Prezesie Kaczyński w jakiej Polsce Pan żyje!
TO TEN SAM PREZES I TEN SAM PiS. TEN CO W LATACH 2005-2007. WSZYSTKO INNE TO PUDER, MASKARADA I PAPROTKA !
Mój tekst w „Rzeczpospolitej” a pod nim wyją patrioci IVRP. I jak tu krytykować Andrzeja Wajdę? Ale mam szczęście bo jeszcze żaden lekarz nie odmówił mi pomocy za to, że nie jestem z PiS-em.
http://www.rp.pl/artykul/9157,482702_Prezesie_Kaczynski__w_jakiej_Polsce_pan_zyje_.html

21 maja 2010, o godzinie 13:51
http://www.youtube.com/wa.....r_embedded
.
Oficjalny materiał Prezydenta Bronka.
.
I wiersz Świetlickiego „Duzia woda”, wystarczy zmienić bohaterów (bo on pisany w ’97)
.
Bóg stworzył świat dla potrzeb..
Powodzi i telewizji.
Bóg stworzył świat dla potrzeb..
Powodzi i telewizji.
Aleksander Kwaśniewski oto..
..wchodzi do NATO.
Jedną ręką kontroluje powódź.
Drugą ręką podpisuje konstytucję.
Bóg stworzył świat dla potrzeb..
Powodzi i telewizji.
Bardzo lubię rozmawiać z fryzjerem.
Dużo bardziej niż z taksówkarzem.
A najbardziej lubię okres przedwyborczy..
..zaraz pojawi się tak jak zawsze ta pierdolnięta husaria.
Bóg stworzył świat dla potrzeb..
Powodzi i telewizji.
Nic naprawdę nic nie pomoże..
..jeśli ty nie pomożesz święty Boże.
Nic naprawdę nic nie pomoże..
..jeśli ty nie pomożesz święty Boże.
21 maja 2010, o godzinie 13:55
JasniePanGospodarz pogładził Torlina po główce pod poprzednim wpisem :) Torlin bedzie szczęśliwy i zaśnie dziś w spokoju…
.
A co tam w najnowszych plwocinach Kuczyńskiego?
- straszny Kaczyński
- straszna IV RP
- w sam raz Bronek?
.
Pytam bez czytania…
21 maja 2010, o godzinie 14:32
http://wyborcza.pl/1,7547.....;startsz=x
.
cały wywiad z pilotem JAKa
21 maja 2010, o godzinie 14:39
Głosie, co Ty też opowiadasz?
Panie Waldemarze,
No, takie właśnie odniosłem wrażenie, że w większym stopniu niż poprzednio, jakby ustosunkowywują się oni do tego co Pan napisał.
Na taką Polskę, jednak jaka rysuje się z tych wypowiedzi nie może być mojej zgody, ale tak czy inaczej jeśli taka Polska jest, to trudno, to trzeba z nią prowadzić nie tyko walkę, ale i jakiś dialog, bo oni nie mogą być usunięci poza ramy demokracji, bez zakwestionowania jej istoty .
21 maja 2010, o godzinie 15:05
Głosie,
czyżbyś naprawdę nie mógł jeszcze do tej pory zrozumieć, że według środowiska politycznego które reprezentuje Pan Kuczyński właśnie taka Polska ma być usunięta poza ramy demokracji?
.
I że nad tym to środowisko pracowało i pracuje od 20 lat?
.
A Ty wzywasz ich do dialogu…
21 maja 2010, o godzinie 16:33
uchachany,
To jest jeden z hipotetycznych opisów rzeczywistości.
Inny jest jednak taki, że bardzo nieczysta jest gra, ale nie doszło do sprzeniewierzenia się zasadom demokracji.
Dla mnie jest to wojna rodzinna, gdzie członkowie rodziny w sposób brutalny atakują się i ranią, bowiem walczą o pozycję właśnie w tej rodzinie, a więc z mojego punktu widzenia jest to jakaś walka w elicie władzy ( w dość zamkniętym kręgu ludzi władzy).
Stąd też rozumiem, że dla osoby wojującej śmierć tragiczna przeciwnika politycznego może zaostrzać tylko sytuację psychologiczną konfrontacji, ale dla mnie ma jednak wymiar neutralny.
Jednak jako że jest ów wojujący razem z pewną grupą osób w logice wojny i konfrontacji, a społeczeństwo nie jest, może dojść do zwykłej alienacji stron wojujących z tego co odczuwa większość społeczeństwa. I teraz wystarczy, aby jedna ze stron wojujących wyzyskała tą okoliczność, udając, że niby nie jest już stroną wojującą, aby zyskać przewagę nad drugą. I myślę, że właśnie w tej sytuacji jest PiS i Kaczyński, który potrafi umiejętnie wyzyskać tą przewagę wynikającą z żałoby i powodzi.
21 maja 2010, o godzinie 17:04
Uchachany
Jeszcze jednak propozycja ustosunkowania się do twojej koncepcji, iż według środowiska politycznego które reprezentuje Pan Kuczyński właśnie taka Polska ma być usunięta poza ramy demokracji, opierać się może na rozważaniu samej istoty wolności.
Otóż kategoria wolności jest w życiu społecznym, a więc i politycznym – kategorią względną, a nie absolutną.
Powiedzmy sobie śmiało wolność jako taka jest sprzeczna z logiką świata jako takiego, który nietrudno zauważyć opiera się na zależnościach wynikających z nadrzędności i podrzędności, z stosunku elementu i jego roli w większej całości. Jeśli ja np. hoduje dzikie koty, to moja działalność ma charakter absurdalny z punktu widzenia logiki przyrody i prędzej czy później obróci się przeciwko mnie, przeciwko mojej fanaberii. Podobnie nie ma czegoś takiego jak wolny pracownik, czy wolny obywatel w innych kategoriach jak pracownik czy obywatel który ma możność jedynie wyboru nazwijmy to pewnego rodzaju poddaństwa.
Jeśli wg. Pana Waldemara Kuczyńskiego właśnie taka Polska ma być usunięta poza ramy demokracji, to powiedzmy sobie JAKA?
O tym była wiele razy o tym mowa na tym blogu.
TAKA, KTÓRA OGRANICZA WOLNOŚĆ WYBORU. Innymi słowy wykluczenie tej Polski jaką prezentuje PiS i Jarosław Kaczyński jest warunkowe, a warunek jest taki, że wykluczamy WAS dlatego, że wy wykluczacie NAS. No, na tym przecież cała ta zabawa polega. :D).
21 maja 2010, o godzinie 17:51
Głos,
ja nikogo nie wykluczam. Ta Polska, ktora na mnie wyje jest częścia Polski i ma takie same prawa jak, ja chociaż oni mnie coraz to wysyłaja do Izraele albo na drugi świat, bom stary. Ja tylko nie chcę, żeby ta Polska okreslała kierunek rozwoju kraju, bo to będzie kierunek na margines i na śmieszność a w kraju na patriotyczny zamordyzm. Ale jak naród tego zapragnie to będzie to miał i ja nic nie poradzę. Ale dopóki to sie nie stalo staram sie temu przeciwdziałać, ale nikogo nie wykluczam, nie wysyłam w różne miejsca i tak dalej.
21 maja 2010, o godzinie 18:49
Panie Waldemarze,
No, to jeśli Pan nie wyklucza, a tylko przeciwdziała, to ja życzę Panu skuteczności w tym przeciwdziałaniu.
21 maja 2010, o godzinie 19:28
Krótki
zestaw
typowych
szumowin tudzież
kretynów, idiotów, debili
(copyrights Passent & Narciarz),
niewykształconych, kołtuńskich, zabobonnych
moherów, bezrobotnych meneli ziejących denaturatem,
życiowych nieudaczników, wszelkiej maści homosovieticusów, duchowych spadkobierców Gomułki, Albina Siwaka i Zofii Grzyb, ziejącego nienawiścią, agresją i nietolerancją, wyjącego
„powiesić Kuczyńskiego!” prymitywnego,
nacjonalistycznego, by nie rzec
wręcz faszystowskiego
i nienawistnego
motłochu- – -
— którzy jako zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego tworzą —
Poznański Komitet Honorowy Kandydata Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego
w wyborach prezydenckich 2010
1. prof. zw. dr hab. Stanisław Mikołajczak – Przewodniczący Komitetu, kierownik Zakładu Gramatyki Współczesnego Języka Polskiego i Onomastyki, były prodziekan Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM, internowany 1981/82, filister korporacji akademickiej „Surma”
2. dr Józef Aleszczyk – nauczyciel akademicki. B. Prezes Agencji Rezerw Materiałowych
3. Krystyna Andrzejewska – przewodnicząca KZ NSZZ „Solidarność” przy Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza
4. prof. dr hab. Marek Andrzejewski – Uniwersytet Szczeciński
5. dr Roman Andrzejewski – poseł I kadencji Sejmu RP z listy „Porozumienia Centrum”, b. radny Miasta Poznania i Sejmiku Wielkopolskiego
6. prof. zw. dr hab. Wiesław Antkowiak – em. prof. UAM, b. wieloletni dziekan Wydziału Chemii
7. prof. dr hab. Michał Banaszak – Zakład Fizyki Kwantowej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
8. Józef Bancewicz – przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność” przy Politechnice Poznańskiej
9. prof. dr hab. Zbigniew Blok – kierownik Zakładu Teorii Polityki Wydział Nauk Politycznych i dziennikarstwa UAM
10. prof. zw. dr hab. Czesław Błaszak – kierownik Zakładu Morfologii Zwierząt Wydział Biologii UAM, doctor honoris causa
11. Bohdan Błażewicz – kompozytor
12. prof. zw. dr hab. Jacek Błażewicz – kierownik Zakładu Teorii Algorytmów i Systemów Programowania, b. prodziekan Wydziału Elektrycznego Politechniki Poznańskiej, członek korespondent PAN, doctor honoris causa
13. ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – b. wieloletni Dziekan, a obecnie Prodziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza
14. dr Marek Budajczak – Zakład Poradnictwa Społecznego na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
15. prof. dr hab. Andrzej Cieśliński – Uniwersytet Medyczny
16. prof. zw. dr hab. Janusz Adam Choiński – dyrektor Instytutu Geografii Fizycznej i Kształtowania Środowiska, b. wieloletni prodziekan i dziekan Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza
17. prof. dr hab. Szymon Cyfert – Katedra Teorii Organizacji i Zarządzania Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
18. prof. dr hab. Janusz Czebreszuk – kierownik Pracowni Archeologii Śródziemnomorskiej Epoki Brązu UAM
19. mgr Marcin Czechowski – doktorant na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
20. prof. dr hab. Jacek Dabert – Zakład Morfologii Zwierząt UAM
21. prof. zw. dr hab. Kazimierz Dopierała – historyk, kierownik Zakładu Kultury Zachodnioeuropejskiej w Instytucie Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie
22. prof. zw. dr hab. Leon Drobnik – kierownik Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii, b. wieloletni Rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu
23. prof. zw. dr hab. Edward Dutkiewicz – chemik, em. prof. UAM
24. prof. dr hab. Maria Dutkiewicz – - Zakład Fizyki Dielektryków UAM, członek KZ NSZZ „Solidarność” UAM w L. 1980/81
25. prof. dr hab. Antoni Florkiewicz – kierownik Zakładu Geotechniki i Geologii Inżynierskiej Politechniki Poznańskiej
26. Wojciech Foltyn – rolnik, właściciel gospodarstwa, Kubalin 1 k. Poznania
27. dr Grzegorz Giertig – chirurg-onkolog, Szpital im. Przemienienia Pańskiego na ul. Łąkowej
28. prof. zw. dr hab. Henryk Giertig – Uniwersytet Medyczny
29. mgr Piotr Grudziecki – politolog i student prawa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza
30. prof. dr hab. Bożena Górczyńska Przybyłowicz – Zakład Historii Powszechnej XIX i XX wieku Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
31. prof. dr hab. Andrzej Gzella Katedra i Zakład Chemii Organicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu
32. prof. dr hab. Jacek Gracz – kierownik Zakładu Psychologii Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu
33. prof. zw. dr hab. Henryk Hudzik, kierownik Zakładu Teorii Przestrzeni Funkcyjnych UAM
34. prof. zw. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz – kierownik Zakładu Fizyki Kwantowej UAM, doctor honoris causa, poseł IV kadencji na sejm RP, b. radny Sejmiku Województwa Wielkopolskiego
35. prof. dr hab. Dobrochna Jankowska – Instytut Prahistorii Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
36. prof. dr hab. Jarosław Jarzewicz – wicedyrektor Instytutu Historii Sztuki UAM, przewodniczący Komisji Historii Sztuki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk
37. dr Janusz Jaskulski – etnolog-folklorysta
38. prof. zw. dr hab. Tomasz Jasiński – kierownik Zakładu Źródłoznawstwa i Nauk Pomocniczych Historii UAM, b. wieloletni dziekan Wydziału Historycznego, laureat nagrody Prezesa Rady Ministrów za rok 2009 za wybitne osiągnięcia badawcze
39. mgr inż. Andrzej Judek – wiceprezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Poznańskiej
40. prof. zw. dr hab. Stefan Jurga – kierownik Zakładu Fizyki Makromolekularnej , b. wieloletni Rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza
41. Stanisław Grzegorz Kamiński – b. Prezes Agencji Rynku Rolnego w Poznaniu
42. prof. dr hab. Andrzej Kaźmierski – Zakład Morfologii Zwierząt UAM
43. prof. dr hab. Zdzisław Kołaczkowski – kierownik Zakładu Biomechaniki na Wydziale Zamiejscowym Akademii Wychowania Fizycznego w Gorzowie Wielkopolskim
44. prof. zw. dr hab. Aleksander Kośko – kierownik Zakładu Prahistorii Polski
45. prof. dr hab. Maciej Kozak – Zakład Fizyki Makromolekularnej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
46. prof. zw. dr hab. Edmund Kozal – em. profesor Wydziału Biologii i Hodowli Zwierząt Uniwersytet Przyrodniczy Poznań
47. prof. zw. dr hab. Stanisław Kozłowski – kierownik Katedry Łąkarstwa i Krajobrazu Przyrodniczego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu
48. prof. zw. dr hab. Andrzej Królikowski- kierownik Zakładu Automatyki i Robotyki w Instytucie Automatyki, Robotyki i Inżynierii Informatycznej Politechniki Poznańskiej
49. Marcin Krupka – student V rok politologii Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
50. dr Henryk Krzyżanowski – nauczyciel akademicki, anglista, UAM, internowany 1981/82, członek Zarządu Stowarzyszenia „Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej”
51. Jerzy Kubiak – artysta Teatru Muzycznego w Poznaniu, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich
52. Róża Kubiak – specjalista medycyny pracy, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich
53. dr Dariusz Piotr Kucharski – Prezes Stowarzyszenia „Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej”
54. prof. dr hab. Mieczysław Kujawski – b. kierownik Katedry Obrabiarek i Urządzeń Melioracyjnych Politechniki Poznańskiej, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu
55. dr Katarzyna Kulińska – Instytut Chemii Bioorganicznej PAN Poznań
56. prof. dr hab. Tadeusz Kuliński – Instytut Chemii Bioorganicznej PAN Poznań
57. dr inż. Michał Libera – Politechnika Poznańska, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich
58. Ryszard Liminowicz – Prezes Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej w Poznaniu
59. mgr Paweł Ludwiczak – Narodowy Fundusz Zdrowia, członek korporacji akademickiej „Surma”
60. mgr inż. Eugeniusz Ludwiczak – członek Zarządu Diecezjalnego Akcji Katolickiej w Poznaniu
