Jestem z Układu


Nowy zeszycik.

 

Szanowni Bywalcy,

nie mam zupełnie czasu na blogowanie i nie wiem, jak długo to potrwa. Nie chcę bloga zamykać, bo widzę, że trochę osób ciągle dobrze się na nim czuje, a być może i ja do tego wrócę.

Ponieważ jest już sporo postów otwieram nowy zeszycik i przepraszam za absencję, mam nadzieje że czasową. 

Skomentowano 358 razy to “Nowy zeszycik.”

  1. Zofia napisał(a):

    Prywatnie do EDD
    *
    Edwarze E. Dana,
    Każdy prowadzi swój blog, jak chce i jest jego gospodarzem.
    Może sobie gościć, kogo chce. Ale jest sprawą zupełnie niezrozumiałą, gdy się do tego blogu kogoś osobiście zaprasza, a potem publicznie wskazuje mu drzwi. Bez podania przyczyn na dodatek.
    Przy czym – swoim równie publicznym wpisem sugeruje się, że ów gość jest persona non grata, bo niczego, co do niego się mówi nie rozumie i upiera się w swoich żądaniach, niczym cytowana słuchaczka Radia Maryja. Nb. jak wynika z cytowanego tekstu – tęga idiotka.
    Tak się składa, że to ja jestem owym gościem nonszalancko i publicznie wywalanym za Twoje drzwi blogowe.
    Gościem, którego osobiście do swego bloga, prywatnym e-mailem zaprosiłeś.
    Problem w tym, że ja na Twoim blogu praktycznie – nie bywam.
    A przede wszystkim – nie dyskutuję na prowadzone tam tematy.
    W ciągu bez mała roku weszłam tam, dosłownie kilka dni temu, by odpowiedzieć Jasnej Anielce na jej uwagi pod moim adresem na Twoich „łamach”.
    Panuje ostatnio taka przedziwna maniera, rodem z magla, wzajemnego obgadywania się blogowiczów na cudzych blogach.
    I przy okazji zabrałam umiarkowanie glos w dyskusji nt. islamskich emigrantów w Europie. Powołując się nb. na uwagi, z jakimi spotkałam się u władz Berlina i Malmoe. Czyli nawet nie prezentując zbytnio swego osobistego stanowiska.
    Trudno, więc, komukolwiek sugerować, że ja jestem u Ciebie blogowiczem.
    Człowiek kulturalny, gdy nie chce kogoś, na kogo się nagle uczulił – widzieć w swoim otoczeniu, bo jest mu „niemiły” – najpierw swego adwersarza o tym zawiadamia.
    By uniknąć dla obu stron kłopotliwej i niezręcznej sytuacji.
    Ty, co wyprawiasz?
    Piszesz publiczne odezwy do mnie pełne arogancji, impertynencji i nonszalanckiej maniery.
    Po co?
    Ponieważ jesteś stałym czytelnikiem bloga p. Kuczyńskiego, wiesz, że mam adres, pod który można do mnie napisać.
    Nie odpowiada Ci mój sposób argumentacji, jaki prezentuję publicznie – mogłeś mi to napisać. Irytuje Cię, że uważam, iż mam rację – tak samo mogłeś mi napisać. Masz inne zdanie – wyartykułuj je i podaj takie argumenty na swoje racje, których nie obalę.
    Na tym polega dyskusja, o ile nie jest towarzyskim ple, ple, ple.
    Tyle, że na to wszystko potrzeba jakieś tam odwagi. A nie skrywania się za publicznymi niedomówieniami, sugestiami, półsłówkami i innym pseudo-taktownym zachowaniem, które są w sumie niczym innym, jak – nieskrywanym pokazem pogardy wobec innego człowieka.
    Zareagowałabym na to wszystko prywatną korespondencją, ale niestety, nie znam żadnego Twojego adresu, pod który mogłabym ją skierować.
    Twój blog wyklucza, niestety, taką ewentualność.
    Sprawiłeś mi przykrość swoim zachowaniem wobec mnie.
    Zakaz publikacji własnych opinii nie jest dla mnie niczym nowym.
    Już to przerabiałam w ostatnim 10-leciu. Z mizernym skutkiem dla jego inicjatora.
    Zakaz publikacji tam, gdzie nie pisuję – jest swoistym novum.
    Pozostań w dobrym nastroju EDD.
    Zofia

  2. narciarz2 napisał(a):

    Ja tez pozdrawiam i tez nie mam czasu na blogowanie. Skoro juz tu jestem, to chciabym zlozyc serdeczne kondolencje zwolennikom PiSu. Wyglada na to, ze na cale szczescie to se ne wruti. Mimo, ze prezes Kurtyka dwoi sie i troi i po generale Sikorskim chce zaklocac spokoj kolejnym osobom. Mimo takich heroicznych wysilkow nie ma powrotu do IV Rzeczpospolitej. Na cale szczescie.
    .
    Pozdrawiam i na razie!

  3. jasnaanielka napisał(a):

    Blogowa rzeczywistość znacznie przekroczyła moje wymagania i oczekiwania. Wylogowuję się.
    Pozdrawiam sympatyków i tych pozostałych.

  4. głos zwykły napisał(a):

    …..No i drugi Pan po Torlinie ujawnił nam się jako burak.
    …. Cieszę się z reakcji jasnejanielki.
    …. Nie w każdym towarzystwie kobiecie do twarzy.
    …..Polecam film „rewers”.

  5. Szczesiul napisał(a):

    Żeby nie było to takie infantylne to bym coś powiedział.

  6. Zofia napisał(a):

    Przeczytałam ten tekst z wielkim zainteresowaniem:
    http://wyborcza.pl/1,7551.....enice.html
    Miałam swego czasu długi okres fascynacji Jasienicą, w bibliotece mam pełen komplet jego prac. Fascynowała mnie polska historia, jaka prezentował, mniej sam autor.
    Dlatego ta szalenie interesująca nota biograficzna, dla mnie jest b. cenna.

  7. Szczesiul napisał(a):

    Zofia,
    Rozumiem. Ucieknijmy w Jasienicę. Ad maiora natus sum. To podziękuj jeszcze jasnejanielce za jej solidarne wylogowanie się na obu blogach. Wtedy naprawdę na wyżyny wstąpisz.

  8. Margit napisał(a):

    Jak to wspaniale Zofią sobie gębę wycierać.

  9. Szczesiul napisał(a):

    Margit chyba nic nie zrozumiała. Zofio, czy ty chociaż rozumiesz kto tobą gębę zwykł sobie wycierać? Bo ostatnim razem wciąż jakby prosiłaś o „prywatną korespondencję” z kimś kto Tobą pogardza.

  10. Zofia napisał(a):

    Szczesiul,
    Dla mnie sprawa z EDD jest zamknięta.
    Powiedziałam to co miałam do powiedzenia, tematu nie podejmuje.
    Pisząc wyżej do EDD wspomniałam o tym, ze gdybym miała tylko sposobność, sprawę z nim załatwiłabym prywatna korespondencją a nie publiczną.
    Niestety – nie miałam.
    To wszystko.
    Na wyżyny nie wstępuję, chadzam po ziemi.

  11. Zofia napisał(a):

    Szczesiul
    i jeszcze jedno, na zaczepki nie mam zamiaru reagować. 30 min. po północy mam ulubiony serial dokumentalny o Rosji. To bardziej mnie interesuje.
    Jutro od rana czeka mnie seria wywiadów i mnóstwo pracy zawodowej. Za 3 tygodnie mam dwudniową konferencję międzynarodową, za niewiele ponad miesiąc konferencję naukową, na którą przygotowuje referat.
    Więc też nie za bardzo mam czas na blogowanie.
    Miłego pobytu w cyberprzestrzeni.

  12. Margit napisał(a):

    Do Szczesiul`a: może przeczytaj dokładnie, co napisałeś w poprzednim wpisie. Dobranoc.

  13. Mawar napisał(a):

    „Pozostań w dobrym nastroju EDD. Zofia”.
    .
    Widzę, że KPP znów w otwartym konflikcie z twardogłową ortodoksją. Tym razem to KPP okazało się sprawniejsze w represjach i dokonało pokazowej ekspulsji. Zofia nie powinna jednak aż tak rozpaczać, przecież historia pokazuje, że mogło być znacznie gorzej, a zresztą sama jest sobie winna. Poza tym wkrótce przyjdzie odwilż, jeszcze tylko trzeba dorżnąć resztki niepostępowej watahy, która żąda zmian zamiast zadowolić się tym co jest. Ponieważ chwila ostatecznego triumfu nad kaczystowskim złem coraz bliżej więc, jak to zwykle bywa, zaostrza się walka ideologiczna.
    .
    :)

  14. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    a gdzie ty znowu widzisz jakąś walkę ideologiczną?!
    Poza tym nie rozpaczam, bo niby po czymże ja mam rozpaczać!
    Wiosnę mam w kuchennych inspektach na parapecie, to jest ważne!

  15. Szczesiul napisał(a):

    Margit,
    Napisałem: „To podziękuj jeszcze jasnejanielce za jej solidarne wylogowanie się na obu blogach. Wtedy naprawdę na wyżyny wstąpisz.”
    *
    Jeśli myślisz, że to było ‘Zofią sobie gębę wycierać’ to przeczytaj to jeszcze raz. Bo akurat nie Zofią ta gęba była wycierana.

  16. Orteq napisał(a):

    Gospodarzu,

    Wróciłem ze wsi i wpadłem do grajdoła. To się tu porobiło. Aż nie wypada pisać o czapli Harry wobec zaistnialej sytuacji. Bo Harry się nie popisał(a): nie stawił(a) się na zbiórkę. Byli my, był Kot Tuti a Harry’ego ani sladu. Ogromny zawód. Za to wszystkie seafoody hodujące się w mojej Seafood Farm wyglądały na nietknięte.
    .
    A co z Pańska wsią, teraz już może naprawdę po zimie? Proszę o następną notatkę. Przecież nie możemy tu żyć samym wersalem niszowym, prosto z grajdoła rodem. Dzięki jednemu burakowi.

  17. Szczesiul napisał(a):

    Zofio,
    Zaczepek nie robię. Jeśli takie odnosisz wrażenie to przykro mi. Prawdą jednak jest, że śmiertelną powagą tej horrendalnej bzdury infantylnej nie umiem traktowac. Nie Ty te bzdurę wywołałaś, to prawda. A infantylności to nam wszystkim nie brakuje.

  18. Szczesiul napisał(a):

    Już miałem i ja, idąc w slady głosa zwykłego, cieszyć się z reakcji jasnejanielki. Bo ona na OBU blogach tak honorowo czyli solidarnie się wylogowała. Aż olśniło mnie: JA w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, że sama jest czynną sprawczynią tego idiotycznego zamieszania.
    .
    Bo bez niej, oraz bez pozostałych dwoch czy trzech – bo nie więcej – przydupniakow ten nadęty, pogardą do wszystkich ziejący pseudointelektualista nie byłby w stanie takiej idiotycznej poruty siać. Tylko dzięki ich usłużnym potakiwaniom mógł on skutecznie podążać do swojego obsesyjnego celu: wykończyć blog z którego wyszedł żeby splunać.
    .
    A JA dalej będzie myślała o sobie, że z niej Pollyanna prawdziwa. Niczemu nie winna. Ech, życie wirtualne. Przerosło real i coraz wyżej szybuje.

  19. Orteq napisał(a):

    Czytam w „Donosach”
    :
    „Wielka debata

    czyli grzeczna rozmowa pre-kandydatow w pre-wyborach, Bronislawa Komorowskiego z Radoslawem Sikorskim odbyla sie w niedziele w BUWie (bardzo modne miejsce). Zadnych dzikusow (dziennikarzy), zadnej dziczy (publicznosci). Przygotowane uprzednio starannie pytania zadawali wcieleni w role dziennikarzy poslowie PO, Joanna Mucha i Slawomir Nowak. Szpil osobistych bylo troche, ale ostroznych. Glownym obiektem szpil byl urzedujacy Prezydent. Roznice programowe kandydatow zaniedbywalne. Efekt propagandowy bardzo znaczny, malo kto mysli ze jacys inni kandydaci (znaczy z innych partii) w ogole beda. Tak zwana opinia publiczna twierdzi ze prowadzi Bronislaw Komorowski. Z ciekawszych spraw programowych: obaj kandydaci sprzeciwiaja sie ograniczeniu wydatkow na wojsko. Obaj popieraja zezwolenie na procedury in vitro. ”
    :
    Aż serce rośnie. Skutecznie podążamy w stronę amerykańskiego systemu demokracji opartego na tzw. prawyborach. I nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że u nas nie ma podziału na zwolenników angielskich kolonii i ich przeciwników. Tak jak w amerykanskiej wojnie secesyjnej było. Bo jeśli jakieś były u nas te kolonie to tylko nie-angielskie. Można powiedzieć, wrecz przeciwnie. Takich przeciwników jak gen. Lee czy Johnston wobec Granta czy Shermana, lub innych zwycięzców Północy, u nać trudno znalezć. Czyli nie ma u nas podziału na zwolenników zachowawczego starego systemu i yankesów.
    :
    Bo my umiemy tylko grać z całą siłą do jednej, niezachowawczej bramki. Gdyż nigdy nie bylo czego zachowywać! I wciąż wierzymy, że PRAWYBORY TO JEST TO. Jak Coca Cola w reklamie Agnieszki Osieckiej.

  20. Szczesiul napisał(a):

    Jeszcze o sianiu poruty.
    Od czasów swojego ostentacyjnego wyjścia z blogu W.K. ‘żeby splunąć’, ten mędrek konsekwentnie podążał do tego samego celu: wykończyć blog W.K. Zapewne chodziło o to, że W.K. niewystarczająco szybko merdał dla niego ogonem. Oskarżenia o to, że to jacyś ‘inni’ wykańczają ów blog padały na niszowym blogu co raz to. Bo wystarczyło, że Duce to hasło rzucił a wierni giermkowie natychmiast je chwytali i migiem w świat targali.
    :
    Ze tam ktoś znajomością psychologii śmiał się jeszcze chwalić to uwierzyć trudno. Gdyby nie wredność za tym wszystkim stała to bym to w dalszym ciągu nazywał infantylnością. I pomyłki wielkiej bym chyba nie zrobił.

  21. Orteq napisał(a):

    Czytam o dzisiejszych zaszłościach na blogu i uwierzyć nie mogę. Bo na mojej wsi było tak spokojnie, bezkonfliktowo. A tu takie zabawy blogowe trwają. W końcu zrozumiałem. Jak doszło do tego, że uwierzono, i to nawet na Antypodach, w mit, że to Orteq wykańcza blog Kuczyńskiego? Otóż, po prostu: trzeba było to powtarzać tyle razy aż w uwierzono że tak musi być. Na wsi nikt tego nie robił.
    :
    Chamskiej sile perswazji nawet kangury ulegają. Nic mi natomiast nie wiadomo o Indoorach. I o ich łatwości ulegania sile perswazji.
    http://www.youtube.com/wa.....GdcalCEBo4

  22. Indoor napisał(a):

    Zeby nie bylo nieporozumien. To jest post na okolicznosc sprawdzenia, czy Indoor w dalszym ciagu cierpi za blad podania swojego pola identyfikacji: icoslychacpanijasnaanielko@gmail.com. Bo takiego wlasnie hasla uzywam teraz, zgodnie z zaproszeniem Indoora, zeby wejsc na blog pod jego nickiem.
    #
    Nie rozumiem dlaczego prawdziwy Indoor na blog przestal wchodzic. Urazona duma moze? Takich urazencow pelno jest na blogosferze. I nic oni soba nowego nie wnosza do niczego. Bo bicie piany w poprzek to jeszcze nie odkrycie Polonu.

  23. Indoor napisał(a):

    Indoor!
    Nie badz burakiem. Zeby ciebie odbrazowic co nieco, usuwam kolor z twojego nicka. Czy odpowiesz w koncu co sadzisz o stronie internetowej e-Bratanki? Tu jeszcze inny dowod przyjazni miedzynarodowej pomiedzy dwoma narodami.
    http://www.youtube.com/wa.....&NR=1
    Nie daj tylka!

  24. Zofia napisał(a):

    Dzisiaj pojawiła się notka za PAP i Naszym Dziennikiem:
    http://wiadomosci.onet.pl.....i,item.htm
    Mnie natomiast od dawna nurtuje pytanie – jak powinniśmy przyjmować odrębne sądy państw przygranicznych o polskiej historii.
    I dlaczego narzucamy wszystkim polski punkt widzenia.
    Jak zachować dystans do faktów z naszej, polskiej przeszłości.
    Mamy realne przykłady z ostatnich dni – Piłsudski na Litwie, Bandera na Ukrainie.
    Dla jednych narodów to dyktatorzy i mordercy, okupanci, dla innych narodów – bohaterowie.
    Jak się z tym uporać?….
    Czy stać nas na to by na takie kontrowersyjne w kontekście historycznym postaci – patrzeć się z dystansu i obiektywnie oceniać to co robili?….

  25. Zofia napisał(a):

    Szczesiul,
    trochę przeceniasz, nie traktuję epizodu z EDD ze „śmiertelną powagą”, raczej normalnie i przy „wypranych” emocjach.
    Wolę nie dawać się im ponosić publicznie.
    Padły by być może z mojej strony zbyt dosadne słowa, a to wolałam zostawić już stronie przeciwnej.
    Co do określenia, że był to epizod szalenie infantylny – masz rację.
    Co dalszych określeń – także.
    Miłego dnia, koniec „prasówki”, pędzę do pracy!

  26. dark side napisał(a):

    Zofio,

    Babcia mojego kolegi, Warszawianka zwykła mawiać w takich sytuacjach jak ta, która Ciebie spotkała ze strony Edwara:
    „Cham chamem, na wieki wieków amen”
    i to powiedzonko, chciałabym zadedykować Edwarowi, bo teraz nie mam już wątpliwości, że w pełni na nie zasługuje.
    Bardzo mi przykro z powodu niezasłużonych moim zdaniem nieprzyjemności jakie Cię spotkały.
    W wielu kwestiach, od Rosji po Radka Sikorskiego, mam poglądy różne od Twoich, jednak szanuję Cię jako dyskutanta i jako osobę. Ponadto wiem, jak możesz się czuć , gdyż ze strony Edwara spotkały mnie podobne nieprzyjemności, również bez zrozumiałego powodu i bez słowa wyjaśnienia. Po czymś takim zostaje nieprzyjemne uczucie zetknięcia z arogancją i chamstwem.
    Wydawało mi się wówczas, że blogowicz Edwar zwyczajnie mnie nie lubi. Zdarza się, każdy ma do tego prawo. Jedank teraz widzę, że to u niego działanie systemowe. Bardzo destrukcyjne nie tylko dla Edwara (tacy ludzie żyją i umieraja samotnie w nieświadomości tego co robią) ale przede wszystkim dla całego otoczenia, które ma pecha znalezć sie w kręgu oddziaływania toksycznej osoby.
    Na szczęście dla nas wszystkich o takich rzeczach szybko się zapomina.
    Pozdrawiam serdecznie.
    ds
    ps. Wolałabym żeby z tego nie wywiązywała się jakaś dłuższa dyskusja.

  27. dark side napisał(a):

    W sprawie przyszłego prezydenta , przeczytała relacje z debaty kandydatów PO i mam problem. Nie wiem czy w ogóle warto zadawać sobie trud głosowania.
    Bronisław Komorowski jest kompletnie nijaki. Ględzi bez opamiętania, nie daje dojść do słowa,w dodatku nie ma nic ciekawego do powiedzenia, nudzi, mówi truizmy. Każdy ćwierćinteligent mógłby za niego kończyc zdania. Kompletnie przetrwalnikowa wizja prezydentury. Brak mi wizji, jakiegoś impulsu, przecież tak wiele jest jeszcze do zrobienia.
    Radosław Sikorski jest mi znacznie bliższy mentalnie, ale to konserwatysta. Konserwatysta w brytyjskim stylu bardziej niż w polskim, tak jak David Cameron szef partii konserwatystów i mer Londynu Boris Johnson. Zresztą kolega tych chłpców.
    Tym nie mniej drażni mnie jego harcerzykowata waleczność i konserwarywny sposób argumentacji. Choć duży plus stanowi żona.

    Lewica jak jest każdy widzi:
    http://www.szmajaok.pl/
    Gdyby głosowały przedszkolaki superszmaja mógłby byc groźny :)
    .
    Tak więc smutna prawda wygląda tak, że jedyny człowiek na poziomie i z wizją, któremu się chce jest konserwatrystą :(
    .
    Waldemarze Pawlaku uważam, że masz ogromne szanse :)

  28. Andrzej napisał(a):

    Dark side
    A co tak naprawdę może prezydent Polski poza wetowaniem lub podpisywaniem ustaw i reprezentowaniem kraju poza granicami?
    A opcja
    Nie wiem czy w ogóle warto zadawać sobie trud głosowania.
    w ogóle mnie nie przekonuje. Potem można się zdziwić.

  29. Zofia napisał(a):

    Dark,
    dzięki za cieple słowa.
    Myślę już zupełnie o czymś innym. To fakt, epizod z serii nieprzyjemnych. Zdarzają się takie w życiu.
    A tak na marginesie, milo jest różnić się w sądach z kimś w sposób kulturalny.
    Dzięki Ci za to.
    Pozdrawiam serdecznie
    Zofia

  30. Zofia napisał(a):

    Co do wybory prezydenta RP jak na razie nie bardzo mi oferowany zestaw pasuje.
    Dysputy wewnątrzpartyjnej PO nie oglądałam celowo, ja w tej dwójce kandydatów na kadnydatów dokonałam już selekcji znacznie wcześniej, kierując się względami merytorycznymi a nie jakąkolwiek sympatią czy antypatią polityczną, wiekową, itp.
    Dla mnie minister Sikorski jest takim dubeltowym Kaczyńskim, ambicje ma po Jarosławie a umiejętność popełniania gaf i totalny brak wyczucia sytuacji politycznej po Lechu.
    Skoro z trudem znoszę obecnego prezydenta i jego cienia- brata, to jak mam głosować na kogoś, kto jest ucieleśnieniem obu na raz?!
    Tak więc sama dyskusja w PO mnie już raczej nie interesowała.

  31. Orteq napisał(a):

    Andrzej,

    Twoja uwaga co tak naprawdę prezydent może wydaje mi się być celną. Ja widzę tu widzę problem konstytucyjny. Jeśli rola prezydenta rzeczywiście jest sprowadzona do marionetkowego podpisywania ustaw i rozdzielania uśmiechów poza granicami kraju to po jaką jaśnistą potrzebne sa te wybory z pompą? I niezdrowe podniecanie się nimi?
    .
    Różne demokracje w świecie poradziły sobie z tym problemem. Jeśli prezydent w istocie rządzi krajem, wybory jak najbardziej są potrzebne. Jeśli jego funkcja sprowadza się do zaklepywania wszystkiego co rząd wymyśli, powszechne wybory prezydenckie są zwyczajna przesadą. I dlatego nigdzie ich nie ma. Są co najwyżej w parlamencie. Chodzi więc o MIANOWANIE kogoś na tę reprezentacyjną tylko funkcję.

  32. Orteq napisał(a):

    Rozumiem, że nam się udało stworzyć coś znowu unikalnego. Funkcje prezydenta co to jest ni pies ni wydra. Jeśli dalej będziemy podtrzymywali ten dziwoląg to może rzeczywiście można się zdziwić, nie zadawszy sobie trudu głosowania. Inaczej, zdziwienie powinno być tylko takie: po cośmy wywalili tyle pieniędzy na zupełnie bezprzedmiotowe wybory prezydenckie?

  33. dark side napisał(a):

    Andrzeju,
    masz rację w tym, że nie pójście na wybory może zaowocować kolejną kadencją Lecha Aleksandra. To jest jakiś argument.
    Ale co do funkcji prezydenta, to ja niezupełnie czytam ją jako podpisywanie ustaw i reprezentacja zagranicą. Gdyby w ten sposób umieścić poprzeczkę to należałoby wybrać najsliczniejszego, cute, czarusia, o największym uroku osobistym, nienagannym uzębieniu, obytego na salonach, który nie da się zjeść w kaszy. Potrafi być twardy w negocjacjach, ale też sypać żartami z rękawa w 3 językach. Najbliższy temu ideałowi jest Radek Sikorski.
    Jednak według mnie prezydent powinien być również, a może przede wszystkim negocjatorem. Rozwiązywać konflikty na linii ustawodawca-spoleczeństwo, konflikty międzypartyjne, międzyśrodowiskowe i tak dalej. Zeby być skutecznym powinien być dobrym mediatorem, a to rzadka umiejetność u polityków. Wymaga specyficznych cech.
    Osobą, która je ma jest według mnie Waldemar Pawlak. Jego współpraca z PO, rola drugiego, mniej ważnego koalicjanta (prezydent w naszym kraju jest na podobnej podporządkowanej pozycji w stosunku do premiera, jak również w stosunku do silniejszych unijnych partnerów), fakt, że nie pcha się nachalnie na świecznik, a jednak potrafi skutecznie zawalczyć o swoje sprawy wystawiają mu dobre swiadectwo. Poza tym jest to osoba, która współpracowała już zarówno z lewicą, jak i PO. Ta prezydentura nie musiałaby być tak do końca upartyjniona.
    Nie wykluczam jednak wcale, że Bronisław Komorowski rozwinie skrzydła podczas tej kampanii i przekona mnie jeszcze do siebie. NA razie wydaje mi się mdłym, partyjnym funkcjonariuszem, w dodatku o nienajwyższym poziomie atrakcyjności :))

  34. dark side napisał(a):

    Słuszne uwagi:
    http://www.dziennik.pl/sw.....w_CV_.html

  35. dark side napisał(a):

    jedynie z tym kodeksem moralnym reprezentowanym rzekomo przez odchodzącą grupę dysydentów odrobinę przesadzili.

  36. Szczesiul napisał(a):

    Stan, Marzec 19th, 2010 at 21:17

    „Szczesiul, na tym blogu wyraźnie odbiegasz od jego standardu, więc chyba, po starej znajomości, zarekomenduję Cię do Salonu 24 pod bezpośrednią opiekę Bernarda.”
    *
    Przepraszam za spóźnioną reakcję. Przegapiłem, pod poprzednim wpisem Gospodarza, tę twoją milutką – no bo przecież nie głupiutką, głupiutkie to tylko u mnie – wycieczkę pod Bernarda. Ten mityczny na tym blogu Bernard nie raz był przywoływany w dyskusjach o niczym. Tyle tylko, że przez innych niż ty czy ja infantylnych wesołków. Teraz kiedy owych wesołków zabrakło, nastał czas na nas. Nie dajmy plamy!

  37. Mawar napisał(a):

    dark side
    Słuszne uwagi:
    http://www.dziennik.pl/sw.....w_CV_.html
    .
    Nie wiedziałem, że jesteś zwolenniczką emerytur mundurowych. :)
    .

  38. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    Mnie się udało doświdrować z linku dark do Komorowskiego i Sikorskiego w „The Times”. Wielce słusznych tam uwag wciąż poszukuję

    http://www.dziennik.pl/sw.....w_CV_.html

  39. narciarz2 napisał(a):

    Tutaj jest link do artykulu, w ktorym nasz Gospodarz jest wspomniany po imieniu i nazwisku. Moze to kogos zainteresuje.
    http://www.polityka.pl/kr.....ch-sb.read
    .
    Czytajac ten artykul myslalem sobie o rowniez wspomnianym Druhu Antonim, ktory zagrozil procesem za krotka wzmianke o sobie. Pomyslalem sobie, ze Druh Antoni jest fundamentalista. Fundamentalista to taki czlowiek, ktory walczyl, walczy, i bedzie walczyl. Niewazne, o co. Kiedys walczyl o sluszna sprawe, a teraz walczy z urojeniami. W ten sposob fundamentalista osmiesza sam siebie, a moze rowniez narobic wiele szkod.
    .
    Czy porownanie Waldemara Kuczynskiego z Druhem Antonim nie jest troche pouczajace? Pierwszy walczyl, a kiedy zwyciezyl, to zajal sie czyms konstruktywnym. Po zwyciestwie okazalo sie, ze Gospodarz walczyl o cos. Kiedy to cos zostalo osiagniete, przyszedl czas na budowanie. Natomiast Druh Antoni dalej walczy i nigdy nie przestanie.
    .
    Tutaj na blogu tez jest taki jeden, ktory ciagle walczy ze swoimi wspomnieniami, nie baczac na nowe czasy i swoja wlasna smiesznosc. A tymczasem swiat poszedl do przodu i sa bardziej aktualne sprawy na wokandzie, niz wywolywanie duchow spiacych w piwnicach IPNu.
    .
    Dobranoc.

  40. Orteq napisał(a):

    N2
    „sa bardziej aktualne sprawy na wokandzie”
    :
    Na wokandzie oraz w niekończących się komisjach sledczych. Jak do tego IPN potrafi się włączać to tylko pan Antoni wie. Bo Kurtyka chyba od niego przyjmuje zlecenia.
    .
    A tego jednego jedynego jaki pozostał na blogu to ja bym specjalną ochroną otoczył. Bo i jego nam zabraknie jeśli wciąż będziemy go wypraszali stąd.

  41. Szczesiul napisał(a):

    Mawar, Marzec 19th, 2010 at 20:33

    „E tam, lepszy był 1998 r. kiedy nagrodę dostało jednocześnie dwóch człowieków: Bill Clinton, Kenneth Starr”
    *
    Chodzi o Man of the Year nowojorskiego magazynu TIME. Na tych dwóch człowieków ja znowu lepszy przykład mam:
    1983 Ronald Reagan & Yuri Andropov.

    Czy ktoś może pamięta DLACZEGO akurat ci dwaj? Cuzamen do kupy?

  42. Szczesiul napisał(a):

    Ok, nikt nie pamięta. A ktoś powinien. Pod poprzednim wpisem obchodziliśmy 25-tą rocznicę dojścia Gorbaczowa do władzy. Stało się to tylko dzięki wspominkowemu artykułowi Gospodarza w GW. Nikt inny, nawet pies z kulawą noga o tej rocznicy w Polsce nie chciał pamiętać. Podczas gdy na świecie pamiętano. I pewien hołd złozono. Sam dostojny Jubilat pewne znaczące sentencje wygłosił na tę okazję.
    Link dla tych co język znają
    http://celebrifi.com/goss.....33864.html
    O Andropowie trzeba osobno napisać. Bo warto.

  43. Orteq napisał(a):

    Poszukując słusznych uwag dark o Sikorskim i Komorowskim w „The Times” wyczytałem w „Dzienniku”
    :
    „Jan Paweł II całkowicie uleczył zakonnicę”
    Siostra Marie Simon-Pierre, której wyzdrowienie z zaawansowanej choroby Parkinsona wybrano jako przypadek cudu do beatyfikacji wciąż Jana Pawła II, jest całkowicie zdrowa. Przekonał się o tym watykanista telewizji RAI Giuseppe De Carli, który zdementował pogłoski o ponownej chorobie zakonnicy.”
    .
    Odetchnąłem z ulgą. Więc nie będzie trzeba uciekać się do Roku Cudów. W ten akurat cud bowiem nie wszyscy jeszcze uwierzyli.

  44. Szczesiul napisał(a):

    Nie chciałem podważać zdania Pana Ministra o ważności 25-tej rocznicy Gorbaczowa. Chodziło bowiem o to, że na innym, niszowym blogu zrobiono sobie chichy śmichy z tej rocznicy. Pierestrojka X 3, wyśmiano. Lenin i NEP, Chruszczow i XX Zjazd. No i Pierestrojka Gorbaczowa. Do trzech razy sztuka. Smiech. I jeszcze tłumaczenie niewydarzone: Бог Троицу любит. Jeszcze wiekszy śmiech.
    .
    Można i tak liczyć etapy wychodzenia z największej bzdury ludzkości, komunizmu. Inne bzdury czekają na odważnych do ich odkrycia i odważnego zmierzenia się z nimi. Potrzebny będzie Gorbaczow x 3, jeśli nie więcej. O pewnych religiach tu mowa. Ale ad rem.
    .
    Zawężenie etapów wychodzenia z komunizmu do tylko tej wyżej wymienionej trójcy jest świadectwem niewiedzy historycznej. Pomija to zawężenie przynajmniej jeden jeszcze etap: dojście do władzy Jurija Andropowa. Z trójcy robi się czworca. Ale rozumiem powody nieumieszczania Andropowa na liście zasluzonych. Przecież to szef KGB. Nie do pomyślenia, żeby takiej kreaturze przypisywać jakieś honory.
    A był on pierwszym z tej niesławnej instytucji, wyniesionym na najwyższe stanowisko w Imperium. Dopiero po nim przyszedł Putin Ktoś mu te nie do pomyślenia drogę utorować musiał. Poczytajmy:
    *
    „Andropow pozostaje, oczywiście jak na radzieckie warunki, liberalnym przywódcą, który rozpoczął pierwsze kroki w celu reform i odwilży, podjęte potem przez jego protegowanego Michaiła Gorbaczowa. Człowiek Roku 1983 (wspólnie z Ronaldem Reaganem) według magazynu Time.”
    http://pl.wikipedia.org/w.....j_Andropow

  45. narciarz2 napisał(a):

    Ten jeden jedyny, w ktorym tu jeszcze sie telepie pamiec o PRLu, sierota po komunizmie, dinozaur i skamielina, tropiciel mlodzienczych bledow Wislawy Szymborskiej i Bronislawa Geremka, nigdy nie zrozumial i nie przyswoil sobie tej prostej frazy: „jak na owczesne warunki”. W kims, kto te fraze zrozumial, na ogol budzi sie przebaczenie. Ale fundamentalisci wiedza lepiej, ze w latach szescdziesiatych albo siedemdziesiatych trzeba bylo co do godziny przewidziec upadek muru berlinskiego.

  46. Andrzej napisał(a):

    Korekta linku Dark side, który Jej się zdublował. Powinien on wyglądać
    http://www.dziennik.pl/sw.....w_CV_.html

  47. Orteq napisał(a):

    Nie wiedziałem, że moja korekta zdublowania się linku Dark nie zadziałała. (Orteq, Marzec 23rd, 2010 at 23:52)

  48. Orteq napisał(a):

    Pod linkiem podanym przez narciarza, w wywiadzie z prof. Friszke, Gospodarz tak został wspomniany z imienia i z nazwiska
    :

    „Wielu ta machina złamała. Dlaczego nie pękali niezłomni?

    Łatwiej jest powiedzieć, dlaczego człowiek pęka, niż dlaczego nie pęka. Waldemar Kuczyński wezwany na przesłuchanie zaczął mówić rzeczy oczywiste. Na obiad wrócił do celi. A siedział z kryminalistą. Ten go pyta: „i co?”. Kuczyński mu powiedział. A on: „czyli kłapałeś dziobem. To cię ugotują”. I po obiedzie Kuczyński już nic nie powiedział. Na każde najprostsze pytanie mówił „odmawiam odpowiedzi”. I tak do końca śledztwa.

    Dzięki bandycie.

    On go uratował. Bo dzięki temu bezpieka nie miała przeciwko niemu dowodów nadających się do pokazania w sądzie. We wrześniu puścili go do domu.”
    :
    Nie miałby Pan ochoty, Panie Ministrze, na kilka słów na ten temat? Akurat rocznica Marca 68..

  49. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    poczytaj sobie tu:
    http://kuczyn.com/papers/.....050902.pdf
    To jest źródło do tego co napisał Friszke.

  50. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    .
    Waldemar Kuczyński: „W drzwiach stało dwóch panów w kapeluszach i ortalionowych płaszczach. Powiedzieli, że są z Komendy Stołecznej MO i mam się
    z nimi udać na przesłuchanie. (,,,) w piwnicy Pałacu
    Mostowskich spotkałem …. dobrych znajomych Aleksandra Smolara i Stanisława Gomułkę.
    Zapamiętałem zupę pomidorową z makaronem i pokiereszowanego na twarzy demonstranta.
    Sprali go, bo tłumaczył milicjantom, że jest fryzjerem, stąd brzytwa, którą przy nim znaleźli. Nie
    przekonał ich, że kamienie, które miał w kieszeni służyły do jej ostrzenia”.
    .
    Narciarz2: „… tropiciel młodzieńczych błędów Wisławy Szymborskiej i Bronisława Geremka, nigdy nie zrozumiał i nie przyswoił sobie tej prostej frazy: “jak na ówczesne warunki”.
    .
    Wszyscy tu zachowali się „JAK NA ÓWCZESNE WARUNKI”, choć zupełnie różnie, łącznie z milicjantami, którzy nie odmówili sobie ciężkiego pobicia fryzjera, mimo że nie należało to do ich obowiązków.

  51. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    „Można i tak liczyć etapy wychodzenia z największej bzdury ludzkości, komunizmu”.

    Bzdury czy zbrodni? Jeśli komunizm określisz bzdurą to z pewnością natkniesz się na kogoś, kto określi nazizm jako błąd, pomyłkę lub przesadę? I co mu powiesz? Pozostanie ci tylko przekonywać o wyższości moralnej komunizmu nad faszyzmem, argumentując, że komunizm wprawdzie zabił więcej ludzi, ale nie to było jego głównym celem.

  52. Szczesiul napisał(a):

    Mawar,

    Bzdury w tym sensie, że rozprzestrzenił się ten bzdurny ustrój – oparty na woodoo economics i przemocy – po całym nieszczęsnym świecie i trwał trzy razy dłużej niż nazizm. Wedle niektórych wątpiących wciąż jeszcze trwa, nawet nad Wisłą. Porównywanie liczb ofiar obu totalitaryzmow oraz przekodowywanie o wyższości jednego nad drugim zostawiam tobie oraz specjalistom w tej dziedzinie.

