Pamiętnik Dorotki
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 316 dni.
Nie mam pomysłu na wpis. Ponieważ zbliża się rocznica wprowadzenia stanu wojennego, to zainteresowanym podsuwam “Pamiętnik Dorotki” mojej córki, która go wtedy pisała. Miała 12 lat.
Pisany jest ręcznie, ale daje się odczytać bez trudu.

Grudzień 11th, 2009 at 23:36
Orteg,
powtarzam tutaj post z poprzedniego wpisu.
Orteg,
artykuł nigdy nie jest o wszystkim. O roli papieża ja pisałem dużo i wiele lat temu, w obszernym eseju napisanym w roku 1984, nadanym w serii audycji przez RWE i przedrukowanym w mojej książce “Agonia systemu” Presspublica 1996.
Możesz znaleźć ten esej w dodatku Plus Minus do “Rzeczpospolitej, tutaj:
http://new-arch.rp.pl/artykul/94541.html
Niestety są to tylko fragmenty tekstu. Za caly każą sobie płacić.
Grudzień 12th, 2009 at 00:25
Panie Ministrze
Wiem że o wszystkim naraz napisać się nie da. O roli papieża, jak Pan to widział, zaraz poczytam. Za link dziekuje.
:
Mnie o jedno tylko szło, po przeczytaniu pierwszych komentarzy pod Pana artykułem w Rzepie. O to, że pan sobie jedna rękę z tyłu schował, boksując się z moherami. Bo ten przymus czy nie przymus Generała, rozpatrywany tylko w kontekście nacisków Kremla, jest cienkim i dość już zgranym argumentem. Podczas gdy dylemat gen. Jaruzelskiego, rozgrywającego najtrudniejszy mecz swojego życia wobec Stolicy Piotrowej i całego świata, był o wiele wiekszy. On musiał dokonać takiego posunięcia, które obezwładniało przeciwników, jednocześnie zadawalając sprzemierzenców. Tych na papierze i tych z ukrycia mu sekundujących.
:
Najważniejsze było oczywiście to co najtrudniejsze. Jemu nie dany był luksus możliwości przegrania tego meczu. A tego chyba w Pańskim artykule zabrakło. Dopuszczam jednak możliwość pomyłki ze swojej strony.
Grudzień 12th, 2009 at 09:52
Nudno tu coś dzisiaj. Tylko dlatego pozwolę sobie wkleić dwie wypowiedzi pod artykułem Gospodarza w “Rzeczpospolitej”.
#
Hubert Blaszczyk says:
12 grudnia 2009 at 3:13
Panie Kuczynski, jestem bylym opozycjonista, siedzialem w wiezieniu, zmuszony zostalem do emigracji. Nazywam sie Hubert Blaszczyk. Przechodze do rzeczy: uwazam pana za lajdaka, podobnie jak za lajdakow uwazam Michnika, Niesiolowskiego, Rybickiego i im podobnych bylych opozycjonistow. Poglad ten pozostalby moja osobista sprawa, gdyby nie jeden szkopul. Otoz media w kraju zdominowane sa przez lajdakow- jest ich ( mediow i lajdakow) setki. Rzeczpospolita i jej redaktorzy to nieliczni ” wyspiarze”, ktorych szanuje i cenie. W zwiazku z tym mam do pana prosbe: Niech pan zostanie wsrod swoich i na swoim. Tam jest pana miejsce, a w Rzepie jest ono zbyt cenne, by je krasc. Bo robi pan to swiadomie, by uniemozliwic publikacje ludziom uczciwym. Rozumiem motywy p. Lisickiego, ale z takim jak pan trzeba rozmawiac jasno: posziol won!
#
Szczesiul says:
12 grudnia 2009 at 9:28
Panie Hubercie Blaszczyk,
Pańskie rozumienie Polski, polskich mediów, Polaków oraz demokracji powala. Na nazywanie łajdakami trzech czwartych społeczeństwa może sobie tylko pozwolić ktoś kto zręcznie się uplasował na “przymusowej” emigracji ponad ćwierć wieku temu. Dzisiaj takiemu bohaterowi łatwo jest pluc na ludzi, którzy pozostali w kraju by dokonać ‘cudu’ wyjścia z komuny. Pan do tego cudu nie dołożył ani ziarenka. A jeśli już całą prawdę chce pan znać to dodam wiecej. Gdyby tacy jak pan “bojownicy” byli nie wyjechali z kraju to zadanie odbudowania na nowo państwa demokracji, po 50 latach niesuwerenności, byłoby nie do wykonania. Bowiem wy byliście i dalej jesteście, jak to wyraźnie widać z pańskiej wypowiedzi, zwykłymi menelami wpychającymi kije w szprychy każdemu, kto dokądś podążał. Pan w dalszym ciagu podąża do nikąd. Co jest jedynym pozytywem w tej beznadziejności panskiej. Bo pana miejsce jest dokładnie tam dokąd pan podąża. Życzę samych sukcesow w tym zwycieskim marszu.
PS. Jeśli by pan naprawdę rozumiał motywy p. Lisickiego to by aż takiej ignorancji nie wykazał swoim chorobliwym występem.
Grudzień 12th, 2009 at 10:48
W związku z wciąż trwającym marazmem na blogu pozwolę sobie wkleić następny występ pod artykułem p. Kuczyńskiego w Rzepie:
*
“kot.kot1 says:
12 grudnia 2009 at 10:18
Hubercie Błaszczyk,
nie bylo po roku 1981 przymusowej emigracji. Nikt cie do nie nie zmuszał, nikt cie nie wsadził siła do samolotu i nie wywiózł poza blok socjalistyczny. Sam, dobrowolnie przyjąłes paszport w jedna strone wiedząc, że jest w jedna stronę. Więc nie rób z siebie ofiary żeby wytłumaczyć decyzje podjętą dla poprawy własnego komfortu.
Miałeś 20 lat, żeby po 1989 roku wrócic do Ojczyzny i przyłożyć rękę, żeby poszła w dobrym wobec ciebie kierunku. I co? Siedzisz zgorzkniały, pewno ci sie za bardzo nie udało, bo jak byś odniósł prawdziwy sukces to nie pisałbys jak gość z polskiego getta i w ogóle Polska by Cię aż tak nie intersowała, żeby wściekać sie na to, że red. Lisicki daje łamy komuś kto inaczej niż Ty wyobraża sobie Polskę, do czego ma takie samo prawo, jak każdy i coś w tej sprawie zrobił. Ty tez miałeś szansę i olałes ją. Więc nie rób z siebie kozaka bo nim nie jesteś.
Grudzień 12th, 2009 at 12:22
Bill Clinton palił trawkę ale się nie zaciągał. A co robił senator Piesiewicz? Wciągał kreskę ale … ?
Mam wrażenie ze w kategorii “najbardziej żenująca wymówka” reprezentant izby refleksji idzie na rekord dekady!
Grudzień 12th, 2009 at 12:32
to był czas tak po ludzku trudny dla wielu ludzi … mój mąż został internowany a córcia nagle zachorowała na Mononukleozę zakaźną … wtedy mało się wiedziało o tej chorobie i internetu nie było … wspominam jednak ten czas bez urazy … bo dobrzy ludzie pomogli … a tym, którzy nawet chorobę dziecka wykorzystali wybaczam …
Grudzień 12th, 2009 at 12:39
U naszej córki pierwszą diagnozą tez była mononukleoza, ale okazalo sie gorzej. Na szczęście los okazał sie łaskawy, polscy lekarze świetni, a przyjaciele, którzy dostarczyli leki i najnowoczesniejszy wtedy protokol leczenia z Zachodniego Berlina niezawodni.
Ale to był dla nas straszny czas, nie przez stan wojenny, ale przez nalożenie się na niego choroby córki.
Grudzień 12th, 2009 at 12:50
nam się udało … dziecko spało prawie trzy dni … ja musiałam chorą córkę (4 lata) zostawić (telefony nie działały) z bratem (9 lat) bo dostałam po 10 dniach zaufaną informację gdzie mąż jest … i to było najbardziej tragiczne przeżycie … jak wróciłam po 8 godzinach syn siedział nad córką jak skamieniały …. bo bał się, że umrze … nawet sobie wtedy nie zdawałam sprawy, że obciążam dziecko takim strasznym przeżyciem …. ale dzieci wyrosły na fajnych ludzi i z tego nasze pokolenie powinno być dumne …. :)
Grudzień 12th, 2009 at 13:07
Pani Jolu,
przeżylismy więc bardzo trudny czas z dobrymi finałami. I to jest najważniejsze. Pozdrawiam.
Grudzień 12th, 2009 at 14:40
dark side, Torlin
(w związku tragiczną sytuacją himalajskich lodowców)
.
Przypadkiem natrafiłem na tekst Wróblewskiego na ten temat.
Są pierwsze objawy globalnego ocieplenia. W głowach nam się miesza.
Pierwszymi ofiarami byli eksperci ONZ do spraw lodowców. Od dwóch lat głosili, że lód zniknie z Himalajów. Była już nawet ustalona data – 2035. Dlaczego nie w roku 2034 albo 2036 ? Profesor Graham Cogley z Ontario wytłumaczył to w tym tygodniu w Kopenhadze: “Komuś się przestawiło”. Z wyliczeń wynika, że dopiero w 2350 r. Zero tu, zero tam. Wiadomo upał. Szkoda, że nam wcześniej nie powiedzieli, poczekalibyśmy z wymianą żarówek jakieś 300 lat.
.
całość:
http://www.rp.pl/artykul/9158,.....wach_.html
Grudzień 12th, 2009 at 15:13
Stefan123
.
“Bill Clinton palił trawkę ale się nie zaciągał. A co robił senator Piesiewicz? Wciągał kreskę ale … ? Mam wrażenie ze w kategorii “najbardziej żenująca wymówka” reprezentant izby refleksji idzie na rekord dekady”.
.
Mniejsza o Piesiewicza, jest w tak dramatycznym położeniu, że na jego niezborne wypowiedzi wpływa kontekst sytuacji. Ale weźmy takiego Macieja Maleńczuka z Krakowa (wokalista i gitarzysta rockowy, poeta, z wykształcenia ślusarz-spawacz). Poproszony przez TVN24 o komentarz powiedział, że Piesiewicz jest artystą, a artystom wszystko wolno. Sam też uważa się za artystę. Pewnie to ekstremizm, lepiej wykształcone elyty zajmowały w sprawie Polańskiego bardziej umiarkowane stanowisko, mówiąc, że artyście więcej wolno. Tak się zastanawiam, czy świat istotnie byłby uboższy bez takiego Stanisława Przybyszewskiego? Strindbergiem to on jednak nie był.
Grudzień 12th, 2009 at 16:57
Antoni Dudek polemizuje z Waldemarem Kuczyńskim: “Spośród licznych polemik i ataków jakie wywołało opublikowanie w „Biuletynie IPN” notatki z rozmowy Jaruzelski-Kulikow z 9 grudnia 1981 r. najciekawszy wydaje się artykuł Waldemara Kuczyńskiego „O ewangelii w sowieckim mundurze”, opublikowany w „Rzeczpospolitej” z 11 grudnia 2009 r. Kuczyński przekonuje w nim z właściwym sobie temperamentem, że „w odróżnieniu od niektórych historyków i dziennikarzy nie bije czoła przed prawdomównością polskich agentów i sowieckich marszałków. Osobiście wierzę generałowi Jaruzelskiemu”.Zaintrygował mnie fragment o „polskich agentach”,bo Kuczyński nie wyjaśnił o kogo chodzi. Z pewnością jednak nie o gen. Jaruzelskiego, który 19 października 1981 r. tak mówił podczas rozmowy telefonicznej do Leonida Breżniewa, dzwoniącego by pogratulować mu wyboru na I sekretarza KC PZPR: Serdecznie dziękuje, drogi Leonidzie Iljiczu, za życzenia, a przede wszystkim za okazane zaufanie. Chcę wam powiedzieć otwarcie, że zgodziłem się na objęcie tego stanowiska z wielkimi oporami i tylko dlatego, że wiedziałem o waszym poparciu i że to wasza decyzja. Gdyby było inaczej, nigdy bym się nie zdecydował. […] Zrobię wszystko jako komunista i jako żołnierz, Leonidzie Iljiczu, żeby sytuacja się poprawiła, żeby doprowadzić do przełomu w kraju i naszej partii. […] Dziś spotkam się z Waszym ambasadorem. Postaram się omówić z nim bardziej szczegółowo niektóre problemy i będę prosił o Waszą radę w sprawach, które on Wam zapewne przekaże”. (…)
Reszta też jest ciekawa, a dyskusja pod tekstem głównie o Panu Ministrze Kuczyńskim.
http://antoni.dudek.salon24.pl/
Grudzień 12th, 2009 at 17:18
Ja bym się nawet z Panem Maleńczukiem zgodził… Tylko Piesiewicz jest również ustawodawcą. Tym który mówi mi z wysokiego urzędu, ze nie mogę “wciągać kreski” bo zostanę zamknięty w więzieniu. Gdyby Piesiewicz był rzeczywiście pełna gębą artystą to sprawa byłaby prosta. Ale on jest wiceprzewodniczącym Komisji Praworzadnosci.
Grudzień 12th, 2009 at 17:30
Wiele razy pisałam, że ogłoszenie stanu wojennego przyjęłam z niesamowitą ulgą.
Od 1958 r. mieszkam na zbiegu ulic, z dwóch stron mając gmachy policji, dawniej milicji, gdzie się mieściło i mieści nadal jej wojewódzkie dowództwo, są tu też siedziby wszelakich wewnętrznych służb tajnych.
Ok. 100 w linii prostej, na kolejnym rogu, który rozdziela placyk – mieszczą się siedziby redakcji i dawniejszy KW PZPR. Ok 300 m niejako za plecami domu jest siedziba urzędu wojewódzkiego.
Takie usytuowanie domu, w którym mieszkam pozwoliło mi naocznie obserwować najbardziej dynamiczne i najbardziej agresywne zachowania społeczne jakie poprzedziły 13 grudnia 1981 r. czy też wydarzenia z grudnia 1970 r.
To nie rejon stoczni był poligonem wszelkich demonstracji, ale właśnie “moje” okolice.
Moja pamięć miała zakodowane podpalenie Komitetu Wojewódzkiego w 1970 r., totalne kradzieże okolicznych sklepów i inne akty wandalizmu, próby staranowania drzwi do komendy wojewódzkiej policji wyrwanymi elementami urządzeń z placu zabaw dla dzieci. I podobne epizody starć społeczeństwa z władzą pod moim domem.
Rozdygotany, ziejący żądzą zemsty tłum jest wysoce nieobliczalny.
Kiedy w telewizji gen. Jaruzelski ogłaszał stan wojenny dla Polski, mama płakała, ja miałam huśtawkę nastrojów – od ulgi po przerażenie.
Ktoś, kto naocznie nie widział dewastacji, jakie dokonuje wściekły tłum ludzi – ten mało wie, przed czym ochronił swoją decyzją Generał.
W związkach zawodowych zaczęły dochodzić do głosu bardzo radykalne nastroje. Pracowałam wtedy w Domu Kultury “Słowianin” kombinatu ‘Transkom” i byłam wtedy etatowym ….sekretarzem zakładowej organizacji “Solidarność” w tym zakładzie.
To krotki epizod w moim życiu.
Słuchałam wystąpień Mariana Jurczyka z zapewnieniem, że “komuchów będziemy wieszać na latarniach” i podobne zapowiedzi “rozliczeń”. W sali widowiskowej domu kultury setki zapraszanych na konferencje – napalonych związkowców czekało tylko na hasło, by ruszyć na ulice.
Żadne słowa łagodzenia napięć nie wchodziły w rachubę. Emocje były tutaj górą. I to niepodzielnie. Miałam nie raz i nie dwa, w czasie takich mitingów związkowych zbitą masę mężczyzn w różnym wieku, którzy mieli jedno w oczach – chęć przywalenia komuś. Im ostrzejsze padały zapowiedzi pod adresem “komuchów” tym stopień agresji szedł w górę.
Dla mnie to był taki granat bez zawleczki tuż przed wybuchem.
Ja nie miałam do czynienia z gronem intelektualnych przedstawicieli opozycji, ale z wielkoprzemysłową klasą robotniczą – kierowcami, murarzami, facetami od lania betonu, pracujących przy tokarkach, spawarkach na traserni w stoczni itp. czyli zwykłymi robotnikami i ich związkowcami. Obserwowałam Ową “Solidarność” od dołu, a nie od góry.
Kiedy więc gen. Jaruzelski ogłaszał wprowadzenie stanu wojennego – pewien kamień z serca mi spadł – ów granat, jaki miałam tuż przed sobą – nie wybuchnie, został zneutralizowany, spacyfikowany.
Za 10 dni miała być wigilia, święta Bożego Narodzenia i była wcale nie taka lekka zima, jak teraz. Ludziom należał się spokój w te dni, a nie kolejne napięcia.
Czym byłam przerażona – tym co będzie jutro, pojutrze, jak zareagują ludzie w mieście.
Przygodę z “Solidarnością” zakończyłam na drugi dzień – dostałam wypowiedzenie z pracy bez prawa odwołania się gdziekolwiek, bo uznano zakład jako …”zmilitaryzowany”.
Tuż przed świętami udało mi się załapać na etat w Teatrze Współczesnym w biurze obsługi widza.
Nic nie mówiłam mamie o perturbacjach z pracą, by jej nie martwić, była po zawałach i miała ponad 70 lat. Każde emocje groziły jej kolejnym zawałem i śmiercią. Ale wigilię spędzałam już w dobrym nastroju, z nowym angażem od 1 stycznia 1971 r.
Dla mnie 1 rok 1981 był wyjątkowo ciężki i trudny, grudzień szczególnie, ale jakoś dałam sobie radę.
Nauczyłam się w nim wiele, wtedy też nabrałam wielkiej rezerwy do działań opozycji związkowej, widząc nie tylko polityczne pozytywy jej działań, ale też wiele manipulacji i rzeczywiste dążenia do destrukcji, a przede wszystkim – do siłowych konfrontacji z władzą.
A tych konfrontacji – bałam się najbardziej.
Nieufność do związków zawodowych i brak wiary w racjonalne z nimi rozmowy – w naszym kraju pozostała mi do dzisiaj.
Zresztą historia wskazuje, że są to uzasadnione obawy.
Podziwiam natomiast i szanuje trudną decyzję Generała, a nade wszystko, ze po obu stronach barykady znaleźli się ludzie, którzy potrafili opanować niebezpieczny żywioł i doprowadzili do obrad Okrągłego Stołu.
Z mojej tamtejsze, z 13 grudnia 1981 r. perspektywy, było to (stan wojenny a potem Okrągły Stół) jedyne optymalne rozwiązanie.
Przy innym przebiegu wydarzeń – dzisiaj wspominalibyśmy tysiące Polaków, poległych, rannych i zaginionych w bratobójczej polsko-polskiej wojnie.
Wojnie nb bardzo okrutnej, jak tylko okrutny potrafi być Polak wobec Polaka.
Grudzień 12th, 2009 at 17:35
Sorry, “przejęzyczenie”
&-my akkapit od dołu”
- nowym angażem od 1 stycznia 1982 r.
Grudzień 12th, 2009 at 17:39
Drodzy Aleksandrowie,
dzisiejsi solenizanci,
Wszystkim czytającym blog, piszącym do niego, czy choćby komentującym go na zewnątrz – Olko, Alikom, Oleczkom, Alom, Aleksandrom – najserdeczniejsze życzenia.
Wszystkiego najlepszego panowie, spełnienia ambitnych celów, najbardziej fantastycznych marzeń i wiele słońca w sercu.
Jednemu z Aleksandrów, “Byłemu”
- specjalne imieninowe serdeczności!
Grudzień 12th, 2009 at 17:45
Po przemowie Aleksandra Kwasniewskiego w TVN24 uważam ze czytelnicy tego bloga mogliby złożyć się na kwiaty dla Generala Jaruzelskiego. Wiemy już przecież ze gdyby nie On to Polska nie weszlaby do NATO i UE a Justyna Pochanke nie byłaby piekną prezenterką. Moim zdaniem to wyczerpuje temat… Ja, ze swojej strony, chciałbym Panu Generałowi podziękować za wczorajszy orgazm. Był naprawdę silny. Myśle (pod wpływem Pana Prezydenta) ze gdyby nie General – ejakulacja byłaby zdecydowanie słabsza. Skonczylaby się co najwyżej na piersiach partnera.
Panie Generale – dziękuje w imieniu PRL.
Grudzień 12th, 2009 at 17:46
Jeżeli dla Dudka dowodem na to, że Jaruzelski był sowieckim janczarem jest sposób w jaki polskki gensek zwraca się do Breżniewa to wystawia sobie świadectwo ignorancji pierwszej klasy. Dowodzi, że przyjete z góry tezy uniemożliwiają mu dokonanie tego, co jest konieczne dla każdego naukowca, krytycznej oceny dowodów i źródeł. W konkretnym przypadku tego, czy słowa jaruzelskiego to sa także jego uczucia, czy tylko forma w celu utrzymania wiarygodności. Ponadto dowodzi Dudek ignorancji politycznej, czyli nie rozumienia polityki. To nie jest nauka, lecz front ideologiczny prawicy, podobnie jak trzon IPN. To są “pracownicy frontu ideologicznego”. Wartość intelektualna produkcji tej instytucji jest mizerniutka w stosunku do ilości zmarnowanego papieru i pieniędzy publicznych. Wkrótce będziemy czytac ksiażki o aparacie represji w państwowych pralniach, czy zakładach pogrzebowych w województwie powiedzmy świętokrzyskim.
Grudzień 12th, 2009 at 18:09
Kwaśniewski gadał na okrągło, tak wzniośle, że to wywolywało zażenowanie. Bardzo mi sie nie podobał ten jego występ. Natomiast podobał mi sie Urban u Rymanowskiego, który nie dał się wyprowadzic z równowagi narwańcowi z Torunia chyba? I mówił Urban do rzeczy, ciekawie.
Grudzień 12th, 2009 at 18:14
O! Jerzy Urban! Ten to by mnie stymulowal lepiej niż nowy szklany buttplug. Zaluję ze go nie widziałem. Musiał być wspaniały skoro Pan Gospodarz tak mówi.
Grudzień 12th, 2009 at 18:25
“Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem”. Taki rzecze Wyborcza. Jakie to przewidywalne.
Magdalena Żakowska w “Gazecie Wyborczej”: Piesiewicz wciągał kokainę? To dopiero ustali prokuratorskie śledztwo. Ale nawet gdyby, to czy zażywanie kokainy – choć zakazane prawem – czyni go złym człowiekiem? Moim zdaniem – nie. Czy byłoby to sprzeniewierzenie się własnym zasadom? Nie. Nigdy nie prowadził w Senacie krucjaty antynarkotykowej. Ani nie postulował legalizacji narkotyków. (…)Czy branie kokainy podważa jego autorytet? Jeśli autorytet to człowiek krystaliczny, który nigdy nie błądzi – być może. Tyle że tacy ludzie nie istnieją. Jeśli autorytet to człowiek, który błądzi rzadziej od innych – to Piesiewicz do takich należy.”
I kolejny klasyk – Odpieprzcie się od autoryteta!!!
Grudzień 12th, 2009 at 18:31
Wypowiedzi osobnika Stefan123 moim zdaniem nalezy usunac z powodu obscenicznosci. Z gory uprzejmie dziekuje.
Grudzień 12th, 2009 at 18:33
Gospodarzu ! Panie Waldemarze !
Spotkałem się z określeniem ,że tego rodzaju MOWY jak Jaruzelski do Breżniewa ,iż to były zwyczajowo używane tzw “Pingwiny” . Robić “PINGWINA ” takie teatrum ,bardzo mi odpowiada takie określenie . Być może wszystkie strony wiedziały że ta “RELIGIA ” jest fałszywa ale używano jej dość powszechnie ,na rożnych szczeblach im wyżej tym bardziej kwieciście .Specjalista od “pingwinów ” miał dobre notowania ,to też było chore.
O panu Dudku nie wypowiadam się, a o 13 grudnia roku pamietnego mam ugruntowną opinię , podobną do ZOFI .
12 grudnia byliśmy w gronie przyjaciół na premierze “Szwców ” w Teatrze Współczesnym .Pozostala mi pamiatka program ze stylizowaną biało -czewona flagą a’la Solidarność nad tytułem ” Szewcy” .Po ingerencji cenzury program ukazal się z falga ale bialo -czarna ,co też było wymowne .
Szanowno Zofio !
Korzystam z okazji i dziękuje na tym forum za umieszczenie info. z Twoimi ocenami “Gazowych Dywersyfikacji po Polsku “-vide Katar .
Z pozdrowieniami ,staly czytelnik tego Bloga ,przyznaje pasożytuje u WAS .
Grudzień 12th, 2009 at 18:36
Niedawno przepowiadalem, ze w braku CBA pisowcy spin doktorzy uruchomia IPN. I rzeczywiscie. Z punktu widzenia kampanii prezydenckiej niedawne rewelacje IPNu sa najzupelniej wytlumaczalne. Oto okazalo sie po raz kolejny, ze sposrod prezydentow RP jest tylko jeden nieskalany. Co za szczesliwa niespodzianka z punktu widzenia kampanii wyborczej. Co za szczesliwy przypadek, ze bezstronny Instytut wystapil z nowymi dowodami akurat teraz.
Grudzień 12th, 2009 at 19:08
Kraj przywital mnie pieknym i pustym nowym terminalem na Okeciu i zamknietymi na glucho budkami kontroli paszportowej. Brak kontroli paszportowej zasugerowal, ze z jednego sporego europejskiego miasta (Monachium) przelecialem do drugiego sporego miasta (Warszawy). To jakby ujelo wagi temu przelotowi. Nie bylo rytualu przekraczania granicy i groznego spojrzenia, pod korym cierpnie serce i uginaja sie nogi. Z rozczarowaniem schowalem paszport do plecaka. Mam troche nabozny stosunek do tego przedmiotu. Nie moge do konca uwierzyc, ze od jakiegos czasu wolno mi przechowywac w domu pozwolenie przekraczania granicy Wschod-Zachod w dowolnym wybranym przeze mnie momencie.
.
Wszystkich Czytelnikow, jak rowniez siebie samego, chcialbym pocieszyc. Miekniecia nog mozna w dalszym ciagu doswiadczyc przy przekraczaniu granicy najblizszego przyjaciela Polski. Pod wzgledem intensywnosci wrazen ta granica coraz bardziej przypomina niegdysiejsza granice przyjazni pomiedzy Polska a Zwiazkiem Radzieckim. Dodatkowa atrakcja jest pobieranie odciskow palcow, czego kiedys jednak nie bylo nawet w obozie socjalistycznym. Z powodu mozliwosci technicznych, jak mniemam, jednak fakt pozostaje faktem. Tak na wszelki wypadek warto sie nad tym odrobine zastanowic. Charakter panstw i narodow najlatwiej jest zaobserwowac na granicach. Jeden rzut doswiadczonego oka dostarcza mnostwa informacji. Na przyklad: jak sie zachowuja kontrolerzy? Czy zachowuja sie jak gospodarze uprzejmie witajacy milych zagranicznych gosci? Czy moze graja role surowych sledczych, przed ktorymi miekna kolana potencjalnego przestepcy? Odpowiedzi na to pytanie kazdy musi poszukac osobiscie przekraczajac stosowna granice. Opisy nie wystarczaja. A juz zwlaszcza moje opisy, poniewaz ja od niedawna wchodze drzwiami dla uprzywilejowanych.
.
Aby poznac charakter kraju, trzeba po pierwsze przekroczyc jego granice, podrozujac klasa ekonomiczna. Pierwsza klasa zawsze widzi wszystko w rozowych kolorach. Podrozujac pierwsza klasa trzeba dolozyc staran, aby ciagle pamietac swoje wrazenia z czasow podrozowania klasa druga a nawet trzecia.
Grudzień 12th, 2009 at 19:24
Kraj przywital mnie takze Gazeta Wyborcza w wydaniu papierowym. W dniu przybycia na tapecie byly akurat nowe rewelacje na temat Generala. Temat niezbyt nosny, bo General nie zagraza Jedynie Slusznemu Kandydatowi, wiec nie ma potrzeby kopac go dluzej niz jakies dwa dni. Jutro oczywiscie bedzie powtorka, ale nie powinna potrwac dluzej niz do wieczora. Dzien pozniej pojawil sie senator w spodnicy. To takze nie potrwa dlugo, bo choc senator jest z wrazego ugrupowania, ale nie jest kandydatem. Co innego, gdyby to Michnik zalozyl jak rowniez zazywal. Takie szczesliwe wydarzenie mogloby odwrocic bieg historii, bo Michnika w spodnicy Gazeta jednak by nie przezyla. To proste stwierdzenie powinno nam uswiadomic, ze Michnik jednak musi byc swiety, skoro dotad go na niczym nie przylapano pomimo istnienia palacej politycznej potrzeby.
.
Oprocz tego moj ulubiony Palikot podobno proponuje, zeby kazdy mogl miec spluwe. Jak na moj gust, to jest powazne rozczarowanie. Szkoda, bo to jeden z nielicznych politykow z liczba szarych komorek powyzej absolutnego PiSowskiego zera.
.
Poza ty,, GW opublikowala jakies propozycje naprawy polskiej nauki. Cala bita strona, ale nie przeczytalem, bo nie mam wiekszej nadziei “w tym temacie”.
Grudzień 12th, 2009 at 19:26
Panie Narciarz2 – gdyby mnie zgodnie z Pana homofobicznym postulatem skasowano za obscenicznosc – mam następny wpis.
Dziękuje Generalowi Jaruzelskiemu za dzisiejsza grochowke. Bez Niego nie byłaby taka pyzszna. Jutro będę jadł bigos na boczku. Przed posilkiem wzniose oczy na wschód i pomyśle ciepło o naszym wybawcy.
A Pan Urban daje mi satysfakcję porownywalna z tańcem z gwiazdami. Choć nadal szczerze żałuje ze nie widziałem Jego wypowiedzi w TVN. Na pewno były wspaniale tak jak Gospodarz prawi.
Grudzień 12th, 2009 at 19:42
Na koniec kontrola NIKu w telewizji zwanej “publiczną”. To juz trzecie rentowne przedsiewziecie, ktore prawica doprowadza do upadku finansowego. Najpierw byl Tygodnik Solidarnosc, potem Ekspress Wieczorny, a teraz telewizja. O ile jedno wydarzenie to mogl byc przypadek, dwa to mogla byc regula, to przez trzy punkty jak wiadomo mozna przeprowadzic linie prostą. Dokad ta linia prowadzi? Prowadzi otoz w strone tak zwanych “czerwonych pająkow”. Jak niektorzy starsi blogowicze moze pamietają, fakt istnienia czerwonych pająkow byl powazną kleską propagandową PRLu. Z obecnej perspektywy czerwone pająki byly stosunkowo nieszkodliwe, bo same z siebie nie doprawadzily do upadku zadnego duzego przedsiewziecia. Natomiast prawicowe czerwone pająki jak najbardziej to potrafią. Tak wiec w dziedzinach ssania, wyludzania, jak rowniez defraudacji publicznych pieniedzy, w ciagu dwudziestolecia nastąpil powazny postep. Jakze to milo, ze na czele tego postepu stoi prawica uwazjąca samą siebie za moralną, katolicką, prawną, sprawiedliwą, jak rowniez solidarną. Solidarnosc jest szczegolnie widoczna w fakcie podzielenia sie publicznym groszem z szesnastoma doradcami, czy ilu ich bylo. Co prawda, szesnastu to nie cale spoleczenstwo, ale od czegos trzeba zacząc. Jeszcze kilka takich tlustych lat, a cos z panskiego stolu moze skapnie nawet wiernemu Mawarowi? Nie tracmy nadziei na pomyslny rozwoj wypadkow.
Grudzień 12th, 2009 at 19:47
Panie Stefan123. Panski ostatni wpis jest co prawda rownie beznadziejny, jak poprzednie, ale nie jest obsceniczny. Uprzjmie prosze Gospodarza o wywalenie Panskich obscenicznych wpisow, natomiast beznadziejne jak najbardziej trzeba pozostawic. W koncu na tym polega publiczna debata, aby kazdy mial okazje kompromitowac sie wlasnymi wypowiedziami, jak to Pan czyni z wielkim powodzeniem.
.
Kasowanie obscenow nie ma nic wspolnego z homofobia, zas ich tworzenie nie ma nic wspolnego z tolerancja. Skoro Pan tego nie wie, albo udaje, ze nie wie, to moze czas, aby Pan sie nauczyl rozrozniac te kategorie.
Grudzień 12th, 2009 at 19:53
Jak szanowni Panstwo zauwazyli, odespalem juz roznice czasu i pozwolilem sobie wlaczyc sie do rozmowy. Nie obiecuje kontynuacji, bo jestem dosc zajety, ale kto wie. A teraz dobranoc.
Grudzień 12th, 2009 at 20:14
Przyłaczam się do Nowej Swieckiej Tradycji, jakoby niech co rok, w wigilię kolejnej okragłej rocznicy 13. grudnia każdy się wyspowiada gdzie mieszkał(a) od 1958. roku począwszy, jak się miejsce zamieszkania miała do budynków rządowych i co było widac z balkonu.
Otóż ja z ojcem się wprowadziłem do mieszkania w Budapeszcie wławsnie w 1958 bez matki, bo się rozwiedli miesiąc wczesniej. Mieszkanie było fajne, mebli wystarczyło tylko do jednego pokoju w drugim, duzym pokoju stał na środku fortepian, a dokoła jezdziłem sobie na rowerze. Do przedszkola miałem blisko, mozna powiedziec, że było na splunięcie, tylko trzeba uważać kiedy się splunie, bo po drodze stał pomnik Armii Czerwonej i milicjant co pomnik pilnował. Po drugiej stronie pomnika była ambasada USA z pieknymi gablotami co treść zmieniali raz na rok, ale ja i tak codziennie oglądałem, gdy szedłem do matki, która pracowała w Banku Narodowym w tym samym budynku co ambasada amerykańska tylko z drugiej strony żeby pojeżdzic na paternosterze. Paternoster to taka winda (gdyby ktos nie wiedział) co jeżdzi w kółko i non stop. Według mnie miał się nazywac Perpetummobile ale wynalazca był słabo zorientowany w szczegółach Nowego Testamentu.
Z balkonu widac było Parlament (tylko trzeba było się nieco wychylić) a na wprost balkonu była filia Ministerstwa Kultury. Na parterze Filii znajdowało się kino gdzie zawsze we wtorki o godzinie 20:30 Janos Kadar obejrzał jeden FILM, po czym wyszedł kina i na piwszo oddalił się w kierunku Parlamentu. PRZEZ 10 LAT (albo nieco dłużej) CO TYDZIEŃ! Kinoman powiadam Wam. Szedł bez ochrony z jakimś kumplem, zony z tyłu o 10 kroków, samochód słuzbowy o dalsze 10 kroków. Ochrona zresztą na pewno była, ale dyskretna. Na pewno nikt mojego balkonu nie skontrolował ani razu.
Grudzień 12th, 2009 at 20:28
W paternosterach generalnie Wegry sa potęga. Głównie zresztą Budapeszt. I głównie w paternosterach. W samym Budapeszcie Europejski Wykaz Paternosterów wymienia 13 paternosterów, gdy w Pradze tylko 9 a we Wiedniu 7. W całej Polsce są tylko 3 paternostery.
Grudzień 12th, 2009 at 20:32
A może ktoś by napisał panegiryk?
Poddaję motto:
“Odpieprzcie się od Generała!
Adam Michnik”
Grudzień 12th, 2009 at 21:02
Narciarz,
rozwazę Twoja sugestię. Mam nadzieje, że obscenia sie nie powtórzą, bo posty wylecą.
Grudzień 12th, 2009 at 22:20
Obscena – buttplug
Kompromitacja – bigos
??? – argumentacja Kwasniewskiego
kto uzupelni brakujacą cześć?
Może Pan, Panie piewco smaku drugi?
Korzystając z okazji dziękuje Ci o Generale za to ze jutro nie będzie czołgów. I zima lagodniejsza. I wiecej kanałów TV. I dolary w kantorach. I żarówki <99W w sklepach. I broń w rękach posiadaczy zezwoleń. I wszystko co najważniejsze. Bez Ciebie Generale tego by nie było. Słońce Ty nasze!!!!
Grudzień 12th, 2009 at 23:04
Stefanie Sto-któryś tam,
Nie wiem ile masz lat, ale zachowujesz się jak smarkacz.
Polska 13 grudnia 1981 r – to nie tylko Polska ludzi internowanych, nie tylko Polska żołnierzy stojących na ulicy czy w pojazdach wojskowych, to nie tylko związkowcy i opozycja. nie tylko władza partyjna i administarcujna zaangażowana w stan wojenny.
Polska tamtego dnia – to przede wszystkim Polska zwyczajnych ludzi, nie zaangażowanych w działania opozycyjne, Ludzie ze wsi, miasteczek i większych miast, mający na głównie rodziny i nadchodzące święta Bożego Narodzenia, niedostatecznie zaopatrzone sklepy, czasem zimno w domu, gdy górnicy albo pracownicy elektrowni strajkowali.
Tych ludzi w Polsce była znakomita większość.
Tak jak nie cała młodzież należała na studiach do NZS czy innych opozycyjnych organizacji.
Dzisiejsze media i prawicowi politycy, byli opozycjoniści, stwarzają wrażenie, że wówczas cala Polska była w opozycji i walczyła z reżimem.
Gdy tymczasem znakomita większość Polaków była z dala od tych wydarzeń, niezaangażowana.
Dla tej znakomitej większości Polaków stan wojenny przyniósł to czego oczekiwali – ujarzmienie narastającego chaosu w państwie, a tym samym poprawę życia codziennego, o dziwno w większych miastach, bo w mniejszych i na wsi, życie toczyło się swoim torem, z dala od wielkiej polityki.
Tak samo jak teraz.
Twoje kpiny pod adresem Generała są nie na miejscu.
General, jako szef państwa odpowiadał w 1981 r. za wszystkich Polaków, tych zwyczajnych, nie zaangażowanych w walki pilotyczne i będących w większości – przede wszystkim.
Nie wiem tylko co Tobą kieruje, głupota szczeniacka, niedowartościowane kombatanctwo czy fatalnie skanalizowana agresja.
Grudzień 12th, 2009 at 23:06
Indoor,
to na Węgrzech też gen. Jaruzelski 13 grudnia 1981 r wprowadził stan wojenny?
Ciekawostka, nie wiedziałam….
Grudzień 12th, 2009 at 23:19
Waldemarze ze Szczecina,
miło mi, że jesteś moim czytelnikiem, również pozdrawiam z naszego urokliwego miasta.
***
Panie Waldemarze, nasz Gospodarzu,
pomysły dzisiejszego solenizanta Aleksandra Kwaśniewskiego o kandydowaniu Olechowskiego na prezydenta RP uważam za wysoce nie trafiony. A koalicję lewicy z SD za poroniony pomysł.
Moim zdaniem, jedynym ponadpartyjnym kandydatem na prezydenta, który mogłyby zaakceptować ugrupowania centrowe i lewicowe jest tylko Włodzimierz Cimoszewicz.
Ale istnieje za duży konflikt intelektualny miedzy szefem SLD a Cimoszewiczem, więc Napieralski nie dogada się z Cimoszewiczem.
PO natomiast brak odwagi, by Cimoszewicza jawnie poprzeć i zaproponować ponadpartyjnego kandydata na prezydenta, chociaż akurat ten kandydat ma praktycznie największe szanse ze wszystkich.
Kwaśniewski natomiast łatwiej dogaduje się z prezydentem Kaczyńskim niż z premierem Tuskiem.
On sam, jest realistą i bez zaplecza politycznego nie ma zamiaru kandydować.
Grudzień 12th, 2009 at 23:50
Pani Zofio my byliśmy zwyczajnymi ludźmi … ale przyszli… powiedzieli, że awaria w pracy jest … potem 10 dni czekałam i chodziłam po komisariatach by się dowiedzieć co się stało a po 1 miesiącu dostałam pismo, że gdyby mąż chciał bym wiedziała gdzie jest to by napisał .. to były koszmarne dni i potem 8 lat wyjętych z życia … a dlaczego internowanie … bo Pan Dyrektor uznał,ż e ma za duży autorytet wśród pracowników … ja nie ma żalu bo to nas zmusiło do szukania nowych i lepszych rozwiązań na życie nasze i naszych dzieci … ale bez przesady … Jaruzelski nie jest moim bohaterem … ale niech sobie żyje spokojnie …
Grudzień 12th, 2009 at 23:58
narciarz2
“Kraj przywital mnie takze Gazeta Wyborcza w wydaniu papierowym”..
.
To w końcu świecka Biblia dla części tubylców, więc dziwić się nie należy. Wszyscy wiemy narciarzu, że jesteś produktem doskonałym Gazety, ale Gazeta jest jeszcze doskonalsza, więc jak chcesz być produktem najdoskonalszym to masz trochę pracy nad sobą. Moim zdaniem dasz radę. :)
Grudzień 13th, 2009 at 00:04
Mawar śmieszny jesteś … pomóż jakiejś staruszce … tyle energii idzie na marne …
Grudzień 13th, 2009 at 00:08
Jolka
“Jaruzelski nie jest moim bohaterem … ale niech sobie żyje spokojnie …”.
.
Też nie mam nic przeciwko temu, żeby sobie SPOKOJNIE pomieszkał w celi.
http://krasnoludowa.blox.pl/re.....9a194a.gif
Grudzień 13th, 2009 at 00:13
i co Ty z tego będziesz miał …
zła energia tworzy złych ludzi …
Grudzień 13th, 2009 at 00:19
narciarz2
“Miekniecia nog mozna w dalszym ciagu doswiadczyc przy przekraczaniu granicy najblizszego przyjaciela Polski. Pod wzgledem intensywnosci wrazen ta granica coraz bardziej przypomina niegdysiejsza granice przyjazni pomiedzy Polska a Zwiazkiem Radzieckim. Dodatkowa atrakcja jest pobieranie odciskow palcow, czego kiedys jednak nie bylo nawet w obozie socjalistycznym”.
.
Uchodźców, którym cudem udało się wyrwać spod buta reżimu Obamy witamy gorąco tym co mamy najlepszego: papierową “Gazeta Wyborcza” wspierającą rządy miłości:
http://img7.imageshack.us/i/plakat5c.jpg/
Grudzień 13th, 2009 at 00:38
Jolka
.
“…. i co Ty z tego będziesz miał …”
.
A co ja miałem z tego, że Beria został zastrzelony, Mielke spędził 2 lata w więzieniu (z sześcioletniego wyroku), Honecker też siedział, ale jeszcze krócej? Nic, prócz poczucia, że sprawiedliwość czasem triumfuje. W przypadku komunistów zbyt rzadko.
.
“zła energia tworzy złych ludzi …”.
.
Wyżej wymienieni byli jej dystrybutorami.
Grudzień 13th, 2009 at 00:45
szkoda pisania z Tobą … the end
Grudzień 13th, 2009 at 00:45
Stefan123
“Magdalena Żakowska w “Gazecie Wyborczej”: Piesiewicz wciągał kokainę? To dopiero ustali prokuratorskie śledztwo”.
Liberalny ciemnogród atakuje. A czytałeś to Żakowskiej, tym razem występującej jako Magda?
http://wyborcza.pl/1,99069,687.....em___.html
Moim zdaniem trudne do przebicia.
Grudzień 13th, 2009 at 00:46
Jolka
Wcale się nie napraszam. :)
Grudzień 13th, 2009 at 02:01
Jeśli państwo pozwolą. Mam następną wklejkę z dyskusji pod artykułem Gospodarza w “Rzeczpospolitej”. Mój ostatni komentarz w tej wymianie kuksańców zawisł na haku “Your comment is awaiting moderation”. Po raz czwarty już. Nie mam żadnych podstaw żeby sądzić, iż tym razem dobra oraz łagodna jak baranek cenzura prawicowa to przepuści. Bo to by oznaczało nowe prawo natury: do czerech razy sztuka.
#
Andrzej KTJ says:
12 grudnia 2009 at 18:50
Do Panów Szczesiul i kotów Number “łan”( …już w nazwie brak logiki ….kot.kot1 ?!!!! zamiast kot2 ” tu” ) – ponieważ się Panowie “rozumiecie ” jak dwa kije albo… kocury .
Byłem na emigracji i wróciłem 18 lat temu i zgadzam się z Panem Błaszczykiem. Panu kotowi” number łan” two things ; one-ponieważ jest Pan ( kozacy nie lubili polskich Panów ) kozakiem proponuję powrót za Dniestr i two – Pan Błaszczyk pisze nie z ” polskiego getta” a jeżeli są takie to proszę donieść do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu jeżeli jest Pan Polakiem chyba, że z Zadniestrza ?!
Panu Szczesiul(ziarenko ) życzę więcej pracy niż cudów i zakupu samochodu wtedy nic po “kiju w szprychach “. Nawet gierkowski maluch wystarczy aby zdązył Pan tam gdzie “podążał” nawet z “ziarenkiem” piasku w trybikach .Nie bardzo rozumiem natomiast “dokądś” Pan “podążał” czy podąża ?!!!
Pana Błaszczyka proszę natomiast pozostawić tam gdzie jest, bowiem z pewnością jak miliony “meneli”( czy to język “urzędowy”?!) nie wyjechało tam dla własnej przyjemności. Co Panowie powiedzą o “menelach” obecnie przebywających w Irlandii , wcześniej w Westfalii, Francji, USA ?! . Zgadzam się jednak ,że byli też wśród nas- z Urzędu – ludzie jak maleszka i kilku (????!!!) innych . Czy o nich Panowie piszą – menele ?.Czy może Panu Szczesiulowi nie “dali” paszportu z Urzędu i z zazdrości braku “komfortu”( to Pan kot2) nazywa Pan wszystkich menelami ?! “Dokądś” my “podążamy”?!!Czy Panowie “podążają” na wiec poparcia dla generała ?! Dziś wigilia można pośpiewać przy koksowniku z byłymi kombatantami. Zaprosiłem Pana Kuczyńskiego. Powspominacie …..
#
Wlod says:
12 grudnia 2009 at 19:13
@Erwin says:
10 grudnia 2009 at 19:22
“Dla mnie pan Jaruzelski jest odpowiedzialny za katastrofalny stan polskiej
gospodarki, …”
A dlaczego nie np. pan Piłsudski albo król Stanisław August Poniatowski? Łatwo wyobrazić sobie, jak kwitłaby dziś nasza gospodarka, gdyby nie rozbiory Polski.
#
Szczesiul says:
Your comment is awaiting moderation.
12 grudnia 2009 at 22:39
Wlod,
Celniej się nie da.
A do pana KaTeJota (Andrzej KTJ, 12 grudnia 2009 a 18:50) tyle. Tylko z łaski własciwie.
Właśnie posiadam samochód ze szprychamy. Kosztował 64,000 dolców US. To dlatego mam uczulenie na meneli pchających kije i pręty w szprychy każdemu kto dokądś podąża. Menele zaś są czasem z getta, czasem z poza. Menelami jednakże nie nazywam “wszystkich”, jak pan chce. Menelami nazywam tylko tych, którzy całe życie są nieudacznikami, innych za te swoją przypadłość jadowicie obwiniając. I pchając im kije i pręty w szprychy przy każdej nadającej się do tego, lub nie, okazji.
Zgadzam się z panem, drogi KaTeJocie, w jednym. Pan Blaszczyk rzeczywiście powinien pozostać tam dokąd go “zmuszono”. Żeby mógł się zmuszać do nienawidzenia wszystkiego i wszystkich co mają coś wspólnego z III RP. I żeby mógł to radośnie czynić aż do końca dni swoich. Czy to w getcie czy poza gettem Polonii australijskiej twórczo się rozwijając. Wszystko dzięki komuszemu zmuszeniu do emigracji ponad ćwierć wieku temu, no less.
Serdecznie pozdrawiam, panie KaTeJocie Andrzeju. Czy Andrzejki się udali latoś?
************
Panie Moderatorze! Poluzujcie. Swinta idom. Bogu w sercu nie macie? Za co wy kasujecie ten niewinny tekst? Przeciez nie ma w nim żadnych sformułowanian agresywnie obraźliwych
Grudzień 13th, 2009 at 02:02
Widzę ze ludziska jakoś sobie radzą z rządami miłości, a z obscena to juz w ogole maly pikus. Jedni buttpluga przemycają niewinnie, na nieznajomość języka licząc. Inni zaś bzykaniem zgrabnie ozdabiają teksty, oczekując na powszechne umiłowanie tematyki przez czytających. I jednym i drugim wszystko by gładko przeszło gdyby narciarza2 nie zaczęła nuda nudzić w Pomrocznej. Bo on tam wylądował na pustyni nowiutkiego lotniska i nie wie co ze sobą począc.
:
Na początek zaczął od podjudzania Pana Ministra do wycinana czyichś, a wiec nie jego przecież, “obscenicznych” tekstow. I odpowiedź od Gospodarza nadeszła natychmiast: “rozwazę Twoją sugestię”. Jak to miło i ładnie przeczytać coś rozsądnego.
:
Szczególnie że i zagrożonemu autorowi Stefanowi123 jest z tym też miło, ładnie i do twarzy. Zofia jednakże, niezawodna jak zwykle, swój występ musiała dac. Rugając od najgorszych krytyka Generała, Stefana któregoś tam. Bo jak on mógł!
:
“Twoje kpiny pod adresem Generała są nie na miejscu…Nie wiem tylko co Tobą kieruje, głupota szczeniacka, niedowartościowane kombatanctwo czy fatalnie skanalizowana agresja.”
:
Aż takiej wolności słowa ci się zachciewa, że kpiny z Generała przez duże gie chcesz uskuteczniać? Co to to nie. A juz napewno nie na tym blogu! Rzecze rzeczona Zofia. Niczym udzielna pani, a moze nawet pańcia, na włościach w Szkocji.
:
Chce popsuć trochę te piknikowa atmosfere. I przypomnieć niezorientowanym blogowiczom, że namawianie Pana Ministra do cenzury, do wywalania tekstów a nawet do banowania piszących na tym blogu ma już dosyć długą tu tradycje. Kiedyś się to z reguły zaczynało od lamentów niektórych pańć blogowych na poziom innych piszacych. Szczególnie jeśli się rozchodziło o tych, którzy mieli odmienne od tych pańć zdanie na temat, na przykład, dobrego rządu Tuska. Bo wtedy była pewność, że po takim uderzeniu w stół nożyce musiały się odezwać. I musiały ciąć posłusznie to co zostało wskazane do ciecia. Poczym oczywiście występowały chórki jednogłośne a wielce pochwalne takiej zdecydowanej a demokratycznej akcji. Tak trzymać Gospodarzu! skandowano w nieskończoność, po wyrzuceniu odmieńca blogowego. Hunwejbinizm w pełnej krasie.
:
Ostatnio zabrakło jakby głównej inspiratorki takowych akcji. Ale nic to! Gdyż pozostał niezawodny narciarz2. Bo on zawsze wiernie sekundował pańciom w ich nagonkach i nawoływaniach Pana Ministra do drastycznych interwencji. Kiedy jednak i on postraszył, że na łono jedzie i nie będzie z nami się spotykał, zacząłem się poważnie martwić. Kto teraz Panu Ministrowi wskaże drogę do oświecenia?
:
Okazuje się, że narciarzowe obiecanki to zwykle cacanki. On nie mógł wytrzymać bez trzymania ręki na pulsie cenzury blogowej. I wkroczył krokiem wielomilowym. Pokonując granice najbliższego przyjaciela Polski, o pełnej intensywności wrażeń związanych z pobieraniem odcisków palcow. A tego kiedyś nie było nawet w obozie socjalistycznym! Bo ta granica z nowym najbliższym przyjacielem Polski coraz bardziej przypomina niegdysiejszą granice przyjaźni pomiędzy Polską a Związkiem Radzieckim! Taką przerazliwą a prawdziwą prawde nam zaserwowal dumny obywatel kraju nazywanego The Land of the Free. Zaraz po wyrwaniu sie spod buta reżimu Obamy.
:
Chciałoby się z humorem jakimś zakończyć opis zabaw na tym blogu. Problem w tym tylko, że nie wszyscy to jako zabawę traktują czy odbierają. Więc tylko na taką wielkoduszność mnie stać, na zakończenie swojego elaboratu.
:
Ludkowie! Ponuro tu się znów porobiło. I Mawar, życzący Generałowi wrednie, żeby sobie SPOKOJNIE pomieszkał w celi, nie jest wcale tego głównym powodem.
Grudzień 13th, 2009 at 05:13
Stafan123,
szczerze wspolczuje.
Ale jednoczesnie przypominam, ze to bylo prawie 30 lat temu, facet jest na progu smierci i takie ciagle roztrzasanie tamtego dnia to juz choroba. To juz minelo! Od 20 lat mamy demokracje, wlasnosc i co tam jeszcze chcesz, religii nikt nie tepi, przeciwnie to ona tepi nieprawomyslnych uzywajacych prezerwatyw czy innej aborcji z in vitro, czas juz moze wrocic do czasow wspolczesnych? Czy uwazasz, ze wspolczesna Polska problemow nie ma?
Grudzień 13th, 2009 at 05:30
Ups! To powyzsze to nie tylko do Stefana123 ale i do kilku innych osob.
Indoor, ciebie z tego wylaczam! Pisz, czytuje z zachwytem, a ow paternoster mnie rozlozyl! Jednego paternostera poznalam osobiscie w okolicznosciach dosc zabawnych i do dzis pamietam nastroj pospiechu jaki towarzyszyl jednemu panu, ktory musial schodami doleciec pierwszy na gore, zeby wyciagnac z paternostera jedna pania. We Wroclawiu to bylo oczywiscie, najlepszym miescie polskim!
‘
Zofia,
dobry tekst, ale o sciane. Ci co marza o celach, nie zmienia zdania.
Grudzień 13th, 2009 at 06:51
E-J rozłożona na paternosterze! Patrzę z zachwytem. A z podziwu gulgam. W duecie z nielotem zresztą. I marzenia me szybują czołganiem wstecz wyżej i wyżej. Cały czas po scianie celi twierdzy w Szliselburgu. Gdybym jeszcze nie lękał się pieśni! Moze wtedy i ja o celach bym marzył. A tak to zostało mi tylko zdanie, którego też nie umiem zmienic. Zdanie to wciąż brzmi
:
“Sąd nad generałem Jaruzelskim to również sąd nad Polskim Papieżem.”
:
Jeżeli nie lękasz się pieśni,
stłumionej, złowrogiej i głuchej,
gdy serce masz męża i jeśli
pieśń kochasz swobodną posłuchaj.
…
I słucha Waryński, lecz nie wie,
że cienie się w celi zbierają,
powtarza jak niegdyś w Genewie:
Kochani… ja muszę do kraju..
etc.
http://my.opera.com/mmaly/blog.....arynskiego
Grudzień 13th, 2009 at 08:15
I jeszcze to znalazłem. Podpisane: EJ. Czy to ty, Ewo-Joanno?
:
A z tej celi pustej i chłodnej
trzeba będzie niedługo odejść,
jeszcze spojrzeć w niebo pogodne,
jeszcze spojrzeć za siebie-w młodość.
.
Już za chwilę przyjdą żandarmi,
wyprowadzą bez słowa z celi…
Trzeba umieć, jak żołnierz armii,
iść spokojnie pod mur cytadeli.
.
Ach, umierać nie będzie ciężko,
chociaż serce ma lat dwadzieścia-
nie złamane codzienną klęską,
dziesięć klęsk, dziesięć kul pomieści!
.
Bo jest życie piękniejsze, nowe,
i żyć warto, i umrzeć warto!
Trzeba nieść, jak chorągiew, głowę,
świecić piersią kulami rozdartą,
.
trzeba umieć umierać pięknie,
patrzeć w lufy wzniesione śmiało!
Aż się podłe zadziwi i zlęknie,
aż umilknie łoskot wystrzałów!
–
Nie po ordery, nie dla kariery. Do boju rusza komandos szczery.
Dla innych sława a dla nas sprawa i nocka w akcji łaskawa.
EJ !
:::
Eh! Jak piękna jest bohaterszczyzna. Szczególnie ta nasza.
Grudzień 13th, 2009 at 08:25
Pociągnijmy to kawałeczek dalej
:
“Ach, umierać nie będzie ciężko,
chociaż serce ma lat dwadzieścia-
nie złamane codzienną klęską,
dziesięć klęsk, dziesięć kul pomieści!”
Taka czysto polska ta bohaterszczyzna. I zawsze na amen przegrana. Jak z tej zawsze przegranej polskiej bohaterszczyzny Jaruzelski potrafił, 28 lat temu dzisiaj, na drogę do Annus Mirabilis wejść to ja do dnia dzisiejszego głową kręcę z niedowierzaniem. I wciąż sobie powtarzam: on tylko rozkazy wykonywał. Jak na zdyscyplinowanego żołnierza przystało. A ze był na tyle mądry by wiedzieć, że tym razem rozkazy te wydawał ktoś mający zwycięstwo za cel, to i nie o klęsce, jak inny general, Antoni Chruściel pseudonim “Monter”, marzył. Dowodząc Powstaniem Warszawskim.
Grudzień 13th, 2009 at 08:49
Pociągnijmy to kawałeczek dalej
:
“Ach, umierać nie będzie ciężko,
chociaż serce ma lat dwadzieścia-
nie złamane codzienną klęską,
dziesięć klęsk, dziesięć kul pomieści!”
Taka czysto polska ta bohaterszczyzna. I zawsze na amen przegrana. Jak z tej zawsze przegranej polskiej bohaterszczyzny Jaruzelski potrafił, 28 lat temu dzisiaj, na drogę do Annus Mirabilis wejść to ja do dnia dzisiejszego głową kręcę z niedowierzaniem. I wciąż sobie powtarzam: on tylko rozkazy wykonywał. Jak na zdyscyplinowanego żołnierza przystało. A że był na tyle mądry by wiedzieć, że tym razem rozkazy te wydawał ktoś mający zwycięstwo za cel, to i nie o klęsce, jak inny general, Antoni Chruściel pseudonim “Monter”, marzył. Dowodząc Powstaniem Warszawskim.
Grudzień 13th, 2009 at 09:00
Ja mam takie dziwne wrażenie, że są tu tacy między nami… co nie mogą Generałowi wybaczyć tego nagłego internowania w gaciach :D
Tacy wspaniali konspiratorzy, takie orły, sokoły patriotyczno narodowo bogoojczyźnianej sprawy. Tacy mądrzy, pełni pomysłów na lepsze jutro dla siebie i rodziny… i nagle bez dania racji, po nocy, w gaciach! na zsyłkę do internatu!!! Albo jeszcze gorzej – nie byli wtedy nikim, bo paradowali w rajtuzkach, z pieluchą, co się wciąż przekręcała. No bo nie było wtedy pampersów!!! Nie mogli nawet w tych gaciach zaistnieć! Hańba!!! A taki generał małą literą potrafił tak zaplanować i przeprowadzić tę nikczemną akcję, że nikt niczego nie przeczuł. Nawet Amerykanie nie zareagowali, jak należy na raporty Kuklińskiego, naszego bohaterskiego półkownika… ups! Dużą literą! Pozostaje tylko zademonstrować swoje niedoszłe bohaterstwo plując, demonstrując i okazując pogardę i co tam jeszcze. Durnowate gołowąsy mogą się poprzebierać w stroje z epoki, wziąć pałki do rąk i nawet przywalić koledze przebranemu za związkowca z łomem. To wszystko, co zostało do zrobienia. Duch bohaterstwa i honoru niech w Narodzie trwa!! Bo ma! Trwać oczywiście. Reszta należy do prawdziwych historyków, którzy napiszą nam historię od nowa. Tym razem słuszną.
