Nowy zeszycik.
Szanowni Bywalcy,
nie mam zupełnie czasu na blogowanie i nie wiem, jak długo to potrwa. Nie chcę bloga zamykać, bo widzę, że trochę osób ciągle dobrze się na nim czuje, a być może i ja do tego wrócę.
Ponieważ jest już sporo postów otwieram nowy zeszycik i przepraszam za absencję, mam nadzieje że czasową.

28 marca 2010, o godzinie 22:29
Dark,
„80% naszego społeczeństwa to buraki.”
:
Dobro pożałowat’. Czy nie zapomniałaś nadmienić, że pozostałe 20% – no może 19, zostawny coś dla ew. niezrzeszonych – to potejtos z Jackowa i Greenpointu?
28 marca 2010, o godzinie 22:47
Indoor(p),
Nie powinienem tego wklejać ale muszem. Jak prezydent nieco wyższy niż ten poprzedni wygląda w spodniach Giertycha? Tak samo tylko nieco wyżej.
29 marca 2010, o godzinie 00:13
Dark Side
.
„Urząd prezydenta Polski to przede wszystkim reprezentacja i mediacja”.
.
Spójrz do konstytucji jakie są uprawnienia prezydenta. W demokracji konflikty rozstrzygane są przy pomocy procedur demokratycznych i to one pełnią rolę moderatora. Czasem mówi się, że przy pomocy mediacji (a w praktyce mało wyraźnych „umów”, czy układów) rozstrzyga się konflikty w UE. Ale właśnie dlatego coraz bardziej, i nie bez powodu, narzeka się na deficyt demokracji w UE.
Niektórzy tęsknią do polityków z „konkursów piękności i luzactwa”, bo im się naiwnie wydaje, że w ten sposób nie będziemy odstawać od Zachodu. Czasem w ten sposób przykrywają swe preferencje, a czasem są to tylko żenujące kompleksy Polaków. W Niemczech nikt poważny nie biadolił, że Angela Merkel z wyglądu nie przypomina Julii Timoszenko (a w luzactwie Berlusconiego), więc Niemcy odstają od standardów i powinni się wstydzić. Ale tam jest jednak z przyczyn historycznych wyższa ogólna kultura polityczna . L. Kaczyński wielu ludziom, nie tylko w Polsce, przeszkadza, bo on jest samodzielny i nic na niego nie ma. Nie był TW, jak jego trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów, nie dorobił się majątku, ma dobrą polityczną przeszłość, nie jest oderwany od polskiej tradycji. Czyli same wady. Mogę się nie zgadzać z poglądami polityka, ale jego sprawność zawsze będę cenił jeśli potrafi wygłosi bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.
29 marca 2010, o godzinie 01:22
„jeśli potrafi wygłosic bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.”
:
A kto potrafi nie usnąć słuchając pierdoł tego beztalencia?. Fidela Castro podwładni słuchają godzinami i potem pędzą DO urn wyborczych. Tu po wysłuchaniu wszyscy pędzą OD urn wyborczych. Inna ordynacja wyborcza?
.
Mawar, wake up and smell the coffee. Beztalencia nie są siane na oslep umarłą ręką Boryny. One są sadzone jedno po drugim gdzie się da. Kiedyś za stodołą, teraz przy pulpitach. W innych krajach to się nazywa HUMANURE. Wszyscy czekają co z tego wyrosnie. Coś powinno wyrosnac.
http://en.wikipedia.orf/Wiki/Humanure
Ale w Australii głosowanie jest obowiązkowe! Nasza do niedawna własna kangurzyca bardzo z tego była dumna. Czekamy na powrót jej dumy.
:::::
To wygłaszanie przemówienia bez kartki jest takie symptomatyczne. Zapisałem się na kursy.
29 marca 2010, o godzinie 05:59
Nie był TW, jak jego trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów
Dowody, dowody, dowody. Po pierwsze, nie ma dowodow, ze „trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów” byli TW. Po drugie, nie ma dowodow, ze Lech Kaczynski nie byl TW.
.
A jak powiedzial Klasyk, brak dowodow jest najlepszym dowodem. W ten sposob udowodnil, ze Lech Kaczynski byl TW. Tak samo zreszta, jak Mawar. Tez nie ma dowodow, ze byl TW, co udowadnia, ze byl.
.
A poza tym, co to jest przednik?
29 marca 2010, o godzinie 06:00
Jak ja sie ciesze, ze wyjechalem z Kraju, w ktorym Mawar moze uchodzic za inteligenta.
29 marca 2010, o godzinie 06:04
Dla otrzezwienia po kolejnym lyku prawicowego absurdu, taki oto cytat:
.
„Biografia Kapuścińskiego skłania do stawiania pytań fundamentalnych dla moralnej i mentalnej historii kraju. Czy można było być przyzwoitym człowiekiem, będąc niegdyś stalinistą? Czy wolno było być w PRL lewicowcem, widzieć w realnym socjalizmie jakąś realizację idei lewicowej i tym uzasadniać poparcie dla systemu? Czy można zostać bez mała narodowym wieszczem, jeśli w 1980 r. nie wstąpiło się do Solidarności? Czy wreszcie rola globalnego moralisty, tłumaczącego porządek świata, da się pogodzić z moralnymi kompromisami w życiu prywatnym i tymi czynionymi na drodze kariery? Czy w ogóle robienie kariery w PRL i godzenie się na koncesje i limity da się dzisiaj obronić? Czy też jedyną dopuszczalną postawą była głęboka wewnętrzna emigracja i aktywna działalność opozycyjna? Gdzie ustawić dzisiaj te granice?”
http://www.polityka.pl/kr.....kiego.read
29 marca 2010, o godzinie 06:19
Mawar oczywiscie nie odpowiedzial na moje pytania na temat Kosciola, mniejsza o to, czy glebokie. Mawar ich prawdopodobnie nie zrozumial.
.