  53. Mawar napisał(a):

    narciarz2
    .
    „Pomyślałem sobie, że Druh Antoni jest fundamentalista. Fundamentalista to taki człowiek, który walczył, walczy, i będzie walczył. Nieważne, o co. Kiedyś walczył o słuszna sprawę, a teraz walczy z urojeniami”.
    .
    Ale to przecież prof. A. Friszke wyciągnął te papiery (sorry: kwity) z IPN (sorry: Instytutu Prawicowej Nienawiści) i zaczął nimi machać, nie pogadawszy najpierw ze świadkami zdarzeń (W. Onyszkiewiczem, A. Macierewiczem), mimo że obaj jak najbardziej żyją i są powszechnie dostępni. Co ciekawe, Friszke ma już popełnionych kilka większych i mniejszych tekstów na temat opozycji solidarnościowej i zawsze skwapliwie wysłuchiwał co mają do powiedzenia ludzie o których pisał, konfrontując to z archiwaliami IPN. Tym razem pan profesor zapomniał o podstawach metodologii i warsztacie historyka robiąc to zupełnie inaczej. Dlaczego? Zamiast pisać o fundamentalizmie (zwykłe u ciebie przekleństwo skojarzeń) :) zastanów się, czemu nagle niewiarygodne ubeckie kwity okazały się tak wiarygodne, że nawet nie trzeba ich konfrontować z relacjami żyjących świadków wydarzeń?
    .
    „Czy porównanie Waldemara Kuczyńskiego z Druhem Antonim nie jest trochę pouczające? Pierwszy walczył, a kiedy zwyciężył, to zajął się czymś konstruktywnym”.
    .
    Miałem cię za bystrzejszego. Nie zauważyłeś narciarzu z kim od lat walczy W. Kuczyński ? No chyba nie bojkotujesz tekstów Gospodarza na blogu i w prasie, nieładnie by było? Na wszelki wypadek wytłumaczę ci to prostym językiem:
    1. Waldemar Kuczyński uważa, że PRL skończył się natychmiast po okrągłym stole i teraz mamy III RP, czyli twór państwowy bliski ideałowi, a w niektórych dziedzinach nawet przekraczający ten ideał.
    2. Antoni Macierewicz uważa to za teorię bledną i oderwaną od rzeczywistości.
    W każdym razie obaj walczą dalej, a tobie pozostaje radość z trudu zrozumienia licznych tego niuansów. :)

  54. Szczesiul napisał(a):

    Powinno być: „przekonywanie o wyższości jednego nad drugim”.
    *
    A tak w ogóle to co ci donosi ostatnio Antoś Macierewicz? Pogonił on już tych komuchów z RP czy oni wciąż portkami i wszystkim innym trzęsą w postkomuszym kraju? Trzęsących się kolan Generała nie wypada w tym miejscu wspominać. Wydaje mi się, że jeśli Antek działa z „Aurory” nie odpali to nikt Pałacu Zimowego nie weźmie szturmem. I rząd Kiereńskiego będzie trwał bez końca.

  55. Zofia napisał(a):

    Mawae i Szczesiul,
    nieco mylicie pojęcia pisząc o nazizmie i komunizmie. Używacie je przemiennie jako pojęcia określającego ideologię i sposób sprawowania władzy.
    W Polsce ustroju komunistycznego – po prostu nie było, a polskie pojęcie „komuna” nie jest ani pojęciem adekwatnym do ustroju w PRL (realsocjalizm), ani tym bardziej do ideologii.
    Pejoratywne określenie „komuna” jest synonimem PRL a „komuniści” – ludzi władzy w tamtych czasach. na pewno byli w tym gronie i komuniści i socjaliści i socjal-liberałowie a nawet konserwatyści, chadecy czy ludowcy. Jeśli określimy ich poglądy polityczne.
    Określenie „komuna” pochodzi z języka slangu miejsko-medialnego.
    I przy poważniejszej rozmowie – bywa powodem wielu uogólnień bez racji bytu.
    Trudno mówić o komunizmie w państwie gdzie istniała własność prywatna, spółdzielczość, rzemiosło, prywatne sklepy, gospodarstwa wiejskie a nawet niepaństwowe szkolnictwo na poziomie podstawowym, średnim i wyższym, czy media także nie państwowe.
    Oczywiście było tego mało, ale było. I nie zawsze tłamszone, jakby się wydawało.
    Więc najpierw uporządkujcie pojęcia którymi się posługujecie a potem dyskutujcie.

  56. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    „Wydaje mi się, że jeśli Antek działa z “Aurory” nie odpali to nikt Pałacu Zimowego nie weźmie szturmem”.
    .
    W warunkach III RP newralgiczny był/jest nie żaden pałac z żyrandolami tylko budynek przy ul. Oczki w Warszawie. A to Macierewicz już wziął szturmem. :)

  57. Mawar napisał(a):

    Zofia
    Pozostaje ci teraz udowodnić, że i w Niemczech żadnego nazizmu nie było. Tylko uważaj, nie rozpędź się za bardzo, bo za negowanie holokaustu grozi kryminał.

  58. Szczesiul napisał(a):

    Mawar,
    Sztur, szturm, jaki tam szturn. Ani jednego trupa. Na wszelki wypadek wytłumaczę ci to prostym językiem:
    *
    Niedokończona rewolucja to żadna rewolucja. Nawet taka której nadano wiele mówiące miano „reFolucji”. Teoretycy niedokończonych rewolucji – znasz ich kilku, jak sądzę – opierać się mogą nie tylko o szerokie doświadczenia praktyczne z przed ponad 70 lat. Mogą przede wszystkim sięgać do „matki” wszystkich rewolucji, Rewolucji Francuskiej sprzed 220 lat. Wykorzystując bogate doświadczenia historyczne w sprawnym używaniu szafotu, nasi niezłomni puryści rewolucyjni usilnie prą do owej słynnej, najważniejszej fazy każdej rewolucji. Fazą tą jest pożeranie własnych dzieci.
    http://www.sciaga.pl/teks.....ci_referat

  59. Stan napisał(a):

    Dla Szczesiula (pod poduszkę)
    .
    http://www.dziennik.pl/sw.....ntona.html

  60. Szczesiul napisał(a):

    Zofio,

    Tu taki kawałek definicji komunizmu:
    „W języku potocznym, komunizm to ustrój społeczny w państwach rządzonych przez partie powołujące się na idee komunizmu. W tych krajach funkcjonowała nazwa realny socjalizm, wprowadzona w latach 70. XX wieku w ZSRR.”
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Komunizm
    *
    Jak zapewne zauważysz, nie o semantykę innego potocznego słowa, komuna, chodzi w dyskusji z Mawarem. Tu idzie o dokończenie rewolucji zgodnie z teorią, popartą bogatą praktyką. Niuans taki, że w Annus Mirabilis zastosowano reFolucję a nie rewolucję, do Mawara i Macierewicza nie dociera i nigdy nie dotrze. Oni muszą przeć do NAJWAŻNIEJSZEJ FAZY. I to z tym parciem do fazy pożerania własnych dzieci walczy, jak się wydaje, Gospodarz. Jak walczy? A, to już inna sprawa.

  61. Szczesiul napisał(a):

    Stan,
    Dzięki. Wkładam pod koszulę.

  62. Andrzej napisał(a):

    Również SJP jako drugie znaczenie słowa komunizm podaje:
    «ustrój totalitarny realizowany w ZSRR, narzucony krajom Europy Środkowej i Wschodniej po II wojnie światowej, oparty na monopolu władzy skupionej w rękach jednej partii»
    http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2564160

  63. Zofia napisał(a):

    Mawar
    najpierw oczekuje udowodnienia przez Ciebie że w Polsce ów komunizm, jako ustrój – był.
    Oraz wyjaśnij mi czy nazizm to ideologia, czy system władzy.
    *
    Andrzej,
    W Polsce oficjalnie nie było monopolu jednej partii we władzach.
    Z reguły w Polsce powojennej występowały trzy i z tych trzech partii byli wybierani m.in. członkowie polskich rządów od 1945 do 1989 r.
    Poza tym z tym totalitaryzmem w Polsce też nie jest tak prosto do końca.
    Ro drugie tłumaczenie jest pewnego rodzaju asymilacją potocznego i bardzo uproszczonego określenia.
    I nie bardzo ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

  64. Zofia napisał(a):

    Szczesiul,
    wiem.
    Ale zawsze zwracam uwagę, na to, że na pewnym poziomie dyskusji lepiej wyrażać się precyzyjnie i adekwatnie do tematu, bo niebawem młode pokolenie (czytelników czy dyskutantów) będzie święcie przekonane że w PRL było tak samo jak obecnie w Korei Północnej.
    O Mawarze nie wspominam, bo u niego, jak zauważył przy innej okazji pewien armator – wszystko jest albo czarne albo białe.
    Ów armator nb. wczoraj podczas wywiadu mi perorował – Polacy są szalenie skrajni w opiniach i w sumie prymitywni w ocenie rzeczywistości. Istnieje dla nich tylko wersja biała lub czarna, nie ma stanów pośrednich, całej gamy szarości. Oni nawet tego zjawiska nie rozumieją i są notorycznie sfrustrowani.
    Trudno mi było nie przyznać mu racji. A nie rozmawialiśmy, bynajmniej, o polityce.
    Tylko o żegludze.

  65. Szczesiul napisał(a):

    Wydało się.
    Rok Cudów zrodził się w Kanadzie i korzeń ten jest gruby jak farmerski postronek. Będzie tablica upamiętniająca to historyczne wydarzenie z 1983 roku na farmie w Ontario. Przypomniano o tym w programie radiowym CBC The House 20-go marca tego roku. A tekst taki można znaleźć w sieci
    :
    „Petition for plaque

    Christopher Shulgan is starting an online petition for a plaque commemorating the site of the historic “walk that changed the world.”

    There should be a plaque on the front lawn of Eugene Whelan’s house, said Shulgan, author of The Soviet Ambassador, The Making of the Radical Behind Perestroika. “This is the conversation that started the end of the Cold War, and I think it should be recognized. You go to Amherstburg and you pass by all these historical markets, but they’re from 1812 and about all these British guys nobody’s heard of.””
    http://www.canada.com/win.....20dc6f5543
    :
    O co chodzi? O spotkanie Jakowlewa i Gorbaczowa w 1983 roku na farmie Eugene Whelan, ówczesnego kanadyjskiego ministra rolnictwa. Farmera z zawodu, którego było widać, słychać i czuć w wielkiej polityce. Spróbuję dotrzeć do źródeł jak tylko czas pozwoli.

  66. Szczesiul napisał(a):

    Czy może ktoś wie co się stało z Indoorem?

  67. Szczesiul napisał(a):

    Zofio,
    Daruj, ale ja o żegludze nie za wiele mogę. Sporo natomiast mogę o różnych odcieniach szarości. Może nadarzy się okazja żeby i na ten płodny temat troche ponudzić.

  68. Orteq napisał(a):

    Panie Ministrze,
    Dzięki za link do starej weny. Łudziłem się, że nowa przyjdzie ale dobre i to. Rozumiem, że źródła wcześniej przez Pana opublikowanego prof. Friszke nie musiał weryfikować. A z Macierewiczem to wpadł czy nie wpadł, nic nie weryfikując? Bo nie rozumiem tej ichniejszej sprawy sądowej.

  69. Orteq napisał(a):

    Szczesiul,
    W sprawie Indoora mamy pewna delikatność na wokandzie. Tu używam słowa narciarza, wokanda. Indoor bowiem zapewne pomyślał, że to Orteq się podszywał pod jego transparentny nick. Czy tak dalej myśli to nie wiemy. Dlaczego milczy, też nie wiemy. Właściwie nic nie wiemy. Ale Indoor wszystko wie! Wiec, Indoorze, daj jakis głos. Ok?

  70. Szczesiul napisał(a):

    Ciekawa jest ta historia z Jakowlewem i Gorbaczowem, po raz pierwszy planujacym pierestrojkę na farmie w Ontario w 1983 roku. Od dawna wiadomo było o tym tylko dla wtajemniczonych. Jednym z tych wtajemniczonych był wyżej podpisany. Zobowiązany do tajemnicy zawodowej aż do nastania, w ubiegłym roku, książki „The Sowiet Ambasador, The Making of the Radical Behind Perestroika” Christophera Shulgana. Teraz wszyscy wiedzą kto był pierwszym ojcem Annus Mirabilis. Był nim kanadyjski minister rolnictwa w rzadzie Pierre Eliot Trudeau, Eugene Whelan. Farmer z ambicjami wielkoświatowymi z miejscowości Amherstburg koło Windsor w prowincji Ontario.
    Tu zdjęcie farmera Eugeniusza i jego żony Liz:
    http://media.canada.com/f.....an%201.jpg
    Więcej o tym gdy czas pozwoli.

  71. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Drogi Administratorze! W związku z podszywaniem się pod mój nickname przez nieznaną mi osobę postanowiłem publikować swoje przemyslenia pod nowym nick, adres email którym się posługuję jest czynny i zawiera imie i nazwisko (lub odwrotnie) ponoszę też wszelkie konsekwencje przeze mnie napisanych myśli. Generalnie nic nie mam do powiedzenia, bo mam mało czasu, pracuję bowiem nad ulepszeniem Demokracji a dokładnie nad sprzetowym wspomaganiem demokracji i przestałem w ogóle sledzić co się dzieje poza moim obszarem spostrzegania tzn. mieszkanie bez okna na świat w postaci telewizora, klarka schodowa i trasy spacerów z psami (boisko Orlik i dworzec). Pozdrawiam.

  72. W.Kuczyński napisał(a):

    Indoor,
    zabanowałem tego drugiego. Dzieki za wyjaśnienia.

  73. W.Kuczyński napisał(a):

    Orteg,
    nie miałem do słów Friszkego nic do dodania. Nie musiał niczego weryfikować – miał artykuł z „Polityki”. Nie wierzę w zarzuty, że w jakiś złosliwy sposób potraktował Macierewicza.

  74. Kasia napisał(a):

    O tak bo nikt nic nie pisze.
    http://blog.rp.pl/mazurek.....mment-2448

  75. Stan napisał(a):

    Waldemar Kuczyński,

    chyba jak skończę czytać Trójkąt Ukraiński, to zabiorę się za lekturę dzieła Friszkiego. Mam także w planach przeczytanie innego dzieła tego autora (tytułu nie pamiętam), w którym na 60 str. jest podane nazwisko jednego z liderów tego bloga wymienionego na kolejnych stronach aż 14 razy.
    .
    P.S.
    .
    Jestem człowiekiem starej daty, więc z pokorą pytam Pana czy zwrot „zabanowałem go” oznacza wypier… go?

    Pozdrawiam

  76. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    tak to można powiedzieć po ludzku. Nie lubię takich numerów. A co to za lider bloga wymieniony aż 14 razy?

  77. Szczesiul napisał(a):

    Jak nikt nic nie pisze konkretnego to wrócę jeszcze do kanadyjskich korzeni Roku Cudów. I do Andropowa, a właściwie to do Aleksandra Jakowlewa.
    .
    Jurij Andropow wszedł w walonki Leonida Breżniewa w 1982 roku, po śmierci tego ostatniego. Oznaczało to potężne dźwignięcie w górę kariery Gorbaczowa, protegowanego Andropowa. Już w 1983 roku Gorbaczow uważany był za mena nr. 2 na Kremlu. O uwagę tej nowej „czerwonej gwiazdy” – „red Young star” ochrzczono Gorbiego na początek- postanowił zabiegać Aleksandr Nikołajewicz Jakowlew, ówczesny ambasador ZSSR w Kanadzie.
    http://pl.wikipedia.org/w.....z_Jakowlew
    Jakowlew był niepokornym reformatorem partyjnym. Zesłany za niebłagonadioznosc w ambasadory, przez ponad dziesięć lat ostrzył swoje reformatorstwo na kontynencie amerykanskim. Doszło do tego, ze gdy Andropow powierzyl Gorbaczowowi rolnictwo, poczuł ze dłużej nie może się marnować na wygnaniu. Począł szukać dojścia do mena numer 2 na Kremlu. Dojście to załatwił mu jego osobisty przyjaciel, kanadyjski minister rolnictwa w rządzie Pierre Eliot Trudeau, Eugenie Whelan.
    .
    Okazja taka nadarzyła się w maju 1983 roku. To wtedy Gorbaczow skorzystał z osobistego zaproszenia Whelana do odwiedzenia jego farmy w miejscowości Amherstburg koło Windsor w prowincji Ontario. Tam doszło do historycznej pierwszej rozmowy na temat „tak dalej nie możemy żyć”. Świadkami tej prywatnej, wolnej od podsłuchów rozmowy były, po jednej stronie, pole kukurydzy, po drugiej zagon soji. Kanadyjski minister rolnictwa był aktywnym, dobrze prosperującym farmerem. Powiedzielibyśmy: taki kanadyjski Andrzej Lepper, gdyby tam było jakieś podobienstwo. Ze żadnego podobieństwa nie było to nie powiemy.
    :
    Zanim przerwę, ostrzeżenie pomieszczę.
    Otóż chce ostrzec blogowiczów, że jeśli w dalszym ciągu nie będą się pojawiały żadne komentarze, będę zmuszony ciągnąć te kontynuację.

  78. Orteq napisał(a):

    Zaraz, zaraz. Nic nie rozumiem. To kogoś tu NAPRAWDĘ wypier…no? Bo ja myślałem, że wybanowano tylko pierwszego Indoora pod którego ktoś się podszywał dla jaj. Czyli wesołka, którym to mnie zaprzyjaźnione osoby na zaprzyjaźnionym blogu obwołały na wyrost.
    :
    Krótko mówiąc, nikogo nie wypier..no. Indoor dalej jest, teraz jako Indoor_Prawdziwy. I ja dalej jestem, tyle ze nie tym samym wesołkiem co się na Indoora zgrywał. Ja jestem swoim własnym wesołkiem. Ten przydomek bardzo mi pasuje. W dalszym ciągu nic nie wiem o wesołku zgrywającym się na Indoora. Chociaż, jak tak pomyślę, to może czegoś się dopatrzyłem. Muszę to jeszcze przemyśleć, zanim się podzielę z innymi.

  79. narciarz2 napisał(a):

    Pani Profesor Senyszyn opublikowala pod data 25 marca 2010 na swoim blogu tekst, usluznie rozpropagowany przez Znienawidzona Gazete. Podaje odnosnik do blogu Pani Profesor, zeby nie byc posadzonym o reklamowanie Wrazej Gazety. Oto odnosnik:
    http://senyszyn.blog.onet.pl/
    .
    W swojej wypowiedzi Pani Profesor pisze o Kosciele Katolickim. Polecam ten wpis Mawarowi do przeczytania. Ciekaw jestem komentarza Mawara. I od razu zadam Mawarowi pytanie, na ktore swoim zwyczajem Mawar zapewne nie odpowie. Ale pytanie nalezy zadac, bo brak odpowiedzi tez bedzie odpowiedzia. Oto tekst pytania:
    .
    Drogi Mawarze, znamy Ciebie z bezkompromisowosci i z tego, ze winy nie wybaczasz. Czy moglbys mnie laskawie oswiecic, komu nie wybaczasz w sprawie wspomnianej przez Pania Profesor? Czy nie wybaczasz duchownym pedofilom ich postepowania, czy nie wybaczasz Kosciolowi tego, ze ukrywa winnych, czy tez nie wybaczasz Pani Profesor jej wypowiedzi?

  80. narciarz2 napisał(a):

    Przy okazji chcialbym zwrocic uwage, ze najlepszym sojusznikiem Kosciola jest w tej chwili Roman P. Kiedy tylko rozlegaja sie glosy w sprawie pedofilii ksiezy, co ostatni stalo sie modne, mozna od razu powiedziec „i on tez”. To bardzo wygodne. Prosze zwrocic uwage, ze Pani Profesor w trzecim akapicie uzyla slowa „reżyser”. Co prawda bez podania nazwiska. Mozna przypuszczac, ze Pani Profesor zostala zainspirowana przez rozglos wokol Romana P.
    .
    Skoro Roman P. jest tak wygodny i uzyteczny we wspomnianej sprawie, to stawiam wniosek, aby wyniesc go na oltarze.

  81. narciarz2 napisał(a):

    Dobranoc.

  82. Stan napisał(a):

    Waldemar Kuczyński,
    .
    była kiedyś dyskusja na bogu (nie dałem nagrody, no bo jak?), na najlepszy dialog blogowy. Toczona we wspaniałym stylu. Z jednej strony EDD, a vis a vis – lider historycznych już Czarnych Pereł.
    Ach, cóż to był za smaczek.
    .
    Dobranoc

  83. Stan napisał(a):

    .
    P.S.
    .
    z rozrzewnienia nie podałem, że o lidera Czarnych Pereł chodzi, i to zarówno jako zwyciężcę w rywalizacji (nazwijmy to tak) dialogowej, jak również postaci historycznej.

    Pozdrawiam

  84. Orteq napisał(a):

    Oki doki. Przemyślałem. Oto moje przemyślenie.
    :
    Na zaprzyjaźnionym, niszowym blogu taką wymianę głębokich myśli zaobserwowałem
    :
    Głęboki Dyskutant 1
    „Na marginesie, czy zaglądasz do Kuczyńskiego? Właśnie pojawił się tam Prawdziwy_Indoor, w przeciwieństwie do występującego ostatnio samozwańca. Indoor, choć człowiek starszy, szybko się uczy. Z dnia na dzień opanował poprawną skladnię i stylistykę polską, z którą miał wcześniej sporo kłopotów.”
    .
    Głęboki Dyskutant 2
    „Indoor, ten prawdziwy, po prostu się skupił i napisał tak jak napisał. W drugim języku tak często bywa. Moim zdaniem miewał INDOOR urok Karola Jarossy. Człowieka przedwojennej Warszawy. Konferansjer który był na zawsze skazany by hungarzyć po polsku. Pewnie mu to zresztą pomagało. ZNAM TEN BÓL!”
    :
    Mi się wydaje, że dwaj dyskutanci coś wiedzą na temat podszycia się. No bo skąd mogłaby być ta uwaga: „z dnia na dzień opanował poprawną skladnię i stylistykę polską, z którą miał wcześniej sporo kłopotów” ? A uwaga o „BÓLACH DRUGIEGO JĘZYKA” stawia już ostateczną kropkę nad i.
    .
    Podczas owego podszywania się pod Indoora bóle drugiego języka zostały tak przedobrzone, że nawet ja zauważyłem, że coś było nie tak.

    Dyskutanci. Ludzie przecież też nie pierwszej młodości. A zajmują się, i to na poważnie, takimi pierdołami, że ślinę ścina przed splunięciem.

  85. Orteq napisał(a):

    Stan,

    Ty w dinozaury, nie w historię, nas wpuszczasz niczym w maliny. Ja tyle lat nie mam, żeby wiedzieć kto był liderem Czarnych Pereł. Czarnych Panter tak ale Pereł? Ulituj się nad młodszymi od siebie. I daj to nazwisko na 14-tu stronach pomieszczane.

  86. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „W swojej wypowiedzi Pani Profesor pisze o Kościele Katolickim”.
    .
    Naprawdę o Kościele jako takim pisze? To raczej typowy przejaw liberalno-ludycznego antyklerykalizmu niż debaty. Jest o czym dyskutować, ale w Polsce dominuje polityczny komiks. W 2006 r. podczas tzw. „parady równości” Senyszyn w otoczeniu transwestytów szydziła ze słów Jana-Pawła II: „Niech ta parada zmieni oblicze ziemi, tej ziemi”. Ta pani średnio nadaje się na moralizatorkę. Podobnie jak nie nadają się do tego zwolennicy legalizacji niektórych perwersji lub adopcji dzieci przez homoseksualistów. Skądinąd wiadomo, że ok. 30 proc. homoseksualistów ma skłonności pedofilskie. W 2009 okazało się, że James Rennie, jeden z najbardziej znanych szkockich homoseksualistów, szef finansowanej przez państwo organizacji LGBT (lesbians, gays, bisexuals, transgenders), należy do 70-osobowej szajki pedofilów ujętej przez policję.
    .
    „Polecam ten wpis Mawarowi do przeczytania. Ciekaw jestem komentarza Mawara”.
    .
    Oczywiście problem pedofilii istnieje, tak jak kiedyś „nie istniał”, ale tylko dlatego, że niewiele się o tym mówiło. Kiedy zaczęto mówić okazało się, że np. znany lewicowy europarlamentarzysta Daniel Cohn-Bendit miewał przygody pedofilskie z dziećmi w wieku przedszkolnym, do czego kiedyś przyznał się i to na piśmie, co mu niedawno przypomniano. Ale o wytaczanych mu procesach sądowych nie słyszałem. Jeśli zaś myślisz, że problem ten istnieje tylko w Kościele i tylko w katolickim to popełniasz typowy błąd poznawczy znany jako pars pro toto. Kościół oczywiście za mało wsłuchiwał się, mówiąc bardzo oględnie, choćby w ostrzeżenia niemieckiego teologa i psychoanalityka E. Drewermanna, który zanim wystąpił z Kościoła katolickiego krytykował kościelne szkolnictwo seminaryjne jak też uważał, że należy ujawniać wszelkie patologie formacyjne związane z celibatem (a posiadał na ten temat ogromną wiedzę) i o tym publicznie debatować. Drewermann generalnie jest przeciwnikiem celibatu, uważając, że tylko niewielu duchownych jest w stanie mu sprostać, reszta okupuje to nerwicami lub wręcz patologiami. W Kościele niestety jeszcze nadal dominuje zasada oporu przed ujawnianiem skandali, podobnie jak w wielu innych korporacjach (lekarze, prawnicy), przy czym w przypadku Kościoła dochodzi pogląd, że grzech powinien być wyznany i odkupiony indywidualnie, a skandal jest publiczny i dotyka również nie grzeszących. W świetle nadużyć pedofilskich WEWNĄTRZ Kościoła tego rodzaju teza jest mocno dyskusyjna. Podobnie zresztą jak heroiczna obrona Polańskiego (to słynne: „Artyście więcej wolno”) przez znanych ludzi ze świata kultury, zwłaszcza filmu. Problem dotyka wielu środowisk i jest poważniejszy niż dawniej sądzono i niż to wynika z wulgarnych podgrywek pani Senyszyn.

  87. narciarz2 napisał(a):

    Mawarze:
    to dobrze, ze odpowiedziales. Ale nie wiem, czy zauwazyles, ze Twoja wypowiedz w wiekszosci poswiecona jest rozwinieciu tezy „on tez”. Plejada wymienionych osob, ktore „tez”, swiadczy o Twojej imponujacej pamieci oraz oczytaniu w temacie. Gdybym Cie nie znal z wielu wczesniejszych wypowiedzi, to bym pomyslal, ze usilujesz przykryc glowny temat tematami pobocznymi, aby tylko rozmydlic sprawe. Ale ja Cie juz poznalem, i naprawde doceniam niezwyklą jak na Ciebie jasnosc wypowiedzi. Napisales „oczywiście problem pedofilii istnieje”. A takze wypowiedziales sie krytycznie o Kosciele: „Kościół oczywiście za mało wsłuchiwał się” oraz „w Kościele niestety jeszcze nadal dominuje zasada oporu przed ujawnianiem skandali”. Jak na Ciebie to bardzo daleko idace slowa. Co prawda to drugie stwierdzenie opatrzyles w dodatek „podobnie jak w wielu innych korporacjach”, bo prawdopodobnie razi Cie tak daleko idąca krytyka. Musze jednak przyznac, ze zdobyles sie na krytyczna ocene Kosciola, chociaz niezwykle delikatną, pamietając jak latwo szafowales slowem „zbrodnia” przy rozmaitych innych okazjach.
    .
    Jak na Ciebie, ten wpis jest to niezwykle wydarzenie. Gdybym byl politykiem, to powiedzialbym, ze udalo sie odnalezc platforme porozumienia przynajmniej na jeden temat. Co prawda, obficie opatulona w bawelne oraz ozdobioną wieloma palcami oskarzycielsko wyciagnietymi w rozmaitych innych kierunkach. Mimo tych zastrzezen jestem pelen podziwu i gratuluje odwaznej jak na Ciebie wypowiedzi.

  88. narciarz2 napisał(a):

    Po tak niezwyklym wydarzeniu, jakim jest odezwanie sie Mawara ludzkim glosem, chcialbym powiedziec dobranoc. Podobnie jak Indoor ja tez ciezko pracuje projektujac kolejne urzadzenie. Przede mna jeszcze pare godzin pracy, zas jutro dla odpoczynku wybieram sie na pare godzin na narty do osrodka w Bristol. Wiec wszystkim grzecznie mowie „do widzenia”.

  89. Orteq napisał(a):

    A śpiewano już dawno: Jedzcie ryż

    http://www.youtube.com/wa.....etailpage#

  90. Szczesiul napisał(a):

    Komentarze, a szczególnie taki jeden na zaprzyjaźnionym blogu, w końcu się pojawiły. Ten na sąsiednim blogu wystapił się w formie wpisu, który jest gotowym scenariuszem do następnego filmu. Będzie hit. Dzięki, Zaprzyjaźniony Gospodarzu. To tylko z powodu możliwości powstania następnego hitu naszego zaprzyjaznionego a wziętego reżysera będzie ciągnięta kontynuacja kanadyjskiego wątku Annus Mirabilis. Chodzi o to, żeby przyczyn bezkrwawego upadku CCCP i zasług z tym związanych nie skryła tajemnica nocy. Czy inna zawodowo-służbowa histoire secrète.

  91. Szczesiul napisał(a):

    Na czym to myśmy stanęli? Aha, pamietam. Gorbaczow, odpowiedzialny za rolnictwo w rządzie Andropowa zjeżdża z Jakowlewem, sowieckim ambasadorem w Kanadzie, na farmę Eugenie Whelan, kanadyjskiego ministra rolnictwa w liberalnym rządzie kanadyjskim premiera P.E. Trudeau. Wizytę te wyreżyserował Jakowlew, pragnący już od roku pozyskać moment uwagi mena numer 2 na Kremlu. Chodziło o przyszłość Imperium, jeśli nie całego swiata. Jakowlew to człowiek i idei i czynu. Był maj 1983 roku.
    .
    Jak w niżej przytoczonym linku można było posłuchać czy wyczytać (po angielsku), dopiero na farmie w kanadyjskiej prowincji Ontario doszło do pierwszego twórczego kontaktu tych dwóch reformatorskich umysłów ówczesnego mocarstwa nuklearnego.
    http://www.tvo.org/TVO/We.....4655257001
    Co było dalej, wiemy z historii. A czego nie wiemy, to MY dopowiemy. Czuj duch.

  92. Zofia napisał(a):

    Z sąsiedzką,
    osobistą
    dedykacją dla….
    *
    Ordynator był do rany przyłożyć a siostry raczej starsze dobrotliwe kobiety czynili z oddziału oazę spokoju i przyjemnego spędzania czasu dla wszystkich. Wszyscy do wszystkich mieli stosunek ciepło ironiczny, bo ani Göedel nie wierzył Dostojewskiemu, że Dostojewski jest Dostojewskim, ani Einstein nie wierzył Göedelowi, że ten jest Göedelem.
    Problem był tylko z eremitą z sąsiedniego pokoju. Jedni nie wierzyli, że jest Learem, inni nie wierzyli, że jest Carrollem.
    - Jak on może być Edwardem L. skoro jest L. Karolem – ze stoickim spokojem dowodził Pitagoras.
    - L. Karolem? Raczysz żartować trefnisiu! – odpowiedział nonszalncko Dzierżyński. W raporcie WSI nie ma ani zdania na ten temat. Może Eistein to rozsądzi.
    Nie wiesz gdzie ten ruski balet?– spytał nieco ironicznie i nie na temat przechodzący obok Eistein i zabrał się za szukanie księżnej Matyldy, secundo voto Niżyńskiej, trzymając w garści baletowe rajtuzy.
    - Tral, la, la, tra, la, la – zza drzwi bez klamek śpiewał Eremita – Twas brillig, and the slithy toves. Did gyre and gimble in the wabe. All mimsy were the borogoves, and the mome raths outgrabe. Dlaczego nikt mnie nie słucha?! Siostro! Siostro!…._ niosło się przez korytarze.
    - Było smaszno, a jaszmije smukwijne świdrokrętnie na zegwniku wężały, peliczaple stały smutcholijne i zbłąkinie rykoświstąkały, dlatego nikt cię nie słucha Emigrancie – odpowiedziała mu księżna Matylda, mająca dar przekręcania nazwisk. Szukała rajtuzów obszytych syberyjskimi sobolami. Miała dosyć tańczenia na rurze tylko w górze od piżamy.
    - Je t’adore ô ma frivole, ma terrible passion! Avec la dévotion du prê tre pour son idole– Cichutko westchnął zza drzwi, patrząc tęskno za oddalającą się księżną. – Już nie wróci… Taka już jest. Zawsze nie na temat, nie gwarantuje sensownej rozmowy.
    Ma chére Mathilde – wołał w pustkę korytarza, – quelquefois, pour apaiser ta rage mystérieuse, tu prodigues, sérieuse, la morsure et le baiser; tu me déchires, ma brune, avec un rire moqueur. Et puis tu mets sur mon cour ton oeil doux comme la lune…
    - A nie mówiłem, że on nie jest ani Edwardem L ani L. Carollem powiedział podczas gry w dupnika Napoleon do Dostojewskiego, który czasem bywał Cipasem albo Gödlem.
    - O nie, za pozwoleniem – rzekła księżna Krzesińska z les fleues du mal we ręku. – Ja nie wierzę że jest on Charlesem B.

  93. Zofia napisał(a):

    Morał tej opowiastki jest taki, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

  94. Zofia napisał(a):

    Dla nie wtajemniczonych
    - jest to opowiadanko adresowane do mego Adwersarza (vide mój pierwszy wpis na tej stronie) w reakcji na to, co właśnie napisał u siebie.
    Adekwatne do poziomu, jaki tam zaprezentował.
    Konieczna jest znajomość poezji L. Carrolla, tłumaczeń M. Słomczyńskiego oraz wierszy Baudelaire’a, zwłaszcza „Piosenki popołudniowej” z Kwiatów zła” .

  95. Stan napisał(a):

    Orteq,
    .
    za łatwo chcesz wszystko mieć na tacy. Pomyśl sobie, że jest to blog, który ma swoje zakamarki, półtony czy emigracje wewnętrzne w czasie których złamani bohaterowie toczą dalej swoją walkę ze swoimi adwersarzami blogowymi za pomocą wyszukanych fragmentów poezji, czy własnych wyrafinowanych sztychów.
    Zapewne pogodziłeś się już, że coś takiego jak społeczeństwo bezklasowe to utopia, więc i na blogu, jak w prawidłowo funkcjonującym kapitaliźmie jest zróżnicowanie klasowe i związane z tym (he, he) rodzaje błękitu barwnika w krwi.
    Kiedy wchodzę na stronę blogową, czuję się jakbym wchodził do pubu w centrum Londynu.
    Pozornie nic się nie dzieje, ale po poru łykach piwa przesiąkasz atmosferą i nie chce się wyjśc na zewnątrz. Przypomina mi to moje pierwsze piwo w londyńskim pubie.
    Spójrz jakie tu brylują gwiazdy prawicy, zwane przeze mnie Czarne Perły, które (być może zbyt pochopnie) odesłałem do lamusa historii.
    A Zosia, którą czytają (w przeciwieństwie do mnie) wszyscy wielcy polskiej sceny politycznej. Jest instytucją, i gdyby nie daj Boże na dłużej zachorowała, to blog skręcił by się jak korkociąg.
    Nie będę wymieniał wszystkich, bo nie zwykłem za bezdurno robić innym reklamy.
    Krótko mówiąc chciałem Ci zwrócić uwagę w jakim szacownym gronie się obracasz.
    Zatem popracuj nieco nad niuansami życia redakcyjnego, a gdy poczujesz się bezradny, daj znać.

    Pozdrawiam

  96. Orteq napisał(a):

    Indoor_Prawdziwy
    Zapodaję, że z racji twojego idiotycznego nowego nicku, po prostu za długiego jak na potrzeby blogu, nie będę za często sięgał do skarbnicy twoich przemyśleń. Czy mógłbyś pozostać przy swoich przemyśleniach pod jakimś nieco krótszym nickiem?. Aktualnie rozchodzi się o twoje unikalne zdolności w poskramianiu na skróty wojującego miecza Zofii. Narazie nikt jeszcze nie zginął. Niestety. Pozostaję, etc, etc

  97. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Mozna do mnie zwracać przez Indoor, Indoor(p) ,
    zdrobniale I(p). Nie lubię Indek. Żadnych swoich przemyśleń w najbliższym czasie nie będę zapodawał, bowiem czasu mi brakło. Mimo iż mam, nawet jakieś strasznie długie napisałem na temat okoliczności upadku komuny zgodnie z teorią TWI(p) tzn. Teoria Wielospisku Indoora (prawdziwego) co nie zostało puszczone ze względu na tą idiotyczne podszywanie się pod mój nick.

  98. Orteq napisał(a):

    Stan,

    O matko wszystkich dinozaurów. Toś mi tacą wody polał. To ty jednak Czarne Perły pogoniłeś do lamusa. A ja durny myślałem, że EDDy. Po ich pogonieniu nastąpił brak szacownego grona do obracania sie. Na co zwracam ci uwagę, mądralo.
    Chyba więc nie jest to stan ani wojenny ani tyminski. Ja czuję stan ciekły. Po kilku łykach rzeczywiście trzeba wychodzić. Na nieszczęście większość wcześniej czy później wraca. Chyba że ktoś jest Przywódcą. Taki czuje się wypier..nym. Dla pewności popartym wybanowaniem. O tych to niuansach życia redakcyjnego rozmyślają niewątpliwie oraz nieustannie niezliczone rzesze nieobecnych, nieporadnych blogowiczów.
    Za bezpłatną poradę dzięki.

  99. Stan napisał(a):

    Orteq (20.11),
    .
    Oh, nie. Ja tylko opisuję przyboje i odpływy. W gruncie rzeczy mam miękie serce. Nawet podstawiłem się do wywalenia z blogu za Bernarda, który pluł równo na wszystkich, a ze mną zamroził kontakty.
    Wracając jednak do rozpierduchy, o której piszesz, a ja o niej nic nie słyszałem (mogłem w tym czasie wziąć się za łeb z kimś innym na jakimś bogu), to gotów jestem uwierzyć, że wyłomu personalnego na blogu mógł dokonać taki strateg jak EDD.
    Szkoda Carnych Pereł, bo Mawar umie kombinować słowami (jak mówi Mistrz Mrożek), ale zadurzył się w polityce jak gimnazjalista w panience.
    Decyzja o wycofaniu się z blogu Carnych Pereł wstrząsneła mną.
    Będzie to temat do przemyślenia (jak zwykł mawiać Strliz) na najbliższą noc.

    Dobranoc.

  100. Orteq napisał(a):

    Zawsze byłem zafascynowany, raczej w sensie niezbyt pozytywnym, ludźmi co potrafili powiedzieć w każdej sytuacji: jest tak i nie inaczej. Takie ZDECYDOWANE pojęcie świata było dla mnie raczej obce. Dzisiaj się okazuje, że może nie tylko ja nie wierzę na ślepo autorytetom. Nawet tym największym. Nieomylność sobie przypisującym.
    Oto co mnie olśniło
    :

    „Papież kieruje słowa, podczas gdy oczekuje się, by działał. Papież pozwala, by trwały zagrożenia, podczas gdy potrzebna jest prewencja. Papież sankcjonuje tajemnicę, podczas gdy tym, czego potrzebujemy, jest cała prawda. Papież ignoruje cierpienie, podczas gdy niezbędne jest prawdziwe lekarstwo, a nie tylko słowa”
    http://www.newsweek.pl/ar.....za,55481,1

    Dzisiejszy komentarz w GW dopełnia reszty
    :
    „Odpowiedzialność kolejnych papieży za ukrywanie przestępstw i
    przestępców jest bezsporna. Właściwie powinni oni tak jak sami pedofileodpowiadać przed sądami karnymi za ukrywanie zbrodni. Śmiesznie i głupio wyglądają teraz zabiegi o beatyfikacje i kanonizacje tych ludzi.”
    :::
    Dobranoc, Stan.

