Ścieżka obok żałoby.
Żałobie powinno towarzyszyć raczej milczenie, bądź oszczędność, a nie nadmiar słów. Chciałem więc, żeby tak się stało pod poprzednim wpisem, ale potrzeba kopania się jest dla części uczestników bloga silniejsza od potrzeby pomilczenia. Zauważyłem też, czytając niektóre wypowiedzi (pousuwałem je zgodnie z uprzedzeniem), że zaczyna się sięgać nawet po te potrzaskane w Smoleńsku zwłoki, jak po pociski.
Więc, jak ktoś ma ochotę na podobne harce, to proszę bardzo tutaj, a nie pod tamtym wpisem.
Kilka zdań odemnie. Byłem bardzo ostrym przeciwnikiem prezydentury Lecha Kaczyńskiego i – nie zamazuję tego także w tych dniach – politycznym wrogiem projektu braci Kaczyńskich zwanego Czwartą RP. I tak jest nadal. W mojej ocenie prezydentury Lecha Kaczyńskiego jego śmierć niczego nie zmienia. Ale jego już nie ma, szczerze tego żałuję, ostatnia rzecz, której życzył bym jemu i sobie to widzieć go nieżywym. Śmierci nie wolno mieszać do walki politycznej, po żadnej ze stron. Chciałem go widzieć przegranym w wyborach, a nie martwym.
Jestem mężem, ojcem i dziadkiem i na tej głównie płaszczyźnie, w tym głównie czysto ludzkim, rodzinnym wymiarze odbieram tragedię w Smoleńsku, bo potrafię sobie wyobrazić, co bym przeżywał, gdyby w tym nieszczęsnym samolocie, była jakaś osoba, którą kocham. Co by podpowiadała mi wyobraźnia o ostatnich kilkudziesięciu sekundach jej życia. Więc choć nam lżej, bo nikogo takiego tam nie było, to przeżywamy, razem z żoną tę tragedię tak właśnie i jesteśmy z rodzinami wszystkich, którzy tam zginęli. Współczujemy im.
O Polskę, o państwo polskie się nie martwię, to są wielkie masywy, którymi nawet największa chyba ViP-owska katastrofa na świecie nie jest w stanie zachwiać.
Proszę bardzo, wolna droga.

11 kwietnia 2010, o godzinie 09:10
O Polskę, o państwo polskie się nie martwię, to są wielkie masywy
Panie Waldemarze,
A jednak katastrofa jest często odczytywana przez osoby religijne i świeckie, jako bardzo poważne ostrzeżenie. Pytanie. Czy zasadnie. Pytanie. Przed czym?
11 kwietnia 2010, o godzinie 09:23
W źródłach katastrofy może kryć się jakieś ostrzeżenie i nauka, ale ich na razie nie znamy. Natomiast w samym fakcie katastrofy nie ma żadnych ostrzeżeń, a wiara w to przypomina gusła.
11 kwietnia 2010, o godzinie 09:23
Zaprotestowałem pod poprzednim wpisem przeciwko części komentarzy, mój protest został usunięty, ale się nie dziwię, bo po zlikwidowaniu części fatalnych – mój pozostałby niezrozumiały.
Byłem zawsze przeciwnikiem politycznym Lecha Kaczyńskiego, ale dzisiaj mam łzy w oczach, i mimo, że minęła doba, nie chce mi to przejść. Zginęli wspaniali ludzie, każdy z nich coś reprezentował.
Proszę, dajmy spokój teraz harcom politycznym, chociaż na trochę.
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:04
Kupiono kiedyś nikomu niepotrzebnych 48 nielotów F-16 za wiele miliardów dolarów. Brakło pieniędzy i woli na zakup dwóch porządnych maszyn dla państwa. F-16 potrzebne są dla NATO, a państwo może istnieć lub nie, mocarstwo to nie obchodzi.
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:17
Torlin
Witam
chyba przesadzasz,gdzie widzisz tu harce polityczne?Faktem jest ze to wielka tragedia,ale zycie toczy się dalej i każdy po szoku zastanowi sie dlaczego? co dale?I nie widzę w tym nic złego gdy ktoś zapyta mniej czy więcej naiwnie lub nonsensownie.
Te pytania wskazują że nie jest mu tragedia obojętna i w myśl tego że życie toczy się dalej pyta dlaczego i co dalej
Pozdrawiam
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:18
Wojciech
Czy naprawdę uważasz że lepszy samolot w tym przypadku zapobiegłby tragedii?
Pozdrawiam
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:35
Panie Waldemarze,
Andrzej w poprzednim wątku napisał: „historia uczy nas, że historia niczego nie nauczyła nas”. Być może jest to jakieś ostrzeżenie, które można odczytać już dzisiaj?
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:41
Dark,
Jak zauważyłaś ja przepisałem z bloga wojskowego to co tam napisali wnioskując z pobocznych informacji piloci koledzy tego co zginął. Taka jest ich ocena wypadku na podstawie dotychczas im wiadomych informacji.
Jeden z nich napisał sentencję „lepiej żeby cię czterech sądziło niż sześciu niosło”.
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:41
Głosie,
nie bardzo wiem przed czym miałaby nas ostrzegać sama katastrofa. Nie wierzę w interwencję sił wyższych w naszą codzienność. Jak Pan ma jakieś podejrzenia niech sie Pan nimi podzieli.
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:43
Zgadzam się z Andrzejem , że historia zamiast być wykorzystywana do tego by nie powielać błędów przeszłych jest wykorzystywana do politykowania i manipulowania ludźmi. Chciałbym by to się zmieniało
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:51
Tragedia dla rodzin ludzi którzy tam zginęli jest olbrzymia. Ale nawet największa tragedia nie może powodować by przestać widzieć prawdę.
Obecnie ten wypadek to już historia i teraz ważne by uzyskać prawdziwe informacje na jej temat bo to umożliwia unikanie podobnych w przyszłości , ale pod warunkiem gdy właściwie traktuje się dane historyczne i wyciągnięte wnioski stosuje do teraźniejszości.
Jak widać katastrofa CASA nic przywództwa Polskiego nie nauczyła.
11 kwietnia 2010, o godzinie 10:51
Czcigodny Gospodarzu, Drodzy Goście,
Przed chwilą znalazłem taki oto komentarz jednego z dziennikarzy „Rzeczypospolitej”.
http://blog.rp.pl/gociek/
Po prostu brak słów. Otwiera się polskie piekło. Nie potrafię nawet należycie skomentować takiej podłości. Czy ma być tak, że zarówno męka wszystkich (i rosyjskich, i polskich) ofiar lasów katyńskich, jak i ostatnie dobre i mąde słowa i czyny rosyjskich i polskich mężów stanu pójdą na marne przez takich ludzi jak autor powyższego komentarza?
11 kwietnia 2010, o godzinie 11:17
Panie Waldemarze,
……Nicki nie korzystają na forach dyskusyjnych z przydomku Pan/Pani. Będzie mi miło, gdy zasada ta będzie stosowana i wobec mnie.
……Jeśli chodzi o katastrofę, to posługuje się zwrotami konwencjonalnymi z których nie wynika, iż ja osobiście traktuje katastrofę jako znak dany od Boga, co Pan nazywa gusłami, a co jednak religia katolicka uznaje za pewną normę obok cudów i bezpośredniej komunikacji ze zmarłymi, Bogiem, Świętymi itd.
…… Ja napisałem, co uważam, że czują inni. Subiektywnie.
Jeśli chodzi o samo ostrzeżenie natomiast, to mogę się z Panem podzielić nie tyle podejrzeniem, co refleksją, że najzwyczajniej tragedia, ta może np. stanowić ostrzeżenie, aby np. na Dworcu Centralnym, pozostawienie walizki w hallu i oddalenie się powodowało interwencję służb porządkowych.
…. Innymi słowy traktuje ostrzeżenie w kategoriach ostrzeżenia przed brakiem należytej organizacji naszego życia. Tym nie mniej uważam, że ostrzeżenie to było już sygnalizowane wcześniej zwłaszcza Prezydentowi RP np. w trakcie podróży do Gruzji.
…..Dyskutowaliśmy na te tematy na formum Pana bloga. Idąc dalej możemy mówić o braku odpowiedzialności w kategoriach doświadczeń historycznych w związku z podejmowaniem określonych decyzji politycznych, o czym sam Pan często pisał na swoim blogu.
…..Na koniec chciałbym podkreślić, że nie wyśmiewam się z Pana na Pana blogu, ale lubię krytykować niektóre Pana wypowiedzi i wyłapywać pewne błędy lub przynajmniej niezręczności w tym o czym Pan pisze, co jest łatwym zadaniem gdyż wobec siebie, swoich ocen i analiz, wydaje się Pan być mało samokrytyczny, co jest niebezpieczne dla Pana samego, z uwagi na skłonność do posługiwania się takimi ogólnymi hasłami-sloganami.
11 kwietnia 2010, o godzinie 11:32
Oczywiscie, ze ostrzezenie. Przed glupota i lekcewazeniem podstawowych zasad bezpieczenstwa.
11 kwietnia 2010, o godzinie 11:48
Głosie,
mnie krytyka, a nawet ataki, nie przeszkadzają, każdy ma jakies wady i ja swoich jestem dość świadom.
Jeśli chodzi o ostrzeżenia z tej katastrofy, w kontekście wcześniejszego lotu do Gruzji, to trzeba poczekac do wyników śledztwa. A ponadto trzeba odbyć żałobę, bo ona ma swoje prawa, także gdy chodzi o słowa.
11 kwietnia 2010, o godzinie 12:27
Czy ci co pluli tyle lat na „KACZOROW” potrafia ich przeprosic. Licznik juz nie mierzy czasu PANA PREZYDENTA
11 kwietnia 2010, o godzinie 12:32
Do samolotu wsiadł mały człowiek, rozkapryszony kartofel, egocentryk który myślał tylko o swojej pozycji, wróg demokracji, zagrożenie dla konstytucji, hodowca chwasta, niebezpieczny nacjonalista, antypatriota. Można Mnozyc epitety, którymi określano Lecha Kaczynskiego i jego ludzi.
W samolocie zginął wielki człowiek, patriota, ktoś z wyrazną wizja Polski, propanstwowiec.
Teraz czeka nas kilka dni spektaklu. Licytacji cierpienia. Oczywiście najsilniej bedą licytowac ci, którzy wcześniej najnikczemniej atakowali.
———
Szkoda ludzi. Szkoda ze odeszli ci którzy mieli wizje Polski. Może akurat była to wizja nie z mojej bajki. Ale nigdy nie postrzegalem ich jako ludzi nikczemnych i głupich czy tez obdarzonych zła wola.
A wielu z Was tak robiło. I teraz macie problem. Jak być wiernym własnym przekonaniom w obliczu ostatecznego.
A nauka z tej tragedii? Chyba jedna i banalna. Uczciwość czy hipokryzja? Wybierz sam.
11 kwietnia 2010, o godzinie 12:41
Gratuluję zwycięstwa!
Sesje nienawiści Waldemara Kuczyńskiego w Radio TOK FM i na łamach GW prawdy , nakłuwanie szpilką fotografii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w zaciszu alkowy odniosły nareszcie, i na szczęście! nadspodziewany sukces. Brawo Kuczyński! Taką skuteczność należy docenić. Gratulacje!
PIS unicestwiony, w przenośni i w realu, IPN rozwalony, ubecy mogą swobodnie buszować w aktach. Cała władza w rękach PO! Jeszcze tylko zaorać Muzeum Powstania Warszawskiego – tego bękarta kaczyzmu. Szalom Waldemarze!
Podpisano:
Ofiara planu Sachsa, Balcerowicza, pana Bronisława Geremka
11 kwietnia 2010, o godzinie 13:03
starcze czy masz kaca – twoje słowa , palikota czy niesiołowskiego dla wykształciuchów miały taka samą „wartość” jak jad żyda urbana puszczany na Księdza Jerzego Popiełuszkę. Uważaj na tę śmieszną grzywkę „pożyczkę” skrywającą łysinę zakompleksiony człowieczku małego nie tylko wzrostu – cenzuruj – masz wprawę niewyżyty staruchu.
11 kwietnia 2010, o godzinie 13:04
Szanowni Starzy Bywalcy,
zdecydowałem dopuścic tu wszystkie glosy, żeby bylo „transparentnie”, żeby było widać jak na dłoni do czego może słuzyc żałoba.
Szalom jacku, Szalom Bogdanie!
11 kwietnia 2010, o godzinie 13:13
Migalski: „I myśl druga – że trzeba było śmierci Lecha Kaczyńskiego by wszyscy dostrzegli Go takim, jakim był naprawdę: ciepłym człowiekiem, trochę nieśmiałym, wspaniałym ojcem i mężem, oddanym Polce, odważnym wojownikiem całe życie walczącym o innych. Dopiero śmierć zdarła wszystkim bielmo z oczu i naród zobaczył Go w obrazie prawdziwym, a nie w karykaturze. I obyśmy zapamiętali Go właśnie takim, zasługuje na to, to mu się należy!”
11 kwietnia 2010, o godzinie 13:48
Rozwinę to, co napisałem w poprzednim wątku. Prawie każda katastrofa lotnicza to wynik splotu następujących po sobie niekorzystnych wydarzeń. Najczęściej wystarczyłoby, aby jedno wydarzenie nie wystąpiło, aby nie doszło do katastrofy. Stąd tez wymaga się przestrzegania procedur lotniczych, o których mówi się, że każda jest napisana krwią. Jedną z nich jest zakaz wykonywania lotów, gdy warunki pogodowe są poniżej tzw. „warunków minimum”. W trakcie ponad dwudziestoletniej pracy w lotnictwie wojskowym nieraz napatrzyłem się na nieprzestrzeganie tych procedur. Prawie zawsze się udaje, a to usypia czujność.
Nie udało się w Mirosławcu. Jak prawie zawsze, wystąpił tam cały splot niekorzystnych okoliczności, który doprowadził do katastrofy – katastrofy, której by uniknięto gdyby pilot ze względu na panujące warunki atmosferyczne, zrezygnował z lądowania na tym lotnisku. Zginęli tam wysocy szarżą lotnicy i zdawało się że wyciągnięto z tego wnioski. Wczorajsza katastrofa pokazała, że nie. Stąd mój wczorajszy zapis, że historia znowu nas nauczyła, ze nas niczego nie nauczyła.
11 kwietnia 2010, o godzinie 14:02
skąd ta wyrozumiałośc – dręczy cie sumienie starcze ? Plułeś jadem przez 5 lat wszędzie tam gdzie tylko mogłeś się wcisnąć a dzisiaj ty, palikot, niesiołowski, wałęsa chcecie się ogrzac w tym ogniu i udajesz pokornego i miłosiernego człowieka. URZĄDZAŁEŚ SEANSE NIENAWIŚCI, bliższy był ci morderca i zdrajca jaruzelski niż prawdziwi patrioci. A twoja mentalnośc zakompleksionego, małego i niKomu niepotrzebnego człowieka czarno na białym widoczna jest w tekscie odpowiedzie do Senatora Rulewskiego, który w przeciwieństwie do ciebie zachował rozsądek i uczciwość. Leć z flaszką do michnika i urbana i tam gadajcie w idisz – cieszcie sie z nieszczęścia wszak to dla was czas radości a my Polacy innaczej mówimy niż wy izrealici. Nigdy twoich wypocin nie słuchałem bo robiło mi się niedobrze patrząc na twoje oblicze zamaskowane żałośną fryzurą, mam nadzieję, że bedziesz pisał swoje teksty wyłącznie w „wybiórczo-koszernej” a Rzepa więcej nie wpuści ciebie na swoje łamy. Więcej tutaj nie będę pisał – każdy przyzwoity Polak nie powinien zniżać się do twojego rynsztoka. Życzę wielu lat ale ciebie nikt nie będzie pamiętał tak jak PREZYDENTA KACZYŃSKIEGO tylko jako urbana nr 2, polskiego goebelsta
11 kwietnia 2010, o godzinie 14:16
I kwestia kolejna. Dlaczego piloci mając tak ważne osoby na pokładzie, podejmują ryzyko lądowania w warunkach w których lądować nie powinni. Odpowiedź jest prosta. Dlatego, że mają tak ważne osoby na pokładzie.
I wyjaśnienie. W mojej obecności piloci specpułku niejednokrotnie uskarżali się na VIPów, których przyszło im przewozić. Osoby te nie mając zielonego pojęcia o zasadach obowiązujących w lotnictwie, traktują statki powietrzne jak taksówki. W trakcie lotu usiłują (czasem skutecznie) wydawać polecenia załodze gdzie i jak ma lecieć. Odmowa załogi skutkuje grożeniem ze strony VIPów wszelkimi możliwymi konsekwencjami. Nie muszę dodawać jakie to powoduje stresy wśród załóg. W ten zwyczaj niechlubnie wpisał się również Prezydent RP Lech Kaczyński. Minister Obrony Narodowej stanął wówczas na wysokości zadania i wyróżnił pilota, który mając na względzie bezpieczeństwo powierzonych mu osób ośmielił się sprzeciwić prezydentowi. Ale to tylko wyjątek.
Należy dodać, że efektem takiej niechlubnej działalności „ważnych osób” jest to, że załogi statków powietrznych same uprzedzają oczekiwania tychże „ważnych osób”. Nie sądzę, aby istniały bezpośrednie naciski na załogi przed katastrofą w Mirosławcu czy też wczorajszą. Ale piloci mogli się domyślać co by ich czekało, gdyby narazili przewożone osoby na niewygody związane z lądowaniem na lotnisku zapasowym. Stąd decyzja o lądowaniu, w końcu niemal zawsze w takich sytuacjach się udaje, co podkreśliłem w poprzednim wpisie.
11 kwietnia 2010, o godzinie 14:28
Korzystam z łaskawości Jaśnie Gospodarza i piszę co mi wcześniej wyciiął:
- ta tragedia to konsekwencja „dziadowskiego państwa” w którym żyjemy
- notowania kaczystów rosną od godziny katastrofy w sposób wykładniczy
- Kuczyński jest w pierwszym szeregu nieutulonych w żalu, choc wcześniej był w pierwszym szeregu paszkwilantów, którzy właśnie tutaj oskarżali o wszystko co najgorsze „radiomaryjne bojówki”
- wszyscy antykaczysci płaczą nad zmarłymi choc jeszcze niedawno gdy odszedł ktos inny nie pozwalali mi tutaj nawet wkleic jego epitafium.
- brzydzę się hipokrytami
- TFU!!!
11 kwietnia 2010, o godzinie 14:30
Nie zapominajmy o Lisie, teraz pewnie sobie odetnie nogę…
11 kwietnia 2010, o godzinie 14:32
I moja ocena praprzyczyn wczorajszej katastrofy. Bezpośrednie przyczyny określi specjalnie powołana do tego komisja. Ale można śmiało postawić tezę, że praprzyczyną wczorajszej katastrofy był brak wyobraźni przy planowaniu wczorajszej, niedoszłej uroczystości. Jak wiadomo że samoloty są bardzo wrażliwe na warunki pogodowe. A pogoda (zwłaszcza o tej porze) jest w naszej strefie kapryśna. Planując przebieg uroczystości należało to uwzględnić, tym bardziej, że Tu-154 do najnowocześniejszych nie należy, a nade wszystko dlatego, że lotnisko w Smoleńsku jest bardzo kiepsko wyposażonym lotniskiem, na którym przy takiej pogodzie nawet świetnie wyposażony samolot na wiele by się nie przydał. Należało przewidzieć, że warunki pogodowe mogą uniemożliwić lądowanie w Smoleńsku i zapewnić sobie odpowiednie rezerwy czasowe, czy tzw. plan B. Nie uczyniono tego i w rezultacie załoga Tu-154 była właściwie „postawiona pod ścianą”. Musiała (choć nie powinna) podjąć ryzyko lądowania albo cały plan uroczystości wziąłby w łeb.
11 kwietnia 2010, o godzinie 14:34
„Życzę jak najgorzej!
Od jesieni, od dojścia do władzy tych sił, które rządzą, najbardziej wstecznych sił w Polsce, wyrażających Polskę najbardziej odwróconą plecami do współczesności, od jesieni czuję zagrożenie także dla naszej wolności. Nie tylko zresztą ja. Nie mam najmniejszego zaufania do demokratycznych przekonań obecnej władzy. W jej poczynaniach widzę dążenie, jeszcze nie zrealizowane, ale już widoczne, do zlikwidowania państwa prawnego, opartego o rygorystyczny rozdział władz i wolności obywatelskie. To jest największa wartość, przed którą ustąpić muszą wszystkie inne. Państwa nie stworzył Bóg i nie dał mu żadnych praw. Bóg stworzył człowieka dając mu wolną wolę i wara od wszystkiego co tą wolną wolę, czyli wolność, miałoby likwidować.
Dziś dzień zaprzysiężenie rządu Jarosława Kaczyńskiego. Poseł Cymański w telewizji wybrzydzał na polityka SLD, że nie zdobył się na dobre życzenia dla nowego premiera i jego ekipy. Ja się zdobędę. Moim jedynym dobrym życzeniem byłoby, żeby Kaczyńskiego Duch Święty nawiedził i wyleczył z obsesji i jeszcze gorszych przypadłości. Wszystkie inne moje życzenia są złe i nie zamierzam ich ukrywać. Wiem co będzie robił. Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. Ale tylko one mogą wstrząsnąć bazą wyborczą tej wstecznej władzy i uniemożliwić dalsze hodowanie Chwasta zwanego IV RP. Tylko one mogą przerwać wciąganie Polski w przedwczorajszy matecznik. To się już dzieje. Nasi partnerzy za miedzami i trochę dalej patrzą, przecierają oczy ze zdumienia i nie wierzą, a uwierzywszy zaczynają pukać się w czoło i pękać ze śmiechu. A ta Nasza Polska, spod Naszego Dziennika i Koalicji, pewnego dnia powie im; jak się wam nie podoba to mamy Was w dziobie, występujemy z tej Waszej Łże-Europy. Prawdziwa Europa to my i my sobie ją tutaj sami stworzymy nad Wisłą.
Poza nawiedzeniem przez Ducha Świętego, wszystkiego złego Panie Premierze.”
11 kwietnia 2010, o godzinie 14:43
Miner,
nie jestem w pierwszym szeregu nieutulonych w żalu, nie wiem gdzie to zauważyłeś, chyba masz defekt wzroku. Nie mam do tego prawa, tak samo jak Ty. I Ty też nie masz prawa ustalać w ktorym szeregu mam być? Tam zginęli także ludzie – ogromna wiekszość – którzy byli mi politycznie całkiem obojętni, a niektórzy nawet dość bliscy. A ponadto tam zginęli ludzie w ogóle. Kto ci dał prawo odmawiać komukolwiek żalu za tragicznie zmarłymi, choćby nic z nimi nie łączyło, czy nawet choćby byli przeciwnikami? Idź lepiej pogadać ze swoimi kompanami – masz tu dwóch- jacka i Bogdana2. Weźcie jeszcze parę kawałków zwłok ze Smoleńska i porzucajcie sobie we wrogów. Fajne zajęcie!
Potwierdzam w dalszym ciągu to co napisałem w 2006 roku a co raczyłeś przypomnieć. Tekst jest w duzym stopniu historyczny, ale nie do końca, bo IVRP, czyli Chwast gdzieś tam jeszcze pokutuje.
11 kwietnia 2010, o godzinie 15:06
„Zdecydowałem dopuścic tu wszystkie glosy, żeby bylo transparentnie, żeby było widać jak na dłoni do czego może słuzyc żałoba.”
.
Niepotrzebnie, Panie Waldemarze. Nie dzisiaj.
11 kwietnia 2010, o godzinie 15:10
Panie Pawle,
kiedy nie bylo rady. Chciałem tego pod poprzednim wpisem. Ale musiałbym siedzieć 24 godziny na dobę i wyrzucać „trupo-strzelców”, którzy od razu kawałki ciał ze Smoleńska zaczęli używać w charakterze pocisków przeciwko wrogom. Więc niech szaleją, niech ich będzie widać w całej krasie umysłowej, uczuciowej i językowej.
11 kwietnia 2010, o godzinie 15:36
Jacku:Bogdanie
Nikt tu jak widac nie wyzbył sie swojego postrzegania rezydentury L.K. tylko w obliczu dramatu niespodziewanej śmierci oddawali hołd Jego pamięci i milczeli nic nie wypowiadali sie o Jego panowaniu i budowaniu „wizerunku” Polski tylko Wy nie potrafiliście uszanować chwile zadumy nad T a śmiercią i od razu plujecie jadem wykorzystując śmierć Prezydenta. To Wy jesteście mali a Ty Jacku to nie jesteś ofiarą Balcerowicza i innych tylko „ofiarą losu”
11 kwietnia 2010, o godzinie 15:38
Miner
Mam zrozumieć ten Twój cytat, pozwolisz że wkleje;
” notowania kaczystów rosną od godziny katastrofy w sposób wykładniczy”
Więc mam zrozumieć ze to jedyny rezultat tego tragicznego wypadku?
11 kwietnia 2010, o godzinie 16:41
Andrzej,
nie tylko ty źle oceniasz planowanie lotu zakończonego tragicznie. Już parę osób to samo stwierdziło w czasie rozmowy ze mną. Bufor czasu był konieczny i zawsze trzeba było się liczyć z koniecznością lądowania na lotnisku zapasowym i ewentualnym dojazdem z niego. Masz rację że z reguły lądowania na silę dobrze się kończą ale ostatnio reguła zaczyna zawodzić. Może wreszcie dotrze do ViP’ów, że w samolocie pilot decyduje a nie oni i dla własnego bezpieczeństwa nie powinni robić na nich nacisków lub sankcjonować gdy nie pójdzie tak jak oni by chcieli.
wsadzenie tylu ważnych dla kraju osób do jednego samolotu jest wielka nieroztropnością , tym większa, że nie dawno mieli katastrofę w Mierosławcu i na ten temat się mówiło.
Zgadzam się całkowicie z tym co napisałeś. Mam nadzieję że ta straszna katastrofa będzie kubłem zimnej wody dla wielu polityków i decydentów.
11 kwietnia 2010, o godzinie 17:03
Poeksperymentuję, przyjmę Panie Kuczyński, że chce pan poważnie dyskutować. W sumie będę musiał napisać to samo co pisałem tu wielokrotnie, ale co mi tam… Ja mogę.
.
- To Pana blog
- To Pana wpisy
- To Pan moderuje komentarze
- To Pan wpływa na kształt tego blogu
- To Pan nadał mu bardzo szybko formę, która tak bardzo mnie od początku zniesmaczyła, że postanowiłem być negatywem Pana wpisów
- To Pan natychmiast po wyborach przeszedł do praktyki zohydzania LUDZI, nie poglądów które reprezentowali
- To Pan LUDZIOM wmawiał, że są zagrożeniem dla demokracji
- To Pan LUDZIOM wmawiał, że są nikczemni i nikczemne są ich intencje
- To Pan LUDZIOM życzył jak najgorzej
- To Pan w CZŁOWIEKU widział tylko cień swojego brata
- To Pan w LUDZIACH widział nie kogoś kto ma inny pogląd na świat, tylko kogoś nieskończenie złego
- To Pan!!
.
A teraz uważa Pan, że z powodu tragicznej śmierci tych, którym Pan robił tak ogromną krzywdę, ja mam obowiązek zapomnieć jakim Pan był draniem! A to nie jest mój problem, naprawdę…
.
To Pan musi przed lustrem się samemu tłumaczyć z tego jakim Pan jest CZŁOWIEKIEM.
.
I może Pan w nieskończoność używać ohydnych porównań w stosunku do mojej osoby, może Pan ciągle sugerować, że zabieram Panu prawo do odczuwania żalu. Może Pan…
Ale rano w lustrze wciąż Pan będzie widział twarz zacietrzewionego człowieka, który tak bardzo nienawidził, że los odebrał mu prawo do proszenia o przebaczenie u tych którzy odeszli…
11 kwietnia 2010, o godzinie 17:08
Zdzisław_1:
a jak sądzisz?
11 kwietnia 2010, o godzinie 17:12
Miner,
Bogdan2 i jacek, to są dla Ciebie partnerzy, nie ja. Moje lustro wygląda całkiem dobrze. Idź więc i postrzelaj sobie strzępkami zwłok z tymi dwoma przeciwko jakimś innym, przecież masz cały wahlarz „dziadowszczyzny – michnikowszczyzny”, czy jak Wy tam mówicie. I nie gadaj, że pisząc taki kawałek oczekujesz poważnej dyskusji, najpier ochłoń. To mój ostatni adres do Ciebie. Możesz sobie tu hulać.
11 kwietnia 2010, o godzinie 17:16
Taak…
To Pan potrafi…
Odesłać do „radiomaryjnych bojówek” wszak to one są zagrożeniem w Pana świecie…
.
Oczywiście tez Pan potrafi wycinać wpisy…
.
I tyle!
11 kwietnia 2010, o godzinie 17:56
Zdzisław_1
„Czy naprawdę uważasz że lepszy samolot w tym przypadku zapobiegłby tragedii”?
.
To chyba oczywiste. Szczęście, że rząd nie dysponował 500 miejscowym Jumbo-Jetem, bo już byśmy byli bez Sejmu i Senatu. Kilkunastomiejscowy samolot dyspozycyjny (np. kanadyjski Bombardier, francuski Dassault Aviation, czy amerykański Gulfstream), wyposażony w hi-endowe urządzenia nawigacyjne, jest w stanie wylądować samodzielnie w każdych warunkach, nawet tam gdzie linowa krowa typu TU-154 na pewno nie da rady. Takie maszyny jeśli byłyby serwisowane to przecież nie w Rosji. Bezpieczniej jest kiedy ekipa rządowa czy prezydencka leci kilkoma dyspozycyjnymi samolotami niż jednym dużym. Statystyki pokazują, że wypadki maszyn dla VIP-ów należą do absolutnej rzadkości. Z pewnością nowe maszyny dla rządu powinny mieć elektronikę zabezpieczoną przed impulsem elektromagnetycznym.
11 kwietnia 2010, o godzinie 17:56
zdzisław – jesli ty nazywasz legalnie wybranego Prezydenta Polski – rezydentem – to dokładnie sam sobie wystawiasz opinie kim ty jesteś i co skończyłes ? A plujący jadem nienawiści to wszystkiego co polskie kuczyńsi twoim przewodnikiem . Czy ten starzeć ze swoją żałosna fryzurą „pożyczką” maskujący swoją fizjonomię nie skrywa swoich małostkowych ompleksów ?. Wiem, ze to jest niemożliwe aby zmienic wasze poglądy . Tylko ocencie sami jak Polska wita swojego Prezydenta, zobaczcie flagi na prywatnych mieszkaniach i samochodach. W wy żałośni w kółeczku 5-6 osób wzjemnie się pocieszaćie jacy wy mądrzy i wspaniali. Ile są warte te „głebokie” przemyslenia tego obmierzego staruch to swiadczy ilość postów. Polska wita swojego Prezydenta a tutaj jest duszny zaduch.Nikt nie zauważy , że kuczyński zamilkł a po Prezydencie Kaczyńskim płacze Polska i świat. Życzę ci mały żałosny człowieku abyś długo żył aby zżerała cię zawiść, ŻE NIC NIE ZNACZYSZ. S tarasz się ale kolesie politycy już ciebie nie potrzebują. A jezyk odpowiedzi – to ty, paliot, niesiołowski i wałęsa wprowadziliście do polskiej debaty. Po światłych wypowiedizach tych platformerskich „elytów” można legalnie nazwać cię durniem, chamem i pijakiem BO ZA UPIORA Z ZACZESKĄ NA ŁYSEJ GLACY NIE MOŻESZ SIĘ OBRAZIĆ
11 kwietnia 2010, o godzinie 17:57
Orteq
.
„Zgadzam się z postem Mawara z 00.07″
.
Ja też nadal zgadzam się ze swoim postem, który w niejasnych okolicznościach zaginął i teraz jest poszukiwany. Prawdopodobnie padł ofiarą nożyczek cenzorskich w rękach osoby, która niegdyś walczyła o wolność słowa. Napisałem tam, że wszyscy jesteśmy minerami.
11 kwietnia 2010, o godzinie 18:14
Proszę się nie gniewać, Panie Waldemarze.
Czytając te pełne jadu komentarze dochodzę do wniosku, że dalsze pozostanie poza blogiem jest jedynym dla mnie wyjściem. To jest coś przerażającego, jaki poziom te osoby reprezentują.
11 kwietnia 2010, o godzinie 18:18
Pragne poinformowac, że żaden post pod tym wpisem nie został wstrzymany.
11 kwietnia 2010, o godzinie 18:19
Torlin,
no to oddajesz pole takiemu na przykład bogdanowi2, ale to może nawet lepiej. Niech się objawi w całej krasie IVRP w dniach żałoby. Urocza!
11 kwietnia 2010, o godzinie 18:30
Andrzej:
„W ten zwyczaj niechlubnie wpisał się również Prezydent RP Lech Kaczyński”.
.
Po raz kolejny powtarzasz nonsensy. Pilot ma absolutną władzę w sprawach pogody – nadaje się ona do startu lub lądowania, czy nie? Ta kompetencja ograniczana jest tylko lotniczymi procedurami. Ale jednak pilot ma większe kompetencje przy zamiarze lądowania niż kontrola lotów na lotnisku. O ile to jest lotnisko cywilne musi ono przyjąć samolot, jeśli tylko pilot wyraża chęć lądowania. Chyba że sytuacja na lotnisku z innych powodów całkowicie to uniemożliwia, wtedy zamyka się lotnisko. Niczego takiego nie było w Smoleńsku, a przypominam, że teraz jest to lotnisko cywilne. W sprawie tego, gdzie ma lecieć samolot to już z pewnością nie pilot decyduje. Skąd mógł pilot dokładnie wiedzieć, co się dzieje w Gruzji i Tbilisi, poza tym, że lotnisko przyjmowało – Sarkozy wylądował bez przeszkód. Przecież nie pilot otrzymuje informacje od służb specjalnych i dyplomatycznych tylko prezydent. A prezydent nie leciał na wakacje tylko w ważnej misji państwowej i to w sytuacji nadzwyczajnej. Dlatego kąśliwa uwaga prezydenta wobec tego oficera o braku odwagi była i tak łagodna.
.
„Minister Obrony Narodowej stanął wówczas na wysokości zadania i wyróżnił pilota, który mając na względzie bezpieczeństwo powierzonych mu osób ośmielił się sprzeciwić prezydentowi”.
.
Klich zrobił rzecz najgorszą z możliwych, wmieszał wojsko do rozgrywek politycznych. Przecież to oczywiste, że pilot de facto nagrodzony został za to, że przyjął punkt widzenia Platformy. Nie jest przecież tajemnicą, że PO kombinowało po swojemu i chciało odmówić samolotu L. Kaczyńskiemu, ale przeważył nacisk USA.
11 kwietnia 2010, o godzinie 18:39
Muszę, panie Waldemarze – nie będę się kopał z koniem. Ja staram się zawsze powściągać emocje, ale to, co zaistniało w tym blogu ostatnio mogę nazwać jedynie mocnym słowem – chamstwo. A taki człowiek jak ja nigdy nie wygra z człowiekiem pełnym jadu, nienawiści i kłamstw. Szkoda, że takie osoby uaktywniły się w tym blogu akurat w takim momencie. Jeżeli oni nie zauważają różnicy pomiędzy animozjami politycznymi a śmiercią człowieka, to o czym ja mam z nimi rozmawiać? Co ja im mam tłumaczyć? Rzeczy najprostsze?
11 kwietnia 2010, o godzinie 18:44
Ciągle mi w uszach brzmi: polski lotnik poleci nawet na drzwiach od stodoły…
Ciekawe, czy powtórzyłby to dziś…
Andrzej, masz cholerną rację.
11 kwietnia 2010, o godzinie 19:18
Zostawic wpisy wielbicieli IVRP ,niech dokumentuja siebie Facynujace wpisy .
Tam zginelo 96 osob ,ktos chciał ladowac bez zwloki a … skutek -znaleziono zwloki. Decydent zapomniał ,nie lecimy do Gruzji i że nie jest samolocik awionetka .
11 kwietnia 2010, o godzinie 20:13
miner, co ty robisz na tym blogu u licha?
moze bys sie przeniosl do Semki albo Ziemkiewicza,tam jest
prawdziwa inteligencja i prawdziwe elity!!!
czepiles sie Gospodarza jak rzep psiego ogona i tyle
11 kwietnia 2010, o godzinie 20:30
matti
Elyty to cztery lata pluły na Kaczyńskiego i teraz maja kaca.
11 kwietnia 2010, o godzinie 20:43
Waldemar
Zamiast rozpowszechniać tu swoje frustracje może lepiej czegoś dowiedzieć się procedurach lotniczych. Wiedza nie szkodzi. Właśnie przed chwilą była w TVN24 interesująca rozmowa z dwoma pilotami, jeden to były pilot śmigłowca, który uratował Millerowi życie, drugi latał rządowym TU-154. Według tego ostatniego polscy lotnicy zachowali się całkiem poprawnie, zgodnie z procedurami i nawet znali dobrze rosyjski, bo kontrolerzy lotów w Smoleńsku rzecz jasna nie znali angielskiego. Jedyna dziwną rzeczą jest według niego kwestia dlaczego w chwil jedynego podejścia znaleźli się 150 metrów w bok od osi pasa. To powinna wyjaśnić komisja.
11 kwietnia 2010, o godzinie 20:43
Panie Waldemarze.
Przeczytałem Pana wpis, ale też… komentarze.
I po tych ostatnich, jestem pod wrażeniem, Pańskich… żelaznych nerwów.
Że też nasz umęczony kraj prymitywem stoi.
Pozdrawiam:)))
P.S. Uważam, że decyzja o puszczeniu wszystkich kretyństw „jak leci”, była błędna. Im (bogdanom2 itp.) tylko w to graj.
11 kwietnia 2010, o godzinie 20:51
Mawar,mam nadzieje ze czarne skrzynki wyjasnia co tak
naprawde bylo przyczyna tej katastrofy.
11 kwietnia 2010, o godzinie 21:02
Chciałem przypomnieć, że zginęło 96 osób, wsród nich nawięcej polityków PiS, ale nie więcej niż kilkunastu. Nie ma więc podstaw, aby wiązać tą katastrofę z samym PiS.
Dla mnie najważniejszą rzeczą jest, że zginęło całe dowództwo Polakich Sił Zbrojnych z Prezydentem na czele.
Coś takiego nie powinno się zdarzyć i na przeszkodzie temu powinny stać odpowiednie procedury podróżowania przez najważniejsze osoby w Państwie.
11 kwietnia 2010, o godzinie 21:05
Andrzeju masz zupelna racje. Zaloga nie moze byc zmuszana do podejmowania desperackich i ryzykownych dzialan na zyczenie VIPa. Obowiazek i lojalnosc owszem tak, ale ktos musi zachowac rozsadek i zimna krew na pokladzie, nawet jesli VIPowi strzeli do glowy jakis genialny pomysl, jak ten z ladowaniem w Tibilisi.
Maciek.g ma racje piszac, ze lepiej by cie czterech sadzilo, niz szesciu nioslo.
Mawar ma chyba trudnosci, by zrozumiec, ze prezydent jest zbyt wazna osoba (jakikolwiek jego wypadek ma zbyt wielkie reperkusje) by mogl sam podejmowac decyzje odnosnie swojego bezpieczenstwa. Caly sztab ludzi pracuje nad logistyka takiego przelotu i bezpieczenstwem osobistosci, przygotowuje pozegnania, powitania, trasy przejazdu. Prezydent reprezentuje kraj, ale za to nie rzadzi juz swoim czasem i nie dysponuje dowolnie swoja osoba. To jest cena wladzy. Z calym szacunkiem- odpowiedzialny prezydent nie moze sobie pozwolic na to, by pod wplywem impulsu na swoim siwku z rozwiana grzywa galopowac na oslep naprzeciw nieznanemu niebezpieczenstwu. Jest to akt szalenczej odwagi (ktora podziwiam), ale tez akt wyjatkowo niewielkiej odpowiedzialnosci. Luksus, na ktory prezydenta nie stac po prostu. Jesli sam tego nie rozumie, to ma sztab urzednikow, ktorzy powinni mu o tym przypomniec i procedury, ktore maja za zadanie ustrzec go od popelniania glupot. Nie zgadzam sie wiec z teza, ze pilot nie wyladowal w Tibilisi z powodow politycznych. Moim zdaniem zrobil jedyna rozsadna rzecz, jak mogl zrobic. Wykazal sie trzezwa ocena sytuacji, znajomoscia procedur i asertywnoscia. Byc moze nagrodzono go tez czesciowo z pobudek politycznych, nie wiem tego.
11 kwietnia 2010, o godzinie 21:13
Mawar
O ile to jest lotnisko cywilne musi ono przyjąć samolot, jeśli tylko pilot wyraża chęć lądowania. Chyba że sytuacja na lotnisku z innych powodów całkowicie to uniemożliwia, wtedy zamyka się lotnisko. Niczego takiego nie było w Smoleńsku, a przypominam, że teraz jest to lotnisko cywilne.
Pewnie nie wiesz, że lotniska w zależności m.in. od wyposażenia nawigacyjnego mają rożne kategorie. Tylko te z najwyższą kategorią zapewniają możliwość bezpiecznego lądowania w trudnych warunkach atmosferycznych. Lotnisko w Smoleńsku do niech nie należy.
O ile mi tez wiadomo, lotnisko w Smoleńsku nie odmówiło przyjęcia Tu-154, kontrolerzy sugerowali jedynie lądowania na innym lotnisku, zdając sobie sprawę, że wyposażenie nawigacyjne lotniska uniemożliwia bezpieczne lądowanie.
—-
W sprawie tego, gdzie ma lecieć samolot to już z pewnością nie pilot decyduje. Skąd mógł pilot dokładnie wiedzieć, co się dzieje w Gruzji i Tbilisi, poza tym, że lotnisko przyjmowało – Sarkozy wylądował bez przeszkód. Przecież nie pilot otrzymuje informacje od służb specjalnych i dyplomatycznych tylko prezydent.
O tym gdzie ma lecieć samolot decyduje organizator lotu. Następnie sporządza się plan lotu i dokonuje tzw. „zamówienia przelotu” aby służby kontrolne wiedziały gdzie i kto ma lecieć. Od tego momentu plan lotu jest „święty” i tylko w nadzwyczajnych można go zmienić, a i to w uzgodnieniu z kontrolerami lotu. Sytuacja dodatkowo komplikuje się w przypadku lotów międzynarodowych, gdzie dodatkowo trzeba uzyskać zgody dyplomatyczne. Prezydent wykazał się skrajną indolencją próbując wymusić zmianę trasy lotu.
—
Klich zrobił rzecz najgorszą z możliwych, wmieszał wojsko do rozgrywek politycznych. Przecież to oczywiste, że pilot de facto nagrodzony został za to, że przyjął punkt widzenia Platformy. Nie jest przecież tajemnicą, że PO kombinowało po swojemu i chciało odmówić samolotu L. Kaczyńskiemu, ale przeważył nacisk USA.
Właśnie takim pisaniem masz swój skromny udział w przyczynach wczorajszej katastrofy.
11 kwietnia 2010, o godzinie 22:22
Słyszałem dzisiaj w radiu wypowiedź chyba B. Cywińskiego, że nasze państwo jest dobrze zorganizowane był to głos optymisty. Jak wiadomo w Polsce są optymiści, którzy są zawsze optymistyczni i pesymiści, którzy są zawsze pesymistyczni.
O czym jednak dowiedziała się opinia publiczna, gdy zginął Policjant. Ano że państwo nasze dobrze zorganizowane jest, bowiem straciło tylko bohatera, który zamiast zadzwonić po patrol interwencyjny sam chciał przywrócić ład i porządek.
Teraz kiedy zginął tragicznie Prezydent i jego żona, posłowie, senatorowie, kierownicy ważnych urzędów państwowych, całe wyższe dowództwo. Opinia publiczna dowiaduje się, że eee, co tam. Masyw państwa trzyma się mocno!
Zginęli bohaterowi, osoby wybitne, świetni organizatorzy, osoby odpowiedzialne, cześć ich pamięci.
A co może się zdarzyć w przyszłości?
Jak wiadomo Polskę broni przed skutecznym atakiem terrorystycznym jedynie brak chęci terrorystów, aby tutaj go przeprowadzić.
Jeśli jednak to się zdarzy, to przecież będziemy mogli zawsze zostać poinformowani jako opinia publiczna, aaaa wprawdzie jedni zginęli, ale za to inni jeszcze są żywi i na dodatek jest ich bardzo dużo. Niech spoczywają w pokoju.
11 kwietnia 2010, o godzinie 22:48
Interesująca wypowiedź
http://www.gp24.pl/apps/p.....J/47736374
11 kwietnia 2010, o godzinie 23:30
Szanowni Blogowicze,
bawiąc się pilotem niechcący włączyłem program Telewizji Trwam.
Reszta niech będzie milczeniem.
Po skórczu gardła i sporym łzawieniu (po smoleńskiej tragedii) nachodzi mnie coś na kształt wścieklości.
Nie wykluczam, że po okresie żałoby wypowiem się bardziej jednoznacznie.
Pozdrawiam
12 kwietnia 2010, o godzinie 00:10
Ani imprezy Katyń bis nie powinno być, ani też wymuszania przez polską stronę na wojskowym lotnisku w Smoleńsku, by przyjęło polski samolot.
To był dalece wymuszony lot, jak i same uroczystości. Lot zakończony dramatycznie.
Ale nie czas ku temu by tę sprawę analizować, bo się niebawem może okazać, że uwielbiany pośmiertnie przez tłumy ludzi w Polsce i kurtuazyjnie przez polityków na świecie – prezydent RP jest pośrednim lub bezpośrednim sprawcą największej w powojennej Polsce tragedii.
Zostawmy rozstrzygniecie przyczyny katastrofy specjalistom.
Osobiście przychylam się do opinii Andrzeja, ale nie mam zamiaru teraz o tym dyskutować.
Zginęło tragicznie 96 osób, prawie 100 rodzin przeżywa osobisty dramat.
Pochylmy głowy nad tym ludzkim nieszczęściem.
Spróbujmy przez jakiś czas na człowieczeństwo w nas samych.
Byłam krytykiem poczynań Lecha Kaczyńskiego w roli prezydenta RP. I moje krytyczne spojrzenie na tę prezydenturę ani o jotę się nie zmieniło.
Ale Lech Kaczyński to też człowiek, taki jak my, mający rodzinę, bliskich, żegnający życie w okrutnych okolicznościach.
Nikomu nie życzę tego, co przeżywał w ostatnich minutach i sekundach życia, gdy śmierć zaglądnęła mu prosto w oczy…
Ani pozostałym ludziom w samolocie.
Ich dramat był taki sam, bez względu czy dotykał prezydenta czy stewardesę, generała czy BOR-owca, kapłana czy świeckiego.
Więc proszę – zachowujmy się na ile potrafimy godnie, choćby wobec tej dramatycznej śmierci tak wielu ludzi.
12 kwietnia 2010, o godzinie 00:13
Panie Waldemarze,
Niech Pan dopuszcza taki „Hyde Park” dla szumowin chorych z nienawiści, ale tylko od czasu do czasu.
Sądzę, że będzie to pouczające doświadczenie dla nas wszystkich.
Serdecznie pozdrawiam.
12 kwietnia 2010, o godzinie 02:14
List P. Gosiewskiego po locie do Gruzji
http://orka2.sejm.gov.pl/.....n/4D0917D9
12 kwietnia 2010, o godzinie 04:10
Torlin,
nie uciekaj, walcz! Złu trzeba się przeciwstawiać, inaczej sie rozpanoszy i zwycięży walkowerem!
Ataki na Gospodarza sa parszywe, szczegolnie ze podobno atakujacy tak cierpia z powodu tej smierci, tak zaluja, ze z tej zalosci zabic gotowi wszystkich, ktorzy mysla inaczej.
Ja dalej powtarzam pytanie – skąd Mawar wiedział o wypadku jak już o 8:38 zdążył napisac o tym na blogu? A z tego co czytam, samolot prezydencki miał lądować w Smoleńsku około 8:30.
12 kwietnia 2010, o godzinie 04:12
Jako corka oficera ktory zginal w Katyniu mam bardzo za zle ze poraz kolejny chciano zrobic z Katynia wielki wiec polityczny i zgromadzono na pokladzie samolotu rzadowego tylu waznych z roznych powodow ludzi, kiedy w innych krajach rozum i logika na to nie pozwala.
Wyglada na to ze ta cala sytuacja przymusila pilota wojskowego, nawyklego do posluszenstwa i pomnego co sie dzialo w Gruzji, do podjecia proby ladowania. Nie mam watpliwosci co doprowadzilo do tej sytuacji. Moze byloby inaczej gdyby samoloty rzadowe byly w rekach pilotow cywilnych
Prysla tez nadzieja o czesciowym chociaz pojednaniu bo nasaczone jadem wypowiedzi blogerow z s24 i wypisuacych chore bzdury tutaj jasno tego dowodza, ci ludzie nie moga zrozumiec ze niechec do pisu wywodzi sie z niecheci do glupoty, niecheci do „spiskowej teorii dziejow” niecheci do bezsensownych i glupich dzialan. Ci ludzie ciagle nie moga pojac ze dziedzictwo JP to milosc blizniego i wybaczanie a nie jad i nienawisc.