Gdyby hierarchowie interesowali sie doktryna, ktora sami glosza, to moze by zauwazyli, ze Szatan nazywany jest kusicielem. Czasem Szatan kusi ponetnym zadkiem meskim albo zenskim, zaleznie od gustu kuszonego kaplana. A czasem kusi majatkiem. Kaplan siadajac do stolu, miejmy nadzieje ze nie okraglego, przy ktorym rozdawany jest majatek nie nalezacy do rozdajacego, powinien sobie zadac pytanie, czy aby nie usiadl do stolu z Szatanem. Ale wziac jest tak slodko. I na to wlasnie liczy Szatan tworzac Komisje koscielno-rzadowa do naprawienia krzywd Kosciola.
29 marca 2010, o godzinie 06:22
Daniel Passent streszcza artykul doktora Terlikowskiego. Na podstawie streszczenia mozna dojsc do wniosku, ze Mawar to pseudonim blogowy pana doktora. A moze jeden uczeszcza na wyklady drugiego.
http://passent.blog.polityka.pl/?p=679
29 marca 2010, o godzinie 06:27
Jesli Rosjanie zaprosili Generala Jaruzelskiego do Moskwy, to nalezy im sie wielkie uznanie. W koncu to General zadal im najwieksza kleske XX wieku. Zaprosic czlowieka, ktory powalil Imperium, to jest wielkopanski gest. I jak tu nie podziwiac Rosjan?
.
A teraz dobranoc.
29 marca 2010, o godzinie 08:05
narciarz2
„General zadal im najwieksza kleske XX wieku…powalil Imperium”
*
Wyraźnie widać, że nie raczyłeś przeczytać co wcześniej pomieszczono na tym blogu i to pod aktualnym wpisem:
„Szczesiul, Marzec 26th, 2010 at 23:07
Przyjęło się uważać na Zachodzie, że to na farmie w Ontario po raz pierwszy pojawił się nukleus obalania komuny… momentem tym była pierwsza SZCZERA rozmowa pomiędzy Aleksandrem Jakowlewem i Michaiłem Gorbaczowem 19 maja 1983 roku.” I link do stosownej petycji:
http://www.petitiononline.....ition.html
Grubą przesadą jest twierdzenie, że to Generał obalił komunę i powalił Imperium. Jeśli już mamy coś takiego wciskać niezliczonym rzeszom blogowym to przynajmniej powinniśmy może dodawać: „wraz z innymi licznymi ojcami tego sukcesu”. Pierwszym ojcem powalenia jego własnego Imperium był jednak Aleksandr Jakowlew.
.
Jeszcze jednego Ojca tego sukcesu, poprzedzającego nawet Jakowlewa z 1983 roku, nie wypada tu wymieniać jednym tchem z byłym komuchem. Nie wypada z racji niczym niepodważalnego szacunku dla instytucji celibatu. Tego szacunku nie podważają nawet ostatnie kontrowersje wypełniające pierwsze strony światowych gazet, związane z seks skandalami w kościele kat. Znaczy, nie podważają w naszym kraju. W innych krajach podważają i to dosyć mocno.
***
A podpisać petycję o wmurowanie tablicy pamiątkowej, upamiętniającej moment poczęcia nukleusu powalenia Imperium od wewnątrz, wciąż nie jest za późno. Link do petycji został podany nieco wyżej.
29 marca 2010, o godzinie 08:37
Mawar
Mogę się nie zgadzać z poglądami polityka, ale jego sprawność zawsze będę cenił jeśli potrafi wygłosi bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.
I świetnie Mu to wychodzi :D
http://www.prezydent.pl/a.....linie.html
29 marca 2010, o godzinie 08:56
Warto też zauważyć, ze najbardziej cenionym przez Mawara politykiem za jego sprawność jest niewątpliwie Fidel Castro – prawdziwy arcymistrz w przemówieniach bez kartki.
Historia zna jeszcze wielu „ciekawych” polityków wygłaszających długie przemówienia bez kartki.
29 marca 2010, o godzinie 09:10
W niektórych krajach jeszcze wyżej ceniona jest sprawność żucia gumy bubble jednocześnie z chodzeniem dookoła Wojtek. Fidel gumy nie tyka. Nawet gdy przestał palić. Dlatego musi wygłaszać długie przemówienia bez kartki.
29 marca 2010, o godzinie 09:38
Orteg,
nie wyzywaj mnie. Nie przystoi.
Co do lamentów niedoszłej Pierwszej Damy – to odebrałam to jako potok pretensji pod adresem Polaków, którzy nie postawili na znającego języki i tryskającego dowcipami ministra spraw zagranicznych, który z tej strony jest lubiany w naszym kraju,
Rzecz w tym, że dziennikarka nie pisze o jakimś zjawisku życia politycznego w sposób bezstronny, ale jako żona utrąconego przez elektorat kandydata.
Ma na nosie okulary subiektywnego odbioru.
Ów mąż nadal jest szefem służby dyplomatycznej kraju, który pretenduje do wielkiego przyjaciela USA a pani redaktor pisze o tym w amerykańskich mediach.
W dziennikarstwie podstawową zasadą jest bezstronność opisywanych zdarzeń. Nie wolno mieszać spraw osobistych, rodzinnych z zawodowymi.
W mojej redakcji odmówiłam napisania jakiegokolwiek artykułu o Polskiej Żegludze Morskiej, w której mam do dzisiaj wielu przyjaciół, bowiem pracowali tam, najpierw w gronie załóg pływających a potem w służbach lądowych – mój ojciec i brat.
Obaj już nie żyjący.
Ta zasada jest przestrzegana z mojej strony bardzo konsekwentnie.
Tego wymaga właśnie etyka zawodowa dziennikarza.
O PŻM i rodzinie to ja mogę pisać sobie w swojej książce, dyskutować prywatnie, ale nie napiszę ani zdania w mediach publicznych.
