Jestem z Układu


Prawdziwszy człowiek wielkiego dzieła.

 Nie czytałem książki Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction”, podobnie jak wielu wypowiadających się na jej temat. Więc też się wypowiem, ale nie o książce, lecz wokół książki. Po pierwsze uważam Domosławskiego za autora, do którego rzetelności można mieć spore zaufanie. To nie jest ani byle kto, ani początkujący młokos, który dopiero ma dowieść co jest wart.  Już sam ten fakt, każe mi traktować poważnie to co napisał zanim do tego zajrzałem.

Po drugie uważam, że każdy może zabrać się za pisanie biografii każdego nie pytając o zgodę ani tego kto ma być opisywany, ani jego rodziny. Każdy ma też prawo starać się ją wydać, biorąc na siebie wszelkie ryzyka, z procesami cywilnymi włącznie. Jest też czymś oczywistym, że znane postaci życia publicznego w którymkolwiek z jego przejawów są atrakcyjnym tematem dla biografów, bo lubią o nich czytać ludzie.

Po trzecie uważam za coś bardzo niedobrego wytwarzanie w debatach publicznych klimatu z pokojów cenzury, w postaci presji, by o tym czy o owym nie pisać, albo pisać tak, a nie inaczej. Kiedy rozgorzała dyskusja nad książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie napisałem w „Gazecie Wyborczej”, że: „Uważam, że wszystko co dotyczy publicznego wizerunku Lecha Wałęsy powinno być jawne i mnie publikacja IPN-owców nie przestrasza. Jeżeli jest rzetelna to dobrze. A jeśli nie jest rzetelna to największą krzywdę autorzy wyrządzą nie Wałęsie, lecz sobie samym” I to samo odnoszę do publikacji o Kapuścińskim. Dlatego nie podobają mi się pachnące cenzurą, tyle, że nie urzędową, a środowiskową, wyklinania książki Domosławskiego, jego samego oraz wydawnictwa, które musiało mieć – jak się okazuje – odwagę, by ją wydać.

Po czwarte i to, jak sądzę jest powód dla którego ja tę książkę prawdopodobnie kupię i przeczytam. Chodzi o stosunek Kapuścińskiego do Polski Ludowej i jej władz oraz służb specjalnych. Dla mnie ten wymiar jego biografii, sam z siebie nie jest jeszcze niczym dyskredytującym, ale oczywiście też niczym zasługującym na poklask. Jest za to najciekawszy. Tyle, że nie z motywów lustracyjnych. Od dawna uważam, że Polska Ludowa była państwem polskim, podległym Sowietom i niedającym obywatelom wolności, ale państwem polskim. Ustrój i usytuowanie tego państwa zostały nam narzucone z zewnątrz i ta sytuacja przymusowa musiała doprowadzić do rozdarcia narodu na szeroko pojętą obsługę państwa i resztę. Pierwsze lata po wyzwoleniu były czasem masowego rodzenie się „komunistów” w Polsce i niewiele minęło lat, gdy było ich kilka milionów. Jeśliby z jakiegoś powodu trzeba było ich więcej, to bez wątpienia naród wepchnięty w sytaucję przymusową, ale pozwalająca trwać i jakoś się rozwijać, by ich z siebie wyłonił. To było nieuchronne i dzięki temu rozdarciu, choć wiele się z niego narodziło też zła, nienawiści i zbrodni, mogliśmy względnie dobrze przetrwać ten czas, który z tamtej strony czasu wyglądał, jakby miał nie mieć końca. Zło leżące u podstaw PRL wsiąkało w ludzie życiorysy i je kaleczyło. Do czterdziestu pięciu lat PRL, manichejski schemat dzielący ludzi na sługusów czerwonego i patriotów zupełnie nie pasuje, jest superfałszem. Czas Polski Ludowej, w tym wymiarze o którym zdanie wcześniej, najrzadziej wytwarzał biografie anielskie z jednej strony, a diabelskie z drugiej, a najczęściej te wymieszane, hybrydowe, często strasznie trudne do oceny, ale często też bardzo ciekawe. Życie Ryszarda Kapuścińskiego jest wybitnym przykładem takiej biografii z epoki rozdarcia, opresji, ale także trwania i tworzenia. Pewno mógł mieć w sobie mniej zła, które pokazał Domosławski, wielkość go z niego nie powinna rozgrzeszać, ale pociechą jest niezłą. Człowiek teraz będzie prawdziwszy a dzieło pozostanie tak samo wielkie, jak było.  

Skomentowano 514 razy to “Prawdziwszy człowiek wielkiego dzieła.”

  1. Zofia napisał(a):

    Uff, problem z biografiami osób niedawno zmarłych jest bardzo duży. Zwłaszcza pisarzy. Zgodnie z prawem każdy ma prawo do ochrony czci, nazwiska, dobrego imienia. Kodeks cywilny chroni te wartości. I o taką ochronę może wystąpić bezpośredni spadkobierca, czyli w tym wypadku jego małżonka.
    Cała korespondencja Ryszarda Kapuścińskiego jest także pod ochrona prawną i jeśli nawet ktoś chciałby się na listy od niego powoływać, to nie może, bo musi być zgoda nie tylko adresata, ale i nadawcy, w tym wypadku jego spadkobiercy. Jeśli w biografii jest jakikolwiek list choćby jednym zdaniem opublikowany – – jej wydanie bez problemów można zablokować. takie są przepisy Prawa autorskiego.
    Dlatego najbezpieczniej jest odczekać lat kilka lub nawet kilkanaście z takimi biografiami.
    Sama szykując powieść biograficzna opartą na pamiętnikach ojca odczekałam bezpiecznie owe 50 lat od ich napisania, jak i życie jego drugiej małżonki, by nie mieć kłopotów z najbliższą rodziną.
    Brzmi to nieco brutalnie, ale przy biografiach ludzi znanych, a tym bardziej gdy ich życiorys budzi kontrowersje – nalezy szalenie uważać i na pewno nie śpieszyć się.
    Rozumiem motywy małżonki p. Kapuścńskiego.
    Prawdopodobnie postąpiłam bym identycznie.
    W Polsce nie ma klimatu do opisywania życia i działalności zawodowej takich ludzi jak Ryszard Kapuściński.
    Za dużo jeszcze emocji, manipulowania historią i braku dystansu do czasów w których niedawno żyliśmy. I to nie bynajmniej , jak mniemam u Autora owej biografii, co recenzentów i krytyków.
    Małżonka zapewne nie przebołąa jeszcze odejścia męża i nie chce by jakaś plugawa nagonka rozpoczęła się wokół zmarłego niedawno pisarza.
    Musimy to respektować.
    Dystans czasu zawsze takiej pozycji dobrze robi.

  2. skrzydla napisał(a):

    Niestety, odnosze wrazenie, że wszyscy zapomnieli o tym, co tak trafnie ujął Pan w swoim wpisie. Stało sie tak za sprawą rozlicznych wypowiedzi prominentów PiS i publicystów, na których padł jakis lęk przed ujawnianiem takich oczywistych prawd. Prawdopodobnie boja się ustawienia ” po stronie ZOMO „.

  3. Indoor napisał(a):

    Typowa sytuacja. Gość (Kapuściński) był normalny przy tym nie był świnia. Oceniają go krętacze i kłamcy, dla których KOMUNA jest świetnym alibi, więc człowiek, który wówczas mogł dojść do czegoś i nie ześwinić się jest zaprzeczeniem tejże alibi.

  4. Ewa-Joanna napisał(a):

    I masz racje Zofio,
    zreszta prawdopodobnie dlatego sa rowniez te obwarowania prawne.
    Moim zdaniem wydawanie biografii Kapuscinskiego w obecnym klimacie RP i bez zgody zony jest pociagnieciem niestosownym, bo stawia autora w swietle kogos szukajacego poklasku taniej sensacji.
    Dla mnie zreszta cale te lustracyjne szopki sa smieszne i zenujace. W koncu tajemnica poliszynela bylo, ze wszelkie wyjazdy zagraniczne sa powiazane z podpisywaniem zobowiazan „patriotycznych” powiedzmy.
    Kazdy, kto sie w jakikolwiek sposob ponad przecietnosc wychylal, byl odnotowany. Bez teczek byli ci bierni i mierni, zadna zasluga i zaden powod do chwaly.

  5. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mnie zaspiewalo jeszcze zdanie pana Gospodarza, jakze udane:
    „Pierwsze lata po wyzwoleniu były czasem masowego rodzenie się „komunistów” w Polsce i niewiele minęło lat, gdy było ich kilka milionów.”
    J jakby tak nieco poprawic to mamy nastepna prawde:
    „Pierwsze lata po Okraglym Stole były czasem masowego rodzenie się „antykomunistów” w Polsce i niewiele minęło lat, gdy było ich kilka milionów.”
    A dreczy mnie inne zdanie wyprodukowane przez naszego Gospodarza, ktore byc moze powinno sie wielkimi literami na scianach wypisywac, zeby durnie wiedzieli jaka byla prawda.

  6. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    Dystans czasu dobrze tej pozycji zrobi tylko wtedy, gdy wypełniony zostanie kontrowersjami mocno nagłaśnianymi przez różnych gorliwców. Tych co wiedzą o co tu chodzi i tych co nie mają najmniejszego o niczym pojecia. Rzeczonej pozycji oczywiście nie przeczytawszy. No bo przecież nie ma jej jeszcze na rynku!
    :
    A ze senator Sidorowicz Kapuścińskiemu przypisał rolę sprawczą w rozkręcaniu niektórych, komunistycznych oczywiście rewolucji w krajach Trzeciego Świata to już naprawdę majstersztyk. Rekord sprzedaży książki Domosławskiego padnie na grubo przed jej ukazaniem się. Profity zas zostaną równo podzielone pomiędzy siłami sprawczymi tych kontrowersji.
    :
    Tak mi się wydaje. Ale to tylko dlatego, że nie mogę przestać się chichrać nad obecnym wpisem Gospodarza. Nad komentarzami pod wpisem zacznę się chichrac jak skonczę to pierwsze chichranie.

  7. Orteq napisał(a):

    E-J
    Czy Lazarek już dojechał? Bo słyszałem ze się wybierał ale nie znał adresu. Jak mu podasz to dojedzie w tri miga.
    :::
    Zapytałaś wczesniej co ja rozumiem pod określeniem “odpuszczać”. Rozumiem to co napisałaś w zdaniu
    :
    „wcale nie wycofuje się ze swojego stwierdzenia, że strach przed obcymi ma zakodowany kazdy.”
    :
    Odpuściłaś Dziekańskiego, zatłuczonego na lotnisku w Vancouver przez policję na smierc. Przytoczyłaś bowiem jego przykład jako „strach” przed nowymi emigrantami. No bo każdy z nas ma to ‘zakodowane’, więc o czym mowa. Ze strachu można zatłuc jak nic. Więc tak to odusciłaś Dziekańskiego oraz Maracha.
    :
    Tego drugiego nie zatłuczono bo znał trochę angielskiego. Oprocz tego na swoje szczęście próbował wjechać do Kanady tylko z wiza turystyczna na 6 m-cy. Więc „strach” przed nim był mniejszy niż przed Dziekanskim, ktory wjeżdżał jako emigrant. Zagrożenie strachem przed nim było o wiele wyzsze. Więc wezwano policję i ta skutecznie wywiązała się z obowiązku rozwiania strachu. Maracha zas po dwoch dniach aresztu bez powodu odeslano z powrotem do UK. Bo on stamtad juz jest, nie z RP.
    :
    E-J,
    Ja rozumiem, że ty nie doszłaś, jeszcze, do najwyższego stopnia zagrożenia strachem przed Azjatami. Tymi wjeżdżającymi do twojej wyłącznie Downunder, bezczelnie i z zamiarem łamania prawa australijskiego. Tobie jak dotąd tylko scyzoryk się w kieszonce otwiera jak ich widzisz. Rozstawiających doniczki zamiast eukaliptusy pielegnowac.
    :
    A ja na mogę tylko rzec: tak trzymac. I ani kroku dalej. Bo cię uchachany jeszcze cieplej niż faszystka zacznie nazywać. Z jego usteczek to popłynie jak najsłodszy komplement.

  8. maciek.g napisał(a):

    E-J, masz rację , sprzyjające okoliczności powodują szybki wzrost. Wtedy wysyp komunistów a teraz anty jest spowodowany jest spowodowany różną przyczyną . Wtedy to się opłacało, obecnie jest to modne i bardzo podnosi ego malutkich ludzi

  9. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    Czy miałaś jakiś komentarz pod adresem nowej uwertury czy wręcz już symfonii całej w wykonaniu MSZ i prezydenta Białorusi Lukaszenki? Wygląda mi to tak jakby dyplomacja RP wreszcie poszła po rozum do głowy, głównie prezydenta Aleksandra Pierszaho. Oto co wyczytałem
    :
    „Radoslaw Sikorski spotkal sie nieoczekiwanie z prezydentem Lukaszenka, przy okazji zaprzysiezenia prezydenta Janukowycza. Po dluzszej rozmowie ustalono, ze powolana zostanie wspolna komisja ekspercka, ktora ma wypracowac pomysl na rozwiazanie konfliktu. Lukaszenka po spotkaniu mowil, ze osobiscie sie zaangazuje, Polakami sie bedzie opiekowal, zeby im dobrze bylo, bo to jego wyborcy (jakby potrzebowal wyborcow – red.). Minister Sikorski w kazdym razie jest ostroznie optymistyczny i podkresla, ze strona bialoruska mieknie, skoro zgodzila sie o sprawie rozmawiac.”
    :
    Jestem raczej pewien, że p. Andżeliki Borys w dalszym ciągu nie będziesz musiała lubiec, Zofio. Tego prawa ci chyba min. Sikorski nie odbierze.

  10. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    ostatnio mam wrazenie, ze w twoich wypowiedziach dominuje tendencja osobistego przysrania a nie rzetelna dyskusja na temat.
    W zwizku z tym owa „dyskusja” mija sie z celem, operujemy na dwoch roznych plaszczyznach.
    Ja tu przychodze sobie pogadac i moze sie czegos dowiedziec, ty – zeby pouczac z wyzyn kanadyjskich sosen i oceniac biednych szaraczkow, co maja inne zdanie niz ty. Nie takie madre i nie takie samo. Tylko, ze trudno jest ci to swoje zdanie wyartykulowac bez uciekania sie do oceniania innych, czyli niewiele sie roznisz od wlasciciela sasiedniego blogu.

  11. Orteq napisał(a):

    E-J,

    Chyba zmuszony jestem przyznać ci jakąś rację. Bo rzeczywiście mogło to wyglądać na przysrywanie. I to wcale nie lepsze niż na sąsiednim blogu, jak żeś stwierdziła. Wyrażam wielką przykrość z tego powodu.
    :
    I ubolewanie. A boleję nad sobą głównie. Bo ja tak już, jak się wydaje mam, że jak ktoś komuś przysrywa to ja też sram. A wszystko na dwóch różnych płaszczyznach się odbywa! Co z tego wynika nietrudno się domyslic. Przepraszam Bogu ducha winnych blogerów za tę nikomu do niczego niepotrzebną defekację wielopłaszczyznową. Ciebie, droga Ewo-J., oczywiscie przepraszam w pierwszej kolejności.

  12. Orteq napisał(a):

    E-J,

    Zapomniałem zapytać co miałaś na myśli pisząc takie zdanie
    :
    „A dreczy mnie inne zdanie wyprodukowane przez naszego Gospodarza, ktore byc może powinno się wielkimi literami na scianach wypisywac, zeby durnie wiedzieli jaka była prawda.”
    :
    Szukałem i się pogubiłem. Bo Pan Minister sporo zdań wyprodukował, przychylając się do słuszności w odbrązawianiu Cesarza Reportazu.
    :
    Dodam jeszcze, że wszelkimi siłami wstrzymuję się w tym momencie przed defekacją wielopłaszczyznową.

  13. Orteq napisał(a):

    Ja taki oto wyrok na Kapuścińskiego wydany zauważyłem we wpisie Pana Ministra
    :
    „Życie Ryszarda Kapuścińskiego jest wybitnym przykładem takiej biografii z epoki rozdarcia, opresji, ale także trwania i tworzenia. Pewno mógł mieć w sobie mniej zła, które pokazał Domosławski, wielkość go z niego nie powinna rozgrzeszać, ale pociechą jest niezłą.”
    :
    Nie przeczytawszy książki Domosławskiego, napisał Pan Minister bez żadnego wahania: „mógł mieć w sobie mniej zła, które pokazał Domosławski”. Czy można wiedzieć o jakim „źle” mowa? Czy tylko o takim o jakim senator Sidorowicz z PO donosił czy też o jakimś jeszcze innym, straszniejszym?
    :
    Rozpętywanie rewolucji komunistycznych w krajach Trzeciego Świata było złem już dosyć paskudnym. Więc mnie to by na dzisiaj wystarczyło.

  14. Indoor napisał(a):

    sprzyjające okoliczności powodują szybki wzrost, ale bez zgody zony jest pociagnieciem niestosownym. Ewa-Joanno! Jakoże Ojczyzną jedynego ssaka pozbawionego przez naturę napletka (niejakiego Dziobaka) jest Australia (na temat czego nie ma ssamica Dziobaka) więc uznaję Cię za absolutny autorytet na temat czy dowolny stan przeszkadza mezczyznom w dalszym zyciu czy nie. O Twojej kompetencji niech świadczy fakt, że słusznie odgadłas, że na pewno nie powoduje ciaglego bolu i cierpienia. Śmię zaryzykować twierdzenie, że jest wprost przeciwnie. Dla mnie nie ma tematow tabu. Niech zyje Justyna Kowalczyk.

  15. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Orteq:

    „Rozpętywanie rewolucji komunistycznych w krajach Trzeciego Świata było złem już dosyć paskudnym. Więc mnie to by na dzisiaj wystarczyło.”

    1.Mysle sobie ze zlem rewolucje komunistyczne wolno nazywac kiedy to co przed nimi lepsze niz to co po nich. Lepsze dla ludzi.
    Dotyczy to tak tego dlaszego trzeciego swiata jak i naszego, krajowego trzeciego swiata.

    Jesli np.uznamy ze dyktatura sanacyjna lepsza od tej komunistycznej to wtedy rewolucja paskudna.Inaczej nie.

    2. I jeszcze smutna konstatacja: jaka inna rewolucje mogl rozpetac facet z Polski; obyczajowa? Technologiczna?

    Jedyny Polak ktory usilowal, ale polegl na tym, to Karol Wojtyla.
    I nie byla to rewolucja ale kontrrewolucja.

    m@B

  16. Orteq napisał(a):

    Marcin L.

    Nie bierz do głowy rewolucji rozpętanych własnoręcznie przez Kapuscińskiego. W ogóle nie bierz do głowy niczego co pewne wesołki piszą, o rewolucjach czy o czymkolwiek innym. Bo oni czasem piszą tak dla jaj. A czasem dlatego, iż są właśnie wesołkami. Za czasów istniejących przed nastaniem poprawności politycznej nazywano ich czubkami. A tych do głowy brać można tylko w ramach działalności charytatywnej. W sprawie przyczyny śmierci kontrrewolucjonisty Karola Wojtyły nie mam żadnych wiarygodnych wiadomości do przekazania.
    :
    Życzę pogodnej, żadną rewolucją ani kontrrewolucją nie zakłóconej niedzieli.

  17. Indoor napisał(a):

    NA czym polegała kotrrewulicja technologiczna Karola Wojtyły? Golił się brzytwą?

  18. Orteq napisał(a):

    O to to. Prosimy o więcej Indoorze. Tu trwa proces re-edukacyjny Marcina L. Nie możemy pozwolić na to, by słowo Mawara, a jest nim słowo troll, przekreśliło przyszłość blogową tego nowego przybysza do naszej tolerancyjnej wspólnoty. Re-edukacja Marcina L. w sprawie prawidłowego rozumienia terminu ‘kontrrewolucja’ wydaje się być dobrym początkiem. Mawar bowiem zdecydowanie woli kontrrewolucję od rewolucji.

  19. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor:

    Cos w tym jest co pan napisal.Cos bardzo smutnego: czego wiecej oczekiwac od sw.Wojtyly jak wybor miedzy brzytwa a maszynka do golenia.

    Ja sam mam jeszcze mala nadzieje wobec jego osoby czy raczej pamieci po nim: ze okaze sie ze byl wspolpracownikiem prlowskich sluzb specjalnych. I z tym ogloszony zostanie swietym.
    Ta nadzieja dlatego ze pomogloby to wielu ludziom przewartosciowac wlasne sady o historii. W tym tej PRL.

    A w ramach cwiczen z (kontr)rewolucji obyczajowo-technologicznej ukladam scenariusz Katolickiej RPG. Tytul bedzie „100 punktow do zbawienia”. Moze jeszcze dzis zdaze napisac.

    m@B

  20. jasnaanielka napisał(a):

    Jakie to szczęście, że nas to nie dotyczy, bo głos zwykły stwierdził autorytatywnie, że to nie są i nie będą w przyszłości problemy dla Polski i Polaków. Uspokoił tym moje obawy o kłopoty przyszłych pokoleń. Islam – jak to już ktoś powiedział – ma wiele twarzy…
    Oto jedna z nich…
    http://wiadomosci.gazeta......ranie.html

  21. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    ogólny komentarz nt. „Polityczna Polska w zjednoczonej Europie” jest na mojej stronie internetowej, i jest to komentarz smutny i b. krytyczny.
    Jeśli zaś wchodząc w szczegóły, to moje negatywne stanowisko wobec p. Borys podziela wielu internautów, ponoć aż 90% jak wyliczył na swoich forach ONET, i owe b. negatywne odebranie faworyty rządowo-prezydenckiej ujawniane werbalnie przyniosło pewien pozytywny skutek.
    Pojawiły się w mediach opinie drugiej strony, chociaż tylko z poziomu władz i dyplomacji białoruskich, powoli też zaczęły docierać też do mediów opinie samych białoruskich Polaków, chociaż nieco zmanipulowane, jak np. w Gazecie Wyborczej przez jej białoruskiego korespondenta z obozu p. Borys – red. Poczobuta. Co moim zdaniem było zabiegiem wysoce nieuczciwym ze strony tej gazety.
    Ale dotarły, internauci podesłali link do omawianego na łamach GW listu-protestu białoruskich Polaków nie będących fanami p. Borys, można było już nie omówienie z uwagami red. Poczobuta, ale cały list po rosysjku przeczytać.
    Internauci przetłumaczyli też za GW listę nazwisk i ją pod artykułem zamieścili. Okazało się, że sygnatariuszami są tam profesorowie – rektorzy wyższych uczelni, w tym rektor Uniwersytetu im. Puszkina w Breście, lekarze naczelni klinik i szpitali, dziennikarze, nauczyciele, dyrektorzy fabryk i prezesi firm, prywatni przedsiębiorcy.
    Praktycznie – czynna zawodowo polska elita na Białorusi.
    Trudno lekceważyć non stop tych ludzi, a ich ujawnienie i ich opinii – stawia polski MSZ w coraz bardziej kłopotliwej sytuacji.
    P. Borys też jakoś inaczej już się zachowuje, pewnie nie spodziewała się aż tak wielkiego frontu niechęci w Polsce.
    W wypowiedziach ze strony władz Polski czy Jerzego Buska w PE coraz rzadziej pojawia się pojęcie represji wobec mniejszości polskiej a częściej mówi się o represji wobec opozycji białoruskiej.
    To duży sukces polskiej opinii społecznej.
    Sukcesem jest też spotkanie polskiego szefa dyplomacji z prezydentem Białorusi, choć nie wiadomo tak na prawdę z czyjej to inicjatywy się ono odbyło.
    Ale ważne się się odbyło, ze będzie polsko-białoruska grupa robocza i ze będzie to działanie raczej jawne.
    Ważne jest też to, że potępino publicznie polskie represje wobec białoruskich Polaków i głośno o nich zaczęto mówić, że mówi o tym i publiczni dyplomacja białoruska i polska opinia publiczna w kraju, zgodnie i negatywnie.
    Powoli będzie się kończyła pewna polityczna prywata konsulatu w Grodnie i inne negatywne objawy działania polskiej dyplomacji na Białorusi.
    Ale sprzątanie po tym co w 2005 r polskie MSZ zrobiło w gronie etnicznych Polaków na Białorusi, scalanie rozbitego środowiska polskiego w tamtym kraju – nie będzie takie proste i może skończyć się jednak niepowodzeniem.
    Polska postawiła na fałszywego konia w tej grze i za to przyjdzie jej zapłacić.
    Poszkodowani polskimi grami politycznymi w ramach tzw. paranoicznie pojmowanej „polityki wschodniej” są przede wszystkim białoruscy Polacy.

  22. Indoor napisał(a):

    Przyśniły mi się Zjednoczone Emiraty Europy
    wraz z Kalifatem Warszawskim.
    I że cała nadzieja Rosjan jest w Chińczykach.
    Oto do czego doprowadziły nas
    Maszyna Parowa i Fałszywy Koń.

  23. Indoor napisał(a):

    I że w Mongolii Wewnetrznej odkryto GAZ
    więc w Warszawie powstał Helsiński
    Komitet Solidarności z Narodem Wewnetrznym
    co ten Naród jak wiedomo od wielu lat
    walcząc z okrutnym Rezymem okupującym ich Ojczyźnę
    żyje na emigracji.
    Słynna Emigracja Wewnetrzna. To powinno przemawiać.

  24. Zofia napisał(a):

    A nie mówiłam Indoor’ze,
    że rower lub własne nogi – to najbezpieczniejszy środek lokomocji?

  25. Andrzej napisał(a):

    Ale sprzątanie po tym co w 2005 r polskie MSZ zrobiło w gronie etnicznych Polaków na Białorusi, scalanie rozbitego środowiska polskiego w tamtym kraju – nie będzie takie proste i może skończyć się jednak niepowodzeniem.
    Ależ nie ma nic prostszego, wystarczy jeden dekret i kilka strzałów, byleby tylko polskie MSZ się już nie wtrącało. :D

  26. Zofia napisał(a):

    Andrzej,
    przerażają mnie Twoje skojarzenia!
    Co Ty właściwie wiesz o życiu ludzi na Białorusi, poza tym co wyczytasz w polskich mediach?

  27. dark side napisał(a):

    Pawle,
    odnośnie wpisu pod poprzednim wątkiem
    http://kuczyn.com/2010/02.....ment-91553

    Dziś realia są takie, że jesteśmy w Unii Europejskiej, granicę są otwarte. Europejscy żydzi, bramini czy muzułmanie to nasi żydzi, bramini i muzułmanie. Każdy z nich ma takie same prawa jak Polak za granicą-może przyjechać, osiedlić się, podjąc pracę. Dlatego dziwią mnie nagłe odkrycia, że nie każdy Niemiec jest błękitnookim blondynem, a jedna trzecia francuzów ma arabskie czy afrykańskie korzenie i tradycje islamskie. Dziwią też niewczesne lamenty Jasnej Anielki, żeby rząd dziś coś z tym zrobił. Co dziś rząd może z tym zrobić? Zamknąć granice dla europejczyków wyznania islamskiego? To są absurdy. Jeśli ktoś chciał z Polski zrobić drugi Izrael, państwo ksenofobiczne, zamknięte, żyjące w strachu przed obcym, to trzeba było głosować przeciwko przystąpieniu do UE razem z pis, radiem maryja, Mawarem, minerem i resztą sceptyków. Unia z założenia jest strukturą otwartą i wielkokulturową. Nie ma co panikować z tego powodu. W Wielkiej Brytanii kluczem do pokojowego współżycia dziesiątek kultur jest jasne prawo krajowe bezwzględnie egzekwowane- równe dla wszystkich, wysoki poziom inwigilacji w miejscach publicznych, parytety, sprawna policja i inne służby. Nie musimy kochać innych kultur, ale nie wolno nikogo dyskryminować, bo w obecnych realiach politycznych musimy współżyć. W każdej kulturze znajdą się grupa narodowych faszystów gotowych palić i mordować, jednak w większości normalnych społeczeństw (oprócz Izraela, gdzie wszyscy chyba są narodowymi faszystami) to jest margines i powinien być traktowany jak margines.

  28. uchachany napisał(a):

    Dark Side:
    Joj, to PiS głosował przeciw przystąpieniu do UE :)?
    .
    Patrz, jakoś nie wiedziałem :)…

  29. Torlin napisał(a):

    Dark side!
    Jesteś reprezentantką tej części emigracji, która jest zachwycona wielokulturowością Wielkiej Brytanii. I dla Ciebie każdy inaczej myślący jest od razu rasistą, każde wspomnienie o innym kolorze skóry, nakryciu głowy, religii – jest natychmiast rasizmem. Czy w demokracji ja nie mam prawa inaczej uważać? Ja szanuję inne kultury, ale niech każdy będzie u siebie. Tak uważam, dlatego, że jesteś typową reprezentantką tego rodzaju myślenia, kochajmy się, kochajmy wszystkich innych, każdy ma prawo wyznawać taką religię, jaką chce, każdy ma prawo zamieszkać, tam gdzie chce. Muzułmanie mają prawo budować meczety.
    Ale raptem okazuje się, że druga strona taka pełna lewicowej miłości już nie jest, jedynie wymaga, żąda, u siebie nie pozwalają na budowę kościołów, chrześcijaństwo jest prześladowane (przypominam Ci, że jestem niewierzący), jak są traktowani Filipińczycy czy Indonezyjczycy w krajach arabskich? Są tacy pełni miłości? To dlaczego my mamy ich przyjmować?
    Ja nie mówię o pojedynczych ludziach, szczególnie inżynierach, studentach, artystach, ale to powinny być wyjątki. Nie można doprowadzić do tego, aby okolice np. Warszawy były dzielnicami arabskimi lub tureckimi, do których bałaby się wejść nawet policja.

  30. dark side napisał(a):

    uchachany,
    pis w tej sprawie był sceptyczny. Coś w rodzaju „za, a nawet przeciw”

  31. Torlin napisał(a):

    Uchachany!
    Nie głosował przeciw, ale każdy rozsądny człowiek widział, jakie cyrki wyczyniał Prezydent przy podpisywaniu Lizbony. Jak się przypomni, jaki to był sukces w ustalaniu i co później było – to człowiek Twój komentarz widzi jako coś nieprawdopodobnie cynicznego.

  32. Orteq napisał(a):

    Czy musimy tak całkiem po imieniu? Po co zaraz PiS. Nie wystarczy powiedzieć: określony elektorat? Bo przecież o elektoracie, nie tylko zresztą moherowym, każda partia musi pamiętać w dzień i w nocy. I utwierdzać go w słuszności choćby najbardziej wyalienowanych na dzien dzisiejszy racji. Wtedy zarzut cynizmu nie bedzie konieczny.

  33. Orteq napisał(a):

    Torlin,

    Czy ktoś już zaczął świadomie doprowadzać do tego, że pewne okolice w Polsce się dzielnicami arabskimi lub tureckimi? Do których bałaby się wejść nawet policja? Bo ja takie dzielnice jakoś głupio kojarzę z gettami. Tymi właśnie ‘doprowadzonymi do tego’ że były stworzone w określonych celach. Policja tam nie musiala wchodzić – ona tam BYLA.
    :
    Celem wyjaśnienia dodam, że mowiąc o gettach nie chodzi mi o murzyńską dzielnice Harlem, w gminie Manhattan. Tam rzeczywiście policja bała się, a może wciąż boi, wchodzić. Dziś duże obszary tej dzielnicy zajmują zarówno slumsy jak i nowoczesne biura. No ale Warszawa to nie Nowy Jork. Tu rzeczywiście może trzeba nie pozwalać na ‘doprowadzanie do tego’.
    :
    Mnie sie wydaje, że my za bardzo lubimy nie pozwalać na ‘doprowadzanie’ do czegoś. To pewnie dlatego mamy takie sukcesy jakie mamy. No ale to tylko moje takie widzimisie. Inni mogą inaczej widzimisieć. I pewnie będą mieli jeszcze większą rację!

  34. Indoor napisał(a):

    Biedna ta Kowalczyk! Tyle głodnych gęb do wykarmienia. Wszyscy Ci Działacze, Sprawozdawcy, Komentatorzy, Politycy…. Nie wiem jak Ona to udźwignie.

  35. dark side napisał(a):

    Rozumiem Twoje obawy Torlinie. Przypominają mi one obawy moich niemieckich przyjaciół, którzy przed rozszerzeniem unii na wschód całkiem szczerze wyznali, ze boją się zalewu Polaków, którzy rozkradną im samochody, zniszczą wypacykowane placyki i ławeczki oraz automaty z rowerami. Mówiłam wtedy, że nie ma innej możliwości , by ucywilizować nasz naród nadwiślańskich barbarzyńców.

    Uważam, że obecna (niechrześcijańska, wielokulturowa) tożsamość europejska zbudowana na otwartości i takich standardach jak karta praw podstawowych, tolerancja, poszanowanie prawa krajowego (przymusowo i bez wyjątków) jest nieporównywalna z tożsamością państw bliskiego wschodu, do której się odwołujesz. To jest inny etap rozwoju cywilizacji. Możemy tylko wierzyć, że nasza cywilizacja wykaże się wystarczającym instynktem samozachowawczym i innymi cechami umożliwiającymi przetrwanie. Ja jestem przekonana, że pod względem gospodarczo-ekonomicznym, związanym z kreatywnościa, do której istnienia jest potrzebna wolność jednostki, brak barier handlowych itp. jesteśmy skazani na sukces.
    TAk dla jasności- to jestem zwolenniczką ograniczenia emigracji ekonomicznej z krajów nisko rozwiniętych , przeciwniczką przywilejów prawnych dla kogokolwiek.Nie jestem też zachwycona wielokulturowością. Daleko mi od tego :)
    Ja tylko nie boję się wielokulturowości. Wielokulturowość to materiał, na którym pracuję. Przez sporą część dorosłego życia byłam gościem innych kultur. Poznałam tych ludzi, wiem dlaczego przyjeżdżają do Europy,od czego uciekają, czego się spodziewają i jak zderzają się z rzeczywistością w nowym świecie. Nie przeraża mnie wizja Chińczyków, Arabów i Turków w Warszawie, bo żyję w takim otoczeniu i dostrzegam wszystkie minusy, ale też i liczne plusy takiej sytuacji.I te makroekonomiczne- związane z przypływem rąk do pracy i te związane z wymianą kulturową.
    Nie nazywam też nikogo rasistą, chyba, że w żartach.W zetknięciu z Obcym wszyscy jesteśmy rasistami.
    Poza tym na razie w Polsce nie grozi nam „inwazja barbarzyńców”. (jest dobry kanadyjski film pod tym tytułem, polecam ;)

  36. Orteq napisał(a):

    Zofio,

    Dziękuję za następny światły komentarz białoruski. Jak już sama zdążyłaś zauważyć, nie wszyscy prawidłowo reagują na te światłość.

    Zgadzam się, że ważnym jest to, iż odbyło się spotkanie Sikorski-Lukaszenka. I że będzie polsko-białoruska grupa robocza i że będzie to działanie raczej jawne. Co do reszty to chyba musimy poczekać na rezultaty pracy grupy roboczej. A jeśli Polska rzeczywiście postawiła na fałszywego konia w tej grze to może i przyjdzie jej za to zapłacić. Miejmy tylko nadzieję, że cena nie będzie zbyt wygórowana. Czy Andżelika Borys w niej się zmieści?

  37. Torlin napisał(a):

    Cieszę się Dark za każdym razem, gdy z Tobą rozmawiam. Jestem tak absolutnie pewien demagogii, że Twoje komentarze mnie zadziwiają bezstronnością i obiektywnością. Ja nie ukrywam, że zostałem ukształtowany przez pewnych Egipcjan pracujących w tej samej firmie w Grazu, mieszkających w tym samym domu. Ja, młody człowiek, usiłowałem nawiązać z nimi kontakt, też miałem to europejskie wyobrażenie, że jak ja do nich z sercem na dłoni, to oni…
    Nic z tego, witany byłem miło, zapraszany do środka, ale po pewnym czasie rozmowa była jednostronna – nasza cywilizacja jest bezbożna, upadająca, kobiety są bezczelne, tę cywilizację trzeba zniszczyć. Ja pierwszy raz wtedy zobaczyłem prawdziwych fundamentalistów, do niego nie docierały żadne moje argumenty, on nie słyszał zdań przeze mnie wypowiedzianych.
    Znam znajomych Niemców, którzy mają wielką pretensję do swoich rządów, że doprowadzili o sytuacji, że przyjezdnym wszystko się daje, a oni znają tylko bankomat do wyjęcia pieniędzy i telewizor.
    Popatrzmy na Wietnamczyków, Chińczyków, Hindusów, ciężko pracujących, lubianych i akceptowanych przez Polaków.

  38. Orteq napisał(a):

    Dark,
    Dziękuję za polecenie kanadyjskiego filmu The Barbarian Invasions. Les Invasions barbares raczej gdyz jest to film z francuskiej prowincji Quebec, bardzo francuski w tresci. Rzeczywiście swietny. Ale – nie ma on absolutnie nic wspólnego z tematyką przez ciebie i Torlina dyskutowaną! A juz napewno nie ma w nim nic o tym co Torlin pisze. Ze Egipcjanie tylko jedno mu mowili: tę cywilizację trzeba zniszczyć!

    http://en.wikipedia.org/w....._Invasions
    :
    Proszę cię tylko o właściwe tym razem zrozumienie mojej uwagi. Ja nie robię ani tobie ani nikomu innemu żadnych złośliwości. Ja tylko staram się wtrącać wtedy gdy ktoś niezupełnie zgodnie z prawdą o czymś pisze. I zawsze chętnie przyjmuję podobne uwagi w odniesieniu do mnie.
    A teraz pozdrawiam niedzielnie.

  39. Indoor napisał(a):

    Według mnie nie ma fałszywych koni. Są najwyżej niewłaściwe. Może krowa jak się ją przebierze za konia. Ale to od razu wyjdzie na jaw.

  40. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Jacek:

    1.Nie wroca juz slodkie czasy PRL. Nie wroca juz czasy gdzie decyzja sprzymierzonych (Stalin i koledzy) Polacy po jednej stronie po drugiej stronie Niemcy,Ukraincy,Litwini, Bialorusini a Zydzi kominem.

    2.Nie da sie ludziom powiedziec ze oni (ze swoja kultura, religia, dieta) gorsi od innych. Tak mozna, tak nalezy jesli okreslimy plaszczyzne wspolna w oderwaniu od jakiejkolwiek religii.

    3.Wtedy kazdy ma prawo zyc wg swoich norm o ile te normy nie naruszaja regul powszechnych.Prawnych regul. Nalezy tu podkreslic ze zakres tych norm znienia sie dynamicznie.Kierunek? wolnosci obywatelskie i ochrona slabszych.

    4. Te wlasnie prawne reguly: deklaracja praw czlowieka i obywatela, karta praw podstawowych obowiazuja wszystkich ktorzy w swiecie do ktorego nalezymy:EU.

    5. Wyznaczaja one relacje czlowek- panstwo. Twierdzienie ze bedziemy je stosowac na zasadzie wzajemnosci nie ma sensu. Mialoby gdybysmy na ludzi patrzyli nie jako obywateli/podmioty, ale poddanych/przedmioty manipulacji panstw.
    Stad deficyt praw czlowieka w Rosji czy krajach arabskich nie upowaznia bysmy i my ograniczaali te prawa wobec kogokolwiek.

    6.Mamy kupe dobrych doswiadczen wspolzycia roznych kultur w jednym kraju. Te wspolczesne to chocby Francja,UK, Niemcy, Skandynawia,USA,Australia.
    Opowiadanie ze to nie dziala nie jest prawda: to co nie dziala/to co newsem to margines zaledwie wobec calosci populacji/calosci relacji.

    7.Jestem za dzielnica hinduska,arabska,wietnamska,ukrainska (n.b.wie pan jaka warszawska ulice nazywa jest Mumbai Ave?), wietnamska. dokladnie tak jak jestem za Jackowem czy Greenpointem: to nie moj wybor i nic mi do tego.

    m@B

  41. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Zofia:

    „Internauci przetłumaczyli też za GW listę nazwisk i ją pod artykułem zamieścili. Okazało się, że sygnatariuszami są tam profesorowie – rektorzy wyższych uczelni, w tym rektor Uniwersytetu im. Puszkina w Breście, lekarze naczelni klinik i szpitali, dziennikarze, nauczyciele, dyrektorzy fabryk i prezesi firm, prywatni przedsiębiorcy.”

    Jak moze brac pani tak liste powaznie pamietajac choc wiece potepienia warcholow w roku 76?
    To wszystko sa ludzie swa pozycja zawodowa zaangazowani w panstwo Bialoruskie.Jak wiec moga je kontestowac odmawiajac podpisu?

    W mej opinii taniocha jest takie opisywanie problemu jaki na Bialorusi jak pani to robi.

    m@B

    m@B

  42. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    .
    „Dziś realia są takie, że jesteśmy w Unii Europejskiej, granicę są otwarte”.
    .
    Tylko wewnątrz Unii, a i to do pewnego stopnia. Nie wszystkie kraje UE należą do np. grupy Schengen, Ksenofobiczna Wielka Brytania akurat nie należy, a kontrole na lotniskach brytyjskich, zwłaszcza wobec multi-kulti, są szczególnie dokładne, wiec nie przesadzaj z tym zachwytem.
    .

    „Europejscy żydzi, bramini czy muzułmanie to nasi żydzi, bramini i muzułmanie. Każdy z nich ma takie same prawa jak Polak za granicą-może przyjechać, osiedlić się, podjąć pracę”.
    .
    A np. w Niemczech może Polak podjąć legalnie pracę? No przecież wiesz dobrze, że nie może. (Przy okazji, nie rozumiem zdania, dla mnie brzmi niepokojąco zabawnie: „Europejscy żydzi, bramini czy muzułmanie to nasi żydzi, bramini i muzułmanie”???).
    .
    „Dlatego dziwią mnie nagłe odkrycia, że nie każdy Niemiec jest błękitnookim blondynem… „.
    .
    Co się teraz robi, w Polsce nie można być bliźniakiem, w Niemczech niebieskookim blondynem. :) Niemcy odkryli w czym tkwi problem z integracją – w stopniu znajomości języka niemieckiego. Niektórzy emigranci z Turcji nawet w trzecim pokoleniu znają go na tyle słabo, że nie dostaną innej pracy poza nieskomplikowaną fizyczną. Klucz jest więc prosty: trzeba się więcej uczyć, mniej narzekać.
    .
    „Zamknąć granice dla europejczyków wyznania islamskiego? To są absurdy. Jeśli ktoś chciał z Polski zrobić drugi Izrael, państwo ksenofobiczne, zamknięte, żyjące w strachu przed obcym …”
    .
    No przecież „ci obcy” od kilkudziesięciu lat deklarują, że przy najbliższej okazji zlikwidują Izrael i gdyby mieli siłę militarną już by to dawno zrobili. Teraz cała ich nadzieja w irańskiej bombie atomowej. Zrobią małą wojnę atomową i zlikwidują „ksenofobiczne, zamknięte państwo, żyjące w strachu przed obcymi” i będzie spokój, prawda?
    .
    „… to trzeba było głosować przeciwko przystąpieniu do UE razem z PiS Radiem Maryja, Mawarem, minerem i resztą sceptyków. Unia z założenia jest strukturą otwartą i wielokulturową”.
    .
    Chyba źle rozumiesz słowo sceptyk. Można być za UE i jednocześnie SCPTYCZNIE odnosząc się do wielu jej pomysłów. Dostrzegając np. szaleństwa jej niektórych dyrektyw oraz krytykując niesprawne mechanizmy demokratyczne wewnątrz Unii oraz nadreprezentacje w jej władzach i biurokracji brukselskiej osób zaczadzonych multi-kulti i tego rodzaju lewicowymi pomysłami. A jeśli uważasz, że dla UE, takiej jak obecnie, nie ma alternatywy to znaczy, że masz kłopoty z rozumieniem słowa demokracja.
    .
    PS. Widzę, że multi-kulti atakuje teraz jak kiedyś grypa hiszpanka albo wcześniej choroba francuska. :)

  43. Zofia napisał(a):

    Indoor, masz rację,
    koń, to koń, może być niewłasciwy. Tyle, ze tu raczej chodzi o oślicę uważaną za konia, który naród białoruski pociągnie ku jakieś barwnej rewolucji.
    Że oślica nie koń, o czym nawet dziecko wie, jest to niejako koń fałszywy.
    Rzecz w dziejach ludzkości przerabiana, niedawno gdzieś daleko na Wschodzie ktoś przemalował osły w paski, by udawały zebry i dzieci miały na co patrzeć.
    *
    Orteg,
    moje opinie natury politycznej nie są „ku światłości” pisane, ale wyrażają tylko moje, osobiste zdanie.
    Nie oczkuję, ze wszyscy będą je podzielać.
    Natomiast szalenie mnie cieszą, gdy się sprawdzają w stosownym momencie.

  44. Mawar napisał(a):

    Torlin
    .
    „Nie głosował przeciw, ale każdy rozsądny człowiek widział, jakie cyrki wyczyniał Prezydent przy podpisywaniu Lizbony”.
    .
    Zawsze musisz coś pomylić, w tym przypadku mylisz traktat akcesyjny (ateński) , który decydował o przystąpieniu Polski do UE, z Traktatem Lizbońskim – to inny porządek rzeczy i można go porównać z np. Traktatem Nicejskim. A przypomnij sobie jakie zastrzeżenia w sprawie Lizbony mieli (europejscy) Irlandczycy, co odruchowo w referendum odrzucili (europejscy) Francuzi, lub (nie mniej europejscy) Holendrzy, jak długo zastanawiali się (europejscy) Niemcy lub ( bardziej od nas europejscy) Czesi. Taki Klaus zastanawiał się (to nie do uwierzenia) JESZCZE DŁUŻEJ niż Kaczyński, w ogóle zastanawiał się NAJDŁUŻEJ w Europie. :)

  45. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    owi Polacy od urodzenia mieszkają na Białorusi i ten kraj jest dla nich ojczyzną. Są obywatelami białoruskiego państwa, po prostu Białorusinami o polskich korzeniach, z polskimi rodzicach, o nazwiskach polskich.
    Dlaczego mają się czuć obco we własnym państwie, które tworzą i są jego integralną częścią?
    Tam też dorabiają się stanowisk i prestiżu. Nie czują się w żaden sposób prześladowani.
    Odbiera im Pan prawo do wyrażania swoich opinii?
    Wg Pana – p. Borys może wyrażać swoje zdanie w sposób publiczni, ale inni ludzie na Białorusi, o odrębnych już zdaniach – wg Pana – propaganda rodem z Polski roku 1979.
    Problem Pana, panie Marcinie,
    polega na tym, ze to Pan narzuca owym białoruskim Polakom punkt widzenia na ich własne państwo, nie mając ku temu żadnych podstaw.
    Przyjął Pan, punkt widzenia p. Borys i z trudem pojmuje, że jacyś ludzie na Białorusi mają zupełnie inne zdanie.
    Ja natomiast uważam, że mają prawo do własnej oceny sytuacji z Polakami na Białorusi.
    Z niego korzystają i nikt ich akurat nie musiał do tego zmuszać. Bo sygnalizują je od co najmniej 5-ciu lat i nie jest to żadną znowu tajemnicą.
    Co się polskim władzom bardzo nie podoba i tych bardzo licznych zresztą Polaków o odmiennym zdaniu niż p. Borys – szykanują ich zakazem wydawania im wiz do Polski.
    Jeśli zwracam na to uwagę – to dla Pana jest to „taniocha”.
    Pan, Panie Marcinie,
    moim zdaniem mentalnie ciągle tkwi w PRL i sytuację na Białorusi ocenia matrycą polskiej historii sprzed tych 30-25 lat.
    Proszę wybaczyć – ale oczekuje od Pana raczej bardziej inteligentniejszych wypowiedzi, a nie serwowanie mi jakiś agitek propagandowych z minionego wieku.

  46. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar:

    Zastanwiali sie Czesi, Irlandczycy,Francuzi. Nie prezydent Irlandii czy Francji. Ci wykonywali obowiazki jaki na nich konstytucja i parlament nalozyli. bez ociagania.

    Wobec czeskiego prezydenta nasz duren wypada jeszcze gorzej: „wynegocjowawszy” specjalne warunki dla Polski, dwa lata zwlekal z podpisaniem.
    I to jeszcze w sytuacji w ktorej porozumienie jakie zawarl opiewal jako swoj (a raczej brata) osobisty sukces.

    Jesli natomiast chodzi o prezydenta Klausa i ratyfikacje przez niego traktatu lizbonskiego to utozsamianie sie z jego postepowaniem przypomina polskie zachwyty nad rola katolickiej Irlandii w II wojnie swiatowej. Mozna, tylko po co robic z siebie…Mawara?

    m@B

  47. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    pani Zofia:

    dramatycznie boli mnie jednostronnosc pani ogladu sytuacji.
    Nie kupuje twierdzenia ze Bialorus jest krajem tak demokratycznym, tak pluralistycznym by to co pani pisze mialo racje bytu.

    Gdyby bylo inaczej, nie byloby sprawy.

    Tak na pani potrzeby: prosze zadac sobie pytanie czemu polskie wladze/ wszystkie polskie partie polityczne uznaja ze na Bialorusi ISTNEJE problem traktowania polskiej mnejszosci. Nikt laski na tym problemie nie polozyl. Wszyscy:od opozycji po koalicje. Czemu to pytanie do pani.
    Dla ulatwienia podpowiem ze nie chodzi o to by obalic Lukaszenke. Nie dzis.

    m@B

  48. Orteq napisał(a):

    Zofio,

    Mi się wydaje, że koń jaki jest każdy widzi. Nawet Indoor. Natomiast gdy do gry wkracza kobyła, przemalowana na wschodzie na oślicę, to może być problem. Tak jak jest problem z każdą przemalowaną blondynką. Bo wtedy trzask prask tworzona jest V-ta kolumna. No i następny blitzkrik mamy jak w Kredytbanku. Kaczor na Kasztance szarżuje i Drang Nach Osten rodakom prezentuje. Tym razem nareszcie bez żadnych prowokacji gliwickich czy innych. I tylko w naszym a nie czyim innym wykonaniu!
    :
    Ja też szalenie się cieszę, gdy twoje opinie się sprawdzają w stosownym momencie. Bo to oznacza, iż wtedy Mawarowe opinie muszą poczekac na swoje sprawdzenie się. A blogersi paznokcie obgryzają do żywego z podniecenia.

  49. Orteq napisał(a):

    Zas bilety na final hokejowy w Vancouver pomiedzy Kanadą i USA (za kilka godzin) idą równo po dwa i pól tysiąca canadoli. Tyle samo w greenbekach. Koniki zarabiają okolo dwa patyki. Czyli 300% profitu. No i niech ktos powie, ze kapitalizm nie sprawdza sie.

  50. jasnaanielka napisał(a):

    Moi znajomi przed 30 laty wyemigrowali do Szwecji a raczej uciekli, pozostawiając w Polsce ładną willę i dobrze prosperującą kancelarię adwokacką. Tam się jakoś urządzili i zamieszkali w kamienicy, w pięknej dzielnicy pełnej ogrodów, w jednym z większych szwedzkich miast. Żyli jak Szwedzi pośród Szwedów przez kilkadziesiąt lat. Pani owdowiała ale mieszkania nie zamieniła bo jej się bardzo podobało, jak i dzielnica. Jednak dzielnica z czasem zrobiła się już nie taka miła, bo zamieszkali w niej przedstawiciele innej kultury… ich śliczni, ciemnowłosi synowie zadeptywali wszystko, co się dało, na klatkach schodowych pojawiły się mazaje, było coraz głośniej. Po kilku latach większość dawnych mieszkańców wyniosła się z dzielnicy a w ich miejsce pojawiało się coraz więcej śniadych emigrantów. Strach było nawet windą jechać. Parę miesięcy temu znajoma też się wyprowadziła, pozostawiając pięknie uprawianą przez wiele lat działkę. Chciała ją komuś znajomemu przekazać, bo na jej pielęgnację brakuje jej sił i odległość za duża. Kiedy tam pojechała, okazało się, że ktoś powyrywał wszystkie krzewy malin, jeżyn i róż, zrąbał bzy i czereśnię, zdewastował z dziką pasją wszystko to, co ona latami sadziła i pielęgnowała…
    Czy tu trzeba komentarza?
    dark side gdzie ty wyczytałaś, że ja lamentuję?
    Ja widzę to, co widzę, trochę słucham, co inni mają do powiedzenia, trochę też czytam. Wyciągam z tego wniosek, że kiedy Polska będzie już na tyle bogata, żeby zapewnić odpowiedni socjal takim emigrantom, to oni się zjawią momentalnie, bo wszędzie tam, gdzie dobrobyt, to oni już są. Nie będziemy wyjątkiem, więc może warto czegoś się na cudzych błędach nauczyć i pewne, nieuniknione wydarzenia przewidzieć?
    Ja nie mam powodu do lamentu, bo to już mnie nie będzie dotyczyło, ale problem dla dzisiejszych młodych widzę i to bardzo wyraźnie.

