zignoruję i ponowię polecenie pobrania – zapisuje mi wprawdzie wszystko, ale żadna aplikacja nie daje się uruchomić.
    Co mam zrobić!
    Może znasz jakiś inny podobny program, który powinnam zainstalować?

  98. maciek.g napisał(a):

    PiS’owi jak zwykle się nie wiedzie. Walczyli jak lwy by jak najszybciej powołać komisje „hazardową”, a teraz jak powołano to mają z nią same kłopoty i pewnie najchętniej by zrobili wszystko by ludzie o niej zapomnieli, ale to nie takie proste. Walka prezesa o Kępę i Wassermana o znów strzał we własne stopy, bo wystarczy trochę chęci by stwierdzić że ci państwo wcześnie w sprawach hazardu działali, a więc jasne że obecnie nie mogą być członkami komisji śledczej. Po zrobieniu trochę szumu pod „ciemny lud” Jarosław pewnie szybko zamilknie na ten temat. Komisja jak już widać niczego nie ustali co było do przewidzenia w czasie jej powstawania. Politycznie jednak znów będzie niekorzystna dla PiS.

  99. Orteq napisał(a):

    maciek,
    :
    „Komisja jak już widać niczego nie ustali co było do przewidzenia w czasie jej powstawania.”
    :
    A w czyjego trampka ten samostrzał będzie?

  100. Szczesiul napisał(a):

    Odetchnąłem z ulgą. Jednak o nikogo konkretnego nie szło. Jak to dobrze. Więc tylko krytyka ale – nie po nazwisku! Ani po obu.
    *
    „A skrzydełka ma nie tylko orzeł, czy gęś. Ma je też biedronka a nawet trzmiel, który podobno we praw fizyki nie ma prawa latać.
    A jednak…”
    *
    Tu zapomniałaś o trutniach. Też miały tylko, no, truć. A one, zbereźniki, potrafią i lecieć. Żeby tylko przelecieć! Raz w zyciu. I paść na polu chwały. Niczym ten nielot Lepper.

  101. Indoor napisał(a):

    Te okna cofniete w stosunku do ściany jakoś mnie nie przekonuja. Myśle w kategoriach przeciętnego bloku i w tym układzie pomiedzy cofnietymi o 70 cm oknami a ścianą zostanie szpara i bedzie wiało. Owszem widziałem taki parapet i cofniete okno, ale to było budownictwo przedwojenne. Dokładniej sprzed II WS, I WS a nawet przed wojnami napoleonskimi i kilkoma innymi. W Budapeszcie w dzielnicy zamkowej jest część mieszkalna i tam mieszka(ł) mój serdeczny kolega ze szkoły średniej. Dom został wybudowany jeszcze w czasach okupacji tureckiej i parapet miał szerokość ściany to znaczy 1,5 metra i przynależał do okna, które przypominało otwór strzelniczy. Wykalibrowalismy z siostra kolegi, która miała wysokość 152 cm. Oczywiscie w pozycji stojącej. Tak to wyszło Jej długość.

  102. Mawar napisał(a):

    maciek
    „Walka prezesa o Kępę i Wassermana o znów strzał we własne stopy, bo wystarczy trochę chęci by stwierdzić że ci państwo wcześnie w sprawach hazardu działali, a więc jasne że obecnie nie mogą być członkami komisji śledczej”.
    .
    Chyba chodzi o Kempę i Wassermanna? :) Ignorancja jak ołów, odkłada i się w organizmie na dłużej. Wassermann jak każdy minister dostał w 2007 r. projekt ustawy hazardowej do uzgodnienia, ale nie wnosił merytorycznych uwag, bo ustawa nie miała związku z bezpieczeństwem państwa (Wassermann był koordynatorem służb specjalnych). Natomiast przewodniczący Sekuła ma dwa powody, by zrezygnować z członkostwa w komisji hazardowej. (1) Sprawa łapówki której nie zgłosił (ta torba wypchana pieniędzmi), oraz (2) kontrola NIK (2007) przeprowadzona w departamencie Ministerstwa Finansów, który zajmował się nadzorem nad hazardem. W związku z wynikami kontroli NIK departament ten został zlikwidowany (jego dyrektor Marek Oleszczuk został potem dyrektorem jednego z kasyn) i dlatego ustawa hazardową w 2007 była przygotowywana „ręcznie” przez RM.
    To że Sekuła nie rezygnuje z członkostwa komisji, a nawet wywala z niej posłów opozycji, to przejaw tych wysokich demokratycznych standardów o które PO walczy na stacjach benzynowych i cmentarzach konsultując z „Ryśkami” projekt ustawy hazardowej. O take wy Polske walczycie, walczcie dalej. Poczekam na rezultaty.

  103. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    .
    „No to pod akompaniament Chóru Aleksandrowa!!! umyłam przepięknie okno i drzwi balkonowe”.
    .
    Rozumiem, że na Dolnym Śląsku, gdzie sowieckie bazy były niemal w każdej wsi, piosenki rosyjskie lub pieśni radzieckie zastępowały wam hymn państwowy, to całkiem naturalne, choć nieco ekstrawaganckie tańczyć kozaka. Ale jeśli ty myjesz okna pod Chór Aleksandrowa to aż boje się zapytać pod co zamiata Zofia.

    Prawdopodobnie jest to …
    .
    Гимн Партии Большевиков

    Страны небывалой свободные дети
    Сегодня мы гордую песню поем
    О партии, самой могучей на свете,
    О самом большом человеке своем.

    Славой овеяна, волею спаяна
    Крепни и здравствуй во веки веков,
    Партия Ленина, партия Сталина,
    Мудрая партия большевиков.

    Страну Октября создала на земле ты,
    Могучую родину вольных людей,
    Стоит, как утес, государство Советов,
    Рожденное силой и правдой твоей.

    Славой овеяна, волею спаяна…

    Изменников подлых гнилую породу
    Ты грозно сметаешь с пути своего,
    Ты – гордость народа, ты – мудрость народа,
    Ты – сердце народа, ты – совесть его.

    Славой овеяна, волею спаяна…

    И Маркса и Энгельса пламенный гений
    Предвидел коммуны грядущий восход.
    Дорогу к коммуне наметил нам Ленин,
    И Сталин великий по ней нас ведет.

    Славой овеяна, волею спаяна…
    .
    Gimn Partii Bolszewikow

    Strany niebywałoj swobodnyje dieti
    Siegodnia my gorduju piesniu pojom
    O partii, samoj moguczej na swietie,
    O samom bolszom czełowiekie swojom.

    Sławoj owiejana, woleju spajana
    Kriepni i zdrawstwuj wo wieki wiekow,
    Partija Lenina, partija Stalina,
    Mudraja partija bolszewikow.

    Stranu Oktiabria sozdała na ziemle ty,
    Moguczuju rodinu wolnych ludiej,
    Stoit, kak uties, gosudarstwo Sowietow,
    Rożdionnoje siłoj i prawdoj twojej.

    Sławoj owiejana, woleju spajana…

    Izmiennikow podłych gniłuju porodu
    Ty grozno smietajesz s puti swojego,
    Ty – gordostʹ naroda, ty – mudrostʹ naroda,
    Ty – sierdce naroda, ty – sowiestʹ jego.

    Sławoj owiejana, woleju spajana…

    I Marksa i Engelsa płamiennyj gienij
    Priedwidieł kommuny griaduszczij woschod.
    Dorogu k kommunie namietił nam Lenin,
    I Stalin wielikij po niej nas wiediot.

    Sławoj owiejana, woleju spajana…

  104. Orteq napisał(a):

    Mawar,

    Z ciebie to pollyanna prawdziwa. Ty byś tylko hymny jakieś obcojezyczne wyśpiewywał i bezproduktywnie na rezultaty rzadów PO czekał. A Pan Minister, Gospodarz nasz, POdobno więcej niż czekaniem się zajmował w latach 2005-2007. On jeszcze i mówił i PiSał jak najgorsze życzenia pod adresem IV RP. Sam to zresztą niejednokrotnie i at nozjum przypominałeś na tym blogu.
    :
    Mawarze! Weź na przyspieszenie w temacie. I napisz coś naprawdę zgryźliwego pod adresem RPOlskiej. Od razu ci ulży. A i ja nie będę więcej od pollyanny tobie wymyślał.

  105. Mawar napisał(a):

    Minister III RP Waldemar Kuczyński
    napisał: „To między innymi dzięki takim jak ja gęgaczom PiS został wywalony z hukiem od władzy w 2007 roku i z tym wizerunkiem nie wróci”.
    .
    Nie jest łatwo udowodnić, że to co swego czasu Pan Minister na tym blogu gęgał życząc Polakom „porażek na wszystkich frontach” miało związek z tym, że PiS, choć w 2007 r. wybory przegrał to jednak sumarycznie zdobył trochę więcej głosów niż w wyborach 2005 r. Ale taką hipotezę można oczywiście rozważać. :) A przy okazji, brakuje mi uwag Pana Ministra w związku z ostatnimi antydemokratycznymi praktykami rządu Tuska – chodzi o wyrzucenie opozycji z komisji hazardowej. Może mamy zaczątki psucia państwa lub wręcz narodziny tuskofaszyzmu? Takie bergmanowskie jajo węża – jak beret? Może by na blogu licznik uruchomić, który będzie odliczał czas, kiedy znajdziemy się na poziomie Paragwaju i Gwatemali? Co wtedy stanie się z ukochaną przez Pana Ministra III RP?

  106. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar! Śledzienniku niepoprawny – bardzo dobrze zgadłeś moje zamiłowania, oraz priorytety. Prorok jaki czy co?…
    Tu dla ciebie prezent. Bez słów…
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  107. jasnaanielka napisał(a):

    A to jeszcze na poprawę humoru. Uśmiechnij się! Jutro będzie lepiej :)
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  108. Orteq napisał(a):

    Mogę i ja detchnąć z ulgą. Mawar odzyskał kondycję! Bo tuskofaszyzm z powrotem jest. No i jest następne przypomnienie o Panu Ministrze. Który to na tym blogu gęgał życząc Polakom “porażek na wszystkich frontach”.

    Nie będę zmuszony ci więcej wymyślać od żadnych pollyannów. Bo Pollyanna jest tylko jedna. Zupełnie jak matka. Szczególnie Matka Polka. Prawdziwa Matka Polka ci ruskich pieśni nie podeśle.

  109. Zofia napisał(a):

    Ależ drogi Mawarze,
    to żadna tajemnica, zamiatam w rytmie regge!
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  110. Zofia napisał(a):

    A w przewie przedświątecznych porządków
    Drogi Mawarze,
    słucham sobie, łącząc moje rosyjsko-niemieckie fascynacje – jak młodzi Rosjanie z Kaliningradu śpiewają kolędy, oczywiście z moją ulubioną niemieckich luteran – Cichą noc….
    Miłej niedzieli Mawarze

  111. Torlin napisał(a):

    To jest właśnie to, czego ja nie znoszę w PiSie. To postępowanie jak Kali. Zaczyna jakąś działalność na granicy prawa, na którą są wszyscy oburzeni, a później, jak robi to inna partia, to udają niewiniątka.
    Tak jak z tymi pustymi lodówkami, co unormowało kłamstwo w życiu publicznym jako normalny aspekt walki wyborczej.
    Tutaj mamy to samo, Mawar oczywiście ma wybiórczą pamięć, a więc może przypomnijmy. Jak była pierwsza komisja rywinowska, to SLD miało w niej przewagę 6:4, ale oczywiście jako w miarę normalne ugrupowanie polityczne nie wyrzuciło przeciwników, w tym Ziobrę. W drugiej Komisji, orlenowskiej, już było inaczej, tutaj przewagę miała prawica. I co zrobiła nasza kochana prawica? Doprowadziła do wyrzucenia lewicy z komisji.
    A więc nie dziwcie się, że teraz inni tak samo postępują.

  112. Mawar napisał(a):

    http://bi.gazeta.pl/im/7/.....329447.pdf
    Tajny dokument CBA z 12 sierpnia 2009 pokazujący nadzwyczaj wysokie standardy POlskiej Zjednoczonej Platformy Reformatorskiej (PZPR).
    (tylko dla ludzi o mocnych nerwach, osoby niepełnoletnie, niepełnosprawne i zwolenników III RP uprasza się o nieczytanie).

  113. W.Kuczyński napisał(a):

    Kempa i Wasserman zostali usunięci z Komisji zgodnie z prawem. Nie może być sędzią w sprawie ktoś kto w tej sprawie musi byc świadkiem. PiS może sobie wyznaczyć innych przedstawicieli. Jestem całkowicie spokojny o los wolności i państwa prawa pod rządami PO.

    Chcę też jeszcze raz powtórzyć, że podpisuje sie pod każdym slowem mojego wpisu z lipca 2006 roku i jedyne czego żałuję, to tego, że pod nawałnicą wycia PiS-owskiej czerni wycofałem ten tekst. Ale niedługo potem go przywróciłem.

  114. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „W drugiej Komisji, orlenowskiej, już było inaczej, tutaj przewagę miała prawica. I co zrobiła nasza kochana prawica? Doprowadziła do wyrzucenia lewicy z komisji”.
    .
    Tow. Alzheimer, lewica sama zrezygnowała (m. in. Andrzej Celiński). Nie chciała tego słuchać uznawszy za zbyt straszne.

  115. Torlin napisał(a):

    Mawarze, rzadko piszę takie słowa, ale jesteś jak cały PiS fałszywy do szpiku kości. A o Andrzeju Różańskim nie słyszałeś? Znowu kombinujesz?

  116. W.Kuczyński napisał(a):

    Torlin, PO nie zrobiła nic na granicy prawa. Są podstawy, żeby przesłuchać jako świadków Kempe i Wassermana. Świadkowie nie moga byc w Komisji. Ergo powinni sie sami wyłączyć a skoro nie chcieli musieli zostać wyłaczeni. PiS może wprowadzić innych posłów.

  117. Kasia napisał(a):

    Znalazł się kurcze Ikar z Bruegel’a.

  118. Orteq napisał(a):

    Ikar mówisz się znalazł? Ty musisz na jeszcze większe skróty niż Indoor chodzic. Bo ja tam dalej widzę, że żaden oracz blogowy nie przerywa pracy z powodu czyjegokolwiek upadku

  119. dark side napisał(a):

    Pawle,
    Troche spozniona odpowiedz.
    Byc moze to cyganskie swieto, ktore widzialam to rzeczyiscie cepelia i zespol Mazowsze, jednak ja sadze, ze to zjawisko dotyka wszystkich tradycyjnych kultur. Zwlaszcza tych koczowniczych. Kazda z nich w pewnym momencie staje w miejscu i zaczyna przypominac nieco martwy jezyk, ustepuje miejsca kulturze globalnej, jako najbardziej odpowiadajacej obecnemu stylowi zycia. Jednak czesto zdarza sie tak, ze lokalna kultura staje sie zrodlem „cytatow” czy „zapozyczen”, ktore wchodza przebojem do kultury masowej i staja sie czescia „globalnosci”. Nie wiem jak to ladnie napisac. Jako projektant czesto staje przed zadaniem znalezienia balansu miedzy tradycyjna kultura a wymaganiami nowoczesnosci.czesto tez im blizej „lokalnosci” uda sie umiescic ten punkt ciezkosci tym efekt jest ciekawszy, lepiej wpisuje sie w krajobraz, mieszkancy bardziej sie z nim identyfikuja niz z bezosobowa „globalnoscia” czy modnymi wstawkami z innych kultur.
    Przy czym nie chodzi o doslowne cytaty, czy powielanie motywow. Czesto raczej o znalezienie wlasciwej metafory, ktora da ludziom poczucie „nowoczesny, ale stad”.
    Dlatego kazda ocalona kultura to dla mnie cala nowa paleta zachowan, relacji,barw, motywow, dzwiekow, ktore mozna ewentualnie wykorzystac, by ozywic i wzbogacic ponury, postsocjalistyczny obraz naszych wsi i miasteczek.
    serdecznosci i duzo slodyczy na mikolajki,
    .

    Mawarze,
    Nie zamierzam sie spierac kto zaproponowal uzywanie slowa Romowie.
    Za wiki czytam:
    „Romowie, albo Cyganie (nazwa własna w języku romskim Roma)”.
    Ja niezbyt wiele wiem o tej kulturze. Pamietam tylko troche z teorii tanca- w tej formie zachowaly sie slady ich wedrowek. Wszystko wskazuje na to, ze pochodza oni z Penjabu i Rajastanu – forma ruchu skupiona, precyzyjna, oparta na tradycyjnych hinduskich tancach religijnych, dzwoniace elementy stroju. Nastepnie podlegla wplywom bliskowschodnim (Persja, Turcja)- taniec odslonietych bioder i brzucha zwiazany z kultem plodnosci, seksem i macierzynswem. Potem nitki rozchoza sie- z jednaj strony mamy flamenco z jego sila wyrazu, skupieniem tancerza na swoim wnetrzu i kolorami pelnymi pasji. Z drugiej strony „powietrzny”, „wolny” taniec z terenow Balkanow i krajow slowianskichi z powiewajacymi, barwnymi chustami i kreceniem sie jak wrzeciono w falbanach spodnic:)

    .
    Zastanawiam sie dlaczego Tobie przeszkadaja proby budowania pozytywnych stereotypow, za to chetnie powielasz streotypy negatywne („czarny” Obama, pederasci). Dlaczego wy , konserwatysci tak sie upieracie, zeby pietnowac ludzi?
    .
    skoro nie lubisz jezyka rosyjskiego, to zamiatanie przedswiateczne moze umilic Ci to:
    http://www.youtube.com/wa.....4&NR=1
    Masz dzis chyba dobry dzien- wszyscy dedykuja Ci piosenki :)
    pozdrawiam,

  120. jasnaanielka napisał(a):

    Pamiętam prawdziwe cygańskie tabory, które przemierzały drogę do swego stałego postoju na nadodrzańskiej łące. Kolorowo ubrane kobiety, mężczyźni w butach z cholewami, kociołki przymocowane z tyłu wozów, konie strojne we wstążki i dzwonki. Ich obóz oglądałam tylko z daleka, nie podchodziło się blisko. Budzili ciekawość pomieszaną z nieufnością. Pewnie przywiązali się do tego miejsca, bo na pobliskim cmentarzu ich imponujące grobowce stoją przy samej głównej alei. Na jednym z tych starszych widnieje napis „Kochanej matce od najdroższych synów”. Stanowią swoistą atrakcję w dzień zaduszny, gdyż gromadzą się przy swoich grobowcach, przed którymi stoją marmurowe stoły i ławki, jedzą, piją, głośno rozmawiają. Ich stroje się bardzo od tamtych czasów taborowych zmieniły. Cyganie w nieodzownych kapeluszach, garniturach, wyszukanych butach, Cyganki w bardzo drogich futrach i obfitej biżuterii. Dla mnie to wciąż są Cyganie i nie widzę w tym określeniu niczego niestosownego.
    Zresztą… jak do licha ma brzmieć aria „Graj piękny Cyganie”, albo „Cygan bezrolny, Cygan bez chaty i t.d.”
    Zbytek poprawności bywa zbyteczny. Rom brzmi sztucznie.

  121. Zofia napisał(a):

    Nieco rozstrzepana jestem,
    Mwar
    link do niemieckiej kolędy w rosyjskim wykonaniu:
    http://www.youtube.com/wa.....65MqzCUkFg
    Udanej niedzieli

  122. narciarz2 napisał(a):

    Odmeldowuje sie na jakis miesiac albo dluzej, poniewaz udaje sie na Cierpiace Lono Umeczonej Ojczyzny. Bede w Warszawie i gdzie indziej i sam sobie popatrze, jak tam jest. Na razie!

  123. Andy54 napisał(a):

    Kochani wieczni blogowicze WK!
    Nagle z blogu znikneli Bars, Lex, bez zadnych wczesniejszych oznak opuszczenia, tak jak zrobil to wczesniej Edwar. Nela twierdzi ze Bars udala sie w chorowanie, ale gdzie Potomek?. Potomku odezwij sie!!!
    Bars,SPOZNIONE ALE BARDZO SERDECZNE ZYCZENIA WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, ZDROWIA ZDROWIA, NIE PAL TYLE!!!
    Ps.
    Czy nie wydaje sie wam ze gospodarz blogu powinien miec jakis dostep do blizszych informacji o blogowiczach???

  124. Indoor napisał(a):

    Miałem kiedyś sąsiada, zawsze działał w granicach prawa. Ale że był zwyczajnym s…synem, to go kiedyś jego kolesie w bramie zatłukli. Od tych co stanowią prawo należy nieco więcej wymagać, niż to iż go przestrzegaja to co sami stanowlili.

  125. Indoor napisał(a):

    Swoją drogą całe to towarzystwo pn. POPiS jest takie, że lepiej dla zdrowia psychycznego i fizycznego wśród nich się nie obracać. Ajk juz koniecznie trzeba, to nalezy przestrzegać nastepujące zasady BEzpieczeństwa i Higienii: nie nalezy dopuszczać , by któryś z członków znalazł się za naszymi plecami. W przypadku PO dodatkowo nalezy mocno ciskać torebki pryzisniete do ciała z klapą od wewnatrz.
    Co zas do SLD (dla Zofii) to nie lubię kadłubków, ale strategię mają słuszną i to zapewne ich zgubi. Rozgrywając Po wobec PiS i odwrotnie, usiłują coś wyrwać Chwastowi. Żeby zresztą nastepnie tym ochłapem się udławić.

  126. Indoor napisał(a):

    Trzecia zasada Bezpieczeństwa i Higienii dotyczy picie wódki. Stosujemy zasadę Ograniczonego Zaufania niezaleźnie od tego gdzie się pije, czy to w Restauracji Sejmowej czy tez na przykład na cemantarzu. Nalezy przestrzegać zasade, że każdy musi mieć własny kiliszek. Nie wolno korzystać pod żadnym pozorem ze wspólnych np. musztardówek. Trzeba mieć za sobą na przykład takie małe plastykowe kieliszki. Pijemy na „toast w koło” to znaczy siedzimy w kółko, każdy ma nalany do własnego kieliszka i wychylamy na trzy. Wynika to z zasady Ograniczonego Zaufania, iż w momencie gdy ktoś z ma odsłoniete gardło to jego sąsiedzi z lewej i prawej muszą mieć zajete prawe ręce. I oczywiascie nikogo za plecami. Ale to wynika z pierwszej zasady Bezpieczeństwa i Higienii opisanej powyżej.

  127. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    SLD strategii nie ma żadnej, a to co wyprawia państwu i jego obywatelom raczej mało służy.
    Polskie partie w sumie, mało są skupione w działaniu nad państwem, więcej nad sobą. I to je gubi.
    Zrobić z Polski sprawne państwo, przyjazne ludziom – jest b. trudno, bo Polacy w swej znaczącej większości – kochają drogę na skróty, szybkie sukcesy (choćby połowiczne) i fasadowość swoich działań, uprawiają we wszystkim partyzantkę, kochają omijać prawo, mają duszę romantycznego anarchisty i jak diabeł święconej wody boją się nudnej i sumiennej pracy organicznej.
    A nade wszystko kierują się sercem (emocjami) a nie rozumem i cierpią na totalny rozjazd między tym co myślą, mówią i robią – czyli owe schizoidalne zachowanie, które dobre kilka dziesiątków lat temu zdiagnozowali socjolodzy i psycholodzy.
    Więc o niebo łatwiej zajmować się grupą kilkuset osób w parlamencie a nie prawie 40 mln państwem.

  128. Ewa-Joanna napisał(a):

    Juz dawno takiego pokrętnego tekstu nasz Gospodarz nie napisał!
    Uważam, że takie niebezpieczeństwom istnieje w skutek tego, że w europejskiej lewicy ciągle żywe są emocje wrogie, głównie Kościołowi katolickiemu, uważanemu za bastion konserwatyzmu. [...]Ostrożnie więc z antyklerykalizmem, bo to jest nastawienie, które z jakiegoś powodu łatwo podgrzewa się prawie do białości, nie pozostając w żadnej proporcji do rzeczywistej roli wiary i Kościoła.[...]Jednak Polsce bardzo daleko do państwa wyznaniowego, przed którym ostrzega lewica, zapowiadając antykościelną w istocie krucjatę.
    Toz to same perełki!
    Lewica zawsze występowała przeciw kościołowi i zawsze kościół był ( i jest) bastionem konserwatyzmu,zwyczajnym hamulcem dla rozwoju człowieczeństwa.
    Czyli nic w tym dziwnego, ze polska lewica wystepuje przeciw kosciolowi katolickiemu, a kosciol uzywa argumentow typu: „Tylko pod znakiem krzyża Polska jest Polską, a Polak Polakiem” (metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga) odmawiając tym samym prawa do ojczyzny tysiącom Polaków niewierzących.
    To jak rozumiem w ramach niedyskryminowania katolików.
    Co do krzyży w miejscach publicznych – krzyż jest symbolem wiary, jako symbol ważny dla pewnej grupy ludzi wymaga odpowiedniego traktowania. Tak jak stoimy na baczność w czasie Hymnu RP, jak traktujemy z szacunkiem nasze godło i flagę, tak samo powinniśmy traktować krzyż.
    A czy to robimy?
    Nie będę tu zwracać uwagi na wymuszanie odpowiedniego zachowania ” szacunku” na ludziach, dla których krzyż nic nie znaczy, ale zastanawiam się nad zachowaniem tych, dla których jest on symbolem ich wiary. To pod krzyżem przecież rozebrano w klasie Anie i popchnięto do samobójstwa, to pod krzyżem ma miejsce szkolny mobing, okrucieństwo i przemoc.
    I przewrotnie myślę sobie, ze to chyba właściwe zastosowanie dla tego symbolu okrucieństwa – patronat nad wszystkim co złe, niegodziwe i okrutne.

    Dark Side,
    ze zdziwieniem przeczytałam twoje wywody na temat Cyganów. Doskonały przykład na „nie wiedział, ale powiedział”.
    Krytykujesz dekret osiedlający Cyganów jako rzekomo niszczacy ich kulture. A nie przyszlo ci do pieknej glowki, ze owa „kultura” opierala sie na strukturze kastowej, gdzie istnial ogromny wyzysk i niesprawiedliwosc? Ze wlasnie ow dekret o osiedleniu i obowiazkowym nauczaniu dal szanse wielu z nich na godne zycie.
    Tak jak i Jasnaanielka pamiętam owe kolorowe tabory, ale nie wszystko złoto co się świeci.
    A na zakończenie zabawny komentarz z Onetu:
    http://wiadomosci.onet.pl.....VtMDAxLmpz

  129. dark side napisał(a):

    Anielko,
    ja nie jestem fundamentalistką. Nie zamierzam dla dobra sprawy romskiej zmieniac sporej czesci literatury :)
    Przypominam tez, ze to ja sie tu musze tlumaczyc przed Panami konserwatystami z uzywania slowa ROM, nie odwrotnie :)
    Bowiem pierwsze pytanie Bekasa brzmialo:
    „Od kiedy to nazywasz Cyganów Romami?”
    .
    Nazwy:Romowie i Cyganie sa synonimami, choc semantycznie sie roznia. W wiki jest calkiem dobre wyjasnienie tej roznicy.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Romowie
    „Określenie „Cyganie” niesie większy ładunek emocjonalny niż „Romowie” (niezależnie czy jest on negatywny, czy nie), jest więc ono właściwsze dla tekstów artystycznych, np. piosenek, niż dla terminologii naukowej. ”
    Mnie rażą „cyganie” w dokumentach urzedowych, szkolach, oficjalnych przemowach, tekstach naukowych oraz w zlosliwych komentarzach.

  130. Zofia napisał(a):

    Drogi Panie, Mili Panowie,
    dzisiaj są MIKOŁAJKI,
    uroczy dzień i wspaniała okazja by obdarować bliski i przyjaciół przynajmniej serdecznym uśmiechem.
    Nie ważne skąd się ten obyczaj wziął i jakie ma podteksty (obyczajowe, religijne, komercyjne, ect…) – ważna jest okazja, by pokazać swoją ludzka twarz od tej najładniejszej strony.
    Jako prezent wraz z całym workiem serdeczności przesyłam Wszystkim, którzy na ten blog dzisiaj zaglądają, w szczególności Naszemu Gospodarzowi:
    http://www.youtube.com/wa.....mp;index=6

  131. Indoor napisał(a):

    Zofio! Nie wiem jak u Luteranów, ale u nas Kalwinistów w Mikołajki obdarowuje się dzieci. Na wszelki wypadek uśmiech :-) albo nieco szerszy :-D . Jakby ktos miał kłopoty z mięsniami twarzy mozna też kupić taką Maskę z Uśmiechem w Lepszych Supermarketach za 13 złotych. Jak nikomu nie będzie do smiechu to pewnie przecenią.

  132. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    w rzeczy samej – mamy skaranie Boskie z tym katolickim purpuratem na Pomorzu Zachodnim.
    Jak nie urządza krucjaty w obronie nieistniejących już stoczni, to teraz ogłasza „krucjaty „krzyżowe”, traktując symbol chrześcijan jako kałasznikowa w walce, dokładnie nie wiadomo z kim, ogólnie rzec można – niewiernymi.
    Co ciekawe, nie widzi żadnego nonsensu w tym co wyprawia.
    Krzyż nie jest symonimem jakiegokolwiek państwa, zwłaszcza Polski.
    „Królestwo moje nie jest z tego świata” stwierdził chyba wystarczająco jednoznacznie Joszua z Nazaretu, ale to stwierdzenie nasi polscy purpuraci mają dokładnie gdzieś, jak i inne wskazania ewangeliczne Jezusa. Funkcjonują dokładnie obok a nawet przeciw.
    I jakoś nie ma odważnego w naszym kraju,. by to jasno, otwarcie i publicznie powiedział.
    Szybciej dogada się człowiek z fundamentalistą katolickim i głównym obecnie teologiem Kościoła rzymsko-katolickiego, jakim jest kard. Ratzinger, aktualnie w roli papieża Benedykta XVI, niż z polskimi biskupami.
    Ich wiedza teologiczna jest czasem tak niska, ze słucha się ich z wielkim zażenowaniem.

  133. Zofia napisał(a):

    Indoorze,
    a czyż w każdym z nas nie tkwi w jakim sensie dziecko?
    Czy Wy Panowie, czasem nie macie nic z chłopców, nie mówicie o kolegach – chłopaki, tak jak my, panie w sile wieku na koleżanki – dziewczyny?
    Nie ma w nas tego niewinnego zdziwienia, tej dziecięcej naiwności, że ktoś nas kocha nad życie?
    Człowiek, Drogi Indorze
    nie zawsze chce być wyłącznie dorosły i chętnie wraca do swego dzieciństwa.
    Dlatego dla mnie Mikołajki, aczkolwiek są świętem dziecięcym – mają swój wymiar i dla dorosłych, dlatego staram się o swoich bliskich i przyjaciołach w tym dniu pamiętać i o symbolicznym podarunku nie zapomnieć.

  134. jasnaanielka napisał(a):

    Dla mnie mikołajki są zupełnie obce. W moim dzieciństwie Mikołaj przychodził w Wigilię, pod choinkę i nie wyglądał, jak zidiociały, podstarzały krasnal.Był Świętym Mikołajem po prostu.
    Ten sklepowo – targowy zupełnie nie ma dla mnie znaczenia. Jest bez sensu. Jednak kiedy wiedziałam, że bratankowie oczekują prezentów akurat 6 grudnia, to się do tej skarpety dokładałam, jestem realistką i wiem, że ta nowa świecka tradycja jest nie do pokonania.
    Tak samo, jak Walentynki – ale to akurat sympatyczne święto, choć też komercja ponad wszystko.
    ;
    Jeszcze o Cyganach, z tego, co zaobserwowałam.
    W mojej firmie było trzech braci, Cyganów zatrudnionych w dziale transportu, na dość niskich stawkach, byli po prostu ładowaczami.
    W pracy byli naprawdę obowiązkowi i chyba lepsi od Polaków, w tej samej roli. Najstarszy z nich co miesiąc, kiedy brałam wypłatę, przychodził pożyczyć niewielką sumę, bo grał na wyścigach konnych. On dostawał pieniądze 10-go. I zawsze prosto od kasy, pierwsze kroki kierował do mojego działu i pożyczkę oddawał. Honorowo. Oni należeli do tej biedniejszej kasty w klanie, mieszkali na Brochowie, w blokach gdzie im dano mieszkania na osiedlenie. Parę razy do roku odwiedzali ich ci „lepsi”. Przyjeżdżali luksusowymi samochodami na ten brudny Brochów i była impreza na 24 fajerki!!!
    To był okres, kiedy nagle władza zdecydowała, że można prawdziwe dolary w każdej ilości zamieniać na złotówki…
    Moja koleżanka pracująca wtedy w firmie, prowadzącej kantor wymiany opowiadała, że kiedy przychodził Cygan, aby te walory wymieniać, to na kiosku kasowym wywieszano tabliczkę „Dziś nieczynne” i na zapleczu przeliczano jedną i drugą walutą godzinami. Odpowiednią sumę złotych zamawiano w banku z wyprzedzeniem, ochrona pilnowała całej imprezy.
    Mnie nieustająco ciekawi… z czego ci Cyganie/Romowie tak naprawdę żyją? Kotłów już nie pobielają, Cyganki wróżące z ulic znikły na dobre… A kiedy, przed laty po straszliwym morderstwie w domu jednego z Cyganów telewizja pokazała zdjęcia z domu, w którym morderstwo popełniono – istny Kreml!!! – to się podniosła taka wrzawa i protestował sam najważniejszy z klanu, że zdjęć tych już ani raz nie pokazano. To też są realia, wszystko możemy obserwować tylko naskórkowo. Do tajemnicy i towarzystwa nie dopuszczą nikogo z poza własnych kręgów, których nie mało.

  135. Jan napisał(a):

    Może to nie brzmi poprawnie politycznie, lecz ja pamiętam czasy gdy tabor cygański zatrzymywał się w pobliżu wsi. Gospodynie zamykały drzwi i okna, rodziny pilnowały zagród. Kury uciekały w popłochu, ginęło wszystko co miało jakąkolwiek wartość i dało się unieść. Współczesne przedstawianie tej nacji jako kolorowej, rozśpiewanej gromady ma się tak do rzeczywistości, jak zespół Mazowsze do obrazu polskiej wsi.

  136. Indoor napisał(a):

    JAsnaanielko! Ta tradycja jest dla niektórych nowa, ale na pewno nie świecka. Róznie zresztą równiez na róznych terenach Polski obchodzono. Za mojego dzieciństwa na Węgrzech 6. grudnia przychodził Mikołaj do dzieci, 24. przychodził mały Jezus. Na pewno zalezy od tradycji rodzinnych i religii, ale to byl chyba ogólnie przyjety rozkład jazdy świetych, bowiem praktykowała i rodzina ojca, który był kalwinistą i świecko – katolicka rodzina matki, która była i rodzina drugiej matki (drugiej zony mojego ojca) która była ultra katolicka i ojczyma, ktory był chyba Zydem (tak moja siostra twierdzi) , na pewno antysemita z tego co ja pamietam. Nawet w jego rodzinie – przyprowadzili się z Siedmiogrodu po II WS – taki był rozkład.

  137. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    „Mnie nieustająco ciekawi… z czego ci Cyganie/Romowie tak naprawdę żyją”?
    .
    Żydowski sklepikarz narzeka, mówi, że codziennie dokłada do interesu. – To z czego ty żyjesz pyta się sąsiad? – W soboty mam zamknięte i z tego żyję.
    :)

  138. Mawar napisał(a):

    dark side
    “Określenie “Cyganie” niesie większy ładunek emocjonalny niż “Romowie” … Mnie rażą “cyganie” w dokumentach urzedowych, szkolach, oficjalnych przemowach, tekstach naukowych oraz w zlosliwych komentarzach”.
    .
    Jeśli Cyganie nie zaczną posyłać swych dzieci do szkół to już dziś powinniśmy zastanowić się nad nowym określeniem, które będzie niosło mniejszy „ładunek emocjonalny” niż słowo „Romowie”. Nad tym należy popracować, a nie na manipulacjach leksykalnych.

  139. Indoor napisał(a):

    Ciekaw jestem czy te szczepionki, co pani min. Kopacz wyżebrze w Szwecji, odpowiedzialnośc ponosi producent, rząd Polski czy rząd Szwecji?

  140. maciek.g napisał(a):

    Nie bez kozery powtarzano powiedzenie „raz Cygan przez wieś przechodzi”. Wszyscy wiedzieli, że jak się czegoś nie upilnuje to zginie jak Cyganie w okolicy. Sam dałem się okraść Cygance która najpierw wysłała dziecko po złotówkę którą mu dałem. Gdy dałem natychmiast podeszła do mnie i powiedziała że oni nie mogą niczego za darmo przyjmować i musi mnie za to choć powróżyć. Zgodziłem się . Do wróżby potrzebny był mój portfel. Mimo że nie puściłem go z ręki gdy go puściła nie było już tam większości /niewielkich co prawda/ pieniędzy. Gdy zacząłem ją atakować słownie by oddała, pokazała mi tyłek i zaraz obok niej pojawiła się grupa innych Cyganów. Dałem za wygraną . Dałem się nabrać mimo że wcześnie wielokrotnie mówiono mnie że Cyganie to złodzieje i żeby nie dawać nabierać się na wróżenie. Po tej nauczce już więcej mnie nie okradli.
    Niestety w ich kulturze okraść obcego to właściwe postępowanie i tego uczą swe dzieci. Cygan natomiast Cygana nie okrada.
    Nic dziwnego, że Cyganów nigdy w Polsce nie lubiano. Po wojnie nowe władze zaczęły próbować rozwiązać ten problem i stąd te osiedlania i zawody które zaczęli wykonywać. Jednak do końca problemu nie rozwiązano.

  141. Stan napisał(a):

    Mawar,

    Przeczytałem link, który załączyłeś wczoraj pod swoim wpisem.
    Wcześniej, na początku afery hazardowej, napisałem na blogu Passenta, że rząd powinien podać się do dymisji.

    Przy okazji edukacji blogowej stwierdziłem u siebie wzrost wyrafinowania na smaczki blogowe.
    I tak, zamiast się oburzać na stwierdzone w piśmie CBA gangsterskie metody działania elity biznesowej, zaśmiewałem się aż do kolki z pyszności językowych.

    Wydaje mi się, że ukręcą łeb tej aferze.

  142. uchachany napisał(a):

    Stan,
    to oczywiste że ukręcą łeb tej aferze przy wtórze medialnej „kryszy” roztaczanej nad PO przez znakomitą większość publicystów :).
    Wszak Gospodarz już się zadeklarował powyżej
    I słusznie, bo sto afer hazardowych, nawet prawdziwych jest lepsze niz jeden postsanacyjny zamordyzm. że afery mogą być, byle tylko PO rządziła dalej :)
    .
    „Tusku, musisz (ukręcić łeb sprawie)!” :).
    .
    Przecież w świetle tej linkowanej przez Mawara notatki wynika, że zapewnienia Tuska i Cichockiego, że Kamiński nie podkreślał tego, że CBA nadal prowadzi śledztwo i w związku z tym prosi szefa rządu o dyskrecję przy interwencji – są kłamliwe.
    .
    Proponuję również lekturę następnej notatki CBA z 10 września
    http://bi.gazeta.pl/im/6/.....329446.pdf
    tej, co to Tusk „nie miał czasu przeczytać od razu”

  143. głos zwykły napisał(a):

    Z obserwacji przez lufcik,
    Przykład organicznego pierdzielenia w bambus. Poniżej.
    http://www.polityka.pl/kr.....manie.read
    Ja nie wiem skąd się to u ludzi bierze, taka nieufność do nieufności. Niech sobie Pani jedna i druga, czy też Pan pójdzie do urzędu, czy też sądu i nabierze do niego zaufania. Na przykład niech sobie nabierze zaufania do decyzji różnych organów podatkowych, że od samochodów osobowych zarejestrowanych na przedsiębiorstwo nie można odliczać VAT-u przy zakupie, jak i od paliwa. A przecież taka bariera prawna, która istnieje wbrew orzeczcznictwu Europejskiemu i zdrowemu rozsądkowi jest możliwa tylko wtedy, gdy urzędnikowi wszystko wolno, a sąd jest w pełni dyspozycyjny wobec władzy wykonawczej.
    Ja nie wiem, ale to trzeba mieć nie tylko wrzód na mózgu, ale jeszcze wrzód na dupie i niewładne nogi oraz wzrok wywrócony do góry, aby takie rzeczy pisać, albo się na takie uczone rzeczy powoływać, zapewne będąc święcie przekonanym o swojej mądrości, jak to ujmuje jasnaanielka.