Zona ministra Sikorskiego wiele razy i nie od wczoraj przekraczała ową pewna granicę między życiem prywatnym a zawodowym.
Jej artykułowane poglądy i opinie w mediach amrykańskich – bardzo często oscylują wokół tematyki, jaka zajmuje się …polski MSZ.
Bywa, że są one wręcz ingerencją w polskie stanowiska.
Dlatego więc często minister Sikorski raz wyraża agresywnie się pod adresem Rosji, raz ma diametralnie odmienne zdanie.
Za pierwszym razem wyrażą opinię swojej żony, za drugim razem szefa NATO lub UE.
Ta ambiwalencja stanowisk, wpływ żony, wyrażana orientacja proamerykańska jest powszechnie znana.
Wyraźnie widać to było, gdy wbrew oficjalnemu stanowisku Polski starał się zakulisowo o szefostwo NATO.
Przy medialnym wsparciu …żony. Zwłaszcza w USA.
To co uprawiają Sikorscy nie mieści się w standardach ani uczciwej polityki, ani też uczciwego dziennikarstwa.
Ale, to, że ja to widzę i wiele innych osób też – w niczym nie upoważnia Ciebie, byś wobec mnie zachowywał się nieco prostacko.
Przypominam, coś pod moim adresem napisał:
(….) Widzę natomiast pańcię z “towarzystwa” rodem ze słusznie minionej epoki. Tą pańcią nie jest pani Anne Applebaum.
*
Co do inteligencji p.AA – to polecam Ci pierwsze zdania jej wywodów, są znamienne:
„The stylist looked over my clothes. „Yes, this is exactly the sort of thing I thought you would have in your wardrobe,” he said, eyeing my modest collection of suits with barely disguised disdain. He picked up a blue jacket gingerly, as if the dye might rub off in his hands. „This is a very … difficult color,” he said. He grimaced, and removed it to another chair. That was it: My first, last, and only meeting with the sort of person who spends his days dressing celebrities. By the time it took place, it was already clear that my husband would not, in fact, be his party’s candidate for the presidency of Poland. (He’s called Radoslaw Sikorski, he’s still the Polish foreign minister, and he conceded on Saturday.) ”
’
Żebyś się nie trudził, to Ci je przetłumaczę:
Stylista spojrzał na moje ubrania. „Tak, to są dokładnie takie rzeczy, o jakich myślałem, że będziesz je miała w swojej szafie” – powiedział przyglądając się mojej skromnej kolekcji kostiumów z lekka ukrywana pogardą. Uniósł ostrożnie w górę niebieską marynarkę, jakby jej barwnik mógł zetrzeć się w jego rękach. „To jest bardzo… trudny kolor” – powiedział. Skrzywił się i położył ja na inne krzesło.
To było właśnie to: moje pierwsze i ostatnie spotkanie z rodzajem osoby, która spędza dni na ubieraniu sław. To był czas i miejsce, w którym stało się już jasne, to fakt, że mój mąż nie zostanie kandydatem partii na prezydenta Polski. (Nazywa się Radosław Sikorski [1] i jest jeszcze polskim ministrem spraw zagranicznych, poznał to w sobotę [2])
—————–
[1] Pod nazwiskiem link do jego strony.
[2] Decyzję, że nie będzie kandydatem.
***
Orteg,
tak zaczynają się babskie powieści, zwane romansami.
Czytanie dalszego ciągu owej typowej opowieści paniusi z towarzystwa pozostawiam Tobie. Virginią Woolf to ona na pewno nie jest.
Mnie
29 marca 2010, o godzinie 10:26
Szczesiul
„Pierwszym ojcem powalenia jego własnego Imperium był jednak Aleksandr Jakowlew”.
.
Pozostaje tylko zastanowić się dlaczego nikt nie zabrał się za obalanie sowieckiego imperium w 1972 roku? Coś się musiało jeszcze w Europie i świecie wydarzyć, nie sądzisz? Nie jest też wcale pewne, że Jakowlewowi i Gorbaczowowi chodziło o obalenie systemu (podobnie jak wcześniej Chruszczowowi), tylko o ograniczone reformy, które nadal pozwoliłyby systemowi żyć. Ale jak to zwykle bywa w systemach opresyjnych przy próbie reform wszystko wymyka się spod kontroli. Przy „reformie” PRL także. Skomplikowane procesy dziejowe można tylko w nieznacznym stopniu kontrolować. Imperium Rzymskie na zachodzie też upadło właściwie przez przypadek, nikt nie zamierzał jego obalać. Nie warto mistyfikować roli Jakowlewa i Gorbaczowa, nadając ich poczynaniom przesadnie wielkiego znaczenia. Tu na pewno ważniejszy był Jelcyn, który dokończył dzieła po pijanemu, co jest niejako symboliczne.
29 marca 2010, o godzinie 10:28
Narciarz2
„Daniel Passent streszcza artykuł doktora Terlikowskiego. Na podstawie streszczenia można dojść do wniosku, ze Mawar to pseudonim blogowy pana doktora. A może jeden uczęszcza na wykłady drugiego”.
.
Daniel Passent streszcza swój artykuł. Na podstawie streszczenia można dojść do wniosku, że Narciarz to pseudonim blogowy Daniela Passenta. A może jeden uczęszcza na wykłady drugiego?
:)
dr Mawar Terlikowski
29 marca 2010, o godzinie 10:43
Andrzej
„Warto też zauważyć, ze najbardziej cenionym przez Mawara politykiem za jego sprawność jest niewątpliwie Fidel Castro – prawdziwy arcymistrz w przemówieniach bez kartki”.
.
Przesadnie liczyłem na twoja bystrość, bo to oczywiste, że nie chodziło o przemówienie w narzeczu nowomowy. W tym, przyznaję, Kwaśniewski jest niezły, zwłaszcza że zna to narzecze z czasów swej idealistycznej młodości. Może ze względu na specyfikę narzecza, a może z powodów formacyjnych, przemówienia Kwaśniewskiego były podobnie treściwe jak opis pieca kaflowego. Jedyne co pamietam z myśli Pana Olka to jego hasło wyborcze: „Wybierzmy przszłość”. Ale i ono nie bylo odkrywcze, naziści uciekający po wojnie do Argentyny też wybierali przyszłość, zapominając o przeszłości.