  51. Mawar napisał(a):

    Pan Minister Waldemar Kuczyński: „Ustrój i usytuowanie tego państwa zostały nam narzucone z zewnątrz i ta sytuacja przymusowa musiała doprowadzić do rozdarcia narodu na szeroko pojętą obsługę państwa i resztę”.
    .
    Co to wyjaśnia, prócz tego że oportunistów każda władza dyktatorska bez trudu znajdzie, a totalitarna tym łatwiej? Nawet w getcie warszawskim działała policja żydowska. Jeśli uzna Pan to za normalne i etycznie obojętne to chyba tylko w obronie swojego życiorysu w którym jest przynależność do PZPR.

  52. Mawar napisał(a):

    Może ktoś mi wytłumaczy na czym polega wielkość lub genialność Ryszarda Kapuścińskiego, bo to co się wokół niego dzieje pachnie kolejną schizofrenią narodową? Jedni twierdzą, że to wybitny pisarz (więc zasłużył na Nobla), inni, że to wybitny dziennikarz (szkoda że nie dostał Pulitzera), jeszcze inni, że to nasz James Bond w Trzecim Świecie (więc zasłużył na odznaczenie resortowe), a siejący czarnosecinną nienawiścią sądzą, że na nic nie zasłużył (bo to Kapuś-ciński). Ja przychylam się do opinii, że nie można być tym wszystkim na raz.

  53. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „Nawet w getcie warszawskim działała policja żydowska.”
    :
    Zes tak pozno przypomniał o tym. Przeciez to jest najstosowniejszy przykład do ilustracji teorii mniejszego zła. Bo chyba tylko mniejszym złem Adam Czerniaków tłumaczył sobie pozostawanie na stanowisku prezesa getta warszawskiego. Innego wytłumaczenia nie było, o ile wiem.
    :
    W dzień po rozpoczęciu przez Niemców masowych deportacji do obozu zagłady w Treblince w 1942 roku popełnił samobójstwo zażywając cyjanek w gmachu Gminy Żydowskiej przy ul. Grzybowskiej.
    :
    Twoje uzycie w tym miejscu przykładu policji w getcie warszawskim jest wyjatkowym dranstwem. No ale ty tak już masz. To dlatego ten blog kwitnie multikulti życiem.

  54. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    „… bilety na final hokejowy w Vancouver pomiedzy Kanadą i USA (za kilka godzin) idą równo …”.
    .
    Gdyby chodziło o mecz Rosja – Kanada przeciętny biały człowiek w Polsce byłby mniej rozdarty. A tak, cóż – nawet nie wiadomo komu kibicować. Jednym z najsłynniejszych meczów hokejowych o mistrzostwo świata było finałowe spotkanie w Sztokholmie ZSRR- Czechosłowacja (1969). Rewanż za „Praską Wiosnę” zelektryzował Europę, Czesi gryźli lód, ale wygrali. Bez pomocy czołgów ZSRR przegrał – tak wówczas komentowano. Mimo wszystko dzisiejszy mecz obejrzę. :)

  55. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Ma przychylam się do opinii, że nie można być tym wszystkim na raz.”
    .
    A to dlaczego? Czy twoim zdaniem genialny pisarz, naukowiec albo nawet polityk nie może być jednocześnie najgorszą szują? Talent nie musi iść w parze z walorami moralnymi.
    Można również jednocześnie być geniuszem i miernotą – w zależności od tego, czyją opinię uznamy za miarodajną. Można być powszechnie uznanym geniuszem w jednym stuleciu i kompletnie zapomnianym w następnym. Albo vice versa.
    Co do Kapuścińskiego zaś, to obiektywną miarą jego kalibru jest liczba sprzedanych jego książek, liczba przekładów na języki obce, liczba pochlebnych recenzji w poważnych czasopismach różnych krajów. Wydaje mi się, że z polskich literatów wszystkich epok pod tym względem może się z nim równać jeszcze tylko Lem.
    Miarą małości zaś niektórych jego krytyków, tych „siejących czarnosecinną nienawiścią”, jest fakt, że to wszystko nic dla nich nie znaczy. Bo ważniejsze dla nich, że „współpracował”. A chyba najważniejsze, że był pupilem tzw. salonu. Pewnie gdyby przed śmiercią zdążył, jak Herbert, powiedzieć coś niepochlebnego o Michniku, to prawica by mu wszystko wybaczyła.
    Czy był rzeczywiście wielkim pisarzem – o tym będzie pora porozmawiać za lat dwadzieścia.

  56. Torlin napisał(a):

    A czy nie można po prostu obejrzeć wielkiego meczu? Nie będąc za żadną z nich?

  57. jasnaanielka napisał(a):

    Z dedykacją dla niektórych facecjonistów… Kazimierz Kutz w swoim felietonie pisze:
    #
    Tylko idioci czepiają się cudzego nazwiska, bawią się czyimś nazwiskiem i robią sobie jaja: po tym rozpoznaje się burasów, czyli „homo primitivus”. Ci, co w internecie tak czynią, nie zdają sobie sprawy, w czym grzęzną. W moim przypadku literki „tz” w nazwisku ma dla wspomnianej gawiedzi głównie podtekst polityczny i znaczy ni mniej, ni więcej, że z Polaka przekabaciłem się demonstracyjnie na Niemca.
    #

  58. Mawar napisał(a):

    Orteg
    .
    „Twoje użycie w tym miejscu przykładu policji w getcie warszawskim jest wyjątkowym draństwem. No ale ty tak już masz”.
    .
    Przeczytaj raz jeszcze, tym razem ze zrozumieniem. Nie pisałem o Czerniakowie tylko o PRZYKŁADZIE policji żydowskiej w związku tematem współpracy z okupantem lub władza narzuconą (jak to Pan Minister wdzięcznie określił: „obsługą państwa”). Dlaczego ta policja powstała, jak też ocena CAŁEJ działalności Czerniakowa jest dość specjalistycznym temat – nie dla nas profanów, zapewniam. Najłatwiej zrozumieć sprawy i sprawki żydowskie, kiedy pogada się na ten temat z mądrym zaprzyjaźnionym żydem. Ale i tak to co się wówczas usłyszy zwykle nie nadaje się do druku. Bowiem reakcja „z zewnątrz” byłaby taka jak dziś twoja.
    .
    PS
    Co cię powstrzymało przed nazwaniem mnie zoologicznym pisowskim antysemitą? Już bym to chyba wolał od banalnego „wyjątkowego draństwa”. Unikaj jak ognia banałów i schematycznego myślenia. Pamiętam dowcip o schematycznym myśleniu, zabawny lecz okrutny. Może przy następnej okazji.

  59. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    No jakże nie wiadomo komu kibicowac. Przecież dwadzieścia lat temu w końcu odwrócono ten durny świat na głowie stojący. To tylko wtedy jedyną dopuszczalną normą było kibicowanie przeciwko Wielkiemu Bratu. Nawet nie musiało o czołgi praskie chodzic. Okrągły Stół, tak, tak Mawarze, umożliwił w końcu kibicowanie za Wielkim Bratem. Więc czuj się upowazniony do okrzyków Yankie Go! Yankiem Go! Ja będę dodawał do tego: home, home. Tym sposobem osiągniemy remis. Nie wiem tylko komu wtedy dadzą złoty medal.
    :
    Idz za ciosem i dawaj juz ten okrutny dowcip.

  60. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    „Kazimierz Kutz w swoim felietonie pisze:
    #
    Tylko idioci czepiają się cudzego nazwiska, bawią się czyimś nazwiskiem i robią sobie jaja”.
    .
    Wzruszająca samokrytyka. Święty Kazimierz Kutz od kaczorów.

  61. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „Idz za ciosem i dawaj juz ten okrutny dowcip”.
    .
    W swoim czasie. W polemice jak w sztukach walki, najważniejszy jest timing.

  62. Orteq napisał(a):

    Ja tu widze unik. Tez najwazniejszy w sztuce walk?

  63. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    podpisuję się w całośći pod Twoim tekstem o biografii Kapuścińskiego pióra Domosławskiego.
    Dziwię się skąd u takich ludzi jak Gospodarz taka łatwość w akceptacji taplania się w brudach życia prywatnego. Jak tacy puryśći katoliccy mogą z taką łatwością (patrz inaczej abp Życiński) akceptowąć upakarzające dla żony i córki (w oparciu o wyciagnięte podstępnie rodzinne dokumenty archiwalne) opisy życia prywatnego Kapuścińskiego.
    Passentowi napisałem, że stracił niepowtarzalną okazję żeby opisać wyczyny żyćiowe (polityczne, seksualne i inne) Adama Micchnika, który z pewnością patronuje swojemu podwładnemu, Domosławskiemu, przy pracy nad tym dzielem.
    Po takim ujawnieniu wyczynów pana Adama w Polsce i oklicach ziemia by się zatrzęsła z siłą 10 stopni w skali Richtera.

  64. Paweł Luboński napisał(a):

    Stan: „Passentowi napisałem, że stracił niepowtarzalną okazję żeby opisać wyczyny życiowe (polityczne, seksualne i inne) Adama Micchnika. (…) Po takim ujawnieniu wyczynów pana Adama w Polsce i okolicach ziemia by się zatrzęsła z siłą 10 stopni w skali Richtera.”
    .
    Wiesz coś o Michniku, co nie jest wiadome opinii publicznej? O jego wyczynach politycznych powstała już co najmniej jedna książka i trzęsienia ziemi nie było. O jego wyczynach jako redaktora Wyborczej też już niemało pisano. Niektórzy głównie z tego żyją.
    .
    A tak na marginesie, do wszystkich: Może byśmy poczekali z opiniami zarówno na temat Kapuścińskiego, jak i Domosławskiego do czasu przeczytania książki? Ja zamierzam uczynić to możliwie szybko.

  65. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar:

    „Nawet w getcie warszawskim działała policja żydowska. Jeśli uzna Pan to za normalne i etycznie obojętne to chyba tylko w obronie swojego życiorysu w którym jest przynależność do PZPR.”

    To jeszcze nic; rzucmy okiem co po drugiej stronie muru: jak zachowywala sie granatowa policja: krew z krwi, etos z etosu „niepodleglej” II RP.
    Ci ktorych kolegow mogily lzami swymi zraszac bedzie kolejny prezydent RP.

    Jak oni sie zachowywali?
    Nie pytam o caly okres wojny; wystarczy okres powstania warszwskiego.
    Jak wygladaly posterunki „granatowej” policji na obrzezach powstranczej Wszawy? Na Pradze, w Ursusie, Wlochach,Lomiankach?
    czym sie zajmowali w obliczu powstania? Pomagali w aprowizacji wlasowcow? Pomagali staruszkom, kobietom i chorym wsiadac do wagonow, ktorymi ci do Auschwitz?
    Boo to ze dzialali w stanie podwyzszonej powstaniem gotowosci to chyba oczywiste.

    Nasi.

    Jak to dobrze ze sowieci, „swojej” czesci granatowej policji czy KOP do „zaprowadzenia porzadkow” nie wykorzystali…
    Jak to dobrze dla pamieci o tych ludziach.

    m@B

    PS. pisze tu TYLKO o policji. Nie wspominam o polskich sedziach, o straznikach wieziennych, o administracji „samorzadowej” pracujacej na rzecz hitlerowcow.
    Nie wspominam o polskich chlopach dla ktorych poczatek okupacji jawil sie jako eldorado.Materialne eldorado.
    Ktorym wobec tego ani w glowie bylo kontestowanie owej okupacji.

    A porownywanie tego do PRL jest trafne o ile PRL nie byl panstwem Polakow.O ile jego cele nie byly celami na rzecz Polakow,a nie w celu ich eksploatacji czy wyniszczenia.

    @B

  66. dark side napisał(a):

    Mawarze,
    W jednym wpisie udało Ci się zainsynuować mi równoczesne dyskryminowanie niemieckich blondynów („Co się teraz robi, w Polsce nie można być bliźniakiem, w Niemczech niebieskookim blondynem.”)
    , sprzyjanie irańskim atakom atomowym na państwo Izrael.
    („Zrobią małą wojnę atomową i zlikwidują “ksenofobiczne, zamknięte państwo, żyjące w strachu przed obcymi” i będzie spokój, prawda?”)
    oraz „zaczadzenie” multi kulti, które atakuje jak francuska choroba.
    Gratuluje :) To prawdziwy majstersztyk obelg i pomówień, a rozmowa z Tobą to sama przyjemność.
    1. Wielka Brytania prowadzi, jak każde państwo politykę emigracyjną, co oznacza, że przyjmuje tylu, ilu jest w stanie wchłonąć. Nazywanie ją ksenofobiczną dlatego, że nie przyjmuje wszystkich chętnych to gruba przesada. Jako człowiek wykształcony słyszałeś pewnie o Commonwealth- sprawdź ilu członków ma ta wspólnota zanim zarzucisz ksenofobię Zjednoczonemu Królestwu :)
    http://pl.wikipedia.org/w.....mmonwealth
    w statucie tej organizacji czytamy:
    „The Commonwealth, with roots as far back as the 1870s, believes that the best democracies are achieved through partnerships – of governments, business, and civil society.”
    „Wspólnota Narodów Brytyjskich, której korzenie sięgają roku 1870 wierzy, że najlepszy sposób osiągania demokracji to partnerstwo- rządów, biznesów i wspólnot mieszkańców”.
    .
    2. W Niemczech możesz legalnie podjąć pracę, jeśli:
    a. studiujesz w Niemczech
    b. pracodawca chce cię zatrudnić i dopełni wszelkich formalności
    .
    3. „Można być za UE i jednocześnie SCPTYCZNIE odnosząc się do wielu jej pomysłów. ”
    Można, jednak problem z Wami polega na tym, że sceptycznie odnosicie się do samych idei, które leżą u podstaw Unii. Kaczyński ma problem z kartą praw podstawowych, z ratyfikacją traktatu lizbońskiego, jest przeciwnikiem konstytucji europejskiej . Chcecie zlikwidować otwartość i równość wyznaniową wprowadzając w zamian wartości chrześcijańskie i narodowe, chcecie zlikwidować tolerancję seksualną, wprowadzić bariery i dyskryminację. Z mojego punktu widzenia to cofnięcie cywilizacyjne do czasów sprzed Unii.
    Wasza wizja zjednoczonej europy doprowadzi niewiele trywializując do tego, że wy będziecie siedzieć za jednym płotem, muzułmanie za drugim płotem, geje za trzecim, a żydzi za czwartym. I zza tych płotów będziecie obrzucać się wzajemnie obelgami i pociskami bliskiego zasięgu, dławić gospodarczo i wyprowadzać krucjaty spiewając bogurodzicę :)

  67. dark side napisał(a):

    Orteq,
    „Inwazja barbarzyńców” rzeczywiście nie dosłownie opowiada, o tym o czym była tu mowa. Poleciłam ją po prostu jako dobry film o umieraniu. Tytuł mi się skojarzył.
    Tak na marginesie zastanawiam się czy kanadyjska służba zdrowia rzeczywiście jest tak okropna i socjalistyczna jak to przedstawiono w filmie?
    Miłych wrażeń hokejowych. Trzymam kciuki za Kanadę :)

  68. jasnaanielka napisał(a):

    Zaś dark side zamieszka na strzeżonym osiedlu :D

  69. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    chyba się nie rozumiemy.
    Piszę o Białorusi na podstawie swego zasobu wiedzy, Pan na podstawie swojej wiedzy. On się jak widać znacznie różni.
    Nie rozumiem przesłanek na których Pan buduje swoje tezy.
    Na pytanie które mi Pan zadaje – wielokroć już dawałam odpowiedź.
    Pisze Pan:
    (… )”Nikt laski na tym problemie nie położyl.”
    Ja natomiast twierdzę, że na wiele apelów białoruskich Polaków, którzy nie popierają p. Borys od lat nikt nie reagował, choć były znane i polskiej władzy i polskim mediom. Byli całkowicie ignorowani.
    A właściwie reagował polski MSZ – zakazem wydawania im wiz do Polski.
    I to jest dla mnie głównym problemem białoruskich Polaków, a nie reakcje władz białoruskich na wyczyny pani Borys i jej mikroskopijnej grupki.
    Wobec Polaków na Białorusi, Polska swoim zachowaniem i podziałem ich na popierane i nie popierane grupy – naruszyła po prostu konstytucję.
    I to dla mnie jest skandalicznym działaniem i Senatu RP i polskiego MSZ.
    Jak Pan widzi, Panie Marcinie – ja na ów problem patrzę się z zupełnie innej perspektywy niż Pan.
    Widzę naruszane polskie prawo, polską konstytucję i destruktywną działalności polskich organów państwa wobec mniejszości narodowej na obczyźnie.
    Natomiast problemy białoruskiej obywatelki p. Borys z władzami Białorusi – mniej mnie obchodzą.
    Bardziej jej działalność wobec innych Polaków na Białorusi.

  70. Zofia napisał(a):

    Stan,
    po prostu z autopsji wiem, jakim problemem jest wiedza o drugim człowieku, którą chcemy upublicznić.
    Mam też świadomość, że tylko od nas samych, naszego taktu, kultury, szacunku do prawa, ale i też do prawdy, osobistej wrażliwości i osobistego kodeksu etycznego – zależy, co z tą wiedzą zrobimy, jak ją przekażemy potomności i kiedy.
    Wszyscy są szalenie mądrzy i pryncypialni do momentu, gdy taka sprawa nie zacznie dotykać ich własnej rodziny, ich najbliższych.

  71. Orteq napisał(a):

    Stan,

    Na Michnika też przyjdzie czas. Narazie IPN się nie wykazał i nie dostarczył wystarczającej pożywki. Podczas gdy na Kapustę jak najbardziej.
    :
    Mnie się widzi, że wciąż gonimy czerwonego króliczka. Różowego tylko wtedy gdy się coś trafi smakowitego. Michnik się nie nadał, jak Paweł przypomniał. Zaś otwarty sezon na czerwone stworzenia będzie trwał tak długo jak instytucja p. Kurtyki będzie miała pozwolone na twórcze marnowanie naszych pieniedzy. Jeśli w tym procesie uda się czasem upolować taka sztukę jak Kapuściński to przecież jest to pełna legitymizacja i zapewnienie długowieczności dla tej czcigodnej instytucji. Przypominanie, że IPN za Domosławskim OFICJALNIE nie stoi nie jest zbyt odkrywcze i niczego nie zmienia.
    :
    Wątek osobisty czy intymny w książce Domosławskiego to tylko przynęta dla hołoty, oraz zasłona dymna. Główne uderzenie poszło w kierunku POLITYCZNEGO udupienia. Oraz wywalenia ikony z ołtarza. I to za tym, wydaje mi się, Gospodarz murem stanał. I stoi jak chochoł na weselu.

  72. dark side napisał(a):

    Jasna Anielko,
    Jak my się nie rozumiemy. W Wielkiej Brytanii i Irlandii nie ma strzeżonych osiedli. Takie oddzielanie bogatych od biednych to tworzenie gett, więc jest niezgodne z prawem. Oni już przeszli likwidację gett i mają swoje doświadczenia.
    Strzeżone osiedla kojarzą mi się z państwami trzeciego świata.

  73. Torlin napisał(a):

    „Chcecie zlikwidować otwartość i równość wyznaniową wprowadzając w zamian wartości chrześcijańskie i narodowe” – Dark side, proszę, to ma być rozmowa, a nie ustawianie sobie przeciwnika pod ścianą. Unia Europejska jest zgodnie z nazwą unią europejską, ci, którzy tutaj mieszkają, nie są prześladowani pod względem religijnym, nasi Tatarzy wyznają islam od kilkuset lat, słyszałaś, aby byli prześladowani? Żyd był ministrem spraw zagranicznych, a premierem luteranin. I ja tak rozumiem Unię, że ludzie tu mieszkający mają pełnię praw. Dlaczego ja, patrząc na przykład na Czad, jaki jest biedny, mam zaprosić ich wszystkich do Europy? Tak samo jest, jak widzę biednych na ulicy – mam zaprosić ich do domu?

  74. jasnaanielka napisał(a):

    dark side – przykład prosto ze Szwecji, który opisałam wcześniej jest właśnie opisem wyniku odstępstwa od gett. Tam postawiono na równość i przenikanie kultur. Zakończyło się masowym exodusem dawnych mieszkańców i degradacją całej dzielnicy. Czemu wciąż próbujesz mi wmówić, że ja jestem taka odporna na wiedzę i nowe trendy, lękliwa i ksenofobiczna? Czy ty zostałabyś w swoim mieszkaniu, gdyby zaistniały warunki takie, jak je opisałam? Z relacji świadka, co na własnej skórze doświadczył skutków takiego sąsiedztwa?
    Bo to się zaczyna zwykle tak, że młody człowiek kształci się na dobrym uniwersytecie, podejmuje pracę, zdobywa zaufanie i robi karierę, następnie żeni się i sprowadza stopniowo całą swoją i żony rodzinę do siebie. Dziewczyny wydaje się za mąż za chłopaków ze starego kraju, chłopcom sprowadza się stamtąd żony, kolonia się rozrasta w imponującym tempie i zaczyna żyć własnym życiem. Jej reprezentant zaś z ujmującym uśmiechem mówi wprost do kamery:
    jeśli nie będą się do nas wtrącać – wszystko będzie dobrze.
    Czy aby naprawdę?

  75. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofio: pani argumenty przeciwko pani Borys i jej grupie prxzypominaja jak ulal opisy przedsierpniowej opozycji przez wladze PRL : caly narod buduje socjalizm, tylko malenka grupka jatrzy.

    Slowo pani daje ze tak nie wolno: nie wolno boo wtedy sens pani gubi. A gdy brak sensu to zostaje konsytucja. Naruszana badz nie.

    Jeszcze raz prosze spojrzec na sprawe; z punktu widzenia polskich wladz to nie jest sytuacja czarnobiala ale kwestia wrecz hamletyczna. Kazdy (slownie: KAZDY) uczestnik tej historii ma brud za pazurami. I nie da sie zrobic tak by ktorakolwiek ze stron tej historii uniewaznic.

    m@B

  76. Orteq napisał(a):

    Dark,
    Twoje kibicowanie musi działac. 1:0 dla Kanady po pierwszej tercji!
    Go Canada go!
    Go USA go – Home!
    :
    Mawarze, jak tam z twoim kibicowaniem? Nie działa? Moze spiknij sie z Torlinem? Synergia pomaga!

  77. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    W piatek w sali kongresowej byl koncert LUBE. Ciekawe jak przyjela ich polska publicznosc. Nie znalazlem nigdzie recenzji.

    Pisze o tym zafascynowany ich ekstraktem rosyjskosci. Trafieniem w punkt. I z nietajona zazdroscia, boo przymierzalem sie by napisac cos podobnego, ale polskiego.Za cienki jestem. Ja jestem za cienki boo przeciez nie polskosc jest za cienka…

  78. Stan napisał(a):

    Paweł,

    mimo że jestem bliższy opinii Orteqa, to z ostrożnośći poruszyłem jedynie kwestie prywatne o których Passent pisze oględnie, a sam autor biografii wypowiada się obszernie w wywiadzie Moniki Olejnik.
    Jeśli idzie o szerszą wiedzę w tej fascynującej (a także bardziej ogólnej, dotyczącej mechanizmów przemian) sprawie, to proponuję żebyś zagadnął większy autorytet w tej materii niż ja, samego Kiszczaka, ktory w ostatnim wywiadzie wspominał o kartach, ktorych jeszcze nie odkrył.
    Swoją drogą to dziwię się, że tak wytrawny publicysta jak Ty w sprawie tak gigantycznego przełomu politycznego daje wiarę jedynie tym, którzy przejeli władzę.
    Tak można mówić jedynie w sądzie albo w przedszkolu.
    Podobnie zachowywali się publicyśći za acien regm’e.

    .
    P.S.

    Polecam także film o bankierze Solidarnośći Calvim, który po liście do JPII w ktorym napisał, że ujawni nagą prawdę, został powieszony pod londyńskim mostem.
    Film wyemitowany przez kanał Planet pokazuje przez ile lat musiała walczyć rodzina o ujawnienie ukrywanego faktu ,że było to morderstwo, a nie samobójstwo.
    Polecem Ci także smaczki polityczne z tego filmu autorstwa doradcy Regana, gen. Waltersa.

  79. Indoor napisał(a):

    Jasnaanielko! Czy jesteś pewna, że z punktu widzenia Szweda cały proces zaczał się już wówczas, gdy Twoja znajoma się tam wprowadziła? Przecież tam też nie brakuje ichnich Torlinów.

  80. Indoor napisał(a):

    MIało być „nie zaczęło się już wtedy gdy …”

  81. Orteq napisał(a):

    To wy ludkowie nie ogladacie FINALU OLIMPIJSKIEGO meczu hokejowego? Kiszczak wam w Glowie!?

    2:1 dla Kanady po drugiej tercji.
    :
    Go Canada go!
    Go USA go – Home!

  82. Indoor napisał(a):

    Orteq! A w co grają?

  83. Orteq napisał(a):

    W klipe. Wracam do ogladania.

  84. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    patrzę się realnie na Białoruś i tamtejszych Polaków ze świadomością XXI w.
    Poza tym moje argumenty – to fakty, nb. udokumentowane a nie mitologia.
    A te niemile fakty o p. Borys znam z informacji …polskiego MSZ, z jej własnych wypowiedzi, oficjalnych stron internetowych jej ugrupowania oraz oficjalnych wystąpień drugiej strony, tj tych Polaków, którzy p. Borys nie popierają, ujawnionych przez nich oficjalnych pism, dokumentacji ect.
    Konstytucję mam na biurku inne przepisy prawa, są ogólnodostępne.
    Wnioski wyciągam sama, a nie na podstawie tego co red. Poczobut napisze.
    Chyba mam prawo oceniać sytuację samodzielnie, nieprawdaż i nie musi być ona zgodna z tzw. prawda medialną.
    Uważam też, iż konstytucja w Polsce jest po to, by ją przestrzegać, a nie nią manipulować lub omijać.
    Czy nie może Pan jakoś zrozumieć, i to bez tej irytacji, że mam po prostu inne poglądy niż Pan i pozwalam sobie je artykułować.
    Nie oczekuję od Pana przecież, by podzielał Pan moje opinie.

  85. jasnaanielka napisał(a):

    Indoor – Nie. nie jestem pewna.

  86. Orteq napisał(a):

    No, jest krewa. 2:2 po trzeciej tercji i bedzie dogrywka albo i strzelanie do bramki. Dark, gdzie sie podziala synergy? Pomocy!

  87. Orteq napisał(a):

    W finale hokejowym najczesciej sie gra w hokeja. Choc tez mozna w klipe ale tego nie jestem pewien. Bo jak w klipe to ja to szerokim kurskim. Ten Starszy Wielki Brat w ostatniej minucie poszedl na calosc, zostawil swoja bramke pusta i wyrownal 2:2 w ostatnich sekundach meczu. To musi byc sprawka Mawara!

  88. Orteq napisał(a):

    We got it!!! Kanada ma zloto w hokeju. Dark, dzieki.

  89. Orteq napisał(a):

    And the Yankes are gone home. Ze srebrem.

  90. Mawar napisał(a):

    Stan
    .
    „Polecam także film o bankierze Solidarności Calvim, który po liście do JPII w którym napisał, że ujawni nagą prawdę, został powieszony pod londyńskim mostem”.
    .
    Coś mi tu nie pasuje. Zwykle takie rzeczy odbywają się w przepastnych lochach watykańskich, a nie w anglikańskim Londynie, Dark to chyba potwierdzi. Ale powiedzmy … Zgaduję, że użyto sznura od dzwonnicy, a przed śmiercią delikwent został pobity biskupimi pastorałami i przypalony węglami z trybularza.
    :)

  91. Stan napisał(a):

    Obejrzałem szybki mecz hokejowy Kanada – USA i stwierdziłem, że Polacy grają nie gorzej.
    - Tyle, że nie umieją jeźdźić na łyżwach.

    Dobranoc

  92. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    Tak trzymaj formę! Każde draństwo można cynizmem potraktować jeśli tylko dobrej sprawie słuzy. Bo przecież nawet dziecko przez papieża spłodzone – jeśli by takie się znalazło – wie, że wszelkie podchody pod brzydkie tajemnice Watykanu to jest zamach na proces beatyfikacyjny Największego Polaka Wszechczasow. Czy Radio Ma ryja to potwierdza to nie jestem pewien.

  93. Orteq napisał(a):

    Stan,
    Ja jeszcze zauważyłem, że kilka innych rzeczy, nie tylko jeźdźić na łyżwach, nasi rodacy nie nauczyli się, przygotowując się do dzisiejszych, a nie wczorajszych olimpiad. Jak tak dalej pójdzie to biedny Adaś będzie bebechy wypruwał w tych naszych umiłowanych skokach na Dużych i Innych Skoczniach, wcale nie wiedząc, że świat już dawno się przestawił na free style i inne takie tam gimnastyki. Bo to jest teraz oglądalne. Skoki zaś to melasa. Choc dla nas to jedyna duma narodowa.

  94. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark side,
    oprócz Izraela, gdzie wszyscy chyba są narodowymi faszystami
    Nieprawda. Tak samo jak w Polsce jest wiele osob przeciwnych temu co sie w polityce dzieje, tak samo i w Izraelu. Po prostu media swiatowe ( nie ma cenzury w demokracjach! :D ) omijaja starannie te czesc opinii Izraelczykow, ktora nie jest „po linii”.

  95. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    .
    “Wspólnota Narodów Brytyjskich, której korzenie sięgają roku 1870 wierzy, że najlepszy sposób osiągania demokracji to partnerstwo- rządów, biznesów i wspólnot mieszkańców”.
    .
    No pięknie, ale to tylko propaganda. O ile się nie mylę, przyjezdny z Commonwealth’u nie może tak automatycznie osiedlić się w UK. Nawet jeśli jest gejem.
    .
    „W Niemczech możesz legalnie podjąć pracę, jeśli:
    a. studiujesz w Niemczech
    b. pracodawca chce cię zatrudnić i dopełni wszelkich formalności”.
    .
    W wielu innych krajach UE (np. Irlandia, Holandia, Szwecja, Francja) aby legalnie podjąć pracę nie trzeba nawet studiować. Wystarczy chęć do pracy.
    .
    “Można być za UE i jednocześnie SCEPTYCZNIE odnosząc się do wielu jej pomysłów. ” – Można, jednak problem z Wami polega na tym, że sceptycznie odnosicie się do samych idei, które leżą u podstaw Unii”.
    .
    Zbyt pochopnie sięgasz „do samych idei, które leżą u podstaw Unii”, bo one akurat są chrześcijańsko-demokratyczne. R. Schuman, A. De Gasperi, K. Adenauer to chadecja. W 2004 rozpoczął się nawet proces beatyfikacyjny R. Schumana. :)
    .
    „Kaczyński ma problem z kartą praw podstawowych …”
    .
    No ale Wielka Brytania, ojczyzna multi-kulti, także nie podpisała karty praw podstawowych. I zdaje się Irlandia też uważa kartę za rzecz szkodliwą i zbędną. Nazwa niby ładna, ale tandetne rzeczy często są ładnie opakowane.
    .
    „… z ratyfikacją traktatu lizbońskiego, jest przeciwnikiem konstytucji europejskiej …
    .
    Nie wiem o kogo pytasz i kto miałby mieć problem, ale traktat lizboński od kilku miesięcy jest podpisany. Obecnie nie można być przeciwnikiem „konstytucji europejskiej” bo jej po prostu nie ma. Projekt Giscarda d’Estaing ostatecznie upadł, ale jak widać nadal ma zwolenników. Trzeba teraz poczekać, aż Europa dojrzeje do „wartości muzułmańskich” w konstytucyjnej preambule. Pierwotnie miały być w niej wartości chrześcijańskie, ale okazały się za stare, niepostępowe i niedostosowane do multi-kulti. :)
    .
    „Chcecie zlikwidować otwartość i równość wyznaniową wprowadzając w zamian wartości chrześcijańskie i narodowe, chcecie zlikwidować tolerancję seksualną, wprowadzić bariery i dyskryminację. Z mojego punktu widzenia to cofnięcie cywilizacyjne do czasów sprzed Unii”.
    .
    Déjà vu w pełnym kobiecym rozkwicie. :) W swoim czasie lewica komunistyczna tak właśnie chciała zmieniać świat, nawet hasła były podobne lub wręcz identyczne. Pan W. Kuczyński może potwierdzić, sam należał do partii komunistycznej. Co z tego wszystkiego wyszło to już wiemy. Dark, czy nie możesz swego życia przeżyć pogodnie, nie robiąc szkodliwej rewolucji?

  96. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    „… świat już dawno się przestawił na free style i inne takie tam gimnastyki. Bo to jest teraz oglądalne. Skoki zaś to melasa”.
    .
    No nie wiem, skoki narciarskie mamy w pasie od Włoch i Francji aż po Japonię i Koreę. Narciarski freestyle mnie się wydaje potwornie nudny, cyrkowy, powtarzalny i mało wymierny, co jest niedobre dla dyscypliny sportowej. Równie słabe jak na nartach jest to samo na rowerach, desce, motocyklach, wrotkach, rolkach etc. Nudziarstwo. Przy lotach narciarskich z przednim wiatrem (np. w Planicy lub Harrachovie), czy klasycznych zjazdach narciarskich (np. w Kitzbühel) to jest po prostu nic.
    PS. A faktycznie Kanada ładnie i finezyjnie grała, złoto im się należało.

  97. Mawar napisał(a):

    Darek Side
    „Takie oddzielanie bogatych od biednych to tworzenie gett, więc jest niezgodne z prawem”.
    .

    Powiedzmy, że angielski arystokrata, potomek Wilhelma Zdobywcy, ma zamek otoczony murem obronnym i w nim mieszka? No i …?

  98. Indoor napisał(a):

    Orteq! U nas w Polsce, nawet palanci grają w golfa (czasami w polo). Tylko kijki miewają od bejsbola. Hokej jak rozumię to taki dynamiczny drużynowy golf na lodzie dwoma dołkami wypukłymi.

  99. Orteq napisał(a):

    Tu jest sposob na integracje bogatych i biednych -yikebike

    http://www.yikebike.com/s.....ry-channel

  100. Orteq napisał(a):

    Tak Indorze, wiem o tym. Niedługo podobno powstanie z tego dyscyplina olimpijska. Tak obiecał pan Jacques Rogge, predsiedatiel światowych olimpiad. Jak się tylko upora z delegalizacją kobiecego hokeja – co podobno jest już nie do uniknięcia, po tej olimpiadzie – przystąpi do zalegalizowania popularnej polskiej odmiany palantogolfa na lodzie. Tylko dla kobiet, rozumie się. Chodzi o te dwa wypukłe dołki. Przyjeto juz roboczą, bardzo dla nas korzystną nazwe nowej dyscypliny olimpijskiej: polgolpal.

  101. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    A tu moj pomysl na integracje-komunikacje: polaczenie sily elektrycznosci (Koleje Mazowieckie) z sila miesni niektorych (rower).

    http://neospasmin.blox.pl/2009/11/Beatuszka-Jacek-Kleyff-Elzbieta-Mielczarek-Koleje.html

    To co szczegolnie w myej koncepcji wazne i co rozwiazuje naczelny problem tak yke bike jak i roweru, to zniesienie kwestii spolecznej alienacji kierowcy-kolarza.
    Tego nawet tandem nie rozwiazywal. Przedzial kolejowy z rowerem jak najbardziej…

    m@B

  102. Orteq napisał(a):

    Przechodzac z marszu do innej tematyki muszę zauważyc, że coś komuś się chyba poprzestawiało z tym „nielegalnym” tworzeniem „gett” dla bogatych. Jeśli by to była prawda, ta „nielegalność”, to Rockefellerowie i inne Bille Gatesy by nigdy nie osiągnęli tego co osiagnęli. Jako że nie byłoby żadnej zachęty do wyrwania się ze świata biedy czy wręcz poniżenia. Czyli nie byłoby jedynej siły motorycznej zdrowego, czerstwego kapitalizmu. A do takiego idiotyzmu ani bank światowy ani fundusz walutowy nigdy by nie dopuściły w krajach przez nich nadzorowanych.
    :
    W pozostałych, nielicznych zresztą krajach, lokalni strażnicy zdrowia ekonomicznego dopilnowaliby stworzenia przywilejów koniecznych dla istnienia elit. Tzw. żółte firanki, znane nam z przeszłości, byłyby bezwzględnym minimum takiego uprzywilejowania.

  103. Orteq napisał(a):

    Pociągnijmy dalej te kontynuację o owej wydumanej „nielegalności” zamykania się za własnymi bramami przez ludzi bogatych.
    :
    Jeśli by to była prawda, ta “nielegalność”, to NIELEGALNYM byłoby wówczas to do czego JA i inne wrażliwe blogowe damy nawołują: oddzielenie naszej arystokratycznej RP od tego całego niedomytego świata śniadych ludzi. A my tu dopóki co wciąż widzimy na codzien, że jakoś potrafimy i wizami ich witać, i niewydawaniem pozwoleń na pracę czy na cokolwiek innego. A gdy jakoś dojdzie do niezrecznej sytuacji, że niechciany śniadek wciąż nam się smedzi pod nogami to zawsze pozostaje wyjście bardzo legalne: deportacja.
    :
    W Kanadzie wynaleziono nawet tzw. deportację skuteczną. Robert Dziekański został jej poddany ponad dwa lata temu. Do dzisiaj trwa jako deportowany za bramę perlową. Albowiem nie tylko ze wjeżdżał jako nowy emigrant do tego bogatego kraju z niezbyt popularnej Polski to jeszcze wyglądał bardzo sniado. No i był wyraźnie niedomyty, po wielu godzinach podrozy.
    :
    Pawel Marach tydzien temu iniknąl tzw. skutecznej deportacji, drugi juz raz probując sie dostac do Vancouver z wizą turystyczną. Potraktowano go tylko, po raz juz drugi, deportacją bardzo nieskuteczną jak sie okazuje. Bo znowu wsadzono na samolot powrotny do Londynu, bez wypuszczenia za bramke do przywitania sie z czekającą rodziną.

  104. Orteq napisał(a):

    Reasumujac.

    Wydaje mi się, że Mawar najzwięźlej to ujął: „Powiedzmy, że angielski arystokratą, potomek Wilhelma Zdobywcy, ma zamek otoczony murem obronnym i w nim mieszka? No i …?”
    :
    Ja bym to jeszcze bardziej uproscił. Najzwyklejsi ludzie w Polsce, i na całym świecie, ogradzają się płotami i zamykają bramami. Czy podobne oddzielanie się ludzi BOGATYCH od biednych to byłoby tworzenie gett, więc niezgodne z prawem?
    :
    Ludkowie! Czy nie czas już się zająć czymś bardziej realnym i mniej wirtualnym? Bo ten realny świat, zapewniam, istnieje. Niektórzy tylko muszą wyjrzeć spoza swoich bram. Czy innych okularów koniowi zabranych. A jakie okulary kon ma to każdy widzi.

  105. Paweł Luboński napisał(a):

    Stan: „Swoją drogą to dziwię się, że tak wytrawny publicysta jak Ty w sprawie tak gigantycznego przełomu politycznego daje wiarę jedynie tym, którzy przejęli władzę.”
    .
    Nie jestem ani publicystą, ani wytrawnym. Poza tym nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi. Komu jedynie ja daję wiarę i z czego to wnosisz?
    Mój komentarz dotyczył wyłącznie twojej sugestii, że w życiorysie Michnika są jakieś czarne plamy, po których ujawnieniu „ziemia by się w Polsce zatrzęsła”. Otóż takie sugestie przypominają mi zagrania prezesa Kaczyńskiego: „wiem straszne rzeczy, ale nie mogę powiedzieć”. Może są te plamy, ale dopóki ich nie ujawniono, zwykła przyzwoitość każe zakładać, że ich nie ma.
    Moim zdaniem Michnik ma w Polsce tylu wrogów, że jego życiorys z pewnością został już bardzo starannie prześwietlony i wszystkie fakty, których można by użyć przeciwko niemu, dawno zostały wywleczone na światło dzienne.

  106. Orteq napisał(a):

    Link w sprawie Maracha

    http://www.tvn24.pl/28377.....omosc.html

  107. Stefan123 napisał(a):

    Kolejny popis elity III RP. Radek Sikorski pokazał jak będzie wyglądała kampania prezydencka. Może jakiś komentarz Panie Gospodarzu? Wydaje mi się, ze powinien Pan być dumny z R. Sikorskiego po jego weekendowym przemówieniu…

  108. W.Kuczyński napisał(a):

    Kutz o „czerni” w sieci:
    http://wyborcza.pl/1,7596.....e_Kuc.html

  109. Orteq napisał(a):

    Przypomniało mi się coś na marginesie strasznych opowieści jasnejanielki ze Szwecji. Jak to „śniade” sąsiedztwo dewastowało ucywilizowaną dzielnicę białych.
    :::
    Kolega sprowadził na stale z Polski do Ameryki swoja matkę. Babcię, do zajmowania się wnukami. Ponieważ wnuki chodziły do szkoły i tak naprawdę z babcią za wiele czasu nie spędzały, z racji bariery językowej, babcia się nudziła. A ze chciała być użyteczną, postanowiła założyć ogrodek. Ponieważ z tylu posesji nie było żadnej ziemi do wykorzystania, mamusia kolegi odzyskała zjemlju celinnuju na froncie. Po prostu usunęła trawę jaka pokrywa prawie wszystkie fronty działek amerykanskich. I tam założyła ogrodek. Z kapustą, ziemniakami, a jakże, i ze wszystkimi innymi warzywami znanymi w kuchni polskiej. Żeby zaś było czysto po swojskiemu, zasiała jeszcze i mak.
    :
    Poruszenie w sąsiedztwie się zaczęło gdy maki, te czerwone, zakwitly. I każdy przejeżdżający ulicą widział je jak na dloni. A gdy makówki się potworzyły, wybuchło prawdziwe pieklo. Ten imigrant produkuje narkotyki w biały dzień! Poszły raporty, oraz donosy, do odpowiednich wladz. Władze musiały zareagowac. Koniec ogródka babci.
    :
    Na tej kanwie inny Polonus pogrzebał w historii Polonii Amerykanskiej. I dotarł do dawniejszych przypadków nieprzystosowania naszych rodaków do zwyczajów amerykanskich. Otóż okazało się, że wcześni imigranci polscy ciągle popadali w konflikty z miejscowymi zwyczajami. Jednym z powodów tych konfliktów była tendencja do uprawy ziemniaków i kapusty przed domem. Podczas gdy cała anglosaska reszta tylko trawę i kwiatki uprawiała na froncie. Z tylu mogło być jak było, ale z przodu tylko trawka (do koszenia a nie ćpania) i kwiatki.
    :
    Dzisiaj tego problemu już praktycznie nie ma. Prócz przypadku mojego kolegi i jego mamy z Polski. Zajęło to naszym rodakom kilka pokoleń żeby wejść w tubylczy rytm. Na szczęście dla nich ILOŚĆ jasnychanielek na tym terenie nie przekroczyła JAKOŚCI współżycia spolecznego. Dzięki temu zintegrowane społeczeństwo amerykańskie miało szanse zaistniec. Gdyby w tamtejszych czasach pozwolono na to by ktoś usłuchał głosów podobnych do naszej Pollyanny, to przecież musiałoby to zaowocować sądami, deportacjami i odrzuceniem obcej kultury. Na szczęście, nie zaowocowało.
    :
    Nie zaowocuje też chyba niczym i w Szwecji. Jako że wpływ polskich, z życia wyalienowanych dam, na politykę demograficzną w tamtym kraju jest raczej niewielki. Bóg chyba jednak Szwecji na straty jeszcze nie spisał. Czy będzie On pamiętał również i o RP III to się dopiero okaże.
    :::
    E-J,
    Nie udało mi się inaczej odnieść do tej pani przez EDD ukształtowanej. Boleję nad tym ale nic na to poradzić nie mogę. Albo ona tak ma albo ja tak mam. I tak nam z tym dobrze, że dobrze nam tak!

  110. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    dołączam się do tych, którzy uważają, że po takich oto słowach:
    „Passentowi napisałem, że stracił niepowtarzalną okazję żeby opisać wyczyny żyćiowe (polityczne, seksualne i inne) Adama Micchnika, który z pewnością patronuje swojemu podwładnemu, Domosławskiemu, przy pracy nad tym dzielem.
    Po takim ujawnieniu wyczynów pana Adama w Polsce i oklicach ziemia by się zatrzęsła z siłą 10 stopni w skali Richtera”.

    Powinieneś napisać co wiesz o tym strasznym Michniku. A jak nic nie wiesz to nie insynuuj, nie judź, nie posługuj sie pomyjami.

  111. uchachany napisał(a):

    Stefanie123,
    .
    Pan Gospodarz,
    jako jeden z Zasłużonych Budowniczych III RP,
    w stosunku do Radka Sikorskiego odczuwa zapewne podobnie ojcowską dumę jak wobec Rycha, Zbycha, Mira i Grzecha :)
    .
    Ale jedna uwaga: to jeszcze nie kampania prezydencka, to dopiero kampania prawyborcza :).
    .
    Zapewne kontrkandydat Sikorskiego na kandydata, Marszałek KomoroWSkI dla zmultiplikowania swych szans będzie bluzgał na prezydenta Kaczyńskiego jeszcze spektakularniej :).
    .
    Zważywszy na jego sojusz z Palikotem, znanym z predylekcji do argumentów natury genitalnej Ałtorytetem Oralnym światłych Elit III RP – stawiam na to, że nazwie prezydenta Kaczyńskiego „ch….m na kaczych łapach” :).
    .
    Co wzbudzi POwszechny entuzjazm w Elitach.
    Jako uhonorowanie ich wyrafinowania, dzięki któremu są w stanie docenić artystyczną głębię takiej intelektualnej prowokacji.
    .
    I jej asocjacje z ludycznym tłem…

  112. dark side napisał(a):

    Mam tylko chwilkę więc wyjasnie tylko największe nieporozumienie;
    „“Powiedzmy, że angielski arystokratą, potomek Wilhelma Zdobywcy, ma zamek otoczony murem obronnym i w nim mieszka? No i …?”
    Mawarze, Ortequ,
    Pisałam o zamkniętych OSIEDLACH. Prywatne domy, rezydencje i posesje, zakłady pracy itd można zamykać wedle woli i możliwości.
    Jednakże gdyby trzech Billów Gatesów miało rezydencje obok siebie przy końcu drogi dojazdowej i chciało sobie tą drogę zamknąć szlabanem, to nie mogą tego zrobić.
    Deweloper, który kupuje teren i buduje 5 domków/bloczków nie może zamknąc takiego osiegla- może zamknąć każdy z domków WRAZ Z PODWÓRKIEM, w szczególnych przypadkach może zamknąc 2 domki ze wspólnym podwórkiem, ale nie może zamknąć ulic, parkingów, placów zabaw itp.
    To oczywiście ogromne uproszczenie, na wyspach obowiązuje prawo precedensowe, więc pole do negocjacji z urzędem jest szerokie jeśli znajdzie się odpowiednie precedensy (czyli udowodni, że ktoś już zbudował cos podobnego w granicach obowiązywania tego samego planu miejscowego)
    Mam nadzieję, że to już jest jasne i zajmiemy się czymś innym.

  113. Orteq napisał(a):

    Tak, Dark, zajmijmy się czymś innym niż przejmowaniem się trudnościami Billa Gatesa i jego developerów. Krótko mówiąc, przestańmy zajmować się pierdółami, którymi zajmuja sie konsultanci. Im za to płacą nam nie. Mam nadzieję, że to już jest jasne.

  114. Torlin napisał(a):

    Uchachany!
    Coraz bardziej obrzydliwe są Twoje komentarze. W ten sposób można umoczyć każdego człowieka na świecie. Ja zdaję sobie sprawę, że zachowujecie się jak przysłowiowy szczur w pułapce, agresją atakujecie wszystkich inaczej myślących. Insynuacje za wszelką cenę, zohydzić przeciwnika, oblać go gnojem, może coś się przyczepi. Przeczytaj sobie Twój komentarz jeszcze raz, czy Wy naprawdę wszystkie wybory musicie sprowadzać do poziomu rynsztoka? Od „pustych lodówek” poprzez „dziadka z Wehrmachtu” aż do „argumentów natury genitalnej”. Nie umiecie przegrać z klasą?

  115. dark side napisał(a):

    „Dark, czy nie możesz swego życia przeżyć pogodnie, nie robiąc szkodliwej rewolucji?”
    Niestety nie. Bolą mnie niedole tego świata :)))
    Pozostałe argumenty przyjmuje i pozdrawiam

  116. Paweł Luboński napisał(a):

    Torlinie, nie masz z kim rozmawiać?

  117. Orteq napisał(a):

    Szeroki łuk luboński. Otwartym tekstem! Bo na tym to polega demokracja.

  118. Torlin napisał(a):

    Ciągle mnie Pawle ponosi.

  119. Indoor napisał(a):

    Orteq! Nietolerancja powoli i do Polski dociera. Nie wiem jak zakwalifikować to doniesienie oto: http://wiadomosci.wp.pl/k.....prasa.html

  120. Torlin napisał(a):

    Jak zwykle – co ma głośna rozmowa przez telefon do tolerancji? Reakcja starszych wiekiem Holendrów była oczywiście przejaskrawiona, ale sam się zastanawiam, jakbym zareagował, gdyby w moim przedziale ktoś sobie uciął dłuższą pogawędkę przez komórkę, i to głośną. Tolerancja dotyczy zupełnie czegoś innego.
    I widzisz Pawle, znowu mnie poniosło. Ale już nie będę kasował.

  121. W.Kuczyński napisał(a):

    Torlin, tak musza robić, przecież to Orkowie Saurona.

  122. Ewa-Joanna napisał(a):

    Torlin,
    ja odnosze wrazenie, ze obie strony siebie warte, tylko swoich inaczej sie ocenia. Nie oburzaj sie tak. :)

    Jasnaanielko,
    juz Orteq dosc jasno wylozyl w czym rzecz, ja jeszcze dodam – to naturalne, ze ludzie ciagna „do swoich”. Dawne Chinatowns czyli dzielnice chinskie staly sie teraz atrakcjami turystycznymi. Sa u nas dzielnice wietnamskie, arabskie, greckie, wloskie. Folklor.
    W mojej lokalnej szkole sredniej mlodziez mowila w okolo 100 jezykach, czy to nie fajne?
    Ja tu wyklinam tych „zoltkow” jak jade samochodem, bo rzeczywiscie cwicza nas w cierpliwosci, ale z drugiej strony do chinskiego rzeznika z zachwytem po schabowe ganiam, bo juz nie musze sie uzerac ze swinia krojona w plasterki jak leci, dzieki nim kiszka ziemniaczana upiec sobie moge, dzieki nim mam nizsze ceny.
    Wazne jest chyba, zeby zaakceptowac cudza innosc, a moze i sie nauczyc czegos , bo niekoniecznie musza byc gorsi i glupsi dlatego, ze sa inni. Oni tez sie ucza, dzieci chodza razem do szkoly, maja wspolny jezyk, staja sie inni niz rodzice. Na muzulmanach tez to widac: Babka w burce, matka tylko z zakryta glowa, a corka w dzinsach.