Nie ma szans na pojednanie dopoki ci chorzy z nienawisci starzy nie wyksztalceni i z zascianka ludzie nie wymra i na ich miejsce nie przyjda inni mlodzi dla ktorych te jatrzenia i nienawisc oraz chora podejrzliwosc bedzie glupota o ktorej trzeba zapomniec. Nic Polakow nie nauczy milosci blizniego i odpuszczania win a mienia sie katolikami.
12 kwietnia 2010, o godzinie 04:22
E_J
Skąd Mawar wiedział?
:
Przepraszam za poprzednia smartass odpowiedź o „spiskowej teorii dziejów”. Odpowiedź jest prosta i nie rozumiem dlaczego sam zapytany takowej nie udzielił. Zegar tykający na blogu Gospodarza chodzi wedle czasu zimowego. Czas ten został zmieniony na letni kilka tygodni temu. Cała tajemnica.
12 kwietnia 2010, o godzinie 04:40
A ja nie zaluje prezydenta.
Zaluje rodzin, ktore musza sobie poradzic z trauma, szczegolnie rodzin zalogi, bo to na zaloge padnie cale odium winy.
Ale nie zaluje prezydenta i wiekszosci z tej swity. Gdybym byla wierzaca to powiedzialabym, ze to kara boza za pyche.
I zaluje, ze zginal pan prezydent. Bo legende juz sie tworzy, aureolke przysposabia skladnie, a przeciwnicy musza mordy w kubel, bo o zmarlych nie mozna mowic zle.
Gdyby nie zginal, zostalby sromotnie przegnany z palacu. I to byloby sprawiedliwsze.
12 kwietnia 2010, o godzinie 04:41
Orteq,
rzeczywiscie masz racje, gapa ze mnie.
Mawar nie mial czasu odpowiedziec, co jest zrozumiale.
12 kwietnia 2010, o godzinie 04:49
no cóz panie kuczynski wszyscy rodzimy sie ludzmi ale nie wszyscy nimi umieramy dla pana ratunku juz niema za pózno ale wielu młodych ludzi zaczadzonych tymi waszymi chorymi z zawisci wizjami sie otrząsnie
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:05
Ty masz tę gębę niewyparzoną. Ale wolno ci nie żałować. Australia to wolny, do szczętu kangurzy kraj. Żebyś tylko nie stworzyła sobie z tego zastępczej religii. Bo będziesz miała raczej nieciekawych naśladowców.
.
Mężowi pogratuluj zawziętości. Ma jej skolko ugodno. Tyle że on już zwekslował w rejony absurdu. Bo zdaje się sugerować, ze jeśliby Kuczyński nie atakował Chwasta tak jak atakował to nie doszłoby do tej tragedii. Najgorsze zaś jest to, że może jest w tym jakieś ziarenko prawdy. Mam rozwinąć teorię tego ziarenka czy sami sobie już dawno żeście dośpiewali, przy wtórze kangurzym?
Pamiętaj tylko, że to ja ciągle dowalałem Panu Ministrowi za jego antychwachścią, nieracjonalną obsesję. Miner gdzieś się chował po kątach od dłuższego już czasu.
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:11
a reszcie ów barachuła która miała zawsze pretensje o rozwiazane sznurowadło Prezydenta gratuluje doskonałosci i ideału
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:13
Żebym nie zapomniał. Gratuluję jeszcze rożnorodnosci poglądów w jednym łożu małżenskim. Jestem pewien, że narciarz z tego zaskoczenia dłużej będzie w żałobie trwał.
.
Ups, przepraszam. Dzisiaj ludzie mają mówić tylko smętnie, nudnie i głupio. Wiedząc dobrze, że mądrze nie każdy potrafi, próbuje na siłę uciec od smętku i nudy. Też pewnie mi się nie udaje bo nie jest mi wesoło. Szkoda tylu zmarnowanych bez najmniejszego powodu ważnych i mądrych ludzi.
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:23
Orteq,
mezowi moge pogratylowac. Zdziwi sie pewnie.
Co do Minera natomiast… coz. Mozesz to sam uczynic, bez posrednikow.
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:27
Magrud napisala to wszystko skladniej niz ja:
„Ale proszę zauważyć, że po raz kolejny media zamieniają nasz naród w płaczkę żałobną. I dobrze by było, byśmy z najwyższym szacunkiem dla zmarłych , ale możliwie jak najszybciej, poważnie porozmawiali o dramacie, jaki dotknął państwo polskie.
Żebyśmy zdążyli, zanim zamienią go w świętość, która wymyka się odpowiedzialności i racjonalnej ocenie.”
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:39
Głos Nieznanego Blogowicza do Gospodarza:
„Niech Pan dopuszcza taki “Hyde Park” dla szumowin chorych z nienawiści”.
.
Jako permanentnie chory z nienawiści napisałem w sobotę wieczorem kilka słów, ale Gospodarz to ocenzurował. Ponieważ kilka godzin później ogłosił amnestię i liberalizację więc śmiało wklejam to co zniknęło. Okazuje się, że mój komputer niczego nie zapomina.
„Poseł Palikot się nawrócił? Klikam na odnośnik z prawej strony, gdzie są ulubione blogi Pana Ministra Kuczyńskiego, „Prezydencki licznik Palikota” (może Gospodarz zajęty cenzurowaniem minera nie miał czasu Palikota zbanować?), a tam zamiast blogu czarna płachta z napisem: „Pozostało nam milczenie i modlitwa”. A jeszcze nie dawno poseł Palikot komentował sytuację polityczną po aferze hazardowej w ten sposób: „Lech Kaczyński jest martwy, to trup”.
http://wiadomosci.wp.pl/k.....video.html
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:44
E-J,
Masz rację, Magrud to ujęła celniej.
.
Rżniesz teraz głupa, prawda? Wiem że nie mogę zweryfikować tego co zostało wycięte pod poprzednim wpisem. No bo zniknęło i nie wroci. Chyba że ktoś zdążył skopiować. Ja nie zdażyłem. Więc wiem tylko tyle co narciarz podpowiedział. Ze Miner to mąż Ewy-Joanny. A niech wam wychodzi ta wspołpraca jak najlepiej, co mi do tego.
:::
O banowanie zaczną wołać hunwejbini jak tylko skończy się nietypowa wolność ogłoszona przez Gospodarza pod tym wpisem.
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:44
E-J do Orteqa
„…rzeczywiscie masz racje, gapa ze mnie.
Mawar nie miał czasu odpowiedzieć, co jest zrozumiale”.
.
Mnie się wydawało to oczywiste, nie mam daru przewidywania przyszłości, choć niezłą intuicję, poza tym wiem dobrze, że brak synchronizacji zegarów w rożnych urządzeniach bywa zmorą naszych czasów.
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:52
Mawar,
„nie dawno poseł Palikot komentował sytuację polityczną po aferze hazardowej w ten sposób: “Lech Kaczyński jest martwy, to trup”.”
.
Co jest? Dlaczego taki antyk cytujesz, zamiast „zywego trupa” z „NIE” tej hieny Urbana?
:
„Jest nam po prostu przykro – z powodu śmierci wszystkich ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Tytuł felietonu Urbana „Katastrofa prezydenta K.” nie był proroczy, lecz przypadkowy. Nawet w obliczu tej tragedii nie mieliśmy technicznej możliwości zmiany ani słowa w najnowszym numerze „NIE”. Redakcja „NIE”, nr 16 z 15 kwietnia 2010 r.”
http://www.nie.com.pl/wkiosku
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:53
Orteq,
w rznieciu glupa nie dorastam ci do piet. Za leniwa jestem.
‘
Mawar,
totez przyznalam, ze to ja jestem gapa. No i czesto na bakier z zegarami – u mnie czas sie nie zmienia.
12 kwietnia 2010, o godzinie 05:55
Orteq,
a czytales ten felieton?
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:04
E-J,
Też jestem dosyć leniwy. Więc jak ja mogę tak bardziej udatnie niż ty rżnąć głupa?
.
Nie czytałem. Wiem, że nie jest na TEN temat. Jak go już masz z e-prenumeraty, to pewnie możesz sprawdzić. A możesz zalinkować albo co?
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:06
Orteq
„ … jeśliby Kuczyński nie atakował Chwasta tak jak atakował to nie doszłoby do tej tragedii…”.
.
Nie o to chodzi. Waldemar Kuczyński poświęcił ostatnie lata na pozamerytoryczne dezawuowanie prezydenta, nie polemizował merytorycznie (właściwie nie pamiętam takiego przypadku), tylko włączył się w kampanie oszczerstw, pomówień, obelg, czarnej legendy, przeróżnych insynuacji płynących z kraju i zagranicy – często inspirowanych w kraju. Na tym oparty był ten blog oraz pomysł „chwasta” i licznika. Przyjął rolę harcownika salonu, który poczuł się obrażony i upokorzony, że to nie ktoś od nich, lub przez nich namaszczony, został lokatorem pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. Tymczasem rzeczywistość polityczna bywa zagadkowa i niespodziewana. Lech Kaczyński najwyraźniej staje się legendą narodową, częściowo zasłużenie, częściowo z powodu splotu okoliczności, a legendy polityczne mają w Polsce spore znaczenie. W każdym razie to co Kuczyński ogląda teraz w telewizji jest dla niego największą i zasłużoną karą oraz nauczką. Nie ma powodu, aby w tym momencie dokładać Kuczyńskiemu jeszcze więcej, ale dobrze aby to zrozumiał.
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:06
E-J!
Przeczytałaś ostatnie wpisy naszych „humanistów”?
Już teraz rozumiesz moje motywy?
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:11
Orteq,
zlinkowac sie nie da.
Trzeba kupic gazete albo przepisac, na co nie licz.
‘
Torlin,
Przeczytalam i motywy rozumiem, ale nie akceptuje. :)
Po prostu uwazam, ze jak sami sobie odbierzemy prawo glosu ( mysle o ludziach rozsadnych), to stracimy je na dlugo. Trzeba wyciagac wnioski z historii, nie?
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:13
Orteq
„Co jest? Dlaczego taki antyk cytujesz, zamiast “żywego trupa” z “NIE” tej hieny Urbana”?
.
Nikt poważny w Polsce Urbana już nie czytuje i nie cytuje. Wszyscy o nim zapomnieli, bo on się nie rozwija. Pozostał na poziomie rynsztoka za początków lat 90. Jego czytelnikami są pewnie ubeccy emeryci, to jest dla nich. Zupełne passé.
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:13
Mawar,
co to na litosc jest ten salon o ktorym ciagle ktos pisze?
Natrafilam na salon 24 ale to chyba nie o to ci chodzi?
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:16
Mawar,
i ja.
I gdybys sobie przeczytal lonk do Urbana, ktory moj maz tu podal, a Gospodarz wycial, to wiedzialbys troche wiecej na temat samolotow dla VIPow i chyba by cie ta wiedza ucieszyla. A tak to musisz czekac na Rzepe, az „wysledzi”, bo chyba juz zaczyna „sledzic” z tego co wczorak wpadlo mi w oko.
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:24
Mawar,
„Nikt poważny w Polsce Urbana już nie czytuje i nie cytuje.”
:
Może jakąś rację i masz. Faktem jednak jest, że „NIE” w dalszym ciągu dostarcza Urbanowi wystarczającą ilość dutków żeby mógł jaguarem naszego Gospodarza wozić na wódkę do przednich restauracji warszawskich. Piszę to z aprobatą dla Gospodarza, nie dla ciebie, sorry.
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:42
E-J,
Salon to Lysiak. Dosyć spory autorytet Mawara. Chyba Minera też, zapytaj go bez pośredników. On stworzył i uwiecznił to gówno. A ci w tym „Salonie” pomieszczeni uwierzyli że są w prawdziwym SALONIE. Wujaszek Wania nazywał salon, zdaje się, świetlicą. I miał rację.
http://www.autocentrum.pl.....567930623/
12 kwietnia 2010, o godzinie 06:51
Czy sugerujesz, ze WW i Lysiak to krewni? ( w megalomanii?) :)
No to Mawar kiepsko wybral sobie autorytet.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:14
Andrzej
„Pewnie nie wiesz, że lotniska w zależności m.in. od wyposażenia nawigacyjnego mają rożne kategorie”.
.
Pewnie ty nie wiesz, że ja o tym dobrze wiem. :)
.
„Tylko te z najwyższą kategorią zapewniają możliwość bezpiecznego lądowania w trudnych warunkach atmosferycznych. Lotnisko w Smoleńsku do niech nie należy”.
.
Lotnisko w Smoleńsku jest takie, jakie pokazano w telewizji. Nie jest to Okęcie, gdzie pas 33 ma ILS kat. II, ale jednak jest wystarczająco uzbrojone technicznie, aby przyjąć współczesny samolot. Tego feralnego dnia 1,5 godziny wcześniej wylądował tam bez przeszkód Jak-40 z polskimi dziennikarzami.
.
„O ile mi tez wiadomo, lotnisko w Smoleńsku nie odmówiło przyjęcia Tu-154, kontrolerzy sugerowali jedynie lądowania na innym lotnisku, zdając sobie sprawę, że wyposażenie nawigacyjne lotniska uniemożliwia bezpieczne lądowanie”.
.
Starałem się wytłumaczyć, że o ile lotnisko nie jest zamknięte to od decyzji pilota zależy czy ląduje, czy leci na zapasowe. Pilot może wysłuchać sugestii wieży kontrolnej, ale nie musi. Takie są międzynarodowe procedury. Wieża kontrolna nie ma pełnej wiedzy na temat warunków pogodowych. Parametry dotyczące warunków podaje się z pocztów pasa, środka i jego końca. Na długim pasie (w Smoleńsku 2,5 km) może panować rożna pogoda na rożnych odcinkach pasa, ale newralgiczny przy lądowaniu jest początek pasa. Często bywa tak, że pilot widzi lepiej, czy jest w stanie wylądować (decyduje widoczność pasa), mimo że wieża kontrolna lotniska może mieć wątpliwości. W procedurach lotniczych przyjęto, że to pilot decyduje, lądować czy lecieć na zapasowe. Podstawa chmur przy wietrze 3 m/sek może się w ciągu kilku minut zmienić. W sobotę rano widoczność w rejonie lotniska była zmienna i wynosiła od 500 do 1000 m. Piloci zastosowali typową w takich przypadkach pogodowych procedurę: podchodzi się do lądowania z opcją go around, czyli możliwością jego ewentualnym powtórzeniem lub odlotem na inne lotnisko. Jednak z nieznanych powodów maszyna znalazła się za nisko i poza osią pasa.
.
Mawar: „W sprawie tego, gdzie ma lecieć samolot to już z pewnością nie pilot decyduje. Skąd mógł pilot dokładnie wiedzieć, co się dzieje w Gruzji i Tbilisi, poza tym, że lotnisko przyjmowało – Sarkozy wylądował bez przeszkód. Przecież nie pilot otrzymuje informacje od służb specjalnych i dyplomatycznych tylko prezydent”.
Andrzej: „O tym gdzie ma lecieć samolot decyduje organizator lotu”.
.
Nie sądzisz chyba, że to organizator lotu decyduje o polityce zagranicznej państwa. Ktoś organizatorowi lotu wydaje polecenia.
.
„… plan lotu jest “święty” i tylko w nadzwyczajnych można go zmienić, a i to w uzgodnieniu z kontrolerami lotu”.
.
No właśnie były takie okoliczności, spowodowane interwencją rosyjska w Gruzji. Pierwotnie samolot prezydencki miał lecieć do Baku. Prezydent chciał jednak szybciej wylądować w Tbilisi, ale pewnie komuś zależało, aby Sarkozy, który też leciał do Gruzji, i bez przeszkód wylądował w Tbilisi, był szybszy i zaczął załatwiać sprawy po swojemu. Wiadomo dziś, że okazał się dość mięki wobec Rosji. Obecnie domyślamy się dlaczego.
.
” Prezydent wykazał się skrajną indolencją próbując wymusić zmianę trasy lotu”.
.
Starałem ci się wytłumaczyć jak potrafię, ale prawdopodobnie to trud daremny. Czasem tak bywa, może to nie twoja wina tylko Paragrafu 22. :)
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:26
Orteq
.
„Faktem jednak jest, że “NIE” w dalszym ciągu dostarcza Urbanowi wystarczającą ilość dutków żeby mógł jaguarem naszego Gospodarza wozić na wódkę do przednich restauracji warszawskich”.
.
Sugerujesz, że Gospodarz i Urban działają synchronicznie, niemal stereo, w sprawie zwalczania „zbrodni” kaczystowskich? No, to chyba już po tobie na tym blogu. Zdradzasz największe tajemnice III RP. :) Swoją drogą, mógłby się Gospodarz do tych inwektyw lub faktów odnieść.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:28
Torlin, Ewa-Joanna:
Myślę, że najwłaściwszą postawą byłoby w tej chwili milczenie. Czy się było zwolennikiem zmarłego prezydenta, czy jego przeciwnikiem. Słów wylano już aż nadto, a na wyrównywanie rachunków i polemiczne komentarze będzie czas, gdy skończy się żałoba.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:30
Orteq
„Salon to Lysiak. Dosyć spory autorytet Mawara”.
.
Ja chyba niczego Łysiaka nie czytałem, więc raczej kiepski byłby ze mnie jego uczeń. :)
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:35
Bardzo dobry i wyważony tekst oceni9ający przyczyny katastrofy
http://www.tvn24.pl/-1,16.....omosc.html
Rzeczywiście zastanawiające jest dlaczego podjęto decyzje lotu pomimo tak złych warunków panujących na lotnisku w Smoleńsku gdy miano świadomość że nie ma tam nowoczesnych urządzeń lądowania bez widoczności i nawet typowej dla lotnisk pasażerskich obsługi naziemnej na wieży. W Warszawie mimo, że są nowoczesne urządzenia w takich warunkach jakie były w Smoleńsku jeszcze do niedawna (a może i obecnie) rezygnowano z lądowań i przesyłano samoloty na inne lotniska. Widoczność do 500 m przy samolocie o prędkości minimalnej ponad 230km/h to koszmar , na decyzje są sekundy.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:36
E-J
„Mawar, co to na litosc jest ten salon o ktorym ciagle ktos pisze?
.
Doceniam twoją dociekliwość. Tu masz to nieźle wyłożone.
http://www.wprost.pl/ar/?.....&C=57
.
„Natrafiłam na salon 24 ale to chyba nie o to ci chodzi”?
.
Tytuł tego blogowego portalu jest z lekka prześmiewczy.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:38
Zofia Says:
Kwiecień 12th, 2010 at 00:10
To był dalece wymuszony lot, jak i same uroczystości. Lot zakończony dramatycznie.
Ale nie czas ku temu by tę sprawę analizować, bo się niebawem może okazać, że uwielbiany pośmiertnie przez tłumy ludzi w Polsce i kurtuazyjnie przez polityków na świecie – prezydent RP jest pośrednim lub bezpośrednim sprawcą największej w powojennej Polsce tragedii.
Zostawmy rozstrzygniecie przyczyny katastrofy specjalistom.
.
Widzę, że blog juz wraca na utarty szlak. Czy trzeba jeszcze cokolwiek pisac by pokazac jakie tu jest szambo?
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:44
Pawel! Zgadzając się w zasadzie ze zdaniem jakoby „najwłaściwszą postawą byłoby w tej chwili milczenie” pragnę zauważyć, że tuż potem zaczyna nas obowiązywać zasada że ” o niezyjących dobrze albo w ogóle”. Zaczynam rozumieć skąd się biorą święci.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:45
Upraszam uprzejmie o nie przypominanie mi rozmiarów tragedii jaka się wydarzyła na lotnisku w Smolensku. Ja ten rozmiar nie tylko czuje. JA GO ZNAM Z AUTOPSJI. TEJ autopsji. Bo zginął OJCIEC rodziny, mojej rodziny, tylko dlatego, że się zgodził uczestniczyć w wyprawie na nikomu niepotrzebną, zdublowaną dla celów politycznych, uroczystość.
:
Uroczystość, która miała rozpocząć kampanię wyborczą.
:
Jeśli jesteśmy demokratami, to ja się pytam z jakiej jaskini?
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:51
Szanowni państwo,
padają tu uwagi, że z powodu tego co sie stalo i co sie dzieje bardzo cierpię i pokątnie pokutuje wręcz za to co pisałem odkąd pojawiła się polityczna koncepcja IVRP, czyli Chwasta i jej realizatorzy. Nie cierpię i nie pokutuję! Śmierć Lecha Kaczyńskiego w najmniejszym stopniu nie nobilituje jego prezydentury, która była szkodliwa dla Polski. Życzyłem mu, podobnie jak jego bratu nawiedzenia przez Ducha Świętego, albo druzgocącej klęski politycznej. Jego śmierć pozbawiła mnie tej mozliwej satysfakcji. Nie odczuwam żadnej pokuty, odczuwam zwykły ludzki żal za tyle ludzkich żyć, które być może nie musiały zgasnąć. To też jest pytanie. Od kilku dni nie schodzą mi z oczu twarze tych ludzi, a z głowy wyobrażenie o ostatniej minucie ich życia.
Jeśli po tym co sie stalo znowu odżyja koncepcje IVRP, koncepcje nacjonalistycznego, wstecznego zamordyzmu walka zacznie się ponownie. Ale może brat po śmierci brata otrzeźwieje. Życzę tego jemu i nam wszystkim. A prezydent niech spoczywa w pokoju, z nim nie ma już żadnej walki.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:53
maciek g.
„Widoczność do 500 m przy samolocie o prędkości minimalnej ponad 230km/h to koszmar, na decyzje są sekundy”.
.
Wiekszośc samolotów komunkacyjnych ma podobne minimalne prędkości. Taka pogoda jak w Smoleńsku nie jest niczym nadzwyczajnym w lotnictwie. Na Okęciu w podobnych warunkach widoczności lądują samoloty i to na kierunkach, gdzie nie ma ILS-a.
12 kwietnia 2010, o godzinie 07:53
Okazuje się, że Prezydent Lech Kaczyński miał przygotowane bardzo dobre przemówienie do wygłoszenia w lesie katyńskim (jego tekstu można wysłuchać na portalu Onet).
Zwracają także uwagę doskonałe formalnie wypowiedzi takich polityków jak Donald Tusk i Bronisław Komorowski.
Wcześniej retoryka wielu z polityków PiS wracać zaczęła do dającej zaakceptować się normy.
Tak więc widzę szansę, na to że klasa polityczna, także po zakończeniu żałoby zachowa się inaczej, niż spora część ich elektoratu. Okoliczność taka może spowodować dojrzewanie także samego elektoratu. Cenną rzeczą byłoby jednak załagodzenie sporu politycznego do cywilizowanych ram. Zakończenie wojny słownej, która przyciąga do niej ludzi chorych, nawet jeśli we własnej ocenie czują się zdrowi, a chorobę nienawiści przypisują tylko innym.
12 kwietnia 2010, o godzinie 08:01
„Myślę, że najwłaściwszą postawą byłoby w tej chwili milczenie.”
:
A z tego milczenia mądrość narodu się wzniesie ponad podziałami i wszyscy będą żyli długo i dostatnie. Te wołania o jakieś żałoby i milczenia nie uspasabiają mnie przyjaźnie do nawoływaczy do takich akcji. Ludzie, wy wciąż trwacie w transie wyjątkowości naszej. A ta jedno oznacza od lat: tragizm Polish Jokes.
.
Są pomyłki ludzkie, całkowicie usprawiedliwiane. Czy ktoś może nakreślić scenariusz w którym Putin usprawiedliwia to co się wydarzyło na lotnisku w Smoleńsku?
12 kwietnia 2010, o godzinie 08:08
Jakoże jest to ścieżka obok zwracam uwage, że wczoraj w wyborach parlamentarnych na Wegrzech zwyciężyła prawica i miejmy nadzieję, że bardziej umiarkowana część prawicy FIDESZ Orbana uzyska 2/3 miejsc i nie stanie się zakładnikiem skrajnej prawicy JOBBIK (po polsku należałoby przetłumaczyć jak „lepszy” lub „bardziej prawy”) która tez się dostała do Parlamentru uzyskując trzeci najlepszy wynik. Ciemno to widzę, ale ja zawsze ciemno widzę. Rządzący Socjaliści byli do tego stopnia skompromitowani, że taki wynik należao oczekiwać.
12 kwietnia 2010, o godzinie 08:11
Indoorze, ja akurat nie jestem zwolennikiem zasady, by o zmarłych mówić tylko dobrze. Chodzi tylko o to, KIEDY mówić.
Kopanie się po kostkach i gorączkowe szukanie winowajców (przeważnie w przeciwnym obozie) uważam za zachowanie mało przyzwoite w chwili, gdy ofiary tragedii czekają jeszcze na pogrzeb. Niezależnie od tego, po której kto jest stronie.
Dlatego nie zamierzam uczestniczyć w dyskusjach technicznych ani odpowiadać na złośliwości. Najwcześniej w przyszłym tygodniu.
12 kwietnia 2010, o godzinie 08:19
Mawar! Rozwiązanie przyczyn tragedii prawdopodobnie jest zawarte w nagraniu rozmowy w kokpicie. Czy wynika coś na temat motywacji załogi, która podejmowała decyzję o lądowaniu – okaże sie. Nagranie może, a prawdopodobnie stenogram rozmów będzie upublicznione bowiem już słychać różne spekulacje na temat okoliczności. Do tego czasu nie ma w ogóle podstaw do jakichkolwiek wniosków.
Fakty bezsprzeczne (i już też negowane) póki co sa takie , że „była potworna mgła” i jest to określenie reportera RP który był na miejscu tuż po tragedii. W „potwornej mgle” nawet samochody zwalniają, samoloty zaś nie ląduja. Jak wyglądało to z góry – może się dowiemy z nagrań.
Drugim besprzecznym faktem jest, że nie był przygotowany żąden scenariusz alternatywny (awaryjny) jeśli chodzi o dojazd takiej ilości oficjeli z innego lotniska (tego od reki nie mozna załatwić) ani (z tego co wiem) przesunięcie uroczystości w czasie.
12 kwietnia 2010, o godzinie 08:48
A ja zestawię tylko dwie Pana wypowiedzi:
„… ostatnia rzecz, której życzył bym jemu i sobie to widzieć go nieżywym.”
oraz Pańskie „życzenia”, na które się Pan pewnego czasu bardzo szczerze zdobył :
„Ja się zdobędę. Moim jedynym dobrym życzeniem byłoby, żeby Kaczyńskiego Duch Święty nawiedził i wyleczył z obsesji i jeszcze gorszych przypadłości. Wszystkie inne moje życzenia są złe i nie zamierzam ich ukrywać. Wiem co będzie robił. Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie.”
I jeszcze: „Poza nawiedzeniem przez Ducha Świętego, wszystkiego złego Panie Premierze.” Tak proszę Pana, powtórzę – WSZYSTKIE ZŁEGO!
Rozumiem, że personalnie odniósł się Pan do Jarosława. Ale nie ukrywajmy, nienawidził ich Pan obu, nienawidził w tym właśnie stylu.
I Pan będzie pouczał o demokracji? Kim wy jesteście? Skąd się wzięliście i dlaczego tak bardzo wam zależy na zniszczeniu tego dzieła?
Źródło: http://doktorno.boo.pl/co.....-najgorzej
12 kwietnia 2010, o godzinie 08:54
Waldemarowi Kuczyńskiemu do sztambucha:
Saakashvilli calls Kaczynski a ‘friend’
http://www.youtube.com/wa....._embedded#
12 kwietnia 2010, o godzinie 09:05
Krystian, Jacek,
bardzo wiele osob zyczylo obu braciom i temu co reprezentowali, zeby ich szlag trafil. I co z tego?
Pan Kuczynski ma jezyk ciety i dosadny, taki jego styl. Opinie swoje mial i ma prawo wyrazac jak chce i gdzie chce, a juz tutaj szczegolnie.
I guzik wam do tego.
Posiadanie opinii nie jest przestepstwem. Jak widze, macie wlasne. I na zdrowie.
Krystian – jakiego dziela? Chodzi ci o IV RP?
12 kwietnia 2010, o godzinie 09:15
Mawar ty jak zwykle znasz się na wszystkim, a zgodnie z powiedzenie kto twierdzi ze zna się na wszystkim nie zna się na niczym ty kompletnie nie znasz się na lotnictwie i tyle w temacie.
12 kwietnia 2010, o godzinie 09:19
Ewo-Joanno,
tylko człowiek o skrajnym nasileniu złej woli mógłby wyczytać z mojego tekstu z 2006 roku złe życzenia osobiste dla Braci. To oczywiście nie do Ciebie tylko do tego gościa. Cały tekst był polityczny i był zyczeniem wszystkiego złego w realizacji koncepcji IVRP, i ja nadal tego samego wszystkiego złego w realizacji tego pomysłu życzę wszystkim, którzy się za niego zabiorą, bo uważam go za groźny dla Polski. Nigdy nie życzyłem jakichs osobistych nieszczęść Braciom, bo je nie walczyłem z nimi, jako z osobami, lecz jako autorami projektu politycznego, który był i jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dobre pytanie zadałaś owemu Krystianowi, o jakie dzieło chodzi i kto to są ci „Wy”. Ja sie domyślam odpowiedzi, ale może autor odważy się ją podać.
12 kwietnia 2010, o godzinie 09:19
A to Mawar dla ciebie abyś przestał się mądrzyć
http://www.geekweek.pl/ja.....gle/43141/
12 kwietnia 2010, o godzinie 09:49
Indoor
.
„Fakty bezsprzeczne (i już też negowane) póki co są takie , że “była potworna mgła” i jest to określenie reportera RP który był na miejscu tuż po tragedii”.
.
To jest medialna „poezja”. W lotnictwie nie ma czegoś takiego jak „potworna mgła”. Jest wysokość podstawy chmur, widoczność pionowa, pozioma, siła i kierunek wiatru, ciśnienie atmosferyczne, temperatura powietrza, aktywność ptaków etc. Ale mamy też medialne wrzutki, że cztery razy podchodził do lądowania, dwa razy podchodził, że kontrola lotu nie zgadzała się na lądowanie, że nie powinien lądować, że nie powinien wylecieć z Warszawy, że polska załoga nie znała rosyjskiego, albo że nie znała liczb rosyjskich, że nie znała procedur, że ktoś naciskał (pewnie prezydent – spekulował już o tym niemiecki FAZ). Najbardziej interesująco brzmią zapewnienia rosyjskie, co prawda nieoficjalne, ale autorstwa fachowców, że samolot był w pełni sprawny, wygłaszane w chwil, gdy jeszcze nie dokończono zbierania szczątków rozbitej maszyny. Pozostaje do wyjaśnienia zasadnicza kwestia: dlaczego po zrobieniu kilku kręgów rozpoznawczych nad lotniskiem samolot leciał tak nisko i był nie w osi pasa. Najwyraźniej coś się musiało stać, trzeba to wyjaśnić.
12 kwietnia 2010, o godzinie 10:21
maciek g.
.
A to Mawar dla ciebie abyś przestał się mądrzyć
http://www.geekweek.pl/ja.....gle/43141/
.
maciek g.
„Najbardziej zabójcza katastrofa miała miejsce 27 marca 1977 roku na lotnisku Los Rodeos na Teneryfie na Wyspach Kanaryjskich. Dwa Boeingi 747 linii lotniczych PanAm i KLM zderzyły się podczas kołowania w bardzo gęstej mgle. Zginęły wówczas 583 osoby. Dlatego też na lotniskach instalowane są specjalne systemy naprowadzania ILS, dzięki którym samoloty mogą lądować mimo mgły czy śnieżycy, czyli zjawisk, które znacząco ograniczają widoczność”.
.
Powyżej cytat z twojego linku. To jest właśnie przykład szumu informacyjnego. Co ma wspólnego system naprowadzania ILS ze zderzem się NA ZIEMI dwóch B747, na przecięciu się pasów, jak to miało miejsce przy słonecznej pogodzie (jak to na Teneryfie) w 1977 r.? W podanym linku są informacje o ILS na Okęciu kat.II (dodajmy, że tylko na dwóch z czterech kierunków podejścia), i że są też w świecie ILS-y kat. najwyższej (III). W rzeczywistości są jeszcze wyższej kategorii (kat. IIIc), kiedy można lądować przy widoczności w praktyce zerowej. Ten podany w twoim linku klip prawdopdodbnie demonstrował ILS kat. IIIc lub IIIb. Tylko co to ma wspólnego z lotniskiem w Smoleńsku? Tam jest DME (distance measuring equipment).
12 kwietnia 2010, o godzinie 10:37
maciek g.
„Mawar ty jak zwykle znasz się na wszystkim …”.
Dzięki za dobre słowo, ale przesadzasz. Wszystko to dużo, bardzo dużo … :)
12 kwietnia 2010, o godzinie 10:48
Tak zwyczajnie, po ludzku przeraża mnie ogromna samotność Jarosława Kaczyńskiego w tych bardzo dramatycznych momentach w jego życiu.
W Smoleńsku, premierzy Polski i Rosji zaproponowali, że poczekają na niego, razem pójdą na miejsce katastrofy, odmówił. Nie spotkał się z nimi ani na moment na miejscu tragedii, chociaż tamci czekali na niego w specjalnym namiocie.
Nie potrafił i chyba nawet nie chciał przełamać niechęci do Putina czy Tuska…
To samo było na lotnisku Okęcie, przy powitaniu trumny z ciałem brata, gdzie przebywał w otoczeniu najbliższej rodziny. Nie widać było żadnych zewnętrznych objawów więzi rodzinnych, żadnego wzajemnego się wspierania, tak, jakby córka i brat zmarłego prezydenta byli sobie obcymi ludźmi.
Być może tak przeżywa śmierć brata z którym był bardzo emocjonalnie związany, najbliższej mu osoby – zamknięty w sobie, odgrodzony wewnętrznymi barierami od świata zewnętrznego.
Ale to zamknięcie w sobie, duszenie emocji – nie jest najlepszą postawą. Taka postawa odbija się negatywnie na człowieku…
Poza niespodziewaną i tragiczną śmiercią brata, dotyka go też ciężka choroba matki, dotkliwe straty w PiS, których szeregi okrutnie przetrzebiła katastrofa w Smoleńsku, utrata wglądu w kancelarię Prezydenta, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ect.
W ciągu kilku minut ten człowiek stracił praktycznie wszystko to, co było wyznacznikami jego pracy politycznej – brata prezydenta, jego kancelarię i jej wpływy, o funkcyjnych współpracowników w Sejmie, Senacie i klubie parlamentarnym…
Zakres tych strat osobistych i politycznych zarazem jest przeogromny.
Zasklepienie się we własnej skorupie wobec całego nieszczęścia jest niebezpieczne dla Jarosława Kaczyńskiego.
Lepsze jest wypłakanie, a nawet wykrzyczenie komukolwiek, wszystkiego, co w duszy człowieka wtedy siedzi.
To pozwala rozładować olbrzymi stres.
Tłumiony fatalnie wpływa na psychikę, właściwie ją niszczy. czasem nieodwracalnie.
Czy ktokolwiek jest w stanie pomóc prezesowi PiS?
Wpłynąć na to, by się otworzył, wyrzucił z siebie cały ten ból, rozpacz, bezradność wobec śmierci i sytuacji w jakiej się znalazł?….
Mimo, że się z działaniem prezesa PiS zupełnie nie zgadzam, uważam, że czyni wiele zła swoją polityczna robotą – to tym razem pochylam się nad nim, nie jak nad politykiem, którego nie lubię i nie cenię, ale nad człowiekiem, który niechybnie potrzebuje pomocy.
Zwykłej, ludzkiej serdecznej dłoni, która pomoże mu przejść przez bardzo trudny okres w życiu.
12 kwietnia 2010, o godzinie 10:48
Indoor
„Rządzący Socjaliści byli do tego stopnia skompromitowani, że taki wynik należało oczekiwać”.
.
To ciekawe, u nas ta wiadomość się nie przebiła. Prawica węgierska ma teraz większość konstytucyjną? Czy sam FIDESZ może zmienić konstytucje? Co się stało z węgierskim odpowiednikiem Unii Wolności?
12 kwietnia 2010, o godzinie 11:33
Mawar
Lotnisko w Smoleńsku jest takie, jakie pokazano w telewizji. Nie jest to Okęcie, gdzie pas 33 ma ILS kat. II, ale jednak jest wystarczająco uzbrojone technicznie, aby przyjąć współczesny samolot.
Owszem jest, ale aby lądować na nim bezpiecznie niezbędne są odpowiednio dobre warunki pogodowe. DME i NDB nie zapewniają bezpiecznego lądowania przy mocno ograniczonej widoczności. Nie wiem jak w tym przypadku, ale „warunki minimum” dla MiG-23 na dużo lepiej wyposażonym lotnisku wynosiły – widoczność 3000 m, podstawa chmur 200m. Prędkość do lądowania tego samolotu jest nieznacznie większa od Tu-154 przy nieporównywalnie większej manewrowości.
—
Tego feralnego dnia 1,5 godziny wcześniej wylądował tam bez przeszkód Jak-40 z polskimi dziennikarzami.
Ja już wcześniej wspomniałem, że nieprzestrzeganie procedur na ogół się udaje, co zabija czujność.
W tym przypadku należy dodać, że warunki pogodowe w Smoleńsku zmieniały się dynamicznie, i tak naprawdę nie bardzo wiemy jakie były 1,5 godz. wcześniej. I co bardzo istotne, Jak-40 jest zdecydowanie innym samolotem niż Tu-154. W szczególności zachowuje stosunkowo dużą manewrowość przy niedużych prędkościach typowych przy lądowaniu. Tu-154 ma wtedy własności lotne bryły betonu.
—-
Piloci zastosowali typową w takich przypadkach pogodowych procedurę: podchodzi się do lądowania z opcją go around, czyli możliwością jego ewentualnym powtórzeniem lub odlotem na inne lotnisko. Jednak z nieznanych powodów maszyna znalazła się za nisko i poza osią pasa.
Bardzo podobna sytuacja miała właśnie miejsce w Mirosławcu.
—
Nie sądzisz chyba, że to organizator lotu decyduje o polityce zagranicznej państwa. Ktoś organizatorowi lotu wydaje polecenia.
Przepraszam. Nieprecyzyjnie się wyraziłem. Pod pojęciem organizatora lotu miałem na myśli decydenta, w tym przypadku kancelarię prezydenta.
—
No właśnie były takie okoliczności, spowodowane interwencją rosyjska w Gruzji. Pierwotnie samolot prezydencki miał lecieć do Baku.
To Rosja dokonała interwencji w Gruzji w czasie gdy Prezydenci Polski, Litwy i Estonii byli w powietrzu? ;)
—
Prezydent chciał jednak szybciej wylądować w Tbilisi, ale pewnie komuś zależało, aby Sarkozy, który też leciał do Gruzji, i bez przeszkód wylądował w Tbilisi, był szybszy i zaczął załatwiać sprawy po swojemu.
Chronologia wydarzeń wskazuje raczej, że było wręcz przeciwnie. W trakcie podróży, do polskiego prezydenta dotarło, że podobną podróż odbywa Sarkozy i próbował podjąć działania, aby go uprzedzić.
12 kwietnia 2010, o godzinie 12:36
bardzo współczuje rodzinom
ale myślę jak:
Ewa-Joanna Kwiecień 12th, 2010 at 04:40
12 kwietnia 2010, o godzinie 13:29
Polecam dyskutantom „lotniczym”, ciekawe informacje:
http://vir.blox.pl/2010/0.....zenia.html,
Zwracam też uwagę na poziom prowadzonej tam dyskusji.
Można mówić o sprawach trudnych normalnym językiem.
12 kwietnia 2010, o godzinie 14:28
Zofio
Dzięki za ten link
.Potwierdza tylko moje wcześniejsze przypuszczenia (Gruzja).A tu tak z prawie fachową informacją i nie tylko wyjasnia to i potwierdza że podobnie myśli wiele osób
Witam i dziekuje
12 kwietnia 2010, o godzinie 14:36
Mawar! 25. kwietnia jest druga tura w 57 jednomandatowych okregach wyborczych gdzie żaden z kandydatów nie uzyskał wiekszości (z tego co wiem 50%). Od tego zalezy czy FIDESZ uzyska 2/3 , na razie ma 55,2%. To 2/3 jest kilka razy podkreslane więc chyba jest to jakaś większość kwalifikowana. Nie wiem czy Konstytucję może zmienać, ale z jakichś przyczyn istotna.
MDF jest poza Parlamentem (mozna traktować jako daleki odpowiednik UW, nie ma prostych odpowiedników. Ja raczej tak odczuwałem, że UW stało się częścią MSZP, które ma swoje żelazne 20% elektoratu)
12 kwietnia 2010, o godzinie 14:37
Tyle na ten temat napisano, a nikt nie zauwazyl, ze PILOT MIAL WYLATANE 1400 GODZIN. To jest malo, amerykanskie linie lotnicze nie zatrudniaja ponizej 1500.
12 kwietnia 2010, o godzinie 15:43
KLich:”Zadeklarował, że wojsko, które po katastrofie samolotu CASA wprowadziło zasadę, by dowódca i jego zastępca nie znajdowali się jednocześnie na pokładzie jednego samolotu, jest gotowe pomóc w opracowaniu takich procedur.”
Obecnym (ale i w przeszlosci) elitom politycznym w Polsce brakuje elementarnego zdrowego rozsadku. Jak maga wchodzic do tego samego samolotu aktualni dowodcy wojsk.
Dreczy mnie pytanie dlaczego do Smolenska nie pojechlo pociagiem 1000 osob z Prezydentem ale tylko setka wybranych, ktorym trudno bylo odmowic Prezydentowi, a ktory napewno ich zaprosil do tego samego samolotu?
Sceptycyzm WK … mial i ma glebokie podstawy chociaz czesto za ostre a modlitwy nie sa stanie zapobiec tragedii jak sie nie ma zdrowo-rozsadkowych procedur.
Wyglada to teraz na dom wariatow!
12 kwietnia 2010, o godzinie 17:55
Katastrofa w Smoleńsku jest tylko pewnym podsumowaniem jakości rządów P Kaczyńskich. Szczere intencje bez wyznaczania celów taktycznych i strategicznych a już całkowite odpuszczenie logistyki musiało skończyć się katastrofą. Spadł tylko samolot. Pogrzebał 96 istnień – gorzej gdyby to była Polska.
12 kwietnia 2010, o godzinie 18:31
Andrzej,
w dwóch swych postach napisałeś rzeczy następujące:
.
Kwiecień 11th, 2010 at 14:16
„I wyjaśnienie. W mojej obecności piloci specpułku niejednokrotnie uskarżali się na VIPów, których przyszło im przewozić. Osoby te nie mając zielonego pojęcia o zasadach obowiązujących w lotnictwie, traktują statki powietrzne jak taksówki. W trakcie lotu usiłują (czasem skutecznie) wydawać polecenia załodze gdzie i jak ma lecieć. ”
Kwiecień 11th, 2010 at 14:16
„O tym gdzie ma lecieć samolot decyduje organizator lotu. Następnie sporządza się plan lotu i dokonuje tzw. “zamówienia przelotu” aby służby kontrolne wiedziały gdzie i kto ma lecieć. Od tego momentu plan lotu jest “święty” i tylko w nadzwyczajnych można go zmienić, a i to w uzgodnieniu z kontrolerami lotu. Sytuacja dodatkowo komplikuje się w przypadku lotów międzynarodowych, gdzie dodatkowo trzeba uzyskać zgody dyplomatyczne. Prezydent wykazał się skrajną indolencją próbując wymusić zmianę trasy lotu.”
.
Szczególnie uderzające jest ostatnie zdanie: „Prezydent wykazał się skrajną indolencją próbując wymusić zmianę trasy lotu.”
.
Rozumiem przez to, że uważasz, że prezydent postąpił jak owe VIPy z pierwszego fragmentu, nie mające pojęcia o procedurach lotniczych i traktujące samolot jak taksówkę, a pilota jak kierowcę któremu można w każdej chwili nakazać jechać gdzie indziej.
(Nawiasem mówiąc – czy mówiłeś o VIPach peerelowskich?)
.
Jest to zgodne z propagandowym obrazem tego incydentu lansowanym przez antyprezydenckie media.
.
Tylko że to nieprawda.
.
Wystarczy przeczytać odpowiedź Klicha na interpelację Gosiewskiego,
http://orka2.sejm.gov.pl/.....n/08690964
by pojąć, że wszystko odbyło się lege artis:
przed startem z Symferopola, gdzie było międzylądowanie na trasie Warszawa – Ganja prezydent zwrócił się z formalnym poleceniem do organizatora lotów, czyli dowódcy 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego o opracowanie nowego planu lotu, z lądowaniem w Tbilisi i polecenie to zostało przyjęte do realizacji.
(„Dowódca pułku… polecił przygotować i wysłać wystąpienie o dodatkowe zgody dyplomatyczne. …”)
.
Być może w rzeczy samej polecenie to w ówczesnych warunkach było niemożliwe do zrealizowania, a być może jego realizacja była sabotowana, co można wywnioskować na podstawie tego, że próbowano wcześniej uniemożliwić prezydentowi tę wyprawę.
Jak i na podstawie wyraźnie krętackiego charakteru niektórych wyjaśnień Klicha, jak np.
„… Nie był znany także stan pasa oraz urządzeń lotniskowych po bombardowaniu lotniska….”
(jakby nie można było nawiązać łączności z Tbilisi i spytać, czy lotnisko może przyjąć prezydencki samolot czy nie).
.
W każdym razie z wyjaśnień Klicha wynika, że niemożliwe było sporządzenie nowego planu lotu, decyzję o kontynuowaniu lotu według dotychczasowego planu podjął pilot, i została ona zaakceptowana przez prezydenta
(„W konsekwencji, po akceptacji przez pana prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, przekazanej dowódcy załogi za pośrednictwem oficera BOR, lot został zrealizowany zgodnie z pierwotnym planem, tzn. do Ganji. „)
.
Nie warto roztrząsać, czy sporządzenie nowego planu lotu by wykonać polecenie prezydenta było możliwe, czy nie.
Trzeba byłoby mieć na to znacznie więcej wiedzy o ówczesnej sytuacji i zasadach tworzenia planu lotu.
.
Ciekawsze jest natomiast co innego: jak łatwo kupiłeś lansowany przez media obraz prezydenta jako prymitywnego głupka, który dla dogodzenia swemu widzimisię próbuje niczym peerelowski kacyk zmusić pilota do złamania wszelkich lotniczych reguł …
.
I jeszcze jedno pytanie: czy teraz (a raczej wczoraj czy przedwczoraj) w propagandowe dziennikarskie brednie o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania we mgle uwierzyłeś równie ochoczo mimo swojego obeznania z lotnictwem?
12 kwietnia 2010, o godzinie 18:47
żałosny starcze ale masz dyskutantów, aż się dopchać nie mozna na twój blog – zobacz co ty znaczysz a jak wielki jest NASZ PREZYDENT I PREMIER KACZYŃSKI – tyle stołków się zwolniło a kumple nie dzwonią , nie pytają mędrca o radę, do TV nie proszą – teraz żmije i gady nie sąpotrzebne – chwilowo seanse nienawiści na kaczorów się skończyły. Żal ściska – potrząśnij tą swoją żałosną jak ty sam grzywką pożyczką kryjącą zdziecinniałe starcze kompleksy – jesteś NIKT w stosunku do PREZYDENTA , żyj długo aby cię ta zawiśc żżerał, a może urban zaprosi na flaszkę. Pamiętaj to twój język, język niesiołowskiego, kuca, michnika, palikota, urbana PAN PREZYDENT tak nie mówił ale dzięki wam „elytą” moza już się gównem obrzucać – i to jest twój wkład w III RP
12 kwietnia 2010, o godzinie 19:00
Witam,
to bardzo znamienne jak srodowiska skrajnie prawicowe reaguja dzsiaj na wyrazy szczegolnego wspolczucia dla ofiar – okreslaja to jako oblude, nie maja wpojonych wartosci morlanych, ze o umarlaych w majestacie smierci nie mowi sie niczego zlego. Te srodowiska odbieraja to jako „opadniecie bielma z oczu” i rozpoznanie prawdziwej polskiej wartosci polityka.
Niestety, to oceni w najblizszych latach historia, mam nadzieje ze obiektywna i niepolityczna. Czy zginela elita ? Tak, elita polityczna z niechlubenj 4 rp, ktora wyrzadzila niesamowite krzywdy wlasnemu narodowi – lustracje, prowokacje, wewnetrzna wojna ideologiczna polsko-polska, utworzenie urzedow bezpieki i politycznych urzedow prokuratorskich na wzor sanacji.
O wojnach w iraku,afganistanie, tajnych wiezieniach tortur cia na mazurach – juz z grzecznosci nie wspominam. Takiego obrzydzenia w narodzie do tej ekpiy – jeszcze nie bylo w histori Polski. To zebralo zniwo – czas na opamietanie i reki spokojnej reki, ktora moze tylko zapwenic premier Tusk.
Znak historii polskiej – zostal i w tym pokoleniu potwierdzony – rozbory,kleska 1939, Powstania Warszawskiego, tym razem butna i agrogancka klika zginela sama -cale szczescie nie udalo sie jej pograzyc w blocie Smolenska calego narodu.
Wola Boza sie dokonala -skorzystajmy z szansy jaka dala nam Opatrznosc , ktorej reka sprawiedliwosci sie nie myli – dzieki Bogu – my zyjemy.