Grudzień 13th, 2009 at 09:26
Jolka,
o tym jacy wredni są Polacy wobec siebie – nie muszę pisać.
Jedni dyrektorzy przy okazji stanu wojennego – “załatwiali” swoich konkurentów i niewygodnych dla siebie ludzi, inni – autentycznych działaczy opozycji chronili, nb. często za zgodą władz partyjnych, UB i samych opozycjonistów.
Nie wiem gdzie Twój maż pracował i co w swojej pracy robił, nie wiem też, jaki to wpływ na ludzi miał, o którym mówił jego dyrektor.
Jeśłi był wziętym związkowcem, który w jakimś sensie destabilizował pracę w zakładzie pracy – a firma ważna dla gospodarki – to decyzja dyrektora jest w jakimś sensie wytłumaczalna.
Czy naprawdę w tym zakładzie pracy Twój mąż był tylko “zwyczajnym” pracownikiem?
Poza tym jeszcze jedna sprawa.
Ktokolwiek świadomie zabiera się za walkę z aktualnie rządzącą władzą (bez względu z jakiego nadania) musi się liczyć z tym, że za tą walkę przyjdzie mu ponieść konsekwencje, bowiem żadna władza na świecie, w państwach demokratycznych także, nie pozwoli sobie na jej obalanie w sposób rewolucyjny.
Na każde internowanie trzeba spojrzeć indywidualnie.
Internowaniu podlegała nie tylko opozycja, ale także internowani byli prominentni członkowie PZPR.
I jeszcze jedno.
To co może zrobić tłum demonstrantów, wie każdy rządzący, a może b. dużo.
Masz przykład teraz w Kopenhadze – z założenia, pokojowa manifestacja ekologów zakończyła się totalną pacyfikacją, prawie tysiącem ludzi zatrzymanych.
Wystarczyło 300 agresywnych demonstrantów i demolka miasta, jaką wszczęli.
Za dwa dni przekonamy się na własnej skórze w Warszawie, gdzie mają zamiar strajkować stoczniowcy i inne grupy związkowe państwowych zakładów wielkoprzemysłowych.
W takich wypadkach każda władza ma dwa wyjścia – albo, tak jak gen. Jaruzelski i jego ekipa – rozpoznać prowodyrów i spacyfikować, albo pozwolić na demonstrację i czekać efektów, by wkroczyć siłowo w momencie, gdy manifestanci zaczną demolować miasto.
Kiedy takie demonstracje nie są jednorazowym wydarzeniem, ale zaplanowanym działaniem na obszarze całego kraju – prewencyjna interwencja jest jedynym skutecznym działaniem przed zdemolowniem całego państwa.
Nie można udawać, że nie wiemy co potrafią zrobić demonstranci na ulicy miasta. A zwłaszcza w stanie podwyższonych emocji. Ile niesie taki tłum na ulicy zagrożeń życiu i zdrowiu nawet przypadkowych ludzi i jakie jest zagrożenie bezpieczeństwa mienia.
Demonstranci najczęściej przecież demolują urzędy publiczne, sklepy i napotkane pojazdy.
Nie możemy udawać, że nie wiemy jak reaguje tłum.
I nie możemy udawać, że nie wiemy, jak się taki tłum pacyfikuje.
Uczestnicy manifestacji winni wiedzieć, że zawsze znajdzie się w ich masie jakiś prowodyr, któremu wpadnie do głowy jakaś rozróba i demolka, ze do demonstracji, z założenia pokojowej, wmieszają się wszelkiej maści anarchiści, by demonstrować siłowo swoje przekonania.
Organizatorzy manifestacji zaś winni wiedzieć, że emocje tłumu są nie do opanowania i rozwijają się lawinowo.
Tłum działa irracjonalnie i szalenie destrukcyjnie.
Każdy, stosownie “rozgrzany”.
Każda władza w państwie, bez względu na ustrój – ma tego świadomość.
I bez względu na ustrój, praktycznie w każdym państwie UE są siły interwencyjne, wyposażone w stosowny sprzęt, armatki wodne, stosownie przyuczone psy i konie, gazy łzawiące, gumowe kule i inne wyposażenie do tłumienia demonstracji – na stadionie (kiboli) czy na ulicach (młodocianych jak we Francji, czy związkowców, jak w Polsce, ekologów, jak w Danii, itp).
Grudzień 13th, 2009 at 09:29
Coś się przestawiło i bliźniacze posty powstały. Przepraszam najmocniej. Następny fakt do skonfrontowania jest następujący
:
“Decyzję o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego podjął ówczesny premier Stanisław Mikołajczyk.”
http://www.wiadomosci24.pl/art.....35826.html
:
Wiedząc o stanowisku naszego Gospodarza wobec Powstania Warszawskiego, pozwólmy na takie niewinne pytanie
:
Czy Pan w dalszym ciągu, Panie Ministrze Kuczyński, sądzi, że decyzja o rozpoczęciu PW, będąca wyraźnym aktem sprzeciwu przeciwko Jałcie, to był zbrodniczy akt dowódców podziemnej Polski, godzący w interesy Narodu Polskiego? Chodzi tu o możliwość ewolucji poglądów istot myślących po 1989 roku. Jeśli z takimi mamy do czynienia.
Grudzień 13th, 2009 at 09:45
Wyjaśnienie dla niezorientowanych. Jałta to tylko symbol, niechronologicznie tu użyty. Chodzi o to, że Polskę przehandlowano już w 1943 roku w Teheranie, jeśli nie wczesniej. Bo inaczej pokonać Hitlera nie szlo. Tylko Polacy nic na ten temat nie wiedzieli. Jeśli można wierzyć pamiętnikom ambasadora Lipskiego w Berlinie.
Grudzień 13th, 2009 at 10:30
Orteg,
Jeśli Hitlera inaczej pokonać nie szlo, jak przez przehandlowanie Polski – to jest nawet prawdopodobne podejście – to co bys wolał Gross Deutsche Reich czy PRL? Bo znaczy taka tylko była alternatywa? Przykro, że stalismy sie elementem handlu, ale wyszlismy na tym lepiej niż gdyby handlu nie bylo a była Wielka Rzesza. Nawet ja jako 6 latek widziałem różnicę. Można oczywiście wznosić oczęta w oburzeniu na niemoralny Zachód tylko, że to jest tak jałowe, że nawet dla jednej szarej komórki nie może byc pozywieniem.
Tak, nadal uważam decyzje o rozpoczęciu walk w Warszawie za awanturnictwo, nie chcę uzywać ostrzejszych słów. Wtedy w interesie narodu polskiego było ratować życia a przylozono ręke do 200 tysięcy trupów. Nie ma właściwego myślenia o Powstaniu jesli nie ma się przed oczami tej góry trupów. Wyobraź sobie ją, są w niej też dzieci, moi rówieśnicy, trochę mlodsi, troche starsi, które miały prawo do zycia i odebrano im je na pięc minut przed końcem okupacji. Ta góra pewno byłaby taka jak Pałac Kultury. I tylko mając ja przed oczami mozna sensownie dyskutować o 1 sierpnia 1944 oraz o 3 października 1944, bo to są daty jednej prawdy.
Grudzień 13th, 2009 at 10:39
http://wyborcza.pl/1,96742,615.....dzial.html
Bardzo ciekawe, zarówno sam artykuł, jak i niektóre komentarze.
Grudzień 13th, 2009 at 11:47
Jasna Anielko,
Polska jest średniej wielkości państwem leżącym w tzw. strefie buforowej na obrzeżach Europy.
Wprawdzie mającym tysiącletnią tradycję, ale jest ona usianą działaniami, które więcej destabilizowały niż wzmacniały to państwo. Liberum veto, przegrywane powstania, brak umiejętności kompromisu politycznego i pracy organicznej dla wspólnego dobra – powodowało, ze Polska z reguły była państwem słabym, rozdartym mentalnie między Wschodem a Zachodem przesiąknięta schizmatycznie pojmowanym katolicyzmem.
Od lat elity kształtowały w polskim społeczeństwie mesjanistyczne mity o Polsce i jej roli w Europie, ów naiwny romantyczny patriotyzm, zamiast uczyć tego, co wykształciły państwa protestanckie u swoich obywateli – umiejętność pracy organicznej i systematycznej, ponoszenia konsekwencji za swoje czyny, pragmatyzmu, także w polityce, pewnej skromności i świadomości iż do dobrobytu dochodzi się ciężką pracą z pokolenia na pokolenie. Że nic nie ma za darmo, bez własnego wysiłku. Ze nie walka, a praca – jest dobrem nadrzędnym, czy jak kto woli – wartością dodaną, dla każdego państwa, owa dobra robota.
Szabelką, chleba się nie zrobi, mostu nie zbuduje.
Tu trzeba rzemieślnika a nie wojaka.
*
Taki ogląd Polski nie jest tylko moim oglądem, ale był także owych zachodnich polityków. Do dzisiaj zresztą.
Polska, nb. jako państwo, nadal zachowuje się jak przed wiekami czy dziesięcioleciami i tak jak wtedy, tak i teraz za takie postawy dostanie w tyłek.
Bowiem wszczynanie bójek o charakterze międzynarodowym, z Rosją w tle, jest ulubionym sportem polskich polityków – vide udział polskiego prezydenta w awanturach kaukaskich.
Polsce zaproponowano obecnie znaczące miejsce w geopolityce europejskiej, na które Polska na osi Paryż – Berlin – Moskwa, jak zwykle się wypina. I woli oś Warszawa – Waszyngton, choć jak widać z oglądu lat minionych – ta oś jest dla Polski absolutnie nie atrakcyjna.
A skoro woli, to poniesie tego konsekwencje, bo UE nie pozwoli sobie na budowanie za jej plecami jakichkolwiek sojuszy, zwłaszcza militarnych i to skierowanych przeciwko Rosji.
Grudzień 13th, 2009 at 11:55
Otworzylem oczeta, trochę pochmurno ale ciepło – dziękuje Generale.
Nie wiem tylko czemu nie poradził Pan sobie z Kosciolem zakazujacym prezerwatyw! Byłoby za co dziękować! Pretensji mieć nie będę bo smialosci mi brak po tym jak Pani Zofia zrugala mnie z jedynie slusznych pozycji. Ma Ona racje i slusznosc, ze zwraca uwagę ze 13.12 był jedynym wyjściem w celu obrony większości szarych obywateli przed wywrotowym elementem.
Tak samo jak Pani Jasna Anielka, słusznie prawiaca ze niechetny do Pana stosunek to efekt wstydu z powodu zlapania przez Pana supersluzby (w służbie szarego Polaka) w gaciach. Bądź zawiść z powodu wieku nie dającego szans na bycie opozycjonista.
Dziś czeka mnie długa podróż. Proszę o wsparcie Panie Generale! Niech Pana troska o szarego obywatela prowadzi mnie przez zasniezona Polske, która tak pięknie rozkwitla dzięki Panu przez te 20 lat! Jak dojade na miejsce to podziekuje za troskę osobnym wpisem. Jak się roztrzaskam o drzewo – przyjme to z pokorą, wszak z bólem ale słusznie w swej nieprzebranej mądrości poswieci mnie Pan dla dobra innych.
Grudzień 13th, 2009 at 12:03
Orteq,
zebys pekl i pierzem porosl, to ja ci nie przyznam racji w tym papieskim zdaniu, bo dla mnie owe dzialania Wojtyly nie dobro Polski mialy na widelcu, ale wplywy Kosciola na polityke. I to osiagnal przy pomocy.
Poza tym uwazam, ze pierniczysz bez sensu nijakiego wlasnych sie trzymajac uwidzen, ktore za najwazniejsze odkrycia uwazasz, a to niekoniecznie musi sie z opinia innych pokrywac.
I jak widac raczej sie nie pokrywa.
Poza tym mam nieodparte wrazenie rozmowy z jedna osoba nawet jak jest ich wiecej. Chyba cos ze mna nie tak…
Grudzień 13th, 2009 at 12:04
Stefan123 – 11:55
A jeśli zdarzy ci się w tej dalekiej podróży spotkać czoło w czoło z jadącym w przeciwnym kierunku księdzem, co to wypił lampeczkę koniaku /jak każdy prawy Polak – patriota/ i tak jakoś, niechcący wpadł na ciebie, to swoje gorące podziękowania skierujesz go Generała, czy też do Ojca Rydzyka? Jeśli przeżyjesz oczywiście.
Grudzień 13th, 2009 at 12:09
Mistewicz tweetuje o północy:
Pięć nieznanych dzienników gen.Anoszkina dokumentujących 13.12 już w Polsce. Wychodzą daleko poza znaną notatkę (inf.wł;wkrótce tu więcej)
Grudzień 13th, 2009 at 12:11
Mawar: Pani Magda bardzo postepowa. Wiecej nam takich potrzeba.
Grudzień 13th, 2009 at 12:28
http://www.tvn24.pl/2289393,28.....wideo.html
Dla tych, co nie widzieli i nie słyszeli…
Grudzień 13th, 2009 at 12:30
Jasnaanielka: świetne pytanie! Z jednej strony powinienem być wdzięczny Generałowi w myśl zasady Kwasniewskiego ze wszystko co dobre w RP to konsekwencja swiatlych decyzji Pana Generala w ‘81.
Z drugiej strony gdyby Generał z innymi generalami ostatecznie rozwiązał problem (tak jak z kilkoma innymi) z Rydzykiem – nie byłoby ryzyka. I tu pojawia się pewna malutka pretensja do Generala, przecież załatwienie Rydzyka byłoby wprost działaniem w interesie wiekszosci bezimiennych Polakow zagrożonych pijackimi rajdami biskupów – dokładnie tak jak Pani Zofia miała chęć mnie uświadomić.
A jak Pani uważa? Komu powinienem dziękować?
A teraz idę jeść rybę na obiad. Nie podziekuje żonie. Podziekuje Generalowi.
Grudzień 13th, 2009 at 12:49
Jaki to wdzięczny obrazek, kiedy ktoś cieszy się z własnych, błyskotliwych wypowiedzi :D
Życzę dalszych sukcesów na tym polu. Niech zakwita 1000 kwiatów!
Grudzień 13th, 2009 at 12:55
Wyjezdzam na dłuzszy czas w cieplejsze strony, jak co roku.
W zwiazku z tym juz dzis Najlepsze Zyczednia Świąteczno Noworoczne dla Wszystkich Blogowiczów.
Więcej życzliwości, ładu i harmonii w życiu osobistych i kontaktach blogowych.Zarówno dla tych, którzy mieszkają w kraju i czują się jego gospodarzami, jak i dla tych, którzy mieszkając tu nie potrafia wyrazic miłości, bądź uczuc pozytywnych, skupiajac sie na negatywach widzą tylko dziury i niedoskonałości, dla tych, co zdają się gardzić wspołobywatelami, bezwzględnie walczyć o swoją wizję, jak i dla tych, ktorzy z daleka i tak i inaczej przez pryzmat swoich stron i swoich doswiadczen oceniaja jego historię i widzą przyszłość. Wszyscy są potrzebni w tej mozaice, wszyscy stanowią jej integralną część.
Nie zapominajcie tylko w swoich sporach Kochani o swoich wspólnych pniach i korzeniach.
Wczoraj dostałam ksiązkę J_M Gustave Le Clezio -afrykanina z pochodzenia i zeszłorocznego noblisty. Na okładce znalazłam to:
.
” To do Afryki nieustannie wracam, do swojej dziecięcej pamięci. Do źródła moich uczuć i decyzji. Świat się zmienia, to prawda, i ten chłopiec, który stoi tam pośród bezkresu wysokich traw, w gorącym podmuchu niosącym zapachy sawanny i przenikliwe odgłosy lasu, który czuje na wargach wilgoć nieba i chmur- jest ode mnie tak daleko, że żadna opowieść, żadna podróż nie pozwoli mi się z nim połączyć”
Z ciepłymi pozdrowieniami świątecznymi,
ds
Grudzień 13th, 2009 at 13:12
Zofio! Bo to jest nudne. Ile mozna co rok słuchać (czytać) wspomnienia sprzed x lat? Notabene w kółko te same, bo nie słyszałem by nauka chociaż jedno zdanie dodała do tego co wiemy od lat? JA Jaruzelskiego nie lubię, bo nie lubię sztywniaków, ale bardziej mnie denerwuje takie myslenie, że były dwie strony, były jacyś “Rosjanie”, był jakiś “Zachód” wszyscy byli żli (poza dobrymi) ale jak zły powiedział A to miał na myśli A. Stron było duzo, a kto co mówił lub nawet pisał, to jest najmniej istotne. Wazne jest kto co robił i co z tego wynikało. Jaruzelskiego wina leży w kilku sprawach i sprzed 13. grudnia i po. Po to głównie brak reform. Całość traktuję jako kolejne przegrane powstanie, gdzie (jak tyle razy w historii bywało) przez głupotę kierownictwa zmarnowano dwuletni wysiłek 10 mln. ludzi. Tyle, że po tamtych powtsaniach kierowcnitwo-nieudacznicy dostawało w czape, lub swoje smutne opowieści snuło na emigracji. Kierownictwo-nieudacznicy tego nieudanego powstania czuje jakieś moralne prawo żeby rządzić. Może jeszcze 15-20 lat i powinno być normalne.
Grudzień 13th, 2009 at 13:18
Dark! Jakiś rok temu właczyłem radio i usłyszałem taki urywek repoprtazu nie wiem z kim przeprowadzonego (cytuje z pamięci) :”.. a nie bała się Pani, w końcu kobieta blisko 60 letnia sama wyruszać w podróż przez całą Afrykę, od Egiptu do RPA, Jeepem i namiotem?”
odpowiedż: “Nie bałam sie. Na ten cięzki odcinek, przez Sudan i Czad wzięłam ze sobą mamę”.
Grudzień 13th, 2009 at 13:54
Wyrazy uznania dla Zofii za uwagi na temat stanu wojennego.
Ja również byłem w tym czasie w Szczecinie i uczestniczyłem w spotkaniu z Jurczykiem. Pamiętam atmosferę takich zebrań, gdzie oprócz euforii i wyczuwało się groźbę, że może dojść do krwawych wydarzeń.
Jednocześnie sądzę, że odpowiadanie takiemu Stefanowi 123 nie ma sensu. Paru głupków na każdym blogu się znajdzie.
Zastanawiam się się dlaczego on tak nienawidzi generała. Podejrzewam. że może przypadkowo oberwał od jakiegoś zomowca 1,2 albo 3 razy pałką i po tym mu się poprzestawiało….
Grudzień 13th, 2009 at 16:06
Pan Prezydent w okolicznościowym wywiadzie dla gazety “Fakt” wspomina że na ulice polskich miast wyjechały “tysiące czołgów i wozów opancerzonych”.
Dziwi mnie że Pani Zofia tego nie zauważyła ze swojego balkonu.
Grudzień 13th, 2009 at 16:29
Zofia, Grudzień 13th, 2009 at 09:26
:
“W takich wypadkach każda władza ma dwa wyjścia – albo, tak jak gen. Jaruzelski i jego ekipa – rozpoznać prowodyrów i spacyfikować, albo pozwolić na demonstrację i czekać efektów, by wkroczyć siłowo w momencie, gdy manifestanci zaczną demolować miasto.”
:
Mnie te ‘dwa wyjscia’ z innym nieco ‘wkroczeniem’ sie kojarzy
:
“W dniu 18 urodzin ojciec bierze syna na rozmowe i mówi: Pamiętaj synu w życiu zawsze są dwa wyjścia.
Teraz kiedy już jesteś dorosły to albo się ożenisz albo pójdziesz do wojska.
Jak się ożenisz to będziesz miał przesrane
a jak pójdziesz do wojska to znowu masz dwa wyjścia.
Albo zostawią cie w koszarach albo zabiorą na front.
Jak cie zostawią w koszarach to masz przesrane
a jak pójdziesz na front to znowu masz dwa wyjścia:
Albo zginiesz albo wezmą cie do niewoli.
Jak wezmą cie do niewoli to masz przesrane,
a jak zginiesz to znowu są dwa wyjścia:
Albo cie pochowają albo nie,
jak nie to będzie przesrane,
a jak cie pochowają to znowu są dwa wyjścia:
Albo na twoim grobie wyrośnie kwiat albo drzewo,
jak to będzie kwiat no to przesrane
jak drzewo to znowu mamy dwa wyjścia:
Albo przerobią to drzewo na opał albo na papier toaletowy,
jak na opał to przesrane
a jak na papier toaletowy to znowu są dwa wyjścia:
Albo powieszą ten papier w damskiej albo w męskiej ubikacji,
jak w męskiej no to będzie naprawde przesrane
a jak w damskiej to znowu masz dwa wyjścia:
Albo kobieta podetrze się z przodu albo z tyłu,
jak z tyłu no to przesrana ale jak sprzodu to………
synku to prawie tak jakbyś się ożenił!
Grudzień 13th, 2009 at 17:34
Spieprzaj! Co ja widziałem ze swojego balkonu (miałem przygotowaną balię z wodą bo ci idioci strzelali petardami po oknach dla zabawy) to nastepująca scena:
Demonstacja rozgromiona przez ZOMO, demonstranci rozbiegli sie po okolicznych ulicach i wyskakiwali z bram costam pokazywali, żeby nastepnie jak tamci przybiegli ze swoimi tarczami i pałkami to juz wyskakiwali z innej bramy. Bo podwórka są połaczone.
Po pewnym czasie mieli dośc ganiania się i potyczka przeszła w pojedynek słowny o nastepującej tresci:
“No ho no tu!’
“To ty ho tu”
Poczatek jak z Kurosawy, dalej już bardziej po polsku.
Tak mysle, że w czasach pokojowych obie strony mogły w spokoju załatwiać to samo za stodoła sztachetami. A tak to się ganiali po bramach ku radosci lub zmartwieniu mieszczuchów ogladających z balkonu (i zapewne z łozy tez).
Zreszta o tej swojej obserwacji już kiedyś napisałem. Ale ile mozna nowych rzeczy sobie przypomnieć w niedzielę, gdy apteka jest zamknieta i nawet po te syrop na G , co zawsze zapominam jak się nazywa, ale aptekarz pamieta, nie mozna skoczyć.
Grudzień 13th, 2009 at 17:37
Dark Side:
wszystkiego dobrego! Niech Ci sie szczesci jak zwykle. Chociaz sie z Toba nie zgadzam, to jednak Cie lubie.
Grudzień 13th, 2009 at 17:40
Dziekuje takze Mawarowi i ortequowi za komentarze do mnie skierowane. Doceniam, chociaz nie przeczytalem w calosci. Mawar pisze jak zwykle, zas wpisy Orteqa za dlugie i za metne. Ortequ, pisz krotko a do rzeczy, to moze bedzie na czym zatrzymac szare komorki.
Grudzień 13th, 2009 at 18:01
W.Kuczyński, Grudzień 13th, 2009 at 10:30
:
“Jeśli Hitlera inaczej pokonać nie szlo, jak przez przehandlowanie Polski – to jest nawet prawdopodobne podejście – to co bys wolał Gross Deutsche Reich czy PRL?”
:
Drogi Panie Ministrze!
W tym przypadku te akurat dwa wyjścia już nam dane nie były. Wyjście pt. Gross Deutsche Reich było bowiem przesrane, w lipcu 1944 roku na amen. Armia Czerwona stała już na Pradze i Hitler na drugi Cud nad Wisła nie nie miał co liczyć, mając niepewne stosunki z Siłami Najwyzszymi. Nam tylko dane było wyjście pod nazwa PKWN. A to wyjście nam dane, niczym temu 18-łątkowi, to nic innego jak owe:
:
“Albo kobieta podetrze się z przodu albo z tyłu,
jak z tyłu no to przesrana ale jak przodu to………
synku to prawie tak jakbyś się ożenił!
:
Małżeństwo zaś potrwało aż, lub tylko, 45 lat. “Aż” 45 lat potrwało dzięki, podobno, działaniom ludzi takich jak Generał. Bo są wesołki które wierzą, że gdyby nie on to ten papierowy niedźwiedzio-tygrys by się sam zawalił pod własnym niezdarnym cieżarem. Na glinianych nogach już nawet nie stojąc, w 1981, tylko klęcząc. Przed Polskim Papieżem.
:
“Tylko” 45 lat zaś potrwało dzięki ludziom takim jak Pan. Bez was nie miałby bowiem kto popchnąć tej papierowo-glinianej kukły ku jej nieuchronnemu upadkowi. Małym palcem u lewej nogi zresztą. Jeśli się poczekało na ten heroiczny wyczyn wystarczająco długo.
:
Powstanie Warszawskie natomiast to nieco inna legenda. Powrócimy do niej nie raz jeszcze. Niestety.
Grudzień 13th, 2009 at 18:07
narciarzu,
Mam mocne postanowienie poprawy. Albowiem chciałbym nad czymś zatrzymać twoją szarą komórkę. Tę jedyną jaka ci jeszcze z trudem działa, po wylądowaniu na pustyni nowego lotniska Okęcie. Ale czy potrafię pisać krótko i do rzeczy? To temat-rzeka sam w sobie. Pewnie na inne niedzielne czytanie. Zamiast mszy. Pozdrów Czarnych.
Grudzień 13th, 2009 at 18:28
Kolejny dzien w Warszawie. Kilka problemow. Probowalem sie dorozumiec, o ktorej odjezdza pociąg do Kielc. Wyszukalem (wyguglalem) haslo “odjazdy pociągów z warszawy do kielc”, pokazalo sie mnostwo witryn, zadna nie odpowiada. Za stanu wojennego nie bylo takich problemow. Chodnik przed domem Rodzicow wyboisty, jak by po nim przejechal czolg Jaruzelskiego. Na tzw. “trawnikach” (powinny sie nazywac “blotniaki”) walają sie odchody. Zapewne zwierzece. Zupelnie, jakby przed chwila przeszedl patrol ZOMO. Sklepy pozamykane, jakby zblizala sie godzina milicyjna. Nikomu nie przychodzi do glowy, ze niedziela przed Swietami jest najlepszym dniem dla rozruszania gospodarki. Kolejne zwyciestwo doktryny nad ekonomią. To juz cwiczylismy za komuny z wiadomym rezultatem. Jak widac bystrym okiem cudzoziemca, niewiele sie zmienilo w ciągu ostatniego dwudziestolecia.
.
Zamiast sprzątania ulic, w telewizji trwa sprzątanie sumienia Narodu. Mlody pan w okularach, nazwisko bodajze Karnowski, oglasza, ze Jaruzelski zamordowal Nadzieje. Stwierdzenie jak gdyby goloslowne, bo grobu pani Nadziei nie pokazano. Tak na oko, pan Karnowski wiadomego dnia mial lat dwa i pol, plus minus piec. Mimo to, a moze wlasnie dlatego, pan Karnowski oglosil na calą Polske, co sie mianowicie wowczas wydarzylo. Po panu Karnowskim wystepuje pan dyrektor Biura Edukacji wiadomego Instytutu. Pan dyrektor wyraza ubolewanie, ze polowa Narodu nie podziela jego slusznych przekonan. Pan dyrektor wie, dlaczego: wszedzie jest za duzo Jaruzelskiego, a za malo wypowiedzi ofiar oraz ich rodzin. Gdyby bylo mniej pierwszego, zas wiecej drugiego, to proporcje bylyby odwrocone. W wypowiedzi pana dyrektora wszystko musi miec swoja przyczyne. Tą przyczyną jest niedostateczna praca mediow nad swiadomoscia spoleczenstwa. Ta teza jak gdyby cos mi przypomina. Kiedys sie mowilo “wzmoc wysilek na froncie ideologicznym”. Czasy sie zmienily a z nimi nazewnictwo, ale sposob myslenia trzyma sie nad podziw. Pan dyrektor nawet nie wspomina o takiej mozliwosci, ze widzowie i sluchacze byc moze potrafia samodzielnie myslec i dlatego opinie rozkladaja sie tak, a nie inaczej.
.
Dla rownowagi pokazal sie takze sam obwiniony. Przesluchiwala go atrakcyjna blondynka z nogami obnazonymi po pachy i wyciągnietymi w strone telewidzow. General staral sie odpowiadac na pytania wypowiadane z predkoscia karabinu maszynowego. W pelni rozumiem, ze blondynka musiala sie spieszyc z powodu wieku i stanu zdrowia Generala. Gdyby dala mu sie spokojnie wypowiedziec, to moze nie zdązylaby zadac nastepnego pytania. Pytania byly gleboko przemyslane, na przyklad “czy mial Pan na biurku pistolet”. Podziwiam bylego dyktatora, ze w tym momencie nie wstal i nie wymierzyl klapsa tam, gdzie nalezalo. Widac bylo klase polityka i dyplomaty, ktory nawet w takich okolicznosciach zachowal szacunek dla telewidzow.
.
Po pierwszym prezydencie pokazal sie drugi. Lepiej by zrobil, gdyby sie nie pokazal, ale widocznie nie udalo sie tego uniknac. Drugi prezydent, wieszajac psy na pierwszym, ma do pierwszego pretensje, ze nie zdejmowal psow powieszonych na nim samym. Poza tym kilka razy powtorzyl “pod moim przewodem”. Cytuje z pamieci. Na szczescie pierwszy prezydent nie pokazal tego przewodu telewidzom. Zapytany o notatki radzieckiego generala, pierwszy prezydent najpierw udawal, ze nie rozumie pytania, jednak w koncu dyplomatycznie dal do zrozumienia, co mysli o tych rewelacjach. Zaraz potem przeszedl do wieszania psow na trzecim prezydencie.
.
To tyle na kanale TVN, ponoc umiarkowanym. Strach pomyslec, co w tym czasie pokazywala telewizja tzw. publiczna. Na szczescie Rodzicom zepsul sie pilot i nie dalo sie tego sprawdzic.
Grudzień 13th, 2009 at 18:29
Indoor
Przypomina mi się zachowanie tłumu uczestniczącego w zbiegowisku, w czasie akcji policji pod pałacem kultury przy eksmitowaniu kupców. Agresja, wyzwiska, rzucanie kamieniami w funkcjonariuszy ,wszystko to wyglądało jak jakieś deja vu. Inne czasy, inne okoliczności ale mechanizm psychologiczny tłumu ten sam.
Różnica jest taka że że wtedy zomowcy robili bandycki użytek ze swoich pał albo wdawali się, w pojedynki słowne z uczestnikami potyczek , a tym razem stali jak cielęta i pozwalali się bić.
Grudzień 13th, 2009 at 18:30
Ortequ, dziekuje za krotki wpis, ale nie mam pojecia, kto tutaj jest Czarny i dlaczego. Jesli idzie o moje szare komorki, to nie narzekam, cokolwiek bys nie myslal o dlugosci mojego najnowszego wpisu. Zauwac prosze, ze nie byl to wpis polemiczny. W polemice obowiazuje pisanie krotko i do rzeczy.
Grudzień 13th, 2009 at 18:33
Spieprzaj Dziadu,
nie widziałam, bo ich nie było.
Kilka “skotów” i to wszystko, przy komendzie sporadycznie jeden.
Ale ganiania po bramach, o których pisze Indoor było co niemiara, zwłaszcza w okolicach kościołów przy pl. Zwycięstwa i kina “Kosmos”.
Celowały w tym wyrostki 12-14-letnie, prowokujące milicję, na ogół budując barykady z kubłów na śmieci i obrzucając zza nich milicjantów kamieniami.
Wychodzący ludzie z kościołów (są tam dwa) lub ludzie z kina mieli zapewnione widowisko.
Grudzień 13th, 2009 at 18:50
Narciarzu,
z tymi obchodami to istny dramat.
Społeczęnstwo totalnie olało.
Media wszelkiej maści trąbią o rocznicy, ze skory wychodzą, pełno zdjęć, opowieści, wspomnień a lud (Naród) w markecie na zakupach.
W Szczecinie obchody zorganizował tutejszy IPN.
Na pl. Grunwaldzki położyć kwiatki pod tablicą przyszła “garstka ludzi”, jak mediom powiedziała jedna szczecinianka.,
Było by mniej, gdyby nie harcerze z jakieś patriotycznej organizacji, personel IPN i przypadkowi pasażerowie czekający na placu na tramwaj.
Potem harcerze udali się na placyk Solidarności z Grudniowym Aniołkiem (pomnik ku czci…) pod moim domem.
Ustawili się karnie dwuszeregiem, krzyknęli 3 razy “Hura”, moja Diorka z balkonu grzecznościowo odszczekała im swoje – hau! i odmaszerowali.
W sumie było ze 40-50 osób łącznie z towarzyszącymi i porządkowymi.
Ma rację Narciarz – to wszystko szalenie przypomina …PRL.
Grudzień 13th, 2009 at 18:57
Narciarzu,
sympatyczna wiadomość dla Ciebie, na powitanie w Polsce:
http://wiadomosci.onet.pl/2094.....,item.html
Grudzień 13th, 2009 at 18:59
Pani Zofio
Szarga pani dobre imię uczestników demonstracji walczących z komuną o wolną Polskę , nazywając ich “wyrostkami”.
Obawiam się że zakłamuje Pani historię.
Radzę poczytać wspomnienia kombatantów, wtedy dowie się Pani jak było naprawdę.
Grudzień 13th, 2009 at 19:34
Zofio, dziekuje za odnosnik do sukesu fizykow. Doceniam dobre intencje autora tekstuna onecie, ale troche mnie to rozsmieszylo. Nie jestem zaskoczony, bo tak na ogol wygladaja artykuly w popularnych pismach. To sie nazywa “press release”. Potem publicznosc czyta i mysli, ze cos sie zdarzylo….
Grudzień 13th, 2009 at 19:40
Przy okazji pogrzebalem troche na onecie, bo tam tez oczywiscie pisza o rocznicy stanu. Mam dwie zle wiadomosci dla genetycznych patriotow. Po pierwsze, sonda po prawej stronie strony wyglada jak nastepuje. Pan dyrektor Biura Edukacji bylby zalamany i zadalby podniesienia nakladow na swoja dzialalnosc.
.
Jak oceniasz wprowadzenie stanu wojennego?
To uratowało Polskę przed agresją ZSRR 16218 41%
Celem było wyeliminowanie “Solidarności” 4667 11%
Celem było utrzymanie władzy 14849 38%
Nie miało to żadnego znaczenia dla przyszłości Polski 1295 3%
Nie wiem 1671 4%
Nie interesuje mnie to 1159 3%
Ogółem oddano głosów: 39859
.
Po drugie, jest wypowiedz generala Siwickiego. Krotka i zdecydowana, choc tytul wyglada dziwacznie.
Siwicki: Chcieliśmy pomocy wojskowej, a nie militarnej.
http://wiadomosci.onet.pl/1067.....temat.html
.
A teraz genetyczni patrioci nam wytlumacza, ze Siwicki to takze zdrajca i dlatego klamie. Jakzeby inaczej.
Grudzień 13th, 2009 at 19:54
Orteg,
sam napisałeś, że Polska została przehandlowana w Teheranie. A ja ci powiem co innego. Polska została “przehandlowana” 22 czerwca 1941 roku kiedy Niemcy uderzyły na ZSRR i przez ten sam fakt znalazł sie on po tej samej stronie co Anglia i kilka miesiecy później USA. Więc wtedy była alternatywa Gross Deutsche Reich, albo przehandlowanie Polski i środkowej Europy. Co bylo lepsze także dla Polaków? A w ogóle sytuacja była jeszcze gorsza, bo gdyby Niemcy na ZSRR nie napadły, to i tak wschodnia polowa Polski była stracona, a nie wiadomo, czy dostalibysmy zachodnią. A jeśli juz to bez Szczecina i Wrocławia.
I jeszcze jedno podaruj sobie “przesrywanie” i takie wierszyki, bo nastepnym razem je wywalę, nie życzę sobie tutaj mówienia odbytnicą.
Grudzień 13th, 2009 at 20:16
Narciarzu! Jedno od siebie mogę dodac. Na poczatku 1982 rozmawiałem na Wegrzech z takim moim kolegą ze szkoły średniej, trochę naukowiec, troche działacz gospodarczy, wówczas juz blisko kół rzadzących.
Twierdził w rozmowie, że Wegry od lata 1981 nie realizowali dostaw wynikajacych z podpisanych w ramach RWPG umów (wspomina o tym Siwicki), a mieli zacząc dostawy w drugiej połowie grudnia. Ja zapamietałem tak, jakby to bbyło ewidentnie na prosbę władz Polski, ale dziś juz nie jestem pewien, czy rzeczywiscie wówczas to wynikało jasno z przekazu, czy tez tylko dla mnie było to oczywiste, bowiem prośba pochodziła z innej strony, na przykład ze strony ZSRR. W każdym razie wyrażnie widacv, że były potężne siły zainteresowane maksymalną destabilizacją sytuacji w Polsce (przez powiekszenie braków zaopatrzeniowych) i krytyczną datą była połowa grudnia. NIe wolno zaponiec, że działały wówczas w każdym kraju rózne grupy nacisku i mogły porozumiewać się ponadnarodowo (wewnatrz “obozu”) i uprawiać własną politykę .
Grudzień 13th, 2009 at 20:17
Spieprzaj Dziadu,
pisze o tym, co widziałam na własne oczy, a nie o tym, co ktoś gdzieś napisał.
Trudno dwunastolatka z watahy rówieśników podwórkowych, który cieszy się, że “przy..lił. kamulcem w radiowóz” … demonstrantem o wolną Polskę.
Wyrostki o żadną wolną Polskę nie walczyły, ale z lubością oddawały się zabawie w kotka i myszkę z milicją, i wcale nie rzadki znowu był widok ojca czy matki, jak takiego “rewolucjonistę” targali do domu, obiecując solennie, że paskiem przez tyłek dostanie, jak tylko tam dojdą.
Akurat w dzielnicy, gdzie najczęściej bywały bijatyki i gonitwy wyrostków z policją – mieszka od dziesięcioleci klasyczny lumpenproletariat i margines społeczny, do dzisiaj sprawiający problemy.
Któreś tam z kolei pokolenie ludzi z tego kwartału dzisiaj edukuje w gimnazjum moja wychowanka i wolę już nie opisywać, jaka jest tam młodzież.
Nie każda uliczna potyczka milicji w tamtych czasach była potyczką stricte polityczną.
Z jednej z takich uliczny awantur wyrostków z milicją po wyjściu z seansu filmowego w kina, na którym byłam w towarzystwie francuskiego pianisty koncertującego w naszym mieście – Bernarda Ringeissena – wybawiała nas milicja, użyczając swego radiowozu jako taksówki do odwiezienia nas do domu.
Stan wojenny, stanem wojennym, ale koncerty się obywały, zagraniczni wirtuozi przyjeżdżali, choć w mieście godzina milicyjna a na ulicach burdy.
Dla niezorientowanych, Ringeissen jest światowej sławy pianistą, laureatem Konkursu Chopinowskiego:
http://pl.chopin.nifc.pl/chopi.....xt/id/2857
Grudzień 13th, 2009 at 20:36
Narciarz2
Zwracam uwagę że podobny sondaż w Wirtualnej Polsce, niestety wypadł jeszcze bardziej korzystnie dla Jaruzelskiego.
Tam pytanie brzmiało : czy popierasz wprowadzenie stanu wojennego. Należało odpowiedzieć tak lub nie.
Sondaż Onetu jest jednak bardziej miarodajny , ponieważ w większym stopniu uwzględnia opinie internautów mieszkających za granicą i wywodzących się głównie z emigracji po 1980 r.
Ten portal jest bardziej przez nich znany jest częściej odwiedzany.
Grudzień 13th, 2009 at 20:44
Skoro rocznica to i ja skrobnę parę słów. Chyba już to pisałem ale mnie tez mój kierownik podał władzy wojskowej jako niebezpiecznego związkowca , bo miał ze mną na pieńku. Skończyło się na tym że posiedziałem dzień w pomieszczeniach razem z Bujakiem, zjadłem zupę ze wkładka i wieczorem mnie zwolniono do domu. Ktoś jednak sprawdzał donosy i jak widać w “czambuł” nie wierzono tym podającym. Po tym fakcie nikt już się mnie nie czepiał. Mojego kolegę ten sam kierownik próbował też usunąć sobie z drogi , ale tamten poszedł bezpośrednio do władz wojskowych zakładu i po wyjaśnieniu sprawy zaproponowano mu że jak chce może zmienić na stanowisku tego który go podał. Nie chciał / bał się żeby potem koledzy nie ocenili go negatywnie/. On tez po tym fakcie nie był niepokojony przez władzę.
Dzień po ogłoszeniu stanu wojennego wieczorem widziałem ze swego okna długą kolumnę pojazdów pancernych. Poprzedniego dnia siedziałem cały czas w zakładzie zgodnie z zaleceniem związku, ale ponieważ nic się nie działo poszedłem spać do domu i była to dobra decyzja, choć większości moim kolegom nie zrobiono krzywdy, albowiem do walk nie doszło. /widząc miażdżąca przewagę wojska po prostu ulegli./ Po opanowaniu zakładu zatrzymano tylko tych których miano na listach , resztę puszczono do domów. Te dni były mocno nerwowe bo nie wiedzieliśmy co będzie dalej. Na dodatek nie wiedziałem co się dzieje z moją mamą i, bratem i jego żoną którzy tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego wybrali się do Szwecji. /Jak się okazało ogłoszenie stanu wojennego zastało ich na morzu a statek dopłynął do portu przeznaczenia/
Już parę dni później uspokoiliśmy się, że żadnej wojny domowej nie będzie i zauważyliśmy, że działania władz wojskowych są raczej łagodne. wkrótce przyszła mocna zima i żołnierze w swych skotach marzli jak cholera. Widziałem jak kobiety nosiły im w termosach gorącą herbatę. / Mówiły może i mojemu synowi ktoś herbaty da/,. Nie wyczuwałem żadnej wrogości ludzi wobec żołnierzy, a oni tez zachowywali się w porządku. Wkrótce przyzwyczailiśmy się do posterunków i praktycznie ich nie zauważaliśmy. Tylko z podróżami między miastami były problemy , ale w mieście nikt nie zatrzymywał. W zakładzie zaczął się okres największego złodziejstwa mienia jaki pamiętam, bowiem zamiast strażników postawiono pracowników zakładu. Jak stał kolego to wiadomo , problemu z wyniesieniem części nie było. Potem zaczęło się jakoś to normować , ale i tak działało gorzej niż przed stanem wojennym.
Obecnie zgadzam się z tymi którzy twierdzą , że z Solidarnością z przed stanu wojennego nie można było doprowadzić do kompromisu demokratycznego, każde ustępstwo władzy było by traktowane jako słabość i żądania by rosły. /W końcu pewnie zażądano by uwięzienia , a może powywieszania całej uprzedniej władzy/
Jaruzelski nie miał wyjścia, albo on robi stan wojenny, albo zgadza się na przejęcie władzy Solidarności co szybko spowodowało by wsadzeniem do więzień poprzedniej władzy. W przypadku drugiej alternatywy pomoc braterska była by pewna jak w banku.
Grudzień 13th, 2009 at 21:04
Potwierdzam z własnej obserwacji, że starcia z milicją wyglądały i tak, jak to opisuje Zofia. We Wrocławiu takie wydarzenia odbywały się dość regularnie na pl. Pereca, który otrzymał nawet nową nazwę Gazplac :)
Przypadkowo trafiłam kiedyś na początek takiej bijatyki. Na pl. Pereca jest do dziś sklep firmowy wrocławskiej piekarni “Mamut”, która to piekarnia do dziś wypieka naprawdę dobry chleb. Było mi po drodze, wysiadłam więc z tramwaju parę przystanków wcześniej i do tego sklepu—> Kiedy wracałam na przystanek, na plac podjechało kilka nysek z milicjantami a z bram wysypało się kilkudziesięciu młodych ludzi, potem następni – cały tłum. Ktoś wrzasnął jakieś hasło, ktoś podchwycił i za chwilkę zaczęła się regularna nawalanka. Uciekałam, co sił w nogach, bo zapalenie spojówek to ja mam często i bez takiej pomocy. :)
Daję słowo! nie była to żadna patriotyczna manifestacja, tylko coś, co dziś nazywa się ustawką kiboli. Jednak nie w odległym lesie, a na dużym placu, w starej zabudowie, gdzie pełno przejściowych bram i podwórek, wychodzących na drugą ulicę.
Młodzież miała okazję się wyszumieć i robiła to z entuzjazmem.
Zarówno jedna, jak i druga strona.
;
Mam nadzieję, że bywalcy bloga wiedzą, że nie jest to moja jedyna opinia o stanie wojennym ;)
Grudzień 13th, 2009 at 21:32
jasnaanielka, Grudzień 13th, 2009 at 09:00
:
Wybaczcie, ale muszę to zacytować w całości. Tego się nie da w żaden sposób skrócić! Cytuje zas ten wczesniejszy komentarz jasnejanielki żeby przytoczyć i tę inną niz ostatnia, nie jedyną więc jej opinię o stanie wojennym.
:
“Ja mam takie dziwne wrażenie, że są tu tacy między nami… co nie mogą Generałowi wybaczyć tego nagłego internowania w gaciach :D
Tacy wspaniali konspiratorzy, takie orły, sokoły patriotyczno narodowo bogoojczyźnianej sprawy. Tacy mądrzy, pełni pomysłów na lepsze jutro dla siebie i rodziny… i nagle bez dania racji, po nocy, w gaciach! na zsyłkę do internatu!!! Albo jeszcze gorzej – nie byli wtedy nikim, bo paradowali w rajtuzkach, z pieluchą, co się wciąż przekręcała. No bo nie było wtedy pampersów!!! Nie mogli nawet w tych gaciach zaistnieć! Hańba!!! A taki generał małą literą potrafił tak zaplanować i przeprowadzić tę nikczemną akcję, że nikt niczego nie przeczuł. Nawet Amerykanie nie zareagowali, jak należy na raporty Kuklińskiego, naszego bohaterskiego półkownika… ups! Dużą literą! Pozostaje tylko zademonstrować swoje niedoszłe bohaterstwo plując, demonstrując i okazując pogardę i co tam jeszcze. Durnowate gołowąsy mogą się poprzebierać w stroje z epoki, wziąć pałki do rąk i nawet przywalić koledze przebranemu za związkowca z łomem. To wszystko, co zostało do zrobienia. Duch bohaterstwa i honoru niech w Narodzie trwa!! Bo ma! Trwać oczywiście. Reszta należy do prawdziwych historyków, którzy napiszą nam historię od nowa. Tym razem słuszną.”
:
Jasnaanielko! Tyś naprawdę jest wielko. To jest najgodniejsze uczczenie 28 Rocznicy jakie danym mi było przeczytać w prasie światowej, wszechświatowej i ponadświatowej. Podejrzewam, że nawet ci, którym NAPRAWDĘ cierpieć przyszło za przyczyną Generała przez bardzo duże gie, jeszcze się chichrają ukradkiem. Przeczytawszy twój przekomiczny komentarz zamiast wysłuchania kazania podczas okolicznościowego nabożeństwa w niedzielę 13-go grudnia o 9-tej rano. A nasz Gospodarz, zapomniawszy o swoim internowaniu przed ponad ćwiercwieczem, napewno boki sobie zrywa otwartym tekstem. No bo on przed żadnymi czarnymi z niczego tłumaczyć się nie musi! Podczas gdy ci chichrający się ukradkiem, muszą.
.
Absolutnie nic uwłaczającego nie widzę w nazywaniu ciebie polianną blogową. Czy za czasów twojej pracy w biurze nazywano cię polianna biurową? W skrocie, biurwą?
Grudzień 13th, 2009 at 21:32
Pani Zofio
Jak się Pani podobał Pani „ulubieniec”, krajan ze Szczecina Grzegorz Napieralski, w dzisiejszej osobistej rozmowie na żywo w TVN24 z Małgorzatą Domagalik.
Znając jej wcześniejsze programy spodziewałem się że zostanie zmasakrowany ale nadspodziewanie jego rozmówczyni okazała się litościwa i nie znęcała się zanadto nad nim .
Napieralski był nieporadny , dał się podpuszczać , nie wyczuwał ironii w jej pytaniach , brak mu było pewności siebie ale jakoś dotrwał do końca.
Nie wiem jak Pani ale ja osobiście mam wrażenie że przed obecnym szefem SLD jeszcze długa droga do prawdziwego przywódcy partii politycznej . Kiedy przypomnimy sobie jednak jaki był Tusk w jego wieku (widać to na filmie „Nocna Zmiana”) to nie można wykluczyć że w przyszłości jest to możliwe.
Myślę że ma Pani wyrobioną opinię na ten temat i jestem ciekaw jaka ona jest.
Pytam o to ponieważ osoba Napieralskiego wzbudza wyjątkowo negatywne emocje w mediach , szczególnie w Gazecie Wyborczej i chciałbym wiedzieć z czego to wynika.
Grudzień 13th, 2009 at 21:36
W.Kuczyński, Grudzień 13th, 2009 at 19:54
:
“podaruj sobie “przesrywanie” i takie wierszyki, bo nastepnym razem je wywalę, nie życzę sobie tutaj mówienia odbytnicą.”
:
Już się sumituję, Panie Ministrze. Wprawdzie te wierszyki nie moją akurat odbytnicą były mówione to jednak odpowiedzialność muszę przyjąć na swoje wiekiem umęczone barki. Niczym Pan Generał biorący na siebie odpowiedzialność za rozkazy przez innych mu wydawane. Tyle, że nie były one mu wydawane wówczas otwartym tekstem. U mnie ten tekst otwarty wyszedł z czyjejś szeroko otwartej odbytnicy i to jest fakt obiektywny. Którego żadna blondynka, nawet najjasniejsza z jasnych, nie potrafiłaby na monitorze zamazać żadnym whiteoutem.
Grudzień 13th, 2009 at 21:39
Ewa-Joanna, Grudzień 13th, 2009 at 12:03
“zebys pekl i pierzem porosl… mam nieodparte wrazenie rozmowy z jedna osoba nawet jak jest ich wiecej. Chyba cos ze mna nie tak…”
:
Wiesz że to ciekawe. Takie lub podobne wrażenie odnosili też niektórzy na Blogchlapie-Córuś. Chyba że ty zupełnie o czym innym. Gdyż coś może być z tobą nie tak ale nie jest.
Grudzień 13th, 2009 at 21:41
Ja tam nie wiem. Miałem pod koniec lat 80ych taką brygadę na kolei. 12 osób. Roboty było może dla trzech, w tym dwóch powinien się znać, trzeci żeby mozna było w wolnych chwilach karty grać. A tu 12 osób, w tym ZDZICHU ZWIĄZKOWIEC. ZDZICHU był szefem Solidarnosci w brygadzie i co chwilę chadzał do REGIONu. Wtedy go nie było.
Jak tylko Tarnowskie Góry ogłosiły POGOTOWIE STRAJKOWE (już w czasach MAzowieckiego) to ZDZICHU natychmiast brał się za szycie opasek biało czerwonych i transparentu. Gromadził tez zapas zupek w proszku, bo strajk miał byc okupacyjny.
Jakoże strajkowała akurat tylko moja SŁUZBA (reszta słuzb pracowała) okupowali jedno pomieszczenie. Ja z BRANZOWĄ zrobilismy planową konserwację codzienną i przystąpilismy do codziennego nic nie robienia, a oni strajkowali. Była jakaś kłótnia wewnatrz związkowa, czy strajkującym wypada jeść zupę regeneracyjną o 12-ej, czy raczej mają naruszać swoje żelazne zapasy zupek w proszku (w koncu po to zgromadzili, a strajk miał się skonczyć o 16-ej). Z tego co pamietam w koncu pojechali lokomotywą po tą zupę, ale tuż po zjedzeniu zupy strajk nieoczekiwanie się zaostrzył, tak, że garnek musiała umyć zwiazek branzowy. Ja byłem niezrzeszony.
Grudzień 13th, 2009 at 21:55
A myśmy sobie w noc grudniową opowiadali zagadkę kryminalną. Mieszkam na obrzeżu Warszawy w malutkiej dzielnicy będącej przez wieki wsią, istniejącą od XV wieku. Mieliśmy na brzegu Puławskiej mały sklepik spożywczy i w sąsiednim pomieszczeniu “mięso, wędliny”. W noc grudniową na sąsiedniej uliczce wpadającej do Puławskiej stało 5 czołgów, wzdłuż Puławskiej po godzinie 20 (godzina policyjna) chodziły patrole z ostrą amunicją.
W grudniu 5 razy w nocy ograbiono nasz sklep.
Pytanie – kto 5 razy włamał się do naszego sklepiku?
Grudzień 13th, 2009 at 22:00
No, coz. Ja mam odmienne wspomnienia, o ktorych wielokrotnie pisalem, wiec nie bede sie powtarzal. Dostalem do reki Kalasznikowa oraz trzydziesci sztuk ostrej amunicji. Zolnierze sluzby zasadniczej mieli po 90 sztuk, zas oficerowie mieli pistolety i nie wiem ile sztuk. Tu uwaga na marginesie. Zawsze mnie to zastanawialo, ze oficerowie dysponujacy mniejsza sila ognia maja kontrolowac zolnierzy dysponujacych wieksza sila. Na logike powinno byc odwrotnie. Wracajac do tematu. Przez wiele lat nie zastanawialem sie zbytnio, dlaczego zgromadzono w jednym miejscu i czasie zbieranine zlozona z poborowych, magistrow podchorazych, podoficerow, oraz dyplomowanych inzynierow w mundurach, i dlaczego uzbrojono te zbieranine w Kalachy oraz pistolety 9 mm. Nasza zdolnosc bojowa przeciwko nieuzbrojonym demonstrantom byla zbyt duza, a zreszta nigdy zadnego demonstranta nie widzielismy na oczy, bo z Zerania do Zegrza byl kawal drogi po mrozie. Wiec po co byla ta amunicja? Zeby zatrzymywac samchody na drodze, co w koncu kazano nam robic dla zabicia czasu?
.
Tak czy inaczej, bron okazala sie zupelnie niepotrzebna. Po przeczytaniu wypowiedzi Siwickiego mam swoje domysly, ale trudno je zweryfikowac. Jedynie genetyczni patrioci znaja odpowiedz na to i na inne pytania, ale szczerze mowiac nie jestem pewien, czy mnie te odpowiedzi interesuja. Trudno sie spodziewac oswiecenia przez genetycznego patriote.
Grudzień 13th, 2009 at 22:04
Dobranoc. Niech Wam sie snia czolgi i radiowozy. Bylismy wtedy mlodsi i wiedzielismy, po czyjej stronie jest slusznosc. Dzis mamy paszporty i dobrze zaopatrzone sklepy, ale nie bardzo wiemy, po czyjej stronie jest racja.
Grudzień 13th, 2009 at 22:19
“Pytanie – kto 5 razy włamał się do naszego sklepiku?”
Pytanie dodatkowe: Po co?
Grudzień 13th, 2009 at 22:22
Tamtego roku w sobotę przyjechała do mnie nas pogaduszki przyjaciółka z Pruszkowa. Rozmawiałyśmy do bardzo późnych godzin nocnych, a rano ona się obudziła, bo usłyszała zza ściany głos Jaruzelskiego. Włączyłyśmy telewizor i się zaczęło…
Zamiast na proszony obiad do mojego brata, poszłyśmy pieszo na dworzec, skąd przyjaciółka obwieszona wszystkimi termosami, jakie miałam w domu, całą zawartością mojej lodówki i jakimiś ciepłymi rzeczami z mojej szafy odjechała pociągiem do Warszawy. Do przedziału dostała się oknem, podciągana przez jakiegoś pana ze środka i popychana z peronu przeze mnie. Bagaż wrzucałam też oknem. Nie miałyśmy pojęcia, ile czasu zabierze jej dotarcie do domu, czy się tam dostanie w jednym dniu? Nie wiedziałam przez długi czas, czy i jak dotarła. Na szczęście jakoś się ta podróż udała.
Po drodze na dworzec mijałyśmy całe kolumny czołgów i jakichś transporterów a żołnierzami… zastanawiałyśmy się, czy to Polacy, czy też nie? Nie miałyśmy pewności… Oni się nie odzywali, my bałyśmy się pytać.
Dziś wspominałyśmy tamten dzień w długiej rozmowie telefonicznej.
Grudzień 13th, 2009 at 22:22
Torlin
Tak z ciekawości zapytam, czy te 5 czołgów które widziałeś na swojej ulicy miały zamontowane działa ?
Jedyny znany mi z opisu przypadek użycia czołgu dotyczył szturmu na kopalnię Wujek. Tam pojedynczy czołg posłużył jako taran do rozbicia ceglanego muru aby umożliwić zomowcom wtargnięcie na teren kopalni. Na tym jego rola się skończyła.
Rozumiem że te 5 czołgów miały działa wycelowane w jakieś strategiczny obiekt na twojej ulicy. Czy to aby nie o ciebie im chodziło ?
Grudzień 13th, 2009 at 22:51
Indoorze!
Zginęła wódka, papierosy, kiełbasa i słodkie napoje.
Spieprzaj dziadu!
One stały, aby stać. Na rogatkach miasta, nie wiem z jakiego powodu, w bocznych uliczkach stały czołgi, które nic nie robiły, w nic nie celowały, tylko stały. Może miały nas bronić?
Grudzień 13th, 2009 at 22:55
jasnaanielko,
Twoje wcześniejsze komentarze były bardziej “w duchu”. Ostatni zaś to zwyczajna robota reportersko-wspominkowa. Wciąż niby w temacie. Ale już nie w dzisiejszym duchu na blogu wytworzonym.
Grudzień 13th, 2009 at 22:57
Już się i ja sprężałem do wklejenia jakiej własnej historyjki zimnowojennej. A tu takie cacuszka Indoora i Torlina wyskoczyły, że szczęka mi na klawiaturę i koniec. Panowie! Jak tak dalej pójdzie to my tę zakichaną rocznicę śmiechem tak uczcimy, że nawet Generał zgłupieje. Choć on, w tych swoich okularach, za zadymę może to wziąść . A te, z jego rozkazu, rozpędzano armatkami. Wodnymi, wodnymi. Bezużytecznymi w blogosferze.
Grudzień 13th, 2009 at 23:00
Narciarz,
Nie psuj proszę nastroju na blogu swoimi genetycznymi weryfikacjami wszystkiego i wszędzie oraz wirtualnie. Weryfikuj już lepiej coś w realu bogoojczyznianym. Bo chyba po to tam pojechałeś.