  123. Indoor napisał(a):

    Nie rozumię. Swinię kroją w locie? Ile plasterków można wykroić z takiej lecącej świni zanim spadnie? :-)

  124. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosna rozmowa jest chamstwem – czy jest tolerancja dla chamstwa?

  125. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    zalezy jakie grube te plasterki :)
    A tak powaznie, to z tego co widze na polkach w marketach to klada oni takie pol swiniaka na tasme i kroja w poprzek „jak leci”, wiec schabowy na ten przyklad ma drugie tyle skory i boczku, co schabu. Dla mnie to marnowanie miesa a Chinczycy rozbieraja swintucha tak jak my. I neich sie sie zadne swinstwa nie roja! :)

  126. Indoor napisał(a):

    Nie wiem jak Ty Torlinie, bo Cię ponosi, ale ja bym na pewno nie dusił współpasażerkę rozmawiającą przez telefon. Gdybym był sam, to bym sobie pomyslał „Ale głupia baba gada przez telefon jakby była w lesie”. Gdybym był z zoną to bym zaczął do niej wrzeszeć na temat pogody, zaproponując przy tym, że może wynisiemy się na korytarz bo chyba przeszkadzamy, albo jakoś tak taktownie dałbym do zrozumienia, że zachowuje się niestosownie.

  127. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Ewo-Jo, nie dopytam skad z Australii pani pisze?

    m@B

  128. Indoor napisał(a):

    Zresztą skąd wiadomo, że to bylo małżeństwo holenderskie? Może mieli tulipany przy sobie? Albo jakiś wiatrak? Według mnie to na pewno byli Czesi (żeby Torlinowi dogodzić zanim go do końca uniesie) albo przedstawiciele jeszcze innej nacji, którzy dla zabawy z okazji święta Purym przebrali się za holenderskie małżeństwo.

  129. Torlin napisał(a):

    Ja zauważyłem jedno, można sobie pisać do usr**** śmierci, a przeczytam to samo po chwili.
    Czy ja napisałem, żebym dusił? Napisałem wyraźnie, że ich reakcja była przejaskrawiona.
    Czy ja napisałem, że jestem przeciwko 100 językom w szkole? No – ze 100 to chyba przesada. Nie mam nic przeciwko Wietnamczykom, Chińczykom, Japończykom, Hindusom czy Syngalezom, jakby moja wnuczka miałaby taką koleżankę, spokojnie mogłaby u nas bywać. Ale jakoś nikt ani słowa nie pisze o Marsylii, okolicach Berlina, co się dzieje na włoskich dworcach. Byłem, widziałem. Strach. I tego nie chcę. Artyści, studenci, naukowcy, baby sitter, nawet wżenienie się za obywatelstwo. Ale podpalanie samochodów?
    I tylko nie pisz mi, że Państwo nie pomaga. Każdy jest kowalem swojego losu i wszyscy mają jednakowe warunki.

  130. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    z Brisbane.

    Torlin, a je nie daje glowy czy bym nie dusila :) Gdyby mi tak ktos nadawal i nadawal i przestac nie chcial…
    Nie pisze o Marsylii, Berlinie czy dworcach wloskich, bo nie znam, pisze o tym co znam, co jest moim codziennym zyciem i staram sie dosc nieudolnie, bo na szybko, przekazac, ze mozna wspolistniec, choc sa tarcia i konflikty, ze wzajemnie obrazanie sie czy nadecie nie poprawia sytuacji ale zaognia. Ze moga wspolistniec kolo siebie rozne grupy etniczne i nie musi to prowadzic do patologii. Ze kazda z tych grup moze dac spoleczenstwu cos od siebie i kazdy moze si eod innych czegos nauczyc z pozytkiem dla siebie. Ja cwicze cierpliwosc! :)

  131. Indoor napisał(a):

    A co się dzieje na dworcach włoskich? Pamietam dworce włoskie. Są świetne. Kiedyś tak sobie jeżdziłem tygodniami od jednego dworca do drugiego, pomiedzy Wenecją a Syrakuzami na Sycylii i z powrotem. Bardzo kulturalne dworce. Pamietam jak w Syrakuzach wsiadł do pociągu taki jegomość, cała rodzina odprowadzała goi do pociagu, wszyscy płakali, machali chusteczkami cuda niewida, myslałem , że gość jedzie przynajmniej do Mediolanu jeśli nie do Nowego Jorku. A on wysiadł na pierwszym przystanku. Pewnie skoczył do kochanki. Komórek wtedy nie było.

  132. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Jacek:

    Pamieta pan dawna ulice Brzeska? Stalowa? Inzynierska? A Brodno?
    Tam nie bylo egzotyki, mieszkali NASI a mimo to strach bylo sie tam pojawic.

    To samo z Harlemem czy Bronxem- mieszkali tam najczystsi Amerykanie i tez strach bylo wejsc.

    Pobratymcy, a jednak zupelnie egzotyczni kulturowo.

    Dzis troche inaczej. Czemu?

    A podpalenia samochodow? to patrzenie z perspektywy polskiej biedy- w przypadku ubezpieczenia (dosc powszechnego przeciez) dolegliwosc podobna do podpalenia kosza na smiecie.

    Boje sie takiego pisania jak panskie. Boje sie boo to jest ksero z tzw. cywilizowanego polskiego antysemityzmu.

    m@B

  133. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Ewa-Joanna:

    moj, a bardziej mojej Beatuszki(http://neospasmin.blox.pl/2009/10/Crocs-Reklama-w-metrze.html), swiat to ACT i wybrzeze: w gore i dol Batemans Bay, NSW.
    Dlatego zapytalem,nonsorry.

    m@B

  134. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    przypominasz sobie dysputę o energii odnawialnej? I moje skierowanie oczu na Niemcy?….
    Po drugiej stronie Odry mam swoje ulubione miejsca, jednym z nich jest miasteczko Gartz, które leży na obrzeżu parku krajobrazowego „Dolina Dolnej Odry” . W zachodnio-północnej części miasteczka , a własciwie już między Gartz z Tentow, jakieś 4 km od Odry, nad potokiem Salveybach i na skraju rezerwatu chronionego programem NATURA (Salveytol, 330 h) znajduje się zepół turystyczno-kulturowy, można rzec – hotel, a właściwie pensjonacik w młynie (Salvey Muehle), muzeum technologii młynarskich oraz obszary rekreacyjne.
    Młyn ma historię sięgającą XIII w, najpierw był tam młyn książąt szczecińskich z rodu Gryfitów zachodniopomorskich potem cystersów ze Szczecina . Obecnie własność Rainera Hanke i fundacji przez niego powołanej.
    W sumie uroczy zakątek, który szalenie polubiłam od wiosny ub. roku i jak mam czas i pieniądze, to tam chętnie się wybieram.
    Cisza spokój, dyskrecja, dobra kuchnia i pies mile widziany. Ceny umiarkowane, za 10 dni pobytu w tym roku zapłacisz 280 euro, a to jest dokładnie tyle, ile dostaje za dzień obrad poseł Parlamentu Europejskiego.
    Zwłaszcza urokliwe jest obchodzone od zeszłego roku w czasie Zielonych Swiątek – Niemiecki Dzień Młyna.
    Ale wróćmy do energii ze źródeł odnawialnych.
    Załączam Ci link do zdjęć młyna, zerknij na 7-me z kolei i zobacz jak cały ten kompleks zaopatruję się w energię. Polecam szczególnej uwadze dach.
    http://www.salveymuehle.d.....senansicht
    Dla zainteresowanych,
    można tam dotrzeć pociągiem (do miejscowości Tantow), który odchodzi kilka razy dziennie ze Szczena Głównego (Koleje Niemieckie DB) dalej autobusem, taksówką albo dogadać się z obsługa hotelu, to wyjadą.
    Cena za samochód przysłany z hotelu w granicach 5-8 euro, już nie pamiętam.

  135. Indoor napisał(a):

    A jak dojechać do Szczena?

  136. Indoor napisał(a):

    Więcej powiem. Ja Szczena w ogóle nie mam na swoim globusie Polski.

  137. Orteq napisał(a):

    Panie Ministrze!
    Pan tak celnie zawsze ze chyba przestane juz Panu dokuczac. No bo popatrzmy skąd ci Orkowie Saurona pochodzą

    http://www.mmpoznan.pl/53.....anged=true
    :
    „Studenci Wyższej Szkoły Wypruwania Flaków w Mordorze popierają PO, czyli Partię Orków! ” I jeszcze
    :
    „Naszość nie pojawiła się w siedzibie Platformy z pustymi rękoma. Orkowie dla popieranej przez siebie partii przynieśli szereg prezentów – wśród nich znalazł się topór do wycinania konkurencji, czyli hobbitów z Prawa i Sprawiedliwości, inaczej nazywanych niziołkami.”

  138. Orteq napisał(a):

    Indoorze,
    Bedziesz musiał sobie sprawic inny globus Polski. Oraz hulajnogę zeby w koncu zobaczyc parapet Zofii.
    :
    Nie wiem za kogo się przebrali ci Holendrzy z PO czyli z Partii Orków. Wiem natomiast z całą pewnością za kogo robiła ta niedoduszona nieszczęśnica z Lodzi. Za pisdziarską niziołczycę, inaczej hobbitem zwaną!
    :
    Gospodarz zawsze ideologicznie wyczulony. Choc nie jest absolutnie zadnym insajderem PO!

  139. jasnaanielka napisał(a):

    No i pięknie! Kiedy się nie ma argumentów, zawsze można wyśmiać dyskutanta. Metoda sprawdzona, ale o sukcesie przekonany jest tylko ten, co się wymigał. Proponuję wrócić do tematu za 20-30 lat.
    Jeśli jeszcze pamięć nie zawiedzie, bo na starość bywa różnie…
    Pan Bóg jednych bije po nogach, drugich po głowie i nikt nie wie w co jego zdzieli.

  140. Orteq napisał(a):

    Mi się wydaje, że zdrowiej jest wyśmiać niż po łbie dowalić. Ale może to tylko ja tak mam. Na niedobór argumentów natomiast rzeczywiście można ponarzekać czasami. Szczególnie u adwersarza. Podobnie jak na zwodniczą pamięć. Oczywiście, nie mówimy tu o nikim, ani o niczym konkretnym.

  141. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    – z Berlina.
    Berlin chyba masz na globusie?!….

  142. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    oczywiście chodzi o Szczecin.
    Ku Twojej radości zgubiłam w nazwie miasta literki – „c” i „i”.
    Co do zalecanej przez Ortega – hulajnogi – gorąco polecam.
    Trochę będzie problemów z wjechaniem na parapet, ale dla zdolnego wszystko jest możliwe.
    No i ta jazda hulajnogą do Szczecina przez Berlin a potem do Gartz i Salvey Muehle z postojem na moim parapecie!…

  143. Zofia napisał(a):

    Moja sąsiadka, pani Sabinka licząca wiosen dobrze ponad 70, na popisy szefa polskiej dyplomacji w roli kandydata na kandydata,
    lekko zaciągając z wileńska, stwierdziła – „wysokie to to jak brzoza, a głupie jak koza”.
    Ja natomiast swojej opinii – nie wyrażę, bo już napisałam jakiś czas temu co myślę o Radosławie Sikorskim w roli prezydenta RP i przewidziałam co będzie wyprawiał nim go jeszcze ktokolwiek mianuje kandydatem do tej roli.
    O tym jakim jest ministrem spraw zagranicznych też się wypowiadałam, teraz wolę już dyskretnie pomilczeć.
    Minister Drzewicki przy Sikorskim, to mały pikuś (tj. Pan Pikuś).

  144. Zofia napisał(a):

    Drzewiecki Mirosław – znowu ta „zjedzona” literka!!!!

  145. Indoor napisał(a):

    W końcu się domysliłem, ale najpierw długo się zastanawiałem co to za miasto ten Szczen, chyba niemałe jeśli Dworzec się nazywa Główny a ja nic o nim nie słyszałem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że istnieją na świecie takie miasta o których nie słyszałem. Dziś poza Szczenem zaskoczyła mnie nazwa stanu Bio Bio w Chile. Szkopda , że w takich okolicznościach człowiek się dowiaduje. Ale to akurat często się zdarza, w moim przypadku gdy słyszę takie nekrologi w radiu , że „Umarł Taki i Taki” i ja zawsze się robię smutny, bo proszę. Umarł. A ja nawet nie wiedziałem że żył. Szczecin Główny znam dobrze.

  146. Indoor napisał(a):

    A u nas się mówi, że „Chłop jak dąb, jaja jak orzechy”. Oczywiscie tak mówią tylko słabo zorientowane w botanice sąsiadki.

  147. Orteq napisał(a):

    Coś ci się pomyliło Indoorze. Na dębie to rosną gruszki. Orzechy zawsze na wierzbie.

  148. Orteq napisał(a):

    Inna rzecz że moja sąsiadka też raczej słabo zorientowana jest i w botanice i w idiomach obcojęzycznych. A to od niej pochodzą takie powiedzenia jak ‘kto rano wstaje leje jak z cebra’ albo ‘gruszki na dębie’. Zna się za to trochę lepiej na anatomii. Stąd te gruszki zamiast żołędzi. Czyli orzechów w innych językach.

  149. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    Zapomniałem dodać. Nie udało mi się do końca nauczyć mojej sąsiadki różnicy pomiędzy żołędź i żołądź. Uparła się, że będzie mówiła tylko nuts i to w liczbie mnogiej. Bo jest liczba mnoga a nie pojedyncza, mówi. No i ucz tu babę czegoś dla człowieka pożytecznego.

  150. Mawar napisał(a):

    Dziś w Superwizjerze (TVN o 23.00) film dokumentalny o tym jak PRL wspierał terroryzm. Niezły aneks do dyskusji o Kapuścińskim. Nawiasem mówiąc opinia Pana Ministra o genialności Kapuścińskiego coraz bardziej zaczyna być problematyczna (o ile nie humorystyczna) w świetle tego co piszą i mówią ci, którzy są już po lekturze książki Domosławskiego. Po tej dekonstrukcji Kapuścińskiego czeka los Klementyny z Tańskich Hoffmanowej dla młodej lewicującej dziatwy. Kłótnie z powodu książki „Kapuściński non-fiction”, której wydanie jedynie część elyty (co prawda ta światlejsza) uważa za zbrodnie i renegactwo w duchu ipeenowskiego kaczyzmu , w gruncie rzeczy są optymistyczne. Mogą one bowiem oznaczać, że w III RP historycy i dziennikarze jeszcze przez czas jakiś będą mogli na próbę wydawać książki niehagiograficzne. Dobre i to – na razie, później się zobaczy. :)
    http://wyborcza.pl/1,7547.....Illga.html

  151. Indoor napisał(a):

    1. Wspierał dawno
    2. Wiemy dawno
    Nie mają innych rewelacji?

  152. Stan napisał(a):

    Szanowni Blogowicze ,

    przepraszam wszystkich (i samego okaleczonego) za to, że nazwałem Pawła wytranym publicystą.
    Moją szmacianą wiedzę zdezawuował sam pokrzywdzony, który ze wstrętem odrzucił moją próbę przypięcia mu skrzydeł.
    Jedyną okolicznością łagodzącą dla mnie może być to, że chciałem
    dobrze (dla niego).

    .

    Kajam się równierz za odmienne myślenie niż kolega Paweł i sam Gospodarz (ten ostatni sam o tym nie wiedząc stał się postacią historyczną, ale odpalił laury bufonowi którego politycy Samoobrny przeklinać będą po wsze czasy).
    Różnica zdań między nami dotyczy oceny pewnego jąkającego się geniusza z którego Obaj Szanowni starają się (w języku blogowym) zrobić zużytą wydmuszkę.
    Jest on (wg. nich) prawie świętym katolickim, czyli bez ikry i skazy. Geniusz ten, mimo że naubliżał najsprawniejszemu na świecie ministrowi spraw wenętrznych, jest jak święta panienka bez tzn. jaj, które to urządzenie powinno być dumą każdego polityka, który obalił szatana.
    Tak więc człowiek ten nigdy, w przeciwieństwie do Kapuścińskiego, nie śćiskał kobiet i nie dawał im rozkoszy w brudnych korytarzach konspiracyjnych kryjówek. W związku z tym żona i dzieci unikną seksualnego magla, który nie zostanie oszczędzony jego zdolniejszemu literacko, lecz lewicowemu rywalowi po piórze.
    Genialny jąkała ma dobre serce i swojemy podwładnemu polecił całą operację przeprowadzić z miłością i w częściowym znieczuleniu.
    Kto ma mieć, w tej sytuacji, świecką wdowę w opiece?

    Mimo wszystko życzę dobrej nocy.

  153. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    nie tylko wspierał dawno i dawno o tym wiemy, ale wspierał niedawno i też o tym wiemy.

  154. jasnaanielka napisał(a):

    Jeszcze nie znalazła się taka pani, co by sobie po latach przypomniała, że została przez tego potwora Michnika potraktowana instrumentalnie, albo też zgwałcona. Ja długo taka Monika L. się nie zdecyduje wyciągnąć z szafy fragmentu garderoby ze śladami zbrodni sprzed wielu lat i okazać jej w sądzie, tak długo Stan do kompletu z Mawarem mogą sobie pluć przez zęby.
    Co najwyżej ktoś może wzruszyć ramionami.
    A swoją drogą takiego Stana nie znałam.

  155. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Co do Kapuścińskiego zaś, to obiektywną miarą jego kalibru jest liczba sprzedanych jego książek, liczba przekładów na języki obce, liczba pochlebnych recenzji w poważnych czasopismach różnych krajów”.
    .
    Nie robi to na mnie specjalnego wrażenia, widocznie wydawcy uznali, że jest to literatura łatwa lub modna. Che Guevara jest modny (wśród młodych i naiwnych) od lat kilkudziesięciu, więc literatura w duchu mitu „wyzwoleńczego” z okowów imperializmu musi się jakoś środowiskowo sprzedawać. Tak było dotąd, czy tak będzie nadal? Wątpliwe. Kapuścińskiego uważano za reportera, teraz okazuje się, że on był na granicy bajkopisarstwa. Radzę zwrócić uwagę na „Podróże z Herdotem” (2004) Kapuścińskiego. Herodota uważa się za pierwszego historyka. I słusznie, Herodot podjął próbę racjonalnego podejścia do przeszłości. Ale wiadomo, że on był właściwie na rozdrożu, przed nim nie rozróżniano faktów od mitów więc i Herodot nie mógł być aż zasadniczo inny. Kapuściński znał swój życiorys lepiej niż ktokolwiek stad jego przygoda z Herodotem w okresie rozrachunku z życiem.
    .
    „Miarą małości zaś niektórych jego krytyków, tych “siejących czarnosecinną nienawiścią”, jest fakt, że to wszystko nic dla nich nie znaczy. Bo ważniejsze dla nich, że “współpracował”.
    .
    Jeszcze tylko pytanie, z kim współpracował i w jakiej sprawie? Po której stronie był na tej wojnie? Kiedyś sądziłem, że Kapuściński jako reporter jest głębszy niż inni dziennikarze. Teraz nieco weryfikuję tę opinię, choć do pewnego stopnia tak pewnie było. W czasie gdy w Iranie padały rządy szacha pojechało tam dwóch dziennikarzy z Polski, W. Giełżyński i R. Kapuściński. Giełżyński stwierdził po paru dniach, że wie na temat wydarzeń w Teheranie wszystko. Kapuściński sądzi, że na razie nie wie nic, zatem musi kilka miesięcy posiedzieć. Obaj byli TW, ale dziś widać, że pewnie inne mieli zadania. Giełżyński zresztą twierdzi, ze już wówczas nie współpracował.

  156. Stan napisał(a):

    Ależ jasnaanielko,

    ja kocham mojego Mistrza Jąkałę i z uznaniem mówię o jego podbojach. Był znany i odnosił sukcesy na tym polu czego mu po męsku zazdroszczę. W swojej arogancji myślę, że też byłem niezłym kozlem. Jednak dla dutków, albo innych ciemnych interesów
    nie kompromitował bym w tym zaściankowym katolickim kraju kobiet z ktorymi byłem blisko, po to żeby ukręcić jakiś brudny interes polityczny, a przy okazji upokorzyć ich obecnych partnerów i, nie daj Boże, dzieci.

    Pozdrawia i podziwiam Twoją wzmożoną aktywność.

  157. Stan napisał(a):

    Jasnaanielka (na dobranoc),

    wkurza mnie tekst Domosławskiego w GW. Wpuszczał w maliny tą kobietę.
    Inne sprawy mnie nie interesują, bo nie jestem zwolennikiem ograniczania wolności wypowiedzi.

  158. Orteq napisał(a):

    Stan,

    „(ten ostatni {Gospodarz} sam o tym nie wiedząc stał się postacią historyczną, ale odpalił laury bufonowi którego politycy Samoobrny przeklinać będą po wsze czasy)”
    :
    Albo Pytia pojechałeś albo ja się zatracilem. A moze rzeczywiscie zostales pobity bo ON ‘odnosił sukcesy na tym polu czego mu po męsku zazdroszczę.’ Ale tak w ogóle toś nasypał piasku. Głównie przeciwko jąkale. Czy on ci może aż żonę wyjął i stąd ta piekąca zazdrosc?
    :
    A ja ci przecież napisałem, że ipeenowcy dopadną jeszcze i jego, nie bój żaby. To nic, że teraz stał za odbrązowieniem Kapusty. Wcześniej stał za uwaleniem Lewicy, poprzez pogrążenie Bogu ducha winnego Rywina. I za kilka innymi brzemiennymi wydarzeniami w najnowszej historii Polski.
    :
    „Naukowcy” z IPN-u dopadną jąkałę choćby właśnie za to, że ‘jest on (wg. nich) prawie świętym katolickim, czyli bez ikry i skazy’, jak sam napisales. Ja mam tylko pytanie takie: czy nieskazitelność Pana Ministra coś pomoże gdy i na niego skierowany zostanie wiadomy namiar? Bo przecież odstrzał najgorliwszego ucznia po zlikwidowaniu Mistrza jest zawsze nieubłaganą konsekwencją.
    :
    Pawła natomiast ja bym odpuscił. Jego na liście do odstrzału nie będzie. On nie z tej bajki.

  159. Andrzej napisał(a):

    Ja tam przyjąłem na wiarę porażające „wyczyny życiowe” „Mistrza Jąkały” i rzeczywiście zaraz się zaczęło. Wprawdzie nie trzęsienie ziemi, ale huragan an pewno, drzewa przygięte do ziemi, śnieg padający poziomo, a w pobliskiej Ustce aż kuter się z cum urwał. :D

  160. Mawar napisał(a):

    jasnaanielka
    „Jeszcze nie znalazła się taka pani, co by sobie po latach przypomniała, że została przez tego potwora Michnika potraktowana instrumentalnie, albo też zgwałcona”.
    .
    Co też ci w ogóle do głowy przyszło? Mogła się ukazać biografia Wałęsy, mogła Kapuścińskiego, ale biografia AM nie mogłaby sie ukazać z przyczyn oczywistych. Kto by ją napisał? NIE MA TAKICH ODWAŻNYCH. Według specjalistów zarządzających obecnym kryzysem politycznym w PO w tym tygodniu powinnaś zainteresować się kaczozbrodniami:
    http://wiadomosci.gazeta......kiemu.html

  161. dark side napisał(a):

    Jasna Anielko,
    Znam Cię nie od dziś i wiem, że na ogół jesteś otwartą osobą pozbawioną ksenofobii. Czasem Cię jednak łapie islamofobia, albo jej łagodniejsza wersja- arabofobia :) Twoje oceny radykalizują się znacznie, gdy mowa o Żydach i Arabach.
    Co do Twojej szwedzkiej przyjaciółki to szczerze jej współczuję i rozumiem traumę, jaką zostawia taki niespodziewany akt wandalizmu.
    Dom na wsi moich rodziców, który zimą stoi pusty, był 2 razy okradany pod naszą nieobecność. Raz ktoś włamał siętylko do garażu. Za to drugim razem złodziej ,oprócz wyniesienia sprzętów z domu (w tym pił spalinowych i elektrycznych nożyc do żywopłotów) przez rozbite drzwi tarasu, poobcinał korony wszystkim wysokopiennym agrestom. Zostały same pieńki. Może chciał wypróbować piłę, nie wiadomo. Dom jest na odludziu więc nikt by nie usłyszał. Wpadł przy próbie sprzedaży telewizora, który był zabezpieczony hasłem. Właścicielowi komisu wydało się podejrzane, że nie umie go uruchomić i do tego nie ma żadnych dokumentów, więc zawiadomił policję. Okazało się, że to człowiek z sąsiedniej wsi, którego tato sezonowo zatrudniał do drobnych prac i jego kumple. Po tym zdarzeniu przez kilka miesięcy nie chciałam tam w ogóle przyjeżdżać, a moja mama miała prawdziwą traumę. Bała się zostać sama.Całe wakacje więc spałam ze strzelbą myśliwską taty przy łóżku i budziłam się na każdy szelest. Gdyby ktoś nieszczęśliwie wszedł mi do domu, to najpierw bym strzelała, a potem pytała kto. W takiej byłam panice. To było grubo ponad 10 lat temu, ale dobrze to pamiętam.
    Byłoby fantastycznie, gdyby wszystkie akty wandalizmu, napady i kradzieże można było zwalić na ludzi o śniadym kolorze skóry. Nasze rodzime, drobne cwaniaczki w niczym nie ustępują przyjezdnym. A nasi blokersi różnią się od ich blokersów tylko kolorem skóry. Polska statystyka napadów i rozbojów w dużych miastach jest wyższa niż brytyjska. Znacznie bezpieczniej się czuję w pełnym murzynów i arabów Londynie, gdzie policja jest sprawna i przyjezdza w ciągu paru minut(widziałam akcję łapania złodzieja, który wyrwał kobiecie komórkę, ulice są monitorowane, więc w dwie minuty obstawili kwartał czterema samochodami i wyłuskali delikwenta) , niż w Warszawie, gdzie moja siostra 2 miesiące temu złapała włamywacza na gorącym uczynku, ale zwiał, bo czekała 20 minut na policję. Była w 6 miesiącu ciąży.

  162. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark, jak ta policja byla w 6 miesiacu ciazy to i tak szybko przyszla! :D

  163. Indoor napisał(a):

    To wszystko nic. Ja słyszałem o takiej bohaterce, co złapała gwałciciela na gorącym uczynku, gdy ten chciał zwiać bez uiszczenia stosownej opłaty.

  164. Orteq napisał(a):

    Dark,
    Z tym śniadym kolorem skóry u jasnejanielki dość pociesznie wypadło, jak mi sie widzi. Bo zapomniało się dziewczynie – a niech jej będzie dziewczyna, taki gest mam dzisiaj – że wśród semitów nie tylko Arabowie tym się charakteryzują. Chyba że komuś się przydarzyło być blondynem czy blondynką. Wtedy antysemityzm wobec takich szczęśliwców wyprowadzany był i jest z innych przesłanek. Podstawową jednakże przesłanką, stosowaną do odróżnienia semitów od innych ras, jest śniady kolor skóry.
    :
    Ot i masz babo macę. A u dark jest w tej chwili 25 minut po czwartej rano. Pora gwałtow już mineła jak się wydaje.

  165. jasnaanielka napisał(a):

    dark – znamy się nie od dziś i mogłabyś się odnieść do meritum, nie zaś rozwodzić się nad moimi fobiami. Mnie też się zdarzyło przeżyć dwa włamania do mieszkania i wiem, jaka to trauma. Ale przecież ja nie o tym pisałam! Od początku przeczuwałam, że to się tak skończy, ale spróbowałam jednak temat ruszyć. Skutek – jak ten koń co go każdy widzi i skończyło się na ocenie moich fobii, że o inteligencji nie wspomnę. Niech więc pozostanie, jak jest. Każdy wie swoje, a czas też swoje zrobi i problem rozwiąże za lat kilka… naście.
    Zauważ tylko, że ja pisałam o problemie a ty i parę innych osób z wielkim zapałem o mnie.

  166. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    Trudno dyskutowac z osoba, ktora na podstawie jednego wypowiedzianego przez kogos zdania ( w jakim jezyku?) wyrabia sobie opinie nie do pokonania.
    Ty bylas tam z wizyta, przez czas krotki, przyjaciolka byla rozgoryczona strata ogrodka – wsio normalno. Dark tlucze sie po swiecie, ja mieszkam w autentycznym spoleczenstwie mieszanym i widze co sie dzieje. Napisalam ci otwarcie – sa konflikty, sa niesnaski, ale wszyscy uczymy sie akceptowac nasza innosc, bedac jednoscia.
    A ty tylko kraaaaa… kraaaa…
    Moze i masz racje z tym krakaniem, nie z powodu owych sniadych, ale z powodu polskich fobii. Czas pokaze, szkoda, ze nie zobaczymy :)

  167. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo_J – w polemicznym zapale przeoczyłaś fakt, że zanim ten ogródek został zdewastowany, z dzielnicy wyprowadzili się prawie wszyscy dawni mieszkańcy. Moja znajoma była jedną z ostatnich.
    Wyobraź sobie, że do twoich sąsiadów w pięknej kamienicy zaczyna w odwiedziny wpadać rodzina i oto masz do minięcia 30 par butów na klatce schodowej i wielogodzinne hałasy za ścianą.
    Kto tu jest nietolerancyjny?

  168. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    nie przeoczylam. Taka fluktuacja to naturalna kolej rzeczy – ludzie bogacieja, z mieszkan wyprowadzaja sie do domkow, a na ich miejsce wprowadzaja sie inni, ktorzy za jakis czas tez sie wyprowadza. Potem miasto sie rozrosnie , zacznie sie klopot z dojazdem do pracy i te pogardzane kamienice znowu nabiora wartosci. To my Polacy przywiazujemy sie do miejsca i wrastamy w glebe, inni tak tego nie widza.
    Zgodze sie, ze muzulmanie potrafia byc upierdliwi szczegolnie w Ramadan, bo wtedy prowadza nocne zycie, ale rownie upierdliwy jest mlodzieniec uwielbiajacy glosna muzyke, rozrywkowy sasiad z cotygodniowymi party, zapachy kuchni hinduskiej, czy napici Polacy ryczacy „goralu…”, albo trabiacy na pozegnanie Jugole – kazdy ma cos, co denerwuje innych. I nie zawsze sobie zdajemy z tego sprawe. Dlatego tez napisalam, ze powinno sie o tym, co kogo denerwuje glosno choc grzecznie mowic, zeby sobie sprawy wyjasnic i ulatwic.

  169. Orteq napisał(a):

    Ja tam żadnego zapału do omawiania jednej osoby nie zauważyłem. Ani tego pisania niby at personam. Wczesniej padło nawet zdanie „Oczywiście, nie mówimy tu o nikim, ani o niczym konkretnym.”
    :
    Ale jak tak dobrze pomyśleć to może i jest w tym cos. Bo mnie też już się zdarza, w moim kwiecie wieku senior citizen, odnosić większość ogólnych uwag krytycznych – do siebie! Żona mi wytłumaczyła, w obcych językach na dodatek, że to wynika z egocentryzmu środkowo-europejskiego. Bo akurat oglądała Radowana Karadica w międzynarodowym sądzie w Hadze. Ze to niby ze mnie taki malutki Radowan minus włosy. Tłumaczenie że muzułmanów, szczególnie tych bośniackich, to może jasnaanielka nie toleruje ale nie ja, nic nie pomogło. Chyba zostanę Radowanem bez czupryny. Choć nigdy nic wspólnego nie miałem z czystkami etnicznymi.
    :
    Przypomianam jeszcze, na wypadek ewentualnego krakania co poniektórych, że ja w ogóle nie at persona piszę. Ja tylko o problemie śniadych traktuję. Jak obchodzic te 30 par butów na klatce schodowej i jak znosic wielogodzinne hałasy za ścianą to juz nie moja broszka.

  170. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Nie robi to na mnie specjalnego wrażenia, widocznie wydawcy uznali, że jest to literatura łatwa lub modna.”
    .
    Z czego wniosek, że twoim zdaniem książka wznawiana przez wiele lat w masowych nakładach i w wielu językach, to z definicji literatura łatwa i modna. Aż się boję przytoczyć przykłady takich książek.
    Chętnie bym przeczytał, po czym ty poznajesz dzieła wybitne. Po poglądach politycznych i osobistym prowadzeniu się autorów? Na to by wskazywało kolejne twoje zdanie:
    .
    „Jeszcze tylko pytanie, z kim współpracował i w jakiej sprawie? Po której stronie był na tej wojnie?”

  171. Paweł Luboński napisał(a):

    Stan, nie sądziłem, że tak źle znosisz obecność poglądów innych niż twoje.

  172. Zofia napisał(a):

    SDytan
    nie pieprz o miłości pisząc:
    (…) „ja kocham mojego Mistrza Jąkałę i z uznaniem mówię o jego podbojach”.,
    bo gdybyś kochał, nie przyszłoby by Ci do głowy publicznie zwracać uwagę na ludzką ułomność, jaką jest jąkanie. I na dodatek używając jej jako synonimu czyjegoś nazwiska!
    Człowiek kulturalny tak się nie zachowuje.
    Chamstwa i braku taktu, to ja się po Tobie nie spodziewałam.
    Jest niemile zaskoczona i czuję odrazę to tego co zrobiłeś.

  173. Torlin napisał(a):

    Nihil novi w blogu.
    Ja dziesiątki razy mówię, że groźne są getta ludzi pochodzenia arabskiego i murzyńskiego (bo Latynosów to w Europie właściwie nie ma), a Dark z naszą Australijką udowadniają, że w Polsce też napadają. Ale ten facet kradnący telewizor nie ział nienawiścią do naszej kultury, nie nienawidził Cię. Ja już kiedyś pisałem, że w naszej paczce przyjaciół na studiach był Etiopczyk, którego bardzo lubiliśmy, wynajmuję mieszkanie w Warszawie i przez pewien czas mieszkał w nim Murzyn. Nie róbcie ze mnie rasisty.
    Anglia pod tym względem całkowicie się różni od kontynentu, sytuacja Francji i Włoch diametralnie się różni.
    Żeby zrozumieć drugą stronę przeczytaj „Białe zęby” Smith, pochodzenia jamajsko – angielskiego. Świetnie napisana, zdobyła tytuł najlepszej powieści na wyspie chyba w 1999 roku. Ale po przeczytaniu jej konstatacja jest smutna, właściwie nie istnieje możliwość adaptacji w odrębnej kulturze, albo gwałci się swoją, albo zostaje się terrorystą.
    Mawarze!
    Ja wiem, że masz obłęd na punkcie TW, ale ten fragment o Teheranie mnie rozbawił. To oni pojechali do Iranu donosić na siebie? Jakie mieli zadania w Teheranie Twoim zdaniem? Jak myślisz? Tak delikatnie się spytam, czy to nie jest przypadkiem objaw paranoi schizoidalnej? :D
    Ale tak na serio największą pretensję mam do Ciebie, że oceniasz twórczość czyjąś w zależności, czy był agentem czy nie. Szymborska jest do dupy poetką, Rymkiewicz zaś znakomitym poetą (a jest po prostu Niemcem Schulzem). Giełżyński nic ciekawego nie napisał, w przeciwieństwie do Łysiaka, który jest wprost znakomity (ja jestem obiektywny, pierwsze książki Łysiaka: „Wyspy zaczarowane” i „Francuska ścieżka” były wyborne) itd. Powinieneś zostać krytykiem literackim i koneserem sztuki, umysł już masz ukształtowany i ukierunkowany prawidłowo, nic, tylko podjąć działalność. :D

  174. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Wracajac do textu p.Kuczynskiego:

    najciekawsza wydaje mi sie koniecznosc precyzyjnej oceny: ksiazka p.Domoslawskiego to chujowka czy arcydzielo.
    On sam bydlakiem czy swietym co swe zbozne dzielo w Wordzie wystukal.

    I z tego zadanie by „autorytety” jednym glosem sie wypowiedzialy.

    Nie ma tak.
    Jesli piszemy o konkretnym zyciu to ono nigdy bezdyskusyjne, jesli o jego owocach(uwaga na pestki!) to tak samo.

    I to wlasnie; dyskusja nad ksiazka nieznana pokazuje jak daleko juz od PRL odeszlismy. W swbodzie oceny.

    I na koniec powtorze pytanie ktore juz zadalem; jak panstwo sadzicie ile egzemplarzy tej ksiazki uda sie sprzedac? Bedzie to sukces czy moze raczej kolejna, klapa czasow kryzysu ?

    Czy wydawnictwo majace prawa do ksiazek samego p.Kapuscinskiego wznowi je na fali zainteresowania autorem?
    Zainteresowania jakie wzbudzil p.Domoslawski…
    Wdowa po p.Kapuscinskim sie na to zgodzi?

    m@B

    PS. nastepna ksiazka jakabym chcial przeczytac, by zrozumiec kwalek historii Polski, bylaby biografia Kisiela.
    Tu tez wiekszy problem kto by to napisal, nizli jak trzebaby promowac.

    @B

  175. Indoor napisał(a):

    Orteq! W zakresie sąsiadki gorąco polecam piosenkę http://www.youtube.com/wa.....UMpoGJjERI

  176. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    może Pan bez tych „chujowek”, nie ma Pan nic na podorędziu, co nie trąca okolicami tyłka.
    Sadzi Pan, że jak rzuci jakieś wulgaryzmy, to będzie bardziej męski a przez to wiarygodny?
    Przecież to prostactwo.

  177. Zofia napisał(a):

    Zauważyłam, ze w życiu publicznym – w mediach, publicznej dyskusji, nawet u poliyków czy luminarzy kultury, pojawiają się bez uzasadnionej potrzeby- wulgaryzmy.
    W Gazecie Wyborczej dysputa nad wypiętą czyjaś dupą, i to na pierwszej kolumnie.
    Nie jestem purystką, ale mnie ta maniera razi.
    Tak jak wizyta w teatrze czy w operze, na spotkaniu z prezydentem czy premierem – w swetrze i adidasach.
    Swoim wyglądem czy używanym językiem wyrażamy siebie, swój szacunek do innych ludzi, piastowanych przez nich urzędów czy też prezentowanych dzieł artystów, do aktorów, muzyków i ich trudnej pracy dla nas, odbiorców.
    Chamstwo, brak taktu i wrażliwosći oraz tolerancji wobec drugiego człowieka rozpanoszyło się w naszym kraju w sposób zastraszający.
    Ostrą ripostę zastępuje chamska czy wręcz wulgarna odpowiedź, inteligencję – buta. Ironię – pomówienie, żart – cios poniżej pasa.
    Wielu nie rozróżnia po prostu niuansów, jakie między nimi zachodzą.
    Chamstwo mamy w wypowiedziach szefa polskiej dyplomacji i prezesa największej partii opozycyjnej, chamstwo przejawił dzisiaj Stan wobec red. Michnika, chamskim językiem posługuję się p. Marcin.
    Jest owe chamstwo zwerbalizowana agresją, jaką kierujemy wobec bliźniego, bo nie umiemy z reguły rozwiązywać własnych problemów. I kumulację negatywnych odczuć wyładowujemy na zewnątrz. Jest tez manifestacją społecznego nieprzystosowania, jawiącym się brakiem taktu czy tolerancji.
    Mało sobie kto zdaje sprawę, że manifestując swoje chamstwo, odkrywamy siebie – swoją nieporadność, swoje prostactwo, swoje nieprzystosowanie do rzeczywistości.
    Człowiek, żyjący w zgodzie sam ze sobą, nie ma potrzeby objawiania takiej agresji, jaka jest chamstwo.
    Nie oczekują, że przekonałam zbyt wielu, ale mam nadzieję, ze przynajmniej się nieco nad sobą zastanowili.

  178. Ewa-Joanna napisał(a):

    Torlin,
    ja cie chyba kopne!
    Gdzie ja pisze, ze w Polsce napadaja????? Caly czas usilnie sie staram przekazac jak ta mieszanina ludnosciowa wyglada w Australii i jak sobie radzimy z problemami.

  179. maciek.g napisał(a):

    Giertych zapowiada proces karny przeciw Kaczyńskiemu, to już otwarta wojna. Na dodatek wolno tocząca się komisja śledcza do sprawy Blidy współgra z działaniami Giertycha pokazując coraz wyraźniej bezprawne działania przywódców partii PiS i jej głównych aktorów. Chciało by się powiedzieć jak w tej piosence z kabaretu starszych Panów. Dynda , dynda stryczka cień , wiec puki czas się zmień. Ale nie wiem czy już nie jest za późno, bo teraz zastosowane metody wydają owoce długofalowe

  180. Kasia napisał(a):

    Oczywiście bujda na resorach.
    http://www.rp.pl/artykul/.....ntow_.html

  181. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofio,

    1.Slowo „chujowka’ pozycjonuje tak jak „kurwanckie skrzypeczki”, „ocipiec”, „pizdeczka” bardziej czule nizli wulgarnie. Ale jesli pania to uwiera to oki- jestem chamem.

    2.Kojarzenie z chujowki z dupa to czysty(?) anal. Musze powiedziec ze wyobrazni mi tu nie dostalo.

    3.Jeszcze raz przepraszam.

    m@B

  182. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofia:

    „Zauważyłam, ze w życiu publicznym – w mediach, publicznej dyskusji, nawet u poliyków czy luminarzy kultury, pojawiają się bez uzasadnionej potrzeby- wulgaryzmy.
    W Gazecie Wyborczej dysputa nad wypiętą czyjaś dupą, i to na pierwszej kolumnie.”

    Prosze napisac text jaki na pierwszej kolumnie GW bez uzycia slowa dupa.
    Twierdzi pani ze celem p.Szczepkowskiej bylo pokazanie czegos innego nizli wlasnie dupy?
    Cytopyge?

    Nie uciekniemy ud jezyka seksu w jezyku potocznym.
    Nie uda sie tego zeby nawet na cala ulice radiomaryja pani co dzisn puszczala.
    Nie da sie tego zaklamac: to czastka nas.

    A tak z ciekawosci: jak wyglada jezyk zmyslowy, seksualny w pani rodzinie pani Zosiu? Wogole sie tych tematow nie porusza? Nie wierze,nonsorry.

    m@B

  183. Torlin napisał(a):

    Na trzy miliony obywateli 3 tysiące agentów. No! No! Jak będzie trzydzieści tysięcy, to mi powiedz.

  184. Torlin napisał(a):

    Te wyrazy użyte przez Ciebie Marcinie są zwykłymi wulgaryzmami, i nie mają nic wspólnego z „językiem zmysłowym”. Są najzwyklejszym zaśmiecaniem polszczyzny tekstami z pod budki z piwem. I nie pisz mi, że są to wyrazy normalne. Oczywiście, jak ktoś ma inne zdanie, jest w tym blogu od razu z Radia Maryja. A może ma w tym wszystkich udział i wychowanie? Co? Że pewnych słów i sformułowań nie wypowiada się publicznie?
    Każdy robi to oczywiście na własną modłę i na własny rozrachunek.

  185. Paweł Luboński napisał(a):

    Kasia: „Oczywiście bujda na resorach.”
    .
    Ło Jezu! Trzy tysiące rosyjskich agentów! Po jednym na każdy tysiąc Litwinów, łącznie ze starcami i niemowlętami. Tam chyba trudno ulicą przejść, żeby się nie potknąć o agenta.
    Cóż, jak pisał poeta, paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy.

  186. Paweł Luboński napisał(a):

    O cholera, Torlin był szybszy…

  187. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Jacek:

    Oki, teraz pytanie do samego siebie; skoro jezyka nie zmienie (boo on czescia mnie) to chyba czas odejsc skoro to tak negatywnie odbierane?

    A dla pana, panie jacku to samo pytanie; jakiego innego slowa uzylby pan w miejsce „dupy”, ktora na pierwszej kolumnie GW?

    I drugie: jakich slow uzywa PAN mowiac o kwestiach plciowych.Nie intymnie, publicznie mowiac…

    I zeby nie bylo ze kontestuje to co pan napisal: swietnie pamietam swoja niechec do pisania p.Urbana z poczatkow „NIE”. To z racji oblesnosci jezyka.

    m@B

  188. Indoor napisał(a):

    Według mnie Szczepkowska okazała pośladki. Okazały się okazałe.

  189. Paweł Luboński napisał(a):

    Kto to jest pan Jacek?

  190. Torlin napisał(a):

    Nikt Cię nie wygania, piszesz pod swoim nickiem i na własną odpowiedzialność. A ja mam prawo mieć inne zdanie.
    Dla mnie „chujówka”, „kurwanckie”, „ocipiec”, „pizdeczka”, tak jak i „zajebiździe”, „ja pierdolę” – są dla mnie zwykłymi wulgaryzmami. Wyrazu „dupa” nie należy do tego mieszać. I sprawa wygląda w ogóle inaczej, co innego słowa, kiedy się pisze na tematy seksualne (też można użyć innych), a co innego używanie tych słów w dowolnie innym temacie. Wtedy jest to jedynie fascynacja wulgarnością, aby inni czuli się zażenowani.

  191. Torlin napisał(a):

    Pan Jacek to jestem ja.

  192. Indoor napisał(a):

    Jacek to jest Torlin. Torlin zresztą ma w sobie coś z Jacka. Chyba imię to pochodzi od imienia stanowiącego część adresu z jego blogu albo jakoś tak.

  193. Zofia napisał(a):

    Od dawna nie słucham koncertów (poza noworocznych z Wiednia) w telewizji.
    Ale wczoraj zdecydowałam się uczestniczyć w 200-tych urodzinach Chopina i w całości obejrzałam i wysłuchałam transmisję koncertu z Teatru Wielkiego w Warszawie.
    Z przyjemnością zauważyłam, że Waldemar Dąbrowski (dzisiaj szef opery) niewiele się zmienił, a to, co przygotował w swoim teatrze było nad podziw udane.
    Zaprezentowano oba koncerty Chopina w interpretacji laureatów Konkursów Chopinowskich.
    I koncert w-moll, napisanym w 1830 r. grał – Dang Thai Song (laureat z 1980 r.), natomiast II koncert f-moll, powstały rok wcześniej – Garrick Ohlsson (laureat z 1970 r.).
    Koncerty te z natury rzeczy bardzo podobne do siebie, pisane właściwie na użytek własny przez zaledwie 19/20-letniego kompozytora, wielokrotnie potem przeinstrumentalizowane (przez m.in. Klindwortha, Tausiga, Granadosa i naszego Grzegorza Fitelberga), Chopin, bowiem, instrumentalizacji się nie uczył – okazały się wspaniałym pokazem olbrzymiej przestrzeni, jaka istnieje w interpretacji Chopina.
    Te dwa, par excellence popisowe koncerty pokazano w dwóch cudownie odmiennych konwencjach.
    Pierwszy, grany na XIX wiecznym instrumencie przecudnie przez uzdolnionego Wietnamczyka z towarzyszeniem orkiestry grającej na starych instrumentach epoki równej Chopinowi (niestety, z przykrością przyznaję, że nie zanotowałam, niestety, jej nazwy ani nazwiska dyrygenta) praktycznie oddawał w sposób zbliżony do autentyku – interpretację samego Chopina.
    Telewizja umożliwia obserwowanie pracy pianisty w zbliżeniu, śledzenie dłoni pianisty na klawiaturze, moment uderzenia palców w klawisze, wręcz fizycznego odczucia natężenia tego uderzenia.
    Dang Thai Song zadał sobie ogromny trud zrozumienia obcego mu kulturowo kompozytora i wczuł się doskonale w Chopina, jako pianistę.
    Grał I koncert w manierze, w jakiej ten koncert napisano – przedromantycznej, czasem cyzelując dźwięk tak, jakby grał nie tyle polskiego kompozytora romantycznego, ale samego Mozarta.
    Ja natomiast mogłam pławić się w tych wszystkich precyzyjnie i z olbrzymią maestrią i wielkim wyczuciem wygrywanych dźwiękach, słuchając takiego Chopina, jakiego, na co dzień mało się słyszy. Szalenie wyrafinowanego w formie, z frazami, które przy innej, bardziej rozbuchanej instrumentacji gdzieś giną.
    Było to dla mnie wielkie przeżycie.
    Amerykanin Garrick Ohlsson, wielki zwalisty pianista o dłoniach jak bochny chleba, II koncert wykonywał w towarzystwie Orkiestry Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Antoniego Wita.
    Tym razem Chopin został pokazany z romantycznym rozmachem, przy akompaniamencie orkiestry w pełnym składzie i potężnym brzmieniu.
    Takim, jakim najczęściej w Polsce się interpretuje. To wykonanie zrobiło na mnie już mniejsze wrażenie, ale to nie znaczy, ze mnie się nie podobało.
    Tyle, że ja znam tak granego Chopina, jak i też to, co potrafi z klawiatury wyczarować Ohlsson.
    Obserwując Ohlssona i jego grę, przypomniał mi się dawno już zmarły wielki rosyjski pianista Światosław Richter. Miałam kilka okazji być na jego recitalach i koncertach, nawet raz przejazdem z Berlina do Warszawy dal recital w Szczecinie, gdzie grał Schuberta i Schumanna.
    Otóż Richter miał krótkie, przypominające parówki palce. Zawsze wywoływał u mnie niesamowite osłupienie, gdy zasiadał do fortepianu i zaczynał grać np. Scarlattiego czy Mozarta. Jak można takimi dłońmi leciutko pomykać po klawiaturze – zadawałam w duchu pytanie, – jak można tak cudownie, niczym koronki brabanckie „tkać” muzycznie Mozarta.
    Patrzyłam się jak urzeczona na te jego „parówki” szalejące po klawiszach i słuchałam z niedowierzaniem, to, co nimi potrafił z fortepianu wydobyć.
    Dzisiaj spenetrowałam zasoby płytowe, by zobaczyć co mam w archiwaliach tych pianistów.
    Dang Thai Songa mam nagrania z Koncertu Chopinowskiego w 1980 r. – barkarolę Fis-dur, trzy etiudy, trzy nokturny, cztery preludia i to, co uwielbiam Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur, którym wywalczył I miejsce na konkursie.
    Ohlsson też jest w nagraniach z konkursu chopinowskiego, mam po jednej – etiudzie, polonezie i scherzo oraz także moją ulubioną – sonata h-moll (op.58).
    Jak wyciągnę adapter z pawlacza, to posłucham dla odświeżenia pamięci.
    Przeglądając dzisiejsze doniesienia medialne – nie znalazłam ani słowa o wczorajszym wydarzeniu muzycznym…
    Szkoda. Ktoś wczoraj powiedział mediom, że Polacy nie słuchają Chopina, oni go celebrują.
    Pewnie miał rację….

  194. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    to co w alkowie, to nie na ierwszych stronach pism czy w publicznej dyspucie. Ani też do wiadomości zbyt wścibskich Internautów.
    „Dupa” – ma tyle synonimów, ze można je spokojnie używać bez posądzenia o wulgarność.
    Tak na marginesie – owa „dupa” to zgodnie ze słownikami poprawnej polszczyzny – wulgarne określenie pośladków, gdyby Pan nie wiedział.
    Pośladki u człowieka to, to samo co zad u konia, szynki u wieprzka, można tez mówić tyłek, siedzenie, oraz archaicznie nieco sempiterna.
    Ale skoro słownictwo u Pana ubogie, to i poza ową „dupą” innych określeń nie ma….

  195. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofio; do konkretow: co pokazala (zamierzala pokazac) p.Szczepkowska? Szynki? Sempiterne? Naprawde?

    Nie mam nic przeciw pani purtytanizmowi, natomiast sadze ze nie swiat do pani sie dostosuje ale pani do swiata. Zeby nawet pani zawod zakonnicy wykonywala…

    m@B

  196. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Jacek: ma pan racje, nie musze w taki sposob.
    Pan, wraz z pania Zofia, pokazaliscie mi gdzie tu przebiega granica wulgarnosci.
    przepraszam

    m@B

  197. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    A. M. nie jest osobą prywatną. Powiedziałbym, że jąkanie jest jego znakiem rozpoznawczym jak niektóre gesty gwiazd filmowych.
    Nie zauważyłem żeby ci, ktorzy publicznie mówili o jego wadzie wymowy robili to z z nienawiścią, a wręcz przecinie, w wypowiedziach tych było ciepło i humor. Myślę, że niejednokrotnie ten wielki wiecowiec ratował swą ułomnością trudne sytuacje towarzyskie.
    Dla porównania< Lucjan Kydryński nigdy nie zgodził się żeby wycięto mu polip z nosa. Po takim zabiegu jego wartość rynkowa spadła by do takiej granicy, że musiałby się rozejrzeć za nowym zawodem.