  144. uchachany napisał(a):

    Głosie,
    nieładnie.
    .
    Czyżbyś tym oburzeniem na artykuł Polityki śmiał sugerować, że Tubylec Polski ma prawo być nieufny, w szczególności wobec władz, ze względu na to, że spotyka się z bezprawnym działaniem ich różnych organów (np. podatkowych), bo urzędnikowi wszystko wolno, a sąd jest w pełni dyspozycyjny wobec władzy wykonawczej.???
    .
    To rewizjonizm i wodonamłynowość jest jak nic…
    .
    Słuszna linia to ta, która twierdzi, żeTubylec Polski nieufny jest z tytułu swej immanentnej dzikości i zacofania, z których to mroków, sprawie Postępu służąc – nadludzkim wysiłkiem próbują go wyprowadzić Światłe Elity…
    .
    I w umiarkowaniu sukcesu, z którym to czynią nie odgrywa roli fakt, że zasadniczy ich zrąb wywodzi się od Światły Józefa i jego Towarzyszy Walki i Pracy.
    Co może sugerować lektura „Czerwonych Dynastii”, której się kiedyś – jak twierdziłeś – oddawałeś… :)

  145. Indoor napisał(a):

    Uchachany! Dziekuję za podsuniecie mi słowa Tubylec., które okazało się bardzo przydatne przy moim samookresleniu. Polakiem nie jestem, obywatelem też nie. Rezydent brzmi podejrzanie, mieszkaniec bylejak, podatnik zaś w ogóle nie brzmi. Emigrant lub imigrant sugeruje, że uciekłem od czegoś lub od kogoś, co jest nieprawda.
    Tubylec. To brzmi i oddaje istote sprawy. Ze wzgledu na długość czasokresu odkąd tu przybyłem (ponad 38 lat) mozna jeszcze dodac, że Tubylec Wieloletni lub Tubylec Permanentny.

  146. głos zwykły napisał(a):

    Uchachany,
    Rzeczywiście dziwią coraz ponawiane próby próby oswojenia takiego dzikusa, może banana na dzień dobry?

  147. Indoor napisał(a):

    To kto nam będzie lody krecił w dobie globalnego ocieplenia?
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  148. Paweł Luboński napisał(a):

    Indoor, a propos twojego linku pewna refleksja ogólna. Czytałem w swoim czasie kilka książek wspomnieniowych prawdziwych pracowników służb specjalnych, między innymi słynnego brytyjskiego „Łowcę szpiegów” oraz wspomnienia Waltera Schellenberga z wywiadu hitlerowskiego. W większości z nich uderzał mnie kontrast między widocznym u autorów poczuciem własnej ważności i doniosłości tego, co robią, a obiektywnie mizernym wpływem tych działań na rzeczywistość. Między innymi pod wpływem tych lektur wyrobiłem sobie opinię na temat wszelkich takich służb. Otóż oczywiście są one potrzebne, ale przekonanie o OGRRROMNEJ wadze ich poczynań jest rodem bardziej z powieści sensacyjnych niż z prawdziwego życia. No i oczywiście podtrzymywanie tego przekonania leży w zrozumiałym interesie pracowników służb.

  149. Indoor napisał(a):

    Wszyscy łykna, bo to jest takie tajemnicze i romantyczne.

  150. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Jeszcze apropos globalnego ocieplenia.
    Masz odnośnik do artykułu w GW, a niżej jeden akapit z „dowodami”:
    http://wyborcza.biz/bizne.....hadze.html
    „A co, jeśli rządy nigdy się nie dogadają?

    Strach pomyśleć. Z niedawnego badania Potsdam Institute for Climate Impact Research, wynika, że jeszcze w tym stuleciu średnia temperatura Ziemi może się podnieść o siedem stopni Celsjusza. Dane meteorologiczne pokazują, że przez ostatnie 25 lat temperatura Ziemi podnosiła się o 0,2 st. na dekadę. Tylko w latach 2007-09 lodowce na północnym i południowym biegunie topniały o 40 proc. szybciej niż przewidywano. A gdyby wszystkie się stopiły, poziom wody w morzach mógłby się podnieść o… 12 metrów.”
    A z moich wyliczeń wynika, że jeszcze w tym stuleciu średnia temperatura Ziemi MOŻE wzrosnąć o 0,02 stopnia Celsjusza. Zaś mój sąsiad wyliczył, że może spaść o 2,1 stopnia.
    „Instytut”.
    Zwróć też uwagę, że wg danych temperatura podnosi się (pomijam, czy dane prawdziwe) o 0,2 stopnia na 10 lat. Więc do końca naszego stulecia wzrośnie o……1,8 stopnia Celsjusza! No, Armagedon!
    Kolejne zdanie o topnieniu lodowców. Pomijam czy prawdziwe. Zwracam uwagę na czas badania. Całe dwa lata! No, to na pewno dużo mówi o zmianach klimatu. I wreszcie: lodowce topiły się o 40 procent szybciej od PRZEWIDYWAŃ. A jakie te przewidywania były? I na podstawie czego zrobione? Ani słowa. Może założyli, że lodowce się będą cofać o pół milimetra na rok?
    I wreszcie „dowód” ostateczny. GDYBY te lodowce się całe stopiły, woda MOGŁABY podnieść się o 12 metrów! Drugi Potop!
    Rzeczywiście, strach!!
    Rozdygotany zaczynam myśleć:
    No a GDYBY wszystkie rośliny na Ziemi wyginęły, to my MOGLIBYŚMY wyginąć?!?!?
    Ratunku!
    Szczycie, ratuj mnie!
    ………………………..
    Inne artykuły w tej sprawie tak samo zmanipulowane.
    Pawle Sceptyczny Pierwszy!
    Ty dalej za „klimatologami”???
    ………………………..
    Swoją drogą.
    Tak sobie siedzę czasami i dumam.
    Skoro te zmiany takie dramatyczne, to może „klimatolodzy” pokazaliby te znikające lodowce na zdjęciach satelitarnych z ostatnich 40 lat? I ten dramatycznie rosnący poziom oceanów.
    Zdjęcia są.
    Więc czemu nie pokazują?
    Sceptyczny Pawle Pierwszy.
    Znasz odpowiedź na to pytanie?

  151. Bekas napisał(a):

    A tu jedna z perełek „dowodowych”:
    {Pan były wiceprezydent USA, Al. Gore, zagorzały ekowojownik, który na tej światowej obłudzie zarobił miliony dolarów, w swojej książce ”Ziemia na krawędzi”( Earth in the Balance”) wydanej w 1992 roku na stronie 81 napisał:”

    „Dowiedzieliśmy się, że w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają czy już można bezpiecznie wyjść na powierzchnię”}
    http://waldemar-rajca.blo.....index.html

  152. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekasie, popełniasz błąd logiczny. Fakt, że iluś tam uczonych popierających teorię globalnego ocieplenia postępowało nieetycznie, a czołowemu „świeckiemu” bojownikowi o tę sprawę zdarza się pisać bzdury, nie wynika bynajmniej, że sama teoria jest bezwartościowa. Teorię naukową obala się za pomocą kontrdowodów, a nie za pomocą wykazania, że jej autor jest durniem albo łobuzem.
    Ja wierzę w naukę. A co za tym idzie, jestem spokojny, że jeśli takie poważne kontrdowody istnieją, to środowisko naukowe szybko, choć pewnie nie bez oporów przyjmie je do wiadomości. Na razie przyjmuję postawę wyczekującą.
    .
    Paweł I Sceptyczny

  153. Szczesiul napisał(a):

    Bekas,
    *
    „Zdjęcia są. Więc czemu nie pokazują?”
    *
    Rozumiem, że Al Gore, Waldemar Rajca i te dzieci z polskiej kopalni to taka smakowita ciekawostka dla ciebie, że musiałeś sobie pozwolić. Natomiast pytanie o zanikanie lodowców, o brak map z tym związanych to już raczej wyższa szkoła konnej jazdy na capach. Bo ty tu wyjątkowego chyba głupa rżniesz, prawda? Każdy inny niedowiarek, bo niekoniecznie przygłup, w świecie musiał się przynajmniej otrzeć o jakies mapy i inne dane. Czy o filmiki, jak chociażby te, w poniższym linku widoczne. Linki podobne, ok. 100 tys. ich na hasło „dissappearance of glaciers”, dostarczą ci też i wodę (z mózgu) na twój młyn. Poczytaj sobie. Może wtedy nie tylko pierdoły będziesz mógł pomieszczać w temacie GO. Więc niech ci bozia daje. Inni zaś niech trwają w postawie wyczekującej. Bo i to Polska walczyła.
    http://video.google.ca/vi.....3947649680

  154. głos zwykły napisał(a):

    uchachany,
    Jeśli chodzi o elitę od światły, to należy zauważyć, iż większość aktywu jednak wyjechała, może jednak duch pełnej partyjnej dyspozycyjności, pozostał.
    Mama opowiadała mi, iż w tym czasie członkowie wymiaru sprawiedliwości i prokuratury mieli garsoniery i w garsonierach tych skłonni byli przeprowadzać dodatkowe postępowania dowodowe.
    Przy czym podobno dawano gwarancje załatwienia sprawy.
    Mama była ładną kobietą, a przy tym zarówno jej ojciec jak i matka, jako rzemieślnicy popadali nie raz w konflikt z prawem. Tak więc odpowiednie propozycje jej składano.
    Tak więc obecna postawa części elit lufcikowych (których można podglądać tylko przez lufcik, aby nie oślepnąć na skutek gwałownego zderzenia czołem swym z bardzo jasną jasnością) jest uwikłana w jakąś taką tęsknotę, za starymi dobrymi czasami, aby tubylca w slumsie zupełnie wydmuchać, a nadto, aby jeszcze miał ów tubylec o tym fakcie czy ciągu faktów bardzo dobre wspomnienia, że spotkały go interesujące i fascynujące zdarzenia i widział się nadto z dobrym Panem :D).

  155. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Właśnie: Teoria naukowa.
    Z Twojego sceptycyzmu wnoszę, że jeszcze nieudowodniona.
    Bo jeśli tak, to czemu byłbyś sceptyczny, prawda?
    A jeśli nie jest udowodniona, to jest to po prostu hipoteza. I trzeba by ją najpierw udowodnić, a potem domagać się kasy na walkę z GO. Tak jest naukowo.
    Dwa.
    W przywołanym artykule pokazuję Ci jakie są „dowody” zwolenników GO. A ponieważ jest to artykuł z GW, nie możesz mi powiedzieć, że coś tu zmanipulowałem. I nie są to pojedyncze, czy odosobnione przykłady, jak chcesz, tylko standard.
    Mogę Ci dać kolejny link do kolejnego artykułu w GW z kolejnymi manipulacjami i zwykłym straszeniem.
    Zauważ w końcu, że jak na sceptyka jesteś wyjątkowo łagodny jeśli chodzi o tych, co to są za walką z GO, a wyjątkowo chłodny dla tych, co twierdzą, że to oszustwo i kłamstwo.
    Czy to jest sceptycyzm?

  156. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „A jeśli nie jest udowodniona, to jest to po prostu hipoteza. I trzeba by ją najpierw udowodnić.”
    .
    Mały wykład z metodologii nauk przyrodniczych. Żadna teoria nie jest nigdy „udowodniona”, nie jest „prawdziwa” w sensie absolutnym. Można co najwyżej twierdzić, że pasuje do znanych faktów empirycznych, a więc jest „dostatecznie dobra” na dzień dzisiejszy. Przestaje być dobra, gdy pojawią się fakty, które jej wyraźnie przeczą. Przy czym aby obalić dobrze ugruntowaną teorię, nie wystarczy pojedyncza odbiegająca od niej anomalia, bo może to być np. skutek błędu metodologicznego, niewłaściwej interpretacji wyników, działania nieznanego dotąd czynnika czy nawet mistyfikacji. Dlatego eksperymenty, które wydają się przeczyć teorii, muszą być powtórzone w wielu niezależnie działających zespołach, by można było uznać je za wiarygodne. Tak to działa.
    .
    Co zaś do GO – dotąd słyszałem i czytałem, że tezy klimatologów są podparte solidną bazą wyników doświadczalnych. Nie znaczy to, że są bezsporne, ale że prawdopodobieństwo, iż są prawdziwe, jest dostatecznie wysokie, by podejmować na ich podstawie poważne działania.
    W ostatnim czasie pojawiły się w publicznym obiegu dość liczne fakty, które mogą podważać te tezy. Stąd moja akceptacja dla teorii GO nieco osłabła, ale to nie znaczy, że mam ją z punktu odrzucić.
    Brak mi wiedzy, by sytuację fachowo ocenić, a także czasu i ochoty, by tę wiedzę zdobywać, zwłaszcza że sami uczeni nie są w tej sprawie zgodni. Dlatego wolę trochę poczekać. To jest właśnie sceptycyzm.
    Natomiast kiedy ktoś na serio twierdzi, że nie jeden czy drugi naukowiec, ale dominujący nurt całej gałęzi nauki głosi „oszustwo i kłamstwo”, to stwierdzenie, iż jestem dla niego „wyjątkowo chłodny”, jest doprawdy bardzo subtelnym eufemizmem.

  157. Zofia napisał(a):

    Bekas,
    dla mnie osobiście o zmianach klimatu świadczy po prostu rzeczywistość – jak temperatury, ciśnienie atmosfery itp, które doświadczam w ciągu swego życia.
    Od dobrych kilku lat zima w okolicach Szczecina pojawia się w czasie pełni księżyca, mniej więcej w listopadzie, potem w lutym trwa kilka dni,mniej niż tydzień, zamarza wtedy kilku Polaków i po zimie.
    Potem trwa nieustanna jesień.
    Dzisiaj mamy 7 grudnia, temperatury dodatnie a ja w loggi nadal trzymam w skrzynkach zielone, nie wysychające czy żzółknące z zimna pelargonie, które nb. kwitną.
    Przed chwilą dosłownie, podlewałam pelargonie i dwa piękne, czerwoniutkie kwiatostany wylądowały w kuchennym wazonie.
    Kożuch, typowy, góralski, z baranicy kupiony w 1980 r wisi mi w szafie nie używany, bo tęgich mrozów, jakie ongiś ty bywały – po prostu nie ma.
    Tak samo – wysokie ciśnienie, pojawia się coraz częściej i przekracza nawet 1030 hp. Tego zjawiska kilka lat temu w Szczecinie nie obserwowano.
    Kiedyś w Szczecinie wiatry huraganowe bywały w czasie jesiennych i wiosennych sztormowe i to dosyć sporadycznie, raczej szalał wiatr nad morzem. Teraz wichury w mieście są znacznie częstsze i coraz bardziej silniejsze.
    Na to nie trzeba specjalnych teorii naukowych, to są zjawiska widziane gołym okiem.

  158. Paweł Luboński napisał(a):

    No nie, Zofio, to że jedna osoba zamieszkała w konkretnym mieście, ma takie prywatne obserwacje, to nie jest żaden argument w dyskusji o GO. Krótkoterminowe fluktuacje lokalnej pogody, nieprzekraczające horyzontu życia człowieka, to zjawisko powszechne.

  159. uchachany napisał(a):

    Głosie,
    duch pozostał, późne i mniej późne wnuki oraz niewnuki i sojusznicy – też.
    .
    Czasem ta potiomkinowska kurtyna, którą zasłaniają istotę rzeczy się nadedrze (jak w sprawie Rywina czy teraz w aferze hazardowej), i ciemny lud konstatuje zbaraniałym wzrokiem, że nie ma do czynienia z arystokratycznym przyjęciem, jak mu się to usilnie wmawia, ale z balem na Gnojnej.
    .
    Wtedy wszyscy obrońcy potiomkinowskiej demokracji panicznie biegną z dratwą i kurtynę łatają.
    .
    A jak już się nawet nie da jej do końca załatać, to tłumaczą, że bal na Gnojnej trzeba zaakceptować z dobrodziejstwem inwentarza, bo on nas broni przed czymś jeszcze gorszym :)
    .
    A tym czymś gorszym jest pogonienie balowiczów…

  160. głos zwykły napisał(a):

    uchachany,
    Ale kto goni? Rzecz w tym, kto goni. To raz. Dwa. Ci którzy Gonią gonią tak, aby całość rzeczy z gruntu kompromitujących, skompromitować przez sposób gonienia. Śmiało, można powiedzieć, że sposób działania PiS czy też ich sojuszników wytrąca argumenty z ręki wszelkim ruchom obywatelskim.
    Tak więc z jednej strony obijają się one o obojętność elit lufcikowych i politycznych, a z drugiej strony, o totalne upolitycznienie każdego sprzeciwu, czy też protestu.
    Efekt jest taki, że wszystko zostaje po staremu, lub przekształca się w żółwim tempie. Zaś sama akcja nędznego politycznego serialu rozgrywa się w tej samej z grubsza obsadzie aktorskiej, bez nadziei na zmianę. Przy czym nie chodzi koniecznie o zmianę, aby na siłę kogoś zmieniać, wyrzucać, wyganiać, ale aby dać mu wolność działania i odpowiedzialność, a nie alternatywę, że jak będzie postępował zgodnie z literą prawa to będzie miał niewielką władzę realną i wpływ, ale jak wykorzysta ową całą nieformalną i bezprawną strukturę władzy i układów oraz mentalności pozostawioną przez komunistów w doskonałym stanie, to przeciwnie zdobędzie władzę ogromną, zarówno ekonomiczną jak polityczną.
    Ostatnio jednak GW stała się bardziej krytyczna wobec PO. I to jest dobre, bo coraz wyraźniej widać, że leczenie snem nie leczy, lecz usypia. Tymczasem proces dostosowawczy wymaga szybkich, dużych i bolesnych zmian. Na taki zmiany nie jest gotowy elektorat typu „daj”.

  161. uchachany napisał(a):

    Głosie,
    to pytanie: kto najskuteczniej potrafi tę strukturę wykorzystywać…?
    .
    Czy ci, co chcą jej władanie poddać rygorom prawa, czy ci, co są jej tak sojusznikami jak i zakładnikami?

  162. Zofia napisał(a):

    Drogi Glosie,
    to nie tylko moje osobiste obserwacje, ale mogą je potwierdzić metereolodzy.
    Opisane zjawiska odczuwa każdy mieszkaniec miasta, a jest ich blisko 400 tys.
    Nie wiem czy przedział powiedzmy 50-60 lat to mało, w skali wieku Ziemi, zapewne tak, w skali zmian klimatycznych – już nie.
    Jeśli takie obserwacje, jak moje osobiste ze Szczecina, zrobią naukowcy w wielu punktach globu w stosownym przedziale czasu, zsumują dane i wyciągną wnioski – ukaże się skala dewastacji klimatu.
    Faktem jest np. pękanie lodowców na biegunach, zmniejszająca się ich grubość i coraz szybszy czas topnienia.
    Klimatolodzy mogą kłamać, jak sądzą niektórzy i im nie wierzą.
    Ale już władze państw z obszarami polarnymi i podbiegunowymi, ich wojsko, na serio traktują owe komunikaty klimatologów i wytyczają nowe granice szelfów, wód terytorialnych, wytyczają granice na dnie morskim itp.
    Bo natura odkrywa lądy zasobne z bogactwa naturalne, dotąd skryte pod lodem. I ten, kto pierwszy na nich położy swoja łapę, ten lepszy.
    Nie pokuszę się o diagnozę, do czego nas doprowadzi zmiana klimatu, ale jestem przekonana na podstawie owej wiedzy naukowej, zarejestrowanych zjawisk, które można, dzięki telewizji czy filmom oglądać na żywo, czy też osobistych doświadczeń – że owa zmiana następuje.
    Tak, jak jestem przekonana, że duży wpływ na to ma działalność człowieka i jego zbyt wielka ingerencja w przyrodę.
    Zwróć uwagę, że liczba ludność na świecie systematycznie się powiększa i prędzej czy później nastąpi moment krytyczny, w którym Ziemia nie będzie w stanie zapewnić prawidłowej równowagi i koegzystencji człowieka z naturą – przyrodą ożywiona i nieożywiona.
    Człowiek przekroczył dawno próg selekcji naturalnej.
    I to się w pewnym momencie dziejów Ziemi obróci przeciwko człowiekowi.
    Jesteśmy tylko częścią natury a ona ma swoje prawa.

  163. balsamlomzynski napisał(a):

    Prezydent dostał od lekarza zakładowego L4, ale na okres dłuższy niż się spodziewał. Personel pałacu zaczyna z wolna szukać innej pracy:

    http://balsamlomzynski.bl.....znosc.html

  164. uchachany napisał(a):

    Głos
    http://www.rp.pl/artykul/.....kiego.html

    Tu dodam, że idea państwa jako optymalnej i niezastępowalnej formy funkcjonowania narodu wcale przez największe państwa odłożona do lamusa nie jest.
    .
    Najlepszym przykładem jest postępowanie Niemiec przy przyjmowaniu Traktatu Lizbońskiego: owszem, przyjęli go, ale po przepuszczeniu tej sprawy przez Trybunał Konstytucyjny i po zapewnieniu sobie prymatu prawa państwowego nad unijnym.

  165. Torlin napisał(a):

    Nie zwracając uwagi na podszczypywanie prawicy, bo ona inaczej byłaby chora, jakby nie mieszała…
    Pawle!
    Zofia ma rację, każdy człowiek może zauważyć globalne zmiany, tak jak można udowodnić istnienie ewolucji na podstawie wzrostu młodzieży w poszczególnych dekadach, tak można i zauważyć zmiany klimatu (ocieplenia). Jak wiesz, jeżdżę w Alpy pochodzić. Mnóstwo tras poprowadzonych jest nowymi drogami na miejscu wycofujących się (zanikających) lodowców.
    Zosiu i Pawle!
    Obejrzyjcie sobie to:
    http://ziemianarozdrozu.p.....e-lodowcow
    To nie są zdjęcia dla Bekasa i Indoora.

  166. Orteq napisał(a):

    uchachany,

    ty ten prymat prawa państwowego nad unijnym tez masz. Chyba ze mieszkasz w Burkina Faso.

  167. Mawar napisał(a):

    Potwierdza się, że największym wrogiem III RP wcale nie są bracia Kaczyńscy tylko historyk Antoni Dudek. Możliwe, że elycie nie uda się już kanonizować generała Jaruzelskiego za obronę substancji narodu przed interwencją radziecką 13 grudnia 1981 r. Wiem, że niniejszy tekst sprawi duży dyskomfort Panu Ministrowi Kuczyńskiemu, który zainwestował cały swój ministerialny autorytet w obronę generalskiej cnoty, ale w końcu Amicus Plato ….
    .

    „Wkrótce ukaże się grudniowy numer „Biuletynu IPN”, w którym publikuję pełny zapis rozmowy, jaką w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski przeprowadził z dowódcą wojsk Układu Warszawskiego marszałkiem Wiktorem Kulikowem. To jeden z dwóch najważniejszych dokumentów na temat realności zagrożenia sowiecką interwencją w końcu 1981 r., jakie dotąd ujrzały światło dzienne. Drugim jest protokół sowieckiego Politbiura z 10 grudnia 1981 r., który przed szesnastu laty przywiózł do Polski prezydent Rosji Borys Jelcyn.
    (…) W trakcie nocnej rozmowy Jaruzelski poprosił Rosjan o pomoc militarną w przypadku, gdyby opór przeciwko stanowi wojennemu – który miał zostać wprowadzony w trzy dni później – okazał się zbyt silny w stosunku do możliwości bezpieki, milicji i wojska. „Strajki są dla nas najlepszym wariantem.– mówił Jaruzelski do Kulikowa – Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady”.

    Kulikow nie mógł jednak obiecać Jaruzelskiemu pomocy bez zgody swoich szefów w Moskwie. Ci zebrali się na posiedzeniu Politbiura 10 grudnia 1981 r., a ich dyskusję tak podsumował Michaił Susłow (w tym czasie faktycznie osoba nr 2 w sowieckim kierownictwie po schorowanym Leonidzie Breżniewie): „Myślę więc, że wszyscy tutaj jesteśmy zgodni, iż w żadnym wypadku nie może być mowy o wprowadzaniu wojsk”. Jeden ze współpracowników Jaruzelskiego, gen. Mirosław Milewski, tak zareagował na wiadomość o stanowisku Kremla: „To dla nas straszna nowina! Przez półtora roku paplanina o wprowadzeniu wojsk – wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja Jaruzelskiego”?
    http://antoni.dudek.salon.....-marszalek

  168. Mawar napisał(a):

    http://bernardo.salon24.pl/
    Znany na tym blogu Bernard na temat współpracy Aleksandra Kwaśniewskiego z SB.

  169. Indoor napisał(a):

    Torlin! O co Ci chodzi? Z tego co pamietam to ja jestem super ekologiem i w pełni solidaryzuję z teorią Globalnego Oceplenia/Oziebienia czy tez Zmiany Klimatu jak też uważam, że działanośc człowieka ( w tym radosna człowiekotwórczość) jest głównym czynnikiem powodującym destabilizację klimatu, przy czym nie up[ieram się, że to przemysł a nie wyrąb drzewa lub wyłapianie i spożywanie krewetek. Może być to elektryczność i nadmiar ozonu. Generalnie ekosystem jest samoregulujący do pewnego stopnia i decyduje o wielu czynnikach stabilizujących klimat. Ingerencja człowieka od ponad stu lat jest tak głeboka, że ta samoregulacja zawodzi. Do czego to prowadzi to zobaczymy. Na pewno nie popieram futer.

  170. W.Kuczyński napisał(a):

    Żeby rozumieć dokumenty trzeba najpierw dobrze rozumieć całość ówczesnej sytuacji. Wtedy tylko odczyta się je właściwie. Dudek po prostu jej nie rozumie, nie rozumie ani natury konfliktu między władzami i „Solidarnością”, ani roli Polski w Bloku Komunistycznym, ani subtelności gry, która się toczyła między Jaruzelskim a „radzieckimi”. A może nie chce rozumieć, żeby za wszelką cenę najgorszym diabłem został Jaruzelski, a Ruscy prawie aniołami, którzy o niczym bardziej nie marzyli niż o Polsce niepodległej i wolnej od komunizmu. Bo tak wychodzi z IPN-owskiej łże-historiografii.
    Taka rozmowa z Kulikowem mogła mieć miejsce i w żadnym razie nie może być uważana za dowód tego, że Jaruzelski chciał by Ruscy pomogli, że życzył sobie interwencji! Ciekawe co miał innego powiedzieć? Trzymajcie sie z daleka od Polski, jak nas „S” rozwali? Przecież warunkiem, żeby trzymali sie z daleka było utrzymanie wobec nich swej wiarygodności. Tylko wścieklik o złej wierze, nieuk lub historyk „IPN-owski” może taki wniosek wyciągać. Podobnie, jak z gadania Ruskich, że w żadnym wypadku nie wejdą. Takimi interpretacjami historii szkoda zajmować sobie czas i głowę. I najpiękniejsza sprawa – Milewski jako rzecznik Jaruzelskiego?!!
    Generał w imie dobrze pojętego interesu narodowego, a także własnego, bo byłby jedna z pierwszych ofiar interwencji chciał załatwić nas polskimi siłami, tak łagodnie jak tylko to można, i w żadnym wypadku nie dopuścić by Ruscy musieli pomóc. Ale wiedział, że jak by nie daj Bóg nie dał rady to pomogą bez względu na to co gadają. Na szczęście załatwił nas bez ich pomocy i oddał władzę narodowi kiedy przyszedł czas. Dlatego zasługuje na szacunek i spokój, a nie demonstracje naparzonych durniów pod jego domem i paszkwile „historyków”.

  171. głos zwykły napisał(a):

    Droga Zofio,
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego, ale nie ja jestem adresatem twojej odpowiedzi.

  172. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    .
    „Rozumiem, że Al Gore, Waldemar Rajca i te dzieci z polskiej kopalni to taka smakowita ciekawostka …”.
    .
    „We learned, for example, that in some areas of Poland, children are regularly taken underground into deep mines to gain some respite from the buildup of gases and pollution of all sorts in the air. One can almost imagine their teachers emerging tentatively from the mine, carrying canaries to warn the children when it’s no longer safe for them to stay above the ground.”
    (Al Gore, „Earth in the Balance”).
    Nie wiemy do końca w ilu rządowych czy oenzetowskich raportach prawda objawiona przez obamonoblistę Al Gore’a potraktowana została z całą powagą. W końcu podstawowe źródło dla nieuków jakim jest Google zindeksował około 48,000 odnośników dla zapytania „deep mines” & „Al Gore”. Twoje filmiki o “dissappearance of glaciers”, istotnie napawają atawistycznym przerażeniem, nie mniejszym niż bajki Gore’a o polskich dzieciach więzionych w kopalniach, zatem najlepszą odtrutką na twoje zgoła pisowskie ponuractwo, moherowe zrzędzenie, niezadowolenie i podejrzliwość wobec świata jest link, który udowadnia, że niekoniecznie „panta rhei”.
    :)
    http://img.interia.pl/wia.....672187.jpg

  173. Mawar napisał(a):

    Minister III RP Waldemar Kuczyński
    .
    „Żeby rozumieć dokumenty trzeba najpierw dobrze rozumieć całość ówczesnej sytuacji. Wtedy tylko odczyta się je właściwie. Dudek po prostu jej nie rozumie”.
    .
    Panie Ministrze, nie ma innego wyjścia, obejmuje Pan posadę naczalnika obywateli historyków w IPN (Dudek zostanie zesłany na emeryturę – na razie w Polsce) i zacznie Pan pisać cała prawdę o generale Jaruzelskim, patriocie Kiszczaku, wallenrodyźmie gen. Milewskiego, o dobrodziejstwach okragłym stole, prawicowym spisku przeciw pułkownikowi Lesiakowi, nocy długich noży führera mec. Olszewskiego 4 czerwca 1991 etc. Przecież Pan Minister ma wprawę, na 10 rocznicę III RP napisał Pan (sanacyjną z ducha) ponad 1000 stronicową Księgę Pamiątkową („Dziesięciolecie Polski Niepodległej” 1989-1999, wyd. United Publishers&Productions, która odniosła komercyjny sukces i zapewne przyniosła również budżetowi państwa ogromne wpływy), a dziś cała światowa historiografia tylko do niej się odwołuje.
    :)

  174. głos zwykły napisał(a):

    Drogi uchachany,
    Ja sądzę, że po tym jak mieszkańcy Slumsu starali się wybrać Stana Tymińskiego, zarówno elita III jak i nowa IV Elita nabrała dużego dystansu do mądrości naszego narodu.
    Tubylcom zaaplikowano więc różne tasiemcowe serialne i quizy plus dużo bazarowej rozrywki z pozycji liberalnych, a z pozycji katolickich i prawicowych poinformowano, ich poprzez rozgłośnie religijne o ich tragicznej sytuacji. Słowem, że niedługo zginą przy grillu marnie, jeśli się nie nawrócą.
    Bardziej jednak poważnie to sądzę, że ani liberałowie, socjaldemokraci ani też prawica nie brała nigdy na poważnie wyborców ani też demokracji w Polsce.
    Znamy ten ciąg sukcesji politycznych od 20 lat. Obecnie widzimy powolne wyłanianie się sukcesora po Donaldzie Tusku w osobie Krzysztofa Bieleckiego, a i wiemy, że sukcesji po braciach Kaczyńskich po prostu być nie może, bo to niepodobna.
    Ja osobiście jestem przywiązany do ewolucji, a nie do noża. Uważam, że gdyby brano na poważnie zarówno wyborców, jak i sam trójpodział władz, to uruchomiono by w ten sposób zbawczy powiew zmian. Być może powolny, ale gwarantujący jakiś sukces w bliższej niż dalszej przyszłości. Tak więc dla mnie ważne są zmiany realiów funkcjonowania systemu politycznego i ustroju, a mniejszą wagę przywiązuje do tego, czy rządzi prawica czy też lewica. Raczej orientuje się na strukturę, czy ona jest wydolna, czy też nie. Per analogiam do strukturalnego bezrobocia.
    Sprawy Unii Europejskiej po traktacie Lizboński znalazły już wyjaśnienie, gdyż wybrano słabych przywódców politycznych wspólnoty, a to oznacza, że środek ciężkości w polityce należeć będzie do państw narodowych, przez dłuższy czas. Jak najbardziej więc popieram wszystko to co w Unii Europejskiej służy właściwemu reprezentowaniu interesów biedniejszej mniejszości,z tym zastrzeżeniem, że nade wszystko powinna ona jako zbiór państw narodowych pomóc sobie samym, właściwie organizując swoje państwa. Widzimy po kilku latach funkcjonowania rynków pracy, że działają one w ten sposób, że jak jest popyt i rozwój, to rynki starej europy, czerpią towary usługi i siłę roboczą i intelektualną z państw nowych w Unii, a jak jest cykl ujemny, to ją nam zwracają i mamy zapasy :D).
    W Wielkiej Brytanii już zmienił się stosunek społeczeństwa do nas. Polacy nie dostają ani pracy ani kredytów i rozpoczyna się proces powrotów tych osób które wyjeżdżały jako młode osoby lub rodziny, a teraz są w średnim wieku, z 8-12 letnimi dziećmi na utrzymaniu.
    Wracając jeszcze na moment do reprezentacji politycznej racjonalnej inteligencji, to ja jestem zdania, że ona przez 20 lat nie znalazła dla siebie właściwego elektoratu. Jakby nie ma za bardzo się na kim oprzeć. Mieszkańcy slumsu, bowiem w większości, to zbieracze szyszek i pędraków, oraz miłośnicy mocniejszych trunków. Wczoraj wracając z Leoncina do Warszawy widziałem na wiejskiej drodze wypadek z trzema karetkami i dużą liczbą radiowozów. Rowerzyści nietrzeźwi już dawno wyginęli, podobnie amatorzy mocnych trunków zostali zdziesiątkowani. Nietrzeźwi kierowcy w Leoncinie jednak są zagrożeniem, gdyż w odróżnieniu do rowerzystów i pieszych nie wkraczają niespodziewanie na drogę, a raczej dążą do czołowego tête à tête

  175. Paweł Luboński napisał(a):

    Z wypowiedzi Dudka wynika niezbicie, że gdyby nie zła wola Jaruzelskiego, to mielibyśmy demokrację i niepodległość prawie dziesięć lat wcześniej, a Układ Warszawski rozsypałby się już wiosną 1982 roku przy cichej akceptacji Sowietów, dla których byłaby to i tak mniejsza szkoda niż zbrojna interwencja w Polsce.

  176. głos zwykły napisał(a):

    Słowem nietrzeźwym kierowcom w Leoncinie raczej chodzi o to, aby się spróbować kto ma mocniejszą i mniej palną brykę.

  177. Kasia napisał(a):

    Mawarze, za dużo tego wszystkiego.
    .
    Pisma CBA do imć oszusta, hucpa w komisji, bujdy na resorach Al Gore’a, okazuje się, że jeden z ludzi honoru Jaruzelski, prosił, w razie zamieszek, o interwencję w stanie wojennym, wprowadzonym z obawy przed tą interwencją.
    .
    Słabsi mdleją.

  178. Torlin napisał(a):

    Przepraszam Indoorze, mnie się pomieszało. Sorry!

  179. Paweł Luboński napisał(a):

    Tak, Kasiu. Ciemna noc obamowo-tuskowo-liberalno-lewicowo-ekologicznie-jaruzelska zapada nad światem.

  180. Kasia napisał(a):

    Pawle, jeśli już mam podjąć twoją retorykę, to raczej bym mówiła o jutrzni.

  181. Szczesiul napisał(a):

    Uderz w Bekasa, Mawar zabrzęczy fałszywie z atawistycznym przerażeniem. I jeszcze obrazkiem przez łeb walnie! A obrazek ni pri czom. Bo tam było, jak narazie, o wiecznych lodowcach (glaciers), podczas gdy zdjęcie jest zamarzniętego oceanu i statku tkwiącego pośród lodu. Aż do nadejścia albo wiosny albo lodołamacza. No chyba ze najsampierw GO przybedzie. Wtedy i we wciąż jeszcze zamarzających wodach Arktyki też lodu ubedzie. Podobnie jak w topniejących, jak naradzie bezpowrotnie, wiecznych lodowcach ladow i morz.
    .
    Ciekawe jest jednak co innego. Wygląda na to, że tylko wesołki-niedowiarki w konieczność stanu wojennego by okrągły stół mógł potem zaistnieć, nie mogą też uwierzyć w JUŻ zaistniałe GO. Im się niezmiennie wydaje, że tak jak koniec komuny mógł sam z siebie nadejść w Annus Mirabilis 89 tak i GO samoistnie samo z siebie zabierze się i pójdzie. Bo jej dokuczy polskie poleganie na węglu w zaspokajaniu potrzeb energetycznych. I nasze spalanie najgorszej ruskiej benzyny szmuglowanej od Lukaszenki. Spalanej w najgorszych wrakach z demobilu przemysłu samochodowego całej Europy czasów zaprzeszłych. Ewentualnie jeszcze w Leoncinie, gdzie chłopstwo się codziennie musi spróbować kto ma mocniejszą i mniej palną brykę.

  182. Paweł Luboński napisał(a):

    Kasiu, masz rację. Ale naiwna jest twa wiara w jutrznię. Światło w końcu tunelu może okazać się reflektorem nadjeżdżającego pociągu. Nie zapominaj, kto tu u nas jest sprawniejszy piarowo i po czyjej stronie są niezlustrowane niestety media.

  183. Zofia napisał(a):

    Drogi Głosie,
    za pozdrowienia dziękuję, bardzo przepraszam, to miało być do Pawła

  184. Kasia napisał(a):

    Pawle, trzymam kciuki za Wenus w brzasku.
    .
    W najgorszym z najlepszych wypadku blogowe towarzystwo, bo chyba nadal poruszamy się w tym kręgu, na to się już nie nabierze. A krople drążą skałę.

  185. Zofia napisał(a):

    Drodzy Blogowicze,
    a w szczególności politycy z PO i PiS oraz SLD,
    otóż trafiły mi się w ręce analizy speców wojskowych, niemieckich, a jakże, dot. wstąpienia Ukrainy do NATO.
    Ukraina jako taka mnie mniej interesuje, co jej morskie i morsko-rzeczne porty naftowe a wg niemieckich wojskowych wynika, że mogą się ona stać realnym powodem rozwalenia tego kraju na dwie części.
    Ppłk Heinz Brill, spec jakich mało, w austriackim piśmie wojskowym dowodzi czarno na białym, że jeśl Ukraina zostanie przyjęta do NATO, to praktycznie i najpewniej tylko jej zachodnia część. Wschodnia będzie państwem niezależnym albo narodem o takim statusie jak np. Abchazja.
    Ponieważ opinia ta jest na tyle interesująca a autor z górnej półki Bundeswehry, że postarałam się ją nieco przybliżyć.
    Poza tym ppłk. Brill szalenie ciekawie pokazuje tło konfliktu jaki w sprawie NATO i jego rozszerzania na wschód jest zarysowany między Waszyngtonem a Berlinem.
    Zapraszam do swego bloga.
    Proszę klikną w imię (nick).
    Milej lektury.
    PS.
    Mnie nieco dziwi, dlaczego o takich sprawach nasze polskie media milczą.

