Jestem z Układu


Nowe Pole

 

Szanowni Państwo, otwieram nowe pole i nie mam nic do dodania od siebie. Więc kto pierwszy ten poda treść i ton.

Dodam może tylko, że w poniedziałkowej „Gazecie” będzie obszerny wywiad jaki ze mną przeprowadziły Panie Dominika Wielowieyska i Agata Nowakowska o przełomie gospodarczym 1989/1990, a w drugim numerze miesięcznika „Bank”, który powinien lada moment być w sprzedaży znajdzie się o wiele bardziej rozwinięta moja opowieść o tym okresie, którą już tutaj anonsowałem. Trochę reklamy nie zawadzi.  

 

Skomentowano 406 razy to “Nowe Pole”

  1. jasnaanielka napisał(a):

    Jestem przed Torlinem!!!
    Dobranoc.

  2. Andrzej napisał(a):

    Powrócę do gorącego tematu jaki przewinął się niedawno na blogu czyli polskiej biedy.
    5 mitów polskiej biedy
    http://wyborcza.biz/bizne.....orzej.html
    Zwracam uwagę na kryterium biedy przyjęte przez Eurostat.
    Eurostatu za biedne uznaje już osoby o 60 proc. niższych przychodach od średniej krajowej.
    Bardzo mało miarodajne to kryterium.

  3. Andrzej napisał(a):

    Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku zakończyła śledztwo i skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko b. ministrowi Emilowi Wąsaczowi czyli śladem polskich absurdów.
    Śledztwo kosztowało podatników 1 385 258 zł plus pięcioletnie wynagrodzenie prokuratorów. Przesłuchano 200 świadków i przygotowano 530 tomów akt. Około 5 lat trwało badanie sprawy, w której Wąsacz musiał podjąć decyzję w bardzo krótkim czasie. A na koniec pozostaje dylemat:
    Fakty są takie: AXA oferowała cenę niższą, Eureko dawał cenę wyższą. Można spytać – czy gdyby minister wybrał ofertę niższą, prokurator byłby zadowolony?
    http://wyborcza.pl/1,7551.....acza_.html

  4. Andrzej napisał(a):

    I ciekawy głos w sprawie globalnego ocieplenia.
    http://wyborcza.biz/bizne.....eniem.html

  5. Mawar napisał(a):

    Bez echa przeszła dyskusja o solidarności energetycznej, czy raczej jej braku, w Europie polizbońskiej. Byłoby uroczo, gdyby każdy euroświr zapoznał się z tym tekstem. Eurorealiści po przeczytaniu raczej nie będą się niczemu dziwić. Dyskusje zorganizowała „Gazeta Wyborcza”, ale że obraz stosunków europejskich wygląda z polskiej perspektywy dość ponuro, więc jej nie eksponowano w sieci. Publicystyka „Gazety” na tematy energetyczne od lat nie wzbudza większych moich zastrzeżeń, zupełnie inaczej niż w przypadku „Polityki”, która zamieszczała teksty ocierające się o lobbing w interesie państw ościennych.
    Jacek Saryusz-Wolski prezentuje tu niemal kaczystowski punkt widzenia. Czy z PełO to mu jeszcze po drodze?
    .
    „Nasze interesy są blokowane przez tych, którzy uważają, że bardziej opłaca się samemu zabezpieczać swoje bezpieczeństwo energetyczne, niż inwestować we wspólne unijne bezpieczeństwo. To są Niemcy, które mają specjalne stosunki z Rosją, to są Brytyjczycy, którzy mają gaz z Morza Północnego, to są Francuzi, którzy mają energię nuklearną plus gaz z Algierii, to są Włosi, którzy też mają rozbudowane stosunki specjalne z Rosją oraz z Libią No i wyłamujący się z tego front habsburski, krótko mówiąc, Austro-Węgry. Jest potężny opór, żeby ten zapis o solidarności energetycznej zrealizować. Parlament Europejski podejmuje tę próbę wbrew stanowisku KE, która uległa lobbingowi państw członkowskich z grupy, o której mówiłem. A także wbrew stanowisku Rady Europejskiej, ponieważ w Radzie mamy za mało głosów.

    Pomysł jest taki, żeby narzucić Unii konieczność interwencji, w momencie kiedy następuje zagrożenie bezpieczeństwa rynkowego.

    Dlaczego nie działa zasada jednolitego rynku? Bo ten rynek nie słucha się reguł jednolitego rynku. Bo są zakazy sprzedaży narzucane formalnie i nieformalnie przez głównych dostawców, takich jak Gazprom. Nam gazu brakowało, a Niemcy mieli jego nadwyżkę. Mogli nam ją odsprzedać i nie odsprzedali, bo nie respektują zasady, że wszystkie klauzule zakazujące odsprzedaży eksportowanego gazu są z mocy prawa nieważne na unijnym rynku. KE udaje, że o tym nie wie, a nawet gdyby chciała to egzekwować, to się nie uda. Bo zachodni koncern nie sprzeda nam gazu nie dlatego, że wiąże go klauzula zakazująca takiej transakcji, tylko dlatego, że boi się Gazpromu.
    (…)

    To jest w polskim interesie geopolitycznym. Bo jeżeli wypowiedzi na Westerplatte w obecności Putina są temperowane ze względu na kontrakt gazowy, to jest to zabójcze dla suwerenności państwa polskiego w kluczowych elementach polskiej polityki zagranicznej. A ręczę państwu, że zachowania polityczne wielu krajów członkowskich UE są moderowane wobec Rosji przez fakt zależności gospodarczej, i proszę mi wyliczyć wagę czy wartość tego w pieniądzu. Rzecz jest polityczna, nie tylko ekonomiczna.

    Nie wierzmy w te gwarancje dostaw 10,3 mld m sześc. gazu rocznie do Polski. Gazprom, czyli państwo rosyjskie, złamał umowę, wypowiadając Kartę Energetyczną [główny traktat o współpracy energetycznej Rosji z Europą], nie zbudował wbrew zobowiązaniom drugiej nitki Jamału i nie przejął zobowiązań będącej także jego własnością, a sterowanej z Łubianki spółki RUE. Nie ma czegoś takiego jak wiarygodność Gazpromu i jego kontraktów”.
    .
    całość:

    http://wyborcza.pl/1,7524.....stwie.html

  6. jasnaanielka napisał(a):

    Jakby nie można było od razu podać linku…

  7. narciarz2 napisał(a):

    Przed wyjazdem pracuje nad kolejnym ukladem elektronicznym, i prawde mowiac juz nie wyrabiam. Indoor wie, o co mi chodzi.Wiec dla chwili relaksu podczytuje to i owo. Przeczytalem recenzje filmu Autor-Widmo. Co za cymbal przetlumaczyl „ghost writer” na „autor widmo”. Orteq, na pomoc. Ty podobno zagraniczny.
    .
    Przeczytalem dyskusje o nartach, wyciagach, i Zielencu. Z dyskusji jasno wynika, ze dyskutanci nie maja zielonego pojecia o osrodkach narciarskich. Z calego zagadnienia rozumieja slowo „wyciac” oraz „Zieleniec”, ale zeby juz na pewno wiedziec, gdzie lezy Zieleniec, to niekoniecznie. Ale na pewno wiedza, ze tam straszy. Zapewne straszy autor-widmo. To o nim ten film zostal zrobiony, o paskudnym Sobiesiaku, ktory wycial las, postawil wyciag, i zarobil pieniadze, ktore inaczej zarobilaby Kasia, gdyby to ona postawila ten wyciag. Ale niestety, Kasia by uslyszala, ze jej nie wolno, a Sobiesiakowi wolno. Ta historia sie oczywiscie nigdy nie wydarzyla. Kasia nie zapytala, to nie uslyszala, ale wie, ze gdyby zapytala, to by urzednik ja splawil. Ta historia, ktorej nie bylo, to jest wlasnie dowod na nieuczciwosc pana Sobiesiaka.
    .
    Przy okazji prosze zauwazyc, ze Kasia wniosla znaczacy wklad do filozofii. Oprocz bytu, niebytu, oraz bytu samego w sobie, pojawila sie kolejna kategoria. Mianowicie byt wydumany. Inaczej zwany brakiem dowodu, ktory tym samym staje sie dowodem. W danym przypadku dowodem nieuczciwosci biznemena.
    .
    Jesli kogos jeszcze interesuje, co to sa narty, to zapraszam do mojego albumu zarowno teraz, jak tez po powrocie. Zdjecia powinny sie pokazac w polowie marca. Nie beda to nistety zdjecia z Zielenca, tylko z Park City, bo tam postanowilem wydawac pieniadze. W zadnym przypadku nie pozwolibym, zeby moje pieniadze wzbogacily pana Sobiesiaka. Beda wiec wzbogacaly mormonow w stanie Utah. Przy okazji zwracam uwage, ze gdybym wzbogacil pana Sobiesiaka, to tym samym wzbogacilbym takze Udreczona Ojczyzne. Tyle to chyba nawet Kasia jest w stanie zrozumiec, ze jesli pieniadze zostalyby wydane w Zielencu, to co prawda wzbogaci sie Sobiesiak (co naganne), ale takze wzbogaci sie Polska, co w zasadzie nalezy popierac.
    .
    W zwiazku z tym rysuje sie potrzeba wymyslenia nowej ekonomii polegajacej na tym, ze zaden oligarcha sie nieslusznie nie wzbogaca, ale kraj sie wzbogaca i rosnie stopa zyciowa. Jesli ja sobie przypominam, to taka ekonomia juz byla. Polegala na likwidacji klasy wyzyskiwaczy i uspolecznieniu ich majatku. Mowilo sie „uspolecznic”, co w praktyce znaczylo „upanstwowic”. No, wiec ten eksperyment juz przeprowadzono. Ja sie nie bede pytal ani Kasi ani Mawara, jaki byl wynik eksperymentu. Nie chce ich zniechecac, bo oni dalej chca eksperymentowac. Swoj eksperyment zdaje chcieliby rozpoczac od poslania pana Sobiesiaka do jednej celi z panem Wasaczem, po czym przejeliby jego wyciagi. Wyciagi to co prawda wymysl oligarchy, ale skoro juz zostaly nieslusznie zbudowane…
    .
    Dlatego ja jade do Utah a nie do Zielenca. Tak na wszelki wypadek. Tam bede wydawal ciezko zarobione pieniadze. A Kasi z Mawarem nie bede pytal, skad Umeczona Ojczyzna ma pieniadze wziac. To zbyt skomplikowane pytania dla PiSowskich glow.

  8. narciarz2 napisał(a):

    A z wywiadu z Romaszewskim najbardziej mi sie podobalo, ze zdaniem senatora Prezes Kaczynski popelnil blad taktyczny, bo za wczesnie uruchomil haki. Powinien je mianowicie uruchomic we wrzesniu. Senator hakow co prawda nie pochwala, ale jesli juz ich uzywac, to nalezy to robic we wlasciwym momencie.
    .
    Prosze sobie przeczytac wywiad z senatorem. On naprawde cos takiego powiedzial. A mimo to wylecial z partii.
    .
    Dobranoc.

  9. jasnaanielka napisał(a):

    Ale czy warto? Tak tak to warto ….
    Warto warto być związkowcem. Z Solidarności też :D
    http://wyborcza.pl/1,8764....._KGHM.html

  10. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    narciarz:

    ta wspolczesna postkomunistyczna koncepcja likwidacji klasy wyzyskiwaczy ma swoja nazwe. „Uspolecznianie zyskow”.
    Prosze zgadnac ktory z jej orednownikow nadal te nazwe?

    m@B

    PS. w kratke antyspamowa wpisalem „8″(3 i 5). Dojdzie/niedojdzie?

  11. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    jak autopromocja to autopromocja:

    Napisalem o spoleczenstwie obywatelskim w PRL. Jest i obrazek.

    http://neospasmin.blox.pl.....O-PRL.html

    Dzis dostep do textu jest bezplatny, stad z czytaniem prosze sie spieszyc.

    pozdrawiam

    Marcin Lazarowicz
    (neospasmin)

    PS. Autor bloga znow mi podniosl antyspamowa poprzeczke: 4 i 8= ?
    A mialo byc bez dyskryminacji i butow zdejmowania…

  12. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Prosze tylko nie myslec ze me wystapienia w kwestii rachunkow antyspamowych sa wylacznie w interesie wlasnym ; Mawar tez wspominal ze jego komentarze nie daja sie publikowac.

    m@B

    12!

  13. W.Kuczyński napisał(a):

    Bazpieczeństwo energetyczne to jedna z prawicowych szajb osnuta na tle problemu gazu z importu, ktory w naszym bilansie energetycznym ma kilka procent. A Jacek Saryusz Wolski jest jednym z ulegających tej szajbie. U podstaw szajby jest fobia antyrosyjska. Prawica szczególnie ta bardzo wywijająca flagą bialo-czerwoną musi mieć wrogów na prawo i lewo bo inaczej usycha z politycznego głodu. Nie ma nic do zaproponowania oprócz obrony przed wrogami.

  14. Paweł Luboński napisał(a):

    Narciarzu, a jak mieli tego „Ghost Writera” zatytułować? Prawidłowo byłoby „Murzyn”, ale to niepoprawne politycznie…

  15. Zofia napisał(a):

    Drogi Panie Waldemarze,
    ta cała szajba Jacka Saryusz Wolskiego, 2-giej po Buzku gwiazdy PO w europarlamencie, pięknie się uwydatnia w dyskusji w GW podczas ripost praktyków-gazowników.
    Na stwierdzenie przez nich, ze Gazprom to sprawdzony, rzetelny kontrahent i sobie chwalą z Gazpromem współpracę – nasz Szajbus leci tekstem z lat 50-tych, tyle, ze zamiast zaplutego karla reakcji jest skorumpowany Schroeder przez ruski Gazprom i coś tam jeszcze.
    Jak czytałam relację w GW z tej dyskusji obśmiałam się jak norka.
    *
    Mawar,
    ja bym się na miejscu pana prezydenta zastanowiła nad tym wyjazdem do Kijowa na zaprzysiężenie Janukowycza, bowiem prezydent-elekt zaprosił na kijowskie uroczystości patriarchę moskiewskiego i całej Wszechrusi – Kiryła, który poprowadzi z udziałem najwyższych władz Ukrainy specjalne nabożeństwo w Ławrze Kijowsko-Pieczerskiej, poprzedzające zaprzysiężenie nowego prezydenta Ukrainy.
    Patriarcha Moskwy namaszczający w Kijowie prezydenta Ukrainy – to chyba za duży wstrząs dla naszego prezydenta!

  16. maciek.g napisał(a):

    Małysz powiedział, że Austriacy przegrali na olimpiadzie bo skupili się nie na tym co trzeba. Zamiast na przygotowaniach i treningu skupili się na szukaniu haków na Ammana
    Do polityków to stwierdzenie pasuje jak ulał

  17. Zofia napisał(a):

    UFF, na froncie walki z dekarzami odniosłam pierwszy sukces!
    Udało mi się wczoraj dorwać i przekonać panów fachowców na dachu, że nowe, poziome rynny przy dachowe muszą mieć odpływ do rur pionowych a nie prosto na moje okno.
    Im to nie przeszkadzało, mnie tak, z zwłaszcza ścianom i parkietowi.
    Nieco trwało pokazywanie panom fachowcom na czym polega ich błąd z rynnami, ale w końcu założyli tymczasowy odpływ kierując go na trawnik. Rynny pionowe (nowe) założą na końcu, jak skończą z dachem.
    Do starych, które są nadal przymocowane do ścian budynku – podłączyć się jakoś nie potrafili. Nawet wezwany na pomoc sam pan kierownik.
    Teraz suszę kolejny kawał ściany, jakieś 70 cm na 100 cm, tym razem pod parapetem, bo lało się strumieniami nie tylko na okno, ale i po ścianie, a potem to wszystko zalegało na gzymsie pod oknem, zawalonym gruzem, resztkami papy i bryłami lodu.
    Ale dzięki przekierowaniu strumieni wody z topniejącego lodu i śniegu (w Szczecinie nie pada), mogę wreszcie okno otworzyć i wietrzyć gabinet, bo śmierdzi przemokniętym tynkiem.
    Panowie zalali, na „mojej” klatce schodowej, poza moim mieszkaniem jeszcze trzy dodatkowe.
    Oczywiście wszystkiemu jest winna wg nich – zima i lód.
    Wspólnota mieszkaniowa wynajęła spółkę na zarządcę budynku, jest inspektor nadzoru prowadzonej inwestycji, specjalny pion techniczny u zarządcy – a remont dachu prowadzony skandalicznie.
    Co gorsza zarządca, jak mu się zwraca uwagę na zalewanie mieszkania – reaguje kosmiczną agresją. Szef dekarzy – także.
    I za cholerę nie potrafili mi wytłumaczyć, dlaczego remont dachu, który miał się skończyć w listopadzie ub. roku, prowadzony jest w środku zimy.

  18. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    w związku z Pana zapowiedzią opublikowania wywiadu w GW na temat przemian gospodarczych z lat dziewiędziesiątych proponuję odnieśc się opisów podanych w załączonym linku.
    Link ten odnalazłem na blogu Passenta w Polityce.
    Kiedyś pisałem na tym blogu o własnych doświadczeniach z tamtego okresu, jednak nie były one aż tak głębokie (miałem jednak tate a tate w sprawie prywatyzacji z jej mózgami prywatyzacji z KLD).
    Przyznaję, że od czasu, gdy pochwalałem Balcerowicza za sprawność operacyjną przeprowadzanych reform, zmieniłem poglądy na nieco bardziej konserwatywne, tj. prospołeczne.
    http://lewica.pl/?id=20976

    Pozdrawiam i życzę błyskotliwego wywiadu.

  19. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    przerzuciłem ten tekst i nie mam zamiaru go czytać. W ogóle nie mam zamiaru czytac krytyk polskiej transformacji, bo przeczytałem ich juz wystarczająco duzo, by mieć pewność ze każda kolejna powtarza poprzednie. Polska transformacja się sama doskonale broni, choćby super rekordem w przyroście PKB za dwadzieścia lat pośród wszystkich krajów pokomunistycznych 80 %. Sposób pożegnania sie z komunizmem i sposób przeprowadzenia transformacji to sa dwa najwieksze zwycięstwa Polski conajmniej w XX wieku jeśli nie więcej.

  20. Ewa-Joanna napisał(a):

    Kazda pliszka swoj ogonek chwali…

  21. Andrzej napisał(a):

    Bazpieczeństwo energetyczne to jedna z prawicowych szajb osnuta na tle problemu gazu z importu, ktory w naszym bilansie energetycznym ma kilka procent.
    CO2 to raptem kilka procent gazów cieplarnianych. Czy pół świata ma szajbę, traktując priorytetowo kwestię ograniczania emisji CO2?

  22. W.Kuczyński napisał(a):

    Andrzej,
    co to za argument? Co ma piernik do wiatraka? Po pierwsze nie wiem czy pół świata ma szajbę na tle CO2, może ma? Po drugie, jeżeli paliwo z importu zajmuje kilka procent w strukturze zuzycia nośników energii to jest to paliwo marginalne, w skrajnym przypadku zapotrzebowanie eneregetyczne na nie można pokryć z krajowego wydobycia, a nawozy sztuczne kupić za dewizy zagranicą. Nie twierdzę, że problem nie istnieje, ale jest rozdęty przez gazowych psycholi do niemozliwości. Gaz w razie potrzeby mozna kupić na giełdach, trzeba tylko móc go przytransportować. Więc trzeba wybudować kilka łączy do zachodzniej europy i przestac pieprzyć się z Gazociągiem północnym, który powstanie i trzeba sie do tego bylo włączyć juz dawno.

  23. W.Kuczyński napisał(a):

    Ewa- Joanna,
    nie jestem żadna pliszka, ale nie jestem też rodakiem dewiantem, ktory klęski uznaje za zwycięstwa (moralne rzecz jasna), a zwycięstwa za klęski.

  24. W.Kuczyński napisał(a):

    Ewa- Joanno, jeszcze jedno, jeżeli jestem pliszka to tak! Jestem dumny z tego, że mam taki ogonek. Jego w ogóle nie trzeba chwalić.

  25. Andrzej napisał(a):

    co to za argument? Co ma piernik do wiatraka? Po pierwsze nie wiem czy pół świata ma szajbę na tle CO2, może ma? Po drugie, jeżeli paliwo z importu zajmuje kilka procent w strukturze zuzycia nośników energii to jest to paliwo marginalne
    To nie jest argument, to jest wskazanie że kilkuprocentowy udział w czymś tam może mieć ogromne znaczenie i nie można go lekceważyć uważając za marginalny. Nawiasem mówiąc, tendencje zużycia gazu są wzrostowe i obecnie kilkuprocentowy udział wkrótce może być kilkudziesięcioprocentowy, a wtedy gaz ziemny paliwem marginalnym już nie będzie.
    -
    w skrajnym przypadku zapotrzebowanie eneregetyczne na nie można pokryć z krajowego wydobycia, a nawozy sztuczne kupić za dewizy zagranicą.
    Obawiam się, że na chwilę obecną krajowego wydobycia na pokrycie zapotrzebowania energetycznego nie wystarczy. A nawozy sztuczne, owszem możemy sobie kupić. Tylko, że jesteśmy krajem na dorobku, który nie może dopiąć budżetu i z trudem utrzymujemy w ryzach finanse krajowe. Taki zakup pociąga za sobą lawinę. Z jednej strony trzeba wydać pieniądze na zakup, z drugiej nie wyprodukowując tych nawozów obniżamy PKB, wydajemy dodatkowe pieniądze na pomoc społeczną dla pozbawionych pracy pracowników. W ten sposób pogarszamy i tak nie najlepszą sytuację budżetu co z kolei skutkuje zwiększeniem oprocentowania obligacja itd. itd.
    -
    Nie twierdzę, że problem nie istnieje, ale jest rozdęty przez gazowych psycholi do niemozliwości. Gaz w razie potrzeby mozna kupić na giełdach, trzeba tylko móc go przytransportować. Więc trzeba wybudować kilka łączy do zachodzniej europy i przestac pieprzyć się z Gazociągiem północnym, który powstanie i trzeba sie do tego bylo włączyć juz dawno.
    I tu jest kwintesencja. Sam Pan przyznaje ze problem bezpieczeństwa energetycznego jednak istnieje i podaje przy tym sposoby dywersyfikacji dostaw. I z tym się zgadzam.
    Uważam, że problem polega nie tym, że podnosi się kwestie bezpieczeństwa energetycznego Polski , bo problem taki istnieje i wcale bym go marginalizował. Problem istnieje w tym w jaki sposób się do niego podchodzi. W sprawie gazociągu północnego zrobiliśmy co można było zrobić i wobec fiaska naszych starań już dawno powinniśmy przystąpić do realizacji planu B czyli m.in. budować przyłącza do zachodniej Europy. Nieuznawanie faktu powstawania gazociągu północnego czy też podnoszenie wrzawy odnośnie umowy gazowej z Rosją nic dobrego Polsce nie przyniesie. Co najwyżej może jeszcze bardziej pogorszyć nasza sytuację.

  26. Andrzej napisał(a):

    Polska transformacja się sama doskonale broni, choćby super rekordem w przyroście PKB za dwadzieścia lat pośród wszystkich krajów pokomunistycznych 80 %.
    Ja z grubsza przejrzałem artykuł z linku Stana i uważam, że powyższy cytat jest wystarczającym odniesieniem Gospodarza do tego artykułu. Jego autor po prostu przemilcza fakt wzrostu PKB o 80% w minionym 20-leciu, będący efektem transformacji a uwypukla fakt, że w latach 90-91 PKB spadł o 18% przypisując go transformacji i nie zająknąwszy się nawet, że to konsekwencja spuścizny po PRL. Zwykły prymitywizm.

  27. maciek.g napisał(a):

    Polska transformacja wyszła na przekór opinii wielu fachowców, że to się nie może udać. Zadanie wyjątkowo trudne do którego większość fachowców nie wiedziała jak się zabrać, udała się. Ja zgadzam się z Gospodarzem ,że to jeden z największych sukcesów Polski w dziejach.
    Niektórzy powiedzą, że można to było zrobić lepiej. Ale to truizm , bo prawie zawsze jak już coś zrobione to po analizie stwierdzamy błędy. Miałem kolegę konstruktora który jak kończył projekt to natychmiast miał pomysł jak zrobić to lepiej i zabierał się od nowa do projektowania. Na szczęście przełożeni wymuszali dokończenie dzieła bo nigdy by żadnego projektu nie skończył.

  28. Zofia napisał(a):

    Jak można zrobić aferę polityczną nikomu nie potrzebną i przynoszącą szkodę Polsce:
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....caid=19af2
    ***
    Odnoszę wrażenie, w ostatnich dwóch dniach fobia antyrosyjska w obozie prezydenckim szczytuje.
    * awantura z listem do amabasadora FR,
    * Biuro Bezpieczeństwa narodowego buduje swoje przyczółki w Gruzji a prezydent gna do Kijowa, bo może będzie4 tam Miedwiediew.
    Media popadły w tę samą histerię i też dają czadu:
    * szpiegują nas ruscy wszędzie i na okrągło – wywiad ze ruskim szpionem, który przeszedł na stronę USA i emeryturę w CIA.
    * draka o rosyjski samolot, bo ponoć pól roku temu spoglądał manewry NATO, niechybnie szpieg. Najlepiej wezwać NATO niech go zestrzeli a w ogóle zapytać ambasadora co robił ….w przestrzeni międzynarodowej, gdzie przebywał nader legalnie.
    ***
    Teraz się zastanawiam co wpłynęło na tę gwałtowną remisję fobii – Janukowycz u steru Ukrainy, czy wywalanie uzbrojenia Amerykanów tj, i „atomówek” USA z obszaru Unii.
    Jakby nie popatrzeć polskiej „polityce wschodniej”, propagowanej przez Lecha Kaczyńskiego przy udziale polskiego MSZ i dyplomację Sikorskiego – pozostała wyłącznie Gruzja z rąbniętym Saakaszwili.
    Nawet Angelika Borys, białoruska rewolucjonista a’la PiS została przez polskich internautów spacyfikowana dokładnie a Łukaszenka polskiego tupania nawet w Brukseli nie przestraszył się.
    MSZ tonie w notach i oświadczeniach od ambasadorów z państw przy naszej wschodniej granicy, pewnie szefowie dyplomacji także zwrócili uwagę na burdel na podwórku Sikorskiego i nieco napisali.
    To już nie epizody, ale wręcz festiwal.

  29. Zofia napisał(a):

    Andrzej,
    problem polskiego bezpieczeństwa istnieje, bynajmniej nie z powodów Rosjan czy dostaw gazu.
    * Nam się sypie sieć energetyczna i to tragicznie.
    * Nasze elektrownie są przestarzale i na węgiel.
    * Za cholerę nie wychodzi nam kooperacja z państwami transgranicznymi,
    * Nie mamy łączy energetycznych (elektrycznych i gazowych) z siecią europejską,
    * Jesteśmy nie energooszczędni,
    * Nie umiemy sobie poradzić z energią odnawialną.
    * Dyktat związków górniczych i górniczego lobby niweluje jakiekolwiek przestawianie się na alternatywne źródła energii,
    * upolitycznienie polityki energetycznej do granic absurdu, fobie antyrosyjskie i antyniemieckie przysłaniają zdrowy rozsądek i pragmatyzm.
    I tak dalej i tak dalej.
    Premier Pawlak zabrał się za tę stajnie Augiasza, ale to praca na pokolenia, by z głowy postawić na nogi.

  30. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofia:

    Z wypowiedzi p.Wypycha wynika ze nie zostal zrozumiany.
    Wczesniej opinia publiczna nie rozumiala tylko samego prezydenta.
    Dzis niezrozumiale wypowiadaja sie i jego urzednicy.

    Wniosek pierwszy; mamrotanie jest zarazliwe.

    Wniosek drugi: czas sie zaczac bac, boo jak p.Kaczynski wsiadzie do
    samolotu JASZCZOMP i ruszy na Katyn to tylko pierze bedzie fruwac..

    Wniosek trzeci: najwyzszy czas kartke do urny wrzucic.

    Reasumujac rzucam haslo wspolzawodnictwa obywatelskiego:
    Najwyzsza miara patriotyzmu roku 2010 bedzie wrzucenie swego glosu w pierwszej godzinie glosowania.
    Za Wincentem Pstrowskim zawolam: Kto da wiecej niz ja?!

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  31. Andrzej napisał(a):

    W prezydenckiej kancelarii rzeczywiście mają epidemię szaleństwa. Daniel Passent na swoim blogu zwrócił uwagę na wywiad z Waszczykowskim.
    http://www.polskatimes.pl.....material_1

  32. W.Kuczyński napisał(a):

    Andrzej,
    ten Tronin jest ignorantem. Wszystkie kraje pokomunistyczne przezyly tzw. kryzys transformacyjny niezalezny od polityki ekonomicznej prowadzonej w danym kraju. Dlaczego tak sie stalo wyjaśniłem 16 lat temu, tutaj:

    http://kuczyn.com/papers/.....051010.pdf

    Polskie załamanie o 18 % było najmniejsze i trwalo najkrócej ze wszystkich krajów pokomunistycznych, skończylo sie w polowie roku 1992 a w niektóreych trwało aż do początku tego wieku. Juz samo niedostrzeżenie tego dyskwalifikuje tego gościa.

  33. Andrzej napisał(a):

    ten Tronin jest ignorantem
    Może jest ignorantem, a może doskonale wie że „to lipa, ale idzie w to, bo ciemny lud to kupi” ;)

  34. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „…a jak mieli tego “Ghost Writera” zatytułować? Prawidłowo byłoby “Murzyn”, ale to niepoprawne politycznie…”.
    .
    Mieli „Ghost Writer” oczywiście, chyba że film o takim tytule już istnieje, czego nie wykluczam. Znów Pawle nie czujesz językowego bluesa. „Murzyn” w języku polskim oznacza jakąś formę wykorzystania, natomiast Ghost Writer zakłada aspekt techniczny – to facet, który „w tle” pisze książkę. Rzadko kiedy znana postać jest w stanie sama cokolwiek napisać, a co dopiero książkę, więc robi to zwykle dobrze opłacany specjalista. Wesoły Romek nakręcił podobno gniota, a tytuł swoja gniotowatością jakby to podkreśla, choć pewnie nie takie były intencje pomysłodawców polskiego tytułu. Nagroda berlińska niczego tu nie zmienia, Złotego Lwa ma przecież film turecki! U nas też się tak odbywa, ITI nagradza Polsat, później Polsat Nagradza ITI, tak czy owak „złotym” czy „srebrnym” dziennikarzem zawsze zostaje ktoś z Agory lub wybitny prezenter T. Lis, też z okolic Agory. :)

  35. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    „Jakby nie można było od razu podać linku…”.
    .
    Do przewijania tekstu używa się rolki w myszy. :)

  36. jasnaanielka napisał(a):

    # Mawar – 19:40
    Do przewijania tekstu używa się rolki w myszy. :)
    #
    #
    Sama nie wiem, jak ja ci się odwdzięczę za praktyczne rady, pomocne w korzystaniu z komputera. To ty nauczyłeś mnie jak się robi linki, za co jestem ci niezmiennie wdzięczna :) a dziś kolejny raz wyciągasz do mnie rękę i już wiem, jak skorzystać z myszki komputerowej.
    Wdzięczność moja nie ma granic :D
    Dziękuję!!!

  37. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawarze, czy ty naprawdę nie potrafisz się powstrzymać od wymądrzania się przy każdej, najdrobniejszej nawet okazji? Jest to cokolwiek śmieszne.

  38. W.Kuczyński napisał(a):

    Modlitwa Sw. Tomasza:

    „Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, ze muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

    Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, ze chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.

    Wyzwól mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy.

    Użycz mi chwalebnego uczucia, że czasem mogę się mylić. Zachowaj mnie dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać”.

  39. Paweł Luboński napisał(a):

    Panie Waldemarze, piękne i stosowne! To jest autentyczny tekst św. Tomasza z Akwinu?

  40. Mawar napisał(a):

    Minister W. Kuczyński napisał: „Bezpieczeństwo energetyczne to jedna z prawicowych szajb osnuta na tle problemu gazu z importu, który w naszym bilansie energetycznym ma kilka procent”.
    .
    A dokładnie to jest 9 proc. ale jeszcze trzeba dodać, import ropy (ok. 150 mln baryłek rocznie) z tego samego kierunku – wschodniego. Jak dobrze, że Pan Minister już na emeryturze i nie rządzi w tym kraju. Proszę jeszcze mieć na względzie, że powoli stajemy się importerem węgla netto, a elektrowni jądrowych jeszcze nie zbudowaliśmy – to perspektywa minimum 10 lat. Tereny, gdzie są perspektywicznie bardzo duże pokłady węgla brunatnego powoli są urbanizowane (Lubin, Gubin), więc w przyszłości budowa kopalni będzie tam problematyczna. W 2009 roku brakowało nam nieco ponad 2 mld m3 gazu, a przez Polskę Gazprom tłoczy ok. 30 mld m3 gazu rocznie do Niemiec, a w całej Europie w tym roku gazu było w nadmiarze. Pan Minister musi dobrze pamiętać co mówili jego przyjaciele z SLD, kiedy w 1993 r. podpisywano umowę o budowie gazociągu jamalskiego. Mówili, że daje to nam gwarancję bezpieczeństwa gazowego. I co? Ano nic, matrix III RP, jak zwykle. Saryusz-Wolski przytomnie zwrócił uwagę, że UE zaczyna się na Bugu, a nie w Mallnow, gdzie Niemcy odbierają gaz z Jamału. Okazało się, że firmy niemieckie (Rurgas, Wintershall) wbrew prawu europejskiemu faktycznie współpracowały z Gazpromem po to by polscy negocjatorzy rozmawiali z Gazpromem z pistoletem przy skroni. O tym warto dyskutować zamiast wciskać żałośnie naiwną euro-propagandę.
    .
    „Prawica szczególnie ta bardzo wywijająca flagą biało-czerwoną musi mieć wrogów na prawo i lewo bo inaczej usycha z politycznego głodu. Nie ma nic do zaproponowania oprócz obrony przed wrogami”.
    .
    Pan Minister też wywija sztandarem, tyle że z gwiazdkami, ale trudno powiedzieć: z wyrachowania czy naiwności? I oczywiście też ma wrogów (kaczyzm) i nie ma niczego do zaproponowania (prócz obrony przed wirtualnym kaczyzmem). Prawica przynajmniej nie ma złudzeń i nazywa rzeczy po imieniu, nie oszukuje siebie i innych. Przecież nawet uwielbiany przy Pana Ministra Antykaczy Tusk nadal buduje gazoport w Świnoujściu. Może i on ma jakąś kaczystowska fobię antyrosyjską i nie lubi Gazpromu?

  41. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Panie Waldemarze, piękne i stosowne! To jest autentyczny tekst św. Tomasza z Akwinu”?
    .
    To twoje zdanie własnie egzemplifikuje uwagę Pana Ministra. Dobrze wiadomo, że autorem tych słów jest św.Tomasz z Akwinu, a nie np. św. Tomasz Apostoł, Pan Minister nawet nie musiał tego zaznaczać jak to zrobiłeś ty w swej gorliwości. :)
    .
    PS. Traktuj ten wpis jako rodzaj metajęzyka, bo inaczej i on by podlegał pod jurysdykcję uwagi Pana Ministra.

  42. Zofia napisał(a):

    Smutna wiadomość…
    W niedzielę we wrocławskim szpitalu zmarł polski inżynier, elektronik i informatyk, twórca pierwszego polskiego mikrokomputera K-202 Jacek Karpiński.
    Miał 83 lata.
    R.I.P.

  43. Zofia napisał(a):

    Mawar
    jak podano w miniony czwartek w Lubminie – W 2009 roku Gazprom wyeksportował do Niemiec dokładnie – 31,6 mld m3 gazu.

  44. Zofia napisał(a):

    Mawar
    jest odkrywczy i twierdzi:
    (…) „Rzadko kiedy znana postać jest w stanie sama cokolwiek napisać, a co dopiero książkę, więc robi to zwykle dobrze opłacany specjalista”.
    ***
    Ciekawe kogo to Mawar ma na myśli….

  45. Mawar napisał(a):

    Krasnodębski snuje rozważania – oczywiście całkowicie niesłuszne i błędne – w jakim kierunku może dryfować PełO: „Wariant meksykański. Premier ma być jednocześnie przywódcą partii, która w zasadzie jest szerokim frontem jedności narodowej. Wracamy do tak pożądanego w początkach III RP wariantu meksykańskiego. W Platformie mogą się przecież zmieścić nie tylko

    Radosław Sikorski, Władysław Bartoszewski, Danuta Hübner, ale i Wojciech Olejniczak, w zasadzie także Włodzimierz Cimoszewicz, a może nawet Jerzy Szmajdziński.

    Sympatyzują z nią i Lech Wałęsa, i generał Jaruzelski, Janina Paradowska i biskup Gocłowski, Daniel Passent i Tomasz Wołek. Nie jest to partia mająca stałą tożsamość ideową. W Polsce uchodzi za liberalną, w Unii za chrześcijańsko-demokratyczną. Nie jest też ani lewicowa, ani prawicowa. Jest taka, jak potrzeba – w zależności od okoliczności. Niewątpliwie jej kwintesencją stał się Janusz Palikot. Jest on tak charakterystyczny dla Polski PO jak Żyrinowski dla Rosji lat 90., Lepper dla III RP, a Nikodem Dyzma dla Polski międzywojennej. Ucieleśnia jej prawdziwe aspiracje kulturowe i modernizacyjne, jej wyobrażenie o dobrym smaku i intelektualizmie. Jest też symbolem organicznych związków tej partii z biznesem – nie mniej niż Mirosław Drzewiecki. Proponowana przez PO zmiana systemu finansowania partii umożliwiłaby legalną kapitalizację tych związków i zapełnienie kasy partyjnej bez uciążliwego pośrednictwa studentów i emerytów”.
    .
    http://www.rp.pl/artykul/.....IV_RP.html

  46. Mawar napisał(a):

    „W niedzielę we wrocławskim szpitalu zmarł polski inżynier, elektronik i informatyk, twórca pierwszego polskiego mikrokomputera K-202 Jacek Karpiński”.
    .
    Zawodowo zlinczowany przez PRL. Jedna z wielu ofiar komunizmu.

  47. Zofia napisał(a):

    Mawar
    ośmielam się zwrócić Ci uwagę, że Rosjanie i Niemcy współpracują na płaszczyźnie energetycznej ponad 35 lat.
    I przechwalają się tym faktem przy byle okazji, w miniony czwartek, w Lubminie – także.
    My w UE jesteśmy 5 rok, a z PRL wyszliśmy 20 lat temu.
    Jak widzisz współpracowali kiedy istniało ZSRR, PRL oraz Niemcy podzielone na NRD i RFN.
    Ustroje się pozmieniały, rozpadł się Związek Radziecki a Niemcy połączyły i runął mur berliński, a oni jak współpracowali, tak współpracują.

  48. Mawar napisał(a):

    Zofia
    (…) “Rzadko kiedy znana postać jest w stanie sama cokolwiek napisać, a co dopiero książkę, więc robi to zwykle dobrze opłacany specjalista”.
    ***
    Ciekawe kogo to Mawar ma na myśli….
    .
    Nie tylko Wałęsę.

  49. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Ośmielam się zwrócić Ci uwagę, że Rosjanie i Niemcy współpracują na płaszczyźnie energetycznej ponad 35 lat”.
    .
    Ale i wcześniej było co nieco tej współpracy, nieprawdaż: Rapallo (1922), pakt Ribbentrop-Mołotow (1939) , żeby ograniczyć się do ostatnich stu lat. Jeśli piszesz o ostatnich 35 latach to zapomnij o DDR, bo jej stosunki z CCCP nie były partnerskie tylko wasalne. Ciekawsze były stosunki sowiecko-zachodnioniemieckie. W drugiej połowie lat 70. już był praktycznie dogadany gazociąg z Syberii przez Polskę do RFN. Na przeszkodzie stanęła likwidacja „Solidarności” i związane z tym późniejsze sankcje amerykańskie. Niemcy niechętnie, ale musiały się podporządkować, jednak Schmidt nie ukrywał z tego powodu irytacji i niechęci do „Solidarności”. To także wyjaśnia całkowitą niechęć Rosji do interwencji w Polsce w 1981 r. Rosjanie już wówczas mieli w głowie gazowe eldorado, a i później starali się nie przeginać sądząc, że może ten kontrakt da się jakoś przeforsować. Dało się, ale dopiero po zmianach geopolitycznych pod koniec lat 80. Decyzja Reagana o sankcjach w 1982 r. generalnie bardzo Polsce pomogła, mimo że – zdaniem Urbana – masowo padały nam kurczaki pozbawione amerykańskiej paszy . :)

  50. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    mawar:

    jacek karpinski ofiara komuny? Przeciez cale zawodowe zycie, wszystko za co go powazamy powstalo w PRL.

    Co do wspolpracy energetycznej Rosji z innymi krajami to Polska wydaje sie miec tu szczegolnie dluga i piekna karte; nie byloby rozwoju mego kraju (PRL/ II RP bez surowcow energetycznych z Rosji).

    I jeszcze ciekawsze: czy wiedzac ze problemy z rozliczeniami dostaw ropy/gazu z Rosji na Ukraine i Bialorus moga rzutowac na dostawy tychzesamych surowcow z tego samego zrodla do Polski nie chialby pan by rzeczone dostawy odbywaly sie bezposrednio- z pominieciem tranzytu przez Ukraine i Bialorus?
    Jesli tak to czemu pretensje o Nordstream?

    m@B

  51. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    zechciej zauważyć, ze ja piszę o współpracy energetycznej.
    Masz jakiś śmietnik w mózgu, wszystko Ci się kojarzy z jednym.
    Umiesz do tematu podchodzić ździebko inteligentniej?
    Piszesz:
    (…) Rosjanie już wówczas mieli w głowie gazowe eldorado, a i później starali się nie przeginać sądząc, że może ten kontrakt da się jakoś przeforsować. Dało się, ale dopiero po zmianach geopolitycznych pod koniec lat 80. Decyzja Reagana o sankcjach w 1982 r. generalnie bardzo Polsce pomogła…
    *
    Możesz mi wyjaśnić w czymże pomogły Polsce sankcje Regana?
    Oczywiście rozmawiamy o współpracy rosyjsko-niemieckiej na płaszczyźnie energetycznej.

  52. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    „już był praktycznie dogadany gazociąg z Syberii przez Polskę do RFN. Na przeszkodzie stanęła likwidacja “Solidarności” i związane z tym późniejsze sankcje amerykańskie. ”

    Sankcja nalozone na kogo? na PRL? Co mialy do nich Sowiety?Jak w swietle tych sankcji mailo wygladac puszczanie gazociagu przez PRL ? W ramach rzeczonych sankcji zakazana byla wspolpraca rosyjsko niemiecka? Jest pan tego pewny?
    Boo to ze PRL nie musialoby formalnie uczestniczyc w tym projekcie to chyba oczywiste?
    Gdyby jednak komus ten tranzyt przez PRL zawadzal to przeciez mogl isc przez Czechoslowacje.
    czemu wiec pisze pan takie androny?

    „Niemcy niechętnie, ale musiały się podporządkować, jednak Schmidt nie ukrywał z tego powodu irytacji i niechęci do “Solidarności”.”

    Niechec p.Schmidta do Solidarnosci to male miki przy niecheci p.Reagana; wiedzac(od p.Kuklinowskiego) o dacie wprowadzenia stanu wojennego nawet slowem sie nie zajaknal by rzeczona Solidarnosc ostrzec.

    ” To także wyjaśnia całkowitą niechęć Rosji do interwencji w Polsce w 1981 r. Rosjanie już wówczas mieli w głowie gazowe eldorado,”

    Upadek PRL, na jaki zanosilo sie wraz z rozwojem „solidarnosci” oznaczal rozpad pojaltanskiej rownowagi sil w Europie. Zechcialby pan napisac ktory z sowieckich liderow w roku 1981 wyzej stawial kokosy za gaz niz geopolityczna pozycje ZSRR?
    Brezniew? Andropow? Kulikow? Czernienko? Suslow?
    Jesli nie to czemu pisze pan takie glupoty?

    m@B

  53. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    moj ostatni komentarz do towarzysza niedoli w rachunkach- p.Mawara.

    m@B

  54. Andrzej napisał(a):

    Coś o rzetelności Gazpromu.
    http://www.rp.pl/artykul/....._gazu.html

  55. Andrzej napisał(a):

    I nowe światło na lansowany przez Zofię podział Europy na starą i nową:
    http://konflikty.wp.pl/ka.....caid=19af7

  56. Andrzej napisał(a):

    jacek karpinski ofiara komuny? Przeciez cale zawodowe zycie, wszystko za co go powazamy powstalo w PRL.
    Z biografii Jacka Karpińskiego:
    „Mimo sukcesów konstrukcyjnych Karpiński był cały czas szykanowany przez różne instytucje. Kierowanie produkcją K-202 powierzono mu jedynie z powodu nacisków Brytyjczyków. Ostatecznie został odsunięty od kierowania Zakładem Mikrokomputerów przy przedsiębiorstwie MERA, gdzie powstawały K-202. Produkcję samego mikrokomputera zarzucono, mimo że na taśmach czekało 200 nieskończonych modeli. Próby skopiowania jego konstrukcji nie powiodły się ani w kraju, ani w ZSRR. Konstruktorowi odmawiano wyjazdu za granicę.