29 marca 2010, o godzinie 10:51
Narciarz2
„Jak ja się ciesze, ze wyjechałem z Kraju, w którym Mawar może uchodzić za inteligenta”.
.
I żyjesz w kraju w którym w którym w ogóle nie ma inteligentów. Są tylko minoderyjni intelektualiści lewicowo-rozporkowi i lewicowo-kawiorowi.
Też się cieszę, że wyjechałeś z Polski, ja lubię kiedy ludziom się poprawia.
:)
29 marca 2010, o godzinie 10:52
Sama treść walki propagandowo-politycznej pomiędzy zwolennikami PiS i jego przeciwnikami ostatnimi czasy była w ponad 80% nasycona buraczyzmem. Stąd też można wyciągnąć logiczny wniosek dot. rzeczywistego składu naszego społeczeństwa – 80% jego składu to BURAKI. Tym bardziej, że to co było wartościowe w krytyce doktryny PiS, szybko ustąpiło miejsca prymitywizmowi osób, które znajdowały wyjątkową przyjemność w grupowej napastliwości.
29 marca 2010, o godzinie 10:57
Narciarz2
„[Jedynie L. Kaczyński] …. Nie był TW, jak jego trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów”.
„Dowody, dowody, dowody. Po pierwsze, nie ma dowodów, ze “trzej przednicy i jeden z obecnych kandydatów” byli TW”.
.
http://wiadomosci.gazeta......Alek_.html
TW „Wolski”, TW „Bolek”, TW „Alek”. Czy już zapisałeś się do sekty, która nie wierzy w „rządowa wersję” ataków na WTC 11/09?
29 marca 2010, o godzinie 11:08
Narciarz2
http://kuczyn.com/2010/03.....ment-92814
Na pewno z zachwytem przyjąłeś informację, że Polska Agencja Prasowa ustanowiła nagrodę dziennikarską im. Ryszarda Kapuścińskiego. Ale obawiam się, że na Zachodzie nie każdy doceni ten żart.
29 marca 2010, o godzinie 11:28
Mawar,
„Pozostaje tylko zastanowić się dlaczego nikt nie zabrał się za obalanie sowieckiego imperium w 1972 roku? Coś się musiało jeszcze w Europie i świecie wydarzyć, nie sądzisz?”
*
Z tego co mi wiadomo, absolutnie nic nie wydarzyło się w 1972 roku co by miało wiosnę, przepraszam, Jesień Ludów, zwiastować. Bo ta nadeszła dopiero 17 lat później i nawet Zybi Jastrząb Brzeziński jej nie przewidział. A to on miał swój udział w jej autorstwie. Bo chyba nie ty? Chociaż, sukces ma zawsze wielu ojców..
.
Sądzę, sądzę, Mawar. Nawet napisałem kilka razy co sądzę o wydarzeniach, które doprowadziły do Roku Cudów. Ze moje sądzenie nie bardzo się zbiega z twoim sądzeniem na ten temat to ty takiego sądzenia nie czytasz. I stąd to twoje niezbyt inteligentne pytanie „nie sądzisz?”. Wspaniałomyślnie ci to wybaczam.
29 marca 2010, o godzinie 11:28
O cho cho cho moja Zocho,
Mam nadzieję że mi wybaczysz tę odrobinę przyjaznej ludyczności. To na dowód, że nie wyzywam cię, choć tobie tak się zdaje.
:
Zofio. Ty mi tu pojechałaś: a u was Murzynów bija. Bo ja tylko skomentowałem to co widziałem z twojego komentarza i z przez ciebie podanego linku do GW. A ty mi teraz jakąś angielską beletrystykę wciskasz. Która jest ni pro czom.
Ty schepałaś p. Applebaum na podstawie takiego, przez ciebie wybranego tekstu w GW
:
„Żona ministra pisze, że nie żałuje, iż nie zostanie Pierwszą Damą Rzeczpospolitej i nie skarży się na kampanię przeciw mężowi – zdała sobie bowiem sprawę, że w Polsce oczekuje się po prostu innych zalet i kwalifikacji od szefa dyplomacji, a innych od prezydenta.
– Absolutnie się nie skarżę i nie uważam, by cokolwiek w kampanii w prawyborach było niesprawiedliwe. Jest oczywiste, że cechy, które Polacy podziwiają u ministra spraw zagranicznych – znajomość języków obcych, dyplomatyczne doświadczenie, a nawet poczucie humoru – zdecydowanie nie są tymi, które podziwia się u głowy państwa. Niech tak będzie.”
:
Daruj, moja droga. Na podstawie takiego tekstu twoje czepianie się było, delikatnie mówiąc, niezupełnie fair.
:::
A dzisiejszą beletrystykę dobrze przetłumaczyłaś z angielskiego. Nie wiem skąd to wzięłaś i po co, ale tłumaczenie było fair.
Zycze przyjemnego dnia.
29 marca 2010, o godzinie 11:48
Bo widziś nie jest ważne czy Radek Sikorski czy bije Lecha Kaczyńskego na glowę tylko pod względem wielkości czy też również pod wzgledem inteligencji. Ważne jest to, że bije.
29 marca 2010, o godzinie 11:51
Orteg,
po prostu mam cały artykuł AA i przetłumaczyłam Ci jego początek.
Pisząc o tym co AA napisała do mediów, oparłam na jej autentycznym tekście a nie fragmentach serwowanych przez W czy PAP.
Tu masz link do tego artykułu:
http://www.slate.com/id/2249078/
PAP i GW podały gdzie gdzie ten artykuł był prezentowany, znalezienie go zajęło mi kilka sekund wklepywanie 5 liter w wyszukiwarkę google.