Z Bogiem
12 kwietnia 2010, o godzinie 19:19
Waldek, przejzyj na oczy. Setki tysiecy ludzi a moze i miliony juz na calym swiecie, pokazuja ci gdzie jest prawda. Wczoraj w Winnipegu odprawiona zostala msza za wszystkich ktorzy zgineli w katastrofie, a szczegolnie za pare prezydecka i Anne Walentynowicz. Msze zamowil twoj kuzyn. Kosciol byl pelny. Byla telewizja i fitoreporterzy.Rozejrzyj sie po swiecie. Janek
12 kwietnia 2010, o godzinie 19:30
Panie Bogdanie2!
Nie mam kontakow z WK od wielu lat ale jestem przekonany, ze WK jako prezydent nie bylby tak czy owak przyczyna smierci tylu cennych ludzi na raz bo jako specjalista od doradzania nepewno mialaby lepszych doradcow. Pamietam go, ze gdy „walczyl” to sie jednak czasami bal wiec jako czlowiek rozumny kalkulowal prawdopodobienstwo niepowodzenia czy nieszczescia a tego zabraklo „wielkiemu NASZEMU PREZYDENTOWI”, ktory umarl aby byc wielki.
Historia oceni, ktory z nich wiecej zrobil dla Polski i nie zawsze zwycieza ten co ma tytul PREZYDENT, w Polsce wyglada to na regule.
„żmije i gady są potrzebne” bo tak chce tego Ewolucja, znam tez gady przyjazne ludziom!
12 kwietnia 2010, o godzinie 20:21
Bogdan 2
Odpuść. Żal po stracie można wyrażać inaczej jeśli to o to ci chodzi. WK do tej tragedii się nie przyłożył i czas żeby to zrozumiał.
.
Właściwie Kuczyński omal że nie zapobiegł tej katastrofie. Wystarczyło żeby śp. Prezydent został skutecznie wygnany z pałacu – a o to tylko WK obsesyjnie walczył całym swoim jestestwem i nigdy tego nie krył – i te prawie sto żyć zostałoby uratowanych. Włącznie z tym Jednym Jedynym, dla ciebie najważniejszym. Trudno sobie wyobrazić jakiegokolwiek innego rezydenta pałacu, który by tak samobójczo i wiernie wykonywał zadania i polecenia swojego starszego brata. Aż do ostatnich minut swojego żywota, rozmawiając z bratem przez komorke.
Niech Mu ziemia lekką będzie.
.
Doradzałbym zabranie się do pracy nad listą osiągnięć Tragicznie Zmarłego Prezydenta. Prawdziwych czy urojonych. Będzie to zajęcie bardziej produktywne niż obrzucanie inwektywami człowieka, który niczym w tej tragedii nie zawinił. No i dobrze przysłuży się Sprawie w nadchodzących już niedługo wyborach.
.
Nie zmarnuj tej wielkiej, przez los ci danej szansy. A żałobę narodowa już tak naruszyłeś że z marszu możesz przechodzić do kampanii wyborczej i nikt ci złego słowa nie powie.
12 kwietnia 2010, o godzinie 20:26
Powinno byc:
WK do tej tragedii się nie przyłożył i czas żebyś to zrozumiał.
12 kwietnia 2010, o godzinie 20:37
Uchachany,
Zapędzasz się zupełnie niepotrzebnie.
Lege artis powiadasz…, znaczy formalne polecenie zmiany planowanego lotu w trakcie realizacji planu to jest jak najbardziej lege artis, nie jakieś wydumane kacykowskie zachciewajki.
No i w ogóle szybka decyzja lotu w rejon działań zbrojnych to pikuś, wystarczy zadzwonić do Tbilisi…
12 kwietnia 2010, o godzinie 20:39
„… butna i agrogancka klika zginela
.
To zdanie „Władysława wawy”, komentujące śmierć prezydenta Kaczyńskiego i innych ofiar katastrofy w Smoleńsku zapisze się zapewne złotymi zgłoskami w historii blogu Pana Kaczyńskiego
12 kwietnia 2010, o godzinie 20:44
Panie Pecold,
Jaką prawdę miliony ludzi na świecie pokazują? Jak narazie ja tylko widzę współczucie nam okazywane i kondolencje skladane. Prawdy o przyczynach wypadku jeszcze nikt nie pokazał, z tego co wiem. Widzę natomiast masę spekulacji na ten temat, szczególnie w prasie i środkach masowego przekazu Polską szczegolnie zainteresowanych. Ta prawda może się być nie taką prostą. Rola kontrolerów ruchu na lotnisku w Smoleńsku może się okazać tu kluczową. Ale jeszcze za wcześnie na takie akurat spekulacje.
.
Na temat czy do tej tragedii MUSIAŁO dojść rozważań jest też sporo. Mówię o decyzjach podjętych na najwyższym szczeblach władzy w sprawie zorganizowania ZDUBLOWANEJ uroczystości katynskiej. Te akurat rozważania najlepszego światła na nas jako naród nie rzucają.
12 kwietnia 2010, o godzinie 20:44
Uchachany
„I jeszcze jedno pytanie: czy teraz (a raczej wczoraj czy przedwczoraj) w propagandowe dziennikarskie brednie o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania we mgle uwierzyłeś równie ochoczo mimo swojego obeznania z lotnictwem”?
.
Najwyraźniej Ludzi Rozumnych Pan Bóg pokarał rozumem nazbyt chłonnym, w dodatku chłonnym inaczej. :)
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:10
double.entendre
„Tyle na ten temat napisano, a nikt nie zauwazyl, ze PILOT MIAL WYLATANE 1400 GODZIN. To jest malo, amerykanskie linie lotnicze nie zatrudniaja ponizej 1500″.
.
To pięknie, ale oświeć nas, w jaki sposób oni PRZED zatrudnieniem wylatują te 1500 godzin? Chyba nie na szybowcach? Czy może wykupują sobie loty za sterami Boeinga, jak u nas jazdy z instruktorem przed egzaminem na prawo jazdy? Poza tym 140 godzin na TU-154 to pewnie jak 300 na całkowicie skomputeryzowanych Boeingach, gdzie pilot zabiera do kabiny psa (pies go pilnuje, by niczego nie ruszał). :)
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:16
zeen
„No i w ogóle szybka decyzja lotu w rejon działań zbrojnych to pikuś, wystarczy zadzwonić do Tbilisi…”.
Bez wcześniejszego uzgodnienia to by Kaczyński z grupą prezydentów nie leciał do Gruzji. To jednak nie była wycieczka w nieznane, jak do peruwiańskiego Machu Picchu.
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:20
Orteq
„Mówię o decyzjach podjętych na najwyższym szczeblach władzy w sprawie zorganizowania ZDUBLOWANEJ uroczystości katyńskiej”.
.
Napisz choć ty (bo na Zofię nie liczę), jak powinna wyglądać „niezdublowana uroczystość katyńska”, ale – jeśli można prosić – to z logistycznymi szczegółami .
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:22
Mawar, nie zauważyłeś, że owi prezydenci wiedzieli o lądowaniu w Ganji?
peruwiańskie Machu Picchu Ci pominę, bo rozumiem, że raz na jakiś czas musisz się wyszaleć.
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:28
Zeen
oczywiście.
Przecież prezydent nie polecił pilotowi podczas lotu „zmieniamy kurs – lecimy do Tbilisi zamiast do Ganji – wykonać!”, tylko podczas postoju w Symferopolu zgodnie ze stosowaną w takich razach procedurą wydał polecenie organizatorowi lotu opracowania nowego planu lotu.
.
Organizator lotu nie rządzi prezydentem, tylko organizuje lot według jego wskazówek. A raczej wskazówek jego ludzi, którzy przygotowują wizytę. Rola organizatora lotu jest tylko wykonawcza.
Na ile takie szybkie zorganizowanie nowego planu lotu było realne w tamtych okolicznościach to już inna sprawa.
.
Taka rzeczy jak zmiana planu w trakcie realizacji wskutek wystąpienia jakichś nowych okoliczności się zdarza.
One mogą być najrozmaitsze.
Np. klęska żywiołowa, katastrofa, zamach terrorystyczny.
.
Jeżeli trzeba, to nowy plan lotu tworzy się nawet „w biegu” – samolot leci dotychczasowym kursem, zgodnie z dotychczasowym planem, a organizator lotu tworzy i uzgadnia nowy plan, po czym po jego dopięciu samolot (w punkcie określonym przez ten plan) zmienia kurs i leci według nowego planu.
Już nie mówiąc o przypadkach awaryjnych, kiedy szuka się najbliższego lotniska, całkiem nieplanowanego w planie lotu. Chociaż i wtedy trzeba oczywiście uzgodnić to z kontrolą lotu, by się po prostu z kimś nie zderzyć.
.
Prezydent uznał, że nastąpiła taka nowa okoliczność (wizyta Sarkozy’ego)
.
O tym, czy „szybka decyzja lotu w rejon działań zbrojnych to pikuś,” nie Tobie wyrokować; nie znasz wszystkich okoliczności i tego, czy można było to załatwić, czy nie.
Na logikę to i mnie się wydaje że tak szybko to nie.
A przede wszystkim: nie była to „szybka decyzja lotu”, ale „szybka decyzja ZORGANIZOWANIA nowego lotu”
Tej różnicy najwyraźniej nie zauważasz.
Sarkozy’emu, a raczej jego ludziom organizującym mu lot do Tbilisi jakoś się udało i nikt we Francji nie krzyczał, że prezydent to nieodpowiedzialny ryzykant który zmusza pilota do lądowania nie tam gdzie było planowane.
Zorganizowano mu prostu lot.
I tego samego chciał Kaczyński – żeby mu zorganizować lot.
.
Natomiast cała propaganda polegała na wpojeniu w masy, że prezydent Kaczyński, jak ów VIP z opowieści Andrzeja po prostu kazał w trakcie lotu zmienić pilotowi miejsce lądowania, ignorując wszystkie procedury.
.
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:29
Władysław wawa
„Tak, elita polityczna z niechlubenj 4 rp, ktora wyrzadzila niesamowite krzywdy wlasnemu narodow…. O wojnach w iraku, afganistanie, tajnych wiezieniach tortur cia na mazurach – juz z grzecznosci nie wspominam”.
.
Działacze Ogólnopolskiego Antykaczystowsiego Frontu powinni zapamiętać kolejne kaczystowskie zbrodnie – te wyżej wymienione. Nigdy nie dość zbrodni, łącznie z „torturami cia na mazurach”. :)
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:46
przegladam prase zachodnia, swiatowa opinia publiczna ma juz wyrobiona opinie na ten temat – 4 nieudane podejscia do ladowania, sa wspominane naciski na pilota podczas lotu do gruzji, ualnska fantazja i jakos to bedzie, wymusznie dodatkowej wizyty przez otoczenie prezydenta – nie czarujmy sie nie da sie z tego ukrecic spisku radio-maryjnego – antyrosyjskiego, jak widzicie nawet GW bardzo chwali Rosje. Trzeba tej wspolpracy jak wody na pustyni – sama historia pokazuje, ze ci co od 20 lat straszyli Rosja -historycznie nie mieli racji.
12 kwietnia 2010, o godzinie 21:58
Jaaaasne uchachany, szybka decyzja zorganizowania nowego lotu.
Nawet na minutę przed lądowaniem prezydent ma prawo podjąć szybką decyzję zorganizowania nowego lądowania. Od realizacji są odpowiednie służby, czyż nie?
Nie twierdzę, że widzę wszystko, wydaje mi się jednak, że dostrzegam, iż stałeś się ofiarą własnej przekory…
12 kwietnia 2010, o godzinie 22:17
Bogdan,
tym razem wyleciałeś definitywnie. Idź do spowiedzi, albo do psychiatry, tu masz wstęp wzbroniony, bo twoje słowa nawet pisane cuchną gnojówką.
12 kwietnia 2010, o godzinie 22:26
Władysławie waw
przekroczyłeś zdecydowanie granicę dobrego tonu. Przegapiłem twoj wpis, ale nie moge go tolerować. Nie usuwam wpisu bo są do niego odniesienia, ale wzywam do powściągliwości.
12 kwietnia 2010, o godzinie 22:39
Andrzej
” Nie wiem jak w tym przypadku, ale “warunki minimum” dla MiG-23 na dużo lepiej wyposażonym lotnisku wynosiły – widoczność 3000 m, podstawa chmur 200m”.
.
A więc wojna Związku Radzieckiego z NATO mogła się odbywać tylko przy niezłej pogodzie. To pokrzepiające, choć szkoda że po fakcie. :)
.
„… warunki pogodowe w Smoleńsku zmieniały się dynamicznie, i tak naprawdę nie bardzo wiemy jakie były 1,5 godz. wcześniej. I co bardzo istotne, Jak-40 jest zdecydowanie innym samolotem niż Tu-154″.
.
Skoro warunki były zmienne, a lotnisko nie zostało zamknięte to normalną procedura przyjętą w świecie jest podejście z opcją go around. W całym tym zdarzeniu widać dawną sowiecką praktykę, która gdzieniegdzie zdarza się jeszcze i w Polsce, bo to przecież kwestia wykształconej przez dziesięciolecia mentalności. Chodzi o brak inicjatywy bez wyraźnego polecenia. Kontrolerzy (nota bene wojskowi) najwyraźniej nie wiedzieli co zrobić, bo zwykle nie podejmują decyzji samodzielnie. Albo jeśli nawet i wiedzieli co zrobić to brakowało im wystarczającej pewności, która daje trening samodzielnego działania. Nie zamknęli lotniska, bo nikt im takiego polecenia nie wydał, więc biernie czekali co będzie dalej. A może ktoś wyda, ale wychylać to się nie będą, bo to zawsze ryzyko? Strach przed decyzją i samodzielnością tam jest częścią systemu, zwłaszcza w armii. W Związku Sowieckim zawsze było jakieś naczalstwo, które wiedziało lepiej, nawet jeśli było całkowicie niekompetentne. W takim systemie naturalnym odruchem jest odrzucenie działania i odpowiedzialności oraz jednocześnie odepchnięcie problemu od siebie (sugestie lotu na inne lotnisko) w celu późniejszej ochrony własnego tyłka. Aktywność w takim systemie nie przekłada się na sprawność działania tylko na spryt w obronie własnej d..y, kiedy już coś się stanie. Ja nie przesądzam, że być może należało od razu skierować samolot na inne lotnisko, ale wtedy lotnisko w Smoleńsku powinno się było zamknąć, aby sytuacja była jednoznaczna. Oczywiście, kiedy leci delegacja rządowa innego państwa sytuacja staje się podwójnie trudna i właściwie bez wyjścia. Jeśli otarłeś się o komunistyczną armię to te rzeczy powinny ci być znane.
.
„Bardzo podobna sytuacja miała właśnie miejsce w Mirosławcu”.
.
Trochę tak. Może tu jest problem z tym jakoby „niezrozumieniem liczb” – według kontroli rosyjskiej? W Rosji nadal operuje się w lotnictwie metrami, a świat zachodni stopami. W Mirosławcu: „W czasie wymiany informacji operowano różnymi jednostkami ciśnienia i wysokości (mmHg – hPa, metry – stopy), co mogło wprowadzić błędy w interpretacji i ustaleniu ich właściwych wartości (przyrządy samolotu CASA C-295M są wyskalowane w stopach i hektopaskalach)”. Czyli kontrola lotów też operowała …. metrami …
http://pl.wikipedia.org/w.....C4.99pstwa
Oczywiście nie były to jedyne przyczyny.
.
„W trakcie podróży, do polskiego prezydenta dotarło, że podobną podróż odbywa Sarkozy i próbował podjąć działania, aby go uprzedzić”.
.
Mniej więcej także na tym polega czasem polityka zagraniczna. Ale to przecież nie pilot ani dysponent lotu ją uprawia tylko prezydent. We Francji to rozumieją.
12 kwietnia 2010, o godzinie 22:40
Panie Ministrze,
A kogo ten Bogdan podlewał gnojówka? Mnie na przykład mogłaby się przydać. Wiosna idzie..
.
Przyznaję jednak ze trzymanie nerwów na wodzy kiedy oszołomy szczytują jest sztuka raczej trudną. Szczególnie startując z poziomu wywalania komentarzy za używanie słów takich jak „łobuz” czy „puściły uszczelki”.
.
Dzięki za choć tyle poluzowania cenzury na ten trudny czas. Przyjął Pan na szczenę te wszystkie prawoskrętne haki sierpowe i to było chwalebne. Niektórzy tylko Pana mieli żeby za wszystko obwinic i Pan to chyba zrozumiał. Szkoda że więcej się nie dało. Ale ja Pana rozumiem.
12 kwietnia 2010, o godzinie 22:54
Drogi Panie Kuczynski,
ja tez dzsiaj nie akceptuje tego co w sumie pisze, ale jestem tylko czlowiekiem, to samo czuajcym i wspoczujacym rodzinom zabitych.
Ale nie chce byc posoadzany o OBLUDE i twierdzic, ze nagle pokochalem i brakuje mi osob, ktorzy wyrzadzili mojej rodzinie wiele krzywdy. Takiej jekiej nie spodziwealem sie nigdy w wolnej Polsce, dlatego nie bede sie kajal i zaciemnial rzeczywistosci w jakiej zyje i mysle. bardzo jest mi przykro, ze moja wypowiedz naruszyla kodeks panskich wartosci moralnych, jeszcze raz przepraszam ….
Pozdrawiam
12 kwietnia 2010, o godzinie 23:03
„w jaki sposób oni PRZED zatrudnieniem wylatują te 1500 godzin”
Naucz sie czytac ze zrozumieniem: nie przed zatrudnieniem w ogole, lecz przed zatrudnieniem w liniii lotniczej
12 kwietnia 2010, o godzinie 23:17
Mawar,
„Napisz choć ty (bo na Zofię nie liczę), jak powinna wyglądać “niezdublowana uroczystość katyńska”, ale – jeśli można prosić – to z logistycznymi szczegółami .”
.
Sorry, szczegółów nie bedzie. Niech ci wystarcza ogóły. Zacznijmy od najważniejszych
:
Niezaproszenie sp. Prezydenta na uroczystość środową przez Putina było kłopotliwe. Ale nie aż tak trudne do zrozumienia. Sp. Pan Prezydent miał reputację nie tyle sowietofoba – to by się utarło w dzisiejszej Rosji Putinowskiej – co rusofoba. A to już się nie uciera tak łatwo. Per analogam: antysemici też nigdzie nie są zapraszani gdy są uroczystości związane z holokaustem. Sprawa więc była umoczoną z racji kłopotliwej obsady na stanowisku naszej Głowy Panstwa. Czy ty potrafiłbyś rozpisać scenariusz podobnych obchodów, z logistycznymi szczegółami, gdyby obaj bracia dzierżyli obie najwyższe funkcje w Polsce? Marcinkiewicz był im potrzebny chociażby z tego powodu. A po jego zdmuchnięciu wszystko się potoczyło z górki.
.
Powiem ci wprost, Mawar. Człowiek honorowy, poczuwający się w pełni ODPOWIEDZIALNYM za swój kraj, w takiej sytuacji by momentalnie zaproponował honorowe rozwiazanie. Czyli – niech tak będzie, premier z premierem i z pełnymi delegacjami uczczą pamięć pomordowanych. W środę? A niech będzie w środę. Takiego honorowego rozwiązania nie zaproponowano. Zapytaj sam siebie dlaczego. Wtedy będziesz wiedział co przeżywają rodziny tych wszystkich niewinnych ludzi których skaptowano do „prezydenckiej” reprezentacji w Katyniu.
12 kwietnia 2010, o godzinie 23:33
Cos nowego?
„polska załoga ignorowała kolejne ostrzeżenia kontrolera, który rekomendował im skierowanie się na lotnisko zastępcze – w Mińsku lub Moskwie. Nad Smoleńskiem zalegała gęsta mgła. Nasi rozmówcy ujawniają też, że w pewnym momencie piloci przestali odpowiadać na wezwania wieży.
Ale to nie koniec ustaleń. Prokuratorzy i eksperci zapewniają, że chcą dokładnie sprawdzić, w jaki sposób wieża kontrolna przekazywała załodze dane o odległości samolotu od pasa startowego. „Nie możemy wykluczyć hipotezy, że piloci zostali wprowadzeni w błąd lub po prostu źle usłyszeli kolejne liczby od naprowadzającego ich kontrolera” – mówi nam jeden z oskarżycieli nadzorujący polskie śledztwo. Lotnisko Siewiernyj korzysta z radarowego systemu naprowadzania rodem jeszcze z czasów Układu Warszawskiego. „To kontroler lotu naprowadza załogę samolotu na pas startowy, podając przez radio odległość” – tłumaczy Tomasz Hypki, ekspert „Skrzydlatej Polski”. ”
http://www.dziennik.pl/wy.....padku.html
12 kwietnia 2010, o godzinie 23:38
Sprawa roli wieży kontrolnej w Smoleńsku dla mnie od początku była kluczowa. Pomagali czy przeszkadzali w tym upierdliwym lądowaniu polskiego samolotu?
13 kwietnia 2010, o godzinie 00:29
double.entendre
.
“w jaki sposób oni PRZED zatrudnieniem wylatują te 1500 godzin”
Naucz się czytać ze zrozumieniem: nie przed zatrudnieniem w ogóle, lecz przed zatrudnieniem w linii lotniczej
.
To ja pytam nadal, jak się ma latanie na awionetce PRZED zatrudnieniem w liniach lotniczych do pilotowania pasażerskiego Boeinga? Czy to są wystarczające kwalifikacje, czy decyduje samo wylatanie, obojętnie na czym, np. na paralotni? No i czy pilot Air Force One też musi wylatać 1500 godzin, na przykład na awionetkach lub samolotach rolniczych, czy może jednak jest szkolony przez wojsko, jak kpt. pilot Protasiewicz?
13 kwietnia 2010, o godzinie 01:30
Orteq
.
„Niezaproszenie sp. Prezydenta na uroczystość środową przez Putina było kłopotliwe. Ale nie aż tak trudne do zrozumienia. Sp. Pan Prezydent miał reputację … rusofoba. A to już się nie uciera tak łatwo. Per analogiam: antysemici też nigdzie nie są zapraszani gdy są uroczystości związane z holokaustem”.
.
Rozumiem, żeby to Zofia pisała …. ten quasi-patos to całkiem w jej stylu, kiedy narzeka, że wszyscy w Polsce to antyluteranie. :) Nie zadałeś sobie trudu przeczytania wcześniej przygotowanego i niewygłoszonego w Katyniu przemówienia prezydenta. A warto. Ta rzekoma rusofobia L.Kaczyńskiego to fragment czarnej legendy i w żadnej mierze nie opisuje jego poglądów na temat Rosji, ale może wygodnym instrumentem stygmatyzacji. To zagadkowe, że niby jest rusofobem, ale tak poza tym to np. przyjacielem Żydów, o czym oni sami zawsze solennie zapewniają. Jakoś tak mało konsekwentny byłby ten jego szowinizm, nie sądzisz? Ale o czym my tu mówimy? Rosja jest nadal putinowska i na arbitra politycznej elegancji to się średnio nadaje. Po to był długotrwały ostrzał medialny, aby teraz nie trzeba było myśleć tylko reagować prostymi skojarzeniami, jak piesek Pawłowa. L. Kaczyński – rusofob. Macierewicz – Kuba Rozpruwacz, itd. Polityka na tym poziomie nie rządzi się fobiami tylko interesami. Przecież Rosja rozgrywa tu swoją grę i wybiera sobie w Polsce wygodniejszego i mniej wymagającego partnera. Takie to dziwne i niezwykłe? Właśnie zawarła z rządem Tuska korzystny dla siebie wieloletni kontrakt gazowy. Coś za coś. Ale zdarzyła się rzecz niespodziewana i premier polskiego rządu poleciał w okolice Katynia odbierać z rąk Putina – byłego oficera KGB zwłoki polskiego prezydenta. Uwierz mi, Tusk nie miał szczęśliwej miny. Tak spiętego i nieswojego to ja go nigdy nie widziałem.
.
„Powiem ci wprost, Mawar. Człowiek honorowy, poczuwający się w pełni ODPOWIEDZIALNYM za swój kraj, w takiej sytuacji by momentalnie zaproponował honorowe rozwiązanie. Czyli – niech tak będzie, premier z premierem i z pełnymi delegacjami uczczą pamięć pomordowanych. W środę? A niech będzie w środę”.
.
Pytałem też o logistykę, bo chciałbyś zapakować premiera i prezydenta wraz z gośćmi do samolotu, z czym byłyby kłopoty, a może i nieszczęścia. Wizyta w Katyniu zaplanowana była chyba ok. roku temu, bo już wówczas było wiadomo, że w tym roku będzie okrągła 70 rocznica. Dlatego polecieli tak różni ludzie jak Przewoźnik, Krupski, Kurtyka, Jaruga-Nowacka, Nurowski czy Szmajdziński. Wizyta Tuska negocjowana była niedawno w opozycji do tej głównej, po to by pokazać, że nie jest tak, że tylko Kaczory mają monopol na politykę historyczną. Honor nie ma tu nic do rzeczy, tu jest czysta polityka. Ethos rycerski w polityce skończył się wraz ze średniowieczem.
.
„… będziesz wiedział co przeżywają rodziny tych wszystkich niewinnych ludzi których skaptowano do “prezydenckiej” reprezentacji w Katyniu”.
.
Nikt nie kaptował ani nie zmuszał, jak zwykle w takich przypadkach niektórzy pojechali pociągiem, by ustąpić miejsca w samolocie prezydenckim starszym lub godniejszym.
13 kwietnia 2010, o godzinie 01:39
Władysław wawa
“… butna i agrogancka klika zginela”
.
To raczej nie Radio WaWa, bardziej przypomina Radio Tirana, choć K.Mijal podobno nie żyje, w co trudno uwierzyć.
:)
13 kwietnia 2010, o godzinie 02:35
Mawar,
„Nie zadałeś sobie trudu przeczytania wcześniej przygotowanego i niewygłoszonego w Katyniu przemówienia prezydenta. A warto. Ta rzekoma rusofobia L.Kaczyńskiego to fragment czarnej legendy i w żadnej mierze nie opisuje jego poglądów na temat Rosji”
:
Widzę ze powiedziawszy a muszę dopowiedzieć i b. Bo ty mataczysz niczym poseł Gorski.
Ostatnie Przemówienie sp. Prezydenta, to niewygłoszone, czytalem. Dlatego m.in. napisałem co napisalem. Mam taki fragment z tego niewygłoszonego przemówienia
:
” Katyń stał się bolesną raną polskiej historii, ale także na długie dziesięciolecia zatruł relacje między Polakami i Rosjanami. Sprawmy, by katyńska rana mogła się wreszcie w pełni zagoić i zabliźnić. Jesteśmy już na tej drodze. My, Polacy, doceniamy działania Rosjan z ostatnich lat. Tą drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzymując się na niej ani nie cofając. Wszystkie okoliczności zbrodni katyńskiej muszą zostać do końca zbadane i wyjaśnione. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, by ujawnione zostały wszystkie dokumenty dotyczące tej zbrodni. Aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej. Domagamy się tych działań przede wszystkim ze względu na pamięć ofiar i szacunek dla cierpienia ich rodzin. Ale domagamy się ich także w imię wspólnych wartości, które muszą tworzyć fundament zaufania i partnerstwa pomiędzy sąsiednimi narodami w całej Europie.”
http://www.rp.pl/artykul/.....olgoty.htm
Niestety nie doczytałem się tam tych treści, które ty jakimś swoim tylko instynktem ujrzałeś. Tam jest tylko jedno pozytywne zadanie: „My, Polacy, doceniamy działania Rosjan z ostatnich lat.”
13 kwietnia 2010, o godzinie 02:47
Reszta to pisowskie tamtadractwo o gojeniu ran, o nie zatrzymywaniu ani cofaniu się na jakiejś drodze, o dalszym, do końca, badaniu dokumentów. Aż w końcu żeby rzucić żądanie: domagamy się działań aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej.
.
Więc podpowiadam ci Mawarze cos. Postsowieccy Rosjanie już kilkakrotnie przepraszali Polaków za Katyn. Przywozili dokumenty. Nazwali po imieniu morderców którzy podpisali rozkaz roztrzelania. Pokazali film „Katyń” w ich telewizji. Przemawiają do nas w tonie przede wszystkim przepraszającym, ale też i w pojednawczym. Dzisiaj jeszcze organizują uroczystości upamiętniające tę tragedię. A co my na to, w naszej zdublowanej uroczystości im odpowiadamy? My domagamy się więcej! I tak ma być w nieskończność?
.
Jeśli to nie jest rusofobia to proszę znajdź jakieś lepsze słowo. Idąc tą pisowską drogą podobno zmierzającą do pojednania z Rosjanami po upływie 70-lat od zbrodni katynskiej.
13 kwietnia 2010, o godzinie 03:39
Na koniec kropka nad i.
Polityka martyrologii i instytucjonalnej pamięci narodowej była mocnym punktem Tragicznie Zmarłego Prezydenta. Dla pewnej części społeczeństwa taka polityka odpowiadała i to skąd bracia Kaczyńscy czerpali swoją siłę w jątrzeniu i rewizjonizmie nawet ostatniego dwudziestolecia. Potrafili to jakoś wpleść w koncept tzw. IV RP.
.
Z Katyniem wiązali wielkie nadzieje. Patrząc na międzynarodowy status pomnika jakim uczyniono Auschwitz im się marzył podobny w Katyniu. No bo myśmy ucierpieli od Ruskich nie mniej niż Żydzi od Niemcow. Będziemy robić pielgrzymki i marsze do Katynia jak Żydzi do Oswiecimia. Nie damy światu zapomnieć tej zbrodni. Bo ona może znowu być popełniona jeśli MY nie będziemy światu o tym przypominali. I to będzie nasz wkład w cywilizację XXI wieku.
.
Takie zamysły oczywiście śmieszne są. Nie ma możliwości porównania Holokaustu do Katynia. Nie ma też możliwości stworzenia takiego czegoś na rosyjskiej ziemi bez negatywnego
wpływu na stosunki polsko-rosyjskie. Bo to by było nasze codzienne kwestionowanie dobrych intencji obecnego kierownictwa Rosji. A już przestrzeganie przed powtórką w przyszłości to obraza całego dzisiejszego narodu rosyjskiego.
.
Przestrzeganie w Auschwitz przed powtórką Zagłady Żydów brzmi logicznie i nie uraża Polaków, gospodarzy Oswiecimia. Mamy tam bowiem do czynienia ze zjawiskiem antysemityzmu, znanego i potępianego na całym swiecie. A przed jakim zjawiskiem my świat ostrzegamy, plując do ogródka Rosjanom?
.
Po katastrofie samolotu w Smoleńsku Katyń ma szanse na przejście do historii na innych niż Auschwitz papierach. I to jest moja nadzieja na przyszłość stosunków polsko-rosyjskich.
13 kwietnia 2010, o godzinie 04:04
„To ja pytam nadal”
Nie pytasz „nadal” bo przedtem zadawales inne pytanie.
Ani pierwsze ani drugie pytanie nie zmienia tego, ze oilot Protasiuk mial tak malo wylatanych godzin, ze zadna amerykanska linia by go nie zatrudnila.
13 kwietnia 2010, o godzinie 04:42
Jeśli Indoor tego nie rozsądzi to biada nam. Żałoba to straszna rzecz. Cieszę się jednak że są tacy co trwają w tej hipokryzji. Mnie tylko poczucie humoru znikło. Żona mówi że go nigdy nie było. Też pewnie swoją rację ma.
13 kwietnia 2010, o godzinie 04:50
A ja tak zupełnie nie na temat – dlaczego popadłam pod topór?
Ja nie Bogdan jestem…
13 kwietnia 2010, o godzinie 04:58
Miner jesteś, to dlatego. Bogdan tylko w podejrzeniach. Ale cop jeszcze śpi w najlepsze. Więc uprzedziłem copa. Kto wie, może cię przywróci do bytu z odbytu jak się obudzi. Idź do jakiej płatnej roboty w miedzyczasie. Nie mają tam u was zmywaków czy co?
13 kwietnia 2010, o godzinie 04:59
Orteq! Mnie poczucie humoru nigdy nie opuszcza, najwyżej jest to czarny humor. Pamietam, że gdy szukaliśmy z żoną grób mojego ojca na cmentarzu komunalnym w Budapeszcie (olbrzymy cmentarz, jeżdzi po nim autobus miejski, wybudowano go na trasie podejścia do lądowania samolotów na lotnisko Ferihegy) to po dwóch godzinach poszukiwania (daremnego) wytłumaczyłem żonie, że jest to taka węgierska zabawa w pochowanego i trzeba wytrwale szukać. Miejsce grobu ja miałem znać, bo raptem było to tydzień po pogrzebie, na którym ja byłem obecny. Po drodze kilka razy mijaliśmy miejsce pochówku ofiar komunizmu, do połowy zresztą pustymi miejscami na urny, przy czym nie jest dla mnie jasne czy NAród liczy się z dalszymi ofiarami czy też przeszacowano lub w dalszym coagu poszukują. Tym niemniej teraz nie mam c hęci żartować. Na wszystko przyjdzie czas, mam nadzieje, że na żarty nie przyjdzie czas.
13 kwietnia 2010, o godzinie 05:05
Orteq,
Czyżbyś na mnie doniósł? Bo narciarz śpi albo i co, a tylko was 2 ożeniło mnie z minerem ( biedak, tak trafić!).
Blokada mojego STALEGO IP to durnota do kwadratu i swiadczy o furii jaka musiala trzepac Gospodarzem.
Za to ty jak widze za gwiazde zaczynasz robic. I dobrze, tylko staraj sie nie rozmnazac za bardzo…
13 kwietnia 2010, o godzinie 05:12
Rozumiem Indoorze. Dam ci spokoj. Innym hipokrytom niekoniecznie. Ja mam nadzieje że na żarty jednak znowu PRZYJDZIE CZAS. Znasz inne wyjscie?
:
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe…
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą
- Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.
Adam Asnyk
:::
Przepraszam za patos.
13 kwietnia 2010, o godzinie 05:39
Wiesz co E-J? A idźże ty się utop w swoim basenie razem z tym minerem który taki biedak jest że na ciebie trafił. Oki doki?
13 kwietnia 2010, o godzinie 05:47
Rada do luftu! Jestem niezatapialna.
13 kwietnia 2010, o godzinie 05:54
Wyslemy Talibow.
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:11
A ta liczba mnoga to skad? Kogo dokoptowales tym razem?
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:38
Tak na prawdę mi chodziło o to, że mam nadzieję, że nic się nie dowiemy co w przyszłóości mogło stanowić podstawę do głupich żartów.
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:41
Ewo-Joanno,
sprawdziłem dwa razy.Żaden Twój post nie został wstrzymany przez antyspa i żadnego nie usuwałem.
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:45
Zablokowane jest moje IP.
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:47
Wyswietla mi takie cos:
BŁĄD
Żądany URL nie może zostać pobrany
Podczas sprowadzania URL-a: http://kuczyn.com/
wystąpił następujący błąd:
* Dostęp zabroniony.
Konfiguracja serwera wyklucza Twój dostęp do niego w chwili obecnej. Skontaktuj się z Twoim providerem jeśli jest jest to nieprawidłowość.
Co oznacza blokade mojego IP.
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:48
Orteg,
tolerowałem Bogdana2, napisał co miał do napisania, zaprezentował się i wystarczy. Niczego nie ocenzurowałem, bo on po prostu rozkręcał się powiększając każdy nastepny wpis wyłącznie o powtarzanie wcześniejszych i dodawanie nowych inwektyw. Ja jestem bardzo na nie odporny, ale nie nie mam ochoty stać i słuchać w spokoju, bez końca, jak naprzeciw mnie gość wypluwa obegi. To nie cenzura to higiena.
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:50
Ewo-Joanno,
szukaj to po swojej stronie, bo po mojej nie ma żadnego sygnału, że jakikolwiek Twój post przyszedł i został albo zatrzymany do decyzji (to sie zdarza, ale dość rzadko), albo został uznany za spam (to jeszcze rzadziej). Nic z mojej strony!
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:55
Ewo-Joanno,
jedynym wytłumaczeniem jest jakieś chwilowe zaburzenie w sieci, bo teraz Twoje posty wchodzą bez problemu. Bardzo proszę Ciebie ale i innych o nieoskarżanie mnie przy każdej okazji o cenzurowanie bloga, bo to nieprawda. Sądzę, że panuje to wolność słowa wieksza od przeciętnej w blogosferze.
13 kwietnia 2010, o godzinie 06:59
Panie Waldemarze,
To nie u mnie. Jednak przepraszam, to rzeczywiscie nie pan. Dopiero do mnie dotarlo, ze chyba nie ma pan takiej mozliwosci. Ale blokada jest zalozona na serwerze na ktorym znajduje sie panska domena, czyli na tym Robaku.
13 kwietnia 2010, o godzinie 07:00
Wchodza bez problemu, bo wchodze „przez zakrystie”. Normalna droga nie moge.
13 kwietnia 2010, o godzinie 07:03
Raczej uznalam to za pomylke. Zobaczymy co dalej sie wykluje.
13 kwietnia 2010, o godzinie 07:05
Nie robie zarzutu z cenzurowania, raczej uznalam to za pomylke. Zobacze jak sie to dalej potoczy.
13 kwietnia 2010, o godzinie 07:35
Juz w porzadku.
Cop wstal?
13 kwietnia 2010, o godzinie 08:19
Nie twórzmy mitów. Lotnisko w Smoleńsku to północne ma pas 2600m a więc nadający się do przyjmowania samolotu TU-154 dla którego wymogiem jest 2000 m. Lotnisko ma status cywilno wojskowego. (Jest jeszcze zapasowe lotnisko ale o krótszym pasie 1600m.) Wszyscy zainteresowani wiedzą jakie są jego możliwości techniczne i oczywiście wiedzieli to piloci i ci co ich tam wysłali. Samolotu TU-154 lądowały tu już nie jeden raz. Podobno lądował tym samolotem pilot który zginął w katastrofie , ale potwierdzenia tego nie znalazłem.
Jest też wiadome, że w chwili wysłania samolotu warunki pogodowe w Smoleńsku nie były dobre, niemniej 1,5 godziny przed lądowanie TU-154 gdy lądował tam Jak-40 były one znacznie lepsze i zaczęły się pogarszać.
Piloci byli bardzo doświadczeni i mieli powyżej 2500 godzin wylatanych.
oto ocena wypadku podawana przez rosyjskiego pilota wojskowego Korocznina
„Problemem tego dnia była gęsta mgła. Półtorej godziny wcześniej w Smoleńsku lądował rządowy Jak-40 z dziennikarzami. – Mgła wtedy była zdecydowanie mniejsza – opowiada pracownik lotniska. Przed lądowaniem samolotu prezydenta stała się wyjątkowo niska i gęsta. – Moim zdaniem piloci zdecydowanie nie powinni podchodzić do lądowania w takich warunkach – dodaje nasz rozmówca.
Mimo mgły wszystko szło dobrze do odległości ok. 1,5 km przed lotniskiem. Wtedy samolot za bardzo obniżył wysokość, zahaczając o maszt stacji radiolokacyjnej i pierwszą partię drzew. Piloci próbowali wyprowadzić maszynę, ale nie udało się, bo już zaczęła się rozpadać. Zahaczyła o kolejne drzewa na wysokości kilku metrów i runęła na ziemię. – Piloci musieli być świetnymi fachowcami – twierdzi Korocznin. – Obniżali maszynę płynnie, wręcz z dokładnością jubilera. Zabrakło im tylko wysokości. Gdyby lecieli 10-15 m wyżej, lądowanie byłoby udane. O ich kunszcie świadczy także to, że maszyna nie runęła od razu, nie rozpadła się natychmiast i nie wybuchła, ale pękała jakby po kawałku.
Zdaniem Korocznina nie było odchylenia od trasy lądowania o blisko 150 m w lewo, o czym wspominał m.in. minister ds. nadzwyczajnych Rosji Siergiej Szojgu. – To skutek zderzenia z drzewami – tłumaczy Korocznin. Pilot najprawdopodobniej próbował poderwać maszynę, podnosząc prawe skrzydło, i dlatego zboczyła na lewo, ale już spadając, a nie w czasie lotu. – Samolot leciał dobrym kursem. Piloci byli mistrzami. Problem w tym, że nie powinni lądować przy takiej mgle – podkreśla Korocznin.”
To doświadczony pilot wojskowy. Wniosek mgła była tak duża że nie było widać światła masztu radio lokalizacji.
Poprzednie każenie nad lotniskiem to rutynowe sprawdzanie warunków lądowania gdy jest trudno i pomylono je z podejściami do lądowania.
Osobiście wątpię w to, że doświadczeni piloci sami z siebie podjęli decyzję o lądowaniu w tak niesprzyjających warunkach.
13 kwietnia 2010, o godzinie 08:32
I jeszcze jedna wg mnie istotna informacja
„W każdym przypadku ostatnią instancją jest zawsze dowódca załogi. Problem polega na tym, że na pokładzie był zarówno jego bezpośredni dowódca, czyli śp. gen. Andrzej Błasik, mój przyjaciel, jak i jego zwierzchnik gen. Gągor. Ten kapitan być może chciał pokazać, że potrafi wylądować mimo bardzo trudnych warunków. Wiemy już od ministra ds. nadzwyczajnych Rosji, że samolot rzeczywiście robił dwa podejścia do lądowania, czyli załoga za pierwszym razem nie widziała pasa startowego i zdecydowała się na drugą próbę. Rozmawiałem z pilotami, którzy lądowali w Smoleńsku – tam nie ma żadnych pomocy nawigacyjnych, załoga jest zdana na własny wzrok. A skoro mgła sięgała do poziomu trawy, więc niewiele można było zobaczyć. Widziałem zdjęcia kilka godzin po katastrofie – to było „mleko” do samej ziemi. Jeśli załoga ma do czynienia z lotniskiem bez praktycznie żadnych pomocy nawigacyjnych, musi widzieć pas. Jeśli go nie dostrzega, musi podchodzić drugi raz. Wówczas dowódca decyduje, czy podejmować drugą próbę, czy lądować na innym lotnisku.”
13 kwietnia 2010, o godzinie 08:45
Po tych faktach które umieściłem powyżej jasnym jest, że praprzyczyna katastrofy jak pisał ekspert była w Warszawie, a odpowiedzialni za VIP’ow powinni zdecydowanie nakazać by w przypadku trudnych warunków lądować w Mińsku czy Moskwie, i zrobić to niezależnie terminu rozpoczęcia uroczystości.
Jane jest też, że przygotowanie wylotu było poniżej krytyki i lecenie za pięć dwunasta wystawia deklasującą note organizatorom.
Skandalem jest też nie wyciągnięcie wniosków z katastrofy CASA i umieszczenie jeszcze większej ilości VIP’ow w jednej maszynie.
Znane jest jednak notoryczne spóźnianie się zmarłego tragicznie L. Kaczyńskiego na różnego typu spotkania gdzie wielokrotnie czekano na niego godzinami. Ten polityk przysparzał swym zachowaniem wielu problemów organizatorom.
Poczekajmy na oficjalne wyniki badań, ale obawiam się by winy nie zwalono na pilotów
13 kwietnia 2010, o godzinie 08:52
maciek,
ja bym sie wstrzymał z rozważaniem tego tematu w ogóle, dopóki nie będziemy wiedzieli jeszcze czegos więcej niz wiemy, a śledztwo trwa i mam nadzieję, że niczego nie ukryją. Poczekajmy, nie siejmy sugestii, że winien jest Lech Kaczyński, bo ona w tych dywagacjach jest aż nadto dzis widoczna. Przerwijmy ten wątek, przynajmniej do czasu aż ci martwi spoczna tam gdzie ich miejsce.
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:00
Maciek G:
Znane jest jednak notoryczne spóźnianie się zmarłego tragicznie L. Kaczyńskiego na różnego typu spotkania gdzie wielokrotnie czekano na niego godzinami. Ten polityk przysparzał swym zachowaniem wielu problemów organizatorom.
.
W nikczemności oskarżeń bez ŻADNYCH dowodów i tak nie przebijesz Zofii, po co więc to robisz?
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:02
Maciek
Masz rację jak znam zycie winna będzie zawsze płotka.
Jak w porzekadle „Kowal zawinił cygana powiesili”
Tam byli dowódcy i lotnicy znaja sie na rzeczy mgłę widzieli więc mogli sie zainteresować i coś zdecydować.
Ciekaw jestem czy te czarne skrzynki rejestrują ewenualne rozmowy z pasażerami np. telefon.
A ciekaw jestem czy naprawdę podadzą rozmowy zanotowane przez czarne skrzynki?
Pozdrawiam
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:03
Zosia oczywiście przechodzi już do ataku na drugiego Kaczyńskiego:
Nie potrafił i chyba nawet nie chciał przełamać niechęci do Putina czy Tuska…
To samo było na lotnisku Okęcie, przy powitaniu trumny z ciałem brata, gdzie przebywał w otoczeniu najbliższej rodziny. Nie widać było żadnych zewnętrznych objawów więzi rodzinnych, żadnego wzajemnego się wspierania, tak, jakby córka i brat zmarłego prezydenta byli sobie obcymi ludźmi.
.
To naprawdę będzie ciężko przebić, więc sobie odpuść
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:05
Zdziwsław_1:
czyżbyś szukał „układu”? „Układu” na pokładzie samolotu z delegacją?
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:07
Poważna dyskusja do której linkuje Zosia a za która wdzięczny jest Zdzisław sugeruje m.in., że:
- pilot pomylił/źle przeliczył jednostki prędkości
- pomylił/źle przeliczył jednostki ciśnienia
Taaak… to poważna dyskusja.
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:14
Gospodarzu,
By wyciągnąć wniosek z mych postów, że winien był Zmarły tragicznie L.Kaczyński trzeba na prawdę złej woli.
Ze wszystkich informacji dostępnych do tej pory wynika, ze powodem katastrofy nie była niesprawność samolotu. Wiadomo już, od naocznego świadka z lotniska w Smoleńsku , że zbyt nisko lecący samolot zawadził o maszt radiolatarni co spowodowało dalsze tragiczne skutki.
Nie ma powodów aby zebrać wszystkie widome informacje na temat wypadku i zanegować nieprawdziwe sugestie i informacje (za krótki pas, za małe doświadczenie pilotów, zły techniczny stan samolotu itd)Prawdziwych winowajców prędko nie poznamy (jeśli w ogóle poznamy) to na marginesie
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:17
Mój krótki komentarz w wyborcza.pl:
http://wyborcza.pl/1,7596.....ciski.html
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:30
maciek,
nie kieruję się złą wolą. Nie podważam Twoich argumentów, bo niektóre wydaja sie oczywiste, a o innych nie umiem sie wypowiedzieć. Uważam po prostu, że trzeba troche poczekać z rozważaniami o tym Kto może byc winien katastrofy.
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:31
W. Kuczyński: „To nieprawda, że po katastrofie lotniczej i śmierci tylu znanych osób w para prezydencka, ustała wojna polityczna. Nie ustała, tylko przybrała kształt żałobny. Trwa po jednej jednak stronie”
.
Jak zwykle, nikczemnie i bez sensu ale czego się spodziewać po Panu.
.
Powtórzę więc jeszcze raz:
Uważa Pan, że z powodu tragicznej śmierci tych, którym Pan robił tak ogromną krzywdę, mamy obowiązek zapomnieć jakim Pan był draniem!
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:36
Masz miner milczeć dopóki trwa żaloba. Mógłbym Ci odpowiedzieć równie cięzkimi inwektywami na jakie zasługujesz, ale ja jestem z salonu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:38
Wiem… wiem… z „tych co potrafią się posłużyć nożem i widelcem”.
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:40
Właśnie!
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:44
Ej Miner…,
przesadzasz.
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:46
Miner,
O jakiej nikczemności prawisz?
poniżej masz parę przykładów spóźniania sie byłego prezydenta
spóźnienie się na uroczystość podpisania umowy o tarczy,
20-minutowe spóźnienie na koncert ku czci parlamentarzystów poległych podczas II wojny światowej.
ponad dwugodzinne spóźnienie Lecha Kaczyńskiego do Nowego Targu na ochody 105 rocznicy powstania Związku Górali przekształconego 90 lat temu w Związek Podhalan.
dziennik.pl, dziennikarze żartowali z incydentu w Wyższej Szkole Handlowej w Piotrkowie, gdzie prezydent miał wygłosić wykład. W czasie uroczystości oberwał się element dekoracji z nazwą szkoły i spadł na miejsce, w którym miał stać Kaczyński. Gościowi nic się jednak nie stało, bo prezydent spóźnił się na odczyt.
resztę możesz poszukać w necie jest tego dużo
13 kwietnia 2010, o godzinie 09:52
Maciek G.
Nie widzisz nikczemności w stawianiu nieuprawdopodobnionej tezy, na którą nie masz dowodu w obliczu tego co się stało…
Co ja mogę?
Pewnie ten widelec i nóż Ci przeszkadzają w zauważeniu tego…
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:03
A dlaczego na Wawelu?
http://wyborcza.pl/1,7547.....awelu.html
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:08
Gospodarz
Poczekajmy, nie siejmy sugestii, że winien jest Lech Kaczyński, bo ona w tych dywagacjach jest aż nadto dzis widoczna.