  101. Szczesiul napisał(a):

    Przyjęło się uważać na Zachodzie, że to na farmie w Ontario po raz pierwszy pojawił się nukleus obalania komuny. Wiara w to wydarzenie i przekonanie o jego ważności są tak niezachwiane, że zaczęto rozprowadzać petycję nawołującą do upamiętnienia tego historycznego momentu.
    http://www.petitiononline.....ition.html
    A momentem tym była pierwsza SZCZERA rozmowa pomiędzy Aleksandrem Jakowlewem i Michaiłem Gorbaczowem 19 maja 1983 roku. Jak do tej rozmowy doszło? O czym rozmawiali ze sobą dwaj komunisci owego majowego popołudnia pośród pół kukurydziano-sojowych? Jakowlew to tak opisał po angielsku:
    *
    „The most important common understanding was the idea that we could not live this way anymore. We talked about absolutely everything, openly, and it was clear to me that this was a new kind of leader. It was a thrilling experience, politically and intellectually.”
    *
    Przyjaźń jaka się zawiązała pomiędzy sowieckim ambasadorem a kanadyjskim ministrem rolnictwa trwała całe lata i obfitowała w wiele dyskusji. Minister Whelan nie ma wątpliwości, że to dzięki lekcjom pobranym w Kanadzie Aleksandr Jakowlew „wyrósł” na najpierw krytyka i reformatora komunizmu, by w końcu stać się jego zagorzałym wrogiem. To od Jakowlewa rozpoczęła się prawdziwa edukacja Gorbaczowa. Pierwszą lekcją w tej edukacji była rozmowa na farmie w Ontario. Przy władzy na Kremlu był Jurij Andropow i na drodze do objecia władzy przez Gorbiego w marcu 1985 roku czekał jeszcze jeden zmurszały Pierwszy, Konstantin Czernienko.
    ***
    Więc w w cybersferze krąży petycja skierowana do Ontario Heritage Trust, proponująca wzniesienie tablicy pamiątkowej na farmie byłego ministra rolnictwa, Eugene Whelan. Link podałem powyżej.
    Kto ma ochotę niech złoży podpis pod takim ostatnim zdaniem petycji:
    .
    „I support the construction of a historical marker at the Whelan home to honour the location where Mikhail Gorbachev and his adviser and eminence grise, Aleksandr Yakovlev, discussed for the first time the perestroika reforms. „

  102. Andrzej napisał(a):

    Gospodarzu,
    wg mnie na blogu dyskutuje ze sobą jedna osoba pod różnymi nickami, w tym podszywając się pod nicki osób wcześniej tu występujących. O Indoorze już wiadomo. Stan też chyba nie jest Stanem. I na tym chyba się nie kończy.

  103. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    ale ja jestem na pewno sobą!
    Co do reszty – to ma mam to samo odczucie.
    I to nie od dzisiaj.
    Miłego weekendu

  104. Orteq napisał(a):

    Andrzej,
    Stan to Ryba. Wybanować wszystkich! Ze to karę śmierci musieli znieść. Bez najwyższego wymiaru kary to się nigdy chyba nie skończy. Dobrze że został choć jeden hunwejbin.

  105. W.Kuczyński napisał(a):

    Andrzeju, chyba nie masz racji, ale ja nie mam ani czasu ani ochoty, żeby robic dochodzenie kto jest kim i pod kogo sie podszywa. Wycofuję się z w miarę regularnego blogowania, bo lepszym wariantem jest możliwość zamieszczania szybkich komentarzy na stronie Wyborcza.pl.

    Właśnie skomentowałem niską frekwencję w prawyborach PO:
    http://wyborcza.pl/1,7596.....blem_.html

    Zachowuję tę polankę do spotkań i dyskusji, jak długo chcecie tu być i czasami sie wtrącę, w dyskusji, albo coś napiszę, niekoniecznie o polityce, ale przygotowuję do druku dużą publikację, a druga czeka w kolejce jeszcze bardziej pracochłonna. I jest bardzo dla mnie ważna.

  106. Zofia napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    to nie tylko problem Platformy Obywatelskiej!
    To samo można było zobaczyć na kongresie PiS, to samo, ale w bardziej luzackiej formie jest w SLD.
    Polacy z minionych lat wynieśli świadomość, że przynależność do partii daje określone profity.
    I tak też z reguły traktują partie politycznie. Nie ideowo, ale komercyjnie.
    Interesem, nb. bardzo partykularnym partii – są posady, nie stanowiska.
    Tu się walczy walka o stołki (apanaże, profity i inne konfitury, które są wymierne w złotówkach albo w euro).
    Po to zostaje się wójtem, prezydentem miasta, radnym, europosłem, senatorem, ministrem ect. by zarabiać, mieć pozycję i tak dalej. A żeby to osiągnąć trzeba być w partii. najlepiej w takiej, która jest na topie.
    Problem zaczyna się wtedy, gdy w partii zaczyna działać jakaś silna gruba mniej komercyjna ale bardziej ideowa.
    Zaczyna mówić na serio o zasadach, pryncypiach albo jeszcze gorzej o etyce.
    Młodzi kalkulują prosto – skończę politologię, bo to najłatwiej, zawalczę w młodzieżówce, potem w partii. Klasycznym przykładem takiej kariery jest np.obecnie Napieralski z SLD, wcześniej Jacek Piechota, który z pozycji najmłodszego posła doszedł do ministra gospodarki.
    Pewnie w PO czy w PiS też się znajdzie takich ‘jastrzębi”. Potem kolesie w najbliższym otoczeniu, posadki w spółkach państwowych, i koło kariery politycznej się kręci.
    Mnie osobiście bardziej interesują, jako pozytywne zjawiska takie kariery polityczne, jak np. Waldi Dzikowskiego z PO. Obserwowałam jego działalność jako wójta gminy Taranowo Podgórne i wiem co potrafi.
    Pamiętam do dzisiaj moje dziennikarskie wypady ze Szczecina do Tarnowa, w archiwaliach domowych mam cykl artykułów pisanych dla Obserwatora Szczecińskiego pokazujących, co zaangażowany wójt może zrobić z gminy.
    Sam Dzikowski napisał o sobie: „Uważałem i uważam, iż każdy kto chce zajmować się polityką powinien przejść po kolejnych szczeblach drabiny politycznej: od samorządu w gminie/mieście poprzez samorząd regionalny do ogólnopolskiego. Mnie się to udało”.
    I ma świętą racje.
    Sama uważam, że o partii stanowi nie ilość członków, ale ich jakość.

  107. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    To w końcu Sam czy Waldi?

  108. Stan napisał(a):

    Andrzej,

    Stan, to Stan (czyli ja), tyle że po beznadziejnie rokujących prognozach lekarskich mojego stanu zdrowia poprawił mi się humor, bo służba zdrowia daje gwarancje krótszego dochodzenia do ostatecznego rozwiązania.

    Pozdrawiam

  109. Mawar napisał(a):

    Minister W.Kuczyński
    Właśnie skomentowałem niską frekwencję w prawyborach PO:
    http://wyborcza.pl/1,7596.....blem_.html
    .
    Może siedzący w aresztach wydobywczych i więzieniach członkowie PO nie glosowali, stad takie wyniki? Podczas wyborów PO zawsze jest silna w więzieniach, a PiS słabiutki.

  110. Mawar napisał(a):

    Prawdziwy Indor
    „Można do mnie zwracać przez Indoor, Indoor(p) ,
    zdrobniale I(p). Nie lubię Indek”.
    .
    A Indyk, względnie Turkey (w zdrobnieniu Turek) lub Törökország (w zdrobnieniu Węgier) może być?
    :)

  111. Orteq napisał(a):

    Waldy. Sam to wuj. Chyba że głowami się pozamieniali. Jak inni na blogu. Jedynie Mawar i ew. Kasia są poza podejrzeniami.
    :
    Stan,
    Nie daj się służbie zdrowia. Ja się nie dałem prognozom i już dzięki Bogu 8 lat na kredyt zaufania do własnego humoru ciagne. Jedyną daną mi gwarancję krótszego dochodzenia do ostatecznego rozwiązania olałem. Zdzisław narzekał kiedyś, że humor mi się jednak nie poprawil. Widocznie nie wszystko da się załatwić hucpą.

  112. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    na Boga,
    Waldi to imię,
    „sam” – czyli Waldi Dzikowski osobiście powiedział ….
    Miłego weekendu

  113. Orteq napisał(a):

    Na Boga,
    jeszcze raz poprawiam: Waldy, nie Waldi. Moze jak był tylko wojtem to był Waldim

  114. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    masz rację, Waldy.

  115. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „Indoor,
    na Boga,
    Waldi to imię,” No akurat to to od razu się domysliłem. Że nie jest to zawód, zresztą pan Waldy Sam jest Politykiem.

  116. karwoj8 napisał(a):

    Wbrew opiniom profesorskim prof.(?) Marcina Króla demokraty z krwi i kości i przy tym jak mniemam zwolennika PO, które cytuję poniżej:

    ” Nie chciałbym nikogo obrażać, ale odnoszę wrażenie, że blog jest czymś – proszę darować to określenie – idiotycznym. Pozwala każdemu wygłaszać opinie na tematy kompletnie dowolne. Tymczasem wcale nie uważam, że tak być powinno. Bo jedni mają opinie, inni – wyrobione jedynie ich zalążki, a pozostali – nie mają ich wcale. Nawet wytrawni dziennikarze, kiedy piszą bloga, często traktują go jak lżejszą formę swojej pracy i nie wysilają się tak, jakby przygotowali tekst do druku…. Oceniam to jako złe zwycięstwo demokracji, bo każdy idiota ma dzięki temu takie same prawa do wygłaszania swoich sądów jak wybitni myśliciele, publicyści, czy prawdziwi dziennikarze. Tymczasem anonimowa opinia nie pomaga w kształtowaniu życia publicznego, a psuje je ” .

    jako psujący „mądre” sformułowania płynące z nadętej mądrości, której jakże blisko do „kneblizmu” mimo wszystko „jako idiota” będę je nadal psuł.

    Na fali podziwu wszelkiego typu mediów (majstersztyk) a przede wszystkim TVN24 dla “prawyborów”, pełnych poddaństwa opiniach o ich wynikach a także dlatego, że nikogo nie interesują inne wydarzenia to i ja się wypowiem na ich temat.

    Otóż zdaniem POwców jak i wielkiej części żurnalistów “salonu” tak wyglądają najbardziej demokratyczne prawybory prezydenckie:
    1. Dyktator partyjny rezygnuje z wyborów w zwiazku z czym nie namaszcza się na kandydata,
    2. Osobiście wyznacza dwóch kandydatów dbając o to, aby nikt z zaklętego kręgu nie miał szans startować.
    3. W tej samej fazie wyznacza faworyta do wygrania prawyborów,
    4. Poleca, aby wypowiedzi kandydatów nie były przypadkiem kontrowersyjne i nie dotyczyły spraw spornych, ale ważnych dla przyszłej prezydentury. Nie mogą też dotyczyć spraw personalnych bo mogą skłócić biorących udzial w tej hucpie,
    5. Zezwala na udział w tzw. “debacie”, gdzie prowadzącymi są koledzy delikwentów a pytania i odpowiedzi są znane obu stronom,
    6. Aby przypadkiem nie groziła niespodzianka nakazuje przeprowadzić wybory (jak to w demokracji) w sposób jawny.

    Posłuszni i biorący udział w kampanii wyborczej PO “dziennikarze i niezależni komentatorzy” bez mrugnięcia powieką podkreślają wielki wkład PO w “dalszą” demokratyzację kraju.

    Jako argument pogrążający inne partie wysuwają, że inni kandydaci (Szmajdziński po konsultacjacj od kół, przez zarządy wojewódzkie do krajowego) zostali wybrani w inny sposób.
    Jakże niedemokratyczny i godny pogardy.

    Hurraoptymizm (przez łzy?) po tym kiedy w “prawyborach” wzięło udział 47,47% AKTYWISTÓW PO. Jeżeli ktoś tego nie rozumie to wyjaśniam, że jest to mniej niż w poprzednich wyborach prezydenckim i parlamentarnych.

    Czyżby ten wskaźnik był paralelny w stosunku do wyników sondaży?
    Przpominam, że PO ma w nich około 58% a padają opinie, że w najblizszm czasie wyniki te zbliżą się do %90.

    To jednak tęgie głowy – sądzę, że przy wsparciu PKW – myślały jak, by nie łamiąc prawa(?), zrobić pierwszy etap wyborów nie będąc zobowiązanym do rozlicznia kosztów wyborczych.
    Mimo wszystko nie snuję teorii spiskowej.

    Jakże to uczciwe.

    Pewnym jest jednak to, że ten olbrzymi balon pychy i manipulacji pęknie i obnaży to co w “Szatach cesarza”.

  117. Paweł Luboński napisał(a):

    „A Indyk, względnie Turkey (w zdrobnieniu Turek) lub Törökország (w zdrobnieniu Węgier) może być?”
    .
    Ja bym proponował przejść na litewski.

  118. Mawar napisał(a):

    „Orteg, masz rację, Waldy”.
    .
    Kto jak kto, ale blogowa Mniszkówna wie dobrze, Waldemar to imię z „Trędowatej” (dlatego swego czasu tak popularne), dziś raczej obciachowe. :)

  119. Orteq napisał(a):

    Mawar/Indoor(p)
    Kiedyś linkowano tu e-Bratanki, taki jakby tłumacz polsko-wegierski i vice versa.
    http://www.e-bratanki.hu/
    e-Bratanki z Törökország robią mi całą Turcję. Indoor (p), oświecisz nieoświeconych?

  120. Orteq napisał(a):

    Żeby i Waldy nie było dzisiaj obciachowe, musi być wymawiane światowo Łoldy. Tylko gminne buraki nazywały wójta Dzikowskiego Waldi. Na buraków wójt się jednak nie obrażał. I elektorat mu urósł do setek tysięcy. Tylko połączenie zachodnich manier z rodzimą siermiężnością zagwarantuje ci sukces wyborczy. Radek będzie musiał sporo się jeszcze nauczyć od b. wojta. Może powinien zacząć od Raddy?
    Z wymową „Ready”. Jak w „ready for Freddy”.

  121. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Bo tak jest. Orszag to kraj, Törökország to jest dosłownie kraj turecki . Bo Turek to Török. Görögország to z kolei Grecja. Csöbörből vöbörbe to z deszczu pod rynnę, dosłownie z jakiegoś nieznanego mi naczynia o nazwie csöbör do wiadra. Nagromadzenie spółgłosek o podobnym brzmieniu to taka węgierska specjalność. Jak e to wszytkie e (lub podobne). Jak a to wszystkie a(lub podobne). Nawet końcówki mają dwa postacie (z a lub e), żeby przypadkiem w jakimś słowie co jest na a nie trzeba było uzywać końcówkę na e. Taki to już język. Podobnych specjalności jest sporo.

  122. Orteq napisał(a):

    Dzięki, Indoor(p). Takie to proste że mozg staje jak chochołowi na weselu. Teraz już wszyscy widzą skąd ten Orteq. Orteq, Orszag, dwa bratanki. Zaproszenie do podszywania się oczywiste jak sto jasnychanielek.
    :::
    Z innej trochę mańki. Co jest? Zdemilitaryzowany Wykrywacz Wszelkiego Podszywactwa (ZWWP) nie wyłapal takiego zdania
    :
    „Nie mogą też dotyczyć spraw personalnych bo mogą skłócić biorących udzial w tej hucpie,” (karwoj8, Marzec 27th, 2010 at 16:40)
    :
    Taki wyraźny dowód na fakt, że na blogu dyskutuje ze sobą jedna osoba pod różnymi nickami i nikt nie alarmuje Gospodarza? Więc ja alarmuję. Albowiem niepożądany nowy, niejaki karwoj8, wyraźnie podszył się pod Orteqa. Ew. vice versa. Proszę o wznowienie śledztwa i przykładne ukaranie winnego/winnych.
    .
    W przypadku uznania mnie winnym, proszę o nie wymierzanie najwyższego wymiaru kary. W zamian obiecuję złożenie samokrytyki na zamkniętym tylko dla członków posiedzeniu nadzwyczajnym egzekutywy POP. Zgodnie z historycznie słusznymi wszelkimi regułami. Pisanymi lub niekoniecznie.
    Z internacjonalnym pozdrowieniem, etc. , etc.

  123. Andrzej napisał(a):

    Znowu sprawdza się powiedzenie, że „paraliż umysłowy najzacniejsze trafia głowy”. Dziwne, zwłaszcza 56 lat, to wiek wcale nie taki sędziwy.
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  124. narciarz2 napisał(a):

    postępowy

  125. narciarz2 napisał(a):

    Dwa ciekawe teksty. Po pierwsze, Plityka napisala troche o skandalu w Kosciele. Na tle tego tekstu nasuwa mi sie pytanie na temat odpowiedzialnosci osob duchownych przed swieckim wymiarem sprawiedliwosci. Z pozoru sprawa jest prosta. Przestepca powinien byc osadzony przez panstwowy wymiar sprawiedliwosci. Jednak diabel jest nie tylko w duchownym przestepcy, ale takze w szczegolach. Kto ma sadzic, Kosciol czy wladze swieckie? Mozna wskazac, ze w przpadku przestepstwa w wojsku winowajca zajmuje sie sad wojskowy. Wiec per analogiam w przypadku przestepstwa w Kosciele winowajca powinien sie zajmowac sad koscielny. Tak wlasnie bywalo, wiec co w tym zlego? Jak sie okazalo, winowajcy nie byli osadzani tylko raczej ukrywani, wiec cos zlego w tym jest. Ale gdyby winowajcy byli karani, to czy problem tym samym bylby rozwiazany? Czy duchowni maja stac ponad swieckim prawem i podlegac tylko prawu koscielnemu? To byloby bardzo wygodne dla Kosciola, ale dlaczego tak mialoby byc? Co takiego jest w Kosciele, ze duchownym mialby przyslugiwac immunitet? To jedna grupa pytan, zas druga pytan dotyczy samego Kosciola jako instytucji. Czy instytucja, ktora sama o sobie twierdzi, ze zaglada Stworcy przez ramie do notesika, moze podlegac ziemskim prawom, jak na przyklad prawu podatkowemu? Jak wiadomo, w Polsce Kosciol do spolki z wladzami swieckimi urzadzili sobie cos na ksztalt kolejnego rozbioru. Formalnie nazywalo sie to „komisja”, zas w praktyce polegalo na tym, ze jedna strona dawala drugiej bez prawa odwolania przez osoby trzecie, ktore ten proceder dotykal w praktyce. Co ciekawe, zawsze ta sama strona dawala i zawsze ta sama brala, a nigdy odwrotnie. Czy od tych, nazwijmy to tak, darowizn, zostaly zaplacone odpowiednie podatki? Jesli tak, to jaki w tym sens, zeby strona A dawala stronie B jakies dobra, po czym pobierala od strony B podatek? A jesli strona A nie pobierala, to dlaczego? Takie pytania nasuwaja sie w obfitosci, kiedy sie przypatrzec postepowaniu strony B, ktora zwyczajowo twierdzi sama o sobie, ze postepuje zgodnie ze wskazaniami od Najwyzszego. Nikt poza strona B nigdy nie widzial ani Najwyzszego, ani zadnych wskazan. Wiec dlaczego wlasciwie strona B zachowuje sie tak, jakby stala ponad swieckim prawem, zas my wszyscy sie na to zwyczajowo zgadzamy?
    ..
    http://www.polityka.pl/sw.....ciele.read

  126. narciarz2 napisał(a):

    A drugi ciekawy dotyczy tragicznej sprawy Krzysztofa Olewnika. Jak sugeruja autorzy tekstu, jest to kolejny po IPNie wielki pic na wode oraz fotomontaz.
    http://www.polityka.pl/kr.....-show.read

  127. narciarz2 napisał(a):

    O Bronislawie Komorowskim sie nie wypowiem, bo po co krytykowac nastepnego Prezydenta? Wazne, zeby sie pozbyc obecnego. To juz samo w sobie bedzie zmiana na lepsze.
    .
    Dobranoc.

  128. Zofia napisał(a):

    Przyznam się, że to, co wyprawia się w Polsce z powodu uroczystości moskiewskich z okazji 65 zakończenia II wojny światowej wywołuje u mnie coś więcej niż zwykłe zażenowanie.
    Kiedy czytam, że dla Aleksandra Szczygło, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego zaproszenie gen. Jaruzelskiego, jako kombatanta tej wojny do Moskwy – jest sprawą wagi państwowej, czuję się tak jakbym była na spektaklu jakieś groteski wystawianej przez pensjonariuszy zakładu w Tworkach, gdzie pure nonsen jest głównym bohaterem. I zastanawiam się, dlaczego tacy głupi ludzie, jak p. Szczygło znajdują się na eksponowanych urzędach w Polsce.
    - To trudna sprawa i to bardzo komplikuje wyjazd prezydenta. Jesteśmy w trakcie ustaleń z MSZ czy podróż dojdzie do skutku – komunikuje publicznie Aleksander Szczygło.
    - Zaproszenie dla Jaruzelskiego to despekt względem nawet nie prezydenta Kaczyńskiego, ale względem prezydenta RP – dowodzi Marek Jurek, inny nawiedzony polityk, którego opinię z lubością lansują polskie media.
    Polski establishment zachowuje się wprost paranoicznie w swojej polityce zagranicznej, zwłaszcza wobec Rosji, gdzie nad rozumem górują emocje, którymi winien zajmować się psychiatra. W tej politycznej paranoi sekundują polskie media i część polskiej żurnalistyki.
    To już kolejna awantura z II wojną światową w tle, wcześniej była o jakieś uroczystości w Normandii, gdzie polskiego prezydenta Sarkozy nie zaprosił.
    Gen. Jaruzelski w czasie II wojny światowej walczył na froncie w szeregach II Armii Wojska Polskiego, która walczyła u boku Armii Czerwonej. Przy forowaniu Wału Pomorskiego został ciężko ranny, wielu jego towarzyszy broni – polskich żołnierzy – spoczywa na cmentarzu w Sierkierkach niedaleko Szczecina. Polskie wojsko razem z Armią Czerwoną zdobywało Berlin, nad pokonaną stolicą hitlerowskich Niemiec dzięki Rosjanom powiewała polska flaga.
    Takie są fakty z historii. I dla tej polskiej flagi nad zdobytym Berlinem, okupionej morzem polskiej krwi, ludzkiego życia i ludzkich dramatów – należy się ze strony obecnego polskiego establishmentu – najwyższy szacunek. A obecność gen. Jaruzelskiego na obchodach w Moskwie jest bezdyskusyjna.
    Generał Jaruzelski jest najwyższy stopniem oficerem w naszym kraju, byłym prezydentem Polski. Brak zaproszenia ze strony Rosjan dla Generała byłby większym afrontem dla Polski, niż nieobecność na moskiewskich uroczystościach obecnego prezydenta.
    Fochy i dąsy, cała ta minoderia Lecha Kaczyńskiego i jego totumfackiego dworu jest, moim zdaniem, wysoce nie na miejscu.
    Ale mogę w jakiś sposób wytłumaczyć sobie irracjonalne fanaberie dworu prezydenckiego, ale już opisujących to wszystko mediów i bez mała prowokujących do publicznego debatowania nad polityczną paranoją polskich polityków – nie rozumiem.
    Czyżby naczelni gazet i pism czy stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych, prowokujących wypowiedzi p. Szczygło i mu podobnych, wręcz aranżujących medialnie awanturę bez mała międzynarodową z prezydentem RP w roli głównej – nie zdają sobie sprawy, że ośmieszają nasz kraj w oczach opinii publicznej całego świata?!

  129. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „ośmieszają nasz kraj w oczach opinii publicznej całego świata?!” Czy ja wiem. Świat ma powazniejsze problemy i zna doskonale jakość klas politycznych, które w róznych krajach przedstawiają się podobnie (marnie). Żwiat zajmuje się wazniejszymi sprawami, zaś o Polsce opinie wyrabia na podstawie innych, o wiele ważniejszych wydarzeń. Chociazby 2. miejsce Kubicy na GP Australii. To jest wydarzenie. Czy nasz Prezydent pojedzie, p[oleci czy też pójdzie do Moskwy czy też nie, Świata mało interesuje.

  130. dark side napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,7524.....;startsz=x
    „Na pomysł użycia EmotiScape do zbadania emocjonalnej reakcji na pretendentów do stanowiska Prezydenta RP wpadliśmy, słuchając specjalistów od marketingu politycznego. Twierdzą, że kreowanie wizerunku polityków rządzi się tymi samymi prawami co batoników czy podpasek.

    Wyniki nas zaskoczyły. Kandydaci na prezydenta, nawet ci najbardziej popularni, budzą znacznie więcej emocji negatywnych niż produkty, które do tej pory badaliśmy.”
    .
    Nic zaskakującego. Bardziej miarodajne byłyby porównania grup zawodowych. Ludzi, zwłaszcza tych odpowiedzialnych w pewnym sensie za nasz los i dobrobyt, trudno stawiać na jednaj szali z przedmiotami, na które nas stać i oczekiwać nieabsurdalnych wyników (baton snickers na prezydenta)
    Ze wszystkich produktów najlepiej kojarzy się rzecz jasna Sikorski. z 40 dostępnych cech publiczność wybrała: entuzjazm, zaciekawienie, pożądanie, luz, szczęście, wolność.
    Komorowski to spokój, zaufanie, ale też nuda.
    Obecny prezydent to wręcz katastrofa marketingowa. Budzi kolejno: irytację, niesmak, rozczarowanie, rozbawienie, a nawet furię i nienawiść.
    „Gdyby prezydent (Kaczyński) był marką, zostałby natychmiast wycofany z rynku.”
    Wyniki trafnie oddają emocje, jednak są mało przekonujące jako sondaż wyborczy. Prezydenta nie wybiera się pod wpływem tych samych emocji, które każą nam sięgać po jogurt w sklepie. Nie jest to bowiem artykuł pierwszej potrzeby:) Już samo wyjście do lokalu może się okazać problematyczne, nawet pogoda może pomieszać szyki murowanemu kandydatowi. Wielu ludzi też przy tej okazji niestety usiłuje myśleć, kombinować (słowem włączyć do akcji szare komórki), co sprawia,że wynik może być zaskakujący :)

  131. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    oczywiście, ze dla sportowego świata ważniejszy jest Kubica!
    Ale to nasze media i sami politycy na europejskiej czy światowej scenie politycznej dają świadectwo o sobie.
    W tym konkretnym przypadku media doniosły – „Jaruzelski dostał zaproszenie do Moskwy, co na to Lech Kaczyński, który go nie znosi?”.
    Powstrzymam się od podania tytułu gazety, gdzie to znalazłam.
    Jest to typowe prowokacyjne zachowanie się mediów. Dzięki tak stawianym pytaniom, prowokuje się odpowiedzi.
    To jedno.
    Drugie – to fakt, że polskie media są analizowane przez służby dyplomatyczne i inne wielu krajów, a także przez zagraniczną żurnalistykę.
    To wszystko kształtuje obraz Polski w świecie polityki.
    Nie jest żadną tajemnicą, że nie jest to obraz (politycznej Polski) zbyt pozytywny zwłaszcza w odniesieniu do urzędu prezydenckiego.
    To, że my wiemy i inni też, jak ta nasza obecna prezydentura wygląda, nie musi być powodem, by prowokować ją przez media do dalszego obnażania się i prezentowania od niepochlebnej strony.
    Taka medialno-polityczna wiwisekcja, prowadzona prowokacyjnie i w oparach skandaliku, nie jest nikomu potrzebna.
    Są chyba jakieś granice w ośmieszaniu własnego państwa, których nie wypada przekraczać….

  132. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Zofio! Zapomnij! Po prostu nikogo na świecie nie interesuje czy Lech Kaczyński pojedzie do Moskwy czy nie. Ani słuzb wywiadowczych, ani opinii publicznej. Nikogo. Zresztą czy Donald Tusk pojedzie czy nie pojedzie tak samo nikogo nie interesuje. Ani w którym rzędzie będą stać lub siedzieć. To sa ścisle wewnetrzne fobie. Oczywiście jesli światowe media sprawę nagłosnią (mimo iż ani to wazne nie jest ani nikogo to nie interesuje) to dlatego, że kolejne z pozoru niewytłumaczalne posuniecie administracji amerykańskiej trzeba uzasadniać „naciskami Polski”. Wtedy czytelnik sobie przypomni że „Aha, do Moskwy tez nie pojechał” i od razu poczuje się dobrze poinformowanym.

  133. Stan napisał(a):

    0rteq,
    .
    Czuję ogromny dyskomfort, że swoimi wpisami na tym blogu pobudziłem do działania blogowych dziennikarzy śledczych.
    Wyzwoliłem w ten sposób zdrową czyjność klasową.
    W związku z tym nie mam już odwagi załączyć linka do świetnego wpisu niejakiego Ryby na blogu Passenta:).
    Tekst jest znakomity:). W paru zdaniach ten świetny publicysta:) mierzący niewątpliwie w nagrodę Pulizera:) twierdzi, że Platforma to zjawisko hybrydowe i czeka ją (po odtrąceniu od sutanny)
    rozpłynięcie się w mgławicy, czyli niebyt.
    Kończę, bo wizja ta kojarzy mi się z apokalipsą:).
    .
    P.S.
    .
    Do Zosi mam żal, że już zapomniała w czsie blogowego śledztwa jak pewnego zimnego wieczoru w Sopocie trzymaliśmy się za rączkę. Wszystko to szło wprawdzie na konto Mawara, ale mimo deszczu było miło.
    .
    Pozdrawiam

  134. Orteq napisał(a):

    Stan,
    Czy to o ten passus chodzi?
    :
    „transponowanie na polski grunt elementów politycznych obyczajów zza oceaniu rozpoczął poprzednik obecnego lidera Patformy, również piłkarz amator, Jan Krzysztof Bielecki. Wszyscy pamiętamy z jaką hucpą przygotował w latach dziewiędziesiątych twórca KLD swoją partię do wyborów (w stylu amerykańskim) i czym się to skończyło.”
    http://passent.blog.polit.....ent-154954
    :
    Ja jeszcze pamiętam taki drobiazg z ówczesnej działalności JKB: on przekonywał wyborców do siebie, przemawiając do nich po … angielsku!
    Jak widzisz, wytropienie świetnego wpisu niejakiego Ryby
    - który rzeczywiście jest znakomitym tekstem – przez blogowych dziennikarzy śledczych jest dziecinną igraszką. Przy każdorazowym użyciu słowa hucpa, nie ważne przez kogo, u niektórych zdemilitaryzowanych detektywów blogowych występuje odruch psa Mao (wcześniej Pawłowa): muszą obsikać nogawkę. Pierwsi hunwejbini wołali o najwyższy wymiar kary. Ich dzisiejsze popłuczyny tylko o łuk Kurski(ego).
    .
    Do Zosi nie miej żalu o nic. Ona też święcie wierzy w teorię spiskową jednego nicku rozmawiającego ze sobą. Przypominała o tym kilkakrotnie wszem i wobec, pisząc otwartym (przez Wielkiego Publicystę) tekstem. Mimo deszczu wszystkim z tym było miło. Niewatpliwie. Zofię można wrogom do rany przykładać. Nawet solą nie trzeba posypywać.
    PS.
    Twoja apokaliptyczna wizja świata postPeŁO budzi nadzieję wielu. Jeśli nie nastąpi masowe chowanie dowodów osobistych babciom w beretach, frenkwecja w wyborach może osiągnąć (w porywach) 47 procent. Wygra jak nic partia Korwina. Ew. Bubla. Żeby tylko nie zapomnieli wystartować.
    .
    A że humor ci służy to wiadomo w jakim kierunku zmierzamy. No i tak trzymajmy, ty i ja. Pozdrawiam serdecznie.

  135. Zofia napisał(a):

    Indoor,
    ja nie pisze o Polsce w mniemaniu iż jest pępkiem świata (nie jest, chociaż niektórym politykom się wydaje, ze jest) i oczy świata są zwrócone tylko na nią, ale z punktu widzenia naszych polskich interesów.
    Media zagraniczne nie muszą o Polsce pisać, ale jak zdarza się polityczny incydent – vide Szczypińska na lotnisku w Izraelu – to sobie nieco używają
    To przykład pierwszy z brzegu.
    Skutki są wiadome.
    Przeczytaj sobie komunikat ambasady Izraela na ten incydent.
    http://fakty.interia.pl/p.....la,1457780
    Znamienne zdanie z tego komunikatu:
    (…) Pani poseł wolała zwrócić się do mediów, a nie do odpowiednich organów. Ambasada Izraela w Warszawie zaproponowała swoją pomoc w rozwiązaniu problemu, jednak pani poseł Szczypińska odmówiła otrzymania jej od władz Izraela.
    *
    Ja zostawiam Ci to Indoor – już bez swojego komentarza. Sam sobie wydedukuj co Polak-polityk potrafi w obliczu mediów i co media polskie potrafią z politykiem i polityka robić. I jak to wszystko odbierane jest przez służby dyplomatyczne.
    Cierpi na tym wizerunek kraju.

  136. głos zwykły napisał(a):

    …..Jeden z wybitniejszych obok Torlina literackich umysłów napisał na swoim blogu,tekst zaopatrzony w ostrzeżenie dot. sensownej z nim rozmowy. Rzecz dzieje się w zakładzie zamkniętym:
    ….. „Obfitość historii, które mieli sobie do opowiedzenia czyniła, że rzadko się nudzili. Oczywiście historie te opowiadali sami sobie, każdy sobie samemu, bo inni też mieli wiele do powiedzenia sobie samym, więc innych nie chcieli słuchać.”
    _______________________
    Następnie autor „puknął” 35 wpisów na 36 – od dnia 25.03.10 do dzisiaj – zaś 1 wpis zamieścił Torlin.
    _______________________
    Podobnie ostatnio zachowuje się na innym blogu Narciarz2. I w świetle tego co ostatnio napisał, opinia M. Króla zacytowana przez uparcie psującego powietrze korowoja8 – wydaje mi się b. sensowna.

  137. Zofia napisał(a):

    Stan,
    niczego nie zapomniałam, pamiętam!
    Zwłaszcza pogawędki i kawę w takiej uroczej kawiarence sopockiej usytuowanej w oficynie!….
    Ale o jakie to śledztwo chodziło, już nie pomnę, mnie bardziej interesuje analityka niż jakiekolwiek śledztwa.
    Kupiłam sobie w czasie tego pobytu w Trójmieście ładną ceramikę z motywami morskimi, za grosze. W całej masie jarmarcznego kiczu, jaki oferowano w straganach na Skwerze Kościuszki trafiła chyba cudownym przypadkiem.
    Potem z rok później, równie przypadkowo, już w Szczecinie w równie jarmarczym sklepiku „Wszystko za 5 zł” trafiła mi się podobna ceramika, pewnie z tej samej pracowni, też z motywami morskimi.
    Teraz obie ceramiki zdobią ścianę w gabinecie i przypominają …Stana.
    Mają format koła ratunkowego, jedna we wnętrzu tego koła ma płaskorzeźbę latarni morskiej, to ta z Gdyni, druga ma wizerunek kotwicy, to ta ze Szczecina. Są w beżowej tonacji jak piasek nadmorskiej plaży, glazurowane z elementami błękitu w płaskorzeźbach.
    *
    Orteg,
    w teorie spiskowe nie wierzę, spisków nie lubię.
    Dociekania skutków wynikających z powodu jakieś przyczyny – owszem, lubię, ale to raczej zabawy logiczne i dedukcyjne, frajda wielka, jak się je dobrze przewidziało.
    Wizualnych pamiątek pogawędek z Ortegiem – nie posiadam.

  138. Zofia napisał(a):

    Nieco zgłupiałam po przeczytaniu wyznań niedoszłej I Damy RP:
    http://wiadomosci.gazeta......iczne.html
    W każdym razie mnie zamurowało.
    Ja się również nie spodziewałam, że pretendentka do tytułu okaże się taką ….paniusią z towarzystwa.
    Polacy nie dorośli, jak widać, do takiego prezydenta jak Sikorski, a tym bardziej do takiej żony prezydenckiej jak pani Anne A.
    To „intelektualne wyzwanie” jakim miała być zagraniczna żona ministra Radka – okazało się jednak dla ludzi w PO niezjadliwe.
    Dla mnie także i dziękuję Bogu, że nie jestem w PO i nie musiałam męża owego „wyzwania” skreślać.

  139. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    Nic nie rozumiem. Ani tego że nie posiadasz wizualnych pamiątek ani tego że zgłupiałaś z tej racji, iż pani Anne Applebaum ‘okaże się taką ….paniusią z towarzystwa.’
    :
    Pamiątki są, na blogu. Niby więc wirtualne ale można je widzieć jeszcze dzisiaj. Czyli tak jakby wizualne. Jak się zachowywałaś gdy padały najbzdurniejsze uwagi czy wrecz oskarzenia na temat niektórych dyskutantów, wsrod nich mnie. Czy to na tym blogu czy na tzw. „zaprzyjaznionym niszowym”. Wróć do tych „pamiątek”. Może ci to pomoże zastanowić się zanim następnym razem poprzesz bez cienia wątpliwości kogoś kto później o tobie nie inaczej jeśli nie gorzej się wyrazi. Prowadząc od poczatku jakąś rozbijacką, niezrozumiałą dla nikogo grę, a może tylko zabawę. Co zresztą na jedno wychodzi.
    .
    A już twoje pretensje w stosunku do żony przegranego Sikorskiego to szczyt nieobiektywizmu. Przeczytaj nieco uważniej zalinkowany przez ciebie sama artykuł o wypowiedzi niedoszłej pretendentki do tytułu i pomyśl. Ja pomyślałem i żadnej paniusi z towarzystwa tam nie widzę. Widzę natomiast pańcię z „towarzystwa” rodem ze słusznie minionej epoki. Tą pańcią nie jest pani Anne Applebaum.
    .
    Zofio. Proszę pamiętaj, że napisałem to z pozycji osoby w pełni respektującej twoją inteligencję. Rozumiem, że ty respektu żadnego ani dla pana Sikorskiego ani dla jego żony nie masz. Mnie to w ogóle nie przeszkadza. Ja pisze tylko o tym, że nieprawdziwie przedstawiłaś wypowiedź tej bądź co bądź niezwykle inteligentnej osoby. O inteligencji jej męża się nie wypowiadam w tym miejscu.