  186. Kasia napisał(a):

    Ja najbardziej lubię ten zniknięty śnieg.
    .
    http://www.africatravelwa.....anjaro.jpg

  187. Mawar napisał(a):

    Szczesiul, Zofia
    .
    Szczesiul: „…. zdjęcie jest zamarzniętego oceanu i statku tkwiącego pośród lodu. Aż do nadejścia albo wiosny albo lodołamacza. No chyba ze najsampierw GO przybędzie”.
    .
    Uważaj z ironią, to radziecki lodołamacz, Zofii się narażasz. Co prawda ona do końca nie wie jeszcze jak trzymać – z ortodoksją klimatyczną, czy z heretykami wątpiącymi w absolutną słuszność ocieplenia? Jeszcze nie ogarnęła swym analitycznym rozumem, czy z globalnym ociepleniem Putinowi po drodze, czy raczej po drodze mu z globalnym oziębieniem? Ponieważ Rosja żyje z eksportu ropy więc podpowiem, Putin nie obstawia opcji ocieplenia łącznie z przesiadką na biopaliwa i panele słoneczne, tylko dokładnie odwrotnie, więc Zofia popełniła dziś co najmniej jedną antykremlowską zbrodnię, rozsiewając niesprawdzone antyputinowskie plotki o ociepleniu w Szczecinie. Pojawiają się uporczywe pogłoski, że za ujawnieniem dokumentacji ortodoksyjnych klimatologów kryją się rosyjscy hakerzy z Kazania, pracujący na zamówienie i pod nadzorem KGB. I jak teraz Zofia wygląda z tym szczecińskim ociepleniem?

  188. Szczesiul napisał(a):

    No to kto u nas jest sprawniejszy piarowo i po czyjej stronie są te niezlustrowane NIESTETY media? Ty chyba tę bidulę Kasię chcesz postraszyć trochę, prawda? Bo ja tylko o lustracji w jedną stronę wiem. A to Kasia, a nie ty, jak by się wydawało, w tamtą stronę podążała śladami Olszewskiego, Macierewicza, Michalkiewicza oraz ichniejszego do dzisiaj IPN-u. Wekslujesz w nowym dla ciebie kierunku czy ja tu czegoś nie załapuję, Pawle?
    .
    Te krople drążące skałę mogą wywołać inny niż normalny skutek wtedy, gdy ta skała okaże się skamieliną. Wiara w ogromna winę Okrągłego Stołu, jako jedyna pozostałość po Roku Cudów, w oczach całego świata stała się już dość dawno typowa skamieliną polską. Tę przez owe krople drążoną. I drążoną. I drążoną. Od dwudziestu już lat. Światło w tunelu, jeśli jakieś w tym temacie widać, to raczej tylko to z Pawłowego ujęcia. Czyli nadjedżającego z naprzeciwka pojazdu. Zapomnij zatem o jutrzni czy o brzasku, Kasiu. Ta dla niektórych nigdy nie nadejdzie. A ciemność nocy trwająca w nieskończoność w końcu w nicość się powinna obrócić. Też zgodnie z prawami natury.
    ***
    Mawar,
    Teraz Zofia wygląda dobrze z tym szczecińskim ociepleniem. A jak ty wygladasz?

  189. Orteq napisał(a):

    Zofio,

    Mnie bardzo ciekawi taki aspekt podziału Ukrainy na wschodnią i zachodnią w przypadku wejścia Ukrainy do NATO. Czy będzie to miało wpływ, a jeśli tak to jaki, na jedyny lot trutnia w jego krótkim życiu? Ktoś ten fenomen niedawno wspomniał na tym blogu. Przypomnijmy niezbite fakty z dziedziny przyrody
    :
    „Matce wylatującej na lot godowy towarzyszą liczne trutnie, pochodzące nie tylko z tej samej rodziny, ale i z pni, a nawet pasiek sąsiednich. Najlepszy osiąga cel. Unasiennienie matki odbywa się zawsze w powietrzu, często w znacznej odległości od ula. (Pszczoły osiągają prędkość nawet do 65 km/h, obciążone pyłkiem około 20-30 km/h). W momencie połączenia się matki z trutniem dolna część narządów rozrodczych trutnia ulega wynicowaniu na zewnątrz, przy czym wskutek zaczepienia się wystających części narządu kopulacyjnego o zagłębienia pochwy matki zostaje on w ciele samicy łącznie z tak zwaną bulwą (to końcowa, silnie umięśniona część przewodu wytryskowego), w której zbierają się plemniki wraz ze śluzem produkowanym przez gruczoły śluzowe trutnia. Truteń, który skojarzył się z matką, ginie natychmiast wskutek oderwania się części narządów rozrodczych przez uwalniającą się od niego matkę. Unasienniona matka wraca do ula z resztkami narządów rozrodczych trutnia wysuwającymi się z odwłoka w postaci białego czopka; uwalnia się od nich dopiero w ulu, w czym dopomagają jej pszczoły robotnice. Nasienie trutnia wypełnia początkowo jajowody, a następnie zostaje wessane do tak zwanego zbiornika nasiennego matki, gdzie plemniki przechowywane są w stanie żywym przez całe lata, odżywiane wydzieliną gruczołów przylegających do ścianek zbiornika nasiennego. W 3-4 dni po unasiennieniu pszczoła matka zaczyna składać jaja. Przewód zbiornika nasiennego może zaciskać się lub otwierać w momencie, gdy przez pochwę przesuwa się jajo składane przez pszczelą matkę. Odpowiednio do tego składane jajo może przejść dalej lub zostaje zatrzymane i oblane porcją nasienia. W drugim przypadku do jaja wnika plemnik, który powoduje jego zapłodnienie. Z jaj zapłodnionych rozwijają się samice: pszczoły robotnice lub matki (zależy to od sposobu karmienia), z niezapłodnionych (partenogeneza) – trutnie. Zawsze wiedziałem, że przygody pszczółki Mai z jej koleżką Guciem to jakieś straszne oszustwo. Przygotowując ten tekst posiłkowałem się (przepisując całe fragmenty) książką, którą znalazłem byłem parę dni temu na śmietniku -> St. Brzósko, J. Guderska „Praktyczne pszczelnictwo”, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1954.”
    :
    Na dwa istotne fakty warto tu zwrocić uwagę. Pierwszy to to, że
    >”Unasiennienie matki odbywa się zawsze w powietrzu; Pszczoły osiągają prędkość nawet do 65 km/h”. Drugi to taki, ze
    >”Truteń, który skojarzył się z matką, ginie natychmiast wskutek oderwania się części narządów rozrodczych przez uwalniającą się od niego matkę.”
    :
    I teraz twoja informacja, że
    >”Wschodnia (Ukraina) będzie państwem niezależnym albo narodem o takim statusie jak np. Abchazja.”
    :
    Tak nakreślony scenariusz, przecież przez kogoś z górnej połki, to prawdziwy kataklizm jeśli o lot trutnia i przyszłość pszczół chodzi. One i tak są już zagrożone w naturze! A tu jeszcze taka obstrukcja: przyszła Ukraina to Abchazja! Przecież nad Abchazją, niesuwerennym terytorium, trutnie nie będą mogły przelatywać żeby matkę, no, przelecieć. A wtedy zabraknie ich bezpenisowych kadłubków, spadających na ziemie. I użyźniających przecież tylko z tego powodu żyzne czarnoziemy. I inne pszenno-buraczane gleby nad Donem czy Dniestrem.
    :
    Ten cały GO Bekasowy to mały pikuś w porownaniu to lotu trutnia nad Wschodnią Abchazją.

  190. Mawar napisał(a):

    Kasia
    Ja najbardziej lubię ten zniknięty śnieg.
    .
    http://www.africatravelwa.....anjaro.jpg

    Tak szybko znika, że nawet ta strona powoli mi się otwiera. :) Poprawność polityczna sprawia, że nie unikniemy ponowoczesnego tłumaczenia tytułu znanej powieści, odtąd będzie: „Znikające śniegi Kilmandżaro”. Było błędnie: „The Snows of Kilimanjaro”.

  191. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    .
    „Mawar, Teraz Zofia wygląda dobrze z tym . A jak ty wygladasz”?
    .
    A dziekuję, nie narzekam. Tylko coś dziś chłodno. :)
    .
    PS. Co to znaczy, że Zofia „dobrze wygląda z tym szczecińskim ociepleniem”, w czyich oczach? Jak wybrnęła z klimatycznego paradoksu Putina? Jakieś szczegły by się przydały.

  192. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    to nie moje opinie, ale ppłk Heinza Brilla, tak na marginesie Twoich uwag.
    *
    Mawar
    z tego co wiem, to Putin uwzględnia klimatologów i stosownie wcześniej zatknął ruska flagę na dnie pod biegunem.
    I to jakieś 2,5 roku temu nie jesteś na bierząco
    Głównym celem wyprawy „Arktyka 2007″, którą dowodził polarnik i wiceszef rosyjskiej Dumy Artur Czilingarow, było przypomnienie światu o rosyjskich pretensjach terytorialnych do ponad miliona kilometrów kwadratowych Morza Arktycznego wraz z biegunem północnym.
    2 sierpnia 2007 ze statku „Akademik Fiodorow”, który dotarł do bieguna, po raz pierwszy w historii spuszczono na dno morskie dwie kilkuosobowe załogi w batyskafach „Mir”.
    - Dno ma żółtawy kolor. Zebraliśmy próbki geologiczne. Zostawiliśmy rosyjską flagę odlaną z tytanu oraz przesłanie dla przyszłych pokoleń – brzmiał lakoniczny komunikat z jednego z batyskafów.

  193. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    ale się nie martw z tym ociepleniem i Rosją oraz Putinem.
    W Rosji, w jej północnych rejonach w minionym tygodniu bywało ok. 40 stp minus, a Putin ma nadzieję mieć udaną olimpiadę zimową w 2012 r w Soczi.
    Może mu matka Ziemia i natura będą sprzyjać, zimę w stosownym czasie ześlą, skoro tak dba o wielkie koty i ich odtworzenie, jak Torlin zauważył, podrzucając link do zdjęcia z samcami panter śnieżnych, które Putin sprowadził z Kazachstanu i wypuścił w parku narodowym niedaleko Soczi.

  194. Kasia napisał(a):

    Czyli reasumując pędzi Polska ludzi myślących (słusznie) niczym „Shinkansen 300″, a ci idący w przeciwnym kierunku w tunelu to zostaną rozjechani zgodnie z prawem naturalnym. I to jest właśnie demokracja. Demoreglamentacja.

  195. Szczesiul napisał(a):

    Bingo! Rozjechani. Ale że w ciemnym tunelu to nie da się zobaczyć żeś plamę dała. Nie będzie to też żadna demoreglamentacja. W dalszym ciągu będzie to good old dobór naturalny. Czyli to samo prawo co tak świetnie działa w prawdziwej, a nie tylko cywilizacyjnej dżunglii. Niektórzy z kół zbliżonych do twoich wybrańców politycznych święcie w to prawo wierzą. Co im z resztą wcale nie przeszkadza, by praktykować czasem a dla odmiany good old populizm. Ale to tylko w sytuacjach tego wymagających. Jak na przykład w kampaniach wyborczych.

  196. Kasia napisał(a):

    Szczesiul, o czym ty mówisz?
    Chcesz zrównać King Rat’a z Cooler King’iem?
    .
    A po za tym to co teraz mamy to na pewno nie jest dżungla, a raczej Rzym w swej końcówce.

  197. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „…z samcami panter śnieżnych, które Putin sprowadził z Kazachstanu i wypuścił w parku narodowym niedaleko Soczi”.
    .
    Nie chodzilo stosunek Rosji do śnieżnych panter (jestem pewien, że czytac to jednak umiesz), tylko o zasadnicze różnice w ocenie zmian klimatycznych między toba a Kremlem, co jest rzeczą w twojej sytuacji niedopuszczalną. Ty twierdzisz, że idzie ocieplenie (podałaś przykład Szczecina), Putin uważa przeciwnie. I co ty teraz zrobisz?

  198. Zofia napisał(a):

    W sobotę ukazał się ostatni numer Trybuny, kolejne zawieszone, bo wydawca bankrut.
    Z 50 tys. nakładu sprzedał się jakiś tysiąc.
    Wcześniej, wraz z ze śmiercią Mieczysława F. Rakowskiego cichutko zszedł z półek księgarskich bardzo przyzwoicie prowadzony miesięcznik „Dziś”.
    Te tytuły prasowe też zeszły ze strony internetowej SLD. Nie ma o nich, jak niegdyś informacji.
    Pozostał lewicy szeroko rozumianej tylko tygodnik „Przegląd”.
    Portal internetowy i telewizja internetowa SLD są wybitnie propagandowe i na ogół fatalnie prowadzone.
    Nie dowiem się np. ze strony internetowej SLD Pomorza Zachodniego niczego. Informacje sporadyczne i nie aktualne, nie wiem co się dzieje w gminach, powiatach, co robi SLD-owski jedyny europoseł.
    Informacje są znikome i mocno nieaktualne, praktycznie nie ma żadnych zapowiedzi i konferencji medialnych, tematycznych, jakiś seminariów, czy materiałów informacyjnych o pracy lewicowych posłów czy radnych.
    Nie ma klubów dyskusyjnych, ani nikt nie kwapi się pokazać naturalnej symbiozy, jak powinna istnieć między związkami zawodowymi – pracowniczymi i robotniczymi a lewicową partią.
    SLD w regionie nie organizuje spotkań, konferencji, seminariów.
    A jeśli już, to można dowiedzieć o nich po fakcie z enigmatycznej notki. Jeśli się w ogóle pokaże.
    Polska lewica szeroko pojęta, jako socjaliści, socjaldemokraci, centrolewica, czy nawet socjal-liberałowie – nie mają swojego nośnika medialnego własnych idei.
    Nie mają zresztą na swoje własne życzenie.
    Lewica nie wypracowała sobie żadnego instytutu, funduszu czy innej organizacji, która by zajmowała się w tym dobrym znaczeniu – propagowaniu myśli lewicowej. Miała swoje wydawnictwa, swoje ekspertyzy i opracowania, swój dorobek seminaryjno-konferencyjny.
    A przecież wystarczyłoby sięgnąć po przykłady z Niemiec.
    Dość niezwykłym zjawiskiem wśród istniejących na świecie fundacji są niemieckie fundacje polityczne. Korzenie ich powstania sięgają lat dwudziestych naszego wieku.
    Jako pierwsza powstała w 1925 roku w Berlinie Fundacja Friedricha Eberta Do jej założenia przyczynił się zapis testamentowy pierwszego Prezydenta Rzeszy, po ustanowieniu Republiki Niemieckiej, Friedricha Eberta. Przyznawała stypendia dla wyróżniających się proletariuszy. W okresie nazizmu w Niemczech działalność jej została zakazana.
    Po drugiej wojnie światowej została przywrócona do życia przez Niemiecką Federację Studentów Socjalistycznych w 1946.
    W 1954 roku nastąpiło zarejestrowanie Fundacji w rejestrze stowarzyszeń w sądzie w Bonn i do dzisiaj jest fundacja kojarzoną z niemiecka lewicą.
    W 1986 roku Trybunał Konstytucyjny RFN określił rolę fundacji politycznych następująco:
    Fundacje mają pobudzać obywateli do udziału w polityce oraz tworzyć warunki dla – dostępnej dla wszystkich zainteresowanych obywateli – otwartej dyskusji. Mają budzić zainteresowanie aktywnym współtworzeniem życia politycznego i społecznego …”
    Każda z fundacji politycznych jest przypisana określonej partii politycznej zasiadającej w niemieckim parlamencie.
    * Fundacja Konrada Adenauera jest związana z Unią Chrześcijańskich Demokratów – CDU.
    * Fundacja Friedricha Eberta łączą więzy z Socjaldemokratyczna
    * Fundacja Friedricha Naumanna z Wolną Partią Demokratów – FDP.
    * Fundację Hansa Seidla jest przypisana Unii Chrześcijańsko-Społecznej – CSU.
    * Fundacja m. Heinricha Bölla współpracuje z Partią Zielonych.
    Przykład i sprawdzony był, tuż za miedzą. SLD u sterów rządów – 2 razy, kontakty z SPD – bardzo pozytywne, ale by wpaść na pomysł stworzenia na dobrych wzorach – prężnej, przejrzyście działającej fundacji – jakoś nie nikomu z lewicy nie przyszło do głowy. Były jakieś lokalne pomysły, jak fundacja w Szczecinie, ale nigdy nie osiągnęły one ogólnopolskiego obszaru ani też wszechstronnego oddziaływania.
    Kiedy skończyła się prosperity i błyszczenie w świetle fleszy jako partia rządząca – zabrakło organu, który byłby łącznikiem między partią a obywatelem oraz owym łącznikiem do otwartej dyskusji, jak w Niemczech.
    SLD, jak żadnej innej w Polsce partii – potrzebna jest taka jawna, jednoznaczna polityczna fundacja.
    I dopiero na jej bazie powinny powstawać wydawnictwa, w tym medialne.
    Poza tym prasa lewicowa w Polsce musi stać się bardziej nowoczesną,ambitniejszą i prowadzoną przez kompetentnych menedżerów wydawniczych oraz rzetelnych dziennikarzy, nie krepowanych partyjną dyscypliną oraz zapędami propagandowymi.
    Znikanie tytułów lewicowych nie jest zjawiskiem pozytywnym, na rynku myśli ideologicznej winna być równowaga, której jest brak. Szeroko pojęta lewica, reprezentująca idee socjalistyczne czy socjaldemokratyczne i socjalliberalne dała się wyalienować na własne życzenie i z własnej nieprzymuszonej woli, z powodu własnej głupoty i indolencji.
    Odczuwam dużą pustkę po miesięczniku „Dziś”, po „Trybunie” płakać nie mam zamiaru.

  199. Szczesiul napisał(a):

    Cooler King i King Rat to filmy z serii (i czasow) wujka Alzheimer’a. Nawet ja ich nie pamietam. Wiec skąd ty taką pamiec masz? Latwiej mi juz jest Shinkansen 300 z czymkolwiek skojarzyc. Choc tez nielatwo. A czy juz wytlumaczylas komus jak sie Ikar z obrazu Bruegel’a odnalazl? Bo tez Pytią przelecialas jakiegos zagubionego blogowicza.

  200. Zofia napisał(a):

    Mawae,
    a skąd Ty akurat wiesz, ze Putin ma odmienne zdanie od mojego? Tak się składa, że akurat Putin ma podobne do mojego.
    Uważa że się klimat zmienia.
    Poza tym jest szefem Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego i ostatnio marzy mu się podglądać białe misie w naturze, póki jeszcze można.
    3 grudnia, w czasie parogodzinnej pogawędki telewizyjnej z narodem na pytanie:
    Владимир Владимирович, Вы возглавили попечительский совет Географического общества. Какую бы поездку Вы выбрали для себя? И на чем Вы бы ее совершили?
    Putin odpowiedział:
    На следующий год в рамках вот этой работы я планирую обратиться к проблеме сохранения популяции белых медведей.
    Gdy się go dopytywano:
    И куда Вы поедете?
    Powiedział:
    Ну, туда на север, где они живут.
    Tak się składa, że mogłeś i Ty skorzystać z możliwości zadawania pytań Putinowi, więc dlaczego nie skorzystałeś z takiej wyjątkowej okazji i nie spytałeś z okazji?
    Biuro Putina, tym którym na życzenie wysyła swoje informacje po angielski (takie np. ja dostaję, po rosyjsku zresztą też) podał stosowne numery komórek pod które mogłeś wysłać wcześniej SMS z pytaniem a nawet sam zadzwoinić i zadać pytanie osobiście.

  201. Indoor napisał(a):

    Zofio! Trybuna sadząc po stronie internetowej była gazetą wybitnie żle i po amatorsku redagowaną, pozbawiona jakiejkolwiek treści, mysli, ideologii, wykastrowana wraz z Polityką i Przegladem w 1999 za sprawą Millera i głównie Kwasniewskiego w ramach porzadkowania opinii publicznej. Nie wolno Przeglądu (nie mylić ze Sportowym jak się zapewne przytrafiło znanemu dziennikarzowi sportowemu a od 1999 redaktorowi naczelnemu tego PiŚmidła z POmyjami, gdy mu nagle w 1999 zaproponowano prowadzenie Przeglądu!! No ale jak partia każe … ) nazywac gazetą lewicową. Jest to kolejna przewalanka na P, która czasami publikuje rzeczy i autorów, by zachować wrażenie jakiegoś kierunku i minimum wiarygodnosci w czytelnikach, żeby w zasadniczych kwestiach głosić Prawdę i Tylko Prawdę.

  202. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ja troche na temat ocieplenia globalnego, ktore jak widze zepchnieto do roli teorii czy nawet mitu.
    Bez wzgledu na czy to ocieplenie jest spowodowane dzialalnoscia czlowieka czy tez naturalnym biegiem rzeczy, fakt jego istnienia nie podlega watpliwosci. Tutaj sporo powiedziano na temat topnienia lodowcow:
    http://www.livescience.com/environment/050421_glacial_retreat.html
    Ja doskonale pamietam zimy w Polsce i owe zwaly zlodowacialego sniegu ktore, kiedy juz wydawalo sie, ze sie nigdy nie stopia, niknely w ciagu jednej nocy po przekroczeniu pewnego punktu krytycznego. Az strach sie bac, co bedzie jak ten punkt krytyczny zostanie przekroczony na biegunach.
    Byc moze w Polsce poza bardziej gwaltowna pogoda, to ocieplenie nie jest tak widoczne jak na przyklad na wyspach Pacyfiku, ktorym literalnie zagraża totalna zaglada.
    http://links.org.au/node/1173
    I faktem jest, ze jezeli pozostaniemy bierni, jezeli w pazernosci swojej pozwolimy na dalsza dewastacje srodowiska, jezeli nie ograniczymy drastycznie emisji gazow do atmosfery to staniemy przed faktem jakiego jeszcze w historii ludzkosci chyba nie bylo – emigracji spowodowanej zmianami klimatu.

  203. Ewa-Joanna napisał(a):

    Z powodu 2 linkow moja wypowiedz na temat klimatu wisis sobie, to skorzystam z okazji i podam trzeciego linka do reklamowki z okolic Wielkiej Rafy Koralowej, skad wlasnie wrocilam.
    A Rafa powoli umiera…
    http://www.greatadventure.....ideos.html

  204. Szczesiul napisał(a):

    Ewo-Joanno,

    Miło powitać z powrotem. Brakowało tu ciebie.

    O Wielkiej Rafie Koralowej taki polski link:

    http://www.youtube.com/wa.....GPUJLleUVQ

  205. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Wybacz, że zacznę od odpowiedzi na wpis Torlinowy.
    Torlinie.
    Jak to prawicowiec nieopatrznie Twój komentarz przeczytałem i teraz już nie potrafię nie odpisać. Wybacz.
    Za wstawiony link o znikających lodowcach bardzo dziękuję.
    I, jako nie sceptyk a wróg teorii jakoby to człowiek powodował ocieplenia czy też ochłodzenia, zadaję w związku z treściami spod linka kilka pytań.
    Pierwsze dotyczące trwania procesu znikania podanych przez Ciebie lodowców.
    Jak nas ekolodzy pod fotografiami informują, lodowiec Muir and Riggs topi się nieustannie od 1941 roku, o Pedersenie nic takiego nie piszą, ale przyjmuję, że topił się od 1920 roku (przynajmniej tak to można wywnioskować z kontekstu), lodowiec McCarty topił się od 1909 roku, lodowiec Franciszka Józefa od 1939 roku. Kilka kolejnych pomijam, bo ekolodzy zapomnieli podać tu jakieś daty. Przypnę się jeszcze tylko do lodowca na Kilimandżaro. Otóż ten lodowiec kurczy się od 1912 roku (przynajmniej). Żeby nic samemu nie pisać, daję Ci trzy linki na ten temat. Zapoznaj się. Szczególnie z pierwszym (UWAGA TECHNICZNA: uciąłem hatetepe ze sleszami i dwukropkiem w każdym linku, tak by mnie antyspam puścł):
    1. (meteoclimat.wordpress.com/2009/07/19/fakty-i-mity-problem-kilimandzaro/)
    2. (srodowisko.ekologia.pl/ochrona-srodowiska/Topnienie-lodowcow-Kilimandzaro,11299.html)
    3. (pogoda.gazeta.pl/pogoda/1,79003,4067175.html)
    Tak, teraz ten komentarz puszczę, bo mimo wszystko nie wiem, czy antyspam nie zadziała.
    Ciąg dalszy w kolejnym wpisie…

  206. Bekas napisał(a):

    „Wynalazek” działa!
    Zatem, Torlinie, brnę dalej.
    Jak widzisz więc, „Twoi” ekolodzy „zapomnieli” podać przy fotografiach kilka ważnych informacji. Wszystkie, lub prawie wszystkie, lodowce spod linku topią się nie od dwudziestu, trzydziestu lat, ale dużo dłużej. A konkretniej od czasu, gdy przemysł nasz złowrogi jeszcze nie szalał.
    Zresztą sami to podają jednym zdaniem na końcu tekstu:
    „Warto zauważyć, że zanik lodowców zaczął się ponad 100 lat temu wraz ze wzrostem temperatury związanym ze wzrostem mocy promieniowania Słońca trwającym aż do końca lat ’50 XX wieku.”. Ale też i w kolejnym zdaniu deprecjonują. Nie Słońce, a CO2 ważniejsze. Tyle, że akurat Kilimandżaro topniał najintensywniej właśnie w okresie wzmożonej aktywności Słońca…
    W dodatku ekolodzy zapomnieli podać kiedy zdjęcia były robione. Chodzi tu o porę roku. Bo to z „dużym” lodowcem mogło być pstryknięte w środku zimy, a to bez lodowca w środku lata, co ma spore znaczenie, prawda?
    Teraz czepiam się mapki.
    Widzimy na niej topiące się lodowce. Wszystko ładnie, strach w człowieku rośnie. Tyle, że gdzie jest biegun północny i południowy???
    Sam lodowiec na Antarktydzie, to 90% wszystkich lodowców na Ziemi. Do tego dochodzi lodowiec arktyczny. Wychodzi, że pokazane przez Ciebie lodowce stanowią niecałe 10%. Gdzie dane dotyczące szczególnie Antarktydy?
    Na mapie zresztą widzimy także lodowce, które się powiększają. Taka reakcja, o której ekolodzy-klimatolodzy specjalnie się nie wypowiadają. Ziemi jest homeostatem. Się sama reguluje. Jak w jednym miejscu robi się cieplej, to w innym zimniej.
    Jak sobie jeszcze, Torlinie, wpiszesz w wyszukiwarkę „lodowiec się powiększa”, to znajdziesz informacje o kolejnym lodowcu, którego na mapce nie ma, a który się zwiększa. W dodatku klimatolodzy nie wiedzą czemu. (dasz wiarę?)
    (www.sfora.pl/Lodowiec-rosnie-mimo-globalnego-ocieplenia-a7782)
    Sumuję.
    Więc żeby dowieść, że lodowce topią się w wyniku naszej działalności (czyli zwiększonej zawartości CO2 w atmosferze), trzeba by najpierw mieć:
    1. Pełne dane odnośnie do wszystkich lodowców. Nie tylko tych śródlądowych.
    2. Pełne dane, co do zawartości CO2 w atmosferze w okresie topienia się ich.
    3. Dane odnoszące się do zależności: zawartość CO2 – szybkość topienia się.
    3. Pełne dane odnośnie do innych czynników mających wpływ na topienie się lodowców i ich wpływu na szybkość topienia. (aktywność Słońca, zawartość pary wodnej, albedo…).
    4. I wreszcie takie dane z paruset lat, bo klimat nie zając.
    Takich danych na „Twoje” stronie nie ma. Więc wybacz, że nie traktuję tego jako dowodu. Za dużo niewiadomych.
    Poza tym wynika, że proces topienia lodowców zachodzi wolno, jeśli brać pod uwagę naszą perspektywę czasową, i każdy zdąży się przenieść gdzie tam chce. Woda go nie zaleje w godzinę.
    Na zakończenie raz jeszcze podkreślam, że w sporze nie chodzi o to, że nie ma ocieplenia, a o to KTO czy CO jest za to odpoiwiedzialny/e. Ekoklimatolodzy TWIERDZĄ, że my. Tyle, że jak widzisz, nie mają na to dowodów.
    Miłego.

  207. Bekas napisał(a):

    Torlinie.
    Jeszcze jedno.
    Wg ekoklimatologów stopiło się już całe morze lodowców. Więc ja chciałbym się teraz dowiedzieć o ile to metrów podniosły się oceany w związku z tą katastrofą.

  208. Indoor napisał(a):

    Bekas! Z informacji, że w 1912 śniegu było duzo, a w 2000 śniegu było mało nie wynika, że proces topienia rozpoczał się w 1912 lub wcześniej. Ekspedycja która dokonała inwentaryzacji śniegu w 1912 nie po to się wspieła, żeby zmiany udokumentować. Jedyna informacja która wynika z tego, że sniegu jest coraz mniej. Nie wchodzimy ani w przyczyny ani w skutki. Jest to po prostu fakt.

  209. Bekas napisał(a):

    Indoorze.
    Masz lin odnośnie do Kilimandżaro.
    A wszystkie Twoje wątpliwość przemawiają na korzyść przeciwników teorii wpływu człowieka na GO, a nie odwrotnie.

  210. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bekas,
    masz obrazek. Ladny. I z informacja jakiej sie domagales na temat destrukcyjnej dzialalnosci czlowieka.
    https://customers.reuters.com/d/graphics/GLBL_CO21208.gif

    Szczesciul,
    dzieki za powitanie i za film. Piekny, ale zobaczyc to na zywo – jeszcze piekniejsze, warto bylo tam pojechac.

  211. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bekas,
    jeszce jeden link do „dziury ozonowej” o ktorej pewnie slyszales.
    http://ozonewatch.gsfc.nasa.gov/

  212. Szczesiul napisał(a):

    Zofio,

    Wszystko to prawda co napisałaś o „Trybunie” i o lewicy polskiej. Nawet prawdą jest i to, co Indoor napisał. Tyle tylko, że u niego jeśli coś się wyczuwa to jakąś satysfakcję z tego, że na lewicy polskiej źle sie dzieje. Podczas gdy u ciebie tego nie ma. Ja jakąś troskę u ciebie wyczuwam. A co ja chcę tu dołożyć od siebie to może tylko tyle.
    .
    To co się dzieje z lewicą polską jest moim zdaniem normalną konsekwencją naszej narodowej, niestety, inności. Inne narody i kraje tez tę lewicę przeciez mają. Lepszą czy gorszą, większą czy mniejszą ale mają stale. U nas natomiast ona jest jakaś taka niestabilna, efemerydalna. I taka bardzo wręcz nieprawdziwa. Udawana może? Czy też po prostu sztuczna, jeśli w ogóle jest. Nie jestem pewien czy to jest historycznie uwarunkowane czy jest to fenomen najnowszy. Krótki okres stosunkowego wzlotu SLD, włącznie z dojściem do władzy, naruszył trochę moje tradycyjne rozumienie polskiej lewicy i jej znikomej popularnosci. Bo to wtedy po raz pierwszy chyba w historii polskiej PRAKTYKI politycznej doszło do autentycznego poparcia sił politycznych na lewo od centrum stojących. Autentycznego to znaczy podpartego groszem ludzkim, w dodatku do głosów wyborczych.
    .
    Jak to wpłynęło na samą lewicę mieliśmy okazję zobaczyć przy okazji tzw. afery Rywina. Politykom przy władzy będącym uderzyła do głowy siła płynąca z kapitału ich chwilowych sponsorów-miliarderów. A miliarderzy owi nawet chwili nie stracili by im to z głowy wybić raz na zawsze. Niepoważne, niewiazace rozmowy zostały skrzętnie nagrane, nie raz czy dwa. I w mediach nagłośnione jak tylko przyszedł na to czas. Udawana lewicowość niektórych polskich nuworyszy skończyła się tak szybko jak nadeszła. Jeśli nie szybciej. Żenujący poziom intelektualny i etyczny polityków lewicowych ukazany został w pełnej krasie. I elektorat powrócił do polskiej normalności w oka mgnieniu. 8-10%, w porywach 14% to cały słupek lewicy od lat w naszym kraju jej nalezny. Znaj swoje miejsce w szeregu, pętaku Millerze. I koniec zabawy za nasze pieniądze.
    .
    Piszesz z zazdrością o niemieckiej lewicy. Bo i jest jej czego zazdrościć. Tam od wielu lat elektorat się trzyma lewego skrzydła względnie stabilnie. A finansowe wsparcie, przecież nie tylko ze składek członków partii płynące, też nigdy nie wysycha na kość. A u nas? Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości co do tego to proszę tylko na takie proste pytanie sobie odpowiedzieć. Czy licząca się partia polityczna pozwoliłaby na upadek jej JEDYNEGO organu prasowego gdyby jej zwolennicy wspierali ją finansowo w stopniu choć minimalnie wystarczającym?
    .
    Dla lepszego zobrazowania naszej jakiejś nieprawdziwej czy udawanej lewicowości proponuje rozważyć casus red. Passenta. Zaprzyjaźnionego z blogiem Pana Ministra Kuczynskiego. Jakby sam Passent nie wystarczył, można dołożyć sobie całą dzisiejszą „Politykę”, z jej Naczelnym, red. Baczyńskim na czele. I red. Passent, i jego „Polityka”, są postrzegani czy pomawiani o jakąś ‘tradycyjną lewicowość’. Podczas gdy ja (i jak mi się wydaje, nie tylko ja) za wiele tej lewicowości u nich nie umiem dostrzec. Nawet po założeniu najmocniejszych okularów i przy najlepszej dobrej woli.
    .
    Rzekomej lewicowości naszego Gospodarza nie proponowałbym rozpatrywać w tym kontekscie. Bo on mógłby się okazać jedynym co niczego nie udaje.
    ***
    Ewo-J,
    Zazdroszczę ci twej twojej wycieczki. Czy pomoże ci ona w spieraniu się z Bekasem? Ostrzegam, że Bekas już prawie ze przekonał jednego z dyskutantów do swoich racji. Jeśli chcesz z nim wygrać będziesz musiała go zatargać na Wielką Rafę Koralową. Co ja mówię! Jego i to nie przekona do niczego.

  213. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Dziękuję za wykład.
    Ja wykładu prowadzić nie będę.
    Pokażę Ci za to moją metodologię rozumowania, która zrobiła ze mnie tego, co to do których Twój stosunek jest wyjątkowy chłodny, i jest to określenie bardzo subtelnym eufemizmem.
    Zacznę jednak od Twojego wpisu.
    Napisałeś do p. Zofii tak:
    „Krótkoterminowe fluktuacje lokalnej pogody, nieprzekraczające horyzontu życia człowieka, to zjawisko powszechne.”
    Teraz wracam do Torlinowego linku i lodowców i zwracam Twoją uwagę na fakt, że lodowce topiły się/topią się w takim właśnie czasie. Zatem rozumuję, że dla Ciebie to też nie dowód na GO by ludzie, a zjawisko powszechne. Super!
    Teraz metodologia.
    Oczywiście w skrócie, bo dzieła w 3 tomach nikt by nie wytrzymał.
    A skrót jest taki:
    1. Ekoklimatolodzy twierdzą, że to człowiek jest odpowiedzialny za GO.
    2. Nie mają dowodów (vide wpis mój do Torlina i wcześniejsze).
    3. W każdym tekście ekoklimatologów na ten temat, który ja czytałem, są kłamstwa i manipulacje. (zaraz nowy przykład)
    4. Skoro zostało UDOWODNIONE, że to my powodujemy GO, to CZEMU w swoich tekstach ekoklimatolodzy manipulują i kłamią?
    5. Wniosek: coś musi być nie tak z tymi dowodami.
    6. Kto korzysta na walce z GO? Ekoklimatolodzy, politycy, urzędnicy.
    7. Kto wyłącznie ponosi koszty tej walki? Ci co pracują i wytwarzają jakieś dobra. A więc NIE ekoklimatolodzy, nie politycy, nie urzędnicy.
    (biznes.interia.pl/news/kazdy-z-nas-zaplaci-po-4-tys-zl,1407549)
    8. Wniosek drugi. Chodzi nie o GO by ludzie tylko o to, by zarobić dobrze na walce z tym stworem.
    Teraz zapowiedziany nowy przykład.
    Wywiad z samym profesorem Nowickim, żeby nie było:
    (wyborcza.biz/biznes/1,101716,7337028,Nowicki__Zrobilo_sie_za_cieplo_na_snieg_do_moich_biegowek.html)
    Pierwsza odpowiedź i już manipulacja.
    Ja się akurat urodziłem na początku lat siedemdziesiątych i z doświadczenia wiem, że w moim Sandomierzu jeszcze jako 15 latek śmigałem sankami po górach śniegu.
    Teraz cudowne zdanie odnośnie do zawartości CO2 w naszej atmosferze. Dla Ciebie Pawle. Dla Was Ewo-Joanno i Torlinie.
    Pan profesor mówi:
    „W poprzednich epokach geologicznych nie było takiego stężenia dwutlenku węgla, jaki dziś obserwujemy. Międzynarodowy panel naukowy IPCC pisze, że przez ostatnie 140 tys. lat (a inni – że od 500 tys. lat) stężenie CO2 nie przekraczało 300 ppm, czyli 0, 03 proc. składu atmosfery. Teraz w ciągu kilku dekad doszliśmy do 385 ppm. I to jest efekt działalności człowieka.”
    Czyli wychodzi z tego (liczby!), że ocieplenie klimatu by człowiek powodowane jest przez wzrost zawartości CO2 o 0,0085 procent (sic!). Do tego jeszcze nie cały ten wzrost powodowany jest działalnością człowieka. Ziemia musi być bardzo czuła, że tak powiem.
    Zwracam też uwagę na pierwsze zdanie wypowiedzi. Czyste kłamstwo. SKĄD profesor WIE, że wyższego stężenia CO2 w naszej atmosferze nigdy nie było? Ma badania z Jury czy innej Kredy?
    Kolejna fajowa część wywiadu:
    „A co z aktywnością słońca? W internecie jest całe mnóstwo opinii podpisywanych przez osoby z tytułami profesorskimi, że słońce ma większy wpływ na klimat niż cała ludzka cywilizacja.

    - A ja także w internecie znalazłem inną informację. Że aktywność słońca może mieć wpływ na wzrost albo obniżenie temperatury na powierzchni Ziemi rzędu plus minus 0,2 stopnia Celsjusza. Tymczasem temperatura wzrosła (od 1906 r.) o mniej więcej 0,7 stopnia.

    No to mamy profesora przeciwko profesorowi. I komu tu wierzyć?

    - No właśnie, komu? Zresztą załóżmy nawet, że nie przestajemy wierzyć w zmiany klimatyczne. Zastanówmy się, czy warto zmieniać system energetyczny w Polsce.”
    Stara sztuczka. Żadnych danych, tylko deprecjonowanie wpływu Słońca. A na koniec zmiana tematu.
    Zauważcie też, Drodzy Zwolennicy GO by ludzie, że przez 100 lat temperatura, mimo szalejącego ocieplenia, wzrosła raptem o 0,7 stopnia. Liczba by profesor.
    Kolejna manipulacja:
    Profesor: „Nie powiedziałem jeszcze o cyklonach. Dawniej, w czasach mojej młodości, o cyklonach czytałem tylko w gazetach. Ostatnio w Polsce w ciągu roku zanotowano ponad 50 cyklonów o różnej sile.”
    (fakty.interia.pl/raport/huragan_gustav/news/nadeszla-epoka-wielkich-cyklonow,1170784)
    Z całego wywiadu nie wynika też, by teoria GO by ludzie została udowodniona. Za to jedno jest pewne:
    „Czy ktoś policzył, ile to nas będzie kosztowało?

    - Proszę spytać o to Ministerstwo Gospodarki.

    Nigdy takiego wyliczenia nie przedstawiło.

    - Ja zrobiłem tylko swój własny szacunek: o ile by wzrosła cena energii elektrycznej, gdyby już w 2013 r. firmy elektroenergetyczne musiały kupować 100 proc. uprawnień do emisji CO2. Cena prądu z roku na rok skoczyłaby o 70 proc.