Orzeczenie komisji jest bardzo przewidywalne. Będzie w nim mowa o całym szeregu uchybień ze strony załogi, kontroli ruchu lotniczego, być może doszuka się nawet jakichś usterek czy wręcz niesprawności w samolocie. Znajdzie się w nim cała litania osób, które czegoś tam nie końca dopilnowali. A dla nas pozostanie jeden wniosek, że mimo tych wszystkich uchybień nie doszłoby do katastrofy, gdyby pilot nie podjął decyzji o lądowaniu.
O „winie” Kaczyńskiego też nikt nie pisze. Winien jest cały system. System tolerowania naruszania procedur w w lotnictwie wojskowym (przykład choćby katastrofy w Mirosławcu, z której nie wyciągnięto wniosków), winni są politycy dla których czymś normalnym jest wywieranie nacisków na załogi statków powietrznych, winne są osoby z otoczenia najważniejszych osób w państwie zajmujące się organizacją takich przelotów. „Wina” Kaczyńskiego jest tu taka sama jak wina Tuska, Kwaśniewskiego czy Millera. A skoro o Millerze mowa. Proszę się zastanowić dlaczego premier Miller swego czasu tak bronił ppłk. Miłosza i dlaczego komisja badania wypadków lotniczych „uwzięła się” aby go ukarać, zamiast wyróżnić za „uratowanie życia premierowi”.
Brakuje po prostu ludzi takich jak kpt. Pietruczuk, którzy potrafią powiedzieć „nie” nawet samemu prezydentowi.
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:13
E-J
A dlaczego na Wawelu?
Bardzo dobre pytanie. I bardzo dziwny artykuł. W szczególności niezrozumiały jest dla mnie fragment:
„Wola rodziny jest taka, żeby pan prezydent wraz z małżonką byli pochowani na Wawelu. A to rodzina decyduje o miejscu pochówku – mówi „Gazecie” ważny polityk z rządu.”
Kolejna gafa dziennikarska?
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:20
Andrzej,
ja jednak myslę, że jak bylo nie da sie ukryć, bo za duze będzie cisnienie i ssanie na dowiedzenie sie prawdy, a jak jest ciśnienie i ssanie to prawda wycieknie, ale nie wiemy jaka jest.
Chyba jednbak dziennikarz sie nie pomylił. To jest pogrzeb prezydenta i z tego tylko tytułu dostepne jest dla niego każde miejsce pochówku, zatem najwłaściwsze jest zeby wybrała to miejsce rodzina. Najpewniej kiedy wrócimy do normalności będa również rozważania, czy wybrali właściwie, ale tak wybrali i to im sie należało.
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:48
Miner do Zdzisława
a Zdzisław do Minera ,
Ty to jesteś jednak błyskotliwy ale jeżeli cos mogę Ci doradzić to kup sobie młotek gumowy (do wybicia sobie z głowy idiotyzmów)
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:48
Panie Waldemarze –
Nie ma dymu bez ognia. Jestem czestym sluchaczem radia TOK FM. Naprzemiennie zagladam do Wyborczej i Rzepy zeby poznac opinie. Musze stwierdzic ze nierzadko zdarzalo mi sie slyszec kpiny z prezydenta i jego otoczenia. To nie byla krytyka jego pogladow ale czesto zlosliwostki i aluzje do jego wygladu (np. 2 tyg temu w Wyborczej zamieszczono zdjecie Kaczynskiego i Sikorskiego – ten pierwszy pokazany jako mikrus z niemadra mina) – takich przykladow moglbym podac wiecej. Ktos powie za takie sa reguly demokratycznej debaty. Ze satyra jest jej czescia. Trudno sie z tym nie zgodzic. Jednak mam wrazenie ze ta satyra biła mocniej jedną stronę. Ja sam nie jestem zwolennikiem polityki 4RP jednak styl polemiki z Kaczynskimi czesto bardzo odbiegal od tzw. krytyki merytorycznej. Zabraklo mi wtedy mocnego glosu ktory wezwalby do zmiany stylu. Teraz czas na refleksje dla wielu z nas aby zastanowic sie na przyszlosc nie tylko nad substancja ale tez stylem uprawiania polityki i komentarzy. Ja tez czuje zal takiego emaila nie wyslalem tydzien wczesniej tylko dopiero po tragedii smolenskiej. Pozdrawiam, z23
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:48
maciek.g
.
„Poprzednie każenie nad lotniskiem to rutynowe sprawdzanie warunków lądowania gdy jest trudno i pomylono je z podejściami do lądowania.”
.
Nic nie szkodzi że „pomylono”.
Za tydzień czy miesiąc, gdy wszyscy zapomną szczegółów znowu zacznie się bajdurzyć o tym, jak to pilot został zmuszony do czterech po kolei podejść do lądowania i w ostatnim rozbił samolot.
Będziesz sobie znowu mógł w to uwierzyć.
.
„Osobiście wątpię w to, że doświadczeni piloci sami z siebie podjęli decyzję o lądowaniu w tak niesprzyjających warunkach.”
.
Co prawda nie była to już niepodważalna decyzja o lądowaniu, ale o podejściu do lądowania „…z opcją go around,” (jak pisał Mawar), czyli możliwością jego ewentualnego powtórzenia lub odlotu na inne lotnisko.
.
Co potwierdza major Michał Fiszer w linkowanym już tu przez kogoś wywiadzie „Pilot za sterami jest ważniejszy od prezydenta – wywiad z majorem Michałem Fiszerem”
słowami:
„Tu pierwsze podejście było wyraźnie testowe, żeby ocenić jakie są warunki z zamiarem przejścia na drugie zejście.”
.
O tym samym mówił wcześniej zastępca szefa sztabu rosyjskich sił powietrznych generał Aleksandr Aloszyn – że jak to zwykle w ciężkich warunkach pilot zadecydował o podejściu do lądowania i rezygnacji z niego oraz odleceniu na lotnisko zapasowe, jeżeli uzna dokończenie manewru za zbyt ryzykowne:
.
„Zarekomendowano mu, by udał się na lotnisko zapasowe. Załoga podjęła decyzję, że wykona podejście do lądowania, a później zdecyduje, czy lądować, czy też lecieć na lotnisko zapasowe – relacjonował Aloszyn.
- Nie jest to sprzeczne z międzynarodową praktyką. Ostateczną decyzję o lądowaniu bądź udaniu się na lotnisko zapasowe podejmuje kapitan samolotu – dodał.”
.
Rzecz prosta wywiad z generałem Aloszynem ukazał się w wielu mediach pod prowokacyjnym tytułem:
„Gen. Aloszyn: Załoga wielokrotnie zignorowała polecenia” (wieży kontrolnej).
Chodziło przecież o to, by zasugerować, że uczyniła to pod presją prezydenta.
.
.
Owa różnica między decyzją o lądowaniu, a decyzją o podejściu do lądowania, ale z opcją jego przerwania i odlotu na lotnisko zapasowe jest równie pozornie subtelna, a znaczeniowo bardzo zasadnicza jak różnica między propagandowym wizerunkiem konfliktu o trasę lotu podczas wyprawy do Gruzji, a rzeczywistym przebiegiem wydarzeń.
Który omówiłem w postach powyżej.
http://kuczyn.com/2010/04.....ment-93350
.
Oczywiście z punktu widzenia kombatantów walki z kaczyzmem takie inteligenckie (pardon – wedle tutaj obowiązujących reguł „bojówkarsko-radiomaryjne) dzielenie włosa na czworo jest niedopuszczalnym defetyzmem.
.
Poza tym kapitał społeczny ówczesnej manipulacji medialnej, wedle której prezydent Kaczyński to nierozgarnięty indolent próbujący nieodpowiedzialnie złamać wszelkie reguły rządzące ruchem lotniczym będzie teraz podstawą nowej manipulacji, w której zostanie on obciążony odpowiedzialnością i winą za smoleńską tragedię.
.
I pod tym kątem będzie prowadzona kampania medialna, jako że ówczesna manipulacja odbiła się echem na świecie.
Więc i światowe media przypominają w tej zdeformowanej postaci ówczesny incydent gruziński w kontekście obecnej katastrofy.
.
Dlatego rację ma Mandaryna z radyja maryja pisząc:
„przegladam prase zachodnia, swiatowa opinia publiczna ma juz wyrobiona opinie na ten temat – 4 nieudane podejscia do ladowania, sa wspominane naciski na pilota podczas lotu do gruzji”
.
Teraz nasze media kontynuujące walkę z PiS i Jarosławem Kaczyńskim będą się w obarczaniu prezydenta winą za katastrofę podpierać głosami mediów zachodnich.
.
To mechanizm już stosowany skutecznie wcześniej.
Noszący charakter procesu kołowego.
Polega on na tym, że polskie media walczące z PiSem i Kaczyńskim, a uznawane przez media zachodnie za miarodajne źródło informacji o sytuacji w Polsce przedstawiają stosownie zmanipulowany jej obraz , media zachodnie go powielają, po czym te polskie z triumfem się na nie powołują.
.
Dlatego można przeczytać w światowej prasie takie kwiatki jak ten z cytowanego w GW artykułu w The Economist („The Economist”: Był uosobieniem najlepszych i najgorszych cech polskiej elity):
„Rządy PiS jak czasy Robespierre’a”
13 kwietnia 2010, o godzinie 10:53
K…. a za co? na Wawelu????
13 kwietnia 2010, o godzinie 11:13
Z tą tworzoną legendą przez media
to przedobrzą
13 kwietnia 2010, o godzinie 11:18
Miner,
czytaj cały tekst jaki napisałam i ze zrozumieniem, a nie manipuluj fragmentami, by tworzyć jakieś fałszywe obrazy, pod wygodne Ci tezy. To co robisz jest obrzydliwe.
Przekraczasz wszelkie granice taktu!
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:07
z23,
nie bylo żadnej jednostronności, bylo gwałtowne zaostrzenie debaty politycznej, bo byly do tego powody. Lech Kaczyński powinien, jako prezydent być źródłem pokoju, był strona wojny, wystawionym na jej ciosy, z własnego wyboru od chwili gdy zlozył raport bratu. Nie czas dziś to rozstrząsać, mnie chodzi wylącznie o to, by dopóki trwa żaloba powstrzymać się od wytykania kto i co o prezydencie mówił, a także od rozstrzygania, kto jest winien za katastrofę. Na to wszystko przyjdzie czas, ale dzis go nie ma.
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:07
maciek.g: „Piloci byli bardzo doświadczeni i mieli powyżej 2500 godzin wylatanych.”
Nieprawda, Protasiuk mial tylko 1400 godzin: http://wiadomosci.gazeta......Haiti.html
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:08
uchachany:
mówisz i masz…
http://wyborcza.pl/1,9144.....gedii.html
.
„Chyba większość Polaków nie wykazałaby zrozumienia, gdy ktoś, nawet jeśli jest bratem bliźniakiem, chciałby zbić kapitał na tragedii” – dodaje gazeta.
Powołuje się na warszawskich komentatorów, którzy – jak pisze „SZ” – „uważają, że (Jarosław Kaczyński) zburzyłby mit swego brata, jeśli kandydowałby na jego następcę”. „Ale ten mit zostałby tym bardziej zburzony, jeśli okazałoby się, że prezydent osobiście wywierał presję na pilota, aby wylądował – tak jak już raz zdarzyło się podczas kryzysu gruzińskiego przed dwoma laty w trakcie lotu do Tbilisi” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:13
Panie Waldemarze,
Odzywam sie, bo przestraszylem sie. Przeczytawszy w dzisiejszej GW, ze rodzina K. chce, by pare prezydencka pochowac na Wawelu. Czy wladzom – rzadowym i koscielnym – starczy odwagi, by nie zgodzic sie? Bo jesli nie starczy, to boje sie, jak bedzie wygladal Wawel, kiedy opadnie fala zalobnego uniesienia?
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:18
Panie Krzysztofie,
rodzina sobie życzy, żeby Lech Kaczyński i Pani Maria Kaczyńska tam spoczęli. Jeśli takie jest ich prawo, to należy je uszanować. Bez względu na to gdzie Lech Kaczyński spocznie nie będzie to mialo wplywu na ocenę jego działalności politycznej. Ja na pewno nie będę sie wypowiadał w sprawie miejsca pochówku. Będę w sprawie sposobu w jaki sprawował role prezydenta.
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:19
I jak my bedziemy wygladali.
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:19
To że GW pisze o Wawelu jeszcze nic nie znaczy… czy naprawdę trzeba tłumaczyć aż takie oczywistości?
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:22
Uchachany
piszesz tak jakbyś znał absolutną prawdę , a jej oczywiście nie znasz i znać nie możesz.
Na blogu Passanta blogowicz o nicy mgr_inż napisał że VIP’ów nie powinni wozić wojskowi piloci i uzasadnił ta tezę w sposób bezdyskusyjny.
Jak było z incydentem gruzińskim wszyscy co chcieli to się dowiedzieli, bo nawet koledzy pilota na portalu wojskowym o tym pisali. Nie pisz więc bajeczek, przestań durnie mówić o kombatantach walki z kaczyzmem. Do czego doprowadzili swą polityką Kaczyńscy widać już od paru lat i każdy rozsądny nie chce takich przy władzy. Żałoba szybko minie, a wraz z nią minie absurdalne wnoszenie L.Kaczyńskiego na piedestał, tylko z powodu tragicznej śmierci. Bo przypadkowa śmierć nie jest żadną zasługą dla kraju i niczego pozytywnego nie wnosi. Przed wypadkiem ponad trzy czwarte ludzi w Polsce negatywnie oceniało L. Kaczyńskiego jako Prezydenta Polski i jego tragiczna śmierć nie powoduje że ocena wywraca się do góry nogami.
Zupełnie czym innym jest zwykłe ludzkie współczucie dla cierpienia bliskich ofiar i powstrzymywanie się od komentarzy bijących w ofiary na okres żałoby. Po żałobie życie musi wrócić na normalne tory.
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:37
double.entendre
a w tym arykule piszą co innego
http://www.dziennikpolski.....siuka.html
na dodatek dowódca miał ponad 3500 godzin. Nie doszukuj tu się przyczyn katastrofy, bo umiejętności z pewnością mieli odpowiednie
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:44
Andrzej
„… nie doszłoby do katastrofy, gdyby pilot nie podjął decyzji o lądowaniu.”
.
Więc pytanie dla jedynego w tym gronie specjalisty od lotnictwa:
czy to wskutek złej pogody na 1,5 km przed pasem samolot zaczął tracić wysokość i zszedł zbyt nisko względem planowanej trajektorii podejścia, po której się ponoć z wzorową precyzją poruszał?
.
Przypominam zdanie pilota Korocznina:
„Mimo mgły wszystko szło dobrze do odległości ok. 1,5 km przed lotniskiem. Wtedy samolot za bardzo obniżył wysokość, zahaczając o maszt stacji radiolokacyjnej i pierwszą partię drzew.”
„Piloci musieli być świetnymi fachowcami – twierdzi Korocznin. – Obniżali maszynę płynnie, wręcz z dokładnością jubilera. Zabrakło im tylko wysokości.”
.
Czyli piloci prowadzili „płynnie i z dokładnością jubilera” maszynę po zadanej trajektorii i nagle na 1,5 km przed lotniskiem zaczęli tracić wysokość i zeszli z tej trajektorii zbyt nisko
( te 1,5 km traktuję umownie; być może to punkt w którym zahaczyli o maszt radiolatarni).
.
Czy to wskutek mgły stracili tę wysokość, czy coś się nagle stało, na co nie mieli wpływu?
13 kwietnia 2010, o godzinie 12:51
maciek.g
„uchachany piszesz tak jakbyś znał absolutną prawdę , a jej oczywiście nie znasz i znać nie możesz.”
.
To ja napisałem
„wątpię w to, że doświadczeni piloci sami z siebie podjęli decyzję o lądowaniu w tak niesprzyjających warunkach.”?
13 kwietnia 2010, o godzinie 13:01
miner
„uchachany:
mówisz i masz…”
.
Och, byłem przekonany że to tylko chwilowe zawieszenie, i że rewolwery cyngli nie zostały wcale schowane, tylko póki co założono na nie tłumiki, jak wyjaśniałem w odpowiedzi Janinie Jankowskiej u Kataryny :)…
http://kataryna.salon24.p.....nt_2407281
13 kwietnia 2010, o godzinie 13:01
Na Wawelu dlatego ze byl prezydentem walczacym o polskie sprawy. Jako jedyny wsrod szczekaczy. A tych tutaj niemalo. Nie dorosliscie Mu intelektualnie do paznokci od nog.
13 kwietnia 2010, o godzinie 13:04
Panie Waldemarze,
Przemyslalem sprawe (Wawelu). Ma Pan racje. Jakkolwiek trudno mi ja udzwignac.
Dziekuje.
13 kwietnia 2010, o godzinie 13:19
Maciek.g
„Na blogu Passanta blogowicz o nicy mgr_inż napisał że VIP’ów nie powinni wozić wojskowi piloci i uzasadnił ta tezę w sposób bezdyskusyjny.”
.
Bezdyskusyjność przylega tylko do nas i do tej konkretnej tragedii. Nie przylega ona za bardzo nigdzie w świecie do tragedii w innych krajach. Zniewalająca niepowtarzalność narodu znieważonego?
13 kwietnia 2010, o godzinie 13:22
Gospodarz/Krzysztof B.
Na Wawel z Nimi! I ogłosić Parą Królewską IV RP. Za zasługi dla Narodu Znieważonego. Mowa o tej częsci narodu ktora zginęła bez powodu w tym samym wypadku. Tydzień żałoby narodowej to długi czas. Można wiele idiotyzmów wymyślić i uzasadnić na dodatek. Milczenie na w tej sprawie nie każdemu będzie poczytane za cnotę.
.
Nawet w Parhyżu nie robia z owsa rhyżu.
.
Kranadha na Hrad!
13 kwietnia 2010, o godzinie 13:34
Ja tutaj jednak prowadzę stały nasłuch metafizyczny i niedawno skontaktował się ze mną osobiście Pan Mocnikowski (imię nieznane).
Wyłonił się z mgły i powiedział:
– niech moc bedzie z nami.
Pocem się rozpłynął.
Niestety, nie wiem kogo reprezentował.
Nasilenie złych mocy jest jednak ocywiste.
13 kwietnia 2010, o godzinie 13:54
Kranadha
„byl prezydentem walczacym”
:
Wyobraź sobie że to zostało wcześniej wykrakane. Polak z Winnipegu potrafi! Jak żeś wszedł na blog, będąc wybanowanym? Amnestia z racji żałoby narodowej objeła? Nie wystarczyło Ci wejścia pod pełnym nazwiskiem? Welcome back, anyway. Nice to see you.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:04
Tak nawet przez pochowek bedzie Polska podzielona
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:10
Zdzisław_1:
tłukę się młotkiem po głowie i nic…
.
Może Ty mi powiesz, gdzie należy urządzić pogrzeb by nie dzielić Polski?
.
Decyzje jeszcze nie podjęte, Majchrowski coś bąknął „nieoficjalnie”, RMF popytał ludzi na rynku krakowskim, Gazeta Wyborcza przedrukowała… Zdzisław już wie, że to zła decyzja…
.
Zdziasławie! RATUJ!!! GDZIE POGRZEB??
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:19
Pan, panie Kuczyński oczywiście musiał już dziś w Wyborczej wyrzygać swój typowy, pseudointeligencki bełkot, który napawa mnie mdłością. Myśli pan, że jak użyje Pan metafory „zwłoki jak pociski”, co już samo w sobie jest profanacją człowieka zmarłego, ktoś o Panu pomyśli, że jest Pan bystrym obserwatorem życia publicznego, wielkim erudytą i błyskotliwym, pochylonym nad losami kraju inteligentem? Od długiego czasu obserwuję, co pan mówi i piszę i wnioskuję, że nie dość że się pan ciągle powtarza, to na dodatek nie stać pana na nic interesującego. Wypuszcza pan z siebie ciągle te same pomyje, które próbuje pan ubierać w ładne frazy. Tak naprawdę to wypuszcza pan z siebie jad, nienawiść, pseudointeligencką, bezideową, jałową paplaninę.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:25
Gdy już chodzi o miejsce pochówku, to myślę, że Jarosław Kaczyński wybierze Powązki; Warszawa, najłatwiejszy dostęp narodu i bez oskarżeń o zadęcie.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:30
Zdzisławie proponuje byś przynajmniej teraz odpuścił, otworzył oczy, pomyślał, nie wiem co, może zamknął się, póki nie spoczął. Dłuższe podtrzymywanie tej nagonki przecież już nie ma sensu.
Przeciwnik w postaci piewcy „nacjonalistycznego, wstecznego zamordyzmu” tfu! wyzionął ducha, zdechł i tyle, co tam chcesz ale błagam odpuście ty i inne indywidua. Nawet Michnik się pokajał, Żakowskiego w końcu z przyjemnością przeczytałam u Babci. A tu nadal to prymitywne sobaczenie.
Aa płakać się chce i tyle. Jadę z całą rodziną do Krakowa w Niedzielę, może wymienimy spojrzenia anonimowo.
Pełni nadziei trzymajcie się. Coś musi z tego wyjść dobrego.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:34
Kasiu, bądź uprzejma przeczytać mój wpis, a potem Michała, Minera, Bogdana2, jacka, Stefana 123, Pecolda (kranadhe) i zrównoważ swoje oceny, jesli chcesz być tak obiektywna.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:42
Ale Zdzislaw ma racje mowiac, ze przez ten pochowek Polska bedzie podzielona. Pewnie Dziwisz ma w tym swoj interes, zeby odbylo sie to na Wawelu, ale z szumu jaki sie wokol tego zrobil wynika wyraznie – ludzie wola miec pogrzeb w Warszawie, bo moze Powazki nie sa takie krolewskie, ale rownie godne. Dla Warszawiaka szczegolnie.
Jezeli Jaroslaw wybierze Krakow, to bedzie to gwozdz do trumny PIS.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:48
Z tym Wawelem jakoś nie chce mi się wierzyć. Chyba, że JK chce rozpocząć nową tradycję chowania prezydentów, dla mnie cokolwiek dziwaczną, bo np. prezydent Narutowicz spoczywa w Warszawie.
Warszawa byłaby najlepszym miejscem pochówku prezydenta, związanego z tym miastem przez większość życia.
A GW mogłaby sobie czasami dać na wstrzymanie bo tytułem „Para Prezydencka spocznie na Wawelu” gdy jeszcze nic nie wiadomo upodabnia się do Faktu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:50
Kardynał Dziwisz tez sie na ten temat wypowiadał. jako gospodarz diecezji.
Ja nie znajduje miejsca pochowku tylko stwierdzam ze wawel podzieli Polske najlepszy dowód to własnie ta rozmowa.
Michnik sie pokajał? Zakowski? i czego to dowodzi zyskal wielkość kazdy z nich w obliczu smierci mowi o osobie zmarlej i wymienia najlepsze cechy a to nie jest kajanie.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:52
„Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski nie wydało żadnego oficjalnego komunikatu na temat daty, godziny i miejsca pogrzebu Pary Prezydenckiej. W notatce na temat dzisiejszych uroczystości związanych z przywiezieniem ciała Pani Marii Kaczyńskiej podało tylko powszechnie znaną informację o dacie pogrzebu” – czytamy w komunikacie rzecznika Konferencji Episkopatu Polski ks dr Józefa Klocha.
.
.
.
- Kraków jest otwarty i pogrzebanie pary prezydenckiej na Wawelu byłoby dla Krakowa zaszczytem – powiedział kardynał Dziwisz w TVN24.
.
.
.
- Zbyt wiele osób czuje się gospodarzami w tej sprawie. A gospodarz jest tylko jeden – metropolita krakowski. I wiem, że jeśli taka będzie wola rodziny, to kardynał Stanisław Dziwisz się zgodzi. Ale rodzina poprosiła jeszcze o czas do namysłu – mówił z kolei w RMF FM Majchrowski.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:56
Uwielbiam takie „analizy”.
.
E-J:
ale z szumu jaki sie wokol tego zrobil wynika wyraznie – ludzie wola miec pogrzeb w Warszawie
.
maciek.g:
każdy rozsądny nie chce takich przy władzy.
.
13 kwietnia 2010, o godzinie 14:58
T spytam inaczej.
Czy Wawel to dobre miejsce?
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:05
Miner,
to ciesze sie, ze ci sprawilam przyjemnosc. Tylko to nie byla analiza nawet w tych „”.
A poza tym jako maz masz siedziec cicho i zonie sie nie narazac. :)
Chyba ze wezmiesz oficjalny rozwod.
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:06
Miner,
ten pomysł z Wawelem to jakiś esbol podsunął czy inny manipulant z okolic wiadomego think tanka (tego z przewagą tanka), wieszający się w pobliżu Jarosława Kaczyńskiego, bo pomysł ten gwarantuje łatwy powód do szczucia po wiek wieków.
.
Bratkowski w (rynsz)TokuFM już się na tę okoliczność w dobranym gronie stosownie zapluł.
.
Mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński mimo traumy, która go dotknęła zachowa tyle trzeźwości umysłu, że go odrzuci.
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:27
W całym tym dramacie związanym z katastrofą w Smoleńsku
i tego co wokół się niego dzieje – pojawiła się oddolna inicjatywa, nb. też z Krakowa (więc nie tylko Wawel ma tu swoją role do odegrania), ale nie tylko – podziękowanie Rosji i jej kierownictwu oraz wszystkim Rosjanom za reakcję na polski dramat. I wielkie wołanie o pojednanie, między oboma narodami.
Apel został napisany, po polski i w języku rosyjskim na łamach Tygodnika Powszechnego, poparł go portal ONET, który jest też sygnatariuszem tego apelu.
Tutaj link do tego apelu:
http://tygodnik.onet.pl/3.....tykul.html
Pod tym apelem znalazłam godzinę temu blisko 10 tys. wpisów.
Podobny apel, jakiegoś Internauty przeczytałam na forach lokalnego wydania gazety Wyborczej w Szczecinie. Też powoli zapełnia się podpisami z aprobat, tym bolszaja spasiba.
Ta reakcja Polaków jest jakby odpowiedzią na cała politykę wschodnią, na twardy kierunek wobec Rosji kreowany przez zmarłego prezydenta RP.
Z jednej strony głęboki żal i smutek z powodu tragicznej śmierci, z drugiej – niewypowiedziana ulga i z serca płynące pragnienie zakończenia wreszcie politycznej waśni między Polską a Rosją.
Chyba nigdy Rosja i jej przywódcy a zwłaszcza Władimir Putin, nie otrzymali takiej lawiny sympatii, podziękowań i słów wdzięczności, co teraz ze strony Polaków.
Tego chyba też zmarły prezydent w żadnych swych snach i wyobrażeniach – nie przewidywał.
Obyśmy tylko politycy tej inicjatywy polskiego społeczeństwa nie zmarnowali….
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:32
Panie Waldemarze,
ciekawe o czym Pan będzie teraz pisać ?
bo od 4 lat jedynym Pana pożywem był PiS i Kaczyńskcy.
żal mi Pana.
pozdrawiam
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:35
Sorry
niechcący dopisując zero do jedynki pomnożylam podpisów pod apelem., Naliczyłam ich wtedy ok. tysiąca (1 tys.) obecnie, zapewne, jest ich znacznie więcej.
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:43
Zofia:
„Z jednej strony głęboki żal i smutek z powodu tragicznej śmierci, z drugiej – niewypowiedziana ulga i z serca płynące pragnienie zakończenia wreszcie politycznej waśni między Polską a Rosją.”
.
Zofio,
doskonale rozumiem jak niewypowiedzianą ulgą jest dla Ciebie śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Dla Ciebie i dla znakomitej większości tu pisujących.
Tu i tam.
Np. na blogach Polityki, gdzie w odczuwaniu tej ulgi odnajdziesz wiele pokrewnych dusz.
.
Pozwól,
że złożę Ci wyrazy uszanowania za okazanie tak rzadkiego w dzisiejszych czasach braku hipokryzji
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:46
Zofio,
Ja bym również i z tą inicjatywą podziękowań dla Rosjan trochę poczekal. Bo wartościowa sama w sobie, może się okazać zawstydzającym niewypałem po ogłoszeniu ostatecznych przyczyn wypadku. A tych, jak Andrzej napisał, raczej będzie więcej niż jedna. Winy kontrolerów lotu w Smoleńsku w tym miejscu bym jeszcze nie przekreslał. Czy Putin i Miedwiediew już je zmazali swoim tak ludzkim jak dotychczas zachowaniem?
13 kwietnia 2010, o godzinie 15:56
Mikołaj,
dziś jest powód do wielkiego żalu, więc proszę pozbądź sie tego, maleńkiego zapewne, o mnie. Ja piszę od czterdziestu przeszlo lat, a nie od czasu gdy powstał PiS i zawsze udawało mi się, wyobraź sobie, znajdować tematy. Moje pisanie o PiS i Braciach to może 5% wszystkiego. Tak, że bądź o mnie spokojny, nie żałuj mnie.
13 kwietnia 2010, o godzinie 16:00
Bardzo piekna piosenka na youtube:
http://www.youtube.com/wa.....3-RdfrMWoM
ЗДРАСТВУЙ, ПОЛЬША!
1.
Здравствуй, Польша! Сколько лет я мечтал об этой встрече…
И небес неяркий свет, и костелов старых свечи
будят память крови древней, и всплывают лица,
речи, жесты, платья, кружева манишек…
Вишневецкий-князь в седло татарское садится
и, усы расправив, в юный лоб целует Мнишка.
Впереди поход, и ссоры и раздоры позабыты,
панночкины слезы рыцаря не остановят…
И лежат на снежном поле после битвы
вперемешку и монголы, и холопы, и панове.
2.
Здравствуй, Польша. Сколько лет
мне звучали вдохновенно
и Мицкевича сонет, и гармонии Шопена.
Помнишь тот „Аи” пьянящий, цвета лодзинских закатов,
что налил в бокал богемский Александр рукою узкой?
И слова одни и те же повторяли брат за братом,
Александр сказал на польском, а Адам молчал по-русски.
(Я и сам не знаю, чей я – люблинский ли, курский…
Раб царя я или рыцарь Речи Посполитой) –
пишет между строк и слез Ивану смелый Курбский.
Этими ли плачами все земли польские политы?
3.
Здравствуй, Польша! Сколько лет
мы идем с тобой друг к другу
сколько крови и побед повторяется по кругу!
Фердинанд Соре, гитару вы оставили в Мадриде,
и в Париже, и в Смоленске музыка мешала.
Вы поход в Россию еще раз успешней повторите.
И Стендаль пришел в Москву через Варшаву.
Я к земле и горькой и прекрасной припадаю,
и целую кровь парней и краковских, и вятских,
и молю судьбу – быть может, нам подарит –
не копать земли, не прятать в ней сердец солдатских.
А. Дольский
13 kwietnia 2010, o godzinie 16:21
Czytam
:
„Pan prezydent mówił, że chciałby w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej zrobić jeden gest w stosunku do Rosjan i władz rosyjskich. Chciałby zaproponować władzom rosyjskim swego rodzaju nowy początek.”
http://www.tvn24.pl/0,165.....omosc.html
Jaki był tekst przemówienia każdy widział bo był linkowany kilkakrotnie. Jakie przemówienie dokładnie by sp. Prezydent ostatecznie wygłosił nigdy się nie dowiemy. Może by i zaproponował „nowy początek”. Jak nowy początek licuje się z przemówieniem oficjalnie ogłoszonym? A no popatrzmy na taki z niego wyjątek (przytaczałem to już wcześniej, przepraszam)
:
„Wszystkie okoliczności zbrodni katyńskiej muszą zostać do końca zbadane i wyjaśnione. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, by ujawnione zostały wszystkie dokumenty dotyczące tej zbrodni. Aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej. Domagamy się tych działań przede wszystkim ze względu na pamięć ofiar i szacunek dla cierpienia ich rodzin.”
.
Domaganie się dalszych „działań” w sprawie raczej szczerze przedstawianej już niejednokrotnie przez Putina, Miedwiediewa, Jelcyna, Gorbaczowa, po kilkakrotnych oficjalnych przeprosinach, nie wygląda na oczywistą propozycję „nowego początku”.
.
Ten „nowy początek” to czysty wymysł spin doktora Jacka Sasina, ministra z Kancelarii Prezydenta.
13 kwietnia 2010, o godzinie 16:26
Na łamach Tygodnika Powszechnego, wśród podziękowań dla Rosjan znalazł się list do premiera Putina:
*
Pogwizdów k/Cieszyna, Polska 2010-04-12
Szanowny Panie Premierze!
Wiem, że jest Pan niezwykle zajętym człowiekiem i może Pan nie mieć czasu na przeczytanie tego listu. Ufam Bogu, że nawet jeśli go Pan nie przeczyta to czuje Pan dokładnie to co ja.
Zginął Prezydent mojego państwa. Dla Polaków był symbolem walki o prawdę historyczną. Zginął w symbolicznym miejscu i w symbolicznym momencie. Razem z nim odeszło wielu wspaniałych ludzi. Polska bezpowrotnie straciła elitę narodu. Ja sam, podobnie jak Pan, nie pamiętam czasów, które 70 lat temu spowodowały tragedię w Katyniu. Nie mieliśmy na to żadnego wpływu. Tkwi jednak w naszej świadomości wielką zadra. Ani Pan, ani ja, ani nikt z żyjących nie jest już za to odpowiedzialny. Dlaczego zatem stoi między naszymi, słowiańskimi narodami tak wielki mur? Dlaczego nie pozostawimy historii historykom? Dlaczego historia nie służy wyciąganiu wniosków a dostarcza jedynie powodów do wzajemnych oskarżeń i generowaniu konfliktów? Dlaczego?
Dziękuję Panu za to co zrobił Pan w tych ciężkich, dla nas, dniach. Widziałem Pana otwartość i naturalne, ludzkie gesty. Widziałem zaangażowanie z jakim udzielił Pan pomocy rodzinom ofiar. To oczywiste. Odnalazłem w tym jednak znacznie więcej ponad
to co było widać. Dostrzegłem Pana dobre intencje. Ufam, że w sercu jest Pan dobrym człowiekiem. Wiem również, że to jest właściwy moment do rozpoczęcia nowych stosunków na poziomie państw, rządów i zwykłych ludzi.
Zawsze mieliśmy wspólną historię, w której stale ktoś manipulował. Bywało, że staliśmy po przeciwnych stronach barykady. Często jednak szliśmy ramię w ramię i w imię wspólnych racji, traciliśmy najlepszych synów narodów. To jednak zawsze była wspólna i jakże pokręcona historia. Weźmy to dziś pod uwagę. W obliczu tak wielkiej tragedii zapomnijmy o tym co nas dzieliło i budujmy przyszłość w oparciu o zgodę z myślą o wspólnym dobru obywateli Pańskiego i mojego kraju. Niech śmierć tych wspaniałych ludzi będzie ostatnią ofiarą złożoną przez nasze narody.
W języku polskim jest takie przysłowie: `Zgoda buduje, niezgoda rujnuje’. Dokładnie w ten sposób chcę dzisiaj patrzeć w przyszłość i mam nadzieję, że będzie to nasza wspólna przyszłość. Gdy wykorzystamy do tego zgodę, zrozumienie i sympatię
to cała historia, polityka i gospodarka same się ułożą a ich pozytywne efekty zaskoczą wszystkich.
RAZEM RÓBMY DOBRE RZECZY!
Nigdy nie zapomnę o Panu i Pańskim narodzie w swych codziennych modlitwach.
Z poważaniem
Piotr Patyna
13 kwietnia 2010, o godzinie 16:33
Uchachany,
nikomu nie życzę śmierci i każda śmierć człowieka jest dla mnie bolesna. Szczerze współczuje pozostawionym w smutku i bólu najbliższym.
Ale nie mam zamiaru ukrywać, że polityka tzw. wschodnia zmarłego prezydenta bardzo mi się podobała.
I jeśli otworzyła się szansa, nawet w tak dramatycznej scenerii, na otwarcie nowej karty w historii stosunków polsko-rosyjskich to przyjmuję ją z ulgą i nadzieją.
Hipokrytką to ja nigdy nie byłam i nie będę.
13 kwietnia 2010, o godzinie 16:41
Waldemar Kuczyński
„Moje pisanie o PiS i Braciach to może 5% wszystkiego. Tak, że bądź o mnie spokojny, nie żałuj mnie”.
.
Niech Pan nie będzie taki skromny. Od kilku lat na tym blogu nie pojawił się chyba żaden pański tekst nie przywalający demagogicznie prezydentowi. Pańskie wysiłki zwalczania „chwasta” zostaną w sobotę zwieńczone pochowaniem prezydenta na Wawelu. Cóż, taki pański los.
13 kwietnia 2010, o godzinie 16:41
Orteg,
na czym miałaby polegać wina kontrolerów ze Smoleńska?
Uprzedzili polskich pilotów o sytuacji nad lotniskiem, radzili im lądować gdzie indziej, nikt tego nie neguje.
Decyzje podejmowali ci za sterami.
Nie jestem specjalistą od lotnisk wojskowych, ale jak do tej pory nic nie wskazuje, wg <b<oficjalnych informacji jakie przekazują polscy prokuratorzy wojskowi – na winę obsługi lotniska w Smoleńsku.
Podkreślają, że obsługa informowała obsługę polskiego samolotu o fatalnych warunkach pilotażu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:04
Zofio! Obsługa lotniska nie ma prawa zabronić lądować (nie wydaje pozwolenie na lądowania), może najwyżej zamknąc lotnisko. Z oczywistych względów tego zrobić nie mogli bo by było na nich, że przeszkadzaja w uroczystościach. Jesli pilot zdeecyduje się lądować mimo ostrzeżen, to obsługa ma obowiązek wspomagać załogę samolotu w poprawnym lądowaniu. Kwestia która zachodzi wobec kontrolerów lotu to taka, czy z tego obowiązku się wywiązali w sposób maksymalny. Jesli nie, to katastrofa będzie również ich wina. Jakośc współpracy powinna wynikać z zapisanych w czarnej skrzynce rozmów, zapis jest znany tak stronie rosyjskiej jak również polskim prokuratorom. Jest więc pewna gwarancja, że treść rozmów poznamy, inną sprawą jest ich interpretacja. Sprawa jest wyjatkowo delikatna. Raczej Rosjanie ( i bardzo słusznie) nie pozwolą na zwalanie winy wyłacznie na kontrolerów, gdyby z zapisów miało co innego wynikać. Podobnie nasi na pewno nie przepuszczą kontrolerom jesli cokolwiek ich może obciążać nawet w najmniejszym stopniu. Tyle, że a nie wolno zapomniec, że strony są nie dwie (polska i rosyjska) ale jest jeszcze strona PiSowska, która może wszystko kwestionować. Co zresztą już „na dole” się dzieje.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:07
Uchachany,
poleci Ci otwartym tekstem:
nie czuję jakiejkolwiek ulgi z powodu śmierci Lecha Kaczyńskiego, ale mam świadomość, iż jego fatalna prezydentura dobiegła końca.
Poprzestańmy zatem na tym, że w tragicznych okolicznościach, poniósł okrutną śmierć człowiek. Osierocił swoich bliskich.
Dla nich to traumatyczne przeżycie, głęboki ból, pustka, której nic i nikt nie zapełni.
Tym człowiekiem był Lech Kaczyński.
Postaraj się to zrozumieć.
Przyjmij, że w tej chwili chylę głowę przed tragedią bliskich Lecha Kaczyńskiego.
On sam jest już elementem polskiej historii, kimś, kto zakończył doczesną egzystencję i historia będzie oceniać jego działalność polityczną. Zapewne w tym historycznym kontekście i ja.
Lech Kaczyński jest już zamkniętą kartą w dziejach naszego kraju.
Pozwól mi mieć własną ocenę tego okresu w życiu Lecha Kaczyńskiego.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:08
Jeden gość tu sugeruje, że ja wydałem pilotowi TU154 rozkaz rozwalenia sie w Smoleńsku, albo podlozyłem nogę samolotowi i to sie wieńczy chowaniem prezydenta na Wawelu. Żalobnicy IVRP tak przezywaja śmierc prezydenta, że chętnie by temu i owemu podeżnęli gardło, na przykład mnie. Sugeruje pozyczyć nóż od Al-Kaidy i zapytać o technikę poderżnięcia ! I to towarzystwo zarzuca mi nienawiść!!
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:09
Zdzisław_1
Czy Wawel to dobre miejsce?
.
Wawel to najlepsze miejsce, choć oczywiśćie nie dla wszystkich. Najlepsze dla najlepszych z nas, czyli tych, który zrobili dostatecznie dużo byśmy jako naród pozostali wspólnotą.
Nad wyjsciem z wawelskich grobów Adolf Szyszko-Bohusz (krakowski architekt i konserwator – not bene wykształcony w Petersburgu) zaprojektował baldachim opatrzony napisem: corpora dormiunt vigilant animae (dusze czuwają, choć ciała śpią). Cokół, na którym opiera się baldachim, powstał z przetopionego pomnika Bismarcka z Poznania, nefrytowe kolumny pochodzą z soboru św. Aleksandra Newskiego na pl. Saskim w Warszawie, a bazy kolumnowe i ich kapitele odlano z austriackich armat.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:09
Zofio,
Chodzi o naprowadzanie na pas. Oni wymieniali z załogą parametry naprawadzające. Coś sie wydarzyło co pchnęło samolot 150 m w bok od pasa lądowania. Coś spowodowało za szybkie schodzenie w doł. Tam, wygląda na to, całkowicie zawiodły instrumenty. Pytanie jest, czy to były instrumenty i odczyty w samolocie czy instrumenty i odczyty położenia samolotu w wieży kontrolnej. Są to pytania na które mam nadzieję znajdą się odpowiedzi. Ja tych odpowiedzi jeszcze nigdzie nie widziałem. Indoor doskonale uzupełnił moje powody do stawiania pytan o role kontrolerow.
.
Boję się stawiać pytania najgorszego.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:11
Orteg,
mam takie niejasne, podskórne przeczucie, że wolałbyś, by wina za katastrofę choć w części spadła na Rosjan.
Łatwiej byłoby sobie jakoś z tym dramatem poradzić. Zwalić odpowiedzialność poza siebie. No i dowalać Rosjanom, jak zawsze.
Ale muszę Cię zmartwić, jak na razie wszystko wskazuje, że Rosjanie niczemu nie są winni.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:19
Indoor
„Tyle, że a nie wolno zapomnieć, że strony są nie dwie (polska i rosyjska) ale jest jeszcze strona PiSowska, która może wszystko kwestionować. Co zresztą już “na dole” się dzieje”.
.
Jakieś konkretne przykłady tego kwestionowania? Nie pomyl tylko kwestionowania z rozważaniami o możliwym przebiegu katastrofy., co media robią to cały czas. Kwestionować na razie nie ma czego, bo strona rosyjska jeszcze się nie wypowiedziała. Na razie na „partyjnym dole” Zofia kwestionuje myśl samą, że winni mogą być rosyjscy kontrolerzy. Ale jeśli ktoś widział to lotnisko (choćby w telewizji) to nie może wątpić, że tam wszystko jest możliwe. Ale oczywiście należy czekać na ustalenia komisji.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:24
Orteg,
wielu polskich pilotów i specjalistów lotnictwa publicznie mówiło i to wręcz, że w takich warunkach, jakie panowały wtedy w Smoleńsku (podawano parametry) piloci w ogóle nie powinni tam lądować i decyzja, że jednak postawią samolot na lotnisku, przy znajomości warunków (co zostało potwierdzone, ze znali) – była co najmniej dziwna.
I to mówili jednogłośnie.
*
Ze wszystkich znanych mi informacji wynika, samolot najpierw bodajże chyba kilometr, przed miejscem uderzenia w ziemię najpierw miał kolizję z jakąś wieżą, o którą zahaczył i stracił sterowność. Ten samolot rozpadał się jeszcze w powietrzu. Trudno chyba w takim samolocie, który się rozsypuje cokolwiek robić. Dziób po wypadku ma normalnie ułożony, inne części leżą kolami do góry.
Poczekajmy lepiej na ekspertyzy fachowców.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:25
Panie Ministrze,
Jeśli zostało w Panu trochę pary, dalej brać na szczenę. Tym niektórym tylko Pan pozostał do obwiniania za tę katastrofę. Okazjonalny lewy sierpowy w rewanżu – mnie nie przeszkadza i prawy prosty – będzie pewnym urozmaiceniem. Sama żałoba gdy trwa w całym kraju zaczyna nużyć już w połowie. Nie wszyscy w pobliżu domu pogrzebowego umieją trwać w żałobie przez cały tydzien. Choć rodzinie wszyscy wspołczują. Zostało jeszcze tyle długich dni tej meki.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:35
Orteg,
nie mam szans Oni musza mieć podręczniki od Bin Ladena. Gdzie mi tam zmaltretowanemu, wieścią, że prezydenta pochowaja na Wawelu, michnikoidowi.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:36
Zofio,
Masz tu zdanie Indoora
:
„Kwestia która zachodzi wobec kontrolerów lotu to taka, czy z tego obowiązku się wywiązali w sposób maksymalny.”
.
Pytanie którego ja wciąż boję się postawić pcha się prosto z zycia. Tego z pogranicza polsko-rosyjskiego. Takie zdanie obcojęzyczne mi się wciska od kilku dni: „Nie sluszajesz? A puskaj prapadi durnoj Paliaczok.”
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:36
Uchachany
„…. pomysł z Wawelem …. Bratkowski w (rynsz)TokuFM już się na tę okoliczność w dobranym gronie stosownie zapluł”.
.
Po prostu Stefan objawił się w nowym wcieleniu, jako strażnik grobów królewskich na Wawelu. Dziwiszowi nic do tego, autorytet moralny, niejaki Bratkowski, tym rządzi. :) Ale wnet będą pluć i protestować agnostycy, ateiści, osobiści wrogowie Pana Boga i uważający religię za gusła. Wyborcza już rzuciła pomysł, żeby się nad tym zastanowić, a jutro go pewnie rozwiną i napiszą, że referendum w tej sprawie musi być. Pewnie i Gospodarz nowym wpisem nas obdaruje: nie godzi się chwasta na Wawel, lub coś w tym stylu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:41
A mówiąc poważnie Jarosław Kaczyński popełnił błąd, bo juz widać, że to jest decyzja bardzo dzieląca opinię publiczną. Wokół niej rozgorzeje i może nawet rozogni sie spór. Jarosław Kaczyński podejmując taka decyzję zostawił zwłoki brata między frontami zamiast pozwolić mu spocząć w pokoju. Nie wykluczam, że zadecydowała pycha, a co podszepnelo tę decyzję kardynałowi Dziwiszowi? Chyba nie anioł stróż. Poza wszystkim Prezydent nie zginął śmiercia bohaterską, lecz zwykłą w wypadku lotniczym. Taką bohaterską śmiercią w wypadkach ginie w Polsce co weekend ze 20 osób albo i więcej, a weekendów jest 52.
Ja się tu wypowiadam w sensie analitycznym, a nie osobistym. Być może się wypowiem osobiście ale na pewno nie teraz.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:53
Orteq
Coś sie wydarzyło co pchnęło samolot 150 m w bok od pasa lądowania.
.
Według przytaczanej tu opinii rosyjskiego pilota nie jest to istotne, bo owo zboczenie z toru podejścia to nie przyczyna, ale skutek katastrofy (samolot zboczył z toru już po uderzeniu w ziemię w miarę jak się rozpadał i tracił części, w tym skrzydła)
.
Oczywiście ową opinię należy traktować z należytą rezerwą, ale póki co wydaje się dosyć spójna i zawęża obszar poszukiwań bezpośredniej przyczyny do odpowiedzi na pytanie, dlaczego samolot zaczął ok. 1,5 km przed początkiem pasa tracić wysokość i zszedł poniżej wytyczonej mu trajektorii podejścia, której się ponoć wcześniej perfekcyjnie trzymał.
.
Co było właściwą przyczyną, jako że skosił maszt radiolatarni i zaczął kosić drzewa i rozpadać się.
13 kwietnia 2010, o godzinie 17:57
Jest zaloba, koniec z komentarzami.
`
Orteg- zostalem chyba dopuszczony wyjatkowo.
`
Czekam do niedzieli jak miliony ludzi pokaze kogo uwazali. Oni nie posiadali gazet ani telewizji zeby mowic wlasnym glosem. Tylko oficjalne( „POLSKIE” )media mogly sie wyzywac na Panu Prezydencie.
`
„Girzynski”:Bog zabral Go aby ci ktorzy nie rozumieli niszczyli Go przestali to czynic.
`
Moj ojciec mial pogrzeb Piłsudskiego ja mam zyciowy pogrzeb Pana Prezydenta Kaczynskiego.
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:09
„Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. Ale tylko one mogą wstrząsnąć bazą wyborczą tej wstecznej władzy i uniemożliwić dalsze hodowanie Chwasta zwanego IV RP.”
A może by tak słówko przepraszam?
Żadnej wątpliwości, że może nie miałem racji i się zacietrzewiałem, i może to ja, Waldemar Kuczyński jestem szkodnikiem?
Nie? Żadnej krytycznej autorefleksji? Na blogu jej nie znajduję.
No to jeszcze raz słowa Gruzina w CNN o prezydencie Polski Lechu Kaczyńskim, o Jego odwadze (courage) i Jego bohaterstwie (hero) – do słuchania dwa razy dziennie, rano i wieczorem, jako pokuta!
http://www.youtube.com/wa....._embedded#
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:11
W Kuczyński
w sensie analitycznym to muszę się z Panem zgodzić.
.
Wszelako dla Pana i całej dzielnej kamandy think-tanka (z przewagą tanka) z Czerskiej to prawdziwe błogosławieństwo.