  140. maciek.g napisał(a):

    Zaproszenie Gen.Jaruzelskiego na uroczystości w Moskwie, dla każdego logicznie myślącego człowieka jest wręcz konieczne bowiem nie dość, że ten człowiek przeszedł szlak bojowy od Lenino do Berlina to na dodatek został potem pierwszym po wojnie prezydentem Polski wybranym w wolnych wyborach. Nie ma w Polsce człowieka który lepiej nadaje się do zaproszenia na tę uroczystość. Kaczyński po raz n-ty udowadnia, że postawienie go na prezydenta było wielka pomyłką, właśnie przez ogłaszanie, że ma problem, czy z powodu zaproszenia generała powinien jechać na uroczystości Moskiewskie. Parząc z punktu oceny Polski na arenie międzynarodowej to co zrobił jest antypolskie. W tej chwili jego wyjazd tam jest zupełnie zbyteczny , wręcz uwłaczający tym którzy walczyli w drugiej wojnie światowej by pokonać nazistowskie Niemcy.

  141. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    maciek.g. Dla jasności: zdaje się gen. Jaruzelski jeszcze na Prezydenta RP nie został wybrany w wyborach powszechnych, tylko przez Sejm kontraktowy (dokładniej przez Gromadzenie Narodowe) jako jeden z punktów Kontraktu z przewagą jednego głosu, by nie czuł się zbytnio pewnie. Natomiast to wobec jego propozycji wprowadzono wybór Prezydenta w wyborach powszechnych i równoczesnie skrócono kadencję Jaruzelskiego, trwajacego zresztą niespełna rok (jako Prezydenta RP. Prezdtem pół roku był Prezydentem PRL).

  142. Orteq napisał(a):

    Maciek.g,

    „Kaczyński po raz n-ty udowadnia, że postawienie go na prezydenta było wielka pomyłką”
    :
    Za tę pomyłkę zwyczajne ukaranie winnego/winnych nie będzie wystarczajace. Tego winnego/winnych należy WYMIENIĆ na lepszych. Dopiero wtedy takie karygodne pomyłki więcej się nie będą zdarzały.
    MOHERY NA MADAGASKAR!!

  143. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    “Na pomysł użycia EmotiScape do zbadania emocjonalnej reakcji na pretendentów do stanowiska Prezydenta RP wpadliśmy, słuchając specjalistów od marketingu politycznego. Twierdzą, że kreowanie wizerunku polityków rządzi się tymi samymi prawami co batoników czy podpasek”.
    .
    Zły produkt można wylansować, ale wówczas jego jakość musi być „przykryta” reklamą za którą zapłacą oczywiście ci do których reklama jest skierowana, czyli konsumenci – koszty reklamy wlicza się do ceny detalicznej. o czym jelenie nie wiedzą. Zwykle nie może to trwać długo, przykładem (na razie w Niemczech) bardzo reklamowany, rewelacyjny na wszystko Actimel, w praktyce nie dający niczego więcej niż tani jogurt naturalny, nadto zawierający cztery razy więcej cukru i kosztujący znacznie drożej. Lada chwila ta niemiecka katastrofa marketingowa dotrze i do Polski. Największym wrogiem dużych firm są konsumenci potrafiący uważnie czytać co jest napisane na etykietach, więc zrozumiałe, że nie należy dopuszczać do rozpowszechniania tej wiedzy, ludziom powinna wystarczyć reklama. Ale jednak niektórzy wiedzą, że do zagęszczania bardzo dynamicznie reklamowanych produktów mlecznych używa się … gipsu, a do jogurtów owocowych dodaje się … soku z buraków, bo to tańszy niż z owoców. To tylko przykłady, są i bardziej drastyczne.
    .
    „Ze wszystkich produktów najlepiej kojarzy się rzecz jasna Sikorski. Komorowski to spokój, zaufanie, ale też nuda. Obecny prezydent to wręcz katastrofa marketingowa … Gdyby prezydent (Kaczyński) był marką, zostałby natychmiast wycofany z rynku”.
    .
    I zastąpionym lepszą marką, np. firmy Zott, to właśnie ona produkuje ten jogurt zagęszczany gipsem. :)

  144. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „Co takiego jest w Kosciele, ze duchownym mialby przyslugiwac immunitet”?
    .
    Kościoły i związki religijne są jest instytucjami wyższej użyteczności, podobnie jak uniwersytety. Co państwo ma z tego, że istnieją uniwersytety? To nietrudne pytanie. Żaden immunitet duchownemu nie przysługuje, inaczej niż np. dyplomacie, który za popełnione przestępstwo nawet pospolite jest zwykle wydalany, a nie karany.
    .
    „Takie pytania nasuwaja się …. kiedy sie przypatrzec postepowaniu strony B, ktora zwyczajowo twierdzi sama o sobie, ze postepuje zgodnie ze wskazaniami od Najwyzszego. Nikt poza strona B nigdy nie widzial ani Najwyzszego, ani zadnych wskazan”.
    .
    Takie subtelne rozważania filozoficzne toczyli swego czasu Chruszczow z Gagarinem. Tow. gensek zapytał się Gagarina, czy podczas lotu w kosmos widział Boga. Gagarin odpowiedział, że nie widział, co przypadkiem okazało się zbieżne z linią partii.

  145. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Mawar! Przeciez to są oczywiste oczywistości. Ale to działa (pytałem niedawno aptekarza na rogu. Twierdzi, że ludzie kupują to g. ) To jest zaufanie do telewizora. Pochodzi jeszcze z PRL (ciekawostka. Widomo, że „telewizja kłamie”). Ja znam ludzi, którzy wszystkie swoje oszczędności powierzyli jakiejś piramidzie, bo „w telewizji powiedzieli …” Starszej generacji może się wydawać, że tamci sprawdzają prawdziwość informacji zapodanych w reklamach. Brak doświadczenia z „wolnymi mediami”. Już nie zdążą zmądrfzec, jeśli do tej pory nie zmądrzeli. Druga sprawa to opakowanie.
    Spleśniała maka?
    Będzie z niej znakomity
    „Chleb lioński”
    I myszy nasrały?
    No to
    z mikroelementami.
    Byle zawinąc każdą kromkę
    w folię
    INDYWIDUALNĄ

  146. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Najbardziej podoba mi się reklama MATEMATYKI.
    „Jestem światowym klasy dentysta. Wiem, że ludzie mają najczęściej 32 zęby. Wystarczy, że policzę ile zębów ma mój pacjent i już moja asystentka, która chodziła do klasy matematycznej i umie liczyć do 100 szybko obliczy ile im tych zębów z głowy brakuje. Oto do czego się przyda znajomośc MATEMATYKI”.
    Oczywiście dofinansowane z funduszy europejskich.
    Jakiś Koszmar im. Wszystkich Ministrów Edukacji RP ze szczególnym uwzględnieniem prof. Handke.

  147. Mawar napisał(a):

    maciek g.
    „Zaproszenie Gen.Jaruzelskiego na uroczystości w Moskwie, dla każdego logicznie myślącego człowieka jest wręcz konieczne bowiem nie dość, że ten człowiek przeszedł szlak bojowy od Lenino do Berlina …”
    .
    Gdyby istotnie chodziło o szlak bojowy to zaprosiliby kombatantów, niekoniecznie Jaruzelskiego. To że zaprosili towarzysza generała oznacza, że nadal chcą grać towarzyszem generałem w Polsce. W 2005 zaprosili Kwaśniewskiego po czym upokorzyli go stawiając w trzecim szeregu, a jednocześnie fetowali towarzysza generała, który w Polsce kojarzy się z utratą niepodległości i zainstalowaniem komunizmu nad Wisłą.
    .
    „…. to na dodatek został potem pierwszym po wojnie prezydentem Polski wybranym w wolnych wyborach”.
    .
    Indoor już ci zwrócił uwagę na ten nonsens o „wolnych wyborach”.
    .

    „Patrząc z punktu oceny Polski na arenie międzynarodowej to co zrobił [Kaczyński] jest antypolskie”.
    .
    Trzeba mieć wyjątkowo pokiereszowane w głowie, żeby coś takiego napisać i to w zestawieniu z towarzyszem generałem, który przez 45 lat po wojnie był w Polsce faktycznie sowieckim gubernatorem.

  148. dark side napisał(a):

    Mawar,
    „Zły produkt można wylansować, ale wówczas jego jakość musi być “przykryta” reklamą”
    Mawarze ten prezydĘcki produkt próbowano lansować nam na różne sposoby i w róznych opakowaniach, ale mimo wszelkich starań nie udało się przykryć jego marnej jakości. Żadnymi pieniędzmi.
    Urząd prezydenta Polski to przede wszystkim reprezentacja i mediacja. Z całym szacunkiem dla głowy państwa, nie ujmując zasług z okresu obaleń i przemian ustrojowych, ktoś kto reprezentuje kraj musi byc człowiekiem towarzyskim, otwartym i przyjaznym. W żadnym wypadku nie może być introwertykiem cierpiącym na agorafobię i przerost mniemania o sobie. O jego zdolnościach dyplomatycznych i zasługach mediacyjnych z litości nie wspomnę.
    Kolejna kadencja tego może i poczciwego człowieka to klęska dla Polski. Nie zasłużyliśmy na to, nawet mimo, że 80% naszego społeczeństwa to buraki.

  149. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    Sowiecki gubernator przez 45 mrocznych lat w zestawieniu z wszechmogącym prezydentem RP IV przez dwa lata plus dwa i pół roku niewydarzonej RP III. Zaiste, trzeba mieć porąbane we łbie żeby takie zestawienie robić. Szczególnie przy okazji obchodów rocznicy w Moskwie. Pierwszy po prawie pół wieku zamordyzmu i wynaradawiania jedynego (nie)szczęsnego baraku w całym obozie, na koniec narzucił barakowi, i całemu obozowi, jakiś znienawidzony bo bzdurny Annus Mirabilis. Drugi zasłynął, jak nikt inny na świecie, z bohaterskiego obalania tego cuda niewida. Tak obrzydliwe zestawienie kata z ofiarą o pomstę do niebios woła.
    Mawar, siodłaj Kasztanke. Słodkiej zemsty nadszedł czas.
    :
    W tym zachwaszczonym bajorze „antypolskości” Kaczyńskiego niech maciek.g sam się tapla jeśli tak lubi. A może Gospodarz, czy nawet Zofia, pospiesza mu z pomoca? Znaczenia i wpływu na losy świata polskich niedorzeczności w temacie: kto gdzie pojedzie, nigdy nie wolno niedoceniać.

  150. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Jak 80% to buraki, to nie mozna agrofoba lansować normalnie. Trzeba go przedstawić jako batonika lub jeszcze lepiej botanika. Gdyby Radek Sikorski przysiagł, że jako Prezydent RP nie będzie uprawiał własnej polityki zagranicznej, to może i by go jakoś połknieto. Ale już pierwszy ekperyment z jednym takim prezydentem powoli dobiega końca, a już zgłasza się kolejny, który nawet nie ukrywa, że ma własne ambicje być dugim ośrodkiem władzy na Świat. I się nie może nadziwić, że fakt iż jest nieco wyższy niż ten poprzedni, nie stanowi gwarancji żadnej.

  151. Orteq napisał(a):

    Dark,
    „80% naszego społeczeństwa to buraki.”
    :
    Dobro pożałowat’. Czy nie zapomniałaś nadmienić, że pozostałe 20% – no może 19, zostawny coś dla ew. niezrzeszonych – to potejtos z Jackowa i Greenpointu?

  152. Orteq napisał(a):

    Indoor(p),
    Nie powinienem tego wklejać ale muszem. Jak prezydent nieco wyższy niż ten poprzedni wygląda w spodniach Giertycha? Tak samo tylko nieco wyżej.

  153. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    .
    „Urząd prezydenta Polski to przede wszystkim reprezentacja i mediacja”.
    .
    Spójrz do konstytucji jakie są uprawnienia prezydenta. W demokracji konflikty rozstrzygane są przy pomocy procedur demokratycznych i to one pełnią rolę moderatora. Czasem mówi się, że przy pomocy mediacji (a w praktyce mało wyraźnych „umów”, czy układów) rozstrzyga się konflikty w UE. Ale właśnie dlatego coraz bardziej, i nie bez powodu, narzeka się na deficyt demokracji w UE.
    Niektórzy tęsknią do polityków z „konkursów piękności i luzactwa”, bo im się naiwnie wydaje, że w ten sposób nie będziemy odstawać od Zachodu. Czasem w ten sposób przykrywają swe preferencje, a czasem są to tylko żenujące kompleksy Polaków. W Niemczech nikt poważny nie biadolił, że Angela Merkel z wyglądu nie przypomina Julii Timoszenko (a w luzactwie Berlusconiego), więc Niemcy odstają od standardów i powinni się wstydzić. Ale tam jest jednak z przyczyn historycznych wyższa ogólna kultura polityczna . L. Kaczyński wielu ludziom, nie tylko w Polsce, przeszkadza, bo on jest samodzielny i nic na niego nie ma. Nie był TW, jak jego trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów, nie dorobił się majątku, ma dobrą polityczną przeszłość, nie jest oderwany od polskiej tradycji. Czyli same wady. Mogę się nie zgadzać z poglądami polityka, ale jego sprawność zawsze będę cenił jeśli potrafi wygłosi bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.

  154. Orteq napisał(a):

    „jeśli potrafi wygłosic bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.”
    :
    A kto potrafi nie usnąć słuchając pierdoł tego beztalencia?. Fidela Castro podwładni słuchają godzinami i potem pędzą DO urn wyborczych. Tu po wysłuchaniu wszyscy pędzą OD urn wyborczych. Inna ordynacja wyborcza?
    .
    Mawar, wake up and smell the coffee. Beztalencia nie są siane na oslep umarłą ręką Boryny. One są sadzone jedno po drugim gdzie się da. Kiedyś za stodołą, teraz przy pulpitach. W innych krajach to się nazywa HUMANURE. Wszyscy czekają co z tego wyrosnie. Coś powinno wyrosnac.
    http://en.wikipedia.orf/Wiki/Humanure
    Ale w Australii głosowanie jest obowiązkowe! Nasza do niedawna własna kangurzyca bardzo z tego była dumna. Czekamy na powrót jej dumy.
    :::::
    To wygłaszanie przemówienia bez kartki jest takie symptomatyczne. Zapisałem się na kursy.

  155. narciarz2 napisał(a):

    Nie był TW, jak jego trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów
    Dowody, dowody, dowody. Po pierwsze, nie ma dowodow, ze „trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów” byli TW. Po drugie, nie ma dowodow, ze Lech Kaczynski nie byl TW.
    .
    A jak powiedzial Klasyk, brak dowodow jest najlepszym dowodem. W ten sposob udowodnil, ze Lech Kaczynski byl TW. Tak samo zreszta, jak Mawar. Tez nie ma dowodow, ze byl TW, co udowadnia, ze byl.
    .
    A poza tym, co to jest przednik?

  156. narciarz2 napisał(a):

    Jak ja sie ciesze, ze wyjechalem z Kraju, w ktorym Mawar moze uchodzic za inteligenta.

  157. narciarz2 napisał(a):

    Dla otrzezwienia po kolejnym lyku prawicowego absurdu, taki oto cytat:
    .
    „Biografia Kapuścińskiego skłania do stawiania pytań fundamentalnych dla moralnej i mentalnej historii kraju. Czy można było być przyzwoitym człowiekiem, będąc niegdyś stalinistą? Czy wolno było być w PRL lewicowcem, widzieć w realnym socjalizmie jakąś realizację idei lewicowej i tym uzasadniać poparcie dla systemu? Czy można zostać bez mała narodowym wieszczem, jeśli w 1980 r. nie wstąpiło się do Solidarności? Czy wreszcie rola globalnego moralisty, tłumaczącego porządek świata, da się pogodzić z moralnymi kompromisami w życiu prywatnym i tymi czynionymi na drodze kariery? Czy w ogóle robienie kariery w PRL i godzenie się na koncesje i limity da się dzisiaj obronić? Czy też jedyną dopuszczalną postawą była głęboka wewnętrzna emigracja i aktywna działalność opozycyjna? Gdzie ustawić dzisiaj te granice?”
    http://www.polityka.pl/kr.....kiego.read

  158. narciarz2 napisał(a):

    Mawar oczywiscie nie odpowiedzial na moje pytania na temat Kosciola, mniejsza o to, czy glebokie. Mawar ich prawdopodobnie nie zrozumial.
    .
    Gdyby hierarchowie interesowali sie doktryna, ktora sami glosza, to moze by zauwazyli, ze Szatan nazywany jest kusicielem. Czasem Szatan kusi ponetnym zadkiem meskim albo zenskim, zaleznie od gustu kuszonego kaplana. A czasem kusi majatkiem. Kaplan siadajac do stolu, miejmy nadzieje ze nie okraglego, przy ktorym rozdawany jest majatek nie nalezacy do rozdajacego, powinien sobie zadac pytanie, czy aby nie usiadl do stolu z Szatanem. Ale wziac jest tak slodko. I na to wlasnie liczy Szatan tworzac Komisje koscielno-rzadowa do naprawienia krzywd Kosciola.

  159. narciarz2 napisał(a):

    Daniel Passent streszcza artykul doktora Terlikowskiego. Na podstawie streszczenia mozna dojsc do wniosku, ze Mawar to pseudonim blogowy pana doktora. A moze jeden uczeszcza na wyklady drugiego.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=679

  160. narciarz2 napisał(a):

    Jesli Rosjanie zaprosili Generala Jaruzelskiego do Moskwy, to nalezy im sie wielkie uznanie. W koncu to General zadal im najwieksza kleske XX wieku. Zaprosic czlowieka, ktory powalil Imperium, to jest wielkopanski gest. I jak tu nie podziwiac Rosjan?
    .
    A teraz dobranoc.

  161. Szczesiul napisał(a):

    narciarz2
    „General zadal im najwieksza kleske XX wieku…powalil Imperium”
    *
    Wyraźnie widać, że nie raczyłeś przeczytać co wcześniej pomieszczono na tym blogu i to pod aktualnym wpisem:
    „Szczesiul, Marzec 26th, 2010 at 23:07

    Przyjęło się uważać na Zachodzie, że to na farmie w Ontario po raz pierwszy pojawił się nukleus obalania komuny… momentem tym była pierwsza SZCZERA rozmowa pomiędzy Aleksandrem Jakowlewem i Michaiłem Gorbaczowem 19 maja 1983 roku.” I link do stosownej petycji:
    http://www.petitiononline.....ition.html
    Grubą przesadą jest twierdzenie, że to Generał obalił komunę i powalił Imperium. Jeśli już mamy coś takiego wciskać niezliczonym rzeszom blogowym to przynajmniej powinniśmy może dodawać: „wraz z innymi licznymi ojcami tego sukcesu”. Pierwszym ojcem powalenia jego własnego Imperium był jednak Aleksandr Jakowlew.
    .
    Jeszcze jednego Ojca tego sukcesu, poprzedzającego nawet Jakowlewa z 1983 roku, nie wypada tu wymieniać jednym tchem z byłym komuchem. Nie wypada z racji niczym niepodważalnego szacunku dla instytucji celibatu. Tego szacunku nie podważają nawet ostatnie kontrowersje wypełniające pierwsze strony światowych gazet, związane z seks skandalami w kościele kat. Znaczy, nie podważają w naszym kraju. W innych krajach podważają i to dosyć mocno.
    ***
    A podpisać petycję o wmurowanie tablicy pamiątkowej, upamiętniającej moment poczęcia nukleusu powalenia Imperium od wewnątrz, wciąż nie jest za późno. Link do petycji został podany nieco wyżej.

  162. Andrzej napisał(a):

    Mawar
    Mogę się nie zgadzać z poglądami polityka, ale jego sprawność zawsze będę cenił jeśli potrafi wygłosi bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.
    I świetnie Mu to wychodzi :D
    http://www.prezydent.pl/a.....linie.html

  163. Andrzej napisał(a):

    Warto też zauważyć, ze najbardziej cenionym przez Mawara politykiem za jego sprawność jest niewątpliwie Fidel Castro – prawdziwy arcymistrz w przemówieniach bez kartki.
    Historia zna jeszcze wielu „ciekawych” polityków wygłaszających długie przemówienia bez kartki.

  164. Orteq napisał(a):

    W niektórych krajach jeszcze wyżej ceniona jest sprawność żucia gumy bubble jednocześnie z chodzeniem dookoła Wojtek. Fidel gumy nie tyka. Nawet gdy przestał palić. Dlatego musi wygłaszać długie przemówienia bez kartki.

  165. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    nie wyzywaj mnie. Nie przystoi.
    Co do lamentów niedoszłej Pierwszej Damy – to odebrałam to jako potok pretensji pod adresem Polaków, którzy nie postawili na znającego języki i tryskającego dowcipami ministra spraw zagranicznych, który z tej strony jest lubiany w naszym kraju,
    Rzecz w tym, że dziennikarka nie pisze o jakimś zjawisku życia politycznego w sposób bezstronny, ale jako żona utrąconego przez elektorat kandydata.
    Ma na nosie okulary subiektywnego odbioru.
    Ów mąż nadal jest szefem służby dyplomatycznej kraju, który pretenduje do wielkiego przyjaciela USA a pani redaktor pisze o tym w amerykańskich mediach.
    W dziennikarstwie podstawową zasadą jest bezstronność opisywanych zdarzeń. Nie wolno mieszać spraw osobistych, rodzinnych z zawodowymi.
    W mojej redakcji odmówiłam napisania jakiegokolwiek artykułu o Polskiej Żegludze Morskiej, w której mam do dzisiaj wielu przyjaciół, bowiem pracowali tam, najpierw w gronie załóg pływających a potem w służbach lądowych – mój ojciec i brat.
    Obaj już nie żyjący.
    Ta zasada jest przestrzegana z mojej strony bardzo konsekwentnie.
    Tego wymaga właśnie etyka zawodowa dziennikarza.
    O PŻM i rodzinie to ja mogę pisać sobie w swojej książce, dyskutować prywatnie, ale nie napiszę ani zdania w mediach publicznych.
    Zona ministra Sikorskiego wiele razy i nie od wczoraj przekraczała ową pewna granicę między życiem prywatnym a zawodowym.
    Jej artykułowane poglądy i opinie w mediach amrykańskich – bardzo często oscylują wokół tematyki, jaka zajmuje się …polski MSZ.
    Bywa, że są one wręcz ingerencją w polskie stanowiska.
    Dlatego więc często minister Sikorski raz wyraża agresywnie się pod adresem Rosji, raz ma diametralnie odmienne zdanie.
    Za pierwszym razem wyrażą opinię swojej żony, za drugim razem szefa NATO lub UE.
    Ta ambiwalencja stanowisk, wpływ żony, wyrażana orientacja proamerykańska jest powszechnie znana.
    Wyraźnie widać to było, gdy wbrew oficjalnemu stanowisku Polski starał się zakulisowo o szefostwo NATO.
    Przy medialnym wsparciu …żony. Zwłaszcza w USA.
    To co uprawiają Sikorscy nie mieści się w standardach ani uczciwej polityki, ani też uczciwego dziennikarstwa.
    Ale, to, że ja to widzę i wiele innych osób też – w niczym nie upoważnia Ciebie, byś wobec mnie zachowywał się nieco prostacko.
    Przypominam, coś pod moim adresem napisał:
    (….) Widzę natomiast pańcię z “towarzystwa” rodem ze słusznie minionej epoki. Tą pańcią nie jest pani Anne Applebaum.
    *
    Co do inteligencji p.AA – to polecam Ci pierwsze zdania jej wywodów, są znamienne:
    „The stylist looked over my clothes. „Yes, this is exactly the sort of thing I thought you would have in your wardrobe,” he said, eyeing my modest collection of suits with barely disguised disdain. He picked up a blue jacket gingerly, as if the dye might rub off in his hands. „This is a very … difficult color,” he said. He grimaced, and removed it to another chair. That was it: My first, last, and only meeting with the sort of person who spends his days dressing celebrities. By the time it took place, it was already clear that my husband would not, in fact, be his party’s candidate for the presidency of Poland. (He’s called Radoslaw Sikorski, he’s still the Polish foreign minister, and he conceded on Saturday.) ”

    Żebyś się nie trudził, to Ci je przetłumaczę:
    Stylista spojrzał na moje ubrania. „Tak, to są dokładnie takie rzeczy, o jakich myślałem, że będziesz je miała w swojej szafie” – powiedział przyglądając się mojej skromnej kolekcji kostiumów z lekka ukrywana pogardą. Uniósł ostrożnie w górę niebieską marynarkę, jakby jej barwnik mógł zetrzeć się w jego rękach. „To jest bardzo… trudny kolor” – powiedział. Skrzywił się i położył ja na inne krzesło.
    To było właśnie to: moje pierwsze i ostatnie spotkanie z rodzajem osoby, która spędza dni na ubieraniu sław. To był czas i miejsce, w którym stało się już jasne, to fakt, że mój mąż nie zostanie kandydatem partii na prezydenta Polski. (Nazywa się Radosław Sikorski [1] i jest jeszcze polskim ministrem spraw zagranicznych, poznał to w sobotę [2])
    —————–
    [1] Pod nazwiskiem link do jego strony.
    [2] Decyzję, że nie będzie kandydatem.
    ***
    Orteg,
    tak zaczynają się babskie powieści, zwane romansami.
    Czytanie dalszego ciągu owej typowej opowieści paniusi z towarzystwa pozostawiam Tobie. Virginią Woolf to ona na pewno nie jest.
    Mnie

  166. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    „Pierwszym ojcem powalenia jego własnego Imperium był jednak Aleksandr Jakowlew”.
    .
    Pozostaje tylko zastanowić się dlaczego nikt nie zabrał się za obalanie sowieckiego imperium w 1972 roku? Coś się musiało jeszcze w Europie i świecie wydarzyć, nie sądzisz? Nie jest też wcale pewne, że Jakowlewowi i Gorbaczowowi chodziło o obalenie systemu (podobnie jak wcześniej Chruszczowowi), tylko o ograniczone reformy, które nadal pozwoliłyby systemowi żyć. Ale jak to zwykle bywa w systemach opresyjnych przy próbie reform wszystko wymyka się spod kontroli. Przy „reformie” PRL także. Skomplikowane procesy dziejowe można tylko w nieznacznym stopniu kontrolować. Imperium Rzymskie na zachodzie też upadło właściwie przez przypadek, nikt nie zamierzał jego obalać. Nie warto mistyfikować roli Jakowlewa i Gorbaczowa, nadając ich poczynaniom przesadnie wielkiego znaczenia. Tu na pewno ważniejszy był Jelcyn, który dokończył dzieła po pijanemu, co jest niejako symboliczne.

  167. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „Daniel Passent streszcza artykuł doktora Terlikowskiego. Na podstawie streszczenia można dojść do wniosku, ze Mawar to pseudonim blogowy pana doktora. A może jeden uczęszcza na wykłady drugiego”.
    .
    Daniel Passent streszcza swój artykuł. Na podstawie streszczenia można dojść do wniosku, że Narciarz to pseudonim blogowy Daniela Passenta. A może jeden uczęszcza na wykłady drugiego?
    :)
    dr Mawar Terlikowski

  168. Mawar napisał(a):

    Andrzej
    „Warto też zauważyć, ze najbardziej cenionym przez Mawara politykiem za jego sprawność jest niewątpliwie Fidel Castro – prawdziwy arcymistrz w przemówieniach bez kartki”.
    .
    Przesadnie liczyłem na twoja bystrość, bo to oczywiste, że nie chodziło o przemówienie w narzeczu nowomowy. W tym, przyznaję, Kwaśniewski jest niezły, zwłaszcza że zna to narzecze z czasów swej idealistycznej młodości. Może ze względu na specyfikę narzecza, a może z powodów formacyjnych, przemówienia Kwaśniewskiego były podobnie treściwe jak opis pieca kaflowego. Jedyne co pamietam z myśli Pana Olka to jego hasło wyborcze: „Wybierzmy przszłość”. Ale i ono nie bylo odkrywcze, naziści uciekający po wojnie do Argentyny też wybierali przyszłość, zapominając o przeszłości.

  169. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „Jak ja się ciesze, ze wyjechałem z Kraju, w którym Mawar może uchodzić za inteligenta”.
    .
    I żyjesz w kraju w którym w którym w ogóle nie ma inteligentów. Są tylko minoderyjni intelektualiści lewicowo-rozporkowi i lewicowo-kawiorowi.
    Też się cieszę, że wyjechałeś z Polski, ja lubię kiedy ludziom się poprawia.
    :)

  170. głos zwykły napisał(a):

    Sama treść walki propagandowo-politycznej pomiędzy zwolennikami PiS i jego przeciwnikami ostatnimi czasy była w ponad 80% nasycona buraczyzmem. Stąd też można wyciągnąć logiczny wniosek dot. rzeczywistego składu naszego społeczeństwa – 80% jego składu to BURAKI. Tym bardziej, że to co było wartościowe w krytyce doktryny PiS, szybko ustąpiło miejsca prymitywizmowi osób, które znajdowały wyjątkową przyjemność w grupowej napastliwości.

  171. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „[Jedynie L. Kaczyński] …. Nie był TW, jak jego trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów”.
    „Dowody, dowody, dowody. Po pierwsze, nie ma dowodów, ze “trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów” byli TW”.
    .
    http://wiadomosci.gazeta......Alek_.html
    TW „Wolski”, TW „Bolek”, TW „Alek”. Czy już zapisałeś się do sekty, która nie wierzy w „rządowa wersję” ataków na WTC 11/09?

  172. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    http://kuczyn.com/2010/03.....ment-92814
    Na pewno z zachwytem przyjąłeś informację, że Polska Agencja Prasowa ustanowiła nagrodę dziennikarską im. Ryszarda Kapuścińskiego. Ale obawiam się, że na Zachodzie nie każdy doceni ten żart.

  173. Szczesiul napisał(a):

    Mawar,
    „Pozostaje tylko zastanowić się dlaczego nikt nie zabrał się za obalanie sowieckiego imperium w 1972 roku? Coś się musiało jeszcze w Europie i świecie wydarzyć, nie sądzisz?”
    *
    Z tego co mi wiadomo, absolutnie nic nie wydarzyło się w 1972 roku co by miało wiosnę, przepraszam, Jesień Ludów, zwiastować. Bo ta nadeszła dopiero 17 lat później i nawet Zybi Jastrząb Brzeziński jej nie przewidział. A to on miał swój udział w jej autorstwie. Bo chyba nie ty? Chociaż, sukces ma zawsze wielu ojców..
    .
    Sądzę, sądzę, Mawar. Nawet napisałem kilka razy co sądzę o wydarzeniach, które doprowadziły do Roku Cudów. Ze moje sądzenie nie bardzo się zbiega z twoim sądzeniem na ten temat to ty takiego sądzenia nie czytasz. I stąd to twoje niezbyt inteligentne pytanie „nie sądzisz?”. Wspaniałomyślnie ci to wybaczam.

  174. Orteq napisał(a):

    O cho cho cho moja Zocho,
    Mam nadzieję że mi wybaczysz tę odrobinę przyjaznej ludyczności. To na dowód, że nie wyzywam cię, choć tobie tak się zdaje.
    :
    Zofio. Ty mi tu pojechałaś: a u was Murzynów bija. Bo ja tylko skomentowałem to co widziałem z twojego komentarza i z przez ciebie podanego linku do GW. A ty mi teraz jakąś angielską beletrystykę wciskasz. Która jest ni pro czom.
    Ty schepałaś p. Applebaum na podstawie takiego, przez ciebie wybranego tekstu w GW
    :
    „Żona ministra pisze, że nie żałuje, iż nie zostanie Pierwszą Damą Rzeczpospolitej i nie skarży się na kampanię przeciw mężowi – zdała sobie bowiem sprawę, że w Polsce oczekuje się po prostu innych zalet i kwalifikacji od szefa dyplomacji, a innych od prezydenta.

    - Absolutnie się nie skarżę i nie uważam, by cokolwiek w kampanii w prawyborach było niesprawiedliwe. Jest oczywiste, że cechy, które Polacy podziwiają u ministra spraw zagranicznych – znajomość języków obcych, dyplomatyczne doświadczenie, a nawet poczucie humoru – zdecydowanie nie są tymi, które podziwia się u głowy państwa. Niech tak będzie.”
    :
    Daruj, moja droga. Na podstawie takiego tekstu twoje czepianie się było, delikatnie mówiąc, niezupełnie fair.
    :::
    A dzisiejszą beletrystykę dobrze przetłumaczyłaś z angielskiego. Nie wiem skąd to wzięłaś i po co, ale tłumaczenie było fair.
    Zycze przyjemnego dnia.

  175. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Bo widziś nie jest ważne czy Radek Sikorski czy bije Lecha Kaczyńskego na glowę tylko pod względem wielkości czy też również pod wzgledem inteligencji. Ważne jest to, że bije.

  176. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    po prostu mam cały artykuł AA i przetłumaczyłam Ci jego początek.
    Pisząc o tym co AA napisała do mediów, oparłam na jej autentycznym tekście a nie fragmentach serwowanych przez W czy PAP.
    Tu masz link do tego artykułu:
    http://www.slate.com/id/2249078/
    PAP i GW podały gdzie gdzie ten artykuł był prezentowany, znalezienie go zajęło mi kilka sekund wklepywanie 5 liter w wyszukiwarkę google.
    Każdy mógł to zrobić, jak chciał wiedzieć, co naprawdę napisała żona Sikorskiego w amerykańskich mediach.
    Owa beletrystyka – to właśnie pierwsze zdania z artykułu pani AA.
    Ponieważ znam nieco angielski, więc sobie ten artykuł przetłumaczyłam w całości.
    A potem napisałam, co o nim i jego autorce myślę.
    Wystarczy Ci tych wyjaśnień?

  177. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „Ale obawiam się, że na Zachodzie nie każdy doceni ten żart.”
    :
    Nie bój żaby, doceni. Może tylko nie jako żart. Bo to tylko ciebie żarty się trzymaja. Ty dalej myślisz, że Domosławski zdarł szaty z Cesarza. Podczas gdy na Zachodzie dawno wszyscy wiedzą, że Cesarz był od początku GOLY. Stąd popularność książek Kapu na Zachodzie własnie.
    .
    Mawar, zrozum wreszcie. Są w świecie ważniejsze sprawy niż podniecanie się polskimi TW. Te IPN-owskie „odkrycia” są taką tandetą, że tylko nasza krajowa jarmarczność może z tego użytek robic. Reszta ludzi, szczególnie tych myślących od czasu do czasu, zrozumiała na wylot, ile warte są „odkrycia” Macierewicza et consortes. Zeszłoroczny śnieg, nawet najbardziej romantyczny, pozostanie tym czym byl. Zeszłorocznym sniegiem.
    .
    W rewolucje wywoływane przez Ryśka nikt choć trochę myślący po prostu nie uwierzy. Nie sądzę, że ty w to wierzysz. Więc o czym ty, Mawar?

  178. Orteq napisał(a):

    O cho cho … Wróć! Wystarczy tego.
    Zofio, filarze ty moj. Toż ja od początku, a może nawet i wcześniej, wiem, co ty o autorce myslisz. Więc nie pisze o tym CO ty o niej myślisz tylko JAK ty o niej piszesz. A piszesz po prostu NIEUCZCIWIE. Bo powołując się na teksty, które zupełnie co innego głosza niz ty głosisz.
    :
    Zofio, jedna rzecz ci podpowiem. Ani ty ani ja nie mamy szans na nagrodę Pulitzera. Więc przestańmy zazdrościć Anne Applebaum tej nagrody.

  179. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    ale ja nie zazdroszczę Pulitzera pani AA. Ani żadnej innej nagrody dziennikarskiej.
    Takiego polskiego Pulitzera dot. spraw gospodarczych – zdobyłam w 2002 r. A w mediach amerykańskich nie piszę i pisać nie zamierzam.
    Więc gdzie tu widzisz jakiś problem?….
    Czego mam jej zazdrościć?
    Jeśli już – to mogę jej tylko współczuć uwikłania się w niezręczny dla profesjonalnego dziennikarza związek. Zwłaszcza gdy dziennikarz ma ambicje zawodowe.
    Bo albo jest się żoną szefa dyplomacji (nie ważne akurat jakiego kraju) albo się pisze w mediach o polityce zagranicznej USA i innych państw.
    Tych dwóch spraw połączyć się bezkonfliktowo – nie da.
    To już przerabiał Gerhard Schroeder z którąś tam żoną, która była dziennikarką telewizyjną.
    O ile pamięć mnie nie myli, to chyba się rozstali.
    Kanclerz czyli premier czy szef dyplomacji – to są stanowiska rządowe, przy których działalnośc zawodowa żony w żadnym wypadku nie może kolidować z funkcją małżonka.
    Chyba jest to oczywiste.
    Racja stanu wymaga by małżonki były jak najdalej od polityki.
    *
    Powtarzam Ci, powołałam się na artykuł p. AA o którym wspominały GW i PAP. Dałam do nich odnośnik.
    Dlaczego z góry założyłeś, że odwołuję się wyłącznie do omówienia w polskich mediach – a nie całej treści artykułu AA?
    Przeczytałam, to co napisała sama autorka, a nie tylko to, co streściły polskie media i wyraziłam o tym swoja opnię.
    Ty z góry zakładasz, że poprzestaję na tym, co polskie media czy agencje doniosą.
    *
    Obserwuję AA przy okazji jako żonę szefa polskiej dyplomacji, która swoją zawodową profesją i publikacjami w amerykańskiej prasie wspiera działania polityczne małżonka.
    Po raz pierwszy zwróciłam na to uwagę przy kandydowaniu Sikorskiego na szefa NATO.
    I to wszystko.
    Nie widzę w tym niczego nieuczciwego z mojej strony.
    na tym kończę rozmowy z AA.
    To nie mój problem, ale polskiej dyplomacji i samej pani AA.

  180. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Przypomnę Pierwszą Zasadę Teorii Wielospisku Indoora (prawdziwego). Pierwsza Zasada mówi: Nie ma żadnego spisku, bo nie musi być. Każdy postepuje wedle własnego interesu (tak jak sam to pojmuje). Grupy Interesów o ile skończyły podobne szkoły nie muszą się umawiać. Mają ten sam interes, podobne tradycje i podobne wykształcenie, no to postepują zgodnie bez umawiania się po kryjomu. To samo dotyczy Otoczenie Grupy Interesu. Jak ktoś dobrze robi GI i otarł się o GI, to nie musi się umawiać o nagrodę. Nagroda przyjdzie sama.

  181. Andrzej napisał(a):

    MAwar
    Przesadnie liczyłem na twoja bystrość, bo to oczywiste, że nie chodziło o przemówienie w narzeczu nowomowy.
    Aaa, rozumiem. Chodził o przemówienia w narzeczu bełkotu – takim choćby jak ten przeze mnie linkowany.