    W 1978 Karpiński wyjechał do Warmii, gdzie pod Olsztynem zajął się hodowlą drobiu i trzody chlewnej. W 1981 władze nie zgodziły się na objęcie przez niego stanowiska dyrektora ani przedsiębiorstwa MERA ani Instytutu Maszyn Matematycznych.”
    http://pl.wikipedia.org/w.....i%C5%84ski

  57. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Andrzej: CZEMU wladze sie nie zgodzily?
    Dlatego ze szykanowaly p.Karpinskiego czy moze dla tego ze on na dyrektora panstwowego przedsiebiorstwa sie nie nadawal?
    Sam tego nie wiem, z notki w wikipedii tez nie wynika.

    Wiem ze w latach 70 byl osoba publiczna-pisano o nim i jego pracy (w superlatywach)rowniez w komuszej prasie -Polityce, Zyciu i Nowoczesnosci…

    Doszedl do jakiegos etapu ( w PRL), potem wszysko sie zalamalo.
    Czemu, boo jakis sens musial tego byc.

    czemu przerwano produkcje mikrokomputerow?

    Jesli brak odpowiedzi na te pytania to trudno pisac ze go szykanowano.

    pozdrawiam

    m@B

  58. Mawar napisał(a):

    Zofia
    Piszesz: (…) Rosjanie już wówczas mieli w głowie gazowe eldorado, a i później starali się nie przeginać sądząc, że może ten kontrakt da się jakoś przeforsować. Dało się, ale dopiero po zmianach geopolitycznych pod koniec lat 80. Decyzja Reagana o sankcjach w 1982 r. generalnie bardzo Polsce pomogła…
    *
    Możesz mi wyjaśnić w czymże pomogły Polsce sankcje Reagana?
    .
    Komunizm szybciej w Polsce upadł, to mało? Skończyło się dodatkowe zasilanie niewydajnej gospodarki planowej, rządy wojskowych w stanie wojennym dopełniły reszty. Sankcje Reagana z początku 1982 r. to był zaledwie pieszczotliwy wstęp, a i tak niektóre kraje europejskie chciały je rozwodnić lub zignorować. Z punktu widzenia logiki zimnej wojny skuteczniejsze było embargo na technologie o znaczeniu strategicznym (np. do poszukiwań i eksploatacji surowców energetycznych, w tym rury bezszwowe itd.), ale też warto pamietać o COCOM – Coordinating Committee for Multilateral Export Controls. To oczywiste, że w latach 80. kontrakt gazowy z sowietami Niemcy Zachodnie mogłyby zawrzeć raczej separatystycznie i po przejściu na pozycje faktycznie antyamerykańskie, co opłacać im się z pewnością nie mogło. Pomijając już fakt, że wówczas zaawansowanymi technologiami do ekspolatacji surowców energetycznych w trudnych warunkach dysponowały firmy amerykańskie lub brytyjskie. Dlatego nie jest przypadkiem, że rura jamalska powstała dopiero w latach 90. Mówiąc obrazowo, gdyby Niemcom pozwolono wówczas podać kroplówkę komunizmowi to i Niemcy czekałyby na zjednoczenie znacznie dłużej, bo komunizm dłużej by dogorywał.

  59. Mawar napisał(a):

    Andrzej,
    podziwiam cię za cierpliwość w tłumaczeniu różnym gamoniom rzeczy oczywistych.
    Jeśli chodzi o Karpińskiego, to on był jednym z lepszych przykładów, że komunizm zbudowany był na autodestrukcji. System, który przegrywał technicznie i cywilizacyjnie z Zachodem (wszystko miał gorsze – od nocnika do sputnika) jednocześnie niszczył wybitnego informatyka i jego pomysły. A robił to w chwili, gdy rodząca się komputeryzacja decydowała o przyszłości technicznej i militarnej świata na najbliższe dziesięciolecia. To urasta to rangi symbolu.

  60. Mawar napisał(a):

    Andrzej
    „Coś o rzetelności Gazpromu”. (dalej link).
    .
    Ja jednak przypuszczam, że Gazprom już wie co się święci i nie będzie zbyt zaciekle walczył o Kowyktę. To tylko złoże, duże, ale wymagające ogromnych nakładów i czasu. Złóż jest w Rosji sporo, problem w środkach i technologiach na ich uruchomienie i przesył. No a później w perspektywie jawi się bariera popytu przy rosnącej produkcji światowej. Ciekawe informacje są bowiem z amerykańskiego rynku gazu.
    Tytuł może przesadnie sensacyjny: „Amerykanie wygazują Rosję”, ale jest coś na rzeczy. Jest faktem, że Stany Zjednoczone właśnie przestają importować gaz i już teraz są jego największym światowym producentem. Dla cen światowych, w tym LNG, ta informacja to prawdziwy cymes.
    .
    http://niezalezna.pl/arti.....w/id/30920
    .
    Nawiasem mówiąc, to może być odpowiedź na pytanie, dlaczego Rosjanom aż tak bardzo zależało na podpisaniu tak długiego kontraktu z PGNiG, do 2043 r. No i dlaczego im tak łatwo poszło w tych negocjacjach. Pisałem o tym wyżej.

  61. Indoor napisał(a):

    Jacka Karpińskiego komuna załatwiła, bo komuna była zła. Komuny nie ma. Oczywiscie mozna rozzpamietywać własne NIESŁYCHANE bohaterstwo w obalaniu komuny i wówczas oczywiście im kto bardziej we własnym mnienaniu obalał tym bardziej byla grożna czego dowodem w pierwszym półroczu każdego roku jest tragicznie zmarły krakowski student zamordowany bestialsko przez SB Stanisłam Pijas zaś w drugim półroczu Jerzy Popiełuszko. Ja słyszałem nawet, że niektórzy politycy to wynik zbrodniczych eksperymentów medycznych komuny. Ale nic z tego nie tłumaczy dlaczego załatwiono i to na amen Karpińskiego w III RP?

  62. Indoor napisał(a):

    Ja miałem dwa świetne pomysły w III RP które zostały zrealizowane i weszły w produkcję, w zasadzie oba padły na tym, że rynek polski okzał się tak mały, że mimo iż urządzenia były rewelacyjne to produkowano ich w tak mikroskopijnej skali, że nie zarobiły nawet na koszty uruchomienia produkcji. Mimo iż w swoim czasie obiektywnie biorąc wyprzedzały wszystko co na świecie wówczas istniało i producenci którzy wystartowały po dłuzszym czasie, ale za to na rynku globalnym, zarobiły i to krocie. To znaczy drugie urządzenie, bo pierwsze padło ofiarą standaryzacji – Duzi ogłosili standard, ale tak ambitny, że do dziś zgodnego ze standardem urzadzeń tego typu nie ma, a produkcję niestandardowych zaniechano.
    Jak miałem kolejny pomysł, to już od razu celowałem w globalny rynek i oczywiście okazało się, że 90 perocent odbiorców to USA, reszta rozproszona na całym świecie, od Australii przez Makau do Białorusi – poza Polską.
    Obecnie obmyślane SOBI jeszcze wedle innych zalożeń powstaje, poza tym, że celuje w rynek globalny to uwzględnia jeszcze kto ma pieniadze żeby takie coś kupić. Zobaczymy.

  63. Indoor napisał(a):

    Co ciekawe Wy w ogóle nie widzicie związku pomiedzy karierą Sobiesiaka a klęską Karpińskiego w III RP. A jest.

  64. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar: jest pan pewny ze sankcje wobec sowietow/ ograniczenia w transferze technologii byly skutkiem wprowadzenia w PRL stanu wojennego, a nie wejscia Ruskich do Afganistanu?

    W panskim wyobrazeniu „biznesowych” przslanek upadku komuny; nie ma rozwiazania chinskiego- pelny XIX wieczny liberalizm gospodarczy i minimalne zmiany polityczne.

    Jesli w taki „biznesowy’ sposob widzi pan sowieckich przywodcow w roku 81 to az dziwne ze komuna upadla.

    Prosze jeszcze zwrocic uwage ze ten „upadek” odbywal sie w calej Europie wschodniej wg porzadku w ktorym NAJPIERW byly reformy polityczne (demokracja, wolnosci obywatelskie) a dopiero potem te gospodarcze.

    Patrzac chocby na historie Chin, Korei Poludniowej,Malezji,Indonezji,Wietnamu, bez woli zmian politycznych ze strony liderow (tu ZSRR i PRL) ustroj polityczny krajow Europy Wschodniej moglby trwac i do dzis.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  65. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    miało być o energetyce a nie polityce. Prosze na temat.

  66. Paweł Luboński napisał(a):

    Moim zdaniem wyobrażenia, że genialne konstrukcje Karpińskiego, wyprzedzające – jak pisze dziś Bratkowski – zachodnią myśl techniczną o półtora roku (sic!), uczyniłyby z Polski potęgę komputerową, gdyby go nie stłamsił wredny komunizm, to jeden z wielu przykładów narodowej megalomanii. Wybitny wynalazca może się trafić w każdym kraju, ale żeby jego dzieła przyniosły znaczące owoce, potrzeba czegoś więcej. Nie tylko dobrego ustroju, ale i odpowiedniego poziomu cywilizacyjnego, dobrej infrastruktury, współpracowników zdolnych rozwijać i wdrażać idee geniusza, handlowców umiejących je sprzedać, gotowego do inwestycji wielkiego kapitału. Wtedy tego wszystkiego w Polsce nie było, a i dziś mogłyby być trudności. Twierdzę, że nawet gdyby Karpińskiemu ówczesne władze nieba przychyliły, to i tak niewiele by z tego wyszło.

  67. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Dobrze wiadomo, że autorem tych słów jest św.Tomasz z Akwinu, a nie np. św. Tomasz Apostoł.”
    .
    No widzisz, Mawarze, wszyscy wiedzą, co to za modlitwa, a ja pierwszy raz się z nią zetknąłem. To kolejny dowód na to, o ile jesteś ode mnie mądrzejszy.
    Żeby się zupełnie pogrążyć, dodam, że moja znajomość chrześcijańskich modlitw kończy się na zdrowaśce, ojczenaszu i wierzę w Boga.

  68. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Andrzej:

    cd rozmowy o szykanowaniu p.Karpinskiego.Zaznaczam ze opieram sie wylacznie na cytacie z wikipedii jaki pan podal.

    1.” Kierowanie produkcją K-202 powierzono mu jedynie z powodu nacisków Brytyjczyków.”

    Moze pan opisac jaka szykana jest to ze KONSTRUKTOR nie zostaje DYREKTOREM? Czy szykana jest gdy bezsprzecznie swietny zolnierz Rambo nie zostaje dowodca dywizji?
    Czy gdyby dzis p.Malysz zazadal stanowiska trenera reprezentacji w skokach to powinen je z miejsca dostac? Jesli nie to czemu oceniac historie p.Karpinskiego jako szykany?
    „Naciski” Brytyjczykow?
    Jakie musialyby byc przeslanki by szefowie p.Karpinskiego ulegli takim naciskom?
    Nie aby zrealizowanie projektu jaki prowadzil p.Karpinski?
    Jesli tak to gdzie tu szykanowanie?
    Moze casus ten opisuje co innego; niezdolnosc p.Karpinskiego do wspolpracy z innymi? a moze jego potrzebe dominacji, walke o stolki?

    2.”Ostatecznie został odsunięty od kierowania Zakładem Mikrokomputerów przy przedsiębiorstwie MERA, gdzie powstawały K-202. Produkcję samego mikrokomputera zarzucono, mimo że na taśmach czekało 200 nieskończonych modeli. Próby skopiowania jego konstrukcji nie powiodły się ani w kraju, ani w ZSRR. ”

    To jest bomba: czlowiek ktory pracuje/ dostaje wynagrodzenie za swa prace,wyniki tej pracy potrafi zwinac do kieszeni i zabrac tak ze nikt inny nie jest w stanie dokonczyc rozpoczetego przez niego projektu?
    Czyja wlasnoscia, w dowolnej firmie na swiecie-komuszej czy wolnorynkowej, sa wyniki prac konstruktora w niej zatrudnionego?
    Z tego co napisane p.Karpinski kwestionowal prawo jakie przysluguje pracodawcy.To jest oki? Gdziekolwiek na swiecie?

    I dalej:gdzie dokumentacja ktora na poziomie WDROZENIA (200 sztuk na tasmie!) musi byc kompletna?
    Produkcja stanela boo firma ja wstrzymala czy moze dlatego ze KONSTRUKTOR uzaleznil dalsze prace od tego czy zostanie dyrektorem?
    W jakim swietle cytat o niemoznosci wznowienia produkcji mikrokomputerow stawia p.Karpinskiego?
    Nie aby kogos kumu myli sie co jego a co firmy ktora go zatrudnia?

    Prosze teraz wejsc w polozenie dyrekcji firmy w jakiej pracowal p.Karpinski- powinna wchodzic z takim pracownikiem w uklady czy raczej podziekowac mu by ten nie zdewastowal wszystkiego co zdewastowac sie da?

    3.”Konstruktorowi odmawiano wyjazdu za granicę.”

    Ma pan osobe ktora zajmuje sie, ma efekty w obszarze najbardziej na swiecie zaawansowanej technologii. Odchodzi z firmy zabrawszy (w glowie) zasadnicze kwestie zwiazane z ta technologia.Paralizujac przy tym dalsze prace nad projektem.
    Jesli Amerykanie nie dozwalali na transfer takich technologii poza kraje z nimi sprzymierzone to czemu PRL mialoby zezwalac?
    I to w dodatku komus kto ostentacyjnie rozwalil projekt jaki prowadzil w polskiej firmie?

    „W 1978 Karpiński wyjechał do Warmii, gdzie pod Olsztynem zajął się hodowlą drobiu i trzody chlewnej. W 1981 władze nie zgodziły się na objęcie przez niego stanowiska dyrektora ani przedsiębiorstwa MERA ani Instytutu Maszyn Matematycznych.”

    W swietle tego co powyzej rok 1981 jawi sie jako rok totalnych nieporozumien- domagania sie rewindykacji praw jakie na to zupelnie nie zaslugiwaly. Szarlatanow i oszolomow jacy z poparciem „Solidarnosci” mieli byc rozwiazaniem na polski kryzys.
    Sam przypominam sobie informacje o listach podajacych rozwiazania jak zatamowac wyplyw gazu w Karlinie.
    Dobra wole a zaraznem durnote ludzi je obmyslajacych.

    Na podstawie notki z wikipedii NIE WOLNO twierdzic ze „dobrym” byl tu p.Karpinski a szwarccharakterem PRL. Slowo!

    Zaznaczam ze caly wywod oparlem na cytacie jaki pan podal.

    pozdrawiam

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  69. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    gwoli wyjaśnienia:
    * największym klientem Gazpromu na świecie nie są żadni Amerykanie ale RFN i ich zapotrzebowanie na gaz wzrasta.
    * technologie dla przemysłu wydobywczego naturalnych nośników gazu w trudnych klimatycznie strefach (ropa i gaz) Rosjanie czerpią przede wszystkim od Norwegów.
    Są stosowne umowy, porozumienia, kooperacje ect. razem budują i wydobywają.
    Platformy wydobywcze w strefach arktycznych, pływające, budują razem z Koreańczykami.
    Zechciej zauważyć, że Rosja ładuje olbrzymie pieniądze właśnie w technologie. A kooperuje z najlepszymi w danej branży. Jednocześnie szkoli własne kadry,wdraża własne pomysły innowacyjne, ładuje pieniądze w naukę, laboratoria, ośrodki naukowo-badawcze.
    Niedawno pisałam o rywalizacji systemów nawigacji satelitarnej: rosyjskiego GLONASS, europejskiego GALILEO, mających w tle amerykański GPS.
    GLONASS już działa, GALILEO w powijakach. GLONASS do końca tego roku, jak GPS będzie miał sieć satelitów o zasięgu globalnym.
    Stacje naziemne GLONASS są nie tylko w Rosji, stacje są na Ukrainie i w Niemczech.
    Kontrolą ruchu pojazdów przez system objęte są już Koleje Rosyjskie, pojazdy federalnych służb ratowniczych, policyjnych, urzędów, agencji i resortów federalnych. O wojsku nie wspominam, bo tam funkcjonuje od dawna.
    GLONASS używa się także do monitorowania zachowania się elementów wielkich obiektów inżynieryjnych, jak np.w moście przez Jenisej czy w moście między Władywostokiem a Ruską Wyspą.
    GLONASS aktualnie schodzi na poziom regionów i miast.
    Rosjanie stwierdzili, że wdrożenie systemu pozwoliło zredukować np. zużycie paliwa w pojazdach o 20%.
    Ciagle Mawar
    patrzysz na Rosją oczyma sprzed 20-30 lat. Ty się lepiej przyglądnij, jak ta Rosja wygląda dzisiaj i jak będzie wyglądała jutro.

  70. Zofia napisał(a):

    I jeszcze jedno,
    Mawar,
    Rosjanie np. w kooperacji z Niemcami przystąpili do gigantycznego programu poprawienia energooszczędności w małych miastach rosyjskich. Bo bo skoro Niemcy mają pozytywne wyniki, to należy z ich doświadczeń skorzystać.
    I o tym rozmawiano także m.in. w niemieckim Lubminie, tuż za polską granicą, w miniony czwartek.

  71. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    Gazprom musi mieć długoletnie kontrakty i stałych odbiorców, by panować wydobycie gazu ze złóż i budować sieć gazociągów. Inaczej wszelkie inwestycje można o kant stołu rozbić.
    To jest prawo logiki.
    Jak chcemy mieć Jarmał i utrzymywać go w należytym stanie technicznym, to gazociąg musi mieć zagwarantowaną „pracę”, czyli pracować na siebie.
    Niemcy z Jarmału niebawem przestaną korzystać, już w przyszłym roku.
    Gaz dla RFN i Europy popłynie Nord Stream’em.
    Polska z Nord Streamu zrezygnowała, łączy do europejskiej sieci gazowej – nie ma.
    Bo się na gazociąg bałtycki i kooperację rosyjsko-niemiecką śmiertelnie obraziła.
    Więc jak nie chce Polska korzystać z Nord Stream’u, ani nie ma zamiaru podłączyć się do europejskiej sieci gazowej – to został jej gazociąg jarmalski.
    I kto tu ma jakieś problemy i interesy?
    Na pewni nie Gazprom, ale Polska.
    Głupota kosztuje.

  72. Torlin napisał(a):

    Nie będę pisał o Św. Tomaszu, bo jestem niewierzący i się nie znam na świętych. Nie będę pisał o Karpińskim, bo czytałem o nim w tych czasach w „Życiu i Nowoczesności” i mało wiem. Powtarzanie ciągle tego samego o Gazpromie i Niemczech mnie już nudzi. Jedyna wypowiedź, która mnie naprawdę zastanowiła, to wpis Zosi z 17.55. Pisze tam Moja Bohaterka o alternatywnych (odnawialnych) źródłach energii, jak zwykle atakując Polskę za wszystko co jest możliwe. Pozostałe zarzuty są jak zwykle „wszystko jest źle”, ale część wymaga jednak sprostowania, właśnie o powyższych źródłach i o węglu.
    To są takie „zielone” argumenty, jak to Polska wspaniale by sobie radziła bez tych wstrętnych elektrowni węglowych i – nie daj Boże – tych okropnych atomówek. Prawda jest taka, że Polska nie ma najmniejszych szans na stworzenie liczących się odnawialnych źródeł energii (geotermalna, wodna, słoneczna, wiatru, biopaliwo, biogaz i biomasa). Na elektrownie wodne nie mamy szans, wiatry są u nas za słabe, w gruncie rzeczy musielibyśmy cały kraj pokryć wiatrakami i polami z odpowiednimi roślinami. Nie powstaną elektrownie na Bałtyku prądów morskich ani pływów. Na energię słoneczną nie mamy szans, jedyna właściwie do wykorzystania na dużą skalę pozostaje energia geotermalna, ale może ona służyć jedynie do ogrzewania, zamienianie jej na prąd elektryczny jest niewykonalne w Polsce, gdyż wymaga bardzo gorących źródeł, a takich u nas brak.
    W Polsce jeszcze długo będziemy się opierać na węglu brunatnym i – być może – na energii jądrowej. Wszystkie te pomysły alternatywne są fantastyczne lokalnie, z kilkuprocentowym wpływem na całość, ale NIEDOPUSZCZALNE JEST preferowanie na dużą skalę tego rodzaju propozycji energetycznych. Już małe elektrownie wodne zaczynają być kłopotem dla systemu wodnego w Polsce. O wiatraki rozbijają się ptaki, a pokrycie olbrzymich połaci naszego kraju jedynie roślinami jako biomasy zniszczy nasze środowisko naturalne.
    Ja wiem, że tania kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego niszczy również środowisko, ale muszę przyznać, że tworzone jest na terenach poodkrywkowych nowe środowiska rekultywacyjne.
    Nie mamy innego wyjścia, reszta to jest propaganda.

  73. Zofia napisał(a):

    Żeby nie było zaskoczenia, co Niemcy z Rosjanami budują tuz za polską zachodnią granica – przygotowałam materiał o budowie gazociągu OPAL.
    Są zdjęcia i różne wypowiedzi (żeby było wiadomo, jak wygląda pojmowane przez Niemców i UE bezpieczeństwo energetyczne).
    Material wisi na mojej stronie, wystarczy klinąć w imię.
    Miłej lektury
    Zofia
    PS.
    Ten gazociąg nie jest na papierze, ale się realnie buduje, jakby ktoś nie wiedział.

  74. Zofia napisał(a):

    Torlin,
    kilka km od Szczecina za zachód od granicy, stoją fermy wiatrakowe i energia z wiatru trafia do konsumentów, niedaleko też, w Ivenac (też Meklemburgia-Pomorze Przednie) mają energię z biomasy i słoneczna.
    Byłam tam póltora roku temu i widzialam na własne oczy:
    http://picasaweb.google.p.....opad2008R#
    Energetyka wiejska, odnawialna – jest pod koniec albumiku.
    Są samowystarczalni.
    Tam można, w Polsce – nie, a dlaczego Torlinie, zastanowiłeś się nad tym ?
    Warunki geograficzne takie same.
    Kukurydza czy inne „paliwo” dostępne.

  75. Paweł Luboński napisał(a):

    Zofio, a jaką część całkowitego zapotrzebowania Meklemburgii na energię zaspokajają te wiatraki czy ogniwa słoneczne? I skąd oni biorą prąd, kiedy przez kilka dni panuje pochmurna i bezwietrzna pogoda?

  76. Zofia napisał(a):

    Torlin
    Jeśli chodzi o wieś gminną Ivenac, to zaopatruje swoją gminę i 5 okolicznych w energię elektryczną i nie korzysta z sieci krajowej czy federalnej.
    Jest samowystarczalna na najbliższe 25-30 lat (tyle wynosi „‘żywotność” gazowni, potem trzeba ją zmodernizować”).
    Jeśli chodzi o energię odnawialną w Meklemburgii, to pisałam już o tym, masz tu szczegółowiej:
    http://sophico.blog.onet......10-01-21,n
    Obecnie ponad 20%, ale sprawdzę dokładniej.
    (…) Prezes Federalnej Agencji Ochrony Środowiska, Jochen Flasbarth, jest przekonany, że do 2050 r. prąd w Niemczech będzie produkowany tylko dzięki energii odnawialnej. Już teraz Niemcy udowodniły, że odnawialne źródła energii mogą w zasadzie bez przerwy pokrywać cały popyt na energię elektryczną.

  77. Zofia napisał(a):

    Paweł,
    jeśli chodzi o Ivanac – to ta wieś gminna i 5 okolicznych w ten sposób zaspokajają całkowitezapotrzebowanie na energię, nie korzystają z żadnej sieci energetycznej w Niemczech.
    Co do Meklemburgii, jest wiodącym w RFN landem korzystającym z energii odnawialnej. Sprawdzę, ale chyba ponad 20%.
    Pisałam o tym u siebie w blogu w styczniu:
    (…)
    Dzięki czołowej pozycji Niemiec w rozwoju technologii w dziedzinie energii odnawialnych Bonn będzie siedzibą oddziału Innowacji i Technologii nowopowstałej Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (International Renewable Energy Agency – IRENA).
    Przyjęcie w 2000 roku Ustawy o odnawialnych źródłach energii spowodowało w Niemczech boom w energetyce ekologicznej. Umożliwiła ona sprzedaż elektryczności ze źródeł odnawialnych do publicznej sieci energetycznej po długoterminowo gwarantowanej cenie za kilowatogodzinę.
    Zamiarem Niemiec było wtedy podwojenie udziału energii pozyskiwanej ze źródeł odnawialnych do 12,5 % do 2010 roku.
    Późniejsza nowelizacja prawa o energiach odnawialnych ograniczyła nieco dotowanie odnawialnych źródeł energii, co miało na celu zwiększenie konkurencji w sektorze energetycznym.
    Celem tej nowelizacji, jak stwierdzają niemieccy eksperci, jest podwyższenie do 2020 r. udziału energii odnawialnej do poziomu, co najmniej 20 % ogólnego zaopatrzenia RFN w energię elektryczną
    Jako odnawialne źródła energii niemiecka ustawa definiuje wykorzystywanie energii wody, wiatru, promieniowania słonecznego, energii geotermalnej oraz energii pozyskiwanej z biomasy
    Całkowity obrót energią ekologiczną i produkcji urządzeń do jej pozyskiwania – dały w 2007 roku ponad 25 mld euro. Najwięcej energii pozyskano z przetwarzania biomasy i z wiatru.
    W 2007 roku udział „zielonej” energii w łącznej produkcji energii wyniósł 14,2 procent, a rok wcześniej 11,7 procent.”

  78. maciek.g napisał(a):

    Życie wynalazców w PRL, nie było łatwe i to wcale nie z powodu prześladowania ich , lub celowego niszczenia przez rządzących, bowiem takich działań nie było. Zupełnie inny mechanizm niszczył te twórcze jednostki i wynikał wprost z systemu gospodarczego. Pieniądze były dawane przez rząd i kto lepiej potrafił je wyżebrać ten był górą. Ja już na tym blogu opisywałem historię mojego kolegi wynalazcy, który stawał na głowie by wdrożyć swój wynalazek. Zrezygnował gdy dyrektor od którego zależało wdrożenie w prywatnej rozmowie poinformował go dlaczego dla niego najgorsze by było wdrażanie jego wynalazku i że mu wszystko jedno czy wyleci za to że nie wdrożył czy za to że wdrożył.
    Niestety w tamtym systemie wdrażanie nowości i wspaniałych rozwiązań zwykle biło we wdrażających. Tylko zapaleńcy i entuzjaści mogli to robić , ale ich działania były zwykle nie na rękę dyrektorom i innym wpływowym ludziom , bo to był olbrzymi kłopot i mogły być duże dla nich problemy z dymisjami włącznie. Czasem udało się coś przepchnąć dzięki entuzjastom, ale najczęściej pomysły i inicjatywy topiono. Ustrój ma olbrzymi wpływ na gospodarkę i czasem wyzwala działania które twórcom ustroju nawet się nie śniły.

  79. Zofia napisał(a):

    Pawle,
    tu masz szerzej:
    http://docs.google.com/vi.....KREdzq5zng

  80. W.Kuczyński napisał(a):

    Link do rozmowy ze mną o planie Balcerowicza:
    http://wyborcza.pl/1,7551.....wicza.html

  81. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    maciek g.:

    „Niestety w tamtym systemie wdrażanie nowości i wspaniałych rozwiązań zwykle biło we wdrażających.”

    W kazdym ustroju wynalzaczosc jest konkurencja podwyzszonego ryzyka.Malo kto inwestuje w takie dziedziny, a jesli juz to oprocentowanie kapitalow, ubezpieczenie takich inwestycji jest bez porownania wyzsze niz w cokolwiek innego.Zgadza sie pan tu ze mna?

    Aby zobiektywizowac panskie twierdzenia ze PRL wzdragalo sie przed wprowadzeniem nowosci trzebaby sprawdzic jak mialy sie kwoty wyplacane wynalazcom/raqcjonalizatorom do calych kwot wydatkowanych na wynagrodzenia wtedy (za PRL) i wspoczesnie.

    Mozna tez sprobowac sprawdzic ilosc wynalazkow zarejestrowanych w urzedzie patentowym w kolejnych latach PRL i kolejnych latach III RP.

    Mozna tez sprawdzic ilosc wdrozen w jednym i drugim okresie.

    Dopiero po przedstawieniu takich danych mozna pisac uogolnienia jak te panskie. Oki?

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  82. Indoor napisał(a):

    Co do finansowania rozwiazań innowacyjnych moje trzy grosze. Ładnych kilka lat temu jak skonczyłem pisać takie oprogramowanie (może nie tyle ja sam ile mały zespól) i okazało się po pierwszych przymiarkach do sprzedazy, że zainteresowanie jest głównie ze strony duzych odbiorców (głównie wojsko i duże korporacje w USA) wpadłem na pomysł (zupełnie zresztą błedny jak się pózniej okazało) że od jednoosobowej firmy o nazwie PPU COSTAM z numerem mieszkania w adresie te duże podmioty nie zechcą kupić więc trzeba jakąś małą firmę skrzyknąć do dystrybucji. Jakoże finansowanie przedsięwzięcia do tego etapu wyczerpało moje mozliwości finansowe a kupować dopiero zaczęli podagałem z pewnym inwestorem, który notabene sam przyszedł takim hasłem, że on ma duzo pieniędzy a słyszał, że ja mam jakiś pomysł. Mówię mu o co chodzi, najpierw się napalił, później się wycofał tłumacząc powód w sposób nastepujący: „Panie! Jak ja kupię kukurydzę lub zboże jesienia, to mam 10-15% zysku wiosna. A jak nagle kasę potrzebuję, to zawsze mogę to zboże opchnąć, najwyżej tyle nie zarobię. A tu? Kasa ubywa, a zysk to kiedyś będzie albo nie będzie.” Chodziło zresztą o niewielkie pieniądze i wcale szczęście, że interes nie został ubity. Bo to jest rzeczywiście tak, że jest to ryzyko. Normalnie na świecie na tym etapie inwestycji uruchamiane są środki własne, rodziny. W Polsce tych środków brak. Może teraz jest nieco lepiej niż jeszcze niedawno. Późniejsze etapy inwestowania w przedsięwzięcia innowacyjne już są bardziej instytucjonalizowane i jest mnogość różnych scieżek, ale przez ten pierwszy etap przebrnąć się bardzo trudno.

  83. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor :

    mimo tylu slow nadal nie doszlismy do odpowiedzi na kwestie: zly byl dla p.Karpinskiego PRL czy moze odwrotnie p.Karpinski byl zly dla PRL?

    Z reszta dzisiaj to juz chyba nie ma znaczenia: odszedl juz p.Karpinski, odeszla i tamta Polska.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  84. Indoor napisał(a):

    Na pewno odeszła? PRL preferował oportunistów i ludzie idący pod prąd przebijali się duzym trudem. Trochę było to kwestia przypadku. Nie wiem czy na prawdę tak duzo się zmieniło. To jest też trochę kwestia jakości elit.

  85. dark side napisał(a):

    „I skąd oni biorą prąd, kiedy przez kilka dni panuje pochmurna i bezwietrzna pogoda?”
    To nie tak Pawle. Z moich doświadczeń wynika, że ktoś, kto produkuje energię z alternatywnych źródeł działa zazwyczaj w ramach istniejących sieci przesyłowych. Sprzedaje energię do sieci, gdy ma nadwyżkę, zaś pobiera (kupuje)kiedy ma niedobór. Sprawna sieć opiera się na dywersyfikacji źródeł. Im
    Dlatego trochę niedowierzam Zofii, gdy pisze, że jakaś niemiecka gmina odcięła się od sieci i rządzi się sama. Nie jest to całkiem niemożliwe, jedynie bardzo ryzykowne.
    Regulacjami prawnymi między producentami, dystrybutorami i odbiorcami energii , a także barierami administracyjnymi, jakie napotykają producenci energii z alternatywnych źródeł zajmuje się w EU Ener-Iure Project.
    http://eneriure.jrc.ec.europa.eu/
    W zakładce „Reports and laws” można znaleźć informacje, cenniki i przeczytać o zasadach jakie obowiązują w wymianie energetycznej.
    Moim skromnym zdaniem reforma energetyczna nie polega na tym, by poszczególne miejscowości się separowały od siebie, tylko, żeby w systemie większa część energii pochodziła ze źródeł odnawialnych.
    Jeszcze jedno: fotoogniwa (produkujące prąd- nie mylić z kolektorami słonecznymi podgrzewającymi wodę) działają niezależnie od pogody.
    Te technologie szybko się rozwijają. Starsze fotoogniwa były nowinką,swego rodzaju produktem luksusowym. Koszty zakupu się nie zwracały, jednak teraz są opłacalne i robią się coraz tańsze. W naszej strefie klimatycznej do ogrzewania budynku sprawdzają się też kolektory słoneczne oraz pompy ciepła, zwłaszcza, gdy ktoś mieszka nad wodą.

  86. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indooor: czemu twierdzi pan ze PRL preferowala oportunistow? to przeciez za jej czasow Polacy wykonali najwiekszy w swej historii skok kulturowy/cywilizacyjny. Czegos takiego w oportunistow sie nie dokona. No chyba ze w kinie moralnego niepokoju.

    Ktorykolwiek aspekt ludzkiej aktywnosci w PRL pan wezmie tam ludzie wybitni: nie duszeni za gardlo ale robiacy swoje: od medycyny po sztuke. Od sportu po nauke.

    Dosyc mnie uwiera branie „chadzania pod prad” za +ve. Dla mnie oznacza ono awanturnictwo i niezdolnosc przekonywania innych do swoich racji. Takie wady dyskwalifikuja nawet wynalazce masci na cellulitis.

    Teraz co do elit: naprawde one takie kiepskie?

    m@B

  87. dark side napisał(a):

    Jeszcze coś dla Torlina- niedowiarka w kwestii alternatywnych źródeł energii.
    http://www.cosmosmagazine.....clean-fuel
    Norweska stolica napędza autobusy miejskie ludzkimi odchodami. Statystyki są zachęcające. Na odchodach będzie jeżdzić w Oslo 350-400 autobusów. Podobno nie śmierdzą…
    Jedna osoba produkuje rocznie 8 litrów paliwa. 250.ooo ludzi może napędzać 80 autobusów na 100.ooo km. Gdyby dodamy do tego organiczną zawartość koszy na śmieci to aż strach pomyśleć do czego to dojdzie :)

    Autobusy już jeżdżą nie tylko w Norwegii, ale też w Szwecji, Francji, Niemczech. Technologia ponoć nie ma negatywnych stron- żródło wydaje się być niewyczerpalne :)

  88. Zofia napisał(a):

    Dark,
    to co napisałam o Ivenac i 5 okolicznych gmin – to informacje, jakie nam w czasie pobytu podały władze gminy i szefostwo landu.
    Gminy te nie korzystają z sieci, są samowystarczalne.
    One mają w Ivenac gazownię i lokalną elektrownie gazową, pracujące non stop i zaopatrzenie „paliwa” do niej też zapewnione.
    Co do paneli słonecznych, to mają one zdolność magazynowania energii, tak jak panele słoneczne na domach mieszkalnych. Widać im na ich potrzeby starcza.
    Mają sieć elektryczną i gazową, czy jest ona podłączona do krajowej lub federalnej nie wiem.
    Ale jak władze zapewniały cały czas – że gminy – nie korzystają z dostaw ani krajowych ani federalnych.
    Są całkowicie niezależne.
    W albumiku zdjęć, do którego podałam wyżej link – ostatnie 8 fotografii – to właśnie owa gazownia i inne urządzenia oraz panele słonecznę na zabytkowych spichlerzach.

  89. Zofia napisał(a):

    Dark,
    podałam też nieco wyżej link do raportu o niemieckiej energetyce odnawialnej (w języku polskim) rządu RFN.
    Poczytajcie sobie z Pawłem i Torlinem, tam jest wiele odpowiedzi na wasze pytania.
    Chyba rząd federalny Niemiec w tej materii jest bardziej kompetentny od nas.

  90. Zofia napisał(a):

    Dark,
    w tym raporcie (str. 10), o którym wspominam znalazłam taki zapis:
    (…) „W roku 2006 nastąpił w RFN przełom w wytwarzaniu energii elektrycznej z biogazu. Nastąpiło wielokrotne zwiększenie uzyskiwanej w ten sposób energii elektrycznej: z 3,2 do
    18,6 mld KWh.
    RFN jest największym wytwórcą biogazu w szczególności z odpadów
    gospodarstw domowych w całej Europie. W końcu roku 2007 działało tu 3.700 instalacji do wytwarzania biogazu o łącznej mocy 1.270 MW.
    Obecnie w Niemczech dominują mniejsze instalacje indywidualne, wznoszone na terenach rolniczych, jednak stopniowo wzrasta również zainteresowanie otrzymywaniem w ten sposób energii elektrycznej na skalę przemysłową.
    ***
    Jak widać w listopadzie 2008 była już taka instalacja gazowo-elektryczna zaspokajająca potrzeby Ivanec i 5 okolicznych gmin.

  91. dark side napisał(a):

    W jednym Zofia ma racje z pewnością. Nasz kraj bardzo mało inwestuje w odnawialne źródła energii. Nawet proste informacje na temat co wybrać z szerokiej oferty, tak by sięnajlepiej sprawdziło tam gdzie mieszkamy są trudno dostępne. Nie ma żadnej akcji promocyjnej, ani nawet informacyjnej. Przeciętny Polak bardzo mało wie na ten temat. Nie jestem pewna czy to celowa polityka oszczędnościowa, czy zwykłe zaniedbanie.

  92. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „…kilka km od Szczecina za zachód od granicy, stoją fermy wiatrakowe i energia z wiatru trafia do konsumentów …”
    .
    A jak nie wieje? To jest najmniej stabilny rodzaj energii powodujący perturbacje w sieci przesyłowej. Energia wytworzona musi być przesłana, jej nie da się przecież zmagazynować. W grę wchodzą dodatkowe duże koszty już na starcie w związku z budową elektrowni kompensacyjnej, najczęściej na gaz, bo łatwej do uruchomienia podczas ciszy. Poza tym fermy wiatrowe są uciążliwe dla środowiska (ptaki) i ludzi (hałas, zaburzenia krajobrazu). Fale dźwiękowe powodują u ludzi bóle głowy, nudności, napady paniki oraz zaburzenia pracy błędnika. Podobno już zdrowiej mieszkać przy lotnisku. Gminy tego nie chcą ze względu na turystykę i zablokowały już niejeden taki projekt. Atrakcyjnie to może wygląda jeden stary drewniany wiatrak, ale nie dziesiątki metalowych koszmarków. Nie wszystko należy imitować co robią w ponurej Meklemburgii lub w Danii. Na duńskiej prowincji raczej nie ma większej turystyki i dużego zaludnienia, tam się hoduje świnie pod świetny duński bekon, nie wiem, może wiatraki pozytywnie wpływają na jakość tamtejszej wieprzowiny? :)
    .

    „Tam można, w Polsce – nie, a dlaczego Torlinie, zastanowiłeś się nad tym ?
    Warunki geograficzne takie same.
    Kukurydza czy inne “paliwo” dostępne”.
    .
    Zanim Torlin się zastanowi trochę czasu upłynie. To znów ta sama naiwna, imitatorska i neoficka fantazja, wymachiwanie ekologiczną szabelką. Zrobiłaś bilans, ile by trzeba wytworzyć dwutlenku węgla, aby zebrać kukurydzę z jednego hektara? Chyba że masz zamiar robić to ręcznie, sierpem (a może i młotem)? A dodaj do tego koszt produkcji nawozów i zatrucie środowiska (wód i gleb), wszak będą to uprawy intensywne. Zdajesz sobie sprawę, że rośliny uprawne absorbują znacznie mniej dwutlenku węgla niż dziko rosnące? Zwykły ugór będzie tu bardziej wydajny. Jak ci się bilansuje ta twoja uprawa ekologiczna pod względem oddziaływania na środowisko? Przecież to już w ostatnich latach na świecie przerabiano, ale dla lewicowych ideologów nie ma to większego znaczenia. Ale pomyśl chociaż o twojej ojczyźnie, Rosji. Gdyby świat odszedł od ropy, gazu i przesiadł się na paliwa z kukurydzy, co by się stało z dawną ojczyzną proletariatu? :)

  93. Mawar napisał(a):

    Jeszcze o filmie „Towarzysz generał”.
    „… przywiezieni w sowieckich taborach, żeby zastąpić wyniszczoną prawowitą elitę kraju, ciągle żyją. Ich sukces w ukaraniu TVP za emisję filmu o Jaruzelskim „Towarzysz generał” dowodzi, że mają się dobrze w drugim i trzecim pokoleniu”.
    http://klopotowski.salon24.pl/

  94. Ewa-Joanna napisał(a):

    Wszelkie pomysly z energia odnawialna sa jeszcze w powijakach. Owszem, swietnie sie to sprawdza jako uzupelnienie w niewielkich gminach, czy tez jako dodatek do ogolnej produkcji energii, ale na wieksza skale jeszcze kosztuje za drogo. Dobrze jednak, ze sie nad tym pracuje.
    Moim zdaniem przyszlosc to mimo wszystko elektrownie jadrowe.

    Zofio,
    dlaczego ty sie dajesz Mawarowi podpuszczac? Przeciez o to mu chodzi, zeby rozmydlic to co masz do powiedzenia! Nie daj sie!

  95. Mawar napisał(a):

    E-J
    „Moim zdaniem przyszłość to mimo wszystko elektrownie jądrowe”.
    .
    Tu się zgadzamy, na kukurydzy długo nie pociągniemy. Nawet genetycznie zmodyfikowanej. :)

  96. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar masz moim zdaniem racje piszac o kosztach wyprodukowania energii ( Zrobiłaś bilans, ile by trzeba wytworzyć dwutlenku węgla, aby zebrać kukurydzę z jednego hektara? ) z biomasy. Mam wrazenie, ze jednak w tym wypadku nie oplaca sie skorka za wyprawke, przynakmniej przy obecnej technologii.
    A Dark napisala ci jak to dziala kiedy wiatr nie wieje. :)

  97. Ewa-Joanna napisał(a):

    Nie da sie ukryc, ze Australia moglaby jechac na energii slonecznej, bo slonca ci u nas dostatek. Ale nadal jest to dosc droga impreza, choc wode juz coraz powszechniej grzejemy sloncem. Ale taka bateria o mocy 1 W kosztuje okolo 8 tysiecy dolarow. Dla przecietnego odbiorcy skorka nie warta za wyprawke, poki nie spadna w cenie. A poniewaz potentatem w produkcji sa obecnie Chiny, to moze najpierw spadna, za to pozniej … hm…

  98. dark side napisał(a):

    E-J,
    Australia jest w porównaniu z Polską super-ekologiczna.

    Wy nawet odsalacie wodę elektrowniami wiatrowymi:)
    http://www.sydneywater.co.....alination/

  99. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno oraz cała Reszto –
    podałam (piszę to już trzeci raz) link do raportu nt. energii odnawialnej w RFN. W języku polskim, autorstwa władz federalnych.
    Przeczytajcie, wynotujcie co trzeba i z dysputą do ministra gospodarki RFN.
    Im się opłaca cała ta „green energy”.
    *
    Ewo-Joanno,
    daję się Mawarowi podpuszczać?
    Ależ ja z nim przecież nie dyskutuję, bo niby o czym mam z nim rozmawiać?
    Niczego nie dowiem od niego nowego, niczego nie nauczę, co najwyżej przeczytam jakiś stek bzdur wysunietych pod moim adresem.
    Ewidentnie szkoda czasu.

  100. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar:

    “… przywiezieni w sowieckich taborach, żeby zastąpić wyniszczoną prawowitą elitę kraju, ciągle żyją. Ich sukces w ukaraniu TVP za emisję filmu o Jaruzelskim “Towarzysz generał” dowodzi, że mają się dobrze w drugim i trzecim pokoleniu”.

    Mysli pan ze przemyslenia p.Klopotowskiego warte by je powielac?

    1. ktora to jest ta „prawowita elita kraju” ? Bohaterowie spod Zaleszczyk? A moze dzielna kadra policji sanacyjnej co to tlumnie granatowa policje zasilila? A moze to ci co w roku 1926 uznali ze Polakom nie niepodleglosc ale knut sie nalezy?
    A moze ci co 1/3 terytorium kraju traktowali jak ziemie podbite?
    A moze to te 200K ludzi co zgineli na skutek zbrodniczego rozkazu o powstaniu warszwskim?
    Prosze napisac o kogo tu chodzi boo wyobrazni mi nie staje.

    2.To nie TVP zostala ukarana: zwolniona ze swej funkcji zostala konkretna osoba: po to by jej osobistego bledu nie utozsamiac z cala instytucja.

    3.Fascynuje mnie hierarchizowanie drog do Polski; gorsza ta w sowieckich taborach nizli ta na spadochronie jako cichociemny czy dzialacz PPR? To podobnie jak u zarania II RP; Pilsudski wyslugujacy sie Austriakom lepszy od Dmowskiego wyslugujacego sie Rosjanom czy od Marchlewskiego wyslugujacemu sie bolszewikom?