:
Resztę nudziarzy zamęczających nas, prześmiewców, jakimiś czołgami i takimi tam, uprasza się o podejmowanie prób zwekslowania w zdrowym kierunku. Zgadzam sie z przedmówcami, że jasnaanielka, Indoor oraz Torlin ten azymut udatnie wytyczyli. A więc, na azymut – marsz! Do końca obchodów Rocznicy pozostało już niewiele więcej niż godzina.
Grudzień 13th, 2009 at 23:13
“Indoorze!
Zginęła wódka, papierosy, kiełbasa i słodkie napoje.”
Sam widziś. Złoto, gotówke i bizuterię zostawili. Jesli przed 10-ą to było, to pewnie ich suszyło.
Grudzień 13th, 2009 at 23:59
Spieprzaj Dziadu,
szefa SLD znam osobiście od lat, razem byliśmy w SDRP, razem zakładaliśmy SLD. Widziałam go przy różnych okazjach, obserwowałam jak “działa”, razem na niwie politycznej pracowaliśmy.
Zdanie mam o nim wyrobione i dla mnie to – aparatczyk młodzieżówki typu ZMS, a nie przywódca partii europejskiego państwa XXI w..
Jego działanie w SLD oceniam wyjątkowo negatywnie. I to praktycznie od początku jego działalności jako działacza młodzieżowego.
Na szefa partii, moim zdaniem, zupełnie się nie nadaje i nigdy nie nadawał. Mimo, że skończył politologię na szczecińskim uniwerku.
To facet niepotrzebnie wylansowany przez Jacka Piechotę i przy poparciu Kwaśniewskiego.
Jest totalnie zdemoralizowany, chorobliwie ambitny, beż poczucia odpowiedzialności za to, co robi i pusty w środku, facet bez wnętrza.
Tyle na temat Grzesia.
Nie sądzę bym o nim w ciągu najbliższego czasu, liczonego w latach zmieniła zdanie.
***
Proszę wybaczyć, ale do masochistek nie należę i nie zawracam sobie głowy wywiadami Grzesia w telewizji. Tak więc – nie oglądałam.
Grudzień 14th, 2009 at 02:07
dziadu
“Jak się Pani podobał Pani „ulubieniec”, krajan ze Szczecina Grzegorz Napieralski, w dzisiejszej osobistej rozmowie na żywo w TVN24 z Małgorzatą Domagalik. … Znając jej wcześniejsze programy spodziewałem się że zostanie zmasakrowany”.
.
A co, ona z tłuczkiem wystąpiła i wałkiem do ciasta? MD generalnie jest cienka i nudna, o ile nie gada o perfumach i kremach do powiek. Napierniczak, który ma chyba dobry głos, zawsze mógł jej zaśpiewać: “Nie dokazuj, miła nie dokazuj, przecież nie jest znowu z ciebie taki cud”. I to prawda, zwłaszcza en face. :)
Grudzień 14th, 2009 at 02:25
Narciarz2
“Kolejny dzien w Warszawie. Kilka problemow. Probowalem sie dorozumiec, o ktorej odjezdza pociąg do Kielc. Wyszukalem (wyguglalem) haslo “odjazdy pociągów z warszawy do kielc”, pokazalo sie mnostwo witryn, zadna nie odpowiada. Za stanu wojennego nie bylo takich problemow”.
.
Według gorliwych apologetów generał Jaruzelski walcząc o przyszłość walczył także o internet dla ludu pracującego miast i wsi. A w tej walce się kulom kłaniał. :)
Na przyszłość: http://pkp.pl/
Albo google i hasło PKP (na początku wyskakują witryny z internetowym rozkładem jazdy, rezerwacją przez internet, rozkładem jazdy przez SMS lub WAP etc.).
Grudzień 14th, 2009 at 07:15
Mawarze!
Ja Ci już kiedyś pisałem, że strasznie się zmieniłeś. Negatywnie. I nic na to nie poradzę. Przypominam Ci, że przekręcanie złośliwe nazwisk jest w polskiej kulturze odbierane jako wyjątkowo chamskie. I to chciałem Ci napisać, bo zauważyłem, że w coraz mniejszym stopniu się kontrolujesz.
Grudzień 14th, 2009 at 07:25
Mawar,
:
“Według gorliwych apologetów generał Jaruzelski walcząc o przyszłość walczył także o internet dla ludu pracującego miast i wsi.”
:
Coś ci się musiało porąbać zdrowo. Internet, skrót od internowania, nie był absolutnie zaplanowany dla ludu pracującego miast i wsi. Był on bowiem zapewniony, tyle że bez pampersów (tak mówiła jasnaanielka) dla kilku tysięcy ludu nie pracującego tylko strajkującego. Tu Indoor świadkiem.
:
A nawet twoje ‘miast i wsi’ na wyrost trochę jest. Bo tych miejskich internautów to wyjmowano rzeczywiście jak karasie z niewodu, zaraz po północy. Natomiast z wiejskimi wesołkami to były różne ubawy, jeśli byś chciał sobie przypomnieć.
:
Na przykład taki Kułaj Jan, działacz wiejski, to podobno sam się zgłosił do chłopców w panterkach. Blokujących i kontrolujących autostradę Gdańsk-Warszawa. Bo gdy znudziło mu się czekać na swoją kolejkę w długim sznurze zatrzymanych samochodów, pan Jan na piechtę z samochodu wyrwał do przodu. I głośno zapowiedział kontrolującym: przepuszczać mnie tu natychmiast. Bo to Kułaj jedzie!
:
Inna rzecz, że tę akurat historyjkę ktoś mógł tendencyjnie podkolorować, po wywinięciu wolty przez Kułaja niedługo po zagoszczeniu w internacie. On się bowiem podobno zdrajcą stał niewiele gorszym od Jaruzela!
:
Taaa. Inni zaś w ogóle na ten wczesny internet walczącego generała Jaruzelskiego się nie załapali. Taki na przykład Jarosław (nie)Wielki ma pretensje do wszystkich, że jego brata to wzieni a jego – nie! I do dzisiaj ma niezmywalną plamę w życiorycie. Przechlapane do końca życia. A i pisiakom wstyd i nieładnie. Dlatego wszyscy z niecierpliwością czekają aż Ziobrowi wąsy w Brukseli zaczną w koncu wyrastać. Bo wtedy na białym koniu do kraju będzie mógł wjechać jak na Kasztance. I Barbarę Blidę z grobu podniesie. W ramach odnowy po dwuletnim okresie Błędów i Wypaczeń.
:
Będzie to ten cud na który oczekują rozmodlone mohery podczas wszystkich pielgrzymek do polskiego Amritsar. W Licheniu wzniesionego trudem ludu pracującego miast i wsi.
http://en.wikipedia.org/wiki/Amritsar
:::
Zaś tym zarzutem Torlina o przekręcaniu nazwisk w ogóle sobie nie zawracaj głowy. Gdybyś był nie napisał Napierniczak ja bym absolutnie nie wiedział o kim mowa . A tak od razu wiem na kogo nie głosować.
Grudzień 14th, 2009 at 07:52
Torlin
.
“…bo zauważyłem zauważyłem, że w coraz mniejszym stopniu się kontrolujesz”.
.
Nie masz racji, kontroluję się (choć z nadludzkim wysiłkiem), żeby nie przekręcic twego nicka na “Trolin”.
:)
PS. Zauważ łaskawco, że często piszę “Kaczory” – bo to osoby publiczne, zawodowo zajmujące się polityką, więc muszą liczyć się z bezceremomnialnym traktowaniem. Tak więc mamy i Napierniczaka i Olejarskiego, Donaldu Tusku, Portret Pamięciowy (to Pawlak), ale i sympatyczną Bufetową etc. Jak widzisz jestem ekumeniczny, prawie że luterański. Nie jakiś ponury katoendek jak ty i Zofia.
Grudzień 14th, 2009 at 08:17
Mawarze, co do bezceremonialnego traktowania osób publicznych to masz rację, ale zabawianie się takimi przeróbkami nazwisk wydaje mi się dosyć szczeniackie. Pasuje dwudziestolatkowi, ale ty, sądząc z różnych przesłanek, musisz być co najmniej po pięćdziesiątce.
Grudzień 14th, 2009 at 08:59
Orteq,
na litosc! Odczep sie od Jasnejanielki bo to juz niesmaczne sie robi – ty ja normalnie szczujesz.
Wbrew temu co sie teraz wygaduje i ilu sie pod laury podstawia, tak naprawde tych ofiar stanu wojennego bylo bardzo niewiele jak na taka operacje i taki kraj. Jakos tak sobie mysle, ze te “prawdziwki” to byly internowane 13 a ta pozniejsza reszta to juz rozgrywki personalne czesto a nie polityczne. I jakos mnie te rozdzieranie szat wspolczesne coraz bardziej smieszy i nic na to nie poradze.
A tak a propos wspominanego przez ciebie bloga-corki, to nie czytuje nie znalazlszy uprzednio nic ciekawego dla siebie. Uznaje prawo jednostki do posiadania wlasnych urojen we wlasnym grajdolku :)
Grudzień 14th, 2009 at 09:05
Pawel,
a ja stawiam na 30-35 nie wiecej. :)
Grudzień 14th, 2009 at 12:04
E-J,
“na litosc! Odczep sie od Jasnejanielki bo to juz niesmaczne sie robi – ty ja normalnie szczujesz.”
:
Ja ciebie bardzo przepraszam. Jeśli tobie się wydaje, że ja jasnaanielkę szczuję – a na kogo? – to co ja mogę poradzić na czyjeś przywidzenia? Ja też w pełni uznaję prawo jednostki do posiadania własnych urojeń we własnym grajdolku. Oraz do posiadania lub nie jakiegoś, choćby najniklejszego poczucia humoru.
:
Oprócz tego. Ja mam od jasnejanielki publicznie bo na blogu daną gwarancję, że ona mnie tylko szerokim łukiem Kurskiego traktuje. Wygląda mi więc na to, że tylko ciebie obraziłem tym powtórnym wklejeniem jej naprawdę świetnie napisanego, prześmiesznego komentarza. Tak świetnie i śmiesznie, że nawet Pan Minister, przecież internauta jak mówisz “prawdziwkowy”, pewnie zaczął się chichrać po przeczytaniu. Zamiast się poczuć, jak powinien, urazonym. No to ja ciebie jeszcze raz bardzo przepraszam.
:
Wiesz co? Ja ten świetny komentarz jasnejanielki jeszcze raz wkleje! Bo mi się naprawdę ale to NAPRAWDĘ podobuje. I mam go pod ręką, w biurku, w Petersburku.
Grudzień 14th, 2009 at 12:09
Już mam. Prosto z biurka. Prześmieszny komentarz jasnejanielki. Z okazji Rocznicy popełniony.
:
“Ja mam takie dziwne wrażenie, że są tu tacy między nami… co nie mogą Generałowi wybaczyć tego nagłego internowania w gaciach :D
Tacy wspaniali konspiratorzy, takie orły, sokoły patriotyczno narodowo bogoojczyźnianej sprawy. Tacy mądrzy, pełni pomysłów na lepsze jutro dla siebie i rodziny… i nagle bez dania racji, po nocy, w gaciach! na zsyłkę do internatu!!! Albo jeszcze gorzej – nie byli wtedy nikim, bo paradowali w rajtuzkach, z pieluchą, co się wciąż przekręcała. No bo nie było wtedy pampersów!!! Nie mogli nawet w tych gaciach zaistnieć! Hańba!!! A taki generał małą literą potrafił tak zaplanować i przeprowadzić tę nikczemną akcję, że nikt niczego nie przeczuł. Nawet Amerykanie nie zareagowali, jak należy na raporty Kuklińskiego, naszego bohaterskiego półkownika… ups! Dużą literą! Pozostaje tylko zademonstrować swoje niedoszłe bohaterstwo plując, demonstrując i okazując pogardę i co tam jeszcze. Durnowate gołowąsy mogą się poprzebierać w stroje z epoki, wziąć pałki do rąk i nawet przywalić koledze przebranemu za związkowca z łomem. To wszystko, co zostało do zrobienia. Duch bohaterstwa i honoru niech w Narodzie trwa!! Bo ma! Trwać oczywiście. Reszta należy do prawdziwych historyków, którzy napiszą nam historię od nowa. Tym razem słuszną.”
Grudzień 14th, 2009 at 13:19
Zosiu, 23.59,
Gdy przeczytałem napisaną przez Ciebie charakterystykę Napieralskiego, to zauważyłem, że jest ona podobna do mojej oceny Donalda Tuska (ten pierwszy nie ma za sobą czarnej legendy
przy tzw. pierwszej prywatyzacji).
Kiedyś pisałem jak w latach dziewiędziesiątych Donek zabrał głos w auli Uniwersytetu Gdańskiego. Wówczas to w pół zdania zesztywniał mu język, po czym rozłożył zmieszany ręce i spojrzał bezradnie na Bugaja, który zaczął tokować po swojemu, ratując przed kompromitacją przyszłego premiera.
Okazuje się, że Premier nie leniuchował, bądź grał w piłkę w okresie dwudziestoletniej kariery parlamentarnej, lecz doskonalił się także w wystąpieniach publicznych.
I jeszcze jedno. Nie są dla mnie zrozumiałe bezceremonialne ataki na tak mało wpływową opozycję jaką jest SLD.
Czy lepiej będzie, gdy doprowadzimy do rządów jednopartyjnych partii takich tuzów jak Tusk i Palikot?
Zastanów się czy nie lepiej by było gdyby kontrola spoleczna została rozszerzona także o inne środowiska społeczne, które są obecnie izolowane.
Według opinii panującej wśród polityków zachodnich, jedna formacja pokoleniowa jest w stanie twórczo funkcjonować w swerze polityki 10 – 12 lat.
Warto więc się rozejrzeć za nowymi drożdżami.
Pozdrawiam.
Grudzień 14th, 2009 at 14:31
Stanie,
odpowiadałam wyłącznie na konkretne pytanie dot. Napieralskiego – Dziadowi.
Obserwuję tego młodego człowieka co najmniej od 10 laty, jak nie więcej i w jakimś sensie wyrobiłam sobie o nim zdanie.
Lewica ma wielu innych członków, którzy są bardziej kompetentni na szefa partii.
Nie traktowałam tej odpowiedzi na pytania dziada – jako “bezceremonialnego ataku na tak mało wpływową opozycję jaką jest SLD”.
To już Twoja interpretacja.
Ja oceniałam działalność polityczna konkretnego człowieka, a nie całą formacje.
Grudzień 14th, 2009 at 14:35
Mawar,
Tobie coś się zupełnie pokiełbasiło, od kiedy to ja jestem katoendek?!
Przecież w niczym nie jestem podobna do Ciebie!
Grudzień 14th, 2009 at 14:37
Pawle,
Mawar zapewne, wzorem wytartych wiekiem lowalasów i innych lwów salonowych, posługuje się szczeniackim slangiem, by się odmłodzić. taka maniera i mieć nadal wzięcie.
Grudzień 14th, 2009 at 14:40
Ewo-Joanno,
Mawar sam przyznał się ile kiedyś miał lat, więc a prostych rachunków wychodzi, ze ma ok. 60. Wiek Kaczyńskich, mentalność i maniery tudzież, zwłaszcza prezesa Jarosława.
Takie internetowe alter ego.
Grudzień 14th, 2009 at 15:24
A kiedyś na innym blogu napisali, że alter ego JK to DP. Jakiś Dyplomata Przyuczony. Śmieszne rzeczy wychodzą gdy alter ego wchodzą.
Grudzień 14th, 2009 at 15:25
Obchody rocznicy powinny się już zakończyć do tej pory. Więc i ja, w nastroju dnia codziennego i przy poniedziałku, przytoczę swoje przaśne wspominki okolicznościowe.
*
Owego pamiętnego roku do Kraju wjechałem na konferencję miedzynarodową. Jechałem po raz pierwszy od sporo już lat tułaczego życia na emigracji wewnętrzno-zarobkowej. Otrzymawszy wizę wjazdową, po uprzednich kilku odmowach, dzięki pierwszej władzy Solidarnosci. Bo “S” rządziła już od roku niepodzielnie nie tylko kolejkami ale i paszportami oraz wizami. Stąd to taki ruch był na granicy, grubo przed 13-tym grudnia. Głównie w strone “od” choc i w “do” ozywienie było widoczne.
.
Dotknąwszy ziemi Okęcia, zapłakałem jak dziecko. I to nie tylko z powodu sześciu drinków na trasie Paryż-Warszawa. Omal żem nie całował podporucznika sprawdzającego mój paszport pod pulpitem i za szybką. Tylko ta szybka uchroniła go przed moją słabością. Wręczone mu malborasy przyjął bez słowa. I zwrócił paszport, też bez słowa. Wdzięczny byłem i za paszport i za te jego powciagliwość słowna. Przygodny towarzysz podróży, ten od drinków, pożyczył mi przyjemnego pobytu oraz konferencji. Więc ktoś tym Welcome jednak mnie przyjał. Ze wzruszenia, dosłownego i jak najbardziej prawdziwego, nie potrafiłem się otrząsnąć przez kilka pierwszych dni. Matka popłakała się razem ze mną. Bez żadnych drinków juz. Dziesieć lat potrwała nasza rozłąka.
.
Z konferencji, czysto technicznej zresztą, miałem niespodziewaną przyjemność. Została skasowana! Dowiedziałem o tym w dniu jej zaprogramowanego otwarcia. Przy drzwiach siedziała pani, informowała przybywających szczęśliwców i nawet przepraszała. Na pytanie dlaczego, odpowiadała rozbrajająco: zdaje się, że powodu strajków ale tak dokładnie to nie wiem. Przywieziony referat, który miałem wygłosić w imieniu mojego zagranicznego pracodawcy, pani przyjęła z podziekowaniem. I wrzuciła do pudła/kosza stojącego na podłodze. Zanotowałem w pamięci: szef w robocie – wice minister! – musi usłyszeć, że referat przyjęto z wdzięcznością i z podziękowaniem. Bo on też się dokładał do jego napisania.
.
Teraz Naprawdę Pamiętne Przezycie. W pociągu na trasie z Warszawy do Zielonej Góry, gdzieś po około tygodnia zaznajamiania się z rzeczywistością, przyszło mi dzielić przedział I-swej klasy z podpułkownikiem WP. Prócz kilku poczęstunków w Warsie raczyliśmy się jeszcze i w przedziale. Całe szczęście, że jechałem w odwiedziny do najlepszego kolegi ze studiów, a nie na przykład do babci. Wiezione zapasy bowiem, w Peweksie głównie kupowane, przydały się w sam raz. A w sklepach był ocet i musztarda.
.
Sytuację w kraju przewałkowaliśmy z panem pułkownikiem (wiedziałem ze Studium Wojskowego, że ‘pod’ odpada automatycznie) raczej szczegołowo. Języki były dość skutecznie rozwiązane, po kilku godzinach szczerości. Ludzie w mundurach to też tylko ludzie. W pewnym, dojrzałym do tego momencie, zadałem pytanie. To jak pan panie pułkowniku myśli, czym to się zakończy? Był wrzesień 81. Pan pułkownik odpowiedział podchwytliwie: a jak pan myśli? Do bruderszaftu nie doszło jeszcze w owym momencie. Było to pytanie, jak się zaraz okazało, całkowicie retoryczne. Nie musiałem na nie w ogóle odpowiadać. Pan pułkownik odpowiedział bowiem na nie sam. I to dość wyczerpująco. Jak na wojskowego przystało.
.
Nie chce tu nikomu łgać, że pamiętam wszystkie szczegóły odpowiedzi pana pułkownika. Spędziliśmy bowiem w tym Warsie i w tym przedziale ładnych kilka godzin. Wszystkiego nie dało się zatrzymać w pamięci, że względów oczywistych. Jedno jednak do dziś mi w tej pamięci tkwi. Pan pułkownik bowiem sentencję wygłosił mniej więcej taką:
*
Tylko wojsko już nam pozostało. Nasze wojsko. My to musimy wziąć za mordę. Bo jeśli my nie weźmiemy to ONI wejdą. A z NIMI będziemy musieli walczyć i każdy prawdziwy wojskowy Polak to panu powie. Podczas gdy z własnym narodem się zrozumiemy. Wystarczy strach i walki żadnej, Polaka z Polakiem, nie będzie.
*
Trzynastego grudnia obudziłem się, już z powrotem we własnym domu i z daleka od kraju, na sygnał dziennika radiowego. “Martial law has been declared in Poland”. Nadanego fragmentu przemówienia Generała już nie dosłyszałem. Bo słowa pana pułkownika z przed paru miesięcy wróciły jak zywe.
Znów płakałem. Bo żona pierwsza zaczęła .
Grudzień 14th, 2009 at 16:44
Szczesiul!
Dzięki. Moja Mama też płakała, przeszła przez Pawiak i Powstanie.
My ciągle zapominamy, jak wyglądały ostatnie dni przed 13 grudnia, jak strasznie zradykalizowały się nastroje, ta władza leżąca na ulicy, ta arogancja działaczy Sierpnia, te teksty Wałęsy. Podsumowaniem był Radom. Górę wzięła wtedy w Związku frakcja radykałów, jastrzębi, “wszystko albo nic”, my z komunistami nie będziemy gadać.
No i skończyło się 13 grudnia.
Jak mądrzy ludzie zaczęli z komunistami gadać, to teraz bezkarnie możemy wypisywać głupoty w blogach, a o drzwi nasze nie załomocą.
Oczywiście pod warunkiem, że 100 % władzy nie osiągnie PiS.
Grudzień 14th, 2009 at 18:26
Nawiązując do wypowiedzi Torlina…Wrocław co kilka, kilkanaście dni był pozbawiony miejskiej komunikacji, gdyż ta strajkowała z każdego, możliwego powodu. Nie wszystkie zakłady strajkowały równocześnie, ja tramwajem do pracy miałam blisko godzinę. Na piechotę… o wiele dłużej. Pociechą było jednak i to, że benzyny do prywatnych samochodów też nie było, transport ciężarowy nie miał czego wozić, więc po ulicach poza pojazdami wojskowymi i MO poruszały się tylko samochody dostawcze z żywnością, której było raczej niewiele. Wtedy to zdecydowałam się na zakup roweru! Był to fajny, młodzieżowy “Romet” w jaskrawo czerwonym kolorze. Nadałam mu imię PORFIRION, wydrukowałam taką nazwę na taśmie samoprzylepnej i umieściłam na ramie. Stawiałam go w podwórku Biura Projektów, gdzie pracował mój brat, a sama drałowałam jeszcze kawałek pieszo, bo moje biuro było na trzecim piętrze starej kamienicy i żadnej możliwości pozostawienia osiołka nie było. Już wówczas nie pracowałam w zakładzie przemysłowym, tylko w takiej instytucji na mój ogląd naukawej. Pracowników było tak niewielu, że nawet nie próbowaliśmy zakładać wolnych związków, bo i wcześniej żadnych takich tam nie było. Ale dyrektor to był partyjny!
Powiedziałam sobie wtedy, że nie będą mi tramwajarze dyktowali, kiedy mam na piechotę zasuwać do pracy, bo oni strajkują. !!!
Kiedy komunikacja miejska i inne pojazdy wróciły na ulice, już nigdy nie odważyłam się jechać rowerem przez miasto. :D
Grudzień 14th, 2009 at 19:22
E-J napisala:
Jakos tak sobie mysle, ze te “prawdziwki” to byly internowane 13 a ta pozniejsza reszta to juz rozgrywki personalne czesto a nie polityczne.
.
Posel Mitras wczoraj w telewizji powiedzial w obecnosci posla Olejniczaka oraz posla Poncyliusza, ze obecne spory o 13-go gudnia to sa licytacje o zyciorysy. Kiedy pokolenie dzialaczy lat 80-tych odejdzie, to licytacje sie skoncza i za sprawe wezma sie rzetelni historycy. Tak powiedzial Mitras, zas pozostali dwaj panowie nie protestowali. Wszyscy trzej sa mniej wiecej w rownym wieku. W czasie Stanu byli w szkole sredniej co najwyzej, wiec nie maja nic do ugrania na swoim kombatanctwie albo braku takowego.
.
Mi sie wydaje, ze to byla bardzo trzezwa obserwacja i dobrze, ze zostala publicznie powiedziana. Bo tak to wyglada. Wezmy tu obecnego Mawara. On tu walczy nie tyle z kims, are raczej o cos. On tu mianowicie zajadle walczy o swoja mlodosc i o swoje bohaterstwo. Nie zadnej sily, logicznej ani emocjonalnej, ktora moglaby Mawara zastopowac. Jedyne, co moze zakonczyc jego walke, to ziolka, cieple kapcie, emerytura, i stado wnuczat na kolanach, zeby zatrzymac jego reke, zanim wystuka kolejny tekst w obronie swojego bohaterstwa.
Grudzień 14th, 2009 at 19:25
Wy ciagle o tym samym.
W ubiegłym roku naraziłem sie Leszkowi Sopot. Ale ja naprawde stałem na barykadzie z patyków i tektury, a “nawiedzony” przywódca strajku mówił “no wreszcie sie zaczeło- teraz to im pokażemy”. Taki wygladał mój osobisty praktyczny koniec Solidarności. Co sie tyczy idei – jak balonik poszedł Wujek, Powstanie Warszawskie, szarża ulanów na czołgi i wiele wiele innych Samosier. Od tej chwili wszelkiej masci Rymkiewiczom deklaruje bez zajakniecia = pocałujta w dupe wójta, bo zubra na oczy nie widzieliscie.
Grudzień 14th, 2009 at 19:26
A jeszcze bardziej jaskrawym przykladem jest Leszek Sopot. Moze go ktos pamieta? Leszka nic nie przekona, ze czolgi juz wrocily do zajezdni.
Grudzień 14th, 2009 at 19:28
Moj wpis o Leszku zostal apisany niezaleznie od Piotrusia. Jak widac, Leszek nam sie obu przypomnial.
Grudzień 14th, 2009 at 19:51
A jeszcze na temat wystąpienia pana dyrektora Biura Edukacji wiadomego Instytutu. Pan dyrektor od edukacji powiedzial, ze generalow nie mozna skazac, bo polowa opinii publicznej jest za nimi. Nad czym pand dyrektor ubolewa i uwaza za skutek nadmiernej obecnosci Generala w mediach, i niedostatecznej obecnosci ofiar w tychze mediach. O tej czesci wypowiedzi juz pisalem, ale czesc o niemoznosci skazania generalow byla jeszcze ciekawsza. Mozna albowiem zapytac, czym jest sprawiedliwosc? Tak na moje oko do sprawiedliwosci dochodzi sie w trzech krokach. (1) Trzeba ustalic, co obwiniony zrobil. (2) Trzeba ustalic, jakie prawo obwiniony zlamal swoim czynem. (3) Trzeba zajrzec do cennika kar i zaserwowac odpowiednią kare. Proste jak raz-dwa-trzy. Nigdzie w tym calym procesie nie wystepują slupki poparcia dla obwinionego, co ostatnio bylo obszernie dyskutowane w zwiazku ze sprawa Polanskiego
.
W wypowiedzi pana dyrektora slupki jednak wystepują. I to jest interesujące. Wedlug przedstawiciela IPNu popularnosc generalow stoi na drodze sprawiedliwosci. Wiec pan dyrektor najchetniej by te popularnosc obnizyl przed ewentualnym wyrokiem. I tutaj mi sie cos przypomina. Przypomina mi sie slowo “nagonka”. Czy nie bylo aby przypadkiem tak wlasnie pod rządami nieslusznego ustroju, ze najpierw byla nagonka, a dopiero potem do akcji wkraczaly organa? Przed procesem politycznym opinie publiczna trzeba bylo odpowiednio urobic oraz przygotowac. Do tego wlasnie sluzyla akcja propagandowa, popularnie zwana nagonką. Bez nagonki sens procesu politycznego moglby nie zostac wlasciwie odczytany.
.
Pan dyrektor sugeruje, ze warunkiem wstepnym procesu generalow jest nic innego, jak wlasciwe urobienie opinii publicznej. Dopiero po takim urobieniu moze nastapic odpowiedni wyrok. Wyglada wiec na to, ze IPN nie tylko strzeze archiwow komunizmu, ale takze w praktyce przejal jego styl myslenia, a najchetniej by rowniez zastosowal te same metody. Najpierw medialna nagonka, obnizenie popularnosci ofiary, a potem proces i wyrok. Wyrok bez nagonki nie wydaje sie dyrektorowi mozliwy.
.
W podsumowaniu warto zwrocic uwage na to, o czym wszyscy w zasadzie wiemy, ze prawe skrzydlo sceny politycznej przejelo od komunistow nie tylko archiwa, ale takze styl, metody dzialania, oraz system pojeciowy. I w tym sensie Instytut Pamieci Narodowej rzeczywiscie przechowuje pamiec o metodach komuny, a takze chcialby je sam stosowac.
Grudzień 14th, 2009 at 20:30
Narciarzu empiryczny dowód telepatii i to przez Atlantyk – jak tu nie być wierzącym ?
Odnośnie Twojego podsumowania – “socjalizm tak wypaczenia nie”. zamieniono na “socjalizm nie wypaczenia tak” czyli jak zwykle wyszło jak zwykle.
Grudzień 14th, 2009 at 20:44
Szczesiul, ty bekso.
(Szczesiul :Grudzień 14th, 2009 at 15:25 )
:
Przez ciebie i ja się poryczałem. Sam nie wiem dlaczego. Chyba się pocieszę Mistrzem Ildefonsem; dzięki za ośle natchnienie, jasnaanielko
http://www.kigalczynski.pl/ges.....iecyk.html
:
“i nic się, ach, nic nie zmienia,
a ci Polacy modlą się i grają Szopena,
och! ”
:
To odnośnie Piotrusia odnoszącego się do narciarza.
Grudzień 14th, 2009 at 21:17
Co do walke na zyciorysy zwracam uwagę na najmłodszego ministra rzadu Donalda Tuska niejakiego Kwiatkowskiego, który poza tym, że próbował rzucic jajkami w prof. Wiatra ale go nie wupścili, kilkakrotnie bezskutecznie próbował za pomocą swojej organizacji FMW lub NZS zablokowac pochód pierwszomajowy w Łodzi w latach 90-ych i raz został poproszony z tej okazji do radiowozu w celu wyjasnienia, po czym na własna prosbę zapisał się do szpitala, ale uciekł innych osiagnięć nie ma. Ale czy mając taką sliczną karte kombatanta mozna nie być ministrem u Donalda Tuska? Aha. Jeszcze raz ekipa telewizyjna która miała filmować kontr-pochód Kwiatkowskiego został poturbowany przez komunę, dokładniej kamerzysta dostał w gebę od jakiegoś emeryta, kiedy rurę pchał mu wepchnąć prosto w twarz.
Rosnie więc kolejna ekipa kombatantów z piekna kartą. Powtarzam – 40 lat! Tak jak za Mojżesza. Może ze względu na dłuższy nieco średni wiek około 100 lat.
Juz nie mówiąc o tym, że wobec faktu iż PiS jest komuna, więc walka z PiS em też się liczy. Miro, Rycho ale nawet Zofia i Torlin mogą spokojnie startować w kolejnych wyborach samorządowych.
Grudzień 14th, 2009 at 21:50
Mysle, że wsponiane przez Narciarza odchody to były odchodami dwudzieściolecia. Ja zbierfam je w brązowe torebeczki i wrzucam do smietnika, nastepnie przychodzi gość i REKOMA wybiera z kosza smieci, bo (jak podejrzewam) przetarg na KOSZE wygrała firma właściwa. Straz miejska kontroluje czy spacerowicze mają brązowe torebeczki, ale szczerze mówiąc nie widziałem do tej pory kto by poza mna to to zbierało. Więc zalega. Kiedyś Gospodarz osiedlowy chodził z takim wielkim odkurzaczem i zbierał, ale ostatnio nie widze.
Kiedyś juz było tak. Nawet władza lezała na ulicy (bodajże po wydarzeniach bydgoskich). Jak po władzę sie nie chce schylać to po psie gówno tym bardziej.
Grudzień 14th, 2009 at 22:33
Generał Jaruzelski zakończył spotkanie u T. Lisa. Pytanie sondażowe brzmiało; Czy generał Jaruzelski dobrze przysłużył się Polsce?
Wynik; 85% TAK, 15% nie.
Oczywiście i mój głos tam się znalazł. Jak głosowałam – moja sprawa :) Wynik jest chyba wyrazisty.
Generał powiedział na koniec, że T. Lis jest arystokratą dziennikarstwa i pogratulował nagrody :) dodając, że parę dni wcześniej miał do czynienia z dziennikarską chuliganerią.
Całe spotkanie naprawdę warte było obejrzenia i wysłuchania.
Grudzień 14th, 2009 at 22:36
A dlaczego akurat samorządowych?
Przypominanie swoich zasług, najczęściej małych i wątpliwych, jest charakterystyczne dla osób chwiejnych, słabych i zakompleksionych. Tego często nie widać, bo od kompleksu niższości do wyższości jeden krok.
Grudzień 14th, 2009 at 22:37
W drugiej części posłanki Kępa, Pitera oraz poseł Arłukowicz :D :D :D
Jeden wrzask, przerywanie sobie wzajemnie, wygłaszanie jednoczesnych tyrad pełnym głosem na wdechu i wydechu.
Skąd się biorą takie indywidua?!
Nasi reprezentanci. Trzymajcie mnie!
Grudzień 14th, 2009 at 22:38
N2
“Wezmy tu obecnego Mawara. On tu walczy nie tyle z kims, are raczej o cos. On tu mianowicie zajadle walczy o swoja mlodosc i o swoje bohaterstwo”.
.
Narciarzu, to twój starszy kolega z wojska?
http://www.koledzyzwojska.pl/u.....Killer.jpg
:)
Grudzień 14th, 2009 at 22:41
Narciarzu
Jeśli nie przypadł ci do gustu to może to ci się spodoba?
http://img90.imageshack.us/img.....zelski.jpg
Widzisz jak ja walczę z twoim schematyzmem myślowym? Mam nadzieję, że to doceniasz.
:)
Grudzień 14th, 2009 at 23:04
Zamiast Gospodarza, który jak głosi legenda zna się na gospodarce komunistycznej jak mało kto (chyba tylko Hilary Minc znał się lepiej), napisał to zwykły dziennikarz – Andrzej Krajewski, który jak wiadomo zna się na wszystkim. Teza ciekawa: stan wojenny był próbą ratowania gospodarki komunistycznej. Przed 13 grudnia A. Krajewski był członkiem mazowieckiej RKW więc jego tekst pewnie zostanie uznany za stronniczy i niesłuszny, może nawet “reakcyjny”. Według mnie jest ciekawy. W każdym razie se non è vero mai bene parlato.
.
http://www.polskatimes.pl/13gr.....,id,t.html
Grudzień 14th, 2009 at 23:04
Ja osobiście wątpię czy generał Wojciech Jaruzelski dobrze się przysłużył Polsce. Wykonał po prostu swoje zadanie, tak jak wcześniej wykonywali je w imieniu Kremla, kolejno wszyscy pierwsi sekretarze PZPR. Wiele zależało przy tym od tego jak rozwijała się za każdym razem sytuacja w ZSRR. Wiadomo, że Nikita Chruszczow bał się tego, że dostanie w czapę, więc opublikował w swoim czasie raport o wypaczeniach i błędach Stalina. Okoliczności, które potem nastąpiły w polityce wewnętrznej ZSRR pozwoliły na zahamowanie marszu gwiaździstego na Warszawę wojski radzieckich w latach pięćdziesiątych i na taką a nie inną politykę Władysława Gomułki. Został wówczas po raz pierwszy włożony klin w interesy imperialne ZSRR na terenie Polski. Mechanizm ścierający powoli, acz niebłaganie nasze państwo i społeczeństwo z mapy Europy zatrzymał się. Ja jestem zdania, w związku z tym, że Gomułka bardziej przysłużył się Polsce, niż Generał Jaruzelski, który zatrzymał proces przemian politycznych i gospodarczych na wiele lat. Suma summarum Polska z wprowadzenia stanu wojennego nie miała żadnej korzyści. Wprost przeciwnie. Reszta jest gdybaniem i straszeniem. Co by było gdyby… Generał Jaruzelski dopiero przysłużył się Polsce, gdy jako Prezydent III RP nie skorzystał z swoich prerogatyw w celu popierania interesu partyjnego, ale tym nie mniej kompromis ustrojowy do dzisiaj odbija nam się wielkim wysiłkiem półgłówków zalegających administrację, sądy i sejm oraz senat oraz partie polityczne.
Jak ktoś będzie miał okazję zetknąć się osobiście z tą problematyką polecam lekturę Europejskiego kodeksu dobrej administracji. Rozziew pomiędzy lekturą tego dokumentu, a praktyką można przyrównać do nieświeżego oddechu szczerbatego bydlaka w porównaniu do pocałunku nastoletniej kobiety ssącej miętusia. (Przeczytałem ostatnio w Leoncinie książkę pt. Roman by Roman Polański z której jasno wynika, że Romek jednak bardzo lubił nastolatki, nie tylko tą jedną za którą beknął, ale wiele wiele innych. Na sto procent pewny jestem, że gdyby zrobił film w Polsce o III RP, to wyszłaby mu jakaś szczerbata paranoja, a zamiast nastolatek w celach towarzyskich, przyszłoby mu korzystać z usług wiekowych babć klozetowych :D).
Grudzień 15th, 2009 at 00:02
Dlatego, że teraz bedą samorządowe. No chyba , że na Prezydenta. Ale tam nie jest łatwo. Majchrowski tylko zapowiedział, że wystartuje a już CBA ma podejrzenia. Po wyborach się wyjaśni. Rywin znowu pakuje szczoteczkę i przeklina (po cichu) demokracje. Co wybory to go wsadzają do paki.
Grudzień 15th, 2009 at 00:12
głosie,
:
“Mechanizm ścierający powoli, acz niebłaganie nasze państwo i społeczeństwo z mapy Europy zatrzymał się.”
:
Ty tu, zdaje się, coś nowego nam imputujesz. Z Leoncina, po przeczytaniu ksiazki, wyprowadziłeś swoje najgłębsze przemyślenia, że tow. Wiesław zatrzymał mechanizm ścierający powoli, acz nieubłaganie nasze państwo i społeczeństwo z mapy Europy. Alez on tym dobrodziejstwem musiał chyba obdarzyć nie tylko nasze panstwo! On musiał również to samo zagwarantowac wszystkim innym państwom i społeczeństwom KDL-u. No bo inaczej nie można wnioskować, widząc ze ani jeden z rzeczonych demoludów nie został starty z mapy Europy przez następne 35 lat istnienia Imperium Zła. Pomimo, że Gomułka był, niczym matka, tylko jeden. I tylko o swój kraj dbał, coś tam zatrzymujac.
:
Powiadają, że myślenie ma przyszłość. W twoim przypadku można by było zaryzykować twierdzenie, że ta przyszłość, przeleciawszy delikatnym swędem nad podświetlanym sedesem wygódki leoncińskiej, zmierza nieubłaganym łukiem kurskim ku świetlanej przeszłości. A tam masz zagwarantowane przez tow. Gomułke nieścieralne miejsce na mapie Europy. Z granicami przed zawaleniem sie Muru. I z nieświeżym oddechem szczerbatego bydlaka nadzorujacego problematyke Europejskiego kodeksu dobrej administracji w domu opieki nad niepelnosprawnymi umyslowo.
:
Matko święta! Ja już pieprzę prawie tak samo jak ty. Porąbanie musi być zakaźne!
Grudzień 15th, 2009 at 00:12
Indoor,
Czy i tym razem wsadzają tatę z synkiem?
Grudzień 15th, 2009 at 00:20
Mawar
Tekst Krajewskiego nie jest odkrywczy. Czytałem na ten temat już wcześniej, podobne artykuły. Natomiast jedno jest dobre w nim. Owo podkreślenie, że w prywatnym sektorze można było więcej zarobić. W swoim czasie utkwiło mi w pamięci jak w Instytucie Prawa Międzynarodowego mówiono o Włodzimierzu Cimoszewiczu, że zrezygnował z kariery naukowej, bo mógł więcej zarobić na produkcji tuczników.
W tym czasie w latach 80. UW to była jakaś taka dziwna instytucja. Kadra naukowa była przepełniona marazmem. Pracowano na wielu etatach. Osoby, który załapały się na etat naukowy na uczelni były rozczarowane, a przecież nie można było mieć tego etatu bez przynależności do jakieś koterii rodzinno towarzysko partyjnej.
Wszystko to mnie bardzo dziwiło. Dziś podchodzę z dużym dystansem do opowieści jaką to UW było oazą wolnomyślicieli. Chyba, że na myśli ma się wolno myślicieli żyjących w dziurze w dupie :D).
Na wydziale prawa miał w niej mocną pozycję właśnie prof. W. Baka.
Grudzień 15th, 2009 at 00:24
Orteq,
Nie przeczę, że pieprzysz, ale to wynika akurat tylko i wyłącznie z twojego potencjału intelektualnego, bowiem jesteś skończony matoł (genetycznie)!
Grudzień 15th, 2009 at 00:45
….I jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie Romana Polańskiego, w przededniu odwilży, po śmierci Stalina, towarzyszące jakiemuś fragmentowi z jego książki pt. “Roman”, który został usunięty postanowieniem Sądu Wojewódzkiego W Warszawie, sygn. akt. I C927/89.
…..A oto ono: “Morał był, moim zdaniem, jasny: ci którzy w przeszłości brutalnie nas rozstawiali, po kątach, teraz łapią w żagle wiatr przemian.”
Smakowite dla prawicy!
Grudzień 15th, 2009 at 00:53
Zaś z książki “Czas ciekawy, czas niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia Zbigniew Mentzel – część 1″, wyczytałem, że “Klub Krzywego Koła” podjął działalność za zgodą Jakuba Bermana, oraz że w roku 68 represje dotknęły, głównie wewnątrz komunistycznej opozycji politycznej. On ma trochę inną perspektywę patrzenia na te sprawy, jako Polski intelektualista wydalony z Polski w 68 r.
Grudzień 15th, 2009 at 00:54
Matoł żyjący posród wolno myślicieli w dziurze w dupie. Opuszczasz sie w swoim potencjale intelektualnym szczerbatego bydlaka z nieświeżym oddechem. Ale i tak wszyscy za tobą w Leocinie oraz na blogu przepadają. Prawie tak samo jak za mną.
:
Masz cos do Romana? On sporo koło tej rzeczonej dziury majstrował w swoim rozwiazłym zyciu. O to ci idzie?
Grudzień 15th, 2009 at 01:01
Przyznam się jednak, że najbardziej mną wstrząsnął “Wujaszek Wania” – Antoniego Czechowa. Biedna ta Helena Andrejewna. Takie stare dziady, co najmniej po dwadzieścia lat od niej starsze czyhały na jej cnotę w drewnianym domku. I na tym polegał przedrewolucyjny romans w Rosji? Banda obleśnych śliniących się starców wyznających miłość i oblepiających jak muchy sraczówy młodą żonkę do brzozowego lasku na małe bzykanko. No, toż to Czechow, to autor powieści grozy!
Grudzień 15th, 2009 at 01:10
Zupełnie odświeżająco na tym tle wygląda proza naszej Dorotki Masłowskiej na temat III RP i życiu w nim. Cytuję: MC Doris zasłony stanowczym gestem zaciąga, o w
mordę tak właśnie robi ona, swoją drogą, myślę, skąd
ta namiętność do takich negatywnych kłopotów w
Dorocie Masłowskiej, na czarno-białe kolorowanki, w czworakach mieszkanko w dzielnicy złej Praga
Ochota, i wiem ona w sercu postanawia nagle sobie:
z turpistycznymi fascynacjami, szpetotą i
negatywnymi świata aspektami zainteresowaniami
koniec, czy świat tylko ciemne ma kolory, ile jeszcze
mam dostrzegać egzystencji jedynie pesymistyczne
strony? Własnym mięsem karmić psychiczne zmory
ale nie o tym mowa, już moja w tym głowa, bo nie
jest to szczególnie interesujące, jak się po chodniku
czołga pan Wojtek sfatamorganizowany sklepu
pulsującym neonem Świata Alkohole na
Jagiellońskiej, codziennie dzieją się do tej historii
analogie, codziennie wieczorem przed sklepem
niecierpliwy ogonek po upragnione monopole stoi,
stoją chlory, każdy po swoją inną, choć jakże
podobną opowieść: „napiłem się i przewróciłem, a
potem wstałem i poszłem”, „pobiłem się i zasnęłem,
potem wstałem i napiłem, a potem przyszedł
Wojtek”, dziwnie zamazane są detale, ale matryca
łudząco z innymi zgodna, ile tak się tym interesować
można, wypominać Bogu, że ma brudne paznokcie?
Powiedz dziś to MC Doris, cynizmu i pesymizmu
ciągłego koniec, czas na uczucia dodatnie i afirmację
zastanej rzeczywistości, koniec szorstkich ocen,
negatywnej krytyki koniec, bezpodstawnych
oskarżeń z użyciem mętnych pojęć, do Afryki sobie
pojedź, to zobaczysz, co to znaczy jak człowiekowi życie może zniszczyć brud i choroby brutalne na
widelce wojny i stosunki analne, tak ci powiem,
człowiekowi drugiemu dobre słowo dać, a nie że
wciąż tylko kurwa i jej najlepsza koleżanka mać to
jedyne co do powiedzenia innym masz, powiedz to
MC Doris, banału się boisz, słów dobrych, o co ci
dziewczyno chodzi, czy optymistycznie raz spojrzeć
aż tak boli, czy optymistycznie raz spojrzeć ci
szkodzi?
Ty byś umiała na pewno dużo lepszy świat
wymyślić, nikt w to nie wątpi, ale biednemu Bogu
tak świetnie nie wyszło.
Grudzień 15th, 2009 at 01:19
O widze, ze i wy tez urzneliscie sie poteznie z okazji moich urodzin. Wedlug moich dzieci – dwudziestych.
Grudzień 15th, 2009 at 01:24
Warto też obejrzeć film Wojna Polsko_Ruska pod flaga biało czerwoną. Pewne fragmenty dialogów nasipodowanych bohaterów podobnie jak książka, wzbudzają niepohamowaną wesołość. Narkotyki, żadna nowość u twórców. Nowy jest tylko język XX wieku. Jan Zieliński w książce “Słowacki SzatAnioł”, pisze jak Julek to widział, a widział tak opium: Tam nieruchome wyznawców turbany/porosłe kołem jak łąk tulipany;/ Nad turbanami palą się księżyce.
W zasadzie której książki nie czytałem w tym tygodniu w Leoncinie wszystko ocierało się o seks z nieletnimi. Okazało się nawet, iż nie tylko Roman Polański, nie tylko Wujaszek Wania, ale i Juliusz Słowacki lubił o wiele młodsze od siebie, a nawet nastoletnie dziewczynki, jak się napoił wytłoczyn z maku?
Grudzień 15th, 2009 at 01:38
Indoor
“Rywin znowu pakuje szczoteczkę i przeklina (po cichu) demokracje. Co wybory to go wsadzają do paki”.
.
Musisz zrozumieć okrucieństwo tej kary. Pól roku mieszkasz, jak Rywin, w pałacyku w Konstancinie, a pól roku w pierdlu na Mokotowie, mimo że sadysta Ziobro nie rządzi już resortem sprawiedliwości. Czyż nie można się załamać? Znikąd obrony, nawet Agora nie pomoże. Rywin wybrał Konstancin nie z próżności tylko dbałości o zdrowie (tam jest dobry klimat, uzdrowiskowy właśnie), no i oczywiście nie dlatego, że to od dziesięcioleci ulubione miejsce polskich elit. Teraz elity starają się nie rzucać w oczy. Nasz blogowy Głos też wybrał do zamieszkania zwykły choć zdrowy Leoncin, a nie leżący po drugiej stronie Puszczy Kampinoskiej prestiżowy Izabelin. :)
Grudzień 15th, 2009 at 01:45
E-J,
No to życzymy, życzymy. I lat nie liczymy. A napoiłas się już wytłoczynami z maku? Ponoć w Down Under mają swoja odmianę maku tzw. kangurzego. Podobnie jak w Ameryce mają horse chesnuts czy skunks cabbage. Wiesz coś może o tym maku kangurzym? Bo moglibyśmy lody na tym ukrecic. W Leoncinie głos by wszystkie małolaty momentalnie w stan upojenia powprowadzał, w wiadomych celach. Nawet Roman mógłby się załapać jakby mu ten pierścień i łańcuch z nogi zdjęli w Szwajcarii.
Grudzień 15th, 2009 at 01:51
No, może bym skłamał choć nie do końca, gdyż czytałem, także Leszka Kołakowskiego książkę pt. “Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne wykłady”. Nie do końca, gdyż wykłady niektóre poświęcone były “złu” oraz darwinizmowi Nietzschego (A podobno J. Słowacki był zaprzedał się przez pewien czas Szatanowi!). Z punktu widzenia jego filozofii nie ma niczego nagannego w ludobójstwie, w niszczeniu innych narodów, w imperialistycznej ekspansji [...] po prostu ekspansja [..] jest niczym innym jakościowo niż połykanie małych ryb przez rekina i w obu przypadkach mamy do czynienia z prawem życia, które potępiać byłoby równie niemądre, co potępiać byt. Uderza mnie jednak jego wybitna zdolność do niezwykle celnej krytyki wiary religijnej przez Leszka Kołakowskiego. Robi na mnie daleko większe wrażenie niż Bertrand Russel w tym względzie. Zaskakuje w tym kontekście krytyką myśli Pascala. Jego niemożnością racjonalnego wytłumaczenia spraw wiary, przywiązaniem do Boga z księgi Hioba, bo ja zaraz myślę, czym w istocie wiara ludzkiego rekina? I czy może być inna wiara? Czy inna przetrwa brunatne i mętne wiry historii?
Grudzień 15th, 2009 at 01:54
errata
Czym w istocie jest wiara ludzkiego rekina
Grudzień 15th, 2009 at 02:33
głos zwykły
.
“Ja osobiście wątpię czy generał Wojciech Jaruzelski dobrze się przysłużył Polsce. Wykonał po prostu swoje zadanie, tak jak wcześniej wykonywali je w imieniu Kremla, kolejno wszyscy pierwsi sekretarze PZPR”.
.
Jaruzelski nie był typem polityka tylko wojskowym aparatczykiem. Do Gomułki, który jednak był zdolny do pewnej autonomicznej politycznej gry, jak w 1956 r., to jednak dużo mu brakowało. Co mógłby zrobić jesienią 1981 prawdziwy polityk, gdyby przypadkiem trafił się taki na miejscu Jaruzelskiego? Przy pomocy wojska powinien internować, ale nie działaczy Solidarności tylko cywilną bezpiekę i partyjny beton, a następnie rozpocząć grę z Moskwą o status zbliżony do statusu Finlandii. Internowanie ekipy gierkowskiej było nic nie znaczącą propagandą, a nawet głupią hucpą. Trzeba pamiętać, że Breżniew był stary i schorowany (umrze rok później), a w tym wieku wprawdzie nadal ma się ciasny umysł, ale za to brakuje skłonności do ryzyka, zwłaszcza ryzyka wojny na dwa fronty – jeden z nich w Polsce, drugi w Afganistanie. Takie działania władz PRL oznaczałoby oczywiście spowodowanie międzynarodowego kryzysu, ale właśnie to w efekcie mogło przełamać beznadziejny impas strategiczny między mocarstwami i każda ze stron mogła odnieść swój cząstkowy sukces. Coś co stało się możliwe już 10 lat później z pewnością nie było niemożliwe – choćby w ograniczonej formie – 10 lat wcześniej. Konieczne jednak były “nieodpowiedzialne działania” polityka, który byłby na miejscu Jaruzelskiego, dysponującego armią, dużą wyobraźnią oraz pewną skłonnością do ryzyka. Zakładam, że historycy mają rację twierdząc, że Moskwa nie chciała i nie mogła interweniować. Trzeba też pamiętać, że Amerykanie właśnie wtedy zablokowali ładnie rozwijające się niemiecko-rosyjskie plany budowy gazociągów z Syberii do Europy Zachodniej. Gazociąg jamalski postał dopiero 20 lat później! Nie tylko Polska gospodarczo i cywilizacyjnie straciła całą dekadę, Rosja także straciła.
Grudzień 15th, 2009 at 03:08
Mawar,
Wydaje się, że gra polityczna, o której piszesz daleko jednak wykraczała poza to co zrobił W. Gomułka i co było możliwe dla komunistów z ich mandatem do rządzenia do zrobienia w ramach ustroju socjalistycznego. W szczególności W. Jaruzelski nie miał mandatu społecznego, aby Polskę politycznie reprezentować w tych sprawach. Aby w ogóle, aby mógł zrobić, to o czym piszesz musiałby postępować jak dyktator. Stłumić krwawo Solidarność i jako nacjonal komunista wystąpić przed narodem przeciwko ZSRR. Wszystko, to było akurat niemożliwe dla niego. Wszyscy piszą, że wszystko stało się możliwe od pierestrojki Gorbaczowa, ale ja np. sądzę, że stało się możliwe od porażki pierestrojki Gorbaczowa, porażki w wyścigu zbrojeń, a nawet tak na prawdę dopiero od rozpadu ZSRR. A wówczas komuniści już nie byli do niczego nam potrzebni :D) Tutaj akurat zgadzam się z braćmi Kaczyńskimi, że po rozpadzie ZSRR, nie obowiązywał już żaden układ okrągłostołowy. Oni i ich młodzież to skorumpowany i pasożytniczy wrzód na dupie, zupełnie niezdolny do tworzenia czegoś normalnego w polityce.
Grudzień 15th, 2009 at 03:45
Torlin (Grudzień 14th, 2009 at 16:44 )
Orteq (Grudzień 14th, 2009 at 20:44),
*
“Szczesiul, ty bekso.”
*
Ta moja płaczliwość do dzisiaj trwa. Nawet może się nasiliła tego akurat 13-go grudnia. Dlatego tak łatwo jest mi się wczuć i we łzy twojej mamy, Torlinie, i w twoje, Ortequ. A teraz słowo czy dwa o tym dlaczego w tym roku stałem się jeszcze większym beksą niż kiedyś byłem.
.
Bo wreszcie coś do mnie dotarło. Stało się to po lekturze polemik, głównie internetowych, na temat winy, czy jej braku, gen. Jaruzelskiego we wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. I jego osobistej odpowiedzialności za śmierć górników w kopalni “Wujek”.
.
Z przeczytanych przeze mnie polemik, cytowanych źródeł, z wypowiedzi znawców przedmiotu jeden wniosek się nasuwa. O przygotowywaniu stanu wojennego w Polsce wiedzieli chyba wszyscy zainteresowani przedmiotem. Poczynając od zmuszanych do strajków związkowców, poprzez oficerów od generała do przynajmniej podpułkownika w dół, dalej poprzez asa wywiadu Kuklińskiego i dyrektora CIA Williama Casey, do prezydenta Reagana włącznie. Aż w końcu do samego papieża. Bo Casey, praktykujacy katolik, był na codzien pod Watykan podłączony i to stoi wszędzie napisane otwartym tekstem.
.
Wiedzieli wszyscy a nikt niczego w tej sprawie nie zrobił! Nikt nawet nie próbował powstrzymać tego, jak dzisiaj wiadomo, nielegalnego aktu przemocy przeciwko narodowi polskiemu. I nikt nie zawiadomił odpowiednich władz w świecie o zamiarze popełnienia tego przestepstwa. No może Kukliński próbował ale nikt go nie posłuchał. Tak czy owak, przestępstwo wprowadzenia stanu wojennego w Polsce zostało popełnione przy tak wiele znaczącym milczeniu aż tylu czynnikow. I nikt z tych milczących nie poczuł się nigdy współwinnym tego aktu złamania prawa.
W tej sytuacji, po raz pierwszy od 28 lat, zacząłem poważnie rozważać możliwość dobrowolnego doprowadzenia siebie na policje. I zgłoszenia faktu przestępstwa jakiego się dopuściłem od września do grudnia 1981 roku. Przestępstwem tym było nie poinformowanie odpowiednich władz i czynników na Zachodzie o planie wprowadzenia stanu wojennego przez Wojsko Polskie. O planie tym poinformował*) mnie podpułkownik słuzby czynnej WP, w ktorego zainwestowałem dwie butelki brandy napoleon i jedna Courvoisier® Cognac.
:
Wiem, że nie byłem jedynym, który się tego przestępstwa nie doniesienia o przestepstwie dopuscił. Dotarło do mnie jednakże w końcu, że mogę być jedynym, który dobrowolnie odda się w ręce władz w tej tak przecież karygodnej sprawie. I zażąda wymierzenia sobie kary. To zaś, jako ewenement niespotkany dotąd w praktyce prawnej w Polsce, może spowodować w końcu jakiś wyłom czy chociażby precedens prawny. A to z kolei być może zaowocuje rewizją dotychczasowego procesu sądowego przeciwko gen. Jaruzelskiemu. Żebyśmy w końcu mogli przestać oglądać tego staruszka generała, po sądach o lasce ciąganego.
………
*) Poinformowanie o zamiarze wprowadzenia stanu wojennego miało tę oto formę:
“Tylko wojsko już nam pozostało. Nasze wojsko. My to musimy wziąć za mordę. Bo jeśli my nie weźmiemy to ONI wejdą. A z NIMI będziemy musieli walczyć i każdy prawdziwy wojskowy Polak to panu powie. Podczas gdy z własnym narodem się zrozumiemy. Wystarczy strach i walki żadnej, Polaka z Polakiem, nie będzie.”
Grudzień 15th, 2009 at 03:46
Gdyby babcia miała wąsy. To gdybanie jakby się to ładnie potoczyło w stronę finlandyzacji albo jeszcze dalej to czysty lunatyzm. Tam Gorbaczow dopiero zaczął się czymś odznaczac w 1981 roku, jesli w ogóle. Ale niczym jeszcze szczególnym. Do rolnictwa dopiero dochodził. Do jego zaistnienia brakowało całego roku życia Breżniewa oraz krótkich bo krótkich ale jednak gensekowan Andropowa i Czernienki. Jak by to Kononowicz ujął: bez Gorbaczowa nie byłoby niczego. Tak jak w Polsce ‘bez Glempu nie było postępu’.
:
Co jednak jeszcze ważniejsze to to, że niczego by tez nie było gdyby SYTUACJA NIE DOJRZALA. A ta dopiero zaczęła się kształtować kiedy Reagan zaczął z Gorbaczowem się układac. W Reykjawiku i gdzie indziej.
:
Mawar, ja ci mowię. Niech głos ma porąbane w głowie. Jemu w Leoncinie wolno. Ty jednak nie możesz sobie pozwalać na lunatyczne gdybanie. Ty musisz bronić SŁUSZNEJ SPRAWY. A tę głos ci do latryny wrzuca. Oświetlony sedes NICZEGO tu nie zmieni.
:::
O głosowej mądrości na temat “ze nikt nikomu już potrzebny nie był po rozpadzie Zw. Radzieckiekiego” można tylko dyskutować w remizie. Ewentualny łuk kurskiego może się tu nadać. Nadać do niczego.