  182. Mawar napisał(a):

    Szczesiul

    „Z tego co mi wiadomo, absolutnie nic nie wydarzyło się w 1972 roku co by miało wiosnę, przepraszam, Jesień Ludów, zwiastować”.
    .
    :)
    No to cała twoja teoria bierze w łeb, bo tenże Jakowlew, którym na tym blogu zachwycasz się od kilku dni, właśnie w 1972 roku pokłócił się z systemem, przestał być wysoko postawionym aparatczykiem, po czym wylądował w Kanadzie jako ambasador.

  183. Szczesiul napisał(a):

    Nic do ciebie nie dotarło, Mawar.
    A wyraźnie pisalem. I w petycji jak byk stoi, że to dzięki kanadyjskiemu ministrowi rolnictwa nastąpiła edukacja Jakowlewa. Zajęło to całe 10 lat. Dopiero w 1983 roku tow. Aleksandr dojrzał do odkrycia: tak dalej żyć nie mozemy. Czytaj zanim napiszesz, oki doki?

  184. Orteq napisał(a):

    Mawar,

    „Jedyne co pamietam z myśli Pana Olka to jego hasło wyborcze: “Wybierzmy przszłość”. Ale i ono nie bylo odkrywcze, naziści uciekający po wojnie do Argentyny też wybierali przyszłość, zapominając o przeszłości.”
    :
    Od Prawa Godwina nie ma ucieczki.
    http://cziki.pl/1901/praw.....a-podczas-
    Stąd już tylko kroczek do następnej twórczej konkluzji: to Hitler zainstalował komunizm w Polsce w 1945. Kroczek ten, jak pamiętamy, został na tym blogu poczyniony jakiś czas temu. Po czym jego autor wyszedł na strone żeby splunąć. I spluwa, choć już mniej często, do dzisiaj. Wciaz czyniąc to na własnej stronie, na szczęście.

  185. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „Mawar, zrozum wreszcie. Są w świecie ważniejsze sprawy niż podniecanie się polskimi TW. Te IPN-owskie “odkrycia” są taką tandetą, że tylko nasza krajowa jarmarczność może z tego użytek robić”.
    .
    Nigdy nie utrzymywałem, że ten blog z zapartym tchem śledzi reszta świata. Są sprawy ogólne i lokalne. Lustracja w Polsce, Czechach, w Niemczech należą do spraw lokalnych, nie mniej ważnych. Z moich obserwacji wynika, że każdy polityk lub urzednik, który nerwowo wypowiada się na temat lustracji powinien być zlustrowany. Kłamanie i milczenie to trudna sztuka. W powieści Roberta Gravesa „Ja, Klaudiusz” jest taka scena dochodzenia do prawdy – chodzilo o to, gdzie Germanie ukryli orły i sztandary legionowe po zwycięskiej bitwie z Rzymianami w Lesie Teutoburskim. Klaudiusz, późniejszy cesarz, przesłuchując jeńców zadawał im niewinne pytania o świątynie germańskie poświęcone wojennym bogom. Jeden z jeńców wymienił je wszystkie, prócz dwóch. I to była odpowiedź na pytanie, orły zostały szybko odnalezione.

  186. maciek.g napisał(a):

    Ja nie piszałem ze Jaruzelski zostałe wybrany w wyborach powszechnych , ale że w wolnych, czyli nie manipulowanych.
    Dla tych co nie pamiętają załączam link o tym wydarzeniu
    http://kalendarium.polska.....?id=115844

  187. Mawar napisał(a):

    Szczesiul, ale nie napisałeś dlaczego akurat Kanadyjczycy akurat nad Jakowlewem pracowali, w twoim rozumowaniu są luki, a w ogóle to dużo złotej legendy.

  188. Mawar napisał(a):

    maciek g.
    „Ja nie pisałem ze Jaruzelski został wybrany w wyborach powszechnych , ale że w wolnych, czyli nie manipulowanych”.
    .
    Wybory „nie manipulowane” mieliśmy za komuny. Bowiem ich zasady cały czas były jasne – i w tym sensie „nie manipulowane”. Kandydatów do Sejmu PRL (który przecież i tak nie rządził) wystawiał FJN (później PRON), a zatwierdzał wydział administracyjny KC PZPR. Na kartce było 7-10 na ogół anonimowych nazwisk i glosując bez skreśleń głosowało się na pierwszych dwóch, o czym rzadko kto wiedział. Wielu na tym blogu przysięgnie, że to były „wolne wybory”, bo za niegłosowanie nie rozstrzeliwano, kto nie chciał nie głosował, a że powszechne – no, o tym świadczy frekwencja, zwykle grubo powyżej 90 proc. I komu to przeszkadzało?
    :)

  189. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    „Stąd już tylko kroczek do następnej twórczej konkluzji: to Hitler zainstalował komunizm w Polsce”.
    .
    Nawet nie wiesz, że piszesz wierszem. :)
    Gdyby nie Hitler i jego wojna komunizm pozostałby lokalnym zjawiskiem w Rosji i Mongolii. W tym sensie jest coś na rzeczy, że Hitler przyczynił się do zainstalowania komunizmu w Polsce, choć nie to było jego celem.

  190. dark side napisał(a):

    „W demokracji konflikty rozstrzygane są przy pomocy procedur demokratycznych i to one pełnią rolę moderatora. Czasem mówi się, że przy pomocy mediacji (a w praktyce mało wyraźnych “umów”, czy układów) rozstrzyga się konflikty w UE”
    .
    Mawarze,
    Jeśli dochodzi np. do konfliktu rządu, który nie ma pieniędzy ze związkami zawodowymi, które domagają się podwyżki to nie ma takiej demokratycznej procedury, która by taki konflikt rozstrzygała. Obydwie strony mają rację. Do takich konfliktów dochodzi w demokratycznym państwie co i rusz..Taki konflikt rozstrzyga walka na ulicy, albo mediacje w gabinecie. Do takich mediacji dobrze jest mieć osoby, które stoją ponad konfliktem, i które obie strony darzą szacunkiem.
    I to jest jedno oblicze mediacji.
    Jeśli chodzi o drugie jej oblicze, to, które nazywasz „mało wyraźnymi umowami czy układami”, to nie wiem czy jest sens zabierać się za wyjaśnianie. Z góry wietrzę porażkę :)
    Z tego co piszesz wynika, że Ty nie rozumiesz samej idei mediacji. Co jest częste u Polaków przyzwyczajonych do spadku po państwie totalitarnym- prawa stanowionego, które próbuje a priori (z góry, na wyrost i uprzedzając fakty) z dokładnoscią do setnych miejsc po przecinku regulować stosunki międzyludzkie. I jego zapisy są w zamyśle bezdyskusyjne na wzór zapisów koranu (rzecz jasna dopóki ustawodawca nie uraczy nas kolejnym bezdyskusyjnym przepisem o brzmieniu nierzadko odwrotnym od poprzedniego:)
    Tymczasem wiele dojrzałych demokracji wykształciło historycznie inny system, bardziej „pierwotny”, mniej totalny- wiele rzeczy było regulowanych nie tak ostro-za pomocą wytycznych, lub standardów, które dla każdej sprawy tworzą swego rodzaju „widełki”.Między minimum, a maksimum jest całe spektrum możliwości. Taki system jest bardziej elastyczny, łatwiej go dostosować do zmieniających się warunków. Jednak wymaga wzajemnego zaufania wszystkich stron, a zwłaszcza instytucji państwowych do obywatela. Skuteczne poruszanie się w tym systemie wymaga sprawności mediacyjnej. To, ile ostatecznie uzyskasz z pozycji na której stoisz zależy w duzej mierze od tego jak dobrym jesteś mediatorem, kto cię poprze, jak wiele osób przekonasz do swoich racji itd.

  191. dark side napisał(a):

    „Mogę się nie zgadzać z poglądami polityka, ale jego sprawność zawsze będę cenił jeśli potrafi wygłosi bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.”
    Mawarze,
    to wyjątkowo kiepski argument.
    Wolałabym, żeby Lech Kaczyński przemawiał 20 minut z kartki, ale za to na temat, konkretnie, z dykcją, składnie i zrozumiale oraz bez powtarzania się.

  192. dark side napisał(a):

    Jeśli chodzi o szefów państw- wytrawnych negocjatorów, to jest cała plejada osób godnych szacunku. uwadze Mawara polecam życiorys laureata nagrody nobla, fińskiego prezydenta Martti Ahtisaari
    http://pl.wikipedia.org/w....._Ahtisaari

  193. Mawar napisał(a):

    Dark Side
    .
    „Jeśli chodzi o szefów państw- wytrawnych negocjatorów, to jest cała plejada osób godnych szacunku. uwadze Mawara polecam życiorys laureata nagrody nobla, fińskiego prezydenta Martti Ahtisaari”.
    http://pl.wikipedia.org/w....._Ahtisaari
    .

    Fajnie, ale to negocjator w warunkach pokojowych. A ja jestem ciekaw, jak by się sprawdził w warunkach np. wojny fińsko-rosyjskiej, a to by dopiero był prawdziwy sprawdzian. Czy by negocjował warunki kapitulacji, czy walczył? Na czasy pokoju to polityków jest cała masa, w czasie poważnego kryzysu to, obawiam się, niewielu by sprostało. Podczas puczu Janajewa w Moskwie Walesa zachował się tragicznie.

  194. narciarz2 napisał(a):

    Szczesiul napisal: Grubą przesadą jest twierdzenie, że to Generał obalił komunę i powalił Imperium. Jeśli już mamy coś takiego wciskać niezliczonym rzeszom blogowym to przynajmniej powinniśmy może dodawać: “wraz z innymi licznymi ojcami tego sukcesu”.
    .
    Oczywiscie, ze wespół zespół. Wpisujac sie tutaj licze na inteligencje czytelnikow. A juz co najmniej na to, ze znaja piosenki Kabaretu Starszych Panow. Nie musze wiec pisac wszystkiego.
    .
    Jeszcze jednego Ojca tego sukcesu, poprzedzającego nawet Jakowlewa z 1983 roku, nie wypada tu wymieniać jednym tchem z byłym komuchem.
    .
    Masz na mysli Ojca Swietego Jana Pawla II? Wypada go wymieniac jednym tchem. Istnieja swiadectwa, ze spotykal sie z Generalem juz po tym, gdy General stal sie prywatna osoba. Nie wiemy, o czym rozmawiali, i od Generala sie tego nie dowiemy. Ale pomiedzy tymi dwoma ponoc zawiazala sie nic porozumienia. Jest to jeden z paradoksow, ze General nie byl i nie jest „bylym komuchem”. Czlowiek, ktorego prezydent Bush senior osobiscie prosil, aby zostal pierwszym prezydentem nowej Polski, i z ktorym papiez spotykal sie nie tylko w interesach, nie moze byc nazywany „bylym komuchem” bez ublizania inteligencji piszacego.
    .
    Jest zreszta kolejnym paradoksem, ze prawica, ktora o s.p. papiezu wypowiada sie wylacznie na kolanach, ten akurat aspekt pomija milczeniem, bo to przeszkadzaloby atakowac Generala. Swietej pamieci papiez jest traktowany instrumentalnie przez swoich tzw. zwolennikow. Mysle, ze kazdego Bog powinien milosiernie ochraniac przed takimi zwolennikami.

  195. narciarz2 napisał(a):

    W sprawie przednikow bedacych Tajnymi Wspolpracownikami, to Mawar jak zwykle nie odroznia. Tym razem Mawar nie odroznil Kurtyki od dowodu. Jesli tak dalej pojdzie, to Mawar uzna za udowodnione, ze 9-cio letni chlopiec moze sikac metr pod gore, prosto do kropielnicy. Tez udowodnione. Taki dowod nazywa sie „zyzak”.

  196. narciarz2 napisał(a):

    Szczesiul napisal: Z tego co mi wiadomo, absolutnie nic nie wydarzyło się w 1972 roku co by miało wiosnę, przepraszam, Jesień Ludów, zwiastować.
    .
    W miasteczku Alameda, pomiedzy Oakland a Berkeley, widzialem postument i wmurowana tablice: „ten pomnik upamietnia, ze dnia takiego a takiego (data tysiac-osiemset-ilestam) w tym miejscu absolutnie nic sie nie wydarzylo”. Na Zachodnim Wybrzezu dziala jakas grupa czy towarzystwo, ktore dla zgrywu zajmuje sie budowaniem takich pomnikow. Nie wiedzialem, ze podchwyciles te idee i teraz chcalbys, zeby w Kanadzie powstawaly podobne pomniki.
    .
    Zreszta w Polsce tez by sie przydalo. „Dnia takiego a takiego w tym miejscu nikt nikomu nie zrobil zadnego swinstwa.” Byloby milo spotykac taki pomnik na porannym spacerze.

  197. narciarz2 napisał(a):

    Mawarowi zycze odnalezienia kolejnych porazajacych dowodow. Wszystkim zycze dobrej nocy.

  198. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „Są sprawy ogólne i lokalne. Lustracja w Polsce, Czechach, w Niemczech należą do spraw lokalnych, nie mniej ważnych.” (Marzec 29th, 2010 at 19:12)
    :
    Znowu pieprzysz nic nie czytając. Ani nie myśląc. Ja pisałem o postrzeganiu Ryszarda Kapuścińskiego W SWIECIE. A tam mają swoich ‘lokalnych’ moherów, talibów i innych turbaniarzy. Z tym że nikt nigdzie nie ciągnie kontynuacji lustracji w nieskonczoność. Nie przyszło ci nigdy do głowy zapytać czy któreś z byłych KDL-ów do dzisiaj pompują ogromne sumy w dinozaurów w rodzaju naszego IPN-u? Czy ty naprawdę myślisz, że jest jeszcze jakiś inny tak jak RP porąbany kraj, gdzie ichniejszy IPN narzuca tematykę na pierwsze strony gazet za każdym razem, gdy komuś jest to do czegoś potrzebne?
    .
    „Nie mniej ważne” lustrowanie nieżyjących reporterów może się tylko u nas zdarzyć, Mawar. Dlatego Polack Jokes tak prominentnie wyróżniają nas w świecie. Kurtyka na Hrad!

  199. Szczesiul napisał(a):

    Mawar,

    „Szczesiul, ale nie napisałeś dlaczego akurat Kanadyjczycy akurat nad Jakowlewem pracowali, w twoim rozumowaniu są luki, a w ogóle to dużo złotej legendy.” (Marzec 29th, 2010 at 19:20)
    *
    Legendę – tłumaczę to tobie jak dziecku – stworzył i napisał Christopher Shulgan w swojej książce „The Soviet Ambassador: the Making of the Radical Behind Perestroika”. Były kanadyjski minister Rolnictwa Eugenie Whelan bardzo chciał się pod tę legendę podłączyć. Czy pobierał wytyczne z CIA – nie wiadomo. Stało się to możliwe po śmierci Jakowlewa w 2005 roku. Bo wtedy łatwiej było stworzyć legendarną literaturę faktu niż byłoby to możliwe za życia „tego który stworzył Gorbaczowa”.

  200. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „Gdyby nie Hitler i jego wojna komunizm pozostałby lokalnym zjawiskiem w Rosji i Mongolii. W tym sensie jest coś na rzeczy, że Hitler przyczynił się do zainstalowania komunizmu w Polsce”
    .
    Jest jeszcze coś na rzeczy i w uwadze o wymownym ciężarze gatunkowym, wygłoszonej przez Fritza Tyssena, twórcę niemieckiej potęgi metalowej. Tyssen tworzył hitleryzm do 1939 roku
    :
    “Hitler uzbroił Niemcy w niewiarygodnym stopniu z niesłychaną szybkością. Wielkie mocarstwa zamknęły oczy na ten fakt. Czy naprawdę nie rozpoznały one niebezpieczeństwa? Czy też raczej chciały je zignorować. Albo na coś liczyły”
    .
    Oraz coś na rzeczy i w takim passusie
    :
    „Hitler złożył Polsce konkretną propozycje w roku 37 o wstąpieniu do PAKTU ANTYKOMINTERNOWSKIEGO, zawarcie sojuszu i późniejszą wyprawe na ZSRR. ZSRR słaby, zacofany, rozbity wewnętrznie, pozbawiony oficerów przez czystki, ZSRR pozbawiony sojuszników… Propozycja nie została przez Polskę przyjęta”
    http://portalwiedzy.onet......haslo.html
    .
    Czas na podsumowanie. Napad Hitlera na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku był żelazną konsekwencją krucjaty antykomunistycznej, datującej się jeszcze z czasów interwencji Zachodu po stronie „Białych” zaraz po Rewolucji Pazdziernikowej. W ostatecznym rozrachunku nic się oczywiście nie potoczyło jak na początku planowano. Stalin z największego najpierw wroga stał się najważniejszym sojusznikiem i hitleryzm mógł być w końcu pokonany. Ale że to Hitler sam z siebie, i tylko po to żeby umożliwić Stalinowi zainstalowanie komunizmu w Polsce, napadł na Zw. Sowiecki to trochę za wiele jak na mój gust.
    .
    Bo tu jeszcze o pakt Ribbentrop-Mołotow chodzi. Tego paktu Stalin nie zawierał tylko po to, żeby nam dołożyć. Ale ten temat na inną okazję chyba odłożymy.

  201. Szczesiul napisał(a):

    Jeszcze do Mawara
    Jeśli chodzi o „pracowanie” nad kimś to sam sobie będziesz musiał dośpiewać teorię jakakolwiek ci do głowy przyjdzie. Przypomnę tylko z czego zasłynął Jurij Andropow, zaraz po ogłoszeniu Karola Wojtyły papieżem:
    *
    „W 1978, kiedy papieżem wybrany został Jan Paweł II [Jurij Andropow] przebywał w Warszawie. Oskarżył nawet ówczesnego doradcę prezydenta Jimmy’ego Cartera Zbigniewa Brzezińskiego o kierowanie konspiracją, która miała na celu podminowanie ZSRR i Bloku Wschodniego poprzez wybór Polaka na papieża”
    http://pl.wikipedia.org/w.....j_Andropow
    *
    Jakie siły, kiedy, w jakim celu i nad kim pracują najczęściej zależy od tego jaką teorię spiskową dziejów ktoś sobie postanowi głosić danego dnia. Luki w moim rozumowaniu, jeśli są, przypuszczalnie mogą wynikać z faktu, że za wiele tego rozumowania starałem się nie czynić. Gdyby ktoś chciał widzieć sprawę inaczej, to też będzie miał swoją rację.

  202. Szczesiul napisał(a):

    narciarz2
    „widzialem postument i wmurowana tablice: “ten pomnik upamietnia, ze dnia takiego a takiego (data tysiac-osiemset-ilestam) w tym miejscu absolutnie nic sie nie wydarzylo…Nie wiedzialem, ze podchwyciles te idee i teraz chcalbys, zeby w Kanadzie powstawaly podobne pomniki.”
    *
    Wreszcie mnie ktoś zrozumiał.

  203. Szczesiul napisał(a):

    narciarz
    „Czlowiek, ktorego prezydent Bush senior osobiscie prosil, aby zostal pierwszym prezydentem nowej Polski, i z ktorym papiez spotykal sie nie tylko w interesach, nie moze byc nazywany “bylym komuchem” bez ublizania inteligencji piszacego.”
    *
    “bylym komuchem” u mnie był Jakowlew.

  204. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    „Takiego polskiego Pulitzera dot. spraw gospodarczych – zdobyłam w 2002 r. A w mediach amerykańskich nie piszę i pisać nie zamierzam.
    Więc gdzie tu widzisz jakiś problem?…. Czego mam jej zazdrościć?…Nie widzę w tym niczego nieuczciwego z mojej strony.”
    :
    Gratuluję polskiego Pulitzera z 2002. Dobro pożałowat’! I to z pełnym szaconkiem.

  205. Orteq napisał(a):

    A, chyba wkleję. Wielka Noc się zbliża
    :
    Kto ty jesteś?
    - Jajeczko.
    Jaki znak Twój?
    - Zółteczko.
    Gdzie Ty mieszkasz?
    - W skorupce.
    W jakim kraju?
    - W Kurzej Dupce.

  206. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    „Ale że to Hitler sam z siebie, i tylko po to żeby umożliwić Stalinowi zainstalowanie komunizmu w Polsce, napadł na Zw. Sowiecki …”
    .
    Piszesz to po raz kolejny, obawiam się, że za chwilę sam w to uwierzysz … Mimo że to jak sam piszesz ….

    .
    „… trochę za wiele jak na mój gust”.

  207. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    „Legendę – tłumaczę to tobie jak dziecku – stworzył i napisał Christopher Shulgan w swojej książce “The Soviet Ambassador: the Making of the Radical Behind Perestroika”. Były kanadyjski minister Rolnictwa Eugenie Whelan bardzo chciał się pod tę legendę podłączyć. Czy pobierał wytyczne z CIA – nie wiadomo”.
    .
    Co cię powstrzymuje przed stworzeniem jeszcze bardziej efektownego i „symetrycznego” mitu? W Kanadzie zaczęła się zimna wojna, po tym jak szyfrant Guzenko uciekł z sowieckiej ambasady i zgłosił się do służb kanadyjskich. Wówczas to Zachód poznał rozmiary szpiegostwa na Zachodzie „zaprzyjaźnionego” sowieckiego imperium. I w tejże Kanadzie rozpoczął się koniec, przegranej przez imperium zła, zimnej wojny, po tym jak Kandyjczycy (bądź Amerykanie) zwerbowali ambasadora Jakowlewa i zrobili z niego swego agenta wpływu.
    Se non è vero, bene parlato. :)

  208. W.Kuczyński napisał(a):

    Jutro w „Rzepie”, a na ich stronie internetowej pewno dzis późniejszym wieczorem będzie mój krótki, ale mocny tekst o problemach Lecha Kaczyńskiego z generałem Jaruzelskim w Moskwie. Oj będzie sie dzialo.

  209. Mawar napisał(a):

    Agora podaje, że towarzysz generał wybiera się do Moskwy z czego podobno bardzo się cieszy. Skoro może do Moskwy to czemu nie ma siły na swoich procesach bywać, a jest oskarżany o zbrodnie komunistyczne? Czy nie potwierdza to tezy emitowanego niedawno w TV filmu , że towarzysz generał zawsze był człowiekiem Moskwy? Chyba powinien być tam pochowany.

  210. Mawar napisał(a):

    Minister Waldemar Kuczyński
    „Jutro w “Rzepie”, a na ich stronie internetowej pewno dziś późniejszym wieczorem będzie mój krótki, ale mocny tekst o problemach Lecha Kaczyńskiego z generałem Jaruzelskim w Moskwie. Oj będzie się działo”.
    .
    Przesada, prokomunistyczne sympatie Pana Ministra i jego polityczne fobie z pogranicza kabaretu dobrze są znane. Sensację wzbudziłby raczej tekst krytykujący towarzysza generała, piętnujący komunizm, a najbardziej napisanie czegoś rzeczowego o III RP.

  211. Zofia napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Generał po raz kolejny pokazał klasę. Podziękował listownie prezydentowi Miedwiediewowi, Oświadczył, ze zaproszenie przyjmuje, a mediom dodał, że jest osobą prywatną i nie musi się opowiadać dokąd jedzie i na czyje zaproszenie. I jeśli cokolwiek Go zatrzyma, to biologia, bowiem jest „bardzo starym człowiekiem”
    Natomiast, obecny prezydenta RP zwołał naradę na najwyższym szczeblu i debatuje nad swoją wizytą w Moskwie.
    Dwór prezydencki ma obawy, że zostanie posadzony w dalszych rzędach a General z byłymi prezydentami- kombatantami w pierwszych, najbardziej honorowych. Jego Prezydenckość tego nie jest skłonny zaakceptować.
    Poza tym ten dyshonor!
    Gen. Jaruzelski otrzymał osobiste zaproszenie bezpośrednio od prezydenta Miedwiediewa a Jego Prezydenckość zapraszał „tylko” rosyjski ambasador z Warszawy.
    Media polskie i rosyjskie – nie podają w czyim imieniu.
    Z góry zakładam, że jeśli nawet Jego Prezydenckość zdecyduje się odwiedzić Moskwę, w której chyba nigdy nie był, to do swego prezydenckiego samoloty gen. Jaruzelskiego, nb. także prezydenta RP – nie zaprosi.
    Takiego objawu kultury i taktu to ja się po Lechu Kaczyńskim – już nie spodziewam.
    Jest też inny problem – z MON leci do Moskwy kompania honorowa naszej armii i „aż” czterech kombatantów. Ciekawa jestem, czy znajdzie się w ich gronie jakikolwiek z 1 i 2 Armii WP, które u boku Rosjan przełamywały Wał Pomorski, zdobywały Berlin i walczyły z wojskami hitlerowskimi.
    Czy MON pomyśli, że tych blisko 200 tys. polskich żołnierzy obu armii – powinno mieć w tej 4-ce swoją godną reprezentację. Ze tych 17,5 tys. zabitych, 10 tys, zaginionych i 40 tys. rannych, pod Lenino, pod Siekierkami, w walkach o Berlin – powinien jednak ktoś godnie reprezentować?…
    Jak znam życie i polskie polityczne wybory będziemy w Moskwie kombatantów-reprezentantów – żołnierzy spod Monte Casino, z armii Andersa, brygady gen. Maczka czy polskich lotników z angielskiego RAF ect.
    Dla tych z 1 i 2 Armii WP, o których się z premedytacja zapomina i wykreśla z historii – może po prostu zabraknąć miejsca.

  212. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    Rosjanie wykazują więcej taktu i kultury niż dublet Kaczyńskich.
    Nie dość, ze zaprosili gen Jaruzelskiego do Moskwy, gdzie będzie witany z honorami odpowiednimi głowom państwa, to na dodatek państwowa telewizja, w kanale kulturalnym, dokładnie w Wielki Piątek, w godzinach największej oglądalności puści gniota Wajdy pt. „Katyń”.
    Przypominam, ze Wielkanoc u katolików i prawosławnych w tym roku przypada w tym samym terminie.
    I katolicki Wielki Piątek jest też prawosławnym Wielkim Piątkiem.
    Rosjanie czynią wspaniałe gesty wobec Polaków a Jego Prezydenckość stroi fochy, jak primabalerina, której rąbek spódnicy przeszkadza.

  213. Zofia napisał(a):

    Wiesz co Mawar,
    dla mnie gen. Jaruzelski jest o niebo większym patriotą i Polakiem, niż obaj Kaczyńscy z Tobą na dokładkę.
    Twoje wypowiedzi pod Jego adresem są objawem prostactwa i prymitywnego myślenia.
    Innego po Tobie się – nie spodziewałam i nie spodziewam.
    Ale to już Twój problem, nie mój.

  214. Paweł Luboński napisał(a):

    Zofio, a nie uważasz, że to naprawdę jest dyshonor – dla Polski, nie dla Kaczyńskiego – jeśli urzędującego prezydenta zaprasza ambasador, a „osobę prywatną” osobiście prezydent sąsiedniego państwa? Sądzę, że przypadkiem im tak nie wyszło.

  215. Margit napisał(a):

    A może ambasador przekazał urzędowe zaproszenia a prezydent wystosował prywatne?

  216. maciek.g napisał(a):

    Pawle ja też sądzę, że to było z premedytacją. Ale prawda jest taka, że Kaczyńskiego nie tylko Polacy nie uważają za Prezydenta Polski a jedynie za brata przywódcy partii zwanej PiS i sadzę że w ten sposób dają mu to odczuć. Dla nich tez jest korzystne gdy L.Kaczyński się skompromituje w oczach opinii światowej, bo władze Rosji wtedy wypadają lepiej.
    Swoją drogą to Jaruzelskiemu – kombatantowi z II wojny światowej który przeszedł całą drogę bojową z armią polską utworzoną w ZSRR i byłemu prezydentowi Polski z okazji takiej uroczystości należy się o wiele więcej niż bieżącemu prezydentowi

  217. maciek.g napisał(a):

    Zofio,
    Dla mnie Kaczyński nie jest żadnym patriotą a jedynie politykiem bez krzty moralności. Jego patriotyzm widać było jak na dłoni gdy nie rozróżniał jak wisi nasze godło i gdy wykazał, że nie ma pojęcia jak brzmią słowa hymnu Państwowego. Jego działania wykazały, że slogany walki z komuchami były tylko do celów polityki , bo jak mu było potrzebne to natychmiast zawarł układ z SO która jak sam stwierdzał była założona przez SB. On ma jedną idee – zdobyć władzę innych idei nie ma – ma tylko fobie.
    Natomiast Jaruzelski jest dla mnie patriota przez duże P co zresztą stwierdził również nasz papież Jan Paweł II

  218. Stefan123 napisał(a):

    Gruba Berta znowu wypierdziala swoje mądrości. Podzieliła ludzi na patriotów i nie-patriotów. Macius dorzucił do Grubej Berty swoją maciusiową definicje patriotyzmu na bazie znajomosci tekstu hymnu. Dwójka przyglupow fala głos. A obok tego mamy
    - Jaruzelski „Nie wierze, by prezydent Kaczynski zdecydował się na taki dyskomfort, jak podróż ze mną”
    - Wypych, minister prezydencki „Prezydent jeszcze nie podjął decyzji o udziale ale jeżeli będzie leciał to chciałby zaprosić na pokład samolotu wszystkich kombatantów”
    i co Wy na to? Czekam na kolejne wystrzaly Grubej Berty i jej Maciusia.

  219. Paweł Luboński napisał(a):

    Maćku, dlaczego odmawiasz Kaczyńskiemu patriotyzmu? Patriotyzm znakomicie godzi się z żądzą władzy. Ta ostatnia bywa wręcz patriotyzmem motywowana. Iluż to polityków o rozdętym ego parło do najwyższych stanowisk w przekonaniu, że „tylko ja potrafię poprowadzić naród w świetlaną przyszłość”.

  220. maciek.g napisał(a):

    Pawle ,
    Napisałem co nieco dlaczego uważam, że Kaczyński nie jest żadnym patriotą. Patriota bowiem ceni swe godła – szczyci się hymnem i stara się działać tak by korzyści ojczyzny były na pierwszym miejscu. U Kaczyńskich widać, że gotowi są na każde działanie szkodliwe dla Polski byle tylko było korzystne dla nich. Działanie wspólne z Saakaszwilim było dla kraju wręcz niebezpieczne , a ślepy by widział, że całą awanturę wywołał Saka i on zaatakował pierwszy. Kaczyński jednak liczył na punkty polityczne jakie zarobi pokazując się jako bohaterski wojownik przeciw wrednej Rosji broniący biednej Gruzji przed jej agresją.
    Pokazuje się swemu elektoratowi jako bojownik przeciw komunizmowi /którego nota bene już nie ma/ i jego zwolennikom, a sam podpiera sie w swej partii całą masą ludzi z PZPR i wszystkim zaskoczonym, tłumaczy że to są dobre komuchy bo złe to poszły do PO i SLD !!!. Nie ma żadnego problemu w układach z partia wg jego słów założoną przez SB z którą jak twierdził nigdy nie będzie nawet rozmawiał. Najgorszym niebezpieczeństwem zaś jest PO , tak jak i jego PiS partia post solidarnościowa tylko dlatego, że akurat ona zagradza mu drogę do władzy i nie waha się obrzucać ją najgorszymi pomówieniami i niszczyć prawie wszystkie autorytety posierpniowe tylko dlatego że mu przeszkadzają w drodze do władzy. Każdy kiep nawet wie że takie działanie jest dla kraju bardzo szkodliwe i patriota /mówimy o człowieku który chce dobra swego kraju/ tego by z pewnością nie robił. Tak można długo wyliczać.
    Nie mylmy jednak patrioty z fanatykiem, czy człowiekiem ogarniętym fobiami czy chorym z urojenia.

  221. Paweł Luboński napisał(a):

    Maciek: „U Kaczyńskich widać, że gotowi są na każde działanie szkodliwe dla Polski byle tylko było korzystne dla nich.”
    .
    Moim zdaniem popełniasz pospolity błąd. Zakładasz, że twoja ocena jakiejś sytuacji jest jedynie racjonalna i że każdy myślący człowiek musi ją podzielać. A stąd już blisko do wniosku, że ktoś, kto działa niezgodnie z tą oceną, z pewnością kieruje się niskimi intencjami.
    Myślę, że prezydent Kaczyński, wybierając się do Gruzji, kierował się interesem Polski, tak jak on go wtedy rozumiał. Możemy mówić, że się mylił i że obiektywnie biorąc, Polsce zaszkodził, ale nie mamy podstaw, by zarzucać mu działanie w osobistym interesie.
    Co zaś do obrzucania pomówieniami, to zwracam ci uwagę, że czynią to obie strony. Każda ma swoje autorytety i próbuje niszczyć autorytety przeciwnika. To zwykłe polityczne zacietrzewienie i nie mieszajmy do tego patriotyzmu.
    Ja też jestem przeciwko Kaczyńskim, ale nie dlatego, że ich nie uważam za patriotów, tylko dlatego (między innymi), że nie odpowiada mi reprezentowany przez nich typ patriotyzmu.

  222. Stan napisał(a):

    .
    Niedobra wiadomość dla Mawara.
    Dzisiaj w sopockiej Bokarni (koło Krzywego Domu) popijałem kawę i przeglądałem leżące na stole nowe książki.
    Wpadła mi w rękę świetnie napisana rzecz o buntownikach i komandosach autorstwa Friszkiego.
    Przerzucam kartki, oczyma czytam fragmenty, a tam w przypisach znajduję aż 55 odniesień przy nazwisku Waldemara Kuczyńskiego.
    No, żeż w mordę!

    Pozdrawiam

  223. Kasia napisał(a):

    Ja z wnioskiem formalnym.
    Proponuję, w imię zasług dla demokracji, walki z zamordyzmem w Polsce, i wogóle dla tak wielkiego altruisty i wizjonera (tfu!) nazwać nowopowstający most w Warszawie (północny) imieniem Pana Generała Jaruzelskiego.
    .
    Osobiście przyjadę ze szturmówką odśpiewać „międzynarodówkę” na otwarcie.

  224. Zofia napisał(a):

    Pawle,
    oczywiście, że tak uważam, ale było to zaproszenie niejako wymuszone.
    Rosja przyjęła procedurę, że poza Saakaszwilim, który jest w Rosji persona non grata, i wjazdu do Rosji niema – zaprasza na obchody Dnia Zwycięstwa i 65-lecie zakończenia II wojny światowej – wszystkich przywódców państw, ale nikogo imiennie z urzędujących prezydentów czy premierów.
    Decyzje zostawili drugiej stronie.
    Jak jakiś uznał za wskazane, pogadał sobie ew. telefonicznie z Miedwiediewem czy Putinem, a służby dyplomatyczne uzgadniały ze służbami rosyjskimi program pobytu, logistykę, ect.
    Na co nasz prezydent orzekł publicznie, że bez oficjalnego zaproszenia, to on się udać do Moskwy – nie może.
    Potem odbył się spektakl medialny pt. „chciałbym, ale nie mam zaproszenia, dostałem zaproszenie – jadę albo nie jadę” i tak w kółko do tej pory.
    Rosjanie, by zamknąć te medialne spekulacje, czego nie potrafił zrobić polski MSZ – przesłali zaproszenie (pewnie komitetu organizacyjnego – media nie podają, kto widnieje w podpisie), wręczył je ambasador, co jest normalne.
    Natomiast zaproszenie gen. Jaruzelskiego ma inny charakter.
    Został on zaproszony imiennie przez prezydenta Rosji jak i pozostali prezydenci-kombatanci II wojny światowej, bo Dzień Zwycięstwa w Moskwie jest ich ewidentnym świętem.
    Rosjanie oddają przede wszystkim szacunek i cześć żołnierzom frontowym II wojny światowej. A takim żołnierzem jest m.in. gen.Wojciech Jaruzelski, b.prezydent RP.
    Do tego grona Lech Kaczyński jednak – nie należy.
    Tyle gwoli wyjaśnień.

  225. dark side napisał(a):

    Zofia:
    „Co do lamentów niedoszłej Pierwszej Damy – to odebrałam to jako potok pretensji pod adresem Polaków, którzy nie postawili na znającego języki i tryskającego dowcipami ministra spraw zagranicznych,”
    Zofio,
    ja nie widzę w tych wypowiedziach ani lamentów, ani pretensji. Pani Applebaum wykazuje dużą życzliwość, lojalność i powściągliwość w swoich ocenach w obliczu tych kubłów pomyj i steku bzdur jakimi uraczono ją i męża u nas ostatnio. Wystarczyło poczytać komentarze internautów pod dowolnym tekstem poświęconym Sikorskiemu jako kandydatowi na prezydenta, czy jego żonie. W tych komentarzach widać w całej krasie wszystkie fobie, niechęć do żydów i amerykanów, osób wykształconych za granicą itd. Przaśny zaścianek 80% naszego społeczeństwa.
    JAnina Paradowska napisała u siebie na blogu:
    „Wydawać by się mogło, że młody zamożny człowiek z amerykańską żoną i synem w elitarnej angielskiej szkole jest w Polsce kandydatem nie do zaakceptowania. Ale kto wie? Polacy słynęli także z fantazji, a nie tylko z przywiązania do zaścianka.”
    http://paradowska.blog.po......pl/?p=234

    Co do wypowiedzi, że od kandydata na prezydenta Polacy oczekują czegoś innego niż od ministra spraw zagranicznych, to ja mam bardzo podobne odczucia. Niedawno zrozumiałam jak bardzo konserwatywni są moi rodacy. Bronisław Komorowski ze swoim wąsikiem, szóstką dzieci, tatusiowatym wyglądem jest znacznie bardziej pożądanym dla Polaków kandydatem.
    Co do żon słynnych mężów, które również zajmują się czynnie polityką, to nie jest to takie rzadkie. Wystarczy spojrzeć na Hillary Clinton, bądź Cherie Blair.

  226. Zofia napisał(a):

    Stefanie,
    dyskutując z moimi opiniami nie musisz demonstrować przy tym chamstwa i mnie przezywać, jak jakiś gówniarz w piaskownicy.
    To tak na marginesie.
    Możesz mnie nazywać nawet Grubą Bertą, jak Ci to pomaga upłynnić werbalnie nadmiar frustracji, która Toba targa. To taki samarytański gest z mojej strony.
    W końcu tworzysz taką kreację siebie, jaka uważasz za stosowne. Chcesz kreować się na chama, to się kreuj.
    Twoja wola.
    Nie moje małpy nie mój cyrk.
    *
    A teraz – odpowiedź na Twoją prośbę:
    Zapraszać do samolotu, którym się nie leci do Moskwy – każdy może.
    Robiąc to w mało taktowny sposób – może tylko kancelaria aktualnego prezydenta. Jest mistrzem świata w tej dyscyplinie.
    Poczekajmy aż Lech Kaczyński podejmie decyzję i wsiądzie wreszcie do tego samolotu.
    Dla mnie owo zaproszenie Generała do samolotu (no bo stary i w końcu demokratycznie wybrany prezydenta Polski – jak podali z kancelarii prezydenckiej) przez LK jest gestem pod publiczkę, raczej propagandowym a nie wypływającym z przyrodzonego taktu czy kultury.
    Niejako na żądanie opinii publicznej, która, jak zdołałam zauważyć w wielu wypowiedziach, takich zachowań od obecnego prezydenta Polski oczekuje.
    Gdyby było inaczej, Stefanie
    - nie byłoby Twojej reakcji.
    Na razie mamy ciągle ten sam publiczno-medialny spektakl, polityczne widowisko pełne gaf, nietaktów, fochów i minoderii.

