Nowe otwarcie
LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 291 dni.
Szanowni Państwo,
zgrabiałymi z zimna palcami wystukuję to „nowe otwarcie” po dwu tygodniach mojej nieobecności. Chałupa wyziębiona a ja rozhartowany, bo dwa tygodnie spędziłem z żoną córką, zięciem i wnuczką Kornelią, „koko”, w Hurghadzie (Egipt – Morze Czerwone), gdzie codziennie było pod 30 stopni w cieniu. Otwieram na razie puste pole do dyskusji, bo muszę wrócić do naszych wiślanych baranów.

15 stycznia 2010, o godzinie 16:56
Odpowiedź dla Mawara piszę już pod nowym wpisem Gospodarza.
Uczono Mnie, a później uzyskałem potwierdzenie tej nauki przez wszystkie uznane autorytety i jak tez przez własna obserwację, że podłością, niegodziwością itp. jest dawanie fałszywego świadectwa na temat innych ludzi, świadome kłamanie na ich temat , świadome wprowadzanie w błąd itp.
Natomiast nigdzie nie znalazłem, że niegodziwością jest ujawnienie kłamcy.
Tymczasem Mawar wyraźnie domaga się by kłamca był chroniony prawnie. Czyżby jak w przysłowiu – na złodzieju czapka gore?
15 stycznia 2010, o godzinie 17:38
Pawłowi odpowiedziałam pod poprzednim wpisem, aby nie przenosić tematu w gruncie rzeczy dętego.
15 stycznia 2010, o godzinie 20:48
Jeśli ktoś miał wątpliwości co do moich wpisów na temat dążeń Kaczyńskich. to myślę że ich projekt zmiany konstytucji całkiem je rozwiał.
15 stycznia 2010, o godzinie 21:42
Mnie w tym projekcie konstytucji brakuje tylko uznania majestatu prezydenta za boski, a osoby za pomazańca /nie mylić z popaprańcem!/. Cała reszta jest w porządku, jak na jej autora popatrzeć chłodnym okiem. Czy można było się spodziewać czegoś innego? Tylko obawiam się, że zamiast dzieło po prostu wyśmiać, najtęższe autorytety podejmą trud polemizowania :( Puna!
Dobranoc.
15 stycznia 2010, o godzinie 22:21
„Indoor!
Jeśli już tak surowo Zofię oceniasz i planujesz jej napisać coś wyjątkowo obraźliwego, to może się jej przedstaw. Nam nie potrzebne to do szczęścia, ale skoro chcesz zawalczyć, to może by tak z otwartą przyłbicą? Zofia ma swój blog, w nim prywatny adres… no więc?…”
Porównaj to co napisałem w poprzednim odcinku na temat posługiwanie się własnym nazwiskiem w komentarzy blogowych z tym co mi proponujesz. I zauważ, że to co mnie ostatecznie zniechęciło już wiele lat temu to tego, żeby posługiwać się własnym nazwiskiem, to dokładnie tacy jak Zofia „życzliwi inaczej”.
Ja jestem komentatorem i jak każdy obywatel (i rezydent) mam prawo do zachowania własnych poglądów politycznych w tajemnicy, co oznacza w przypadku blogosfery zachowanie własnej tożsamości „do wiadomości redakcji”. Jak ktoś zechce mnie pociągnąć do odpowiedzialności za moje poczynania w bologosferze to bez żadnych kłopotów dojdzie do moich danych. Nie korzystam z tych wynalazków które dają złudzenia ukrywania IP.
Co do Zofii to to co ona robi to proste pozycjonowanie własnego bloga i trudno by to robiła nie podając co chwilę link do własnego bloga. Ona przecież z tego żyje.
15 stycznia 2010, o godzinie 23:03
Ani trochę mnie nie przekonałeś Indoorze.
To trochę tak, jakbyś telefonicznie naubliżał np. Andrzejowi Gołocie, dzwoniąc z budki telefonicznej i mówiąc przez chusteczkę, aby się nie dać poznać. Odgrażasz się, że lada chwila zachowasz się po chamsku, ale anonimowo wobec osoby, która występuje pod własnym, pełnym nazwiskiem. Uważam, że nie jest to postępowanie człowieka, który ma do siebie samego szacunek. Pomyślałeś, jak się z tym będziesz czuł rankiem, przy goleniu? Możesz się z jej poglądami głęboko nie zgadzać, może cię drażnić jej sposób dyskusji, to, że nie przyjmuje do wiadomości czyichś argumentów, że zabiera głos na każdy, możliwy temat i uważa się za eksperta. To może drażnić, może złościć, albo zniechęcać do dyskusji. Jednak anonimowe wygrażanie kobiecie nie jest godne mężczyzny, a już obiecywanie jakichś chamskich wypowiedzi… brak słów.
Zastanów się nad sobą, bo coś się kiepsko czujesz a agresja niczego nie załatwi. Ale zajarzyłam! Jak jaki pedagog z bożej łaski :D
15 stycznia 2010, o godzinie 23:21
1. Nie mam zamiaru Cię przekonać
2. To że Zofia posługuje się własnym nazwiskiem to Jej prywatna sprawa. Powtarzam: trudno taką prymytywną autoreklamę uprawiać anonymowo.
3. Z Jej poglądami mogę się czasami zgadzać, czasami mogę się nie zgadzac. Z praktyką dystrybucji publicznej danych osobowych osoby która tego sobie nie życzy i której nie udowodniono żądnych przestępstw zgodzić się nie będe. To jest po prostu podłe.
15 stycznia 2010, o godzinie 23:24
Oczywiście postąpisz, jak zechcesz. Jesteś już dużym chłopczykiem.
Ja tylko napisałam, co o tym myślę i tyle.
Dobranoc
16 stycznia 2010, o godzinie 01:30
Uprzejmie donosze, ze mam sie dobrze, ale nie widze tematu do dyskusji.
16 stycznia 2010, o godzinie 02:53
Narciarzu,
Przykro mi ogromnie, że akurat piszę na temat, którego ty nie widzisz. Wybaczysz? Twoje wrażenia z Priwislanskiego Kraju mam nadzieję się jeszcze pojawia tu. Bo były wcale, wcale.
:
Nieco rozrywki z blogchlapu-córuś
:
„Sprawdziłem wejścia na blog…Pewną nowością dnia (15.01) są (kilka) wejść z kuczyn.com/2009/05/26/anonimowosc-bez-gwarancji/ Idzie tu o sekwencję, w której zostało pogonione z tamtego blogu ówczesne wcielenie Orteqa, Margit, Szczesiula.”
:
Jaka szkoda, że w odpowiedzi na taką rewelacje, ze strony jedynej interlokutorki tego geniusza nie chlapnięto np. takimi słowami: jesteś już dużym chłopczykiem a wciąż żeś bęcwał. Bo tylko ktoś z osobowością z lekka zaburzoną może wciąż dumnie nawiązywać do „sekwencji, w której zostało pogonione…ówczesne wcielenie Orteqa, Margit, Szczesiula.” Akurat teraz, kiedy na blogu Pana Ministra rozgorzała na nowo dyskusja o anonimowości w blogowaniu.
:
Bo przecież nawet z przytoczonego linku-nielinku można wyczytać, iż ówczesny wpis p. Kuczyńskiego nosił znamienny tytuł „anonimowość-bez-gwarancji”. A pod tym wpisem prominentnie się zapisał nick edwarddana, hunwejbin nad hunwejbinami. Nick ten wchodził wowczas na blog-matkę by się pochwalić „sukcesem” pogonienia. A przy okazji by podać link do swojego, nowoutworzonego blogu. Więc to na ten link zapewne ktoś niechcący (kilka) razy kliknął, podczas jak najbardziej normalnej, akurat dzisiaj, wizyty znamiennego wpisu. W ramach ‘research’ chociazby.
:
Dodać tu trzeba, że ówczesne opowiedzenie się Gospodarza za prawem właścicieli blogów do zdzierania masek z anonimowych dyskutantów było swoistym ewenementem w wirtualnym świecie blogosferowym. Nie znany mi jest ani jeden właściciel blogu, który by tak zdecydowanie zdradził zaufanie w nim pokładane, iż adres nicku ‘nie będzie podawany’. Również tylko na tym blogu tak hucznie celebrowano „sekwencję”, w której przy okazji afery z Kataryną pogoniono czyjeś ówczesne wcielenie.
:
Gdybym ja był tym dużym chłopczykiem, czy dziewczynką, to bym dzisiaj już przerwał te celebracje. Chyba że miałbym z lekka zaburzoną osobowość. Wtedy bym pewnie nie przerwał.
16 stycznia 2010, o godzinie 08:57
To byłoby dobre rozwiązanie dla kraju
http://wiadomosci.wp.pl/k.....prasa.html
16 stycznia 2010, o godzinie 09:06
JAsnaanielko! Zgodnie z Twoją sugestią przy okazji golenia się spojrzałem w lustro i nie zauwazyłem nic szczególnego czy niepokojacego. Ani lustro nie pekło, ani w moim oku nie zauwazyłem jakiegoś chociazby okrucha wyrzutów sumienia a tym bardziej skruchy. Udało mi się nie ponacinać co mi się ostatnio kilka razy zdarzyło odkąd używam te maszynki z ruchomą główką (pewnie to dlatego, że ja też mam ruchomą główkę, ruchy zaś wykomuje niekoniecznie takie same jak maszynka). Więc tak ostrożnie ruszając główką (swoją) doszedłem do wniosku, że przymiotnik „sklaniającydochamskiejodpowiedzi” nie jest szczególnie obrażliwy ani dla skłaniajacegio ani dla skłonionego. Może gdyby ta chamska odpowiedź nastapiła…
16 stycznia 2010, o godzinie 10:20
Torlinie, szkoda Balcerowicza na to stanowisko. A i on by się dobrze na nim nie czuł. Jest człowiekiem czynu.
16 stycznia 2010, o godzinie 13:20
Panie Walemarze,
Niech Pan uważa żeby taki przeskok klimatyczny nie wywołał przykrych infekcji. W 1984 r. byłem na obozie narciarskim w schronisku na Polanie Chichołowskiej, gdzie utrzymywały się temperatury – 26 stopni, a ja chodziłem w swerze, co wywoływało u mnie lęk, że następnej nocy to pewnie umrę z wychłodzenia. Jednak komplikacje zaczeły się dopiero po powrocie na wybrzeże, gdzie temperatury były powyżej 5 stopni i pełno aktywnych zarazków w otoczeniu.
To samo zjawisko występowało przy powrotach z rejsów żeglarskich i przejściu z czystego środowiska do brudnej cywilizacji miejskiej.
Najlepszym rozwiązaniem przed bakteriami byłaby chyba popularna ostatnio maseczka.
pozdrawiam.
16 stycznia 2010, o godzinie 14:21
Narciarzu,
Skoro nie widzisz tematu do dyskusji, to wyzywam Cię na udeptane pole.
Od ręki mogę Ci rzucić na klepisko co najmnie dwa tematy.
Po pierwsze wybory,
po drugie, wybory i, ewentualnie temat rezerwowy, bydowa mariny w Sopocie.
Ponieważ w rezerwowy temat (budowa mariny) nie jesteś wprowadzony, więc pozostańmy przy dwóch tematach:) wymienionych na wstępie.
Zacznę od tego, ze nie zgadzam się z Gospodarzem, co do potrzeby przywiązywania aż takiej wagi do wyboru Lecha Kaczyńskiego na nową kadencję.
Polityk ten nie ma szans na reelekcję, bo jego formacja jest już wypalona i jej kompletna degradacja odwleka się jedynie dzięki wsparciu kościoła (czytaj, jego konserwatywnej częśći, tj. potężnej frakcji dowodzonej przez Rasputina).
Drugim czynnikiem, który utrzymuje tą formację (moim zdaniem także wszystkie pozostałe) na powierzchni życia politycznego jest fakt znakomitego zabetonowania finansowego i organizacyjnego obecnie funkcjonujących struktur politycznych w życiu publicznym.
Utrzymywania na powierzchni b. przeciwnika jakim był SLD (pozostałość po PZPR) jest także korzystne z psychologicznego punktu widzenia, bo jest się do kogo odnosić i podsycać zagrożenie, którego już nie ma. Gdyby ze sceny politycznej zeszły parte acien regim’e, to już ładnych parę lat temu mogło by dojść do siłowych konfrontacji z grupami spolecznymi upośledzonymi ekonomicznie.
Dochodzi do takich karykaturalnych wręcz sytuacji, kiedy władza, która ma w genach (porównaj jak za sanacji strzelato się do zbuntowanego z głodu społeczeństwa) siłowe rozwiązania przez wzgląd (czytaj PR), na podkreślenie swojej tolerancji dopuszcza do dramatów społecznych.
Mam tu na myśli pokazywane w TV ewakuacje przerażonych starców ze szpitali z kroplówkami zawieszonymi przy łóżkach, bo lekarze i pielęgniarki dostali podwyżki nie zaspakajające ich aspiracji (ostatnio p. Kopacz przeznaczyła 6 mld. na podwyżki i zakończyła widowiskowe spory z lekarzami, więc tzw. uszczelnianie odbywa się m. in kosztem chorych na raka).
Gdyby Gospodarz miał obecnie takie wplywy polityczne jak w czasach, gdy wylansował dr Balcerowicza i wylansował mnie przed paroma laty na ministra spraw wewnętrzych, to zapewniam, że użyłbym palaryzatorów w przeciwko lekarzom i pielęgniarkom aby uśmierzyć ich zwyrodniałe wyczyny.
Tyle dygresji.
Gołym okiem widać jakie manewry wykonuje Tusk, uważający za najniebezpieczniejszego przeciwnika Cimoszewicza, a nie obecnego Prezydenta.
Lewica też zrobila zaskakujące manewry i wypchneła, dla zamaskowania swoich rzeczywistych zamiarów, Szmajdzińskiego, który nie tylko że nie ma żadnych szans, to jeszcze także ochoty na poniżenienia jakich się doznaje w trakcie kampanii wyborczej.
Dla mnie jest jasne, że obecny kadydat lewicy jest tylko kandydatem pozorowanym, a rzeczywistym może być kontuzjowany w poprzednich wyborach Cimoszewicz (jankesi zwykle odsyłają takie uszkodzone egzemlarze do uboju) lub pewna dama, która mówi nie (przez małą litrę), ale aż się pali do Pałacu.
I jeszcze jedno.
Na podstawie obserwacji polskiej sceny politycznej, mniemam, że i tym razem dojdzie do zmiany układu sił politycznych.
Pozdrawiam.
P.S.
Powiedz sam czy to paskudztwo polityczne mogło by tak długo utrzymywać się przy władzy, gdyby nie niewidzialna ręka:), która dodatkowa z namiętnością zgarnia dukaty do swojej sakiewki?.