:::
“wrzód na dupie”. O to, to. Pan Minister będzie zachwycony. Idz juz spac, głosie
Grudzień 15th, 2009 at 09:15
Polecam tekst. W odróznieniu od naszych “pracowników frontu ideologicznego” w biretach historyków ten facet nie uznaje każdego marszałka sowieckiego za Ewangelistę. To tekst znacznie blizszy prawdy niż teksty i mowy gości dla których wszystko jest prawdą jesli tylko bije w Jaruzelskiego:
http://www.rp.pl/artykul/40579....._krew.html
Szczesiul,
jesli nie bujasz i nie koloryzujesz to słowa owego pułkownika to ciekawe świadectwo, stanu ducha części przynajmniej kadry oficerskiej.
Grudzień 15th, 2009 at 10:00
Przeczytałem tekst linkowany przez Gospodarza. Dla mnie ewidentnym jest, że pan Kramer się myli, zmiana decyzji za “pięć dwunasta” jest po prostu nielogiczna. Przecież to nie jest tak, że się dziś decyduje a jutro wprowadza stan wojenny. Tak potężna operacja poprzedzona jest długim okresem przygotowań i w ostatnich tygodniach wszystko już musi być zapięte na ostatni guzik. Wszyscy w jednostkach czekają na umówione hasło. Zażądanie pomocy ZSRR w tym czasie gdy wiadomo że wojska układu są przygotowane do ewentualnej interwencji świadczyła by o totalnej głupocie Jaruzelskiego, a jak obserwujemy to o wiele rzeczy ale o głupotę i brak wiedzy wojskowej posądzać go nie można.
Przecież bardzo prawdopodobny jest scenariusz, że na wieść o wejściu wojsk ZSRR gotowe do walki siły przygotowane do stanu wojennego mogą wystąpić przeciw wojskom obozu i tragedia gotowa. Buntu w wojsku nie można w takim przypadku nie brać pod uwagę. Jeśli się planuje bratnią pomoc , to dowódcy powinni zrobić wszystko by wojsko miało minimalną szansę wsparcia Solidarnośći, a więc przede wszystkim maksymalnie utrudnić dostęp do amunicji i możliwie rozproszyć wojsko i powysyłać je gdzieś na poligony na jakichś zadupiach tylko z amunicją ćwiczebną i małą ilością paliwa. Jak wiemy tego nie zrobiono, a więc Jaruzelski na “Bratnią pomoc” nie liczył. Sam Jaruzelski zresztą informował stronę radziecką że wprowadzenie wojsk obozu jest błędem i może skończyć się katastrofą co potwierdza moje rozumowanie.
Grudzień 15th, 2009 at 10:10
Kolejny krok w stronę jedynie słusznego zamordyzmu.
.
http://telepolis.pl/news.php?id=16811
Grudzień 15th, 2009 at 10:13
Kramer wyjaśnia brak ważnych stron w swych kserokopiach logicznie. Tak mogło być , ale nie zmienia to faktu, że brak jest najistotniejszych stron raportu, a te co są nie uprawniają do wyciągania wniosków jakie Kramer wyciąga. Na dodatek materiał ten jest słaby i dla naukowców mało wiarygodny z uwagi na brak potwierdzeń z innych źródeł i brak numeracji stron /a to umożliwia manipulację /. Kulikow nie przywiózł tego zeszytu tak sobie , ale z w jakimś celu i zgadzam się z tymi co twierdzą że w celu wybielenia siebie i strony Radzieckiej. Rosjanie jak “mleko się rozlało” chcieli by choć zrobić wrażenie że diametralnie się zmienili od czasów Węgier i Czechosłowacji i udowadniać Światu że ie zamierzali interweniować.
Grudzień 15th, 2009 at 10:25
maciek,
mnie zdumiewa wiara w szczerośc Rosjan. Przeciez im nie może zależec na tym, żeby powiedzieć, że najechali by Polske gdyby sie im chciała wyrwać. Jest charakterystyczna mikroskopijna liczba dokumentów sowieckich, ktore zostały ujawnione. Dlaczego tak mało i dlaczego akurat te, które moga ich wybielać, choć, jak sie wczytać w protokol z 10 grudnia 81 roku to tam są fragmenty, które mówią coś zupełnie innego niż to na co powołuja się “historycy”. Próbowałem w Rzeczpospolitej zwrócić na to uwagę. Dudek zareagował na blogu starannie unikając odniesienia sie do moich pytań.
Dzis słuchałem tego jablońskiego co zrobił film. Osłupiająca wiara tego faceta w to, że marszały są kryształami szczerości i prawdomówności. Panuje wśród PiS-owskiego “frontu ideologicznego” choroba polegająca na tym, że wszystko co bije w Jaruzelskiego jest prawdą, sama prawdą i tylko prawdą, a co nie bije jest fałszem lub milczeniem.
Grudzień 15th, 2009 at 10:37
Kasia: “Kolejny krok w stronę jedynie słusznego zamordyzmu.”
.
Od razu z grubej rury? Co to ma wspólnego z zamordyzmem? Czy ty wiesz, co to jest zamordyzm?
Owszem, jest to zapewne ograniczenie prawa do ochrony prywatności, choć nie wydaje mi się, żeby jakieś szczególnie bolesne.
Grudzień 15th, 2009 at 10:40
A ja muszę powiedzieć, że teksty Antoniego Dudka nie są takie złe, jak to przedstawia nasz gospodarz, który chyba w większym stopniu niż sam Dudek w tych sprawach para się nie tyle intelektualną polemiką, co uprawia publicystkę polityczną. Czego nie krytykuje, ale co mam zawsze na uwadze.
Ten tekst hołdowniczy do Leonida Breżniewa b. celnie przedstawia ówczesne realia udziału w życiu politycznym i organach władzy. Bez poparcia I sekretarza KC PZPR, a myślę, że i KGB, nie było szans w PRL na tak wielką karierę, jaka była udziałem towarzysza generała, a dla niektórych (takich jak narciarz2) może nawet już ojca generała. Widzę, także że na blogu Antoniego Dudka wpisuje się dowcipnie i leszek.sopot, który warto przypomnieć nie mógł pogodzić się z przypisywaniem winy za stan wojenny Solidarności na tym blogu, gdzie często pisuje Narciarz2, który sądził, że PKP działa już w pełni w III RP, podczas gdy ono jeszcze realizuje wytyczne służb specjalnych PRL, aby wprowadzać zamieszanie w szeregach wroga swoim rozkładem jazdy.
Grudzień 15th, 2009 at 10:42
“Panuje wśród PiS-owskiego frontu ideologicznego choroba polegająca na tym, że wszystko co bije w Jaruzelskiego, jest prawdą”.
.
Zgoda, i jak już pisałem wcześniej, moim zdaniem nie chodzi tu o uderzanie w starego, schorowanego człowieka. To jest element stałej walki o reinterpretację najnowszej historii Polski. Im większym łajdakiem okaże się Jaruzelski, tym głębszy staje się podkop pod Okrągły Stół, do którego generał w końcu walnie się przyczynił.
Grudzień 15th, 2009 at 10:53
Paweł
“… jest to zapewne ograniczenie prawa do ochrony prywatności…”
.
http://wyborcza.biz/biznes/1,1....._lupa.html
.
“W drugim, listopadowym projekcie, rząd – bez konsultacji społecznych i z operatorami – wprowadził “rejestr usług i stron niedozwolonych”, które mieliby blokować dostawcy internetu. Zawierałby m.in. firmy e-hazardowe, strony pedofilskie czy propagujące faszyzm. O tym, kogo konkretnie blokować, decydowałyby np. policja i ABW. Ich żądanie miałby operatorom internetowym “niezwłocznie” przekazywać Urząd Komunikacji Elektronicznej. A operatorzy w ciągu sześciu godzin musieliby zablokować strony. Ile czasu miałoby zająć odwołanie od błędnie podjętych decyzji? Nie wiadomo.”
.
Należy domniemywać, że strony propagujące faszyzm to będą także i te krytykujące Najlepszy Rząd Na Ciężkie Czasy :).
Tudzież te, które krytykują piewców Najlepszego Rządu :).
O ich zzaliczeniu do pakietu stron zakazanych zadecyduje ABW pod całkowicie apolitycznym Bondarykiem :)
Grudzień 15th, 2009 at 10:57
Ja tutaj widzę pewną zbieżność poglądów Antoniego Dudka i Pana Waldemara Kuczyńskiego, otóż p. A. Dudek jest zdania, iż ZSRR by interweniowała, gdyby w Polsce władzę polityczną przejęła Solidarność. Natomiast Pan Kuczyński jest zdania, że wszystko właśnie do tego zmierzało (czemu zaprzecza np. leszek.sopot). Jeśli chodzi o Jaruzelskiego to mnie wydaje się, że nasz dostojny starzec, który tyle w życiu politycznym wybiegał się na czworakach przed swym Panem, którym bynajmniej nie był nasz naród, po prostu zabezpieczał siebie i elitę władzy, której w swoim czasie przewodził, przed rozwiązaniem Węgierskim, czyli gdy wkraczają bratnie wojska do sojuszniczej Stolicy, to w czapę dostaje także, jakaś niezbyt usłużnie zgięta część sojuszników.
Grudzień 15th, 2009 at 11:34
Głosie.
Masz rację pisząc “to w czapę dostaje także,…”. Jest to oczywiste że pracownika który źle wykonuje zadania się nie nagradza. Jakby Solidarność trzeba było “uspokoić” “bratnią pomocą” co nie było korzystne dla “Wielkiego Brata”, który i tak miał kupę problemów na karku na pewno nie pogłaskano by przywódców PRL. O tym na pewno oni wiedzieli. Ten fakt też świadczy że mylą się ci którzy myślą że pomoc bratnia była by dla politbiura korzystna.
Natomiast bardzo mylisz się pisząc “który tyle w życiu politycznym wybiegał się na czworakach przed swym Panem,..”.
Tylko w początkowym okresie PRL’u przywódcy byli kompletnymi marionetkami o czym poinformowała mnie osobiści była dyrektor departamentu z tego okresu. W miarę upływu czasu i zmian politycznych w samym ZSRR rosła niezależność rządu PRL’u. O tym zresztą świadczą ujawniane dokumenty w których Rosjanie skarżą się że Jaruzelski ich kiwa i bawi się jak kot z myszą.
Grudzień 15th, 2009 at 11:38
Dlatego Pawle napisałam kolejny krok w strone.
Grudzień 15th, 2009 at 12:19
głos,
byc może masz rację, że Jaruzelski chronił elitę władzy. Ale tym samym chronił także nas i mnie. Już tu to pisałem, że kiedy na Bialołęce 13 rano dowiedziałem sie, że stan wojenny wprowadził Jaruzelski a nie Olszowski, Grabski, Milewski etc, a juz nie daj Bóg Ruscy to odetchnąłem, bo wiedziałem, że rozwałka nam nie grozi.
Grudzień 15th, 2009 at 12:43
Ciekawie się rozwija.
Jeszcze trochę i Pinochet tu zostanie tak samo potraktowany, jak Jaruzelski.
Jak bohater.
W końcu też junta wojskowa.
I w końcu też go ciągali, gdy był stary i schorowany.
…………..
Pawle.
Ta Twoja delikatność w postrzeganiu rzeczywistości mnie bawi.
“Ograniczenie prawa”, “niebolesne”…
Pewnie.
Jak poodcinają całkiem strony z “niewłaściwymi treściami”, to będzie całkiem “niebolesne”.
Grudzień 15th, 2009 at 12:56
# W.Kuczyński Says:
Grudzień 15th, 2009 at 12:19
głos,
byc może masz rację, że Jaruzelski chronił elitę władzy. Ale tym samym chronił także nas i mnie. Już tu to pisałem, że kiedy na Bialołęce 13 rano dowiedziałem sie, że stan wojenny wprowadził Jaruzelski a nie Olszowski, Grabski, Milewski etc, a juz nie daj Bóg Ruscy to odetchnąłem, bo wiedziałem, że rozwałka nam nie grozi.
.
.
Trzeba to koniecznie przekazać temu, którego na prędkości pierdyknął ten Star 200.
Grudzień 15th, 2009 at 12:57
Panie Waldemarze,
Bardzo podobał mi się pamiętnik Pana córki Dorotki. Był to b. dobry pomysł na ten wpis. Pokazał Pan w ten sposób i grozę i to od jak wielu osób zależało życie i dobro osób poszkodowanych tak czy inaczej przez ten czas i los.
Mój ojciec w stanie wojennym nieraz w własnych diet dopłacał do leków obcych mu ludzi, które kupował dla nich za granicą.
Na początku stanu wojennego jednak i jego chcieli zwolnić z Lot-u, gdzie pracował jako nawigator na samolotach średniego zasięgu Tupolew z tego powodu, że nigdy nie chciał współpracować ze służbami wewnętrznymi PRL-u. Stan wojenny dawał m. in. różnym koteriom możliwość do regulowania w radykalny sposób, takich odstępstw od uprzywilejowanej grupy, jak i osobistych animozji. Wcale nie wykluczam, a wręcz jestem też tego zdania, że gdyby ekipa była inna, to i sposób postępowania wobec osób spoza kręgu władzy politycznej i ekonomicznej byłby o wiele ostrzejszy, ale i tak wielu osobom złamał życie, a w niektórych przypadkach go pozbawił. Nie tylko tych skrytobójczo zlikwidowanych, ale i tych chorych i słabych.
Jeśli chodzi o Jaruzelskiego, to widać jasno iż jest to człowiek inteligentny, a przy tym dobrze znający towarzyszy radzieckich i ich mentalność. Zachowanie się Kulikowa wobec niego jest przejawem instrumentalnego traktowania dawnego towarzysza broni, ale i widać coś więcej w tym – specyficzną kulturę sprawowania władzy przez ludzi radzieckich, mającą źródło w Czeka i czasach stalinizmu.
A jeśli chodzi o Antoniego Dudtka, to wydaje się, że jego wpisy są na wyższym poziomie niż średnia salonu24, zwłaszcza wobec Pana.
Grudzień 15th, 2009 at 13:23
Maćku.g
Wiadomo jak poluźniono kaganiec, to i można było chodzić i na wyprostowanych nogach, ale i tak nie za bardzo :D).
Grudzień 15th, 2009 at 13:25
W.Kuczyński: Grudzień 15th, 2009 at 09:15
*
“Szczesiul, jesli nie bujasz i nie koloryzujesz to słowa owego pułkownika to ciekawe świadectwo, stanu ducha części przynajmniej kadry oficerskiej.”
*
Nie bujam i nie koloryzuję. Przypominam tylko, że pułkownik powiedział co powiedział po upływie w sumie trzech flaszek z mojej wyraźnie zagranicznej torby podróżnej. Nad jego niewątpliwą szczerością trzeba było zatem najpierw solidnie popracować. A opisałem to nieco wyżej (Szczesiul: Grudzień 14th, 2009 at 15:25)
.
Jeśli zaś o stan ducha chodzi, kadry oficerskiej i nie tylko. Panie Kuczyński! Panu akurat chyba nie muszę tego ducha tłumaczyć. Tak się przynajmniej wydaje widząc jak daleko Pan odszedł od targania po szczękach w wykonaniu niektórych ówczesnych pańskich towarzyszy walki. Owa pożal sie Boże bohaterszczyzna tych niektórych była widoczna, na jesieni 81, i dla mnie i dla owego pułkownika. Oraz dla niezliczonych rzeszy zwykłych ludzi. Ich odczucia bardzo elokwentnie wyrażają na blogu Zofia, jasnaanielka, Torlin i inni.
.
Pan pułkownik (z tego co sie ostatnio dowiedzialem, już nie żyje) mówił o braniu za mordę w imieniu nie tylko kadry oficerskiej. Ten zaś fakt przekonywał o słuszności czynów jego, Generała oraz sił nad czy za nimi stojących. Czyli tych wszystkich sił w świecie, które były odpowiedzialne za KONTROLOWANY rozwój wypadków. Bo wyście nie panowali nad niczym. I to było widać, słychać i czuć po wjechaniu do Polski 28 lat temu.
.
A ponadto rację ma jeszcze i głos zwykły, przypominając o 10.57:
*
“gdy wkraczają bratnie wojska do sojuszniczej Stolicy, to w czapę dostaje także jakaś niezbyt usłużnie zgięta część sojuszników.”
*
Widzę, że tę mądrość głosa Pan też odnotował i skomentował. Trafnie i słusznie do siebie odnosząc, w Białołęce. A nieżyjący już dzisiaj podpułkownik dobrze te prawdę chyba znał. I dlatego mówił: “z NIMI będziemy musieli walczyć i każdy prawdziwy wojskowy Polak to panu powie.”
***
Synergiczna mądrość tego blogu jest powalająca.
Grudzień 15th, 2009 at 13:32
Bekas: “Jak poodcinają całkiem strony z “niewłaściwymi treściami”, to będzie całkiem “niebolesne”.”
.
Płonne twe nadzieje, Bekasie. Idę o zakład, że nie poodcinają stron z treściami prawicowo-konserwatywnymi. Nie będzie palmy męczeńskiej.
Grudzień 15th, 2009 at 13:34
Film o Naszym Kochanym Generale: “Towarzysz Generał”
http://www.youtube.com/watch?v=aCR_H9Bl2Cc
Grudzień 15th, 2009 at 13:39
Bekas: “Jeszcze trochę i Pinochet tu zostanie tak samo potraktowany, jak Jaruzelski.”
.
Pinochet, tak samo jak Jaruzelski, jest postacią niejednoznaczną. Chile wiele mu zawdzięcza, ale zarazem ma na rękach wielokrotnie więcej krwi ludzkiej niż nasz generał. Ponadto udowodniono mu przestępcze machinacje finansowe. Jaruzelski pod tym względem jest czysty.
Grudzień 15th, 2009 at 14:04
Pawle.
Drugi zakład?
Znowu się o czas rozbije.
Ale poodcinają.
Kwestia czasu.
UE tężeje może niespiesznie, ale nieprzerwanie.
Jeśli zaś chodzi o generałów, to oczywiście różnimy się ocenami.
Nie o to chodzi.
Mnie chodzi tylko, złośliwie, o to zrozumienie.
Dla Jaruzelskiego jest, dla Pinocheta nie.
Grudzień 15th, 2009 at 14:08
Pawle.
Bo mię do łba wpadło.
Zwróć uwagę na fakt, że szczęśliwym zbiegiem okoliczności nikt po wprowadzeniu stanu wojennego nie strzelił.
Gdyby strzelił, to co wg Ciebie zrobiłby Jaruzelski?
Nie kazałby odpowiedzieć ogniem?
Grudzień 15th, 2009 at 14:11
Ja uważam, że nie można porównywać Pinocheta do Generała. Ludzie którzy zginęli w czasie rządów Jaruzelskiego byli ofiarami działań wg mnie koniecznych których bez użycia “niebezpiecznych narzędzi” nie dało się zrealizować. Nie znam przypadku by generał wydał rozkaz zamordowania kogokolwiek.
Grudzień 15th, 2009 at 14:25
Ciekawa rzecz z tym Pinochetem. Targali go za krew przelaną setek tysięcy obywateli, za zaginione dzieci, matki, za przewałki finansowe, za grabież majątku państwowego na prywatne konto. Ale nigdy za zdradę na rzecz obcego mocodawcy, CIA i USA. A to przeciez USA go popychalo do tych niecnych czynow. I murem za nim stalo, w jego walce ze światowym komunizmem.
:
Ja tak sobie głośno myśle. Gdyby nie było tej czystości Jaruzelskiego, gdyby i on był się nachapał majątku panstwowego. Oraz gdyby był winien krwi przelanej setek tysięcy obywateli i zaginionych na zawsze dzieci i matek. To może wtedy by zapomniano o najwyższym wymiarze kary za zdradę na rzecz jego obcego mocodawcy, KGB i CCCP? I może by pozwolono mu umrzeć w domu, a nie na sali sadowej. Czy jeszcze lepiej, w celi jak chce Mawar i inni. Bo Pinochetowi pozwolono umrzeć we własnym domu 10 grudnia 2006 roku. Pomimo ciążących oskarżeń o ponad 300 przestępstw kryminalnych.
:
Tę czystość Generała można tylko o kant dupy, oraz okrągłego stołu, roztrzaskać.
Grudzień 15th, 2009 at 15:17
Orteq,
Jakbyś nie zauważył jeszcze. Twoje gdybanie Bekas wcześniej jeszcze probował błyskotliwie roztrzaskiwac innym gdybaniem:
*
“szczęśliwym zbiegiem okoliczności nikt po wprowadzeniu stanu wojennego nie strzelił. Gdyby strzelił, to co wg Ciebie zrobiłby Jaruzelski?”
*
Przypomnę tylko Bekasowi i innym. Jeśli o pucz 1973 roku w Chile chodzi to Pinochet na niczyje strzały nie czekał. Strzelał bez wyraźnej prowokacji pierwszy, jak mu kazano z Waszyngtonu i z Langley. Czyli żeby Allende napewno nie przeżył. Allende, oblężony w pałacu prezydenckim przez własne wojsko pod dowództwem Pinocheta, podobno popełnił samobojstwo.
http://www.anarchifaq.most.org.....jaC11.html
“Generał Pinochet był marionetką wyniesioną przez przewrót wojskowy w 1973 roku przeciwko demokratycznie wybranemu lewicowemu rządowi kierowanemu przez prezydenta Allende. Przewrót został zorganizowany z pomocą CIA. Tysiące ludzi zostały zamordowane przez siły “prawa i porządku” podczas puczu, a siły Pinocheta “według ostrożnych obliczeń zabiły ponad 11 tysięcy ludzi w ciągu pierwszego roku rządów”
Grudzień 15th, 2009 at 15:24
Orteq! Przecież największą zbrodnią Jaruzelskiego było to, że nie strzelał i nie było (planowanych, wedle list) ofiar śmiertelnych. W zasadzie upokorzył swoich ofiar nie urządzając nawet chociazby takiej malutkiej, maciupienkiej masakry lub nie skazując kogoś na śmierć na przykład. Oczywiście Ci, co mają mu za złe brak ofiar (chociaż niegdy tego nie przyznają) sami nie byliby ofiarami.
Grudzień 15th, 2009 at 15:32
Głos,
bardzo Ci dziekuję, że przeczytałes ten dziennik 12-latki i za slowa o nim.
Grudzień 15th, 2009 at 18:30
“Gangsterzy szantażują polityków pikantnymi fotomontażami”
“Widać na nich głowę znanej osoby i dopasowane do niej ciało w niedwuznacznej seksualnej sytuacji.”
Jacys debile. Trzeba wysłac SMS o znanej z kawałów treści “Wszystko wiedzą, wiecziorem czekam pod mostem, weż kasę” . A pod tym mostem posmiac się i zabrać mu walizkę. Szacuje, że tak z połowa by się nabrała na ten kawał i przyszła pod ten most. A tak to sklejają jakieś zdjęcia. Do czego doszło!
Grudzień 15th, 2009 at 18:46
Mnie się niestety nie udało otworzyć linku. Mam świeżo zainstalowany, nowy Windows i jeszcze się z nim nie oswoiłam. Bywa, że mnie zaskakuje.
Czytając wspomnienia Szczesiula, jakbym słyszała to, co gen. Jaruzelski mówił w programie Lisa. To, że cała akcja tak idealnie się udała – bez jakichkolwiek przecieków – jest skutkiem tego, że wojskowi zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, czuli ciężar odpowiedzialności i nie było ani jednego, który by odmówił wykonania rozkazu.
A Kukliński nie wziął pod uwagę, co się stało z raportami Nowaka Jeziorańskiego, czy choćby Karskiego. Gdyby się zastanowił, pewnie nie ruszyłby samopas przeciw wojsku, któremu składał wojskową przysięgę. O tym też gen. Jaruzelski wspomniał w swoim wywiadzie.
Odsyłał też do instrukcji postępowania wobec wichrzycieli, występującym przeciwko porządkowi i ustrojowi kraju, który za czasów przedwojennych opracował sam “Monter”, który wówczas jeszcze występował pod własnym nazwiskiem.
Instrukcja dopuszczała znacznie surowsze postępowanie wobec demonstrantów, niż sobie w stanie wojennym pozwolił gen. Jaruzelski. Swoją drogą takiej pamięci, znajomości problemów, odniesienia do historycznych zaszłości i cierpliwości w wyjaśnianiu problemów z zachowaniem własnej godności można życzyć każdemu przywódcy, który był, albo będzie zmuszony do podejmowania skrajnie niepopularnych decyzji.
Grudzień 15th, 2009 at 18:50
A tak, na marginesie… Co i raz ktoś tu coś roztrzaskuje o kant…
Przestrzegam, że kant może się wyszczerbić.
Grudzień 15th, 2009 at 20:12
A nad tym wisi wspaniała, niepowtarzalna akcja zabrania generałowi medalu Sybiraka. Krzyż Zesłańców Sybiru należy się każdemu zesłanemu, jeżeli Generałowi on się nie należy zdaniem Lecha Kaczyńskiego, to temuż Prezydentowi L.K. nie powinni dać Medalu za Długoletnie Pożycie Małżeńskie za ośmieszanie Polski i urzędu prezydenta.
Grudzień 15th, 2009 at 20:58
Aha, mamy cię, i to na dwoch noktowizorach. Na pierwszym jak czytasz tego matoła Orteqa, którego miałaś omijać szerokim łukiem kurskim do końca dni swoich. A na drugim jak ciebie wykantowano owym kantem co się może wyszczerbić. Wyszczerbić? Kant? Na okrągłym stole!? hehehe
:
A tak w ogóle to w dalszym ciągu topujesz tu wszystkich. No, może ex equo z Indoorem. Ja na tym blogu długo chyba nie pociagnę. Najpierw mażę się jak baba czytając wspominki zimnowojenne Szczesiula. A teraz znów w niekontrolowane spazmy wpadłem, dla odmiany. Przy tym bratanku, gdy począł jakieś zdjęcia sklejać. Zamiast pod most pójść z walizką. Myślałem, że mnie kot pogryzie za to, że spadł z roztrzęsionych ze smiechu kolan i brzucha. Naprawdę, do czego to doszło!
Grudzień 15th, 2009 at 21:10
Dla pewności, że i E-J coś z tego zrozumie. I przestanie mnie od czci i wiary odsądzać za niby-napaści jakieś na jasnaanielkę. To co powyżej z trudem wystukałem trzęsącymi się ze śmiechu palcami. Gębę też mam permanentnie pokrzywiona niekończącym się rechotem. Mówię wam, ten blog mnie do grobu zagoni prędzej niż Mawar Generała do celi.
Grudzień 15th, 2009 at 21:42
Ewo-Joanno
wszelkiej pomyślności na dalsze dni, i masę serdeczności w ten (u nas) wieczór urodzinowy!
Niech Ci się jak najlepiej wiedzie!
Zofia
Grudzień 15th, 2009 at 22:03
Widzę, że coś mi umknęło…
Ewo – Joanno! Powodzenia i sukcesów w czekającym cię dorosłym życiu :) 20 lat, to dopiero początek przeróżnych życiowych przygód, więc niech one będą ciekawe, pełne radości i dające satysfakcje.
No i bądź dla swoich dzieci jak najdłużej tą dwudziestolatką – no góra 21 – oczko!!!
Grudzień 15th, 2009 at 22:26
jasnaanielka: Grudzień 15th, 2009 at 18:46
*
” To, że cała akcja tak idealnie się udała – bez jakichkolwiek przecieków – jest skutkiem tego, że wojskowi zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, czuli ciężar odpowiedzialności i nie było ani jednego, który by odmówił wykonania rozkazu.”
*
Mam nadzieję, że chociaż tego zdania Orteq nie odbierze jako następny powód do jego niekontrolowanego rechotu. Bo niby żadnych przecieków a tu taka wsypa podpułkownika na trasie Warszawa-Zielona Gora. I to tylko po trzech flaszkach.
.
Jasnanielko! Wyjawię ci coś w sekrecie. Tak żeby Gospodarz się nigdy o tym nie dowiedział. Bo on, nieborak, dopiero po jakimś czasie pobytu na Białołęce dowiedział się, że wzięli go “swoi”, na internowanie tylko. A nie Ruskie, na rozwałkę. Takiej niepewności nawet najgorszemu wrogowi bym nigdy nie potrafił zyczyć. Jeśli p. Kuczyński potrafił się z tego otrząsnąć i dzisiaj nawet na twoje z tego dworowanie przyzwala to moja dla niego chapeau bas. Nie wiem, czy ja bym potrafił godnie w takiej sytuacji się zachować. I wiedzieć nie chcę.
.
Ja wjeżdżałem do Polski we wrześniu 81 po potwierdzeniu z dość solidnymi kontaktami w Washington, D.C., że mnie stan wyjątkowy nie złapie. Słowo “wojenny” jakoś nie było jeszcze w użyciu. Kiedy w ostatniej chwili skasowano nam konferencje, czysto techniczna przecież, wpadłem w panike. Znowu nawiazałem kontakt z Waszyngtonem. I znowu mi potwierdzono, że w przeciagu najbliższych kilku tygodni nic sie nie zdarzy. Ale żebym napewno wracał wedlug oryginalnego planu! Bo dalej gwarancje już nie szły.
.
Wtedy, na tym Zachodzie, w którym ja od dziesięciu lat żyłem, to nie była kwestia ‘czy’ ale tylko ‘kiedy’. Bo tu, tak jak i w WP, jak sama piszesz, też byli ludzie, którzy ‘zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji, czuli ciężar odpowiedzialności i nie było ani jednego, który by odmówił wykonania rozkazu.’ Oni tu tylko mieli dość szczegółowo rozpisany harmonogram i to na kilka lat. Odnoszę wrażenie, że harmonogram gorących głów w “S” pisany był z wyprzedzeniem jednego dnia, na paczce po “sportach”. Ewentualnie “extramocnych”.
Grudzień 15th, 2009 at 22:28
Dzisiaj mało czasu spędzam przy komputerze, bo udało się namówić ojca mojej koleżanki , który nb jest niewiele starszy ode mnie i moim ojcem nie mógłby być, na pomoc przy robieniu i montowaniu półki w kuchni.
Tata koleżanki ma czas, umiejętności, narzędzia i duszę majsterkowicza, ja – zdemontowane szwedzkie łóżko czyli dechy sosnowe, po obróbce, dobrze już wysuszone, polakierowane, w sam raz do robienia kuchennych półek.
Oboje (tata z córką) mają żonę i mamę w jednej osobie, wielbicielkę ojca Rydzyka i trzy radioodbiorniki w domu.
Często więc szukają azylu poza domem i moje pomysły przerobienia łóżka na kuchenny regalik przypadł im do gustu.
Dzisiaj była prezentacja narzędzi.
Wygrałam 2:1, bo komplet mam rzeczywiście przedni (z Niemiec) a wiertarkę holenderską z bajerami, które miałam okazję dopiero poznać, bo ja oczywiście wiertarkę wszakże miałam od roku bez mała, ale jeszcze nie uruchomiłam w niej wszystkich funkcji.
Przy okazji dowiedziałam się dzisiaj, że ma zmienne obroty i “chodzi na wstecznym biegu”.
Na deser dorzuciłam nowiutką libelkę (poziomicę) przytarganą ze Schwedt w zeszłym tygodniu.
Dostałam pochwałę (u kobiety bym się tego nie spodziewał….) i zabraliśmy się za wymierzanie, dopasowywanie, wytyczanie gdzie co będzie wisiało itp.
Potem łóżko w częściach zostało zapakowane do samochodu i pojechało z tatą przyjaciółki, do jego przydomowego warsztaciku, bo ja nie miałam już elektrycznej piły a na piłowanie ręcznie nikt nie miał ochoty. Tudzież nie kupiłam bezbarwnego lakieru – “a tu trzeba będzie jednak pociągnąć….),
Do komputera siadłam wieczorem i nieco zgłupiałam – Polacy mają niesamowity talent do kompromitowania się na własne życzenie.
Tak więc:
* Rokitę ściga niemiecka Temida i po niedoszłym premierze Niemcy jeżdżą jak na łysej kobyle, bo miga się z uiszczeniem 3 tys. euro kary za burdę w samolocie, ponieważ nie zapłacił do tej pory – ma do odbycia 30 dni aresztu w niemieckim kiciu.
Litościwi sąsiedzi zaproponowali humanitarnie, że mu rozłożą na raty.
Ale nakaz aresztowania wydali.
* Rosjanie natomiast mają nielichą uciechę z pana prezydenta Kaczyńskiego, który uważa, że jak chce odznaczać rosyjakiego opozycjonistę, to na to musi wyrazić zgodę … Dymitr Miedwiediew. Rosyjskie prawo w to się nie wtrąca, bo jakby to było, gdyby suwerenne decyzje orderowe polskiego prezydenta opiniował prezydent Rosji – tłumaczą publicznie naszej prawniczej niedojdzie z tytułem doktora.
O ile sobie dobrze przypominam, to już drugi taki prezydencki numer, ale draka była w inna stronę chyba – jakiś b. wysokie odznaczenie francuskie, nie pamiętam dla kogo już i brak zgody polskiego prezydenta, który uważał, że być musi, i oczywiście nie spieszył się jej wydać.
Wydumał sobie, że prezydent Francji musi z nim uzgadniać kogo z Polaków chce uhonorować. O ile wiem uhonorowany Polak do miłych sercu polskiego prezydenta nie należał i były przepychanki.
W samej Polsce nihil novi:
* 54 kolejarzy wystawiało lewe faktury za pobyt w domach wczasowych i wyłudzili ok. ćwierć miliona z kasy PKP.
***
O koncercie filharmonicznym, który okazał się chałturą słowno-muzyczną do tekstów Jana Pawła II z proboszczem z serialu “Plebania” w roli głównej – w odrębnych uwagach, bo sposób zorganizowania tej imprezy bije na głowę czasy głębokiego socjalizmu w PRL.
Grudzień 15th, 2009 at 23:01
Mam w podglądzie Googla najważniejsze wiadomości polityczne, gospodarcze i sportowe. Teraz otworzyłem komputer i zacząłem się śmiać. Wszystko o tym, co pisaliśmy. I wszystko wyszło tak, jak ja mówiłem. A ponieważ to są linki, to będę dawał je osobno. Najpierw “Lodowce Himalajów topnieją w oczach”.
http://www.rmf.fm/fakty,166650.....czach.html
Grudzień 15th, 2009 at 23:03
O szczepionkach na grypę – Amerykanie już je wycofują
http://wiadomosci.wp.pl/kat,13.....omosc.html
Grudzień 15th, 2009 at 23:05
Senat sobie przypomniał o religii i występuje w “sprawie poszanowania symbolu krzyża
http://wiadomosci.wp.pl/kat,13.....omosc.html
Grudzień 15th, 2009 at 23:06
Jaja jak berety.
Zosiu!
Nie czepiaj się Prezydenta, bo on nie jest tu winien. Tak stanowi prawo obowiązujące w Polsce, a on musi je przestrzegać.
Grudzień 15th, 2009 at 23:11
Torlin! Co chwile mozesz przeczytac a to o tym, że topnieja, a to o tym, że parują (sublimują). Jestem za druga opcja, bowiem gdyby w oczach topniały lodowce, to by w oczach topiły Hindusi. Z kolei na sublimacje sadza nie ma takiego wpływu. Tak sądze. Przekaz to amerykanskim i hinduskim naukowcom jak się z nimi zobaczys.
Co nie oznacza, że działanośc Człowiek nie wpływa czy to bezposrednio czy tez przez ingerencje w ekosystem na pogode i na globalne ocieplenie/oziebienie.
Naukowcy nie sa w stanie nawet takich zasadniczych kwestii uzgodnić między soba, czy lodu w Arktyce przybywa czy ubywa. Rozumię kłótnie co do przyczyn! Ale co do samych faktów nie mozna az tak się róznic.
Grudzień 15th, 2009 at 23:14
Mają przeciez te satelity (a propo – a może to przez satelity? Moja babcia tak uwazała.) Kosztuja kupę pieniędzy. Nie moga popatrzec ile tego lodu jest?
Niedługo Polska tez będzie miała swoja mała bo mała ale satelite. Chyba nawet dwa. A co!
Grudzień 15th, 2009 at 23:23
“O szczepionkach na grypę – Amerykanie już je wycofują” Tak się robi propagande. Z artykułu wynika, że wycofują te produkcji francuskiej, bo są za słabe. To znaczy za słabe na silny amerykanski wirus. To jest szczepionka na taki cherlawy framcuski wirus.
Grudzień 15th, 2009 at 23:48
Torlin! Wróć to tempo!!!
Wprawdzie nasze prawo stanowi, że na odznaczenie polskiego obywatela przez rząd innego kraju prezydent ma wyrazić zgodę /albo nie/, ale nasz ulubiony prezydent nie znajduje czasu od trzech prawie lat na wydanie jakiejkolwiek opinii w sprawie przyjęcia zagranicznych odznaczeń przez paru naszych obywateli. W tym Hanna Gronkiewicz Waltz od paru lat nie może odebrać Legii Honorowej od prezydenta Francji. Inne nazwiska jakoś mi nie zapadły w pamięć, ale nie są to ci, których pan prezydent uważa. I to jest wystarczający powód.
Teraz pan prezydent jest przeziębiony, bo albo mu nikt nie zasugerował, aby się na 11 listopada ogacił, albo on rady nie posłuchał. No to teraz aż do wiosny będzie leżał w łóżeczku i na podpisywanie takich tych czasu nie znajdzie.
Dziś wypowiadał się lekarz prezydencki i głosił, że z takiego przeziębionego przeziębienia, to można móc dostać zapalenia płuc i niewydolności oddechowej. Ciekawa jestem, czy ktoś wreszcie odważył się zasugerować walczącemu z wirusami i bakteriami, ciężko choremu, aby wreszcie dopuścił do siebie dentystę i protetyka, bo bez takiej interwencji żadne leczenie nie będzie skuteczne.
;
Szczesiul!
Nic się nie martw. Gospodarz dobrze wie, że to nie z takich, jak on sobie dworowałam. Ja naszego Gospodarza darzę szacunkiem, cenię za prezentowaną postawę i poglądy i on o tym wie.
Jakoś tak się dziwnie składa, że nienawiść i nieprzejednaną żądzę zemsty przejawiają wcale nie ci, co naprawdę mocno odcierpieli, odsiedzieli wyroki więzienia, doznali prawdziwych prześladowań za działalność, skierowaną przeciwko ustrojowi i porządkom w PRL.
Oni w większości wiedzieli, że ryzykują, mieli to wkalkulowane i nie obnoszą się z cierpieniem za miliony.
Ja pisałam o tych, co sami się nie zdążyli narazić, nie załapali się do pierwszych szeregów przez asekuranctwo, brak motywacji w odpowiednim czasie, albo młodego wieku. Ale dziś oni nam, starszakom i tym młodszym próbują wmawiać własne kompleksy i tłumaczyć, jak było…
Jak byśmy sami nie widzieli :)
Grudzień 16th, 2009 at 00:38
Indoor,
Z tymi faktami to ja nie wiem. Mnie najbardziej pasuje angielska maksyma w tej materii. Maksyma ta brzmi: Don’t let the facts spoil a good story. Tu masz jeszcze link. Jak najbardziej w temacie. Bo o tym, jak to naukowe dane zebrane przez kapitana Cooka i Lorda Nelsona w XVIII-tym wieku podwazyly ostatnio teorie GO. Wszystko z dziedziny Bad Science.
http://www.guardian.co.uk/comm.....8/sep/13/1
Odnosiłem kiedyś wrażenie, że jesteś bratankiem wielojezycznym. Gdybym jednak się mylił, daj znac. Sprężę się i może przetłumaczę co nieco. Na początek, i na wszelki wypadek, przetłumaczę tylko angielska maksymę: Nie pozwól faktom zepsuć dobra bajkę.
Grudzień 16th, 2009 at 00:49
jasnaanielka
“… co gen. Jaruzelski mówił w programie Lisa. To, że cała akcja tak idealnie się udała – bez jakichkolwiek przecieków …”.
.
??? Na pewno? Pracowałem w regionie Mazowsze i od listopada 1981 docierało na Mokotowską mnóstwo sygnałów, głównie anonimowych, że szykują się aresztowania i coś w rodzaju stanu wyjątkowego (nadzwyczajnego). Ponieważ było ich sporo (docierały też teleksem z innych regionów “S”) wzbudzały na przemian niewiarę (że podrzucane przez SB) i pewność ( skoro tyle sygnałów to cos w nich jest). W sporej części sygnały te pochodziły zapewnie od rodzin wojskowych, milicyjnych lub urzędniczych. 12 grudnia ok. 22.00 dostałem telefonicznie prywatną informację, że TO JUŻ (od rodziny jednego z peerelowskich dyplomatów). Dwie godziny później później zaczęły bić dzwony na Starym Mieście. Dziś wiem co należało z tymi sygnałami docierającymi do Solidarności zrobić. Nie dopuścić do ich rozproszenia, zebrać w jednym miejscu i zrobić prostą analizę – wydobywając z nich te wątki które się powtarzają. Przypuszczam, że to mogłoby dać pewien obraz tego, co się wkrótce stało. Nie odwróciłoby biegu wydarzeń, ale możliwe było uratowanie więcej sprzętu, ludzi, pieniędzy.
.
“A Kukliński nie wziął pod uwagę, co się stało z raportami Nowaka Jeziorańskiego, czy choćby Karskiego. Gdyby się zastanowił, pewnie nie ruszyłby samopas przeciw wojsku, któremu składał wojskową przysięgę”.
.
Wojskiem rządziła klika umocowana na Kremlu. Każdy kto odmówił im posłuszeństwa, choćby tylko anonimowo pomagając Solidarności, był patriotą i bohaterem. Reszta to ubekistan.
Grudzień 16th, 2009 at 01:28
I tych bohaterów wojskowych co odmówili było tak oczen mnogo, ze Jaruzelowi kolana dygotały nie tylko przed papiezem ale w ogole. Pewnie to dlatego tak długo trwał, ten morderczy, Pinochet-like zamordyzm ubekistanu.
:
A na koniec wszystko okazało się całkowitą pomyłką! Bo niedźwiedzio-tygrys sam się powalił we własne łajno tylko osiem krótkich lat pozniej. Stan wojenny zatem tylko przeszkadzał w dotrwaniu do Annus Mirabilis. I co to zresztą było za trwanie? Przecież wcześniej mogła być finlandyzacja!
Grudzień 16th, 2009 at 04:29
Polecam na sniadanie. Zamiast Palikota.
***
Artykuł w jednej z francuskich gazet…
—- “Polska.
Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza.
.
Polacy..!
.
.
.
Jak wy to robicie..?”….
Grudzień 16th, 2009 at 04:30
E-J,
Składając ci wczoraj życzenie urodzinowe – dzisiaj też życzę, życzę, jak najbardziej – pytałem o ew. kangurzy mak. Chodziło o możliwość kręcenia lodów pomiędzy Kangurlandem i Leoncinem. Bo głos (nie)zwykły podobno wywarem z makuchów otumania miejscowe małolaty. To po to żeby je po otumanieniu składać w ofierze pedofilowi Romanowi. Na ten proceder potrzebna jest ogromną ilość makuchów polskich, które są niskopotencjalne. A na Internecie błysnęła nadzieja tzw. maku kangurzego.
:
Ponieważ do tej pory nie było od ciebie odpowiedzi – pewnie pogrążona jesteś po pachy w wywarze celebracyjnym – leonciński research department na własnych nogach dotarł do pewnych źródeł. Oto jedno z tych źródeł
http://www.disinfo.com/2009/06.....p-circles/
Domyślamy się, że jak narazie dotarliśmy tylko do nawalonych makuchami kangurów. Więc australijskie makuchy potrafią tak łatwo otumaniać przecież ogromne dorosłe torbacze! My w tym widzimy możliwość, że ten wasz mak tamtejszy posiada o wiele większy potencjał niż nasz, leoncinski. Czyli to może właśnie jest ten tzw. mak kangurzy?
:
W związku z tym ponawiane jest do ciebie pytanie i prośba: czy byłabyś zainteresowana zajęciem się tą propozycją bussinesową kręcenia lodów w Leoncinie? Głos ostatnio już się tam tak wynudził, że zaczął czytać książki! Jeszcze trochę tych nudów i zacznie sam ksiazki pisać. A do tego nie wolno nam dopuścić ze względu na jego i nasze blogowe dobro. Musimy jakoś uchronić ludzkość przed książkami o dziurach w de leoncińskich chłopów z popsutymi zębami. Wystarczy że są blogi tej tematyce poświęcone.
:
Wciąż sądzimy, że istnieje na Antypodach coś takiego jak kangaroopoppy. No bo jeśli może istnieć horseradish..
:::
:::
Ten komentarz jest w całości poświęcony obchodom twoich 20tych narodzin. Mam nadzieję, że wypadł wystarczająco infantylnie oraz idiotycznie. Nieustające zdrowko po raz pierwszy!
Grudzień 16th, 2009 at 05:58
Drogi Panie Waldemarze!
Uprzejmie proszę o komentarz w sprawie tego Apelu. Poważny i odnoszący się.
http://gospodarka.gazeta.pl/go.....grazy.html
Grudzień 16th, 2009 at 06:23
Orteq! Ja jestem bratankiem w zasadzie dwujęzycznym, jesli chodzi o taki poziom znajomosci języka, który pozwala z tekstu wychwycić te niuanse, na którym rzeczy polegaja.
Ja do dwoich psów mówię po polsku, po polsku sobie odliczam ilośc rzeczy na palcach i podobnie po polsku się wyrażyłem, gdy sobie ostatnio przypieprzyłem młotkiem w palec. Według moich obserwacji taki poziom korzystania z nie-ojczystego skutkuje kilkoma rzeczami, na przykład eliminuje ze świadomosci pozostałe, znane w stopniu nie wystarczającym języki trzecie (w moim przypadku czwarte i piate). Trochę też zuboża emocjonalnie, za to dodaje dosyc ciekawy punkt widzenia i na temat dwóch języków “ojczystych” i innych. Mogę snuć dalej, ale idę zbierać sily na spacery poranne.
Grudzień 16th, 2009 at 09:36
JasnaAnielko i Torlinie,
nie wiem co za idiota wpadł na pomysł, by polski prezydent wyrażał zgodę na honorowanie Polaków przez głowy innych krajów i wchodził w kompetencje prezydentów jakichkolwiek państw.
Konstytucja jest jednoznaczna i nie nadaje prezydentowi, jako reprezentantowi państwa w stosunkach zewnętrznych- możliwości ingerowania w decyzje “orderowo-odznaczeniowe” innych prezydentów na świecie wobec Polaków (art. 133).
Co do orderów i odznaczeń, to może je wyłącznie nadawać (art.138). Oczywiście polskie a nie zagraniczne.
Ktoś, kto w jakiejkolwiek ustawie, poza Konstytucją – zezwolił ustawowo na ingerowanie naszego prezydenta w decyzje innych prezydentów na świecie, jest po prostu jakimś porąbanym ignorantem wobec prawa. I z logiką ma tęgo na bakier.
Obawiam się, ze to raczej jakieś wewnętrzne widzi mi się Kaczyńskiego.
Grudzień 16th, 2009 at 15:57
Pani Zofio,
Rozumiem, że Pani traktuje o polskiej wyłącznie sprawie. O polskim tylko prezydencie pozwalającym lub nie na zagraniczne odznaczenia obywateli polskich. Odnosi się jednak wrażenie, że Pani sugeruje iż nigdzie indziej w świecie takich ‘porąbanych ignorantów wobec prawa’ nie ma. Bo to ‘z logiką ma tęgo na bakier.’
.
Nie chciałbym zaprzeczać Pani przekonaniu w tej sprawie. Tak się jednak składa, że mnie znany jest akurat przypadek przeczący temu przekonaniu. Jest to przykład z terenu Kanady i dotyczy tzw. The Nickle Resolution. Właśnie ta 90 lat sobie licząca ‘resolution’ miała zabraniać nadawania honorów Kanadyjczykom przez głowy obcych panstw. Chodziło o odznaczenia nadawane Kanadyjczykom przez króla Zjednoczonego Królestwa, Jerzego V-go po I-swej wojnie swiatowej. Wtedy sytuacja była inna niz dzisiaj gdyz Kanada była tylko dominium Wielkiej Brytanii.
.
W czasach nam bliższych, premier Kanady Jean Chretien użył tej rezolucji próbując zablokować nadanie tytułu barona dla Conrada Black’a przez królową Elzbiete II. Black posiadał podwójne obywatelstwo, kanadyjskie i brytyjskie. W rezultacie tej blokady baron Black zrzekł się w 2001 roku obywatelstwa kanadyjskiego. Aktualnie przebywa w więzieniu w USA, odsiadując wyrok za malwersacje finansowe.
.
Tu jest link:
http://en.wikipedia.org/wiki/C.....les_debate
I cytat w kontrowersyjnej sprawie Conrad Black vs Jean Chrétien
*
“Conrad Black vs Jean Chrétien
The best-known modern application of the Nickle Resolution occurred when Prime Minister Jean Chrétien used it to prevent Canadian publishing mogul Conrad Black from becoming a British life peer. Chrétien held that, in spite of the fact that the British government was honouring Black as a British citizen, and that Black then held dual citizenship of Canada and Britain (allowed since 1977), he as prime minister of Canada had the right to keep Black from enjoying one of his rights as a British citizen because he was also a Canadian citizen.”
Grudzień 16th, 2009 at 17:35
Szczesiul,
Kanada akurat w tym przypadku ewenement, Polska jest państwem europejskim, a my mówimy o XXI w.
Poza tym tytuły szlacheckie, to nie ordery.
Nadal uważam, że to nie Lech Kaczyński jest władny orzekać komu w Polsce można przyznawać Legię Honorową – ale wyłącznie prezydent Francji na wniosek gremiów francuskich obywateli, ale z własnej inicjatywy.
Przykład barona z Kanady – zupełnie nie trafny.
Królowa brytyjska może nadawać tytuły komu chce, zwłaszcza swoim poddanym.
I premierowi Kanady nic do tego.
Nawet jeśli ostrzec chciał królową że pupil i poddany brytyjskiej korony, to aferzysta finansowy.
Jeśli np. Hannie Gronkiewicz -Walz prezydent Francji przyznał Legię Honorową, to jest sprawa prezydenta Francji a nie Polski.
Polski prezydent, gdyby był prawdziwym mężem stanu i facetem z klasą – przesłałby uhonorowanej kobiecie kwiaty i list z gratulacjami.
Jak na razie zachowuje się jak małostkowy, nadęty smarkacz, który jako były mer Warszawy jest zazdrosny o honory aktualnego mera stolicy.
Grudzień 16th, 2009 at 17:57
http://biznes.onet.pl/pzu-moze.....news-detal
Chyba związkowcy zbyt wczesnie zakończyli protest przed budynkiem Rady Ministropw. Albo zbyt blisko.
Grudzień 16th, 2009 at 17:58
Szczesiul,
No widzisz. Po ci to było? ‘Przykład barona z Kanady – zupełnie nie trafny.’
:
A czy wogóle musiałeś wygrzebywać te jakieś dyrdymały kanadyjskie? Bo teraz Zofia ma przechlapane for sure. Przecież Kaczyński, nosem po blogach ryjący na okragło, już napewno te twoje rewelacje wchłonął na stojąco przez osmozę. I masz jak w banku, że zablokuje Zofii tytul life peer Lady SOPHIA, the Dame of the Garter, Stranger and the Whole of Scotland. Po polsku by chyba było Dama Pańcia Szkocką Whisky na Prana i Wogóle.
.
To tłumaczenie dodałem specjalnie dla Indora, trójjęzycznego tylko jak się okazuje. Chyba że czwarty tongue w międzyczasie posiadł dzisiaj. Zebrawszy siły podczas porannych spacerów.
Grudzień 16th, 2009 at 18:11
Szanowny Panie Waldemarze, Szanowni Blogowicze życzę Wam Wszystkim Miłych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia w otoczeniu najbliższych Wam osób.
Cieszę się, że w tym roku spędzimy je w prawdziwie zimowych warunkach. Bądźmy więc ostrożni, gdy będziemy zjeżdżać na sankach i rzucali śnieżynki :D)
Grudzień 16th, 2009 at 18:12
Bądźmy więc ostrożni, gdy będziemy zjeżdżali na sankach i rzucali śnieżynki :D)
Grudzień 16th, 2009 at 18:15
Wyjeżdżam do Leoncina. Do zobaczenia!
Grudzień 16th, 2009 at 19:21
Droga Pani Zofio!
Napisala Pani:
*
“Kanada akurat w tym przypadku ewenement, Polska jest państwem europejskim, a my mówimy o XXI w… Przykład barona z Kanady – zupełnie nie trafny. Królowa brytyjska może nadawać tytuły komu chce, zwłaszcza swoim poddanym. I premierowi Kanady nic do tego. Nawet jeśli ostrzec chciał królową że pupil i poddany brytyjskiej korony, to aferzysta finansowy.”
*
Pozwoli Pani, że przypomnę założenie przeze mnie poczynione zanim przytoczyłem ten ‘zupełnie nie trafny przykład’ kanadyjski. Ja napisałem na samym wstępie tak:
*
“Odnosi się jednak wrażenie, że Pani sugeruje iż nigdzie indziej w świecie takich ‘porąbanych ignorantów wobec prawa’ nie ma. Bo to ‘z logiką ma tęgo na bakier.’”
*
Po tym wstępie, przytoczyłem przykład tej kanadyjskiej kontrowersyjnej, wręcz ‘porąbanej’ sprawy sprzed niewielu lat. Toczącej się jak najbardziej już w XXI wieku.
.
Albowiem wydało mi się, że był to przykład jak najbardziej trafny. Bo było tam porąbanie i byli ignoranci wobec prawa. A i z logiką też tęgo na bakier było. A zdarzylo sie to poza Polska i to jeszcze przed – surprise! surprise! – nastaniem prezydentury Lecha Kaczynskiego.
.
Nie było natomiast żadnego ostrzegania królowej że pupil i poddany brytyjskiej korony, to aferzysta finansowy. Bo ta rewelacja wybuchła nieco pózniej. Rozpoczynając właściwie ostatni krach finansowy w USA i na świecie.
.
W tonie ugodowym tak zakonczę: wszędzie się zdarzaja małostkowi, nadęci smarkacze. Zachowujący się tak jakby byli zazdrośni o honory innym a nie im przyznawane. I to by był ten mój cieniutki głosik jakby odmawiający Polsce wyłącznego prawa do wyjątkowości również i na tym polu.
***
Orteq!
To naPranie chyba nie tylko jednej osoby dotyczy na tym blogu. A namawiałem i prosiłem żebyś tak wcześnie nie zaczynał.
***
Głosie!
Dziękuję za życzenia. Tobie też życzę dużo ostrożności ze śnieżynkami. A odezwiesz się ze wsi przed inwazją reniferów?
Grudzień 16th, 2009 at 20:28
Orteg,
jako poddana Jej Królewskiej Mości z tytułu urodzenia się na jej włościach podpisywałam się (na serio) – Lady Sophie of Edinburgh. Zgodnie z metryką.
Tak swego czasu podpisywałam swoją kolumnę w Dzienniku Szczecińskim. A poświęcona była ona wydarzeniom towarzyskim, stylizowana na podobne w prasie brytyjskiej.
Blokować sobie moje “tytuły” to pan prezydent i może, jak mu to sprawia satysfakcję, ale jak widać będzie – nieco po niewczasie.
Lady Sophie of Edinburgh już istnieje, przynajmniej w archiwalnych numerach Dziennika Szczecińskiego.
***
Głosie,
dzięki za życzenia, wzajemnie – wspaniałych, udanych, serdecznych, wymarzonych….
Tego roku sterczę w mieście i narasta we mnie tłumiona wściekłość, że nie będę na ulubionej wsi w zimowej scenerii.
Ce la vie, mam totalny remont budynku i mieszkania bez opieki nie można zostawić.
Przyjaciele ze wsi onegdaj dowieźli wiejskie zaopatrzenie świąteczne – jaja odpowiednio obes..ne z przyklejonymi piórkami, własnej roboty kiełbasy, szyneczki z ubitej co świnki, grzybki marynowane i suszone, skrzynkę jabłek i gruszek i inne smakołyki.
I moje ukochane gołąbki w wersji postnej, wigilijnej i mięsnej! Pychotka!
Jak ja to skonsumuję, nie mam pojęcia. Na razie mam zapchaną lodówkę i o wigilię oraz resztę dni świątecznych od strony gastronomicznej – się nie martwię.
Ubóstwiam te wiejskie święta Bożego Narodzenia, te kuchnie na węgiel, te pasterki, te poprzystrajane domowe ogródki.
Grudzień 16th, 2009 at 20:53
Znalazłem ciekawostkę na temat Gosieckiego pasuje jak ulał do PiS’u i braci
http://forum.gazeta.pl/forum/w....._.html?v=2
Grudzień 16th, 2009 at 20:55
chodzi o post
Gosiewski: wytlumacz to najpierw;
yanfhowah 16.12.09, 17:32 Odpowiedz
Znikające życie Gosiewskiego
Grudzień 16th, 2009 at 21:12
maciek.g
Znalazłem ciekawostkę na temat białoruskich pomysłów na kontrolę internetu, pasuje jak ulał do pomysłów PO :)
Ale Łukaszenko lepszy – dekret jest już gotowy do podpisania.
Łukaszenko:
http://www.rp.pl/artykul/2,406.....ernet.html
.
Dekret opisuje szczegółowo mechanizmy kontroli Internetu, poczynając od jego dostawców, kończąc na zwykłych użytkownikach. Organ, który został upoważniony do kontrolowania tego, co się dzieje w sieci, to Centrum Operacyjno-Analityczne przy kancelarii prezydenta Białorusi.
Na wniosek tego urzędu białoruski rząd będzie decydował o wydaniu lub cofnięciu pozwolenia na dostawy Internetu. Analitycy z administracji prezydenta będą także regulować dostęp użytkowników do stron internetowych mogących zawierać treści szkodliwe dla bezpieczeństwa państwa oraz zabronione w tym kraju.
.
Tusk:
.
<… kolejny projekt ustawy, którą w ramach antyhazardowej krucjaty przygotowuje rząd. …
W drugim, listopadowym projekcie, rząd – bez konsultacji społecznych i z operatorami – wprowadził "rejestr usług i stron niedozwolonych", które mieliby blokować dostawcy internetu. Zawierałby m.in. firmy e-hazardowe, strony pedofilskie czy propagujące faszyzm. O tym, kogo konkretnie blokować, decydowałyby np. policja i ABW. Ich żądanie miałby operatorom internetowym "niezwłocznie" przekazywać Urząd Komunikacji Elektronicznej. A operatorzy w ciągu sześciu godzin musieliby zablokować strony. Ile czasu miałoby zająć odwołanie od błędnie podjętych decyzji? Nie wiadomo.
.
- Ten projekt jest bezprecedensowo zły – oceniło Polskie Towarzystwo Informatyczne. – Próba wpisywania do rejestru wszystkich stron w światowym internecie zawierających wymienione w projekcie treści jest niewykonalna. Wymagałaby nieustannej weryfikacji np. serwisów typu YouTube i podejmowania decyzji, czy skecz Monty Pythona z Hitlerem propaguje ustrój faszystowski.
.