    4.Fascynujacy tez podzial na lepszych i gorszych Polakow. Gorszych jeszcze w trzecim pokoleniu.
    W mej ocenie gruba kreska to zasada ustrojowa ktorej podlega i p.Klopotowski: linia ta w jego przypadku oddziela bezmyslnosc od polskosci.

    pozdrawiam bezsennie

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  101. Orteq napisał(a):

    Panie Ministrze,

    Powiedział Pan w wywiadzie w GW o ustaleniach Okrągłego Stołu
    :
    „to był miks złożony z wprowadzenia ułomnej gospodarki rynkowej przy poprawie warunków życia. Na papierze piękne, w praktyce zupa z arszenikiem. Najważniejszym środkiem miał być wzrost podaży! To była demagogia bo podaż rośnie wolno, a hiperinflacja błyskawicznie. Gospodarczy papier OS nadawał się do biblioteki. ”
    :
    Z całym szacunkiem ale nie wydaje mi sie, zeby to tak dokładnie było. Tam wyraźnie chodziło o Reaganomics czyli o Supply Side Economics. Czyli o tzw. ekonomię podaży.
    http://www.zgapa.pl/zgape.....5%BCy.html
    To nasze zafascynowanie Reaganem tak pięknie zaowocowało. I do dzisiaj, jak widzimy, owocuje tym samym niezrozumieniem pewnych rzeczy.
    :
    W Reaganomics nigdy nie chodziło o wzrost podaży per se. Jego twórcy, tacy jak Robert Mundell, twierdzili, że należy powrócić do kapitalizmu Adama Smitha tj.gospodarki rynkowej i wysokiej akumulacji, której źródłem były oszczędności. O zwiększenie podaży towarów na rynku w Reaganomics w ogole nie chodzi.
    :
    Przeobrażenie reaganowskiej ekonomii we wzrost podaży towarów na rynku to już tylko marzenia naszych populistów okragłostołowych. Marzacych o cudzie w polskiej gospodarce przelomu. Na czymkolwiek by ten cud nie miał polegac. Bardzo słusznie Pan zwraca na to uwage.
    :
    Bo im się wydawało, tym marzycielom przy stole bez kantów, że wystarczy taki wygibas z kategorii „Woodom economics” żeby dokonać w post-Rakowskiej Polsce cudu gospodarczego. A tak właśnie, woodoo economics, czyli szarlatanerią, niektórzy krytycy Reagana nazywali jego Reaganomics. Nawet jeszcze wtedy gdy zaczęła ona dawać pozytywne dla USA rezultaty w drugiej już połowie pierwszej kadencji prezydenta Reagana. Później wszystko się oczywiście zaczęło toczyć, swoim w ekonomii zwyczajem, w drugą stronę i w Ameryce. Ale tego już Okrągły Stół przewidzieć nie mógł bo to tylko był głupi mebel i nic wiecej. Więc zafascynowanie reaganowską woodoo economics wciąż trwało w Polsce roku Annus Mirabilis 89.
    :
    Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Tylko dlatego, że zbyt pochopnie, moim zdaniem, dostarczył Pan amunicji chłopaczkom wciąż walczącym z Okrągłym Stołem. Bo tak akurat w moim pojeciu wypadło, i to czarnym na białym, Pańskie zdanie
    :
    „Gospodarczy papier OS nadawał się do biblioteki.”
    :
    Panie Ministrze, z całym szacunkiem. Pańskie rozumienie ekonomii podaży spocznie chyba, podobnie jak wymieniony przez Pana cały okrągłostołowy papier gospodarczy, na tej samej połce w tej samej bibliotece.
    :
    Dodaje dla scisłosci, ze wcale nie jest to nic pejoratywnego. Albowiem na połkach biblioteki Kongresu USA spoczywa wszystko z całego swiata co uzyskało odpowiedni numer rejestracyjny.

  102. Torlin napisał(a):

    Już się szykowałem na ripostę, ale Nasza Przeurocza Australijka mnie wyręczyła. Naprawdę, kierunek jest słuszny i przyszłościowy, wykorzystanie słońca, wodoru, śmieci, ale dotychczasowe pomysły dobre są lokalnie, i przede wszystkim dotyczące ogrzewania. My ciągle mówimy o 4 – 6 %, a pozostało 94 – 96 %, szczególnie dotyczące energii elektrycznej. To mogą załatwić jedynie póki co wielkie elektrownie.
    Dark side!
    Czytasz mój blog, jesteś w blogu Pana Waldemara razem ze mną tyle czasu – i piszesz w kwestii alternatywnych źródeł energii – „dla Torlina niedowiarka”. No nie do wiary!

  103. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    ludzie, ktorzy przy Okrągłym Stole decydowali o zapisach gospodarczych, albo nie wiedzieli co to jest owa reagonomics (ja też nie bardzo wiem do dziś), albo nie bardzo wiedząc byli jej ideowo przeciwni. Atakujesz ludzi z pewnością Ewangelisty, opowiadając bajki. Nigdy nie pisałem i nie piszę z cenzorem w tyle głowy, że dam komus cos do ręki. Pisałem i dalej piszę to co uważam, albo nie piszę. Uwaga w wywiadzie o podazy nie ma nic wspólnego z reagonomics, lecz z trywialnym faktem, że wzrost podazy wymaga czasu czasem długiego a inflacja puszczona na żywiół rosnie bardzo szybko. Dlatego jeszcze nikt nie pokonał jej starając się zwiększyc podaż, trzeba zabrać część forsy i przymknać kanały ich wypływu. Proste jak kij.

  104. maciek.g napisał(a):

    Jestem ostatnio mocno zajęty więc nie odpowiadam natychmiast – przepraszam
    Panie Marcinie, nie wiem czy pan zna na czym polegała wynalazczość i projekty racjonalizatorskie w okresie PRL. Ja miałem z tym bezpośrednio do czynienia i kwoty wypłacane za racjonalizację nie mają się nijak do wdrażania nowoczesności i promowania postępu. Przykład – był problem z zapalaniem silnika w ciągniku, jeden z kierowników zaproponował zastosowanie skomplikowanego mechanizmu odprężającego silnik. Wprowadzono , trochę poprawiło, ale problem praktycznie pozostał , wprowadził więc ten pan tzw świece żarowe , pomogło. Mój kolega konstruktor po przeanalizowaniu zachodniej literatury i katalogów Boscha doszedł do wniosku że ciągnik wyposażono w zbyt słaby rozrusznik, i akumulator i przeforsował zmianę konstrukcji. Po wdrożeniu okazało się, że bez włączania świecy żarowej i odprężnika silnik zapalał w każdych warunkach. Pan kierownik który poprzednio wziął pieniądze za wprowadzenie odprężnika i świec żarowych natychmiast złożył wniosek na skasowanie w/w i znów wziął duże pieniądze za wniosek , bo oszczędności były duże. Kolega natomiast nie otrzymał nawet nagrody, bo to co zrobił leżało w jego obowiązkach służbowych.
    Jako konstruktorzy mieliśmy problem z racjonalizatorami proponującymi skracanie śrub –zwykle o 1 lub parę milimetrów. Wyliczali oszczędności materiałowe i nie można było przekonać dyrekcji, że powoduje to koszmarne problemy montażowe i naprawcze wiec musieliśmy się na te „ulepszenia zgadzać”.
    Zresztą najłatwiej było uzyskać pieniądze za projekt oszczędzający materiał, najtrudniej było go zablokować gdy było szkodliwe. Z powodu tej racjonalizacji często rosła usterkowość i pogarszała się jakość wyrobu . Przecież cena jako uzyskiwano za gotowy wyrób z żadnej mierze nie zależała od jego wartości rynkowej , a więc dyrekcja chętnie zgadzała się na zmiany pogardzające produkt, by wywiązać się z narzucanych przez Biuro Polityczne żądań zmniejszania materiałochłonności które były głównym kryterium i doskonale nadawały się do propagandy. Cwana dyrekcja często żądała projektowania z dużymi zapasami materiałowymi by potem brać premię za zmniejszanie materiałochłonności.
    I jeszcze jedno – żaden większy projekt racjonalizatorski nie przechodził jak nie dopisało się do niego ważnego człowieka z zarządy fabryki. Mógłbym pisać jeszcze dużo na ten temat , ale to wystarczy by udowodnić że pieniądze wydawane na racjonalizację nie miały nić wspólnego z postępem i poprawą jakości wyrobów.

  105. Indoor napisał(a):

    „Indooor: czemu twierdzi pan ze PRL preferowala oportunistow?” Bo według mnie tak było.

  106. Indoor napisał(a):

    „Teraz co do elit: naprawde one takie kiepskie? ” Tak. Pazerne, przekupne, aroganckie, nieproduktyne. Gdybyś zaś zapytał dlaczego tak pisze, to od razu odpowiem. Tak piszę, bo tak ja widze.

  107. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie ,
    Musi Pan brać pod uwagę, że w PRL’u nie było gospodarki rynkowej , a system nakazowo-rozdzielczy, co powodowało że decydenci inaczej podchodzili do ryzyka związanego z wdrażaniem wynalazków i nowatorskich rozwiązań. Na dodatek polityka decydowała o wszystkim i na dodatek była to polityka nie tylko biura KCPZPR, ale też ZSRR. Przykład – zablokowano nowatorsko zaprojektowaną „rodzinę” ciągników (rokująca b dobre perspektywy techniczno-ekonomiczne) w Ursusie, której wykonano już serię próbną , ponieważ podjęto polityczną decyzje budowy zakładu produkującego ciągniki dla całego RWPG i ktoś z góry zadecydował, że licencja będzie tu daleko lepszym rozwiązaniem (sądzę że decydowały korzyści związane z zakupem licencji z zachodu). Wbrew oporowi dyrekcji i załogi decyzje podjęto. Doprowadziło to do karykaturalnej rozbudowy zakładu (zabrano olbrzymie tereny pod nową fabrykę). Licencję kupiono – kupa ludzi jeździła na wycieczki do Anglii podczas gdy fachowcu opuszczali zakład. W rezultacie były same problemy – do produkcji docelowej nawet nie próbowano się zbliżyć. W rezultacie produkowano mniej ciągników niż przed decyzją o licencji , a koszty wzrosły niewspółmiernie. Nic dziwnego, że po okrągłym stole zakład padł i stał sie problemem dla władzy. Nikt nie chciał kupić spadku po zakładach i udało się sprywatyzować jedynie niewielka cząstkę. Jeszce do chwili obecnej nie udało się zagospodarować terenów po byłych zakładach.
    To tylko jeden przykład.
    Gdybyśmy dokładnie przejrzeli historię gospodarowania w PRL, to mielibyśmy potwierdzenie twierdzenia, że system taki nie ma prawa dobrze funkcjonować gospodarczo.
    W systemie rynkowym wdrażanie wynalazków i nowatorskich pomysłów też nie jest łatwe bo jest to zadanie obciążone dużym ryzykiem , ale zawsze znajdzie się ktoś kto zaryzykuje i niektórym się uda i pokażą, że ryzyko sie opłaciło, a to wpływa na innych

  108. maciek.g napisał(a):

    I jeszcze jedno liczna wniosków patentowych tez nie ma nic wspólnego z wdrażaniem wynalazków. Jak Pan może sprawdzić wdrożenia były rzadkością .

  109. Andrzej napisał(a):

    Zofia jak zwykle jest ślepa na jedno oko. Dla swojej jedynej słusznej tezy co chwila odsyła odsyła nas do dokumentu o energetyce odnawialnej Niemiec, w którym już na początku możemy przeczytać:
    Energetyka odnawialna w RFN bazuje na następujących źródłach energii: energii wiatru, energii słonecznej, energii rzek, energii geotermalnej i energii pochodzącej z biomasy.
    Łącznie miały one w roku 2008 7,1% udziału w zużyciu energii pierwotnej w RFN.

    za nic mając wyjaśnienia Torlina
    My ciągle mówimy o 4 – 6 %, a pozostało 94 – 96 %, szczególnie dotyczące energii elektrycznej.
    A już kompletnie przemilcza informację:
    Obecnie (tj. przełom 2007/2008 – dop. mój) wykorzystanie źródeł odnawialnych (energii wiatrowej, słonecznej, wodnej, biomasy) wynosi w Polsce ok. 7%
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....caid=19b1b
    :D

  110. maciek.g napisał(a):

    Odnośnie dyskusji o odnawialnych źródłach energii, to sprawa jest bardzo zawikłana i to głównie powodu znacznego wpływu polityki na te zagadnienia. Wiele instalacji powstaje dlatego bo są dopłaty , bo jest obowiązek odkupowania energi itd. Można sprawdzić ile kosztuje energia elektryczna produkowana z różnych źródeł w różnych krajach. Żeby nie naciski i decyzje polityczne nie powstała by większość tych inwestycji bo po prostu byłyby nieopłacalne. Obecnie sieci elektryczne są ze sobą połączone i łatwo jest kompensować lokalne braki i odbierać lokalne nadwyżki. Niemniej jednak większość specjalistów nadal twierdzi, że przyszłość leży w energetyce jądrowej. Obecnie jest wiele udanych prób budowy bezpiecznych siłowni jądrowych małej mocy niezagrażających środowisku. Co najważniejsze są to obiekty bez obsługowe i niewielkie. Wg mnie dobrze, że działania idą w rożnych kierunkach bo to co okaże się niewypałem po prostu zaniknie.

  111. Indoor napisał(a):

    Albo jak z poszukiwaniem gazu w gospodarce planowej. Plan określa się w metrach wierceń, zaś premia zalezy od wykonania planu. Jak nie trafią na złoże, mają szansę wykonać plan i dostać premie. Jak trafią na gaz, to mają przes..ne, bo na pewno planu nie wykonaja i mają po premii. Więc szukali tam, gdzie nic nie było. Na wszelki wypadek. Zawsze mozna było zwalać na ruskich. Gospodarka bezsensu.

  112. maciek.g napisał(a):

    Wreszcie miałem czas by przeczytać link podany przez Gospodarza do artykułu o wdrażaniu planu Balcerowicza. Przeczytałem też niewielka liczbę wpisów pod artykułem. Jak widać logika i ekonomia są obce większości. To, że inflacja zabija gospodarki nie trzeba odkrywać. Artykuł potwierdza informacje że nie było nikogo kto miał rozsądny i spójny plan i chciał go realizować. Jasnym jest też, że Balcerowicz miał wsparcie polityczne bo bez niego żaden fachowiec nic nie mógłby zrobić. Chwała więc Mazowieckiemu i ludziom przy nim skupionym za odwagę i logikę. Błędy były ale to w niczym nie umniejsza wielkości tego działania i jego sukcesu. Na szczęście nie próbowano dawać posłuchu takim ekonomistom jak Bugaj. Ja nie wiem jak inni , ale to co on wygaduje to jest zupełnie bez sensu.

  113. Torlin napisał(a):

    Dzięki Andrzeju i Maćku

  114. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Wreszcie zaczęła sie może dyskusja na temat wywiadu w GW.
    Tez przeczytałem wywiad i wypowiedzi na ten temat.
    Maciek ma rację,ale nie wtym ze wpisowicze nie maja pojęcia o logice i ekonomii .
    Maciek uważam ze chcial napisac że Oni maja bardzo krotką pamięć i widza to co chcieli widzieć.
    Ubolewania o rozkradaniu Polski
    A ja uważam że niektóre fabryki trzeba było dać zza darmo np. Star
    Moze mielibyśmy polska ciężarówkę tak jak to zrobili Czesi ze Skodą odali Niemcom i skoda zostala skoda produkuje w Czechach i Polacy bardzo chętnie ją kupują.
    A Ci rejtanowie co to tak rozdzxierają szaty i płaczą to pewnie ten gatunek ludzi co to przedtem i teraz nic nie osiągneli
    dzieki Gospodaarzu że Pan brał w tym udział.Bo kto ma chociaż gram oleju w glowie to potrafi ocenić stan poprzedni i teraz.
    Niektorym nawet tu na tym blogu nie mozna zarzucic ze brak im tego oleju,tylko zawiść (nie wiem czemu) przysłania im spojrzenie na te zmiany.
    Każda zmiana kosztuje.
    Pozdrawiam

  115. maciek.g napisał(a):

    Zdzisław ,
    ja tylko o tych co wpisali się pod artykułem!
    Co do innych się nie wypowiadałem , ale akurat pod artykułem nie znalazłem żadnej sensownej wypowiedzi, część to typowa akcja pisarzy PiS , a reszta jak sądzę ludzi co nic z tego tematu nie pojmują.

  116. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Panie Macku:

    1.Probowalem podac jakies obiektywne/obiektywizujace kryteria oceny tego co bylo z wynalazczoscia w PRL. To bylo przeciwstawnienie sie apriorycznosci panskiego twierdzenia ze w PRL nie bylo wynalazczosci. Ma pan jakies inne/lepsze kryteria oceny zjawiska, procz tych jakie zaproponowalem?

    2.Dla kogo robimy produkt: ma byc albo drogi albo wysokiej jakosci.

    Pan, pracujac w PRLowskiej fabryce, patrzyl na to co z niej wychodzi nie jak ksiegowy, ale jak ktos kto chcialby by jej produkty mialy trwalosc rolls-royce.
    Taki sposob myslenia wystawia bdb swiadectwo, panskiej firmie, wreszcie panskim profesorom, elitom PRL, wreszcie PRL jako takiemu.

    Mnie samego to ze mozna produkowac badziewie oswiecil dopiero stadion X lecia i chinski smiec jaki sie tam sprzedawal.
    Mozna? Mozna! I jeszcze na tym pieniadze zarabiac.

    Opcja PRL byla inna- nie zarabiamy ale aspirujemy.

    Stad jak pan pisal dokladamy mocniejszy rozrusznik (drozszy?), wiekszy akumulator (drozszy?) i mamy rozwiazanie. Gra i buczy!

    Sam pamietam pretensje do wladz PRL czemu zdecydowali sie na masowa produkcje fiata 126 skoro ten 127 bylby bardziej funkcjonalny. To bb podobne do rozmowy o panskich traktorach.

    3.”Dopisywanie” szefow do listy plac. To jest tradycja zycia naukowego: pracuje pan jako niesamodzielny pracownik naukowy to znaczy POD czyims KIERUNKIEM .Stad praca zbiorowa, nawet jesli swego szefa widuje pan tylko na stolowce. Nie sadze by ktos sie zniechecal z tego powodu do pracy naukowej/robienia wynalazkow.Nie sadze, co nie znaczy ze wiem.

    pozdrawiam

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  117. Indoor napisał(a):

    Co do dopisywania szefow to ja kiedyś pracowałem w takim ośrodku obliczeniowym, po czym na dwa-trzy lata zajałem się tłumaczeniem aż moja zona zaczeła mieć dosyć tych moich wyjazdów po kilka miesiecy więc szukałem jakiejś roboty w Łodzi. W tamtym ośrodku szukali ludzi, więc poszedłem i mówię im, że jestem wolny. Onie, że nie,nie oni nie potrzebują ludzi. Nie było to kwestia moich umietnosci czy innych cech. Jak się okazało szef pewną moją robotę po moim odejściu zgłosił jako własny projekt racjonalizartorski i wział za to niemałą kasę. Bał się, że bedę się awanturował albo (co gorsze) bedę chciał jakąś kase.
    To był PRL.
    Teraz II RP. Zatrudniłem się na kolei jako szef takiej górki rozrządowej sterowanej komputerowo. Bardzo ambitna sprawa, ale to było dokładnie to czym się zajmowałem od wielu lat (sterowanie procesami w czasie rzeczywistym za pomocą systemów mikrokomputerowych) więc byłem w swoim zywiole, robota była cholernie ciekawa i odpowiedzialna. Kilka razy się wykazałem i powszechnie wiadomo było że się na tym znam (u szefów, w centrali, u producenta, w podobnych obiektach w Polsce). Płacili niewiele więc poszedłem po jakimś czasie na swoje. Cały czas miałem kontakt z dawnymi kolegami (bo widzę ich codziennie rano) i wiem , że cała instalacja powoli wysiada, jeszcze w Łodzi jakoś działa chociaż kuleje, wszedzie indzej przestało funkcjonować. Brak części, nierozwijany, brak personelu który by na tym się dobrze znał.
    W pewnym okresie miałem postój we własnych interesach, więc poszedłem do szefów i mówię im że jestem wolny, nie chcę duzo pieniedzy bo wiem, że nie mają, mogę na rok się zatrudnić i im ten dworzec doprowadzić do porządku ewentualnie zmodernizować na tyle by mozna było znowu przynajmniej części zamienne kupować. A może i jakiś porządniejszy system postawić bazując na istniejącej instalacji. Zgadnij odpowiedż. A dodam do tego, że była to cholernie kosztowna i kiedyś bardzo nowoczesna inwestycja.
    Że to PKP?
    Ja już w firmie zupełnie prywatnej też słyszałem zdanie:” Panie, gdyby to było ciekawe to już by dawno w Ameryce wymyslono”. Wymyslono po 2 latach i kupę kasę na tym zarobiono.
    Nie wiem od czego to wszystko zalezy.

  118. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor:

    Nie dokonczyl pan: pozwal pan tego PRLowskiego dyrektora do sadu i uzyskal odszkodowanie?

    Jak mi pan teraz napisze ze pan nie pozwal boo sady PRL ostentacyjnie niesprawiedliwe to przypomne panu sprawe zabojcow x.Popieluszki; dostali co im sie nalezalo czy nie?

    Kiedy napisze pan ze pan nie pozwal boo nie to pomysle ze pan looser.I to w dodatku taki co nie dostrzega jak piszac takie wspomnienia krzywde sobie samemu robi.

    pozdrawiam z troska

    m@B

  119. Indoor napisał(a):

    To nie jest tak. Oczywiście nikogo nie ciagałem po sądach, przed moim odejściem była propozycja bym zgłosił to jako projekt, nie zrobiłem tego i cała sprawa mało mnie obchodziła. Ta kasa nie była aż taka wielka a ja nie jestem ani typem pieniacza ani nie jestem zemściwy. Możesz mnie nazwać looserem. Przykład ten podałem dlatego, żeby zwrócić uwage, że to są sprawy ponadustrojowe i przypisywanie wszystkiego PRLowi jest wysoce niewłasciwe.

  120. Zofia napisał(a):

    Andrzej,
    z a z czym u mnie Ty polemizujesz, w czy jestem widząca na jedno oko?
    Nie bardzo rozumiem Twojej wypowiedzi.
    Podaję Ci kolejny link, tym razem do polskojęzycznej strony DW-World.de (Deutsche Welle), a tam jak byk napisano, ze obecnie (tj. tu i teraz) 6% w całym wolumenie niemieckiej energii pochodzi z energii wiatrowej.
    http://www.dw-world.de/fl.....atrneu.htm
    Gdzie indziej, w innych niemieckich dokumentach można znaleźć kolejnych procent z wykorzystywania biomasy, biogazu, paneli słonecznych ect.
    Właściwie, co Ty chcesz udowodnić?

  121. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor:

    nie chce pana atakowac, chce pokazac jaka postac wylania sie z panskiego pisania. Jesli pan siebie nie bedzie szanowal to i inni tez.
    Nawet w takim bajorze jak internet.

    Bardzo natomiast mi sie podoba passus ze przypisywanie PRL wszystkiego zlego nie jest uzasadnione.Sam coraz czesciej to dostrzegam: ze czlowiek ma osiagniecia niezaleznie od ustroju, ze policja polityczna to instytucja ponadustrojowa, ze niewiele temu PRL mozna zarzucic w ramach ograniczen jakie byly zadane…

    Zabawne ale ta optyka to wspolczesnosc; za komuny nienawidzilem z calego serca i watroby.

    Po 89 ze zdziwieniem odkrylem ze blizej mi do „nie” p.Urbana nizli do owczesnego mainstreamu. Tylko oblesnosc przekazu uwierala.

    Nie uplynie 10 lat a moda na PRL przebije ta niemiecka na Ossie. Boo w modach nie mamy sobie rownych.

    Tu prywatna zagwozdka; na trendsettera mam za duzy przebieg.Szkoda.

    pozdrawiam

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    PS. Bardzo dziekuje gospodarzowi bloga za przychylenie sie dp mej prosby; nawet ja daje rade gdy trzeba podac ile 1 i 2 !

  122. Stan napisał(a):

    Waldemar Kuczyński,

    przeczytałem Pański wywiad dla GW. Prosty w przesłaniu, jednoznaczne wypowiedzi (dobrze oddają klimat), słowem, dobra robota, przypominająca żeglarską w czasie cięzkiego sztormu. Można powiedzieć, że trzeba się było przy tej robocie „wykazać ograniczoną wyobraźnią”.
    Szczerze mówiąc, myślałem, że to kolejne podejście, po którym nastąpią następne, jak to miało miejsce w przeszłości..
    I jeszcze jeden plus dla Pana. O tym programie gospdarczym należało mówić rozgoryczonym ludziom jak w tym wywiadzie.
    Balcerowicz był słabym komunikatorem.
    Osobiście ucieszyłem się gdy na wolnym rynku można było kupić cukier.
    Jednak poza tym dramatycznym obrazem, mamy do czynienia z prywatyzacją, ktora, zapewne wbrew założeniom, często przypominała zwykły szaber z którego środki finansowe rozpłyneły się nie wiedzieć gdzie. Biedne postkomunistyczne spoleczeństwo zafundowało sobie oligarchię, która według współczynnika Ginniego jest prawdziwą polską wizytówka w skali światowej.
    Pogłębiająca się dendencja zapaści finansów publicznych śni mi się po nocach.

  123. Andrzej napisał(a):

    Stan
    Biedne postkomunistyczne spoleczeństwo zafundowało sobie oligarchię, która według współczynnika Ginniego jest prawdziwą polską wizytówka w skali światowej.
    Ja bym proponował najpierw zapoznać się z realiami, bo potem wpis głupio wychodzi.
    https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2172rank.html

  124. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie,
    Przeinacza pan sens tego co napisałem – Gdzie ja napisałem że nie było wynalazczości – po co Pan to pisze?
    Tłumaczę tylko na przykładach jak było z wynalazczością , wynalazcami i wnioskami, by uprzytomnić Panu specyfikę tego okresu w tym temacie. Niezależnie od ustroju inżynier owie chcą by ich dzieło było dobre tak jak każdy człowiek który coś tworzy. Mogę Panu zaręczyć, że PRL nie sprzyjał robieniu dobrych rzeczy co zresztą gdyby Pan chciał czytać ze zrozumieniem to nawet z tych rzeczy co napisałem już wynikało. Nie muszę chyba Panu tłumaczyć że rozwiązanie mojego kolegi konstruktora mocniejszy rozrusznik i większy akumulator było i tańsze i lepsze od poprzedniego erzacu.
    Nie napisałem też, że było wiele b. dobrych pomysłów konstruktorskich które były torpedowanych z przyczyn dla mnie niewiadomych a których mogłem się jedynie domyślać. Wiele było było od razu skazanych na niebyt bo godziły w zalecenia odgórne odnośnie surowców itp. Pan pisze tak jakby Pan w ogóle w tym PRL’u nie żył.

  125. Andrzej napisał(a):

    Zofia
    a z czym u mnie Ty polemizujesz, w czy jestem widząca na jedno oko?
    Wydawało mi się, że ze stwierdzeniem:
    Nie umiemy sobie poradzić z energią odnawialną.
    przy jednoczesnym wskazaniu Niemiec jako kraju, który sobie z tym radzi znakomicie.
    Z tekstu, którym się podparłaś na udowodnienie swojej tezy, wyłuskałem informację, że udział energii odnawialnej w Niemczech wynosił w 2008r 7,1% i podałem jednocześnie informację, że w Polsce w tym samym czasie udział energii odnawialnej wynosił 7%. Czy te 0,1% mniej ma świadczyć, ze Polska w przeciwieństwie do Niemiec nie radzi sobie z energią odnawialną?

  126. Indoor napisał(a):

    maciek.g! Dlaczego tępiono pomysły, dlaczego karano dobrą pracę itd. to dokładnie było wiadomo już w czasach komuny. Sporo było róznych opracowań z socjologii jak też skeczów kabaretowych które zjawiska te traktowały z wielu aspektów, bowiem wszystkie ujemne zjawiska miały wiele przyczyn, cały system był jednym wielkim wypaczeniem. Co prawda mój ojciec mawiał, że ten realny socjalizm to chyba najlepszy system na świecie, bo żaden inny by nie wytrzymał rzady takich idiotów. Okazuje się, że obecny ustrój pod tym wzgledem nie ustepuje, bo też wytrzyma, tylko trzeba zasilać z zewnatrz w gotówkę. Obecnie zblizamy się do jednego billiona złotych (biorąc pod uwagę sumaryczne zadłużenie państwo + firmy). Oczywiście skończy się to krachem, który będzie polegał na tym, iż ktoś na Wall Street w pewnym momencie powie „Oj oj” i od nastepnego dnia nie 12% PKB pójdzie na obsługę zadłużenia, tylko 30 albo 40%. Tak jak za Gierka. Przecież ten sam numer mu wykręcono.
    Kwestia czy to się zmieniło. Nie ma wynalazków bo i po co. Nie ma co usprawniac, bo już nawet cukier i wegiel importujemy (na kredyt). Zaraz Torlin napisze, że Polska eksportuje za 200 milliardów rocznie. W takiej okolicznosci ja mu odpiszę, że żeby wyeksportować za 200 mld, to musi importować za 210 mld. Taki interes to każden jeden umi robić. Nie trzeba być historykiem, bibliotekarzem lub nauczycielem geografii.

  127. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Panie Macku,

    1.w swym wczorajszym komentarzu z 18:32 tak wlasnie pan opisuje stosunki panujace w Rzeczpospolitej 2,5 : ze ustroj byl nastawiony na niszczenie wynalazcow.Do tego sie odnosilem.

    2.Zasadnicza kwestia (uniwersalna dla dyrektora z firmy wolnorynkowej i takiej centralnie sterowanej) jest wyposrodkowanie miedzy tempem rozwoju a ryzykiem. Miedzy sukcesem a ryzykiem.
    klopot jest w tym ze konstruktor ma inny punkt widzenia i inne priorytety. Dla mnie wniosek ze konstruktor nigdy nie powinien zostac dyrektorem.Dowolny konstruktor. I nie jest to zdanie przeciw konstruktorom.Slowo!

    3.z tego co pan pisal bardzo dobitnie wynika ze aspiracja polskich firm bylo robic rzeczy doskonale. Polecam jednak doswadczenie Chinskiego centrum w Wolce Kosowskiej czy stadionu X lecia by ocenic na jakie kompromisy sa w stanie pojsc konstruktorzy by cena za produkt byla nie do pobicia. Polecam tez np. Tata Nano jako egzemplifikacje tego mojego twierdzenia.

    4.Tak jak pisalem wynalzczosc jest konkurencja wysokiego ryzyka.
    Z punktu widzenia ekonomii. Tak jest we wszystkich ustrojach ekonomicznych a nawet w Dolinie Muminkow. Optyka wynalzcy jest totalnie inna.

    5. Bariery jakie stawial wynalazcom PRL niewiele sie roznily od tych jakie obecne w gospodarce rynkowej. Nie mam pomyslu na system gospodarczy ktoryby te zasade zmienil.

    6.I jeszcze detalik z zakamarkow mozgu: pamieta pan turbinke Kowalskiego. Mnie dzis sie miesza z teczka Tyminskiego, ale moze pan pamieta o co w tym chodzilo?

    pozdrawiam i przepraszam jesli poczul sie pan moimi komentarzami urazony

    m@B

    neospasmi.blox.pl

  128. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    napisałeś Tak:
    „mamy do czynienia z prywatyzacją, ktora, często przypominała zwykły szaber z którego środki finansowe rozpłyneły się nie wiedzieć gdzie”.
    Możesz powołać sie na jakies badanie poważnej, czy jakiejkolwiek instytucji dające podstawy do takich stwierdzeń?

    Bo z współczynnkkiem Giniego juz się wygłupiłeś.

  129. jasnaanielka napisał(a):

    Był też taki rzemieślnik – wynalazca, który skonstruował jakąś wspaniałą spawarkę, którą próbował opatentować. Występował parokrotnie w programie red. Bobera i opowiadał o swoim wynalazku. Urząd zażyczył sobie dokładnej dokumentacji technicznej tego cuda, a wynalazca nie miał zamiaru tych informacji udostępnić, jak długo jego prawa autorskie nie zostaną odpowiednio zabezpieczone. Pokazywał jedynie urządzenie, demonstrował je w działaniu – podobno parametry miała ta spawarka niesamowite, co przyznawali najlepsi znawcy przedmiotu. Rzemieślnik swój prototyp chronił przed niepowołanymi ciekawymi i nigdy nie powstał drugi egzemplarz a ten jedyny pewnie gdzieś w garażu stoi do dziś. Mówił, że być może w środku jest korba od mercedesa…
    Nazywał się Korbecki. Mieszkał we Włochach pod Warszawą.

  130. Mawar napisał(a):

    Niemcy nie dość ze sobie radzą z energią odnawialną to są czołowym producentem …. węgla brunatnego w świecie.

  131. Indoor napisał(a):

    A z czego ten wegiel produkuja?

  132. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Jasnapanienka:

    Najsmutnejsze ze w zasadzie wszyskie historie wynalazcow jakie tu zostaly powolane byly porazkami.
    A co jeszcze gorsze- powody tych porazek najprawdopodobniej po stronie brakow u wynalazcow. Brakow wiedzy, doswiadczenia, umiejetnosci wspolpracy z innymi.

    Cos w tym jest; im ktos lepszy w jednej dziedzinie tym slabszy w pozostalych.

    Moze genetycznie modyfikowanie ludzi pozwoli uporac sie z ta zaleznoscia?

    m@B

  133. Mawar napisał(a):

    Mit: nie ma pieniędzy na metro
    „Kraków buduje dwa stadiony piłkarskie dla prywatnych klubów Wisły i Cracowii za ca 450 mln zł i halę widowiskową za 350 mln zł. Bogatsze miasta włoskie Rzym, Mediolan, Turyn posiadają jeden stadion, na którym na zmianę grają dwie wiodące drużyny z miasta. Roma i AC Milan nie mają własnego stadionu, co nie przeszkadza im grać lepiej od naszych futbolistów. Poznań buduje park wodny za 270 mln zł i organizuje festiwal rockowy za 32 mln.

    Wadliwa prywatyzacja PZU kosztowała kraj 4,7 mld zł odszkodowania na które zgodził się minister skarbu. Bez względu na różnice zdań co do tego, czy można było uniknąć wypłaty i kto zawinił, transfer 4,7 mld zł do Holandii pozostaje faktem. Te fundusze mogłyby zostać wydane na wsparcie infrastruktury. Na umowę prywatyzacyjną PZU godzili się ludzie przez nas wybrani, w sumie także przeze mnie, bo w 1997r. głosowałem na AWS, który wydał min Wąsacza i Kamelę-Sowińską”. ( autor: Paweł Szałamacha)
    http://bukczerwony.salon2.....y-na-metro

  134. Mawar napisał(a):

    Indoor
    „A z czego ten węgiel produkują”?
    A z własnych zasobów produkują. I w elektrowniach zawodowych spalają.

  135. Indoor napisał(a):

    W elektrowniach zawodowych powiadasz? Zaś co do genetycznej modyfikacji nowej generacji wynallazców to będzie kłopot, bowiem ten który to wynajdzie jeszcze nie będzie zmodyfikowany, więc będzie to przechowywane gdzieś w garażu.

  136. Torlin napisał(a):

    A ja sobie popatrzyłem na niemiecką stronę w Wiki „Erneuerbare Energie”, warto, aby Zosia tam zajrzała
    http://de.wikipedia.org/w.....re_Energie
    i pooglądać sobie tabelki.
    Wydaje mi się, że muszę powtórzyć swoje podstawowe przesłanie. Jestem całkowicie na wprowadzeniem w życie przepisu Unii Europejskiej, że do 2020 roku 20 % energii powinno (musi) pochodzić ze źródeł odnawialnych. Lecz mnie denerwują pomysły lewicowców/zielonych, którzy nie słuchają żadnych słów krytyki, tylko jak mantrę powtarzają swoje. Do wszystkiego trzeba dochodzić spokojnie, z rozwagą, a nie upstrzyć całe wybrzeże metalowymi słupami. Najpierw trzeba pomyśleć.
    Oprócz tego postęp techniczny idzie w niesamowitym, wręcz porażającym (jak ja lubię ten wyraz) tempie, nie wiadomo, czy za dwa lata nie wymyślone zostanie paliwo np. z wodoru.

  137. Andrzej napisał(a):

    Torlin
    Lecz mnie denerwują pomysły lewicowców/zielonych, którzy nie słuchają żadnych słów krytyki, tylko jak mantrę powtarzają swoje. Do wszystkiego trzeba dochodzić spokojnie, z rozwagą, a nie upstrzyć całe wybrzeże metalowymi słupami. Najpierw trzeba pomyśleć.
    Żeby było śmieszniej to ekolodzy, którzy domagają się wiatraków później stoją w pierwszym rzędzie protestujących przeciw tym wiatrakom, ze względu na zagrożenie dla ptaków.

  138. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „… nie wiadomo, czy za dwa lata nie wymyślone zostanie paliwo np. z wodoru”.
    Wodór jest paliwem.

  139. Indoor napisał(a):

    No i co z tego że jest paliwem. Amerykańscy naukowcy nie takie rzeczy wymyslili. Zupełnie jak radzieccy. Sądząc na podstawie doniesień mediów w każdym razie.

  140. Mawar napisał(a):

    Trochę o ekologach, Zielonych i ich szalonych pomysłach – w związku z zażartą dyskusją między lewicową i prawicową częścią blogu. Blogowa lewica (jednooka Zofia, racjonalny Narciarz, troskliwy Torlin) utrzymywała, że lodowce się w oczach topią, woda zaleje nas po szyję. Bekas to wyśmiewał. Miał rację.
    .
    „Natura jakby się zmówiła na ekologów. (…) Największy cios zielonym zadał jednak Phil Jones. Ten sam profesor z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, który za swoje zmanipulowane badania dostał fundusze równe budżetowi tonących Malediwów. W wywiadzie dla BBC Jones przyznał, że przez ostatnie 15 lat nie było znaczących wahań temperatury na ziemi. Ostatnia fala ocieplenia skończyła się w 1998 i trwała od 1976 roku. Teraz czeka nas stopniowe wychłodzenie.

    Natychmiast wykorzystał to senator James Inhofe z Oklahomy. Razem z doradcami zbudował przed Kongresem igloo z transparentem. „Nowy dom Gore’a”. Niewybredna aluzja do byłego wiceprezydenta Alberta Gore’a, który za swoją kampanię straszenia ociepleniem otrzymał Nagrodę Nobla.

    Jones przyznał też, że podobne ocieplenia zdarzały się wcześniej. Ostatnie mieliśmy w latach 1860 – 1880, 1910 – 1940. A dwa wcześniejsze ocieplenia około 800 roku i 1300 roku były nawet cieplejsze od nowożytnych. Najwyraźniej klimat obojętny był na ekologiczny styl życia naszych praprzodków”. (więcej w ciekawym tekście Wróblewskiego)
    http://www.rp.pl/artykul/.....nia__.html

  141. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    we wszelkich sporach prawnicy zawsze usiłują przeżucić ciężar dowodu na stronę przeciwną. Daje to duży komfort w toczącym się sporze.
    Z olbrzymich prywatyzacji należało oczekiwać realizacji ambitnych projektów, które by były inwestycją w przyszłośc (np. edukacja), czy rozwiązaniem palących problemów spolecznych jak służba zdrowia (czy choćby ulubionego konika Andrzeja, modernizacji armii).

    Andrzej,

    na załączonym do Twojego wpisu linku nie odnalazłem maszej ojczyzny. Postaram się w najbliższym czasie poszperać w materiałach z których zaczernąlem swoje informacje.
    Co zostało zrealizowane, oprócz doraźnego łatania dziur ?budżetowych

  142. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor:

    „Zaś co do genetycznej modyfikacji nowej generacji wynallazców to będzie kłopot, bowiem ten który to wynajdzie jeszcze nie będzie zmodyfikowany, więc będzie to przechowywane gdzieś w garażu.”

    Bbb smieszne!

    W szczegolnosci mysl kto chcialby byc poczety/zmodyfikowany w garazu. Moze jedynie Steve Jobs boo on i tak z garazu sie wywodzi.

    Kleyff spiewal:

    „Nie chce, nie chce na tym azbescie
    po zabescie echo sie niesie….”

    m@B

  143. Torlin napisał(a):

    Dla Mawara to wszyscy są na lewo od niego. Jestem lewicą! Ciekawe gdzie! Moi dyskutanci z blogów „Polityki” na tematy ekonomiczne umarliby ze śmiechu.
    Mawarze! Chodzisz po Alpach? Ja chodzę, lodowce alpejskie kurczą się w zastraszającym tempie, i nie znam tego z artykułów czy komentarzy, tylko z autopsji.
    A w sprawie wodoru to się czepiasz. Jest paliwem, ale do silników rakietowych, my przecież rozmawiamy o normalnych, codziennych potrzebach. A tu póki co wodór jest za bardzo niebezpieczny.

  144. jsw napisał(a):

    @Mawar
    “Natura jakby się zmówiła na ekologów. (…) Największy cios zielonym zadał jednak Phil Jones. Ten sam profesor z Uniwersytetu Wschodniej Anglii, który za swoje zmanipulowane badania dostał fundusze równe budżetowi tonących Malediwów. W wywiadzie dla BBC Jones przyznał, że przez ostatnie 15 lat nie było znaczących wahań temperatury na ziemi. Ostatnia fala ocieplenia skończyła się w 1998 i trwała od 1976 roku. Teraz czeka nas stopniowe wychłodzenie.”

    Kłamiesz

  145. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar: EYM (Enlarge Your…Mind)

    „Mit: nie ma pieniędzy na metro
    “Kraków buduje dwa stadiony piłkarskie dla prywatnych klubów Wisły i Cracowii za ca 450 mln zł i halę widowiskową za 350 mln zł. ”

    1.Prosze napisac ile kosztuje kilometr metra i ile mozna go zbudowac za podane kwoty.Ile centymetrow z tego metra?

    2.Czy jesli kluby prywatne bylyby panstwowe/ municypalne to wtedy, wg pana/p.Szalamachy miastu wolno byloby budowac im stadiony? Jesli tak to moze wystapic o nacjonalizacje owych klubow?
    I moze jeszcze detal: po wybudowaniu stadiony przejda na wlasnosc PRYWATNYCH klubow czy pozostana wlasnoscia Krakowa?

    3. Teraz ode mnie: na podstawie powyzszego cytatu prosze uzasadnic ze p.Szalamacha nie jest populista o lepperowsko-kaczynskiej mentalnosci. Uda sie to panu?

    „Bogatsze miasta włoskie Rzym, Mediolan, Turyn posiadają jeden stadion, na którym na zmianę grają dwie wiodące drużyny z miasta. Roma i AC Milan nie mają własnego stadionu, co nie przeszkadza im grać lepiej od naszych futbolistów. Poznań buduje park wodny za 270 mln zł i organizuje festiwal rockowy za 32 mln.”

    To jest wlasnie clou; ile chleba a ile igrzysk? Prosze porownac powyzej podane kwoty nie wobec kosztow metra ale wobec calych budzetow miast o jakich wspomnial p.Szalamacha.

    Moja propozycja dotyczy inwestycji w igrzyska niezaleznie czy to koncert rockowy, stadion miejski czy swiatynia opacznosci.

    Opowiem panu jak sie ustala proporcje miedzy wydatkami na chleb a na igrzyska: w wolnych wyborach mieszkancy wybieraja wladze miasta/kraju.Te wladze proponuja wizje rozwoju.
    Jesli znajduje ona akceptacje u tychzesamych wyborcow to na kolejna kadencje wybierani sa ci sami. Juz pan wie czemu ludzie pokroju p.Szalamachy w wiekszych miastach/w kraju bywaja co najwyzej destrukcyjna opozycja?

    „Wadliwa prywatyzacja PZU kosztowała kraj 4,7 mld zł odszkodowania na które zgodził się minister skarbu. Bez względu na różnice zdań co do tego, czy można było uniknąć wypłaty i kto zawinił, transfer 4,7 mld zł do Holandii pozostaje faktem. Te fundusze mogłyby zostać wydane na wsparcie infrastruktury. ”

    Passus o zgodzie na odszkodowanie jest super- jak mozna sie nie zadzac gdy oponent ma za soba sadowe wyroki? To chyba cos takiego jak nieprzepraszanie i zaslanianie sie immunitetem
    mimo prawomocnych wyrokow. To praktykuje kolega p.Szalamachy p.Lech Kaczynski.

    I dalej: Wie pan ile forsy zostaloby oszczedzone gdyby nie mrozna i sniezna zima? Pierdyliardy !
    Na ogrzewanie, na odsniezanie.
    Nie wspominam tu o utraconych korzysciach tirowek: przeciez w taka pogode ich praca byla niemozliwa.
    Te fundusze tez moglyby zostac wydane na wsparcie infrastruktury albo choc na prezydencki samolot. Jaszczomp 102 „Rudy”.

    Jesli moglbym cos sugerowac to cytaty ktoreby nie osmieszaly cytowanych. I p.Szalamasze zdarza sie cos rozsadnego powiedziec, czy nie?

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  146. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Niezmiernie mnie bawi podzial na konserwatywna lewice i progresywana prawice.
    Ta lewica konserwatywna boo proekologiczna- dziala na rzecz zachowania srodowiska naturalnego, zakonserwowania tego co zostsalo nam dane.