16 stycznia 2010, o godzinie 15:23
A ja tam jestem za a nawet przeciw. Za obalaniem anonimowosci na blogach byłbym np. z takiego powodu, że dany anonim za nic nie mógłby się powstrzymywać od bardzo chamskich komentarzy pod czyimś adresem i ciągle te komentarze by pomieszczal. Ale byłbym już za utrzymywaniem anonimowości jeśli by dany anonim potrafił skutecznie się powstrzymywać przed pomieszczaniem bardzo chamskich komentarzy pod adresem, kobiet w szczegolnosci. Albowiem anonimowe wygrażanie kobiecie nie jest godne mężczyzny, a już obiecywanie jakichś chamskich wypowiedzi… brak słów. Dlatego zdzierałbym te maski. Moze. Bo nie wiem, czy za cenę zdrady danej obietnicy, że adres nie będzie podawany. Z praktyką dystrybucji publicznej danych osobowych osoby która tego sobie nie życzy i której nie udowodniono żadnych przestępstw zgodzić się też nie mogę i nie będę. Bo to jest po prostu podłe.
.
Tu na wszelki wypadek przypomnę, że chodzi o taki komentarz pod poprzednim wpisem Gospodarza:
Indoor : Styczeń 15th, 2010 at 17:48
*
„Jasnaanielko! Ja się siłą podwstrzymuję od bardzo chamskiego komentarza pod adresem Zofii, proszę nie przeciagaj struny.”
*
16 stycznia 2010, o godzinie 15:28
A tak na poważnie. Wydaje mi się, że sprawę anonimowości blogowej można na dzień dzisiejszy ująć dosyć prosto. Blogi jak je do tej pory znamy funkcjonują z lepszym lub gorszym skutkiem tylko dlatego, że głównie dyskutują tam zapaleńcy używając przeróżnych nickow. Często tylko dlatego, by się pobawić. Czasem by dowalić – tak, jak najbardziej, niestety – i z prawa i z lewa na przyklad. Wtedy przynajmniej dwa nicki są potrzebne. Nie wiem, czy jest to nagminne czy nie, sam doświadczenie w tym względzie mam raczej mizerne. Zaglądając jednak na przeróżne błogi czy to polskie czy zagraniczne można to wszystko łatwo dostrzec. I nawet zadziwić jeśli ktoś chce. Czy musi.
.
Walczyć z anonimowością dyskutantów jednak to jest tak jak z podcinaniem przez małpę gałęzi z której jeszcze nie zdążyła na ziemię zejśc. Owszem, szybciej na ziemię zleci ale się potłucze paskudnie. A przy tym każdy będzie wiedział, że tym podcinaniem gałęzi na której tak bezpiecznie siedziała dała dowód, iż jeszcze całkiem nie dojrzała w procesie blogoewolucyjnym. I takie niedojrzałe małpie błogi osiągają liczbę dyskutantów oscylująca wokół cyfry jeden. Bo autor wpisu sam też dostarcza jednoosobowych komentarzy do wpisu. To żeby uniknąć wyniku zerowego.
16 stycznia 2010, o godzinie 15:36
Zgadam się z Pawłem i na dodatek sądzę że trudno by było Balcerowicza namówić na to stanowisko. Z drugiej strony zgadzam się z Torlinem, że byłby to kandydat którego nie tylko ja bym poparł i bym bardzo się cieszył z jego zwycięstwa.
Stan ja tez sądzę że PO myśli o jakimś kandydacie z poza swej partii , ale takim któremu do nich nie jest daleko. Zdają sobie sprawę że Polacy nieźle się sparzyli na Prezydencie z tego samego ugrupowania które wygrało wybory i mogą drugi raz nie chcieć tego błędu zrobić i z tego powodu może wygrac bardzo niespodziewana postać /bo lech to raczej ma przerypane/
16 stycznia 2010, o godzinie 15:40
Z anonimowością autorów czy właścicieli blogowych jest zaś odwrotnie, powiedziałbym. Ukrywanie znanego nazwiska przez autora blogu też jest podcinaniem owej gałęzi, z której on czy ona nie zeszli w procesie blogoewolucyjnym. Albowiem na blogi najczęściej zaglądają ludzie po to, by się czegoś dowiedzieć od innych. Tych, o których wiadomo, że mają coś do powiedzenia. A jak może być wiadomo, że ma coś do powiedzenia np. niejaki P.I.P.K.A. wystukujący swój blog z miejscowości Dupka i puszczający swoje przemyślenia w te przepastną cyberprzestrzeń? Taki blog będzie miał jakąś szanse zaistnienia tylko wtedy, gdy zostanie ujawnione, iż pod anonimem P.I.P.K.A. ukrywa się np. znany komentator radio-telewizyjny. Zaszywszy się w głuszy leśnej po to, by ujawniać światu mądrości dotąd nie wymyślone. Bo do takich zaczął na starość dochodzić, spędziwszy znakomitą ilość czasu na podświetlonym sedesie.
.
Uważam, że Kataryna sama sprowokowała tę aferę z ujawnieniem nazwiska Sadło. Miała już dość popularności osiągniętej na swoim blogu pod pseudonimem więc czas był najwyższy, żeby Sadło w końcu zaistniało. Dokonała zejścia z drzewa wdzięcznie sprowokowanym zeskokiem, za co zażyczyła sobie zapłaty w wysokości dwadzieścia tysięcy złotych. Uważam, że należy jej się każda złotówka.
16 stycznia 2010, o godzinie 16:48
Stan, maciek
:
„Na podstawie obserwacji polskiej sceny politycznej, mniemam, że i tym razem dojdzie do zmiany układu sił politycznych.”
:
Ze do zmiany prezydenta może dojść nie zaprzeczam. Choć nie jest to takie jeszcze pewne, jak mi się wydaje. Ale ze od razu dojdzie do zmiany układu sił politycznych to czy ja wiem? Chyba dopiero wybory parlamentarne by mogły tu coś wniesc. A tam też nic pewnego. Może tylko to, że rząd w sam raz został poważnie uszkodzony m. in przez zaglaskanie. Czyli przez brak efektywnej opozycji i krytyki, czy to parlamentarnej czy publicznej. I dlatego dzisiaj już nie jest takim pewniakiem jak był np. rok temu. Skory na niedzwiedziu nawet i w tym przypadku nie doradzalbym jednak dzielic żadnym pisiakom. Tak jak nie doradzam jej jeszcze dzielic peowiakom jesli o wybory prezydenckie chodzi. Lech bowiem może ma przerypane. Ale może też jeszcze nie.
16 stycznia 2010, o godzinie 16:48
Stanie, w dalszym ciagu nie widze tematu do dyskusji. Prezydent, chwilowo jeszcze urzedujacy, jaki jest kazdy widzi. Natomiast spekulacje polityczne jako-tako wychodza tylko pani redaktor Paradowskiej, bo ona jest zainteresowana i poinformowana. Inni lepiej zrobia, jesli poczekaja. To troche tak, jak przewidywanie wyniku na wyscigach. Trzeba sie znac na koniach i osobiscie troche pochodzic po stajni. Wtedy mozna cos przewidywac. Jesli ktos nie pochodzi po stajni, to pozostaje mu rola widza. Patrzenie tez moze byc ciekawe.
.
A tutaj jest ciekawa wypowiedz cudzoziemca-rezydenta. Bliska mojemu sercu, bo ja sie wychowalem na Saskiej Kepie. I tez mnie raza billboardy w Warszawie.
http://warszawa.gazeta.pl.....oskwe.html
16 stycznia 2010, o godzinie 16:49
Podejmowanie polemiki z bzdurnymi a przy tym wrednymi uwagami na temat nicków jakoś mi nie wchodzi. Nawet wówczas, gdy i imię mojego nicka jest nadużywane nadaremnie. Bo to by było tak jak dyskutowanie z gburem, który nie tylko nastąpił ci na czubek buta ale jeszcze napluł do butonierki.
Ze się Orteqowi chciało..
16 stycznia 2010, o godzinie 17:00
Stan
Witam i do Twego wpisu na temat kandydata-ki lewicy Ta Dama co mówi nie.
Podejrzewam że to jej nie jest autentyczne ,bo wie dobrze ze zadnych szans nie ma (szczególnie u kobiet). A sam fakt ze Jej sie proponuje mówi pisze Jesj próznośc jest w zupełności zaspokojona .Chca mnie ale Ja mówię nie. I dalej błyszczy jest wszedzie udziela rad arbiter we wszystkich odsłonach. Czyz mozna jeszcze chcieć czegoś więcej? w dodatku jak sie siebie zna.
Jej to wystarczy zapewniona ma chwałę do konca życia.Ta pierwsz była i caly czas pierwsza. nawet mężowi może powiedzieć chcieli ale Ja powiedziałam NIE.
Pozdrawiam
16 stycznia 2010, o godzinie 17:14
Ciekawy artykul o Janie Krzysztofie Bieleckim, napisany w rzadkim dzis stylu refleksji. Podobaja mi sie cytaty.
.
O pośle Poncyliuszu, rzekomo najbardziej cywilizowanym pośle PiSU: „poseł Paweł Poncyljusz z PiS, mimo natychmiastowych sprostowań Komisji Nadzoru Finansowego, publicznie oznajmiał, że Bielecki ma coś za uszami, bo dostał zakaz pełnienia funkcji w bankach. – W Wielkiej Brytanii ktoś złapany na tak oczywistym kłamstwie na jakiś czas wypada z polityki, ale u nas nie ma żadnych standardów, każdy może o każdym powiedzieć wszystko i jeszcze będzie pożądanym gościem we wszystkich telewizjach i radiach. „
.
O partiach politycznych: „Czas jego polityki skończył się gdzieś w okolicach 1993 r., kiedy to partie stały się zespołami osób liczących w znacznej mierze na zatrudnienie socjalne, na stanowiska, wpływy w gospodarce, mediach, instytucjach państwa, gdzie interes partyjny wyparł pojęcie misji publicznej i służby państwowej.”
.
Link do artykulu:
http://www.polityka.pl/kr.....kiego.read
16 stycznia 2010, o godzinie 17:44
Podoba mi sie zakonczenie artykulu Paradowskiej o J.K. Bieleckim:
*
„jest Jan Krzysztof Bielecki bez wątpienia osobą bardzo dziś wpływową, ale bez wyraźnie zarysowanej politycznej przyszłości. O sobie mówi – jestem skazany na luksus czekania. Bywa jednak, że i luksus zaczyna doskwierać”
*
Jedyne co pamiętam z czasów rządów Bieleckiego to jego przemówienie wyłącznie po angielsku. Zupełnie poprawnie, muszę przyznac. A wśród słuchaczy kilku dziennikarzy zagranicznych. Przypuszczalnie znających też język polski bo zostali do Polski wyslani. Cała reszta sali to rodacy. I siedzieli i słuchali swojego premiera. Nie rozumiejąc ani słowa z tego co mowil. Bo tłumacza nie przewidziano. Przemawiał przecież Polak do Polakow! Premier na dodatek.
.
Może luksus czekania dokona tu czegos.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:07
Szczesiul,
:
„Ze się Orteqowi chciało..”
:
Chciało, nie chciało. Ja nie kcem, ja muszem! Ale to było wiele godzin temu. Teraz już mi się odechciało. Ja też nie lubię jak mi do butonierki plują. Magrit zdaje się myśli podobnie choć pewien nie jestem. No ale to jej sprawa.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:08
„Chałupa wyziębiona a ja rozhartowany, bo dwa tygodnie spędziłem z żoną córką, zięciem i wnuczką Kornelią, “koko”, w Hurghadzie (Egipt – Morze Czerwone), gdzie codziennie było pod 30 stopni w cieniu”.
.
Szkoda, że Pan Minister przed wyjazdem nie skonsultował na blogu swoich planów urlopowych. Ja bym polecił portugalską Maderę – wyspę wiecznej wiosny. Ocean Atlantycki 1,5 godz. lotu od Lizbony (trochę bliżej do atlantyckich wybrzeży Maroka). W zimie temperatura nie spada poniżej 16 st. C w lecie nie bywa wyższa niż 22 st. C. No i jak by nie było to terytorium UE. Egipt to teraz kraj policyjny, ale dla turystów względnie bezpieczny. Jeśli się jednak nie jeździ (bądź nie pływa statkiem po Nilu) to może być średnio ciekawy, a przez upały męczący. W styczniu jednak nie powinno być w Egipcie aż tak gorąco, zwykle w zimie temperatury nie przekraczają tam 18-20 st. C.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:25
narciarz,
Dzieki za link z wywiadem cudzoziemca Richardsa o Warszawie. A kiedy poczytamy więcej twoich wrazen z pobytu w RP Ktorejs Tam? Bo niebawem czas pamięc zapruszy i skonczy się na dobrych chęciach. Znam to z autopsji.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:32
Indoor,
napisałeś:
…”Co do Zofii to to co ona robi to proste pozycjonowanie własnego bloga i trudno by to robiła nie podając co chwilę link do własnego bloga. Ona przecież z tego żyje.”
Nie bardzo wiem, jak mam to traktować, ale skoro z tego żyje, to wyjaśnij mi, kto mi za ten blog płaci, bym miała z czego żyć.
Niezmiernie mnie to interesuje.
‘
Piszesz:
….”Z Jej poglądami mogę się czasami zgadzać, czasami mogę się nie zgadzać. Z praktyką dystrybucji publicznej danych osobowych osoby która tego sobie nie życzy i której nie udowodniono żądnych przestępstw zgodzić się nie będę. To jest po prostu podłe”…..
”
Zaiste dziwne, na drzwiach wokanda sądowa nie ujawnia iż to jakaś kataryna procesuje się z pismem, ale konkretna osoba. Sama ujawniła swoje dane.
Po drugie – jeśli ktoś od lat notorycznie komentuje – lustrację w Polsce, zwłaszcza dziennikarzy, afery, operuje nazwiskami polityków i pracowników administracji rządowej musi się liczyć, ze w pewnym momencie zostanie zdemaskowany, bo za długo pluć po ludziach się takiej osobie nie uda.
Dla Twojej uciechy zacytuję katarynę z jej własnego blogu (5 marca 2007) i jej pogląd na lustrację dziennikarzy:
(…)
To było do przewidzenia, dziennikarze już zaczynają odmawiać składania oświadczeń lustracyjnych, zapowiada się kolejna głupia i niepotrzebna wojna, której można było uniknąć gdyby ustawodawca wykazał się odrobiną znajomości tego środowiska. Było pewne jak w banku, że dziennikarze się postawią, nie tylko dla samej przyjemności „bycia w kontrze” ale przede wszystkim dlatego, że dla mediów to sprawa życia i śmierci. Przynajmniej jeśli wierzyć w to co swego czasu mówił profesor Kieres. A nie był to przecież jakiś fanatyk lustracji. „Najwięcej spraw bolesnych będzie w przypadku środowiska artystów i dziennikarzy. Tu też jest najwięcej spraw pokazujących ludzką małość. Podłość, zniżanie się do najgorszych instynktów. Łącznie z prośbami, by esbecy wpływali na rozliczenia majątkowe z korzyścią dla jednego z małżonków w przypadku ich rozstania”.
(…) Nie ma co się łudzić, walka o lustrację dziennikarzy będzie się toczyć do końca bo dla niektórych ujawnienie ich przeszłości to śmierć cywilna. Nie dziwię się zatem, że się będą bronić wszelkimi metodami, jeśli się czemuś dziwię to raczej temu, że prezydent tego nie przewidział i zaproponował tak idiotyczne rozwiązania.