Link w poście
uchachany Says:
Grudzień 15th, 2009 at 10:53
Grudzień 16th, 2009 at 21:56
jasnaanielka pisze: ( 23:48 )
“Jakoś tak się dziwnie składa, że nienawiść i nieprzejednaną żądzę zemsty przejawiają wcale nie ci, co naprawdę mocno odcierpieli, odsiedzieli wyroki więzienia, doznali prawdziwych prześladowań za działalność, skierowaną przeciwko ustrojowi i porządkom w PRL.”
Wyrazy uznania za tę celną opinię, którą można dodać do tego co napisała pewna francuska gazeta o dziwnym kraju – Polsce.
(szczesiul; 23:48)
Grudzień 16th, 2009 at 21:58
Zofio,
I apologize profusely. Jak ja mogłem tego nie wiedziec. Już poprawiam. Powinienem był bowiem napisać – takie to oczywiste! – tak: life peer Lady SOPHIE, the Dame of the Garter, Stranger, Edinburgh and the Whole of Scotland.
Grudzień 16th, 2009 at 22:27
Teraz Indoora muszę przeprosić. Zapomniałem przetłumaczyć na nasze. Na jezyk bratankow bedzie juz musial sam sobie tłumaczyć. Więc po polsku Zofii tytuł – jeśli prezydent Kaczyński nie zawetuje – będzie brzmiał: Dama SOPHICO, Pańcia na Edinburgh Szkocką Whisky na Prana i Wogóle.
:::
Szczesiul,
Powinienies wyrz… chciałem powiedzieć wypluć te słowa o moim stanie wskazującym. Przecież widzisz że ani kropelki dzisiaj. Daję słowo walterowca. Jak będzie jutro nic przyrzec nie mogę.
Grudzień 16th, 2009 at 23:00
Dzień mi się kończy w różowym nastroju ;)
Dokończyłam dzieła, nalewkę wiśniową na miodzie i rumie wykończyłam, rozlałam do butelek i niech nabiera gwiazdek!
Degustacja przeszła wszelkie oczekiwania!!! Co to będzie za pół roku! Że już nie wspomnę o późniejszych terminach.
W trakcie przygotowania są jeszcze tarniówka i dereniówka…
No to dobranoc państwu! :D
Grudzień 16th, 2009 at 23:24
No to dobranoc jasnaanielko. Ah, zapomniałem. Ty mnie przecież szerokim kurskim. Jakoś będę musiał to przeżyć.
Grudzień 16th, 2009 at 23:32
Orteg,
coś Ci ta tytułomania nie wychodzi.
Whisky pijam, owszem, ale nie bywam nią “naprana”.
Mnie nie da rady upić, taki organizm.
Nie toleruję organicznie zbyt wielkiej ilości %%. Reakcja na alkohol jest szybka i b. przykra dla mnie, żadna siła mnie nie zmusi do przekroczenia bariery. Za duże cierpienie w perspektywie.
I żebym nie wiem jak chciała się “naprać” jakimkolwiek zresztą alkoholem, to i tak nic z tego nie wyjdzie.
Co do Sophico, wybacz, ale tak do mnie mogą się zwracać wyłącznie bliscy.
Grudzień 16th, 2009 at 23:35
Szcześłul
“Polecam na sniadanie. Zamiast Palikota …
Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza”.
Polacy..!
Jak wy to robicie..?”….
.
Dziwny kraj, leżący o rzut beretem od Angli, w którym z nikim nie pogadasz po angielsku. Francuzi, jak wy to robicie? :)
.
PS. Czemu “zamiast Palikota polecasz” na śniadanie? Raczej podejrzewałbym cię o Urbana, estetycznie i dietetycznie – to samo, aczkolwiek Cham z Biłgoraja jest nowszym modelem chama.
Grudzień 16th, 2009 at 23:59
Narwał,
Z tym Palikotem to takie bardzo delikatne nawiązanie do pewnego obyczaju. Kiedyś na tym blogu, potem na blogu-pochodnej praktykowanego. Jakbyś się wytężył to mógłbyś sobie przypomniec. A z Urbanem to, moim zdaniem, świetny pomysł. To on też prowadzi i blog? Popatrz ty popatrz. Mógłbym sobie dać co uchlastać ze jemu wystarcza dowalanie twoim ulubieńcom w NIE. Ubawi tam sednie a i lody przy tym ukreci. A z blogu co? No ale ty pewnie wiesz coś czego ja nawet bym nie wyśnił
Grudzień 17th, 2009 at 00:14
Mawar,
“Dziwny kraj, leżący o rzut beretem od Angli, w którym z nikim nie pogadasz po angielsku. Francuzi, jak wy to robicie?”
:
Istnieje już jeszcze trafniejsza wersja.
“Dziwny kraj, leżący przez miedzę z Rosja, w którym nikt nie odpowie po rosyjsku, chyba że paszoł won. Polacy, skąd u was tyle życiowej mądrości?”
Grudzień 17th, 2009 at 00:38
Orteq, spieprzyłeś. Kawałek ci odpadł.
*
Dziwny kraj, leżący przez miedzę z Rosją, w którym nikt nie odpowie po rosyjsku, chyba że paszoł won. Polacy, wy jesteście mądrzejsi od Francuzów!
Grudzień 17th, 2009 at 00:49
(Admin się zbiesił i zaczął wcinać. Trzeba go z mańki zażyć. I zmienić słowo czy dwa)
Orteq,
Schrzaniłeś. Kawałek ci odpadł.
*
Dziwny kraj, leżący przez miedzę z Rosją, w którym nikt nie odpowie po rosyjsku, chyba że paszoł won. Polacy, wy jesteście mądrzejsi od Francuzów!
Grudzień 17th, 2009 at 06:32
Może to ranek, ale przeczytałem kilka razy o “kraju który lezy pomiędzy Rosją”. Też w pewnym sensie prawdziwe określenie.
Z tymi językami to jest troszkę jak w tym starym kawale o bacy i jego synu co stoją na skrzyżowaniu dróg i się gapia. Jak podjeżda samochód i gość o coś się ich pyta po kolei w kilku językach a oni nic po czym odjezda, to syn do bacy “Tato może nalezałoby jakieś języki?” na co Tato “A na co, Ten to znał chyba z dziesięć i na co mu się przydały?”
Grudzień 17th, 2009 at 08:25
Torlin.
Apropos odnośnika o lodowcach topniejących w oczach.
To teraz będzie walka nie z globalnym ociepleniem, a globalnym zaczadzeniem???
Nie rozumiem też Twojego śmiechu. Powinieneś raczej płakać. Dopiero co bowiem chciałeś walczyć z GO, bo to ono powoduje wg Ciebie topnienie lodowców, a tu naukowcy, eksperci oznajmili, że GO nie odpowiada za to. To może nie trzeba walczyć z tym GO?
Masz twardy orzech…
………………………….
Teraz apropos apelu “ekonomistów”.
O zadłużeniu naszym wiadomo już od dawna. I od dawna wiadomo, że TO MUSI doprowadzić do katastrofy, która już niedługo zresztą.
Teraz słowa:
“Rzucają nośne hasła, że to się sprzeda za tanio, tamto to nasze srebra rodowe, albo coś jest “strategiczne”. Co to w ogóle znaczy? Dlaczego miedź czy węgiel mają być “strategiczne”? Dlaczego skarb państwa ma mieć większość w Orlenie, Lotosie czy KGHM? To nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia! To są etatystyczne przesądy rodem z Ameryki Łacińskiej. Albo też tu chodzi o polityczne interesy – o poparcie związków zawodowych, o możliwość obsadzania stanowisk swoimi kolegami i stronnikami.”
i
“Państwo nie może mieć monopolu na współczucie. Ci, którzy do tego dążą pod hasłami państwa socjalnego czy opiekuńczego, chcą zdjąć z ludzi obowiązek moralny, by samemu pomagać innym. A gdzie jest rodzina, bliscy, społeczeństwo obywatelskie? Ekspansja państwa socjalnego wypiera prawdziwą solidarność.”
Konkurs:
KTO TO POWIEDZIAŁ:
a) Korwin-Mikke
b) Michalkiewicz
c) inny oszołom?
……………..
Aj, zapomniałbym!
W ramach walki z zadłużeniem PO już działa:
http://korwin-mikke.pl/wazne/z.....ytow/16726
Grudzień 17th, 2009 at 08:31
Bekasie, ani Korwin, ani Michalkiewicz. Jak na Michalkiewicza język za mało knajacki, a Korwin nie omieszkałby dodać, że ci, co dążą do państwa opiekuńczego, to złodzieje.
Wiem czyje to słowa, ale nie chcę innym psuć przyjemności.
Grudzień 17th, 2009 at 08:43
Pawle.
No to jak tam z odpowiedzią na pytanie, co zrobiłby Jaruzelski, gdyby doszło do strzelaniny.
Będzie?
………….
A jeszcze w sprawie zadłużenia, to mogę tylko dodać, że Gospodarz bloga wyśmiał tutaj kiedyś postulat zakazu ustanawiania deficytu budżetowego. Więc co On może napisać w odpowiedzi Torlinowi?
Sam jestem ciekaw.
Grudzień 17th, 2009 at 08:45
Pawle.
Korwin-Mikke nie ma racji tak mówiąc?
Grudzień 17th, 2009 at 08:55
Bekas:
.
Pytanie pierwsze (o strzelanie). Nie wiedziałem, że to ja mam odpowiedzieć, ale odpowiem. Gdyby ktoś ze strony “Solidarności” zaczął strzelać, to oczywiście wojsko i milicja strzelałyby również. Pewnie nawet nie byłby potrzebny rozkaz Jaruzelskiego.
Ale co z tego właściwie wynika?
.
Pytanie drugie (o Korwina). Nie, nie ma racji. Słowo “złodziej” ma dobrze określone znaczenie i rozciąganie go na ludzi, którzy posługując się demokratycznymi procedurami dążą na przykład do podniesienia podatków, jest bardzo niesmaczną demagogią.
Grudzień 17th, 2009 at 09:15
Bekasie!
Z Tobą jest trudna rozmowa, tak jakbyś w ogóle nie zwracał uwagi na to, co ja piszę. Pamiętam, że w podobny sposób przed laty dyskutowałeś ze mną na temat Jakubowskiej i jej przekrętu.
Ja w żadnym swoim wpisie nie odnoszę się do wpływu człowieka na GO. Ja za każdym razem piszę, że wprowadzanie takiej chmary zanieczyszczeń do gleby, atmosfery i wody musi skończyć się tragedią. I na nas ciąży obowiązek wprowadzania tego rodzaju innowacji, pionierzy mają zawsze pod górkę. My, Europejczycy, członkowie Unii, musimy dawać przykład. A lodowce rzeczywiście topnieją, wystarczy pochodzić po Alpach z przewodnikiem w ręku (“lodowiec jest w tym miejscu płaski, bez szczelin, wydeptana ścieżka” – podchodzimy, a lodowiec jest 200 m. u góry, a tu żwir).
Jaruzelski nie musiał strzelać do tłumu, bo niby z czego ta druga strona miała strzelać? Z palca? Z armaty stojącej przed zamkiem w Golubiu – Dobrzyniu?
A powiedzenie o “dziwnym kraju” ma jakieś trzydzieści lat.
Grudzień 17th, 2009 at 09:18
Pawle.
A wynika z tego to, że mała ilość ofiar nie jest wynikiem gołębiego serca Jaruzelskiego, tylko wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności.
………..
Aha. Czyli wystarczy złodziejstwo zalegalizować przepisami i po temacie, tak?
Jak choćby z ZUSem i wypłatą emerytur. Człowiek umiera w 65 roku życia i co się dzieje z jego pieniędzmi?
To nie złodziejstwo?
Albo dług publiczny. To nie jest złodziejstwo?
Ktoś płatników pytał o zdanie?
Grudzień 17th, 2009 at 09:33
Torlinie.
“Ja w żadnym swoim wpisie nie odnoszę się do wpływu człowieka na GO.”
Pytanie:
Trzeba walczyć z GO czy nie?
“Jaruzelski nie musiał strzelać do tłumu, bo niby z czego ta druga strona miała strzelać? Z palca? Z armaty stojącej przed zamkiem w Golubiu – Dobrzyniu?”
Jeden pistolet by się znalazł.
“A lodowce rzeczywiście topnieją, wystarczy pochodzić po Alpach z przewodnikiem w ręku….”
A to jest zjawisko NORMALNE. W jednym miejscu topnieją, w innym rosną. Tak było, jest i będzie. Oczywiście do końca świata.
Przy okazji. Jaki jest DOCELOWY stan wojowników o klimat? Potrafisz na to pytanie odpowiedzieć?
Teraz mamy niezłą zimę. Tak ma być?
“My, Europejczycy, członkowie Unii, musimy dawać przykład.”
Nie wiem czemu ja muszę. Tak jak i nie wiem czemu ja muszę ponosić konsekwencje tej “walki”.
Wszyscy wojownicy o klimat NIE PONOSZĄ kosztów. Oni na tym zarabiają.
“Trudna rozmowa”
To chyba dobrze? Można się pospierać, czegoś nauczyć…
Grudzień 17th, 2009 at 09:53
Bekas: “A wynika z tego to, że mała ilość ofiar nie jest wynikiem gołębiego serca Jaruzelskiego, tylko wynikiem szczęśliwego zbiegu okoliczności.”
.
Sofistyka, Bekasie. Nikt nie mówi o gołębim sercu, ale nie ulega wątpliwości, że przy wprowadzaniu stanu wojennego dołożono starań, by ofiar śmiertelnych było jak najmniej. Na pewno oglądałeś film Kutza “Śmierć jak kromka chleba”, który jest podobno dość wierną rekonstrukcją wydarzeń w “Wujku”. Strzały padły dopiero po dłuższych utarczkach bez użycia broni palnej. A można przecież było nie wysyłać na górników zomowców z pałkami i tarczami, tylko ogłosić: “Macie się rozejść w ciągu pół godziny, potem otwieramy ogień”. Korwin-Mikke tak by zrobił.
.
“Jak choćby z ZUSem i wypłatą emerytur. Człowiek umiera w 65 roku życia i co się dzieje z jego pieniędzmi? To nie złodziejstwo?”
.
Nie, to nie jest złodziejstwo. Czy ty jesteś dzieckiem, któremu trzeba tłumaczyć rzeczy najprostsze?
Przypuśćmy, że ubezpieczasz się od nieszczęśliwego wypadku (jak najbardziej dobrowolnie i w prywatnej firmie). Płacisz co roku składkę, lata płyną, a ty ciągle jesteś cały i zdrowy! Twoje pieniądze zostają w firmie. Akurat takie samo złodziejstwo jak w ZUSie, poza tym jednym szczegółem, że wpłaty na ZUS są obowiązkowe.
.
Na marginesie zrobię osobiste wyznanie: kiedy słyszę ten oburzony ryk ludzi pokroju Korwina: “Złodzieje! Oni chcą mi zabrać MOJE PIENIĄDZE!”, to mimo woli budzi się we mnie sympatia do Lenina i bolszewików.
Grudzień 17th, 2009 at 09:58
Bekas,
a ja moge odpowiedziec? :)
1. Trzeba, zanim bedzie za pozno.
2. Jakby ten jeden wystrzelil, to wystrzelilo by i wiecej. Czyli dobrz, ze nie wystrzelil.
3. Nie, to nie jest zjawisko normalne – one topnieja za szybko i topnieja wszedzie, zarowno na Pn jak i Pd i jest to zjawisko grozne dla srodowiska.
4. Stan docelowy? Byc moze przekonanie Bekasa, ze zagrozenie klimatyczne istnieje nawet jak go Bekas nie odczuje tak od razu, to odczuja inni.
5. Nie odczujesz, bo nawet jak odczujesz to nie powiazesz tego ze zmianami klimatycznymi. Czyli nie musisz, bo tak naprawde nic nie musisz, wiesz?
Przypomniala mi sie taka zabawna scenka z czasow “musztardy i octu”, kiedy to udalam sie na targ zeby zakupic jajka. No i owszem, baby z owymi jajkami byly, ale nie mogly sie zdecydowac co do ceny, majac nadzieje, ze ow kosz jajek wystarczy im na kupno samochodu. I w pewnym momencie jedna zarozumiale oswiadczyla: My na wsi sobie poradzimy i wyzyjemy, a wy miastowe z glodu zdechniecie jak wam nic nie damy.
Na to ja spytalam czy lapcie z lyka umie plesc i kijanka bielizne prac, bo butow nie kupi, i proszku do prania o innych drobiazgach nie wspominajac.
I to samo z toba Bekas – wyzyjesz bez pomocy spoleczenstwa i instytucji panstwowych? :)
Co do twojego pytania, kto na tym zarobi, odpowiadam: kazdy, kto zainwestuje.
Grudzień 17th, 2009 at 10:05
Zofio, Jasnaanielko
dziekuje za zyczenia urodzinowe, postaram sie spowazniec w nastepnym dwudziestoleciu. ;)
‘
Orteq,
owszem, bylo idiotyczne. Happy? :)
Grudzień 17th, 2009 at 11:22
Bekasie!
Wspaniała odpowiedź E-J. Brawo. Dziękuję. Zaległe najlepsze życzenia urodzinowe. Przepraszam, nie spostrzegłszy się.
Ja nie wiem, czy Ty Bekasie chociaż raz przeczytałbyś moje teksty ze zrozumieniem? Bo to jest zniechęcające, nie mam zamiaru piętnasty raz pisać o zanieczyszczeniu planety. Naprawdę. Nic nie piszę o walce z GO.
Na strzał z pojedynczego pistoletu rzeczywiście mogła pójść seria przerażonego żołnierza lub policjanta. Przecież na tym polega tragedia Kopalni “Wujek”, że z jednej strony byli naładowani przez lokalnego przywódcę “S” i miejscowego kapelana górnicy, a z drugiej strony ludzie mający za zadanie jedynie pokaz siły, a jednemu na widok górniczych łańcuchów i innego uzbrojenia puściły nerwy. Ja ich nie usprawiedliwiam, ale dostrzegam również ułomności po stronie jedynie słusznej. To wszystko nie jest biało – czarne.
Lodowce topnieją wszędzie, w Alpach, Himalajach, Kordylierach i Andach. Popatrz na czapę Kilimandżaro.
Musimy dawać przykład, bo jesteśmy ludźmi najbardziej świadomymi zagrożeń. Pionierzy mają zawsze pod górkę.
Grudzień 17th, 2009 at 11:56
Pawle.
“Sofistyka, Bekasie. Nikt nie….”
Akurat padają porównania, ile to ofiar Pinocheta, a u Jaruzelskiego prawie nic. W tym kontekście chciałem usłyszeć odpowiedź, co by było gdyby.
Filmu nie oglądałem.
Uważam sposób JKMa za słuszny. W każdych warunkach systemowych, że tak powiem. I za PRLa, i za PRLabis.
“Nie, to nie jest…”
Chodzi o to, że diabeł tkwi w szczegółach. Tutaj konkretnie w przymusie i jego braku.
Przychodzi do Ciebie gość i mówi:
- Proszę pana, chciałbym panu zaproponować umowę, która pana zabezpieczy na starość.
- Tak? Super! Jakieś szczegóły?
- Ależ oczywiście!
Pan wpłaca na nasze konto, co miesiąc, do skończenia 65 roku życia 25% procent swojej pensji, a my z tych pieniędzy potem coś panu wypłacimy, w wysokości jakiejś tam. I będziemy panu to wypłacać aż do pańskiej śmierci. Aha. Jeszcze jedno. Możemy w każdej chwili zmienić wiek, od którego zaczniemy panu wypłacać emeryturę. Aha. I jeszcze drugie. Jak pan umrze przed 65 rokiem życia, to forsa zostaje u nas.
Pawle.
Podpisałbyś taką umowę?
Pozwolę sobie odpowiedzieć za Ciebie.
Pognałbyś tego gościa, gdzie pieprze rośnie.
Właśnie.
A rzeczywistość jest taka, że każdy z nas zmuszany jest do podpisania takiej umowy.
Kłania się art. 286 paragraf 1. k.k.
Zwróć uwagę też i na to, co się dzieje z pieniędzmi z II filara.
Też nie złodziejstwo?
Przypomnę:
Miały być nasze.
Niedawno okazało się, że sąd stwierdził, że to są pieniądze budżetu państwa.
“Na marginesie…”
Cóż mogę powiedzieć?
Jeśli u Ciebie oprawca, bandyta ma większe poważanie jak ofiara?
Szczęka mię opada.
Grudzień 17th, 2009 at 12:04
Bekasie,
a komu placisz owe 25% pensji?
Grudzień 17th, 2009 at 12:04
Torlinie! Chyba te lodowce w górach nie topnieja. Te lodowce prawdopodobnie się wyparowywują (bez przechodzenia w stan ciekły, sublimują się). Wiadomo to stąd, że “topnieniu” nie towarzyszą olbrzymie powodzie.
Nie wiem o czym to świadczy, chyba o tym, że powietrze w tych wysokościach robi się “suchsze”. Oczywiście w górach niższych (np. Alpy) może być inaczej.
Ja obserwuję takie zjawisko, że partie brudnego śniegu w cieniu potrafią się uchować aż do poczatku czerwca (w zeszłym roku). I na polu i pomiędzy blokami. Śnieg czysty znika. Ale tez nie wiem o czym to świadczy.
W ogóle jak się patrzy to dookoła jest masa ciekawych zjawisk co nie wiadomo o czym świadcza.
Póki każdy z moich psów miał oddzielną miskę, to się ciagle kłóciły, co bardziej zaradne wykradały tym mniej zaradnym mięso. Był nawet taki, co potrafił pobiec do okna i zaszczekać a jak reszta poszła zobaczyć co się dzieje, to ten im powyjadał z miski co ciekawsze kawałki. Teraz mają jedną miskę i ciekawe, że nie kłócą sie. Jesli któryś podejdzie, nawet ta najsłabsza staruszka, to póki nie odejdzie, to micha jest jej i nikt jej nie przeszkadza. Ale też nie wiem o czym to świadczy.
Grudzień 17th, 2009 at 12:20
Indoorze!
Mnie zawsze fascynowało, że jeżeli przez pole czy łąkę ludzie w zimie wydepczą ścieżkę, to na wiosnę całe pole czy łąka są bez śniegu, tylko ta ścieżynka jest lodowa.
Topnienie może być niezauważalne, stopniowe.
Grudzień 17th, 2009 at 12:42
Torlinie.
“Lodowce topnieją wszędzie, w Alpach, Himalajach, Kordylierach i Andach. Popatrz na czapę Kilimandżaro.”
Czapa Kilimandżaro topi się od dawna, jak i te himalajskie, i co w związku z tym?
“Nic nie piszę o walce z GO.”
Ale ja pytałem tylko czy wg Ciebie należy walczyć z GO. Możesz odpowiedzieć w wersji: “Tak, należy.; Nie, nie należy.”?
“Na strzał z pojedynczego pistoletu rzeczywiście mogła pójść seria przerażonego żołnierza lub policjanta.”
Już tę sprawę w dyskusji z Pawłem chyba wyjaśniłem?
Od jednego strzału poszłyby następne i okazałoby się ile to jest ofiar wprowadzenia stanu wojennego.
Nawet te czołgi, co to wg Ciebie, stały tylko ot tak sobie, zaczęłyby strzelać, gdyby sytuacja się zaogniła.
Ewo-Joanno.
Torlinie.
Ad. 1
Widzimisię. Żadnych dowodów.
Na co będzie za późno?
Proszę o konkrety.
Nie prowadzimy walki klimatycznej.
Co będzie za 5 lat?
Co za 10?
Prowadzimy walkę.
Co będzie za 5 lat?
Co za 10?
(odpowiedź, jeśli będzie, zapiszę sobie i potem niecnie wykorzystam)
I jeszcze moja odpowiedź (równie dobra):
Nie trzeba, bo nie będzie za późno.
Ad. 2
Tak, to i ja wiem. Byłaby wojna domowa. I wyszłoby wtedy, do czego jest zdolny Jaruzelski.
Ad. 3
Możesz jeszcze i sto razy powiedzieć, że to nie norma, ale i tak rzeczywistości nie zmienisz. Lodowce się topiły, topią i topić będą.
Głazy morenowe w Polsce leżą. Lodowiec tu kiedyś był. Się stopił. Ludzkość przeżyła. A nawet się chyba lepiej miała.
……
Zarówno Ty, Ewo, jak i Ty, Torlinie, pomijacie też tutaj lodowce które rosną. Bo Wam nie pasuje to do tezy.
Chciałbym też się dowiedzieć WG CZEGO lub KOGO te lodowce topią się za szybko???
Od kiedy są prowadzone pomiary odnośnie do topienia się lodowców?
I jaka jest WŁAŚCIWA szybkość topienia się lodowców?
Znacie odpowiedzi na te, kluczowe tutaj, pytania?
Ad. 4
Właśnie. Brak odpowiedzi. Standard.
Jakieś konkrety?
Konkrety? A po co?
Nie wystarczy moje przekonanie?
Mnie nie.
Skoro mam za to płacić, to chciałbym wiedzieć ile i co to da.
Ad. 5
Bardzo poważana odpowiedź. W zasadzie każdą rozmowę można tak rozwalić. Niech tam, Twoja wola, Ewo-Joanno.
Tyle, że pocieszyłaś mnie, że nie muszę walczyć z klimatem.
(szkoda, że inni o tym nie wiedzą i mnie zmuszają)
Swoją drogą.
Nie przeniosłabyś się w jakiś chłodniejsze strony. Może Finlandia?
Tak dla przykładu.
Jeszcze jedna uwaga. Umieszczam ją, bo tyczy tematu.
Mroczna Strona napisała niedawno, że wyjeżdża JAK ZWYKLE w CIEPLEJSZE STRONY. Właśnie.
Odpowiedzi nienumerowane:
- Bez jakich instytucji? Proszę o konkretne nazwy.
- Inwestycja? Jak zapłacę o 70% procent więcej za energię, więcej za jedzenie i inne usługi, to w co inwestuję?
Grudzień 17th, 2009 at 12:45
Ewo-Joanno.
A to ma tutaj jakieś znaczenie?
Płacę na przykład Funduszom Emerytalnym S.A. z siedzibą w Przekrętowie Górnym.
Grudzień 17th, 2009 at 12:52
Torlinie.
W odniesieniu do lodowców i komentarza Indoora o sublimacji.
Twój wzorcowy Kilimandżaro leży POWYŻEJ linii wiecznego śniegu. Tak jak i te himalajskie. Więc wzrost temperatury o 0,3 stopnia nie ma tutaj żadnego wpływu na ich topnienie. Tyle.
Grudzień 17th, 2009 at 13:37
To ciekawostka przyrodnicza, dlaczego właściwie zanikają?
Idę do pracy.
Grudzień 17th, 2009 at 14:04
Bekasie,
to moje zdanie. Wolno ci miec inne, nieprawdaz?
Owszem ma znaczenie, bo wyglada mi na to, ze zmysliles sobie przyklad dla poparcia tezy. Nieprawdaz? :)
Dobranoc…
Grudzień 17th, 2009 at 14:10
Ewo-Joanno
Nieodpowiadanie na pytania, to znany chwyt.
Znam.
Śpij smacznie.
Grudzień 17th, 2009 at 14:18
Zanikają dlatego samego co wysycha pranie rozwieszone na mrozie. Po prostu jak jest suche powietrze, to lód paruje bez przejścia w stan ciekły (tzw. woda). One na pewno parują, a jeśli mniej napada niż wyparuje to te lodowce zanikają. Bez powodzi w dolinach. Wcale nie jest powiedziane, że Człowiek na to wpływu nie ma. W ogóle to nic nie wiemy na temat klimatu. Ja w każdym razie czytam co mogę, ale nic nie wiem.
Grudzień 17th, 2009 at 14:56
Beksie,
Niestety realizując każde przedsięwzięcie jest jakieś ryzyko i im więcej wie realizujący tym bardziej to ryzyko się zmniejsza.
Stan wojenny był wielka operacją o bardzo wysokim stopniu ryzyka, ale alternatywą była interwencja obozu co dla logicznie myślących było niebezpieczeństwem nieporównywalnym. Nawet super optymistycznie zakładając, że Wielki Brat by nie zdecydował się na interwencję , to przejęcie władzy przez Solidarność dla Polski skończyło by się katastrofą gospodarczą i mordami na wielką skalę / coś jak w czasie rewolucji francuskiej,/, bo przed stanem wojennym wielu mówiło o wieszaniu komunistów, a gdyby faktycznie doszło do przejęcia władzy siłą to wielu by na pewno powieszono. Zgodnie z przysłowiem “na pochyłe drzewo byle koza wskoczy”, brak oporu ze strony dotychczasowej władzy byłby odbierany, za słabość i eskalacja żądań szła by spiralą. Jasne jest że musiał by nastąpić taki czas że przywódcy PRL’u nie mogli by się zgodzić po prostu choćby z powodu strachu o życie. Wtedy mamy wojnę domową bo jednak mieli oni w swoim ręku policję i część wojska w tym większość kadry dowódczej. Zakładając wygraną strony Solidarnościowej to wynik napisałem powyżej. W przypadku wygranej strony rządowej utrata całkowita poparcia społecznego, olbrzymie straty gospodarcze i moralne i głód. Oby panować w takim kraju trzeba by było rządzić terrorem , a to jak pokazuje historia dewastuje kraj całkowicie i w końcu kończy się, przejęciem przez mocniejszego lub klęska rządzących.
Dlatego rozważanie typu ilu by zginęło gdyby potoczyło się najgorzej jakby potoczyć się mogło nie ma sensu, bowiem alternatywą była nieporównywalna hekatomba.
Na szczęście przewidywania WRON okazały się słuszne i ofiar było znikomo mało, jak na tego rodzaju przedsięwzięcie.
Teraz po latach widzę że nie było lepszego wyjścia, a na dodatek umożliwiło /jak powstały warunki ku temu/ przebudowę ustroju.
Grudzień 17th, 2009 at 15:13
Przed chwilą wyczytałam w rosyjskich mediach:
Trudne egzaminy oczekują dyplomatów z państw Unii Europejskiej, którzy otrzymają nominację w Ministerstwie Spraw Zagranicznych UE. Egzaminy składają się z części pisemnej i ustnej, sprawdzają umiejętności językowe i matematyczne, a także wiedzę o Unii Europejskiej.
Ci, którzy przeszli już tę procedurę podkreślają duży stopień trudności egzaminu.
***
Może polscy dziennikarze sprawdzą jak poszło naszym dyplomatom, zwłaszcza z matematyki.
Grudzień 17th, 2009 at 15:17
Indor ma rację,
zmniejszanie się pokrywy lodowej i wiecznego śniegu to zjawisko złożone i nie jest tak wprost związane z topieniem się. Śnieg czy lód może praktycznie nie topić się , ale jak nie będzie przybywało go z opadów to będzie go ubywać, Torlin mówił o sublimacji i ona zawsze istnieje -oczywiście im zimniej tym zjawisko to jest coraz bardziej ograniczone. Nawet w czasie długiego utrzymywania się ujemnej temperatury w zimie widać jak powoli ubywa śniegu. Jak wiemy z geologi nawet w okresie gdy nie było człowieka klimat na ziemi się zmieniał i zmieniały się obszary pod śniegiem i lodem. Wiemy że nie był to proces stabilny , ale dynamiczny i były okresy bardzo szybkich zmian – dlaczego tak się działo uczeni mają różne hipotezy.
Obecnie z powodu rozwoju techniki człowiek zaczyna wprowadzać do swego otoczenie znacznie większe ilości energii cieplnej niż było to w okresach wcześniejszych, ale z drugiej strony wiemy że jedna wielka erupcja wulkanu wyzwala energię większą od tego co obecnie człowiek może wytworzyć w ciągu roku. Na dodatek zmiany aktywności słońca mają w dalszym ciągu dominujący wpływ, bo tam energie są niewyobrażalne. Dlatego Indor słusznie mówi, że nikt kto wniknie w te zagadnienia nie będzie miał pewności co i jak na te zmiany wpływa. Logika podpowiada, że jednak człowiek może zaczynać mieć istotny wpływ na to zjawisko i lepiej dmuchać na zimne.
Grudzień 17th, 2009 at 16:31
Maćku.G
Zacznę od końca.
Logika to poprawne rozumowanie. Więc nie pisz, że logika podpowiada, że człowiek “może zaczynać mieć….”. (swoją drogą cudowne zdanie!)
Cały Twój “górny” wpis “każe” logice powiedzieć zupełnie co innego. Że co najmniej nie mamy wystarczających danych, by wiedzieć cokolwiek.
Teraz szerzej o walce z GO.
Linków nie zamieszczam, ale informacje, które tutaj daję są dobrze znane Bywalcom bloga. Jeśli nie, to łatwo każdy zainteresowany je w necie znajdzie.
1. Przedstawiciele UE są za walką z GO.
2. Uważają kompromis za jedynie słuszną drogę ku lepszemu jutru.
3. Wiedzą na bank, że walka z GO przyniesie nam olbrzymie korzyści.
Więc teraz biorę pod uwagę:
4. Impas w trakcie właśnie trwającego szczytu spowodowany rozbieżnościami co do tego, kto i ile ma za walkę zapłacić.
I włączam logikę:
Skoro kompromis, to czemu nie pójść na niego? Tym bardziej, że walka z GO przyniesie nam olbrzymie zyski!
PO CO się kłócić o to, kto i ile ma zapłacić, w tej sytuacji???
Jeśli to mają być takie zyski (minister nasz od środowiska Nowicki powiedział nawet, że nie ma żadnych kosztów walki, są tylko zyski), to ja władowałbym tyle forsy, ile tylko mam! I to bezzwłocznie!
A potem liczył zarobek.
Mylę się?
(Przy okazji. Dlaczego wojownicy o klimat nie kompromisują się z przeciwnikami?)
…………………..
Teraz stan wojenny.
“Teraz po latach widzę że nie było lepszego wyjścia, a na dodatek umożliwiło /jak powstały warunki ku temu/ przebudowę ustroju.”
Zależy dla kogo. Dla Jaruzelskiego jak najbardziej. Przebudowa ustroju też poszła dobrze.
Jak to mówią, ile to się trzeba nazmieniać, żeby wszystko zostało po staremu.
“….bowiem alternatywą była nieporównywalna hekatomba.”
To są tylko Twoje przypuszczenia. Rozważanie. I mnie aż się nie chce wierzyć, że tak łatwo je tutaj puszczasz. Chcesz powiedzieć przez to, że pp. Geremek, Mazowiecki, Kuroń, Michnik…. nie zapobiegliby tej hekatombie???
“Na szczęście przewidywania WRON okazały się słuszne i ofiar było znikomo mało, jak na tego rodzaju przedsięwzięcie.”
WRON powstał w nocy, tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego, jeśli się nie mylę. A jak tu ktoś mądrze zauważył (może nawet to i Ty byłeś) takie przewidywania trzeba było robić dużo wcześniej. Cała operacja nie wyskoczyła przecież nagle, tylko była starannie zaplanowana. A to wymaga jednak trochę czasu.
I jeszcze uwaga.
Czego i kogo bronił Jaruzelski wprowadzając stan wojenny?
To jest, jak dla mnie, kluczowe pytanie.
“…olbrzymie straty gospodarcze i moralne i głód.”
Akurat wszystko to już było. I przed stanem, i po nim.
A straty gospodarcze, zapaść, kryzys, to jest powód dla którego w ogóle ta ruchawka była. Jak słusznie bowiem zauważył Cyryl Parkinson: Ustroje padają nie dlatego, że są złe, okrutne lub niesprawiedliwe – lecz dlatego, że bankrutują.
Dlatego też bez mrugnięcia okiem mówię:
UE też padnie. Socjalizm jest zawsze niewydolny gospodarczo.
Proszę to sobie zapisać i w stosownym czasie odczytać.
Grudzień 17th, 2009 at 16:53
Bekas! Czy znasz jakiś kraj (może poza Chinami) gdzie nie panuje socjalizm?
Grudzień 17th, 2009 at 17:07
Co zaś do hekatomby zwracam uwagę bna drobną niekonsekwencję w Waszej dyskusji.
Jeśli gen. Jaruzelskiego się usprawiedliwia chociaż w minimalnym stopniu wskazując na postępowaniu drugiej strony to tym samym oskarża się tą drugą stronę.
I tu by się zgadzało, że ze strony ludzi była zgoda na samo ograniczoną rewolucję, na rozkładające-ustrój-od-wewnątrz wolne związki zawodowe i na kilka innych spraw, które razem mogły spowodować, że Polska wyjdzie z komunizmu o wiele lepiej przygotowany niż inne demoludy lub w lepszej kondycji (materialnej, moralnej itd.) niż to się stało. Na pewno nie była zgoda ze strony ludzi (członków związku) na iście na całość, na wyzwolenie całego świata a przynajmniej narodów Europy Środkowej od komunizmu (patrz odezwa na zjeździe). Wiadomo tez, że wewnątrz kierownictwa istniały różne nurty o różnym programie czy koncepcji działania. Co się stało, że zwyciężył ten nurt najmniej odpowiedzialny i Panowie na końcu licytowali się w swoim radykalizmie całkowicie gubiąc ideę pierwotną i bez żadnego mandatu ze strony swoich członków? A dalczego nie rozlicza się panów Niesiołowski-Czuma , którzy należeli do najbardziej radykalnego odłamu i pamiętam jak w ulotkach instruowali mnie co mam robić jak “Ruscy” przyjdą (i będą dzwony bić a jakże)? Więc czy Jaruzelski jest winien to zależy od wielu rzeczy, najbardziej od tego czy Ruscy weszliby czy nie. Więc co by było gdyby. Ale Niesiołowski i reszta radykałów się zgadzało żeby weszli.
Grudzień 17th, 2009 at 17:09
Nie.
Rozumiem, że chcesz mi przez to powiedzieć, że jak złe rozwiązanie jest stosowane powszechnie, to staje się dobre?
W ogóle socjalizm to jest genialne rozwiązanie.
Koszty jego wprowadzenia zawsze ponoszą szczury. Za to ich hodowca prawie nigdy. Stąd taka popularność.
Grudzień 17th, 2009 at 17:32
Bekas! Jakbym chciał powiedzieć, że jak złe rozwiązanie jest stosowane powszechnie, to staje się dobre, to bym napisał że jak złe rozwiązanie jest stosowane powszechnie, to staje się dobre. A ja nie napisałem, że jak złe rozwiązanie jest stosowane powszechnie, to staje się dobre tylko zapytałem , czy znasz jakiś kraj, gdzie nie panuje socjalizm. Na co Ty odpisałeś , że: nie.
Grudzień 17th, 2009 at 18:03
A ja bym jeszcze dodał: jeżeli jakieś rozwiązanie nie jest stosowane nigdzie, to najwidoczniej ci, którzy uważają je za dobre, są w zdecydowanej mniejszości, i to na całym świecie.
Grudzień 17th, 2009 at 18:27
Znowu muszę zwrócić uwagę moim interlokutorom, że Solidarność z czasów okrągłego stołu to zupełnie inna solidarność od tej z 1981r. Z tej z 1981r każdy związkowiec który chciał iść na ugodę z władzami PRL natychmiast był mieszany z błotem i wciąż słyszałem ze Komuniści już praktycznie nie istnieją , właściwie tylko popchnąć i się przewrócą. Słyszałem bez przerwy, że na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści. Wyraźnie ludzie ze skrzydła radykalnego brali górę. Każde ustępstwo władzy kwitowano – musieli “oni już przegrali” , niema się z nimi co cackać itd.
Natomiast ta po stanie wojennym jest zupełnie inna, ciężko wystraszeni działacze w większości internowani. Pozostali ukrywają się. Główną troska jest tylko to by organizacja całkiem się nie rozleciała. Walki z policją to raczej nie bójki działaczy Solidarności a raczej grup chcących się wyszumieć, pozostali protestujący nie biją ale są bici. Większość ludzi przestraszonych nie włącza się do protestów. Abolicję przyjmują z ulgą i nie obiecują sobie wiele. Zaproszenie do rozmów z rządem jest zaskoczeniem i podejrzewa się rząd o jakiś podstęp. /Gospodarz o tym tez pisał/.
W takiej atmosferze to co uzyskują wydaje się szczytem marzeń. W związku z taka oceną większości , skrajni rewolucjoniści z Solidarności są odsunięci na bok by czegoś nie popsuli. Partie całą rozgrywa głównie rząd PRL.
Wyraźnie w tym rządzie dominuje grupa chcących przemian ustrojowych bo nie widzą perspektyw dla kontynuowania dotychczasowej linii władzy.
Ja doskonale pamiętam radykalizujące się nastroje przed stanem wojennym i ze strachem słuchałem o mobilizacji sił obozu. Jak zwracałem uwagę kolegom, że radykalizując działania mogą doprowadzić do katastrofy mówili, że jestem głupi bo USA twardo postawiła warunki ZSRR i oni będą bali się interweniować, a te manewry to “strachy m na lachy”. Natomiast władze PRL już nic nie mogą.
Jakże zupełnie inaczej wyglądali ci moi koledzy po szoku stanu wojennego. Pewność siebie znikła bez śladu, wszyscy wystraszeni.
Zgadzam sie w 100% z tymi którzy twierdzą ” z Solidarnością tuz z przed stanu wojennego nie można było zmieniać ustroju”
Grudzień 17th, 2009 at 18:35
Torlin: Grudzień 17th, 2009 at 09:15
*
“Bekasie! Z Tobą jest trudna rozmowa, tak jakbyś w ogóle nie zwracał uwagi na to, co ja piszę… A powiedzenie o “dziwnym kraju” ma jakieś trzydzieści lat.”
*
Wiesz co Torlin? Nie tylko ty masz ten problem z ludzmi. Ja tez mam tez mam ten sam problem. Te tłumoki w ogóle nie zwracaja uwagi na to, co i ja piszę!
.
Bo ja cos, za innymi zreszta, napisałem o “dziwnym kraju” i było to nie jakieś trzydzieści lat temu tylko kilkanascie godzin temu. Absolutnie nikt na to nie zwrocił uwagi! Dlatego wklejam to jeszcze raz:
*
Szczesiul: Grudzień 17th, 2009 at 00:49
Orteq, Schrzaniłeś. Kawałek ci odpadł.
Dziwny kraj, leżący przez miedzę z Rosją, w którym nikt nie odpowie po rosyjsku, chyba że paszoł won. Polacy, wy jesteście mądrzejsi od Francuzów!
Grudzień 17th, 2009 at 18:35
Bekas, Grudzień 17th, 2009 at 17:09
Indoor, Grudzień 17th, 2009 at 17:32
“W ogóle socjalizm to jest genialne rozwiązanie. Koszty jego wprowadzenia zawsze ponoszą szczury.”
:
Socjalizm panował w RP IV i nie był z ludzką twarzą. Teraz podobno z powrotem panuje w RP III. Ma twarz Palikota. Bardzo sie wszystkim podobuje w Biłgoraju. I socjalizm i Palikot. Nic mi nie wiadomo o szczurach w Biłgoraju. Z tego co sie domyslam, ani Indoor ani Bekas nigdy nie byli w Biłgoraju.
:
Podpowiadam finezyjnie, ze nastepny pociąg do Bilgoraja odchodzi za dwie godziny.
Grudzień 17th, 2009 at 18:39
Co do rozwiązań stosowanych to po skutkach można ocenić czy są dobre złe czy takie sobie. Co do rozwiązań teoretycznych i nie stosowanych zawsze będą spory. Gdy takie rozwiązania mogący decydować oceniają negatywnie przeważnie takimi się okazują.
Grudzień 17th, 2009 at 18:41
Indoorze.
Widać jestem przewrażliwiony.
Za posądzenie przepraszam.
Pawle.
I co to ma do rzeczy?
Wskazuje tylko, że ludzie nie biorą nauki z Historii. Że zapominają. Że widzą skutki, ale nie potrafią odnaleźć przyczyny.
Na tym świecie nic nowego, wszystko już było…
Przy okazji.
Już nie będę o Jezusie pisać, ale czy czasami taki Kopernik na początku w mniejszości nie był???
U mnie Racja, Pawle, nie Większość.
….
Zamykam biuro. Idę do domu.
Na dworze wreszcie odpowiednia pogoda. Siarczysty mróz i śniegu pełno. Pierwsze efekty szczytu klimatycznego są błyskawiczne!
Co prawda ten mróz powoduje, że energii trzeba o wiele więcej, a więc i CO2 więcej ucieka do atmosfery, ale z tą “niedogodnością” Władze Szczytu na pewno sobie poradzą. W końcu mądry człowiek wszystko sobie mądrze wytłumaczy.
Mam nadzieję, że nie zamarznę w drodze do domu. Choć z drugiej strony… Umarłbym w słusznej sprawie i na pewno by mi w Kopenhadze pomnik wystawili.
Mężczyzna stoi u cokołu wielkiego pomnika. Na cokole z dumnie rozpostartymi skrzydłami dumnie pierś wypina złoty ptak. Przybita platynowymi gwoździami tablica informuje:
“Bekas Antarktydzki
Bohaterski Ptak, który Życie Oddał za Nasz Klimat”
Mężczyzna z uznaniem kiwa głową. Odwraca się do stojącego przy nim synka.
- Widzisz, Pawełku? To był Bardzo Wielki Ptak!
Ech, rozmarzyłem się….
Wracam na Ziemię.
Po drodze do domu mam sklep. A w nim piwo. Mocne. Golnę sobie.
Na zdrowie.
A i inni też mogą.
W końcu się z bloga zmywam.
I zajrzę dopiero jutro.
Może coś ktoś powie.
Dobrze.
Światło gaszę (tylko za sobą).
Dobranoc.
Grudzień 17th, 2009 at 18:53
Bekasie ,
Nie myl socjalizmu z ustrojem narzuconym Polsce przez Stalina, bo to była “dyktatura”. Dyktatura ewaluowała , ale mimo wielu działań znanych w ustrojach socjalnych zawsze pozostała dyktaturą.
Socjalizm jak każda teoria ładniej wygląda jako teoria niż potem w praktyce. W praktyce szkodzi rozwojowi gospodarczemu i zwykle ogranicza się go by gospodarki nie zarżnąć. Kapitalizm też jako ustrój już nie istnieje, a zwolennicy ustroju liberalnego tez wiedzą, że żeby skutecznie funkcjonował muszą pozwalać na pewna dozę socjału. Już dawno temu kapitaliści zauważyli, że opłaca im się budować szkoły , przedszkola i i inne tego typu nie związane bezpośrednio z działalnością fabryk placówki bo to czyniło ich silniejszymi w biznesie., a przecież takie działania to domena socjalizmu.
Grudzień 17th, 2009 at 19:30
Chyba umknęło wszystkim. Rzepa Pt. ” Rosjanie ujawniają nowy szwindel naukowców ” .
.
Swoją drogą ciekawe ciekawe co się stało z El Nino i dziurą ozonową.
.
Dla leniwych
http://www.rp.pl/artykul/9211,.....owcow.html
Grudzień 17th, 2009 at 19:32
Maciek,
“Socjalizm jak każda teoria ładniej wygląda jako teoria niż potem w praktyce… Kapitalizm też jako ustrój już nie istnieje”
:
Jak ja się cieszę, że zgodziłeś się ze mną. Bo ja też uważam, że to co mamy w Polsce nie nie żaden tam kapitalizm. Gdyż ten nigdzie w świecie nie istnieje więc i w Polsce nie moze. A ze socjalizm to tylko ładnie wyglądająca teoria to my w III RP mamy to co mamy. Ustrój z twarzą Palikota i ze stolicą w Biłgoraju
Grudzień 17th, 2009 at 19:33
Wróć! Niezawodny Indoor zwrócił uwagę na to co ja napisałem .
*
“Indor: Grudzień 17th, 2009 at 06:32
Może to ranek, ale przeczytałem kilka razy o “kraju który leży pomiędzy Rosją”. Też w pewnym sensie prawdziwe określenie.”
*
Ze on, bratankiem tylko będąc, potrafił wyłapać skojarzerzenie językowe ‘przez miedzę z Rosją’ i ‘między Rosją’ to chapeau bas. Bo, na dodatek, uczynił to tak rano!
.
Ze zaś określenie jest prawdziwie prawdziwe to nie ulega żadnej wątpliwosci. Już przecież padały z naszej strony zakusy że Kaliningrad nam, a nie IM, się należy. Z pełnym uwarunkowaniem geograficznym. Jak trzeba będzie to i historyczne też się znajdzie. Stettin na mą myśl ulotną uporczywie się wciska. I Zofia.
Grudzień 17th, 2009 at 19:42
Moje dzieci będą się za 15 lat nieźle brechtać jak to zobaczą. Mam nadzieję, że nie wyemigrują ze wstydu gdy zaczną wnikać po co to akcja była.
.
http://www.rp.pl/galeria/16,1,407568.html
Grudzień 17th, 2009 at 19:50
Bekas: “Wskazuje tylko, że ludzie nie biorą nauki z Historii. Że zapominają. Że widzą skutki, ale nie potrafią odnaleźć przyczyny.”
.
Taaak, ludzie nie uczą się na błędach i nie chcą słuchać Bekasa, który wie, co dla nich dobre. Dajesz pokaz skrajnego zadufania.
Grudzień 17th, 2009 at 19:55
“Rosjanie ujawniają nowy szwindel naukowców.”
.
Czyżby Rosja zaczęła obawiać się o swoje podstawowe źródło utrzymania?
Grudzień 17th, 2009 at 21:09
Historyjka o babci sprzedającej jajka, przytoczona przez Ewę-J. przypomniała mi moją przygodę z inną babcią. Kupiłam od tej babci, w Hali Targowej, wracając z jakiejś konferencji kurczaka. Kurczak był mocno zamrożone i opakowany w folię, babcia stała przy bramie hali z dwoma takimi. Wróciłam do biura, siatkę powiesiłam na klamce okiennej, za dwie godziny wsiadłam z towarkiem do tramwaju…
Wyczułam niemiły zapach, popatrzyłam na współpasażerów… żaden podejrzanie nie wyglądał… przesunęłam się trochę dalej i skonstatowałam, że to ani chybi mój świeży nabytek!!! Kiedy w domu go odwinęłam i wrzuciłam do zlewozmywaka, kości mu wyszły przez skórę :((( Chyba on był zdechły.:(((
Grudzień 17th, 2009 at 22:12
Bekas,
w nieodpowiadaniu na pytania to raczej ty jestes mistrzem na tym blogu.
Ja w zasadzie na glupie pytania staram sie nie odpowiadac, ale zrobie wyjatek:
1. Nie przeniosłabyś się w jakiś chłodniejsze strony. Może Finlandia?
Nie.
2. Bez jakich instytucji? Proszę o konkretne nazwy
Rozumiem, ze chodzi ci o instytucje panstwowe. Prosze: policja, wojsko, nadzor bankowy, drogi. Wyliczanka jest dluga.
3.Inwestycja? Jak zapłacę o 70% procent więcej za energię, więcej za jedzenie i inne usługi, to w co inwestuję?
Jak sobie zainwestujesz w wiatrak, to staniesz sie niezalezny od sieci elektrycznej. Ja na przyklad zainwestowalam w baterie sloneczne, czesc energii uzyskanej sprzedaje pobliskiej elektrowni i jestem praktycznie niezalezna od sieci energetycznej, zainwestowalam w baniak na wode, co daje mi czesciowa niezaleznosc od sieci wodociagowej.
To sa te inwestycje, ktore i ty mozesz zrobic i jest to nawet zgodne z twoja filozofia ekonomiczna. Jak nie, to plac tym ktorzy zrobili.
Tak przeciez dziala wolny rynek.
4. A to ma tutaj jakieś znaczenie?
Widocznie ma jezeli zadajesz tyle pytan. Ja zadam jedno – po co wiec placisz tym w Przekretowie Gornym? Nie plac, badz niezalezny.
Grudzień 17th, 2009 at 22:16
Maciek.g ,
natura przez miliony lat skladala wegiel w ziemi, czlowiek w ciagu lat kilkudziesieciu uwolnil w atmosfere duza jego czesc. To jest wlasnie ta nasza “dzialka” w ingerencje w srodowisko.
Grudzień 17th, 2009 at 22:43
Maciek.g,
bardzo rozsadnie piszesz na temat stanu wojennego i nastrojow, wiekszosc z tych, ktorzy przez to przeszli ma dokladnie takie samo zdanie, brednie o terrorze i glodzie powtarazja tylko ci, ktorzy maja w tym interes albo sa zwyczajnie niedojrzali do racjonalnego myslenia.
‘
Kasiu,
piekny jest ten twoj link, przeczytalam z przyjemnoscia, szczegolnie to zdanie:
W efekcie, w swoich wyliczeniach klimatolodzy z Wysp wykorzystali dane z zaledwie 25 proc. rosyjskich stacji meteo – przede wszystkim z silnie zurbanizowanych i uprzemysłowionych regionów.
ktore to zdanie jest pieknym udowodnieniem wplywu czlowieka na ocieplenie klimatu. No bo jezeli dane z silnie zurbanizowanych regionow pokazuja wzrost temperatur, w przeciwienstwie do regionow niezamieszkalych, to o czym to swiadczy?
Dodatkowo Rosja ma swoj interes w zaprzeczaniu, bo tak jak Chiny czy Indie, rozwija przemysl stosujac minimum kosztow, a to wiaze sie z pomijaniem wszelkich zabezpieczen przed skazeniem srodowiska.
Grudzień 17th, 2009 at 22:44
Jasnaanielko,
to byl ni chybi kurczak przechodni! :)
Grudzień 17th, 2009 at 23:20
EJ,
Jak przeczytałaś mnie uważnie to ja pisałem o tym , ale naturalne procesy takie jak mój przykład z wybuchu wulkanu dostarcza olbrzymiej energii cieplnej i to w bardzo krótkim czasie i na dodatek powoduje znacznie większe ogrzewanie ziemi przez słońce z powodu pyłów jakie zwykle wyrzuca do stratosfery. Tez wybuchy na słońcu czasem dorzucają gigantyczne ilości energii cieplnej itd. Dlatego bardzo trudno odpowiedzieć co jest czynnikiem decydującym o obecnych zmianach klimatu. Ponieważ jest jednak okres ocieplenia lepiej jak napisałem nie dodawać do tego swej cegiełki jeśli to nie jest koniecznością
Grudzień 17th, 2009 at 23:25
Paweł Luboński
“Rosjanie ujawniają nowy szwindel naukowców.”
.
Czyżby Rosja zaczęła obawiać się o swoje podstawowe źródło utrzymania?
.
Coś jest na rzeczy, inaczej Rosjanie w ogóle by sobie tym nie zaprzątali głowy. Co nie oznacza, że nie mają racji. Na zdrowy rozum łatwiej o dane z rejonów zurbanizowanych niż ze środka syberyjskiej tundry, więc brytyjscy klimatolodzy brali to co było, a że pasowało do “postępowych” założeń to i nie grymasili. Pisałem tu kilka tygodni temu, że takie jest stanowisko Rosji, jej budżet nie opiera się na produkcji biomasy, a energetyka na fermach wiatrowych. Wszystko tam stoi na gazie i ropie. Zanim to dotarło do Zofii zdążyła już nieopatrznie wysmażyć kilka elaboratów zgodnych z ortodoksją postępowej klimatologii. Teraz czekam na jej samokrytykę, co będzie słuszną karą za zbyt pospieszną konwersję z komunizmu do liberalizmu. Przecież to powinno trwać minimum dwa-trzy pokolenia. Jaruzelski z Kiszczakiem dobrym przykładem jak opornie to idzie. :)
Grudzień 17th, 2009 at 23:27
Maciek,
chociaz aktywnych wulkanow jest ponad 2000 , ich aktywnosc nie jest stala.
Nie klocac sie z toba o waznosc, mysle jednak, ze nawet duzy wybuch moze byc po jakims czasie zneutralizowany, natomiast ciagle wzrastajacy doplyw dwutlenku wegla i metanu z dzialalnosci czlowieka swoje robi. To podobnie jek z zanieczyszczaniem wody, nie? ;)
Grudzień 17th, 2009 at 23:30
Mawar,
takie jest stanowisko nie tylko Rosji, ale Chin, Indii i USA rowniez.
Choc Australia, swiadoma zagrozen, usiluje cos zadzialac, to jednak ze swego ustapic tez nie bardzo chce. Tak wiec twoje dowalanie Rosji jest nieco bez sensu w kontekscie globalnym.
Grudzień 18th, 2009 at 06:07
Bekas pisze;
Zarówno Ty, Ewo, jak i Ty, Torlinie, pomijacie też tutaj lodowce które rosną. Bo Wam nie pasuje to do tezy.
#
Moje pytanie brzmi; A które rosną?
Grudzień 18th, 2009 at 06:25
Jest taki lodowiec co rośnie. Jak spotkam tego znajomego bezdomnego to go zapytam. On z braku innych zajęć czyta gazety i wie takie róźne rzeczy. Jesli coś gdzieś rośnie to on powienien wiedzieć.
Grudzień 18th, 2009 at 07:38
Pani JasnaAnielko
Które rosną?
Ano te, co jedzą danonki:)))
(tu powinno być: ha, ha, ha!)
Dzień dobry.
O tym, które lodowce rosną, już tu było, Pani Anielko.
Ale jeśli Pani przeoczyła, to ja jeszcze raz.
Torlinowy, bo to On go tutaj rzucił, odnośnik:
http://ziemianarozdrozu.pl/enc.....e-lodowcow
Niech Pani spojrzy na wykres:
mountain glacier changes since 1970,
a zobaczy Pani, że rosną lodowce w:
a) Skandynawii,
b) Alpach,
c) Himalajach,
d) na Kamczatce,
e) Chile,
f) Grenlandii,
g) Alasce.
Niech Pani zauważy też, że pomiary dotyczą raptem 40 lat.
Miłego dnia!
Grudzień 18th, 2009 at 07:56
Ewo-Joanno
To jednak nie poszłaś spać.
Jeśli chodzi o to, że ja nie odpowiadam na pytania, to raz, że proszę bardzo, pokaż na które i ukaż jaki to jestem niedobry. A dwa: skoro to jest nieładne, to akurat TY powinnaś nie brać ze mnie przykładu i odpowiedzieć. Tłumaczenie swoich niecnych postępków niecnymi postępkami innych nie jest argumentem. Ja zły, Ty dobra. Więc odpowiadaj na przyszłość!
“Rozumiem, ze chodzi ci o instytucje panstwowe. Prosze: policja, wojsko, nadzor bankowy, drogi. Wyliczanka jest dluga.”
Policja i wojsko, to instytucje bez których się bym nie chciał obchodzić. Płacę bez gadania!
Nadzór bankowy? Ano łacno się bez niego każdy obejdzie. To są te synekury, o których mówił Balcerowicz.
Droga, to nie instytucja.
Wyliczanka długa?
No to nie krępuj się, Ewo-Joanno, wyliczaj!
“Jak sobie zainwestujesz w wiatrak, to staniesz sie niezalezny od sieci elektrycznej”
To NIE jest odpowiedź na pytanie.
Jeszcze raz: w co inwestuję, jak muszę płacić więcej za gaz, energię, jedzenie…???
Wiatrak to bardzo droga rzecz, więc mało kogo stać. Mnie nie. Dwa. Mieszkam w bloku. Gdzie mam go sobie postawić? Na balkonie?