61. prof. zw. dr hab. Jacek Łuczak – Katedra i Klinika Medycyny Paliatywnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, ordynator Hospicjum Palium Szpitala Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego, Przewodniczący Stowarzyszenia Rozwijania Opieki Paliatywnej w krajach Europy środkowo-wschodniej, członek wielu Towarzystw Naukowych polskich i międzynarodowych, doctor honoris causa
62. Łukasz Łuczewski – lekarz
63. prof. dr hab. Andrzej Maciejewski – Zakład Fotochemii i Spektroskopii UAM
64. prof. zw. dr hab. Andrzej Malinowski – Antropolog UAM
65. prof. zw. dr hab. Jerzy Marcinek – b. wieloletni dziekan Wydziału Melioracji i Inżynierii Środowiska Uniwersytet Przyrodniczy Poznań
66. prof. dr hab. Arkadiusz Marciniak – Zakład Historii i Metodologii Prahistorii Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
67. prof. zw. dr hab. Wojciech Markiewicz – dyrektor Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN Poznań
68. Bogumił Moenke – Prezes Wielkopolskiego Związku „Solidarność” Polskich Kombatantów
69. dr Anna Molińska – Katedra Metod Matematycznych i Statystycznych Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu
70. prof. dr hab. Krzysztof Moliński – Katedra Metod Matematycznych i Statystycznych Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu
71. prof. dr hab. Grzegorz Musiał – kierownik Pracowni Demonstracji i Popularyzacji Fizyki, Zakład Fizyki Komputerowej UAM, członek KZ NSZZ „Solidarność” UAM
72. Maciej Musiał – pierwszy Wojewoda Wielkopolski w III Rzeczypospolitej
73. prof. zw. dr hab. Czesław Muśnicki – b. prorektor Akademii Rolniczej w Poznaniu
74. Wieńczysław Nowacki – sygnatariusz Porozumień Ustrzycko-Rzeszowskich z 1981 roku, założyciel Stronnictwa Ludowego „Ojcowizna”
75. prof. dr hab. Radosław Okulicz-Kozaryn – Instytut Filologii Polskiej UAM
76. prof. dr hab. Jan Paradysz – profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, dyrektor Centrum Statystyki Regionalnej w Poznaniu, b. Przewodniczący i Wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” na Uniwersytecie Ekonomicznym
77. prof. dr hab. Stanisław Paszkowski – Wydział Ekonomiczno-Społeczny Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu
78. prof. zw. dr hab. Krystyna Pecold – b. kierownik Katedry i Kliniki Okulistycznej Akademii Medycznej w Poznaniu, członek honorowy Towarzystw Okulistycznych: Polskiego i Niemieckiego
79. Mikołaj Pietraszak Dmowski – przedsiębiorca, filister korporacji akademickiej „Surma”
80. prof. dr hab. Barbara Piłacińska – Zakład Zoologii Systematycznej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
81. mec. Andrzej Pleszkun – adwokat, członek Zarządu Stowarzyszenia Wiara Lecha
82. mec. Jerzy Pomin – adwokat, b. członek Trybunału Stanu
83. Dr hab. Jan Prostko – Prostyński – historyk Uniwersytet im Adama Mickiewicza
84. prof. dr hab. Andrzej Przyłębski – kierownik Pracowni Badań nad Współczesną Filozofią Niemiecką na Wydziale Nauk Społecznych UAM
85. prof. zw. dr hab. Zdzisław Puślecki – kierownik Zakładu Gospodarki Międzynarodowej UAM
86. dr Jacek Radomski – kierownik Biura Promocji Zawodowej Studentów i Absolwentów UAM
87. dr Wiesław Ratajczak – Instytut Filologii Polskiej Uniwersytet Im. Adama Mickiewicza, wiceprzewodniczący Rady Miasta Pniewy
88. prof. dr hab. Tadeusz Rorat – kierownik Pracowni Genomiki Funkcjonalnej i Genetyki Roślin PAN Poznań
89. dr Lech Różański – Wiceminister Rolnictwa w Rządzie Prawa i Sprawiedliwości
90. Wanda Różycka Zborowska – reżyser filmowy
91. prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – kierownik Zespołu Struktury i Funkcji Biomolekuł Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN Poznań
92. prof. zw. dr hab. Jan Sadowski – kierownik Zakładu Biotechnologii UAM
93. Rafał Sierchuła – red. naczelny rocznika „Actum”
94. prof. zw. dr hab. Jan Skuratowicz – Zakład Historii Sztuki Nowożytnej UAM, wieloletni Radny Miasta Poznania
95. prof. dr hab. Małgorzata Słodowa-Hełpa – Wydział Ekonomii Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu
96. mgr inż. Janusz Smólski – prywatny przedsiębiorca, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich
97. prof. dr hab. Marcin Sompoliński, dyrygent Akademia Muzyczna Poznań
98. Zdzisław Stankiewicz – Przewodniczący Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie „Karpatczycy”
99. prof. dr hab. Anna Stankowska – Wydział Geografii Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
100. prof. zw. dr hab. Wojciech Stankowski – b. wieloletni dziekan Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
101. Piotr Stawicki – radca prawny, filister korporacji akademickiej „Surma”
102. Florentyna Stefaniak – nauczycielka wychowania przedszkolnego
103. Jan Stefaniak – nauczyciel języka polskiego
104. prof. zw. dr hab. Kazimierz Stępczak – biolog, em. prof. UAM, b. kierownik Zakładu Zoologii Ogólnej, b. prodziekan Wydziału Biologii
105. prof. zw. dr hab. Wojciech Suchocki – kierownik Zakładu Historii i Teorii Badań nad Sztuką UAM, dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu
106. prof. zw. dr hab. Mirosław Szafran – em. profesor na Wydziale Chemii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, b. wieloletni prodziekan Wydziału Chemii
107. prof. dr hab. Eugeniusz Szcześniak – Zakład Fizyki Makromolekularnej UAM
108. Maciej Szulc – przedsiębiorca Poznań
109. prof. zw. dr hab. Andrzej Szkaradkiewicz – kierownik Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Uniwersytet Medyczny Poznań, Przewodniczący Komisji Medycyny Laboratoryjno- Medycznej Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk
110. prof. zw. dr hab. Roman Szulc – b. kierownik Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, wiceprezes Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk
111. prof. zw. dr hab. Henryk Szydłowski – b. kierownik Zakładu Nauczania Eksperymentu Fizycznego na Wydziale Fizyki UAM
112. Stanisław Szymański – przedsiębiorca Poznań
113. prof. dr hab. Wojciech Święcicki – dyrektor Instytutu Genetyki Roślin PAN Poznań
114. prof. dr hab. Jerzy Tarajkowski – kierownik Katedry Polityki Gospodarczej mi Samorządowej Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
115. Grzegorz Tomczak – reżyser filmowy, dokumentalista Poznań
116. mgr Piotr Tomczyk Ekonomista, członek Zarządu Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Poznańskiej
117. prof. zw. dr hab. Lech Torliński – kierownik Katedry Chemii i Biochemii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, Sekretarz Generalny Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk
118. mgr Piotr Walerych – internowany, b. poseł RP I kadencji, doradca Komisji Weryfikacyjnej d. s. WSI
119. prof. zw. dr hab. Jerzy Bożydar Warchoł – Uniwersytet Medyczny w Poznaniu
120. dr Maria Wejchan-Judek – Politechnika Poznańska, prezes koła nr 8 Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Poznaniu
121. dr Jerzy Wierzchowiecki – Ordynator Oddziału Kardiologiczno-Wewnętrznego i wicedyrektor Szpitala Miejskiego w Grodzisku Wielkopolskim
122. prof. zw. dr hab. Michał Wierzchowiecki – b. kierownik II Kliniki Kardiologii Uniwersytet Medyczny Poznań
123. inż. Jadwiga Wojtasiak – przewodnicząca KZ NSZZ „Solidarność” przy Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu
124. mgr inż. Aleksander Wójtowicz – Poczta Polska, Stowarzyszenie Rodzin katolickich
125. prof. dr hab. Ryszard Vorbrich – kierownik Zakładu Studiów Pozaeuropejskich Wydziału Historycznego UAM
126. prof. zw. dr hab. Zygmunt Zagórski – językoznawca, em. prof. UAM, b. prodziekan Wydziału Filologicznego, honorowy członek Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk
127. prof. zw. dr hab. Stefan Zawadzki – asyriolog, kierownik Zakładu Historii Starożytnego Wschodu UAM, laureat nagrody specjalnej Ministra Nauki za rok 2008 za wybitne osiągnięcia badawcze
128. Tomasz Zdziebkowski – przedsiębiorca, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej, filister korporacji akademickiej „Roma”
129. dr n. med. Franciszek Zerbe – Uniwersytet Medyczny
130. dr Tadeusz Zysk – wydawca
131. prof. dr hab. Tadeusz Żuchowski – dyrektor Instytutu Historii Sztuki Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
132. Antoni Żuromski – b. starosta obornicki, Przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Samorządowego Ziemi Obornickiej, radny i członek Zarządu powiatu obornickiego
.
http://jaroslawkaczynski......tykul/a,46
21 maja 2010, o godzinie 20:08
„Antoni Żuromski – b. starosta obornicki”
A czy lista b. starostów którzy NIE są członkami, też masz? To będzie dopiero długa lista.
21 maja 2010, o godzinie 22:01
Pomału zbliżamy sie do prawdy:
http://wiadomosci.gazeta......jawia.html
Na minutę przed katastrofa w kabinie pojawia sie generał Błasik i pewno kategorycznie żąda aby piloci polecieli do Wietebska a oni go nie sluchaja i robia podejście i wysyłają do nieba prezydenta z naleznym mu dworem.
Pan Klich kategorycznie zaprzeczający brak nacisku na pilotów teraz już – jak mówi nie może tak kategorycznie zaprzeczyć.
21 maja 2010, o godzinie 22:05
To jest coraz bardziej widoczne kto wpieprzył tę setkę biednych ludzi w ziemię. Po to, żeby miec imprezę nie gorszą od Tuska. Włos na głowie się podnosi.
21 maja 2010, o godzinie 22:20
Koryguję, w świetle tego co się pomału odsłania nie byłbym pewien czy Pan prezydent trafił do nieba. Pani prezydentowa na pewno tam trafiła, ale małżonek?
21 maja 2010, o godzinie 23:15
W takim wieku żarty z pogrzebu Pana się trzymają. A pogrzeb był – na Wawelu! Tam trafił śp. Prezydent, wraz ze śp. Małżonką. W inne miejsca docelowe nieszczęsnych podrożników do Smolenska mogą wierzyć na innych niż ten blogach. Zaś sobowtór śp. Prezydenta za cztery tygodnie trafi – na Hrad. Niech więc Pan nie chlapie, że ktoś wpieprzył tę setkę biednych ludzi w ziemię na bezdurno. Żadne zdarzenia tego świata nie dzieją się bez przyczyny. Czy Najwyższa Siła Sprawcza ma zawsze coś wspólnego z tymi przyczynami? Odyr torunski i na to będzie miał niewątpliwie odpowiedz. Dlatego Polska jest takim ciekawym oraz wesołym krajem. Same ciekawe i wesołe Polish Jokes z niej płyną w świat.
22 maja 2010, o godzinie 02:09
NACISKI MOGLY BYC PRZED W TRAKCIE LOTU I PRZY LADOWANIU
jezeli pilot wie ze jego samolot moze ladowac przy widocznosci minimum 1000m do przodu i 200m do dolu, to nie bedzie ladowal niczym nie zmuszany przy widocznosci odpowiednio 300m i 50m w dodatku wielkim i ciezkim samolotem.Prosze zapytac o to kazdego pilota.
trzeba byc tempym zwolennikiem pisu do ktorego nie docieraja fakty, zeby nie zrozumiec ze pilot ostrzegany przez kolegow z Jaka ladujacych wczesnie jak rowniez z wiezy, o widocznosci w poziomie 300m zamiast 1000m i w pionie 50m zamiast 300m decydowal sie na ladowanie. Trzeba byc idiota aby nie dojsc do takiego wniosku
wszyscy lacznie z PO boja sie podac tresci dokladnych nagran z tasm na pokladzie samolotu bo macie pojecie co bedzie sie dzialo, ekshumacja z Wawelu, Dziwisz dostaje ataku serca, sprawy sadowe wszystkich rodzin, totalna kompromitacja pisu, brat ktory zaniemowi na zawsze itd itp
gdybym byl zwyklym kapitanem i za plecami stanal mi dowodca sil powietrznych zglupialbym kompletnie
22 maja 2010, o godzinie 03:57
Uchachany,
to tylko 132 sztuki… a cala reszta?
Takie? :)
http://www.youtube.com/wa.....VybBoy6mJM
22 maja 2010, o godzinie 04:21
Niejednemu psu na Imię Burek dano.
Czy Agnieszka Kublik jest zwolennikiem PSiSu? To, że mało rozumna cyngiel Michnika to wiem. Ale zwolennikiem PiSu nie jest. A zauważ ten pełen jadu i zmanipulowanych informacji („tendencyjnych pytań”) wywiad w Gazecie Wyborczej, do którego link aż Miner podał na początku tego wpisu.
Wina za wypadek rozkłada się w każdym wymiarze po równo pomiedzy PO a PiS tak jesli chodzi o okoliczności jak jesli chodzi o przyczyny.
A już polityka informacyjna rządu po wypadku świadczy o takim wysokim stopniu braku kompetencji na każdym szczeblu władzy, że Ci ludzi zaczynają być dla Polski niebezpieczni w nie mniejszym stopniu jak PiS.
To samo dotyczy dziennikarzy. Taki karnawał głupoty i braku kompetencji jaki obserwuję w mediach w zyciu nie spotkałem.
22 maja 2010, o godzinie 07:00
Anna
Trzeba być „tempom zwolenniczkom” PełO, by nie rozumieć że pilot nie podchodził do lądowania, ale do wysokości decyzji, i wierzyć, że z prawidłowo realizowanej ścieżki podejścia nagle świadomie i z własnej woli dał nura w dół .
22 maja 2010, o godzinie 07:20
Uchahcany.
Aleś sie napracował, z tym Poznańskim Komitetem Honorowym J. Kaczyńskiego.
W innych województwach też takie duze?
No to możesz spać spokojnie zwycięstwo macie w kieszeni.
Dziwi mnie tylko,że Ty wyzywasz tch ludzi od debili skonczwszy na moherowcach (łagodnie) bo tu nikt tego nie czyni.
22 maja 2010, o godzinie 07:36
Ewa-Joanna
To tylko komitet poznański.
.
Są jeszcze trójmiejski, zamojski, łódzki, podhalański, tatrzański, lubelski, elbląski, częstochowski, ziemi częstochowskiej, wrocławski, podlaski, podkarpacki, krakowski. warszawski.
.
W każdym wybór prymitywnych, ziejących faszystowskimi ciągotami szumowin, wzywających do zaprowadzenia katolicko-narodowego terroru i krwawej rozprawy z Ludźmi Rozumnymi :)
22 maja 2010, o godzinie 07:44
Zdzisław
a cóż to za praca ctrl-c – ctrl-v?
.
Zofia tego typu pracą wzbudzała tu wielki szacunek :)
.
Z liczebnością różnie, największy chyba wrocławski (253 szumowiny) :D
22 maja 2010, o godzinie 07:54
Indoor,
bój się Boga,
tylko szumowina używa
„wzrotu” „mało rozumny cyngiel Michnika”!
Chcesz zostać zaklasyfikowany do podludzi-szumowin…?
A poza tym cyngiel Michnika nie jest wcale mało rozumny;
wie, dla kogo pisze i kto to będzie z zachwytem czytał, więc tak
na pozór małorozumnie, wylewając jad i manipulując musi pisać.
Wiesz:
„Klient nasz pan!
Się ma taką klientelę – się adekwatnie do jej poziomu pisze :)…
By zaś gładko przyswoiła :)
22 maja 2010, o godzinie 08:11
Uchachany
W zyciu bym na to nie wpadla, ze „pilot nie podchodził do lądowania, ale do wysokości decyzj”.
Ja wam tych poplecznikow nie zaluje, co mi tam. Niech nawet po 500 bedzie…
22 maja 2010, o godzinie 08:15
Anno! Och! Anno!
Dziękuje!
