Rok wyprowadzki z Pałacu!
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 305 dni.
Szanowni Państwo,
trwa gdy chodzi o moje wpisy zimowa hibernacja blogu. Jeszcze trochę potrwa. Ale jedną uwagą chcę sie podzielić. Zaczął się rok w którym głównym zadaniem do wykonania w imię, nie waham sie tak powiedzieć, racji stanu jest wyprowadzenie obecnego lokatora z Pałacu Prezydenckiego. Obyśmy wprowadzili tam osobę, o której będzie można powiedzieć, że jest rzeczywiście prezydentem Rzeczpospolitej, a nie takiej czy innej partii, czy swego brata. Ktokolwiek inny będzie wybrany z mających szansę choćby maleńką, będzie bez porównania lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego, który do tego wysokiego urzędu nie dorastał kiedy go wybierano i nie dorósł podczas jego sprawowania. On ten urząd, swoim niewolniczym związkiem z bratem i jego polityką, wypaczył, sponiewierał i ośmieszył.
Oszczędźmy sobie następnych pięciu lat z tym człowiekiem na Krakowskim Przedmieściu, bo to będzie następne pięć lat w tym pałacu z jego bratem. Bo w polityce nie było, nie ma i nie będzie Lecha, jest tylko Jarosław, zły talent, polityk wojny i zamętu. I nie wierzmy w żadne zmiany wizerunku, w łaszenie się do wyborców, w udawanie rozsądnego, umiarkowanego, centrowego. To wszystko makijaż, oszustwo dla złowienia głosów. Za tym wszystkim kryje się powtórka tego co widzieliśmy przez dwa lata tylko gorsza, bo z napełnionymi rezerwuarami odwetu za porażkę. Wizja IV RP, tylko bardziej wściekłej, Chwasta bardziej trującego. Nie zapomnijmy o tym ani na chwilę, aż do września. I odeślijmy tego polityka do mieszkania prywatnego niech tam żyje długo i zdrowo, ale z daleka od steru państwa. A w polityce dla obu braci – wszystkiego najgorszego!

1 stycznia 2010, o godzinie 14:57
Mnie się wydaje, że Lech Kaczyński uwolniony od funkcji prezydenta odżyje, bo gołym okiem widać, ze go ta rola przerasta i wyraźnie uwiera.
Może mu będzie brakowało splendorów i atrybutów tego „bycia kimś ważnym”, ale za to pozwoli mu być wreszcie sobą.
Więc z życzliwością życzę mu, by pałac na Krakowskim Przedmieściu opuścił, złożył godnie funkcję w stosownym czasie i nie wpadał na pomysł jakichkolwiek powrotów.
Jako były prezydent dostanie i stosowne apanaże i „BOR-owika” z samochodem, na różne ważne uroczystości w kraju będzie zapraszany, czyli zachowa to co lubi.
Jego byt do końca życia jest zabezpieczony i to godnie.
Nikt nie wpadnie na pomysł odbierania mu tych przywilejów, jak czyni się to wobec gen. Jaruzelskiego, chyba, ze jakimś jastrzębiom za 15-20 lat przyjdzie do głowy jego rządy wraz z całym PiS uznać za szkodliwe dla państwa.
Pa,pa! Panie Prezydencie!
Dostanie dożywotnio swoje ukochane zabawki.
1 stycznia 2010, o godzinie 15:19
Fajerwerki były solidne, oficjalne i w tym roku widoczne z mojej loggi. Piękny spektakl.
Futrzak b. szybko połapał się, że gdy za głośno walnęł kolo domu, to w ramach działań antystresowych dla psa, dla odwrócenia uwagi – dostaje się gnacik na przekąskę i po trzecim takim geście z mojej strony, postanowił się obsługiwać sam.
Tak więc udka kurze nie doczekały dzisiejszego risotto. Kurczak wygrał konkurencję z żeberkami wołowymi, które zostały przygotowane na psie antystresówki.
Sylwester udany, choć domowy, kameralny w niewielkim gronie, z przyjaciółmi ze Skandynawii.
Nowy Rok, wieczorowo na koncercie w Filharmonii, właśnie się szykuje.
Bilans świąteczno-noworoczny jest przedziwny:
1 lodówka – nieczynna, wysiadł system energetyczny, w roli lodówki występuje od II-go dnia świat balkon.
1 leżak ogrodowy – zepsuty, pękła listewka, czeka mnie remoncik mebelka. Domowa robótka, do własnoręcznego wykonania.
1 zegar (kuchenny, naścienny) się zatrzymał pod koniec sylwestra. Po wymianie baterii chodzi dalej.
Sylwester natomiast przyniósł 12 szklanic do whisky (szkło szwedzkie) wraz ze stosownymi napitkami, ukochane kosmetyki łazienkowe marki Imperial, specjalne mydełko z oliwek z Grecji wraz z maską Dionizosa uroczy naszyjnik ze srebrnym napisem Sophico + serduszko, ręczna robota jakiegoś greckiego rzemieślnika i wspaniały nastrój sylwestrowo-noworoczny.
Radość przeogromna, drobiazgi urocze, przyjaciele zadowoleni z pobytu w Polsce a ja szczęśliwa.
No i Diorka ma teraz psią apaszkę z własnym imieniem, ponoć takie można sobie sprawić na zamówienie w Kopenhadze. O pudle ciasteczek psich to już nie wspominam.
Suka mi się zmanieruje doszczętnie po tych wizytach noworocznych.
A teraz do widzenia, na horyzoncie nam „Zemstę nietoperza” w wersji koncertowej.
1 stycznia 2010, o godzinie 16:21
http://www.przekroj.pl/wo.....D/4310.jpg
Mój typ na najśmieszniejszy rysunek roku…
1 stycznia 2010, o godzinie 17:03
Paweł Luboński
„Powinieneś jeszcze dodać: “Siadaj, dwa!”. Naprawdę nie byłeś nigdy belfrem z zawodu”?
Bo tryska z ciebie potrzeba protekcjonalnego pouczania innych”.
.
Trudno rozmawiać jeśli pod tymi samymi pojęciami dyskutanci rozumieją rożne rzeczy. Taka dyskusja jest nieciekawa i chaotyczna. Filozofowie na przykład – myślę o klasycznych nurtach – często rozpoczynają polemiki od uściślenia lub definicji pojęć, tak zresztą bywało już w średniowieczu. Ideologia często mylona jest ze światopoglądem, a ten z poglądami politycznymi lub fobiami środowiskowymi.
1 stycznia 2010, o godzinie 17:16
jasnaanielka
„Mój typ na najśmieszniejszy rysunek roku”.
.
Banalny do bólu, przecież wszyscy wiedzą, że wsteczny kaczofaszyzm został potępiony, zdemaskowany, obalony, ukarany i zastąpiony przez zdrowe siły Partii.
http://republika.pl/blog_.....alikot.jpg
1 stycznia 2010, o godzinie 18:37
Gdy ja chcę, by szpilkę odczuła ofiara,
Ktoś szpilkę zamienia na nóż
A to nawet nie jest nóż, tylko orczyk…
Dokładnie tak, jak z grubą kreską… żeby nawet Mazowiecki głos stracił, tłumacząc, o co mu dokładnie chodziło, to Mawar z Bernardem do kompletu i tak będą opowiadali swoją wersję, z uporem godnym lepszej sprawy. I będą sto pięćdziesiąty dziewiąty raz cytować wiadome słowa Waldemara Kuczyńskiego i jeszcze parę stałych numerów powtarzać, trzeba, czy nie trzeba.
Nie warto wdawać się w rozmowy z facetami bez krztyny poczucia humoru. Już dawno to sobie obiecałam.
1 stycznia 2010, o godzinie 19:01
jasnaanielka
.
Ale obrazek ci się spodobał, przyznaj się. A i poseł Palikot należy do twoich ulubionych. :)
1 stycznia 2010, o godzinie 19:12
Mnie się spodobał???
A kto go trzyma w podręcznej pamięci? Mawar marzy??? :D
1 stycznia 2010, o godzinie 19:19
Nu smatri, kakaja głusz.
1 stycznia 2010, o godzinie 19:22
Mawar narzy…
Żeby się spełniło!
1 stycznia 2010, o godzinie 19:59
„Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy umorzyła śledztwo w sprawie możliwości ujawnienia tajnych dokumentów w wydanej przez IPN książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii. – Śledztwo umorzono z powodu braku znamion czynu zabronionego”. (2009-12-31 Money.pl)
.
Niech ktoś teraz powie, że III RP jest krajem opresyjnym, gdzie za wydanie książki naukowej można być ciąganym po sądach i prokuraturach. Śledztwo trwało tylko rok i wykazało, że Gontarczyk i Cenckiewicz pisząc książkę nie ujawnili żadnej tajemnicy państwowej – w praktyce ubeckiej wiedzy sprzed prawie 40 lat, jak to wcześniej podejrzewała prokuratura. Informacja trochę wstydliwa w świetle niesłychanego postępu demokracji jaki dokonał się w III RP, więc przezornie ogłoszona ukradkiem, w Sylwestra 31 grudnia i tym prostym sposobem było o niej cicho.
Ciekawe co dalej ze śledztwem w sprawie kradzieży przez Wałęsę archiwalnych dokumentów na temat jego współpracy z SB?
http://www.polonica.net/imag/magd08.jpg
Czy ktoś taki może być agentem?
:)
1 stycznia 2010, o godzinie 20:07
Mawar: „Trudno rozmawiać jeśli pod tymi samymi pojęciami dyskutanci rozumieją rożne rzeczy.”
.
Święta prawda, tyle że ja nie prowadziłem debaty filozoficznej, lecz uszczypliwie komentowałem jedno zdanie z wpisu Bernarda. I jestem dziwnie spokojny, że dobrze zrozumiałeś, o co mi chodzi.
Większość ludzi zabierających głos na blogach, podobnie jak w ustnej rozmowie, nie przywiązuje większej wagi do formy wypowiedzi i ścisłości pojęć. Może to i niedobrze, ale trudno tego żądać od formułowanych ad hoc wpisów. Ty sam raczej rzadko oddajesz się poważnej dyskusji, bo bardziej cię bawi gryzienie po łydkach Zofii czy innego łatwego celu.
Powiem ci, że mnie, bądź co bądź zawodowego redaktora, nieraz aż mdli, kiedy widzę, jak nieudolnie niektórzy wyrażają swoje myśli, i ręka mimo woli sięga po czerwony ołówek. Ale milczę, bo rozumiem specyfikę tego medium. Ważne, że się rozumiemy.
Dyskusję nietrudno natomiast zniszczyć, łapiąc rozmówcę za słowa, wytykając nieścisłości niemające znaczenia dla właściwego tematu błędy, czy nawet – jak to niektórzy czynią – błędy ortograficzne i gramatyczne.
1 stycznia 2010, o godzinie 20:28
W papierowej Polityce świetny – jak zwykle – felieton Stommy zatytułowany „Ręce precz ode mnie!”. Dotyczy tematu, który był tu onegdaj wałkowany dość energicznie i bezkompromisowo :)
Pozwalam sobie przepisać mały fragment… Bez komentarza.
#
symbolem nadchodzących lat są dla mnie ci,mający niestety z roku na rok coraz więcej do powiedzenia, ponurzy kretyni, którzy chcieliby ten świat uporządkować, zhigienizować i uczynić nieprawdopodobnie moralnym i bezpiecznym.
Symbolem takiego kretyna jest dla mnie terrorysta-uszczęśliwiacz nawołujący do wprowadzenia wszędzie zakazu palenia tytoniu. Terrorysty-uszczęśliwiacza nie obchodzi, że można by w jednych knajpach zakazać, w innych zezwolić, żeby wilk był syty i owca cała, dać normalnie żyć. O nie! Przecież on dba i o moje zdrowie. ….
Czy ja tego chcę, to go już nie obchodzi. Wtłacza mnie do swojej matrycy z najgłębszą pogardą dla moich gustów, marzeń, przyjemności, a choćby i słabości oraz tego elementarnego faktu, że to moje płuca i wara mu od nich. I niech mi jeszcze nie wmawia, że truję innych, gdyż nikomu, a niepalącym w szczególności, nie każę ze mną przestawać i nikogo nie ciągnę na siłę do lokali z dymkiem.
#
1 stycznia 2010, o godzinie 20:46
Jego Wysokość Autorytet Stomma ma rzecz jasna głęboko w d… pracowników takiego lokalu, w którym chciałby oddawać się z lubością swojemu nałogowi, a którzy pracują w takowym tylko dlatego, że w lokalu dla niepalących zdecydowanie trudniej o pracę.
Jego Wysokość Autorytet Stomma nie brata się również z hołotą na przystankach komunikacji miejskiej, bo to nie miejsce dla wyższej inteligencji. A gdy jakimś cudem tam trafi, to rzeczywiście niepalący wcale nie musi z nim tam przestawać i może sobie wyjść poza przystanek na deszcz i słotę. Ważne aby hrabia Stomma mógł sobie zapalić.
I w ten sposób widzimy jak siał nałogu nawet z inteligentnego skądinąd człowieka robi zwykłą łajzę.
,
1 stycznia 2010, o godzinie 20:52
Mawar,
gdy czytam takie Twoje stwierdzenia:
…Trudno rozmawiać jeśli pod tymi samymi pojęciami dyskutanci rozumieją rożne rzeczy. Taka dyskusja jest nieciekawa i chaotyczna. Filozofowie na przykład – myślę o klasycznych nurtach – często rozpoczynają polemiki od uściślenia lub definicji pojęć, tak zresztą bywało już w średniowieczu. Ideologia często mylona jest ze światopoglądem, a ten z poglądami politycznymi lub fobiami środowiskowymi…
To nie wiem czy śmiać się czy płakać z zązenowania.
Przecież Ty nie dyskutujesz, ale właściwie wyzywasz ludzi, ideologię ze światopoglądem, poglądami politycznymi i fobiami środowiskowymi – mylisz nader często.
Tak na marginesie – wskaż mi różnicę między tymi pojęciami.
Jest jakiś człowiek, np. Jarosław Kaczynski z określonymi poglądami i ocenami rzeczywistości, które wygasza i demonstruje w działaniu – konkretnie określ, co u niego jest ideologią, światopoglądem, fobią nśtodowiskową i poglądem że potrafisz te pojęcia odróżniać.
Na razie – nie wierzę.
W poza tym Mawarze,
dyskusji nigdy nie uściślasz definicji pojęć, wrzucając wszystko do przepastnego wora pt. „komuch – komuna”.
1 stycznia 2010, o godzinie 21:10
Do Anrzeja!
Po prostu rece opadaja po takim komentarzu!!
Co do p.prezydenta po jego ostatnim oredziu -to dopiero Autorytet
jest,Gospodarz ma 100% racje
1 stycznia 2010, o godzinie 21:44
Andrzej
„I w ten sposób widzimy jak siał nałogu nawet z inteligentnego skądinąd człowieka robi zwykłą łajzę”.
.
Lodovico Stomma jest łajzą? Pierwsze słyszę. To autorytet nadmoralny. :)
1 stycznia 2010, o godzinie 21:47
Zofia
Co ja zrobię, że komuna z tobą mi się kojarzy? To przekleństwo skojarzeń, bo wiadomo że ty byłaś zawsze w opozycji.
:)
1 stycznia 2010, o godzinie 22:30
Moja koszmarna prognoza noworoczna
Lech Kaczyński nadludzkim wysiłkiem wygrał wybory prezydenckie, co nie było łatwe, ale decydujący okazał się rozpad PO na frakcję Schetyny i Tuska, zwalczaną przez Olechowskiego, Piskorskiego i Frasyniuka. SLD i PSL zamierały powoli, choć dostojnie, a ich elektorat zasilał PiS lub frustrując się nie brał udziału w wyborach. W tej sytuacji i PiS łatwo wygrał wybory parlamentarne i rządził szczęśliwie przez kolejne cztery lata, na które przypadła nadzwyczajna światowa koniunktura gospodarcza. Decydujące jednak okazało się następne starcie o prezydenturę – po drugiej kadencji L. Kaczyńskiego. Wyborcy poirytowani aferami i gorszącymi sporami wśród ugrupowań postplatformerskich nie mieli wyjścia i wybrali J. Kaczyńskiego na prezydenta. Wówczas stało się jasne, że tak zdolny polityk jak Jarkacz rządzić będzie przez kolejne dwie kadencje, tworząc polityczne warunki do przekazania władzy Zbigniewowi Ziobrze na następnych dziesięć lat. W tej sytuacji Wałęsa przyznał się, że był TW „Bolkiem” i zaproponował Kaczyńskim pojednanie, twierdząc, że w przeszłości był manipulowany przez Tuska i Michnika, których podał do sądu. Waldemar Kuczyński na emigracji w Paryżu od lat wydawał niszowy kwartalnik „Precz z Chwastem”. :)
1 stycznia 2010, o godzinie 22:33
„Moja koszmarna prognoza noworoczna”
.
Jak na dowcip – mało śmieszne. Jak na poważną prognozę – śmiechu warte.
1 stycznia 2010, o godzinie 22:42
PL
Ale widzę, ze trochę się przestraszyłeś? :)
1 stycznia 2010, o godzinie 22:46
PL
Jako fachowiec możesz wyjechać do Paryża i pomagać Gospodarzowi w redagowaniu jego kwartalnika. :)
2 stycznia 2010, o godzinie 00:19
Mawar,
nic na to nie poradzę!
To Twój mózg, Twoje stereotypy i Twój sposób myślenia.
Ale wybacz – „komuna” to co to jest uwg Ciebie? – ideologia, światopogląd, fobia środowiskowa czy poglądy polityczne?
Czy w ramach dyskusji, mógłbyś najpierw to pojęcie sprecyzować?
2 stycznia 2010, o godzinie 00:30
Pawle,
Mawar nie żartuje, on na serio.
Stosując samoironię w ramach popisów (wg niego inteligenckich) po prostu głośno marzy.
Przyglądając się temu marzeniu, można tylko nieco się zdziwić nad pewnym prymitywizmem politycznego myślenia Mawara.
On traktuje uprawianie polityki jak partię szachów, przesuwanie pionków na planszy. Szach, mat, król bije królową i wprowadza laufra na prezydenta ponownie.
Odnoszę wrażenie, że go to najbardziej rajcuje. Sama gra.
2 stycznia 2010, o godzinie 00:34
Podoba mi się hasło: „Anno Domini 2010 rokiem wyprowadzek chwasta.” Tyle, że chwasta identyfikuję szerzej niż tylko jako PiS, IV RP lub Jarosława względnie Lecha Kaczyńskiego. Szczerze powiedziawszy, wraz z pozbawieniem szansy Lecha Kaczyńskiego na reelekcję wyprowadzenie chwasta będzie i tak jedynie symboliczne. A to dlatego, że warunki dogodne dla rozwoju chwasta w Polsce trwały i trwają od wielu dekad. Tubylcy narzekają i nie bez powodu. Wszak od czasu do czasu trafiają do urzędu załatwić sprawę. Do sądu w związku z sprawą. Względnie do szpitala lub innej placówki zdrowia w związku ze sprawą własną lub krewnego. A praca, a szkoła. Niewdzięczne środowisko sprawia, że dla niektórych jest już po sprawie. Jakiś czas temu pisałem, jak w Leoncinie załatwiono jednego drobnego pijaczka i złodzieja ciosem w tył głowy butelką. Dzisiaj widziałem domniemanego sprawcę. W pół-zwidzie pijackim, zataczając się mówił tylko w kółko: „ty kurwo ty szmato, ty kurwo, ty szmato.” Nie jest to odosobniona negatywna reakcja na tym terenie. Nasze krajowe chamstwo ma wiele odcieni w zależności od tego, gdzie rozkwita, ale na wsi jest właśnie takie: proste i prymitywne. Bardzo komunikatywnie, bezpośrednie. W rejonach władzy natomiast jest nadal takie jak w PRL-u.
2 stycznia 2010, o godzinie 07:51
Zofia mnie rozbawiła od samego rana pisząc; Odnoszę wrażenie, że go to najbardziej rajcuje. Sama gra.
Bo ja mam wrażenie, że on nie gra, jemu się tylko tak wydaje, bo dobrego zdania o sobie to mu nie brakuje.
A z zewnątrz to wygląda, jakby ślepa babka grała w klasy, choć przerwa się dawno skończyła i klasa siedzi w klasie.
Babka wciąż skacze z kratki na kratkę, a że ślepa, to zadeptuje te wyrysowane kratki niczym Miller ślady w miejscu morderstwa.
A najśmieszniejsze jest, że pod tą opaską ślepej babce wyświetla się film… i ona go bierze za rzeczywistość. Taką uporządkowaną wg własnego gustu. I dobrze się z tym czuje.
2 stycznia 2010, o godzinie 08:48
Jasnaanielko! Strasznie to skomplikowane.
2 stycznia 2010, o godzinie 08:53
Mawar: „Ale widzę, ze trochę się przestraszyłeś? :)”
.
Bogać tam. Żadne prognozy polityczne, ani propisowskie, ani antypisowskie, nie są w stanie mnie przestraszyć, bo nie mam poczucia, by jakiekolwiek roszady na stołku prezydenta czy premiera mogły negatywnie wpłynąć na moje osobiste losy. Przyglądam się tym sprawom z zaciekawieniem, ale bez emocji.
Jeśli czegoś się boję, to rozwoju internetu, e-booków, upadku papierowej książki. To są sprawy, które mogą podkopać materialne podstawy mojej egzystencji.
.
A oto moja prognoza polityczna, równie jak Mawarowa nierealna, wyrażająca marzenia, a nie trzeźwą ocenę rzeczywistości:
.
Cimoszewicz nieoczekiwanie zgłasza swoją kandydaturę na prezydenta. Wygrywa z Tuskiem w drugiej turze. Wokół niego powstaje zjednoczony obóz centrolewicy. W PiSie dochodzi do rewolty i rozpadu. Przy prezesie Kaczyńskim pozostają tylko najwierniejsi i najmniej samodzielni politycznie. Będą jeszcze wegetować przez kilka lat na marginesie polityki.
Wybory parlamentarne wygrywa ponownie PO, ale mało przekonująco. Rządzi w chwiejnej koalicji ze słabnącym PSL i rozłamowcami z PiS. Próby reform są nieśmiałe i mało udane. Wychodzi na jaw jeszcze kilka afer lobbystycznych.
Następne wybory parlamentarne wygrywa absolutną większością
głosów centrolewica pod hasłami liberalizacji obyczajowej i państwa opiekuńczego. Rządzi samodzielnie. W Polsce kształtuje się dwupartyjny system polityczny.
2 stycznia 2010, o godzinie 09:45
Pawle!
Bardzo by mi się podobało, gdyby twoje marzenie się spełniło. Oby pozostały nam papierowe książki! Na gwiazdkę dostałam – na życzenie – Józefa Hena „Dziennik na nowy wiek” i dziś wreszcie mam czas na zabranie się do czytania. Spodziewam się pozytywnych doznań.
Co do prezydentury… twój wybór jest i moim wymarzonym wyborem, choć wygląda na to, że nie realnym. Ale marzyć wolno każdemu :)
Ja bym nie chciała prezydenta, co gania w krótkich majtkach po boisku za piłką, a za nim wierni giermkowie :( Jakoś mi on od samego początku nie wygląda reprezentacyjnie, a od prezydenta wymagamy prezencji, czyż nie tak? Tusk nie wygląda i chyba nie czuje się dobrze w garniturze… Nie jest ubrany, lecz przebrany. Ja wiem, że to czepialstwo, ale mam wrażenie, że ta reprezentacyjna funkcja przytłoczyłaby go doszczętnie. Nie czułby się w tej roli dobrze. I byłoby to widoczne. Poza tym uważam, że już czas na to, aby politycy poważnie traktowali role, które im przypadły i mnie od początku mocno irytowało, że Tusk jeszcze dobrze nie zaczął być premierem, kiedy rozpoczął kampanię prezydencką. Zagłosuję na niego jedynie w drugiej turze, jeśli jego przeciwnikiem będzie obecny prezydent. Czyli nie za Tuskiem a przeciw Kaczyńskiemu.
2 stycznia 2010, o godzinie 09:53
Następne wybory parlamentarne wygrywa absolutną większością
głosów centrolewica pod hasłami liberalizacji obyczajowej i państwa opiekuńczego. Rządzi samodzielnie.
Będzie to oczywiście formacja bardzo poważnie traktująca sprawy ochrony środowiska. Ustawowo doprowadzi zużycie papieru do minimum m.in. poprzez zakaz drukowania książek i gazet. W zamian każdy obywatel otrzyma od państwa bezpłatnie czytnik e-booków oraz dostęp do bezprzewodowego internetu w każdym zakątku Polski.
Brrr, też koszmar ;)
2 stycznia 2010, o godzinie 11:04
„W zamian każdy obywatel otrzyma od państwa bezpłatnie czytnik e-booków oraz dostęp do bezprzewodowego internetu w każdym zakątku Polski.”
.
Andrzeju, dlaczego koszmar? Moim zdaniem to nieuchronna rewolucja, która znacząco zmieni oblicze naszej cywilizacji i która dokona się bez względu na chcenia czy niechcenia polityków.
Ludziom naszego pokolenia może wydawać się straszny świat bez bibliotek domowych. Ale jeśli za niewielką opłatą będzie można mieć w ciągu kilku sekund na ekranie czytnika dowolną pozycję ze zbiorów Biblioteki Narodowej, to będzie to raczej zwycięstwem niż klęską kultury.
2 stycznia 2010, o godzinie 11:07
Nie wiem nad czym się zastanawiacie.
Nostradamus wyraźnie napisał
„Gdy przy pomocy głowy, robaków, świni i węża,
w szóstym roku panowania, pan prof. Leszek Balcerowicz,
kupi Eiffla wieżę,
oczywiście w dobrej wierze”.
Proszę się nie skupić na transakcje dotyczącą nieruchomość, ale ważne jest to iż ponoć okoliczność z pierwszego wiersza (głowa, robaki świnia i wąż) wyraźnie wskazuje na rok 2016 z czego wynikałoby , ze rozpoczęcie panowania Leszka Balcerowicza datowany jest na 2010. Według mnie mozna by nie urządzać wyborów, tylko uroczystą Aklamację Publicystów. Odpowiednie zmiany w Konstytucji jeszcze mozna by uchwalić.
2 stycznia 2010, o godzinie 12:35
Paweł Luboński
„Cimoszewicz nieoczekiwanie zgłasza swoją kandydaturę na prezydenta” …
Nieprzeciętnie dowcipne. Cimoszewicz nie jest aż tak nierozsądny. :)
2 stycznia 2010, o godzinie 13:21
Jakbym czytała o obecnym pożal się Boże Premierze
.
„zły talent, polityk wojny i zamętu. I nie wierzmy w żadne zmiany wizerunku, w łaszenie się do wyborców, w udawanie rozsądnego, umiarkowanego, centrowego. To wszystko makijaż, oszustwo dla złowienia głosów. Za tym wszystkim kryje się powtórka tego co widzieliśmy przez dwa lata tylko gorsza.”
.
Za minister Fedak chce się krzyknąć „Spier….. „.
2 stycznia 2010, o godzinie 14:08
Nie żałuj sobie Kasiu. Krzyknij.
2 stycznia 2010, o godzinie 15:21
Wszystkim Blogowiczom Dosiego Roku !!!!
Mawar (22:30), a kto zapłaci za Twoje marzenia?
Półtora roku rządów kapusiów, ujawniaczy i oraczy moralnych wystarczyło, by opróżnić kasę i zostać wystukanym butelkami przez pielegniarki. Za co przeżyć cztery kadencje, gdy niedługo skończą się nawet dotacje unijne. Rozumiem, ze w Paryżu widzisz poprawę losu przedsiębiorczych, ale co z Tobą ? – przecież nie bedziesz ostatnim który gasi światło.
2 stycznia 2010, o godzinie 15:47
Piotrusiu! A czy Ty wiesz, kto zgasi to światło? Bo, że ciemnieje to Ci gwarantuję. I to nie od popularnego wina marki Denaturat.
2 stycznia 2010, o godzinie 15:58
Indorze nie mam prognoz w których ktokolwiek byłby zmuszany do wyjazdów – nie widzę więc powodów do gaszenia światła.
Nieco przesadny wydaje mi się optymizm profesora Balcerowicza w rozmowie z redaktorem Lisem co do przegonienia Niemiec. Niemniej u mnie jasnieje więc nie wiem skąd te gwarancje ciemnienia.
2 stycznia 2010, o godzinie 16:09
Piotruś
.
„Mawar (22:30), a kto zapłaci za Twoje marzenia”?
.
Przecież wyraźnie napisałem, że to koszmar, a nie żadne marzenia. Należy czytać że zrozumieniem i zapamiętując to co się czyta. :)
.
„Półtora roku rządów kapusiów, usprawniaczy i oraczy moralnych …..
.
O, dopiero tu mamy marzenia, wielkie choć na razie nie do końca spełnione. Kapusie mają się teraz na tyle dobrze, że dwaj z nich będą kandydować w wyborach prezydenckich. Będziemy wybierać między „Mustem” a „Careksem”. Qudod libet, ale dla mnie koszmar.
„… wystarczyło, by opróżnić kasę …”
Pod rządami Kaczorów nastąpić miała zapaść gospodarcza i cywilizacyjna, a kurs dolara przekroczyć 6 zł. Ratunkiem dla udręczonej ojczyzny mogło być tylko odsunięcie kaczyzmu od władzy. Tymczasem pod rządami oświeconego antykaczyzmu PKB spadło prawie do zera, a po roku rządów Rostockiego kasa państwowa okazała się na tyle pusta, że oszczędności dotknęły nawet policję, a słaba złotówka stała się celem ataków spekulacyjnych.
.
„…. i zostać wystukanym butelkami przez pielęgniarki”.
Tu przyznaję ci punkty walkowerem. Jako dowód wyższości tuskowej służby zdrowia nad kaczą służbą zdrowia jeden przykład, pokazujący w jaki sposób tuskowa służba zdołała wybrnąć z naprawdę trudnej sytuacji i uratować pacjenta:
„O nieprawdopodobnym szczęściu w końcówce 2009 roku będzie mógł opowiadać prawnukom mieszkaniec Jastrzębia Zdroju, którego służba zdrowia w osobie doświadczonej lekarki pogotowia ratunkowego zakwalifikowała do grona niebiańskiego, by po trzech godzinach stwierdzić, że denat ma się całkiem dobrze.
Moja znajoma mawia, że w medycynie jak w kinie – wszystko może się zdarzyć. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z wyjątkowo czarną komedią, gdyż mężczyzna uniknął podróży do miejsca ostatniego spoczynku tylko dzięki czujności pracownika firmy pogrzebowej.
Przygotowując zwłoki do trumny łapiduch zauważył, że wykazują one objawy w pełni życiowe, więc zadzwonił po karetkę. Po chwili nad katafalkiem pochyliła się ta sama ekipa, która uznała człowieka za zmarłego. Doświadczona pani doktor wyczuła tym razem bicie serce oraz oddech, które miały definitywnie zaniknąć trzy godziny wcześniej, a także ciepłotę ciała, mimo że przy poprzedniej wizycie pacjent był rzekomo zimny jak trup”.
więcej:
http://www.money.pl/archi.....72162.html
:)
2 stycznia 2010, o godzinie 17:27
Mawar 1st. 22.30.
rzadko czytam Twoje wpisy, ale ten żart nie żart, marzenie nie marzenie, wpadło mi w oko. Masz Pan talent i humor, na mój gust nieco wisielczy. I do tego sporo, i to mój smutek, wiary w przyrodzoną ponoć głupotę, naszych współobywateli. Marzenia o reelekcji obecnego prezydenta, obojętnie w jaką szatę słowną ubrane, są tak samo realne jak moje miliony w lotto ( tym bardziej, że nie gram ). I nie ma znaczenia kto z tym Panem Prezydentem będzie rywalizował: prof.Nałęcz, Tedd10 Szmajdziński, półhrabek Komorowski, przystojniak Olechowski czy niespełniony kopacz Tusk etc, etc. Fuks 2005 roku – to se ne vraci. Nieporadny Pan Kaczyński, ciągle sprawia wrażenie zagubionego, drętwego, prowincjonalnego aktora któremu przyszło grać nie w tym teatrze i nie w tej roli. A te cholerne media ciągle coś pokażą, a to nie tan krok, a to nie ten hełm, a to nie tę małpę w czerwieni. Może szkoda, że nawet podobni jemu, tak samo zagubieni i zakompleksieni wolą mieć za prezydenta trochę, ciut, lepszego od siebie? To nam Mawarze źle wróży, psia kość. To kolejny prezydent po Wałęsie, który zabija nadzieję o tym, jak łatwo być pierwszą osobą w państwie. Jak łatwo być z „chłopa królem”. Współczuję Panu Prezydentowi, życzę mu dużo zdrowia. I powrotu do własnego domku na Żoliborzu czy Marymoncie, bo Pałace nie na jego miarę. W demokracji tak już jest, że na szczeblu niekompetencji, przy niezłym zapleczu politycznym, można tkwić długo, ale nie więcej niż jedną kadencje. Jedna kadencja i ani dnia dłużej.
2 stycznia 2010, o godzinie 20:45
Tak wróciłem z pracy i przeczytałem sobie komentarze pod nowym wpisem Gospodarza. O papierosach już było kiedyś, Andrzej zdaje się, to odzywa się tylko przy tym temacie. Raptem zaczął martwić się o zdrowie barmanów. Nie wziął oczywiście pod uwagę, że zatrudniając się tam wiedziałby o tym fakcie oczywiście.
Nelu!
Dla mnie najbardziej rewelacyjny rysunek z „Przekroju” jest z poprzedniego numeru
http://www.przekroj.pl/ga.....lg_id=1351
Ja w sprawie nowego lokatora Pałacu Prezydenckiego jestem absolutnie spokojny. Młodzież na to nie pozwoli, dla nich jest to człowiek nie z XX wieku, a z XIX.
2 stycznia 2010, o godzinie 21:03
Torlin! To też jest wspaniałe, ale są jeszcze prawdziwi mężczyźni, których nie potrzeba dodatkowo motywować. Taki Joachim Brudziński wypalił w radiu Zet – znowu przepisuję z papierowej „Polityki”…
Cap za główkę, fiu po brzuszku, flaczki na wierzch. Karpia zabijam i nie mam z tym problemu!
Rozmarzyłam się :) Co za mężczyzna!!!
2 stycznia 2010, o godzinie 21:27
Piotruś! A kto mówi o wyjeździe! Posiedzimy po ciemku.
2 stycznia 2010, o godzinie 21:50
Serdeczne życzenia noworoczne dla wszystkich blogowiczów.
Niech rok 2010 będzie jeszcze owocniejszy od poprzedniego. Niech będzie rokiem, w którym spełniają się marzenia.
ds
http://picasaweb.google.c.....1660569314
2 stycznia 2010, o godzinie 21:59
Będzie pomarańczowy. Albo oliwkowy.
2 stycznia 2010, o godzinie 22:15
Torlin! Czy Tobie się wydaje, że młodzież jeszcze raz da się nabrać na ten numer naszych „liberałów” (że niby wyzwolą nas od kaczyzmu)? Przecież drugi rocznik młodziezy po studiach siedzi bez roboty, bez prawa do zasiłku, bez szans na mieszkanie ze wszystkiego tego stanu konsekwencjami, gdy Panowie sobie w piłkę grają jednocześnie lody kręcąc że aż dym leci od tarcia!
2 stycznia 2010, o godzinie 23:22
Indoorze!
Zapominasz o najsłynniejszym teraz powiedzeniu politycznym młodzieży: „Wolę, żeby PO nie spełniała swoich obietnic, niż gdyby PiS miał spełnić swoje”.
3 stycznia 2010, o godzinie 00:12
Torlinie,
rozumiem, ze każdy decydując się na korzystanie z komunikacji miejskiej również zdaje sobie sprawę z tego, że będzie narażony na kontakt z palaczami i gdyby naprawdę takiego kontaktu sobie nie życzył to by kupił sobie samochód albo przynajmniej korzystał z roweru.
3 stycznia 2010, o godzinie 00:15
Pawle,
to byłby koszmar, gdyż nie wyobrażam sobie aby tak znamienita osoba jak Ty pozbawiona była źródła utrzymania.
3 stycznia 2010, o godzinie 01:42
Ku pamięci:
http://wyborcza.pl/duzy_k.....kiego.html
Mnie się najbardziej podoba Ojciec Kaczyński Częstochowski (Jasnogórski), piękniejszego symbolu sojuszu tronu z ołtarzem nie widziałam!
Na drugim miejscu stawiam Dubeltowy Majestat, czyli dwa krzesła pod dwa półdupki prezydenckie (pośladki).
3 stycznia 2010, o godzinie 01:55
Umieściłam II-gą część o Dalekim Wschodzie Rosji, tym razem przybliżając nieco kulisy i bliższe dane nt. rurociągu gazowego Wschodnia Syberia – Pacyfik (ESPO).
Przy okazji wskazuję m.in., jeden z powodów (tej najważniejszy, moim zdaniem, choć chyba nie wypowiedziany wprost i nie nazwany jednoznacznie publicznie) dla którego Michaił Chodorowski i inni szefowie Jukosu kiblują w więzieniu.
Muszę jednak rzec, że odzyskanie inicjatywy dot. tego rurociągu naftowego, niezwykle strategicznego dla Rosji, z punku widzenia interesów państwa jest jednak wielkim majstersztykiem Putina.
I nie można mu zarzucić, że nie działał w imieniu rosyjskiej racji stanu.
Duży plus ma u mnie też za doprowadzenie do budowy i oddanie do eksploatacji jego I odcinaka ESPO-1 i jego porty naftowego w Koźmino (Nachodka)
Specjalne laury – za ochronę środowiska Bajkału przy jego budowie.
Chyba jednak, sądząc po lekturach polskich mediów, jakie ostatnio się pojawiają, zwłaszcza w Gazecie Wyborczej – nie do końca rozumiemy, co się w Rosji dzieje.
3 stycznia 2010, o godzinie 02:01
Sorry! I to wielkie, wszystko przez ten nasz Nord Stream, który Polakom spać nie daje.
ESPO – to rurociąg NAFTOWY!!!
3 stycznia 2010, o godzinie 05:25
http://www.youtube.com/wa.....lW-8fJwOmU
Dawno Tu nie bylem i chyba jest teraz dobrze w Polsce bo tematow niewiele a nastroje malo wojownicze.
Czy moglibyscie skomentowac zalaczone video?
Wszystkieg najlepszego w Nowym Roku 2010, no innego prezydenta!
Woodju
3 stycznia 2010, o godzinie 08:42
Indoor: „Przecież drugi rocznik młodzieży po studiach siedzi bez roboty, bez prawa do zasiłku, bez szans na mieszkanie.”
.
Ciekawe. Znam paru młodych ludzi świeżo po studiach (głównie dzieci moich znajomych). Wszyscy pracują, niektórzy pracowali jeszcze w trakcie studiów.
3 stycznia 2010, o godzinie 08:45
Kącik czarnego humoru prawicowego:
http://blogrzeczpospolite.....as-na-2010
3 stycznia 2010, o godzinie 08:48
Andrzej: „To byłby koszmar, gdyż nie wyobrażam sobie aby tak znamienita osoba jak Ty pozbawiona była źródła utrzymania.”
.
Dziękuję za dobre słowo, ale nie przejmuj się mną. Jak słusznie zauważył Mawar, zawsze jeszcze mam pewną posadę u p. Kuczyńskiego w Paryżu.
3 stycznia 2010, o godzinie 08:49
Zofia: „Mnie się najbardziej podoba Ojciec Kaczyński Częstochowski ”
.
To tylko zręczność fotografa. Ale te dwa krzesła, to rzeczywiście jest coś!
3 stycznia 2010, o godzinie 09:03
Torlin! Wczoraj wieczorem zmianiłem zdanie. Oczywiscie Donald Tusk może wysoko wygrać wybory prezydecnkie i rządzić dzieki młodzieży, która „My Chcemy Kłamstw!” wniesie na własnych plecach swojego ukochanego Wodza do Pałacu.
Doszedłem do tego pod wpływem dwóch wydarzeń. Najpierw w przewie jakiegoś filmu oglądałem cztery reklamy lekarstw. Najbardziej mi się podobał to, że „Tylko Nurofen w Czerwonych Kapsułkach zapewni Ci to, czego nie zapewniał Nurofen w Niebieskich Kapsułkach (jesli nie wierzyś zapytaj swojego aptekarza lub lekarza)”. Pamietam też jak ostatnio czekając na maść do oczu dla psa zagadałem aptekarza z takim pytaniem, czy ludzie kupują cały ten syf co w telewizorze leci. A on mówi, że oczywiście. Przychodzą i kupują.
Z kolei wieczorem podczas spaceru rozmawiałem z taką sąsiadką. Cała rodzina przeszła ciężko ostatnią grypę. Mąż leżał 2 tygodnie w szpitalu z tego tydzień pod respiratorem, potwierdzono wirusa. Ledwo wyszedł. Ona sama nie była w szpitalu, leżała 2 tygodnie w domu z tego tydzień prawie nieprzytomna, do dziś (po miesiącu) ledwo oddycha. Dzieci nieco lżej przeszły. Nasza wspólna znajoma zmarła na świeta pod respiratorem po tygodniu śpiączki. Z powodu grypy (badania potwierdziły). I kobieta do mnie mówi tak: „Słyszał Pan? Wcale nie ma żądnej grypy. To wszystko wymyśliły firmy farmaceutyczne. W telewizji powiedzieli”. POWAŻNIE!
3 stycznia 2010, o godzinie 09:25
Pawel! W Polsce pod koniec grudnia 2009 było ponad 400 tys. bezrobotnej młodzieży (do 25. roku życia, o 10% wiecej niż rok temu), z tego 183 tys. bezrobotnej młodziezy z wyższym wykształceniem (wzrost o 66 tys. w ciągu roku, wzrost prawie o 50%). Takie są dane GUS. Jest to potwornie dużo.
3 stycznia 2010, o godzinie 10:33
Kusiło mnie wczoraj, żeby tę galerię zalinkować, ale kiedy sobie wyobraziłam, co w odpowiedzi może pokazać Mawar :((((( to się nie zdecydowałam. Taka odważna to ja nie jestem. Zofia Skorpion, to ma więcej bojowej odwagi.
Z serii wybieram oczywiście ten bliźniaczy dosiad :D Widziałam to w naturze. Było jeszcze śmieszniej, bo pan prezydent przyszedł na koncert mocno spóźniony. Orkiestra już od pary dobrych chwil grała, gdy przedzierał się mężnie do zarezerwowanych dla pierwszej pary krzeseł. I zaszczycił obydwa. :!:
3 stycznia 2010, o godzinie 10:59
Indoor, możesz podać źródło tych danych? Interesowałoby mnie również, jaki to stanowi procent całej młodzieży.
Młody człowiek może się zarejestrować jako bezrobotny od razu po ukończeniu nauki i ma dzięki temu ubezpieczenie. Podejrzewam więc, że w tej liczbie jest sporo takich, którzy szukają właśnie pierwszej pracy i prędzej czy później ją znajdą. Jak również liczni pracujący na czarno.
O dramatyzmie sytuacji decyduje nie nie liczba bezrobotnych jako takich, lecz trwale bezrobotnych, czyli takich, którzy pozostają bez pracy przez długi czas – rzędu co najmniej pół roku.
Może źle szukałem, ale na stronie GUS znalazłem tylko dane bez podziału na grupy wiekowe: 11,4% dla całej Polski na koniec listopada i tendencja wzrostowa. Dużo, ale nie „potwornie dużo”, jeśli zważyć, że kilka procent bezrobocia to stan normalny w dobrze funkcjonującej gospodarce.
3 stycznia 2010, o godzinie 11:48
Najbardziej podobała mnie się odpowiedź blogowicza na artykuł jak wysmażył Ziemkiewicz cytuje „Moje szczere współczucie. W strasznym kraju Pan żyje. Ja na szczęście mieszkam w Polsce”
Strzał w dziesiątkę
3 stycznia 2010, o godzinie 12:13
Indoor
„…. czekając na maść do oczu dla psa zagadałem aptekarza z takim pytaniem, czy ludzie kupują cały ten syf co w telewizorze leci. A on mówi, że oczywiście. Przychodzą i kupują”.
.
Muszą kupować, inaczej straciliby pracę, a przecież pracują w firmach farmaceutycznych, aptekach, firmach reklamowych, hurtowniach, mediach, które te reklamy puszczają etc. Tak to się kręci. Kupują też, bo nie rozróżniają informacji od reklamy, prawdy od szumu informacyjnego i zwykłego kłamstwa. Co z tego, że na żołądek lepszy, tańszy i bezpieczniejszy niż zielone kapsułki jest szklaneczka ciepłej wody z dodatkiem majeranku i kminku? Masz racje sugerując, że ludzie żyjący w świecie nachalnej i idiotycznej reklamy, w dodatku życiowo niedoświadczeni i słabo wykształceni, są tylko mięsem armatnim „specjalistów” od demokracji.
3 stycznia 2010, o godzinie 12:20
Zofia
„Umieściłam II-gą część o Dalekim Wschodzie Rosji, tym razem przybliżając nieco kulisy i bliższe dane nt. rurociągu gazowego Wschodnia Syberia – Pacyfik (ESPO)”.
.
Chyba niepotrzebnie się męczysz, jeśli kogoś to interesuje to sięgnie do profesjonalnie prowadzonych serwisów o ropie i gazie, a tego w sieci pełno. U ciebie wszystko jest fragmentaryczne i wymieszane z propagandą. Pewnie to stary nawyk.
3 stycznia 2010, o godzinie 13:02
Mawar,
być może, że niepotrzebnie. I można sięgać po wiedzę zawartą w specjalistycznych serwisach internetowych.
Ale jakoś w naszych mediach, tego nie widać, wystarczy zobaczyć jak relacjonowały inauguracje tego rurociągu naftowego.
Z opinii wydawanych przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego – też nie widać tej wiedzy, ani też w publikacjach Ośrodka Studiów Wschodnich.
Natomiast cytowane tam obficie prognozy opracowane przez CIA i opinie konserwatystów amerykańskich – nie bardzo się sprawdzają.
Czytałeś choć zdanie o odzyskiwaniu przez Rosję, tego co było na prostej drodze, by wpaść w obce ręce?
Nie przeczytasz, bo te instytucje, jak BBN czy OSW nie są zainteresowane pisaniem o takich sprawach, ale o budowaniu specyficznego image Rosji.
To samo robi m.in. Gazeta Wyborcza w ostatnim cyklu bardzo prymitywnych artykułów swego rosyjskiego korespondenta.
O Chodorowskim w kontekście, w jakim go ukazuję – też ani słowa.
A jak się dobrze poszpera w materiałach CIA, to się znajdzie to i owo o Chodorowskim.
‘
U Ciebie, oczywiście opisanie takiej inwestycji jak ESPO – to propaganda.
Bo o Rosji, bo udana inwestycja, bo nowoczesna, bo wzmacnia prestiż Rosji, bo ….
‘
Poza tym Mawar,
z natury rzeczy mój materiał jest fragmentaryczny, trudno bym w blogu pisała pełne studium na temat.
Ja pokazuję inwestycję, jej przebieg i główne cele, dla jakich powstała w głównych zarysach. Pisząc – staram się decyzje Rosjan zrozumieć.
I nic więcej.
PS.
Jako kuriozalne mogę wskazać – owe specjalistyczne serwisy o gazie i ropie, zwłaszcza polskie, które opisują polskie zapasy gazu na zimę, albo opisują Nord Stream.
Krakanie (polskie i amerykańskie) o Nord Streamie, że nie wypali, bo…. – nie sprawdziło się, a wypisywane opinie nie miały żadnego pokrycia w rzeczywistości.
Natomiast na pewno zaowocowały kilkoma idiotycznymi działaniami różnych grup w Polsce.
Konia z rzędem temu, kto na podstawie informacji owych serwisów o ropie i gazie jest w stanie stwierdzić, czy w Polsce starczy gazu na zimę czy nie i ile w końcu go mamy.
Więc ja sobie daruję takie serwisy.
Ty możesz je czytać i ich opinie przyjmować na wiarę.
Ja nie muszę.
3 stycznia 2010, o godzinie 13:11
Mawar (12:13) „Masz racje sugerując, że ludzie żyjący w świecie nachalnej i idiotycznej reklamy, w dodatku życiowo niedoświadczeni i słabo wykształceni, są tylko mięsem armatnim “specjalistów” od demokracji” – zgadzam się w 100%. Rozumiem telewizję, ale odpuście przynajmniej radiowej „trójce”.
3 stycznia 2010, o godzinie 14:45
Pawel! Dane wziąłem z jakiegoś serwisu internetowego, bodajże Dziennik-a,m który cytuje dane za GUSem. Jesli GUS sam dane o bezrobociu pośród młodzieży nie publikuje dane to podejrzewam, że ma w tym jakiś cel lub uważa to za niewazne. Samo zjawisko było propgnozowane na poczatku roku i potwierdziło się w październiku patrz http://www.tvn24.pl/12692.....omosc.html a raczej TVN nie mozna podejrzewać o jakieś czarnowdztwo antyrządowe. Jakoże sprawa mi się wydaje logiczna wierzę informacjom z Dziennika. Gdy firmy zwalniają i na rynku pracy lata specjalistów od groma chętnych pracować nawet za niewielką kasę, nikt nie zatrudni świeżego absolwenta z ulicy, bez żadnego doświadczenia bez specjalnej motywacji. Oczywiście ja też znam studentów co jeszcze studiów nie ukończyli (lub nawet niue zaczeli) a już gdzieś się ulokowali, ale też znam też takich, co od lat nie mają roboty w zawodzie, zajmują się byle czym, czasami na włsny rachunek czasami na czarno.
3 stycznia 2010, o godzinie 14:52
Mawar ! Co do reklamy w tym politycznej to wiadomo. TE czerwone kapsułki mają wzięcie nie od dzis. Nawet znam człowieka, który zainwestował wszystkie oszczedności w jakąś durną piramidę, bo „w telewizji powiedzieli”. To co mnie wczoraj zaskoczył to to, iż ludzie do tego stopnia są skłonni wierzyć informacjom korzystnym, nawet jesli stoją one w jawnej sprzeczności z doświadczeniami osobistymi sprzed zaledwie kilku tygodni (patrz sąsiadka, która sama zachorowała ciężko, rodzina chorowała, jej sąsiadka umarła na grypę a uwierzyła informacjom zapodanym w telewizorze że „żadnej grypy nie ma” pochodzącym notabene od pewnego parlamentarzysty włoskiego i dotyczącego nie tyle istnienia czy nieistnienia grypy ile nadmiernego zakupu szczepionek przez Włochy).
3 stycznia 2010, o godzinie 14:59
Na temat rynku pracy absolwentów propnuję też przykład z życia
http://www.tvn24.pl/12692.....omosc.html
Nie wykluczam, że te osoby z dwoma dyplomami drugi dyplom zdobywały próbując jednocześnie się bezskutecznie zatrudnić A że mieli czas …
3 stycznia 2010, o godzinie 15:14
Piotrusiu zabierałeś także głos gdy wyrzucano Skowrońskiego?
„Pani Magdo pani pierwszej to powiem. Obciach!”.
Aczkolwiek uważam, że Sobala jest słaby. Powinien wrócić Skowroński. On wprowadził audycje Kuby Strzyczkowskiego w południe czy w popołudniowej w piątek i kilka innych fajnych audycji. Teraz Jethon próbowała spijać śmietankę i mówić, że jej zasługą jest wzrost słuchalności. Cóż za tupet. Przecież ona nic nie zmieniła.
3 stycznia 2010, o godzinie 15:24
Indoor: „Znam też takich, co od lat nie mają roboty w zawodzie, zajmują się byle czym, czasami na własny rachunek, czasami na czarno.”
.
Dyplom wyższej uczelni to nie jest obligacja, którą państwo ma wykupić, zapewniając absolwentowi pracę w zawodzie. Tak to było za socjalizmu, kiedy nie tylko mogłeś się zatrudnić, ale wręcz musiałeś, bo były nakazy pracy.
Jak ktoś „od lat” nie ma pracy w zawodzie, to albo jest kiepskim fachowcem, albo źle wybrał zawód. Kilka lat to dostatecznie długi okres, by zdobyć nowe kwalifikacje.
Jeśli zajmują się „byle czym” na własny rachunek – to chwała im za to. To znaczy, że dają sobie radę w życiu i są pożyteczni.
3 stycznia 2010, o godzinie 15:56
Pawel! Niekoniecznie. Oczywiście kwalifikacje w ciągu kilku lat zdobędzie, robotę złapie na umowę na czas okreslony, po krótkim czasie wymieniają go na kolejnego absolwenta co żle trafił ale się przekwalifikował i w kółko. Znam firmę, który poza najścislejszym kierownictwem cały czas jedzie po stazystach. Po prostu nic się nie robi. Ile jest potrzebnych handlowców? Szczególnie jak coraz mniej jest kupujących? Przedtem porozjeżdali się po zachodzie. W Polsce od lat buduje się tylko apartamentowce, osiedla chronione, z tego co wiem w ogóle nie ma budownictwa czynszowego. Zapomnij by bezrobotny absolwent zmienił miasto bo tam jest praca. Nie zarobi na czynsz. Będzie się trzymał rodziny. Przynajmniej nie głoduje.
3 stycznia 2010, o godzinie 16:11
Kasiu nie interesuję się losem Skowrońskiego, Jethon i Sobali – powiem szczerze nie za bardzo wiem kto to jest. Nie wiem także, gdzie i po co jakikolwiek głos miałbym zabierać. Rozumiem, że to Twoi mniej lub bardziej lubiani znajomi i czujnie reagujesz na wszelkie formy niesprawiedliwości.
Ja po prostu słucham radia i tyle, a Trójki słuchałem częściej z racji jej nienachalności. Od kilku dni słyszę w audycjach frontalny atak wielbicieli Radia Maryja – czym jestem szczerze zdziwiony. Radia Maryja prócz kilkusekundowych wstawek nie miałem przyjemności słuchać. Buciorami weszło w obszar mojej percepcji słuchowej jako tuba propagandowa IV RP i razem z ową czwórką spłynęło w niebyt.
Ja po prostu nie chcę w niebyt ów spuszczać miłej – w przeszłości – dla mych uszu stacji radiowej.
3 stycznia 2010, o godzinie 16:17
Jeśli chodzi o pracę w zawodzie, to należy wziąć po uwagę sytuację, czy rynek prawidłowo funkcjonuje tzn. czy popyt na pracę i podaż pracy nie są zakłócane przez czynniki, które nie wynikają z samej gry rynkowej, a np. z powodu organizacji rynku, poziomu cywilizacyjnego, akumulacji bogactwa, pozycji na rynku międzynarodowym, przepisów prawa, czy jakichś praktyk określonych grup interesu, czy wreszcie samej jakości rządzenia przez różnych rządzących.
Tak więc to o czym pisze Paweł Luboński jest b. dużym uproszczeniem sprawy przydatności do roboty w zawodzie.
Z zresztą jak to jest, że krajowe osoby nieprzydatne i nieudane zawodowo na obcym gruncie „ożywają”. Znana jest kąśliwa uwaga, jednego z Ministrów Rządu JKM, że WLK. Brytania stworzyła więcej miejsc pracy dla Polaków niż Polska.
3 stycznia 2010, o godzinie 18:45
Bardzo ciekawy wynalazek. Grunt to dobry pomysł!
http://kiosk.onet.pl/nowy.....tykul.html
3 stycznia 2010, o godzinie 18:55
Ooooo to musi być zwłaszcza pouczający przykład dla uważnych obserwatorów naszych polityków i autorów prawa, którzy kto wie, czy nie są nawet zdolniejszymi konstruktorami, niż autor tego projektu bojowego helikoptera nowego typu zalinkowanego przez jasnaanielke w nowym pomponie.
3 stycznia 2010, o godzinie 19:11
A dla zwolenników politycznej poprawności mam na nowy rok małą niespodziankę!
http://tygodnik.onet.pl/3.....tykul.html
Inne spojrzenie na nasze sprawy narodowe i dziedzictwo kulturowe.
3 stycznia 2010, o godzinie 20:29
W Trójce, której najwidoczniej mało słuchasz, zawsze słyszalne były różne głosy, tak zagorzałych antyklerykałów, centrum jak i słuchaczy radia Maryja, których podobno jest pięć milionów w Polsce czyli około 1/8 populacji, nic dziwnego, że są obecni. Ludzie dzwonią także do szkiełka kontaktowego, chociaż tam też widać pewne osłupienie tym co wyczynia PO, i nawet Miecugow stwierdził, że PO powinna przestać jeździć na rowerku.
Nie słyszałam żadnej tuby propagandowej. Co najwyżej uznałabym, że więcej słuchaczy trójki zauważyło wreszcie dokonania tego mistrzowskiego rządu od pełnego sukcesów nic nie robienia, zwalania wszystkiego na kryzys i prezydenta.
.
Ktoś ostatnio w trójce przypomniał 10 zobowiązań platformy do wykonania zaraz po wyborach, przypomnę (już wtedy urzędował Lech Kaczyński, więc na pewno mieli plan jak się z nim politycznie dogadać i zawrzeć kompromis) pt:
„Polska zasługuje na cud gospodarczy”.
.
Wśród nich między innymi, „Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy” który przypomnę jeszcze był gdy PO dochodziła do władzy, podatek liniowy, likwidacja NFZ czy last but not least „podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją”.
.
Zobowiązania te sygnował osobistym podpisem nasz ukochany wódz, ł-geniusz i opoka w trudnych czasach. Podpisując ową listę nasz ukochany przywódca był wielce wzruszony, bo na spotkaniu działaczy Platformy „pojawiły się dzieci, dla których politycy PO „zaangażowali wszystkie swoje siły”, jako rodzice i dziadkowie.”
.
A tu jeszcze za Wprost:
„To nasze zobowiązania, w które wierzymy, do których przygotowywaliśmy się niezwykle energicznie. Zbudowaliśmy zespoły bardzo dobrze wykwalifikowanych ludzi, ekspertów, parlamentarzystów tak, aby wszyscy Polacy nabrali tej wiary, którą my mamy” – oświadczył szef PO Donald Tusk, który podpisał zobowiązania PO w ostatnim dniu kampanii wyborczej. Nazwał je „programem marzeń współczesnej Polski”.
.
Zaproponował międzypartyjny pakt antykorupcyjny, aby „chroniąc zwykłych obywateli przed nadużyciami złych ludzi – i nadużyciami władzy – jednocześnie dopaść tych wszystkich, którzy okradają nas z naszego czasu, pieniędzy i marzeń”
.
.
A na koniec najpiękniejsze do oprawienia w ramkę:
.
Deklarował, że PO chce doprowadzić do wyraźnego wzrostu gospodarczego, ale nie po to, „żeby statystyki coś udowadniały, tylko, żeby ludzie zaczęli zarabiać więcej pieniędzy”.
.
.
Nic to. Najważniejsze żeby nie było prezydenta w pałacu. No ba. Ale co będzie, jak go już nie będzie? Cała władza w ręce rad!
http://www.platforma.org/.....ormy-.html
i wprost24.pl
3 stycznia 2010, o godzinie 20:57
Ja tak chodzę do pracy, wracam wieczorem do domu zmęczony i natychmiast odzyskuję siły, jak sobie poczytam komentarze. I Wy chcecie wrócić do władzy? Opowiadając takie banialuki, na które nawet moja głucha 90-letnia sąsiadka Franciszka nie dałaby się nabrać? Opowiadanie, jak to ludzie konają na grypę, jak ja w życiu nie widziałem chorego na nową grypę, ani nie słyszałem z ust kogokolwiek, aby chorował ktoś z ich rodzin lub znajomych. Jest to jedynie świetne działania marketingowe wielkich koncernów farmaceutycznych i partii niechętnych Tuskowi. Taki nowy alians, najpierw był z SLD (medialny), teraz jest grypowy. Gratuluję sojuszników i sprzymierzeńców.
Prawie cała młodzież jest bezrobotna! Im się po prostu robić nie chce, moja firma (w której pracuję) non stop przyjmuje nowych pracowników, zarobki są 1.500 – 2.000 na rękę i co rusz się młody zwalnia „bo za ciężko” (a nie jest to kopalnia uranu). Najlepiej narzekać na Tuska – ma im dać pracę i już, a jak nie da, to my wracamy do władzy i zmusimy tych wstrętnych przedsiębiorców do przyjęcia wszystkich chętnych.
Ja tam w „Trójce” nie widzę dotąd jakichś wielkich zmian, ale to, co się stało z „Wiadomościami” pokazuje, do czego jest zdolna grupa usiłująca powrócić do władzy. Najgorszy „Dziennik” za czasów Gierka był mniej nachalny niż to, co się dzieje na Woronicza. Tego się nie da oglądać.
Jeżeli chodzi o Zaolzie, to na ten temat już wielokrotnie pisaliśmy, i wszystko zostało powiedziane. Tylko dopowiem: „A bitwa pod Skoczowem?” Czy to jest też Zaolzie, a skąd tam się wzięły regularne oddziały czechosłowackie? A ja Czechów i tak nie lubię i koniec. Są fałszywi i zarozumiali.
3 stycznia 2010, o godzinie 21:02
Akurat w międzyczasie wpisała się Kaśka. Brawo, brawo, „Wprost” jako autorytet. Nie!!!!!!!!! Wspaniale! Chyba „ałtorytet”. A dawanie teraz, gdy cały świat jest w objęciach kryzysu, fragmentów obietnic Tuska z zupełnie innej rzeczywistości jako punkty Go obciążające świadczy o tym, że ta chęć powrotu do władzy zalewa Wam oczy i obiektywizm. Naprawdę myślicie, że wszyscy dadzą się nabrać na tak niesłychanie prymitywną propagandę, jaką Ty przedstawiasz?
3 stycznia 2010, o godzinie 21:03
Słucham mało, ale regularnie i w tym małym okienku zauważyłem drastyczną zmianę na gorsze.
Zauważyłem we wszystkich mediach bardzo wyraźny pesymizm, bo wydaje mi się, że skutkiem kryzysu spora liczba przekaźników zbankrutuje. Tym między innymi tłumaczę skok starych wyjadaczy dopłat i dotacji na nibyspołeczny segment rynku medialnego.
Wskaźniki gospodarcze pokazują powolne, ale jednak wychodzenie z kryzysu – zauważają to także konsumenci. Za tak małokonfliktowe przejście przez dołek kiedyś Tuskowi postawione zostaną pomniki. Więc to co tu prztaczasz sugeruje raczej, że jesteś w otoczeniu oderwanej od rzeczywistości grupy malkontentów.
1. Styl jakim się posługujesz sugeruje zawiedzenie tym, że nie powiódł się plan Prezesa o którym pisałem chyba rok wcześniej.
2.Wzrost ??? czego? – chyba rozbudzania roszczeń.
3. Wyraźny wzrost. Proszę bardzo- ludzie przestali korzystać z lichwy, a do sklepów trudno się dostać.
4. Prezydent w Pałacu wreszcie będzie – czy tego chcesz, czy nie.
3 stycznia 2010, o godzinie 21:05
Wprost jako autorytet? Przecież w cudzysłowach są cytaty z ukochanego przywódcy.
3 stycznia 2010, o godzinie 21:11
Piotrusiu ale przecież Tusk zrobił dokładnie to czego nie powinien, i do tego usilnie twierdzi, że nie zrobił. Zadłużył i zadłuża państwo na miliardy złotych by wygrać kampanię.
.
Byle do wyborów, żadnych reform, cięć by się przypadkiem komuś nie narazić, wyprowadzenie realnego długu poza budżet by nie przekroczyć progów oszczędnościowych. Przecież on omija konstytucję. Powinien stanąć przed trybunałem.
3 stycznia 2010, o godzinie 21:43
Kasiu!
Czytaj przed wysłaniem to, co piszesz, bardzo Cię proszę.
3 stycznia 2010, o godzinie 22:44
Piotruś
„Rozumiem telewizję, ale odpuście przynajmniej radiowej “Trójce”.
.