‘
Kataryna też radzi, jak z tymi opornymi lustracji pismakami zrobić porządek:
(…) A przecież wystarczyło zamiast oświadczeń lustracyjnych zobowiązać IPN do zbadania przeszłości czynnych dziennikarzy i opublikowania raportu na temat zawartości archiwów na ich temat. Imię, nazwisko, obecne miejsce pracy, lista dokumentów znajdujących się w teczce (nawet bez publikowania zawartości, po prostu informacja o tym jak był zakwalifikowany i lista wszystkich kwitów – tyle).
‘
Tak więc Indoorze,
metodę kataryny najpierw sami dziennikarze, a potem ja zastosowałam wobec niej samej. Dokładnie tak, jak radziła postępować z dziennikarzami nie lubiącymi lustracji.
*
Jasna Anielko,
Indoor nigdy w życiu nie odważy się napisać do mnie osobiście na prywatny mail co o mnie myśli.
Byłabym niezwykle zdziwiona, gdyby to zrobił.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:41
Nie mogę uwierzyć, że znowu napisałem zapruszy. Pani od polskiego znała te moja słabość i powtarzała: jeśli kiedyś w końcu zaprószysz to mnie naprawdę wzruszysz. Chyba tak to było a nie odwrotnie. Wiem napewno, że jedno u było otwarte.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:44
Zeby uwiarygodnić Indoora,
donoszę, że w swoim blogu, a jakże napisałam o energetyce ze źódeł odnawialnych – mianowicie morskich latarniach wiatrowych, które, nie wiem czy mogę napisać, „jak wszystkim wiadomo” – stawia niemiecka firma na Morzu Północnym.
Przy okazji donoszę, ze Ci Niemcy są nadzwyczaj…rosyjscy i powiązani z Gazpromem, a właściwie firmą, która budowała gazociąg „Jarmał”
Ta niemiecka firma z Rosjanami jest prekursorem energetyki wiatrowej na morzu i jak na razie liderem światowym. Technologie opracowała we własnej firmie, oczywiście niemieckiej.
Indoor,
sprawdź szybciutko, kto mi za ten materiał zapłacił i wskaż konto, gdzie są te pieniądze. To skoczę sobie na zachwalaną przez Mawara portugalską Maderę.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:53
Indoor,
a tu masz zestaw postów kataryny, na których domaga się wielu rzeczy pod adresem Aleksandra Kwaśniewskiego, czasem insynuując wiele nie sprawdzonych informacji:
http://www.blox.pl/html
Czy to jest podłe czy nie, chamskie czy nie – pozostawiam Tobie, nie znam Twego kodeksu etycznego. Jawi mi się on wysoce relatywny.
Miłego weekendu
16 stycznia 2010, o godzinie 18:57
Ach
zapisał się nie ten odnośnik, ciekawe dlaczego, był inny:
http://www.blox.pl/html
Wystarczy w wyszukarkę (po prawej stronie) wrzucić nazwisko – Kwaśniewski. Zestaw pojawi się bardzo obfity.
16 stycznia 2010, o godzinie 18:58
Bielecki raczej nie nadaje się na pracownika korporacji, co zasygnalizowali włoscy właściciele PKO SA), ani tym bardziej na polityka, przynajmniej w Polsce. To jego słynne „pan prymas”, które właśnie przypomniała Paradowska, całkiem dobrze go opisuje. Pewnie te słowa nie wynikało tylko z jego laickości (Jaruzelski z Kiszczakiem w relacjach z Glempem byli bardziej zręczni), ale może z bezradności, pustki kulturowej, oraz pseudokonserwatyzmu świeżej daty, który tak się ma do prawdziwego konserwatyzmu jak srebra rodowe do ich chińskich replik. Bieleckiego nawet Solidarność niespecjalnie rajcowała, w latach 80. coś tam pomagał podziemiu, ale marginalnie i bez entuzjazmu, koncentrując się już wówczas na sprawach biznesowych. Bielecki, i dość podobny w tym względzie Balcerowicz, wyglądają na ludzi jednowymiarowych, „bez właściwości”, którzy może lepiej niż w polityce sprawdzili by się w ponadnarodowych korporacjach. Ale jak się okazuje nie jest to do końca prawda. Włosi właśnie podziękowali Bieleckiemu i jakoś nie słychać by międzynarodowe instytucje finansowe biły się o Balcerowicza. W każdym razie ja wolałbym abyśmy nie musieli doświadczać wdzięku Bieleckiego zwracającego się do np. Dalajlamy „hey you”, zamiast „Wasza Świątobliwość”. Ja oczywiście dopuszczam taką możliwość, że słowa „pan prymas” Bielecki adresował głównie do Brukseli (patrzcie jaki jestem swój chłop, warto na mnie postawić), ale to oznaczałoby, że jest on tylko imitatorem.
16 stycznia 2010, o godzinie 19:11
Jedyne co Szczesiul pamięta z czasów rządów Bieleckiego to jego przemówienie wyłącznie po angielsku.
.
Szczesiulu, przeczytaj moze rozmowe „na dwudziestolecie” JKB w Polityce. Mozna kupic w wydaniu ksiazkowym. Okaze sie, ze JKB dokonczyl to, co Mazowiecki rozpoczal, czyli doprowadzil Polske do Zachodniej Europy. A takze wyprowadzil z Polski rosyjskie wojska.
.
Niewazne, co Ty pamietasz. Wazne, czego on dokonal wraz ze swoim rzadem.
16 stycznia 2010, o godzinie 19:29
Mawar,
nie uważasz, ze to nieco kuriozalne oceniać człowieka po tym, jak zwraca się do przywódców religijnych!
Ktoś, kto nie obcuje z wyznaniami i traktuje je jak prywatne sprawy ludzi, nie musi wiedzieć jak się zwracać do biskupów, lamów czy prymasów.
Co do gen. Jaruzelskiego, to przecież kształcił się w katolickim gimnazjum o.o.. marianów i wie, jak tytułuje się katolickich hierarchów.
Sama do biskupów mówię – księże biskupie, do prymasa – księże prymasie, do papieża czy dalaj lamy – jego świętobliwość.
Nie używam określenia eminencja ani też – Ojciec Święty i jakoś duchowni się z tego powodu nie obrażali. Nawet ci z Watykanu.
Nie przesadzaj.
Liczą się dokonania, realne i to co Polska zyskała, a nie zwroty grzecznościowe do duchownych.
16 stycznia 2010, o godzinie 19:38
Zofia
.
Indoor,
„… a tu masz zestaw postów kataryny, na których domaga się wielu rzeczy pod adresem Aleksandra Kwaśniewskiego, czasem insynuując wiele nie sprawdzonych informacji”.
http://www.blox.pl/html
(zapytaj jasnejanielki jak się kopiuje linki, to co wyczyniasz to zwykłe matołectwo)
.
Przypominam ci, że Kwaśniewski wzywany był przez komisje orlenowską, ale odpowiedział, że może zatańczyć i zaśpiewywać, ale w Sejmie się nie pojawi. I nie pojawił, widocznie uznał to za nieopłacalne, bo musiałby zeznawać pod rygorem odpowiedzialności karnej. Jeśli prezydent tak traktuje państwo to dlaczego zwykły człowiek ma cokolwiek od siebie wymagać, prawda? Na blogu można postawić pytania i Kataryna je stawia bardzo inteligentnie, ale to jednak prasa mainstreamowa jest w stanie zająć się dziennikarskimi śledztwami. Jak to robiła i czy robiła to już wiemy. O Kwaśniewskich wspominał Józef „brzytwa” Oleksy i też były to interesujące szczegóły, a przynajmniej do sprawdzenia. I co? Prokuratora w Katowicach dopiero dwa lata później na polecenie Czumy sprawdzała legalność nabycia nieruchomości Kwaśniewskich w Kazimierzu Dolnym. Co się okazało? Okazało się zdaniem niektórych mediów, że to afera … CBA i M. Kamińskiego (sic). To już symboliczny obrazek jak 1,5 roku wcześniej Kolenda-Zalewajka sprawdzała przed kamerami TV stopień uszkodzenia laptopa Ziobry. Tak, to jest afera (laptopowa), a kanapka z dorszem za 8 złotych jeszcze większa.
16 stycznia 2010, o godzinie 19:53
Chory jestem, to i mało aktywny. Ale zrobiłem tak, jak kazała Zofia i odczytałem: „SYLWIA KWAŚNIESKA-BAD GIRL CZY GOOD GIRL
uwaga
nowa piosenkarka sylwia kwaśniewska ju za miesiąc wyda swoją debiutancką płytę pod tytułem „BAD GIRL”
14:58, sylwia.kwasniewska
16 stycznia 2010, o godzinie 19:55
Zofia
„Co do gen. Jaruzelskiego, to przecież kształcił się w katolickim gimnazjum o.o.. marianów i wie, jak tytułuje się katolickich hierarchów”.
.
Przypomnij tylko jeszcze w jakiej katolickiej szkole kształcił się Kiszczak? Może na watykańskiej akademii wywiadowczej? :)
.
„Sama do biskupów mówię – księże biskupie, do prymasa – księże prymasie, do papieża czy dalaj lamy – jego świętobliwość”.
.
„A sama mówię…. ” :) A rozumiem, luteranie też maja kardynałów, papieży, ale żeby i Dalajlamę? Nie wiedziałem. :) A gdyby nagle dziś wieczorem pojawił się u ciebie w domu (luterański z wyznania) ambasador Niemiec albo Rosji, z butelka wina reńskiego albo stolicznej wódki, to czy nie przywitałabyś go słowami: serdecznie witam waszą ekscelencję, bardzo serdecznie? Może Bekas jakieś aktualne opowiadanko o Pani Loreańskiej nam na blog wrzuci? Bekas ma talent.
16 stycznia 2010, o godzinie 19:58
Torlin
„nowa piosenkarka sylwia kwaśniewska ju za miesiąc wyda swoją debiutancką płytę pod tytułem “BAD GIRL”
.
Na festiwal w Kołobrzegu? To w pobliżu Białogardu skąd się ród Kwaśniewskich wywodzi. :)
Albo na festiwal w Zielonej Górze. :)
16 stycznia 2010, o godzinie 20:00
Przeczytałem w łóżku ABSOLUTNIE fenomenalny wywiad Macieja Nowickiego ze Slavojem ŽiŽką, filozofem, marksistą, jednym z najwybitniejszych (jak twierdzi redakcja „Europy” Newsweeka) myślicieli współczesnej lewicy. Tekst bardzo długi, ciężki, ale nafaszerowany cudownymi fragmentami wprost do cytowania, jak „Wesele”. Może ja jestem marksistą? Uważam, że jego nauki ekonomiczne wcale się nie zestarzały.
http://www.newsweek.pl/ma.....za,51206,1
16 stycznia 2010, o godzinie 20:16
Mawar – 19:38
To twoja zasługa, że ja się nauczyłam linkować. :D
Okazałeś się dobrym wykładowcą, a ja pojętną uczennicą.
Wciąż o twoim geście pamiętam i jestem wdzięczna. Niestety ciągle jestem uzależniona od rodzinnej młodzieży, która ma niewiele czasu, a ja jeszcze mniej, więc sporo problemów wciąż mam nie rozwiązanych. Jestem jednak coraz odważniejsza w korzystaniu z komputera, który jeszcze nie dawno wydawał mi się nie do opanowania, a dziś jest niezbędny. Swobodnie obsługuję swoje konto bankowe, płacę rachunki i kupuję w sklepach internetowych, czytam programy kin i teatrów, śledzę prognozę pogody a także dla przyjemności bloguję sobie w paru miejscach. No i prowadzę ożywioną korespondencję ze znajomymi na całym świecie!
Dziś sobie nie wyobrażam, że mogłoby mi zabraknąć komputera w domu. I tylko czasami westchnę sobie…. żeby tak z takim Mawarem usiąść na kilka godzin i nauczyć się trochę więcej…
Bo ta moja młodzież wpadnie, cóś mi zainstaluje i znika a ja zostaję niczym Himilsbach z tym angielskim :)
A kurs komputerowy dla seniorów okazał się całkowitym niewypałem. Panienka prowadząca popisywała się jedynie.
16 stycznia 2010, o godzinie 20:19
Torlin!!! Ty marksistą???
Natychmiast naciągaj kołdrę na całego Torlina i nie wystawiaj nawet nosa, dokąd ci gorączka nie opadnie!
16 stycznia 2010, o godzinie 20:23
Mawar napisal: Bielecki, i dość podobny w tym względzie Balcerowicz, wyglądają na ludzi jednowymiarowych
.
Mawar nawet nie dostrzega swojej wlasnej smiesznosci piszac cos takiego. To tak, jakbym ja napisal o Einsteinie, ze byl jednowymiarowym naukowcem.
16 stycznia 2010, o godzinie 20:41
Szczesiul=Margit=Orteg=Dyplomata Przyuczony=JK (to ostatnie tez z blogu-pochodnej). To zbyt skomplikowane wiec narciarz uproscil:
.
Bielecki=Balcerowicz=Einstein. Teraz wszystko jasne. I proste tez. Bo jednowymiarowe!
16 stycznia 2010, o godzinie 20:44
N2
„Okaze sie, ze JKB dokonczyl to, co Mazowiecki rozpoczal, czyli doprowadzil Polske do Zachodniej Europy. A takze wyprowadzil z Polski rosyjskie wojska”.
.
Narciarz wrócił do Warszawy i od razu mamy mazowiecką propagandę sukcesu. Jednak ta gierkowska propaganda sukcesu była ciut subtelniejsza. Według N2 jest jak w bajce – 14 miesięcy rządów Mazowieckiego i 11 miesięcy rządów JKB (w sumie 25 miesięcy, czyli praktycznie 2 lata) i już jesteśmy na Zachodzie, mimo że pułkownik Kukliński wówczas nadal ma wyrok śmierci za działalność na rzecz tegoż Zachodu. No i podobno to nie JKB wygnał wojska radzieckie z Polski tylko Wałęsa? Może by Walezy wraz JKB i
narciarzem usiedli i uzgodnili dla przyszłych pokoleń ostateczną wersję wydarzeń. Tymczasem chętnych do spijania historycznej śmietanki jest więcej: Buzek nas osobiście wprowadził do NATO (1999), a Miller przez morze (nomen-omen Czerwone) jak Mojżesz samotnie nas zawiódł do UE (2004). Tylko ja i moi koledzy wychodzimy na palantów, bo w 1981 skromnie prognozowaliśmy w żartach, że prędzej czy później w wolnej Polsce Romaszewski na pewno będzie ministrem sprawiedliwości, a Kuroń premierem i przez następne lata co nieco w tej sprawie zrobiliśmy. Ale czy można wygrać z propagandą sukcesu? Już łatwiej z komuną. :)
16 stycznia 2010, o godzinie 21:00
N2
„Mawar napisal: Bielecki, i dość podobny w tym względzie Balcerowicz, wyglądają na ludzi jednowymiarowych. „Mawar nawet nie dostrzega swojej wlasnej smiesznosci piszac cos takiego”.
.
Don Kichot też nie dostrzegał, że jest śmieszny, widocznie to problem uniwersalny. Nobody’s perfect. :)
.
” To tak, jakbym ja napisał o Einsteinie, ze był jednowymiarowym naukowcem”.
.