“Tak przeciez dziala wolny rynek.”
Wolny Rynek w energetyce???
Wolne Żarty!
Ewo-Joanno!
Wybacz mą śmiałość, ale najpierw przeczytaj definicję wolnego rynku, a potem się wypowiadaj.
“Widocznie ma jezeli zadajesz tyle pytan. Ja zadam jedno – po co wiec placisz tym w Przekretowie Gornym? Nie plac, badz niezalezny.”
Ewo-Joanno.
Muszę skonstatować, że nie rozumiesz o czym piszę.
Przekrętów Górny to tylko opis. Opis umowy, jaką każdy z nas ZMUSZONY jest podpisać z państwem. Ja chętnie bym nie płacił i był tutaj niezależny. Tyle, że nie mogę, bo jestem do podpisania niekorzystnej dla mnie umowy ZMUSZONY. Przez państwo. Umowa, którą pokazałem w rozmowie z Pawłem, JEST RZECZYWISTA. I każdy tutaj, w Polsce, zmuszony jest do tego, by taką umowę podpisać. Czy już wszystko jasne?
I pytanie:
Ty taką umowę DOBROWOLNIE byś podpisała??
………..
Pod rozwagę:
Schładzacze Klimatu mają krew na rękach?:
http://wiadomosci.onet.pl/2682.....kalne.html
Grudzień 18th, 2009 at 08:01
…jedni Jaruzelskiego chwala…drudzy powiesic by go chcieli…a ja przypomniec sie osmiele ze Jaruzelski byl w owym czasie premierem, czyli administratorem kraju nad Wisla i jego zasranym a podstawowym obowiazkiem bylo zapewnienie w owym kraju czegos nazwanego niezbyt zrecznie ladem spolecznym…po to by sie rozne grupy tworzace “spoleczenstwo” wzajemnie nie pozagryzaly…obowiazke ten wykonal…czy mial inne wyjscie niz wprowadzenie stanu wojennego?…mial…13 grudnia mogl oddac wladze…tylko komu?…
Grudzień 18th, 2009 at 08:11
Jasnaanielko,
koniecznie wejdz w ten link podany przez Bekasa. Bo ja nie wiem czy to moj komp takie figle mi robi, ale ja tam wyraznie czytam:
‘
- Lodowiec Muir, od roku 1941 do 2004 cofnął się o ponad 12 kilometrów i zmniejszył grubość o ponad 800 metrów.
‘
- Sławny, położony w USA Park Narodowy Glacier, znika w oczach. Liczba lodowców spadła ze 150 w 1850 roku do zaledwie 27 obecnie.
‘
- To samo dzieje się Andach.Na zdjęciu widzimy położony na wysokości 5300 metrów lodowiec Chacaltaya. Do niedawna był to najwyżej położony ośrodek narciarski świata.Ale już nie jest – zabrakło śniegu…
‘
- Nowozelandzki lodowiec Franciszka Józefa cofnął się o 1500 metrów.
‘
- Lodowce znikają również w Europie. Zdjęcie pokazuje cofanie się lodowców w Szwajcarskich Alpach.
‘
- Naukowcy alarmują, że linia śniegu w Tybecie cofa się każdego roku o 100-150 metrów, a w niektórych miejscach nawet o 350 m.
‘
- Na Kilimandżaro, najwyższej górze Afryki, lodowiec stracił 80% swojej masy.
…
I caly czas w tym stylu. :) No to nam rzeczywiscie Bekas udowodnil! Ha!
Grudzień 18th, 2009 at 08:15
Pawle.
“Taaak, ludzie nie uczą się na błędach i nie chcą słuchać Bekasa, który wie, co dla nich dobre. Dajesz pokaz skrajnego zadufania.”
Taaak, zamiast argumentów, że jest inaczej, opinia o mej podłej naturze. Przyjmuję. Jestem zadufany w sobie.
I w tym zadufaniu przypomnę Ci naszą rozmowę o przymusie szkolnym. Ja proponowałem, by każdy sam sobie ocenił czy chce uczyć dzieci swoje, i czego chce je uczyć. Więc tu o zadufaniu w sobie mowy być nie może. Ty zaś oświadczyłeś ni mnie ni więcej, że NIE POZWALASZ by MOJE dzieci się nie uczyły! Cudowny więc przykład zadufania w sobie. Paweł mądry, Bekas głupi.
Zatem można rzecz, że przyganiał kocioł garnkowi.
A jeśli chodzi o to, że ludzie zapominają i nie wyciągają wniosków, to nie efekt mojego zadufania, ale rzeczywistość.
Ja już raz tutaj gdzieś pisałem, że sam wierzyłem w unie wolności, Kuronia, Michnika, Geremka. Ale jedno widziałem (w sensie tiwi) i słyszałem, a drugie widziałem w rzeczywistości. I to spowodowało, że się mój ogląd zmienił.
Wszystkim przy okazji polecam teksty starego kabaretu Loża 44. Coś mi się wydaje, że te teksty niewiele straciły na aktualności.
Popatrz sobie na to, kogo ludzie wybierają, a będziesz mieć świetny przykład na to, że ludzie się nie uczą i zapominają. Po czterech latach wybierają znów tego, którego przed raptem czterema laty utrącili, bo im się nie podobał, nie wywiązał się z obietnic, oszukał. Wystarczyło jednak, by zmienił nazwę partii, poprawił kiełbasę wyborczą, i znów wybrany. I znów nie wywiązuje się z obietnic, oszukuje. Ludzie go utrącają, mijają cztery lata. On z nową twarzą. Znów wybierają… Każdy peerowiec Ci powie, że nie program, nie słowo, nie uczciwość, nie czyny się liczą, a socjotechnika, gadka-szmatka, krawat, opalenizna. Muchy na miód się bierze, no to “politycy” biorą.
Grudzień 18th, 2009 at 08:16
Już się szykowałem na cały elaborat, ale Maciek uratował mnie przed ciężką pracą. Bardzo Ci jestem wdzięczny i mam we wszystkim takie same poglądy jak Ty. Dziękuję.
Grudzień 18th, 2009 at 08:25
Maćku.G
“Nie myl socjalizmu z ustrojem narzuconym Polsce przez Stalina, bo to była “dyktatura”.”
Dyktatura może być socjalistyczna albo kapitalistyczna.
“Już dawno temu kapitaliści zauważyli, że opłaca im się budować szkoły , przedszkola i i inne tego typu nie związane bezpośrednio z działalnością fabryk placówki bo to czyniło ich silniejszymi w biznesie., a przecież takie działania to domena socjalizmu.”
Ja bardzo dziękuję, że to napisałeś.
Otóż dobrobyt bierze się TYLKO z pracy, a nie z dotacji i dopłat. To bogacze są solą ziemi, a nie biurokraci.
I owszem, człowiek bogaty funduje szkoły, przedszkola. Bo jednemu poprawia to samopoczucie, ego pompuje, a drugi czyni tak, bo zwyczajnie chce innym pomagać.
Od kogo socjaliści biorą forsę na te szkoły???
To jest dobroczynność???
Grudzień 18th, 2009 at 08:29
Torlinie.
Ty jak zwykle.
Już, już miał….
Zapytam złośliwie:
To jak to wg Ciebie jest:
Władzuchna może Józkowi zabronić wyciąć jego własne drzewo na jego własnej działce, bo to “nasz skarb narodowy (???), a nie może zabronić Torlinowi kopcić papierochów w jego własnym mieszkaniu, na jego własnym balkonie??? Przecież czyste powietrze, BEZ ZANIECZYSZCZEŃ, to jest nasz skarb narodowy!
Torlnie!
Ty tu tak mężnie walczysz z zanieczyszczeniami.
Pomyśl.
Miliony palaczy.
Miliardy papierosów.
Miliardy minikominów wywalających zanieczyszczenia!
Nie trzeba tego wyplenić dla dobra ludzkości?
…….
I jeszcze raz:
Jesteś za walką z GO???
Tak czy nie???
Grudzień 18th, 2009 at 08:36
- Na Kilimandżaro, najwyższej górze Afryki, lodowiec stracił 80% swojej masy.
——————————————————–
…nie na skutek zmian klimatycznych a poprzez deforestacje podnoza tej gory…ktora to deforestacja powoduje zmniejszanie poziomu wilgotnosci w otaczajacym ta gore powietrzu…przez co nie ma z czego utworzyc sie snieg…a jak wiadomo bez sniegu lodowca nie uswiadczysz…
Grudzień 18th, 2009 at 08:47
Znajomy bezdomny potwierdził narastanie przynajmniej jednego lodowca w Chile (punkt e. u Bekasa). Nawet mi mówł jak się nazywa. Powiedział też jedną kapitalną rzecz (chociaż według mnie to po prostu trafnie streścił i sformułował to co mu tłumaczyłem niedawno), mianowicie, że “świat tak jest urzadzony że niezależnie od tego co by się działo niektórzy i to zawsze ci sami na tym zyskają a pozostali – stracą”. Powiedział też że osobiście mimo wszystko wierzy w GO. Mimo czego, tego nie powiedział, ale mi się wydaje chodziło mu nie tyle o najnowsze badania glacjologów i klimatologów, a raczej o to, że myśmy rozmawiali o tych topniejących lodowcach na mrozie -15 stopni.
Grudzień 18th, 2009 at 08:49
- Nowozelandzki lodowiec Franciszka Józefa cofnął się o 1500 metrów.
————————————————————-
…wbrew ustaleniom Protokolu z Kyoto lodowiec Franciszka Jozefa nie tylko nie cofa sie ale powieksza sie i to od wielu lat…moze jeszcze nie wie o globalnym ociepleniu?…
Grudzień 18th, 2009 at 09:02
Bekas,
odpowiedzialam ci na wszystkie pytania, wiec caly twoj wywod wstepny jest do duszy. Poszlam spac i wstalam, przypominam o takim drobiazgu jak roznica czasu miedzy Europa a Australia.
‘
To teraz do dziela:
Niepotrzebny ci nadzor bankowy. A kto zadba o to, zeby cie bank nie wyrolowal? Zabronisz mu zmienic warunki umowy po fakcie? Albo zmienic drastycznie oprocentowanie? Nie zabronisz! Mozesz leciec do sadu, to stracisz jeszcze wiecej a i tak w rezultacie bedziesz na lasce banku.
Albo mozesz sie zaprzec i kredytow nie brac, a oszczednosci trzymac w kuferku.
‘
Sama droga instytucja nie jest, ale zarzad drog juz jest. Budowa drog jest kosztowna, swiat od czasow XVIII wieku nieco poszedl do przodu i system drog szybkiego ruchu jest konieczny. Jak to sobie wyobrazasz bez czegos takiego jak Zarzad Drog i Mostow?
‘
Wyliczac ci robaczku nie bede, przeciez zyjesz w kraju europejskim i wiesz co masz wokol siebie. Szkoda czasu na zbedne plaskanie w klawiature. Wyznawcow Korwina trudno przekonac do rzeczywistosci.
‘
Jak cie nie stac na inwestycje w postaci wiatraka czy tez baterii slonecznej, to niestety plac, bo inni zainwestowali a tu im musisz te ich inwestycje zwrocic z nawiazka. Albo siedz po ciemku.
Wiec to byla odpowiedz na twoje pytanie, tylko jej nie chcesz zaakceptowac, bo jest dla ciebie niewygodna. Bo oczywiscie, ze w energetyce jest wolny rynek, aczkolwiek dzieki dotacjom panstwa, TY PLACISZ stawke niepelna. I taka jest prawda Bekas.
‘
Z tego co piszesz wnioskuje, ze twoje pojecie rynku i wolnego rynku jest bardzo simplicystyczne ( nazwalam tak ladnie, zeby cie nie urazic slowem – prymitywne). Ale chetnie poslucham twojego tlumaczenia terminu “wolny rynek”.
‘
Zadalam ci pytanie o bodajze o tresci “na co placisz te 50%?”, a ty mi wyskoczyles z jakims Przekretowem Dolnym czy tez Gornym. Sam sobie wiec jestes winien, bo to ty nie uscisliles tematu i posluzyles sie “opisem” a nie konkretem. Nadal uwazam, ze zawsze mozesz zrezygnowac z tej niekorzystnej dla ciebie umowy. Mniemam, ze chodzi tu o placenie podatkow i ZUS. Przeciez placic nie musisz! Nie pracuj, albo pracuj na czarno, ewentualnie zarabiaj tylko tyle ile jest nieopodatkowane, kto ci broni? ZUSu tez mozesz nie placic, za lekarza zaplacisz prywatnie jak zachorujesz, na emeryture sobie odlozysz. Zawsze masz wybor, tylko czy zechcesz go dokonac? Watpie. Bo latwo podskakiwac jak sie jest mlodym, ze panstwa nie potrzebujesz, ale potem jak tu i tam strzyka, to juz sie poglady znieniaja. A tak sobie mysle, ze o cenach uslug medycznych masz niewielkie pojecie.
Ja swojemu panstwu zgodnie z umowa place podatki i place na ubezpieczenie zdrowotne z ktorego praktycznie nie moge korzystac, bo jest tylko dla osob o niskich dochodach. To place dodatkowo za ubezpieczenie prywatne, ktore tez nie pokrywa mi wszystkiego. Ale i jedno (panstwowe) i drugie (prywatne) zapewni mi w miare przystepna cenowo opieke medyczna wtedy kiedy jej bede potrzebowala. To w pewnym sensie JEST inwestycja w przyszlosc.
‘
Bardzo brzydka manipulacja z ta krwia na rekach schladzaczy klimatu, fuj! Zerujesz jak padlinozerca na nieszczesciu ludzkim.
Grudzień 18th, 2009 at 09:08
Pstragpotokowy,
a skad takie informacje?
Grudzień 18th, 2009 at 09:13
…z wynikow badan prowadzonych przez glacjologow z University of Otago a takze z obserwacji wlasnych…
Grudzień 18th, 2009 at 09:15
“I jeszcze raz:
Jesteś za walką z GO???
Tak czy nie???”
Ja już pisałem, że Ty mnie nie czytasz. Albo czytasz i nic nie rozumiesz. Ja walczę z zanieczyszczeniem naszej planety przez człowieka, żeby rozbite tankowce nie robiły tragedii przyrodniczej na wybrzeżach, żeby człowiek mógł normalnie oddychać w miastach, żeby statki nie płukały zbiorników w morzu i żeby w Wiśle można było się kąpać i łowić ryby. Ja zdaję sobie sprawę, że w XV – XVII wieku na Bałtyku stały dwie karczmy, w których można było przenocować jadąc saniami do Szwecji, a w XI – XIII wieku Prusy miały znakomite winnice ze świetnym winem. Ale to ocieplenie jak tylko na wpływy przyrodnicze coś za szybko następuje.
Grudzień 18th, 2009 at 09:16
Indoor,
Perito Moreno ;)
Grudzień 18th, 2009 at 09:21
Pewnie od Franciszka Józefa. Co do nadzoru bankowego to Ewo-Joanno napiszę co by prawdopodobnie Bekas Ci odpisał. Otóż według konserwatywnego liberalizmu (lub liberalnego-konserwatyzmu) od tego jest rynek. Jak bank jest zły, nie ma pieniędzy, wystawia zobowiązania bez pokrycia albo jak klienta robi w bambuko to zbankrutuje. Bo oczywiście klienci wycofają kasę i idą do banku, który jest uczciwy, niekłamie klientowi, ma pieniądze itd.
W tak prostym modelu kapitalizmu jakim tradycyjnie myslą konserwatywni-liberałowie reakcja będzie natychmiastowa i nawet jednorazowa, bowiem pozostałe (na rynku) banki natychmiast robią się grzeczne nawet jak do czasu bankructwa tego jedynego były niegrzeczne.
Grudzień 18th, 2009 at 09:24
Pstragpotokowy,
A moz etak podeprzesz to twierdzenie odpowiednim linkiem do publikacji?
Mieszkasz w NZ?
Grudzień 18th, 2009 at 09:32
Indoor,
takze sobie samo pomyslalam, jak pisalam to co piszalam. :) Znaczy, ze tak wlasnie mi Bekas odpowie, bo jak wszyscy wyznawcy widzi tylko jedna strone medalu. Rozbroil mnie tym budowaniem szkol przez bogaczy :), to lepsze niz ruskie powiesci fantastyczno-naukowe z czasow minionych.
Grudzień 18th, 2009 at 09:36
Ewo-Joanno.
Biję się w pierś!
Bum! Bum!
Nie policzyłem,że minęło całe 8 godzin między Twymi wpisami.
Przepraszam.
Teraz co do meritum.
“Niepotrzebny ci nadzor bankowy…..”
Zero mojego komentarza. Nie, jeden. Jak czytam to, co piszesz, to mię oczęta rosną. Wiadomo: na Wolnym Rynku banki tylko by oszukiwały. Nie brałyby pod uwagę, że jak jest Wolny Rynek, to klient może do nich nie przyjść. Natomiast na Rynku Regulowanym żadnych oszustw nie ma.
Pewnie tak, pewnie masz rację Ewo-Joanno.
Tylko co w takim razie zrobić z tymi, co takie brednie wypisują:
(daję tylko dwa odnośniki, jest ich całe morze w necie, poszukaj sobie sama, jeśli chcesz)
(www.tvn24.pl/12692,1549672,wiadomosc.html)
(www.dziennik.pl/wydarzenia/article302400/Klienci_Banki_oszukuja_idziemy_na_wojne.html)
A!
Nie uwierzysz, ale kredytów nie biorę.
……..
Moje pojęcie Wolnego Rynku jest faktycznie proste.
Ale i jedynie właściwe.
Wolny Rynek, to rynek nieregulowany.
Jeśli wprowadzamy na rynku regulacje, to przestaje być on wolny, a zaczyna być regulowany właśnie.
I w energetyce, przynajmniej w Polsce, żadnego Wolnego Rynku nie ma. Istnieje monopol państwowy. Tyle.
Dodam. Jeśli państwo coś dotuje, to znaczy że nie ma Wolnego Rynku.
(pl.wikipedia.org/wiki/Wolny_rynek)
……..
Z tą umową emerytalną już więcej wyjaśniać nie będę. Prościej nie umiem. Zauważę tylko, że z Twego komentarza wynika, że jesteś za NIELEGALNĄ pracą, CZARNYM rynkiem, NIEPŁACENIEM podatków. No, ja nie jestem przeciw, ale czy Ty zdajesz sobie z tego sprawę, że przeciwko socjalnemu państwu stajesz???
A!
Jeszcze raz słowa samego Balcerowicza:
“Państwo nie może mieć monopolu na współczucie. Ci, którzy do tego dążą pod hasłami państwa socjalnego czy opiekuńczego, chcą zdjąć z ludzi obowiązek moralny, by samemu pomagać innym. A gdzie jest rodzina, bliscy, społeczeństwo obywatelskie? Ekspansja państwa socjalnego wypiera prawdziwą solidarność.”
……….
“Bardzo brzydka manipulacja….”
Wiem, ładne manipulacje, bardzo ładne, mają tylko Wojownicy o Klimat.
Ewo-Joanno!
Więcej dystansu do siebie.
Podając link o ofiarach mrozów dałem ZNAK ZAPYTANIA, który wskazuje, że ja ich, schładzaczy, nie oskarżam. Pokazuję tylko, jakie są przyjemności życia w mrozie.
Wczoraj onet pisał o ofiarach mrozów, a jutro napisze, że trzeba walczyć z globalnym ociepleniem. Taka “logika”.
………
O zarządach dróg już pisałem. Gdybyś czytała moje wpisy uważnie…
Zaś autostrady niech budują prywaciarze. Żadne zarządy tu nie są potrzebne.
Grudzień 18th, 2009 at 09:41
…linku podac nie moge bo czytalem o tym w formie “tradycyjnej”…ale nie watpie ze znajdziesz odpowiednie informacje przy uzyciu wyszukiwarki…
…w NZ mieszkam czasem…
Grudzień 18th, 2009 at 09:58
Pstragpotokowy,
wlasnie dlatego prosilam o linke, ze nic nie znalazlam co potwierdzaloby twoje rewelacje, to co znalazlam mowi cos przeciwnego.
Obserwacje wlasne prowadzone czasami prowadza czesto do blednych wnioskow, ja jednak wole polegac na obserwacjach i pomiarach specjalistow.
‘
Bekas,
banki glownie zarabiaja na udzielaniu kredytow a nie na trzymaniu oszczednosci. A kiedy wezmiesz kredyt, to tak latwo sobie nie zrezygnujesz z uslug banku.
No i Bekas, ja caly czas twierdze, ze nie ma czegos takiego jak wolny rynek, to taka sama utopia jak komunizm.
Grudzień 18th, 2009 at 09:59
Torlinie.
Rozumiem, że walczysz z zanieczyszczeniem. Choć nie do końca. Rzuć palenie w takim razie!
I chciałem usłyszeć odpowiedź na proste pytanie. A Ty się migasz, że ja nie czytam. Czytam!
Odpowiedz: Jesteś za walką z GO??? Tak czy nie?
“żeby rozbite tankowce nie robiły tragedii przyrodniczej na wybrzeżach”
Ropa naftowa jest NATURALNA. Biopaliwo takie. Wiesz ile dobroci z jej rozkładu jest!
“żeby człowiek mógł normalnie oddychać w miastach”
Jeszcze raz. Zacznij od Siebie. Rzuć palenie.
“Ale to ocieplenie jak tylko na wpływy przyrodnicze coś za szybko następuje.”
???
A ile ociepleń, Torlinie, przeżyłeś???
I jaka jest WŁAŚCIWA SZYBKOŚĆ OCIEPLENIA???
Możesz podać???
(przy okazji: część klimatologów twierdzi, że nadchodzi właśnie oziębienie)
….
I jak z tymi zakazami palenia?
Grudzień 18th, 2009 at 10:03
Ewo-Joanno
“No i Bekas, ja caly czas twierdze, ze nie ma czegos takiego jak wolny rynek (Ewa-Joanna od Kangurów, komentarz z 9.58)”
?????
“Bo oczywiscie, ze w energetyce jest wolny rynek (Ewa-Joanna od Kangurów, komentarz z 9.02)”
Ewo-Joanno
Przed publikacją czytasz to, co piszesz?
Grudzień 18th, 2009 at 10:04
P.S. Bekas,
a jaki dystans do siebie? Co ty pleciesz? Sa rzeczy ktore sie robi i sa takie ktorych sie nie robi, nie dlatego, ze nie wolno, ale dlatego ze uragaja godnosci czlowieka. I twoje porownanie do takich nalezy. Uraga nie mnie – uraga tobie, bo o tobie daje swiadectwo.
Piszac natomiast: Wczoraj onet pisał o ofiarach mrozów, a jutro napisze, że trzeba walczyć z globalnym ociepleniem. Taka “logika”. udowadniasz niezbicie, ze nie masz najlzejszego pojecia o co sie tu od 3 dni bodajze wyklocasz.
Ale w biciu piany i zawracaniu Wisly kijem jestes dobry, nie powiem. :)
Grudzień 18th, 2009 at 10:08
Ewa-Joanna Says:
Grudzień 18th, 2009 at 09:58
Pstragpotokowy,
wlasnie dlatego prosilam o linke, ze nic nie znalazlam co potwierdzaloby twoje rewelacje, to co znalazlam mowi cos przeciwnego.
Obserwacje wlasne prowadzone czasami prowadza czesto do blednych wnioskow, ja jednak wole polegac na obserwacjach i pomiarach specjalistow.
——————————
…wrzuc do “google” na przyklad: “franz josef glacier advance”…i zobacz co z tego wyniknie…
…obserwacje wlasne sa jak najbardziej na miejscu…bo ruch tego akurat lodowca mozna zobaczyc na wlasne oczy…oczywiscie wtedy gdy sie go odwiedza co jakis czas…
Grudzień 18th, 2009 at 10:12
Ewo-Joanno.
Gdybyś miała dystans, to zauważyłabyś, że jest na świecie coś, co się nazywa sarkazm.
“Piszac natomiast: Wczoraj onet pisał o ofiarach mrozów, a jutro napisze, że trzeba walczyć z globalnym ociepleniem. Taka “logika”. udowadniasz niezbicie, ze nie masz najlzejszego pojecia o co sie tu od 3 dni bodajze wyklocasz.”
Bardzo Cię proszę, wyjaśnij mi, o co Ci tutaj chodzi!
Bo ja ni cholery nie wiem!
Grudzień 18th, 2009 at 10:16
Pstrag,
taz pisalam, ze poszukalam i doczytalam sie czegos innego. Bo to, ze lodowiec fluktuuje, to naturalne, ale jego masy ubywa a nie przybywa i o to biega w tym zalamywaniu rak.
Grudzień 18th, 2009 at 10:25
Bekas,
jezeli jestes w stanie polaczyc takie dwie rozne rzeczy jak zima i globalne ocieplenie w jedno, to znaczy ze nie wiesz o czym mowisz.
Chociaz mysle, ze wiesz a ten caly belkot jaki tu prezentujesz to czysto stylistyczne wprawki.
Grudzień 18th, 2009 at 10:26
I nadal uwazam, ze to nie sarkazm ale scierwojedztwo!
Do jutra, bo ide na wino.
Grudzień 18th, 2009 at 10:39
# Ewa-Joanna Says:
Grudzień 18th, 2009 at 10:16
Pstrag,
taz pisalam, ze poszukalam i doczytalam sie czegos innego. Bo to, ze lodowiec fluktuuje, to naturalne, ale jego masy ubywa a nie przybywa i o to biega w tym zalamywaniu rak.
———————–
…niekoniecznie…oto co ma do powiedzenia na ten temat Dr. Jim Salinger z NIWA NZ: “The most recent maximum extent of glaciers was at the end of the last cool period for our region. This was the Little Ice Age, or LIA, a period of glacier expansion that reached a maximum in the Southern Alps in the 17th and 19th centuries. Then there was some warming from about 1910 to the mid 1970s, and especially in the 1950s, which caused a massive wastage of glaciers. In 1977 the second phase started, coincidentally just as we began our programme of annual surveys. Despite continued regional warming, this phase has been a time of alternating gains and losses, resulting in a nearzero ice-mass change of the Southern Alps glaciers over the last three decades.” …
…nawiasem mowiac wedlug strony foxguides.co.nz takze i Fox Glacier postepuje do przodu miast sie cofac…
Grudzień 18th, 2009 at 10:40
Ciekawy głos w dyskusji o ociepleniu. Dzisiejszy Salon Polityczny Trójki z prof. Łukaszem Turskim (fizyk z Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego)
.
http://polskieradio.pl/trojka/.....?id=127205
Grudzień 18th, 2009 at 10:56
…nawiasem mowiac Dr. Salinger juz nie jest “Principal Climate Scientist” w NIWA NZ…wylecial z roboty po 30 latach…nie ma to jak polityczna poprawnosc…Giordano Bruno sie w grobie przewraca…
Grudzień 18th, 2009 at 11:43
Bekas: “Zaś autostrady niech budują prywaciarze. Żadne zarządy tu nie są potrzebne.”
.
Nie chwytam. Czy według ciebie to ma być tak: jest facet z dużymi pieniędzmi do zainwestowania. Bierze sobie mapę i stwierdza, że chyba dałoby się zarobić na autostradzie z miasta x do y, więc idzie i buduje, a potem ściąga opłaty od przejeżdżających?
Bekasie, autostrada to jest ogromne przedsięwzięcie, w które są zaangażowane interesy setek lub tysięcy firm, jednostek samorządowych, osób prywatnych, a także interesy ogólnopaństwowe. Na takich zasadach jak wyżej żaden prywaciarz nie zaryzykuje wejścia w tę dżunglę, nawet gdyby to było możliwe.
Grudzień 18th, 2009 at 11:58
Pawle.
“Nie chwytam. Czy według ciebie to ma być tak: jest facet z dużymi pieniędzmi do zainwestowania. Bierze sobie mapę i stwierdza, że chyba dałoby się zarobić na autostradzie z miasta x do y, więc idzie i buduje, a potem ściąga opłaty od przejeżdżających?”
Tak sobie wyobrażam. Przychodzi facet z dużymi pieniędzmi, taki autostradowy Bill Gates, buduje za SWOJE i ściąga opłaty od przejeżdżających. Nota bene dziś się te opłaty ściąga też.
Oczywiście linię autostrady mogą nakreślić Zarządy, ale już budowa i eksploatacja powinna być prywatna.
“interesy setek lub tysięcy firm”
Czyżbyś był w temacie???
Pawle.
Nie przesadzaj.
Że dziesiątki, to się zgodzę.
Akurat moja firma buduje część uzbrojenia przy autostradach, to coś niecoś wiem. Ani setek ani tym bardziej tysięcy firm tam nie widziałem. Inna rzecz, że co to ma do rzeczy?
Przy handlu żywością są setki, tysiące firm, a szczęśliwie jeszcze Zarządu Handlu Żywnością nie ma. I handel działa.
“interesy….jednostek samorzadowych….a także interesy ogólnopaństwowe”
Tak, wiem. To są te interesy, co to je Balcerowicz opisał w swojej wypowiedzi, którą tu wczoraj dałem.
Grudzień 18th, 2009 at 12:07
Bekas: “Wiadomo: na Wolnym Rynku banki tylko by oszukiwały. Nie brałyby pod uwagę, że jak jest Wolny Rynek, to klient może do nich nie przyjść.”
.
Poczytaj sobie trochę o początkach kapitalizmu, kiedy nie było żadnych mechanizmów regulacyjnych. Jeszcze w XIX wieku wielokrotnie się zdarzało, że na skutek nawet niekoniecznie nieuczciwości, tylko lekkomyślności i awanturniczej polityki banków tysiące małych ciułaczy traciło oszczędności całego życia. Słyszałeś pewnie przynajmniej o aferze panamskiej?
Ten twój “czysty” kapitalizm to byłaby wspaniała rzecz dla silnych, bystrych, bezwzględnych i dobrze poinformowanych. A ci głupsi, nieudolni, pozbawieni talentów? Niech zdychają, będą mieli nauczkę na przyszłość? Dobór naturalny? Otóż tak właśnie rodzą się nastroje rewolucyjne.
Grudzień 18th, 2009 at 12:14
Bekas: “Oczywiście linię autostrady mogą nakreślić Zarządy, ale już budowa i eksploatacja powinna być prywatna.”
.
Czyli jednak Zarząd jest potrzebny?
Nie wiem, czy zauważyłeś, że prywatna budowa i eksploatacja autostrad jest jedną z opcji praktykowanych we współczesnym świecie. Żadne to odkrycie. Tyle że ktoś musi zawrzeć umowę z tym prywatnym inwestorem, tak by interes państwa, samorządów, a takoż i szeregowych konsumentów był należycie chroniony. Bez urzędników ani rusz!
.
“Przy handlu żywnością są setki, tysiące firm, a szczęśliwie jeszcze Zarządu Handlu Żywnością nie ma.”
.
Nie rozśmieszaj mnie. Oczywiście nie ma instytucji o takiej nazwie, ale jest cały szereg urzędów regulujących handel żywnością, chociażby pod kątem przestrzegania przepisów sanitarnych.
Nie mówiąc już o tym, że budowę autostrady i sprzedaż pęczka rzodkiewek raczej trudno porównywać.
Grudzień 18th, 2009 at 12:21
Pawle.
Afera Panamska?
Czyli to?:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5562
….
A z tym straszeniem dzikim kapitalizmem, co to zabija głupich i innych takich, to znów mogę Ci dać słowa samego Balcerowicza. Tylko po co? Już czytałeś.
Mogę dać komentarz maćka.g o tym, jak to wredni kapitaliści stawiali szkoły, szpitale i inne takie.
Mógłbym poszukać o dobroczynności.
Tylko nie wiem czy warto.
Bo Ty to pominiesz, tak jak i informacje z linków, które Ewie podałem, na temat nieoszukańczej działalności dzisiejszych banków. Mógłbym Ci napisać o kryzysie finansowym wywołanym przez….banki! Te kontrolowane, socjalistyczne, nowoczesne, dzisiejsze banki, których działalność doprowadziła miliony ciułaczy do utraty oszczędności, a w dodatku te banki w kumoterstwie z władzuchną zainkasowały od tych biedaków kolejne pieniądze w postaci 700 miliardowej dotacji. I powypłacały sobie premie. Czysty kliencki raj, nieprawdaż?
Mógłbym napisać, ale przecież Ty to wiesz.
Grudzień 18th, 2009 at 12:34
Bekas,
budowa autostrady przez “prywaciarz” zawsze jest droższa od budowanych przez państwo.
A tym samym jej eksploatacja i zawsze za nią będzie płacił użytkownik, cena zaś za jazdę po niej ustalana przez prywatnego inwestora, bo to on, a nie budżet państwa spłaca kredyty w banku, jakie pobrał, by autostradę zbudować.
Kredyt bankowy tez kosztuje.
W sumie kierowca korzystający z takiej autostrady musi bulić nie tylko za koszty poniesione na budowę drogi, ale także za obsługę kredytu jakie zaciągnął wykonawca drogi.
Węgrzy swego czasu, gdy budowali swoje autostrady, wyliczyli, ze budowa drogi w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego jest droższe o ok. 30% niż gdy autostrady buduje państwo.
Poza tym opłaty drogowe, w tym za autostrady, w europejskiej polityce transportowej są nie tylko za samą autostradę (zwrot kosztów za jej budowę i na przyszłe autostrady), ale także dot. tzw. kosztów zewnętrznych transportu drogowego – a więc użytkownik drogi płaci też za hałas jak wytwarza jego samochód, za spaliny jakie emituje, za korki na drodze, jakie się tworzą itp.
Opłaty za przejazd drogami będzie coraz szerzej stosowany i będzie się zwiększał.
Europa chce w ten sposób zmusić ludzi do korzystania m.in. z transportu kolejowego lub wodnego (i ludzi i towarów) czy też do eliminowania samochodów z aglomeracji miejskich na rzecz transportu miejskiego – bardziej ekologicznego i rozbudowę sieci kolei miejskich i podmiejskich, tramwajów, ekologicznych autobusów, transportu wodnego (kanałami i rzekami), jeśli jest taka możliwość w danej aglomeracji. itp.
Grudzień 18th, 2009 at 12:35
Pawle.
Zarząd nie jest do niczego potrzeby w wypadku autostrad.
Ja tylko tak “ku Tobie” to napisałem.
“a takoż i szeregowych konsumentów był należycie chroniony”
Wolne żarty!
Interes konsumentów?
Ciągłe remonty autostrady, a mimo to przejazd coraz to droższy. W dodatku “prywatny” właściciel dostaje jeszcze kasę tych “chronionych” konsumentów w formie comiesięcznej zapłaty za…udostępnianie autostrady! Rzeczywiście OCHRONA!
Polecam Twej uwadze szczególnie to smakowite zdanie:
“Za te czynności AWSA II otrzymywać będzie odpowiednie wynagrodzenie od partnera publicznego, które pozwoli na spłatę kredytów i zabezpieczy godziwy zwrot z zainwestowanych środków przez sponsorów projektu.”
Czyli “chronieni” konsumenci sami sobie tę autostradę sfinansują, a zapewnią godziwy zysk, a potem jeszcze zapłacą za używanie swojej autostrady! Raj Konsumencki!
Nic tylko założyć firmę i dostać taka koncesję jak Autostrada Wielkopolska!
http://www.autostrada-a2.pl/pl.....nsowa.html
Grudzień 18th, 2009 at 12:42
Jedno zdanie warte komentarza.
“W sumie kierowca korzystający z takiej autostrady musi bulić nie tylko za koszty poniesione na budowę drogi, ale także za obsługę kredytu jakie zaciągnął wykonawca drogi.”
U prywaciarza, prawdziwego prywaciarza, kierowca płaci WTEDY KIEDY z autostrady korzysta.
U “prywaciarza” (np.: Autostrada Wielkopolska) kierowca płaci ZAWSZE. Nie ważne czy z autostrady korzysta, czy nie.
Vide: link w moim komentarzu z 12:35.
Grudzień 18th, 2009 at 12:45
Bekas,
prawisz jak rasowy bolszewik walczący z zaplutymi karłami kapitalizmu!
I uwaga – banki nie są socjalistyczne.
Bank wymaga kapitału i jest to kapitał na pewno nie polityczny (socjalistyczny, kapitalistyczny, liberalny czy nawet nie “zielony”), jest albo prywatny, albo spółdzielczy, albo państwowy.
Twoje poglądy na banki – owszem, są jak najbardziej socjalistyczne.
Być może jakaś partia, jak Watykan, ma swój bank, ale ja na razie o takim nic nie wiem.
A tak a propos Bekas,
Bank Watykański – to, Twoim zdaniem, bank wyznaniowy, religijny, kapitalistyczny czy socjalistyczny?
Włoska prokuratura od lat zarzuca mu pranie brudnych pieniędzy, konszachty z mafiami, oraz oszustwa i wyprowadzenie nie wiadomo gdzie większej ilości pieniędzy.
Grudzień 18th, 2009 at 12:54
Podpisuję się pod tymi uwagami:
http://wyborcza.pl/1,75515,737.....z_nas.html
Grudzień 18th, 2009 at 13:52
Zadne państwo na świecie jeszcze autostrad nie zbudowało.
Grudzień 18th, 2009 at 14:07
Zgadza się, Indoorze, autostrady powstały krwią i potem ludu pracującego miast i wsi.
Grudzień 18th, 2009 at 14:12
Nie tylko. Odpowiednio ukierunkowany ucisku też trzeba. Uciskać trzeba wzdłuż planowanej autostrady nigdy nie w poprzek.
Grudzień 18th, 2009 at 14:15
Co ty wygadujesz, Indoorze? Uciskać trzeba właśnie w poprzek, bo się rozlezie na boki i będzie za szeroka.
Grudzień 18th, 2009 at 14:16
Indoor,
nie rozumiem. Ja tu sobie jezdze po czym?
http://en.wikipedia.org/wiki/F....._Australia
Grudzień 18th, 2009 at 14:44
Uważam po prostu że określenie “państwo buduje autostradę” jest zbyt daleko idącym skrótem myślowym.
Grudzień 18th, 2009 at 15:10
Indoor,
masz rację, Kulczyk też nie buduje osobiście autostrad.
Państwo, a w jego imieniu GDDiA (Głowna Dyrekcja Dróg i Autostrad) jest głównym inwestorem i kasjerem – pieniądze daje budżet państwa oraz fundusze krajowe (drogowy) i unijne.
Wystarczy, czy dokładniej?
Grudzień 18th, 2009 at 16:31
Bekas,
każdy kierowca płaci non stop za jazdę po drogach – przy wykupie paliwa ma akcyzę. Z niej część idzie na budowę, modernizację i remonty dróg w Polsce.
Poza tym:
Większość krajów Europy wprowadziło opłaty za korzystanie z autostrad oraz dróg krajowych.
I nie ważne czy były budowane w systemie partnerstwa prywatno-publicznego czy przez państwo.
Regulowanie opłat odbywa się w różny, charakterystyczny dla każdego kraju sposób; mogą być pobierane bezpośrednio przy bramkach wjazdowych na dany odcinek drogi lub w formie winietek okresowych.
W Niemczech np. korzystanie z dróg i autostrad jest bezpłatne wyłącznie dla ruchu samochodów osobowych. Ale we Francji – płatny dla wszystkich pojazdów. Tak samo jest w Grecji, Portugalii czy Hiszpanii.
Jak to wygląda w Polsce:
Do uiszczenia opłaty za przejazd pojazdu samochodowego po drogach krajowych obowiązane są:
- podmioty krajowe, jeśli przewóz wykonywany jest pojazdem samochodowym o dopuszczalnej masie całkowitej co najmniej 12 t lub wykonujący przewóz osób, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą;
- podmioty zagraniczne wykonujące transport drogowy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jeśli przewóz wykonywany jest pojazdem samochodowym o dopuszczalnej masie całkowitej co najmniej 12 t lub wykonujący przewóz osób, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą;
- podmioty wykonujące niezarobkowo przewozy na potrzeby własne, jeśli przewóz wykonywany jest pojazdem samochodowym o dopuszczalnej masie całkowitej co najmniej 12 t lub przewóz osób, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą.
Z obowiązku uiszczania opłaty za przejazd po drogach krajowych (wykupienia karty opłaty) zwolnione są
przewozy drogowe wykonywane:
- pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą – w niezarobkowym przewozie drogowym osób;
- pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej
3,5 tony w transporcie drogowym rzeczy oraz niezarobkowym przewozie drogowym rzeczy;
- pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów zespołów ratownictwa medycznego oraz w ramach usług transportu sanitarnego;
- przez przedsiębiorców wykonujących transport drogowy taksówką;
- pojazdami transportu kombinowanego;
- pojazdami realizującymi komunikację miejską;
- przez zakłady pracy chronionej lub zakłady aktywności zawodowej, w przypadku wykonywania przewozów na potrzeby własne.
Wysokość opłat zależy jest od:
- rodzaju pojazdu samochodowego
- jego czasu przejazdu po drogach krajowych
- dopuszczalnej masy całkowitej
- poziomu emisji spalin
W Polsce, jak widać, generalnie dla samochodów osobowych przejazd drogami krajowymi i autostradami (autostrada to też droga krajowa) jest bezpłatny. Jak na razie.
Opłaty za przejazd samochodu osobowego pobierane są tylko za przejazd niektórymi odcinkami autostrad.
Grudzień 18th, 2009 at 17:32
Ciekaw jestem kto ukradł ten napis. Wywiad izraelski czy wprost przeciwnie, nie wywiad izraelski.
Grudzień 18th, 2009 at 19:47
Jeśli przewóz rzeczy jest płatne, to co mozna przewozić za darmo? Idee (do 3,5 ton) ?
Grudzień 18th, 2009 at 20:53
Do czego może służyć Adwent luteranom?
M.in. do integracji europejskiej.
Muzyka, śpiew i modlitwa nieodłącznie wpisują się w ewangelicką tradycję obchodzenia Adwentu.
Jak co roku parafia Ewangelicko-Augsburska Świętej Trójcy w Warszawie urządza adwentowe spotkanie dla warszawskich luteran.
Tegoroczna adwentówka parafialna będzie połączona z Wieczorem Estońskim, który organizuje w ramach działalności Centrum Kulturalnego Lutheraneum.
Do adwentowego świętowania zaprosiła parafia diasporę estońskich współwyznawców.
Weźmie w nim udział Taavi Toom, ambasador Republiki Estonii, z małżonką, oraz ks. Arho Tuhkru, z Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego Estonii.
Adwentówka u warszawskich luteran odbędzie się kilka dni przed wigilią, 19 grudnia (sobota, godz. 16) i rozpoczyna się wernisażem wystawy przygotowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Estonii z okazji 90. rocznicy niepodległości tego kraju.
Otwarcia wystawy dokona ambasador Toom.
Ekspozycja przygotowana jest w języku angielskim, jednak do dyspozycji będą książeczki informacyjne z polskim tłumaczeniem. Około godziny 16:30 rozpocznie się adwentowe świętowanie, w które włączą się również estońscy goście.
Podobne przedwigilijne spotkania obserwuję u polskich katolików, które nazywa się spotkaniem opłatkowym ub … wigilijnym.
Mają nieco innych charakter, odbywają się w zakładach pracy, rzadziej przy parafiach, mają wybitnie świecki charakter, choć bywają na ogół okraszone obecnością duchownego, nawet purpurata i modlitwą na początek.
Nie praktykuje się, jak zauważyłam, z ich okazji koncertów czy wspólnego muzykowania i śpiewania kolęd i pieśni adwentowych (równie ślicznych, jak kolędy), a tym bardziej otwierania wystaw.
Czasem, jak w Polskiej Żegludze Morskiej, na spotkaniu “opłatkowym” jakiś zespól gra lub śpiewa kolędy, ale nie w celu wspólnego muzykowania czy śpiewania, ale jako tło do rozmów i pałaszowanych przekąsek.
Odnoszę wrażenie, że jednak luteranie przywiązują bardziej uwagę do treści niż formy, aczkolwiek forma tych spotkań adwentowych z reguły jest na wysokim poziomie.
Ma to wszystko mniej plebejski czy popkulturowy charakter.
Grudzień 18th, 2009 at 21:01
“Do czego może służyć Adwent luteranom?
M.in. do integracji europejskiej.”
Wiadomo. Przecież po to został wymyślony. Świadkowie Jechowy lub Adwentyści przynajmniej grzecznie się pytają czy mogą nawracać.
Grudzień 18th, 2009 at 21:02
Indoorze,
za darmo po polskich drogach krajowych możesz wieść swoją szafę własną ciężarówką i cokolwiek cudzą jakąkolwiek ciężarówką, jeśli tylko te ciężarówki ważą mniej niż 3,5 t!
Grudzień 18th, 2009 at 21:13
Indoor,
czyżby wg Ciebie luteranie spotkaniem adwentowym u siebie w parafii z zaproszonymi Estończykami kogokolwiek “nawracali” i to na dodatek siłą?
Po pierwsze nikogo nie nawracają, bo nie muszą.
Niby kogo mają nawracać, z czego i ku czemu?
Szeregi polskich luteran zasila rzesza, wcale nie mała zresztą, konwertytów, którzy odeszli z Kościoła katolickiego dobrowolnie, szukając poza nim swego miejsca wyznaniowego.
Chociaż luteranie żadnego “naboru” czy przymusowo-medialnej agitacji nie robią w naszym kraju.
Słyszałeś np. o jakimkolwiek wystąpieniu w TVP jakiegoś zwierzchnika Kościoła ewangelicko-augsburskiego z okazji świat Bożego Narodzenia, Wielkanocy czy choćby Święta Reformacji?
Bo ja nie.
Grudzień 18th, 2009 at 23:27
Zofio,
wroce do tego artykulu “Ponizanie politykow poniza tez nas” Wojciecha Mazowieckiego.
I powiem – calkowicie nie zgadzam sie na zepchniecie winy na “mnie” , czyli publicznosc. To jest zwyczajny unik zdejmujacy cala odpowiedzialnosc z mediow (w tym i pana Mazowieckiego, ktory pisze sobie “Italia” choc takiej nazwy w jez. polskim niema) a takze usprawiedliwiajacy kazde swinstwo politykow, ktorego sie dopuscili kiedykolwiek.
To media, a wiec i dziennikarze ksztaltuja owe gusta publicznosci, to oni jak te hieny zeruja na brukowych sensacjach i zarabiaja na tym niezle pieniadze. A my, publicznosc mamy wziac na siebie wine za to, ze oni chca dobrze zarobic?
Sama Zofio popatrz: W Gazecie czy tez w Onecie, po owym nieszczesnym “napadzie” na Berlusconiego pojawil sie tytul (podaje z pamieci): Szokujacy gest agresora. I co czytamy w artykule???? Ze ow czlowiek PRZEPROSIL premiera Wloch.
No to kurde rzeczywiscie SZOKUJACY gest.
Patrzmy dalej: Pan posel Legutko nazwal trojke mlodych ludzi “rozpuszczonymi smarkaczami” a ich demokratycznie zagwarantowane prawo do wypowiedzenia swojej opinii “szczeniacka zadyma”. Jakie prawo ma taki pan posel do zadanie od “publicznosci” wyrozumialosci i szacunku? A jakos nie zauwazylam przetoczenia sie przez media fali oburzenia na tego pana.
Nie, Zofio, pan dziennikarz nie ma racji.
Grudzień 19th, 2009 at 02:25
Ewo-Joanno,
prawdę mówiąc jest pewne koło zamknięte – odbiorca i media. Tak dziwnie się składa, ze media o brukowym charakterze sprzedają się b. dobrze. Tak więc ambitniejsze periodyki też by tak chciały i epatują brukowymi treściami. I kolo się zamyka.
Problemem w polskich mediach jest nie tylko chamstwo językowe i wulgaryzm, sięganie po brukowe tematy, ale także stronniczość i propagandowy ich charakter, bo stają się stroną w politycznej grze.
Oczywiście, że dziennikarze nie są bez winy, są i to b. mocno obarczone. Ale ich rynsztokowe pisanie znajduje odbiorców i naśladowców dosyć powszechnie.
Kiedy na informacyjnych portalach internetowych, takich jak onet, interia czy wp – na pierwszej stronie (kolumnie) czytam, że jakaś tam aktorka staje w obronie penisów czy podobne rewelacje z okolic łóżkowych, zastanawiam się jak daleko jest posunięta w mediach granica dla intymności człowieka.
Aktoreczka idiotka dla reklamy może sobie gadać co chce, ale czy portal ma o tym pisać na 1-szej stronie?
A może lepiej byłoby, gdyby miał odrębny link np. pn. erotyka dla tego typu tematyki.
Nie mam nic przeciwko erotyce, sama redagowałam kącik w mediach na ten temat przez dobre kilka lat, ale nie było moja ambicją figurować na pierwszej kolumnie, lecz w dalszej części pisma, gdzie znajdowała się część z lżejszymi tematami.
Przy czym dbałam, by felietonik cotygodniowy nie był pisany terminami medycznymi ani z nazewnictwem genitalnym, zaś tematyka była ciekawa, od erotyki w sztuce czy Biblii, zwyczajów Królowej Jadwigi czy serii “Mój przyjaciel gay”, po problemy zdrady, inicjacji seksualnej, ciąż nastolatek i wyuzdania młodzieży itp.
Pisać lekko na “te” tematy, szanując cudzą godność i nie obrażając nikogo i z życzliwością, wcale nie jest tak łatwo.
Uważam, ze swoistym majstersztykiem było z mojej strony było sięgnąć po ewangeliczną przypowieść o Marii Magdalenie i jawnogrzesznicy, obrazowanej pięknym obrazem Tycjana, w środę przed Triduum Paschalnym. O dziwo, żadnych listów oburzenia ze strony Kościoła rzymskokatolickiego – nie było, z kurii nikt do redakcji nie wydzwaniał.
Dzisiaj język mediów jest plugawy, dziennikarze nie uznają żadnych granic, choć ponoć znają prawo prasowe i kodeksy dziennikarskie, wszystko jest na sprzedaż.
A na rynku medialnym jak wszędzie – jak jest popyt to jest podaż.
Ale można mieć pytanie -czy my rzeczywiście mamy jakikolwiek wybór?
Poza niektórymi tygodnikami, codzienne media “papierowe” i ich internetowe wydania ogólnopolskie oraz najpopularniejsze portale informacyjne – takiego wyboru praktycznie nie dają.
Wszędzie panuje agresja językowa, walenie w odbiorce absurdalnie podkręconymi emocjonalnie tytułami, rynsztokowa tematyka.
Nie ma dystansu do opisywanej rzeczywistości, za to dużo manipulacji i propagandy. O jakiejkolwiek bezstronności czy umiarze – można zapomnieć.
Warsztat dziennikarski jest miernego poziomu i niechlujny.
Nagminnie zapowiedź czegokolwiek jest podawana jako zaistniały fakt.
Powiedzmy:
- minister zapowiedział rozpoczęcie budowy 100 km autostrad w ciągu roku. Dziennikarza pisze w tytule – Mamy 100 km autostrad.
- minister poinformował, że jest opracowywany plan budowy 100 km autostrad. Dziennikarz pisze w tytule – Rząd zbuduje 100 km autostrad.
W jednym i drugim przypadku tytuł jest oszustem.
Nagminnie miesza się informacje z odautorskim komentarzem dziennikarza, który ja podaje. I nie wiadomo, co jest faktem a co opinią piszącego.
Polski czytelnik, widz, czy słuchacz radia – codziennie jest poddawany wyżej opisywanym manipulacjom i oszukiwany.
Ma z premedytacją fałszowany medialnie obraz otaczającej go rzeczywistości i to z narzuconą jeszcze interpretacja bądź religijno-moralną, bądź polityczną.
Jakie to niesie szkody dla społeczeństwa – wolę nie pisać.
Grudzień 19th, 2009 at 07:33
Ewa-Joanna, Grudzień 17th, 2009 at 10:05
:
“Orteq, owszem, bylo idiotyczne. Happy?”
:
As happy as Larry, E-J kochanie.
http://www.seymour.usyd.edu.au.....arry.shtml
Załączam toto na wypadek jakbyś przegapiła. Bo studenci czasem tego profa z egzotycznego kraju zabałamucą. I on nic z lokalnej tfórczości nie wyłapie. A później wstyd. I Zofii nieładnie.
:
Jeśli zaś o Brisbane chodzi – bo ty chyba tam korzenie permanentne zaczęłaś propagować bez polucji międzynarodowej – tyle zauważ proszę: “Sydney Festival in association with Perth International Arts Festival, Adelaide Festival and Brisbane Festival presents, Part of Sydney Festival’s About an Hour, World Premiere Shaun Parker & Company”.
:
Reszta to infantylny fluff. Oraz twoje odczucia na temat żądania pana posła od “publiczności” wyrozumiałości i szacunku.
:
A w ogóle to przypominam: nasze blogowe pisanie o Australii, czy o czymkolwiek innym, tak się ma do rzeczywistości jak bat do dupy. Jeśli z tego pisania coś wyjdzie odwrotnie, to moze komuś się uda kupon jakiś od tego odciąc. Jeśli natomiast wyjdzie coś otwartym tekstem i nikt nic z tego nie zrozumie to jeszcze lepiej. Kasy z tego nikt żadnej nie trafi. A to już gwarancja na nasze powodzenie wystarczająca.
Grudzień 19th, 2009 at 08:35
” tam aktorka staje w obronie penisów czy podobne rewelacje” Mi się wydaje, że rewelacją by było, gdyby penisy stanęłyby w obronie aktorki.
Generalnie to media nam kreują polityków, więc trudno by nie broniły kogoś, w kogo zainwestowali. Oczywiście zastrzegając sobie prawo do zniszczenia konkurencyjego polityka. Na tym demokracja polega.
Grudzień 19th, 2009 at 09:11
Indoor,
nie polega!
Rynek medialny składający się z wyłącznie z tzw. mediów bulwarowych (potocznie zwanymi brukowcami lub szmatławcami) nie jest objawem żadnej demokracji, nie oferuje odbiorcom żadnego wyboru.
U nas nawet z nazwy katolickie dzienniki są na poziomie mediów brukowych.
Można mówić natomiast o niepisanej zmowie (dot. naruszania elementarnych praw człowieka), dyktacie (metod wyrażania treści za pomocą agresji, chamstwa i wulgarności), czyli o medialnej tyranii.
Grudzień 19th, 2009 at 09:23
Indoor,
media nie są od kreowania polityków, od tego jest propaganda, polityczna reklama.
W polskich mediach nie ma żadnej różnicy między reklamą polityczną a informacją, co jest ewidentnym naruszeniem etyki dziennikarskiej.
Media są od opisywania rzeczywistości i informowania społeczeństwa o istotnych sprawach.
Nasze media mają kilku ulubionych bohaterów ze świata polityki, z reguły są to osoby barwne, tzw. medialne, ale bez politycznego znaczenia jak np. Oleksy czy Nelly Rokita. Takie jednodniowe plastikowe gwiazdeczki z silikonowym biustem, nieco skandalizujące.
Teraz kreują Olechowskiego, jakby był gwiazdorem z kilkoma Oskarami i Berlińskim Niedźwiedziem na dodatek, chociaż to taki sam plastikowy wyrób kinematografii politycznej te aktoreczki.
Grudzień 19th, 2009 at 09:25
Hmm. Oleksy jedniodniową gwazdeczką? Fakt, że małoeuropejski jakiś. Ale że z plastykowym biustem?
Grudzień 19th, 2009 at 11:07
Indoor,
a co potomni zapamiętają o Oleksym, poza tym, że w spisie premierów i ministrów znajdzie się jego nazwisko?
Co zrobił dla kraju, poza gadaniem pierduł wymodelowanym tonem, jak kaznodzieja na ambonie? jaki jest jego dorobek polityczny dla lewicy, poza konsumowaniem lukratywnych posadek?
Na premierostwie (11 miesięcy) czy urzędzie marszałkowskim( niecałe dwa lata a potem 8,5 miesiąca) nie potrafił utrzymać się nawet pełnej kadencji.
Kiedy był posłem i szefem sejmowej komisji integracji europejskiej – zawalał sprawy związane z akcesją do UE, bo zorganizował pełzający pucz w klubie parlamentarnym SLD w celu wywalenia Millera z premierowania i zajęcia jego miejsce. Klub zajmował sie walkami o stołki we gabinecie cieni Oleksego a nie przygotowaniem polskiego prawa do unijnego na moment wejścia Polski do UE.
Trzeba było ostrej interwencji prezydenta Kwaśniewskiego, by te jego knowania zahamować i pucz zlikwidować.
Oleksy to jedna z najbardziej plugawych postaci z tego obozu.
Grudzień 19th, 2009 at 11:19
Ale też go w końcu ze Szczecina załatwili.
Grudzień 19th, 2009 at 12:31
Indoor,.
sam się załatwił gadułami z Gudzowatym na specyficznym poziomie intelektualnym, z SLD też sam się wypisał.
Natomiast przewodniczący Napieralski (ze Szczecina) jak darzył go względami, tak darzy nadal i na dzisiejszy spęd SLD zaprosił.
Z nim przynajmniej Grzesio pogada od serca, z Cimoszewiczem, którego nie zaprosił – nie pogada, bo to dwa odrębne światy intelektu.
Grudzień 19th, 2009 at 12:33
Aha, Już wiem.
Grudzień 19th, 2009 at 12:41
“plugawych “? Czy Ty Zosiu nie przesadzasz z inwektywami pod adresem Oleksego? Oprócz tego Indoor spytał się o ten silikonowy biust, jego pytanie pominęłaś milczeniem. Możesz odpowiedzieć, dlaczego Oleksy ma PB?
Jeżeli chodzi o Olechowskiego to porównywanie go do Nelli Rokity jest moim zdaniem obrzydliwe. Widocznie bardzo mało wiesz o nim.
Grudzień 19th, 2009 at 13:23
Ja dalej wiem tylko to co wszyscy wiedzą.
Oleksy ma PB dlatego że jest łysy. A jak jest łysy to ma jeszcze wszy. Łonowe oczywiście. To zaś jest plugawe. Oprócz tego. Czy nie poszedł Oleksy do Gudzowatego?
Nic mi natomiast nie wiadomo o Olechowskim i Nelli. Ten jej Maria mąż rzeczywiście pierdołowato troche mi zawsze wyglądał. Nie zgadzam sie, że jest to obrzydliwe.
Grudzień 19th, 2009 at 17:56
Torlinie,
owszem określenie plugawy wobec Oleksego, w moim odczuciu jest adekwatne. Mam określone powody by go tak określać. Przypadło mi w udziale osobiste gaszenie pożaru, jaki wzniecił.
***
Co do Olechowskiego, obserwuję go w roli polityka i też mam pewien zasób wiedzy.
***
Silikonowy biust plastikowych (celuloidowych, jak taśma filmowa powiedzmy) aktoreczek jest synonimem skrajnej sztuczności i upiększania się na siłę, by zdobyć aplauz widowni.
Grudzień 19th, 2009 at 19:27
http://wyborcza.pl/1,76842,738.....hnika.html
Skandal!!!
Do czego to dochodzi? Tuż przed świętami Bożego Narodzenia i przed Nowym Rokiem tak uderzyć w słabiznę prawdziwych patriotów!