Teraz już wiem, ze prokuratura i Rosjanie nie ujawniają zapisów ze skrzynek przez PiS :) Chronią ofiary :)
Na to nie wpadłem. Ale to pewnie dlatego ze zaliczam się do tych idiotów o których pisalas :)
Dziękuje za wyjaśnienia. Powiadamiam odpowiednie służby.
22 maja 2010, o godzinie 08:28
Panie Waldemarze, po co się ograniczać, przecież z tego co mówi Klich można od razu ze 100% pewnością tak samo jak Pan to zrobił napisać: „Na minutę przed katastrofa w kabinie pojawia sie generał Błasik i pewno kategorycznie żąda aby piloci zabili siebie i pasażerów. Co niesłychanie wstrząśnięci tą wizytą piloci natychmiast wykonują.”
A może Błasik zakrzyknął „oddaj ster!”
22 maja 2010, o godzinie 08:28
Stefan 123
Przecież oczywista jest
troska Putina, Tuska i PełO o to,
by przez wyjawienie strasznej prawdy
o prezydencie, na minutę przed katastrofą
wpadającym do kabiny i ryczącym do pilota „Ląduj dziadu!”
nie uchybić Jego pamięci i nie zmniejszyć szans wyborczych
Jarosława Kaczyńskiego :)
22 maja 2010, o godzinie 08:41
„To jest coraz bardziej widoczne kto wpieprzył tę setkę biednych ludzi w ziemię. Po to, żeby miec imprezę nie gorszą od Tuska.”
.
Panie Waldemarze, ponosi Pana zanadto. Takie przypisywanie CAŁEJ winy jednej osobie, bo „chciała mieć imprezę”, jest troszkę niesmaczne. Po pierwsze, odpowiedzialności za podjęcie ryzykownej próby lądowania nie da się zdjąć z kapitana samolotu, bo to on ma na pokładzie głos decydujący. Po drugie, sądząc z przebiegu wypadków, załoga musiała popełnić jakieś błędy w sztuce. Ewentualne naciski ze strony pasażerów mogły w jakimś stopniu przyczynić się do katastrofy, ale nie można ich podawać jako głównego źródła tragedii.
22 maja 2010, o godzinie 09:05
Ciekawe co z tym Iłem…
Raport MAK:
http://www.polskieradio.p.....63737.html
Grupa 6. Po poinformowaniu załogi o tym, że pogoda na lotnisku docelowym jest gorsza od ustalonego minimum
.
a. W trakcie lotu załoga była niejednokrotnie informowana o tym przez kontrolerów Mińska, Smoleńska, a także przez załogę Jak-40 sil powietrznych Polski, który dokonał lądowania na lotnisku o 9:15, czyli w przybliżeniu na 1 godz. 30 minut przed katastrofą;
O 9:15 czasu moskiewskiego, czyli 7:15 polskiego.
… – Na około 11 minut przed katastrofą załoga Jak-40 poinformowała, iż załoga rosyjskiego Il-76 wykonała dwa podejścia do lądowania i odleciała na lotnisko zapasowe.
Wywiad z por. Wosztylem, pilotem Jaka 40
(link u Minera powyżej)
W międzyczasie nad lotniskiem pojawił się rosyjski Ił-76.
.
- Tak, jakieś 15 min po nas. Dwa razy podchodził do lądowania, ale wyszedł z lewej strony drogi startowej. To znaczy, że nie trafił w pas.
To jak z tym Iłem…?
Jak ląduje 7:15 (wg MAK), Ił nad lotniskiem pokazuje się o 7:30, (według załogi Jaka)
katastrofa o 8:40,
a jednocześnie Towarzyszka Andronina zapodaje, że Ił-76 na ok. jedenaście minut przed katastrofą, czyli ok. 8:29 był zaobserwowany przez załogę Jaka…?
.
To kiedy ten Ił tak nieudanie próbował lądować (inni świadkowie mówili, że prawie zawadził skrzydłem o pas podrywając się znad niego) – o 7:30 czy ok 8:30…?
.
Albo inaczej – kiedy tak naprawdę wylądował Jak…?
.
A może były dwa Iły?
.
I jaki czas katastrofy ma na myśli Andronina mówiąc , że o 7:15 (kiedy lądował Jak) było „ok. 1 godz. 30 minut przed katastrofą” – „ok. 8:45″, czyli w którą stronę około: 8:40, 8:50…?
.
To o której był ten Ił nad lotniskiem…?
.
Albo – o której wylądował Jak…?
22 maja 2010, o godzinie 09:09
Ewa-Joanna
Uchachany,
to tylko 132 sztuki… a cala reszta?
—
W zasadzie Uchachany odpowiedział, że to tylko komitet poznański. Dodam, że tu nie chodziło o ilość, tylko o jakość.
Swoja drogą, to nawet nie wiedziałem, że poznański UAM zgrupował tzw. prawicową część naukowców, w podobny sposób jak RP tzw. prawicową część dziennikarzy. I są to naukowcy bardzo aktywni politycznie np.
http://www.rp.pl/artykul/.....?print=tak
22 maja 2010, o godzinie 09:09
albo
http://www.radiomaryja.pl.....?id=104737
22 maja 2010, o godzinie 09:14
Uchachany! Anodina nie powiedziała kiedy IŁ przeleciał nad lotniskiem, tylko kiedy JAK przekazał tą informację TU154. Jasne?
Ci z JAKa prawdopodonie próbowali namówić kolegów lecących z prezydentem do rezygnacjii z lądowania i jako argument wykorzystali, że IŁ, który jest tak skonstruowany, by mógł lądować wszędzie i zawsze też nie dał rady. Nie wynika z tego, by nadawali bezpośrednią relację z próby lądowania IŁ.
22 maja 2010, o godzinie 09:20
Ja, mimo że Miner próbuje mnie obrazić, nie mogę zrozumieć pewnych rzeczy:
1. Nie rozumiem tej ciągłe dyskusji o samolocie. Ciągle powtarzam, jaka jest różnica, czy to był błąd pilota, lotniska czy usterka techniczna? Zamiast cytować zdanie o moim ateizmie odpowiedzcie wreszcie konkretnie, a nie pokrętnie na postawione pytania – jaki wpływ będzie miała ta ustalona prawda na śmierć tych ludzi, jaki to będzie miało wpływ na naszą rzeczywistość. Co zmieni w naszym życiu i w naszym szacunku dla zmarłych wiadomość, że to był błąd pilota – błąd obsługi lotniska?
2. Nikt nigdy nie twierdził, że PiS nie ma zwolenników, ja już pisałem na ten temat, że moich dwóch największych przyjaciół jest zwolennikami tej partii. Nie rozumiem przepisywania tej listy – co niby z niej wynika? Że są ludzie popierający PiS? To ja wiem i bez tego. A tak poza tym nie znam ani jednego nazwiska z tej listy (inna rzecz, że nie wczytywałem się zbyt dokładnie).
3. Pan Waldemar zadał trzy pytania. Ja nie widzę jakiejś wielkiej chęci Uchachanego, Minera czy Mawara na samodzielną odpowiedź np. w imieniu Prezesa. To są pytania fundamentalne. To, co robicie (piszecie) to jest bicie piany, żadnych konkretów, o nich możemy pisać (mówić), jak odpowiecie na tę Trójkę.
22 maja 2010, o godzinie 09:29
A poza tym:
skoro „na ok 11 minut przed katastrofą” próbował lądować IŁ (jeśli to ten sam co w opowieści por. Wosztyla to chyba źle naprowadzony, bo „wyszedł z boku pasa”), to może fakt, że pilot Tu zdecydował się na podejście do wysokości decyzji by zadecydować, czy ląduje, czy odlatuje – nie było samobójczą próbą pod naciskiem tylko standardową procedurą w warunkach ograniczonej widoczności…?
22 maja 2010, o godzinie 09:39
Pawle,
jeszcze raz przypomnę swoje 3 wpisy napisane na drugi dzień po tragedii, a zaczynające się wpisem
http://kuczyn.com/2010/04.....ment-93244
Aż sam jestem zdumiony, że po ponad miesięcznych badaniach zaczyna się krystalizować opinia niemal identyczna z tą, jaką wówczas zaprezentowałem.
To w jakiś sposób sposób tłumaczy błędną decyzję kapitana samolotu. Nawiasem mówiąc, żenująca (bo nawet nie śmieszna) jest próba tłumaczenia, że samolot nie podchodził do lądowania, ale do wysokości decyzji.
A co do błędów w sztuce załogi. Dość dawno temu w Słupsku była tak gęsta mgła, ze zawieszono komunikację podmiejską. Do domu wracałem TAXI, której kierowca warunkowo zgodził się jechać do stosunkowo bliskiej miejscowości. I co zaobserwowałem. Kierowca jechał bardzo powoli kierując się obiektem nawigacyjnym jakim był …krawężnik drogi. Gdy droga krzyżowała się z poprzeczną, kierowca trzymając się krawężnika skręcał w nią i dopiero po chwili zauważał, ze popełnił błąd. A był to bardzo doświadczony kierowca zawodowy.
A teraz podchodzące do lądowania (lub mówiąc bardziej obrazowo, spadające w sposób kontrolowany) 100 ton żelastwa. Załoga spięta, decyzje trzeba podejmować w ułamku sekundy, bo za kilkanaście, czy kilkadziesiąt sekund będzie po wszystkim, przyrządy wariują, bo co innego wskazuje wysokościomierz barometryczny (będący zresztą kiepskim przyrządem nawigacyjnym w takich warunkach), co innego radiowysokościomierz, a za plecami stoi dowódca SP. Czy w takich warunkach można mówić o błędach w sztuce załogi? Jedynym błędem było podjęcie decyzji o lądowaniu.
22 maja 2010, o godzinie 10:07
uchachany! Powtarzam: o której IŁ próboał lądować to wiemy: 15 minut po wylądowaniu JAKa. więc około godz. przed katastrofa (nie chę teraz sprawdzać – sam podałeś). Załoga JAKa poinformowała o tym załogę TU154 z czego powinno co nieco wynikac. Bowiem PO CO taką informację przekazywać? Można tylko wówczas gdy załoga TU154 upiera się przy próbie lądowania mimo iż załoga JAKa uważa, ze warunki to uniemozliwiają i ta informacja ma ich odwieść od tego zamiaru. Nie widzę innego wytłumaczenia. O drugim IŁ po prostu zaponij tak jak o kosmitach lub krasnoludkach zasłaniających światła lub Putinie co mglę rozwija z latajacego dywana.
Czy IŁ próbował lądować czy też sprawdzał czy istnieją warunki do lądowania jest absolutnie obojetne. Fakt, że bez mała się rozbił.
22 maja 2010, o godzinie 10:11
Paweł, nie widzę niczego niesmacznego w moim pytaniu! To właśnie unikanie tego pytania, jak gigantycznego jeża z kolcami jest nienormalne!
Oczywiście, że sa różne przyczyny każdego zjawiska, ale wśród nich sa decydujące i wspomagające. Przyczyną decydującą było niewytlumaczalne inaczej jak naciskiem oszalałe wręcz pragnienie wylądowania mimo lawiny przestróg. Nie zdejmuję odpowiedzialności z załogi, ale na Boga kto jest bardziej odpowiedzialny za morderstwo, ten co zabił, czy ten kto go do tego pchnął będąc jego szefem! Przynajmniej tak samo są winni, więc nie ma niczego niesmacznego w pytaniu czy to nie Kaczyński jest współsprawcą tragedii. On wiedział jaka jest sytuacja i mógł zdecydować lecimy do Moskwy, czy gdzie tam. I to byloby polecenie, którego nikt pod słońcem by nie zakwestionował. To tabu trzeba złamać! Bo za tym wszystkim jest pycha pierwszy grzech główny.
22 maja 2010, o godzinie 10:14
Paweł i co to, za mowa „naciski pasażerów”! Jarugi Nowackiej? Szymanek Deresz? Kaczorowskiego? Nikt do tej kabiny z jakimś „przesłaniem” dla zalogi nie wszedł bez wyraźnego oczekiwania czy polecenia Kaczyńskiego. Nikt!
22 maja 2010, o godzinie 10:43
A co się dzieje z ministrem Sikorskim?
22 maja 2010, o godzinie 11:54
Panie Waldemarze: Pytać, czy prezydent swoją presją nie przyczynił się do katastrofy, oczywiście można. Tyle że tego na razie nie możemy wiedzieć, dopóki nie zostanie przynajmniej ujawniona treść rozmów w kabinie pilotów.
Ale Pan napisał, cytuję ponownie: „To jest coraz bardziej widoczne, kto wpieprzył tę setkę biednych ludzi w ziemię. Po to, żeby mieć imprezę nie gorszą od Tuska”. To jest coś więcej niż pytanie. To sugestia, żeby nie powiedzieć – insynuacja. Na mnie sprawia to wrażenie, że Pan bardzo chce, żeby winny lub przynajmniej współwinny był Kaczyński. Tak jak nasi PiSowcy bardzo chcą, żeby był to rosyjski zamach. Gdy zastanawiamy się nad przyczynami katastrofy, polityczne emocje nie są dobrym doradcą.
Ja zaś podzielam opinię Torlina. Jeżeli odrzucimy przypuszczenie, że katastrofę spowodowało czyjeś świadome działanie albo przynajmniej skandaliczne zaniedbanie, to cała ta nerwowa krzątanina w internecie staje się bez sensu. Tym, którzy zginęli, życia to nie przywróci. Trzeba oczywiście wyjaśnić przyczyny i wyciągnąć wnioski, aby zapobiec powtórzeniu się takiej sytuacji, ale jest to zadanie dla specjalistów, a nie dla gawiedzi.
22 maja 2010, o godzinie 12:03
Waldemar Kuczyński (10.11),
Racja.
Ja napisałem, że moralną odpowiedzialność za katastrofę ponosi Jarosław Kaczyński.
22 maja 2010, o godzinie 12:04
Panie Kuczynski!!
Czy Pan jest jedynym ocalałym z katastrofy pod Smolenskiem?
Jak można pisać tak stanowczo, tak jednostronnie o przyczynach katastrofy?
Czy Pan już całkiem oslepł w tej swojej nienawiści do wszystkiego co pisowskie? Czy może liczy na geriatryczną amnestię ustanowioną dla Wajdy i Bartoszewskiego przez Kidawę-Błońską? Chyba trochę za wcześnie?
22 maja 2010, o godzinie 12:31
Stan: „…moralną odpowiedzialność za katastrofę ponosi Jarosław Kaczyński.”
.
Równie dobrze można by powiedzieć, że ponosi ją duch Józefa Piłsudskiego. Nie podoba mi się pojęcie odpowiedzialności moralnej. Zbyt często służy za wytrych pozwalający obciążyć winą człowieka, któremu faktycznej odpowiedzialności przypisać się nie da.
Moim zdaniem odpowiedzialność moralną można komuś przypisać tylko wtedy, gdy tragiczny finał w jakiś sposób wynika z jego postawy. Na przykład można mówić o o moralnej odpowiedzialności endecji za śmierć prezydenta Narutowicza, ponieważ świadomie podsycała nienawiść do niego. Nie widzę natomiast żadnego związku wynikania między postawą polityczną Jarosława a katastrofą smolenską.
22 maja 2010, o godzinie 12:33
W.Kuczyński Says:
Maj 22nd, 2010 at 10:11
.
„Nie zdejmuję odpowiedzialności z załogi, ale na Boga kto jest bardziej odpowiedzialny za morderstwo, ten co zabił, czy ten kto go do tego pchnął będąc jego szefem!”
.
Nic nie wiemy narazie na temat treści rozmów, więc tak mocne osądy są bardzo nie miejscu. Dla mnie to co Pan uprawia w tej chwili to polityczne wykorzystywanie katastrofy. Poczekajmy na wszystkie fakty.
.
A tak apropos ten powyższy osąd tyczy się także Jaruzelskiego i Kiszczaka?
22 maja 2010, o godzinie 12:42
Hej, hej numerowany Stefanie! Gruba berta Ci się kłania i oświadcza, ze decydentem fatalnego lotu do Smoleńska był zmarły prezydent RP.