Ergo, Balcerowicz=Enstein. I znów wracamy do Don Kichota. :) Zauważ narciarzu, że był taki okres, kiedy Balcerowicz na krótko stał się dwuwymiarowy – to wówczas kiedy szefował Unii Wolności. Po tym nieudanym eksperymencie Unia Wolności już się nie podniosła i umiera do dziś, a Balcerowicz po prostu powrócił do jednowymiarowości. Death Becomes Her, „Ze śmiercią jej do twarzy” – była kiedyś w kinach taka komedia. :)
16 stycznia 2010, o godzinie 21:02
Narciarz2
.
„Mawar napisal: Bielecki, i dość podobny w tym względzie Balcerowicz, wyglądają na ludzi jednowymiarowych. „Mawar nawet nie dostrzega swojej wlasnej smiesznosci piszac cos takiego”.
.
Don Kichot też nie dostrzegał, że jest śmieszny, widocznie to problem uniwersalny. Nobody’s perfect. :)
.
” To tak, jakbym ja napisał o Einsteinie, ze był jednowymiarowym naukowcem”.
.
Ergo, Balcerowicz=Enstein. I znów wracamy do Don Kichota. :) Zauważ narciarzu, że był taki okres, kiedy Balcerowicz na krótko stał się dwuwymiarowy – to wówczas kiedy szefował Unii Wolności. Po tym nieudanym eksperymencie Unia Wolności już się nie podniosła i umiera do dziś, a Balcerowicz po prostu powrócił do jednowymiarowości. Death Becomes Her, „Ze śmiercią jej do twarzy” – była kiedyś w kinach taka komedia. :)
16 stycznia 2010, o godzinie 21:19
Mawarze, pytam z ciekawości: co trzeba robić, żeby być wielowymiarowym człowiekiem z właściwościami?
Spróbuję zgadnąć: być katolickim konserwatystą?
16 stycznia 2010, o godzinie 21:35
Hola hola, mosci panowie! Jeszcze druh drużynowy nie wydał hasła: cała Polska głosuje 3X na JKB. A wy tu jednogłosnie i w cuglach juz skandujecie: Bie-le-cki, Bie-le-cki. Tym razem do rozwiazania przez zagłaskanie dojdzie przed (niepokalanym) poczęciem!
16 stycznia 2010, o godzinie 21:59
Narciarz2,
Tym razem nieco powazniej. Jeśli ty nie widzisz śmieszności, czy wręcz infantylności jakiejś niewytłumaczalnej, w premierze 40-milionowego kraju, przemawiającego do słuchaczy Polaków TYLKO po angielsku to co ty potrafisz zobaczyć? Aż dziw żeś zauważył brak schodów ruchomych w Kielcach. Jestem teraz najzupelniej pewien, że brak taki zauważyłbyś również w Górnej Volcie. I od razu byś o tym doniósł czytenlikom. I czytelnicy ogromnie by się wzburzyli i Górną Voltę z blogu pogonili!
.
Lista osiągnięć pana Bieleckiego, nawet ta sporządzona przez Paradowską, jakoś nie wydała mi się zbyt imponująca. O sztucznym nadmuchaniu tej listy inni już się wypowiedzieli. A nawet dostrzegli śmieszność w twoim niezręcznym i pewnie niezamierzonym „Balcerowicz=Einstein”. Oczywiście uczynili to ze słówkiem Ergo. Więc niezależnie ode mnie.
16 stycznia 2010, o godzinie 22:08
http://revelstein.blox.pl...../1629.html
Dobranoc.
16 stycznia 2010, o godzinie 22:11
Szczesiulu, kiedy Bielecki byl premierem, to ja akurat bylem za granica i nie mialem czasu ogladac polskiej telewizji. Jesli Tobie Bielecki wryl sie w pamiec kilkoma niezrecznosciami oraz mowieniem po angielsku, to masz oczywiscie prawo tak go pamietac. Jelsi idzie o mnie, to mi sie wydaje, ze rzadzil on w trudnym okresie i dal sobie rade, zas kraj wyszedl na tym nienajgorzej.
.
Jesli idzie o ocenianie Bieleckiego czy tez Balczerowicza przez tu obecnych, to pozwol, ze pozostane przy swoim zdaniu. Mi sie wydaje, ze tu obecni zarabiaja na swoja wlasna smiesznosc wypowiadajac sie z przekasem o ludziach, ktorym po dwudziestu latach zawdzieczaja wolnosc i dostatek. Jesli Ci sie nie podoba moje porownanie z Einsteinem, to tutaj mam inne: po dojsciu na piechote na 15-te pietro Polski Inteligent z przekasem wypowiada sie o zdobywcach Mt. Everestu.
.
Oczywiscie, mozesz sie ze mna nie zgodzic i oceniac, jak sobie chcesz. Mozesz takze wypowiadac publicznie swoje oceny. Jesli bede mial czas, to przeczytam to, co masz do powiedzenia na ten i na inne tematy.
16 stycznia 2010, o godzinie 22:15
Jesli idzie o wypowiedzi Mawara, to pozwole sobie nie komentowac w szczegolach. Mam nadzieje, ze po przegranej PiSu i odejsciu tej partii z parlamentu, Mawarowi przesana placic pensje i takowy pograzy sie w niebycie. Jeszcze tylko istnienia PiSu oraz Mawara. Potem bedzie spokoj.
16 stycznia 2010, o godzinie 22:16
Jeszcze tylko rok istnienia PiSu oraz Mawara.
16 stycznia 2010, o godzinie 22:23
Mawar,
nie przyszło Cu do głowy, że innowierca może korespondować z papieżem Janem Pawłem II o ekumenizmie, albo dostawać listy od kardynała Sodano?
Współczuję, że nie możesz mnie jakoś zaszufladkować.
16 stycznia 2010, o godzinie 22:34
Mawar,
wszak podałam niżej link poprawny, a Ty wydziwiasz?!….
Może lepiej pogadamy o polskiej energetyce odnawialnej. Albo o tym, ze wszyscy eksperci oceniają zasoby kopalin energetycznych na jakieś 20-25 lat a PiS upiera się nad budową gazociągu podwodnego z Norwegii do Polski. Pnieważ autostrady budujemy od jakiegoś 1995 r, to niechybnie tyle samo i dłużej budowalibyśmy gazociąg. I uroczyście oddany do eksploatacji z udziałem rządu, prezydenta, orkiestrami , mszą z biskupem ect … nie miałby co tłoczyć!
Przepiękna wizja!
17 stycznia 2010, o godzinie 00:22
Narciarzu,
*
„po dojsciu na piechote na 15-te pietro Polski Inteligent z przekasem wypowiada sie o zdobywcach Mt. Everestu”
*
Znowu brak, windy tym razem? Domyślam się, że już nie w Kielcach gdyz Polski Inteligent by tam nie zamieszkał. To tez, zdaje sie, taka analogia literacka.
.
Z wdzięczności za twoje ewentualne (jak będziesz miał czas) przeczytanie moich ocen ja przyrzekam, też warunkowo, że przeczytam twoje doniesienia i oceny. Podobno piszesz wcale nienajgorzej. I to donoszac zarówno z Kraju, który dzięki panu Bieleckiemu jednak wyszedł nienajgorzej, jak i z Górnej Volty. Tam, oraz w Burkina Faso, z windami jest jak najbardziej najgorzej gdyż jeszcze gorzej niz z ruchomymi schodami. Będzie co czytać!
.
A tak w ogóle to – Welcome home, buddy. Tu Bieleckim pojechałem.
17 stycznia 2010, o godzinie 00:34
Paweł Luboński
.
„Mawarze, pytam z ciekawości: co trzeba robić, żeby być wielowymiarowym człowiekiem z właściwościami? Spróbuję zgadnąć: być katolickim konserwatystą”?
.
Katolicki konserwatysta to lustrzane odbicie laickiego progresisty. W obu przypadkach mamy jeden tylko wymiar. Ale np. katolicki konserwatysta (według twojej terminologii) plus coś jeszcze może nam dać w efekcie np. ks. Michała Hellera. Jeśli masz wątpliwości, czy ks. Heller jest konserwatywny to śpieszę donieść, że na wszystkie twoje pytania o światopogląd odpowie tak jak Jan-Pawle III, czy Benedykt XVI. Zgodnie doktryną katolicką, która przecież jest konserwatywna, sam to sugerujesz, a ja się z tym zgadzam. Natomiast nie jest mi znana jakakolwiek godna uwagi wypowiedz Balcerowicza na temat inny niż ekonomia. I dlatego dla mnie Balcerowicz jest jednowymiarowy.
17 stycznia 2010, o godzinie 00:47
Zofia
„Może lepiej pogadamy o polskiej energetyce odnawialnej. Albo o tym, ze wszyscy eksperci oceniają zasoby kopalin energetycznych na jakieś 20-25 lat a PiS upiera się nad budową gazociągu podwodnego z Norwegii do Polski”.
.
Zdajesz sobie sprawę, że „wszyscy” to bardzo dużo? :) Gdyby tak istotnie miało być (tzw. energetyczny top peak) to już dziś powinno się rozwiązać największy surowcowy kraj, czyli Federację Rosyjską, zrobić uczciwą dekolonizacje, resztę oddać właścicielom. Karelię Finom, Północ Eskimosom i Czukczom, Petersburg Estonii, Syberię Chińczykom, Sachalin Japończykom, Zakaukazie – Gruzji, Morze Czarne Ukrainie, Białorusi dawne Księstwo Moskiewskie, Kamczatkę Amerykanom, etc. My powinniśmy wziąć sobie Królewiec i okolice, zanim zrobią to Niemcy. :)
17 stycznia 2010, o godzinie 01:08
Zofii pod rozwagę
http://info.worldbank.org.....mode1b.asp
17 stycznia 2010, o godzinie 01:09
Narciarz2
„Jeszcze tylko rok istnienia PiSu oraz Mawara”.
.
Nie podzielam twego optymizmu… Moja prognoza na 25 lat … :)
http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88491
.
Zamiast dokuczać PiS-owi mógłbyś zrobić krytyczną ocenę pisowskiego projektu konstytucji i porównać go z projektem PO – w ramach ogólnonarodowej debaty.
17 stycznia 2010, o godzinie 01:42
Ktoś, nie wiem czy to nie byl n2, tu się wypowiedział o niebycie. Chyba chodziło o niebyt PiSu, a więc jak sama nazwa wskazuje, również o niebyt Mawara. Wszystko odbyło sie w ramach ogólnonarodowej debaty. Zajrzyjmy do źródeł
:
„Niebyt, nicość – przeciwieństwo bytu; jedno z kluczowych pojęć ontologii. Czasem podaje się nazwę meontologia na oznaczenie „nauki o niebycie”; jest to jednak termin praktycznie nieużywany – między innymi dlatego, że możliwości rozprawiania o nicości są dość ograniczone.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niebyt
Hmm, ograniczone mozliwosci. A jak jest z odbytem?
:
„Jest byt, niebyt i odbyt czyli filozofia”
Każdy ma prawo do orgazmu.”
:
Tu drugiego linku, narazie, nie podam, bo admin zgłupieje i mnie wyleje. Chce tylko zasygnalizować zjawisko. Czyli następne równanie:
niebyt=odbyt=orgazm.
:
A teraz konkurs: Czy układ rownan:
.
Bielecki=Balcerowicz=Einstein
niebyt=odbyt=orgazm
.
posiada więcej niż jedno rozwiązanie? Mawar może uczestniczyć w konkursie. Narciarz natomiast musi odczekać cały rok. Czyli do czasu uzyskania niebytu (czyt. orgazmu) przez Mawara.
:
Chce jeszcze dodać, że na rozwiązaniu powyższego układu równań zasadza się rozwiązanie największego surowcowego kraju, czyli Federacji Rosyjskiej. A wtedy będziemy mogli zrobić uczciwą dekolonizację Imperium Zła. Po zabraniu Petersburga przez Estonię, my powinnyśmy wziąć sobie Królewiec i okolice. Zanim zrobią to Niemcy, pod przywództwem dyktatorskiej Anieli.
:
Dopiero wtedy Polska będzie mogła rosnąć w siłę a ludzie zaczną żyć dostatniej. I tak się spełni gierkowski sen o dziesiątej potędze swiata. Nawet GUS niczego tym razem nie będzie musiał koloryzować, wytarłszy gumka myszka prawdziwe cyfry. Bo wtedy zwycięży w końcu prawdziwa PRAWDA. Izwiestia natomiast przejmą Czeczeńcy, do spółki z Czukczami.
17 stycznia 2010, o godzinie 02:14
Chce jeszcze wejść z delikatnym wskazaniem. Tylko Indoor, moim zdaniem, posiada kwalifikacje do rozwiązania powyższego układu równan. Narciarz mógł je posiadać za czasów swojej świetnosci. Ale po tylu wyrypach co on przeszedł niewiele co z tego do dzisiaj pozostało. Tak Mi się wydaje.
17 stycznia 2010, o godzinie 02:14
Orteq
Teoretyk surrealizmu André Breton wymyślił kiedyś teorię zapisu automatycznego. Polegało to na tym, że gostek siadał przy biurku, spoglądał w sufit i następnie przelewał na papier tzw. strumień świadomości. Przelewał automatycznie – stad nazwa. A mówiąc bardziej zrozumiele, pisał to, co mu ślina przyniosła na język, po czym jego koledzy, też automatycznie, uznawali to za dzieło sztuki. Można podejrzewać, że wiele powieści J. P. Sartre’a powstało w ten właśnie sposób, w każdym razie ziejąca z nich ich nuda i niekiedy szmirowatość na to by wskazywała. Ty zdaje się nawiązujesz do tego pomysłu, ale powinieneś jeszcze mieć kogoś, kto by na tym blogu uznawał twoje kawałki za genielne. :)
17 stycznia 2010, o godzinie 02:23
Zapomnialem o linku
http://forum.o2.pl/temat......p;start=60
17 stycznia 2010, o godzinie 02:42
Torlin
„Przeczytałem w łóżku ABSOLUTNIE fenomenalny wywiad Macieja Nowickiego ze Slavojem ŽiŽką …”.
.
E tam, to tylko lewacka subkultura. Ciekawszy jest inny Žižka, mianowicie Jan Žižka z Trocnova, który pod Grunwaldem dowodził zaciężnymi wojskami czeskimi i był po właściwej, postępowej i antykrzyżackiej stronie. Bo też sam był już postępowy, a później nawet jednym z przywódców ruchu husytów w Czechach. W tym roku jest 600 rocznica bitwy pod Grunwaldem, więc masz niebywałą okazję do rozsądku w ramach postępu, zamiast lewackiej bibuły obejrzyj sobie raz jeszcze znany film, przeczytaj książkę Noblisty i śpij z rękami na kołdrze – jak ci dobrze radzi jasnaananielka. :)
17 stycznia 2010, o godzinie 03:05
No nie, tylko na to ciebie stać? Biednego lewicowca Sartra na tapetę bierzesz i tylko ziejąca z niego nudę i niekiedy szmirowatość mu zarzucasz? A gdzie cała reszta, o popieraniu Imperium Zła i takie tam?
:
Kto by na tym blogu uznawał twoje kawałki za genialne to cała lewicowa sfora, znudzona graniem do jednej bramki. Ja do niej nie należę, niestety. Więc jesteśmy po rowno. Pamiętam jednak, że bywałeś czasem jedynym na tym blogu (miner ci wiernie sekundował), który stawał w obronie banowanych biedakow. To z tamtych czasów zachowałem dla ciebie te sympatie. Nie musisz w rewanżu uznawać moich kawałków za genialne. Bo one takimi nigdy nie były ani w zamierzeniu ani w realizacji.