Bo wkrótce dostaniecie w związku z tym pozwolenie na pełne odblokowanie gruczołów jadowych, co będzie zbawienne dla waszego zdrowia.
Jak śpiewał Stuhr „czasem człowiek musi, bo inaczej się udusi!”, a takie długotrwałe wstrzymywanie jadu istotnie może udusić…
.
Palikot zresztą też się pewnie już cieszy, bo teraz szybko zostanie wypuszczony z kozy, a już w niej zapewne więdł i usychał pozbawiony świateł rampy…
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:13
Gospodarzu,
Ja tam nie byłbym taki pewien, że Jarosław Kaczyński popełnił błąd.
.
Sprawa pochówku na Wawelu ponure skojarzenia powoduje.
Nawet dziecko wie ze jeśli na Wawelu to za zasługi. I dziecko zapyta: a za jakie zasługi? Kranadha już odpowiedź podsunął: Prezydent zginął walcząc o Polske. A na jakiej wojnie ta walka sie odbywała? A no, err..
.
I tu strach człowieka ogarnia. POGRAZONY W ZALOBIE STRATEG TE WOJNĘ OGŁOSI TERAZ. Macierewicz dostarczy notę wypowiedzenia wojny. Z czteroletnim opóźnieniem ale dostarczy. Posypia się pośmiertne najwyższe odznaczenia panstwowe. A sama wojna wkroczy w nowa fazę. Na fali zwycięstwa odniesionego w wyborach popogrzebowych.
.
Ten Wawel dobrze się wpisuje w taki scenariusz. Sam scenariusz jest ponury. Na miejscu „ukladowcow” natychmiast zaprzestałbym naiwnej, samobojczej nonszalancji.
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:14
Panie Waldemarze, ja przewiduję dalsze konsekwencje decyzji Jarosława Kaczyńskiego. Ona będzie miała moc precedensu. Odtąd trudno będzie kolejnych zmarłych prezydentów Rzeczpospolitej NIE pochować na Wawelu. Zastanówmy się, kogo mamy w kolejce…
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:21
uchachany,
„samolot zboczył z toru już po uderzeniu w ziemię w miarę jak się rozpadał i tracił części, w tym skrzydła”
.
Gdzieś ty to wyczytał? Brzmi to jak bajka o żelaznym wilku
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:31
Uchachany,
„dlaczego samolot zaczął ok. 1,5 km przed początkiem pasa tracić wysokość i zszedł poniżej wytyczonej mu trajektorii podejścia, której się ponoć wcześniej perfekcyjnie trzymał.”
.
Nie mogę znaleźć potwierdzenia że za wczesne zderzenie z ziemią nastąpiło NA WYTYCZONEJ TRAJEKTORII PODEJSCIA.
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:35
jacek,
przykro mi żadnej autorefleksj! Przepraszam!
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:39
Uchachany,
widzisz w działaniu istotne jest dobre rozpoznanie. A Ty masz marne. Piszesz tak:
„Wszelako dla Pana i całej dzielnej kamandy think-tanka (z przewagą tanka) z Czerskiej to prawdziwe błogosławieństwo.
Bo wkrótce dostaniecie w związku z tym pozwolenie na pełne odblokowanie gruczołów jadowych”.
Rzecz w tym – możesz wierzyć albo nie – że ja nie należę do żadnego think-tanka z Czerskiej i nie dostaję stamtąd dyrektyw, wyobraź sobie. Więc rozpoznanie jest błędne. A pozatym określenie gruczoły jadowe powinieneś brać w cudzysłów bo zrzynasz ze mnie. Nieładnie plagiatować.
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:42
Podstawową przyczyną było zbyt niskie zejście nad ziemię co zaowocowało zawadzeniem o radiolatarnie i o drzewa. Dlaczego tak się stało trudno teraz ocenić. Na blogu gdzie wypowiadają się piloci i kontrolerzy lotu pokazane jest ukształtowanie terenu przed lotniskiem , duże zapadlisko i potem teren wznosi się ponad pięćdziesiąt metrów i tam rozpoczyna się pas. Ten fragment niektórzy nazywają pułapką lub wielkim utrudnieniem w przypadku lądowania ze słabą widocznością. Takie ukształtowanie mogło spowodować błąd oceny wysokości samolotu i wskazań niektórych przyrządów. Na ocenę trzeba poczekać do czasu pełnej analizy wypadku , bo mogło być wiele przyczyn które niekorzystnie się nałożyły. Na dodatek prawdopodobnie nie dostrzegli w porę (lub w ogóle nie widzieli) światła na radiolatarni która by ich ostrzegła o położeniu samolotu. Oczywiście po zderzeniu z drzewami i poważnym uszkodzeniu samolotu niewiele już można było zdziałać.
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:42
Myślałam, że Jarosław Kaczyński wstrzyma się z używaniem nieżyjącego już brata do swoich gier politycznych.
Jak się okazuje nie wytrzymał nawet tygodnia. Żywy czy martwy, nadal jest rekwizytem w rękach bliźniaka.
Ten Wawel – to element tej właśnie makabrycznej gry Jarosława, która jak widać nie ma końca.
Dla mnie to jest zjawisko przekraczające normalność.
Mam nadzieję, że władze polskie w takim razie zaproszą wszystkich wielkich tego świata nie na pogrzeb prezydenta, ale na oficjalne uroczystości żałobne wszystkich ofiar katastrofy.
I w ten chociaż sposób ograniczą postponowanie śmierci Lecha Kaczyńskiego przez jego szalonego braciszka.
Zaś pogrzeb prezydenta na Wawelu ograniczą do uroczystości już kościelno-rodzinnej z symboliczną delegacją władz państwa.
Może dzięki temu uda się nie dopuścić do tego, by zmarły prezydent stal się polityczną zabawką.
13 kwietnia 2010, o godzinie 18:59
jacek,
czy przypadkowa katastrofa czy wypadek może zmienić fakty przeszłe. Nie nie może. Bracia prowadzili i wg mnie politykę bardzo szkodliwa dla Polski i Polaków i też starałem uświadomić kogo się dało na przykładach dlaczego ich działalność jest zła i niebezpieczna. Tragiczna śmierć jednego z braci nic nie zmieniła w tym względzie. Zupełnie czym innym jest czysto ludzkie współczucie czym innym realna ocena polityki. Może po szoku J. Kaczyński zmieni swą politykę , poczekajmy zobaczymy.
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:03
Maciek, nie łudź się!
Już otrząsł się i zaczyna po swojemu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:06
No to Prezes już zmienił swoją politykę. Przywalił ciałem brata na odlew. To jednak genialny strateg. Obawiam się , że Orteq ma niestety rację. Zanim Platforma wstanie z kolan po żałobie może być już po sprawie.
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:11
Zofia ,
wygląda na to, że masz rację – to beznadziejny przypadek
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:13
Jacek,
nie wymuszaj przeprosin, za krytykę działalności politycznej zmarłego prezydenta, bo to bez sensu.
Przeprosiny są istotne i przekonywujące, wtedy, gdy składa je ktoś, przeświadczony iż popełnił błąd, np. w ocenie prezydentury Kaczyńskiego i chce go naprawić.
Jeśli jednak, ja czy ktokolwiek inny z grona blogowiczów nie ma takie przeświadczenia i prezydenturę zmarłego prezydenta ocenia negatywnie – to ode mnie czy mi podobnych przeprosin się nie doczekasz.
Poza tym – kogo miałabym przepraszać?
Oceniany – nie żyje. Jemu już żadne przeprosiny nie są do niczego potrzebne.
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:19
@Orteq
Samolot podchodził prawie idealnie – tak, że uderzył w radiolatarnię, która jest dokładnie w linia pasa startowego. Tylko wysokość była za niska. Nie wiadomo dlaczego – bo tam jest zagłębienie terenu na ok.50m, czy zły odczyt wysokości z przyrządów, czy złe parametry ciśnienia podane przez wieżę, czy niezrozumienie jakiejkolwiek cyfry przekazywanej radiem? To wyjaśnią czarne skrzynki.
To i tak nie zmienia faktu: jeśli o wypadku może zadecydować jeden z wielu czynników z osobna mało prawdopodobnych, ale razem któryś może zajść ze sporą szansą, to ostrożność każe zupełnie nie wchodzić w takie sytuacje. Postępowanie powinno chyba być wg procedury: jeśli lotnisko nie ma syst. automatycznego lądowania (ILS) i jest mgła to od razu lecimy gdzie indziej i opóźniamy uroczystości. Albo, żeby nie było szansy na opóźnienie: od razu planujemy lot na lotnisko z ILS, potem jazda samochodami, uroczystość po południu.
A tu Kancelaria zaplanowała przylot o 9, uroczystości o 9:30 – żadnego marginesu. Jakby nie wiedzieli że na bagnistym lotnisku w Smoleńsku może być teraz mgła. Przykre, ale to typowo „polska organizacja”. Tak jak wcześniej polskie asy i dowódcy lotnictwa pomagali pilotowi lądować Casą. U nas albo brak procedur albo się ich nie przestrzega (jak loty Prezydenta i Premiera razem). Ludzie ze świata składją nam kondolencje, ale to właśnie sobie myślą: dlaczego to spotkało Polaków? A bo oni jedyni latają na drzwiach od stodoły, procedury traktują dziwnie, specyficznie planują terminarze uroczystości, przeloty i skład pasażerów samolotów rządowych itp. itd. Myślicie, że taktowne milczenie oficjeli spoza Polski oznacza, że nie wiedzą aferze z lądowaniem w Tbilisi? Zapytanie śp.P.Gosiewskiego i odpowiedź min.Klicha jest w Internecie.
Na forach np. niemieckich pierwszym pytaniem jest „czy coś takiego mogłoby się zdarzyć w Niemczech?”
Dla zainteresowanych zdjęcia i mapki. Kontur po prawej pokazuje obszar lotu od uderzenia do rozbicia na ziemi:
http://www.wikimapia.org/#lat=54.823956&lon=32.0535994&z=16&l=28&m=b
Po uderzeniu stracił kawałek skrzydła widoczny na zdjęciu poniżej szczątków całego samolotu, po drugiej stronie szosy z samochodami (zdjęcie przekręcone o 90st. w stos. do wikimapy):
http://www.flickr.com/photos/digitalglobe-imagery/4515204703/sizes/o/
Zdjęcie pomagające zorientować oba poprzednie:
http://i44.tinypic.com/dd1fzq.jpg
Wszystkie pochodzą z dyskusji na stronie: http://wo.blox.pl/2010/04.....Komentarzy
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:20
Orteq
Pewnie byłem nieprecyzyjny streszczając poprzednie posty gdzie są cytaty.
Weź sobie je odszukaj, bo to co napisałeś dowodzi, że ich nie czytałeś (mówię o postach maćka.g i moich)
Znajdź sobie też symulację końca lotu i katastrofy na stronach GW.
.
Tu znakomita wikimapa z zaznaczonym miejscem katastrofy:
http://www.wikimapia.org/.....8&m=b
.
Co zaś do śledztwa, to fama głosi, że jest 60 śledczych rosyjskich i trzech polskich prokuratorów oraz dwóch oficerów polskich specsłużb.
Jeśli to prawda, a tego jeszcze nie sprawdziłem w innych źródłach, to znaczy, że w kwestii wyjaśnienia przyczyn jest właściwie pozamiatane: jakie by ono nie było, stworzą je Rosjanie.
.
A ta sprawa to punkt honoru i prestiżu Rosji.
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:33
Intrygujące i zapewne dyskusyjne.
Dla ciekawych i dociekliwych.
http://mariusz.fryckowski.....nt_2409237
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:35
Mam pytanie, gdyby w tej katastrofie brał udział samolot normalnych linii lotniczych rodziny ofiar zapewne poszłyby do sądu, ewentualnie firma ubezpieczeniowa wypłaciłaby odszkodowania bez sądu. A jak to wygląda w tym przypadku? Czy lot był ubezpieczony? Czy ewentualny ubezpieczyciel zaakceptuje sytuację, gdy samolot lądował wbrew zaleceniom kontroli lotów? Czy ewentualne odszkodowania dla osób nie będących pracownikami państwowymi i ich rodzin będzie gwarantować państwo?
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:47
A to już stosowne budowanie legendy, dlaczego Wawel.
http://wyborcza.pl/1,1057.....awelu.html
A odwiedzanie brata który mieszkał w Pałacu Namiestnikowskim to nie przeszkadzało?
Pałac w 1818 r kupił rząd Królestwa kongresowego dla rosyjskiego, carskiego namiestnika. Mieszkał tam Iwan Fiodorowicz Paskiewicz, jedne z wybitniejszych ale i okrutniejszych dowódców rosyjskich. Był m.in. członkiem Sądu Najwyższego sądzącym dekabrystów. W Polsce tłumił powstanie Listopadowe. Prowadził politykę rusyfikacji narodu polskiego. Sprawował władzę naczelną w opanowanym kraju i z pozycji naczelnika komenderował czynną armią jako generał-gubernator Królestwa Polskiego. Czyli miał te same uprawnienia, co zmarły prezydent nad obecnym wojskiem polskim.Jego rządy w Polsce nazywa się „nocą paskiewiczowską”.
Od 1832 r Paskiewicz był księciem warszawskim, tutaj też, w tym pałacu zmarł 24 lata potem.
To wszystko nie przeszkadzało Jarosławowi Kaczyńskiemu brylować po salonach pałacu namiestnikowskiego u brata, a grób Bieruta mu przeszkadza.
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:47
Orteq! Informacje póki co są takie, że pierszy niezamierzony kontakt samolotu nastapiło z masztem radiolatarni NDB, który według mapek podanych przez Uchachanego znajduje się DOKŁADNIE w osi pasa. Od tego momentu nie mozna mówić o żadnym ladowaniu, tylko o jakichś rozpaczliwych manewrach dokonanych raczej instynktownie przez załogę mniej lub bardziej uszkodzonego samolotu. Z kolei na zdcjeciach satelitarnych też widać http://www.tvn24.pl/12070.....leria.html że samolot rozpadał się wzdłuż linii który przeczina stosunkowo blisko oś pasa, więc raczej na pewno nie jest to kierunek z jakiego samolot zblizył się do lotniska. Te 150 metrów jako zagadkę możesz wykreslić. Co do wysokości to wedle procedur o których słyszałem z telewizora, to wieża podaje odległość od końca pasa, a samolot w odpowiedzi podaje swoją wysokość. Wieżą nie wytycza żądnej ścieżki lądowania, nie narzuca wysokości, to zależy od pilota. Kontroler ze Smoleńska w TVN twierdził, że od pewnego momentu samolot przestał podawać w odpowiedzi swoją wysokość. W tym momencie twierdził w trybie warunkowym, że może mieli kłopty z liczbami po rosyjsku co wywołało ostrą reakcję w studio o dobrej znajomosci rosyjskiego przez załogę. Jakby kontroler twierdził co innego. Kontroler szukał wytłumaczenia, dlaczego załoga przestała odpowiadać. Ale już legenda gotowa. „Rosjanie twierdzą …”. Wiadomo, że treść rozmowy pilotówz wqieżą i między sobą, a to powinno wszystko wyjaśnić, poznamy dopiero po pogrzebie.
13 kwietnia 2010, o godzinie 19:58
Lucjan
Ciekawe pytanie, ale nie znam odpowiedzi.
Może Głos zabrałby głos…?
Miejsce katastrofy ze szczątkami:
http://wiadomosci.gazeta......trofy.html
.
Względem linkowanej wcześniej wikimapy obrócone o +90 stopni.
.
Zresztą z wikimapy wygląda że już w momencie skoszenia radiolatarni samolot był na złym kursie.
(Można sobie tam wszystko wywołać kursując myszką).
Co podawałoby w wątpliwość wyjaśnienia pilota Korocznina zacytowane przez maćka.g
maciek.g Says:
Kwiecień 13th, 2010 at 08:19
No ale to wszystko gdybanie, przydałby się tu ktoś mający jakieś takie bardziej z autopsji pojęcie o lataniu…
.
Co zaś do wypowiedzi rosyjskich oficjeli to można spokojnie założyć, że żaden z nich bez wiedzy i przyzwolenia rosyjskich służb nawet ust by nie otworzył z uwagi na polityczną wagę wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
.
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:14
@uchachany
Pilot chyba podchodził dobrze. W lekkim łuku (przecież robił kółko) z prawej-góry na wikimapie. Był więc w lekkim przechyle. Po uderzeniu o radiolatarnię wyrównał lot, więc dalej już leciał po stycznej do tego łuku – dlatego impakt nastąpił w dół od pasa.
Tylko sprostowuję, że nie wiem czym uderzył o latarnię. Może jednak ten leżący fragment skrzydła (też linkujesz to zdjęcie) jest za daleko od latarni – więc tam już samolot był tak nisko, że ciął drzewa – tam zostawił kawałek skrzydła. I może dopiero po tej stracie przechylił się tak, że uderzył skrzydłem o ziemię.
Co by to nie było – nie piszę tego dlatego, że nie możemy poczekać na odczyt skrzynek. Tylko żeby nie tworzyć teorii spiskowych jak.p.Frycowski. Ludzie zauważyli, że biorąc pod uwagę odległość i różnicę wys.terenu między pasem a latarnią, samolot miał już „pozamiatane” w momencie uderzenia w nią. Był dużo za nisko. I z tego dlaczego był za nisko wynikają przyczyny katastrofy. Być może zawiniła wieża, ale o ile wiem samolot też ma swoje metody oceny wysokości. Może w splocie błędów będzie i błąd Rosjanina. Ale nie spisek Rosji czy sabotaż, na Boga! Nie twórzmy mitów!
Podstawowa przyczyna – to że w ogóle tak zaplanowaną tę uroczystość i cały lot i że leciano na lotnisko bez ILS we mgle, że nie poleciano na lotnisko zapasowe bez żadnej próby lądowania.
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:20
Uchachany! Podałes bardzo ciekawy link do zdjęcia satelitarnego, ale proponuję kiedyś usiąść na rower, rozpędzić się do jakiejś prędkości, zahaczyć pedałem o głaz przed Komisariatem i nastepnie przedłużyć swój kierunek upadku poza głaz. Wyjdzie Ci, że wyłoniłes się ze ściany Komisariatu. Jesli samolot zahaczył podłożem o maszt radiolatarni, to nie możesz kierunek upadku przedłuzyć poza maszt, jak to czyni tajemniczy rysownik, traktując nastepnie swój rysunek jako żywy dowód tego iż samolotr usiłował lądować w poprzek pasa.
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:22
Uchachany,
Ja nie wiem, ja nasłuchuje cy Pan Mocnikowski wypowie się moze jesce na temat Wawela, ale z drugiej strony przypominam sobie jednak film pt. “Bruce Wszechmogący”, gdzie Jim Carrey grający Bruca Nolana spełniał modlitwy wszystkich chcących wygrać główną wygraną w Totka, w rezultacie czego wypłacono za trafienie szóstki tylko 2 dolary, ale za to kilku milionom osób.
To właśnie nasuwa mi pomysł, aby wszyscy wypadkowicze mogli w przyszłości chować się na Wawelu, jeśli tylko takie jest życzenie rodziny, a po jakimś czasie można by tam otworzyć sale, widziałem coś takiego kiedyś w Kotlinie Kłodzkiej, kaplicę czaszek.
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:24
Oczywiście chodzi o nową salę dla zwiedzających na Wawelu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:29
Ponieważ pierwszy komentarz czeka od 30min na zatwierdzenie- zamieszam jego sedno:
Jeśli o wypadku może zadecydować jeden z wielu czynników z osobna mało prawdopodobnych, ale razem jedne z nich może zajść ze sporą szansą, to ostrożność każe zupełnie nie wchodzić w takie sytuacje. Postępowanie powinno chyba być wg procedury znanej z lotów pasażerskich: jeśli lotnisko nie ma syst. automatycznego lądowania (ILS) odpowiedniej klasy i jest mgła to od razu lecimy gdzie indziej i opóźniamy uroczystości. Albo, żeby nie było szansy na opóźnienie: od razu planujemy lot na lotnisko z ILS, potem jazda samochodami, uroczystość po południu.
A tu Kancelaria zaplanowała przylot o 9, uroczystości o 9:30 – żadnego marginesu. Jakby nie wiedzieli że na bagnistym lotnisku w Smoleńsku może być teraz mgła. Przykre, ale to typowo “polska organizacja”. Tak jak wcześniej polskie asy i dowódcy lotnictwa pomagali pilotowi lądować Casą. U nas albo brak procedur albo się ich nie przestrzega (jak loty Prezydenta i Premiera razem). Ludzie ze świata składją nam kondolencje, ale to właśnie sobie myślą: dlaczego to spotkało Polaków? A bo oni jedyni latają na drzwiach od stodoły, procedury traktują dziwnie, specyficznie planują terminarze uroczystości, przeloty i skład pasażerów samolotów rządowych itp. itd. Myślicie, że taktowne milczenie oficjeli spoza Polski oznacza, że nie wiedzą aferze z lądowaniem w Tbilisi? Zapytanie śp.P.Gosiewskiego i odpowiedź min.Klicha jest w Internecie.
Na forach np. niemieckich pierwszym pytaniem jest “czy coś takiego mogłoby się zdarzyć w Niemczech?”
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:29
Indoor,
w świetle tego co zauważyłem to być może, podkreślam być może te 150 m może się okazać jednak bardzo istotne. Przyjrzyj się wikimapie w okolicach radiolatarni i zasięgowi kontaktu samolotu z drzewami i ziemią gdy leciał już siłą bezwładu, zawadzał o drzewa rozlatywał się.
-
Pytanie podstawowe, ale by na nie odpowiedzieć należy mieć wiedzę eksperta od katastrof: czy w momencie (lub tuż przed) skoszenia radiolatarni TU mógł tak zmienić kierunek ruchu, by z kierunku E-W z którego PONOĆ według Rosjan podchodził równo jak po sznurku w linii pasa zdążył – zawadzając o drzewa i rozpadając się się na części i poruszając siłą bezwładu wykreślić kilkusetmetrowy obszar o kształcie kropli tego koszenia drzew i rozpadu taki, że oś tej kropli JEST ODCHYLONA od kursu EW wyraźnie na południe (co na końcu dało te 150 m odchylenia)…?
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:33
Na niezabawowym blogu napisałbym, że było mi b. przykro widzieć dzisiaj trumnę z ciałem Marii Kaczyńskiej i zwłaszcza przejazd konduktu.
Z drugiej strony zaczynam lepiej rozumieć cygańskie tradycje stypy na pogrzebie. To ma jakiś sens.
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:49
Kaneis,
sprawę Tbilisi wyjaśniam sporo powyżej, opierając się właśnie na odpowiedzi Klicha.
Rekomenduję lekturę.
Także i poświęconych temu postów Mawara.
.
Co zaś do teorii spiskowych: wiesz kiedy o nich pomyślałem? Dopiero wtedy, gdy dowiedziałem się że dobre kilka dni Jarosław Kaczyński figurował na liście pasażerów (i nawet na początku ponoć był wymieniany wśród ofiar, co przespałem bo o katastrofie dowiedziałem się dopiero ok 11 – 12-tej.
.
Byłoby to przecież niewątpliwe ostateczne „wyrwanie chwasta” i „dorżnięcie watah”.
Następne zrodziłyby się zapewne dopiero po kilku-kilkunastu latach niezakłóconej władzy rękodajnych Rychów i różnych innych „najlepszych płatników” :).
I raczej nie z kartką wyborczą w ręce…
.
Planowanie lotu – zgadzam się, beznadzieja. Na styk, na zakładkę.
Dlatego wcale nie wykluczam bezwarunkowo wagę presji, którą ta sytuacja wywierała na pilota. Czy nawet możliwość wywarcia jakiejś presji bezpośrednio przez kogoś.
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:54
Indoor,
pewnie że sprawa jest dyskusyjna, ale z drugiej strony jest masa-prędkość-energia: zahaczając o głaz pedałem stutonowego roweru pewnie był sobie ten pedał urwał pojechał prosto albo rozwalił ten głaz i tylko lekko odchylił się od kursu…
13 kwietnia 2010, o godzinie 20:58
Aha, i symulacja:
http://www.youtube.com/wa.....nPh7cTnPcs
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:05
kaneis,
Masz rację, planowanie tego lotu to skandal. Ty wystarczająco dużo już o tym napisałeś. Zawadzenie samolotem o radiolatarnie i na dodatek o drzewa (bo samą radiolatarnie toby jak piszą piloci ściął i prawdopodobnie gdyby nie przyziemił to piloci dali by radę kierować go mimo tego) spowodowało zmianę kierunku osi samolotu i natychmiastową reakcję poderwania i dania całego ciągu silnikom. To musiało się odbić na kierunku lotu maszyny. Nic więc dziwnego że szczątki nie leżą na przedłużeniu pasa. Układ więc szczątków nie przeczy informacjom że kierunek przed zderzeniem miał poprawny. Ja juz pisałem o ukształtowaniu terenu i jak oceniali to piloci na blogu.
Dla mnie tez jest jasne, że w opisanych warunkach nie powinni próbować lądowania i od razu lecieć do Mińska lub Moskwy. Niemniej przekonuje mnie wypowiedź człowieka na blogu Passanta o nicu mgr_inż że wojskowi lotnicy poddani są wyjątkowo silnej presji gdy lecą ze swymi przełożonymi i wówczas zdarza im się ryzykować. Dlatego ten blogowicz znający sprawy z autopsji twierdzi że VIPów powinni wozić cywilni piloci
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:18
Panie Waldemarze –
Mi tez nie podoba mi sie decyzja o pochowaniu L. Kaczynskiego na Wawelu. Cenilem prezydenta Kaczynskiego za wiele rzeczy chociazby za tzw polityke wschodnia (Ukraina, Litwa) natomiast nie podobala mi sie nadmiernie rozbudowana rola polityki historycznej. Nie uwazam jednak zeby zaslugi byly takie zeby usprawiedliwialy pochowek na Wawelu. Trcohe sie obawiam ze to decyzja na fali emocji. W dluzszej perpsektywie nie przysluzy sie ani pamieci L. Kaczynskiego ani (paradoksalnie) J. Kaczynskiemu. Czytajac o skromnosci prezydenta watpie czy sam zyczylby sobie pochowek na Wawelu.
Mysle jednak ze pora uszanowac taka decyzje. Zreszta moze warto juz zamknac ten watek. Jak widac starych sporów nie da sie zakopać nawet na 1 tydzień. Ale może ci ktorzy mysleli ze moze byc inaczej sa naiwni.
Zycze dobrej nocy,
z23
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:19
Uchachany! Nie zapomnij, że samolot lądujący w takiej odległości od pasa już ma wypuszczone podłoża, wypuszczone klapy czy czegostam i leci stosunkowo wolno więc zmianę kursu ja bym, nie wykluczył, po drugie chodzi o reakcję pilota przy bliżej nieokreslonych uszkodzeniach, którym samolot uległ. Zagadką jest raczej to, dlaczego leciał tak nisko, nie wiem jaki był pułap podstawy chmur. Może wobec braku ILS chciał poniżej podstawy chmur zblizyć się do pasa zamiast normalnej ściezki lądowania? Przecież własną wysokość to on zna a nie kontroler w swojej wiezy! Nie wiem, nie znam się. Nie wiem też czy jest taka praktyka.
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:24
maciek.g
„Układ więc szczątków nie przeczy informacjom że kierunek przed zderzeniem miał poprawny. „
.
Po głębszym przemyśleniu swoich wątpliwości przychylam się do tego zdania.
.
Tyle że bezpośrednią przyczyną katastrofy była utrata wysokości.
Jaki i czy ona miała związek z mgłą – jeszcze nie wiadomo.
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:29
z23,
nie ma mowy o zakopaniu starych sporów, jak długo na wokandzie pozostanie wrogi wobec III Rzeczpospolitej polityczny projekt tzw. IVRP. Moim zdaniem pozostanie i przewiduję raczej bardzo mocne zaostrzenie konfrontacji, a nie jej ścichnięcie.
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:41
Indoor_prawdziwy,
Ja juz pisałem, że przytaczam wypowiedzi pilotów i kontrolerów z blogu o tematyce lotniczej i tam są szczegóły dotyczące techniki lądowania w warunkach takich jakie oceniali, że były w Smoleńsku. Zwracano uwagę, że powodem błędnej oceny wysokości samolotu mogło być specyficzne i bardzo utrudniające lądowanie przy ograniczonej widoczności ukształtowanie terenu i o tym juz powyżej pisałem. Powyżej napisałem, że prawidłowemu kierunkowi podejścia nie przeczy rozrzucenie szczątków wyjaśniłem dlaczego. Ten stosunkowo wolny lot to jednak prędkość powyżej 235 km/h (bo 235 to minimum dla tego samolotu), co przy podawanych informacjach o widoczności (jeśli są oczywiście prawdziwe) daje mniej niz 8 sekund pilotom na wszystko (ocenę , reakcje i korektę) to potwornie mało) . Masz racje, że najważniejsza jest odpowiedź na pytanie dlaczego był tak nisko. Jedną z możliwości podałem , ale mogło być ich więcej , jak to Andrzej pisze cały niekorzystny splot i na to odpowie nam dopiero ekspertyza fachowców.
Jedno jest prawie pewne nie było żadnego spisku lub celowego uszkodzenia maszyny, to był wypadek ,ale trochę na własne życzenie organizatorów i teraz należny poznać prawdziwe przyczyny by uniknąć takich w przyszłości.
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:46
Osobiście w b. ostrej formie zetknąłem się z tym sporem po raz pierwszy w roku 1990.
A jego geneza sięga chyba daleko w przeszłość.
Krótko pisząc jest to spór o kształt Polski.
13 kwietnia 2010, o godzinie 21:57
O tym nie wiedziałam, albo moja pamięć to gdzieś pominęła, ale przypomniał w „Przeglądzie” prof. Jan Widacki a art. ” Polska i Rosja po Katyniu”
(…)
Pierwszym przedstawicielem wolnej już Polski, który odwiedził Katyń i złożył tam w asyście kompanii honorowej wieniec, był prezydent Jaruzelski.
Było to 14 kwietnia 1990 r. To niewątpliwie historyczne wydarzenie jakoś dziwnie jest dziś zapomniane.
Najchętniej zapomnieliby o nim ci, których oburzało zawsze istnienie białych plam. Ostatnie uroczystości z udziałem premierów Polski i Rosji zamykają 20-letni okres odsłaniania prawdy o Katyniu. Dlatego obecność na uroczystości byłego prezydenta Lecha Wałęsy i byłego premiera Mazowieckiego była zrozumiała i oczywista. Tego, że zabrakło na niej gen. Jaruzelskiego, racjonalnie wytłumaczyć się nie da.”
*
I na tym także polega spór o Polskę. M.in. na selektywnym traktowaniu historii i pod własną polityczną wygodę.
Podzielam zdanie p. Kuczyńskiego, że ten spór się zaostrzy.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:00
Kaneis
„Myślicie, że taktowne milczenie oficjeli spoza Polski oznacza, że nie wiedzą aferze z lądowaniem w Tbilisi”?
.
Nie było żadnej afery z lądowaniem w Tbilisi, był natomiast spór polityczny, który przełożył się na szczegóły techniczne. Tusk z Sikorskim uważali, że to Sarkozy zatroszczy się o interesy Polski.
.
„Na forach np. niemieckich pierwszym pytaniem jest “czy coś takiego mogłoby się zdarzyć w Niemczech?”
.
Niemcy po zjednoczeniu pozbywali się poradzieckiego lotniczego sprzętu, nawet nieodpłatnie. Polska dostała MiG-i 29. U nas w 1990 r. kupiono ten feralny TU-154.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:02
Zofia
„Pierwszym przedstawicielem wolnej już Polski, który odwiedził Katyń i złożył tam w asyście kompanii honorowej wieniec, był prezydent Jaruzelski.
Było to 14 kwietnia 1990 r. To niewątpliwie historyczne wydarzenie jakoś dziwnie jest dziś zapomniane”.
.
A skąd, zapisane złotymi zgłoskami w Wielkiej Księdze Oportunizmu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:17
@Mawar, uchachany
Mówmy o faktach. Przecież wiem czego chciał Tusk i dlaczego LK chciał lecieć do Tbilisi. Nie w tym rzecz. Ja piszę o czymś innym. Że wg. relacji Dziennika LK był zdolny do osobistych nacisków na pilota, śp.Stasiak też. Tylko, że tamten pilot miał siłę, żeby zgodnie z prawem lotniczym podjąć decyzję zapewniającą bezpieczeństwo pasażerów i jego samego.
http://www.dziennik.pl/magazyn-dziennika/article428208/Nieudana_gruzinska_misja_Kaczynskiego.html?page=7
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9
http://orka2.sejm.gov.pl/.....n/08690964
Przecież widzicie tu pewien związek z historycznymi sporami: romantyzm czy pozytywizm, z hekatombą Powstania, z tym naszym całym polskim „rzucaniem się na stos”? W Tbilisi LK i jego współpracownicy rzucali na stos swoje życie i prezydentów. Organizując tak obchody w Katyniu pociągnęli za sobą kilkadziesiąt innych osób.
Na Wawelu będziemy mieli pomnik polskiej głupoty. Cóż to za zasługa ryzykować życiem swoim i innych bez pytania ich o zgodę?
Światowe VIPy znają odpowiedź na pytanie „dlaczego to się przydarzyło Polsce”. Amerykanie już w sobotę mówili, że u nich to niemożliwe, bo szef banku centralnego, dowódcy nie latają z prezydentem. A każemy im skłądać kwaty pod tym pomnikiem. Zasłużymy na ich lekceważenie i pogardę dla „polskiej efektywności w polityce”.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:19
Oczywiście Mawar,
tylko Ty i bracia Kaczyńscy mieliście uczciwe intencje wobec historii Polski. Reszta to oportuniści, jak Polska długa i szeroka.
Megalomania piewców IV RP warta Wawelu.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:20
A wracając do sprawy pochówku pary Prezydenckiej na Wawelu. Wcale nie dziwię się decyzji Kardynał S. Dziwisza, bowiem wydaje się być w Wielkiej Euforii, gdyż Kościół Katolicki właśnie otrzymał szansę na dalsze umocnienie swojej społecznej i politycznej pozycji w Polsce, a nie ulega wątpliwości, że już jest ona b. silna, gdyż Polska przez ostatnie lata bardzo zmieniła się w kierunku tradycyjnego i sklerykalizowanego społeczeństwa i wielka jest w tym zasługa prawicy od braci Kaczyńskich poczynając, a na Donaldzie Tusku kończąc.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:23
maciek g.
„Dla mnie tez jest jasne, że w opisanych warunkach nie powinni próbować lądowania i od razu lecieć do Mińska lub Moskwy”.
.
Przed chwila jakaś stacja TV nadała rozmowę z dwoma pilotami, którzy potwierdzają, że pilot zachował się dobrze, zgodnie z procedurami, które obowiązują w lotnictwie. Nie ma poszczególnych zasad i procedur lotniczych pod konkretne typy samolotów. „Opisane warunki” oznaczały w praktyce, że pogoda była zmienna i 1,5 godziny wcześniej bez przeszkód wylądował tam samolot. Mgły się przesuwały, pogoda mogła być różna na poszczególnych odcinkach pasa. Samo podejście do lądowania z wysuniętym podwoziem nie oznacza jeszcze lądowania. Oznacza tylko, że jeśli warunki są sprzyjające (widoczny początek pasa) to się ląduje, jeśli nie – idzie na drugie podejście lub zapasowe lotnisko. Problem w tym, że samolot po skręcie i tuż przed przyziemieniem znalazł się dziwnie nisko. To był doświadczony pilot, w dodatku miał trzech pomocników, więc pilotując samolot z pewnością kierował się przyrządami, a nie widokiem za oknem, bo ten bywa złudny.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:27
Zofia
„Reszta to oportuniści, jak Polska długa i szeroka”.
.
Bo trzeba sobie zadać pytanie, czemu tpwarzysz generał nie poleciał tam dwa lata wczenia? Był Gorbaczow, była głasnot, pierejstrojka.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:28
Mawar,
Ten feralny TU-154 zakupiono w 1990 roku? No to się ulatał, oj ulatał. Chyba nie wszędzie feralne samoloty lataja 20 pełnych lat. Może są wycofywane przed katastrofami?
…
Wizyta prezydenta Jaruzelskiego w Katyniu zapisana ‘złotymi zgłoskami w Wielkiej Księdze Oportunizmu’. A jakiemu oportunizmowi Jaruzelskiego służyła ta wizyta? Sądząc po jego kuśtykaniu o lasce po sądach IV i III RP nie zawiele udało mu się chapnąć z tego zapisu. No ale to tylko dzięki czujności Zdrowych Sił w Narodzie..
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:31
Ten pomysł z pochówkiem na Wawelu to jakiś ponury żart. Dlaczego Warszawiacy mają taki kompleks Krakowa? Powinni tworzyć własne mity, własne miejsca pamięci zawieszone w czasie teraźniejszym. Krypty wawelski są głębokie, są ponoramą czasu przeszłego dokonanego.
Kaczyński zaś był prezydentem Warszawy, jest rodzinnie zwiazany z tym miastem. Tam byłby otoczony czcią i szacunkiem. Na Wawel można by wysłać symbolicznie jego serce, lub jakąś inną część ciała.
W Krakowie będzie obcy, to nie jego miejsce. Już się mówi u nas, że dziś byle chmyz pcha się między królów polskich.
Próba wygrania wyborów na tragedii i narodowej histerii to żenujący spektakl. Skończy się tak jak wszystkie dzieła Jarosława Kaczyńskiego -podziałem, niesmakiem i żenadą. I porażką.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:38
Zofia
.
„Od 1832 r Paskiewicz był księciem warszawskim, tutaj też, w tym pałacu zmarł 24 lata potem.
To wszystko nie przeszkadzało Jarosławowi Kaczyńskiemu brylować po salonach pałacu namiestnikowskiego u brata, a grób Bieruta mu przeszkadza”.
.
Tobie nie przeszkadza, że mieszkasz w szczecińskim mieszkaniu, w którym poprzednio może jakiś krwawy esesman mieszkał? Poza tym, czemu rozpoczynasz historię Pałacu Prezydenckiego od 1818 roku, który pochodzi z czasów Władysława IV?
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:42
Mawar,
wejdź lepiej na forum gdzie wypowiadają się piloci i kontrolerzy lotniczy, to bardziej miarodajne źródło. Żaden z pilotów przed kamerami nie będzie mówił niczego niepochlebnego o swych kolegach po fachu. Jednak w dyskusji na blogu już jest inaczej tam podają informacje techniczne , informacje o pogodzie zdjęcia satelitarne itd. Tam tez można wyczytać, że większość jest zdania że nie powinni podejmować próby lądowania bowiem warunki zbyt się popsuły. Jak-40 z dziennikarzami lądował gdy warunki jeszcze były znośne , a tą maszyną dużo łatwiej wylądować niz dużym TU bo wymaga znacznie krótszego pasa i można podchodzić wyżej na skraj pasa. Potem zaczęły sie pogarszać tak, że IŁ zrezygnował z lądowania i dlatego kontrolerzy rekomendowali lotnisko zapasowe.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:52
Dark Side
Nie kompromituj się, na Boga. Wawel niczego nie dzieli tylko właśnie jednoczy. Leżą tam prawie wszyscy królowie polscy począwszy od Władysława Łokietka, który ZJEDNOCZYŁ Polskę. Poza Leszczyńskim (pochowany chyba w Austrii), Henrykiem de Valois (leży w St. Denis) i Stanisławem Poniatowskim (w warszawskiej Katedrze) wszyscy spoczęli na Wawelu. Od arcybiskupa krakowskiego zależy kto spocznie w wawelskiej krypcie. Zaufaj doświadczeniu kościoła, choćby dlatego, że ma on znacznie większe niż ty doświadczenie w tworzeniu narodowej wspólnoty.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:54
A co z prezydentem Kaczorowskim? Czy dla Niego też będzie tam miejsce? A może nie zasługuje?
Nie spodziewałem się, że mamy na tym blogu tylu speców od lądowania. Jestem pod wrażeniem.
13 kwietnia 2010, o godzinie 22:55
maciek g.
Nie mam siły ci tłumaczyć. Zastanów się w wolnych chwilach czym się rożni pilot z forum internetowego od pilota żywego. O pilocie z forum „Gazety Wyborczej” to nawet nie wspominając.
13 kwietnia 2010, o godzinie 23:13
Minister Kuczyński do Uchachanego:
„… A poza tym określenie gruczoły jadowe powinieneś brać w cudzysłów bo zrzynasz ze mnie. Nieładnie plagiatować”.
.
Na moje wyczucie to i Pan Minister powinien te „gruczoły jadowe” brać w cudzysłów, jako że zerżnął z Wikipedii. A Uchachany co najwyżej zaczerpnął z krynicy mądrości naszej elyty, nauczającej w pocie czoła ciemny lud wszelkiej mądrości. :)
http://pl.wikipedia.org/w....._przyuszne
13 kwietnia 2010, o godzinie 23:16
Mawar,
wiem kto mieszkał przed wojną w moim obecnym mieszkaniu. Nie był to esesman, ale wysokiej rangi oficer marynarki wojennej III Rzeszy, pracujący w dowództwie, jakie było w Szczecinie.
Nie znam jego wojennych losów.
Budynek bardzo ucierpiał przez aliantów, do dzisiaj liże rany..
Był całkowicie wypalony. zostały zewnętrzne, czasem popekane mury, odbudowany w 1958r.
Mieszkam w nim od 18 grudnia’ 58, czyli od początku jego drugiego, już polskiego życia.
Jakby nie patrzeć pałac namiestnikowski to nie jest a mnie nie przeszkadza, że na cmentarzu, gdzie leżą moi rodzice i brat – są groby przedwojennych mieszkańców miasta a w odległości jakiś 100 m. znajduje się budynek w którym przyszła na świat przyszła caryca Katarzyna II.
Nie wiem nawet ilu bezimiennych grobów kryje ten szczeciński cmentarz, ale mam świadomość że na tym cmentarzu są gdzieś pogrzebane także szczątki, tak członków SS, funkcjonariuszy Gestapo czy żołnierzy III Rzeczy, którzy zginęli podczas działań wojennych.
Wedle Twojego mniemania – należałoby w 1945 r przeorać cały szczeciński cmentarz i każdą kość, każdą trumnę ze zmarłym Niemcem wyrzucić, by Polacy, nowi władcy tych ziem i miasta mieli czysto polskie, odpowiednie narodowościowo i ideologicznie towarzystwo w ziemi.
Wybacz, cmentarze są by chować zmarłych. I jak cmentarz wiekowy, to leżą tam różni ludzie, w swoich epokach ważni.
Lustracja po śmierci jest piramidalnym idiotyzmem.
13 kwietnia 2010, o godzinie 23:29
Mawar,
Wawel nie jednoczy, vide awantura o Miłosza!
Poza tym państwo Kaczyńscy to nie monarchowie, głowy koronowane ect.
Pomysł abp. Dziwisza i Jarosława Kaczyńskiego są idiotyczne, a Kaczyńscy na Wawelu – to kpiny z ich całego życia, bo poza manewrowaną przez brata prezydenturą – byli skromnymi ludźmi, zwłaszcza p. Maria Kaczyńska. I bardzo zwiazanymi z Warszawą, muzeum powstania warszawskiego.
Jeśli można mówić o jakimś duchowym testamencie Lecha Kaczyńskiego, to jest on na pewno związany z polską stolicą a nie Wawelem, Krakowem, katafalkami królewskim ect. Warszawskość zmarłego prezydenta była wręcz przysłowiowa. To co się wyprawia z jego pogrzebem jest cyrkiem, w którym nie szanuje się tego, co rzeczywiście pięknego po sobie zostawia.
Trzeba być ślepym i głupim, albo cynicznym politykiem tudzież duchownym skupionym nad partykularnymi interesami, by umieszczać szczątki państwa Kaczyńskich na Wawelu.
Ale na totalną głupotę, jak do tej pory lekarstwa nie wynaleziono.
13 kwietnia 2010, o godzinie 23:34
Mawar,
Rozkoszny jesteś. Najpierw śp. Prezydenta Kaczyńskiego obdarzasz zasługami w sprawie przywrócenia pamięci Katyniowi. Kiedy ci Zofia przypomina, że w 1990 roku ówczesny prezydent wolnej już RP
W. Jaruzelski poleciał do Katynia, ty masz gotowa odpowiedź: „czemu towarzysz generał nie poleciał tam dwa lata wcześniej”.
.
Tak jakbyś nie znał odpowiedzi, a jest krótką: bo mur berliński jeszcze stał niewzruszenie. I Annus Mirabilis nie zawitał jeszcze.
.
To twoje ‘czemu nie dwa lata wcześniej’ przypomina narzekanie pewnego męża-siroty na własną żonę
:
Haruje całymi dniami w robocie, zarobione pieniądze oddaję – za mało jej. Robię zakupy, dzieci kąpie, do snu kładę – za mało jej. Wróciwszy z pracy, dom sprzątam, obiady gotuje, do stołu podaje – też jej wciąż mało. To co do cholery, mam jej jeszcze ten obiad żuć?
14 kwietnia 2010, o godzinie 00:07
Mawarze,
nie rozumiem Twojego wpisu. W jaki sposób fakt, ze królowie polscy byli chowani na wawelu uzasadnia pochowanie tam sp. prezydenta? Nie ma tradycji grzebania prezydentów w tym miejscu. Jako pasjonat historii wiesz o tym lepiej niż ja. Jeśli pamięć nie dopisuje, to tu szczegóły:
http://wiadomosci.gazeta......ndynu.html
Paradoksalnie większość prezydentów spoczywa na Powązkach.Jest to zgodne z logiką, gdyz Warszawa jest stolicą.
Następna sprawa- piszesz o pojednaniu i zjednoczeniu, których symbolem ma być wawelska krypta. Teza to dyskusyjna, jednak najbardziej kontrowersyjne jest to, że zjednoczenie narodowe NIE było dziełem życia Lecha Kaczyńskiego, nie było też celem projektu zwanego 4 RP. Istotą tego projektu było odsuwanie od władzy i piętnowanie różnych grup dobieranych wedle przypadkowego klucza „układu”- najpierw postkomunistów, „enteligencji”, w końcu każdego myślacego inaczej. Rozumiesz to z pewnością, bo sam niejednokrotnie wypowiadałeś się pogardliwie na temat mediacji, szukania porozumień i kompromisów.
Dziełem zycia śp. prezydenta było Muzeum Powstania… WARSZAWSKIEGO.
Mój drogi ja mam niewiele talentów, ale jednym z nich jest wyczucie funkcjonowania symboli w przestrzeni miejskiej. Wiem, który projekt jest dobry , a który pretensjoinalny, fałszywy, obcy dla danego miejsca i do luftu.I dlatego żałuję tej decyzji. Prezydent Kaczyński w Warszawie to idea spójna i naturalna. jest symbolem nośnym i jednoczącym. Poświęcił sporą część życia temu miastu,chodził codziennie jego ulicami, tutaj znajdują się jego największe osiągnięcia. Miejsce jego pochówku zbiera jego zwolenników w sposób naturalny, z biegiem czasu zyskuje na znaczeniu, podkreśla jego dzieła i znaczenie dla miasta.
Był wybitnym Warszawiakiem, jednak jego dzieła dla reszty kraju nie są szczególnie znaczące. Nie na tyle, by uczynić zeń narodowy symbol.
W Krakowie będzie jednym z wielu, małym między wielkimi, w dodatku obarczony odium kogoś, kto próbuje przywłaszczyć sobie nieco splendoru sąsiadów.
Nie zasłużył na taką banicję.
14 kwietnia 2010, o godzinie 00:39
Tutaj jest tekst, ktory prawdopodobnie tlumaczy generalne przyczyny katastrofy: Do celu za wszelką cenę. Byc moze byl tutaj juz cytowany.
http://wyborcza.pl/1,7547....._cene.html
.
Zaczalem czytac komentarze w tym watku. Stali bywalcy jak zwykle na swoich miejscach: Andrzej wypowiada sie jako praktyk i fachowiec, zas Mawar mu wyklada wiedze na temat lotnictwa cywilnego i wojskowego. Za to wlasnie kochamy Mawara, ze gdyby tutaj wypowiedzial sie sam Albert Einstein, to Mawar by go zaczal oswiecac na temat teorii wzglednosci. Glebia wiedzy Mawara jest doprawdy zdumiewajaca, zas jeszcze bardziej zdumiewajaca jest jego chec publicznego pokazania tej glebi. Czy moze raczej obnazenia.
.
Natomiast komentarze minera i osob jeszcze bardziej na prawo od minera sa bardzo interesujace. Dotad myslalem, ze na prawo od minera jest juz tylko sciana. Ale jak sie okazuje, bylem w bledzie.
14 kwietnia 2010, o godzinie 00:42
A tutaj jest cos na temat Ojca Rydzyka i jego rozmow z Druhem Antonim oraz osobami jeszcze bardziej na prawo od samej sciany:
http://wyborcza.pl/1,7524.....stanu.html
14 kwietnia 2010, o godzinie 00:52
Fachowcy, tacy jak Andrzej, wydaja sie podzielac opinie wyrazone w nastepujacym tekscie: Wszystko wskazuje na to, że to nie technika zawiodła
http://www.tokfm.pl/Tokfm.....ze_to.html
.