Wszelkie łamańce intelektualne są tu zbędne – moralnie odpowiedzialnym za dramat jest Lech Kaczyński, pośrednio jego brat.
Filozofia kundla „podlewającego” każdy krzaczek w myśl zasady moje na wierzchu zemściła się.
Wyjazd do Katynia zmarłego prezydenta był zbędny, ekspedycja przygotowana niechlujnie i byle jak, tradycyjnie zresztą, bo zawsze tak było w jego kancelarii, udział w wyprawie – nadmierny.
Element poganiania pilotów i presja na ekstremalne zachowanie w ekstremalnych warunkach – ewidentny.
W sumie nastąpiło wielkie boom! I niepotrzebna śmierć 96 osób.
Ta śmierć to nie jedyny rachunek wystawiony Lechowi Kaczyńskiemu przez kostuchę. Proszę do tego rachunku dodać cywili w Osetii południowej, którzy zginęli w czasie ostrzału gruzińskiego i innych rannych i zabitych na skutek działań na Kaukazie w wyniku tego ostrzału.
Tutaj też jest ewidentny moralny udział polskiego prezydenta, co i tak prędzej czy później ujawni się w dokumentach, relacjach,bilingach i rozmowach telefonicznych między Kaczyńskim a Saakaszwili, ślady są też w USA
To tylko i wylącznie kwestia czasu.
I wcale nie taki mały bilans, bo liczony w setkach istnień ludzkich.
22 maja 2010, o godzinie 13:06
Kasiu,
ja nie wykorzystuje politycznie katastrofy, bo ja jestem poza polityką. Nie należę do partii, nikomu nie doradzam, nie wchodzę do żadnych zespołów. Ja interpretuję, stawiam hipotezy, oceniam.
Tak to dotyczy także Jaruzelskiego i Kiszczaka.
22 maja 2010, o godzinie 13:13
Stefan123,
kieruje mna żal za tymi ludźmi ,którzy zginęli bez sensu, bo jak coraz więcej na to wskazuje, żeby jeden człowiek był na czas na uroczystości.
Można znaleźć tysiące powodów tej katastrofy, ale jeden jest naczelny, dlaczego mimo lawiny ostrzeżeń, że widoczności praktycznie nie ma pilot lądował, czy szukał punktu decyzji, który był na ziemi, na jedno wychodzi, w towarzystwie dowódcy lotnictwa w kabinie jeszcze na minute przed katastrofą a niewykluczone, ze i później. DLACZEGO?!!!
22 maja 2010, o godzinie 13:18
A może samolot spadł bo za dużo ludzi lazilo do kabiny? Przecież tam już byli wszyscy jeżeli wierzyć w doniesienia medialne. Pewnie przeciazyli samolot na jedna stronę. Albo ktoś potrącił jakiś ważny przyrzad w trakcie przeciskania się do kabiny.
A Pan Kuczynski wie kto był w kabinie na minutę przed i wie co mówił. Bo Pan Kuczynski był na pokładzie. Nie ma innego wyjaśnienia.
22 maja 2010, o godzinie 13:22
Mam cofkę jak to czytam. A dlaczego leciał nawigator nie znający rosyjskego z 30 godzinnym stażem ? A dlaczego załogę skompletowano kilka dni przed wylotem?
I przede wszystkim DLACZEGO NIKT SIĘ NIE POCZUWA DO ODPOWIEDZIALNOŚCI?
I odpowiem: Bo taki jest styl całego ETOSu od 20 lat, ludzi którzy dostali prezent w postaci władzy i potraktowali własną ojczyznę jako nalezny łup wojenny (bowiem zwyciężyli komunę jakby ktoś nie zdawał sobie sprawy lub nie zauważył).
22 maja 2010, o godzinie 14:59
Torlin, Paweł
Czyli według Was obu jest zupełnie obojętne, czy katastrofę spowodował błąd pilota, czy błąd kontrolera lotów, czy awaria sprzętu, czy nawet zamach?
.
Jest zupełnie obojętne dla wizerunku i opinii Polski, Rosji, nawet polityki międzynarodowej
- czy polscy piloci to patałachy, a do tego były prezydent zmuszał ich do samobójczych manewrów,
- czy kontroler lotu źle ich naprowadził
- czy zawiódł samolot
- czy padli ofiarą zamachu upozorowanego na wypadek
???
.
Trudno doprawdy skomentować tę postawę…
Chociaż parę słów z tych tak chętnie używanych przez Narciarza wręcz ciśnie się na usta…
-
22 maja 2010, o godzinie 15:07
W.Kuczyński
… nie widzę niczego niesmacznego w moim pytaniu!
Ale już w pytaniach:
.
czy może zawiódł kontroler lotu,
czy może zawiodła russkaja tiechnika,
czy może Władymir Władymirowicz postanowił
zemścić się za Gruzję i całą politykę zagraniczną Lecha Kaczyńskiego skierowaną przeciw rosyjskim próbom ponownego uzależniania od Moskwy byłych republik ZSRR tudzież utorować drogę do jedynowładzy swemu nowemu podopiecznemu – Tuskowi -
-
widzi Pan same niesmaczności, a raczej objaw działania chorego umysłu?
22 maja 2010, o godzinie 15:50
Andrzej
żenująca (bo nawet nie śmieszna) jest próba tłumaczenia, że samolot nie podchodził do lądowania, ale do wysokości decyzji.
Wybitnemu fachowcowi od lotnictwa pojęcia wysokości decyzji (DH- Decision Height przy podejściach precyzyjnych) tudzież minimalnej wysokości zniżania (MDA – Minimum Descent Altitude przy podejściach nieprecyzyjnych), potocznie używanych zresztą zamiennie oraz ich znaczenie przy podejściach do lotniska w warunkach ograniczonej widoczności na przyrządach (IAP – Instrument Approach Procedure) nie są znane…?
http://en.wikipedia.org/w.....t_approach
przyrządy wariują, bo co innego wskazuje wysokościomierz barometryczny (będący zresztą kiepskim przyrządem nawigacyjnym w takich warunkach), co innego radiowysokościomierz,
To może jako wybitny specjalista od lotnictwa zdradzisz, jakiego wysokościomierza używa się przy realizowaniu ścieżki podchodzenia do lotniska i do jakiej wysokości się ona odnosi, jak w ogóle ona wygląda co do zasady, dlaczego przyrządy miałyby „wariować”, a załoga miotać się między wskazaniami jednego a drugiego, dlaczego wysokościomierz barometryczny jest kiepskim przyrządem nawigacyjnym w takich warunkach i jaki jest „mniej kiepski”, jakie jeszcze inne przyrządy nawigacyjne (być może „mniej kiepskie”) miała do dyspozycji załoga Tupolewa oprócz wyżej wymienionych dla kontroli swego położenia w przestrzeni…?
Aż sam jestem zdumiony, że po ponad miesięcznych badaniach zaczyna się krystalizować opinia niemal identyczna z tą, jaką wówczas zaprezentowałem.
Doprawdy?
Trzeba aż zdumiewających zdolności proroczych by przewidzieć, że śledztwo prowadzone przez Rosjan pod specjalnym nadzorem Putina wykaże błąd polskich pilotów pod naciskiem polskiego prezydenta, a nie np. błąd kontrolera lotów czy awarię rosyjskiego samolotu wskutek niechlujnie przeprowadzonego remontu w rosyjskich zakładach czy zamach rosyjskich specsłużb upozorowany na wypadek?
22 maja 2010, o godzinie 16:01
Zemsta za politykę zagraniczną Lecha Kaczyńskiego? Nie osmieszaj się. To miał on jakąś politykę zagraniczną?
22 maja 2010, o godzinie 16:34
Uchachany, jak pewnie zauważyłeś, nie mam zwyczaju reagować na twoje wypady, ale wyjątkowo złamię tę zasadę i odpowiem.
Nie byłoby mi to obojętne, gdyby przyczyną katastrofy był zamach rosyjskich albo i patagońskich służb specjalnych. Rzecz w tym, że tę hipotezę od początku uważam za bzdurną. Już raz wyjaśniałem, dlaczego.
Jeśli natomiast przyjmiemy, że był to nieszczęśliwy wypadek, to jest mi obojętne, czy zawiódł polski pilot, rosyjski kontroler czy sprzęt. Nie ma ludzi nieomylnych, nie ma urządzeń niezawodnych, katastrofy zdarzają się na całym świecie, a historia lotnictwa jest wybrukowana grobami wybitnych lotników.
Mówiąc ściślej, chciałbym oczywiście dowiedzieć się, co się naprawdę zdarzyło, ale nie wiążę żadnych emocji z tym czy innym wariantem, żaden z nich nie uraża mojej dumy narodowej i żadnego nie postrzegam jako zagrożenia dla Polski. Dixi!
22 maja 2010, o godzinie 16:37
Uchachany,
nie rozśmieszaj mnie.
Rosjanie gdyby chcieli kropnąć polskiego prezydenta za robienie w UE koalicji antyrosyjskiej, to skorzystaliby z okazj, kiedy pajacował z Saakaszwilim pod rosyjskim posterunkiem na granicy z Osetia Poł. Snajper zdjął by go skutecznie.
Albo skorzystali by z innych okazji, jak Kaczyński brylował w Tbilisi pod pomnikami Stalina.
Tyle, że polski prezydent Rosjanom wisiał kalafiorem ,z cała tą swoją koalicją antyrosyjską montowana z mozołem.
Miedwiediew czy Putin swoje rosyjskie sprawy z UE rozgrywają bezpośrednimi kontaktami, telefonem z Merkel, Sarkozy’m innymi przywódcami oraz znakomitą dyplomacją Ławrowa.
Rozwalać ruski samolot nad ruskim lotniskiem z Kaczyńskim?
A po cholerę?
Co jak co, ale Rosjanie dyplomacje i służby specjalne mają znakomite, i nikt po amatorsku zabawiać się nie musi.
22 maja 2010, o godzinie 16:42
uchachany! Rosjanie takiego zamachu nie byliby w stanie upozorować żeby nie wyszło na jaw. Nie są też w stanie kluczowych dokumentów (nagrań rozmów z wieżą itd,) sfałszować bez wspóludziału lub zgody Amerykanów i słuzb polskich. Na pewno zakładasz ogólnoświatowy zamach na zycie największego nieudacznika polskiej polityki jakim był Lech Kaczyński, pewny przegrany nastepnych wyborów?
To co trzeba by zrobić do udanego zamachu i to w dzień słoneczny, nie muszą zrobić Rosjanie. Jesli zakłada się, że przy okazji ma być wina zwalona na Rosjan, to już na pewno kilka ośrodków możesz wytypować na świecie którym taki zamach jakieś korzyści by przysporzył.
22 maja 2010, o godzinie 19:09
uchachany
Wybitnemu fachowcowi od lotnictwa pojęcia wysokości decyzji (DH- Decision Height przy podejściach precyzyjnych) tudzież minimalnej wysokości zniżania (MDA – Minimum Descent Altitude przy podejściach nieprecyzyjnych), potocznie używanych zresztą zamiennie oraz ich znaczenie przy podejściach do lotniska w warunkach ograniczonej widoczności na przyrządach (IAP – Instrument Approach Procedure) nie są znane…?
Są znane, a jeszcze bardziej jest znana różnica między wysokością decyzji a podchodzeniem do wysokości decyzji. Podchodzi się do lądowania, a na wysokości decyzji, pilot podejmuje decyzję czy kontynuuje lądowanie czy je przerywa. Dodam więcej. Przy lądowaniu nieprecyzyjnym (jak w Smoleńsku) MDA wynosi 120m. Zabranie się dalszego zniżania gdy brak jest widoczności ziemi. Dlaczego pilot schodził niżej?
—
To może jako wybitny specjalista od lotnictwa zdradzisz, jakiego wysokościomierza używa się przy realizowaniu ścieżki podchodzenia do lotniska
Generalnie używa się systemu ILS lub ekwiwalentu. Przy braku takiego sytemu używa się wysokościomierza barometrycznego, po osiągnięciu MDA, przy braku widzialności przerywa się lądowanie.
dlaczego wysokościomierz barometryczny jest kiepskim przyrządem nawigacyjnym w takich warunkach i jaki jest “mniej kiepski”,
Choćby dlatego, że działa z opóźnieniem. Załoga nie miała mniej kiepskich urządzeń, mogła tylko wspomagać się radiowysokościomierzem i dlatego nie powinna kontynuować lądowania poniżej MDA.
22 maja 2010, o godzinie 19:09
Dzięki Pawle, o to mi chodziło.
22 maja 2010, o godzinie 19:11
Świetne
Głosowałam na Lecha, zagłosuję teraz na Jarka. Dlaczego? Bo tylko PiS zbuduję zgodę w tym kraju – deklamuje pani Jadwiga, która aż z Przasynysza przyjechała do stolicy, aby zobaczyć Jarosława Kaczyńskiego. Gdy jednak dowiaduje się, że pracuje dla TOK FM obrzuca mnie obelgami.
http://wiadomosci.gazeta......y_PiS.html
22 maja 2010, o godzinie 19:22
Paweł, 12.31,
Ocena tragedii smoleńskiej wywarła tak wielki wstrząs w ludziach, że często pod jej wplywem (rozpłakałem się jak dziecko) zmieniają oceny do ktorych poprzednio byli przywiązani.
Być może i u Ciebie ten problem także występuje, bo zgadzając się z Twoim zwięźle zredagowanym opisem rozumienia moralnej odpowiedzialności, nie rozumię zmiany Twojego stanowiska w ocenie wpływu postępowania JK na szereg porażek, ktore poniósł nasz kraj, a którego zwięczeniem była ta koszmarna katastrofą smoleńska.
Może i ona była normalna (patrz indyjska katastrofa, gdzie zgineło 160 pasażerów), ale obecnie nadaje się jej cechy zjawiska nadprzyrodzonego, a dyskusja, która toczy się na tym blogu sugeruje niedwuznacznie rosyjski ślad.
W tym miejscu pozwolę sobie przypomnieć, że pisałem na tym blogu o możliwośći wypowiedzenia wojny Rosji, gdyby, z przyczyn niefrasobliwośći b. Prezydenta doszło do zestrzelenia samolotu z pięcioma dygnitarzami w czasie kofliktu z Gruzją. Tragedia na znacznie większą skalę wisiala w powietrzu, a jedynie brak wyobraźni spowodował, że po konflikcie nie podnoszono poważnych przewin, a jedynie oskarżono o tchórzostwo jedynego rozsądnego na pokładzie samolotu pilota, który nie dał się namówić na wojenne „zabawy” Prezydenta.
Dla wszystkich jest jasne, że obchody uroczystości katyńskich były bardzo dobrym chwytem pijarowskim na zarobienie dodatkowych punktów w wyśćigu do urzędu prezydenckiego. Obie strony robiły na tragedii smoleńskiej interes wyborczy. Przy czym poczynaniami Prezydenta kierował nadambitny brat. Można było przecież na obchody pojechać jednego dnia i dojechać tam różnymi samolotami, po uprzednim dobrym logistycnie przygotowaniu tego wydarzenia.
Zauważ, że rywalizacja polityczna między obozami władzy była inspirowana głównie przez Prawo i Sprawiedliwość o czym świadczy fakt naruszania zasad i obyczjów politycznych przez oboz prezydencki, które inspirował JK (miałem osobiśćie do czynienia z b. Prezydentem i uważam, że urząd który pełnił ciązył mu okropnie).
To wyrywanie sobie stołków spod siedzenia, to był klimat w którym narastała atmosfera tragedii. Zauważ, że obóz prezydencki wciągnął w tą rozgrywkę także wojsko, co wbrew konstytucji upolityczniało kadrę dowódczą (gen. Błasik awansował z pominięciem przyjętych okresów wyczekiwania). Czym to groziło w przyszłośći? Czy przed drugą wojną światową nie przeżyliśmy czegoś podobnego? Nie mówiło się głośno o tym, ale to nie znaczy, że problemu nie było.