Każdy mógł to zrobić, jak chciał wiedzieć, co naprawdę napisała żona Sikorskiego w amerykańskich mediach.
Owa beletrystyka – to właśnie pierwsze zdania z artykułu pani AA.
Ponieważ znam nieco angielski, więc sobie ten artykuł przetłumaczyłam w całości.
A potem napisałam, co o nim i jego autorce myślę.
Wystarczy Ci tych wyjaśnień?
29 marca 2010, o godzinie 11:54
Mawar,
„Ale obawiam się, że na Zachodzie nie każdy doceni ten żart.”
:
Nie bój żaby, doceni. Może tylko nie jako żart. Bo to tylko ciebie żarty się trzymaja. Ty dalej myślisz, że Domosławski zdarł szaty z Cesarza. Podczas gdy na Zachodzie dawno wszyscy wiedzą, że Cesarz był od początku GOLY. Stąd popularność książek Kapu na Zachodzie własnie.
.
Mawar, zrozum wreszcie. Są w świecie ważniejsze sprawy niż podniecanie się polskimi TW. Te IPN-owskie „odkrycia” są taką tandetą, że tylko nasza krajowa jarmarczność może z tego użytek robic. Reszta ludzi, szczególnie tych myślących od czasu do czasu, zrozumiała na wylot, ile warte są „odkrycia” Macierewicza et consortes. Zeszłoroczny śnieg, nawet najbardziej romantyczny, pozostanie tym czym byl. Zeszłorocznym sniegiem.
.
W rewolucje wywoływane przez Ryśka nikt choć trochę myślący po prostu nie uwierzy. Nie sądzę, że ty w to wierzysz. Więc o czym ty, Mawar?
29 marca 2010, o godzinie 12:08
O cho cho … Wróć! Wystarczy tego.
Zofio, filarze ty moj. Toż ja od początku, a może nawet i wcześniej, wiem, co ty o autorce myslisz. Więc nie pisze o tym CO ty o niej myślisz tylko JAK ty o niej piszesz. A piszesz po prostu NIEUCZCIWIE. Bo powołując się na teksty, które zupełnie co innego głosza niz ty głosisz.
:
Zofio, jedna rzecz ci podpowiem. Ani ty ani ja nie mamy szans na nagrodę Pulitzera. Więc przestańmy zazdrościć Anne Applebaum tej nagrody.
29 marca 2010, o godzinie 13:48
Orteg,
ale ja nie zazdroszczę Pulitzera pani AA. Ani żadnej innej nagrody dziennikarskiej.
Takiego polskiego Pulitzera dot. spraw gospodarczych – zdobyłam w 2002 r. A w mediach amerykańskich nie piszę i pisać nie zamierzam.
Więc gdzie tu widzisz jakiś problem?….
Czego mam jej zazdrościć?
Jeśli już – to mogę jej tylko współczuć uwikłania się w niezręczny dla profesjonalnego dziennikarza związek. Zwłaszcza gdy dziennikarz ma ambicje zawodowe.
Bo albo jest się żoną szefa dyplomacji (nie ważne akurat jakiego kraju) albo się pisze w mediach o polityce zagranicznej USA i innych państw.
Tych dwóch spraw połączyć się bezkonfliktowo – nie da.
To już przerabiał Gerhard Schroeder z którąś tam żoną, która była dziennikarką telewizyjną.
O ile pamięć mnie nie myli, to chyba się rozstali.
Kanclerz czyli premier czy szef dyplomacji – to są stanowiska rządowe, przy których działalnośc zawodowa żony w żadnym wypadku nie może kolidować z funkcją małżonka.
Chyba jest to oczywiste.
Racja stanu wymaga by małżonki były jak najdalej od polityki.
*
Powtarzam Ci, powołałam się na artykuł p. AA o którym wspominały GW i PAP. Dałam do nich odnośnik.
Dlaczego z góry założyłeś, że odwołuję się wyłącznie do omówienia w polskich mediach – a nie całej treści artykułu AA?
Przeczytałam, to co napisała sama autorka, a nie tylko to, co streściły polskie media i wyraziłam o tym swoja opnię.
Ty z góry zakładasz, że poprzestaję na tym, co polskie media czy agencje doniosą.
*
Obserwuję AA przy okazji jako żonę szefa polskiej dyplomacji, która swoją zawodową profesją i publikacjami w amerykańskiej prasie wspiera działania polityczne małżonka.
Po raz pierwszy zwróciłam na to uwagę przy kandydowaniu Sikorskiego na szefa NATO.
I to wszystko.
Nie widzę w tym niczego nieuczciwego z mojej strony.
na tym kończę rozmowy z AA.
To nie mój problem, ale polskiej dyplomacji i samej pani AA.
29 marca 2010, o godzinie 14:07
Przypomnę Pierwszą Zasadę Teorii Wielospisku Indoora (prawdziwego). Pierwsza Zasada mówi: Nie ma żadnego spisku, bo nie musi być. Każdy postepuje wedle własnego interesu (tak jak sam to pojmuje). Grupy Interesów o ile skończyły podobne szkoły nie muszą się umawiać. Mają ten sam interes, podobne tradycje i podobne wykształcenie, no to postepują zgodnie bez umawiania się po kryjomu. To samo dotyczy Otoczenie Grupy Interesu. Jak ktoś dobrze robi GI i otarł się o GI, to nie musi się umawiać o nagrodę. Nagroda przyjdzie sama.
29 marca 2010, o godzinie 14:30
MAwar
Przesadnie liczyłem na twoja bystrość, bo to oczywiste, że nie chodziło o przemówienie w narzeczu nowomowy.
Aaa, rozumiem. Chodził o przemówienia w narzeczu bełkotu – takim choćby jak ten przeze mnie linkowany.