Gdyby pisowski Skowroński odpuścił nie byłoby już „Trójki”, ale jemu się chciało, właściwie to on uratował stacje przed katastrofą, ale i tak polecił – przy aplauzie Gazety Wyborczej połączonej z chamską nagonką za jakoby nadużycia finansowe. Jego miejsce zajęła M. Jethon, która tak rządziła w „Trójce” jak Tusk w Polsce. To znaczy niczego sensownego nie zrobiła, po prostu była i brała pensję, a teraz narzeka, że ją zwolnili. Oczywiście Wyborcza już ruszyła do ataku na Sobalę, bo on nie od nich. każdy salonowy nieudacznik byłby dla Wyborczej lepszy. Agora już tak ma.
3 stycznia 2010, o godzinie 23:09
Dzięki Bogu – słucham RFM Classic.
Zero dylematów politycznych z naczelnym, spora dawka kultury i znakomici komentatorzy.
A przede wszystkim muzyka, za którą przepadam.
Polecam!
3 stycznia 2010, o godzinie 23:10
Torlinie.
.
Te obietnice, te zobowiązania, miały być zrealizowane zaraz po wyborach, bo platforma jak wyczytałeś z cytatów wodza zobowiązała się to uczynić. Gdy platforma dochodziła do władzy, miała i wzrost gospodarczy, nikt nie myślał o kryzysie a także cieszyła się ogromnym poparciem by przeprowadzić wszystko co chciała. Tusk tymczasem odbył „podróż swego życia” do Peru (szukał złotych miast pewnikiem).
.
To tyle do twych podłych insynuacji.
3 stycznia 2010, o godzinie 23:13
Balbina, no co ty? Wszechwiedząca jesteś? Wszędzie byłaś, wszystko wiesz i wszystko już widziałaś, nawet przed swoim urodzeniem. Kto ci w to uwierzy? W takie banialuki.
3 stycznia 2010, o godzinie 23:25
Balbinko Cytat: „gdyby przyznano zgodnie ze sprawiedliwością cały Śląsk Cieszyński Polsce, mielibyśmy niewielką, ok. 30 tys. mniejszość czeską w naszych granicach, natomiast podział Księstwa pozostawił ok. 150 tys. Polaków w R. Czeskiej.”
Czy o tym też pisałaś? Artykuł zaś w Tygodniku Powszechnym jest o tym, że dziś niespełna 40-tys. Polska społeczność w Księstwie, to mniej, niż 10 proc. jego ludności, oraz że w Polsce przyjął się pogląd powtarzany dziś niemal automatycznie, że zajęcie Zaolzia przez Polskę w 1938 r. było „hańbą”.
Jeśli zaś chodzi o Bitwę pod Skoczowem, to mój dziadek, który tam walczył, tak sprawę całą przedstawił: „Czech jeden osrał Polaków trzech, ale Polak jeden osrał Czechów siedem.”
3 stycznia 2010, o godzinie 23:29
To było pod Skoczowem? Myslałem w że w Mandżurii.
3 stycznia 2010, o godzinie 23:29
Kasia,
chyba żartujesz. Przecież wszechwiedząca Zyta już w trakcie rządów PiS wiedziała, że zaczyna się kryzys, więc jak możesz pisać, że nikt nie myślał o kryzysie, gdy PO dochodziła do władzy? Powinnaś też wiedzieć, ze to prezydent podpisuje (czy też raczej wetuje) ustawy uchwalane przez parlament, a nie „ogromne poparcie”.
3 stycznia 2010, o godzinie 23:40
Ja tak chodzę do pracy, wracam wieczorem do domu zmęczony i natychmiast odzyskuję siły, jak sobie poczytam komentarze. I Wy chcecie wrócić do władzy? Opowiadając takie banialuki, [...]Prawie cała młodzież jest bezrobotna! Im się po prostu robić nie chce, moja firma (w której pracuję) non stop przyjmuje nowych pracowników, zarobki są 1.500 – 2.000 na rękę i co rusz się młody zwalnia “bo za ciężko” (a nie jest to kopalnia uranu).
___________
Strzelam w ciemno: chodzi o McDonalda!?
3 stycznia 2010, o godzinie 23:41
Andrzeju wiem. Znaczy o prezydencie. O kryzysie w głowie Zyty nie wiedziałam i nie słyszałam. Być może. Nadciągający kryzys to jednak nie kryzys w ówczesnej teraźniejszości. W związku z tym reformy były tym bardziej wskazane, oczekiwane.
.
W obu przypadkach powstaje pytanie: Dlaczego więc Ukochany Przywódca podpisał zobowiązania?
.
Tym bardziej, że Najjaśniejszy Geniusz wiedział, że prezydent Kaczyński jest mu nie przychylny?
3 stycznia 2010, o godzinie 23:52
Zosiu to takie niepatriotyczne słuchać w roku Szopenowskim Brahmsa, zamiast mazurków w wykonaniu Ignacego Friedmana w PR I.
.
A ja tak tradycyjnie, ratujmy TVP Kultura i PR II.
4 stycznia 2010, o godzinie 01:42
Kasiu
słucham co uchu miłe, w „moim” radyjko, Chopin też „leci”.
Jednak jeśli już delektować się muzyką, to na koncercie lub z płyt.
Radio jest jako tło muzyczne do pracy.
Ale, nad Chopina cenię sobie II koncert fortepianowy Brahmsa, zwłaszcza w archiwalnym wykonaniu Rubinsteina. Miałam okazję słuchać go na żywo w Filharmonii Narodowej w Warszawie, w lutym, 40 lat temu i nigdy już nie słyszałam tak doskonale wykonanego tego koncertu.
Poza wirtuozerią samego pianisty i maestrią Rowickiego, który ten koncert prowadził, zapamiętałam też w III części koncertu wspaniałą solówkę wiolonczeli, ale musiałabym poszukać programu, by przypomnieć sobie, który który to z muzyków wtedy tak wspaniale się popisał.
Z Chopina b. lubię nie tyle koncerty, co Rondo a la Krakowiak, niezbyt często grane Wariacje na temat “La ci darem la mano” (wariacje Mozartowskie) no i oczywiście Andante Spianato i Wielki Polonez.
Mam nadzieję, że moje uszy ucieszą się tą muzyką , bowiem na festiwalu „Sacrum i profanum ” w Trzęsaczu, latem tego roku zostaną zaprezentowane wszystkie utworzy Szopena, solistą będzie amerykański pianista Kevin Kenner, laureat Konkursu Chopinowskiego w Warszawie i im. Czajkowskiego w Moskwie, znakomity pianista. Miałam okazję poznać go już, gdy grywał w Polsce i zawitał do Szczecina.
Więc się Kasiu
moimi gustami muzycznymi nie martw.
Chopina się w tym roku też nasłucham, chociaż porywają mnie wielkie formy muzyczne wielkich romantyków.
I preferuję tu akurat koncerty fortepianowe, skrzypcowe, wiolonczelowe, symfonie itp.
4 stycznia 2010, o godzinie 05:40
Kasiu – czyżbyś nie wiedziała, że kanał TVP Kultura jest niedostępny w ramach abonamentu? Ja płacąc abonament nie mam do tej stacji dostępu, więc nie zamierzam się też jej losem przejmować. To, co mi w zamian za uczciwe płacenie tego abonamentu /nie bez zgrzytania zębami/ oferują, jest nie warte funta kłaków.
Radia RMF Classik słucham od czasu do czasu, ale oni w kółko to samo grają, więc na dobrą sprawę można je sobie darować. Włączam wtedy, gdy w Trójce grają coś, czego się słuchać nie da – w moim przypadku dość często, albo w TOK FM ględzą, lub się przekrzykują.
4 stycznia 2010, o godzinie 06:17
„Opowiadanie, jak to ludzie konają na grypę, jak ja w życiu nie widziałem chorego na nową grypę, ani nie słyszałem z ust kogokolwiek, aby chorował ktoś z ich rodzin lub znajomych.”
A może księżyc jest z sera? Udowodnij, że nie jest! A czy kto widział WITAMINY?
Zapewniam Cię Torlinie, że sąsiadka zmarła. Miała 50 lat i bardzo chciała już iść na emeryturę. Prawdopodobnie miała jakieś plany. Może zmarła nie w męczarniach, bo ponad tydzień była w spiączce pod respiratorem. Więc zasnęła i się nie obudziła. Trudno mi na ten temat żartować, ale jestem niemal pewien, że nigdy przedtem na żadną inną grypę do tej pory nie zmarła.
4 stycznia 2010, o godzinie 07:45
Wiadomość dla Głosa – nie jest to McD, nie jest to żadna sieć związana z jedzeniem, ani żaden supermarket.
Do wszystkich moich adwersarzy!
Nie jestem wielbicielem Tuska, mam mu więcej do zarzucenia, niż mam słów poparcia. Ale on w tym momencie nie ma żadnej konkurencji, bo dla mnie jeżeli Tusk jest grypą, to Kaczyński jest dżumą. To ja już wolę grypę.
4 stycznia 2010, o godzinie 08:22
Na tą zarazę szczepionki jeszcze nie wymyślono. Trudno. Najwyżej zdechniemy.
4 stycznia 2010, o godzinie 08:25
Torlin: „Ja Czechów i tak nie lubię i koniec. Są fałszywi i zarozumiali.”
.
A znasz ty osobiście jakiegoś Czecha?
Polecam znakomitą książkę Antoniego Kroha „O Szwejku i o nas”. Można się z niej między innymi dowiedzieć, za co Czesi nie lubią Polaków. O ile pamiętam, to mniej więcej za to samo.
4 stycznia 2010, o godzinie 08:39
Czy to jeszcze jedna ofiara wirusa?
http://www.tvn24.pl/12690.....omosc.html
Nie znam kulis, nie znam ludzi. Nie przekonują mnie ewentualne opcje wyliczane przez media. Uwazam, że wobec zrezygnacji sporej części zespołu należałoby jednak „głupiemu ludowi” coś wytłumaczyć.
4 stycznia 2010, o godzinie 08:47
Pawle!
Ja to mówię z własnych doświadczeń. Zawsze, ale to zawsze spotykają mnie u nich jakieś przykrości, i to od początków czasów gierkowskich. Ja od dawna w Alpy jeżdżę przez Zgorzelec i Norymbergę tylko dlatego, aby nie przejeżdżać przez Czechy. Schronisko karkonoskie, stoję pięć minut, dziesięć minut, nie ma nikogo. W końcu wołam „Hallo”, hallo”, wychodzi facet i mówi „No i czego tak wrzeszczysz?”. „Bo stoję już 10 minut i tu nie ma nikogo”. „Polak to może stać i kwadrans i nie ma prawa tutaj wrzeszczeć”.
Jem kurczaka z rożna, obsługa do siebie: „Chamstwo przyjechało nam wyżerać kurczaki”. Ze nie wspomnę policji czeskiej, która wyspecjalizowała się w wydzieraniu pieniędzy pod byle jakim wymyślonym pretekstem. Jeszcze w dawnych czasach pamiętam (jak na Tatry się mówiło „czeskie Tatry”), że przy wszystkich atrakcjach i schroniskach były napisy po węgiersku, rosyjsku, angielsku, a po polsku nigdy nie było, mimo że naszych turystów było najwięcej. Przez wiele lat, jak jechałeś z Włoch słowacką autostradą, a później w Żylinie kierowałeś się na Cieszyn, to po pierwsze przy szosie w kolejce stali policjanci, a po drugie nie było nigdy żadnego kierunkowskazu na most i do przejścia granicznego.
4 stycznia 2010, o godzinie 08:56
Jak miło. Jest nowiutki rok i starutki blog. Aż do września. Zycze przezycia grypy. 50-letniej znajomej Indoora to życzenie nie obejmie, niestety.
:
Orlinie! Mam nadzieję, że ten bezkonkurencyjny zadżumiony to nie ojciec. Chodzi o obciążenia dziedziczne jedynej córki. Obciążenia społeczne z racji długów i deficytu 40-milionowe państwo jakoś tam na drobne rozmieni i przerzuci na następne pokolenia. Takie przypadłości zdarzały się już w historii swiata. Przeciętnemu obywatelowi wystarczy żyć tylko tyle, ile w danym kraju dozwolono. A na przykład w Zimbabwe, średnia wieku umieralności wynosi 43 lata. Czy tam w ogóle jest czas żeby się zastanawiać nad przyszłym zadłużeniem budżetu państwa?.
:
Zofio! Czy Imperium Putinowskoje potrafi równoważyć ewentualnie spadające ceny ropy naftowej (i gazu) spadającym wiekiem umieralności obywateli? Bo to może się okazać ichniejszym być albo nie byc.
:
RCB? Indoor! Tyś prawdziwym odkrywcom bogactw tego kraju. Bo o takim Centrum to chyba nawet Mawar nie słyszał jeszcze.
4 stycznia 2010, o godzinie 08:58
Chociaż może. http://www.wat.edu.pl/ind.....1&
9. grudnia podpisał porozumienie z WAT (m.in.) o wdrożenie SARNA. Gdula mógł się narazić kilku ludziom, jesli rzeczywiscie ktoś z wpływowych firm przymierzał się do tematu. Ake z kolei o tym nie ma żadnej informacji.
4 stycznia 2010, o godzinie 09:17
Torlinie, czyli formułujesz sądy uogólnione na podstawie paru swoich osobistych doświadczeń. Tak się rodzą stereotypy i uprzedzenia.
Ja w nieco dawniejszych czasach bardzo dużo jeździłem po Słowacji, byłem kilka razy w Pradze, a od trzech lat jeżdżę na narty w czeskie Karkonosze. Nigdy nie zetknąłem się z czymś takim jak ty. Powinienem więc głosić wszem i wobec, że Czesi i Słowacy to wspaniałe narody.
4 stycznia 2010, o godzinie 09:23
Torlinie, a książkę Kroha naprawdę gorąco polecam. To mądra i świetnie napisana odtrutka na uprzedzenia etniczne, nie tylko między Polakami i Czechami, także między Polakami i Słowakami, Węgrami i Słowakami, Polakami i Ukraińcami itd.
4 stycznia 2010, o godzinie 09:25
Orteq! RCB to nie jest jeszcze jedna tajna słuzba z agentami na Ha(rle)yu. To jest takie centrum zarządzania kryzysowego rządu. Maksymalnie potrzebne, podejrzewam, że przedtem też istniał tylko nie było nazwane. Pojawiło się publiczniue ostatnio kilka razy, m.in. przy okazji grypy. Nie do końca jest jasne dla mnie usytuowanie tej instytucji, bo niby podlega szefowi rządu, więc nie jest w strukturach MSWiA, ale jest służebne wobec MSWiA.
http://rcb.gov.pl/
4 stycznia 2010, o godzinie 10:02
Ja spotkałem się raz z bardzo świńskim postępowaniem czeskiego handlowca i raz z otwartą wrogością do Polaków młodego niemieckiego adwokata. Natomiast w Newsweeku czytałem, iż Ukraińcy, którzy mają jakąś świadomość narodową w swojej masie uważają, iż w czasie II Wojny Światowej trzeba było tak a nie inaczej postępować z Polakami. Dalej w pracy spotykam się z sporą reprezentacją Żydowskich biznesmenów i od niektórych z nich także słyszałem bardzo nieprzyjemne poglądy na temat Polaków. Pracowałem sporo z Anglikami i wiem, że ich elita nie jest kosmopolityczna, a wręcz przeciwna, uważa że wszystko co Angielskie jest najlepsze, że trzeba służyć nawet w sposób bezkompromisowo w innych krajach, szczególnie w biznesie postępując swojej ojczyźnie. Jako znawca prawa wojennego spotykałem się także z stosunkowo młodymi Rosjanami i słyszałem od nich wypowiedzi bardzo nacjonalistyczne w swej treści.
_________________
Wszystko to prowadziło mnie do wniosku, że nie należy być uprzedzonym etnicznie, ale wobec takiego a nie innego zachowania się przedstawicieli innych narodów, dbać o swoje interesy narodowe. Cenić własną ojczyznę bardziej niż własne i innych interesy i wygodę. Sprzyjać jej popierając wszelkie projekty porządkowania sprawa wewnętrznych prawnych, ustrojowych i gospodarczych. Gdy się bliżej przyjrzymy Polskiemu państwu z pozycji możliwości egzekucji elementarnych praw i wolności obywatelskich, jak w mordę strzelił wyjdzie nam, że jesteśmy faktycznie państwem autorytarnie zarządzanym, faktycznie jesteśmy państwem takim, jakim było państwo sanacyjne. Nasza państwowość jest silnie chroniona wobec interesów obywateli i nierzadko funkcjonariusze publicznie posługują się czymś w rodzaju barbarzyństwa prawnego czy nihilizmu prawnego jako narzędzia rządzenia społeczeństwem i gospodarką, przed czym obywatel nijak nie może się obronić, gdyż całkiem przyzwoicie konstruowana konstytucja jest jedynie wrzodem na dobrym samopoczuciu róznych oficjeli III czy IV RP. Nasze państwowe interesy wspierają się na ręcznym sterowaniu społeczeństwem, prawem i biznesem, realizowanym przez stosunkowo wąski krąg ustosunkowanych osób, faktycznie bez alternatywy ich zmiany. Ja rozumiem, że najlepszym rozwiązaniem w tych okolicznościach byłoby, aby Donald Tusk został Prezydentem, zaś Krzysztof Bielecki premierem, ale czy uświadomiona konieczność jest wolnością? Inne religijnie integrystycznie nastawione osoby sądzą, że jest odwrotnie, że wolność, jako uświadomiona konieczność przemawia za tym, aby PiS czy inna nawiedzona formacja polityczna powstał z popiołów i z boską pomocą zrobiła tutaj totalny porządek.
Każda formacja polityczna w przewidywalnym czasie z pewnością jednak nie polepszy losu obywateli wobec prawa czy pracodawcy, gdyż nasz sukces gospodarczy został osiągnięty stosunkowo prymitywnymi środkami na które składa się: także korupcja gospodarcza, napływ kapitału w większej ilości, niskie koszty pracy i brak ograniczeń przed wyzyskiem pracowników.
Oczywiście fundament zmian gospodarczych to prywatyzacja i transformacja gospodarczo ustrojowa, otwarcie rynków, napływa zagranicznych inwestycji, ale obok pozytywów tych procesów nasza gospodarka rozwijała się szybko także i dlatego, że globalistyczne procesy niosą za sobą także korupcję i wyzysk, a na straży interesów tych którzy mają większy kapitał stoją faktycznie skorumpowane i korumpujące państwo instytucje doradcze, prawne, finansowe, chętnie zatrudniające osoby postawione wysoko w administracji państwa, głównych doradców gospodarczych najważniejszych sił politycznych etc. etc.
4 stycznia 2010, o godzinie 10:14
Pod informacją o planowanym liftingu PiS w 2010 roku umieszczono taki oto wierszyk
-operacja nie pomoże !!!
PIS to partia starych ludzi
i współczucie tylko budzi…
Ciągle siedzi na „mieliźnie”
gdzieś w głębokim socjaliźmie!
Ma komitet,sekretarzy
-wszystko,o czym prezes marzy.
Zespół Pracy ma Państwowej
do przyjęcia roli nowej:
tam są prawie-ministrowie,
prawie-urzędników mrowie
i rząd prawie już gotowy
-choć o rządach NIE MA MOWY!!
Tam potrzebna rewolucja,
„młode lwy”,powiew świeżości !
Żaden lifting nie odmłodzi
już trzeszczących, starych kości
4 stycznia 2010, o godzinie 10:19
„Natomiast w Newsweeku czytałem, iż Ukraińcy, którzy mają jakąś świadomość narodową w swojej masie uważają, iż w czasie II Wojny Światowej trzeba było tak a nie inaczej postępować z Polakami.”
.
Ciekawym, skąd „Newsweek” wziął taką wiedzę. Nie słyszałem, by patriotyczni Ukraińcy „w swej masie” akceptowali wołyńskie ludobójstwo. Oni owszem, potrafią je przemilczać, negować w całości, umniejszać lub nadawać mu odmienną interpretację, na przykład taką, że była to spontaniczna reakcja na wcześniejszą agresję polską. Natomiast nigdy nie zetknąłem się z opinią, że tak – należało wymordować Polaków. Choć z tematyką ukraińską mam stale do czynienia.
4 stycznia 2010, o godzinie 10:50
“Newsweek”, pisze pewnie dla sensacji, bo nie sądzę by świadomie starali się skłócać poprawiające się relacje Polaków z Ukraińcami.
Sam nie raz rozmawiałem z Ukraińcami i byli bardzo życzliwi, chętnie rozmawiali i bardzo solidnie wykonywali prace jakich się podejmowali. Gdyby wyznawali taki pogląd jaki przypisuje im to pismo to natychmiast dało by to się odczuć
4 stycznia 2010, o godzinie 11:06
Zosiu o twe gusta muzyczne się w ogóle nie martwię. Co najwyżej mam zastrzeżenia, podobne zresztą co JA, że RMF Classic to taki surogat Kultury przez duże K. Ot na początek przygody się nadaje, podobnież jak składanka hitów „the best classic ever”.
Pod tym względem Program II Polskiego Radia naprawdę daje radę i nie ma konkurencji. Jakość sygnału jest bardzo dobra, szczególnie z sieci kablowej czy satelity, i wcale nie potrzeba płyt by mieć styczność z pięknem do potęgi n+1 przy dążącym do +8, a i przez internet całkiem całkiem.
Myślę także, że za jakiś czas będzie u nas cyfrowe naziemne radio, co dodatkowo uatrakcyjni ofertę.
A jak odezwie się ten piękny męski głos lektora to aż mnie dreszcze przechodzą ;) .
.
.
Dziwne JA, bo TVP Kultura jest kanałem FTA (Free-to-air) czyli darmowym. Jeśli masz satelitę na hotbirda (cyfra, PC i n) wystarczy dołożyć zeza i z astry będziesz odbierać ten kanał.
Poza tym czy jeśli czegoś nie odbieramy, nie widzimy, nie mamy z tym styczności, a wiemy że istnieje i świetnie realizuje potrzeby kulturalne wyższej klasy, to od razu musi być to obojętne?
.
Przeglądnij program tygodniowy TVP Kultura, a znajdziesz tam wiele ciekawych (starych i nowych) pozycji programowych.
.
Moje dzieciaki np. oglądają tylko programy dla dzieci na TVP Kultura i Kino Polska, bo te nowe to straszny chłam.
4 stycznia 2010, o godzinie 11:08
Słuchajcie nie wiem dlaczego Newsweek tak napisał, ale wykorzystano w artykule autentyczne poglądy Ukraińców zamieszkałych na Ukrainie oraz w Kanadzie. Nie był to jeden, ale kilka artykułów. Później pisano także o tym, jak rozliczono się społecznie z przeszłością w Niemczech, a jak na Ukrainie.
__________________
Osobiście także rozmawiałem z Ukraińcami. Miałem 13 osobową ekipę, która budowała mi dom w Leoncinie. Nie miałem z nimi żadnych kłopotów, ani konfliktów. Był wśród niech nawet nauczyciel, a także osoba z wyższym budowlanym wykształceniem. A nawet były komandos, który był w Afganistanie, a także były żołnierz radziecki, który stacjonował w Legnicy. Oni wszyscy natomiast uważali się za chyba za Hucułów. Mieli gospodarstwa rolne w Karpatach, ale nie wiem dokładnie gdzie. Z rozmowy wynikało jednak, że miałem do czynienia z elementem nie nacjonalistycznym, lecz zrusyfikowanym, bardziej poglądami lokującymi się na wschodzie Ukrainy. A zresztą czy ktoś z nich wyjawiłby mi swoje prawdziwe negatywne poglądy?
4 stycznia 2010, o godzinie 11:21
Za tymi uprzedzeniami narodowymi zwykle stoją jakieś kompleksy niezaleczone. Jesli stanowią lajtmotiw człowieka, to zwykle na dodatek zostały wzmocnione jakimś traumatycznym przeżyciem. Na przykład jedzie taki przekonany, że nasze dziąchy najsmuklejsze, nasze góry najszcytniejsze, nasze krowy najmleczniejsze itd. Bo go tak nauczono. A tu się okazuje, że ich góry są szczytniejsze. Jest to przeżycie. Jedynym lekarstwem jest w takiej sytuacji pogrzebać w pamięci i sobie uświadomić, że czeskie są jeszcze mniej szczytne. Tak to jest.
4 stycznia 2010, o godzinie 11:31
Głosie, wątpię, by Ukraińcy z Karpat byli zrusyfikowani. Huculi „w swej masie” są dumni ze swojej góralskiej odrębności, Rosjanami ani ludźmi radzieckimi z pewnością się nie czują. No, ale nie całe ukraińskie Karpaty to Huculszczyzna.
Osobiście sądziłbym raczej, że byli to zwykli, tak zwani prości ludzie ze wsi, zaabsorbowani trudami codziennego bytu i mający w głębokim poważaniu wszelkie ideologie. Nacjonalizm to domena miejskiej inteligencji.
Nie wątpię, że można znaleźć, zwłaszcza na emigracji, fanatyków do dziś pochwalających zbrodnie na Kresach (również ich uczestników), ale są to jednostkowe przypadki, więc wyciąganie ich na pierwszy plan jest niesprawiedliwością wobec Ukraińców.
Ja sam w ciągu ostatnich ponad dwudziestu lat bywałem wielokrotnie na Ukrainie (wyłącznie halickiej, czyli najbardziej nacjonalistycznej) i dokładnie jeden raz zetknąłem się osobiście z motywowaną ideologicznie niechęcią do Polaków.
4 stycznia 2010, o godzinie 11:41
Ja jeździłem dużo do Niemiec i nigdy się nie spotkałem z jakąkolwiek nieżyczliwością. To już prędzej od Austriaków.
4 stycznia 2010, o godzinie 11:49
Pawle,
Jeszcze raz powtórzę, iż nie są to moje opinie, lecz dziennikarskie. Jeśli twoje osobiste doświadczenia są inne, to nie mam powodu, aby temu nie wierzyć.
Ja podnoszę sprawy te, gdyż uważam, że dobrą rzeczą byłoby w tym stanie jaki jest dać mniejszościom narodowym zarówno w Polsce, ale i na zasadach wzajemności za granicą na tych terenach, które historycznie były zamieszkiwane, nie tylko prawo, ale także praktyczną możliwość posiadania własności, prowadzenia biznesu, mówienia własnym językiem, wspierania własnej kultury i dziedzictwa. Tak więc jeśli weźmiemy takie kryteria, które dają się ująć statycznie, to możemy prześledzić jaki faktycznie jest stosunek poszczególnych narodów do mniejszości narodowych.
4 stycznia 2010, o godzinie 11:57
Bylem zajety, wiec mnie nie bylo. Podziele sie dwiema refleksjami. Po pierwsze, tuz przed wyjsciem na Sylwestra posluchalem tzw. oredzia Prezydenta Kaczynskiego. Po pierwsze, podziwiałem dykcje. Po drugie, tresc. Ciekaw jestem, czy tzw. przecietny wyborca byl mile poglaskany tym, ze wlasnie jemu osobiscie Prezydent przypisał odpornosc Polski na kryzys. Czy moze jednak przecietny wyborca zauwazyl, ze Prezydent nie uznal za stosowne wyrazic uznania dla Rządu badz co badz własnego kraju.
.
Druga refleksja jest taka, ze wlasnie koncze czytanie ostatniej ksiazki Generala. Jak napisal profesor Jedlicki, po tej ksiazce zapadla głucha cisza. Po przeczytaniu łatwo zrozumiec, dlaczego. Serdecznie polecam wszystkim Panstwu przeczytanie tej ksiazki. Przyjaciolom Generala dla otuchy, przeciwnikom ku nauce, zas wrogom ku przestrodze. Przestroga polega mianowicie na tym, ze w obliczu Historii nie jest dobrze skonczyc tak, jak skonczyli prokuratorzy IPN, czyli w roli dżdżownicy rozgniecionej piorem Generała.
.
Jestem gotow sie zalożyć, ze wiekszosc z Panstwa nie czytala ksiażki Generała. Bez wzgledu na stopien sympatii dla autora, lub też jej brak, naprawdę warto te ksiazke przeczytac. Chocby po to, aby wiedziec, z czym sie nie zgadzac. Na przyklad z takim zdaniem Generała (strona 269) ze to Michnik uratowal podziemną Solidarnosc, a wiec konsekwencji doprowadzil do Annus Mirabilis.
.
Oprocz tego przeczytalem takze wywiad Zakowskiego z Geremkiem z roku 1990. Juz wtedy Jaroslaw Kaczynski wystepuje jako zly duch. Tez ciekawostka.
4 stycznia 2010, o godzinie 12:00
Moje nieustajace pozdrowienia dla Dark Side.
4 stycznia 2010, o godzinie 12:14
Kasiu,
nie zauważyłaś, ze napisałam wprost – że muzyka z RFM classic to TŁO DO PRACY? Miły dla ucha dźwięk, który nie rozprasza, melodia znana i lubiana.
Muzyki słucham w zupełnie inny sposób. Ja się nią delektuję, upajam, chłonę całym ciałem.
Najchętniej w filharmonii, na koncercie. Lub w zaciszu domowym, gdy sięgam do płytoteki po to, co w danym momencie mnie pociąga. Nie zawsze musi być to b-mollowy koncert fortepianowy Czajkowskiego, czasem piosenka Edith Piaf, czasem utwór Vangelisa czy Gregiorian, czasem melodia z filmu Morricone, czasem uroczy koncert Mozarta na klarnet w wykonaniu …Benna Goodmana czasem operetkowe czardasze.
Ostatnio kupiłam sobie nagrania utworów z wykorzystaniem fletni Pana i potrójny album piosenek do tekstów Osieckiej.
I kiedy najdzie mi ochota na konsumpcję „kultury”, sama się obsługuje.
Zapasy mam spore.
Słuchanie koncertów przez radio?… Bywa. Czasami.
4 stycznia 2010, o godzinie 12:23
O kim marzą kobiety?
http://www.polityka.pl/sp.....polki.read
.
Wszystkim Paniom, a takze zainteresowanym Panom (jesli tu są tacy) serdecznie życzę ich wymarzonego faceta w Nowym Roku.
4 stycznia 2010, o godzinie 12:32
Wcześniej napisałaś co innego. Ale spoko. W kontekście brzmiało jakbyś zabierała głos w dyskusji czy potrzebne nam media publiczne, gdy mamy RFM Classic jak to napisałaś. Dużą większość chętnych tylko na radio stać niestety. Aha słuchałam w radio koncertu noworocznego z Wiednia i było pierwsza klasa.
.
Że przytoczę twój wpis:
„Dzięki Bogu – słucham RFM Classic.
Zero dylematów politycznych z naczelnym, spora dawka kultury i znakomici komentatorzy.
A przede wszystkim muzyka, za którą przepadam.
Polecam!”
4 stycznia 2010, o godzinie 13:53
Głosie! Ja sporo jeżdziłem pociagiem w latach 70ych pomiędzy Wegrami a Polską przez ówczesną Czechosłowację. Statystycznie raz na 10 razy ostrzygli mnie siłą na granicy. Później jak jeżdziłem samochodem, to statystycznie raz na 10 razy wlepili mi jakiś mandat. Raz nie zapłaciłem, i to na tych terenach gdzie moi przodkowie historycznie zamieszkali, najpierw jeden policjant pogadał ze mną po węgiersku, póżniej drugi po węgiersku, pożniej coś między sobą po słowacku a nastepnie oddali mi papiery i ostrzegli, że w nastepnej miejscowości przy ograniczeniu do 40u też stoi taki radar i zebym uważał.
4 stycznia 2010, o godzinie 15:17
Kasiu,
manipulujesz moim tekstem!!! A fe! tak się nie robi.
To jedno.
Drugie – cytowane przez Ciebie fragmenty mojej wypowiedzi, nie przeczą temu, że słucham tego radia jako tła do pracy przy komputerze czy myciu garnków lub robieniu obiadu a jak mam ochotę delektować się koncertem podwójnym, na skrzypce i wiolonczelę Brahmsa to albo idę do filharmonii, jak go grają albo wyciągam płytę, zasiadam w swoim przepaścistym fotelu włączam adapter, albo odtwarzacz dla płyt kompaktowych i oddaję się słuchaniu.
Jedno nie przeszkadza drugiemu.
Po prostu radio domowe jest nastawione na RFM Classic a nie na innr stacje. I w radio – innej stacji nie słucham.
Idealne zresztą do zasypiania wieczorem w takt tego co lubię.
*
Tegoroczny noworoczny koncert wiedeńskich filharmoników oglądałam wczoraj (II cz.) i 1 stycznia (I cz.) w 2 pr. TVP.
4 stycznia 2010, o godzinie 15:24
Gdybyś napisała „zasiadam w swoim przepaścistym fotelu włączam swój wypasiony adapter” to bym pomyslał, że na drugie masz „Wojtek”. Ten z Czułych.
4 stycznia 2010, o godzinie 15:36
Dobrze pozostańmy już przy tym erefemie i już.
4 stycznia 2010, o godzinie 17:31
Indoor,
adapter polski, choć ponoć z tych lepszych, to kupiony ze 25 lat temu. Na „wypasionego” to on raczej nie wygląda. I do tego ponad 100 płyt analogowych z muzyką tzw. poważną. Nie zlikwiduję, bo w tym zbiorze są rarytasy.
A tak przy okazji – kto to jest ten „Wojtek” z Czułych? Mnie to nic nie mówi…
Nie wszystko czytam, oglądam i słucham co w stolicy, i poniżej, uchodzi za trendy
*
Kasia,
oczywiście, ja na pewno – pozostaję przy RFM Classic i wypadach do filharmonii.
4 stycznia 2010, o godzinie 18:58
Indoor – Może jesteś zorientowany, czy ta sąsiadka, co zmarła na świńską grypę była zaszczepiona na grypę sezonową?
No bo jeśli nie była, to słaba nadzieja, że zaszczepiłaby się na tę drugą.
A na zwykłą sezonową też ludzie umierają, tak jak i umierali. Każdemu jest pisane życie od – do i ani kroku dalej. Nie zwalnia nas to od dbania o własne zdrowie i stosowanie profilaktyki, ale nadchodzi taki moment, że trzeba się pożegnać z życiem, jeśli nie na tę modną grypę, to choćby w wypadku drogowym.
No to była sąsiadka zaszczepiona, czy nie?
I jeszcze pytanie – może ktoś wie – po jakim upływie czasu od chwili przyjęcia szczepionki zaczyna ona działać?
I jeszcze jedno pytanie – czy dałbyś się zaszczepić szczepionką, za której działanie wytwórca nie chce brać odpowiedzialności?
Bo ja za żadne skarby! A na sezonową się szczepiłam.
4 stycznia 2010, o godzinie 20:18
Jestem pewien JA, że Wyborcza i Tusk wyprowadzili by ludzi na ulicę 3 lata temu gdyby taka sytuacja zaistniała. I nie ważne by były jakiekolwiek argumenty. Bo u nas nawet guano jest polityczne.
4 stycznia 2010, o godzinie 22:36
N2
„Wszystkim Paniom, a także zainteresowanym Panom (jeśli tu są tacy) serdecznie życzę ich wymarzonego faceta w Nowym Roku”.
.
Narciarz przyjechał do kraju ludożerców z kagankiem postępu. Ponieważ dawno tu nie był i nie wie jak się zachować, więc przewraca oczami, uśmiecha się potrząsając koralikami. Tubylcy dobrze wiedzą, że to tylko koraliki i już grzeją w kotle wodę, bynajmniej nie na kąpiel. :)
.
PS. Jeśli chodzie o panie (z zachodnich rubieży III RP) to od dawna wiadomo, że Palikot i Putin.
4 stycznia 2010, o godzinie 22:49
Orteq
.
„RCB? Indoor! Tyś prawdziwym odkrywcom bogactw tego kraju. Bo o takim Centrum to chyba nawet Mawar nie słyszał jeszcze”.
.
Słyszał, słyszał, ale trudno to nazwać służbą, bo nie ma uprawnień policyjnych ani operacyjnych. Platforma planuje połączyć RCB z BBN, oczywiście jeśli Tusk zostanie prezydentem. Tak przynajmniej twierdził niedawno jeden z byłych wiceministrów MSWiA. Nie liczba służb jest ważna, ale ich jakość.
4 stycznia 2010, o godzinie 23:12
Mawae,
chyba nie masz wątpliwości, że Putin jest facetem, który podoba się kobietom.
Nie pije, jest wysportowany, konsekwentny w działaniu, nie zabiera się za to, na czym się nie zna. Seksapilu też mu nie brakuje a na dodatek jest jeszcze inteligentny i w miarę przystojny.
No i lubi dzieci i zwierzak.
Potrafi być czarujący wobec dam:
http://www.robertamsterda.....wiaty2.jpg
Czyli w sumie marzenie każdej baby na świecie.
Oczywiście dostrzegam te walory u niego, ale moją sympatię zdobywa z innego powodu.
Temu facetowi po prostu chce się – chcieć robić coś dla swego kraju, choć ma w pełni świadomość jaką mu spuściznę zostawił ZSRR a potem Jelcyn.
Kraj w ruinie stawiać na nogi nie jest łatwo, wykorzeniać wady, fatalne nawyki i bierność obywatelską w społeczeństwie, ugruntowane wiekami – to wyzwanie na dziesięciolecia. A jednak je podejmuje.
4 stycznia 2010, o godzinie 23:50
Putin jest facetem, (…) w miarę przystojny.
Nie da się ukryć
http://a10.idata.over-blo.....-dobby.jpg
4 stycznia 2010, o godzinie 23:51
No i lubi dzieci
Nie on jeden
http://www.fpp.co.uk/Hitl.....Hitler.jpg
4 stycznia 2010, o godzinie 23:53
Czyli w sumie marzenie każdej baby na świecie.
Świetnie napisane – baby, bo kobiety to chyba nie bardzo.
5 stycznia 2010, o godzinie 00:14
Andrzej
No i lubi zwierzęta
http://nspcanada.nfshost......Blondi.jpg
5 stycznia 2010, o godzinie 00:18
Zofia
„Potrafi być czarujący wobec dam”:
robertamsterdam.com…..wiaty2.jpg
.
Robert Amsterdam jest inny niż myślisz:
http://www.robertamsterda.....torii.html
5 stycznia 2010, o godzinie 02:51
Andrzeju i Mawarze
nie zawiedliście mnie w skojarzeniach, jakie serwujecie:
Putin = KGB = Hitler.
Nie sądzę byście potrafili cokolwiek innego napisać.
*
Mawar,
to wg Ciebie Putin jest Robertem Amsterdamem?
Nie wiedziałam….
Moim zdaniem Putin po to wyznaczył Miedwiediewa na prezydenta, by zająć się mocniej samą Rosją, bo jako prezydent takiej władzy, jaka jest do tego potrzebna i jaką ma premier – nie miał.
Żeby przeprowadzić swoje plany i reformy, a one są rzeczywiści glębokie i rozlegle, trzeba było mu rządu, ministrów ect, jednostek administracji federalnej itp.
To nie tylko budowanie rurociągów, ale cala legislacja, którą trzeba stworzyć wg nowoczesnych, światowych standardów i urealnić, to reformy struktur państwa, nauki i szkolnictwa wyższego, sfery badań naukowych, resortu spraw wewnętrznych, potężnej sfery społecznej, przygotowanie długoletnich , perspektywicznych planów i strategii.
To wszystko jest robione, tylko my tym się nie interesujemy i mało wiemy.
Sprawy zewnętrzne już poustawiał, więc nie musi akurat piastować osobiście godność prezydenta. Ma tam teraz zaufanego człowieka.
Zawsze, gdy zajdzie taka potrzeba, zamiast prezydenta za granice poleci premier.
Putin i Miedwiediew doskonale się uzupełniają i jest to świadomy tandem z wyraźnym podziałem ról.
Poza tym obaj znają się na administrowaniu państwem i obaj mają przygotowanie ekonomiczne, od lat są zaprzyjaźnieni.
Nie patrzmy się na Putina poprzez polską mentalność.
Na Putina trzeba patrzeć z perspektywy rosyjskiej i rosyjskich interesów, a także rosyjskiej mentalności.
On, jako premier – jest od pilnowania interesów własnego państwa i to wcale nieźle robi.
A to, czy zostanie po raz trzeci prezydentem, nie zależy tyle od jego ambicji, co od sytuacji Rosji i jak ją ocenią wspólnie Miedwiediew i Putin. Między sobą ustalą zasady rządzenia tym krajem i wszelkie gdybania i tak na nic się zdadzą.
Mają wystarczające poparcie społeczne, i wyrazisty program dla Rosji, by swoje plany i wspólne ustalenia zrealizować w sposób demokratyczny – w drodze wyborów.
Jak na razie konkurencja z alternatywnymi i realnymi programami dla państwa – nie istnieje.
Opozycja – intelektualnie i merytorycznie jest jednak słaba, jej prestiż w kraju jest bez znaczenia, na tzw. Zachodzie – raczej mizerny.
Realnie patrząc – opozycja nie ma alternatywy dla Rosji, która by, pobiła pomysły Putina i jego ekipy.
5 stycznia 2010, o godzinie 08:32
Zofio, naprawdę przestań, bo to jest nie do wytrzymania. Naprawdę, są granice, których nie powinno się przekraczać. Wyprowadziło mnie z równowagi zdanie: „Jak na razie konkurencja z alternatywnymi i realnymi programami dla państwa – nie istnieje”. I ja Cię proszę, przestań ze mną dyskutować na ten temat. Opozycyjni dziennikarze są zabijani i prześladowani, opozycja nie ma możności niczego zorganizować, demonstracje opozycji są rozpraszane, a przywódcy prześladowani, ludzie stający na drodze Putinowi lądują w więzieniach pod byle pretekstem. Wszystkie media opozycyjne są zlikwidowane. Gdzie ma istnieć konkurencja?
Gniewasz się na Andrzeja i Mawara, że porównują Putina do Hitlera, ale ja zawsze powtarzam, że od faszyzmu do komunizmu jest o wiele bliżej niż do Centrum (zasada podkowy). Przepiszę Ci kawałek hasła z Wiki o „Hitlerjugend” – prawda, jakie to jest podobne?
„Hitlerjugend promował kult silnej i zdrowej germańskiej rasy, stąd duży nacisk kładziono na ćwiczenia fizyczne i wojskowe połączone z dyscypliną i kultem jednostki.
Dziewczęta przygotowywano do roli niemieckich matek i żon. Kobieta miała być strażniczką rodu, dziedzictwa, rasy i krwi, cnót domowych oraz kapłanką rodziny i narodu.
Młodzieży wpajano poczucie wyższości, posługiwano się w tym celu własnym kodeksem honorowym, organizacja posiadała sztandary, hymny oraz męczenników, którzy zginęli w walce z przeciwnikami politycznymi. Organizowano akcje pomocy żniwnej, zbiórki złomu, akcje pomocy zimowej, zbiórki odzieży używanej. Ćwiczono się w posługiwaniu bronią, organizowano marsze, uczono posługiwania się mapą”.
5 stycznia 2010, o godzinie 08:32
Nareszcie działanie Rydzyka dobre dla Polski
http://wiadomosci.gazeta......arcie.html
5 stycznia 2010, o godzinie 08:36
Jaka rewelacyjna wiadomość dla polskich pasażerów – DB Bahn nadchodzi – Niemcy poważnie rozważają uruchomienie pociągów na czterech najważniejszych trasach w Polsce: z Warszawy do Gdyni, Katowic, Krakowa i Poznania.
http://gospodarka.gazeta......ojada.html
5 stycznia 2010, o godzinie 08:43
Torlinie, jeśli pominąć elementy rasistowskie, kult jednostki i wyznaczanie roli kobiecie, to reszta tej charakterystyki Hitlerjugend świetnie pasuje do naszego harcerstwa (tudzież licznych innych organizacji młodzieżowych na całym świecie). Zresztą kult jednostki też trochę by pasował, w każdym razie w latach trzydziestych.
Nawiasem mówiąc, czytałem kiedyś książkę o przygotowaniach wojennych Niemiec przed 1939 rokiem. Była tam mowa o tym, że w Hitlerjugend akurat nie było elementów stricte wojskowych, w szczególności ćwiczeń z bronią. Nie wynikało to z pacyfizmu, tylko z rachub psychologicznych. Chodziło jakoby o to, by danie po raz pierwszy do ręki prawdziwej broni, dopiero podczas służby wojskowej, było uświęconym aktem wejścia młodego mężczyzny w dorosłe życie – tworzono mit „waffentragera”.
5 stycznia 2010, o godzinie 08:59
Rząd Władimira Putina, nie bacząc na głęboki kryzys gospodarczy, w którym pogrążyła się Rosja, podarował obywatelom 10 dni wolnego na Nowy Rok i prawosławne Boże Narodzenie. A to mocno szarpnie ekonomicznie Rosję , ale czego sie nie robi dla wizerunku.
Z ta dzisiejszą Rosją nie jest tak źle jak pisze Torlin , ani tak dobrze jak przedstawia Zofia. Putin owszem może się podobać kobietom , bo wiele z nich gustuje w silnych /nie tylko fizycznie/i mających władzę mężczyznach , a Putin takim człowiekiem niewątpliwie jest. Jak widać jego działania są nie tylko dla swego kraju / on pod swój wizerunek robi wiele/
5 stycznia 2010, o godzinie 09:02
Jaka rewelacyjna wiadomość dla podatników – rząd przestał dokładać z ich pieniędzy do PKP i postanowił ten XIX-wieczny relikt sprywatyzować!
-Te, Bekas! Wstawaj! W robocie jesteś! – kolega szarpnął go za rękaw i brutalnie obudził.
„A taki miałem cudowny sen” – pomyślało ptaszydło idąc na dywanik do prezesa.
……………..
Wyrywki z brutalnej rzeczywistości:
http://biznes.gazetaprawn.....kolei.html
Policzmy:
2 160 000 000 złociszy wyrwane ludziom z ich kieszeni (a przecież to nie wszystkie dopłaty do PKP) / 40 000 000 milionów mieszkańców naszego pięknego socjalistycznego kraju = 54 złocisze na osobę!
Ja nie jeżdżę koleją i jeździć nie będę. Czemu mam za czyjeś zachcianki płacić?!?!?
5 stycznia 2010, o godzinie 09:55
Ponieważ nie można przekazać samorządom zadłużonej firmy. Ty Bekasie po zapłaceniu podatku nie masz wpływu na wydatki budżetowe, więc daj sobie spokój. Śmieszą mnie ludzie mówiący do panienki w okienku urzędu dzielnicowego: „To ja płacę pani pensję, w związku z tym pani musi…”.
Po drugie przekazanie samorządom trudno nazwać sprywatyzowaniem, wejście Niemców też nie będzie przekazaniem im części majątku PKP, tylko po prostu dopuszczeniem do możliwości korzystania z tras, torów, peronów, dworców, infrastruktury. A to jak wiem wymusza na nas Unia, niedługo czeka nas taka sama rewolucja z LOTem, czy tzw. „wolne niebo”. Zaczyna być w Europie normalnie. Niech żyje Unia.
5 stycznia 2010, o godzinie 10:16
Torlinie.
Ale Ty to tłumaczysz sobie czy mnie?
Ja doskonale wiem, że nie mam na nic wpływu. (Chociaż przed wyborami motłochowi się co innego mówi, ale mniejsza)
I ja pytałem CZEMU MUSZĘ płacić za czyjąś niegospodarność i za czyjeś zachcianki.
Możesz mi NA TO pytanie odpowiedzieć?
Bo nieodpowiadanie bądź odpowiadanie nie na pytanie, to ja u Ciebie już znam.
A z tym „niech żyje unia”, to paradne!
Najpierw ta unia (tfu!) znienormalniła, co normalne, a teraz czasami coś tam trochę poprawia.
I Torlin, jak dziecko, się cieszy.
Najpierw mu zabrali wszystkie zabawki, jakie miał, potem ograniczyli wielkość piaskownicy i czas w niej zabawy, a teraz podrzucili mu JEGO pluszowego miśka, i wiaderko!
Pobaw się, niewolniczku.
I Torlin z radości skacze!
5 stycznia 2010, o godzinie 10:21
Dorzucam Ci, Torlin, wypowiedź „najbardziej ohydnej” postaci (przy okazji: czemu?):
„Czym się różni własność publiczna od własności prywatnej? Własność prywatna tym się charakteryzuje, że ta sama osoba podejmuje decyzje i ta sama osoba ponosi ekonomiczne konsekwencje swojej decyzji. Natomiast własność publiczna tym się charakteryzuje, że kto inny podejmuje decyzje a kto inny ponosi ekonomiczne konsekwencje tej decyzji. Decyzję podejmuje urzędnik, wszystko jedno czy podejmuje dobrą decyzję czy nie, czy trafną czy nie trafną, to pensję dostanie taką samą, natomiast ekonomiczne konsekwencje ponosi podatnik, który na decyzje nie ma żadnego wpływu. Uważam, że znacznie zdrowsza jest sytuacja, i pod względem ekonomicznym i moralnym, kiedy ta sama osoba, która podejmuje decyzje, ponosi ekonomiczne konsekwencje tych decyzji. To jest moim zdaniem podstawowy argument przemawiający za wolnym rynkiem. To nie państwo zarządza, to zarządza jakiś tam Józio, Zosia, która dzisiaj pracuje w elektryce, jutro będzie pracować w służbie zdrowia. Tego typu sytuacja skłania do niefrasobliwości i do przekupstwa. Jeżeli ktoś chciałby przekupić, skorumpować prywatnego właściciela to musi mu zaoferować większą korzyść niż strata jego własności, inaczej nie da się skorumpować żeby nie wiem co, bo nie jest w ciemię bity. Liczyć do dziesięciu każdy potrafi. Natomiast żeby skorumpować urzędnika państwowego, jak doświadczenie historyczne nas poucza, wystarczy mu zafundować zakrapianą kolację w hotelu Marriott, a potem jeszcze szantażować jak senatora Piesiewicza”
Coś tu źle powiedziała ta „najbardziej ohydna” postać?
5 stycznia 2010, o godzinie 10:22
Bekas: „I ja pytałem CZEMU MUSZĘ płacić za czyjąś niegospodarność i za czyjeś zachcianki. Możesz mi NA TO pytanie odpowiedzieć?”
.
Ja ci odpowiem. Bo od czasu, gdy ludzkość zaczęła tworzyć organizacje państwowe, zawsze istniały podatki i zawsze rządzeni mieli ograniczony wpływ na to, na co pieniądze z podatków są wydawane.
Tracenie przez władców pieniędzy na cele odległe od potrzeb poddanych to sytuacja bardzo powszechna w historii. Ciesz się, że nie żyjesz w średniowieczu, bo oprócz płacenia podatków i dziesięciny kościelnej jeszcze być musiał na wezwanie króla stawić się konno, w zbroi, z kopią i dwoma pachołkami, by nadstawiać głowy za jego interesy dynastyczne.
5 stycznia 2010, o godzinie 10:24
Bekas: „Czym się różni własność publiczna od własności prywatnej? Własność prywatna tym się charakteryzuje, że ta sama osoba podejmuje decyzje i ta sama osoba ponosi ekonomiczne konsekwencje swojej decyzji.”
.
W takim razie we współczesnej światowej ekonomice własność prywatna jest znikomym marginesem.
5 stycznia 2010, o godzinie 10:27
A ja Ci mówię Torinie,
że genaralizujesz.
Piszesz:
…Opozycyjni dziennikarze są zabijani i prześladowani, opozycja nie ma możności niczego zorganizować, demonstracje opozycji są rozpraszane, a przywódcy prześladowani, ludzie stający na drodze Putinowi lądują w więzieniach pod byle pretekstem.
Wszystkie media opozycyjne są zlikwidowane.
Gdzie ma istnieć konkurencja?
***
A ja czytam materiały krytyczne o Rosji na rosyjskich stronach internetowych rosyjskich mediów, pisane przez Rosjan.
Więc nie wszystkie media są likwidowane. Nie wszyscy dziennikarze krytyczni wobec rosyjskiej rzeczywistości – prześladowani.
Zabici dziennikarze w Rosji – owszem są, często są to mordy wykonane przez zabójców lokalnych klik i grup interesów w jakiejś republice.
I nie każdy zabity dziennikarz to akurat opozycjonista.
W Polsce też ucisza się niewygodnych dziennikarzy, tylko w nieco inny sposób.
I też to robią różne grupy interesu, czasem i politycznego.
Nie prawdą jest, że opozycja nie ma szans niczego zorganizować, bo może i organizuje.
Ale poza walką o prawa człowieka, jakoś mało polskie media serwują a właściwie w ogóle nie prezentują – alternatywnych programów dla Rosji.
A przecież opozycjoniści rosyjscy bywają w Polsce i w polskich mediach prezentują swoje poglądy.
Piszesz o masówkach. Ale już nie zauważasz, ze nie może, jak i u nas, organizować masówek nielegalnie bez zezwoleń.
Ostatnie wystąpienia publiczne, obywatelskie przeciwko rosyjskiej milicji zaowocowały rozpoczęciem reformy i milicji i całego resortu spraw wewnętrznych.
Rozpoczęto publiczną dyskusję o tym jak i co zmienić, przygotowywana jest zmiana zarządzaniem resortem, poleciały głowy.
Za represje więzienne wobec skazanych poleciały także w minionym roku – w służbach więziennych.
Ty widzisz tylko zło w Rosji, nie chcesz usilnie dostrzegać zmian na lepsze.
Tobie pasuje widzieć Rosję wyłącznie w negatywnym świetle. Choć Rosja się zmienia.
*
Nie przestanę Torlinie,
czeka Cię wiele jeszcze chwil, gdy się zdenerwujesz tym, co napiszę.
Bo ja Rosji, tak jednostronnie jak Ty nie mam zamiaru postrzegać.
Będę ten kraj w obszarach, które mnie interesują pokazywać realnie, na tyle, na ile tylko będę potrafiła i żadnych pozytywnych zjawisk nie mam zamiaru omijać.
5 stycznia 2010, o godzinie 10:39
Paweł.
„…bo oprócz płacenia podatków i dziesięciny kościelnej…”
A jakie były podatki w średniowieczu?
Dla przypomnienia: teraz wynoszą około 80%.
Dla kontrastu kawałek felietonu „najbardziej ohydnej…”:
„Zresztą na tle naszego demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, inne monarchie też wypadają korzystnie. Na przykład dochody Cesarstwa Austro-Węgierskiego w roku 1913 wynosiły 1743 miliony guldenów, co znaczy, że z jednego poddanego Najjaśniejszy Pan ściągał zaledwie 33 guldeny, czyli 66 koron rocznie. Czy to dużo, czy mało? Mórg ziemi w Galicji kosztował wtedy ok. 400 guldenów (800 koron), buty dla parobka – 3-4 guldeny (6 koron), rzemieślnik wiejski w Galicji zarabiał guldena (2 korony) dziennie, a najemnik – ćwierć guldena (pół korony) plus wikt. Wynika z tego, że dla, dajmy na to, wiejskiego kowala dzień wolności podatkowej (moment, w którym obywatel zarobił na podatek i odtąd pracuje dla siebie) w Cesarstwie Austro-Węgierskim przypadał już na początku lutego, podczas kiedy obecnie w Polsce – dopiero na przełomie czerwca i lipca. Ale na tym nie koniec, bo Najjaśniejszy Pan z tych 1743 milionów guldenów na swój dwór przeznaczał zaledwie 0,4 procenta, podobnie jak 0,9 procenta na administrację państwową. Najwięcej kosztowały koleje (26,8 proc), potem – spłata długów państwowych (18,8 proc.), a dopiero później – wojsko (15,7 proc.). Poczta (6,1 proc.), oświata i nauka (3,2 proc.), wymiar sprawiedliwości (2.9 proc.) oraz bezpieczeństwo publiczne (1,7 proc) dopełniały obrazu sytuacji obok wydatków „innych”, obejmujących ponad 20 proc.”
http://www.michalkiewicz......tekst=1009
„…jeszcze być musiał na wezwanie króla stawić się konno, w zbroi, z kopią i dwoma pachołkami…”
Coś się mnie w mej zakutej (nierycerskiej) łepetynie wydaje, że to ino rycerze musieli, a chłopi na przykład już nie, podczas, gdy u nasz do niedawna wszystkie młode chłopy, czy chcieli czy nie, do woja iść musieli. Ale to chyba tylko moje prawicowe zwidy wściekłe.
Aha.
Na pytanie, którem postawił, jako i Torlin, nie odpowiedziałeś.
Cóż.
Widać taka lewicowa choroba.
Łazić dookoła, ale, Naturo broń!, istoty sprawy nie ruszać!
5 stycznia 2010, o godzinie 10:45
„W takim razie we współczesnej światowej ekonomice własność prywatna jest znikomym marginesem.”
I stąd właśnie jest, jak jest.
5 stycznia 2010, o godzinie 10:49
Torlinie,
a ja Ci polecam jako alternatywę poczytać o organizacjach młodzieży w Polsce, tu i teraz – katolickim harcerstwie czy organizacjach strzeleckich, paramilitarnych.
Podobieństwo do nazistowskich młodzieżowej nie do ukrycia.
Wiesz jakie jest motto tej młodzieży, cytuję tu niejakiego Desperada33:
….Kim chciałbym zostać? Poległym…
A tu strona na forum aktualnych polskich strzelców:
http://www.portalstrzelec.....post_id=91
5 stycznia 2010, o godzinie 10:51
Torlinie:
Współcześni strzelcy tak wyglądają:
http://www.js4034.pl/phot.....album_id=7
5 stycznia 2010, o godzinie 10:57
Jak to było? „…. Daj nam odwagę byśmy zmienili to co możemy zmienić, Daj nam cierpliwość by znieść to, co zmieniać nie jesteśmy w stanie. Daj nam wreszcie rozum, byśmy jednego od drugiego mogli odróżnić”.
Tyle w temacie.
Jasnaanielko! Nie wiem czy sąsiadka była szczepiona na grypę sezonową. Nie widuję jej męża, jak spotkam to zapytam. Ja bym dziś się zaszczepił szczerze powiedziawszy. Tydzień temu niekoniecznie. Nigdy też się nie szczepiłem na grypę sezonową.
To, że szczepionka nie przetestowana to bzdyra. Może być nieskuteczna lub zbyt mało skuteczna, na pewno w wyniku lobbingui koncernów farmaceutycznych poszczególne rządy kupiły niepotrzebnie olbrzymie ilości. To jest zupełnie inna sprawa.
5 stycznia 2010, o godzinie 10:59
Indoorze.
A skąd wiesz, że przetestowana?
5 stycznia 2010, o godzinie 11:01
Bekas: „Stąd właśnie jest, jak jest.”
.
Słusznie. Jest jak jest, czyli całkiem nieźle. Ja bym się w każdym razie nie zamienił na żadne feudalne średniowiecze z niskimi podatkami, ani na oświecony absolutyzm.
5 stycznia 2010, o godzinie 11:35
Pawle.
Ależ to, to ja akurat wiem.
Socjalizm albo śmierć!
Tak jest!
…………
-Torliński! – krzyknął jak zwykle żwawo generał Paweł Mądrzalski
-Taaaak jest, Panie Generale!!! – w trymiga zjawił się i zasalutował szeregowy.
Pot ciekł mu po skroniach, jak ślinka socjaliście na widok „publicznych” pieniędzy. Nie dziwne. Generał był surowy, jak kapitalizm dziki, i nie znosił najmniejszych uchybień.
Pot ciekł, a on stał wyprężony przed zwierzchnikiem, jak każdy mądry przed Komisją Europejską, i czekał na dyrektywy.
Generał popatrzył spode łba na Torlińskiego.
-Bolkowski doniósł mi wczoraj, że na warcie popalaliście – rzekł.
Szeregowemu oczy otworzyły się, jak lewicowe serce na potrzeby biednych. Nie zdążył nic odpowiedzieć.
-Nie wiecie, patałachu, że zasmradzacie skarb ojczysty, powietrze nasze?!?!
-Yyyyyyyy, tak jest Panie Generale!!!
-Co: tak jest, durniu!?!?! Z kim ja muszę pracować!? Torliński! Ostatni raz puszczam wam to płazem!
-Tak jest! – zasalutował Torliński.
-A teraz weźcie kałacha i pojedziecie na Wolności 12. Mieszka tam element dywersyjny, niejaki Bekasiński. Nie posyła swoich…, wróć!, naszych dzieci do szkoły i wkłada im do łbów jakieś herezje o wolności, o sprawiedliwości, własności, odpowiedzialności. Tak nie może być! Te dzieci jeszcze wezmą to za dobrą monetę! Zabierzecie mu dzieci i odwieziecie do szkoły im. Pawki Morozowa. Akurat są lekcje przedsiębiorczości europejskiej i ekonomii europejskiej. Niech się uczą Jedynie Słusznych Rzeczy!!!
-Co stoisz?!? Ruszaj, bęcwale! Liczy się każda sekunda!
Torliński odwrócił się i już miał zacząć biec w stronę wozu opancerzonego Marxa XT (trade mark reserved), kiedy generał zawołał:
-Szeregowy, wróć!
Tym razem pot wyrosił się na czole generała.
-Jak mogłem o tym zapomnieć?!??! – zapytał siebie.
-Szeregowy! Zanim dostarczycie dzieci nasze do szkoły, element wywrotowy siłą zawieziecie do Zakładu Pracy Dobrowolnej im. Generała Jaruzelskiego! Jasne?!?!
-Tak jest, Panie Generale!!!
-No, ktoś przecież musi na wszystkie nasze zdobycze zarobić!
5 stycznia 2010, o godzinie 12:14
Bekas! Stąd, że są dopuszczone w UE. Nie wynika z tego, że są skuteczne. Już kiedyś tłumaczyłem Wam o co (według mnie) chodzi z tymi aptekami i odpowiedzialnościa. Jesli trafią do aptek, top koszta ponoszą hurtownie, detaliści. Jesli kupuje rząd, to koszty ponosi rząd. A rząd nie ma pieniędzy. Kwestia czy będzie w lutym marcu fala zasadnicza czy nie. Jesli nie będzie rząd wygrał 200 mln. Jeśli będzie to przegraliśmy. Zgodnie z wieloletnią średnią sezon grypy to luty-marzec a nie listopad-grudzień.
5 stycznia 2010, o godzinie 12:33
Indoorze.
Błąd. Jeśli kupi rząd, to koszty ponoszą podatnicy. Nie rząd.
Jak dla mnie, każdy powinien sam decydować czy się szczepić czy nie.
A odnośnie do skuteczności szczepionek, to mogę powiedzieć, że moja żona się kiedyś zaszczepiła. I zaraz potem zachorowała.
5 stycznia 2010, o godzinie 12:36
Kempa górą.
5 stycznia 2010, o godzinie 12:40
Nie Bekasie! Jesli kupi rząd, to mniej idzie na Rysia, Mysia, Pysia i Rynki a więcej na rzeczy na które powinne być przeznaczone nasze wspólne pieniądze.
5 stycznia 2010, o godzinie 12:55
Indoorze.
Wybacz mą śmiałość, ale jesteś w błędzie.
Rząd NIE MA swoich pieniędzy.
Ściąga je od NAS W PODATKACH.
I jeśli wydaje, to wydaje NASZE.
Innej możliwości nie ma.
Tyle, prawda, prawdy.
A teraz odnośnie do tego, co napisałeś.
Jeśli rząd wyda miliony na szczepionki, to faktycznie mniej pójdzie na Rysia, Mysia i Pysia od hazardu. Ale więcej pójdzie na Rysia, Mysia i Pysia od farmacji.
Jedno jest niezmienne. Czy tak czy siak, my tracimy te miliony, a wydawacz pobiera prowizję.
5 stycznia 2010, o godzinie 13:09
Bekas! Tak jest, ale rząd ma pewne obowiązki jesli chodzi o epidemię (zapewne dlatego zmienili definicję grypy 23. listopada. Od razu ustapiła). W Polsce leki kupione w aptekach są o jakieś 30% droższe niż np. na Wegrzech (sprawdzałem w pewnym momencie). Ludzi biedniejszych po prostu nie stać na leki, ale jednoczesnie chodzi po ulicach, wchodzi do supermarketu (np. żeby się ogrzać lub popatrzeć) ewentualnie do apteki. W interesie tego co stać jest również by był leczony (w czasie epidemii) ten co go nie stać bo anuż stanie taki obok….