Szok, który przeżył JK (dokładnie podobny przeżyłem na początku lat osiemdziesiątych, tyle że marł mi ojciec na raka, o czym nie wiedziała matka leżąca bez przytomnośći w szpitalu po udarze), nie upoważnia go do żadnych premii politycznych, poza współczuciem.
Parę dni temu pisałem na blogu en passant (wyimek zacytowałem wyżej, co zniekształca tekst), że JK jest zdolniejszy od czołwki politycznej, także od Komorowskiego (czytaj Fajtłapy), ale nie ma on predyspozycji żeby zsaśiadać na tym urzędzie, gdyż dzieli ludzi, co stoi w sprzecznośći do konstytucyjnej roli Prezydenta. Poza tym przegrał on całą swoją kocepcją polityczną. Jego wizja runeła w przepaść, a gdy miał szanse na wprowadzenie reformy służby zdrowia opracowanej przez prof. Religę, to uganiał się za ciemną stroną życia spolecznego, tj, za lustracją. Jego koncepcja polityczna zakładała głębokie podziały społeczne z przyczyn politycznych, co doprowadziło do tragedii ludzkiej dotychczas nie wyjasnionej.
Za co więc należy mi się prezydentura?
P.S.
Tekst ten piszę z klepki.
Za błędy przepraszam.
22 maja 2010, o godzinie 19:49
Stan: „nie rozumiem zmiany Twojego stanowiska w ocenie wpływu postępowania JK na szereg porażek, ktore poniósł nasz kraj,”
.
Skąd opinia, że coś zmieniłem? Od niepamiętnych czasów bardzo źle myślę o działalności politycznej Jarosława Kaczyńskiego (dokładnie – od czasu, gdy wypromował na prezydenta Wałęsę) i bardzo bym nie chciał, żeby wygrał nadchodzące wybory. Nie widzę tylko powodu, by obciążać go jakkolwiek rozumianą odpowiedzialnością za katastrofę w Smoleńsku.
22 maja 2010, o godzinie 19:50
Indoor,
Uchachany! Anodina nie powiedziała kiedy IŁ przeleciał nad lotniskiem, tylko kiedy JAK przekazał tą informację TU154. Jasne?
Jasne.
Anodina powiedziała, że
Na około 11 minut przed katastrofą załoga Jak-40 poinformowała, iż załoga rosyjskiego Il-76 wykonała dwa podejścia do lądowania i odleciała na lotnisko zapasowe.
Czyli z tego ma wynikać, że na około 11 minut przed katastrofą załoga Jaka poinformowała załogę TU o wydarzeniu z Iłem, które miało miejsce godzinę wcześniej.
Według wywiadu z por Wosztylem:
W sumie były trzy rozmowy: o 8.25, 8.30 i 8.37. Tak podał Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK).
A więc skoro 11 minut przed katastrofą, to o 8.30, w drugiej rozmowie.
Czy to nie dziwne, że nie powiedzieli o tak ważnym zdarzeniu od razu w pierwszej?
Druga sprawa: dlaczego mieliby ilustrować przykładem nieudanego lądowania Iła kiepskość warunków lądowania sprzed godziny, kiedy chodziło im chyba głównie o poinformowanie załogi Tu o warunkach aktualnych?
Czy nie można przypuścić, że powiedzieli o czymś, czego dopiero co byli świadkami?
uchachany! Powtarzam: o której IŁ próboał lądować to wiemy: 15 minut po wylądowaniu JAKa. więc około godz. przed katastrofa (nie chę teraz sprawdzać – sam podałeś)
Powiedzmy.
To jak wytłumaczysz tę relację kanału 1tvRussia wyemitowaną ok. godziny po katastrofie, w której w 0:40 (czterdziestej sekundzie) jest wzmianka, że:
„pa nasziej informacjej za dziesiat’ minut do tragiediej, rossijskij wojennotransportnyj samoliot, katoryj dołżien był siest’ na tomżie aerodromie, uszoł na zapasnoju płoszczadku po pagodnym usłowijam”
(„Według naszych źródeł, dziesięć minut przed tragedią rosyjski wojskowy samolot transportowy, który powinien wylądować na tym lotnisku, odleciał na lotnisko zapasowe wskutek warunków pogodowych”)
.
http://www.youtube.com/wa.....&NR=1
???
Więc jak: godzinę przed katastrofą – czy dziesięć („około 11″) minut przed katastrofą???
22 maja 2010, o godzinie 20:25
uchachany! Ja bardziej wierzę naocznym polskim świadkom (załodze Jaka, chyba , że oni też są zamieszani w spisek) niż rosyjskiej gazecie, która tuż po wypadku powołuje się na swoje żródła. I ruch samolotów i korespondencja radiowa jest znane słuzbom nasłuchowym wszelkich krajów, w tym USA, Polski, Chin, Indii, Pakistanu, Iranu. Oczywiście oni wszyscy są zamieszani w spisek.
Idż się lecz.
22 maja 2010, o godzinie 20:36
A na to, że PO CO przekazywali informację o nieudanym lądowaniu IŁ76 które godzine wcesniej nastapiło własnie pisze. Jedynym wytłumaczeniem jest, że oni się kłócili przez radio. Oczywiście w krótkich zdaniach i jak podporucznik z majorem.
22 maja 2010, o godzinie 20:49
Pawle,
dziękuję za złamanie zasady :)
Mówiąc ściślej, chciałbym oczywiście dowiedzieć się, co się naprawdę zdarzyło, ale nie wiążę żadnych emocji z tym czy innym wariantem, żaden z nich nie uraża mojej dumy narodowej i żadnego nie postrzegam jako zagrożenia dla Polski. Dixi!
Skoro chciałbyś dowiedzieć się, co się naprawdę zdarzyło, to czemu napisałeś
„Ja podzielam opinię Torlina”,
skoro ta opinia to
1. Nie rozumiem tej ciągłe dyskusji o samolocie. Ciągle powtarzam, jaka jest różnica, czy to był błąd pilota, lotniska czy usterka techniczna? Zamiast cytować zdanie o moim ateizmie odpowiedzcie wreszcie konkretnie, a nie pokrętnie na postawione pytania – jaki wpływ będzie miała ta ustalona prawda na śmierć tych ludzi, jaki to będzie miało wpływ na naszą rzeczywistość.
Przecież nie jest to chyba kwestia tylko „dumy narodowej”, ale przede wszystkim elementarnej sprawiedliwości!
.
Jak można akceptować opinię, że wszystko jedno kto jest odpowiedzialny za tragedię, w sytuacji, gdy śledztwo nie daje żadnych gwarancji, że go prawdziwie określi?
.
A raczej daje gwarancje, ze wynik będzie efektem kalkulacji politycznej.
.
Przecież MAK zajmuje się certyfikacją lotnisk i samolotów, uważasz, że byłby skłonny przyznać się do złej pracy lotniska, czy usterki rosyjskiego samolotu naprawianego w rosyjskich zakładach?
.
Sprawa jest w rękach Rosjan, pod pieczą Putina, naprawdę liczysz na to, że jest jakakolwiek szansa, by werdykt był niekorzytny dla strony rosyjskiej?
.
Przecież te kolejne medialne wrzuty, w których z taką obrzydliwą gorliwością bierze udział GW nakierowane są od początku na jeden cel: wina pilota i naciskającego go prezydenta.
.
Wrzuty nieraz zupełnie idiotyczne, jak ta o gonieniu opadającego gruntu, i to sygnowana przez polskiego wojskowego!
.
Od pierwszych dni śledztwa, jeszcze przed jakimkolwiek zbadaniem, ba zebraniem szczątków samolotu strona rosyjska autorytatywnie oświadczała że „samolot był sprawny”.
.
Od samego początku kręcono z czasem katastrofy
.
Nic Ci to nie mówi…?
22 maja 2010, o godzinie 21:16
Indoor,
a czy naoczny polski świadek podał, o której wylądował Jak, czy nie podał…?
Bo to MAK podał, że Jak wylądował o 7:15, a nie załoga Jaka.
A tu na przykład:
Ostatnim samolotem, który bezpiecznie usiadł na pasie lotniska Siewiernoje, był jak-40 z polskimi dziennikarzami na pokładzie. Była wówczas dokładnie godzina 7.22. Gdy ich samolot odkołowywał z pasa startowego, z nisko wiszących chmur wyłonił się ił-76 z funkcjonariuszami Federalnej Służby Ochrony na pokładzie.
– Bujnęło go na prawe skrzydło. O mało nie rąbnął. Skrzydło przeszło dwa, trzy metry nad płytą lotniska. Poderwał się w ostatniej chwili. Wyglądało to bardzo dramatycznie. Nasi piloci byli przerażeni. Rosyjski samolot zrezygnował i odleciał do Moskwy – relacjonował Jan Mróz z TVN 24.
http://www.gazetaprawna.p.....l_z_okecia
22 maja 2010, o godzinie 21:18
Powtarzam Ci uchachany: idż się lecz. Powtarzasz jakies durne argumenty dawno wyjasnione, każesz się tłumacvzyć Rosjanom dlaczego polskie władze i polscy dziennikarze przyjęli czas podane przez Reuters cholera wie skąd, mimo iż było ich tylu na tym lotnisku jak mróeków i każdy miał zegarek.
Czy Ty uważasz, że władze polskie są gwarancją na OBIEKTYWNE wytłumaczenie przyczyn wypadku, gdy już wiadomo, że i Bogdan Klich i ten kierownik szkolenia wojsk lotniczych manipulują i mataczą (patrz próba neutralizacji Edmunda Klicha mianując go podwładnym Bogdana Klicha)?
Już jestesmy posmiewiskiem (zresztą bylismy ju z po Mirosławicach). Oskarżanie MAK o brak obiektywizmu bez wyraźnych przyczyn (a robią to posłowie PiSu) skończy się tym, że opublikują to co wiedzą.
DOmagaj się od władz polskich by ujawnili to co wiedza: rozmowę telefoniczną Lecha i Jarosława Kaczyńskich, rozmowę pomiędzy JAKem a TU154, dane z polskiej czarnej skrzynki. Miała być jawność: to gdzie ta jawnośc?
22 maja 2010, o godzinie 21:20
I właśnie Uchachany o to Ci chodzi. Nie o żadną sprawiedliwość – ktoś winien być musi. I trzeba go ukarać. Jak zrobił błąd pilot, to trzeba zszargać jego imię, jak obsługa lotniska, to trzeba ją rozstrzelać, a jak mechanicy – to na Sybir. Bo tu nie chodzi o zmarłych, o pamięć o nich, to chodzi – co słusznie zauważyłeś – o kalkulację polityczną. Oczywiście z góry wiadomo, że śledztwo będzie prowadzone nierzetelnie, Rosjanie wszystko fałszują. Przecież to chodzi o to, aby ta sprawa była cały czas na tapecie – do wyborów.
22 maja 2010, o godzinie 21:24
uchachany! No to co? 7:22 to jest prawie godzinę i 20 minut przed wypadkiem. Co to dowodzi? To, że Jan Mróz miał jeszcze zegarek o godz. 7:22 chociaż nie wiadomo czy miał wyregulowany. Prawdopodobnie po godzinie już zegarka nia miał (pewnie mu Ruscy rabnęli jak to Ruscy, ale może sprzedał lub zamienił na pół litra) bo już Reuters musiał pytać o godzine.
22 maja 2010, o godzinie 21:31
Ciekawa jest też końcówka wywiadu z por. Wosztylem:
Jak się pan dowiedział, że Tu-154 nie wylądował?
.
- To było słychać. Siedziałem w jaku jakieś 700-800 m od miejsca katastrofy. Samolot podchodził do lądowania na ustalonym zakresie pracy silnika. I nagle usłyszałem, że dodał obrotów, potem dźwięk jednego milknącego silnika, potem jakieś trzaski, huki. Pomyślałem: „no, chyba chłopaki się rozbili”.
Akurat wtedy z wieży wyszedł jakiś człowiek. Zapytaliśmy, gdzie jest tupolew. – Odleciał – odpowiedział. Byliśmy w szoku. Jak to?! Nie słyszeliśmy silników odlatującego tupolewa!
.
Nie wiedział, że samolot prezydencki się rozbił?
.
- Nie wiem. Dosłownie kilka sekund potem zawyły syreny alarmowe.
Trzask, huk, akurat wtedy wychodzi człowiek z wieży, mówi że Tupolew odleciał – kilka sekund po tym wyją syreny!
.
A przecież już teraz wiadomo, że syreny zawyły o 8:56 (oficjalny i długo utrzymywany czas wypadku), a wypadek miał miejsce według MAK o 8:41!
To są te sekundy…?
22 maja 2010, o godzinie 21:50
Co nie zmiania faktu, że mimo ostrzeżeń o złej pogodzie i warunków poniżej dopuszczalnych piloci postanowili sprawdzić czy Ruski mówi prawdę i przy okazji rozwalili siebie, drogi samolot, połowę klasy politycznej i brzozę bezdomnego. Taka jest prawdopodobnie smutna prawda.
22 maja 2010, o godzinie 22:14
Uchachany
To nieudane lądowanie IŁ-76 Federalnej Służby Ochrony ( podobnie jak FSG w strukturze FSB – dawnej KGB) to też ciekawostka, rosyjskie samoloty wojskowe posługują się na tym lotnisku rosyjską wersją ILS, który umożliwia lądowanie w trudnych warunkach. Jak-40 wylądował (bez ILS), a Ił-76 „pokręcił się”, „zaniemógł” i odleciał???
.
.
Indoor
.
„IŁ, który jest tak skonstruowany, by mógł lądować wszędzie i zawsze też nie dał rady …”.
.
Uwierz na słowo, samoloty, które mogą lądować zawsze i wszędzie – nie istnieją. Może ten Ił-76 (lub dwa Ił-y) nie miał w ogóle lądować, a te nieudane podejścia to maskirowka?
22 maja 2010, o godzinie 22:15
Indoor,
a skąd ta pewność, że to piloci rozwalili siebie, a nie ktoś ich rozwalił (i wcale nie mam tu na myśli od razu zamachu)?
22 maja 2010, o godzinie 22:21
uchachany! Dlatego, że Rosjanie nie będą ryzykować skandalu międzynarodowego po to by ratować skórę jakiegoś prowincjonalnego kontrolera lotu lub i tak nieprodukowanych samolotów TU-154. A dostęp do zsadniczych danych ma o wiele więcej stron niz polska i rosyjska.
22 maja 2010, o godzinie 22:22
Torlin
tak?
Chodzi mi o ukaranie? O zszarganie opinii?
A o co chodzi temu całemu obozowi, który krzyczy „prezydent winny!”, a do którego należysz, jak nie o zszarganie opinii..?
Z miłą nadzieją, że odpowiednio odbije to się na wyniku wyborów?
.
To krzyczeć „prezydent winny, bo naciskał pilotów (oni mniej, bo poddali się naciskowi)!” wolno, ale zastanawiać się nad jakimikolwiek innymi potencjalnymi przyczynami już nie?
22 maja 2010, o godzinie 22:24
Uchachany
.
„….. wychodzi człowiek z wieży, mówi że Tupolew odleciał – kilka sekund po tym wyją syreny!”.
.
Klich zdziwił się, kiedy Piasecki o to go zapytał i zasugerował nieprawdę lub medialną informację lub ze coś przeoczył, bo obsługa wieży była przesłuchana? Może i była, a ten człowiek mógł nie być z obsługi, ergo nie został przesłuchany. Ale jednak ten pilot istnieje i żyje (może powinien dostać ochronę?). Bo co to może oznaczać? Że może taki był scenariusz. Tupolew miał nie wylądować w Smoleńsku tylko lecieć dalej, ale wyszło „za dobrze”.
22 maja 2010, o godzinie 22:28
A gdzie ja napisałem, że Prezydent jest winny?