Wlasnie usiluje odnalezc rozmowe z pilotem-oblatywaczem, majorem, w ktrej pan major wyjasnial podstawowe realia, takie jak system ILS. I nijak nie moge jej odnalezc. Jesli odnajde, to podam link.
14 kwietnia 2010, o godzinie 01:01
N2
„Wlasnie usiluje odnalezc rozmowe z pilotem-oblatywaczem, majorem, w ktrej pan major wyjasnial podstawowe realia, takie jak system ILS. I nijak nie moge jej odnalezc. Jesli odnajde, to podam link”.
.
Tylko po co? Na lotnisku wojskowym w Smoleńsku nie było ILS, tam prawie niczego nie było.
.
„Lotnisko wojskowe w Smoleńsku. Nie ma sensu ukrywać prawdy, to chyba najgorsze lotnisko, które w życiu oglądałem. Jest stare, zniszczone, używane tylko sporadycznie. Brak na nim podstawowych urządzeń, które są standardowymi na świecie. Wierząc stronie sowieckiej, wyposażone jest ono podobno w dwie radiolatarnie. Szanowni Państwo, pisząc te słowa mam przed nosem prawie 40 calowy monitor i zupełnie sporą lupę w ręku, zdjęcia satelitarne są całkowicie świeże, próbowałem je odnaleźć, jednak bez powodzenia. Lotnisko pozbawione jest radaru, o systemie ILS możemy tylko pomarzyć. Nawiasem mówiąc miałem wielkie problemy, aby odnaleźć wieżę kontrolną, w efekcie nie udało mi się, źródła sowieckie również nie ukazują żadnej fotografii, według której mógłbym coś więcej powiedzieć o tej konstrukcji.
Chwilami zastanawiam się, czy był w niej, chociaż telefon i…prąd”.
(z linku, który podał uchachany:
http://mariusz.fryckowski.....nt_2408925
14 kwietnia 2010, o godzinie 01:02
n2
„Glebia wiedzy Mawara jest doprawdy zdumiewajaca, zas jeszcze bardziej zdumiewajaca jest jego chec publicznego pokazania tej glebi. Czy moze raczej obnazenia”.
.
Jeśli masz jakieś uwagi polemiczne i merytoryczne to śmiało.
14 kwietnia 2010, o godzinie 01:10
Zofia
Zofia
„…wiem kto mieszkał przed wojną w moim obecnym mieszkaniu. Nie był to esesman, ale wysokiej rangi oficer marynarki wojennej III Rzeszy, pracujący w dowództwie, jakie było w Szczecinie. Nie znam jego wojennych losów”.
.
No właśnie, a może to on zatopił ORP „Orzeł”? A ty spisz spokojnie. Nie straszy tam? :)
14 kwietnia 2010, o godzinie 01:24
Orteq
W. Jaruzelski poleciał do Katynia, ty masz gotowa odpowiedź: “czemu towarzysz generał nie poleciał tam dwa lata wcześniej”. Tak jakbyś nie znał odpowiedzi, a jest krótką: bo mur berliński jeszcze stał niewzruszenie. I Annus Mirabilis nie zawitał jeszcze”.
.
Ty Orteq chyba mistycznym poetą jesteś, prawie mesjanistycznym: „Annus Mirabilis nie zawitał jeszcze”. :) Pewnie towarzysz generał sam się sobie dziwił, że pojechał. Ciekawe, czy ostatni Reichspräsident Karl Dönitz też zwiedził sobie Dachau?
14 kwietnia 2010, o godzinie 01:31
Wiernej trzódce Pana Ministra do poczytania:
http://www.rp.pl/artykul/.....kadza.html
14 kwietnia 2010, o godzinie 01:33
N2
„na prawo od minera jest juz tylko sciana.”
:
Wygląda na to, że na prawo od minera jest jeszcze mąż E-J. Kimkolwiek on jest. Może on nawet być tą scianą. Alternatywnie, może on być drzwiami od stodoły, na których potrafią latać polscy wojskowi piloci.
.
Na drzwiach od stodoły jeździła E-J w Wyższej Szkole Konnej Jazdy na Drzwiach.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:12
Zofia
„Wawel nie jednoczy, vide awantura o Miłosza”!
.
Wtedy Agora rekomendowała Miłosza na Wawel, nie żądając jak teraz, by się naród wypowiedział. Ale niektórzy Miłosza nawet na Skałce nie chcieli , ale to była przesada. W końcu niech i lewica coś ma. Wawel nie wchodził w grę, musiałby spocząć w Krypcie Wieszczów, ale uznano, że to jednak za wysokie progi.
.
„Poza tym państwo Kaczyńscy to nie monarchowie, głowy koronowane etc”.
.
Ostatnie dwa pochówki na Wawelu (Piłsudski, Sikorski) to też nie były głowy koronowane jak się domyślasz. Pierwszy też zresztą nie, Kazimierz II Sprawiedliwy (XII w.) nie był koronowany. Pochówki niekrólewskie zaczęły się na Wawelu z początkiem XIX w. (Kościuszko).
.
„Pomysł abp. Dziwisza i Jarosława Kaczyńskiego są idiotyczne …”.
.
Jeśli przychodzi ci do głowy pomysł, aby towarzysza generała pochować na Wawelu to pisz śmiało, nie zasłaniaj się „idiotyzmem Dziwisza”. Debata na ten temat byłaby interesująca. :)
.
„Kaczyńscy na Wawelu – to kpiny z ich całego życia, bo …. byli skromnymi ludźmi, zwłaszcza p. Maria Kaczyńska”.
.
Ależ na Wawelu pełno jest skromnych ludzi. Taki Norwid np. był tak skromny, ze umarł w paryskim przytułku, a w Krypcie Wieszczów jest tylko jego symboliczny pomnik z ziemią, choć tak naprawdę to nie wiadomo skąd ta ziemia, bo jako bezdomny nie miał mogiły. Albo weźmy króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, był bardzo skromny, w tym sensie, że skromnie utalentowany. A prawdę mówiąc to najgorszy król Polski. No i nie pochodził z Krakowa w dodatku tylko z Podola, z ruskich kniaziów Wiśniowieckich.
.
„Warszawskość zmarłego prezydenta była wręcz przysłowiowa. To co się wyprawia z jego pogrzebem jest cyrkiem …”.
.
No co ty, większość życia spędził w Gdańsku, był działaczem i przewodniczącym „Solidarności”, która też wywodzi się z Wybrzeża. Przypomnij sobie, czy przypadkiem nie pisałaś, kiedy LK został prezydentem Warszawy, że jest w stolicy przybłędą? Podobnie i Miłosz, nie pochodził z Krakowa, choć tam się przed śmiercią osiedlił. Niektórzy spekulują, że dlatego, iż jednak spodziewał się Wawelu.
.
„Trzeba być ślepym i głupim, albo cynicznym politykiem tudzież duchownym skupionym nad partykularnymi interesami, by umieszczać szczątki państwa Kaczyńskich na Wawelu”.
.
Uwierz mi, nie takie rzeczy o Piłsudskim (lub Dmowskim) wygadywano. Nienawiść i zawiść jest naszą drugą naturą.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:15
Uchachany
„Wiernej trzódce Pana Ministra do poczytania”
http://www.rp.pl/artykul/.....kadza.html
.
Niestety, nie zaliczam się do wiernej trzódki, ale już przeczytałem, jak tylko pojawił się w sieci. Jest tam zdanie o W. Kuczyńskim, choć bez nazwiska. Doskonały tekst.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:23
Mawar
„Pewnie towarzysz generał sam się sobie dziwił, że pojechał. Ciekawe, czy ostatni Reichspräsident Karl Dönitz też zwiedził sobie Dachau?”
:
Skojarzenia masz tak celne ze dech zapiera. Nie zniżając się do poziomu tępoty wyrażonej w tak podłym skojarzeniu, chce ci tylko przypomnieć, że jest zasadnicza różnica pomiędzy OSTATNIM prezydentem rządu Flensburg III Rzeszy i PIERWSZYM prezydentem odrodzonej po 50-u latach RP. Różnica ta wyraża się w tym, że ostatni prezydent Rzeszy podpisywał akt kapitulacji przegranego rezymu. Podczas gdy pierwszy prezydent RP podpisywał pierwsze transformacyjne akty prawne pierwszego niekomunistycznego rzadu. Dla ciebie to pewnie żadna różnica bo ty wciąż tkwisz w zamrożonej w czasie fazie rządu Kiereńskiego który chcesz za wszelką cenę obalic. Dla tych którzy przeprowadzili skutecznie polska transformację, pierwszy prezydent wolnej Polski podpisujący akty obalające zasady funkcjonowania komunistycznego państwa był po prostu partnerem i sprzymierzeńcem.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:32
Mawar pyta o dalsze polemiki? Nic podobnego. Czytajac teksty minera, uchachanego, i reszty towarzystwa, moge tylko docenic madrosc A.Einsteina. On powiedzial, ze Wszechswiat jest skonczony, ale ograniczony. Natomiast ludzka glupota jest nieskonczona i nieograniczona. Od siebie dodam, ze zarowno jedno, jak tez drugie zjawisko mozemy tylko kontemplowac w niemym podziwie, bo nic wiecej nie da sie z nimi zrobic.
.
Mawara wylaczam z powyzszej listy. Mawar ma jeszcze jedna ceche, ktorej nie ma Wszechwswiat. Mawar jest jeszcze zabawny.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:33
Wszechswiat jest skonczony, ale ograniczony. –> skonczony, ale nieograniczony. Przepraszam, ale klawiatura zjadla mi „nie”.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:44
Moja oceny prezydentury L.Kaczynskiego i premierowstwa J.Kaczynskiego sie nie zmienily. Podobnie jak Gospodarz, po ludzku boleje nad smiercia pierwszego (oraz calej reszty ofiar), i bardzo wspolczuje drugiemu. Trudno mi nie byc wstrzasnietym myslac o tym, jak J.K. uslyszal o smierci brata. Natomiast ich koncepcje polityczne jak byly nie do przyjecia, tak sa nadal. Tragiczna smierc jest bardzo bolesna i godna najwiekszego zalu, ale ona nie robi meza stanu z polityka.
.
Pomysl pogrzebu na Wawelu obserwuje z pewnym zdumieniem. Przypomina mi sie smierc Jana Pawla II. Te wszystkie klekania na ulicy, krzyze, i tak dalej. Minelo kilka lat i co? JPII ma byc wyniesiony na oltarze, ale czy ktos stosuje sie do jego nauki? Ja sobie mysle, ze gdyby zapytac s.p. papieza, co by wolal, to pewnie by wolal, zeby czytano jego wypowiedzi. Ale nic z tego. Pomniki tak, modly tak, ale zeby jeszcze cos probowac zrozumiec?
.
Majac to w pamieci, nie jestem pewien, czy obecne pomysly nie naleza do podobnej kategorii. W tym moim zdaniu nie ma ani sladu braku poszanowania dla zmarlych, ale jest sporo niesmaku na temat zywych.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:52
Dark Side
„Mawarze, nie rozumiem Twojego wpisu. W jaki sposób fakt, ze królowie polscy byli chowani na wawelu uzasadnia pochowanie tam sp. prezydenta”?
.
Sorry za obcesowość w poprzednim wpisie. Każda tradycja kiedyś powstaje, ta akurat w XII wieku. Od początku XIX wieku jest tradycja chowania na Wawelu osób niekoronowanych. Ostatnim królem Polski pochowanym na Wawelu był w XVIII w. August II Mocny. Jego syn, August III, leży w Dreźnie, ostatni król Polski po perypetiach trafił w 1995 r. do Katedry w Warszawie, ale tylko dlatego, że do rozbiorów nabraliśmy dystansu. Przed wojną wojsko nie chciało się zgodzić na przewóz jego ciała z Rosji, uznając, że odpowiada za rozbiory. Dziś to bez większego znaczenia, niedawno przy ul. Emilii Plater w Warszawie na dopiero co odnowionym budynku pozostawiono odsłonięty stary, rozbiorowy (sprzed 1916 r.) napis po rosyjsku. Nikogo to nie razi, a naprawdę nieźle wygląda. Ponieważ królów już mieć nie będziemy, krypty wawelskie stałyby się muzeum, bez żywszego związku z historią i tradycją. Ta ciągłość byłaby w jakimś sensie przerwana, a chodzi o to, aby była zachowana. Polska powinna mieć żywe sanktuarium narodowe, zresztą każdy kraj jakieś ma. Muzea też powinny być żywe, w Warszawie są takie dwa: Powstania Warszawskiego i całkiem nowe – Chopina, oba robią duże wrażenie. Nadal należy chować na Wawelu ludzi wybitnych lub zasłużonych, przecież nie chowamy prezydenta Warszawy tylko Polski. Streściłem ci moje poglądy, ty możesz mieć inne.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:52
Fatalne zdania na temat Tu144 oraz rzekomo podlego lotniska w Smolensku to sa typowe prawicowe plotki i oszczerstwa. Jedno i drugie uzywane prawidlowo nie byly niebezpieczne.
.
Boeingi tez sie rozbijaja. CASA tez sie rozbila. Samolot prowadzony po niewlasciwym torze uderza w ziemie bez wzgledu na producenta.
.
Pytanie nie brzmi, dlaczego nie bylo cudu techniki, ktory by w ostatniej chwili uratowal samolot przy nieudanym podejsciu do lądowania. Pytanie brzmi, dlaczego ten samolot w ogole lądowal.
14 kwietnia 2010, o godzinie 02:54
Dobranoc wszystkim.
14 kwietnia 2010, o godzinie 03:06
n2
„Mawar pyta o dalsze polemiki? Nic podobnego. Czytajac teksty minera, uchachanego, i reszty towarzystwa, moge tylko docenic madrosc A.Einsteina”.
.
A można się dowiedzieć, kto to jest ta „reszta towarzystwa”? Czyżbyś dystansował się i od ministerialnej trzódki?
:)
14 kwietnia 2010, o godzinie 03:22
http://kuczyn.com/2010/04.....ment-93572
Narciarz wreszcie „merytorycznie” wypowiedział na temat katastrofy. W pierwszym zdaniu wymyślił typ samolot („TU-144″), który w ogóle nie istniał, następnie napisał, że – uwaga – informacje o „rzekomo podłym lotnisku w Smoleńsku to są typowe prawicowe plotki i oszczerstwa”. Biedaczek nawet CNN nie używa, tam przecież pokazywali jak to „lotnisko” wygląda. Dziennikarze, którzy tam byli twierdzą, że to przerażający sowiecki bardak w którym trudno doszukać się infrastruktury lotniskowej. Zresztą nasze telewizje dokładnie to pokazywały.
14 kwietnia 2010, o godzinie 03:33
Orteq
.
„Skojarzenia masz tak celne ze dech zapiera”.
.
Co ja poradzę na narzucające się analogie? Dönitz dokonał transformacji Niemiec kapitulując przed zwycięskimi przeciwnikami, co oznaczało likwidację faszyzmu w Niemczech. Komunizm także przegrał zimna wojnę i poszczególni dowódcy w randze lokalnych kacyków jak byli sprytni to szybko się poddawali przechodząc na stronę demokracji. Podobnie jak Dönitz. Pecha miało tylko Słoneczko Karpat nie wyczuwając dziejowej chwili. Ale on z dialektyką zawsze on był na bakier.
14 kwietnia 2010, o godzinie 05:18
Mawar jak zwykle zna sie na wszystkim. No bo nasze telewizje dokładnie to pokazywały. Juz zwrocilem uwage, ze Mawar bedzie tlumaczyl lotnikowi, jak lataja samoloty. Tak sie sklada, ze na tym blogu gosci lotnik i mowi cos troche innego, ale Mawar nas oswieci. Tym razem oswiecenie polega na tym, ze jesli barak wyglada na sowiecki, to samolot nie moze wyladowac. Jakzeby inaczej, przeciez samoloty laduja na dachach budynkow lotniskowych. Czyli jak zwykle wszystkiemu winni Rosjanie. Zreszta samolot tez byl rosyjski. Przepraszam, sowiecki, bo to jeszcze precyzyjniej pokazuje winnego
.
Czyli dyskusja wrocila na poziom sobie wlasciwy. W takim razie dla odmiany proponuje lekture tekstu na troche wyzszym poziomie. Glos Zwykly czesto pisze o niewydolnosci i patologii roznych instytucji. Tutaj jest analiza. Jeszcze nie przeczytalem do konca, ale zaczyna sie obiecujaco.
http://alfaomega.webnode......c5%baniej/
14 kwietnia 2010, o godzinie 05:25
W tymze numerze Studia Opinii wypowiedzial sie Leopold Unger. Wypowiedzial sie z ostroznym optymizmem. Ja ten jego optymizm troche podzielam, choc az sie boje to napisac, zeby nie zapeszyc. Rozmaite Mawary po obu stronach barykady pracuja na pelen gwizdek, zeby pojednanie polsko-rosyjskie sie nie udalo. Ale Mawary maja pod wiatr historii, wiec moze jednak pojednanie sie uda choc troche. To bylby kolejny cud. Oby sie ziscil.
http://alfaomega.webnode......20giedryc/
14 kwietnia 2010, o godzinie 05:51
Narciarzu2
Wypowiadam się głośno, gdyż jako prawnik rozumiem, jak ten stan rzeczy przekłada się na to co odczuwa przeciętny mieszkaniec Polski. Brak zaufania do władz nie zrodził się przecież z polityki PiS, lecz ma głębsze podłoże i na dodatek dotyczy nie tylko polityki władz. W Newsweeku przeczytałem w tamtym roku (numer 36 z 6.09.2009) wywiad z Wiktorem Kulerskim, który docenia efekty transformacji pisze jednak: „Marcin Król napisał niedawno, że społeczeństwo składa się setek, tysięcy społeczności – niewielkich, zamkniętych grup przypominających wspólnoty mafijne. Zmowa milczenia, osłanianie podłości, przekazywanie posad po linii rodzinnej czy nepotyzm”.
Temu stanowi sprzyja, ale i ten stan rzeczy jest wytworem zatrzymania się przemian instytucjonalnych w Polsce i transformacji na pewnym wygodnym poziomie dla tych właśnie grup.
Ponad tymi sprawami toczy się spór o Polskę. Co ciekawe jednak Jan Nowak Jeziorański zapytany o ten spór przez p. Andrzeja Brzezieckiego, odpowiedział, że w jego opinii spór pomiędzy Piłsudskim a Dmowskim, endecją a sanacją, miał o wiele ostrzejszy charakter niż ten dzisiejszy. To był też spór o kształt Polski, i jakkolwiek to sanacja zdobyła władze, to realizowała w dużej mierze koncepcje polityczną endecji, choć konstytucja kwietniowa wyraźnie na pierwszym miejscu stawia sprawy nie narodowe, a lojalności wobec państwa.
Dzisiaj główne siły kształtujące od 20 lat Polskę, czy są czy nie są przy władzy mają istotny udział w tym jaka jest jej obecna postać w dobrym sensie i złym.
14 kwietnia 2010, o godzinie 05:53
A jeszcze drobna uwaga techniczna do Gospodarza. Blog Azraela zostal calkowicie usuniety ze starego miejsca, ktore jest podlinkowane na Pana stronie. Poszperalem troche i znalazlem nastepujacy link. Teksty ciekawe, jak to u Azraela. Polecam.
http://azraelkubacki.blog.onet.pl/
14 kwietnia 2010, o godzinie 06:07
Glosie, mi sie wydaje, ze w Polsce toczy sie spor pomiedzy kompetencja a niekompetencja. Malenka i symboliczna probke mamy na tym blogu: z jednej strony wypowiada sie fachowiec od lotnictwa, a z drugiej strony komentuje Ten Ktory Wie Lepiej W Sposob Jedynie Wlasciwy. Ten drugi osobnik merytorycznie przegrywa wszystke dyskusje, ale ciagle wraca i nie daje spokoju. W polskeij polityce na wieksza skale dzieje sie podobnie. Z jednej strony dobrzy, ale dosc nieliczni specjalisci od organizacji, prawa, albo zarzadzania. Z drugiej strony tlum Jedynie Wlasciwych osobnikow podobnych do Mawara. Albo jeszcze gorszych.
.
Pocieszajace jest jednak to, ze ja w tym nie widze wielkiego sporu ideologicznego. Obie strony sa dosc zjednoczone tym, ze jednak wyciagaja reke w kierunku Brukseli po pieniadze. Nawet najgorsze miernoty w rodzaju Ziobry czy Migalskiego lubia sobie pozarabiac. Dlatego ja z pewnym optymizmem patrze w przyszlosc. Nie wydaje mi sie, zeby gdziekolwiek tlil sie konflikt w rodzaju tych z pierwszej polowy XX wieku. Too jednak spory postep, jesli sobie porownac owczesne czasy z dzisiejszymi.
.
Dobranoc.
14 kwietnia 2010, o godzinie 07:11
Tekst Krasnodębskiego w „Rzeczpospolitej” jest znamienny. On pokazuje chyba nawet nie w formie wyostrzonej tylko prawdziwej emocje „kaczystowskiego świata”, który potrzebuje znaleźć winnego i rozprawić sie z nim.
To jest zapowiedź gwałtownej erupcji konfliktu politycznego w bardzo szybkim czasie. On jeszcze się zaostrzy jeżeli w szranki prezydenckie wstąpi Jarosław Kaczyński.
14 kwietnia 2010, o godzinie 07:24
Narciarzu2
Wydaje mi się, iż spór pomiędzy kompetencją, a niekompetencją nie istnieje.
PiS przejął czy też jest wyrazicielem pewnych haseł, które były od początku transformacji żywe w Solidarności.
Czy klerykalne państwo narodowe będzie funkcjonować jeszcze gorzej niż dotychczas liberalne. Wkrótce zobaczymy.
14 kwietnia 2010, o godzinie 07:34
Widzę, że żałoba trwa na blogu na całego. Nastrój powagi i skupienia. Do pogrzebu jeszcze kilka dni.
14 kwietnia 2010, o godzinie 08:45
Narciarzu,
Dużo osób na tym forum widzi sprawę w sposób zbliżony do tego opisanego w podanym przez ciebie artykule z wyborczej. Stąd określenia wypadek na własne życzenie, lub początek był już w Warszawie , lub fatalna organizacja itp. Poczekamy teraz na oficjalna ocenę wypadku, bo własną ocenę na podstawie dostępnych informacji już sobie wyrobiliśmy. Zależało by chyba rozsądnym by wyjaśnić rzeczywiste przyczyny i przerwać tragiczny ciąg katastrof w Polsce które dzieją się poza lotnictwem cywilnym, bo tu jest w porządku.
Mawar to przypadek szczególny co sam zresztą opisałeś. Niektórzy prawicowcy tez zaślepieni i wciąż wsza spiski , oszustwa i podstępy. Życie jak zwykle jest bardziej prozaiczne. Podczas pisania programów nauczyłem się że przeważnie myli się człowiek , a szukanie winy w oprogramowaniu i maszynie należy ustawiać jako coś rzadziej zdarzającego się. Pod presja szansa pomyłki się zwiększam bo dochodzą emocje. Kiedyś opublikowano tzw prawa Murph’iego w który pisano jeśli coś może pójść źle to na pewno pójdzie i trzeba wziąść to poważnie do serca
14 kwietnia 2010, o godzinie 09:11
Panie Kuczyński,
Wypowiedź Krasnodębskiego to emocje “kaczystowskiego świata”, który potrzebuje znaleźć winnego i rozprawić się z nim.…?
Panie, co Pan.
To nie emocje.
To politowanie i pogarda.
I kto by tam się chciał z wami rozprawiać…
Taki kit to może Pan wciskać tym umysłowym sierotkom krajowym i zagranicznym, które uwierzyły w bajki o żelaznym kaczym wilku szykującym się do schrupania demokracji, a wspartym hordami zgrozę budzących moherowych ninji Ojca Dyrektora :)…
.
Was wystarczy po prostu olewać – olewać wasze diagnozy, rady, manipulacje, wasze aspiracje do pełnienia rządu dusz i umysłów, aspiracje podlane intelektualną hochsztaplerką i prometeizmem tandetnym jak bluza czerwonoarmisty…
14 kwietnia 2010, o godzinie 09:12
Pan Piotr Zaremba, nie pierwszy raz wytarł sobie „ust pąkowie” moim nazwiskiem, jak zwykle filtrując przez swoje PiS-owskie neurony to co naprawdę napisałem. Powiedział w Poranku w Toku, jakobym rzekł, że tylko czekam aby skończyła się żaloba po Lechu Kaczyńskim, żeby rozliczyć, czy podsumować jego prezydenturę. Proszę przejrzeć mój wpis i wszystkie moje wypowiedzi pod tym wpisem, czy w którejkolwiek jest przebieranie z niecierpliwości nogami, żeby wziąć Kaczyńskiego na ząb. W jednym miejscu napisałem, że z pewnymi pytaniami i ocenami trzeba poczekać do końca żaloby. Gdzie tu jest ślad zniecierpliwienia, że to jeszcze aż tyle dni? A co, to śmierć prezydenta zamyka dyskusje o bilansie politycznym jego urzędowania? Ja nie muszę niecierpliwie czekac na koniec żaloby, bo ja podsumowywuję i rozliczam prezydenturę Kaczyńskiego od chwili gdy złożył bratu raport. To publicyści z Pana świata politycznego juz nie wytrzymali i piszą z emocją odwetowców i mścicieli, patrz Krasnodębski i Wolski. Jest pan Panie Zaremba nieuczciwym polemistą. I tyle.
14 kwietnia 2010, o godzinie 09:20
uchachany,
na razie widzę, że ty mnie olewasz, ale tym co masz w środku. A ja z pokorą marnego, ale jednak chrześcijanina przyjmuję to i wybaczam Ci, tak samo jak moim szpiclom z czasów PRL.
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:02
Uchachany
Wystarczy przeczytać odpowiedź Klicha na interpelację Gosiewskiego,
(…)
by pojąć, że wszystko odbyło się lege artis:
Ponieważ wciąż szermujesz na blogu swoim „odkryciem” odpowiadam.
W cytowanej przez Ciebie odpowiedzi jest tez zapis:
Odbyła się także rozmowa kpt. pil. Grzegorza Pietruczuka z osobami towarzyszącymi prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, jak i z nim osobiście.
Możesz go wyjaśnić? Czy po prostu uważasz, że Minister Obrony Narodowej znowu mataczył? A jeśli tak, to skoro przytaczasz odpowiedź ministra, to warto też zajrzeć do zapytania Gosiewskiego:
http://orka2.sejm.gov.pl/.....n/4D0917D9
A tam mamy:
Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu.
i zaraz potem pada pytanie:
Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?
Możesz to wyjaśnić?
A może uważasz, że poseł Gosiewski kłamał. Albo to z kolei mataczenia kancelarii Sejmu, która dla realizacji politycznych celów wypaczyła wypowiedź posła Gosiewskiego.
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:28
głos zwykły
„Co ciekawe jednak Jan Nowak Jeziorański zapytany o ten spór przez p. Andrzeja Brzezieckiego, odpowiedział, że w jego opinii spór pomiędzy Piłsudskim a Dmowskim, endecją a sanacją, miał o wiele ostrzejszy charakter niż ten dzisiejszy”.
.
Oczywiście, rzadko zdajemy sobie sprawę z natężenia tamtych sporów. Dziś to i tak Wersal, może z wyjątkiem tego co pisuje Waldemar Kuczyński równający do przedwojennych standardów. Endecy bardzo niechętnie przyjęli pochówek Piłsudskiego na Wawelu, podobnie jak dziś środowisko Gazety Wyborczej pochówek L. Kaczyńskiego. Kościół przed wojną w sporej części sprzyjał endecji, ale naciski państwowe okazały się skuteczne i pochowano go w krypcie św. Leonarda (najstarszej części Katedry Wawelskiej). Ale później Sapieha polecił przenieść ciało Marszałka do krypty Pod Kopułą Srebrnych Dzwonów, oficjalnie dlatego, że Piłsudski zmienił wyznanie. W tej krypcie ma być pochowany Lech Kaczyński, w jego przypadku Kościół nie ma żadnych wątpliwości. Wątpliwości mają ci dla których religia to gusła.
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:38
Mawarze, twoja dezynwoltura jest żałosna.
Dziś Wersal, z wyjątkiem tego, co pisze Kuczyński… Czy mam ci nazbierać cytatów z tego, co piszą twoi ideowi pobratymcy chociażby o Tusku?
Każdy, komu się nie podoba pochówek prezydenta na Wawelu, to „środowisko Wyborczej”, a religia to dla niego „gusła”. Przetrzyj oczy, przyjacielu, i zacznij zauważać świat rzeczywisty.
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:40
komentarze się zepsuły?
Paweł Kowal w Radiu Zet, o pogrzebie,
Warto!
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:40
Zginął patriota, Prezydent Polski, jako jedyny nie był TW. Wielka strata, zginęli inni patrioci, szczerze oddani Polskiej sprawie, obsługa a przede wszystkim ludzie.
Dla mnie ten cały zalew słów, „nienawidziłem prezydenta” ale płaczę bo wypada. Tępe głosy „internautów” onetowych trolli, to mnie przyprawie o ciarki. Ja sie nie nabiorę na te krokodyle łzy tych wszystkich usłóżnych dziennikarzy. nie3stety teraz na chwile trzeba pozać prawdziwą twarz śp. L. Kaczyńskiego. Od poniedziałku przechodzimy do porzadku dziennego.
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:42
Panie Kuczyński -
- trzeba było Panu z jakąś większą finezją tę pańską niwę uprawiać, a nie tak prostacko i prymitywnie walić jak cepem…
… może bym się wtedy nawet i nie zorientował co naprawdę warte są te bajki z mchu i paproci snute przez Pana i środowisko polityczne, którego Pan jest reprezentantem…? Chociaż myślę, że i to by nie pomogło.
.
Co do olewania – zgadzam się z Panem: olewam Pana tym, co mam najlepsze w środku: umysłową samodzielnością :).
.
W jej zaś wypracowaniu miał Pan swój udział: zwolennikiem PiSu zostałem dopiero wtedy, gdy zrozumiałem jacy naprawdę są jego przeciwnicy. W czym uzyskałem Pana szczerą i bezinteresowną pomoc…
Nie bez udziału wiernej blogowej trzódki tutejszej of kors…
Za ten altruizm serdecznie dziękuję.
.
I z miłą chęcią przyznaję Panu tytuł mojego politycznego mentora :)
.
Proszę też przy jakiejś okazji pozdrowić również Redakcję i Mistrza.
Podziękować w moim imieniu za ich cenny wkład mentorski.
O którym niewdzięcznością byłoby nie wspomnieć…
.
Mogę na Pana liczyć…?
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:50
uchachanym,
nie słyszałem o zwolenniku PiS, który by nie był początkowo zakochany w Mazowieckim, Unii Demokratycznej, Michniku itd. Taka potrzeba legitymacji. Daj sobie siana!
14 kwietnia 2010, o godzinie 10:55
_www.radiozet.pl/Programy/Gosc-Radia-ZET/Pawel-Kowal
14 kwietnia 2010, o godzinie 11:00
Uchachany,
Widze, ze niepsypadkowo pojawił sie Pan Mocnikowski. Oj, niepsypadkowo.
Moc jest z nami, ale mozemy sie zawse nim podzielić i z innymi, zawse.
14 kwietnia 2010, o godzinie 11:03
Uchachany
„olewam Pana tym, co mam najlepsze w środku: umysłową samodzielnością :).”
Cyli scerym mocem?
14 kwietnia 2010, o godzinie 11:31
Uchachany
Czyli piloci prowadzili “płynnie i z dokładnością jubilera” maszynę po zadanej trajektorii i nagle na 1,5 km przed lotniskiem zaczęli tracić wysokość i zeszli z tej trajektorii zbyt nisko
( te 1,5 km traktuję umownie; być może to punkt w którym zahaczyli o maszt radiolatarni).
.
Czy to wskutek mgły stracili tę wysokość, czy coś się nagle stało, na co nie mieli wpływu?
—
Na wikimapie krzyżykiem na środku ekranu zaznaczony jest ok 1,5 km od początku pasa.
http://www.wikimapia.org/.....8&m=s
Wg wikimapi wygląda na to, że w tym miejscu znajduje się lekkie wzniesienie porośnięte wysokimi drzewami. Jest możliwe, że samolot podchodził do lądowania poniżej ścieżki zniżania i kołami podwozia zahaczył o wierzchołki drzew. To by wszystko wyjaśniało
14 kwietnia 2010, o godzinie 11:34
Narciarz2
„…z jednej strony wypowiada sie fachowiec od lotnictwa, a z drugiej strony komentuje Ten Ktory Wie Lepiej W Sposob Jedynie Wlasciwy”.
.
To zapewne ja, punkt radionawigacyjny MAWAR. :)
.
” Ten drugi osobnik merytorycznie przegrywa wszystke dyskusje”.
.
Narciarzu, jak z tobą nie przegrać, luminarzem nauk ścisłych najwybitniejszym po obu stronach Atlantyku? Że zacytuje cię raz jeszcze, jak wieszcza:
Narciarz2: „Fatalne zdania na temat Tu144 oraz rzekomo podłego lotniska w Smoleńsku to są typowe prawicowe plotki i oszczerstwa”.
.
Masz jednak pecha, cała Polska mogła to lotnisko w Smoleńsku godzinami oglądać. Ale może kamery są lewicowe i prawicowe i one inaczej pokazują rzeczywistość? Najbliższe wakacje zaplanuj nie w Aspen tylko w Smoleńsku, z żelaznym punktem zwiedzania lotniska Siewiernyj. Weź ze sobą gumiaki.
.
„Boeingi tez sie rozbijaja. CASA tez sie rozbila”.
.
Jedyne, które się nie rozbiją to zapewne te nie istniejące TU-144 z twojej fachowej narracji. :)
http://kuczyn.com/2010/04.....ment-93572
No i generalnie to rosyjskie się nie rozbijają, więc niepotrzebnie LOT się ich pozbył przed 20 laty kupując Boeingi, co było zbrodnią na substancji narodu.
.
„Samolot prowadzony po niewlasciwym torze uderza w ziemie bez wzgledu na producenta”.
.
Sama kwintesencja ogólnej i najwyższej fachowości. Zapisałem do sztambucha.
.
” Tak sie sklada, ze na tym blogu gosci lotnik i mowi cos troche innego „.
.
Przed kamerami TV przewija się teraz mnóstwo młodych wiekiem (35-40) pilotów, również takich którzy obecnie latają i lądowali w Smoleńsku. Robią bardzo dobre wrażenie, znają języki. Świat MiG-ów 23 to się skończył jakieś 30 lat temu. Ja raczej nie wierzę „fachowcom” którzy opowiadają, że przy gorszej pogodzie broń Boże nie należy latać, bo podejrzewam, że oni fachowość zdobywali co najwyżej lataniem rolniczą awionetką w czasach PRL-u. Zaraz od nich usłyszysz, że kaczystowski prezydent odepchnął pilota, który nie chciał lądować w Smoleńsku i sam poprowadził samolot. :)
Przed 1990 wśród zachodnich lotników było takie powiedzenie, „pogoda jak na Okęciu”, co oznaczało piękną pogodę z doskonałą widocznością. Chodziło o to, że tylko przy takiej pogodzie dawało się lądować na Okęciu. Takie to były czasy, takie lotnictwo.
14 kwietnia 2010, o godzinie 11:54
Mawar,Uchachany, Miner i Inni.
Gdzie Wasz przykład POJEDNANIA, może te wszystkie ataki na W. Kuczyńskiego to jest własnie POJEDNANIE???
Gospodarz zachował sie korekt ganił ,prosił o zachowanie powagi.
I Wy uważacie że ta niepotrzebna śmierć Prezydenta i tylu innych,łącznie z Tą 23-letnią stewardesą ktora niczym nie zawiniła ani nie przysłużyła się nie jest warta wspomnień Tylko I Para?
NIE dajecie przykładu pojednania. Dyskutanci tylko podawali swoje wątpliwości przypuszczenia a Wy tylko jątrzycie i atakujecie i Tak wygląda POJEDNANIE wze strony zwolenników PIS-u
Wstyd
14 kwietnia 2010, o godzinie 11:55
Dla takich jak Kuczynski nalezy sie ruski bat. (Bo w koncu mentalnie stamtad jest.) Przez chrzesjnanska milosc nie zycze mu konca w tiurmach, ale ewidentnie za nimi teskni. To jego wspieranie korupcyjno-kleptokratycznego rzadu PO jest zenujace. Polska nawet w tej zalobie jest korupcyjnym posmiewiskiem Europy. Tacy jak Kuczynski pod retoryka europejska propaguja zlodziejstwo i korupcje.
14 kwietnia 2010, o godzinie 11:57
Należy Pan do intelektualnej elity. Profesor, naukowiec, publicysta w prestiżowej „GW”. Mam pytanie.
Miał Pan tu pewien licznik określający dni do końca prezydentury Kaczyńskiego. Ten licznik, hm, diabli wzięli.
Otóż, jaka jest wartość Pana intelektu, intelektu uczonego należącego do elity, skoro tak bardzo Pan się mylił w ustaleniu tego, co się zdarzy za parę miesięcy, tygodni, dni, wreszcie sekund? Jak Pan chce wieść Polskę, gdy trzeba określić zdarzenia, które nastąpią za rok, za dziesięciolecie, za wiek…
Jaką ma Pan podstawę intelektualną do decydowania o losach milionów Polaków, skoro w przypadku określenia losu jednego Polaka tak ohydnie Pan zawiódł?
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:02
Zdzisław!! Jeszcze ze dwa takie wpisy i dostaniesz sztućce
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:03
No i popatrzcie ludzie, jaki tu element się pcha a ja z pokorą trzymam otwarte drzwi i wybaczam po chrześcijańsku.
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:04
Zdzisław,
co tam dla nich taka Januszko!
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:08
Oj, kartofel, kartofel, żebys Ty chociaż był burakiem! To bym ci powiedział kiedy cie przerobią na ćwikłę!
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:08
@Mawar
Młody jesteś, to nie pamiętasz. Był też Tu-144, taki radziecki Concorde. I był Tu-134, podobny trochę do 154. O tym to pamiętam była czytanka w szkole podstawowej w latach 70-tych.
Ośmieszasz się więc lekko pisząc „nie istniejące TU-144″.
A leciałeś ty może którymkolwiek z nich?
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:14
O, widzę, że Pan nie tylko ma potężny (empiryczny) intelekt, ale i zna się na kuchni polskiej. No, jeśli pitrasi Pan tak, jak przewiduje przyszłość, to jestem spokojny o to, kto i w co mnie przerobi…
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:19
Nooo! Pan Gospodarz już sztućce odłożył. Pięknie, teraz będzie lekcja stylu…
.
Zaremba w TOKFM faktycznie niesprawiedliwie Pana ocenił z tym przebieraniem nogami ale polecam posłuchać to co mówił dalej, o pogardzie, o obciachu, o budowaniu nikczemnego wizerunku CZŁOWIEKA a nie jego POGLĄDÓW.
.
Z drugiej strony to jest zabawne, buldoczy się nam tutaj Gospodarz, jak go źle potraktowano w TOKFM i zaraz odpowiada do Zdzisława „co tam dla nich taka Januszko!”.
Pan tak może, przecież Pan powycinał moje wpisy w których pisałem o żalu, szczególnym żalu wobec ludzi, którzy zginęli nie będąc w służbie polityki.
Cenzor to jednak potężna władza :) Teraz może Pan walić między oczy oskarżeniami! To się nazywa moralne zwycięstwo godne drania!
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:36
Ale zmasowany atak
Wala cepami na lewo i prawo ale o meritum czyli pojednaniu to ani jednego słowa.
Tak własnie wygląda w ICH pojęciu POJEDNANIE.
Miner daj jakis wzorzec tego pojednania.
A sztuce to mam choć pewnie już nie modne,ale ciekaw jestem co Ty dostaniesz za tak przykładną działalność
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:38
miner,
„miłujcie nieprzyjacioly swoje”. Ty chyba chodzisz do spowiedzi i komunii? Ani jednym slowem nie przyczyniłem sie do budowy „nikczemnego wizerunku Lecha Kaczyńskiego, jako człowieka”. Przeciwnie wielokrkotnie podkreslałem, że jest lepszym bliźniakiem, a był czas kiedy rekomendowałem Buzkowi. Bardzo mi sie podobała Maria Kaczyńska i nawet pisałem, że żałuję, że to Ona nie jest prezydentem. Atakowałem go za fatalną prezydenturę, atakowałem go ostro jako polityka.
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:39
Zdzisław,
miner nie jest zdolny do tego. Wyjściowych hasłem Chwasta czyli IV RP bylo „nie ma przebacz”. Nawet audycje w „pisowizji” taka mieli.
Oni Zdzisław, cały ten pisowski świat zorientował się, że śmierć tylu ludzi do dla nich okazja, żeby zadać wrogom ciosy, kryjąc się za tymi zwłokami. Taki materiał!
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:40
@Quentin
Czyżby okres żałoby wykasował u Ciebie wspomnienie o korupcji w rządach PiS (min.sportu) i wśród parlamentarzystów PiS? (spec od przetargów i wiatraków)? O pijakach rozwalających wózki golfowe? Ostatnio w okresie żałoby wypowiadał się o rosyjskich spiskach też ten poseł-rasista.
W każdej rodzinie może się znaleźć czarna owca. Ludzie pamiętają. Ja pamiętam. Ale tylko zwolennicy PiS odebrali milczenie osób krytycznych wobec PiS i Prezydenta jako poczucie winy za „oczernianie” „szyderstwa”. I to Wy po chamsku zakłóciliście powagę chwili i zmianę na lepsze języka dyskusji.
Ja np. zawsze dyskutuję z szacunkiem do adwersarza. I Gospodarz też. Ale niektórzy rzeczywiście nie. Szydzili z Prezydenta, z reklamówki (to akurat zawsze uważałem za b.sympatyczne, nie cierpię „szpanu”). Szydziły brukowce, internetowe chamstwo. Tak jak szydzili z peruwiańskiej czapki Tuska. Może to była nieumiejętność rozmowy PiS z mediami, w tym brukowcami? Gospodarz bloga lub ja byłem temu winien? A może to była reakcja na bezsilność w czasie jedynowładztwa PiS? Może to była reakcja, na podejście JK i in., który za każde słowo krytyki ustawiał przeciwników „tam gdzie stało ZOMO”. Ja stałem osobiście naprzeciw ZOMO, Tusk też, Geremek, Frasyniuk, Kuczyński też. Dziwisz się, że ludzie nie wytrzymali i zaczęli szydzić np. z kombatanctwa JK i in.posłów PiS?
W TVP1 i PR3 jakby nie zauważyli, ze oprócz pary prezydenckiej zginął ktoś inny. W niedzielę nie słyszałam zadawanych gościom pytań o ciepłe wspomnienie o przeciwnikach politycznych. Role już był wtedy rozpisane – hieny cmentarne! To propisowscy dziennikarze byli gorsi od polityków teraz. W prawie każdej rozmowie już w niedzielę doprowadzali do resentymentów typu – „Wy którzy szydziliście z Prezydenta, co teraz myślicie?” Podobne teksty wrzucał Ziemkiewicz jako specjalista-komentator ceremonii pogrzebowej na lotnisku razem z księdzem. Nie oglądałem TV od wielu miesięcy i byłem w szoku to widząc i słysząc.
Z Wami jest ten problem, że zawsze doszukujecie się u adwersarza najgorszych pobudek (może sądzicie wg tego co Wam w duszy gra?). Odmawiacie patriotyzmu przeciwnikom. No i macie b.wybiórczą pamięć.
Takiego chamstwa i chamskich ataków, jakie doznawała opozycja i jej wyborcy w czasie rządów PiS nie było nigdy przedtem. Otrzymali reakcję na pewno nie bardziej chamską.
Tylko szkoda Prezydenta, który zamiast jednoczyć naród został postawiony na pozycji szpicy antyTuskowej opozycji. Ale to był jego wybór, mógł się przeciwstawić bratu lub choć czasem skrytykować jakość polemiki, moderować dyskurs. Mógł ustawić się w roli Ojca Narodu, ale tego nie zrobił. I mimo Waszego jazgotu, Gospodarz i wszyscy poza zwolennikami PiS komentatorzy tego bloga wspominają Jego wspaniałe chwile, Jego zasługi. Albo milczą.
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:40
Zeby pojednanie było możliwe, trzeba sie najpierw oprzeć na prawdzie. Środowisko GW utrwala kłamstwo… nie ma sie co czarować. Żeby zacytować Pana Maleszkę. „nie dajemy na razie ostrych lidów antypapieskich” po śmierci J Pawła II w trakcie żałoby. Ja już wybaczyłem ale pamiętac będę. Gdyby media tak nie zatruwały umysłów ludzi było by naprawdę dobrze, pzodrawiam
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:51
A niech będzie
http://forum.fronda.pl/?a.....id=3382453
14 kwietnia 2010, o godzinie 12:56
Zdzislaw, o pojednanie to my juz piszemy od lat. Kuczynski mowi o jakims pojednaniu tylko nie wiadomo jakim. Bzdura co do 23 letniej niepotrzebnej smierci bo codziennie ginie mnostwo mlodszych ludzi.
`
Kuczynski klamie w rzywe oczy mowiac ze nie wysmiewal sie z Pana Prezydenta. A to ze maly , a to kaczor, a to dostal ( sracz…)rozwolnienia. Codziennie byl, i jest przeciw wszystkiemu do dotyczy braci Kaczynskich.
`
Biore tylko zrozumienie na niepamiec po siedmdziesiatce. A to skleroza.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:00
Kolo,
A jakie klamstwo?
‘
A ja na postepujacej fali wymyslania teorii spiskowych tez wymyslilam wlasna:
Jaroslaw zazdroscil bratu splendoru, wiec namowil go na wspolny wyjazd do Katynia i w ostatniej chwili zrezygnowal pod pretekstem opieki nad matka. A potem namowil na ladowanie… a bomba cykala.
Oczywiscie sensu w tym nie ma za grosz, ale w ktorej teorii spiskowej jest sens?
‘
Miner,
moze nie chodzilo o to, ze ten zal wyrazales, ale o to JAK wyrazales.
Rozwiedziesz sie?
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:03
Kaneis
.
Może to była reakcja, na podejście JK i in., który za każde słowo krytyki ustawiał przeciwników “tam gdzie stało ZOMO”. Ja stałem osobiście naprzeciw ZOMO, Tusk też, Geremek, Frasyniuk, Kuczyński też”.
Metafora, drogi Panie, metafora. Należało wytrwać, a nie przechodzić na drogą stronę szpaleru – do „człowieka honoru”, który tym ZOMO dowodził.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:03
I popatrzcie jakie mają autorytety?
Zaremba Semka nawet z prof. tytułami ale tacy to naukowcy ze nazwiska kompletnie mi wyleciały( nie zganiajcie wszystko na sklerozę)
A sami to nie możecie pomyśleć i napisać coś od siebie?
Mawarze
przecież nic nie stoi na przeszkodzie byś byl dla mnie autorytetem,masz na pewno studia wyzsze a ja zwykły rzemiecha „robol” więc potrzebuje jakis autorytetów. Tylko pisz od siebie chce znac Twoje myśli a nie odgrzewane
Postarasz się
Pozdrawiam
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:04
Kranadha,
wstyd.
Jak siegam pamiecia to zawsze byly Kaczory, a sraczka tez byla faktem, rozumiem, nie nalezalo o tym mowic, bo pisowska sraczka nobilituje czy jak?
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:06
Mawar,
fuj.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:07
Ewa -Joanna, nie błaźnij się, ja mówię o faktach ( utrwalanie komunizmu) ty o s/f
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:07
W.Kuczyński Says:
Kwiecień 14th, 2010 at 12:38
miner,
“miłujcie nieprzyjacioly swoje”. Ty chyba chodzisz do spowiedzi i komunii?
.
Bo co? bo tak Panu pasuje do wizerunku „pisiora”?
.
Ani jednym slowem nie przyczyniłem sie do budowy “nikczemnego wizerunku Lecha Kaczyńskiego, jako człowieka”. Przeciwnie wielokrkotnie podkreslałem, że jest lepszym bliźniakiem, a był czas kiedy rekomendowałem Buzkowi.
.
Oczywiście, tu pierwszy z brzegu przykład typowego kreowania wizerunku polityka, nie człowieka (z nożem i widelcem oczywiście, bo w końcu salon zobowiązuje):
.
„ktokolwiek inny będzie wybrany z mających szansę choćby maleńką, będzie bez porównania lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego, który do tego wysokiego urzędu nie dorastał kiedy go wybierano i nie dorósł podczas jego sprawowania. On ten urząd, swoim niewolniczym związkiem z bratem i jego polityką, wypaczył, sponiewierał i ośmieszył.”
.
Ale co tam, przecież może Pan również ten wpis wyciąć i pisać do Zdzisława: „Widzisz, nic mi nie potrafi zarzucić”. Tak jak w przypadku „co tam dla nich taka Januszko!” (które oczywiście nie jest tym co Pana tak brzydzi, czyli „zadawaniem wrogom ciosów, kryjąc się za tymi zwłokami.”)
.
Kolejne zwycięstwo moralne drania!!!
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:11
E-J:
Miner,
moze nie chodzilo o to, ze ten zal wyrazales, ale o to JAK wyrazales
.
Teraz przecież już wszystko można, tego co wpisałem nie ma…
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:12
Kolo,
napisales: „Środowisko GW utrwala kłamstwo…” a potem cos belkotnales o papiezu. Nie umiesz wyjasnic swojej wypowiedzi? Jak sie cos pisze, to sie chyba wie co sie ma na mysli?