5 stycznia 2010, o godzinie 13:13
Indoor.
Ja słyszałem powiedzenie „jamnik górą chociaż dołem”
A tak na prawdę nie wiem dlaczego tak napisałeś , bo śledczych chyba najbardziej interesował fakt czy Kempa jest prawnikiem bo PiS mówił o wystawieniu najlepszych prawników do tej komisji. W przesłuchaniu mimo wykrętów wyszło na to, że żadnej aplikacji nie ma i prawnik z niej żaden. Jeśli chodzi o meritum to unikała jak ognia odpowiadania wprost i zalewała komisję słowotokiem wg mnie nie na temat.
5 stycznia 2010, o godzinie 13:14
Apropos cyklu „cudowna wiadomość”.
Pani Zofio!
Niechże Pani szykuje pióro!
(i nie tylko, suknię balową także! się będzie działo!)
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Wrednych prawicowców uspokajam.
Te marne 430 milionów (szacunek, będzie więcej ze dwa razy) pójdzie nie z naszej forsy, ale z rządowej.
A jeśli rząd jej mieć nie będzie, jak słusznie zauważa Indoor, to UE nam ją da w dotacjach.
Jak tylko „nasz” rząd da UE forsę na te dotacje w ramach składki członkowskiej, oczywiście.
Ufff!
Wszystko prościutkie!
Kupa zabawy za darmo!
Hepi Niu Jer!!!
Nieh rzyje UE!!!
5 stycznia 2010, o godzinie 13:15
maciek.g. Jedynym do tej pory merytorycznym osiagnięciem komisji to jest słowotok Kempy.
5 stycznia 2010, o godzinie 13:20
Indoorze.
To, że leki drogie, i że ludzi nie stać na nie, to jest efekt obecnej polityki.
Odnośnie do ostatniego zdania.
Czyli co?
Łapiemy wszystkich i przymusowo na wszystko szczepimy?
5 stycznia 2010, o godzinie 13:32
Ta komisja to przedstawienie polityczne lub kabaret, bo wiadomo że nie ma szans na wyśledzenie czegokolwiek i wszyscy uczestnicy tego kabaretu o tym wiedzą , a więc dogryzają sobie politycznie ile się da. Tusk gdzieś już powiedział, że nie liczy na to. że ta komisją coś wyjaśni, a więc jasnym jest że zrobiono tak chcieliście komisji to ją macie i bawcie się dobrze /szkoda tylko że to na koszt podatnika, bo my nie na zabawę posłów wybralismy/
5 stycznia 2010, o godzinie 14:12
Dlaczego według Ciembie maciek.g nie ma szans? Kataryna zadała pytania, wystarczy je odczytać. Kilka osób strzeli sobie łeb. Wiesz jakie to są oszczędności? Ile odpraw sobie kasa wspólna zaoszczedzi? A ile emerytur ministerialnych! (oczywiście żąrtuję. Nie ci ludzie).
5 stycznia 2010, o godzinie 14:35
Bekas,
mnie po takich informacjach o mało szlak nie trafia. I scyzoryk sam się w kieszeni otwiera.
Od 1 stycznia mamy prezydencję hiszpańską i z tej okazji sięgnęłam po informacje o priorytety, jakimi Hiszpania będzie epatować UE w ciągu najbliższych 6 miesięcy.
Premier Hiszpanii Jose Luis Rodrigez Zapatero tak je określił:
„W końcu, Europa tylko wtedy będzie silna, gdy wszyscy jej obywatele będą silni.
Więc, ci są cztery główne priorytety naszej Prezydentury:
· Pierwszy i zasadniczy priorytet konieczny,dla rozwoju UE – to pełne i efektywne stosowanie Traktatu z Lizbony.
· Drugi – to zagwarantowanie ożywienia gospodarczego Europy przez większą koordynację działań każdego z krajów członkowskich i aprobata dla europejskiej strategii dla możliwego do dźwignięcia ciężaru wzrostu ekonomicznego do 2020.
· Trzeci – to wzmocnienie obecność i wpływ Unii Europejskiej w nowym światowym układzie, jaki wykreuje się po kryzysie.
· W końcu, czwarty to umieszcenie europejskich obywateli w centrum polityka UE, z projektowanymi inicjatywami rozwinięcia ich praw i wolności.
Przygotowała też Hiszpania specjalny program kulturalny.
To proponuje Hiszpania jako główne cele, jakie chce widzieć w swojej prezydencji.
Oczywiście jest dosyć szczegółowo opracowana strategia działań wobec polityk, jakie wykreowała UE w poszczególnych sektorach gospodarki unijnej, z wykazem zagadnień, na które zwrócą szczególna uwagę.
Sposób w jaki to zrobią i koszty jakie w związku z tym poniosą są niejako techniczną stroną tej prezydencji.
Liczy się cel, jaki dzięki prezydencji chce Hiszpania osiągnąć.
Polska swoich politycznych celów nie bardzo potrafi określić, ale za to szczegółowo wie, ile pieniędzy z tej okazji wyda.
Jest to dosyć kuriozalne podejście do przywództwa półrocznego UE przez nasze państwo.
Polska zachowuje się jak prymitywny parweniusz, który dorwał się na salony i głośno ogłasza ile to pieniędzy wyda na muszki, fraki i lakierki tudzież szwedzki bufet dla gości, na naukę angielskiego wszelkiej służby i kelnerów, ale nie bardzo wie po co, na te salony wchodzi i co chce przez to osiągnąć.
Hiszpanie planują swoje przywództwo w triumwiracie (pod symbolem – trio.es) z Belgią i Węgrami na półtora roku i to co sami wprowadzą, kontynuować będą inne, kolejne państwa prezydenckie w UE.program tej prezydencji jest programem trzech państw i na 18 miesięcy.
A potem będzie….Polska.
5 stycznia 2010, o godzinie 14:51
Myslę, że jeśli Cię Zofio szlak trafi, to nie przez Bekasa, tylko to jakaś choroba zawodowa transportowo-logistyczna.
5 stycznia 2010, o godzinie 15:14
Oczywiście nie traktuj powyższą uwagę jako złosliwośc, będę ostatnim który wytyka innym błędy językowe lub stylistyczne, tylko wówczas to robie, gdy (jak w powyższym przykładzie) można mu nadać jakiś głębszy (non)sens.
5 stycznia 2010, o godzinie 15:28
Indoor,
ale masz rację, przecież popełniłam błąd natury ortograficznej!
Mogę się tłumaczyć, że mi szklaki w głowie, a nie szlag co trafia, ale błąd jest błędem.
Nie traktuję Twej uwagi za złośliwość, ale pewnego rodzaju uszczypas z zakrętasem, który nb mi się należał.
Choroba transportowo-logistyczna też nie trafi, bo transport jest częścią logistyki, a na chorobę lokomocyjną (transportową) mam jakieś tabletki, chyba aviomarin.
Pozdrawiam
5 stycznia 2010, o godzinie 16:10
Dobrego Nowego Roku 2010 życzę Gospodarzowi i wszystkim uczestnikom Aktywnym, ale i biernym (tzw. pasożytom; ja też do nich należę)
Bardzo potrzebny mi jest ten blog. Cenię sobie wpisy Zofii i Torlina (nie ma powodu Torlinie, denerwować się na wpisy Zofii; przecież nie musisz się z nimi zgadzać, przecież Zofia nikogo nie obraża- wyraża swoją wiedzę i poglądy na jakiś temat).
Tak samo Paweł Luboński- zresztą już kilka razy wyrażałam pochwałę.
Indoorowi życzę trochę więcej optymizmu.
Dobrego,trochę smutnego pogodowo, reszty dzisiejszego dnia życzę, Margit.
5 stycznia 2010, o godzinie 16:34
Ależ Margit, ja się nie obrażam na Zofię, my tu już jesteśmy jak stare małżeństwo, tak dyskutujemy już od kilku lat.
Bekasie! Odpowiadam Ci na Twoje pytanie, nie robiłem dotąd tego, bo uważałem je za bezsensowne, ale jak tak bardzo chcesz to usłyszeć – s’il vous plaît:
W Polsce jest ustrój przedstawicielski. Może on nam się podobać lub nie, ale jest. Wybieramy swoich (naszych) przedstawicieli do Sejmu, Senatu, gmin, powiatów, województw, większością głosów. Z kolei oni swoją większością głosów ustalają np. podatki, począwszy od ogólnopaństwowych, a skończywszy na opodatkowaniu oddychania i psów. I te podatki stają się wymagalne bez dyskusji, bo przecież to my wybraliśmy tych przedstawicieli. Oni też zatrudniają urzędników w podległych im urzędach.
Absolutnym SF jest usiłowanie przeciętnego obywatela, aby sterować nie tylko celami wydatków, ale także podległymi urzędnikami. Ciekaw jestem, jakbyś się czuł jako urzędnik, który ma 26 milionów przełożonych.
Możesz się z tym nie zgadzać, ale w tym wypadku rzeczywiście większość decyduje, a nie mniejszość. Ta mniejszość ma mieć tylko swoje prawa, ale do nich prawo do rządzenia wszystkimi nie należy.
Nazywanie mnie lewicowcem i socjalistą pozostawiam bez komentarza.
5 stycznia 2010, o godzinie 17:52
Przepraszam, ale kto odwazył się nazywać Torlina lewicowcem lub socjalista? Bo nie pojmuję. Jak mozna być tak podłym.
5 stycznia 2010, o godzinie 18:31
No i dobrze. Ja bym zrobił tak na miejscu PiS. Niech przesłuchują kogo chcą. W lutym robić porządną awanturę w Sejmie, wyznaczył dwóch nowych, mocnych, niezbyt skompromitowanych członków z ramienia i przesłuchał w przede dniu wyborów prezydenckich Tuska, Schetyne, Mira, Rysia, Pisa i reszte. I nie ma PO. Jak tak nieczysto graja, to niech się przeniosą do swoich kasyn.
5 stycznia 2010, o godzinie 18:33
Nie wiem czy nie rozumieją: partii RZADZACEJ nie wypada robić kabaret z Sejmu. Opozycji, jakim były PO i PiS za SLD, jeszcze ujdzie. Ale rzadzącym nie wolno.
5 stycznia 2010, o godzinie 18:37
Szanowny Panie Gospodarzu.
pod koniec ubiegłego roku, który tak „na zielono” nam się zapisał, powaliła mnie z nóg informacja, że IPN-owska prokuratura umorzyła postępowania w sprawie roszczeń polskich obywateli wobec przywódców Tysiącletniej Rzeszy z Hitlerem na czele, z powodu ś m i e r c i t y c h o s t a t n i c h. Jak długa jeszcze, my podatnicy, będziemy finansować hucpiarstwo Instytucji żywcem wyjętej z Orwella? Kto w końcu przetnie ten wrzód na tyłku polskiej demokracji i rozpędzi kolesiów z IPN-u na cztery wiatry?
P.s. A pamiętacie Państwo śledztwo w sprawie rzekomego zamachu sowietów na gen. Sikorskiego w Gibraltarze? I ten serial TVN p.Baliszewskiego, którego tezy miała potwierdzić ipenowska ekshumacja? I śliczną panią prokurator Koj pozującą przy trumnie Generała? I co? I był sukces. Prok.Koj udowodniła, że Generała synowie Albionu pochowali, przykro powiedzieć, w samych gaciach. A Nasi, gdy zdarzy się komuś lec na polu chwały, nie ważne czy Angol, Niemiec, Rusin, Żyd etc,etc, to zawsze dbają by truchło miało należyty przyodziewek. Kurne, tacy jesteśmy. A gdzie zamach? Jaki zamach? Munduru nie było! I za to cenię IPN. Imponderabilia, głupcze, imponderabilia.
Greg, dziękuję za przypomnienie o tej niesamowitej historii, o umorzeniu postępowania w roku 2009 z powodu, że niejaki Adolf H. zszedł był w 1945. Wszyscy wiedzieli ale IPN jak niewierny Tomasz. Sprawdził, za nasze pieniądze, i też wie.
5 stycznia 2010, o godzinie 20:05
Zofia
.
„Putin = KGB = Hitler”.
.
Nie przesadzaj, co pułkownik Putin może mieć wspólnego z KGB?
5 stycznia 2010, o godzinie 20:32
A ja myślałem, że Miedwiediew już Putina mianował Generalissimusem. Bo oni tak udatnie ze sobą współpracują. Ale to tak na marginesie tylko.
:::
Nie mogę zrozumieć tych lewicowych, jakoby, podjazdów pod Torlina. Bo to i Indoor, a i sam sam Torlin, jakieś uwagi popełnili w tym temacie. Domyślam się, że o Bekasa chodzi. I o jego literaturę piękną, z woleja zagrywaną. Albo, można powiedzieć z marszu. Prawa. Prawa. Prawa. Znalazłem tylko taki fragment gdzie są dwa nawiązania do tej niby lewicowości Torlinowej.
:
:
„-Torliński! – krzyknął jak zwykle żwawo generał Paweł Mądrzalski
-Taaaak jest, Panie Generale!!! – w trymiga zjawił się i zasalutował szeregowy.
Pot ciekł mu po skroniach, jak ślinka socjaliście na widok “publicznych” pieniędzy. Nie dziwne. Generał był surowy, jak kapitalizm dziki, i nie znosił najmniejszych uchybień.
Pot ciekł, a on stał wyprężony przed zwierzchnikiem, jak każdy mądry przed Komisją Europejską, i czekał na dyrektywy.
Generał popatrzył spode łba na Torlińskiego.
-Bolkowski doniósł mi wczoraj, że na warcie popalaliście – rzekł.
Szeregowemu oczy otworzyły się, jak lewicowe serce na potrzeby biednych.”
:
:
Otóż, po uważnym przeczytaniu w/w fragmentu chcę zwrócić uwagę ze oba Bekasowe odniesienia do lewicowości niejakiego szeregowego Torlińskiego są tylko POETYCKA ANALOGIA. Chwyt ten jest często stosowany w literaturze pięknej i, jak się okazuje, nie tylko. Autorowi takiej chwytliwej literackiej poetyki zawsze o ten sam rezultat chodzi: by jego wiersze trafiły pod strzechy. Jak się okazało niniejszym, rzeczywiście Bekas pod strzechy utrafił. I to aż pod dwie.
:
Tej mojej tym razem przenosni, czy analogii, nie jestem jednak na sto procent pewien. No bo na przykład nie mam najmniejszego pojęcia czy panowie Torlin i Indoor, zamiast potrząsać bujnymi strzechami, nie świecą blaskiem na wysoki połysk wypolerowanych glac. Niczym lewicowy Olin, nie przymierzając. To też tylko następna analogia, panowie.
5 stycznia 2010, o godzinie 21:02
Mawae,
zechciej zauważ ze Putin jest premierem, a funkcjonariuszem KGB.
Z tej służby wystąpił dosyć dawno. Funkcjonariuszem był 15 lat ( 1975-1990). Z czego ostatnie 5 lat, oficjalnie jako dyplomata w NRD (1985-1990)
Potem przez rok 1998 (lipca) -1999 (sierpnia) szefem FSB. I tylko dzięki tej funkcji Putina, Jelcyn przestał być prezydentem Rosji w sposób cywilizowany.
KGB jak zapewne wiesz – nie ma już.
Zostało zlikwidowane w 1991 r po puczu Janajewa. W trakcie trwania tego puczu – Putin wystąpił z KGB
Od kwietnia 1995 r istnieje FSB.
Od 1990 r., (z roczną przerwą na FSB) a więc 20 lat pełni funkcje w administracji państwowej.
No, ale skoro dla Ciubie i Twego ugrupowania prezes PiS, czy Oleksy – to nadal premierzy, więc i Putin nadal pułkownikiem w nie istniejącym KGB.
Gwoli ścisłości, Putin będąc szefem FSB, zgodnie z ustawą o tej służbie był w stopniu – generała armii, 4 gwiazdki i pagon z czerwoną lamówką.
Stopień niżej jest generał pułkownik (gienierał połkownik), „trzygwiazdkowy”.
Dla ucieszenia Twego serca dodam, że jest też …kawalerem Legii Honorowej (Grand-croix de la Légion d’honneur), dostał ją w 2006.
5 stycznia 2010, o godzinie 21:31
Albo jest Kawalerem, albo ma Wielkiego Krzyża.
5 stycznia 2010, o godzinie 22:01
Indoor,
Kempa już zapowiedziała że odejdzie z polityki przez chamstwo. Jakby z PiS wszyscy chcieli tak zrobić to bym się cieszył, ale jak powiadają jedno się mówi co innego się robi i pani Kempy jak nie wykopią z polityki tak z niej sama nie wyjdzie.
A twój plan na zwycięstwo PiS’u na poziomie przedszkolaka
5 stycznia 2010, o godzinie 22:02
Mówiłem że on w gienierałach już był. A gienierały, szczegolnie gienierały połkowniki, na tym nie poprzestają. Miedwiediew ma tę funkcję jeszcze do spełnienia zanim się mołojcy z powrotem wymienią rolami. Tam musi być gienieralissimus! Tego Rassiji brakuje jak dżdżownicy dżdżu.
:
I Krzyża Putin też ma. Ale chyba normalnej wielkości. Przyznaję się jednak, że nie mierzyłem. Mój telewizor ma 52 cale po przekątnej. Czy te cale to są normalne wielkości?
5 stycznia 2010, o godzinie 22:11
maciek.g. Kempa zapowiedziała, że za 10 lat odejdzie z polityki. NIech odejdzie. To pierwsze. Po drugie ja nie mam planu na zwycięstwo PiSu. Ja po prostu ostrzegam, że strategia PO – to znaczy totalne nic nie robienie, tylko straszenie PiSem może być skuteczne tylko jeśli zachowuje się przynajmniej jakieś minimum pozorów uczciwości. I tego nie widze. Widzę kompletną nieudolność, propagandę i lekceważący uśmiech.
5 stycznia 2010, o godzinie 22:29
Ma normalniej wielkości krzyża wielkiego. Po polsku często mozna spotkać określenie „kawaler” nawet na żonatych posiadaczy oredu wyższych klas (powyżej Oficera, bo to ma Redaktor Naczelny). Albo ponad oficera nie podaje się klasy.
5 stycznia 2010, o godzinie 22:47
Politycznie to Pan Urbaniak osiągnął sukces informując społeczeństwo
że wiceminister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie miała wykształcenia prawniczego jak tez żadnej ukończonej aplikacji prawniczej. Wykazał że P.Kempa oszukała wyborców podają w sejmie swe wykształcenie niezgodnie z faktami. Wykazał że cały czas prubuje to oszustwo podtrzymywać. Prawo i sprawiedliwość jak zreszta powszechnie wiadomo z prawem nie ma nic wspólnego – ze sprawiedliwością również.
5 stycznia 2010, o godzinie 22:48
Zofia
Andrzeju i Mawarze
nie zawiedliście mnie w skojarzeniach, jakie serwujecie:
Putin = KGB = Hitler.
Najwyraźniej coś jest w powiedzeniu „uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Ja tylko chciałem pokazać infantylizm w myśleniu typu „ktoś zasługuje na szacunek bo lubi dzieci czy zwierzęta”.
5 stycznia 2010, o godzinie 23:53
maciek.g. Urbaniak nic nie udowodnil. Cała trójka jest na out tylko jeszcze o tym nie wiedza.
6 stycznia 2010, o godzinie 00:05
Z ciekawości czy Minister Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska ma ukończoną jakąkolwiek aplikację? Nie ma. Co do wykształcenia – zaczał w Łodzi mając 20 lat, skończył w Warszawie mając 30. Czy ktokolwiek go widział na UW i czy koledzy studenci wiedzieli, że taki w ogóle studiuje ? – podejrzewam, że watpię. Może. Nie wierzę, by będąc sekretarzem premiera Buzka co chwilę urywał się na zajęcia. Po prostu nie wierze. Może. Może tak a może nie. Nie ma też słowa o jakimkolwiek kształceniu się po ukończeniu studiów.
6 stycznia 2010, o godzinie 00:08
Agent WSI mózgiem szantażu Piesiewicza?
http://www.dziennik.pl/po.....icza_.html
.
Zlikwidowano WSI, a tacy tam byli fachowcy, łaza się w oku kręci.
6 stycznia 2010, o godzinie 00:27
maciek g.
„Politycznie to Pan Urbaniak osiągnął sukces informując społeczeństwo
że wiceminister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie miała wykształcenia prawniczego jak tez żadnej ukończonej aplikacji prawniczej”.
.
„Skończyła pani Uniwersytet Wrocławski – studia dzienne na wydziale administracji. Ale nie ma tam prawa administracyjnego. Jaki ma pani tytuł na dyplomie – dociekał Urbaniak.”
.
Beata Kempa
Wybrana dnia: 21-10-2007
# lista: Prawo i Sprawiedliwość
Data i miejsce urodzenia: 11-02-1966, Syców
Stan cywilny: mężatka
Wykształcenie: wyższe
Ukończona szkoła: Uniwersytet Wrocławski, Wydział Prawa i Administracji – mgr prawa adm.
Zawód: prawnik
.
Jarosław Urbaniak
Wybrany dnia: 21-10-2007
# lista: Platforma Obywatelska
Data i miejsce urodzenia: 07-08-1966, Ostrów Wielkopolski
Stan cywilny: żonaty
Wykształcenie: wyższe
Ukończona szkoła:
- Uniwersytet Warszawski, Wydział Zarządzania – mgr zarządzania
- Katolicki Uniwersytet Lubelski, Wydział Filozofii – mgr filozofii
Zawód: ekonomista (tak podał)
.
Informacje dotyczące Urbaniaka i Kempy zaczerpnięte z oficjalnej strony Sejmu.
.
Z przesłuchania Wassermanna przed komisją sejmową:
„Zaczęło się od potwierdzenia u Wassermanna, że jest magistrem prawa. – Jestem LOGIKIEM i wiem, że na wydziale prawa jest logika dla prawników. Proszę, by odpowiadał pan na pytania. Bardzo denerwuję się, gdy ktoś nie odróżnia pytania od zdania oznajmującego – atakował posła PiS, Urbaniak.”
.
Pytanie, kto kłamie w sprawie wykształcenia, Kempa czy czy „logik” Urbaniak? Mam nadzieję, że starczy ci inteligencji, aby to ocenić i pokory by wejść pod stół i odszczekać.
6 stycznia 2010, o godzinie 06:50
Trwa oczekiwanie
na spod stołu odszczekanie.
Gdy odszczekania nie będzie
to Kempa czy Mawar w błędzie?
6 stycznia 2010, o godzinie 09:09
Torlinie.
Z tym nieodpowiadaniem, bo pytanie bezsensowne, to fajowy chwyt. KAŻDE pytanie i KAŻDEGO można tak załatwić.
Ale i dobrze się stało, żeś tak napisał, bo to pokazuje lewicową mentalność. Ktoś się pyta dlaczego władzuchna trwoni jego pieniądze??? No, co za bezsens! Przecież to są pieniądze publiczne!!! Pytać o coś takiego, to skandal!
…………………..
Za wyjaśnienia odnośnie do demokracji bardzo Ci dziękuję. Gdybym ja tak o niej napisał, zaraz byłoby to ze skazą bekasową. A tak, Twoje słowa!
Do rzeczy.
Jak wiadomo powszechnie, wg oficjalnej propagandy demokracja to najlepszy ustrój we wszechświecie, ą, ę. MY rządzimy via nasi przedstawiciele. My jesteśmy Suweren.
Zatem mój przedstawiciel NIE MOŻE mną rządzić. Tak z definicji. Może tylko wykonywać, co ja mu każę. Nic ponadto.
Wyobraź sobie, że do ważnych dla Ciebie rozmów z jakąś firmą ustanawiasz swojego przedstawiciela. I ten przedstawiciel w trakcie rozmów ustala z nią, co chce, bez konsultacji z Tobą. I wynik tychże rozmów jest dla Ciebie ani korzystny, ani taki, jak chciałeś. Co robisz z takim przedstawicielem??? Wywalasz go, prawda? Bo przedstawiciel NIE MOŻE rządzić swym mocodawcą. Tyle.
W rzeczywistości „demokratycznej” jest natomiast inaczej. Jest tak, jak piszesz: Nie mamy żadnego wpływu na to, co robią nasi przedstawiciele. Więcej! Jest wręcz przeciwnie. To oni mogą zrobić z nami, CO CHCĄ. Z czego wynika, że nie są naszymi przedstawicielami, a naszymi panami.
Wychodzi zatem, że demokracja, to po prostu dyktatura. W dodatku w miarę upływu czasu coraz to głupsza.
…………………..
„Nazywanie mnie lewicowcem i socjalistą pozostawiam bez komentarza.”
Wnoszę z tego, że bycie lewicowcem i socjalistą, to dla Ciebie coś nieładnego. Zgadzam się z Tobą.
Ale i proszę o odpowiedź na pytania:
1. Na jakie partie głosujesz (jeśli)?
2. Jakie trzeba mieć poglądy wg Ciebie, w gospodarce na przykład, by być lewicowcem i socjalistą?
3. Czy pogląd, że urzędnik upaństwawia prywatne drzewo i każe płacić za wydanie zgody na jego wycięcie, jest prawicowy czy lewicowy?
6 stycznia 2010, o godzinie 09:15
Pawle.
W sprawie naszego zakładu „krzyżowego”:
(wiadomosci.onet.pl/2105981,11,wojna_o_krzyze_w_polsce_-_moze_ruszyc_lawina_pozwow,item.html)
Nie powiem, bym się z tego cieszył, ale perspektywa wygranej wygina me usta w „górną” podkówkę. Delikatną, oczywiście.
Tutaj masz zaś ciekawy wpis Tada9 na ten temat:
(www.perlyprzedwieprze.salon24.pl/139215,nieustraszeni-pogromcy-symboli)
6 stycznia 2010, o godzinie 09:18
Zofio,
Piszesz o Putinie:
*
„Potem przez rok 1998 (lipca) -1999 (sierpnia) szefem FSB. I tylko dzięki tej funkcji Putina, Jelcyn przestał być prezydentem Rosji w sposób cywilizowany.”
*
No tak. Demokracja różne ma imiona. A ja nawet nie wiem, czy słowa demokracja można tu nadużywać swobodnie. Bo zobacz jak inni piszą o premierze – to tylko chwilowy kaprys że jest premierem akurat – Władimirze Putinie:
*
„Mianowanie Putina (na prezydenta) jest kulminacją krucjaty KGB po władzę. To jest finał. Teraz KGB rządzi Krajem. – Powiedział w 2000 roku Konstantyn Borowoj, rosyjski polityk i przedsiębiorca. Trudno odmówić mu racji. Nasi rodzimi zwolennicy spiskowych teorii, szukający zmowy specsłużb przy Okrągłym Stole, powinni spojrzeć na wschód. Tak wygląda kraj rządzony przez agentów. Rządzony bezwzględnie i sprawnie. ”
*
http://www.mojeopinie.pl/.....1242595252
6 stycznia 2010, o godzinie 09:19
Zofio,
Piszesz o Putinie:
*
„Potem przez rok 1998 (lipca) -1999 (sierpnia) szefem FSB. I tylko dzięki tej funkcji Putina, Jelcyn przestał być prezydentem Rosji w sposób cywilizowany.”
*
No tak. Demokracja różne ma imiona. A ja nawet nie wiem, czy słowa demokracja można tu nadużywać swobodnie. Bo zobacz jak inni piszą o premierze – to tylko chwilowy kaprys że jest premierem akurat – Władimirze Putinie:
*
„Mianowanie Putina (na prezydenta) jest kulminacją krucjaty KGB po władzę. To jest finał. Teraz KGB rządzi Krajem. – Powiedział w 2000 roku Konstantyn Borowoj, rosyjski polityk i przedsiębiorca. Trudno odmówić mu racji. Nasi rodzimi zwolennicy spiskowych teorii, szukający zmowy specsłużb przy Okrągłym Stole, powinni spojrzeć na wschód. Tak wygląda kraj rządzony przez agentów. Rządzony bezwzględnie i sprawnie. ”
*
http://www.mojeopinie.pl/.....1242595252
6 stycznia 2010, o godzinie 09:26
„To jest finał. Teraz KGB rządzi Krajem. – Powiedział w 2000 roku Konstantyn Borowoj, rosyjski polityk i przedsiębiorca.” Rozumie, że jak finał to się Borowoj ukłonił.
6 stycznia 2010, o godzinie 10:30
Bekasie, ja mam krótką pamięć. Serio! Przypomnij mi istotę tego zakładu, bo nie bardzo wiem, o co ci chodzi i dlaczego zaczynasz triumfować.
6 stycznia 2010, o godzinie 10:31
Orteg i Szczęściul są zadziwiająco jednomyślni. Co do przecinka!
6 stycznia 2010, o godzinie 10:51
Pawle.
Założyli my się o wino, że w ciągu 5 lat wprowadzą u nas, a raczej wyprowadzą krzyże z przestrzeni publicznej.
………….
Może to jednojajowe bliźniaki?
6 stycznia 2010, o godzinie 11:09
A, już sobie przypominam. Tylko nie pamiętam, czy zdefiniowaliśmy jakoś przestrzeń publiczną. Że może dojść do usunięcia krzyży z instytucji państwowych, tego nie wykluczam, chociaż mocno wątpię. O to raczej nie ryzykowałbym wina. Wydaje mi się, że ty prognozowałeś coś więcej. Ale nie chce mi się szperać po blogu.
.
Ja raczej sądzę, że to tylko jeden bliźniak, za to dwujajowy.
6 stycznia 2010, o godzinie 11:29
Szczesiul vel Orteg,
Po pierwsze – jeśli już, to nie KGB a FSB.
Po drugie, służby tego rodzaju są po to, na całym świecie, by wyłapywać zagrożenie wewnętrzne dla kraju.
Jelcyn był nieszczęściem dla Rosji, ale miłym dla Zachodu, bo Rosję osłabiał i to radykalnie.
Tyle gwoli sprostowania. I wymuszonej dymisji Jelcyna.
Co do reszty – każdy osądza historie Rosji wg swoich przekonań.
A w Rosji – wg własnych prywatnych interesów.
6 stycznia 2010, o godzinie 11:35
Nie chce Ci się szperać, to szykuj wino.
Możesz kupić już dziś.
Wyjdzie taniej, a ja za pięć lat będę pić wino pięć lat starsze!
….
Niezamierzona dekonspiracja?
Musiał ten jednobliźniak dwujajowy (?) nieźle chlapnąć wczoraj, że dziś się tak wsypał.
6 stycznia 2010, o godzinie 12:29
Bekasie, zachciało mi się szperać. Przypominam i zapisuję sobie na boku:
.
Ja: „Bekasie, jak się chcesz zakładać, to określ, co konkretnie zdarzy się twoim zdaniem w ciągu tych kilku lat i ilu dokładnie lat. Z twojego ostatniego wpisu wnioskuję, że UE zabroni wieszania krzyży w szkołach na całym swoim obszarze, powiedzmy, nie później niż w ciągu pięciu lat.”
.
Ty: „Zakład ustalony. Czekamy.”
.
To już jest jakiś konkret. Ale nadal dopuszcza wątpliwości interpretacyjne. Czy chodzi o wszelkie szkoły, czy tylko publiczne? Jak rozumieć słowa „UE zabroni”? Czy zakaz musi się stać elementem prawa europejskiego, czy wystarczy, by zaistniał uzus prawny, zgodnie z którym wszelkie skargi w tej sprawie są automatycznie rozstrzygane na niekorzyść krzyża? A jeszcze warto przypomnieć, że Trybunał Praw Człowieka nie jest agendą UE. Wreszcie – kiedy zakład możemy uznać za rozstrzygnięty. Proponuję dla równego rachunku 31 grudnia 2014 roku.
6 stycznia 2010, o godzinie 12:29
maciek.g! Może jeszcze jedna rzecz na temat posła Urbaniaka i całej tej szopki w wykonankiu PO w komisji sledczej. Jest dokument pod adresem http://orka2.sejm.gov.pl/.....nogram.pdf jest to stenogram z przesłuchania Zbigniewa Wassermanna. Na stronie 60-ej jest wymiana zdań.
Wassermann: „Natomiast, jeszcze raz powtarzam, że stwarzanie takiej oto wizji, że ja byłem na cmentarzu, że ja się kontaktowałem z podejrzanymi osobami, że ja podejmowałem jakieś zarzucalneinteresy, panie pośle Urbaniak, nie uda się.”
Urbaniak:” Co się nie uda? Co się nie uda…”
Nie oczekuję, żebyś wyciagnał jakichkolwiek wniosków.
6 stycznia 2010, o godzinie 12:56
Pawle.
Widzisz!
Człowiek jest interesowny!
Jak coś może stracić, od razu się do roboty bierze.
…….
Propozycję terminową przyjmuję.
6 stycznia 2010, o godzinie 17:27
http://biznes.onet.pl/ke-.....news-detal
Lodziarze w akcji. Według mnie rząd powinien urządzić pikiet ambasady Chin. Biznes im psują.
6 stycznia 2010, o godzinie 17:30
Ja robię wielki błąd, wdając się w bezsensowną dyskusję z Tobą Bekasie w tym blogu. To ostatni raz (mam nadzieję, że uda mi się dotrzymać obietnicy).
Nie chce mi się szukać, to po łatwiźnie – Wiki – „Przedstawicielstwo polega na tym, że czynność prawna dokonywana zostaje przez osobę zwaną przedstawicielem, w imieniu osoby zwanej dalej reprezentowanym, oraz że pociąga za sobą skutki bezpośrednio dla reprezentowanego”. Jak Ci się nie podoba przedstawiciel, to go sobie odwołujesz. W polityce jest to samo, jak Ci nie odpowiada poseł, senator, wójt, burmistrz czy prezydent, to go sobie odwołujesz. Ale wszelkie jego posunięcia pociągają skutki bezpośrednio dla Ciebie.
Tak z definicji może Tobą rządzić, bo tak wybrał naród, m.in. Ty. I musisz wykonywać to, co on Ci każe, a jak Ci się nie podoba, to wybierz kogoś innego.
„Wyobraź sobie, że do ważnych dla Ciebie rozmów z jakąś firmą ustanawiasz swojego przedstawiciela. I ten przedstawiciel w trakcie rozmów ustala z nią, co chce, bez konsultacji z Tobą”.
Widać nie rozumiesz słowa „przedstawiciel”, bo co to za przedstawiciel niemający upoważnień? A zastanawiałeś się nad tym, jak technicznie wyglądałoby uzgadnianie ustaw z 24 milionami obywateli?
Cała końcówka to Twoja emocja, charakterystyczna dla osób niemających racji, o dyktaturze, wywalaniu, o panach i głupocie.
Jeszcze raz powtarzam, jeżeli nie podoba Ci się Twój przedstawiciel, to go sobie zmień. Tylko boję się, że wybrany przez Ciebie na pewno nie znajdzie się wśród rządzących, bo to są poglądy JK-M, które podziela 1 % Polaków.
A przez całe demokratyczne życie głosowałem na Unię Demokratyczną i na Unię wolności. Teraz głosuję na PO z braku laku.
A drzewo ma się nijak do naszych dyskursów, bo moim zdaniem drzewa są własnością ogółu ludzi i z zasady ich ścinka powinna być pod kontrolą, tak samo jak rzeki, jeziora, powietrze, parki narodowe, wybrzeże Bałtyku.
6 stycznia 2010, o godzinie 18:02
Chciałoby się zaśpiewać:
Nasze drogi są najdrozsze
Nasze lody najsmaczniejsze
Może ich Lud bardziej ludny
ale nasz Cud bardziej cudny
6 stycznia 2010, o godzinie 18:16
Torlin, Bekas, pozwolicie, że się wtrącę, bo dopiero teraz zwróciłem uwagę na pytania Bekasa.
.
„Jakie trzeba mieć poglądy w gospodarce na przykład, by być lewicowcem i socjalistą?”
.
Bekasie, lewica i prawica to nie są pojęcia bezwzględne. Lewicą jest się zawsze względem kogoś. Na początku XX wieku w USA działała efemeryczna partia (nie pamiętam nazwy), której nigdy nie udało się zdobyć ani kawałka władzy. Wysuwała ona szereg postulatów dotyczących gospodarki i życia społecznego, które dla ówczesnego amerykańskiego establishmentu politycznego były budzącym zgrozę i niemożliwym do przyjęcia lewicowym radykalizmem. Dziś WSZYSTKIE te postulaty z wyjątkiem jednego są od dawna zrealizowane i nie kwestionuje ich nawet prawe skrzydło republikanów. Tak to bywa z tą lewicowością.
Tak więc Torlin WZGLĘDEM BEKASA jest niewątpliwie lewicowcem, ale to samo można powiedzieć o ogromnej większości ludzi w Polsce i na świecie, także o zwolennikach partii powszechnie uważanych za prawicowe.
.
„Czy pogląd, że urzędnik upaństwawia prywatne drzewo i każe płacić za wydanie zgody na jego wycięcie, jest prawicowy czy lewicowy?”
.
Ujmijmy to bardziej ogólnie, a zarazem precyzyjniej: pogląd, że obywatel nie może w dowolny sposób korzystać ze swojej własności prywatnej, jest bliższy mentalności lewicowej niż prawicowej. Niemniej nie ma chyba na świecie cywilizowanego kraju, który zezwalałby na pełną dowolność. Dyskutuje się co najwyżej zakres takich ograniczeń.
Osobiście uważam, że restrykcje co do wycinki drzew są słuszne. Z prostego powodu: drzewa wycina się szybko, ale rosną powoli. Zbyt łatwo ludzka chciwość, bezmyślność lub głupota mogą tu wyrządzić nieodwracalne szkody.
6 stycznia 2010, o godzinie 19:19
Brawo Pawle, dzięki.
6 stycznia 2010, o godzinie 19:32
Włączając się w odpowiedzi Torlina i Pawła na pytanie Bekasa, chciałabym dodać, ze drzewa w Polsce są tzw. dobrem narodowym i podlegają ochroną państwa.
Zresztą Paweł wymienia te dobra – to cała natura – rzeki, lasy ( są prywatne, ale w znikomej ilości), zwierzęta dziko żyjące it.
Poglądy polityczne w tej materii to rzecz względna, bowiem w Polsce oficjalnie każda z partii ma pozytywny stosunek do ochrony natury.
Gorzej jest z praktyką – vide awantura o Dolinę Rospudy, oporni drogowcy i decydenci „od dróg” wobec budowy przejść dla zwierzaków na ciągach dróg czy autostrad. Trzeba niekiedy wymuszać nas nich proekologiczne zachowania.
Drzewo w Polsce, poza owocowymi – jest pod ochroną.
Im mające dłuższy okres wzrostu i jest bardziej długowieczne np. dąb czy nawet lipa, tym wyższa kara za wycinkę.
Polecam wyjaśnienia prawnika w tej materii:
http://www.przyrodapolska.....prawna.htm
6 stycznia 2010, o godzinie 20:56
Kurcze, Gosia kopnęli w zadek i wylądował „wyżej”. A może te platformerskie niezguły z komisji hazardowej „coś tam, coś tam” wygrzebały? I da fortuna, że już niebawem Gosiu wróci do rodzinnego Darłówka i powalczy o funkcję sołtysa, gdzieś w okolicach tej pięknej miejscowości. A po latach wnukom opowie o swoich przewagach na peronie we Włoszczowej, o urokach gry w totalizatora sportowego, o dzielnej postawie w walce z komuną, gdy już ona padła.
Tak fajnie było robić zgrywy z formalnego wykształcenia prof. Bartoszewskiego, min. Rostowskiego, prez. Kwaśniewskiego, premiera Mazowieckiego i innych łże Polaków. Wtedy to była patriotyczny powinność. Ba,więcej, chrześcijańska powinność. Wszak wiadomo: tylko prawda, prawda, prawda i tylko prawda nas wyzwoli.
Ale zakwestionować, że Dyplomowany Urzędnik Państwowej Administracji nie może podawać się za prawnika bo nim po prostu nie jest, to: skur…, czepialstwo, hańba, upadek zasad, nagonka, itp, itd.
W czasach mojej młodości mawiano, że z d.u.p.a.y prawnik jak z koziego zadu trąba. Po to nazwano wydział uniwersytecki Wydziałem Prawa i Administracji by nie mylić prawników z dyplomowanymi administratorami, „administratyfistami” ( brr…co za nazewnictwo! ). W czasach p. Kempy by dostać się na aplikację prawniczą i zostać prawnikiem t.j. sędzią prokuratorem, adwokatem, radcą trzeba było skończyć PRAWO. Taka uroda tego wydziału, że skończysz prawo a prawnikiem nie jesteś. ( pomijam ścieżkę awansu naukowego ). W dyplomie czarno na białym magister prawa. I co? Mgr prawa, ale nie prawnik. Tak jak magister historii nie jest historykiem tylko najczęściej nauczycielem przedmiotu historia w szkole.
I znowu stara prawda w oczy kole. Jak Kali ukradł to dobrze, jak Kalemu, to lament. I żeby już skończyć. Na zasadzie rozumowania pani Kempy, każdy kończący wydział Mat- Fiz-Chem. ( był kiedyś taki wydział na UMK ) byłby nie tylko chemikiem ale fizykiem i matematykiem do kupy. Konkluzja. Pani poseł nie jest prawnikiem. I dobrze, bo żaden profesjonalny prawnik nigdy nie mógłby się tak jak ona wypowiadać o śp B. Blidzie.
Nadawanie innego znaczenia słowom powszechnie zrozumiałym to stara metoda. Świetnie o tym pisał Klemperer, a i nasz M.Głowiński sporo do jego ustaleń dorzucił. Co? Strzelam do wróbla z armaty? Może. Ale zło zaczyna się tak po prostu, niewinnie, zwyczajnie. Pewnie. Nic nam nie grozi. Nie ten czas, nie te klimaty. W końcu „kaczyzm „to nie powód do intelektualnych rozważań. To tylko przejaw wisielczego humoru części naszych współziomków.
6 stycznia 2010, o godzinie 21:13
Tutaj jest cos ciekawego:
Popularny agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego o pseudonimie Tomasz Małecki został wybrany Człowiekiem Roku przez „Gazetę Polską”.
http://www.se.pl/wydarzen.....25597.html
.
Warto zanotowac w pamieci nazwisko pana Tomasza Sakiewicza, ktory w ten sposob walczy z salonem. Mysle, ze nastepnym krokiem na tej drodze powinno byc uhonorowanie sprawcow odpilowania wiadomego napisu znad bramy. W tym tez mozna sie dopatrzec czynu wartego uhonorowania przez „Gazetę Polską”.
6 stycznia 2010, o godzinie 21:18
Zapomnialem poinformowac Panstwa, ze w Kielcach wlasnie zmieniono nazwe ulicy Gagarina na ulice jakiegos ksiedza czy tez biskupa. jesli Panstwo myslicie, ze zartuje, to nie zartuje. Widzialem stosowne pismo skierowane do mieszkancow bylej ulicy Gagarina.
.
Ciekaw jestem, kiedy powstanie ulica Tomasza Małeckiego. S~dzac z komentarzy pod wspomnianym linkiem, spoleczenstwo przyjeloby taki gest z radoscia.
6 stycznia 2010, o godzinie 21:21
Natomiast my skupieni na tym blogu mozemy zaproponowac, zeby powstala ulica Mawara. W koncu zasluzyl sie nad wyraz. Ewentualnie, ulica „Kasi i Mawara”.
6 stycznia 2010, o godzinie 21:31
JUR
Zanim coś wpiszesz dobrze jest rzucić okiem na inne wpisy, a
było już (wczoraj) na temat zawodu Kempy i Urbaniaka.
http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88667
.
A ty wpadłeś zadowolony i od razu bibrzysz, żeby choć z sensem. Jeśli ktoś skończył Wydział Prawa i Administracji (kiedyś innych wydziałów kształcących prawników praktycznie nie było – wszystkie tak się nazywały), to może nazywać się prawnikiem, choć z pewnością nie adwokatem czy sędzią, chyba że zrobił odpowiednią aplikację. Jeśli ktoś skończył polonistykę, może mówić, że jest polonistą, nawet jeśli nie pracuje naukowo tylko chwilowo jest magazynierem lub na stałe dziennikarzem. Słowo „prawnik” jest na tyle ogólne, że może odnosić się do profesora wykładającego na uniwersyteckim wydziale prawa, adwokata, radcy prawnego, sędziego, prokuratora, rejenta etc. i oczywiście absolwenta wydziału prawniczego, niezależnie od tego w czym specjalizował się, w prawie morskim, cywilnym, administracyjnym czy każdym innym.
6 stycznia 2010, o godzinie 22:41
Narciarz2
„Zapomniałem poinformować Państwa, ze w Kielcach właśnie zmieniono nazwę ulicy Gagarina na ulice jakiegoś księdza czy tez biskupa. jeśli Państwo myślicie, ze żartuje, to nie żartuje. Widziałem stosowne pismo skierowane do mieszkańców byłej ulicy Gagarina”.
.
Jak na pracownika nauki jesteś zdumiewająco mało precyzyjny. To sąsiednia ulica (przy której jest liceum Żeromskiego) nosi nazwę księdza, a konkretnie ks. Piotra Ściegiennego, związanemu z Kielecczyzną działacza chłopskiego i niepodległościowego, zesłanego na Syberię. Dzieci uczą się o nim w szkole, uczyły chyba nawet uczyły się i za komuny. Nazwa ulicy o której piszesz istotnie będzie zmieniona. Jurij Aleksiejewicz Gagarin zbrodniczo zostanie pozbawiony ulicy, mimo niepodważalnych zasług dla Kielc. Ta łada uliczka w sympatycznej okolicy nosić ma nazwę Mariana Sołtysiaka ps. „Barabasz”, oficera AK i komendanta kieleckiego Kedywu.
.
http://pl.wikipedia.org/w.....5%82tysiak
.
Ja akurat nie zgłaszam sprzeciwu, ktoś mojej bliskiej rodziny był żołnierzem w oddziale Barabasza. Rozumiem, że twoja tamtejsza rodzina to pewnie kielecka komuna i dziś pozbawiona Jurija Aleksiejewicza czuje się cokolwiek niewyraźnie. W końcu coś może być na rzeczy, Barabasz po wyjściu z więzienia nie miał w Kielcach łatwego życia, tamtejsza komuna i ubecja dobrze pamiętała, że był wybitnym, ale bardzo niesłusznym partyzantem. Podobna zbrodnia miała miejsce w Kielcach kilkanaście lat temu, kiedy ulicę Armii Czerwonej zmieniono na Bodzentyńską. Tak, zbrodnia to była niesłychana.
.
PS. Wiedząc, „że nie żartujesz” przypuszczam, że w twoim ścisłym umyśle powstała dziwna zbitka informacyjna, której nie potrafiłeś racjonalnie przetworzyć z powodu braku danych. Znany z Ewangelii Barabasz (uwolniony przez Piłata zamiast Jezusa) skojarzył ci się z księdzem, „czy też biskupem”. A to tylko znany w Kielcach partyzant, pseudonim „Barabasz”. Do czegóż to prowadzi ignorancja religijna i zaległości w wychowaniu patriotycznym? :)
6 stycznia 2010, o godzinie 22:55
narciarz2
„Popularny agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego o pseudonimie Tomasz Małecki został wybrany Człowiekiem Roku przez “Gazetę Polską”.
http://www.se.pl/wydarzen.....25597.html
.
Popieram cię Narciarzu, agent Tomek? No nie, za wysokie progi. Polański powinien być człowiekiem roku. Teraz Polska. :) Niech Sikorski ruszy swe tłuste dupsko z ministerialnego fotela i zrobi coś w tej sprawie. Cały swiat mówi i mysli o Polańskim. Czy Szwajcaria ośmieliłaby się wydać człowieka roku do tego barbarzyńskiego kraju rządzonego przez klikę Obamy?
:)
6 stycznia 2010, o godzinie 23:00
Mawarze!
A czemu to nie może zostać ulica Gagarina, a nową nazwać ul. Barabasza? Czy trzeba to zmieniać? Nawet nie wiem, jakbyś pluł, tak jak to zwykle robisz, jest to człowiek, który pierwszy poleciał w Kosmos. Jakoś ulice Neila Armstronga Cię nie drażnią. Atak na Gagarina uważam za obrzydliwy i małostkowy, ten człowiek nic nie zrobił złego, był wybitną postacią światową, tak jak wspomniany Amerykanin. Ale u PiSowców jest wszystko biało – czarne, wysłany przez komunistów, to nie ma uliczki. Co innego, jakby poleciał w „Apollo”! Aaaaaaaaaaa, to co innego. Ruja i poróbstwo.
6 stycznia 2010, o godzinie 23:06
Zofia
.
„Po pierwsze – jeśli już, to nie KGB a FSB.
Po drugie, służby tego rodzaju są po to, na całym świecie, by wyłapywać zagrożenie wewnętrzne dla kraju”.
.
Tak? A to co to jest?
http://www.dziennik.pl/wy.....ojne_.html
”
„Media w Rosji podkreślają, że zatrzymanie szpiega przez polską ABW mogło stać się przyczyną odwołania ze stanowiska w kwietniu ubiegłego roku szefa służby wojskowej GRU generała Walentina Korabielnikowa.
Dziś ABW potwierdziła zatrzymanie osoby podejrzanej o szpiegostwo. Człowiek ten usłyszał już zarzut popełnienia przestępstwa, za które może grozić dziesięć lat więzienia.
Według informacji „Dziennika Gazety Prawnej”, chodzi o Rosjanina, który mieszka w Polsce od ponad dziesięciu lat. Mężczyzna, który biegle mówi po polsku, prowadził niewielką firmę, a o jego działalności szpiegowskiej prawdopodobnie nie wiedziała nawet rosyjska ambasada”.
6 stycznia 2010, o godzinie 23:08
O interesach oligarchii politycznej w Rosji, w tym Putina. Jak sie drobicćw czasach kryzysu. Zofia lepiej niech tego nie czyta.
http://www.osw.waw.pl/pl/.....-timczenki
6 stycznia 2010, o godzinie 23:37
Torlin
.
„A czemu to nie może zostać ulica Gagarina …”.
.
Z prostego powodu, nikt lokalnej społeczności nie pytał się, czy życzą sobie miec ulice o takiej nazwie. Teraz decyduje ta właśnie lokalna społeczność, reprezentowana przez wybieralne władze samorządowe. Chciałeś okrągłego stołu to nie narzekaj. Gdyby nadal trwała komuna pozostałby i Gagarin, pluj sobie w brodę. Jednak rumuńska Securitate miała więcej honoru, kiedy upadał reżim Ceauşescu to jej funkcjonariusze przynajmniej strzelali z okien budynków do demonstrantów na ulicy, walcząc rzecz jasna za komunę. A ty, jak powtarzał Kisiel: „Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”. :)
.
„…. a nową nazwać ul. Barabasza”?
.
Nowa byłaby na jakimś zadupiu, osiedlu domków, pewnie w lesie. A ten człowiek zasłużył na ulice w centrum miasta jak mało kto. I tyle. Albo pokazujemy następnym pokoleniom wzorce warte pokazania, albo pozostajemy zsowietyzowani. Trzeba wybierać.
.
Jakoś ulice Neila Armstronga Cię nie drażnią.
.
Wymień znane ci ulice Armstronga w Polsce to pogadamy, czy mnie nie drażnią i dlaczego drażnią lub nie drażnią.
.
Ale u PiSowców jest wszystko biało – czarne, …
.
U pisowców zawsze było mniej szarej strefy. Możesz utrzymywać, że to wada.
6 stycznia 2010, o godzinie 23:39
Mawar,
a dlaczego mam nie czytać tego co OSW wypisuje?
Po pierwsze tzw. oligarchowie dorabiali się w Rosji wcześniej. Np. szef ŁUKoil’u
Po drugie – kapitał zostaje w Rosji i się pomnaża.
Po trzecie – w interesie Rosji jest mieć własnych biznesmenów i własne wielkie koncerny niż dawać się wyżyłowywać obcym spoza Rosji.
Kilka przykładów z „moich” branż:
Stocznie w Niemczech (3/4 udziałów w nich)- w Wismarze i Rostocku od Rosyjskich Funduszy Inwestycyjnych wykupił b. minister energetyki i członek rady nadzorczej Gazpromu wraz z synem. Nb. za zgodą i błogosławieństwem nie tylko prezydenta Miedwiediewa ale i Angeli Merkel. Oboje politycy omawiali tę sprawę w Soczi osobiście w maju ub. roku.
Port w Ust-Łudze, planowany jako Bałtyckie Centrum Morskie Rosji, jest portem budowanym od zera i to wg najbardziej nowoczesnych technologii i jest sprawą zrozumiałą, ze strategiczne terminale, w tym np., naftowy, w tym porcie będą należały do rosyjskiego biznesu a nie obcego kapitału.
Wiem o tym od b. dawna, nikt tego w Rosji nie ukrywa, zapowiadał to m.in. w 2001 r w Gdańsku podczas Konferencji Ministrów Transportu Państw Nadbałtyckich, w której uczestniczyłam, ówczesny minister transportu Rosji – Siergiej Frank, dzisiaj biznesmen, mający w swojej gestii flotę kontenerowców we Władywostoku. Ostatnie budowane nb. w szczecińskiej stoczni.
OSW Ameryki nie odkrywa.
Rzecz w tym, że OSW buduje swoje analizy bez podawania źródeł, a jeśli już, to są to …przedruki z zachodnich pism.
A dla mnie OSW w sprawach Rosji nie jest żadnym autorytetem.
„Analizy” ośrodka są opiniami propagandowymi i to szalenie prymitywnymi a nie porządnymi analizami.
Jak chciałeś mnie zaszokować, to strzał w kulą w płot.
6 stycznia 2010, o godzinie 23:44
I tak MAWARZE możemy sobie poględzić o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Naradzenia. Dla Ciebie Dyplomowany Urzędnik Państwowej Administracji jest prawnikiem, dla mnie nie. Prawnik to ten, który skończył pełne, PEŁNE Mawarze, studia prawnicze zwieńczone magisterką i odbył aplikacje radcowską, notarialną, sędziowską, adwokacką, prokuratorską bądź zdobył tytuł naukowy, który pozwala mu wykonywać zawody prawnicze. Dla Ciebie sierżant Jan Kowalski z drogówki, wybitny znawca i praktyk ( mandaty ) prawa drogowego jest prawnikiem, dla mnie nie koniecznie. Tylko tyle i aż tyle. Sądzisz inaczej. Twoje prawo. Na marginesie. Może Ty i Twoje pokolenie macie racje. Nie ważne kto ma jaki zawód, ważne jaki sobie przypisał.
P.s. Mam przed sobą indeks. Rok 1964. Pomijam szczegóły. Wydział prawa wydrukowano. To tak dla porządku, bo piszesz, „że kiedyś praktycznie innych wydziałów kształcenia prawników nie było”. Były.
6 stycznia 2010, o godzinie 23:57
Mawar,
zaraz wejdę na „wieszczące” media z Rosji i sprawdzę co powypisywały i wtedy się wypowiem.
Przy tym mam pewne niejasne przeczucie – że w tej całej aferze coś nie gra.
W dobie komputerów, internetu nie trzeba używać specjalnej aparatury nadawczej, by przekazać informację z Polski w świat tak, by się nikt nie połapał w jej treści.
Epoka Hansa Klossa jest za nami. Od dawna.
Złapanie szpiega – to nie powód do rewolucji w służbach kraju, który go nasłał.
W Polsce działają szpiedzy nie tylko rosyjscy, z USA też są. To, ze Polska jest sojusznikiem USA w NATO nie ma najmniejszego znaczenia.
Tak samo jak Polska ma swoich w Rosji. Nie wykluczone, że i w USA.
Co najwyżej Rosjanie złapią kilku naszych szpionów u siebie i nastąpi jakaś wymiana.
To załatwia się dyskretnie a nie medialnie, jak u nas w tej chwili.
Jak do medialnych doniesień dołączymy spektakl prezydencki z odznaczeniem dla łapaczy szpiegów z ABW – to mamy przedstawienie propagandowe.
Szpion złapany w lutym a po 11 miesiącach – spektakl polityczno-rozrywkowy w mediach i kancelarii prezydenckiej.
Dla mnie jest to element wojenki politycznej polsko-ruskiej.
Pewnie w odwecie za gazociąg Nord Stream, albo coś tam jeszcze.
I jeszcze jedno – GRU to rosyjski wywiad wojskowy, dlaczego więc w sprawie rosyjskiego szpiega wojskowego – śledztwo prowadzi w Polsce cywilna prokuratura?
To też jakieś dziwactwo.
Co do lecenia głów w Rosji – to jestem przekonana – że nie będzie.
7 stycznia 2010, o godzinie 00:47
No cóż Mawar
z tym szpiegiem i oddźwiekiem w Rosji raczej cienko.
RIA NOvosti – ani słowa.
Ostatnia nota o szpiegach w relacji Polska-Rosja pochodzi z 2007
*
29/10/2007
MOSCOW, October 29 (RIA Novosti) – A military court in Moscow sentenced Monday a Russian major to seven years in prison for spying for Poland.
Investigators in the Federal Security Service (FSB) said Major Sergei Yurenya had been recruited by Polish security agencies in 2005-2006, and had subsequently provided them with intelligence on military units in the Moscow Military District, an area covering some 700,000 square kilometers (430,000 square miles) in central Russia.
Investigators also said Yurenya had also made attempts to infiltrate into the FSB, Russia’s main domestic security body.
A military prosecutor, Ramil Shakurov, said on Monday that Yurenya „was arrested while performing a new Polish assignment to infiltrate into FSB ranks”.
„I am satisfied with the court ruling, as Yurenya pleaded guilty on all charges,” Ramil Shakurov said, adding that no major damage had been caused to the country’s security.
Yurenya, who had also pleaded guilty of treason during the investigation, was stripped of his rank.
***
Na http://www.prime-tass.com – też nic, ale to ekonomia.
http://www.echo.msk.ru
w The Moscow Time – też nic. nie.
The criminal case against him was opened in March 2007 and passed on for court hearings in August.
Natomiast Echo Moskwy pisze dzisiaj dosłownie tak:
http://www.echo.msk.ru
*
Новый скандал может обострить российско-польские отношения. По информации Франц-пресс , еще в начале прошлого года в Польше был задержан шпион из России.
Информацию о российском разведчике Варшава долго держала в секрете. Человеку, обвиняемого в шпионаже в пользу России, держат под арестом уже почти год, – сообщает Франц-пресс, со ссылкой на польское издание «Дзиннек газета Правна». Известно о нем немного. Во всяком случае имя и фамилию подозреваемого, газета не называет. Зато сообщает, что в Польше он проживал более десяти лет и в совершенстве владел языком. Предполагаемый разведчик трудился в фирме, которая занималась продаже оптических прицелов для охотничьих ружей. В прочем, правоохранительные органы Польши подозревают, что это предприятие создавалось исключительно для прикрытия этого человека. Впрочем, – отмечает издание, – доказать вину задержанного будет нелегко. Ведь в контакты с российским посольством он не вступал. Секретную информацию, – полагают польские власти, – он передавал по другим каналам.
Издание не исключает, что именно задержание российского шпиона.
B Польше стало причиной отставки главы ГРУ генерала Валентина Корабельникова. Он покинул свой пост в апреле минувшего года.
*
Informację z Echa Moskwy od 6 stycznia, godz. 8.00 czasu moskiewskiego do tej pory przeczytało aż 446 osób.
Czyli kto pisze i co pisze?
Echo Moskwy daje przedruk z agencji France Press i Dziennika Gazety Prawnej – i przytacza ich opinie!!!
7 stycznia 2010, o godzinie 01:39
JUR
„P.s. Mam przed sobą indeks. Rok 1964. Pomijam szczegóły. Wydział prawa wydrukowano. To tak dla porządku, bo piszesz, “że kiedyś praktycznie innych wydziałów kształcenia prawników nie było”. Były”.
.
Pewnie wprowadzono je w latach 70. i dotrwały do lat 90. W latch 70. odbyła sie mała rewolucja w studiach prawniczych, a nawet przez kilka były one czteroletnie.
7 stycznia 2010, o godzinie 01:46
Zofia
„Po trzecie – w interesie Rosji jest mieć własnych biznesmenów i własne wielkie koncerny niż dawać się wyżyłowywać obcym spoza Rosji”.
.
Wytłumacz jeszcze czemu to koniecznie maja byc kagiebowcy, koledzy Putina? A nie młodzi zdolni żydzi, jak Chodorkowski? I czy to jest normalne w XXI wieku?
A co byś powiedziała, gdyby Tusk ze Schetyną i Palikotem weszli w posiadanie Orlenu? Jasnanaielka bylaby zadowolona, wyszłaby za Palikota, ale my to już mniej. :)
7 stycznia 2010, o godzinie 07:32
Mawarze!
„nikt lokalnej społeczności nie pytał się, czy życzą sobie mieć ulice o takiej nazwie” – gdzie Ty widziałeś jakiekolwiek konsultacje w sprawach nazw. Ja rozumiem, to, czego nie może zrozumieć Bekas, że wybrano władze samorządowe i one o tym decydują. Ale tu, na tym przykładzie widać jak na dłoni, co nas dzieli. Ty jesteś (a raczej Wy – PiSowcy) Kalim, odpowiadasz w zależności od tego, jak Ci wygodnie. Tutaj jest ważna wola mieszkańców.
Prezydent Kielc Wojciech Lubawski wywodzi się z Porozumienia Polskich Chrześcijańskich Demokratów (PPChD) – polskiej partii chadeckiej powstałej w wyniku połączenia się Porozumienia Centrum z Partią Chrześcijańskich Demokratów i Ruchem dla Rzeczypospolitej (i jesteśmy w domu – że tak powiem).
Inna rzecz, że naprawdę nie rozumiem ataku na Gagarina. Co ten człowiek Wam zrobił?
Mówisz, ludność decyduje. A jak PiS chciał za wszelką cenę zmienić uliczkę na Ursynowie pod nazwą ZWM, to za wszelką cenę trzeba było okolicznych ludzi sterroryzować, aby nazwę zmienili. To w końcu społeczeństwo decyduje, czy nie? A ZWMowcy się PiSowi nie dali i do dzisiaj ta ulica jest o tej nazwie.
„Nowa byłaby na jakimś zadupiu, osiedlu domków, pewnie w lesie”. Naprawdę uważasz, że w Kielcach nie buduje się już wielkich arterii i tras, które można nazwać jego imieniem? Tylko budowane są uliczki na zadupiu? A ja po prostu jestem przeciwnikiem zmieniania starych nazw, niekiedy w sposób skandaliczny, tak jak zamiana ul. Stołecznej na Popiełuszki.
A tego zdania nie rozumiem. „Albo pokazujemy następnym pokoleniom wzorce warte pokazania, albo pozostajemy zsowietyzowani. Trzeba wybierać”. Ja podkreślam, jestem całkowicie „za” Barabaszem, mój ojciec był członkiem oddziału partyzanckiego na Kielecczyźnie, tylko nie rozumiem, dlaczego Gagarin, pierwszy człowiek lecący w Kosmos, nie może być wzorcem wartym pokazania młodym pokoleniom i dlaczego ja, uznający jego historyczny i doniosły czyn, mam się czuć zsowietyzowany.
Ale ja tego nie zrozumiem, na tym polega po prostu pokrętna logika PiSowska.
7 stycznia 2010, o godzinie 08:31
Mawar: „Z prostego powodu, nikt lokalnej społeczności nie pytał się, czy życzą sobie mieć ulice o takiej nazwie. Teraz decyduje ta właśnie lokalna społeczność, reprezentowana przez wybieralne władze samorządowe.”
.
Zgoda, sprawa jest załatwiona lege artis i w zgodzie z demokratycznymi procedurami. Nie sądzę wszakże, by powszechnie manifestowane życzenie lokalnej społeczności było dokładnie takie: zabrać ulicę Gagarinowi i oddać Barabaszowi. To było jedynie życzenie paru radnych. W dodatku z przykrym politycznym posmaczkiem, bo jak słusznie zauważył Torlin, nie doszło by do tego, gdyby Gagarin był innej narodowości.