22 maja 2010, o godzinie 22:31
Mawar! IŁ76 został tak skonstruowany, by mógł lądować w ekstremalnie ciężkich warunkach. Oczywiście „wszędzie i zawsze” należałby ując w cudzysłów, bo niektórzy mniej rozwinięci umysłowo uczestnicy blogu potraktują poważnie.
22 maja 2010, o godzinie 22:35
Mawar! Nawet ewentualna sztuczność mgły nie usprawieliwia próbę lądowania jesli nie ma ku temu warunków i wszyscy przed nim ostrzegaja. Sugerujesz, że Rosjanie starali się storpedować imprezę Prezydenta licząc na rozsądek załogi i się przeliczyli?
22 maja 2010, o godzinie 22:39
Indoor
Rosjanie nie będą ryzykować skandalu międzynarodowego po to by ratować skórę jakiegoś prowincjonalnego kontrolera lotu lub i tak nieprodukowanych samolotów TU-154.
A kto im niby ten skandal wywoła – trzęsący się przed nimi rząd Tuska…?
Czy może dogadujące się z nimi w kwestii Iranu USA?
(Jeśli już założyć, że mają takie dane z nasłuchu, wywiadu satelitarnego i ewentualnie rezydentury CIA w Rosji i w Polsce, które wskazują na winę Rosji)
A dostęp do zsadniczych danych ma o wiele więcej stron niz polska i rosyjska.
Powiadasz, że jeszcze ktoś ma jakieś cichcem zwinięte z pobojowiska jakieś dodatkowe, tajne czarne skrzynki…?
Tudzież że przesłuchuje sobie wszystkich świadków – polskich i rosyjskich – bez żadnej krępacji…?
Śmiała teoria, ale trochę spiskowa…:)
.
Rosjanie mają wszystkie atuty w ręce.
Uważasz że nie zrobią z tego faktu użytku,
jeżeli będzie to dla nich korzystne?
22 maja 2010, o godzinie 22:42
Aha. Tylko po co? Żeby ratować skórę kontrolera? Który ostrzegał załogę przed lądowaniem? Wapno jadłeś człowieku ? PO CO mają ryzykować?
22 maja 2010, o godzinie 23:01
Indoor
„Powtarzam Ci uchachany: idź się leczyć”.
.
Jesteś podenerwowany zupełnie nie wiadomo z jakiego powodu? Może to zmęczenie i powinieneś poleżeć w hamaku? :)
.
„DOmagaj się od władz polskich by ujawnili to co wiedza: rozmowę telefoniczną Lecha i Jarosława Kaczyńskich „.
.
Rozumiem, że treść tej rozmowy wyjaśni dlaczego zamiast do wysokości decyzyjnej (100 m) Tupolew sterowany autopilotem na ścieżce podejścia znalazł się w niecce poniżej poziomu pasa. :)
Ale prawdopodobnie jest tak, że znany jest fakt rozmowy, a nie jej treść. Z jakiego to powodu służby tajne III RP oraz państwa miłości miałyby podsłuchiwać urzędującego prezydenta i szefa partii opozycyjnej? Przecież mamy państwo prawa i rządy miłości, a nie zbrodniczy kaczo-faszyzm. Oczywiście nie można wykluczyć, że rosyjskie rządy miłości podsłuchiwały tę rozmowę i wprawdzie była ona kodowana, ale tak się nieszczęśliwie składa, że telefon satelitarny z kodami gdzieś się zawieruszył na miejscu katastrofy.
.
„… dane z polskiej czarnej skrzynki”.
.
Chodzi o tzw. trzecią (polską) skrzynkę. Tam nie ma rozmów tylko dane na temat pracy urządzeń, silnika etc. Dwie pozostałe „rosyjskie” czarne skrzynki nie zostaną wydane III RP (mimo że są jej własnością) i spoczną pewnie na Kremlu, obok Cara Puszki, z którego w roku 1612 wystrzelono Dymitra Samozwańca w kierunku I RP. Do dziś działo to skierowane jest na zachód, a np. konny pomnika Fryderyka Wielkiego przy Unter den Linden w Berlinie – na wschód, ale to oczywiście całkowicie przypadkowy zbieg okoliczności. :)
.
„Miała być jawność: to gdzie ta jawność”?
.
22 maja 2010, o godzinie 23:14
Indoor
.
„Mawar! IŁ76 został tak skonstruowany, by mógł lądować w ekstremalnie ciężkich warunkach. Oczywiście “wszędzie i zawsze” należałby ując w cudzysłów, bo niektórzy mniej rozwinięci umysłowo uczestnicy blogu potraktują poważnie”.
.
Niepotrzebnie się irytujesz, właśnie na to chciałem ci zwrócić uwagę, warunki były ekstremalnie ciężkie, w sam raz dla Ił-76, a mimo to nie wylądował. ??? :)
I teraz mamy dwie możliwości, a/ spiskowa i b/niespiskową:
.
a/ nie wiadomo co on tam robił, ale musiało o coś chodzić
lub
.
b/ o nic nie chodziło, samolot tak sobie latał – bez celu (coś jak Latający Holender, tyle że nie statek, a samolot-widmo).
:)
22 maja 2010, o godzinie 23:28
Indoor
„Mawar! Nawet ewentualna sztuczność mgły nie usprawieliwia próbę lądowania jesli nie ma ku temu warunków i wszyscy przed nim ostrzegaja”.
.
Nie pisałem o sztucznej mgle, aczkolwiek jej wywołanie jest banalne, o ile w powietrzu jest para wodna (nad bagnami jest), do tego celu służy wiele prostych substancji (tlenków metali), które skutecznie kondensują parę wodną. A z czego wnosisz, że Tupolew lądował? Podchodził z wysuniętym podwoziem i klapami do wysokości decyzyjnej, czyli takiej w której miał podjąć decyzję: ląduje (gdy widać początek pasa), lub idzie na drugie kółko. Miał dużo paliwa mógł sobie nad lotniskiem i 15 minut krążyć czekając aż mgła się podniesie.
.
„Sugerujesz, że Rosjanie starali się storpedować imprezę Prezydenta …”
.
To akurat jest dość oczywiste. Rosjanie grali „na Tuska” (w wersji soft grali Tuskiem). Stąd „dobre rady” wieży dla Tupolewa zanim zszedł na wysokość decyzyjną, aby sobie odleciał.
22 maja 2010, o godzinie 23:59
Waldemar Kuczyński
„To jest coraz bardziej widoczne kto wpieprzył tę setkę biednych ludzi w ziemię. Po to, żeby mieć imprezę nie gorszą od Tuska. Włos na głowie się podnosi”.
.
Chyba ze strachu ? O laboga Wielki Kaczor wraca, co on nam teraz zrobi? Jest taki okrutny. :)
By the way, widzę że nawet byli ministrowie III RP rzuceni są teraz na pierwszą linię frontu wschodniego i kolportują rosyjskie wrzutki. Pan Minister jednak nie przemyślał tego do końca i w swej głębokiej analizie nie uwzględnił osi czasu. Wyszło jak zwykle u Pana Ministra, bo okazuje się, że to Tusk chciał mieć imprezę nie gorszą od Kaczyńskiego, a Putin w lot to zrozumiał.
.
A oto dowód:
.
27 stycznia 2010
Mariusz Handzlik do Radosława Sikorskiego: Szanowny Panie Ministrze. Uprzejmie informuję, że w związku z przypadającą w tym roku 70. rocznicą mordu polskich jeńców wojennych w lesie katyńskim, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Lech Kaczyński planuje oddać hołd ofiarom na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu.
.
23 lutego
Andrzej Kremer (MSZ) do Władysława Stasiaka: Szanowny Panie Ministrze. W nawiązaniu do rozmów odbytych z Panem Ministrem w dniu 22 lutego i 12 lutego oraz do pisma (…) pozwolę sobie ponownie potwierdzić Panu Ministrowi, że zgodnie z coroczną tradycją, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa organizuje, w dniu 10 kwietnia 2010, wyjazd oficjalnej delegacji polskiej na coroczne uroczystości w Katyniu. (…)
(fragmenty kalendarium z blogu Kataryny)
.
A kiedy Putin postanowił wybrać się do Katynia z Tuskiem? Kilka dni później, Agencja Interfax podała ten news 2 lub 3 lutego 2010. Onet opublikował 3 lutego.
.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
interfax.ru, ŁC/03.02.2010 18:51
.
INTERFAX: Premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zaprosił prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska do wspólnego uczczenia pamięci ofiar Katynia. Uroczystości odbędą się w pierwszej połowie kwietnia 2010 r. – podała kancelaria Tuska w komunikacie.
23 maja 2010, o godzinie 00:12
http://wyborcza.pl/1,7547.....wanie.html
Źródła wojskowe podają, że 15 min przed lądowaniem prezydenta służby kontrolne lotniska zabroniły lądować wojskowemu Ił-76 ze względu na złe warunki. On odleciał gdzie indziej. Pilotowi prezydenta tez nie zalecali lądować. Ale zabronić mu nie mogli.
Ekspert wojskowy wyjaśnił „Gazecie”, że na pól godziny przed lądowaniem samolotu prezydenckiego na lotnisku Siewiernyj miał wylądować wojskowy Ił-76 z Moskwy, który wiózł oddział fynkcjonariuszy Federalnej Służby Ochrony (odpowiednik BOR-u). Pilotował lotnik ze Smoleńska dobrze znający miejscowe warunki. Dwa razy podchodził do lądowania. W końcu zawrócił na moskiewskie Wnukowo.
Gdzieś mam jeszcze wypowiedź w tej kwestii ministra Szoigu do Putina, ale muszę poszukać.
.
Ciekawe, że Wosztyl też mówi o Ile, co próbował dwa razy lądować, ale godzinę wcześniej!
No to co – dwa Iły? Tak samo dwa razy próbowały lądować, tylko
jeden
próbuje lądować ca „godzinę przed katastrofą” (dwa razy)
(ta 7:15 jako godzina lądowania Jaka to chyba lipa, nawet 7:22 wydaje się podejrzanie wcześnie, o tym potem)
a drugiemu, który też dwa razy próbował -
– 10 (15) minut przed katastrofą zabroniono lądować?
.
Czy ten sam Ił – próbował 2 razy lądować „godzinę przed katastrofą”, ale poderwał samolot znad pasa i wcale nie odleciał, tylko krążył dalej, po to by na 10-15 minut przed katastrofą znowu spróbować dwa razy i zostać odesłany przez kontrolera lotu…?
.
Coś tu się kupy nie trzyma; a może jednak widziano to nieudane podejście na „ok 11″ minut przed katastrofą, i było to jego pierwsze podejście?
.
A drugie zrobił potem, przy czym kontroler lotu zabronił już mu lądować i „odesłał”?
.
By podejść drugi raz, według planu lotniska trzeba zatoczyć krąg nad lotniskiem, a dokładniej prostokąt o zaokrąglonych zwrotami o 90 stopni rogach, (patrz linkowany tu gdzieś wcześniej plan lotniska), jego obwód to około 60 km, i to z nabraniem wysokości na 500 m, czas potrzebny na jego pokonanie to ok. 10 min. (licząc średnią prędkość ok 360 – 400 km/h), by znaleźć się ponownie na ścieżce zejścia
.
To by znaczyło, że Ił zrobił drugie podejście prawie że synchronicznie z Tupolewem…
23 maja 2010, o godzinie 00:19
Mawar
By the way, widzę że nawet byli ministrowie III RP rzuceni są teraz na pierwszą linię frontu wschodniego i kolportują rosyjskie wrzutki.
Tylko zastanawiające jest to, z której strony frontu zostali rzuceni…
23 maja 2010, o godzinie 04:59
uchachany! Cała ta „logika” Gazety Wyborczej i pozostałej prasy polega na tym, że
1. najpierw media podają jakieś własne informacje z niewiadomych żródeł, następnie konfrontują to z oficjalnymi informacjami i wrześcią że się nie zgadza, więc „Rosjanie manipulują”
2. zestawia się wypowiedzi dotyczące zupełnie innych rzeczy sugerując że chodzi o to samo i wytykając rozbieżność. („Pan na pewne nasze pytanie odpowiedział „tak” a na inne odpowiedział „nie”. Czy nie widzi Pan rozbieżności pomiędzy odpowiedziami?”)
3. manipulują odpowiedziami ekspertów. Wygrzebują jakąś blachę i każde dziecko (i tylko dziecko) powie natychmiast, że to pewnie radiokompas. Nie widział w zyciu ani radiokompasu, ani blachy nie widział, ale wie. A to kawałek blachy tablicy abonenckiej interkomu. Następnie eksperta się pyta do czego służy radiokompas i pomiesza się odpowiedzi. I już mamy „przełom w śledctwie”.
Dziecinada.
Poziom dziennikarzy odpowiada poziomowi polityków.
23 maja 2010, o godzinie 06:30
Widze, ze zaklinanie rzeczywistosci trwa dalej.
Indoor, trzymaj sie!
23 maja 2010, o godzinie 07:18
Widzę, że utrzymywanie tragedii smoleńskiej na pierwszej stronie jako najważniejsza wiadomość, nawet przed potopem, zostaje w 100 % realizowana. Tak można analizować każdy szczegół z osobna do 4567 roku, a może i 1 dzień dłużej.
„A kto im niby ten skandal wywoła – trzęsący się przed nimi rząd Tuska…?”. To mi się podoba, ja proponuję, abyśmy wypowiedzieli Rosji wojnę, zajęli Okręg Kaliningradzki, wysadzili w powietrze niewybudowany jeszcze gazociąg bałtycki, aresztowali na lotnisku Ałłę Pugaczową i wysłali ją na budowę Kanału Odra – Wisła oraz zbombardowali Plac Czerwony. A i wtedy Nasze Blogowe Towarzystwo byłoby nieusatysfakcjonowane, bo Tusk z założenia wszystko robi źle .
23 maja 2010, o godzinie 07:29
Torlin,
przeciez oni musza wmawiac wszystkim, ze ta katastrofa nie wyglada tak glupio jak wyglada. I sloneczko narodu musi blyszczec na Wawelu :)
Powiedz mi, wierzysz, ze matka Kaczynska nie wie o smierci Lecha? Bo ja nie wierze, no chyba ze jest calkowicie odizolowana i niezbyt przytomna.
Mam wrazenie, ze juz zaraz po pogrzebie gdzies czytalam, ze wie.
23 maja 2010, o godzinie 07:39
E-J!
Pewnie wie. Żal mi Jej strasznie, śmierć dziecka to jest coś najgorszego, co może spotkać człowieka w życiu, nie ma większej traumy. Widać E-J – ja nie umiem napisać tego co myślę, ale wobec tragedii smoleńskiej bardziej pasowałaby mi cisza, a nie rozpatrywanie szczegółów technicznych.
Pozwolę sobie zacytować samego siebie z blogu Pana Passenta, bo to jest drugi z kolei sprawdzian z prawidłowego funkcjonowania państwa polskiego:
Wczoraj oglądałem na okrągło Jedynkę, Polsat i TVN o powodzi, zdjęcia były dokładnie z całego kraju, z Warty, Bugu czy Ślęzy również. Wszędzie pełno służb, wojska, pogotowia normalne i weterynaryjne postawione na nogi, patrole policyjne i WOPR niewpuszczające obcych, nieoznakowanych łódek na tereny zalewowe, helikoptery, spychacze. Ratowane są zwierzęta domowe i gospodarskie, z kurami i małymi kotkami również. Nawet taka sprawa, która zazwyczaj umyka – to jest sprawa dokumentów, rachunków, kwestia odtworzenia, dowiedzenia się, gminy już się do tego przygotowują. Dotąd nie było ani jednego włamania na terenie całego kraju do opuszczonego domu.
Myślę, że państwo polskie zdało kolejny egzamin. Uchachanego, Mawara i Minera proszę, dajcie spokój, ja wiem, że to co robi Tusk musi być złe, niedobre, nieprawidłowe, pełne błędów. Ponieważ nie macie ani za grosz obiektywizmu, to dajcie spokój. Sam wiem, co odpowiecie.