29 marca 2010, o godzinie 18:50
Szczesiul
„Z tego co mi wiadomo, absolutnie nic nie wydarzyło się w 1972 roku co by miało wiosnę, przepraszam, Jesień Ludów, zwiastować”.
.
:)
No to cała twoja teoria bierze w łeb, bo tenże Jakowlew, którym na tym blogu zachwycasz się od kilku dni, właśnie w 1972 roku pokłócił się z systemem, przestał być wysoko postawionym aparatczykiem, po czym wylądował w Kanadzie jako ambasador.
29 marca 2010, o godzinie 19:03
Nic do ciebie nie dotarło, Mawar.
A wyraźnie pisalem. I w petycji jak byk stoi, że to dzięki kanadyjskiemu ministrowi rolnictwa nastąpiła edukacja Jakowlewa. Zajęło to całe 10 lat. Dopiero w 1983 roku tow. Aleksandr dojrzał do odkrycia: tak dalej żyć nie mozemy. Czytaj zanim napiszesz, oki doki?
29 marca 2010, o godzinie 19:04
Mawar,
„Jedyne co pamietam z myśli Pana Olka to jego hasło wyborcze: “Wybierzmy przszłość”. Ale i ono nie bylo odkrywcze, naziści uciekający po wojnie do Argentyny też wybierali przyszłość, zapominając o przeszłości.”
:
Od Prawa Godwina nie ma ucieczki.
http://cziki.pl/1901/praw.....a-podczas-
Stąd już tylko kroczek do następnej twórczej konkluzji: to Hitler zainstalował komunizm w Polsce w 1945. Kroczek ten, jak pamiętamy, został na tym blogu poczyniony jakiś czas temu. Po czym jego autor wyszedł na strone żeby splunąć. I spluwa, choć już mniej często, do dzisiaj. Wciaz czyniąc to na własnej stronie, na szczęście.
29 marca 2010, o godzinie 19:12
Orteq
„Mawar, zrozum wreszcie. Są w świecie ważniejsze sprawy niż podniecanie się polskimi TW. Te IPN-owskie “odkrycia” są taką tandetą, że tylko nasza krajowa jarmarczność może z tego użytek robić”.
.
Nigdy nie utrzymywałem, że ten blog z zapartym tchem śledzi reszta świata. Są sprawy ogólne i lokalne. Lustracja w Polsce, Czechach, w Niemczech należą do spraw lokalnych, nie mniej ważnych. Z moich obserwacji wynika, że każdy polityk lub urzednik, który nerwowo wypowiada się na temat lustracji powinien być zlustrowany. Kłamanie i milczenie to trudna sztuka. W powieści Roberta Gravesa „Ja, Klaudiusz” jest taka scena dochodzenia do prawdy – chodzilo o to, gdzie Germanie ukryli orły i sztandary legionowe po zwycięskiej bitwie z Rzymianami w Lesie Teutoburskim. Klaudiusz, późniejszy cesarz, przesłuchując jeńców zadawał im niewinne pytania o świątynie germańskie poświęcone wojennym bogom. Jeden z jeńców wymienił je wszystkie, prócz dwóch. I to była odpowiedź na pytanie, orły zostały szybko odnalezione.
29 marca 2010, o godzinie 19:15
Ja nie piszałem ze Jaruzelski zostałe wybrany w wyborach powszechnych , ale że w wolnych, czyli nie manipulowanych.
Dla tych co nie pamiętają załączam link o tym wydarzeniu
http://kalendarium.polska.....?id=115844
29 marca 2010, o godzinie 19:20
Szczesiul, ale nie napisałeś dlaczego akurat Kanadyjczycy akurat nad Jakowlewem pracowali, w twoim rozumowaniu są luki, a w ogóle to dużo złotej legendy.
29 marca 2010, o godzinie 19:39
maciek g.
„Ja nie pisałem ze Jaruzelski został wybrany w wyborach powszechnych , ale że w wolnych, czyli nie manipulowanych”.
.
Wybory „nie manipulowane” mieliśmy za komuny. Bowiem ich zasady cały czas były jasne – i w tym sensie „nie manipulowane”. Kandydatów do Sejmu PRL (który przecież i tak nie rządził) wystawiał FJN (później PRON), a zatwierdzał wydział administracyjny KC PZPR. Na kartce było 7-10 na ogół anonimowych nazwisk i glosując bez skreśleń głosowało się na pierwszych dwóch, o czym rzadko kto wiedział. Wielu na tym blogu przysięgnie, że to były „wolne wybory”, bo za niegłosowanie nie rozstrzeliwano, kto nie chciał nie głosował, a że powszechne – no, o tym świadczy frekwencja, zwykle grubo powyżej 90 proc. I komu to przeszkadzało?
:)
29 marca 2010, o godzinie 19:46
Orteq
.
„Stąd już tylko kroczek do następnej twórczej konkluzji: to Hitler zainstalował komunizm w Polsce”.
.
Nawet nie wiesz, że piszesz wierszem. :)
Gdyby nie Hitler i jego wojna komunizm pozostałby lokalnym zjawiskiem w Rosji i Mongolii. W tym sensie jest coś na rzeczy, że Hitler przyczynił się do zainstalowania komunizmu w Polsce, choć nie to było jego celem.
29 marca 2010, o godzinie 23:12
„W demokracji konflikty rozstrzygane są przy pomocy procedur demokratycznych i to one pełnią rolę moderatora. Czasem mówi się, że przy pomocy mediacji (a w praktyce mało wyraźnych “umów”, czy układów) rozstrzyga się konflikty w UE”
.
Mawarze,
Jeśli dochodzi np. do konfliktu rządu, który nie ma pieniędzy ze związkami zawodowymi, które domagają się podwyżki to nie ma takiej demokratycznej procedury, która by taki konflikt rozstrzygała. Obydwie strony mają rację. Do takich konfliktów dochodzi w demokratycznym państwie co i rusz..Taki konflikt rozstrzyga walka na ulicy, albo mediacje w gabinecie. Do takich mediacji dobrze jest mieć osoby, które stoją ponad konfliktem, i które obie strony darzą szacunkiem.