:
Live and let live. Uznawanie czyichś kawałków za genialne nie mieści się w tej, obcej dla ciebie, uniwersalnej zasadzie zyciowej. Dla mnie też się nie miesci. Hej! Czyżbyśmy w tym momencie doszli do jakiegoś konsensusu? Jeśli masz jakieś pytania, pisz, nawet na Berdyczow. Może ktoś odpowie.
17 stycznia 2010, o godzinie 03:27
Wiesz, Mawar. Jeszcze raz się zastanowiłem. I wyszło mi, że ty tak naprawdę wyżej srasz niż dupę masz. Niech to będzie twoim czytaniem na druga niedzielę roku.
17 stycznia 2010, o godzinie 05:40
Jesli ktos sie chce dosmucic, to polecam artykul Ernesta Skalskiego. Pierwsza czesc o strzelaniu z armaty mozna sobie darowac. Potem robi sie ciekawy.
http://alfaomega.webnode......szkodliwe/
17 stycznia 2010, o godzinie 05:41
Tak w ogole, to doszedlem do wniosku, ze liberum veto oraz demokracja szlachecka maja sie w Polsce nienajgorzej.
17 stycznia 2010, o godzinie 05:53
Doszedlem tez do wniosku, ze od samego odeslania obecnego Prezydenta na zielona trawke nie zrobi sie w Polsce lepiej. W Polsce istnieje kryzys strukturalny. Wymiana barana na jakies szlachetniejsze zwierze nie poprawi struktury kraju. W najwiekszym skrocie widac to na przykladach mediow tzw. publicznych, jak rowniez na przykladzie IPNu. Zarowno jedne, jak tez drugie, kwalifikuja sie do natychmiastowej likwidacji. Zgadnijcie Panstwo, czy likwidacja nastapi? Slucham odpowiedzi? Wszyscy sie zgodzili, ze nic podobnego? A dlaczego? Czy wszyscy sie zgodzili, ze chodzi o synekury? No wlasnie. Ci, ktorzy ewentualnie mieliby naprawiac, sa zainteresowani utrzymaniem stanu rzeczy. I to konczy dyskusje.
.
Z czego nie wynika, zeby barana nie odeslac ytam, gdzie jego miejsce. Oczywiscie nalezy. Tylko nie robmy sobie wielkich nadziei, ze od tego nastapi zdecydowana poprawa.
.
Jesli idzie o slowo „baran”, to chcialbym sie odwolac do orzeczenia sadu, ze slowo „kurdupel” nie obraza Najwyzszego Przedstawiciela. Zreszta w zgodzie z intencjami samego zainteresowanego, ktory nie obrazil sie za oszusta i za czarownice. (Co warto przypomniec przed wyborami.) Wiec „baran” tez nie jest obrazliwy. Zaznaczam tak na wszelki wypadek, gdyby ktos z tu obecnych planowal zlozyc stosowne doniesienie.
17 stycznia 2010, o godzinie 06:44
Orteq! W przedmiocie wyżejsranianiżdupymienia ja mam psa bezkonkurencyjnego, dla którego to jest sprawa ambicji. Opracował dwie ALTERNATYWNE techniki. W prostszym podejściu stanie na dwóch przednich łapkach (lub też raczej podnosi dwie tyle) i cofnie się do najbliższej powierzchni pionowej (ściana) opierając się o nią ogonem ws ten sposób, by znależć się w odpowiedniej odległości od ściany. Odchody umieszcza w ten sposób grubo powyżej poziomu odbytu. Druga technika jest badziej ambitna, ale powoduje tylko chwilowy sukces. Polega na tym, że poszuka odpowiedniego krzaczka. Krzaczek musi mieć sprężyste gałązki i rowidlenie we właściwym miejscu. Poczatek wyglada podobnie jak w pierwszym przypadku, stanie na dwóch przednich łapach, cofnie się na krzaczek i opuszcza tylne łapy. Gałązka się naprężą, a rozwidlenie znajduje się tuż za psem. Po krótkim wysiłku pies ostroznie rusza do przodu, w wyniku czego gałązka gwałtownie się wyprostuje wyrzucając odchody pod kątem około 30 stopni w znaczną odległość. Nie zauważyłem by celował, ale raz musiałem odskoczyć by nie dostać między oczy.
17 stycznia 2010, o godzinie 06:47
Swoją drogą by nam Balcerowicz czy Bielecki przyniósł wolność to słyszę po raz pierwszy w życiu. Ale ciekawa koncepcja. Co zaś do tego czy nam przyniesli dobrobyt – też odwazna teza. Trochę może przyniesli. Może nie wszystkim. Ja bym raczej okreslił w ten sposób, że stworzyli przesłanki by Naród mógł do wreszcie spokojnie i w skupieniu pracować w celu osiagnięcia owego bytu.
17 stycznia 2010, o godzinie 07:58
Poruszone zostało przez Mawara nazwisko Kuklińskiego. Ja mam takie pytanie do Szanownego Adwersarza:
Pewien pułkownik Wojska Polskiego przekazywał informacje na temat naszego wojska Chińczykom twierdząc, że Polska jest zniewolona przez Brukselę, państwo traci niepodległość i on się z tym nie zgadza.
Czy ma do tego prawo? Czy to jest zdrada?
17 stycznia 2010, o godzinie 08:16
No widzisz. Wiedziałem podskórnie, że nawet w temacie wyżejsranianiżdupymienia Mawar takim oryginałem znowu nie jest. On tego zapewne jeszcze nie wie i nie będzie wiedział aż do powrotu z czytania na TRZECIA niedzielę roku. A narazie niech bezkonkurencyjny pies Indoora dzierży palmę pierwszeństwa w umieszczaniu odchodów powyżej odbytu.
17 stycznia 2010, o godzinie 08:39
Orteq! W technice naściennej jest ścisła konkurencja. Znam kilku podobnych egzemplarzy. Mój pies najwyżej w kategorii do 7.5 kg mógłby z powodzeniem startować.
Technika na gałązkę to chyba jego originalny wymysł, ale to jest inna dyscyplina (dalejsranieniżwidzenie) bowiem co do wysokości efekt jest krótkotrwały (przez powszechne ciążenie) i trudno zmierzalny. A do pierwszego kosmicznego i tak nie dojdzie. Nie ma takiej gałązki. W każdym razie w Polsce nie rośnie. Może w Rosji. Lub w Ameryce.
17 stycznia 2010, o godzinie 09:12
http://wyborcza.pl/1,7684.....GPS_y.html
Ciekawy artykuł. Jest masa pracy dla różnych specjalistów od programów komputerowych. Mogą całymi latami tropić, co zostało wymazane z elektronicznych nośników danych w przeróżnych komputerach przeróżnych wysokich urzędów. Najpiękniejsze jest to, że za utrzymanie willi, którą kupił w mieniu CBA agent Tomek, obecnie płaci skarb państwa a niedawny właściciel doprosić się nie może, żeby wreszcie zdecydowano czyje co je?
Niestety, nie mamy już tylu górników, hutników i stoczniowców, aby na te zabawy łożyli.
Moje pytanie do ekonomistów;
Skąd się biorą pieniądze na takie przedsięwzięcia?
No bo chyba coś sprzedać trzeba – z zyskiem! – najpierw wytworzywszy, aby się w tak kosztowny sposób zabawiać?
17 stycznia 2010, o godzinie 09:23
Jasnaanielko! Takie rewolucyjne tezy jakoby hutnicy (których nie ma) górnicy (których nie widać żeby pracowali, ja w każdym razie nie zauważyłem żadnego mimo iż przeszedłem kiedyś epcjalnie na pieszo z Saskiej Kepy na Marszałkowską) i inni nierobi na cokolwiek się składali to mozna zgłosić na jakichś lewicowych portalach. Jak wiadomo pieniądze pochodzą z ich przeliczenia z ichniego na nasze, zaś tą armię nierobów utrzymuje niestrudzony wysiłek naszej klasy politycznej i dziennikarzy. Reszta to zbędny dodatek jak też caly przemysł, rolnictwo, rybołówstwo (śródlądowe i morskie), nauka, słuzba zdrowia co akurat nie liczy naszych Wybrańców i mozna by wyliczać.
17 stycznia 2010, o godzinie 09:54
Narciarzu,
Może rzeczywiście najczęściej chodzi o synekury gdy jakieś instytucje nie są sprawnie likwidowane kiedy powinny byc. Napewno może to dotyczyć IPN-u. Wrzucanie jednak do tego samego worka prezydentury wydaje się być pewną przesadą. Granicząca, jak się wydaje, z niezrozumieniem pewnych rzeczy. Chyba ze masz na myśli SKASOWANIE urzędu prezydenta a nie tylko pogonienie urzędującego akurat teraz barana. Zgadzam się z tym, że nawet kaczor może być baranem, w sprzyjających okolicznosciach.
.
Spróbujmy poszukać lepszego zrozumienia tzw. problemu synekur. Powszechne głosowanie, czy to parlamentarne czy prezydenckie, powinno owocować orzeczeniami woli ludu PRZECIWKO wszelkim synekurom. Czyli odsyłaniem łaskawie nam rządzących przez np. 8 czy 10 lat do narożnika czy raczej na zasłużony odpoczynek. Na tym właśnie polega urok demokracji, jeśli od wieków już znane doświadczenia światowe mają tu coś nas tu nauczyc.
.
Potrafiono już z reszta wypracować pewne normy w tym zakresie. Mowa tu o maksymalnie dwoch kadencjach, wpisanych nawet w konstytucję sporej ilości krajow. Po upływie dwoch kadencji tych samych ludzi czy partii przy władzy problem z owymi synekurami, inaczej zwanymi nepotyzmem czy wręcz korupcją, staje sie tak dotkliwy, że wymiana elit jest absolutną koniecznoscią. Wtedy to, zgodnie z nakazem konstytucyjnym, są rozpisywane wybory. Te zaś w dojrzałych demokracjach wynoszą do władzy nowe z reguły siły polityczne. Stare siły, na przykład prezydent po upływie dwoch kadencji, nawet nie ma prawa startować w wyborach po raz trzeci.
17 stycznia 2010, o godzinie 10:23
Pociągnijmy jeszcze tę kontynuację trochę.
Niestety, żadnych norm ani rotacji nie przewidziano dla IPN-u. Widocznie złudnie wierzono, że w przypadku tej instytucji nie dojdzie do jej całkowitego upolitycznienia, albo swoistego skorumpowania. Jak się okazało, do tego upolitycznienia, i to całkowitego, doszło pod dwuletnimi rządami PiS-u. Z resztą nie bez winy innych ugrupowań. Bo te też, niczym barany na rzeź idące, głosowały za propozycjami zrodzonymi jeszcze w głowach premiera Olszewskiego, oszołoma Macierewicza oraz wczesnego stratega całości, Jarosława Starszego. W rezultacie dzisiaj mamy to co mamy i tylko możemy sobie ponarzekać, na przyzbach gaworząc, że o, mleczko się rozlało i nie ma kto za ścierkę chwycic.
.
Jeśli synekury wynikające z obecnej prezydentury – a do nich można zaliczyć cały IPN – zostaną skutecznie nagłośnione w wyborach prezydenckich to jest nadzieja na to, że wyborcy odeślą barana na zasłużony odpoczynek. Wtedy jednak nie można będzie spocząć na laurach i dalej pozwalać Kurtyce robić to co jego pisowscy mocodawcy mu nakazuja. Bo tak się stało po dojściu do władzy rządu Tuska.
.
Dwa lata trzeba było czekać na usunięcie marionetki Kamińskiego, pociąganej za sznurek przez Genialnego Stratega. Bezmyślne czy może bezradnie bezsilne przyglądanie się przez dwa lata poczynaniom Kamińskiego przez rząd PO dzisiaj odbija się w spadających słupkach popularności tej partii.
.
Jeśli ta bezmyślność czy bezsilna bezradność widoczna w przyglądaniu się poczynaniom oszołomów ma dalej charakteryzować „jedyną słuszną partię” to ja takową partię jestem skłonny też odesłać na zasłużony odpoczynek. Ktokolwiek bowiem zajmie jej miejsce będzie musiał nauczyć się demokracji szybciej niż PO się jej uczyła. A ta szybkość już będzie rokowała jakieś nadzieje na przyszłość.
17 stycznia 2010, o godzinie 11:09
Indoor – Bardzo dowcipnie odpowiedziałeś na moje pytanie, ale ja pytałam zupełnie poważnie. Skąd się biorą pieniądze w budżecie??? Tych górników i t.d. podałam, jako schemat narzucany nam przez wiele lat realnego socjalizmu.
To nie znaczy, że myśmy w to uwierzyli ;)
To eksponowanie roli propagandy, narzucania poglądów przez szkołę i media wszelkiej maści nie ma potwierdzenia w realnym świecie. Społeczeństwo się potrafi przystosować do narzuconych warunków, co nie jest na szczęście równoznaczne z indywidualnymi poglądami jednostek. Najważniejsze jest samo życie, bo drugiego nie dostaniemy i niezależnie od głosów krytycznych, przystosowanie pozostanie na pierwszym miejscu. Stąd tyle cudownych nawróceń w ostatnich latach, te celebracje, nabożeństwa, zasiadanie w pierwszych ławkach, własne klęczniki i t.d. do znudzenia. To nie jest równoznaczne z prawdziwie wyznawaną wiarą, ani jej przeżywaniem.
Ja po prostu pytam; skąd do budżetu trafiają pieniądze? Te prawdziwe, nie wirtualne.
Trwonienie państwowego grosza, na co przykład jeden z wielu w linkowanym przeze mnie wcześniej artykule, jest wg mnie zatrważający. Brak grosza na autostrady, na szpitale, na emerytury, na budownictwo mieszkaniowe, a na tropienie wydumanych albo sztucznie tworzonych afer zawsze znajdą się pieniądze. I takie padalce archiwalne zawsze będą wysoko płatnymi, niezastąpionymi funkcjonariuszami państwa do zadań specjalnych. Oni mogą spokojnie siusiać na całe, pozostałe społeczeństwo, ne te głupie mrówki, wciąż zalatane za grosikiem ratującym od śmierci głodowej. I to dopiero jest podłe, cyniczne i … brak słowa, które tu jeszcze mogłabym wpisać, ale nie mogę, bo mi wychowanie nie pozwala.
17 stycznia 2010, o godzinie 12:08
jasnaanielka
„Najpiękniejsze jest to, że za utrzymanie willi, którą kupił w mieniu CBA agent Tomek, obecnie płaci skarb państwa a niedawny właściciel doprosić się nie może, żeby wreszcie zdecydowano czyje co je”?
.
A jeszcze piękniejsze jest to, że skarb państwa nabył „willę Kwaśniewskiego” w urokliwym Kazimierzu Dolnym na Wisłą bardzo tanio i per saldo jako społeczeństwo wszyscy jesteśmy do przodu, możemy sobie gratulować. Ja osobiście gratuluje Szczesiulowi, ty pogratuluj Zofii. My zyskaliśmy, stracili aferzyści: właściciel nieruchomości i rodzina Kwaśniewskich, którzy chcieli oszukać państwo zaniżając cenę transakcji. :)
17 stycznia 2010, o godzinie 12:25
Indoor i Jasnaanielka,
Oto ściąga do Waszej dyskusji wynaleziona przez nieocenioną blogowiczkę D. Passenta.