Generalnie uważam, że arbitralne zmienianie wszelkich dobrze zakorzenionych nazw (ulic, miejscowości itp.) jest barbarzyństwem, nawet jeśli ma akceptację lokalnej społeczności. Wyjątkiem są sytuacje, gdy ulica nosi imię osoby niegodnej, dlatego nie protestowałbym, gdyby zabrali ją Dzierżyńskiemu czy Leninowi. Ale Gagarinowi…
Nawiasem mówiąc, w politycznie motywowanej żonglerce nazwami miast, wsi, ulic itp. celowali Sowieci. Czy to są właśnie te „wzorce warte pokazania następnym pokoleniom”?
7 stycznia 2010, o godzinie 08:43
Skoro mowa o ulicach, to mam dla Panstwa propozycje. Mysle, ze wszyscy sie podpiszą. Stworzmy komitet zalozycielski Osiedla IV Rzeczpospolitej (w skrocie „Osiedla”). Mawar zostanie honorowym przewodniczacym. Jako czołowy demagog ma kwalifikacje, zas jako czołowy funkcjonariusz ma dojscia. Takiego Przewodniczacego nam potrzeba.
.
Na Osiedlu beda dozywotnio mieszkać ci wszyscy, ktorzy obecnie uczestniczą w zyciu politycznym, a nie powinni. Wstep tylko za przepustkami. Wyjscie na miasto tylko z pielęgniarzem. Willa Mawara oczywiście w centrum, na skrzyżowaniu Alei Propagandy z Ulicą IPNu. Naprzeciw willi pomnik Trzech Spiacych (Kurtyki, Cenckiewicza, i Gontarczyka). Tuz obok Zaułek Zyzaka. Niedaleko będzie Plac Oczywistej Oczywistości, a przy nim gustowny Pałacyk Byłego Prezydenta z dobudowanym Skrzydłem Prezesa. W skrócie znany jako Pałac Dwu Takich. Od Pałacu idziemy ulicą Wiernego Druha, przy ktorej położony jest Dom Bez Klamek. Po drodze mijamy Dom Z Basenem oraz Dom Spokojnej Posłanki. Ta część Osiedla będzie znana jako Saska Kempa. Od Saskiej Kempy skręcamy w Ulice CBA. Na rogu ulicy stać będzie pomnik Człowieka Roku Gazety Polskiej, codziennie skrapiany perfumami. Pod pomnikiem kobiety z Warszawy i okolic mogą codziennie składac swieże kwiaty, a takze szeptać mu swoje słodkie sekrety na ucho wyposażone w mikrofon.
.
Państwo zapytacie zapewne, czy Ojczyzne na to stać? Odpowiadam: stać na pewno, poniewaz uczestniczenie pensjonariuszy Osiedla w życiu publicznym kosztuje Kraj znacznie więcej, niz dożywotnie zamknięcie ich na Osiedlu na koszt podatnika.
7 stycznia 2010, o godzinie 08:46
Nawiasem mówiąc, w politycznie motywowanej żonglerce nazwami miast, wsi, ulic itp. celowali Sowieci. Czy to są właśnie te “wzorce warte pokazania następnym pokoleniom”?
.
PiS uczył sie od komunistow, stosuje ich metody, a ostatnio nawet zawarł przymierze z post-komunistami w celu podzialu łupów w telewizji tzw. publicznej. Od tzw. prawicy do tzw. lewicy jest jeden malutki kroczek, a tak naprawde nie ma zadnego.
7 stycznia 2010, o godzinie 08:49
Zegnam sie z Umęzonym Krajem oraz z Państwem. Mam nadzieje, ze tymczasowo. Do usłyszenia.
7 stycznia 2010, o godzinie 09:14
Pawle.
„Bekasie, lewica i prawica to nie są pojęcia bezwzględne. Lewicą jest się zawsze względem kogoś.”
Mylisz ocenę ze znaczeniem. Słowa są po to, by nieść za sobą konkretne znaczenie. I czyjeś czyny, poglądy najpierw trzeba sklasyfikować, a potem możesz je i oceniać. Ale to dwie różne sprawy.
Upaństwawianie mojego drzewa, to czysty socjalizm NIEZALEŻNIE od moich poglądów na tę sprawę. Ja mogę ten pogląd popierać i wtedy jestem socjalistą (przynajmniej w tym zakresie), albo i nie popierać, i wtedy socjalistą nie jestem. Garbaty nie przestaje być garbatym, niezależnie od środowiska.
Torlin nie jest socjalistą WZGLĘDEM MNIE, jak utrzymujesz. Jest nim dlatego, że jego poglądy SĄ SOCJALISTYCZNE. Spełniają wymagania socjalizmu. Tu masz definicję z wiki:
(pl.wikipedia.org/wiki/Socjalizm)
Przeczytaj pierwsze zdanie i już wiesz, że kontrola „drzewna”, to socjalizm. Tyle.
Lewica, co prawda, miesza teraz znaczenie słów na maksa, w wyniku czego taki socjalistyczny PiS jest przedstawiany jako prawica, ale to faktów nie zmienia.
Podany przez Ciebie przykład partii, chyba komunistycznej partii USA?, nie świadczy o tym, że postulaty stały się nielewicowe, bo spełnione są teraz w USA, i to przez republikanów, ale o tym, że republikanie stali się lewicowi. Jeśli ktoś coś ukradnie, to przestaje być złodziejem, bo złodziejstwo zostało zalegalizowane???
Przy okazji. To jest świetny dowód na to, że USA nie są już kapitalistyczne.
„Osobiście uważam, że restrykcje co do wycinki drzew są słuszne. ”
Okej, przyjmuję. Ale i Ty, Pawle, przyjmij żeś socjalista. Na fakty nie ma się co obrażać.
Przy okazji.
Przepis dotyczący drzew jest nie tylko socjalistyczny i w konsekwencji antywolnościowy, ale i szkodliwy, i martwy.
Martwy, bo jak kontrolować każde drzewo i każdego jego najemcę?
Jak ktoś chce drzewo wyciąć, to po prostu podlewa je jakąś szatańską miksturą i czeka aż uschnie. Ewentualnie tnie bez strachu, jak ma niedonoszących sąsiadów. Taka jest rzeczywistość.
Tu uwaga. Wyobrażasz sobie, żeby jakiś wysoko postawiony partyjniak płacił za wycięcie drzewa??? Ja nie. Restrykcje są dla maluczkich.
Szkodliwy, bo deprawuje człowieka. Działa on wbrew prawu. Obszedł ten głupi przepis, za chwilę może obejść przepis słuszny. Już to umie. W dodatku część ludzi zaczyna być donosicielami.
Szkodliwy, bo uschniętego drzewa nie da się już wykorzystać jako surowca do budowy domu na przykład. Można je już tylko spalić. (cholera, piszę to-to intuicyjnie, ale chyba się nie mylę?)
Mogę się też założyć, że gdyby był ten przepis surowo przestrzegany, to ilość sadzonych drzew przy domach spadłaby, bo po co mam się potem z nieswoim drzewem użerać? I płacić jeszcze za wycięcie.
Ciekawi mnie też, co się robi w takiej sytuacji:
Ma ktoś wielki taras zadaszony. Kupuje megadonicę i sadzi w niej drzewo. Ono sobie rośnie i osiąga rozmiary, które obejmuje już przepis. I teraz co, właściciel może je przestawiać dowolnie? A jak je wytnie, to co? Podlega pod ten przepis czy nie?
Walka z problemami, które normalnie nie istnieją…
……………………….
„Z prostego powodu: drzewa wycina się szybko, ale rosną powoli. Zbyt łatwo ludzka chciwość, bezmyślność lub głupota mogą tu wyrządzić nieodwracalne szkody.”
Pawle.
To już tutaj omawiałem. Nie wiem skąd w Tobie tyle pogardy dla ludzi. (Siebie też tak marnie oceniasz?) Uważasz, że ludzie to bezmózgie potwory, co to, jak im dać coś na własność, to zaraz to-to zniszczą? Naprawdę tak uważasz???
Masz samochód? Pewnie tak.
No to oddaj go w „państwowe ręce”, skoro uważasz że państwowe lepsze, a prywatne złe. Zobaczymy ile Twój wóz wytrzyma.
7 stycznia 2010, o godzinie 09:21
Ja już na tym blogu pisałem jaka głupotą jest zmienianie nazw ulic z przyczyn stricto politycznych. Zamieszanie olbrzymie, najdotkliwiej bije w mieszkańców tych ulic. Dziś rządzący nadają ulicy nazwę swego polityka , a jutro ta partia traci wpływy i nowa władza usuwa nazwę i nadaje swoją , za jakiś czas się kompromituje i następna znów robi zmianę ciągłe zamieszanie i wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Tak jak pisał Narciarz zmianę nazwy ulicy można i należy akceptować gdy człowiek tak uhonorowany ewidentnie jest zbrodniarzem /wide Dzierżyński, Stalin, Hitler, Polpot/ W innych przypadkach nie ma sensu.
Większość mieszkańców często nawet nie wie kim był człowiek którego nazwę ich ulica nosi. Ja sam dopiero po pewnym czasie dowiedziałem się że patron mojej ulicy to jakiś mało znany działacz robotniczy skoro tak się zwie niech zostanie.
Co do Gagarina to wydawałoby się, że nazwa nie powinna żadnemu rozsądnemu człowiekowi przeszkadzać bo to żaden polityk, ale człowiek uznany pierwszym kosmonautą , a więc bądź co bądź symbol.
7 stycznia 2010, o godzinie 09:26
A Mawar, jak zwykle , nawet nie czyta co inni piszą tylko pisze swoje. Ja wyraźnie napisałem, że podałem, że Kempa podała do sejmu jest prawnikiem .a Mawar powołuje się na zapis sejmowy – czy jest sens z nim dyskutować?
7 stycznia 2010, o godzinie 09:51
Torlinie.
„Jak Ci się nie podoba przedstawiciel, to go sobie odwołujesz. W polityce jest to samo, jak Ci nie odpowiada poseł, senator, wójt, burmistrz czy prezydent, to go sobie odwołujesz.”
JAK mam go sobie odwołać? Pomijam już, że jest bezkarny.
Pisałeś niedawno, że PO nie robi tego, co uważasz za słuszne, pisałeś, że głosowałeś na PO. Zatem postuluję:
Torlinie!
Odwołaj swojego przedstawiciela!
Życzę powodzenia!
„Tak z definicji może Tobą rządzić, bo tak wybrał naród, m.in. Ty.”
Ja?!?!? Zapewniam Cię, że nie!
………………………
„Widać nie rozumiesz słowa “przedstawiciel”, bo co to za przedstawiciel niemający upoważnień?”
Cóź, wg mnie Ty nie rozumiesz znaczenia słowa „przedstawiciel”. Przedstawiciel jak najbardziej ma upoważnienie, bo inaczej nie byłby moim przedstawicielem. Chodzi zaś nie o to, a o to, że przedstawiciel wg mnie nie może wywijać swoim mocodawcą. Wg Ciebie może, i okej, przyjmuję to do wiadomości.
Tyle, że to nie jest to już przedstawiciel, a Twój pan. Niezależnie od tego czy Ty to przyjmujesz do wiadomości czy nie.
……………………
„A zastanawiałeś się nad tym, jak technicznie wyglądałoby uzgadnianie ustaw z 24 milionami obywateli?”
O to, to, to!
Torlinie!
To kolejny i piękny dowód na to, że demokracji nie da się z powodów technicznych zastosować w rzeczywistości.
Raz, że jeśli ja jestem suwerenem, to nie mam kim rządzić, a dwa: technicznie niemożliwym jest by pytać miliony suwerenów codziennie, co robić w tysiącach spraw.
I się nikt nie pyta. Robi swoje. Ktoś rządzić musi.
Demokracja to teatr.
Ty zamykasz na to oczy, ja nie. Taka różnica.
……………………..
„Jeszcze raz powtarzam, jeżeli nie podoba Ci się Twój przedstawiciel, to go sobie zmień”
Jeszcze raz: JAK??????
I co z tymi, którzy nie chcą i nie wybierają????
Bo nie mają kogo, na przykład????
………………………
„Cała końcówka to Twoja emocja, charakterystyczna dla osób niemających racji, o dyktaturze, wywalaniu, o panach i głupocie.”
Może i emocjonalna.
Ale nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś może zrobić ze mną co chce, a „rząd”, Sejm, Senat, może, i ja nie mam na to żadnego wpływu, to jest to dyktatura. Faktów nie zmienisz.
TU masz wycinek pasujący jak ulał do Twej demokracji, ą, ę:
„Dyktator (bądź grupa rządząca) automatycznie ograniczają, bądź usuwają jakiekolwiek możliwości kontroli władzy, a także wymuszają posłuch, nierzadko stosując przymus.”
(pl.wikipedia.org/wiki/Dyktatura)
…………………….
„A przez całe demokratyczne życie głosowałem na Unię Demokratyczną i na Unię wolności.”
Czyli na partie socjalistyczne. Może Tobie się inaczej wydawało, ale tylko wydawało.
Kuroń, Mazowiecki, Geremek… Socjaliści.
Zapoznaj się z definicją socjalizmu i sprawdź, CO ROBIŁA twoja UD/UW. Kapitalizm wprowadzała?
Po czynach ich poznacie….
…………………….
„Teraz głosuję na PO z braku laku.”
Twoja wola.
Ale ciekawym. Przyszło Ci do głowy nie głosować na nikogo, bo nie ma na kogo?
……………………
„A drzewo ma się nijak do naszych dyskursów, bo moim zdaniem drzewa są własnością ogółu ludzi….”
?????
Okej, pogląd straszny, socjalistyczny, ale przyjmuję.
Drzewo, które ja kupiłem na targu w Koziej Wólce, mam na to rachunek, przewiozłem swoim autem, podlewałem i nawoziłem za swoje pieniądze na swojej ziemi, jest dobrem ogółu?!?!?!
Naprawdę pogląd straszny!
Przy okazji.
Słowa, czyny, poglądy, mają swoje konsekwencje (słowa nie zawsze). Jeśli drzewo na mojej działce nie jest moje, bo jest „własnością ogółu ludzi” (???? Eskimosa z Grenlandii też???), to nie protestuj gdy władzuchna chce zakazać palenia papierosów gdziekolwiek. Nawet w Twoim mieszkaniu. Bo w końcu powietrze też jest „własnością ogółu ludzi”. Poglądy mają konsekwencje. Zacznij je dostrzegać.
Inna rzecz, że Twój protest w sprawie ograniczania palenia jest i niezrozumiały z tego powodu, że Ty przecież jesteś bojownikiem z zanieczyszczaniem powietrza. A nie trzeba być mądrym, aby wiedzieć, że paląc zanieczyszcza się powietrze.
…………………….
„z zasady ich ścinka powinna być pod kontrolą,”
Stawiamy kontrolera pod każdym drzewem???
Nie?
To jak będziemy kontrolować skutecznie???
7 stycznia 2010, o godzinie 09:53
Maćku.G
W sprawie nazewnictwa.
Gdyby tak zastosować zasadę, że ulicę można nazwać czyimś imieniem dopiero 50 lat po jego śmierci, nie byłoby problemu.
7 stycznia 2010, o godzinie 09:55
Bekasie, mam do ciebie pytanie. Skoro, jak ustaliliśmy, już od kilku pokoleń praktycznie cały świat, a w każdym razie kraje najwyżej rozwinięte staczają się w otchłań socjalizmu, to musiał być jakiś punkt początkowy, od którego rozpoczął się ten zjazd i potem było już tylko coraz gorzej. Czy potrafiłbyś go wskazać? Tę epokę w dziejach świata czy Europy, kiedy twoim zdaniem było tak, jak trzeba, a przynajmniej z twojego punktu widzenia najlepiej?
.
„Uważasz, że ludzie to bezmózgie potwory, co to, jak im dać coś na własność, to zaraz to-to zniszczą?”
.
Już wyjaśniałem, chyba nawet więcej niż raz. Nie uważam, że ludzie to potwory. Uważam, że większość ludzi to egoiści kierujący się wyłącznie lub głównie interesem własnym i swoich bliskich. Uważam poza tym, że większość ludzi nie ma dość kompetencji, by dostrzec długofalowe konsekwencje pewnych swoich działań.
Podam ci przykład nieco bardziej wyrazisty, niż kwestia nieszczęsnego drzewa. Ktoś może być prywatnym właścicielem dworu o wybitnej wartości zabytkowej, ale będącego w złym stanie i źle przystosowanego do potrzeb współczesnego życia. Remont i adaptacja zabytku z przestrzeganiem wymagań konserwatorskich byłyby znacznie bardziej kosztowne niż wyburzenie i wybudowanie na jego miejscu nowoczesnej rezydencji. Co zrobi ten człowiek, jeśli będzie miał wolną rękę, a nie jest akurat szczególnie wrażliwy na uroki starzyzny?
7 stycznia 2010, o godzinie 10:57
Pawle.
Punkt początkowy?
Przyłapałeś mnie. Nie potrafię wskazać.
Może rewolucja francuska i oświecenie?
Tyle, że co to ma do rzeczy?
Jak nie wskażę, bądź wskażę źle, to coś zmieni?
…………..
Przykład z dworkami bardzo dobry.
Nawet nie wierzę, że Ty go dałeś.
Bo dać go powinienem ja.
Ale od początku.
„Uważam, że większość ludzi to egoiści kierujący się wyłącznie lub głównie interesem własnym i swoich bliskich.”
Oczywiście, że tak. Tak samo i Ty, i urzędnicy, których Ty nie wiedzieć czemu wyjmujesz z tej grupy. Życie pokazuje, że grabie tylko do siebie zbierają, a grabie urzędnicze zbierają w sposób wzorcowy.
Nie widzę też niczego złego w tym, że człowiek jest egoistą i że myśli o sobie, i że jest interesowny. To motor całej naszej działalności. Zło widzę w systemie, który pozwala na egoistyczne działanie BEZ ponoszenia jego konsekwencji. A socjalizm, demokracja takimi systemami są. Urzędnicy nie ponoszą żadnych konsekwencji swych decyzji. To jest przyczyna zła.
Człowiek jest interesowny. Jeśli wytnie szybko las i sprzeda drzewo, zaraz się okaże, że więcej nic z nim zrobić nie może, i że lepiej jest dobrze gospodarować swoją własnością. Tak, by zarabiać nie raz, a razy wiele. Ludzie się na błędach, jeśli widzą ich konsekwencje, szybko uczą. Jasne, będą i debile. Jak w każdej dziedzinie życia. Tyle, że będzie ich niewielu. Krzywa Gaussa się kłania.
……………….
„Uważam poza tym, że większość ludzi nie ma dość kompetencji, by dostrzec długofalowe konsekwencje pewnych swoich działań.”
I słusznie! Ja też tak uważam.
Tylko dlaczego w takim razie jesteś za prawem wyborczym???
Dlaczego jesteś za tym, by decydowali nie za siebie tylko???
……………….
„Podam ci przykład nieco bardziej wyrazisty, niż kwestia nieszczęsnego drzewa. Ktoś może być prywatnym właścicielem dworu o wybitnej wartości zabytkowej, ale będącego w złym stanie i źle przystosowanego do potrzeb współczesnego życia.”
Komentarz napisany przez rzeczywistość. Sandomierz, to miasto stare. Pamiętam z dzieciństwa kilka dworków, które NIE DOTRWAŁY do obecnych czasów. Rozpadły się pod nadzorem PAŃSTWOWEGO WŁAŚCICIELA. Czyli de facto nadzoru nie było żadnego. Do mych lat młodzieńczych i „transformacji ustrojowej” dotrwały dworki dwa. Jeden został sprzedany prywaciarzowi. I nie uwierzysz, ale ten go nie rozebrał mimo bzdurnych przepisów konserwatorskich i fatalnego stanu budowli, a odrestaurował. Dostawił altanę, zrobił stawik, zrobił pole biwakowe. I zarabia na tym. Człowiek jest interesowny. Drugi dworek nie miał tyle szczęścia. Jest państwowy. Jego życie tli się jeszcze tylko dlatego, że mieszkają tam ludzie. Jednak nikt remontu nie robi. Bo po co? Przecież dworek państwowy.
Wniosek z życia wzięty: prywatne lepsze od państwowego.
…………………..
„Co zrobi ten człowiek, jeśli będzie miał wolną rękę, a nie jest akurat szczególnie wrażliwy na uroki starzyzny?”
Jak wyżej napisałem, postara się zadbać o swoją własność i na niej zyskać. A jeśli jednak będzie miał inną wizję, albo będzie debilem?
No to wyburzy. I co? Świat się zawali?
Znajdź sobie zdjęcie zamku w Sandomierzu z 1939 roku. Porównaj ze zdjęciem zamku współczesnego.
Zaraz po wojnie komuniści wyburzyli więzienie austriackie, tzw. rogal. Wg obecnych przepisów konserwatorskich, to zabytek był.
I co? Stało się coś strasznego?
W latach 70 ubiegłego wieku, przed przyjazdem Gierka, zamek został przebudowany i oszpecony tynkami. Zapewne nikt wtedy nie pytał konserwatora, czy może to zrobić.
I co? I nic.
W czasie potopu szwedzkiego z czterech skrzydeł zamku Szwedom nie udało się rozwalić tylko jednego. A biorąc pod uwagę przepisy konserwatorskie, były one już zabytkowe. Mają więc szczęście Szwedzi, że wtedy nie obowiązywały, bo za ich zniszczenie dopadł by ich Konserwator Królewski i obłożył takimi opłatami, że musieliby się szybciej z Polski ewakuować.
W każdym razie z zamku została 1/4.
I co? I nic.
Swego czasu mój były pracodawca zakupił zabytkowy budynek po siostrach zakonnych. Chciał go odrestaurować i zamieszkać, ale i chciał by władza mu dopłaciła do remontu zabytku (zgodnie z przepisami). Władza nie dopłaciła. Więc on się zdenerwował i budynek rozwalił. I postawił nowy.
I co? I nic.
Ten nowy budynek jest w dodatku niebrzydszy.
Po co to piszę?
Ano po to, by pokazać, że przebudowy, rozbiórki budynków, to normalność. Nienormalne są przepisy konserwatorskie.
……………….
Jeszcze jedno.
Zapraszam do Sandomierza. Przy kościele św. Jakuba (zabytek klasy 0) jest brukowana droga. Normalnie kocie łby nie do jazdy, wg konserwatora zabytek. I nikt tego nie rusza.
Czyny mają konsekwencje….
7 stycznia 2010, o godzinie 11:50
Bekas: „Punkt początkowy? Przyłapałeś mnie. Nie potrafię wskazać.
Może rewolucja francuska i oświecenie? Tyle, że co to ma do rzeczy?”
.
Ma to rzeczy to, że chciałbym uzyskać od ciebie wizję wymarzonego przez ciebie ustroju społeczno-ekonomicznego. Jeśli potrafisz go wskazać w przeszłości, to pochlebiam sobie, iż potrafię wykazać jego potężne niedostatki albo jego nieadekwatność w dzisiejszych czasach.
Jeśli go wskazać nie potrafisz, jeśli nigdy nie był sprawdzony w praktyce, to znaczy, że jest to utopia porównywalna z utopią komunistyczną, tylko o przeciwnym znaku.
.
„Zaraz po wojnie komuniści wyburzyli więzienie austriackie, tzw. rogal. Wg obecnych przepisów konserwatorskich, to zabytek był.
I co? Stało się coś strasznego?”
.
Wiesz, wyburzenie Wawelu też byśmy jakoś przeżyli.
7 stycznia 2010, o godzinie 12:27
Pawle.
W sprawie zamku dodam, że Austriacy DOSTAWILI to więzienie do zamku. Więc przepisy konserwatorskie pogwałcili.
W sprawie Wawelu dodam, że setki zamków poszło w drobiazgi, i żyjemy. I ja, i Ty.
O wielu nie wiemy, bo nie zachował się ślad. Też żyjemy. I ja , i Ty.
Nie bardzo więc wiem, co chcesz mi powiedzieć przez tę wzmiankę o Wawelu.
Przy okazji. On urósł prywatnie, że tak powiem.
………….
Królestwo Polskie za Kazimierza Wielkiego.
Przy wykazywaniu potężnych niedociągnięć zbij je, dla kontrastu, ze stanem obecnym.
Przy wykazywaniu nieadekwatności, wykaż czemu nieadekwatność nieadekwatna.
7 stycznia 2010, o godzinie 13:02
„Królestwo Polskie za Kazimierza Wielkiego.”
.
Chcesz powiedzieć, że najlepiej byłoby wrócić do społeczeństwa stanowego, podzielonego (upraszczam mocno) na rycerstwo, mieszczaństwo, duchowieństwo i kmieci, przy czym przynależność do każdego stanu, prócz naturalnie duchowieństwa, powinna być dziedziczna i każdy stan powinien posiadać odrębne obowiązki, prawa i przywileje. Rządzić powinien dziedziczny monarcha przy pomocy mianowanych przez siebie dostojników i urzędników. Obronność powinna opierać się na pospolitym ruszeniu rycerstwa, zobowiązanego do wyposażenia się, uzbrojenia i wyszkolenia na własny koszt.
Niedociągnięć ci nie wskażę, wtedy to nieźle funkcjonowało. Choć chyba sporym niedociągnięciem była bezdzietność króla Kazimierza.
Nieadekwatność takiego ustroju w XXI wieku bije w oczy.
7 stycznia 2010, o godzinie 13:05
Bekas: „W sprawie Wawelu dodam, że setki zamków poszło w drobiazgi, i żyjemy. O wielu nie wiemy, bo nie zachował się ślad. Też żyjemy. Nie bardzo więc wiem, co chcesz mi powiedzieć przez tę wzmiankę o Wawelu.”
.
To bardzo smutne, że nie wiesz.
7 stycznia 2010, o godzinie 13:08
Bekas,
To co proponujesz trochę by poprawiło ale nie zlikwidowało by problemu z tym nazywaniem ulic
7 stycznia 2010, o godzinie 13:12
Problem by rozwiązało oznaczanie ulic liczbami (148 np), do tego można dopuścić też litery by nie zmieniać numeracji po wchłonięciu jakichś terenów.
7 stycznia 2010, o godzinie 14:05
Mawar,
a skąd Ci wiadomo, ze wszyscy przyjaciele Putina są z byłego KGB.
Jeśli chodzi o Chodorowskiego, to młody zdolny Żyd (narodowość, jak Polak, tak i Żyd – piszemy z dużej litery) nie płacący podatków, ale mający zamiar opędzlować dobra narodowe kumplom z zagranicy – nie jest nikomu potrzebny.
Poza tym nie przyrównuj Rosji do Polski. To są daw różne organizmy państwowe.
Ku rozwadze przypominam, ze pierwsze wielkie fortuny w ulubionych przez Ciebie i PiS USA, np. rodu Kennedy’ch – powstawały na nielegalnym handlu alkoholami, i innych gangsterskich „biznesach”.
Nie udawaj pierwszej naiwnej.
7 stycznia 2010, o godzinie 14:07
sledząc zapartym tchem pseudoduskusje idące na noże zwolenników i członków nie rózniących się w niczym partii podejrzewam, że twory te należałoby traktować jako objaw natręctwa społecznego. Postulat daleko idących demokratów wolności, by w powszechnym głosowaniu decydować o tym, jak szybko mają drzewa rosnąć uważam za świetne. Według mnie w innych krajach już to czynią. Kiedyś jadąc przez Słowację widziałem takie oświetlone stoki. Nie wiedziałem wówczas do czego służą. Dziś już wiem: musiała być to jakaś szkółka drzew, ale dla wieczorowych.
7 stycznia 2010, o godzinie 14:17
Mawar,
przypomnij sobie jak pewien irlandzki katolik, emigrant w USA, niejaki Joseph Patrick „Joe” Kennedy (senior rodu) razem z najstarszym synalkiem prezydenta USA, niejakim Jamesem Rooseveltem w czasie prohibicji jeździli do Szkocji załatwiać eksport whisky do Stanów.
7 stycznia 2010, o godzinie 14:28
Pawle.
„To bardzo smutne, że nie wiesz.”
Zatem wytłumacz.
……..
„Niedociągnięć ci nie wskażę, wtedy to nieźle funkcjonowało.”
„Jeśli potrafisz go wskazać w przeszłości, to pochlebiam sobie, iż potrafię wykazać jego potężne niedostatki….”
Komentarz chyba zbyteczny?
………
„Nieadekwatność takiego ustroju w XXI wieku bije w oczy.”
Ja ślepy jestem. Nie widzę.
Wytłumacz zatem na czym i dlaczego konkretnie ona polega?
………
I jeszcze w sprawie podania systemu.
Wnioskuję z Twoich wpisów, że jak coś nie funkcjonuje w danej chwili, to u Ciebie jest to argument ostateczny, że ten system jest zły, tak?
………
Maćku.G
Może nie, ale rzadziej zdarzałyby się przypadki, kiedy ulicę nazywa się imieniem jakiegoś niezbyt godnego osobnika.
7 stycznia 2010, o godzinie 14:56
“To bardzo smutne, że nie wiesz.”
„Zatem wytłumacz.”
.
Tłumaczę. Jest to smutne, ponieważ oznacza, że nie rozumiesz, czym jest kultura i dlaczego jest ważna. Mam oczywiście na myśli kulturę przez duże K, a nie tak zwaną kulturę osobistą, czyli umiejętność zachowania się w towarzystwie, czego ci broń Boże nie odmawiam.
.
“Nieadekwatność takiego ustroju w XXI wieku bije w oczy.”
„Wytłumacz zatem na czym i dlaczego konkretnie ona polega?”
.
A jak sądzisz, czy współczesnego człowieka udałoby ci się przekonać, że skoro urodził się kmieciem, to ma kmieciem pozostać? I że obowiązujące go prawa może stanowić według własnego widzimisię jakiś facet, którego jedyną zasługą jest to, że urodził się we właściwej rodzinie?
7 stycznia 2010, o godzinie 15:17
Indoor, a ty wciąż twierdzisz, że Po i PiS w niczym sie nie różnią?
Jeśli tak twierdzisz to zupełnie nie kojarzysz działań i skutków jakie były robione przez dowódców tych partii. Rożnica zasadniczą jest pomysł na sukces polityczny zupełnie różny u Kaczyńskich /a właściwie Jarosława/ i Tuska. Kaczyńscy zastosowali metodę którą nazywam „wszystkie chwyty dozwolone i moralność polityka nie obowiązuje” , a dokładniej w kampanii wyborczej starali się wszelkimi sposobami zyskiwać punkty poparcia politycznego w sposób który pokazywał, że nie liczą sie zupełnie z możliwością zawarcia koalicji z PO na jak to nazwałem normalnych warunkach bowiem pomawiając byłego koalicjanta o działanie na rzecz innych mocarstw, o siedzenie w kieszeni lobbystów i biznesu i chęć jedynie zysku kosztem Polski i Polaków przy jednoczesnej chęci zniszczenia kościoła Katolickiego wykluczono taką możliwość. Aby jaśnie to pokazać daję przykład z biznesu jakie dwie firmy chcą wspólnie założyć i zaraz na starcie jedna nielojalnie kiwa drugą i dzięki temu zyskuje znacznie lepsze dla siebie warunki i po tym fakcie proponuje tej drugiej by teraz wzięła się za „czarną robotę”, pod jej dyktando to czy ta kiwnięta pójdzie na taki „biznes”? Była by super naiwną gdyby poszła. A tak było z propozycją potem koalicji. Przywódcy PO zdali sobie sprawę że będą chłopcem do bicia o jeśli w koalicję wejdą to PiS ich zniszczy zrzucając na nich wszystkie niepowodzenia i dokładając teczkami i lustracją wybiórczą. Koalicja na warunkach PiS była możliwa tylko wtedy gdyby kierownictwo PO okazało się idiotami. Warunek posiadania MSWia przez PO dawał jakie takie gwarancje , ale burzył plan PiS /i był choćby z tego powodu nie do przyjęcia, a na dodatek Jarosław bał się że PO odpłaci się pięknym za nadobne/. Sposób działania w polityce jaki obrał Jarosław jest rzadko stosowany bowiem stwarza dwubiegunową alternatywę , albo wygrywamy wszystko i robimy dyktaturę / bo kłamstwa i oszusta na taką skalę muszą wyjść i ludzie po zorientowaniu się że ich zrobiono w żabę pogonili by taką partie bez możliwości powrotu do polityki, a przecież nie po to zagarnęli władzę by ją oddać/, albo się nie udaje i nikniemy z polityki , lub w gorszym przypadku trafiamy do więzienia ba nawet skracają na o głowę. Większość polityków zdaje sobie z tego sprawę i tej metody nie stosuje. Tusk też jak widać jej nie stosuje. Trzeba rozróżnić kłamstewka i nieetyczne działania w polityce od totalnego działania kłamstwem, oszustwem i pomówieniem. Może indoorze zrozumiesz te „subtelną” różnicę
7 stycznia 2010, o godzinie 15:38
Aha. Róznią się tym, że chcieli wejść w koalicję ale pokłócili się kto ma mieć dostep do teczek. Roznicę subtelną całkowicie rozumię, chociaż nie widze. Twoje wywody są całkowicie nieprzekonywujące.
7 stycznia 2010, o godzinie 15:51
Indoorze jesteś tez bardzo uparty w swych pomysłach, a wiec przekonać cię nie sposób bo nawet fakty do ciebie nie trafiają
7 stycznia 2010, o godzinie 16:17
Zosieńko, pierwsze wielkie fortuny w ulubionym przez PiS USA powstały na pewno jeszcze przed pierwszą wojną światową.
.
Wspomnieć tu można:
- kompanię transportową „Komandora” Vanderbilta (kolej i transport morski), który „W wieku 16 lat miał już własną firmę zajmującą się przewozem promowym ładunków i pasażerów pomiędzy wyspą Staten Island a Manhattanem.”
- Standard Oil Rockefellerów
- czy kompanię handlową Franklina Winfielda Woolwortha.
.
I mała dygresja, wg wikipedii Vanderbilt jest autorem jakże aktualnego , w dobie przesłuchań przez natchnionych śledczych PO z komisji hazardowej, powiedzenia: „Czy ja przejmuję się prawem? Przecież ja mam władzę”.
„Co się nie da, co się nie da!”
7 stycznia 2010, o godzinie 16:24
Dla Zofii: Najważniejszym okresem wyrastania wielkich fortun w USA była wojna domowa, kiedy niejeden przemysłowiec wzbogacił się tęgo na dostawach dla wojska, oraz okres bezpośrednio po niej, zwany Wiekiem Pozłoty, za czasów słabej i skorumpowanej administracji prezydenta Granta.
7 stycznia 2010, o godzinie 16:51
Pawel! Jesli jakiś przemysłowiec się wzbogacił na wojnie, to trudno. Ktoś musiał. Ale np. J.P. Morgan nie musiał gdy sprzedał z zapasów armii Północy 5000 niezdatnych do użytku karabinów – armii Pólnocy, a się wzbogacił. A to był tylko jego pierwszy poważny biznes pośród wielu równie uczciwych.
W nastepnej wojnie będę trzymał kciuki za Południe. http://www.youtube.com/wa.....re=related
7 stycznia 2010, o godzinie 17:12
Ja napisałem – ten poprzedni to był mój ostatni komentarz w sporze z Bekasem. To po prostu nie ma sensu. Są jakieś granice, poza które człowiek nie powinien się posuwać.
A ile fortun powstało w Rosji na dostawach wojskowych? Symbolem jest Wokulski.
7 stycznia 2010, o godzinie 17:22
Z przesiebiorców amerykańskich najsympatyczniejszym dla mnie jest Hiram Stevens Maxim. Może dlatego, że ze Stanów Zjednoczonych wyemigrował do Anglii. Szedł pod prąd. Był bardzo mądry. Na przykład wymyślił zespołową broń samoczynną z krótkim odrzutem lufy, ryglowaną układem kolankowo-dźwigniowym, zasilaną tasmą ciągłą o szybkostrzlności 600 pocisków na minutę. Wymyslił poza tym pułapkę na myszy i masę innych rzeczy.
7 stycznia 2010, o godzinie 20:11
Pawle.
„Tłumaczę. Jest to smutne, ponieważ oznacza, że nie rozumiesz, czym jest kultura i dlaczego jest ważna…..”
Hmmm. Znowu wyłazi z Ciebie zarozumialstwo. Paweł wie lepiej.
Jest taka modlitwa. Świętego Tomasza. Polecam.
…………………….
„Mam oczywiście na myśli kulturę przez duże K, a nie tak zwaną kulturę osobistą, czyli umiejętność zachowania się w towarzystwie, czego ci broń Boże nie odmawiam.”
Jak nie, jak tak? Przecież Ty każdego prywatnego właściciela podejrzewasz ad hoc o to, że zniszczy, zmarnuje.
Podaję przykłady z dworkami, których setki czy tysiące zostały w Polsce „zabite” przez Państwo, a Ty dalej swoje. Zamykanie oczu na rzeczywistość jest łatwe, ale jej nie zmienia.
…………………….
„I że obowiązujące go prawa może stanowić według własnego widzimisię jakiś facet, którego jedyną zasługą jest to, że urodził się we właściwej rodzinie?”
Pomijam już fakt, że dzisiejsze prawo to lewo.
Dziś prawo nie jest ustanawiane wg czyjegoś widzimisię???
Czy w ogóle jest możliwa sytuacja, by było ustanawiane inaczej niż wg czyjegoś widzimisię?
A jakie mają zasługi ci, co dziś prawo ustanawiają???
Taki np. Andrzej Lepper? Albo Renata Beger?
Nie słyszałeś też, że ustawy w Sejmie posłowie klepią BEZ CZYTANIA???
Nie słyszałeś, że prawo UE w postaci traktatu z Lizbony zostało przez nasz „rząd” klepnięte bez czytania?
To jest wg Ciebie lepsze? Stan docelowy, idealny?
………………….
„A jak sądzisz, czy współczesnego człowieka udałoby ci się przekonać, że skoro urodził się kmieciem, to ma kmieciem pozostać?”
Pytałeś kmiecia o zdanie, że mu źle? Nie. Więc czemu zakładasz, że tak było. Przecież dopiero co napisałeś, że królestwo działało dobrze.
Dwa. Dziś podziałów nie ma w społeczeństwie? Wszystkim dobrze?
Trzy. Coś mało tych „nieadekwatności”, jeśli w ogóle można to tak nazwać.
7 stycznia 2010, o godzinie 20:17
maćku.g wygląda na to, że to jednak ty jesteś bardzo uparty w swych pomysłach, a wiec przekonać cię nie sposób bo nawet fakty do ciebie nie trafiają.
.
Oczywiście biorąc pod uwagę fakty, które wypłynęły po wydarzeniach z pierwszoplanową rolą m.in. byłego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Grzegorza Schetyny ps. „Grześ” wcale nie nagrodzonego odejściem ze stanowiska na wcale nie gorsze stanowisko (niczym Anioł w A4) w sprawie niebyłej afery hazardowej. Minister SWiA wiele może jak widać, i oczywistym jest po co PO był właśnie ten minister. Oczywiście nie mogłeś tego wiedzieć kilka miesięcy temu (co najwyżej przeczuwać), gdy pisałeś ten twój tekst.
Jednak dziwne, że teraz, po pokazaniu tylu śmierdzących sprawek PO, nadal go powielasz w niezmienionej postaci.
7 stycznia 2010, o godzinie 20:26
Wylazł zza węgła i stanął osłupiały. Nie wierzył w to, co widzi. Chyba jednak rację miała jego Miećka, gdy mówiła że jego kumpel zwariował.
-Te, Heniu! – zawołał.
Kumpel nie zareagował. Nie usłyszał. Dalej zawzięcie dyskutował.
Podszedł więc do niego i mocno szarpnął za ramię.
-Heniek! Co tobie?!?! Ze świnią gadasz?!? Rozum ci od picia odjęło?!?
-Heniu, są granice których przekroczyć człowiek nie może!
-Eeeeee….może masz i rację??? – po chwilowej pustce w głowie Torliński przetrawił wypowiedziane przez sąsiada słowa i się z nim zgodził.
-Masz rację, Maciak!
Odwrócił się do knura i warknął:
-Bekas! Paszoł won!
7 stycznia 2010, o godzinie 20:41
Cóż, Bekasie, pozostaje mi tylko zapytać: skoro twój wymarzony strój tak niezmiernie góruje nad wszystkimi innymi, to dlaczego nigdzie jakoś nie został zrealizowany, a jeśli został, to dawno (np. za Kazimierza Wielkiego) i już ślad po nim przestygł?
Tak na zdrowy rozsądek: skoro dziedziczna monarchia stanowa była tak znakomitym systemem, to państwa ją praktykujące powinny być również dzisiaj najpotężniejsze, najlepiej rozwinięte i mieć najszczęśliwszych obywateli. Dlaczego tak się nie stało?
.
Właśnie świeżo przeczytałem o wynikach jakichś amerykańskich badań nad jakością życia w różnych krajach. Pierwsze miejsce bezapelacyjnie zajęła Francja, mimo – co sami autorzy podkreślają – tamtejszego etatyzmu i nieznośnej biurokracji. We Francji po prostu fajnie się żyje. Czy były te badania rzetelne, czy nie – trochę to daje do myślenia.
7 stycznia 2010, o godzinie 21:21
maciek g.
„Indoor, a ty wciąż twierdzisz, że Po i PiS w niczym się nie różnią”?
.
Indoor ma sporo racji, ale że „niczym” to przesada, jest tam sporo ludzi jakby z innej bajki i nie z tej ziemi. Z tym jednak zastrzeżeniem, że PO ma wybitne skłonności do demoralizacji. Mogłaby funkcjonować jako tako, gdyby pilnowana była przez pisowską część POPiSU. I właśnie tego się PO obawiała. Pamiętasz chyba jak Rokita z trwogą w głosie mówił, że pisowscy policjanci przyjdą po nich o 6 rano. A oni mogliby przyjść wcześniej – w środku nocy na ten podwrocławski cmentarz, gdzie sprawy państwowe omawiali Zbychu i Rychu. :)
7 stycznia 2010, o godzinie 21:26
Pawle.
Odpowiem w poniedziałek.
Teraz muszę córkę ratować.
Ma testy i „delikatnie” to przeżywa.
A jutro gnam służbowo.
Potem łikend. Nie będę przeszkadzać.
Udanego łikendu.
7 stycznia 2010, o godzinie 21:34
Zofia
„… a skąd Ci wiadomo, ze wszyscy przyjaciele Putina są z byłego KGB. Jeśli chodzi o Chodorowskiego, to młody zdolny Żyd (narodowość, jak Polak, tak i Żyd – piszemy z dużej litery)”.
.
Ale ja miałem na myśli wyznanie, jak luteranie, zielonoświątkowcy, prezbiterianie, jehowici etc. Pochodzenie etniczne to nieistotny drobiazg. Czy np. z tekstów Indoora można wywnioskować, że nie jest indoeuropejczykiem? :) A co do Putina i KGB, skąd wiesz, że wszystkie koty mają cztery łapy? Nie każdego głaskałaś. Ale podejrzewasz, że prawie wszystkie. Nawet mój pisowski kot ma cztery łapy i ogon. :)
7 stycznia 2010, o godzinie 22:31
maciek g. narciarz2
.
maciek g. : „Ja już na tym blogu pisałem jaka głupotą jest zmienianie nazw ulic z przyczyn stricto politycznych”.
.
W Europie zachodniej nie trzeba tego robić, bo mechanizm nadawania ulic jest tam od zawsze zdrowy i zwykle decydują lokalne władze samorządowe. Francja wyjątkiem, o czym niżej. Ale zupełnie inaczej to wygląda w kraju przekształcanym z państwa totalitarnego i niesuwerennego w normalny, niepodległy kraj. Oczywiście, że to są powody „stricte polityczne” – jak piszesz, ponieważ transformacja ustrojowa była aktem politycznym, można powiedzieć, że „stricte” do kwadratu. :) Najwięcej takich „aktów politycznych” miało miejsce na początku lat 90. Udręka mieszkańców była wówczas nie do zniesienia, katorga przeogromna, ale dzisiaj są raczej zadowoleni, że nie mieszkają przy ulicach Dzierżyńskiego. Chcielibyście Maćku i Narciarzu prowadzić swe dzieci lub wnuki do przedszkola przy ul. Kuby Rozpruwacza?
.
„Zamieszanie olbrzymie, najdotkliwiej bije w mieszkańców tych ulic. Dziś rządzący nadają ulicy nazwę swego polityka …”
.
Zamiast niszczyć klawiaturę i pogłębiać entropię Wszechświata pisząc o nieokreślonych rządzących, daj ze dwa przykłady, albo chociaż jeden, że jakaś ulica z inspiracji wiadomych sił otrzymuje nazwę „swego polityka”. Czekam.
.
„Tak jak pisał Narciarz zmianę nazwy ulicy można i należy akceptować gdy człowiek tak uhonorowany ewidentnie jest zbrodniarzem /wide Dzierżyński, Stalin, Hitler, Polpot/.
.
Pod ten katalog nie załapałby się pomnik utrwalacza władzy ludowej w PRL, zburzony po 1990 roku. To ani Stalin ani Hitler. A pomnik ten honorował przeróżne kanalie komunistyczne i kryminalne, które mordowały po 1944 roku porządnych ludzi. W ub. roku „Sowieckiego dyktatora Józefa Stalina znów uhonorowano w Moskwie zamieszczając na plafonie w westybulu świeżo odnowionej stacji metra „Kurskaja-Kolcewaja” inskrypcję sławiącą przywódcę ZSRR – napisał rosyjski dziennik „Wriemia Nowosti”
.
Jak pisałem, wyjątkiem jest Francja. Pisze o tym Krzysztof Rutkowski, który lata 80. spędzil na emigracji w Paryżu i nie wszystko mu się tam podobało:
„Po rewolucji porządek postanowił zaprowadzić postępowy ksiądz katolicki Henri Grégoire, który tak ochoczo przystał do jakobinów, że pierwszy podpisał listę „duszpasterzy patriotycznych” i pierwszy Boga wyganiał ze świątyń. Abbé Gregoire zażądał natychmiastowej lustracji nazw ulic paryskich. Żadna ulica Złotego Powozu, Złotosłoneczna, Promienista, Królewska w mieście Paryżu istnieć nie ma prawa. Każdą nazwę „zdradzającą cień pożądliwości lub despotyzmu co rychlej wymazać należy i ustanowić zdrowy system republikańskiego nadawania imion, którego przykładów w historii żadnego narodu potąd nie znajdujemy”.
Lustracyjny zapał księdza Grégoire przyniósł pożądane skutki. Co prawda Place des Voges w ciągu XIX stulecia zmieniał nazwę na Plac Królewski chyba ze trzy razy: w końcu Wogezy górą.
Stalingrad trzyma się mocno. Z nieopisaną niechęcią, pod wpływem zewnętrznych ciśnień, zmieniono w końcu nazwę na „Plac Obrońców Stalingradu”, ale metro zostało. Poza tym zaraz za paryskimi rogatkami ulic Lenina, Stalina i Gorkiego pod dostatkiem. Zgodnie z lustracyjnymi przepisami postępowego księdza, te nazwy żadnych zastrzeżeń nie budzą”.
.
….. reszta, w tym o nazewnictwie ludowym w Paryżu, dość frywolnym – jak to we Francji, i co z tego dziś zostało pod linkiem:
.
http://www.krzysztof-rutk.....szowy.html
.
Polecam, tekst Krzysztofa Rutkowskiego, krótki i nadzwyczaj smaczny, choć niekoniecznie dla kobiet, ale bez przesady. :)
7 stycznia 2010, o godzinie 22:54
maciek.g Says:
Styczeń 7th, 2010 at 09:26
„A Mawar, jak zwykle, nawet nie czyta co inni piszą tylko pisze swoje. Ja wyraźnie napisałem, że podałem, że Kempa podała do sejmu jest prawnikiem. A Mawar powołuje się na zapis sejmowy – czy jest sens z nim dyskutować?
.
Jest. Chodziło o to, że poseł PO J. Urbaniak w tym, „że Kempa podała do Sejmu, iż jest prawnikiem” widział coś podejrzanego, i na tę okoliczność przez 45 min. ją przesłuchiwał, ale sam wielokrotnie mówił o sobie, że z wykształcenia jest logikiem, mimo że z papierów wynika, iż jednak filozofem lub specjalistą od zarządzania.
7 stycznia 2010, o godzinie 23:13
No ale ja cięgiem powtarzam, co ma do tych wszystkich wywodów Gagarin. Mógłbyś się odnieść?
8 stycznia 2010, o godzinie 00:37
No cóż Mawar
z tym szpiegiem i oddźwiekiem w Rosji raczej cienko.
RIA Novosti – ani słowa.
Ostatnia nota o szpiegach w relacji Polska-Rosja pochodzi z 2007:
29/10/2007
MOSCOW, October 29 (RIA Novosti)
A military court in Moscow sentenced Monday a Russian major to seven years in prison for spying for Poland.
Investigators in the Federal Security Service (FSB) said Major Sergei Yurenya had been recruited by Polish security agencies in 2005-2006, and had subsequently provided them with intelligence on military units in the Moscow Military District, an area covering some 700,000 square kilometers (430,000 square miles) in central Russia.
Investigators also said Yurenya had also made attempts to infiltrate into the FSB, Russia’s main domestic security body.
A military prosecutor, Ramil Shakurov, said on Monday that Yurenya “was arrested while performing a new Polish assignment to infiltrate into FSB ranks”.
“I am satisfied with the court ruling, as Yurenya pleaded guilty on all charges,” Ramil Shakurov said, adding that no major damage had been caused to the country’s security.
Yurenya, who had also pleaded guilty of treason during the investigation, was stripped of his rank.
The criminal case against him was opened in March 2007 and passed on for court hearings in August.
***
Prime-Tass (portal internetowy) – też nic, ale to ekonomia.
W angielskojęzycznym „The Moscow Time” – też nic nie ma.
Natomiast „Echo Moskwy” (portal internetowy) pisze dosłownie tak:
(…)
Новый скандал может обострить российско-польские отношения. По информации Франц-пресс , еще в начале прошлого года в Польше был задержан шпион из России.
Информацию о российском разведчике Варшава долго держала в секрете. Человеку, обвиняемого в шпионаже в пользу России, держат под арестом уже почти год, – сообщает Франц-пресс, со ссылкой на польское издание «Дзиннек газета Правна». Известно о нем немного. Во всяком случае имя и фамилию подозреваемого, газета не называет. Зато сообщает, что в Польше он проживал более десяти лет и в совершенстве владел языком. Предполагаемый разведчик трудился в фирме, которая занималась продаже оптических прицелов для охотничьих ружей. В прочем, правоохранительные органы Польши подозревают, что это предприятие создавалось исключительно для прикрытия этого человека. Впрочем, – отмечает издание, – доказать вину задержанного будет нелегко. Ведь в контакты с российским посольством он не вступал. Секретную информацию, – полагают польские власти, – он передавал по другим каналам.
Издание не исключает, что именно задержание российского шпиона.
B Польше стало причиной отставки главы ГРУ генерала Валентина Корабельникова. Он покинул свой пост в апреле минувшего года.
*
Informację z Echa Moskwy od 6 stycznia, ok. 500 osób.
Czyli kto pisze i co pisze?
Echo Moskwy daje przedruk z agencji France Press i Dziennika Gazety Prawnej – i przytacza ich opinie!!!
*
Jest opinia z Rosji, nb. którą można potraktować jako wersję oficjalną.
Warto ją poznać (Radio „Głos Rosji” i jego portal internetowy, wersja polskojęzyczna):
http://ruvr.ru/main.php?l.....07.01.2010
Mnie serdecznie ubawił ten fragment:
(…)
„Cała ta sytuacja ma więcej wspólnego z polityką niż z jurysdykcją. Dlatego, że nieczęsto udaje się polskim władzom coś wyśledzić i udowodnić. To mistrzowie politycznych oświadczeń, ale nie konstruktywnego dialogu. Polacy nie potrafią się porozumieć między sobą. W Polsce trwa wyraźna walka polityczna między prezydentem i premierem, w której coraz częściej zwracają oni uwagę na sąsiadów. W ten sposób najprawdopodobniej usiłują rozwiązać swoje wewnętrzne spory”
— powiedział Aleksandr Treszczow, pełnomocnik Izby Adwokackiej Europy w Rosji.
Niewykluczone, że zatrzymanie podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Rosji znajdzie się w podręcznikach dla przyszłych polskich wywiadowców.
A to dlatego, że inne operacje służb specjalnych Polski, szczególnie na terytorium państw sąsiednich, nie zakończyły się powodzeniem. Na przykład
* w 2004 roku za próbę zwerbowania białoruskiego oficera wydalono z Mińska attache wojskowego Polski, Kazimierza Witaszczyka.
* W 2006 i 2007 roku służby specjalne Białorusi wraz z FSB Rosji wykryły pięciu agentów polskiego wywiadu, zbierających informacje o białoruskim systemie obrony przeciwlotniczej.
Zatem nie tylko Polska padła ofiarą „umyślnej szkody”, o której dziś mówi się w Warszawie w związku z rozdmuchanym skandalem szpiegowskim.
Jednakże działania polskich szpiegów w żaden sposób nie wpłynęły na dążenie Rosji do zbudowania konstruktywnych stosunków z Polską.
Nie jest tajemnicą, że relacje międzynarodowe obu państw nabrały w ostatnim czasie pozytywnej dynamiki.
Chodzi między innymi o współpracę w tak bolesnych dla obu stron kwestiach jak wspólne wyjaśnienie okoliczności rozstrzelania polskich oficerów w Katyniu podczas II wojny światowej.
Wiele dzieje się też w zakresie współpracy gospodarczej.
Takie pozytywne „resetowanie” stosunków z pewnością nie wywołuje jednomyślnej reakcji u wszystkich.
Dlatego, nie jest wcale wykluczone, że rozwój sytuacji z zatrzymaniem rosyjskiego szpiega jest bardzo wygodny dla kogoś w polskich władzach, kogo nie zadowala perspektywa przyjaznych i partnerskich stosunków między sąsiedzkimi państwami.
***
I tak to posumowali Rosjanie wykrytą przez naszych dzielnych funkcjonariuszy ABW aferę szpiegowską.
8 stycznia 2010, o godzinie 00:51
Torlin
„No ale ja cięgiem powtarzam, co ma do tych wszystkich wywodów Gagarin. Mógłbyś się odnieść”?
.
Już się odniosłem, patrz wyzej. Napisałem, że nikt lokalnej społeczności nie pytał się, czy sobie życzą ulicy radzieckiego kosmonauty, tak jak 15 lat wczesniej mieszkańców Katowic, czy chcą być ze Stalinogrodu.
.
Natomiast ty nie odniosles się do mojego pytania
http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88699
na twoją uwagę, „Jakoś ulice Neila Armstronga Cię nie drażnią” …
.
… poprosiłem: Wymień znane ci ulice Armstronga w Polsce to pogadamy, czy mnie nie drażnią i dlaczego drażnią lub nie drażnią.
No wiec, Torlin, gdzie są ulice N. Armstronga w Polsce?
8 stycznia 2010, o godzinie 00:53
Zofia
http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88747
Zwróć się z twoimi problemami do ABW, tam jest departament kontrwywiadu.
8 stycznia 2010, o godzinie 07:11
Ja rozumiem, że wykręcasz się Mawarze jak możesz. Ja nie bronię się przed przyznaniem, że nie znalazłem ulicy imienia amerykańskiego kosmonauty, tylko co to jest za argument. Ty w dalszym ciągu nie odnosisz się do własnych stwierdzeń w kontekście Gagarina. Przeczytaj jeszcze raz swój komentarz
http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88744
i odnieś go do Gagarina.
A z tym pytaniem lokalnej społeczności jesteś po prostu śmieszny. Nikt nie ma wpływu na nazwę ulicy, przy której mieszka, możesz żyć przy ul. Rodzynka, Krzyżówki czy Malwy. Ja wiem, że Ty wolałbyś mieszkać przy ul. Józefa Kurasia, ale Ty też nie masz na to wpływu. I całe szczęście.
8 stycznia 2010, o godzinie 08:25
Torlinie, toż to typowy Mawarowski sposób polemiki. Zamiast odpowiadać na niewygodne dla niego argumenty, zjeżdża na milsze jego sercu wątki uboczne. Nikt przecież nie twierdzi, że samorząd nie ma prawa zmieniać nazw ulic. Pytanie brzmi, kiedy i pod jakimi warunkami należy to robić.
Marzy mi się, żeby gdzieś w Polsce zdominowana przez lewicę rada miejska zmieniła nazwę Księdza Iksińskiego na, powiedzmy, Ludwika Waryńskiego. Strasznie bym chciał wtedy przeczytać komentarz Mawara.
8 stycznia 2010, o godzinie 08:44
Poruszyłeś bardzo ważny temat. Jest wiele fragmentów obłędu PiSowskiego, ale są takie przyprawiające mnie o skurcz mięśnia sercowego. M.in. chodzi o Ludwika Waryńskiego. Tę listę możemy rozszerzyć o Rady Robotnicze i Żołnierskie, Marksa, Kasprzaka, cały nurt związany z Polską partią Socjalistyczną. Toż to było wszystko przed powstaniem komunizmu, przy zupełnie innych warunkach społecznych – Mawar ich traktuje tak, jakby Marks z Waryńskim i Kasprzakiem byli agentami Stalina.
8 stycznia 2010, o godzinie 09:06
Z tym nazewnictwem sprawa jest bardziej skomplikowana. Czy powinno się nazywać Przedszkole nr. 8 im. Czerwonego Kapturka przy ul. Fieldorfa 22 jak się dzieje w Wołominie? W Mikołowie, gdzie Przedszkole nr. 8 im. Czerwonego Kapturka znajduje się przy ul. Ludwika Waryńskiego 28A sprawa jest przynajmniej jasne.
8 stycznia 2010, o godzinie 09:13
Torlinie, to jest integrystyczny sposób myślenia: wszystko, co się kojarzy, jest be. Nie podczepiałbym tego jednoznacznie pod PiS. W PiSie jest chyba więcej koniunkturalizmu i populizmu. Takie myślenie to cecha tylko pewnej części tej formacji oraz jeszcze bardziej betonowej prawicy. Po drugiej stronie sporu też takie objawy występują, ale jednak nie jako główny nurt.
8 stycznia 2010, o godzinie 09:19
Indoorze, bywają jeszcze zabawniejsze przypadki. Nie pamiętam już szczegółów, ale gdzieś w Polsce wybuchł konflikt, bo agencja towarzyska rezydowała przy ulicy o bardzo świątobliwej nazwie.
8 stycznia 2010, o godzinie 10:49
Mawar,
przecież to nie ABW chciało wiedzieć co sądzę o donosach medialnych nt ruskiego szpiona, ale Ty!
Wszak cytowałeś „opinie” Rosjan na ten temat.
Więc Ci odpowiedziałam, co sądzę o tych „opiniach” i całej reszcie.
Cytujesz jakieś media, jako wyrocznie, nie bardzo nawet wiedząc co tak na serio napisały i jak zmanipulowały swoje teksty.
Radzę Ci, sięgaj do pierwotnego źródła, a potem się wypowiadaj.
Mnie łapanie szpiegów przez ABW nie interesuje, niech sobie łapią, byle z pozytywnym skutkiem i bez pajacowania.
Jak na razie mamy kolejny cyrk i wygłup.
Czekam kiedy z zażenowaniem Rosjanina trzeba będzie wypuścić z powodu braku wystarczających dowodów winy.
8 stycznia 2010, o godzinie 11:27
Znowu niekonsekwencja.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Należałohy wobec tego wyciagnąć jakieś konsekwencje wobec Sekuły, Urbaniaka i Neumanna (Sławomira).
8 stycznia 2010, o godzinie 11:43
Indoor
A niby dlaczego jakieś konsekwencje?
8 stycznia 2010, o godzinie 11:50
Przywrócenie Wassermanna i Kempy to niewątpliwie sukces opozycji, jednak nie robię sobie nadziei, po takich kwiatkach jak zrealizowany pomysł na jednym z przesłuchań, by zadawać jedno pytanie na osobę. Coś nowego wymyślą, by się znów całkowicie skompromitować, ale nie dopuścić do normalnej pracy komisji.
.
Tylko kto wyciągnie konsekwencje?
Nasz Ukochany Przywódca ukarał właśnie bohaterów wczorajszej wpadki onkologicznej i wygląda na to, że niezgodnie z prawem.
.
Czytałam dzisiaj kodeks pracy, bo aż byłam ciekawa czy to możliwe, żeby komuś zabrać całą pensję styczniową, i chciałoby się powiedzieć: pomażyć dobra rzecz (niektórzy by na to zasługiwali po stokroć).
.
Kolejne zagranie pod publiczkę Geniusza naszych czasów.
8 stycznia 2010, o godzinie 12:48
Kasiu, a jak powinien w takiej sytuacji zagrać, żeby nie było pod publiczkę? Doradź coś.
8 stycznia 2010, o godzinie 13:45
Pawel! Wystarczyło by ktoś (niekoniecznie Donald Tusk) zareagował pod koniec listopada lub przed świetami kiedy sprawa była chemioterapii już znana, chociaż alarm zainteresowanych środowisk nie mógł dziwnym trafem przebić przez jakże istotnych spraw. Tak to przedwczoraj TVN („nasza stacja pierwsza zaalarmowała”) jak na zamówienie (płatne reklamy Ministerstwia Zdrowia pani Kopacz na temat mycia rąk przed jedzeniem) wylansuje aferę, którą nasz Premier błyskawicznie i stanowczo załatwia po myśli ludu pracującego miast i wsi . Prymytywne zagranie pijarowkie.
8 stycznia 2010, o godzinie 13:50
http://www.rynekzdrowia.p.....719,1.html artykuł z 12 pażdziernika. Kilka razy wspomniały oi tym rózne media, była też sprawa rozporządzenia Kopacz, że tylko pacjenci DO 18. roku mogą być leczone tą „niestardardową” chemioterapia.
8 stycznia 2010, o godzinie 13:51
Indoor, a jakby Tusk zareagował pod koniec listopada, to nie byłoby jeszcze lepsze zagranie pijarowskie? Dlaczego twoim zdaniem spóźniona reakcja to pijar, a reakcja na czasie – nie?
8 stycznia 2010, o godzinie 14:52
Dla mnie problem polega na tym, że Ukochany Wódz po raz kolejny rzuca guano, a my mamy je łapać, tak jak to było np z kastracją pedofilów, z Euro w 2012 itp itd, tak teraz jest z bezprawnym pozbawieniem pensji tego Pana z NFZ. Wg mnie są to działania pod doraźne potrzeby wizerunkowe.
8 stycznia 2010, o godzinie 14:55
Kasiu, jeszcze raz pytam, jak powinien postąpić w tej sytuacji premier, żebyś była zadowolona?
8 stycznia 2010, o godzinie 15:09
Powinien postąpić przede wszystkim zgodnie z prawem. Prawo dopuszcza wiele opcji. Zabranie całej pensji styczniowej jest nie zgodne z prawem. Nie wiem po co to drążysz.
8 stycznia 2010, o godzinie 15:12
Pawle gdyby zareagowano pod koniec listopada (jeśli rzeczywiście było o sprawie wiadomo), nie byłoby głośno w tej chwili. W listopadzie premier nie musiał reagować, wystarczyła wtedy reakcja Minister Zdrowia lub tego Pana z NFZ. Jeśli sprawa była znana od listopada a oni nie zareagowali, to teraz powinni ponieść najwyższą karę tzn. odwołanie ze stanowiska.
8 stycznia 2010, o godzinie 15:45
Kasia: „Nie wiem, po co to drążysz.”
.
Drążę, ponieważ mam takie dziwne przeświadczenie, że cokolwiek zrobi Tusk w jakiejkolwiek sprawie, i tak będziesz mu miała za złe.
Nawet gdyby się podał wraz z rządem do dymisji, to pewnie usłyszelibyśmy: „No tak, narobił w kraju bajzlu, a teraz chce, żeby ktoś inny za niego posprzątał”.