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:14
Miner,
snuje przypuszczenia. Nie masz kopii?
No i znam twoj ciety jezyk.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:14
http://wyborcza.pl/1,7684.....ujcie.html
.
Najwyższe nasze zdumienie wywołała decyzja pochowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego z żoną – na Wawelu. Prezydent Lech Kaczyński był dobrym, skromnym człowiekiem, ale nie ma żadnych przyczyn, dla jakich miałby spocząć na Wawelu wśród Królów Polski – obok Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Uważamy, że wysoce niestosowne jest w takiej sprawie powoływanie się na wybór rodziny. Decyzja ta wywołuje poważne protesty i może spowodować najgłębsze od odzyskania niepodległości w 1989 roku podziały polskiego społeczeństwa.
.
I kolejna para z nożem i widelcem w ręku. Choć z innej zastawy bo nasz Gospodarz sie z tym nie zgadza.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:20
@Mawar
No widzisz – znowu pycha (wyłączność na patriotyzm, katolicyzm, moralność itp.). Znowu odbieranie prawa do różnic. Ma być Monopartia. Jedynie-słuszny pogląd.
Widzisz trafiłęj kulą w płot – ja nie mam sympatii do gen.Jaruzelskiego. Chociaż bym go nie ciągał po sądach. Ale też sam sobie winien, bo wg mnie on „w białych rękawiczkach” zakłamuje historię w swoich książkach i wywiadach. W tym sensie jeGo wielokrotne przeprosiny i skrucha są nieszczere. Nie mam sympatii ale MAM SZACUNEK. Potępiam absolutnie, bez „zrozumienia dla pobudek” tego, który uderzył go kamieniem. Głupie porównanie, ale w zamachu majowym 1926 zginęło więcej ludzi niż w Stanie Wojennym. I moja babcia mówiłą, że oni tam na prowincji odczuli ulgę, że będzie porządek i nie będzie tych kłótni w Parlamencie. Dokładnie jak ludzie teraz oceniają generała. Więc tak jak szanuję Piłsudskiego, nie odmawiam patriotyzmu i moralności nikomu, który uważa gen.Jaruzelskiego za wielkiego patriotę.
Z powodu poziomu polemiki, nie dyskutuję od miesięcy na tym blogu, czasem lurkam. I pamiętam Waszą konsternację, gdy dla odmiany Gospodarz gorąco sprzeciwił się aborcji i łągodzeniu odp. ustawy, w przeciwieństwie do p.Zofii. Bo Wam się nie mieści w głowie, że można być mądrym i godnym szacunku człowiekiem, ale mieć poglądy przeciwne lub jakoś „w poprzek” Waszych.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:35
Dobry komentarz:
„Podobno to decyzja rodziny… co to za rodzina ktora grzebie swoich najblizszych w miejscu do ktorego kupuje sie bilety wstepu?!?”
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:39
Ewa – Joanna, nie bełkotnąłem tylko zacytowałem jednego z dziennikarzy, jego stylu pisania: “nie dajemy na razie ostrych lidów antypapieskich” TW Maleszka, po śmierci J Pawła II w trakcie żałoby… udajesz, że nie widzisz co napisałem? Taki styl, zdeptać rozmówcę zamieniając fakty w bełkot. bez odbioru
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:42
Nie ukrywam, że jestem (pozytywnie) zaskoczony.
.
- To, co się stało jest czymś tragicznym i dramatycznym, czymś, nad czym wszyscy powinniśmy się zastanowić – mówi redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” i dodaje, że sam ma zamiar przemyśleć wszystko, co napisał o zmarłym Prezydencie.
- Chciałbym, aby mój głos był wiarygodny – zaznacza na wstępie naczelny „Gazety Wyborczej”. W wypowiedzi wideo, zamieszczonej na portalu „Gazety”, przyznaje, że będzie musiał przemyśleć podejście jakie prezentował przez lata w stosunku do Lecha Kaczyńskiego.
- Prezydent Lech Kaczyński był zawsze ostro krytykowany, również przeze mnie. I będę musiał sam sobie zrobić rachunek sumienia czy w moich krytykach nie bywałem niesprawiedliwy czy brutalny – mówi. – Sprawdzę wszystko, co napisałem na temat Leszka Kaczyńskiego – deklaruje.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:49
Kolo,
zanim zacytowales, to napisales : “Środowisko GW utrwala kłamstwo…”
ja chce wiedziec co miales na mysli, a ty mi tu z Maleszka wyjezdzasz. I tak nie wiem kto to jest, wiec sobie daruj. Wyjasnij te klamstwa utrwalane przez GW.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:51
Miner,
a naczelny to Michnik?
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:53
kaneis
„Mawar Młody jesteś, to nie pamiętasz. Był też Tu-144, taki taki radziecki Concorde”.
.
Dzięki za dobre słowo, według niektórych tutejszych blogowiczów dobiegam setki. :) Radziecki Concorde powiadasz? Może masz na myśli naddźwiękowy bombowiec strategiczny Tu-22M (dług terminologii NATO Backfire), który miał zrzucać bomby atomowe na USA , ale jakoś pechowo do tego nie doszło. :) TU-144 to jako żywo świat na oczy nie wdział, poza jednym prototypowym egzemplarzem (żywcem skopiowanym z Concorde), który rozbił się w 1973 na lotnisku Le Bourget podczas pokazów. Podobno na skutek imperialistycznej intrygi. Z drugiej strony pokazywanie na paryskim Air Show skipiowanego Concorda to spora bezczelność, więc może jest coś na rzeczy z tą intrygą. Ale siłą rzeczy nie o tego Tupolewa musiało Narciarzowi chodzić, bo projekt jest martwy od ponad 30 lat. Najtrudniej wychwycić błąd, kiedy coś działa, ale wyłącznie na skutek pomyłki. Narciarz pewnie to rozumie i potwierdzi.
.
Ośmieszasz się więc lekko pisząc “nie istniejące TU-144″.
.
:) :)
Egzemplarz przedprodukcyjny lub prototypowy w jednym egzemplarzu tak na prawdę to nie istnieje, zwłaszcza jeśli się rozbił i spłonął. przed 37 laty. Wyprodukowano później kilka TU-144 oznaczonych S i D (TU144S I TU144D), ale praktycznie to one niemal nie latały. TU144 był jeden i spłonął dawno temu.
.
„… I był Tu-134, podobny trochę do 154 .. ”
.
Może, ale tego to ja w ogóle nie kwestionuję.
.
„A leciałeś ty może którymkolwiek z nich”?
.
Różnym postsowieckim złomem zdarzało mi się latać jako pasażer (w tym różnymi śmigłowcami) i jakoś żyję.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:54
miner
„- Prezydent Lech Kaczyński był zawsze ostro krytykowany, również przeze mnie. I będę musiał sam sobie zrobić rachunek sumienia czy w moich krytykach nie bywałem niesprawiedliwy czy brutalny – mówi. – Sprawdzę wszystko, co napisałem na temat Leszka Kaczyńskiego – deklaruje”.
.
Michnik miał chwilową zapaść, wszystko wraca do normy.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:55
Ewa poczytaj o Maleszcze to zrozumiesz…
miner ja też, wierzę, że to wypływa z serca a nie z potrzeby sytuacji i może choć troszkę zmieni redakcję,
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:59
kaneis
.
„I pamiętam Waszą konsternację, gdy dla odmiany Gospodarz gorąco sprzeciwił się aborcji …”.
.
Ja nie byłem skonsternowany i poparłem Gospodarza. Ja widać istnieją wspólne płaszczyzny.
14 kwietnia 2010, o godzinie 13:59
@miner
Oglądałem to video na wyborcza.pl już w niedzielę chyba.
Michnik to wybitny człowiek, dlatego tak ciągle do niego się odnosicie. Dlatego JK będzie zawsze uważął, zę media go niszczą, nie zauważył nawet gdy GW pisała coś chwalącego (np.śp.Gęsicką, albo traktat lizboński). Dopóki osobiście Michnik go nie pochwali. Bo on jest dla niego i Was także wielkim autorytetem. A ja dokładnie oddzielam poglądy M, z którymi się nie zgadzam (np.o generale J.). I to mi nie przeszkadza z uwagą M. słuchać.
Bo jakość Michnika polega na głębokiej analizie rzeczywistości i głębokiej wiedzy historycznej, która wychodzi z jego książek i wielkich artykułów. Z tym to dopiero można polemizować albo się uczyć. Pewnie niestety te teksty są dla większości zwolenników PiS za trudne, podobnie jak Katechizm (za gruba książka :-)).
I jeszcze jedno świadczy o wielkości Michnika. To, że on naprawdę sprawdzi swoje publikacje. I przyzna się do wszelkiej małości i polemicznego zagalopowania. W stosownym czasie, gdy przyjdzie pora na godną ocenę prezydentury Lecha Kaczyńskiego.
A u Was, polemistów blogowych i dziennikarzy typu Ziemkiewicz (jątrzące komentarze w czasie liturgii pogrzebowej na Okęciu), Michalski (nieetyczna afera z red.Cichym a teraz to zupełny odjazd), Pospieszalski (niedzielny atak na decyzje Komorowskiego) tej krytycznej autorefleksji nigdy nie ma. W okresie żałoby jesteście gorsi np. Brudzińskiego, który w niedzielę potrafił płacząc podziękować płaczącej Olejnik za to, że dzięki jej spokojnym niedzielnym programom poznał i przeszedł na ty z politycznymi przeciwnikami typu śp.Szmajdziński. I nauczył się kulturalnie dyskutować.
To nie on zakłócił okres żałoby. To Wy.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:05
Mawar, i inni nieudacznicy,
„Komunizm także przegrał zimna wojnę i poszczególni dowódcy w randze lokalnych kacyków jak byli sprytni to szybko się poddawali przechodząc na stronę demokracji. Podobnie jak Dönitz.”
.
Poczytaj co ponawypisywał Dönitz, ‘przechodzący na stronę demokracji’, i dla kontrastu, co W. Jaruzelski. Albo jeszcze lepiej, poczytaj to co inni na ich temat popełnili. Nie znajdziesz ani szczypty ANALOGII. Nie wchodząc w różnice militarystyczne pomiędzy nimi dwoma, na takie różnice chce zwrócić uwagę
:
Obóz koncentracyjny Dachau założono w kilka miesięcy po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku. Od razu został z dumą wypromowany jako ‘pierwszy obóz koncentracyjny dla więźniów politycznych’. 42- letni wowczas Dönitz, dowódca 1.Flotylli Okrętów Podwodnych Weddigen, był entuzjastycznym zwolennikiem Fuhrera. Wojciech Jaruzelski, syn ziemianina w międzywojennej Polsce, miał wtedy 10 lat.
.
Kiedy sowieci przystąpili do rozstrzeliwania polskich oficerów w Katyniu, i w innych miejscach kaźni, w 1940 roku, 16-letni Wojciech Jaruzelski był na sowieckiej liście do zesłania w głąb Rosji razem ze swoja rodzina. Z zesłania mógł się wydostać tylko dzięki utworzeniu armii polskiej w ZSSR po napadzie Hitlera na Rosję Sowiecką w 1941 roku.
.
Dönitz został skazany w procesie norymberskim na 10 lat wiezienia. Z więzienia wyszedł w 1956 roku, mając 66 lat. Wojciech Jaruzelski tymczasem awansował w armii polskiej, będącej w strukturze Paktu Warszawskiego. W roku 1956 został najmłodszym generałem w armii. Miał 33 lata. Trwała tzw. zimna wojna.
.
Dönitz zmarł w 1980 roku, w wieku niemal 90 lat. Jaruzelski miał wtedy 56 lat. Przed nim piętrzyły się zadania na miarę wyższa niż twój móżdżek mógł pomiescic. Czynnik JPII działał już przez dwa lata. W Stoczni im. Lenina w szczególnosci.
.
Transformacja ustrojowa, bez rozlewu krwi, nadeszła w Roku Cudów 1989. W. Jaruzelski jako szef władz PRL był głównym czynnikiem w tej pokojowej transformaci. Nie było ŻADNYCH malkontentów narzekających na pokojowość transformacji. Nawet oszołomi oniemieli z podziwu. Nastąpił Anus Mirabilis i Mawar do dzisiaj nie wie jak to się stalo. Zbigniew Brzeziński dzisiaj już wie jak to się stalo. Ale wtedy wiedział tyle co nic. Podobnie Baranczak. Obaj napisali o tym swoim całkowitym zaskoczeniu jak tylko przyszli do siebie.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:06
@Mawar
:-) Ależ Ci trudno żartobliwie przyznać się do błędu w 3 słowach. Wolisz szukać kwadrans w Internecie i pisać drugie 15min.
Przecież wiemy, że Narciarz się pomylił. W szkole uczą, ze 144154. Literówek się nawet nie komentuje. To czysta Twoja złośliwość, upajasz się nią. To pozwól na odpowiedź w Twoim stylu:
„Wyprodukowano później kilka TU-144 oznaczonych S i D (TU144S I TU144D), ale praktycznie…”
Zdecyduj się w końcu: istniał ten Tu-144 czy nie istniał?
Pewnie teraz ostawisz się 5 słownikami i zrobisz semantyczna analizę słowa „istniał”. Para w gwizdek. Pomyśl, taki zapał do takiej pustej polemiki, uszczypliwości bardzo oświadczy o Tobie jako o człowieku…
Pycha…
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:08
Mawar: ale ja się tak chwilowo rozmarzyłem… Michnik na stare lata robi się przyzwoity… trzódka zostaje bez mentora… ech!
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:12
Kolo,
mnie ten Maleszczak nie interesuje, interesuje mnie jakie klamstwa miales na mysli piszac to: “Środowisko GW utrwala kłamstwo…”
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:15
kaneis – może Ty mi pomożesz zlokalizować ten „jątrzący komentarz” RAZa bo bardzo chciałbym go obejrzeć …
.
A poza tym to pisz więcej… pięknie piszesz… nie widziałem Cię tu wcześniej ale podobasz mi się… taki wyważony… może dostaniesz widelec od Gospodarza…
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:17
miner
„Najwyższe nasze zdumienie wywołała decyzja pochowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego z żoną – na Wawelu. Prezydent Lech Kaczyński był dobrym, skromnym człowiekiem, ale nie ma żadnych przyczyn, dla jakich miałby spocząć na Wawelu wśród Królów Polski – obok Marszałka Józefa Piłsudskiego”.
.
Logika porażająca: „Nie ma żadnych przyczyn …” i kto ma to określać? Jego przeciwnicy polityczni, czy może raczej ci którzy niespodziewanie wyszli w tych dniach tłumnie na ulice? Nie wiadomo dlaczego na Wawelu ma nie leżeć dobry prezydent, skoro nie o każdym królu który tam leży możemy powiedzieć, że był dobry. Na szczęście Polska to nie Czechy, gdzie upaństwowiono katedrę św. Wita. W Polsce decyduje kardynał krakowski.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:21
W Polsce decyduje kardynał krakowski.
To zdanie jest jest zarowno do pewnego stopnia trafne jak tez przerazajace.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:23
Zakłocania żałoby c.d.
Mawaro-minerowo-oszołomskie wygibasy myślowe na fali żałoby nie są niczym nieprzewidywalnym. Są po prostu tepactwem umysłowym. Zdolnym jedynie do obwiniania Kuczyńskiego za katastrofę samolotowa. Oraz za wszystkie własne zawody i frustracje nieudacznicze.
.
Płakać się chce w tak celebrowanej żałobie nie tylko z powodu 96 zmarnowanych przez innych nieudaczników żyć. Zasłużone dowartościowanie nieudaczników – na Wawelu.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:26
Niektóre bęcwały od Róży Gräfin von Thun und coś tam chcą doprowadzić do sytuacji, że kiedy umrze Mazowiecki to w ramach politycznego odwetu powstanie ruch społeczny, który się sprzeciwiać będzie pochowaniu go na Wawelu.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:26
Tutaj jest wywiad z majorem Michałem Fiszerem, a w nim takie zdanie (na drugiej stronie): „Problem w tym, że w latach 90. piloci z dużym doświadczeniem w zderzeniu z nowymi tendencjami politycznymi odchodziło. Mówiono o nich że byli członkami PZPR, a niemal wszyscy byli, bo musieli. Zamykano im drogę do kariery i w rezultacie lotnictwo niezwykle odmłodniało. Dziś nie mamy zbyt wielu pięćdziesięciolatków w lotnictwie transportowym, a tacy powinni latać z głowami państwa. „
http://www.tokfm.pl/Tokfm.....ywiad.html
.
Warto sie zastanowic nad tym zdaniem i nad calym wywiadem. Na szczescie w prasie jest troche wypowiedzi ludzi naprawde kompetentnych.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:35
Orteq
Jeszcze kilka takich postów …
http://kuczyn.com/2010/04.....ment-93651
… i wreszcie dostąpisz zaszczytu wstępu do trzódki Gospodarza, tym samym przestanie nad tobą wisieć miecz Damoklesa zbanowania za cokolwiek. Idziesz w dobrym kierunku, nie ustawaj w wysiłkach. :)
.
„Zasłużone dowartościowanie nieudaczników – na Wawelu”.
.
Możesz tam sobie siedzieć pod klonem i bibrzyć, ale w Warszawie 8 godzin czeka się na przejście przed trumną zmarłego Prezydenta.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:36
@miner
Wiesz, po pierwsze zbyt mi się wtedy mdło zrobiło, żebym tego chciał szukać. TVP1, ceremonia powitania ciała Prezydenta. Ten sam obraz na TVP2 i TVPInfo. Ale tylko na jedynce ten komentarz. Leciał z offu, przełączyłem na chwilę. Nie widziałam RAZa, więc głowy nie dam. Charakterystyczne „r” i popisywanie się erudycją „jajako polonista”. Tekst w stylu „przypomina mi się inny prezydent o którym pisał poeta: wracasz po milionkroć większy”, „dopiero teraz docenia się Prezydenta”. Nie pamiętam dokładnych słów. Wymowa – typowy resentyment: wy szuje którzy ośmieliliście się krytykować (czyt.szydzić) Prezydenta. Popiłem tą moją łzę tym jadem i z obrzydzeniem przełączyłem kanał. Ponieważ odbiornik TV musiałem wyciągnąć z lamusa (nie oglądam telewizji), to dopiero po chwili skojarzyłem to obrzydlistwo RAZa z doniesieniami nt. podziału mediów między SLD i PiS. Nie sympatyzuję z SLD ale w ich kanałach oraz agenturalnym TVN i Polsacie nic takiego nie miało miejsca. Podobną różnicę zauważyłem między PR3 a innymi kanałami jadąc samochodem. Zorientowałem się, że od 15-30min gloryfikują Prezydenta i dziennikarz zupełnie nie pyta gościa (Romaszewski) o wspomnienia o innych ofiarach niż para prezydencka. Nie był winny Romaszewski, jaki on nie jest. To była winna polityka programu. To był winien dziennikarz.
Poza tym pamiętam, że w wolnych mediach (i komunistycznych też – pamiętam pogrzeb kard.Wyszyńskiego) takie ceremonie jak na Okęciu to komentował cicho i dyskretnie ksiądz i spec od protokołu (tu: ceremoniału wojskowego). Ja czekałem na milczenie, ewentualnie wyjaśnienie typu: ten sygnał trąbki to „śpij żołnierzu w…”, o tradycji pochodzącej z np. 1831 lub 1923 roku. Zamiast tego RAZ (tak na 95%). Coś się widać zmieniło w TVP, i to na gorsze niż za komuny. Naprawdę jestem wiarygodny, bo od kilku lat, rocznie może z godzinę oglądam TV.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:37
Chyba nasza skrajna „prawica” odreagowuje stres!
*
Mnie zaczyna nieco sprawiać kłopoty w odbiorze cała ta medialna żałoba.
Zginęło 96 naszych rodaków, wobec śmierci równi, jak w chwili urodzenia. Wielu z nich wybitnych. W mediach, zwłaszcza w TVP istnieje wyłącznie – para prezydencka.
Przypadkiem udało mi się wysłuchać kilkuminutową wypowiedź o wicemarszałku Szmajdzińskim jego małżonki Małgorzaty dla TVN.
Byłam wzruszona niespotykaną godnością tej kobiety wobec śmierci męża i dramatu jaki dotyka jej rodziny. Nie powiedziała niczego nowego, niczego, czego bym nie wiedziała o jej mężu. Znałam osobiście wicemarszałka od dawna. Przed Wielkanocą widzieliśmy się w Szczecinie, gdzieś w zasobach zdjęć mam fotki z tego spotkania…
Ale sposób w jaki p. Małgorzata mówiła o małżonku był godny uwagi. To nie tylko piękna, szlachetną i klasyczną urodą kobieta, ale bardzo mądra.
Brakuje mi równej miary we wspomnieniach medialnych o zmarlych w tragedii.
Odczuwam już pewien przesyt zmarłymi Kaczyńskimi i pompatycznym językiem relacji o nich i ich śmierci.
Boję się za za kilka godzin zacznę odczuwać niechęć.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:40
Wczoraj napisalem Glosowi, co mysle o tzw. osi konfliktu politycznego w Polsce. Powtorze, ze moim zdaniem nie ma konfliktu politycznego w klasycznym sensie. SLD, PiS, i PO to nie sa zasadniczo rozne wizje polityczne. W podstawowych sprawach panuje zgoda. Natomiast jest ostre starcie kultur. Po jednej stronie kultura ekspercka, po drugiej kultura dyletantow. Nastapilo rozwarstwienie partyjne, bo ciagnal swoj do swego. W rezultacie powstala grupa ekspertow o rozmaitych orientacjach politycznych. Tak mozna w duzym uproszczeniu okreslic PO. Po drugiej stronie mamy grupe halasliwych dyletantow. To jest uproszczona charakterystyka piS.
.
Tu na blogu dziala reprezentatywny dyletant. Jest on rownie wyrazisty w swojej indolencji, jak kiedys Kolega Kierownik wymyslony przez Federowicza. Nasz blogowy dyletant pelni bardzo pozyteczna role, poniewaz w kulturalnej formie (to mu trzeba przyznac) demonstruje najbardziej charakterystyczne cechy plemienia dyletantow. W obecnosci ekspertow wypowiada sie na kazdy temat, o ktorym ma bardzo blade pojecie. Kloci sie z fachowcami. Jest motywowany nie wiedza, tylko ideologia. Chcialby swoje ideologiczne wizje wcielic w praktyke. Krotko mowiac, nasz dyletant zachowuje sie jak typowy polityk formacji prawicowo-chrzescijanskiej.
.
Jesli ktos mysli, ze nasz dyletant to karykatura, to dosc przypomniec sobie Macierewicza. To, co w dyskusji blogowej jest tylko smieszne, wcielone w praktyke staje sie naprawde grozne. Macierewicz to nie byly zarty. Macierewicz to byl Mawar na powaznie. Wiec mozna sie smiac, ale trzeba pamietac, ze grozba ze strony takich ludzi moze sie zmaterializowac. Dosc pomyslec, jak by wygladaly w tych dniach stosunki polsko-rosyjskie, gdyby na czele kontrwywiadu stal Macierewicz.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:44
@Mawar
Znowu ta pusta złośliwość a może nawet trąci to „dziadkiem w Wehrmachcie”. Dlaczego nie napiszesz „Róży z Woźniakowskich”? Bo trzeba by przyznać, że ktoś o niezgodnych z Tobą poglądach jest patriotą, i to skutecznym, pochodzi z rodziny o wspaniałych opozycyjnych tradycjach, na dodatek „katolickiej” i sama ma piękną historię opozycyjną od czasów szkolno-studenckich? Nie ma się czego przyczepić, to łup ją albo ksenofobią albo populistycznym, egalitarystycznym anty-arystokratyzmem? Kto Cię tam wie, jaki motor psychologiczny daje napęd złośliwostkom.
A nie można by spokojnie punkt po puncie popolemizować? Łatwiej „użydowić”, „umasonić”, „uZOMOwić” wroga, nie?
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:46
Miner,
.
“ktokolwiek inny będzie wybrany z mających szansę choćby maleńką, będzie bez porównania lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego, który do tego wysokiego urzędu nie dorastał kiedy go wybierano i nie dorósł podczas jego sprawowania. On ten urząd, swoim niewolniczym związkiem z bratem i jego polityką, wypaczył, sponiewierał i ośmieszył.”
Januszkę przepraszam, że ja tu wprowadziłem. Przepraszam Natalio!
gdzie tu jest postponowanie człowieka? To jest surowa ocena polityczna, polityka, z której nie wycofuje ani jednego słowa, a nawet mógłbym ja poszerzyc i zaostrzyć. Jeżeli to mialoby byc uważane, za przekraczanie granic polemiki politycznej, to by znaczylo, że L. Kaczyński ma byc objęty takim immunitetem, jak pierwsi sekretarze partii za komuny.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:47
Podobny wypadek zdarzył się pod Dubrownikiem. Tez bardzo warto przeczytac.
http://wyborcza.pl/1,7547.....ikiem.html
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:47
kaneis:
kilka dni temu słyszałem, że RAZ mówił „teraz Polacy już wiedzą na kogo głosować”, teraz już słyszę, że na 95% RAZ i że „dopiero teraz docenia się prezydenta” i że nie słuchałes dalej. Jest postęp… może kiedyś dowiem się co mówił rzeczywiście…
Właśnie dlatego chciałbym to usłyszeć…
.
Jako wierny słuchacz PR3 wiem jaki program tam nadają od kilku dni i wiem, że to co piszesz o „programowym” gloryfikowaniu prezydenta kosztem reszty zmarłych jest efektem działania filtra z Twoich emocji. Podejrzewam, że z RAZem było podobnie…
Zresztą wystarczy popatrzeć po gościach zapraszanych w te smutne dni:
- Dzisiejszym gościem Beaty Michniewicz w Salonie Politycznym Trójki był Grzegorz Napieralski.
- Dzisiejszymi gośćmi Beaty Michniewicz w Salonie Politycznym Trójki byli Adam Bielan i Eugeniusz Kłopotek.
- Dzisiejszymi gośćmi Beaty Michniewicz w Salonie Politycznym Trójki byli Jarosław Sellin i Małgorzata Kidawa-Błońska.
http://www.polskieradio.p.....e_polecane
Reasumując – kiepsko z Twoją percepcją, dlatego chciałbym posłuchać jak było na prawdę!
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:50
Wypowiedzi ekspertow od lotnictwa podsumowalbym jakos tak w kontekscie fachowcow i dyletantow. Jak pokazuje praktyka, zwlaszcza telewizyjna, w starciu halasliwego dyletanta z fachowcem na ogol zwycieza dyletant. Natomiast w starciu dyletanta z przyroda zawsze zwycieza przyroda.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:53
N2
„Tutaj jest wywiad z majorem Michałem Fiszerem …”.
http://www.tokfm.pl/Tokfm.....ywiad.html
.
Rzeczywiście, bardzo interesujący zwłaszcza od strony pokazujący różnice w procedurach lotniczych i mentalności między Zachodem i Wschodem. Według mnie to może kluczem do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Ze standardami na tym lotnisku mogły być kłopoty to widać gołym okiem, pokazywały to telewizje.
.
” Dziś nie mamy zbyt wielu pięćdziesięciolatków w lotnictwie transportowym, a tacy powinni latać z głowami państwa. “
.
Może, ale wówczas chodziło o kompatybilność z NATO, znajomość języków etc. Tu młodsi byli lepsi, poza tym jako młodzi mentalność mieli jeszcze niezapisaną.
.
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:54
Fachowcy czuli polityczne cisnienie i w powietrzu, i na ziemi. Tragedii by nie bylo, gdyby przestrzegano procedur. Ale wtedy bylby polityczny skandal.
http://wiadomosci.gazeta......gedii.html
14 kwietnia 2010, o godzinie 14:59
Tmłodsi byli lepsi, poza tym jako młodzi mentalność mieli jeszcze niezapisaną.
No i prosze. Czy jest jakas roznica pomiedzy tym mysleniem, a czystkami robionymi przez nowa wladze po II wojnie? Wtedy czyszczono z przedwojennych fachowcow. To bylo bardzo, bardzo be. A teraz „młodsi byli lepsi”. To jest bardzo, bardzo w porzadku.
.
Mam nadzieje, ze komisja badajca przyczyny wypadku bedzie zlozona z fachowcow. Dyletanci narobili juz dosyc zlego.
.
Na razie, bo ide pracowac.
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:03
@miner
Nie filtr z emocji. Oczywiście emocje wyczuliły mnie na niestosowną politycznie umotywowaną kąśliwość. Co to za teksty w czasie liturgii pogrzebowej – no przyznaj!
To nie filtr. To tylko kilkakrotnie powtórzone próbkowanie statystyczne. Nikt nie przejrzy całości wszystkich programów, żeby stwierdzić, czy pytań o zmarłych nie będących w PiSie było 10% czy 25%, reszta Prezydent i jego ludzie. Robi się próbkę wyst. dużą i udowadnia statystycznie (tzn z zadaną wiarygodnością, np. z 95%) hipotezę, np. taką: 80% czasu spędzono na wychwalaniu Prezydenta. Albo: w 10% wypowiedzi gości lub prowadzących kończył się resentymentami i atakami a przeciwników-krytyków Prezydenta i PiS. No może 5%? może 3%? Wystarczy. W innych kanałach tego zupełnie nie było (też próbka)! Nikt nie wypominał zmarłym (np. z PO, PiS, SLD) ani ich krytykom żadnej małości. Nikt nie atakował krytyków ad personam (typu wy niemoralni którzy szczuliście na Prezydenta, albo wyzywaliście tego śp.A.Rybickiego, że stał tam gdzie ZOMO). Nikt nie miał tyle pychy, żeby uważać że krytyk=niemoralny zomowiec. Żeby dawać sobie prawo do agresywnej publicystyki politycznej w czasie pogrzebu.
Czasem miałem wrażenie, że wezmą te trumny i zaczną nimi pogłębiać ten róz dzielący społeczeństwo. Stąd moje mdłości.
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:03
Kanis
„Znowu ta pusta złośliwość a może nawet trąci to “dziadkiem w Wehrmachcie”. Dlaczego nie napiszesz “Róży z Woźniakowskich”?
.
Cenię jej przodków: Woźniakowskich, Rodakowskich, Pawlikowskich, ale tym razem pani Róża zrobiła coś tak piramidalnie głupiego, że nie mogłem się powstrzymać. To naiwne sądzić, że arystokracja bywa z definicji mądra i rozsądna. Tak nie jest.
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:14
Mawar
„w Warszawie 8 godzin czeka się na przejście przed trumną zmarłego Prezydenta.”
:
Na kolanach i przeskakując przez tych leżących krzyżem?
Jeśli zaś o moje usiłowania żeby Gospodarzowi się przypodobać chodzi to staram się jak mogę. Wybrałem to zamiast dowalania mu za tę katastrofę. On i tak ma już wystarczająco z tego powodu wyrzutów sumienia. Co wszyscy mogliśmy obserwować i na blogu i w prasie. Ty zaś nie tylko że z Kuczyńskiego zrobiłeś głównego winowajce. Ty już stajesz na czele opozycji do jego i Mazowieckiego pochówku – oby żyli nam jak najdłużej of kors – na Wawelu. Czy mogę dołączyć?
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:17
Narciarzu
Nie strasz Mawarem, Macierewiczem in-waiting. Jeszcze trochę tak postraszysz i zacznę do niego Antoś wołać. Bo tak do tamtego kiedyś mówiłem.
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:19
Narciarz2
.
„Macierewicz to nie byly zarty. Macierewicz to byl Mawar na powaznie”.
.
Który z „waszych” specjalistów od służb to był tak „na poważnie”, z doświadczeniem, bez naiwności i dyletanctwa? Kozłowski? Milczanowski? Miodowicz? Niemczyk bez studiów wyższych? Brochwicz może? Macierewicz przynajmniej rozwiązał postsowieckie WSI, wcześniej był ministrem spraw wewnętrznych.
.
„Dosc pomyslec, jak by wygladaly w tych dniach stosunki polsko-rosyjskie, gdyby na czele kontrwywiadu stał Macierewicz”.
.
Narciarzu-naiwniaku, stosunki polsko-rosyjskie byłyby przepyszne, gdyby na czele naszego kontrwywiadu stał rosyjski agent. Wróbelki ćwierkały kiedyś, że za wczesnego Milczanowskiego przez krótki czas tak było.
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:34
A to oszołom ten Wajda!!!
Sprzeciwia sie pochowku na Wawelu,bo ten pochowek podzieli Polskę.
Wajda powinien czytać Mawara dowiedziałby się że ten Wawel będzie kaplicą pojednania.
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:35
Część Antoś, tu Orteq. Pamiętasz? Żeby nie narciarz to nigdy bym się nie domyślił. A skąd ta ksywa Mawar? Ze to ty jeszcze masz czas na blogowanie.
Przestałbyś może jednak sam siebie tak prostacko promować
:
„Macierewicz przynajmniej rozwiązał postsowieckie WSI, wcześniej był ministrem spraw wewnętrznych.”
.
Pilnuj IPN-u! Bez Kurtyki może się tam porobić.
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:42
Narciarzu2
„Natomiast jest ostre starcie kultur.”
—————
Czy ty już do końca chcesz obrazić uchachanego, politycznego spadkobiercę kultury świderskiej?
http://pl.wikipedia.org/w.....9Bwiderska
14 kwietnia 2010, o godzinie 15:45
Kultura świderska - kultura archeologiczna późnego paleolitu datowana na okres między 10600 lat p.n.e do ok. 9600 lat p.n.e. Nazwa kultury nawiązuje do eponimicznego stanowiska Świdry Wielkie w Otwocku. Należy do kręgu kultur ostrzy trzoneczkowatych.
14 kwietnia 2010, o godzinie 16:02
@miner
Co ja Ci tam o statystyce. RAZ nie powinien był komentować tej ceremonii zanim usta otworzył. Tylko dlatego, że jest ostrym publicystą politycznym. Może jeszcze trzeba było posadzić sprawozdawcę sportowego? Choćby najmądrzej i najmniej mówił, to samo obsadzenie go w tej roli jest zgrzytem. Nie w tym dniu i nie w tej transmisji. Olejnik i Lisa też bym tam nie chciał. Chociaż ich publicystyka jest szczątkowa i dużo łagodniejsza.
I co ja tu ze statystyką. Tu jest kwantyfikator ogólny i szczegółowy: w czasie tych dni powinno nie być ŻADNYCH wyrzutów, ataków. Wystarczy więc włączyć kanał na 5 minut i usłyszeć JEDEN taki tekst, by stwierdzić, że dany dziennikarz zachował się niegodnie albo wysłuchać 1 wywiadu, żeby stwierdzić: w tej stacji podaje się jednostronne pytania albo naprowadzające na resentyment typu „niedoceniali go, niszczyli, są niemoralni, bo on teraz nie żyje, zginął walcząc o Polskę”. Ergo – krytycy to nie są patrioci.
Twoje przykłady zaproszonych gości nic nie mówią. Tam co 5-10 minut była krótka rozmowa z kimś, nie Salon Polityczny. No jak zaprosili Napieralskiego, to nawet bez pytania wypowiedział nazwisko ofiary z ław SLD, ale mówił też o innych i pewnie ogólnie o kulturze politycznej i ulotności życia. Ważne jest jakie pytania zadawano. Szczególnie jakie pytania zadawano gościom – zwolennikom PiS. Bo to oni, jak i Ty często odmawiają patriotyzmu i moralnych motywacji krytykom PiS i prezydentury.
14 kwietnia 2010, o godzinie 16:56
Ten koncept „ścieżki obok żałoby” jest prawdziwym dobrodziejstwem. Możemy bowiem zajmować się tu ważnymi, codziennymi sprawami – jak na przykład kulturą świderską – zamiast samym uduchowieniem. Mówię o tych tylko co nie są bezpośrednio dotknięci tragedią smolenską. Im wszystkim raz jeszcze składam moje najszczersze wyrazy współczucia.
14 kwietnia 2010, o godzinie 17:03
Najgłębsze wyrazy współczucia kieruję do rodzin i bliskich dziewięćdziesięciu sześciu osób, którym przyszło tak tragicznie zginąć.
14 kwietnia 2010, o godzinie 17:51
Mawar,
to nie mnie, ale Tobie zaświtał pomysł pochowania (żyjącego) gen. Jaruzelskiego na Wawelu.
W odróżnieniu od Ciebie, ja znam, osobiście Generała, zawsze mi tłumaczył, że prezydentem się bywa, że to tylko jakiś etap w życiu politycznym a żołnierzem się jest. Do końca.
Dlatego nie lubił zwracania się do niego – panie prezydencie. Wolał – panie generale.
Zapewniam Cię, ze jako żołnierz woli kwatery wojskowe, w gronie towarzyszy broni. W nie krypty wawelskie.
*
Pleciesz co Ci slina na język przyniesie, ale nie myślisz, gdy się wyrażasz. A ponoć chcesz uchodzić za inteligenta.
14 kwietnia 2010, o godzinie 18:13
Przechodząc z marszu na ścieżke obok żałoby.
Udało nam się w końcu rozpracować Mawara. Wiemy kto zacz. Nawet znamy osobę, niektórzy z nas osobiście. Mam tylko nadzieję, że nie wypłoszyliśmy z blogu najbardziej polemicznego polemisty. Antoś, przepraszam, Mawar. Jesteś tu niezastąpiony. Dlatego mogę przyrzec, ze zapomnę o tej dekonspiracji i będę cię nazywał tak ja sobie życzysz.
14 kwietnia 2010, o godzinie 18:29
@miner Says: Kwiecień 14th, 2010 at 14:15
„…nie widziałem Cię tu wcześniej ale podobasz mi się…”
Aż mi wstyd się przypominać, ale to było śmieszne (w 2007):
http://kuczyn.com/2007/01/19/cos-pan-narobil-panie-kiszczak/
Bo wtedy też spora część Twojej polemicznej energii i niewątpliwego talentu szła „w gwizdek” tzn. w złośliwości i czepianie się literówek, lapsusów (podejrzewam, że w przypadku literówek to nawet jest złamanie netetykiety?). Chciałeś złapać za słówko DarkSide, potem mnie („podaj cytat”) a ja podałem ci kilka i to istotnych. Inni mieli zabawę, bo mimo „touche” Ty, jak zwykle nie zdobyłeś się na proste stwierdzenie „no tak, masz rację, czasem takie coś głupiego niektórzy PiSowcy powiedzą”. Miałeś pole do dyskusji merytorycznej, ludzie chcą z Tobą dyskutować szanując Cię. Ale wolisz chwyty erystyczne z listy tych nieczystych i w praktyce nie przyznasz nikomu racji. Bo Ciebie kompromis nie interesuje – to by Cię umniejszyło. Oponenta trzeba „uZOMOwić” i zniszczyć. Zaglądam tu czasem i to się niestety nie zmienia. Szkoda, bo ja lubię jak ktoś ma dobrą pamięć jak Ty i umie podać umotywowane argumenty. Ja LUBIĘ modyfikować swoje zdanie, oraz wzbogacać znajomość palety poglądów.
Podobnie tu złapałem Mawara (w 2006 żądał cytatów z JK o „układzie”). Nie różnicie się, niestety, w zdolności do uznania cudzych argumentów.
http://kuczyn.com/2006/11.....nt-page-3/
A przecież ja tylko zrobiłem „risercz ziemkiewiczowski”, czyli w google a nie w bibliotece, w źródłach. Tylko, że umiem może lepsze zapytania zadawać niż RAZ. Nb. polecam zabawną lekturę u Orlińskiego wo.blox.pl o tym ustalonym już pojęciu – tylko uwaga, on od razu banuje za nieczystą erystykę. W sumie słusznie, szkoda czasu gospodarza i innych komentatorów na gierki. Tutaj Gospodarz nie banuje, bo całym życiem dowiódł, że jest czcicielem demokracji. No i jakość dyskusji dużo gorsza, przeważnie szkoda mi czasu nawet na lurkanie.
14 kwietnia 2010, o godzinie 18:59
kaneis,
Ja o minerze właśnie.
Idąc za ciosem, proponuję następnego nicka do rozpracowania operacyjnego. O minera się rozchodzi. Wiemy o nim sporo ale wciąż nie znamy nazwiska. Ani pierwszego ani tego po zmianie. Wydaje mi się, że rozpracowanie minera powinno nastąpić tak szybko jak tylko to jest operacyjnie możliwe. Chodzi o to, że łobuz – przepraszam Gospodarzu – może to nazwisko znowu zmienić jak się tylko rozwiedzie z Ewą-Joanną z Kangurlandu. Rozwód zapowiedziała sama zainteresowana.
.
Sprawa zdekonspirowania minera tylko pozornie może wyglądać na blahą. Jak narciarz nam niezbicie udowodnił, niektóre nicki to po prostu takie Macierewicze na poważnie. A to już jest poważnym zagrożeniem demokracji i w ogóle.
14 kwietnia 2010, o godzinie 19:01
Znamy jeszcze kulturę rzucewską z końcówki epoki kamienia łupanego, której obszar oddziaływania rozciągał się od Zatoki Puckiej do ujścia Niemna, ja jednak, jeśli chodzi o zwolenników PiS na tym blogu ze szczególnym uwzględnieniem uchachanego, stawiałbym na kulturę świderską jako że znam rzekę świder i sam Otwock, oraz niektórych jej mieszkańców, dość powiedzieć, że tam przez jakiś okres czasu mieszkał sam Władysław Gomułka.
14 kwietnia 2010, o godzinie 19:12
Kontynuując kulturę rzucewską z końcówki epoki kamienia łupanego
:
Mam poważne dowody na to by móc przypuszczać, że miner to następne wcielenie śp. red. Macieja Rybińskiego. W 1997 roku Adam Michnik oskarżył Rybińskiego o plagiat artykułu z „Frankfurtem Allgemeine Zeitung”. Mam tu taki cytat i link
:
„M. Rybiński poprzysiągł więc zemstę. W 2005 r. GW tak komentowała krucjatę Rybińskiego: “Od 1997 roku Maciej Rybiński po przedrukowaniu przez nas wspomnianej informacji “Forum” spożytkowuje część swojego talentu na udowadnianie, że “Gazeta Wyborcza” jest “be”. Równocześnie stara się odgrywać rolę autorytetu moralnego i strażnika dobrych manier””
http://passent.blog.polit.....ment-14166
To by wyjaśniało jego dotychczasowe, nawet pośmiertne uprzedzenia do Salonu, W. Kuczyńskiego i do całego parszywego Układu.
A więc z metafizyką mamy tu do czynienia. Bez pomocy Ewy-Joanny, z gruntu niewierzącej i praktykującej wyłącznie gusła wiedźmine, nie damy rady rozpracować takiego agenta sił nadprzyrodzonych.
.
Musimy rozprawić sie, raz na zawsze, z tym zagrożeniem dla demokracji. Przeciez jeszcze większym niż nim kardynał Dziwisz jest. Dzisiaj praktycznie rządzący Polską, z nadania Niebios.
.
Czas zerwać maskę z minera-widma. Hunwejbini na koń!
14 kwietnia 2010, o godzinie 19:41
Wklejam niezbity dowód na to, że miner to śp. red. rybiński („pisanego tu z małej litery”). Pomocnym okazał się link podany przez kineisa
:
„miner Says: Styczeń 22nd, 2007 at 17:09
Prasówka, nieco wcześniej bo i temat obszerniejszy.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=28885
Dziennikarze, którzy chcieli rozmawiać na temat “tego gówna” rybińskiego (pisanego tu z małej litery) a raczej na temat większej formy jaką jest “Michnikowszczyzna” RAZa.
Polecam wszystkim twardo- i miękko-głowym, kłamczuchom i prawdomównym. Nauczcie się, że nie zgadzać się z tezami to wcale nie to samo co mówić “tego nie będę czytał/a”
Ja szczególnie polecam Żakowskiego o samolikwidującej się przepowiedni. To jest taka żonglerka słowna, że nawet najbardziej wyrobieni przedstawiciele “lewicowej kołtunerii” z tego towarzystwa nie dorastają do pięt.”
.
Uff. Chyba dotarliśmy do źródeł.
14 kwietnia 2010, o godzinie 19:42
Ja się pod tym podpisuje:
http://wyborcza.pl/1,7547.....arodu.html
14 kwietnia 2010, o godzinie 19:52
Orteq
Ten blog nie musi nosić żałoby, gdyż życie toczy się dalej, a jego gospodarz nie pełni oficjalnych funkcji publicznych, tym nie mniej z uwagi na szczególne okoliczności nie będę zbyt szeroko komentował twojej beznadziejnej i bezdennej głupoty. A zresztą bez względu na okoliczności, dlaczego miałby się tym zajmować? Nigdy nie byłem zwolennikiem PiS, właśnie z uwagi na to, że partia ta posługiwała się językiem pomówień i nienawiści. Wydaje się, że dla większości sympatyków tej partii każdy przeciwnik polityczny był po prostu tylko wrogiem i uosobieniem zła.
Monolog jaki w gruncie rzeczy prowadzili przedstawiciele tej partii faktycznie wykraczał poza ramy demokratycznego sporu. Nic więc dziwnego, że spotkał się z radykalnym i nierzadko niewybrednym odporem. W żadnym jednak wypadku nawet skrajne, brutalne, i niesprawiedliwe oceny Prezydenta nie miały nic wspólnego z sprawą wypadku, bowiem za samym wypadkiem stoi tylko nieodpowiedzialność naszej elity politycznej w sprawach bezpieczeństwa. I nie ma znaczenia to, że np. Niemcy także nie mieli procedur, skoro nie latali w trudnych warunkach atmosferycznych na złe lotniska nie tylko z czołówką osób publicznych, ale także całym dowództwem wojskowym i na dodatek do kraju, który nie był nam dotychczas zbyt przyjazny.
14 kwietnia 2010, o godzinie 19:58
Belgowie przepraszają za kpiny z tragedii, ale czy w masowej wyobraźni świata nie pozostanie przypadkiem zamiast pamięci o podwójnej tragedii Katynia jedynie małostkowy polish joke dla półgłówków pt. „orzeł wylądował”?
http://www.dziennik.pl/ka.....gedii.html
14 kwietnia 2010, o godzinie 20:09
A jak po żałobie gazety na świecie zaczną pisać o tym do czego wykorzystują zwolennicy PiS i Prezydenta, ową tragedię, to czy nie będzie to jeszcze większa kompromitacja i jeszcze większy asumpt do polish jokes. Być może wszystkie rodzime półgłówki występujące od jakiegoś czasu na tym blogu nad tym się nie zastanawiają, a powinny, bo tak właśnie wypowiadając się plujecie w gruncie rzeczy na siebie samych w sposób który poniża tylko was.
14 kwietnia 2010, o godzinie 20:13
Głosie. To trochę zalezy od wyników śledstwa dotyczącego przyczyn wypadku. Zauważ, że podane przez kogoś opis CNN lotniska w Smoleńsku prawdopodobnie zabrzmiało w jakimś kontekście i jeśli nawet nie wysnuli żądnych konkluzji, to widz wyciągnał. Jesli przyczyną wypadku była pogoda i stan lotniska to jedyny wniosek mozliwy do wyciągnięcia jest taki – TO PO CO LĄDOWALI? Stan lotniska opisany nie obciąża Rosjan wbrew temu co sugeruje ktoś powyżej, tylko tych co mimo takiego stanu lotniska korzystają z niego przy złej pogodzie do lotu całego samolotu wypełnionego VIPami w tym głowa państwa i niemal cały Sztab Generalny.
Ani bowiem Rosjanie nie zdemolowali urządzeń w Smoleńsku ani nie ukrywali , że jest mgła, ani nie kazali lądować.
Szyderstw nie unikniemy, chyba, że uda się udowodnić złą wolę personelu naziemnego, sabotaż lub zamach.
14 kwietnia 2010, o godzinie 20:17
Medialne widowisko b. wysokiej rangi wg GW czyli – tragifarsa wawelska z udziałem dwóch trumien z ceną medialnie zawartością, jednej lawety i pociągu papieskiego (jak na razie) jednej pary królewskiej, jednego następcy tronu, dwóch prezydentów z dwóch mocarstw światowych, wierchuszki UE i NATO i sporej gromadki prezydentów i premierów.
W tle wojsko, krakowskie kwiaciarki i tłumy.
http://wyborcza.pl/1,7596.....kiego.html
*
Kiedyś był taki okres w Polsce nazywał się stalinizmem.
Moja pamięć zaczyna przywoływać uroczystości w Polsce związane ze śmiercią twórcy tego systemu.
Te tłumy, kiry, wielkie portrety na budynkach przepasane czernią, te apele w szkole, te pionierskie chusty z czarną specjalną wstążką, to Sulico nadawane nieustannie brzęcące w uszach i te radia nastawione na cały regulator. To był psychiczny przymus, który pamiętam do dzisiaj. To przypomnienie z poziomu dziecka z pierwszych klas podstawówki.
Dzięki Bogu nie było powszechnej telewizji.
Sorry,
ale ja tracę owe wewnętrzne wyciszenie, jakie przyniosła mi tragedia spod Smoleńska na rzecz jakieś wewnętrznej irytacji i totalnego osłupienia.
Wyłączam telewizor, pewnie niebawem zrobię to z komputerem.
Mam już dość .
Nie chcę by mi odżywały koszmary z dzieciństwa.