    A prawica progresywna? Tu chyba obowiazuje zasada: jesli lewica mowi „tak”, to my musimy powiedziec „nie”. A jesli deficyt argumentow merytorycznych to moze choc, z doradcami, igloo ulepimy. A jesli na igloo sniegu za malo to choc bauwana.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  147. Torlin napisał(a):

    Jestem pełen podziwu Marcinie, że jeszcze Ci się chce. Jeszcze sobie wyobrażasz, że przecież racjonalne argumenty muszą trafić do oponenta, że przecież każdy rozsądnie myślący człowiek musi…
    Nic bardziej mylnego. Albo będzie wyciągnięte jakieś słowo z kontekstu i zostanie napisana praca oskarżycielska, albo odpowiedź będzie koło tematu, albo zapadnie milczenie. Zarówno Mawar, i dawniej Miner, złapani byli wielokrotnie na pustosłowiu, bezpodstawnych oskarżeniach. Nigdy w historii nie napisali, że nie mieli racji.

  148. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    „Nie wiem od czego to wszystko zalezy.”
    Przez kilka lat obserwowalam roznice miedzy Polakami a Innymi narodami, szukajac wlasnie tego od czego to zalezy, ze innym sie udaje a nam nie.
    I chyba wiem – od wychowania.


    Mawar,
    Naukawcy maja to do siebie, ze udowodnia wszystko za co im sie zaplaci. Im wiecej tym lepiej. Naukowcy natomiast sa dosc ostrozni w swoich wypowiedziach, ale jednoznaczni – uwolnilismy do atmosfery mnostwo wegla w krotkim czasie, wycielismy lasy tropikalne Amazonki, wycinamy rowniez lasy tropikalne na Papui ( na paleczki do ryzu dla Japonczykow, bo nie lubia plastiku!), robimy mnostwo rzeczy, ktore naruszaja rownowage w przyrodzie i to sie na nas zemsci w dosc krotkim czasie. Byc moze kilkudziesieciu lat nawet.

  149. Andrzej napisał(a):

    Stan
    Andrzej,
    na załączonym do Twojego wpisu linku nie odnalazłem maszej ojczyzny.

    Bo trzeba szukać pod koniec listy, a nie na początku. Pozycja 87.

  150. Ewa-Joanna napisał(a):

    Torlin,
    daruj, ale argumenty Marcina wcale nie sa racjonalne, to zwykla sofistyka. Owszem, czasem trafia, ale czesciej jest to czyste lanie wody, nic wiecej. Metoda Bekasa jak zauwazylam.

    Marcin,
    prawica glownie reprezentuje srodowiska skupione wokol wiary, no a wedlug Biblii Bog dal czlowiekowi ziemie na uzywanie i zuzywanie.

  151. Indoor napisał(a):

    To nie do końca jest tak Ewo-Joanno, albo przynajmniej nie jest to takie proste. Co do tego, że to zalezy „od wychowania” to jest Zgoda. Inaczej musielibysmy przyjąć, że jest to genetycznie uwarunkowane, na co raczej trudno by znaleźć dowód. Oczywiscie zgoda pod warunkiem, że pojęciem „wychowanie” rozumiemy jako sumę doświadczeń danego egzemplarza Homo Sapiens i tą część doświadczeń jego przodków, które zdążyły mu przekazac. Spora część tego będą te tradycje i stereotypy, które własciwie dla mnie nie do końca jasny sposób wkradają się do umysłu młodego człowieka, nikt mu te zasady nie wtłacza, a siedzą głeboko. Druga część to doświadczenia które dziecko ćwiczy od najmłodszych lat i oczywiście to jest ten okres, kiedy dziecko musi być „oportunistą” bo reakcje nietypowe są karane lub „cwaniakiem” bo to się kalkuluje. Dziecko nauczy się udawac, kłamać i podobnych strategii. Też podpatruje podobne strategie. Jakoś tak mi się w każdym razie wydaje.
    Nie wiem który to ze składników o tym decyduje, ale ja też porównuję znane mi z autopsji narody (Wegrów, Czechów, Słowaków) i stwierdzam, że w Polsce częściej niż w narodach wymienionych spotyka się ludzi mobilnych, z fantazja, z uporem ale coś za coś – stosunkowo więcej jest też cwaniaków i ludzi z którymi lepiej nie mieć do czynienia (jak ostatnio gdzieś napisałem tajemnicą dla mnie dlaczego w warunkach polskich ci drudzy muszą pierwszymi rządzić, ale to inna kwestia).
    Ustrój preferuje pewne zachowania i ja z przykrością stwierdzam, że dziś tak jak za komunę najlepiej być oportunista i cwaniakiem. Dlatego też nie wierzę w transformację ustrojową. (jest to bardzo duzy skrót myslowy, ale nie mam czasu rozwijać).
    To co

  152. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    bardzo dobrze :)
    Ja do tego dodam tylko, ze polskie wychowanie zasadza sie w duzej czesci na karaniu, a tym samym wymuszajac konformizm odbiera poczucie wlasnej wartosci.

  153. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie przepraszam ale uprawia Pan demagogię
    1.w swym wczorajszym komentarzu z 18:32 tak wlasnie pan opisuje stosunki panujace w Rzeczpospolitej 2,5 : ze ustroj byl nastawiony na niszczenie wynalazcow.Do tego sie odnosilem.
    - Gdzie ja napisałem że był nastawiony na niszczenie wynalazców? Napisałem że utrudniał wynalazcom realizację ich pomysłów , a to nie to samo. Napisałem zdanie – Życie wynalazców w PRL, nie było łatwe i to wcale nie z powodu prześladowania ich , lub celowego niszczenia przez rządzących, bowiem takich działań nie było.
    3.z tego co pan pisal bardzo dobitnie wynika ze aspiracja polskich firm bylo robic rzeczy doskonale.
    - Znów Pan przeinacza, ja napisałem że to twórcy jak zresztą wszędzie chcieli robić rzeczy dobre, a gdyby Pan czytał uważnie to by zauważył, że pisałem o dyrektorze który nie tylko że nie miał takich aspiracji , ale wręcz walczył by nie wdrożyć bardzo dobrego rozwiązania bo to było dla niego jak oceniał finansowo i stanowiskowo szkodliwe. Zaręczam Panu, że takich dyrektorów była w PRK większość.
    5. Bariery jakie stawial wynalazcom PRL niewiele sie roznily od tych jakie obecne w gospodarce rynkowej. Nie mam pomyslu na system gospodarczy ktoryby te zasade zmienil.
    - Pisząc to zdanie wykazuje Pan totalny brak wiedzy na temat gospodarki PRL’owsskiej i mechanizmach w niej działających jakże różnych od mechanizmów w systemach wolnorynkowych. Mój przykładowy dyrektor nie chce wdrożyć dobrego rozwiązania właśnie z powodu tych mechanizmów, bo nie liczył się wynik finansowy , a jedynie wskaźniki i zlecenia odgórne. Wskaźnikiem dobrego działania była między innymi liczba ulepszeń konstrukcji a jak wiadomo gdy coś jest bardzo kiepskie to łatwo poprawiać i można to robić latami i o to między innymi chodziło. Była poza tym możliwość wyciągania pieniędzy na badania , sprzęt badawczy na ludzi potrzebnych do realizacji badań, na podwyżki – co dawało również podwyżkę dyrektorowi itd. Nie ma tu czasu ani miejsca na dokładne omawianie czynników które powodowały, że tak nędznie PRL wypadał z nowoczesnością własnych wyrobów.
    Co do urazy to ja gdy ktoś normalnie dyskutuje nigdy nie mam pretensji do adwersarza. Jego sprawa widzieć rzecz inaczej. Ja logicznymi argumentami daje się przekonać do racji innych, ale nielogicznych nie kupuję

  154. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Panie Macku odpowiem piramidalnie- cytujac cytaty:

    „1.w swym wczorajszym komentarzu z 18:32 tak wlasnie pan opisuje stosunki panujace w Rzeczpospolitej 2,5 : ze ustroj byl nastawiony na niszczenie wynalazcow.Do tego sie odnosilem.
    - Gdzie ja napisałem że był nastawiony na niszczenie wynalazców? Napisałem że utrudniał wynalazcom realizację ich pomysłów , a to nie to samo. Napisałem zdanie – Życie wynalazców w PRL, nie było łatwe i to wcale nie z powodu prześladowania ich , lub celowego niszczenia przez rządzących, bowiem takich działań nie było.”

    Pisal pan ze specyfika PRL bylo utrudnianie wynalzacom zycia. Ja ze to blad- ze ustroj nie ma nic do rzeczy- ze w kazdym ustroju, spolecznosci rewolucjonisci(tu wynalazcy) „nie maja dobrej prasy”.
    Pokazalem szersza perspektywe.Ona, jak mi sie wydaje, lepiej opisuje zjawisko nizli wieszanie bullterrierow na PRL.

    „3.z tego co pan pisal bardzo dobitnie wynika ze aspiracja polskich firm bylo robic rzeczy doskonale.
    - Znów Pan przeinacza, ja napisałem że to twórcy jak zresztą wszędzie chcieli robić rzeczy dobre, a gdyby Pan czytał uważnie to by zauważył, że pisałem o dyrektorze który nie tylko że nie miał takich aspiracji , ale wręcz walczył by nie wdrożyć bardzo dobrego rozwiązania bo to było dla niego jak oceniał finansowo i stanowiskowo szkodliwe. Zaręczam Panu, że takich dyrektorów była w PRK większość.”

    Czy posrod produktow jakie pan zna z PRL sa takie ktore przypominaja te mityczna chinszczyzne? Lepsze? Twierdze ze prlowska droga rozwoju przemyslu brala sie z mentalnosci rzemieslnikow nie ksiegowych. Widac to po produktach, ich nienajgorszej jakosci.O sutosci w ilisci uzywanego surowca.. Pisze tu o calokszltacie, nie optyce konkretnego dyrektora.

    „5. Bariery jakie stawial wynalazcom PRL niewiele sie roznily od tych jakie obecne w gospodarce rynkowej. Nie mam pomyslu na system gospodarczy ktoryby te zasade zmienil.
    - Pisząc to zdanie wykazuje Pan totalny brak wiedzy na temat gospodarki PRL’owsskiej i mechanizmach w niej działających jakże różnych od mechanizmów w systemach wolnorynkowych. Mój przykładowy dyrektor nie chce wdrożyć dobrego rozwiązania właśnie z powodu tych mechanizmów, bo nie liczył się wynik finansowy , a jedynie wskaźniki i zlecenia odgórne. Wskaźnikiem dobrego działania była między innymi liczba ulepszeń konstrukcji a jak wiadomo gdy coś jest bardzo kiepskie to łatwo poprawiać i można to robić latami i o to między innymi chodziło. Była poza tym możliwość wyciągania pieniędzy na badania , sprzęt badawczy na ludzi potrzebnych do realizacji badań, na podwyżki – co dawało również podwyżkę dyrektorowi itd. Nie ma tu czasu ani miejsca na dokładne omawianie czynników które powodowały, że tak nędznie PRL wypadał z nowoczesnością własnych wyrobów.”

    Oki idzmy ku gospodarce rynkowej: moglby pan sobie wyobrazic osrodek badawczo rozwojowy pepsi co. Co robi jego dyrektor by trwac wobec totalnie konserwatywnego zarzadu?
    Co robi by miec pieniadze na badania i by jego pracownicy nie schodzili masowo na niezaspokojenie ?
    Nie jest aby tak ze mechanizm rynkowy/centralnosterowany dokladnie taki sam?
    Najwaznejszy parametr to maksymalna wartosc wspolczynnika zysk/ryzyko.
    Zysk mierzymy akceptacja rady nadzorczej czy ministra/dyrektora zjednoczenia, nie kasa.

    „Co do urazy to ja gdy ktoś normalnie dyskutuje nigdy nie mam pretensji do adwersarza. Jego sprawa widzieć rzecz inaczej. Ja logicznymi argumentami daje się przekonać do racji innych, ale nielogicznych nie kupuję”

    Oki, wdzieczny bede gdy to co uwaza pan za demagogie bedzie pan szczegolnie podkreslal.Bedzie mi latwiej.Bronic sie albo wycofywac.
    Boo zarzut demagogii boli strasznie.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  155. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo:

    ‘prawica glownie reprezentuje srodowiska skupione wokol wiary, no a wedlug Biblii Bog dal czlowiekowi ziemie na uzywanie i zuzywanie.”

    Nie wydaje mi sie by wspolczesna prawica chocby ta brytyjska, amerykanska, australijska,kanadyjska,japonska, szwedzka , niemiecka, francuska chciala dac sie zaetykietowac jako stronnictwa jednej religii.
    W przypadku USA jeszcze inaczej: interpretowanie tej samej Biblii przez tamtejsza prawice/lewice daje zupelnie rozne wnioski. Rowniez w kwestii ochrony srodowiska.

    m@B
    Ale znow- to moje przypuszczenia, nie wiedza.

    PS. skad pani pisze, jesli to nie tajemnica?

  156. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Torlin: w mej opinii kazde slowo w przestrzeni publicznej musi miec swoja odpowiedz. Szczegolnie wtedy gdy czuje ze to slowo wiedzi ku zlu.

    Machniecie reka, nieprzegadanie wszystkiego co istotne daje skutki w postaci wynikow wyborow 2005.
    Ludzie ktorzy wtedy glosowali na zwyciezcow przeciez nadal zyja posrod nas.

    Moze jest ich juz znacznie mniej ale obawiajac sie recydywy chucham na zimne- odpowiadam.

    To sie nazywa Internetowy Projekt „Silaczka” :)

    m@B

  157. Zofia napisał(a):

    Ma pecha ten nasz prezydent!
    Najpierw prztyk w nos od prezydenta Łukaszenki, który w odpowiedział naszemu prezydentowi na jego list – w eleganckiej formie l i przy okazji poinstruował naszego, ze Białoruś ma prawo, jak każdy demokratyczny kraj w Europie, bynajmniej nie – niedemokratyczne, jak mniema nasz prezydent, które obywatele Białorusi z p. Borys na czele, muszą przestrzegać, podatki płacić i z fiskusem się rozliczać. Domy Polskie istnieją, nikt Polakom ich nie zabierał i nie zabiera. I tak dalej.
    Lech Kaczyński uważa, że takie wymogi zdają się p. Łukaszence „wydawać demokratyczne”, ale co on sam o tym sądzi – nie wiadomo.
    „Prezydenccy” do tej pory nie ustali zdania na ten temat.
    Następnego dnia Kancelaria Prezesa Rady Ministrów i GW ujawniły treść listu tym razem naszego prezydenta do naszego premiera z serii „wiem, ale nie powiem” (o Radku Sikorskim) i zwerbalizowanym marzeniem, że w państwie dramat i rząd bez zaufania (z powodu afery hazardowej wg pana prezydenta).
    Wyjazd do Kijowa też staje się mało atrakcyjny, bo Miedwiediew raczej nie przyjedzie i z Kaczyńskim się nie spotka na ukraińskiej ziemi. Miedwiediew i jego dyplomacja jest o niebo mądrzejsza od polskiej i wie co robi. Nie ma zamiaru utrudniać Janukowyczowi startu swoją obecnością, bo i tak dogadają się gdzie indziej i kiedy indziej. Patriarcha Moskiewski i Wszech Rusi po naszemu zwany Cyrylem, po rosyjsku zwanym Kiryłem – w zupełności wystarczy.
    Na otarcie łez do samolotu w drodze na Kijów, nasz prezydent zaprosił opluwanego przez siebie szefa polskiej dyplomacji i konkurenta do prezydenckiego tronu.
    Ulubienica prezydencka, p. Borys, która jawnie i publicznie, jako obywatelka Białorusi wyznała na spotkaniu z polskim prezydentem, że dla niej prezydentem to jest Lech Kaczyński (a nie Łukaszenko) – ciągana za uszy przez PO i posła Saryusz-Wolskiego po Parlamencie Europejskim, jakoś nie może znaleźć tam poklasku.
    Same klapy i niepowodzenia.
    Fatalnie się zaczął ten tydzień dla pana prezydenta, a to dopiero środa.

  158. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Tyle razy Cię prosiłem, daj spokój. Ja jeszcze potrafię zrozumieć fascynację Rosją, ale o uwielbienie dla Łukaszenki Cię nie podejrzewałem. Proszę Cię bardzo, ze względu na intelekt i inteligencję (o właśnie tak!) współblogowiczów, nie cytuj oficjalnych zawiadomień rządu białoruskiego. Pani Borys nie jest może gwiazdą w mojej drużynie, ale rząd Białorusi usiłuje na siłę wprowadzić swoje porządki w mniejszości polskiej. I nie pisz, że nie zabiera, skoro zabiera.
    Po drugie, powiedz mi, ile razy mam Ci pisać, że ani Janukowycz nie jest taki prorosyjski, ani Tymoszenko i Juszczenko anty. Nigdzie Janukowycz z Miedwiediewem się nie dogadują, bo Ukrainą rządzą oligarchowie i oni nie pozwolą na to, aby Putin rządził tym państwem. Mnie się wydaje, że żyjesz czasami pomarańczowej rewolucji, tymczasem wszystko się zmieniło, i Janukowycz jest inny, i Tymoszenko, i Juszczenko. Ty też się musisz zmienić – Zosiu!

  159. Indoor napisał(a):

    Swoją drogą nie wiem co Wy rozumiecie pn. „Wynalazca”, dobrze że nie „Racjonalizator” lub jeszcze lepiej „Przodownik Pracy Socjalistycznej”. Po prostu gospodarka może być skłonna i zdolna do wytwarzania lub przynajmniej szybkiej adaptacji nowych technologii lub też nie. Ja stwierdzam, że gdy administracja kraju jest nastawiona na „ochronę już istniejacych firm” (jak to pieknie okresliła pani minister Suchocka kiedyś uzasadniając podwyższenia kapitału załozycielskiego sp. z o.o. z 5.000 na 50.000 zł. Przed kim? Przed nowymi firmami) to taka gospodarka może być tylko zachowawcza i wroga nowym technologiom. Znowu jest to skrót myslowy ale mogę słuzyć przykładami jak też wskazać mechanizm jak to się dzieje.

  160. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie,
    Wyroby PRL’owskie w znacznej swej części były tandetą , Przykładowo motocykl WFM produkowany przez wiele lat. Pojazd zaopatrzony w filtr powietrza przypominający druciany zmywak powodował nagminne mostkowanie świecy i jadąc często się stawało i odkręcało tę świecę by śrubokrętem usunąć mostek. Przy jeździe z prędkością pod 70, km/h trzeba było trzymać rękę na sprzęgle by w przypadku zatarcia błyskawicznie wysprzęglić i nie dopuścić do zablokowania tłoka w cylindrze. Te przytarcia zdarzały się nagminnie. Prawa skarpeta lub but był zawsze ufajdany w oleju który przeciekał przez dźwignie biegów. Ludzie ratowali sie dorabiając ślepe zakrętki – fabryka jakoś problemu usunąć nie mogła. Olej do skrzyni z powodu wycieków trzeba było ciągle uzupełniać. Ciągle rozregulowywały sie styki tzw platynek i bez przerwy trzeba było regulować ich ustawienie. Tyle lat produkcji i tandeta jak była tak pozostała do końca produkcji. Natomiast z czeską Jawą problemów nie było.
    Przykład jaki Pan podaje z dużą firmą jaki Pan podaje wydumany przez Pana. Ja mam rodzinę i bliskich znajomych pracujących w dużych międzynarodowych firmach i wiem jak tam się działa. Jak bardzo przejmują sie reklamacjami dotyczącymi jakości produktu. Jak natychmiast po reklamacji podejmuje się działania sprawdzające nie tylko produkty i surowce ale tez i linie produkcyjne by wykryć ewentualny powód. W przypadku firm spożywczych natychmiast po stwierdzeniu wadliwej partii wyrobu do firmy udaje się sanepid i oni o tym wiedzą i starają się wcześnie wszystko wykryć i naprawić by kontrola wyszła dobrze. Pracownicy gdy trzeba wzywani sa do pracy w sobotę i w niedzielę mimo że firma wtedy mysi płacić im podwójnie lub dawać podwójnie wolne dni. Proszę najpierw zapoznać się z prawdziwą działalnością a potem pisać

  161. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    nie popadaj w histerie i nie przesadzaj!
    Potraktuj wszystko na tzw. chłopski rozum, czyli – racjonalnie.
    Ja nie uwielbiam Łukaszenki, ale tak jak na Rosję, na Białoruś patrzę się – normalnie.
    Jest prawo, które się w danym państwie należy przestrzegać. Władze tego państwa mają prawo je egzekwować. Białoruś swoje zasady prawa egzekwuje od obywateli Białorusi.
    Np. zawłaszczony prywatnie przez p. Borys – Dom Polski w Iwańcu oddał na mocy wyroku sądowego ….Polskiemu Związkowi Polaków na Białorusi. Oficjalnie zarejestrowanemu, działającemu tam legalnie, mającemu zarejestrowanych ok. 8 tys. etnicznych Polaków.
    Czy wyjaśnienie tego faktu przez prezydenta Białorusi prezydentowi Polski – jest czymś, co należy potępiać?
    To jedno.
    Drugie – jeden prezydent napisał do drugiego, ten drugi elegancko odpowiedział.
    W tej samej sprawie wiele organizacji i ludzi z Białorusi pisało do polskiego prezydenta. Polski prezydent – nie odpowiedział.
    Tyle faktów, wnioski sam sobie wyciągaj.
    ***
    Torlinie
    - przyjmij do wiadomości – że ja się nic nie muszę. Ja mogę, jak będę chciała.
    Jak tej zasady nie pojmujesz, to właściwie bez sensu jest z Tobą jakakolwiek dyskusja o współczesności czy demokracji.
    Zmienić się nie zmienię wg Twoich kryteriów, czy własnych – bo to ode mnie nie zawsze w pełni zależy, ale od biologii i czasu. Natomiast moje poglądy, jak u każdego – mogą ulec przewartościowaniu, o ile dostarczysz mi logicznych argumentów, ze sa one sprzeczne z racjonalnym oglądem rzeczywistości. Wtedy rozważę Twoje uwagi.
    Poza tym, to nie ja używam określenia na Janukowycza „prorosyjski” tylko Ty i media.
    Moim zdaniem, zbytnio szufladkujesz informacje czy czytane teksty, natomiast nie usiłujesz zrozumieć logicznie ich treści.
    Czytasz po łebkach i nakładasz na nie swoje sądy.
    Moje teksty należy czytać dokładnie tak, jak są napisane. A nie między wierszami domyślając się tego, czego tam nie ma.
    Ja pisze otwartym tekstem i wprost.
    Poza tym naucz się w końcu oddzielać – informację od opinii.
    Podanie faktów – nie jest opinią.
    Opinia jest to, co ja czy ktoś inny sądzi o tych faktach.
    Zapamiętaj to sobie.
    I jak napisałam, ze Łukaszenko napisał list do polskiego prezydenta – to jest to podanie określonego fakt i nic więcej.
    Jak napisałam, że list był „elegancki” – to znaczy, że tak oceniłam formę napisanego listu, w szerszym znaczeniu – zachowania się w tym przypadku autora listu. I też nic ponad to.
    Ta ocena nie sugeruje mojej sympatii czy antypatii do owego autora.
    Tak należy czytać to co piszę.
    Dokładnie i logicznie.
    A nie wyciągać wnioski z sufitu.
    Tak na marginesie,
    czy miałeś na studiach logikę, jako przedmiot?

    Rozumiesz?

  162. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Panie Macku:

    1.Dzis w Polsce moze pan kupic i indyjskiego archaicznego Royal Enfielda i chinskie motocykle marki Junak czy Romet.
    Jakosc? Taka za jaka sklonny jest zaplacic klient.

    To samo z WSK.

    Zasada podobna: to popyt ksztaltuje jakosc. Popyt ksztaltowany czy to cena(wolny rynek) czy centralnym sterowaniem (PRL).

    2. Piszac o swiatowych koncernach nie pisal pan o stymulacji racjonalizacji/ wynlazczosci/modernizacji ale o reakcji na bledy w biezacej produkcji. To zupelnie inna sprawa.

    pozdrawiam

    m@B

  163. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor

    „Wynalazca”, dobrze że nie “Racjonalizator” lub jeszcze lepiej “Przodownik Pracy Socjalistycznej”.

    Nie wiem co ma pan przeciw racjonalizatorowi czy przodownikowi pracy?

    Ten pierwszy to dla mnie sposob na trafienie do ludzi, do pracownikow- instytucjonalna metoda na uspolecznenie procesu pracy.Danie odczuc kazdemu pracownikowi ze ma choc malenki wplyw na to co sie wokol niego dzieje.

    Przodownik? Pamieta pan okres w historii Polski w ktorym praca bylaby tak powazana jak w PRL? W ktorym szacunek dla pracy bylby wiekszy?
    Sam odpowiem: to czasy gdy byl jej deficyt: bezrobocie.
    Jak wiec uzyskac szacunek do pracy gdy obowiazuje pelne zatrudnienie? Jak inaczej nizli propaganda?

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  164. Zofia napisał(a):

    A propos – przodownika pracy, do znam sieć hoteli, która ma taki system i nagradza pracownika miesiąca, roku ect.
    Jest recepcjonista miesiąca, wzorowa pokojówka kwietnia czy też kucharz roku.
    Oczywiście jest to sieć międzynarodowa, rodem z USA, żeby nie było niedomówień, w Polsce istniejąca (w Szczecinie także).

  165. Zofia napisał(a):

    Wprawdzie publicznej telewizji raczej nie oglądam, ale ostatnio coraz częściej zerkam na II pr. TVP, przypisany ponoć SLD.
    Serwuje ciekawe filmy dokumentalne.
    Dwa dni temu oglądałam ciekawy film o Rosji, dzisiaj będzie o dramacie żołnierzy w Iraku. Na pewno oglądnę.
    Mam zachowane listy brata, który jako chief oficer, czasem z obowiązkami nawet kapitana jednostki, pływał na greckich tankowcach i woził lekka benzynę lotniczą w rejon Zatoki Perskiej. w czasie operacji Pustynna Burza. Spędził na tych tankowcach wiele miesięcy.
    Z listów brata nieco wiem, co to jest zwierzęcy niemalże strach i obawa o życie, jak wygląda dramat działań wojennych o których w mediach nie pisze się.
    Bardzo bliski przyjaciel mego brata, (mieli podczas jednego z rejsów razem popłynąć na jednym statku, ale się rozdzieli na dwa u tego samego armatora)i już nie wrócił.
    Statek spłonął, a ciało przyjaciela, było jedynym, jakie udało się odnaleźć i oddać rodzinie.
    Każdy rejs był dla nas na lądzie- dramatycznym pytaniem, czy wróci…
    Film, który dzisiaj nada TVP2 ma być o wojnie w Iraku widzianej oczyma żołnierzy tam walczących.

  166. Zofia napisał(a):

    ….dziwna sprawa….
    http://wyborcza.pl/1,7524.....nstwa.html
    Czyżby spece z BBN znowu pisali jakiś raport dla panów K?

  167. głos zwykły napisał(a):

    Pan Waldemar Kuczyński napisał:
    W ogóle nie mam zamiaru czytać krytyk polskiej transformacji[...] Polska transformacja się sama doskonale broni, choćby super rekordem w przyroście PKB za dwadzieścia lat pośród wszystkich krajów postkomunistycznych 80 %.
    ___________________
    Jak zwykle wybiera Pan wygodną drogę na skróty. Nie czytam krytyki, bowiem PKB przez 20 lat wzrosło o 80% :D).
    Tymczasem nie zauważa Pan, że Stan wykazał się niewiedzą w zakresie problematyki transformacji, podobnie jak autor artykułu na lewicowym portalu.
    Transformacja, bowiem to nie to samo, co prywatyzacja i zmiany treści stosunków pracy.
    Transformacja to proces, który biegnie w kilku sferach:
    *politycznej
    *ekonomicznej (która ma aspekt wewnętrzny i zewnętrzny związany z procesami globalizacji)
    *społecznej
    *kulturowej
    Istotą transformacji gospodarczej i politycznej jest zmiana systemu instytucjonalnego danego kraju, to znaczy jego infrastruktury prawnej.
    Społeczne i kulturowe skutki transformacji dotykają nie tylko problematyki budowy społeczeństwa obywatelskiego, ale także tworzenia się nowych cech kultury i mentalności.
    Nie sposób wszystkiego nawet w aspekcie ekonomicznym transformacji przykryć czapeczką 80% wzrostu PKB .
    Chociażby dlatego, że Chiny poszły szybciej, niż Polska, a poza tym miernik wzrostu PKB nie odzwierciedla postępu cywilizacyjnego, przeciętnej wzrostu dla każdego obywatela.
    Tymczasem nie jest tajemnicą, że nie wszyscy tak samo skorzystali i korzystają na wzroście

  168. głos zwykły napisał(a):

    Utkwił w mojej pamięci taki fragment filmu, w którym dyrektor zakładu psychiatrycznego, przeprowadza gruntowną dyskusję z swoimi podopiecznymi, dowodząc niezbicie, że oni są chorzy umysłowo, a on jest dyrektorem zakładu, właśnie. Niestety w ostatniej minucie filmu, sam dyrektor wkłada czapeczkę krakowiaka i wskakuje na postument. Sytuacja owa bardzo mi się kojarzy z dialogami, które toczy na tym blogu jego gospodarz z jego pensjonariuszami.

  169. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie,
    Jaki popyt sterował gospodarka PRL? Biuro Polityczne decydowało – jak była nadprodukcja to i tak fabryka pieniądze dostała. Jednak nadprodukcja zdarzała się w PRL’u rzadko bo produkcja zwykle nie nadążała za popytem i stąd notoryczne kolejki w sklepach, bo ceny towaru ustalano centralnie i zwykle za nisko w stosunku do popytu. Dyrektora fabryki nie interesowała sprzedaż , jego interesowało wykonanie planu.
    Wracając do dużych przedsiębiorstw w obecnej Polsce to zapewniam pana że one wymuszają jakość , bo stosują najnowocześniejsze światowe technologie. Przedsiębiorstwa te często rozszerzają swój obszar działania przyłączając do siebie mniejsze polskie firmy. Jednak zanim taka firma uzyska prawo podawania na wyrobie informacji że jest członkiem tej grupy(firmy) musi podnieść jakość swej produkcji do jej poziomu – często korzysta ze znacznego wsparcia w tym celu. W dużych firmach często są laboratoria badawczo rozwojowe i one nie tylko śledzą i testują nowości , ale też same nowości wytwarzają, one też ściągają zdolnych naukowców. Jest zasada, jest się bezpieczniejszym jeśli ma się nowości którymi można się obronić przed konkurencją. A konkurencją dla tych firm już nie jest tylko Polski rynek , ale rynek światowy.

  170. maciek.g napisał(a):

    Przodownik pracy źle mnie się kojarzy, bo kojarzy się z nachalną propagandą i ogłupianiem. Były czasy że informowano ile to Stachanow węgla wykopywał , i pokazywano o ile więcej niż górnik w Rosji Carskiej. Niestety zginął w czasie zawału który sam spowodował swym sposobem urobku węgla który już w tej Carskiej Rosji był zakazany właśnie z powodu niebezpieczeństwa jakie tego typu kopanie niosło. Życie ludzi się nie liczyło =liczyła się propaganda

  171. W.Kuczyński napisał(a):

    głos,
    ja nie załatwiam wszystkiego 80 % PKB. Ja o polskiej transformacji juz sie wystarczająco naczytałem i napisałem – zaraz w miesieczniku bank będzie duża story na ten temat. Czytanie kolejnych krytyk zwykle marnych to strata czasu, co mi to da?

  172. maciek.g napisał(a):

    TK uznał zabranie emerytur członkom WRON za niekonstytucyjne. Abstrahując od oceny WRON jest to logiczne bowiem nastąpiła transformacja pokojowa ustroju przyklepana okrągłym stołem.
    Ocena WRON już się zmienia , na korzyść i jak widzę jest to proces ciągły. Ja na miejscu polityków bym ten temat odpuścił, bo tu więcej można stracić niż wygrać.

  173. Stan napisał(a):

    głosie,

    masz rację kiedy lejesz facetów na odlew za niechlujne postawienie problemu i takież konkluzje.

    Andrzej,

    zmęczyłem się latając po blogach w poszukiwaniu „podpórki” do argumentu którego użyłem w dyskusji.
    Odkładam sprawę, by do tego problemu powrócić przy nadażającej się okazji.

    Pozdrawiam

  174. jasnaanielka napisał(a):

    Wykonywanie 150 – 250% normy przez robotnika byłow mojej firmie chlebem powszednim. Wpływało to w sposób oczywisty na wysokość wynagrodzenia :D Kiedyś palnęłam, że całą technologia, która oblicza takie normy powinna co najmniej stracić premię, jeśli nie stanowisko…
    Co to się działo!!!
    Oczywiście wyjaśniono mi, że ja zupełnie nie rozumiem specyfiki i inne takie fikimiki ;)

  175. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Wszystko zależy od tego kim człowiek się czuje:
    * politykiem,
    *naukowcem, czy
    * głosem opinii publicznej.
    W pierwszym i ostatnim charakterze poczucia czytanie nawet marnych krytyk może dawać podstawy do dobrej argumentacji w obronie jakichś racji: za lub przeciwko.
    Ja jako głos opinii publicznej sympatyzujący z globalizacją i liberalizacją gospodarek narodowych mógłbym np. podkreślić, że prywatyzacja i jej brak, jaw i mi się poprzez pryzmat doświadczeń zawodowych moich rodziców. Mam pracowała w banku i otrzymała akcje pracownicze, których wartość wynosiła w najlepszym okresie około 150 tysięcy złotych. Jej bank po kilku przejęciach należy do światowej sieci banków. Natomiast ojciec pracował w PLL LOT i jego akcje nadal leżą w depozycie, a samo przedsiebiorstwo przez 20 lat, jak lokalny narodowy przewoźnik, marnie przędzie, a warunki pracy także są takie sobie.
    Jeśli natomiast mamy poczucie misji naukowej, to marnych krytyk oczywiście nie warto czytać, ale prezentując własne tezy za to zawsze warto powoływać się na źródła wiedzy i inne dające się weryfikować dowody na trafność argumentacji.

  176. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Nie jesteś jedyny w niechlujnym stawianiu problemów. Właśnie czytam zbiór felietonów Pana Daniela Passenta pt. „pod napięciem”. I doprawdy nie wiem, czy czytać dalej…

  177. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o samą prywatyzacji gospodarki, to temat ten łączy się z problematyką protekcjonizmu.
    Generalnie, aby przedsiębiorstwa państwowe, czy też prywatne, ale narodowe perły gospodarki w koronie mogły się utrzymać na powierzchni, potrzebna jest aktywna ochronna polityka rządu, która ma wymierną cenę w mld Euro.
    Niezależnie od tego czy hasła sprzeciwu wobec prywatyzacji głosi PiS czy lewica, to zatrzymanie prywatyzacji po prostu kosztuje, czego nie bierze pod uwagę Piotr Tronina z lewicowego portalu. Nie zauważa przy tym, że kosztem jest także zła sytuacja pracowników w przedsiebiorstwach państwowych. Niewiele, bowiem przedsiębiorstw państwowych w warunkach otwartej gospodarki stać na stworzenie dobrych warunków pracy swoim pracownikom.
    W naszych realiach koszty ponosi jednak nie budżet, lecz konsument, ale koszty zaniechania ponosi także gospodarka jako całość, gdyż ona jest mniej konkurencyjna.
    Nie przepadam za artykułami Janusza A. Majcherka, ale akurat ten pt. Lekcja protekcjonizmu, polecam.
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/newsweek_biznes/lekcja-protekcjonizmu,51932,1
    Drugą osobą za którą nie przepadam, ale akurat, której uwagi na temat transformacji, jako naukowy wstęp do tematu polecam jest …. Grzegorz Kołodko (tym razem chorzy na syndrom Salonu, się chyba uaktywnią). Zwłaszcza, gdy autor ów pisze:
    Posocjalistyczna transformacja do gospodarki rynkowej nie jest celem samym w sobie, lecz instrumentem do osiągania nadrzędnego celu, którym jest zrównoważony społecznie, ekonomicznie i ekologicznie długofalowy rozwój.
    http://www.tiger.edu.pl/a.....rzecie.pdf

  178. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pan Maciek:

    „Przodownik pracy źle mnie się kojarzy, bo kojarzy się z nachalną propagandą i ogłupianiem. Były czasy że informowano ile to Stachanow węgla wykopywał , i pokazywano o ile więcej niż górnik w Rosji Carskiej.”

    Panie Macku to jest staly problem niezrozumienia do kogo adresowany przekaz: z punktu wiedzenia ziemianina warunki jakie oferowal PRL byly podle, z punktu widzenia chlopa co z czworakow sie do mieszkania w bloku przeniosl PRL byl swietem. Do kogo adresowany ruch przodownikow pracy?
    On byl adresowan do kadry zarzadzajacej czy ludzi deczko nizej na drabinie spolecznej?
    Az sie prosi o pytanie o efektywnosc tego ruchu.

    ” Niestety zginął w czasie zawału który sam spowodował swym sposobem urobku węgla który już w tej Carskiej Rosji był zakazany właśnie z powodu niebezpieczeństwa jakie tego typu kopanie niosło. Życie ludzi się nie liczyło =liczyła się propaganda”

    Gdyby pan napisal ze ruch przpdownikow pracy spowodowal zwiekszenie ilosci wypadkow np.na tone urobku to bym zamilczal,a tak moze mi pan co najwyzej Mateuszem Birkutem poprawic.
    To nie tedy.
    Nie tedy boo stosownie do pansiego doswiadczenia zawodowego, oczekiwalbym od pana jakichs parametrow, mniej impresji czy przypowiesci, nonsorry.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  179. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Kończąc ten temat. Ja nie napisałem ani jednego słowa na temat listu prezydenta, nie rozumiem, skąd tyle uwagi przykładasz do polemiki ze mną w tej sprawie. Ja nie słyszałem, aby w cywilizowanym kraju zabierano siedziby jednej organizacji, a dawano drugiej. Są w końcu akta właścicielskie.
    A jak Ci idzie odczytywanie tabelek ze strony „Erneuerbare Energie”?

  180. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pan Maciek:

    „Jaki popyt sterował gospodarka PRL? Biuro Polityczne decydowało – jak była nadprodukcja to i tak fabryka pieniądze dostała. Jednak nadprodukcja zdarzała się w PRL’u rzadko bo produkcja zwykle nie nadążała za popytem i stąd notoryczne kolejki w sklepach, bo ceny towaru ustalano centralnie i zwykle za nisko w stosunku do popytu. ”

    O tym wlasnie pisalem: wielki popyt nie stymulowal poprawy jakosci boo wszystko dalo sie sprzedac. W gospodarce rynkowej popyt na produkty niskiej jakosci oferuje sie poprzez bb niskie ceny.
    Sprzeda pan i produkt samochodopodobny byle tylko cena byla niska.

    „Dyrektora fabryki nie interesowała sprzedaż , jego interesowało wykonanie planu.”

    W tamtych realiach wykonanie planu produkcji bylo rownoznaczne z wykonaniem planu sprzedazy.

    Co do osrodkow badawczo rozwojowych to nie jestem w stanie wydlubac danych, ale sadze ze w gospodarce bardziej autarkicznej (PRL) wieksze naklady szly wlasnie na taka dzialnosc nizli idzie dzisiaj.
    Oczywiscie mozna pojsc sladem ilosci patentow, ale znow bedzie dyskusja czy wazny jest patent czy wdrozenie.

    sam nie pamietam nowatorskiego polskiego produktu ktoryby wstrzasnal swiatowym rynkiem.Ani z czasow PRL ani z czasow III RP, a pan?

    m@B

  181. Indoor napisał(a):

    Był taki głupkowaty seriał filmów rysunkowych na Wegrzech jeszcze w czasach komuny o Gustawie. Gustaw to był taki gość łysy brzuchaty i ciagle jakaś krzywda spotkała.
    W jednym z odcinków Gustaw był konstruktorem samolotów i zaprojektował taki zgrabny mały czerwony samolocik i był bardzo z siebie i z samolotu zadowolony. Nagle przyszedł jego szef w takich grubych okularach, popatrzył na projekt zmarszczył czoło, pomahał głową wyrazając dezaprobate, więc Gustaw dorysował samolotowy takie grube okulary. Za chwylę przeszedfł drugi szef z takimi sumiastymi wąsami. To samo : Gustaw dokonstruował samolocikowy sumiaste wąsy. Przyszedł trzeci szef z fajką w zebach. Gustaw zmodyfikował konstrukcję w ten sposób, że spomiędzy łopat śmigła wystawała taka wielka fajka. Oczywiście podczas uroczystej próby pierwszego lotu smigło odcieły fajke, wąsy fruwały w powietrzu, okulary spadły zaś samolot dachował zanim zdążył kołować albo jakoś tak, Gustaw oczywiście dostał kopa w dupę. Zresztą nalezało mu się już za te okulary. Typowa postawa oportunisty.
    Dyski w ramach RWPG produkowała Bułgaria ze względu na duże doświadczeni w produkcji sokowirówek wyglądających nieco podobnie. Dyski produkowali byle jakie, ale mieli kilka ciekawych ciekawych patentów, nawet jakaś fabryka ruszyła w Kalifornii w oparciu o jakiś ich pomysl i ich udziałem, ale nie znam szczegółów ani losów przedsięwziecia. Za to jak IBM orzeniósł na Węgry produkcję dysków twardych na Wegry (dokładnie do dnia zwolnienia z podatku zresztą) to wyszły z tego takie dyski, że po krótkim czasie IBM sam zaczał montować do własnych macierzy dyski Seagate’a, bowiem te Wegierskie miały awaryjność na poziomie 90% po pierwszzym tygodniu eksploatacji. Jakoże firma oczywiście posiadało ISO9001 gwarantującą powtarzalność jakości, nie udało się im do końca istnienia fabryki odejść od tego rekordu awaryjności.

  182. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor;

    bardzo sie podoba panski komentarz.
    Nie tylko dla jego ironii, ale najbardziej dla tego ze nie stara sie niczego udowodnic.
    Po prostu sie jest. Z wlasnym bagazem doswiadczen, z wiedza na co nas stac i na co stac innych.
    Dziekuje

    m@B

    neopsasmin.blox.pl

  183. głos zwykły napisał(a):

    Uprzejmie informuję, że na zaakceptowanie przez gospodarza blogu czeka m. in. link do pracy Grzegorza Kołodki, który tylko sobie przypisuje sukcesy wzrostu gospodarczego w okresie ostatniego 20 lecia :D)
    Czy, to tak trudno łyknąć?
    że
    Owszem sukces był, ale jedynie Kołodki.
    I następny tym razem tiger dyrektor zakłada czapkę krakowiaka.
    A pomiędzy lewicującymi pacjentami wre dyskusja…
    A co dopiero jak pacjenci jednego tiger zakładu spotkają się z pensjonariuszami drugiego tj. Salonu?
    Ho, ho, a gdzie pacjenci PiS zakładu?

  184. W.Kuczyński napisał(a):

    glos, ja nie akceptuję wpisów, to robi mój antyspam i ma swoja logike której ja nie rozumiem. A Kolodko jest cięzko chory na Balcerowicza, bo wie, ale nigdy tego przed soba nie przyzna, że pod względem czynu jest w stosunku do niego małym pikusiem.

  185. Orteq napisał(a):

    Czy to o ten link chodzi, głosie?
    http://www.tiger.edu.pl/a.....rzecie.pdf
    :
    Poniewaz Kolodko jest cięzko chory na Balcerowicza to dla uzdrowienia sytuacji przytocze jeszcze cytat z innego profesora,Tadeusz Kowalika: „Plan Balcerowicza – operacja niepotrzebna i chybiona.” Link podam pozniej zeby ten post nie został zawieszony przez upierdliwego Admina
    :
    „Czy inne kraje postkomunistyczne też przeprowadzały podobną transformację gospodarczą w kierunku rynkowym?

    Nie w podobnej skali co Polska. Przyjęły znacznie łagodniejszy model transformacji. W Czechach, Słowenii, na Węgrzech stopa bezrobocia była średnio o połowę mniejsza niż u nas i znacznie mniejszy był też obszar biedy. W tych krajach, a także na Słowacji, jeszcze obecnie dochodowe nierówności (mierzone wskaźnikiem Giniego) nie przekraczają tych, jakie Polska miała przed rokiem 1989! Słowacja ma wysokie bezrobocie, ale nierówności i zakres biedy – znacznie mniejsze. Słowenia zaś, mimo nacisków, nie przyjęła szokowej recepty dzięki temu, że odpowiednik Balcerowicza, wicepremier Jose Mencinger, podał się do dymisji.

    I we wszystkich tych krajach dochód na głowę mieszkańca jest dziś znacznie wyższy niż w Polsce.

    Te przykłady pokazują, że nie musieliśmy przechodzić tak głębokiej recesji ani skazać społeczeństwa przez całe 20-lecie na bardzo wysokie bezrobocie. Mieliśmy wprawdzie najszybszy wśród tych państw wzrost gospodarczy, ale skorzystały na nim głównie zamożniejsze grupy społeczeństwa.”
    :
    Prosze zwrocic uwage na nawiazanie przez prof. Kowalika do mierzenia dochodowych nierówności mieszkancow roznych krajow tzw. wskaźnikiem Giniego. Wskaznik ten został juz uzyty w dyskusji przez Stana, Andrzeja, Gospodarza oraz głosa zwykłego. Chodzi zas o analizy gospodarcze przeprowadzane przez CIA.
    :
    To ta amerykanska placowka wywiadowcza uplasowała III RP 2005-go roku na niezłej, bo 87 pozycji sposrod 134 zmierzonych krajow. Zgodnie jednak z tym co prof. Kowalik wydaje sie sugerowac, pomiedzy Polska a najlepsza na tej liscie Szwecja na pozycji 134, znajduja sie takie kraje jak na przykład
    :
    Estonia, poz. 91
    Balgladesz, 94
    Rumunia, 103
    Ukraina, 107,
    Bulgaria, 109,
    Serbia, 116,
    Chorwacja, 119,
    Wegry, 121,
    Bialorus, 122,
    Albania, 124,
    Slowacja, 128,
    Czechy, 129, i
    Slowenia, na drugiej po Szwecji, 133 pozycji.
    :
    Nie wiem, naprawde, na czyj młyn jest ta CIA-owska metna woda Giniego.