  227. maciek.g napisał(a):

    Stefan123,
    Chamstwem, i pisaniem z poczuciem wyższości nie spowodujesz, że twoje myśli będą odczytywane na tym blogu jako prawda bezdyskusyjna i ty oceniany jako super autorytet. Zastanów się czy nie ocenią cię tak jak zasługujesz czyli całkiem negatywnie.
    Ja tu chętnie podyskutuję ale z kulturalnymi ludźmi takimi jak Paweł, Zdzisław, Andrzej, Zofia, Narciarz 2, Elżbieta-Joanna itd choć jak widać mamy często inne poglądy. Czasem przyznam im racje czasem nie i nie oczekuję, że zawsze ze mną się będą zgadzali. Z tobą jednak na zaproponowanym przez ciebie poziomie dyskutować nie będę

  228. Orteq napisał(a):

    „Ja tu chętnie podyskutuję ale z kulturalnymi ludźmi takimi jak Paweł, Zdzisław, Andrzej, Zofia, Narciarz 2, Elżbieta-Joanna itd”
    :
    Zaraz, zaraz, coś sobie przypominam. Czy znany detektyw inter-blogowy nie dopatrzył się zjawiska klonowania w Stefanie123? Sledcze zdolności owego tropiciela plagiaryzmu owiane już są legendą w blogosferze. To by tłumaczyło wymienienie jednych nicków i pominięcie innych. A niech sobie dyskutują sami ze sobą, podszywacie jedni!
    .
    Gratuluję doskonałej pamięci jeśli chodzi o rejestrowanie nicków w szarej masie miedzyusznej. Ja za kangura nie pamiętałem nicku Elżbiety-Joanny. Ona pewnie też nie pamięta. Dawno jej tu nie było, nawiasem mowiąc. Pod tym czy właściwym nickiem.

  229. maciek.g napisał(a):

    Orteq,
    Nie zrozumiałem twej wypowiedzi. choć pomyliłem nick Joanny pisząc Elżbieta to i tak ja na pewno nie byłem detektywem blogowym.
    Ty nigdy się nie pomyliłeś?

  230. Stefan123 napisał(a):

    Gruba Berta nie lubi chamstwa. Lubi poważne traktowanie i dyskusje, na przykład o tym ze prezydent Kaczynski jest niekulturalny i nietaktowny bo na pewno nie zaprosi Jaruzelskiego do samolotu. Gdy ludzie Kaczynskiego mówią, ze jak on poleci to zaprosi Jaruzelskiego – to oznacza ze Kaczynski działa pod publiczkę a nie zachowuje się taktownie. Jak już poleca (jakoś nie mam wątpliwości) to zapewne dowiemy się, ze Kaczynski jest chamem bo zaprosił Jaruzelskiego nie do tego fotela co należy.
    Tak! To jest poważna dyskusja na poziomie! Bez uprzedzen, bez złych intencji. Kultura na całego.
    Berto! Następnym razem gdy bedziesz oczekiwala normalnego traktowania – sama zacznij od siebie, zachowuj się racjonalnie to przestaje Cię traktować jak coś wiecej niż bezmyslnego konsumenta antypisowskiej propagandy.
    Macius to co innego – on już uderza wprost :) Rozdziela świadectwa patriotyzmu i moralności po uwazaniu i unika całkowicie wypowiedzi kancelarii prezydenta. Macius wie, ze nienawiść do obecnego prezydenta to sprawa nie tylko polska ale wręcz internacjonalistyczna. Bo tylko w Jaruzelskim Polacy maja widzieć patriote.
    Moi drodzy – Berto i Maciusiu – dzisiaj przebiliscie w oszolomstwie nawet Niesiolowskiego. A to nie jest łatwe. Nawet on zachował się przyzwoicie w tej kwestii. Tylko wy – awangarda antypisowskiego buractwa staneliscie na wysokości zadania. W Was nadzieja na dalszy rozwój tego blogu! Kuczyński już zwinal stad antykaczynskie sztandary. Wy dalej obszczekujecie zgodnie z instynktem „gryź pisiora”.

  231. Orteq napisał(a):

    Mawar kiedyś Pulitzera otrzyma. I to za samo przytaczanie celnych kawałków
    :
    „Podczas puczu Janajewa w Moskwie Wałęsa zachował się tragicznie.” (Mawar, Marzec 30th, 2010 at 00:27 )
    .
    Szukam przykładu tragicznego zachowania się Wałęsy:
    :
    „19 sierpnia w ZSRR pucz Janajewa. Na trzy dni odsunięto od władz Michała Gorbaczowa. Teraz wiemy, że pucz był operetkowy, ale wtedy sytuacja wyglądała groźnie. W tych trudnych dniach kompromitująco zachował się prezydent Wałęsa, który zamiast wyraźnie potępić puczystów i poprzeć Borysa Jelcyna, wydał mętne oświadczenie i przygotował depeszę gratulacyjną do Janajewa (wysłanie jej zablokował premier Bielecki)”

    http://wyborcza.pl/1,7684.....z0jf4nW1EF
    Rzeczywiście, widać kompromitację. A moze nawet i tragizm. Albo raczej farso-tragizm. Operetkowy na dodatek.
    Przy okazji mamy nagłośnienie jeszcze jednego osiągnięcia premiera Bieleckiego. Taka krótka kadencja premiera a tyle wiekopomnych osiągnięć. Wszystkie co prawda trzeba było samemu wywlekać z zakamarków tajemnic służbowych oraz sekretów gabinetowych. Normalnych przy cywilizowanym sprawowaniu władzy. No ale ktoś przypominać o naszych licznych dokonaniach musi durnemu plebsowi .
    :::
    Uczciwie dodaje, że to nie Mawar Bieleckiego tu przywołał. Uczyniła to, jakżeby inaczej, Wybiórcza.

  232. Orteq napisał(a):

    maciek.g

    Nie jesteś pierwszy nie rozumiejac. Ja sam siebie często przestaje rozumieć. Taka przypadłość widocznie. Przypuszczalnie nieuleczalna.
    :::
    Kogo nam ten Stefan123 przypomina, no kogo?

  233. W.Kuczyński napisał(a):

    Stefan123,
    wylecisz jesli nie pohamujesz jęzora.

  234. Orteq napisał(a):

    Mnie Zofia z Grubą Bertą wcale się nie kojarzy. Ona nawet niemieckiego chyba nie zna. Nie wiem co ten numerowany Stefek Burczymucha sobie wykompinował. Za kompinowanie wylatuje się z tego blogu.
    :
    „Gruba Berta ciężki moździerz oblężniczy kalibru 420 mm.Nazwa była żargonowym określeniem wojskowym, które pochodziło od imienia żony fabrykanta broni Gustawa Kruppa. – zakłady w Essen.”
    http://w373.wrzuta.pl/obr.....DqjMZNJtBw

  235. Orteq napisał(a):

    dark side, Marzec 30th, 2010 at 13:55

    Przepraszam, że ośmieliłem się przed Tobą dyskutować z Zofią temat jej napaści – tak, to była napaść Zofii – na p. Annę Applebaum (Orteq, Marzec 29tt, 2010 at 11:28).
    Jak również przepraszam za zgodność poglądów na ten temat.

  236. Orteq napisał(a):

    Dark, jeszcze dwa słowa,
    Pomieściłaś w swoim komentarzu taki passus
    :
    „W tych komentarzach widać w całej krasie wszystkie fobie, niechęć do żydów i amerykanów, osób wykształconych za granicą itd. Przaśny zaścianek 80% naszego społeczeństwa.”
    .
    To już któryś z kolei raz taki światły pogląd wygłaszasz. Czy może zauważyłaś, że głos zwykły podchwycił był tę statystykę 80-procentowa? Domyślam się, że w dalszym ciągu o tzw. Burakach mowa. Niektórzy kojarzą ich z moherami, pisiorami i w ogóle z ciemnogrodem. Ale tenże ciemnogród to podobno tylko mizerne dwadzieścia kilka procent w słupkach. Większościowa reszta elektoratu polskiego popiera światłość z naszego spektrum politycznego, nie pomroczność.
    .
    Czy mogłabyś wyjaśnić skąd dokładnie wyrasta przaśno-buraczany słupek 80-procentowego zaścianka?

  237. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    nieco się mylisz z tą napaścią.
    Najpierw był artykuł AA na stronach SLADE.
    Moja była reakcja na to co AA napisała o swoim byciu prawie Pierwszą Damą RP.
    Ja się kandydatką na First Lady nie ogłaszałam, ze stylistą z tej okazji nie miałam do czynienia, ani też nie mam żadnych pretensji do Polaków, że mnie na ta First Lady nie wybrali. Oczywiście nie płakałam z tego powodu Amerykanom w klapy marynarki.
    Żakietu w trudnym kolorze, tj ciemnoniebieskim – też nie mam.
    *
    Owszem że nie znam niemieckiego, poza podstawowym zwrotami grzecznościowymi.

  238. Zofia napisał(a):

    Droga dar,
    ja nie czytałam red. Paradowskiej, ale dokładnie – cały artykuł pani AA.
    Zresztą podałam do niego link nieco wyżej . Możesz go sobie przeczytać w wersji angielskiej.
    Początek tego artykułu – przetłumaczyłam Ortegowi.
    Zaczyna się od spotkania ze stylistą przed szafa z ubiorami p.AA.
    Współczuje pani AA wszelkiego chamstwa jakie popłynęło na forach i w mediach, ale ona nie jest żadnym wyjątkiem. I to co ją spotkało, mnie w tym blogu spotyka co jakiś czas.
    Ale skoro jej małżonek publicznie zapowiedział, że jego żona jako First Lady to wielka przygoda intelektualna dla Polaków, to mógł się spodziewać reakcji.
    Pani AA, zajmująca się profesjonalnie, jako dziennikarka krajami Europy Wschodniej (Polską też) chyba jest świadoma, że w Polsce mimo wszelkich zmian – Żyd jest nadal dla pewnej, wcale nie małej grupy ludzi – synonimem wszelkiego zła i każdy „prawdziwy Polak-katolik – patriota” coś tam o tej żydokomunie czy innych parszywych żydach, co zamordowali Pana Jezusa – musi coś palnąć.
    Udawanie pierwszej naiwnej w tej materii jest nieco infantylne.
    *
    Dark,
    a ja się zastanawiam czy ty wiesz co wypisujesz?
    Minister Sikorski jest wprawdzie zamożny, coś tam lizną na prestiżowej brytyjskiej uczelni, bywały na salonach, ale ani z niego dobry dyplomata, ani też dojrzały polityk.
    Zwracasz uwagę na bardzo powierzchowne cechy obu kandydatów. Natomiast zupełnie u Ciebie brak refleksji nad ich kompetencjami do takiego urzędu jak prezydentura.
    Sikorski jako dyplomata wywinął tyle gaf i dał tyle idiotycznych wypowiedzi, tyle spraw ważnych odpuścił czy zlekceważył, że dawno powinien wylecieć z z MSZ.
    Po minister Fotydze, to drugi z kolei „brylant”, który progów MSZ nie powinien nigdy przekroczyć.
    Jego pokazowym numerem braku kompetencji było ubieganie się o stanowisko szefa NATO, choć go nikt w imieniu Polski – nie zgłosił.
    Oczywiście dostał po nosie. Artykuły małżonki w USA nie pomogły, natomiast Merkel i Sarkozy ujawnili ustalonego kandydata wcześniej niż zamierzali, by skończyć wygłupy Sikorskiego.
    Ten człowiek jako prezydent RP nie dawał żadnej gwarancji godnego zachowania czy reprezentowani polskiej racji stanu.
    A dla Ciebie najważniejsze, ze umie nosić tweedowa marynarkę, gada dowcipasy po angielski z amerykańskim akcentem i ma Amerykankę za żonę.
    Wybacz Dark, ale to nie są najważniejsze walory przyszłego prezydenta RP.
    Powtarzasz jak ta papuga, jakieś idiotyczne analizy polskich politologów.
    Inteligentna z Ciebie dziewczyna, więc najpierw się zastanów, czy taki fircykowaty polityk, jak Sikorski, wyskakujący jak Filip z konopi nadaje się na najwyższy urząd w kraju.
    A potem ulegaj urokowi jego rodziny, marynarek, uczelni, w których bywał i poczuciu humoru.

  239. narciarz2 napisał(a):

    Tutaj jest wstrzasajacy tekst opublikowany przez Polityke w 2004 roku. Niestety znowu stal sie aktualny: Samobójczynie z Czeczenii,
    Śmierć, siostra moja.

    http://www.polityka.pl/sw.....zenii.read
    .
    Tekst jest wstrzasajacy nie tylko dlatego, ze opisuje okrucienstwa jak z Holokaustu. Z tego tekstu wynika rowniez, ze nie do konca jest jasne, czy przypadkiem w napadzie na teatr na Dubrowce nie pomogly te samy sluzby, ktore potem zabily zamachowcow oraz znaczna czesc zakladnikow. Nie znam sie na tyle na praktykach wywiadow, zebym uznawal sprawe za wyjasniona. Jednak tekst stawia pytania. Ciekaw jestem, czy w roku 2010 wiadomo na ten temat cos wiecej.
    .
    Ciekaw jestem komentarza tylko jednej osoby, mianowicie Dark Side, ktora niedawno byla w Rosji.

  240. Stan napisał(a):

    Zosia i dark,

    parę cynicznych uwag do sylwetki Radka Sikorskiego.
    Obserwując roszady personalne Tuska, jestem przekonany, że Premier utrzymuje Sikorskiego na prestiżowym stanowisku Ministra Spraw Zagranicznych jedynie dlatego, że jest on dobrym dojściem do salonów w Białym Domu (innego nie ma).
    Jego gafy są wręcz przysłowiowe. Jednak Tusk nie ma lepszej ścieżki dojścia do czołowych polityków konserwatywnego kręgu niż ten niedorobiony Radek. Młodym kobietom może się podobać jego zachowanie anglosaskiego macho.
    Pozwolę sobie zwrócić uwagę na jego zastanawiającą karierę, na którą także niektórzy blogowicze u Passenta zwaracali uwagę w sensie negatywnym.
    Wyskoczył ten dwudziestoparolatek jak filip z konopi na bardzo ważne stanowiska stojące na straży polskiej racji stanu. Wiadomo tylko że szlify zdobywał w Afganistanie, który teraz zwalcza.
    Ścigał go polski kontrwywiad, bo nie tylko blogowiczów zastanawia jak doszedł do tak wysokich stanowisk poprzez wrzutkę na polskie salony przez obce państwo.
    Jeżeli Radek jest dobrym politykiem i dyplomatą, to o mnie i mojej wiedzy politycznej i wojskowej proszę pisać Mistrz powiedział:).

    Dobranoc Paniom

  241. Orteq napisał(a):

    Umarł KTT. Czy to z żalu wielkiego nikt nie potrafi słowa wydusić?

  242. narciarz2 napisał(a):

    Umarł KTT. Nie chce byc zlym prorokiem, ale zaraz odezwie sie Mawar i znowu zrobi sie obrzydliwie.

  243. Orteq napisał(a):

    Stan,

    No dobrze, ty o Radku. Ale nasze panie to się głównie wadziły o jego połowicę. Nie zamierzasz i o p. Anne pomieścić jakichś uwag? Też mogą być cyniczne. Tylko broń cię panie Boże Gruba Bertę przywołać. Za to Gospodarz napewno wywali na sopocki bruk. A we Wdzydzach pewnie wciąż za zimno.
    :::
    Jakieś słowo o śp. KTT? Zanim Mawar coś obrzydliwego popełni

  244. Zofia napisał(a):

    Stan, sam minister Radek o sobie, czyli życiorys szefa polskiej dyplomacji na stronach MSZ.
    Nie zapomniał napisać, ze jest mężem swojej żony. O jej Pulitzerze za książkę „Gułag” też jest.
    http://www.msz.gov.pl/Zyc.....,5837.html

  245. narciarz2 napisał(a):

    Ja KTT pamietam jak przez mgle z telewizji, gdzie prowadzil Slownik Wyrazow Obcych. Podobalo mi sie, ale to bylo tyle lat temu, ze juz wszystko zapomnialem. Czytywalem jego felietony i pamietam ksiazke Akyrema, zdaje sie niezla. To wszystko. Odszedl czlowiek wielkiej kultury, tyle chyba moge napisac. Ale za malo wiem, zeby napisac cos wiecej.

  246. narciarz2 napisał(a):

    Nie czepiajmy sie kazdego za wszystko. Jesli jest cos konkretnego, to prosze bardzo, ale nie czepiajmy sie za to, ze ktos sie stara. Radek Sikorski nie jest przecietny, a jak na nim wyjdzie Polska, to sie dopiero okaze, kiedy zostanie prezydentem, co jest mu przepowiadane. Poczekajmy te dwadziescia lat.

  247. Szczesiul napisał(a):

    Mawar
    „W Kanadzie zaczęła się zimna wojna… I w tejże Kanadzie rozpoczął się koniec, przegranej przez imperium zła, zimnej wojny”
    *
    A już myślałem ze cię nigdy na ten trop nie naprowadzę. Gratuluję bystrości. Czy podpisałeś się pod petycją do Ontario Heritage Trust? Wciąż nie jest za pozno. Niewątpliwie będziesz miłe zaskoczony jak ci powiem, że od czasu gdy link do tej petycji się ukazał na blogu Pana Ministra liczba podpisów wzrosła o imponującą cyfrę 8 i wynosi na dzien dzisiejszy 53. Podaje jeszcze raz ten link
    http://www.petitiononline.....ition.html

  248. narciarz2 napisał(a):

    Jesli jest juz znany odnosnik do tekstu Gospodarza w Rzepie, to poprosze.

  249. Zofia napisał(a):

    A tu Radek Sikorski – prawie prezydent RP:
    http://www.radeksikorski.pl/
    Proszę zwrócić uwagę na ….Wuja sama po lewej stronie, który zachęca by być u Radka woluntariuszem.
    Sikorski chyba do końca nie wie czy chce być polskim …prezydentem, czy USA.
    W każdym razie coś mu się zdrowo pokiełbasiło.
    Jak na szefa polskiej dyplomacji – to zaiste dziwaczne pomysły!….
    On jest jednak zwyczajnym bufonem a nie rasowym politykiem czy dyplomatą.

  250. głos zwykły napisał(a):

    Jak to się mówi powiedz burak, a ktoś natychmiast poczuje się urażony.
    To już tak splunąć na czuprynkę nie można?

  251. głos zwykły napisał(a):

    Widziałem dziś w lesie łosia. Duże bydle. Las po zimie wygląda malowniczo. Nigdy dotąd nie widziałem tylu powalonych i złamanych drzew.

  252. narciarz2 napisał(a):

    Duże bydle. I niebezpieczne. Podobno na Alasce jest bardzo duzo wypadkow drogowych spowodowanych przez łosie. One maja taki zwyczaj, ze nie ustepuja samochodom na drogach, zas na Alasce sporo osob prowadzi albo po pijaku, albo po wypaleniu ziolek. I wypadek gotowy.

  253. Szczesiul napisał(a):

    Nigdy nie poznałem Toeplitza osobiscie. Musieliśmy chyba brylować na zupełnie innych salonach, on i ja. Zawsze miałem wielki szacunek dla jego piora. Tak wielki, że bliżej mi było do Passenta czy nawet Urbana niż do KTT. Łatwiej się ich czytało, tylko dlatego.
    .
    Podam małe uzupełnienie do czyjegoś komentarza, pewnie na jakimś blogu. „Szpilki” pod ‘batutą’ KTT były jeszcze jeszcze. Nic mi nie było wiadomo o doprowadzeniu ich nad krawędź upadku przez śp. Zmarłego. Upadły natomiast pod inną ‘batuta’. Niejakiego Marka Przybylika, brylującego obecnie w Szkle Kontaktowym.
    .
    Chce jednak być w stosunku do MP fair. „Szpilki” po raz pierwszy padły w 1990 roku. W tym samym roku niesamowity sukces poczał odnosic tygodnik „NIE” Urbana. Kiedy po dwoch latach niebytu Przybylik probowal reaktywowac satyryczny magazyn, nie miał zadnych szans na powodzenie tej wczesniej przegranej do „Nie” batalii. Tak mnie się wydaje.

  254. narciarz2 napisał(a):

    Wuj Sam faktycznie taki sobie. Jesli to Wuj Sam. Zwracam uwage, ze Unia Europejska tez ma gwiadki na fladze, wiec nie jest do konca jasne, kogo symbolizuje ta postac.
    .
    Jesli sie czepiac, to moze nie za wszystko i nie o wszystko. Inaczej mozna zostac posądzonym o podobienstwo do pewnego Prezesa.
    .
    A teraz poprosze o odnosnik do Rzepy.

  255. narciarz2 napisał(a):

    Szanse zawsze istnieja, jesli ktos wie jak, wpasuje sie w potrzeby, i ma szczescie. Tak mnie się wydaje. Nie nalezy uzasadniac przegranej nieucronna koniecznoscia. Hindsight is 20/20, jak sie mowi w USA. Jednak rzecz w tym, zeby patrzec w przyszlosc, a nie rozliczac przeszlosc.
    .
    Skoro brak odnosnika do Rzepy, to dobranoc.

  256. Mawar napisał(a):

    Stan
    .
    „Niedobra wiadomość dla Mawara. Wpadła mi w rękę świetnie napisana rzecz o buntownikach i komandosach autorstwa Friszke. Przerzucam kartki, oczyma czytam fragmenty, a tam w przypisach znajduję aż 55 odniesień przy nazwisku Waldemara Kuczyńskiego”.
    .
    To teraz wiesz czyim hagiografem jest prof. A. Friszke? :)
    Przypomniała mi się taka scena, pod Warszawą jest duża kombatancka impreza, poważnej i dynamicznie działającej w regionie Mazowsze podziemnej firmy, nie tylko zresztą wydawniczej, wydającej m. in. „Przegląd Wiadomości Agencyjnych” (wcześniej „Tygodnik Wojenny”). Prof. A. Friszke przedstawia swoje wyniki badań źródłowych w IPN, wyliczając jakie to premie w złotówkach (na owe czasy niemałe pieniądze) dostali ubecy za zgarnięcie paru ludzi i chwilową likwidację grupy zajmującej się nadawaniem audycji Radia „S”. Jednak nazwisk „zasłużonych” ubeków nie podaje. Może chodziło o ochronę danych osobowych, wszak ustawa, która to reguluje jest dość surowa? Pan Minister takiej ochronie jednak nie podlega, co dobitnie świadczy o służebnej roli polityków w III RP, więc można go spokojnie cytować 55 razy albo nawet i 155 razy. :)

    PS. Stan, dlaczego ta wiadomość miałaby być dla mnie niedobra, nie rozumiem? Przecież ja wiem, że Pan Minister miał różne okresy w swoim życiu, dobre i złe. Obecnie ma gorszy.

  257. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „Jakieś słowo o śp. KTT? Zanim Mawar coś obrzydliwego popełni.”
    .
    No to popełniam: „Lasciate ogni speranza voi ch’entrate …”.

  258. Zofia napisał(a):

    Sikorski lat 47.
    Sam pisze o sobie – uchodźca w Wlk. Brytanii (1981- 1989), czyli wyjechał mając 18 lat i będąc po maturze.
    Przeanalizujmy rodzinę i zobaczymy, jak było z tą emigracją
    Rodzice, Jan i Teresa Sikorscy pracowali jako projektanci w biurze projektowym w Bydgoszczy. Zarabiali godziwie, jak na tamte czasy. Pensje projektantów nie były małe. Stać ich było na wysłanie syna na studia zagranicę i Radek Sikorski wyjechał w czerwcu 1981 najzupełniej legalnie do Wielkiej Brytanii by się uczyć języka angielskiego.
    Gdy w grudniu ogłoszono stan wojenny w Polsce, 19-latek, jak sam podaje poprosi o….azyl polityczny. I dostaje go ponoć w 1982. Prawdopodobnie wtedy występuje też o obywatelstwo brytyjskie, które otrzymuje.
    Ciekawa jestem na ile wykorzystał swoje nazwisko w tej sprawie. W Wielkiej Brytanii nazwisko Sikorski jest wszak znane od czasów II wojny światowej.
    W Anglii podjął studia w Pembroke College Uniwersytetu w Oksfordzie początkowo na historii. Tego kierunku nie kończy.
    Wg Wikipedii – „(…) Po trzyletnim pobycie na tej uczelni Radosław Sikorski ukończył studia uzyskując tytuł zawodowy Bachelor of Arts (anglosaski odpowiednik licencjata) na kierunku „filozofia, nauki polityczne i ekonomia” (PPE). Później uniwersytet ten na wniosek Radosława Sikorskiego i po wniesieniu drobnej opłaty wystawił mu także dyplom
    Master of Art. – uzyskiwany bez pobierania dalszej nauki, po co najmniej siedmiu latach od immatrykulacji”.
    Tak, więc nasz bohater ukończył przy-uniwersytecką szkołę pomaturalną, ale w dobrej miejscowości, bo w Oksfordzie.
    Kolejnym etapem jego edukacji był kilkudniowy kurs obrony w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie (1999r.).
    Pracę zawodowa podejmuje w 1986 r w Anglii jako wolny strzelec w mediach.
    Z czego żył i lub kto go utrzymywał w czasie pobytu w Wielkiej Brytanii i podczas studiów – nie wiadomo.
    Pisząc tu i ówdzie, mając 24 l. wyjeżdża (w 1987 r) do Afganistanu, by walczyć, jak sam mówił o tym publicznie po stronie mudżahedinów (talibów) przeciwko Rosjanom.
    Mudżahedini byli wspierani wówczas przez CIA, tak w szkoleniach wojskowych, jak i w zaopatrzenie wojskowe.Jednocześnie pracuje dla amerykańskich mediów. Dostaje też prestiżową nagrodę za zdjęcia z Afganistanu (1987r.).
    Wikipedia:
    (…) „Jako korespondent The Sinday Telegraph, obserwował odpalenie przez bojowników islamskich rakiet Stinger, potwierdzając, że USA dostarczały Afgańczykom uzbrojenie oraz że amerykańscy doradcy z CIA szkolili ich w Pakistanie.
    Jednocześnie umacnia swoją pozycje jako korespondent wojenny. W 1989 został współpracownikiem amerykańskiego czasopisma „National Review” odpowiedzialnym za korespondencję z zapalnych rejonów świata.”
    W Polsce zjawia się w 1990 jako warszawski korespondent „The Sunday Telegraph” z brytyjskim paszportem.
    Od 1988 do 1992 doradzał magnatowi prasowemu Murdochowi i reprezentował interesy należącej do niego News Corporation w Polsce, w tym przy nieudanej próbie utworzenia komercyjnej stacji telewizyjnej.
    Cały czas jest związany z polskimi i zachodnimi mediami, przy czym mniej już z pismami, bardziej z telewizjami. W polskich telewizjach pojawia się jako ekspert od spraw międzynarodowych.
    XXI wiek to już kierunek stricte polityczny.
    Od 2002 do 2005 był członkiem liberalno-prawicowego tzw. think tanku Amarican Enterprise Institute (AEI) i dyrektorem wykonawczym Nowej Inicjatywy Atlantyckiej przy AEI.
    Think tanki (niezależne instytucje) są dosyć popularne w USA. Nikt nie ukrywa też, że są finansowana z różnych źródeł, które mają silne interesy w kontroli społecznej: organizacji międzynarodowych, fundacji, przedsiębiorstw, bogatych osób prywatnych, a także z środków publicznych.
    Nie są one całkowicie niezależne ani od władzy politycznej, ani od dużych firm. Raczej zależne i to bardzo.
    To jest bardzo istotne – bowiem rzuca pewne światło na cele działania Radosława Sikorskiego, ujawniają pod czyim jest wpływem, tłumaczą jego zainteresowanie NATO i bardzo kontrowersyjne dążenie być stać na jego czele, czy też wyjaśniają proamerykańskie nastawienie.
    W Polsce przez kilkanaście lat związany z radykalną polska prawicą – od 1992 do 2007 silnie związany z Ruchem Odrodzenia Polski (ROP) Jana Olszewskiego, potem AWS-em i Buzkiem, wreszcie z Kaczyńskimi i PIS.
    To jest okres konsumowania przez Sikorskiego politycznych konfitur – stanowisk w rządzie i parlamencie.
    Cały czas jest obywatelem Wielkiej Brytanii. Obywatelstwa zrzekł się dopiero w 2006 r.
    Od 2007 – jest w PO i dalej konsumuje polityczne konfitury.
    *
    Cały ten życiorys i działalność, moim zdaniem, to zdecydowanie za mało by być polskim prezydentem.

  259. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Przypominam, ze Wielkanoc u katolików i prawosławnych w tym roku przypada w tym samym terminie”.
    .
    A w przyszłym roku jak przypadnie? Też w pierwszą niedzielę, po pierwszej wiosennej pełni księżyca? :)
    Może prawosławni mają kłopoty z kalendarzem? Jacy oni nienowocześni i nieeuropejscy ci prawosławni od Putina, powinnaś ich łomotać dzień po dniu za ogólne wstecznictwo i dawać za przykład katolików, którzy mają tak dobry kalendarz, że i luteranie go nie kontestowali, a obecnie NAWET sama UE nie zamierza go zmieniać. :)

  260. Orteq napisał(a):

    Masz narciarzu. Bo chyba z kurami spac nie chodzisz
    http://www.rp.pl/artykul/.....stydu.html

  261. Mawar napisał(a):

    Zofia
    Zapewne przez przytoczenie nie napisałaś, że Sikorski był rozpracowywany w latach 90. przez WSI w ramach operacji „Szpak”. Ta zasłużona dla obronności III RP służba (z kadrami szkolonymi swego czasu w Moskwie) podejrzewała Sikorskiego o to samo co ty. To, że akurat WSI nadzorował niejaki Komorowski jest zwykłym zbiegiem okoliczności łagodzących. :)

  262. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „Orteq: Jakieś słowo o śp. KTT? Zanim Mawar coś obrzydliwego popełni.
    Mawar: No to popełniam: “Lasciate ogni speranza voi ch’entrate …”.”
    :
    Pochlebiasz sobie. KTT w gusła nigdy nie wierzył. Tą ‘obrzydliwością’ śp. Krzysia nie dosięgniesz. I tak znowu zawiodłeś narciarza. Bo to on na te obrzydliwości od ciebie oczekiwał, nie ja. Oddaję narciarzowi co narciarskie.

  263. Mawar napisał(a):

    Orteq
    .
    „Masz narciarzu. Bo chyba z kurami spać nie chodzisz”.
    http://www.rp.pl/artykul/.....stydu.html
    Lewica potrafi być ekstrawagancka pod każdym względem, więc twój żart może być dwuznaczny. :)
    .
    A co do tekstu w „Rz.”, przez Autora zapowiadany był dziś rano duży prasowy grom, ale wyszło jak wyszło, raczej rozrywka, chwila relaksu dla Salonu24. :) Według mnie w tekście zabrakło poważnej argumentacji merytorycznej, a właściwie konstytucyjnej, w czym przecież Pan Minister ostatnimi czasy się specjalizował. W końcu to Gospodarz jest autorem tezy (pisał o tym w „Rzeczpospolitej”), że L. Kaczyński wcale nie jest głową państwa i tylko sobie uzurpuje to określenie. Chętnie przyjmę ten punkt widzenia z czego by wynikało, że na tak ważne święto nie powinien do Moskwy jechać ktoś kompletnie bez znaczenia tylko najważniejsza osoba w państwie. Obecnie, oraz in spe, jest nim marszałek Sejmu III RP B. Komorowski. Niech więc Marszałek jedzie do Moskwy, niech się Marszałek przy towarzyszu generale uczy i nabiera ogłady.

  264. narciarz2 napisał(a):

    niech się Marszałek przy towarzyszu generale uczy i nabiera ogłady.
    .
    Dziekuje za odnosnik do tekstu w Rz. Jesli idzie o Marszalka, to jestem bardzo ciekaw, jak sie zachowa w dniu inauguracji swojej prezydentury. Nie wiem, co mowi protokol, ale zwykla przyzwoitosc nakazuje zaprosic wszystkich poprzednikow („przednikow” wedlug Mawara) na inauguracje. Ciekaw jestem, czy nowy prezydent to uczyni. Mniej jestem ciekaw, jak zareaguja przednicy na siebie nawzajem. Mozna sie bedzie zdrowo usmiac patrzac na mine przednika Walesy na widok przednika Kaczynskiego, i zreszta nawzajem. No i jeszcze przednik General na dokladke, zeby inni przednicy mieli okazje pokazac swoja kombatancka niezlomnosc.
    .
    Czy nowy prezydent potrafi sie godnie zachowac w tak niezwykle delikatnej sytuacji? Ktokolwiek nim zostanie, bedzie mial podobny „problem”. Pisze „problem”, bo tak naprawde nie ma problemu. Ale w kraju, w ktorym tytul kombatanta nalezy sie wylacznie bywalcom Salonu24, nawet proste sprawy staja sie problemami.

  265. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    „Lewica potrafi być ekstrawagancka pod każdym względem, więc twój żart może być dwuznaczny.”
    :
    Dopominasz się żartu i dwuznaczności to masz. Do tej pory jeszcze nie żartowałem. Dowcip jest w języku, który ty zdaje sie znasz a inni niekoniecznie. W razie czego popros narciarza to ci przetłumaczy. Miejmy nadzieje, ze zbyt wielu obrażalskich nie będziemy mieli. Nie jest to żaden tam żart z pogrzebu KTT. Więc to nie o tę dwuznaczność tu chodzi.
    :::::
    I took my dad to the mall the other day to buy some new shoes (he is 84). We decided to grab a bite at the food court. I noticed he was watching a teenager sitting next to him. The teenager had spiked hair in all different colors: green, red, orange, and blue. My dad kept staring at him. The teenager would look and find him staring every time. When the teenager had enough, he sarcastically asked,

    - What’s the matter old man, never done anything wild in your life?

    Knowing my Dad, I quickly swallowed my food so that I would not choke on his response; knowing he would have a good one.

    And in classic style he did not bat an eye in his response.

    - Got drunk once and had sex with a peacock. I was just wondering if you were my son.

  266. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „KTT w gusła nigdy nie wierzył. Tą ‘obrzydliwością’ śp. Krzysia nie dosięgniesz”.
    .
    Nie myślałem Orteq, że poniesiesz cywilizacyjną klęskę. „Porzućcie wszelką nadzieję …” to często stosowana metafora, w tym przypadku dająca do zrozumienia tobie i narciarzowi, abyście „porzucili nadzieję”, że dam się sprowokować. Ponieważ robiliście to w przesadnie ZŁYCH intencjach, więc użyłem WIELKICH słów, ale nadal to tylko średniowieczna poezja. Poza tym skąd wiesz, czy i w co KTT wierzył lub nie wierzył? Skoro piszesz „śp. Krzysia” to z tego wniosek, że KTT byłoby z Dante nawet po drodze.

  267. Mawar napisał(a):

    Orteq
    Tak zabawne, że oniemiałem z zachwytu.

  268. Orteq napisał(a):

    Mawar,
    Chodziło tylko o bramę piekielną i co na niej było napisane, wedle Dante’go, o nic więcej. KTT w takie gusła nie wierzył. Metafory to ty sobie możesz dośpiewywać jakie chcesz. Twoje „poniesiesz cywilizacyjną klęskę” odpuszczam, ok? A „Krzysiu” do Toeplitza mówiło jeszcze kilku ludzi poza Passentem. Podciągnięcie Go pod Dante chyba by mu zaimponowało. Nawet po drodze do piekieł.

  269. Mawar napisał(a):

    Orteq
    Nie zwróciłeś uwagi na formę gramatyczną, druga osoba liczby mnogiej: voi lasciate (wy pozbądźcie), a to oznacza, że skierowane było do ciebie i narciarza. A poza tym jeśli nie wierzysz „w gusła” to o co chodzi? To przecież znaczy, że „guseł” nie ma i być nie może. :)

  270. Stefan123 napisał(a):

    Czy jest jakieś uzasadnienie do nazywania Pembroke College w Oxfordzie – przyuniwersytecką szkolą pomaturalną? Oczywiście chodzi mi o uzasadnienie inne niż kompleksy Grubej Berty wobec R. Sikorskiego…
    Nie orientuje się w systemie organizacji uczelni w UK ale z tego co widzę na Wikipedii – Pembroke to jedno z 38 działających tam kolegiów.
    W czym Pembroke jest gorsze od pozostałych 37? Oczywiście poza faktem edukowania Sikorskiego.
    Berto! Czekam na wyjaśnienia :)

  271. W.Kuczyński napisał(a):

    Stefan123
    ostrzegam po raz ostatni. Zwracasz się jak to niedwuznacznie wynika do Zofii więc podaruj sobie wyzwiska, nie będę tego tolerował.