8 stycznia 2010, o godzinie 15:52
Kasia: „Jeśli sprawa była znana od listopada a oni nie zareagowali, to teraz powinni ponieść najwyższą karę tzn. odwołanie ze stanowiska.”
.
Z tym jestem się skłonny zgodzić. W takim razie powinnaś mieć pretensje do Tuska, że mówił TYLKO o zabraniu pensji. Ale czy usuwanie urzędników ze stanowisk nie byłoby w twoich oczach jeszcze większym zagraniem geniusza Naszych Czasów pod publiczkę?
8 stycznia 2010, o godzinie 17:38
Zofia i inni melomani. Ci którym zbrzydło słuchanie i oglądanie polskojęzycznych stacji polecam francuskie MEZZO. Niestety dostępne jest tylko na Cyfra+ za 4 złote/’mies. Muzyka klasyczna i trochę jazzu całą dobę do wyboru i do koloru
8 stycznia 2010, o godzinie 18:07
Kasiu! Czy sprawa była znana w listopadzie? Nie wiem. Chemioterapia niestandardowa jest wałkowana od kilku lat, pod koniec zeszłego roku było kilka przymiarek do zmian, czy słusznych i rzeczywistych czy bezsensownych lub wprost chamskich to nie wiadomo. Jest kilka artykułów na ten temat w tym Rynekzdrowia co podałem link powyżej. Nie ma co liczyć na bezstronne informacje. Jedno jest pewne : do „systemu” ma trafić mniej pieniędzy i tak NFZ jak MZ tną „koszty” gdzie moga. Mogą tam, gdzie pacjent najmniej krzyczy. Tu jest stosunkowo mało pacjentów i stosunkowo duże kwoty. Nie byłbym zdziwiony, gdyby w ogóle w Polsce przestano korzystać z niestandardowej chemioterapii wobec róznych głosów dotyczących skuteczności i sensowności dochodzacych np. z USA a w Polsce, gdzie uśmierzenie bólu śmiertelnie chorych pacjentów jest bardzo skąpo stosowane (może spowodować przecież uzależnienie, też kilka razy nagłośniono patrz ostatni przypadek samobójstwa pacjentki w szpitalu) wprost może być zyskowną zabawką kilku lekarzy kosztem przedłużania cierpień pacjentów.
Temat jest b. zawiły i w przeciwieństwie do innych tematów jak np. gry losowe graczy jest o wiele więcej. Ich interesy są o wiele bardziej zagmatwane niż konflikt pomiędzy kilkoma prywatnymi spółkami kontra monopol państwowy.
Potencjalnych pionków do przesuwania i zbicia jest 40 mln, ale kto wchodzi w grę to kwestia przypadku. Więc coś współnego z grami losowymi jest.
8 stycznia 2010, o godzinie 19:47
Ciekawy jest fakt odnośnie sprawy chemioterapii, że to zarządzenie było dostępne w internecie miesiąc czasu przed jego zastosowaniem i jakoś nikt nie nie zareagował i nie podniósł alarmu na jego temat. Szpitale oczywiście wiedziały grubo wcześniej o nim i też cicho siedziały. Sprawa wybuchła w momencie gdy szpitale zaczęły stosować się do zarządzenia.
8 stycznia 2010, o godzinie 19:59
Mawar, twoja interpretacji słów Rokity naiwna jak przedszkolaka. On po prostu jasno stwierdził, że specjalna policja PiS będzie tak samo działać jak kiedyś UB i pod sfingowanymi zarzutami będą wyciągać o świcie ludzi którzy im przeszkadzają i wsadzać do więzień. To zadziwiające, ze tak jasno podanej informacji koś nie pojmuje. Jedynym tłumaczeniem jest zakochanie się w wodzu co powoduje ślepotę na to co wszyscy bez problemu widzą
8 stycznia 2010, o godzinie 20:14
Kasiu,
Ośmieszasz się pisząc „w sprawie niebyłej afery hazardowej”. Po pierwsze jak na razie afera jest jedynie polityczna , bo jakoś prokuratury nawet nie pisnęły w tej sprawie, co oznacza że brak jakichkolwiek przyczynek do podjęcia działań prawnych w tej sprawie.
PiS swego czasu miał aferę z Lipskim którego Begier nagrała jak informował o możliwościach uzyskania stanowisk za współpracę z PiS.I co zrobił Jarosław. Nie tylko nie ukarał Lipskiego ,ale jeszcze go bronił i twierdził, że wszystkie partie tak robią. Tam tez nie doszło do finalizacji transakcji i też Lipskiego nie można było podać do prokuratora.
8 stycznia 2010, o godzinie 20:31
maciek.g – 20:14
To był poseł Lipiński, nie Lipski. Po złożeniu tej bezczelnej propozycji awansował i obwołano go niemalże bohaterem, zaś posłanka Beger, która zagrała nieomal rolę agenta Tomka, została pognębiona, zdyskwalifikowana na zawsze, wyciągnięto jej sfałszowanie podpisów na listach poparcia i wdeptano w ziemię, nie bez uciechy i satysfakcji.
Sama posłanka nigdy nie była mi bliska w jakimkolwiek wymiarze. Nie powinna się w ogóle znaleźć w sejmie, jednak akurat to zadanie wykonała moim zdaniem na piątkę. Wydobyła na wierzch cynizm, brak jakichkolwiek zasad, drwiny z prawa i moralności pana posła Lipińskiego, a przez niego i całej formacji, któą reprezentował.
To on powinien wylecieć na zbity łeb i nie wracać… a jednak!
Taka właśnie postawa odpowiada J. Kaczyńskiemu, który ceni skuteczność i żadne świństwo nie będzie osądzone za to, że jest świństwem. Liczy się skuteczność.
Lepper w kryminale, Begerowa do sądu i kara jej nie minie.
Zrobili swoje i do gnoju!
8 stycznia 2010, o godzinie 21:17
maciek.g! Z tą chemioterapia to nie tak. Wiadomo, że zabrakło kasy i NFZ musi zaoszczędzić w przyszłym roku okragły milliard. Jednym z cięć miała być chemioterapia niestandardowa, w pierwszym podejściu min. Kopacz w ogóle zabroniona dla pacjentów powyżej 18. roku zycia. (Chyba że etrapia w toku, co w przypadku tego typu terapii oznacza miesiąc, dwa. A z kolei dlaczego nie od 5. roku tego nie wiem). Były jeszcze jakieś awantury o insulinę i jeszcze o jakieś rzeczy, co jest normalne jesli trzeba ciąć a to oznacza droższe (drastycznie) leki lub (nie) leczenie jakichś pacjentów. Zresztą awantury medialne są ciągle bo to jest normalna strategia marketingowa koncernów farmaceutycznych. Oczywiście wystepuje nie przedstawiciel koncernu tylko oburzony pacjent lub zatroskanyt specjalista. Nalezy się im (koncernom) w zamian za tą masę reklam w mediach. W wielu wypadkach ministerstwo się wycofało pod wpływem protestów (nacisków lobby?) z pomysłu lub (jak w tym przypadku prawdopodobnie) zamiast po prostu kasować daną terapię wprowadziło utrudnienia i ograniczenia administracyjne lub organizacyjne. To znaczy zachowujemy zasady, ale na przykład decyzję podejmujemy w takim tempie, że pacjent się nie doczeka. Tu oznacza to kilka tygodni.
Cięcia w budżecie słuzby zdrowia nie są wymysłem pani minister Kopacz i niemozliwe by premier o nich nie wiedział. To co w tym wszystkim jest głównie sztuczką medialną to to, że premier miną zatroskanego tatusia karze wykonawców jego właśnie decyzji. Bo nie słyszałem, by ograniczył wydatki na cokolwiek i przekazał na rzecz chemioterapii niestandardowej. Ani nie słyszałem, by kazał renegocjować wszystkie ceny leków refundowanych z koncernami farmaceutycznymi.
8 stycznia 2010, o godzinie 21:21
Wojciech,
dziękuję za informację muzyczną, zobaczę czy mi się uda.
Pozdrawiam.
8 stycznia 2010, o godzinie 21:48
maciek g.
.
„Po pierwsze jak na razie afera jest jedynie polityczna, bo jakoś prokuratury nawet nie pisnęły w tej sprawie …
.
Prokuratura prowadzi kilka spraw związanych z aferą hazardową:
1. z doniesienia CBA (przez Kamińskiego);
2. w związku z przeciekiem informacji o aferze hazardowej do prasy;
3. przeciw Kamińskiemu;
może coś jeszcze.
.
„PiS swego czasu miał aferę z Lipskim którego Beger nagrała jak informował o możliwościach uzyskania stanowisk za współpracę z PiS”.
.
Beger nie nagrała, jak piszesz, tylko została do tego wynajęta przez ekipę TVN, która wyposażyła jej pokój w urządzenia techniczne, a ją samą poinstruowała co ma robić. TVN to w końcu nie BBC, a tylko specyficzny konglomerat interesów biznesowych, medialnych i politycznych. Ani wcześniej ani później TVN nie stosował takiej „prowokacji dziennikarskiej”, choć rozmowy koalicyjne (czytaj: targi o stanowiska) między SLD i Samoobroną lub PSL i Platformą z pewnością byłyby nie mniej interesujące, ale niewiele więcej by z nich wynikało. Należy rozróżniać co jest aferą, a co kuchenną stroną polityki.
8 stycznia 2010, o godzinie 21:51
Ludzie! Czy Wyście się pobudzili z tym Mezzo? Jest jeszcze jedna taka fajna stacja, Trójka się nazywa. Nie znacie?
8 stycznia 2010, o godzinie 21:56
maciek g.
.
„Mawar, twoja interpretacji słów Rokity naiwna jak przedszkolaka. On po prostu jasno stwierdził, że specjalna policja PiS będzie tak samo działać jak kiedyś UB i pod sfingowanymi zarzutami będą wyciągać o świcie ludzi którzy im przeszkadzają i wsadzać do więzień”.
.
Rozumiem, że sprawdziło się co do joty. Gdzie można znaleźć listy uwięzionych lub zaginionych? Gdzie zostały pogrzebane ofiary kaczyzmu? Nie czujesz, że już przekroczyłeś granicę śmieszności? Nawet Minister Kuczyński przestał się bać, a ty ciągle w strachu. :)
8 stycznia 2010, o godzinie 22:09
Kasia
.
„Dla mnie problem polega na tym, że Ukochany Wódz po raz kolejny rzuca guano, a my mamy je łapać, tak jak to było np z kastracją pedofilów ..”.
.
Tusk najwyraźniej przyjmuje strategię Łukaszenki. Ten jedzie to fabryki telewizorów, stawia dyrekcję pod ścianą i przed kamerami wyzywa od sabotażystów, bo telewizorów za mało i za drogie, lud nie może sobie na nie pozwolić. Tym samym pozbawiony jest wiedzy o gospodarskich wizytach wodza, a to w wytwórni serów, a to w fabryce traktorów itd. Może to i śmieszne, ale od od 15 lat skuteczne. Na Tusku chyba robi wrażenie ta finezja Łukaszenki w utrzymywaniu się przy władzy. :)
8 stycznia 2010, o godzinie 22:30
Jasmaanieko , dziękuje oczywiście Lipiński.
Mawar ty tak jak twój ulubiony prezes jak u niego to „kuchnia polityki”, jak u innych to straszliwa afera.
A odnośnie działań PiS to chyba ślepy byłeś, te pokazówki z panami w kominiarkach i wszystko filmowane. /z Blidą to było jak otoczyli dom jak weszli i potem jakoś resztę szlag trafił bo coś poszło nie tak./
Procesów politycznych nie było bo Jarek przecenił dokumenty i pomoc byłych SB’ków. Wyszła farsa z szafą Lesiaka , a jak widać liczył na sensacyjne materiały. Brak współpracy i kontra przeciwników spowodowała że z lustracji wyszła farsa
8 stycznia 2010, o godzinie 23:03
Pawel Luboński
.
„…. toż to typowy Mawarowski sposób polemiki. Zamiast odpowiadać na niewygodne dla niego argumenty, zjeżdża na milsze jego sercu wątki uboczne. Nikt przecież nie twierdzi, że samorząd nie ma prawa zmieniać nazw ulic. Pytanie brzmi, kiedy i pod jakimi warunkami należy to robić”.
.
Nie rozumiem??? Jak sobie wyobrażasz taką regulację? Co to znaczy: „pod jakimi warunkami należy to robić”? Obawiam się, że chyba nic nie znaczy. Gdybyś np. postulował lokalne referenda w sprawie nazewnictwa ulic mogłaby to być zaczątkiem dyskusji. Albo daje się demokratycznie wybranym samorządom uprawnienia, albo nie. Jeśli się nie daje, wówczas centrum samo musi decydować o zmianie nazw uliczek w prowincjonalnych miasteczkach. Czysty absurd. Niczego lepszego niż demokratycznie wybrany lokalny samorząd jeszcze nie wymyślono. Pamietaj,że bylo to jedna z pierwszych reform (przygotowana przez Regulskiego) po 1989 roku.
.
„Marzy mi się, żeby gdzieś w Polsce zdominowana przez lewicę rada miejska zmieniła nazwę Księdza Iksińskiego na, powiedzmy, Ludwika Waryńskiego. Strasznie bym chciał wtedy przeczytać komentarz Mawara”.
.
Księdza Iksińskiego, piszesz? No, to bardzo prosty zabieg. Ale jak mnie się zamarzy zamiana Ludwika Iksińskiego na ks. Ściegiennego, to co? Lepiej jednak mówić o konkretach, nie dlatego ktoś dostaje ulicę, że był księdzem, albo mu ją zabierają, bo księdzem nie był. Przyczyny są zupełnie inne, wiesz dobrze jakie. Polityczne, pisałem już o tym. Zwróć uwagę, że i Waryński i Kasprzak mają nadal swoje ulice w Warszawie. Podobnie jak Torlin myślisz Pawle doskonale stereotypowo, że mnie się to nie może podobać. Otóż wprost przeciwnie, może – i podoba. Uważam Waryńskiego i Kasprzaka za jednoznacznie pozytywne postacie historyczne. I nie dlatego, że np. Kasprzak spokrewniony był z rodziną premiera Jana Olszewskiego, niemal cały dziewiętnastowieczny ruch socjalistyczny oceniam bardzo pozytywnie, natomiast negatywnie tę jego część, która zmierzała w stronę KPP, czyli SDKPiL i PPS-Lewicę. To z tego pnia (bergmanowskiego „jaja węża”) wyrósł totalitaryzm: „zasług” w tym względzie PPR, a później PZPR, nie sposób podważyć. Ceniąc prawdziwy PPS nie znaczy bym nie cenił Witosa, Korfantego, czy nie dostrzegał ogromnych zasług Dmowskiego. Z zażenowaniem śledziłem hucpę „Gazety Wyborczej” przeciw nazwaniu imieniem Romana Dmowskiego ronda w Warszawie. No ale Wyborcza to genetycznie KPP. Ciekawe że historyczne podziały trwają latami i przechodzą na kolejne pokolenia.
8 stycznia 2010, o godzinie 23:34
maciek g.
No popatrz, nic PiS-owi nie wychodziło, poza gospodarką (prawie 7 proc. PKB rocznie), a tylu było zainteresowanych w odsunięciu go władzy. Jak to wytłumaczyć? Chyba jednak czyjeś interesy nieodwołanie zostały naruszone, nie sądzisz? :)
Co do Blidy, chodzą słuchy, że miała gumowy nabój w lufie, ale przypuszczalnie nie wiedziała, że z bardzo bliska strzał może być śmiertelny. Powoduje rożne groźne obrażenia, w tym np. rozległy wylew. Może sądziła, że będzie to tylko teatr? W końcu strzelała nie w głowę. Jeśli chodzi o filmowanie akcji zatrzymania, coż, jest to standard w świecie. Decyduje wzgląd praktyczny. Kiedy aresztowany skarży się później na złe traktowanie podczas zatrzymania, można ustalić jak było naprawdę. Przy okazji dyscyplinuje samą policję do postępowania zgodnego z procedurami. Nie ma niczego nagannego jeśli te materiały pokazują później w TV. Partia, która wygrywa wybory, wysuwając hasła walki z przestępczością, sprawując władzę ma prawo do takiej właśnie polityki informacyjnej. Jeśli inna partia zdobędzie demokratyczny mandat wysuwając hasła obniżenia podatków ma prawo do codziennego nawet informowania i edukowania społeczeństwa zgodnie ze swoim punktem widzenia.
8 stycznia 2010, o godzinie 23:34
Indoor,
ja nie kwestionuję tego, że tego typu polecenia wynikają z zalecenia oszczędzenia pieniędzy przez służbę zdrowia i że te zalecenia biją często mocno w bardzo chorych ludzi. Ja zwróciłem tylko uwagę, że mimo że od dawna wiedziano o katastrofalnym dla chorych na raka przepisie nikt nic nie zrobił , do żadnej gazety czy tv nie podał. Sprawa ujrzała światłodzienne gdy ustawę wprowadzono i zareagowali pacjenci.
8 stycznia 2010, o godzinie 23:44
Mawar ,
strzel sobie sam w pierś z pistoletu i zobaczysz jak to łatwo zrobić. Statystyki policji wykazują że taki własnie postrzał to najczęściej zabójstwo lub przypadkowy postrzał wykonany w czasie szamotaniny.
To wiem od specjalistów z Policji.
Filmowanie wejścia policji /bez tego kogo aresztują/ jaki to ma sens dla podejrzanego? Gdyby filmowano co siędziało w środku to było by co innego, a tego filmu nie ma!
Wzrost gospodarczy nie wynikał z działań PiS ,a z okresu prosperity który to właśnie w ogóle PiS nie wykorzystał tylko jątrzył politycznie i zaniedbywał potrzebne działania lub je blokował /jak na przykład prywatyzację/
Zobacz jak te wzrosty wyglądały na tle innych państw w tym okresie i jak wyglądają w okresie kryzysowym?
Ale cóż do ciebie to nie trafi bo ty i tak jak ci pasuje to na czarne powiesz białe
9 stycznia 2010, o godzinie 00:05
Torlin
.
„Ja rozumiem, że wykręcasz się Mawarze jak możesz. Ja nie bronię się przed przyznaniem, że nie znalazłem ulicy imienia amerykańskiego kosmonauty, tylko co to jest za argument”.
.
No właśnie. Ale to twój argument.
.
„Ty w dalszym ciągu nie odnosisz się do własnych stwierdzeń w kontekście Gagarina. Przeczytaj jeszcze raz swój komentarz”.
.
No to może raz jeszcze, ale po raz ostatni. Kosmonauta radziecki potrzebny był Polakom jedynie do śmiechu, a nie jako patron ulicy. W ten sposób mogli odreagować swój los, który przyjechał do nich na radzieckich czołgach i zmarnował im życie. Ktoś kto w 1945 roku miał 20 lat w 1989 roku przechodził na emeryturę. Czy ty potrafisz sobie to wyobrazić? Całe życie w komunizmie. Lokalne jaczejki partyjne nadawały ulicom imiona Gagarina seryjnie, w niemal każdym mieście, nie pytając się, bo nie miały zwyczaju, a też i na tym polegał ten system. na wymuszeniu zachowań. Człowiek upokorzony radzieckim kosmonautą będzie bardziej posłuszny. O to chodziło, a nie o to by ludzie pokochali radzieckich kosmonautów i Związek Radziecki. W 1974 lub 75 roku podczas Juwenaliów w Krakowie studenci paradowali po Rynku z blaszanym wózkiem z napisem „Łunochod”, który ciągnęli na sznurku. Odreagowali. Poza tym każdy kto wówczas cokolwiek wiedział o świecie zdawał sobie sprawę, że dla ZSRR badania kosmiczne to przykrywka do budowy broni strategicznej. Rakiety, które wynosiły sputniki wycelowane potem były w Zachód i uzbrojone w broń atomową.
.
„Tę listę możemy rozszerzyć o Rady Robotnicze i Żołnierskie, Marksa, Kasprzaka, cały nurt związany z Polską partią Socjalistyczną”.
.
Ale którą, którą? Kilka ich było i bardzo się różniły .
.
„Toż to było wszystko przed powstaniem komunizmu, przy zupełnie innych warunkach społecznych – Mawar ich traktuje tak, jakby Marks z Waryńskim i Kasprzakiem byli agentami Stalina”.
.
Zerknij sobie tu, nie chcę się powtarzać.
.
http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88784
.
Przy okazji przytocz cytat w którym napisałem, że jakoby uważam Waryńskiego i Kasprzaka za agentów Stalina. Albo przeproś za pomówienie. Nie zapomnij!
9 stycznia 2010, o godzinie 00:34
maciek g.
.
„Filmowanie wejścia policji /bez tego kogo aresztują/ jaki to ma sens dla podejrzanego? Gdyby filmowano co się działo w środku to było by co innego, a tego filmu nie ma”!
.
W łazience mieli B. Blidę filmować? Jak się przebiera? A tam się zastrzeliła.
.
„Wzrost gospodarczy nie wynikał z działań PiS, a z okresu prosperity który to właśnie w ogóle PiS nie wykorzystał tylko jątrzył politycznie …”
.
„Jątrzył politycznie”. Taki język zawsze mnie śmieszył w czasach komuny. A ciebie nie? Spójrz na tę frazeologię z punktu widzenia co ona oznacza? Chodziło ci o to, że były konflikty polityczne? Tak? No tak. To właśnie należało napisać. Konflikty polityczne wpisane są w demokrację, mnie to nie gorszy. A że wzrost gospodarczy nie wynikał z działań PiS? Znasz to? Leć Adam leć. Jeśli ma się wiatr pod narty to się leci, przynajmniej teoretycznie. Wielu wiatr wieje pod narty, ale to głownie Małysz spośród naszych był na tyle utalentowany, że potrafił to wykorzystywać. Popatrz jak od 25 lat swego członkostwa w Unii wykorzystuje koniunkturę Grecja, przeważnie rządzona przez lewicę.
.
„… i zaniedbywał potrzebne działania lub je blokował /jak na przykład prywatyzację….”
.
Wkrótce ma być prywatyzowana PGE, największy koncern energetyczny w Polsce i chyba w ogóle nasz największy podmiot gospodarczy. A jak myślisz, kiedy te setki spółek energetycznych zostały skonsolidowane w całość, tak że teraz można to sprzedać? Podobnie ENEA, TAURON, ENERGA? Nie za SLD i nie za PO. Prywatyzacja to nie sprzedaż kartofli, PO przekonała się o tym w roku ubiegłym podliczając mizerne wyniki z prywatyzacji. A miało być tak pięknie, a nie było. To jak z szachami, mówienie o szachach i gra w szachy to dwie różne rzeczy.
9 stycznia 2010, o godzinie 08:52
Pogoda na prawdę paskudna. Nie zazdroszczę tym nieszczęśnikom co mają ponad 6, przeważnie chorych lub ułomnych psów w domu i muszą je wyprowadzić na spacer. Szczególnie że te o niskim zawieszeniu potrafią wejść w zaspę i póżniej nie sięgają podłoża i trzeba je wydobywać recznie.
9 stycznia 2010, o godzinie 09:10
To jak z szachami, mówienie o szachach i gra w szachy to dwie różne rzeczy.
Święte słowa Mawarze! Tę samą zasadę można by zastosować w przypadku zmiany nazwy ulicy. Kilku radnych sobie podyskutowało, wymieniło poglądami, podkadziło, komu należy i podjęło słuszną decyzję o zmianie nazwy ulicy, przy której, co oczywiste – żaden z nich nie mieszka. No, bo gdyby jednak mieszkał, toby sobie policzył na palcach, ++++++ ile całkiem prywatnie dołoży do tej słusznej sprawy :((( I to w żywej gotówce, bo decydenci nie sfinansują mu kosztów wymiany wszystkich dokumentów, zawiadomienia wszystkich znajomych i ewentualnych klientów i kontrahentów, jeśli prowadzi jakąś firmę.
To piękne, być decydentem i obnosić się ze swymi słusznymi poglądami, a także działaniami w słusznej sprawie :)
Jednak koszty tych decyzji, jak zawsze! ponosi konkretny obywatel, który przypadkowo znalazł się w polu rażenia tymi wybuchami patriotyzmu, czy zwykłych uprzedzeń – jak kto woli.
9 stycznia 2010, o godzinie 09:12
Indoor!
Ja ci współczuję. Jednak nie masz wyjścia z tymi wyjściami ;)
Ale cóż… Kali kochać, Kali skrócić!
9 stycznia 2010, o godzinie 09:28
Jasnaanielko! Ja nie mam ponad 6 psów. Ja mam 6. Mi nie trzeba współczuć.
9 stycznia 2010, o godzinie 09:56
Indoor,
dzięki Bogu mam psa na wysokich łapach, zaspy to nie problem. Problemem jest chemia, jaką się sypie na ulice.
Jak zapomni się myć po spacerze łap to psisko wylizuje i łyka to paskudztwo.
Drugim problemem jest głupia mania wcinania śniegu, potem stany zapalne psiego gardła, więc mój sierściuch chodzi zimą w kagańcu co go wkurza nieustannie i jest czasem nie do okiełzania.
Mam specjalny kaganiec”turystyczny” – pysk uzbrojony, ale ziajać można, specjalny na wojaże PKP czy tramwajem, ale na spacery w śniegu muszę zakładać inny, który psu krępuje szczękę dokładniej. Pies go nie cierpi i natychmiast podejmuję próbę jego zwalenia z pyska. Najlepiej o moje nogawki, przedtem po jezdni w błocie.
Spacer kończy się praniem spodni i suszeniem na kaloryferze do następnego spaceru. Zimą więc dziennie zużywam …3 pary jeansów dziennie na spacery z futrzakiem.
To tylko jeden zwierzak, boję się pomyśleć jak wygląda spacer z 6-cioma.
9 stycznia 2010, o godzinie 10:08
„To tylko jeden zwierzak, boję się pomyśleć jak wygląda spacer z 6-cioma. ” Spoko. Wychodzą parami, tylko ślepy wychodzi sam, a szczeniak szalony raz sam a raz z partnerka. Poza szalonym szczeniakiem specjalnie im nie zależy na długim spacerze w takiej pogodzie. A tamten by szalał zapewne cały dzień i nie chce wracać do domu.
9 stycznia 2010, o godzinie 10:08
Indoor,
pocieszam się, ze mam tylko jednego owczarka. Kwaśniewski ma dwa i właśnie zabrał je na zimowy wypad do Devos.
To dopiero jest uciecha wyprowadzać dwa duże psy, w tym jednego, któremu jeszcze szczenięce figle w głowie.
Mnie podróż 100 km pociągiem na wypad do lasu z jednym futrzakiem daje do wiwatu, a co dopiero z dwoma!
Moja Diorka uważa, że w pociągu, jak w domu można uwalić się w poprzek przejścia między siedzeniami i ludzie mogą co najwyżej przez psa przechodzić, bo ruszać zadka, to ona nie ma zamiaru dla każdego podróżnego.
Jak ją zmuszę do wstania, nie każdy podróżny lubi psy, to urządza na cały pociąg stosowną pyskówkę.
I nie jest to typowe szczekanie ale modulowane warkoty, szczeknięcia półgębkiem, słowem – psia przemowa, zakończona wymownym – hau, z łapami na moich barkach.
9 stycznia 2010, o godzinie 12:02
Mawar,
podając działania prokuratury w związku z aferą hazardową ośmieszasz siebie pisząc
„1. z doniesienia CBA (przez Kamińskiego);
2. w związku z przeciekiem informacji o aferze hazardowej do prasy;
3. przeciw Kamińskiemu;
może coś jeszcze.”
aby było jasno
Nowy szef CBA Paweł Wojtunik skierował do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariusza Kamińskiego. Jak ustalili reporterzy śledczy RMF FM Roman Osica i Marek Balawajder, chodzi o odtajnienie materiałów operacyjnych w sprawie afery hazardowej.
Na dodatek to wszystko co podałeś dotyczy posła PiS, nie wymieniłeś żadnego działania prokuratury przeciw posłom PO!!!
9 stycznia 2010, o godzinie 14:11
Oto przykłady podwójnej moralności.
1. Domaganie sie dymisji ministra, gdy w areszcie popełnia samobójstwo pospolity rzezimieszek.
1.a Rżnięcie głupa gdy w czasie wykonywania niezbyt uzasadnionej procedury slużbowej ginie były minister.
2. Domaganie się zadłużania państwa w czerwcu.
2.a Pretensje o nadmiernw zadłużanie w miesiącu styczniu.
3. Presja (ze skargą do prokuratury włącznie) na zakup niepewnych szczepionek.
3.a Rżnięcie głupa gdy szczepionki okazały się nietrafionym pomysłem.
4. Brak zgody na zracjonalizowanie procedur medycznych.
4.a Propagandowe pyskówki i próby ręcznego sterowanie leczeniem.(onkologia)
5. Korupcja polityczno gospodarcza typu „ekspres Włoszczowa” i jątrzenie polityczne „torunskimi procedurami wibracyjnymi”
5.a Szukania „afer” w kazdym kroku koalicji rządzącej.
6. Bezwład i inercja w działaniach własnych.
6.a Wkładanie łomów w cudze interesy jako fundament działań gospodarczych.
Dziwi mnie, że jeszcze kogokolwiek to wszystko interesuje.
Staraj sie jednak i pilnuj by nie pochłonęła Cię bieżąca wymiana czopków.
9 stycznia 2010, o godzinie 14:53
1. Ziobro: reakcja Kwiatkowskiego była prawidłowa
Kalisz: cały resort zachował się prawidłowo
.
1a. Niezbyt uzasadnionej? Ginie? Co to za propaganda? Czy uzasadniona, dyskusyjne, politycznie. Ginie? Popełnia samobójstwo.
.
2. Domaganie się zadłużenia? PiS domagał się zwiększenia deficytu, który i tak będzie zwiększony z racji spadających wpływów od połowy 2008 roku, a ułatwiłoby to funkcjonowanie jednostek budżetowych pod koniec 2009 roku. Pis domagał się zwiększenia deficytu już w styczniu 2009 na działania prorozwojowe, aby dzięki nim deficyt się zmniejszył.
2a. j.w.
.
3. Taka jest rola minister zdrowia. Zakup szczepionek. I na pewno by je kupiła, bo sama je chciała kupić. Tylko nie chciała odpowiedzialności, co jest faktycznie sprawą do dyskusji.
3a. j.w.
.
4. Brak zgody na zracjonalizowanie procedur… .
Ja dziękuję bardzo za takie zracjonalizowanie jak w przypadku wpadki onkologicznej.
.
5. Korupcja, ekspress włoszczowa, nie bardzo rozumiem. Moim zdaniem 2 czy 3 ekspresy z kilkunastu, zatrzymujące się w drodze pomiędzy Krakowem a Warszawą to był dobry pomysł, o procedurach wibracyjnych nie słyszałam.
5a. Szukanie afer na każdym kroku? Skoro najważniejsi urzędnicy w rządzie (Schetyna, Szejnfeld, Boni, Drzewiecki, Grad) działają w ten sposób, to gdzie tu szukanie afer. Nie trzeba ich szukać, same się znajdują, jak np w przypadku afery stoczniowej, której oczywiście nie było. Ten rząd PO to jedna wielka afera.
.
6. Wkładanie łomów z cudze interesy… . Cudze znaczy czyje? Moje? Twoje? Społeczeństwa? Platformy?
9 stycznia 2010, o godzinie 14:58
.
3. Taka jest rola minister zdrowia. Zakup szczepionek. I na pewno by je kupiła, bo sama je chciała kupić. Tylko nie chciała odpowiedzialności, co jest faktycznie sprawą do dyskusji.
#
Już dawno się tak nie obśmiałam :lol:
Czy ty Kasiu czytasz to, co sama napisałaś???
Od siebie dodam, chociaż każdy wie; producenci też tej odpowiedzialności nie chcieli. „Klawo jak cholera!!!”
9 stycznia 2010, o godzinie 15:07
JA,
Czy ty przeczytałaś to co napisałam?
.
W odpowiedzi na zarzuty Piotrusia:
3. Presja (ze skargą do prokuratury włącznie) na zakup niepewnych szczepionek.
3.a Rżnięcie głupa gdy szczepionki okazały się nietrafionym pomysłem.
.
Napisałam:
3. Taka jest rola minister zdrowia. Zakup szczepionek. I na pewno by je kupiła, bo sama je chciała kupić. Tylko nie chciała odpowiedzialności, co jest faktycznie sprawą do dyskusji.
3a. j.w.
.
A to napisał Dziennik 7 września.
„Kopacz kupiła szczepionki czy kota w worku?”
.
Szefowa resortu zdrowia zdradziła, że ministerstwo zamówiło 4 miliony dawek szczepionki przeciw wirusowi świńskiej grypy. Ewa Kopacz przyznała jednak, że nie wiadomo, czy lek zadziała.
.
http://www.dziennik.pl/wy.....orku_.html
.
Co było później, rzeczywiście każdy wie.
9 stycznia 2010, o godzinie 16:15
1. Czyżby po dymisji Ćwiąkalskiego nawet opozycja dostała niestrawności?
2 i 3. Maslo maślane, ale rzucić g…. pod publikę nie zaszkodzi.
4. Co rozumiesz pod pojeciem wpadki onkologicznej ? Sprawa jest bardziej dęta niż świńska grypa, a podwójna moralność niebawem wyjdzie. Może dla uzupełnienia dęcia zarządać powołania komisji parlamentarnej do wyjaśnienia kto lobbuje na rzecz niepotrzebnych szczepionek lub procedur nie podlegajacych weryfikacji ?
5. Warszawa – stolice regionów – duże miasta.
Wydaje się strukturą bardziej logiczną.
Lokalne fanfary i zaspokajanie lokalnych ambicji nie przystoja działaczowi szczebla ogolnokrajowego. Zamiast „moim zdaniem” bardziej przemawia podanie źródła dla analiz i podejmowania decyjzji.
5.a Poufność w działaniu i tarnsparentność procesu decyzyjnego to cnota. Spełnieniem wynika zaś między innymi prowadzenie udanych interesów.
6. Pozytywny skutek – czyli osiagnięcie zamierzonego celu wymaga spełnienia WSZYSTKICH warunków. Komuś kto nie osiąga zamierzonego celu brakuje piątej klepki, czyli nie spełnia JEDNEGO z warunków.
Najskuteczniejszą terapią dla osób, którym „z natury” brak piątej klepki jest dezorganizacja jakichkolwiek działań – bo to jedyna skuteczna mozliwość realizacji założonych przez siebie celów. (łom w nieswoje, bo własnych prowadzić nie potrafi)
To podstawowe źródło wszystkich dętych afer, wetowania i podsiadania krzeseł. Raj dla nieudanych poltyków, czarnych klakierów, źródło zysków tabloidów i zarobków małosprawnych umysłowo dziennikarzy.
9 stycznia 2010, o godzinie 16:50
1. Czyżby czyżyk.
.
2-3. Masło maślane.
.
4. Dziękuj Bogu, że nie leżysz na jednym z tych łóżek. Przez te kilka dni mógłbyś poczuć co to znaczy życie dla współcierpiących.
.
5. Nie przystoi? Po to ich m.in. tam wysyłamy.
.
5a,6. „Rysiu na 90% załatwimy.”
„…Szukał gdzieś na jakichś specjalnych wyszukiwarkach”
„ku…., trzeba coś zmontować bo to pójdzie w eter!”
„Co się nie uda, co się nie uda.”
„Coś tak czuję, że żaden ze świadków nie będzie spoza PiS, ale to już inna sprawa.”
9 stycznia 2010, o godzinie 17:11
Fajna reklama antyPiSowska
http://www.youtube.com/wa.....El_8eBXmtI
9 stycznia 2010, o godzinie 17:22
4. Argument łzawy, choć nośny publicznie.(dla mnie obrzydliwy)
Osobiście nie umierałem, ale sporo bliskich przeszło na tamten świat więc wiem czym jest życie dla odchodzących. Głupota pomieszana z propagandą nie była dla nich i dla mnie żadną pociechą – dzięki Bogu.
5. Ja moich wysyłam po coś zupełnie innego.
5a. 6 – nikły efekt montażu wybranych pozycji.“Coś tak czuję, że żaden ze świadków nie będzie spoza PiS, ale to już inna sprawa.”
9 stycznia 2010, o godzinie 17:42
Nikt nie zwołuje komisji parlamentarnej. Wszyscy przeprosili, Ukochany Wódz zganił winowajców, a ty wciskasz coś o łzawych argumentach. A mnie posądzasz o obrzydliwość. Można i tak.
Wnioskuję także, że wysyłasz i jesteś usatysfakcjonowany. Pisdzielce nie są u władzy. Zawsze to jakiś sukces.
9 stycznia 2010, o godzinie 18:05
Piotruś
.
„Domaganie się dymisji ministra, gdy w areszcie popełnia samobójstwo pospolity rzezimieszek”.
.
Fascynujące dla psychologów zjawisko, jak poglądy polityczne potrafią zawęzić zdolność rozumienia rzeczywistości. Ten „pospolity rzezimieszek” to świadek w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji, zeznający o jego zleceniodawcy powiązanym ze światem polityki i byłych służb specjalnych. On jest tak „pospolity” jak ty przenikliwy. :) W Meksyku w wojnach gangów narkotykowych ginie rocznie kilkanaście tysięcy osób, ale nawet tam kartele narkotykowe, choć strzelają i do policjantów, nie odważyli się podnieść reki na komendanta głównego policji. A w III RP, no proszę, i to się bandytom udało.
.
„Rżnięcie głupa gdy w czasie wykonywania niezbyt uzasadnionej procedury służbowej ginie były minister”.
.
Te procedury uzasadnione były postępowaniem prokuratorskim. W Polsce prokuratorzy decydują o zatrzymaniu, jak w przypadku Blidy, bądź nie zatrzymaniu, jak w przypadku Mazura w związku z zabójstwem M. Papały. W przypadku Blidy postępowanie wykazało złamanie procedur służbowych – nie sprawdzono, czy podejrzana ma broń, ale w końcu i tak mogłaby jej użyć zanim wpuściła ABW do domu. Żadne państwo nie ma możliwości zapobieżenia popełnieniu samobójstwa przez swojego obywatela. Co innego jeśli mówimy o siedzącymi w więzieniu przestępcy. Tu odpowiada za niego państwo.
9 stycznia 2010, o godzinie 18:35
Mawar ja miałem na myśli duperelki jako argumenty na jakie się powołujecie, gdy robicie burdy medialne by dymisjonowac ministrów, premierów.
A ten teraz siedział kilka lat i nagle miał zeznać cos arcyważnego. Idac tropem Twojego rozumowania – na pewno chciał zeznac cos kompromitujacego Prezesa więc kazał go sprzatnąć. Nie miał na to czasu w IV RP bo policja zamiast łapać złodzieji podsłuchiwała sama siebie i własnych ministrów.
A pani Blida głupio wybrała – mogła sobie strzelic w piątek po południu.
9 stycznia 2010, o godzinie 18:36
maciek g.
pisze: „Mawar, podając działania prokuratury w związku z aferą hazardową ośmieszasz siebie pisząc”:
1. z doniesienia CBA (przez Kamińskiego);
2. w związku z przeciekiem informacji o aferze hazardowej do prasy;
3. przeciw Kamińskiemu;
może coś jeszcze.”
aby było jasno
Nowy szef CBA Paweł Wojtunik skierował do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariusza Kamińskiego. Jak ustalili reporterzy śledczy RMF FM Roman Osica i Marek Balawajder, chodzi o odtajnienie materiałów operacyjnych w sprawie afery hazardowej.
Na dodatek to wszystko co podałeś dotyczy posła PiS, nie wymieniłeś żadnego działania prokuratury przeciw posłom PO”.
.
Po kolei:
Pkt 1 dotyczy przekazania materiałów CBA do prokuratury w sprawie nielegalnych działań lobbistycznych działaczy PO.
Pkt 2 to dochodzenie w sprawie przecieku do prasy informacji CBA skierowanej do Sejmu, Senatu i Prezydenta. (czysto formalne, ponieważ „podejrzane” są prezydia Sejmu i Senatu, Prezydent oraz prasa)
Pkt 3 dotyczy śledztwa w sprawie odtajnienia rozpracowań CBA („Yeti” i „Black Jack” )
.
A teraz, aby rzeczywiście było jasno, sięgnijmy do materiałów analitycznych, dość powszechnie dostępnych. Dziwie się, ze ich nie znasz, choć piszesz na ten temat.
.
Gazeta Wyborcza:
„… Kamiński ujawniając szczegóły „rozpracowań operacyjnych Yeti i Black Jack” najważniejszym osobom w państwie, a po ich odtajnieniu w praktyce wszystkim – zdradzał tajemnicę państwową (metody pracy, a może też informatorów CBA). (…) Nowy szef CBA uważa, że Kamiński naraził w ten sposób powodzenie tajnych operacji biura, otarł się o dekonspirację źródeł informacji a nawet funkcjonariuszy.(…) Zwłaszcza, że Kamiński – i to jest cięższego kalibru zarzut – 5 października odtajnił te materiały. „Proszę o sporządzenie kopii dla potrzeb szefa CBA. Kamiński” – zanotował polecenie dla tajnej kancelarii na analizie z 12 sierpnia i kolejnej z 10 września. Tego samego dnia oba dokumenty decyzją szefa CBA (bo tylko szef służby ma takie uprawnienia) zostały odtajnione. Kamiński zdjął więc klauzulę sam dla siebie. Ma to ma kapitalne znaczenie dla zarzutu przekroczenia uprawnień, jaki stawia mu nowy szef Biura. (…) Zestawienie notatki „proszę o sporządzenie kopii…”, odtajnienia dokumentów i ich wykorzystania dla osobistych celów, pokazuje, że Kamiński chciał to zrobić. Świadomie nadużył swoich uprawnień. A w konsekwencji – i to jest drugi zarzut – ujawnił kuchnię służb. (Bogdan Wróblewski „Dlaczego Kamiński powinien się bać?”)”
.
Komentarz Kataryny: Urocze, jak media patrzą władzy na ręce i ją rozliczają. Ze zbyt niemrawego rozprawiania się z opozycją. Podobnie jak Wróblewski, mam nadzieję, że prokuratorzy szybko się uwiną z tak potrzebnymi władzy w trudnym dla niej momencie zarzutami dla Kamińskiego. Nawet gdyby trzeba było po drodze poświęcić kilka zacnych osób, z prezydentem, premierem i ministrem sprawiedliwości na czele.
Andrzej Czuma: Co do mnie ja zwracam się do pana premiera żeby odtajnić ten dokument. Bo rzecz polega na tym, nasi słuchacze tego nie wiedzą, że klauzulę tajności nakłada twórca dokumentu. Pan Mariusz Kamiński jest twórcą dokumentu, nałożył klauzulę tajności. Tą klauzulę może zdjąć jego szef albo on sam.
Oświadczenie CBA: Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, biorąc pod uwagę wniosek Pana Prezydenta RP oraz oświadczenie Prezesa Rady Ministrów, wyraża gotowość ujawnienia wszelkich materiałów sprawy ,,afery hazardowej” przekazanych Prokuraturze, o ile Prokuratura, która jest obecnie gospodarzem sprawy, wyrazi na to zgodę.
Gazeta Wyborcza: Decyzja o zdjęciu klauzuli tajności ma związek z wnioskiem prezydenta i czwartkowym apelem premiera Donalda Tuska – wyjaśnił rzecznik CBA Temistokles Brodowski.
Komentarz Kataryny: Przed prokuratorami, Wojtunikiem, i Wróblewskim trudne zadanie. Trzeba będzie wykazać w jaki sposób odtajnienie obu notatek – a już je znamy i będziemy mogli każdą narrację na swoje potrzeby zweryfikować – zagroziło śledztwom i zdekonspirowało metody operacyjne, a może nawet informatorów. Wydaje mi się, że podsłuch jako metoda operacyjna jest już dość znany, podobnie jak obserwacja. No ale Wojtunik dwa miesiące analizował, więc na pewno wie co robi. I kogo wrabia. Bo jeśli Kamiński ma odpowiadać za zniesienie klauzuli tajności, to nie tylko razem z Cichockim i Wojtunikiem, którzy nie dopełnili obowiązków i mając bezpośredni wpływ na to co się dzieje z dokumentami, nie powstrzymali Kamińskiego przed ich odtajnieniem (Cichocki), a gdy już odtajnił, nie nałożyli ponownie klauzuli tajności i dopuścili aby dokumenty poznała opinia publiczna (Wojtunik). Prokuratorzy będą się musieli zająć także prezydentem, premierem i swoim byłym szefem, którzy podżegali Kamińskiego do przestępstwa i bezpośrednio przyczynili się do tego, że odtajnił te dokumenty, choć świetnie wiedzieli co w nich jest, i że odtajniać ich nie można. A jeśli nie wiedzieli, że nie można, to naprawdę mieli się kogo poradzić, i nie da się ich dzisiaj zwolnić od współodpowiedzialności za to co się stało.
.
http://kataryna.blox.pl/h.....20.html?12
Teraz już chyba wiesz o co chodzi?
9 stycznia 2010, o godzinie 18:38
Piotrus
„Mawar ja miałem na myśli duperelki jako argumenty na jakie się powołujecie …”.
.
Na przyszlość, pisz to co masz na myśli, albo nie zawracaj głowy.
9 stycznia 2010, o godzinie 19:00
Kasia dobrze pamięta, co min. Kopacz powiedziała we wrześniu. Dla mnie to nieistotne. Ważne, że we właściwym czasie podjęła właściwą decyzję, uparła się przy niej i słusznie.
Mamy teraz styczeń następnego roku. i zupełnie inny pogląd na kwestię zarówno grypy świńskiej, jak i szczepionek na nią.
Ci co zakupili ogromne ilości nie dosyć, że wpakowali grube pieniądze, jak psu pod ogon, to jeszcze wielokrotność tej sumy przeznaczą na utylizację. No, ale na biednego nie trafiło. Co najwyżej wyszło na to, że mieli mniej dociekliwych ministrów.
W tych okolicznościach przyrody… czy ktoś się orientuje ilu obywateli naszego pięknego kraju szczepi się corocznie na grypę zwykłą? Bo mam wrażenie, że liczba tych, co zaszczepiliby się dodatkowo, gdyby szczepionkę zakupić, byłaby porównywalna.
A tak już na marginesie… nasz ulubiony rzecznik naszych interesów kiedy już wyzdrowiał, to jakoś się dziwnie uspokoił…
9 stycznia 2010, o godzinie 19:06
jasnanielka
„Kilku radnych sobie podyskutowało, wymieniło poglądami, podkadziło, komu należy i podjęło słuszną decyzję o zmianie nazwy ulicy, przy której, co oczywiste – żaden z nich nie mieszka”.
.
Albo i mieszka. Ja nie mieszkam przy Al. Solidarności, ale ciesze się, że nie jest to już ul. Świerczewskiego. Także nie mieszkam przy ulicy św. Ducha, ale cieszę się, że nie jest to już komiczna ulica Ducha, jak za komuny. :) Ty zapewne sądzisz (to w końcu znany argument), że nie należy naśladować komunistów i znów zmieniać nazw ulic. I wtedy byśmy pozostali na etapie Gagarina i Dzierżyńskiego, o ile nie Stalinogrodu. Wolałbym, abyś napisała szczerze: tak, jestem za Dzierżyńskim, Buczkiem, Armią Czerwoną, bo już tak mam, taka jestem zafiksowana.
9 stycznia 2010, o godzinie 19:09
Indoor!!!
Czy to ty??????????
#
Zaskoczyło mnie, że tygodnik ten od 2004 roku ogłasza coroczny konkurs na najlepsze zdjęcie uprawianej przez czytelników marihuany – „Reflex Cannabis Cup”. Fotografie startują w kategoriach: „Indoor”, „Outdoor”, „Piękno”, „Ikebana”.
#
Link podam osobno, żeby mi cytatu nie wcięło :D
9 stycznia 2010, o godzinie 19:17
Zgadza się JA, tylko jak w świetle tych informacji wygląda minister pożyczająca szczepionki ze Szwecji, w momencie lawinowego wzrostu zachorowań w połowie listopada? Jak w ogóle wygląda minister, który twierdzi, że nie kupuje, bo koncerny nie biorą odpowiedzialności, jednocześnie twierdząc, że zakupił 4 mln.
.
Szczęśliwie okazało się, że szczepionki to ściema. Czy jednak minister była o tym przekonana, czy tylko jej tak wyszło?
.
A co do rzecznika praw obywatelskich, to chyba jedyny w historii naszej demokracji obywatelskiej, o którym słyszałam, coś więcej niż tylko o decyzji o jego powołaniu.
9 stycznia 2010, o godzinie 19:18
Link:
Mariusz Szczygieł – http://wyborcza.pl/1,7684.....ign=877538
9 stycznia 2010, o godzinie 19:21
A o takiej jednej Ewie Łętowskiej ty nie słyszała???!!!
Tak ty młoda jeszcze, niewiele wiesz, ale jest nadzieja, bo ty mocno dociekliwa i ciekawość życia wykazujesz.
9 stycznia 2010, o godzinie 19:26
A tak w ogóle… pani minister wygląda TAK
http://upload.wikimedia.o.....Kopacz.jpg
9 stycznia 2010, o godzinie 19:40
Jasnaanielko! Przed szczepieniem czy po?
9 stycznia 2010, o godzinie 20:12
jasnaanielka
A tak w ogóle… pani minister wygląda TAK
.
No nieprawda, bo tak.
http://www.gover.pl/userf.....-large.jpg
9 stycznia 2010, o godzinie 20:13
Kasia
Domaganie się zadłużenia? PiS domagał się zwiększenia deficytu, który i tak będzie zwiększony z racji spadających wpływów od połowy 2008 roku, a ułatwiłoby to funkcjonowanie jednostek budżetowych pod koniec 2009 roku. Pis domagał się zwiększenia deficytu już w styczniu 2009 na działania prorozwojowe, aby dzięki nim deficyt się zmniejszył.
(…)
Taka jest rola minister zdrowia. Zakup szczepionek. I na pewno by je kupiła, bo sama je chciała kupić.
Buhaha, Kasia to chyba Lech i Jarek w jednym, bo takie same farmazony wygłasza.
9 stycznia 2010, o godzinie 20:25
Mawarze własnie cytaty które przywołujesz to w skali państwa duperelki, drobne szczególiki którymi usiłujecie zakrzyczeć rzeczywistośc.
Nie zawracaj sobie głowy czytaniem – przyszłośc i tak juz Wam umknęla.
9 stycznia 2010, o godzinie 20:33
Mawar jak zwykle niezawodny…
#
Wolałbym, abyś napisała szczerze: tak, jestem za Dzierżyńskim, Buczkiem, Armią Czerwoną, bo już tak mam, taka jestem zafiksowana.
#
No ręce opadają!
Mawar! Ja już jestem dużą dziewczynką i piszę to, na co mam ochotę, nie schlebiając cudzym gustom, więc powiem jedynie…
To sobie wól…
I zapewniam cię, że nikt mnie nie namówi, abym pisała to, co on woli, taka jestem zafiksowana.
Ja nigdy do żadnej partii nie należałam i się nie zapiszę.
Tak mi dobrze i taka pozostanę, więc nie namawiaj mnie, sam pisz to, co chcesz – będzie znacznie oszczędniej :D
9 stycznia 2010, o godzinie 21:42
Andrzej,
weź uzasadnij, bo jam tempa niczym trep.
9 stycznia 2010, o godzinie 21:48
Brawo! Lepiej późno, niż wcale. Ziobro to zrozumiał i proszę!!!
http://wiadomosci.gazeta......kiego.html
10 stycznia 2010, o godzinie 08:49
Jasnaanielko! Wymienione w artykule Indoor jest kategorią zdjęć w konkursie. Ja jestem osobą fizyczną a nie jestem kategorią, więc nie mozmy być tożsami.
10 stycznia 2010, o godzinie 09:02
Indoor!!! Ja ani przez chwilę nie przypuszczałam, że to ty z tymi zdjęciami, ale zbieżność nazw wydała mi się zabawna ;)
W życiu bym nie nie nazwała cię kategorią!
Uśmiechnij się!
10 stycznia 2010, o godzinie 09:09
http://bi.gazeta.pl/im/1/.....21461X.jpg
Czy nie jest śliczna?
10 stycznia 2010, o godzinie 09:59
Jasnaanielko! Jest śliczna. CO do mojego humoru i optymizmu to nie ma co się zmartwić. Jestem po spacerach, nie muszę z domu się ruszać, zjadłem porządne śniadanie (jedną parówkę zostawiłem na wszelki wypadek dla Sanepidu)
10 stycznia 2010, o godzinie 10:11
Jeśli ktoś jest tak odważny, że konsumuje parówki, to powinien też mieć tyle rozsądku, aby kawałek dla Sanepidu pozostawić :D
10 stycznia 2010, o godzinie 11:46
Czytam sobie o domenie Czarnogóry i jej popularności, artykuł w Gazecie Wyborczej
http://wiadomosci.gazeta......nosci.html
Nie pamiętam, czy można dawać 2 linki, to przenoszę.
10 stycznia 2010, o godzinie 11:48
I tak mnie, i jednego z komentatorów rozbawił tekst: „Nazwa, pochodząca od angielskiej nazwy kraju – Montenegro”, jak to jest czysto po włosku. Ale ci anglofile są zarozumiali.
10 stycznia 2010, o godzinie 11:49
http://wiadomosci.gazeta......mowej.html
10 stycznia 2010, o godzinie 12:53
Niepotrzebnie Cię rozbawił. Autor artykułu raptem stwierdził dwie proste sprawy
1. Nazwy domen oznaczających kraj pochodzą od nazwy angielskiej danego kraju
2. Angielska nazwa Czarnogóry to Montenegro.
Ani w jednym z powyższych twierdzeń nie stanowi wyrazu szczególnego przywiązania do języka angielskiego.
10 stycznia 2010, o godzinie 13:45
Ciekawostka przyrodnicza NIŻ GENUEŃSKI!
We Wrocławiu pada cały czas już od kilku dni. Dziś leciały wielkie płaty przez prawie godzinę, a cały czas sypie drobnym, miarowym, nieustępliwym śniegiem. W piątek moja droga z pracy do domu trwała ponad 2 godziny. Co to będzie w poniedziałek?
A wszystko za przyczyna niżu genueńskiego…
http://www.twojapogoda.pl/
10 stycznia 2010, o godzinie 13:48
http://www.google.pl/url?.....PErmV7BVcA
Wyszło nie to, co miało wyjść… może teraz wyjdzie?
10 stycznia 2010, o godzinie 13:52
Ustępliwy śnieg to był u mojej babci zimą w wychodku w końcu ogrodu. Trzeba było zimą odgarniać z deski taką łopatą. Trzeba było mieć samozaparcie lub ewentualnie (samo)rozwolnienie żeby skorzystac.
10 stycznia 2010, o godzinie 19:06
No ciekawostka, Owsiak i jego hucpa:
18.54 I najnowszy bilans: do 18.30 zebrano prawie 9.5 miliona. (wg Wyborczej). Coś mało, jak na tyle wrzasku, moze to po odliczeniu kosztów lotu F-16, który mial go podrzucić ze Śląska do centrum. :)
A tymczasem:
Oto skrót raportu Caritas. Łączne przychody gotówkowe i rzeczowe wyniosły w 2008 r. 452.4 mln zł, z czego na Caritas Polska przypada 121 mln, na Caritas diecezjalne – niemal trzykrotnie więcej. To wstępnie obrazuje skalę działalności Caritas i jej przewagę nad WOŚP. Wstępnie, bo znaczna część przychodów pochodzi ze źródeł innych niż darowizny prywatne.
http://www.krzysztofleski.....vs-caritas
10 stycznia 2010, o godzinie 20:21
Mawar
No ciekawostka, Owsiak i jego hucpa:
Mawar sięgnął dna
10 stycznia 2010, o godzinie 20:33
Szczerze mówiąc mnie jest przykro czytać te wszystkie epitety pogrobowców IV RP na temat Owsiaka. Ani nie jest moim idolem, ani zachwycony jestem jego narcyzmem, ale go tak mieszać z błotem, obrzucać epitetami i wyzwiskami, pokazywać wszystko w czarnych barwach. Nazywać to wszystko, co robi Owsiak – hucpą. Słownik Języka Polskiego „hucpa, chucpa «bezczelność i arogancja”. I porównywanie jego działalność z Caritasem prowadzącym wspaniałą i chwalebną działalność, ale przez… cały rok, a nie przez jeden dzień. Tego rodzaju słownictwo. Obrzydliwe. Uczucia – pełne nienawiści. W ustach, w których chrześcijaństwo jest wieczne, nawet przy ul. Św. Ducha.
To jest nagrobek IV RP.
10 stycznia 2010, o godzinie 21:17
Mawar,
może zamiast liczb z Caritasu podasz na co te pieniądze zostały wydane?! Ile wykupiono aparatury medycznej i dla kogo, ile dzieci dostalo stypendia i w jakiej wielkości, ile dzieci wyjechało na kolonie letnie w określonym roku, ilu ubogich nakarmiła jakaś placówka Caritasu, itp.
W moim województwie Caritas zlikwidował dom opieki dla samotnych matek i kolejny – dla staruszków – z powodu …braku pieniędzy.
Natomiast ma pensjonaty i domy wczasowe, gdzie pobyt jest rzecz jasna odpłatny:
http://www.obiektyturysty.....lopolskie/
10 stycznia 2010, o godzinie 21:27
Torlin
Zawsze uważałem, że jak pomagać, to po cichu, a nie z przytupem, bo to rodzi pytania o rzeczywiste intencje. Najpierw Owsiak zażyczył sobie lotu śmiglowcem do Warszawy (Katowice miały to sfinansować, ale miasto nie chciało). Potem ta histori z F-16. Po prostu żenada.
A w roku 2008: „W niedzielę po godz. 9 z okrętu Marynarki Wojennej Owsiak podpłynął motorówką do plaży w Helu. Następnie helikopterem udał się do Gdańska, a stamtąd do Wrocławia i Krakowa. Swoją podróż zakończył w Warszawie przed Pałacem Kultury i Nauki, gdzie podziękował Polakom za tegoroczny finał”. Buc i megaloman nie liczący się z kosztami.
10 stycznia 2010, o godzinie 22:08
Zofia
„…. może zamiast liczb z Caritasu podasz na co te pieniądze zostały wydane?! Ile wykupiono aparatury medycznej i dla kogo …”.
.
Nie wiem, nawet nie wiem, czy ktokolwiek to wie? Nie jestem zresztą pewien kto by się ośmielił o to pytać fundację Owsiaka, przecież już kanonizowanego za życia. Natomiast coraz częstsze są głosy, że szpitale nie chcą tego sprzętu, bo nie mają środków na serwis, certyfikację, eksploatację etc. A firmy dostarczające ten sprzęt nieźle żyją z takich opłat. Rzadko też szpitale nie obawiają się głośno przyznać, że nie chcą sprzętu, w tym roku jako pierwszy zrobił to szpital przy Niekłańskiej w Warszawie. Czy ktoś odważyłby się zażądać zrobienia w szpitalach audytu zakończonego raportem, sprawdzającym w jaki sposób na przestrzeni kilkunastu lat ten podarowany sprzęt był wykorzystywany, bo są głosy, że bardzo różnie? Dla firm medycznych taka partyzantka sprzętowa to żyła złota. Co innego, gdyby sprzęt, łącznie z jego serwisem, musieli sprzedawać w warunkach przetargu, wówczas najpewniej zeszliby z kosztami, a tak nie muszą. Dla mnie Owsiak to typowy produkt III RP. Zamiast rozwiązań systemowych, hucpa, krzyk, reklama i szantaż. I sytuacja niewyraźna już na etapie zbierania do puszek. Nie ma oddzielnych puszek na Woodstock i sprzęt medyczny, tylko jedna – na wszystko. Transakcja wiązana, jak chcesz się poczuć przyzwoitym to kup cały pakiet: tomograf dla małych dzieci i taplanie się w błocie w takt muzyki rockowej dla dzieci nieco starszych. A ja taką wiązaną transakcją chromolę.
10 stycznia 2010, o godzinie 22:26
Torlin,
Zdaje się, że Mawar ma jakieś argumenty.
Ty prezentujesz święte oburzenie a’la Wyborcza.
.
Sama wrzuciłam parę złociszy, choćby dlatego, że moje dzieciaki korzystały ze sprzętu zakupionego przez Orkiestrę, mimo tej całej medialnej masakry, jednorazowemu uspokojeniu sumienia czy wreszcie do cholery zastępowania niegospodarnego państwa w roli, której się samo podejmuje ciągnąc z nas prawie 10% składki zdrowotnej.
.
I nie widzę tu żadnego związku z IV RP, nagrobkami czy chrześcijaństwem.
10 stycznia 2010, o godzinie 22:31
A nad Wrocławiem furt ten niż genueński!
10 stycznia 2010, o godzinie 22:58
Kasia
I nie widzę tu żadnego związku z IV RP, nagrobkami czy chrześcijaństwem.
Kasia ma całkowitą rację. To jest związek z PRL-em, a Mawar zgodnie z obowiązującym wówczas zwyczajem po prostu brzydzi się burżuazyjnymi wymysłami takimi jak chociażby marketing.
A wracając do „rewelacji” Leskiego. Jeśli już, to ze względu na skalę, WOSP należałoby porównać do Caritas Polska (bez Caritas diecezjalnych). I co mamy? Zgodnie z informacją z linku na stronie Leskiego
https://bopp.pozytek.gov.pl/256859.pdf
Caritas Polska osiągnęło w 2008r. przychody w wysokości 60 mln zł w tym 17 mln dotacji z budżetu państwa. Kiepsko to wygląda w w porównaniu z przychodami WOSP w tym samym roku w wysokości 41 mln zł z czego gros pochodzi z jednodniowej zbiórki. Na tym właśnie polega marketing, który tak brzydzi Mawara.
A to jeszcze nic. Najciekawsze są koszty działalności Caritas Polska. Wyniosły one 50,7 mln zł z czego 13,7 mln zł na realizację celów statutowych a …36,1 mln zł !!! to koszty ogólno-administracyjne działalności statutowej.
10 stycznia 2010, o godzinie 23:09
Pewnie będzie nowy rekord… W „Panoramie” podali, że już się doliczono 30 milionów :D Co za hucpa!!! Nic tylko się pochlastać!!!
10 stycznia 2010, o godzinie 23:11
Tak Kasiu, niech Ci będzie a’la Wyborcza. Może jestem człowiekiem starej daty, ale nazywanie działalności tego człowieka hucpą świadczy o upadku jakichkolwiek barier w polskim społeczeństwie. Już można wszystko na każdego powiedzieć bez żadnych konsekwencji, czemu Ty dawałaś niejednokrotnie przykład.
10 stycznia 2010, o godzinie 23:23
Torlin! Daj spokój, bo sprowadzą cię do swojego poziomu i pokonają doświadczeniem :D
Dobranoc…
10 stycznia 2010, o godzinie 23:26
Masz prawo do swojego zdania.
Mawar hucpą nazywa zbieranie pieniędzy dla dzieci i organizowanie koncertu ‘róbta co chceta’ i ma do tego prawo.
Rodem z PRL jest zabronić mu tak myśleć i wypowiadać się bez konsekwencji.
.
Mnie natomiast zastanawia jedno. Ile kosztuje zebranie tych 30 czy 50 mln zł?
10 stycznia 2010, o godzinie 23:32
Andrzej
Jeśli dobrze rozumiesz słowo marketing to powinno cie ono zastanowić w kontekście działalności charytatywnej. Tak jak i Torlina, który podobno jest starej daty. Dlaczego np. nie robi się zbiórek na zakup szczepionek lub remont szpitali? Nie rozumiem? A może remonty szpitali miałyby większy wpływ na poziom służby zdrowia. No tak, może to i potrzebne, ale za mało spektakularne. I kto by na tym zarobił? Nie międzynarodowe koncerny medyczne. To co robi Owsiak to garażowanie w drewnianej szopie mercedesa klasy 500, po jednym w powiecie, w sytuacji, gdy nie ma dróg, benzyna za droga, a tak w ogóle to przydałby się samochód dostawczy. Ja jestem za systemowym rozwiązaniem problemów służby zdrowia, a nie za partyzantką w czasie pokoju. To niestety trafiło na podatny w Polsce grunt (wiadomo, mamy dryg do zrywów) i robi szkody.