  186. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    zgodnie z prawem – p. Borys nie ma żadnej legalnej organizacji na Białorusi.
    Nie jest też wpisana do władz jakiejkolwiek zarejestrowanej organizacji społecznych na Białorusi, choć się upiera, że to ona od 2005 r. jest przewodniczącą Związku Polaków. Rząd Polski też tak uważa.
    Wg prawa białoruskiego – jest osobą prywatną. Wg rządu polskiego – nie.
    Rząd polski oficjalnie, sądząc po wystąpieniach pracowników MSZ – nie ma zamiaru respektować na Białorusi białoruskiego prawa.
    Jest jeden, oficjalnie zarejestrowany Związek Polaków na Białorusi i on jest właścicielem budynków.
    Członkiem jego władz od 2005 r – w myśl białoruskiego prawa – nie jest p. Borys. Ona uważa inaczej.
    I tyle na ten temat.
    Dokumentacji potwierdzającej jej roszczenia – brak.

  187. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Orteq:

    zechcialby pan napisac jakie byly warunki wyjscowe dla transformacji w Polsce i na Wegrzech/Slowacji/Slowenii ?
    Czyms sie roznily?
    Te wyjscowe warunki mialy jakies znaczenie dla wyboru stopnia „lagodnosci” transformacji?

    m@B

  188. Andrzej napisał(a):

    Jakie to szczęście, że na Zachodzie Zofie były w mniejszości (może dlatego, że wyemigrowały do Polski ;) ). Aż strach pomyśleć, jak potoczyłaby się historia gdyby rządy krajów zachodnich prezentowały jej punkt widzenia w stosunku do takich choćby ugrupowań jak KOR. Choć Zofia pewnie byłaby szczęśliwa – miałaby teraz w Polsce prawdziwą demokrację socjalistyczną zamiast cierpieć prześladowań ze strony solidaruchów. :D

  189. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Zofia:

    Jak wg pani powinna sie zachowywac p.Borys?
    Laske polozyc na dorobek zwiazku kiedy mu przewodzila i wyemigrowac?

    Zapisac ponownie do zwiazku?

    Prosze cos zaproponowac zamiast odsadzania jej od czci,oki?

    m@B

  190. głos zwykły napisał(a):

    Orteq,
    Tak jest chodzi o ten link. Generalnie uważam, że nie należy prowadzić dyskusji porównując się do innych krajów. To do nikąd nie prowadzi, gdyż temat transformacji jest po prostu ogromny, a takie ujęcie zbyt ogólne. Uważam natomiast, że Kołodko zrobił dobry wstęp do tematu, bo pokazał, że jest on ogromny, nawet tylko w części dotyczącej transformacji ekonomicznej. Do pierwszych stron jego elaboratu, nikt nie powinien mieć pretensji. Zaś argument 80% wzrostu PKB Polski odbija się jak piłka od argumentu 360 % wzrostu PKB Chin. Niezależnie od tego czy bym miał takie zdanie jak Kołodko, czy inne, to jako prawnik uważam, że on należycie formułuje kryteria dyskusji na temat transformacji. W prawie jest normalna sytuacja, że adwokat jednej strony powołując się na te same przepisy prawa i okoliczności faktyczne, potrafi dowodzić czegoś o 180 stopni przeciwnego niż druga strona sporu. Cała sztuka dyskusji prawniczej polega na zbijaniu punkt po punkcie argumentacji przeciwnika. W przypadku tematu transformacji jednak taka sztuka jest niewykonalna z uwagi na jego ogrom. Wymaga to pracy naukowej, właśnie szeroko zakrojonej poświęconej problematyce transformacji. I zabranie się za taką pracę ma jak najbardziej sens dla mnie. Opisywanie tych procesów jest po prostu fascynujące, ale nie w wymiarze sloganów propagandy partyjnej, czy walki politycznej.

  191. Andrzej napisał(a):

    Orteq
    Nie wiem, naprawde, na czyj młyn jest ta CIA-owska metna woda Giniego.
    Przecież to oczywiste, że są to knowania zgniłego imperializmu, który po trupach Polaków realizuje doktrynę Trumana. :D

  192. Stan napisał(a):

    głosie,

    wybacz, że nie zarekomendowałem Twoich wpsów Księciu Felietonu, bo choć (jak to w życiu bywa) niektóre z nich są finezyjne jak pierdnięcie mamuta, to jednak prawdziwy artysta zawsze jakąs inspirację może znaleźć.

    Pozdrawiam

  193. jasnaanielka napisał(a):

    Czy nie zginął komuś piesek?
    Szóstka takich nieszczęśników błąka się po Łodzi – mieście i szuka właściciela, tymczasem napadając na ludzi i samochody.
    Artykuł może przestraszyć ale komentarze to już przyprawiają o paroksyzmy. Ludzie jednak bywają dziwni.
    http://lodz.gazeta.pl/lod.....by___.html

  194. Orteq napisał(a):

    Oto link do wypowiedzi profesora Kowalika
    http://lewica.pl/?id=20963
    :
    Stan,

    Słusznie, moim zdaniem odłożyłeś odpowiedź Gospodarzowi i głosowi na lepsze, po dalszym sprawdzeniu faktów, czasy. Można być z osiągnięć po-tranformacyjnej Polski dumnym, szczególnie jeśli się ktos poczuwa do ojcostwa sukcesu transformacji. Ale odwracać kota ogonem, na dowód tej dumy przytaczając wątpliwej jakości listę Giniego, z kuźni talentów amerykańskiego wywiadu pochodzącą, to mi juz zajeżdża czystą hucpą.
    :
    Ty to przytaczanie rozpocząłeś więc bedziesz musial tę zabę zjeść. Ja ci tylko podpowiadam co pod tę zakąskę można wypić. Jak sam juz, jak widze, zauwazyles przed chwileczką, niektóre z przykladow hucpy są tak finezyjne jak pierdnięcie mamuta.

  195. Orteq napisał(a):

    Andrzej,

    „Przecież to oczywiste, że są to knowania zgniłego imperializmu, który po trupach Polaków realizuje doktrynę Trumana.”
    :
    Muszę cię rozczarować. Nie o Trumana doktrynę tu chodzi tylko o twoją i Gospodarzową, jak się wydaje. Doktryna ta, wciskana przy każdej wypowiedzi, głosi, że jeśli coś CIA wyprodokukowala to musiała to uczynić z pożytkiem dla jej najwierniejszego, najnowszego sojusznika, Pollack Jokes Republic. Ze w analizach wywiadu amerykańskiego NAJMNIEJ chodzi o korzyści innych od USA krajów to już cię ominęło szerokim łukiem kurskim. To jest taka klątwa przez JA na ten blog rzucona. Od niej nikomu jeszcze nie udało się schronić.

  196. dark side napisał(a):

    Torlinie,
    Bez obrazy :) Znamy się rzeczywiście długo, ale to przecież nie oznacza, że nie mogłeś zmienić zdania na temat alternatywnych źródeł energii w międzyczasie. Uznałam Cię za niedowiarka po przeczytaniu tego:
    „Wszystkie te pomysły alternatywne są fantastyczne lokalnie, z kilkuprocentowym wpływem na całość, ale NIEDOPUSZCZALNE JEST preferowanie na dużą skalę tego rodzaju propozycji energetycznych.”
    .
    Ja myślę zupełnie inaczej. Te rozwiązania powinny znaleźć miejsce w naszej rzeczywistości na gigantyczną skalę !
    Marzy mi się każdy domek w Polsce wyposażony w baterie słoneczne, albo wiatraczek połączone z pompą ciepła, każda południowa elewacja postsocjalistycznego bloku obłożona panelami termicznymi. Każde większe osiedle z własną małą elektrownią na biopaliwa, lub wiatrakiem, energooszczędne systemy wentylacji zgodne z najnowszymi europejskimi normami :))) grubo zaizolowane ściany chroniące ciepło zimą, a chłód latem, bezspalinowe autobusy (na Heathrow kończą w tym roku budowę ciekawego, bezspalinowego systemu komunikacji publicznej) i tak dalej.
    Rząd chiński zasponsorował baterie słoneczne dla wiosek na końcu świata w tzw. mongolii wewnętrznej. Każda tamtejsza lepianka pyszni się taką taflą na dachu (dzięki czemu maja prąd tylko do zachodu słońca i chodzą spać z kurami). A u nas nie można?
    Myślę, że taki obrót spraw jest nieunikniony. Nie jestem przeciwniczką energii atomowej, wszak niejeden zakład przemysłowy ma zapotrzebowanie energetyczne większe niż niejedno miasto wojewódzkie i gdyby się chciało go obsłużyć np. spalaniem biomasy, to ceny żywności mogłyby skoczyć raptownie. Ale dla użytku domowego i na potrzeby miejskie- dlaczego nie wdrażać alternatywnych żródeł na szeroką skalę?
    Jeśli chodzi o ptaki rozbijające się na wiatrakach, to problem też jest do rozwiązania. Moja mama odwiecznie walcząca ze szpakami w sadzie za pomocą wiatrówki, potem broni palnej z celownikiem optycznym, petard, rogu myśliwskiego oraz walenia kijem w metalową pokrywkę o 5 rano, zainstalowała w zeszłym roku urządzenie, które imituje odgłosy polujących jastrzębi i innych szpaczych zabójców. Na razie działa całkiem dobrze- szpaki zrywają się całą chmarą, albo przynajmniej zamierają w bezruchu i przestają się drzeć – czyli nie żerują. Tak więc taki morderczy wiatrak mógłby również emitować jakieś nienawistne mewom odgłosy, zapachy czy inne fale. Ptaki są inteligentne, nauczą się omijac takie miejsca.
    A teraz dobranoc,

  197. Orteq napisał(a):

    Marcin Lazarowicz,

    „zechcialby pan napisac jakie byly warunki wyjscowe dla transformacji w Polsce i na Wegrzech/Slowacji/Slowenii ? Czyms sie roznily? Te wyjscowe warunki mialy jakies znaczenie dla wyboru stopnia “lagodnosci” transformacji?”
    :
    Z całym szacunkiem. Zacznę od „pana”. Bo ten „pan” dowodzi, że doświadczenia emigracyjne cię omineły. Każdy bowiem Polonus wcześniej czy później spotykał się z riposta na swoje ‘panowanie’ na zgromadzeniach polsko-kresowiackich: pany to TAM zostały, jeśli się ostały. Na tym blogu nie za wiele ich się ostało choć programu „Rezaty Palakiw” nie dało się tu zrealizować. Jako ze z Pana Ministra Kuczyńskiego to dosyć słaby Ukrainiec jest. Nawet Żyda z niego trudno jest wystrugać choć niektórzy nie ustają w usiłowaniach. Zrelaksuj się zatem, Lazarzu.

  198. Orteq napisał(a):

    cd.
    Tylko Zofię próbowano ‘paniowac’ na tym blogu. Okazało się jednak, że i ona słabo pańska. Bo to najsampierw urodziło jej się, szczęściarze, w Edynburgu, o ile dobrze pamietam. A tam ‘pań’ nikt nie zna. Potem Zofia, nasza kochanieńka Sophie – lovely po edynbursku – dorobiła sobie jeszcze tytuł „pańcia”, przyznając się do korzeni dziedziczek polskich. Nic jej jednak z tego nie przylgnęło, z racji jej pro-rosyjskich sympatii. Bo Rosjanie, jak wiadomo, to same komunisty. Wyrzynajace panów wszelkich, a szczegolnie tych wielkich, oraz mniejszych, wyrzynanych przez Ukraincow w województwie wołyńskim II RP 1943 roku. Jeśli więc coś Zofii z tych podchodów mogło przylgnąć to tylko słowo „pańcia”. Najmniej ofensywne pośród rewolucjonistów i ich postepowej terminologii .
    :
    Czy już wystarczy tych bredni? A o czym w ogóle żeśmy tu bredzili? Bo tylko tak mogę odebrać zdanie o wyjściowych warunkach jakie miały znaczenie dla wyboru stopnia “łagodności” transformacji?”. Sugestie, że nasza ‘wyjątkowość’ nas popychała w wyjątkową, balcerowiczowską, pauperyzację społeczeństwa, można do annałów pana Ministra Kuczyńskiego włozyc. Wiec tam ja ją wkładam. Bez niczyjej, mam nadzieję, obrazy.

  199. Orteq napisał(a):

    E-J,
    „Naukawcy maja to do siebie, ze udowodnia wszystko za co im sie zaplaci.”
    :
    No zobacz ty. To te naukowce to zwyczajne ludzie są, pomimo wszystko. Wbrew sprzecznościom wewnętrznym potrafią jednak zrobić to za co się im zapłaci. A bez tej reguły, jedynej właściwie działającej na wolnym rynku, cały ten wolny rynek okrągłostołowy można by było o kant tego stołu rozbić i nikt by tego nie zauważył!
    :
    Bo za Okrągły Stół ktoś płacić musi. I placi. Ale nikt nie wie, że tym ktosiem jest każdy z nas. Czyli nikt. Dokładnie jak z GO jest – GO to jest NIKT gdyż nie ma osoby sprawczej. No i dobrze nam tak.

  200. Indoor napisał(a):

    „Czy nie zginął komuś piesek?” Bezpanskie psy na Widzewie to normalka, ja srednio co tydzień widzę jakiegoś wiekszego egzemplarza, schronisko zawsze przyjezda po interwencji telefonicznej. Takiej sfory nie widziałem jeszcze, zwykle biega pojedynczy egzemplarz lub parka. Bywają takie małe krążowniki, na nie się nawet nie zwraca uwagi. W nocy śpi taki pod samochodem albo w śmietniku (mamy tu proszę Państwa bardzo kulturalne śmietniki) rano wyrusza w miasto. Szczekają czasami na ludzi lub samochody, bardziej odważne atakują, jeden taki odwazny z fantazją potrafił uiść na czołowe z samochodem. Kiedyś trafił na walec drogowy, leży wprasowany w asfalt ulicy Słuzbowej na wysokości stacji Łódż Widzew.Jednego przygarnał gospodarz, bo trafił go (psa) samochód i przeleciał ze 20 metrów, ale rano już czekał we drzwiach żeby wyruszyć w miasto i tyle go widzeli. Indywidualista. Zbiorowe uczecki ze schroniska trafiają rzadko, raz 6 psów zrobiło podkop i zwiało, ale pracownik schroniska jadąc autobusem do pracy zauwazył jak szły gęsiego Brzezińską w kierunku do śródmieścia. Wyłapano je po jakimś czasie.

  201. Orteq napisał(a):

    Indoor,

    Wyhamuj, oki doki? Ty pewnie nie wiesz, ze takie powiastki sa PROWOKACJAMI nastepnych powiastek. A tych nie chcialbys czytac, I promise you.
    :
    Te twoje czworonogi coraz wczesniej musza wstawac. Naleza do unii?

  202. Indoor napisał(a):

    „Rząd chiński zasponsorował baterie słoneczne dla wiosek na końcu świata w tzw. mongolii wewnętrznej. Każda tamtejsza lepianka pyszni się taką taflą na dachu (dzięki czemu maja prąd tylko do zachodu słońca i chodzą spać z kurami). A u nas nie można?”
    Dark Side! U nas nas można. U nas po 20 latach gdyby do czegoś takiego doszło, to by rozpisano przetarg, którego zalożenia tak byłyby skonstruowane przez Znaną Uczelnię Techniczna, by tylko produkty jednej prywatnej polskiej firmy bedącej własnością francuzkiej państwowej firmy spełniały. Urzadzenia by zakupiono, ale okazałoby się że funkconalnie kompletnie nie nadają się do użytku w naszych warunkach bo zostały skonstruowane i wyprodukowane dla Czadu w latach 40ych ubiegłego stulecia, ale Francuzi za to pozbyliby się swoich zapasów zalegajacych. Oczywiście media i sołtys z PO piałyby z zachwitu, a może nawet nasz Gospodarz wysmazyłby jakiś artykuł w Rzeczpospolitej z tej okazji, udawadniając wyższość reform czy też gać Balcerowicza. W ten sposób PKB urosłoby o kolejny procent, albo BPK (Bicie Piany na Kredyt)

  203. Indoor napisał(a):

    Orteq! Ja lubię pracować od rana, psy wtenczas spia. Te opowiastki wydalam z siebie podczas przewy kawowej (żołta Tschibo Family, zalewana). Już skończyłem.

  204. Indoor napisał(a):

    Oczywiście nie Tschibo, tylko Tchibo.

  205. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Przekonanie, że transformacja to prywatyzacja, a następnie, że prywatyzacja to samo złodziejstwo widać nie tylko powoduje niezdrową i mało subtelną aktywność dzienną, ale i nie daje spać nocami.
    Podobne efekty może przynieść niezwykła ogólność księcia lewicowego felietonu, który na swym blogu chce, aby uwzględnić zdanie władz związku polaków popieranych przez Łukaszenkę. A ja uważam, po co? Nie można od razu zapytać Łukaszenki i jego służb specjalnych?

  206. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Orteq:

    „Bo tylko tak mogę odebrać zdanie o wyjściowych warunkach jakie miały znaczenie dla wyboru stopnia “łagodności” transformacji?”. Sugestie, że nasza ‘wyjątkowość’ nas popychała w wyjątkową, balcerowiczowską, pauperyzację społeczeństwa, można do annałów pana Ministra Kuczyńskiego włozyc.”

    Nie pisze o wyjatkowosci ale o dramatycznie gorszej sytuacji ekonomicznej na poczatku transformacji. Prostszymi slowy: na amortyzowanie skutkow reform trzeba miec srodki.
    Srodkow tych bylo dramatycznie mniej w Polsce, nizli w krajach jakie pan do niej porownuje.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    PS. Na emigracje dopiero sie wybieram i niech mnie konczyna boska broni bym tam zapomnial ze istnieja zwroty grzecznoscowe w rodzaju „pan,pani”. Niech mnie broni przed takim wlasnie skangurzeniem jezyka polskiego.

    m

  207. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    ja sobie wypraszam to „takie wlasnie skangurzenie jezyka polskiego.”
    Z tego co spotykam na forach i blogach, ten „kangurzy” jezyk polski jest duzo poprawniejszy niz aktualny polski bedacy w uzyciu.
    Chcesz sobie „panowac” twoja wola, ale w krajach, szczegolnie anglosaskich, bedziesz robil za dziwadlo. Tu sa popularniejsze inne slowa grzecznosciowe, takie jak na przyklad – „przepraszam”.

  208. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    nie doczytales. Napisalam „naukawce, nie naukowce. :)

  209. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    p. Borys powinna wstąpić do jakiejkolwiek partii opozycyjnej na Białorusi i tam działać.
    To jej jedyna szansa. O ile ktokolwiek zechce z nią pracować.
    Dorobku w Polskim Związku Polków na Białorusi to ona nie ma żadnego.
    Nikt jej też do ZPB nie przyjmie. Nie jest tam mile generalnie widziana. Ona nie ma poza grupką wokół siebie skupioną właściwie żadnego poparcia dla swojej działalności.
    Nawet ta oficjalna, partyjna opozycja białoruska, nie za bardzo chce mieć z nią do czynienia.
    Jeśli jest problem to nie tyle z Białorusią, co z p. Borys.
    Nawet europosłowie przyznali, ze opozycja na Białorusi ma niewielkie wzięcie, tam nie ma żadnych oddolnych parć w tym kierunku.
    Dlatego ta kilkuosobowa opozycja składających się z tamtejszych Polków, nie cieszy się poparciem spolecznym, a raczej jest traktowana jako niepotrzebny intruz.
    Prawdę mówiąc jest to wszystko robione na siłę, z pieniędzy polskich podatników via Senat, który zamiast kierować je na rzeczywiste potrzeby tamtejszych Polaków, bawi się w montowanie jakieś tam kolorowej rewolucji, której tubylcy wcale nie chcą.

  210. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie czepić się można wszystkiego , tylko po co? Ja napisałem o Stachanowie by dać przykład propagandy w dziedzinie przodownik pracy i zilustrować informację o tym, że źle kojarzy mnie się zbitka słów „przodownik pracy”. Jasnaanielka w krótkim poście również pokazała jaka to była propaganda i jak robiło się tych przodowników wykonujących niewiarygodne normy. Na studiach jeden z profesorów powiedział, że by zakład pracował dobrze założone ilości powinny być wykonywane. każde odstępstwo w górę czy w dół jest niekorzystne dla kosztów i produkcji. Po to się opracowuje technologię i czasy wykonania detali by wszystko dobrze zsynchronizować bo od tego zależy ostateczny wynik.

  211. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    mam oczy i widzę, mam szare komórki więc myślę.
    I Bogu dziękuję, że mieliśmy i mamy gen. Jaruzelskiego,
    bo Polska postsolidarnościowa mogłaby być rządzoną przez takich polityków, jak bracia Kaczyńscy i wg standardów IV RP.
    Realny przykład jak taka Polska wygląda i jak jest rządzona przerabialiśmy bardzo nie dawno temu.
    Nie wiem jak Ty, ale ja ową polską rewolucję znam nieco z autopsji, jak pisałam tu nie raz i nie dwa, nie ze szczytów opozycyjnej władzy, ale dołów, a to co one potrafią – miałam kilka razy pod oknami mieszkania.
    Mnie te doświadczenia zupełnie wystarczają.
    Nic nas to nie poradzę, że moje doświadczenia są inne niż Twoje, ale ja za Twoje – Ciebie nie obrażam, natomiast Ty mnie – owszem.
    I tym się różnimy Andrzeju.
    Ty nadal tkwisz w polskim grajdole i reprezentujesz jego mentalność.
    Ja dzięki Bogu w nim tkwić nie muszę, bo znam inny świat i dokonuje wyborów.

  212. maciek.g napisał(a):

    Myli się też Panie Marcinie, że sprzeda się wszystko byle cena była odpowiednio niska. Ludzie nie kupują rzeczy by sobie mieszkanie czy posiadłości zagracać i mieć kłopot ze szmelcem. Informacja, że coś jest nic nie warte szybko się rozchodzi i ludzie przestają to kupować. Jeśli ma Pan pieniądze by spokojnie kupić samochód który nie zawodzi i umożliwia normalne z niego korzystanie , nie kupi pan złomu który bez przerwy się psuje i nie daje żadnej gwarancji dojechania do celu, choćby ten złom był bardzo tani. Tak może postępować masochista ale nie normalny człowiek. Niemcy mają słowo preiswert – po polsku warty swej ceny i to słowo określa właśnie czy coś jest sprzedawalne.
    Wyroby pochodzące z Chin mimo swej bardzo niskiej ceny są często zupełnie niezłe i dlatego mają dużą liczbę nabywców. Sam kupiłe trochę elektronarzędzi za grosze i mam z nich spory pożytek i jakoś nie psują się. W necie znalazłem że gość kupił młotowiertarkę NUP za 150 zł by wywiercić trochę dziur pod kołki w czasie budowy domu. zamiast paru wywierci paręset dom skończył a narzędzie się nie popsuło. Mity łatwo tworzyć.

  213. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo:

    „Z tego co spotykam na forach i blogach, ten “kangurzy” jezyk polski jest duzo poprawniejszy niz aktualny polski bedacy w uzyciu.”

    Pani Ewo, powszechne „ty” jest kalka jezykowa z australijskiego, nie skladowa jezyka polskiego.Ten ostatni ma w sobie wiecej rewerencji.Poniewaz jestem stad, taki wlasnie sposob kontaktu jest mi blizszy.

    „Chcesz sobie “panowac” twoja wola, ale w krajach, szczegolnie anglosaskich, bedziesz robil za dziwadlo. Tu sa popularniejsze inne slowa grzecznosciowe, takie jak na przyklad – “przepraszam”.”

    Nie mam problemu by rozmawiajac z Ozzies nawet do staruszki zwracac sie „ty”. Inaczej gdy zwracam sie w mym jezyku ojczystym. Nie mam natomiast problemu gdy w sieci ktos do mnie zwraca sie per „ty”.

    pozdrawiam

    m@B

  214. maciek.g napisał(a):

    Pan Panie Marcinie się uparł by udowodnić, że gospodarowanie metodą nakazowo – rozdzielczą nie różni się od systemu rynkowego. No cóż żeby nie wiem kto i co napisał to i tak Pan będzie wiedział swoje. Wyniki z przeszłości i tak Pana nie przekonują , choć praktycznie wszyscy obecnie już odeszli od pomysłów sterowania ręcznego gospodarki bo widzą, że to się nie udaje i daje fatalne skutki gospodarcze.

  215. Andrzej napisał(a):

    Dark Side
    Marzy mi się każdy domek w Polsce wyposażony w baterie słoneczne, albo wiatraczek połączone z pompą ciepła, każda południowa elewacja postsocjalistycznego bloku obłożona panelami termicznymi.
    Mi tez się marzy. Toteż szukam w internecie informacji i znajduję, że panel słoneczny o maksymalnej mocy 70 W kosztuje ok. 1 000 zł. Za tą kwotę mogę kupić prawie 2000 kWh energii elektrycznej. Liczę. Przy pogodzie uznawanej u mnie za ładną mogę liczyć (uśredniając) na jakieś 0,35 kWh dziennie z takiego ogniwa, co rocznie daje ok. 130 kWh. A zatem ogniwo takie zamortyzuje mi się po 15 latach przy założeniu, że każdy dzień jest ładny. A u mnie na wybrzeżu takich dni jest raptem góra kilkadziesiąt w roku. Okres amortyzacji jest zatem 2-3 razy dłuższy niż czas życia ogniwa (10-25 lat). A koszt ogniwa to dopiero początek. Dochodzi jeszcze koszt instalacji i przetwornic (aby prąd z ogniw można było jakoś wykorzystywać) i konserwacja tego systemu.
    Oczywiście taki panel mógłby, zgodnie z Twoją sugestią zasponsorować rząd. Tylko ja nie wierzę w teorię darmowego lunchu.

  216. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    nie ma jezyka australijskiego…

  217. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    u nas slonce swieci energicznie i rzad doklada sie do owych paneli ale i tak jeszcze sie nie oplaca. Jak na razie to u mnie tylko numerek domu swieci na bateriach slonecznych. :)

  218. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    „Panie Marcinie,
    p. Borys powinna wstąpić do jakiejkolwiek partii opozycyjnej na Białorusi i tam działać.”

    pani Zofio, jej cele nie sa stricte polityczne.Polityka o tyle o ile zahacza o mozliwosci realizacji celow polskiej mniejszosci.
    Im bardziej zamordystowskie panstwo tym bardziej wszystko staje sie politycznym.patrz historia polonijnych organizacji w III Rzeszy.

    „To jej jedyna szansa. O ile ktokolwiek zechce z nią pracować.
    Dorobku w Polskim Związku Polków na Białorusi to ona nie ma żadnego.”

    Pani Zofio, prosze poszukac w jakim okresie ZPB dostal najwieksze pieniadze z Polski, w jakim okresie najbardziej roZwinal sie materialnie i organizacyjnie.Naprawde wolno pani twierdzic ze p.Borys nie ma zadnego dorobku?

    „Nikt jej też do ZPB nie przyjmie. Nie jest tam mile generalnie widziana. Ona nie ma poza grupką wokół siebie skupioną właściwie żadnego poparcia dla swojej działalności.”

    Pani Zofio, gdyby ona nie miala poparcia wsrod Polonii, to nie byloby zadnego problemu.NIKT by sie za nia nie wstawial.
    A przyjmowanie do ZPB?
    Przypomina akcje WZZ by uczestniczyc w zebraniach prlowskich zwiazkow zawodowych w stoczni. Ci z CRZZ tez ich nie chcieli.Byloby oki gdyby nie to ze to oni mieli wylacznosc na legalna dzialanosc zwiazkowa.

    „Nawet ta oficjalna, partyjna opozycja białoruska, nie za bardzo chce mieć z nią do czynienia.”

    To oczywiste boo popierajac dzialaczy polonijnych bardzo latwo jest otrzymac latke kogos kto popiera nie narodowe ale obce(czytaj; polskie) interesy. To samo ma pani ze wspolpraca polskich partii politycznych z organizacjami mniejszosci narodowych.Np tej niemieckiej.

    „Jeśli jest problem to nie tyle z Białorusią, co z p. Borys.
    Nawet europosłowie przyznali, ze opozycja na Białorusi ma niewielkie wzięcie, tam nie ma żadnych oddolnych parć w tym kierunku.”

    Pani Zofio, w latach `70 i po roku `81 opozycja w Polsce miala rowniez niewielkie wziecie.Czy to znaczy ze jej postulaty byly nieistotne?

    „Dlatego ta kilkuosobowa opozycja składających się z tamtejszych Polków, nie cieszy się poparciem spolecznym, a raczej jest traktowana jako niepotrzebny intruz.”

    Tak na zdrowy rozum: jak pani sadzi czemu ten „niepotrzebny intruz” ma takie poparcie w Polsce?I to od prawa do lewa?

    „Prawdę mówiąc jest to wszystko robione na siłę, z pieniędzy polskich podatników via Senat, który zamiast kierować je na rzeczywiste potrzeby tamtejszych Polaków, bawi się w montowanie jakieś tam kolorowej rewolucji, której tubylcy wcale nie chcą.”

    To co chcialem rowniez pani pokazac to to ze nie ma tu latwych rozwiazan.Ze nie wolno nikomu pisac ze p.Borys to wichrzycielka.
    I z drugiej strony nie wolno twierdzic ze Bialorus to takie pieklo.

    Wiecej rozwagi , mnej IV rp tego pani zycze.

    m@B

  219. maciek.g napisał(a):

    Andrzej ,
    wydaje mi się że Dark jest idealistką , która nie przywiązuje wagi do ekonomi działań. Ja kiedyś też liczyłem koszty indywidualnego ogrzewania pompą ciepła i uzupełniania energii elektryczne przy pomocy paneli fotoogniw i energii wiatru. Niestety rachunki ekonomiki realizacji takich projektów ostudziły mój zapał. Nawet ogrzewanie pompą ciepła okazało się droższe niż ogrzewanie na groszek węglowy i to przy założeniu idealnie wykonanej instalacji na co gwarancji nie ma.
    Może jak potanieje węgiel, wzrosną koszty jego używania i potanieje energia elektryczna to wrócę do tematu.

  220. Andrzej napisał(a):

    Zofia
    I Bogu dziękuję, że mieliśmy i mamy gen. Jaruzelskiego, bo Polska postsolidarnościowa mogłaby być rządzoną przez takich polityków, jak bracia Kaczyńscy i wg standardów IV RP.
    Eh, żeby jeszcze mu wszystko wyszło. Wtedy mielibyśmy prawdziwą demokrację i teraz Polska razem z Rosją Putina, Białorusią Łukaszenki i Ukrainą Janukowycza (tego sprzed pomarańczowej rewolucji) budowałaby prawdziwe Partnerstwo Wschodnie, które w szybkim czasie dogoniłoby Europę i Amerykę, a nawet je przegoniło i pokazało światu jak buduje się prawdziwą gospodarkę.
    A tak pozostaje się tylko cieszyć, że w Polsce panuje mniejszy ucisk postsolidarnościowy niż by panował gdyby nie Generał.
    :D

  221. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo:

    naprawde nie ma australijskiego?

    idac londynska/warszawska ulica i slyszc rozmowe odrozni pani czy to Australijczycy,Texanczycy czy np. kiwusy?
    W jednej chwili, bez namyslu?

    Jesli tak to co innego stanowi o odrebnosci jezyka? Jego hermetycznosc/niezrozumienie dla poslugujacych sie innymi? Jesli tak to nie ma tez jezyka czeskiego boo Polacy rozumieja to co w nim mowione/pisane.

    m@B

  222. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    niestety nie ma. Jest australijska odmiana angielskiego, ale roznice sa glownie w wymowie i idiomach jezyka potocznego. Jezyk pisany literacki jest praktycznie identyczny z angielskim.

  223. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    pan Maciek:

    „Pan Panie Marcinie się uparł by udowodnić, że gospodarowanie metodą nakazowo – rozdzielczą nie różni się od systemu rynkowego. No cóż żeby nie wiem kto i co napisał to i tak Pan będzie wiedział swoje. Wyniki z przeszłości i tak Pana nie przekonują , choć praktycznie wszyscy obecnie już odeszli od pomysłów sterowania ręcznego gospodarki bo widzą, że to się nie udaje i daje fatalne skutki gospodarcze.”

    Nie tak. Nie twierdze ze system nakazowo-rozdzielczy nie rozni sie od wolnorynkowego. Twierdze tylko ze w obu systemach bardzo podobne sa przeslanki by to nie wynalazacy rzadzili przemyslem.
    O tym rozmawialismy.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  224. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Ewo-Jo:

    dla naszych rozmow przyjmijmy ze jest australijski. Bardzo latwo odroznialny od innyc jezykow.
    Z wlasna, odrebna literatura, filmografia, etc.
    Oki?

  225. Ewa-Joanna napisał(a):

    Nie moge przyjac czegos, czego nie ma. Nawet na potrzeby naszych rozmow.
    Czy jezeli napisze: How are you? to w jakim jezyku to bedzie?

  226. maciek.g napisał(a):

    Zofio,
    Mogła by być rządzona niezależnie od tego czy był Generał Jaruzelski. Wystarczyło by, że Jarek byłby mądrzejszy i sprytniejszy, wcześniej przygotował grunt pod swe działanie dogadując się z Rydzykiem i pewną grupą duchownych , oraz gdyby większość Polaków którym plany PiS się nie podobały była leniwa i nie poszła głosować, lub uznała że nie ma to żadnego znaczenia. Na szczęscie potoczyło się inaczej.
    Natomiast gdyby władze zamiast Jaruzelskiego przejął jakiś oszołom z SLD mogło być bardzo źle i na pewno zmiany ustrojowe znacznie by się opóźniły.Zgoda na przejęcie władzy przez Solidarność w szczycie jej powodzenia może być rozważana tylko teoretycznie ,ale mówiąc prawdę polityków zgadzających się na to należało by uznać za niespełna rozumu. Zgadzam się, że wtedy mielibyśmy katastrofę.

  227. Ewa-Joanna napisał(a):

    Przeoczylam: kiwusow tez nie ma!

  228. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pan Maciek:

    Panie Marcinie czepić się można wszystkiego , tylko po co? Ja napisałem o Stachanowie by dać przykład propagandy w dziedzinie przodownik pracy i zilustrować informację o tym, że źle kojarzy mnie się zbitka słów “przodownik pracy”.

    Panie Macku, ma pan sytuacje w ktorej z racji pelnego zatrudnienia motywacja do wydajnej, wlasciwej pracy poszla sie bujac.czy sie stoi czy sie lezy…
    Jak w takiej sytuacji, inaczaej niz propoganda, stymulowac ludzu do pracy? Prosze zaproponwac cos lepszego!

    ” Jasnaanielka w krótkim poście również pokazała jaka to była propaganda i jak robiło się tych przodowników wykonujących niewiarygodne normy. Na studiach jeden z profesorów powiedział, że by zakład pracował dobrze założone ilości powinny być wykonywane. każde odstępstwo w górę czy w dół jest niekorzystne dla kosztów i produkcji. Po to się opracowuje technologię i czasy wykonania detali by wszystko dobrze zsynchronizować bo od tego zależy ostateczny wynik.”

    Ma pan i panski profesor 100% racji tylko ze w ramach zbiorowosci ludzi wykonujacych te same czynnosci jedni sa wolniejsi drudzy szybsi, jedni dokladnejsi inni maja np. migrene.
    Stad przy masowej produkcji i ten zalozony parametr (wydajnosc) musi byc usredniony.
    Przodownik pracy nada dziala w pewnym kontexcie innych pracownikow.W innym wypadku nie ma sensu.
    i nie ma powodu by na podstawie srednej wydajnosci (jaka on podnosi) nie korygowac technologii.

    m@B

  229. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo:

    Miesiac temu ogladalem „Samson & Delilah”. Jesli ma pani ten film to prosze posluchac jak oni tam mowia „How are you?”, jesli wogole mowia…

    Szkocki to to nie jest, slowo!

    m@B

  230. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie,
    a czy ktoś tu pisał, że wynalazcy mają rządzić przemysłem? Pisano raczej w jakim systemie mają większe szanse na wdrożenie swych wynalazków. Ja nie mam wątpliwości – w systemie rynkowym

  231. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    P.Maciek:

    „Myli się też Panie Marcinie, że sprzeda się wszystko byle cena była odpowiednio niska. Ludzie nie kupują rzeczy by sobie mieszkanie czy posiadłości zagracać i mieć kłopot ze szmelcem. Informacja, że coś jest nic nie warte szybko się rozchodzi i ludzie przestają to kupować. Jeśli ma Pan pieniądze by spokojnie kupić samochód który nie zawodzi i umożliwia normalne z niego korzystanie , nie kupi pan złomu który bez przerwy się psuje i nie daje żadnej gwarancji dojechania do celu, choćby ten złom był bardzo tani. Tak może postępować masochista ale nie normalny człowiek. Niemcy mają słowo preiswert – po polsku warty swej ceny i to słowo określa właśnie czy coś jest sprzedawalne.”

    To nie tylko Niemcy: to jest „srodkowa” przegrodka w cenowym pozycjonowaniu produktu. Jesliby natomiast bylo tak jak pan pisze to sprzedaz samochodow marki TATA bylaby promilem sprzedazy aut marki Jaguar. Tak nie jest mimo ze jakosc tych drugich bije na glowe jakosc aut marki Tata. Ludzie sobie jednak domy i garaze tymi autami zagracaja.

    „Wyroby pochodzące z Chin mimo swej bardzo niskiej ceny są często zupełnie niezłe i dlatego mają dużą liczbę nabywców. Sam kupiłe trochę elektronarzędzi za grosze i mam z nich spory pożytek i jakoś nie psują się. W necie znalazłem że gość kupił młotowiertarkę NUP za 150 zł by wywiercić trochę dziur pod kołki w czasie budowy domu. zamiast paru wywierci paręset dom skończył a narzędzie się nie popsuło. Mity łatwo tworzyć.”

    Srednia jakosc, trwalosc wyrobow z Chin jest bez porownania nizsza nizli tych np. z Niemiec. I nie czarujmy sie ze przeslanka dla ktorej kupuje pan tamtejszy produkt jest jego wysoka jakosc.
    Prosze mi wierzyc- ilosc klientow na badziwie jest bez porownania wieksza nizli na produkt wysokiej jakosci. To wlasnie na takim produkcie rozwinela sie gospodarka Chin,Wietnamu,Malezji, Indonezji a wczesnej Japonii czy Korei.

    m@B

  232. Andrzej napisał(a):

    Maciek
    Zgoda na przejęcie władzy przez Solidarność w szczycie jej powodzenia może być rozważana tylko teoretycznie ,ale mówiąc prawdę polityków zgadzających się na to należało by uznać za niespełna rozumu. Zgadzam się, że wtedy mielibyśmy katastrofę.
    To kwestia tego, który moment przyjąć za szczyt powodzenia Solidarności. Ja uważam, że największy entuzjazm panowała w okresie sierpień 1980r i trochę po. Uważam również, ze w tym okresie był najlepszy moment (teoretycznie rzecz jasna) na oddanie władzy przez PZPR. Tyle tylko że ówczesne warunki polityczne na to nie pozwalały. Trudno byłoby zmieniać system mając przy granicach gotowe do wkroczenia obce armie.

  233. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    pewnie jakbys uslyszal Chinczyka mowiacego owe how are you, to uznalbys, ze to chinski…

  234. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pan maciek:

    „a czy ktoś tu pisał, że wynalazcy mają rządzić przemysłem? Pisano raczej w jakim systemie mają większe szanse na wdrożenie swych wynalazków. Ja nie mam wątpliwości – w systemie rynkowym”

    Ja z kolei pisalem ze maja dokladnie takie same szanse: to dlatego ze balans:sukces/ryzyko bb. podobny.

    Po upadku PRL nie obrodzilo firmami ktore skupione na wdrazaniu, nie spozytkowanych za komuny, patentow. OBR tez jakos nie kwitly. Myle sie?

    Jesli nie to gdzie tu(w kwestii innowacyjnosci) wyzszosc gospodarki rynkowej?

    m@B

  235. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Ewa-Jo

    Hindglish tez pani nie odrozni? Ja w pierwszysch slowach.
    Nawet z pewnym sentymentem…

    Piszac o australijskim mam na mysli podstawowy jezyk uzywany przez dana spolecznosc. O ile wiem to Chinczycy nawet w Hong Kongu nie traktuja angielskiego jako swego pierwszego.

    m@B

  236. maciek.g napisał(a):

    Jakoś dziwnie się z Panem , Panie Marcinie rozmawia. Chyba pan nie zrozumiał słów warte swej ceny. Pisze Pan badziewie , a to tylko Pana ocena. To, że produkty wykonywane w Niemczech są lepiej wykonane, to można stwierdzić sprawdzając choćby usterkowość produktu w punktach napraw. Niemcy jednak wytwarzanie swych produktów przenoszą najczęściej do innych krajów gdzie jest taniej produkować i niestety zanim podniosą tam na odpowiednio wysoki poziom kulturę wytwarzania produkty mimo, że wykonywane wg tych samych projektów i na tych samych maszynach mają gorszą jakość. Nie znaczy to jednak, że są złe. W Chinach i Indiach wykonuje się zwykle produkty oparte o licencje zachodnie, jednak często różni je jakość materiałów i jakość wykonania , a więc zwykle ustępują oryginałom.
    Zapotrzebowanie jest na różnego rodzaju produkty i to co jest kupowane w znacznej mierze zależy od zasobności portfela kupującego. Znany jest fakt, że cena wzrasta znacznie szybciej niż jakość produktu i dla wielu ludzi Roys-Rols nie jest wart swej ceny.
    Zysk fabryk idzie zwykle z ilości sprzedanego towaru, i nic dziwnego że firmy poszukują terenów gdzie produkcja będzie najtańsza , nawet kosztem pewnego spadku jakości (na zbyt wieki spadek pozwolić sobie nie mogą bo raz straconą reputację trudno odzyskać).
    Upraszczanie spraw dotyczących popytu i podaży zwykle wiedzie na manowce i nie pozwala zrozumieć faktycznych mechanizmów rządzących tym zjawiskiem.
    Jak człowiek ma mało pieniędzy i niskie zarobki to nawet mu na myśl nie przejdzie by kupować willę z basenem gdy bardzo potrzebne mu mieszkanie. On będzie przeglądał oferty które są w jego zasięgu. Dlatego zamożniejsze społeczeństwa kupują więcej luksusowych i lepszych towarów nią uboższe.

  237. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Panie Macku, odnosi sie pan do mej wypowiedzi ze sprzeda sie wszystko byle tylko mialo odpowiednio niska cene.
    Ze na badziewiu oparty byl ( i pewnie dalej jest) chinski export.
    Te wlasnie me twierdenia pan kwestionuje.

    agnostyczne amen

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  238. Ewa-Joanna napisał(a):

    marcin,
    podstawowym jezykiem uzywanym przez spolecznosc australijska jest angielski.

  239. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ups! Przepraszam za mala litere w imieniu!

  240. Orteq napisał(a):

    p.Marcin L.

    A odróżniaj sobie, odróżniaj. I niech ci Bozia daje a mnie zdrowie. Będziesz się oczywiscie wyróżniał, odrozniając. Ale ty dobrze o tym wiesz jako ze zapewne to o to ci chodzi, odmiencu. Może ty nigdy nie słyszałeś ze po angielsku można mówić z jakimś akcentem? Wciąż jednak będzie to po ANGIELSKU. A taki hindglish na ten przykład, jak żeś przypomniał niewinnie, nadaje się b. zgrabnie do tzw. racial profiling*). Pewnie o to ci chodzi, ty następna pollyanno blogowa. Twoje ‘paniowanie’ na blogu natomiast to już czysta oryginalnosc. No i tak trzymaj.
    :
    *) Racial profiling occurs when race is used by law enforcement or private security officials, to any degree, as a basis for criminal suspicion in non-suspect specific investigations. Discrimination based on race, ethnicity, religion, nationality or on any other particular identity undermines the basic human rights and freedoms to which every person is entitled.

    :::
    E-J,
    Zauważyłem naukAwcow. W koncu. Tak jak i język angielskawy zauważam u wielu. U mnie ktoś się dopatrzył kiedyś języka polskawego. Czy to było natenczas racial profiling to już na 100% nie wiem.
    .
    Mala litera w imieniu marcin to maly pikus. Tam przede wszystkim brakuje malego p. na poczatku.

  241. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    na pan to ja przechodze jak mi sie ktos narazi :) Marcin na razie sie nie narazil, to nie widze potrzeby malego p.