  272. Zofia napisał(a):

    Numerowany Stefanie,
    coś wiesz, ale nie do końca.
    Na oficjalnej stronie Uniwersytetu w Oxfordzie możesz przeczytać:
    We are one of the world’s oldest universities and leading academic centres, and a self-governed community of scholars. Cambridge comprises 31 Colleges and over 150 departments, faculties, schools and other institutions.
    http://www.cam.ac.uk/univ/
    W tłumaczeniu:
    Jesteśmy jednym z najstarszych uniwersytetów świata i wiodących akademickich ośrodków autonomicznej wspólnoty uczonych. Cambridge składa się z 31 koledży (colleges) [1] oraz ponad 150 – wydziałów (szkół), kierunków i innych instytucji.
    *
    Pembroke College,
    założony w 1347 r. Uczy się tu z reguły ok. 450 studentów, co roku opuszcza go ok. 70 absolwentów.
    Studia są zakończone egzaminem z certyfikatem. Podzielone są na dwa bloki egzaminacyjne. Po pierwszych dwóch latach i po trzecim roku nauki. Lub odwrotnie, po roku i po kolejnych dwóch latach nauki. Wszystko zależy jak ustawił sobie student tok nauczania i jakie wybrał przedmioty.
    Zakończenie nauki egzaminem z certyfikatem (licencjat z tytułem bakałarza – bachelora) upoważnia na inżynierskich kierunkach i kilku innych koledżu – do dalszej nauki w celu uzyskania magistra dyplomu inżyniera (MEng) lub master sciente (MSci) – magistra określonego kierunku.
    Sikorski ma za sobą, jak podaje egzaminy z certyfikatem z ekonomii, filozofii i politologii.
    Nie wiem, jak to było w latach 80-tych minionego wieku, ale obecnie to wygląda tak w Pambroke College :
    Kierunek – ekonomia
    – Nauka trzyletnia egzamin z certyfikatem).
    Kierunek – Filozofia
    - Można studiować rok, dwa lub trzy – do wyboru. Na wykłady z filozofii chodzi zaledwie kilku studentów rocznie. Zaliczenie – godzinny test pisemny.
    Kierunek – Nauki polityczne, psychologia, socjologia i studia międzynarodowe
    Nauka trzyletnia. Zakończona egzaminem z certyfikatem z wybranej specjalizacji.
    Na pierwszym roku studenci prowadzą badania kierunkowe, na drugim pogłębiają zainteresowanie określoną dyscypliną, na trzecim roku studenci wybierają zestaw (kombinację) przedmiotów w celu ukierunkowania studiów – psychologię, socjologie, politologie lub stosunki międzynarodowe.
    *
    Poza Pambroke College – np. nauki polityczne można studiować na ….wydziale humanistyki i nauk społecznych Uniwersytu Oksfordzkigo (The Department of Politics and International Studies (POLIS), First Floor, 17 Mill Lane, Cambridge, CB2 1RX).
    Uniwersytet Oksfordzki ma 6 wydziałów, które tutaj nazywa się szkołami (schoole’s):
    Sztuki i humanistyki, nauk biologicznych, medycyny klinicznej, humanistyki i nauk społecznych, nauk ścisłych (fizyka, chemia, geografia, nauka o Ziemi, astronomii i metarulgia) oraz wydział technologiczny.
    Wydziały uniwersyteckie i koledże wspiera 9 instytutów m.in.: ESRC – Centrum Badań Naukowo-Technicznych, Instytut Badania Koniunktury Kształcenia Ustawicznego, Centrum Językowe, Centrum Badań Genetycznych, Centrum Badań nad Przedsiębiorczością, Centrum Badań nad Islamem, Biblioteka Uniwersytecka i inne.
    Studenci wydziałów mają możliwość studiowania na poziomie zawodowym – licencjackim (otrzymuje wtedy średniowieczny tytuł bakałarza – bachelor – niższy stopień uniwersytecki), poziomie magisterskim (master) oraz doktoranckim.
    —————————-
    [1] Colledge w angielskim oznacza – kolegium, stowarzyszenie, uczelnia, akademia.
    W szkolnictwie – uczelnia zawodowa, nie uniwersytecka, z licencjatem, ect.

  273. Orteq napisał(a):

    Widzę, że z jakichś niezrozumiałych powodów pieszczotliwe określenie „Gruba Berta” postrzegane jest jako obrazliwe. Nic bardziej mylnego. Proszę poczytać z czym się wiąże PRAWDZIWA „Gruba Berta”. Zofia powinna być zachwycona. No, Zofio, powiedz że jesteś. Bo tu się ważą losy Stefana123. I ponuro się porobiło. Encyklopedyczna wiedza o Pembroke College jest tu nie pri czom.
    :::
    „GRUBA BERTA”

    Aye, szczurze lądowy, gdzie pchasz swoje brudne buciory?! Do tego okrętu podchodzi się z szacunkiem, na paluszkach, coby nie nie zwrócić na siebie uwagi rezydującej na nim załogi. Słuchaj, foczy cycku, słów starego pirata bo widzę, żeś jeszcze dobrze mleka spod nosa nie wytarł – zbliżenie się do tego okrętu to śmierć pewna!
    Gruba Berta, bo tak się zwie ta imponująca łajba to swoista legenda a jej załoga to największa zgraja dziwaków i łachmytów jaką widziało moje szklane oko! Kapitan Adonis, który nimi komanderuje uznał, że jego poczciwa kompanija nie będzie pływała na byle barce, a że dbać o sławę piracką musi zarządził zbudowanie dla siebie najbardziej niezapomnianego okrętu, który od razu zdradzał będzie jaki kapitan na nim dowodzi wzbudzając strach u wrogów i podniecenie u cnych niewiast.
    Arrr… trzeba mu przyznać, iż cel jego się udał. Takiego okrętu jak jego nie ujrzysz nigdzie. Gruba Berta to masywna fregata wykonana ze szlachetnego drewna. Pokryta jest ciężkim, solidnym pancerzem wykonanym z najlepszej stali chroniącej… właściwie niewiadomo przed czym one chronią. Nie znalazłem jeszcze nikogo na tyle durnego, żeby zaatakować Grubą Bertę. Kiedyś uderzyła w krakena, chłopcze. Nie chcesz wiedzieć, co załoga zrobiła biednemu stworzeniu, wierz mi. Na masywnych płytach pancerza członkowie załogi od lat rozwijali swoje artystyczne talenta wymalowując nagie kobiety bądź też, w przypadku niektórych, gołych mężczyzn zajętych pochędóżką… bardzo edukacyjne, muszę przyznać. Jak na GRUBĄ przystało Berta nie osiąga zbyt imponujących prędkości, lecz wcale nie musi. Na jej widok inne okręty zazwyczaj zaprzestają prób ucieczki, zaś ich załoga rzuca się do morza wiedząc iż w paszczy rekina czeka ich dużo łaskawszy los.
    Na uzbrojenie okrętu składa się około 40 armat na obu burtach. Widziałem kiedyś jak załoga robi z nich użytek. Strzelali do rozbitka machającego do nich z bezludnej wyspy. W końcu trafili, ale wyspy już dzisiaj nie ma sensu szukać na mapach. Innym razem medyk wiedziony czystą chęcią zabawy wszedł do lufy i kazał się wystrzelić w stronę wrogiego okrętu. Suczy syn ciągle żyje. A okręt zatonął.
    Najbardziej rzucającym się w oczy elementem okrętu jest największy z niezliczonej liczby masztów. Kapitan Adonis, pomny swego postanowienia o wzbudzaniu pożądania u kobiet kazał na nim wymalować swoją dokładną podobiznę w wojowniczej pozie. Niektóre elementy ponoć kazał nieco powiększyć, khem, khem… ”
    :::
    Wobec nienajlepszej jakości jedynego posiadanego zdjęcia „Grubej Berty” załączam zdjęcia okrętu „Serenada Mórz”. Praktycznie bliźniacza siostra.
    http://www.google.ca/imgr.....JmkXSY-NR0=

  274. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o akceptację generała przez 50% naszego społeczeństwa, to od razu nasunęła mi się dygresja dotycząca, tego co może urazić uczucia represjonowanej mniejszości w społeczeństwie.
    Właśnie kończę czytać książkę Marcela Reich-Ranickiego pt. „Moje życie”. I tam przy jej końcu jest rozdział: „Upiór przeszłości – gość honorowy”. W rozdziale tym autor, który sam jest kontrowersyjną postacią z uwagi na jego pracę w stalinowskiej Polsce, wybiera się z żoną Tosią na przyjęcie zorganizowane przez wydawcę książki Joachima Festa o Hitlerze.
    A tam spotyka może nie generała, ale w każdym razie architekta.
    Tak owo spotkanie opisuje Marcel Reich, wówczas nowy samodzielny pracownik działu Kultura konserwatywnego pisma „Frankfurter Allgemeine”:
    Byliśmy w najlepszych humorach, gdy oto, skoro tylko znaleźliśmy się w przedsionku obszernego wytwornego mieszkania, spojrzeliśmy na otwarte drzwi do pokoju i ujrzeliśmy coś co zaprało nam dech w piersi. Kilka osób rozmawiało żywo z pewnym pośrodku stojącym panem, lat blisko siedemdziesięciu, wytwornie ubranym w ciemny garnitur. Pan domu starał się być wobec niego nadzwyczaj uprzejmy, jeśli nie uniżony. Według wszelkiego prawdopodobieństwa to nie Fest był tego wieczoru gościem honorowym, lecz na wskroś sympatycznie wyglądający, stateczny pan.
    _____________________
    Tym gościem honorowym był Albert Speer – główny architekt III Rzeszy.
    Myślę, że w mniejszym stopniu jego obecność na bądź co bądź prywatnej uroczystości – mogła urazić, Żyda który przeżył Holocaust, niż Polaka, który doświadczył okropności Stalinizmu, a będzie rzeczywistym lub medialnym uczestnikiem państwowej uroczystości w Lesie Katyńskim, w której uczestniczyć będzie premier Rosji, najwyraźniej, spadkobierca mentalności KGB, oraz przedstawicieli najwyższych władz państwowych Polski.
    Oj, będzie się działo panie Waldemarze, będzie…

  275. Mawar napisał(a):

    Stefan123 pyta się Zofii
    „W czym Pembroke jest gorsze od pozostałych 37″?
    .
    No tym, że – jak ustaliła Zofia – Pambroke College został założony w 1347 r. więc jest przestarzały, jak i cały Oxford. Z tego powodu Zofia nie studiowała na podobnie przestarzałym Uniwersytecie Jagiellońskim tylko pedagogikę w dopiero co założonej szkółce w Szczecinie. :)

  276. głos zwykły napisał(a):

    Moim zdaniem, to się nazywa umiejętność plucia pod wiatr historii, tak aby plwocina okryła mą twarz, całą.

  277. Zofia napisał(a):

    Orteg,
    a od kiedy jakieś wielbłądy idące w karawanie zwracają uwagę na szczekające kundle?
    Co do opisu szacownej jednostki morskiej z dawnych wieków z piratami na pokładzie – jest niezwykle udany!
    Podsyłam Ci zdjęcie kolegi, Amerigo Vespucci’ego, też nielichy z niego przystojniak i elegancik w bardzo dobrym stylu, z klasa.
    http://www.zaglowce.ow.pl.....rigo-3.jpg
    Mało kto nie ulega jego wdziękowi, jest przecudny.
    Był onegdaj w Szczecinie, miałam wielka frajdę ze spotkania się z nim. Zdjęcia mam do tej pory.

  278. Stan napisał(a):

    Orteq,
    .
    Napisałem o KTT (nie mówiąc o większym wpisie omawiającym jego obrosły legendą zwycięski pojedynek felietonowy ze Stanisławem Dygatem), że był wybitną postacią polskich mediów.
    Funkcjonował w dziwnym narodzie jakim są Polacy.
    Podlegał też paradoksom świata mediów.
    Zasięg jego popularności był o sto piędziesiąt tysięcy razy mniejszy niż Barbary Walters, mimo że był od niej sto piędziesiąt razy mądrzejszy.

    Pozdraawiam

  279. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Orteg

    Gruba Berta to o ile pamiętam bylo nazwane działo w czasie I wojny Sw. wyprodukowane w Niemczech i „ochrzczone” na cześć żony Kruppa
    Pozdrowienia

  280. Orteq napisał(a):

    Mawar,

    „Nie zwróciłeś uwagi na formę gramatyczną, druga osoba liczby mnogiej”
    :
    Zwróciłeś, zwróciłeś. Nawet napisałem: „Metafory to ty sobie możesz dośpiewywać jakie chcesz.”

    A z tą wiarą w gusła to było raczej o KTT, nie o mnie. O ile wiem, on nie lękał się ani nieba ani alternatywy. Bo czyściec to w ogóle został skasowany już dość dawno temu.

    Tu ci jeszcze dołożę co Jan Paweł II o piekle mówił swojego czasu
    :
    „Papież (JPII) twierdzi: Piekło nie jest karą nałożoną przez Boga

    (…) Tydzień po swoim wykładzie o niebie Papież miał więcej uderzających nowości. Piekło powiedział, nie jest karą nałożoną przez Boga, bez względu na to, co wszyscy zawsze twierdzili. Nic z tych rzeczy – piekło jest jedynie niezbyt mądrym rodzajem wyboru na jaki decydują się ludzie. Obrazy piekła użyte w pismach świętych, sugerował, są brane zbyt dosłownie. Dokładniej rzecz biorąc – piekło jest stanem, w którym znajdują się ci, którzy odseparowali się od Boga „jest cierpieniem, frustracją i pustką życia bez Boga”. Artyści, którzy starali się podążać za pismami świętymi przedstawili piekło jako świat ognia, który kontrolowany jest przez diabły z widłami. Papież postrzega każde z nich jako jedynie metaforę. (…)

    A zatem – jeżeli piekło jest stanem ludzkiego ducha, a nie miejscem, to z jednoznaczną pewnością możemy powiedzieć, że piekło nie istnieje wcale. Stan ducha jest bowiem kwestią wyboru. Piekło istnieje bowiem jedynie jako stan, który wybieram, nie istnieje zaś, gdy wybieram inaczej.”
    .
    Jeżeli chcesz przeczytać artykuł Roberta Fulforda w całości wejdź na stronę dziennika „The National Post” lub wpisz do wyszukiwarki Google tekst: Pope says: Hell is not God’s punishment
    :::
    Dziekuję za poprawienie (subtelne) spellingu Zofii ‘Colledge’. College it is.

  281. dark side napisał(a):

    Zofio,
    Sikorski to nie był mój idealny kandydat. Pisałam już o tym, jednak należy mu oddać sprawiedliwość
    Wiem, że jest on proamerykański dodatkowo jest zwolennikiem dość ostrego stanowiska wobec Rosji. To chyba aż nadto, byś nie darzyła go sympatią. Cieszę się, że zapoznałaś się z jego życiorysem. To dość istotny jeśli chodzi o kandydata. Do tej pory zdaje się kierowałaś się czystą niechęcią :)
    Skąd jednak u Ciebie ta frustracja skierowana przeciw jego małżonce?
    Świadomie nie odniosę się do Twoich komentarzy dotyczących tego, że ona ama sobie winna, bo mogła się spodziewać potraktowania przez naszych rodaków jak żydokomuna, która zabiła Jezusa. Ten fragment Twojego wpisu to zwykła małostkowa podłość, żeby nie rzec ostrzej. Ja jednak oczekuję od moich rodaków nieco więcej.
    Dziwi mnie Twoja agresja, bo przecież napisałam tylko, że jak na sytuację, w której się znalazła zareagowała z dużą klasą i poczuciem humoru. Oraz lojalnie w stosunku do Polaków. Zamiast rozwodzić się nad polskim chamstwem, którego doświadczyła, usprawiedliwione poczucie niechęci zamaskowała dowcipnie problemami ze stylistą i ogólnie problemami ze stylem życia gwiazdy.

  282. Mawar napisał(a):

    Stefan123
    Na tym bloku panują osobliwe zwyczaje, że można obrażać urzędującego prezydenta, nazywając go chwastem, ale delikatne złośliwostki, wobec trzódki bezwarunkowo wspierającej poglądy Gospodarza, kończą się komunikatami ostrzegawczymi o możliwości ekspulsji. Trzeba zrobić analizę ryzyka, czy warto? Ale z drugiej strony nie należy ulegać terrorowi.

  283. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Link do art. Gospodarza w Rzeczpospolitej

    http://www.rp.pl/artykul/.....stydu.html

  284. Orteq napisał(a):

    Zdzisławie,
    Dziekuje. Ja też o tyle pamietałem. I napisałem. O, tu
    :
    „Orteq, Marzec 30th, 2010 at 18:46

    Mnie Zofia z Grubą Bertą wcale się nie kojarzy. Ona nawet niemieckiego chyba nie zna. Nie wiem co ten numerowany Stefek Burczymucha sobie wykompinował. Za kompinowanie wylatuje się z tego blogu.
    Gruba Berta – ciężki moździerz oblężniczy kalibru 420 mm. Nazwa była żargonowym określeniem wojskowym, które pochodziło od imienia żony fabrykanta broni Gustawa Kruppa. – zakłady w Essen.”
    http://w373.wrzuta.pl/obr.....DqjMZNJtBw

  285. Orteq napisał(a):

    Zdzisławie,

    Link też już był.

    Nie dość że budzisz się tak późno to jeszcze z ręką w nocniku. Pójdź do góry i poczytaj sobie co się wydarzyło na blogu jak żeś ty spał. Dopiero wtedy kłapaj dziobem.

    Zaś kłapanie dziobem obraźliwe nie jest gdyż Gospodarz kłapał dziobem na przesłuchaniu w 68. Aż mu kryminalista z Woli rozumu dołożył.

  286. Zofia napisał(a):

    Dark,
    a gdzie Ty Dziewczyno widzisz frustrację z powodu pani AA?
    Jako dziennikarka – jest mi nadzwyczaj obojętna.
    Postrzegam ją wyłącznie jako żonę Sikorskiego i to w momencie, gdy ona sama czy jej małżonek dają o tym znać.
    W roli żony szefa polskiej dyplomacji – zdecydowanie mi się nie podoba.
    *
    Źle mnie zrozumiałaś.
    Pani AA, jako profesjonalna dziennikarka, która nie spadła z księżyca, ale jest świadoma mego kraju – nie może udawać pierwszej naiwnej i przeżywać szoku z powodu antysemickiego chamstwa, jakie objawia się co raz w Polsce.
    Pisząc o tym nie kieruję mną jak to nazywasz „zwykła małostkowa podłość” – ale stwierdzam po prostu fakt.
    Co jest w moim stwierdzeniu – małostkowego, a co podłością? Możesz mi to wyjaśnić?
    Jako innowierca od lat spotykam się dosyć często z taką werbalną agresją rodaków, nawet tutaj w blogu p. Kuczyńskiego, kiedyś o wiele większa, teraz już raczej sporadycznie.
    I nie stawiam z tego powodu oczu w słup, skarząć się zagranicznej prasie.
    *
    Dark,
    Z życiorysem Sikorskiego najpierw się poznałam i to dosyć dawno, a potem wyrażałam publicznie o Sikorskim swoje opinie.
    Przytoczyłam jego c.v. by obalić nieco mitów jakie w kontekście kandydowania na kandydata – rozsiewa sam o sobie, albo rozsiewają inni o nim.
    Wcześniej nie miałam takiej potrzeby.
    Co do odebrania artykułu AA mamy odmienne zdania i odmienne odczucia. ja pozostaję przy swoim.
    To co dla Ciebie w jej artykuliku dla amerykańskiego czytelnika jest lekkim dowcipem, dla mnie nie jest.
    To wszystko na ten temat.

  287. Orteq napisał(a):

    Stan,

    „Napisałem o KTT … że był wybitną postacią polskich mediów.
    …Zasięg jego popularności był o sto piędziesiąt tysięcy razy mniejszy niż Barbary Walters…
    :
    Zauważyłem. Jak również i to, żeś tam pod innym nickiem figurował. A kiedy i gdzie napisałeś większy wpis o Nim i o Dygacie? Jeśli coś przegapiłem to z góry przepraszam.
    Też pozdrawiam.

  288. Zofia napisał(a):

    Święta,
    racja Mawarze,
    z mojej prowincjonalnej wyższej szkółki pedagogicznej wyciągnełam z nauki tyle ile było mi potrzebne.
    Tak przy okazji zauważyłam, nader odkrywczo, że nie wiek murów uczelni stanowi o poziomie nauczania, ale poziom wiedzy wykładowców, jakość podręczników akademickich, chłonność mego umysłu i inne takie tam duperele.
    O tym, że Oxford znacznie lepiej brzmi w Twoich uszach niż np. Szczecin też wiem.
    Ale Ty natomiast nie wiesz jak uroczo brzmi w uszach: I was born in Edinburgh…i jaka słodka jest świadomość, że przybyła na świat na włościach JKM Elżbiety II stanowię jej własność – własność Korony Brytyjskiej – i nie muszę się starać o żadne brytyjskie obywatelstwo, bom Brytyjka z racji urodzenia.
    A Ty mi tu jakimś Oxfordem wyjeżdżasz!

  289. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    „To wszystko na ten temat.”
    :
    Przecież ty sama nie wierzysz, że to juz wszystko. U ciebie pojecie „To wszystko na ten temat” nie istnieje. I dlatego cie cenimy.

  290. Orteq napisał(a):

    Ale za „I was born in Edinburgh” też cenimy. Nie wiem za co bardziej ale cenimy. Chyba jak sto pięćdziesiąt Barbara Walters. Albo nie mniej jasnychanielek.

  291. Zofia napisał(a):

    Co do Grubej Berty – to nie radzę z nią zadzierać, przebijała największe pancerze!
    http://pl.wikipedia.org/w.....Ger%C3%A4t

  292. dark side napisał(a):

    Co do Pembroke College, to nie odbiega poziomem od innych oxfordzkich uniwersytetów (college). Np pod względem ilości nagród Nobla jest na 24 miejscu z 31 nagrodami.
    KAżdy zresztą sam może sprawdzić odpowiednio dobierając parametry do rankingu tutaj;
    http://www.chooseoxfordco.....k/ranking/
    Porównywanie z polskimi szkołami, zwłaszcza komunistycznymi jest bezprzedmiotowe. To inna klasa.

  293. Zofia napisał(a):

    Orteg ,
    nie przesadzaj. I nie przypisuj zasług mojej mamy – mnie.
    To jej pomysł wyjechania z Londynu na poród do Edynburga.
    Ja tylko wkurzyłam się na zbyt długą wg mnie ciążę i wybyłam na świat po 8-miu miesiącach, nie czekając do jej końca.
    Ze złości odmówiłam też ssania wszelkich cycków i butelek.
    Dostałam od położnika w tyłek, nie pomogło i szkockie niańki karmiły mnie od urodzenia …łyżeczką.
    Ja widzisz na świat przyszłam z własnym poglądem na rzeczywistość i od pierwszych sekund życia nie dałam sobą kierować.
    I tak jest do dzisiaj.

  294. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Trzeba zrobić analizę ryzyka, czy warto? Ale z drugiej strony nie należy ulegać terrorowi.”
    .
    Racja! Nie należy. Więcej – nie wolno! Terrorowi Kuczynoidów nasze stanowcze nie! Hej kto Polak, na bagnety! Lance do boju, szable w dłoń! Prawa do drobnych złośliwostek na cudzym blogu będziemy bronić jak niepodległości!
    .
    A poważnie: nie dostrzegasz własnej śmieszności? I czy naprawdę sądzisz, że należy popierać osoby zachowujące się głupio i niekulturalnie, jeśli tylko są po tej samej stronie sporu co ty?

  295. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    „Podsyłam Ci zdjęcie kolegi, Amerigo Vespucci’ego, też nielichy z niego przystojniak i elegancik w bardzo dobrym stylu, z klasa.
    http://www.zaglowce.ow.pl.....rigo-3.jpg
    Mało kto nie ulega jego wdziękowi, jest przecudny.”
    :
    No jest to laluś, przyznaje.
    Ty napewno to wiesz. W języku angieskim żaden okret, statek, lodka czy najgorsza łajba nie może być rodzaju męskiego.
    Wszystkie muszą być zawsze SHE. Aż dziw, że w języku polskim to się nie przyjęło. Nasza legendarna od wieków szarmanckość i całowanie dam w rękę jakoś by pasowały do tego rodzaju żeńskiego w odniesieniu do wszystkich statków, nie sądzisz? Szczegolnie tych najprzecudniejszych.

  296. Andrzej napisał(a):

    Co Wy wszyscy z ta Bertą. To tylko postać z przedwojennej pocztówki ;-)
    http://img97.imageshack.u.....bertan.jpg

  297. Orteq napisał(a):

    „A poważnie: nie dostrzegasz własnej śmieszności?”
    :
    Wszyscy dostrzegaja. Wybanować! Hunwejbini na Hrad! Precz z Grubą Bertą! Bo ona przebija wszystkie pancerze.
    .
    Infantylność. Nieuleczalna choroba wieku przedwcześnie dojrzałego. Rozprzestrzenia się na blogach w wyniku plucia pod wiatr. (głos zwykły, Marzec 31st, 2010 at 10:52 – Moim zdaniem, to się nazywa umiejętność plucia pod wiatr historii, tak aby plwocina okryła mą twarz, całą.)

  298. Stan napisał(a):

    Mawar,
    .
    wydaje mi się, że w nocie od wydawcy stało iż dzieło napisał docent, a nie profesor.
    Jednak borąc pod uwagę moją małą spostrzegawczość, mogłem popełnić błąd.
    Poza tym bohaterowie tego dzieła działali (buntowali się), gdy ty chodziłeś do przedszkola. Masz więc jeszcze szanse, którą warto wykorzystać.
    .
    Orteq,
    .
    Zanim zacząlem pisać u Kuczyńskiego pisałem na blogu Pasenta pod nickiem Ryba (mój znak zodiaku). Sam nie wiem dlaczego zacząlem pisać jako Stan (chyba dlatego, że bliżej imienia) u Waldemara Kuczyńskiego. Kiedyś już na tym blogu tłumaczyłem się z tego po atakach niejakiego Kaema. Więc robię to drugi raz aby zaspokoić Twoją ciekawośc i, ewentualnie, śledzczych. Warto by jednak zajrzeć do blogowego archiwum czy jakąs rozsądniejszą argumentacją nie uzasadnialem swojego występku.
    Kaem mi wtedy nawtykał, bo wkleiłem na blog tekst magrud lub kogoś innego. Zrobiłem to, bo dyskusja na blogu politycznym toczyła się wokół ogródków, a w teksćie był akapit, który mógł wybudzić z popołudniowej drzemki szacowne towarzystwo.
    Kaemowi nie mam tego ataku za złe, bo nie jestem pamiętliwy. O ile pamiętam, to nie zareagowałem kiedy go zdemaskowano za zainstalowanie na blogu teatru w którym był reżyserem scenarzystą i wieloosobowym wykonawcą.
    .
    Cześć jego pamięci!
    .
    O KTT pisalem na blogu Przeglądu parę lat temu. Był on w nim stałym felietonistą obok Lema, Łagowskiego i kilku doraźnie piszących publicystów i literatów.
    KTT chyba w pewnym okresie załamał się wyjątkowo brutalnymi atakami blogowiczów. Mój tekst był napisany dla uczczenia jego powrotu.
    Polemika między Dygatem a KTT toczyła się w późnych latach szećdziesiątych, a pretekstem był przerysowany tekst pochwalny Dygata na temat talentu piosenkarki Fronckowiak, która ma obecnie chyba ze sto lat.
    Dodam tylko, że KTT ośmieszył szpanera Dygata, który zrezygnował z pisania feiletonów w Polityce, mimo tego, ze skonfundowana redakcja przepraszała go za KTT.
    Po warszawce przeszedł wtedy szmer szyderstwa o Stasiu Dygacie.
    Podobnie jak KTT jeszcze bardziej chamsko atakowano Lema.
    Stanąłem w jego obronie, ale jakoś tak delikatnie, a należało dać w mordę.
    Ja osobiście odebrłem w mordę za krytykę Andrzeja Leppera, którego teraz bronię.
    Tak mi dawali popalić wielbiciele ucieśnionego ludu niszczenie ludzi, że mimo inteligentnego wspomagania ze strony innych blogowiczów, nie mogłem wytrzymać tam dłużej.
    Tyle dobrego o sobie.

  299. Stefan123 napisał(a):

    A ja nadal nie wiem dlaczego ten Pembroke taki kiepski, ze zasłużył sobie na złe traktowanie przez Swiatło Tego Blogu.
    Wiem, ze cham i prostak ze mnie, z którym nie warto gadać, a którego warto straszyć wyrzuceniem. Ale to wiedziałem od pierwszego wejścia tutaj.

  300. Orteq napisał(a):

    Stan,

    Coś pamietam. Czy nie chodziło tam czasem o to, że niejaki Kaem nawtykał ci od łobuzów i Pan Minister zagroził wybanowaniem i Kaema i ciebie za takie wulgaryzmy? Wklejenie było chyba jakiegoś tasiemca Lizaka, o ile pamietam. Nie jestem pewien, czy nie chodziło czasem o lizakowe legendarnie wyważone poglądy nt. np. antysemityzmu. Czy czegoś innego z jego szerokiego repertuaru obsesji.
    Dziekuje za wszystkie objasnienia.
    A pamięci Kaema – cześć! KTT to on nie był.

  301. Orteq napisał(a):

    Stefan 123,
    Czuj duch. Swiatło Tego Blogu jest podążaniem w wymaganym kierunku.

  302. Zofia napisał(a):

    Dark,
    jeszcze nie słyszałam by jakiś collage z Oxfordu dostał Nobla!
    To dla mnie coś zupełnie nowego, jestem niedoinformowana?

  303. Zofia napisał(a):

    Stefanie,
    nigdzie nie napisałam, że jakikolwiek collage z Oxfordu jest „kiepski”.
    Podałam Ci wyłącznie informacje o systemie nauczania w konkretnym collage. Ile lat trwa nauka, jaki jest system egzaminów ect. Co się po ukończeniu nauki dostaje.
    Nie zajmowałam się poziomem nauczania, dorobkiem naukowym całego tego kompleksu akademickiego. Ani też poszczególnych collages.

  304. Orteq napisał(a):

    Andrzej,
    „Co Wy wszyscy z ta Bertą. To tylko postać z przedwojennej pocztówki ;-) http://img97.imageshack.u.....bertan.jpg
    :
    Na pocztówce „Gruba” została zastąpiona „Aber”. Czyli „Ale Berta!”
    Bo Gruba Berta nie była użyta w Calais do strzelania – mało eleganckiego, trzeba przyznać – w kierunku Dover. W lutym 1916 r. Grube Berty ostrzeliwały forty twierdzy Vedun. Calais i Dover już się raczej kojarzą z lądowaniem aliantów w Normandii. Rok 1944.
    Krótko mówiąc: była to pocztówka „przedwojenna” czy „wojenna”?

  305. dark side napisał(a):

    Orteq:
    „Czy mogłabyś wyjaśnić skąd dokładnie wyrasta przaśno-buraczany słupek 80-procentowego zaścianka?”
    to taki słupek z przymrużeniem oka :)
    A było to tak. Mój bliski znajomy trafił niedawno do szpitala (publicznego w Polsce) na tydzień czy dwa .nic poważnego, na szczęście. Tym niemniej od tej pory utrzymuje, że w na oddziale zetknął się po raz pierwszy w życiu z rzeczywistym i wiarygodnym przekrojem społecznym. Jak na młodego naukowca przystało dokonał analizy ilościowej i jakościowej i wyszło mu, że rzeczony Przekrój składa się w przeważającej części z czytelników Faktu i przeglądu sportowego.

  306. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „Gospodarz kłapał dziobem na przesłuchaniu w 68. Aż mu kryminalista z Woli rozumu dołożył”.
    .
    W 1968 wszyscy mniej lub bardziej kłapali dziobami ponieważ nie zostali jeszcze oświeceni broszurą „Obywatel a służba bezpieczeństwa”, pióra mecenasa Jana Olszewskiego (późniejszego premiera najbardziej ciemnogrodzkiego rządu, z wyjątkiem rządu PiS) i nie wiedzieli jak się zachować.

  307. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Orteg
    Ja odnosiłem sie do jednego Twojego wpisu na temat G.B. tam pisałeś o statku.
    I nie musisz sie silić na złośliwości bo to twojej reputacji odnośnie Twego rozumu,wychowania i inteligencji nie podniesie
    Twój intelekt to jak wodospad.
    Działaj pisz, pewnie Ci to bardzo potrzebne do wyzbycia sie z kompleksów

  308. Szczesiul napisał(a):

    głos zwykły (Marzec 31st, 2010 at 10:47)

    „Tym gościem honorowym był Albert Speer – główny architekt III Rzeszy. Myślę, że w mniejszym stopniu jego obecność na bądź co bądź prywatnej uroczystości – mogła urazić, Żyda który przeżył Holocaust, niż Polaka, który doświadczył okropności Stalinizmu, a będzie rzeczywistym lub medialnym uczestnikiem państwowej uroczystości w Lesie Katyńskim, w której uczestniczyć będzie premier Rosji, najwyraźniej, spadkobierca mentalności KGB, oraz przedstawicieli najwyższych władz państwowych Polski.
    Oj, będzie się działo panie Waldemarze, będzie…”
    *
    Nie ma zgody na te twoje skojarzenia, głosie zwykły.
    Po pierwsze, nie widzę nic co się miało dziać po tym krótkim artykule pana Kuczyńskiego w rp.pl. Ani artykuł odkrywczy nie był ani waga problemu światem nie wstrząsała. Co najwyżej, grajdołkiem mogła wstrząsnąć. Tym naszym nadwiślańskim wyłącznie.

  309. Orteq napisał(a):

    Przepraszam, Zdzisławie. Jesli była tam jakaś złośliwosć to raczej nie zamierzona. Każdy próbuje walczyć z demonami jak może. A demonów jak nie było tak nie ma. Kompleksy jakieś pewnie zawsze się znajdą.
    To jest blogowe bicie piany, Zdzisławie, nic więcej. Kręcenie lodów to zupełnie gdzie indziej.

  310. Szczesiul napisał(a):

    głos zwykły

    Po drugie. Twoje porównywanie tych niby „gości honorowych”, gen. Jaruzelskiego – czy nawet premiera Putina – i Alberta Speera, kupy się nie trzyma.
    .
    Jeśli Jaruzelski będzie uczestnikiem państwowej uroczystości w Lesie Katyńskim to będzie w jakiś sposób reprezentował naród wobec którego została popełniona stalinowska nieludzka zbrodnia. Uroczystość ta zorganizowana będzie na terytorium Rosji przez jej obecne władze. Żeby oddac czesc pomordowanym oraz potępić zbrodnie przeszłosci. Dzisiejsza Rosja, włącznie z jej obecnym, urodzonym siedem lat po wojnie premierem, oficjalnie odżegnała się od stalinizmu. Oraz przeprosiła kilkakrotnie naród polski za tę zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu.
    .
    Albert Speer zaś był owym „gościem honorowym” jako główny architekt i „architekt” Hitlera. Zbrodniarz przeciwko ludzkości, dopiero co zwolniony z więzienia Spandlu po odbyciu 20-letniej kary wymierzonej w procesie norymberskim.
    .
    Joachim Flet, gospodarz owego przyjęcia, biograf i nieubłagany krytyk Hitlera i nazizmu, mógł przejawiać jakaś sympatię wobec Speera. Bo ten też się stał wielkim krytykiem Fuhrera i hitleryzmu, podczas odbywania kary wiezienia. Napisał kilka krytycznych książek autobiograficznych, z których korzystał Felt. Żeby jednak dopatrzyć się prostej analogii pomiędzy zbrodniarzem przeciwko ludzkości Albertem Speerem i gen. Jaruzelskim, czy premierem Putinem, potrzeba niezwykłych zdolności analityczno-syntetycznych.
    .
    Okazuje się, że Polak i to potrafi. Braw ci jednak bić nie będę, głosie (nie)zwykły. Może Mawar potrafi?

  311. Zofia napisał(a):

    Jutro zaczyna się Triduum Paschalne, ważny okres dla chrześcijan. I przygotowanie do Wielkiego Piątku, największego i najważniejszego święta religijnego dla luteran.
    Dla mnie czas wyłączenia się z życia publicznego, wyciszenia i pewnej refleksji osobistej nad własnym życiem.
    Dlatego do poniedziałku wyłączam swój komputer.
    Wśród wierszy Leopolda Staffa znajduje się pewna Modlitwa, którą przypominam, bowiem, moim zdaniem, oddaje ona w poetyckiej wersji istotę chrześcijańskiej Wielkiej Nocy:

    Chroń Panie, wątła mojej duszy zieleń
    Od podeptania i martwych spopieleń,
    Abym wśród życia Ostatniej Wieczerzy
    Czuł jej aromat balsamiczny, świeży.

    I niech rozpięty na krzyżu konania,
    Nie widzę słońca, co w pomrok się skłania,
    Lecz niech mi wiara, Matka Boleściwa,
    Wskaże dal, gdzie świt nowy odkrywa.

    Słowami Staffa życzę Wszystkim
    - naszemu Gospodarzowi, Blogowiczom Jawnym i Ukrytym, VIP-om i Szaraczkom, Piszącym i tylko Czytającym, Paniom i Panom, Sympatykom, Obojętnym i Adwersarzom – owej cudownej wiary w drugiego człowieka, która pozwala dostrzegać nie tylko zachody słońca w pomrokach, ale nadchodzące świtania, chronić wiosenną radość, świeżość i „zieleń” duszy przed podeptaniem, martwotą spopielenia czyjąś pogardą, głupotą czy bezmyślnością.
    Pogodnych i szczęśliwych Świąt – Happy Easter!
    Zofia
    Do życzeń dołączam wspaniałe i radosne „Alleluja” z oratorium Mesjasz Fryderyka G. Haendla
    http://www.youtube.com/wa.....bcgpn2UTV8

  312. Orteq napisał(a):

    Zofio,
    Dziękuję za wspaniałe życzenia. I za doskonale wykonane Hallelujah „Messiah” Handla w wykonaniu Bethany College Choir. Życzę najpiękniejszych przeżyć w Triduum Paschalnym i Wielkim Tygodniu. Jestem pełen podziwu dla ciebie z racji wyłączenia komputera do poniedziałku. A wytrwasz?
    *
    W rewanżu załączam Hallelujah Leonarda Cohena w wykonaniu Rufus Wainwright. Można śledzić słowa na ekranie. Mniej religijne i napewno bardziej, powiedziałbym, ekumeniczne. Bo można i tak oddawać cześć. Komuś. Czemuś.

    http://www.youtube.com/wa.....eature=fvw

  313. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Shrekowi. „nieobecność na środowym spotkaniu z premierem prof. Zyty Gilowskiej wynikała z jej przedświątecznych zobowiązań rodzinnych.” Nie mogli napisac po prostu, że okna myła?