    Na szczęście teraz już wiemy, że w pierwszych latach obowiązywania pakietu 70 proc. uprawnień dostaniemy za darmo, a jedynie 30 proc. trzeba będzie kupować. Szacuję więc, że trzeba będzie się liczyć ze wzrostem cen prądu rzędu 15-20 proc.

    Ale już w 2020 r. polskie elektrownie – w większości przecież węglowe – będą musiały kupować wszystkie uprawnienia.

    - I wtedy czeka nas zapewne znacznie większy wzrost wzrost cen w stosunku do tych, które mamy dziś.”

  214. Bekas napisał(a):

    Ewo-Joanno.
    Na obrazku, który pokazałaś, nie ma śladu destrukcyjnej działalności człowieka.
    Jest tylko wykres obrazujący wzrost emisji CO2.
    Ile jest go w naszej atmosferze, napisałem Ci wyżej.
    A na to jaki jest jego wpływ na ocieplenie dowodów brak.
    Przynajmniej na razie.
    Co zaś do dziury ozonowej, to już wcześniej tutaj o tym pisałem. Jeśli jesteś zainteresowana, poszukaj. „Niedaleko” są te moje wpisy o dziurze.
    Tutaj w skrócie podam, że dziurę zauważyła firma produkująca freon. I to akurat w momencie, kiedy kończył się jej patent na freon.
    Teraz ta firma sprzedaje inny gaz, na który ma wyłączność, a konkurencja freonu robić nie może, bo zakazany.
    Po czasie wyszło też, ze ta dziura to naturalny stan rzeczy.
    Ucałuj ode mnie kangury!

  215. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekasie, wybacz, ale nie chce mi się polemizować po kolei z każdym zdaniem twojej długiej wypowiedzi, szukać danych po internecie et caetera. Miej więc sobie poczucie zwycięstwa.
    Skoro jednak lubisz rozwodzić się o egoistycznych i materialistycznych motywacjach ludzi lansujących tezę GO, to mam propozycję. Zastanów się, czy nie ma na tym świecie potężnych i wpływowych sił, w których interesie leży negowanie tej tezy. Które poniosą gigantyczne straty, jeśli zostaną wdrożone radykalne środki ograniczające emisję dwutlenku węgla. Kto by to mógł być? I czy ten ktoś zawahałby się przed fałszowaniem danych, finansowaniem uczonych-outsiderów głoszących odmienne tezy niż naukowy mainstream oraz nadawaniem rozgłosu ich twierdzeniom. Jak myślisz?

  216. Szczesiul napisał(a):

    Bekasa nic do niczego nie przekona. A freon to taki sobie laughing gas. Czy to dlatego JKM ma taki smieszny usmieszek?

  217. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Ależ absolutnie nie zmuszam Cię do poszukiwań i do dyskusji!
    Gdzież bym śmiał.
    Ale za wpis ponowny o tych siłach, co to im zależy na negacji, to ja Ci bardzo dziękuję. Miałem wcześniej się ustosunkować, ale jakoś mi to uciekło.
    Ustosunkowuję się teraz.
    Nie zauważasz, Pawle, że dla tych sił nie ma to wielkiego znaczenia. Bo nałożone haracze i tak na nas spadną. To my je zapłacimy. Nie firmy gazowe, naftowe, węglowe. My. Te straty poniesiemy wyłącznie my.
    Przecież to nie jest sytuacja, w której na jedną firmę nakładane są
    restrykcje, a na całą resztę nie. Restrykcje dotyczą wszystkich firm, więc żadnej konkurencji cenowej nie będzie. Wszystkie wliczą sobie koszty w cenę i będą nam sprzedawać towary po cenach wyższych. A ponieważ my nie mamy gdzie uciec, to będziemy bulić. Będziemy płakać i bulić.
    Teraz przechodzę do tych mrocznych sił. Kto to one są. Ano w Polsce na pewno całość, a na świecie większość, to firmy PAŃSTWOWE. Więc restrykcje nakłada na nie ich właściciel. Chyba mu się to opłaci, co? Wreszcie kto poniesie koszty dostosowania się do ograniczeń?
    Nie uwierzysz Pawle, ale znowu my, płaczący płatnicy. Tutaj masz link do strony z informacjami na co UE daje fundusze:
    http://www.fundusze-europ......php?id=43
    Zatem najpierw sobie opłacimy dostosowanie pola do walki z GO, a potem jeszcze raz opłacimy to sobie w cenach paliw i enegrii.
    Jedno powiem. To jest naprawdę genialny pomysł!
    Niestety nie dla nas.
    Dobrze, że mogę choć dziś przez chwilę poczuć się zwycięzcą.
    Hurra, hurra, hurra!

  218. Ewa-Joanna napisał(a):

    Pawel,
    podpisuje sie pod ostatnia wypowiedzia do Bekasa. Szkoda czasu, on wie lepiej.
    Wlasciwie to godne podziwu.

  219. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekasie, śmiem wątpić, czy międzynarodowe koncerny paliwowe są własnością państwa. Którego państwa?
    Jak mi się zdaje, intensywna walka z GO może spowodować znaczący spadek popytu na paliwa kopalne. Kto na tym przede wszystkim straci? Czy przypadkiem nie owe firmy oraz główne kraje-producenci, wśród których nawiasem mówiąc – tak się składa – jest sporo niezbyt sympatycznych reżimów?

  220. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Tu masz odnośnik do informacji o Alflku Gorze.
    http://www.money.pl/gospo.....88462.html
    Zupełnie bezinteresownie on ci walczy z GO.
    Najzabawniejsze jest ostatnie zdanie.
    Pensję z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej Gore przekaże fundacji walczącej z GO. Serce człowiekowi mięknie…. Tyle, że zaraz i twardnieje, bo tą fundacja jest fundacją….Alfka Gora!
    Jednym słowem: wyjmuje kasę z lewej kieszeni i wkłada do prawej kieszeni swoich spodni.

  221. Andrzej napisał(a):

    Bekas
    Torlinie.
    Jeszcze jedno.
    Wg ekoklimatologów stopiło się już całe morze lodowców. Więc ja chciałbym się teraz dowiedzieć o ile to metrów podniosły się oceany w związku z tą katastrofą.


    http://ziemianarozdrozu.p.....mu-oceanow

  222. Indoor napisał(a):

    Bekas! Kłopot w tym, że Ty wierzysz dowolnie wybranym tezom. Ale to Twój kłopot. Na Tezy tak samo nie ma dowodów jak na Antytezy, ale w pewnym momencie należy miec po prostu watpliwosci. Dziura ozonowa to jest pewien fakt, który wystepował grubo zanim E. I. du Pont de Nemours and Company wpadł na pomysł, że na tym mozna zarobić. Podobnie się dzieje ze wsztystkimi. Wiadomo, że Sahara stała się pustynią zanim Człowiek się wział do roboty, wiadomo, że klimat potrafi na Ziemi się zmieniać diametralnie i na dodatek bardzo gwałtownie bez udziału człowieka, z czego nie wynika, że Człowiek ze swoją działalnością nie wpływa na klimat i to na rózne sposoby, według mnie głównie przez ingerencję w ekosystem na gigantyczną skalę + nierozkładajace się śmiecie.
    I zupełnie inną sprawą jest że do mediów sprawy trafiaja dopiero, gdy wielkie korporacje wpadną na pomysł jak na tym zarobić.

  223. Bekas napisał(a):

    Andrzeju.
    I co wynika z wykresów?
    W okresie 150 lat poziom oceanów podniósł się o…10 cm.
    Odnoszę się tylko do tego okresu, bo powstał na podstawie pomiarów. Reszta to przewidywania.
    Gdzie ten potop, Andrzeju?
    Z innych wykresów wynika, że obecnie wahania poziomu są niewielkie. A są też i spore obszary, gdzie poziom wody opadł.
    Zwracam też Twoją uwagę, że wykres zaczyna się od 1800 roku. A co było drzewiej?

  224. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Pomijasz fakt, że na końcu łańcuszka jesteśmy my.
    Co zaś do właścicieli koncernów energetycznych, to trzeba by poszperać. Mój angielki jest marny, więc może ktoś angielskojęzyczny da tu linka z udziałowcami takiego na przykład Exxona?
    A jeśli chodzi o kraje OPEC, to spadek cen ropy zrekompensują sobie zmniejszeniem wydobycia.
    Tak sobie, jako laik, sądzę.

  225. Bekas napisał(a):

    Indoorze.
    Ja mogę napisać to samo o Tobie:
    Kłopot w tym, że Ty wierzysz dowolnie wybranym tezom. Ale to Twój kłopot.
    Ewo-Joanno.
    Nieśmiało zwracam Ci uwagę, że i ja o Tobie mogę to samo napisać:
    Nie warto z Ewą-Joanną dyskutować, bo ona wie lepiej.
    Człowiek niszczy klimat i człowiek dziurę ozonową zrobił!
    Koniec, kropka!
    Wątpliwości które są, liczby, dane jakie wychodzą, nic Ewie-Joannie nie mówią. Ona dalej swoje.
    Cóż, Twoja, Ewo, sprawa.
    Dodam jeszcze jedno.
    Różnica między walczeniem z GO, a niewalczeniem jest jedna i konkretna.
    Pierwsze kosztuje potężnie, drugie nie kosztuje nic.
    Na pierwszym można potężnie zarobić, na drugim nic.
    W dodatku nie ma najmniejszej pewności, że ta walka COŚ DA.
    Za to jest inna pewność.
    Czy da czy nie, ludowi się to stosownie objaśni.
    Nastąpiło ochłodzenie?
    No, widzicie, zwalczyliśmy GO!
    Nastąpiło ocieplenie (dalsze):
    Kurcze, za późno zaczęliśmy!
    Swoja drogą.
    Ja lubię lato. I niecierpliwie czekam na to ocieplenie.
    Jak powiedziała moja znajoma, na młodość mi się nie zanosi.
    Wolałbym więc mieć gdzie wygrzać moje stare gnaty.

  226. Andrzej napisał(a):

    Gdzie ten potop, Andrzeju?
    Tak mi się zdaje, ze potop dopiero jest prognozowany i podejmowane są działania, aby do tego nie doszło.

  227. Indoor napisał(a):

    Bekas! Ja mam watpliwości i polegam na własnym rozumie. Brakuje mi absolutnie podstawowych informacji zeby własne zdanie wyrobić, jestem tylko pewien jednego, że gdy duże korporacje biorą się za naprawę przyrody, to możemy sobie kupić kamyzelki ratunkowe i narty uniwersalne (śniegowo – wodne). W najblizszym czasie przewiduje kilka dyrektyw Konisji Europejskiej i wprowadzenie obowiązku osobistego licznika widzielonego gazu, bo za te pieniadze które sobie 6 czy 5 najwięszych amerykanskich korporacji finansowych wydrukowało, mogą sobie kupic prawo do emisji wszystkiego, a nastepnie tym handlowac, co będzie polegało na pobieraniu opłaty za emisję wszystkiego.

  228. Andrzej napisał(a):

    Różnica między walczeniem z GO, a niewalczeniem jest jedna i konkretna.
    Pierwsze kosztuje potężnie, drugie nie kosztuje nic.

    Teza raczej dyskusyjna. Można mieć wątpliwości, czy podejmowane działania przyczyniają się do ograniczania GO czy tez nie. „Efekty uboczne” walki z GO są jednak nie do przecenienia. A mianowicie przyczyniają się do ograniczania zużycia paliw tradycyjnych, których zasoby nie są przecież nieograniczone. Wydatki na to, aby samochody zużywały 5l paliwa na 100 km, a nie 20 zwracają się bardzo szybko. Nie do przecenienia jest również znacznego uniezależniania się od tradycyjnych dostawców surowców energetycznych. No i wypadałoby jednak pomyśleć o przyszłych pokoleniach.
    Ja lubię lato. I niecierpliwie czekam na to ocieplenie.
    Gwałtowne zmiany pogodowe jak tornada czy gwałtowne powodzie pojawiające się w kilka godzin też lubisz?

  229. Bekas napisał(a):

    Andrzeju.
    1. „Tak mi się zdaje, ze potop dopiero jest prognozowany i podejmowane są działania, aby do tego nie doszło.”
    No właśnie. Tobie się zdaje. Inni prognozują. Czyli to, co wiemy: nic pewnego. Może być całkiem inaczej.
    Zwróć uwagę. Pod linkiem, który mi dałeś jest taka informacja:
    „Topnienie lodowców pływających (jak Larsen B na Antarktydzie pl) nie zmienia poziomu wody. Na wzrost poziomu wody ma wpływ jedynie topnienie lądolodu znajdującego się na lądzie.”
    Teraz dodaję do tego informacje z Torlinowego linku, informację, której nie mogę teraz znaleźć, że było 150 lodowców śródlądowych, a teraz została tylko połowa, wykres zmiany poziomu wody za ostatnie 150 lat i wychodzi mi, że stopienie się połowy lodowców śródlądowych spowodowało poniesienie poziomu oceanów o 12 cm. Zatem stopienie drugiej (jeśli do tego miało by dojść, co nie jest udowodnione) podniosłoby poziom oceanów o kolejne 12 cm. Czyli razem 24 cm. Na pewno podtopi to jakieś skrawki lądu, czy jakiś atol zaleje, ale żadnego potopu, jakim to klimatolodzy straszą, nie będzie. Czemu więc straszą?
    „Teza raczej dyskusyjna……”
    Problem w tym, że ekoklimatolodzy wcale tego dyskutować nie chcą. Oni wiedzą na pewno (*), że GO powoduje człowiek.
    Ograniczenie zużycia paliw na pewno będzie, bo obciążenie gospodarek bilionowymi kosztami walki z GO spowoduje ich recesje.
    Z wydatkami na zmniejszenie zużycia paliwa przez samochody strzeliłeś sobie w stopę, bo to się JUŻ dokonało. A walka z GO dopiero ma być.
    I fakt, wypadałoby pomyśleć o przyszłych pokoleniach. I zrobić coś dla nich. Konkretnego. A mianowicie nie zadłużać ich dalej.
    Przecież wszystkie państwa, co to chcą walczyć z GO, już są potężnie zadłużone. A w wyniku zażartej walki z GO to zadłużenie jeszcze wzrośnie.
    „Gwałtowne zmiany……”
    W wywiadzie dla GW prof. Nowicki podał, że przez ostatnie 100 lat średnia temperatura wzrosła o 0,7 stopnia. Doliczmy jeszcze ze dwa. I wyjdzie nam, że w Polsce średnia temperatura będzie coś koło 10-12 stopni (obecnie jest 7-9, za Wiki) i nie dorówna tej ze słonecznej Italii. Średnia roczna temperatura w Wiedniu jest teraz 11-13 stopni. A czy tam szaleją tornada?
    Swoją drogą. Gdzie są te nagłe powodzie pojawiające się w kilka godzin (wywołane zmianami klimatu)?
    Zwróć też uwagę, że klimatolodzy nie potrafią powiedzieć jaka będzie pogoda przez najbliższy rok czy też lat trzy, ale wiedzą co będzie w ciągu najbliższych stu lat.
    (*)
    „Na COP15 nikt nie będzie jednak dyskutował, czy globalne ocieplenie jest spowodowane działalnością człowieka, ponieważ debata ta skończyła się kilka lat temu wraz z opublikowaniem w 2007 r. czwartego raportu IPCC (Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu). Stwierdzono w nim z 90-procentowym prawdopodobieństwem, że to człowiek jest głównym sprawcą zmian klimatycznych – 10-procentowa niepewność nie może być więc argumentem za niepodejmowaniem działań.”
    http://www.rp.pl/artykul/.....lenia.html
    Jak więc widzisz, klimatolodzy wiedzą na pewno. Znaczy, na 90%. Ciekawe jak do tego doszli? Czemu nie 83,5% albo 92,34%?
    Dyskusja zakończona. Pora na walkę.

  230. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bekas,
    wyraznie napisalam tu http://kuczyn.com/2009/12.....ment-87450 Bez wzgledu na czy to ocieplenie jest spowodowane dzialalnoscia czlowieka czy tez naturalnym biegiem rzeczy, fakt jego istnienia nie podlega watpliwosci.
    I podalam link do strony miesiecznika naukowego z artykulem na temat topnienia lodowcow, bo o to zdaje sie pytales w swojej wypowiedzi.
    Nigdzie nie twierdzilam, ze jest to wylacznie wina czlowieka, ale za to twierdze, ze jezeli nic nie zrobimy to my wlasnie (ludzie) poniesiemy konsekwencje wlasnej beztroski.
    Zyjac tu gdzie zyje, nie mam watpliwosci, ze ocieplenie klimatu jest faktem. Ty mozesz sobie miec inne zdanie, ja ci nie bronie i przekonywac cie nie bede.
    Z zainteresowaniem natomiast poczytalabym rozwiniecie tego stwierdzenia: Różnica między walczeniem z GO, a niewalczeniem jest jedna i konkretna.
    Pierwsze kosztuje potężnie, drugie nie kosztuje nic.
    ale raczej watpie, czy bedziesz w stanie oprzec sie na konkretnych argumentach na poparcie swojej tezy.

  231. Bekas napisał(a):

    Ewo-Joanno.
    Gdybyś nie widziała tego, co chcesz, a to co ja piszę, to zauważyłabyś to:
    „Na zakończenie raz jeszcze podkreślam, że w sporze nie chodzi o to, że nie ma ocieplenia, a o to KTO czy CO jest za to odpoiwiedzialny/e. Ekoklimatolodzy TWIERDZĄ, że my. Tyle, że jak widzisz, nie mają na to dowodów.” (mój wpis z 8.35 – do Torlina)
    Wbrew też temu, co piszesz, w całej dyskusji chodzi o UDOWODNIENIE, że to my powodujemy ocieplenie klimatu. Bo jeśli nie, to cała walka z GO jest zwykłym oszustwem.
    Do chwili obecnej zaś dowodów brak. Tyle.
    Jeśli chodzi o lodowce, to już się wypowiedziałem. Torlin podał też swój link. Jeśli masz ochotę, poczytaj i wyciągnij wnioski.
    Ja w nawiązaniu do swoich wcześniejszych wyliczeń (mój komentarz z 12.58 – do Andrzeja) i Twojego linku do artykułu o topnieniu lodowców mogę dodać tyle:
    Ekoklimatolodzy straszą, że jak stopią się wszystkie lądowe lodowce, to poziom oceanów podniesie się o…70 metrów! (sic?)
    Wyliczyłem już, że jeśli stopią się wszystkie lodowce śródlądowe, to poziom podniesie się o kolejne 12 cm. Teraz wyliczmy z proporcji ile podniesie się poziom oceanów, jeśli stopi się cały lądolód na Antarktydzie. Lodowiec na Antarktydzie to 90% wszystkich lodowców na Ziemi. Z tego tylko jakaś połowa (http://pl.wikipedia.org/w.....0320105855), to lądolód. Zatem połowa z 90%, to 45%. 10%=24cm, więc 45%=108 cm. Czyli trochę ponad metr. Niech będzie dwa. Skąd ekoklimatolodzy wzięli te 70 metrów???
    W sprawie wysp pacyficznych, co to je zalewa. Gdzieś czytałem informację, że poziom oceanu właśnie się nieco tam obniżył. Jak znajdę, to rzucę.
    W sprawie „tezy”, że walka z GO jest kosztowna mogę powiedzieć, że to nie teza, a fakt. Znowu nie czytasz, co piszę. Podałem tutaj już linki o tym mówiące. Ale żeby nie było, że to tylko ja tak mówię.
    Zapytaj, proszę, Pawła, Andrzeja, Torlina. Na pewno Ci odpowiedzą czy mówię prawdę czy kłamię w tej sprawie.
    Możesz też wpisać w wyszukiwarce „koszty walki z globalnym ociepleniem” i znajdziesz czego szukasz.
    A swoją drogą. Nie przeniosłabyś się do Szwecji?

  232. Zofia napisał(a):

    Po raz -enty, zauważam, że polskie dziennikarstwo stacza się na dno!
    Akurat dzisiaj, dwa wielkie, wiodące prym w Europie, ugrupowania polityczne – socjaliści i chadecy mają swoje europejskie kongresy. Oba są najbardziej liczne w Parlamencie Europejskim i to te ugrupowania przede wszystkim nadają polityczny ton Wspólnocie Europejskiej, do której należy Polska.
    W dniach 7-8 grudnia, w Pradze debatują europejscy socjaliści, z całym politycznym establishmentem mającym swoje polityczne korzenie w ugrupowaniach socjalistycznych czy socjaldemokratycznych, premierami, ministrami , szefami krajowych organizacji partyjnych.
    Natomiast w Bonn w dniach 8-10 maja swoje spotkanie europejscy chadecy , w gronie których jest i Angela Merkel i Donald Tusk i wielu innych przedstawiciele rządów wywodzący się z grona chrześcijańskich demokratów i im podobnych.
    Oczywiście są tam poruszane tematy bardzo na czasie, z klimatycznymi włącznie, ale też gospodarcze i polityczne, istotne takze dla nas, Polaków.
    W tych gronach, w czasie oficjalnych, mniej oficjalnych, kuluarowych rozmowach zapadają istotne ustalenia dla trendów w polityce Unii Europejskiej.
    Tymczasem – polskie media, papierowe, elektroniczne, radiowo-telewizyjne – akby oślepły.
    Zupełnie nie dostrzegają co się wokół Polski dzieje.
    Grzebią w szambie historii, ekscytują się pierdułami, jakimi są „afery” hazardowe czy podobne, generalnie oddając się z upodobanie temu co było, minęło i straciło na ważności.
    Podczas, gdy inni, dookoła Polski – patrzą w przyszłość i o przyszłości rozmawiają, dyskutują, i dla przyszłości podejmują działania.
    Redaktorzy naczelni polskich mediów stracili zupełnie dziennikarski instynkt i zachowują się tak, jakby prowadzili parafialne gazetki – dla których przyszłość wiadoma, bo doktrynalna i zajmować się nią nie trzeba, ba nawet nie wypada. A o przeszłości mówi się na okrągło. Pilnując by odbiorca broń Panie Boże sam nie zaczął samodzielnie myśleć, samodzielnie jej interpretować i odchodzić od doktryny.
    Czasami się dziwię, po co Polska wstępowała do UE, skoro nie potrafi z niej racjonalnie korzystać, poza sięganiem do unijnej kasy.

  233. Zofia napisał(a):

    Oh, sorry! Przepraszam za omyłke!
    Chadecy dyskutują w Bonn w dniach 8-10 grudnia czyli dzisiaj i przez następne dwa dni!
    A grudzień to jednak nie maj, jak napisałam niechcący, choć pogoda bardzo zbliżona.

  234. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bekas,
    Znaczy mamy dyskusje glownie o tym, czyj diabel starszy.
    Co oznacza „walka z GO jest zwyklym oszustwem”?
    Bez wzgledu na to, kto lub co powoduje to globalne ocieplenie, to zjawisko owe JEST faktem na dzien dzisiejszy. I caly ten sped w Kopenhadze ma na celu ustalenie KTO i CO ma zrobic, zebysmy wszyscy rowno nie dostali w tylek jako ludzkosc. Po prostu pewne naturalne procesy beda nie do odwrocenia. Jak na przyklad stopienie sie lodow. Mam wrazenie, ze pogubiles sie w terminologii, albo tez wyciagasz sobie z calosci opracowan fragmenty ci odpowiadajace.
    W artykule, do ktorego linka podalam, i ktorego wygodnie nie czytales ( jak nie znasz angielskiego, to zwyczajnie powiedz) wyraznie odroznia sie lodowce i lod staly i to roztopienie sie lodu stalego, ktory na Antarktydzie jest grubosci 4.2 km spowoduje ow zakladany wzrost poziomu wody o 70 metrow. Na razie topia sie lodowce, czyli wierzchnia, ruchoma warstwa. Do stopienia ladolodu jeszcze daleko, ale i te mozliwosc trzeba brac pod uwage.
    Ponadto obliczajac sobie tak lekko, ze poniewaz na Antarktydzie jest lad, to lod zajmuje tylko jej polowe, popelniasz blad dyletanta, poniewaz ow lad znajduje sie POD lodem a nie obok.
    Gdzies czytales o wyspach Pacyfiku powiadasz? I obniza sie im poziom oceanu powiadasz? No, no…
    Alez wlasnie dlatego, ze czytam, to zadaje ci to pytanie. Gdybym nie czytala twoich wypowiedzi moglabym domniemywac, ze cos na ten temat wiesz, a tak to wiem, ze tylko rzucasz sloganami bez pokrycia. Dlatego usiluje z ciebie wydusic dokladne informacje, a scisle to nie odsylke do wyszukiwarki, Andrzeja czy Torlina, ale wlasne opracowanie Bekasa. :)

  235. Bekas napisał(a):

    Ewo-Joanno.
    Dorwałem się na chwilę do komputera.
    Odpowiem Ci jutro.
    Teraz tylko ostrzeżenie. Nie tylko dla Ciebie zresztą.
    Podczas wczytywania strony z informacjami na temat topnienia lodowców mój antywirus zawołał:
    „Wirus:HTML:Frame-KT[Trj](EngineB)
    wykryty podczas wczytywania zawartości
    adres:www.livescience.com”
    Jak więc widać, ekoklimatolodzy atakują ze wszystkich stron. :)))

  236. Zofia napisał(a):

    Chciałabym powrócić do politycznych fundacji niemieckich.
    Otóż jedna z nich, Fundacja Friedricha Eberta (prywatna, jeśli by ktoś się pytał), związana z niemiecką lewicą – SPD ma swoje przedstawicielstwo w ….Warszawie, szalenie interesujący program działania.
    Oczywiście w Polsce.
    I ani śladu w niej jakiejkolwiek współpracy z polską lewica parlamentarną – SLD.
    Można zadać pytanie – dlaczego tak się dzieje?!
    Współpracuje ta fundacja i ze związkiem zawodowym Solidarność i z OPZZ, z Sejmem i Senatem RP oraz Socjaldemokratyczną Unią Polityki Lokalnej, nawet SGH i licznymi uniwersytetami.
    Ale nie współpracuje z Sojuszem Lewicy Demokratycznej.
    http://www.feswar.org.pl
    Jest to największa zagraniczna placówka Fundacji.
    Sama fundacja ma roczny budżet circa 120 mln euro.

  237. Indoor napisał(a):

    „prywatna, jeśli by ktoś się pytał” Ja ze swojej strony zobowiązuję się nie zapytać.

  238. Andrzej napisał(a):

    Po raz -enty, zauważam, że polskie dziennikarstwo stacza się na dno!
    Akurat dzisiaj, dwa wielkie, wiodące prym w Europie, ugrupowania polityczne – socjaliści i chadecy mają swoje europejskie kongresy.
    (…)
    W tych gronach, w czasie oficjalnych, mniej oficjalnych, kuluarowych rozmowach zapadają istotne ustalenia dla trendów w polityce Unii Europejskiej.
    Tymczasem – polskie media, papierowe, elektroniczne, radiowo-telewizyjne – akby oślepły.


    Tak sobie myślę, że po prostu minęły czasy gdy wszystkie krajowe media żyły n-tym Zjazdem Partii.
    A gdy podglądam kanał RSS takich redakcji jak BBC czy Financial Times to stwierdzam, że ta „ślepota” mediów nie ogranicza się tylko do Polski.

  239. Zofia napisał(a):

    Nie tak zupełnie Andrzeju,
    francuski Le Figaro – wczoraj o kongresie socjalistów w Pradze:
    http://www.lefigaro.fr/po.....anger-.php

  240. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    No faktycznie nie zapytałeś. Ty guglnąłeś tylko, swoim wrodzonym zwyczajem. Dobre i to. Bliżej do tematu Zofii – lewica, socjaliści – już ci rezerwa, też przecież wrodzona, nie pozwoli. Choć sporo czerwieni u tych akurat nielotów rodzaju męskiego czasem można się dopatrzyć to jednak socjalisty z nich raczej słabe są. Ale gulgać wciąż potrafią!
    :
    Inni tylko potrafią analogie do Wielkich Zjazdow Wielkiej Partii czynić. Też dobrze. Choć niekoniecznie POwalająco wnikliwie.

  241. jasnaanielka napisał(a):

    Sprawdzam tylko, jak działa moje nowe oprogramowanie…

  242. jasnaanielka napisał(a):

    No wreszcie jest tak, jak chciałam. Dobranoc.

  243. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    o chadekach niechybnie będzie jutro, bo spęd zrobili dosyć duży:
    http://www.eppbonn2009.eu

  244. Andrzej napisał(a):

    francuski Le Figaro – wczoraj o kongresie socjalistów w Pradze
    Jestem pod wrażeniem tego artykułu z którego bardzo wiele dowiedziałem się o „poruszane tam tematach bardzo na czasie, z klimatycznymi włącznie, ale też gospodarcze i polityczne, istotne takze dla nas, Polaków.” :D
    A swoją drogą polska Gazeta Wyborcza o kongresie socjalistów w Pradze:
    http://wyborcza.pl/1,9144.....amowe.html
    W gruncie rzeczy prawie to samo co w Le Figaro.
    —-
    o chadekach niechybnie będzie jutro, bo spęd zrobili dosyć duży
    To może w polskiej prasie również.

  245. Orteq napisał(a):

    Chciałbym jeszcze nawiązać do wypowiedzi Zofii, kilku już zresztą, na temat lewicy polskiej czy niemieckiej. I do elaboratu Szczesiula (Szczesiul, Grudzień 8th, 2009 at 09:21). Bo mnie się z kolei wydaje, że oboje żeście się prześliznęli tylko obok tematu najważniejszego. Jest nim FINANSOWANIE partii politycznych.
    :
    Już sam fakt, iż socjaliści czy socjaldemokraci niemieccy nie mają w ogóle nic wspólnego z SLD, choć mają ze związkiem zawodowym Solidarność i z OPZZ, dużo mowi. Związki zawodowe, prawie wszystkie w świecie, postrzegane są natychmiast jako siły naturalnie lewicowe. A ponieważ wszystkie one mają zagwarantowane dochody w formie przymusowych składek członkowskich, ich siła i znaczenie są nieporównywalne z niektórymi kanapowymi partiami politycznymi. A juz związek zawodowy Solidarność w czasach swej świetności ponad ćwierć wieku temu to była siła nie do zlekceważenia przez nikogo. I nie była zlekceważona przez nikogo. Ani przez amerykańskie związki zawodowe AFL-CIO ani przez samą CIA. Czy inny Senat. Wszyscy wspomagając finansowo ile tylko się dało. Brak lekceważenia ze strony ówczesnego Wielkiego Brata też był oczywisty choć inaczej się przejawial. Bo pomoc, również i finansowa, już dla kogo innego stamtąd szła. Aż do momentu ‘sztandar wyprowadzić’.
    :
    Wszystkie finansowe aspekty działalności politycznych czy to partii czy tylko związków zawodowych są podstawowymi gwarantami ich znaczenia czy powodzenia. Nie można wiec dzisiaj się spodziewać sukcesów SLD, pozostawionego bez żadnej ekonomicznej bazy w ostatnich kilku latach. Bo to było niczym innym jak oczekiwaniem na początku lat 80-tych na spektakularne zwycięstwa Solidarności bez pieniędzy płynących z Zachodu. I bez tzw. czynnika JPII. Też przecież działającego w sferze nie tylko duchowej.
    :
    A może na tym blogu same doborowe towarzystwo się zebrało? Bo podobno dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. O Maryni natomiast już jak najbardziej.
    :
    Założę się, że chadecy niemieccy Marynię zostawią na sam koniec swojego spędu. Po uprzednim przedyskutowaniu spraw finansowych partii. No ale chadecy to nie żaden polski blog. Lewicujący, i to w stylu polnische wirtschaft, na dodatek.

  246. Indoor napisał(a):

    Orteq! W Polsce (i na Wegrzech) nie prawdziwej LewiCy brakuje, ale też prawdziwej PraWiCy więc generalniej nie ma WiCy.Jestesmy na etapie przedpolitycznym. Nawet problemów nie zdążylismy zdefiniować, wókół czy wobec których jakas WiCa mogłaby się samookreslić. Więc nie wiadomo o co mają nasi politycy dyskutować ,więc na razie dyskutują o pieniądzach. Zauwaz, że około (ponad) 50 procent wyborców nie widzi pośród polityków własnej reprezentacji.
    Dlaczego ta fundancja nie współpracuje z SLD (ani z SDRP ani innymi partiami) tego nie wiem, trzeba by ich zapytać (a nie nas, licząc na to, że nikt nie zapyta). Zapewne zgodnie ze swsoim statusem w ogóle nie współpracują partiami politycznymi, tylko organizacjami społecznymi.
    To wszystko wynika z leniwstwa naszych polityków, marnej klasy politycznej i z tych kilku kardyynalnych kłastw które stanowią ich legitymację do sprawowania władzy. Jesli zdefiniujemy komunę, że jest to ustrój, który przesladuję antykomunistów to spokojnie można obalić „komunę” i dalej robić to samo. Trzeba tylko nie przesladować antykomunistów. Była komuna – puc – nie ma komuny. Tu lezy suka pochowana.

  247. Indoor napisał(a):

    Co do „rezerwy” to zamierzam nieco na niej jeszcze pojeżdzić.

  248. Orteq napisał(a):

    Indoor! To już pochowałeś sukę? A pisałeś kardynalnie kłamiąco, że twoje palenie jej na zdrowie szło. Mam nadzieję, że chociaż nie kłamiesz jeśli o nieprześladowanie antykomunistów chodzi.
    :
    Bo zobacz co ci po słabszej jeszcze wtedy stronie okrągłego stołu zrobili. Przyrzekli, że nie będą prześladować komunistów po odejściu od tego mazowszanką zastawionego stołu. I co zaraz potem uczynili? Ano migiem postawili Olszewskiego z Macierewiczem na czele pochodu chochołów. I do dupy zaczęli się dobierać każdemu kogo mogli Bolkiem zrobić. Aż sam Bolek się wkur..ł. I pogonił to kłamliwe towarzystwo, przynajmniej na jakiś czas.
    :
    Ty Indoor najlepiej zrobisz jak na tej rezerwie pojeździsz jeszcze trochę. Bo aktualnie nie ma pogody dla niebogaczy, szczególnie na tym blogu. Jeśli chcesz zacząć prześladować obecne łże-elyty to musisz poczekać aż słupki się trochę pozmieniają. A jak jeszcze prawdziwym a nie kłamanym groszem na którąś Wice rzucisz to może nawet zaczniesz mieć jakiś wpływ na politykę etapu przedpolitycznego.
    :
    Najlepiej zresztą zrobisz rzucając groszem dwa razy. Będziesz miał wtedy w saku te przedembrionalne elity i Polsce i na Wegrzech.

  249. Ewa-Joanna napisał(a):

    Czy ja zle przeczytalam, czy nasz Gospodarz stanowczo zaprzeczyl, ze Polska zmierza w kierunku panstwa wyznaniowego?
    No to jak kosciolkowi przeforsuja to:
    http://wyborcza.pl/1,7524.....vitro.html
    to ja oddaje obywatelstwo.

  250. Indoor napisał(a):

    Suka jest przysłowiowa, więc moje palenie cz y tez niepalenie nie ma wpływu ani na zdrowie ani na miejsce pochowania. Co do rezerw to ja jestem czynny zawodowo na kilku polach i nie korzystam z rezerw, natomiast czasami zapala mi się czerwone światełko przed oczyma.
    Co do przesladowania antykomunistów to mi chodzi tylko o definicję jakiegoś ustroju przez nazwanie tych co ustrój prześladuje mianem „anty”. Kapitalizm jest wtedy gdy ustrój przesladuje antykapiotalistów. I już kapitał jest niepotrzebny a mamy kapitalizm.

  251. Orteq napisał(a):

    E-J,
    Nie wiem doprawdy co cię tak ruszyło, że nawet oddawaniem obywatelstwa nas wszystkich szantazujesz. Czy dobrze przeczytałaś broszurę? Bo to w niej chyba zawarte są treści projektu bulwersujacej ustawy dotyczące
    :
    „Taka „adopcja” jest – twierdzą autorzy broszury – sprzeczna z nauczaniem Kościoła, bo narusza godność człowieka, przez poczęcie w laboratorium, a nie w łonie kobiety i nie droga stosunku płciowego, a na szalce Petriego.”
    :
    Nasz Gospodarz kochany mógł się pomylić się we wszystkim, stanowczo zaprzeczając, że Polska zmierza w kierunku państwa wyznaniowego. W jednej rzeczy się jednak nie pomylił. Jeśli Kościół walczy o to, by prokreacja odbywała się nie na szalce Pietriego a drogą stosunku płciowego to jak Pan Minister może Kościół od czci i wiary za to odsądzać? Przecież i Kościół i Pan Minister doskonale wiedzą, że ta zasłona dymna, ‘prokreacja’, wciąż bardzo dobrze służy wszystkim tym, którzy się bzykają wyłącznie dla przyjemności. Z pełnym błogosławieństwem Najwyższych Czynników. Nawet po hucznie obchodzonych na tym blogu 70-tych urodzinach Gospodarza.
    :
    E-J! Poluzuj. I daj ludziom się pobzykać przy jak największej ilości ku temu okazji.
    :::
    Indoor,

    Przepadam za antykapiotalistami

  252. Ewa-Joanna napisał(a):

    Oj Orteq nie pitol! :) Bo cie za bzykanie nie w pozycji matrymonialnej wsadza na 3 lata do pierdla i na co ci to!
    A ja powaznie, a nie zadnym szantazem – resztki szacunku strace, co to sie jeszcze z sentymentu kolacza to i bezsensem bedzie trzymac cos, co stanie sie bezwartosciowe.

  253. Indoor napisał(a):

    Przejęzyczenie. Oczywiscie ustruj, który przesladuje antykapiotalistów, nazywa się kapiotalizm.

  254. Torlin napisał(a):

    Spokojnie E-J, dalej będziesz Polką. Kościół sobie strzela w stopę, nic nie rozumie, co się dzieje np. wśród polskiej młodzieży. Mnie się wydaje, że pomysły Kościoła będą miały dla niego skutki katastrofalne, dla przykładu zakaz używania prezerwatyw, szczególnie dotyczy to Afryki z ich AIDS/HIV i właśnie zakaz in vitro.
    Ale druga strona nie jest mądrzejsza (przeczytajcie sobie uzasadnienie)
    http://www.niemcy-online......kien-yciaq

  255. Ewa-Joanna napisał(a):

    No dobra, pocieszyles mnie doraznie Torlin. :)
    Co do owych „okien” to mam do tego stosunek podejrzliwy, bo co sie dizeje z dzieciakiem tam zostawionym?
    Ja pamietam jaki handel dziecmi robily zakonnice za PRLu.
    Czy teraz ktos ma nad tym kontrole?