Dzisiaj oddałam ostatni, pożegnalny hołd ludziom mi znajomym i bliskim – marszałkowi Szmajdziskiemu, ks. Adamowi Pilchowi.
I koniec z żałobą.
Jedynie co zostanie do niedzieli – to dwie czarne szarfy, jakie powiewają mi z loggii.
14 kwietnia 2010, o godzinie 20:52
kaneis:
fajnie, że mi przypomniałeś. Pewnie teraz znowu zarzucisz mi to co poprzednio ale ja muszę zacząć od tego:
- piszesz „łapałes za słówka”
- a ja pisałem „podaj cytat”
.
- piszesz „jak zwykle nie zdobyłeś się na proste stwierdzenie “no tak, masz rację, czasem takie coś głupiego niektórzy PiSowcy powiedzą”.
- a ja pisałem „jak sam dowiodłeś, bardziej prawidłowe byłoby stwierdzenie “Marian Piłka chce leczyć homoseksualistów i to dobrowolnie”.”
.
Przypominam, że Twoje rzekome „touche” dotyczyło dowiedzenia prawdziwości tezy „To to samo, co PiSowskie: leczyć homoseksualistów.”
Dowiodłeś prawdziwości tezy „Marian Piłka chce leczyć…”, ewentualnie „Pisowskie: homoseksualizm to dewiacja”
Oczywiście nad tym wszystkim unosiło się też tajemniczy wywiad z J. Kaczyńskim, którego nie znalazłeś…
——
A teraz wracamy do teraźniejszości i mamy bardzo podobnie
- w kwestii RAZa w TVP nie ma żadnego „materiału dowodowego” więc nie ruszymy z miejsca… ja twierdze, że nie jesteś wiarygodnym źródłem informacji, dosyć dobrze znam publicystykę RAZa by nie przyjmować do wiadomości tego co piszesz.
- w kwestii PR3 mamy już inną sytuację, mamy jako taki dowód na obalenie Twojej tezy o tym, że gloryfikowanie prezydenta w PR3 było „polityką programu”. Fakt, że dzień w dzień zapraszano ludzi z różnych środowisk dowodzi, że dawano prawo wypowiedzieć się wszystkim i o wszystkich.
.
Cały wpis o metodach statystycznych i kwantyfikatorach jest nie wiem po co… chyba, że po to aby od twardej tezy „gloryfikowanie prezydenta=polityka programu” przejść do tezy „w rozmowie z Romaszewskim rozmawiano głównie o prezydencie”. Jeżeli tak to okej, przyjmuje do wiadomości (choć to śmieszne w wykonaniu kogoś kto dopiero co dowodził swojego riserczowego touche)
.
Gdy wracałem z rodziną do domu w niedzielę od 10 słyszałem w PR3 audycję wspominkową, dzwonili znani i nieznani ludzie i wspominali umarłych, różnych. Nie liczyłem ile wspominków było o Prezydencie, a ile o innych zmarłych… al w sumie gdybym policzył to czego by to dowiodło? Twojej tezy o polityce programu nakazującej gloryfikowanie Prezydenta?
.
To chyba wszystko na ten temat…
.
A swoją drogą fajnie sobie było przypomnieć jak zatwardziali „antykaczyści” nie znali znaczenia obrażającego ich słowa „wykształciuch”. Ale to już inna bajka…
14 kwietnia 2010, o godzinie 21:09
W. Kuczyński:
gdzie tu jest postponowanie człowieka? To jest surowa ocena polityczna, polityka, z której nie wycofuje ani jednego słowa, a nawet mógłbym ja poszerzyc i zaostrzyć. Jeżeli to mialoby byc uważane, za przekraczanie granic polemiki politycznej, to by znaczylo, że L. Kaczyński ma byc objęty takim immunitetem, jak pierwsi sekretarze partii za komuny.
.
No i tu się właśnie różnimy… zasadniczo… TFU!
14 kwietnia 2010, o godzinie 21:24
głos zwykły
„Ten blog nie musi nosić żałoby, gdyż życie toczy się dalej, a jego gospodarz nie pełni oficjalnych funkcji publicznych, tym nie mniej z uwagi na szczególne okoliczności nie będę zbyt szeroko komentował twojej beznadziejnej i bezdennej głupoty.”
:
Dziękuję za niekomentowanie. Jeszcze większej beznadziejności i bezdenności głupoty łatwo idzie się dopatrzyć w twoim łączeniu mojej głupoty z tym, że ten blog nie musi nosić żałoby. Chce ci przypomnieć, że byłem bodajże pierwszym na tym blogu, który POCHWALIŁ pana ministra Kuczyńskiego za odstąpienie od ścisłego „żałobowania” i za umożliwienie „ścieżki obok żałoby”.
.
Doradzałbym jak najszybszy powrót na podświetlony sedes w wygódce i nie wychodzenie z tamtad do czasu odzyskania równowagi psychicznej. W wypadku gdyby ta równowaga nie wróciła, zawsze możesz kontynuować swoje studiowanie kultury rzucewskiej z końcówki epoki kamienia łupanego. Ewentualnie, plucie i łapanie.
14 kwietnia 2010, o godzinie 21:29
Minerowe następne TFU jest tylko pluciem. A gdzie łapanie?
14 kwietnia 2010, o godzinie 21:30
Przerażające…
http://nienawawelu.pl/
.
nie możemy jednak dopuścić do pochówku głowy państwa w Krakowie.
.
jak to rozumieć?
14 kwietnia 2010, o godzinie 21:45
Według mnie zrozum jak chcesz.
14 kwietnia 2010, o godzinie 21:46
Indoor,
„Głosie. To trochę zalezy od wyników śledstwa dotyczącego przyczyn wypadku.”
:
Czegoś nie rozumiesz. U głosa WSZYSTKO zależy od tego, co mu chora na nienawiść do siebie samego wyobraźnia akurat podpowiedziała. Prawie zawsze podpowiedź taka będzie z rodzaju małostkowych polish jokes dla półgłówków.
14 kwietnia 2010, o godzinie 21:56
„nie możemy jednak dopuścić do pochówku głowy państwa w Krakowie.
.
jak to rozumieć?”
:
Po prostu. Jako zdrowy przejaw demokracji. A gdzie masz w odpowiedzi swoją stronę internetową pt. tylkonawawelu.plIV?
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:12
Jest! To wina Rosji
:
„To my ponosimy odpowiedzialność, jeśli pozwalamy lądować we mgle obcemu samolotowi z polityczną elitą całego kraju” – oznajmił Żyrinowski na posiedzeniu plenarnym Dumy”
http://www.dziennik.pl/sw.....olski.html
Jaka szkoda że wypowiada to akurat Zirynowski. Kto w Polsce o zdrowych zmysłach może się z Żyrinowskim bratać. Taki świetny kąsek propagandowy przechlapany.
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:19
Dobra rozmowa w TOK FM. „Jeśli uznamy, że śmierć człowieka zmienia ocenę jego dokonań, podstawy etyki runą.”
http://www.tokfm.pl/Tokfm....._jego.html
.
Ale kogo obchodzi etyka, jesli mozna ugrac troche polityki? Czy tylko mi sie wydaje, ze polityka juz toczy sie na calego? Pan Krasnodebski juz sie wypowiedzial, a pan Nadredaktor Wolski juz zdazyl napisac i opublikowac poezje. Nie zapominajmy o panu Macierewiczu, ktory tez juz swoje powiedzial. No i ten Wawel. Czy mozna sie bylo spodziewac czegokolwiek innego?
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:25
Skoro pojawil sie miner, to ja mam pytanie. Gdzie bywales, drogi minerze, kiedy Ciebie nie bylo? Co Ciebie tutaj znowu sprowadza? Co sie stalo takiego, ze zawitales w niegoscinne progi? Nie tylko zawitales, ale zdaje sie walczysz jak kiedys. Ale dlaczego teraz walczysz, a nie walczyles przez dluzszy czas? Przeciez my jestesmy tacy sami paskudni, jak kiedys. Wiec skad takie dlugie zaniedbanie swoich szlachetnych obowiazkow?
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:25
Miner,
słuchaj pluc możesz na siebie, ale odemnie podły, mały, mściwy człowieku wara! Jeszcze raz cos takiego zrobisz i już tu sie nie pojawisz.
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:31
Miner
…przerażające …
No bo aż Wawelu w planie pierwotnym broń Boże nie było, więc tę szkodliwą, bo zupełnie „oddolną” inicjatywę wynikłą z przypadkowego czynnika niepełnego wykonania planu trzeba storpedować…
To w celach korekcyjnych…
Po Okrągłym Stole też nie do końca poszło tak jak miało być, i też trzeba to było korygować nieplanowaną dynamikę własną przebiegu procesu politycznego…
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:41
Indoor napisal: „Stan lotniska opisany nie obciąża Rosjan wbrew temu co sugeruje ktoś powyżej, tylko tych co mimo takiego stanu lotniska korzystają z niego przy złej pogodzie…”
Pelna zgoda. Ten sam pilot ladowal na tym samym lotnisku kilka dni wczesniej. Znal warunki. Wiedzial, co to jest mgla. Fakt, ze zszedl bardzo blisko ziemi, pokazuje, ze zdawal sobie sprawe z warunkow. Fachowcy uzywaja frazy „szukanie ziemi”. W takiej procedurze chodzi o nawiazanie kontaktu wzrokowego z terenem, po czym nawigowanie wedlug widocznych znakow terenowych. Jest to procedura niezwykle niebezpieczna. Zostala zastosowana swiadomie. Jak napisal Andrzej, na ogol sie udaje, ale tym razem sie nie udalo.
.
Opinie, ze budynek w telewizji wyglada jak barak, i ze z tego cos wynika, sa zupelnie niepowazne. W takich „argumentach” brakuje tylko stwierdzenia, ze w toalecie nie bylo papieru toaletowego, i ze to czegos dowodzi. Budynek moze sobie wygladac jak chce, ale nie to bylo przyczyna katastrofy.
.
A poza tym ten, kto wierzy telewizji, sam wystawia swiadectwo swojemu intelektowi.
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:43
Narciarz,
cała ta ferajna zamienia swój szok pośmierci idola w odruch zemsty i odwetu. Oni poczuli krew wrogów i chcą umoczyć w niej dzioby. To narasta błyskawicznie. To dlatego ta wampiria, na razie plująca na mnie, się tu zlatuje. Ale się bardzo na tym przejadą.
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:47
Zdzislaw_1 Says: ( 11:54 )
„Mawar,Uchachany, Miner i Inni.
Gdzie Wasz przykład POJEDNANIA, może te wszystkie ataki na W. Kuczyńskiego to jest własnie POJEDNANIE???”
Dziwi mnie, że narciarz2, Orteq, Zofia, Kaneis, jeszcze kilku innych i nawet nasz Gospodarz chcą z nimi polemizować. Moim zdaniem jest to „rzucaniem pereł przed wieprze”.
14 kwietnia 2010, o godzinie 22:53
Uchachany sam z siebie
ten pomysł z Wawelem to jakiś esbol podsunął czy inny manipulant z okolic wiadomego think tanka (tego z przewagą tanka), wieszający się w pobliżu Jarosława Kaczyńskiego, bo pomysł ten gwarantuje łatwy powód do szczucia po wiek wieków.
.
Bratkowski w (rynsz)TokuFM już się na tę okoliczność w dobranym gronie stosownie zapluł.
.
Mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński mimo traumy, która go dotknęła zachowa tyle trzeźwości umysłu, że go odrzuci.
teraz otrzymał wytyczne i pisze.
Miner
„…przerażające …”
No bo aż Wawelu w planie pierwotnym broń Boże nie było, więc tę szkodliwą, bo zupełnie “oddolną” inicjatywę wynikłą z przypadkowego czynnika niepełnego wykonania planu trzeba storpedować…
To w celach korekcyjnych…
14 kwietnia 2010, o godzinie 23:02
minerze,
dzięki za link do strony „nienawawelu”, zdążyłam już rozesłać do wszystkich znajomych. Większość popiera tę inicjatywę nie tylko ze względu na utrudnienia w ruchu.
W sieci znalazłam też tzw. głos ludu :) (nie zbyt długie, więc wklejam):
„Drogi Księże Kardynale,
w imieniu swoim i rodziny, pragnę wyrazić swój
protest w związku z decyzją podjętą przez Jego
Ekscelencję o pochówku pary prezydenckiej na
Wawelu. Jak sam Ksiądz zauważył, to miejsce
szczególne i spoczywają w nim ludzie zasłużeni
dla dobra naszej Ojczyzny: królowie, bohaterowie
i wodzowie. Z całym szacunkiem dla zmarłego Pana
Prezydenta, ale nie był on ani królem, ani
bohaterem, ani wodzem.
Bohater, to wg słownika języka polskiego osoba
odznaczająca się niezwykłymi czynami, np. męstwem.
Zastanawiające jest dla mnie, to co powiedział
Ksiądz Kardynał o Prezydencie: `zmarł w warunkach
wyjątkowych, po bohatersku można by powiedzieć, bo
leciał do Katynia, by oddać w imieniu całego
społeczeństwa hołd męczennikom”. Dziwi mnie to, że
miarą czynu bohaterskiego jest uczestnictwo w
nieszczęśliwym locie. A jeśli jest to prawdą, to
moim zdaniem należy pochować na Wawelu także
pozostałem 94 osoby. Nieprawdaż?
Za wielkim wodzem, to nasz prezydent też nie był.
Nie potrafił łączyć, a dzielił, jak nikt przedtem,
na obywateli dobrych (tych z pod znaku PiSu) i
złych (w myśl zasady: kto nie z nami ). To za jego
prezydentury doczekaliśmy powrotu do starych
metod, opartych na podsłuchach i inwigilacji
ludzi. Nie słyszałem wówczas, głosu sprzeciwu pana
prezydenta w obronie obywateli. Wodzostwo jego
zapewne można było zobaczyć wtedy, gdy walczył o
dostawienie stołeczka w Parlamencie Europejskim. A
miarą jego wielkości i człowieczeństwa był
stosunek do szeregowych obywateli, który streścić
można w jednym zdaniu: `S dziadu!’ (sic! cytat
dosłowny LK).
Ksiądz Kardynał podkreśla, że: `chciałbym, aby to
miejsce przyczyniło się do zjednoczenia naszego
narodu’. Ta tragedia nas zjednoczyła, a pochopna
decyzja o pochówku na Wawelu na nowo społeczeństwo
podzieli. Za co odpowiedzialność spadnie także na
Jego Ekscelencję. Naciąganie niepotrzebnie
historii i wmawianie nam zasług, heroiczności i
bohaterstwa prezydenta, to lekka przesada. Znam
wielu ludzi zacnych i zasłużonych dla naszej
Ojczyzny. Zapewniam, że jeśli pochowałby Ksiądz w
krypcie Marszałka Józefa Piłsudskiego Pana
Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego Prezydenta RP
na Uchodźstwie nikt nie podniósłby głosu
sprzeciwu.
Zaznaczam, że sam pochodzę z Warszawy i byłem z
moimi dziećmi przy Pałacu Prezydenckim, aby
pomodlić się i oddać hołd Parze Prezydenckiej oraz
Wszystkim Ofiarom tej katastrofy. Niestety nie
pojadę z dziećmi do Krakowa, aby brać udział w
hucpie. Wybieramy się na pogrzeb Natalii Januszko,
stewardessy, która miała niespełna 23 lata i była
najmłodszą ofiarą tragedii pod Smoleńskiem. Choć
nie znaliśmy jej osobiście, to najbardziej nam
właśnie jej szkoda, bo była na początku drogi i
całe życie miała przed sobą. Pomodlimy się tam za
wszystkich, którzy zginęli. Zapraszamy Jego
Ekscelencję na ten pogrzeb. Przed Bogiem każdy z
nas jest równy. Nie ma bohaterów, wodzów i
herosów. `Kto z was jest największy ‘
Z Bogiem,
Sławomir z Warszawy”
14 kwietnia 2010, o godzinie 23:05
Zofia_jak_zwykle_niezawodna:
Medialne widowisko b. wysokiej rangi…. czyli – tragifarsa wawelska
….
Kiedyś był taki okres w Polsce nazywał się stalinizmem.
Moja pamięć zaczyna przywoływać uroczystości w Polsce związane ze śmiercią twórcy tego systemu.
Te tłumy, kiry, wielkie portrety ….te apele w szkole, te pionierskie chusty z czarną specjalną wstążką, … radia nastawione na cały regulator. … psychiczny przymus, który pamiętam do dzisiaj.
.
Skojarzenie absolutnie prawidłowe, zważywszy na to że według Ludzi Rozumnych kaczyzm był reinkarnacją stalinizmu…
.
Zupełnie logicznym następstwem owego poglądu jest przyrównanie pogrzebu prezydenta Kaczyńskiego do pogrzebu Stalina.
.
Aczkolwiek nie przypominam sobie, by na pogrzebie Stalina był taki wysyp prezydentów, premierów i koronowanych głów…
14 kwietnia 2010, o godzinie 23:09
Minister Waldemar Kuczyński
.
„… cała ta ferajna zamienia swój szok po śmierci idola w odruch zemsty i odwetu. Oni poczuli krew wrogów i chcą umoczyć w niej dzioby. To narasta błyskawicznie. To dlatego ta wampira, na razie plująca na mnie, się tu zlatuje. Ale się bardzo na tym przejadą”.
.
Po przeczytaniu tak mi się skojarzyło. Talleyrand po śmierci trafia do piekła, tam wita go diabeł. – No, książę, przekroczyłeś nasze instrukcje.
14 kwietnia 2010, o godzinie 23:15
Uchachany
„… nie przypominam sobie, by na pogrzebie Stalina był taki wysyp prezydentów, premierów i koronowanych głów…”.
.
Oraz Berlińskich Filharmoników, którzy zagrają na pogrzebie.
14 kwietnia 2010, o godzinie 23:40
Orteq
.
„To my ponosimy odpowiedzialność, jeśli pozwalamy lądować we mgle obcemu samolotowi z polityczną elitą całego kraju. Jaka szkoda że wypowiada to akurat Zirynowski. Kto w Polsce o zdrowych zmysłach może się z Żyrinowskim bratać”.
.
Jak zwykle Orteq nie kapujesz o co chodzi. Żirinowski jest niszowy, ale bywał już wykorzystywany do sygnalizowania poważniejszych spraw. Używając Żirinowskiego można sondować różne rzeczy. I ewentualnie się z tego wycofać, no bo on teoretycznie nie jest poważny. Ale to także jego zaleta. Można na przykład sygnalizować czystkę w lotnictwie (niech się boją i już dziś donoszą co jest nie tak), jeśliby się okazało, że jednak bałagan na lotnisku miał wpływ na przebieg zdarzenia w Smoleńsku. Po jak najbardziej słusznej czystce w rosyjskiej milicji przydałaby się kolejna, Rosjanom to się spodoba. Parę lat temu był zamach bombowy na rosyjski samolot, wykorzystujący bałagan i korupcje na jednym z rosyjskich lotnisk. Dwie Czeczenki z bombami pod ubraniem celowo spóźniły się na odprawę i za łapówkę weszły w ostatniej chwili na pokład, oczywiście już bez kontroli bezpieczeństwa. Co było dalej to się domyślasz, wszystko poszło в пизду.
14 kwietnia 2010, o godzinie 23:52
Mawar,
Był wysyp, był. Nawet na pogrzebie Stalina. Najważniejszych nie zabrakło. Bo tak jest z pogrzebami głów panstw. A tyran wcale nie zginął w katastrofie samolotowej wraz z 95-cioma najwazniejszymi przedstawicielami narodu. On skonał samotnie na podłodze w swoim gabinecie, zsikawszy się na koniec w spodnie. I pomimo tak niesławnej śmierci, wysyp najważniejszych był.
.
Oprócz tego, wysyp na Wawelu jeszcze się nie odbył. No ale poklepywać siebie już można zaczynać.
14 kwietnia 2010, o godzinie 23:59
Mawar,
No niech ci będzie że nic nie kapuję. Szczególnie w takiej sprawie jak uzdrawiające czystki w Rosji. Dla nas niezmiernie korzystne. Więc niech i ja się poświęcę, walcząc o Polskę. Tym bardziej, że nie przewiduje w tym poświęcaniu się lądowania w Smolensku.
15 kwietnia 2010, o godzinie 00:00
Andrzeju,
bo takie było moje pierwsze skojarzenie na gorąco: że podsunięto pomysł pochówku na Wawelu by mieć powód do wszczęcia rozróby.
.
Jednak po zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że być może niekoniecznie tak było.
.
Za tym pomysłem jak sądzę obok czynników czysto uczuciowych, czyli chęci uczczenia zmarłego stoi i jakaś kalkulacja polityczna, dopuszczam że może ona być i autorstwa Jarosława Kaczyńskiego.
.
Bo wydaje mi się, że te demonstracje żalu i współczucia obok komponenty emocjonalnej, uczuciowej – mają i tę polityczną…
.
Zwróć uwagę, że niszczy to wiarygodność tych mediów i ich funkcjonariuszy, którzy do tej pory zajmowali się tropieniem kaczyzmu i przedstawianiem go w oczach wyborców jako zagrożenia dla demokracji. Także poprzez ośmieszanie i budowanie fałszywego obrazu Kaczyńskich w czysto ludzkim, a nie tylko politycznym aspekcie.
.
Wyborca, który nagle ze zgroza dowiaduje się z ust tych samych ludzi, którzy wyśmiewali Lecha Kaczyńskiego przedstawiając go jako groteskowego, obciachowego, mlaskającego niezgułę opętanego niebezpiecznymi maniami, że tak naprawdę był porządnym, przyzwoitym człowiekiem i patriotą – może zacząć podejrzewać, że owi funkcjonariusze mendialni zafałszowywali obraz Lecha Kaczyńskiego nie tylko jako człowieka, ale i jako polityka .
http://iszbin.salon24.pl/169644,oszukany
.
Wniosek z tego, że dysponenci mediów mają do przeprowadzenia większą robotę, w której owe poderwanie wiarygodności jest koniecznym do poniesienia kosztem własnym.
.
A jednym z dowodów na to, że mamy do czynienia także z
Wielkim Festiwalem Krokodylich Łez im. Beaty Sawickiej jest zachowanie się Moniki Olejnik w wywiadzie z Pawłem Kowalem w radiu Zet.
Rekomenduję odszukanie go i odsłuchanie, tudzież lekturę ostatniej Kataryny: „Ja już tyle łez wylałam…”
15 kwietnia 2010, o godzinie 00:18
Zdzisław_1
.
A to oszołom ten Wajda!
.
Skoro domagał się pochowania Milosza na Skałce?
.
„Sprzeciwia się pochowku na Wawelu,bo ten pochowek podzieli Polskę”.
.
Powinien swój apel opatrzyć jeszcze informacją, który z pochowanych na Wawelu, od Władysława Łokietka do Sikorskiego, był jednogłośnie i bez zastrzeżeń popierany PRZEZ WSZYSTKICH, choćby tylko w swoim czasie. Obawiam się, że żaden.
.
„Wajda powinien czytać Mawara dowiedziałby się że ten Wawel będzie kaplicą pojednania”.
.
To raczej ty powinieneś czytać, jeśli już polemizujesz. Pisałem bowiem o jedności i ciągłości państwowej, które symbolizują groby wawelskie. Pierwsze pochówki na Wawelu są z okresu zjednoczenia państwa w XIV w. Wszystkie pochowane tam osoby symbolizują tę jedność. Wszyscy demokratycznie wybrani prezydenci powinni być odtąd chowani na Wawelu. I zdaje się tak będzie. Tak mi się wydaje, że zostało to ponadpartyjnie ustalone. Dobrze pamiętać, że marszałek Senatu, marszałek Sejmu i premier są historykami z wykształcenia. Po staremu bibrzy tylko „Gazeta Wyborcza”, co nie dziwi.
15 kwietnia 2010, o godzinie 00:18
Orteq
„Mam poważne dowody na to by móc przypuszczać, że miner to następne wcielenie śp. red. Macieja Rybińskiego”.
.
Strasznie się obsuwasz, aż nie chce się tego komentować.
15 kwietnia 2010, o godzinie 00:25
Mawarze, doszłam na koniec do Twojej odpowiedzi na mój wpis:
„Ponieważ królów już mieć nie będziemy, krypty wawelskie stałyby się muzeum, bez żywszego związku z historią i tradycją. Ta ciągłość byłaby w jakimś sensie przerwana, a chodzi o to, aby była zachowana.”
Nie Mawarze, tutaj się różnimy, bo to, co ty nazywasz zachowaniem ciągłości, dla mnie grozi małostkowym wykorzystywaniem doczesnych szczątków i sarkofagów dawno zmarłych władców w bieżących rozgrywkach politycznych.
Hucpa na całego, licytacja kto ma leżeć między Łokietkiem a Jadwigą, a kto w przedsionku u Piłsudskiego.
Wawel to historia sama w sobie. Nie obawiaj się nie grozi mu utrata „żywszego związku z historią i tradycją”, bo sam jest historią i tradycją. Miliony zwiedzających szukają tam historii i tradycji rok rocznie.
Nie życzymy sobie, by jeden czy drugi mniej lub bardziej udolny przywódca, czy kacyk religijny swobodnie kupczył tymi symbolami na politycznej giełdzie.
Po przeczytanie tego, co dziś przeczytałam tu i gdzie indziej napiszę Ci to, co i u siebie na blogu:
.
„Nie przenoście nam stolicy do Krakowa,
chociaż tak lubicie wracać do symboli,
bo się zaraz tutaj zjawią butne miny, święte słowa
i głupota która aż naprawdę boli!
…
Nie przenoście nam stolicy do Krakowa,
niech już lepiej pozostanie tam, gdzie jest
Najgoręcej o to proszą dobrze ważąc własne słowa
dwa Krakusy Grzegorz T. i Andrzej S. „
15 kwietnia 2010, o godzinie 00:31
dark side
A ciekaw jestem, czy Turnau i Sikorowski dali by się namówić do stanięcia w szeregach Dawaczy Odporu…
Przydali by im się, prawda…?
15 kwietnia 2010, o godzinie 00:56
W.Kuczyński:
cała ta ferajna zamienia swój szok pośmierci idola w odruch zemsty i odwetu. Oni poczuli krew wrogów i chcą umoczyć w niej dzioby.
.
Straszliwe jest zaiste zezwierzęcenia pisowskiej janczarii…
.
Powinni wziąć przykład i wzór z powściągliwości i powagi Obrońców Wawelu, tzw. Orląt Wawelskich z kręgów Młodych, Wykształconych, Z Większych Miast:
Na słynnej już stronie na fejsbuku ktoś rzucił pomysł aby warszawska manifestacja przeciwników wawelskiego pochówku odbyła się pod domem Jarosława Kaczyńskiego i jego mamy.
( Kataryna – „Ja już tyle łez wylałam…”)
.
Panie Kuczyński,
czy możemy liczyć na patronat GW nad tą imprezą…?
Wszak Wy zawsze w pierwszych szeregach Obrońców Wolności….
.
P.S.
Tę demonstrację powinien prowadzić Palikot. Z gumowym penisem w ręku…
15 kwietnia 2010, o godzinie 00:58
Dark Side
„… tutaj się różnimy, bo to, co ty nazywasz zachowaniem ciągłości, dla mnie grozi małostkowym wykorzystywaniem doczesnych szczątków i sarkofagów dawno zmarłych władców w bieżących rozgrywkach politycznych”.
.
Ważne są reguły i precedensy. Właśnie na naszych oczach powstają na nowo . Wszystko na to wskazuje, że demokratycznie wybrani prezydenci będą chowani na Wawelu. A nobliści na Skałce. Dawniej zasady były całkiem jasne, choć wynikały z innego uzasadnienia. Na Wawelu spoczywał król – władca Polski, pomazaniec Boży. Nawet jeśli był władcą nienadzwyczajnym i dzielił naród to reguła obowiązywała, o ile nie zaszły okoliczności nadzwyczajne jak śmierć Warneńczyka w bitwie. Z tego powodu niedaleko siebie leżą Jan III Sobieski i Michał Korybut Wiśniowiecki. W UK też jest porządek (hierarchia) pochówków, ale tam ciągłość państwa od czasów Wilhelma Zdobywcy nigdy nie została przerwana. Nelson po Trafalgarem na początku bitwy rzucił hasło: zwycięstwo albo Westminster Abbey. Przesadził, dlatego że – takie były reguły – wysokich dowódców wojskowych nie chowano w Westminster (tu królów) tylko w St. Paul’s Cathedral. I tam też wkrótce spoczął, bo pod koniec zwycięskiej bitwy został śmiertelnie ranny. Dlatego w UK nikt małostkowo nie wykorzystuje szczątków, jak u nas „Gazeta Wyborcza”. Zróbmy tak i u nas, ok?
15 kwietnia 2010, o godzinie 01:10
Mawar,
„Strasznie się obsuwasz, aż nie chce się tego komentować.”
:
Znowu muszę żabę zjeść. Rzeczywiście z tym minerem do przewaliłem trochę. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że to narciarz z E-J tak mnie w maliny wpuścili z tym durnym małżeństwem miner/Ewa-Joanna. Musiałem się jakoś odgryzć. Z odgryzienia wyszło niestety memłanie. Przepraszam.
.
Jeszcze ci tylko pogratuluję umiejętnego rozegrania sprawy
Antoś M. = Mawar. Ja też ani słowa bym nie pisnął w takiej sytuacji.
15 kwietnia 2010, o godzinie 01:13
Obstawiam remis. Na lotnisku w Smoleńsku był bałagan, ale nasi lotnicy popełnili błąd. Suma przyczyn równa się katastrofa. Ale to oczywiście po pogrzebie. Kiedy za wczesnego PRL-u nasi futboliści grali z CCCP to góra partyjna zawsze modliła się o ideologicznie słuszny remis.
15 kwietnia 2010, o godzinie 01:28
Mawar,
Taki jakby remis został dawno temu przewidziany przez Andrzeja.
:::
„Wszystko na to wskazuje, że demokratycznie wybrani prezydenci będą chowani na Wawelu.”
:
Chce poinformować, że właśnie powstaje Komitet Opozycyjny Wobec Pochówku Aleksandra Kwaśniewskiego, oby żył nam jak najdłużej, na Wawelu. Złożony tylko, że zrozumiałych względów, z samych młodych Polaków-Prawdziwych Patriotów. Gdyby natomiast miała się zdarzyć następna podobna tragedia narodowa z rezultatem przedwczesnej, tfu, śmierci, byłego prezydenta, do Komitetu będą mogli wchodzić wszyscy Prawidłowo Myślący rodacy.
.
Podobno byli prezydenci też są czasem zapraszani na samolotowe wycieczki uroczystościowe. Nic tylko nie wiadomo o uroczystościach dublowanych.
.
Jaruzelowi chyba się upiecze. „Demokratycznie wybrani” powinno go uchronić od pewnej zguby.
15 kwietnia 2010, o godzinie 03:39
Bardzo to jest ciekawe, ze po dlugiej nieobecnosci nagle pojawili sie miner z uchachanym. Bylo juz tak kulturalnie, a teraz oni znowu tu sa. Co to sie dzieje takiego, ze nagle sobie przypomnieli o tutejszym niszowym blogu? Miner nawet sobie splunal. W zasadzie nic nadzwyczajnego. Ale mnie to ciekawi. Jesli ktos w trudnym momencie, a zakladam ze taki wlasnie przyszedl, chce odwiedzic przyjaciol, to wtedy idzie do przyjaciol. A nie do nieprzyjaciol, zeby tam spluwac. W koncu mamy zalobe, wiec takich gestow byc nie powinno. A jednak.
.
Dziwny jest ten swiat.
15 kwietnia 2010, o godzinie 04:07
Zle się czuję w tak długiej żałobie. Też bym sobie splunął. A tu wciąż nie wypada. Więc, mimo wszystko, nie splunę. Niech im ziemia lekką będzie.
15 kwietnia 2010, o godzinie 04:08
Panie Ministrze,
Sądziłem, że istniała pisana choć nie podpisana umowa dżentelmeńska iż Pan będzie bohatersko zbierac RAZy oraz ciosy na szczękę do czasu zakończenia żałoby narodowej. Wydawało się, że Pan rozumiał potrzebę takiej ofiary ze swojej strony. Bo napisał Pan
:
„uchachany, na razie widzę, że ty mnie olewasz, ale tym co masz w środku. A ja z pokorą marnego, ale jednak chrześcijanina przyjmuję to i wybaczam Ci, tak samo jak moim szpiclom z czasów PRL.” W.Kuczyński, Kwiecień 14th, 2010 at 09:20″
.
Az tu raptem takie cos widze:
:
„Miner, słuchaj pluc możesz na siebie, ale odemnie podły, mały, mściwy człowieku wara! Jeszcze raz cos takiego zrobisz i już tu sie nie pojawisz.” W.Kuczyński, Kwiecień 14th, 2010 at 22:25
.
Z całym szacunkiem ale muszę zgłosić sprzeciw. Kiedy ja przystępowałem do tego nie podpisanego kontraktu żeby odpierać bezmyślne ataki na Pana, zakładałem pewna sytuacje. Głównym wyznacznikiem tej sytuacji była pewność, że będę miał wolny dostęp do worków treningowych takich jak Makar, uchachany, miner czy inni. Bo tylko waląc w te bezmyślne worki mogłem liczyć na jakąś nośność swoich argumentow. Bez worków bym się stał Gołotą w pierwszych sekundach pierwszej rundy.
.
Widząc Panską zapowiedź wywalenia minera zaczynam mieć poważne wątpliwości co do skuteczności mojej szczegółowo wypracowanej strategii (oraz taktyki) walki z Pańskimi bezmyślnymi wrogami. Czyli walki o Polskę, jak to Panski kanadyjski kuzyn ujął. .
Dlatego zwracam się z prośbą o ponowne rozpatrzenie Pańskiej decyzji o skróceniu minera o głowę przy następnym podejściu do lądowania we mgle.
Z poważaniem, Orteq.
15 kwietnia 2010, o godzinie 04:29
Nie uważam za wykluczone, że decyzja o miejscu pochówku ma głębszy kontekst polityczny niż Wam się wydaje i jest krokiem w kierunku wylansowania zmarłego prez. Lecha Kaczyńskiego jako męczennika w celu umocnienia ideologicznego skrzydła tych radykałów w Watykanie, którzy cały czas liczą na nawrócenie prawosławnej Rosji. Oczywiscie na koszt Polski. Oczywiscie rzeczy dziejące się mają wiele przyczyn.
15 kwietnia 2010, o godzinie 04:53
Indoorze, z calym szacunkiem dla Twojej przenikliwosci, ale chyba jednak przesadzasz usilujac swoimi konstrukcjami przebic niejakiego Lysiaka. On sie specjalizowal w takich skomplikowanych pomyslach. Dopoki pozostawal na gruncie literatury fantastycznej, to mu to jakos wychodzilo. Powiedzmy, ze wychodzilo. Ale takie pomysly w tzw. realu to jednak przesada.
.
Mi sie wydaje, ze jest prostsze wytlumaczenie. Kardynal Dziwisz nie blyszczy intelektem, wyrazajac sie delikatnie. Chcial dobrze, ale wyszla mu z tego żaba.
15 kwietnia 2010, o godzinie 05:00
Nie wiem Narciarzu. Jak mówię: rzeczy mają wiele przyczyn. Według mnie jest w Polsce duzo takich środowisk, które i wypatrują tylko jak Watykanowi robić dobrze i nagrodę odbierają w Watykanie. Nie mówię tu o pieniądzach.
15 kwietnia 2010, o godzinie 05:05
Jesli idzie o tzw. wywalanie na tzw. zbity pysk, to ja jestem zwolennikiem. Posluze sie przykladem. Powiedzmy, ze jakis menel dostanie sie do filharmonii i tam zacznie sobie glosno bekac. Jaka powinna byc reakcja? Czy powinnismy rozpoczynac debate o wolnosci slowa i granicach swobody wypowiedzi? Chyba sie wszyscy zgodzimy, ze w takiej sytuacji interweniuja porzadkowi i nie ma potrzeby roztrzasania Konstytucji. A to, ze potem menel na ulicy bedzie glosno krzyczal o cenzurze, to nie powinno budzic niczyich wyrzutow sumienia.
.
Mi sie wydaje, ze w zyciu czesto istnieja sytuacje proste i oczywiste, i wtedy nalezy sie kierowac zdrowym rozsadkiem. Mi sie wydaje, ze z taka wlasnie sytuacja mamy do czynienia. Nie bardzo rozumiem, skad sie biora watpliwosci. W koncu po to wlasnie istnieja rozmaite prawicowe obory, zeby tam sie gromadzili menele. I dobrze, ze obory istnieja. Na tym wlasnie polega wolnosc wypowiedzi, ze kazdy moze sobie otworzyc obore i tam zapraszac przyjaciol. I nie bedzie za to karany, dopoki przekracza granice dobrego smaku, ale nie przekroczy granic zakreslonych prawem.
.
Wolnosc wypowiedzi nie polega na tym, ze mozna napluc do ksiegi kondolencyjnej, albo glosno bekac w filharmonii. Jesli ktos tak mysli, to jeszcze nie dorosl do demokracji. Nie bardzo rozumiem, o czym tu dyskutowac.
15 kwietnia 2010, o godzinie 05:48
Orteg,
dobra, będziesz miał. Chrześcijaństwo wzięło górę, anioł stróż nad diabłem stróżem
15 kwietnia 2010, o godzinie 05:58
@ Mawar
„A więc wojna Związku Radzieckiego z NATO mogła się odbywać tylko przy niezłej pogodzie. To pokrzepiające, choć szkoda że po fakcie. :)”
Radzieckie procedury na wypadek wojny światowej przewidywały m.in. wysłanie do walki śmiertelnie napromieniowanych pilotów (efekt amerykańskiego ataku atomowego na lotnisko) w skażonych maszynach do ataku na flotę amerykańską. Z góry planowano użycie wyszkolonych za ciężkie pieniądze ludzi w jednej jedynej akcji bojowej. Nikt w ZSRR w przypadku wojny nie przejmowałby się procedurami lądowań stosowanymi w czasie zimnej wojny zwanej pokojem.
15 kwietnia 2010, o godzinie 06:30
Dziękuję Gospodarzu. Wiedziałem, że nie zawiodę się na Panu. Miejmy tylko nadzieję, że miner wyjdzie z zapaści rozwodowej z E-J i ten bezprecedensowy ewenement odnotuje. Oprócz tego, Wawel stał się już faktem dokonanym. Nie ma o co kopii kruszyc.
15 kwietnia 2010, o godzinie 06:39
YKW
„Z góry planowano użycie wyszkolonych za ciężkie pieniądze ludzi w jednej jedynej akcji bojowej’
:
Jakie, k..wa, ciężkie pieniądze. Coś ci się poj..ło.
15 kwietnia 2010, o godzinie 06:53
@ Orteq
Po pierwsze – tak możesz zwracać się do kolegów spod budki z piwem.
Po drugie – ciężkie, ciężkie – szkolenie pilota wojskowego kosztowało (i kosztuje) dużo – nawet w ZSRR. Zamiast kląć poszukaj danych o kosztach poszczególnych projektów zbrojeniowych w ZSRR.
15 kwietnia 2010, o godzinie 07:07
Coś podobnego!!!
Mawar napisał ze On nie mówił o pojednaniu tylko o ciągłości Państwa.( gdzie ta ciągłość była zerwana?)
Czy w śmierci Prezydenta L. Kaczyńskiego? i Wawel , miał tą ciągłość przywrócić?
Oj ten Mawar to jak kiepski łyżwiarz umie tylko kręcić ósemki.
A teraz nowinka !!!
Pochowek bedzie nie obok Piłsudskiego tylko w przedsionku.
Zaprotestowała rodzina marsz.Piłsudskiego.
No i następna nowinka rodzina b. Prezydenta Kaczorowskiego nie zgodziła się na pochowek Wawelski obok mał, Kaczyńskich.
A na koniec typowo Polskie nie ma osoby osób ktore wystąpiły z pomysłem pochowku na Wawelu. Nie Kard. Dziwisz. Nie J. Kaczyński, ni oni tylko spełniali wole.
Kardynał dowiedział sie o tym pomyśle w Kancelarii Premiera ( no to chyba rząd wystąpił z ta inicjatywą)
Ta prawdę zainteresowani pochowkiem i inicjatorzy przerzucają jeden do drugiego jak gorący kartofel.
Typowo Polskie brak odwagi cywilnej.
Pozdrawiam
15 kwietnia 2010, o godzinie 07:43
Zdzisław! Tego gorącego kartofla mogłeś sobie odpuścić.
15 kwietnia 2010, o godzinie 08:01
Indoor
Odpuszczam.
Tylko jak nazwać te rózne wypowiedzi?
15 kwietnia 2010, o godzinie 08:27
Pogrzeb na Wawelu, rozpatrując sprawę bez emocji jest czymś beznadziejnie niemądrym. Wawel bowiem jest dla wielu Polaków historycznym szczególnym miejscem, a pochowani tam ludzie mieli historyczne zasługi dla Polski i Plaków. Piłsudski był nawet dla wielu kontrowersyjny gdy proponowano jego pochówek w tym miejscu, a przecież nikt nie negował, że jemu zawdzięczamy wolną Polskę. Wielu twierdziło, że jego późniejsze czyny czynią go niegodnym tego zaszczytu. Co dokonał L.Kaczynski by go tak honorować? Przecież trudno znaleźć jakieś dokonania w/w prezydenta. Przypadkowa śmierć w wypadku nie zmienia faktu, że był przez 3/4 Polaków oceniany negatywnie jako Prezydent RP. Jako prezydent, gdy premierem był jego brat był kompletnie niewidoczny – praktycznie go nie było. Po zmianie rządu uaktywnił się wyraźnie wspierając partię brata przez co zyskał miano prezydenta PiS’u. Większość jedynie pozytywnie ocenia jego inicjatywę budowy Muzeum Powstania Warszawskiego i zbudowania tego obiektu. To muzeum nie ma jednak istotnego znaczenia na losy Polski i Polaków.
Już dziś wiadomo, że to kij wsadzony w mrowisko, popsucie żałoby i jątrzenie dzielące Polaków. Jak ktoś chciał pogłębić podziały to cel osiągnął.
Przewiduję że w niedalekiej przyszłości po zmianie ekip politycznych i lokaty politycznej hierarchów kościelnych ciało L. Kaczynskiego zostanie z Wawelu usunięte. Jeśli tak się stanie wyobrażam sobie jakie to będzie przykre dla rodziny. Na dodatek odwiedzanie grobu na Wawelu może być dla rodziny nie tylko uciążliwe (odległość), ale i przykre , bo to miejsce publiczne i przebywając przy grobie mogą słyszeć wiele niepochlebnych i przykrych dla siebie komentarzy.
Pochówek na Powązkach dla rodziny był o wiele lepszym rozwiązaniem bo tam raczej nikt by nie niepokoił spoczynku i nie ruszał ciała.
15 kwietnia 2010, o godzinie 09:15
Minister Kuczyński
Zrobiłem mały research z gaworzenia pańskiej rozkosznej tzódki dzisiejszego poranka. Proszę sobie poczytać, zasłużył Pan na tę lekturę.
Buholc: Zle się czuję w tak długiej żałobie. Też bym sobie splunął. A tu wciąż nie wypada. Więc, mimo wszystko, nie splunę. Niech im ziemia lekką będzie.
.
Indoor: „…. decyzja o miejscu pochówku ma głębszy kontekst polityczny …. jest krokiem w kierunku wylansowania zmarłego prez. Lecha Kaczyńskiego jako męczennika w celu umocnienia ideologicznego skrzydła tych radykałów w Watykanie, którzy cały czas liczą na nawrócenie prawosławnej Rosji.
.
narciarz2: „Kardynal Dziwisz nie blyszczy intelektem, wyrazajac sie delikatnie. Chcial dobrze, ale wyszla mu z tego żaba.
Indoor: „…. w Polsce duzo takich środowisk, które i wypatrują tylko jak Watykanowi robić dobrze i nagrodę odbierają w Watykanie. Nie mówię tu o pieniądzach”.
.
narciarz2 „Jesli idzie o tzw. wywalanie na tzw. zbity pysk, to ja jestem zwolennikiem. Posluze sie przykladem. Powiedzmy, ze jakis menel dostanie sie do filharmonii i tam zacznie sobie glosno bekac. Jaka powinna byc reakcja”?
.
Otretq: „Jakie, k..wa, ciężkie pieniądze. Coś ci się poj..ło”.
.
Zdizław_1: „żainteresowani pochowkiem i inicjatorzy przerzucają jeden do drugiego jak gorący kartofel”
.
macieg. g.”Przewiduję że w niedalekiej przyszłości po zmianie ekip politycznych i lokaty politycznej hierarchów kościelnych ciało L. Kaczynskiego zostanie z Wawelu usunięte.
15 kwietnia 2010, o godzinie 09:18
Indor Prawdziwy
Odpuszczam kartofla,bo się żle kojarzy.
Ale jak inaczej ,nazwać tą inicjatywę.
Pozdrawiam
15 kwietnia 2010, o godzinie 09:46
I tak trzymac!
Nasz pogrzeb musie byc wiekszy/lepszy/okazalszy niz pogrzeb stalina. Na pohybel mu!
‘
Narciarz,
kardynal Dziwisz intelektem nie blyszczy, ale liczyc umie. Ty wiesz jaka to forsa sie szykuje – toz tam sie wchodzi po wykupieniu BILETU!
15 kwietnia 2010, o godzinie 09:52
Mawarze,
Rzecz jest właściwie zamknieta, być może nie ma sensu tracić czasu na kontynuację dyskusji, lecz trudno sie powstrzymać, gdy Ty każdym swoim wpisem dostarczasz mi nowych argumentów :)
.
„Ważne są reguły i precedensy. Właśnie na naszych oczach powstają na nowo . Wszystko na to wskazuje, że demokratycznie wybrani prezydenci będą chowani na Wawelu. ”
.
A gdzie ty chcesz ich grzebać na tym wawelu , jeśli łaska? Katedra jest niewielka, znacznie mniejsza od opactwa Westminsterskiego, które podałeś jako przykład. Sp. prezydent z małzonką nie spocznie w przedsionku nie z braku szacunku, lecz z braku miejsca.
Brytyjski monarcha rządzi dożywotnio, jak papież 50- 60, nawet 70 lat. Polski prezydent jest wybierany na 5-letnią kadencję. Proste dodawanie ujawni, że na jedną brytyjską trumnę przypada 10-12 polskich. Dwa razy więcej, jeśli wliczyć małżonków. Na Wawelu w katedrze nie ma wolnych sal tej wielkości.
.
Oczywiście Wawel leży na wzgórzu, teoretycznie można to wzgórze wydrążyć jak łupinę, wzmocnić żelbetową kopułą, żeby wszystko się nie zapadło i stworzyć w ten sposób potrzebne miejsce upychając trumny niczym jak w japońskim hotelu kapsułowym. Czy o to wam chodzi? Tak ma wyglądać ta reguła i precedens?
W czasie rządów dwu zaledwie brytyjskich monarchów liczba trumien do pochowania na Wawelu przekroczyłaby prawdopodobnie liczbę zachowanych królewskich pochówków z 800 lat historii Polski. Nastąpiłoby odwrócenie proporcji. Nie byłyby to już groby królewskie, lecz groby prezydenckie.
Mawarze, ja jestem wychowankiem krakowskiej szkoły architektury i konserwacji zabytków. Moim profesorem hapolu i konserwy był Wiktor Zin, który prowadził badania wykopaliskowe na Wawelu i jak nikt inny znał to miejsce. Ja mam do zabytków specyficzne podejście. Nauczono mnie, że pierwszą zasadą pracy z substancją zabytkową jest – nie szkodzić i nie niszczyć tego co jest, bo to stanowi wartość nie do odtworzenia.
Pod posadzką na wzgórzu kryją się pozostałości budowli z wcześniejszych okresów, nakładających się na siebie nawzajem i na budowle istniejące. Twój pomysł na kopanie i rycie w tej substancji, by dostarczyć miejsca na prezydenckie krypty wydaje mi się niesłychanym barbarzyństwem.
U nas również istnieją historyczne tradycje i precedensy. Jedną z tradycji jest -”Wawel dla królów”, precedensem jest krypta wieszczów, których ty chcesz wyrzucić na Skałkę. Takie pomysły wyglądają dla mnie tak jak dla brytyjczyka wyglądałyby próby wepchnięcia pochówków szefów rządu do katedry westminsterskiej i zaprowadzenia tam nowych porządków. Partia, która wystąpiłaby z taką inicjatywą nie cieszyłaby się długo poularnością. Dlatego nie dziwię się, że jak pisze Zdzisław, mamy dziś festiwal przerzucania się gorącym ziemniakiem fatalnej decyzji między rodziną, kardynałem i rządem. Kardynał jako gospodarz może stracić najwięcej. Społeczeństwo dojdzie w końcu do wniosku, że należy wyjąć takie miejsca kultu spod kościelnej pieczy, tak jak praskie Hradczany. To tylko kwestia czasu.
Zostawcie Wawel królom i czasom dawno minionym, bo może nie przetrwać na dłuższą metę politycznej nawałnicy.
16 kwietnia 2010, o godzinie 07:23
„Zostawcie Wawel królom..” Nie zapomnij, że tam mieszkał i jest zapewne pochowany również SMOK.
18 kwietnia 2010, o godzinie 01:11
szkoda, że politykom – jak teraz Panu – dopiero po takiego rodzaju tragedii powraca ludzka twarz.