    .
    Paweł, 08.28,

    To nieprawda, że nie toleruję innych poglądów.
    Zaglądanie na blog Waldemara Kuczyńskiego wręcz mnie uskrzydla.
    Myślę, że w tym miejscu powinienem schylić głowę przed jego Małżonką, ktora miała wplyuw na profil tego bloga.

  198. Stan napisał(a):

    P. S. dla Zosi,

    gdyby pani Szczepkowska dwadzieścia lat temu pokazała do kamery to, co pokazała panu Lupie tera bez kamery, to wówczas oglądalibyśmy pośladki.

  199. Paweł Luboński napisał(a):

    Stan: „To nieprawda, że nie toleruję innych poglądów.”
    .
    Jeśli wolisz, nazwij to inaczej, ale faktem jest, że na moją i p. Kuczyńskiego uwagę zareagowałeś w sposób zupełnie niedekwatny do sytuacji, dziwnie emocjonalnie i w stylu bez mała Uchachanego. Czyżbyś miał jakąś osobistą urazę do Michnika?

  200. Zofia napisał(a):

    Stan,
    sam jąkający może robić sobie ze swoja ułomnością co chce, innym po prostu – nie wypada.
    To kwestia taktu i przyzwoitości.
    Co do pojęcia „pośladki” – to racz zauważyć, ze nie jest ono kryterium wieku, ale nazwą części ciała bez względu na jego wiek.
    Jeśli uważasz, że kobieta starsza o te 20 kilka lat ma „d..ę” a nie pośladki, to znowu przemawia przez Ciebie prostak, by nie rzec cham. Myślisz „główką” w slipach a nie głowa na karku, sprowadzając kobietę wyłącznie do roli narzędzia do zaspakajania Twojego pożądania.

  201. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie, pisze Pan autorytatywnie
    ….natomiast sądzę ze nie świat do pani się dostosuje ale pani do świata…
    Nie wiem co rozumie Pan pod określeniem „świat”, ale może zechciałby Pan zauważyć, że jako człowiek wolny i ceniący sobie tę wolność – posiadam prawo wyboru, a ono mi pozwala być sobą i nie dostosowywać się do chamskich obyczajów owego „świata” ani podzielać jego zasad.

  202. Stan napisał(a):

    Paweł,

    już pisalem, ze zazdroszczę mu (jako mężczyna) jego sukcesów erotycznych.
    Poza tym to najwybitniejsza postać polityczna w Polsce ostatnich trzydziestu lat.
    Chętnie bym, z najwybitnieszym poetą na tym blogu, podjął się próby napisania jego pięciotomowej biografii. To wymagało by dziesięciu lat pracy. Więc ja nie dożyję, a sybaryta piszący piękne strofy do szuflady nigdy by się na takie ryzyko nie zgodził.

  203. Paweł Luboński napisał(a):

    „Zazdroszczę mu (jako mężczyzna) jego sukcesów erotycznych.”
    .
    A miał (ma) takie sukcesy? Popatrz, nic o tym nie wiedziałem. Można gdzieś o nich przeczytać?

  204. Indoor napisał(a):

    Głupoty gadacie. Szczepkowska pokazała tylko co to jest Sztuka (Stück).

  205. Paweł Luboński napisał(a):

    Stan: „Zazdroszczę mu (jako mężczyzna) jego sukcesów erotycznych.”
    .
    A miał (ma) sukcesy? Popatrz, nic o tym nie wiedziałem. Można gdzieś o nich przeczytać?

  206. Stefan123 napisał(a):

    Gazeta elit III RP drukowala zamowione przez rząd Tuska materiały propagandowe jako „obiektywne” artykuły. Za kasę! „Wyborcza” na pasku rzadu…
    Może jakiś komentarz Panie Waldemarze?

  207. Zofia napisał(a):

    A propos opisywanych przez mnie wczorajszych koncertów Chopina
    Udało mi się ustalić pewne rzeczy:
    * Instrumentem z epoki na którym grał Dang Thai Song był – fortepian Erarda z 1849 r.
    * Towarzyszyła mu Orkiestra XVIII Wieku pod kierownictwem Fransa Brüggena.

  208. Indoor napisał(a):

    Tak. To dziwne. Język polski jest niejednoznaczny. Niemcy wyrażnie rozrózniają Sztukę (Kunst) od Sztuki (Stück).
    Co do uwagi Ewy-Joanny w poprzednim odcinku jakoby inne nacje umieją przeprosić chciałem dodać (tylko nie miałem czasu, ale teraz skorzystam z okazji) że takich grzecznych zwrotów językowych jak się w Polsce stosuje się ezadko spotyka na świecie. Wezmy taką sytuację: stoi gość na korytarzu w pociagu i czyta gazetę. Idzie drugi bo chce do kibla i co mówi? Nie mówi „Przepraszam” tylko się pyta: „Czy mogę przerposić?” Na co zwykle ten pierwszy przestaje czytać gazetę i go przepuszcza. Chyba, że potraktuje dosłownie (są tacy) i wtedy mówi nie przerywając czytania: ” Ależ oczywiście! Szanowny Pan może przeprosić”. Drugi: „Przepraszam.” Pierwszy:”Proszę” i go przepuszcza.

  209. Orteq napisał(a):

    Czy mogę przeprosić? Bo ja nie o sukcesach erotycznych AM tylko ogólnie o erotyce.
    :
    Indoor! Dziękuję za sąsiadkę Dymną z Pod Budy. Nie znałem! A oni podobno śpiewają teraz w Toroncie. Skojarzenia rymotwórcze dopuszczalne ale Zofia nie musi. Ja też chamstwa nie toleruje dlatego sam tego nie rymuje.
    :
    Ja jeszcze w zakresie sąsiadki. Oraz w zakresie twojej opowieści o takiej bohaterce, co złapała gwałciciela na gorącym uczynku, gdy ten chciał zwiać bez uiszczenia stosownej opłaty. W tym dokładnie temacie gorąco polecam mądrość mojego dawno już nie żyjącego dziadka Mikołaja. Który był wdowcem przez 32 lata swojego długiego życia i o tym życiu to i owo wiedział zarówno z teorii jak i z praktyki. On tak pouczał nas, wnuków
    :
    Nie da ci ojciec nie da ci matka
    sumy której zażąda sąsiadka.

  210. Orteq napisał(a):

    Dokonczę o dziadku.
    :
    O ile mi wiadomo, Bernard nie pozwał mojego dziadka za popełnienie przestępstwa plagiaryzmu. Bo na szczęście Bernardowi padło na innego dziadka. Chyba Daukszewicz się zwie, czy jakoś tak. JA go kiedyś cytowała, jako poetę albo nawet i komedianta. Wspominam o tym tylko po to żeby się JA jakoś przypodobać choć kapkę. Choćby tę z koniuszka nosa mojego dziadka Mikołaja.

  211. Indoor napisał(a):

    Ze Spodu Budy mogli mieć sąsiadkę Kwasniewską, ale im CBA prezepłosiła. Teraz gdy chłopaki zdejmują buty przy okazji zapowiadanego przeszukania mieszkania, to ewentualne przepłoszenie sąsiadki uprzedzają uprzejmym pytaniem zgodnie z ogólnie obowiązującą tendencją: Czy mogę przełosić?

  212. Indoor napisał(a):

    Oczywiscie miało być: „Czy mogę przepłosić?”

  213. maciek.g napisał(a):

    Wierzejewski dołącza do kampanii Giertycha
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  214. maciek.g napisał(a):

    Ryba informuje że nakłaniano go do kłamstw
    http://www.dziennik.pl/po.....rzeli.html

  215. Kasia napisał(a):

    To że jest ich tam tak dużo to chyba najmniejszy problem.
    .
    Poza tym 3000 agentów w Wilnie i w Kownie, które mają ponad 900k mieszkańców nie jest czymś niezwykłym. To raptem 0,3% ludności. Wyłuskanie wszystkich chodzących w przyciemnionych okularach z postawionymi na sztorc kołnierzami nie byłoby problemem dla służb specjalnych wiernym Litewskim władzom.
    Rosjan na litwie mieszka jakieś 200k więc tym bardziej nie widzę nic nieprawdopodobnego w tej liczbie.
    Gorzej gdy ich cele na Litwie czy w Polsce były/są/będą zgodne z tym co pisze wieloletni szef litewskich służb specjalnych Mečys Laurinkus.

  216. Orteq napisał(a):

    Tak napisali dzisiaj w rp.pl o czym Kasia tak zgrabnie doniosła
    :
    „Na Litwie nie istnieją siły polityczne potrafiące przeciwstawić się rosyjskiej ekspansji, dlatego czeka ją los kolonii lub kondominium Rosji oraz UE: – Jeśli weźmiemy pod uwagę postępujące zbliżenie dużych państw UE, w pierwszej kolejności Niemiec i Francji, z Rosją, Litwę czeka los kondominium. Formalnie będziemy członkami UE i NATO, jednak w rzeczywistości znajdziemy się pod całkowitą kontrolą Rosji. To, co dzieje się z Litwą, przypomina mi schyłek Rzeczypospolitej Obojga Narodów pod koniec XVIII wieku, gdy elity nie miały dość sił na przeprowadzenie reform”
    :
    A mnie jeszcze to przypomina drugą polowe XX-go i pierwsze początki XXI-go wieku. Zas kondominia ma mysl mą umeczoną sie pchaja ot takie chociazby jak
    :
    Chile (CIA i Pinochet, 1973)
    Grenada (Operation Urgent Fury, 1983)
    Afganistan (wciaz swieze)
    Irak (wciaz swieze)
    Haiti (tak!)
    no oczywiście nasza szczęściara,
    RP III (tygrys Europy od 20 lat)
    :
    Innych kondominiów tego bezimiennego imperium nie wymieniam, z braku dogłębnej znajomości geografii politycznej.
    :
    Nie będę się też powtarzał z przypominaniem roli pełnionej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy w utrzymywaniu tego systemu kondominiowego. Gospodarz tego nigdy nie robi jako ze on tez ekonomista. Ze te Ruskie potrafia tak sobie podszeregowac Litwe i inne baltyckie potegi bez MFW i BS, to juz dziw nad dziwy.

  217. Orteq napisał(a):

    Pieprzenie o elitach nie mających dość sił na przeprowadzenie reform na Litwie jako panaceum na chorobe kondominiowa można swobodnie i z paluszkiem w martini między bajki Macierewicza czy Laurinkusa włożyc. No chyba że pod przeprowadzeniem reform rozumie się przeprowadzenie rewolucji. Litwy z Iranem ja bym jednak tak łatwo nie utożsamiał.
    :
    Chyba ze JA i tam dopatrzyła się inwazji Islamu w ostatnich dniach. Wtedy momentalnie zmienię zdanie i zacznę się rozglądać za jakimś ajatollahem litewskim.

  218. Stan napisał(a):

    Zosieńko, 14.47,

    Jeżeli „prostakom” i „chamom” robiącym ten blog lub czytającym ich „produkty”, gościom, którzy błysneli zębami w uśmiechu, po przeczytaniu mojego krótkiego wpisu sprawiło to wesołośc, to jest to dla mnie honorarium o znacznej wartośći.
    Dla lepszego zrozumienia przez Ciebie, dodam, że zamiarem moim było utrzymania się w stylistyce i wrażliwośći bohaterki tego scenicznego wydarzenia.

    .
    Paweł, 15.45,

    nie żartuj. W tym wieku, to nasz bohater może sobie jedynie pokoloryzować.

  219. Orteq napisał(a):

    A poza tym, jak 3000 agentów w Wilnie i w Kownie przeprowadza uzaleznienie EKONOMICZNE Litwy od Rosji, to tego nie wyczytałem jeszcze. Pewnie cos przegapiłem jak zwykle.
    :
    Zofio, czekamy na mądre słowo i w tym temacie. Przeciez Rosję tu atakują!

  220. głos zwykły napisał(a):

    I koncert w-moll F. Chopina w wykonaniu Dang Thai Song to było wydarzenie muzyczne.
    Byłem zachwycony, każdym jego dźwiękiem, a w czasie przerwy pomyślałem, ho, ho, że coś takiego pojawiło w telewizji, to całkiem niezwykłe.
    Nie oglądałem jednak koncertu od początku, gdyż przed jego rozpoczęciem w całym Leoncinie zgasło światło.
    Przy kominku i świecach słuchałem więc najpierw audycji o Fryderyku Chopinie z radia na baterie.
    Dobrze, że władze energetyczne przywróconej do łask III RP zdecydowały się o zapaleniu światła w Leoncinie, bo koncert z Teatru Wielkiego był o wiele lepszy niż owa audycja.

  221. głos zwykły napisał(a):

    Dziękujemy ci władzo III RP za zapalenie wczoraj wieczorem światła w Leoncinie.
    Dziękujemy ci władzo III RP za emisję w telewizji publicznej Dang Thai Songa.
    Prosimy cię władzo III RP, abyś zrobiła sobie dobrego grilla spotkała się we własnym gronie podgadała, pobrząkała na mandolinie, jak Nikoś Dyzma, pomiędzy swoimi no!
    A radio i telewizję publiczną oraz prywatną zostawiła jednak inteligentnym i wrażliwym ludziom.

  222. głos zwykły napisał(a):

    W mojej ocenie na przykładzie polskiej telewizji i radia można nazwać transformację, wielką deformacją.
    A co gdyby właśnie dorobek ostatnich 20 lat nazwać właśnie wielką deformacją. To jest taki termin neutralny, ani przyganiający, ani chwalący, a bliższy chyba temu co faktycznie jest.

  223. głos zwykły napisał(a):

    A tutaj trochę na temat wielkiej deformacji polskiej Policji.
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    Sprawa dotyczy interwencji z grudnia 2007 roku. Nieprawidłowo zaparkowany samochód blokował pętlę autobusową. Wezwany został patrol policyjny, który próbował porozumieć się z mężczyzną siedzącym w aucie. Ten – jak relacjonowali wówczas funkcjonariusze – nie reagował na polecenia i nie chciał otworzyć drzwi.
    Jeden z policjantów wpuścił wówczas gaz przez uchyloną szybę. Mężczyzna wyskoczył z auta i – według relacji funkcjonariuszy – rzucił się na nich. Wtedy już obaj używali gazu i próbowali go obezwładnić. Po szamotaninie założono mu kajdanki.

    ____________
    Nasi Policjanci dobrze kojarzą Niemca z gazem. Jak Niemiec to należy go podgazować, a on od razu wyskoczy z auta!
    ______________
    U mnie na ulicy w Leoncinie moimi sąsiadami są aż trzy rodziny Policjantów. Rozsądek nakazuje dobrze z nimi dobrze żyć.
    Bo w przeciwnym razie może to się dla mnie bardzo źle skończyć. Śmiertelnym zejściem. To bardzo dobrze wiem. Tyle że tak jest właściwie ze wszystkimi świadczącymi usługi publiczne w III RP. To także dobrze wiem. I dlatego jeszcze żyję. A ten Niemiec już nie.

  224. głos zwykły napisał(a):

    Na tej ulicy w Leoncinie mieszka 11 rodzin. 1 policjant pracuje w CBŚ. 2 policjant pracuje w policji drogowej w Nowym Dworze Mazowiecki. A trzecia rodzina to wielopokoleniowa rodzina policjantów. Trzeba się strzec jak cholera w takim towarzystwie. Najlepiej mieć pozwolenie na broń automatyczną w razie konfliktu interesów i bez ostrzeżenia strzelać w samo policyjne ciało.
    I co taki arab czy inny islamista nam w Leoncinie czy gdzie indziej podskoczy!
    A dodam jeszcze, że na mojej ulicy mieszka 1 generał WP. Nie wiem czy ktoś chodził z córką generała. Bo ja chodziłem! Doświadczenie jest porównywalne z chodzeniem z kaktusem w spodniach. Żaden arab ani inny islamista by tego nie przetrzymał. Tak więc wbrew temu co pisze Jasnaanielka inwazja ze strony bliskiego wschodu nam nie grozi.

  225. Zofia napisał(a):

    Stan,
    najpierw grał jakiś niewielki recital laureat z 2000 r – którego nie transmitowano, chyba dobrze, bo gdzieś wyczytałam, że nie był to recital rzucający na kolana.
    Potem ten zagrał I koncert e-moll genialny Wietnamczyk a po przerwie – II koncert f-moll – Garrick Ohlsson.
    Nie wiem czego nie widziałeś, ale jak trafiłeś na Dang Thai Songa, to udało się Ci wysłuchać to, co było w tym wieczorze najwspanialsze. Przynajmniej dla mnie.
    Ale chyba moje zdanie podziela wiele osób.

  226. Orteq napisał(a):

    Głosie,
    Czy mogłbyś przestać wekslować niewinną deformacje w stronę donosów na policję polską? Sam przecież wiesz czym to może grozić. Ale tu w zaciszu blogowym oraz pod nickiem, pozwoliłeś sobie. Bohater z ciebie ze łoj łoj. Porównywalne to rzeczywiscie jest z chodzeniem z kaktusem w spodniach.
    :
    A w sprawie tej polskiej jednej wielkiej deformacji. Napisałeś, że to taki termin neutralny, ani przyganiający, ani chwalący, a bliższy chyba temu co faktycznie jest. Czyli tak jakby koń jaki jest każdy widzi. Ja bym nawet tak to ujął: ZDEFORMOWANY koń jaki śmieszny jest każdy widzi. Popatrz zresztą sam
    http://www.youtube.com/wa.....AK7rzVBjpo

  227. Szczesiul napisał(a):

    Muszę wyjść z niebytu na chwilę. Ten Orteq i mnie daje się we znaki. Ortequ, pofolguj, oki?. Rozumiesz chyba, że ty i mnie wystawiasz takie samo świadectwo. Mnie już przestało bawić utożsamianie nas. Ciągle bowiem w pąsy wpadam gdy zaczynasz obdarzać ten blog w nadmiarze swoimi niekoniecznie zabawnymi krotochwilami. No hard feelings, oki? Ale pofolguj jeśli możesz.

  228. Indoor napisał(a):

    Głosie ! Według mnie należałoby w większej całości cytować opowieć o dwóch plolicjantach i gazie. Cytowany fragment nie zachęca do czytania całości a sam cytat raczej nie oddaje istotę wydarzenia. „Leżący na ziemi mężczyzna nagle zasłabł i stracił przytomność. Policjanci próbowali go reanimować, wezwali karetkę. Mężczyzna zmarł – okazało się, że wskutek użycia przez policjantów gazu miał obrzęk krtani i udusił się. Według biegłych z pierwszego procesu – zachowali się nieprawidłowo, a wręcz nie powinni byli użyć gazu w zamkniętym samochodzie.” (za Onetem)

  229. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    liczeniem ruskich agentów i szpionów na Ukrainie to ja nie mam zamiaru się zajmować.
    Od tego mamy w Polsce wybitnego specjalistę – pana Macierewicza.
    Poza tym ja nie wiem kogo mam do tych szpionów i TW zaliczać, owe rdzennych 17,2% Rosjan, czy te 11% rdzennych Ukraińców, którzy nie umieją mówić o ukraińsku i szwargoczą po rusku. Bezmała 30% ludzi na Ukrainie ze staruszkami i niemowlakami w kręgu podejrzenia!
    Do tego dyplomaci rosyjscy, przedsiębiorcy ect.
    Ukraina liczy sobie 46 mln ludzi. Podejrzanych 14 mln – niech sobie szuka p. Antoni, a spółę z Kasią.

  230. głos zwykły napisał(a):

    Indoorze,
    Moją intencją było jedynie zasygnalizowanie deformacji policji. Myślę, że użycie w ten sposób gazu o tym świadczy. Podobnie jak nieprofesjonalne zachowanie się policjanta na Warszawskiej Woli. Przypomnę, że w jego pogrzebie uczestniczyli Prezydent i Premier. Okoliczność ta pogłębia wrażenie groteski. Z nieudolności media stworzyły czyn bohaterski. Honor policji został uratowany. Tymczasem prawda jest taka, że Policja w Polsce źle działa. Myślę, że większość osób, które miała do czynienia z Policją odnosi podobne wrażenie.
    Oczywiście ani najwyżsi przedstawiciele PiS ani PO nie mają na ten stan rzeczy żadnej recepty, a jednocześnie politycznie są zakładnikami Policji, która jest w Polsce niedoinwestowana i źle zarządzana.
    Obie partie i ich przywódcy są zresztą zakładnikami różnych grup interesu, także zawodowych. Ich słabość vis a vis zorganizowanych grup interesu przekreśla zdolność do transformowania kraju, a uwydatnia zdolność do jego dalszego deformowania.
    Warto podkreślić, że program gospodarczy Donalda Tuska, którym zamierza doganiać zachodnią Europę jest zdaniem analityków bankowych nacechowany tak daleko idącymi kompromisami, że można go oceniać jako zachowawczy. Do głosu znów w Polsce doszła prywata. Tym razem jest to jednak prywata jednostek zrzeszonych w różne grupy interesu, które z głupoty i deformacji czerpią korzyści.

  231. Kasia napisał(a):

    Pani Zofio,
    nikt nie musi szukać, i nie o Ukrainie mówimy a o Litwie.
    Szukać nie trzeba, bo wystarczy patrzeć kto co popiera i co z tego po paru latach wychodzi, vide kontrakt norweski.
    Ortequ.
    Wilno i Kowno to 2 największe miasta Litwy, w których mieszka prawie 1/3 ludności kraju. Napisałam to w nawiązaniu do tekstu Torlina, który wyśmiał tak małą liczbę/dużą liczbę sama już nie wiem.
    Wg mnie 3000 szpiegów z kasą, dostępem do mediów i teoretycznym poparciem 7% mniejszości z jednego kraju w tak małym państewku, to bardzo skuteczna pokojowa armia.

  232. Orteq napisał(a):

    Zofio,

    Poważnie już. To na Ukrainie doliczono się tylko 3000 ruskich agentów i szpionów? Bo to miało być na Litwie, te 3 tys. Ukraina o wiele większa jest więc tam powinno ich być odpowiednio więcej. Antoś Macierewicz, na spółę z Kasią, będą mielił co liczyć. Tak mi się wydaje.
    :
    Ale wracając do Litwy jeszcze. Czy wiadomo ci może jest jak te szpiony i agenty putinowskie podporządkowują sobie tę Litwę GOSPODARCZO? Bo tego szczegółu nigdzie nie mogę znalezc. Ani w Wiki, ani na Necie. Ani nawet w Onecie.

  233. Zofia napisał(a):

    Kasiu
    to Tu już tych szpiegów w Kownie i Wilnie policzyłaś?
    jak byłam w 1999 r w Kownie i Kłajpedzie, fakt – dyrektorem portu (kłajpedzkiego) z ramienia władz litewskich był Rosjanin nb świetnie mówiący o polsku.
    Niechybnie szpion.

  234. Orteq napisał(a):

    Głos znowu o deformacji. A przecież jaki zdeformowany koń jest każdy widzi. I jemu też już pokazałem. Więc wyłożę na ławę: zdeformowany koń jest bardzo smieszny. W każdym kabarecie III RP o tym przypominaja.
    :::
    Kasia mnie ubiegla

  235. Kasia napisał(a):

    Zofio nikogo nie liczyłam. I wcale nie chodzi o 3000 szpiegów na Litwie ale o to co dokąd Litwa zmierza.
    A po czynach ich poznacie jak to mówią, byle się nie obudzić z ręką w nocniku.

  236. Zofia napisał(a):

    Onet,
    ja nie mam pojęcia co z tymi szpionami, które ujawnia Kasia.
    Mnożą się jak berlińskie króliki.
    Może oni są transgraniczni.
    Co do gospodarczego podporządkowania to mi się coś kojarzy z polskimi Możejkami i ruską elektrownią w Kalinigradzie.
    Możejki od Polaków chcą kupić Ruskie a budowana „atomówka” w ruskim Kaliningradzie może dawać prąd na Litwę, ale Litwa nie chce.
    Więc sobie wykoncypowano na Litwie, że same szpiony dookoła i putinowskie podporządkowanie energetyczne robią.
    Tylko co z tą Polską, bo wszędzie jej pełno w tych dziwnych układach szpinowsko-gospodarczo-litewskich.
    Kasia musi niechybnie szukać szpionów też w Polsce.
    I zaczynać od wicepremiera Pawlaka.
    Z Putinem prawie na Ty, na spotkana do Helsinek z nim bez opowiadania się mediom jeździ, jakieś umowy gazowe zawiera ect.

  237. Zofia napisał(a):

    Orteg – zrobiłam z Ciebie …Oneta.
    Bardzo przepraszam!!!
    Wybacz proszę…

  238. Kasia napisał(a):

    To, że rzekomo Rosjanin świetnie mówiący o polsku (o Polsce? o Polszy? pa Polski? po polsku?) jest dyrektorem portu w Kłajpedzie i jest oczywiście niechybnie szpiegiem to twoje słowa. Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
    Zastanawiam się nad wiarygodnością szefa służb specjalnych Litwy i gazety, rzekomo wpływowej, która wywiad z nim opublikowała.

  239. Orteq napisał(a):

    Kasia,

    Czy mam rozumieć, że to właśnie ruska pokojowa armia służy do ekonomicznego zagarnięcia Litwy? Nikt nie chce dać jasnej odpowiedzi na pytanie kto czy co robi u Putina za MFW i BS. Więc przyjmuję odpowiedz Kasi za wiarygodną i wystarczajacą.
    :::
    Zofio, no probs. Tylko nie mów Edwardowi o tym Onecie. Bo zaraz zrobi z niego Szczesiula. A Szczesiul jak to Szczesiul, delikatny człowiek jest.
    .
    Kasia z Putinem na ty? No nie mów! A mówili, że on taki Casanowa jakby. Ale ze i z Kasią też? Tej chyba nawet Michnik jeszcze nie zaliczył. No ale co ja tam wiem. W niczyim łóżku nie leżę i nikim umów nie podpisuje.

  240. Kasia napisał(a):

    Jak ktoś kiedyś pięknie napisał:
    „im wyższy poziom frustracji tym więcej literówek”
    A szpiegów ani nie liczę, ani nie ujawniam. A mnożą się może bo są transgeniczne. Piszę, bo mnie to zwyczajnie, po ludzku martwi. Nie wiem co Kreml kombinuje, ale z tego co widzieliśmy ostatnimi czasy nie wygląda to za wesoło dla nas, a Pani, Pani Zofio najwyraźniej to wcale nie przeszkadza.
    Ortequ a po co Putinowi IMF czy WB gdy ma SBER, GAZP, TRNFP czy LKOH.

  241. Madzia napisał(a):

    Wajrak sposorowany?
    http://www.dziennik.pl/wy.....ykuly.html

  242. Madzia napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,7524.....;startsz=x
    Pytanie dla dociekliwych:
    Ile razy, w tym artykule, dziennikarze wymieniają słowo „Platforma” lub „PO” w kontekście Drzewiecki/Rosół?

  243. Torlin napisał(a):

    Dla Zosi za Edwarem
    http://wyborcza.pl/1,7547.....lskie.html
    Ta Platforma nic nie potrafi załatwić, a już ten Sikorski – no – szkoda słów.

  244. Indoor napisał(a):

    Torlin! Sukces to będzie jak Niemcy kupią naszym śledziom po masce gazowej.

  245. Mawar napisał(a):

    Madzia
    http://wyborcza.pl/1,7524.....;startsz=x
    Dwa cytaty:
    1/ „Nie zdziwiło to Borowskiego. Wcześniej słyszał od ludzi związanych z Euro 2012, że po odsunięciu spółki NCS „Rosół jest od ziemi”.

    2/”Jak nic nie jest ustalone, to z działkami można robić dowolne rzeczy. Pewnie o to chodzi – przypuszczają Krzysztof Domaradzki z Jems i Olgierd Jagiełło z Dawos, współautorzy koncepcji Stadion City”.
    .
    Jak tylko PO przejęła władzę, pierwszym pomysłem Drzewickiego była próba przeniesienia lokalizacji Stadionu Narodowego pod Warszawę – do Łomianek, a tereny w centrum, po dawnym stadionie, miały przypaść deweloperom i pójść pod apartamentowce. Tusk to zablokował obawiając się skandalu, ale wniosków nie wyciągnął i Drzewicki nadal chodził kolo tego geszeftu posługując się Rosołem „od ziemi”. To jest fragment afery, „której nie było”.

  246. Orteq napisał(a):

    Kasia,

    No tak. Putin ma SBER, GAZP, TRNFP oraz jeszcze LKOH. To juz odstepujesz od FSB? Bo wyglądało na to, że to owe tysiące szpionów z FSB miały własnoręcznie i bez żadnej innej pomocy dokonać przeobrażenia niektórych krajów UE w ruskie kondominia gospodarcze.
    :
    Jeśli CIA nieodłącznie towarzyszy IMF i WB w ich twórczej działalności na świecie to chyba i FSB nie opuści swoich SBER, GAZP, TRNFP oraz LKOH? Nie scianuj się więc i wstaw z powrotem FSB. Czyli pogrobowców KGB, Federalna Służba Bezpieczeństwa. „Nowa Szlachta”, pewnie wciąż czerwona.
    :
    Każdy ma swoje skróty, którymi do celu zmierza.

  247. Torlin napisał(a):

    Mawarze!
    A Ty ciągle bawisz się nazwiskami? Za pierwszym razem myślałem, że to literówka, ale powtórzyłeś to. Robisz to nie pierwszy raz.

  248. Orteq napisał(a):

    Więc to Sikorski odniósł sukces w sprawie Nordstreamu. Mogę się tu mylic. Ale coś mi się tak widzi, że te żabę w indoorowej masce gazowej ktoś będzie musiał zjeść na tym blogu. Chyba ze to wcale nie Sikorski odnosil sukces tylko np. …Zofia!

  249. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    Chile (CIA i Pinochet, 1973)
    Grenada (Operation Urgent Fury, 1983)
    Afganistan (wciaz swieze)
    Irak (wciaz swieze)
    Haiti (tak!)
    .
    Orteq, to ostateczny dowód, że zwariowałeś, albo że jesteś pod wpływem gazu rozweselającego. Za karę powinieneś (czy w zaświatach to możliwe?) pomieszkać tak z rok na Grenadzie pod rządami bandytów, którzy w 1983 r. chcieli tam zaprowadzić kubański komunizm. A jeśli masz na myśli ostatnią „międzynarodową inwazję” na Haiti (tę po trzęsieniu ziemi) to największą zbrodnią czarnego Obamy było oczywiście porywanie przez Amerykanów ciemnoskórych Haitańczyków i wywożenie ich śmigłowcami w nieznanym kierunku. – Tak przynajmniej utrzymywała wenezuelska replika Stalina, Hugo Chávez. W rzeczywistości Haitańczycy wożeni byli na lotniskowiec – do szpitala. Ale co to cię obchodzi. A jeśli chcesz być wybitnie oryginalny i inteligentnie zniuansowany to koniecznie powinieneś pisać: „Haiti. Tak”! „Ręce precz od Grenady”, „No pasarán”, albo chociaż: „Grenada, Grenada, Grenada maja” – w świetnym tłumaczeniu Tuwima. :)
    .
    PS. Nie wiem, czy będzie to dla ciebie pociechą, ale w 1983 ukazał się w poważnym podziemnym piśmie (miesięcznik „KOS”) tekst Dawida Warszawskiego (Konstantego Geperta – dziś publicysty „Gazety Wyborczej”) dający zdecydowany odpór amerykańskim imperialistom po inwazji na Grenadę. Tekst był tak akuratny, że pozazdrościć podziemnemu KOS-owi musiała chyba sama „Trybuna Ludu”. Opozycja potraktowała autora ironicznym śmiechem, gdzieniegdzie szyderstwem, ale skąd to się wzięło? Z defektu mózgu. Ojciec rzeczonego opozycjonisty Geperta był w PRL czerwonym dyplomatą (ambasadorem w Turcji bodajże) i widocznie pewne skłonności są dziedziczne, tak przynajmniej utrzymują genetycy.

  250. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Mawarze! A Ty ciągle bawisz się nazwiskami”?
    Ale o co chodzi, bo piszesz tajemniczo?

  251. Indoor napisał(a):

    Jak już Konstaty to raczej Gebert. Geppert to Edyta.

  252. Mawar napisał(a):

    Oreq
    „Więc to Sikorski odniósł sukces w sprawie Nordstreamu”.
    .
    Sukces na poziomie znanego żydowskiego dowcipu z kozą. Co za ulga, jak ci Niemcy nieba nam przychylili. Przecież wiadomo było, że nie poprowadzą gazociągu kolizyjnie, bo pierwszy lepszy statek mógłby go uszkodzić. To był taki myk pozostawiony przy projektowaniu trasy przebiegu gazociągu na wsiakij pożarnyj słuczaj. Niemcy i Rosjanie ze Szwedami tak by nie pogrywali, to pewne. Widocznie Niemcy obstawiają Sikorskiego na prezydenta i dlatego zrobili mu „sukces”. Wracają stare dobre czasy … niestety.

  253. Mawar napisał(a):

    Indor
    „Jak już Konstaty to raczej Gebert. Geppert to Edyta”.
    .
    Ale Gepert (jak w moim blędnym oryginale) to jednak nie Edyta. Literówka oczywiście.

  254. Mawar napisał(a):

    Maciek
    „Ryba informuje że nakłaniano go do kłamstw”.
    http://www.dziennik.pl/po.....rzeli.html
    .
    Ty nas nakłaniasz do kłamstw Ryby. Ryba ma powód kłamac, bo się broni przed sądem, a ty jaki masz cel?

  255. Mawar napisał(a):

    Indoor
    „Język polski jest niejednoznaczny. Niemcy wyrażnie rozrózniają Sztukę (Kunst) od Sztuki (Stück)”.
    .
    Mamy „sztukę” (rzecz pojedynczą) i Sztukę jako taką. Zwróć uwagę na logikę języka, dzieło sztuki – przedmiot jest w ogólnym sensie rzeczą „pojedynczą” jedyną w swoim rodzaju, oryginalną. Słowo „kunst” jest natomiast w przymiotniku opisującym dzieło sztuki: „kunsztowny”. Robić coś z kunsztem, czyli doskonale, jak doskonałe jest prawdziwe dzieło sztuki. Języki indoeuropejskie są jednak podobne, języki z grupy ugro-fińskiej pewnie też. Porównaj jak to jest np. po fińsku i węgiersku?

  256. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    Któryś z blogowiczów, możliwe że Torlin: „Zazdroszczę mu (jako mężczyzna) jego sukcesów erotycznych.”
    .
    Paweł Luboński: „A miał (ma) takie sukcesy? Popatrz, nic o tym nie wiedziałem. Można gdzieś o nich przeczytać”?
    .
    Możliwe że można nawet wysłuchać, przynajmniej teoretycznie. O ile zachowały się taśmy – w archiwach IPN lub ewentualnie sprywatyzowane przez ubeków, jako swego rodzaju polisa ubezpieczeniowa. Kilka lat temu Adam Michnik wydał groźne oświadczenie (publikowała je prasa, np. Rzeczpospolita), że wytoczy proces każdemu, kto bez jego zgody opublikuje informacje z podsłuchów z jego mieszkania. Jaki historyk będzie zadzierał Agorą i jej prawnikami? To lepsze niż cenzura.
    .

    „Straszni korowcy?
    W 1985 r. sierżant SB sporządził notatkę o Michniku. Pisał tak: „W toku przeprowadzonego wywiadu o Adamie Michniku s. Ozjasza Szechtera i Heleny z d. Michnik (…) ustalono, że jest jedynym lokatorem mieszkania o powierzchni 114,5 m kw. W miejscu zamieszkania społecznie w sensie pozytywnym nie udziela się, nie pracuje od kilkunastu lat, nie są znane źródła jego utrzymania. Opiniowany posiada dwóch braci – Jerzy Michnik (…) przebywa w USA, Stefan Michnik (…) przebywa w Szwecji pod przybranym nazwiskiem. (…) Adam Michnik od 1967 r. do chwili obecnej aktywnie występuje przeciw PRL. (…) W 1968 r. karany sądownie z art. 36 i 49 par. 2 mkk. (…) W dniu 1984.08.04 A. Michnik opuścił areszt śledczy i ponownie włączył się do organizowania wrogiej działalności przeciwko PRL i jej organom. W opinii sąsiadów A. Michnik jest bardzo niechlujny, nie przywiązuje wagi do czystości ani też ubioru. W różnych porach dnia i nocy odwiedzany jest przez NN osoby płci obojga, które zakłócają często spokój mieszkańców”.
    http://wgadowski.salon24......447,dialog

    :) Poetyka notatki milicyjnej lub esbeckiej to prawdziwa poezja, czar PRL-u.

  257. Mawar napisał(a):

    Na koniec krótkiej rozmowy amerykański dziennikarz odezwał się w te słowa:

    - To pewnie w Polsce rozpętało się piekło. – bardziej stwierdził niż spytał.

    - Nie. Zupełny spokój. Nikogo to nie obchodzi.

    Nie widziałem, ale czułem, że lekko zbaraniał.

    - Dlaczego? – spytał

    - Taki jest mój kraj – usłyszał w odpowiedzi.

    O co chodzi?
    http://wgadowski.salon24......6,moj-kraj

  258. Indoor napisał(a):

    Oh Wy Indoeuropjczycy! Wy to dopiero umiecie kunsztem sztukować. Muszę wymysleć jakąś teorię z której jednoznacznie by wynikało, że wszystkie języki świata pochodzą od języka węgierskiego przez skarłowacenie i degenerację. Fińskiego nie znam, ponoć te języki (fiński i wegierski) wcale nie są podobne, bowiem narody te poszły inną drogą na takim etapie rozwoju języka, że mozna tylko wyczuć jakieś podobieństwo w słowach oznaczajacych proste narzędzia mysliwskie i podstawowe okreslenia pokrewieństwa.

  259. Indoor napisał(a):

    Aha. I jest jedno wspólne zdanie: Przejeżda pociąg. Ale pociag po fińsku to przyjeżda po wegiersku i odwrotnie.

  260. Orteq napisał(a):

    Nie pisales juz na ten temat kiedys? Zupelnie jak z tym quniem

    http://www.youtube.com/wa.....JsuQeMGpkk

  261. Torlin napisał(a):

    Sam Mawarze zwracasz innym uwagę, jak to nie wiedzą, jak kto się nazywa. A Ty nawet nie wiesz, o co mi chodzi. O Drzewickiego. Tak napisałeś dwa razy, więc to nie jest literówka.
    A Salon24 jak zwykle pluje. Normalka. Tylko po co dajesz tam linki?
    Dla mnie sprawa „poprawki” gazociągu była najnormalniejsza na świecie. To Zofia i Ty za wszelką cenę chcecie zdyskredytować państwo polskie i rząd Tuska. A sprawa była normalna, jak w zaprzyjaźnionych państwach, Polska zaprotestowała, wysłała list, a strona niemiecka (czy rosyjska) doszła do wniosku, że wniosek Polski jest słuszny. O czym tu się rozpisywać?
    Piszesz, że to żadna zasługa Sikorskiego. Ale gdyby nie poprawili, to na pewno byś napisał, że to jego wina (nieudolnej dyplomacji).
    W życiu nie napisałem ani jednego słowa na temat seksualizmu Michnika.
    Nazbierało się tego.

  262. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar:

    „Możliwe że można nawet wysłuchać, przynajmniej teoretycznie. O ile zachowały się taśmy – w archiwach IPN lub ewentualnie sprywatyzowane przez ubeków, jako swego rodzaju polisa ubezpieczeniowa.”

    W tych samych archiwach sa pewnie tasmy na ktorych nagrane jak dyma pan swa zone czy kochanek panu dobrze robi.A jesli pan za mlody to moze i orgazm panskiej matki kiedy sasiad pana poczyna.Czemu i tego nie opublikowac? W imie wolnosci slowa czy historycznych badan naukowych…
    Jest pan za czy moze zauwazyl pan na tym przykladzie granica miedzy PiSem(czytaj: obscena) a prawem do prywatnosci?

    I jeszcze ciekawsze: ci ubecy tasmami p.Michnika ubezpieczaliby sie od czego? Szantazowali nimi kogos? Prosze napisac co pan o tym wie. Pomowienia to specjalnosc p.J.Kaczynskiego, pan ,mam nadzieje, tak nisko nie upadl.

    „Kilka lat temu Adam Michnik wydał groźne oświadczenie (publikowała je prasa, np. Rzeczpospolita), że wytoczy proces każdemu, kto bez jego zgody opublikuje informacje z podsłuchów z jego mieszkania. Jaki historyk będzie zadzierał Agorą i jej prawnikami? To lepsze niż cenzura.”

    Grozne oswiadczenie? Jesliby p.Michnik nie mial za soba prawa/slusznosci to kto by sie takim oswiadczeniem przejmowal? Pan? Pan Ziemkiewicz?
    I moze waznejsze; myli pan p.Michnika z obecnym, pisowskim prezesem NBP. To ten ostatni uzywa instytucji w jakiej pracuje do zalatwiania swych prywatnych zatargow. Jak dotychczas wszystkie powodztwa wytaczane i wygrywane byly przez p.Michnika, nie przez Agore.Czuje pan roznice?

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  263. Indoor napisał(a):

    Może napisałem. Zawsze tak odpowiadam, gdy ktoś publicznie insynuuje jakieś podobieństwa języka wegierskiego do dowolnego innego lub fińskiego w szczególnosci. Ile razy tak napisałem, bo ja nie liczę jak Torlin („Zosiu 40 razy już Ci napisałem.. Ktostam 70 razy zwróciłem już Ci uwagę … itd.)

  264. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    chyba nie jesteś tak naiwny, że myślisz iż to jest zasługa PO czy Sikorskiego. Gazeta też uważa, ze to ona zakopała rurę w piach Bałtyku.
    Sprawa jest bardziej prozaiczna niż Ci się to wygląda.
    Federalny Urząd Morski w Straslund wydał swego czasu , dokładnie w grudniu ub. roku – zgodę na położenie gazociągu na obszarze morza terytorialnego i dał 2 miesiące czasu na dostarczenie do niemieckiego urzędu morskiego warunków żeglugi i ruchu statków. Taka procedura.
    Zgodnie z wyznaczonym terminem, tj. do 1 marca spółka Nord Stream AG dostarczyła stosowne mapy i dokumenty i to wszystko.
    Zgodnie z przyjętą przez Niemców procedurą.
    Która ani nie została zmieniona, ani też przesunięta w czasie.
    Z dostarczonych dokumentów wynika, że warunki żeglugowe są zapewnione, ruch statków nie ucierpi.
    Polacy doskonale o tym wiedzieli, ale na wszelki wypadek urządzono cały polityczny spektakl z biciem piany na potęgę.
    Polacy z góry założyli, że w niemieckim urzędzie morskim są sami idioci, na żegludze się nie znają i działać będą na szkodę Polski.
    Polska stawiała wymagania z kapelusza, bo chce puszczać w dalekiej przyszłości statki o zanurzeniu 15 m, przez zatokę, która ma głębokość …15 m. A na dodatek swój gazoport buduje dla jednostek o zanurzeniu do …12,5 m.
    Przesuniecie na papierze trasy o kilka mil czy potem wkopanie kilku km. gazociągu w dno, co zajmie wykonawcom gazociągu ew. dodatkowo aż …dwa dni pracy – to dla spółki Nord Stream – żaden problem. I żadne koszty.
    Natomiast Polska straciła kolejny argument do urządzania politycznych awantur.
    Taki to wielki sukces polskiej dyplomacji, Radka Sikorskiego osobiście, rządu PO oraz Gazety Wyborczej, która odtrąbiła już międzynarodowy sukces.
    Portom Pomorza Zachodniego gazociąg Nord Stream nigdy nie zagrażał.
    Gazociąg Nord Stream jak się budował, tak buduje a polskie awantury i histerie nie mają na ten proces żadnego wpływu.
    Inwestorzy oganiali się tylko od Polaków, jak od uprzykrzonej muchy, co im brzęczała nieustannie nad głową.
    Polska wiele energii straciła na blokowanie tej budowy.
    Pieniędzy też, bo różne ekspertyzy, ministerialne i inne urzędnicze opinie, wystąpienia, wyjazdy, listy, wnioski do sądów, adwokaci, fachowcy do pisania ekspertyz, tłumacze, ect. – to wszystko kosztuje i to nie małe pieniądze.
    Tłum ludzi na tych awanturach zarabiał. Tracił budżet.
    A w efekcie – cała para w gwizdek.
    Nord Stream powstanie, gaz będzie dostarczał a Niemcy i reszta UE zbuduje europejski system gazowych nośników energii.
    Polska się na to jak wypinała, tak dalej wypina. I niewątpliwe będzie nadal awanturować się, ze jej bezpieczeństwo energetyczne jest poważnie zagrożone.
    Oczywiście, europejsko-rusko-niemieckich pomysłów Polska realizować nie ma zamiaru.
    Na tak piramidalna głupotę nie ma rady.

  265. Indoor napisał(a):

    Zresztą znając zdolności naszych zbieraczy metali ja też bym zakopał taką rure. Jesli nasi zbieracze potrafią zwinąć przewód trakcyjny pomiędzy dwoma pędzącymi pociagami ekspresowymi (to znaczy drugi ekspres będzie pędzący do czasu), to taka rura to jest mały pikus.

  266. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofia:

    „Polska się na to jak wypinała, tak dalej wypina. I niewątpliwe będzie nadal awanturować się, ze jej bezpieczeństwo energetyczne jest poważnie zagrożone.
    Oczywiście, europejsko-rusko-niemieckich pomysłów Polska realizować nie ma zamiaru.
    Na tak piramidalna głupotę nie ma rady.”

    Zwyczajem amerykanskim jest ze kazda ofiara wypadku samochodowego, niezaleznie czy sie jej cos stalo czy nie, zaklada kolnierz ortopedyczny.Nie dlatego by zapobiec ewtlnym skutkom urazow, ale dlatego by adwokat dochodzacy odszkodowania od ubezpieczyciela sprawcy mogl wydrzec jeszcze wiecej.

    Nim zacznie sie pani oburzac na Polske prosze pomyslec ile kasy Polska straci z racji skonczenia sie tranzytu i co mozna zrobic by zminimalizowac te straty.

    Boo co do tego ze moj kraj wejdzie do europejskiego systemu gazowego nie mamy chyba oboje watpliwosci. Pytanie tylko na jakich warunkach: moze na takich jak inwestorzy nordstream, bez wykladania tu ani grosza…

    m@B

  267. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor:

    nasi wirtuozi zbieractwa zlomu przecinali by palnikami pusta rure czy taka w ktorej juz gaz plynie?

    Jestem za tym drugim.To z racji narodowej dumy i skutkow jakie na mnie wywarla polityka historyczna.

    m@B

  268. Indoor napisał(a):

    Jak by się dorwali do tych rurek tego nie wiemy (ja zwykle – są dwie szkoły, falenicka i otwocka) i się nie dowiemy bo je (rury) zakopią.

  269. Indoor napisał(a):

    Bo ja myslę, że jak się powie „Niezła sztuka” w nawiązaniu do spektaklu w Teatrze Dramatycznym to mówiący może mieć na myśl spektakl, jak się powie „Niezła sztuka tylko trochę teatralna” to mówiący na pewno ma na myśli kunszt artystki Szczepkowskiej w jej Akcie Desperacji. Więc opkreslając sztukę teatralną przymiotnikiem „teatralny” poodkreślamy, ze wcale nam nie chodzi o sztukę teatralna. W ten oto sposób Słowo stało się swoim własnym zaprzeczeniem. To tylko w językach indoeuropejskich jest mozliwe.

  270. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    To nie bedzie sie dalo rury ukopac?
    Jak w dowcipie o nieuczynnym nekrofilu…

    m@B

  271. Torlin napisał(a):

    Ja potrafię być obiektywny, nie cierpię Skrzypka i uważam, że jest ekonomistą od siedmiu boleści, ale kiedy podejmie prawidłową decyzję wbrew wszystkim – popieram go.
    http://wiadomosci.gazeta......odnie.html

  272. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Jacek:

    to chyba najlepsze; oceniac ludzi za to co robia, nie za wrazenie jakie robia.
    Sam sie bardzo tak staram,ale chyba nie zawsze wychodzi.

    m@B

  273. Indoor napisał(a):

    Jaki Skzrypek? Ten z dachu?

  274. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    Nic nie insynuuję , ale zwracam uwagę, że z różnych źródeł słyszymy wciąż to samo- PiS przy władzy prowadził politykę łamiąc prawo. Za takie działanie ci co to robili powinni odpowiedzieć karnie, by na przyszłość politycy nie robili choćby ze strachu przed skutkami.

  275. maciek.g napisał(a):

    Oczywiście miało być – tak nie robili choćby ze strachu przed skutkami

  276. Paweł Luboński napisał(a):

    To niesmaczne – robić ze strachu!

  277. Orteq napisał(a):

    Ale jak sie wode spusci to juz mniej niesmaczne

  278. Orteq napisał(a):

    Mawarku, ty mały rozkoszny człowieczku
    „Orteq, to ostateczny dowód, że zwariowałeś, albo że jesteś pod wpływem gazu rozweselającego.”
    :
    Na temat własnego czy innych stopnia zwariowania każdy ma prawo wyrażać opinie. Ale jeśli ty nie widzisz że to gaz to nic nie widzisz.
    :
    Więc nie możesz widzieć też i tego, że inwazja obcego państwa, 300-milionowego kolosa militarnego, na 100-tysięczne państewko wyspiarskie z 1500 żołnierzami-nieżolnierzami, pozostaje tym czym jest, pomimo twojego zachwytu. Czyli brutalna inwazja i tyle. Na takie bohaterskie wyczyny przyzwolenia w prawie międzynarodowym nie ma i nie bedzie. Tak samo jak nie było przyzwolenia na inwazję Węgier (56) czy Czechosłowacji (68).
    :
    Oburzenie na taki wyczyn jest odruchem naturalnym, pochwała zwyczajnym skurwysyństwem. Zwyczajnym, podkreślam, a nie tym którego kiedyś Gospodarz się dopatrzył w PiSie i z pewnością wciąż dopatruje. POdobnie jak ty też z pewnością się dopatrujesz w Partii Orkow.
    http://www.mmpoznan.pl/89.....egory=news
    Konstanty Gebert próbował uniknąć zwyczajnego skurwysyństwa, nie pochwalając brutalnej inwazji. Ty nie uniknąłeś bo tak już masz i to nie po raz pierwszy. Policzyć tych razów nie chce mi się jednak. Tak samo jak Indoorowi sie nie chce liczyć podczas gdy Torlinowi – już tak.
    :
    A litrówki rzeczywiście się zdarzają i to nie tylko z Gepertem/Gebertem. Więc zakładam, że Grenada u ciebie zamiast Granada Granada Granada mają (po przetłumaczeniu Tuwima) to tylko literówka. Potrójna co prawda ale wciąż, powiedzmy, literówka.
    .
    Żebyś mi nie zarzucił ze Pytia jadę wyjaśniam, że Grenada istnieje w Karaibach. I w Nikaragui ale to nie o tę Grenadę chodziło. Podczas gdy Granada istniała w wojnie hiszpańskiej 1936-go roku i wciąż istnieje w Hiszpanii. Na temat „inwazji” w 1936 roku z pewnoscią nie omieszkasz nas poinformować.
    :::
    PS. O Grenadzie Daria Pawęda tak napisała w „Geogazecie.pl”
    :
    „Miejsce, w którym można poczuć smak filozofii „idź wolno, mów spokojnie”, a która to filozofia jest tak bardzo odmienna od filozofii „wyścigu szczurów”"
    :
    To pewnie ta różnica filozofii zadecydowała o reaganowskiej inwazji Grenady w 1983-go roku.