10 stycznia 2010, o godzinie 23:46
Mawar Says:
Styczeń 10th, 2010 at 23:32
Bredzisz
10 stycznia 2010, o godzinie 23:55
Oświadczenie Z. Ziobry w związku wykonaniem wyroku sądowego
„Sąd uniemożliwił mi przedstawienie na rozprawie dowodów odnoszących
się do oceny prawdziwości moich słów, a nawet odmówił przesłuchania
mnie w charakterze strony. Mimo, że podzielam opinie wielu Polaków,
że wydawanie przez sądy wyroków bez przesłuchania strony której
wyrok dotyczy, wskazuje na patologie funkcjonowania wymiaru
sprawiedliwości, to jednak zdecydowałem się treść orzeczenia
wykonać.
Podkreślam jednak, że wyrok nie zmienił mojego przekonania co do
istotnego aspektu sprawy. Nadal daje wiarę zeznaniu złożonemu przez
czterech doświadczonych lekarzy ze szpitala MSWiA i opinii wydanej
przez najwybitniejszego polskiego kardiochirurga prof. Zbigniewa
Religę, że doktor G. zostawił 6 cm gazę w sercu pacjenta i w
konsekwencji tego spowodował śmierć człowieka. Należy pamiętać, iż
po przekazaniu mu informacji przez pielęgniarkę, że niemal na pewno
gaza w sercu została, uniemożliwił przeprowadzenie szybkiej akcji
ratunkowej. Dodatkowo zostawienie gazy w sercu pacjenta nie
przeszkadzało doktorowi G. brać pieniądze od niezamożnej rodziny
chorego.
Chciałbym też dodać, że nie jestem autorem oświadczenia przeprosin.
Autorem całej treści oświadczenia jest wyłącznie sąd. Wykonując
wyrok opublikowałem oświadczenie nie ingerując w jego treść. Błąd
zawarty w treści oświadczenia świadczy wyłącznie o poziomie
znajomości zasad pisowni języka polskiego przez sędziego Zbigniewa
Duckiego, który wydał wyrok w I instancji. Tak samo jak o etyce pana
sędziego Duckiego świadczy fakt, że nie wyłączył się on z
rozpoznania dotyczącej mnie sprawy, mimo że wcześniej jako
Prokurator Generalny wydałem polecenie wyjaśnienia, czy w związku z
orzekaniem nie dopuścił się on w innej sprawie przestępstwa
zaliczanego do szeroko rozumianej korupcji”.
10 stycznia 2010, o godzinie 23:59
Andrzej
Mawar Says:
Styczeń 10th, 2010 at 23:32
Bredzisz
.
Rozumiem, jest późno, jesteś zmęczony oglądaniem telewizyjnej szmiry „Róbta co chceta” i brakuje ci pomysłów na argumenty. To może jutro?
:)
10 stycznia 2010, o godzinie 23:59
Kasia,
Mnie natomiast zastanawia jedno. Ile kosztuje zebranie tych 30 czy 50 mln zł?
Zamiast się zastanawiać, to po prostu sprawdź.
http://s.wosp.org.pl/File.....e_2008.pdf
W 2008 r. zebranie 41,8 mln zł kosztowało 3,6 mln zł. Wynik rewelacyjny z porównaniu z przytoczonym przeze mnie wcześniej Caritas Polska , które zgodnie z chciejstwem Mawara działa po cichu i bez rozgłosu i dla zebrania 60 mln zł (w tym 17 mln dotacji z budżetu) wydało 36,1 mln zł
11 stycznia 2010, o godzinie 00:04
Mawar,
na pytanie Zofii, na co poszły pieniądze Caritas odpowiada:
Nie wiem, nawet nie wiem, czy ktokolwiek to wie? Nie jestem zresztą pewien kto by się ośmielił o to pytać fundację Owsiaka, przecież już kanonizowanego za życia.
I ma rację. Nikt nie pyta Owsiaka, gdyż Owsiak bez pytania szczegółowo to wylicza
http://www.wosp.org.pl/fu.....afinansowe
11 stycznia 2010, o godzinie 00:08
Powyższego nie da się natomiast powiedzieć o tak zachwalanym przez Mawara Caritas Polska, które na pozyskanie 60 mln wydało 36,1 mln, z tego na 6,7 mln na usługi obce, a 23, 4 mln zł to koszty pozostałe.
https://bopp.pozytek.gov.pl/256856.pdf
Oczywiście racja jest jednak po stronie Mawara, a mnie znowu zabrakło pomysłów na argumenty.
11 stycznia 2010, o godzinie 05:57
Kasia – 23:26
Cieszę się, że uznajesz moje prawo do własnego zdania. Ja takiego prawa nie odmawiam również tobie i Mawarowi. Mam jednak prawo się z nim nie zgadzać a nawet przypisywać nieczyste intencje takim wypowiedziom, jak wasze ostatnie. Bo inteligencji wam nie odmawiam.
11 stycznia 2010, o godzinie 07:55
Andrzeju.
Ja nie chcę się czepiać, ale czy w kosztach Wośpu jest na przykład koszt latania samolotem?
Wątpię szczerze, bo przecież ten samolot Wośp „za darmo” dostaje.
Albo koszta tego:
„Podobna sytuacja miała miejsce w Olsztynie. Miasto padło ofiarą chciwości szansonistów śpiewających dla „Orkiestry”. Sekretarka sekretarza miasta zwierzyła się „Rzeczypospolitej”: „Musimy zapłacić De Mono 22 tysiące za koncert, 7 tysięcy wzięły lokalne kapele. Reszta to tantiemy dla ZAIKS”. W sumie „budżet miasta musi znaleźć dodatkowe 35 tysięcy złotych” (M. Kowalewski, Jarosław Kałucki, Zespoły kasują dla Orkiestrę, Rz. 10.01.2008). Jeśli komuś wydaje się, że 22 tysiące dla „De Mono” to sporo, jak na „koncert charytatywny”, to niech zważy, że w Białymstoku Szymon Wydra zaśpiewał sobie 26 tysięcy za występ (Rany boskie! 26 tysięcy za… Szymona Wydrę!). Koncert w Białymstoku mógł się odbyć, bo wsparł go marszałek województwa sumą 35 tysięcy, to jest „niemal połową potrzebnej miastu sumy”. Jak więc łatwo policzyć samorząd Białegostoku potrzebował na finał WOŚP około 70 tysięcy. Ale to jeszcze nie wszystkie pieniądze publiczne uruchomione przez Orkiestrę w tym mieście. Bo WOŚP sponsorowały tam – znajdujące się jak wiadomo w świetnej kondycji – Polskie Koleje Państwowe. Cytat ze strony „Kolejowa Orkiestra Świątecznej Pomocy”:”
(http://www.perlyprzedwiep.....ku-owsiaku)
Wośp tego do swoich kosztów nie wliczył, bo przecież kasę „dał” Olsztyn.
Zatem te koszta w kwocie 3,6 mln, którymi się tak ekscytujesz, nijak prawdziwe są.
11 stycznia 2010, o godzinie 08:14
Hmmmm. Bekas! Czy jesteś pewien że 70 tysięcy to więcej niż 3,6 mln? To by wiele tłumaczyło.
11 stycznia 2010, o godzinie 08:21
Pawle.
„Cóż, Bekasie, pozostaje mi tylko zapytać: skoro twój wymarzony strój tak niezmiernie góruje nad wszystkimi innymi, to dlaczego nigdzie jakoś nie został zrealizowany, a jeśli został, to dawno (np. za Kazimierza Wielkiego) i już ślad po nim przestygł?”
1. Manipulacja. Jak „nigdzie” skoro zaraz piszesz, że „dawno”?
2. Najlepsze czasy Polska przeżywała za Monarchii.
3. Jednak uważasz, że jak czegoś obecnie nie ma to, złe. Łatwo można wykazać, że to myślenie błędne. Wystarczy sobie założyć, że nasza rozmowa toczy się 600 lat temu. Same monarchie. Ty byś postulował, że demokracja, a ja bym Ci od razu zadał ćwieka: Paweł! Przecież skoro to takie dobra, to czemu nie istnieje???
Zwróć też uwagę, że wychwalany przez Ciebie przymus szkolny istnieje dopiero (już! – wersja prawicowa) od jakiegoś 1717 roku. Wcześniej nikt nie słyszał o czymś takim. Czyli co? W JAKI SPOSÓB WG CIEBIE DOSZŁO DO TEGO, ŻE DZIŚ TEN PRZYMUS JEST POWSZECHNY????
Może więc lepiej dyskutować na zasadzie: co dobre – co złe? I dlaczego?
…………………………..
„Tak na zdrowy rozsądek: skoro dziedziczna monarchia stanowa była tak znakomitym systemem, to państwa ją praktykujące powinny być również dzisiaj najpotężniejsze, najlepiej rozwinięte i mieć najszczęśliwszych obywateli. Dlaczego tak się nie stało?”
Och, jak jest za dobrze, to ludziska popadają w marazm i w błędy Niebu przebrzydłe. Nic nowego się u nas nie dzieje. Jak za dobrze, to człowiek zaczyna świat „ulepszać”, w wyniku czego dochodzi do katastrofy. Na zgliszczach zostaje normalność, bo kasy na idioctwa brak. Kraj się rozwija, tężeje. A jak za bardzo stężeje, to znowu ludziska zaczynają to-to „naprawiać”. I znów katastrofa….
Właśnie jesteśmy w fazie katastrofy. Europa umiera. I w sensie dosłownym, i w przenośnym. Barbarzyńcy czekają….
…………………………
„Czy były te badania rzetelne, czy nie – trochę to daje do myślenia.”
Wg mnie kluczowe jest czy były te badania rzetelne. Bo jeśli nie, to po co w ogóle się nad nimi zastanawiać?
Inna rzecz, że nie wiemy, co tak naprawdę badali.
A jeśli nieznośny etatyzm i biurokracja są takie dobre?
No to wprowadźmy je na maksa!
Od razu wyjdzie, czy tak jest.
11 stycznia 2010, o godzinie 08:24
Indoorze.
Ty to na poważnie, czy – jak zwykle – dla jaj?
11 stycznia 2010, o godzinie 08:34
Mawar: „Zawsze uważałem, że jak pomagać, to po cichu, a nie z przytupem, bo to rodzi pytania o rzeczywiste intencje.”
.
Mam pytanie: co lepiej – pomagać z przytupem czy nie pomagać w ogóle? Owszem, najlepiej byłoby, gdyby wszyscy pomagali po cichu i skutecznie. Niestety, nie tak ten świat jest urządzony. Może więc pomaganie z przytupem, niezależnie od pytań, jakie rodzi, nie zasługuje na potępienie?
A poza tym, jak ktoś kogoś nie lubi i bardzo chce mu coś mieć za złe, to pomaganie po cichu też daje powody do podejrzeń.
.
Przy okazji odpowiedź na kwestię piątkową, czyli nazewnictwo ulic (przez cały weekend nie włączałem komputera).
.
Mawar: „Nie rozumiem??? Jak sobie wyobrażasz taką regulację? Co to znaczy: “pod jakimi warunkami należy to robić”? Obawiam się, że chyba nic nie znaczy.”
.
Obawiam się, że znowu udajesz trzecią naiwną, żeby móc się efektownie odszczeknąć. Ale wyjaśnię. Nie chodzi oczywiście o żadną regulację. Powtarzam: samorząd ma prawo zmieniać nazwy ulic w dowolny sposób. My zaś możemy najwyżej podyskutować, kiedy jest to działaniem słusznym, a kiedy zwykłym barbarzyństwem. Otóż ja uważam, że poza wyjątkami, o których już pisałem, zmienianie nazw, które funkcjonują od dwóch czy trzech pokoleń, jest barbarzyństwem. I wszystko mi jedno, czy jest to zmiana z księdza Iksińskiego na Marcina Kasprzaka, czy z Jurija Gagarina na „Barabasza”. Tobie, jak mi się zdaje, nie jest wszystko jedno, bo jeszcze istotne jest, czy chodzi o Ruskiego, czy nie. Tym się różnimy.
11 stycznia 2010, o godzinie 08:38
Caritas pracuje cały rok a Owsiak zbiera tylko raz w roku łaczy to z zabawa.
Podzielmy te przychody na koszty i porównajmy do zysków chyba Owsiak wyjdzie tu lepiej.
A słuzbie zdrowia chyba przyda sie kazda pomoc w sprzęcie.
Ja czekam na rzeczowe rozliczenie NFZ bo gotówkowo naklady na zdrowie rosną a efektów nie ma.Ile wynosi fundusz plac w skali roku i kraju w słuzbie zdrowia a ile na leczenie i ile na profilaktykę. Te liczby chyba bea ciekawsze od rozliczenia Owsiaka On pieniędzy nie dostaje za darmo pracuje na nie chocby ta forma zabawy.A telewizja nie robi nic na piekne oczy wzrasta oglądalność i w związku z tym przyszłe przychody z reklam
pozdrawiam
11 stycznia 2010, o godzinie 08:43
A propos hucpy: jeśli coś można nazwać hucpą, to przytoczone przez Mawara oświadczenie Ziobry, złożone zaraz po wykonaniu niekorzystnego dla siebie wyroku sądowego.
11 stycznia 2010, o godzinie 08:51
Bekas: „Wystarczy sobie założyć, że nasza rozmowa toczy się 600 lat temu. Same monarchie. Ty byś postulował, że demokracja, a ja bym Ci od razu zadał ćwieka: Paweł! Przecież skoro to takie dobra, to czemu nie istnieje???”
.
Nie bądź śmieszny. To tobie się wydaje, że znasz idealny przepis na organizację społeczeństwa, obowiązujący w każdym kraju i we wszystkich czasach. Ja zawsze twierdziłem coś przeciwnego: że o walorach ustroju można dyskutować tylko w określonym kontekście historycznym, geograficznym i kulturowym.
Ponawiam pytanie: gdzie dziś na świecie jest tak wspaniale, jak ty to sobie wyobrażasz, a jeśli nigdzie, to dlaczego?
Dlaczego wszystkie najlepiej rozwinięte cywilizacyjnie kraje są demokracjami, a te, które nie są, ze wszystkich sił starają się udawać, że są?
Dlaczego dziedziczne monarchie w starym stylu funkcjonują jedynie w Korei Północnej i paru zacofanych emiratach arabskich, które wychodzą na swoje tylko dzięki nafcie?
11 stycznia 2010, o godzinie 08:57
To jest Pawle typowe rozumowanie zawistników, nie jest istotne, czy on rzeczywiście pomaga, czy szpitale są zadowolone, czy (co obok sprzętu jest najważniejsze w tej całej historii) potrafił poruszyć serca setek tysięcy młodzieży, która – zdaniem zawistników – jest pogrążona w konsumpcjonizmie, marazmie psychicznym i moralnym, oraz w objęciach narkotyków. Że setki zespołów młodzieżowych grała dla Orkiestry za darmo, ci – ich zdaniem – zblazowani, amoralni „artyści”.
Ja mówiłem, że Owsiak jest narcyzem, ale pod względem społecznym Jego aktywność jest ważniejsza od pieniędzy, które zbiera.
Mawarze, nie ma sprawy, ponieważ szpitale potrzebują pieniędzy na remonty, zorganizuj np. Zespół Rodzaju Ludzkiego, porusz serca młodzieży i zorganizuj chociaż bal charytatywny, Powodzenia.
A tutaj można sobie przyjemnie poczytać o pomysłach tegorocznych. Czego to ludziska nie wymyślą
http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html
11 stycznia 2010, o godzinie 08:59
Bardzo mądry wpis Heleny
http://szostkiewicz.blog......ent-121696
11 stycznia 2010, o godzinie 09:19
Pawle.
Mnie się wydaje?
A Tobie nie?
„Twoje dzieci MUSZĄ się uczyć” – Paweł.
„Twoje dzieci, to Twoja sprawa” – Bekas.
I co to znaczy, że jakiś system należy dyskutować w określonym kontekście geograficznym (????), historycznym???
Kapitalizm w określonym kontekście geograficznym jest zły????
Konkretnie jakim?
Jest zły w określonym kontekście historycznym?
Jakim i dlaczego????
Wyjaśnij mi to, proszę.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:32
O jak miło. Rodzinnie prawie. I ciągle ta hucpa i hucpa. Torlin nawet do źródeł sięgnął
:
„Słownik Języka Polskiego “hucpą, hucpa «bezczelność i arogancja”.”
:
Inny grafoman, upajający się swoim dowcipem i błyskotliwością, tak się wyraził
:
„jeśli coś można nazwać hucpą, to przytoczone przez Mawara oświadczenie Ziobry, złożone zaraz po wykonaniu niekorzystnego dla siebie wyroku sądowego”
:
Torlinie,
całkowita pomyłka z takową definicją hucpy. Ziobro w ogole pod hucpe się nie załapie. Hucpa, wedle oryginału tego pojęcia (bo nie słowa tylko!), to o wiele więcej niż bezczelność i arogancja. Hucpa to jest TO
:
” Dziedzic mówi do Salomona:
- Salomon, potrzebne mi są dwa charty.
- A to się świetnie składa, bo mam akurat parkę na sprzedaz.
- A ładne są?
- Lepszych pan dziedzic nie znajdzie.
- No to biorę.
W drodze ze dworu Salomon spotyka znajomego.
- Mosze – pyta – nie wiesz przypadkiem, co to są charty?”
:
Myślenie jednowymiarowe wpędza mnie w depresje. Czy GO w ogóle traktuje na temat Żuław? Indor, tylko ty możesz coś zdziałać w tym temacie.
:::
:::
PS.
Szczesiul,
Przepraszam za zawłaszczenie własności intelektualnej, choc nie jestem jakimś tam żadnym satyrykiem. Komentarz do twojej skopiowanej wypowiedzi odleciał bowiem wraz z kopiarzem śpieszącym na lotnisko. W cyberprzestrzeń poszła zatem sama kopia, po niezamierzonym oczywiście naciśnięciu „Skomentuj”. Wszystko zapewne z racji wpływu reise fever, a może nawet i pod zwyczajnym wpływem. No bo niech przypuszczający też mają jakąs satysfakcje. Dzisiaj, po powrocie, już nawet nie pamiętam o co szło. Wszystkim doświadczonym domyslaczom podniecającym się z tego powodu, na tym blogu czy na innym, składam moje serdeczne gratulacje. Tak trzymać, dziewczynki i chłopcy! I jeszcze więcej przypuszczać. Oraz nie popuszczać. To tak miło jak się wyczuwa serdeczność bliżej nie znanych i w ogóle nie zainteresowanych moją skromną osobą bliźnich.
http://laitman.pl/religia.....%E2%80%9D/
11 stycznia 2010, o godzinie 09:34
Bekas! Dla jaj, ale w celu zwracanie uwagi na pewną logikę lub też raczej brak logiki. Podasz jakieś liczby 70. tys. lub 22 tys. które w żaden sposób nie zmieniają rząd 3,6 mln które to 3,6 mln na dodatek nie wiadomo co dokładnie zawiera i twierdziś że zostało oto coś udowodnione (zaniżanie kosztów). A nic nie zostało udowodnione.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:35
Mawarze, jeszcze jedna refleksja.
.
„Podobnie jak Torlin myślisz Pawle doskonale stereotypowo, że mnie się to nie może podobać. Otóż wprost przeciwnie, może – i podoba. Uważam Waryńskiego i Kasprzaka za jednoznacznie pozytywne postacie historyczne.”
.
Z przyjemnością odnotowuję, że byłem niesprawiedliwy, przypisując ci niechęć do Waryńskiego i Kasprzaka. Zwracam ci wszakże uwagę, że twoja działalność publicystyczna na tym blogu daje silny asumpt do tworzenia takich stereotypów. Polega ona bowiem na bezwzględnej obronie poglądów i działań PiSu i w ogóle szeroko pojętej tzw. prawicy oraz równie bezwzględnym atakowaniu wszystkiego, co przychodzi z innej strony. Wyjątki od tej reguły trafiają się, owszem, ale nader rzadko. Więc się nie dziw.
Jest taka niegłupia maksyma: jesteśmy tym, czym nas postrzegają. Ładnie ją zbeletryzował Vonnegut w powieści „Matka noc”.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:40
Orteq! Ja taką hucpę widziałem na własne oczy, gdy hinduski hurtownik tkaniną klientce szukajacej materiału na mundur dla myśliwego, okrzykiem „dla myśliwego, pocię bardzo”, przynosił kolejne materiały a to w kratki a to z tureckim haftem, a na pytanie (zadanego zresztą przeze mnie pod koniec transakcji) „a czy Pan wie co to myśliwy?” powiedział szczerze ” nie wiem”. Ale tkaninę z tureckim haftem klientce wciśnął. Kiedyś o tym pisalem.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:41
-Na pomoc dzieciom zebraliśmy 50 milionów złotych? – krzyknął dumnie.
-A jakie koszty macie – zapytał jakiś dziennikarzyna.
Popatrzył na niego z baśki.
-A co? To ważne?
-No, trochę? – odparł niepewnie.
Zapadła niewygodna cisza. Torliński już miał zmiażdżyć dziennikarzynę, ale kątem oka zauważył, że nie tylko on, a już wszyscy zebrani zwrócili swój wzrok na niego i czekają na odpowiedź.
-Yyyyy, koszty to 60 milionów*.
Dziennikarzyna wybałuszył ślepia.
-Żeby zebrać 50 milionów wydaliście 60???? – zapytał z niedowierzaniem.
-Tak, właśnie tak! – hardo odparował Pomagier.
-Pomoc dzieciom jest bezcenna!!! I jeśli pan pyta o koszty, to pan jesteś zawistnik!!!! – zakończył dyskusję i odszedł wyniośle.
*Koszta specjalnie przerysowane. Chociaż kto wie? Chcę tylko zwrócić uwagę, że dopóki nikt nie policzy WSZYSTKICH kosztów operacji pn.: WOŚP, to dyskusja o jej przydatności jest cokolwiek kulawa.
Swoją drogą: czemu nikt nie chce policzyć? Gdzie ci słynni dziennikarze śledczy?
…………………….
Pomijam już fakt, że WOŚP kupuje sprzęt, który kupić miało „ministerstwo zdrowia”. Przecież my płacimy na to w podatkach.
Pomijam już fakt, że jak WOŚP te urządzenia za 36 baniek kupi, to „ministerstwo” się cieszy: 36 baniek zostało właśnie „uwolnione”. Się wyda na co inne.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:42
Bekasie, kapitalizm byłby nie tyle zły, co nierealny w kontekście Bliskiego Wschodu 2000 lat p.n.e. Kapitalizm sprawdza się dzisiaj jako efektywny w porównaniu z innymi systemami sposób zaspokajania potrzeb społecznych, choć nie jest bez wad. Nie ośmielę się wyrokować, jak to będzie wyglądało za kolejnych pięćset lat, ale jest dość prawdopodobne, że nie będzie żadnego kapitalizmu, tylko coś, czego dziś zupełnie się nie spodziewamy. Bowiem nic nie jest wieczne.
Nie mówiąc o tym, iż kapitalizm jest pojęciem tak ogólnym, że prawie nic nie znaczącym.
To samo w sprawie dzieci. Tak, uważam, że tu i teraz wszystkie dzieci powinny zdobywać wykształcenie. Powtarzam: TU I TERAZ, w Polsce XXI wieku, a nie w średniowiecznych dobrach feudalnych.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:45
Indoorze.
Wybacz śmiałość, ale czytaj ze zrozumieniem.
W podanym kawałku tekstu jest wyraźnie napisane, że to są koszty, w dodatku niepełne, TYLKO z Olsztyna.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:47
I jeszcze jedno.
Jak to nie zostało udowodnione?
Te 70 tysięcy, to koszt zebrania pieniędzy w ramach WOŚPu, a NIE ZOSTAŁY uwzględnione w bilansie WOŚPu. Co jeszcze Ci trzeba?!?!?
11 stycznia 2010, o godzinie 09:48
Indoor,
Chyba żeśmy obaj pisali na ten sam temat. Czy może wiesz co się stało z minerem, tym od odnajdywania poprzednich postów? Bo Mawar się zaniedbuje w temacie.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:48
Bekasie, jeszcze coś. Nie mam zwyczaju czepiać się słówek, ale tym razem trudno mi się powstrzymać, bo jest to dość symptomatyczne:
.
“Twoje dzieci, to Twoja sprawa” – Bekas.
.
Nie, moje dzieci to nie moja sprawa. Moje dzieci to ludzie. Tacy jak ty i ja.
11 stycznia 2010, o godzinie 09:51
Pawle.
Dajże jakieś konkrety.
„Nie mówiąc o tym, iż kapitalizm jest pojęciem tak ogólnym, że prawie nic nie znaczącym.”
Kapitalizm to są konkretne rozwiązania.
Ja napiszę: socjalizm jest pojęciem tak ogólnym, że prawie nic nie znaczącym.
I możemy sobie tak dyskutować stąd do wieczności.
KONKRETY proszę.
……………..
„Powtarzam: TU I TERAZ, w Polsce XXI wieku, a nie w średniowiecznych dobrach feudalnych.”
Raz, że to dyktatura, dwa: a dlaczego?
11 stycznia 2010, o godzinie 10:09
Pawle.
„Bekasie, jeszcze coś. Nie mam zwyczaju czepiać się słówek, ale tym razem trudno mi się powstrzymać, bo jest to dość symptomatyczne:….”
Szczerze powiedziawszy dziwię się, że to napisałeś.
Przecież doskonale wiesz, o co mi chodziło.
Ale nich tam.
Wersja poprawiona dla Ciebie:
Wykształcenie, wychowanie Twoich dzieci, to Twoja sprawa.
Teraz okej?
………………
-Jesteś samochodem? – Bekas zaświergolił do kumpla, bo chciał się podwieźć do knajpy jego nową furą.
-Jestem człowiekiem – dumnie odrzekł Paw.
Zwinął zniesmaczony swój ogon i wyszedł z pokoju.
Za chwilę jednak wpadł z powrotem i dodał:
-Bekas. Twoje pytanie jest dość symptomatyczne.
Ptaszydło rozdziawiło na te słowa dziób i znieruchomiało.
„O co chodzi???” – zatłukło mu się niemożliwe po łepetynie.
11 stycznia 2010, o godzinie 10:22
Bekas: „Raz, że to dyktatura, dwa: a dlaczego?”
.
Raz: obowiązek szkolny to dyktatura? Czy twoim zdaniem każde prawo ograniczające wolność obywatela to dyktatura? Używaj, proszę, pojęć zgodnie z ich powszechnie przyjętym znaczeniem.
Dwa: A dlaczego? A dlatego, że tak mi w duszy gra. To powinno być wystarczające wyjaśnienie. Jeśli zaś chcesz konkretów: bo uważam, że bez wykształcenia nie można dobrze funkcjonować we współczesnym świecie.
.
Nie pamiętam, czy to pod twoim adresem (może nawet nie na tym blogu) wyjaśniałem już kiedyś, że moim zdaniem gdyby znieść ten obowiązek, to świat by się nie zawalił, bo i tak ogromna większość rodziców posyłałaby dzieci do szkoły. Ale szkoda jednak byłoby tego marginesu: dzieci, których rodzice są tak głupi i prymitywni, że wolą wydać kasę na parę półlitrówek niż wykosztowywać się na zeszyty i podręczniki.
Tak czy inaczej robienie z tego zagadnienia kluczowego problemu jest śmieszne.
Robienie więc z tego jakiegoś zasadniczego problemu jest śmieszne
11 stycznia 2010, o godzinie 10:40
Pawle!
Że Tobie się chce. Tutaj, w tym blogu, jesteśmy blisko Lenina i Mao, u Daniela Passenta jestem blisko Kempy i Wassermanna. Znaczy, jesteśmy centrowcami.
11 stycznia 2010, o godzinie 10:55
Pawle.
„Raz: obowiązek szkolny to dyktatura? ”
Jasne, że tak. Władza mnie przymusza.
(a wg Ciebie dyktatura, to co?)
……..
„Czy twoim zdaniem każde prawo ograniczające wolność obywatela to dyktatura?”
Nie. Ograniczam wolność jednostki tam, gdzie dochodzi do pogwałcenia wolności innej jednostki. Np.: kradzież. W którym miejscu natomiast ja gwałcę wolność innych ludzi nie posyłając swoich dzieci do szkoły, bądź posyłając do takiej, jaką uważam za stosowną, doprawdy nie wiem?! Możesz mi to wytłumaczyć?
Ewentualnie można ograniczyć też wolność tam, gdzie istnieje dylemat więźnia.
………
„Dwa: A dlaczego? A dlatego, że tak mi w duszy gra. To powinno być wystarczające wyjaśnienie.”
Jasne! Totalitaryzm.
„Jeśli zaś chcesz konkretów: bo uważam, że bez wykształcenia nie można dobrze funkcjonować we współczesnym świecie.”
A co to jest „wykształcenie”??
Ten co nie umie czytać, a świetnie rzeźbi, jest wykształcony wg Ciebie czy nie???
………
„Ale szkoda jednak byłoby tego marginesu: dzieci, których rodzice są tak głupi i prymitywni, że wolą wydać kasę na parę półlitrówek niż wykosztowywać się na zeszyty i podręczniki.”
Klasyczne zamykanie oczu na rzeczywistość.
Nie słyszałeś o takich, co to się nie uczą, demoralizują innych, a potem i tak są, dla świętego spokoju, przepychani dalej???
Nie???
No to masz:
(www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081108/POWIAT05/552189252)
(www.dziennik.pl/wydarzenia/article9626/15_latek_terroryzuje_szkole.html)
Dwa. Czemu ja mam płacić za książki tych dzieci?
………….
„Tak czy inaczej robienie z tego zagadnienia kluczowego problemu jest śmieszne.”
Tak, wiem.
Dlaczego nie mogę decydować o swoich dzieciach sam?
To śmieszny problem! Dyskusju zamknięto!
Chciałem tylko nieśmiało zauważyć, że gdyby ta edukacja była korzystna, to nie trzeba by było wprowadzać przymusu.
11 stycznia 2010, o godzinie 11:08
Mnie się nawet podoba.
Tutaj dyskusja, to nie spieranie się, a „piękne się różnienie”.
-Ja bym zadłużył naszych niewolników, wróć!, naszych suwerenów o kolejne 100 miliardów. Jakoś zadłużenie trzeba zlikwidować – rzekł Torlin.
-Nie, Torlinie. Uważam, że to za dużo. 57 miliardów wystarczy. – odrzekł Paweł
11 stycznia 2010, o godzinie 11:36
Dla ostudzenia dyskusji.
Przygotowałam kolejny materiał o gospodarce rosyjskiej – tym razem na temat w Polsce drażliwy – o przemyśle stoczniowym.
Wbrew mniemaniom co niektórych, nie jest to lukrowana laurka.
Dedykuję go ze szczególnym poleceniem – politykom prawicowym a także związkowcom stoczniowym.
Polska akurat w tej materii mogłaby się co nieco nauczyć od Rosji.
Milej lektury.
Materiał jest w moim blogu, wystarczy kliknąć wyżej w moje imię.
11 stycznia 2010, o godzinie 11:38
Bekas: „W którym miejscu natomiast ja gwałcę wolność innych ludzi nie posyłając swoich dzieci do szkoły?”
.
Gwałcisz wolność własnych dzieci, zamykając im z góry większość dróg życiowych, jakie mogłyby obrać we współczesnym świecie.
.
„Wg Ciebie dyktatura, to co?”
.
Według mnie dyktatura to system, w którym rządzeni nie mają wpływu na to, kto nimi rządzi, oraz na sposób sprawowania rządów. To tak najogólniej, bo oczywiście dla ścisłości należałoby poczynić wiele zastrzeżeń.
.
„To śmieszny problem! Dyskusję zamknięto!”
.
Widzę, że nie zrozumiałeś. Śmieszne jest robienie wielkiego problemu z faktu istnienia obowiązku szkolnego w świecie, w którym ogromna większość ludzi docenia potrzebę wykształcenia.
Kiedy takie prawo wprowadzano (po raz pierwszy, o ile się nie mylę, w Prusach, pod miłą twemu sercu monarchią absolutną), nie było to takie oczywiste.
11 stycznia 2010, o godzinie 12:02
Bekas,
zważ na jedno, człowiekiem wykształconym nauczonym myśleć – trudniej manipulować. Jest bardziej świadomy siebie, niż osoba bez jakiegokolwiek wykształcenia. Jej wiedza, umiejętności i zawodowe kwalifikacje podnoszą jej wartość w społeczeństwie, jak i jej zdolności samodzielnego w nim funkcjonowania.
Czy z tego powodu nie podoba Ci się obowiązek szkolny, który nazywasz dyktaturą?
11 stycznia 2010, o godzinie 12:16
„Gwałcisz wolność własnych dzieci, zamykając im z góry większość dróg życiowych, jakie mogłyby obrać we współczesnym świecie.”
??????
Ja gwałcę ich wolność nie posyłając do szkoły?
A lećże pod jakąś szkołę i zapytaj dzieciaki czy CHCĄ do szkoły chodzić!
Ja gwałcę ich wolność bo chcę posyłać je do szkoły takiej, jaką uważam za właściwą???
Wreszcie znowu nie bierzesz faktów pod uwagę. Dzieci, które uczyć się nie chcą, nie nauczysz choćbyś nie wiem, co robił. Jaką drogę ja zamykam tym łobuzom terroryzującym szkołę? Te łobuzy same sobie nic nie zamykają???
……….
„Widzę, że nie zrozumiałeś. Śmieszne jest robienie wielkiego problemu z faktu istnienia obowiązku szkolnego w świecie, w którym ogromna większość ludzi docenia potrzebę wykształcenia.”
Wracamy do punktu wyjścia.
Skoro większość ludzi chce uczyć dzieci, dlaczego jest PRZYMUS?!?
……….
„Według mnie dyktatura to system, w którym rządzeni nie mają wpływu na to, kto nimi rządzi, oraz na sposób sprawowania rządów.”
A może przede wszystkim chodzi o to, że władza może zrobić z nimi co chce?
A masz wpływ na sposób sprawowania rządów?
Jeśli tak, to podaj jaki.
Masz wpływ na to, kto Tobą rządzi?
Jaki?
11 stycznia 2010, o godzinie 12:17
Pani Zofio.
Przez grzeczność.
Ja chętnie odpowiem.
Tylko na początek proszę o przeprosiny za nazwanie mnie manipulantem.
11 stycznia 2010, o godzinie 13:31
Owsiak i jego melony (złote)
-
http://lukaszfoltyn.salon.....j-fundacji
-
Już 7 rok pracuje non-profit dla środowiska organizacji pozarządowych. I powiem panu jedno: najbardziej skuteczne i transparentne są średniej wielkości fundacje lub stowarzyszenia, których nikt nie rozpieszcza, nie brylują w mediach a ich główna autopromocją jest ich praca.
-
Owsiak ma w tym środowisku fatalną opinię. Zajmuje się bowiem drenażem środków od społeczeństwa, zagospodarował olbrzymia część przestrzeni medialnej i aktywności obywatelskiej.
-
Panuje powszechny pogląd, że jeśli gdzieś Owsiak wyczuje kasę to już inne organizacje mogą zwijać manatki. Tak było np. z nawiązkami na ofiary wypadków. Po pierwszej fali oszustów Sądy nauczyły się rozpoznawać które organizacje autentycznie pomagają ofiarom wypadków (np. przez rehabilitacje lub kupowanie sprzętu ratownictwa drogowego dla OSP).
-
Każdy z Sądów przekazywał więc te środki na jedną z kilkudziesięciu prężnie działających lecz niewielkich organizacji.
-
5 lat temu Owsiak się zorientował, że może położyć łapę na tej puli nawiązek w skali całego kraju. Zmienił więc statut fundacji WOŚP i dołożył działanie na rzecz ofiar wypadków. Do tego wymyślił bajkę z defibrylatorami. Piszę „bajkę” bo jest to de facto jedna z ostatnich rzeczy potrzebna przy wypadku i lepiej by nie była stosowana bez przeszkolenia. Bo po co impulsowy masaż serca, gdy wielu ludzi zwyczajnie nie można wyciągnąć z pojazdu.
I co się stało? WOŚP napisał do wszystkich Prezesów Sądów z ostra propozycja, by zarządzili wewnętrznie iż nawiązki mają iść na WOŚP. I tak się stało, 70% nawiązek idzie na WOŚP chociaż ustawa niby stanowi, że odbiorca nawiązek nie powinien realizować innych celów statutowych niż pomoc ofiarom wypadków. Po tym jednym „GRANIU” dla ofiar wypadków Owsiak o kwestii zapomniał bo Sądy już są „przejęte” i wymyśla kolejne cele. Tym samym same ofiary wypadków straciły, bo pozbawiono możliwości działania kilkudziesięciu mniejszych, ale bliższych społecznie (bo lokalnych) podmiotów (głównie fundacji). Fundacji pokornych, grzecznych i transparentnych – natomiast już widzę tego co chciałby naprawdę skontrolować Owsiaka.
-
I tylko nie mówcie mi o „celach statutowych” w sprawozdaniach bo kasa wydana na wycieczki tzw wolontariuszy lub członków zarządu jest też „celem statutowym” jeśli wymyśli się do takiej wycieczki jakiś program (np. wymiana informacji na temat programów przeciw żółtaczce z organizacjami w Meksyku i RPA).
-
W tej sytuacji, aż boje się przyznawać czym zajmuje się organizacja, której ja pomagam bo być może Owsiak nasz program tworzenia internetowego rynku pracy (nie tylko dla bezrobotnych) hey-ho.pl
także zdubluje za większe pieniądze i odpali z kosmicznym wykopem i światełkiem do nieba.
-
Ja tam wolę takie oddolne i obywatelskie organizacje jak nasza, z naszymi skromnymi problemami i wielu takim organizacjom pomagam i pomagać będę. A Owsiakowi nie, bo więcej z niego szkody niż pożytku publicznego.
-
Łażący Łazarz
11 stycznia 2010, o godzinie 13:41
Pani Zofio
„człowiekiem wykształconym nauczonym myśleć – trudniej manipulować” – to prawda
ale:
człowiekiem „odpowiednio” wykształconym, nauczonym nie-myśleć (zgodnie z obowiązującymi schematami – patrz klucz do matur z polskiego)
duuuużo łatwiej manipulować i oświecony lud łyknie wszystko.
11 stycznia 2010, o godzinie 13:47
Klucz oceny matur
-
O czym śniła Izabela Łęcka:
http://www.dziennik.pl/wy.....matur.html
-
„O tym, jak zły jest to system, piszemy od kilku tygodni. Potwierdził to dobitnie eksperyment, w którym filozof Marcin Król i pisarz Antoni Libera sromotnie oblali maturę, bo pisząc esej, nie zastosowali się do opracowanego wcześniej schematu.”
11 stycznia 2010, o godzinie 14:32
Madziu,
nie pisałam o polskich maturach ani szkołach, ale o wykształceniu, jako takim.
Poza tym człowiek nauczony samodzielnie myśleć a tej umiejętności może się nauczyć nie koniecznie w szkole, ale np. dzięki rodzicom czy opiekunom w domu, nie da się zniewolić nawet programom szkolnym.
Co najwyżej myślący dzieciak będzie miał gehennę w szkole zaaplikowaną przez tępą kadrę nauczycielską.
I szybko pojmie na czym polega stosowny wybór życiowej postawy. Np. na czym polega konformizm. Albo trzymanie języka za zębami, koniunkturalność i tp.
Potem taki Mawar będzie biadolił, ze w czasach PRL większość nie walczyła z „komuną”, ale się do niej przystosowała.
11 stycznia 2010, o godzinie 14:40
Madzia,
WOŚP napisał do wszystkich Prezesów Sądów z ostra propozycja, by zarządzili wewnętrznie iż nawiązki mają iść na WOŚP. I tak się stało, 70% nawiązek idzie na WOŚP chociaż ustawa niby stanowi, że odbiorca nawiązek nie powinien realizować innych celów statutowych niż pomoc ofiarom wypadków.
Fakty
Przychody WOŚP z zasądzeń na zapobieganie wypadkom
2005r. – 627 031,95 zł i tu być może podane przez nią dane są prawdziwe
2006r – 385.648,46 zł w roku tym „orkiestra grała” na rzecz ofiar wypadków
2007r. – 96.192,71 zł w roku tym „orkiestra” również „grała” na rzecz ofiar wypadków
2008r. – 0 zł
I tyle są warte informacje od Madzi
11 stycznia 2010, o godzinie 14:44
Bekas,
Ty nadal manipulujesz tekstami cudzymi albo medialnymi, wyrwanym z kontekstów.
Więc za co mam Cię przepraszać?
Poza tym – zechciej zauważyć, że taki skomlący i dopominający się nieustannie o przepraszanie człowiek – z reguły słowa przepraszam – nie usłyszy.
Przeprasza się z reguły osoby, na których nam zależy a nie wszystkich, jakie stanęły nam na drodze i poczuły się czymkolwiek urażone.
Człowiek otoczenie traktuje na ogół wyrywkowo, bez oglądu całości w każdym aspekcie. Jest to po prostu niemożliwe, poza ludzką percepcją. Dlatego dokonuje się, na ogół już na progu podświadomości człowieka – gradacja tego co spostrzega. Rejestruje on w pamięci tylko to, co dla niego jest istotne.
Mówiąc prościej – mnie nie interesują Twoje dąsy.
Nie zaliczasz się do grona ludzi znaczących w moim życiu.
I to czy czujesz się orażony czy nie – jest mi zupełnie obojętne.
Może to brzmi obcesowo i niezbyt taktownie – ale taka jest prawda.
11 stycznia 2010, o godzinie 14:52
Pani Zofio.
„Ty nadal manipulujesz tekstami cudzymi albo medialnymi, wyrwanym z kontekstów.”
Poproszę o wskazanie GDZIE KONKRETNIE manipuluję.
Dziękuję z góry.
Całą resztę przyjmuję.
11 stycznia 2010, o godzinie 15:54
Jestem przyjemnie zaskoczony reakcja internautów na artykuł informujący o zmniejszeniu emerytury Jaruzelskiemu i członkom WRON.
Większość wpisów krytycznych
11 stycznia 2010, o godzinie 16:10
Andrzej
To nie są informacje ode mnie – to po pierwsze.
Po drugie – informacje podane przez Łażącego Łazarza i Twoje nawzajem się nie wykluczają a wręcz uzupełniają:
„Po tym jednym “GRANIU” dla ofiar wypadków Owsiak o kwestii zapomniał bo Sądy już są “przejęte” i wymyśla kolejne cele.”
*
Główny zarzut wysunięty przez Łazarza (ja tak to odczytałam) to taki, że:
-
„Owsiak ma w tym środowisku [fundacje non-profit] fatalną opinię.
Zajmuje się bowiem drenażem środków od społeczeństwa, zagospodarował olbrzymia część przestrzeni medialnej i aktywności obywatelskiej.”
*
JA natomiast czekam aż ktoś porządnie podliczy ile NAPRAWDĘ kosztuje zorganizowanie WOŚP i co z tego ma „Złoty Melon”.
http://1maud.salon24.pl/1.....owane-idee
11 stycznia 2010, o godzinie 16:17
Zasady dobrego wychowania :
„Przeprasza się z reguły osoby, na których nam zależy a nie wszystkich, jakie stanęły nam na drodze i poczuły się czymkolwiek urażone.”
:D
11 stycznia 2010, o godzinie 16:24
No i mamy kłopot. Chińczycy dopiero na trzeci kwartał potwierdzili dostawę kolejnej partii łopat. Nie wiem co będzie.
11 stycznia 2010, o godzinie 17:15
Ja już widziałem taką wizytówke, na której poza nazwiskiem zamiast stanowiska lub zawodu pisało „szef”. Taką też widziałem na której widniało „Geniusz”. Nie będę zdziwiony gdy kiedyś zobaczę (zawód:) „Dobroczyńca”. A co!
11 stycznia 2010, o godzinie 17:31
Madziu,
prawda o człowieku jest raczej brutalna.
Ja nie wiem np. kto się poczuł urażony jakimś moim artykułem czy wypowiedzią i nie przepraszam wszystkich z tego powodu.
Modnie i swobodnie ubrana nastolatka w tramwaju też nie wie , kto poczuł się zgorszony jej widokiem i nikogo za swój wygląd nie przeprasza.
Na ogół przeprasza się kogoś, gdy wchodzimy w jakieś osobiste interakcje , ale i w tym wypadku nie zawsze.
Zasad „dobrego” wychowania – nikt nie przestrzega dogmatycznie, są one relatywne i bardzo elastyczne.
Czyżbyś o tym nie wiedziała?….
11 stycznia 2010, o godzinie 17:34
Indoor,
filantrop – brzmi obcojęzycznie i dostojniej!
;)
11 stycznia 2010, o godzinie 18:00
Zofio! Bardzo ciekawy dokument na temat Rosji:
http://www.osw.waw.pl/sit.....ACE_33.pdf Ośrodek Studiów Wschodnich raczej nie można podejrzewać o jakieś sentymenty prorosyjskie, tezy dokumentu są zgodne z kierunkiem (i ze zwrotem) linii Osrodka, a wtenczas opis sytuacji gospodarczej stoi w tak jawnej sprzeczności i z podanymi na codzień informacjami i tak dziwnie się prezentuje na tle naszych marnych elit gospodarczych i politycznych, jakby wracała przeszłość – stawianie karykaturalnych tez w celu wpuszczania w obieg informacji i faktów których bez tezy, której są zaprzeczeniem, zapodać nie wypadało.
11 stycznia 2010, o godzinie 18:28
Bekas sugeruje, aby spytać dzieci, czy chcą chodzić do szkoły.
Bardzo mi się tak postawione pytanie podoba. Sugestia Bekasa; dzieci nie chcą chodzić do szkoły i obowiązek szkolny to gwałt na ich wolności.No dobrze… a jeśli takie dziecko, co do szkoły nie chodzi zażąda brzytwy, aby sobie uśmiech poszerzyć?
Co w takim przypadku radzi Bekas?
11 stycznia 2010, o godzinie 19:47
Loreńska zasuwała po chodniku, jak F16 po niebie. W pobliskim supersamie rzucili nową partię małżaków. I to tych, które uwielbiała. Musiała być pierwsza!
Oczyma wyobraźni już widziała jak pełnymi garściami wybiera mocno ciepłe skorupy z garczka i łapczywie konsumuje ich zawartość zapijając białym, reńskim winem.
Zakręt w lewo, tuż za swoim blokiem, wzięła z takim impetem, że babcia, na którą brutalnie wpadła, odskoczyła od niej jak socjalista od prawicowca, i twardo wyrżnęła o asfaltową nawierzchnię. Loreńska nawet się nie zatrzymała. Małżaki! – tylko ta myśl kołatała się w jej głowie. Gnała dalej.
Po dwóch minutach dotarła do celu. Dziecko, które właśnie otwierało drzwi sklepu, bez wahania odepchnęła i wparowała do środka. Spojrzała na stoisko w lewym rogu. Dojrzała górę małżaków świeżo ułożoną w lodówkach. Uśmiechnęła się szeroko. Wsunęła w zamek koszyka złotówkę, odpięła go i ruszyła ku swemu pragnieniu.
Po kilku chwilach z koszykiem wypełnionym po brzegi dojeżdżała do kasy. Ludzi stojących w kolejce bez pardonu ominęła i wryła się pierwsza w kolejkę. Nim ktokolwiek zareagował, wyrzuciła zawartość koszyka na taśmę i rozkazała kasjerce:
-Szybko, nie mam czasu!
W drodze powrotnej szło się jej dosyć ciężko. Torby ważyły razem z dziesięć kilogramów, a w dodatku musiała się wić jak jakiś wąż pomiędzy kałużami, które wykwitły na chodniku po porannej, gwałtownej burzy.
Dojeżdżał do celu. Umówiony był obok supersamu ze swoim klientem. Mieli rozmawiać o nowym kontrakcie. Gdy zauważył sklep, zadzwoniła jego komórka. Odebrał ją i parkując, zajęty rozmową, nie zauważył ani kałuży, ani tej kobiety. Nie przyhamował, na chodnik wjechał z impetem. Kałuża rozgnieciona oponą jego nowiutkiego mercedesa wypluła w obrzydzeniu strumienie kawowego błota.
Zafrasowana myślami o wystawnej kolacji nie widziała skręcającej w jej stronę limuzyny. Bluzgi zimnej, wstrętnej mazi dopadły jej, jak policja skarbowa oszusta podatkowego. Całkiem ją zaskoczyły. Bezwiednie odskoczyła, a torby z małżakami wypadły z jej rąk i zanurkowały w kałuży. Stanęła jak wryta.
Lecz tylko na chwilę. Gdy oczy zlustrowały zabrudzoną nową garsonkę, gdy dojrzały jak małżaki wysypały się w breję, w jej wnętrzu zakipiało!
Dopadła z furią do kierowcy mercedesa, gdy ten właśnie wysiadał.
-Ty chamie, ty bucu nieciosany! – krzyknęła mu do ucha.
-Ale o co pani chodzi – spokojnie zapytał.
-Jak to o co?!?! Zobacz co zrobiłeś, patafianie! Co to za maniery, co za wychowanie?!?! Jak można tak kogoś błotem opryskać???! Jak można tak nie zwracać uwagi na innych??!?!?
-Proszę pani. Całkiem nie wiem, o co pani chodzi. Ani panią znam, ani mi na pani zależy. A tylko w takich wypadkach należy kogoś przepraszać – pouczył ją.
Zatkało ją, ale kierowca, w ogóle tego nie zauważając, ciągnął:
-W dodatku, proszę pani, należy przepraszać także tylko wtedy, gdy się jakąś zasadę dobrego wychowania złamało.
-No właśnie, baranie! Ochlapałeś mnie błotem!!!
-No i co?!?!
-Przepraszaj, bucu!
-Hmmm. Proszę pani, nie chcę być niegrzeczny, ale jak ktoś tak łamza o przeprosiny, to ich nie dostaje. Poza tym trudno mi uwierzyć w to, że nie wie pani, iż zasad dobrego wychowania nikt dogmatycznie nie traktuje?!?!?
-????????
Nie zareagował na jej pytający wyraz twarzy. Mówił dalej.
-Wracając do poprzedniej myśli. Przepraszać należy, gdy się złamało jakąś zasadę dobrego wychowania, a ja nic takiego nie zrobiłem, proszę pani. Bo w moim środowisku ochlapanie kogoś błotem uchodzi za szczyt elegancji.
-Ścierwo sępie, nie bzdurz mi tu tylko przepraszaj!!! – nie wytrzymała i wrzasnęła ile sił w płucach.
Uśmiechnął się z politowaniem na to. Odwrócił i na odchodnym rzucił jej przez prawe ramie:
-Ale o co się pieklić??? Zasady dobrego wychowania są relatywne. Czyżby nie wiedziała pani o tym?
Duża, brązowa kropla niespiesznie oderwała się od kosmyka jej włosów i runęła w dół. Po chwili coś mocno chlupnęło o taflę kałuży.
Lecz to nie była ona. To Loreńskiej opadła szczęka.
11 stycznia 2010, o godzinie 19:57
Pani JasnaAnielko.
Radzę jak najszybciej zabrać dziecku brzytwę.
11 stycznia 2010, o godzinie 20:33
Indoor,
wyrażaj się jaśniej, bowiem nie bardzo wiem o co Ci chodzi w ostatniej uwadze.
Analiz OSW znam, „linię polityczną” ośrodka także.
Ja patrzę się na Rosję inaczej niż OSW.
Interesuje mnie rosyjska gospodarka i to w określonych branżach, potencjał, działania jakie podejmuje rząd, prawodawstwo jakie przyjmuje, co buduje, po jakie sięga rezerwy, w tym ludzkie.
Niebawem, za kilka dni napiszę o przemyśle motoryzacyjnym, o nowych kamazach, normach ekologicznych w rosyjskich paliwach itp. Czyli o tym, jak Rosja dostosowuje się do wymogów unijnych dla swego przemysłu motoryzacyjnego. Z kim i jak kooperuje.
A OSW będzie nadal pisać o rewizjonizmie.
11 stycznia 2010, o godzinie 20:43
Bekas!
Łatwo powiedzieć! Ono trzyma za oprawkę i wymachuje ostrzem w moją stronę wrzeszcząc na całe gardło, że ja chcę ograniczyć jego wolność i pozbawić go prawa wolnego wyboru
!
11 stycznia 2010, o godzinie 20:45
To nie jest małe dziecko!!!
11 stycznia 2010, o godzinie 20:51
Bekaz,
widzę, że ze mnie pedagog raczej lichy.
Nic nie zrozumiałeś z moich uwag nt. przepraszania.
Chciałeś być złośliwy pod moim adresem i co ci wyszło?
Więc kolejny, ale ostatni wykład na temat.
*
Nie biegam galopem przez sklep, nie ganiam galopem z siatkami po drodze, nie popycham dzieci, staruszek, nie przepycham się na chama do kasy itp.
Zycie społeczne, a takim jest kupowanie w ogólnodostępnym markecie wymaga – pewnych kompromisów i wzajemnej tolerancji. Rozdany uczestnik życia społecznego ma wybór – albo je przestrzegać, albo nie.
To zależy od jego stopnia uspołecznienia.
Decydując się na pójście do sklepu – jestem tego świadoma. I idę na kompromisy i ustępstwa z własnej nieprzymusowej woli, bo uważam je za słuszne.
Gdyby mi to nie odpowiadało, zakupy robił by dla mnie ktoś inny za mnie.
To jedno.
Tak samo wygląda życie społeczne …na drodze.
Obowiązują pewne zasady jazdy, które świadomy kierowca stara się przestrzegać, a i pieszy nie włazi dla własnego bezpieczeństwa pod koła.
*
Jak widzisz, życie społeczne składa się z pewnych kompromisów, zasad i norm prawnych – które ułatwiają życie ludziom w gromadzie.
Problemem staje się fakt, gdy uczestnicy jednej wspólnej przestrzeni – nie przestrzegają świadomie owych norm zachowania wspólnie wypracowanych i akceptowanych lub narzucają swoje, nie akceptowane przez ogół.
*
W interakcjach (kontaktach międzyludzkich) przeprosiny bywają wtedy zasadne, gdy ludzie są świadomi naruszenia wspólnie wypracowanych norm i czują się winni ich naruszenia.
Natomiast bywają bezzasadne, gdy wymaga się od nich przeprosin za naruszanie normy narzuconej siłą, nie akceptowanej przez ogół i przez ten ogół przyjęte.
*
Polecam poznać nieco nieco socjologii i psychologii społecznej.
11 stycznia 2010, o godzinie 21:18
Madzia
Główny zarzut wysunięty przez Łazarza (ja tak to odczytałam) to taki, że:
-
„Owsiak ma w tym środowisku [fundacje non-profit] fatalną opinię.
Zajmuje się bowiem drenażem środków od społeczeństwa, zagospodarował olbrzymia część przestrzeni medialnej i aktywności obywatelskiej.”
Tak się składa, ze wśród nieudaczników, ten któremu się powiodło ma zawsze złą opinię.
11 stycznia 2010, o godzinie 21:30
Paweł Luboński
A propos hucpy: jeśli coś można nazwać hucpą, to przytoczone przez Mawara oświadczenie Ziobry, złożone zaraz po wykonaniu niekorzystnego dla siebie wyroku sądowego.
.
To tylko blogowa poezja. Unikasz istoty rzeczy. Czy mógłbyś odnieść się do tego co w tym oświadczeniu najważniejsze: sędzia nie wyłączył się z tej rozprawy, mimo że wcześniej miał konflikt z Ziobrą jako ministrem sprawiedliwości?
Nie dość, że nie wyłączył się, to jeszcze zasądził wyrok, którego konsekwencje finansowe są, jak na polskie warunki, zupełnie rekordowe, a i jak na europejskie – niemałe. Prawdopodobnie taka postawa sędziego nie była niezgodna z prawem, a jedynie z dobrymi prawniczymi obyczajami. Sędziemu taka cena do zapłacenia wydała się niewygórowana, Ziobro miał dostać nauczkę za wszystko – łącznie z planami otwarcia korporacji prawniczych – i dostał. Dla jego następców będzie to jasny sygnał, kto na nas podniesie rękę, temu ta ręka odcięta będzie.
11 stycznia 2010, o godzinie 21:34
Zofio! Widziś jest to taka rzecz o której zapewne nie wiesz, byli tacy podczas komuny, którzy powtarzając na poczatku książki jako tezę jakiś ograny komunistyczny slogan, im głupszy tym lepiej, następnie przez pozostałą część książki przemycali treść całkiem ciekawą. Oczywiście dziś IPN tropi tezę nie zważając na kontekst, ale mniejsze o to.
Gdybyś przejrzała przeze mnie wskazany artykuł, to byś zauważyła, że poza tezami napisanymi w jakiejś nowomowie o rewizjonizmie, artykuł zawiera jakieś całkowicie obrazoburcze twierdzenia jakoby w Rosji nie tylko piło i kurki-zakręcało żebyśmy zmarzli. Nie będę cytował, bo mi się nie chce. Nie musisz czytać.
11 stycznia 2010, o godzinie 21:44
Paweł Luboński
„Z przyjemnością odnotowuję, że byłem niesprawiedliwy, przypisując ci niechęć do Waryńskiego i Kasprzaka. Zwracam ci wszakże uwagę, że twoja działalność publicystyczna na tym blogu daje silny asumpt do tworzenia takich stereotypów. Polega ona bowiem na bezwzględnej obronie poglądów i działań PiSu i w ogóle szeroko pojętej tzw. prawicy oraz równie bezwzględnym atakowaniu wszystkiego, co przychodzi z innej strony”.
.
Twoja ocena brzmiałaby znacznie bardziej wiarygodnie gdybyś przypomniał, gdzie i kiedy wyłamujesz się z salonowej dyscypliny i atakujesz publicystycznie trudniejsze cele: Tuska, Gazetę Wyborczą, nawet Michnika, Gospodarza oraz całą tę opokę generalnej słuszności, nirwany zapomnienia i filozofii postępu na której zbudowana jest III RP. Chyba że wierzysz w platońskie byty idealne, co zresztą wydaje mi się dość prawdopodobne? Jeśli tak to nie mam więcej pytań.
11 stycznia 2010, o godzinie 21:53
Pani JasnaAnielko.
CO chce mi Pani przez to udowodnić?
Niech Pani myśl rozwinie.
11 stycznia 2010, o godzinie 21:54
Pani Zofio.
Nie dość, że z Pani pedagog lichy, to Pani jeszcze manipuluje.
11 stycznia 2010, o godzinie 21:55
Andrzej
„Tak się składa, ze wśród nieudaczników, ten któremu się powiodło ma zawsze złą opinię”.
.
Rozumiem, że to uniwersalny argument-wytrych, dobry na każdą blogową okazję. Kto krytykuje jest nieudacznikiem. Tymczasem to również bumerang lub grabie, na które nadepnąłeś i teraz boli cię czoło, jak wolisz. Bo jeśli ty krytykujesz, na przykład, Kaczyńskich to jakim musisz być nieudacznikiem i zawistnikiem? :)
11 stycznia 2010, o godzinie 22:04
Zofia
„Analiz OSW znam, “linię polityczną” ośrodka także.
Ja patrzę się na Rosję inaczej niż OSW”.
.
No to jaka jest ta „linia polityczna” OSW, bo już sam nie wiem? Kapitalistyczna, imperialistyczna, rewizjonistyczna, rosyjskożercza, kaczyzująca, tuskofaszystowska, radiomaryjna, gazeto-wyborcza, michnikopodobna, czy po prostu ogólnie niesłuszna, bo OSW nie stał się jeszcze biuletynem rosyjskiego MSZ, co by ci bardziej pasowało?
11 stycznia 2010, o godzinie 22:17
Bekas
http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88906
:)
Dobre, a co by było, gdyby Loreńska prócz małży, niosła butelkę dobrej gatunkowo whisky, może nawet single malt? Pod coś trzeba te małże degustować, by było wytwornie.
:)
To powiedziawszy nalewam sobie skromnie, szklaneczkę Black&White.
11 stycznia 2010, o godzinie 22:29
Mawar
Bo jeśli ty krytykujesz, na przykład, Kaczyńskich to jakim musisz być nieudacznikiem i zawistnikiem?
Jeśli będę krytykował Kaczyńskich argumentując, że są be bo zagospodarowali olbrzymią część sceny politycznej i aktywności społecznej oraz zajmują się drenażem budżetowych pieniędzy przeznaczonych na działalność partii politycznych, to będziesz miał rację.
11 stycznia 2010, o godzinie 22:33
Indoor,
przeczytam ten tekst uważnie, na razie wrzuciłam go do schowka.
*
Mawar,
do małż pijam ciemne piwo – żywca, czasem jak trafię belgijskie, trapistów. Uwzględnij to w sugestiach do opowiadania Bekasa o Loreńskiej.
*
OSW, linia polityczna? – nie nazwana przez Ciebie.
Mnie pasuje analiza uczciwa, logiczna i bez politykierstwa.
*
Bekaz,
dla mnie temat się skończył a u Ciebie czkawka?
11 stycznia 2010, o godzinie 22:34
Bakasie,
przepraszam za błędnie napisany Twój nick.
11 stycznia 2010, o godzinie 22:36
Bekasie! Chciałam po prostu powiedzieć, że za dzieci, póki są dziećmi odpowiadają dorośli. Dobrze, jeśli są to rodzice mądrzy i mający warunki do dania swym dzieciom wychowania i wykształcenia. To nie dzieci mają decydować, czy chcą, czy nie chcą do szkoły chodzić.Rodzice mogą oczywiście wybrać szkołę, jaką uważają za właściwą. Jedni posyłają do szkoły publicznej, inni do prowadzonych przez zakonników i zakonnice, jeszcze inni do różnych, prywatnych. Wybór jest. I chyba nie ma rodziców poważnie myślących o przyszłości swoich dzieci, którzy nie poślą dziecka do szkoły, a bywa, że do kilku np. dodatkowo do muzycznej, nie zadbają, aby znało języki obce.
I nie sądzę, aby im przeszkadzało, że jest to obowiązek, oni wykształcenie dziecka i tak uważają za obowiązek.
Jednak istnieje wcale nie mały odsetek rodziców, którzy w ogóle nie powinni być rodzicami, a są. I to dla nich przede wszystkim jest skierowane słowo „obowiązek” – tak uważam. Oni z własnej inicjatywy nigdy nie dopilnowaliby, aby dziecko zdobyło jakiekolwiek wykształcenie, choćby w stopniu podstawowym. I to od nich wymaga się, aby wymagali od własnych dzieci, nie pozwalali na ich całkowite wykolejenie, albo nie wejście w jakąkolwiek właściwą koleinę. Że to się bardzo często nie udaje, to prawda, ale jak długo młokos, lub młokoska nie ukończą 18 lat, to dorośli za nie w jakimś stopniu muszą brać odpowiedzialność.
Dobranoc.
12 stycznia 2010, o godzinie 07:31
Na wywody Zofii w dyskusji z Bekasem pozostaje tylko dodać: „Zofia has left the building”. A z mojej strony, zgodnie z regułami kultury, które starsza pani nam gowniarzom wyłożyła: „Babo! Jaka Ty bezdennie głupia i zapatrzona w siebie jesteś!!!”
12 stycznia 2010, o godzinie 08:31
Pani JasnaAnielko.
„Bekasie! Chciałam po prostu powiedzieć, że za dzieci, póki są dziećmi odpowiadają dorośli.”
Ale ja tego nie neguję. Paweł zarzucił mi tylko, że ja odbieram dzieciom wolność, bo ich nie chcę posłać do szkoły. A akurat łatwo jest się przekonać, że dzieci mają tu odmienne zdanie. Gdyby to one decydowały, do szkoły nie chodziłoby prawie żadne.