  256. Andrzej napisał(a):

    We love Russia
    http://www.zappinternet.c.....copilacion

  257. Bekaas napisał(a):

    Ewo-Joanno.
    Mnie złości przy dyskusji ze mną.
    Teraz ad vocem.
    …………………………
    UWAGA TECHNICZNA:
    Przed każdym linkiem musisz dodać http://
    …………………………
    „Co oznacza “walka z GO jest zwyklym oszustwem”?
    Bez wzgledu na to, kto lub co powoduje to globalne ocieplenie, to zjawisko owe JEST faktem na dzien dzisiejszy.”
    Jeszcze raz powtórzę, że spór przebiega na linii: KTO jest odpowiedzialny za GO.
    Są dwa stanowiska:
    1. GO NIE jest spowodowane działalnością człowieka.
    2. GO JEST spowodowane naszą działalnością.
    Jeśli GO NIE jest powodowane przez nas WTEDY wydawania pieniędzy na walkę z nim JEST BEZSENSOWNE, bo niczego nie da. W tych wypadku walka z GO jest oszustwem.
    Jeśli GO jest przez nas wywołane, to trzeba z nim walczyć (cokolwiek to znaczy). Tyle, że póki co TO NIE JEST UDOKUMENTOWANE. NIE MA NA TO DOWODÓW. To są tylko domysły, przewidywania.
    …………………………
    „Jak na przyklad stopienie sie lodow. Mam wrazenie, ze pogubiles sie w terminologii, albo tez wyciagasz sobie z calosci opracowan fragmenty ci odpowiadajace.”
    Topienie się lodowców i ich tworzenie się, to są NATURALNE zjawiska na naszej Ziemi. Były, są i będą.
    Jeśli zaś chodzi o moje pogubienie się, to daj przykład. Wrażenie, to za mało.
    …………………………
    „W artykule, do ktorego linka podalam, i ktorego wygodnie nie czytales ( jak nie znasz angielskiego, to zwyczajnie powiedz) wyraznie odroznia sie lodowce i lod staly i to roztopienie sie lodu stalego, ktory na Antarktydzie jest grubosci 4.2 km spowoduje ow zakladany wzrost poziomu wody o 70 metrow.”
    Ewo-Joanno.
    Znów wychodzi, że nie czytasz uważnie tego, co ja piszę, bo już dwukrotnie tutaj pisałem, że mój angielski nie jest perfekcyjny.
    Dla Ciebie jednak wchodzę na stronę z wirusem i spróbuję się jako tłumacz angielsko-polski. Dodam, że dlatego iż podałaś informacje cokolwiek nieściśle. Gdzie, pokażę za chwilę.
    Otwieram stronę….
    i czytam kolumna z prawej strony tekstu:
    Fakty lodowe (Glacier Facts):
    Około 10 procent ziemskich lądów pokrytych jest lodowcami (About 10 percent of Earth’s land is covered with glaciers.)
    Podczas ostatniej epoki lodowcowej lodowce pokrywały 32% powierzchni Ziemi. (During the last Ice Age, glaciers covered 32 percent of land.)
    Moja uwaga: czyżby to był docelowy stan ekoklimatologów?
    W lodowcach znajduje się około 75% zasobów wody słodkiej na Ziemi. (Glaciers store about 75 percent of the world’s fresh water.)
    Grubość lodowca antarktycznego osiąga W NIEKTÓRYCH MIEJSCACH (podkreślenie moje) 4,2 km. (Antarctic ice is more than 2.6 miles (4,200 meters) thick in some areas.)
    Ewo-Joanno.
    Tu dopuściłaś się nieścisłości, jak widzisz. Napisałaś, że lodowiec na Antarktydzie ma grubość 4,2 km podczas gdy on taka grubość ma tylko na niektórych obszarach. A to jest różnica, prawda?
    Jeśli wszystkie lądolody stopią się, poziom oceanów podniesie się o 70 metrów. (If all land ice melted, sea level would rise approximately 230 feet (70 meters) worldwide.)
    Tyle „lodowych faktów”.
    Zaczepiam się ostatniego faktu i jeszcze raz dokonuję obliczeń.
    Krok po kroku.
    1. Wszystkie lądolody na Ziemi = 100%
    2. Lodowiec na Antarktydzie (i ten na ladzie, i ten na wodzie) stanowi 90% wszystkich lodowców na ziemi.
    (vide: http://www.sciaga.pl/teks.....antarktyda)
    3. Czyli lądolody poza Antarktydą stanowią w przybliżeniu 10%.
    4. Lądolód antarktyczny to w przybliżeniu POŁOWA całego lodowca antarktycznego. Czyli lądolód antarktyczny, to 45% wszystkich lodowców: 90%*0,50=45%.
    (vide: pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:AntarcticaRockSurface.jpg&filetimestamp=20060320105855)
    5. Na podstawie wykresu ze strony danej przez Andrzeja wiemy, że do chwili obecnej poziom wody w oceanach podniósł się o 12 cm.
    (vide: ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/90/wzrost-poziomu-oceanow) Teraz PRZYJMUJĘ (wcześniej napisałem,że taką informację czytałem, ale teraz jej znaleźć nie mogę), że w tym czasie stopiło się 50% lądolodu poza Antarktydą. A te 50% lądolodu poza Antarktydą, to 5% wszystkich lodowców na Ziemi: 10%*0,5=5%.
    (patrz: p. 1 i 2)
    Czyli 5% lądolodu spowodowało podniesienie się poziomu oceanów o 12 cm: 5% – 12 cm. Z proporcji wyliczam więc, że 10% – 24 cm. Dalej: 20% – 30 cm…. Gdyby więc stopiły się na Ziemi wszystkie lądolody, które stanowią 55% wszystkich lodowców (45% na Antarktydzie, 10% gdzie indziej), to poziom oceanów podniósłby się o 132 cm: 5,5*24cm=132cm. Czyli o 1,32m.
    Skąd więc ekoklimatolodzy wzięli 70 m??? Niech pokażą wyliczenia!
    ……………………….
    „Ponadto obliczajac sobie tak lekko, ze poniewaz na Antarktydzie jest lad, to lod zajmuje tylko jej polowe, popelniasz blad dyletanta, poniewaz ow lad znajduje sie POD lodem a nie obok.”
    Nigdzie nie pisałem, że ląd na Antarktydzie jest OBOK czy NAD lodem. Ja pisałem o LĄDOLODZIE czyli tej części lodu, która leży na lądzie (jak sama nazwa wskazuje). I ten lądolód, co jest uwidocznione na pokazanym Ci wyżej, w p. 4, zdjęciu. Do wyliczeń dotyczących wzrostu poziomu oceanów można wziąć bowiem TYLKO ten lądolód. Lód, który zanurzony jest już w wodzie, NIE POWODUJE po stopieniu się wzrostu jej poziomu choćby o milimetr!
    Dla sprawdzenie: Włóż sobie, proszę, do szklanki kilka kostek lodu i zalej ją wodą aż po brzeg. Odstaw. Poczekaj aż kostki się roztopią. Czy poziom wody w szklance się podniósł? Nie, nawet jedna kropla wody nie wypłynęła z niej. I tak samo jest z tą częścią lodowca antarktycznego, który leży w wodzie. On się stopić może, ale nie podniesie tom poziomu oceanów ani o milimetr. I dlatego w obliczeniach został pominięty.
    Mam nadzieję, że teraz jest już wszystko w miarę jasne i zrozumiałe.
    ……………………..
    „Gdybym nie czytala twoich wypowiedzi moglabym domniemywac, ze cos na ten temat wiesz,…”
    Gdybyś nie czytała tego, co piszę, mogłabyś domniemywać wszystkiego. Coś konkretniejszego można domniemywać tylko po przeczytaniu.
    ……………………..
    „Dlatego usiluje z ciebie wydusic dokladne informacje, a scisle to nie odsylke do wyszukiwarki, Andrzeja czy Torlina, ale wlasne opracowanie Bekasa. :)”
    Dokładnych danych odnośnie do kosztów walki z GO ze mnie nie wydusisz, bo NIKT ich nie zrobił. Są tylko szacunki. Tu na przykład:
    „Jeśli dojdzie do porozumienia, to do 2020 roku każdy Europejczyk wyda na walkę z globalnym ociepleniem około 4 tysięcy złotych.
    < fot. PAP/EPA

    Do tego dojdą podwyżki. Według ekonomistów, w ciągu trzech, czterech lat, rachunki za prąd mają wzrosnąć nawet dwukrotnie. Każdy z nas odczuje także podwyżki cen żywności. To dlatego, że będzie produkowało się z niej więcej ekologicznych paliw.

    Walkę z globalnym ociepleniem odczują na własnej kieszeni także kierowcy. W ciągu 10 lat, tankowanie ma podrożeć mniej więcej o jedną trzecią. Droższe będą także samochody, które mają być bardziej ekologiczne. Pocieszeniem jest to, że przynajmniej będą zużywały mniej paliwa. "
    (www.rmf.fm/fakty,166173,Wszyscy,zaplacimy,za,walke,z,globalnym,ociepleniem.html)

  258. Bekaas napisał(a):

    Pawle I Sceptyczny
    Kolejny bezinteresowny wojownik o klimat:
    http://korwin-mikke.pl/wa.....ikow/16284

  259. balsamlomzynski napisał(a):

    Prezydent usiłuje ustalić dlaczego w grudniu jest tak ciepło; porblematykę klimatyczną pomaga mu zrozumieć pewien naukowiec polski, zdolny, ale nie dość dofinansowany.

    http://balsamlomzynski.bl.....-pali.html

  260. Kasia napisał(a):

    Bekasie tego z proporcji nie da się wyliczyć.
    .
    Przecież przy wzroście poziomu oceanów nieproporcjonalnie rośnie
    powierzchnia do zalania. Twoje wyliczenia są błędne, z tym że na korzyść wyliczeń ekologów. W rzeczywistości wzrost poziomu wód byłby mniejszy. To czysta matematyka, nie chcę wchodzić w to czy rzeczywiście twoje dane wyjściowe są prawidłowe.
    .
    „Czyli 5% lądolodu spowodowało podniesienie się poziomu oceanów o 12 cm: 5% – 12 cm. Z proporcji wyliczam więc, że 10% – 24 cm. Dalej: 20% – 30 cm…. Gdyby więc stopiły się na Ziemi wszystkie lądolody, które stanowią 55% wszystkich lodowców (45% na Antarktydzie, 10% gdzie indziej), to poziom oceanów podniósłby się o 132 cm: 5,5*24cm=132cm. Czyli o 1,32m.
    Skąd więc ekoklimatolodzy wzięli 70 m??? Niech pokażą wyliczenia!”

  261. balsamlomzynski napisał(a):

    Jest doskonały przegląd metod, wyników, założeń, wyliczeń kosztów obniżenia emisji CO2 w najnowszym „The Economist”.

    Konkluzja jest taka, że koszt wynosić będzie około 1% światowego PKB; jako ubezpieczenie przed globalną katastrową o prawdopodowbieństwie, powiedzymy, bliskim 50%, jest to doskonała inwestycja, tym bardziej, że skadinąd nie ma powodów traktować atmosferę inaczej niż na przykład lasów czy mórz, do których zanieczyszczeń już, bezkarnie, nie wrzucamy.

    @Kasiu, nie używajmy proporcji od liczenia tempa topnienia, są przecież również efekty sprzężenia zwrotnego, to o nie chodzi najbardziej gdy trzeba ustalić czy przekroczyliśmy już „tipping point”. To właśnie gorliwość w udowodnianiu, że ten punkt już został przekroczony skłoniła naukowców z IPCC do masowania danych, czym wyświadczyli światu iście niedżwiedzią przysługę.

    http://www.economist.com/.....rveyCode=E

  262. balsamlomzynski napisał(a):

    Nie zapominajmy, że koszt ratowania systemu baknowego wynosił około 5% PKB; zwrzucono wtedy tony pieniędzy dla ratowania systemu, ale nikt nie miał pewności, że to zadziała, przeciwnie, nawet Bernanki i Geithner zeznawali przed Kongresem wielokrotnie, że działali w warunkach ekstremalnej niepewności.

    Link, który podałem prowadzi, niestety do płatnego materiału.

  263. Bekas napisał(a):

    Kasiu.
    Ja nie mówię, że moje wyliczenia są dokładne czy bezbłędne.
    Tyle, że są. I każdy może wykazać moje ignoranctwo.
    Tymczasem ekoklimatolodzy straszą. Wyliczeń nie pokazują.

  264. balsamlomzynski napisał(a):

    Odwołuję, pojedyncze kopie można sciągać.

    http://www.economist.com/.....rveyCode=E

  265. dark side napisał(a):

    Bekasie,
    Czy ty słuchasz czasem doniesien z tego szczytu w Kopenhadze, ktoremu jestes tak przeciwny?
    Czy swoje przemyslenia opierasz na wiadomosciach z trzeciej ręki lub skradzionych klimatologom przez rosyjskich hackerów-patriotów, o których pisze Korwin Mikke za Independent :)))
    Kazdy kraj przedstawia bardzo szczegółowe dane i prognozy.
    Nie bardzo się interesuję tą sprawą, ale przed chwila słuchałam chińczyków, którzy ujawnili, że lodowce w Himalajach znikają w tempie 200 km kwadratowych rocznie i znikną całkiem do roku 2034. Co stawia miliony chińczyków w dolinach , dla których głownym źródłem wody są rzeki wypływające z lodowców, w trudnej sytuacji. Wyglada na to, ze zdecydowanie lepiej jest mieszkac nad morzem :) Ale tez nie za blisko , bo poziom wody sie podniesie.
    Ocieplenie klimatu jest faktem i wiele osob wie juz jak na tym zarobic.
    Nie wiem na ile nasze wysilki i koszty mogą zahamowac lub odwrocic sytuację jednak jestem pewna, ze potrzebujemy nowych technologii i nowego paradygmatu 9sposobu myślenia), dla ktorych wsparcie pojawia się zazwyczaj tylko w sytuacjach skrajnych i w atmosferze lekkiej psychozy.
    Technologie juz istnieja od dawna, jednak ich wdrozenie na szeroka skale jest drogie. I tu masz racje Bekasie- Ty za to zaplacisz. Pisze to bez sarkazmu.
    Dlaczego nie moze wszystko zostac po staremu? Bo zblizamy sie do granic oplacalnosci starego systemu. zródła,z ktorych czerpiemy koncza sie .
    Jest jeszcze argument nazwijmy to etyczny. Nasza planeta w swym dzisiejszym kasztalcie moze pomiescic spokojnie jakies 6-7 miliardow ludzi. 1 czy 2 miliardy wiecej nie zrobia specjalnej roznicy, (choc sa niewskazane, bo jaka pisze Dalajlama nawet niewielkie przeludnienie zagraza wspolzyciu w pokoju i zgodzie).
    Mozliwe katastrofy klimatyczne wywolaja migracje na wielka skale, co przyspieszy caly proces. Nie mamy za duzo czasu.
    Ludzie z roku na rok potrzebują (konsumują) coraz wiecej przestrzeni na osobę. Widac to bardzo wyraznie na przestrzeni ostatnich 500 lat- nasze mieszkania staja sie coraz wieksze (jesli interesuja cie frapujace dane statystyczne od czasow renesansu to służę :), nasze markety,biura, kluby,urzędy i magazyny puchną w zastraszajacym tempie na osobę.
    Scigamy sie w budowie najwiekszych, najdrozszych, najbardziej energozernych budynkow z najwiekszymi parkingami :), ktore musza byc ze soba skomunikowane, do ktorych trzeba dostarczyc wode w coraz wiekszej ilosci na osobe, odprowadzic scieki, ogrzac je lub ochlodzic itd.
    Nasze oczekiwania i aspiracje konsumpcyjne rosna caraz szybciej- reklamy zachecaja nas do wymiany dobr uzytkowych na nowe i bardziej czadowe, tańsze i szybsze co sezon. Stare rzeczy trafiaja na wysypiska. To jest koło zamachowe naszego rozwoju gospodarczego.
    Nie da sie utrzymac takiego tempa rozwoju bez radykalnej zmiany technologii. Oraz sposobu myslenia.
    Niewielu znam ludzi, ktorzy z checia zgodza sie na obnizenie standardu zycia- przeprowadzke do mniejszego domu, czy rezygnacje z auta kiedy zrobi sie ciasno. Ogólnie- przemodelowanie swojego trybu zycia, tak, by czerpac satysfakcje z innych aspektow zycia, nie tylko z konsumpcji. Jesli juz musi to byc konsumpcja, to lepiej ekologicznie sprawdzi sie wymiana towarow w spolecznosci niz kupno. Stare wzorce z czasow bezgotówkowych :)
    .
    Utrzymanie dotychczasowego standardu zycia bedzie coraz drozsze. Dla wielu okaze sie zbyt drogie.
    Na tym etapie rozwoju naszej cywilizacji musimy przystopowac. To jest moja opinia w duzym bardzo uproszczeniu.
    To oczywiscie jest wybitnie antypatriotyczne i antykapitalistyczne myslenie, ktoremu kazdy liberalny konserwatysta powinien dac odpor wzorem rosyjskich sluzb specjalnych:)
    pozdrawiam,

  266. dark side napisał(a):

    Andrzeju,
    dzieki za filmik o miłości do Rosji. Ubawilam sie po pachy, głównie dla tego, że to szczera prawda i sama moglabym dodac kilka scenek:)
    Ostatnia scena- z panterą w samochodzie skojarzyła mi się z opiewaną tu akcją ekologiczną Putina.
    Bardzo prawdopodobne,ze obywatele naśladują Przywódce.

  267. maciek.g napisał(a):

    Przeczytałem artykuł z wyborczej do którego link podała EJ i dla mnie abp Michalik kompletnie nie rozumie co to są „prawa Boże”, i chrzani coś bez sensu na temat ich łamania.
    Może jednak nasi biskupi by wreszcie zrozumieli że prawo Boże nie ma nic wspólnego z tym co oni by chcieli by oznaczało ,bowiem prawo to jest prawem przyczyny i skutku. Bóg „nadał prawa” i nie interweniuje w ich działanie co dla ludzi i nie tylko jest to mówiąc językiem kapłanów „bardzo dobre” bo pozwala orientować się jaki czyn jakie skutki przyniesie i w związku z tym mamy szanse unikać wiele niekorzystnych dla siebie wydarzeń. Jakie skutki zapłodnień in vitro będą przekonamy się po pewnym czasie. Na razie spekulując po ludzku i biorąc to na logikę nie powinno być źle.
    Gdyby ludzie nie podejmowali nowych działań nie tylko rozwój ludzkości stanął by w miejscu , ale zaczął by się cofać. Ryzyko jest wpisane w działania człowieka, ale logiczne myślenie zmniejsza znacznie niebezpieczeństwo błędów.
    Mickiewicz dobrze rozumiał i tę kwestie bowiem pisał „Bóg niczego nie daje lecz wszystko otwiera i każdy co chce z Boga zabiera”
    A kapłani furt swoje Bóg da , Bóg ukarze.. Bóg się będzie gniewał. Oni Boga rozumieją tak jak dzieci

  268. Mawar napisał(a):

    maciek
    „Przeczytałem artykuł z wyborczej do którego link podała EJ i dla mnie abp Michalik kompletnie nie rozumie co to są “prawa Boże” …”.
    .
    Może ty powinieneś być biskupem? Przypomnij nam, gdzie studiowałeś teologię? :)
    .
    „Jakie skutki zapłodnień in vitro będą przekonamy się po pewnym czasie. Na razie spekulując po ludzku i biorąc to na logikę nie powinno być źle”.

    .
    Po nasikaniu po raz pierwszy do rzeki człowiek odziany w skóry pomyślał: rzeka szeroka. Kilkanascie tysięcy lat później rzeką płynęły związki rtęci.
    .
    „Gdyby ludzie nie podejmowali nowych działań nie tylko rozwój ludzkości stanął by w miejscu…”.
    .
    Świat zmienia się na tyle szybko, że nie ma sensu go popędzać.

  269. Mawar napisał(a):

    dark siede
    „Nie bardzo się interesuję tą sprawą… ale przed chwila słuchałam chińczyków, którzy ujawnili, że lodowce w Himalajach znikają w tempie 200 km kwadratowych rocznie i znikną całkiem do roku 2034″.
    .
    dark, jako kobieta wyzwolona i postępowa powinnaś raczej zainteresować się co ci przemili Chińczycy robią w Himalajach, czyli Tybecie”.
    .

    „Co stawia miliony chińczyków w dolinach , dla których głównym źródłem wody są rzeki wypływające z lodowców, w trudnej sytuacji”.
    .
    Chodzi o wywołanie wrażenia na naiwniakach z Zachodu, żeby za bardzo nie przejmowali się chińską okupacja Tybetu, bo ona może mieć pozytywne skutki ekologiczne. Jak pozytywne? Kwestia wyobraźni, pewnie takie jak w specjalnych chińskich strefach ekonomicznych, należących do najbardziej zatrutych miejsc na ziemi.
    .
    „Nie bardzo interesuję się tą sprawą” .
    .
    Właśnie widzę. :)

  270. Paweł Luboński napisał(a):

    „Jakie skutki zapłodnień in vitro będą przekonamy się po pewnym czasie.”
    .
    Dlaczego po jakimś czasie? Skutki biologiczne znamy już dziś. Skutkiem zapłodnienia in vitro bywa dość często urodzenie dziecka.
    Skutki eschatologiczne natomiast mamy szanse poznać po śmierci. Jeśli biskupi mają rację, to ten i ów za grzeszne zapładnianie ocknie się w piekle.

  271. Mawar napisał(a):

    Sumiennie zrobiony katalog zbrodni pisowskich. Może posłużyć do procesu, na wzór norymberskiego. Pana Ministra III RP dr Waldemara Kuczyńskiego proszę o nieczytanie tego wpisu. Narciarza także nie, chyba że po wcześniejszych badaniach lekarskich stwierdzających brak przeciwwskazań.

    GOSPODARKA

    „Produkt krajowy brutto przyrastał rocznie o ponad 6%,

    produkcja przemysłowa wzrastała rocznie o ponad 10%,

    inwestycje – 20%,

    produkcja budowlana o ponad 60%.

    W czasie 2005-2007 powstało 1,2 mln miejsc pracy w kraju (nie na emigracji).

    Wynagrodzenia wzrosły o prawie 20%, a inflacja była niska i złoty stabilny.

    Zmniejszono deficyt w sektorze finansów publicznych z 3,9% PKB w 2006 do 3-3,1%PKB w 2007r.

    Spłacono większość wielomiliardowych długów ZUS

    Dokonano oszczędności w wydatkach budżetowych w 2006 – 3 mld zł, w 2007 – 5 mld zł.

    Nastąpił rozwój Giełdy Papierów Wartościowych – w 2006 i 2007 84 nowe spółki.

    ABSORPCJA FUNDUSZY UNIJNYCH

    W wyniku negocjacji w Brukseli przyjęto plan, że w latach 2007- 2013 Polska otrzyma 280 mld zł na czysto, czyli po odliczeniu składki członkowskiej! Wynegocjonowane kwoty ogromne!

    Tylko na drogi, lotniska i sieci kolejowe zaplanowano 18 mld euro ze środków Unii.

    Dla rolnictwa wynegocjowano 100 mld zł.

    W ramach funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności dla Polski na lata 2007 – 2013 – 67,3 mld euro.

    PODATKI

    Zlikwidowano podatek od spadków i darowizn.

    Zlikwidowano akcyzę na samochody sprowadzane z zagranicy.

    Zlikwidowano akcyzę na kosmetyki.

    Zmniejszono obciążenia w podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT).

    Obniżonoskładkę rentową o ponad połowę (a łączne wpłaty do ZUS okazały się i tak wyższe). Dzięki temu pensje wzrosły netto o 5,5%.

    W ciągu 2005- 2007 Polacy zarabiali o 15% więcej realnie, nie licząc redukcji składki rentowej.

    Ponadto:

    Odpisy PIT na każde dziecko – 1145 zł. Wydłużenie urlopów macierzyńskich. Zasiłek dla rodzin z 43zł do 48 zł miesięcznie, dla wielodzietnych rodzin do 80 zł miesięcznie, wyprawka szkolna 100 zł, zasiłek pielęgnacyjny 153 zł, zapomoga z tytułu urodzenia dziecka – 1000 zł, dożywianie dzieci – 500 mln zł rocznie.

    POLITYKA BEZPIECZEŃSTWA ENERGETYCZNEGO

    Nie dla gazociągu północnego.

    Zainicjowanie budowy gazoportu.

    Wydobycie gazu i ropy z krajowych źródeł.

    Odbiorcy mogą wybierać dostwaców energii.

    Dywersyfikacja dostaw ropy.

    TELEFONIA

    Wprowadzenie możliwości swobodnego przenoszenia numerów, czyli konkurencja w telefonii komórkowej.

    Zmniejszenie o połowę ceny dostępu do internetu

    Kilkudziesięcioprocentowe obniżki cen usług telefonicznych.

    Stworzenie Urzędu Komunikacji Elektronicznej przeciw monopolom.

    O PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

    Powołanie CBA do walki z korupcją.

    Podwyżki wynagrodzeń dla policji, Straży Granicznej, Straży Pożarnej, Biura Ochrony Rądu (na modernizację zaplanowano 6,3 mld zł).

    Zanotowano 18% mniej przestępstw kryminalnych po dwu latach .

    Sądy 24-godzinne: szybka, nieuchronna kara.

    Stworzenie pionu Prokuratury Krajowej podlegającego bezpośrednio zastępcy Prokuratora Generalnego (oddział warszawski i 11 filii).

    Powołanie Krajowej Szkoły Sędziów i Prokuratorów, kształcącej sędziów i prokuratorów.

    Odpolitycznienie administracji rządowej: od 2006 ustawa o służbie cywilnej i państwowym zasobie kadrowym (i dalsze propozycje doskonalenia systemu służby cywilnej).

    Wprowadzenie instytucji lekarza sądowego.

    Likwidacja WSI wykazującego patologiczne związki z gospodarką.

    Powołanie Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego – nowe, profesjonalne kadry.

    Rozpoczęcie restrukturyzacji polskich sił zbrojnych.

    OCHRONA ZDROWIA

    Wzrost nakładów na ochronę zdrowia o ponad 10 mld zł, tj. o 26%.

    Rekordowe podniesienie wynagrodzeń pracowników służby zdrowia o 30%.

    Uregulowania dotyczące czasu pracy.

    Zalegalizowanie zawodu ratownika medycznego.

    I na zakończenie dla tych z księżyca:

    Za rządów PiS 86% Polaków deklarowało, że są szczęśliwi, ponad 60% twierdziło, że żyje się im dostatnio”.
    .
    źródło:
    http://aspiryna.salon24.pl/

  272. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawarze, przy tylu dobrodziejstwach tym bardziej ponurą zagadką jest ta powszechna, zapiekła nienawiść do PiSu. Zwłaszcza skoro
    .
    „Za rządów PiS 86% Polaków deklarowało, że są szczęśliwi, ponad 60% twierdziło, że żyje się im dostatnio.”
    .
    to czemuż, ach czemuż jesienią 2007 roku owe 86 albo przynajmniej 60% nie zapragnęło przedłużyć stanu dostatniej szczęśliwości?

  273. Piotruś napisał(a):

    Mawar (21:06) skoro było tak doskonale to dlaczego umknęli ze stołka w połowie konfitur ?
    Skonsumowali co się dało (wypracowało SLD), a gdy zobaczyli dno zwiali ?

  274. Torlin napisał(a):

    Dziwna ta dyskusja.
    1. Słusznie pisze balsamlomzynski i dark side, że to naprawdę nie chodzi o to, czy ekolodzy mają rację i czy wyliczenia są prawidłowe. Chodzi o to, aby przestać zanieczyszczać naszą planetę, jej powietrze, ziemię, wodę. To daje rezultaty, popatrzmy chociaż na freon. Wywalanie w atmosferę olbrzymich ilości gazów i nieczystości nie może być dla naszej planety obojętna. Nie rozumiem tej zaciekłości, a straszenie podwyżkami jest charakterystyczne, gdy się nie ma argumentów.
    2. To samo z Mawarem. Jestem tak samo zwolennikiem niepodległego Tybetu, ale co to ma do rzeczy? Jak będzie wolny Tybet, to Chińczycy przestaną mieszkać nad rzekami wypływającymi z lodowców? To są argumenty bez sensu.
    3. Jaki wpływ może mieć in vitro? Przecież pierwsze osoby tak urodzone mają już swoje dzieci, takich osób jest mnóstwo, dlaczego ludziom zabraniać szczęścia w imię jakiejś ideologii? Ja tego nie rozumiem. Ja uważam, że każdy prowadzić powinien swoje życie tak, jak uważa za stosowne. Mawar jest przeciwny, nie będzie miał dziecka in vitro, inny jest „za”, to będzie miał. Dlaczego ktoś mu zabrania? Dlaczego poglądy Mawara mają być ważniejsze od poglądów jakiegokolwiek innego człowieka?

  275. jasnaanielka napisał(a):

    Myślę Pawle, że to stan permanentnej szczęśliwości uśpił nasze społeczeństwo. Teraz mają szansę obudzić się wreszcie, zobaczyć na własne oczy, jakich bezeceństwo dopuszcza się ten, przez zwykłe nieporozumienie wybrany rząd – a w szczególności jego diaboliczny premier, Tusk o wilczych zębach i strasznym spojrzeniu :(
    Prawi Polacy tym razem zagłosują tak, jak im nakazuje obowiązek wobec OJCZYZNY. Tym bardziej, że jak to wczoraj usłyszałam i ujrzałam na własne oczy… prawdziwy Polak może i powinien się napić. A kiedy się napije i wsiądzie do samochodu, powodując następnie niewinną stłuczkę… to inny prawdziwy Polak nie powinien mu tego wytykać, a już donosić, albo opisywać w gazetach???!!! to zdrada honoru prawdziwego Polaka – pod warunkiem, że ten, co się był napił i spowodował jest księdzem…
    Po takiej lekcji patriotyzmu każdy prawdziwy patriota nie będzie miał cienia wątpliwości, na kogo głos oddać. I odda ten głos, pod warunkiem, że nie spotka na swej drodze do lokalu wyborczego innego patrioty, co się napił krzynkę i usiadł za kierownicą, aby też udać się do lokalu wyborczego. Może przy okazji ubyć nam jednego patrioty… Ale co tam! „Coraz nas więcej! zapalających pochodnie w mroku!!!”
    Dobranoc.

  276. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Za rządów PiS 86% Polaków deklarowało, że są szczęśliwi, ponad 60% twierdziło, że żyje się im dostatnio.”
    .
    to czemuż, ach czemuż jesienią 2007 roku owe 86 albo przynajmniej 60% nie zapragnęło przedłużyć stanu dostatniej szczęśliwości”?
    .

    Chciało jeszcze lepiej, reform i obiecanej drugiej Irlandii. Zamiast drugiej Irlandii dostało krajowych jednorękich bandytów, zamiast – dostało Palikota.

  277. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Jestem tak samo zwolennikiem niepodległego Tybetu, ale co to ma do rzeczy? Jak będzie wolny Tybet, to Chińczycy przestaną mieszkać nad rzekami wypływającymi z lodowców? To są argumenty bez sensu”.
    .
    Rozstrzygnąć co jest senseem, a co sensem nie jest, można
    dość łatwo – wystarczy przypomnieć sobie geografię na poziomie liceum. W himalajskich dolinach do których od strony północnej docierają lodowce (z których wypływają rzeki) mieszkają głównie Tybetańczycy, a ich chińscy okupacyjni nadzorcy to raczej w miastach i jednostkch wojskowych.

  278. Mawar napisał(a):

    Piotruś
    .
    „Mawar skoro było tak doskonale to dlaczego umknęli ze stołka w połowie konfitur”?
    .
    Pytanie na poziomie politologii w Stasinie Polnym. Nie można rządzić jeśli nie ma się większości. Tak mi się wydaje. :)

    .
    Skonsumowali co się dało (wypracowało SLD), a gdy zobaczyli dno zwiali”?
    .
    SLD? A Belka to jaką partię reprezentował? Czy przypadkiem nie zapisał się do opozycyjnych wobec rządów SLD Demokratów.pl (jedyny taki przypadek w nowożytnej Europie, kiedy premier jest z opozycji). Skonsumowali piszesz dalej? To znaczy ile darmowych obiadów dziennie jadał każdy z ministrów tego strasznego pisowskiego rządu ? Albo ile ukradł? A może to ty trochę konsumowałeś, a teraz krzyczysz łapaj konsumenta. Dno w kasie Rostocki zobaczył rok po wyborach (jesień 2009). Za dużo konsumujesz w telewizji Kolendy-Zalewajki.

  279. W.Kuczyński napisał(a):

    Usunięty został wpis Mawara.
    Nie pozwolę na tym blogu porównywać generała Jaruzelskiego do generała SS.
    Przy okazji własnie skończyłem artykuł na temat tych rewelacji bozonarodzeniowych IPN pod tytułem „Ślepi na jedno oko”.

  280. Mawar napisał(a):

    Minister Waldemar Kuczyński: Usunięty został wpis Mawara.
    Nie pozwolę na tym blogu porównywać generała Jaruzelskiego do generała SS.

    Panie Ministrze III RP, dokładnie tego się po Panu spodziewałem. Mnie generał Jaruzelski także kojarzył się z cenzurą.

  281. Ewa-Joanna napisał(a):

    Oj Mawar,
    ty sie tu jakims zamordyzmem pana Kuczunskiego przejmujesz a swojego nie widzisz. A twoj straszniejszy.

  282. Orteq napisał(a):

    E-J,

    Cenzura tylko. Zamordyzm to chyba z innej legendy pochodzi. Ale i cenzura słabą prasę ma. Z czasów istnienia przezacnej instytucji na ulicy Mysiej to przetrwało. I do dzisiaj jednym się kojarzy z intelektualną gazrurką, godną bezwzględnego potępienia. Podczas gdy u drugich swędzenie palców do kasowania wywołuje. Mawar tylko skojarzenie tu poczynił. Bo on już tak ma. Jak mu nie wolno kojarzyć gen. Jaruzelskiego z Hitlerem to przynajmniej Pana Ministra z Generałem do jednego wora wrzuci.
    W obu wypadkach najwidoczniej o ten sam żart chodzi. Ze niby prześladowca (Mawar by pewnie powiedział: kat) i jego ofiara w jednym worku się znaleźli.
    :
    Oj, trzymajcie mnie. Zabawy z cenzurą zawsze mnie w niekontrolowany chichot wpedzały. Musi to być wyraźna orwellowska choroba wirusowa. A na to pani Kopacz szczepionki mi raczej nie załatwi u farmaceutów.

  283. Orteq napisał(a):

    Na marginesie cenzury i instytucji z ulicy Mysiej. Mój ulubieniec red. Passent, zanim został poskomunistycznym komentatorem o udawanych skłonnościach lewicowych (to ze Szczesiula wzięte, Grudzień 8th, 2009 at 09:21), miał jeszcze inną przypadłość za uszami. Jak fama niosła, był on jednym z najczęściej zatrzymywanych przez cenzurę autorów „Polityki”. Jeśli wierzyć owej famie – podobno współpracowali ze sobą, ulubiony pan redaktor i fama – to spora liczba jego tekstów się przeleżała na półkach GUKPiW. Aż sp. MFR zainterweniował i czasem coś wytargował czasem nie. To był prawdziwy, rzekomo, rodowód przydomka „Półkownik”.

  284. Bekas napisał(a):

    Mroczna Strono.
    „Czy ty słuchasz czasem doniesien z tego szczytu w Kopenhadze, ktoremu jestes tak przeciwny?
    Czy swoje przemyslenia opierasz na wiadomosciach z trzeciej ręki lub skradzionych klimatologom przez rosyjskich hackerów-patriotów, o których pisze Korwin Mikke za Independent :)))”
    Czasem słucham. Wczoraj nawet na portalu Gazety czytałem o co chodzi w tej walce o klimat: kto za nią zapłaci, a kto na niej zarobi.
    (wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,99039,7346533,Dokument__ktorego__nie_bylo___Zmusic_biednych_do_ograniczenia.html)
    Czytałem też jak to bojownicy o klimat zjechali na szczyt:
    (poland.indymedia.org/pl/2009/12/48753.shtml)
    Rowery, auta elektryczne, hulajnogi??? Dla bojowników o klimat?!?!?
    No, kpiny! Takim czymś, to niech plebs zasuwa!
    Tyle, jeśli chodzi o fakty.
    I nie wiem, z której one tam ręki. Dla mnie ważne jest czy prawdziwe. Prawdziwości wykradzionych emaili nikt nie podważa, tylko – jak Ty – odwraca uwagę od tematu.
    ……………………………………………………..
    Wpis o dochodzeniu do skraju ładny. Tyle, że to tylko takie ogólniki. Ciekawe też jak ktoś policzył, że Ziemia może pomieścić 6-7 mld ludzi? Masz te wyliczenia?
    W każdym razie: dla ekoklimatologów (delikatna nazwa) największym wrogiem jest człowiek. Czekam więc, który z nich pierwszy da przykład. I skoczy w świetle kamer z jakiegoś mostu, by ratować naszą Ziemię.
    …………………………………………………….
    Odnośnie do końcówki.
    Mroczna Strono.
    Rozumiem, że Ty już przystopowałaś?
    Przeniosłaś się do malutkiego mieszkanka bez żadnych wygód?
    Zamieniłaś samochód na rower?
    Przeszłaś na dietę ekologiczną?
    I dobrowolnie część swoich pieniędzy oddajesz co miesiąc na ekologiczną fundację?
    …………………………………………………….
    Jest jednak światełko w tunelu.
    Jak napisałaś:
    „Utrzymanie dotychczasowego standardu zycia bedzie coraz drozsze. Dla wielu okaze sie zbyt drogie.”
    I sobie umrą. Dla dobra Ziemi. Ekoklimatolodzy odetchną.
    Swoją drogą.
    Taki Alfek Gore zużywa miesięcznie więcej energii niż statystyczna rodzina w USA rocznie. Widać więc, że bój o klimat jest zażarty!

  285. Bekas napisał(a):

    Torlinie.
    „…….a straszenie podwyżkami jest charakterystyczne, gdy się nie ma argumentów.”
    Ja nie straszę podwyżkami tylko zauważam fakt. O podwyżkach zaś mówią sami bojownicy o klimat.
    I jak to dobrze, że oni mają argumenty.
    Gdyby coś to mogłoby być coś….
    Na 50% będzie coś ewentualnie coś….
    Argumenty nie do zbicia!
    ……………………………..
    „To daje rezultaty, popatrzmy chociaż na freon.”
    Przedwczesny tryumf.
    Dziura ozonowa wciąż nie chce zniknąć, w dodatku na wykresie nie widać, by zakaz stosowania freonu coś dał:
    (dziura-ozonowa.eofe.info/wykres.html)
    Co więcej, w 2006 roku dziursko było rekordowe, mimo że freonu nie stosuje się już od 1987 roku:
    (www.biolog.pl/article3622.html)
    W moim wrednym prawicowym łbie zaczęły się rodzić wredne wątpliwości. Dobrze, że zdążyłem poczytać:
    „”Terminu regeneracji warstwy ozonowej nie można precyzyjnie określić, gdyż nie wszystkie mechanizmy atmosferyczne rządzące zmianami ozonu są poznane. Obecnie szacuje się ten czas na 10-100 lat” – wyjaśnia Krzyścin.”
    (www.biolog.pl/article1210.html)
    Uffff………
    Dobrze, że choć jedno jest pewne. Nie, trzy rzeczy są pewne!
    1. Kasę na zakazie stosowania freonu łupie ta firma, która dziurę zauważyła.
    2. Torlin wydmie wargi na ten tekst.
    3. Za sto lat nikt nie będzie pamiętał o sprawie, a wojowników z dziurą też dawno już nie będzie.

  286. Szczesiul napisał(a):

    Ludkowie,
    *
    „Mawar jest przeciwny, nie będzie miał dziecka in vitro, inny jest “za”, to będzie miał. Dlaczego ktoś mu zabrania? Dlaczego poglądy Mawara mają być ważniejsze od poglądów jakiegokolwiek innego człowieka?
    *
    Jedyne co ja moge tu dodac to powtorzenie. Wake up and smell the coffee! Nawet jesli jest to kawa niekoniecznie z fair priced systemu. Bo the world it turning as it should. I to na te nieuleczalna chorobe niezwracania uwagi na to co sie dzieje wokol nas nikt jeszcze nie wymyslil zadnej szczepionki. No, chyba ze w tej bzdurnej broszurze H1N1 o to sie rozchodzi.

  287. Bekas napisał(a):

    O, do tego się odniosę, bo to charakterystyczny sposób myślenia:
    Kalizm.
    „Dlaczego poglądy Mawara mają być ważniejsze od poglądów jakiegokolwiek innego człowieka?”
    I z dziecinną łatwością odwracam:
    Dlaczego poglądy jakiegokolwiek innego człowieka mają być ważniejsze od poglądów Mawara?