23 maja 2010, o godzinie 07:56
Torlin,
przeciez rzad Tuska i jakas tam powodz nie moga przycmic takiej pieknej katastrofy! A ty chcesz ciszy, tez cos!
Ja tylko mam nadzieje, ze do polowy czerwca ta woda opadnie, bo moja bachora jedzie do Polski w tym terminie.
23 maja 2010, o godzinie 08:01
Ewa-Joanno! Nie w tym rzecz. Do powodzi, bezradności rządu,co nastepnie będzie uznane przez media za olbrzymy sukces Premiera (Gazeta Wyborcza) lub totalną kompromitacje (Rzeczpospolita itd.) się już przyzwyczailiśmy.
Reporter: Jak tam Panie Burmistrzu sytuacja.
Burmistrz: Sytuacja się unormowała.
Reporter: A długo jeszcze będziecie tymi łódkami pływać?
Burmistrz: Tego to nikt nie wie.
Politycy niby oszczędnie się fotografują z powodzianami, bowiem jak będzie afera to te fotografie mogą przysporzyć kłopotów, ale taki konkurs piekności i tak się odbywa.
Najbardziej mi się spodobał Minister Sprawiedliwości, który skierował OSADZONYCH na front walki z żywiołem. Obiecał też, że po powodzi też mozna liczyć na pomoc osadzonych. Każdy kto o taką pomoc się stara, taką pomoc ze strony OSADZONYCH otrzyma. Ja sobie tak wyobrażam, że jak chcę odbudować swój biznes, to mogę poprosić o jednego kieszonkowca i jednego fałszerza pieniędzy lub na przykład dwóch dilerów narkotykowych plus oszusta matrymonialnego dla spólniczki.
23 maja 2010, o godzinie 08:10
„Ja tylko mam nadzieje, ze do polowy czerwca ta woda opadnie, bo moja bachora jedzie do Polski w tym terminie.”
Pamietam kiedyś przyjechała do mnie bratanica (z Australii) i nie wysiadła z pociagu na stacji Łódź Chojny gdzie ja na nią czekałem. Widząc że jej nie ma pojechałem do domu, jakoże dziącha jechała z Pragi (czeskiej) pomyślałem że się zabalowała i przyjedzie nastepnego dnia. A ona po trzech godzinach dzwoni do drzwi. Okazało się, że zaspała i pojechała aż do Skierniewic, gdzie wzięła taksówkę (!!!!) i podała adres. Nie powiedziała ile zapłaciła za taksówkę. Nie wykluczam, że bilet do Australii kosztowało mniej. Chociaż znowu wówczas (lata 80-e) dolary to było to.
23 maja 2010, o godzinie 08:30
Indoor,
wazne, ze poradzila sobie :)
23 maja 2010, o godzinie 08:30
Co do wypadku: mozna oczywiście snuć teorię, że powódź został przez Rosjan sztucznie wywołany, żeby odwrócić uwagę od wypadku (tego jeszcze nie czytałem, ale fantazję naszych dziennikarzy przerasta chyba tylko ich niekompetencja więc to jeszcze przed nami) ale sprawa katastrofy jest rzeczywiście bulwersująca.
Co pewien czas pojawiają się nowe informacje (ostatnio konferencja prasowa MAK i kilka wypowiedzi Edmunda Klicha) i powoduje to ozywienie dyskusji. Oczywiście trwa jakiś wyścig pomiędzy tymi, którzy usiłują z dowolnej informacji wyciagnąć jakąś cząstkę prawdy ktora wyjasni sprawę katastrofy, a tymi, którzy niezależnie od nowych informacji lansują własną wersję prawdy starając się nowe informacje dyskredytować, jesli nie potwierdza w sposób jednoznaczny ich wersję prawdy.
Istnieje głód informacji w społeczeństwie i istnieje jakiś totalnie nieporadny rząd, który się miota i pogrąża. Oni nie kłamią. Oni są po prostu niekompetetni w stopniu niewiarygodnym.
Sprawę katastrofy w świetle Teorii Wielospisku Indoora (prawdziwego) – TWI(p) przedstawię w nastepjącym odcinku.
23 maja 2010, o godzinie 09:18
(do uchachanego) „To co trzeba by zrobić do udanego zamachu i to w dzień słoneczny, nie muszą zrobić Rosjanie. Jesli zakłada się, że przy okazji ma być wina zwalona na Rosjan, to już na pewno kilka ośrodków możesz wytypować na świecie którym taki zamach jakieś korzyści by przysporzył.”
Jak wygląda katastrofa w świetle TWI(b) *Reorii Wielospisku Indoora (prawdziwego))?
1. Czy jest mozliwe, że ktoś czychał na zycie Prezydenta?
2. Jak mozna doonać taki zamach?
3. Po co ta mgła?
4. To ile tych zamachów było.
1. Ja bym Rosjan do tego nie mieszał. Po pierwsze Polska nie lezy w centrum zainteresowań Rosji, dokładniej mówiąc stalismy się kompletnie periferią. Po drugie Lech Kaczyński był na najlepszej drodze by przegrać najbliższe wybory i to w sposób kompromitujący. Oczywiście Rosjanom bardziej pasuje gdy Polska nie pulta się non-stop w Unii Europejskiej, ale w tym śmierć Prezydenta w żaden sposób im nie pomaga. Tym niemniej ośrodków takich (grup interesów z mozliwością wprowadzenie w czyn swoich pomyslów) które skorzystały na wypadku jest kilka, nie znam je, ale też nie muszę znać. Oczywiście zakładam, że wypadek byłby bardziej widowiskowy i zostałby automatycznie przypisany Rosjanom. Skutkiem natychmiastowym byłby uniemozliwienie obecnej ekipie rządowej polityka szorstkiej przyjażni z Rosją, mobilizacja opinii publicznej Polski, zwiekszenie szansy bratu Prezydenta w wyborach. Więc motyw jeszcze by się znalazł, ale nie w Rosji.
2. Czy taki zamach mozna zorganizować? Pewnie mozna, ale nie jestem mechanikiem lotniczym (mój ojczym był takim, ale już nie zyje). Wyobrażam sobie w ten sposób, że w mechanizmach sterowania TU154 dokonuje się taką modyfikację, by w momencie jakichś standardowych czynności dokonanych podczas końcowej fazy lądowania samolot zachował się w sposób inny od spodziewanego (daje nura na przykład). Oczywiście załoga to zauważa, krzyczy do mikrofonu itd. ale to nie ma znaczenia. To co w tym nie pasuje to to, że samolot mimo nagłego nurkowania zaczął nabierać wysokości bez zderzenia z ziemią. Ale tu wchodzi w grę ów jar którego ewentualni autorzy ewentualnego zamachu mogli nie uwzględnic. GDYBY NIE ÓW JAR, samolot by walnał w ziemię. Organizacja takiego zamachu z Rosji raczej jest niemozliwy. Z Polski – owszem.
3. Jak się ma mgła do tego wszystkiego? Nijak. W ogóle nie jest potrzebne. Ba! Strasznie skomplikuje sprawę. W zasadzie najbardziej widowiskowy by był zamach przy dobrej widoczności, tuż przy lotnisku. Mozna postawić kamerę w oknie hotelowym i robić fantastyczny film. Póżniej puszczać w kółko zaznaczając czerwonym kółkiem ten błysk, co na pewno jest rakietą ziemia-powietrze.
Mgła powoduje, iz pilot będzie miał nieco inne reakcje niż przy właściwej widoczności. Nie wyjdzie też film z rakietą. Na dodatek pilot może w ogóle zrezygnować z lądowania i walnie nie w Smoleńsku tylko na przykład w Witebsku (jak to brzmi – katastrofa Witebska. nie) lub w Warszawie.
Mgła więc nie była częścią takiego zamachu.
4. To po co była mgła? MGŁA BYŁA CZĘŚCIĄ drugiego zamachu. Zamach drugi nie miał na celu zabicie kogokolwiek, tylko miał skompromitować imprezę Lecha Kaczyńskiego. Oczywiście sztuczną mgłę mógł wywołać IŁ76, ale mógł też JAK (nawet bez wiedzy załogi). Nawet jesli chemikalia rozpylał IŁ76 to raczej nie była to samodzielna akcja Rosjan, bo im to do niczego nie jest potrzebne. Mógł realizować zamówienie dowolnego ośrodka, traktując to jako dobry żart i machając skrzydłami.
Jak trzeba mogę jeszcze kilka zamachów wymysleć.
23 maja 2010, o godzinie 11:10
uchachany,
jesteś śmieszny z tym usilnym zaprzeczaniem faktów które znamy w sprawie katastrofy
23 maja 2010, o godzinie 11:49
KAPELUSIK NA WODZIE :D
Flisów Wojtek pieprzy powódź i orze :D :D :D
23 maja 2010, o godzinie 11:58
Jeśli chodzi o organizację służb przeciwpowodziowych, to ja mam jedną uwagę. Jak wiadomo, nie wystarczają służby mundurowe do tego typu zdarzeń. Tutaj w Leoncinie na wysokości Głuska wał jest słaby i są problemy z wybijaniem wód gruntowych. W roku 1947 własnie w tym miejscu był przerwany wał, a woda zalewowa doszła do Leszna. Czyli zalało wówczas około 20 km. Zdjęcia z tej powodzi dostępne są w internecie, wystarczy wpisać słowa Leoncin i powódz. Dzisiaj szosa jest zamknięta, a wał umacnia wojsko, straż pożarna, oraz okoliczna ludność (podobno wczoraj pracowało ok. 1000 osób plus ciężki sprzęt. Jak wygląda informacja dla ludności można się dowiedzieć wchodząc na stronę http://www.leoncin.pl, dwie linijki tekstu co kilka godzin. Ja mam dom w odległości 2,5 km od wału. Tak więc gdyby doszło do gwałtownego przerwania wału w Głusku wątpie, abym został na czas zawiadomiony, prawdopodobnie znalazłbym się szybko w wodzie. Na tych terenach od lat nie są meliorowane grunty, rowy melioracyjne są pozarastane, a woda stoi na ląkach. Tak więc nie można mówić o dobrej organizacji. Ja uważam, że powinna być zaangażowana w sprawy powodzi obrona cywilna. W jej gestii powinny być także sprawy prewencji powodziowej. Z tego co wiem nigdzie w Polsce formacje ochotnicze, poza ochotniczą strażą pożarną nie są organizacyjnie do obsługi katastrof. A mamy jakby trzy etapy; 1). prewencja powodziowa, 2) akcja powodziowa, 3) ewakuacja i zabezpiecznie ludności. Punkt pierwszy jest słabo zorganozowany, punkt trzeci także słabo działa. Natomiast akcja przeciwpowodziowa jeśli chodzi o udział ludności okolicznej ma charakter spontaniczny. Ergo nie można powiedzieć, że jakiś egzamin jest zdany. Chyba raczej wiadomo, ile będzie kosztować indolencja władz (kilka mld złotych).
23 maja 2010, o godzinie 12:03
Jasnaanielko,
Mogłabyś tutaj zdać nam relację z Wrocławia (m. in. jaka jest atmosfera we Wrocławiu, i jakie są twoje odczucia dot. organizacji akcji przeciwpowodziowej), bo uchachany tym samolotem Prezydneckim nas zamęczy do cna.
23 maja 2010, o godzinie 12:13
Dość obszernie wypowiedziałam się na ten temat u Passenta – ostatni aktualny wpis, następny oczekuje na wpuszczenie na łamy.
Głosie! ja się stąd wyprowadziłam na dobre i nie biorę udziału w dyskusjach, choć bywa, że mnie poniesie i zamieszczę krótką uwagę.
Mnie zmęczyła i odebrała wszelką chęć do polemiki atmosfera panująca na tym blogu. Po prostu straciłam motywację. Pisuję na blogach „Polityki”, bo tam jednak jakieś reguły obowiązują i można poczytać sporo ciekawych opinii.
Pozdrawiam cię :)
23 maja 2010, o godzinie 13:09
Mawar,
na blogu en passant napisałem, że z a d z i a ł a ł a zasada wyborczego domina.
Jeżeli przejdzie druga fala powodziowa, to może to zakończyć się klęską wyborczą Platformy na wszystkich frontach walk wyborczych.
Nie pytaj o uzasadnienie. po prostu jest taka logika psychologiczna.
Nadzieja w tym, że kiedyś przewidywałem wyrzucenie ze sceny politycznej SLD, do czego nie doszło.
Próba wytłumaczenia mojej pomyłki faktem, że Lepper nieopatrznie wszedł na minę nie przywróci mi nadszarpniętej reputacji:).
głosie,
w związku z wodnym zagrożeniem Twojej małej ojczyny, przypomnę , że zachęcałem Cię do zamieszkania w raju jakim jest Borholm. Pojedź kiedyś tam na wycieczkę, a przekonasz się ile stracileś.
23 maja 2010, o godzinie 13:24
Jasnaanielko,
Ja też cię pozdrawiam!
Stan,
Pamiętam Borholmie!
23 maja 2010, o godzinie 16:38
W dalszym ciągu trudno ocenić wpływ rożnych czynników na katastrofę Tupolewa. Zaskoczył mnie jakiś dowódca informując że autopilot był częściowo wyłączony i dlatego nie zareagował na gwałtowne zniżanie się samolotu. Do tej pory o czym takim nie słyszałem. Informacje o autopilocie wskazują, że on obniżał samolot odpowiednio do odległości od lotniska co wskazywałoby, że piloci otrzymali prawidłowe dane ciśnienia z wieży i wprowadzili je. Dopiero po minięciu radiolatarni tej która stała 8 km przed lotniskiem samolot nagle zwiększył prędkość opadania, bez żadnej reakcji autopilota na ten fakt. Nic nie wskazuje tez na to, że to gwałtowne opadanie pilotów zaniepokoiło. Wniosek który się nasuwa to że było to obniżenie celowe i jest bardzo prawdopodobne, że szukano ziemi bazując na odczycie z radiowysokościomierza. W takim scenariuszu możliwe jest że piloci się oszukali myśleć że radiolatarnia jest bliżej lotniska tak jak z drugiej strony podejścia gdzie stała w przepisowej odległości 4km. Gdy ziemie dostrzegli zobaczyli, że gwałtownie się zbliża mimo podnoszenia samolotu i dali maksymalny gaz i wznoszenie było już jednak za późno , a reszty dopełniły drzewa na drodze tupolewa.
To na razie najbardziej prawdopodobny scenariusz na podstawie danych uzyskiwanych z mediów.
Generał w kokpicie za plecami pilotów to fatalne rozwiązanie, presja duża.
Nie widzę żadnych wniosków wyciągniętych po Mierosławcu.
23 maja 2010, o godzinie 16:48
Sprawa prosta: Zrobić na drzwiach kabiny napis: generałom wstep wzbroniony. Ewentualnie czujnik generałów co uruchamia katapultę.
Mój poprzedni pomysł, by każdy prezydent sam pilotował swój samolot nawet nie podałem do publicznej wiadomości, bo sobie przypomniałem, że jeden taki prezydent już był. Pozostał po nim RONDO.
24 maja 2010, o godzinie 00:27
Andrzej
(ad
Andrzej Says:
Maj 22nd, 2010 at 09:39
Andrzej Says:
Maj 22nd, 2010 at 19:09 )
żenująca (bo nawet nie śmieszna) jest próba tłumaczenia, że samolot nie podchodził do lądowania, ale do wysokości decyzji.
….
Są znane, a jeszcze bardziej jest znana różnica między wysokością decyzji a podchodzeniem do wysokości decyzji.
Tu masz oczywiście rację, popełniłem błąd terminologiczny, jako że są to pojęcia dla mnie nowe i przyswajam je z różnych źródeł i z różnych języków, nie są jeszcze całkiem usystematyzowane :).
Stąd w ferworze dyskusji stworzyłem ad hoc potworka językowego :)
Przy lądowaniu nieprecyzyjnym (jak w Smoleńsku) MDA wynosi 120m.