W ogóle całe wychowanie, to jest ograniczanie dziecięcej wolności. I jestem jak najbardziej za. Jedna istotna różnica, jaka między nami jest, to ta, że ja uważam, iż to RODZICE odpowiadają za dzieci. A wg Pani dorośli. Tylko tyle i aż tyle.
Żeby uzasadnić swe stanowisko:
1. Wersja dla wierzących: Bóg MNIE obdarował dzieckiem więc to ja mam o nie dbać. To jest pożyczka (jak celnie ujął to jeden zakonnik), którą JA DOSTAŁEM. I ja powinienem tę pożyczkę dobrze wykorzystać.
2. Wersja dla niewierzących. Jak słusznie zauważa p. Zofia, życie jest brutalne. I romantyzmu w nim niewiele. Zatem tu krótko: kto PŁACI, ten WYMAGA.
„Dobrze, jeśli są to rodzice mądrzy i mający warunki do dania swym dzieciom wychowania i wykształcenia.” i „Jednak istnieje wcale nie mały odsetek rodziców, którzy w ogóle nie powinni być rodzicami, a są.”
No tak, ale to jest normalne, Pani JasnaAnielko. W każdej dziedzinie naszego życia są głupi i mądrzy, źli i dobrzy. Tyle, że zdecydowana większość rodziców o swe dzieci dba. Pani zaś jest zdania, że rodzicom koniecznie muszą pomagać urzędnicy i za nich myśleć, i decydować, bo inaczej będzie katastrofa.
Pani JasnaAnielko! Ten pogląd nie jest niczym potwierdzony i uzasadniony, a skutki jakie niesie są opłakane.
Wśród urzędników, których nie wiedzieć czemu Pani stawia wśród „tylkomądrych”, są przecież tacy którzy nie potrafią wychować nie tylko innych ale i swoich dzieci. A sposób w jaki oni wychowują cudze dzieci wcale nie jest lepszy od sposobu w jaki wychowują je rodzice. Jaki sposób jest właściwy, nie wie tego na dobrą sprawę nikt. Nam się tylko wydaje, że taki a nie inny sposób jest dobry czy lepszy. Ale już rzeczywistość tego „nie wie”. Niektóre dzieci po ciężkim dzieciństwie wyrastają na wielkich ludzi, niektóre dzieci po „puchowym” dzieciństwie lądują w więzieniu.
Może więc dzieci lepiej zostawić rodzicom?
Jasne, część rodziców kompletnie nie interesuje się dziećmi.
Ale ŻADEN system nie wyruguje takich przypadków. Więcej: system oparty na zdejmowaniu odpowiedzialności rodziców za swoje dzieci powoduje, bo musi, że takich rodziców JEST WIĘCEJ. Bo po co mają dbać? Państwo przecież to zrobi. Taki system powoduje, że rodzice przestają dbać nie tylko o samo dziecko w sensie fizycznym, ale i duchowym. Nie wychowują swoich dzieci. Bo państwo…
Skutek? Patologii przybywa.
Ale też i takie są konsekwencje traktowania człowieka jak nierozumne bydlę.
……………….
„Rodzice mogą oczywiście wybrać szkołę, jaką uważają za właściwą. Jedni posyłają do szkoły publicznej, inni do prowadzonych przez zakonników i zakonnice, jeszcze inni do różnych, prywatnych.”
Nie, Pani JasnaAnielko.
Nie mają wyboru.
Raz, że wybór już od początku jest ograniczony do takiego samego jak kolor pierwszego auta z fabryki forda: może być czarny albo czarny. Rodzic może dziecko do szkoły posłać albo…posłać. Przymus. Też mi wybór!
Dwa. Wybrać szkołę może. Tyle że w sensie lokalizacji, wystroju, formy własności. Ale nie w sensie najważniejszym. NIE MOŻE wybrać szkoły pod względem programu. Bo ten jest JEDEN.
„I nie sądzę, aby im przeszkadzało, że jest to obowiązek, oni wykształcenie dziecka i tak uważają za obowiązek.”
Tu się zgodzę. Lata propagandy zrobiły z ludzi bydło. Robią, co im władza każe. Część nawet nie zauważą, że to przymus.
„Oni z własnej inicjatywy nigdy nie dopilnowaliby, aby dziecko zdobyło jakiekolwiek wykształcenie, choćby w stopniu podstawowym.”
I dlatego trzeba wszystkich ludzi jak bydło traktować???
Poza tym, to że bez stosownego* wykształcenia nie da się żyć, to jest dogmat. Fałszywy.
Ciekawostka apropos.
Wiele było ostatnio informacji, jako to rośnie rzesza bezrobotnych. Gdzie? Wśród absolwentów wyższych uczelni…
*Co to znaczy „stosowny”? Wg KOGO? CZEMU zdanie urzędnika jest lepsze od mojego?
Wg mnie „stosowny”, to taki, który lepi niewolnika. Wbija się dzieciom w szkole odpowiednie formułki (czym skorupka za młodu….) i potem one już sformatowane nawet nie próbują pewnych rzeczy dyskutować. Pewnych rzeczy nie dostrzegają. Żyją w matriksie i nie widzą tego. I każdego, kto uważa inaczej, od razu za idiotę mają. Że demokracja zła, że UE zła, że…..??? Nieprawda! Koniec dyskusji.
Mam dwójkę szczeniaków w szkole. Proszę mi uwierzyć, że „odpowiednie” treści są im sączone przez wszystkie otwory. Geografia, WOS, polski, angielski, matematyka, historia, podstawy przedsiębiorczości, wszędzie przemyca się to samo: demokracja – cud, władza – lud, UE – raj, dopłaty – daj, prawica – wrzód, lewica – miód, kapitalizm – dziki…
12 stycznia 2010, o godzinie 08:38
Mawar: „Twoja ocena brzmiałaby znacznie bardziej wiarygodnie gdybyś przypomniał, gdzie i kiedy wyłamujesz się z salonowej dyscypliny i atakujesz publicystycznie trudniejsze cele: Tuska, Gazetę Wyborczą, nawet Michnika, Gospodarza oraz całą tę opokę generalnej słuszności, nirwany zapomnienia i filozofii postępu na której zbudowana jest III RP.”
.
Ja za ciebie blogu analizować nie będę. Więc tylko uwagi ogólne. Mam wrażenie, że w ogóle rzadko atakuję tutaj kogokolwiek. Jeśli zabieram głos, to z reguły polemizując z ocenami innych uczestników. Na przykład gospodarzowi przeciwstawiałem się kilkakrotnie, oponując przeciwko jego opiniom na temat braci Kaczyńskich. Ale pewnie nie zauważyłeś, bo ci to nie pasowało do stereotypu. W ogóle mam zwyczaj negować czy potępiać konkretne poglądy lub działania w konkretnych sprawach, a nie według klucza prawicowy-lewicowy czy innego podobnego.
Natomiast opoki [bla... bla... bla...], na której jest zbudowana III RP, nie atakuję, bo tę III RP przy wszystkich jej wadach akceptuję i nie przypisuję jej nieprawego pochodzenia.
.
Co zaś do Ziobry, to nie wnikam w genezę wyroku, bo mało mnie ta sprawa obchodzi. Zbulwersowało mnie jedynie, że prawnik i były minister sprawiedliwości uważa za słuszne natychmiast po ogłoszeniu formalnych przeprosin publicznie informować, że tak naprawdę to wcale nie przeprasza, nadal uważa, że miał rację, a w ogóle to tekst przeprosin napisał sędzia. Wolno mu, ale nie ma to nic wspólnego z duchem prawa. Smutne i żenujące.
12 stycznia 2010, o godzinie 09:53
Widać co wychodzi gdy polityka decyduje w sprawie ustawy. Ostatnio w prasie sporo informacji na temat ustawy zwanej deubekacyjną /może przekręciłem, ale coś w tym stylu/. Ten gniot prawny pewnie będzie zaskarżony bo z punktu prawnego jest katastrofalnie zły. Nie dość że łamie zasadę „prawo nie działa wstecz”, to jeszcze realizuje „odpowiedzialność zbiorową”. Na dodatek nie realizuje tego co mieli na myśli jej projektanci , a mianowicie nie karze najbardziej niegodziwych ludzi z /SB, i UB/, bowiem ich akta są utajnione. A więc wyszło tak jak zwykle wychodzi prawicowcom , czyli bokiem. Ta ustawa ośmiesza działanie ludzi którzy swoją karierę oparli na szukaniu i karaniu wroga.
Wczoraj gdy z musu wzięliśmy się społecznie za łopaty by odśnieżyć wjazdy do garaży /bo spółdzielni popsuł się spychacz i nic w związku z tym z odśnieżaniem nie robiono/, jeden z odśnieżających powiedział że nawet za głębokiego PRL’u lepiej dawano sobie radę z odśnieżaniem niż teraz. Drugi podjął temat i dodał, że wtedy jak dozorca nie odśnieżył to natychmiast dostawał mandat, a więc odśnieżał /wstawali skoro świt , a często przed świtem i zasuwali/. Teraz natomiast nikogo nie karzą , a ci co powinni odśnieżać jeszcze mają pretensje że z tym ludzie się do nich zwracają .
12 stycznia 2010, o godzinie 10:07
Stefanie,
owszem jestem starszą panią. Bąbą, jak to określasz pejoratywnie. Nie da się ukryć.
Co do bezdennej głupoty – to mam duże wątpliwości.
Chyba, ze okażesz się mądrzejszy ode mnie, to przestane je mieć.
Co do zapatrzenia w siebie – to zapewniam, mam lustro.
Ale to nie znaczy, że nie znam swojej wartości.
W moim wieku wiem kim jestem i mogę sobie to jawnie pokazywać.
Ale, by tak postępować, tacy gówniarze jak Ty muszą do tego dojrzeć. A nie każdemu się to udaje i do sędziwego wieku zostaja smarkaczem w krótkich spodenkach.
*
Masz jakieś kompleksy w mojej obecności?
12 stycznia 2010, o godzinie 10:13
maciek.g. Ja dokładnie pamietam zimę stulecia. W Sylweter zagrałem z kapelą w Domu Kultury Milicjanta(!!!!) w ramach kolaboracji. Oni mi płacili za granie w ramach przekupstwa. Zabawa była bardzo kulturalna. Zaczęła się od tego, że cała kapela się zjechała jakimś cudem mimo iż klawiszowiec jechał pociagiem z Katowic, perkusita zaś chyba z Wrocławia. Incydentów w zasadzie nie było. Nad ranem rozbroili jakiegoś jegomoscia, ale okazało się on tak wymachuje bronią bez pokrycia, bowiem amunicji to już zona go pozbawiła przed wyjściem z domu. Tym niemniej nastapiło takie nagłe odprężenie, że nasz Harmonista (pamietam do dziś) połozył się na plecach na środku parkietu, dookoła państwo milicjanci tańczylo kankana w rytmie kujawiaka jakoś, a nawet to im nie przeszkadzało w tym szalonym kankanie, że Harmonista grał Rumbę Tico-tico zaś kapela chyba Walczyka za górami.
12 stycznia 2010, o godzinie 10:41
Widzę, że nie tylko nasi moraliści mają problemy z własną moralnością (Piesiewicz, Marcinkiewicz, Kaczyński), ale również i protestanci. Oto, jak się zachowywała żona przewodniczącego Demokratycznej Partii Unionistów Ulsteru, a jednocześnie premiera Irlandii Północnej. Przewodniczącym tej partii jest niejaki Ian Paisley, taki odpowiednik naszego Marka Jurka, to ten, co nazwał naszego Papieża antychrystem.
http://wyborcza.pl/1,7684.....miera.html
12 stycznia 2010, o godzinie 11:21
To jest Polska właśnie:
http://biznes.onet.pl/czy.....rasa-detal
Po 65 latach przypomniało się komuś, że deportowano ich niemieckimi kolejami i teraz, kiedy przewoźnik niemiecki może pojawić się na polskich torach – powinien płacić haracz na leki i żywność byłym pasażerom!
Nie wiem jak to nazwać – żebractwem, naciąganiem, chciwością?
Longplay’em nieustających roszczeń?
18-latek z końca wojny ma dzisiaj 83 lata! 20-latek – 85, mało kto dożywa w Polsce takiego wieku.
Urodzony w ostatnim dniu wojny Polak ma prawie 65 lat i wątpię czy miał okazję hitlerowskim pociągiem gdziekolwiek podróżować.
Więc kto tak na serio dopomina się o te pieniądze, datki, kolejową jałmużnę?
Czy rzeczywiście ci, którzy ponieśli jakikolwiek uszczerbek na zdrowiu z racji deportacji transportem kolejowym III Rzeszy w czasie II wojny światowej?
12 stycznia 2010, o godzinie 11:27
W czasie zimy stulecia kopaliśmy przejścia dla pieszych i jeździłem z łopata by gdzieś nie utknąć. W Sylwestra było zimno jak ch… i opowiadała mnie znajoma że konferansjer prosił zmarzniętych balowiczów by zlitowali się nad striptizerkami i pozwolili im się ubrać.
Znajomy pojechał w lakierkach samochodem na bal – utknął w zaspach i w tych lakierkach zasuwał paręset metrów przez zaspy do najbliższej chałupy by nie zamarznąć. Pamiętam, że zrobiono wówczas abolicje na tych co mieli stłuczki. Obecna śnieżna zima ma się nijak do tamtej
12 stycznia 2010, o godzinie 11:30
A nie jest to aby zwykła próba zablokowania kolejom niemieckim wejścia na polski rynek? Niewidoczna ręka konkurencji?
Więcej jest takich, co powinni nam płacić. Na przykład Opel (jeśli jeszcze istnieje) – jego ciężarówkami hitlerowcy wozili ludzi na rozstrzelanie.
12 stycznia 2010, o godzinie 11:47
Muszę przyznać, że czytając prasę nie skojarzyłem tego z wejściem niemieckiej kolei do Polski. Teraz raptem doznałem olśnienia dlaczego akurat teraz z tymi roszczeniami wyskoczono , a przez tyle lat ani słówka o ty nie słyszałem. Przecież to wskazuje wyraźnie na politykę i obronę swego interesu. Pewnie niektórzy panowie przywodzący polskiej kolei poczuli się zagrożeni. Kto wie czy to nie próba realizacji jakiegoś wiązanego interesu prawica- kolej
12 stycznia 2010, o godzinie 12:00
Bo jak ktoś się nazywa Robinson to ma dwie alternatywy literackie. Wersja według Daniel Defoe i wersja według Mike Nichols. Pani Robinson wybrała to drugie. Nie ma to nic wspólnego z religią.
12 stycznia 2010, o godzinie 12:07
Indoorze!
Jak ktoś ma dwie alternatywy, to się pewnie potrafi się cofnąć do tyłu w miesiącu maju przez pewien okres czasu.
12 stycznia 2010, o godzinie 12:25
Jak ktoś ma dwie alternatywy to potrafi cofnąć się i do tyłu i do przodu. Dlatego są to alternatywy.
12 stycznia 2010, o godzinie 13:13
Indoor,
przeczytałam opowieści OSW o rosyjskim rewizjonizmie.
Jest tam sporo przekłamań, błędów i interpretacji na tych błędach poczynionych. Jak na pracę takiego środka – to jednak spora za dużo.
Nie ma w tej analizie sprawy dosyć istotnej, dot. spraw bezpieczeństwa i relacji Rosja-UE, a mianowicie pewnej roli Niemiec , która zmienia status quo NATO w Europie, i nie tylko, a tym samym stosunek Rosji do kwestii globalnego bezpieczeństwa.
Nie ma zdania na temat działań Europy i przesuwania wpływów Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód, ani też refleksji o tym, że Rosja została tym samym postawiona przez Zachód pod ścianą. Został zupełnie zlikwidowany przez dziłlania Zachodu tzw. kordon sanitarny na obszarze środkowowschodniej Europy, na co siłą rzeczy Rosja zgodzić się nie chciała i nie chce.
(pisałam o tym cytując opinie m.in. analityków niemieckiej Bundeswehry i ekspertów niemieckich specjalizujących się w sprawach zagranicznych RFN).
A tym samym wniosku – ze to USA i Europa same spowodowały takie a nie inne stanowiska Rosji.
Przy opisywaniu „zakręcania kurka z gazem Ukrainie” nie ma zdania o tym, że Ukraina notorycznie podkradała gaz i nie płaciła rachunków i że Gazprom stosuje normalne zasady rynkowe wobec kontrahentów.
Przy opisie wojny na Kaukazie nie ma zdania o tym, ze przed konfliktem kaukaskim, Gruzja i USA urządziły wielkie manewery nadgraniczne i w 2,5 dnia po ich zakończeniu, gdy jeszcze sprzęt z manewrów nie został załadowany na amerykańskie jednostki marynarki wojennej – Saakaszwili wydał rozkaz ostrzału rakietowego Abchazji Południowej. Nie ma też słowa, że Rosja zareagowała dopiero po ataku Saakaszwilego na Abchazję i ostrzelaniu przez Gruzinów rosyjskich sił bezpieczeństwa z mandatem ONZ.
Tych wszystkich niewygodnych faktów – w analizie OSW nie ma, bo nie pasują zbytnio do lansowanych tam tez.
Trudno więc traktować to opracowanie jako wiarygodne.
Aczkolwiek wiele uwag jest tam trafnych.
Przy okazji,
zwracam uwagę, że organizacja gazowa CECT nie powstała w grudniu 2008 r., jak podaje OSW, ale rok później – w grudniu 2009r. Dosłownie kilkanaście tygodni temu.
12 stycznia 2010, o godzinie 13:33
Pani Zofio
Francuzi też sobie „nagle” przypominają – ale, dla odmiany, o SNCF http://www.lefigaro.fr/fr.....anite.html
-
„85, mało kto dożywa w Polsce takiego wieku.” – to smutna prawda.
Lecz jeśli dożył (wg Pani): niech się cieszy i nie zawraca gitary.
(Moja Ciocia – ma ponad 100 lat – i też PAMIĘTA np. tzw. Zieleniak ).
-
A taka Przepędzona Erika – ta, to za to „pamięta” kupę rzeczy – np. miasteczko „Rahmel w Prusach Zachodnich”
12 stycznia 2010, o godzinie 13:36
Mawarze.
Whisky? Wolę bourbona.
Co by było, gdyby Loreńska niosła butelkę whisky?
Ano zobaczmy…
Z wolna, dostojnie, niczym królewski okręt, Loreńska dopłynęła do kasy. Stanęła w długim ogonku, który nie liczył się z czasem i leniwie czołgał do przodu. Nie denerwowała się. Życzliwie uśmiechnęła się do stojącej przed nią kobiety.
-Gdzie włazisz!? – dobiegł ją nagle głos spod kasy.
Zaciekawiona wysunęła głowę na bok. Daleko przed sobą dojrzała mężczyznę, który po chamsku władował się na początek kolejki. Nienawidziła czegoś takiego, toteż od razu ruszyła w jego kierunku żwawym krokiem. I już z daleko do niego zawołała:
-Proszę pana! Proszę pana!
Słysząc wołanie, mężczyzna odwrócił się w stronę skąd dobiegało.
-O, to ty, Mawarski! – rozpoznała go.
I przybiła do niego.
-Cóż, takie zachowanie u ciebie wcale mnie nie dziwi. Ale pozwól, że ci coś wyłożę. Element życia społecznego, a takim jest kupowanie w ogólnodostępnym markecie, wymaga pewnych kompromisów i wzajemnej tolerancji. Decydując się na samodzielne pójście do sklepu musisz być tego świadom. Jasne?!?
Reakcja Mawarskiego wskazywała jednak, że nie. Wciąż stał tam, gdzie brutalnie się wdarł: na początku kolejki, i nic sobie nie robił z tego, co mu powiedziała.
„Element aspołeczny!” – pomyślała. I ryknęła:
-Paszoł won na koniec kolejki, swołoczo jedna!!!
Tym razem Mawarski zareagował. Zgodnie z jej oczekiwaniami. Zupełnie zbity z tropu poczłapał tam, gdzie mu kazała.
Loreńska uśmiechnęła się do siebie i tryumfalnie skinęła głową w kierunku kasjerki.
Stojącym z boku ludziom mogłoby się wydawać, że takie zachowanie, takie słownictwo u tak wytwornie ubranej damy jest cokolwiek niestosowne, ale prawda była taka, że Loreńska, o czym autor już poinformował wcześniej, chamstwa i drobnomieszczaństwa nienawidziła. I walczyła z nimi na wszelkie możliwe sposoby. Choćby po chamsku i brutalnie. Przed takim zachowaniem nie wolno klękać!
Wracając na swoje miejsce uśmiechu z twarzy nie starła. Pozdrawiała nim każdego znajomego z kolejki. A ponieważ Loreńska była kobietą-orkiestrą, to znała tutaj praktycznie każdego. A każdy znał ją. Szczerze powiedziawszy, choć trudno w to uwierzyć, miała serce bardziej gołębie niźli serce samego Jurka Owsiaka!
-Bardzo pani dziękuję i życzę miłego popołudnia – powiedziała do kasjerki odchodząc od kasy i skierowała się w stronę drzwi. Gdy sklep opuszczała, przystanęła w nich by przepuścić chłopczyka sąsiadów z drugiego piętra.
-Dzienkuje, pani Loleńska – podziękował.
-Miłego dzionka, moje słoneczko! – pogodnie odrzekła.
Gdy drzwi zamknęły się, poprawiła torby z zakupami i ruszyła do domu. Ale zrobiła ledwie dwa kroki i zatrzymała się znowu. Opuściła torby na chodnik, podbiegła do Nestorskiego i złapała pod rękę.
-Dzień dobry, panie Nestorski! Pomogę panu!
Staruszek w duszy ją pobłogosławił.
„Kobieta-anioł” – pomyślał.
I za chwilę był już w niebie. Znaczy: w sklepie.
Loreńska machnęła mu jeszcze na pożegnanie i podeszła do swoich toreb. Chwyciła je i uniosła. Nim ścianki toreb wyprostowały się i skryły zawartość, uważny obserwator dostrzegł, że w jednej kobieta niosła ulubiony przysmak: belgijskie mule, a w drugiej butelkę słusznych rozmiarów z bursztynowym płynem. Sądząc po czerwonej, metalowej i wielce charakterystycznej obwódce na jej szyjce, obserwator nie mógł mieć żadnych wątpliwości. To była butelka przedniej whisky Red&Red.
Ruszyła. Szło się jej nie najlepiej. Poranną odwilż zastąpiło nagłe, solidne oziębienie. Widoczny efekt globalnego ocieplenia. Mokra, bezkształtna ciapa, która rano irytowała Loreńską, bo ciamkała pod stopami jak bezzębna baba na targu, a w dodatku zmoczyła jej nowiutkie skórzane botki prosto z Berlina, teraz stężała i zamieniła się w fantazyjną, szklistą, twardą powłokę.
-I śliską – dodała sobie w myślach – Muszę uważać.
Stąpała ostrożnie w stronę domu uważnie przyglądając się każdemu miejscu, na którym stawiała stopę. Skutkowało. Poruszała się może nieszybko, ale sprawnie. Im dłużej jednak nic się nie działo, tym mocniej jej czujność słabła. I po kilkunastu minutach usnęła zupełnie, a Loreńska, zamiast lustrować podłoże, zanurzyła się w rozmyślaniach nad swoją niedaleką, wytworną i przesmaczną kolacją.
I to był błąd.
Niepilnowana podeszwa buta postawionego na gładkim kawałeczku lodu uznała, że to doskonała okazja do ścigania się i wyskoczyła raźno do przodu. Niepowiadomiona o tym cała reszta Loreńskiej wyrwała do góry w niezgrabnej próbie odnalezienia równowagi i za chwilę z głuchym jękiem padła na chodnik.
-Łooooojjjjj!!!!!!!!! – krótki krzyk przerwał wieczorną, osiedlową ciszę.
Gdy kobieta przewracała się, wypuszczone z rąk torby smakowały jak to jest być akrobatą sportowym. Wyszło im, że to niełatwy kawałek chleba. W pierwszej chwili, mocno wyrzucone do góry zamaszystymi wymachami ramion, nawet się ucieszyły. Gdyby potrafiły mówić, krzyknęłyby: Uuuuchuuuuu! Ale chwila radości nie trwała długo. Po trzech obrotach i jednej śrubie, dosięgło je nieubłagane prawo fizyki. Wstrętna, ślepa na piękno, grawitacja ciągnęła torby brutalnie do ziemi. Radość znikła, a uszy opadły im w bladym strachu.
Torba z mulami pierwsza uderzyła o lód i rozpłaszczyła się z grzechotem. Z jej wnętrza wyskoczyły skorupy-bolidy. Bezładnie i bez celu pognały przed siebie. Rozsypały się. Groźnie to wyglądało, torba straciła formę i urok, ale prawdę powiedziawszy mulom jednak nic się nie stało. Żadna skorupa nie pękła i wystarczyło je zwyczajnie teraz pozbierać i wrzucić z powrotem do torby, a nikt by nie poznał, że przytrafiła się im taka przygoda. Torbie z butelką poszło gorzej. Dużo gorzej.
Obciążona bardziej, w dodatku wysmukłą zawartością, miała o wiele gorsze właściwości manewrowe. Na domiar złego źle obliczyła odległość od ziemi. I w momencie, w którym się z nią spotkała, zamiast rufą rakiety, uderzyła jej dziobem. Szyjka pękła. Korpus butelki opadł na lód, a ze środka wylała się złota zawartość…
Po krótkim szoku Loreńska jęknęła i z trudem podniosła się. Stanęła. Popatrzyła na torby. Pobojowisko. Mule rozrzucone po brudnej ziemi, butelka whisky pęknięta…
„Co??!?!?! – wrzasnęło jej w głowie – Pęknięta?!?!?”
Rzuciła się automatycznie w stronę szklanej skorupy i padła tuż przy niej.
-Gdzie moja ambrozja?!? – rozpaczliwe wołanie rozdarło gęsto, mroźne powietrze.
-O ja nieszczęsna! – Loreńska zaszlochała i skulona przylgnęła do lodu.
I wtedy poczuła, jak jej lewa dłoń ląduje w czymś mokrym. Odruchowo cofnęła ją i spojrzała, co jest tego przyczyną. Jej oczy w jednej chwili rozbłysły tysiącem fajerwerków, jak nadbrukselskie niebo w dzień ratyfikacji traktatu lizbońskiego! W jednej chwili jej usta zaczęły dziękować przechodniowi, który tu, niczego nieświadom, przechodząc rano, w mokrym śniegu zostawił swoim obcasem spore wgłębienie. Teraz to wgłębienie ścięte mrozem utworzyło zgrabne naczynie, w które wlał się alkohol.
-Dzięki ci, nieznajomy! Jestem uratowana!!! – entuzjazm w jej głosie był tak potężny, że zerwał sople wiszące u dachu niedalekiego budynku.
Schyliła się ku bursztynowej plamie i z lubością przylgnęła do niej wargami.
++++++++++
-Poproszę „Pogłoski Szczecińskie”.
Złapał w dłoń gazetę podaną przez kioskarkę, zapłacił i odszedł.
Wolno. Nie spieszył się. Nie pracował. Jakiś czas temu w nieszczęśliwym wypadku złamał szpetnie nogę, a miejscowym lekarzom nie udało się jej prawidłowo złożyć. Od tamtej pory codziennie czuł w niej ból i kuśtykał. Nie nadawał się do pracy. Dostał rentę.
Spojrzał na pierwszą stronę gazety. Omiótł ją wzrokiem i już chciał zajrzeć do środka, gdy kątem oka zanotował ciąg liter, który go zaintrygował.
Litery ostatniego słowa w notce na dole strony układały się w słowo: „Loreńska”.
Oczy otworzyły mu się szerzej. „Loreńska???”. Serce zaczęło szybciej bić. „To na pewno ona!” – skonstatował.
Znał Loreńską bardzo dobrze. Lata temu, gdy wychodził z klatki, ta odwrócona w stronę znajomych których żegnała, nie zauważyła go i w niego wpadła. Przewrócił się i spadł z niewielkiego nasypu. Noga nie wytrzymała.
Nie, nie winił jej za to. To był wypadek. Zapamiętał jednak jej zachowanie. Zawsze uczyli go, że nawet jeśli ktoś skrzywdzi kogoś niechcący, to należy tego kogoś przeprosić. I gdy jęczał w trawie, a ona nad nim stała, właśnie tego tylko oczekiwał. Jednego słowa „przepraszam”. I może wezwania pomocy. Tymczasem Loreńska spojrzała na niego wyniośle i rzekła:
-Co??? Oczekuje pan przeprosin?? A za co??? Proszę pana, przeprosiny są zasadne wtedy, gdy ktoś czuje się winny. A ja się winna nie czuję. Do widzenia!
Wrócił z przeszłości i zaczął czytać notatkę:
„ Jak dowiedział się nasz osiedlowy reporter, Bekasiński, od dowódcy Posterunku Policji nr 13 przy ul. Portowej, wczoraj w godzinach wieczornych dwóch policjantów patrolujących tereny osiedla Morskiego zauważyło z daleka leżącą na środku chodnika w osiedlowym parku kobietę. W pierwszej chwili funkcjonariusze myśleli, że została napadnięta, bo nogi i ręce miała bezładnie rozrzucone, a futro rozpięte. Ruszyli więc biegiem na pomoc. Gdy się do kobiety zbliżyli, ich uszy usłyszały jednak wyraźne chrapanie, a zapach wydychanego przez kobietę powietrza nie pozostawiał już wątpliwości. Kobieta nie została napadnięta. Usnęła na chodniku w wyniku upojenia alkoholowego. Leżąca obok rozbita butelka whisky mówiła sama za siebie. Funkcjonariusze zaczęli kobietę budzić, by zawieźć ją do domu. Spanie na mrozie mogło się przecież dla niej nie najlepiej skończyć. Nie przewidzieli jednak, że kobieta ma inne zdanie w tym temacie i gdy ją podnieśli, i obudzili, ta wyszarpnęła się z ich ramion drąc przy okazji swoją bluzkę z niemieckiego jedwabiu, i ruszyła na nich jak rozjuszony ekolog na widok buldożera. Nie mieli innego wyjścia jak tylko obezwładnić awanturnicę, co też uczynili. Zakuli ją w kajdanki i zamiast do domu, zawieźli do miejskiej izby wytrzeźwień przy ul. Kwaśniewskiego. Ponieważ kobieta nie miała przy sobie dokumentów, jej tożsamość ustalona została dopiero rano. Awanturnicą okazała się Loreńska. Jutro prokuratura ma jej postawić zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego.”
++++++++++
-Yyyyyy, eeeeee, eeeeeeeeee – Bekasińsk manipulował w kuchni przy butelce Sophi.
Zgubił gdzieś otwieracz i teraz męczył się z wyciągnięciem korka.
-Zaraz, zaraz, kochanie! – zawołał do siedzącej w salonie żony.
-Jeszcze chwilka i twój ptaszuś przyfrunie!
-Yyyyyy, eeeeee – pot coraz bardziej zalewał jego czoło, a korek wciąż siedział w szyjce niewzruszony.
-Kotku, kotku! Chodź tu szybko! – nagle zawołała żona.
Bekasiński przerwał mocowania i pobiegł do salonu.
-Patrz, co masz w telewizji – nie zdążył zapytać o powód wołania, żona sama udzieliła odpowiedzi.
Spojrzał na 50-calową plazmę. Na ekranie zobaczył swoją koleżankę Sikorską. Zaczął jej słuchać:
„…..szego studnia wtargnęła dziś pani Loreńska z prośbą o odczytanie pisma, jakie przygotowała w związku z notatką, jaka ukazała się na jej temat w Pogłoskach Szczecińskich. Ponieważ okupuje biuro prezesa naszej osiedlowej telewizji, postanowiliśmy dobrowolnie spełnić jej prośbę. Oto treść pisma:
W związku z notatką na mój temat, jaka ukazała się w osiedlowym szmatławcu w dniu przedwczorajszym, stanowczo protestuję i oświadczam, że ta notatka to stek bzdur!
Kłamstwem przebrzydłym jest:
1. Że leżałam na chodniku z rozrzuconymi nogami i rękoma, a moje futro było rozpięte.
Sypiam zawsze wytwornie, na plecach, z wyprostowanymi nogami i rękoma złożonymi na mych piersiach, a ciało moje zawsze obleczone jest szczelnie w piżamę z norek tasmańskich!
2. Że chrapię podczas snu.
Z mych ust zawsze wydobywają się tylko delikatne westchnięcia. Takie jak z dobrze zmrożonej butelki donperiniona, rocznik 1964, gdy się ją otworzy!
3. Że piłam whisky.
Do muli zawsze, powtarzam: zawsze!, pijam piwo. Belgijskie. Ewentualnie w ostateczności polskie, ale najlepsze!
4. Że się awanturowałam.
Ja nigdy tego nie robię!
Dla wyjaśnienia opinii publicznej informuję też, że nie zamierzam podawać gryzipiórka Bekasińskiego do sądu za obrazę mej skromnej osoby i straty me moralne, choć wygrałabym w cuglach! Nie zamierzam, bowiem ja, Loreńska, wybitny pedagog Liceum Ogólnokształcącego im. Oleksego, uhonorowany na I Zjeździe Nauczycielstwa medalem „Za ofiarność i odwagę” przez samego Aleksandra Kwaśniewskiego, nie będę się zniżać do jego prostackiego poziomu!
Nadmienię, że Bekasiński był moim uczniem i zawsze sprawiał kłopoty podczas moich lekcji wychowania obywatelskiego. Nie dziwi mnie więc, że wyrósł z niego taki osobnik godny tylko pogardy. Tym większej, że sytuacja, którą opisał w swej, pożal się Boże!, notatce, została wyrwana z szerszego kontekstu i bezczelnie zmanipulowana!
12 stycznia 2010, o godzinie 13:48
Bekasie!
Nie założyłbyś własnego blogu i tam wklejał swoje wspaniałości.
12 stycznia 2010, o godzinie 14:16
Ten hałas jego ucho wychwyciło od razu. Ale nie dziwota. Przecież był dziennikarzem. Skręcił głowę za dźwiękiem i niedaleko, na środku szczecińskiego rynku, ujrzał gromadę podekscytowanych ludzi. Nie mógł nie sprawdzić, co się tam dzieje. Ruszył biegiem.
Dobiegł i wbił się w ciżbę. Jak boszowe wiertło widiowe przewiercił się przez nią w trymiga i stanął na jej czele. Widok, który zobaczył, zaskoczył go kompletnie. Na środku koła rezolutnie podrygiwała bowiem kompletnie goła….Loreńska!
-Pani Loreńska! Co pani robi! – krzyknął w pierwszym uczciwym odruchu.
Loreńska nie zwolniła, dalej kręciła się, jak wiatrak. Spojrzała tylko zaczepnie na Bekasińskiego i rzuciła:
-Co? Zatkało?!? Oj, niepotrzebnie, gówniarzu! W moim wieku wiem kim jestem i mogę to wszystkim jawnie pokazywać!
-Ale pani Loreńska, to jest…. – nie dokończył.
-Nie gadaj tyle, bo dostaniesz zajadów! – się roześmiała.
-Żeby tak postępować jak ja, trzeba do tego dojrzeć! A po twoim zachowaniu wychodzi, że ty nie dojrzałeś. Cóż, nie każdemu się to udaje i do sędziwego wieku zostaje smarkaczem w krótkich spodenkach – dokończyła i zaczepnie zatrzęsła górną częścią swego tułowia.
12 stycznia 2010, o godzinie 14:19
Bakasie,
ma Torlin rację, Ty się marnujesz tutaj z tym Twoim wspaniałym talentem literackim. Co za fantazja!!!
Druga Bekas Mniszkówna.
Mam tylko jedną uwagę – gdzie wątek romansu z Putinowskim?…
O tym nie można w żadnym wypadku pomijać.
Trzymam kciuki za literackiego Nobla dla Ciebie!
12 stycznia 2010, o godzinie 15:21
Przerażająca dla kurczących się środowisk konserwatywno-narodowych wieść, że prezydent w tej kadencji śmiać się już nie będzie, czy to połechtany czy to z politycznego wyrachowania, rozeszła się po pałacu jak niedawne, i niezasłużone, premie kwartalne.
Jeślim się Państwu jeszcze nie znudził, zapraszam do lektury całej historyjki:
http://balsamlomzynski.bl.....oskwe.html
12 stycznia 2010, o godzinie 17:12
Czyzby Arlukowicz czyta Katarynę? Bo to chyba niebawem zmieniamy Premiera.
12 stycznia 2010, o godzinie 17:24
Bekasie – Okazuje się, że o wiele lepiej wiesz, co ja chciałam powiedzieć, choć tego nie powiedziałam. Nie jesteś pierwszy.
Nie będę cię przekonywać, bo i tak pozostaniesz przy swoim zdaniu, więc tylko powiem, że według mnie nie masz racji. Nie napisałam tego, co odczytałeś, ale dzięki za wypracowanie p.t. „co autor miał na myśli”.
12 stycznia 2010, o godzinie 17:48
Indoor,
jeśli o to Ci chodzi, że Bartosz Arłukowicz (Lewica), członek komisji hazardowej, złożył wniosek o dostarczenie do komisji bilingów premiera Donalda Tuska, byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, byłego szefa MSWiA Grzegorza Schetyny oraz posła PO Zbigniewa Chlebowskiego. – to obawiam się, że oczekiwanie na dymisje premiera Tuska jest przedwczesne z Twojej strony.
Poseł Lewicy chce, by bilingi premiera mają obejmować okres czasowy od 12 sierpnia do 9 października 2009 roku, mają one dotyczyć zarówno telefonów służbowych, jak i prywatnych.
We wniosku Arłukowicza zawarta jest również prośba o udostępnienie komisji kalendarzy oraz dokładne terminy spotkań polityków PO.
Nie wiem tylko czy służbowych czy prywatnych też, czy wszystkich do szczebla gminnego, czy wg jakieś listy.
Poseł Lewicy chce także dokładnych informacji na temat przejazdów samochodami należącymi do BOR, KPRM oraz Kancelarii Sejmu.
O taksówkach jednak zapomnial.
A jak ktoś jeździ swoim własnym autkiem?
Wniosek ten będzie głosowany na najbliższym posiedzeniu komisji.
Żądania pana posła są – rzekłabym – abstrakcyjne.
W swoich pomysłach przeskoczył nawet PiS.
W każdym razie – facetowi nieco zlasował się mózg w tym Sejmie.
12 stycznia 2010, o godzinie 17:53
Zofio! Nie o to mi chodzi, że „Bartosz Arłukowicz (Lewica), członek …”
12 stycznia 2010, o godzinie 19:46
Było wiele bardzo stanowczych i ostrych wypowiedzi pod adresem min. Ewy Kopacz. Ciekawe, ci dziś mają do powiedzenia jej zażarci krytycy?
http://wiadomosci.gazeta......grypy.html
Jeśli choć trochę znam się na medycynie… nic nie powiedzą.
12 stycznia 2010, o godzinie 20:36
Pani JasnaAnielko.
Zatem bardzo przepraszam za każe słowo, które niesłusznie włożyłem w Pani usta!
12 stycznia 2010, o godzinie 20:39
Zofia
.
„W każdym razie – facetowi nieco zlasował się mózg w tym Sejmie”.
.
Faktycznie, Arłukowiczowi chyba odbiło, przecież to III RP. Co mu do tego z kim politycy PO spotykają się na cmentarzach i w jakich sprawach. Może mają kaprys i robią tam posiedzenia rzadu lub klubu parlamentarnego. Raz na boisku pilkarskim, innym razem na cmentarzu, co w tym dziwnego? I jeszcze blingi prywatne Tuska chce, sfołocz jakaś. Jeśli PO rozmawia z „ryśkami” to wiadomo że tylko ze służbowych telefonów. Czy trudno to zrozumieć?
12 stycznia 2010, o godzinie 20:45
Bekasie!
Nie ma problemu! I tak cię lubię za stałość poglądów, ale pisz o swoich poglądach, nie wmawiaj ich innym, bo oni też mają swoje.
12 stycznia 2010, o godzinie 20:51
Pani JasnaAnielko.
To Pani ma inne niż ja?!?!
E, nie wieżę!
12 stycznia 2010, o godzinie 21:07
jasnaanielka
Było wiele bardzo stanowczych i ostrych wypowiedzi pod adresem min. Ewy Kopacz. Ciekawe, ci dziś mają do powiedzenia jej zażarci krytycy?
http://wiadomosci.gazeta......grypy.html
.
Zróbmy wreszcie lustrację, ty jasnaanielko możesz być blogową moderatorką, nawet inkwizytorką – nie bójmy się tego słowa. Ja, mimo że raczej nie należę (jak większość tu piszących) do zbyt entuzjastycznych zwolenników Platformy Obywatelskiej jako balsamu i szczepionki na kaczyzm, a będąc funkcjonariuszem pisowskim oraz członkiem ziobrowych szwadronów śmierci, nadto mając skłonność do myślenia schematycznego, ksenofobicznego i radiomaryjnego już dawno tu napisałem, że minister Kopacz ma sto procent racji z tymi szczepionkami. Nie było to trudne, wyszedłem ze spiskowej wizji dziejów, że jeśli WHO angażuje się w jakaś akcję medyczną o światowym zasięgu to musi chodzić o ogromny przekręt finansowy i medyczny. Pozostały jeszcze dwa podobne tematy, związane z nieporównanie większą kasą: AIDS i klimat. :)
12 stycznia 2010, o godzinie 21:19
Ciekawe, czy Pani Minister Kopacz coś wie w temacie wielkiego spisku i dlatego nie kupiła dla nas szczepionek mimo tego, że 7 września 2009 w wywiadzie dla Dziennika potwierdziła zakup 4 mln szt., ergo powinna zostać wezwana na świadka.
.
Czy też tylko mieliśmy szczęście?
12 stycznia 2010, o godzinie 21:20
Bakasie,
ma Torlin rację, Ty się marnujesz tutaj z tym Twoim wspaniałym talentem literackim. Co za fantazja!!!
Druga Bekas Mniszkówna.
.
Muszę przypomnieć, że copyright na Mniszkównę ma już uchachany i nic na to nie poradzimy. Uchachany napisał, że ty Zofia masz – w odróżnieniu od oryginału – i poglądy, twórczo łącząc Mniszkównę z Historią Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików.
12 stycznia 2010, o godzinie 21:26
Przed chwilą przeczytałam wpis Stefana 123 z godz 7:31 dzisiaj rano.
Mam pytanie do blogowiczów; kto to jest ten Stefan? Ja tylko mogę potrząsnąć głową. Poza tym, co ten Nik chciał powiedzieć tym „Zofia has left the building” ???
Miłego wieczoru bez „Stefanów 123″ życzę, Margit
12 stycznia 2010, o godzinie 21:35
Stefan to po prostu Stefan,
a co do has left the building to chyba chodziło mu o to
.
The show is over – go home.
poniżej link
http://www.phrases.org.uk.....lding.html
.
W sumie nie wiem czy to takie głupie całkiem jak czytam to tłumaczenie.
12 stycznia 2010, o godzinie 21:42
Dziękuję Kasiu za szybką odpowiedź, ja też tak pojmuję to „hasełko”. Jeśli Bekas to jest Stefan 123, to wówczas hasełko jest OK.
Pozdrawiam
12 stycznia 2010, o godzinie 21:58
Mawar – 21;07
.
Zróbmy wreszcie lustrację, ty jasnaanielko możesz być blogową moderatorką, nawet inkwizytorką – nie bójmy się tego słowa.
#
Mawar! Dobrze się czujesz? Zrób sobie okład na czoło z wyciągu z korzonka św. Sulpicjusza. Może wrócisz na ziemię.
Już parę razy prosiłam, żebyś mi nie sugerował, co ja mam zrobić.
Sam coś zrób i się pochwal.
Bekas – 20;51
Oczywiście, że mam nieco inne poglądy co wynika z dużej różnicy płci oraz stanu cywilnego. Jako osoba samodzielna i byt niezależny nie podlegam paru zasadniczym prawom, rządzącym światem wspaniałych mężczyzn spod znaku JKM. Nikomu niczego nie zawdzięczam i sama steruję okręcikiem własnego życia. Raz lepiej, raz gorzej, ale nie najgorzej sobie radzę. :D
12 stycznia 2010, o godzinie 22:03
Bekas! – nie mogę uwierzyć, że napisałeś… „E, nie wieżę!”
13 stycznia 2010, o godzinie 00:12
Mawarze!
Jakże bym śmiała pisać Historią Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików, skoro to Twoja domena! Ja Ci w tm temacie nie dorównam.
Co do Mniszkówny, to Bekas też jest nie do pobicia we swoim stylu, nikt tak, jak on nie odda języka ulicy i nie trafi w ckliwe nastroje. Też nie skusze się na rywalizację.
13 stycznia 2010, o godzinie 06:07
Jak mógł napisać „dwie alternatywy”, to i w „dwie wieże” wieżę. :D
13 stycznia 2010, o godzinie 07:24
Pani JasnaAnielko!
Naprawdę mnie Pani podejrzewa, że to niespecjalnie?!?!
Teraz to już naprawdę nie wierzę!
Dzień dobry!
13 stycznia 2010, o godzinie 09:29
Torlin! Po pierwsze o dwóch alternatywach pisałem ja a nie Bekas po drugie oczywiście można mieć dwie alternatywy, mozna mieć nawet pięć. A jakby jakiś mało kumaty językoznawca twierdził inaczej w jakimś podreczniku, to po prostu wyrzuć podrecznik. Nie jest to żaden pleonazm.
13 stycznia 2010, o godzinie 09:48
Zresztą trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do zjawiska stosowania pleonazmu bo często jest uzywany rozmyślnie, tylko by rozumieć, trzeba być inteligentnym. Np. Jasnaanielka pisze o „dużej różnicy płci”. Można do tego podejść róznie. W pierwszym podejściu można wydziwiać, że niby jak może być ta róznica między płciami mniejsza lub większa. A mozna wpaść w zadumę i powiedzieć „Jak to Jasnaanielka pięknie ujęła. Ileż to mądrości zyhcowej zawarte jest w tym krótkim określeniu.”.
13 stycznia 2010, o godzinie 12:00
Kasia
Ciekawe, czy Pani Minister Kopacz coś wie w temacie wielkiego spisku i dlatego nie kupiła dla nas szczepionek mimo tego, że 7 września 2009 w wywiadzie dla Dziennika potwierdziła zakup 4 mln szt., ergo powinna zostać wezwana na świadka.
W takim wywiadzie?
http://wiadomosci.gazeta......o_nie.html
13 stycznia 2010, o godzinie 13:03
Nie Andrzeju, nie w takim.
.
Wcześniej podałam link do tej wiadomości.
W artykule z 7 września 2009 były wyrwane z kontekstu zdania szkalujące min. Kopacz, która twierdziła jedynie, że zamówiła a nie kupiła szczepionki. pt. „Kopacz kupiła szczepionki czy kota w worku?” Happy?
.
Kolejny artykuł z 2 listopada.
.
http://www.dziennik.pl/po.....kupil.html
.
pt. „Rząd zamawiał szczepionki, ale nie kupił” także ciekawy.
Dobitne są szczególnie te akapity:
.
„Preparat, mimo złożonego zamówienia, można było kupić dopiero po zakończeniu testów klinicznych. „W przypadku osób dorosłych mają się one zakończyć we wrześniu, w przypadku dzieci – w październiku, a kobiet w ciąży – w styczniu przyszłego roku” – tłumaczył wtedy wiceminister zdrowia Adam Fronczak.
.
Ze słów zastępcy Ewy Kopacz wynika więc, że szczepionka była przebadana już we wrześniu. Dlaczego więc rząd zastanawia się nad jej zakupem dopiero w listopadzie? Tego minister zdrowia nie wyjaśnia.”
.
.
I wcale nie mam jej za złe, że ich nie kupiła.
13 stycznia 2010, o godzinie 13:45
W życiu potocznym nigdy za wiele uprawnionych pleonazmów, tautologii i paradoksów czyli oksymoronów. Kiedy ktoś np. mówi o kimś durna idiota, to używa pleonazmu, ale nie popełnia błędu gdyż wzmocnienie wyrazu idiota wyrazem durna ma na celu nadanie wypowiedzi silnej ekspresji. Niekoniecznie zresztą tylko pejoratywnej, co wyraznie zamarkowane jest celowym rodzajem żenskim nadanym słowu idiota. Tak samo jak nic pejoratywnego nie ma w powiedzeniu jestem za a nawet przeciw. To jest czysta kwintesencja mądrości życiowej w swiecie zawladnietym poprawnoscią polityczną wynikającą z Annus Mirabilis i nie tylko.
:
Jesli o różnicę płci chodzi to oczywiscie JA miala na mysli zbyt dużą różnicę płci. O, tę tutaj
http://do.com.pl/zbyt.php
I taki fragment z Hanuszkiewicza
:
„W kontaktach z moją ciotką nie było niczego mitycznego – po prostu pozwalała mi całować swoje nagie piersi, póki nie nakrył nas wuj! Nie tyle ja, piętnastoletni, chociaż nad wiek wyrośnięty chłopak, ile ona musiała się gęsto przed nim tłumaczyć, że w tej niewinnej zabawie, jak powiedziałby Strindberg, nie było niczego zdrożnego! Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że dorastających chłopców najczęściej uwodzą ciotki.”
:
W całowaniu nagich piersi ciotek uwodzących dorastających chłopców nie ma niczego zdrożnego. Ileż to mądrości życiowej zawarte jest w tym stwierdzeniu! I to też nie jest żaden tam pleonazm. Chyba że może, niejako, poniekąd – jest?
13 stycznia 2010, o godzinie 14:07
Tak, ale na przykład przysłowiowy neoplazm, masło maslane neoplazmem nie jestbo jako zwrot tylko ilustruje neoplazm. Za to np. masło smietankowe jest zwykłym oszustwem. Jest to kwestioa matematyki, bowiem masło robi się odciagając maslankę od smietanki. Jesli nie odciagamy wszystek maslanki od smietanki, powstanie masło smietankowe, co rózni się tym od masła maślanego, że zawiera maślankę. Więc powinno się nazywać masło maślankowe a nie masło śmietankowe. A się nazywa śmietankowe.
13 stycznia 2010, o godzinie 14:28
Śmietanka, choć może tylko maślankowa, a może odwrotnie, to jest tu, w następnym cytacie z książki Hanuszkiewicza pt. „Zbyt duża różnica płci”. Bo dotyczy akurat tych mitycznych, wyłącznie DWOCH, alternatyw
:
„Cały harem w jednym ciele
W kobietach drzemie zarówno kreatywność, jak i destrukcja. W naprawdę interesujących paniach obie te cechy występują równocześnie. To fascynujące, ale we współżyciu z taką bosko-diabelską istotą mieszanka ta okazuje się wybuchowa! Zresztą, co ja mówię? Tylko dwie skrajności w kobiecie? Ze dwadzieścia skrajności! Mężczyzna czuje się tak, jakby jednocześnie żył z dwudziestoma kobietami na wulkanie!
Gdy obcuję z taką dwoistą kobietą, odnoszę wrażenie, jakbym miał do czynienia z całym haremem. Tyle że w haremie wzywa się wybraną, a tu zwala ci się nagle na głowę spośród dwudziestu twoich małżonek najczęściej nie ta, na którą właśnie miałbyś ochotę! Rozmawiasz z piętnastką, a odzywa się siódemka! Chcesz iść do łóżka z gorącą piątką, a wskakuje ci do niego zimna ósemka! Nie wiesz, kiedy tamta się kończy, a ta zaczyna! I to wszystko w jednym ciele! „O, Mojżeszu!” – jak woła w pewnym przedstawieniu Woody Allen. Ale jak ktoś ma już taką gimnastykę za sobą, to żadna kobieta mu niestraszna.”
:
Ten Hanuszkiewicz to dopiero miał życie. No i dobrze mu tak.
13 stycznia 2010, o godzinie 14:38
Pięknym przykładem kolekcji oksymoronów czyli paradoksów uprawnionych jest kolęda Franciszka Karpińskiego (pewnie już żeś na to natrafił, Indoorze)
:
Bóg się rodzi – moc truchleje,
Pan niebiosów – bnażony.
Ogień krzepnie – blask ciemnieje,
Ma granice – Nieskończony:
Wzgardzony – okryty chwałą,
Śmiertelny – Król na wiekami?
A Słowo ciałem sie stało
i mieszkało między nami.
13 stycznia 2010, o godzinie 15:14
Nie natrafiłem. Ale ilość alternatyw jest zawsze subiektywna i czasami pozorna. Mając dwie drogi mogę iść w lewo lub w prawo, ale jak już się ktoś się pyta: „A którędy Pan pójdzieś” zawsze mogę mu udzielić odpowiedź wykraczającą poza dwoma banalnymi, np. „A gówno Cię to smarkaczu obchodzi”.
13 stycznia 2010, o godzinie 16:03
Indoor,
zawsze możesz iść na przełaj rezygnując z dróg, ale z ryzykiem, że trafisz na bagna, wodospad, rzekę albo inne przeszkody.
13 stycznia 2010, o godzinie 16:26
Zofio! Ja iście na przełaj mimo wydeptanych ścieżek praktykuję kilka razy dziennie, na szczęście mam dobre buty odporne na śnieg, zapewne produkcji chińskiej. Nie dość że te psy nie honorują ściezki ludzkie, to jeszcze najlepsza marka budowlana coś tworzy na ulubionym miejscu spaceru mojego ślepego psa. Na razie wykopali jedną dziurę w ziemi i poustawiali jakieś ogrodzenia w poprzek ścieżek. Więc pozostało mi brodzenie w śniegu po pas z tym ślepakiem na uwięzi, co też ze względu na niskie zawieszenie często grzężnie, lecz się nie zniechęca.
13 stycznia 2010, o godzinie 19:40
Indoorze!
Jak powinno się używać słowa „alternatywa” lub „dwie alternatywy” podaje Poradnia Języka Polskiego
http://poradnia.pwn.pl/li.....038;kat=18
Po drugie „dwie alternatywy” to nie jest żaden neoplazm, tylko – dla mnie – zwykły, popularny błąd językowy.
Nie wszystkie powtórki są neoplazmami, „schodzę na dół” nim nie jest, bo można zejść np. na I lub II piętro. Niektóre są już zapomniane, jak np. „szeroki asortyment”.
13 stycznia 2010, o godzinie 20:04
Wy tak na przelaj i skroty a Torlin gdzies sie zupełnie pogubił, ze swoimi dwoma alternatywami i dwoma wieżami, w ktore on wieży.
Choc inni inaczej podają. Na przykład
:
„alternatywa nie zawsze oznacza wykluczanie się. Tak dzieje się na gruncie logiki, ale i na gruncie języka mówionego. W przeciwieństwie do tego, co piszą autorzy SJP, w rzeczywistości spójniki lub i albo nie są w logice wymienne (a i w języku potocznym też nie do końca). Pierwszy z nich nie oznacza wykluczania: lub oznacza, że zaszła (zajdzie) którakolwiek z podanych dwóch możliwości, ale też że mogły (mogą) zajść obie (a więc gdy choć jedno ze zdań składowych jest prawdziwe). Nieprawdą jest jednak, że alternatywa tego rodzaju (zwana alternatywą zwykłą) składa się zawsze z dwóch zdań. Zdań składowych może być więcej niż dwa, a więc na przykład zdanie pojadę nad morze, w góry lub na Mazury jest właśnie przykładem takiej alternatywy. Mamy tu trzy możliwości, i żadna z nich nie
wyklucza innych.”
http://grzegorj.w.interia.....low01.html
:
Bekas juz niespecjalnie w to wszystko wieży gdyz podejrzewa, że teraz to już naprawdę nie wierzy i to na Dzień dobry (Bekas: Styczeń 13th, 2010 at 07:24).
:
Bo Torlin to jeszcze wcześniej kazał Bekasowi zabierać tę jego literaturę piękną i na swój blog się z nią wynosic. A z tym ja się już zgodzić nie mogę. Albowiem ja uważam, że temu akurat blogowi Bekas balsamem bogactwa barwy boetyki błogosławi bezpośrednio bez blogów biłgorajskich. Czy innych łomżyńskich linkow. Czyli jest jedyną kulturalną ozdobą tej strony autorskiej, wypranej ze wszystkich talentów tfórczych oprócz chodzenia na skroty.
:
Nawiasem mowiąc. Czy komuś jeszcze się zdarzyło, prócz Torlina i mnie, skorzystać z zaproszenia balsamałomzynskiego na jego stronę literacką? O, widzicie, tu was mam. Bekas pisze bezpośrednio na tym blogu i wszyscy czytają. Przynajmniej nikt się nie chwali żadnymi łukami kurskimi. Balsamłomzynski natomiast, choć podobną literaturę podaje co i Bekas ale na osobnym linku, już nam zwisa i powiewa aromatycznie.
:
Tak ze, Torlinie, nie wyganiaj ty proszę Bekasa z blogu. Bo tylko jego posty będą tu za wpisy autorskie robić niedługo. Gospodarz już bowiem wyliczył z ekonomiczną precyzją, że jego antykacza działalność publicystyczną, na tym blogu i gdzie indziej, czkawką się odbija w slupkach. PO 9% w dół, PiS i SLD do góry i to bez ładniutkiego powodu! Czyli dokładnie tak jak już dawno temu przewidziano nawet i tutaj.
:
Tusku zostanie do końca zagłaskany akurat na czas wyborów prezydenckich. Chyba ze Bekas dostanie pozwolenie na pisanie wpisów autorskich. Ale czasu na skuteczne działanie takiej terapii już za duzo nie pozostało!
13 stycznia 2010, o godzinie 20:22
Torlinie,
Masz trochę racji mówiąc, że dwie alternatywy to nie żaden pleonazm. (Czegoś ty to rozpętał, Bratanku!?). Myli się tylko w tym, że to zwykły, popularny błąd językowy. Poczytajmy więcej w linku podanym wyżej
:
„ani jedna, ani druga z logicznych relacji określanych mianem alternatyw, nie wymaga koniecznie obecności dokładnie dwóch możliwości, zawsze może być ich także więcej. Właśnie dlatego gdy relacją alternatywy połączone są dokładnie dwa zdania, mówi się czasem o alternatywie dychotomicznej – gdyby prawdą było to, co piszą leksykografowie, termin ten byłby zbędny. Jest zupełnie inną sprawą, że w logice alternatywa jest rodzajem relacji międzyzdaniowej, podczas gdy w mowie potocznej alternatywą staje się zdanie połączone relacją (alternatywy) z innym zdaniem. Skoro jednak relacja alternatywy może się odnosić do więcej niż dwóch zdań, w takim wypadku każde z nich można również nazwać alternatywą. Zatem, wbrew opinii autorek PBB, brak jest podstaw, aby uznać wyrażenie dwie alternatywy za pleonazm (choć WSPP kwalifikuje je jako błąd językowy, ale z innego powodu: dopuszcza bowiem – i to tylko w języku potocznym – jedynie wyrażenia w rodzaju X jest alternatywą dla Y), podobnie jak nie można negować poprawności wyrażenia trzecia alternatywa. Tym bardziej nie sposób ganić modnych ostatnio wypowiedzi w rodzaju SLD alternatywą dla rządzącej koalicji (PBB), także dlatego, że tej samej myśli nie sposób wyrazić inaczej w równie zwięzły sposób. Zob. też masło.
Autorzy opracowań z dziedziny informatyki zamiast alternatywa często używają błędnie terminu dysjunkcja, opierając się na języku angielskim, w którym doszło do podobnego wypaczenia (por. trapez).”
13 stycznia 2010, o godzinie 20:58
A jaka jest alternatywa dla logicznego myslenia? Encyklopedie i ich najwyższy poziom to jest Wiklipedia jako połączona w jedną wielką mądrość mądrość wszystkich Internautów.
GHdzie mam to masło zobaczyć? W lodówce?
13 stycznia 2010, o godzinie 20:58
Mnie Ortequ nie chodziło o bardzo skrupulatną definicję „alternatywy” i jej związków z filozofią. Mnie biegało o częsty błąd Polaków, używających słowo „alternatywy” zamiast „możliwości” lub „rozwiązania”. Ja nigdy nie mówiłem, że „alternatywa” związana jest tylko z dwiema możliwościami, ale ja powiem: „Mam alternatywę, pojechać na wakacje w góry, nad morze czy nad jeziora”, przeciętny Polak powie: „Mam trzy alternatywy…”. I o to mi tylko chodziło.
13 stycznia 2010, o godzinie 21:04
Bo to są Nieprzeciętny Torlinie trzy alternatywy.
13 stycznia 2010, o godzinie 21:08
Jeśli zaś ty uważasz, że słowo alternatywa oznacza to samo co mozliwość lub co gorsze – rozwiązanie, to jesteś w wielkim błędzie.
13 stycznia 2010, o godzinie 21:24
Gość Marie: 2010/01/13 12:03:23 „Pytania posła Arłukowicza idą w dobrym kierunku ( chyba czyta Twoje wpisy Kataryno, więc przy okazji – pozdrawiam posła) Jednakże w pytaniach posła Arłukowicza zabrakło mi dwóch, trzech istotnych pytań….”
Kataryna: 2010/01/13 12:32:04 „Arłukowicz właśnie zadał Twoje pytanie o Suchocką-Roguską :)”
Widać, nie tylko ja miałem wrażenie, że Arłukowicz czyta Katarynę. Ale że ma na bieżąco wgląd w komrntarze podczas posiedzenia komisji, to dla mnie nowość, chociaż technicznie do rozwiązania w sposób bardzo prosty. Z tego wynikałoby, że można na bieżąco zadawać pytanie prezesłuchanym osobom via blog Kataryny – poseł Arłukowicz.
13 stycznia 2010, o godzinie 22:04
Dobry wieczór dyskutantom „alternatywy”. Wpisałam hasło „alternatywa” do polskiej wiki, kliknęłam na wiki niemiecką i angielską: w obydwu wikipediach pokazała się dysjunkcja.
Z kolei, alternatywa (Alternative) w niemieckiej wiki nie ma hasła w polskiej wiki (ma odpowiedniki w anielskiej i in. wiki).
Stąd może te różne interpretacje „alternatywy”. Pozdrawiam, Margit
13 stycznia 2010, o godzinie 22:20
„Raz profesora Miodka
Doktor Wałęsa spotkał
I mówi…
Ja, panie, tego…
Jestem najlepszy z polskiego.
……
Po roku Miodka ktoś odtkał.”
;
Kto popełnił ten krótki, lecz treściwy wierszyk?
13 stycznia 2010, o godzinie 22:24
Mi szczególnie nie wypada wypominać nikomu ani rzeczywistych ani wyimagino no tych błędów językowych lub przekłamań klawiatury. Więc nie robię tego, chyba , że coś mi się bardzo spodoba. Uważam, że wikipedia w wersji anielskej do takich należy. Przypominam też, jak w zimie stulecia podczas sylwestra w Domu Kultury Milicjanta przyszedł jeden taki do orkiestry i poprosił o „Tango Rzepichę” i żeby jego ulubioną zwrotkę o dwóch anielach co się w pościeli przewracają kilka razy powtarzać, bo mu się bardzo podoba.
13 stycznia 2010, o godzinie 22:31
Indoor, ten „anielski” zauważyłam niestety po wysłaniu wypocin. M.
13 stycznia 2010, o godzinie 22:35
To masło można oczywiście zobaczyć w lodówce przy założeniu, że twoje nastoletnie latorośle nie wpieprzyły go podczas gdyś ty spał. Oprócz lodówki masło można było znaleźć we wcześniej podanym linku, klikając na „masło”. Tu jest link już wyświetlający owe masło maślane
http://grzegorj.w.interia.....html#maslo
I fragment hasła masło:
:
„Wyrażenie masło maślane podają niektórzy jako przykład pleonazmu (np. PBB, hasło pleonazm), czyli zbędnego (i błędnego) powtórzenia w wyrazie określającym informacji już zawartej w wyrazie określanym. Tymczasem nie jest ono przykładem, ale raczej synonimem terminu „pleonazm” używanym potocznie – i tym samym nazwanie czegoś „masłem maślanym” wcale nie jest błędem.”
:::
Alternativ na hasło masło w encyklopedii staronorweskiej jest margarin. Odetchnąłem z ulgą gdyż obawiałem się, że alternatywą tą będzie margit.