  288. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekasie, przestań się może na chwilę wyżywać na „ekoklimatologach” i odpowiedz mi, proszę, na pytanie ogólniejsze. Jakie jest twoje zdanie co do potrzeby ochrony środowiska naturalnego (lub braku takiej potrzeby)? Czy powinno się coś w tej dziedzinie robić? Co robić? Kto to ma robić? Jak robić?
    Z twoich wypowiedzi wyłania mi się bowiem stanowisko następujące: Róbta co chceta, byle za własne pieniądze. Czy się mylę?

  289. Zofia napisał(a):

    Dywersyfikacja po polsku
    Problemem rządzących w Polsce jest upodobanie do grzebania się w szambie historii, zamiast patrzenia racjonalnie w przyszłość i monitorowania doczesnych działań, które będą w tej przyszłości owocować konkretnymi skutkami.
    Kraj nasz jak Don Kichot z wiatrakami, walczy z Rosją, dokładnie nie bardzo wiedząc, o co i po co, ale pod politycznym hasłem dywersyfikacji nośników energii i gazociąg „Nord Stream jest antypolski”.
    Toteż, aktualny gabinet (Donalda Tuska) kontynuuje pomysły gabinetu poprzedniego (Kazimierza Marcinkiewicza/Jarosława Kaczyńskiego) i buduje terminal gazowy w świnoujskim porcie, dla którego zagwarantował sobie część dostaw gazu skroplonego (LNG) z Kataru.
    Wszystko, dlatego, by odciąć się radykalnie od dostaw rosyjskich, aczkolwiek jednocześnie podpisał kontrakt na wieloletnie, do 2037 r. i obfite dostawy z rosyjskim Gazpromem.
    Problem w tym, że polscy politycy nie śledzą tego, co się na rynku dostaw gazu dzieje, a jak obserwują, to i tak wyciągają przedziwne wnioski, nie mające nic wspólnego z logiką i rozsądkiem.
    Tymczasem od lat można obserwować jak Rosja konsoliduje wokół siebie wielkich dostawców tego błękitnego surowca, po to by stworzyć wspólny rynek dostawców i tak, jak OPEC – ropą naftową, kreować wspólną politykę cenową i dystrybucji gazu.
    Na odbywającym się właśnie, nie gdzie indziej, jak w Doha, stolicy Kataru – Forum Krajów Eksporterów Gazu (Gas Exporting Countries Forum – GECF) spotkali się producenci i dostawcy gazu z 11 krajów, a są to, poza Rosją m.in. Katar, Algieria, Iran, Libia, Nigeria, Wenezuela i Egipt, by skonsolidować swoje działania na rynku globalnym. Kartel ten kontroluje ok. 70% światowych zasobów gazu ziemnego.
    Wczoraj, 9 grudnia, GECF wybrało na 6-letnia kadencję swego szefa, został nim wiceprezes rosyjskiej spółki gazowo-przesyłowej Strojtransgaz – Leonid Bochanowskij.
    Polska na tym wszystkim wyjdzie, jak Zabłocki na mydle.
    Wyda ogromne pieniądze na budowę gazoportu, gaz będzie najpewniej dostawać z Rosji w ramach umów bartelowych państw GECF, a do ceny z góry uzgodnionej w gronie GECF, czyli niechybnie pod dyktando Rosji, trzeba będzie dołożyć koszty frachtu statku-gazowca i eksploatacji gazoportu.
    Zapłaci za to oczywiście końcowy konsument gazu w Polsce.
    W tej sytuacji dla polskich polityków Nord Stream jest totalnym konkurentem, bo gaz z bałtyckiej rury będzie zdecydowanie tańszy.
    Główny konsument LNG ze świnoujskiego gazoportu – będące obecnie w fatalnym stanie finansowym z powodów długów za niezapłacone dostawy gazu od PGNiG – Zakłady Chemiczne Police – mogą już teraz ogłosić bankructwo, jeśli nie zrezygnują z dostaw gazu przez gazoport.
    Jedynym ratunkiem dla tych zakładów chemicznych jest kupno gazu nie u polskiego monopolisty, ale w Niemczech i podłączenie się pod niemiecki lądowy gazociąg Opal, rozprowadzający gaz m.in. z rosyjskich dostaw Nord Stream’em.
    W gronie pomysłodawców dosyć kuriozalnej polityki energetycznej w naszym kraju jest Piotr Woźniak, były minister gospodarki w rządzie PiS.
    Kiedy Rosjanie obejmowali w swoje władanie GECF, także wczoraj, w Brukseli, przedstawiciele państw UE wybrali radę Agencji ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki UE (ACER).
    Do rady ACER na 6-letnią kadencję wybrano m.in. Piotra Woźniaka, którego zgłosił wicepremier Waldemar Pawlak.
    Nowa instytucja UE, ma odgrywać, wg założeń, wielką rolę w liberalizacji rynku energetycznego w Europie.
    Piotr Woźniak będąc wiceprezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa pracował nad kontraktami importowymi gazu z Danii i Norwegii, o których ekspertom wiadomo, iż były czystą mrzonką bez szans na jakąkolwiek realizację z racji kosztów i możliwości.
    W oczach wicepremiera Pawlaka b. minister uchodzi za wybitnego eksperta.
    Miejmy nadzieję, że nasz polski „ekspert” nieco zejdzie z chmur i zacznie myśleć bardziej racjonalnie, w co, ja osobiście, raczej wątpię.
    I z pewnym niepokojem czekam na jego działania w ACER.

  290. Zofia napisał(a):

    Dla lokalnych Klimatologów (po angielsku)
    z The Financial Times:
    http://www.ft.com/cms/d68....._cpnhgn/0/

  291. Torlin napisał(a):

    Właśnie Bekasie, nie narzucajmy sobie własnych poglądów. Z wami to jest taka rozmowa, każde zdanie przeinaczycie, nie poruszacie rzeczy podstawowych, kręcicie.
    Tak jak z tym kalizmem. Czy ktoś każe Mawarowi mieć dziecko z próbówki? Usuwać dziecko? Pójść do prostytutki? Rozwieść się? Nie trzymać rąk na kołdrze? To po co piszesz: „Dlaczego poglądy jakiegokolwiek innego człowieka mają być ważniejsze od poglądów Mawara?” To jest to właśnie odwrócenie, jeżeli czyimś poglądem jest to, że Mawar może sobie robić co chce, trudno to nazwać narzucaniem poglądów.
    To samo z dziurą ozonową, jak wiem – nie powiększa się, a to już jest duży sukces.
    Mawar też goni za słowem jak za wróblem. W ogóle odzwyczaił się od normalnej dyskusji, normalnych argumentów. Dark side pisze: „przed chwila słuchałam chińczyków, którzy ujawnili, że lodowce w Himalajach znikają w tempie 200 km kwadratowych rocznie i znikną całkiem do roku 2034. Co stawia miliony chińczyków w dolinach, dla których głównym źródłem wody są rzeki wypływające z lodowców, w trudnej sytuacji”. Wydaje się – normalne zdanie. Ale nie dla Mawara: „Chodzi o wywołanie wrażenia na naiwniakach z Zachodu, żeby za bardzo nie przejmowali się chińską okupacja Tybetu, bo ona może mieć pozytywne skutki ekologiczne”. Ja na to się pytam: „Jak będzie wolny Tybet, to Chińczycy przestaną mieszkać nad rzekami wypływającymi z lodowców?” A na to Mawar mi odpowiada: „W himalajskich dolinach do których od strony północnej docierają lodowce (z których wypływają rzeki) mieszkają głównie Tybetańczycy, a ich chińscy okupacyjni nadzorcy to raczej w miastach i jednostkach wojskowych.” Czy ktoś cokolwiek z tego rozumie? To jest sztuka dyskusji? Przecież to jest pomieszanie z poplątaniem. Na dowolne zdanie można odpowiedzieć dowolnym innym zdaniem, nie ma znaczenia, czy to ma sens.

  292. maciek.g napisał(a):

    Pawle,
    Urodzenie dziecka to jeszcze nie wszystko , pytanie jaki będzie rozwój tych dzieci, jak będą sobie radzić w zakresie psychiki, czy ich zdrowie będzie porównywalne ze statystycznym urodzonym w sposób tradycyjny itd. Pytań takich można zadać wiele, ale odpowiedzi na nie uzyskamy po wielu latach.
    Odnośnie Biskupów to oni jako podstawę do interpretacji mają głównie spisane przez ewangelistów wypowiedzi Jezusa, przykazania i pisma tzw „Ojców kościoła” a tam nie ma nic dało by się dopasować do tematu in vitro. Cała więc interpretacja polega na fantazjowaniu tych ludzi.
    Jak wiemy z historii hierarchowie mylili się często i obecnie coraz częściej muszą się z tego wycofywać jak nie udaje się przemilczać.

  293. Torlin napisał(a):

    Według mnie 32 lata to jest wystarczający czas do obserwacji.Przecież ona ma już własne dziecko.

  294. Paweł Luboński napisał(a):

    Maćku, technika zapłodnienia in vitro wystartowała w końcu lat siedemdziesiątych, więc było dość czasu, by wyszły na jaw ewentualne biologiczne jej niedostatki.
    Zresztą trochę dziwne byłoby, gdyby zdrowie przyszłego organizmu znacząco zależało od okoliczności, w jakich plemnik wniknął do komórki jajowej. Podejrzewam nawet, że statystycznie ludzie „z probówki” mogą być zdrowsi, bo materiał genetyczny używany do in vitro jest selekcjonowany.
    Z biskupami to nie jest tak, że oni sobie wymyślają, co im się podoba. Kościół jest instytucją o dużej inercji, a co za tym idzie, z natury konserwatywną. Z jednej strony zapewniło mu to długie trwanie, ale z drugiej nie służy mu to dobrze w czasach gwałtownego rozwoju nauki oraz szybkich przemian społecznych i obyczajowych.

  295. Paweł Luboński napisał(a):

    Torlin: „Mawar też goni za słowem jak za wróblem. W ogóle odzwyczaił się od normalnej dyskusji, normalnych argumentów.”
    .
    Nie mógł się odzwyczaić, bo się nigdy nie przyzwyczaił. Odkąd pamiętam, taki był. On po prostu znajduje przyjemność w dokopywaniu rozmówcy, robieniu z niego balona, wykazywaniu swojej wyższości intelektualnej i moralnej. Trzeba przyznać, że robi to zręcznie.
    Środki są mniej istotne – jeśli brak rzeczowych argumentów, to zawsze jest w rezerwie szyderstwo, wycieczki personalne, a w ostateczności zwekslowanie rozmowy na wygodniejszy temat, jak w przypadku lodowców tybetańskich.

  296. W.Kuczyński napisał(a):

    Informuję Szanownych Państwa, że jutro w „Rzeczpospolitej” będzie mój spory artykuł o ostatnich „sensacjach” dotyczących generała Jaruzelskiego pod tytułem; „O ewangelii w sowieckim mundurze”.

  297. Torlin napisał(a):

    Z zupełnie innej beczki. Przed chwilą wysłuchałem w informacjach w Trójce, że InterCity rezygnuje z nazw pociągów. Już nie będziemy jechać np. Malinowskim czy Tatrami, tylko pociągiem nr 31238 lub „tym ekspresem, wie Pani, tak koło szóstej”. Ja nie rozumiem, co tym ludziom przychodzi do głowy. Komu to przeszkadza? Kolejarzom?

  298. Piotruś napisał(a):

    Mawar (23:20) „Nie można rządzić jeśli nie ma się większości. Tak mi się wydaje. :)” – a rządy Buzka ?.
    Ale skoro uważasz, że „sukcesy” to zasługa Leppera więc należało za pryszcz oddać mu te nieistniejącą działkę i dalej budować świetlaną przyszłość – lepiej bysmy na tym wszyscy wyszli.
    Odnosnie spraw osobistych – piję wyłacznie na własny rachunek co pozwala mi życ bez kaca. Rachunki tez prowadzę skrupulatnie przez co bez propagandowych zamgleń oglądam kwadraciki trójkąty i kółka opisujace różnorakie trendy.
    Skrupulatnie dobieram osoby mogące postawić mi wódkę

  299. Zofia napisał(a):

    Maćku
    - metoda in vitro dotyczy miejsca połączenia komórki macierzystej z plemnikiem, czyli zapłodnienia, a nie urodzenia.
    Zapewniam Cię, że dzieci poczęte metoda in vitro rodzą się tak samo jak poczęte podczas damsko-męskiej kopulacji, czyli albo naturalnie podczas porodu, albo przy pomocy cesarskiego cięcia.
    Ciąża także przebiega normalnie, w łonie kobiety. Zapłodnione jajeczko – zostaje wprowadzone do macicy kobiety i tam się, w naturalnych warunkach rozwija.
    Dziecko dziedziczy cechy genetyczne po rodzicach bez względu na metodę zapłodnienia. Czyli otrzymuje cechy kobiety, której było jajeczko i mężczyzny, którego był plemnik.
    Łono kobiety jest po prostu inkubatorem, w którym ludzki zarodek się rozwija mając optymalne warunki (temperaturę, dostawę pokarmu z krwiobiegu matki poprzez łożysko, itp.).
    Biologicznie – płód ludzki jest swoistym intruzem w organizmie kobiety i w chwili dojrzałości jest z tego organizmu wydalany.
    Bywają kobiety, a ja do takich należy, dla których ciąża jest nie do noszenia, bowiem są na nią po prostu uczulone i reagują na nią tak samo, jak na odrzucenie przeszczepu.
    I żeby wszelka nauka stawała na głowie, organizm kobiety w pewnym momencie reaguje negatywnie na płód i się go pozbywa jak intruza – przez poronienie lub przedwczesny poród.
    Mimo, że ciąża była poczęta w naturalny sposób igraszkami łóżkowymi we dwoje.
    W moim przypadku towarzyszyły objawy jak przy odrzucie przeszczepu – leukocytoza powyżej poziomu białaczki, temperatury poza skalę termometru.
    Dobrze, że mi się to przytrafiało stosownie dawno temu i ratowano mi życie a nie niedonoszonego płodu.
    Dzisiaj pewnie płód byłby ważniejszy a ja skończyłabym na cmentarzu.
    Dziecko i tak byłoby niezdolne do życia i byłyby dwa pogrzeby.
    Biskupia dysputa o metodzie in vitro z organami państwa jest bez sensu i wielką niekonstytucyjną ingerencją w cudze życie.

  300. Indoor napisał(a):

    Tako rzecze Wikipedia

  301. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    mylisz się.

  302. Indoor napisał(a):

    Ja zawsze się mylę. Może masz rację, że Maciek.G. tyle wie o seksie in vitro ile napatrzył się w filmie pt. Seksmisja.

  303. Torlin napisał(a):

    No i po co te złośliwości? Znowu brak argumentów? Mówię Ci jeszcze raz, nie chcesz mieć dziecka in vitro, Twoja sprawa. A sam nie narzucaj swoich poglądów innym.

  304. maciek.g napisał(a):

    Zofio ,
    zgadzam się z tym co piszesz, ja też przecież napisałem, że na chwilę obecną nie widać logicznych przeciwwskazań dla in vitro, ale chciałem jednak zwrócić uwagę że nawet bardzo nieprawdopodobne możliwości muszą być brane pod uwagę i dopiero po ostatecznym uzyskaniu dostatecznego materiału naukowego możemy odpowiedzieć jakie ta metoda ma pozytywne a jakie uboczne cechy i czy te pozytywy przeważają. Paweł słusznie zwraca uwagę, że już upłynęło wiele czasu od pierwszych tego typu eksperymentów i faktycznie jakoś nie słyszeliśmy o negatywach stosowania tej metody.
    Paweł ma rację, że kościół bazuje na tradycji i na tym aby jak najmniej zmian wprowadzać do tego czego naucza i faktycznie w tym była i jest jego siła. Ma racje, że w okresie dynamicznych zmian taka postawa jest hamulcem postępu, i rozwoju. Jednak nie widzę absolutnie sensu całej tej kościelnej kampanii przeciw in vitro , ponieważ to nie łamie ich wcześniejszego nauczania. Tą kampanią mogą sobie jedynie jak to powiedział Torlin strzelić w nogę i nic więcej. Ja jeszcze rozumiem te akcje przeciw przerywaniu ciąży , bo temu kościół był od dawna przeciwny. Ale tu nie chodzi o uśmiercanie!

  305. maciek.g napisał(a):

    Ponieważ Gospodarz zapowiedział swój artykuł związany z Generałem Jaruzelskim, przypomniało mnie się że skopiowałem z internetu wypowiedź nieznanego mnie internauty na temat ostatnio znów głośnych rewelacji z zeszytu Anoszkina.
    Ponieważ nie mogę znaleść tej wypowiedzi więc ją wklejam
    „Warto przeczytać, zanim zacznie się opluwać gen. Jaruzelskiego, który uchronił Polskę przed interwencją sił UW. Dziwne jest, że ów „dowód” pojawił się akurat teraz! „O tym, że gen. Gribkow mija się z prawdą, można się łatwo przekonać,biorąc do ręki „supertajny” dokument z tzw. Teczki Susłowa, odtajniony i przekazany przez prezydenta Borysa Jelcyna prezydentowi Lechowi Wałęsie w 1993 r. Dokumentem tym jest `Protokół z posiedzenia Biura Politycznego KC KPZR w dniu 10 grudnia 1981′. Zanotowane w protokole oświadczenia prominentnych członków radzieckiego kierownictwa są jednoznaczne: Ustinow – minister obrony narodowej ZSRR: `Kulikow (…) doskonale wie, że Polacy sami prosili, by nie wprowadzać wojsk’. Susłow – przewodniczący Komisji Biura Politycznego KC KPZR do spraw Polski: `Jednocześnie Polacy otwarcie oświadczają, że są przeciwni wprowadzeniu wojsk. Jeżeli wojska zostaną wprowadzone, to będzie oznaczało katastrofę’. Należy podkreślić, że Ustinow i Susłow przekazali na posiedzeniu Politbiura informacje jak najbardziej aktualne. Ustinow dzień wcześniej przeprowadził rozmowę telefoniczną z p.o. ministrem obrony narodowej PRL gen. Florianem Siwickim, a Susłow znał wyniki rozmów z gen. Jaruzelskim odbytych w dniach 8-9 grudnia przez delegację Politbiura (marszałek Kulikow i wicepremier Bajbakow). Czy ich oświadczenia należy uznać za nieważne i niebyłe? Jeżeli o tym, że polscy przywódcy są przeciwni wprowadzeniu wojsk, wiedział doskonale (jak oświadczył Ustinow) marszałek Kulikow, to równie dobrze o tym wiedział jego zastępca Gribkow. Kramer, chcąc udowodnić swą tezę, powołuje się nie tylko na wspomnienia Gribkowa (jak widać, kłamliwe), ale również na dokumenty archiwalne. Wyjątkowo ważnym dokumentem – jego zdaniem – jest `zeszyt roboczy’ gen. Wiktora Anoszkina, adiutanta marszałka Kulikowa. Zeszyt jest dziennikiem odbywanych przez Kulikowa spotkań, i rozmów telefonicznych i wysyłanych telegramów. Na marginesach stron z różnymi informacjami jest wiele dopisków Anoszkina (jakieś domysły, subiektywne opinie itp.), które mogą być dowolnie interpretowane (o czym dalej). Jak pisze prof. Andrzej Paczkowski, zeszyt liczy kilkadziesiąt stron, nie był poddany żadnym procedurom archiwizującym, a jego strony nie są numerowane (to bardzo ważne). Znajduje się prawdopodobnie w zbiorach prywatnych marszałka Kulikowa. `Dokument’ został przywieziony na konferencję w Jachrance przez marszałka Kulikowa. Dostał się tam w ręce Kramera, który – jeszcze na miejscu – zdołał wykonać kserokopię większej części zeszytu (podkreślam: CZĘŚCI – CB). Część zeszytu, którą udało się skopiować, zawiera notatki sporządzone w dniach od 10 do 16 grudnia 1981 r. Warto się zastanowić, co to oznacza, bo Kulikow przebywał w Polsce od 7 do 16 grudnia. Dlaczego brakuje zapisów aż z trzech dni: 7, 8, 9 grudnia? Jeżeli są notatki z rozmów prowadzonych w dniach 10-11 grudnia z gen. Siwickim, to co się stało z zapisem rozmowy z gen. Jaruzelskim, odbytej na spotkaniu w dniach 8-9 grudnia? Ze strony polskiej uczestniczyli w niej generałowie Jaruzelski, Siwicki, a ze strony radzieckiej wicepremier Bajbakow, Kulikow, a także Anoszkin (ze swoim zeszytem!). To były wyjątkowo ważne rozmowy, a ich wyniki omawiało Biuro Polityczne KC KPZR na posiedzeniu w dniu 10 grudnia 1981 r. Mogą być dwie przyczyny braku odnośnych zapisów w upublicznionej w Polsce treści zeszytu. Przyczyna pierwsza: Kulikow przywiózł zeszyt nie po to, by bronić racji gen. Jaruzelskiego, lecz po to, aby wybielić siebie. Byłby w nie lada kłopocie, gdyby ujawniono zapisy świadczące o tym, że 9 grudnia to on się napraszał ze swoją `pomocą’ (powiedział: `Ręka nam nie zadrży’), a gen. Jaruzelski stanowczo się temu sprzeciwiał. Zeszyt musiał być oczyszczony z kłopotliwych notatek (strony nie były numerowane). Przyczyna druga (mniej prawdopodobna): Kramer kopiował notatki w wielkim pośpiechu (podobno zeszyt wydobyto od jego twórcy podstępem). Zdołał skopiować tylko część zeszytu i być może przez nieuwagę umknęły mu strony z zapisami z dni 7-9 grudnia. Niezrozumiały brak zapisów rozmów z gen. Jaruzelskim w oczywisty sposób podważa wartość i wiarygodność zeszytu jako dokumentu. Kramerowi to nie przeszkadza. Jego zdaniem, zeszyt Anoszkina stanowi `świadectwo z pierwszej ręki, które dotyczy działań podejmowanych przez Jaruzelskiego w ostatnich dniach przed wprowadzeniem stanu wojennego. Zawiera ono opis powtarzających się apeli o sowiecką pomoc militarną i jego przerażenie, gdy prośby te nie zostały spełnione’. Przyjrzyjmy się wywodom `historyka’ nieco bliżej. W wyjątkowo bałamutnym tekście czytamy: `Zapisy Anoszkina pochodzące ze spotkań Kulikowa i Jaruzelskiego świadczą o tym, że Jaruzelski chciał sowieckiej pomocy militarnej i usilnie o nią zabiegał’. Wierutne kłamstwo! W zeszycie nie ma ani jednego zapisu rozmów przeprowadzonych przez Kulikowa z gen. Jaruzelskim (wspomniałem już o tym wyżej). Ufunduję wysoką nagrodę każdemu, kto taki zapis znajdzie. A teraz o niebywałym odkryciu dokonanym przez Kramera. W dniu 10 grudnia 1981 r. ambasador Boris Aristow poinformował Kulikowa o czterech pytaniach, jakie z polecenia gen. Jaruzelskiego zadał sekretarz KC PZPR, Mirosław Milewski. Anoszkin zanotował pytania, a także odpowiedzi przekazane z Moskwy przez Konstantina Rusakowa. Odpowiedź na pytanie 3., które miało rzekomo taką treść: Czy możemy liczyć na pomoc po linii wojskowej ze strony ZSRR (o dodatkowym wprowadzeniu wojsk), była następująca: `Nie będziemy wprowadzać wojsk’. Na marginesie strony z powyższą informacją Anoszkin dopisał trzy zdania: `To dla nas straszna nowina. Przez półtora roku paplanina o wprowadzeniu wojsk – wszystko odpadło. Jaka jest sytuacja Jaruzelskiego?!’. Gdy Kramer ten dopisek przeczytał, doznał niezwykłego olśnienia. Z trudem powstrzymał okrzyk `Heureka’ i szybko zanotował: `Kiedy Aristow poinformował Jaruzelskiego o odrzuceniu jego żądań, zawołał on: `To dla nas straszna wiadomość. Półtora roku minęło na gadaninie o przysłaniu wojsk, a teraz wszystko przepadło’. Ta odnotowana przez Anoszkina wypowiedź więcej mówi o postawie Jaruzelskiego niż wszystkie inne dokumenty’. Co można powiedzieć o `odkryciu’ dokonanym przez Kramera? Człowiek inteligentny nigdy by nie uznał dopisanych przez Anoszkina trzech zdań za wypowiedź gen. Wojciecha Jaruzelskiego (m.in. z powodu zdania ostatniego). Taki wniosek mógłby wyciągnąć jedynie ktoś, kto zajął się studiowaniem dokumentów po suto zakrapianej kolacji, albo historyk, który gwałtownie poszukując dowodów na poparcie z góry założonej tezy, zatracił zdolność logicznego rozumowania. Warto też zauważyć, że Anoszkin dopisał trzy wymienione zdania w tym samym dniu, w którym Susłow na posiedzeniu Politbiura oświadczył, że Polacy są przeciwni wprowadzeniu wojsk.” Dowodzi to tego, co już wiele razy piałem IPN, to sztuczny twór, powstały w celu niszczenia ludzi! Już dawno powinien zostać rozwiązany! na takich to, dokumentach, opiera się oskarżenie, wielkiego Polaka, patrioty, generała Jaruzelskiego, który to swoją postawą, obronił Polskę przed krwawą łaźnią!”

  306. Paweł Luboński napisał(a):

    Jest rzeczą zastanawiającą, że ludziom IV RP tak bardzo zależy na stworzeniu możliwie czarnego i obrzydliwego obrazu Jaruzelskiego. Że tak skwapliwie i z nieukrywaną satysfakcją przyswajają wszystko, co świadczy lub może świadczyć przeciwko niemu, a odrzucają to, co mogłoby go usprawiedliwiać. Dziwne. Dla mnie osobiście przyjemniejsza byłaby świadomość, że na losie Polski wywarł tak mocne piętno człowiek dużego formatu, choćby i winien zbrodni, ale nie łajdak i sprzedawczyk. Gdyby się okazało, że jednak to drugie, to nie byłoby się z czego cieszyć.
    Chodzi mi po głowie myśl, że tych emocji nie budzi tak naprawdę schorowany starzec ciągany po sądach. Że ci, którzy kopią generała, w gruncie rzeczy kopią w jego osobie kogo innego.

  307. Torlin napisał(a):

    Brawo Maćku!

  308. W.Kuczyński napisał(a):

    Link do mojego artykułu, który juz wisi w internecie:
    http://www.rp.pl/artykul/.....urze_.html

  309. maciek.g napisał(a):

    Znalazłem w necie ciekawostkę
    cytuję
    „Znamienny jest inny cytat, tym razem po
    polsku: „Żartowałem wtedy (chodzi o 1981 rok), że gdybym nawet nie był
    pełnomocnikiem Moskwy, a musiał tutaj rządzić, to bym z »Solidarnością« jakoś
    się rozprawił, bo razem z nią rządzić by się nie dało. Ponieważ ten monstrualny
    ruch ze względu na swój charakter i konstrukcję do demokracji się nie nadawał.
    (…) gdyby »Solidarność« w 1989 roku miała siłę z 1981 roku, to w ogóle żadnego
    normalnego mechanizmu demokratycznego w Polsce by się nie zbudowało i do dzisiaj
    dziwię się, że nasi szanowni koledzy tego sobie nie uświadamiali”. Kto to
    powiedział:
    Jarosław Kaczyński na łamach wydanej w 1994 r. książki „My” str. 118.

    I co wy na to?

  310. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „Jest rzeczą zastanawiającą, że ludziom IV RP tak bardzo zależy na stworzeniu możliwie czarnego i obrzydliwego obrazu Jaruzelskiego”.
    .
    Jest raczej rzeczą zastanawiającą z jakiego powodu to piszesz?
    Gen Jaruzelski
    a/ tu wojnie był informatorem wojskowej bezpieki (TW ‘Wolski”)
    b/ jako wiceminister brał udział w czystkach antysemickich w LWP po 1968 r.
    c/ współodpowiada za masakrę robotników na Wybrzeżu
    d/ brał udział w pacyfikacji Praskiej Wiosny
    e/ w 1981 r. żądał interwencji w Polsce ZSRR
    f/ostatecznie to on odpowiada za ponad sto ofiar śmiertelnych stanu wojennego
    g/na sygnał z Kremla rozpoczął proces przekształcania komunizmu w postkomunizm,czego skutki i dziś odczuwamy.

    Jak widać na ołtarze nie za bardzo się nadaje, podobnie jak powieszeni „bohaterowie” Targowicy.

  311. Torlin napisał(a):

    Maćku!
    poradzę Ci, entera używaj tylko do akapitów.

  312. Paweł Luboński napisał(a):

    Co my na to?
    Ja sądzę, że w tej wypowiedzi Kaczyńskiego jest sporo słuszności. Ale czuje się w niej również pychę i zadufanie. Nie wiedziałem, że już w 1994 roku wychodziło to z niego.

  313. Zofia napisał(a):

    Maciek,
    dzisiaj Jarosław Kaczyński stwierdził wysoce barokowym wywodem, że gdyby był prokuratorem to by, na podstawie owych notatek adiutanckich zażądał dożywocia dla Generała!
    Miej litość Panie Boże nad Uniwersytetem Warszawskim i jego kadrą naukową, która dała magisterkę Kaczyńskiemu z prawa i promotorowi jego doktoratu, bowiem ów podopieczny chwały uczelni i jej wykładowcom nie przynosi, lecz ją notorycznie kompromituje.

  314. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Jak widać na ołtarze nie za bardzo się nadaje, podobnie jak powieszeni “bohaterowie” Targowicy.”
    .
    Czy według ciebie tak wygląda alternatywa? Albo ktoś jest kandydatem na ołtarze, albo na szubienicę?
    Nie wierzysz, że ludzie mogą błądzić w dobrej wierze, że mogą popełniać zbrodnie w zacnej (choćby we własnym mniemaniu) intencji, że może w kimś być jednocześnie wiele dobra i wiele zła? Nie wierzysz w nawróconych łotrów, w to, że ludzie mogą zmieniać poglądy i naprawiać błędy? Że ktoś może być zupełnie innym człowiekiem jako dwudziestolatek, a innym u schyłku życia?
    No cóż, to właśnie ten sposób myślenia, o którym pisałem. Nie wystarczy, że wróg jest wrogiem. Musi być jeszcze ostatnią szują, złodziejem, drobnym pijaczkiem i pederastą. Tak lubicie, Prawi i Sprawiedliwi.

  315. Jolka napisał(a):

    Maciek g. to warto podesłać Palikotowi … :)

    nie ma co się dziwić KK … w sprawie in vitro … ja się dziwię, że jeszcze się nie wtrącają do naszych łóżek bo zgodnie z biblia to seks powinno się uprawiać tylko po to by mieć dzieci … :(

  316. Mawar napisał(a):

    Piotruś
    Mawar (23:20) “Nie można rządzić jeśli nie ma się większości. Tak mi się wydaje. :)”
    .
    – a rządy Buzka ?.
    .
    Tragedia. Pozwolono mu się długo wykrwawiać, aby przez ten zyskiwała SLD i istotnie w 2001 r. Miller miał wynik rekordowy. No ale AWS-em rządzili kompletni amatorzy. Przypomnij sobie jak „Gazeta” w każdym numerze zwalczała awuesowską reformę służby zdrowia, a dziś widać, że ze wszystkich prób reform była ona stosunkowo najlepsza. Co z tego, Agora miała swoje biznesowe priorytety. Trochę się o nich dowiedziliśmy z komisji rywniowskiej.

  317. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    Między moją oceną Jaruzelskiego (2009 at 21:57) a twoją:
    „…. ostatnią szują, złodziejem, drobnym pijaczkiem i pederastą”
    jest spora róznica. Każdy z nas, jak rozumiem, bierze odpowiedzialność za swoje słowa.
    .
    „Nie wierzysz, że ludzie mogą błądzić w dobrej wierze …”.
    .
    No nie żartuj, Kaczyńscy mogą błądzić w dobrej wierzy? Skonsultuj to z Panem Ministrem Kuczyńskim.

  318. dark side napisał(a):

    Mawarze,
    Nie chce powtarzac argumentów Torlina, ale ja również nie podążam za głębią Twych argumentów klimatycznych.
    Co ma piernik do wiatraka? Gdyby Tybet był wolny, to lodowce przestałyby się topić? Czy moze próbujesz w niegodny sposób zdyskredytować moje argumenty, jako rozmówcy pozbawionego etyki :))
    Wystarczyjeden rzut oka na mapę, by zrozumieć zainteresowanie Chin problemami znikających himalajskich lodowców. Wszystkie największe rzeki Chin biorą swój początek w Himalajach. Podobnie jak Nepalu, Indii i wszystkich państw w okolicy.
    Tu jest mapa znaleziona naprędce
    http://en.wikipedia.org/w....._areas.svg
    na której widać, że w Himalajach i na wyzynie Tybetanskiej swoje zrodla ma od lewej: Indus, Ganges, Brahmaputra, rzeka Mekong (Wietnam),Chang Jiang (Jangcy)i Huanghe(Rzeka żółta). Wszystkie te rzeki są zasilane wodą z lodowców. Twierdzenie, że w ich dolinach mieszkają głównie Tybetańczycy wydaje mi się grubym nadużyciem.
    Oprócz tego są setki mniejszych rzeczek.
    Na pograniczu Indii i Pakistanu na przykład jest prowincja Punjab (Pendżab)- nazwa oznacza „dolina pięciu rzek”. W rzeczywistości rzek jest więcej, ale wszystkie co do jednej biorą początek z lodowców.

  319. Zofia napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    z uwagą przeczytałam Pana uwagi w „Rzeczpospolite” dot. notatek adiutanckich dot. gen. Jaruzelskiego, ale przedtem to, co zamieścił Maciek.
    Mam tylko jedną istotną uwagę – nie należy gwoli prawdy historycznej mówić o dylemacie – wejdą Rosjanie ze swoim wojskiem, czy nie wejdą.
    Wojska radzieckie były (stacjonowały) wtedy w Polsce – cały czas. Były w stanie gotowości bojowej w swoich koszarach.
    Jeśli weszłyby, to ew. niemieckie dywizje z przygranicznej NRD, które także miały ogłoszony stan pogotowia bojowego.
    Np dywizja grenadierów pancernych w Neubrandenburgu, niedaleko Szczecina.
    Nikt nikogo nie musiał by zrzucać do Polski desantem.
    Z radzieckich koszar w Szczecinie do stoczni czołgiem (zakładając, że się rozpędzi te 60 km/h) było jakieś 20-25 min. albo i szybciej.

  320. Paweł Luboński napisał(a):

    Ech, Mawarze, kto jak kto, ale ty powinieneś odróżniać chwyty retoryczne od rzeczowych argumentów. Więc jeszcze raz, bardziej serio. U ciebie i podobnie myślących najbardziej rażą mnie nie poglądy, lecz stosunek do tych, których uważacie za wrogów czy przeciwników. Odmawianie im jakichkolwiek racji moralnych, interpretowanie każdego postępku czy każdej wypowiedzi maksymalnie na minus.
    Uczepiłeś się „pijaczka” i „pederasty”, a nie zareagowałeś na moje pytanie, czy nie ma dla ciebie nic pomiędzy ołtarzem i szubienicą. To zresztą znamienne dla twojego sposobu prowadzenia sporów. Wiem, wiem, erystyka…
    Zaś co do Kaczyńskich to próżne twoje drwiny. Jako uważny obserwator tego bloga musiałeś zauważyć, że co najmniej dwukrotnie przeciwstawiałem się p. Kuczyńskiemu, kiedy pisał o nich mniej więcej tak jak ty o Jaruzelskim.
    Więc tak, jestem przekonany, że Jarosław Kaczyński działa w dobrej wierze, że subiektywnie robi to, co robi, dla dobra Polski. Zarazem jednak uważam, że jest to paskudny typ, jego działalność przynosi wiele szkód i bardzo bym nie chciał, żeby kiedykolwiek wrócił do władzy.

  321. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Zofio,
    nie ma Pani racji. Główne siły interwencyjne były skupione w ZSRR, a łącznie bylo tego sześć armii. Oczywiście także Północna Grupa Wojsk.

  322. maciek.g napisał(a):

    Torlin,
    ostatni tekst wkleiłem tak jak przekopiowałem, i wyszło jak wyszło, ale chodziło mnie o tę wypowiedź Jarosława, bo ona jest ważna. Ona wskazuje jaki wredny to człowiek i że moralność to on ma gdzieś.
    Jak widać on parłby do powieszenia Generała mimo, ze jak widać wie że to co on zrobił było konieczne

  323. maciek.g napisał(a):

    Pawle,
    A ja mam poważne wątpliwości czy dla dobra Polski. On myśli przede wszystkim swoim JA i dobre jest to co do tego JA pasuje

  324. Mawar napisał(a):

    Torlin
    (Grudzień 10th, 2009 at 14:44)
    Gdy spojrzysz na mapę (polecam choćby Google Earth) zobaczysz, że wypływające z Himalajów rzeki kierują się głównie na południe i wpadają do Zatoki Bengalskiej. Główne rzeki, Chin Jangcy (ok. 6 tys. km) i Huang Ho (5,5 tys.) biorą zaledwie początek na Wyżynie Tybetańskiej, gdzie żyją Tybetańczycy i stosunkowo nieliczni przedstawiciele chińskich sił okupacyjnych. To ile wody spływa z Wyżyny Tybateańskiej do Chin nie ma większa znaczenia dla potęgi tych rzek, tak ja nie ma znaczenia ile wody płynie w strumyczkach Biała i Czarna Wisełka. Istotne są dopływy z rożnych kierunków w całym zlewisku. Kiedy Chińczycy zechcą „zmodernizować” Tybet to należy się obawiać, że i z tamtejszymi rzekami stanie się to co z Huang Ho i Jangcy, czyli kompletne ich zatrucie.

  325. Zofia napisał(a):

    Nie będę się sprzeczała Panie Waldemarze,
    bo o rozlokowaniu wojsk interwencyjnych ZSRR mało wiem.
    Wiem natomiast, że kiedy Armia Czerwona opuszczała w 1991 r. Polskę liczyłaa 53 tys. żołnierzy 7,5 tys. cywili w służbie wojskowej oraz ok. 40 tys. ich rodzin. stali w 59 garnizonach w 21 województwach naszego kraju.
    Mieli 13 lotnisk, kilka poligonów i bazę marynarki wojennej w Świnoujściu.
    Na Pomorzu Zachodnim było ich sporo –
    * Borne Sulimowo (miasteczko wojskowe, w nim – dwa pułki zmechanizowane, pułk czołgów, kilka batalionów pancerniaków oraz brygada rakiet taktycznych)
    * w Świnoujściu. – baza morska – brygada kutrów torpedowych, brygada kutrów rakietowo – torpedowych, poduszkowce desantowe.
    * w Białogardzie – pułk desantowo-szturmowy, artyleria samobieżna, przeciwpancerna, dywizjon rakietowy.
    * Burzykowo (Stargard Szczeciński) – lotnisko i pułk lotniczy,
    * Słotnica (Stargard Szczeciński) – pułk myśliwski, jednostki tyłowe.
    * Chojna – lotnisko i pułk lotnictwa myśliwskiego
    * Szczecin – batalion saperów i batalion łączności,
    - Zagań (woj. lubuskie)- pułk lotnictwa bombowego.
    * Szczecinek – pułk rakiet p/lotniczych
    * Kluczewo – dywizja lotnictwa myśliwskiego, lotnisko.
    To są absolutnie wystarczające siły, by spacyfikować strajk w stoczni szczecińskiej i jakiekolwiek zamieszki w Szczecinie tak od strony wody (stocznia i port) jak i lądu.
    Oczywiście inna była sytuacja w Gdańsku czy Warszawie.
    10 lat wcześniej mogla Armia Czerwona mieć i więcej wojska niż te końcowe 53 tys. , bowiem wielkości maksymalne mówią o 300 tys. żołnierzy radzieckich w Polsce.