  314. dark side napisał(a):

    Narciarzu,
    O stosunkach Rosyjsko- Czeczeńskich ( i ogólnie Kaukazkich) niewiele mogę powiedzieć. Nie śledzę tej wojny (może niesłusznie)
    Głosy są rózne- że to terrorystki- telewizje pokazują obrazy z kamer- kobiet na stacji Park Kultury. Albo, że to służba bezpieczeństwa, w której interesie leży umocnienie ” siłowego” skrzydła i powstrzymanie procesu reformowania i demokratyzacji Rosji, który to proces marginalizuje wpływ tych służb na politykę państwa. Stacja łubianka – to praktycznie centrum Moskwy, rzut beretem od Kremla, ponadto to jest podziemie głównej kwatery rosyjskich służb bezpieczeństwa. Wybuch nie naruszył rzecz jasna samego budynku, bo stacje metra w centrum są bardzo głęboko wkopane ( na oko 5-6 kondygnacji pod ziemią). Mają służyć jako schrony na wypadek wojny.
    Tutaj jest moim zdaniem wyważona opinia:
    http://alfaomega.webnode......a%20rosja/

  315. Orteq napisał(a):

    Dziekuje. Jakby ktoś nie załapał, tu wytłumaczenie. Nic o myciu okien, sorry
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  316. Mawar napisał(a):

    Szczesiul
    .
    „Joachim Flet … mógł przejawiać jakaś sympatię wobec Speera. Bo ten stał wielkim krytykiem Fuhrera i hitleryzmu, podczas odbywania kary wiezienia”.
    .
    O, i tu byłeś na właściwym tropie, choć tylko czystym przypadkiem. Nic tak dobrze nie robi dyktatorom i ich pomocnikom jak więzienie. Speer zrozumiał, bo był osądzony w procesie o ludobójstwo, później miał 20 lat pobytu w Spandau na przemyślenia. Komuniści, poza nielicznymi przypadkami, uniknęli procesów i między innymi z tego powodu mają dziś zaskakująco dobre samopoczucie. Jeśli ktoś winien to Stalin – mówią – ale Speer po Norymberdze nie mógł powiedzieć, że winien jest tylko Hitler. Jak uczy Dostojewski po zbrodni powinna przyjść kara i może ta kara, której Jaruzelski na razie uniknął, zrobiłaby z niego człowieka? Obecnie jest niedołężniejącym staruszkiem ze zmumifikowaną psychiką po życiu spędzonym w kłamstwie, mającym kłopoty z zrozumieniem rzeczy najprostszych i zwykłymi ludzkimi odruchami. Nie dziel Szczesiul komunizmu na stalinizm i resztę, bo to i niemądre i może być tylko żałosnym życiowym alibi. Z dwojga złego już wolę bezpretensjonalny cynizm niż zakłamywanie przeszłości.
    .
    „Żeby jednak dopatrzyć się prostej analogii pomiędzy zbrodniarzem przeciwko ludzkości Albertem Speerem i gen. Jaruzelskim …”.
    .
    Głos ma rację. Jeśli zamienisz Alberta Speera na Hilarego Minca (lub jego sowieckich odpowiedników) to analogia będzie lepsza, czy gorsza? Z punktu widzenia milionów ofiar oczywiście. Jaruzelski był JEDYNYM funkcjonariuszem komunistycznym, który przez całe 45 lat komunizmu w Polsce sprawował wysokie lub najwyższe funkcje w państwie. Ponieważ system komunistyczny był w równym stopniu antycywilizacyjny co zbrodniczy, więc nie jesteś w stanie odmówić mu w tym względzie „zasług”, nawet jeśli za chwilę zasypiesz ten blog lawiną pustych sofizmatów.

  317. Szczesiul napisał(a):

    Mawar
    „Głos ma rację. Jeśli zamienisz Alberta Speera na Hilarego Minca..”
    *
    Skąd ja wiedziałem że Mawar potrafi?
    Speer na Minca już wymieniony. Teraz wystarczy pod Minca wpisać Putina – bo głosowi bardziej się wycelowało w Putina niż w Generała – i twoja lawina pustych sofizmatów ruszy na blogu z głośnym choć pustym jak niektóre łby łoskotem.
    .
    „Nie dzieł Szczesiul komunizmu na stalinizm i resztę”
    *
    Jakby cię to ominęło z furkotem to ci przypomnę. W Roku Cudów obalano i obalono komunizm. Stalinizmu już wtedy nie było. A za zbrodnie komunizmu sądzić jak najbardziej trzeba. Dlatego masz swój zasłużony dla sprawy IPN. Ze ta szacowna instytucja raczej zajmuje się biciem piany, dla kogoś w czyjejś pomylonej głowie korzystnej, to już wynika ze specyfiki polskiej.
    .
    Powiem ci tak. Jeśli w dalszym ciągu będziesz wciskał, razem ze swoją zmiejszającą sie z dnia na dzien resztą PiS-u, że Jaruzelski to zbrodniarz na miarę Stalina czy Hitlera, to ja ten wasz słupek już dzisiaj przy zerze widzę.
    Na dodatek, odnoszę jakieś uparte wrażenie, że ty usilnie do tego celu podążasz. Podczas gdy ja bardzo bym chciał, żeby prawica polska miała w RP swój słuszny głos. Może to nawet być głos zwykły.
    *
    Samobójcy jacyś czy co?

  318. Orteq napisał(a):

    Normalnie staram się Szczesiula omijać łukiem K. Bo i mnie uwagi dziadków muppetowych, łączących Szczesiula ze mną, na nerwy wchodzić poczynały. Robię tu jednak wyjątek żeby donieść, iż Szczesiul do komentarzy w Rzepie polazł. I tak podsumował dyskusję pod artykułem Gospodarza
    :
    „Szczesiul napisał:
    31 marca 2010 at 21:23

    Dwadzieścia sześć komentarzy i ani jednego za. Pan Minister miał rację, pisząc u siebie na blogu pod zapowiedzią artykułu w Rzepie: oj będzie się działo. Rzeczywiście, dzieje się. Nie wiadomo co się dzieje ale dzieje.

    Mnie się wydaje, ze redaktor naczelny Rzepy wie co się dzieje. W. Kuczyński szturchający moherów układowym szpikulcem to jak tchnienie nowego życia w stęchliznę pomroczną. Popatrzcie jak się towarzystwo ozywilo. Nawet zapomniano na chwilę o chwaleniu kaczorów i pozostałych pisiorów. Jeszcze trochę i się nauczą demokracji. Zawita w Rzepie różnorodność poglądów. Nastąpi WOLNOŚĆ!

    A ja durny myślałem ze ten akurat tekścik W.K. był taki słabiutki, że nikt na niego uwagi nie zwróci.”

  319. Stan napisał(a):

    Orteq (wymiana listów c.d),
    .
    Naprawdę nie pamiętam kogo wówczas wklieiłem na blogu (magrud czy Lizaka) Gospodarza. Jak siebie znam, to nie zrobilem tego dla hucpy antysemickiej. Brzydzę się tym. Uważam Żydów za naród zdolnieszy od Polaków, i nie tylko. Jednak dobrze by było żeby się sobie przyjrzeli, bo z mojego doświadczenia zawodowego, nabyłem przekonania, że nie ma dymu bez ognia.
    Sądzę, że to Kaemowi chodziło o sprowokowanie awantury, co mu się zresztą udało.
    Natychmiast opłuła mnie jakaś kobieta, ktora później okazała się macho.
    Mnie natomiast Szef bloga słusznie zwrócił uwagę, że mogłem wklieić linka i nie powinienem twierdzić, że mojemu adwersarzowi mózg się zdeformował.
    Na pewno nie było wypowiedzi Szefa o wywaleniu, a jedynie przygana do „stylu” tej polemiki (eufemizm w cydzysłowie jest mojego autoramentu i ma na celu złagodzenie katuszy, którą wtedy przeżyłem) między nami.
    Wydaje mi się, że był on kuty na cztery łapy skoro wszystkich poza mną wodził za nos na blogu. Wyobraż sobie, że nikt mi nie podziękował za to, ze to ja rzuciłem się mu z zębami do tętnicy:).
    Faktem jest, że musiał się nieźle zabawiać (jak zakręcił tym blogiem) zanim gościa namierzono.
    A teraz pozwól, że przed snem złoże wszystkim serdeczne życzenia świąteczne z jajeczkiem w tle.

    Dobranoć wszyskim.

  320. głos zwykły napisał(a):

    …..Ja uważam, że przynależność do partii komunistycznej obciąża moralnie, tak jak przynależność do partii nazistowskiej.
    …..Dziwię się stąd ciągłemu napiętnowaniu członków skrajnie prawicowych organizacji, którzy po latach odżegnują się się od błędów młodości, a innemu traktowaniu byłych komunistów, którzy na dodatek uważają, że nie mają sobie niczego do zarzucenia.
    ……Ja dlatego uważam za niewłaściwą obecność gen. W. Jaruzelskiego na uroczystościach w lesie w Katyniu.
    ……To może ofiary stalinizmu i komunizmu po prostu znieważać.

  321. głos zwykły napisał(a):

    To co napisał Pan Waldemar Kuczyński w Rzepie poczytuje więc za niezbyt mądre.
    Ks. Adam Boniecki napisał: „Historia zna głupich postępowców i głupich konserwatystów. Ich szkodliwość nie wynikała z tego, że byli konserwatystami lub postępowcami, ale z ich głupoty lub zarozumiałości.
    Biedny ten, kto zdaje się na same hasła, a nie pyta o wartość tego, co wybiera.
    ___________________-
    Mnie się wydaje raczej, że w Polsce w ramach wojny PiS-u z salonem, głupota walczy z głupotą. Burak z burakiem. Po obu stronach nie potrafię się doszukać istotnych wartości, widzę tylko slogany mające na celu manipulowanie opinią publiczną w doraźnej walce różnych środowisk o realną władzę w społeczeństwie.

  322. narciarz2 napisał(a):

    Dark:
    dziekuje za krotki komentarz. Artykul z 2004 przypomniany teraz przez Polityke mna po prostu wstrzasnal. Zakladam, ze podawal fakty a nie pomowienia. Ja nie mam odpornosci na takie opisy. Robi mi sie slabo na sama mysl, ze to moze byc prawda.

  323. narciarz2 napisał(a):

    Czytajac wypowiedzi Mawara czy Glosa na temat Generala zastanawiam sie, dlaczego w swoim zaslepieniu oni nie widza absurdu i nedzy swoich wypowiedzi. Odsylam w/w Panow do wspomnianego artykulu w Polityce. Gdzie w Polsce pod rzadami Generala rozgrywaly sie takie sceny, jak opisane w tym artykule? Gdzie i kiedy pod jego rzadami funkcjonariusz najpierw katowal wieznia, a potem rozpruwal jego brzuch nozem? Czy szanowni opluwacze potrafia wskazac takie fakty? Powtarzam, fakty, a nie swoje nadete frazesy. Pluc kazdy potrafi, ale jak slusznie napisal Glos, slina laduje na twarzy plujacego. No, wiec bardzo prosze udowodnic slowo „zbrodniczy” w odniesieniu do tego konkretnego czlowieka. Bo to, ze system byl zbrodniczy, to latwo powiedziec. Jednak to nie system ma stac przed sadem, ale konkretny czlowiek. Nie mozna mu przypisywac win a nawet zbrodni popelnionych przez innych ludzi. Odpowiedzialnosc zbiorowa powinna byc odrzucona przez Glosa, podobno prawnika. (O Mawarze tu nie wspominam, bo to jest zawodowy opluwacz i sprawiedliwosc musi byc po jego stronie.) Wiec skoro nie odpowiedzialnosc zbiorowa, to co? Tego konkretnego czlowieka mozna sadzic tylko za jego konkretne winy. Prosze je wskazac i udowodnic.
    .
    Jak na razie, IPN swoja kleska przed sadem pokazal, ze pluc moze kazdy. Ale co innego slina, a co innego dowod. O tym Glos jakos raczy nie pamietac.

  324. narciarz2 napisał(a):

    Przy okazji przypominam, ze udowodnic wine ma oskarzyciel. Oskarzony nie musi dowodzic swojej niewinnosci. Takie sa standardy, ktorych szanowni bohaterowie kiedys wymagali od komuny. Ale teraz, kiedy role sie odwrocily, to byli komunisci maja dowodzic, ze nie byli zbrodniarzami? To jest kpina z wlasnej ponoc bohaterskiej przeszlosci. O to zescie walczyli, zeby moc wczorajszego wroga bezkarnie zniewazac bez obowiazku udowodnienia mu winy? Teraz mozna pluc na bylego przeciwnika, bo on juz jest slaby? Tak postepujac, jestescie gorsi niz komunisci. Jestescie gorsi, bo kiedys za to wlasnie przypisywaliscie sobie moralna wyzszosc, ze to komunisci tak postepowali. Okazalo sie, ze wyzszosc byla tylko do czasu. Kiedy przyszla sila, moralna wyzszosc zniknela i okazaliscie sie tacy sami.
    .
    Pisze „wy”, bo dopiero co Mawar wspominal tutaj o jakims spotkaniu kombatantow.

  325. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar (co do twoich uwag na temat konieczności osądzenia komunistów):
    .
    Analogia z hitleryzmem jest słaba. Hitleryzm został złamany siłą zbrojną w apogeum swych zbrodni. Komunizm ewoluował, ze zbrodniczego reżimu przekształcił się (przynajmniej w Polsce) w stosunkowo łagodną dyktaturę, popadł w zniedołężnienie starcze, w końcu zdechł po części na własne życzenie.
    Gdyby władza PZPR została obalona w wyniku krwawego powstania narodowego, to z pewnością stanęłyby szubienice i miałbyś pełną satysfakcję. A tu jak na złość Jaruzelski oddał władzę bez walki i stworzył w ten sposób sytuację moralnie ambiwalentną. Ambiwalencja zaś to zjawisko, które prawica bardzo źle znosi.
    .
    „Obecnie jest niedołężniejącym staruszkiem ze zmumifikowaną psychiką po życiu spędzonym w kłamstwie, mającym kłopoty z zrozumieniem rzeczy najprostszych i zwykłymi ludzkimi odruchami.”
    .
    Z ludzkimi odruchami to raczej ty masz problem. W kimś, kogo uważasz za wroga, nie potrafisz dostrzec człowieka, który nie składa się z samej podłości, może się zmieniać na przestrzeni życia, wreszcie może postrzegać rzeczywistość w sposób odmienny od jedynie słusznego twojego.
    A swoją drogą, ciekaw jestem, jakich to najprostszych rzeczy nie rozumie twoim zdaniem Jaruzelski. Liczę na odpowiedź w tej materii.

  326. Stan napisał(a):

    Szanowne Blogowisko (dotyczy ostatnich fragmentów dyskusji),

    Proponuję Szanownym ogłoszenie i przystąpienie, przed Świętami Wielkanocnymi amnestii politycznej na blogu. Główny powód zaniechania, to prawdopodobieństwo większej niestrawności po obfitym żarciu, które jest możliwe w wyniku postępującej „Transformacji Ustrojowej” (wierzę, że głos napisze na ten temat rozprawę habilitacyjną i przyśle mi ją do piekla).
    Zaniechanie mojej świetnej propozycji skutkować będzie tym, że w pierwszym dniu świąt będziemy mieli przystawki wyrwanych pażnokci i doskonale opisany proces przypiekania w okresie Świętej Inkwizycji.
    Za argument stanu wojennego i, stosunkowo niewielkie ofiary ’81, opozycja lewicowa wrzuci na obficie zastawiony jadłem stół, majowy zamach stanu i ca 400 ofiar . Na dodatek można powiedzieć, że zamach wynikł on w dużej mierze z kaprysu Marszałka.
    Za sfałszowanie plebiscytu w ’46, fałszerstwo wyborcze sanacji.
    Inteligencji lewicy, polegajacej na pojedyńczych procesach politycznych, wrzucimy brzydko pachnący przysmak w postaci instytucjonalnego przesladowania więźniów politycznych czego symbolem była Bereza Kartuska.
    Z tych paru przykladów widać, że licytację trzeba będzie przenieść na świeta Bożego Narodzenia.
    Więc żeby nie psuć sobie apetytu, postanowiłem odrzucić te przystawki.
    Często krytycznie odnosiłem się do różnych zdarzeń w historii Polski, ale gdy się spojrzy na sąsiadów, to u nas było całkiem, całkiem.
    Wina i szczęście, to stan określonej świadomości.
    Zatem wszystkim życzę łagodnej refleksi i obfitego stołu.

  327. maciek.g napisał(a):

    Narciarzu,
    Gdyby artykuł o którym wspominasz opisywał prawdę to faktycznie nie było by przyjemnie , ale wg mnie to nieprawda, a próba chwytliwego zasiania wątpliwości w umysłach ludzi którym działania Kałkazkich ekstremistów bardzo się nie podobają. Scenariusz nawiązuje do niesprawdzonej hipotezy wg której Stalin kazał przebrać za Niemców swą polityczną policję i zrobić przykładowe rzezie na ludności by wyeliminować ich tendencję do przechodzenia na stronę wroga. Tak jakoś dziwnie się dzieje, że ludzie chętniej wierzą w jakieś tajemne spiski niż w rzeczowe informacje. Kolega ze studiów i jego żona z na przyjęciu u znajomych emocjonalnie krytykowali rządzących, że oleli informacje o porwaniu i uwięzieniu córki gen. Sikorskiego przez Rosjan. I wierzyli święcie w informacje Pani Kobylańskiej i opowieści o wyprawie w głąb Rosji celem odbicia córki Sikorskiego które dla kogoś kto znał realia ówczesnego ZSRR były super naiwną bajeczką dla naiwniaków.

  328. Orteq napisał(a):

    Stan,
    Ty jestes pollyanna nasza.
    Następne olśnienie: Szczesiul to kryptopisior. Może neo, może nie. Ujawnienie skłonności prawicowych to pierwszy krok wychodzenia z szafy. Założę się, że odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne będzie nieubłaganą tego pierwszego kroku konsekwencją. Tym sposobem w końcu dowiadujemy sie dlaczego go tak zawzięcie namierzano w niszy. Ale dlaczego i ja musiałem cierpieć przy tej okazji to tylko Bóg NajwyższA, politically correct, może objąć swoją niezgłębioną mądrością niewieścio-boską.
    .
    Zgodnie z tym co narciarz pisze, oskarżony nie musi dowodzić swojej niewinności. A ja muszę! Nawet nie wiedząc o co jestem oskarżony. Chyba będę zmuszony wziąć adwokata. Głosie, reflektujesz?

  329. maciek.g napisał(a):

    Na blogu Polityki u P. Szostkiewicza skrytykowałem jego ocenę dotyczącą ludzi pozytywnie lub przynajmniej nie negatywnie oceniających Gen Jaruzelskiego. Zwróciłem mu uwagę na najnowszy sondaż na temat czy Gen. Jaruzelski może reprezentować Polskę na uroczystościach Moskiewskich. Przypominam w wyniku sondaży 63 procent orzekło że tak, 9 że ich to nie interesuje , a jedynie 28 że nie.
    Oraz, że przeglądając fora interenetowe dotyczące Jaruzelskiego stwierdzam że więcej jest opinii pozytywnych niż negatywnych co jest pewnym ewenementem , bo na tych forach z reguły się opluwa.
    Zwróciłem też uwagę że przed 2005 rokiem było diametralnie inaczej i opinie pozytywne były wyjątkami.
    To co powyżej napisałem ma ścisły związek z polityką ostatnich 5 lat i opluwaniu się nawzajem przez byłych postsolidarnościowców. Olbrzymi tez wpływ na to miała też lustracja wykorzystana jako narzędzie polityczne. Olbrzymie tez oddziaływanie ma nieetyczne postępowanie ludzi przy władzy i niedotrzymywanie przez nich własnych fundamentalnych zasad o których informowali w czasie wyborów. / przykładowe PiS’u z So nigdy itd, z uzasadnieniem że tą partie załaża SB i są tam prawie sami przestępcy/
    Ludzie coraz wyraźniej widzą to co napisał Narciarz2 -
    Okazalo sie, ze wyzszosc byla tylko do czasu. Kiedy przyszla sila, moralna wyzszosc zniknela i okazaliscie sie tacy sami.
    .

  330. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    …..Ja napisałem wyraźnie, że obciąża moralnie i że były ofiary tych systemów. Nigdy nie pisałem na tym blogu, że chce generała karać czy nawet ścigać.
    …..Politycznie uznaje wiele racji, których jednak nie mogę potem uzasadnić na gruncie moralności, a także logiki. Wynika owa dwoistość z tego, że na pewno nie odpowiada mi kształt państwa, jego ustroju, władzy, gospodarki i społeczeństwa, w wersji proponowanej przez PiS, a zwłaszcza jego katolicki elektorat.
    ….Nie byłem także nigdy represjonowany przez komunistów. Przeciwnie żyło nam się dobrze.
    …..Ojciec akceptował ten ustrój.
    …..Zawsze popierał Jaruzelskiego.
    ……Był przeciwnikiem Solidarności, kapitalizmu.
    …..Był przeciwnikiem kościoła katolickiego.
    …..Zawsze uważał, że moje miejsce jako jego syna jest w partii komunistycznej,a potem w sld.
    …. Ba uważał, że zalety realnego socjalizmu były tak duże, iż w warunkach wolności wyboru, oczywistą rzeczą jest, że lud wybierze, tym razem już sam, bez przymusu KOMUNIZM. :D)
    …. Ewolucja komunizmu jest znaną wszystkim okolicznością, ale przecież i hitleryzm ewoluował. Przed wybuchem II Wojny Światowej miał on o wiele mniej kryminalny charakter niż Komunizm. Przy końcu II Wojny Światowej Eichmann proponował Żydom ocalenie, a aliantom sojusz przeciwko ZSRR. Gdyby III Rzesza nie skapitulowała bezwarunkowo być może naziści byliby dokładnie w takiej samej sytuacji jak komuniści. Zbrodnie zostałyby przemilczane.
    ….Tak więc komuniści zrobili, to co zrobili, może nie naziści, bowiem ich sytuacja była inna, ale przedstawiciele wielu różnych autorytarnych rządów prawicowych. Nie rozumiem więc dlaczego tak uparcie stygmatyzuje się u nas np. LPR, a generała chwali.
    Gdyby gospodarz blogu napisał, że chce aby Rosjanie zaprosili Farfała, albo Romana Giertycha i jego ojca na uroczystości w lesie Katyńskim, to ja bym to nawet zrozumiał i uznał, za politycznie dobre rozwiązanie.
    Targanie dziadka generała do Rosji, takim nie jest. Najlepiej byłoby dać mu spokój. Nie powinien być na starość osobą publiczną, lecz jedynie kontrowersyjną postacią historyczną.

  331. Paweł Luboński napisał(a):

    Głos: „Gdyby III Rzesza nie skapitulowała bezwarunkowo być może naziści byliby dokładnie w takiej samej sytuacji jak komuniści. Zbrodnie zostałyby przemilczane.”
    .
    A czy zbrodnie komunistów są przemilczane? Skąd taka opinia? Można najwyżej mówić, że nie zostały ukarane.
    Ale zgoda, gdyby III Rzesza, powiedzmy, wygrała wojnę, po czym brutalny hitlerowski reżim stopniowo by łagodniał, aż do przemiany w normalną demokrację, to dawni naziści byliby dokładnie w tej samej sytuacji.
    .
    „Nie rozumiem więc dlaczego tak uparcie stygmatyzuje się u nas np. LPR, a generała chwali.”
    .
    Znowu nie rozumiem, skąd opinia, że u nas „się stygmatyzuje” i „się chwali”. Owszem, są tacy, co to robią, i są tacy, którzy robią dokładnie odwrotnie. Nie ryzykowałbym nawet oceny, których w tej chwili jest więcej.

  332. dark side napisał(a):

    Ciekawe. czyżby lewica miała w drugiej turze poprzeć KAczyńskiego?
    http://wyborcza.pl/1,7547.....go___.html

  333. Paweł Luboński napisał(a):

    Lewica może sobie poprzeć, ale wątpię, czy jej wyborcy poprą.

  334. maciek.g napisał(a):

    Dark,
    lewica to nie SO czy PiS , to nie partia wodzowska. Przywódca tej partii wie, że w tej kwestii niewiele może nakazać , a bardzo wielu ludziom z lewicy nie po drodze z Kaczyńskimi i zdają sobie sprawę, że sojusze z tą partia mogą być niebezpieczne. Obecnie w SLD są duże tarcia, a Napieralski na wątłą pozycje po swych nieudanych podgrywkach politycznych między innymi po wykiwaniu go w sprawie mediów przez Kaczyńskich.

  335. maciek.g napisał(a):

    Przekonywano mnie, że Gęsicka osoba wyróżniająca się inteligencją w PiS. Po jej stwierdzeniu publicznym, że za wizytę w Moskwie Prezydenta Polska powinna coś dostać nikt mnie już nie przekona do jej inteligencji. Aby wygłosić taki oczywisty absurd trzeba być totalnym ignorantem. Polska jako czwarta siła w walce z Hitlerowskimi Niemcami zamiast zabiegać o to by świat o tym fakcie i tej ofierze nie zapomniał ma robić fochy i gdy uzna że jest niedoceniona obrazić się i nie uczestniczyć w święcie zwycięstwa. Trzeba pamiętać nieobecni nie mają racji i szybko politycy wykorzystają okazje by i tu Polskę i jej działania umniejszyć a tym samym zmniejszyć jej autorytet w świecie.

  336. Stefan123 napisał(a):

    Maciusiu, podziel się linkiem do wypowiedzi Gęsickiej która Cię przekonała do jej nie-inteligencji.
    Za Chiny nie umiem zlokalizowac tej porazajacej wypowiedzi.

  337. W.Kuczyński napisał(a):

    maciek.g,
    zaciekawiony Twoją opinią, że Szostkiewicz źle sie wypowiada o ludziach dobrze oceniających Generała, zajrzałem i nie znalazłem w jego wpisie niczego takiego. On sie źle wypowiada o cynicznym, pełnym hipokryzji i fałszu, typowym dla PiS i jego wierchuszki podlizywaniu sie wyborcom SLD. To amoralne towarzystwo, jak by trzeba bylo zrobi każde świństwo, żeby przyblizyć sie do władzy.

  338. W.Kuczyński napisał(a):

    Polecam bardzo dobry, mądry artykuł mojej żony:
    http://wyborcza.pl/1,7551.....z_wsi.html

  339. W.Kuczyński napisał(a):

    Maciek ten idiotyzm, bo chyba nie żart primaaprilisowy, to nie Gęsicka powiedziała, lecz Jakubiakowa. Tylko jako głupi żart primaaprilisowy to sie by jakos tlumaczyło. No chyba, żeby bylo tak, że jak nasz „formalny prezydent” zdecyduje nie pojechac do Moskwy, to Putin i Miedwiediew z rozpaczy, że to koniec matuszki Rosiji dostana zawałów serca!

  340. W.Kuczyński napisał(a):

    Link do wypowiedzi posłanki Jakubiak:
    http://wiadomosci.gazeta......ostac.html

  341. W.Kuczyński napisał(a):

    bardzo fajne, im więcej gruczołów jadowych IVRP wypróżnia się na Jaruzelskiego tym większa część narodu uważa, że to postać pozytywna. Wedle sondazu dla TVN24 to 52% do 39%. Autorzy filmu „Towarzysz generał” i z połowa aktywistów IPN ma chyba popsute humory przed świętami. A to zapewne ludzie głęboko katoliccy, przejęci przykazaniami, w tym „MIŁUJ BLIŹNIEGO SWEGO JAK MY JARUZELSKIEGO”.

  342. maciek.g napisał(a):

    Gospodarzu ,
    fakt że pomyliłem Gęsicką z Jakubiak muszę więcej uważać .
    Natomiast o co chodziło odnośnie red Szostkiewicza to można dokładnie przeczytać na jego blogu. Bo ja odniosłem się do błędnego moim zdaniem jego ocenienia którzy ludzie pozytywnie oceniają Gen. Jaruzelskiego. Nie miało to nic wspólnego z ocenianiem ludzi piszących dobrze lub źle o Generale. Na dodatek to zgadzam się ze stwierdzeniem redaktora o politycznej treści zgody Kaczyńskiego.

  343. maciek.g napisał(a):

    Wieś Polska to trudny temat. KRUS jest w obecnej formie bardzo niekorzystny dla państwa. Wieś już od dość dawna nie jest biedna i bardzo wielu ludzi żyjąc na wsi pracują jednocześnie w mieście i jest to rozwiązanie dla nich bardzo korzystne. Liczba wykształconych ludzi na wsi jest wysoka i wieś szybko wyrównuje zaległości kulturowe. Jednak oprócz tych pozytywów jest mnóstwu negatywnych zjawisk. Wieś pije na potęgę tu problemy z alkoholem ma znacznie większy odsetek ludzi. Ludzie na wsiach się rozleniwili i wielu kombinuje a nie pracuje i coraz częściej nie ma komu pracować na gospodarce, a do żniwa wyjeżdża si e o 12 w południe (bo trochę sie pospało a potem naprawiało maszynę która przez zimę stała popsuta). Kombinuje się jak zyskać na dopłatach unijnych, ale nie chce się unowocześniać gospodarki bo to kosztuje i nie widać w perspektywie zysku. Młodzi kształcą się na potęgę i wcale im nie w głowie zostawać na roli. Na wsi coraz więcej ludzi starych i podupadających gospodarstw które trudno sprzedać z powodu nieuregulowanych praw spadkowych. Oddawanie gospodarstw za emeryturę jest z jednej strony dobrodziejstwem dla starych , ale z drugiej strony tworzy wiele nowych problemów i fikcji.
    Wg mnie a mam możliwość obserwacji polskiej wsi nie dzieje się tam statystycznie dobrze

  344. głos zwykły napisał(a):

    Pawle,
    Na tym blogu sam jego gospodarz wyjaśniał Andrzejowi, dlaczego ustrój PRL był w jego ocenie zbrodniczy do końca.
    Większość osób natomiast ma inny pogląd na PRL, że było to normalne państwo, tyle że ludowa demokracja.
    Tak więc gruczoły jadowe IV RP mogą być nieco skołowane, kogo w dupę pieprznąć przed świętami, skoro generał jest nie do kąsania.

  345. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o zbrodnie komunizmu, to może niezręcznie się wyraziłem, nie chodzi bowiem tylko o terror i zabójstwa, ale o pewien projekt organizacji życia społecznego i gospodarczego, który sam w sobie był zbrodniczy.
    Zbrodnie jeśli były potrzebne były jedynie instrumentem realizacji owego projektu. Tak samo rzecz się miała z nazistami i ich państwem. Rzecz charakterystyczna, że w państwie tym zbrodnicze rozkazy były wydawane ustnie. Myślę, że nie dlatego, że obawiano się zwycięstwa wroga, lecz dlatego, iż po tych wielkich masowych morderstwach Hitler i jego najbliżsi współpracownicy mieli przejść do historii oczyszczone przez propagandę z jej brudu i krwi.
    Kiedy powstałoby imperium Niemieckie na skolonizowanych obszarach, terror były po jakimś czasie po prostu tam niepotrzebny.

  346. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o to kto stygmatyzuje LPR i innych spadkobierców ONR, to wiadomo, kto „pyszczy” na Romana G.
    A są jeszcze tacy, którym się nie podoba i Roman D.

  347. głos zwykły napisał(a):

    errata
    po tych wielkich masowych morderstwach Hitler i jego najbliżsi współpracownicy mieli przejść do historii oczyszczeni przez propagandę z jej brudu i krwi.

  348. Paweł Luboński napisał(a):

    Głos: „nie chodzi bowiem tylko o terror i zabójstwa, ale o pewien projekt organizacji życia społecznego i gospodarczego, który sam w sobie był zbrodniczy.”
    .
    Moim zdaniem „zbrodniczym” można nazwać tylko taki system społeczno-polityczny, który ma w logikę swego funkcjonowania wpisane zbrodnie sensu stricte, a więc właśnie terror i zabójstwa. PRL lat pięćdziesiątych niewątpliwie miał, PRL schyłkowy raczej nie. Mogę go nazwać systemem „niegodziwym”, ale nie „zbrodniczym”.
    .
    „Wiadomo, kto pyszczy na Romana G. A są jeszcze tacy, którym się nie podoba i Roman D.”
    .
    Owszem. Ale z twojej pierwszej wypowiedzi nie wynikało, że „są tacy”, tylko że ogólnie „się pyszczy”, a takie uogólnienie nie jest prawdziwe.
    Mnie się obaj Romanowie, a ściślej – ich poglądy, niespecjalnie podobają, tyle że ten na D miał klasę intelektualną i poważne zasługi dla Polski, czego o tym na G nie da się powiedzieć.

  349. Orteq napisał(a):

    Głosie,
    Następna porcja najgłębszych przemyśleń okolicznościowych, eh? Zapomniałeś chyba dodać
    :
    @April 1st, 2010.
    *) Warning: MAY CONTAIN NUTS.

    („This year, The Sun reported it has developed the world’s first flavored newspaper page and invited readers to lick a square of newsprint „to reveal a hidden taste.” Just below the spot to be licked was the fine-print warning: „May contain nuts.”)
    http://news.yahoo.com/s/a.....april_fool
    :::
    Głosowi wyszedł spoof. Jeden naiwny już się nabrał

  350. Orteq napisał(a):

    Stan,
    Ty jesteś pollyanna nasza najnowsza. Nie zapodałem dlaczego jesteś polyanna. Otóż zapodaję
    :
    Napisałeś, że wina i szczęście to stan określonej świadomości. Pełna z tym zgoda z tej strony stołu. Proponuję wina australijskie ze wskazaniem na Pinot Griggio 2007. Już trzecia flaszka odnosi skutek. Umiarkowana cena zapewnia wytrzymałość przecietnej kieszeni. Procenty zbliżone.
    *) CAUTION: May Contain Nuts – The Easter Song
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  351. Orteq napisał(a):

    „Gdyby władza PZPR została obalona w wyniku krwawego powstania narodowego, to z pewnością stanęłyby szubienice i miałbyś pełną satysfakcję. A tu jak na złość Jaruzelski oddał władzę bez walki i stworzył w ten sposób sytuację moralnie ambiwalentną. Ambiwalencja zaś to zjawisko, które prawica bardzo źle znosi.”
    *
    Doceniwszy zbożne intencje piszącego te oczywistości oraz waznośc daty nie idzie się powstrzymać przed stwierdzeniem obcojęzycznym: balderdash! Czyli: nadawanie, tokowanie, słowotok.
    .
    Bez złudzeń więc, niezlomni. Nie mam żadnego szacunku dla ludzi, którzy uporczywie twierdzą, po 20 latach zwycięstwa nad komunizmem, że ten obrzydliwy komunizm – no bo był obrzydliwy – został obalony tylko i wyłącznie ‘temy ręcamy”. Atakującymi ruskie tanki długopisem Walęsy. I wbrew, oczywiście, typkom i kryminalistom takim jak Jaruzel, Rakowski czy KTT. Czy mam może dopowiedzieć dlaczego nie mam żadnego szacunku dla owych „niezłomnych”. Z przyjemnością dopowiem: bo wy na ten szacunek niczym żeście nie zasłużyli. A dlaczego żeście nie zasłużyli na szacunek, zapytacie? Też z przyjemnością odpowiem.
    .
    NIE ZASŁUGUJE NA SZACUNEK TEN KTO ZASŁUGI SWOJEGO ADWERSARZA ZA SWOJE PRZYWLASZCZA.
    .
    Dodajmy: uprzednio tego adwersarza zgnoiwszy w sposób plugawy.
    :::
    No a teraz Wesołych Świat wszystkim życzę. Włącznie ze świętem dnia dzisiejszego.

  352. Stan napisał(a):

    głosie,
    .
    im więcej piszesz o swoim ojcu, tym coraz bardziej przekonuję się, że był to mądry i stateczny człowiek, który miał jednak tylko umiarkowane zdolności pedagogiczne.

    Pozdrawiam

  353. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Może rzeczywiście nie miał zdolności pedagogicznych, bowiem ojciec (rocznik 1931) całe życie uważał, że nie potrafię pojąć bardzo oczywistych rzeczy.

  354. głos zwykły napisał(a):

    Pawle,
    Leszek Kołakowski uważał, że Stalinizm nie był przejściową formą tego ustroju, lecz jego istotą, także po 56 r.
    Miałem także okazję rozmawiać z przyjaciółmi ojca, którzy pracowali do końca w resortach siłowych. I z ich relacji wywnioskowałem, że to co myślał Kołakowski może być prawdą.
    MARKSIZM w epoce Stalinizmu, stał się zbiorem twierdzeń, których jedynym celem było wspieranie tzw. politycznej linii partii, a ściślej kilku osób i takim pozostał.
    Ten ustrój był bardzo scentralizowany, a realna władza właśnie spoczywała w rękach polityków KC PZPR, a ściślej KC KPZR.
    Właśnie utrzymywanie takiej władzy wymagała istnienia państwa totalitarnego. Sama struktura tej władzy miała podobny charakter we wszystkich państwach tego typu, bez podziału na etapy. To co natomiast stanowiło differentia specifica reżimów, które istniały po śmierci Stalina w Europie środkowej i wschodniej, to ich wewnętrzne gnicie, wynikające z zaniechania stosowania terroru w skrajnych postaciach przez ośrodek władzy, który był niezbędnym elementem siły tego systemu, który miał po prostu charakter ekspansjonistyczny i hegemonistyczny. Historyk Suworow nalega, aby przyjrzeć się dobrze radzieckiej fladze.

  355. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    I ja cię pozdrawiam w imieniu mojego ojca.

  356. Mawar napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego Gospodarzowi oraz blogowiczom z okazji Świąt Wielkiej Nocy.
    Zamiast kartki świątecznej Chrystus św. Jana od Krzyża, Salvador Dalí, Kelvingrove Museum and Art Gallery, Glasgow.
    http://www.glasgow.gov.uk.....eCross.jpg

  357. głos zwykły napisał(a):

    Zgodzę się z maćkiem.g, iż sytuacja na wsi jest złożona, ale chyba negatywy przeważają.
    Oczywiście ma rację także Pani Flis-Kuczyńska, że nie jest receptą dalsze wybiedzanie biedy polskiej wsi w celu jej zupełnego pozbycia się.
    Naukowcy nie powinni zatem pisać głupot, gdyż nie taka jest ich społeczna rola.
    Z pewnością stara struktura zatrudnienia na wsi jest nie do odbudowania, ale można stworzyć nową.
    Wdziałem nawet w Leoncinie takie wyłożone programy Unijna, administrowane przez nasze urzędy pracy (które dają pracę tylko pracującym w nich urzędnikom) – typu psu na budę.
    Do stworzenia nowej struktury zatrudnienia potrzebne jest jednak wszystko to co nie zostało należycie zbudowane i zorganizowane przez państwo przez ostatnich 20 lat. Od urzędników począwszy na naukowcach skończywszy. W tej sytuacja UE za nas nic nie wymyśli i nie zrobi. Ci którzy umieli sobie poradzić, żyją na wsi dobrze. Większość, która została zepchnięta, źle (choć nie tragicznie).
    Jeśli zaś chodzi o elementy, które mnie na wsi zachwycają i które uważam, że powinny zostać absolutnie koniecznie zachowane, to nade wszystko głosuje na fioletowe garnitury w wiejskich kościołach oraz proboszczów biznesmenów religijnych.
    No, i może jeszcze wiejskich dzielnicowych, pierwszych do przyjmowania komunii świętej, którzy uważają, że wszystkie baby tylko patrzą jak się połajdaczyć z chłopami po wsi.

  358. Kasia napisał(a):

    Złożę życzenia tutaj bo po tym nowym wpisem Pana Gospodarza wstyd mi było życzyć Wam wszystkiego najlepszego, pogody ducha, ogromnych pokładów nadziei i co nacenniejsze Zdrowia.
    Wesołego Alleluja!

Skomentuj