Teresa Stachurska pisze:
2010-01-16 o godz. 08:51
Polecam – http://biznes.onet.pl/zim.....rasa-detal
Narciarz,
Gdybyś z Mawarem nie tylko się kłócił, to łatwiej by Ci było zapytać go, kto opracował (dla mnie) wstrząsającą Instrukcję 00/15 (numery nie pamiętam) o inwigilacji oraz ustawę o IPN-ie.
Polecam Ci także znakomity artykół na temat skutków tej dalekowzrocznej inicjatywie legislacyjnej pióra profesora Andrzeja Romanowskiego w GW, wyd, sobotnio-niedzielne p.t. Z wolnością źle, z godnością dramat.
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
17 stycznia 2010, o godzinie 12:34
Szczesiul
„Niestety, żadnych norm ani rotacji nie przewidziano dla IPN-u. (…) Jak się okazało, do tego upolitycznienia, i to całkowitego, doszło pod dwuletnimi rządami PiS-u. Wtedy jednak nie można będzie spocząć na laurach i dalej pozwalać Kurtyce robić to co jego pisowscy mocodawcy mu nakazują”.
.
Zauważ bystry obserwatorze sceny politycznej, że Janusz Kurtyka jest osobą o wiele bardziej niezależną niż jego poprzednik, Leon Kieres. Kiedy Kurtyka był wybierany zdecydowanie kojarzono go z poglądami PO na lustrację i „te sprawy”. Dziś jeśli piszesz, że kojarzony z poglądami pisowskimi to co najmniej częściowo masz rację. To jest niezły dowód na jego niezależność, nie sądzisz? Zamiast narzekać na taką smutę lepiej wygraj wybory. Nie bez powodu Daria Nałęcz mogła być przez 10 lat Naczelnym Dyrektorem Archiwów Państwowych, ale już nie IPN-u. Jest jakaś kolejność dziobania w tej demokracji, prawda? I nie narzekaj, jak niektórzy komentatorzy, że Sejm jest upolityczniony. :)
.
„… Bo te też, niczym barany na rzeź idące, głosowały za propozycjami zrodzonymi jeszcze w głowach premiera Olszewskiego, oszołoma Macierewicza oraz ….”.
.
No popatrz, komplety wariat (a dialektycznie: oszołom), ale udało mu się zlikwidować wam to WSI.
17 stycznia 2010, o godzinie 12:46
Torlin
.
„Pewien pułkownik Wojska Polskiego przekazywał informacje na temat naszego wojska Chińczykom twierdząc, że Polska jest zniewolona przez Brukselę, państwo traci niepodległość i on się z tym nie zgadza.
Czy ma do tego prawo? Czy to jest zdrada”?
.
Nie ma do tego prawa, bo Polska – co by o niej krytycznie nie mówić – jest wolnym i demokratycznym krajem. Kukliński natomiast zdradził marionetkowe władze zarządzające Polską w interesie Moskwy i przeszedł na stronę NATO. 20 lat później ty też stałeś się obywatelem państwa natowskiego. Pułkownik Stauffenberg zdradził Hitlera, a nawet chciał go zabić. Czy miał do tego prawo?
17 stycznia 2010, o godzinie 12:50
Narciarz2
.
„Jesli idzie o slowo “baran”, to chcialbym sie odwolac do orzeczenia sadu, ze slowo “kurdupel” nie obraza Najwyzszego Przedstawiciela”.
.
Ale o kim myślisz, obecny prezydent jest tylko 2 centymetry niższy od poprzedniego. Nie wiedziałeś? :)
17 stycznia 2010, o godzinie 12:55
Orteq
„Wiesz, Mawar. Jeszcze raz się zastanowiłem. I wyszło mi, że ty tak naprawdę wyżej srasz niż dupę masz”.
.
Powtarzam, nikt nie jest doskonały. :)
17 stycznia 2010, o godzinie 13:10
Wszystko jest względne. Zarówno Kukliński jak Stauffenberg i opisany przez Torlina pułkownik zdradzili swoje władze i de iure nie mieli do tego prawa. I wszyscy trzej ponieśli konsekwencje swego czynu. Nie zmienia to faktu, ze postępowanie wbrew zbrodniczemu prawu jest jak najbardziej moralnie usprawiedliwione i osoba tak postępująca zasługuje na szacunek. Problem z tym, że czasami trudno lub wręcz nie sposób stwierdzić czy taka zdrada jest moralnie usprawiedliwiona czy też nie. W przypadku Stauffenberga i Kuklińskiego historia przyznała im rację i osoby te zostały zrehabilitowane i wręcz zyskały rangę bohaterów narodowych. Raczej trudno (choć wcale nie wykluczone) wyobrazić sobie, żeby wspomniany pułkownik również dostąpił takiego zaszczytu. Gdyby jednak kiedyś Chińczycy podporządkowali sobie świat i zaprowadzili na nim własne „porządki” niewątpliwie uznawaliby owego pułkownika za bohatera.
17 stycznia 2010, o godzinie 14:01
Torlinie,
Najnowsza książka Slavoja Žižka ‘First as Tragedy, then as Farce’ (najpierw tragedia, potem farsa) kończy się słowami:
.
„do not be afraid, join us, come back! You’ve had your anti-communist fun, and you are pardoned for it – time to get serious once again!”
czyli
” nie obawiaj się przyłączyć do nas, wróć! Miałeś już swój antykomunistyczny fun i jesteś absolutnie usprawiedliwiony- teraz przyszedł czas znowu zacząć myśleć serio”
nieco przekorny apel ,prawda?:)
Co dziwne zauważam, że w krytyce obecnego modelu kapitalizmu- opartej na spostrzezeniu, ze traci on zwiazek z demokracja i prawami jednostki- Zizek jest bardzo bliski prof. Staniszkis (albo odwrotnie).
Polska profesor w najnowszej książce ‘Antropologia władzy. Między traktatem lizbońskim a kryzysem’ właściwie nie pozostawia wyboru- jeśli chcemy chronić demokrację będziemy musieli opowiedzieć się przeciwko dzisiejszemu kapitalizmowi.
tu link do ksiązki:
http://merlin.pl/Antropol.....l#fullinfo
.
O ile dobrze zrozumiałam według Zizka walka przyszłości O RZĄD DUSZ odbędzie się między socjalizmem a komunizmem- gdzie socjalizm NIE jest traktowany jak etap przejsciowy na drodze do komunizmu, a jego największy wróg. Większosć z nas należy do grupy wykluczonych, wykorzystywanych (homo sever)- tych, którzy w fasadowej, upadającej demokracji będą tracić prawa i możliwości na rzecz rosnącej w siłę zamożnej i hermetycznej mniejszości. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, ze komunizm wielu zda się być najprostszą alternatywą. Wielu rzekomych prawicowców i nie tylko dziś mysli używając komunistycznych kalek i uproszczen.
Ksiązkę profesor Staniszkis na razie tylko przeglądnęłam, jednak do zastanowienia skłania mnie zbieżność z niektórymi przemyśleniami słoweńskiego filozofa.
W linkowanym przez Ciebie wywiadzie zwrócił moją uwagę ten fragment :
„W krajach postkomunistycznych po 20 latach nadal nie potrafimy się pozbyć niezadowolenia z nowej rzeczywistości. Co więcej, to niezadowolenie narasta. Komunistyczni nostalgicy mają na to gotową odpowiedź: „Dowodzi to, że komunizm wcale nie był taki zły”. To nieprawda – komunizmu nie da się obronić w żaden sposób. To była totalna porażka. Z kolei spóźnieni antykomuniści, których pełno w Polsce, na Węgrzech czy w Słowenii, na pytanie, dlaczego nasze życie bywa nadal tak podłe, skoro kapitalizm jest lepszy od socjalizmu, odpowiadają: „Ponieważ to jeszcze nie jest prawdziwy kapitalizm. Nadal rządzi nami wąska grupa komunistów. Dlatego potrzebujemy nowej czystki, musimy powtórzyć antykomunistyczną rewolucję”. To niezwykle zabawne, że dzisiejsi antykomuniści używają najbardziej zużytej goszystowskiej kliszy, zgodnie z którą demokracja w kapitalizmie to jedynie maska, skrywająca bezwzględną władzę wąskiej sekty bogaczy.”
.
Pozdrawiam i wracaj do zdrowia Torlinie
17 stycznia 2010, o godzinie 14:09
Mawar,
idąc Twoim tokiem myślenia, USA winny się zlikwidować i ziemie zagarnięte oddać tubylcom, czyli Indianom.
Polacy winni zrewidować swoje granice i ziemie zdominowane ongiś przez Germanów oddać obecnej RFN.
Nie bardzo tylko wiem jakbyś rozwiązał problem np. Berlina czy Schwerina, których korzenie sięgają starożytnych słowiańskich plemion kultury Halsztyckiej – słowiańskich Luciców.
Germanie przyszli tam dopiero w XIII.
Ale przed Słowianami na tamtych ziemiach żyli Cymbrowie, Teutonowie i Ambronie. W 8. wieku – Szwabowie. Mieszkała też w tej okolicy ludność zachodniosłowiańska.
Najstarsze osady, które tworzą dzielnice dzisiejszego Berlina założyły w 9. wieku plemiona słowiańskie.
ięc komu przydzielisz w myśl swoje doktryny ten Berlin?
*
Poza tymi Twoim i dywagacjami, masz coś więcej do powiedzenia o polskiej polityce energetycznej?
17 stycznia 2010, o godzinie 14:24
Mawar o Žižku:
„E tam, to tylko lewacka subkultura. ”
.
Mawar o Sartre:
„wiejąca(…) nuda i niekiedy szmirowatość”
.
Mawarze mam nadzieję, że to już wszystkie przemyślenia z zakresu filozofii jakimi nas dziś zaszczycisz :)
Można by zapytać po co w ogóle zadajesz sobie trud pisania takich rzeczy. Trudne i mozolne zgłębianie paradoksów filozofii współczesnej nie jest obowiązkowe. Dużo ciekawsze są wszak bajki z okresu bitwy pod Grunwaldem.
17 stycznia 2010, o godzinie 14:48
JAsnaanielko! Wiedziałem, że Ty nie dałaś się nabrać komunistycznej propagandzie. Skąd się pieniądze biorą to jest oczywiste. Wiadomo, że gospodarka komunistyczna była deficytowa. Jesli więc likwiduje się gospodarkę komunistyczną, to od razu ów deficyt zniknie. I mamy pieniądze. Im bardzie zlikwidujemu, tym bardzie deficyt zniknie. Jeśli więc całą gospodarkę zlikwidujemy, to cały deficyt zniknie. Stąd mamy zysk. Mozna pożyczać i przeznaczyć pozyskane w ten sposób pieniądze na konsumpcje bez zbędnego obciążenia tą deficytową gospodarka. WIęc pozyczamy, oszacujemy zysk który powstanie w wyniku posiadania pozyskanych środków, przyszły zysk zastawiamy i pozyczamy kolejne które z kolei opodatkujemy i w ten sposób zarobione pieniądze wydamy na tropienie afer i na tropienie tropienia i tropiących. To nie są takie duże w końcu pieniądze. Po tym wszystkim mozna się udać do Brukselki po dowolne stanowisko.
17 stycznia 2010, o godzinie 14:58
Jasnaanielko! Żeby ułatwić komunikację z moim wirtualnym bitem utworzyłem specjalne konto pocztowe o adresie icoslychacpanijasnaanielko(malpka)gmail.com . Na razie nikt tam nic nie wysłał, bo też nikt tego adresu nie zna. Robiłem to w ramach takiego eksperymentu, bowiem podziwiając Twoje postępy w korzystaniu z Internetu martwią mnie Twoje okresowe kłopoty z dostaniem się do blogów. Korzystając z tego nikomu nieznanemu adresu pocztowego wyłałem poprzedni swój komentarz i oczywiscie poszło bez żadnych kłopotów. Próbowałem też się zarejestrować się jakoś, żeby sobie ten dostep jakoś utrudnić, ale nie udało mi się ani na serisach Polityki, ani tutaj. Po prostu na tych serwisach nie można się rejestrować, nie mozna też się logować i próbować te kłopoty, które Ciebie spotykają jakoś sobie sprawić. Stąd moje zmartwienie
17 stycznia 2010, o godzinie 15:14
Narciarzu,
Zgadzam się z tym amerykaninem, o którym piszesz, że Warszawa przypomina Moskwę.Taką zmniejszoną, biedniejszą i bardziej prowincjonalną wersję (Amerykanin pewnie przez grzeczność o tym nie napomknął:). Zresztą ta prowincjonalność w stosunku do pierwowzoru wychodzi miastu tylko na dobre. Moskwa mimo większej reprezentacyjności i wizualnej atrakcyjności jest znacznie bardziej koszmarnym miejscem do mieszkania.
Śmierdzące, podziemne kazamaty w okolicach dworca centralnego, to kopia ulubionego rozwiązania moskiewskiego Samochody górą, ludzie dołem. I ta sama ograniczona ilość (jeśli wogóle) wind i schodów ruchomych. To są miasta dla aut i zdrowych ludzi. Dłuższa jazda rowerem w warszawie trudna i granicząca z samobójstwem, w Moskwie jest wogóle nie do pomyślenia. Osoba o ograniczonej zdolności poruszania się- niekoniecznie niepełnosprawna, ale też z walizką, z dzieckiem na wózku, ze złamaną nogą musi pokonywać niekończące się schody, by przejść na drugą stronę ulicy. To się zmienia, ale bardzo powoli i jest robione bez głowy zupełnie. Niedawno brytyjska ambasador opowiadała jak to zaproszony przez nią kolega na wózku utknął w podziemiu na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich. Chciał dostać się na drugą stronę alei, w tym celu zjechał w dół windą w okolicach metra, ale okazało się, że winda jest tylko po jednej stronie. Po drugiej stronie ulicy są tylko schody. Objechał więc podziemne kebaby i frytki szukając jakiegoś innego wyjścia i wrócił w to samo miejsce.
.
Znalazłam kiedyś zabawny blog brytyjczyka mieszkającego w Warszawie z żoną Polką opisujący paradoksy polskiej rzeczywistości.
Ten wpis o suburbiach jest szczególnie udany. Dobrej zabawy:
http://polandian.home.pl/.....lish-burb/
17 stycznia 2010, o godzinie 15:30
Mawar pisze:
My zyskaliśmy, stracili aferzyści: właściciel nieruchomości i rodzina Kwaśniewskich, którzy chcieli oszukać państwo zaniżając cenę transakcji. :)
#
To jest wiadomość, na którą czekałam od dawna!
Jutro udam się do banku i założę lokatę. Wkładem będzie moja część zysku z odzyskania zyskownej nieruchomości od krwawego dyktatora i jego strasznej rodziny.
Nareszcie sprawiedliwość dziejowa wyszła na swoje.
Ale czy na moje też?