  326. Mawar napisał(a):

    dark side Says:
    Grudzień 10th, 2009 at 22:30

    Grudzień 10th, 2009 at 23:20
    odpowiedziałem pośrednio we wpisie do Torliina.
    Powtórzę: to ile wody płynie w rzece zeleży od dopływów w całym zlewisku danej rzeki, a nie od początkowych źródeł. Poza tym z czym porównywano obecny stan lodowców himalajskich. Z przedwojennymi zdjęciami satelitarnymi? (LOL).

  327. Mawar napisał(a):

    Minister Waldemar Kuczyński
    Link do mojego artykułu, który juz wisi w internecie:
    http://www.rp.pl/artykul/.....urze_.html
    .
    Pan Minister najwyraźniej ma szczęście, nawet pisowska prasa go nie cenzuruje i puszcza pełną wersję mowy obrończej. Inaczej niż na tym blogu. Wczoraj napisałem, że byłoby niemożliwe, aby niemiecka telewizja w 1965 roku, czyli 20 lat po wojnie, nadała o godzinie 20 rozmowę z generałem SS i Pan Minister cały wpis osobiście mi skonfiskował. Nie mógł Pan Minister jedynie wykropkować tych najbardziej niesłysznych myśli, jak to robiła komunistyczna cenzura wiosną 1989 roku? Jeśli znajdę w domu egzemplarz „Czarnej Księgi Cenzury PRL” Tomasza Strzyżewskiego to przez wspólnych znajomych podeślę Panu Ministrowi.

  328. Orteq napisał(a):

    Pan Kuczyński piszący w Rzepie to jak Mawar brylujący na blogu Kuczyńskiego. Obaj ferment sieją. I obaj życie przywracają tym jednostronnym aż do bólu tworom. Które inaczej w skamielinę by się niebawem obróciły. Brawo Mawar!
    :
    A z cenzury pożytek jakiś też może być. „Półkownikami” zostawali inni przed tobą, z racji ich tekstów na półki na Mysiej trafiające. Bo to było w czasach przedelektronicznych. Ty dzisiaj masz szansę zostac na przykład „Kasownikiem”. Już zresztą zostałeś. Następny stopień to „Banonowiec”.

  329. Szczesiul napisał(a):

    Pan Kuczyński zamieszał trochę w tym grajdole moherowo-wildsteinowym. A najciekawsze jest to, że znalazł nawet kilku sympatyków wsród komentatorów pod tekstem w Rp. Jest szansa na to, że i Rzepa pewnego dnia doszlusuje do poziomu normalnej gazety. Jak, tfu, Gazeta na przykład. I zarzut prawicowej z kolei wybiórczosci stanie się tak samo pusty jak podobny, tylko odwrotny, dla GW przez tępaków stawiany. Będzie to jednak wymagało drukowania więcej tekstów pana Kuczynskiego i jemu podobnych. Jak wy to zniesiecie, orły w sępy bezpowrotnie pozamieniane? Wam przecież dobrze tylko wychodzi dziobanie niedolężnych, nad grobem już, o lasce stojących starców. Obróciwszy ich najpierw przebiegle, ale po partacku i kłamliwie, w demony. Pan Minister spróbował oddemonizować trochę gen. Jaruzelskiego. Mnie się wydaje, że mu się to raczej udało. Można tak sądzić po gniewie niezłomnych “sprawiedliwych”.

  330. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    .
    „Jest szansa na to, że i Rzepa pewnego dnia doszlusuje do poziomu normalnej gazety”.
    .
    Jako człek życiowo doświadczony i przedstawiciel słusznej blogowej linii zapewne pamiętasz, że był taki słodki czas, bez mała „raj utracony”, kiedy większość mediów i prawie każda gazeta, łącznie z Rzepą, była mutacją Gazety Wyborczej. Słuchając dowolnego radia dowiadywałeś się z rana, że „jak podaje Gazeta Wyborcza” mamy dziś ładną pogodę, lub że zdaniem redaktora Wajraka do Polski przyleciały jemiołuszki. Nikt nie ryzykował powiedzenia czegoś od siebie. W nauczaniu ludu głosującego miast i wsi nie można iść na żywioł, bo to zagraża podstawom ustrojowym III RP i jej elytom. Jak mądra i dalekowzroczna to była polityka pokazuje następny etap, kiedy Kaczory podstępnie zamachnęły się na ustrój III RP i mamy teraz ten okropny informacyjny woluntaryzm. Na szczęście „Tusku musisz” odsunął bezpośrednie zagrożenie kaczystowskimi wypaczeniami i elyty III RP mogły łyknąć świeżego powietrza do nabrania sił przed dalszą walką o „take Polske o jakom im chodzi”. :)

  331. Mawar napisał(a):

    Z cyklu Media III RP
    Tomasz Lis Dziennikarzem Roku 2009
    .

    Przed chwilą w hotelu Hilton w Warszawie przyznano statuetki w tegorocznej edycji branżowego konkursu Grand Press. Dziennikarzem Roku został Tomasz Lis.
    http://www.znanipolacy.pl.....sz_lis.jpg

    W tym roku w jury znaleźli się: Renata Gluza („Press”), Magdalena Jethon (program III PR), Ewa Wanat (TOK FM), Andrzej Jonas („The Warsaw Voice”), Michał Kobosko („Dziennik Gazeta Prawna”), Piotr Mucharski („Tygodnik Powszechny”), Adam Pieczyński (TVN24), Wojciech Potocki („Gazeta Pomorska”), Andrzej Skworz („Press”), Tadeusz Sołtys (RMF FM). (LOL) Tak więc nic dziwnego.
    .
    Zmiast laudacji:
    „Tomasz Lis – człowiek, który stanowi dla mnie żywy symbol degeneracji fachu dziennikarskiego. Lis nie cofa się ani przed nikczemnością, ani przed walka dla złej sprawy – kłamstwo to jego modus operandi, a z wrogości wobec braci Kaczyńskich uczynił swój modus vivendi, tak go rozwścieczyło ich antysalonowe zwycięstwo parlamentarno – prezydenckie. Zawsze był psinką Salonu, już kilkanaście lat temu (1992) trząsł się ze strachu krzycząc do Lecha Wałęsy:”…Niech pan nas ratuje, panie prezydencie!”, bo rząd Olszewskiego wszczął właśnie procedurę lustracyjną. Lis miał wtedy pecha – kamera uwieczniła ten jego krzyk. Dzisiaj Lis, który dalej struga nieudolnie człowieka prawego, więcej niż pecha ma tupetu. Od ponad pół roku (piszę te słowa latem 2006) tydzień w tydzień próbuje swoim programem „Co z tą Polską?” zrobić coś z przebrzydłymi Kaczorami, którzy nie dają jemu i Salonowi spokojnie chachmęcić i manipulować”.
    Fragment książki W. Łysiaka – „Salon. Alfabet szulerów”, s. 116- 117

  332. Ewa-Joanna napisał(a):

    I pomyslec, ze Lysiak to byl taki utalentowany pisarz, i ulubieniec systemu powiedzialabym, a tu prosze – az szkoda…

  333. Orteq napisał(a):

    „Pan Minister spróbował oddemonizować trochę gen. Jaruzelskiego. Mnie się wydaje, że mu się to raczej udało.”
    :
    Może mu się udało, może nie. Dla mnie nie to jest najwazniejsze.
    Choć muszę przyznać, że ciekawostkę psychologiczną w tym widzę. Człowiek tyle razy zatrzymywany i więziony przez reżym generała Jaruzelskiego, teraz staje się najzagorzalszym obrońcą swojego wcześniejszego ciemięzyciela. Psychologowie z pewnością ukuli na to termin. Politycy wciąż nad tym terminem pracują. I tylko oszołomi różnej maści wiedzą jedno: zdrajca. I o dożywocie wołają.
    :
    Jeśli oddemonizowanie Generała nie w pełni wyszło Panu Ministrowi to ja bym to przypisał wybiórczej raczej logice jego artykułu w „Rzeczpospolitej”. Bo ograniczył się on do jednego tylko aspektu wprowadzenia stanu wojennego. To jest do tego tylko, co się działo na styku PRL-ZSRR. A przecież nawet dziecko wie, że tam szło o wiele wiecej. Rozumiem, że założenie artykułu: „chciał czy nie chciał pomocy?” wynika głównie z toczącej się sprawy sądowej przeciwko gen. Jaruzelskiemu. I jego prawdziwej roli we wprowadzeniu stanu wojennego. Jednakże ograniczenie się do tego pytania w udowadnianiu niewinności generała to nic innego niż zawiązanie sobie z tyłu jednej ręki w meczu bokserskim. Nawet z przeciwnikiem takim jak Gołota nockout wtedy murowany.
    :
    Wiec ani słowa pan Kuczynski nie napisał o roli NAJWAŻNIEJSZEGO od 16 października 1978 roku czynnika w polskiej drodze do Annus Mirabilis. A przecież to czynnik JPII wyznaczał od samego początku pewien konkretny charakter drogi wychodzenia z komunizmu. I tu nie tylko o Polskę chodzilo. Głównym wskaźnikiem na tej większej niż tylko polskiej drodze obrano wzór Gandhiego. POKOJOWE, a przez to ZWYCIĘSKIE, jak w Indiach w 1947 roku, wyjście i z tego kolonializmu. Gwarantem tej pokojowości od samego początku stał się Polski Papiez. A to oznaczało coś bardzo konkretnego. Jeśli panu Kuczyńskiemu nie wypadało, z jakiegoś jemu tylko znanego powodu, napisać pewnej prawdy otwartym tekstem, to uczyńmy to za niego.
    :
    „Wojtyła już jako arcybiskup krakowski prowadził intensywną korespondencję z mającym polskie korzenie Zbigniewem Brzezińskim, który w administracji Cartera przejął funkcję doradcy do spraw bezpieczeństwa. Brzeziński, który jako oficjalny amerykański przedstawiciel przybył na pogrzeb poprzednika Wojtyły, zatrzymał się wtedy w Rzymie w 1978 roku podczas trwania całych wyborów papieża, które prowadziły do wyboru Wojtyły.

    Za prezydentury Ronalda Reagana współpraca coraz bardziej się nasiliła. Amerykański ambasador przy Watykanie, James Nicholson, mówi w tym kontekście o „strategicznym sojuszu” pomiędzy Waszyngtonem a Watykanem przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Zgodnie z informacjami dziennikarzy Carla Bernsteina i Marco Politi, którzy są autorami książki o tajnej dyplomacji Watykanu, dyrektor CI William Carey i były zastępca dyrektora CIA Vernon Walters spotykali się od roku 1981 regularnie na poufne rozmowy z papieżem. Głównym tematem było finansowe i logistyczne wsparcie Solidarności przez CIA.”
    http://www.wsws.org/de/pl.....-a14.shtml
    :
    Tu dodać należy, że Polski Papież nie miał łatwej roli do spełnienia po objęciu prezydentury USA przez Reagana 20 stycznia 1981 roku. Prezydent Reagan, a już jego nowy dyrektor CIA, katolik William Carey w szczególności to nie żadni tam softies jeśli o walkę z komunizmem szło. Oni na konfrontację szli! Podczas gdy Wojtyła od początku postanowił, że jeśli komunizm ma być pokonany w świecie to może się to tylko odbyć droga nonviolence. Bo tylko taka droga rokuje realne szanse na zwyciestwo. Konfrontacja zbrojna nie leżała w planach Watykanu. A tu Reagan o diabelskim imperium zaczął perrorować od samego początku swojej prezydentury. I to w samym środku konfrontacji Jaruzelsko-solidarnościowych!
    :
    Jaka rolę odegrały zamachy na życie najpierw Reagana a potem papieża na początku 1981 roku trudno powiedzieć. Mogły one jednak jakaś rolę odegrać jeśli o aspekt czysto ludzki chodzi. Jedno jest pewne. Jaruzelski wprowadził stan wojenny 13-go grudnia, po wcześniejszym „wyjęciu” przez Amerykanow agenta Kuklinskiego. Z jego pełnymi wiadomościami o przygotowywaniu stanu wojennego. I ani prezydent Reagan nie zaatakował imperium zła w odwecie, ani Polski papież nie rzucił do walki swoich „dywizji”. Właściwie to wyglądało tak jakby wszyscy odetchnęli z ulgą: nareszcie ktoś coś mądrego z tą Polską uczynił!
    :
    Dzisiejsze mękolenie Gospodarza o „Chciał czy nie chciał pomocy? ” jakaś tam rolę też spełnia. No bo przynajmniej sugeruje Mawaro-podobnym, że ich „targanie po szczękach” tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego nijak się miało do sowieckich planów „niewchodzenia” ich sześciu armii („Główne siły interwencyjne były skupione w ZSRR, a łącznie było tego sześć armii. Oczywiście także Północna Grupa Wojsk.” – W. Kuczyński). Najważniejsza jednak informacja o roli czynnika JPII na ten temat umknęła uwadze Pana Ministra. A to wystawiło jego argumenty w obronie Generała na kpiny katooszołomów. I nic więcej.
    :
    Na koniec postawmy kropkę nad i.
    !!!!
    Sąd nad generałem Jaruzelskim to również sąd nad Polskim Papieżem. I to trzeba w końcu też powiedzieć otwartym tekstem.
    :::::
    E-J,
    Coś ci się poj..ło o Lysiaku. On już tak od lat ma, że Salonowi dowala. Ale jak przed Salonem było to może masz słusznego.

  334. Bekas napisał(a):

    Torlinie.
    Ja narzucam moje poglądy Tobie?
    Wydaje mi się to niemożliwe:)))).
    Jeśli zaś kręcę, to proszę o pokazanie tego na konkretnym przypadku.
    W sprawie poruszania rzeczy istotnych i zmian klimatycznych, to chciałbym raz jeszcze nieśmiało zauważyć, że to Ty nie zauważasz, co najmniej, morza wątpliwości w tej sprawie. Tyle. I u Ciebie jest: MUSIMY walczyć! Koniec.
    Z dziurą ozonową nie inaczej. Piszesz, że sukcesem jest że się nie powiększa. Tymczasem ja wczoraj dałem Ci link do strony, gdzie piszą, iz w 2006 ta dziura miała rekordowe rozmiary. A skoro tak, to musiała UROSNĄĆ. Tyle. Tak właśnie przyjmujesz fakty.
    Jeśli fakty przeczą Twojemu myśleniu, nie zauważasz ich.
    ………….
    Jeśli zaś chodzi o poglądy Mawara i „innego człowieka”, to nie chodzi tu o to jakie one są, tylko o to, czemu poglądy Mawara mają być „gorsze”, a „innego człowieka” lepsze. Przecież i Mawar, i „inny człowiek” to jedna ludzka sztuka. DLACZEGO jedne mają obowiązywać, a drugie nie? To jest pytanie.
    W in vitro chodzi nie o przymus stosowania tej metody tylko o to, że w tej metodzie dochodzi do mordowania dzieci. Tyle.
    Mylisz się więc pisząc, że tutaj nikt nikogo do niczego nie zmusza. Zmusza. Do przyjęcia, że mordowanie dzieci jest dopuszczalne.
    Przy okazji wychodzi też Twój kalizm.
    Czemu akurat tu Ty jesteś taki Wolnościowiec?
    Czemu nie krzyczysz, gdy CzłowiekKomisjoEuropejski ogranicza nam nieustannie wolność i ciągle narzuca nam swój pogląd?
    Czemu nie krzyczysz?

  335. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    to teraz sie zastanawiam po jaki kij ja sie z tym konspirowaniem meczylam kiedy i tak wszystko jest zasluga papieza!
    O rany, jak dobrze, ze moje dzieci to zasluga tylko i wylacznie mojego starego, bo bym sie chyba pochlastala.
    I nie wiem co to ow mityczny Salon, ale wiem, ze Lysiakowi poteznie odbilo i nie nadaje sie juz do czytania. A szkoda.

  336. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Walka z GO a ochrona środowiska, to dwie różne rzeczy.
    Trucicieli czy niszczycieli trzeba jak najbardziej karać. I są stosowne przepisy.
    I jedna uwaga. Co to znaczy „środowisko naturalne”? Dla kogo?
    Czy Bangkok to dla Ciebie środowisko naturalne czy nie?
    Czy człowiek jest elementem środowiska naturalnego czy nie?

  337. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Słuchając dowolnego radia dowiadywałeś się z rana, że “jak podaje Gazeta Wyborcza” mamy dziś ładną pogodę, lub że zdaniem redaktora Wajraka do Polski przyleciały jemiołuszki. Nikt nie ryzykował powiedzenia czegoś od siebie.”
    .
    Mawarze, miejże trochę wyrozumiałości dla ludzkiej słabości. Nie każdego stać na bohaterstwo. Przecież jak ktoś powiedział coś od siebie, to następnego dnia o szóstej rano drzwi jego mieszkania wyważali siepacze Michnika i zabierali go na przesłuchanie trzeciego stopnia. O ile wcześniej nie zginął w niewyjaśnionym wypadku samochodowym.
    Nie boisz się śmieszności?

  338. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewa-Janna: „I pomyslec, ze Lysiak to byl taki utalentowany pisarz.”
    .
    Łysiak jest dziś raczej żałosną figurką. Jego opinie są tak karykaturalnie przesadne i niesprawiedliwe, że nie mogę pojąć, dlaczego spora część tzw. prawicy otacza go nieomal kultem. Chyba tylko dlatego, że pluje wprawdzie głupio i wulgarnie, ale pluje we właściwą stronę. Mawara wszakże nie podejrzewałbym o takie źródło natchnienia. Wyżej go cenię.
    Moją żona słuchała wykładów Łysiaka, kiedy pracował na wydziale architektury Politechniki Warszawskiej. Miał wykłady z historii kultury i cywilizacji, bardzo cenione przez studentów, bo erudyta z niego nieprzeciętny. Żałowali go, kiedy wyleciał. A wyleciał, bo w obecności studentów nawymyślał od najgorszych pani prodziekan. Teraz zdaje się twierdzi, że go prześladowano za poglądy. Niewątpliwie człowiek dużych talentów, ale ze straszliwie nabrzmiałym ego.

  339. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „Walka z GO a ochrona środowiska, to dwie różne rzeczy.
    Trucicieli czy niszczycieli trzeba jak najbardziej karać. I są stosowne przepisy.”
    .
    Toteż prosiłem, żeby na chwilę odłożyć sprawę GO. A więc uważasz, że niszczenie środowiska należy karać. Pięknie. Ale kto ma określać, co jest niszczeniem środowiska, a co nie jest? Przypuszczam, że masz na myśli sprawy oczywiste w rodzaju wylewania do rzeki toksycznych odpadów. A jak ci się podobają przepisy zakazujące dowolnego wycinania WŁASNEGO lasu? Albo budowania drogi szybkiego ruchu przez cenne przyrodniczo bagna? Albo wypuszczania do atmosfery dużych ilości dwutlenku węgla?
    .
    „Co to znaczy środowisko naturalne?”
    .
    Zgoda, że ścisłe znaczenie tego terminu nie jest ustalone. Osobiście gotów jestem zrezygnować z drugiego członu i pozostać przy terminie „środowisko”. Człowiek przez tysiące lat przekształcał swoje środowisko i trudno żądać, by tego nie robił. Jednak przynajmniej do czasu rewolucji przemysłowej te ingerencje miały względnie niewielką skalę, nie powodowały zmian dramatycznych i nieodwracalnych. Dziś ludzkość dysponuje takimi środkami technicznymi, że jest w stanie takie zmiany wywołać, jeśli nie zachowa ostrożności i powściągliwości. Nie można już literalnie traktować starotestamentowego wezwania: „czyńcie ziemię sobie poddaną”.
    Tak więc nie twierdzę, że „nic nie wolno zmieniać” w środowisku. Twierdzę jednak, że musimy przewidywać środowiskowe skutki naszych działań i zapobiegać im, jeśli mogą być negatywne. Szczęśliwie od paru dziesięcioleci ta świadomość stała się, przynajmniej w Europie, powszechna. W znaczniej mierze dzięki ekscesom ekologicznych oszołomów, nawiasem mówiąc.

  340. Zofia napisał(a):

    Bekas, a tu mnie zastrzeliłeś twierdzeniem:
    ….”W in vitro chodzi nie o przymus stosowania tej metody tylko o to, że w tej metodzie dochodzi do mordowania dzieci. Tyle.”
    Byłabym szalenie wdzięczna, byś mi powiedział na czym polega owe mordowanie i gdzie są te dzieci?
    Czy połączenie plemnika z jajeczkiem – to mord? I kogo on dotyczy – plemnika?
    Nie wiem na ile znasz fizjologie człowieka, ale wyjaśniam Ci, że kobiety co miesiąc wydalają czasem nawet zapłodnione plemnikiem jajeczko wraz z naturalnym, okresowym krwawieniem. I ów „człowiek” wg Twoich poglądów – ląduje wraz z podpaską w kuble na śmieci albo spływa wraz z wodą w toalecie do kanalizacji.
    Jak to wg Ciebie traktować – jako mord czy jako samobójstwo?

  341. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Sam prosiłeś bym sprawę GO odłożył. Sam do niej wróciłeś. Bo przecież pytanie o to, czy możemy wywalać w powietrze dowolne ilości CO2 do tego się sprowadza. Nieładnie…
    „Przypuszczam, że masz na myśli sprawy oczywiste w rodzaju wylewania do rzeki toksycznych odpadów.”
    Mam na myśli takie rzeczy.
    „A jak ci się podobają przepisy zakazujące dowolnego wycinania WŁASNEGO lasu?”
    Nie podobają mi się. Inna rzecz, że dziś nikt własnego lasu nie ma. Bo o wycięcie drzewa musi prosić urzędnika. To urzędnik jest właścicielem, który pozwala najemcy robić czy nie robić to czy tamto.
    Ty zakładasz, że ludzie to bezmózgie dwunogi, co to jak tylko dostaną las, to wytną albo spalą. A to nieprawda. Ilu pali, niszczy swoje samochody, mieszkania?
    Jasne, jakiś ułamek właścicieli las zniszczy (krzywa Gaussa), ale i ułamek dosadzi niemożliwie, bo las uwielbia (ta sama krzywa). Większość będzie czerpać z lasu różne korzyści. I będzie dbać, bo to ich las, bo w wyniku zniszczenia przestanie te korzyści dawać. Człowiek jest interesowny.
    „Albo budowania drogi szybkiego ruchu przez cenne przyrodniczo bagna?”
    Znów problem. Kto oceni, że bezcenny i dla kogo. I dlaczego?
    Zwróć uwagę też i na to, że ani w Niemczech, ani w Belgii, ani Francji czy innych zachodniakach się ślimakami trzyrogimi nie przejmował i budował autostrady. Niejedno bagno wyschło, niejeden ptak stracił pióra ze zgryzoty, ale katastrofy nie było. I nie ma. Są za to korzyści. Paliwa się niej spala, mniej części się psuje, mniej ich trzeba wytwarzać, mniej wypadków, mniej akcji ratowniczych…
    „Albo wypuszczania do atmosfery dużych ilości dwutlenku węgla?”
    A dowody na niszczycielską moc CO2 masz? Nie. Tylko gdybania. Przypominam, że CO2 to 0,03% atmosfery. A człowiek emituje z tego tylko część.
    Przypominam, że rośliny bardzo lubią CO2.

  342. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „W in vitro chodzi nie o przymus stosowania tej metody tylko o to, że w tej metodzie dochodzi do mordowania dzieci.”
    .
    Zastanawiające, że z jednej strony według „obrońców życia” nie ma żadnej moralnej różnicy między zniszczeniem ludzkiego zarodka a zamordowaniem dziecka, z drugiej zaś strony jakoś nikt nich nie żąda, by za dokonanie zapłodnienia in vitro czy nawet za aborcję karać jak za morderstwo z premedytacją. Niekonsekwencja czy obłuda?

  343. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „Ty zakładasz, że ludzie to bezmózgie dwunogi, co to jak tylko dostaną las, to wytną albo spalą.”
    .
    Nie. Zakładam, że znaczna część ludzi (a także firm) kieruje się głównie osobistym interesem, i to postrzeganym w krótkiej perspektywie. Znaczna część również ma za mało wiedzy, by ocenić wszystkie konsekwencje swojego postępowania.
    .
    „Zwróć uwagę też i na to, że ani w Niemczech, ani w Belgii, ani Francji czy innych zachodniakach się ślimakami trzyrogimi nie przejmował i budował autostrady. Niejedno bagno wyschło, niejeden ptak stracił pióra ze zgryzoty, ale katastrofy nie było.”
    .
    Oczywiście, żadna to katastrofa. Toteż nie chodzi o jedną czy drugą autostradę, tylko o sposób myślenia o środowisku. Takie drobne szkody się kumulują. To jest tak, jak w umoralniającej czytance, którą pamiętam z pierwszej czy drugiej klasy szkoły podstawowej. Jak Jaś przejdzie na przełaj przez klomb, to trawie przecież nic się nie stanie. Jak stu Jasiów przejdzie, to wydepczą ścieżkę.
    A swoją drogą, ty potrzebujesz dopiero realnego zagrożenia katastrofą, żeby zacząć się zastanawiać nad swoim postępowaniem? Gdyby wszyscy tak myśleli, to dopiero mielibyśmy katastrof! Na przykład w lotnictwie cywilnym obowiązują setki i tysiące bardzo drobiazgowych przepisów bezpieczeństwa. Gdyby zacząć niektóre lekceważyć, to pewnie też nic by się od razu strasznego nie stało. Do czasu.

  344. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    „Nie. Zakładam, że znaczna część ludzi (a także firm) kieruje się głównie osobistym interesem, i to postrzeganym w krótkiej perspektywie. Znaczna część również ma za mało wiedzy, by ocenić wszystkie konsekwencje swojego postępowania.”
    Czyli dalej twierdzisz tak naprawdę to samo. Prywaciarz wyeksploatuje, wyniszczy i ucieknie. Może nie wszyscy, ale większość.
    Nie przychodzi Ci do głowy, że człowiek potrafi liczyć, że takie traktowanie swojej własności mu się nie opłaca?
    Jeśli za dużo drzewa zostanie wycięte, jego cena skoczy. Pojawią się tacy, którzy dosadzą. Zapewniam Cię, człowiek jest interesowny.
    Drugi problem, który tutaj w innym kontekście poruszałem, to kiedy jest ten moment, w którym głupi człowiek zmienia się w mądrego urzędnika, co to zna konsekwencje? I czego zawsze: prywaciarz – głupek, urzędnik państwowy – mądry?
    „Jak Jaś przejdzie na przełaj przez klomb, to trawie przecież nic się nie stanie. Jak stu Jasiów przejdzie, to wydepczą ścieżkę.”
    I ludzie wydeptują. Tyle, że nie cały trawnik, a tylko ścieżkę. I to tę, która im pasuje. Wiesz, krótsza droga. Może by tak siać trawę, czekać aż ludzie zrobią ścieżki, a potem chodniki TAM pobudować?
    Inna rzecz, że zdaje się w takich Stanach na trawie można biwakować, można po niej łazić. Nie wiem jak w Europie Zachodniej, ale może i tam tez tak można?
    Ty znowu zakładasz, że jakby u nas pozwolić ludziom na piśmie łazić po trawnikach, to wszyscy się rzucą i zadepczą. Coś słaba wiara w człowieka u Ciebie.
    „Na przykład w lotnictwie cywilnym obowiązują setki i tysiące bardzo drobiazgowych przepisów bezpieczeństwa.”
    Nie wiem, ile jest bzdurnych, bo ich nie znam, ale część, tych wcześniej ustanowionych, wzięła się z rzeczywistych zdarzeń, z życia. A nie z mglistych przewidywań, że coś tam, a coś tam.

  345. Bekas napisał(a):

    Dopisek do tego lotnictwa.
    Dalej zakładasz, że człowiek to głupek. Znaczy: człowiek, nie urzędnik. Leci, bo się chce zabić.
    Nie myśli, nie zastanawia się nad REALNYM zagrożeniem, nie wyciąga wniosków.

  346. Bekas napisał(a):

    Oj, nie zauważyłem tego wpisu o invitro.
    Obłuda?
    Nie wiem, u części pewnie tak.
    Na morderstwo z premedytacją są już stosowne zapiski w kodeksie karnym. Trzeba używać. Jak w wypadku aborcji.
    Inna sprawa, że Ty chyba nie zauważasz tez tego, że ta metoda niesie realne zagrożenie. Nie ma selekcji naturalnej, człowiek wybiera.

  347. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „Może by tak siać trawę, czekać aż ludzie zrobią ścieżki, a potem chodniki TAM pobudować?”
    .
    Tak, zgadłem, że coś takiego napiszesz, tylko za późno mi to przyszło do głowy. W sprawie trawników masz świętą rację. Tylko zechciej zrozumieć, że nie chodziło mi o niedeptanie trawników. Ten przykład miał ilustrować proces kumulowania się drobnych, dla jednostki praktycznie niedostrzegalnych i na pozór nieszkodliwych zmian.
    .
    „Jeśli za dużo drzewa zostanie wycięte, jego cena skoczy. Pojawią się tacy, którzy dosadzą. Zapewniam Cię, człowiek jest interesowny.”
    .
    Twoja niezachwiana wiara w zbawienne działanie wolnego rynku jest rozczulająca. Tyle że przykłady z przeszłości temu zaprzeczają. Jak sądzisz, skąd się wzięły te wszystkie regulacje ograniczające dzisiaj (zgoda, że nieraz w przesadny sposób) swobodną inicjatywę jednostek? Skąd się wzięło to, co ty nazywasz socjalizmem? Czy uważasz, że pod koniec XIX wieku zebrała się tajna międzynarodówka żądnych władzy lewicowców i zaczęła we własnym urzędniczym interesie uchwalać różne bzdury w rodzaju państwowej opieki społecznej, obowiązkowych ubezpieczeń, przymusu szkolnego, ustaw antytrustowych? Otóż nie. To wszystko były mniej lub bardziej udane reakcje na ułomności liberalizmu w stylu korwinowskim.
    .
    „I czemu zawsze: prywaciarz – głupek, urzędnik państwowy – mądry?”
    .
    Nie „głupi” i „mądry”. Prywaciarz kieruje się prywatnym interesem i to jego dobre prawo, a urzędnikowi płaci się za to, żeby kierował się interesem ogólnospołecznym.

  348. Paweł Luboński napisał(a):

    Bekas: „Na morderstwo z premedytacją są już stosowne zapiski w kodeksie karnym. Trzeba używać. Jak w wypadku aborcji.”
    .
    Chcesz powiedzieć, że za aborcję jak za dzieciobójstwo – od 3 miesięcy do 5 lat więzienia (art. 149 k.k.)? Czy raczej nie mniej niż 8 lat, jak za zwykłe zabójstwo (art. 148)? Bardziej pasuje to drugie, bo dzieciobójstwo dotyczy matki zabijającej dziecko pod wpływem szoku bezpośrednio po porodzie, a nie decyzji podejmowanej na zimno.
    .
    „Inna sprawa, że Ty chyba nie zauważasz tez tego, że ta metoda niesie realne zagrożenie. Nie ma selekcji naturalnej, człowiek wybiera.”
    .
    O, REALNE zagrożenie, a nie „mgliste przewidywania”, jak przy klimacie? Z przykrością stwierdzam, że twoje wyobrażenie o mechanizmie selekcji naturalnej jest bardzo naiwne.
    .
    Na dzisiaj mam dosyć. Przepraszam.

  349. Ewa-Joanna napisał(a):

    I tak Pawle masz swieta cierpliwosc – ja wymieklam. :)

  350. Ewa-Joanna napisał(a):

    Tak na marginesie – jak mozna mowic o selekcji naturalnej, kiedy w inkubatorach zyja dzieci, ktore w normalnych warunkach nie przezylyby, kiedy pod maszynami typu respiratory czy dializy ludzie zyja latami, a powinni umrzec.

  351. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Ależ nie music przepraszać.
    Nawet mi to pasuje, bo mam robotę.
    ………………….
    W sprawie selekcji naturalnej moje o niej wyobrażenie nie ma żadnego znaczenia. Ja napisałem tylko, że gdy człowiek zaczyna wybierać, a nie selekcja, to jest po tej selekcji.
    A za morderstwo z premedytacją kara śmierci.
    ………………….
    Reszta w poniedziałek. Odcięli mi w chałupie internet. Pewnie ekoklimatolodzy.
    …………………..
    Miłego.

  352. maciek.g napisał(a):

    Czytam i oczy przecieram, że tez dla niektórych na blogu / i nie tylko tu/ jaja i plemniki to już człowiek i za ich niszczenie trzeba karać jak za zabójstwo. Czy można większy idiotyzm wmyślić? Przecież plemniki i jaja są wielokrotnie niszczone w naturalny sposób. Niezapłodnione jaja organizm kobiety regularnie usuwa /niszczy/, a u mężczyzn znane są polucje gdy organizm sam pozbywa się plemników.
    Co więcej organizm kobiety często niszczy zapłodnione już jajo. Tak więc ci niby obrońcy życia sami zapętlili sie na amen

  353. dark side napisał(a):

    Bekas:
    „dla ekoklimatologów (delikatna nazwa) największym wrogiem jest człowiek. Czekam więc, który z nich pierwszy da przykład. I skoczy w świetle kamer z jakiegoś mostu,…”
    „I sobie umrą. Dla dobra Ziemi. Ekoklimatolodzy odetchną.”
    .
    Bekasie,
    uderzasz w tak dramatyczne nuty, że można by pomyslec, że szczyt GO ma na celu wymordowanie połowę ludzkości tej planety i ograbienie drugiej połowy :). Tymczasem chodzi raczej o to, by przekonać Cię, że warto zainwestować we własne ogniwo prądotwórcze lub podgrzewające wodę, które uniezależni cie od drogiego prądu z elektrowni. Oraz by skłonić Twój rząd, ze warto Ci do takiego ogniwa dopłacić. Oprócz tego na skutek takich akcji ludzie zaczynają myśleć. Wczoraj słyszałam całkiem sensowną dyskusję na temat wykorzystania zrekultywowanych terenow po kopalniach odkrywkowych do produkcji energii wiatrowej. Pomysl ma duzo zalet- teren nalezy do jednego wlasciciela (odpada problem wykupu gruntów), ktory ma juz gotowe linie przesyłowe i cała infrastrukturę.
    .
    „Rozumiem, że Ty już przystopowałaś?
    Przeniosłaś się do malutkiego mieszkanka bez żadnych wygód?
    Zamieniłaś samochód na rower?
    Przeszłaś na dietę ekologiczną?
    I dobrowolnie część swoich pieniędzy oddajesz co miesiąc na ekologiczną fundację?”
    Owszem wspieram ekologiczną fundację i lubię jeździc rowerem lub na rolkach do pracy.
    Co do reszty, to najszczęśliwsza jestem w nomadycznej wędrówce, mam niewielkie potrzeby i niewielki bagaż,z którego około połowy stanowią kosmetyki :)- wierzę w te wszystkie mazidła, pilingi, eksfoliacje i mikrodembrazje . Poza tym ilość par butów w mojej szafie znacznie przekracza ustalenia karty ateńskiej. Więcej grzechow nie pamietam.
    Wszystko to jednak rekompensuje w dwójnasób moj ukochany, ktory jest Zbieraczem (dla mnie Smierciarzem:)
    Kolekcjonuje miedzy innymi: aparaty fotograficzne ze szczególnym uwzglednieniem obiektywow- od 3 pokolen , okulary przeciwsłoneczne, minerały, karty graficzne i inne akcesoria do skladania komputerow w garazu, porcelane-ekscytuje sie aukcjami lyzek stołowych Rosentala sprzed 100 lat, lub zdekompletowanych sztuccow art deco i znosi do domu dzbanki z lat 20-tych.
    Przed kazdym wspolnym wyjazdem przezywa kryzys rozstawania się z całą tą graciarnią oraz ze swoim xboxem, i kinem domowym. Tęsknie patrzy na klimatyzator i probuje, czy w bagazu nie zmiesci sie ekspres do kawy, albo chociaz ulubiony dzbanek. Szczytem zas byla proba wylicytowania na aukcji brytyjskiego, posrebrzanego kompletu sztuccow podroznych DLA JEDNEJ OSOBY w walizeczce z drewna wisniowego przed wyjazdem Do INDIII :)
    Pomysłów na ekologiczne życie jest bardzo wiele. Od „życia bezgotówkowego” na zasadzie wymiany usług (fryzjerka strzyze mechanika, ktory w zamian naprawia jej samochód) do centrów wymiany, czy wypozyczalni luksusowych artykułow (np. torebek Chanel).
    Bardzo mi sie podobaja najnowsze trendy wykorzystywania powtórnego starych przedmiotow, ktore zalegaja na strychach. Malutkie manufaktury skupują stare fragmenty ogrodzen, instrumenty muzyczne, przybory sportowe sprzed wieku, żeliwne żelazka i cysterny strażackie, a nawet jarzma dla wołów i robią z nich lampy, stoły, ramy luster.
    Efekty sa piękne, ciekawe i niezwykle ekologiczne. Oraz bardzo opłacalne:
    http://www.antiquesbydesi.....amp;id=262

  354. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewa-Joanna: „Tak na marginesie – jak mozna mowic o selekcji naturalnej, kiedy w inkubatorach zyja dzieci, ktore w normalnych warunkach nie przezylyby, kiedy pod maszynami typu respiratory czy dializy ludzie zyja latami, a powinni umrzec.”
    .
    Otóż można. Selekcja naturalna nie musi polegać na tym, że nieprzystosowani giną. Nie chodzi o to, kto przeżyje, tylko kto przekaże swoje geny potomstwu. Osobnik bezpłodny albo, powiedzmy, tak paskudny, że nie może znaleźć partnera, może sobie żyć i sto lat, a z punktu widzenia doboru naturalnego równie dobrze mógłby umrzeć zaraz po porodzie.
    W naszych czasach dobór naturalny działa w najlepsze, zmieniły się tylko kryteria. Nie jest, jak u zarania dziejów, najważniejszym atutem siła mięśni i sprawność na polowaniu.

  355. Bekas napisał(a):

    Mroczna Strono.
    Odpowiem ze zwłoką, że tak napiszę.
    Robota.
    Zazdroszczę tych podróży. Wyślij no jakie piwo miejscowe.
    ………………….
    Ku Maćku.Gie
    Proponuję to samo, co Ewie-Joannie, mniej złości w pisaniu do mnie. Nawet w trybie „bezosobowym”.
    Ja nigdzie nie pisałem o tym, że plemnik jest człowiekiem, i że komórka jajowa jest człowiekiem.
    Pisałem o metodzie invitro, w której chodzi o to, że łączy się komórki jajowe z plemnikami, w wyniku czego powstaje człowiek. I o mordowaniu tych dzieci, dokładniej: tych które zostaną jako odpad produkcyjny. Tyle.
    Za wykład o polucjach i menstruacjach dziękuję.
    Upisałeś się jednak nie na temat.
    Mniej złości w przyszłości, a wtedy żółć nie zaleje oczu i rozumu nie zmąci.

  356. Ewa-Joanna napisał(a):

    Pawle,
    pewnie zastosowalam zbyt duzy skrot myslowy, ale bardziej mi chodzilo o te „morderstwa” Bekasa i jego pojecia „selekcji naturalnej” stad ten rozrzut od inkubatora do respiratora.
    Stosujac inkubatory przeciwstawiamy sie bowiem selekcji naturalnej. Konsekwencje sa.
    http://www.reuters.com/ar.....5520080325

  357. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bekas,
    czy ty masz kompleksy? Gdzies ty sie czlowieku zlosci we mnie dopatrzyl?
    Szczerze i bezposrednio, to mnie guzik obchodza twoje poglady i twoja osoba, ot twoje wypowiedzi to dosc zabawny przerywnik i tyle.

  358. Zofia napisał(a):

    Bekas,
    Twoje teorie zwalają mnie z nóg.
    Zwłaszcza kolejna z serii – morderstw na dzieciach:
    „Pisałem o metodzie in vitro, w której chodzi o to, że łączy się komórki jajowe z plemnikami, w wyniku czego powstaje człowiek. I o mordowaniu tych dzieci, dokładniej: tych które zostaną jako odpad produkcyjny. Tyle.”
    Bądź tak miły i wytłumacz mi, w którym to momencie tej metody – dziecko jest traktowane jak „odpad produkcyjny” i mordowane!
    I gdzie to dziecko, do diaska, jest!
    Nie mam pojęcia, jak można zamordować jakiekolwiek dziecko podczas połączenia plemnika z jajeczkiem pod mikroskopem!
    Bekas – oświeć mnie!!!