I to jest jedno oblicze mediacji.
Jeśli chodzi o drugie jej oblicze, to, które nazywasz „mało wyraźnymi umowami czy układami”, to nie wiem czy jest sens zabierać się za wyjaśnianie. Z góry wietrzę porażkę :)
Z tego co piszesz wynika, że Ty nie rozumiesz samej idei mediacji. Co jest częste u Polaków przyzwyczajonych do spadku po państwie totalitarnym- prawa stanowionego, które próbuje a priori (z góry, na wyrost i uprzedzając fakty) z dokładnoscią do setnych miejsc po przecinku regulować stosunki międzyludzkie. I jego zapisy są w zamyśle bezdyskusyjne na wzór zapisów koranu (rzecz jasna dopóki ustawodawca nie uraczy nas kolejnym bezdyskusyjnym przepisem o brzmieniu nierzadko odwrotnym od poprzedniego:)
Tymczasem wiele dojrzałych demokracji wykształciło historycznie inny system, bardziej „pierwotny”, mniej totalny- wiele rzeczy było regulowanych nie tak ostro-za pomocą wytycznych, lub standardów, które dla każdej sprawy tworzą swego rodzaju „widełki”.Między minimum, a maksimum jest całe spektrum możliwości. Taki system jest bardziej elastyczny, łatwiej go dostosować do zmieniających się warunków. Jednak wymaga wzajemnego zaufania wszystkich stron, a zwłaszcza instytucji państwowych do obywatela. Skuteczne poruszanie się w tym systemie wymaga sprawności mediacyjnej. To, ile ostatecznie uzyskasz z pozycji na której stoisz zależy w duzej mierze od tego jak dobrym jesteś mediatorem, kto cię poprze, jak wiele osób przekonasz do swoich racji itd.
29 marca 2010, o godzinie 23:18
„Mogę się nie zgadzać z poglądami polityka, ale jego sprawność zawsze będę cenił jeśli potrafi wygłosi bez kartki godzinne przemówienie. L. Kaczyński to potrafi.”
Mawarze,
to wyjątkowo kiepski argument.
Wolałabym, żeby Lech Kaczyński przemawiał 20 minut z kartki, ale za to na temat, konkretnie, z dykcją, składnie i zrozumiale oraz bez powtarzania się.
29 marca 2010, o godzinie 23:28
Jeśli chodzi o szefów państw- wytrawnych negocjatorów, to jest cała plejada osób godnych szacunku. uwadze Mawara polecam życiorys laureata nagrody nobla, fińskiego prezydenta Martti Ahtisaari
http://pl.wikipedia.org/w....._Ahtisaari
30 marca 2010, o godzinie 00:27
Dark Side
.
„Jeśli chodzi o szefów państw- wytrawnych negocjatorów, to jest cała plejada osób godnych szacunku. uwadze Mawara polecam życiorys laureata nagrody nobla, fińskiego prezydenta Martti Ahtisaari”.
http://pl.wikipedia.org/w....._Ahtisaari
.
Fajnie, ale to negocjator w warunkach pokojowych. A ja jestem ciekaw, jak by się sprawdził w warunkach np. wojny fińsko-rosyjskiej, a to by dopiero był prawdziwy sprawdzian. Czy by negocjował warunki kapitulacji, czy walczył? Na czasy pokoju to polityków jest cała masa, w czasie poważnego kryzysu to, obawiam się, niewielu by sprostało. Podczas puczu Janajewa w Moskwie Walesa zachował się tragicznie.
30 marca 2010, o godzinie 02:03
Szczesiul napisal: Grubą przesadą jest twierdzenie, że to Generał obalił komunę i powalił Imperium. Jeśli już mamy coś takiego wciskać niezliczonym rzeszom blogowym to przynajmniej powinniśmy może dodawać: “wraz z innymi licznymi ojcami tego sukcesu”.
.
Oczywiscie, ze wespół zespół. Wpisujac sie tutaj licze na inteligencje czytelnikow. A juz co najmniej na to, ze znaja piosenki Kabaretu Starszych Panow. Nie musze wiec pisac wszystkiego.
.
Jeszcze jednego Ojca tego sukcesu, poprzedzającego nawet Jakowlewa z 1983 roku, nie wypada tu wymieniać jednym tchem z byłym komuchem.
.
Masz na mysli Ojca Swietego Jana Pawla II? Wypada go wymieniac jednym tchem. Istnieja swiadectwa, ze spotykal sie z Generalem juz po tym, gdy General stal sie prywatna osoba. Nie wiemy, o czym rozmawiali, i od Generala sie tego nie dowiemy. Ale pomiedzy tymi dwoma ponoc zawiazala sie nic porozumienia. Jest to jeden z paradoksow, ze General nie byl i nie jest „bylym komuchem”. Czlowiek, ktorego prezydent Bush senior osobiscie prosil, aby zostal pierwszym prezydentem nowej Polski, i z ktorym papiez spotykal sie nie tylko w interesach, nie moze byc nazywany „bylym komuchem” bez ublizania inteligencji piszacego.
.
Jest zreszta kolejnym paradoksem, ze prawica, ktora o s.p. papiezu wypowiada sie wylacznie na kolanach, ten akurat aspekt pomija milczeniem, bo to przeszkadzaloby atakowac Generala. Swietej pamieci papiez jest traktowany instrumentalnie przez swoich tzw. zwolennikow. Mysle, ze kazdego Bog powinien milosiernie ochraniac przed takimi zwolennikami.
30 marca 2010, o godzinie 02:12
W sprawie przednikow bedacych Tajnymi Wspolpracownikami, to Mawar jak zwykle nie odroznia. Tym razem Mawar nie odroznil Kurtyki od dowodu. Jesli tak dalej pojdzie, to Mawar uzna za udowodnione, ze 9-cio letni chlopiec moze sikac metr pod gore, prosto do kropielnicy. Tez udowodnione. Taki dowod nazywa sie „zyzak”.