Załączam odpowiednie wyrazy dla naszych prawicowych, blogowych patriotów. Tego się porządnym ludziom nie robi.
Grudzień 20th, 2009 at 09:30
Zaden silikonowy biust plastikowy. Co to jak wiadomo jest synonimem skrajnej sztuczności i upiększania się. Na siłę, by zdobyć aplauz widowni. Tu mamy do czynienia z Ona Ma Talent!
http://www.youtube.com/watch?v.....ature=fvwp
Załączam odpowiednie wyrazy dla naszych prawicowych, blogowych patriotów. Tego się porządnym ludziom nie robi. Naprawdę.
Grudzień 20th, 2009 at 09:56
Ortequ!
Ale gdyby to zrobił Oleksy z PB, to dopiero byłby aplauz widowni, np zafalował PB odgrywając melodię “Szumią jodły na gór szczycie”. Publika by szczytowała.
Grudzień 20th, 2009 at 10:08
Przedświąteczne przygotowania porobiły co poniektórym figo-fago w mózgownicach. Czy to perspektywa trzepania dywanów tak zamąciła błękit w zacnych, skądinąd głowach?
Prze udaniem się pod trzepak radzę nie zapomnieć czapki, aby resztki rozumu nie wysublimowały na mrozie.
Grudzień 20th, 2009 at 10:10
W niedzielę nie trzepie.
Grudzień 20th, 2009 at 10:12
się
Grudzień 20th, 2009 at 10:30
Torlin,
Ty niczewo nie paniał. To są niuansene muzyczno-kulturalne więc pouczmy się ich razem. Ta dama absolutnie NIC nie wygrywała na piszczałce bo tego wygrać na piszczałce się nie da. Nie jestem tylko pewien tego szczytowania. Bo jeśli zostało potwierdzone naukowo, że szczytowanie może nastąpić po melodii “Szumią jodły na gór szczycie” to będziesz miał słusznego. Albowiem jestem jak najbardziej za szczytowaniem. Natomiast publika własciwie w ogole mnie w tej materii nie podnieca. I to jest ten moj ambaras, gdzie cos chce miec ponoc naraz
Grudzień 20th, 2009 at 11:01
Indoor – No i co z tego, że w niedzielę nie? Sama myśl o poniedziałku pod trzepakiem może zachwiać równowagę psychiczną prawdziwego mężczyzny :lol:
Grudzień 20th, 2009 at 12:34
Trzepanie podobno jest nieekologiczne:)
Grudzień 20th, 2009 at 15:29
Zmieniłam adres internetowy. Ciekawa jestem, czy system się z tym pogodzi?
Grudzień 20th, 2009 at 16:09
Zofia, Indoor
Zofia: “Do czego może służyć Adwent luteranom?
M.in. do integracji europejskiej.”
Indoor: “Wiadomo. Przecież po to został wymyślony. Świadkowie Jehowy lub Adwentyści przynajmniej grzecznie się pytają czy mogą nawracać”.
.
Niechby tylko spróbowali nawracać, albo chociaż modlić się, od razu wypadną z obiegu jako wsteczni i zacofani. A jeśli będą wyświęcać na biskupów czynnych homoseksualistów lub transseksualistów i udzielać ślubów parom jednopłciowym to pozostaną w awangardzie postępu, podziwiani przez salony. Bo jak wiadomo “wspieranie integracji europejskiej” jest podstawowym celem kościoła luterańskiego, na co już wskazywał Martin Luter. Za komuny było w Polsce siermiężniej, ale podobnie. Idealnym księdzem był proboszcz zajmujący się np. pszczelarstwem lub malarstwem zamiast duszpasterstwem.
Grudzień 20th, 2009 at 16:16
Systemowi nie uciekniesz. Zorientuje się na pewno, że zmianiłasz adres.
Co do trzepania ekologicznego to trzepać trzeba umieć i robić głową. Najlepiej tak zimową porą to na czystym świezym śnegu. Na pewno nie wolno w niedziele po południu na trzepaku, żeby sąsiesdzi mogli spokojnie pospac. To jest na pewno nieekologiczne. I niehigieniczne.
Grudzień 20th, 2009 at 16:45
Mawar,
bawisz się wyrwanymi z kontekstu zdaniami nie rozumiejąc całości tego, co napisałam.
Czy w całym PiS jest taki, jaki Ty reprezentujesz, poziom inteligencji?
Grudzień 20th, 2009 at 17:10
Einstein napisał “tylko dwie rze4czy są nieskończone – Wszechświat i głupota ludzka , ale tego pierwszego nie jestem do końca pewien”
Jakaż to trafna sentencja którą ciągle potwierdzają fakty. Dziś wszedłem na blog Polityki i u Passata przeczytałem, że nijaki Dr filozofii Bogdan Dziobkowski wysmażył w Rzepie artykuł w którym porównuje Jaruzelskiego do Hitlera a jego działania do Holokaustu.
Naprawdę nic lepiej nie może ośmieszać tytułów naukowych niż takie artykuły. Doktor filozofii , wysokie stanowisko na uniwersytecie a pisze jak ostatni głupek
Grudzień 20th, 2009 at 17:21
Rzeczywiście, poziom polskiej nauki w okolicach rynsztoka.
Grudzień 20th, 2009 at 17:28
Maćku!
A Żakowski porównujący reformy Balcerowicza ze stanem wojennym?
Grudzień 20th, 2009 at 17:33
maciek, Zofia: lepiej jednak sprawdzać u źródła. Dziobkowski napisał:
.
“Zwykle zwraca się uwagę na to, że Jaruzelski nie popełnił żadnego przestępstwa, że osobiście nie brał udziału w żadnej konkretnej zbrodni. A czy Adolf Hitler osobiście kogoś zastrzelił, czy pędził Żydów do komór gazowych, czy torturował w katowniach gestapo?
Negatywna ocena tej postaci nie zależy od pozytywnej odpowiedzi na tego typu pytania. Nawet gdyby przywódca Trzeciej Rzeszy był subtelnym miłośnikiem oper Wagnera, który własnoręcznie nigdy nikogo nie skrzywdził, to i tak ponosi odpowiedzialność za całe zło, które wyrządziły faszystowskie Niemcy.”
.
Autor nie twierdzi więc, że działania Jaruzelskiego można porównać do Holocaustu, tylko wykazuje, moim zdaniem słusznie, nietrafność jednego z argumentów wysuwanych w obronie generała.
Grudzień 20th, 2009 at 17:40
Pawel! Przecież to normalny sposób dyskusji dzis. Dowolną podłośc można usprawieliwiać zadając jakieś nieadekwatne pytanie, odpowiedzieć na nią prawidłowo i potraktować to jako dowód dowolnje tezy. W razie watpliwości słuchacza trzeba mu zasugerować, że kwestionuje odpowiedź słuszną i się w ten sposób ośmiesza.
Grudzień 20th, 2009 at 18:10
Uff, gdyby nie ten mróz….
Mimo, że nie wybywam na swoją ulubiona gminną wieś, co mnie nieco denerwowało, atmosfera przedświąteczna jest urocza.
Diorka je jak najęta i musiałam zadzwonić po mego przyjaciela Pawła o dostawę żarełka dla śierściucha, bo zeżarła cały swój miesięczny przydział.
Pawełek wie, co ma kupić i zjawił się nieco po południu z 10 kg worem chrupek. I z piernikami swojej babci, pieczonymi specjalnie na Boże Narodzenie, w formie serducha i choinki, fantastycznie lukrowane w przedziwne wzory, które wymyśla Paweł. Od lat uszczęśliwia mnie takimi rarytasami.
Przypominają mi święta sprzed pól wieku u mojej babci i takimi piernikami wiszącymi na choince.
Paweł dorzucił też do pierników dwie książki Carlosa Ruisa Zafóna – “Cień wiatru” i Gra Anioła” i malutki czerwony dzwoneczek. Moja choinka, którą wczoraj ubrałam, ma w swoich zakamarkach takie Pawełkowe ozdóbki bożonarodzeniowe – a to maleńką złotą lokomotywkę z drewna, a to wydzierganego motylka, a to śmiesznego aniołka, kilka dwoneczków wielkości naparstka…
Przyznam, że te ozdóbki dołączane przez Piotra do pierników babci są urocze.Potem, jak dziecko wypatruje w mojej choince gdzie je popowieszałam. Paweł dzieckiem rzecz jasna od dawna już nie jest, raczej w wieku mego hipotetycznego syna. Czyli ma te 30 i parę lat.
Ale to nie jedyna radość minionego tygodnia.
W czwartek przeżyłam szok na wernisażu prac Dudy-Gracza poświęcone wszystkim utworom Chopina. Wystawą zainaugurowano w regionie obchody Roju Chopina (2010). Z blisko 300 prac, pokazano ok. 100.
Dudę-Gracza kojarzyłam z reguły z pokazem polskiej brzydoty, pewnego rodzaju malarstwem reportażowym.
Tym razem przede wszystkim przemówił z Dudy Gracza wielki pejzażysta, kontynuator Chełmońskiego, Malczewskiego, czasem gdzieś mignął mi Gierymskim.
Stanęłam jak wryta przed olbrzymim płótnem z wiosenną łąką, nieco podmokłą, na której zerowały bociany i żurawie, część zrywała się do lotu, część lądowała na łące. Tak się zapatrzyłam, ze nie odnotowałam w pamięci, jaki utwór obrazuje.
Udało mi się w internecie znaleźć reprodukcję:
http://2.bp.blogspot.com/_RGrH.....gracz4.jpg
Andante spianato i Wielki polonez obrazuje Duda Gracz takim, jakby z Wyspiańskiego korowodem tanecznym, gdzie i ułan, i szlachetka i piękna dziewczyna, wirują po łące.
Poza malarstwem sztalugowym, olejami są też gwasze (sygnowane jako akwarela, tempera) i akwarelki. W tym gronie znalazłam uroczą impresję (akwarela) na temat preludium cis-moll (nazwane przez Chopina “Ćmą”) nr 10 z op. 28, dla malarza kojarzące się z lotem ptaka.
Wystawa jest pokłosiem pewnego działania interdyscyplinarnego, nazwanego „Chopinowi Duda-Gracz & Olejniczak” .
Jego założeniem była prezentacja za granica dwóch wybitnych współczesnych artystów polskich – zmarłego w 2004 mistrza malarstwa prof. Jerzego Dudy-Gracza i światowej sławy pianisty Janusza Olejniczaka.
Obu tych artystów łączy tu fascynacja muzyką Fryderyka Chopina.
Grudzień 20th, 2009 at 18:11
Winą Dziobkowskiego jest to, że ustawia sobie przeciwnika pod ścianą. Może i są zwolennicy generała tak argumentujący, i wobec nich riposta jest celna, ale podstawową linią obrony jest wybranie “mniejszego zła” i postępowanie podczas obrad “Okrągłego Stołu, wyborów i prezydentury. Tutaj odniesienia do Hitlera nie ma żadnego.
Grudzień 20th, 2009 at 18:11
Na stronie polskiej ambasady w Berlinie znalazłam kilka obrazów, jakie są obecnie prezentowane w Szczecinie na zamku (Galeria Południowa):
http://images.google.pl/imgres.....2%26um%3D1
Grudzień 20th, 2009 at 18:15
Znalazłam też opisywane preludium:
http://www.godulahope.pl/img/o....._gracz.jpg
Grudzień 20th, 2009 at 18:33
Pawle
mam odmienne zdanie niż Ty.
W cytowanym przez Ciebie fragmencie wypowiedzi dra Dziobkowskiego – ewidentne jest porównanie działań Jaruzelskiego z działaniami Hitlera, a zatem porównanie obu postaci.
Filozof o Jaruzelskim:
“Zwykle zwraca się uwagę na to, że Jaruzelski nie popełnił żadnego przestępstwa, że osobiście ie brał udziału w żadnej konkretnej zbrodni
Filozof o Hitlerze:
A czy Adolf Hitler osobiście kogoś zastrzelił, czypędził Żydów do komór gazowych, czy torturował w katowniach gestapo?
Jaruzelska konkretna zbrodnia i przestępstwo, w której osobiście nie brał udziału jest odpowiednikiem hitlerowskich komór gazowych i katowni Gestapo, w których też osobiście Hitler nie zabijał Żydów.
Autor tej wypowiedzi zestawił obie postaci celowo i tylko po to, by udowodnić ich podobieństwo.
Jest to wysoce nieetyczny zabieg i celowy ze strony dra Dziobkowskiego.
Pawle, wątpię czy Ty tego nie dostrzegasz.
Grudzień 20th, 2009 at 19:24
Torlin: “Winą Dziobkowskiego jest to, że ustawia sobie przeciwnika pod ścianą.”
.
Nie całkiem tak. Z innymi argumentami “za generałem” Dziobkowski też polemizuje.
Grudzień 20th, 2009 at 19:35
Jakoś przeszło… może się uda zachować nick, do którego się przyzwyczaiłam? W blogach “Polityki” ten numer nie przeszedł i musiałam nick zmodyfikować :(
Moja stara poczta, do której się przyzwyczaiłam zażądała opłaty za dalsze korzystanie, na dodatek w zamian oferowała wersję angielską!
No to ja z nich zrezygnowałam, ale stary adres nie dał się utrzymać, bo oczywiście nie zapisałam sobie hasła i klops. Dla takiego, wybitnego znawcy internetu, to jest trzęsienie ziemi. Jednak poradziłam sobie jakoś z autoryzacją i konfiguracją.
Nie spodziewałam się tego po sobie, szczerze mówiąc.
Grudzień 20th, 2009 at 20:59
Bo człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy do czego może być zdolny w krytycznych momentach.
Grudzień 20th, 2009 at 21:20
Po owocach pracy ich poznacie.
Porownanie Jaruzelskiego do Hitlera nie dość, że głupkowate niczym program “Teraz my” to zupelnie rozminięte w skutkach. Hitler zdemolował swoich i sąsiadów. Jaruzelski stał się dla sasiadów przykładem, zas dla swoich nigdy nie będzie jednoznaczny. (ale to tez dobrze o człowieku swiadczy).
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nigdy Jaruzelskiego nie lubiłem, zupełnie nie interesuje się historia komuny w Polsce, ale przy niezmiernej glupocie krytyki nic innego nie ciśnie się na usta jak obrona Generała.
Grudzień 20th, 2009 at 22:54
Pawle,
Passent mógł wierniej przedstawić to co D napisał i nadal wnioski które wyciągnął były by właściwe. Z tego co napisałeś mam dla Pana D. dwie alternatywy pierwsza ta która napisałe zaraz po przeczytaniu Blogu P. , druga że jest manipulatorem politycznym z tej najniższej półki.
Ponieważ każdy człowiek z jakim takim wykształceniem wie, że w Europie winnym przestępstwa jak i zbrodni może być ktoś kto jej fizycznie nie dokonał a jedynie spowodował, że zaistniała. /Na przykład dał pieniądze za zabicie kogoś, mając odpowiednie stanowisko wydał zbrodniczy rozkaz itp/
Każdy jako tako rozgarnięty wie, że ludzie mówiąc o Generale, że nie zabił mają na myśli nie wydał ewidentnie zbrodniczego rozkazu.
Sądy już długo mają Generała na tapecie i nic nie mogą mu udowodnić. Rozkaz dotyczący stanu wojennego wręcz wygląda na bardzo korzystny dla Polski i Polaków, a sąd mimo wysiłków nie mógł wykazać że jest odwrotnie.
Zestawianie Hitlera i holokaustu z Generałem wygląda albo na totalna głupotę albo jest specjalnie tendencyjne dla zrobienia odpowiedniego wrażenia
Grudzień 21st, 2009 at 00:50
maciek.g, et al
*
“Zestawianie Hitlera i holokaustu z Generałem wygląda albo na totalna głupotę albo jest specjalnie tendencyjne dla zrobienia odpowiedniego wrażenia”
*
Moim zdaniem, na dzien dzisiejszy to zestawianie wygląda jeszcze gorzej bo na PRAWO GODWINA
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
W 2007 „The Economist” stwierdził, że w Internecie „w większości dyskusji dobrą zasadą jest, że pierwsza osoba, która wyzwie drugą od nazistów, automatycznie przegrywa dyskusję”.
.
W miarę czytania powyższej wymiany zdań na ten żałosny temat narastało moje zniesmaczenie wekslowaniem w semantykę jednego z dyskutantów.
*
“Autor nie twierdzi więc, że działania Jaruzelskiego można porównać do Holocaustu, tylko wykazuje, moim zdaniem słusznie, nietrafność jednego z argumentów wysuwanych w obronie generała.”
*
Ze Dziobkowski nie został odesłany do narożnika za odwołanie się do Hitlera tłumaczyć można tylko tym, że on nie uczynił tego na Internecie tylko w prasie papierowej. Ponieważ dyskusja na tym blogu to jak najbardziej Internet, mi się wydaje, że Reguła Godwina analogii do hitleryzmu musi tu zadziałać.
.
Panie Luboński! Pan przegrał dyskusję w imieniu Dziobkowskiego. I wątek porównywania Generała do Hitlera (w którym Pan tak niezdarnie wekslował w semantykę), musi być uważany za skończony.
Grudzień 21st, 2009 at 01:00
maciek
.
“Zestawianie Hitlera i holokaustu z Generałem wygląda albo na totalna głupotę albo jest specjalnie tendencyjne dla zrobienia odpowiedniego wrażenia.”
.
Krakowskim targiem, zestawmy Jaruzelskiego z “łagodnym” Mussolinim. Duce też, podobnie jak Jaruzelski, nikogo osobiście raczej nie zabił. Mussolini miał jednak pecha, nie zdążył się poddać aliantom, gdyby zdążył może uniknąłby stryczka. Dönitza zaś porównajmy z gen. Kiszczakiem. Admirał i Reichspräsident poszedł na ugodę i załatwił aliantom kapitulacje III Rzeszy w maju 1945, a mimo to dostał w Norymberdze 10 lat odsiadki w Spandau. A taki Rudolf Hess, który w ogóle był prekursorem zawieszenia broni, porozumienia i demontażu agresywnego nazizmu (jak u nas Reykowski), już w 1941 r. uciekł do Anglii z pokojowymi propozycjami, ale mimo to po wojnie dostał dożywocie. Czy Rudolf Hess kogoś osobiście zabił trudno powiedzieć, raczej nie, chyba że podczas I wojny światowej? Natomiast Kiszczak w młodości uczestniczył w plutonach egzekucyjnych na Wybrzeżu, kiedy rozwalano akowców. Tak jak ściga się faszystów dokładnie w ten sam sposób należy ścigać komunistów. Krajów faszystowskich już nie ma, komunistyczne owszem, istnieją nadal. Komunizm miał znacznie więcej ofiar na sumieniu niż faszyzm czy nazizm i zrobił dużo większe szkody w ludzkich umysłach, co widoczne nawet po latach – przykładem niektóre wpisy na tym blogu. Faszyzm nigdy nie przekształcił się w postfaszyzm, natomiast komunizm nadal czyni szkody w swej przetrwalnikowej formie jako postkomunizm.
Grudzień 21st, 2009 at 01:13
Szczesiul
“Zestawianie Hitlera i holokaustu z Generałem wygląda albo na totalna głupotę albo jest specjalnie tendencyjne dla zrobienia odpowiedniego wrażenia”
*
“Moim [czyli Szczesiula - mawar] zdaniem, na dzien dzisiejszy to zestawianie wygląda jeszcze gorzej bo na PRAWO GODWINA
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
.
Tamże jest:
“Powoływanie się na prawo Godwina jest rodzajem pozamerytorycznego argumentu osobistego – sposobem argumentowania, w którym na poparcie swojej tezy dyskutant powołuje się na niezwiązane z tematem opinie lub zachowania swego oponenta”.
.
Jak widzisz poślizgnąć można się nie tylko na skórce od banana, ale i na własnym zalinkowanym argumencie. :)
Grudzień 21st, 2009 at 01:30
Po wejściu Mawara wraca melodia stara. Tu już nie tyle Prawo Godwina się naprasza. Tu sam kabaret Pirania musi wkroczyć. I porównaniem Jaruzela do qunia zaskoczyć.
http://ksawier666.wrzuta.pl/fi.....unia_znasz
“Qunia znasz? Bo wąż boa do qunia za cholerę niepodobny.”
:
Hitler też, niczym ten wąż boa, do qunia za cholerę nie był podobny. A ponieważ i Generał tylko niewielkie podobieństwo do qunia może wykazywać to bezpośrednie porównywanie Jaruzelskiego do Hitlera w kabarecie Pirania nadałoby się na raczej wdzięczny temat.
:
Teraz będę cierpliwie czekał na moją skórkę od banana. Szczesiul piruety zapewne już wywija na swojej.
Grudzień 21st, 2009 at 01:36
“… olejami są też gwasze (sygnowane jako akwarela, tempera) i akwarelki..
.
To, trzeba przyznać, mistrzostwo świata jest…
Grudzień 21st, 2009 at 04:37
Przyznam się do czegoś, Mawar. Używałem angielskojęzycznej wersji Wiki choć polską wersję przytoczyłem, dla łatwiejszego życia innych blogerów. Ty zdaje się języki znasz. Więc poczytaj sobie tutaj:
*
Godwin’s Law is often cited in online discussions as a deterrent against the use of arguments in the widespread reductio ad Hitlerum form. The rule does not make any statement about whether any particular reference or comparison to Adolf Hitler or the Nazis might be appropriate, but only asserts that the likelihood of such a reference or comparison arising increases as the discussion progresses. It is precisely because such a comparison or reference may sometimes be appropriate, Godwin has argued[4] that overuse of Nazi and Hitler comparisons should be avoided, because it robs the valid comparisons of their impact.
*
http://en.wikipedia.org/wiki/Godwin%27s_law
A więc Godwin tylko argumentował, że nadużywanie porównań do nazizmu i Hitlera nie powinno mieć miejsca gdyż sam fakt takiego nadużywania wytrąca tym porównaniom siłę argumentu. Dopisywanie innych znaczeń do tej Reguły Godwina nie leży w moich obyczajach więc ja tego nie uczyniłem. Ale ty już tak, po swojemu odczytując swój cytat. Przeczytaj go jeszcze raz to może coś więcej zrozumiesz. Choćby tylko to, że polska wersja Wikipedii na skróty lubi chadzać. I przy okazji nieuważnych używaczy w nieznaczne maliny wprowadzać. (To rymowanie częstochowskie wyraźnie od kogoś zapożyczam. Komu się należą z tego powodu tantiemy?)
.
Zupełnie już prywatnie jeszcze tyle dodam. Twoje zdanie “Tak jak ściga się faszystów dokładnie w ten sam sposób należy ścigać komunistów” wyraża, rozumiem, twoje najgłębsze życzenie. Wręcz posłannictwo czy misję jakąs. I te prywatną misję można, z pewnym trudem, zrozumieć. O wiele trudniej już jest zrozumieć twoją upierdliwość w narzucaniu takiej misji innym. Więc chciałbym przypomnieć, że ściganie faszystów zostało uwarunkowane prawem zwycięzców w 1945 roku. Do dzisiaj nic się w tym prawie, o ile wiem, nie zmieniło. Natomiast po obaleniu Muru w 1989 roku nie było żadnej parady zwyciezców. Gdyż taki akurat był plan, przez samego Polskiego Papieża ukuty. No i oczywiscie NIE BYŁO NORYMBERGI!
.
Wyglada na to, że swoją misję ‘ścigania komunistów tak samo jak faszystów’ będziesz musiał limitować do poczynań IPN-u. To znaczy, dopóki jeszcze ta niezbyt szacowna instytucja będzie miała dozwolone zajmować się pierdułami. I publikowaniem plotkarskich ksiażek o takich komunistach jak Wałęsa czy, tfu, Kwasniewski. Bo prawdziwych zbrodniarzy komunistycznych już chyba osądzono z grubsza. I dlatego nikt raczej nie zamierza tworzyć, dla twojej prywatnej misji, międzynarodowego trybunału. W jakiejś następnej Norymberdze, ścigajacej komunistów. Dokładnie w ten sam sposób jak się ściga do dzisiaj faszystów.
.
Jako kropkę nad i jeszcze to dołacze. Ty napisałeś:
*
“Komunizm miał znacznie więcej ofiar na sumieniu niż faszyzm czy nazizm i zrobił dużo większe szkody w ludzkich umysłach, co widoczne nawet po latach – przykładem niektóre wpisy na tym blogu.”
*
Na wypadek jakbyś próbował imputować ze i ja jestem tym ‘niektórym wpisem’ – no bo twoja zdolność do postrzegania “faktów” jest legendarna – muszę dodać na koniec jeszcze i to. To, czego ludzie zbliżeni do moich poglądów czasem bronią to prawo do przyznania, że przeżyli całe swoje produktywne życie właśnie produktywnie. Dzięki temu i tobie danym było rozwinąć się ‘twórczo’. Co demonstrujesz prawie codziennie o późnych godzinach nocnych. I nie czynisz tego z terytorium odległej Syberii. Gdzie połączenia internetowe są nienajlepsze również z tej przyczyny, że chińskie interferencje w komunikację międzyplanetarną dotyczą tamtych terenow. Podczas gdy polskich już nie.
Grudzień 21st, 2009 at 04:58
Może my czegoś nie wiemy, a wspomniany Dzibowski ma jakieś szczególne cechy lub umiętności, które mogą się kiedyś Narodowi przydac, więc mu nieco więcej wolno? Może się okazać na przykład, że umie odejmować liczby ujemne lub na przykład dodawać ułamki, które te czynnosci po przekształceniu Narodu na własny wzór i podobieństwo przez rządzących nami Wiecznych Studentów nie będą bynajmniej powszechne. Twierdze to z jednej strony na podstawie własnych obserwacji młodego pokolenia, przeczytanej kilka dni temu (chyba w Polityce) publikacji na temat próbnej matury i na podstawie potwierdzającej zawarte w artykule wątpliwości rozmowy w sobotę z kilkoma nauczycielkami matematyki. Podobał mi się przykład studenta, który uparcie się bronił przed przyjęciem do wiadomości jakoby dwa razy jedna druga to jest jeden. Przytaczane argumenty zostały po kolei obalone: ani dwie półlitrówki nie staną się litrem tylko pozostaną dwoma półlitrówkami, ani raz przekrojone na pół jabłko nie zrośnie, tylko po dodaniu pozostanie dwoma półjabłkami. Logiki zresztą odmawiać mu nie można.
Grudzień 21st, 2009 at 05:51
Mawar dalej nic nie rozumie. Zasługą Generała jest wspieranie zmian w Polsce. Gdyby przysłowiowy Dönitz wraz z Hessem zrobili przewrót, obalili Hitlera, podpisali ugodę z Aliantami, wprowadzili demokrację, na pewno w Norymberdze by się nie znaleźli. Ile razy można to samo pisać?
Ortequ!
A za przypomnienie piranii wielkie DZIĘKI
Grudzień 21st, 2009 at 07:50
Torlinie! Gdybyś napisał, że gen. Jaruzelskiemu jedyne co mozna zarzucić to to, iż nie wspierał zmian, to od bidy można by się z tym zgodzić (mozna jeszcze mu co nieco zarzucić). Na pewno żadnego przewrotu nie zrobił, demokracji nie wprowadził, a już na pewno ugodę z Aliantami nie podpisał.
Odpowiadając na pytanie odpowiem tak: Pisać mozna w kółko to samo. A w jakim to przysłowiu Donitz występuje według Ciebie?
Grudzień 21st, 2009 at 07:57
Dlaczego jak klikam na nick Jasnejanielki, to się nic nie ukazuje?
Grudzień 21st, 2009 at 08:46
No to jeszcze raz. Dziobkowski NIE porównywał Jaruzelskiego do Hitlera. Przykład Hitlera przywołał, by wskazać, że przywódca sprawujący władzę totalitarną czy quasi-totalitarną jest współodpowiedzialny za zbrodnie czy niegodziwości dokonywane przez jego podwładnych. I ja się z tym zgadzam. Jest odpowiedzialny, jeśli nie prawnie, to moralnie, również wtedy, gdy osobiście do nich ręki nie przykładał i nawet bezpośrednio nie wydawał takich rozkazów.
Podczas stanu wojennego działo się wiele zła. Jaruzelski mógł sobie nawet tego nie życzyć, ale sam swoimi decyzjami stworzył dla tego zła warunki do działania. Nie można więc zdjąć z niego odpowiedzialności, i o ile się nie mylę, on się do tej odpowiedzialności poczuwa.
Zagadnienie, czy z tego tytułu należałoby go dziś osądzić i wsadzić na stare lata do więzienia, to odrębna kwestia i na ten temat głosu nie zabieram.
Grudzień 21st, 2009 at 10:56
Uchachany,
nie wycinaj frazy ze zdania,ktore napisałam, bo potem wychodzą głupoty.
Technika olejna (olej) – nie jest żadnym gwaszem, akwarela ma swoje prawa i też nie jest gwaszem.
Prace Dudy Gracza na wystawie opisano (akwarela, tempera) i można to traktować nie jako techniki malarskie, ale rodzaje farb użyte do wykonania pracy.
Wtedy ten zapis jest zgodny z prawda.
Natomiast technika akwarelowa – to malowanie na papierze farbkami wodnymi (akwarelami) i to w taki sposób, ze jeden kolor nie zachodzi na drugi.
Tempera to też farbki wodne, używane do malowania na podłożu, z tym, że są to farbki kryjące, nie laserunkowe.
W momencie, gdy używane kolory się pokrywają, jeden zachodzi na drugi, gdy mieszamy używane farbki – mówimy o technice gwaszu.
o z Wikipedii, którą uznajesz za wyrocznie:
Technika gwaszu różni się od akwareli głównie tym, że obrazy malowane gwaszem mają “pełne” kolory, a nie prześwitujące jak w akwareli.
Malowanie gwaszem jest najczęściej stosowane do wykonywania szkiców dla obrazów olejnych oraz do wykonywania ilustracji do książek, choć są też malarze wyspecjalizowani w gwaszu, stosujący z powodzeniem tę technikę do malowania “pełnoprawnych” obrazów.
Kiedyś już tutaj pisałam, by “nie uczyć ojca dzieci robić” .
Na marginesie, mam za sobą edukację plastyczną na poziomie średnim i półwyższym, robioną równolegle do normalnego ogólniaka i studiów. Pędzlem i ołówkiem posługuję się dosyć zręcznie, na własny, prywatny użytek.
Grudzień 21st, 2009 at 12:47
Pawle Luboński!
“Dziobkowski NIE porównywał Jaruzelskiego do Hitlera. Przykład Hitlera przywołał, by wskazać, że przywódca sprawujący władzę totalitarną czy quasi-totalitarną jest współodpowiedzialny za zbrodnie czy niegodziwości dokonywane przez jego podwładnych. I ja się z tym zgadzam.”
:
Dziobkowski nie porównywał tylko przykład z którym ty się zgadzasz przywołał. I tak do prawa Godwina doszliście obaj, strzelając sobie w stopę już wielokrotnie w międzyczasie. No i oczywiście nobilitując w końcu kabaret Pirania. Ten gruby wesołek kabaretowy, przy pomocy drugiego nie innego potrafili, jak ześ nam to w koncu uświadomił, jakieś ukryte znaczenie przekazać w swoim płaskim dowcipasie.
:
W twojej upierdliwości nie ma nic ukrytego. To jest ten twój słynny otwarty tekst, który da się podsumować w jednym pytaniu: qunia znasz? No i tak trzymać.
:
Aha, jeszcze jedno. Jaruzelski się do tej odpowiedzialności poczuwa, iż nie wyprowadzał czołgów na ulice by się nimi na niedzielny piknik przejechać. Tam uwarunkowania, głównie międzynarodowe, były takie, że innych możliwości niż własne czołgi on już nie miał. No ale o tym to nawet i ty mogłeś coś wcześniej napisać. Wtedy brzmiałeś, tak mi się wydawało, niegłupio. Teraz już nie.
:
Torlin, jak zawsze, ma rację. Ile razy można to samo pisać?
Grudzień 21st, 2009 at 12:57
Indoor,
Nic sie nie ukazuje bo to jest taki bardzo JASNY nick
Grudzień 21st, 2009 at 14:26
Indoor: Grudzień 21st, 2009 at 07:50
Napisałeś do Torlina:
*
gen. Jaruzelski “na pewno żadnego przewrotu nie zrobił, demokracji nie wprowadził, a już na pewno ugodę z Aliantami nie podpisał.”
*
Tu mi sie przypomniało “You forgot Poland” Busha. Po polsku to masz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Y.....got_Poland
Czy ty wiesz dlaczego Czech nie może zostać naszym bratankiem? Bo Czesi tak śmiesznie mówią! Śmiesznego mówienia tobie nikt nie będzie próbował ani zarzucać ani narzucać. Stąd będziesz naszym bratankiem po wsze czasy i tego przysłowiowi Dönitz wraz z Hessem nigdy ci nie odbiorą.
.
Jeśli natomiast ty Jaruzelskiemu zarzucasz iż on demokracji nie pomagał wprowadzić to my o kant okrągłego stołu będziemy zmuszeni to potraktować. Albowiem niezbadane są głębie więzów rodzinnych.
Grudzień 21st, 2009 at 17:39
Orteq zastanów się i odpowiedz w miarę prosto.
Ile rosyjskich dywizji stacjonowało na terenie Środkowej Europy?
Kiedy te wojska opuściły terytoria okupowane?
Na jakich podstawach prawnych opierało sie ich stacjonowanie?
Kto gwarantował te podstawy?
Gdzie prowadzone były trasy zaopatrzenia tych wojsk?
Kto gwarantował bezpieczeństwo komunikacji?
Grudzień 21st, 2009 at 18:08
Piotruś,
Mnie się wydawało, że odpowiedziałem na te wszystkie pytania. I to cuzamen do kupy razem, w jednym zdaniu: “Tam uwarunkowania, głównie międzynarodowe, były takie, że innych możliwości niż własne czołgi on już nie miał.”
:
Czy ta odpowiedź nie jest w miarę prosto wystarczająca?
Po zastanowieniu się dopuszczać zacząłem taką możliwość, iż ty pytania te tak naprawdę do kogo innego chciałeś skierować. Poczekajmy i posłuchajmy więc czy jakieś nożyce się nie odezwą czasem. Po tych uwerturach okrągłostołowych i innych.
Grudzień 21st, 2009 at 18:30
Zosiu,
Domagam się żebyś zrobiła przedświąteczną wystawę swoich prac malarskich na blogu.
Nie zapominaj także, że obiecałaś zadedykować mi Twoją książkę.
-
Pozdrawiam i składam najlepsze życzenia świateczne Tobie i całemu Zespołowi Redakcyjnemu.
Grudzień 21st, 2009 at 18:56
Orteq dalszą grą półsłówek dalej nie uciągniesz.
Grudzień 21st, 2009 at 19:34
Krotkie podsumowanie wyprawy do Kielc. Piekne miasto. Mieszkalem tuz kolo Kadzielni. Cisza. Czyste powietrze. Pieknie przebudowana ulica Sienkiewicza. Ksiegarnie czynne w przedswiateczna sobote i niedziele w godzinach 10-14. Czyli w Polsce nie ma kryzysu, skoro ksiegarze nie zycza sobie skorzystac z tzw. goraczki przedswiatecznych zakupow. Inne mozliwe wytlumaczenie: ksiazka w Wolnej Polsce przestala byc prezentem choinkowym. W tzw. nieslusznym a nawet zbrodniczym PRLu byla prezentem, co swietnie pamietam. Widocznie nastapil znaczacy postep na tzw. slusznej drodze.
.
Oprocz tego mialem okazje rozgladac sie na kieleckim, a potem na warszawskim dworcu PKP. Rozgladalem sie mianowicie w poszukiwaniu schodow ruchomych, windy, albo innego podobnego urzadzenia. Tak sie sklada, ze kiedy tzw. czlowiek ma w reku ciezkie torby, o co w koncu nietrudno podrozujac, to na mysl przychodza czlowiekowi schody ruchome i inne podobne gadzety. Jak sie przekonalem, przychodza nadaremnie. Ani w Kielcach, ani na warszawskim dworcu zwanym “centralnym”, nie znalazlem zbednych udogodnien cywilizacyjnych. Po chwili namyslu uznalem to za jak najzupelniej sluszne. W swiecie tzw. cywilizowanym ludzie korzystaja z udogodnien, a potem placa ciezko zarobione pieniadze za przywilej korzystania z silowni. Natomiast w Polsce mozna cwiczyc kondycje za darmo w kazdym miejscu i czasie. Nie tylko mozna, ale nawet trzeba. Madrze, oszczednie, i zapobiegliwie.
.
Mozna na to samo spojrzec takze bardziej dialektycznie w duchu obecnie toczonych dyskusji. Brakowi schodow ruchomych winien jest oczywiscie Jaruzelski. Nie wybudowal, chociaz mogl. Tym samym Polska stracila szanse na schody ruchome na skutek wprowadzenia stanu wojennego. Stracila i nigdy wiecej jej nie odzyskala. Stracone pokolenie nie zakosztowalo dobrodziejstw cywilizacji, a teraz ktore to juz pokolenie musi tarabanic sie pod gore z torbami? Nie ma schodow i nigdy juz nie bedzie, ale za to znalezlismy winnego.
.
Moze ktos z panstwa zglosi brak schodow do IPNu jako kolejna zbrodnie komunistyczna, dotad jeszcze niezauwazona? Mawarze, oto masz okazje wykazac sie kolejnym bohaterskim czynem w walce ze zbrodniczym rezymem generalow! A moze pierwszenstwo w napisaniu donosu przypadnie Uchachanemu? Prawico, nie zwlekaj! Dlugopisy w dlon! Nie wszystkie zawinione przez generalow zniszczenia zostaly juz napietnowane! Brak schodow ruchomych nie zostal jak dotad wpisany na liste zbrodni komunizmu. Prawico, nie ociagaj sie, tylko pisz donosy do Glownego Urzedu Rozliczania Generalow!
Grudzień 21st, 2009 at 19:39
Jesli idzie o brak schodow ruchomych na dworcu tzw. centralnym, to jest to brak czesciowy. Schody ruchome prowadza z peronow na poziom przejscia podziemnego, ale potem schodow brak. Widocznie w przekonaniu projektantow ciezkie torby i walizy znikaja z rak podroznego po dotarciu na poziom przejscia. Trudno powiedziec, co kierowalo wyobraznia projektanta wyz/wym dworca. Tak czy inaczej, brak schodow prowadzacych na przystanek autobusu jest wina generala Jaruzelskiego, co Mawar z Uchachanym na pewno potrafia swietnie uzasadnic.
Grudzień 21st, 2009 at 19:49
Zwracam takze uwage, ze dwadziescia lat to za malo, zeby zauwazyc brak schodow ruchomych w kraju, w ktorym najlepsze umysly sa zajete rozliczeniami zbrodniczego rezimu. Istnieja tzw. imponderabilia, do ktorych brak schodow sie nie zalicza, natomiast rozliczenie generala Czeslawa K. zalicza sie jak najbardziej.
.
Innym mozliwym wytlumaczeniem jest to, ze w IPN swietnie placa, wiec najtezsze umysly sa zajete podnoszeniem swoich uposazen wykonujac prace dobrze platna oraz niewatpliwie spolecznie pozyteczna. W koncu brak schodow moze zauwazyc kazdy glupek, czego przykladu wlasnie dostarczylem. Natomiast wine generalow za brak schodow i za inne zbrodnie moze zauwazyc jedynie profesor albo inny doktor od rozliczen. Takich specjalistow nie ma w kraju zbyt wielu, wiec nalezy im godziwie zaplacic, a potem pozwolic im pelnic ich Misje, dopoki nie jest za pozno. Reperowaniem dworcow niech sie zajmie kto inny.
Grudzień 21st, 2009 at 19:58
Mimo wszystko w IPN prace systematycznie posuwają się do przodu. Właśnie krakowski oddział pionu prokuratorskiego IPN umorzył śledztwo wobec przywódców III Rzeszy …z powodu ich śmierci. :D
Grudzień 21st, 2009 at 20:07
Zwracam takze uwage, ze od odpowiedzialnosci za brak schodow ruchomych Jaruzel sie nie wykreci. Skoro wprowadzil stan wojenny, wyprowadzil wojsko na ulice, i wzial spoleczenstwo za tzw. pysk, to od tego momentu odpowiada za stracone szanse, zamordowane nadzieje, za brak schodow, i za kazda dziure w plocie. On stal na czele i na niego spada odpowiedzialnosc za wszystko, co zle. Natomiast zasluga za wszystko, co choc troche dobre, przysluguje tylko i wylacznie Spoleczenstwu, ktore pod jarzmem i dzialajac wbrew satrapie, wywalczylo sobie tzw. margines wolnosci na skale niespotykana w historii, a w kazdym razie na skale niespotykana w tzw. obozie.
.
Do pogodzenia pozostaje jedynie niespotykana skala marginesu wolnosci z rownie niespotykana skala uciemiezenia, bo na zdrowy rozum albo jedno, albo drugie. Jednak zdrowy rozum nigdy nie stanowil w Polsce wielkiej przeszkody, nie stanowi, i stanowic nie bedzie. Odkladajac zdrowy rozum na bok, Jaruzel jest winny wszystkiemu i powinien zostac sprawiedliwie osadzony, zas Spoleczenstwo ma niespotykane osiagniecia polegajace na udowodnieniu powyzszej prawidlowosci.
.
Jesli zas idzie o schody ruchome, to takimi przyziemnymi problemami zajmuja sie polscy inzynierowie po wyemigrowaniu do krajow, w ktorych zdrowy rozum jest stosowany na codzien.
Grudzień 21st, 2009 at 20:20
Narciarz zamiast się cieszyć, że za zupełną darmochę ma zaprawę narciarską w terenie zabudowanym wprawdzie, ale z dostępem do świeżego powietrza, marudzi jak ostatnia maruda.
Stawy kolanowe się tobie narciarzu wzmacniają, to się przyda w sezonie, na stoku.
Życzę udanych zjazdów….
;
Indoorowi spieszę wyjaśnić, że bardziej mi się podoba kolorek zielony od czarnego, więc sobie taki zamówiłam, wstawiając w ramkę ; /www/… i wyszło, jak wyszło. Swojej strony nie prowadzę i nie mam w planie. Ten kolorek, to mój wybryk ;) Nieszkodliwy, jak sądzę :)
Grudzień 21st, 2009 at 20:32
Najwieksza i niewybaczalna wina Jaruzela jest nagle zakonczenie kilku tysiecy blyskotliwych karier. Wszystko sie tak swietnie rozwijalo dzialaczom Solidarnosci, ktorzy wykryli powolanie w swoim DNA, jakze roznym od DNA komunistow. Dziesiec milionow zorganizowalo sie w kilka miesiecy i nie bylo konca nadziejom nie tylko na wolnosc od komunizmu, ale takze na prace i na rosnace uposazenia. Patrzac na sprawe realistycznie, w Zwiazku oprocz slusznosci byly takze etaty. Na ktore wielu mialo nadzieje.
.
W pierwszej polowie grudnia okazalo sie, ze jesli gdzies na swiecie istnial kolos na glinianych nogach, to nie byla tym kolosem ani Partia, ani milicja, ani nawet Zwiazek Radziecki, pomimo wyslania pod jego adresem Przeslania Do Narodow Europy Wschodniej. Przeslanie przeslaniem, zas potem nastapilo upokorzenie. Jak mowia psychologowie, upokorzenie jest najtrudniejsze do wybaczenia.
.
Dzis, w dwadziescia lat po Okraglym Stlole, nie mozna sadzic jego inicjatorow za swoje upokorzenie sprzed 28 lat. Natomiast mozna ich sadzic za ich zbrodnie. Ktore jednakze trzeba najpierw znalezc i wykazac. Sa z tym niejakie klopoty. Ale staran nie porzucono. Najtrudniej umiera nadzieja. W danym przypadku, nadzieja na siarczysty policzek, ktory wreszcie przywroci rownowage zachwiana 28 lat temu. Bo o to tylko chodzi, zeby kilka tysiecy niedoszlych dzialaczy moglo patrzec w lustro po zmyciu ze swoich twarzy wstydu, ze nie potrafili realistycznie myslec i planowac wtedy, kiedy to bylo potrzebne zarowno Polsce, jak tez Solidarnosci.
Grudzień 21st, 2009 at 20:32
Stan,
jak sfotografuję, to pokaże! Może w święta?….
Jak zdążę, to wcześniej.
Sfotografować muszę za dnia, jak lepsze światło.
Niewiele tego mam akurat w mieszkaniu, ale coś się znajdzie.
Książkę dostaniesz na mur-beton.
Grudzień 21st, 2009 at 20:36
Narciarzu, reportażysto,
pohamuj z tym opisem Polski, bo nie nadążam ze śmiechem!
Grudzień 21st, 2009 at 20:50
Zbliza sie Wigilia, a z nia czas prezentow. Skladajac calemu Blogowisku najserdeczniejsze zyczenia, chcialbym polozyc pod Waszymi choinkami dwa wirtualne prezenty.
.
1. Solidną zaprawę narciarską w terenie zabudowanym wprawdzie, ale z dostępem do świeżego powietrza na dowolnie wybranym dworcu. Zaprawa polega na dotarciu z przystanku autobusowego na peron, a nastepnie z powrotem, uzywajac przejscia podziemnego pod torami. Uprawiac raz dzienie, majac w rekach dwie okolo dwudziesto-kilogramowe walizki.
.
2. Ksiazkę Ludwika Stommy “Polskie złudzenia narodowe”. Przeczytac co najmnie dwa razy, a nastepnie przekazac do przeczytania nastepnemu czytelnikowi dowolnej orientacji politycznej, z przykazaniem zrobienia tego samego.
http://www.gandalf.com.pl/b/po.....-narodowe/
Grudzień 21st, 2009 at 20:51
Dobranoc!
Grudzień 21st, 2009 at 20:53
Narciarzu, na Dworcu Centralnym w Warszawie schody ruchome są na samą górę, w szczególności z obu głównych poprzecznych galerii nad peronami. Widocznie wszedłeś w jakiś boczny korytarz.
Grudzień 21st, 2009 at 21:02
Piotruś,
“Orteq dalszą grą półsłówek dalej nie uciągniesz.”
:
Pewnie masz rację. Ale jeszcze trochę pokombinuję. Jak ten torlinowy koń pod górę.
Teraz jednakże pędzę szukać ruchomych schodów dla narciarza. Ktoś Generała z opresji wybawić musi. Bo nie może być tak, że przez całe lata zamordyzmu Jaruzelskiego nie wybudowano ani jednych ruchomych schodów w całym zniewolonym kraju. No chyba ze mogło być tak. I jeśli mogło to napewno było!
:
A gra półsłówek jest wtedy jak pradziadek przy saniach. Kiedyś to gdzieś przeczytałem. Mogłem nawet napisać ale nie jestem pewien.
Grudzień 21st, 2009 at 21:38
Narciarz2
“Oprocz tego mialem okazje rozgladac sie na kieleckim, a potem na warszawskim dworcu PKP. Rozgladalem sie mianowicie w poszukiwaniu schodow ruchomych, windy, albo innego podobnego urzadzenia”.
.
Na kieleckim dworcu jest taki myk, że niekoniecznie trzeba schodzić do przejścia podziemnego. Można iść z bagażem bezpośrednio przejściem po torach z pierwszego peronu – czyli przylegającego do budynku dworcowego – na drugi peron, z którego odjeżdżają pociągi do Warszawy i Krakowa. Przechodzi się po prostu przejazdem dla wózków bagażowych, usytuowanym ok. 20 metrów w kierunku północnym (“do Warszawy”), licząc od końca budynku dworcowego. Idąc tą drogą w kierunku odwrotnym, z pociągu do miasta, trafisz od razu na postój taksówek, nie wchodząc w ogóle do budynku dworcowego. Polecam.
Z kolei Na warszawskim Dworcu Centralnym schodami ruchomymi wjeżdżamy z poziomu peronów aż do hali głównej, gdzie po obu jej stronach są postoje taksówek i podjazdy dla samochodów, nawet chyba jakieś przystanki autobusowe od strony Złotych Tarasów. Popełniłeś błąd wjeżdżając po prostu z peronów na poziom korytarzy, zamiast jechać jeszcze piętro wyżej – do hali głównej. Nie jest więc prawdą, że Gierek zły dworzec zbudował, choć przedwojenny był lepszy.
Co widać tu:
http://www.warszawa1939.pl/ind.....y&r3=0
Grudzień 21st, 2009 at 21:43
Stan,
niewiele tego znalazłam w domu, ale coś jest z dawnych lat.
Dawno nic nie narysowałam ani namalowałam w tradycyjny sposób. Dobre ….dzieści lat!
http://picasaweb.google.pl/Sop.....jeIMaluje#
Grudzień 21st, 2009 at 21:57
Na Pomorzu Zachodnim miła uroczystość, otwarcie obwodnicy Stargardu Szczecińskiego na drodze krajowej nr 10.
Ale nie wiem czy ta droga jest kościelna czy publiczna
http://szczecin.gazeta.pl/szcz.....9.html?i=1
I dlaczego ją świecił katolicki duchowny, bo jeśli już, to chyba powinno być poświęcenie ekumeniczne, przecież budowali ja i jeździć będą po niej wszyscy, nie tylko katolicy.
Grudzień 21st, 2009 at 22:05
Narciarzu, na Dworcu Centralnym w Warszawie schody ruchome są na samą górę, w szczególności z obu głównych poprzecznych galerii nad peronami. Widocznie wszedłeś w jakiś boczny korytarz.
.
Ja sie chcialem dostac na przystanek autobusu 130 w kierunku Mokotowa. czy tam sa schody ruchome z przejscia podziemnego na poziom ulicy? Byloby dziwne, gdybym nie zauwazyl. Rozejrze sie jeszcze raz przy najblizszej okazji.
Grudzień 21st, 2009 at 22:05
Trzy lata temu wsiadałam do super szybkiego pociągu francuskiego jadąc z Prowansji do Lyonu. Nie pamiętam dokładnie nazwy dworca, ale był to Avignon. Od parkingu na peron wlokłam się z ciężką walizą chyba ze sto metrów do budynku dworca, skąd drewnianymi schodami na wolnym powietrzu na niezadaszony peron, a lał ulewny deszcz!!!
Na szczęście był to gorący dzień, więc deszcz przyjemnie chłodził ;)
Jechałam przemoknięta do nitki, fryzura przepadła, w samym Lyonie też nie było różowo. Nie czułam się luksusowo.
Narciarzu – przesadzasz.
Grudzień 21st, 2009 at 22:08
Na kieleckim dworcu jest taki myk, że niekoniecznie trzeba schodzić do przejścia podziemnego. Można iść z bagażem bezpośrednio przejściem po torach z pierwszego peronu – czyli przylegającego do budynku dworcowego – na drugi peron, z którego odjeżdżają pociągi do Warszawy i Krakowa.
.
Owszem, zauwazylem, ze pan w mundurze kolejarza przechodzil przez furtke a nastepnie przez tory. Ale ja bylem po cywilnemu. Juz kiedys placilem mandat za przejscie przez tory. Wolalem nie powtarzac tego doswiadczenia.
Grudzień 21st, 2009 at 22:13
Narciarzu – przesadzasz.
.
Ja wiem, ze we Francji bija Murzynow.
.
Polecam ksiazke Stommy. Jest pelna takich przykladow. Na przyklad: w Europie Zachodniej palono ludzi na stosach. W Polsce tez palono, przeciwnie, niz uczyla komunistyczna szkola. (“Polska krajem bez stosow” – nieprawda.)
.
Zgodnie z ta logika mozemy sie wiec szczycic tym, ze w Polsce nie ma schodow i w Lyonie tez nie ma.
.
Po raz drugi dobranoc. Niech Wam sie przysnia duze szerokie schody ruchome.
Grudzień 21st, 2009 at 22:43
Przecież na przystanek 130 prowadzą schody ruchome.
Mawarowi coś się podobało w PRLu. Koniec świata i okolic.
Oglądałem Lisa, takiej kompromitacji, jaką pokazała Kazimiera Szczuka, to człowiek przeciwny parytetom mógł sobie tylko wymarzyć. Przerywająca, gadająca bez sensu, zarozumiała. Powinna zostać Prezydentem Polski. Parytetowym.
Grudzień 21st, 2009 at 22:53
Oj Narciarz,
cos mi sie wydaje, ze nie zyskasz ty popularnosci wsrod krajowcow, oj nie zyskasz! Takie krytykanctwo! Z Indoorem w jednym rzedzie cie postawia pewnikiem. :D
‘
Pawel,
nie wiem jak teraz, ale kiedys na tym Centralnym to chyba byly same boczne korytarze! Co ja sie tam nawloczylam z walizkiem to az strach opowiadac, bo klac zaczne. Koszmarny dworzec. A w ogole to cala Warszawa wydala mi sie koszmarna od strony komunikacyjnej przynajmniej. :)
‘
Jasnaanielko,
moze przegapilas wozki?:)
‘
Wszystkim zycze lekko mroznych i pieknie bialych Swiat oraz swietego spokoju.
‘
Panie Gospodarzu – nowy wpis choinkowy by sie przydal. :)
Grudzień 21st, 2009 at 22:54
Książkę Stommy czytałam, a nawet miałam na własność, ale ktoś pożyczył i przepadła. Właściwie nie bardzo rozumiem, o co narciarzowi chodzi? Cały czas próbuje się utwierdzać w poczuciu słuszności swojego wyboru z przed lat. Wyboru innego kraju do spędzenia reszty życia. Wygląda na to, że mu się udało, ma satysfakcjonującą pracę, wspaniałe tereny do uprawiania ulubionego narciarstwa, brak uciążliwych niedostatków waluty wymienialnej na świecie całym. Czyż nie wystarczy tych przykładów do stanu jakiegoś wewnętrznego zadowolenia, radości z własnych osiągnięć, stabilizacji? Przyjeżdżając do Polski nie spodziewał się chyba, że zobaczy cuda. Skąd tyle złośliwości, frustracji? Pewnie zobaczył na peronie, albo przed budynkiem dworca któregokolwiek jakichś palących papierosy i piwkujących – w Ameryce nie do pomyślenia!!!
Pamiętam z czasów, kiedy jeździłam na obozy harcerskie i grupy przyjezdnej dzieciarni parami prowadzano po jakiejś powiatowej mieścinie, jak głośno wydziwiały… u nas w Warszawie to to i tamto. A w Ameryce tamto i owanto, ale zawsze lepiej, niż w kraju, z którego się wyjechało jako zdolny i rokujący inżynier. Wykształcony w tym okropnym kraju bez ruchomych schodów.
Narciarzu – nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakim się okazujesz prowincjuszem. Z Ameryki :D
Grudzień 21st, 2009 at 22:55
Torlin,
nie wiem co gadala Szczuka Kazimiera, ale jestem przeciw parytetom. Choc z zupelnie innych powodow.
Wlasnie sie zdecydowalam. :)
Grudzień 21st, 2009 at 23:00
Ewo-Joanno!
Wózków nie przegapiłam. Były pewnie w tej hali, gdzie się od parkingu dowlokłam, ale… czy próbowałaś wjechać wózkiem bagażowym po schodach? :D :D :D Schody były na wysokość nasypu kolejowego – tak z 1,5 piętra! Drewniane, z prześwitami.
Grudzień 21st, 2009 at 23:11
No nie uda mi sie odejsc od kompa. :)
Jasnaanielko,
to chyba nie tak i chyba bardzo sie mylisz.
Wiem, ze nie lubisz emigrantow i mniej wiecej wiem co sobie o nas myslisz.
Narciarz odpowie ci sam jak zechce, ale ja ci powiem jak to wyglada z mojej strony.
Bez wzgledu na powody wyjazdu, w ktoryms momencie jestes TAM i stajesz nos w nos z zupelnie inna rzeczywistoscia. I nie chodzi mi o materialna strone, bo ta najmniej istotna, ale o kulturalna czy cywilizacyjna. Czesto trudno zrozumiec pewne zachowania ( oni to jacyc durni!), potem powoli czlowiek sie przestawia, zaprzestaje krytyki bo zaczyna rozumiec te druga strone i doceniac ich rozwiazania. No i w ktoryms momencie stoisz sobie w rozkroku jedna noga wspomnieniowa w Polsce (wybielonej!) a druga emigracyjna w aktualnej rzeczywistosci.
Poki tych obu nog nie skonfrontujesz, jest OK. Ale do konfrontacji dochodzi wczesniej czy pozniej – albo jedziesz do Polski, albo chociazby wlazisz tam przez internet.
I nastepuje drugi szok kulturowy, odwrotny niejako, kiedy twoje wspomnienia sa w konflikcie z rzeczywistoscia z jaka sie zetkniesz.
No, i wtedy tez zaczyna sie krytykowac usilujac przekazac “krajowcom” ze istnieja rozwiazania lepsze i sprawdzone gdzies indziej i ze w ogole to mozna inaczej podchodzic do wielu spraw.
A “krajowcy” na krytyke reaguja agresja albo “u was Murzynow bija” i z punktu ustawiaja sie w opozycji nawet nie usilujac sie zastanowic, czy moze tamten ma racje, bo byc moze jego spojrzenie jest bogatsze.
No ale jako renagat nie ma taki prawa do krytyki ojczyzny swietej, prawda? I taka to prawda kroluje na wszystkich forach od tych Onetowych zaczynajac a na Polityce konczac.
Grudzień 21st, 2009 at 23:19
Jasnaanielko,
Avignon to dosc duze miasto i mysle, ze mialas po prostu pecha trafiajac na malenki dworzec.
Grudzień 21st, 2009 at 23:42
Ewa-Joanna z jasnaanielką wymieniły uprzejmości. A mnie nic tylko Jan Kiepura w głowie. Jak to po przyjeździe do PRL zdenerwował samego Waldorffa Jerzego. Bo na czyjeś, pewnie podchwytliwe pytanie jak mu się podoba Pałac Kultury, chłopak z Sosnowca miał odpowiedzieć: mam większy w Ameryce.
.
Też pewnie miał po prostu pecha. Trafiając na maleńki dworzec bez ruchomych schodow. I patrząc na dumę ówczesnej Warszawy przez odwróconą lornetkę.
Grudzień 21st, 2009 at 23:50
Znow jestem. Przyszedlem, zeby wylaczyc komputer na dobranoc, wiec jest okazja do komentarza na temat
[Narciarz] cały czas próbuje się utwierdzać w poczuciu słuszności swojego wyboru z przed lat. Wyboru innego kraju do spędzenia reszty życia.
.
Nie musze sie utwierdzac. Sprawa jest bardziej skomplikowana. Po pierwsze, jak mowia emigranci, jesli ktos raz przekroczyl Atlantyk, to juz zawsze bedzie po niewlasciwej stronie. E-J malowniczo napisala, ze delikwent stoi w rozkroku. Bardziej pozytywnie mozna powiedziec, ze delikwent jest czlowiekiem dwu kultur. Jak zwal, tak zwal. Patrzac czy to z drugiej strony, czy z pozycji rozkrocznej, rozmaite absurdy widac golym okiem po obu stronach. poniewaz tak sie sklada, ze pisze dla publicznosci krajowej, to lokuje sie w pozycji komentatora spraw krajowych. Krajowcy nie lubia komentatorow, co jest oczywiscie zrozumiale, ale z drugiej strony krajowcy tez nie sa zachwyceni i bez przerwy narzekaja na krajowa rzeczywistosc. Wiec mi tez wolno.