  359. Zofia napisał(a):

    Bekas to pestka vel Mały Pikuś ze swoimi kościelnymi teoriami.
    Tuż przed dzisiejszym południowym dziennikiem w TVP1 trafiłam na końcówkę programu dla grubasów pt. „Schudnij”.
    Nie wierząc własnym uszom usłyszałam jak jedna prowadząca do drugiej, (obie panienki z serii „puszystych”), w zachętach do zwalania zbędnych kilogramów u siebie nawzajem i telewidzów, zapewniały, że finałem telewizyjnych trudów w walce z nadwagą będzie ….pielgrzymka na Jasną Górę, gdzie się wszyscy spotkają!
    Jak zwalę zbędne kilogramy dzięki telewizyjnemu programowi „Schudnij”, mniemam, że nie dla tylko katolików, ale dla Polaków innych wyznań – uprzejmie proszę dyrekcję publicznej telewizji o zorganizowanie mi pielgrzymki do Wittenbergi, bym mogła odwiedzić świątynię na której wrotach Luter przybił swoje 95 tez. Ostatecznie mogę się zadowolić Dreznem i tamtejszą katedrą luterańską, jest prześliczna i symboliczna dla wszystkich protestantów.
    Ostatecznie ze Szczecina do Drezna bliżej niż do Częstochowy i o niebo lepsze drogi.

  360. Paweł Luboński napisał(a):

    Wiesz, Zofio, nie ma się co naśmiewać. Jeżeli komuś praktyki religijne pomagają dbać o zdrowie, to należy tylko przyklasnąć.
    .
    Bekasowi chodzi o to, że przy zapłodnieniu in vitro tworzy się i hoduje kilka zarodków, a wszczepia matce tylko jeden. Pozostałe są niszczone lub zamrażane.
    Z wiarą religijną nie dyskutuje się. Jeśli doktryna katolicka zakłada, że dusza jest stwarzana w chwili zapłodnienia, to uznanie aborcji czy nawet in vitro za zabójstwo jest w pełni logiczną konsekwencją. I wszystko byłoby w porządku, gdyby katolicy po prostu przestrzegali sami zasad swojej wiary, a nie usiłowali ich narzucić wszystkim za pomocą świeckiego prawa.

  361. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    „Twoje teorie zwalają mnie z nóg…Nie mam pojęcia, jak można zamordować jakiekolwiek dziecko podczas połączenia plemnika z jajeczkiem pod mikroskopem!”
    :
    Kpisz czy o drogę pytasz? To nie wiesz, że dzieckiem z definicji Bekasopodobnych się jest w tzw. momencie poczęcia? I żelazna konsekwencja tej definicji wymaga by nie robić żadnej różnicy pomiędzy różnymi poczęciami. Tym podczas bzykania się pod pierzyną. I tym bez żadnego bzykania. Bo pod mikroskopem.
    :
    Ale oddam ci rację w jednym. Tradycyjne poczęcie, metodą tzw. misjonarską rzeczywiscie zaczynało się od zwalenia z nóg. Czyli nie wszystko ci z wiekiem z głowy uleciało.
    :
    A tak na marginesie. Jak luteranie, ci z Drezna i nie tylko, podchodzą do definicji dziecka? Jest tam coś o bzykaniu czy poczęciu?

  362. Orteq napisał(a):

    A tu jeszcze odpowiednia propaganda. Niczym z Polskiej Kroniki Filmowej rodem.

    „Zarodek w tym stanie rozwoju nazywany jest monulą.”

    Zarodek pod mikroskopem to też monula.

    http://video.google.ca/vi.....1670389229

  363. Orteq napisał(a):

    E-J,
    „O rany, jak dobrze, ze moje dzieci to zasluga tylko i wylacznie mojego starego, bo bym sie chyba pochlastala.”
    :
    Chyba zaczynaj się chlastać. Zgodnie z definicją dziecka, przed chwilą tu wyłozoną jak baba na ławę, zasługa w poczęciu do obojga bzykających sie partnerów nalezy. A wiec twoj stary nie ma zadnej w tym wyłącznosci. W invitro jeszcze trzeci szczesliwy rodzic się pojawia w tym zwycięstwie człowieka nad naturą. Mikroskop się nazywa.

  364. Zofia napisał(a):

    Pawle,
    w metodzie in vitro – zapłodnione jajeczko wszczepia się do macicy kobiety 2-3 dniu po zapłodnieniu.
    Wtedy połączone jajeczko z plemnikiem jest w okresie przechodzenia z zygoty w marulę (stadium jaja płodowego), o zarodku (embrionie) można mówić nieco później.
    Stadium jaja płodowego – polega generalnie na bruzdowatym podziale komórek i proces ten jest praktycznie taki sam u wszystkich zwierząt.
    Proces ten wygląda tak:
    zygota (zapłodnione jajo plemnikiem) > morula (3-4 dni po zapłodnieniu) > blastula, zwana u ssaków łożyskowych, takich jak człowiek – blastocystą.
    Blastocysta, która po 3-4 dniach dopiero trafia do wnętrza macicy z jajowodu, jest pęcherzykiem z jedną zewnętrzną warstwą komórek, wewnątrz blastocysty zwiesza się tzw. węzeł zarodkowy.
    Blastocysta w ciągu kolejnych 3-4 dni przechodzi w tzw. trofoblast, wewnątrz którego tworzy się dopiero właściwy zarodek.
    Tak więc przy zapłodnieniu in vitro – nie wszczepia się jeszcze ludzkiego embrionu do organizmu matki, bo go jeszcze nie ma, ale tzw. morulę, przechodzącą w blastocystę.
    Jakby nie patrzeć zarodek (embrion) ludzki zaczyna się kształtować dopiero po ok. dwóch tygodni od zapłodnienia.
    Po uzyskaniu bezpośredniego kontaktu ze śluzówką macicy, czyli jakieś 10-12 dni po zapłodnieniu, trofoblast wżera się w jej miąższ.
    Wtedy możemy powiedzieć, że zakończył się etap jaja płodowego. Wtedy dopiero też następuje symbioza zarodka z organizmem matki.
    Około 4-5 go tygodnia po zapłodnieniu powstaje łożysko z którym zarodek wielkości circa 4 mm łączy się pępowiną.
    W tym samym okresie zaczyna się też kształtować u niego kręgosłup, mięśnie i układ nerwowy, powstają zalążki podstawowych organów.
    *
    Chciałabym przypomnieć, ze nie rozmawiamy o tym, co jeszcze można zrobić z jajeczkami i plemnikami po ich zapłodnieniu – bo to jest już zupełnie inna sprawa.
    Rozmawiamy o zapłodnieniu in vitro, czyli o metodzie zapłodnienia pozaustrojowego.
    A nie o przechowywaniu, jajeczek, plemników czy embrionów ludzkich.

  365. Zofia napisał(a):

    Pawle,
    w metodzie in vitro – zapłodnione jajeczko wszczepia się do macicy kobiety 2-3 dniu po zapłodnieniu.
    Wtedy połączone jajeczko z plemnikiem jest w okresie przechodzenia z zygoty w morulę (stadium jaja płodowego), o zarodku (embrionie) można mówić nieco później.
    Stadium jaja płodowego – polega generalnie na bruzdowatym podziale komórek i proces ten jest praktycznie taki sam u wszystkich zwierząt.
    Proces ten wygląda tak:
    zygota (zapłodnione jajo plemnikiem) > morula (3-4 dni po zapłodnieniu) > blastula, zwana u ssaków łożyskowych, takich jak człowiek – blastocystą.
    Blastocysta, która po 3-4 dniach dopiero trafia do wnętrza macicy z jajowodu, jest pęcherzykiem z jedną zewnętrzną warstwą komórek, wewnątrz blastocysty zwiesza się tzw. węzeł zarodkowy.
    Blastocysta w ciągu kolejnych 3-4 dni przechodzi w tzw. trofoblast, wewnątrz którego tworzy się dopiero właściwy zarodek.
    Tak więc przy zapłodnieniu in vitro – nie wszczepia się jeszcze ludzkiego embrionu do organizmu matki, bo go jeszcze nie ma, ale tzw. morulę, przechodzącą w blastocystę.
    Jakby nie patrzeć zarodek (embrion) ludzki zaczyna się kształtować dopiero po ok. dwóch tygodni od zapłodnienia.
    Po uzyskaniu bezpośredniego kontaktu ze śluzówką macicy, czyli jakieś 10-12 dni po zapłodnieniu, trofoblast wżera się w jej miąższ.
    Wtedy możemy powiedzieć, że zakończył się etap jaja płodowego. Wtedy dopiero też następuje symbioza zarodka z organizmem matki.
    Około 4-5 go tygodnia po zapłodnieniu powstaje łożysko z którym zarodek wielkości circa 4 mm łączy się pępowiną.
    W tym samym okresie zaczyna się też kształtować u niego kręgosłup, mięśnie i układ nerwowy, powstają zalążki podstawowych organów.
    *
    Chciałabym przypomnieć, że nie rozmawiamy o tym, co jeszcze można zrobić z jajeczkami i plemnikami po ich zapłodnieniu – bo to jest już zupełnie inna sprawa.
    Rozmawiamy o zapłodnieniu in vitro, czyli o metodzie zapłodnienia pozaustrojowego.
    A nie o przechowywaniu, jajeczek, plemników czy embrionów ludzkich.
    ***
    Orteg –
    morula, a nie monula!

  366. Orteq napisał(a):

    E-J,
    „po jaki kij ja sie z tym konspirowaniem meczylam kiedy i tak wszystko jest zasluga papieza!”
    :
    Zapytam podchwytliwie: a kiedy ty się zaczęłaś męczyć z tym konspirowaniem? Przed czy po 16-tym października 1978-go roku?
    Coś jakbym tu wyczuwał, że i ty, podobnie jak Pan Minister piszący w Rzepie, miałabyś ochotę na pieprzenie o stanie wojennym z pominięciem owej niby milczącej roli rzymskiego papy. Tak jakby świat w miejscu stał i udawał, że nic się nie zmieniło owego pamiętnego październikowego dnia 31 lat temu.
    :
    Podczas gdy wszystko co się od tego dnia poczęło w Polsce dziać z tym wydarzeniem wiele miało wspolnego. Tej historii nie da się ani wypaczyć ani odwrocic. Nawet jeśli ktoś bardzo by próbował tylko sobie przypisać wszystkie zasługi za zwycięstwo nad komunizmem. I wszystkie oczywiście winy zwalić na kogoś innego. Dzisiaj wypadło na Jaruzelskiego. Gdyż jeszcze zyje.
    :
    Wekslowanie dziarskich dyskutantów w temat invitro niczego do tematu tego wpisu Gospodarza nie wnosi. I ani słowa za czy przeciw jego artykułowi w „Rzeczpospolitej” nie wyraża.
    Dlatego uparcie powtórzę jeszcze raz.
    :
    Sąd nad generałem Jaruzelskim to również sąd nad Polskim Papieżem. I to trzeba w końcu powiedzieć otwartym tekstem.

  367. Indoor napisał(a):

    Kwestia czy Morula ma duszę. Proszę to rozstzrygnąć. Bo o to idzie.

  368. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    Oczywiście że morula. To tylko ci prostacy co załączony wcześniej filmik wyprodukowali taki przekręt zrobili. Nie ja. Jak klikniesz na link to sama zobaczysz.
    http://video.google.ca/vi.....1670389229

  369. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    Dusza się zaczyna liczyć dopiero na drugim koncu. Wtedy kiedy już tylko muchy bzykają nad wcześniejszym poczeciem. Czy to metodą bzykania czy invitro.

  370. Kasia napisał(a):

    Chciałabym zacytować użytkownika z cytowanego przeze mnie wcześniej forum skyscraper.com, w kwestii opóźnień w budowie dróg.

    „No i mamy przykład jak GDDKiA radzi sobie z problemami.
    Jeszcze wczoraj na standii cały odcinek od Kurowa do Piask był na czerwono jako opóźniony. Data zarówno opracowania materiałów do ZnRID jak i otrzymania DŚU była 11.2009. Pojawił się maleńki przetarg. Troszkę zmian na standii i dziś już wszystko w porządku – niech się nikt nie czepia bo: data opracowania materiałów do ZnRID jest 01.2010, a data otrzymania DŚU była 12.2009. Oczywiście to oznacza, że wszystko jest O.K., nic nie jest opóźnione, wyrabiamy się w terminach (kolor czerwony oczywiście zniknął.
    Mają w tym wprawę, podobnie robili ze złożeniem dokumentów do RDOŚ – wtedy złapaliśmy kilka miesięcy opóźnienia, a i tak okazało się, że z dokumentami to niezupełnie wszystko jest O.K. i trzeba było robić dodatkowe raporty.
    Pewnie teraz w wywiadach znowu będą mówić, że wszystko jest w porządku, wyrabiają się w terminach.
    Aha, pozostaje jeszcze mapa ze strony GDDKiA.
    http://www.gddkia.gov.pl/...../index.php
    .
    A na stronce droginaeuro.pl (oficjalna strona GDDKIA dotycząca infrastruktury na euro) w zakładce „priorytety na euro 2012″ już w ogóle zniknęły jakiekolwiek terminy oddania dróg. Ciekawe kiedy się zorientują i nazwę zakładki zmienią.
    .
    I tak to właśnie wygląda. Później idzie minister Grabarczyk i PRemier i opowiadają jacy to oni są zajebi… a gawiedź bije brawo.

  371. Bekas napisał(a):

    Pani Zofio.
    Nieładnie nie odpowiedzieć na zadane pytanie.
    Ale też i nie zamierzam odpowiadać Pani dopóki Pani nie udowodni manipulacji, co to się ich miałem rzekomo tutaj dopuścić.
    Ewentualnie, jak się to Pani nie uda, przeprosi.
    Prosiłem Panią o to a ze trzy razy.
    Pani za każdym razem udawała, że tematu nie ma.
    Więc dopóki Pani tej sprawy nie załatwi, ja udaję że Pani pytania do mnie nie ma.

  372. Szczesiul napisał(a):

    To ja się w jakieś bzdurne polemiki pod artykułem Gospodarza w Rzepie wdaje a tu takie prawdy padają. I to otwartym tekstem! Muszę powiedzieć, że mnie Orteq przymurował nieco.
    *
    „Sąd nad generałem Jaruzelskim to również sąd nad Polskim Papieżem.”
    *
    Co wy na to, KasioMawaroBekasopodobni bojownicy? Wasze ucieczki w GO, invitro czy nawet w PRemierowe ‘zajebi… a gawiedź bije brawo’ słabo jakoś przystają do dyskusji o tym zdrajcy Jaruzelu. Inni pewnie milczą, nie chcąc Gospodarza urazić. A ja to nawet murem stanąłem za panem Kuczyńskim w tym co on napisał o Generale. Aż mnie Orteq zaczął odmurowywać swoim przymurowaniem o roli papieża.
    .
    Odechciało mi się już dyskusji w „Rzeczpospolitej.” Wszystkie napastliwe na p. Kuczyńskiego wypowiedzi – a tych jest przeważającą większość, jak można było oczekiwać – jakoś śmiesznie zaczęły mi brzmiec. No bo jeśli Jaruzelski taki zdrajca najgorszy to jak można z Polskiego Papieża świętego – dosłownie! – w tym samym czasie robić?
    .
    Orteq, ty bluznierco! Na dodatek otwartym tekstem. A żeby cię GO za to pochłonęło.

  373. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Interes ogólnospołeczny?
    Czyli konkretnie jaki?
    Bo to jest coś takiego, jak środowisko naturalne.
    Każdy ma inną definicję.
    Jaki interes ogólnospołeczny urzędnik ma w tym, by zakazywać wycięcia jednej, jego własnej do tego, sosny Józefowi Brzozie z Magdalenki?

  374. Torlin napisał(a):

    Jeżeli przy dyskusji o in vitro zaczynamy mówić o morderstwach nienarodzonych – to Bekasie rozmawiaj sobie sam ze sobą, ze mną na pewno nie. Są jakieś granice.
    Z Kaśką to samo, uodporniona na argumenty. Tusk nie jest moim idolem, ale polskie drogi naprawdę pchnął, nawet w Warszawie to widzę.

  375. Orteq napisał(a):

    Dziękuję za szczere życzenia. Narazie zaś pochłania mnie co innego. Na przykład to
    :
    „Włoski polityk i dziennikarz napisał list opublikowany we włoskiej gazecie „Corriere della Sera”. Udowadnia w nim, że polski papież uważał Jaruzelskiego za patriotę. Powołał się w nim na swoje spotkania z Janem Pawłem II.

    „Za moją tezą o Jaruzelskim przemawiają rozmowy, które przeprowadziłem z Janem Pawłem II. W ich trakcie wypowiadał się o generale z wielkim szacunkiem, nazywając go nawet kiedyś patriotą” – podkreślił Gawroński w swoim tekście. ”

    http://www.dziennik.pl/wy.....riote.html

  376. Torlin napisał(a):

    Napiszę do Ciebie Pawle, a nie do Bekasa, bo rozmowa z nim nic nie daje. Ja mu piszę non-stop, że chodzi generalnie o nietrucie ziemi, powietrza czy wody, a on swoje „W sprawie poruszania rzeczy istotnych i zmian klimatycznych, to chciałbym raz jeszcze nieśmiało zauważyć, że to Ty nie zauważasz, co najmniej, morza wątpliwości w tej sprawie. Tyle. I u Ciebie jest: MUSIMY walczyć! Koniec”. Jakich wątpliwości? O czym on pisze?
    I z Tobą robi to samo, za nic nie chce zrozumieć, że jest to ochrona generalnie wszystkich drzew i „Józefowi Brzozie z Magdalenki” nie wolno wyciąć jego drzewa, mimo że stanowi jego własność. Bo drewno jest surowcem odnawialnym, ale po wielu latach. Zieleń, lasy to jest nasz skarb narodowy i musimy chuchać i dmuchać na nie.
    Ale on z tego nic nie rozumie, znowu napisze Ci to samo.

  377. Orteq napisał(a):

    I jeszcze to mnie pochłonęło bez reszty
    :
    „Oprócz bezpośrednich reakcji „na gorąco” w grudniu 198lr., odpowiedź Jana Pawła II na stan wojenny miała swój drugi etap. Była to pielgrzymka do Polski w 1983 r., kiedy stan wojenny, mimo zawieszenia, wciąż jeszcze nie został definitywnie odwołany, a jego skutki społeczno-gospodarcze były coraz dotkliwej odczuwane. Od pierwszych kroków na ojczystej ziemi wypowiedzi papieża nawiązywały do „trudnego momentu dziejów Ojczyzny”. Władze obawiały się, że zgromadzenia religijne przeobrażą się w manifestacje polityczne. Jednak papież zaskoczył wszystkich. Był krok dalej. Widział więcej. W homilii na Stadionie X-lecia, odwołując się do wiktorii wiedeńskiej, tak mówił: „Deus vicit (Bóg zwyciężył): mocą Boga, która za sprawą Jezusa Chrystusa działa w nas przez Ducha Świętego, człowiek powołany jest do zwycięstwa nad sobą. Do zwycięstwa nad tym, co krępuje naszą wolną wolę i czyni ją poddaną złu. Zwycięstwo takie oznacza życie w prawdzie, prawość sumienia, miłość bliźniego, zdolność przebaczania, rozwój duchowy naszego człowieczeństwa.(…) Wszyscy zdajemy sobie sprawę ż tego, że nie chodzi o zwycięstwo militarne -jak przed trzystu laty – ale o zwycięstwo natury moralnej. To ono właśnie stanowi istotę wielokrotnie proklamowanej odnowy. Chodzi tu o dojrzały ład życia narodowego i państwowego, w którym będą respektowane podstawowe prawa człowieka. Tylko zwycięstwo moralne może wyprowadzić społeczeństwo z rozbicia i przywrócić mu jedność. Taki ład może być zarazem zwycięstwem rządzonych i rządzących. Trzeba do niego dochodzić drogą wzajemnego dialogu i porozumienia, jedyną drogą, która pozwala narodowi żyć pełnią praw obywatelskich i posiadać struktury społeczne odpowiadające jego słusznym wymogom; wyzwoli to poparcie, którego państwo potrzebuje, aby mogło spełnić swoje zadania, i przez które naród rzeczywiście wyrazi swoją suwerenność”. ”
    http://adonai.pl/jp2/?id=64
    :
    Jeśli w tych słowach Polskiego Papieża, wypowiedzianych w czasie jego pamiętnej pielgrzymki w 1983 roku, ktoś jeszcze nie potrafi dostrzec kto NAPRAWDĘ wskazał i nakreślił drogę OD komunizmu to ja już nic na to poradzić nie mogę. Jaruzelski ani razu nie odstąpił od papieskiego planu POKOJOWEJ przebudowy ustroju. Takiej przebudowy, żeby ‘naród mógł rzeczywiście wyrazić swoją suwerenność’

  378. Bekas napisał(a):

    A, jeszcze ta selekcja naturalna.
    Im poziom medycyny wyższy, tym ta selekcja bardziej zaburzona.
    Ja sam, jako diabetyk, jestem takim zaburzeniem.
    Wiem, wyszło wreszcie…
    W każdym razie, gdyby nie odkryte leki, mnie już by nie było. I garnitur niewłaściwych genów odleciałby.
    A tak jestem. I truję.
    W ogólnospołecznym interesie jest, by mnie nie było.
    Z drugiej strony muszę się też i trochę bronić.
    My nie wiemy, jaka mutacja jest dla nas zła, a jaka korzystna.
    Taka na przykład anemia sierpowata powoduje, że chory jest odporny na malarię.
    Więc może ja też jestem na coś odporny?
    Na wiedzę? Wiem, chodziło o choroby.
    Swoją drogą.
    Nie rusza mnie żadna grypa ani inna angina. Nie mam bólów głowy i brzucha. Może by mnie w Sevres pod Paryżem jako wzorzec położyć?
    Jeśli zaś chodzi o metodę invitro, to zaburzenie tego procesu jest szkodliwym dodatkiem do faktu, że metoda opiera się na mordowaniu dzieci. Więc dyskusja przynajmniej dla mnie jest tu zbędna.
    Że stosowanie metody ma konsekwencje, wystarczy wejść na stronę wiki i dowiedzieć się, że dzieci rodzone tą drogą mają częściej powikłania:
    http://pl.wikipedia.org/w.....e_in_vitro

  379. Szczesiul napisał(a):

    No już dobrze, dobrze Orteg. Przecież jaki koń, albo Generał, jest każdy widzi. I te jego wycieczki o lasce do sądu. A teraz daj Bekasowi się zwekslować w temat na tym blogu umiłowany: bzykanie invitro w pełnym GO. żeby dzieci rodzone tą drogą miały częściej powikłania

  380. Orteq napisał(a):

    Jeszcze tylko to i już przestanę. A w międzyczasie nic przeciez chyba nikomu nie przeszkadza w dyskutowaniu dinozaurów Bekasowych.
    Leszek Skonka
    :
    „Papież nie zaprzecza, że to dzięki Niemu powstała Solidarność…To jest przykre, wstydliwe zwłaszcza dla wierzących, że do wprowadzenia stanu wojennego przyczynił Kościół i Papież Jan Paweł II. Chyba jednak nie przewidywał skutków swojej postawy wobec Solidarności. Od początku mocno i bezpośrednio zaangażowany był ideologicznie i programowo w tworzenie związku i przywrócenie w Polsce kapitalizmu…To nie Papież i nie Kościół lecz M. Ghandi uważał, że „nie ma większej zbrodni niż
    doprowadzenie ludzi do życia w nędzy”"

    http://groups.google.com/.....c97148d2d?

  381. Bekas napisał(a):

    Torlinie.
    Via Paweł pisać do Ciebie nie będę, bo to dziecinada.
    Masz samochód?
    Zakładam,że tak.
    Biorąc pod uwagę to, co piszesz o GO, wnioskuję, że bez słowa oddasz władzy swój samochód, bo w ogólnospołecznym interesie jest przecież walka z GO. Za samochód dostaniesz rower. Idziesz na to?
    Nie?
    Samochód Twój?
    Łoj, a drzewo ponoć nasze.
    (tak, jak dzieci)
    To już komunizm nie działa???
    Baco, oddacie konia?
    Oddam.
    A owcę?
    Nie oddam!
    A czemu?
    Bo mam.
    W ogólnospołecznym interesie jest też, by nie palić nigdzie.
    Więc po co Twój upór w tej sprawie???

  382. Paweł Luboński napisał(a):

    Wiesz, Bekasie, zwłaszcza ten zespół Beckwitha-Wiedemanna, o którym piszą w Wikipedii, mną wstrząsnął. Częstość BWS szacuje się na 1 : 13 700 żywych urodzeń. W przypadku dzeci poczętych in vitro 3-4 razy częściej, czyli mniej więcej raz na 3500 żywych urodzeń. Przerażające ryzyko!

  383. Bekas napisał(a):

    Oj, jeszcze ku jasności, Torlinie.
    Dopiero teraz zauważyłem Twój wpis odnośnie do invitro.
    Chciałbym zapytać. Poważnie.
    OD KIEDY dla Ciebie dziecko, to dziecko?
    I dlaczego?

  384. Bekas napisał(a):

    Pawle.
    Ja nawet tego nie czytałem.
    Jednak faktem jest, że powikłani są częstsze.
    Nie pisałem, że to katastrofa.
    Ale….
    Czy to nie jest czasami: kumulowanie się drobnych, dla jednostki praktycznie niedostrzegalnych i na pozór nieszkodliwych zmian???
    Pod rozwagę Pawle.
    Jest jeszcze jeden odprysk.
    Co zrobić z dzieckiem, gdy urodzi się nie takie.
    Sami wybieraliśmy, a tu taki efekt…
    To naprawdę skomplikowany materia.
    I to przez nas samych stworzona.
    Przecież tutaj ani Bóg, ani natura nic do sprawy nie mają.

  385. Zofia napisał(a):

    Kochani,
    nie chcę być upierdliwa, ale metoda zapładniania pozaustrojowego nazywa się in vitro , pisana oddzielnie, a nie razem – -invitro!!!
    Po łacinie to dosłownie – w/na szkle

  386. Zofia napisał(a):

    Bekas,
    zapisy o zapłodnieniu in vitro są w części przez Ciebie cytowanej, mówiąc delikatnie …stekiem bzdur, napisanch przez jakiegoś katolickiego fundamentalistę.

  387. Zofia napisał(a):

    Bekas,
    skoro wg wikipedii dzieci poczęte metodą in vitro zapadają na tzw. Zespół Angelmana (ang. Angelman syndrome, AS, happy puppet syndrome) – genetycznie uwarunkowany zespół spowodowany najczęściej delecją fragmentu chromosomu 15 w regionie 15q11-q13, to moi wytłumacz, jak to się dzieje, skoro chromosomy są zawarte w materiale genetycznym ojca i matki.
    Sposób zapłodnienia nie ma wpływu na zawartość genetyczną plemnika czy jajeczka.

  388. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar – Grudzień 11; 01:44
    Wstrząs wywołany otrzymaniem tytułu „Dziennikarza roku” przez T. Lisa okazał się tak silny, że na pomoc wezwał Mawar samego, wielkiego Waldemara Łysiaka i zacytował odnośny fragment większej całości. Ja kiedyś Łysiaka ceniłam i podziwiałam, ale kiedy zajrzałam do „Salonu”, gorąco mi polecanego przez własnego wuja, stwierdziłam, że nigdy więcej… Książkę oddałam, powiedziałam, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie /nic nie skłamałam!/, ale do tematu już nie wracaliśmy, zresztą wuj mieszka w Warszawie, nie mamy częstych kontaktów :)
    Otóż ja nie rozumiem takiego oburzenia, zniesmaczenie, wiadomego odruchu i jakiejś takiej rozmamłanej bezradności.
    Co stoi na przeszkodzie, aby ufundować równie prestiżową nagrodę dla najbardziej wiarygodnego dziennikarza i zebrawszy odpowiednie grono autorytetów z samym Łysiakiem na czele, przyznać taką nagrodę komuś, kto na nią zasługuje w mniemaniu tej drugiej, słusznej reprezentacji prawdziwych i wiarygodnych reporterów, dziennikarzy śledczych, autorytetów moralnych?
    Zamiast się mazać, narzekać i brzydzić może by tak zacząć wziąć sprawy w swoje ręce? Wykazać, kto jest naprawdę wart wyróżnienia?. Nazwisk ewentualnych kandydatów nie podam, choć mam własne typy, ale moja opinia mogłaby im w oczach Mawara zaszkodzić, więc się powstrzymuję…
    Skoro oni dawali w Hiltonie, to może ci prawi w Mariotcie?
    ;
    Na temat in vitro nie czuję się na siłach dyskutować, gdyż moje wiadomości są śladowe a zainteresowanie maniem własnego potomstwa od dawna nie interesuje mnie zupełnie.
    Ja tylko mam taką wątpliwość, czy też może sugestię… czy ktoś badał jakie obciążenia niesie ze sobą w przyszłe życie dziecko spłodzone w warunkach, jakie dość często się zdarzają? W warunkach zmuszania własnej żony – przyszłej matki do współżycia przez podpitego, lub pijanego ślubnego męża? Albo na skutek przestępstwa, czyli gwałtu? Czy to jest godny sposób powołania do życia własnego potomstwa?
    Na odpowiedź nie liczę. Taka naiwna to ja nie jestem.

  389. Indoor napisał(a):

    Albo przez nieuwagę.

  390. Orteq napisał(a):

    Przez nieuwagę in vitro też? Chyba to nie. Bo przy in vitro jeszcze można powiedzieć: wróć. Jeśli fuckupek się zdarzy. Choć tu Bekas z Mawarem wejdą i zaczną o definicje dziecka wołać znowu. I od aborcji wymyslać. A wtedy krewa. Przy bzykaniu możliwości powiedzenia: wróć, nie ma. Zupełnie jak z pastą do zębów po wyciśnięciu z tubki. Z powrotem nie wepchasz. A aborcja to wiadomo. Paragraf.

  391. dark side napisał(a):

    Czasem sie zastanawiam dlaczego katolicki fundamentalizm probuje nas zawrocic do epoki kamienia łupanego.
    Jakie sa alternatywy metody in vitro?
    Najbardziej popularna ostatnio, tansza i nie zabraniana przez kosciol to ta opisywana w materiale:
    http://interwencja.interi.....nf=1260470
    .
    „W Internecie aż roi się od ofert mężczyzn, którzy proponują zapłodnienie za pieniądze. Wielu z nich ma już kilkoro dzieci. Ich oferty skierowane są do bezdzietnych małżeństw, samotnych kobiet i lesbijek. Zarobek jest duży. Za spotkanie trzeba zapłacić od 1000 do 1500 zł.

    Oto fragment takiego ogłoszenia:

    „Pomogę pani w staraniach o upragnione dziecko. Mam 26 lat. Przystojny blondyn. Dobrze zbudowany”. ”
    .
    Bekasie, czy ty nie masz w tych protestach przeciw in vitro wlasnego interesu :))
    .
    Tak serio, to spadłam z krzesła jak to znalazłam. To nie tylko kwestia lojalności wobec własnego partnera, dzieci i żony potencjalnego ogiera rozpłodowego. To wręcz gwałt na własnym oraganizmie!
    Niestety popularnosc takich ogloszen swiadczy o tym, ze wiele kobiet bierze pod uwagę taką alternatywę. dla wielu kobiet w Polsce inseminacja, a gdy to nie pomaga- to in vitro jest o wiele za drogie.

  392. Orteq napisał(a):

    dark side,

    Z nieba mi a nie z krzesła spadłaś jak to znalazłaś! Bo akurat szukałem okazji do wklejenia tej oto historyjki
    :
    Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie „specjalisty”.
    .
    Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
    - Dzień dobry, madame, ja jestem…
    - Ależ wiem, oczekiwałam pana – odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
    - Ooo, doprawdy? – zdziwił się fotograf. – Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach…
    - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie – mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji:
    – To gdzie zaczniemy?
    - No cóż – odpowiada fotograf – myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa – trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie… Naprawdę można się wyluzować…
    .
    „Dywan w salonie…” – Myśli kobieta. – „Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…”
    - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. – kontynuuje fotograf.
    - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu – siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu…
    Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
    - Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania…
    .
    Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia…
    - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy…
    - Taka była trudna? – spytała mdlejącym głosem kobieta.
    - Straszliwie… Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt…
    - Sprzęt… – głos kobiety był ledwo słyszalny. – Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu.. khem.. sprzęt..?
    - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal… No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
    - STATYW ?
    - No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić… Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!

  393. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    artykuł nigdy nie jest o wszystkim. O roli papieża ja pisałem dużo i wiele lat temu, w obszernym esseju napisanym w roku 1984, nadanym w serii audycji przez RWE i przedukowanym w mojej książce „Agonia systemu” Presspublica 1996.
    Możęsz znaleźć ten essej w dodatku Plus Minus do „Rzeczpospolitej, tutaj:
    http://new-arch.rp.pl/artykul/94541.html

    Niestety są to tylko fragmenty tekstu. Za caly każą sobie płacić.

  394. Orteq napisał(a):

    dark side
    :
    „To nie tylko kwestia lojalności wobec własnego partnera, dzieci i żony potencjalnego ogiera rozpłodowego. To wręcz gwałt na własnym oraganizmie!”
    :
    A o czyim „oraganizmie” ty medytujesz? Jego czy jej? Gdyby ci jednak o orgazm przez przypadek chodziło to słowo gwałt rzeczywiście jak najbardziej oddaje istotę zjawiska. Ogier rozpłodowy natomiast wydaje się być niewielką przesadą. Chyba że tu o kimś ze statywem chodzącym myślałaś..

  395. Szczesiul napisał(a):

    Orteq
    Dałeś już se w dudy, przy piątku? Może jednak lepiej by było jakbyś do tematyki Jaruzela i Polskiego Papieża wrócił?

  396. Bekas napisał(a):

    Mroczna Strono.
    Ani jam młody (znaczy: aż tak), ani blondyn, ani dobrze zbudowany.
    Więc ten interes nie mój.
    „Jakie sa alternatywy metody in vitro?”
    Nieśmiało podrzucam: adopcja.
    A to zestawienie fundamentalizmu katolickiego z materiałem o możliwości wynajęcia inseminatora, to przypadek czy czyn zamierzony?
    Chyba przypadkowe, bo przecież ten fundamentalizm nakazuje wierność małżeńską.
    Zatem inny fundamentalizm tutaj miesza. Lewicowy. On nakazuje swobodę obyczajową. Wszystko norma, masz prawo do szczęścia, Prawdy nie ma, Boga nie ma, hulaj dusza!
    Drzewiej, nasza rodzima piosenkarka, Urszula, śpiewała piosenkę, której tytuł świetnie nadaje się do nazwania tego fundamentalizmu:
    Luz, blues, w niebie same dziury….
    ……………………
    Mroczna Strono.
    Rzeczywiście w poprawności politycznej jesteś nieprześcigniona. Kiedyś byli mężowie i żony, kochanki i kochankowie, dziewczyny i chłopaki. Teraz są partnerzy.

  397. jasnaanielka napisał(a):

    Bekasie!
    A bierzesz pod uwagę, że adoptując dziecko możesz trafić na takie, poczęte z gwałtu, w pijanym widzie? U takich dzieci niedobre cechy charakteru ujawniają się niejednokrotnie dopiero w wieku dojrzewania.
    To też jest ogromny problem dla rodziców, którzy dziecku dali dom, miłość, wykształcenie…
    Na ten temat prowadzono parę lat temu badania i wyniki były zniechęcające do adopcji.
    Ja, znając takie wyniki chyba nie odważyłabym się na adoptowanie dziecka, o którego rodzicach nie wiem zgoła nic.
    Łatwo jest radzić, jeśli rada nie dotyczy nas samych.

  398. Bekas napisał(a):

    Pani JasnaAnielko.
    Z całym szacunkiem. To demagogia.
    Znam osobiście wiele rodzin, które mają chore poważnie dzieci, mimo że poczęte były nie w wyniku gwałtu, nie po pijanemu.
    Zgadzam się, to jest ogromny problem dla rodzin. Ale nikt nie powiedział, że życie jest bajką. Wiem, to się łatwo mówi, jak nie dotyczy, ale i takie są fakty.
    Tak, jak i to, że dzieci poczęte via invitro, też nie wszystkie rodzą się takie, jakimi my chcielibyśmy je widzieć: zdrowe, piękne i genialne.

  399. Bekas napisał(a):

    Mroczna Strono.
    „Tymczasem chodzi raczej o to, by przekonać Cię, że warto zainwestować we własne ogniwo prądotwórcze lub podgrzewające wodę, które uniezależni cie od drogiego prądu z elektrowni.”
    Klasyczny przykład, że socjalizm to ustrój w którym walczy się z problemami gdzie indziej nie istniejącymi.
    Najpierw rząd powoduje, że prąd staje się drogi, a potem zaczyna walkę ze skutkami.
    A nie można by spowodować, że ten prąd tani jest???
    Rozumiem, też że z tymi ogniwami, to chodzi Ci o elektrownie wiatrowe?
    Wystarczy trochę poszperać w necie, by dowiedzieć się, że one problemu nie rozwiązują, A wręcz pogłębiają.
    Jeśli zaś chodzi o Twoje własne stosowanie się do Twoich własnych zaleceń w sprawie walki z GO, to jest jakem się spodziewał. Generalnie się nie stosujesz.

  400. jasnaanielka napisał(a):

    Bekasie!
    Z całym, należnym szacunkiem; demagogia swoją drogą, a fakty – faktami. Jest problem, mnie on w żadnym stopniu nie dotyczy, więc wymądrzać się nie będę. Zaznaczyłam jedynie, że były takie badania, ankiety, zbierano opinie rodziców, którzy przed laty dzieci adoptowali, a także dzieci, które adoptowane zostały w dzieciństwie.
    Opinie zarówno jednej, jak i drugiej strony nie były entuzjastyczne w większości przypadków. Jeśli ktoś jest problemem żywotnie zainteresowany, z pewnością znajdzie sporo na ten temat w sieci. Opinie będą z pewnością podzielone. Mnie problem nie dotyczy, zasygnalizowałam jedynie, że takie badania były prowadzone, a ich wyniki zamieszczone bodajże dwa lata temu w poważnej prasie.
    Decyzja i tak należy do przyszłych rodziców. To oni wezmą na siebie odpowiedzialność za życie adoptowanego dziecka, które ma w genach zakodowane cechy zarówno dobre, jak i te złe – zarówno co do zdrowia, jak też psychiki. Nie wszystko da się przewidzieć, nie ze wszystkim w miarę upływu czasu pogodzić. Tam, gdzie się nie udało, najczęściej ojcowie nie wytrzymywali presji i zostawiali żonę z całym bagażem problemów na głowie, to oni najczęściej tchórzliwie uciekają, nie chcąc „marnować sobie życia” przy nie swoim w ostatecznym rozrachunku potomku. To smutne, ale takie są fakty. A demagogia, to bardzo nośne i na wyrost określenie. Bardzo wygodne.

  401. Torlin napisał(a):

    Że też się chce Wam dyskutować z Bekasem. To tak jak dyskutować z Markiem Jurkiem.

  402. jasnaanielka napisał(a):

    Torlin!
    Zwróć proszę uwagę na fakt, że tym razem Bekas nie miał nic do dodania :) I o to chodziło :D

  403. Bekas napisał(a):

    Pani JasnaAnielko.
    Z tym „nie miał nic do dodania”, to niech Pani na przyszłość uważa :)))
    ………..
    Torlin.
    No to jak?
    Oddajesz samochód, przesiadasz się na rower?
    I może władzuchna zakazywać palenia wszędzie czy nie?

Skomentuj