  279. Indoor napisał(a):

    maciek.g! Tylko co się od tej pory zmieniło? Odliczając warstwę propagandową polegającą na rozdmuchaniu niewatpliwie mało sympatycznych stosunków za czasów PiS i załagodzeniu takich samych wybryków obecnej władzy. Nawet owe strowanie prokuratorami. Właśnie dziesiejszy stan rzeczy udawadnia, że prokuratorami nie trzeba sterować. Oni dokładnie wyczują na czym władzy zalezy.
    Może coś się zmieniło. Kilka dni temu przeczytałem w doniesieniach PAP, że „zwłoki zauwazył przechodzący tamtędy przypadkiem świadek”. Kiedyś na ulicach przechadzali przechodnie. Dziś chadzają świadkowie. Za PiS może by napisałi , że „zwłoki zauwazył przechodzący tamtędy przypadkiem oskarzony”. Ja czuję się desperatem, bowiem muszę przedzierać się z tymi psami pomiedzy wrakami samochodów, o przepraszam posiadaczy 10-15 letnich limuzyn z importu z Niemiec. Na dodatek gospodarz dopiero zmiótł a mu tu znowu zawieje. A mnie przy okazji. I psów.

  280. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    Na twoje zwekslowanie problemu Haiti w stronę trzesienia ziemi brak mi słów. Więc muszę użyc twoich: to ostateczny dowód, że zwariowałeś, albo że jesteś pod wpływem gazu rozweselającego.

  281. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    proszę wybaczyć, ale pisze Pan jakieś naiwne bzdury.
    Może tak najpierw kila rzeczy podstawowych.
    Tranzyt – to przebieg np. gazociągu z jednego kraju do drugiego przez trzeci. Ten trzeci zarabia, godząc się łaskawie na przebieg rury po jego terytorium.
    Więc te dwa państwa doszły do wniosku, że można prościej i łatwiej, bez udziału trzeciego państwa, które nb stroi fochy.
    W handlu tak jest, że im więcej pośredników, tym drożej, więc każdy normalny handlarz i producent woli tych pośredników omijać.
    W przypadku Polski, państwa tranzytowego (pośrednika w transporcie gazu) – nie mozna mówić o stratach i zyskach, bowiem nikt nie ma obowiązku przez Polskę swoich rur przeprowadzać.
    Pan też jadąc samochodem, może jechać płatna autostrada, albo bezpłatnie drogą obok.
    I co? Właściciel płatnej autostrady ma Pana oskarżać, bo traci myto i mniej zarabia?
    To chyba Pan wybiera drogę po jakiej jedzie, a nie droga Pana.
    To tyle na temat tranzytu i strat.
    Jak Rosja i reszta Europy zaangażowanej w budowę Nord Stream’u i europejskiej sieci gazowej nie chce kłaść swoich rur na obszarach polskich, to nikt ich do tego nie zmusi.
    Polska musi się z tym faktem pogodzić i już.
    Trudno, uznano nas za kraj mało atrakcyjny.
    Koniec kropka.
    Ich pieniądze, ich decyzja, ich budowa.
    Polska dostała szansę udziału w tym projekcie inwestycyjnym, ale nie skorzystała.
    To jest zawsze tak, jak myśli się o doraźnych profitach a nie w perspektywie wieloletniej.
    U nas myśli się o wyciąganiu pieniędzy z UE, w UE o oszczędzaniu wydatków i planuje wielkie inwestycje w perspektywie dziesięcioleci.
    Jak Polska tego nie rozumie – zostaje wywalona na aut.
    To brzmi brutalnie, ale tak jest.
    Co do wejścia do budowanego europejskiego systemu gazowego, to Polska na razie nic nie czyni, by się w nim znaleźć.
    Zamiast budować przełącza do tego systemu, synchronizować własny system z europejskim, Polak buduje gazoport.
    Europa będzie miała system gazociągów, przebiegający nawet wzdłuż naszej zachodniej i częściowo południowej granicy – a Polska – wyalienowany morski terminal gazowy.
    Jak na razie to my się bawimy w odrębnej piaskownicy obrażeni na wszystkich dookoła.
    Na siebie samych także.
    A w Europie na takie kraje, jak Polska nikt nie czeka.

  282. Orteq napisał(a):

    Tak mi się przypomniało, pod wpływem tych świadków po ulicach chodzących:
    :
    Na sali sądowej prawnik zwraca się do świadka:
    - Jak na pana pochodzenie społeczne, odznacza się pan wielką inteligencją…
    Na to świadek, zwracając się do sędziego:
    - Gdybym odwzajemnił komplement tego pana to pod jaki paragraf podpadnę?

  283. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofia:

    „W przypadku Polski, państwa tranzytowego (pośrednika w transporcie gazu) – nie mozna mówić o stratach i zyskach, bowiem nikt nie ma obowiązku przez Polskę swoich rur przeprowadzać.”

    Przez 20 lat miala pani sublokatora.Regularnie placil czynsz.
    Ktoregos dnia przyszedl i powiedzial ze sie wyprowadza- ma lepsza oferte.
    Potrafi pani okreslic straty jakie poniesie pani z racji tego ze sie wyprowadzil?
    Jesli tak to prosze pomyslec ze tak samo moze pani wyliczyc straty Polski.

    Nastepne: jak pani sadzi- powstanie Nordstream ulatwi czy utrudni podwyzki cen gazu jakie Gazprom moze zadac od Polski?

    Jesli tak to strata to dla Polski czy zyskiem?

    Teraz powtorze pytanie: czy jest choc promil mozliwosci ze Polska nie wejdzie do europejakiego systemu dystrybucji gazu?

    Teraz moment w ktorym nalezaloby zaczac budowac polski odcinek nordstreamu: juz teraz/ rownolegle okazujac pretensje o straty jakie spowoduje uruchomienie nordstream? Kogos by wtedy te pretensje poruszyly?

    a moze dzis gra idzie o to KTO zaplaci za podpiecie Polski do nordsteram? Nie przychodzi to pani do glowy?
    Czy zrobi to Polska/prywatny inwestor czy moze zrobi to spolka nordstream?

    Teraz timing: jesli nordstream rusza za lat x, to wg pani kiedy czas na budowe polskiego odcinka: teraz czy za lat x?

    Kiedy juz pani sobie odpowie na te pytania to sugeruje zadac sobie nastepne: jaki jest mozliwy do osiagniecia cel Polski wobec nordstream.
    I jakimi srodkami mozna go osiagnac.

    Dopiero po tym wolno pani zaczac wieszac psy na moim kraju.

    m@B

  284. Torlin napisał(a):

    Ortequ!
    Nie mieszaj mnie do swoich sporów z Mawarem, bo w sprawie Grenady to on ma rację. Ja rozumiem, że masz obłęd antyamerykański (tak jak Zofia prorosyjski), ale jakieś granice są. Ale tak patrząc na Twoje reakcje przy meczu hokejowym zaczynam wątpić…

  285. Orteq napisał(a):

    Marcin L.
    „Dopiero po tym wolno pani zaczac wieszac psy na moim kraju.”
    :
    Choć to nie do mnie swoje pierdoły wypisujesz to jednak nie zdzierze. To ta biedna Zofia w TWOIM kraju mieszkając ma płacić TOBIE czynsz? A na jakie straty narazi wtedy TWÓJ kraj?

  286. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Orteq:

    czynsz od p.Zofii to miki. Mam wrazenie ze i od pana nie byloby problemu go pobrac. Nie dlatego ze sie nalezy, dlatego ze taki los gapy.

    Na ta chwile spoko; prosze nie placic nim faktura pan nie otrzyma.

    m@B

  287. Orteq napisał(a):

    Torlin,
    No widzisz, znowu zmuszasz mnie. Więc znowu ci powiem: pieprzysz. Tym razem zresztą akurat gałka muszkatołowa z Grenady a nie zwykłym pieprzem. Przez pomyłkę pewnie. Bo Grenada tylko z tego była znana, do czasu inwazji.
    :
    Ale jeśli ty kibicowałeś za swoimi w meczu Kanada-USA to ja ci wypominał nie będę. Tak jak ty mi wypominasz, wykazujac sie calkowitym brakiem poczucia humoru. Wypomnę ci natomiast, i to zawsze, jeśli znowu będziesz popierał masowe inwazje maciupeńkich wysepek bez armii przez potężne imperia militarne. Przez ciebie oczywiscie preferowane we dnie i w nocy.
    :
    Za mieszanie się w twoje spory z Mawarem też ciebie przepraszać mi się nie chce. Bo ja odpowiadałem na Mawarowa zaczepkę mnie a nie ciebie. Nie zawsze bowiem jesteś jedynym faworytem naszego rodzynka.

  288. Orteq napisał(a):

    Celowo odwróciłem to mieszanie. Żebyś zawsze pamiętał liczyć ile razy już ludziom mówiłeś ze silny, twój silny, ma zawsze racje.

  289. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie:
    Pisze Pan:
    Przez 20 lat miala pani sublokatora.Regularnie placil czynsz.
    Ktoregos dnia przyszedl i powiedzial ze sie wyprowadza- ma lepsza oferte.
    Potrafi pani okreslic straty jakie poniesie pani z racji tego ze sie wyprowadzil?
    Jesli tak to prosze pomyslec ze tak samo moze pani wyliczyc straty Polski.
    ***
    Panie Marcinie, przykład fatalny,
    bowiem:
    Przecież biorąc sublokatora trzeba się liczyć, że może któregoś dnia znaleźć lepsze warunki do mieszkania, np. kupi sobie własne.
    Po drugie – sublokatot to jednak intruz, bo mieszkanie winno być dla jednej rodziny.

  290. dark side napisał(a):

    „facet kradnący telewizor nie ział nienawiścią do naszej kultury, nie nienawidził Cię.”
    Tego nie możesz wiedzieć :)
    Czy cudzoziemski przestępca lub łobuz jest od razu terrorystą?NIe może być zwykłym bandytą działającym z ządzy zysku, lub psychopatą? Czy dotyczy to tylko muzułmanów?
    .
    ” Ale po przeczytaniu jej konstatacja jest smutna, właściwie nie istnieje możliwość adaptacji w odrębnej kulturze, albo gwałci się swoją, albo zostaje się terrorystą.”
    Torlinie, wybacz, ale takiego wniosku nie można NIE wyśmiać. Czy Polscy tatarzy, łemkowie, mniejszość niemiecka, ukraińska czy białoruska, to terroryści, albo ludzie bez własnej kultury? Czy cała światowa polonia to piąta kolumna dybiąca na porządek prawny i zwyczaje kraju gospodarza? Założenie, że każdy muzułmanin przybyły do naszego kraju to nienawidzący nas terrorysta jest bezpodstawne i szkodzi nie tylko współżyciu , ale też Polakom, którzy mają opinię nietolerancyjnych, rasistowskich, ksenofobicznych i niechętnych wszystkiemu, co odbiega od polskiej średniej przeciętnej. Nawet jeśli to jest grupa brytyjskich turystów w ogródku piwnym w Krakowie :)
    Literatura piękna tym się różni od opracowań naukowych opartych na badaniach, że nie ma obowiązku być obiektywna. Może, a nawet powinna: grać na emocjach, odwoływać się do skrajności, budować nastrój. Człowiek rozumny, jakim bez wątpienia jesteś, nie formułuje swoich ocen, zwłaszcza w tak delikatnej kwestii, w oparciu o powieść, mit czy stereotyp.
    Protestuję pro forma, przeciwko Twojemu sposobowi argumentacji, którą uważam za czyste sianie paniki. Nie twierdzę, że muzułmanie łatwo się adaptują do naszej kultury, bo tak nie jest. Jednak nie jest też tak źle jak piszesz- jestem szczęśliwą oglądaczką telewizji Aljazeera i wiem z reportaży jak bardzo kraje arabskie się europeizują- jak zmienia się sposób myślenia zwykłych ludzi z klasy średniej, którzy nie tylko przejmują nasz sposób życia, ubiór, sztukę,zapisują córki na lekcje baletu obok lekcji tradycyjnych tańców (wcześniej nie do pomyślenia), ale też otwierają się na nasze wartości- prawa człowieka, prawa kobiet. Nie tracą przy tym własnej tożsamości kulturowej, z której są dumni. Do ich skarbnicy kultury i sztuki my z kolei sięgamy coraz częściej. Mówię o rdzennych mieszkańcach niektórych krajów arabskich. Ci emigranci którzy żyją w niewielkich, zamkniętych grupach niczym w oblężonej twierdzy mają zawsze skłonności do radykalizmu, postaw skrajnie zachowawczych, a nawet wstecznych(patrz rydzykolubna Polonia amerykańska). To przenikanie kultur to jest długi proces, który wymaga mądrego zaangażowania obu stron. Plusem jest, że juz się zaczął. Jeśli go nie zgasimy w zarzewiu swoją nienawiścią i arogancją.

  291. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    pani Zofio;

    moja sytuacja doskonale podobna do podanej przez pania: nie ma zadnego obowiazku mieszkac w nieskonczonosc i w nieskonczonosc czynsz (u pani oplaty tranzytowe) placic. W obu jednak sytuacjach jest pani w stanie wyliczyc ile (pani,Polska) nie zarobi kiedy wynajem/tranzyt sie skonczy.

    Reszta okolicznosci, zupelnie tu bez znaczenia.

    Teraz trudnejsze: co na miejscu swoim/Polski robilaby pani by nie doszlo do zakonczenia najmu/tranzytu?

    Co robilaby pani gdyby jednak lokator zdecydowal sie odejsc?
    Jak probowalaby pani swe straty kompensowac?

    pozdrawiam

    m@B

  292. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie
    odpowiadam po kolei:
    Pytanie:
    Czy jest choć promil możliwości ze Polska nie wejdzie do europejskiego systemu dystrybucji gazu?
    Odpowiadam:
    Oczywiście, ze jest, ale w Polsce musi się zm
    I przejść od fobii i mrzonek do praktycznego realizmu.
    *
    Pytanie:
    Teraz moment w ktorym nalezaloby zaczac budowac polski odcinek nordstreamu: juz teraz/ rownolegle okazujac pretensje o straty jakie spowoduje uruchomienie nordstream?
    Odpowiedź:
    Gazociag Nord Stream jest w budowie i żadne podłaczenie do niego nie wchodzi już w rachubę. Niemcy we wschodnich i północnych landach kładą dwa nowe gazociągi, które będą zasilane gazem z Rosji. Jedne wzdłuż polskiej granicy, do którego można budować podłączenia ze strony polskiej, rosyjsko-niemiecki inwestor takie ewentualności uwzględnił.
    Polska nie ma żadnych możliwości kierowania do kogokolwiek pretensji, że jak nie ma tranzytu przez Polskę, to nie zarabia
    Takie zabiegi są bez sensu.
    Każdy ma wybór z korzystania z takiej drogi i tranzytu dla swoich towarów z jakiej chce. Nie musi przez Polskę. Jak ktoś woli woził samochodem swoje towary przez Czechy i Słowacje niż przez Polskę to jego sprawa, jak woli załadować się na prom w Rosji i docierać na nim do niemieckiego Sassnitz niz korzystać z polskich dróg i kolei to też jego sprawa.
    *
    Pytanie:
    Kogos by wtedy te pretensje poruszyly?
    Odpoowiadam:
    Polskie pretensji w sprawie tranzytu – nikogo nie obchodzą. Nie muszą.
    *
    Pytanie:
    a moze dzis gra idzie o to KTO zaplaci za podpiecie Polski do nordsteram? Nie przychodzi to pani do glowy?
    Odpowiedź:
    Sprawa jest nader prosta – jak chce się Pan przejechać płatna autostradą, to Pan płaci.
    Z gazociągami tak samo – płaci ten, kto zleca ich budowę.
    Interes jest Polski, by się podłączyć do sieci europejskiej, a nie odwrotnie.
    I to Polska musi wybudować sobie łączniki do sieci. Czy to zrobi z budżetu państwa, czy na zasadzie prywatni-publicznego partnerstwa jest mniej ważne, bo i tak w końcowym rozrachunku zapłaci odbiorca gazu, czyli my wszyscy.
    ***
    Panie Marcinie,
    kończę odpowiadać Panu na pytania – nie ma tu miejsca, by tłumaczyć Panu proste zasady jakie działają na rynku.
    Proszę sięgnąć po jakikolwiek podręcznik ekonomii na poziomie szkoły średniej , przeczytać a potem sobie samemu na swoje pytania odpowiadać.
    Najpierw niech stara się Pan sam dojść do odpowiedzi na nurtujące pytania, a potem pytać innych o zdanie.
    Czasami, w czasie dyskusji z Panem, odnoszę wrażenie, że rozmawiam z gimnazistą a nie dorosłym człowiekiem.

  293. Zofia napisał(a):

    Odpowiedż na I-sze pytanie;
    W Polsce musi się zmienić mentalność w podejściu do problemu europejskiego bezpieczeństwa energetycznego.

  294. dark side napisał(a):

    http://www.tvn24.pl/9619,.....nad_i.html
    Stosując sokratejską metodę majeutyczną, drogą eliminacji dochodzę do wniosku, że coraz większe szanse ma u mnie Radosław Sikorski jako kandydat na prezydenta.Nie przeszkadza mi jego bezpośredni styl, który gorszy załganych bufonów od lewa do prawa.
    Nigdy bym nie przypuszczała, że będę głosować na prawicowego konserwatystę :)

  295. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Zofia:

    „Czy jest choć promil możliwości ze Polska nie wejdzie do europejskiego systemu dystrybucji gazu?
    Odpowiadam:
    Oczywiście, ze jest, ale w Polsce musi się zm
    I przejść od fobii i mrzonek do praktycznego realizmu.”

    Jest pani pewna ze zrozumiala pani me pytanie?

    m@B

    *

  296. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Zofia:

    „Jedne wzdłuż polskiej granicy, do którego można budować podłączenia ze strony polskiej, rosyjsko-niemiecki inwestor takie ewentualności uwzględnił.”

    O, wlasnie o to mi chodzi: podlaczenie wprost do nordstream pewnie bez porownania kosztowniejsze.
    Kiedy wiec Polska powinna sie do tych gazociagow co wzdluz granicy zaczac podlaczac? Teraz czy moze kiedy nordstream bedzie na ukonczeniu?

    „Polska nie ma żadnych możliwości kierowania do kogokolwiek pretensji, że jak nie ma tranzytu przez Polskę, to nie zarabia
    Takie zabiegi są bez sensu.”

    Naprawde? Niech mnie konczyna boska broni by kiedykolwiek tak myslec; tak tanio skore sprzedawac.

    m@B

  297. Orteq napisał(a):

    Tak wam dobrze z tym pan/pani, że – dobrze wam tak!
    :
    Oczywiście ze PANI Zofia nie zrozumiała PAŃSKIEGO pytania. Ten promil był b. podchwytliwy. Tak to już jest gdy pierdoły w podchwytliwość się zaczyna obracać. No ale dosyć już mojego wtrącania w wasza wyższa szkołe jazdy na sołtysiej furtce.

  298. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    „Polskie pretensji w sprawie tranzytu – nikogo nie obchodzą. Nie muszą.”

    pani wizja wzajemnych polsko-ruskich relacji przypomina konkubinat , moja malzenstwo: zaczynamy oficjalnie i oficjalnie konczymy,a prawo zabezpiecza interesy stron.Rowniez te jakie powstaja gdy stadlo sie rozwiazuje.

    m@B

    „*
    Pytanie:
    a moze dzis gra idzie o to KTO zaplaci za podpiecie Polski do nordsteram? Nie przychodzi to pani do glowy?
    Odpowiedź:
    Sprawa jest nader prosta – jak chce się Pan przejechać płatna autostradą, to Pan płaci.
    Z gazociągami tak samo – płaci ten, kto zleca ich budowę.
    Interes jest Polski, by się podłączyć do sieci europejskiej, a nie odwrotnie.”

    Czy gdy polski minister dogada sie z Rosjanami/Nordstream SA
    by ci zapalcili za polskie podpiecie to uzna pani to za sukces mojego kraju czy jako glupote tych ktorzy takie roszczenia uznali i zgodzili sie sfinansowac?
    Jesli sukces to moze nie kopac po kostkach tych ktorzy choc probuja go osiagnac?

    „Panie Marcinie,
    kończę odpowiadać Panu na pytania – nie ma tu miejsca, by tłumaczyć Panu proste zasady jakie działają na rynku.
    Proszę sięgnąć po jakikolwiek podręcznik ekonomii na poziomie szkoły średniej , przeczytać a potem sobie samemu na swoje pytania odpowiadać.
    Najpierw niech stara się Pan sam dojść do odpowiedzi na nurtujące pytania, a potem pytać innych o zdanie.”

    Pani Zofio, te moje pytania maja tylko jeden cel- pokazac jak bardzo pani opis nie przystaje do rzeczywistosci. Jak naskorkowo traktuje intencje uczestnikow wydarzen.
    Moge to samo robic wprost,ale duzo latwiej gdy pani sama. swymi odpowiedziami to robi.
    Pomagam pani tylko zrozumiec o czym pani pisze. Robienie tego w formie pytan znacznie ulatwia me zadanie.

    pozdrawiam

    m@B

  299. głos zwykły napisał(a):

    No, to jest bardzo ciekawe, że przedstawiciele pewnego niszowego blogu wykazują cechy zazwyczaj przypisywane endekom, tyle że wobec innej mniejszości narodowej niż żydowska. Oczywiście z wyjątkiem Zdzisława_1, który ma zakodowane wiele antysemickich stereotypów, oraz Pawła Lubońskiego, który jest tolerancyjny dla faszyzmu, ba nawet uważa przedstawicieli tego nurtu politycznego za patriotów.
    Szkoda tylko że nie znają oni pism wszystkich Romana Dmowskiego, poświęconych polityce, bowiem endecja nigdy nie była tak prymitywna jak to malują jej przeciwnicy, zachowujący się nierzadko à rebours tak samo jak ich malunek.
    A swoją drogą ciekawi mnie dlaczego pewien kosmopolita prowadzący niszowy blog nie chce wprowadzenia swoich własnych idei na bliskim wschodzie. Bardzo to dziwne być kosmopolitą w Europie, a nacjonalistą na Bliskim Wschodzie.

  300. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    pytanie zrozumiałam, odpowiedz, prawidłowa (nico niżej).
    *
    Orteg,
    moja nieoceniona babcia mawiała, że łatwiej pójść z kimś do łóżka niz przejść na Ty.
    Mam nadzieję, ze rozumiesz co miała seniorka mego rodu na myśli.

  301. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Orteq:

    „Ten promil był b. podchwytliwy. Tak to już jest gdy pierdoły w podchwytliwość się zaczyna obracać”

    Usuwajac „ten promil” sens zdania zupelnie sie nie zmienia, widzi pan to?

    Generalna kwestia mego zdania jest pytanie czy jest jakikolwiek problem (polityczny,ekonomiczny, finansowania) z podlaczeniem sie Polski do europejskiej sieci gazowej. Pani Zofia twierdzi ze polskie wladze tego nie chca boo maja inna koncepcje bezpieczenstwa energetycznego.Prawda to czy nie bardzo?

    m@B

    m@B

  302. Orteq napisał(a):

    Zofio,

    Mam nadzieję, że nie napisałaś tego pod wpływem pewnych dosyć brzydkich insynuacji Mawara pod adresem p. Marcina. Wróć. Ty sama z siebie tak napisałaś, oczywiscie! Jak ja mogłem pomyśleć inaczej.

  303. dark side napisał(a):

    Pierwsze aresztowania w sprawie wyciągu Sobiesiaka w Zieleńcu.
    http://www.gazetaprawna.p.....siaka.html
    Niewiarygodne ile szkód grupa cwaniaków może narobić partii politycznej.

  304. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofia;

    jestem zakochanym monogamista, stad nawet jesli pani babcia miala racje, to nic z tego. Moze ktos inny…przejdzie z pania na „ty” ?

    m@B

  305. Orteq napisał(a):

    Nie wiem co jest. P. Marcin ogon pomiędzy zadnie nogi podkulił i chodu daje w monogamię czy co? Bo ja taką światłą wymianę tu widzę
    :

    Pytanie – p. Marcina:
    Czy jest choć promil możliwości ze Polska nie wejdzie do europejskiego systemu dystrybucji gazu?
    Odpowiadam – Zofia:
    Oczywiście, ze jest, ale w Polsce musi się zmienić mentalność w podejściu do problemu europejskiego bezpieczeństwa energetycznego.
    :
    Więc ja tu czytam, iż ten promil możliwości że Polska nie wejdzie do europejskiego systemu oczywiście jest. Ale tylko wówczas gdy w Polsce się zmieni mentalność! A jaka ta mentalność teraz jest to Zofia wiele razy pisała bez ogrodek. Po tym jej pisaniu p. Marcin zaczął sie wyrazac zasciankowo o Polsce „mój” kraj. Na znak oburzenia za taką, no, kosmopolityczność Zofii.
    :
    Jeśli p. Marcinowi o taką odpowiedź szło to ja was bardzo przepraszam

  306. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Orteq:

    bbbsmieszne. Chyle czola…

  307. Kasia napisał(a):

    @ dark 16:58
    .
    Grupa cwaniaków? Raczej byłe szefostwo i współtwórcy wizerunku partii, twarze partii, najwyżsi i najważniejsi przedstawiciele partii, najważniejsi urzędnicy tej partii.
    .
    Świetnej partii. Tylko gdyby nie ta wierchuszka.

  308. Orteq napisał(a):

    p. Marcin. L.
    Aby nie za nisko.
    :
    Zajrzałem na blog Neospasmin. Domyślam się, że angielskie podpisy do rysunków (b. celne!) czynione są dla obcojęzycznych odbiorcow. Pochwalałbym gdyby nie to ze jestem upierdliwcem. No i zauważyłem pewne wpadki jezykowe. Np. „Does your car ADS equiped?”. Albo „Does their god has long ears…?”. Chodzi o te wygibasy angielskie z różnymi formami czasowników, szczególnie gdy o formę pytającą chodzi.
    A tak w ogole to wydaje mi się, że wymyślił Pan świetną zabawę. Będę zaglądał!

  309. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o Ryszarda Kapuścińskiego to przeczytałem jedynie książkę pt. „Kapuściński: nie ogarniam świata.” Z czego uważam za bardzo dobre jedynie pierwsze 100 stron. Reszta była taka sobie. Natomiast nie udało mi się przeczytać żadnej książki samego Ryszarda Kapuścińskiego. Fikcje literackie lewicowych pisarzy jakoś mnie nie pociągają.
    Nie ma więc znaczenia co piszą o Ryszardzie Kapuścińskim inni, skoro nie jestem w stanie przeczytać jego książek. O dziennikarzu, czy też pisarzu świadczy czytelnik, który chce go czytać. Ja nim nie jestem.

  310. Orteq napisał(a):

    PS. Podwójnego p w „equipped”, choć tak powinno być, mało kto przestrzega. Nie tylko z resztą na blogach. Tyle w ramach moich upierdliwości jezykowych. Przepraszam wszystkich którzy mają powyżej i im nisko.

  311. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Orteq:

    Co do bledow to przepraszam.
    Bede poprawial a nie udawal Nikifora.
    Co do reszty recenzji dziekuje-tu jeszcze wiekszy pąs pan wywolal.

    m@B

  312. Zofia napisał(a):

    Orteg i panie Marcinie,
    niewiele zrozumieliście z babcinej maksymy.
    A sprawa jest nader prosta.
    Bywa, że człek idzie do łóżka z pierwszym lepszym partnerem pod wpływem chwili i rano nawet nie zna imienia osoby z którą figlował.
    To czysta fizjologia
    Przejście na – ty, wymaga nieco większej intymności, zaangażowania i pewnego rodzaju wzajemnych emocji międzyludzkich.
    Forma pan/pani jest taką beznamiętna, aczkolwiek elegancką barierą obojętności, którą ludzie stawiają między sobą.
    Drodzy Panowie,
    stosunki międzyludzkie, to nie tylko seks.

  313. Orteq napisał(a):

    Zofio,

    Ja wspomniałem tylko Mawara. Ani słowa o seksie. To ty w Mawarze sam seks widzisz? Dobro pożałowac.

  314. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofio to nie do konca tak: prosze poczytac „Tredowata”-tam ladunek emocjonalny jaki idzie za „pan,pani’ serce w trzepot wprawia. Nie wspominajac juz o damskiej erekcji. Zaden chlod, zadna obojetnosc!

    Co do tego ze stosunki miedzyludzkie to nie tylko sex, to calkiem sie zagadzam.Z pania, nie babcia paniną.

    A co do moich preferencji; mniej mnie krepuje rozmowa z pania o puszczaniu gazow anizeli o seksie. A pania?

    m@B

  315. dark side napisał(a):

    „Grupa cwaniaków? Raczej byłe szefostwo i współtwórcy wizerunku partii, twarze partii, najwyżsi i najważniejsi przedstawiciele partii, najważniejsi urzędnicy tej partii.”
    Kasiu,
    Właśnie dlatego napisałam, że „biznesmeni” niszczą wizerunek partii :) Mając na względzie jakość polskiej demokracji nie można tych geszeft,ów pomijać milczeniem, a to gotowy prezent dla konkurencji politycznej. Mówiąc obrazowo otworzyły się drzwi dla spadającej kaskady błota.
    Może następcy wyciągną wnioski.

  316. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie
    proszę wybaczyć, ale rozmowa puszczaniu gazów jest na poziomie klozetu.
    Wychodkowe klimaciki to nie dla mnie.
    Może to Panu odpowiada, mnie nie.
    Poziom lumpenproletariackiego gimnazjum, jak widzę jest jednak Panu dosyć bliski….
    ***
    Orteg,
    Dyskutuje z takim z takim pewnym mądralińskim panem Marcinem, z Tobą z doskoku na trzeciego.
    Mawara w tej dyspucie – nie ma.

  317. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    rany Boskie! Ależ ja nie mam aż tak wielkiej wyobraźni, by w Mawarze dostrzegać jakiś seks!
    Prawdę mówiąc on dla mnie jest zupełnie …bezpłciowy. Coś jak ksiądz, eunuch, mąż najlepszej koleżanki.
    Niby mężczyzna, ale nie samiec, który działa na zmysły i podnieca intelektualnie.

  318. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofio, nie wiem skad pani oburzenie. Piszac o gazach o energetyke mi chodzilo. Pani o cos innego?

    m@B

  319. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    „Natomiast nie udało mi się przeczytać żadnej książki samego Ryszarda Kapuścińskiego”.
    .
    A powinieneś, ze zwykłej ciekawości świata.
    .
    „Fikcje literackie lewicowych pisarzy jakoś mnie nie pociągają”.
    .
    Skąd wiedziałes, że to fikcje? Dopiero teraz to wiadomo. Pierwsza część nakładu książki Domosławskiego rozeszła się w ciagu jednego dnia. Żadna z książek Kapuścińskiego nie miała takiego wzięcia. Świadczy to o wielkości Kapuścińskiego, czy o szybkości upadania mitu „Wielkiego Kapu”?

  320. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mawar:

    a moze swiadczy to o tym ze naklady ksiazek p.Kapuscinskiego w PRL byly bez porownania wieksze? Ze wiecej ludzi czytalo?
    Naklad w jakim zeszla ksiazka p.Domoslawskiego za czasow „ograniczonej demokracji” traktowany bylby jako porazka.Nawet w przypadku tak niszowych przedsiewziec jak np. poezja Z.Herberta.

    Co te czerwone pajaki robily ze ludziom tak chcialo sie czytac te wszystkie, wykastrowane przez cenzure, wersy ?

    I co sie stalo ze dzis nie bardzo sie chce?

    m@B

  321. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Pytanie. Czy jest choć promil możliwości ze Polska nie wejdzie do europejskiego systemu dystrybucji gazu?
    Odpowiadam:
    Oczywiście, ze jest, ale w Polsce musi się zm
    I przejść od fobii i mrzonek do praktycznego realizmu”.
    .
    Nie uwierzysz, ale:

    1/ Polska jest już podpięta do europejskiego systemu gazowego i to bez postulowanych, planowanych lub budowanych interkonektorów.
    2/ Przez Polskę biegnie bowiem gazociąg jamalski – własność spółki Europolgaz (PGNiG 50 proc. Gazprom Export 50 proc.). Rozpoczyna się w Kondratkach, kończy na naszej zachodniej granicy w rejonie Mallnov.
    3/ Operatorem przesyłowym tej sieci już wkrótce stanie się polski Gaz-System.
    4/ Rura jamalska ma przepustowość ponad 32 mld m3 rocznie (w roku ubiegłym przesłano z Rosji do Niemiec 27 mld m3).
    5/ Na trenie Polski istnieje 5 tłoczni gazu (Kondratki, Zambrów, Ciechanów, Włocławek oraz Szamotuły) i punkt odbioru – w Kondratkach.
    6/Technicznie nie jest trudne i drogie ustanowienie rewersu na gazociągu z możliwością tłoczenia w odwrotnym kierunku, z zachodu na wschód.
    7/ Zgodnie z europejskim prawem taryfy na przesył gazociągiem jamalskim zatwierdza polski regulator (URE),który czuwa także nad przestrzeganiem europejskiej zasady TPA (third party access) co przynajmniej teoretycznie ma sprzyjać liberalizacji rynku.
    8/ To co powyżej to regulacje europejskie. Wiadomo że w lecie ubiegłego roku Komisja Europejska interesowała się dlaczego gazociąg jamalski w praktyce nie podlega takim samym regulacjom jak inne gazociągi na terenie UE. Nie wiem jaki był wynik tych dociekań.

  322. dark side napisał(a):

    Mawarze,
    Korzystając z wolnej chwili przyjrzałam się prapoczątkom Unii czyli Wspólnocie Węgla i Stali pod kątem idei, jakie przyświecały temu przedsięwzięciu na początku i ich dalszej ewolucji doprowadzającej do tej sodomy i gomory jaką mamy dzisiaj :) Wzięłam pod uwagę głównie Deklarację Schumana z 1950 r, tę oto:
    http://europa.us.edu.pl/d.....umana.html
    oraz wyimki, cytaty i omówienia (głównie z portalów chrześcijańskich) samego Schumana jak i innych Ojców Założycieli.
    .
    Z braku miejsca ograniczę siędo ogólnych wniosków:
    1. Wspólnota Węgla i Stali powstała po 2 wojnie światowej jako plan „pojednania się Franci z Niemcami”, choć niektórzy mówią o „zjednoczeniu”
    2. to pojednanie miało się odbyć na wspólnym gruncie kulturowym- chrześcijańskim. Papierz Pius 12 wsparł ten pomysł swym autorytetem po śmierci Stalina.Wszyscy ojcowie założyciele, oprócz jednego – liberała, to chrześcijańscy politycy. Jednak trzeba pamiętać, że działo sięto, gdy społeczeństwa europejskie były w swej większości chrześcijańskie. Początków odchodzenia od religijnych korzeni nie należy szukać w samej Wspólnocie, lecz raczej w procesie laicyzacji społeczeństwa. Utrata tożsamości religijnej nie była zapoczątkowana przez prawo unijne.odwrotnie- prawo unijne jest odbiciem coraz bardziej laickich tendencji, odchodzenia ludzi od instytucji kościelnych,rozdziału kościoła od państwa i jego marginalizacji (moim zdaniem zasłużonej). Prawo świeckie jest poza tym skuteczniejsze i bardziej bezstronne. W tej chwili chrześcijanie w Europie nie stanowią większości, nawet nie wiem czy osiągną połowę. Ruch przywracający chrześcijańskie wartości jako bazę wspólnoty gospodarczej byłby ruchem wbrew woli większości obywateli, posunięciem sztucznym, swego rodzaju odwróceniem biegu zdarzeń. Być może sytuacja się zmieni, gdy więcej Europejczyków zacznie się znów utożsamiać z wartościami chrześcijańskimi.
    .
    3. miała to być wspólnota gospodarcza „„wspólnota interesów … jako zaczyn, inicjujący poszerzanie i pogłębianie wspólnoty narodów i krajów, które przez długi czas dzieliły krwawe waśnie“ (J. Wahl, …, s. 81). Sam Schuman nazwał ten krok „skokiem w niepewność“
    w DEKLARACJI czytamy:
    „Przez umieszczenie podstawowej produkcji pod wspólnym zarządem i instytucję nowej najwyższej Władzy, której decyzję zwiążą Francję, Niemcy i kraje, które do niej przystąpią, ta propozycja stanie się pierwszą konkretną podstawową Federacji Europejskiej, niezbędnej dla zachowania pokoju.”
    Jest więc mowa o WSPÓLNYM ZARZĄDZIE I NAJWYŻSZEJ UNIJNEJ WŁADZY.
    .
    4. MULTI-KULTI
    Zgodnie ze słowami Schumana :”Do zadań Europy należy także „zadanie przyjęcia różnych kultur“, które powinny ćwiczyć się w darowaniu „wzajemnego i pełnego respektu“ jako „drogi wyjścia ze zniewolenia“.
    W samyej Deklaracji również czytamy:
    „Ta produkcja oferowana będzie całemu światu bez różnicy i wyjątków, aby przyczynić się do podniesienia poziomu życia i do rozwoju dzieł pokojowych. Europa, dysponując większymi środkami, będzie mogła kontynuować realizację jednego ze swych głównych zadań: rozwoju kontynentu afrykańskiego.”
    Więc jak widzisz projekt był od zarania skażony otwartością na inne kultury i tolerancją. Ta tolerancja w miarę rozwoju cywilizacji rozszerzyła się na inne religie i preferencje seksualne, niemniej jest wpisana w historię Unii od początku. Żeby odwrócić ten proces,który nabrał przez lata swojej dynamiki, tak jak tego chcesz trzeba by postąpić WBREW powyższym zapisom.
    .
    Ciekawi mnie którą z form Wspólnoty z tych, które były rzecz jasna uznajesz za najpełniej odpowiadającą Twoim oczekiwaniom. Tą z samego początku? Ta sprzed unii walutowej?

  323. głos zwykły napisał(a):

    Mawar,
    ……Ja w PRL miałem dostęp do anglosaskiej prasy i do emigracyjnych periodyków.
    ……Także mój ojciec sporo podróżował po świecie i był naocznym świadkiem historii także za granicami naszego kraju, nie wyłączając Afryki.
    ……Tak więc R. Kapuściński i inni korespondenci zagraniczni z PRL nie byli moimi oknami na świat.
    ……Próbowałem zaś przeczytać książki R. Kapuścińskiego już dawno po upadku PRL-u.
    …….W moim przekonaniu dla nowego pokolenia jego literatura nie jest już atrakcyjna.
    …….Chętnie zapoznałbym się z opiniami bardzo młodych ludzi o tym co pisał R. Kapuściński. Ciekawy jestem, że przeżyli coś wyjątkowego czytając jego książki.

  324. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    Bądź choć raz mężczyzną i przejdź od teorii do praktyki. A to oznacza w twoim przypadku osiedlenie się na Kubie i doznanie tych rozkoszy, których zbrodniczy Reagan pozbawił mieszkańców Grenady dokonując ludobójczej inwazji na wyspę i przepędzając stamtąd kubańskich żołnierzy i kubańską bezpiekę, sposobiącą się do utworzenia Ludowo-Demokratycznej Republiki Grenady (lub czegoś w tym rodzaju). Gdy po przylocie z Kanady zakrzykniesz na lotnisku w Hawanie: Viva el Comandante, Viva la Revolución nie będziesz miał problemów z osiedleniem się na stałe w tym rozkosznym kraju. :)

    PS. Różne są transkrypcje i różnie transliteracje (np. z cyrylicy) słowa Granada (Grenada), ale rozróżniam karaibską Grenadę od hiszpańskiej Granady, o nikaraguańskiej nie wiedziałem. Nie mniej to u mnie nadal licentia poetica, ale założyłem twoją zdolność do rozumienia aluzji i analogii i niemal się nie zawiodłem. Pomiędzy stalinowską hucpą z lat 30. i kubańską z 1983 roku różnice w percepcji opinii światowej są nieznaczne, ty jesteś przykładem. Oczywiście inna jest liczba ofiar w Hiszpanii i na wyspie, właśnie dzięki szybkiej interwencji Amerykanów. Fragment znanego wiersza Swietłowa („Grenada, Grenada, Grenada maja”) używany był już w 1983 do żartowania z K. Geberta i właśnie dlatego mi się przypomniał. :)

  325. Orteq napisał(a):

    Matko rodzona, nacyście nudni z tymi waszym Wspólnotami Węgla i Stali. Czy innymi gazami energetyki. R. Kapuściński to mały pikus przy gazach wiec go nawet wspominać nie warto. Tym bardziej ze ani głos ani Gospodarz nie czytali rewelacji Domosławskiego. Kapuścińskiego oczywiście tez nie czytali bo po co? Przeciez mieli w PRL dostęp do anglosaskiej prasy i do emigracyjnych periodyków, o!

  326. Mawar napisał(a):

    Zofia do Ortega:
    „…rany Boskie! Ależ ja nie mam aż tak wielkiej wyobraźni, by w Mawarze dostrzegać jakiś seks! Prawdę mówiąc on dla mnie jest zupełnie …bezpłciowy. Coś jak ksiądz, eunuch, mąż najlepszej koleżanki”.
    .
    http://sophico.blog.onet.pl/
    Po obejrzeniu zdjęcia (lewy górny róg) przypomniał mi się refren piosenki, Marka Grechuty:
    „Nie dokazuj, miła nie dokazuj
    przecież nie jest z ciebie znowu taki cud”.
    :)

  327. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    „Dyskutuje z takim z takim pewnym mądralińskim panem Marcinem, z Tobą z doskoku na trzeciego. Mawara w tej dyspucie – nie ma.”
    :
    No tak, domyślałem się tego. Ménage à trois. Czysta klasyka.
    .
    Jakże to Mawara nie ma w dyspucie? On ZAWSZE jest w dyspucie. Szczegolnie na temat: jak Kuba Bogu tak Reagan Grenadzie. A do tej dysputy ja sam go wprowadziłem, po twojej woalce na p. Marcina zarzuconej O, tak się on w dyspucie znalazł
    :
    „Orteq, Marzec 3rd, 2010 at 16:38 – Zofio, mam nadzieję, że nie napisałaś tego pod wpływem pewnych dosyć brzydkich insynuacji Mawara pod adresem p. Marcina. Wróć. Ty sama z siebie tak napisałaś”.
    :
    Wiec na poczatku byly insynuacje Mawara. Te insynuacje może i sugerowały mądralińskosć, jak teraz ty z kolei sugerujesz. Ja wtedy odniosłem wrażenie, że nasz prawicowy rodzynek oraz beniaminek prawdziwy więcej trochę niż mądralińskosć mu zarzucił. Bo czy Mawarek rozkoszniak nie kazał pana M. jak powietrze traktować? Dlaczego tak kazał? A dlatego ze go wyrzucono z Salonu24! Czy z innego prawicowego skansenu.
    :
    Już sam fakt poroznienia sie z janczarami Pomrocznej prawej i sprawiedliwej mnie wystarcza, żeby p. Marcina nie traktować jak powietrze. Więc będę zgrzytał zębami ale łuku Kurskiego wobec Mądralińskiego nie zastosuję. Niedoczekanie twoje Mawarze!
    .
    Pozdrow proszę Kostka Geberta ode mnie przy najbliższej okazji. Cudow tylko żadnych już nie dokazuj.

  328. Mawar napisał(a):

    „Ta wiadomość powinna w Polsce wywołać żywsze bicie serca u kilku znanych osobistości. Największy mafiozo pochodzący z Polski od kilku miesięcy sypie!

    6 stycznia. Riccardo Fanchini, w zamian za niższy wyrok, zgodził się współpracować z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.. Zeznaniami Fanchiniego interesują się policje Belgii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Austrii a nawet Rosji. Tylko polskie służby nie wykazały, jak dotąd, najmniejszego zainteresowania rewelacjami skruszonego bossa. Tymczasem pan Riccardo, po kilkutygodniowym pobycie w celi z murzyńskimi intelektualistami teraz opowiada bardzo interesujące historie.

    Zawsze jednak wszechwiedzący polscy komentatorzy natychmiast stwierdzą, że gangster zwariował.

    Będzie podobnie jak z raportem z likwidacji WSI, który przed amerykańskim sądem został uznany za ważny dowód przeciwko Monzerowi al Kassarowi, a w Polsce…wyśmiany”.
    .
    więcej na :
    http://wgadowski.salon24......aron-sypie

  329. Orteq napisał(a):

    Mawarze,
    To ostatnie oczywiście nie do Zofii było tylko do ciebie. Ona na pewno śpi podczas gdy ty nam wciąż życie umilasz. Dyskusja z tobą to mniod.

  330. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    mam lustro, znam metrykę. Skoro upubliczniłam swoje zdjęcie, to znaczy, że się wyglądu nie wstydzę i wyglądem nie kupczę.
    Widzisz Mawar,
    taka ze mnie dziwna baba – w sobie widzę przede wszystkim człowieka, a nie płeć i nie traktuję siebie jako pogotowia seksualnego dla panów potrzebie.

  331. Zofia napisał(a):

    Manie Macinie,
    udaje Pan idiotę czy nim jest faktycznie?….
    W energetyce „puszcza się” gazy?
    Zachowuje się Pan jak taki „głupio-mądry” gówniarz.
    Proponuję wrócić na normalny poziom dyskusji z normalnymi argumentami.

  332. Orteq napisał(a):

    Zofio, brawo!
    Mój przedwczesnie owdowiały dziadek Mikołaj coś wiedział na temat panów w potrzebie. Bo drogo go sasiadki kosztowały to dlatego wiedział.
    :::
    Mafiozo Riccardo Fanchini vel Marian Kozina zlinkowany z raportem o likwidacji WSI! Jak żeś to zrobił, Mawarku rozkoszniaczku?
    .
    Mogę się tylko domyślać, że idzie ci o pochodzenie Barona Cyganskiego. Urodził się bowiem ten multikulti milioner Kozina w 1957 roku w Katowicach. Był synem bufetowej i włoskiego turysty. Tajemnica poliszynela zaś jest, że wszyscy agenci ze WSI byli zrodzeni z nieprawego łoża PRL. Uscislajac, najczęściej z łoża bufetowej. Albo jeszcze lepiej, babci klozetowej JA, u której wielcy srywali. Bardzo mi się ten dowcip podobał i do dzisiaj wielki sentyment do jasnejanielki z tego powodu czuje oraz przejawiam przy kazdej nadajacej sie ku temu okazji.
    .
    Próba podsumowania Mawarowego w stronę mafii wekslowania
    :
    tu musi chodzić o to, że Paweł L. tęsknił do dyskusji z Mawarem. A że poziomy obu panów musiały się najsampierw wyrównać, panowie zeszli z parteru do piwnic. Wot i eto wsio. Paweł przetłumaczy bo zna język.

  333. Orteq napisał(a):

    A w zakresie zakopywania rury i dowcipów z tym związanych taki mi się jeden nasunął
    :
    Ona
    - Powiedz ze jestem twoim skarbem.
    On
    - Jestes. A teraz zakopujemy.

  334. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    pani Zofia:

    „udaje Pan idiotę czy nim jest faktycznie?….”

    dla pani-moj malenki comingoucik:

    jestem,faktycznie.

    m@B

  335. Ewa-Joanna napisał(a):

    A ja zupelnie nie na temat, bo to o czym mowicie mnie nie interesuje.
    Ale chodzi za mna taki ruski wierszyk na zapamietanie ichniego abecadla. Moja babcia usilowala mnie tego kiedys nauczyc, ale nie wykazywalam zapalu. Zaczynalo sie to tak:
    Ach, Babuszka, Wasz Gabriel Dieduszka Jedziet Zenitsa (żenitsa)…
    pierwsze litery slow sa literami alfabetu rozyjskiego. Potem w tym wierszyku byla lista gosci, jakies papinki i maminki, i w ogole nawet to fajne bylo.
    Moze bym i sobie poszukala na necie, ale rosyjski to znam dosc dziwnie, liter nie odrozniam i przez dlugi czas myslalam, ze „kirpicz” to brzydkie slowo. A wy tu cyrylica swobodnie tak obracacie, to moze i pomozecie. :)

  336. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewo-Joanno, jest wiele wariantów tego wierszyka-nie wierszyka. Znalazłem na przykład taki.
    .
    „ах бабушка ваш Григорий дяденька едет жениться зАморе и кланяется Линочки Миночки Ниночке Олечке Поличке русская собака танцует уворот филин хохочет цирюльник чистит шляпы щёткой”
    .
    Jest w nim, nawiasem mówiąc, pełno literówek, ale nie chciało mi się poprawiać.
    O kirpiczu jest takie rosyjskie powiedzenie: „Roża, czto kirpicza prosit” (morda taka, że prosi się o cegłę).

  337. Paweł Luboński napisał(a):

    Dopiero teraz zauważyłem, że w wierszyku brak paru liter. Litery „j”, od której żadne rosyjskie słowo się nie zaczyna, ale również z niewiadomych powodów liter „e”, „ju” i „ja”.

  338. Orteq napisał(a):

    Wiedziałem, ze Paweł nie zawiedzie. Otwarty tekst, to jest to! Ale skad E-J wiedziała?

  339. jasnaanielka napisał(a):

    O mordzie, co to kirpicza prosit słyszałam od moich sąsiadów zza Buga. Bardzo mi się to powiedzonko podoba.

  340. Orteq napisał(a):

    Bardzo mi się nie spodobał jeden z komentarzy pod Pawełkową wersją wierszyka o dziadzi jadącym się zenić. Ten komentarz brzmiał bukwami wszem i wobec tak:
    „Вайнштейн Мотя Меню пользователя Мастер (1696)2 года назад (ссылка) хуй в жопу.”
    :
    J-E, śmiało to sobie odpuść. Ale skąd ja wiedziałem, że JA pod tego kirpicza się podłączy tak ochoczo?

  341. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dzieki Pawle,
    bede sylabizowac teraz przez caly wieczor! Chyba ze jakas dobra dusza napisze to lacinskim alfabetem. :)
    Powiedzenie o mordzie co to kirpicza prosit, to znam z rodzinnych gadek, ale ze to cegla, to sie dowiedzialam dopiero niedawno. Zawsze myslalam, ze to cos okropnego.

  342. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    bukwy to sobie odpusc… przynajmniej w stosunku do mnie, nie zalapalam sie na rosyjski w szkole.

  343. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Pierwsza część nakładu książki Domosławskiego rozeszła się w ciągu jednego dnia. Żadna z książek Kapuścińskiego nie miała takiego wzięcia. Świadczy to o wielkości Kapuścińskiego, czy o szybkości upadania mitu Wielkiego Kapu?”
    .
    Nie bądź śmieszny, dobrze wiesz, że nie świadczy ani o jednym, ani o drugim. Świadczy o tym jedynie, że wdowa po Kapuścińskim oraz publicyści wszelkiej maści zrobili wydawcy i autorowi dobrze. Mówi też pewne niewesołe rzeczy o funkcjonowaniu mediów i opinii publicznej.

  344. mbpPolka napisał(a):

    wysłuchałam wczoraj rozmowy pań Paradowskiej z Torańską. Warto posłuchać, bedzie powtórka w Super Stacji. Zaznaczam, ze Pani Torańska przeczytała w/w książkę oraz znała R. Kapucińskiego.

  345. Paweł Luboński napisał(a):

    ах бабушка ваш Григорий дяденька едет жениться зАморе и кланяется Линочки Миночки Ниночке Олечке Поличке русская собака танцует уворот филин хохочет цирюльник чистит шляпы щёткой

    Jestem dobrą duszą. Oto zapis fonetyczny:
    .
    Ach, babuszka, wasz Grigorij diadieńka jediet żenit’sa za morie i kłaniajetsa Linoczke, Minoczkie, Ninoczkie, Oleczkie, Policzkie. Russkaja sobaka tancujet u warot. Filin chochoczet, ciriulnik czistit szliapy szcziotkoj.
    .
    (Ach, babuniu, wasz Grzegorz jedzie żenić się za morze i kłania się Linoczce, Minoczce, Ninoczce, Oleczce, Policzce. Rosyjski pies tańczy u bramy. Puchacz chichocze, cyrulik czyści kapelusze szczotką.)