  242. maciek.g napisał(a):

    Andrzej ,
    Powstanie Solidarności było spontaniczne i wywołane szokiem po ogłoszeniu podwyżej cen Jaroszewicza. Rok po pierwszej wygranej w sierpniu Solidarność powoli zaczyna przekształcać się w ruch polityczny i staje się nim dopiero w 1981r. Wygrywając ciągle strajkami z rządzącymi przywódcy zaczynają nabierać wiary w siłę związku i znacznie ją przeceniają. Brak silniejszego oporu powoduje fakt radykalizacji i coraz większych żądań tak gospodarczych jak i politycznych. Umiarkowani działacze są przytłumiani przez radykalistów typu Gwiazda. Koniec roku 1981 to okres w którym oceniam, że Solidarność była najsilniejsza. Niestety z tym okresie umiarkowane pomysły były uważane za głupotę „bo czerwoni juz leżą”
    Oddanie wówczas władzy potwierdziło by tylko to mniemanie i natychmiast żądano by pokazowych procesów, wyroków i rozpoczęło by się polowanie na czarownice i chaos.

  243. Orteq napisał(a):

    E-J,

    Naraził, powiadasz. To jak w tej powiastce
    :
    - Dlaczego raptem zaczynasz do mnie na ‘pan’? Przecież wypiliśmy przed chwilą bruderszaft.
    - Bo zauważyłam raptem pańska rękę na moim kolanie.

  244. Zofia napisał(a):

    Panie Macinie,
    podałam swoje opinie o p. Borys.
    I jej nie zmieniłam jak na razie.
    Nie cieszy się moimi względami.
    Powody podałam.
    Dla mnie stosunek 8 tys. członków legalnego ZPB wobec 800 osób, wspierających p. Borys, jak sama mówi , de facto jest to naprawdę grupa nie przekraczająca 100 osób – są wystarczającym dowodem poparcia.
    Czy p. Borys cieszy sie względami w Polsce?
    Oficjalnych władz – tak, ale już np. na forach ONET – 90% wypowiedajacych się było b. krytycznych wobec p. Borys.
    Nie uzyskała też wczoraj w Parlamencie Europejskim wsparcia wszystkich grup politycznych poza głośną grupą Polaków z PO i PiS. Reszta była powściągliwa.
    Z wypowiedzi i poczynań p. Borys wynika, że jest mocno zaangażowana w działalność stricte polityczną, pieniądze dostaje z budżetu przez Senat, jak pisałam i nie zawsze sa one wydawane zgodnie z przyjętymi normami.
    Bardziej są kierowane na działania opozycyjne na Białorusi niż na rzeczywiste potrzeby tamtejszych Polaków.
    Ten grosz publiczny winien być skontrolowany, bo zarzuty kierowane pod adresem p. Borys są b. poważne. I należy je zweryfikować. A nie karać odmowa wydania wiz do Polski, tym którzy je głośno artykułują
    Finanse winny być jawne i przejrzyste i poddane uczciwej kontroli.
    Problem w tym, ze nikt nie weryfikuje w Polsce tego co gada p. Borys od 2005 r. Nie sprawdza rzetelności transferu pieniędzy, faktur ect.
    Panie Marcinie,
    mnie Pan do p. Borys – nie przekona.
    Mam wybitnie negatywne zdanie o tej pani.

  245. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    P.Orteq:

    oskarzenie o rasizm w mej ocenie jest bardzo powaznym zarzutem.Jest pan pewny ze ono przystaje do tego co i jak pisze?

    Piszac o australijskim, hindglish usiluje przydac ludziom(narodom?) tozsamosci.
    Nie sprowadzac calej komunikacji do emotikonow.
    W Australii robi to chocby SBS, ja juz nie moge?

    Nie bede sie dalej spierac czy jest australijski czy nie. Rozmawiamy przygladajac sie temu zjawisku z zupelnie roznych prespektyw.
    One z punktu widzenia wiedzy o jezyku rownie prawdziwe, ktora jednak lepiej pisuje zjawisko?

    pozdrawiam

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  246. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    pani Zofio:

    nie chce pani przekonywac do p.Borys.
    Ona rowniez nie z mojej bajki.
    Chce pani jednyne pokazac ze nie ma tu prostego rozwiazania. Nie dla piszacych na onecie ale dla wladz polskich.

    Chce tez pani pokazac ze argumenty jakimi sie pani posluguje przy negatywnej ocenie p.Borys sie nie bronia.

    tylko tyle

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  247. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    gdybys tak w awanturach medialnych przegapil fakt blyskawicznego dzialania rzadu w przepchaniu przez Sejm ustawy o przyjeciu Status of Forces Agrement z Amerykanami podpisanej 11 grudnia, to uprzejmie donosze o zaistnieniu tego cuda. Konsekwencje sobie sam wyczytaj :)

  248. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    jaka tozsamosc daje Hindusom hindglish?
    A australijska telewizja etniczna SBS jest gestem rzadu w strone roznorodnych grup etnicznych zyjacych w Australii, ktore dzieki temu moga obejrzec wiadomosci redagowane i nadawane przez kraj ich pochodzenia.

  249. Orteq napisał(a):

    maciek.g
    Domyślam się, że skierowałeś swoją niezwykle trafną i głeboką syntezę analityczną o Solidarności 80-81 do Andrzeja z jakiegoś ważnego powodu. A mnie tylko taki pasus z niego wpadł ostatnio
    :
    „pozostaje się tylko cieszyć, że w Polsce panuje mniejszy ucisk postsolidarnościowy niż by panował gdyby nie Generał.”
    :
    Cuzamen do kupy to wy obaj juz piszecie na nowo historie Annus Mirabilis. Ze nikt jeszcze na taki pomysł nie wpadł do tej pory! To owa praca kompilacyjna naszego Gospodarza, popełniona do spółki z TW Nowak na okoliczność Dziesięciolecia Mniejszego Ucisku POstsolidarnościowego, to była tylko zajawka do waszej dogłębnej analitycznosci, prawda p. Marcinie?

  250. Orteq napisał(a):

    E-J,
    Znowu coś przegapiłem i to jest następny faktyczny fakt. Bo powiadasz, że „przegapiłem fakt błyskawicznego działania rządu w przepchaniu przez Sejm ustawy o przyjęciu Status of Forces Agrement z Amerykanami podpisanej 11 grudnia,”. To te jopki w naszym Sejmie przepychają rzeczy w obcych językach i nasz Gospodarz nam o tym nic nie pisnął?
    :
    Z niego rzeczywiście jakiś dosyć śmieszny insajder. Przerabia Vinas, te od pinas, na Wenus z Milo, zupełnie nie zwracając uwagi na takie okropnosci. A ja na ten blog wchodzę żeby się doinformowac! Zdzisław_1 kiedyś tu wchodził żeby się doinformować. W końcu rozumiem dlaczego przestał na ten blog zaglądać.

  251. Orteq napisał(a):

    P. Marcin,
    „oskarzenie o rasizm w mej ocenie jest bardzo powaznym zarzutem”
    :
    Przegapiłem, przepraszam. Wyjaśniam, że termin ‘racial profiling’ został ukuty dokładnie po to, żeby bez potrzeby nie zarzucać nikomu obrzydliwego RASIZMU. Ani nie oskarżać. Więc i ja nie oskarżam, p. Marcinie. Oskarżanie kogokolwiek o cokolwiek nie jest z mojej bajki.
    :
    A pani Andżeliki Borys wciąż mi jakoś szkoda. Bo z niej ktoś na tym blogu uczynił niedawno całą V-tą kolumnę. A ona o tym że jest kolumną nawet nie wie. Albowiem Andżelika po prostu jest blondynką.

  252. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    P.Ewa-Jo:

    Tozsamosc hindglish to uczestniczenie w globalnym swiecie na swoich wlasnych warunkach kulturowych.To jezyk ktory spoiwem dla prawie miliarda roznojezycznych ludzi, ma pani to tez chocby w kinematografii Bollywood.

    Co do SBS to nie wydaje mi sie aby ich program byl kompilacja programow narodowych. Pamietam ze tak tylko w niedziele,ale moze obecnie jest inaczej? Prosze napisac nim pobiegne sprawdzic program na ich www!

    m@B

  253. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Orteq:

    To owa praca kompilacyjna naszego Gospodarza, popełniona do spółki z TW Nowak na okoliczność Dziesięciolecia Mniejszego Ucisku POstsolidarnościowego, to była tylko zajawka do waszej dogłębnej analitycznosci, prawda p. Marcinie?

    Nie odpowiem na panskie pytanie. I nie chodzi mi o rewanz za brak odpowiedzi na pytanie czy znacznie gorsza sytuacja ekonomiczna Polski w roku 89 nie byla powodem braku takich srodkow oslony reformy rynkowej jakie np. w Slowenii czy na Wegrzech. Nie, ja po prostu pana nie zrozumialem, nonsorry.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  254. maciek.g napisał(a):

    Orteg,
    po prostu mamy inne zdanie z Andrzejem na temat hipotetyczny coby było gdyby…
    Ja po prostu uzasadniam swoje stanowisko w tej kwestii i nic więcej

  255. Orteq napisał(a):

    E-J,

    W sprawie SOFA dodam cos jeszcze. Zebys nie odsądziła mnie od czci i wiary.
    :
    Według niektorych polityków, podpisanie umowy SOFA zwiększa bezpieczeństwo Polski. Według całego PiS, usankcjonowanie stacjonowania wojsk USA w Polsce było formalnością. A według Lewicy, jest brak konkretów w podpisanym dokumencie.
    :
    Ja osobiscie zas przeczytałem jeszcze to co ponizej. I uspokoiłem sie. Przeczytaj moze i ty to co wklejam. I doczytaj sie konsekwencji.
    :
    „Plany rozmieszczenia baterii przeciwlotniczych Patriot w Polsce, z którymi wiąże się umowa SOFA, stracą sens, jeśli zostanie przyjęta inicjatywa Rosji, dotycząca nowej architektury bezpieczeństwa w Europie. Jej zawarcie zaproponował prezydent Dmitrij Miedwiediew – powiedział Słucki, reprezentujący w Dumie nacjonalistyczną Liberalno-Demokratyczną Partię Rosji (LDPR).
    Pakt miałby objąć przestrzeń – jak to wówczas ujął – od Vancouveru do Władywostoku, opierać się na zasadach Karty Narodów Zjednoczonych i jasno definiować czynnik siły w relacjach euroatlantyckich.”
    :
    Ja doczytałem sie, ze SOFA to tylko mebel do przesuwania, E-J. Razem z tym jednym Patriotą-rakietą. Tak jak tzw. Okrągły Stół był tylko meblem. Przy obchodzeniu którego dookoła powstał Plan Balcerowicza. Tak mniej więcej powiedział niedawno Pan Minister i ja mu wierzę.
    :
    Ze to akurat wpędza p. Marcina w zadawanie trudnych pytań to już inna sprawa. Może coś kiedyś uda mi się wydusić jeszcze w tej tak skomplikowanej sprawie.

  256. Orteq napisał(a):

    P. Marcin,
    „brak odpowiedzi na pytanie czy znacznie gorsza sytuacja ekonomiczna Polski w roku 89 nie byla powodem braku takich srodkow oslony reformy rynkowej jakie np. w Slowenii czy na Wegrzech.”
    :
    Ten brak odpowiedzi na pańskie pytanie wynikał z nadmiaru niezwykle ciekawych informacji na ten temat. Albowiem najpierw Pan Minister Kuczyński wyjawił, że działania osłonowe Ministerstwa Pracy (Kuroń z jego „kuroniówkami” itp.) były jakby poza Planem Balcerowicza. Więc pomyślałem, że może i wolno panu je lekceważyć, mówiąc ze brak było owych działań oslonowych. Potem jeszcze wyczytałem, na tzw. TAMTYM blogu, że „kuroniówki” to było placebo. Czyli takie nic co leczy głupich. To mnie porządnie ogłupiło.
    :
    A kiedy na dodatek pan prof. Kowalik powiedział – bo to od niego zaczerpnął pan te informacje, prawda? – ze w Czechach, na Słowenii czy na Węgrzech przyjęto znacznie łagodniejszy model transformacji to musiałem na nowo zacząć czytać to co Gospodarz nam podaje o polskiej transformacji ustrojowej. Wyszło mi, że Pan Minister sam się przyznał do surowości Planu Balcerowicza. Oczywiście, czyniąc to z pewna duma. No bo dzięki temu tak nam wszystko pięknie wyszło!
    :
    Reasumując, p. Marcinie. Ja bym tam jeszcze nie upoważniał IPN-u do zajęcia się również i prawdziwymi architektami Planu Balcerowicza. Niech tym tworczym policjantom historycznym wystarczą, narazie, TW Bolek i TW Nowak.

  257. Indoor napisał(a):

    Jak to dobrze, że są tacy ludzie jak niejaki Stanisław S. senator PO. http://sidorowicz.blog.on.....01414272,n

  258. Indoor napisał(a):

    Zdaje się przekręciłem imię senatora Władysława Sidowowicza. TRudno.

  259. Andrzej napisał(a):

    W sprawie Andżeliki Borys. Została ona w normalnym trybie wybrana na przewodniczącą ZPB w 2005r. zastępując Kruczkowskiego. Wybrano ja pomimo prowadzonej przez władze białoruskie polityki zastraszania i wpływania na delegatów zjazdu.
    Po tym fakcie władze białoruskie w drodze rozporządzenia unieważniły zjazd i przy wsparciu oddanych sobie działaczy ZPB zorganizowały kolejny, który podjął już jedynie słuszne decyzje. Nic więcej mi nie potrzeba.

  260. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Orteq: prosze nie brac tego osobiscie, ale nie rozumiem tego co pan pisze. Przekaz mija sie z adresatem. Ten ostatni nie nadaza za panska gonitwa mysli.

    m@B

  261. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    Doktor z Pipidówki, senator Sidorowicz to jedna niejakość. Drugą, ważniejszą, jest chyba Domosławski czy Domasławski. Autor tych pierdół o Kapuscinskim. A że senator RP przeżuwa tę paszę już nieraz przeżutą, a mu podsuniętą z nudów, to nic nowego pod słoncem. Wszystkie krowy tak mają. I też POglądów nie zmieniają.
    :
    Sidowowicz, Sidorowicz. Stanisław, Władysław. Who cares? Poprawią jak go bedą wpisywać do Guiness Book of World Records. Z jego blogu widać, że wesołek konsekwentnie w tym kierunku podąża. No to powodzenia!

  262. Zofia napisał(a):

    Andrzeju
    a skąd wiesz, że p. Borys została wybrana w normalnym trybie?
    Przecież jej wybór został zaskarżony do sądu z powodu „nienormalnego „trybu. I nie potrafiła udokumentować legalności swego wyboru.
    Nie rozporządzenie władz – ale wyrok sądowy.
    Ja bym Ci radziła posłuchać obu stron, poznać dokumentację a potem się wypowiadać.
    Ty słuchasz wyłącznie jednej strony. Są pewne procedury, które trzeba przestrzegać, p. Borys chciała na skróty i raczej można mówić o próbie puczu a nie wyborach ze strony p. Borys.
    Najgorsze to jest w tym wszystkim, ze dupę ma umoczona w to wszystko polski konsulat w Grodnie.
    Mnie p. Borys wisi, to problem Białorusi. Raczej interesuje mnie los białoruskich Polaków, którzy nie mają nic wspólnego z tą kobietą, a są szykanowani z jej inspiracji i z jej powodu przez polskie placówki dyplomatyczne. Nien moga odwiedzac rodzin w Polsce, bywać na polonicjnych imprezach ect.
    Ograniczona jest pomoc materialna dla nich, bo wszystko kierowane jest pod adresem p. Borys.
    Własnie w tej chwili nasz szef dyplomacji namawia … Lukaszenkę by pozwolił p. Borys zarejestrowac jej zwiazek Polaków i życzyłby sobie, by legalny ZPB odpalił jej ….połowę maj,ątku.
    Poniewaz ostatnio p. Borys publicznie przed sądem w Iwancu, (milicja nagrała a ministriwie i dyplomaci Białorusi cytują obszernie) nablizgała sporo pod adresem Łukaszenki, rządu i Białorusinów w stylu Jarosława Kaczynskiego i nazwala tubylców bydłem, – więc z góry ta mediacja skazana jest na fiasko.
    Poza tym na spotkaniu z polskim prezydentem złożyła publiczną deklarację (można było sobie w TV zobaczyć, w mediach poczytać) iż to on jest jej prezydenetem, a nie prezydent białoruski – ma więc zdrowo przechlapane.
    Gwoli wyjaśnienia p. Andrzelika, \ tego co udało mi sie ustalić – ma matkę Polką, a ojca Białorusina, po polsku nigdy nie mówiła w domu, nauczyła się dopiero na jakiś studiach pedagogicznmych w Białymstoku stosunkowo niedawno.
    Na pewnio nie ma Karty Polaka (sama to przyznała) i na pewno ma obywatelstwo bialoruskie.
    Właściwie jest Bialorusinka, a nie Polką.
    Andrzej, Twoja sympatia dla p. Borys jest Twoją sprawą, mnie do niej – nie przekonuj, bo nie przekonasz.

  263. Indoor napisał(a):

    Andrzej! Dla Ciebie więcej nie trzeba, bo Ty jesteś z jednej strony wierzący (w propagandę) z drugiej mało potrzebujesz. Mi zeby ocenić taką informwację i wyroobić własne zdanie potrzebne by były nastepujace rzeczy:
    1. W jaki sposób zastraszone władze związku wyrażyli swoje zastraszenie? Czy nie w ten sposób, że nie zasgłosowali na panią Borys, czy na przykład wyszli ze sali gdy trzeba było na panią Borys zagłosować lub popękali ze smiechu patrząc na tą babe? Więc jak było?
    2. Jakie są dowody, że delegaci swoje zachowania dokomnały pod wpływem zastraszania przez władze Białorusi, a nie z organicznej niechęci do osoby pani Borys i jej otoczenia?
    3. Od kogo pochodzą informacje odnowsnie zmiany władz związku z Biorys na nieBorys? Czy przypadkiem nie od samej pani Borys?

  264. Zofia napisał(a):

    Tak jak przewidziałam
    - rezultaty dla Sikorskiego i p. Borys mizerne, dla białoruskich Polaków korzystne.
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    Mam nadzieję, że postulowana komisja ekspertów wiele wyjaśni, przyglądnie się z bliska temu, co się rzeczywiście z białoruskimi Polakami dzieje.
    Obawiam się, że będzie do terapia szokowa dla polskiej dyplomacji.

  265. maciek.g napisał(a):

    A na komisji do sprawy Blidy coraz ciekawiej. Wygląda na to że po przemowie Święczkowskiego – byłego szefa ABW , będzie miał kilka pozwów sądowych.
    Kolega z uczelni Z.Ziobry(bo Święczkowski studiował razem z Ziobrą) twierdzi, że Ziobro sprawą się nie interesował co raczej jest nieprawdopodobne.
    Znalazłem artykuł z 2007r. w którym autor przytacza opinie prawników pracujących wcześniej ze Święczkowskim i oni twierdzą, że albo będzie biznesmenem , albo trafi do więzienia. Dziś wygląda że to drugie znacznie bardziej prawdopodobne.

  266. Orteq napisał(a):

    Sorry, p. Marcinie. Osobiscie sorry. Wiem że to niewiele pomoże ale dodam jeszcze tyle.
    :
    Mnie sie wydaje, ze za wcześnie na kryminalne rozliczanie autorów polskiej transformacji ustrojowej. A w ogóle to najpierw trzeba powołać Komisję Sledczą. Dopiero wtedy można demokratyczne decyzje rządowe przesuwać w rejony podlegające pod prokuratury. Lub pod IPN. Inaczej wszystkie wcześniej podjęte działania rządowe, dobre czy złe, wpisywane są w koszty funkcjonowania systemów demokratycznych. To wszystko.
    :
    No może jeszcze to, że ewentualnego braku działań osłonowych sprzed 20-tu lat dzisiaj już się nie da odwrocić.
    :
    Za trudnosci w zrozumieniu moich niezupełnie otwartych tekstów raz jeszcze najmocniej przepraszam.

  267. Andrzej napisał(a):

    a skąd wiesz, że p. Borys została wybrana w normalnym trybie?
    Przecież jej wybór został zaskarżony do sądu z powodu “nienormalnego “trybu. I nie potrafiła udokumentować legalności swego wyboru.
    Nie rozporządzenie władz – ale wyrok sądowy.

    Buhaha
    http://be.wikipedia.org/w.....1%8B%D1%81
    Nawet nie wiedziałem, że rolę sądu na Białorusi pełni Ministerstwo Sprawiedliwości. To chyba jest ten wyższy etap demokracji :D

  268. Andrzej napisał(a):

    I jeszcze zakłamana czarna propaganda MSZ RP, co gorsza z czasów gdy rządziło nim znajdujące się na pasku amerykańskich imperialistów SLD :D
    http://www.msz.gov.pl/Sta.....i,317.html

  269. Andrzej napisał(a):

    Indoor
    Andrzej! Dla Ciebie więcej nie trzeba, bo Ty jesteś z jednej strony wierzący (w propagandę) z drugiej mało potrzebujesz.
    I nie zapomnij zajrzeć na Głos Rosji/Białorusi aby dowiedzieć się jakie są prawdziwe wyniki losowania totolotka, bo u nas jak zwykle propaganda kłamie.

  270. Andrzej napisał(a):

    Gwoli wyjaśnienia p. Andrzelika, \ tego co udało mi sie ustalić – ma matkę Polką, a ojca Białorusina, po polsku nigdy nie mówiła w domu, nauczyła się dopiero na jakiś studiach pedagogicznmych w Białymstoku stosunkowo niedawno.
    Na pewnio nie ma Karty Polaka (sama to przyznała) i na pewno ma obywatelstwo bialoruskie.
    Właściwie jest Bialorusinka, a nie Polką.

    Dziadek zaś służył u Bandery, a prababka w carskiej ochranie. Skąd my to znamy?

  271. Indoor napisał(a):

    Dlaczego od razu kłamie? Po prostu przedstawia swoją wersję prawdy.

  272. Andrzej napisał(a):

    Poza tym na spotkaniu z polskim prezydentem złożyła publiczną deklarację (można było sobie w TV zobaczyć, w mediach poczytać) iż to on jest jej prezydenetem, a nie prezydent białoruski – ma więc zdrowo przechlapane.
    Też pamiętam te czasy jak w latach 80-tych listę zarzutów kończyło
    „i do tego chwalił Reagana” i delikwent/ka miał(a) zdrowo przechlapane. I komu to przeszkadzało, nieprawdaż?

  273. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    http://neospasmin.blox.pl/2010/02/PROWOKACJA-OBYWATELSKA.html

    znow bezwstydna autopromocja,nonsorry.

    m@B

  274. Mawar napisał(a):

    Brat Michnika trafi pod sąd? TVN24: „IPN będzie mógł wdrożyć procedury wydania do Polski Stefana M., byłego stalinowskiego sędziego – od 1968 r. na emigracji, przyrodniego brata redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”.
    Instytutowi ułatwi to decyzja Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie, który uwzględnił wniosek pionu śledczego IPN i wydał nakaz aresztowania M. na trzy miesiące – podała Polska Agencja Prasowa”.
    „Czułem zadowolenie, wydając wyroki na wrogów – mówił w 1999 r. Stefan M. w wywiadzie dla szwedzkiego dziennika „Dagens Nyheter”. – Wierzyłem, że służę swojemu krajowi …”.
    całość:
    http://www.tvn24.pl/-1,16.....omosc.html
    .
    Jutro w „Gazecie” pewnie znów przeczytamy o konieczności rozwiązania IPN-u. :) Gazetowe cyngle (Kublik, Czuchnowski) juz pewnie siedzą i piszą. Naziści zwykle uciekali do Argentyny, komuniści do Szwecji. To niedaleko, no i ciekawe czy Szwecja wyda? Jeśli jest w tej spraawie ENA to teoretycznie będzie zmuszona. Zbrodnie stalinowskie pewnie nie są w Szwecji karane, ale w przypadku europejskiego nakazu aresztowania nie ma to znaczenia.

  275. Mawar napisał(a):

    Torlin
    .
    „Dla Mawara to wszyscy są na lewo od niego. Jestem lewicą! Ciekawe gdzie! Moi dyskutanci z blogów “Polityki” na tematy ekonomiczne umarliby ze śmiechu”.
    .
    Może ty jesteś przy ścianie oparty plecami, a oni już się w ścianę wprasowali. Do postkomunistycznej prasy lewactwo ciągnie chętnie, zwłaszcza że pułkownik Passent wita ich czym chata bogata. A że bogata …to i wita. :)
    .
    „Mawarze! Chodzisz po Alpach? Ja chodzę, lodowce alpejskie kurczą się w zastraszającym tempie, i nie znam tego z artykułów czy komentarzy, tylko z autopsji”.
    .
    tak buduje się i omacania ojczyzna proletariatu
    to znaczy, chciałem powiedzieć
    tak powstaje i umacnia się teoria
    ocieplenia klimatu.

    Coś tak mi się wydaje, myśli sobie turysta, że tu gdzieś powinien być jakiś lodowiec lub choćby mały lodowczyk? No nie ma? Czemu nie ma? A racja, to globalne ocieplenie! Górki z których w dzieciństwie zjeżdżałem na sankach dziś wydają mi się małe i niskie, całkiem jak tobie te lodowce topniejące w zastraszającym tempie. A ONZ już przyznał się, że namotał z tymi datami stopienia się lodowców. Nie 13 i nawet nie 300 lat tylko chyba 3 tysiące lat. Więc nie przejmuj się za bardzo. :)

  276. Zofia napisał(a):

    Andrzej
    ciekawa jestem, jakby w Polsce odebrano, gdybyś jako znany polski obywatel i działający w opozycji, wobec obecnych władz oświadczył publicznie w Moskwie, że Twoim prezydentem jest Miedwiediew a nie Kaczyński.

  277. jasnaanielka napisał(a):

    Ocenę wypowiedzi Andżeliki Borys pozostawiłabym jej współobywatelom – Białorusinom.
    Przyznam z rumieńcem wstydu na obliczu, że średnio mnie to interesuje. Nie potrafię się takimi „wydarzeniami” egzaltować.

  278. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofio;

    z pania Borys jest jak z Brytyjczykiem skazanym za narkotyki w Chinach : jakakolwiek glupote/bledu nie zrobi to ona jest NASZA.
    Jako pewna wspolnota poczuwamy sie by ja chronic.

    Nic wiecej.

    m@B

  279. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    a od kiedy to polskie MSZ może wtrącać się w wewnętrzne sprawy społecznych organizacji białoruskich?
    Czy niemiecki MSZ wtrąca się w funkcjonowanie stowarzyszeń mniejszości niemieckich, wybory ich władz ect.
    Dla równowagi oświadczenie ambasadora Białorusi w Polsce:
    http://www.belembassy.org.....hp?id=2158
    Mamy dwa ośweiadczenia dyplomatyczne. Jedno polskie z września 2005 r (szefem dyplomacji był wówczas Rotfield) i jedno białoruskie z lutego 2010r.
    Ode mnie wyłącznie zależy które z nich potraktuje jako bardziej wiarygodne.
    Jak na razie bardziej dla mnie wiarygodne jest oświadczenie ambasadora Białorusi.

  280. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    a jak to nazwiesz:
    http://www.belembassy.org.....hp?id=2161
    I kto t jest w końcu represjonowany?

  281. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Jutro w Gazecie pewnie znów przeczytamy o konieczności rozwiązania IPN-u.”
    .
    Wygląda na to, że żyjesz już nie w fizycznej rzeczywistości, tylko w świecie prawicowych marzeń. Złośliwie komentujesz to, czego wróg wprawdzie nie napisał i nie napisze, ale co chciałbyś, żeby napisał, bo wtedy będzie go za co kopnąć. Obudź się!
    A tak na marginesie: ile jeszcze lat musi minąć od upadku komunizmu, żeby Polityka przestała być dla ciebie pismem postkomunistycznym?

  282. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    informacja ministra, czy ambasady Białorusi o represjonowaniu przez polskie władze białoruskich Polaków są znane i w mediach na nie zwracano nie raz i nie dwa razy.
    Cytowałam jakiś artykuł z „Wprost” z zeszłego roku.
    Wyjątkowa zgodność polsko-białoruska w stwierdzeniu takich faktów.
    A tu masz rarytas:
    http://www.belembassy.org...../boris.flv
    Nie wiem czy się otworzy…

  283. głos zwykły napisał(a):

    Andżelika Borys ma prawo woleć Kaczyńskiego. I to nie tylko z tego powodu, że na Białorusi nadal wykonuje się egzekucję strzałem w tył głowy, ale także dlatego, że Aleksander Łukaszenko wykorzystuje prawo karne do walki z przeciwnikami politycznymi,a jego władza jako Prezydenta jest tak duża, że obejmuje kompetencje w krajach demokratycznych rozdzielone na trzy władze: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.
    Przyznam się, że nigdy nie zrozumiem rozumowania ludzi, którzy uważają np. braci Kaczyńskich za zło, a Łukaszenkę, Putina czy Janukowicza uważają za lepszych od tego zła. Albo zwalczają endeków, jako wielkie zło, a niczego złego nie widzą w ksenofobicznych czy rasistowskich poglądach syjonistów, czy też faszystowskich – Stefana Bandery, których skłonni są uważać patriotów, a nie np. osoby, które podporządkowują jednostki niby narodowi, a faktycznie grupie polityków i wojskowych, znajdujących się poza jego kontrolą.

  284. głos zwykły napisał(a):

    A tutaj proszę Rada Europy daje jasno do zrozumienia z czyją oceną powinna się liczyć Andżelika B….
    http://assembly.coe.int/M.....C11464.htm

  285. głos zwykły napisał(a):

    A oto co trafia co roku na temat Białorusi do komisji ONZ ds. praw człowieka
    http://www.icj.org/news_m.....38;lang=en

  286. głos zwykły napisał(a):

    A dla niegramotnych w innych językach coś po Polsku na temat Białorusi:
    http://old.bialorus.pl/index.php?pokaz=prawa_czlowieka&&Rozdzial=prawa_czlowieka
    http://trzyzolwie.blog.onet.pl/Ulepszanie-systemu,2,ID388887536,n
    http://www.pk.org.pl/artykul.php?id=330

  287. Andrzej napisał(a):

    Czy niemiecki MSZ wtrąca się w funkcjonowanie stowarzyszeń mniejszości niemieckich, wybory ich władz ect.
    Nie musi. Gdyby jednak polskie Ministerstwo Sprawiedliwości uznało za nieważne ustalenia jakiegoś zjazdu niemieckich mniejszości, po czym zorganizowało im własny zjazd do którego dopuszczono by tylko zaufanych, następnie zabrano majątek tym „niepokornym” i przekazano „swoim” to byłaby ze strony Niemiec chryja na cały świat.

    Mamy dwa ośweiadczenia dyplomatyczne. Jedno polskie z września 2005 r (szefem dyplomacji był wówczas Rotfield) i jedno białoruskie z lutego 2010r.
    Ode mnie wyłącznie zależy które z nich potraktuje jako bardziej wiarygodne.
    Jak na razie bardziej dla mnie wiarygodne jest oświadczenie ambasadora Białorusi.

    Jakoś mnie to nie dziwi. Jak można przecież nie wierzyć Łukaszence. Toż sama prawda płynie z jego ust. Nie to co załgani polscy ministrowie Spraw Zagranicznych i nie tylko. A może należy już do Ciebie cyrylica pisać, aby zachować minimum wiarygodności.
    A tak przy okazji. W oświadczeniu ambasadora nic nie ma na temat tego, że zjazd w 2005 na którym wybrano na szefa ZPB Andżelikę Borys został unieważniony wyrokiem sądu. Czyżbyś reagowała jak pies Pawłowa? Wystarczyły słowa wybory, wyrok sądu, a umysł już dopowiedział resztę?

  288. Torlin napisał(a):

    Już się ucieszyłem, że będę mógł swoje przemyślenia podać w przykładzie, ale się nie udało. Artykuł całostronicowy w GW został w Internecie skrócony do trzech zdań.
    http://wyborcza.pl/1,9144.....hocie.html
    Ja ciągle i bez przerwy powtarzam, że nie jest istotne, kogo lubimy w tym sporze, kogo popierają władze, kto jest lepszy. Mnie Pani Borys ani ziębi, ani grzeje, mnie chodzi cięgiem o zasady. To wszystko jest nieistotne, nawet jak jakiś polski Niemiec powie, że jego kanclerz to jest Merkel. I poniższy przykład, i to, co powyżej napisałem świadczy o tym, jak daleko odeszliśmy w demokracji od Białorusi i Rosji. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ale jesteśmy już jako naród w XXI wieku, gdy niektórzy z nas są w XX.
    W największym skrócie – tę wielką świątynię buduje Liga Muzułmańska w RP we współpracy z Muzułmańskim Stowarzyszeniem Kształtowania Kulturalnego, chcą robić spotkania międzykulturowe, będzie biblioteka z salą multimedialną, galeria sztuki, kawiarnia, restauracja i sklepik. Samir Ismail deklaruje, że Liga Muzułmańska chce przedstawiać właściwy obraz Islamu jako religii umiarkowanej.
    Ale w Warszawie istnieje już jeden meczet, jest skromny, mały, ciasny, mieści się przy ul. Wiertniczej (Wisłostrada przed Wilanowem), często tam jestem, bo po drugiej strony Wiertniczej pracuje mój syn. Ta świątynia należy do Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej, która od 1925 roku jest członkiem Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP. „Z nowym meczetem nie mamy nic wspólnego, buduje go zupełnie inna organizacja”.
    Przewodniczący Związku, mufti Tomasz Miśkiewicz o inwestycji Ligi Muzułmańskiej wypowiada się z rezerwą, mówi, że przed wojną mieli działkę na Ochocie pod tę inwestycję. Był również gotowy projekt zaprojektowany w latach 30. przez Stanisława Kolendę i Tadeusza Miazka. Do inwestycji nie doszło, bo zabrakło funduszy, państwo po wojnie zabrało działkę, a teraz i miasto i MSWiA odmawiają zwrotu.
    Miśkiewicz ma 5 tys. członków, Liga 180. Miśkiewicz zrzesza muzułmanów od wieków siedzących w Polsce, Liga buduje meczet za pieniądze Arabii Saudyjskiej.
    I teraz to najważniejsze, o co chodziło mi w tym przykładzie – na zasadzie pytań retorycznych (nie oczekuję odpowiedzi, bo oczywiście będą wykrętne i pokręcone)
    Czy Polska uznaje któreś stowarzyszenie za właściwe?
    Czy wysyła na nie policję?
    Czy protestuje, że meczet jest budowany za pieniądze Arabii Saudyjskiej?
    Czy w związku z tym Państwo odbiera siłą meczet Lidze, aby dać go Muzułmańskiej Gminie Wyznaniowej?

  289. Torlin napisał(a):

    Mawarze!
    W zmniejszaniu się lodowców ma pewnie udział grupa inwestorów „Kompassu”, bo ciągle muszą wydawać nowe mapy Alp. Masz mapę sprzed 3 lat, jak wół jest ścieżka przez lodowiec, a tu skały. Mój kumpel od gór to wybuchnął pewnego razu śmiechem, bo w przewodniku było napisane jak wół: „Ścieżka w tym miejscu prowadzi po poziomym lodowcu, jest wytyczona kijkami i bezpieczna”. No i była całkowicie bezpieczna, chyba że ktoś poślizgnął się na skałę i wbił się na tyczkę jak na pal.

  290. Andrzej napisał(a):

    A tu masz rarytas:
    Jaki tam rarytas. Takich rarytasów to w PRLu miałem na pęczki.

  291. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    mnie tylko zesmecilo, ze tak ochoczo merdajac ogonkiem znowu zalatwilismy sobie obce wojsko na swoim terenie. Oczywiscie znowu wieczyscie przyjazne.
    A uradowalo, ze jednak rzad i parlament sa w stanie zrobic cos szybko, jezeli … chca! Ciekawi mnie rowniez, czy poslowie zrozumieli co klapneli, ale tego juz sie nie dowiem. Z gory moge zakladac, ze zrozumieli co chcieli, choc moze niekoniecznie bylo to napisane w tekscie.

    Glos zwykly,
    a ktore panstwo nie wykorzystuje prawa karnego do rozprawiania sie z przeciwnikami politycznymi?
    Przepychanki wsrod diaspory polskiej to rzecz nagminna nie tylko na Bialorusi, ale wszedzie gdzie znajdzie sie paru Polakow i jakis jeden ma nieco lepiej niz inni. Ale dla mnie oburzajace jest nierowne traktowanie Polakow przez rzad polski i odmawianie im wiz wjazdowych do kraju z powodow politycznych.

  292. Ewa-Joanna napisał(a):

    Torlin,
    a jezeli jedna grupa muzulmanow oskarzy druga o kradziez , to Polska zareaguje, czy zostawi ich, zeby sobie swoje sprawy zalatwiali we wlasnym gronie?

  293. głos zwykły napisał(a):

    Ewo_Joanno
    a ktore panstwo nie wykorzystuje prawa karnego do rozprawiania sie z przeciwnikami politycznymi?
    __________
    Odpowiedź jest oczywista: to państwo w którym przeciwnicy polityczni partii rządzącej mają szansę zdobycia władzy w drodze wyborów.

  294. jasnaanielka napisał(a):

    Cóż tego, że nowy meczet na razie nie będzie miał wielu wiernych?
    Będzie meczet, będą wierni. Nie będą wprawdzie rozumieli ani słowa po polsku, ale stopniowo się urządzą, zamieszkają całą dzielnicę, będą mieli swoje sklepy, swoich dostawców baraniny, swoje restauracje a nawet i taksówki. Jak w niedalekiej Danii, gdzie są miejsca zupełnie niedostępne dla rodowitych mieszkańców. No przesadziłam… ci też będą rodowici, tylko nie będą się podporządkowywać prawom i zwyczajom kraju urodzenia, bo mają własne prawa i obyczaje.
    Parę dni temu był o takiej duńskiej dzielnicy materiał w TVP. Jeden z tych, co język urzędowy, państwowy znają powiedział takie oto słowa; Jeśli nie będą się wtrącać w nasze sprawy, to wszystko będzie dobrze.
    Dodam tylko z polityczną poprawnością; No i bardzo dobrze!
    Dobranoc.

  295. jasnaanielka napisał(a):

    Może ja się niepotrzebnie martwię?
    http://www.tokfm.pl/Tokfm.....carii.html

  296. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „… ile jeszcze lat musi minąć od upadku komunizmu, żeby Polityka przestała być dla ciebie pismem postkomunistycznym”?
    .
    Zgodnie z etymologią tego słowa post-komunistyczna będzie juz zawsze. Jeśli przeszkadza traktuj to opisowo. Przecież uproszczeniem jest, że komunizm był taki zły skoro wydał Ryszarda Kapuścińskiego, jak niemiecki faszyzm Ernsta Jüngera czy Leni Riefenstahl. Poza tym zawsze możesz rytualnie zaprotestować przeciw czarno-białej, pisowskiej wizji świata. Jest okazja.

  297. Orteq napisał(a):

    E-J,
    Ten mebel SOFĘ to już może sobie odpuścimy, dobrze? Z innej beczki utoczę kapkę.
    :
    Zapytałaś podchwytliwie glosa: „a które państwo nie wykorzystuje prawa karnego do rozprawiania się z przeciwnikami politycznymi?” On ci na to sieknął z góry
    :
    „Odpowiedź jest oczywista: to państwo w którym przeciwnicy polityczni partii rządzącej mają szansę zdobycia władzy w drodze wyborów.”
    :
    Nie wiem jak ty to rozumiesz. Ja to odbieram jako karcące przypomnienie nieuświadomionym demokratycznie maluczkim, że jeśli istnieje realna szansa na dojście do władzy partii opozycyjnej poprzez wygranie następnych wyborów to partia rządząca będzie się bała, że nowe władze odpłaca jej pięknym za nadobne. I nie będzie wykorzystywała prawa karnego do rozprawiania się z przeciwnikami politycznymi. Innymi słowy: nie czyn drugiemu tego niemiłego co on tobie może uczynic. Uniwersalna religia, na ziemię polityczną sprowadzona.
    :
    Ja w tej nauczce maluczkim danej aż tak wielkiej uniwersalności jednak nie upatruje. Z prostej przyczyny: ta uniwersalność nie działa w naszej umiłowanej a demokratycznej jak sto diabłów RP III-IV! Więc co tu takie głodne kawałki sadzić o Białorusi Łukaszenki Aleksandra.
    :
    Dlaczego ja sądzę ze ta uniwersalność nie działa nad Wisłą? Bo widzę to co widze. A więc najpierw widziałem masę podchodów pod opozycję przez uprzednio rządzące, pozal sie Boze, ugrupowania nasze. Najczęściej wekslujące w stronę zbliżoną do użycia prawa karnego wobec przeciwników politycznych. Do pełnego zbliżenia doszło w słynnej tzw. aferze Rywina, dzięki której do władzy dopadło PiS. Udupiwszy lewicę polską sakramencko i chyba na amen.
    :
    Co PiS natenczas uczyniło, chwyciwszy demokrację za klapy? A no tylko po prawo karne siegnelo, ni mniej ni więcej. Żeby dalej udupiać przeciwników politycznych. Ale już nie tylko lewicę! Bo gdy tę skutecznie pogrążono, razem z SO Leppera, trzeba było zabrać się za prawdziwego przeciwnika, PO. Więc i pod Platformę zaczęto robić podchody zwane prowokacjami operacyjnymi. Odważnie po prawo karne sięgającymi. Ale nadeszły wybawcze wybory 2007 i wyrównały rachunek.
    :
    Co teraz PO czyni w tym temacie jest w końcu zastanawiajace. Platformersi bowiem jak narazie nie wydają się pochopnie do prawa karnego sięgać, w celu pogrążenia opozycji. Nawet Ziobrze wydają się odpuszczać jego wyraźnie naruszanie prawa gdy był przy władzy. Nie wiem tylko czy można być z tego dumnym czy też może raczej należałoby się rozpłakać. Nad przyszłością demokracji naszej.
    :
    Jest malutka szansa na to zatem, ze głos zwykły będzie miał jakąś nareszcie rację. Wyrażając swoja pogardę dla demokracji białoruskiej. Swoją najgłebszą pogarde do wszystkiego innego wyrazal wielokrotnie wczesniej. Nigdy oczywiscie nie mając najmniejszej racji.
    :::
    Przewijałaś? Bo coś mi się tak widzi…

  298. Orteq napisał(a):

    Winieniem słowo objaśnienia w sprawie pogardy dla demokracji białoruskiej. Przez glosa zwykłego, Andrzeja oraz innych wyrazanej.
    :
    Demokracja białoruska brzmi dla naszego ucha dziwnie. Niczym język czeski gdyż „oni tak śmiesznie mówią”. Torlin ekspertem od nielubienia Czechów jest. Co nas razi w białoruskim pojęciu demokracji? I co Zofia z marszu rozumie, prowokując resztę?
    :
    Mnie się widzi, że chodzi o dokładne oraz całkowite NIEROZUMIENIE demokracji. Bo my, te okropne neofity demokratyczne, myślimy po książkowemu, że demokracja istnieje tylko wtedy gdy OPOZYCJA i istnieje i ma coś do powiedzenia. Bo tak nam przyszło rozumieć brytyjski model demokracji parlamentarnej.
    :
    Chce zatem, niniejszym i wobec, zapodać, że inne kultury polityczne mają zupełnie inne rozumienie demokracji. Bo MUSZĄ mieć inne rozumienie. Jeśli bowiem na takiej Białorusi, czy w innym Egipcie albo Arabii Saudyjskiej, nie ma żadnych szans na wykreowanie znaczącej OPOZYCJI, to o czym my tu mówimy? Ze CIA nam te opozycję wykreuje?
    :
    Może z Andżeliki Borys uda nam się wykreować opozycję do dyktatora Aleksandra. Ale kto spacyfikuje Zofię, zanim to nastąpi? Na Białorusi bowiem będzie tak jak bylo. I nasze wyobrażenia o wyższości świat Bożego Narodzenia nad Wielkanocą pozostaną w NASZEJ tylko sferze wierzen. Tak mi sie widzi.

  299. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    nie przewijalam czesci pierwszej:) Calkiem rozsadnie gadasz, moge sie zgodzic.
    Ale dodam, ze w takim pojeciu demokracji (partia rzadzaca v opozycja) jest ta demokracja calkiem ulomna. Bo mamy biale i czarne a gdzie tu miejsce na szare? A szarego jakby najwiecej i szans nie ma na zaistnienie.
    System angielski w oparciu o francuski model wyborczy?

  300. Ewa-Joanna napisał(a):

    Natomiast miedlac jeszcze ten polski problem na Bialorusi nie udalo mi sie znalezc wypowiedzi tej drugiej strony na temat konfliktu.

  301. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Zgodnie z etymologią tego słowa ["Polityka"] post-komunistyczna będzie już zawsze.
    .
    Spodziewam się, że pisząc o „Rzeczpospolitej” też będziesz dodawał przymiotnik „poskomunistyczna”. W zgodzie z etymologią i traktując to opisowo.

  302. Stefan123 napisał(a):

    Elity III RP przemowily: „Ja jestem Mirek Drzewiecki i nikt mi nie będzie mówił…”
    Panie Kuczynski, jakiś komentarz?

  303. W.Kuczyński napisał(a):

    Stefan123,
    podrap się po mózgu, może jeszcze coś z niego wyciśniesz.