17 stycznia 2010, o godzinie 15:38
Indoor – z prawdziwą przyjemnością śledzę twoje kolejne, coraz to bardziej iskrzące się dowcipem wypowiedzi. To miłe – patrzeć na kogoś, kto nie może się sobą dość nacieszyć.
Życzę dalszych sukcesów :D
17 stycznia 2010, o godzinie 15:57
Odnośnie autorytetu Prof. Staniszkis wystarczą mnie jej publikacje na tematy polityczne jakie regularnie były przez media publikowane od 4 lat. Obecnie już przestałem czytać bo Pani Staniszkis nic do tej pory nie udało się przewidzieć w polityce i wszystkie jej proroctwa okazały się błędne. Ktoś kiedyś powiedział „po wynikach ich poznacie”, a po wynikach widać co warte są przemyślenia pani Profesor
17 stycznia 2010, o godzinie 16:50
Jasnaanielko! Uważam, że to co ja uprawiam, to jedyny adekwatny język, żeby obecną rzeczywistość w Polsce opisać.
Narciarzu, DarkSide!
Zawsze opłaca się przyjrzeć się temu, jak świeży przybysz nas widzi. Oczywiście trzeba ostrożnie uogólniać i pamietać, że Polska to spory kraj, zaś zwykle opisy na świeżo dotyczą konkretne środowisko lub miasto, zaś „czasokres” czterech lat to niezbyt dużo, jeśli ktoś bez uprzedniego przygotowania obserwuje otoczenie. Tak wrzucony do środka znienacka. Ja mieszkam w Polsce już 40 lat (bez pół roku), byłem chyba wszędzie od Elbląga (naprawa kanalizacji. Niestety plany kanalizacji zabrali ze sobą wycofujący się Niemcy i nie chcą oddać. stan z połowy lat 80ych) do Zakopanego (budowa oczyścialni ścieków na Kasprowycm Wierchu) od Hrubieszowa (jakaś waga automatyczna w tamtejszej cukrowni) do Zbąszynka (Festywal Piosenki Kolejarskiej), robiłem przeróżne rzeczy, poznałem mnóstwo ludzi i przerózne środowiska i to często od środka a jeszcze co pewien czas się łapię na tym, że coś zrozumiałem, albo że coś całkiem mylnie oceniłem.
17 stycznia 2010, o godzinie 18:37
Afera z wyciągiem Pana Sobiesiaka w Zieleńcu w telegraficznym skrócie:
.
1. Samowola budowlana. Możliwe staranie się o pozwolenie na budowę: koniec marca 2009. Wyciąg rozpoczął pracę (sic!) w Wigilię Bożego Narodzenia 2008.
.
2. Bezprawna wycinka lasu 0,5 ha w parku krajobrazowym.
(O proszę, a szefostwo GDDKiA w Polskim Radio kilka dni temu tłumaczyło opóźnienia w budowie dróg, z których notabene już tylko autostrady zostały priorytetem na Euro, niemożnością przyśpieszenia procedur w min. środowiska).
.
3. Przymykanie oczu przez urzędników na działania Sobiesiaka.
.
4. Prawdopodobny nadzór Chlebowskiego (Szefa Klubu PO, Szefa Komisji Finansów Publicznych) nad sprawą poprzez kontakty z wysokimi urzędnikami tamtejszych Lasów Państwowych.
.
5. Usunięcie niepokornego nadleśniczego, Pana J. Majdana z nadleśnictwa Śnieżka, za negatywną opinię w związku z wylesieniem gruntów.
.
6. Sprawa wyciągu odbiła się także echem w Czechach. „Tamtejsi ekolodzy i pracownicy Narodowego Rezerwatu Przyrody Bukacka, leżącego po czeskiej stronie granicy, zaalarmowali swe Ministerstwo Środowiska, że korzystający z wyciągu Winterpolu turyści niszczą rzadkie okazy roślin, wydeptując ścieżki do Masarykowej Chaty.”
.
7. „Czeskie ministerstwo zażądało od swego polskiego odpowiednika wyjaśnień, dlaczego nie dokonano tzw. uzgodnień transgranicznych”
.
.
Za pisowską propagandą w:
http://www.rp.pl/artykul/419342.html
.
Z partyjnym pozdrowieniem! By żyło się lepiej!
17 stycznia 2010, o godzinie 18:49
Zapomniałam dodać:
.
Prowokacja!!!
17 stycznia 2010, o godzinie 21:19
Przegapienie takich scen byłoby stratą niepowetowaną.
http://deser.pl/deser/1,9.....towi_.html
17 stycznia 2010, o godzinie 21:26
Mawarowi
a [propos jego wypowiedzi b. premiera Bieleckiego i jego zwrotu „pan prymas”
z dedykacją.
(…)”…człowiekowi niewierzącemu nie możemy serwować jak piłeczki naszych przekonań, sposobu patrzenia na wartości.
On też ma swój sposób kulturalnego patrzenia na wartości bez zakotwiczenia metafizycznego, a my bardzo często właśnie zaczynamy od tego zakotwiczenia, które do niego nie przemawia. Wszystkie nasze teologiczne odniesienia muszą być skoncentrowane antropologicznie.
Bo człowiek jest drogą Kościoła, jest jego podstawą i fundamentem, zaś wszystkie drogi Kościoła prowadzą do człowieka.
Ujęcie Maksyma Gorkiego: „Człowiek to brzmi dumnie” dobrze oddaje istotę sprawy.
Na tym gruncie zawsze potrafiliśmy spotkać się z ateistami.
Ale ci ateiści poprzez stawianie na centralnym miejscu godności człowieka w pewnym momencie spotykają się z nami na gruncie metafizycznym, który przedtem z góry odrzucali z pozycji agnostycyzmu. Spotykamy się na gruncie godności człowieka, jego człowieczeństwa, niesienia mu pomocy.
Moje doświadczenie z tamtych lat jest takie, iż lewica – dotyczy to szczególnie włoskiej lewicy postkomunistycznej – musiała się przyznać, że nie jest już ateistyczna, lecz najwyżej agnostyczna. Być ateistą nie jest zresztą łatwo – autentycznym ateistą, a nie ot takim sobie gnuśnym „bezbożnikiem”.
Być ateistą to wielki wysiłek, zwłaszcza w Polsce, jak zwykł mawiać Kotarbiński.”
*
Wypowiedź z czerwca 2004 r. abp Alfonsa Nossola,
przewodniczącego Rady Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu, członka Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, członka Międzynarodowej Komisji Dialogu z Kościołem Prawosławnym i Luterańskim.
17 stycznia 2010, o godzinie 21:28
Jasnaanielka,
Nie wiem czy Twoja intuicja kobieca uzmysłowiła Ci, że Pan Prezydent wygląda tak jakby, po schorowanym grzbiecie, przeszły mu dreszcze, a na dodatek w oczach mu zaiskrzyło.
Dobrej nocy,
17 stycznia 2010, o godzinie 21:30
Jasna Anielko
Jeśli ten „bal” wyglądał w rzeczywistości, jak pokazano w w TVP 1 podczas wiadomości, jak wygląda dyskoteka?
Potańcówka przy odtwarzanej muzyce to nie bal. A kreacje balowe – wybitnie nie na miejscu.
W sumie jakieś pomylenie z poplątaniem. Jedynie cel szlachetny.
Ile kosztował „wjazd” na tę imprezkę, wie ktoś?
17 stycznia 2010, o godzinie 21:38
Dark
A propos Warszawy:
Rybitzky z S24 przypomniał właśnie, że w Warszawie to nawet banalna awaria kamery powoduje brak prądu w Centrum – nie kursuje metro, tramwaje … :)
http://deser.pl/deser/1,8.....ie___.html
_
Marta Kuligowska:
„PRAWDOPODOBNIE pogoda jest przyczyną ogromnej awarii. Nie ma prądu w centrum Warszawy. Widzimy, jak wygląda ulica Marszałkowska”
” PRAWDOPODOBNIE nie jeździ metro, nie jeżdżą tramwaje”.
_
PRAWDOPODOBNIE TVN24 jest najbardziej nierzetelnym przekaziorem.
17 stycznia 2010, o godzinie 21:40
Kasia,
To co opisujesz, to niewielki odprysk spontanicznej działanośći propaństwowej liberałów.
Karierę teflonowego Donka śledzę od czasu, gdy nie chciało się mu podjąć pracy zgodnej z wyoczonymi kawlifikacjami (czytaj, jakiejkolwiek uczciwej pracy).
Od tego czasu zgarbiłem się i utykam na prawą nogę z powodu jego prosolidarnościowych pomysłów.
Pozdrawiam.
17 stycznia 2010, o godzinie 21:45
Stan! – To oczywiste, że zauważyłam :)
Pani prezydentowa też zauważyła, albo przewidziała i dlatego tak mocno trzyma go za rękę :D
Dobranoc.
17 stycznia 2010, o godzinie 21:48
Pogoda w Szczecinie zwariowała – wczoraj i dzisiaj w ciągu dnia plus 1 lub 0C, chlapa, w nocy góra minus 2 minus 4 Ale cztery dni temu w nocy bywało minus 8-9, pojutrze w nocy ma być natomiast …minus 16.
Mój organizm z trudem się dostraja, zwłaszcza, że futrzaka wieczorowa porą wysadzam po 22-giej.
W efekcie w czwartek wieczorem się przeziębiłam, a właściwie owe przeziębienie się objawiło.
Na dokładkę kupiony w piątek grypex, wprawdzie wylądował w torbie na zakupy, ale do domu nie doniosłam. Albo wypadł z torby, albo w tłumie ktoś zwinął. Co się też zdarza w supermarketach.
Więc walczę z przeziębieniem domowymi sposobami.
Ciepłe mleko z miodem, soczki cytrynowo-pomarańczowe, herbatki lipowe, ciepła piżamka, szalik wełniany na obolałe gardło, ciepłe skarpety i sposób najbardziej sprawdzony – przesypienie choróbska.
Z gardłem mam już spokój – nie boli, z nosa wreszcie się leje i ból głowy przeszedł, przestały boleć stawy, nie ma już dreszczy.
Sposoby babć zdają jednak egzamin.
Jedyna „chemia” to zestaw witamin z żeń-szeniem.
Torlinie,
jeśli i Ciebie dopadło przeziębienie, to polecam domowe sposoby.
U mnie się sprawdziły.
W trzy dni udało mi się pohamować chorobę i czuję się nawet nie źle. Tylko zużycie ligninowych chusteczek jest wybitnie obfite.
Leje się z nosa, czasem z oczu, jak zamykam powieki, ale się za to nie pocę.
Wolę to jednak niż zaatakowane zatoki i ich nieznośny ból.
17 stycznia 2010, o godzinie 22:05
Co do Marxizmu to ja się zastanawiam nad nastepującą sprawą:
Dwa podstawowe założenia są pomyłką.
1. Nie jest prawda że wielkoprzemysłowa klasa robotnicza jest jakąś szczególną grupą społeczna, nie ma też żadnej szczególnej roli w historii. Była i zniknie. To wiadomo od połowy lat 70ych, zapewne już wcześniej było oczywiste dla niektórych.
2. Nie jest też prawdą, że podstawową sprzecznością kapitalizmu realnego jest sprzeczność pomiędzy pracą (robotnika) a kapitałem (własciciela). To drugie dla mnie jest oczywiste od ostatniego kryzysu, ale żadnemu wczesniejszemu kryzysowi się z bliska nie przyglądałem. Nie jestem przekonany czy mając dostęp do danych nie mozna było to samo wczesniej dostrzec. Może zresztą wszyscy (poza mną) wiedzieli tylko udawali że przez ponad sto lat próbują na darmo zgadnąć teorię cykli konjunkturalnych i okresowych kryzysów w kapitalizmie.
Na mój gust najbliżej prawdy był Veblen, ale nie chodzi o teorię klasy prózniaczej, bo to bajka. Chodzi o teorię przedsiębiorstwa The theory of business enterprise). Sprzecznośc podstawowa jest pomiędzy „realną gospodarką” która te dobra rzeczywiście wytwarza a „sferą finansową” która bez żadnego wkładu w wytworzenie te dobra przejmuje. Ostatnio zdaje się nieco przedobrzyli.
17 stycznia 2010, o godzinie 22:26
Ja przez całe życie choruję jednakowo, zaczyna mnie drapać w gardle, zaczynam się źle czuć (bez gorączki), leje mi się z nosa i strasznie kaszlę. Już na drugi dzień czuję się lepiej, a na trzeci to już rekonwalescencja. Jestem tylko o tyle zdziwiony, że ja tę swoją chorobę mam zawsze raz w roku na przełomie jesieni i zimy, a nie w środku zimy. A w tym roku to się jakoś dziwnie przesunęło. Na grypę jeszcze w swoim życiu nie chorowałem, jestem genetycznie uodporniony. Dziękuję za życzenia.
17 stycznia 2010, o godzinie 22:58
Torlin,
Trzymaj się, bo kto będzie u Passenta robił za kanoniera.
Pozdrawiam.
17 stycznia 2010, o godzinie 23:21
Czasami zastanawiam się czy mieszkam w normalnym kraju!
Media piszą o naszych dzielnych ratownikach, którzy pojechali pomagać ludziom na Haiti, opisuje perypetie z samolotem rządowym który woził tyłek jakiego prezydenckie dupka na konferencję mało istotną konferencję energetyczną do Gruzji i nie mógł od razu zawieść ratowników na zniszczoną trzęsieniem wyspę.
Ale nikt nie zadał sobie pytania – dlaczego ratownicy lecieli rządowym samolotem a nie wojskowym samolotem transportowym, jak powinni. Więcej bierze ładunku i może dolecieć bezpośrednio do celu. I mało kto zauważył, ze dwie takie maszyny na stanie MON ąa po prostu ….zepsute!
W Polsce jest forsa na duperele, ale tam gdzie jest jona niezbędna – nie ma.
Przykład drugi.
Na Śląsku, teraz, w zimę raczej ciężką – tysiące ludzi od tygodni ….niema energii elektrycznej, czasem i wody.
Rozumiem pomoc dla Haiti, ale jest takie porzekadło – „bliższa koszula ciału” i nim nasi dzielni ratownicy ze sprzętem polecieli na Haiti, jacyś równie dzielni ratownicy winni ruszyć na ratunek tysiącom ludzi, których egzystencja wymaga ogłoszenia stanu klęski żywiołowej.
http://biznes.onet.pl/w-p.....news-detal
Jest pewna gradacja działań, najpierw obowiązki wobec własnych obywateli, potem gdy sił i pieniędzy starcza – innym.
Uprzedzam Adwersarzy – wiem co się stało na Haiti, mam świadomość rozmiaru tamtejszej klęski, i powinności ludzkiej wobec tam cierpiących.
Ale nie może być tak, że media i politycy rozczulają się nad poszkodowanymi tysiące kilometrów od nas, a nie widzą tego, co się dzieje pod nosem.
Gdyby sami pomieszkali, by w domu bez energii i wody, gdy na dworze minus 10-16 stp. C może optyka by im się zmieniła.
Przykład trzecie
Internetowo-blogowe „dziennikarstwo obywatelskie” roztrząsa w detalach co jakiś tam Ktoś powiedział, jak dostał pozwolenie na budowę, wyciął drzewa itp.