  346. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo:

    Ze wscibstwa; jest w Brisbane cerkiew? Choc jedna? Prawoslawna nie grekokatolicka-ukrainska?
    Nie chwalac sie; we Wszawie sa dwie, w Cberze tyz ….

    Zabawne- jak w ten, wyznaniowy sposob, szukalbym kontaktu do tych co bukwy rozbieraja.

    Bardziej modern poszukalbym na slawistyce uniwersystetu(ow) albo ruskiego klubu.

    m@B

  347. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin.
    o te ci chodzi?
    http://www.roq.org.au/ROQ/Home.html
    Ja slabo odrozniam te wszystkie sekty religijne.
    No a na bukwach az tak mi nie zalezy, zebym miala po kosciolach latac, czy ruskich szukac.


    Pawel, dobra duszo – dziekuje! Jakos w wykonaniu babci bylo to inaczej, bardziej sensownie, ale nie sluchalam zbyt uwaznie.

  348. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Ewa-Jo

    Tak to ,dziekuje.
    Zalosnosc takiej kempingowej architektury sakralnej az w gruczol religijnosci mnie bije.

    A bukwy bez Ruskich sensu nie maja. Jezyk bez ludzi potrzebny jak rybie recznik.

    Te moje marudzenia tylko dlatego by jak najpozniej oglosic ze miedzy nami remis -u was, w QLD 4 cerkwie, a u nas 2 !

  349. Ewa-Joanna napisał(a):

    Wieksza architektura sakralna nie jest widocznie potrzebna. Na ogol koscioly sa male i na ogol drewniane.

  350. Stan napisał(a):

    Paweł, 08.51,
    .
    szkoda, że w ocenie kociokwiku związanego z wydaniem biografi Kapuścińskiego opinę publiczną jako siłę sprawczą wymieniłeś dopiero na kolejnym miejscu.
    Dopiero po przejściu obecnego amoku okaże się czy Kapuściński zdołał zakotwiczyć się głębiej w naszej kulturze.

    Ja oceniam go wyżej od polskich poetów noblistów, którzy swoimi dziełami nie wnieśli nowej jakośći do literatury powszechnej, a i naszej też nie zrewolucjonizowali.
    Z Kapu jest unaczej.
    Jeżeli zdanie powyższe jest prawdziwe, to A. M. będzie się z bólu w piekle z boku na bok przekręcał, wszak jest głęboko wierzącym.

    Nasza opinia publiczna (my) jest taka, że po pokazaniu publicznie przez pewną leciwą panią czegoś, co dwadzieścia lat temu można by nazwać pośladkami, natychmiast obdarzyła ją propozycją objęcia stanowiska prezesa prestiżowej korporacji.
    Teraz więc z urzędu oglądać będziemy to dekadencke dzieło sztuki.

  351. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo

    to nie o rozmiar chodzi; bieszczadzkie cerkiewki tez duze nie sa.
    Raczej o forme- w to samo mozna wlozyc i cerkiew i posterunek RSPCA i „lakiernie”.

    To nie pretensja, konstatacja tylko.

    m@B

  352. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    mozna owszem. Na przyklad teatr.

  353. Zofia napisał(a):

    W odpowiedzi Mawarowi,
    Pisze on:
    1/ Polska jest już podpięta do europejskiego systemu gazowego i to bez postulowanych, planowanych lub budowanych interkonektorów.
    2/ Przez Polskę biegnie, bowiem gazociąg jamalski – własność spółki Europolgaz (PGNiG 50 proc. Gazprom Export 50 proc.). Rozpoczyna się w Kondratkach, kończy na naszej zachodniej granicy w rejonie Mallnov.
    3/ Operatorem przesyłowym tej sieci już wkrótce stanie się polski Gaz-System.
    4/ Rura jamalska ma przepustowość ponad 32 mld m3 rocznie (w roku ubiegłym przesłano z Rosji do Niemiec 27 mld m3).
    5/ Na trenie Polski istnieje 5 tłoczni gazu (Kondratki, Zambrów, Ciechanów, Włocławek oraz Szamotuły) i punkt odbioru – w Kondratkach.
    - Wszystko prawda. Gazociąg Jarmał dostarcza obecnie gaz do Polski i Niemiec (w ub. roku Niemcy kupili 31 mln m3 gazu z Rosji). Z chwilą uruchomienia w 2011 r. dostaw gazu do Niemiec przez Nord Stream, będzie toczył gaz z Rosji tylko Polski.
    Reszta Europy z Jarmała korzystać nie będzie.
    Polska natomiast bardzo słabo jest podłączona z siecią gazową na zachód od Odry z resztą Europy. Jarmał przecina polsko-niemiecką granicę na poziomie Słubic/Frankfurtu n. Odrą.
    Drugi trangraniczny polsko-niemiecki gazociąg mamy na poziomie Goerlitz, dochodzi do Drezna. Ale on straci na znaczeniu po oddaniu do użytki gazociągu niemiecko-rosyjskiego OPAL, do którego gaz przypłynie Nord Streamem.
    Transgranicznych połączeń gazociągami z Czechami i Słowacja nie mamy żadnych. Dopiero są planowane.
    http://bi.gazeta.pl/im/8/.....189278.gif
    W przypadku awarii Jarmała Polska nie jest w stanie sięgać po rezerwy europejskie gazu, by utrzymać swoje bezpieczeństwo energetyczne.

    *
    6/Technicznie nie jest trudne i drogie ustanowienie rewersu na gazociągu z możliwością tłoczenia w odwrotnym kierunku, z zachodu na wschód.
    Nikt tego jeszcze nie robił i pisanie, że nie jest to technicznie trudne – jest tylko przypuszczeniem. A są takie urządzenia na po stronie niemieckiej, które z sieci RFN przepompują gaz Jarmała po stronie polskiej?

    *
    7/ Zgodnie z europejskim prawem taryfy na przesył gazociągiem jamalskim zatwierdza polski regulator (URE),który czuwa także nad przestrzeganiem europejskiej zasady TPA (third party access), co przynajmniej teoretycznie ma sprzyjać liberalizacji rynku.
    - Co ma piernik do wiatraka, możesz mi powiedzieć? A jakiż to związek ma ustawienie przez stawki taryfy za korzystanie z Jarmału z przesyłaniem gazu Polsce z UE, gdy jej błękitnego paliwa zabraknie?
    *
    8/ To, co powyżej to regulacje europejskie. Wiadomo, że w lecie ubiegłego roku Komisja Europejska interesowała się, dlaczego gazociąg jamalski w praktyce nie podlega takim samym regulacjom jak inne gazociągi na terenie UE. Nie wiem, jaki był wynik tych dociekań.
    *
    - Czy rozwiązanie tych dociekań jest równoznaczne z zagwarantowaniem, że z UE, czyli z Niemiec, w razie awarii dotrze nim gaz do Polski? Od 2011 będzie to gazociąg rosyjsko-polski, a nie europejski.

  354. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    a tu masz zdolność przesyłowa polskiego sytemu gazowego,
    czyli żadną:
    http://www.szczecin.uw.go.....epustowosc gazu.jpg

  355. Zofia napisał(a):

    O,O!
    Jak była mapka, oficjalna ze stron Urzędu Miejskiego w Szczecinie, to już ją wcięło?!
    A to ciekawostka!
    Zaraz sprawdzę i dam stosowny link:
    http://www.szczecin.uw.go.....20gazu.jpg

  356. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Ewa-Jo:

    moze nie teatr, ale teatrzyk. Reszta oki.

    Co do rosyjskosci, rowniez w takim babcino-sentymentalnym aspekcie, to polecam Lube. Sa na youtube.

    m@B

    PS. Male swieto pol-aus: Dziewczyna po polskiej szkole w Bellconnen, ACT zagrala tytulowa role w 3D Alicji w krainie czarow.
    Szkoly juz nie ma, ale duma jest.Mojej Beatuszki tez.

    Teraz mysl jak wygladalyby filmy kina moralnego niepokoju w 3D, albo „Czlowiek z zelaza”….Albo „Korczak”.

    Nie wspominam tu o nowszych produkcjach: „Nocna zmiana”, „Towarzysz general” . Az sie prosza o poglebienie: 3D.

    m@B

  357. głos zwykły napisał(a):

    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/newsweek_polska/plan-stabilizacji-wizerunku-rzadu,52868,1
    Reforma finansów publicznych wymaga zmian radykalnych i szybkich, a nie połowicznych i odsuniętych w czasie, jak proponuje rząd.
    ______________
    A jednak, aby taką reformę wprowadzić potrzeba lepiej funkcjonującego państwa niż obecnie. W przeciwnym przypadku wyjdzie tak jak zawsze, czyli wg schematu: „płaciliśmy za komunizm”.
    http://wyborcza.pl/1,7551.....wicza.html

  358. Kasia napisał(a):

    @ Pani Zofio.
    .
    Mawarowi chyba idzie o to, że Jamał jest podłączony do systemu niemieckiego, więc w razie ‘awarii’ Rosji, odwraca się kierunek i jedziemy z Niemiec. W razie dalszych kłopotów będzie gazoport.
    .
    PS. Ciekawa rzecz. Google obchodzą dziś urodziny Vivaldiego w .pl, .co.uk, .fr,.de,.ru. W poniedziałek wzmianka o Szopenie była tylko na polskich stronach. Dziwi to tym bardziej iż to okrągła 200 setna rocznica a Vivaldiemu się przyszło na świat 332 lata temu. Myślicie ,że google nie uznaje Szopena za kogoś wartego wzmianki czy po prostu takie info się wykupuje i ktoś w naszej zuluguli nie dopełnił obowiązku?

  359. Zofia napisał(a):

    Kasia,
    Może mu o coś idzie, ale w sferze fantazji.
    Kurka odkręcić w drugą stronę się nie da.
    Przecież od 2011r. Niemcy przestaną korzystać z Jarmała.
    Wzdłuż całej polskiej granicy z Niemcami aż do Czech trwa obecnie budowa najdłuższego w Europie, jak na razie – gazociągu OPAL (przedłużenie lądowe Nord Streamu) i to na nim będą ew. przełącza, a nie na Jarmału.
    On wypada z eksploatacji w Niemczech a Polska nie kwapi się do podłączenia z OPALEM.
    Więc jak chce Polska za rok korzystać ew. z Jarmału i dostarczać nim gaz z Niemiec do Polski, skoro nie będzie podłączony dalej z niemieckiej sieci.
    Kiedy przepłyną pierwsze metry kubiczne gazu Nord Streamem i dalej na ladzie Opalem, dostaw gazu Jarmałem do Niemiec nie będzie. On dla Niemców staje się bezużyteczny.

  360. Kasia napisał(a):

    Wy tu gadu gadu, a Gaz-System dostał dofinansowanie z EU na połączenie z Niemcami koło Lasowa, z Czechami koło Cieszyna, na rurę z Danii do Polski (???) i na gazoport.
    http://www.rp.pl/artykul/....._z_UE.html
    .
    Wszędzie te wiadomości jakieś takie enigmatyczne. Gdzieś piszą o przepustowości większej o 0,5 mld m3, gdzie indziej wogóle nie wspominają co ta inwestycja da.

  361. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    nie teatrzyk – teatr.
    Teraz mysl jak wygladalyby filmy kina moralnego niepokoju w 3D, albo “Czlowiek z zelaza”….Albo “Korczak”.

    Nie wspominam tu o nowszych produkcjach: “Nocna zmiana”, “Towarzysz general” . Az sie prosza o poglebienie: 3D.
    I kto to bedzie ogladal? Czy nie szkoda wysilku i pieniedzy na przerabianie tego?
    Kiedys zastanawialam sie dlaczego filmy polskie nie przebijaja sie na arene miedzynarodowa, choc wydawalo by sie, ze powinny. I chyba juz wiem – sa zbyt hermetyczne, poruszaja tematy obce innemu niz polski odbiorca, odnosza sie do zdarzen i rzeczywistosci nieznanej dla innego niz polski odbiorca, stad tez odbiorce maja scisle limitowanego. Nawet juz ja w nowszych filmach nie wszystkie aluzje lapie.
    A szkoda. Mysle, ze mamy jeszcze co oferowac innym.

  362. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    przeczytalam oba te artykuly. To nadal takie przelewanie z pustego w prozne, bez konkretow, choc Rybinski ma racje o tyle, ze to co proponuje rzad to tylko piarowe pociagniecia. Ale z drugiej strony mysle, ze dla przeprowadzenia jakichkolwiek reform trzeba zdecydowania i otwartosci w dzialaniu.
    Ale nie potepialabym minister Fedak – to co mowi jest calkiem rozsadne
    http://wyborcza.biz/bizne.....pracy.html
    Dla mnie OFEy to pozorowane dzialanie ustawione na sciagniecie pieniedzy z rynku i karmienie biurokracji. Koszty sa tak ogromne, podlegaja takim zawirowaniom rynkowym, ze sie to zupelnie nie oplaca. Nikomu.
    No a na marginesie ciekawostka – australijski rzad federalny odbiera stanom finansowanie szpitali publicznych.

  363. Ewa-Joanna napisał(a):

    Wybaczyłem Januszowi Palikotowi, bo prezydent musi być wielkoduszny
    Kpi czy o drogę pyta?

  364. głos zwykły napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    Do przeprowadzenia liberalnych rynkowych reform 20 lat później trzeba mieć dobrze zorganizowane państwo. W przeciwnym razie rządzący będą mieli tylko pomysły na ucinanie to tego to owego np. ucinanie rencistom renty poprzez powiązanie jej ze składkami w warunkach, gdy młody człowiek, który przechodzi na rentę nie jest w stanie wiele składek uzbierać, zaś starszy często jest eliminowany z rynku pracy w wieku lat 50. i może nawet nie mieć uprawnień do renty.
    Przesuwanie całości zobowiązań państwa wobec nie radzących sobie z powodu stanu zdrowia i czy innych powodów w kierunku pomocy społecznej w warunkach, gdy świadczenia te są małe oznacza tendencję do budowania prymitywnego państwa na wzór południowo-amerykańskich wzorów, a więc odbudowę niesprawiedliwości społecznej na miarę polskiej demokracji szlacheckiej.
    Temu należy przeciwstawić się, bowiem nie w każdych warunkach liberalizm jest korzystny dla społeczeństwa. Reformy mogą być dobre, albo złe. Dobra reforma w kierunku rynku, globalizacji, liberalizacji rynku musi dawać ludziom szansę dostosowania się, a nie stawiać ich przed perspektywą marginalizacji. Nasze państwo cały czas jest tak skonstruowane, że jego włodarze chętniej uciekają się do represji niż do bodźców. Nie potrafią bowiem działać kreatywnie, inteligęntnie, po ludzku, bo w ich środowisku, tak nie pojmuje się rządzenia czy zarządzania. Środki z UE na kapitał ludzki bardziej wzbogacają organizatorów kursów dokształcających, niż dokształcających się. Nie ma w tym większego planu.

  365. Kasia napisał(a):

    „Środki z UE na kapitał ludzki bardziej wzbogacają organizatorów kursów dokształcających, niż dokształcających się. Nie ma w tym większego planu.’
    Święta prawda. Już w tym roku dostałam na maila ze 20 ofert nikomu niepotrzebnych szkoleń plus 3 telefony. Ludzie mają niesamowitą fantazję w dojeniu UE.

  366. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Kurka odkręcić w drugą stronę się nie da. Przecież od 2011r. Niemcy przestaną korzystać z Jamału. On wypada z eksploatacji w Niemczech a Polska nie kwapi się do podłączenia z OPALEM.”.
    .
    Sięgnij do polsko-rosyjskiej umowy podpisanej kilka tygodni temu. Jest tam napisane, że Gazprom Export będzie korzystał z Jamału co najmniej do 2043 r. :)
    .
    „Wzdłuż całej polskiej granicy z Niemcami aż do Czech trwa obecnie budowa najdłuższego w Europie, jak na razie – gazociągu OPAL …
    .
    Wraz z Nord Streamem to pewnie będzie najdłuższy, ale to żadna zaleta. Nie wiem czemu się cieszysz? Im dłuższy gazociąg tym więcej zużywa energii do tłoczenia gazu. A tę energie uzyskuje się … z gazu właśnie, który przecież kosztuje. Przy długości ok. 5 tys, km cała inwestycja przestaje się opłacać. Koszty tłoczenia byłyby większe niż zyski. Więc powodzenia. To tłumaczy dlaczego straszenie przez Rosję Europy, że jeśli ta będzie się stawiać to oni sprzedadzą cały gaz z zachodniej Syberii Chińczykom to zwykły humbug medialny. Nikt zorientowany w to nie wierzy. :)
    .
    …. (przedłużenie lądowe Nord Streamu – [chodzi o OPAL] ) i to na nim będą ew. przełącza, a nie na Jarmułu”.
    .
    Na Opalu NIE BĘDZIE ŻADNYCH PRZYŁĄCZY. Ten gazociąg będzie biegł z Lubmina przez wschodnie Niemcy do Czech tranzytem – po to aby nie podlegał niemieckiemu regulatorowi, czyli miał niższe taryfy przesyłowe niż miałby normalnie. Chodzi o to, aby ten gaz był konkurencyjny w stosunku do gazu nierosyjskiego na rynku europejskim. Gazprom ma teraz kłopoty ze sprzedażą i musi być „cenowo elastyczny”. :)
    .
    „W przypadku awarii Jarmału Polska nie jest w stanie sięgać po rezerwy europejskie gazu, by utrzymać swoje bezpieczeństwo energetyczne”.
    .
    Scenariusz jest teoretycznie prosty, firmy niemieckie sprzedają nam gaz np. norweski lub algierski, a PGNiG fizycznie pobiera gaz np. w Kondratkach. Typowa transakcja swapowa. Tylko jeszcze firmy niemieckie musiałby się przestać bać Gazpromu, a należałoby też jeszcze wyegzekwować to, że UE zaczyna się podobno na Bugu. Taka próba była podjęta przez PGNiG w 2009 r. i oczywiście nic z tego nie wyszło. I dlatego PGNiG negocjował w ub. r. z Rosją z pistoletem przy skroni. Może o to chodziło?
    .
    „Technicznie nie jest trudne i drogie ustanowienie rewersu na gazociągu z możliwością tłoczenia w odwrotnym kierunku, z zachodu na wschód.
    Nikt tego jeszcze nie robił i pisanie, że nie jest to technicznie trudne – jest tylko przypuszczeniem. A są takie urządzenia na po stronie niemieckiej, które z sieci RFN przepompują gaz Jamału po stronie polskiej”?
    .
    To w sumie niewielka inwestycja, jak na tak dochodową branżę, w samolotach odrzutowych też masz odwrócony ciąg – rewersyjny, korzysta się z niego np. tuż po wylądowaniu samolotu, aby zmniejszyć szybkość na krótkim pasie. Każdy z teraz powstających interkonektorów będzie oczywiście rewersyjny.

  367. głos zwykły napisał(a):

    Myślę, że korzystną rzeczą, dawniej i dziś, byłoby mówić nie o silnym państwie lub słabym państwie, lecz o dobrze zorganizowanym państwie.
    PiS jednak tak problemu nigdy nie ujął, gdyż nie miał na to pomysłu i kadr. Gdyby miał nie musiałby padać słowa o wykształciuch, czy wysyłaniu lekarzy w kamasze, albo o tym, że każdy ma prawo do równości wobec prawa, bez względu na cenzus majątkowy i pozycję rodzinną i towarzyską.
    Dobrze zorganizowane państwo musi mieć inną strukturę budżetu, niż obecnie. Ono musi koncetrować wydatki w strategicznie ważnych dziedzinach, dla jego rozwoju, stabilności i bezpieczeństwa. A to oznacza, że w naszych warunkach priorytetem powinno być większe zatrudnienie, dłużej trwające zatrudnienie i większa dzietność, względnie większe otwarcie się na imigrację.

  368. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    zgadzam sie. Za podobne opinie dostalam po uszach od Gospodarza.
    Sieganie do represji to dosc charakterystyczny srodek perswazji dla spadkobiercow rezimowych i uwidacznia sie powszechnie w okrzykach „zabronic”, „ukarac”, nie wpuszczac” i tym podobnych.
    Przez 20 lat mozna bylo zaczac uczyc ludzi przestrzegania i szanowania prawa, a tu sie zrobil wiekszy „teksas” niz byl.

  369. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „Świadczy o tym jedynie, że wdowa po Kapuścińskim oraz publicyści wszelkiej maści zrobili wydawcy i autorowi dobrze. Mówi też pewne niewesołe rzeczy o funkcjonowaniu mediów i opinii publicznej”.
    .
    Ostrożnie! Ocierasz się o krytykę III RP. A wiesz co dzieje się z ręką podniesioną na III RP? Na pewno wiesz.
    Ale gdybyś jednak się zdecydował to podnosząc rękę już teraz możesz przy okazji „zamawiać cztery piwa”, bowiem:
    „Wszechpolacy wstępują do… Platformy”
    http://www.dziennik.pl/po.....formy.html
    :)

  370. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    tylko trzeba oderwac od zloba tych co sie tam mocno przyssali – cala biurokratyczna zbednosc ukryta w roznorakich cialach wykonawczych.
    Majac takie pieniadze z Unii do dyspozycji, mozna wiele zrobic, po to wszak te pieniadze sa.
    Jaki to liberalizm, kiedy przedsiebiorcy nie maja szerokiego dostepu do kredytow, musza pokonywac roznorakie bariery biurokratyczne, nic wiec dziwnego, ze co bardziej przedsiebiorczy omijaja prawo.

  371. W.Kuczyński napisał(a):

    Link do mojego artykułu na cześć Kongresu PiS:
    http://wyborcza.pl/1,9091.....ynski.html

  372. Zofia napisał(a):

    Mawar jesteś słabo zorientowany;
    Piszesz
    Na Opalu NIE BĘDZIE ŻADNYCH PRZYŁĄCZY. Ten gazociąg będzie biegł z Lubmina przez wschodnie Niemcy do Czech tranzytem – po to aby nie podlegał niemieckiemu regulatorowi, czyli miał niższe taryfy przesyłowe niż miałby normalnie.
    A ja się pytam – skąd to wiesz?
    Bo ja mam informacje bezpośrednio od budowniczych, że będą przełącza!!!
    *
    Mam pytanie do Ciebie Nawar:
    a gdzie to Gazprom ma zamiar eksportować Jarmałem gaz poza Polską?
    *
    Skoroś taki mądry Mawar,
    wskaż mi obecnie budowany lądowy gazociąg w Europie dłuższy od OPAL’a (470 km)
    Poczytaj sobie, a potem się wymądrzaj:
    http://sophico.blog.onet......10-02-22,n

  373. głos zwykły napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    Na, to jest tylko jedna rada. Zwiększyć wymagania o konkrety.

  374. głos zwykły napisał(a):

    Marcin Agustyn: Decyzja małopolskich radnych Ligi Polskich Rodzin o przejściu na stronę Platformy Obywatelskiej jest dla Pana zaskoczeniem?
    http://www.pis.org.pl/article.php?id=16902
    Zbigniew Wassermann: Nie ma co ukrywać, że LPR jako podmiot polityczny zeszła na margines :D)
    Wojciech Wierzejski
    Jaka przyszłość przed nami, narodowcami? Kto jest narodowcem?
    Więcej na:
    http://wierzejski.blog.onet.pl/

  375. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glos,

    Konkrety i otwartosc informacyjna.

    A tu mi znajoma dziewczyna placze, ze piszac prace licencjacka nie moze sie dowiedziec od dyrektora szpitala jak funkcjonuje finansowanie panstwowej skadinad placowki, bo to „nie jej sprawa” i to „poufne”. Pieniadze piora?

  376. Orteq napisał(a):

    Poczytałem sobie Pana Ministra. Dzięki za link!
    :
    „Chyba tylko ktoś bardzo naiwny da się nabrać na kolejne „ocieplanie” PiS. Rządzą nie wizerunki i oblicza, lecz charaktery, a one nie zmieniają się z wyborów na wybory. Charakter był i jest.”
    .
    Jak koń. Każdy widzi. Niektórzy by poprzestali na definicji ks. Benedykta Chmielowskiego z XVIII wieku. No ale jeśli się ma misję obsesją zwaną to poprzestać się nie da. Klasyczne uzależnienie. POzostaje odwykówka.
    :
    „PiS jest partią słusznie budzącą lęk u ogromnej części Polaków. Tę partię w obecnej postaci i przy obecnym kierownictwie trzeba otoczyć sanitarnym kordonem, by nie wróciła do władzy.”
    .
    Jeśli wybory nie pomogą to i kordon sanitarny nic nie da. Na Madagaskar z nią!
    .
    PS. Rozumie się, że tzw. kordon sanitarny to skrót myślowy na inny skrót myślowy tego blogu, łuk kurski. Oba skróty do bani – nie działaja. Mogłoby natomiast zadziałać banowanie. To od bani wzięte. W sanacyjnej II-j RP udało się wpaść na bardzo praktyczny sposób na banowanie. Nazywał się Bereza Kartuska. Gdyby współczesna definicja demokracji w UE pozwoliła na Berezę, problem byłby z głowy. Ponieważ nie pozwala, pozostaje Madagaskar.

  377. Zofia napisał(a):

    Mawar jesteś słabo zorientowany;
    Piszesz
    Na Opalu NIE BĘDZIE ŻADNYCH PRZYŁĄCZY. Ten gazociąg będzie biegł z Lubmina przez wschodnie Niemcy do Czech tranzytem – po to aby nie podlegał niemieckiemu regulatorowi, czyli miał niższe taryfy przesyłowe niż miałby normalnie.
    A ja się pytam – skąd to wiesz?
    Bo ja mam informacje bezpośrednio od budowniczych, że będą przełącza, o dwóch wiem na pewno!
    *
    Mam pytanie do Ciebie Nawar:
    a gdzie to Gazprom ma zamiar eksportować Jarmałem gaz poza Polską?
    *
    Skoroś taki mądry Mawar,
    wskaż mi obecnie budowany lądowy gazociąg w Europie dłuższy od OPAL’a (470 km)

  378. Orteq napisał(a):

    Ciągnięcia kontynuacji poczytania Pana Ministra cd.
    :
    „PiS odrzuca obecny porządek polityczny, jest partią w stosunku do niego wywrotową”
    .
    No tak. Unilateralnie odrzuciła raczej dosyć kiepską obecną Konstytucje RP III-IV, wprowadzajac w zamian nieudolnie splagiaryzowany projekt konstytucji Michalkiewicza z 1994 roku.
    http://reod.ovh.org/upr/konstytucja.html
    Pozostałoby jeszcze uwalić znienawidzony Plan Balcerowicza, przeczący założenion OS. Natenczas słowo ‘wywrotowa’ ciałem by się stało i mieszkało między nami moherami.
    :
    „Aby w zmianę mogli uwierzyć wyborcy o poglądach centrowych należałoby…”
    .
    Dlaczego tylko centrowych? Dyktatorzy zawsze szerzej oraz wyżej mierzą.
    :
    „Trzeba … gruntownie zmienić pogląd … na Konstytucję … która … była wielokrotnie traktowana obelżywie.”
    .
    Obelżywie jak obelżywie, krytycznie napewno. No Pasaran zmianom w Konstytucji?
    :
    „że przytoczę tylko Majakowskiego „mówimy partia, rozumiemy Lenin, mówimy Lenin rozumiemy partia”, a mógłbym podać gorszy wzór.”
    .
    Ten gorszy wzór – gorszy!? Mawar wraz z EDD użyją tu sobie jak na burej suce – musiałby przez Prawo Godwina się przeczołgać jak przez scieżkę zdrowia ZOMO. Więc rzeczywiscie może lepiej poprzestać na ‘mógłbym’.
    :::
    No, wystarczy. Późno się porobiło. A i Mawarowi coś trzeba zostawić żeby mógł sobie poużywać.

  379. Orteq napisał(a):

    E-J,
    „Jaki to liberalizm, kiedy przedsiebiorcy nie maja szerokiego dostepu do kredytow, musza pokonywac roznorakie bariery biurokratyczne, nic wiec dziwnego, ze co bardziej przedsiebiorczy omijaja prawo.”
    :
    O to to. Dokładnie tak sobie myślałem gdy dark dowalała komu trzeba za Sobiesiaka. No bo ten wziął i powycinał drzewniane drzewa i ponasadzał metalowe, praktycznie wieczne, w zastepstwie. A to wszystko tylko po to, żeby ułatwić sobie to i owo.
    .
    Albowiem Ryszard Sobiesiak zbudował wyciąg narciarski w Zieleńcu, choć nie miał na to pozwolenia. Podczas gdy rolnik Wacław Pomian musiał zburzyć drewnianą wiatę na maszyny choć postawił ją na swoim terenie, jednego drzewa nie wyciął i nikomu nie wadził. Nie wiedział burak, że musi posiadać niezbędne pozwolenia. No a roday urzędnicy byli nieugięci jak metalowe sosny.

  380. Orteq napisał(a):

    Jak Indoora, śpiącego na klawiaturze z racji 16-to godzinnego dnia pracy, psy nie obudzą to sam będę musiał ciągnąć tę kontynuację. Ewa-J też chyba w eukaliptusy się zagłębiła popołudniowo.
    :
    Wiesz, Ewo-J, ja tak sobie myślę po polskiemu. Co jest raczej myśleniem odmiennym od kangurzego, jak się domyślam. Gdyby ten cwaniak Sobiesiak durniem z jakiegoś powodu został i zaczął wierzyć w to w co dark wierzy – że prawo nie jest stanowione po to, żeby je omijano, o! – to przecież nic by to nikomu dobrego nie przyniosło.
    .
    Albowiem prawo dalej by pozostało prawem. W Pomrocznej a nie w Downunder stanowionym. I byłoby to zapewne prawo jak najbardziej postępowe. Oraz zgodne z wymogami UE czy z innym zagrożeniem GO. Jego natomiast przestrzeganie pozostałoby na obecnym, wysokim poziomie. Wspomaganym przez szeroko od lat stosowany system przemawiania do ręki. O systemie „co się da to się zrobi” mowa.
    .
    Nie mam tylko najmniejszego pojęcia, co to wszystko ma wspólnego z liberalizmem. Tym w którym przedsiębiorcy nie mają szerokiego dostępu do kredytów.
    :::
    A tak w ogóle to pozdro. Lubię ten skrót myślowy. Najbardziej zaś przepadam za twoimi pouczającymi wtrętami australijskimi. Zazdroszczę ci tej umiejętności pouczania. Krajowym odbiorcom tych wtrętów zaś współczuję.

  381. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    a gdziez to te australijskie wtrety pouczajace widzisz?

  382. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    tow.Ewa-Jo:

    Ja tez jestem za tym by panstwo, niczym eternit za PRL, kredyty przydzielalo.Kazdemu wedlug potrzeb.

    Juz z reszta taka akcja dziala : na aktywizacje zawodowa, na „pojscie na swoje” kazdy bezrobotny moze dostac do AUD 7K.
    Wystarczy ze biznesplan zlozy.

    m@B

  383. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Panie ministrze Waldemarze,
    po co sie babrac w gownie kongresu tamtej partii. I to jeszcze gdy czytaja pana ludzie, ktorzy zadnych wnioskow z owego kongresu wyciagac nie beda?

    Jesli moglbym o cos prosic, to o text- wyobrazenie Polski 2013.
    wyobrazone zmiany w kluczowych obszarach zycia; zmian w ustoju panstwa(tak tym spolecznym, prawnym,ekonomicznym ), zmian w swiadomosci spolecznej, poczuciu wlasnej wartosci( EURO 2012? ), obyczajowosci, relacjach miedzynarodowych,nowych wyzwaniach…

    Napisalby pan? Moze byc nawet z uzyciem ghost-murzyna….

    Nie jestesmy w okresie NEPu by perspektywa chocby 3 lat byla nie do okreslenia.Chyba.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    PS. najstrasznejsza wiadomoscia dnia dzisiejszego bylaby ta ze Alicja Tysiac ponownie jest w ciazy. Wtedy gosc niedzielny stalby sie u niej domownikiem. Kwaterunkowym…

    A firmy Essilor czy Paris Optique, (ramie w ramie z Unimilem) powinny sobie ja na twarz kampanii reklamowej wziac….

    @B

  384. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    błąd. Panstwo kredytow nie przydziela, tylko banki. Ale to w „panstwie” zalatwiasz zalozenie biznesu i wszelkie z tym zwiazane formalnosci, bez tego nie masz z czym do banku latac.
    No i coraz bardziej Bekasem lecisz… :)

  385. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Ostrożnie! Ocierasz się o krytykę III RP. A wiesz co dzieje się z ręką podniesioną na III RP? Na pewno wiesz. Ale gdybyś jednak się zdecydował to podnosząc rękę już teraz możesz przy okazji “zamawiać cztery piwa”, bowiem wszechpolacy wstępują do… Platformy”
    .
    Nie boję się o ręce. Zawsze przecież mogę wstąpić do PiSu. Jeszcze tylko niecałe dwa lata i wróci IV RP. Nie będzie wtedy żadnych głupich dyskusji prasowych, nędzny życiorys Kapuścińskiego otrzyma ostateczną wykładnię i oczywiście nie będzie mowy o żadnych konszachtach z wszechpolakami czy nie daj Boże postkomunistami.

  386. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Jezu trwoga!!!
    Wszechpolacy wstępuja do PO
    Mawar podał nie wiem czy to przygana czy pochwala od Mawara.
    Bo przeciez Ci wszechpolacy tworzyli koalicje z PIS-em.
    I to aż liczebnie 2 wszechpolaków.
    Pozdrowienia

  387. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    Nie tylko trwoga, ale i radość, bowiem LPR znacznie obniżył standardy narodowca. Wstąpić więc można wreszcie do LPR, bez przeszkód. Wystarczy wykazać się jakimś poglądem typu, że nie tylko jest się ideowym przeciwnikiem PiS, ale i jak np. że się nie lubi brudasów (arabów), że ich ziomkowie żydzi to geszefciarze, że homoseksualne dziecko straciłoby w moich oczach całą miłość i sympatię, że nie należy pod żadnym pozorem krytykować narodowej polityki (na początek syjonistów wystarczy, jeśli nie jest się obrzezanym, oczywiście), że Stefan Bandera to patriota (stąd bowiem niedaleki skok do przyjaznych, także opinii o totalitarnym odłamie narodowców).

  388. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mme Ewa-Jo:

    czy slyszala pani o osobie ktorej odmowiono takiej rejestracji?
    Nie panstwo, ale samorzad (boo on sie tym zajmuje) komus odmowil?

    Czy slyszala pani o tym ze w polskim prawie moze pani zaczac prowiadzic intetresy a dopiero nastepnie wystapic o rejestracje?

    Ze punktem „o” (nie G !) jest nie moment podjecia pracy, ale wystawienie pierwszej faktury.

    Pretensje jaki ma tu pani do panstwa/do samorzadu nie maja znaczenia: one (pretensje) traktuja rozpoczecie wlasnego biznesu jako decyzje impulsowa, nie przemyslana i zaplanowana.
    Impuls znaczy- juz, natychmiast.Bodziec-reakcja.

    Zakladanie firmy niczym sieganie po princepolo co przy kasie wolloworthsa wylozone…

    Moze wlasnie taka procedura lepsza? Chocby z racji dania czasu do rozmyslu?

    Jak pani sadzi?

    m@B

  389. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mme Ewa-Jo:

    co znaczy „leciec Bekasem”?

  390. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    ty kpisz czy o droge pytasz?
    Czy ty w ogole wiesz jak dziala jakakolwiek firma, nawet malutka? Mam wrazenie, ze nie bardzo.
    To poczytaj:
    http://www.eioba.pl/a1154.....k_po_kroku

  391. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Mme Ewa:

    zycze pani promilla moich doswiadczen w zakladaniu/prowadzeniu firm.

    Oki, dosc mego prezenia klaty, teraz czas na pania: naprezy pani?

    m@B

    PS. nie, oscylatorem sie nie zajmowalem!

    m@B

  392. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin La,
    a byl tu taki Bekas, on zniknal ty sie pojawiles. Macie bardzo podobny styl pisania.

  393. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    pai Ewo-Jo:

    przeczytalem text z linku jaki mi pani podala.Co tam niezwyklego?

    Nie napisano ze dobrze jest miec pieczatke, albo ze dobrze wydac pare groszy na konsultacje prawnika gdy chce sie w spolke wejsc?

    A moze jeszcze dobrze jest umiec czytac i pisac?

    W kulturze polskiej byla instytucja zapowiedzi.To byl czas od decyzji o zawarciu malzenstwa do jego zawarcia. Czas do namyslu i do wniesienia ewentualnych zastrzezen.

    Czy nie uwaza pani ze ta sama instytucja jest przydatna i w innych sytuacjach: tu rejestracji nie dzialanosci gospodarczej ale spolek z o.o. ,komandytowych czy S.A. ?

    m@B

  394. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin Laz,
    chcialam ci tylko pokazac ile czynnosci i formularzy musi wypelnic taki przedsiebiorca. I ile go to kosztuje zanim jeszcze zacznie zarabiac.
    Jezeli uwazasz, ze to jest swietne, nowoczesne i nieutrudniajace zycia, to ciesze sie, ze ci dobrze, bo dobrze ci tak.

  395. Andrzej napisał(a):

    E-J
    Wg mnie Marcin ma rację. Czy nie przyszło Ci do głowy, że ktoś kogo przerastają formalności (wcale nie takie duże) związane z założeniem firmy i dla którego koszty jej założenia w wysokości niecałych 200 zł są zaporowe, po prostu nie nadaje się na przedsiębiorcę?
    Maksymalne ułatwienie mu zarejestrowania firmy, to po prosu pchnięcie go w przepaść.

  396. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Ewo-Jo;

    ile konkretnie tych formularzy musi wypelnic?
    wszystkie one w necie.
    tak ze stoperem; ile czasu mu to zajmie?

    I ile go to kosztuje? tak konkretnie. a na tle wszystkich kosztow rozpoczecia dzialnosci?

    wiecej nizli rejestracja auta?

    Klne sie na boga ateistow ze to o czym pani pisze to jest problem pozorny.

    oczywiscie nie upieram sie boo pewnie pani doswiadczenia z zakladaniem wlasnych dzialnosci byly takie ze zdecydowala sie pani wyemigrowac.

    pozdrawiam z nuta wspolczucia

    m@B

  397. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Andrzej:

    to JUZ jest maksymalne ulatwienie w rejestracji.
    PLN 200 to nie sa zadne koszta.
    4 punkty rejestracji 4 aspektow dzialanosci gosp.(rejestracja,aspekt fiskalny,aspekt ubezpieczenia spolecznego,aspekt statystyczny) to jest nic boo wszystko mozna poczta. A jedyny hamulec w rozwinieciu skrzydel jest nie w rejestracji ale w tym ze zaden kontrahent nie bedzie sklonny wejsc w jakakolwiek relacje biznesowa jesli nowy przedsiebiorca nie bedzie mial papierow w porzadku.

    Wyobrazam sobie jaka zgroza sie odbije gdy powstanie jeden,zunifikowany( instytucje panstwowe-ZUS,GUS,organa podatkowe i samorzadowe- u.gminy) system gromadzenia informacji o dzialalnosci gospodarczej obywateli.
    Panstwo policyjne! ZUS stoi tam gdzie stalo ZOMO! (a przynajmniej tam gdzie staly koszary ZOMO….).
    Ale za to bedzie jedno okienko.Z kratka…

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  398. Zofia napisał(a):

    Uff, nareszcie spokój w domu!
    Trwa demontaż rusztowań w kamienicy z moim mieszkaniem. Skończył się zimowy remont dachu
    Wprawdzie mam zalany gabinet dwie ściany i sufit) i to dwukrotnie, trzy razy pojawiały się spore mokre zacieki na suficie kuchni, mało co nie straciłam szyb, zresztą taka groźba jeszcze istnieje, bo demontaż akurat jest na poziomie moich okien w kuchni i gabinecie, ale za kilka godzin nic mi nie będzie przysłaniało widoku.
    Rusztowanie fachowcy tak ustawili, że drabinki na nim akurat biegły na poziomie balkonu i jakby komuś odbiło składać mi wizyty wieczorową porą, to z ulicy bez trudu dostawał się prościutko po drabinkach do mojej loggii. Dzięki takim pomysłom oraz nie zabezpieczaniu owych wejść z ulicy – ani okien nie można było zostawić uchylonych, ani wojażować . Boże Narodzenie z konieczności w Szczecinie. Weekendowe imprezy na pobliskich a Wałach Chrobrego – to przymusowa obecność w domu. I tak przez bez mała pięć miesięcy.
    Teraz czeka mnie ganianie po „Warcie” i walka o odszkodowanie. Dekarze ubezpieczyli się na równy milion więc będzie z czego ściągać. Na razie mam korowód komisji, rzeczoznawców i suszę gabinet. Potem czeka mnie niestety – malowanie pokoju i kuchni. szlak mnie trafia, bo przeprowadziłam gruntowne malowanie mieszkania 3,5 roku temu.
    Tak więc zaliczyłam i zaliczam nadal – kilka miesięcy kłopotów, arsenał zniszczeń, kosztów i niepotrzebnych nerwów, bo w komuś odbiło remontować dach w zimie, dekarze okazali się ekipą wyjątkowo niesolidnych „fachowców” a zarządca budynku nie potrafił sobie z inwestycja poradzić.
    Typowe polskie działanie, jakich wiele dookoła.
    Problem w tym, ze ja za to wszystko płacę z własnej kieszeni i nie za bardzo mam jakieś pole manewru.

  399. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofia:

    „szlak mnie trafia, bo przeprowadziłam gruntowne malowanie mieszkania 3,5 roku temu.”

    Prosze napisac jaka czestotliwosc bielenia izb wg pani jest wlasciwa?
    Taka by pania szlag nie trafial?

    Pytam nie daltego ze chce cokolwiek wytknac, ale ze zwyklego wscibstwa. Niczym Kolberg co chodzac po kraju zwyczaje ze szczecinskiego notowal.

    m@B

  400. dark side napisał(a):

    „Maksymalne ułatwienie mu zarejestrowania firmy, to po prosu pchnięcie go w przepaść.”
    Jasne :) rozpoczęcie działalności trzeba maksymalnie utrudnić i wydłużyć, żeby delikwent na wstępie wiedział co go czeka później, gdy przyjdzie mu załatwiać koncesje i pozwolenia, rozliczać się z urzędem skarbowym i Zusem i interpretować polskie prawo :)
    A tymczasem taki Sobiesiak jeden z drugim bez żadnych przeszkód ze strony państwa i bez oglądania się na przepisy będzie spokojnie kręcił swoje interesy. Przy pełnej aprobacie społecznej. Bo inaczej się nie da w waszym kraju, prawda?

  401. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    a jak to wyglada z ZUSem?
    Pytam z ciekawosci. Czy taki nowy przedsiebiorca musi oplacac ZUS i co tam jeszcze bylo?
    Poza tym z Marcinem Laz rozmowa zaczela sie od mojego:
    Jaki to liberalizm, kiedy przedsiebiorcy nie maja szerokiego dostepu do kredytow, musza pokonywac roznorakie bariery biurokratyczne, nic wiec dziwnego, ze co bardziej przedsiebiorczy omijaja prawo. i tak sobie zjechala z tematu, bo Marcin koniecznie usiluje mi udowodnic, ze wie o czym mowi.
    A ja mam doskonala rozrywke.

  402. Indoor napisał(a):

    Orteq ma rację (wyjatkowo odsypiałem, ale psy nie, zaś czasu mam b. mało).
    Bardzo mi się podoba to działanie wszystkiego na kredyt. W zasadzie ludność zaciaga kredyt w banku by mogło skonsumować to co sam wyprodukował. Pozostanie tylko spłacać procenty. Jeszcze ciekawej będzie gdy wprowadzą wreszcie ten podatek od sąsiedzkiej pomocy lub wprost od działalności dla własnych potrzeb (remont własnego mieszkania powiedzmy). Oczywiście od tego remontu nalezy zapłacić podatek, bowiem jest to mój zysk. Jesli nie stać mnie na podatek, to mogę nie remontować, ale mogę też zaciagnąć kredyt. Póżniej tylko spłacać plus odsetki. Więc okazuje się że przy dalszym rozwoju liberalizmu nawet działanie dla własnych potrzeb może być uzależnione od dobrej woli banku i od mojej zdolności kredytowej. Oczywiście cały czas zakładamy, że zyski od lokat powinne być nieopodatkowane.

  403. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Ewa

    „Jaki to liberalizm, kiedy przedsiebiorcy nie maja szerokiego dostepu do kredytow, musza pokonywac roznorakie bariery biurokratyczne, nic wiec dziwnego, ze co bardziej przedsiebiorczy omijaja prawo. ”

    1.pani Ewo dostep do kredytu nie zalezy od poziomu liberalizmu,ale od poziomu ryzyka jakie skolnne sa podjac instytucje ten kredyt udzielajace.

    2.za cholere nie jestem w stanie dojsc jakie te bariery biurokratyczne.prosze napisac?
    a moze chodzi pani o procedury przetargowe w przypadku zlecen za publiczna kase? :)

    3.Omijanie prawa przez przedsiebiorcow prawie ZAWSZE wynika z kalkulacji. Co bardzie sie oplaca.

    m@B

  404. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    dark side:

    „A tymczasem taki Sobiesiak jeden z drugim bez żadnych przeszkód ze strony państwa i bez oglądania się na przepisy będzie spokojnie kręcił swoje interesy. Przy pełnej aprobacie społecznej.”

    Jak pani uwaza; dokonania p.Sobiesiaka w Zielencu to cos czym Polacy moga sie chwalic, jak np. Austriacy Hintertuxem czy wrecz odwrotnie?

    Nie podoba mi sie zerojedynkowy sposob pani pisania: albo firme rejestruje sie LATWO albo TRUDNO.
    Jak wg pani jest dzis i co by pani zmienila?
    Urzad gminy przyjmuje 1 obszernejszy wniosek i przesyla go do zainteresowanych instytucji?
    Wyznacza bank w ktorym rachunek pani zaklada?
    Oki o ile wtedy powinna byc wyzsza oplata przy rejestracji? tak by ta operacja sie choc bilansowala?

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  405. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Panna Ewa-Jo

    „a jak to wyglada z ZUSem?
    Pytam z ciekawosci. Czy taki nowy przedsiebiorca musi oplacac ZUS i co tam jeszcze bylo?”

    Musi oplacac. Tak jest na calym swiecie- bycie UBEZPIECZONYM oznacza ze skladki na rzeczone ubezpieczenie ktos oplaca.
    W przypadku duchownych robi to pani bozia pod postacia skarbu panstwa, w przypadku przedsiebiorcy on sam.

    Cos mi sie wydaje ze wiedza na temat prowadzenia firmy nie jest tym w czym jest pani najsilniesza.

    Popiszmy moze o czyms innym? Jak rowna z rownym? Oki?

    m@B

  406. Andrzej napisał(a):

    Dark side,
    Czy Ci się to podoba, czy nie prowadzenie działalności gospodarczej nie jest rzeczą łatwą i nie będzie nawet wówczas, gdy formalności biurokratyczne zostaną zostaną ograniczone do minimum.
    A formalności i opłaty związane z zarejestrowaniem firmy nie mają praktycznie żadnego znaczenia dla przyszłego przedsiębiorcy. I powtarzam powtórnie. Skoro są one dla kogoś problemem, to ten ktoś nie ma po co się porywać na prowadzenie własnego biznesu.

  407. Andrzej napisał(a):

    E-J
    a jak to wyglada z ZUSem?
    Odsyłam do linku we wpisie
    http://kuczyn.com/2010/02.....ment-91953
    ;-)

  408. Ewa-Joanna napisał(a):

    Marcin,
    dziekuje, juz jestem pewna.
    Maly cytat z podsumowania debaty na Kongresie Ekonomistow Polskich:
    Krajowea Izba Gospodarcza i EUROCHAMBRES – wskazuja, iz wg
    przedsiebiorców warunki prowadzenia działalnosci gospodarczej przedsiebiorstw w roku
    2006 pogorszyły sie (27,6%), a ponad połowa (52%)nie odnotowała zadnych pozytywnych
    zmian, choc poprawy warunków dla rozwoju przedsiebiorczosci oczekiwało w 2006 roku az
    40% przedsiebiorców, a oczekiwanie te zwiazane były z nadzieja na realizowanie postulatów
    wyborczych adresowanych własnie do przedsiebiorców.
    CBM Indicator w pazdzierniku 2007 roku za najwieksze przeszkody w prowadzeniu
    firmy przedsiebiorcy uznaja:zagmatwane przepisy (48,3%), biurokracje i sprawozdawczosc
    (42,4%) i brak stabilnosci w przepisach
    ,nieprawdopodobny bałagan w przepisach o
    zagospodarowaniu przestrzennym (17,7%), rodzacy korupcje i wiele działan nieetycznych,
    nadmierne kontrole (14,2%).
    W kwestiach finansowych, wskazuje sie na biurokratyczne trudnosci w dostepie do unijnych
    srodków (33,2%)
    i w ogóle do kapitału (11,0%), klin podatkowy (26,5%), brak srodków na
    inwestycje i modernizacje (20,5%), bariery zatrudnieniowe (31,5%) wiazac je jednak w duzej
    mierze ze sztywnymi przepisami kodeksu pracy (21,3%).

    Podkreslenia moje.

  409. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    wlasnie dlatego pytalam, ze wydawalo mi sie, ze zle doczytalam. Obciazanie startujacego przedsiebiorcy nawet malymi oplatami to podrzynanie galezi na ktorej on siedzi.
    Ja w ogole nie rozumiem dlaczego jest ta cala szopka z tymi :
    Rozpoczynający działalność gospodarczą podlega obowiązkowym ubezpieczeniom:
    - emerytalnemu
    - rentowemu
    - wypadkowemu
    - zdrowotnemu
    - dodatkowo opłacanie składki na Fundusz Pracy
    - dobrowolne ubezpieczenie – ubezpieczenie chorobowe

    no za cholere nie rozumiem. Bo mnie wychodzi, ze osoba bezrobotna, poza okresem zasilku, juz nie istnieje jako obywatel.
    Wiem, zbaczam z tematu, ale to mi sie wiaze. Ciagle nie moge zrozumiec jak przy takim poziomie bezrobocia mozna tych ludzi tak sobie odrzucic..

  410. Andrzej napisał(a):

    W podsumowaniu debaty na Kongresie Ekonomistow Polskich nie widzę informacji o „niesamowitych” problemach związanych z formalnościami i kosztami zarejestrowania działalności gospodarczej. Co za przeoczenie. :D

  411. Andrzej napisał(a):

    Ewa-Joanna Says:
    Marzec 5th, 2010 at 12:18
    Częściowo masz rację. Częściowo, bo osoba bezrobotna przy zakładaniu po raz pierwszy swojej firmy stosunkowo łatwo może uzyskać blisko 20 tys. dotacji na jej rozkręcenie z których m.in. pokrywa koszty ZUS, które przez pierwsze dwa lata są bardzo obniżone, jak możesz przeczytać w przytoczonej przez siebie informacji.

  412. Ewa-Joanna napisał(a):

    No dobrze, ale nie kazda osoba bezrobotna sie za taka dzialalnosc zlapie. Lapanie sie za dzialalnosc jest realne w przypadku bezrobotnych krotkoterminowych, w przypadku bezrobotnych powyzejniz 2 lat jest to raczej nierealne.
    Dosc zlosliwie odsylasz mnie do przepisow, ktore mnie osobiscie niewiele mowia o realnej sytuacji, a to wlasnie ona i ludzie w niej istniejacy mnie interesuja.

  413. Zofia napisał(a):

    Panie Marcinie,
    a nie przszyło Panu do głowy, że mieszkanie maluje się, gdy tego jego stan ścian wymaga a gospodarz ma na malowanie pieniądze?
    Bieli się raczej chlewiki i kurniki, mieszkania – maluje.
    Będę szczera i szalenie wdzięczna, gdy przestanie Pan kierować pod moim dresem tak infantylne pytania bez sensu.
    Wprawdzie nie ma głupich pytań, są głupie odpowiedzi, ale grzeczność wymaga na nie odpowiadać.
    Dla mnie ta grzeczność wobec Pana jest po prostu nieco uciążliwa. Nie lubię zbytnio rozmów z wymadzajacymi się infantylnymi facetami w krótkich spodenkach.