  304. maciek.g napisał(a):

    Wszyscy na blogu zajęci kiepską polityka Polską na Białorusi i nie zwrócili uwagi nawet na post który zamieściłem dotyczący zeznań byłego przywódcy ABW przed komisją śledczą prowadzona przez mec. Kalisza. Kalisz działa bardzo powoli, ale skutecznie omija pułapki zastawiane przez tych którym nie na rękę ta komisja.
    Wg mnie sprawa Blidy może być kluczem do największej politycznej afery w III RP. Dotarłem do zebranych do kupy ważniejszych na ten temat materiałów medialnych od 2009.02.22 do 2007.05. i one są doskonałym materiałem pozwalającym ocenić przemówienie byłego szefa ABW i decyzji Kalisza o odroczenie działań komisji do czasu dostarczenia posłom stenogramów z przemówienia i by dać im czas na sprecyzowanie pytań, a tych będzie wiele, bo już widać jak kłamie pan Ś. Nie mówiąc że kupił chyba za dobrą monetę słowa Kurskiego że ciemny lud wszystko kupi. No bo jak można ocenić jego wypowiedź że ABW nie zamierzała aresztować Blidy tylko zabezpieczyć jej paszport!? Czy po to wysyła się brygadę antyterrorystyczną? Na dodatek jest to dokładnie sprzeczne z już znanymi nam informacjami z prasy i od samego PiS’u
    Dla mnie jeśli uda się Kaliszowi doprowadzić sprawę do finału to może okazać się to politycznym trzęsieniem ziemi ze znaczącymi konsekwencjami dla przyszłości polskiej polityki
    Oto link
    http://bblida.tumblr.com/

  305. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Stefan:

    Jak wg pana powinen zachowac sie p.Drzwiecki: morda w kubek jak p.Lipinski po minecie jaka probowal zrobic p.Beger?

    Tu klopot boo p.Lipinskiemu wlos z glowy nie spadl. P.Drzewiecki zostal zniszczony i zadne przyszle wyroki uniewinniajace, orzeczenia komisji sejmowych tego nie naprawia.

    Jak wiec sugeruje pan by sie zachowywal gdy dziennikarze szukaja go i w takich miejscach w ktorych obecnosc rozumiem jako zaszycie sie z dala od naszego narodowego scieku?

    m@B

  306. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    P.Maciek:

    nawet jesli p.Swieczkowskiemu udowodni sie mowienie nieprawdy to zadnego trzesienia z tego nie bedzie.Boo na nim skonczy sie krag oskarzonych. On nikogo wyzej nie oskarzy.

    m@B

  307. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Stefan cd:

    pamieta pan reakcje prezydenta Sopotu kiedy z racji gownianych oskarzen wszyscy przyjaciele z PO sie od niego odsuneli?
    On stracil znacznie mniej boo tylko przyjaciol, nie stanowisko, nie szacunek spoleczny, a komentowal to bb podobnie jak p.Drzewiecki.

    Wiec moze wlasnie tak jest? Moze to co mowi p.Drzewiecki jest tym co mowic trzeba.Tylko nie na koncu, ale na poczatku kariery.
    Tylko jaki wyborca by to kupil?

    m@B

  308. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar:

    Idac panskim tokiem rozumowania akcje PR na rzecz promocji p.Karola Wojtyly na pierwszy stopien schodow do bozi moznaby opatrzec haslem:

    „Pierwszy postkomunistyczny papiez na swiecie.Cudowne dziecko konwergencji”

    A tak przy okazji : jak pan sadzi czy gdy p.K.W. juz dostanie swa nominacje to pasek (z napisem ‘gott mit uns”?) ktorym zaspokajal swe masochistyczne potrzeby tez zostanie relikwia czy raczej zostanie przekazany do muzeum Karela Gotta ?

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  309. Stefan123 napisał(a):

    Panie Waldemarze, dlaczego reguje Pan jak zwykły cham na prośbę o komentarz do zachowania kolegi ministra? Nie jest Panu, tak po ludzku, głupio?

  310. Paweł Luboński napisał(a):

    Panie Waldemarze, obawiam się, że Stefan123 ma rację. Jego prowokacje nie zasługują nawet na chamską replikę.

  311. uchachany napisał(a):

    A właśnie:
    Panie Kuczyński,
    może jednak tekścik p.t. „Kamiński zamordował matkę Drzewieckiego!”…?
    .
    Podniosłoby to morale wiernej trzódki blogowej i umocniło ją w uwielbieniu jej najnowszych Ałtorytetów Moralnych: Sobiesiaka i Drzewieckiego – tych Wokulskich III RP i zarazem niewinnych ofiar kaczego totalitaryzmu…
    .
    Zaś co do postu Stefana123, to rzeczywiście dopuścił się on grubej niestosowności, pytając, czy Panu Ministrowi nie jest aby głupio z tytułu medialnych wyczynów jego pupilków z PełO.
    .
    No nie, Stefanie 123; chyba znasz już publicystykę Pana Kuczyńskiego na tyle, że sam powinieneś sobie móc odpowiedzieć na to pytanie: Panu Kuczyńskiemu nic a nic nie jest głupio.
    .
    Pan Kuczyński jest wręcz dumny, że może bronić tych kwintesencji III RP przed „każdym prowokatorem i szaleńcem, który podnosi rękę na władzę sobiesiakokracji”.
    .
    „O take Polske” Pan Kuczyński walczył, „take” wywalczył i „takej” będzie bronić niczym „Sowiński w okopach Woli”.
    Bez cienia wstydu.
    .
    Tyle że ma w tej obronie tak licznych i możnych Brothers In Arms, że – w przeciwieństwie do Sowińskiego – obroni! :)

  312. Stan napisał(a):

    Andrzej, 19.59,

    skoro Orteq uznał, że powinienem zjeść do końca tę żabę, której „konsumpcję” rozpoczełem gratulacjami skierowanymi do Waldemara Kuczyńskiego za jego wywiad dla GW, to pozwolę sobie zacząć od Ciebie.
    Prostota i szczerość tego wywiadu zrobiła na mnie wrażenie, i stąd w prostych słowach (nie jestem blogowym janczarem) odniosłem się do niego.
    Nie zabrakło w mojej wypowiedzi rozczarowania nad gorszymi od oczekiwań rezultatami prywatyzacji (zwróć uwagę na słowo prywatyzacja, bo jest ono kluczowe w tym sporze).
    Przywołany (lecz nie przytoczony) przeze mnie współczynnik Giniego pochodził z linku (prawdopodobnie Teresy Stachurskiej z blogu Passenta), który podawał skandaliczne różnice wynagrodzeń między kadrą menagerską i kadrą średniego szczebala w naszej ojczyźnie dziewiętnastowiecznego kapitalizmu.
    Szukałem tego linku na blogu chyba ze dwie godziny, ale byłem zdominowany zaplanowaną na następny dzień wizytą na Uniwersytecie Medycznym, która doszła do skutku i odbyła się w brudnym pokoju, ale była łagodna i uspakajająca.
    Przypomniało mi to inną wizytę w londyśkim szpitalu w ’80 (serce umiłowanego przez Ciebie neoliberalizmu), gdzie na korytarzu widziałem olbrzymich rozmiarów pajęczynę, co skłoniło mnie do przypuszczeń, że służy ona celom leczniczym.
    Dopiero po transformacji ustrojowej doszedłem do wniosku, że tak można uszczelniać społeczną służbę zdrowia.
    Jeśli idzie o wspólczynnik Giniego, który roztropnie przytoczyłeś, to jak wykazał Orteq został on zmanipulowany.
    Natomiast dzika rozpiętośc płac kadry kierowniczej w Polsce potwierdza, że doktryna, której jesteś nieustającym wielbicielem jest passe.

  313. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Uchachany:

    Lepsza sobiesiakokracja czy SKOKland? A moze nie ma zadnej roznicy?
    Co do mnie to sadze ze nie ma zadnej: ze to panstwo jest dla obywateli a nie oni dla panstwa. I jesli sie o tym zapomina to panstwo staje sie autorytarnym.
    napisalem o tym u siebie-jesli ma pan ochote i czas to: neospasmin.blox.pl

    A opowiadanie ze pieniadze do budzetu spadaja z nieba a nie z podatkow wydaje mi sie rownie infantylne jak to ze bocian dzieci przynosi.

    Zarabiaja je ludzie ktorym panstwo ma w tym POMAGAC. A im wiecej zarabiaja/daja zarabiac innym tym, urzednicy tego panstwa wiecej kolo nich skakac powinni.

    m@B

  314. uchachany napisał(a):

    M. Lazarowicz
    Owszem, państwo ma być dla obywateli
    Ale to państwo jest dla dalece nie wszystkich obywateli :)

  315. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    uchachany

    Jest absolutnie dla wszystkich: pan tez moze sie udac na dyzur poselski i poprosic swego MP by panu pomogl gdy np. zona rogi przyprawia.
    Moze pan go prosic by zwrocil sie do MSW by gacha wysledzili. Moze pan tez prosic by kodeks karny tak zmienic by za uwiedzenie mezatki grozila kara.Najlepiej wywalaszenia.

    Nie mam najmiejszej watpliwosci ze panski posel wyslucha pana uwazne.
    A gdyby panski problem byl odrobine bardziej racjonalny, albo choc ponadjednostkowy to nie mam najmnejszych watpliwosci ze panski posel by sie nim zajal.
    No chyba ze to on chedozylby panska polowice.
    Wtedy juz tylko CBA albo jeszcze lepiej „Fakt”…

    m@B

  316. Ewa-Joanna napisał(a):

    Uchachany,
    ja to czasem niezupelnie wiem o czym ty mowisz…
    No ale nic to.

  317. Ewa-Joanna napisał(a):

    No i Uchachany, tak podpadles PANU Marcinowi Lazarowiczowi, ze az wlasnego savoir vivre zapomnial!

  318. Stan napisał(a):

    głosie,

    musiałeś być nie w formie skoro zaczełeś mi podrzynać gardło za brak rozumienia pojęcia transformacja. To pojęcie w moich tekstach nie pada, a Ty chwyciłeś za nóż i niczym białoruska wieśniaczka zacząłeś operacje na bez znieczulenia. Białorusinki robią to z kurami, gaworząc jednocześnie przyjaźnie w ostatnich chwilach życia tych ptaków.
    W moim przypadku jedynie Andrzej rezolutnie podstawił miednicę żeby nie zabrudzić podlogi. Zresztą obaj zrobilśćie tą robątę z wprawą blogowych janczarów.
    Jak już powiedziałem, w moich tekstach nie podnosiłem problemu transformacji, a był on jedynie częściowo opisany w linku załączonym do tekstu (transformacj ustrojowa to ogromny temat, niemożliwy w chwili obecnej do całoścowej analizy). Pan Waldemar Kuczyński zaś z obrzydzeniem uchilił się od polemiki z tym tekstem, który zawierał sporo krytycznych uwag.
    Widzę, że zarówno Ciebie jak i Waldemara Kuczyńskiego boli problem prywatyzacji, więc odpowiedzi Pana Ministra bywają opryskliwe. W jednym z pytań skierowanych do mnie nasz Gospodarz zażartopwał sobie i zwrócił się o podanie poważnej instytucji, która potwierdzi rozpłynięcie się pieniędzy z tejże prywatyzacji.
    Gdyby Pan Waldemar nie lekceważył sobie problemu, którego był współtwórcą, to objaśnił by na co poszły pieniądze i jakie są tego widoczne efekty społeczne.
    W nieco luźniejszej konwencji traktując całe to zamieszanie, to przypadek transformacji ustrojowej, ktory usiłujesz mi wdusić, sklonił mnie do przypuszczeń, że musiał urodzić Ci się on w Twojej podczas bezsennej nocy w czasie której zamiast spełniać męskie powinnośći rozmyślałeś nad poprawą RP.
    Jeśli zaś idzie o przekręty z prywatyzacji, to ich stwierdzenie bądź wykazanie całkowitej transparentności wymaga rozliczenia się co do grosza ze społecznych pieniędzy.
    Przypadki brudów prywatyzacyjnych opisałem na blogu w sposób jednoznacznie identyfikujący.
    Mam nadzieję, że jako prawnik nie będziesz stawiał infantylnych pytań, jak Gospodarz, bo ja nie nagrywałem ludzi jak Michnik, a każda bardziej jednoznaczna wypowiedź może skończyć się ….
    To na „prywatyzatorach” ciąży obowiązek rozliczenia się z ich dzieła.

  319. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Prawdę mówiąc liczyłem na Zofię, ale pojawiłeś się Ty.
    Jeszcze w latach 70. był taki film o miasteczku człekokształtnych robotów, które pracowały w plenerach filmowych parku rozrywki. Do tych robotów spędzający wczasy mogli strzelać, uczestnicząc niejako w różnych filmach akcji. Niestety roboty się zbuntowały i zaczęły strzelać do ludzi. Na szczęście znalazł się sprawiedliwy, który był lepszy od owych robotów i pokonał je. Był z tym wielki kłopot, jeden z nich był szczególnie żywotny, cały czas stawał. Kiedy w końcu został zlikwidowany, a trwało to dość długo, ktoś z sali krzyknął: „gdyby był radziecki, to jeszcze raz by wstał!”

  320. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    pp.uchachany, Ewa-Jo:

    Przepraszam,juz sie plonie. Jedyne co moze mnie usprawiedliwic to wiek- sztywne rurki.

    A z drugiej strony juz nie wiem :

    PANI Hela, ale czy PAN zabawny?

    m@B

  321. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Skoro po wizycie na Uniwersytecie Medycznym, jak rozumiem w charakterze zepsutego eksponata i licznych doświadczeniach na własnym ciele jeszcze raz powstałeś o własnych siłach, to zasługujesz na odpowiedź.
    A brzmi ona tak:
    Co było a nie jest nie pisze się w rejestr.
    Innymi słowy przychody z prywatyzacji to przychody budżetu państwa.
    Sejm co roku dokonuje przyjęcia sprawozdania rządu z wykonania budżetu. Prokuratura i służby specjalne działają. Jeśli więc nie ma dowodów, że dokonano sprzeniewierzenia i w jakiej kwocie, to sprawy nie ma.
    Innymi słowy, kolejne kobiece ciało zostało zakopane lub rozpuszczone w kwasie, a przestępca ma już następną 20 żonę i wszystkie poprzednie były szczęśliwe, a i on też.
    Warto też pamiętać, o tym, że Pan Waldemar Kuczyński Ministrem Przekształceń Własnościowych był w czasie, gdy dochody z prywatyzacji nie były wielkie. Model prywatyzacji przyjęty w Polsce, oparty był na modelu brytyjskim. Wbrew temu co wszyscy myślą, to nie Balcerowicz był twórcą polskiej koncepcji prywatyzacji lecz inny nieżyjący już ekonomista Pan Krzysztof Lis. Proces prywatyzacji przeprowadzały duże firmy konsultingowe lub banki inwestycyjne. Minister zazwyczaj podejmował decyzję, jako właściciel – przedstawiciel skarbu państwa. Z punktu widzenia prawnego, jeśli wartość majątku była zaniżona, to do odpowiedzialności prawnej powinny być pociągnięte same zarządy prywatyzowanych spółek, oraz konsorcja przygotowujące zakłady pracy do prywatyzacji. Analiza prawidłowości każdego przypadku prywatyzacji czy była prawidłowa czy też nie. Musiałaby kosztować kilka razy więcej niż sam koszt prywatyzacji, który powinien ponosić budżet, a który ponosiło samo przedsiębiorstwo.
    Ergo Ty Stanie, i twoi duchowi przyjaciele przede wszystkim z grupy słuchaczy Radia Ma ryja, a w dalszej kolejności różni ekonomiści typu Kowalik możecie tylko sobie snuć rożne przypuszczenia na temat prywatyzacji, które nigdy nie będą niczym innym, w kategoriach prawnych jak insynuacjami i oszczerstwami.
    To jest jedna strona medalu, a druga jest taka, że bez prywatnej własności nie ma demokracji. Nie ma takiego fenomenu. Gdyby Pan Waldemar Kuczyński chciał pójść inną drogą, taką np. jak Chińczycy tj. dostosowania gospodarki do wymagań globalizacji, ale pozostawienia jej upaństwowioną – nie byłoby żadnej mowy, o jakiejkolwiek wolności i demokracji. Byłby może większy wzrost PKB niż 80%, a może mniejszy, ale jednocześnie sprzedawano by na zachód nie tylko wyroby wyprodukowane przez pracowników zarabiających 1 dolara na dzień, ale i organy więźniów zgrabnie zabitych strzałem w tył w głowy np. za przekroczenie prędkości o 30 km. Porządek więc byłby na ulicach, a i władza przez 20. lat ta sama…

  322. Zofia napisał(a):

    Polityczna Polska w zjednoczonej Europie – to moje podsumowanie 6 lat Polski w UE.
    Pełen tekst – u mnie w blogu.
    Z góry uprzedzam – jest b. krytyczny i większości nie będzie się podobał.
    Nie dot. gospodarki polskiej na tle UE, bo ta jest bardzo pozytywnym zjawiskiem – ale politycznego establishmentu, jego działań, zachowań i kultury osobistej na arenie UE.

  323. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    w sprawie meczetu to chwilę poczekaj.
    Pierwsze awantury wywoła konkurencja wyznaniowa – czyli Kościół rzymsko-katolicki.

  324. Zofia napisał(a):

    Torlinie
    I jeszcze jedno muzułmanie dzielą się na wiele odłamów.
    Islam nie jest religia jednorodną.
    *
    Andrzej
    Polska może się awanturować o przestrzeganie praw obywatelskich na Białorusi, jak sama będzie przestrzegać tych praw wobec własnych obywateli. Jak na razie ma z tym kłopot.
    W Europejskim Try6bunale Sprawiedliwości Polska należy do niechlubnych liderów pod względem skarg na państwo polskie.
    Co do p. Borys
    - to jest obywatelką białoruską a jej rdzenna polskość jest nieco problematyczna.
    Pochodzi z mieszanego małżeństwa.
    Dlatego ona dla mnie – nie jest NASZA. I nie mam zamiaru jej bronić.
    Ma za dużo krzywd na sumieniu wyrządzonych innym Polakom na Białorusi.

  325. Stan napisał(a):

    głosie,

    trudna sprawa z Tobą. Jeżeli czegoś nie potrafisz wyjaśnić, to zaczynasz używać argumentów z gatunku trywialnych. Tak to jest z neofitami.
    Z przykrością stwierdzam, że na polityce się nie znasz, i nie ma tu nic do rzeczy Twoja spora erudycja. Po prostu poruszasz się w materii, której nie czujesz, a na klimat dyskusji z Tobą dodatkowo negatywny wpływ wywiera nieumiejętność otworzenia się na argumenty interlekutora. Poza tym w ostatniej dyskusji ujawniła się Twoja nonszalancja. Przecież wchodząc na blog nie sprawidziłeś koronnego zarzutu użytego w dyskusji, co świadczy o dużym niechlujstwie.
    Nie mówiąc już o tym, że nakłuwasz mnie argumentami, którymi wcześniej podkreślałem zasługi Waldemara Kuczyńskiego.
    Sądzę, że powinieneś rzucić tę blogową orkę polityczną na rzecz tego w czym jesteś dobry.
    A jesteś dobrym krytykiem literackim i poetą.
    Kto widział poetę uprawiającego politykę, choćby pisząc o niej na blogu.
    Chyba nie chcesz pójść w ślady Leszka.
    Nie traktuj tego jako złośliwość, lecz spostrzeżenie.
    Pozdrawiam

  326. Andrzej napisał(a):

    Stan
    Jeśli idzie o wspólczynnik Giniego, który roztropnie przytoczyłeś, to jak wykazał Orteq został on zmanipulowany.
    A niby gdzie ten dowód Orteqa? Ta paranoja, że jak coś jest autorstwa CIA to na pewno zmanipulowane?
    Masz jeszcze jedne raport autorstwa tym razem ONZ
    http://hdrstats.undp.org/.....s/161.html
    Wymaga on trochę wysiłku, gdyż kraje są tam ustawione wg wskaźnika HDI. Należy raport ten otworzyć w Excelu i posortować wg Gini Index albo uwierzyć mi na słowo, że wg tego raportu na 142 kraje dla których Gini Index podano Polska zajmuje 102 miejsce (dla malejących Gini Index tak jak w raporcie CIA).
    Można oczywiście uznać również, że także raport ONZ jest zmanipulowany i szukać jedynego prawdziwego raportu autorstwa Teresy Stachurskiej. :D

  327. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Ja mam bardzo wyraźnie określony poglądy polityczne i one nie mają wiele wspólnego z lewicą, poza postulatem świeckości państwa. Powinieneś jako wytrawny polityk rozumieć, że abstrahując od sprawy prywatyzacji, z której rozliczanie się w twojej wizji wygląda jak niemożliwy do uniesienia ciężar i niemożliwa do zmazania wina, całkiem jak w przypadku pozycjonowania winy Polaków wobec przewin innych narodowości; WSZYSTKO kosztuje. Bezpłatne szkolnictwo, służba zdrowia, media, bezpieczna praca. W moim przekonaniu transformacja jako całość została dokonana w jakimś procencie. Trudno orzec, czy jest to 20 czy 25%. W każdym razie jest to dostateczny procent, który pozwala cieszyć się 80% wzrostem PKB. Natomiast w wielu sferach naszej egzystencji w Polsce warunki życia, jak i jego ukryte koszty są pewną modyfikacją tego co funkcjonowało w PRL. Wiele jest dóbr, które po prostu wymienia się w obrębie różnych środowisk, gdyż nominalnie są one bezpłatne. Program lewicy taki stan rzeczy może tylko pogłębić. W Polsce lewica nigdy nie zdobyła się na wymyślenie czegoś innego niż powielanie pomysłów, na to jak odbudować PRL-bis.
    Natomiast w sprawach manipulowania, to możesz mnie straszyć jedynie jako dawny element folkloru ściany wschodniej. Ja w życiu widziałem dość dużo tego typu zachowań. Część z nich była ubecka, część chora, część chamska, ale nigdy takie zdolności nie świadczyły dobrze o człowieku.

  328. Orteq napisał(a):

    Stan,

    Nawet mnie ta żaba posmakowała. Tytułem uzupełnienia mojej wcześniejszej prowokacji na temat Indeksu Giniego dodam tyle
    :
    Glos życiu widział dość dużo zachowań typu manipulanctwo. Wiec to najbardziej jemu nalezy sie wyjasnienie. Oto ono
    :
    Indeksem Giniego manipulowali ci go przytaczali. Jedni bowiem przytaczali go na dowód jak to RP wysoko stoi. Andrzej jeszcze ONZ zaprzągł do tego tramtadractwa. Inni natomiast przytomnie zauważali vice versa. Czyli ze jeśli prawie wszystkie, nowe po 1989 roku, kraje Europy i nie tylko – Mongolia wyżej od nas stoi o całe 10 pozycji – uplasowano wyżej niż naszą drogą RP Którąś Tam Z Kolei, to co jest grane proszę wycieczki? Kto z kogo wariata struga?
    .
    A sam Index tworzony jest w Langley, Virginia na użytek globalnej polityki prowadzonej bardziej lub mniej udatnie przez Globalnego Policjanta antyrewolucyjnego. I tylko do tego, i tylko przez tego policjanta jest on do czegoś uzywany. Nasze wygłupy z używaniem narzędzi polityki światowej CIA, Funduszu Walutowego czy Banku Światowego to właśnie wygłupy tylko. A te nie muszą być traktowane ze śmiertelną powagą. Więc nie są. Przynajmniej przez tego tu niedowiarka w wychwalanie niebotycznych osiągnięc Gospodarza i jego drużyny.

  329. dark side napisał(a):

    Andrzej,
    „Tylko ja nie wierzę w teorię darmowego lunchu.”
    Dla Ciebie lista darmowych lunchy:) dla firm, gmin i osób prywatnych:
    http://kolektorysloneczne.....view/47/2/
    .
    Swoją drogą nie zaistniało chyba jeszcze społeczeństwo bez darmowych lunchy. Czy to z racji urodzenia (arystokratycznego lub proletariackiego w zależności od epoki) z racji zamożności (początki kapitalizmu) lub biedy i bezrobocia(jak obecnie w Europie) zawsze ktoś dostawał darmowy lunch. Dlaczego więc nie wspierać dla odmiany ludzi, którzy podejmują ryzyko zastosowania nowych rozwiązań, które mają być potem popularyzowane i służyć wszystkim?
    Na stronach funduszy europejskich (funduszeue.info/blog) czytam:
    .
    „Od 2010 roku rodziny i wspólnoty mieszkaniowe mogą liczyć na dofinansowanie kredytu wziętego na zakup kolektorów słonecznych do ogrzewania wody – zapowiedział we wtorek prezes zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Jan Rączka.(…)Szacujemy, że 300 mln zł dotacji, które pozwolą na uruchomienie kredytów o łącznej wartości 1 mld zł pozwoli na dofinansowanie od 80 do 100 tys. instalacji kolektorowych w gospodarstwach domowych.(…)Dofinansowanie w formie dotacji wstępnie określono na spłatę 30 proc. kapitału kredytu bankowego. Wysokość tego kredytu będzie mogła sięgać 100 proc. kosztów przedsięwzięcia.”
    .
    „750 mln zł wsparcia na budowę farm wiatrowych, biogazowni, małych elektrowni wodnych i źródeł geotermalnych – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej już zaczyna rozdzielać te pieniądze.(…)Wsparcie dla inwestorów budujących odnawialne źródła energii będzie udzielane w postaci preferencyjnych kredytów 15-letnich, oprocentowanych na 6 proc. (z możliwą karencją spłaty na trzy lata). (…)NFOŚiGW nie dzieli pieniędzy z budżetu państwa ani z kasy UE, ale z kar płaconych przez polskie firmy energetyczne za to, że w bilansie sprzedawanej przez nie energii jest zbyt mało elektryczności i ciepła pochodzących z odnawialnych źródeł.”
    .
    To się nazywa polityka :)))
    .
    „Fundusz przewiduje, że efektem udzielonych kredytów preferencyjnych (później ewentualnie umarzanych) będzie dodatkowe 350 megawatów “zielonej” energii w całej Polsce.”

  330. Piotruś napisał(a):

    Stan jak przypuszczam trudno Ci przyjąc do wiadomości , zę w roku 1998 nie było społecznych pieniędzy, Więc nie mogło dojść do „rozpłynięcia się pieniędzy z tejże prywatyzacji.” Owszem, a przypuszczam, że na pewno dochodziło do lokalnych kantów,ale w skali globalnej były to zdarzenia marginalne. (coś jak drzazga w tyłku posiadająca marinalne znaczenie, ale globalną dolegliwość). Nieprawidłowości mogły dotyczyć nieprecyzyjnych wycen wynikających z braku transakcji porównawczych – obecnie to jesteśmy w porównawczym raju.
    Co się tyczy zarobków to chciałbym zauważyć że wynagrodzenia stanowią ułamek dochodów kadry zarządzającej w krajach rozwiniętych. Ktoś przecież zarabia na akcjach, obligacjach, nieruchomościach lub cz lonkostwie w radach nadzorczych.

  331. dark side napisał(a):

    Andrzej,
    „Tylko ja nie wierzę w teorię darmowego lunchu.”
    Dla Ciebie lista darmowych lunchy:) dla firm, gmin i osób prywatnych:
    http://kolektorysloneczne.....view/47/2/
    .
    Swoją drogą nie zaistniało chyba jeszcze społeczeństwo bez darmowych lunchy. Czy to z racji urodzenia (arystokratycznego lub proletariackiego w zależności od epoki) z racji zamożności (początki kapitalizmu) lub biedy i bezrobocia (jak w spoleczeństwach socjalnych) zawsze ktoś dostaje darmowy lunch. Dlaczego więc nie wspierać dla odmiany ludzi, którzy podejmują ryzyko zastosowania nowych rozwiązań, które mają być potem popularyzowane i służyć wszystkim?
    Darmowy lunch to bardzo skuteczne narzędzie polityki :)) o niebo lepsze niż represje w każdym razie.
    Co do Twoich wyliczeń opłacalności ogniw fotoelektrycznych, to na dzień dzisiejszy są one faktycznie drogie i mało wydajne, jednak pamiętaj, że ta technologia jest jeszcze w powijakach. Są już prototypy wydajniejszych ogniw wielozłączowych. To są początki.
    Moja wizja ekologicznych miasteczek to nie jest kwestia najbliższych 5 lat.

  332. maciek.g napisał(a):

    Panie Marcinie , on nie musi oskarżać. Wystarczy udowodnić że działał , lub współdziałał z J. Kaczyńskim i Ziobrą. Ci dwaj których wymieniłem brali czynny udział w planowaniu i realizacji aresztowania Blidy dla celów li tylko politycznych, bo jak już się okazuje podstaw innych nie było. A Pan J. Kaczyński to praktycznie jednowładca PiS’u , a Ziobro był wprowadzony przez niego na stanowisko prokuratora generalnego i który prokuraturę wykorzystywał do polityki PiS. Nawet akta sądowe potrafił przynieść do biura partyjnego. Pan Ś. na dodatek jest kolega pana Z. i ten go zaprotegował Kaczyńskiemu.
    Niech pan lepiej przeczyta uważnie link który dołączyłem. Bo tam widać jak PiS ustawiał sobie prokuraturę pod swe cele, a głową PiS jest J. Kaczyński. Ponieważ wielu prawników jest wmanipulowana w rządzenie PiS jest bardzo możliwe, że mogą skutecznie uniemożliwić komisji dotarcie do prawdy i wtedy oczywiście afera nie wyjdzie na światło dzienne.

  333. dark side napisał(a):

    Maćku,
    może i jestem idealistką, ale w takich przedsięwzięciach biorę pod uwagę długofalowe realia ekonomiczne.
    Przypomnij sobie jak wyglądała w historii zamiana lamp gazowych na elektryczne, lub budowa kanalizacji. Ile było problemów, oporów, korupcji i przekrętów finansowych. Niejeden sceptyk-realista wydziwiał na nowoczesność stukając się w czoło nad celowością i opłacalnością takich przedsięwzięć. Dużo prościej i taniej było wylewać pomyje na ulicę i sikać pod murem jak czynił ojciec, dziad i pradziad.
    Tutaj ciekawy obrazek z początków kolejnictwa.
    http://pl.wikipedia.org/w.....1006160548
    Jest rok 1808, Wielka Brytania po wynalezieniu maszyny parowej jeszcze niemal w 100% ekologiczna :). Pierwszy pociąg zwany podróżującym silnikiem jeździ w kółko w cyrku. Przedstawienie ma tyłuł „złap mnie jeśli potafisz”, więc prędkości osiągane przezeń nie były zawrotne. Czy ktos mógł wówczas przewidzieć jak bardzo ten wynalazek zmieni oblicze ziemi ? :))
    Wdrażanie nowości zawsze jest drogie na początku, najczęściej robi się to będąc juz pod ścianą (np.warunki życia w mieście stają się nie do zniesienia), opłacalność przychodzi później.

  334. dark side napisał(a):

    Kilka dodatkowych informacje ze strony:
    http://funduszeue.info/blog

    „Od 2010 roku rodziny i wspólnoty mieszkaniowe mogą liczyć na dofinansowanie kredytu wziętego na zakup kolektorów słonecznych do ogrzewania wody – zapowiedział we wtorek prezes zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Jan Rączka.(…)Szacujemy, że 300 mln zł dotacji, które pozwolą na uruchomienie kredytów o łącznej wartości 1 mld zł pozwoli na dofinansowanie od 80 do 100 tys. instalacji kolektorowych w gospodarstwach domowych.(…)Kredyty adresowane będą do osób fizycznych posiadających prawo do dysponowania nieruchomością, na której zamierzają zamontować zakupione kolektory słoneczne oraz do wspólnot mieszkaniowych, z wyłączeniem odbiorców ciepłej wody z sieci ciepłowniczych.

    Dofinansowanie w formie dotacji wstępnie określono na spłatę 30 proc. kapitału kredytu bankowego. Wysokość tego kredytu będzie mogła sięgać 100 proc. kosztów przedsięwzięcia. ”
    .
    Inne przedsięwzięcia objęte dotacjami:
    „750 mln zł wsparcia na budowę farm wiatrowych, biogazowni, małych elektrowni wodnych i źródeł geotermalnych – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej już zaczyna rozdzielać te pieniądze.(…)NFOŚiGW nie dzieli pieniędzy z budżetu państwa ani z kasy UE, ale z kar płaconych przez polskie firmy energetyczne za to, że w bilansie sprzedawanej przez nie energii jest zbyt mało elektryczności i ciepła pochodzących z odnawialnych źródeł.”
    Ta się nazywa polityka :)))

  335. Stan napisał(a):

    Piotruś, 19.11,

    czuję, że częściej będę zaglądał na ten blog żeby ogrzać się cieplem Twojego optymizmu.
    Życząc Ci dobrej nocy, martwię się jednak czy nie przyśni się Ci pewien wodzuś z Rzeszowa za którego pomysły handlowe podatnicy muszą zapłaćić 5 mld złotych (nikt nie badał jak pomysłodawca wyszedł na swoim pomyśle).
    Mógłbyś się takż spocić w nocy ze strachu, gdyby Ci się przyśniły dwie panie z zadziwiającą umiejętnością sprzedaży posocjalistycznego badziewia. Jedna ze zwykłej zasuszonej myszy wzbogaciła własne konto o ponad miliard złotych (wg Wprost), a druga zwana miss korupcja (przydomek z czasów jej aktywnośći prywatyzacyjnej w rządzie) jest dyrektorem potęznego banku włoskiego do którego obecnej potęgi przyłożyła rękę.

  336. Stan napisał(a):

    głosie,

    już prawie rzuciłeś mnie na kolana swoim opowiadaniem jak to czuwa prokuratura i nasze umiłowane budzące zaufanie sądy.
    Pisze to prawnik, ktory dwa lata temu klął na tym blogu bezmyślne postępowanie asesorki i podejrzaną powszechną indolencję prokuratury oraz ideowych służb.
    Być może zmiana Twojego stanowiska wynika z głębokiego przemyślenia, które kilka razy mnie pozytywnie zaskoczyło.
    W takim razie muszę przeszacować Ci IQ.

  337. Andrzej napisał(a):

    Dark side
    Dla Ciebie lista darmowych lunchy:) dla firm, gmin i osób prywatnych:
    Chyba raczysz żartować. Czyżby pieniądze na dotacje z nieba spadały? Maciek ma rację. Jesteś tylko naiwną idealistką, która sobie wyobraża, że nie ma problemu pieniędzy – wystarczy ich przecież nadrukować, a to prawie nic nie kosztuje.

  338. Piotruś napisał(a):

    Stan ja śpię spokojnie i sny tez mam kolorowe. Może dlatego, że nigdy nie czułem się właścicielem czegoś co nie było moje.
    Skoro Pani przyłozyła rękę do potęgi banku to znaczy,że miała głowę na karku, A ci co głowy nie mieli dalej jej nie posiadają.

  339. Orteq napisał(a):

    Hej, głosie, do boju! Nie zauważyłeś jak ciebie schepano na blogchlapie-córuś?
    :
    „Przykładem takiej ignorancji jest użycie przykładu Chin w próbie polemiki z wypowiedzią W. Kuczyńskiego na temat Polskiej transformacji. Wedle polemizującego blogera transformacja w Polsce na tle Chińskich wyczynów to marność nad marnościami. Tak porównywać może ignorant w dziedzinie geografii gospodarczej i historii. „

  340. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Ja często widziałem i widzę głupotą oraz korupcję funkcjonariuszy publicznych. Nie wypieram się wcale tego. Napisałem, że transformacja udała się w 20-25%. W związku z powyższym i jej społeczne koszty są wyższe, niż gdyby udała się załóżmy w 35%.
    Nieraz po latach urzędnicy państwowi, przekonani, że uczestniczyli w czymś o wiele większym, niż faktycznie było, stykają się z rzeczywistością, która w jakieś mierze jest rezultatem ich działań i zaniechań.
    Właśnie przeczytałem o Tadeuszu Syryjczyku i Deweloperze Leopard, który dziabnął go na 200 tysięcy.
    Przez 20 lat wiele osób potraciło dorobek swojego życia i nigdy go nie odzyskało, a okoliczność ta była przyczyną wielkich osobistych tragedii. Dobrze pokazał to Krzysztof Krauze w filmie pt. Plac Zbawiciela.
    Ja z kolei przez lata próbowałem namówić swojego ojca, który był wielkim piewcą ideałów lewicy i generała, aby zatrudnił się w jednym z lewicowych przedsiębiorstw Sekuły w charakterze nawigatora.
    Niestety zawsze namowy kończyły się wymówką, że chcę go zabić. Ojciec zdawał sobie sprawę z warunków pracy, jakie stwarzają swoim pracownikom byli komuniści.
    Sąsiad z kolei przez cały czas pracował w PKS i był przeciwnikiem prywatyzacji. Po 20 latach okradania i złego zarządzania PKS przez kolejne zarządy nominowane z klucza partyjnego doszedł do wniosku, że lepiej jednak byłoby, gdyby PKS od razu został sprywatyzowany, nawet w złodziejski sposób.
    Oto, doświadczenie i słowo pociechy które mam dla ciebie.

  341. głos zwykły napisał(a):

    Ja z Edwardem wszedłem w spór dotyczący syjonistów (napisałem, że to w moim mniemaniu swołocz, taka sama jak Ukraińscy nacjonaliści), który skończył się rozstaniem z jego blogiem. Nie będę więc komentował jego wypowiedzi.
    Niech Edward, który żywi niechęć do Romana Dmowskiego, sobie rozmawia z własnym dobranym niszowym gronem dyskutantów, którzy jak on cenią sobie patriotyzm Stefana Bandery równie jak Syjonistów.

  342. głos zwykły napisał(a):

    oraz tych niszowych intelektualistów, którzy już dzisiaj boją się dżihadu, inwazji muzułmanów w Warszawie i nieprzychylnej reakcji światowego Islamu z pacanem Kadafim na czele.

  343. maciek.g napisał(a):

    Dark,
    Bywa, że bardzo dobre pomysły nie są realizowane i często wręcz zapominane z powodu braku technologi, materiałów i wykreowania potrzeby. Pojawia się technologia , materiał i okazuje się, że pomysł daje się zrealizować i wytworzona rzecz ma szansę znaleźć nabywców.
    Niestety bez znalezienia nabywców nie da się niczego wdrożyć. Czasem trzeba namawiać , pokazywać zalety i z trudem przebijać się przez opór nabywcy nieufającemu kreowanej nowości.
    Jednak nie raz się okazywało, że duże pieniądze wyłożone w propagowanie były tracone.
    Samochód elektryczny zbudowano wcześniej niż ten z silnikiem spalinowym, jednak mimo zalet , wady , a szczególne brak możliwości magazynowania dużej ilości energii elektrycznej – wyciął te samochody z rynku i zdecydowanie wygrała technologia napędu spalinowego.
    Obecnie z powodu informacji o wyczerpywaniu się ropy, i niesamowitego rozwoju elektroniki wymuszającej stosowania coraz lepszych akumulatorów mamy już mmożliwości techniczne

  344. maciek.g napisał(a):

    Dark,
    Bywa, że bardzo dobre pomysły nie są realizowane i często wręcz zapominane z powodu braku technologi, materiałów i wykreowania potrzeby. Pojawia się technologia , materiał i okazuje się, że pomysł daje się zrealizować i wytworzona rzecz ma szansę znaleźć nabywców.
    Niestety bez znalezienia nabywców nie da się niczego wdrożyć. Czasem trzeba namawiać , pokazywać zalety i z trudem przebijać się przez opór nabywcy nieufającemu kreowanej nowości.
    Jednak nie raz się okazywało, że duże pieniądze wyłożone w propagowanie były tracone.
    Samochód elektryczny zbudowano wcześniej niż ten z silnikiem spalinowym, jednak mimo zalet , wady , a szczególne brak możliwości magazynowania dużej ilości energii elektrycznej – wyciął te samochody z rynku i zdecydowanie wygrała technologia napędu spalinowego.
    Obecnie z powodu niesamowitego rozwoju elektroniki wymuszającej stosowania coraz lepszych akumulatorów mamy już możliwości techniczne budowy akumulatorów odpowiedniej pojemności by napędzać pojazdy , a zagrożenie informacjami o wyczerpywaniu się źródeł ropy i jej coraz wyższe ceny skłaniają firmy samochodowe do budowy samochodów elektrycznych lub o napędzie mieszanym (hybrydowym). Obecnie te samochody są jeszcze bardzo drogie, ale już nie na tyle by nie znajdowały nabywców – tym bardziej że elektryczność jest zdecydowanie tańsza niż benzyna , czy olej napędowy. Czyli obecnie powstały warunki do realizacji bardzo dobrego i ekologicznego pomysłu na pojazd napędzany silnikiem.

  345. dark side napisał(a):

    mam problem z zamieszczaniem komentarzy. Z góry proszę Gospodarza o usunięcie zdublowanych wpisów, które mogą się jeszcze pojawić po czasie.

  346. dark side napisał(a):

    Andrzeju,
    Próbuję Ci uświadomić, że REALNIE rzecz biorąc w Polsce płacisz za wdrażanie zielonej energii czy chcesz tego czy nie. Twój wybór polega na tym, że możesz zainwestować we własny (osiedlowy, gminny) kolektor (wiatrak, czy cokolwiek innego), albo w modernizację wielkiego koncernu,który dostarcza ci energię.
    Na stronie poświęconej dopłatom unijnym przeczytasz bez trudu:
    .
    „750 mln zł wsparcia na budowę farm wiatrowych, biogazowni, małych elektrowni wodnych i źródeł geotermalnych – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej już zaczyna rozdzielać te pieniądze.(…)NFOŚiGW nie dzieli pieniędzy z budżetu państwa ani z kasy UE, ale z kar płaconych przez polskie firmy energetyczne za to, że w bilansie sprzedawanej przez nie energii jest zbyt mało elektryczności i ciepła pochodzących z odnawialnych źródeł.”
    http://funduszeue.info/bl.....-na-wiatr/
    .
    Co do idealizmu, to Twoja wizja gospodarki i społeczeństwa, gdzie każdy dostaje tyle ile sobie wypracował wydaje mi się cokolwiek nierealna. Zanim zarzucisz mi idealizm znajdż mi choć jeden kraj, który nie prowadzi polityki społecznej polegającej na uprzywilejowaniu określonych grup.
    Masz do wyboru pełną paletę państw i epok historycznych

  347. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Mam dla ciebie dobry artykuł dotyczący populistycznej działalności NIK-u w sprawie prywatyzacji oraz tego jak działacze Solidarności, NIK, PiS ukształtowali przez lata opinię publiczną w temacie prywatyzacji, oraz ile to nas kosztuje.
    http://tygodnik.onet.pl/3.....tykul.html

  348. dark side napisał(a):

    realisto Andrzeju,
    Chyba się nie rozumiemy, bo mówimy o różnych rzeczach. Próbuję Ci bezskutecznie uświadomić, że REALNIE rzecz biorąc w Polsce płacisz za wdrażanie zielonej energii czy chcesz tego czy nie. Twój wybór polega na tym, że możesz zainwestować we własny (osiedlowy, gminny) kolektor (wiatrak, czy cokolwiek innego), albo w modernizację wielkiego koncernu,który dostarcza ci energię.
    Na stronie poświęconej dopłatom unijnym przeczytasz bez trudu:
    .
    „750 mln zł wsparcia na budowę farm wiatrowych, biogazowni, małych elektrowni wodnych i źródeł geotermalnych – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej już zaczyna rozdzielać te pieniądze.(…)NFOŚiGW nie dzieli pieniędzy z budżetu państwa ani z kasy UE, ale z kar płaconych przez polskie firmy energetyczne za to, że w bilansie sprzedawanej przez nie energii jest zbyt mało elektryczności i ciepła pochodzących z odnawialnych źródeł.”
    .
    Co do idealizmu, to Twoja wizja gospodarki i społeczeństwa wydaje mi się cokolwiek nierealna. Zanim zarzucisz mi idealizm znajdż mi choć jeden kraj, który nie prowadzi polityki społecznej polegającej na uprzywilejowaniu określonych grup.
    Masz do wyboru pełną paletę państw i epok historycznych

  349. dark side napisał(a):

    link do wypowiedzi zamieszczonej w poprzednim wpisie:

    http://funduszeue.info/bl.....-na-wiatr/

  350. dark side napisał(a):

    i jeszcze link nielubiany przez program antyspamowy Gospodarza:
    http://funduszeue.info/bl.....-na-wiatr/

  351. dark side napisał(a):

    link nielubiany przez program antyspamowy w wersji skróconej:
    funduszeue.info/blog/2009/03/14/miliony-rzucone-na-wiatr/
    .
    żeby uaktywnić nalezy wpisać www.

  352. jasnaanielka napisał(a):

    # głos zwykły – 21:09

    oraz tych niszowych intelektualistów, którzy już dzisiaj boją się dżihadu, inwazji muzułmanów w Warszawie i nieprzychylnej reakcji światowego Islamu z pacanem Kadafim na czele.
    #
    Ponieważ to na mnie wskazujesz, spieszę na bieżąco sprostować.
    - Nigdy nie czułam się intelektualistką, nawet niszową ani takiej nie udawałam.

    - Zawsze podkreślałam i podkreślam, że przychodzę na blog, aby skorzystać z okazji i dowiedzieć się czegoś, czego nie wiedziałam, albo też skomentować coś, co mi się wydaje interesujące albo inspirujące. Czasem lubię wsadzić swoje trzy grosze jednak nie narzucam nikomu własnych poglądów i nie pouczam.

    - Nie uważam siebie za autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie, mam jednak własne, określone poglądy, których nie kryję.

    - Nie boję się inwazji muzułmanów, ani innych dopustów bożych.
    W moim wieku człowiek się już przyszłości liczonej w dziesięcioleciach nie obawia.