30 marca 2010, o godzinie 02:18
Szczesiul napisal: Z tego co mi wiadomo, absolutnie nic nie wydarzyło się w 1972 roku co by miało wiosnę, przepraszam, Jesień Ludów, zwiastować.
.
W miasteczku Alameda, pomiedzy Oakland a Berkeley, widzialem postument i wmurowana tablice: „ten pomnik upamietnia, ze dnia takiego a takiego (data tysiac-osiemset-ilestam) w tym miejscu absolutnie nic sie nie wydarzylo”. Na Zachodnim Wybrzezu dziala jakas grupa czy towarzystwo, ktore dla zgrywu zajmuje sie budowaniem takich pomnikow. Nie wiedzialem, ze podchwyciles te idee i teraz chcalbys, zeby w Kanadzie powstawaly podobne pomniki.
.
Zreszta w Polsce tez by sie przydalo. „Dnia takiego a takiego w tym miejscu nikt nikomu nie zrobil zadnego swinstwa.” Byloby milo spotykac taki pomnik na porannym spacerze.
30 marca 2010, o godzinie 02:32
Mawarowi zycze odnalezienia kolejnych porazajacych dowodow. Wszystkim zycze dobrej nocy.
30 marca 2010, o godzinie 05:36
Mawar,
„Są sprawy ogólne i lokalne. Lustracja w Polsce, Czechach, w Niemczech należą do spraw lokalnych, nie mniej ważnych.” (Marzec 29th, 2010 at 19:12)
:
Znowu pieprzysz nic nie czytając. Ani nie myśląc. Ja pisałem o postrzeganiu Ryszarda Kapuścińskiego W SWIECIE. A tam mają swoich 'lokalnych’ moherów, talibów i innych turbaniarzy. Z tym że nikt nigdzie nie ciągnie kontynuacji lustracji w nieskonczoność. Nie przyszło ci nigdy do głowy zapytać czy któreś z byłych KDL-ów do dzisiaj pompują ogromne sumy w dinozaurów w rodzaju naszego IPN-u? Czy ty naprawdę myślisz, że jest jeszcze jakiś inny tak jak RP porąbany kraj, gdzie ichniejszy IPN narzuca tematykę na pierwsze strony gazet za każdym razem, gdy komuś jest to do czegoś potrzebne?
.
„Nie mniej ważne” lustrowanie nieżyjących reporterów może się tylko u nas zdarzyć, Mawar. Dlatego Polack Jokes tak prominentnie wyróżniają nas w świecie. Kurtyka na Hrad!
30 marca 2010, o godzinie 06:30
Mawar,
„Szczesiul, ale nie napisałeś dlaczego akurat Kanadyjczycy akurat nad Jakowlewem pracowali, w twoim rozumowaniu są luki, a w ogóle to dużo złotej legendy.” (Marzec 29th, 2010 at 19:20)
*
Legendę – tłumaczę to tobie jak dziecku – stworzył i napisał Christopher Shulgan w swojej książce „The Soviet Ambassador: the Making of the Radical Behind Perestroika”. Były kanadyjski minister Rolnictwa Eugenie Whelan bardzo chciał się pod tę legendę podłączyć. Czy pobierał wytyczne z CIA – nie wiadomo. Stało się to możliwe po śmierci Jakowlewa w 2005 roku. Bo wtedy łatwiej było stworzyć legendarną literaturę faktu niż byłoby to możliwe za życia „tego który stworzył Gorbaczowa”.
30 marca 2010, o godzinie 06:31
Mawar,
„Gdyby nie Hitler i jego wojna komunizm pozostałby lokalnym zjawiskiem w Rosji i Mongolii. W tym sensie jest coś na rzeczy, że Hitler przyczynił się do zainstalowania komunizmu w Polsce”
.
Jest jeszcze coś na rzeczy i w uwadze o wymownym ciężarze gatunkowym, wygłoszonej przez Fritza Tyssena, twórcę niemieckiej potęgi metalowej. Tyssen tworzył hitleryzm do 1939 roku
:
“Hitler uzbroił Niemcy w niewiarygodnym stopniu z niesłychaną szybkością. Wielkie mocarstwa zamknęły oczy na ten fakt. Czy naprawdę nie rozpoznały one niebezpieczeństwa? Czy też raczej chciały je zignorować. Albo na coś liczyły”
.
Oraz coś na rzeczy i w takim passusie
:
„Hitler złożył Polsce konkretną propozycje w roku 37 o wstąpieniu do PAKTU ANTYKOMINTERNOWSKIEGO, zawarcie sojuszu i późniejszą wyprawe na ZSRR. ZSRR słaby, zacofany, rozbity wewnętrznie, pozbawiony oficerów przez czystki, ZSRR pozbawiony sojuszników… Propozycja nie została przez Polskę przyjęta”
http://portalwiedzy.onet.pl/6251,,,,antykominternowski_pakt,haslo.html
.
Czas na podsumowanie. Napad Hitlera na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku był żelazną konsekwencją krucjaty antykomunistycznej, datującej się jeszcze z czasów interwencji Zachodu po stronie „Białych” zaraz po Rewolucji Pazdziernikowej. W ostatecznym rozrachunku nic się oczywiście nie potoczyło jak na początku planowano. Stalin z największego najpierw wroga stał się najważniejszym sojusznikiem i hitleryzm mógł być w końcu pokonany. Ale że to Hitler sam z siebie, i tylko po to żeby umożliwić Stalinowi zainstalowanie komunizmu w Polsce, napadł na Zw. Sowiecki to trochę za wiele jak na mój gust.
.
Bo tu jeszcze o pakt Ribbentrop-Mołotow chodzi. Tego paktu Stalin nie zawierał tylko po to, żeby nam dołożyć. Ale ten temat na inną okazję chyba odłożymy.