  414. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    „Krajowea Izba Gospodarcza i EUROCHAMBRES – wskazuja, iz wg
    przedsiebiorców warunki prowadzenia działalnosci gospodarczej przedsiebiorstw w roku
    2006 pogorszyły sie (27,6%), a ponad połowa (52%)nie odnotowała zadnych pozytywnych
    zmian, choc poprawy warunków dla rozwoju przedsiebiorczosci oczekiwało w 2006 roku az
    40% przedsiebiorców, a oczekiwanie te zwiazane były z nadzieja na realizowanie postulatów
    wyborczych adresowanych własnie do przedsiebiorców.”

    Co rozumiec przez te warunki? Wzrost koiniunktury? Pani rzuci okiem na wzrost PKB, kasy jaka splynela do polskiego bizensu z EU?

    „CBM Indicator w pazdzierniku 2007 roku za najwieksze przeszkody w prowadzeniu
    firmy przedsiebiorcy uznaja:zagmatwane przepisy (48,3%), biurokracje i sprawozdawczosc
    (42,4%) i brak stabilnosci w przepisach,nieprawdopodobny bałagan w przepisach o
    zagospodarowaniu przestrzennym (17,7%), rodzacy korupcje i wiele działan nieetycznych,
    nadmierne kontrole (14,2%).”

    pani Ewo, to jest slodkie pierdolenie: nim napisze sie ze z perspektywy przedsiebiorcy przepisy o zagospodarowaniu zle to trzeba jeszcze podac jaki promill ankietowanych ma cokolwiek wspolnego z takimi przepisami.
    Nim napisze o biurokracji za duzej to trzeba to odniesc do regulacji w innych panstwach i do celow jakie ma to panstwo.
    Co do kontroli to prosze zasugerowac wlasciwa ich czestotoliwosc
    a potem odniesc do tego jak dziala to w innych panstwach.

    „W kwestiach finansowych, wskazuje sie na biurokratyczne trudnosci w dostepie do unijnych
    srodków (33,2%)”

    Polskie procedury inne wobec tych jakie w innych krajach EU ?

    „i w ogóle do kapitału (11,0%),”

    tu tez panstwo winne?

    „klin podatkowy (26,5%), ”

    tego nie rozumiem

    „brak srodków na
    inwestycje i modernizacje (20,5%), ”

    to tez wina panstwa? powinno wszystkich traktowac jak traktowano stocznie?

    „bariery zatrudnieniowe (31,5%) wiazac je jednak w duzej
    mierze ze sztywnymi przepisami kodeksu pracy (21,3%).”

    To znow problem: z punktu widzenia przedsiebiorcow najlepsza sytuacja gdy podajemy pracownikowi pudelko i mowimy ze ma kwadrans na spakowanie sie i spierdalanko.
    Tak jest w filmie jaki ostatnio ogladalem „W chmurach”.
    To sytuacja najlepsza dla pracodawcy, a dla calego spoleczenstwa?
    Gdzie balans miedzy prawami pracowniczymi a wolnoscia umow?

    Panno Ewo, to sa dane/ankiety jednej tylko strony. Nie da sie na ich podstawie panstwa reformowac- one za bardzo jednostronne,slowo.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

  415. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Pani Zofio, przepraszam juz nie bede.

    m@B

  416. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    „no za cholere nie rozumiem. Bo mnie wychodzi, ze osoba bezrobotna, poza okresem zasilku, juz nie istnieje jako obywatel.”

    Panno Ewo,

    To jeszcze nic- idac dalej (ale caly czas kurczowo trzymajac sie pani toku rozumowania) zaswiadczenie o pozostawianiu bez pracy powinno zwalniac obywatela z obowiazku placenia podatkow:

    Idziemy kupic np. maupke, pokazujemy kwit o bezrobociu i mamy cene bez akcyzy i 22% VAT !

    Wtedy dopiero bezrobotny czulby sie obywatelem pelna geba a nawet pelna watroba?

    Ja jestem za. Palec pod budke kto jeszcze ?

    m@B

  417. Indoor napisał(a):

    Ciagle pada. Plus dziś ZUS. http://www.youtube.com/wa.....re=related gorąco polecam

  418. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzej: „Częściowo masz rację. Częściowo, bo osoba bezrobotna przy zakładaniu po raz pierwszy swojej firmy stosunkowo łatwo może uzyskać blisko 20 tys. dotacji na jej rozkręcenie z których m.in. pokrywa koszty ZUS, które przez pierwsze dwa lata są bardzo obniżone.”
    .
    Ty też tylko częściowo masz rację. Właśnie mam to przećwiczone, bo moja żona zakłada działalność i startowała po tę dotację. Żeby ją dostać, trzeba przygotować bardzo szczegółowo opracowany biznesplan według dostarczonego przez urząd kwestionariusza. Niektóre jego punkty są wręcz idiotyczne, zwłaszcza w odniesieniu do firmy jednoosobowej. Najmniejszy błąd formalny, np. źle zsumowane przewidywane w pierwszym roku działalności wpływy i wydatki (a skąd właściwie można je znać?!), i do widzenia. A nawet, jeśli tych błędów nie będzie, to i tak nie ma gwarancji, że się dotację dostanie, dostaje ją, zdaje się, jakieś 20% aplikujących.
    I jeszcze jedna ciekawostka: do chwili uzyskania dotacji trzeba mieć formalny status bezrobotnego, co oznacza, że nie można legalnie zarobić najdrobniejszej nawet sumy!
    Natomiast rzeczywiście przez pierwsze dwa lata ZUS jest bardzo niski.
    Swoją drogą nie przeceniałbym problemów i kosztów związanych z zakładaniem firmy. Ostatecznie robi się to raz. Bardziej uciążliwe są różne obciążenia nakładane na firmy już istniejące.

  419. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dziekuje Pawle,
    o to mniej wiecej mi chodzilo. Rowniez o firmy juz istniejace tez.
    Nie wiem, moze ja sie zle wyrazam. A moze to rozmowcy zawezajac znaczenie slow, probuja zrobic ze mnie glupiego, bo nie maja argumentow. Wszystko jedno i tak swoje sie dowiedzialam.

  420. Andrzej napisał(a):

    E-J
    No dobrze, ale nie kazda osoba bezrobotna sie za taka dzialalnosc zlapie. Lapanie sie za dzialalnosc jest realne w przypadku bezrobotnych krotkoterminowych, w przypadku bezrobotnych powyzejniz 2 lat jest to raczej nierealne.
    Tylko, ze chyba w tym momencie (a nie wcześniej jak sugerowałaś) zbaczasz z tematu. Bo ja przynajmniej zrozumiałem, że krytykujesz sytuację, w której bariery przy zaczynaniu działalności gospodarczej rzekomo eliminują bezrobotnych z jej prowadzenia.

  421. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    To zle zrozumiales.

  422. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    http://neospasmin.blox.pl/2010/03/NAJLEPSZY-POLSKI-WYNALAZEK-OBECNEJ-DEKADY.html

    Wy tu sobie o cierpieniach poczatkujacego krwiopijcy, a ja….
    Tylko wypraszm sobie pisac do mnie per „zbawicielu”,oki ?

    P.Pawel: jak inaczej wyobraza pan sobie udzielanie pozyczek na rozpoczecie dzialalnosci jak nie poprzez biznesplan? Konkurs kto najlepiej przy rurze zatanczy? zechcialby pan jeszcze raz sprawdzic jaki procent aplikujacych powyzsze dofinansowanie dostaje?
    Powody odmowy?
    Ile trwa cala prcedura?

    pozdrawiam

    m@B

  423. Andrzej napisał(a):

    Pawle,
    niewątpliwie mocno przesadziłem pisząc, bez żadnych zastrzeżeń, że stosunkowo łatwo o dotację na rozkręcenie działalności gospodarczej. Powinienem był dodać, że chodzi o osoby bezrobotne, których potencjał daje stosunkowo dużą gwarancję, że dotacja ta się nie zmarnuje. A uwzględniając Twoje doświadczenia i to nie musi być do końca prawdą. Po prostu zasugerowałem się dwojgiem znanych mi osób, które o taka dotację wystąpiły i ją otrzymały. Pewnie spory wpływa na to ma miejsce zamieszkania. Niewątpliwie trudniej ją uzyskać w Warszawie, gdzie jest silna konkurencja niż na peryferiach mazowieckiego, gdzie mieszkają moi znajomi.
    W swojej wypowiedzi poruszyłeś natomiast ciekawy wątek. A mianowicie idiotyzmów w kwestionariusz wypełnianym przez ubiegającego się o dotację. Wydaje mi się, że właśnie te idiotyzmy trzeba wyciągać na światło dzienne, a nie wydumany problem o rzekomych problemach z zarejestrowaniem działalności gospodarczej.
    Coś z własnych doświadczeń. Swego czasu ubiegałem się o udział w programie (do którego spełniałem wszystkie warunki) w ramach którego przewidziano szkolenia na temat jak prowadzić działalność gospodarczą, a najlepsi mieli uzyskać dotację na rozpoczęcie działalności. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, gdy określiłem czym mniej więcej chciałbym się zajmować, padło pytanie czy przeprowadziłem badania rynku. I w tym momencie ręce mi opadły. Bo gdybym był taki mądry, to żadnych szkoleń (a o nie głównie mi chodziło) bym nie potrzebował.
    I takie właśnie „kwiatki” należy – jak mi się wydaje – piętnować.

  424. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Andrzeju:

    „W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, gdy określiłem czym mniej więcej chciałbym się zajmować, padło pytanie czy przeprowadziłem badania rynku. I w tym momencie ręce mi opadły. Bo gdybym był taki mądry, to żadnych szkoleń (a o nie głównie mi chodziło) bym nie potrzebował.”

    Panie Andrzeju, panska interpretacja tego pytania jest intetpretacja atlety, ktory musi potrafic sprostac kazdemu pytaniu, wyzwaniu.
    Jesli potrafilby je pan odczytac jako podpunkt otwartego pytania: „Jak mozemy panu w ramach szkolenia pomoc?” to byloby duuuzo latwiej. Nie tylko tym ktorzy z panem rozmawiali(a bylo w tym, jak czytam, kiepscy) ale panu samemu.

    m@B

  425. dark side napisał(a):

    Marcinie,
    Zechciej łaskawie wybaczyć, ze będę się zwracać do Ciebie w drugiej osobie (bez obaw- bez konsekwencji malowniczo opisanych onegdaj przez Zofię). Nie wynika to z braku szacunku, a jedynie z faktu, że zwykłam traktować moich rozmówców jednakowo. Ktoś inny mógłby się poczuć urażony, że do niego nie zwracam się bardziej oficjalnie, co mogłoby dać asumpt do niesnasek i podejrzeń, wyróżnień,wykluczeń i podziałów towarzyskich. A w konsekwencji skomplikować i tak już niełatwe stosunki blogowe.
    .
    „Jak pani uwaza; dokonania p.Sobiesiaka w Zielencu to cos czym Polacy moga sie chwalic, jak np. Austriacy Hintertuxem czy wrecz odwrotnie?”
    JAk uważasz- czy medal zdobyty na mistrzostwach dzięki stosowaniu nielegalnego dopingu to powód do dumy i radości rodaków, czy też do dyskwalifikacji zawodnika?
    Analogia jest pełna moim zdaniem.
    .
    „Jak wg pani jest dzis i co by pani zmienila?
    Urzad gminy przyjmuje 1 obszernejszy wniosek i przesyla go do zainteresowanych instytucji?
    Wyznacza bank w ktorym rachunek pani zaklada?
    Oki o ile wtedy powinna byc wyzsza oplata przy rejestracji? tak by ta operacja sie choc bilansowala?”
    O ile wiem taki model jednego okienka działa w niektórych miejscach np. na śląsku. Opłaty nie są wyższe, to kwestia dobrej woli i organizacji. Nie wiem tylko jak jest z otwarciem rachunku bankowego.
    Jak sobie wyobrażam system idealny? Tak, że kiedy widzę możliwość zrobienia dobrego interesu, to otwieram firmę w ciągu godziny, zarabiam, płacę podatek i zamykam (zawieszam) działalność.
    Dobrych przykładów nie trzeba szukać daleko. żeby zanadto nie namieszać skupię się na Irlandii- system fajniejszy niż brytyjski, podobny do polskiego (stawki 0, 20, 40%) ale jakże różny. Przede wszystkim PAYE (pay as you earn)- żadnych idiotyzmów pt. „zaliczka na podatek dochodowy”. Podatek płacisz kiedy zarobisz. Dopóki suma twoich zarobków z kolejnych miesięcy nie przekroczy określonej kwoty (rzędu 12 tys. euro) nie płacisz żadnego podatku (stawka 0%)powyżej tej kwoty płacisz 20%, powyżej następnego progu (rzędu 30 tys eu)- 40%. Sumujesz dochody brutto- gross (po polsku przychody?) z kolejnych miesięcy i Twoja stawka się zmienia płynnie w ciągu roku kiedy przekraczasz kolejne progi. Dzięki temu nie rozliczasz się z urzędem podatkowym, tylko urząd rozlicza się z Tobą- co roku przysyła ci kalkulacje Twojego podatku z uwzględnieniem tych zniżek jakie ci się należą. Obywatel w kontakcie (internetowym)z urzędem nie sięga nawet po kalkulator, a w szczególności nie wypełnia żadnych druków.Wszystko ma przysłane pocztą i dostępne po zalogowaniu się w sieci, do wglądu w każdej chwili.
    Obowiązkowe ubezpieczenie społeczne (PRSI-Pay Related Social Insurance- nie zawiera tego, co w Polsce nazywa się rentowe, które opłacasz prywatnie jeśli chcesz) wygląda tak: jeśli zarabiasz brutto mniej niż 300 eu TYGODNIOWO nie płacisz żadnych składek PRSI (jeśli jesteś pracownikiem pracodawca płaci za ciebie 8,5% gross). Powyżej tej kwoty- jeśli jesteś pracownikiem i zarabiasz więcej niż 300 eu/ tygodzień płacisz 4% od dochodu brutto(gross), pracodawca płaci 8,5% (10,7% , jeśli zarabiasz więcej niż 350 eu/tydzień). Kiedy twoje zarobki brutto przekraczają kwotę rzędu 47.000 eu rocznie brutto ((suma liczona od pierwszego miesiąca roku) – przestajesz płacić PRSI- uważają, że dość już zapłaciłeś.
    Ubezpieczenie zdrowotne płaci pracownik/ osoba samozatrudniona automatycznie i wynosi ono 2% dochodu brutto (gross). Gwarantuje dostęp do państwowej służby zdrowia (wszystkie zabiegi bez ograniczeń, na razie nie ma koszyków świadczeń). większość dodatkowo ubezpiecza się prywatnie, rynek usług jest szeroki. Prywatne ubezpieczenie odlicza się odpodatku.
    Odliczenia od podatków urząd liczy na rok z góry. W wykazie na rok 2010 są uwzględnione wszystkie zniżki jakie miałeś w 2009 plus to, o czym poinformowałeś urząd.
    ……………………………………………………………………
    O podatkach mogę pisać wiele. W historii moich kontaktów z polskim urzędem skarbowym złotymi zgłoskami zapisał się rok 2008, kiedy to pracowałam w 3 krajach (żaden z nich nie był Polską, każdy miał, rzecz jasna, inny system podatkowy), w tym 4 końcowe miesiące roku w Federacji Rosyjskiej (podatek liniowy 13%). I z tych dochodów z Federacji musiałam się rozliczyć z polskim fiskusem, albowiem nie mamy podpisanych stosownych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jako prawy obywatel, nie zatajający dochodów przed urzędem skarbowym , pełen najlepszych chęci stanęłam przed zadaniem wypełnienia około 5 lub 6 PITÓW,w którym musiałam podać wszystkie moje dochody ze wszystkich krajów jako PODSTAWĘ OPODATKOWANIA. Naiwnie, przyzwyczajona do uproszczeń, zsumowałam sobie przeliczając stosownie waluty: brutto, nett i podatek. Na co moja przyjaciółka księgowa dostała apopleksji.
    -A gdzie zaliczka na podatek dochodowy?! – pyta
    - to nie jest to samo co podatek?
    - Nie! zapłacony podatek wpisujesz w innej rubryce. Gdzie masz składki na ubezpieczenie?
    - Nic o tym nie wiem, pracodawca płacił mi ubezpieczenia. Mam kartę ubezpieczeniową. Ja w kontrakcie mam tylko netto, brutto i róznicę między nimi, czyli podatek 13%.
    -I jak ty się chcesz rozliczyć?
    - Nie pracowałam ani jednego dnia w tym kraju, nie sądziłam, że to będzie trudne…..

  426. Andrzej napisał(a):

    Kochanowskiemu odbija do reszty.
    http://www.dziennik.pl/wy.....tynia.html

  427. jasnaanielka napisał(a):

    Już prawie uwierzyłam, że mam jakąś niczym nie usprawiedliwioną fobię i z inteligencją też coś nie tak, aż tu nagle trafiam na TAKI CYKL artykułów i wraca mi wiara we własne myślenie, choć blondynka ze mnie niewątpliwa.
    Pozdrawiam wszystkich, co mi tłumaczyli jak ksiądz Kaśce.
    http://wyborcza.pl/1,7547.....burek.html

  428. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    dark Side:

    1.Nie mam problemu gdy ktos do mnie na „ty”, mam problem gdy ode mnie ktos tego samego oczekuje.Stad prosze bardzo.

    2.” Jak pani uwaza; dokonania p.Sobiesiaka w Zielencu to cos czym Polacy moga sie chwalic, jak np. Austriacy Hintertuxem czy wrecz odwrotnie?”
    JAk uważasz- czy medal zdobyty na mistrzostwach dzięki stosowaniu nielegalnego dopingu to powód do dumy i radości rodaków, czy też do dyskwalifikacji zawodnika?
    Analogia jest pełna moim zdaniem.”

    Prawie trafne: medal zdobyty ze wspomaganiem moze zostac odebrany.Zawsze. Czy sa jakiekolwiek przeslanki dla decyzji by cofnac KTORAKOLWIEK decyzje na podstawie ktorej p.Sobiesiak stworzyl Zieleniec?

    .
    3.“Jak wg pani jest dzis i co by pani zmienila?
    Urzad gminy przyjmuje 1 obszernejszy wniosek i przesyla go do zainteresowanych instytucji?
    Wyznacza bank w ktorym rachunek pani zaklada?
    Oki o ile wtedy powinna byc wyzsza oplata przy rejestracji? tak by ta operacja sie choc bilansowala?”
    O ile wiem taki model jednego okienka działa w niektórych miejscach np. na śląsku. Opłaty nie są wyższe, to kwestia dobrej woli i organizacji.”

    czyjej dobrej woli? Koszta obslugi ograniczonej rowne tej pelnej?

    4.” Nie wiem tylko jak jest z otwarciem rachunku bankowego.” :)

    5.”Jak sobie wyobrażam system idealny? Tak, że kiedy widzę możliwość zrobienia dobrego interesu, to otwieram firmę w ciągu godziny, zarabiam, płacę podatek i zamykam (zawieszam) działalność.”

    To NIE jest dzialnosc gospodarcza. Gdyby tak bylo to do sprzedazy wlasnego auta czy domu musilaby pani rejestrowac firme.

    6.”Dobrych przykładów nie trzeba szukać daleko. żeby zanadto nie namieszać skupię się na Irlandii- system fajniejszy niż brytyjski, podobny do polskiego (stawki 0, 20, 40%) ale jakże różny. Przede wszystkim PAYE (pay as you earn)- żadnych idiotyzmów pt. “zaliczka na podatek dochodowy”. Podatek płacisz kiedy zarobisz. Dopóki suma twoich zarobków z kolejnych miesięcy nie przekroczy określonej kwoty (rzędu 12 tys. euro) nie płacisz żadnego podatku (stawka 0%)powyżej tej kwoty płacisz 20%, powyżej następnego progu (rzędu 30 tys eu)- 40%. Sumujesz dochody brutto- gross (po polsku przychody?) z kolejnych miesięcy i Twoja stawka się zmienia płynnie w ciągu roku kiedy przekraczasz kolejne progi. Dzięki temu nie rozliczasz się z urzędem podatkowym, tylko urząd rozlicza się z Tobą- co roku przysyła ci kalkulacje Twojego podatku z uwzględnieniem tych zniżek jakie ci się należą. Obywatel w kontakcie (internetowym)z urzędem nie sięga nawet po kalkulator, a w szczególności nie wypełnia żadnych druków.Wszystko ma przysłane pocztą i dostępne po zalogowaniu się w sieci, do wglądu w każdej chwili.”

    Pani kochana, to jest dokladnie to samo co w Polsce: podatek dochodowy paci sie gdy jest dochod, podatek VAT odprowadza sie do urzedu tylko wtedy gdy saldo ponad zero.
    Sformulowanie ‘zaliczka” oznacza ze rozliczenie podatku odbywa sie w sekwencji rocznej: zalacilem za duzo zwracaja mi, za malo doplacam.Ale dopiero po zamknieciu roku.

    I czemu idziemy w kierunku systemu rozliczania podatkow a nie procedur rejestracyjnych?

    7.Obowiązkowe ubezpieczenie społeczne (PRSI-Pay Related Social Insurance- nie zawiera tego, co w Polsce nazywa się rentowe, które opłacasz prywatnie jeśli chcesz) wygląda tak: jeśli zarabiasz brutto mniej niż 300 eu TYGODNIOWO nie płacisz żadnych składek PRSI (jeśli jesteś pracownikiem pracodawca płaci za ciebie 8,5% gross). Powyżej tej kwoty- jeśli jesteś pracownikiem i zarabiasz więcej niż 300 eu/ tygodzień płacisz 4% od dochodu brutto(gross), pracodawca płaci 8,5% (10,7% , jeśli zarabiasz więcej niż 350 eu/tydzień). Kiedy twoje zarobki brutto przekraczają kwotę rzędu 47.000 eu rocznie brutto ((suma liczona od pierwszego miesiąca roku) – przestajesz płacić PRSI- uważają, że dość już zapłaciłeś.”

    I co w przypadku gdy nie placone ubezpieczenie rentowe a pani,jako (pocztkujacy)przedsiebiorca utracila zdolnosc do pracy?
    Prosze teraz rzucic okiem jak wyglada polska krzywa skladki na ubezpieczenie spoleczne: nie jest aby tak ze od pewniego poziomu ona staje w miejscu niezaleznie czy sie zarabia pierdyliard czy dwa?

    8.”Ubezpieczenie zdrowotne płaci pracownik/ osoba samozatrudniona automatycznie i wynosi ono 2% dochodu brutto (gross). Gwarantuje dostęp do państwowej służby zdrowia (wszystkie zabiegi bez ograniczeń, na razie nie ma koszyków świadczeń). większość dodatkowo ubezpiecza się prywatnie, rynek usług jest szeroki. ”

    Automatycznie to znaczy jak? Ma pani automat do placenia i on za pania placi? Nie jest aby tak ze gdy nie ma pani dochodow a dziala jako przedsiebiirca a nie pracownik(zero dochodow) to tez ma pani jakas,zryczaltowana kwote do zaplacenia?
    Tak jest w Polsce. I malo kto placi ponad ryczalt (minimum).

    „Prywatne ubezpieczenie odlicza się odpodatku.
    Odliczenia od podatków urząd liczy na rok z góry. W wykazie na rok 2010 są uwzględnione wszystkie zniżki jakie miałeś w 2009 plus to, o czym poinformowałeś urząd.”

    Czyms ten system rozni sie od polskiego? Mniej skomplikowany? :)

    ……………………………………………………………………
    „O podatkach mogę pisać wiele. W historii moich kontaktów z polskim urzędem skarbowym złotymi zgłoskami zapisał się rok 2008, kiedy to pracowałam w 3 krajach (żaden z nich nie był Polską, każdy miał, rzecz jasna, inny system podatkowy), w tym 4 końcowe miesiące roku w Federacji Rosyjskiej (podatek liniowy 13%). I z tych dochodów z Federacji musiałam się rozliczyć z polskim fiskusem, albowiem nie mamy podpisanych stosownych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jako prawy obywatel, nie zatajający dochodów przed urzędem skarbowym , pełen najlepszych chęci stanęłam przed zadaniem wypełnienia około 5 lub 6 PITÓW,w którym musiałam podać wszystkie moje dochody ze wszystkich krajów jako PODSTAWĘ OPODATKOWANIA. Naiwnie, przyzwyczajona do uproszczeń, zsumowałam sobie przeliczając stosownie waluty: brutto, nett i podatek. Na co moja przyjaciółka księgowa dostała apopleksji.
    -A gdzie zaliczka na podatek dochodowy?! – pyta
    - to nie jest to samo co podatek?
    - Nie! zapłacony podatek wpisujesz w innej rubryce. Gdzie masz składki na ubezpieczenie?
    - Nic o tym nie wiem, pracodawca płacił mi ubezpieczenia. Mam kartę ubezpieczeniową. Ja w kontrakcie mam tylko netto, brutto i róznicę między nimi, czyli podatek 13%.
    -I jak ty się chcesz rozliczyć?
    - Nie pracowałam ani jednego dnia w tym kraju, nie sądziłam, że to będzie trudne…..”

    Pani Dark przejscie miedzy roznymi systemami podatkowymi zawsze jest problemem.Oczywiscie najlepiej wszystko chalupniczo, tylko na diabla wtedy ksiegowe, doradcy podatkowi?

    I znow, frajer dalem sie zwekslowac na jakies manowce, zapominajac ze rozmowa o rejestracji firmy a nie o tym jak problematyczne jest rozliczanie sie wg roznych systemow podatkowych.

    pozdrawiam

    m@B

  429. Andrzej napisał(a):

    Ubezpieczenie zdrowotne płaci pracownik/ osoba samozatrudniona automatycznie i wynosi ono 2% dochodu brutto (gross). Gwarantuje dostęp do państwowej służby zdrowia (wszystkie zabiegi bez ograniczeń, na razie nie ma koszyków świadczeń). większość dodatkowo ubezpiecza się prywatnie
    Jestem pod wrażeniem, że przy tak niskiej składce istnieje tam tak znakomity system opieki zdrowotnej (wszystkie zabiegi bez ograniczeń). Nie rozumiem tylko dlaczego w takiej sytuacji ktoś ubezpiecza się prywatnie, ba czyni to większość. Taki patriotyzm?

  430. Orteq napisał(a):

    „Pozdrawiam wszystkich, co mi tłumaczyli jak ksiądz Kaśce.”

    Ja bym tego ksiądza też namawiał żeby dalej już nic nie tłumaczył Kaśce blondynce. Bo blondynka nie dość że nic nie kuma z tego co jej księża czy imani przekładają. Może tylko rabinów słucha ale to też nie jest pewne. Ona jeszcze w dumę się wbija i CYKLÓW zaczyna upatrywac. Dojrzawszy sokolim wzrokiem nic nie wróżąca jedną jaskółkę w populistycznej marcowej Francji.
    :
    Czym blondynka za młodu nasiąknie z tego i na starość dumna jest.

  431. Orteq napisał(a):

    Ewa-Joanna, Marzec 5th, 2010 at 07:50

    „Orteq, a gdziez to te australijskie wtrety pouczajace widzisz?”
    :
    Wiesz że chyba jeszcze raz masz słusznego. Ja też zdaje się, JA naśladując, zacząłem we wszystkim CYKLÓW się doszukiwac. Jeśli inni nie zwracają ci uwagi za to pouczanie antypodowe to ty w ogóle nie zwracaj uwagi na moje, no, też pouczanie. Z wysokości sosen kanadyjskich głoszone.
    .
    PS. Te sosny kanadyjskie toś wzięła, niedawno temu, z mojego sprawozdania z meczu hokejowego Kanada-USA, prawda? Torlin nie lubiał mojego kibicowania Kanadyjczykom. Gdyż on kibicował vice versa i innych do tego namawiał.

  432. Orteq napisał(a):

    Jeszcze raz do ciebie, E-Jo
    :
    Domyślam się, że ostatni artykuł Gospodarza w Wybiórczej olałaś równiutko. Tak jak to uczyniła cała reszta wyznawców Pana Ministra. Można i tak. Mnie łuk Kurski(ego) nie wyszedł i wygłupiłem się.
    (Orteq, Marzec 5th, 2010 at 02:02 oraz Marzec 5th, 2010 at 02:13)
    Masz prawo zapytać po co. Odpowiedzi nie będę miał.
    .
    Doceniam jednak twoje trwanie przy p. Marcinie. Ten Mądraliński Zofii aż się prosi o przewijanie. No ale my Mawara nawołującego do bojkotu słuchać nie będziemy. I Mądralińskiego nie zbojkotujemy, prawda?

  433. dark side napisał(a):

    „Jestem pod wrażeniem, że przy tak niskiej składce istnieje tam tak znakomity system opieki zdrowotnej’
    Już spieszę z wyjaśnieniem. Po pierwsze system publiczny nie jest świetny- choć lepszy niż w Polsce, kolejki są jak wszędzie. Po drugie lekarze pierwszego kontaktu i specjaliści są płatni (40- 50 eu), ubezpieczenie prywatne zwraca ponad połowę wydawanych na ten cel sum, poza tym pokrywa (zależnie od opcji) badania wykonywane prywatnie, lepszy pokój w szpitalu publicznym, lub szpital prywatny, dentystę (ubezpieczenie dentystyczne), ginekologa itd.
    Jasne strony są takie, że 1. najubożsi (na socjalu) z rodzinami mają leczenie za darmo, łącznie z dentystą, 2. żaden ubezpieczony nie wydaje na leki więcej niż 80 eu miesięcznie- wszystko powyżej tej kwoty jest refundowane,starsze osoby mają dodatkowe zniżki, 3. nawet jeśli jesteś nieubezpieczony, kompletnie poza systemem europejskim, nie zapłacisz za szpital więcej niz 300 eu- koszt reanimacji i leczenia powyżej tej kwoty jest pokrywany z budżetu.
    Darmowa służba zdrowia, łącznie z lekarzami pierwszego kontaktu, badaniami i specjalistami która w dodatku sprawnie działa (nie ma kolejek) jest w Wielkiej Brytanii, ale tu składka wynosi ok. 12%. Ubodzy i nieubezpieczeni tu też mogą liczyć na darmową pomoc medyczną (rzecz jasna nie wszystkie zabiegi i terapie).

  434. Indoor napisał(a):

    Ciekaw jestem jak by zreagowali na taki biznesplan bezrobotnego, który w biznesplanie przeznaczy 50 zł na wizytówki a resztę z jednej strony na łapówkę dla urzędu gminnego a z drugiej strony na koszty jednej kolacji, gdzie dowie się co ma ten program komputerowy robić co nastepnie syn szwagra napisze na dużej przerwie i co ma być w wymaganiach podczas przetargu co gwarantuje, że program syna szwagra będzie jedynym programem na świecie co je spełnia. Oczywiscie część zarobionych pieniędzy przeznacza na nastepne łapówki już na poziomie wojewódctwa. Nie wierzę by urzędy miały wykwalifikowaną kadrę do oceny biznesplanów nietypowych nie daj Boże dotyczących produkcji czegoś lub wdrażanie/opracowanie innowacji.

  435. dark side napisał(a):

    Marcinie,
    Roznice w systemie latwo wychwycisz.
    - urzad Tobie przysyla pity, a Ty je sprawdzasz, albo nie, jak chcesz- masz na to 2 lata. Na codzien nawet nie wiesz, ze urzad istnieje, nie gonia cie zadne terminy, ani obowiazki wobec tax office.
    - jesli zaczynasz dzialalnosc i osiagasz niski dochod, to przez pierwszych kilka miesiecy ( dopoki zsumowany z poprzednich miesiecy dochod brutto nie przekroczy 12.000 eu) nie placisz zadnych podatkow, a jesli nie przekracza ok 1200 zl brutto/ mies nie placisz tez PRSI (ZUS). Chyba zgodzisz sie, ze to duze ulatwienie dla poczatkujacego przedsiebiorcy/ zatrudnionego. Malo tego- jesli zarejestrujesz dzialalnosc/zatrudnisz sie pod koniec roku, to moze sie zdarzyc, ze w danym roku w ogole nie zaplacisz podatku.
    - skladka zdrowotna 2% zalezy od zarobkow. Jesli w danym miesiacu zarobisz 0, to placisz 0- to wlasnie znaczy „automatyczne sciaganie”
    Uwierz mi, ze sa lepsze pod wzgledem podatkowo/ zusowskim kraje niz Polska. Szczerze mowiac trudno trafic na gorszy :)
    .
    „To NIE jest dzialnosc gospodarcza. Gdyby tak bylo to do sprzedazy wlasnego auta czy domu musilaby pani rejestrowac firme.”
    Nie rozumiem tego passusu. Po co rejestrowac firme, kiedy mozna to zrobic prywatnie. Obowiazuje nas ekonomia dzialan- rejestrujemy firme, kiedy jest to KONIECZNE do wykonania jakiejs operacji finansowej i powinno to byc szybkie i latwe. Panstwo nie jest od tego by testowac inteligencje i przygotowanie obywatela. Ani od tego by zastawiac na niego pulapki. Panstwo ma ulatwic zrobienie interesu, a potem sciagnac podatek. Tak sobie to wyobrazam.
    Co do Sobiesiaka i medalu, to zdajesz sobie sprawe, ze odebranie medalu sportowcowi na dopingu to inna skala trudnosci niz odtworzenie wycietego lasu.

  436. dark side napisał(a):

    przepraszam- powinno byc ok. 1200 zl (300 eu) brutto tygodniowo NIE miesiecznie, zeby nie placic PRSI (ZUS).

  437. Indoor napisał(a):

    Bezsens rozwiązań pseudo składki (de facto podatku) ZUS nie można dostrzec, jesli się nie miało nietypowe sytuacje. Ja kiedyś przez dwa lata zalegałem ze składkami ZUSowskimi, mniejsze teraz o powody, widomo było, że trzeba będzie zapłacić. Tym niemniej oczywiście ubezpieczonym nie byłem, żadne świadczenia np. lekarskie mi nie przysługiwały (powinienem przy okazji wizyty pokazać kwit z opłaconą ostatnią składką). Mimo iż wiadomo było, iż składki te będą ściagane całą surowością jesli nie ze mnie (bo np. szlg mnie trafi) to ze spadkobierców. Więc jesli mi usługi nie przysługiwały, to dlaczego mnie ściga za opłacenie składek za ten okres. Widać wyraźnie, że de facto mamy do czynienia nie ze składką tylko podatkiem. Rozliczanie usług to zupełnie innym torem idzie. Tak samo (albo jeszcze ciekawej) wygląda sprawa składki emerytalne. Gdyby bowiem mnie szlag trafił w tym okresie to oczywiście żadnym emerytem już raczej nie będę. Dlaczego więc po śmierci muszę płacić (ja albo spadkobiercy) składki emerytalne? To jest po prostu podatek, a nie żadna składka.

  438. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.sudety.it/image.php?ID=1049
    Odtwarzanie lasów po klęsce ekologicznej idzie nam nad wyraz dobrze.
    Starczy zajrzeć i pooglądać fotografie z Gór Izerskich, które wydawały się nie do uratowania, albo z Karkonoszy i Sudetów, gdzie stary las świerkowy sztucznie nasadzony odnowiono, przywracając prawidłowy wygląd lasu mieszanego.
    Po co wypowiadać tak stanowcze sądy, kiedy nie wie się, o czym się mówi/pisze?

  439. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Dark:

    „skladka zdrowotna 2% zalezy od zarobkow. Jesli w danym miesiacu zarobisz 0, to placisz 0- to wlasnie znaczy “automatyczne sciaganie””

    Czy to znaczy ze jesli przedsiebiorca nie ma dochodow to nie jest ubezpieczony czy raczej to ze jesli nie ma dochodow to panstwo za niego placi? Jesli to drugie to nie wydaje sie by byla to opcja dla Polski,nonsorry.

    .
    “To NIE jest dzialnosc gospodarcza. Gdyby tak bylo to do sprzedazy wlasnego auta czy domu musilaby pani rejestrowac firme.”
    Nie rozumiem tego passusu. Po co rejestrowac firme, kiedy mozna to zrobic prywatnie. Obowiazuje nas ekonomia dzialan- rejestrujemy firme, kiedy jest to KONIECZNE do wykonania jakiejs operacji finansowej i powinno to byc szybkie i latwe.”

    Prosze poszukac co znaczy w polskich regulacjach dzialnosc gospodarcza. Najprawdopodobnej w irlandzkich to samo.

    Co do rejestracji to powtorze pytanie; ten polski system nie jest szybki i latwy? Przekracza mozliwosci chocby Forresta Gumpa?
    Moze inaczej: co w nim sprawilo pani trudnosc?

    „Panstwo nie jest od tego by testowac inteligencje i przygotowanie obywatela. ”

    W kontekscie tego co pani pisze dziwie sie jak mozna wymagac by obywatel byl pismienny- mozna przeciez przyjmowac jego wnioski, oswiadczenia woli w formie ustnej.

    „Ani od tego by zastawiac na niego pulapki.”

    Czy ktorykolwiek z formularzy rejetracyjnych mozna traktowac jako pulapke? Dla kogo?
    zastawianie pulapek na obywateli skonczylo sie wraz z odejsciem z CBA p.Kaminskiego.Tak sadze.

    „Co do Sobiesiaka i medalu, to zdajesz sobie sprawe, ze odebranie medalu sportowcowi na dopingu to inna skala trudnosci niz odtworzenie wycietego lasu.”

    Czy jest ktokolwiek na swiecie kto domagalby sie odtworzenia tamtego lasu? Pani? Na jakiej podstawie?
    Kwestionuje pani slusznosc wydanej w tej kwestii decyzji?

    m@B

  440. jasnaanielka napisał(a):

    A wyglądało to kiedyś tak!
    http://www.sudety.it/image.php?ID=547

  441. Indoor napisał(a):

    Bo to powinno być zwijane. Zima – zwijamy LAS rozwijamy WYCIĄG. Lato – odwrotnie.

  442. maciek.g napisał(a):

    Ostatnio zajęto mnie mocno tak że nie miałem czasu nawet poczytać bloga. Obecnie nadrabiam zaległości i poczytałem dyskusje o biznesie.
    Z tego co poczytałem wiem już, że Pan Marcin nie ma o tym zielonego pojęcia ale twardo wypowiada się i prezentuje się jako znawca tematu.
    To jest tak żałosne , że aż śmieszne.
    Słusznie Andrzej napisał , że biznes to nie taka prosta sprawa i człowiek mający niewielkie pojęcie o takiej działalności praktycznie musi stracić. Biznes łatwiej rozkręcić najpierw pracując u kogoś w podobnej branży i po poznaniu rynku, uzyskaniu kontaktów i po poznaniu specyfiki dopiero ruszać z własną działalnością. Praktycznie bezrobotny który do tej pory nie parał się biznesem nie ma praktycznie żadnych szans w tej dziedzinie i jedynie może jeszcze bardziej sobie zaszkodzić. Znacznie łatwiej zmniejszyć bezrobocie ułatwiając działalność już istniejącym biznesmenom i zmniejszyć koszta pracy, by oni chcieli zatrudniać więcej ludzi niż ułatwiać bezrobotnym tę drogę kariery

  443. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Maciek:

    „Z tego co poczytałem wiem już, że Pan Marcin nie ma o tym zielonego pojęcia ale twardo wypowiada się i prezentuje się jako znawca tematu.
    To jest tak żałosne , że aż śmieszne.”

    a tak konkretnie?

    m@B

  444. Indoor napisał(a):

    Rzadko sięz maciejem.g zgadzam, więc pragnę natychmiast donieść, że wyjatkowo w 100% zgadzam się z przez niego opisanymi.

  445. dark side napisał(a):

    MArcinie,
    Za wiki:”Działalność gospodarcza – forma aktywności przedsiębiorców działających na rynku.”
    .
    Jesli chodzi o stopien skmplikowania procedur rejestracyjnych, to nie twierdze, ze jest w Polsce zle (nie probowlam i nie zamierzam), ale w biznesie, tam gdzie jest konkurencja, liczy sie tez czas. Poza tym, owszem, uwazam, ze nawet niepismienni, lub cudzoziemcy, ktorzy po polski ledwie-ledwie nie powinni byc wykluczeni. Dla czego nie moze byc na przyklad tak:
    .
    ” Wystarczy wypełnić bardzo prosty formularz, podpisać i wysłać do urzędu podatkowego, można to zrobić bezpłatnie nawet do trzech miesięcy po rozpoczęciu działalności jako osoba samozatrudniająca się. Ten brak utrudnień wynika z tradycji i swobód obywatelskich, a prawo do pracy i do bogacenia się do takich swobód należą.”
    .
    Co do Sobiesiaka, to nie zrozumielismy sie najwyrazniej- wyrok w tej sprawie juz zapadl i kara zostala poniesiona. Tym niemniej wciaz nie czuje dumy narodowej z wyciagu. Sorry

  446. Orteq napisał(a):

    „Wiktor Janukowycz zapowiedział, że unieważni przyznanie Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. Gest Juszczenki skrytykowała Polska, Rosja i Parlament Europejski.”
    http://www.dziennik.pl/sw.....terem.html
    :
    Następny sukces polskiej dyplomacji. Wygraliśmy dzięki temu, że preferowana przez Polskę opcja w niedawnych wyborach na Ukrainie – przegrała. No i czyż nie słodka jest gorycz klęski?
    :
    A moja babcia – ale nie ta od dziadka Mikołaja – jeszcze tak mawiała: nie ma tego złego co by innym na dobre nie wyszło.

  447. Indoor napisał(a):

    Może jeszcze coś jak taki ZUS zabija innowacyjnośc. Założmy, że siedząc w pubie zastanawiamy się z kolegami Chemikiem i Mechanikiem, chwilowo nieobciążąnymi nadmiarem roboty w wyniku kryzysu, którego nie ma, co tu wymyśleć. Wpadniemy na pomysł, że trzeba wymysleć alternatywne zasilanie telefonu komórkowego. Pomysł Chemika jakoby należałoby zasilić sokiem z kiszonych ogórków i on wie jak to zrobić odrzucamy, tym bardziej, że zasnie zanim zdąży wyjasnić jak ma działac. Myśląc w kategoriach globalnych nie mozna się ograniczyć do rynków na których wystepuje ogórek kiszony. Pozostanie więc zasilić telefon ze sprężyny, żeby rozwiązanie było ujiwersalne mechanizm (spręzynka, generator i sterowanie) powinien być zawarty w obudowie standardowego akumulatorka. W taki m układzie wystarczy w tylnej ściance komórki zrobić mały otworek na klucz za pomocą którego telefon się nakręca i gra. Liczymy: opracowanie prototypuy około pół roku, koszty to głównie robocizna. Wdrożenie produkcji już takie proste nie jest, ale na tym etapie już mozna anioła znaleźć. Ale trzeba opatentować więc musi być spółka. Jak jest spółka to jest ZUS. 3 x 6 miesięcy to jakieś 18000 złotych co trzeb zapłacić państwu żeby we własnym domu we własnym czasie pracować za darmo nad własnym wynalazkiem. Poproszę o jeszcze dwa piwa.

  448. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Indoor:

    „Ale trzeba opatentować więc musi być spółka. Jak jest spółka to jest ZUS. 3 x 6 miesięcy to jakieś 18000 złotych co trzeb zapłacić państwu żeby we własnym domu we własnym czasie pracować za darmo nad własnym wynalazkiem. Poproszę o jeszcze dwa piwa.”

    Do wystapienia o patent musi byc spolka? Nie wystarczy cywilnoprawana umowa mowiaca o tym ze wspolnie jestescie panowie (w czesciach rownych czy nie) wlascicielami przyszlego patentu?

    To ja sie nie znam czy wrecz odwrotnie?

    m@B

  449. Indoor napisał(a):

    Może i wystarczy, ale zauwaz, że zgodnie z logiką trzech ludzi wspólnie pracuje nad czymś, ponoszą jakieś koszty nawet jeśli nawet nie pobierają wynagrodzenie i to wszystko po to by w jakimś czasie zarobić. Więc jest to na pewno jakieś przesięwzięcie gospodarcze które powinno być zalegalizowane, chociazby po to by w przyszłości te koszty jakoś rozliczyć.

  450. Kasia napisał(a):

    @ maciek.g
    Co do pierwszej tezy także się zgadzam.
    Druga to socjalistyczne skomlenie lewaka szukającego sensu swego istnienia czyli dyrdymały. Z autopsji.
    Co do trzeciej tezy zgadzam się. Je trzeba ciąć, by gospodarka była konkurencyjna. Ale czy to łatwiejsze? Pozapłacowe koszty pracy zmniejszyć można tylko poprzez zwolnienia w tej …settysięcznej urzędniczej hydrze mnożącej się niczym króliki transgeniczne albo gorzej: szarańcza, ograniczenie korupcji, bardzo radykalne (istnieje coś takiego?) uproszczenie przepisów (szczególnie „W poszukiwaniu straconego Vatu” multiautorstwa MF). A to na pewno nie jest proste w naszym pięknym kraju rządzonym przez mitomanów.

  451. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    dark:

    Za wiki:”Działalność gospodarcza – forma aktywności przedsiębiorców działających na rynku.”

    Czy jesli kupuje pani auto, albo curry vindaloo to automatycznie staje sie pani przedsiebiorca? Co o tym mowi pani definicja?

    Czy idac do restauracji szybko rejestruje pani dzialnosc by potem moc sobie te wizyte w koszta wrzucic?

    .
    „Jesli chodzi o stopien skmplikowania procedur rejestracyjnych, to nie twierdze, ze jest w Polsce zle (nie probowlam i nie zamierzam), ale w biznesie, tam gdzie jest konkurencja, liczy sie tez czas.”

    Pani dark, ten powazny biznes, ten w ktorym liczy sie czas nie rejestruje dzialnosci gospodarczej tylko spolki kapitalowe.Sp.z o.o.
    ,komandytowe, SA.

    ” Poza tym, owszem, uwazam, ze nawet niepismienni, lub cudzoziemcy, ktorzy po polski ledwie-ledwie nie powinni byc wykluczeni.”

    We wspolczesnym swiecie czytanie i pisanie to bb pozyteczne umiejetnosci. i nie da sie funkcjonowac w bizensie nawet malym nie majac mozliwosci kontaktu z kontrahentami.Ten kontakt to jezyk.I pismo

    Dla czego nie moze byc na przyklad tak:
    .
    ” Wystarczy wypełnić bardzo prosty formularz, podpisać i wysłać do urzędu podatkowego,”

    dzis to wlasnie tak wyglada,skad wiec pani postulat? Formularz za trudny?

    „można to zrobić bezpłatnie nawet do trzech miesięcy po rozpoczęciu działalności jako osoba samozatrudniająca się.”

    sekwencja rozliczen w Polsce jest sekwencja miesieczna, stad takie terminy skladania i rejestracji wnioskow. jesli polski kapitalizm, gospodarka wolnorynkowa bedzie miala tyle lat co np.ilrandzka to i perspektywa zrobi sie inna.Dzis ma ona lat 20. Tylko tyle.

    „Ten brak utrudnień wynika z tradycji i swobód obywatelskich, a prawo do pracy i do bogacenia się do takich swobód należą.”

    pani Dark obowiazki rejestracji w zadnym stopniu nie naruszaja prawa do pracy i do bogacenia sie.Tak jak obowiazek placenia podatkow nie narusza prawa do bogacenia sie.
    Powtorze jeszcze raz- te utrudnienia to nieuzasadnione niczym wyobrazenia, nie fakty.
    .
    „Co do Sobiesiaka, to nie zrozumielismy sie najwyrazniej- wyrok w tej sprawie juz zapadl i kara zostala poniesiona.”

    W wyroku sad orzekl ze nalezy przywrocic stan sprzed wycinki?

    ” Tym niemniej wciaz nie czuje dumy narodowej z wyciagu.”

    A z jakichs dokonan polskich przedsiebiorcow z ostatnich 20 lat jest pani dumna? O konkrety pytam, nie o procenty PKB.

    m@B

  452. Orteq napisał(a):

    P. Marcin,
    Jeszcze trochę i przestanę zagladąć na panski blog. Słowo daję!
    :::
    Jeszcze o decyzji Janukowycza.
    :
    „Wydarzenia ostatnich miesięcy nie były dla mnie zaskoczeniem. Kierownictwo splunęło w twarz swoim politycznym sponsorom, wydając dekret o nadaniu tytułu Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze – człowiekowi, który nie tylko splamił się współpracą z faszystami, ale także wyróżnił się szczególnym okrucieństwem przy rozprawianiu się z Żydami i Polakami”
    :
    Czy to Sikorski tak odważnie i mądrze gadał? No nie, aż tak napędzać mu piany w prawyborach nie będziemy. Powyższą prawdę oznajmił szef rosyjskiego rządu Wladimir Putin trzy tygodnie temu.
    http://www.dziennik.pl/sw.....ndere.html
    Zaraz potem pogratulowal Janukowyczowi wygranej. No a teraz my mamy następny sukces polskiej dyplomacji.
    :
    W przeciwienstwie do Kasi, ja widzę, że bicie piany na pewno JEST proste w naszym pięknym kraju rządzonym przez mitomanów.

  453. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    „Może i wystarczy, ale zauwaz, że zgodnie z logiką trzech ludzi wspólnie pracuje nad czymś, ponoszą jakieś koszty nawet jeśli nawet nie pobierają wynagrodzenie i to wszystko po to by w jakimś czasie zarobić. Więc jest to na pewno jakieś przesięwzięcie gospodarcze które powinno być zalegalizowane, chociazby po to by w przyszłości te koszty jakoś rozliczyć.”

    Przedsiewzieciem gospodarczym sytuacja jaka pan wymyslil moze sie stac wtedy kiedy sie ja tak nazwie/zarejestruje albo gdy juz dzis, kiedy jeszcze zadnych dochodow nie daje koniecznym bedzie wspolne wystepowanie jako przedsiebiorcy. To ostanie to gdy np. potrzebowac panowie bedziecie kogos zatrudnic, badz wynajac garaz na warsztat.

    Jesli nie to wasze wzajemne relacje nie wymagaja powolania spolki.Slowo. Wzajemne rozliczenia nie wymagaja by do nich spolke powolywac.

    m@B

    PS. Ciekawe co mysli pan o moim pomysle? Prosze tylko nie pisac o aspekcie biznesowym. :)

    http://neospasmin.blox.pl/2010/03/NAJLEPSZY-POLSKI-WYNALAZEK-OBECNEJ-DEKADY.html

    m@B

  454. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    p.Orteq:

    „P. Marcin,
    Jeszcze trochę i przestanę zagladąć na panski blog. Słowo daję!”

    A zaglada pan? Karte pan odbija? Skad wiec mam wiedzic ze tak sie dzieje? Zaufac panu? :)

    m@B

  455. Orteq napisał(a):

    Gdyby tak jeszcze przestano popierać tu i ówdzie syjonistów to mogłoby dojść do pojednania głosa z sąsiednim, niszowym (dzięki głosie) blogiem. Poki co, i na wstrzymanym oddechu, cieszmy się, łoj cieszmy z sukcesu Sikorskiego i z klęski Bandery. Dosyć długo na to czekaliśmy.

  456. Orteq napisał(a):

    P. Marcin,
    Odbił licznik? Bo własnie na Neospasmin zajrzałem. I Beatuszkę widziałem. Oki?
    :
    Czy Beatuszka to od Matuszki? Nie wiedziałem z kim mam do czynienia. Choć te cerkwie, i to nawet w Australii, powinny były mnie jakos naprowadzić na trop.

    :
    A co to jest „raze cars”?