    Obserwuję jednak to zjawisko i mam podstawy sądzić, że i naszego kraju nie ominie, skoro jesteśmy w UE a bogate kraje mają z tym duży problem. Widziałam na własne oczy, jak to wygląda w Szwecji i Francji. Nic nie wskazuje na to, że Polska będzie wyjątkiem. Może jeszcze nie zaraz, bo jednak jesteśmy biednym krajem i socjal u nas lichy… ale w przyszłości? Wspomnisz moje słowa.
    Tylko mnie już nie będzie a ty będziesz pisał bardzo mądre teksty na temat…

  353. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    „Wielka Brytania po wynalezieniu maszyny parowej jeszcze niemal w 100 proc. ekologiczna :). Pierwszy pociąg zwany podróżującym silnikiem jeździ w kółko w cyrku. (…) Czy ktos mógł wówczas przewidzieć jak bardzo ten wynalazek zmieni oblicze ziemi”?
    .
    Ówcześni progresiści twierdzili, że ten wynalazek w przeciągu kilkudziesięciu lat zmieni cywilizację, albo, jak chcesz, „oblicze ziemi”. Cały świat miał używać dużych i małych silników parowych praktycznie do wszystkiego, nie tylko napędzania pojazdów, ale np. do otwierania drzwi i bram, w urządzeniach domowych, do prac polowych etc. Odtąd już świat miał rozwijać się tonąc w oparach pary. Sceptycy nie podzielali tej opinii, kto zatem był wizjonerem? Odpowiedź prosta – sceptycy. W drugiej połowie XIX wieku, kiedy entuzjazm dla pary osłabł i nadal powszechnie używano zwierząt pociągowych, głównie koni, w Anglii pojawiła się opinia, że świat czeka klęska ekologiczna (sic!) związana z górami nawozu końskiego. Było to na krótko przed wynalezieniem samochodu. :)
    Ogromnie trudno jest być prorokiem, ja nawet nie próbuję, nie wiem na przykład co będę robił jutro.

  354. Ewa-Joanna napisał(a):

    Wydaje mi sie, ze strach przed „obcym” jest bardzo gleboko zakodowany w naszym zapisie genetycznym i kazdy go doswiadcza. Udawanie wiec, ze jest sie od niego wolnym jest zwykla hipokryzja.
    Jasnaanielko,
    ja mam wlasna teorie na ten temat a ogladam taka mieszanine narodowosciowa na codzien. I widze ze zarowno wykluczenie ( strach przed odstapieniem „im” swoich terenow) jak i nadopiekunczosc (poprawnosc polityczna) nie zdaja egzaminu. W obu przypadkach doprowadzi to do naduzyc i to bez wzgledu na grupe narodowosciowa.
    Traktowani zwyczajnie, z czasem wtapiaja sie w spoleczenstwo. Moze nie pierwsze pokolenie, ale te nastepne juz tak.
    U nas juz sie prawie nie zauwaza Azjatow, tak wrosli w krajobraz, i wcale nie dziwia „krzaczaste” napisy obok angielskich. Owszem, osobiscie wyklinam ich do 10 pokolenia jak jade samochodem, ale przeciez nie polece ich rezac!
    Tak samo wtopia sie inni. Nam, Europejczykom jakos latwiej wtapiac sie wizualnie, gorzej z mentalnoscia.
    No a teraz nabieramy Murzynow i tez jestem zaniepokojona, choc przyznac musze, ze ladne to – wysokie, zgrabne, gibkie, choc prawie kazda w ciazy :)

  355. Mawar napisał(a):

    maciek g.
    „… lub współdziałał z J. Kaczyńskim i Ziobrą. Ci dwaj których wymieniłem brali czynny udział w planowaniu i realizacji aresztowania Blidy dla celów li tylko politycznych, bo jak już się okazuje podstaw innych nie było”.
    .
    Czy jednak nie sądzisz, że skoro ofiary Jaruzelskiego osądzić ma historia (a mówimy o ponad setce zabitych jedynie w stanie wojennym), to może należy dać szansę Ziobrze i Kaczyńskiemu z ich jedną ofiarą śmiertelną, w dodatku samobójczą? Może niech także ich osądzi historia? A za kilka dni z ciekawości zajrzyj do stenogramów z pierwszej części przesłuchania w Sejmie Święczkowskiego. Stenogram dostępny będzie na stronie Sejmu. Zdziwisz się jak jest ciekawy oraz ile może wnieść do twojej wycinkowej wiedzy o tej sprawie.
    http://orka2.sejm.gov.pl/.....&SKBB

  356. Orteq napisał(a):

    dark,
    „Zanim zarzucisz mi idealizm znajdż mi choć jeden kraj, który nie prowadzi polityki społecznej polegającej na uprzywilejowaniu określonych grup.”
    :
    Idealizm idealizmem. Twierdzenie jednak, ze tzw. uprzywilejowania określonych grup są wynikiem prowadzenia POLITYKI SPOŁECZNEJ przez KONSTYTUCYJNIE demokratyczne kraje jest chyba zbyt obrazoburczym odejściem od rozumienia konstytucjonalnosci. Przecież taka „polityka społeczną” byłaby jawnie WBREW większości konstytucji większości krajów rządzonych konstytucyjnie.
    :
    Gdybyś zamiast tego powiedziała, że uprzywilejowania określonych grup zdarzają sie WBREW oficjalnej polityce społecznej to wtedy twój brak idealizmu nabrałby nieco realnego brzmienia. Tak mi się wydaje.
    Pozdrawiam ciepło. Bo z Ciepłych Krajów te pozdrowienia ślę!

  357. Mawar napisał(a):

    E-J
    „U nas juz sie prawie nie zauwaza Azjatow, (…) Owszem, osobiscie wyklinam ich do 10 pokolenia jak jade samochodem, ale przeciez nie polece ich rezac”!
    .
    Broń cie Boże, to przecież multikulti.
    :)

  358. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-J.
    Nie będę się wymądrzać, ale problem jest w tym, że akurat ci ludzie, których widziałam w Szwecji i Francji wcale nie mają zamiaru wtapiać się w społeczeństwo kraju, który sobie wybrali na drugą ojczyznę. Są tacy, co już w trzecim pokoleniu żyją w nowej ojczyźnie nie znając języka, nie wychodząc poza własny krąg. W przywołanym programie telewizyjnym była mowa o tym, że całe dzielnice dużych miast zmieniają charakter, architekturę, wygląd. W społeczeństwie, które przez pokolenia tworzyło własną historię, sztukę, architekturę, literaturę wyrasta duża grupa obywateli już w nowym kraju urodzonych, jednak nie zainteresowanym w najmniejszym stopniu wtopieniem się w zastane ramy. Trzecie pokolenie nie zna języka kraju urodzenia i zamieszkania! Mają własne sklepy, dostawców, świątynie i nie wychodzą poza obręb własnej społeczności. Rodzą się dzieci, których nie posyła się do szkół – szczególnie dziewcząt.
    Zjawisko mnie bardzo interesuje, chciałabym wiedzieć, jak sytuacja będzie wyglądała za jakieś trzydzieści lat? W Polsce też. Pewną radość sprawia mi jednak fakt, że tego również Bubel nie dożyje :D
    Równowaga w jakimś stopniu zaistnieje. I sprawiedliwość ;)
    Moim zdaniem Bubel i paru innych spod jego znaku chyba dadzą sobie wreszcie spokój z Żydami i poszukają źródeł swego ogólnego niezadowolenia z porządku tego świata w innych obszarach.
    Coś się zawsze znajdzie.

  359. Mawar napisał(a):

    Uchachany
    .
    „M. Lazarowicz. Owszem, państwo ma być dla obywateli
    Ale to państwo jest dla dalece nie wszystkich obywateli „.
    .
    WANTED
    ML to znany troll, w dodatku upiornie nadaktywny, jego wyrzucają także z różnych regionalnych forów. Podziekowno mu i w Salonie24, mimo że tam zwykle dość liberalnie, za epatowanie nazwiskiem Kataryny i za chamskie zagrywki typu 40 krótkich bełkotliwych wpisów off topic pod komentarzem. Przejrzałem sobie jego profil internetowy, dla mnie jest powietrzem.

  360. dark side napisał(a):

    „Cały świat miał używać dużych i małych silników parowych praktycznie do wszystkiego, nie tylko napędzania pojazdów, ale np. do otwierania drzwi i bram, w urządzeniach domowych, do prac polowych etc.”
    Rozglądnij się wkoło i powiedz sam Mawarze czy sie nie sprawdziło ! :)
    Gdyby sceptycy mieli rację nie wyszlibyśmy z epoki kamienia łupanego i do dziś czekali na cud. Nawet koło byłoby zbyt awangardowym wynalazkiem
    .
    „W drugiej połowie XIX wieku, kiedy entuzjazm dla pary osłabł i nadal powszechnie używano zwierząt pociągowych, …”
    .
    Mawarze – druga połowa 19 wieku to w Anglii wprost boom kolejowy:
    ‘” 1844 – „Ustawa o kolejach” premiera Gladstone’a obliguje każdy zarząd do wprowadzenia przynajmniej jednej pary pociągów z wagonami 3 klasy o taryfie dostępnej dla robotników (pens za milę, pens stanowił 1/240 funta)
    * 1846 – rok „gorączki kolejowej”, w którym Parlament podjął 262 uchwały o budowie kolei (części z nich nigdy nie zbudowano);
    * 1850 – ukończenie budowy Great Northern Rly. z Londynu do Doncaster przez Peterborough skraca podróż do północno-wschodniej Anglii (obecnie East Coast Main Line);
    * 1850 – ukończenie Britannia Bridge przez Menai Straits projektu R. Stephensona (Chester & Holyhead Rly.) – pierwszego dużego kolejowego mostu z kutego żelaza. Technologia żelazna była nowością – pewniejsze były mosty kamienne lub ceglane, jak otwarty w tym samym roku Royal Border Bridge w Berwick, łączący Anglię ze Szkocją (kolej Newcastle & Berwick Rly.);
    * 1859 – otwarcie Royal Albert Bridge pod Saltash (granica Devonu i Kornwalii, kolej GWR) projektu I. K. Brunela; w tym samym roku otwarto ostatni odcinek kolei do Penzance.

    W Irlandii w 1845 istniały już trzy koleje, każda na torze innej szerokości: normalnym kolej Dublin & Kingstown, Ulster Rly. – 1880 mm, Dublin & Drogheda Rly. – 1575 mm. ”
    .
    ” * 1844 – powstanie Midland Rly., obsługującej obszary na wschód od LNWR;
    * 1854 – powstanie North Eastern Rly. (NER), obsługującej Anglię Północno-Zachodnią;
    * 1862 – powstanie Great Eastern Rly. (GER) obsługującej region East Anglia;
    * 1899 – powstanie South Eastern & Chatham Rly. (SECR) z połączenia SER i London, Chatham & Dover (LCDR);”
    .
    Tu sieci tramwajowe z tego okresu:
    „* 1860 – tramwaj konny w Londynie; 1869 w Liverpoolu;
    * 1885 – pierwszy tramwaj elektryczny: linia w Blackpool, zasilana z kanału podjezdniowego (1899 – zamiana na zasilanie górne);
    * 1893 – tramwaj linowy w Matlock; 1899 pierwsza linia sieci linowej w Edynburgu;
    * 1891 – pierwszy tramwaj elektryczny w Leeds; 1895 w Bristolu; 1896 w Hartlepools; 1897 w Dublinie i w Dover; 1898 w Glasgow, Bradford, Halifax, Liverpoolu, Middlesbrough i Kidderminster; 1899 w Sheffield, Hull, Plymouth, Aberdeen, Blackburn i w Dudley”
    .
    To czasy zabójczej konkurencji wśród spółek i walki o klienta. W tych czasach spółki kolejowe zaczęły wchodzić do centrów miast, w 1863 r. powstał pierwszy odcinek pierwszego metra na świecie Metropolitan Line,które jeździ do dziś.
    „# 1886 – otwarcie Mersey Railway z długim tunelem podwodnym, doprowadzającej kolej do Liverpoolu z półwyspu Wirral – głównie ruch lokalny;
    # 1886 – otwarcie Glasgow City & District Rly. – obejmowała podziemną średnicę śródmiejską dla obsługi ruchu lokalnego powiązanego z siecią NBR; analogiczna kolej miejska – Glasgow Central Rly. – powstała w 1896 ”
    Jest tego dużo więcej, to czasy bardzo dynamicznie rozwijanego transportu kolejowego. Pociągi z niektórych miejsc odjeżdżały co 15 minut! Ciekawostką jest, że każda z kompanii kolejowych budowała własną infrastrukturę, konkurującą z innymi- stosowała inny rozstaw torów, inny profil stopki, budowała własną sieć dworców. Dzisiejszy Kings Cross St. Pancras to dwa osobne dworce zbudowane przez 2 kompanie kolejowe jeden obok drugiego. I tak dalej, bałagan był tak wielki, że przedsiębiorstwa zaczęły upadać. Dopiero upaństwowienie kolei w 1948 doprowadziło do standardyzacji na kolei i zaprowadziło względny porządek.

  361. Indoor napisał(a):

    Ja tam się wtapiam. Wszędzie. Zauwazyłem, że jak idę ulicą to ledwie wystaję ze ściany.

  362. Indoor napisał(a):

    Przepraszam, ale co to za rozkład. Nie chcę mi się przesledzić dyskusji wstecz.

  363. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar – 23:10
    Czyżbyś zamierzał żyć bez powietrza? Z tego, co wiem dotychczas nikomu się jeszcze nie udało, ale jak widać próby trwają :)
    Może zaczniesz pisać pamiętnik?

  364. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    obserwacja bardzo sluszna, ale chyba zbyt powierzchowna.
    Zauwaz, ze ci ludzie nie przyjechali z pustki, przyjechali z innego kraju, z wlasnym dorobkiem kulturowym i tez nie chcieliby z niego rezygnowac calkowicie na rzecz innego, obcego. Nota bene znam Polakow mieszkajacych tutaj od 40 lat i nie mowiacych po angielsku.
    Takie getta etniczne to sprawa dosc naturalna – jezeli sie bardzo roznisz od tubylcow to szukasz sobie podobnych.
    Istnieje bowiem takie zjawisko jak szok kulturowy. Dotyka wszystkich.
    Procz tego, ze zwyczaje sa jakby inne to jeszcze zarcie obrzydliwe ;)
    Do dzis z rozbawieniem wspominam „nowego Polaka” na kursie angielskiego: Stalysmy sobie na przerwie palac i oczywiscie krytykujac glupie kangury za wszystko co inne, kiedy podlecial do nas facet i z zatchnieciem wykrzyknal rozpaczliwie: Panie widze Polki, powiedzicie gdzie sie tu kupuje KIELBASE!?
    No bo niestety, kielbase mozna tu kupic tylko w sklepach polskich lub okoloeuropejskich, tutejsza to cos dziwnego, ale im smakuje.
    Wracajac do tematu – jezeli jeszcze dodatkowo osoby takie stykaja sie ze zla maskowana niechecia to getto obrasta w legendy o dyskryminacji. Byc moze w krajach „sterej” Europy jest to bezwiednie bardziej nasilone, ta niechec, mimo poprawnosci politycznej. Moze nalezaloby z tej poprawnosci zrezygnowac na rzecz szczerosci?
    Tutaj tez sa dzielnice „kolorowe”, szczegolnie azjatyckie, czasem leziesz i nie wiesz co to za sklepy, bo wszystko wykrzaczone, nic w ludzkim jezyku nie pisze.
    Australia stawia na dzieci, odpuszczajac sobie niereformowalnych starych. I to chyba jest sluszna idea, choc wiele z tych dzieci zostaje wciagnietych do etnicznego srodowiska z roznych powodow.

  365. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    ale to inteligentny troll. :)

  366. dark side napisał(a):

    Jeszcze jedno Mawarze,
    Te wszystkie rzeczy- obrazy,wynalazki, pragnienia podróży kosmicznych, latające dywany tkwią w naszej zbiorowej wyobraźni od zawsze. Lubiłam kiedyś oglądać filmy s-f z lat 20 i 30-tych. Po słynnym Metropolis Fritza Langa z 1926 r. Byłam zaskoczona jak wiele z rekwizytów, które wówczas były kompletną fikcją- telefon komórkowy z wyświetlaczem obrazu, komputer z płaskim ekranem, szklane wieżowce, ogrody na dachu, stroje przypominające startrecka itd- funkcjonuje dzisiaj. Dziwny był tylko np. ogromny pistolet wystrzeliwujący rakietę w kosmos (nie przewidziano napędu rakietowego)
    Podobnie w architekturze- wiele wizjonerskich projektów w swoim czasie nie mogło być zrealizowanych z powodu barier technicznych. Dzisiaj są rzeczywistością.
    Nie jest tak trudno przewidzieć kierunek zmian- mamy go zakodowanego archetypicznie na wielu poziomach świadomości i kultury zbiorowej. Trudno przewidzieć czas, szczegóły, zdarzenia losowe- takie rzeczy.
    pozdrawiam,

  367. Andrzej napisał(a):

    Dark side
    Chyba się nie rozumiemy, bo mówimy o różnych rzeczach. Próbuję Ci bezskutecznie uświadomić, że REALNIE rzecz biorąc w Polsce płacisz za wdrażanie zielonej energii czy chcesz tego czy nie.
    Rzeczywiście, chyba nie do końca się rozumiemy, bo ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę. I dlatego wcale nie marzę, aby „każdy domek w Polsce wyposażony w baterie słoneczne, a każda południowa elewacja postsocjalistycznego bloku obłożona była panelami termicznymi” bo to dla mnie oznacza głównie kilka razy droższą i tak nie tanią energię.

  368. uchachany napisał(a):

    Mawar,
    znam Neospasmina, czasem przezywanego złośliwie Laxigenem :).
    .
    Niemniej potrafi być zabawny :)

  369. dark side napisał(a):

    Orteq,
    Zrobiłeś się złośliwym konstytucjonalistą . Masz racje, ale nie do końca. Obok „uprzywilejowania różnych grup”- które miało miejsce w niechlubnej przeszłości, powinno się znaleźć poprawne politycznie i zgodne z konstytucją „uprzywilejowanie różnych zachowań” dzisiaj :)

  370. Orteq napisał(a):

    Widzę, że wyrasta nam dzielnie chórek multisrulti podśpiewujący w show multikulti. Jak dotychczas tylko E-J zadeklarowała, że nie poleci rezaty różnych takich Azjatów czy innych. Choć jej scyzoryk już dawno otwarty jest, w kieszonce chytrze w sarongu ukrytej. A co z resztą rodaków? Drapiących się po mózgach, zgodnie ze wskazówką Gospodarza. Aż do jego choć krwawej to jednak otwartości na dostęp tlenu oraz, rzecz jasna, polucji.
    :
    Czytam niektóre nasze piśmidła postsolidarne czy postzdroworozsądkowe i z zadziwienia wyjść nie moge. Bo kiedyś mieliśmy jeden wielki, ponury skansen narodowy, otwierający się tylko przez wyrąbanie drzwi. Dzisiaj natomiast mamy tych skansenów i skansenikow już całą masę! Skąd brać siły i środki na wyrąbywanie takiej ilości drzwi?
    :
    E-J stwierdziła: „strach przed “obcym” jest bardzo głęboko zakodowany w naszym zapisie genetycznym i każdy go doswiadcza.” Tak mówisz? A czy przypadkiem ten ‘każdy’ to nie tylko każdy taki jak ty czy JA czy Mawar nasz kochanieńki? Bo gdyby rzeczywiście chodziło o wszystkich ‘każdych’ to jak, powiedz ty mnie, powstałyby takie potęgi jak USA, Kanada czy nawet twoja na wieki Australia? Przecież z samych „obcych” one powstawały te kraje w 100% z emigrantowi zrodzone. Aborygenów tylko trzeba było jakoś wtopić w te nową rzeczywistosc. A też nie dawały się, dzikusy jedne, tak łatwo jak Indoor w ścianę wprasowac.
    :
    A już twoje, E-J, takie przemyślenie: „Byc moze w krajach “sterej” Europy jest to bezwiednie bardziej nasilone, ta niechec, mimo poprawnosci politycznej. Moze nalezaloby z tej poprawnosci zrezygnowac na rzecz szczerosci?”
    to już jest cymes prawdziwy. Tak jest, tylko szczerość i prawda nas wyzwolą! Bo jeśli szczerze i prawdziwie zacznie się uważac jakąś grupę za np. zagrożenie, to po cholerę się bawić w jakąś bzdurną poprawność polityczną? Jasne ze na rezaty natenczas najwyższy będzie czas! I otwarty scyzoryk przezornie w sarongu ukryty przyda się w sam raz.

  371. uchachany napisał(a):

    Dark Side,
    żywię wielki sentyment do silnika parowego jako takiego :).
    .
    Tak w trakcji jak i w napędach stacjonarnych różnych maszyn.
    .
    Jest w tych sapiących cylindrach, błyszczących korbowodach, strumieniach pary, wirujących kołach zamachowych jakaś poezja techniki, upodabniająca je do wysiłku żywej istoty :)…

  372. Orteq napisał(a):

    No wiesz, dark. Z uprzywilejowaniem „zachowan” mi tu wyskakujesz znienacka. Ale niech ci i tak bedzie. Albowiem w dalszym ciągu jest ta sama niekonsekwencja.
    :
    No bo zauwaz. Jeśli najwyższy dokument prawny danego państwa konstytucyjnego powiada, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa, to już dosyć nieładnie jest nazywać „uprzywilejowaniem” włączenie w te równość np. gejow.
    :
    A za to, że zrobiłem się złośliwym konstytucjonalistą najmocniej ciebie przepraszam. Nie wiedziałem co prawda o tym ale przepraszam nie mniej szczerze.

  373. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    .
    „Tu sieci tramwajowe z tego okresu:
    “* 1860 – tramwaj konny w Londynie; 1869 w Liverpoolu;
    * 1885 – pierwszy tramwaj elektryczny: linia w Blackpool, zasilana z kanału podjezdniowego (1899 – zamiana na zasilanie górne)”.
    .
    Jasne, tylko co to ma wspólnego z parą? Często droga rozwoju wydaje się prosta i jednoznaczna, później okazuje się, że tak nie jest. Dziś np. nie można powiedzieć jak będzie wyglądała energetyka przyszłości – powiedzmy za 50 lat. Mimo rożnych futurystycznych pomysłów niewykluczone, że będzie dość podobna do dzisiejszej, choć czystsza. Bardzo ruszyła ostatnio do przodu technika poszukiwań złóż ropy i gazu (głębokie wiercenia, poziome wiercenia, radary, etc.). Niemal co miesiąc są sygnały o odkrywaniu nowych dużych złóż, ostatnio w rejonie Falklandów, co znów grozi wojną.

  374. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    Klasycznym przykladem sie syajesz, ze nie czytamy tego co napisane, ale tego co przeczytac chcemy.
    Gdybym chciala wtracac konotacje historyczne, to zostalo by to wyraznie zaznaczone. Ale wcale nie wycofuje sie ze swojego stwierdzenia, ze strach przed obcymi ma zakodowany kazdy. W koncu owi „obcy” na terenach Ameryki Pn, nie wyrzneli tubylcow z milosci, ale z niecheci do przeszkadzajacych im „dzikich”.
    Owe powstale potegi do ktorych sie odwolujesz, powstaly poczatkowo na prawie brutalnej sily i przewagi militarnej ( obowiazuje do dzis!) zeby ewentualnie negocjowac podzial lupow wsrod „swoich” i ustalic „swoj” porzadek.
    Zabicie naszego rodaka na lotnisku w Kanadzie, recently odeslanie z lotniska w kajdankach rodaka udajacego sie z wizyta do rodziny kanadyjskiej jest rowniez objawem tego strachu.
    Zauroczenie cymesem, wylaczylo ci wyobraznie. A jak inaczej uwazasz mozna organizowaz sobie spokojne i ulozone wspolzycie miedzy ludzmi tak roznymi w zwyczajach? Udawaniem, ze nic sie nie dzieje? To jak klamstwo, ma krotkie nozki, daleko nie zajdzie.
    Jezeli stanie sie jasne, ze muzulmanie odbieraja negatywnie ostentacyjne zarcie im przed nosem w Ramadanie, to powinno byc rowniez jasne, ze koszenie trawy w Boze Narodzenie bedzie zle widziane przez chrzescijan. Jak na razie, w spoleczenstwach zachodu dziala to tylko w jedna strone – to tubylcy ustepuja przybyszom zgrzytajac zebami.

    Jako rowniez przybysz, uwazam, ze powinnam zaakceptowac istniejacy porzadek prawny, ale bez rezygnowania z mojego dziedzictwa kulturowego. Dlaczego nie mozna korzystac z dobrodziejstw obu ( czy wiecej ) kultur?
    Ale dlaczego mamy akceptowac lamanie naszego prawa z powodu zwyczajow przywiezionych przez nowych? Jak na przyklad zabijanie dziewczat dla honoru rodziny, kaleczenie dziewczynek czy podobnych spraw? I tu bylabym stanowcza: nie podoba sie – won, droga wolna.

  375. uchachany napisał(a):

    @Ewa-Joanna:
    .
    „I tu bylabym stanowcza: nie podoba sie – won, droga wolna.”
    .
    Uś!
    Aj-waj!
    Faszystka :)!

  376. Ewa-Joanna napisał(a):

    Uchachany,
    a dlaczego faszystka? :)
    Nie zgadzasz sie z takim podejsciem?

  377. Orteq napisał(a):

    Głosie,

    „Ja z Edwardem wszedłem w spór dotyczący syjonistów (głos zwykły, Luty 26th, 2010 at 21:02)”
    :
    Oj, nie było to chyba o syjonistach tym razem. Tak mi sie przynajmniej wydaje z wypowiedzi krytycznej EDD. Bo ty tak nasypałeś piasku
    :
    „bez prywatnej własności nie ma demokracji. Nie ma takiego fenomenu. Gdyby Pan Waldemar Kuczyński chciał pójść inną drogą, taką np. jak Chińczycy tj. dostosowania gospodarki do wymagań globalizacji, ale pozostawienia jej upaństwowioną – nie byłoby żadnej mowy, o jakiejkolwiek wolności i demokracji. Byłby może większy wzrost PKB niż 80%, a może mniejszy, ale jednocześnie sprzedawano by na zachód nie tylko wyroby wyprodukowane przez pracowników zarabiających 1 dolara na dzień, ale i organy więźniów zgrabnie zabitych strzałem w tył w głowy np. za przekroczenie prędkości o 30 km. Porządek więc byłby na ulicach, a i władza przez 20. lat ta sama…”
    :
    Ty tu po prostu SCHEPALES Chiny, jak ja to widze. Podczas gdy EDD ci zarzucił żeś je wywyższył ponad RP. Te RP III, którą Pan Minister Kuczyński transformował. Nastąpiło zatem przekłamanie, ciebie krzywdzące, moim skromnym zdaniem. Za takie przekłamanie narciarz2 już by pewnie kogoś monitował o banowanie takiego kłamiącego blogera. A ty co na to? „Nie będę z Edwardem polemizował”.
    :
    Muszę przyznać, że nawet wypadło to, jakby to powiedzieć, o, honorowo. Dokładnie tak jak u tego szklarza co to jest zawsze honorowy. No bo jak mu robota z rąk wyleci to już nie podniesie.
    :
    Za powtórzenie się z tym szklarzem przepraszam wszystkich tych niezliczonych czytelników, którzy przeczytali toto za pierwszym razem. I nie mieli szczęścia natychmiast o tym zapomnieć.

  378. Orteq napisał(a):

    E-J,
    „Zabicie naszego rodaka na lotnisku w Kanadzie, recently odeslanie z lotniska w kajdankach rodaka udajacego sie z wizyta do rodziny kanadyjskiej jest rowniez objawem tego strachu. Zauroczenie cymesem, wylaczylo ci wyobraznie.”
    :
    Ja takiej wyobraźni o jakiej ty zdaje się piszesz, nigdy nie miałem. I dlatego nie odpuszczałbym owych Polaków, potraktowanych strasznie na lotnisku w Vancouver, jako niewinne ofiary „strachu”. Recently or not. A ty ich odpusciłas choć pewnie nie końca zdajesz sobie z tego sprawe.
    :
    No ale różni ludzie mają różne poglądy, jak moja babcia mawiała. Najważniejsze jest, żeby tych najbardziej „różnych” poglądów nigdy nie dopuścić do przeobrażenia ich, zgiń przepadnij maro, w prawo. Bo z takiego prawa to nawet Ziobro by sprawiedliwości nie wytrzepał.

  379. Orteq napisał(a):

    Uchachany musiał niezle sie uchachac tą faszystką. Kangurzyca-faszystka. He he. A aj-waj i faszystka to nastepny cymes nad cymesy!

  380. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    a co rozumiesz pod okresleniem „odpuszczac”?

  381. Torlin napisał(a):

    Piszesz Miła Australijko o kaleczeniu dziewczynek. I słusznie, bo to jest hańba. A dlaczego nie piszesz o kaleczeniu chłopców? W białych społeczeństwach? Wysoce cywilizowanych?
    Temat tabu – co?

  382. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar:

    Bardzo mi milo ze sie pan moja osoba zainteresowal. Znaczy cos jest w tym co pisze ze uznal pan ze mozna poswiecic czas takim poszukiwaniom.

    +/- tak jak pan o mnie pisze wygladala moja historia w salonie24 : jesli brak merytorycznych argumentow przeciw temu co pisalem to zarzuty ad personam.Im mniej argumetow tym wiecej agresji.Tego tam doswiaczalem. Kiedy zaczynalo sie tak wlasnie robic, kiedy moi dyskutanci zaczynali zachowywac sie jak pan obecnie wiedzialem ze to koniec dyskusji: ze na temat jej meritum nic juz nie maja do powiedzenia.Ze „kupili” moje argumenty.

    Dotyczylo to tak tam blogujacych, jak i „liberalnej” administracji.

    Niezmiernie mnie ciekawi gdzie widzial pan moje wpisy „nie na temat”. Nie twierdze ze to panskie slodkie pierdolenie, boo pamiec nie az taka.Stad jesli zechcialby pan podac linki do tych miejsc gdzie pisze „od rzeczy” bylbym wdzieczny.

    Z salonu24 zostalem usuniety zaraz po swoim texcie na temat p.Sadlo/kataryny. Jej nazwisko poznalem z jej wlasnego bloga.
    Nie jestem na tyle sprawny internetowo by samemu dochodzic do takich rzeczy: musza byc mi na tacy podane.P.Sadlo wlasnie to zrobila. Samo nazwisko mniej wazne: duzo waznejsza jej praca w swiecie rzeczywistym.
    To o czym pisalem to dwulicowosc osoby ktora w swym zawodowym a pewnie i towarzyskim zyciu przyjazni sie z ludzmi, ktorych anonimowo posadza o niegodziwosci.Bez powolania jej nazwiska ( to zupelnie bez znaczenia czy nazywa sie Sadlo,Ziobro czy Połeć) opisanie zjawiska nie mialoby sensu.

    To ten text spowodowal usuniecie mnie z salonu i wykasowanie prawie 10K komentarzy. Czarna dziura,dyskusje z nieistniejacymi mymi komentarzami.
    Do dzis takie cos mozna zobaczyc w salonowych dyskusjach sprzed maja 2009.

    Trudno miec o to pretensje boo to nie moje miejsce stad ja jego regul nie ustanawiam.

    Dzis, po poszukiwaniach gdzie mozna sie zaczepic, zalozylem wlasny blog. To jest oki procz zasadniczej kwestii- potrzeby dyskusji.Dyskusji ktora obecnosc w s24 zaspokajala.

    Dlatego tez bywam u p.Passenta,p.Kuczynskiego i p.Ewy Tomaszewicz- wspolautorki superowskiego kabaretu lesbianskiego Barbie Girls.

    I juz na koniec: niezmiernie mnie cieszy ze czyta pan co pisze.Nawet jesli tego pan nie komentuje.Niezmiernie poniewaz znaczy to ze pomagam panu zrozumiec swiat ktory pana otacza.
    On ani tylko panski, ani tylko moj.

    pozdrawiam

    m@B

  383. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo:

    czy to nie tajemnica skad pani pisze?

    m@B

  384. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-J. piszesz;
    Moze nalezaloby z tej poprawnosci zrezygnowac na rzecz szczerosci?
    ;
    No tak… zawsze warto okazać dobrą wolę i szanować czyjeś odrębne obyczaje. Jestem sto razy ZA!
    Ale… kiedy patrzę na kogoś, kto do kamery, spokojnie, z uśmiechem mówi; jeśli nie będą się do nas wtrącać, to wszystko będzie dobrze</b – to przyznaję, robi mi się troszkę dziwnie… i przypominam sobie ten fragment "Szatańskich wersetów", gdzie opisano przechadzkę po ogrodzie pewnego świętego męża, korzystającego z gościny obcego państwa, bo we własnym wówczas miejsca dla niego nie było. A dla niego ta gościnna ziemia była przeklęta, on ni chciał oglądać ani jej miast, ani ogrodów, ani stąpać po niej, ani dotknąć jej drzew, czy krzewów. Wyprowadzano go ciemną nocą, otoczonego szczelnym pierścieniem towarzyszących mu wyznawców jedynego proroka.
    Na mnie ta scena wywarła duże wrażenie.
    Nie próbuję tu oceniać, czy snuć własnych wniosków, bo nie bardzo wiem, jak powinien się kraj taki, jak Polska przygotować na przyjęcie większej ilości ludzi z zupełnie innej kultury, wyznających zupełnie inne wartości, nie asymilujących się.
    Przecież ataki terrorystyczne są przygotowywane przez ludzi mieszkających od lat w nowych ojczyznach, wykształconych, dobrze sobie radzących zawodowo i życzliwych do ostatniej chwili swoim najbliższym sąsiadom, którzy bywają najbardziej zaskoczeni, że to właśnie ten miły człowiek z sąsiedztwa…
    Ja recepty nie mam, ale problem widzę i uważam, że nasi rządzący powinni mocno popracować nad obowiązującym w przyszłości prawem. Bo na razie to jeszcze u nas nie jest problem, ale będzie z całą pewnością. Czy będziemy przygotowani, aby takich gości przyjąć, uznać obywatelstwo, i nie obawiać się ich po nie długim czasie?
    Jak już mówiłam, to nie będzie mój problem, bo pewnie za mojego życia to nie nastąpi, ale młodzi powinni myśleć intensywnie, bo ich i ich dzieci nie ominie.
    Tyle już na ten tema powypisywałam, że chyba dosyć.
    Nie będę odpierać argumentów i podejmować dyskusji.
    Wyłożyłam swoje wątpliwości.

  385. jasnaanielka napisał(a):

    No i wyszło wszystko pogrubione a nie miało tak być. Gapa ze mnie.

  386. głos zwykły napisał(a):

    Tak, a Gapa i z innego powodu, gdyż po pierwsze nie ma nadziei na tak duży import arabów do Polski, a po drugie z tego rejonu geograficznego mieliśmy już gości, którzy w masie swej słabo się asymilowali, ale jednostki, jak najbardziej.
    Tak, Gapa i z innego powodu. Gapa, która słucha wypowiedzi pewnego Pana na swoim blogu, że odrodzenie się państw narodowych w środkowej europie było pomyłką historyczną, która doprowadziła do wojny światowej, a z pewnością podobną opinię na temat odrodzenia się pewnego jednego państwa narodowego na bliskim wschodzie uzna za bredzenie endeka, antysemity, którego nie lubi. Fe, fe, fe. Niech żyje Stefan Bandera!!! Wielki patryjota!!!

  387. jasnaanielka napisał(a):

    Wiesz co głosie… ty już więcej nie pij.
    Wyśpij się i zafunduj sobie marszobieg.
    Dla zdrowotności.

  388. jasnaanielka napisał(a):

    Bo gadasz jak uchachany.

  389. dark side napisał(a):

    „nie bardzo wiem, jak powinien się kraj taki, jak Polska przygotować na przyjęcie większej ilości ludzi z zupełnie innej kultury, wyznających zupełnie inne wartości, nie asymilujących się.”

    .
    Przecież mieliśmy już u nas Zydów przez pół tysiąca lat :)
    /.
    To co znane przestaje być straszne.
    Nie byliśmy nigdy mocarstwem kolonialnym, dlatego np. Afrykanie nie mają polskiego obywatelstwa i nie przyjeżdzaja jak do siebie.

  390. głos zwykły napisał(a):

    Jasnaanielko
    Akurat dzisiaj nie piłem, gdyż zaraz jadę do Leoncina. Nie piłem także wczoraj, gdyż prawie w ogóle nie pije alkoholu. To co bierzesz za opary alkoholowe, to jedynie refleksja, że pewne osoby uważają, że pożądane jest podporządkowanie polskich interesów narodowych, narodowym interesom innych krajów, bliższych i dalszych. Czyli traktują nas jakbyśmy dopiero co krowie spod ogona wypadli.

  391. Zofia napisał(a):

    Włączając się w dyskusję o meczetach, minaretach, islamie i Arabach, przypominam sobie spotkanie, jakie miałam w Senacie Berlina, jakiś czas temu, podczas którego władze miasta opisywały problem z islamskimi mniejszościami arabskimi i tureckimi. Głównym problemem był brak asymilacji z ich strony do reguł życia w mieście. Kolejnym – edukacja młodych islamskich Arabów. Kolejnym jeszcze – normy życia społecznego.
    Dla władz Berlina ludzie islamu – to olbrzymi problem.
    Wizytowałam dzielnice zasiedlane rodzinami arabskimi lub tureckimi, natychmiast były rozpoznawalne po specyficznym zapachu specyficznej kuchni, braku schludności w otoczeniu i watahami dzieci na ulicy.
    Władze Berlina na głowie stawali by nie dopuścić do tworzenia się gett narodowościowych, ale im to raczej nie wyszło.
    Berlińczycy nie ukrywali, że przepiękne od strony architektonicznej berlińskie Muzeum Holocaustu ma wzmocnioną ochronę i stosowne posterunki uzbrojonej po zęby ochrony przed budynkiem ze względu na obecność mniejszości arabskiej.
    Tak samo chroniona jest berlińska synagoga.
    Resort oświaty Berlina narzekał, że trzeba było tworzyć specjalne klasy dla dzieci arabskich czy tureckich, bo standardy niemieckie były dla nich nie do zaakceptowania. Nie potrafiły się w klasach zaadoptować, mimo prowadzenia specjalnych programów asymilacyjnych. Z edukacją na wyższym poziomie też odnotował spore problemy. Ani berlińscy Arabowie, ani berlińscy Turcy na uczelnie się nie kwapią. I nie przykładają do wykształcenia większej wagi. Przynajmniej tak oceniały sytuację władze niemieckie.
    Myślę, że z biegiem czasu i polskie władze zetkną się z podobnymi problemami, chociaż ja osobiście islamskiej inwazji na Polskę nie przewiduję, jesteśmy po prostu zbyt biednym krajem.
    Co nie oznacza, że świat arabski Polską się nie interesuje.
    Ale, jak na razie jest to świat ludzi bogatych, przyjeżdżający do kurortów i miejsc uzdrowiskowych na leczenie i wypoczynek.

  392. dark side napisał(a):

    Mawar,
    „Jasne, tylko co to ma wspólnego z parą?”
    Z parą niewiele, choć były i tramwaje parowe, ale ma sporo wspólnego z końmi. Napisałeś, że po odkryciu silnika parowego w 2 połowie 19 wieku w Londynie powrócono do koni jako napędu. Wydało mi się to dziwne w świetle tego co wiem o rozwoju transportu w Wielkiej Brytanii. Moja wiedza nie jest z pewnościa absolutna, jeśli masz dostęp do jakiegoś ciekawego źródła (może być prawicowe:) to chętnie posłucham. O ile pamiętam konny transport towarowy po londyńskiej sieci kanałów (koń idący nabrzeżem i ciągnący barkę) został wyparty przez parowce w okolicach 1880 roku.

  393. jasnaanielka napisał(a):

    Głosie…
    Gdyby mi się chciało z tobą dyskutować, to poprosiłabym cię o link do takiej mojej wypowiedzi, która zasługuje na TAKIE potraktowanie mnie osobiście. Takiej wypowiedzi z całą pewnością nigdzie nie znajdziesz, bo jej nie było. A mnie szkoda czasu na dyskusje z tobą.
    Miałam o tobie znacznie lepszą opinię.

  394. Ewa-Joanna napisał(a):

    Torlinie,
    czy chodzi ci o obrzezanie czy o cos innego z tym kaleczeniem chlopcow?
    Bo jezeli o obrzezanie, to jest teoria, ze to podobno nawet bardziej higieniczne. I nie przeszkadza mezczyznom w dalszym zyciu, nie powoduje ciaglego bolu i cierpienia. Dla mnie nie ma tematow tabu, Torlin. :)

  395. jasnaanielka napisał(a):

    dark side – 10:36
    Przecież mieliśmy już u nas Zydów przez pół tysiąca lat :)
    #
    To prawda. Ale po wojnie to nie wróciło i Żydów prawie nie ma a jakby wciąż byli, jeśli sobie poczytać o przyczynach wszelkich naszych – po dzień dzisiejszy – klęsk i niepowodzeń wg niektórych, nawet utytułowanych osobistości. Tu, na tym blogu też można było niejedno poczytać oczy przecierając z wrażenia.

  396. jasnaanielka napisał(a):

    Bardzo ciekawy wywiad i na czasie. Polecam.
    http://www.wysokieobcasy......ejsca.html

  397. Paweł Luboński napisał(a):

    Dark Side: „Napisałeś, że po odkryciu silnika parowego w 2 połowie 19 wieku w Londynie powrócono do koni jako napędu.”
    .
    Coś tu jest na rzeczy. Lecz nie wynikało to z rozczarowania Anglików pojazdami mechanicznymi, tylko z bardzo ostrych, powiedzmy otwarcie – idiotycznych ograniczeń nakładanych na nie w ruchu drogowym, a przeforsowanych przez lobby właścicieli konnych omnibusów i dyliżansów. Na tle tego, co się działo w reszcie Europy, była to tylko zabawna anomalia.
    Oczywiście dotyczy to wyłącznie ruchu drogowego i ulicznego. Koleje brytyjskie rozwijały się w tym czasie bujnie.

  398. Paweł Luboński napisał(a):

    „Przecież mieliśmy już u nas Zydów przez pół tysiąca lat.”
    .
    Mieliśmy, lecz w zupełnie innych warunkach społecznych i politycznych. Przed Oświeceniem podział społeczeństwa na odizolowane od siebie mentalnie grupy, cieszące się przy tym innymi prawami i mające inne obowiązki wobec państwa, był czymś normalnym i akceptowanym.
    Dziś takie grupy są poważnym problemem, którego nie da się zignorować.

  399. Andrzej napisał(a):

    E-J
    Bo jezeli o obrzezanie, to jest teoria, ze to podobno nawet bardziej higieniczne. I nie przeszkadza mezczyznom w dalszym zyciu, nie powoduje ciaglego bolu i cierpienia.
    http://www.youtube.com/wa.....otZOQ7h8V4

  400. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    przepraszam, ze nie napisalam od razu, myslalam, ze to jasne po Torlinowych wypowiedziach. Oczywiscie pisze z Australii.

  401. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    no to powinni go zapytac co ma na mysli. Bo jezeli niestosowanie sie do istniejacego prawa, to droga wolna. Wedlug mnie tak trzeba.
    Problem nie tylko ty widzisz, widzi go wielu, w tym i politycy rowniez. Tylko ta parszywa poprawnosc polityczna! Bo zaraz podnosi sie krzyk – dyskryminuja!
    I dlatego uwazam, ze jasne postawienie sprawy przy wjezdzie sporo nieporozumien wyjasni.

  402. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    zgoda, ale Torlin pisze o wysoko cywilizowanych bialych spoleczenstwach, nie plemionach afrykanskich. A kaleczenie dziewczynek ma miejsce i w Europie, i w Stanach i prawdopodobnie w Australii ( nie slyszalam o takim czyms, ale jest mozliwe).

  403. jasnaanielka napisał(a):

    Ewa-Joanna – 12:56
    Bardzo słuszna uwaga, ale zwróć uwagę na fakt, że w dzisiejszych realiach takie proste rozwiązanie nie jest już możliwe.
    To już by była eksterminacja.
    Oni tam mieszkają, tam się urodzili, są obywatelami kraju – dokąd więc ta „droga wolna?” Sprawa jest już zbyt skomplikowana dla tych, których bezpośrednio problem dotyczy.
    I dlatego nasi prawodawcy powinni usiąść i wpisać odpowiednie paragrafy w obowiązujące polskie prawo, aby nas problem nie dotknął w takim samym stopniu.

  404. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    P.Ewa-Jo:

    ale skad z tej Australii?

  405. Torlin napisał(a):

    Oczywiście, że piszę o obrzezaniu. W wielu cywilizowanych krajach jest to zabieg przeprowadzany czy jest potrzebny czy nie (i nie chodzi mi o Izrael, a o np. Stany Zjednoczone). I nie chodzi o żaden ból ani cierpienie, bo czegoś takiego nie ma. I nie chodzi o czystość i bakterie, bo normalnie można tego przypilnować. Tak jak kaleczenie dziewczynek jest pozbawianie ich doznań seksualnych, tak samo dotyczy to chłopców. Przed i po zabiegu to już nie jest to samo. Ale to jest temat tabu, tego nie wolno poruszać.

  406. Orteq napisał(a):

    Torlinie,

    „Tak jak kaleczenie dziewczynek jest pozbawianie ich doznań seksualnych, tak samo dotyczy to chłopców.”
    :
    Cos ci sie musialo poprzestawiac w kroku

Skomentuj