A chodzą różne wersje, od 100 do 200.
Zgodnie z raportem MAK Tupolewowi wyznaczono 100m
Grupa 7. Przebieg lotu od momentu wejścia w strefę odpowiedzialności lotniska Smoleńsk Siewiernyj do początku ścieżki schodzenia
.
a. Na prośbę załogi wykonano „próbne” podejście do lądowania do wysokości podjęcia decyzji (100 metrów).
.
b. Zezwalając załodze na trzecie zawrócenie, kontroler poinformował, że od wysokości 100 metrów koniecznie trzeba być gotowym do odejścia na drugi krąg.
Nawiasem mówiąc – cóż to za „zawrócenie”..?
Chodzi zapewne o trzeci zwrot na schemacie poruszania się nad lotniskiem
http://img72.imageshack.u.....643800.jpg
Zwróć zresztą uwagę, jaką masakrycznie niską MDA, a raczej DH, (w terminologii MAKa też jest używane DH) prezentuje schemat ścieżki podejścia na dole lewej karty – 70m nad bliższą radiolatarnią!
Może on dla myśliwców, a może rosyjskie samoloty wojskowe mają po prostu tak latać?
Zwróć też uwagę, że raport MAK szeroki łukiem omija zagadnienie, czy TU realizował ścieżkę zejścia zgodnie ze schematem, czy nie.
a. Lot ścieżką schodzenia przebiegał przy włączonym pilocie automatycznym w płaszczyznach wzdłużnej i bocznej, a także przy włączonym automatycznym regulatorze ciągu. Wyłączenie pilota automatycznego w płaszczyźnie wzdłużnej i automatycznego regulatora ciągu nastąpiło przy próbie odejścia na drugi krąg odpowiednio na 5 i 4 sekundy przed zderzeniem z przeszkodą (drzewem), które zapoczątkowało niszczenie konstrukcji samolotu
Skoro TU realizował ścieżkę, która wprowadziła go pod poziom pasa – to co robił kontroler lotu siedzący przed radarem podejścia, którego zadaniem było korygowanie lotu podchodzącego samolotu?
Przecież powinien zauważyć, że TU leci według jakiejś zupełnie nieprawidłowej ścieżki i zareagować, nieprawdaż?
W raporcie MAK nie ma o tym aspekcie ani słowa.
.
Z drugiej strony było mnóstwo doniesień medialnych, że TU schodził prawidłowo po ścieżce, tylko że nagle w odległości przed pasem 1500m lub 2000m lub 2400m (z takim rozrzutem były w różnych relacjach podawane) znacznie szybciej, by nie rzec gwałtownie zaczął obniżać wysokość, schodząc w ten sposób ze ścieżki w dół, na co ponoć zareagował kontroler lotu, tylko że załoga „nie dawała kwitancji”, czyli mówiąc po ludzku nie reagowała – nie potwierdzała jego ostrzeżeń.
.
Piszesz dalej:
Dlaczego pilot schodził niżej?
Odpowiedz mi na jedno pytanie:
dlaczego Ty zakładasz z góry, że zrobił to z własnej woli?
I z góry odrzucasz rozpatrywanie ewentualności, że mogło to się stać z jakichś przyczyn od niego niezależnych – bądź zewnętrznych (np. turbulencja), bądź wewnętrznych (np. awaria bloku steru wysokości czy autopilota), wskutek zaistnienia których utracił chwilowo panowanie nad samolotem, a odzyskał je dopiero nad samą ziemią?
Uważasz, że w takich warunkach meteo pilot sam z własnej woli czy – jak Wy tu prawie wszyscy sobie życzycie „wskutek presji prezydenta” zapomniał o arkanach swego fachu i o instynkcie samozachowawczym, opuścił ścieżkę podejścia i zaczął ostro schodzić w dół aż zapuścił się zagłębienie gruntu poniżej pasa?
Czy pewność że tak było nie wypływa aby z Twojej wielkiej chęci stwierdzenia winy prezydenta za wypadek?
Generalnie używa się systemu ILS lub ekwiwalentu. Przy braku takiego sytemu używa się wysokościomierza barometrycznego,
No to miło mi, że już nie powtarzasz historyjek o załodze nie wiedzącej, który wysokościomierz (jeżeli już trzeba ich używać) służy do kontroli wysokości przy podchodzeniu na instrumenty :)
Załoga nie miała mniej kiepskich urządzeń, mogła tylko wspomagać się radiowysokościomierzem
No to miło, że przyznajesz, że radiowysokościomierz pełni funkcję pomocniczą.
Dodam, że jego przydatność jako przyrządu mierzącego chwilową odległość od ziemi, w przypadku gdy jest pofalowana, jak przed Siewiernym i są w niej wąwozy poniżej poziomu pasa – jest bardzo skromna. Może co najwyżej służyć do sprawdzenia prawidłowości nastawiania barometrycznego wcześniej, w przypadku, gdy załoga leci nad płaskim terenem o znanej sobie z map wysokości.
Co do innych urządzeń – zastosowany w TU komputer pokładowy ma i moduł GPS, i współpracuje z systemem nawigacji inercjalnej, więc jest się czym wspomóc w określaniu wysokości.
.
I na koniec – jakbyś tak jeszcze mógł się ustosunkować do dwóch prawie że tożsamych artykułów:
płka Łukaszewicza i parę dni później Kommiersanta, według których pilot po otrzymaniu wiadomości od obserwującego wysokościomierz radiowy nawigatora, że samolot niekontrolowanie zwiększa wysokość (bo wlecieli nad zagłębienie gruntu), bez spojrzenia na pozostałe przyrządy, osobliwie wariometr, wysokościomierz barometryczny, sztuczny horyzont, komputer pokładowy i własne odczucia wynikające z drugiej zasady dynamiki – uznaje to za pewnik i nurkuje by temu zapobiec…
Nawiasem mówiąc dlaczego dopiero tam – wcześniej pod ścieżką podejścia też są takie zagłębienia…
.
24 maja 2010, o godzinie 03:34
Uchachany,
pilot po otrzymaniu wiadomości od obserwującego wysokościomierz radiowy nawigatora, że samolot niekontrolowanie zwiększa wysokość (bo wlecieli nad zagłębienie gruntu), bez spojrzenia na pozostałe przyrządy, osobliwie wariometr, wysokościomierz barometryczny, sztuczny horyzont, komputer pokładowy i własne odczucia wynikające z drugiej zasady dynamiki – uznaje to za pewnik i nurkuje by temu zapobiec…
Moze mial nad glowa jakiegos miazgolacego oficiela i zwyczajnie nie spojrzal? Tobie sie nigdy nie zdarzylo zrobic bledu, kiedy ci ktos namolnie przeszkadzal?
24 maja 2010, o godzinie 06:15
Uchachany,
Błędy można popełniać rożne, ale starając się zgadnąć jak było naprawdę trzeba starać się logicznie odrzucać najmniej prawdopodobne, a ty robisz odwrotnie , wyszykujesz najmniej prawdopodobne by pasowały do twej polityki, i od czasu do czasu po prostu starasz się przemycić nieprawdę
24 maja 2010, o godzinie 07:26
Mówienie, że rząd za mało zrobił by przygotować kraj na powódź jest truizmem , bo jak do tej pory nie znalazł się żaden rząd który zrobił by dostatecznie dużo w tym kierunku. Następnie, to żaden rząd sobie nie radził w ocenie mediów i ludzi z klęskami powodzi, a więc obecny też sobie nie radzi. Można oceniać tylko na podstawie porównania z innymi, ale tu tez trudno porównywać bo powódź powodzi nierówna.
Można tylko z cało pewnością stwierdzić że na scenie politycznej nie mamy obecnie partii która mogła by sobie radzić z tym problemem lepiej. PiS podkupywał ludzi z PO do resortów gospodarki, to znaczy ich nie miał i obecnie też nie ma. Zamiana więc PO na PiS pod tym względem była by przysłowiowym zamienił stryjek siekierkę na kijek.
24 maja 2010, o godzinie 07:47
Nie byłbym taki surowy w ocenie obecnego i wcześniejszych rządów.
Zastanówmy się, co by to miało oznaczać, że państwo poradziło sobie z problemem powodzi. Przypuśćmy, że dziesięć czy dwadzieścia lat temu zainicjowano budowę wielkiego systemu budowli hydrotechnicznych, piekielnie kosztownego, a nie przynoszącego szybkich i bezpośrednich korzyści. Do tego wprowadzono rozwiązania prawne uniemożliwiające powstawanie nowej zabudowy mieszkalnej na terenach zalewowych i zachęcające do wynoszenia się stamtąd dotychczasowych mieszkańców.
Co byśmy wtedy usłyszeli? Opozycja zarzucałaby rządowi, że wyrzuca wielkie pieniądze na przedsięwzięcia, których celowość jest wątpliwa albo które mogą się przydać raz na sto lat. Znaleźliby się i tacy, którzy węszyliby w tym interesy jakiegoś Rycha z firmy budowlanej.
Inni z kolei psioczyliby, że nadopiekuńcze państwo blokuje budownictwo (a tak przecież brak mieszkań!), utrudnia rozwój przedsiębiorczości i nie pozwala ludziom korzystać z ich własnej ziemi. Nie byłoby tak?
Działania tego typu wymagają od polityków wielkiej wyobraźni, odwagi i myślenia w kategoriach dziesięcioleci, a nie jednej lub dwóch najbliższych kampanii wyborczych. Moim zdaniem jest to jeden z tych przypadków, w których demokracja nie najlepiej się sprawdza.
24 maja 2010, o godzinie 07:47
uchachany! Próbuj sobie to wszystko jakoś uporządkować, bo mieszasz fakty, plotki i informacje.
Trzeba podzielić:
A- informacje dotyczące samolotu:
1. Informacje pewne (wiem, że nie ma takich. Nawet fakt iż samolot spadł na ziemie jest kwestionowane)
tym niemniej do takich bym zaliczył fakt iż
– samolot spadł i się rozbił
– spadł w pozycji na plecach
– uszkodzenia drzwew pobliskich dających logiczne wytłumaczenie uszkodzeń samolotu
2. Informacje co do ktorych mozna mieć pewność że żadna ze stron osobno nie jest w stanie zafałszować. Do takich bym zaliczył
– korespondencję radiową pomiędzy wieżą, załogą JAK i załogą TU154 (bowiem jest to monitorowane na bieżąco przez wszystkich)
– zapis rejestratora parametrów maszyyny i lotu. Jest duplikat polski
- zapis w pamięci urządzenia TAWS
3. Informacje do których ma dostęp tylko „strona radziecka”
- zapis rozmów w kabinie
- zapis rozmów telefonicznych wieży
- zapis pracy urządzeń wieży
- inne jakieś protokoły kontroli sprzed kilku dni i cała masa innych dokumentów
przy czym trzeba zdawać sobie sprawę, że informacje muszą ze sobą współgrać i nie może być tak, że są rozbiezne lub sprzeczne, ale uznane za autentyczne (jak w przypadku nagrań Lwa Rywina dokonanego przez Adama Michnika)
Wszystkich tych informacji oczywiście nie znamy, ale możemy zakładać, że wypowiedzi lub przecieki bazujące na tych informacja w zalezności od przyjetej powyżej klasyfikacji wiarygodności można uznać za mniej lub bardziej pewne. Więc jesli pani Anodina powie, że wieża podała poprawne parametry cisnienia, to wobec faktu iż
wynika to z rozmowy radiowej (więc mozliwej do weryfikacji) i na dodatek odzwierciedlany jest na kilku przyrządach rejestratora parametrów maszyny (również mozliwej) to taką informację należy przyjąc za fakt a nie ciamkać w nieskończoność na tym, czy cisnienie takie czy inne.
24 maja 2010, o godzinie 07:54
Indoorze, równie dobrze mógłbyś przekonywać racjonalnymi argumentami żarliwego katolika, że Bóg nie istnieje.
24 maja 2010, o godzinie 08:12
Pawel! Wiem. Ja sam próbuję te informacje porządkować, uchachany to tylko alibi.
Coraj bardziej jestem skłonny przypuszczac, że przebieg wypadku był taki, że załoga wiedząc, że nie uzyska pozwolenie na lądowania z wieży postanowiła na własną rękę wylądować (np. „na moją odpowiedzialnośc Panowie” tłumaczyłoby by to obecnośc wysoko postawionych osób w kokpicie)
Polegałoby ten manewr na poszukiwaniu optycznego kontaktu z ziemią i dolatywaniu na małej wysokości do poczatku pasa. Wracam uwagę, że z końcowego fazy lotu wynika, że taki manewr mógł się uać, gdyby nie wspomniany wąwóz. Tłumaczyłoby to też dlaczego zaprzestano komunikacji z wieżą (kontroler na to narzekał). Oni nie chcieli usłyszeć , że nie mają prawa lądować bez kontaktru z ziemia.
24 maja 2010, o godzinie 08:25
Indoorze, zgrabnie uporządkowałeś fakty, moje uznanie. Ale i tak rozstrzygające znaczenie ma zapis rozmów w kabinie pilotów, który kiedyś w końcu poznamy, a MAK już go zna.
24 maja 2010, o godzinie 08:57
Pawel! Zapis z kabiny nie jest rozstrzygające dla wielu ludzi, ze względu na to, iż jest to urządzenie produkcji rosyjskiej dekodowany (czy deszyfrowany) a nastepnie obrabiany (oczyścianie z szumu) przez specjalistów rosyjskich. Decydujące powinno być zapis rozmów z wieżą i z JAKiem jak też zapis czynności i z pracy urządzeń na TU154 z polskiego rejestratora. Według mnie te informacje całkowicie wystarczają do odtworzenia wydarzeń. Informacje te są w posiadaniu polskiej komisji. Oczywiście wnioski komisji będą tajemnicą do momentu póki komisja się nie dowie co MAK wywnioskuje z własnych materiałów. A nuż znajdą coś na tego kontrolera.
24 maja 2010, o godzinie 10:23
Akcja przeciwpowodziowa przebiega z reguły całkiem sprawnie. Chyba bardzo pomocne są obliczenia hydrologiczne. Wiadomo, że nie będzie drugiej fali. Co do reszty, tego co przed i co po ludzie jednak będą mieli zastrzeżenia.
24 maja 2010, o godzinie 10:27
Paweł Luboński
… równie dobrze mógłbyś przekonywać racjonalnymi argumentami żarliwego katolika, że Bóg nie istnieje.
Eee,
to bułka z masłem
w porównaniu z przekonaniem
tutejszych blogowych (a także wszelkich innych)
Ludzi Rozumnych, że może w ogóle istnieć jakakolwiek inna
przyczyna katastrofy niż błąd pilota wywołany rozkazem prezydenta
lądowania za wszelką cenę :)…
24 maja 2010, o godzinie 10:31
Errata:
gwoli precyzji powinno być raczej z przekonywaniem, a nie z przekonaniem…
24 maja 2010, o godzinie 10:37
Torlin:
Być może to już pisałem ale muszę powtórzyć…
.
Rozmowę z innymi bez wypowiedzi tych innych opanowałeś do perfekcji. Sam stawiasz tezy m.in. w moim imieniu a potem je sam obalasz. GENIALNE!!
.
Może po prostu rozmawiaj z lustrem?
25 maja 2010, o godzinie 06:26
A jednak musiały byc naciski przynajmniej moralne jeżeli nie werbalne na pilotów. Gen. szef lotnictwa był w kabinie pilotów do końca tuż przed wypadkiem wszedł ktoś na razie nieznany głos na 2-3 min. przed wypadkiem. Ten ktoś to chyba z otoczenia prezydenta bo dowiadywał sie czy lądowanie odbędzie sie zgodnie z rozkładem.
Mówił to wczoraj koordynator cywilny w komisji Klich.fakty te wypowiedział w audycji Teraz MY.
Pozdrawiam
28 maja 2010, o godzinie 12:52
http://wyborcza.pl/1,7547.....dzyna.html
Trochę w bok od aktualnej młocki, ale też interesujące.