  457. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Orteq;

    1.Beatuszka od Beaty
    2.Cerkwie nie z tozsamosci ale z namyslu gdzie w QLD mozna sie zapytac o ruska wyliczanke to trenowania alfabetu.
    3. rage car nie raze.
    4.Licznik dzis ma jakas nadczynnosc, wiec nie wiem czy akurat panu dzwonil.

    m@B

  458. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    „Na Opalu NIE BĘDZIE ŻADNYCH PRZYŁĄCZY. A ja się pytam – skąd to wiesz? Bo ja mam informacje bezpośrednio od budowniczych, że będą przełącza, o dwóch wiem na pewno”!
    .
    Budowniczych to ja się pytam o zaprawę murarską etc. , a nie o szczegóły projektu. O to pytam architekta. Dam ci radę, całkiem gratis. Jeśli nie wiesz to zacznij myśleć. Skoro OPAL biegnie cały czas wzdłuż granicy polskiej do Czech to gdzie mogłoby być przyłącze? Tylko do Polski. A słyszałaś, że ktoś w Polsce planuje podłączenie do lądowego przedłużenia Nord Streamu? :) Nie, a zresztą niechby spróbował. Jedyny interkonektor budowany jest w rejonie Cieszyna do sieci EWE-TRANS-GAS. Drugi ewentualnie powstanie (w gruncie rzeczy będzie to modernizacja już istniejącego interkonektora o małej przepustowości), ale później i nie będzie oczywiście podłączony do OPAL-a tylko do sieci VNG-ONTRAS w Lasowie k. Zgorzelca. Informację o tranzytowym przebiegu gazociągu OPAL traktuj jako bardzo pewną.
    .
    „Mam pytanie do Ciebie Mawar: a gdzie to Gazprom ma zamiar eksportować Jarmałem gaz poza Polską” .
    .
    Do Europy Zachodniej, jak obecnie. W 2009 r. ponad 27 mld m3.
    .
    „Skoroś taki mądry Mawar, wskaż mi obecnie budowany lądowy gazociąg w Europie dłuższy od OPAL’a (470 km)”.
    .
    Obecnie mniej buduje się gazociągów, więcej buduje się i planuje terminali LNG. Ale co to miałoby mieć wspólnego z mądrością lub jej brakiem? :)

  459. Mawar napisał(a):

    Brakuje mi na tym blogu pogłębionej dyskusji o dzisiejszym tekście Gospodarza w „Gazecie Wyborczej”. Czemu?

  460. dark side napisał(a):

    „A z jakichs dokonan polskich przedsiebiorcow z ostatnich 20 lat jest pani dumna? O konkrety pytam,”
    Proszę uprzejmie, z braku miejsca skupię się na jednym mieście i tylko na budownictwie i infrastrukturze :

    - renowacja dzielnicy Kazimierz w Krakowie- 20 lat temu to była zrujnowana żydowska dzielnica, ze śladami wojny widocznymi na każdym kroku- dziś kwitnie sklepikami, pubami, muzeami
    - plac MAricki- bardzo przyzwoicie zrobiona posadzka i detal
    - Mały Rynek- też udany
    - centrum sztuki japońskiej Mangha- proj Arata Isozaki/ Krzysztof Ingarden- ładnie wkomponowane w krajobraz
    - Muzeum Wyspiańskiego przy placu wszystkich świętych z trzema witrażami mistrza w prostej, nie rzucającej się nachalnie w oczy bryle
    - przebudowa dworca głównego i otaczających go kwartałów- ogromna zmiana na lepsze
    - projekty Jemsów, Asymetria,DDJM, Ingarden Evy, i tak dalej- jest tego długa lista.
    Nie jestem zbyt dumna z podmiejskich baraków otoczonych hektarem parkingu-zwanych centrami handlowymi, ani z osiedli, które ktoś usiłuje wcisnąć tylnymi drzwiami na błoniach, albo z przeskalowanych koszmarków. Ogólnie jednak bilans wypada korzystnie.

  461. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „Brakuje mi na tym blogu pogłębionej dyskusji o dzisiejszym tekście Gospodarza w “Gazecie Wyborczej”. Czemu?”
    :
    Faktycznie dyskusji brakuje. Nie wiem tylko jak z tym pogłębianiem. Temat tak naprawdę jest pod ciebie. Tylko ty potrafisz w nim głębie odkryc. Jak nie śpisz jeszcze to weź się za to. Na początek proponuje zajrzeć tu:
    Orteq, Marzec 5th, 2010 at 02:02, oraz tu
    Orteq, Marzec 5th, 2010 at 02:13

  462. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    Bo tam o nadziejach z tobą związanych było trochę
    :
    >>“że przytoczę tylko Majakowskiego “mówimy partia, rozumiemy Lenin, mówimy Lenin rozumiemy partia”, a mógłbym podać gorszy wzór.”
    .
    Ten gorszy wzór – gorszy!? Mawar wraz z EDD użyją tu sobie jak na burej suce – musiałby przez Prawo Godwina się przeczołgać jak przez scieżkę zdrowia ZOMO. Więc rzeczywiscie może lepiej poprzestać na ‘mógłbym’.

    No, wystarczy. Późno się porobiło. A i Mawarowi coś trzeba zostawić żeby mógł sobie poużywać.<<
    :::
    No jak, poużywasz?

  463. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    Byłbym zapomniał. Na niszowym (thanks głosie) blogu zrecenzowano ciebie POZYTYWNIE tak
    :
    „Mawar należy do najjaśniejszych punktów, ale wpada tylko wieczorami, kiedy mnie z kolei nie ma.”
    :
    To Paweł Waszmość Lubonski taką za tobą tęsknicę wyraził.

  464. Orteq napisał(a):

    Dla innych ten sam recenzent nie był juz tak łaskawy
    :
    „Paweł Luboński, 2010/03/04 08:32:13

    Przy okazji muszę się wyładować. Nie sądzicie, że blog Kuczyńskiego zrobił się beznadziejny? Trójca Lazarowicz-Orteq-Indoor z domieszką Zofii zdominowała go całkowicie i ględzi tak potwornie, że nawet kiedy jest w tych wypowiedziach sens, to i tak nie da się tego czytać. A niemal wszyscy jacyś podenerwowani, agresywni lub uszczypliwi. Prawie nie ma już tam osób, z którymi miałbym ochotę porozmawiać.”
    :
    Inni recenzenci nie byli wcale łaskawsi.
    Jasnaanielka
    :
    „Co do dyskusji u W.K. to masz racje. Nie da się tego ostatnio czytać. Uczestnicy nie dyskutują o problemach, tylko o sobie wzajemnie, albo o tym, co u Edwarda.”
    :
    Zdzislaw_1
    „Twa opinia na temat uczestników blogu WK i ich wpisy są moim odczuciem. Czytam, wyrywkowo zwykle po chwili przestaje bo tam juz nie ma nic co mogłoby zainteresować zwykłego czytelnika, który szuka jakiś wyjaśnień porównań lub interpretacji. Faktycznie zniszczyli blog.”

  465. Orteq napisał(a):

    Sam zaś właściciel blogu-niszy takie kazanie o słabszych od siebie palnął z góry do maluczkich
    :
    „Trzeba jednak przyznać Orteq duża sprawność w graniu na głupocie wymienionych przez ciebie (to zresztą dotyczy troszkę szerszej grupy)…Jego walenie po Mawarze to próba uwierzytelnienia się w blogu. Chyba lubi blog i dobrze mu w nim.
    A tu demonstracja jak to działa:
    Orteq w akcji :D
    http://www.orteq.com/en/I.....cedure.php
    Reszta to sprawa Gospodarza Pawle.
    My możemy tylko recenzować. ”
    :::
    Widzę, że mam przechlapane na mur. Najpierw odkryto, że ‘Orteq duża sprawność w graniu na głupocie wymienionych przez ciebie (to zresztą dotyczy troszkę szerszej grupy)’. Następnie odkryto mi przyłbicę, linkując źródło mojego nicka. Po takim czymś gdy „Oni” zrecenzują ten do cna zniszczony blog to rzeczywiście reszta to… ‘sprawa Gospodarza Pawle.’
    .
    Gospodarzu, wstawajcie. Do was należy cała ogromna reszta. Znowu z gruzów trza dzwigać ten nieszczęsny blog.
    .
    Na poczatek zaś – banowanie czas zacząć!

  466. Orteq napisał(a):

    Umknęła mi cała kwintensencja recenzji Edwara, po jego zwycięskim dotarciu do zródeł nicku Orteq
    :
    „Że to nieładnie znęcać się nad słabszymi? Fakt. Ale wiedząc już teraz kto zacz ten Orteq nie dziwię się że to lubi. To naturalna konsekwencja jego losu.”
    :
    Edwarze! Chapeau bas. I merci bouqu. Podziw dla twojej przenikliwości mam jeszcze większy niż dla erudycji Zofii i upierdliwości p. Marcina. A wdzięczności dla ciebie, co najmniej dozgonnej jeśli nie dłuższej nie, nie umiałbym wyrazić zwykłymi slowami. Więc nie wyrażam w ogole.

  467. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    wydawalo mi sie, ze kanadyjskie sosny sa najwyzsze w swiecie.
    Moze mi sie skojarzylo przy okazji pojadania orzechow bunya, pochodzacych z araukarii bidwilli. Tylko lepiej nie stac pod drzewam jak ta szyszeczka spada – najmniejsza ma 4-5 kg.
    http://cuisine.southburne.....yaman2.jpg

  468. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    a co tu komentowac? Kon jaki jest kazdy widzi.

    Dark,
    nie jestem pewna ale owe prywatne ubezpieczenie zdrowotne jest chyba potrzebne do dentysty i okulisty ( wlasciwie to optyka!) oraz czesciowo szpitala. Dzieci sa objete programem darmowym leczenia zebow w szkolach, ale potem dostanie sie do panstwowej kliniki dentystycznej graniczy z cudem – czeka sie bardzo dlugo, bo uslugi dentystyczne i optyczne sa sprywatyzowane i te nieodplatne dostepne chyba tylko dla posiadaczy Karty Medycznej, czy jak to sie u nich nazywa.
    U nas to dziala jakos podobnie.

  469. Orteq napisał(a):

    E-J,
    No to wreszcie juz wiem. Z orzechów bunya, pochodzacych z araukarii bidwilli, wyprodukowano kanadyjską sosne najwyzszą na swiecie. To jeszcze mi powiedz z czego Indoor wyprodukował takie cudo
    :
    Indoor Says: Marzec 2nd, 2010 at 17:20, Oczywiscie miało być: “Czy mogę przepłosić?”
    :
    Poszedłem do p. Googla, tego multimiliardera ktory Polakom pozabieral emerytury. P. Google mi odpisał
    :
    „W celu przepłoszenia dzika, należy klaskać lub wykonywać szybkie ruchy rękami w miejscu. W żadnym wypadku dzika nie wolno gonić!”
    http://www.nowiny.pl/arty.....;ida=51857
    :
    No i bądź tu mądry i pisz limeryki. Teraz w końcu rozumiem, dlaczego Dyplomata Przyuczony przestał je pisywać. And the World is still turning as it should. Ten ostatni, obcojęzyczny wtręt wtraciłem tylko po to, żeby utwierdzić Zdzisława_1 w przekonaniu, że faktycznie zniszczono blog Pana Ministra. Od przekształceń własnościowych z resztą.
    :
    Zapomniałem tylko co to wszystko z tobą, E-J, ma wspólnego. Pewnie o wykonywanie szybkich ruchów rękami w miejscu chodzi. Ale w ogóle nie jestem tego pewiem.

  470. Zofia napisał(a):

    Mawar mam dalej konkretne pytanie:
    skoro Niemcy kupili z Rosji w ub. roku ponad 30 mld m3 gazu, kończą korzystanie z Jarmalu w 2011 r. a głowni europejscy kontrahenci podpisali umowy z Gazpromem na dostawy Nord Streamem – to do kogo rosyjski gaz Jamałem będzie dalej eksportowany?
    *
    Dla Twojej wiedzy – niemiecki lądowy gazociąg Jagal, który do tej pory współpracował z Jarmałem zostanie podłączony do OPALu. Stacja przekaźnikowa (przesyłowa) powstanie w okolicach Berlina.
    *
    The Petroleum Economist z Londynu razem z Ruhrgasem z Niemczech i Rosji wydają specjalne mapy dot. energetyki opartej na rosyjskich gazociągach, nieco wielkie bo z reguły jakie 1 x 2 m, ale b. dokładne.
    Kup sobie, albo zdobądź, przydadzą Ci się w rozważaniach nad siecią energetyczną.

  471. Marcin Lazarowicz napisał(a):

    Dark side:

    zadalem niechlujnie swoje pytanie: chodzilo mi o prywatne inwestycje w Polsce z ktorych pani dumna. Te o ktorych pani pisze nie sa prywatnymi ale albo panstwowymi albo samorzadowymi.
    Publicznoprawnymi.

    Czy z tych prywatnych cos konkretnego budzi pani zachwyt/dume?

    Zieleniec tez?

    I jeszcze: jemsy/atj/…etc to nie sa inwestorzy; oni tylko rysuja kiedy ktos im za to zaplaci.

    Jesliby pojsc pani tokiem myslenia to nie nalezaloby oceniac inwestycji p.Sobiesiaka, ale architektow jacy mu je narysowali.

    Tak nie mozna: architekci rysuja na zadany temat,a temat wyznacza inwestor. To on tu kluczowym.

    Oki, czas znikac- ma potrzeba rozmowy czkawka sie tu odbija.To bez sensu, boo krzywdzi wszystkich procz mnie.

    dobrej zabawy zycze

    m@B

  472. Indoor napisał(a):

    „To jeszcze mi powiedz z czego Indoor wyprodukował takie cudo”
    Z doświadczenia. Przypominam sobie rózne rzeczy. Właśnie przypomniałem sobie jeszcze ze szkoły podstawowej, jak wieczorem nieraz godzinami porzesadywałem z nieco starszymi kolegami z kapeli rockowej gdzie akurat grywałem przy kieliszku wódki w kawiarni Gerbo (w Budapeszcie) i słuchalismy jak starszy gość zasuwa takie standardy na fortepianie, czasami przesiadł się do organów Hammonda, nawet przytargał prawdziwego Leslie z obracającymi się głośnikami. Nie wiem czy dziś bym wytrzymał z 10 minut gdyby mi starszy lub młodszy gośc rapował do kolacji. Nie wiem czy w ogóle istnieją kawiarnie, gdzie jest taka muzyka. Kiedyś w Łodzi w Grandce było. Ale już Grandki nie ma.

  473. Zofia napisał(a):

    Musze sie pochwalić – lada moment rozpoczyna się budowa nowej filharmonii w Szczecinie (stara jest w budynku Urzędu Miejskiego).
    http://www.szczecin.eu/ba.....nawcy.html
    Filharmonia mieści się przy „mojej” ulicy. Za białym, widocznym na załączonym zdjęciu budynku filharmonii, jest przylegajacy do niej gmach policji, który ulokował się na skrzyżowaniu ulic Małopolskiej i Starzyńskiego. Po drugiej stronie skrzyżowania, także w formie litery L, jest budynek w którym mieszkam (od str. ul. Małopolskiej).
    Okolica mi niesamowicie pięknieje.
    Do filharmonii będę miała kilka kroków, a tam poza salami koncertowymi kawiarnię,klep muzyczny. sale wystawowe!
    Niewątpliwie zwiększy mi się ilość „gościogodzin” przyjaciół i znajomych, co mnie nie tyle martwi, co wprawia w zakłopotanie, bo jestem z natury raczej samotnikiem w zaciszu domowym i dwie osoby poza mną i psem w domu, to już tłum.
    Spróbuje się zaadoptować do nowych warunków, ale bez przesady. Natomiast niewątpliwie zwiększy się radykalnie częstotliwość mojego uczestnictwa w koncertach. Co mnie cieszy.
    Dojazd do „starej „filharmonii nie jest zbyt wygodny, najlepiej jest iść pieszo ok. 20-25 min, a nie zawsze pogoda temu sprzyja.
    mamy nowego szefa artystycznego filharmonii, ukraińskiego dyrygenta po studiach moskiewskich, wielkiego miłośnika muzyki doby romantycznej i nieco wcześniejszej, mówiąc proąciej od Bacha do Berlioza, tak więc od tego sezonu repertuar jest bardzo interesujący i sprzyja bardzo moim gustom muzycznym.

  474. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    a czy cieszysz sie, ze siostry boromeuszki dostana od miasta szpital Karola Boromeusza za 20 tys zlotych? Taka podobno decyzja zapadla na sesji RM w dniu 1 marca…
    Prawda li to?

  475. Indoor napisał(a):

    Jaki szpital Karola Boromeusza? Bo jak to jego szpital, to siostrom się szpital nalezy jak psu zupa (własnie muszę skoczyć po kości). Jak jego imienia, to siostrom imię się nalezy.

  476. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    jeszcze nie padła.
    Dla mnie dziwaczne jest dopominanie sie szpitala (ongis kolejowego,potem miejskiego) jako ….zwroty obiektu ongiś posiadanego.
    Natomiast problemem w mieście jest braku zakładu opiekuńczego dla przewlekle chorych lub chorych osób starszych.
    Teoretycznie nie powinno być ważne kto go poprowadzi i za ile dostanie ten obiekt, ale czy jest zdolny go w ogóle prowadzić, bowiem potrzeba jest wielka.
    Natomiast praktyka wskazuje, że nie zawsze Kościół rzymsko-katolicki potrafi. W woj. zachodniopomorskim zlikwidowane zostały kościelne placówki opiekuńcze, pallotyni prowadzą nadal hospicjum.
    Jeśli siostry boromeuszki są w stanie duży zakład poprowadzić, przy nim przychodnie, sale zabiegowe dla nie mieszkających w zakładzie, ale dochodzących chorych i starców, przyjmować i słuzyć opieką bez kwalifikacji wyznaniowej pensjonariuszy i pacjentów – to moim zdanie można im odpalić nawet ten szpital w długoletnią dzierżawę za symboliczną złotówkę. I nawet taki kompleks medyczno-opiekuńczy dla osób starszych i przewlekle chorych wspierać z miejskiej i wojewódzkiej kasy.
    Ale raczej, gruntów i budynków bym – nie sprzedawała.
    Problem w tym, czy siostry mają odpowiednie kwalifikacje i fundusze, oraz czy biznes plan i koncepcja jaka przedstawią zakonnice jest realny.

  477. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    zadna dzierzawa. Jako rzekomo utracone mienie.
    Szczegoly jako mieszkanka Szczecina powinnas znac lepiej, ale jak chcesz to poszukam gdzie to czytalam.

  478. Orteq napisał(a):

    E-J,

    Nie pomyliłaś Karolów? Dobrze chociaż, że Zofia mowi iż biznes plan i koncepcja jaka przedstawią zakonnice jest realny. Bo teraz to prawie wszytko juz wirtualne wszedzie.
    :
    O tego konia jeszcze chciałem zapytać. Czy jesteś pewna że każdy widzi? Kiedyś już tu ktoś pomieścił inna, podobna mądrość, do kogoś konkretnego się odnoszącą: „z nim to jest tak jak z przysłowiowym słoniem w salonie”. I wiesz co się wtedy stało? Absolutnie nic. Artykuł Pana Ministra w GW podobnym efektem zaowocował. Absolutnie się temu nie dziwię.
    .
    Ale Mawar – już tak. Dobrze chociaz, że Indoor miał po co skoczyć. Inaczej to on mógłby coś chlapnąć. O kościach, czy o innym pociągu przyjeżdżającym czy odjeżdżającym na skróty do Finlandii. Niczym Lenin. O Leninie też ktoś niedawno coś chlapnął na blogchlapie-niszy. Ale nie pamiętam o co szło. Napewno absolutnie o nic. Jak zawsze.
    :
    A mnie znowu się udało absolutnie nic nie powiedzieć o 2-procentowej składce zdrowotnej dark side na irlandzki (mogło być brytyjski, who cares) system ubezpieczeń zdrowotnych. Ani o niczym innym. Następna ulga dla niezliczonych rzesz blogowych.

  479. Orteq napisał(a):

    Wykonczony blog. Ale niezliczonych rzesz blogowych – żal.

  480. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    drzwi otwarte. Nie musisz sie umartwiać obecnościa na wykończonym blogu. Gdybyś nie mógł podjac decyzji, to zawsze możesz liczyć na moją pomoc.

  481. Orteq napisał(a):

    No dobrze, to mnie może pomóc Pan Minister. A Zdzislawowi_1 to już nie? Bo to on wymyslił ten wykonczony blog, nie ja.

  482. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    przecież wyraźnie napisałam w pierwszym akapicie czemu się i dziwię! A dziwie się owemu „mieniu utraconemu”
    Chyba niezbyt dobrze zrozumiałaś moją odpowiedź.
    Znam szczegóły, obserwuje to kątem oka.
    I dlatego się dziwię.
    Właściwie nic nie wiem, by siostry boromeuszki były w przedwojennym Szczecinie, tu do 1945 r. nie było praktycznie katolików. Dla niewielkiej enklawy ok. 200–osobowej , był jeden kościół przy obecnej ul. Bogrodzicy.
    Siostry od XIX były na Śląsku – w Nysie od 1848 i w Trzebnicy od 1861. Ich klasztory w tych miejscowościach oglądałam.
    W Trzebnicy w latach 1901 – 1945 r prowadziły dom opieki dla starszych pań, teraz w ich budynku ma siedzibę Bank Zachodni.
    Od 1920 r. maja majątek koło Trzebnicy ww Małuszynie.
    ja nie rozumiem ich roszczeń.
    W Szczecinie do 1945 r.czynny był kompleks domów opieki i szpitala, prywatnej fundacji prowadzony przez Kościół, ale ewangelicko-augsburski, obsługiwały je je diakonisy luterańskie, a nie zakonnice katolickie.
    http://pl.wikipedia.org/w.....thanien%22
    ***
    Może te sprowadzane przez hitlerowców w czasie wojny zamiast diakonis – „brunatne siostry” to…..boromeuszki?

  483. Indoor napisał(a):

    Jak Bromeuszki mówic, że tam były, to tam być.

  484. Indoor napisał(a):

    A obdżekt zwany Das Krankenhaus der Barmherzingen Schwestern St. Karl Borromaer na rogu Poelitzerstrasse i Gruenhofersteig to co to było?

  485. maciek.g napisał(a):

    Co się musi stać do przysłowiowej cholery, żeby Platforma w końcu miała niższe te sondaże?! – takie pytania, według Tadeusza Cymańskiego, zadają sobie zniecierpliwieni członkowie PiS.
    Z tego zdania widać, że polityków z prawdziwego zdarzenie w PiS brak. Polityk z prawdziwego zdarzenia , to bowiem człowiek który potrafi przewidywać skutki działań politycznych, a skutki niepowodzenia polityki „wszystkie chwyty dozwolone” powinny być jasne dla takich ludzi. Prowadzenie polityki opartej na totalnym kłamstwie, pomówieniach intrygach , działaniach, niezgodnych z prawem itd. daje skutki doraźnie i można to porównać do przysłowiowego Kalego który zabić krowę i ma mnóstwo mięsa , ale mięso szybko się psuje a mleka już nie będzie bo krowa zabita. I Kali nie dość, że zacznie głodować to jeszcze może się zatruć nieświeżym mięsem. Polityk powinien wiedzieć, że jak tą metodą nie wygra się od razu – natychmiast , to już potem na wygraną nie ma żadnych szans , a kłopoty z takiej polityki mogą nie tylko dotyczyć sutków politycznych. PiS ‘owi nie udało się wygrać wyborów tak , aby mogli zmieniać wszystko z konstytucją włącznie i to powinno od razu zabrzmieć jak sygnał ostrzegawczy, że trzeba ratować co się da bo jeszcze są szanse. Ponieważ tak nie zrobiono – rządzenie z przystawkami obnażyło PiS i ludzie znający się na polityce zaczęli widzieć do czego dążą Kaczyńscy i przestraszyli się. Rozpoczęli akcje uświadamiania kogo się da dając przykłady z działania PiS. Młodzi najszybciej zrozumieli w czym rzecz i gdy J.Kaczyński przez własną głupotę i wiarę w manipulację mediów (których zresztą większość miał w garści) doprowadził do wyborów poszli masowo głosować przeciw Kaczyńskim. Poparło ich wielu starszych którzy również zobaczyli zagrożenie jakie płynęło ze strony PiS. Po zmianie rządzących, Jarosław rozpaczliwie chciał zdyskredytować PO i zaprzągł do tego swego brata. W wyniku tych działań nie dość że całkiem zniszczył Lecha jako prezydenta, to jeszcze odkrył się jeszcze bardziej i wielu, którzy marzyli by stworzył w Polsce partię chadecką przestało mieć wątpliwości i zobaczyli, że ich oszukano. Liczba ludzi popierających PiS maleje. Na dodatek widać już, że nawet katolickie pisma prawicowe takie jak np. Niedziela przestają już stawiać na tę partię i na jej łamach coraz częściej pojawia się Jurek , a pisowcy praktycznie przestali się pojawiać. Coraz głośniej się słyszy, że Rydzyk potentat Katolickich mediów stracił nadzieję, że dzięki PiS’owi i Kaczyńskim może coś dla siebie ugrać i ponoć szuka na kogo teraz postawić. Strata Rydzyka i katolickich mediów to była by totalna katastrofa dla Kaczyńskich. Mają szczęście, że media te tak mocno zaangażowały się w kampanię tej partii , że teraz bardzo trudno się z tego wycofać i nie stracić twarzy i wielu wielbicieli. Jednak już przygotowują grunt informując że na Kaczyńskich się zawiedli.
    Brnąc dalej Wielu prominentnych polityków z tej partii może mieć poważne kłopoty z prawem. Już obecnie wielu z nich przegrywa sprawy sądowe , ale na razie są to sprawy podawane głównie przez osoby indywidualne. Niedługo mogą pojawić się oskarżenia poważniejsze. Ciekawe czy ci co się związali z PiS wreszcie przejrzą w co wdepnęli.

  486. Orteq napisał(a):

    Przepraszam, że ja nie o Bromeuszki mówić. Ja upierdliwym być i przeszkadzać w blogiej ciszy.
    :
    Na niszowym (dzięki, głosie) blogu dyskusja wre o o krowach. Nie tyle o tych od poglądów nie zmieniających się tylko o tych srających gównem do studni. Bardzo smaczna debata, trzeba przyznać.
    .
    Zaś Tytan niszowego klubu dyskusyjnego “Zawsze Samotrzeć”, istniejącego na niszu, znowu jentelegiencją zabłyszczał niczym Burek indoorowymi orzechami na mrozie. Musimy utrzymać się w konwencji językowej. A oto czym błysnęło Burkowi
    :
    “Humor blogowy:
    kuczyn.com/2010/02/27/prawdziwszy-czlowiek-wielkiego-dziela/#comment-92044
    Prosem Pana to nie ja, to Zdzisiek!!! “
    :
    O co to biega? A no o to, że owego wykonczenia blogu W.K. to nie żaden Zdzislaw_1 zaczał sie pierwszy domagac tylko sam Tytan. Przy wtorze pozostałej z tej “dyskutujacej” trójcy dwójki. ‘Zasługami należy się sprawiedliwie dzielić’ – dorzuciła ta od krowy i srającej i poglądów nigdy nie zmieniającej.

    Bo naprawdę idzie o zasługi przy ponownym przekonywaniu Gospodarza, że blog jest pod następnym, zmasowanym atakiem sił nieczystych. Czyli PiSdzianych, co do tego nie ma żadnych watpliwosci. Nie raz już tego Tytan dokonywał w przeszłości, chytrze zagrywając kartą obsesji antyChwastowej naszego kochanego Gospodarza.
    .
    Po dokonaniu przekonania – co dość łatwe jest, jak można było zauważyć – idzie o dopilnowanie, żeby Pan Minister aby napewno pamietał o danym przyrzeczeniu. No bo padła juz obietnica pomocy niewygodnym dyskutantom w skorzystaniu z otwartych drzwi blogowych. Albowiem blog ratować nam wszystkim trza!
    .
    No i jak można nie kochać hunwejbinów?

  487. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „… skoro Niemcy kupili z Rosji w ub. roku ponad 30 mld” m3 gazu….”
    .
    Kupili nawet więcej, korzystając z gazociągu (TRANSGAS) biegnącego przez Slowacje i Czechy …

    „…. kończą korzystanie z Jarmalu w 2011 r. …”
    .
    Pisałem, że nie kończą, choć prawdopodobnie zmniejszą ilość tłoczonego gazu, bo popyt w Europie maleje. Trudno powiedzieć, czy jest to stała tendencja, czy czasowa? To się okaże. Dla Polski to akurat żadna tragedia, bo Europolgaz praktycznie i tak nie będzie już zarabiał na tranzycie, w grę wchodzą minimalne kwoty. Europolgaz ma działać z minimalna rentownością – tak wynika z ostatniej umowy polsko-rosyjskiej (w właściwie to z aneksu do „starej” niesławnej umowy z 1993 r.).
    .
    „… a głowni europejscy kontrahenci podpisali umowy z Gazpromem na dostawy Nord Streamem – to do kogo rosyjski gaz Jamałem będzie dalej eksportowany?”
    .
    Już pisałem – na Zachód. Gdzie jest powiedziane, że może być przesyłany tylko jedną droga. Nie tak wygląda dywersyfikacja z punktu widzenia dostawcy. :)
    .

    „Dla Twojej wiedzy – niemiecki lądowy gazociąg Jagal, który do tej pory współpracował z Jarmałem zostanie podłączony do OPALu. Stacja przekaźnikowa (przesyłowa) powstanie w okolicach Berlina”.
    .
    Pisałem ci, że tak się nie stanie, bo w tej części Niemiec gazu jest dużo, a będzie więcej, więc WINGAS (spółka Wintershal + Gazprom), operator gazociągu JAGAL, kierować będzie gaz z północy bezpośrednio w kierunku Czech i Bawarii.
    .
    PS. Czemu konsekwentnie piszesz: „JARMAŁ”, a nie JAMAŁ?

  488. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    „Prawo świeckie jest poza tym skuteczniejsze i bardziej bezstronne”.
    .
    Pod warunkiem, że jest to dobre prawo i na czymś trwałym oparte, a nie zawieszone w próżni aksjologicznej. Dekalog jeszcze nikomu nie zaszkodził, różne prawa i „prawa” – to i owszem. Historia 20 wieku to potwierdza. Prawo, które zawsze i wszędzie wszystkim na wszystko zezwala (rzekomo dla dobra człowieka) tak naprawdę jest antyludzkie. Można się o tym przekonać poszcząc choćby przez kilka dni. Jak bardzo wówczas smakuje nawet zwykłe jedzenie! Jest okazja, mamy Wielki Post. Oczywiście post należy tu traktowac dosłownie jak i metaforycznie.
    .
    PS Trzeba zapytać się Zofii, jak to jest, kiedy przez tydzień codziennie jada się kawior na przemian z mulami, popijając whisky single malt? Czy może to smakować? :)

  489. Indoor napisał(a):

    To ja Wam opowiem wczorajszą historię z Renomowanego Banku. Godzina 8:10, idę coś wpłacić, bo oni mają oddział jako jedyni czynni o tej porze, zresztą jest tuż niedaleko. Panie piją kawę i rozmawiają, ja czekam cierpliwie, sprzątaczka kończy myć podłoge. Wchodzi klient kolejny, grzeczny, mówi „dzień dobry” sprzątaczka na to „Gdzie tymi butami!”, niby miała rację, ale coś nie bardzo potrafiła tej swojej racji w sposób właściwy przekazać. Fakt, że nie dodała „Chamie” lub „Palańcie Jeden”. Gość wyszedł grzecznie, oczyścił wycieraczke, nastepnie oczyścił buty i wrócił. Panie kończą kawę, ale do mnie w dalszym ciagu żadna się nie odzywa, więc mówię: „Przepraszam, ja tu tak prawda chciałem wpłacić pieniądze takie co przepraszam ja je mam o tu a tu jest kwit przepraszam że przeszkadzam jeszcze raz najmocniej”. Pani na to (dosłownie): „Kasa czynna od 9:30. DLA WAS JEST WPŁATOMAT O TAM” i pokazuje na zewnątrz. Zdaje się wyrosła nam pod nosem nowa kasta żywcem przypominająca sprzedawczynie ze sklepu mięsnego w PRL.

  490. Zofia napisał(a):

    Z pewnym zdziwieniem oglądam fragmenty kongresu PiS, a właściwie więcej o nim czytam niż oglądam.
    Kongres PiS ze wszystkich relacji przypomina w całej rozciągłości zjazdy PZPR a wybory przywódcy wybory na Białorusi – wszelkie rekwizyty, poza czerwienią zamienianą na błękit, praktycznie te same. Jeden wódz, jedna partia i jeden gromki zew z sali – zwyciężymy!
    Kiedyś Majakowski pisał:

    Partia i Lenin – bliźnięta-bracia -
    kogo bardziej matka-historia ceni?
    Mówimy – Lenin,
    a w domyśle – partia,
    mówimy – partia,
    a w domyśle –
    Lenin.

    Różni historycy po latach pisali doktoraty na temat „Kult wodza w Polsce lat 1944-1956”.
    Można by pomyśleć, że te czasy dawno minęły, spoczęły na śmietniku historii, zajmują się nimi szperając po archiwaliach IPN, historycy, pisarze i publicyści….
    A tu taka niespodzianka!

    PiS i Kaczyńscy – bliźnięta-bracia -
    Kogo bardziej matka-historia oceni?
    Mówimy – Kaczyński
    a w domyśle – PiS,
    mówimy – PiS
    a w domyśle –
    Kaczyński.

    W tym samym wierszu o Włodziemirzu Iliczu Leninie, Majakowski proroczo napisał: Czasie! Hasła Lenina: znowu rozwichrzaj!
    Czy w łez mamy tonąć bajorze?
    Lenin i dziś od wszystkich żywych żywszy.
    Nasza wiedza, siła i oręż.

    Jarosław Kaczyński nie zawiódł i dzisiaj oświadczył:
    Miło jest zwyciężać,
    kiedy jest czas łatwy,
    ale szczególnym zaszczytem
    jest uzyskać zaufanie,
    gdy jest czas trudny
    (…)
    Polska potrzebuje
    odpowiedzialnej polityki
    i odpowiedniego kierownictwa.
    Jedna partia
    jest w stanie to kierownictwo zapewnić.
    To Prawo i Sprawiedliwość

    Czy to nie Lenin wiecznie żywy?
    No i ten finał reanimowany z epoki Gierka:
    Gierek na wiecu stoczniowców w 1971 r- No, to jak towarzysze, pomożecie?
    Stoczniowcy odpowiedzieli: – Pomożemy!
    http://video.interia.pl/o.....%BCecie%3F
    Szef PiS na Kongresie PiS, 29 lat później zaintonował: – Zwyciężymy?!
    Sala chóralnie odpowiedziała: – Zwyciężymy! Zwyciężymy!
    ***
    Ciekawe czy Jarosław Kaczyński ma świadomość, że żywcem wciela się w ancien regime?….

  491. Zofia napisał(a):

    Mawae,
    to taka ułomność moja, zakodowałam sobie kiedyś Jarmał (brzmi mi widocznie przyjemnie dla mego ucha) i jak sobie przypomnę, ze to pomyłka i ma być Jamał – to poprawiam.
    Mam kilka tak dziwacznie zakodowanych (głównie nazw i nazwisk) i wiecznie piszę przekręcając właściwe.
    Chyba rok trenowałam poprawną pisownię nazwiska Macierewicz. Konsekwentnie przekręcałam na Maciarewicz.
    Potraktuj to jako upierdliwą „literowkę” z mojej strony.

  492. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    zechciej zauważyć, ze operatorem OPALA też jest WINGAS a właściwie jego spółka operatorska – OPAL NEL TRANSPORT GmbH.
    Poprawna nazwa firmy z którą Gazprom tworzy spółkę joint venture WINGAS brzmi Wintershall Holding AG .
    Powtarzam raz jeszcze za szefem Wingazu dr.Gerhardem Königiem, który 18 lutego w Lubminie stwierdził: – „Na trasie przebiegu gazociągu OPAL są zaplanowane łącza integrujące OPAL z istniejącą europejską siecią infrastruktury gazowej”.
    To samo mówił – Bernd Vogel, dyrektor naczelny spółki OPAL NEL TRANSPORT GmbH
    Wybacz, ale oni są dla mnie bardziej miarodajnym źródłem informacji od Ciebie.

  493. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    “Zdaje się wyrosła nam pod nosem nowa kasta żywcem przypominająca sprzedawczynie ze sklepu mięsnego w PRL.”
    :
    No widzisz. Znowu nowe pod nos jak pieść wraca. Ta w proletariackim geście powitalnym wzniesiona. A ten żywiec na wycieraczce to wagi był przed czy poubojowej?

  494. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    w jednym się mylisz – nie jadam kawioru, bo nie lubię., nie smakuje mi.
    Mule, owszem jadam i nawet sama pichcę, jak można je gdzieś upolować w sklepie, ale nie pod whisky, ale z ciemnym piwem. Zasmakowałam w takim zestawie w Brukseli, dzięki przyjacielowi, z którym byłam na kolacji w knajpce przy Grand Place. Nie jestem pewna, ale było to chyba w Aux Ames de Bruxelles przy niewielkiej uliczce des Bouchers.
    Mule był przepyszne a piwo trapistów czysta rozkosz dla gardła.
    Jak widzisz powielam czyjeś gusta, które akurat podzielam.

  495. Orteq napisał(a):

    Indoor, jeszcze raz. Choc ty spisz snem sprawiedliwego.
    :
    Z drugiej znowu strony patrząc to może niekoniecznie tu tylko o PO-peerelowskie zastoiny chodzi.
    .
    Bo zobacz co my wiemy z literatury, szczególnie historycznej. W takiej sanacyjnej na przykład RP nasz pański naród obsługiwany był w dużej mierze przez raczej obce nam, niższe kasty etniczne. Wtedy obsługa polskiego klienta, czy to w rzeźni czy to w banku, nie miała charakteru urażonej dumy. A teraz nic tylko sama urażona duma dookoła.
    .
    Indorze! My od 65 lat jesteśmy zmuszani do obsługiwania samych siebie. Czy to kto słyszał!?
    .
    Sama zatem zmiana ustroju tu wiec nie wystarcza. TU POTRZEBA WYMIANY NARODU.

  496. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    W temacie muli. A ślimaki znasz? Albo lepiej, czy znasz ostatnie dowcipy opowiadane przez p. Szurmieja w Teatrze Żydowskim? Bo jeden podobno taki jest
    :
    Wracając późno bo nie tak wczesnym juz rankiem do domu z “ryb”, mąż marnotrawny wstępuje do sklepiku rybnego swojego dobrego znajomego, Szmula. Szmul pyta
    - Jak zwykle, szczupaka?
    - Szczupak nie da rady. Masz jakieś ślimaki?
    - Mam.
    - Dawaj kilo.
    Drzwi otwiera wściekła małżonka i od razu z krzykiem. Gdzieś się ty łajdaku cała noc szlajał?
    - No jakże, wiesz przeciez. Z ryb wracam.
    - Z rybach wraca! Cała noc wracałeś?
    Mąż się pochyla nad świeżo zakupionymi ślimakami
    – A nie prosiłem żebyście się pospieszyli?

  497. Zofia napisał(a):

    Orteg
    swego czasu ślimaki w zalewie czosnkowej jadłam w restauracyjce …”U Romana” przy Lila Tag w Malmoe (Szwecja) . Były pyszne.
    U nas można dostać gotowe ślimaki tj takie w skorupkach, przygotowane do gotowania/smażenia – ale jeszcze się nie odważyłam ich spróbować, ale kto wie….
    Nie są drogie, więc pewnie się zdecyduje na domowy eksperyment i sobie przygotuję.
    Nigdy nie szykowałam samodzielnie ślimaków, stąd pewne obiekcje…
    Nie mam też szczypczyków do wyjmowania ślimaków z muszli. No ale jakoś można się posłużyć widelcem i szpikulcem do wszelakich roladek zawijasów ect.
    W każdym razie samodzielnie przygotowane ślimaki są w perspektywie moich eksperymentów kuchennych.

  498. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mysle sobie, ze jak ktos sie wypial na ten blog i sobie poszedl, to i prawo do narzekania nad jego upadlym poziomem stracil.
    I mysle sobie tez, ze krytykanctwo to sie czesto u innych widzi wlasnego nie dostrzegając.
    I rowniez mysle, ze samoprzyznanie sobie prawa do oceny i osądzania innych to zwyczajna megalomania.

  499. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    a nie szkoda ci biedakow?
    Kup sobie tofu i zrob jak slimaki – smak ten sam ( bo zarowno tofu jak i slimaki sa bez smaku) a zyjatka ocaleja z pogromu, tym bardziej, ze tego jedzenia w slimaku to prawie jakby nie bylo. I robota mniej obrzydliwa.

  500. Indoor napisał(a):

    Ewa-JOanno! Te zyjatka, na co Zofia ma ochotę już swój progrom raz przezyły jeszcze dokładniej nie-przeżyły najwyżej im grozi że kto inny a nie Zofia ich pożre. Tofu jest obrzydliwy.

  501. Indoor napisał(a):

    Ja słyszałem, że slimaki poza szczypcami mozna wywabić z opakowania z odpowiednimi przyśpiewkami. Podejrzewam, że nalezy to robić przed gotowaniem/smażeniem/duszeniem/patroszeniem/ćwiertowaniem/peklowaniem co zresztą jedt jednoznacznym dowodem na to, iż ślimaki w wyniku wyżej wymienionych czynnosci kuchennych tracą słuch.

  502. Orteq napisał(a):

    „Pyta się młodszy Drobner starszego Drobnera
    na czym się właściwie socjalizm opiera
    A ten wzniósłszy ręce obie
    powie: na mnie i na tobie”.
    :
    Bardzo mi się ten wierszyk podobuje. Bo wierszyk ten mi przypomina Starszego i Mlodszego Brata. Oraz ustrój przez nich od nowa wynajdywany niczym nowe wynalazki. Na przykład te Indoorowe na kolei PKP. Nie jestem tylko pewien, czy Indoor i jemu podobni wynalazcy z firmy PKP przypadkiem nie POPiSuja przed nami.
    :::
    Jak sie to wszystko ułozy w drogi słuchowe slimakow to jeden Indoor wie.

  503. Ewa-Joanna napisał(a):

    Indoor,
    slimaki tez. To sos jest smaczny!

  504. jasnaanielka napisał(a):

    # Ewa-Joanna – 01:48
    I mysle sobie tez, ze krytykanctwo to sie czesto u innych widzi wlasnego nie dostrzegając.
    I rowniez mysle, ze samoprzyznanie sobie prawa do oceny i osądzania innych to zwyczajna megalomania.
    #
    Święte słowa! Jak ulał pasują do samej autorki!!! :D :D :D
    Bardzo się ucieszyłam.
    Ewa-J. się zamyśliła i taki piękny wniosek wysnuła :)
    Jak się jej spodoba, to się znowu zamyśli…

  505. Indoor napisał(a):

    Orteq! Ja bym nigdy swoją działalność w ramach PKP nie nazwałbym wynalaźczością. Nie lubie zresztą tego pojęcia, wynalazki to piją męty za kioskiem Ruchu. Ja tam opiekowałem się takim w miarę nowoczesnym systemem i swoje „osiagnięcia” maksymum bym okreslił jako „udane interwencje”.
    Później owszem, miałem kilka projektów innowacyjnych, z tego ze trzy zostały wdrożone i pojawiły się jako produkt, zresztą jeden uzyskał złoty medal na targach w Poznaniu, oczywiście fuksem, co polegał na tym, że bardzo podobnym, swoim najnowszym produktem startował Światowy Koncern który jako sponsor targów miał zapewniony złoty medal, a nasze rozwiązanie w sposób rzucający się w oczy był lepszy, bardziej dojrzały, bardziejkompleksowy, bardziej uniwersalny i bardziej zaawansowany technologicznie więc nasz po prostu nie mógł nie dostać. Medal został przyklejony za pomocą taśmy dwustronie klejącej do takich małych drzwi plastykowych, co na tamtej ekspozycji słuzył jako eksponat i nie mozna było go już odkleić.
    Interesuję się troszkę takimi sprawami jak podatność na wytworzenie lub wdrożenie rozwiązań innowacyjnych, nawet miałem kiedyś taki wykład na polibudzie na wydziale innowacji albo jakoś tak, pod tytułem „Moje wynalazki czyli jak to zrobić, żeby się narobić i nic nie zarobić”

  506. Zofia napisał(a):

    Ondoor,
    kurczę, to ja teraz wiem dlaczego Ruscy zatrudniają u siebie polskich inżynierów na szefów swoich fabryk!
    Czytam właśnie relację ze spędu u Putina na spowiedź powszechną kolejarzy z górnej półki, a tam oryginalny Polak – Jerzy Konewski.
    Tak widnieje w angielski języcznym stenogramie ze spotkania, jaki mi putinowscy podesłali, a tak w rosyjskojęzycznym – sam się przedstawia – Меня зовут Ежи Коневски, я директор Подшипникового завода в Твери.
    Budowana fabryka łożysk kulkowych (produkt markowy, jak zapewnia dyr. Koniewski), których odbiorcą będą przede wszystkim Koleje Rosyjskie, produkcję rozpoczyna w marcu przyszłego roku, oficjalnie na rynek na początku lipca 2011 r.
    Jednocześnie buduje się drogi i linie kolejowe dojazdowe do fabryki.
    Fabryka zajmuje obszar 85,5 tys. metrów, zatrudnia 45 ludzi docelowo będzie zatrudniać aż …150 ludzi. Pełna automatyka. Poza tym zatrudnienie, jak mówił dyr. Koniewski ma zależeć od zamówień na rynku.
    Fabryczni operatorzy szkolą się obecnie we Włoszech , w innych krajach UE – fabryczni inżynierowie.
    Miło się czyta takie informacje.

  507. Indoor napisał(a):

    Dokument jest w języku angielskim na stronie http://government.ru/eng/docs/9544/ jest rzeczywiście ciekawy w swojej wymowie. W moim przypadku nie mozna specjalnie mówić o jakimś sukcesie polskich inzynierów, bo ja oficjalnie wystepowałem jako bezrobotny wegierski muzyk zatrudniony w charakterze montera działkowego (taki brygadzista) bez prawa do BLOMBOWNICY, zaś moim zadaniem było uruchomic/naprawić to co polscy inzynierowie zrobili nieco byle jak. Trochę się udało, ale na koniec zaliczyłem KLĘSKĘ, co polegało na tym, że już na zakończenie chciałem zoptymalizować prędkości wagonów co system im zadaje wypuszczając te wagony w drogę licząc na to, iż wyhmują same zanim dotrą do końca składu. Nie bardzo się bowiem SYSTEMOWI to udawało. Targałem w tym celu własny PC z domu codziennie rano, pisałem jakieś programy analizujące wyduki, jakiś sprzet robiłem co w czasie rzeczywistym analizuje ruch tych nieszczęsnych wagonów. A w żąden sposób nie udało mi się te prędkości optymalizowac. Dlaczego, to rozumiałem kiedyś opalając się na dachu nastawni, to znaczy dokonując obserwację wzrokową rozrządu. W pewnym momencie taki wagon, którego NASTAWNICZY dla żartu pozostawił stojącego w hamulcu (żeby nastepna zmiana nie nudziła się od poczatku) bez żądnej przyczyny ruszył w drogę (więc prędkość poczatkową miał ZERO) żeby nastepnie rozpędzać się na tym swoim torze a na końcu toru jak walnąłw ten skład nieszczesny toylko wióry z niego pozostały. Okazało się, że górka zamiast górką jest dolinką. Mozna sobie zoptymalizować do us.ej śmierci.

  508. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    a moze przykladzik?
    Ja tez chce sie ucieszyc!

  509. Zofia napisał(a):

    Zjazd KC PiS w obiektywie GW:
    http://wyborcza.pl/51,752.....6.html?i=0
    Jest wszystko co dawniej przetrenowano w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – od gestu leninowskiego Przywódcy (foto 1), poważny tłum delegatów (foto 6), po partyjną CEPLIA w strojach góralskich (foto 8 i foto 13), wielkich socjalistów klasy robotniczej (foto 9) po – ciotki rewolucji (foto 10).
    U delegatów głębokie przekonanie, że Polska jest światowym mocarstwem klasy mas pracujących (foto.12), które cierpią przez rządu krwiopijców liberałów i na urlop do Egiptu nie latają.

  510. Zofia napisał(a):

    Dla przypomnienia:
    gest Wielkiego Wodza rewolucji (w Rosji):
    http://1.bp.blogspot.com/.....201921.jpg
    ten przynajmniej się uśmiechał sympatycznie.

  511. Zofia napisał(a):

    Wyżej – to była autentyczna fotografia Lenina.
    Teraz – polska parafraza chyba jednego z najbardziej popularnych obrazów z wizerunkiem Lenina, jaką znalazłam w grafikach googli pod hasłem …Lenin.
    http://c.wrzuta.pl/wi1409.....ski%20%3Ad

  512. Zofia napisał(a):

    Jeśli to prawda o czym europoseł PiS wypisuje o Radosławie Sikorskim (wiecowanie z Młodymi Demokratami zamiast obecność na szczycie szefów dyplomacji UE)
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    To ja zadaje to samo, co robi Sikorski jeszcze w rzędzie Donalda Tuska?!
    Czy ktokolwiek tego faceta rozlicza z etatowej roboty, za którą, jako podatnik muszę płacić?

  513. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo_J. Przykładzik? Proszę bardzo!
    Wystarczy cofnąć się do twoich pierwszych występów w niniejszym blogu i wszystko będzie jasne, jak jasnaanielka.
    Nie jestem tylko pewna, czy się ucieszysz, bo każdy ma własne powody do radości.
    Ponieważ ja z tego blogu nie wyszłam, więc chyba zachowałam prawo do wygłaszania tu od czasu do czasu własnych opinii?
    Jak myślisz?

  514. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    „UD i UW była partią grupującą intelektualistów …”
    .
    Byłby to fenomen w skali świata. Nawet we Francji nie ma ich tylu by mogła powstać „partia grupującą intelektualistów”. Są natomiast grupy, koterie, salony, stoliki w kawiarniach, polityczne wyrocznie, arbitrzy elegancji etc.

    „…. do których niewątpliwie należą lub należały takie osoby jak T. Mazowiecki, gospodarz tego blogu (obaj zanurzeni mentalnie w PRL-u), Leszek Balcerowicz (polityczny antytalent), Marek Edelman (zasłużony kombatant przerobiony przez środowisko na świątka), Aleksander Smolar (intelektualista nie rozumiejący polityki), Jan Kułakowski (nie znał Polski), Bronisław Geremek (niezły historyk, miał kwalifikacje na szefa dyplomacji), Marian Filar (prawnik liberalny) Władysław Bartoszewski (nie był członkiem UW, więzień salonu), Józefa Hennelowa (nudna felietonistka) Krzysztof Kozłowski (dobry dziennikarz, naiwny polityk), Michała Boniego (zdolny urzędnik, żaden polityk) Jerzego Osiatyńskiego (ekonomista minoderyjny), Tadeusza Syryjczyka (dobrze prowadził obrady I Zjazdu Solidarności w 1981 r.), Mirosława Czecha (ni pies ni wydra), Jacka Kuronia (geniusz opozycji, żaden polityk ), Bogdana Klicha (jeden ze słabszych ministrów u Tuska), Bronisława Komorowskiego (to taki Czuma w nieco lepszym wydaniu), Barbarę Labudę (to chyba żart), Piotra Nowinę Konopkę (klasa komentatora w tygodniku), Andrzeja Celińskiego (zbyt sfrustrowany jak na swe ambicje, komunizować zaczął nie wtedy co trzeba), Zofię Kuratowską (działaczka na rzecz krzewienia kultury świeckiej), Marka Balickiego (rozłożył kilka szpitali w Warszawie, w tym przy ul. Kasprzaka, więc zna się na rzeczy), Olgę Krzyżanowską (w czasie wojny była harcerką).
    .
    Przez przeoczenie zapomniałeś o niejakim Donaldzie Tusku, który był członkiem UW, ale miał więcej politycznego sprytu od tych wszystkich szacownych postaci, które z tak wielkim trudem wymieniłeś. :)

Skomentuj