Tymczasem inny Polak, też jakiś Ktoś, łamiąc wszelkie przepisy prawne Norwegii prowadzi nielegalnie przewóz busem polskich pasażerów z/do lotniska w Oslo, a że proceder intratny inny Polak, też jakiś tam Ktoś, postanowił robić to samo, oczywiście lejąc czasem konkurenta po pysku. W taki to sposób mamy polską mafijkę w transporcie obsługującą lotnisko w stolicy Norwegii, policja nie bardzo wie jak sobie z Polakami poradzić, legalnie działający tam transport traci miliony koron.
Polonia, jak i Polacy w kraju – jedni oburzeni, bo Polacy zachowują się skandalicznie i przynoszą ujmę na honorze innych Polaków, drudzy chwalą sobie „spryt” rodaków.
„Busiarz” swoje obyczaje przenieśli z kraju za granicę, bowiem przywykli do tego, że łamanie prawa w Polsce poza narzekaniem, nie wywołało specjalnie jakiś skutków prawnych pod ich adresem.
Ja się czasem zastanawiam – dlaczego często zwracamy uwagę na jakieś epizody, nazywając je z mety aferami, a tak gdzie problem szerszy a korzenie zdeprawowania znacznie głębsze – kładziemy miłosiernie zasłonę przemilczania.
17 stycznia 2010, o godzinie 23:39
Zofio! Ratownicy są od odkopywania ludzi. Mają za te fafluny linie energetyczne reperować?
Jak zapewne się orientujesz, Polska dwa lata temu zaprzestała wypełniać umowy o dostarczanie energii elektrycznej, bowiem sieć przesyłowa jest w takim stanie, że nie ma jak. Płacimy za to kary umowne. Mróz -10 stopni w głebi kraju nie jest takim morozem, gdzie wszystko stanie. Owszem – 25 – 30. Ale nie – 10. I nie te opady sniegu. W końcu jest zima do cholery. I co się okazuje – przedsiebiorstwo energetyczne nie wie gdzie kupić słupy, pewnie kupią w Chinach, nie wie też gdzie kupić kable energetyczne. Nie jest przygotowany ani na generalne ani na chwilowe rozwiązanie problemu, które powinno być wykonywane rutynowo, na bieżąco (skrót myslowy). Ale od 20 lat nikt nic nie buduje, nic nie remontuje tylko eksploatuje i się dziwi, gdy rozpada sie. Od 20 lat nie wybudowano ani nie zmodernizowano ani jednego bloku energetycznego. Nie wybudowano ani jednego kilometra sieci energetycznej. Są to słowa uśmiechnietego Szneifelda w telewizji, gdzie uzasadniał sprzedaż chyba ENEI.
18 stycznia 2010, o godzinie 04:50
Szczesiul napisal: Jeśli ta bezmyślność czy bezsilna bezradność widoczna w przyglądaniu się poczynaniom oszołomów ma dalej charakteryzować “jedyną słuszną partię” to ja takową partię jestem skłonny też odesłać na zasłużony odpoczynek.
.
Zauwaz posze, jaki jest rodowod obecnej klasy politycznej. Gdzie oni pobierali nauki prowadzenia spraw panstwowych, administracji, itp? Otoz w duzej czesci nigdzie nie pobierali. Uczyli sie zawodu w trakcie jego wykonywania. Niektorzy nauczyli sie dobrze, ale wiekszosc nauczyla sie tak sobie. Skutki widac w dzialaniu.
.
Powoli to sie zmieni. Mlodzi ludzie ksztalca sie zarowno w kraju jak tez w Europie. Potrzeba jakichs dwu-trzech pokolen ksztalcacych sie w warunkach stabilnosci politycznej, zeby odbudowac klase urzednicza na poziomie powiedzmy dawnej monarchii austro-wegierskiej. Wtedy w Polsce bedzie mniej wiecej taki porzadek, jak kiedys za cesarza. Pisze to bez ironii. Ja naprawde mysle, ze kiedys kultura urzednicza stala wyzej i ze trzeba do tego wrocic. To zajmie troche czasu, ale na pewno nastapi.
.
Tak wiec ja nie mysle, ze PO odejdzie i ze po niej nastanie jakas nowa partia. Ja raczej mysle, ze PO jest pierwsza formacja ludzi w miare kompetentnych. Lepszych chwilowo nie ma. Musza dopiero wyrosnac. W miare, jak bedzie sie pojawialo lepiej wyksztalcone pokolenie, ogolny poziom bedzie sie poprawial.
.
Tak sie zlozylo, ze w trakcie tego pobytu zalatwialismy dosc skomplikowane sprawy prawno-majatkowe. Nasze wrazenia z licznych kontaktow z administracja byly bardzo korzystne. Tak wiec juz sie zmienia na korzysc, i bedzie sie zmieniac coraz bardziej,. Moze zbyt powoli jak na oczekiwania, ale jednak.
.
Warto sobie uzmyslowic, jak powoli rosnie drzewo. Z dnia na dzien nic sie nie zmienia, ale po paru latach jednak widac, jak bardzo uroslo. Podobnie ze spoleczenstwem, urzednikami, oraz politykami. Rosna nowi, lepsi od poprzednikow.
18 stycznia 2010, o godzinie 05:10
Wczesniej na tym blogu wyrazalem pesymizm, a w ostatnim wpisie optymizm.Wyjasniam pozorna sprzecznosc. Na krotka mete jestem pesymista, a na dluzsza jestem optymista. Obecna klasa polityczna jest moim zdaniem dosc beznadziejna. Panuje powszechna zgoda, ze najlepszy byl Sejm Kontraktowy, zas kazdy nastepny byl gorszy. Podobnie z Prezydentem. Pierwszy byl najlepszy. Te obserwacje uzasadniaja pesymistyczne spojrzenie na post-solidarnosciowa klase polityczna. Z niewielkimi wyjatkami jest to klasa dyletantow. Zreszta nie ze swojej winy. Nie mieli sie gdzie i jak uczyc panstwowosci.
.
W czasie pobytow w Polsce mam troche do czynienia z mlodsza generacja mojej rodziny. To sa zupelnie inni ludzie. Kiedy odejdzie pokolenie solidarnosciowych kombatantow, na szczescie bedzie je kim zastapic. Stad sie bierze moj optymizm na dluzsza mete.
18 stycznia 2010, o godzinie 05:34
Fenomenalne. Pierwszy był najlepszy, nastepni są coraz gorsi. Rośnie więc w Nas optymizm. Nastepni to już będą wprost genialni. To się chyba nazywa ekstrapolacja inaczej.
18 stycznia 2010, o godzinie 06:37
Ja bym na miejscu Krakowian wystapił o tytuł „Miasto Bohater”. http://wiadomosci.onet.pl.....kalne.html Za to Łodzianie chyba odwołali Kropiwnickiego. Wieczorem o 7-ej mój lokalny lokal wyborczy był pełen ludzi, więc frekwencja była raczej duża. Teraz czas na komisarza rządu, więc zapewne wyjdziemy na tym jak przysłowiowy Zabłocki, ale w końcu chyba ludzie się obudzili. Oczywiście PO po 8 latach rządzenia stanęła na czele niezadowolonych.
18 stycznia 2010, o godzinie 08:45
Mawar: „Katolicki konserwatysta to lustrzane odbicie laickiego progresisty. W obu przypadkach mamy jeden tylko wymiar.”
.
Jak zwykle w weekend miałem ciekawsze rzeczy do roboty, niż siedzieć przy komputerze. Na przykład zrobić 30 km na nartach po Puszczy Kampinoskiej. Ale teraz podrążmy dalej.
Odrzucam przypuszczenie, że jednowymiarowy jest dla ciebie po prostu człowiek mający skrystalizowane poglądy, jak nadmieniony laicki progresista czy katolicki konserwatysta. W przeciwieństwie do takiego, któremu trudno przykleić jakąś etykietkę.
Druga hipoteza mówi, że jednowymiarowy jest człowiek znany publicznie tylko z jednego aspektu swojej życiowej działalności, na przykład Leszek Balcerowicz, znany jako ekonomista, czy Jarosław Kaczyński, znany jako polityk walczący o władzę. A także choćby taki Albert Einstein, który był tylko fizykiem (no, co prawda, jeszcze grał na skrzypcach, ale kiepsko). I ogromna rzesza jemu podobnych. Czy tak?
Jeśli tak, to nie uważam, by taka jednowymiarowość miała znaczenie deprecjonujące.
Jeśli nie tak, to jak?
Nie wyjaśniłeś, jak to jest z tym brakiem właściwości. Kto ma właściwości, a kto ich nie ma?
I jeszcze pytanie osobiste: czy samego siebie uważasz za człowieka wielowymiarowego i z właściwościami? Czym to uzasadniasz?
18 stycznia 2010, o godzinie 13:55
Przeczytałam w naszych mediach, że kancelaria prezydencka ma problem jak wysłać pomoc na Haiti. Podpowiadam, wzorem Brytyjczyków – można zwrócić się o pomoc do Rosji.
Szereg państw wystosowało prośby do Ministerstwa Spraw Nadzwyczajnych Federacji Rosyjskiej o przekazanie swojej pomocy humanitarnej dla Haiti na pokładzie rosyjskich samolotów. Te prośby są pozytywnie rozpatrywane – zapewnia minister ds. nadzwyczajnych Sergej Szojgu.
Uwzględniając prośby naszych kolegów z Wielkiej Brytanii i z Peru o transport ładunków, pozostawimy na Haiti trzy samoloty transportowe IŁ-76, które będą wykonywać to zadanie. Otrzymaliśmy podobne prośby także ze Szwecji, Panamy i państw WNP. Te mosty powietrzne są organizowane
Skoro odpowiednie do lotu na Haiti wojskowe samoloty transportowe – a mamy ich w sumie zaledwie dwa, w tym jeden pożyczony z USA – są zepsute, to zamiast czekać, można wykonać kilka telefonów do Moskwy.
18 stycznia 2010, o godzinie 14:15
Zofio! Tą pomoc co im oferujemy możemy wysłać listem poleconym lub gołebiem pocztowym. Nawet nie wiem czy koszty przewozu lotniczego nie będą wyższe niż cała pomoc. Ale zawsze trzeba, dziś my im pomagamy, jutro może my będziemy potrzebować ich pomocy.
18 stycznia 2010, o godzinie 15:04
Indoor,
o ile wiem z ramienia kancelarii prezydenckiej ma tam polecieć szpital polowy Akcji Humanitarnej z lekarzami i dary z Caritasu.
Oczywiście, że to mało wobec tamtejszych potrzeb.
Ale jak będzie rosyjskim transportem leciała pomoc ze Szwecji czy Wielkiej Brytanii, to przecież można do niej doładować tę niewielką z Polski.
Polski samolot na Haiti nie wyląduje, trafi do Dominikany, stamtąd dopiero na wyspę. A w Haiti liczy się czas.
Widziałam przerażający film, jak stosy trupów z ulicy usuwa się tam buldożerami.
Swoje szpitale polowe postawiło tam m.in. wojsko amerykańskie i rosyjskie. Rosjanie wysłali specjalny samolot szpitalny, który jest przygotowany do samodzielnej pracy w ekstremalnych warunkach przez 2 tyg. On jest na Haiti od kilku dni i rosyjscy lekarze przeprowadzają już pierwsze operacje.
Ten nasz przyjedzie zdecydowanie za późno i leczyć będzie już tylko powikłania i ew. następstwa po urazach doznanych w czasie trzęsienia ziemi.
Polacy chyba nie do końca mają wyobrażenie, co tam się stało.
18 stycznia 2010, o godzinie 15:14
Dla mnie nieco zagadkowe jest całkowita rozbiezna skala pomocy UE i USA. UE 3 mln, USA 1 mld. Czyżby ta pomoc była traktowana jako inwestycja?
18 stycznia 2010, o godzinie 15:17
„Polski samolot na Haiti nie wyląduje, trafi do Dominikany, stamtąd dopiero na wyspę.”
Zaś jak z Dominikany można trafić na wyspę Haiti to zapewne będą się pytać tubylców. Chybe, że przez przypadek wzieli mapę.
18 stycznia 2010, o godzinie 15:31
Indoor,
USA przejęła już całkowitą kontrolę nad republiką Haiti, jest tam Bill Clinton, który z ramienia Obamy koordynuje akcję usuwania skutków trzęsienia ziemi.
USA od dawna ma wpływy w republice Haiti, teraz będzie miała większe.
*
Sorry za pomyłkę,
miałam napisać w poprzednim poście, że z Dominikany (na Haiti) trafi do Haiti (republiki), a ponieważ nazwa Haiti kojarzy mi się przede wszystkim nazwą wyspy, mniej z z jednym z państw na wyspie więc wyszedł mi lapsus.
18 stycznia 2010, o godzinie 15:39
Mogą się nie dogadać z tubylcami w Dominikanie. Bo na inny język nie sądzę by byli przygotowani. Chyba wpław przekroczą granicę. No bo jeśli inny kraj to i inna wyspa, right?
18 stycznia 2010, o godzinie 15:40
Utrafiłeś z tym drzewem, narciarzu. Rzeczywiście drzewo rośnie najwolniej. No może tylko ta Polska co miała w siłę rosnąć rosła jeszcze wolniej. I tak już jej zostalo.
.
Coś ci powiem. Ja patrzę po tych gębusiach nowych możnych w kraju i widzę same dobrze już opatrzone mordy ty moje. Od przynajmniej dwudziestu już lat cały czas na świeczniku, w takich czy innych rolach zarządzania (a może tylko zawłaszczania?) krajem. Jak to Indoor dopowiedział celnie twoja pewnie jednak myśl oryginalna: pierwszy był najlepszy, następni są coraz gorsi. Więc ta analogia literacka o wolno rosnącym drzewie nie dam się tak łatwo spacyfikowac.
.
Samozadowolenie na tym blogu jest jedyną motywacją oraz pozywką jedynej walki tu prowadzonej. Tej z kaczyzmem. Owszem, ci byli, tylko przez dwa lata na szczęście, jeszcze gorsi niż poprzednicy. Czy jednak obecne orły muszą podtrzymywać ten pracowicie wypracowany trend nadwislanski? Nie sądzę, by Indoor do tego ich gorąco namawiał czy zmuszał wręcz.
18 stycznia 2010, o godzinie 16:52
Orteq! Przecież Zofia już wytłumaczyła, był to pewien skrót myślowy. Mnie bardziej zastanawia ten watek z tą pomocą USA. Mają tam jakąś ropę na Haiti? Do Wenezueli niedaleko, to fakt.
18 stycznia 2010, o godzinie 18:04
Indoor,
Nie odświeżyłem strony przed „Skomentuj” i nie wiedziałem o poprawce Zofii, przepraszam. Sprawa dwoch języków bo dwa kraje choć jedna wyspa, wciąż aktualna. Nowa zagadka do rozwiazania: jedna wyspa=dwa kraje=ile jezykow? O ropę na Haiti niech się Zofia martwi.
18 stycznia 2010, o godzinie 18:52
O tragedii na Haiti nie umiem napisać. Jest straszna i każda pomoc temu najbiedniejszemu krajowi z zachodniej półkuli – bo do takich jest zaliczane Haiti – jest aktem nie tylko miłosierdzia ale i naszego, zwyczajnie ludzkiego, obowiązku.