.
Skąd tyle złośliwości, frustracji?
Ironii, droga Anielko, ironii. Naucz sie odrozniac frustracje od ironii. A poza tym, jesli zadasz sobie trud ponownej lektury, to moze zauwazysz, w ktora strone ta ironia byla skierowana. Schody byly niejako kanwa czy tez scena, ale chodzilo o co innego.
.
Przecież na przystanek 130 prowadzą schody ruchome.
Tam, gdzie ja taszczylem bagaze, schodow nie bylo, ale moze sa gdzies po drugiej stronie? Przy najblizszej okazji sprawdze, jesli bedzie za dnia i bedzie jasno widac.
.
Dobranoc po raz trzeci.
Grudzień 21st, 2009 at 23:51
Ewo – J.
Skąd ci przyszło do głowy, że ja nie lubię emigrantów?
Mylisz się głęboko. Nie lubię pewnych postaw, niezależnie od tego, czy ktoś jest, czy nie jest emigrantem. Tak się składa, że w ostatnich paru latach gościłam w Polsce kilka osób, moich rówieśników, kolegów szkolnych. Mieliśmy uroczyste obchody 50-lecia matury, potem koledzy parę razy gościli w Polsce wraz z żonami, korzystali z kuracji w uzdrowiskach i byli bardzo zadowoleni. Podziwiali zarówno Wrocław, jak i inne miejscowości, które odwiedzali, lub przez nie przejeżdżali. Polska, którą pamiętali ze szkolnych lat w porównaniu z tą, zastaną teraz była smutnym, biednym, zniszczonym krajem. Teraz miasta są kolorowe, zadbane, stara zabudowa jest z pietyzmem odnawiana, Polska pięknieje i oni to widzą. W tym roku też się wybierają, bo dostali zaproszenie na jubileusz uczelni, którą kończyła żona jednego z kolegów. Oczywiście przedłużą pobyt, odwiedzą Wrocław, pojeżdżą po kraju. Nie przeszkadza im brak ruchomych schodów. One kiedyś też się pojawią na każdym większym dworcu…
A co do Francji…To nie był maleńki dworzec. Pociąg zatrzymywał się chyba tylko jeden raz, to był ten słynny TGV, który jeździ po specjalnych torach, rozwijając jakieś nieziemskie szybkości. Bilet kupowaliśmy w Apt, ale stacja była w pobliżu Avignon.
Grudzień 21st, 2009 at 23:53
Dokładnie tak podobno było z Kiepura i Pałacem Kultury w 1958 roku:
*
Do historii przeszła jego rozmowa z jednym z warszawskich dziennikarzy w klubie przy Foksal. Pan redaktor zapytał „Jak się Panu podoba Pałac Kultury?” Na co Kiepura odparł „Mam taki w Ameryce, tylko większy.”
*
http://www.polskieradio.pl/his.....x?id=64033
Grudzień 22nd, 2009 at 00:40
“Na Pomorzu Zachodnim …. otwarcie obwodnicy Stargardu Szczecińskiego na drodze krajowej nr 10.
Ale nie wiem czy ta droga jest kościelna czy publiczna
I dlaczego ją świecił katolicki duchowny …”
.
Przejściowo zabrakło imamów, mnichów buddyjskich, czarowników afrykańskich i szamanów syberyjskich… Poza tym każdy kraj ma swoją specyfikę, Anglia ma królową, Polska katolicyzm, Rosja nie ma demokracji, Czechy są ateistyczne (z wyjątkiem Moraw) etc.
.
“bo jeśli już, to chyba powinno być poświęcenie ekumeniczne, przecież budowali ja i jeździć będą po niej wszyscy, nie tylko katolicy”.
.
Może nawet i ateiści będą jeździć, więc wśród święcących powinien być nasz blogowy ateusz – Torlin.
:)
Grudzień 22nd, 2009 at 00:50
E-J,
“A “krajowcy” na krytyke reaguja agresja albo “u was Murzynow bija””
:
U was to chyba nie Murzynów tylko kangurów biją. Wciąż jednak Amerykanie są potrzebni do tego bicia. Tutaj Woody Allen się zatrudnił
http://vodpod.com/watch/143997.....g-kangaroo
Grudzień 22nd, 2009 at 01:26
Mawar,
uwaga, że polski katolicyzm jest poniekąd rodzimym folklorem – nawet trafna. Co do porównania z brytyjską królową, to bym się spierała, monarchia, to jednak nie schizma wyznaniowa.
Grudzień 22nd, 2009 at 02:24
Jeszcze na moment wpadłem do Warszawy, więc podzielę się z Narciarzem2 bolesną uwagą na temat jego idola – gen. W. Jaruzelskiego.
Tajemnica, dlaczego nie przeszkadzał on w przemianach ustrojowych III RP jest łatwa do rozszyfrowania. Nie było rozkazu! ZSRR, akurat się rozpadała, a przywódca Rosji, Borys Jelcyn nie dbał o jej imperialne tradycje, a poza tym ostro tankował, szefowie KGB zaś uparcie milczeli.
Zresztą praktyka funkcjonowania organów władzy w III RP, nie odbiega daleko od sposobu ich funkcjonowania w PRL-u. No, więc, jak zajdzie potrzeba. Nie trzeba będzie tak dużo zmieniać. Mieliśmy pokojowe wyjście w komunizmu, to i stać nas na pokojowe wejście z powrotem, a obywatel dużej różnicy przecież nie odczuje!
Grudzień 22nd, 2009 at 04:27
J tu czegoś nie rozumiem w tych katolickich zwyczajach bożonarodzeniowych, może mi ktoś wytłumaczy!
Pan prezydent przestał chorować i urządził uroczystą Wigilię …21 grudnia, wydał poczęstunek, składał życzenia, dzielił się opłatkiem, co zarejestrowały przeróżne media.
http://wiadomosci.onet.pl/2099.....,item.html
Wigilia, jak nazwa wskazuje jest dniem z reguły uroczystym, poprzedzającym jakieś wydarzenie – w tym wypadku przed Bożym Narodzeniem. Skoro Boże Narodzenie obchodzi się 25 grudnia, to wigilia Bożego Narodzenia jest 24 grudnia i jak tradycja wskazuje – obchodzona od późnego popołudnia bardzo uroczyście w domach
Jak więc można mówić o wigilii 4 dni przed Bożym Narodzeniem?
Rozciąganie wigilii ponad 24 godz. jak gumy do żucia wypacza kompletnie jej sens i sprowadza tą przepiękną polską tradycję do poziomu świątecznego handlu w supermarketach.
Z jednej strony w naszym kraju jacyś nadgorliwcy z Krajowej rady Radiofonii i Telewizji nie pozwalają na używanie melodii kolęd (ale wyłącznie polskich, z innych krajów owszem, można) w reklamach świątecznych, bo to może urażać uczucia religijne polskich katolików, z drugiej strony cały prawicowy establishment z prezydentem kraju postponuje tradycyjną wigilie i wykorzystuje ją w celach propagandy politycznej.
Takie pomylenie z pokręceniem – może być tylko w Polsce/.
Smutne to, bo wskazuje, ze Polacy w większej swej masie nie bardzo rozumieją do końca, co tak w rzeczywistości świętują tego 25 grudnia i dzień wcześniej.
Wigilia ma w polskiej kulturze też pozareligijne wyjątkowe znaczenie, jest wyjątkowym uroczystym świętem rodzinnym, z pięknymi tradycjami kulinarnymi i pewnymi rytuałami. Towarzyszą temu piękne kolędy i pastorałki, przystrojone choinki.
Do wigilijnej wieczerzy zasiadają prawie wszyscy Polacy, bez względu na wyznanie czy światopogląd. Jest to tradycja która wyjątkowo spaja Polaków, taki polski znak rozpoznawczy na świecie, jak Chopin czy bociany.
Wielka wartość dodana wypracowana przez nas w ciągu historii.
Zrobienie z wigilii swego rodzaju gadżetu politycznego, mieszanie jej z adwentowymi spotkaniami, organizowanie tych spotkań w zakładach pracy niejako na siłę – jest pewnego rodzaj kulturowym dość prostackim barbarzyństwem, do którego człowiek światły nie powinien się posuwać.
Grudzień 22nd, 2009 at 06:02
Mawarze – nie masz bliższych krewnych? Dla mnie wyświęcanie odcinka autostrady, krzyże w bibliotekach publicznych i wymienianie biskupów na zjazdach AKowskich przed wojewodami świadczy o upadku Kościoła. Bo to dla mnie zawsze był autorytet, a teraz jest ałtorytet.
Zlitujcie się, w dniu otwarcia dworca schodami ruchomymi można było wjechać z peronów na poziom zerowy, a stamtąd schodami ruchomymi na poziom +1 czyli hali dworcowej z autobusami i taksówkami. Tworzycie mity.
E-J!
Ja nie mam nic przeciw emigrantom, ale są to osoby bardzo często zarozumiałe, które muszą nam maluczkim powiedzieć, jak powinniśmy żyć, bo inaczej my biedne sierotki tego byśmy nie wiedziały.
Grudzień 22nd, 2009 at 06:30
Polski folklor… Ci na cmentarzu, tamci na parkingu i jakoś się kręci…
http://wyborcza.pl/1,76842,738.....iego_.html
Grudzień 22nd, 2009 at 08:30
Jak ja się cieszę, że w rewanżu nie zareagowałem żadnym tam łukiem kurskim. Więc mnie wolno jest czytać jasnaanielkę otwartym tekstem. A jej tekst to sam mniod. “Ci na cmentarzu, tamci na parkingu i jakoś się kręci…” Palikot by lepiej nie opisal samego życia polskiego. Anielko, ty jes… No już dobrze, dobrze. To chyba wiek nasz podobny tak mnie w ramiona jasnejanielki pcha.
Grudzień 22nd, 2009 at 09:03
to jest nie życie a pożycie. Na tym cmentarzu.
Grudzień 22nd, 2009 at 09:05
Multum tematów. Coś rozgadaliście sie. Kilka wprost dla mnie, a ja dziś nie mam czasu. Stąd taki mój krótki (i zapewne dziś ostatni) komentarz.
Grudzień 22nd, 2009 at 09:16
Indoor,
dywan (trzepanie), firanki (wieszanie) czy zakupy (targanie)?
Grudzień 22nd, 2009 at 09:40
Zofia ,ym narodzeniem wieczorem. Ponieważ pan prezydent /celowo z małych liter/ jest katolikiem takim samym jak patriota polskim nic dziwnego, że nie zna zwyczajów świątecznych polskich katolików /flagę
zwyczaje Polaków katolików są takie jak piszesz i wigilia zawsze była dzień przed Boż Polską tez wieszał do góry nogami/
Grudzień 22nd, 2009 at 09:43
Nie wiem dlaczego tekst mi “prabało”
próbuję jeszcze raz
Zwyczaje Polaków katolików są takie jak piszesz i wigilia zawsze była dzień przed Bożym Narodzeniem
Ponieważ pan prezydent /celowo z małych liter/ jest katolikiem takim samym jak patriota polskim nic dziwnego, że nie zna zwyczajów świątecznych polskich katolików /flagę Polską tez wieszał do góry nogami/
Grudzień 22nd, 2009 at 09:54
Paweł ,
wracając do tematu Generała , to decydentów ocenia się po całości działań, a nie po wybranych jednostkowo zdarzeniach. Decydenci często muszą podejmować niepopularne decyzje , czasami podejmują kontrowersyjne. Często brak podejmowania decyzji ze strachu przed niekorzystnymi konsekwencjami odbija się fatalnie później. Zestawiając wszystkie za i przeciw mamy oceną postaci /oczywiście w miarę możliwości , bowiem w przypadku Generała wiele spraw jest w dalszym ciągu domniemywana, bo archiwa rosyjskie nadal zamknięte dla naukowców/
Grudzień 22nd, 2009 at 10:33
Zofio! Robota (pilna). Dziś jest 22 grudnia!
Grudzień 22nd, 2009 at 12:03
Indoor,
wiem, że dzisiaj jest 22.12.2009 i za dwa dni wigilia!
Każdy dobrze wytresowany małżonek – teraz zajmuje się aprowizacją świąteczną i jej transportem do domu pod komendą ślubnej, oraz pracami typowo męskimi – trzepaniem dywanów, wieszaniem firan, jeśli mieszkanie wysokie, oprawianiem choinki, jeśli taka prosto z lasu, froterowaniem parkietów, jeśli są, ect.
No i ma zadanie niebotycznie trudne – kupić prezent dla żony.
Ponieważ jestem singiel z psem i święta wyjątkowo spędzam w domu – dokładnie plączą mi się sprawy zawodowe z przygotowaniem wigilii i jedzenia na dalsze dni świat.
I tak, między szykowaniem sałatki z fasoli z korniszonami w majonezie a duszonymi grzybami, jako dodatku do smażonego pstrąga, dyskutuję via komórka i internet z moim naczelnym nt. tematyki najbliższych numerów “mego” pisma i ustalam szczegóły z ludzi z którymi muszę się spotkać, by zamówione artykuły napisać.
Potem siekam cebulkę do grzybków i zasuwam na ścierach flanelowych po wypastowanym parkiecie, by się błyszczał, bo froterka z racji starości “wysiadła”.
W międzyczasie wyskakuję z psem na spacer, bo wyje w korytarzu, że chce siusiu i lecę do marketu, bo mi się mąka skończyła a grzybki trzeba nieco mąką przyprószyć.
Choinka ubrałam w nocy z niedzieli na poniedziałek, bo zmiana aury i spać nie mogłam.
Więc ten kłopot mam już z głowy.
Nie Ty jeden Indoorze
masz pilną robotę na głowie.
Grudzień 22nd, 2009 at 12:20
Polska dyplomacja pod rządami Radka Sikorskiego dostaje notorycznie cięgi i popisuje się nie lada ułomnościami, by nie rzec głupotą.
A to włazi w tyłek USA i demoluje misterne plany UE wobec NATO, a to w ramach tzw. polityki wschodniej popiera się Saakaszwilego i daje aplauz jego awanturom na Kaukazie, okłamując wszystkich dookoła, że Ruski napadły na Gruzję, a to urządza niepotrzebne incydenty z Niemcami czy Rosją.
Teraz kolejne zadrażnienia, tym razem z Litwą
http://polonia.wp.pl/kat,1356,.....media.html
Chyba najwyższy czas, by polskie MZS i ośrodek dyplomatyczny przy prezydencie RP – zaczęły chodzić realnie po ziemi i przestały traktować Polski, jako pępek Europy a możne nawet świata.
To nonszalanckie dyktowanie krajom dookoła Polski, jak mają wobec naszego kraju i Polaków w diasporze postępować, zaczyna być już kłopotliwe.
Może raczej sami zajmiemy się swoim stosunkiem do obcokrajowców w naszym kraju, zlikwidujemy obozy pracy niewolniczej, poprawimy standard postępoowania z uchodźcami, nauczymy się ich szanować – a potem dopiero, jak uporządkujemy własne podwórko, zajmiemy się Polakami na Litwie.
Grudzień 22nd, 2009 at 13:21
ja mam o tyle prościej, że nie muszę grzybki maką prószyć.
Grudzień 22nd, 2009 at 18:17
Przytargałam cały tobół zakupów i dziś piekę piernik z bakaliami, a jak nerwy mnie poniosą, to i śledzie królowej Sylwii przyrządzę. Jutro kapusta z grzybami, nie chce mi się lepić pierogów. Te zostawiam na czas, gdy będę miała na to czas.
To mój wkład w rodzinną wigilię. Na pierwszy dzień świąt tradycyjnie u mnie kaczka z jabłkami, do tego jeszcze czerwona kapusta i kluseczki śląskie. Malutkie, z dziurką.
Grudzień 22nd, 2009 at 19:33
Jasna Anielko,
wyszukałam w bibliotece takie śmieszne wydawnictwo z bożonarodzeniowymi kulinariami z czasów stanu wojennego, gdy do pism kobiecych dodawano poradniki drukowane na lichym papierze.
Papier w kolorze wściekłego różu, broszurka spięta zszywaczem po środku, była dodatkiem do “Zwierciadła” i kosztowała 140 zł. Receptury dostosowane do tego, co było do dostania w sklepach w tamtych czasach.
Ponieważ b. dawno nie urządzałam wigilii – sięgnęłam po zawarte tam sugestie. I wybrałam, jak w PRL-owskiej stołówce – zestaw drugi.
Czyli
na przystawkę – sałatkę z fasoli “jasiek” i korniszonkami w wymyślnym sosie musztardowo-majonezowym.
Może jeszcze pokuszę się o śledzika w jakieś tam postaci. Bardzo lubię w zalewie korzennej, albo a la Bismarck. Sałatka zawsze może być skonsumowana w następne dni.
I danie – czerwony barszcz z pasztecikami nadziewanymi kapustą z grzybami. Klasyczny, na burakach, które także przyjechały z wekami w dostawie wiejskiej.
II danie – ryba smażona (będzie pstrąg, bo karp jest dla mnie za tłusty) posypana wiórkami chrzanu
do tego – duszone suszone grzyby (mam prawdziwki własnoręcznie po części zbierane, po części z zaopatrzenia wiejskiego, ziemniaki z wody, z plasterkiem świeżego masełka i posypane świeżą zieloną pietruszką Może jeszcze przygotuję buraczki na ciepło ze śmietaną. Nie zużyje całego słoja na barszczyk.
Na deser – kompot z białych czereśni własnoręcznie zbieranych i wekowanych (na wsi w czasie urlopu).
Piernik, który kupię, bo z wypiekami jestem na bakier. Piernikowe choinki i serducha zrobione przez babcię Pawełka, mojego kolegi.
No i szklanica grzańca.
Jeszcze nie wiem, czy to będzie ciemne piwo (żywiec) z korzeniami czy typowy grzaniec z czerwonego wina.
Ale chyba piwo i do dam do niego kogiel-mogiel.
Pychotka.
Jak na jedną osobę to i tak zbyt obfita wigilia.
Kolacja, jak najbardziej od strony kulinarnej – polska, z tego co pola i lasy bierzwnickie dają. Pstrągi z hodowli w okolicy.
Do tej rdzennie katolicko-polskiej wigilii, która zawsze jest z mojej strony, jeśli ją sama przygotowuję – hołdem dla mojej mamy, będzie tło muzyczne, oczywiście kolędy protestanckie – angielskie i niemieckie, dla ekumenicznej równowagi.
PS.
Mam w domu z 50, albo i więcej poradników i książek kucharskich, z przepisami kuchni bez mała z całego świata, polskimi reprintami dawnych przedwojennych wydań ze słynną “Kuchnią litewską” z 1938 r, “Kuchnią Warszawską, wytworną i gospodarską” Marty Norkowskiej (reprint wydania z 1904 r.) i “365 Obiadami” Lucyny Ćwierczakiewiczowej (reprit z 1860 r) na czele.
Przepisów na wigilie to ja mam multum, ale mi się zamarzyła taka b. prosta polska wigilia.
Zresztą u Cwierczakiewiczowej jest podobny zestaw, tyle, ze zamiast pstrąga u niej są sandacze, szczupaki, karpie, liny i leszcze.
Może i kupłabym sandacza, bo lubię, ale był niezbyt świeży i cholernie drogi
Pasztecik do barszczu jest i Ćierczakiewiczowej z grzybami, bez mieszania z kapustą, reszta podobna dań podobna.
Zestaw wigilijny mam więc optymalny.
Grudzień 22nd, 2009 at 20:59
Nasze panie to same w sobie pychotki. Bo popatrzmy co nam na Wileję wyserwują
:
śledzie królowej Sylwii przyrządzę
kluseczki śląskie. Malutkie, z dziurką.
II danie – ryba smażona (będzie pstrąg, bo karp jest dla mnie za tłusty) posypana wiórkami chrzanu
oczywiście kolędy protestanckie – angielskie i niemieckie, dla ekumenicznej równowagi.
:
A ja się ekumenicznie zapytuję: czy karp po żydowsku można na Wigilię podawać? Dodatkowe pytanie za 5 złotych – to nie jest cholernie drogo – a jeśli można, czy musi być koszerny?
:
Więcej pytań nie pamiętam. Życzę smakowitego pichcenia!
:::
Gdyż nie masz prawdziwej na Wigilię kucharki
bez częstej do przyrządzanych łakoci przymiarki
A już pichcenie bez kilku szklanic grzańca
To niczym modły bez przebierania różańca:
niby masz nakazane co robić, i jak
bez dotyku natchnienia, furt wyjdzie ci to wspak!
Grudzień 22nd, 2009 at 21:13
Zofia
“Mawar, uwaga, że polski katolicyzm jest poniekąd rodzimym folklorem – nawet trafna”.
.
Polski katolicyzm to także, na przyklad, uniwersytety katolickie, wybitny papież, środowisko Lasek, masowy ruch ludowej pobożności – Radio Maryja, Tygodnik Powszechny, miesięcznnik “Więź” z jej byłym Znanym Redaktorem – i co, to wszystko folklor? A z drugiej strony luteranizm, czy to nie resztówka i faktyczny folklor potężnej niegdyś reformacji? Ty jesteś dobrym tego przykladem, definiując swój luteranizm w formie wyraźnego resentymentu – jako krytykę obecności katolicyzmu w życiu publicznym. Prawosławni jakoś tego nie robią, ale oni widocznie mają poczucie swojej wartości.
Grudzień 22nd, 2009 at 22:50
Mawar,
a to czym jest?
Z dzisiejszej Gazety Wyborczej:
(…)
Na przedświątecznym spotkaniu w seminarium duchownym zebrała się we wtorek ponad setka gości – przyszli na zaproszenie arcybiskupa (metropolity szczecińsko-kamieńskiego Andrzeja Dzięgi), a jednocześnie marszałka województwa i prezydenta Szczecina.
Byli parlamentarzyści, władze wojewódzkie, prezydenci miast, starostowie, radni, władze uczelni, komendanci policji i dowódcy wojskowi. (…)
Uczestnicy opłatkowego spotkania obejrzeli w kaplicy krótki program artystyczny w wykonaniu alumnów seminarium duchownego, a potem na przyjęciu w seminaryjnym refektarzu, czyli stołówce, podzielili się opłatkiem.
Region zachodniopomorski to za prowincja watykańska będąca enklawą w UE?
Wstaw się w skórę innowiercy, agnostyka czy niewierzącego człowieka zaproszonego z racji pełnionej funkcji na takie spotkanie do arcybiskupa.
Ma odmówić z racji osobistych poglądów “arcybiskupowi a jednocześnie marszałkowi i prezydentowi Szczecina”, jak napisał jakiś idiota dziennikarz?
Znajdziesz takiego odważnego w Polsce?
Dla mnie to typowy polsko-katolicki folklor z domieszką dyktatury.
Grudzień 22nd, 2009 at 23:03
Mawar,
nie uważam Jana Pawła II za wybitnego papieża.
Jako głowa Kościoła rzymskokatolickiego – w Polsce poniósł sromotną klęskę ewangelizacyjną sądząc po stosunku Polaków-katolików do Dekalogu, uczestnictwie w praktykach religijnych i stosunkach mięzyludzkich.
W Polsce niewątpliwie hołubiony, z tym, ze nikt papieża tak na serio nie słuchał i nauk religijnych do serca nie brał.
Aplauzem cieszyły się chwile, gdy wygłaszał mowy polityczne.
Jako administrator państwa Watykan ma sporo za uszami z Bankiem Watykańskim i prokuratora włoskiego w zanadrzu. Swego kumpla kardynała-dyrektora od wyroków i celi uratował immunitetem dyplomatycznym.
Współpraca z mafią, pranie brudnych pieniędzy i wyprowadzenie sporej gotówki nie wiadomo gdzie – to niektóre z grzechów papieża i jego bankiera. Ratując tyłek kardynałowi-bankierowi stał się współudziałowcem jego przekrętów.
Jako papież- teolog na tyle odszedł od oficjalnej doktryny, że teraz Ratzinger musi sprzątać.
Historia to po latach sprawiedliwie wytknie. Żeby nie wiem jak patrzeć Karol Wojtyła jako papież – wybitnym nie był.
Grudzień 22nd, 2009 at 23:11
Orteg
Józef i Maria, rodzice Joszuy (Jezusa) to czystej krwi starożytni semici, Józef pochodził z rodu Dawidowego.
Najprawdziwsi Żydzi.
Zresztą papież Benedykt XVI pisze w swoich pracach jednoznacznie – jeśli chodzi o pochodzenie, to Jezus, jako człowiek – był Żydem.
Karp po żydowsku na wigilię – jak najbardziej.
Chyba nie znasz Starego Testamentu i dziejów biblijnych, skoro zadajesz takie pytania.
Grudzień 22nd, 2009 at 23:19
Orteg,
karp na wigilię czy musi być koszerny?
Ryby są dla religijnego Żyda koszerne (należą do “stworzeń wodnych posiadających płetwy i łuski”)
Tu masz zasady koszerności:
http://the614thcs.com/index.ph.....7,0,0,1,0/
Grudzień 23rd, 2009 at 00:11
Dziękuję Zofio. Co ja bym bez ciebie zrobił! A o tej koszerności to się naczytałem jak głupi tu
:
“KOSZERNY – czyli nadający się do użytku lub do spożycia zgodnie z żydowskimi przepisami religijnymi. Nakaz ten wywodzi się od żydowskich zasad dietetycznych, opisanych w Biblii. Formuła koszernoci jest to wymóg mający źródło w przepisach religijnych, a polega na przestrzeganiu zasad przygotowania jadła w sposób rytualnie czysty w odróżnieniu od tzw. trefnego, niezgodnego z żydowską tradycją.”
http://pychotka.pl/przepisy-ku.....wska..html
I dalej
:
“Karp po żydowsku
Farsz: Karp – 2 kg, Cebula – 30 dag, Jaja – 2 szt., Maca -15 dag
Sól, pieprz, cukier do smaku
Wywar: Głowy i szkielety ryb, Cebula – 20 dag
Sól, pieprz do smaku
Karpia oczyścić z łusek, odciąć głowę, a następnie usunąć wnętrzności przez otwór, jaki powstał po jej odcięciu (nie należy rozcinać ryby wzdłuż brzucha), umyć i wypłukać. Podzielić na dzwonka, po czym ostrożnie, by nie uszkodzić skóry oddzielić od niej mięso i odfiletować je od szkieletu i dużych ości. Z głowy usunąć oczy i skrzela. Następnie wraz z odfiletowanym szkieletem jedną lub kilka gotować na słabym ogniu, klarując wywar, by po przecedzeniu był przezroczysty. Sól i pieprz do smaku. Mięso ryby oczyścić z drobnych ości. Następnie wraz z namoczoną w wodzie (w żadnym przypadku nie w mleku) macą przepuścić przez maszynkę. Do masy dodać żółtka, ubitą pianę, doprawić ją do smaku solą, pieprzem i cukrem, po czym po dokładnym wymieszaniu napełnić nią dzwonka karpia. W ten sposób przygotowane dzwonka ułożyć w garnku i zalać ciepłym jeszcze wywarem. Gotować na słabym ogniu ok. 10 min. Dodać posiekaną w drobną kostkę surową cebulę. Gotować jeszcze 15 minut, by cebula zmiękła. Zdjąć z ognia. Rybę ułożyć na półmisku, zalać wywarem, który zastyga tworząc galaretę. ”
:
Zauwazyłas to moze Zofio? “Z głowy usunąć oczy i skrzela.” Oraz inne takie “odciąć głowę, a następnie usunąć wnętrzności przez otwór, jaki powstał po jej odcięciu”.
:
Więc ja się znowu pytam: czy nasz czysto polski, z Galicji wywodzący się przepis na karpia po żydowsku jest koszerny czy nie jest? Bo od tego będzie zależało całe moje przyjęcie wigilijne.
:
Specjalnie dla ciebie wyjaśniam, że nie dostanę dyspensy w tym roku. I żadnego grzańca nie pozwolą mi domowe siły wyższe używać ani przy pichceniu ani po. Rozchodzi się o to, że niektórzy umieją spać tylko głośno chrapiąc. A to kiepsko jest odbierane podczas Pasterki w naszym niedużym kosciółku.
Grudzień 23rd, 2009 at 00:21
Tę macę odpuściłem. Podobno Michalkiewicz czasem zagląda na blog pan Kuczyńskiego. Po co niepotrzebnie denerwować człowieka?
Grudzień 23rd, 2009 at 03:05
Zofia
“Jako głowa Kościoła rzymskokatolickiego – w Polsce poniósł sromotną klęskę ewangelizacyjną sądząc po stosunku Polaków-katolików do Dekalogu, uczestnictwie w praktykach religijnych i stosunkach międzyludzkich”.
.
1. A może wiesz, gdzie dzieło umoralnienia i ewangelizacji odniosło ostateczny, nieodwołalny, pełny, stuprocentowy sukces – w skali całej populacji? Domyślasz się, że po czymś takim żadna religia nie byłaby właściwie potrzebna. No i czemu nie dokonał tego Luter, w końcu miał niby święte racje i podobno dobre intencje? Przeciwnie, sam sporo nagrzeszył (jeśli interesują cię szczegóły to służę linkami).
2. A może chodziło o bardziej ogólny problem, skąd się bierze zło i dlaczego przez wieki nie ugięło się jeszcze przed armią papieży i księży? Ja dodam – i pastorów? Tyle że z luterańskim resentymentem wyraziłaś ten dylemat w formie infantylnej antykatolickiej agitki. Z braku spowiedzi w kościele luterańskim zaleciłbym wizytę u psychoanalityka, albo chociaż medytację z mantrą. W końcu zbliżają się Święta, warto oczyścić umysł z niepotrzebnych złych emocji.
Grudzień 23rd, 2009 at 03:33
Prawdziwy karp po żydowsku:
.
1 – 1,2 kg karpia (dzwonka)
20 dkg jasnych rodzynek
5 dużych cebuli
10 tłuczonych goździków
2 cytryny
0,4 l litra jasnego piwa (typu pils)
3/4 kostki masła
sól, pieprz, ocet
.
Każde dzwonko zwilżyć octem i z obu stron, posypać solą, pieprzem oraz tłuczonymi goździkami i zostawić kilka godzin na talerzu pod przykryciem. Masło roztopić w rondlu, dodać cebulę pokrojoną w kostkę i ją zeszklić. Dodać piwo, podgrzać dobrze całość i dopiero teraz włożyć do rondla dzwonka. Dusić pod przykryciem 25-30 minut – to ważne – na bardzo wolnym ogniu. Dzwonka wyjąć i położyć na podgrzanym półmisku, a do rondla wrzucić startą skórkę cytrynową i rodzynki, sos odparować na silnym ogniu, by zgęstniał. Polać tym gęstym sosem dzwonka na półmisku . Trochę roboty, ale za to jak smakuje. Prawdziwy karp po żydowsku, inne przepisy to podróbki.
Grudzień 23rd, 2009 at 04:49
Ten przepis to jest bardzo delikatny, bowiem opisuje tylko część przygotowania dzwonka do wigilii. Powino się zaczynać od “Weź karp i młotek”. Chociaż ja Teściowej zawsze tłumaczyłem, że jesli się brzydzi zatłuc tą rybę (ze względu na wrodzoną wrazliwość każdej Teściowej) to niech po prostu nie zabije. Nawet jeśli pozbawienie łusek przezyje to patrzoszenie już raczej nie. Są takie ryby, ja widziałem, ale karp, taki tłusty i leniwy, raczej nie przeżyje.
Grudzień 23rd, 2009 at 04:53
Ja jakoś wolę kluski z makiem. Trzymając w jednym reku karpia trzęsącego dzwonkami a w drugim młotek, człowiek nie może się skupić i zastanawiać skąd się bierze to całe zło. Mieląc mak może.
Grudzień 23rd, 2009 at 06:14
Mawar,
Chodzisz na polskie skroty. Tak jak inni przed tobą chodzili. Poczytaj literature swoja
:
Karp po żydowsku, Autor: Oliwka Kamińska
:
“Jedną z potraw, które poprzez Galicję weszły do menu kuchni polskiej jest karp po żydowsku. Tak nazywa się gotowana ryba, zalana galaretą z przetartych warzyw, rodzynek i dużej ilości cebuli.”
http://www.magazyndomowy.pl/karp-po-zydowsku/
:
Jest to mniej wiecej taka sama podrobka jak twoja. Czyli polska wersja przepisu na karpia po żydowsku, o niskim nakladzie sily roboczej. Bo prawdziwie KOSZERNY karp po żydowsku wymaga roboty o wiele wiecej niż ty proponujesz. (Patrz Orteq, Grudzień 23rd, 2009 at 00:11)
:
Jeśli ty dajesz przepis na “prawdziwego” karpia po żydowsku, nie wymieniając w ogóle farszu, natomiast piwo ‘pils’ wysuwając wręcz na czołówkę to już nie mamy o czym mówic. Twoja to jest dopiero podróbka! I to czysto słowiańska, jeśli nie czesko-slowianska. Nie będę się kłócił o smak. Ostatecznie wszystko smakuje lepiej z pilznerem. Podobnie jak z coca cola, tyle ze jeszcze lepiej.
:
Może tylko takie pytanie podsunę ci zręcznie. Oraz podstępnie. Kto w dawniejszych karczmach zarabiał na sprzedaży piwa czy okowity? Mi się wydaje, że ci co zarabiali na sprzedaży piwa wciskali to piwo również i w przepisy ichniejszych karpiów po żydowsku. A ci co to piwo lubieli pić, chętnie na taki przepis przystawali. No bo to była jedyna forma alkoholu dozwolona pośród dwunastu potraw wigilijnych! A przy tym to piwo macę usuwało zgrabnie z przepisu. Po pogromie kieleckim w 1945 roku było to wręcz nieodzowne.
:
Teraz pozwólmy Michalkiewiczowi na nasz blog wejść. I pociągnąć ten temat, na jego blogu. W kierunku z resztą nie tylko na tamtym blogu dobrze znanym. Czekamy na odzywające się nożyce okrągłostołowe!
;
Piotrus,
Czy dzisiejsza gra półsłówek ci wystarcza? Bo ten tu półgłówek zawsze coś tam gotów jest wyprodukować jako bonus
Grudzień 23rd, 2009 at 07:23
Mawar,
Piszę o polskim katolicyzmie nie dlatego, ze jestem luteranką, jak uważasz – z resentymentem, ale dlatego, że ów polski katolicyzm panoszy się ponad miarę w życiu publicznym.
Tutaj Luter nie ma nic do rzeczy.
Żeby nie wiem jakie uwagi krytyczne kierował pod adresem protestantyzmu, to zważ na jedno – państwa, gdzie protestantyzm był wyznaniem wiodącym, lub religią państwową, jak np. w krajach skandynawskich czy w północnych Niemczech – mamy tam dobrobyt, skrzętnych i pracowitych ludzi, racjonalne podejście do życia, nieźle prosperujące wraz z chadekami partie socjalistyczne, skierowane ku człowiekowi pracy. Mniej tam korupcji albo nie ma wcale, nepotyzmu w sferach politycznego establishmentu. A przede wszystkim – nie ma tam nachalnego Kościoła w życiu publicznym. Jest za to rozbudowana kościelna służba pomocy ludziom – diakonia. I wiele pracy społecznej opartej na woluntariacie.
Są tam po prostu inne, wyższe standardy życia publicznego.
Grudzień 23rd, 2009 at 07:33
Ja przepraszam, że ładuję się w tę kulinarno-świąteczną sielankę, ale dopiero wczoraj wpadło mi to-to pod rękę:
Bajka o Dzielnym Rycerzu i Krainie Łagodności
http://www.tvp.pl/publicystyka.....o-17122009
Grudzień 23rd, 2009 at 07:47
A tutaj smakołyk:
Ballada o Radosnym Żołnierzu
http://www.blogpress.pl/node/2497
Grudzień 23rd, 2009 at 08:46
A jeszcze Bajkę o Świetle dam:
http://frycz.pl.salon24.pl/144.....kofrajerzy
Grudzień 23rd, 2009 at 09:07
No,no Panowie,
tym karpiem po żydowsku mnie zaskoczyliście!
Mam pytanie – czy poza znajomością przepisów, przyrządziliście go własnoręcznie na święta swoim domownikom?
Warszawiakom dodam, że swego czasu jak bywałam w Warszawie częściej, wpadałam na karpia po żydowsku i szyjki gęsie po galicyjsku do restauracji, przy ul. Kredytowej.
Chyba nazywała się “Kameralna”, ale nie pamiętam już zbyt dobrze.
Przychodziły tam cale familie o wybitnie semickich rysach, jakby z żywcem zeszły portretów polskich Żydów, atmosfera była rodzinna a jedzonko wyśmienite.
Wnętrze nieco mroczne, o mieszczańskim wystroju, cichy gwar, dyskretna obsługa.
Jest jeszcze tam ta restauracja?….
Grudzień 23rd, 2009 at 09:15
“Państwa, gdzie protestantyzm był wyznaniem wiodącym, lub religią państwową, jak np. w krajach skandynawskich czy w północnych Niemczech – mamy tam dobrobyt, skrzętnych i pracowitych ludzi, racjonalne podejście do życia, nieźle prosperujące wraz z chadekami partie socjalistyczne, skierowane ku człowiekowi pracy.”
.
Zofio, powtarzasz stereotyp, rozpaczliwie upraszczający rzeczywistość.
O sukcesie cywilizacyjnym decyduje niezliczona ilość czynników, wśród których dziedzictwo religijne jest tylko jednym i nie sądzę, by najważniejszym. Mam wrażenie, że takie kraje, jak Bawaria czy północne Włochy, też nie najgorzej się mają, mimo swego katolicyzmu. A z drugiej strony taka Szwecja jeszcze w XIX wieku była krajem przeraźliwie biednym i zacofanym.
Grudzień 23rd, 2009 at 09:18
Aha, dodam jeszcze, że pokazał mi ją i wprowadził w jej atmosferę pianista polski z żydowskimi korzeniami Ryszard Bakst.
Było to na pewno przed 1968 r, bo potem wyemigrował do Wlk. Brytanii.
Ostatni raz widziałam się z nim w 1990 r, w Warszawie, gdy przyjechał zasiadać w jury Konkursu Chopinowskiego.
Grudzień 23rd, 2009 at 09:36
Pawle,
wraz z narodzeniem się kapitalizmu, rozwoju techniki, powstawania dużych fabryk i klasy robotniczej, u protestantów wykształciły się podstawy wyartykułowanej etyki przedsiębiorcy i wraz z nią etosu pracy.
Maks Weber, w 1905 r napisał książę “Etyka protestancka i duch kapitalizmu” (Die protestantische Ethik und der Geist des Kapitalismus).
Wprowadził m.in. pojęcie działania racjonalnego, które jest kluczem do zrozumienia procesu racjonalizacji, charakterystycznego dla kultury zachodniej.
Cyt. za Wikipedią:
(…) Nastawienie na racjonalność jest tym, co wyróżnia etykę protestancką (…). Weber stawia tezę, że kierunkiem rozwoju społeczeństwa zachodniego jest odchodzenie od tradycji i rozszerzenie obszarów, w których dominuje myślenie i działanie o charakterze racjonalnym (…).
Główne nurty tej etyki są przenoszone u protestantów z pokolenia na pokolenie. Takie cechy jak pragmatyzm, racjonalność, skrzętność, skromność i konsekwencja za działanie – tkwią w kolejnych pokoleniach, zakodowane niemalże genetycznie.
Tu masz wyobrażenie Maxa Webera o idealnym urzędniku:
http://mfiles.pl/pl/index.php/Max_Weber
Można tylko pomarzyć o takim.
Grudzień 23rd, 2009 at 09:47
Pawle,
tak przy okazji, ja w naszej dyskusji odnoszę się przede wszystkim do polskiego katolicyzmu. A nie bawarskiego.
I na marginesie, gdybyś poczytał prace kardynała Ratzingera (Benedykta XVI), szybko zorientowałbyś się, ze ten duchowny myśli jak…protestant i pisze jak protestant.
Cała jego teologia jest chrystocentryczna, a nie maryjna jak w Polsce. Między tym co wyrażą Józef Ratzinger w swoich pracach i homiliach a Karol Wojtyła jest kolosalna przepaść.
U Ratzingera jest podstawą – ora et labora, u Wojtyły – kochaj i współczuj.
U jednego praca i modlitwa u drugiego emocje do kwadratu.
Dlatego m.in. katolicyzm bawarski jest diametralnie różny do polskiego.
Grudzień 23rd, 2009 at 12:44
Indoor,
“Karp na wigilijnym stole jest antytezą Bożego Narodzenia, bowiem przed Narodzeniem ryba musi umrzeć gwałtowną śmiercią. Anielskie chóry ze zgrozą odwracają oczy, kiedy ojciec rodziny w znoszonych dresach, albo teściowa w plastikowym fartuszku, z młotkiem w dłoni i żądzą mordu w oczach zakrada się do łazienki, gdzie w wannie ufnie pluska zwierzątko, które już przez kilka dni zdołało nas polubić, mimo codziennego oglądania w intymnych sytuacjach całej naszej rodziny, niekoniecznie młodej i zgrabnej.”
http://z-ne.pl/s,docid,39800,z.....sakra.html
:
Ta teściowa z młotkiem w dłoni spać mi po nocach nie daje. Maciej Pinkwart miał tych teściowych kilka. Ostatnia w plastikowym fartuszku. No a twoja teściowa Indorze? Przeżyła karpia? A jak jest z testamentem?
Grudzień 23rd, 2009 at 12:54
(Wcinaja dzisiaj? Sprobujmy jeszcze raz)
Tu jest trochę o dziedzictwie religijnym. W sam raz na wigilię. Jako jedna z dwunastu potraw ekumenicznych
http://www.wykop.pl/link/27420.....o-zydowsku
I dyskusja pod klipem
“Ja bardzo przepraszam, że się wtrącam, ale ja myślę, że z tymi prowokacjami to trzeba by ostrożnie. Wie pan, to się tak mówi. Na przykład kiedyś w jednej fabryce oddział ZOMO zgłosił się na ochotnika, żeby uporządkować salę na sesję. Wszyscy zaczęli krzyczeć: prowokacja, prowokacja! A oni przyjechali, poustawiali krzesła, posprzątali i poszli. Także chyba trzeba by ostrożnie. Ja tak myślę.”
.
“My stoimy tu gdzie kiedyś stała Solidarność! A oni stoją tam gdzie kiedyś stał Spożywczak!”
.
“Ja tez jestem niekoszerny?! :( jak zwykly wieprz?”
.
“Chłopaki, przestańcie prowadzić dyskusję na temat rasizmu, bo zaraz wyjdą z was rasiści, a rasizm to przestępstwo… a przestępstwa są dla czarnych! ;-) “
Grudzień 23rd, 2009 at 13:14
Szanowna/y Pani/e Adminie!
Wchodzę na Pani/Pański blog poprzez anonimizera który się nazywa hideipfree.com. Jeśli jest to Pani/u nie na rękę to ja bardzo przepraszam. Czy jak inni wchodzą na Pani/Pański blog poprzez hideipfree.com to Pani/Pan też ich wywala bezceremonialnie? Będę szczerze zobowiązany za oświecenie mnie w temacie. Z nieustającym szacunkiem, Szczesiul.
(Wcinają dzisiaj? Spróbujmy jeszcze raz)
Grudzień 23rd, 2009 at 13:22
To jest klasa, której żaden z obecnych polityków w Polsce nie dorównuje!
http://wyborcza.pl/1,75515,738.....go_do.html
Na tym poziomie kultury i wiedzy żaden z obecnych polskich liderów politycznych rozmawiać nie potrafi, a szkoda.
Zwłaszcza z adwersarzami.
23 czerwca 1992 r na łamach Dziennika Szczecińskiego opublikowałam duży wywiad z Generałem. Nosił on znamienny tytuł – “Odpowiedzialność za słowo”.
Nie bez kozery, właśnie ten wywiad otwiera zbiór moich rozmów z politykami polskiej lewicy, zaprezentowanych w książce “Portret z różą”, wydaną w 1999r.
Od tej rozmowy, a minęło przecież ponad 16 lat, nie spotkałam jeszcze w naszym kraju polityka, który, pobił Generała swoją klasą. Ani po prawej, ani po lewej stronie, ani też w centrum naszej sceny politycznej.
Polecam też komentarze pod listem gen. Jaruzelskiego.
Grudzień 23rd, 2009 at 14:09
Zofia,
*
“Na tym poziomie kultury i wiedzy żaden z obecnych polskich liderów politycznych rozmawiać nie potrafi, a szkoda. Zwłaszcza z adwersarzami.”
*
Rzeczywiście kultury w obu wypowiedziach skolko ugodno. Wiedzy tam za wiele jednakże już nie było potrzeba. Tak mi się wydaje. Ot, dwóch dziadków, tyle ze prominentnych, porozmawiało sobie kulturalnie o czasach minionych. Też prominentnych bo różnowojennych, oraz do Roku Cudów zmierzających. I poza Annus Mirabilis 89 wykraczających. Bo aż do pokrzykiwań buńczucznych pod domem Generała dziesięć dni temu. Czy jednak była to rozmowa lub polemika dwóch adwersarzy? Ja tego tam nie wyczytałem. I dlatego nie uważam tej lektury za wielce mnie oświecającą. Przed samym zaświeceniem się Gwiazdki.
Grudzień 23rd, 2009 at 14:51
Szczesiul
“Wchodzę na Pani/Pański blog poprzez anonimizera który się nazywa hideipfree.com.”
.
A czemuż to filtrujesz się wchodząc przez anonimizera, czyżbyś się czegoś obawiał? Gospodarz jest przecie dość liberalny, no czasem tylko coś ocenzuruje, ale raczej nie swoim zwolennikom do których ja cie w ciemno zaliczam. Poza tym ten cały hideipfree to lipa, różne policje i ważne służby myszkują po takicg serwerach swobodnie, a tylko naiwni sadzą, że siedzą w sieci incognito. W necie nie jesteś sam – czytaj: nie jesteś Szczesiul anonimowy. Karząca ręka tego czy innego admina zawsze może cię dopaść. :) Już nawet banki szwajcarskie praktycznie nie dają żadnej gwarancji dyskrecji, a co dopiero internet.
Grudzień 23rd, 2009 at 15:07
Paweł Luboński
“Zofio, powtarzasz stereotyp, rozpaczliwie upraszczający rzeczywistość.
O sukcesie cywilizacyjnym decyduje niezliczona ilość czynników, wśród których dziedzictwo religijne jest tylko jednym i nie sądzę, by najważniejszym. Mam wrażenie, że takie kraje, jak Bawaria czy północne Włochy, też nie najgorzej się mają, mimo swego katolicyzmu”.
.
Można jeszcze dorzucić katolicką Irlandię, z drugiej strony Japonia, Korea Południowa, Chiny, Singapur, Malezja, to z pewnościa nie protestantyzm i w ogóle nie chrześcijaństwo tylko zupełnie inna tradycja. Ale z kolei stająca się obecnie potegą Brazylia to kultura katolicka. Protestantyzm jest w fazie schyłkowej jako inspiracja cywilizacyjna, popada w kwietyzm, dawny jego wigor i pracowitość zastepowany jest etatyzacją , regulacjami socjalnymi, hedonizmem i permisywizmem. Generalnie to raczej kultura zabawy niż ciężkiej pracy – “Homo ludens” w nowej odsłonie się klania.
Grudzień 23rd, 2009 at 15:20
Orteg
Twój karp po żydowsku jest chyba rodem z zaboru austriackiego, jednak prawdziwi żydzi byli w zaborze rosyjskim. Pozostańmy przy tym, że każdy ma swoich żydów. Mój przepis jest z Królestwa Kongresowego. Piwo typu pils znane jest co najmniej od połowy XIX w., najbardziej charakterystyczne to Pilsner. Sadząc z opisu mój karp może jest mniej koszerny, ale z pewnością smaczniejszy.
:)
Grudzień 23rd, 2009 at 16:03
Mawar,
protestantyzm w fazie schyłkowej? Czyżby?
Kultura zabawy a nie ciężkiej pracy?
Chyba do końca nie wiesz, co wypisujesz.
No to spójrz na kanclerz Angelę Merkel.
Bawi się, czy ciężko pracuje?
Luteranka z krwi i kości, córka pastora, najwybitniejszy polityk Europy.
Nie jest inspiracją w Europie? Jest.
Jej protestanckie wychowanie i protestanckie tradycje wyniesione z domu owocują w sposób wyjątkowo udanie.
A Jerzy Buzek, luteranin, bawi się, czy ciężko pracuje?
Wywodzi się z zacnej luterańskiej rodziny. Bratem jego dziadka był Józef Buzek (zm. 1936), senator II RP i twórca Głównego Urzędu Statystycznego.
Ojciec Jerzego Buzka, Paweł, inżynier, był też wysoko postawionym przedstawicielem luteran we władzach Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego RP. Matka, Bronisława, była córką Jana Szczuki, nauczyciela i organisty parafialnego ze Śmiłowic.
To przykłady pierwsze z brzegu.
Nie wypisuj bzdur i nie obrażaj takich ludzi, jakich wyżej wymieniłam.
Grudzień 23rd, 2009 at 16:09
Mawar,
Katolicka Irlandia ma to do siebie, ze pierze się z protestantami w Irlandii Północnej i trzeba wojsk, by się Irlandczycy tam nie pozabijali.
Będę Ci wdzięczna jeśli podasz mi realne przykłady owego upadku protestantyzmu jako inspiracji cywilizacyjnej.
Grudzień 23rd, 2009 at 16:51
Dajcie spokój! Z Zofią nie ma żartów. Jak trzeba Zofia udowodni nawet, że Maria Skłodowska była kobietą.
Grudzień 23rd, 2009 at 17:03
Mawar,
*
“W necie nie jesteś sam – czytaj: nie jesteś Szczesiul anonimowy.”
*
No to jeśli już jestem namierzony to napisz do mnie prywatnie. Wtedy sobie swobodnie porozmawiamy o Gospodarzu, który jest przecie dość liberalny, no chyba że czasem tylko coś ocenzuruje. Chodzi o to, żebyś mógł przestać w ciemno ludzi zaliczać.
Grudzień 23rd, 2009 at 17:10
Mawar,
Przeciez to JA ci napisalem o wyzszosci smaku twojego karpia nad smakiem mojego karpia
:
“Jeśli ty dajesz przepis na “prawdziwego” karpia po żydowsku, nie wymieniając w ogóle farszu, natomiast piwo ‘pils’ wysuwając wręcz na czołówkę to już nie mamy o czym mówic. Twoja to jest dopiero podróbka! I to czysto słowiańska, jeśli nie czesko-slowianska. Nie będę się kłócił o smak. Ostatecznie wszystko smakuje lepiej z pilznerem. Podobnie jak z coca cola, tyle ze jeszcze lepiej.”
:
Chyba rzeczywiście są z nas dosyć odmienne Zydy. Ale i tak nawet jak obaj zasiądziemy za stołem wigilijnym to wciąż jeszcze znajdą się tacy co dla pewności do rozporka by nam zajrzeli. I to zarówno ci rodem z zaboru austriackiego jak i ci z Królestwa Kongresowego. Ty wypadniesz tylko mniej koszerny. To zaś jak wiadomo w niczym nie przeszkadzało niektórym protestantom, i innym, w naprawianiu urządzenia odwiecznego swiata. Czy nie czas znowu powrócić do koncepcji IV-tej Republiki? RP odrzuciwszy dla niepoznaki? Ten Michnik za dużo już szkód narobił w naszym głęboko wierzącym a umęczonym kraju.
:
Na szczęście mamy Zofię. I Indoora. Z nimi możemy zasiadać do każdego stołu wigilijnego. Wtedy zawsze będziemy mieli gwarancje, niczym w tym banku szwajcarskim, że Skłodowskiej nikt do rozporka zaglądać nie będzie.
Grudzień 23rd, 2009 at 17:56
Bank Szwajcarski jest wiary Kalwina. Przeważnie. Moja matka (druga) katoliczka, ja z ojcem kalwiniści, ale matka czasami , jak była zła to zwracała się do mnie i do ojca per “wy chrześcijanie”. Polegało to na tym, że pracowała w handlu zagranicznym (przepisywała jakieś cyfry z jednej kolumny do drugiej uprzednio przetworzywszy je za pomocą Facita na korbkę) a wszystkie jej koleżanki były narodowości/wiary/z pochodzenia Żydówkami. Ja je bardzo lubiłem, często u nas w domu przesiadywały po pracy. Bardzo sympatyczne. Rotacja w dziale Przepisywania Cyferek była ciągła, bo co chwilę któraś wyjeżdała na Placówkę z męzem za to druga wracała. Ten dział to tak na prawdę była taka przechowalnia żon, gdy mężowie rezydowali chwilowo w kraju. Poza moją matką, która tam po prostu pracowała. Bardzo imponowały jej te koleżanki. Była trochę świrnieta i fakt, że one wyjeżdają ciagle, a ona nigdy, tłumaczyła w jakiś dziecinny sposób, że Żydzi są pracowici a Chrześcijanie nie są pracowici i jakieś podobne teorie. Czasami jej stan się pogorszył i wtedy wyobrażała sobie, że jest Żydówką i wtedy mówiła do nas per “Wy Chrześcijanie”.
Grudzień 23rd, 2009 at 17:58
http://weihnachtsmannfreie-zon.....ds/Sticker
Grudzień 23rd, 2009 at 18:22
Wiem że żadna wrzuta youtubowa nie może rywalizować z prawdziwą historią rodzinną Indoora. Spróbuję jednak jeszcze raz wrzucić tę wrzutę co wcześniej próbowałem wrzucić ale Pani/Pan Admin mi nie dali. Bo mogli ja za jaki rasizm wziąć albo co. Z Wykopu jest. I ma polskojęzyczne napisy. Tłumaczenie raczej udane. Wszystko bardzo słabo koszerne.
http://www.wykop.pl/link/27420.....o-zydowsku
Grudzień 23rd, 2009 at 18:42
Wiem że żadna wrzuta youtubowa nie może rywalizować z prawdziwą historią rodzinną Indoora. Spróbuję jednak jeszcze raz wrzucić tę wrzutę co wcześniej próbowałem wrzucić ale Pani/Pan Admin mi nie dali. Bo mogli ja za jaki rasizm wziąć albo co. Ma polskojęzyczne napisy. Tłumaczenie raczej udane. Wszystko bardzo słabo koszerne.
.
Nie przepuscili. Pewnie jest uczulenie na cos. Nic to, spróbujemy z innej flanki. Bo Indoor napisał, że ta jego matka za Żydówkę czasem robiąca była jego DRUGA matka. Otóż, Indoorze, MATKA JEST TYLKO JEDNA. Tu masz klip w temacie
http://www.youtube.com/watch?v=coqm7ZVXszQ
I komentarz pod klipem:
*
“to prawda ze matkę ma sie tylko jedna .czeba ją szanowc chodzby nie wiem jaka była !!!bo po stracie najwieksze są wyrzuty sumienia ze nie było sie wpoządku wobec swojej mamy!”
*
Grudzień 23rd, 2009 at 19:12
Mawar: “Twój karp po żydowsku jest chyba rodem z zaboru austriackiego, jednak prawdziwi żydzi byli w zaborze rosyjskim.”
.
A jakie jest kryterium prawdziwości Żydów? W zaborze rosyjskim, owszem, byli ci Żydzi, którzy służyli za inspirację do szmoncesowych dowcipów, czyli Litwacy. Ale czy oni prawdziwsi niż galicyjski chasyd?
Grudzień 23rd, 2009 at 19:13
Gospodarzowi i wszystkim jego gościom
SPOKOJNYCH, RADOSNYCH, ZDROWYCH, WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
Grudzień 23rd, 2009 at 20:14
*
“Ale czy oni prawdziwsi niż galicyjski chasyd?”
*
Nic nie wspominając już o Aszkenazyjczykach. Którzy mogli też być we wszystkich trzech zaborach. I jedyne co ich podobno łączyło, i co było kryterium ich “prawdziwosci” to był ten rozporek..
.
Ale od tych spraw specjalistami wydają się być Orteq z Mawarem. Niech wiec oni mają ten SPOKOJNY, RADOSNY, ZDROWY i WESOŁY temat do dyskusji przy stole wigilijnym. No bo przecież ktoś w końcu nie wytrzyma. I zapyta, po którymś kuflu grzańca Zofii: dlaczego nie ma w Polsce ani kościelnego ani państwowego święta upamiętniającego obrzezanie*) Jezuska? Wszystkie inne okazje są świętami państwowymi to dlaczego nie ta?
………
*) “OBRZEZANIE jest niezbędne u żydowskich noworodków płci męskiej i u muzułmańskich chłopców jako rytuał religijny i powinno być wykonane z zasadami płynącymi z religijnych zwyczajów i tradycji. Zabieg najczęściej oznacza potwierdzenie przynależności do określonej grupy religijnej i społecznej.”
http://obrzezanie.host247.pl/wskazania.php
Grudzień 23rd, 2009 at 20:49
I pomyslec, że taki Dziobak, jako jedyny ssak na świecie, jest z natury pozbawiony napletka. Oczywiście to o niczym nie świadczy, tym bardziej, że mieszka w Australii więc daleko.
Grudzień 23rd, 2009 at 20:53
Co do “drugiej matki” to ja tak mówię o drugiej zonie mojego ojca, bowiem to ona mnie wychowywała. Nie nazywałbym drugiego męża mojej matki drugim ojcem, bowiem on mnie nie wychowywał. Była bardzo ładną kobieta, lubiła kapelusze duże, miała ich całą masę. Nawet nie wiem gdzie została pochowana, bo mi brat nie powiedział. Brat zaś mieszka gdzieś w Australii (jak wspomniany wczesniej Dziobak) więc daleko.
Grudzień 23rd, 2009 at 21:44
Dzisiaj dla odmiany Szczesiul chyba do grzańca Zofii się dorwał. Obrzezanie świętem państwowym! Przecież mamy chyba ten rozdział kościoła od państwa, nie? O, nie pomyslałem. Czy bóżnica jest kościołem czy nie jest?
:
Co do tego Dziobaka, z natury pozbawionego napletka. Oczywiście ze to świadczy o czymś! Ja na przykład, poznawszy po raz pierwszy pana Dziobaka, nie musiałem idiotycznie pytać: czy pana ojciec nie nazywał się czasem Ozjasz Szechter?
:
Pan Dziobak, jako jedyny występujący współcześnie ssak z rodzaju człowiek, nigdy bowiem nie był zmuszony zmieniać nazwiska. Inni, zmuszeni, próbowali czasem zmieniać na inne. Oczywiście nic to im nie dawało bo test rozporkowy przychodził i po ptakach. Pan Dziobak z natury i z nazwiska już miał przechlapane. Więc jest to jedyne nazwisko w Polsce, któremu ani Michalkiewicz ani Leszek Bubel nie próbują dorabiać nazwiska pierwszego.
:
Tak sobie za Indoorem myślę, że dziobaki australijskie bezpieczniejsze są więc daleko.