Tez pozdrawiam anielsko.
13 stycznia 2010, o godzinie 22:49
Bardzo smutny jesteś, Or.teq
13 stycznia 2010, o godzinie 23:08
A skąd wiedziałaś? Bo właśnie dowiedziałem się, że zmarł Grzesio Krzemiński z Przeglądu Sportowego. Kolega ze studiow. Jest mi smutno. Dziękuję za zrozumienie.
14 stycznia 2010, o godzinie 00:18
Składam wyrazy współczucia z powodu śmierci Grzegorza Krzeminskiego. Ja go nie znałem osobiście, tylko go czytywałem. Był bardzo rzetelny w tym co robił, jak mi się wydawało. Umarł za młodo, miał tylko 62 lata jak czytam.
***
Rozumiem ze imię Margit kojarzy się niektórym z Norwegią. Może tu chodzić o Margit Sandemo urodzoną w Valdres, Norwegia. Znana powieściopisarka, autorka „Spellbound”, przetłumaczona na angielski jako „The Legend of the Ice People”.
http://en.wikipedia.org/w.....it_Sandemo
*
Jeśli zaś chodzi o skojarzenie imienia Margit z margaryną to mnie osobiscie taka historia się przydarzyła. Kiedyś, wiele już lat temu, sponsorowałem, jako jeden z pięciu wymaganych sponsorów, rodzinę przebywającą w obozie dla uciekinierów w Austrii. Mama (tata wybył i nie powrócił) rodziny była Małgorzata. Po przyjeździe do anglojęzycznego kraju były ciągle kłopoty z wymawianiem imienia Małgorzata. Naturalnym przetłumaczeniem imienia była Margaret. Cóż kiedy jednak nikt po angielsku imienia Margaret nie wymawia Margaret. Wszyscy bowiem jakoś tak chowają to polskie dźwięczne r, na dodatek gubią gdzieś po drodze a i wychodzi z tego coś w rodzaju Maaguet. Za nic w świecie nasza Małgosia na takie coś przystać nie mogła. I wtedy kolega dowcipniś, doktor na dodatek, wymyślił dla niej egzotyczne imię: Margarena. Akurat Macarena była wszędzie grana. Imię nad wyraz dobrze się przyjęło i do dzisiaj tylko tak nasza imigrantka jest znana kazdemu. Włącznie z jej nowym mężem, Anglikiem z pochodzenia. Oraz swoim dzieciom i wnukom.
*
Smutno mi jest z powodu smutku Orteqa.
14 stycznia 2010, o godzinie 02:14
jasnaanielka: Styczeń 13th, 2010 at 22:20
*
“Kto popełnił ten krótki, lecz treściwy wierszyk?”
*
A kto niedawno temu popełnił dłuższy nieco i nie mniej treściwy plagiacik Bernarda w „Szkiełku”? Ktoś kogoś nawet za coś przepraszał, jesli dobrze pamiętam. Mam szczerą nadzieję, że tym razem mamy do czynienia z wierszykiem autentykiem.
*
Pozwolę jeszcze zapytac. Kto pani, droga jasnaanielko, skojarzył się z profesorem Miodkiem a kto z doktorem Wałęsą? Czy też POszło pani tylko o „PO roku Miodka ktoś odtkał”? Poczucia humoru jak zwykle pani zazdroszczę. I to naprawdę zupełnie szczerze!
14 stycznia 2010, o godzinie 06:20
Gdzieś tam, powyżej, zagrzebana jest sugesia, że prawie nikt do mnie stąd nie przychodzi. To nie jest prawda, przychodzi około 100 osób na każdy wpis, który tu ogłaszam.
Dziś o roli pijanego w kształtowaniu płotu, czyli o lustracji raz jeszcze.
Dedykuję mojemu adwersażowi.
14 stycznia 2010, o godzinie 07:55
Adwersażowi!!!? O że byś ty nigdy z Jedwabnego do Łomży nie musiał na piechotę dymać. Będąc pognanym stamtąd przez lokalnych patriotów jako niewystarczająco przekonywujący krytyk Jana Tomasza Grossa. To ja tu ciebie, mój złociutki, promuje jak mogę a ty mi od adwersarzy wymyślasz? Aha, już wiem. To twoje następne trickowe podejście marketingowe. Wejść na poczytny blog Pana Ministra z niby „wpisem” to pierwszy krok. Owocujący setką wizyt na twoim blogu, jak sam przyznajesz. Następnym krokiem zapewne jest wynalezienie „adwersarza”. To ile nowych wizyt się spodziewasz po obwołaniu mnie adwersarzem? Jakieś tantiemy może popłyną w pożądanym kierunku, co Balsamku? Bo tylko wtedy będzie jakis sens robienia za adwersarza człowiekowi, który nic tylko czyta twoją tfórczość literacką i boki zrywa. Zupełnie bez powodu z resztą.
:
Tak czy owak, zapowiadasz się niezle. Hucpa all the way to the bank. No i tak trzymać. Za dedykację dziekuję.
:::
Dwie uwagi:
1. Z tym licznikiem dni pana prezydęta cus nie tak. Zdejm buty, skarpetki i zacznij liczyc. 497 dni to po prostu tortury na które kraj nie zasłuzył. Bo przecież tylko zagłosował przeciwko dziadkowi z Wehrmachtu a to zostało objęte przedawnieniem. Nawet Gospodarz numerem bardziej optymistycznym nas obdarzyl: 305.
2. Zalecanie jednak wyłącznie dymu w przypadku Staniszkis, i głośnej muzyki, do niczego nie prowadzi. Staniszkis przestała palić marychę w 2001 roku. Nie wiem tylko co teraz pali. Jeśli tylko gromnicę to jesteś ok.
14 stycznia 2010, o godzinie 08:14
Ale czasami bywają dobre wiadomości. Wręcz powiedziałbym – bardzo dobre. Znakomite
http://wiadomosci.gazeta......parze.html
14 stycznia 2010, o godzinie 08:34
To co jest znakomitego w tej propagandzie? Takie scenariusze już były rozpisywane wczesniej. Znowu Donald zostanie wypuszczony na „pewną wygraną”? To dla mnie brzmi jak druga kadencja Młodszego Konusa. Obym się mylił…
14 stycznia 2010, o godzinie 09:17
Torlin!
1. Im bardziej pewna jest klęska Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, tym bardziej pewne jest, że nie wystartuje w wyborach. JEDYNĄ alternatywą dla kandydatury Lecha Kaczyńskiego jest Zbigniew Ziobro. Raczej druga tura byłaby w tym przypadku pomiędzy Tuskiem kontra Ziobro.
2. Im bardziej podpada Donald Tusk jako szef rządu i sam rząd Donalda Tuska, tym większe są szanse jego kontrkandydata na dobry wynik w drugiej turze, kim by on nie był.
3. W przypadku dobrego rozegrania tylko bierzących spraw (a może coś jeszcze przytrafić rządowi w ciagu prawie roku. Oj może) przez PiS i nieujawniania kandydatury Ziobry przez dłuższy czas, może dojść do tego, że to Ziobro będzie lansowany lub odebrany przez wielu ludzi w tym dużą część młodziezy jako ten , który uratuje Polskę przez Bracmi i Tuskiem.
I żeby nie było nieporozumienia: mi się nie marzy. Ja ostrzegam.
14 stycznia 2010, o godzinie 09:41
Wyszedł z lokalu wyborczego. Na jego twarzy pojawił się uśmiech przyprawiony potężną dawką pewności siebie. Każdy, kto na niego teraz spojrzał, wiedział od razu, że ten człowiek zrobił coś Dobrego i Wielkiego. Po schodkach schodził powoli, choć miał ochotę podskoczyć do góry w radosnym piruecie i donośnie krzyknąć:
„Yes!, yes!, yes!*”.
Jednak jego wiek i kręcący się dookoła ludzie. Schodził powoli.
Z zadumy wyrwał go głos kolegi.
-Torliński, cześć!
-O, cześć Lewiński!
Kolega energicznie chwycił go za dłoń i mocno ją ścisnął.
-I jak? Już po?
-Przecież widzisz, Olek, że wyszedłem z lokalu. Więc jestem po. Już zagłosowałem.
-I co, jak poszło?
-Jak to jak? Znakomicie!
-No, ale na kogo głosowałeś???
-Na Półtuska.
Lewiński wybałuszył gały.
-No i coś tak się zdziwił???
-No bo przecież mówiłeś, że Półtusk to nie jest twój kandydat. Że ty za kapitalizmem jesteś. Więc chyba Korwińskiego powinieneś skreślić??
-No i skreśliłem! Z listy kandydatów, Olek! Jakbyś czytał „Nie ma prawdy”, to byś wiedział, że głos oddany na Korwińskiego, to głos stracony. On nie miał żadnych szans!
-No, pewnie masz i rację. W „Nie ma prawdy” prawdę zawsze piszą. Tylko dlaczego nie wziąłeś pod uwagę, żeby nie głosować w ogóle, skoro twój kandydat nie ma szans?
Teraz Torliński wybałuszył oczy. Nie mógł uwierzyć, że można takie bzdury wygadywać.
-Nie mogę uwierzyć! Ależ ty wygadujesz bzdury! Przecież jak nie pójdę zagłosować to raz, że znów stracę głos, a dwa, wygra zło ostateczne – Kaczorski! Nie wolno stać z boku! Trzeba ratować kraj przed katastrofą choćby wybierając nieswojego kandydata! Mniejsze zło jest lepsze od zła ostatecznego! Nie rozumiesz tego?!?!
Drobna kropelka śliny oderwała się od jego wargi i wylądowała na policzku kolegi.
-Dobra, dobra, Karol! Rozumiem! Tylko nie pluj na mnie!
-Och, niechcący. Przepraszam! Ale tak mnie swoją głupotą wnerwiłeś, że…
-Karol! Daj już spokój! Ja się z tobą całkowicie zgadzam!
-Czyli lecisz na Półtuska głosować?
-No pew….
Nie dokończył. Odwrócił głowę do tyłu. Od jakiegoś już czasu miał wrażenie, że ktoś się na nich patrzy. Nie mylił się. Pod rozłożystą olchą, która rosła ledwie dwadzieścia metrów od nich, stał jakiś mężczyzna, patrzył się na nich i głupkowato uśmiechał.
„Ciekawe czy oni kiedykolwiek zastanawiają się nad tym CZEMU ta gadzinówka miesiącami wbija każdemu do głowy, kto wygra, a kto nie wygra wyborów, kto wart, a kto niewart głosowania? Czy zastanawiają się, że może są manipulowani? – dumał sobie przysłuchując się ich rozmowie.
Lewiński szarpnął Torlińskiego za rękaw.
-Chodźmy stąd!
-Czemu?
-Widzisz tego gościa pod drzewem?
-Widzę, i co?
-A nie widzisz, że się nam przysłuchuje i głupkowato uśmiecha??!! To Ptaszorski! WARIAT! Jeszcze nam coś zrobi!
-Aaaaaa – Torliński ze zrozumieniem kiwnął głową.
Odeszli.
………..
*W luźnym tłumaczeniu: Na pohybel Kaczorskiemu i jego sługusom!!!
14 stycznia 2010, o godzinie 09:58
Torlin!
To bardzo dobra wiadomość! Dla mnie znaczy tyle, że nie będę zmuszona zagłosować na Tuska, co mnie uwiera od początku do końca.
Nie będzie konieczności budowania „Orlików” w prezydenckich ogrodach :D Być może kolejny prezydent zadowoli się ścieżkami do uprawiania joggingu albo spacerów z jakąś książką. Może od czasy do czasu zobaczymy go na jakimś koncercie, albo, co daj Boże w teatrze, albo na jakiejś ciekawej wystawie – byle nie w „Zachęcie”!!! – chciałoby się krzyknąć… No, ale myślę, że;
„Nic dwa razy się nie zdarza”
więc powtórki z obecnej prezydentury, ani kolejnej „Zachęty” nie będziemy przeżywać. Wystarczy, że przeżyliśmy. :)
14 stycznia 2010, o godzinie 09:58
Elvis prawidłowo rozszyfrowany.
Ale ja o czymś innym. Dzisiaj w Rzeczpospolitej jest odprysk afery Ryskowej. I tam jest dużo o szlachetnej roli Lasow Panstwowych w procesie dbania o to dobro narodowe.
Z dedykacją dla Bekasa i Jego interlokutorów.
14 stycznia 2010, o godzinie 10:10
Za link dzięki.
Ciekawe, że tym razem do koszonych drzew nie przywiązał się żaden „ekolog”.
14 stycznia 2010, o godzinie 10:11
Ci co wciąż powołują się na niespodziewaną wygraną Lecha nad Tuskiem z przed lat zapominają że „drugi raz się nie wchodzi do tej samej wody”. Lech wygrał bo PiS „poszedł na całość” i nawet Lepperowi wiceministra załatwił , a jego ugrupowaniu miejsce przy rządzeniu, a dodatkowo robiąc zobowiązania wobec Rydzyka i kościoła, oraz kłamiąc na temat Przywódców PO /o tym że chcą zniszczyć Polskę i Polaków i religię katolicką/
Drugi raz tych argumentów nie da się wykorzystać. Rydzyk jest zawiedziony Kaczyńskimi i popiera ich nadal tylko dlatego że nie ma na kogo na razie postawić. KK jest również zawiedziony i coraz bardziej woli się umizgiwać do mocniejszej Platformy. Lepper ze swą SO zniszczony nie ma żadnego znaczenia politycznego. Na dodatek argumenty się zgrały , a dwa lata rządzenia pokazały jak PiS realizował swe obietnice.
Nie ma więc jak zrobić takiego numeru jak poprzednio i myślę że Kaczyńscy o tym wiedzą i dlatego tak rozpaczliwie walczą prezydentem, aferami i totalną krytyką PO /w czym sekunduje Napieralski ze swym SLD/. Jak na razie widać mimo tej walki skutek mizerny i szansa na ponowną prezydenturę praktycznie żadna.
14 stycznia 2010, o godzinie 10:29
Mnie już ta nasza medialna Polska zaczyna rozśmieszać.
Fascynacja piedułakami, duperelami i bzdetami.
Tymczasem, za miedzą jedną czy drugą – można poczytać, jak Europa, a nawet Euroazja pędzą do przodu.
Na przykład Niemcy, a właściwie jedna niemiecka rodzinna firma powoli od 2006 r buduje sobie pozycję lidera e Europie w budowie elektrowni wiatrowych na morzu.
Zaczęli od pomysłów i projektów, dzisiaj stawiają te elektrownie na Morzy Północnym. Najpierw postawili wg swego projektu taki „wiatrak” na ladzie, na brzegu morza, potem drugi już na morzu też eksperymentalnie, od września ub. stawiają cała farmę – 12 „wiatraków” + platformę dla obsługi. Jeszcze nie skończyli stawiania a już mają zlecenia spoza Niemiec na kolejne takie farmy. W międzyczasie zlecili na Litwie zbudowanie specjalistycznego statku, do stawiania tych „wiatraków”, który też sami w większej mierze zaprojektowali.
Rosjanie z kolei, gonią w kierunku UE niczym ich super ekspress „Saspan”. I np. nowe kamazy (cieżkie samochody) dostają takie wyposażenie i silniki, że mogą spokojnie konkurować z volvo, inveco czy innymi markami zachodnimi. Silniki do paliwa tylko norm klasy EURO (4 i 5) i tp..
Żeby mogły też pracować w Rosji, jak i inne samochody zachodnie, rafinerie wprowadziły te klasy EURO paliwa do produkcji.
Taki np. Rosnieft, najwięcej uwagi udzielił w mijającym roku rozwojowi mocy obróbki ropy naftowej i zamierza także w nadchodzącym roku dokonywać inwestycji w tym zakresie –
- Powinniśmy w średniej perspektywie zainwestować około 160 miliardów rubli (ponad pięć miliardów dolarów), w celu zbudowania ponad pięćdziesięciu nowych stanowisk wydobywczych. To przyniesie ilość przetwarzanej ropy o około 90 % we wszystkich rafineriach naszej kompanii i produkcję paliwa ,benzyny i diesela, w klasie standard Euro-4 i Euro-5 – podkreśla prezes Siergiej Bogdanczykow.
A my co mamy, czym epatujemy świat?
Ranking prezydencki, sejmowe komisje śledcze, dopominanie się wobec DB o jałmużnę dla ofiar II wojny światowej, awantury religijne o krzyże, naruszanie uczuć i czy zamrożone plemniki, kuriozalne występki Radka Sikorskiego nt. Rosji i gazociągu Nord Stream, o jakich ostatnio można sporo poczytać w biuletynach, w tym też internetowych, instytucji unijnych. Oraz jedno ważne, o światowym znaczeniu, odkrycie geologiczno-archeologiczne jakiegoś prehistorycznego gada.
To serwis z ostatnich trzech dni.
Jaki obraz Polski dociera do Europejczyka czy Rosjanina?
A potem dziwimy się, że np. po medialnych roztrząsaniach kiedy Miedwiediew zaprosi Kaczyńskiego do Moskwy na obchody Dnia Zwycięstwa – Rosja serwuje pstryczka w nos i oznajmia oficjalnie i publicznie, że nie zaprasza oficjalnie nikogo.
Co oznacza w języku dyplomatycznym – kochasiu, Ty się zaproszenia oficjalnego od nas, nie doczekasz i doskonale wiesz dlaczego. Bowiem ci, których miło gościć będzie Moskwa, dawno zostali zaproszeni.
Po przedziwnych analizach medialnych kto jedzie a kto nie jedzie do Davos i dlaczego – pobyt pana prezydenta Kaczyńskiego będzie tam, o ile tam w końcu dojedzie, swoistym spektaklem, który warto poobserwować.
Nie mnie się wtrącać w linie polityczne polskich mediów, ale to co pokazują a zwłaszcza – jak przekazują informacje o naszym kraju – ma swoje odbicie w tym, jak Polska jest postrzegana na zewnątrz.
Jeżeli na I-szy plan wybija się cały zestaw polskich grzechów głównych, kardynalnych i pozostałych a sukcesy i pozytywne zjawiska podaje się marginalnie, to jawi się w opinii publicznej państwo z obywatelami do cna zdemoralizowanymi, chore i nieudolne.
W walkach politycznych i ich opisie medialnym Polacy stracili dawno już poczucie racji stanu własnego kraju i zachowują się jak pijany opryszek w czasie burdy w wiejskiej remizie strażackiej, który leje po mordzie i gdzie popadnie innego zabijakę z sąsiedniej wsi, przy pełnym aplauzie równie pijanych widzów.
Warcholstwo, nieuctwo, przeraźliwa głupota – to obraz Polski, jaki codziennie dociera do milionów ludzi na całym świecie.
Obraz, który sami własnoręcznie malujemy i posyłamy w świat.
14 stycznia 2010, o godzinie 11:04
Kurski!!! i wszystko jasne ;)
http://wyborcza.pl/1,7596.....iemy_.html
14 stycznia 2010, o godzinie 11:27
„Tymczasem, za miedzą jedną czy drugą – można poczytać, jak Europa, a nawet Euroazja pędzą do przodu.”
.
.
.
On II – Ale po co my to tak ustawiamy? Nie można się bez tego obejść?!
On III – Może i można… ale tak Bogiem a prawdą, to siadłby sobie człowiek przed telewizorem, popatrzył co słychać…
On II – (ironicznie) – Tak – albo posłuchał co widać, potem sobie porównał co słyszał, co widział, a co jest …
On I – Uspokój się! Pewnie, że teraz nie ta telewizja co dawniej była! Kiedyś to człowiek siadł, zapuścił odbiornik i już wesoło, kolorowo, sukces za sukcesem! Mogłeś sobie pooglądać jak się rośnie w siłę, jak żyją dostatniej …
On II – Jasne…Zawód przy okazji można było zdobyć…
On III – Jaki?
On II – Każdy! Mogłeś się nauczyć budować porty, tamy, stawiać wielką płytę, spuszczać surówkę, szwejsować, betonować – i to wszystko w takim tempie, że wczoraj jeszcze nic, a dzisiaj już otwarcie!
On I – (rozmarzony) – Były czasy… ciągle jakieś święta były, rozruchy …
On III – Poważnie ???
On I – Tak … albo oddania przed terminem, albo inauguracje, albo kamienie węgielne!…
On II – Tak, patrzyłeś w telewizor a tu co chwilę – babach – jakaś elektrownia, sruuu – jakaś nowa huta, albo motel, albo trasa – nie było dnia, żeby czegoś nie otwierano!
On III – To po co to było zamykać?
On I – Co ty ?? Nikt nic nie zamykał!
On III – No to gdzie to wszystko jest ?
http://www.kofeina.net/el.....h.html#810
14 stycznia 2010, o godzinie 12:28
Ciekawa rzecz JA.
Porównywać wypowiedź Kurskiego z Cyrankiewiczem i sytuacje w jakich zostały wypowiedziane jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.
.
Wypowiedziałabym się natomiast, o czym tu nikt nie słyszał najwyraźniej, o wczorajszym nalocie CBA na mieszkanie Piskorskiego. Oczywiście Pan Kutz nie widzi w tym nic zdrożnego … bo nie było kamer :) . Ja także nie widzę w tym nic zdrożnego, tak jak nie widziałam za czasów PiSu. Dzięki temu nie muszę robić teraz z gęby cholewy.
14 stycznia 2010, o godzinie 13:07
Kasiu,
A na miejscu jest wypowiadać takie dyrdymały jak Kurski? Przecież to już dno przebite
14 stycznia 2010, o godzinie 13:20
Maćku.g kij się zawsze znajdzie.
.
Jedziemy dzisiaj po Kaczorach?
No to da.waj!
By Polska rosła w siłę a ludziom żyło się coraz dostatniej!
14 stycznia 2010, o godzinie 14:04
Bekas! :D :D :D
Skąd ty tę kofeinę wytrzasnąłeś? Z niczego? Z głowy?
Nigdy nawet nie spróbowałam kawy bezkofeinowej :)
Nie lubię oszustwa. Jak by mi zabronili pić taką prawdziwą, dobrze zaparzoną, to nie piłabym kawy. Po prostu.
14 stycznia 2010, o godzinie 14:11
Pani JasnaAnielko.
Ale o co chodzi???
14 stycznia 2010, o godzinie 14:15
Zapewne chodzi o ten link z kofeiną w tytule z tymi pogawędkami.
14 stycznia 2010, o godzinie 14:17
Zatrzymują z metra. Do czego doszło.
14 stycznia 2010, o godzinie 14:50
Bekas!
Sam widzisz, jaka między nami wielka różnica…
O co chodzi?
O to, że się serdecznie uśmiałam, czytając tekst, do którego dałeś link. To wszystko. A o tej kawie, to tak, dla dodania koloru ;)
14 stycznia 2010, o godzinie 14:51
Bekas,
kilka dni temu, równy tydzień w Chinach oddano polskiemu armatorowi nowiutki, zbudowany tam największy aktualnie w polskiej flocie masowiec m/s „Giewont”, 80 tys. DWT. Budowany tam, bo w Polsce nikt go nie chciał zbudować. Albo nie mógł bo doki miał za krótkie, albo nie był w stanie sprostać zadaniu, ect.
Następnego dnia, w innej stoczni chińskiej spłynął na wodę dla tego samego polskiego armatora nieco mniejszy statek, też masowiec ” Wadowice II”.
Może zamiast wyżywać się literacko, zechcesz się pisemnie zastanowić, dlaczego zbudowanie takiego „Giewonta” było poza możliwościami polskiego stoczniowca i co mu stanęło na przeszkodzie, by sprostał temu zadaniu.
To ciekawsze byłoby niż opisywanie stoczniowych zadym przed kancelarią premiera, za to że im miejsca pracy zlikwidowano.
Czy robienie wywiadów z jakimś stoczniowym związkowcem mającym pretensje do rządu.
14 stycznia 2010, o godzinie 15:06
Jasna Anielko,
Kurski poleciał Cyrankiewiczem z wiadomych powodów:
http://fakty.interia.pl/p.....is,1424639
No, bo jakby komuś by odbiła demokracja i zgłosił swoją kandydaturę na I-go sekretarza (potocznie zwanego – prezesem) partii podczas marcowego zjazdu KC PIS?
A tak wie, że przy takim pomyśle czeka go mafijny, oh! pardon – partyjny wyrok połamania rąk. Ostrzeżenie w lud partyjny poszło, chętnych nie będzie.
A Kasia jak zwykle, pierwsza naiwna, jak Szczypińska z księdzem w warszawskiej fontannie.
14 stycznia 2010, o godzinie 15:11
Zofio!
Masz rację, ale na 50%… Onaż duża!
14 stycznia 2010, o godzinie 15:13
Zofio! Oczywiscie do aktualnego rządu nigdy pretensji mieć nie mozna, bo konsekwencja działań rządu zawsze ponosi się kilka lat poźniej, gdy już facet, który normalnie powinien nie wyjść z więzienia do końca życia, siędzi sobie spokojnie w Brukseli w nagrodę za swoją działalność
1. na rzecz demokracji lub
2. wolnego rynku.
14 stycznia 2010, o godzinie 15:30
Znowu mnie media rozbawiły!
Urażona oświadczeniem jednego z dzienników, pozwalającym ją bez trudu zdemaskować – blogierka Kataryna vel Katarzyna Sadło, prezeska amerykańskiej fundacyjki w Polsce – wyceniła swoją anonimową i utraconą część (blogierską) na …20 tys. zł.
Na osłodę dostała oświadczenie w sądzie red. Janke, że jest wybitną …dziennikarką obywatelską.
Rzekłabym pieniactwo typowo polskie.
By dowalać obywatelsko rządzącym pod własnym nazwiskiem, trzeba odwagi osobistej.
A tej się nie da rady kupić za żadne pieniądze.
To cecha wrodzona.
Tak więc prezes Katarzynie Sadło vel Katarynie – pozostaje za utraconą cześć i niewinność blogierską – ekwiwalent mniejszy niż miesięczna pensja posła w Parlamencie Europejskim.
14 stycznia 2010, o godzinie 15:42
Zofio! Zapewniam Cię, że akurat ogwagi osobistej Katarynie nie brakuje. Pzozwól , że dalsze komentarze odnośnie Twojego donosu zatrzymam dla siebie.
14 stycznia 2010, o godzinie 15:51
Zosiu
upominałam Cię byś nie rozpowszechniała danych osób, które sobie tego nie życzą.
Nie bądź wścibska, nie propaguj warcholstwa, nie demoralizuj, to po prostu nie przystoi w tym wieku. Poza tym jeśli to co piszesz ma podważyć jej wiarygodność to jesteś w błędzie.
.
O jakości wpisów Kataryny świadczy chociażby fakt, że Pan poseł Arłukowicz zadał pytanie, które pojawiło się na jej blogu „śledczym”. Poza tym polecam przeczytanie kilkunastu ostatnich postów. Rysują całkiem interesujący obraz działania bandy o kryptonimie PO.
Dla leniwych lynk.
http://kataryna.blox.pl/html
14 stycznia 2010, o godzinie 15:58
Indoor,
Kataryna – to teoretycznie nikt, byt wirtualny.
Odwagą osobistą może się wykazać, jak przymiotnik wskazuje – konkretna osoba – rozpoznawalna, z krwi i kości, z nazwiskiem, imieniem, adresem itp. Osoba świadoma, że za swoje wypowiedzi ponosi się konsekwencje.
Wtedy można mówić o odwadze.
Nie ma zakapturzonej odwagi! Odwagą nie jest dowalanie zza węgła w kominiarce.
Kataryna chce być anonimem, wycenionym na 20 tys. złotych.
14 stycznia 2010, o godzinie 15:58
Jeśli ktokolwiek wypowiada się publicznie na blogu musi liczyć się ze zdemaskowaniem i pretensje można mieć do siebie, że się publikowało coś wstydliwego. Bo jeśli się prawdę publikowało, to nie ma powodu bać sie zdemaskowania, bo jak na razie w Polsce nie słyszałem by ktoś fizycznie ucierpiała za pisanie pod swoim nazwiskiem. Jeśli ma inne zdanie niż jej /jego/ otoczenie to musi liczyć się z tym że to się wyjawi.
Pani S została ujawniona i co włos jej z głowy spadł? , ktoś ją pobił? było jakieś działanie w stosunku do niej naruszające prawo – nikt niczego takiego nie widział i nie słyszał. Może by się tak ta Pani nie ośmieszała.
14 stycznia 2010, o godzinie 16:03
Zofio! Przep[raszam a Ty ile bierzesz?
14 stycznia 2010, o godzinie 16:35
Pani JasnaAnielko.
Przyznaję się.
Za szybko odpowiedziałem.
Złapałem, że to ma być dowcip, po kilku dodatkowych chwilach.
Cóż, blądynki to nie tylko kobiety….
14 stycznia 2010, o godzinie 16:37
Coś do śmiechu z Onetu:
.
„Prezes PiS Jarosław Kaczyński potwierdził w Łodzi, że na najbliższym, marcowym kongresie partii, w trakcie którego będą wybierane nowe władze, będzie kandydował na szefa PiS.
Nie potrafił powiedzieć, czy będą kontrkandydaci. Zwrócił jednak uwagę, że prawem każdego członka partii jest możliwość kandydowania. Dodał, że nikomu też nie będzie miał za złe, że kandyduje.”
14 stycznia 2010, o godzinie 17:40
Maciek.g 15:58
.
Większych bzdur nie czytałam dawno. Skąd ty możesz wiedzieć czy ma powód bać się zdemaskowania czy nie. W więzieniach giną świadkowie jeden po drugim, pod specjalnym dozorem. Ginie komendant główny policji Papała, ginie minister-były Dębski czy Sekuła.
„Pretensje do siebie, że się napisało coś wstydliwego … ?” To jakaś zupełna aberracja już. Ty czytałeś wogóle tą Katarynę, czy już jest w szufladce „Uwaga Pisior, nie otwierać?”
.
Jest tysiące, miliardy powodów by nie chcieć się ujawniać niż tylko strach przed pobiciem a to, że nic się takiego nie stało wcale nie świadczy o tym, że nie można temu przeciwdziałać, poprzez nieujawnianie się.
Strzeżonego Pan Bóg strzeże jak to mówią.
.
.
.
Piszesz Zosiu o tej Szczypińskiej?
.
Jola Szczypińska była do dziennikarzy przyjaźnie nastawiona. Poprosili ją, żeby boso brodziła w fontannie z butami w ręku, niby taka rozmarzona czy zakochana. Powiedziała, że chętnie, czemu nie. A tego nie wolno robić. Od razu trzeba powiedzieć: nie dziękuję, żadnych pozowanek, żadnych ustawionych sesji, bo wtedy taboildy wejdą już w życie prywatne bez reszty. I stało się. Zobaczyli Jolę z księdzem na spacerze i wywołali gigantyczną aferę, bo ksiądz dał jej róże. Insynuowali, że mają romans, co było kompletną bzdurą. Najpierw wykreowali Jolę na gwiazdę, a potem tę gwiazdę zmieszali z błotem. Zniszczyli temu księdzu życie. I interes się kręci.
14 stycznia 2010, o godzinie 17:42
Do śmiechu o Prezesie jest nie tylko z Onetu. Wcześniej było już linkowane z Interii i zostało potraktowane Cyrankiewiczem przez blogowe blondynki. Bekas jak zawsze ma rację: wśród blondynek nie ma zbyt wielkiej różnicy płci. Ciekaw jestem czy Hanuszkiewicz to zauważył?
14 stycznia 2010, o godzinie 17:53
Zosieńko kochana,
nadal obrażasz i do tego przeczysz sama sobie i to w przeciągu 28 minut.
.
O 15:30 Piszesz:
- blogierka Kataryna vel Katarzyna … , prezeska … fundacyjki w Polsce. (swoją drogą słoma z butów Zosiu, czyżby Polskia zawiść o intelekcik?)
.
by poniżej o 15:58 stwierdzić:
.
- Kataryna – to teoretycznie nikt, byt wirtualny….
… Nie ma zakapturzonej odwagi! Odwagą nie jest dowalanie zza węgła w kominiarce.
.
.
Fajnie by było także gdybyś się zdecydowała kogo obrażasz Kataryne czy Panią Katarzynę.
14 stycznia 2010, o godzinie 18:04
Kasiu,
Jak tak dalej pójdzie to przestanę się martwić co Hanuszkiewicz myślał o zbyt wielkiej różnicy płci wśród blondynek. Szkoda tylko ze nie znam twojego koloru włosow. Zofii, Szczypinskiej i JA znają wszyscy. Katarzyny vel Kataryny pewnie tez. Jest ogromna różnica płci wśród niektórych blondynek. A Zofia nawet twierdzi, że niektóre są z jajami!
14 stycznia 2010, o godzinie 18:06
Domyślam się, że to ma utrzymać Sekułę na tym samym kursie kolizyjnym w komisji hazardowej? A kto wie, może właśnie dlatego został wybrany ktoś na kogo jest hak?
.
http://www.wprost.pl/ar/1.....al-Sekule/
14 stycznia 2010, o godzinie 18:13
Dobrze o tobie świadczy Orteq, że tylko o kolor się martwisz.
14 stycznia 2010, o godzinie 18:27
.
Jest tysiące, miliardy powodów by nie chcieć się ujawniać
O matko!!!
Nie wystarczyłby jeden ale poważny?
14 stycznia 2010, o godzinie 18:37
Miałam na myśli JA,
ile ludzi na ziemi tyle powodów.
14 stycznia 2010, o godzinie 18:37
Też tak sądzę, Kasiu. Wolę włosy tylko jako przedmiot mych zmartwien. Absolutnie nie chciałbym się zamartwiać pytaniami w rodzaju: „A kto wie, może właśnie dlatego został wybrany ktoś na kogo jest hak?”
:
A z Bekasem to mogłem dać plamę. Bo on napisał: „Cóż, blądynki to nie tylko kobiety” i ja nie zauważyłem tego „ą”
14 stycznia 2010, o godzinie 18:38
Jeden uniwersalny powód. Jak ta blondynka co tłumaczyła sądowi dlaczego męża zatłukła patelnią.
„Dlaczego oskarzona zabiła męża?”
” Bo chciałam Wysoki Sądzie, żeby nie żył, a sam nie chciał umrzeć”.
14 stycznia 2010, o godzinie 18:47
Indoor!
A nie był to przypadkiem ręcznik? a w nim dusza od żelazka?
Nie, nie tym ręcznikiem to synek zakatrupił oboje rodziców i w ostatnim słowie przed sądem prosił, aby wziąć pod uwagę, że jest zupełnym sierotą.
14 stycznia 2010, o godzinie 19:09
Miałam na myśli JA,
ile ludzi na ziemi tyle powodów.
I te wszystkie powody skupiła w sobie jednej i jedynej kataryna!!!
Nie mogę się śmiać tak, jak bym chciała, bo mi się zmarszczki robią.
14 stycznia 2010, o godzinie 19:10
Kasiu
(dla Ciebie na pewni nie jestem kochana, więc po co ten przymiotnik?…),
a czymże ja obrażam panią prezes?
Kiedy na wokandzie sądowej podaje się powoda i pozwanego, to masz tam realne nazwy i nazwiska. Powódką nie jest jakaś tam Kataryna, ale konkretna osoba.
Piszesz mi:
….blogierka Kataryna vel Katarzyna … , prezeska … fundacyjki w Polsce. (swoją drogą słoma z butów Zosiu, czyżby Polska zawiść o intelekcik?…
Więc wyjaśnij mi gdzie ta słoma z butów?
Poza tym funkcja prezeski w fundacyjnej amerykańskiej wg Ciebie jest równoznaczne z ….”intelekcikiem”?
Zwalasz mnie z nóg.
Już nawet nie umiem rozróżnić czyjże jest ten „intelekcik” – Twój, prezeski czy Kataryny.
Pewnie razem do kupy.
***
Pojadę otwartym tekstem – Kasiu, nie demaskuj się aż tak mocno!
A na drugi raz swoja urażoną dumę wyceniaj inaczej.
14 stycznia 2010, o godzinie 19:26
O, o, otwartym tekstem znowu jadą. Kiedyś jednym wesołkom wychodziło, otwartym tekstem właśnie, że Kasia, Magrit, Orteq i kilku innych jeszcze to ci sami pozwani w sądzie kapturowym. A co teraz wychodzi demaskująco z tej otwartości? Nie śmiem się domyślać gdyz znowu sam zostanę zdemaskowany.
14 stycznia 2010, o godzinie 19:27
Kasia,
piszesz:
…upominałam Cię byś nie rozpowszechniała danych osób, które sobie tego nie życzą…
Wspomiałam wyżej – nazwisko i imię wiszą na drzwiach sali rozpraw.
I znowy lece otwartym tekstem
Wkraczając na drogę sądową sama ujawniasz swoje dane.
Więc nie wyskakuj mi przed nosem z tymi „upomnieniami”.
Albo chcesz być nickiem – Kasią vel kataryną albo p. Katarzyną Sadło, prezeską fundacji, ciągającą się z pyskówkami po sądach za urażoną cześć blogierską którą wyceniłaś na 20 tys. zł.
Moim zdaniem – sama nie bardzo wiesz o co Ci chodzi.
Jako niewątpliwie starsza i nieco doświadczona w pismaczej profesji – mogę Ci tylko powiedzieć, że własne nazwisko w tym zawodzie trzeba szanować i mieć odwagę własne zdanie wypowiadać jawnie, ze świadomością konsekwencji jakie niesie. Odróżniać komentarz o opisywania faktów i parę jeszcze innych rzeczy trzeba znać z kodeksu etycznego dziennikarzy.
Jak tego nie potrafisz i nie znasz, to się za „dziennikarstwo obywatelskie”, jak red. Janke określa – nie bierz.
Pisanie bloga to jedno a pretensje do bycia dziennikarzem w cyberprzestrzeni to drugie.
14 stycznia 2010, o godzinie 19:51
JA słusznie kwestionuje patelnię w dowcipie Indoorowym. Bo w ogóle to było inaczej w sądzie z tą blondynką. Było to już kiedyś przytaczane, o ile mnie pamięć nie myli.
:
Pytanie Wysokiego Sądu do oskarżonej blondynki
:
- Jak oskarżona zabiła męża?
- Ależ ja go wcale nie zabiłam!
- Nie chce pani twierdzić przed sądem, że on się sam zabił?
- Ależ właśnie tak twierdze.
- ???
- To było tak, proszę Wysokiego Sądu. Siedziałam w kuchni, jedząc banana. Na stole leżał nóż. W pewnym momencie stół się przechylił, spadł na podłogę nóż oraz skórka od banana. Na to wszystko akurat do kuchni wszedł maż. Pośliznął się na skórce banana i upadł na nóż. I tak było siedem razy!
14 stycznia 2010, o godzinie 20:27
uKochana Zosiu.
Tradycyjnie skupiasz się na wątkach pomijając meritum.
Zwróciłam Ci uwagę, że przeczysz sama sobie i to w ciągu 28 minut i ani słowa na ten temat w twoich 2 ostatnich postach, za to wylewasz kalumnie pod moim adresem.
Poza tym gdy imię i nazwisko jeszcze nie wisiało w sądzie, dobitnie pokazałaś, że masz w du… to, że komuś robisz na złość, notorycznie powtarzając dane adresowe Pani Katarzyny.
14 stycznia 2010, o godzinie 20:34
Chyba przycupnę w temacie zdemaskowania Kasi vel Kataryny vel Katarzyny..
:
Chciałem zauważyć, że celowo przytoczyłem dowcip nie pierwszej świeżości. Rozumiem bowiem, że niektórym blondynkom się zmarszczki robią i nie mogą się śmiać tak, jak by chciały. Więc niech się nie śmieją. A ja ze zmarszczkami przestałem już walczyc. Ups, znowu się zdemaskowałam, er, zdemaskowałem. Teraz dopiero widzę, że ten Hanuszkiewicz absolutnie nic nie wiedział o blondynkach, pisząc swoja książkę „Zbyt duża różnica płci”. Wśród blondynek nie ma ŻADNEJ różnicy płci. Tak jak nie ma zakapturzonej odwagi. Albowiem odwagą nie jest dowalanie zza węgła w kominiarce. Bo wtedy nie widać koloru włosów!
14 stycznia 2010, o godzinie 20:37
Człowiek się całe życie uczy… np. ja do dziś nie miałam pojęcia, że można wylać kalumnię… ale czy z kąpielą?
14 stycznia 2010, o godzinie 20:43
(ONA)”ile ludzi na ziemi tyle powodów.” To kogo będą sądzić? Historię?
14 stycznia 2010, o godzinie 20:53
JA
można wylewać gnój, nie koniecznie z kąpieli.
Kalumnie się rzeczywiście rzuca.
Im większy poziom frustracji tym więcej potknięć.
14 stycznia 2010, o godzinie 20:57
Poza tym Pani Zofio,
Chyba dla większości tu obecnych jasne jest i wyraźne, że nie dorastam Katarynie do pięt, więc odłóż proszę swój talent dedukcyjny między bajki.
14 stycznia 2010, o godzinie 21:00
Orteq,
Był taki dowcip o ordynarnej aluzji ale jak zwykle zapomniałam.
14 stycznia 2010, o godzinie 21:05
Kasia
„Domyślam się, że to ma utrzymać Sekułę na tym samym kursie kolizyjnym w komisji hazardowej? A kto wie, może właśnie dlatego został wybrany ktoś na kogo jest hak”?
.
http://www.wprost.pl/ar/1.....al-Sekule/
.
Kasia, to świadczy tylko o niezależności prokuratury, w czasach pisowskiej smuty zniewolonej przez Ziobrę, co na tym blogu zdemaskowano już wiele razy. Niezależny prokurator jak chce to wróci do Piskorskiego nawet po kilku latach, by sprawiedliwości stało się zadość. Nie z tego powodu, że Piskorskiemu w głowie się przewróciło i wystawia przeciw Tuskowi swojego kandydata na prezydenta, tylko dlatego, że jest do bólu niezależny. A że wybory w tym roku i Tusk słabnie w sondażach to czysty zbieg okoliczności. Proszę tego nie wykorzystywać do wiadomych celów. :)
14 stycznia 2010, o godzinie 21:12
Kasiu,
Dobrze, że ordynarnie przycupnąłem za aluzja w aferze demaskatorskiej na blogu. Chyba komisja śledcza by się nadała w temacie. A może jednak odłóżmy to wszystko między bajki? Dowcip by sie przydal, niezależnie od żadnej prokuratury.
:
Indoor, pozwanych będą sądzić, ile by ich tam nie było. Powodami natomiast powodził konie stangret dziedzica. Wyczytałem to w książce traktującej o odrazie w małżeństwie szlacheckim na dawnych Węgrzech. Nie pamiętam jednak żadnego wylewania gnoju na Węgrzech. A przecież musiał jakiś być.
14 stycznia 2010, o godzinie 21:25
Tak pisze Onet:
„Komitet Śledczy przy Prokuraturze Moskwy oskarżył dzisiaj podpułkownika milicji Anatolija Maurina o zastrzelenie na ulicy kierowcy pługa śnieżnego. Do zabójstwa doszło w nocy z 25 na 26 grudnia 2009 roku na Prospekcie Sewastopolskim, w południowo-zachodniej części Moskwy. 39-letni Maurin zderzył się swoim Nissanem Mistralem z pługiem śnieżnym. Ze złości wystrzelił z pistoletu na plastikowe kule w 60-letniego kierowcę tego pojazdu Władimira Demidowa. Pocisk trafił mężczyznę w kolano, uszkadzając arterię. Kierowca zmarł po kilku minutach wskutek utraty krwi. Milicjant zbiegł z miejsca przestępstwa.”
Ja chyba uwierzę w tego banana i nóż kuchenny.
14 stycznia 2010, o godzinie 21:35
Zofia
„Nie ma zakapturzonej odwagi! Odwagą nie jest dowalanie zza węgła w kominiarce. Kataryna chce być anonimem, wycenionym na 20 tys. złotych”.
.
Sądzisz, że prawnik nie kosztuje? Spora cześć tej sumy mogła pójść na ustalenie adresów szkalujących ją dziennikarzy, bez adresów sąd nie przyjmie pozwu. Wydawca „Dziennika” wiedząc o tym oczywiście nie chciał podać tych adresów, Axel Springer nie w jednym kraju ćwiczył takie numery. Co innego być anonimem, a co innego anonimową blogerką, to dwa zupełnie różne byty semantyczne. Kataryna na swój nick zapracowała sobie w sposób wybitny, w epoce internetu to są jej dobra osobiste. Ty także na swoje konto życiowe pracowałaś, teraz i w przeszłości, oczywiście w zupełnie inny sposób.
.
maciek.g Says:
Styczeń 14th, 2010 at 15:58
„Jeśli ktokolwiek wypowiada się publicznie na blogu musi liczyć się ze zdemaskowaniem i pretensje można mieć do siebie, że się publikowało coś wstydliwego. Bo jeśli się prawdę publikowało, to nie ma powodu bać się zdemaskowania, bo jak na razie w Polsce nie słyszałem by ktoś fizycznie ucierpiała za pisanie pod swoim nazwiskiem. Jeśli ma inne zdanie niż jej /jego/ otoczenie to musi liczyć się z tym że to się wyjawi.
Pani S została ujawniona i co włos jej z głowy spadł? , ktoś ją pobił? było jakieś działanie w stosunku do niej naruszające prawo – nikt niczego takiego nie widział i nie słyszał. Może by się tak ta Pani nie ośmieszała”.
.
Spróbuj zadrzeć z establishmnetem prowadząc fundację, a ona to zadziera i to od czasów afery Rywina. Również w twoim imieniu, o ile chcesz żyć w normalnym kraju. To co napisałeś jest głupie i podłe.
14 stycznia 2010, o godzinie 21:54
Jeśli potrafisz uwierzyć w banana i nóż kuchenny to również łatwo ci przyjdzie uwierzyć w to, że wśród blondynek nie ma ŻADNEJ różnicy ani płci ani narodowosci. Bo nie tylko nasz Bekas należy do blondynek, pisząc swoje krótkie historie o Loreńskiej i Torlińskim. Wszędzie na świecie pisane są historyjki i historię wręcz, gloryfikujące fenomen blondyński. Uwierz więc i wtedy koło się zamknie a ludzie będą żyli dostatniej!
:
W tym co napisałem powyzej nie ma nic co jest głupie i podłe. A takimi są wszelkie napasci na biedną, bohaterską Katarynę.
14 stycznia 2010, o godzinie 21:57
Indoor
Obecnie w Moskwie trwa nagonka na milicję, co jest współczesną odsłoną walki z opricziną. Putin czyści milicję, ale nie wiadomo, czy starczy mu środków czszczących. Wcześniej taki incydent, należący do miejscowych obyczajów, czy wręcz tradycji, bylby raczej niezauważony. Już chyba miejscowa mafia skuteczniej niż rosyjska milicja chroniłaby ludzi – krysza byłaby niższa, a ogólne szkody z pewnością mniejsze. Mafia może nie ma dobrej opinii (tak jak i milicja jej nie ma), ale z pewnością nie strzela do ludzi z ochrony których żyje.
14 stycznia 2010, o godzinie 22:03
Zofia
„Może zamiast wyżywać się literacko, zechcesz się pisemnie zastanowić, dlaczego zbudowanie takiego “Giewonta” było poza możliwościami polskiego stoczniowca … „.
.
Może nieafera stoczniowa? Bekas może i wyżywa się literacko, ale często są to rzeczy z życia wzięte. Sama wiesz najlepiej. Torlin też. :)
14 stycznia 2010, o godzinie 22:17
Stefan123
„Dzisiaj w Rzeczpospolitej jest odprysk afery Ryskowej. I tam jest dużo o szlachetnej roli Lasow Panstwowych w procesie dbania o to dobro narodowe. Z dedykacją dla Bekasa i Jego interlokutorów”.
.
Bekas Says:
Styczeń 14th, 2010 at 10:10
„Za link dzięki. Ciekawe, że tym razem do koszonych drzew nie przywiązał się żaden “ekolog”.
.
Czy oni wyglądają na nierozsądnych? To nie Rospuda w czasach Kaczorów. Znajomi wicepremiera III RP G. Schetyny te drzewa naprawdę szybko kosili, ekolodzy najzwyczajniej w świecie mogliby nie zdażyć z nich zejść, a o spadochronach nie pomyśleli. Poza tym gen. Wajrak z „Wyborczej” nie wiedzić czemu nie wydał rozkazu do walki na tym froncie i takie kunktatorstwo też może być podejrzane. Co to się dzieje z tym rządem i jego prasowym zapleczem? Co rusz to afera. Moja koszmarna prognoza noworoczna, o drugiej kadencji obecnego prezydenta, zaczyna się sprawdzać. :)
15 stycznia 2010, o godzinie 00:57
Kasiu,
Po pierwsze:
Twoje wzdychanie pod moim adresem są mi nadzwyczaj obojętne, tak więc to okraszanie mego imienia,- kochana, ukochana – jest co najmniej dziwne.
Znajdź sobie jakiś inny obiekt adoracji, ja nie odwzajemniam.
Po drugie:
Komu robię na złość – Tobie?
Przecież zaprzeczasz że jesteś kataryną vel Katarzyną ect.
Więc jeśli to nie Ty, jak twierdzisz – to skąd te kategoryczne „upomnienia”, te emocjonalne biadolenia, że jestem złośliwa (co oczywiście jest absolutną prawdą)?
Postanowiłaś bronić jak lwica są piersią kobiecą nieszczęsną z rozdwojeniem jaźni przed moimi atakami?
Po trzecie:
Gdzie przeczę sama sobie?
Chciałabym zwrócić Ci nieśmiało uwagę, że to nie ja mam kryzys osobowości i nie wiem kim jestem.
A złośliwa jestem pod adresem prezes Katarzyny Sadło, która jako blogierka „kataryna” chce być dziennikarką z pełną osłoną praw, jakie mają dziennikarze.
A ponieważ nie bardzo wie kim jest w rzeczywistości na płaszczyźnie działalności społecznej – prezeską fundacji, blogierką czy dziennikarką – i z jakiej pozycji uchodzić za alfę i omegę polityków skrajnej prawicy – mam nieco powodów by sobie pokpić.
Wystarczy Ci to wyjaśnienie?!
15 stycznia 2010, o godzinie 01:11
Mawar,
ja na swoje dobra pracuje jawnie, pod własnym nazwiskiem.
Transparentnie i przejrzyście.
Jako dziennikarz, personalnie, osobiście odpowiadam za to co piszę – ponoszę za to co, określone prawem konsekwencje.
Swoją drogą – nazywać Katarynę – ….bytem semantycznym, no,no!
Do jakiej semantyki mam wg Ciebie zakwalifikować Katarnę jako….byt?
Do:
* semantyki – synonimu semiotyki (logicznej) jako ogólnej teorii znaków;
* semantyki – działu semiotyki (logicznej) opisujący relacje między językiem a rzeczywistością, w węższym znaczeniu synonim teorii modeli;
* semantyki – działu językoznawstwa zajmujący się znaczeniem słów, zwrotów, zdań i tekstów;
* semantyki – w informatyce czyli semantyki języka programowania;
* semantyki – czyli semantyki ogólnej, amerykańskiego kierunku w filozofii języka.
Z niecierpliwością czekam na Twoje bliższe wyjaśnienia!
15 stycznia 2010, o godzinie 01:27
Mawar,
napisałeś:
….Spróbuj zadrzeć z establishmentem prowadząc fundację, a ona to zadziera i to od czasów afery Rywina. Również w twoim imieniu, o ile chcesz żyć w normalnym kraju. To co napisałeś jest głupie i podłe….”
Podłe Mawarze
będzie wtedy, jak się ktoś bliżej przyglądnie tej fundacji!
Bo wyjdzie dosyć niesympatyczne podejrzenie, za czyje to pieniądze tak podskakuje kataryna
A podskakuje wobec określonej grupy politycznej.
Mam dalej?….
Więc lepiej pohamuj się z tym, co jest tu głupie i podłe.
Jak pogrzebiesz w blogu – to znajdziesz dokładniejsze dane, ale ostatecznie mogę raz jeszcze napisać.
I nie będzie tam ani jednego słowa nieprawdy.
Same fakty. Sprawdzalne.
Poza tym – nie przesadzaj
Nie słyszałam, by w Polsce w ostatnim 20-leciu ktoś atakował fundację powiązaną ze służbami amerykańskimi i stworzoną do „szerzenia demokracji w Polsce”, jak wiele innych tego typu tworzonych w Europie środkowo-wschodniej w dawnych państwach postsocjalistycznych przy protekcji gabinetu Busha.
15 stycznia 2010, o godzinie 08:33
Mawar: „Spróbuj zadrzeć z establishmentem prowadząc fundację, a ona to zadziera i to od czasów afery Rywina.”
.
Jeśli zadziera, to jest jej wybór. Nie ma przymusu jednoczesnego prowadzenia fundacji i zadzierania z establishmentem.
Generalnie: nie widzę niczego złego w tym, że ktoś zabiera głos publicznie i anonimowo zarazem. Tyle że moim zdaniem taki głos ma znacznie mniejszy ciężar gatunkowy niż wypowiadanie się pod nazwiskiem.
Z drugiej strony jest to mimo wszystko działalność publiczna, więc nie widzę powodu, by w tym wypadku anonimowość miała być chroniona przez prawo. Ujawnianie personaliów blogerów, którzy sobie tego nie życzą, można oceniać jako nietakt, w pewnych wypadkach wręcz nieprzyzwoitość, ale nie powinno być tematem dla sądu.
Poza tym, Mawarze, naiwny nie jesteś, więc nie sugeruj, że gdyby złowrogi establishment zamierzał sekować Katarynę, to czekałby, nieboraczek, aż jakiś niedyskretny dziennikarz ujawni jej personalia.
.
Zofia: „Bo wyjdzie dosyć niesympatyczne podejrzenie, za czyje to pieniądze tak podskakuje kataryna.”
.
A to już jest znacznie bardziej niż niesympatyczna insynuacja!
15 stycznia 2010, o godzinie 09:00
Pawel!
Kilka uwag.
Co do ciężaru gatunkowego głosu piszącego anonimowo czy też publikującego pod własnym nazwiskiem. Ciężar ten zależy głównie od tego co się ma do powiedzenia i jak się to zaprezentuje. Mnie na prawdę nie interesuje czy Igor Janke lub Jerzy Urban to pseudonim czy też imię i nazwisko. Byle było konsekwentnie stosowane.
Jesli chodzi o te zagrożenia, to oczywiście istnieją i nie będą to szykany od strony słuzb specjalnych stanowiących część Układu. Ja kiedyś podałem przykład: przez długi czas publikowałem pod własnym imieniem i nazwiskiem dwoje dosyć kontrawersyjne poglądy polityczne jednocześnie udzielając się oczywiście pod tym samym nazwiskiem w sprawach zawodowych. Po jakimś czasie moi życzliwi inaczej adwerserze polityczni zaczęli dystrybuować rózne informacje (zresztą fałszywe) do moich potencjalnych parnerów biznesowych. Na szczęście zabrakło jednego, ale gościu co próbował mi szkodzić był na szczęście za głupi lub za leniwy: donosu do moich szefów. Bo miałbym poważne problem nawet wówczas, gdyby się okazało, że moje pglądy polityczne w 100% pokrywają się z poglądami szefów. Bo potencjalnie szkodzi to firmie. I o to chodzi a nie o zabójstwo czy molestowanie dziennikarzy. Po prostu osoba nie zajmująca się zawodowo dziennikarstwem musi funkcjonować w swoim otoczeniu zawodowym, rodzinnym itd. i tak jak ma prawo do głoszenia swoich poglądów politycznych tak ma prawo do zachowania anonimowości. Jakoś mi tu granica tego prawa widzi się w sytuacji gdy się bierze kasę za swoją działalnośc publicystyczną albo gdy się popełnia przestępstwo.
15 stycznia 2010, o godzinie 09:38
Indoor: „Co do ciężaru gatunkowego głosu piszącego anonimowo czy też publikującego pod własnym nazwiskiem. Ciężar ten zależy głównie od tego co się ma do powiedzenia i jak się to zaprezentuje.”
.
Nie zgadzam się. To jest mniej więcej taka różnica, jak między doniesieniem o przestępstwie złożonym osobiście w prokuraturze a anonimowym donosem tej samej treści wysłanym pocztą.
.
Co do reszty twoich rozważań to owszem: każda osoba zabierająca głos publicznie naraża się na nieprzychylne reakcje ludzi, którym jej wypowiedzi są nie w smak. Zawsze tak było, jak świat światem, a mimo to nie brakowało chętnych. To ryzyko zawodowe polityków, dziennikarzy i innych osób publicznych. Rzecz w tym, że część dzisiejszych blogerów usiłuje zjeść ciastko i zachować ciastko. Mówić to, na co mają ochotę, wywierać wpływ na umysły, a zarazem nikomu nie podpaść.
Powtarzam: nie widzę w tym nic szczególnie nagannego, ale nie uważam, by powinno ich anonimowość chronić prawo. Jedynie dobry obyczaj.
Pseudonimy dziennikarskie czy literackie to zupełnie inna sprawa. Tu przecież z reguły nie chodzi o ukrycie prawdziwej tożsamości.
15 stycznia 2010, o godzinie 10:49
Pawle,
czyżby?
To ta fundacja:
http://www.biznespolska.p.....nyid=53342
Poszperaj w historii jej założenia, to się przekonasz.
15 stycznia 2010, o godzinie 11:02
Pawle,
tak się zaczęła ta fundacja:
1992
Na zlecenie Rockefeller Brothers Fund dwoje amerykańskich konsultantów – Jenny Yancey i Daniel Siegel – przyjeżdża do Europy Środkowo-Wschodniej aby zbadać skuteczność zachodniej pomocy skierowanej po 1989 roku do intensywnie rozwijającego się polskiego sektora pozarządowego.
Badacze odwiedzają Polskę, Węgry i (wtedy jeszcze) Czechosłowację. Obserwacje i wnioski ze swojego badania zawierają w raporcie „Odrodzenie społeczeństwa obywatelskiego. Rozwój sektora organizacji pozarządowych w Europie Środkowo-Wschodniej a rola pomocy zachodniej” wydanym przez Rockefeller Brothers Fund i przetłumaczonym na cztery języki.
Jedną z ważniejszych rekomendacji raportu był postulat wsparcia szkolenia lokalnych liderów organizacji pozarządowych tak, aby byli w stanie zaspokajać potrzeby szkoleniowe sektora pozarządowego i uniezależniły go od pomocy zachodnich trenerów i konsultantów.
1994 – 1996
Powstaje Program Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego – dwuletni intensywny program szkoleniowy realizowany w Polsce i na Węgrzech.
Celem programu jest wyszkolenie niewielkiej grupy działaczy organizacji pozarządowych i przygotowanie ich do prowadzenia szkoleń, poradnictwa i innych usług na rzecz organizacji pozarządowych. Po trzystopniowym procesie rekrutacji powstaje siedmioosobowy zespół młodych działaczy pozarządowych, którzy przez kolejne dwa lata wspólnie przygotowują się do pracy trenerskiej. Program ma charakter w dużej mierze samokształceniowy, jego uczestnicy wspólnie prowadzą badanie jakościowe sektora pozarządowego ze szczególnym uzwględnieniem jego potrzeb szkoleniowych, opracowują własną metodologię szkoleniową, przygotowują materiały, tworzą bazę danych potencjalnych klientów, biorą także udział w wyjazdach studyjnych do USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, oraz na Ukrainę, szkolą się także pod czujnym okiem wybitnych specjalistów od nauczania dorosłych oraz rozwoju organizacyjnego (Jane Vella , Allan Kaplan, Michael Norton).
Nad realizacją Programu czuwają Ann Philbin i Tim Cross (w Polsce) oraz Jenny Yancey i Daniel Siegel (na Węgrzech).
Po formalnym zakończeniu programu szkoleniowego, w lutym 1996 roku, jego uczestnicy zakładają Fundację Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, której misją jest działanie na rzecz wzmocnienia i podniesienia skuteczności różnorodnych form działania społecznego w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.
15 stycznia 2010, o godzinie 11:11
Zofio, i co to ma do rzeczy, kto i po co założył fundację?
Brzydką insynuacją jest sugestia, że Kataryna pisze, tak jak pisze, bo jej to zlecają amerykańscy mocodawcy.
15 stycznia 2010, o godzinie 17:35
#
# Paweł Luboński – 08:33
Zofia: “Bo wyjdzie dosyć niesympatyczne podejrzenie, za czyje to pieniądze tak podskakuje kataryna.”
.
A to już jest znacznie bardziej niż niesympatyczna insynuacja!
#
Pawle! Jeśli się zastanowić, to katarynka gra wtedy, kiedy ktoś kręci jej korbką, jeśli to jest kataryna, to pewnie jest to trochę większa korba. Sama ze siebie głosu nie wyda. Nie ma takiej możliwości.
Gdzie tu insynuacja, w dodatku niesympatyczna?
15 stycznia 2010, o godzinie 17:48
Jasnaanielko! Ja się siłą podwstrzymuję od bardzo chamskiego komentarza pod adresem Zofii, proszę nie przeciagaj struny.
15 stycznia 2010, o godzinie 17:51
i to mimo iż za Kataryną specjalnie nie przepadam, a już Jej śledstwa zawierają tak elementare błędy u samych podstaw, że szkoda słów.
15 stycznia 2010, o godzinie 18:28
Indoor!
Ćwiczenie woli i charakteru może ci przynieść tylko pożytek i satysfakcję. Nie bardzo rozumiem twoje zacietrzewienie. Czy wszystko, cokolwiek Zofia napisze wyprowadza cię z równowagi?
Zwracam ci również uwagę, że ja tu odpowiadałam Pawłowi, nie broniłam ani nie zamierzam bronić Zofii, bo ona sobie i beze mnie poradzi. A to, że akurat i ja nie wierzę , że kataryna pisze tak wyłącznie z potrzeby serca, że nikt za nią nie stoi, to jest mój własny pogląd. Nie musiała Zofia tego wcześniej napisać, ja tak myślę od dawna. Ktoś tą korbą kręci i tyle. Ja tak uważam.
15 stycznia 2010, o godzinie 18:40
„Czy wszystko, cokolwiek Zofia napisze wyprowadza cię z równowagi?
” Nie wszystko. Tylko przeważająca wiekszość. I nie wyprowadza mnie z równowagi. Po prostu ta kobieta przegina i doczeka się kiedyś (jak wspomniałem) wyjatkowo chamskiej odpowedzi.
15 stycznia 2010, o godzinie 18:49
Wyjątkowo chamska odpowiedź tu, w blogu W.K.?
Miejże trochę szacunku dla samego siebie i dla czytelników oraz uczestników tego bloga.
A tak na marginesie… komu chcesz w tej konkurencji dorównać, albo kogo przeskoczyć. Warto wiedzieć.
15 stycznia 2010, o godzinie 21:16
Jeszcze jedna myśl mi wpadła do głowy przed snem…
Indoor!
Jeśli już tak surowo Zofię oceniasz i planujesz jej napisać coś wyjątkowo obraźliwego, to może się jej przedstaw. Nam nie potrzebne to do szczęścia, ale skoro chcesz zawalczyć, to może by tak z otwartą przyłbicą? Zofia ma swój blog, w nim prywatny adres… no więc?…
18 kwietnia 2010, o godzinie 01:07
No i jak teraz – po 10 kwietnia 2010 – Pan się czuje, po napisaniu tego??????????
„Zaczął się rok w którym głównym zadaniem do wykonania w imię, nie waham sie tak powiedzieć, racji stanu jest wyprowadzenie obecnego lokatora z Pałacu Prezydenckiego. Obyśmy wprowadzili tam osobę, o której będzie można powiedzieć, że jest rzeczywiście prezydentem Rzeczpospolitej, a nie takiej czy innej partii, czy swego brata. Ktokolwiek inny będzie wybrany z mających szansę choćby maleńką, będzie bez porównania lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego, który do tego wysokiego urzędu nie dorastał kiedy go wybierano i nie dorósł podczas jego sprawowania. On ten urząd, swoim niewolniczym związkiem z bratem i jego polityką, wypaczył, sponiewierał i ośmieszył. ”
Beata